<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=56&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-04T15:40:47+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>56</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="6552" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6532">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5723cf377b5a25915f4ae9861a9f6154.pdf</src>
        <authentication>a561bbd6ad9d4c8bf0e523194a3cbd97</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78021">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5083</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78022">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78024">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2003 t.87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78025">
                <text>LUD 2003 t.87, s.229-334</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78026">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78027">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78028">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78029">
                <text>Lud, t. 87,2003

III.

RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Clifford G e e r t z, Dzieło i życie. Antropolog jako autor, przeł. Ewa Dżurak, Sławomir
Sikora, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, ss. 208.
Clifford Geertz powszechnie uznany jest za jednego z najbardziej oryginalnych etnografów, a zarazem za najbardziej inspirującego i wyrafinowanego, tuż obok Claude' a Levi-Straussa, intelektualistę, jakiego wydała na świat antropologia. I mimo iż stwierdzenie to w opinii niektórych - brzmieć może nazbyt przesadnie, to jednak trudno zakwestionować
znaczącą pozycję wspomnianego badacza we współczesnej humanistyce i naukach społecznych, o której mogą świadczyć chociażby liczne odwołania do jego twórczości (od bezwzględnego ubóstwiania po ostrą krytykę), zarówno przez "plemiona" etnologów, jak i "hordy" socjologów, historyków, literaturoznawców, filozofów, politologów etc. Toteż obserwując polską panoramę wydawniczą, można być zdumionym (a raczej - mówiąc bardziej
dosadnie - zdegustowanym) faktem, iż dość liczna naukowa spuścizna amerykańskiego
antropologa prawie nie ujrzała u nas światła dziennego. Jedyną bowiem książką w całości
przetłumaczoną na język polski, a w dodatku wydaną w kilkanaście lat po ukazaniu się oryginału, jest Dzieło i życie'. Należy tutaj jeszcze dodać, iż praca ta nie zajmuje miejsca centralnego w dorobku autora oraz nie stanowi tematu głównych jego rozważań, co jednakże nie
oznacza, iż w refleksji antropologicznej przeszła ona niezauważona. Wręcz przeciwnie, uznać
ją bowiem można - obok Writing Culture redagowanej wspólnie przez George'a Marcusa
iJamesa Clifforda oraz Klopotów z kulturą autorstwa wspomnianego Clifforda - za kamień
węgielny orientacji tekstualizmu w etnologii. Jak sama już wymowa przywołanych tytułów
sugeruje, wszystkie trzy pozycje traktują antropologię głównie jako rodzaj pisarstwa. Zwracając uwagę na tropologię w narracji antropologicznej (a niekiedy na wątki historyczne i biograficzne autorów), Geertz nie dąży w żadnym wypadku - jak to czyni np. Edward Said w swoim
Orientalizmie - do zdemaskowania ideologicznego i kolonizacyjnego (ujarzmiającego) charakteru etnografii. Poruszane kwestie w rozprawie Geertza odnoszą się bowiem wyłącznie do
płaszczyzny literackiej: są one zorientowane na tekst, a sama etnografia traktowana jest przez
autora jako "rodzaj pisarstwa, wyrażania rzeczy na papierze" (s. 9).
Kluczową tezą omawianej książki wydaje się założenie mówiące o tym, iż o tożsamości
tak rozumianej antropologii decyduje nieredukowalne napięcie między Byciem Tam
a Pisaniem Tu. A przejawia się ono w oryginalnym przejściu od doświadczenia terenu do
przestrzeni tekstu.
Dzieło i życie jednak, choć porusza temat szeroko pojmowanej antropologii, nie jest ani
relacją terenową, ani studium metodologicznym. Stanowi ono raczej zbiór lużno powiązanych ze sobą sześciu esejów (będących poszczególnymi rozdziałami), dających się wkomponować w dwa nurty, które można określić jako refleksyjny iinterpretacyjny.W tym pierwszym Geertz podejmuje próbę traktowania antropologii jako czytadła (rozdz. pierwszy: Być
Tam oraz rozdz. ostatni: Być Tu), w tym drugim (nie mającym oczywiście nic wspólnego
z Geertzowską antropologią interpretacyjną) ukazuje,jak antropologowie piszą (rozdz. środkowe: Świat w tekście; Pokaz slajdów; Zaświadczające Ja; My/Nie-My. czyli aMer Yka
[ Kursywą wyróżniam tytuły książek (także nazwy rozdziałów), wyrażenia obcojęzyczne,
a także określenia Geertzowskie.

�300

Recenzje i noty recenzyjne

- NIE-aMer Yka). I jeżeli w nurcie pierwszym autor prezentuje swój osobisty stosunek
do etnologii (wskazujący na powinowactwa owej dyscypliny akademickiej z literaturą)
i stawia dość kontrowersyjne twierdzenie, iż o wartości tekstów etnograficznych stanowi
nie tyle ich prostota, nagromadzenie w nich faktów kulturowych czy też nowatorskich teorii, ile sama kompozycja narracyjna, tak w drugim - koncentrując się na całkowicie odmiennych stylach czterech antropologów-pisarzy: Claude'a Levi-Straussa, Edwarda Evana
Evansa-Pritcharda, Bronisława Malinowskiego i Ruth Benedict, przedstawia różne (a zarazem mające naj częstsze zastosowanie) sposoby konstrukcji opisu.
Wybór wspomnianych reprezentantów - choć w niektórych może budzić znaczne wątpliwości - argumentowany jest przez rzecznika antropologii interpretacyjnej tym, iż głównie ten kwartet stał się założycielem dyskursywności na gruncie etnologii, iż to właśnie ci
uczeni "sygnowali własne teksty z pewną determinacją, jak też zbudowali teatry języka,
w których spora liczba innych postaci, mniej czy bardziej przekonująco, wykonywała, wykonuje i z pewnościąjeszcze przez krótką chwilę będzie wykonywać swoje dzieła" (s. 35).
Bowiem takjak pewnym systemom myśli przypisane są konkretne nazwiska ("funkcjonalizm Radcliffe-Browna") czy też tak,jak analogicznie czyni się w przypadku pojedynczych
idei ("małżeństwo Murdocka"), tak też w odniesieniu do owych antropologów można powiedzieć o stworzonych przez nich czterech różnych stylach pisarstwa. Z tego też właśnie
powodu bohaterami swojej książki Geertz uczynił paryskiego mandaryna, oksfordzkiego
dona, wędrującego Polaka i nowojorską intelektualistkę.
Ze wspomnianego grona to zdecydowanie Levi-Strauss charakteryzuje się - według
autora Dzieła i życia - najbardziej radykalnym stylem literackim. Odsłaniając konstrukcję
tekstu oraz sposób narracji Smutku tropików, łamiącej wszelkie reguły i konwencje pisarstwa naukowego (realizmu etnograficznego), Geertz zwraca uwagę, iż zawiłość, ścisłość,
surowość i schematyczność strukturalizmu może "tańczyć" w jednej parze z literackością
i barwnością opisu. Smutek tropików jawi sięjako dzieło złożone z kilku książek, przy czym
słowo "złożone" w tym przypadku jest nazbyt ubogie, bowiem wszelkie teksty, jakie można
wyodrębnić w przywołanej lekturze, wchodzące raz w sojusze, innym zaś razem kroczące
własnymi ścieżkami, tworzą istny kalejdoskop narracyjny. Zatem dzieło Levi-Straussa
można odczytać jednocześnie jako: 1.traktat podróżniczy, by nie powiedzieć przewodnik
turystyczny - "choć, podobnie jak tropiki, nieaktualny" (s. 66); 2. etnograficzny raport,
propagujący kolejnąscienza nova; 3. filozoficzny dyskurs, rehabilitujący Rousseau i tkający ponowną utopię Umowy Społecznej; 4. traktat reformatorski, oskarżający (choć nie
zmieniający się w rozważania natury moralnej) ekspansjonizm Zachodu, przejawiający się
na płaszczyźnie estetycznej; i 5. - symboliczny tekst, literackie zastosowanie spojrzenia
symbolisty na kulturę pierwotną. Jednakże to, co najbardziej istotne w Smutku tropikówwedług autora Dzieła i życia - tkwi raczej w samym połączeniu całości niźli w poszczególnych częściach. A owym spoiwem - powiada Geertz - jest mit-Antropologa-jako-poszukiwacza. Natomiast sama wszechogarniająca forma książki jawi sięjako "Historia Poszukiwania: opuszczenia znanych, nudnych, dziwnie grożnych brzegów; podróży z przygodami do innego, mroczniejszego świata, pełnego różnorodnych fantazmatów i dziwnych odkryć;
kulminacyjnej tajemnicy, prawdziwego innego, oderwanego i nieprzezroczystego, napotkanego twarzą w twarz w głębokiej sertao; powrotu do domu, by snuć opowieści, nieco tęskne i nieco nużące, nierozumiejącym, którzy, bojąc się ryzyka, pozostali z tyłu" (s. 66).
W zupełnie innym świetle Geertz stawia homogeniczny świat narracji Evansa-Pritcharda, "zamieszkałego" również przez takie nazwiska, jak: Radcliffe-Brown, Meyer Fortes, Max
Gluckman, Edmund Leach, Raymond Firth i in. Otóż prozę oksfordzkiego dona, poczynając
od jego pierwszej poważnej pracy Witchcraft, Oracles, and Magic Among the Azande (1937)
po ostatnią Nuer Religion (1956), scharakteryzować można przy użyciu tych samych określeń: "pewna siebie", "czysta", "przemyślana", "umiarkowana", "lekka", "wyraźna", "utrzy-

�Recenzje i noty recenzyjne

301

mana w stylu rozmowy". W pisarstwie Evansa-Pritcharda - powiada autor Dzieła i życia
- nie widać żadnego zmagania się ze słowami. "To, co powiedziane, jest powiedziane jasno,
pewnie i bez zbędnych uniesień. Werbalnie, przynajmniej, nie ma żadnych pustych miejsc
wypełnienia i wielokropków, które można samemu dopowiedzieć, jest tylko to, co widać,
i brak zachęty do głębszego wczytywania się. Wyraźnie odczuwalny jest ton osobistego
dystansu, przejawiający się w ciągłej grze najlżejszej z lekkich ironii" (s. 88). Ten typ narracji,
przenikający wszelkie opowieści badacza Azande i Nuerów, pozwolił ukazać świat obcych
kultur jako świat logiczny i uporządkowany, jako świat dający się doskonale zrozumieć
i opisać w kategoriach typowo angielskich. I chociaż wszystkie klasyczne studia Evansa-Pritcharda, na co zwraca uwagę Geertz, zaczynają się od odkrycia, że "coś", co istnieje
w kulturze Zachodu (organizacja kościelna, państwo) niekoniecznie musi mieć zastosowanie w innej społeczności, to jednak kończą się one za każdym razem stwierdzeniem, iż zawsze "to coś innego" (czary, organizacja segmentowa) działa w zamian tak samo skutecznie.
"Demaskując" natomiast strukturę narracji Bronisława Malinowskiego, Geertz poświęca
wiele miejsca samej postaci najsłyniejszego badacza terenowego. Otóż na kartach Dzieła
i życia Malinowski jawi się przede wszystkim jako osoba radykalnie rozdwojona, oscylująca
między romantykiem, odnajdującym sens życia wśród tubylców, a racjonalistą, bezgranicznie
przekonanym o obiektywizmie nauki. I właśnie to wewnętrzne rozdarcie krakowskiego neurastenika, występującego raz w kostiumie pielgrzyma, innym zaś razem - kartografa, złożyło się na główną figurę retoryczną jego pisarstwa. Toteż zaobserwowane i opisane fakty
kulturowe w licznych tomach, powstałych w wyniku kilkuletnich badań na Trobriandach,
mieszają się z wątkami autobiograficznymi. Taka konstrukcja tekstu, będąca współcześnie nota
bene niemal tendencją, pozwala w znacznym stopniu, właśnie poprzez urzeczywistnienie siebie w tekście (to Zaświadczające Ja), na uwiarygodnienie własnej relacji.
Przedstawiając pisarstwo Ruth Benedict, Geertz (za Jamesem Boonem) wskazuje na pewne
powinowactwa z prozą Jonathana Swifta. Bowiem zarówno w twórczości amerykańskiej
antropolożki, jak i w utworach anglo-irlandzkiego pisarza mamy do czynienia ze specyficznym rodzajem krytyki społecznej, owym Ezopowym komentarzem, mówiącym o własnym
społeczeństwie poprzez pisanie o innych. W Chryzantemie i mieczu kultura Japończyków,
która w opinii społeczeństwa amerykańskiego często wydaje się odległa i egzotyczna, przedstawiona została jako logiczna ijasna, w przeciwieństwie do własnej kultury, pełnej dziwactw
i przypadkowości. Z podobną strategią retoryczną spotykamy się również we Wzorach
kultury. Ukazane trzy społeczności (Kwakiutlów, Zuni i Dobu), charakteryzujące się odmiennymi temperamentami ludzkimi, stają się momentami po prostu karykaturą nas samych.
Podsumowując pisarstwo Benedict, Geertz mówi, iż ma ono na celu - w myśl starej maksymy - raczej dokuczać światu, niż go bawić.
Przedstawioną przez Geertza tak różnorodną (an)tropologię narracyjnąparyskiego mandaryna, oksfordzkiego dona, wędrującego Polaka i nowojorskiej intelektualistki łączy
jeden fakt (o którym już wspomniałem), dla uwypuklenia którego autor Dzieła i życia przywołuje dwa eseje: Michela Foucaulta Kim jest autor i Ronalda Barthesa Authors and Writers. Otóż Foucault dokonał rozróżnienia między producentami pojedynczych książek a twórcami dyskursywności, będącymi nie tylko autorami swoich książek, lecz przede wszystkim
fundatorami określonych reguł wytwarzania oraz nie kończących się możliwości powstawania nowych tekstów. Typologia powyższa zbieżna jest z propozycją Barthesa, ukazującą
zjednej strony pisarzy pełniących rolę kapłanów, dążących jedynie do przedstawienia faktów i idei, traktujących informacje jak towar, z drugiej zaś - autorów sprawującychfunkcję
klerków, tworzących urzekającą strukturę słowną, powołujących teatr języka. I właśnie
w kontekście tych dwóch esejów Geertz zalicza bohaterów swojej książki: Claude'a Lćvi-Straussa, Edwarda Evan Evansa-Pritcharda, Bronisława Malinowskiego i Ruth Benedict
do Foucaultowskich założycieli dyskursywności i Barthesowskich autorów.

�302

Recenzje i noty recenzyjne

Oczywiście pisarstwo antropologiczne nie jest ograniczone jedynie do stylów "wytworzonych" przez przywołane w Dziele i życiu osobowości (choć z pewnością należą one do
najgłośniejszych w tej orkiestrze). Pisarstwo antropologiczne jest bowiem równie bogate
i wielowymiarowe, jak różnorodny i wielogłosowy jest świat, który ono opisuje. W miejscu
tym można wspomnieć, iż również sam Geertzjest założycielem dyskursywności, twórcą
thick description, opisu zagęszczonego, którą to "strategią" literacką wzorcowo posłużył
się w tekście Deep Play: Notes on Balinese Cockfight (z tomu The Interpretation ojCultures, 1973).
Przyjrzyjmy się jeszcze na moment samemu antropologowi. Kimże onjest dla Geertza?
Otóż nadszarpnięcie autorytetu Nauki (Rorty'owski "antyreprezentacjonizm" i "kontekstualizm" czy Geertzowska "wiedza lokalna") zmusiło antropologa do porzucenia pozorów osoby
wszechwiedzącej, posiadającej idealną metodę badawczą, za pomocą której może ukazać
"prawdę, samą prawdę i tylko prawdę". To postawa osoby poszukującej, której nie są obce
rozterki i wątpliwości, jest bardziej bliska poznaniu niż definitywnym stwierdzeniom i uniwersalnym teoriom "obiektywnych" antropologów. Etnolog zatem przestał być jedynym
znającym "tajemnice" innych kultur. Nie oznacza to oczywiście, iż paraliż antropologa, spowodowany niemożnością ukazania "obiektywnych znaczeń", pozwala mu wyłącznie na
koncentrowanie się na sfrustrowanym ego. Zanikła jedynie jego pozycja pośrednika "mediującego pomiędzy przesądami jednych a parafiańszczyzną drugich" (s. 58) oraz rola "transkulturowego teoretyka próbującego ująć w ogólne prawa dziwaczne wierzenia i niezwykłe
struktury społeczne" (tamże). Nie jest bowiem tak, iż świat etnografii istnieje obiektywnie,
ale nie jest także ani przedstawiany, ani konstruowany, lecz p r z e ż y wan y, zarówno przez
badaczy, jak i badanych.
Toteż rozważania autora Dzieła i życia skupiające się wokół pisarstwa antropologicznego nie zmierzają w swym założeniu do zaaplikowania określonych wytycznych służących
prawidłowemu sporządzaniu monografii, lecz do ukazania, iż owe opisy etnograficzne są
przełożeniem własnych doświadczeń - w oparciu o strategiczny wybór stylu i figur retorycznych oraz z p o m o c ą odpowiednich zabiegów narracyjnych - na formę tekstową.
Tak więc należy zgodzić się z Geertzem, iż nie można podać prawidłowej metody tworzenia tekstów, bowiem wszelki ,,[k]rytycyzm ex ante - to musisz zrobić, tego absolutnie robić
nie możesz- jest tak samo absurdem w antropologii, jak i w każdym innym nie opartym na
dogmacie przedsięwzięciu intelektualnym. Podobnie jak wiersze i hipotezy, etnografie mogą
być osądzane tylko ex post, po tym jak ktoś je stworzy" (s. 198). Można zatem pokusić się
o stwierdzenie, iż dla Geertza "dobra" monografia to taka, którą się "dobrze" czyta (oczywiście mając na myśli płaszczyznę literacką, a nie np. etyczną).
Taka sytuacja skłania wielu antropologów - co stanowi jedno z podstawowych założeń etnologii postmodemistycznej (tekstualizmu) - do spostrzegania etnografii raczej
w barwach dyskursu literackiego niżli naukowego. Jednakże przed pochopnym samookreśleniem się antropologów mianem powieściopisarzy przestrzega autor Dzieła i życia, co nie
oznacza, iż ów badacz balijskich walk kogutów nie dostrzega podobieństw rodzinnych między owymi dyskursami. Postulat mówiący o nieistnieniu tychże granic - twierdzi ten antropolog - żywo przypomina przechwałki owego muła północnoafrykańskiego, który mówi
jedynie o bracie swojej matki: koniu, nie wspominając nigdy o własnym ojcu: ośle. Antropologia - w sensie Geertzowskim - jest zatem hybrydą art i science, przy czym nie stanowi w pełni ani jednego, ani drugiego. Dlatego też możliwe jest - i to nie tylko na płaszczyżnie antropologii kulturowej - współczesne przemieszanie form gatunkowych, gdzie "autorzy oscylują między językiem zabawy, dramatu i tekstu"2.
2 C. Geertz, O gatunkach zmąconych. ·przeł. Z. Kapiński, w: Postmodernizm: Antologia przekladów. pod red. R. Nycza, Kraków 1997, s. 233.

�Recenzje i noty recenzyjne

303

Dzieło i życie Clitforda Geertza, zwłaszcza w oczach "klasycznych" naukowców, może
budzić liczne zastrzeżenia. Przede wszystkim wydawać się może, iż badanie strategii narracyjnych czy też figur retorycznych jest zajęciem typowo nieantropologicznym. Bowiem to,
co powinno interesować prawdziwego etnologa, to mieszkańcy Trobriandów czy Tikopi,
a nie chwyty literackie Malinowskiego czy Firtha. Krytyczno-Iiterackie czytanie dzieł może
mieć uzasadnienie w odniesieniu do twórczości Josepha Conrada czy Milana Kundery, ale
w przypadku U:vi-Straussa czy Marvina Harrisa podejście takie wydaje się komiczne. Nie
jest bowiem ważne, jak zostało napisane, lecz co zostało napisane.
Obawy i wątpliwości te jednak wydają mi się bezpodstawne, bowiem nie dotyczą one
istoty zagadnienia, lecz - z czym w pełni zgadzam się z Geertzem - "opierają się (...) raczej
na wyobrażeniu sobie zagrożeń możliwych" (s. 11). Gdyby antropolodzy porzucili swe zainteresowania dotyczące kultur Afryki czy Oceanii na rzecz "poszukiwania" wyłącznie sposobów narracji Edwarda Westermarcka czy Edmunda Leacha (co wszelako wydaje mi się mało
realne), to wówczas wspomniane zarzuty faktycznie mogłyby "nabrać" niepokojących barw.
Zatem "korzenie owych obaw muszą leżeć gdzie indziej" (tamże).
Być może w przekonaniu (a raczej w strachu), iż analiza dzieł antropologicznych pod kątem
literackim przyczynić się może w znacznym stopniu do uwolnienia się owej dyscypliny spod
ciężaru pewnych mitów związanych z zawodem etnologa (dotyczących referencyjności opisu,
obiektywności w "przełożeniu" doświadczeń terenowych na formę tekstową, neutralności
badacza etc.). Ukazaniu bowiem sposobu pisarstwa antropologicznego towarzyszy także
proces poznawczy, przy czym dotyczy on nie tyle obiektywizmu i prawdy empirycznej, ile
efektu subiektywizmu wyrażonego w terminach literackich. Pole epistemologiczne ustąpiło
miejsca przestrzeni narracyjnej.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Ponieważ temat książki Geertza dotyka pisarstwa antropologicznego, toteż wypada wspomnieć o stylu samego autora. Otóż Dzieło i życie pod
względem literackim plasuje się - w moim przekonaniu - na pozycji bardzo wysokiej. Błyskotliwe porównania, metaforyczne bogactwo, mistrzowskie i zrozumiałe skróty myślowe,
klarowność i przejrzystość języka, spójność i gładkość w przechodzeniu z jednego wątku
do drugiego, a przede wszystkim zastąpienie wszelkiej naukowej szczegółowości terminologicznej swoistą refleksją - to cechy, które nawet u najbardziej wymagającego odbiorcy
literatury pięknej mogą wzbudzić poklask. Bowiem Dzieło i życie przeznaczone jest nie tylko dla zamkniętego kręgu wytrawnych handlarzy zadziwienia, lecz także (a może przede
wszystkim) dla tych, dla których zabawa słowem oraz obcowanie z tekstem sprawia nie lada
przyjemność.
Marcin Kwiatkowski

Amin M a a lo u f, Zabójcze tożsamości, tłum. Halina Lisowska-Chehab,
Instytut Wydawniczy, Warszawa 2002, ss. 185.

Państwowy

Amin Maalouf nie jest antropologiem. Jest mieszkającym w Paryżu libańskim imigrantem
uznanym zajednego z najlepszych współczesnych pisarzy francuskojęzycznych. Poza beletrystyką ma też w swym dorobku pracę historyczną n)!prawy krzyżowe w oczach Arabów. Jego pełen wątków autobiograficznych i nie roszczący sobie pretensji do prezentowania "prawdy obiektywnej" esej Zabójcze tożsamości jest o tyle interesujący dla antropologa, że jest kolejnym głosem w gorącej dziś dyskusji na temat wielokulturowości i tożsamości

�Recenzje i noty recenzyjne

304

kulturowej. Pamiętać należy, że Maalouf nie jest oczywiście typowym reprezentantem społeczności franko-arabskiej, jest liberalnym intelektualistą i zapewne nie mieszka w podparyskim blokowisku. Dyskurs multikulturalistyczny z definicji promuje jednak pluralizm doświadczeń imigranckich, stąd tekst Maaloufa stanowi cenny materiał dla badacza z kręgu nauk
społecznych. Moja próba "naukowej recenzji nienaukowej książki" wynika z nadziei, że
dyskurs antropologiczny można uczynić "różnogłosowym"l, że Maalouf może się w nim
wypowiadać ze względu na swoją hybrydalną tożsamość stanowiącą przedmiot badań nad
wielokulturowością. Jest on jednym z wielu ludzi żyjących dziś, posługując się terminem
Homi Bhabhy, w "stanie unhomeliness, stanie poza-terytorialnego i między-kulturowego
wtajemniczenia"2. Ponadto jego postawa zbliżonajest do tzw. aktywnego antyfundamentalizmu w antropologii, w myśl którego nie tyle należy opisywać świat, co raczej kształtować
międzykulturowy dialog.
Składający się z różniących się nieco nasyceniem wątkami autobiograficznymi czterech
części, w tym najbardziej osobistego "Moja tożsamość, moje przynależności", historycznego "Kiedy nowoczesność przychodzi od Innych" oraz zgrabnie łączącymi perspektywę
subiektywną ze współczesnymi procesami społeczno-kulturowymi rozdziałami ("Czasy plemion ogólnoświatowych" i "Oswoić panterę"), esej Maaloufa to przede wszystkim krytyka
prymordialnej koncepcji tożsamości etnicznej. Autor uważa ją za wyjątkowo niebezpieczną
w skutkach (stąd tytuł książki); myślenie w kategoriach ,jednej jedynej przynależności" prowadzi jego zdaniem do konfliktów, nierzadko zresztą niezwykle krwawych (co, z racji swego
pochodzenia, miał okazję odczuć na własnej skórze). Tożsamość porównuje Maalouf do
grożnej pantery, a jego rozważania to propozycje sposobów, dzięki którym "panterę" można
"utrzymać na smyczy". Remedium stanowić ma pozwolenie ludziom na "pełne przeżywanie
swojej złożoności"; wielorakie przynależności prowadzić mają do pielęgnacji więzi z ludźmi
pochodzącymi z różnych grup kulturowych, społecznych czy wyznaniowych. Antagonizmy w państwach wieloetnicznych usunęłaby, zdaniem Maaloufa, postawa wzajemnego poszanowania kultur. Stosunek Maaloufa do problemu integracji imigrantów (nie odnosi się
tu konkretnie do przypadku Francji) opiera się na wierze w możliwość kompromisu i dialogu.
Z jednej strony podkreśla on, że brak szacunku do kultur imigrantów wywołuje ich wrogość
i niechęć do akceptacji norm goszczącego ich społeczeństwa. Twierdzi też, że imigranci mają
prawo krytykować reguły panujące w kraju, w którym zdecydowali się osiedlić. Z drugiej
jednak strony nowa ojczyzna wymusza pewne zmiany w obyczajach przybyszów i jego
zdaniem należy się temu podporządkować. Maalouf szuka drogi środka, mówi o negocjacji,
jawi się tu więc jako apostoł międzykulturowego dialogu. Innymi wątkami jego "misyjnej"
pracy są historyczne argumenty na obronę tak dziś napiętnowanego świata islamu oraz próba
oceny zjawiska globalizacji i procesu zjednoczenia Europy.
Na początek chciałabym przyjrzeć się Maaloufowskiej "panterze". W antropologii istnieją dwa zasadnicze podejścia do problemu tożsamości etnicznej - krytykowane przez
Maaloufa stanowisko pierwotnościowe oraz popierane przez niego ujęcie instrumentalistyczne. W myśl pierwszego z nich tożsamość etniczna dana jest każdemu człowiekowi z tytułu
urodzenia w określonej grupie, jest więzią ,,naturalną" (w tym sensie przypomina ona pokrewieństwo), której nie można się pozbyć i której nie można pozyskać będąc obcym. Zależy
od procesu enkulturacji, a nie późniejszych interakcji społecznych. Etniczność leżeć ma
w obszarze pierwotnej toźsamości człowieka i odpowiadać za pozaracjonalny sposób umiejscawiania się w świecie. Według filozofów komunitaryzmu, wpisujących się w nurt pierwotnościowy, więź etniczna tkwi głęboko w świadomości członków każdej grupy i uzewnętrznia się przede wszystkim w sytuacji konfliktu. Komunitaryści uważają, że taka nadana nam
I

2

C. Geertz, Dzieło iżycie, Warszawa 2000, s. 195.
L. Gandhi, Postcolonial Theory. A Criticallntroduction,

New York 1998, s. 132.

�Recenzjei noty recenzyjne

305

z racji urodzenia się w określonej grupie tożsamość jest "prawdziwa" (w przeciwieństwie do
tej, którą się nabywa, zmienia i która jest według nich "sztuczna"). Według Zygmunta Baumana "Dla komunitarysty «wybierać» to tyle, co odkryć swą historycznie określoną tożsamość, jedyną, niepowtarzalną i z góry daną - i dać jej świadomy wyraz"). Koncepcję tę
Maalouf oskarża o redukowanie tożsamości do jednej tylko przynależności i kształtowanie
w ludziach "stronniczych, sekciarskich, nietolerancyjnych, dominujących i czasem nawet
samobójczych postaw (...)"4. Instrumentaliści natomiast traktują etniczność kontekstowo,
przede wszystkim jako środek służący mobilizacji danej grupy; według nich zawsze odnosi
się ona do aktualnych warunków społecznych. Ich zdaniem tożsamości kulturowej nie powinniśmy traktować jako faktu dokonanego, ale jako ciągłą, nigdy nie zakończoną "produkcję",jako process. W nurt ten wpisuje się esej Maaloufa, w którym podkreśla on, że tożsamość nie jest nam dana raz na zawsze, że przeobraża się w ciągu całego naszego życia. Nie
jest więc tworem utrwalonym, ustalonym, lecz konstruowana jest w dyskursach historii
i kultury, poprzez pamięć, wyobraźnię i narrację. "Stawanie się" jest równie ważne jak "bycie", gdyż tożsamości nie odnajduje się w przeszłości, lecz w przyszłości, w tym, co dopiero
powstaje. Zdaniem Stuarta Halla, "tożsamości to imiona, jakie nadajemy różnym sposobom,
w jakie jesteśmy umiejscowieni w narracjach przeszłości"6. Tożsamość nigdy nie jest kulturowo trwała, zawsze stanowi coś na kształt opowieści, narracji właśnie. I dlatego pomocne
w rozumieniu tożsamości kulturowej jest wyobrażenie jej sobie w postaci warstw, poziomów różnych przynależności w wielu kombinacjach; ta wielowymiarowa samoidentyfikacja
może doskonale funkcjonować. Wszystkie jej składowe są równie ważne, są niczym różne
języki, którymi sięjednakowo dobrze włada. Dla Maaloufa taka złożona tożsamość ,jest rysunkiem na napiętej skórze; wystarczy, że się dotknie jednej przynależności, a zadrży cała
istota"7.Autor Zabójczych tożsamości zdaje się podzielać opinię Edwarda Saida, który uważa,
że "bycie muzułmaninem czy Arnerykaninemjest dziś niczym więcej jak tylko punktem wyjścia, który przy dalszym kontakcie traci natychmiast na znaczeniu. Imperializm bowiemjednoczy oraz miesza kultury i tożsamości w skali światowej. Ale jego najgorszym i najbardziej
paradoksalnym podarunkiem dla ludzi było właśnie sprawienie, że uwierzyli oni w to, że są
tylko i wyłącznie biali albo czarni, tylko i wyłącznie zachodni bądź orientalni"8.
Maalouf, uznając wielostronne przynależności kulturowe, broni teorii kultury, która akcentuje jej" wielojęzyczny" charakter, zdradzający wielorakość źródeł pochodzenia tworzących ją elementów oraz właściwe im napięcia. Tym przemieszczonym ,językom" (wszakże
mowa tu przede wszystkim o kondycji imigrantów) nadawane są wciąż nowe znaczenia.
Maalouf odrzuca tym samym etniczny absolutyzm, w myśl którego "kultury są na wieki od
siebie oddzielone etnicznymi granicami"9. Kulturę pojmuje jako twór plastyczny, z gruntu
synkretyczny, nie dający się zamknąć w "etnicznych szufladkach"; bliska jest mu koncepcja
"tożsamości poprzez różnicę", w ramach której twierdzi się, iż tożsamości "wciąż powstają
na nowo, ulegają transformacjom, nieustannie reprodukują się, przybierając coraz to nowe
formy"'O.
) Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Warszawa 2000, s. 328.
A. Maalouf, Zabójcze tożsamości ..., s. 39.
5 S. Hall, CulturalIdentity
and Diaspora. w: P.Williams,L. Chrisman (red.), Colonial Discourse
and Postcolonial Theory, Harlow 1993, s. 392.
6 Tamże, s. 395.
7A. Maalouf, op. cit. s. 34.
8 L. Back, New Ethnicities and Urban Culture. Racisms and Muticulture in Young Lives, London
4

1996, s. 251.
9

G.Bawnann,Contesting Culture. Discourses o/Identity Multi-ethnic London, Cambridge1996, s. 22.
S. Hall, CulturalIdentity and Diaspora ..., s. 402.

10

�306

Recenzje i noty recenzyjne

Maaloufstanowi piękny przykład hybrydalnej tożsamości. Jak wcześniej nadmieniłam,
jest Libańczykiem, Francuzem, a ponadto Arabem wychowanym w religii chrześcijańskiej,
stąd bliskie są mu obie cywilizacje, arabska i judeo-chrześcijańska. W Zabójczych ... Maalouf próbuje walczyć ze stereotypem ortodoksyjnego, wojowniczego muzułmanina-fanatyka i islamu jako nietolerancyjnej religii opartej na idei świętej wojny. Nakreśla krótko historię tego systemu religijnego i zaznacza, że "nikt nie ma monopolu na fanatyzm" I l. Przypomina, że chrześcijaństwo bardzo długo dalekie było od otwartości i tolerancji, podczas
gdy historia świata muzułmańskiego pokazuje odwrotny proces - odchodzenie od postawy otwartej w stronę totalitarnej. Domniemane immanentne cechy islamu - zamkniętość
na inne wyznania, tradycjonalizm i konserwatyzm są w rzeczywistości uwarunkowane historycznie; są stosunkowo niedawnym zjawiskiem w dziejach tej doktryny religijnej. Jeszcze w czasach Nasera bojownik radykalnego ruchu islamskiego uchodził w oczach przeciętnego Araba za wroga i "poplecznika" Zachodu. Błędne postrzeganie świata arabskiego przez
przedstawicieli cywilizacji euro--amerykańskiej wynika, zdaniem Maaloufa, z niedoceniania
wpływu charakteru poszczególnych społeczeństw na formę, jaką przyjmuje islam. Argumentuje on, że religia w każdej epoce nosi ślady czasu i miejsca, stąd fundamentalizm islamski
jest bardziej produktem naszej niespokojnej epoki i niepewnej pozycji państw arabskich na
arenie międzynarodowej niż nadpsutym owocem nauk Koranu. Dodaje przy tym, że żadna
religia nigdy nie była i nie jest motorem modernizacji. Maalouf krytykuje też skłonność
Zachodu do monokauzalnego wyjaśniania wydarzeń mających miejsce w krajach muzułmańskich; jak słusznie zauważa, islam nie tłurnaczy wszystkiego. Za przykład podaje wojnę domową w Algierii, którą zrozumiemy raczej, sięgając do historii jej kolonizacji i dekolonizacji niż
szukając jej przyczyn w dziejach islamu. Moim zdaniem trafnie nakreśla tło narodzin ruchów
fundamentalistycznych, pisząc o roli,jakągra tu upokorzenie i zepchnięcie na margines państw
arabskich. Ludzie ci "żyją w świecie należącym do innych, posłusznym regułom ustalonym
przez innych", gdzie są"sierotami, cudzoziemcami, intruzami lub wyrzutkami"12.Takie położenie to prosta droga do przyjęcia postaw ekstremistycznych i trudno się tu z Maaloufem nie
zgodzić. Zaznacza on też, że ,jeśli dane społeczeństwo widzi w nowoczesności «obcą rękę»,
to zawsze przejawia tendencję do odpychania jej i do obrony przed nią"l3.
Poruszając problem globalizacji, Maaloufwysuwa tezę, że każdy z nas czerpie z dwóch
dziedzictw kulturowych, które nazywa "pionowym" i "poziomym". Pierwsze z nich pochodzi z tradycji narodu danego człowieka, jego wspólnoty religijnej, a drugie wiąże się z wpływem epoki, w której żyjemy (zgodnie z myślą Marca Blocha, że "ludzie są bardziej dziećmi
swej epoki niż swych rodziców"). W kontekście globalizacji przynależność "pozioma" nabiera coraz większego znaczenia, choć paradoksalnie ludzie wciąż uparcie odwołują się do
tradycji "pionowej". Na podobnej zasadzie z zapamiętaniem podkreślamy różnice między
sobą, gdyż w rzeczywistości różnimy się coraz mniej; stąd za każdym razem, kiedy mówimy
o tym pojęciu-worku, jakim jest «globalizacja», sensowniej byłoby od razu używać terminu
«glokalizacja», który oddaje dwukierunkowy charakter procesów kulturowych, o jakich mówi
Maalouf. O zjawisku globalności mówić możemy wtedy, gdy ludzkie wytwory, wartości
i praktyki społeczne upowszechniają się na całym świecie i gdy działania ludzkie skierowane są w stronę całego globu, a nie np. konkretnej wspólnoty narodowej. Największe niebezpieczeństwo globalizacji polega na tym, że może ona przybrać formę hegemonii jednej cywilizacji, co prowadziłoby do homogenizacji kulturowej, a więc ujednolicenia wzorów uczestnictwa w kulturze i sposobów odbioru ze standaryzowanych treści kulturowych; byłaby to
więc raczej «amerykanizacja». Mamy tu niejako do czynienia z walką o wejście na arenę
11A. Maalouf, Zabójcze ... , s. 61.
12Tamże, s. 87.
13Tamże, s. 137.

�Recenzje i noty recenzyjne

307

"uniwersalnego dziedzictwa ludzkości", a szanse w tej rozgrywce są niestety nierówne; słabsze, mniej wpływowe kultury, pozbawione najpotężniejszego dziś narzędzia - mediów, spychane będą na margines naszej - czy aby na pewno? - globalnej wioski. Gdyby globalizacja funkcjonowała w jednym tylko kierunku, to z jednej strony mielibyśmy, jak pisze Maalouf, "ogólnoświatowych nadawców", a z drugiej - stojących na straconej pozycji
"odbiorców". Jest jeszcze jednak trzeci sposób recepcji kulturowej - hybrydyzacja i synkretyzacja, które akurat w tym przypadku zdają się umykać autorowi Zabójczych tożsamości. Można mu też zarzucić, że nie pisze wcale o ubóstwie, podziale świata na bogatą Północ
i biedne Południe. Nie jest przecież tak, że wszyscy na ziemi mają dostęp do internetu i międzynarodowych lotnisk. Wręcz przeciwnie, na globalizacji zyskuje zaledwie kilka procent
najmożniejszych naszej planety; zdecydowana większość jej mieszkańców nigdy nie ujrzy
komputera i nigdy nie opuści swojej wioski położonej gdzieś w mrokach tzw. Trzeciego Świata.
Jak pisze Zygmunt Bauman: "Osławiona globalizacja ekonomii i finansów ma też inny aspekt,
który można określić mianem «globalizacji nędzy» (...)''14. Maalouf, ignorując ten problem
mówi tu z punktu widzenia "postkolonialnego intelektualisty", osoby pochodzącej z "peryferiów", której udało się zaistnieć w świecie zachodnich elit intelektualnych i której przeto
obca stała się walka o przetrwanie, jaką codziennie toczą miliardy ludzi w tzw. krajach rozwijających się (jakkolwiek neomarksowsko zabrzmieć może ten zarzut).
Można nawet odnieść wrażenie, że Maaloufuległ zwodniczemu czarowi Europy. Hegemonię cywilizacji euro-amerykańskiej określa bowiem mianem "wydarzenia nie mającego
precedensu w Historii ludzkości"'5. Takim stwierdzeniem naraziłby się bardzo badaczom
zajmującym się studiami postkolonialnymi. Osobiście nie widzę powodu, dla którego dominacja naszego kręgu kulturowego miałaby się różnić od panowania kultury egipskiej, mezopotamskiej, greckiej czy chińskiej, a opinia taka dziwi mnie tym bardziej, że wypowiadana
jest przez osobę o przygotowaniu historycznym. Co gorsza, Maalouf posuwa się do karkołomnego porównania kulturowego imperializmu europejskiego do "procesu zapłodnienia"
pozaeuropejskich obszarów ziemi przez idee powstałe na gruncie europejskim: ,,( ...) ludzkość dojrzała do narodzin cywilizacji planetarnej, to znaczy, jajeczko było gotowe do zapłodnienia iEuropa Zachodnia je zapłodniła"'6. Zapłodniła, a jakże, ale drogą gwałtu, a tego
Maalouf zdaje się nie zauważać. W tym punkcie eseju jego godny pochwały krytycyzm zdaje
się być głęboko uśpiony. Kolejnym jego potknięciemjest twierdzenie, że wszelka modernizacja wiąże się z westernizacją. Huntington i Barber zapewne nie zgodziliby się z tym zdaniem. Klasycznym przykładem na odrzucenie westernizacji, a przyjęcie modernizacji, są kraje Azji Południowo-Wschodniej, np. Singapur lub Japonia ze swoją maksymą ,Japoński
duch, zachodnia technika". Warto zaznaczyć, że we wczesnej fazie modernizacji westernizacja faktycznie jej sprzyja, ale póżniej modernizacja doprowadzić może do odrodzenia rodzimej kultury, gdyż umacnia siłę ekonomiczną i militarną społeczeństwa, a co za tym idzie
podnosi jego "samoocenę" (przykładem mogą być tu bogate państwa arabskie).
Największą niespodzianką (niestety przykrą) w eseju Maaloufa jest deklaracja poparcia
dla uniwersalizmu i sprzeciw wobec relatywizmu kulturowego. Jest to spore zaskoczenie dla
czytelnika, zważając na ogólny promultikulturalistyczny wydźwięk Zabójczych ... Przypomnijmy, że relatywizm zakłada równość wszystkich kultur: nie można ich ze sobąporównywać, ani tym bardziej zestawiać ze sobą np. instytucji z dwóch różnych kultur, gdyż w każdej
z nich pełni ona określoną funkcję w strukturze danego społeczeństwa. «Uniwersalność»
autor Zabójczych ... definiuje jako uznanie takich samych praw dla wszystkich ludzi; idąc
tym tropem, naruszenie tych praw w imię takiej czy innej tradycji kulturowej sprzeczne jest

IS

Z. Bauman, Ponowoczesność.. .• s. 95.
A. Maalouf, Zabójcze ... , s. 82.

16

Tamże, s. 3.

14

�308

Recenzje i noty recenzyjne

z duchem uniwersalności: "Nie może być z jednej strony ogólnej deklaracji praw człowieka,
i z drugiej - deklaracji specyficznych: muzułmańskiej, żydowskiej, chrześcijańskiej, afrykańskiej, azjatyckiej itd."17.Cóż za modelowy przykład europocentryzmu! Maaloufpo raz
kolejny spotkałby się tutaj z atakiem ze strony badaczy z kręgu studiów postkolonialnych,
którzy krytykują uniwersalizujące idee Oświeceniowe. Zdaniem historyka z grupy Subaltern Studies, Dipesha Chakrabarty' ego, "od wieków już filozofowie i myśliciele mający wpływ
na ksztah nauk społecznych tworzyli teorie mające dotyczyć rzekomo całej ludzkości; wiemy jednakże, że powstawały one we względnej, a często zupełnej nieznajomości zdecydowanej większości wspólnoty ludzkiej, tj. w absolutnej ignorancji kultur tych, którym przyszło żyć w świecie niezachodnim"18. Otóż nie ma czegoś takiego jak "ogólna deklaracja praw
człowieka". Powstała ona bowiem na gruncie europejskim (niejest więc,jak by tego chciał
Maalouf, "neutralna kulturowo"; zresztą czy w ogóle może istnieć coś rzekomo "ogólnoludzkiego", niezdeterminowanego kulturowo?!), w konkretnym kontekście historycznym;
defacto jest więc "europejską deklaracją praw człowieka". Maaloufbroni tu jakiejś abstrakcyjnej «Ludzkości», chce szanować «Człowieka», nie szanując jego partykularnej kultury.
Te dwa słowa napisałam z dużej litery (sam autor tego nie czyni), aby pokazać ich esencjonalizujący charakter; niestety Maalouf nie wpisuje się tu w nurt myśli ponowoczesnej,
a szkoda. Czas najwyższy uznać nonsensowność takich generalizujących, mówiących
o «istocie», «rdzeniu», «autentyzmie» pojęć; nie ma czegoś takiego jak «Jedna Ludzkość»
podzielająca wspólne wartości i wspólne «fundamentalne» prawa. Ciekawam, kto ma rozstrzygać o tym, które tradycje etniczne powinny być szanowane, a które nie ("Tradycje zaś
o tyle powinny być szanowane, o ile są tego warte [...]"19),«czy ma o tym decydować to
wątpliwe "sumienie ludzkości", jakim rzekomo jest Europa? Maaloufzachłysnął się najwyraźniej francuskimi ideami republikańskimi i moim zdaniem zaburza to jego obecny przecież
w tej książce krytycyzm.
Postkolonialnym wątkiem20 Zabójczych ... jest powtarzająca się myśl, że w obecnych czasach wszyscy czujemy się po trosze członkami mniejszości, po trosze wygnańcami. Myślę,
że jest to bardzo trafne spostrzeżenie. Jak napisał Paul Gilroy, ,jesteśmy dziś w dużej mierze
«nomadami» i musimy nauczyć się, jak budować swoją tożsamość na piasku"21.Z tego względu książkę tą można polecić tym, którzy interesują się współczesnymi zmianami
w kulturze, a zwłaszcza wpływem procesów migracyjnych na ksztah dzisiejszego, wyjątkowo niepewnego, acz fascynującego świata. Warto trzymać rękę na pulsie. Ponadto lekki,
eseistyczny styl Maaloufa oraz wyczuwalne w jego pracy zaangażowanie emocjonalne sprawiają, że Zabójcze tożsamości po prostu przyjemnie się czyta. To także esej "z misją"w epilogu Maaloufwyraża życzenie, aby jego wnuk nie musiał sięgać do jego książki, aby
w przyszłości nie istniała już potrzeba mówienia o sposobach oswajania "tożsamościowej
bestii". Autor Zabójczych ... zgodziłby się więc zapewne z brytyjskim badaczem nowych
etniczności, Lesem Backiem, który napisał, że ,jeśli multikulturalizm ma mieć jakiekolwiek
znaczenie w kontekście XXI wieku, to nieodwołalnie trzeba odrzucić ideę, że jakoby istnieją
na świecie homogeniczne kultury i tożsamości"22.To zdanie zdaje się przesłaniem pracy Amina
Maaloufa.
Natalia Paszkiewicz
17Tamże, s. 123.
18L. Gandhi, Postcolonial Theory ..., s. 44.
19A. Maalouf, Zabójcze ... , s. 124.
20 Jednym z ważniejszych pojęć w teorii postkolonialnej jest exile wygnanie, wychodźstwo,
emigracja.
21 P. Gilroy, Small Acts. Thoughts on the Politics of Black Cultures. London 1993, s. 152.
22 L. Back, New Ethnicities and Urban Culture ..., s. 251.

�Recenzje i noty recenzyjne

309

Skrytość kultury, red. K. Zamiara, Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 200 1, ss. 138.
Tom ten jest wynikiem spotkania autorów niekoniecznie reprezentujących zbliżone nastawienia teoretyczne i badawcze. Bez wątpienia nieść to musi określone konsekwencje,
łącznie z wrażeniem niespójności czy operowania nieprzystającymi teoretycznie koncepcjami. Przedstawienie różnych podejść, które łączy uznanie, jak pisze Krystyna Zamiara, że
"w kulturze ludzkiej można, a nawet trzeba wyróżniać to, co w danym czasie jest (I) jawne,
dostępne świadomości jednostek tworzących daną wspólnotę obok tego, co (2) niejawne,
niedostępne" (s. 7), powoduje wszakże, iż uzyskujemy całkiem bogaty przegląd różnych
stanowisk - spojrzenie z lotu ptaka na obszerne pole badań uznających obecność w kulturze jej części niejawnej, skrytej dla uczestników czy też - jak lubią mówić niektórzydepozytariuszy kultury. Próbą zaproponowania jednej, określonej koncepcji teoretycznej
tom ten więc nie jest, choć spełnia inne pożyteczne zadania.
Konstatacja, że w kulturze można wyróżnić jej skryty obszar, oczywiście nieobca jest
naukom społecznym od dawna, leczjednocześnie sfera niejawna kultury nie była dotąd polem
- przynajmniej w Polsce - rozległych i transdyscyplinarnych badań. Konstatacja taka,
przyjęta w punkcie wyjścia, odwołuje się do przeświadczenia o możliwości wspólnego badania tej sfery przez reprezentantów szeroko rozumianej humanistyki - z psychologią,
antropologią czy filozofią na czele. Autorzy esejów, wywodzący się z różnych dyscyplin
humanistycznych, prezentując różne nastawienie teoretyczne, a także interesując się różnymi węższymi obszarami kultury, pokazują, że problem skrytości podejmowany jest bez
mała wszędzie, wszędzie co prawda na swój sposób, zwykle też z koncentracją na charakterystycznych zagadnieniach, tematach, ustępach. Ile w tym wszystkim myśli ciekawych dla
etnologa-antropologa?
Z tego punktu widzenia niektóre artykuły z recenzowanego tomu warte są dokładniejszego omówienia, inne domagają sięjednak przynajmniej zasygnalizowania głównych idei.
Otwierający tom szkic Krystyny Zamiary "Skrytość kultury a świadomość indywidualna" jest - w intencji autorki - próbą ukazania teoretycznych możliwości analizy ukrytej
sfery kultury. Zauważa ona, że kwestia skrytości kultury od dawna nurtuje humanistykęszczególnie filozofię i antropologię kultury, ale także niektóre dyscypliny szczegółowe, takie jak choćby językoznawstwo. Z dotychczasowej refleksji nad nią wynika zaś, że skrytość
kultury może być przypisywana kulturze jako całości albo też może być lokowana w pewnych jej sferach, głównie w języku, w obyczaju, w nauce. Niezwykle istotne jest to, że zawsze jest ona umieszczana w opozycji do jawnej części kultury, w opozycji do tego, cojak stwierdza Zamiara - "opatruje się mianem kultury jawnej, lub danych explicite reguł,
uświadamianych zasad" (s. 13). Skrytość może być traktowana jako immanentna właściwość kultury lub też przypisywana jej poszczególnym członkom. W tym drugim wypadku
chodzi o ukrytą kulturę w nas, ,,0 kulturę przyswojoną, nabytą przez osoby należące do
określonej wspólnoty" (s. 13). Samo wyrażenie "kultura ukryta" sugeruje, że jest ona poznawczo niedostępna dla nosicieli - uczestników kultury, implikuje ponadto, że istnieje
warstwa kultury - "kultura jawna" - nie będąca dla członków wspólnoty żadną terra incognita. Występujące tutaj rozróżnienie "kulturajawna-kultura ukryta" ma więc - ogólnie
biorąc - swój odpowiednik w przeciwstawieniu tego, czego jednostki są świadome, i tego,
co pozostaje dla ich świadomości w ukryciu. W szczegółach, co pokazuje autorka, rozróżnienie to traktowane jest rozmaicie, różne są zatem koncepcje kultury dotyczące jej jawnych
iukrytych części. Inną koncepcję znajdujemy w opisowej metodologii nauk, inną, gdy kształtuje ją perspektywa kulturoznawcza, a jeszcze inna jest koncepcja trzech światów Karla
Poppera - by wskazać tutaj tylko niektóre, być może jednak dla rozwoju humanistyki i nauk
społecznych w ostatnich dekadach najważniejsze. Czy je coś łączy? Szczególnym, wyróżnionym - jak zauważa Krystyna Zamiara - obiektem kulturowym o niejawnym charakte-

�310

Recenzje i noty recenzyjne

rze dla członków wspólnoty jest język, przedmiot zainteresowania zarówno filozofów i psychologów,jak i reprezentantów socjologii czy antropologii kultury. Używając na co dzień
języka, nie tylko nie zdajemy sobie sprawy zjego struktury, ale także z uzależnienia od niego
reguł naszego myślenia i innych funkcji psychicznych. Język staje się sposobem budowania
"realnego świata", przy czym jego reguły, a przede wszystkim zależność od niego innych części kultury, pozostaje dla członków wspólnoty zakryta. Autorka zauważa w końcu - co dla
nas jest nie do pominięcia - że badanie przez antropologów niejawnej części kultury nie wiąże się na ogół z przyjęciem naturalistycznych koncepcji psychiki - koncepcji uznających
prymat z góry określonych właściwości osobowości nad właściwościami kultury. To prawda,
nieświadomość traktowana jest bowiem przez antropologów - co potwierdza Zamiaranajczęściej jako kategoria psychokulturowa: antropologowie starają się wykazać odpowiedniość między kulturą a osobowościąjednostek, uznając, iż elementy niejawne (osobowości,
a przez to i kultury) dzięki refleksj i podmiotu mogą zyskać status jawności.
W przedstawionym przez Alinę Motycką artykule "Kultura a nieświadomość" znajdujemy próbę zarysowania niezwykle ważnego, jej zdaniem, przewrotu w humanistyce wiążącego się z odkryciem nieświadomości - przewrotu, który sprawił, że już nie można uprawiać
nauki, ignorując to odkrycie, ale też nie można - uznając je - tak słabo go, jak dotąd, pojmować, tak kiepsko filozoficznie odczytywać, jak to się dzieje szczególnie w filozofii o analitycznych korzeniach. Wedle autorki, ów przewrót wiąże się ze zburzeniem starego, kartezjańskiego paradygmatu, w którym cała działalność człowieka wiązana była ze świadomością i przez to często przeciwstawiana naturze jako typowo ludzka sfera aktywności. Odkrycie
nieświadomości ma doprowadzić do całkowitego przewartościowania, wręcz do zniesienia
"starego" ujmowania tych związków. Zmusza zwłaszcza do odrzucenia poglądu, jakoby cała
ludzka działalność wynikała z rozumnej woli, zmusza w konsekwencji do zupełnie nowego
odczytania starej opozycji "natura-kultura". W myśl nowego paradygmatu świadomość
ma być pojmowanajako podlegająca ciągłym wpływom sił nieświadomości, czyli wrodzonych sił popędowych. I jakkolwiek w obrębie samego tego paradygmatu występują często
znaczne różnice podejść badawczych - rozmaicie choćby rozumie instynkty - nie ulega
jednak wątpliwości, że - jak utrzymuje Alina Motycka - przewrót w humanistyce doprowadzić musi do zupełnego przewartościowania relacji kultura-świadomość. Kultura nie może
być już utożsamiana tylko - co było zgodne z paradygmatem kartezjańskim - ze świadomością, czyli z "myśleniem, umysłem, z czynnościami rozumu i tzw. wolną wolą" (s. 32), czas
wreszcie na uznanie, że jest tworzona (także) przez ludzką nieświadomość. Świadomość staje się zresztą w wielu nowszych psychoanalitycznych koncepcjach jedynie aktywnością
wtórną wobec nieświadomości. Nie oznacza to jednak, że wszyscy "nowi" badacze, idąc
śladem Zygmunta Freuda, uznają kulturę za "protezę" natury, lecz - bliżsi chociażby Carlowi Gustavowi Jungowi - mogą widzieć w symbolicznej aktywności człowieka sposób na
ożywianie tkwiących w naszej naturze archetypów. Kultura zaczyna być w tym wypadku
rozumiana jako dialog prowadzący do tworzenia syntezy pomiędzy naturą i duchem.
W korespondującym z tą tezą tekście Barbary Kotowej "Archetypy a kultura" dostrzegamy wszakże próbę zmiany jungowskiego paradygmatu nieświadomości - zmiany przez
odrzucenie biologicznych podstaw archetypów na rzecz uznania ich wyłącznie kulturowego charakteru, ich całkowicie kulturowego przekazu. Uznanie archetypu za twór czysto
kulturowy jest bez wątpienia zaprzeczeniem idei Junga. Dla autorki archetypy to szczególne
wytwory, których dziedziczenie odbywa sięjednakjak wszelkich kulturowych wytworów
- przez przekazywanie reguł i przekonań normatywno-dyrektywalnych,
podlegają więc
transmisji jak cała tradycja.
Trzy dalsze teksty z analizowanego tomu omówię tutaj w dużym skrócie, wyławiając
z nich tylko część wątków. Ich autorzy poświęcają je bowiem problemom raczej filozoficznym: powstawaniu światoobrazu i nastawień kulturowych, koncepcji nieświadomości

�Recenzje i noty recenzyjne

311

Viktora Emila Frankla oraz skrytości wypowiedzi moralnych w koncepcji preskryptywizmu
Richarda M. Hare.
Wacław Mejbaum i Aleksandra Żukrowska w artykule ,,0 faktach i nastawieniach kulturowych", sięgając do pojęć właściwych fenomenologii Edmunda HusserIa, podejmują problem powstawania światoobrazu oraz jego dostępności dla innych uczestników komunikacji. W rozważeniu tego problemu pomocna ma być, ich zdaniem, kategoria nastawień kulturowych - trzecia po dwóch innych: po nastawieniach receptywnych i teleologicznych,
uznawanych za nastawienia naturalne. Cóż to są w ogóle nastawienia? Za autorami powinniśmy uznać, że każda ludzka osoba jest warunkowana przez bodżce świata zewnętrznego.
Wedle Mejbauma i Żukrowskiej nastawienia naturalne (receptywne i teleologiczne) wspólne są wszystkim ludziom. Podmiot rejestruje fakty, jest tym, "który daje świadectwo widzialnemu światu" - nastawienie receptywne (s. 53), a także od początku swojego życia "uczy
się, że od świata można tego i owego oczekiwać oraz że w pewnym zakresie można światu
narzucić spełnienie tych oczekiwań" - nastawienie teleologiczne (s. 53). Dopiero na tym
tle ukazują swój charakter nastawienia kulturowe - staje sięjasne, że kultura jest programatorem ludzkich zachowań i że kształtuje je w procesie społecznej komunikacji. Wostatniej części swego artykułu Mejbaum i Żukrowska wprowadzają pojęcie nastawień humanistycznych - tych, które przyjmuje podmiot jako współtwórca wiedzy naukowej. Podczas
budowania teorii naukowych, "a więc w modelowaniu świata kultury ludzkiej", w poszukiwaniu istoty kulturowych mechanizmów, "zmuszeni jesteśmy sięgać głęboko pod powierzchnię pozoru danego w obserwacji ludzkich deklaracji i poczynań" (s. 59). Sięganie głęboko
pod powierzchnię oznacza zaś, w ich ujęciu, iż powinniśmy odwoływać się między innymi
do psychoanalizy i czerpać z niej pomocne inspiracje.
Szkic Ariety Rzepeckiej przedstawia koncepcję nieświadomości wypracowaną przez austriackiego psychiatrę V.E. Frankla, twórcę logoterapii - koncepcję określanąjako trzecia
szkoła wiedeńska, obok szkoły freudowskiej i szkoły Alfreda Adlera. Koncepcja Frankla
miała być tylko uzupełnieniem koncepcji Freuda, w znacznym stopniujednakjego poglądy
okazały się opozycyjne wobec idei wielkiego wiedeńskiego psychiatry, szczególnie w kwestii nieświadomości. Dla Frankla nieświadomość nie ma wyłącznie charakteru popędowego, włącza się również do niej wymiar duchowy, który - co jest tu niezwykle ważne - nie
jest zdeterminowany przez biologię człowieka. Oprócz tego FrankI nie uznaje ostrej granicy
pomiędzy nieświadomym i świadomym, przechodzenie pomiędzy nimi uważa za płynne (przepuszczalne). Jak pisze autorka: "W zasadzie chodzi Franklowi o wzajemne przenikanie się
tego, co świadome, i tego, co nieświadome" (s. 65). Ważne w jego koncepcji jest także uznanie, że autentyczność człowieka nie jest związana ze sferą popędową, lecz prawdziwie ludzkie zachowania wypływają ze sfery duchowej człowieka, niezależnie od tego, czy są to zachowania świadome, czy nieświadome. Dla Frankla działaniami typowo ludzkimi (duchowymi) w polu nieświadomości są nieświadomość etyczna, erotyczna i estetyczna. Prowadzi to
do tego, że duchowa nieświadomość "posługując się władzą intuicji, wychwytuje to, co
jeszcze niezrealizowane, co jedynie potencjalne" (s. 68). W koncepcji Frankla widoczne jest
włączenie sfery duchowej do nieświadomości, wraz z intencjonalnością. Nieświadoma intencjonalność przypisana jest tutaj jako cecha całemu ludzkiemu gatunkowi.
W artykule "Preskryptywistyczne ujęcie znaczenia wypowiedzi moralnych" Teresa Jerzak-Gierszewska przedstawia koncepcję RM. Hare'a dotyczącą znaczenia wypowiedzi moralnych. Hare - w opozycji do dominujących w pierwszej połowie dwudziestego wieku
koncepcji intuicjonizmu George' a Moore' a i emotywizmu Alfreda Ayera - odkrywa fakt, że
w znaczeniu wypowiedzi moralnych obecny jest składnik znaczenia nazywany przez niego
elementem preskryptywnym (nakazującym). Wypowiedzi moralne nie mają więc tylko charakteru opisowego (deskryptywnego ), lecz także coś polecają - różnice opinii moralnych
należy rozpatrywać jako różnice wynikające z niezgody poleceń.

�312

Recenzje i noty recenzyjne

W szczególnie interesującym dla etnologów-antropologów szkicu "Tradycjajako «kultura ukryta»" Jan Grad stara się przedstawić tradycję jako "ukryty" wzorzec i zarazem regulator ludzkich postępowań. Tradycja rozumiana może być bowiem jako ,,«zastany materiał
myślowy» - według znanego wyrażenia Fryderyka Engelsa", tworzony przez wszystkie
elementy kultury poprzednich pokoleń, lecz zawsze określany z punktu widzenia następnego pokolenia (s. 89-90). Tradycja w ujęciu Grada (znanym jednak z koncepcji innych autorów, choćby Jerzego Szackiego) staje się więc kulturą nie zdezaktualizowaną, "żywą" spuścizną przeszłości. Takie jej rozumienie przeczy tym definicjom, które upatrywały (lub wciąż
upatrują) w niej właśnie kultury zdezaktualizowanej, egzystującej w teraźlliejszości jako "znak
przeszłości". Jak zauważa autor, definicje te odpowiadały (lub odpowiadają) zainteresowaniu etnografów "przeżytkami", wiązały się więc (lub wiążą) z przyjmowanymi przez nich szerszymi założeniami teoretycznymi w ramach ewolucjonizmu czy dyfuzjonizmu. Uznając tradycję za ukryty regulator ludzkich zachowań, określać można kulturę ukrytą jako złożoną
z "niejasno sobie uświadamianych i nieświadomi e respektowanych sądów normatywno-dyrektywalnych" (s. 93). Takie określenie kultury ukrytej sprzężone jest z definicją kultury,
zgodnie z którą to "zespół form świadomości społecznej, przy czym każda z nich stanowi
społeczno-subiektywny regulator odpowiadającego jej typu praktyki społecznej [...J. Formy świadomości społecznej identyfikowane z dziedzinami kultury konstytuowane są przez
dwojakiego rodzaju przekonania (sądy w sensie logicznym): (a) normatywne, wyznaczające
pewne stany rzeczy jako wartości (cele) do realizacji i (b) dyrektywalne, ustalające środki
(działania) urzeczywistniania owych wartości" (s. 82). Na mocy tej definicji w skład kultury
nie wchodzą przekonania nie implikujące określonych sądów normatywno-dyrektywalnych.
Tak więc, przykładowo, nie wchodzą do niej wierzenia religijne, o ile nie dyktują przekonań
regulujących praktykę religijną. Tradycja w rozumieniu Grada to: "Nieświadome wzorce
społecznych zachowań", określąjące "ład społeczno-kulturowy" - ład nieuświadamiany,
czyli ukryty dla większości uczestników kultury (s. 95). Wedle niego: "Siła tradycji polega
zatem na tym, że determinuje ona ludzkie zachowania w sposób pozaświadomościowy, analogicznie do sposobu działania instynktu" (s. 96).
Ostatnie trzy teksty w omawianym tomie dotyczą "obszarów milczenia" w nauce, prób
wykorzystania psychoanalizy w historiografii oraz ukrytego programu w edukacji. Jakie są
ich główne myśli?
W napisanym przez Marka Perka artykule "Obszary milczenia w nauce" dominuje traktowanie nauki jako jednej z dziedzin kultury, jako składnika społecznej praxis. Perek wyróżnia
trzy, obecne w filozofii nauki, podejścia do zagadnienia "ukryte-jawne". Po pierwsze, nauka
bywa traktowana jako metoda odsłaniania tego, co ukryte. Z analizy samego słowa "odkrycie" wynika, że jego treść zbudowana jest na opozycji "ukryte-jawne". Roli nauki, szczególnie w wersji, której krańcowym stadium rozwoju jest neopozytywizm, upatruje się właśnie
w odsłanianiu nieznanych struktur świata (co warto brać pod uwagę mimo póżniejszego
zakwestionowania takiego sposobu patrzenia na naukę i na samych badaczy). Po drugie,
sięgając po inspiracje także do antropologii kultury, szukać można tego, co niejawne w zachowaniach badaczy związanych z ich zwykłą (gabinetową lub terenową) praktyką badawczą. Różnice w tym, co niejawne, bardziej niż różnice widoczne na powierzchni separują tu
stanowiskajednych od drugich, stając się różnicami paradygmatycznymi. Rzecz w tym, że
nie istnieją praktycznie żadne możliwości przekładu pomiędzy paradygmatami, będącymi
wynikiem odmiennej strukturalizacji doświadczeń w naukowych wspólnotach. Jak zauważa
Perek: "Jeśli dla określonych wspólnot istnieją znaczące różnice w korelacjach językowo-przyrodniczych, to ich przedstawiciele mają do czynienia z różnymi danymi wywołanymi
przez te same zespoły bodźców" (s. 106). Po trzecie wreszcie, między innymi pod wpływem
Thomasa Kuhna i Barbary Tuchańskiej, dociekając zależności badaczy od zastanej tradycji
zauważyć można, że "tradycja myślowa narzuca swoim uczestnikom taki świat, w którym

�Recenzje i noty recenzyjne

313

niczego nie brakuje, świat kompletny i spójny", w którym istnienie obszarów milczenia nie
może być odkryte z wnętrza owej tradycji" (s. 110). Obszary te są stopniowo rozpoznawane
i opracowywane teoretycznie, lecz wymaga to, oczywiście, odrzucania części zastanej naukowej tradycji (Perek nie zgadza się tu z tezą Kuhnajakoby "rewolucje naukowe" wymagały odrzucenia całości tradycji myślowej).
Wojciech Wrzosek w pracy "Idea nieświadomości w historiografii - szkic jednego problemu" stara się przedstawić wpływ idei nieświadomości na historiografię. Jego zdaniem,
nie ma mowy o prostym wykorzystaniu psychoanalizy w naukach historycznych, gdyż przeczy ona stosowanej przez historyków strategii interpretacyjnej, w której - odtwarzając
motywacje podmiotu - podstawowe znaczenie przypisuje się procedurze nadawania sensu zjawiskom. Dla historyków bowiem nadrzędnym celem ,jest nadanie sensu zjawisku"
(s. 116). Według Wrzoska próby łączenia psychoanalizy z historią okazały się przemijającą
modą. Sama historia traktuje człowieka co do jego natury jako homo historicus, sam zaś
"dyskurs historyczny odnosi świat działań człowieka do sensów historycznych, które lokowane są w logice losu historycznego (kulturowego) człowieka" (s. 117). Nie ma tu więc miejsca na
psychoanalizę i proponowaną w niej ideę nieświadomości. Owszem, idea nieświadomości, lecz
nie pochodząca z psychoanalizy pojawiła się w nurcie historiografii charakteryzowanym
jako badania nad mentalite, chodziło tam jednak - jak zauważa Wrzosek - o innąnieświadomość.
Ostatni tekst recenzowanego tomu to artykuł Andrzeja Pluty zatytułowany "Konteksty
kulturowe «ukrytego programu» w myśli edukacyjnej". Autor wyjaśnia, że termin "ukryty
program" od dawna funkcjonuje w literaturze poświęconej edukacji, jakkolwiek - co ujawnia przegląd różnych stanowisk - nie ma w niej mowy o jakimś jednym ukrytym programie,
lecz raczej o konkretnych ukrytych programach poszczególnych instytucji. Ukryty program
rozumiany może być rozmaicie, o czym dodatkowo świadczą nazwy, pod jakimi przedstawia
się go w literaturze. Pluta mówi w tym kontekście o programie niejawnym, o programie nieuświadamianym, a także o programie określanym jako pozadydaktyczne funkcje szkoły, czy
wręcz o - w pewnym sensie także ukrytych - skutkach ubocznych jej działania. Same
nazwy nie są tu nawet najważniejsze - ważniejsza jest teza, że ukryty program jest w sprzeczności z programem jawnym, z przebiegiem działań tworzonych z myślą o osiągnięciu celów
kształcenia (s. 120). Z perspektywy kulturoznawczej sprzeczność tę - co czyni autor-'-można próbować opisać i wyjaśnić.
Pojęcie "skrytości kultury" jest, jak widać, mimo pewnej wyczuwalnej ramy scalającej,
pełne rozbieżnych i z najróżniejszych źródeł zaczerpniętych intuicji semantycznych. Nie jest
pojęciem poddającym się łatwemu, prostemu definiowaniu - raczej (i może taka jego "natura") pobudza wyobraźnię badaczy kultury, uwrażliwia ich na działanie w niej opozycji tego,
co jawne, i tego, co ukryte, zmusza do przedzierania się przez kurtynęjawności do osłanianych części czy też pokładów kulturowej sceny. Dla antropologów i etnografów tom ten
jest ciekawy, gdyż, po pierwsze, wiele z zamieszczonych w nim tekstów odwołuje się do
antropologicznej spuścizny (czujemy się więc docenieni), po drugie, może stanowić poszerzenie antropologicznej wiedzy o ukrytych sferach kultury, pokazując, jak próbująje penetrować w innych dziedzinach szeroko pojętej humanistyki.
Sebastian Glica

�314

Recenzje i noty recenzyjne

Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. I, red. Ewa Fryś-Pietraszkowa, Anna Kowalska-Lewicka, Anna Spiss, Wydawnictwo Naukowe DWN, Oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Krakowie, Kraków 2002, ss. 354.
"Jakichże to gości pośród nas mieliśmy" - można by sparafrazować Miłoszowe słowa
tyczące się znamienitej poetki Anny Świrszczyńskiej - które to słowa cisną się za każdym
pochyleniem się nad sylwetkami i szkicami biograficznymi zebranymi w tomie Etnografowie i ludoznawcy polscy, za każdym wczytaniem się w kolejny z przedstawionych tu miniportretów. Jakież bogactwo,jaki potencjał ludzki, i ileż dokonań - a przecież zaprezentowano w "sylwetkach" zaledwie 112 osób, i to osób bardzo różnych - od luminarzy nauki,
najwybitniejszych spośród profesorów polskiej etnografii/etnologii, po zbieraczy-pasjonatów, działających i znanych głównie w swoich lokalnych społecznościach, w swych "małych ojczyznach". Obok więc wybitnych teoretyków, metodologów i dydaktyków są tu również przedstawieni pracownicy muzeów i innych instytucji kulturalnych, których zasługą
były i są działania praktyczne - dokumentacja terenowa, kolekcjonerstwo, tworzenie zbiorów muzealnych, ochrona zabytków i krajobrazu kulturowego, a także szeroko pojęta popularyzacja folkloru czy obrzędowości, której animatorami bywali częstokroć ludzie "spoza
fachu": nauczyciele, księża, lekarze, prawnicy, artyści, podróżnicy i inni. Obecni są tu również przedstawiciele innych dyscyplin nauki, którzy przysłużyli się rozwojowi etnografii,
m.in. historycy, geografowie, historycy sztuki, językoznawcy, antropologowie ... - a to
z tej prostej przyczyny, iż przedmiot zainteresowań nauk etnologicznych - kultura, jej dzieje, rozwój i prawa nią rządzące - wchodzi również w zakres zainteresowań historii, socjologii, psychologii społecznej, religioznawstwa, archeologii i innych. Stąd też tytuł Etnografowie i ludoznawcy polscy - jak we wstępie stwierdzają redaktorzy książki - stanowi li tylko pewien skrót myślowy, bardziej odnoszący się do pewnego wspólnego zakresu badań
ludzi różnych profesji aniżeli ich takiej czy innej specjalizacji. Oba terminy bowiem w nim
zawarte - zarówno "etnograf', będący już ostatnio w regresie, jak i "ludoznawca", już
w końcu XIX wieku uważany za przestarzały - stanowią tu raczej jedynie punkt odniesienia, tyleż konkretny, co ulotny, aniżeli jakąś zamkniętą delimitację.
Pomysłodawcą etnograficznego słownika biograficznego był łódzki etnograf dr Jan Piotr
Dekowski (zm. 1988 r.), który już w roku 1977 - marząc zawczasu o uczczeniu w ten sposób
stulecia istnienia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (1995) - zgłosił wniosek w sprawie
jego opracowania. Wniosek ów poparł wcześniej czynionymi przygotowaniami: kwerendą archiwalną, wypisami z literatury, pierwszymi szkicami biograficznymi. Na jego apel - rozesłany
do instytucji etnograficznych i do członków PTL o wytypowanie sylwetek do opracowanianapłynęło wiele propozycji, na podstawie których sporządził on (wraz ze wspomagającą go Ireną Lechową [zm. 1991 r.]) wykaz zawierający ponad 900 nazwisk, począwszy od XV-wiecznych kronikarzy, Jana Długosza i Marcina Bielskiego, do współcześnie żyjących i czynnych
zawodowo etnografów; sporządził on także "bazową" kartotekę z 349 nazwiskami.
Po śmierci J.P. Dekowskiego i I. Lechowej materiały "słownikowe" przekazane zostały
w 1991 roku z Ośrodka Dokumentacji i Informacji Naukowej w Łodzi do krakowskiego Oddziału PTL na wniosek dr Anny Kowalskiej-Lewickiej, która podjęła się kontynuacji pracy.Z pomocą
m.in. biografisty prof Wiesława Bieńkowskiego (zm. 1999 r.) powstał tom niemal gotowy już
do publikacji najubileusz w 1995 roku, mieszczący ok. 60 haseł. Niestety, praca ta wówczas nie
ukazała się. Po pięciu kolejnych "pustych" latach temat nabrał znowu aktualności - uzyskał
on akceptację Komisji Nauki Polskiej Akademii Umiejętności (22 listopada 2000 r.). Dzięki staraniom wspomnianej już dr Anny Kowalskiej-Lewickiej, wspomaganej przez dr Annę Spiss
i Ewę Fryś-Pietraszkowąpublikacja mogła nareszcie stać się faktem. W porównaniu do pierwszych zamierzeń różni się ona zarówno ramami czasowymi - zawiera portrety osób żyjących
już "tylko" w XIX i XX wieku,jak i szerszym, niż zakładano, charakterem pracy; wpłynęło to

�Recenzje i noty recenzyjne

315

na zmianę jej tytułu: z roboczego Słownika biograficznego etnografów polskich - naEtnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne.
Zmiana charakteru tego dzieła wynikła - czy niezamierzenie? - z pewnej (sporej zapewne) "niesubordynacji" autorów poszczególnych tekstów, którzy z trudem mogli zmieścić się w zwięzłych i suchych wymogach biogramów słownikowych. Wielce to znamienne,
ale i równie zrozumiałe, że pisząc częstokroć o osobach sobie bliskich, nie mogli czy też nie
chcieli potraktować ich życia i dzieła nazbyt powierzchownie i urzędowo. Jeśli jest w tym
jakaś wina, tofelix culpa, wina szczęśliwa, gdyż dzięki tej ludzkiej potrzebie dania świadectwa otrzymaliśmy portrety i pełniejsze, i w większej mierze osobiste.
Kim są autorzy tekstów? Podobnie jak ci, o których książka stanowi, tworzą grupę 75
osób różnych profesji, w większości jednak będących"z branży". Mamy więc wśród nich
i mamienitych profesorów (m.in. Jadwiga Klimaszewska, Maria Paradowska, Zofia Sokolewicz, Anna Zadrożyńska ...), i innych uniwersyteckich naukowców z instytutów i katedr etnologicznych oraz z instytutów PAN, a także pracowników muzealnych czy wszelkich innych instytucji kulturalnych. Kilkoro z autorów, niestety, znalazło się w tej książce również
z jej "drugiej" strony: Witold Armon, Wiesław Bieńkowski, Jan Piotr Dekowski, Irena Lechowa - z tych, którzy opisują, wspominają, stali się tymi, o których się pisze, których się
wspomina - co jakby dodatkowo świadczy o celowości tworzenia publikacji takich jak tutaj
omawiana, i o tym, jak kruche, bezcenne i godne szacunku jest każde życie. Na koniec tej
pierwszej, informacyjnej części recenzji warto zwrócić jeszcze uwagę na wykaz źródeł, z których czerpano wiadomości (archiwa, czasopisma, serie wydawnicze i wydawnictwa zwarte),
a także na zawsze przydatny, bogaty tutaj, indeks osobowy.

*

Jaka jest ta książka? Ktoś, kto szukałby tutaj jakiegoś zwartego - pisanego poprzez osoby - wykładu historii dyscypliny (od ludomawstwa/etnografii do etnologii/antropologii
kulturowej) poczuje się zapewne rozczarowany, ale też nie tego chyba należy oczekiwać po
słowniku. Alfabetycmy, więc w takim sensie - demokratyczny, "przypadkowy" zestaw osób,
żyjących na przestrzeni dwustu niemal lat, nie daje, bo dać nie może, gwarancji takiego wykładu. Można dywagować, czy już samo chronologiczne rozdzielenie materiału na trzy-eztery
odrębne rozdziały (dajmy na to: l. zwiastuny ludoznawstwa [I pol XIX w.J, etnografia radosna
[II pol XIX w.J, 3. instytucjonalizacja etnografii [przełom wieków, I połoXX w.J, 4. okres po
II wojnie światowej [1945-2000]) nie stworzyłoby namiastki takiego obrazu, nie było sensowniejsze? Czy nie wzmocniłoby obecności w tym tomie nielicznych postaci XIX-wiecznych,
dość tutaj, pośród współczesności, "egzotycznych" i nieco zagubionych? Warte zastanowienia jest, czy aby to inne ułożenie nie pomogłoby samej książce, nie "wycisnęło" z niej dodatkowychjeszcze soków. Bo też czy nie naturalniejszym sąsiadem dla np. Ludwika Zejsznera
(1805-1871) byłby Juliusz Roger (1819-1865) aniżeli Anna Zambrzycka (1931-1993) czy Zbigniew J. Stefański (1956-2oo0)? Czy wreszcie taki chronologiczny układ sam już z siebie nie
"upominałby" się o postacie ważne, w tym wydaniu przeoczone, jak choćby (sic!) - Oskar
Kolberg ...? Brak tego portretu wydaje się tu rzeczywiście sporym niedopatrzeniem - wszak
to postać w dziejach naszej nauki sztandarowa, źródłowa - i zapewnienia redaktorów, iż znajdzie się on w przygotowywanym tomie II, nie zmieniają niestety stanu rzeczy. Szkoda, gdyż
czym innym jest obecność Kolberga w Polskim słowniku biograficznym, a czym innym jego
fIZYCznybrak w tej konkretnej, z takim przecież trudem wydanej publikacji. Brak innych wielkich - jak choćby Antoniego Kaliny, Stanisława Poniatowskiego czy Adama Fischeranie wydąje się aż tak dojmujący; Kolberg to jednak "znak firmowy", to symbol.
Przy lekturze "Sylwetek i szkiców" jeszcze jedna myśl-pytanie nasuwa się: czy nie byłoby równie zasadne wydzielenie w osobnej części barwnych i w jakimś sensie odrębnych

�316

Recenzje i noty recenzyjne

postaci pasjonatów-zbieraczy. Czy i to przegrupowanie nie ukazałoby w pełniejszym świetle tej grupy osób jako zjawiska trwałego, mocnego i samo w sobie godnego uwagi. Zapewne - bycie "w jednej linii", tuż obok tuzów polskiej etnologii to dla wielu z nich ogromne
wyróżnienie i zaszczyt, tym niemniej pytanie postawić warto.
Ale dość już pytań i dywagacji. Oto przecież przed nami nareszcie wspólna i tak pełna
prezentacja świata etnograficznego. Ci, którzy łapali i kolekcjonowali "motyle", tutaj sami
stali się przedmiotem i treścią przebogatego albumu. Bo i kogóż tu nie ma! Między Leonem
W. Babiniczem i Marią Żywirską znaleźć możemy skarby naszej nauki. Lista jest rzeczywiście imponująca: Cezaria A. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa,
Józef
Burszta, Jan St. Bystroń, Adam Chętnik, Jan Czekanowski, Kazimierz Dobrowolski, JózefGajek, Aleksander L. Godlewski, Franciszek Kotula, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Kazimierz Moszyński, Adolf Nasz, Bronisław Piłsudski, Roman Reinfuss, Stefan Rogoziński, Tadeusz
Seweryn, Bożena Stelmachowska, Seweryn Udziela, Andrzej Waligórski, Tadeusz Wróblewski, Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Maria Znamierowska-Priifferowa i wielu innych. Wielkie nazwiska, wielcy uczeni, a przy tym w ogromnej większości - dzielni ludzie (wielu
z pokolenia wojennego!), drążący swoje przedziwne, kręte niekiedy ścieżki, dochodzący do
szlaków etnograficznych z detenninacją i z zaskakujących często stron ... Jak - dla przykładu - Kazimierz Moszyński. Mało się raczej wie, iż ten pierwotnie student biologii i fizjologii
we Fryburgu i Bemie, następnie Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (studia u Mehoffera), przez wiele lat pracował na "kondycjach prywatnych" na Ukrainie i Żmudzi, a to po to,
by móc prowadzić na własną rękę badania etnograficzne. Dopiero w wieku 38 lat! (1925 r.)niejako z marszu - nie posiadając stopni naukowych (ale mając już kilka poważnych publikacji!), został powołany na stanowisko zastępcy profesora i kierownika Katedry Etnografii
Słowian na Uniwersytecie Jagiellońskim ...
Ten przykład i wiele innych w książce przedstawionych Żywotów pięknie wpisuje się
również w trwającą obecnie dyskusję nad "zasadnością" studiowania nauk etnologicznych
oraz nad kwestią "nadprodukcji" etnografów-antropologów. To zawsze był, jest i będzie
kierunek dla ludzi ciekawych świata, na ten świat otwartych i zarazem przygotowanych do
aktywnego w nim bycia - w tysiącu odmian i ról. Stąd lektura obrazująca, jak inni lata temu
radzili sobie z owym światem, jest rzeczywiście lekturą i budującą, i obowiązkową! (Na marginesie uświadamia ona raz jeszcze, co wyczytujemy między wierszami, jak ogromne straty
poniosła polska nauka w latach obu wojen światowych, i w ludziach, i w zaginionych pracach, materiałach, bazie naukowej, często już nie do odtworzenia ...).
Smakowicie czyta się te portrety, smakowicie, mimo ich zwięzłości - dla pełnego zaprezentowania wielu z tutaj obecnych nie starczyłoby zapewne i książki - pozostaje jednak
uczucie niedosytu. Tym niemniej bodaj po raz pierwszy twórcy współczesnej polskiej etnografii/etnologii, zwykle "ukryci" za swoim dziełem, pokazani zostali w pełni swych dokonań
i losów. A bywały one rzeczywiście niezwykłe.
Lektura "Sylwetek ..." sprzyja także refleksjom osobistym. Spotyka się tu postacie, które
widywało się na co dzień, które pamięta się z uczelni, muzeów, czy sporadycznie spotykane
w innych miejscach. Jeszcze słyszy się ich głos, widzi gesty, przypomina drobne sytuacje ...
Prof. JózefBurszta, dr Stanisław Błaszczyk w katedrze (wówczas jeszcze) poznańskiej etnografii, prof. Maria Znamierowska-Priifferowa oraz Maria Polakiewicz i Halina Mikułowska
w toruńskim Muzeum Etnograficznym, czy raz widziani - prof. Witold Dynowski na międzyuczelnianym obozie etnograficznym w Różanymstoku, dr Zbigniew Biały w Szczawnicy-Krościenku, prof. Roman Reinfuss ... Wiele wspomnień, wiele darowanych chwil...
Kończąc to pobieżne omówienie Etnografów i ludoznawców polskich, chciałbym odnieść się - teraz już jako wydawca i edytor - do tej właśnie strony prezentowanej publikacji. A nie jest ona, niestety, porywająca. Wspomniałem na wstępie, za autorami opracowania, o problemach, z jakimi musieli uporać się, by książka ta w ogóle zaistniała. To zrozu-

�Recenzje i noty recenzyjne

317

miale, że w takiej sytuacji trudno oczekiwać od wydawcy jakiejś nadzwyczajnej szaty graficznej czy twardej oprawy, tym niemniej nawet w formie skryptu, w jakiej się ukazała, można
było ją edytorsko dopracować nieco lepiej. Ale problem nawet nie w tym ... Oto bowiem
mamy przed sobą materiał, który aż się prosi o opracowanie znakomite, wyjątkowe, bogate.
Każda przecież z postaci zaprezentowanych w "Sylwetkach ..." to całe światy, to morze znaczeń i odniesień, dla których można by bez trudu znaleźć worek ilustracji, i to o wiele bardziej
porywających niż tylko okładki ich dzieł. Marzy mi się, że kiedyś znajdzie się wydawca, i znajdą środki, na publikację pełnego już wydania "Sylwetek etnografów ..." w formie tak pięknej
i pełnej jak choćby książki prezentowane w znanej szeroko serii dolnośląskiej "A to Polska
właśnie ...". Bo - właśnie - do kogo bardziej odnieść można te słowa, jak nie do polskich
etnografów i ludoznawców? Marzenia czasem się spełniają ...
Roman Bąk

Roch S u l i m a, Glosy tradycji, Warszawa 200 l, ss. 184.
Praca dotyczy zjawisk kultury współczesnej. Poszczególne zagadnienia zgrupowane są
w kilku blokach tematycznych. Rozważania o kolędach polskich i przedstawionym w nich
obrazie świata, który ma moc przypominania o kolistości czasu,jego cykliczności i powtarzalności są zarazem punktem wyjścia do refleksji o charakterze współczesnych świątzwiązanych bardziej z festiwalem konsumpcji niż kultywowaniem w gronie rodzinnym wartości religijnych, które zagubiły się w komercji.
Kolejnym tematem rozważań są mowy pogrzebowe Adama Pacha. Wyłania się z nich
obraz "tamtego" świata, który jest synkretyczny, nie dzieli się na piekło, raj i czyściec. Owe
przemówienia są wizją oceny pośmiertnej, a jednocześnie osądem doczesnym osób schodzących z "tego świata" na "tamten" świat. Miejsce "wiecznej szczęśliwości" ma wyraźne
cechy topografii Tatr, jest w nich usytuowane.
Tematem analizyautorajest także poezja strajkowa lat osiemdziesiątych ijej korzenie
nawiązujące do symboli i znaczeń wypracowanych przez proletariat w latach 1905-1907
(cofnięcie się do źródeł obrzędowości ijęzyka pierwszych buntów robotniczych, odwołanie
się do symboliki religijnej i prawd wspólnoty spontanicznej).
Innym zagadnieniem jest specyficzna obecność kultury ludowej w naszej współczesności. Istnieje ona raczej jako mit, przejawia się w symbolach i aluzjach. Kultura ludowajuź
raczej nie istnieje, istnieje natomiast myślenie o niej nie pozbawione przyczepiania jej etykietki kultury "gorszej".
Niejako kontynuacją rozważań o kulturze ludowej są refleksje dotyczące sztuki ludowej
- komentujące album Aleksandra Jackowskiego Sztuka zwana naiwną.
Następnie autor oprowadza czytelnika po baśniowym świecie filmów i prozy Jana Jakuba Kolskiego. Filmy tego reżysera są w ocenie Rocha Sulimy bliskie stworzenia filmowego
wizerunku kultury ludowej, ludowego świata, który tworzy polską"antropologię wizualną".
Rozważania końcowe poruszają kwestie małych ojczyzn i związanego z tym lokalizmu
oraz zastępowania geografii politycznej geografią pamięci, geografią emocjonalną, a nawet
geografią bezradności. Jest to jakby jeden z przejawów strategii tożsamości, identyfikacji
czy poczucia bezpieczeństwa w świecie coraz bardziej ulegającym procesom globalizacji.
Jest pragnieniem posiadania czegoś własnego, niepowtarzalnego, czegoś - czego nie ma
gdzie indziej. Mała ojczyzna daje poczucie bezpieczeństwa, ładu, tożsamości.
Opisana w Glosach tradycji współczesność ma charakter przemijający, jest to rzeczywistość odchodząca.
Anna Torobińska - ODIE Łódź

�318

Recenzje i noty recenzyjne

Ewa D a h I i g, Ludowe instrumenty skrzypcowe w Polsce, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 200 I, ss. 220, rys. 38, fot. 34, aneks, streszczenie w języku angielskim.
Polska literatura instrumentologiczna wzbogacona została o nową publikację, tym razem
dotyczącą ludowych instrumentów skrzypcowych. Książka, której autorkąjest znana etnomuzykolog Ewa Dahlig, wypełnia dotkliwie odczuwaną lukę w stanie badań nad tymi instrumentami. Lukę zresztą trudno zrozumiałą w kontekście dużej popularności chordofonów,
zwłaszcza smyczkowych, w polskim folklorze muzycznym - i to zarówno w przeszłości, jak
w czasach współczesnych.
Można wymienić zaledwie kilka nazwisk osób zajmujących się powyższą tematyką, przy
czym Ewa Dahligjako autorka ważnej pracy na temat ludowej praktyki skrzypcowej w Kieleckiem, wydanej w 1990 roku, będzie wśród nich zajmować poczesne miejsce. Wcześniej
badania nad instrumentami smyczkowymi prowadził, ograniczając się do terenów podhalańskich, Adolf Chybiński, natomiast na szerszym obszarze słowiańskim rozpatrywał je Kazimierz Moszyński. Z późniejszych publikacji o charakterze przyczynkarskim na uwagę zasługują opracowania Zdzisława Szulca, Alicj i Simon, Tadeusza Strumiłły oraz szkic Mariana
Sobieskiego o mazankach, serbach i skrzypcach (1967). Pierwszą większą i w jakimś sensie
kanoniczną publikacją instrumentologicznąjest książka Włodzimierza KamińskiegoInstrumenty muzyczne na ziemiach polskich (1971), chociaż trudno przecenić również mało dostępny artykuł Geige und Geigenmusik in der polnischen Volksiiberlieferung Jana Stęszewskiego, opublikowany w 1975 roku w Wiedniu, w którym pomieszczone zostały m.in.
uwagi o instrumentach smyczkowych, żródłach historycznych, technice gry i składach kapel. Na bogactwo źródeł dotyczących instrumentów smyczkowych w Polsce zwrócili uwagę także instrumentolodzy zagraniczni, a wśród nich m.in. Ludwik Kunz z Czech i Pavel
Kurfiirst ze Słowacji, autorzy prac na temat polskich instrumentów smyczkowych.
Na podstawę żródłową omawianej pracy złożyły się zarówno przekazy historyczne, jak
i badania przeprowadzone współcześnie nad instrumentami skrzypcowymi. Taki sposób
podejścia do źródeł zdeterminował logikę kompozycyjną pracy, każąc podzielić ją na dwie
podstawowe części: l. Instrumenty kolanowe (w której dominuje historyczny aspekt ujęcia
problematyki) oraz 2. instrumenty ramieniowe (które jako wytwór materialny rozpoznawane
były głównie w zbiorach muzealnych).
Wprowadzając czytelnika w problematykę, autorka pokrótce omawia we wstępie stan
dotychczasowych badań, podaje zakres żródłowy pracy oraz podejmuje istotny z metodologicznego punktu widzenia problem niedostatków w stosowanych w muzykologii systematykach instrumentów muzycznych. Informuje, iż dla potrzeb własnych badań przyjęła
system porządkowy Sachsa-Hornbostla, dopełniony w tłumaczeniu na język polski przez
Jerzego Gołosa. Cenne są również jej uwagi dotyczące nazewnictwa poszczególnych części
konstrukcyjnych instrumentu, a także ustaleń w zakresie orientacji przestrzennej opisu instrumentu. Na marginesie wypada zauważyć, że w polskiej literaturze fachowej terminologia
oraz sposób opisu instrumentów są często nieprecyzyjne, mało jasne, a nawet nielogiczne.
W tym kontekście przedłożone przez autorkę propozycje zmian (s. 16) zasługują na uwagę
i -jako w pełni uzasadnione - powinny wejść do kanonu polskiej terminologii instrumentologicznej.
W rozdziale traktującym o instrumentach kolanowych (nazwa chyba nie jest naj szczęśliwsza, idzie bowiem o skrót myślowy, który może sugerować cechę konstrukcyjną instrumentu) autorka rozpatruje na wstępie kwestie związane z pojęciem tzw. "polskich skrzypiec".
Termin ten ma długi rodowód. Po raz pierwszy użył go w 1545 roku Martin Agricola, wmiankując w swoim traktacie o tzw. Polnische Geige. Informacja ta, zresztą niezbyt precyzyjna,
stała się żródłem wielu póżniejszych hipotez na temat historii skrzypiec - i to nie tylko
w Polsce, ale w ogóle w Europie. Jeden z najbardziej dyskutowanych problemów sprowa-

�Recenzje i noty recenzyjne

319

dzał się do ustalenia, czy wspomniany chordofon smyczkowy to gęśle czy też instrument
zwany skrzypice. Przy czym gęśle (staropolska nazwa instrumentu) kojarzono z techniką paznokciową i grą kolanową, skrzypice zaś z techniką przyciskową i grą ramieniową. W polskiej
instrumentologii najszerszą interpretację tego instrumentu przedstawił W. Kamiński, upatrując w nim praźródło rodowodu skrzypiec. Z hipotezą tą polemizuje autorka niniejszej pracy,
uważając, że została ona skonstruowana bez wystarczająco przekonujących przesłanek.
E. Dahlig stoi bowiem na stanowisku, iż nieprecyzyjne pod względem znaczeniowym staropolskie nazwy "skrzypice" i "gęśle" niekoniecznie muszą oznaczać dwa różne instrumenty.
Wręcz przeciwnie.
Swe dalsze oryginalne rozważania nad chordofonami kolanowymi autorka opiera m.in.
na badaniach nad instrumentem archeologicznym z XVI wieku, tzw. chordofonem płockim,
któremu poświęciła drugi podrozdział. Instrument ten został przez nią wnikliwie przebadany
i zinterpretowany. Autorka dochodzi do wniosku, że jest to rodzaj chordofonu, na którym
grano techniką paznokciową w pozycji wertykalnej, a więc kolanowej. Swą hipotezę, że idzie
o ludową wersję Polische Geigen Agricoli, opiera ostatecznie na porównaniu tego zabytku
archeologicznego z XVII-wiecznym, publikowanym przez Haura drzeworytem, przedstawiającym scenę zabawy w karczmie. W widniejącej na nim trzyosobowej kapeli obecny jest
muzyk, który gra na instrumencie smyczkowym trzymanym wertykalnie. Ilustrację tę dopełniają także słowa Haura "Kaczmarz ma mieć Muzykę zwyczajną, Dudę, y Skrzypka". Wedle
autorki zdanie to jest kolejnym dowodem dyskredytującym próby rozdzielania terminów
"skrzypice" i "gęśle" i przypisywania im semantycznych właściwości gatunkowych.
Omawiane instrumenty autorka stara się postrzegać także w szerszej perspektywie geograficznej, porównując je z instrumentami rosyjskimi: "smykiem" i "gudokiem" (podrozdział
trzeci). Pierwszy z nich datowany jest na wieki od XII do XVI, drugi na początek wieku XVII.
Frapującajest kwestia ich właściwości. Wśród instrumentologów rosyjskich nie majednomyślności ani co do wzajemnych różnic, ani podobieństw. Pojawia się nawet opinia, że idzie
o dwie nazwy dla tego samego instrumentu. W odniesieniu do gudoka panuje opinia, że
grano na nim wyłącznie w pozycji kolanowej i - najprawdopodobniej - stosowano technikę paznokciową. Instrument ten wykazuje podobieństwo z polskimi chordofonami kolanowymi. Oznacza to, że nie można go pominąć w badaniach porównawczych. Podobnie ma
się rzecz z tzw. lirami bałkańskimi. Poświęcając im sporo miejsca w podrozdziale czwartym
omawianej publikacji, autorka dopatruje się licznych analogii pomiędzy nimi a polskimi instrumentami skrzypcowymi.
Konkludując, można zatem przyjąć, iż "polskie skrzypce", podobnie jak inne instrumenty kolanowe, stanowią część instrumentarium naszego kontynentu, właściwą dla obszaru
Europy południowo-wschodniej i części Azji Mniejszej. Natomiast fakt, iż najwcześniejsze
znane wzmianki o instrumentach kolanowych pochodząjuż z XVI wieku można łączyć z ówczesną ekspansją Turków na Bałkany i z towarzyszącym jej wpływem instrumentarium
wschodniego na tę część Europy.
Na zakończenie rozdziału dotyczącego instrumentów kolanowych autorka powraca do
rozważań nad zakresem znaczeniowym staropolskich terminów "gęśle" i "skrzypice" (podrozdział piąty; moim zdaniem, ta ważna i interesująca część pracy mogłaby stanowić punkt
wyjścia dla interpretacji całego zjawiska) oraz suki - instrumentu, który jako żywotny chordofon kolanowy z techniką paznokciową był dokumentowany w polskiej tradycji ludowej
jeszcze z końcem XIX wieku, a dziś jest znany dzięki rekonstrukcjom.
Podsumowując tę część pracy autorka próbuje dociec przyczyn stopniowego zanikania
w ludowej tradycji muzycznej instrumentów kolanowych. I dochodzi do wniosku, że jest to
efekt "ekspansji skrzypiec i ramieniowej techniki gry, stwarzającej większe możliwości wykonawcze", gdy tymczasem instrumenty kolanowe "schodziły do roli drugorzędnych, akompaniujących, o funkcji stopniowo ograniczanej do rytmiczno-burdonowej". Nie wyklucza

�320

Recenzje i noty recenzyjne

jednak, że proces ten mógł przebiegać dwutorowo, o czym świadczy intrygująca konkluzja:
,,(...) zjednej strony mielibyśmy do czynienia z marginalnie zachowanymi funkcjami melodycznymi (suka), z drugiej natomiast - z rozwojem małych basów ludowych typu basów
kaliskich".
Omawiany rozdział o instrumentach kolanowych to niewątpliwie swego rodzaju pogłębione studium o chordofonach, instrumentach legitymujących się doniosłą historią na ziemiach polskich, i jako taki w istotnym stopniu wzbogacający naszą wiedzę muzykologiczną.
W szczególnie interesujący, by nie rzec, odważny sposób autorka dokonała interpretacji
mało wiarygodnych z punktu widzenia faktografii źródeł ikonograficznych. Wiadomo bowiem, że artyści nie zawsze musieli się kierować zasadą realistycznej wierności rzeczywistości, tudzież malować poszczególne szczegóły i detale tak, jak one w istocie wyglądały. Dla
toku wywodu istotne znaczenie miało odkrycie chordofonu płockiego. Jego interpretacja
pozwoliła autorce na rozwinięcie badań historyczno-porównawczych, obejmujących swym
zasięgiem instrumentarium ziem rosyjskich i Bałkanów, a w oparciu o rozpoznane źródłana ukazanie związków, jakie zachodziły w instrumentarium słowiańskim.
Rozdział zatytułowany "Instrumenty ramieniowe" rozpoczyna się od omówienia serbów
i tzw. chordofonu z Grębienia. Chordofon ten został przedstawiony na polichromii z XVI w.
w kościele św. Trójcy w Grębieniu, przedstawiającej muzyka trzymającego w pozycji ramieniowej fidel. W instrumentologii polskiej chordofon ten włączony został w poczet serbów,
o których pośrednio wspominają źródła pisane. Dopatrzono się w nim bowiem pewnego
podobieństwa z huslami Serbów Łużyckich. Z tą hipotezą stanowczo polemizuje E. Dahlig,
optując za tezą, że wzmiankowane serby mogą być instrumentem kolanowym o proweniencji południowo-wschodniej - co jest możliwe dzięki ruchom migracyjnym. (Na marginesie:
pod taką klasyfikacją i takim "migracyjnym" rodowodzie zjawiska podpisał się Marian Sobieski, o czym autorka nie wspomina.) W istocie rzeczy chordofon z Grębienia to fidel reprezentująca tworzącą się na naszych ziemiach tradycję gry ramieniowej, która w praktyce ludowej egzemplifikowana jest grą na mazankach, złóbcokach i skrzypcach.
Mazankom poświęcony został podrozdział drugi. Idzie o instrumenty o kształcie zbliżonym do ósemki, przypominające z wyglądu małe skrzypce, tzw. ćwiartki. Instrumenty te
występowały w pierwszej połowie XIX wieku na obszarze kozła wielkopolsko-Iubuskiego,
skąd zostały wyparte przez skrzypce. Miały zatem ścisły związek z instrumentami dudowymi, z którymi współtworzyły kapele. Jednakowoż ślad po nich niemal całkowicie zaginął,
a polskie źródła XIX-wieczne dają o nich bardzo skąpe wzmianki. Co prawda Oskar Kolberg
wspomina o tym instrumencie w tomie 10. swego monumentalnego Ludu (Dzieła Wszystkie, W Ks. Poznańskie, cz. II), lecz tylko w odwołaniu do artykułu Edwarda Kierskiego.
W tej nie do pozazdroszczenia sytuacji E. Dahlig postanowiła posiłkować się badaniami
przeprowadzonymi nad podobnym instrumentem: małymi skrzypcami łużyckimi, zwanymi
"male fidle". Mając na uwadze sąsiedztwo obszarów oraz znaczną zachowawczość kultury
łużyckiej w zakresie instrumentarium, można domniemywać, iż tam właśnie znajdowało się
centrum oddziaływania na wschód, aż po Ziemię Lubuską.
Wiedza o mazankach i ich idiomie wzbogacona została w latach 1946-50, kiedy Jadwiga
i Marian Sobiescy odnaleźli w trakcie badań terenowych trzy egzemplarze tego instrumentu. Wtedy nastąpiła reanimacja wytwórstwa mazanek, a wraz z nią i gry na tym instrumencie.
Współcześnie znajdujące się w kolekcjach muzealnych mazanki pozwoliły autorce określić
cechy tych instrumentów. Są to:
- małe rozmiary instrumentu,
- pudło żłobione w całości razem z szyjką,
- charakterystyczny podstawek z jedną nóżką długą, przechodzącą przez dodatkowy
otwór w płycie,
- trzy struny.

�Recenzje i noty recenzyjne

321

Ponadto w inwentaryzowanych egzemplarzach można rozróżnić trzy typy mazanków:
- najstarszy, głównie anonimowy,
- grupę instrumentów wykonanych wg wzoru Tomasza Śliwy, stanowiącą w istocie krok
w kierunku wiolonizacji,
- mazanki autorstwa Stanisława Grocholskiego, reprezentujące odrębny nurt, w minimalnym tylko stopniu nawiązujący do wzorów najstarszych.
Waga spostrzeżeń E. Dahlig spoczywa również w fakcie, że na ich podstawie można sobie
uzmysłowić dynamikę zmienności w aktualnie przebiegającym procesie przekształcania form
mazanek. A jednocześnie umożliwiają one dostrzeżenie "pierwotnej", najbardziej autentycznej
(o ile o takiej w ogóle można mówić) formy instrumentu.
Wiele miejsca poświęcono w publikacji złóbcokom (podrozdział trzeci), instrumentom
mocno związanym z kulturą górali podhalańskich. Autorka zajmuje się na wstępie nazewnictwem, jako że instrument ten był w literaturze często określany terminem "gęśle podhalańskie". Przy tej okazji wskazuje także na historyczność źródeł, bowiem pierwsze wzmianki
o tym instrumencie pochodzą z połowy XIX wieku. Sporo miejsca poświęca także trudnemu
zagadnieniu typologii tych instrumentów, co wynika z wielkiej różnorodności form złóbcoków. Wcześniej próby takiej typologii, zresztą mało przekonującej, dokonał L. Kunz (1983).
Dla autorki inspiracją w porządkowaniu złóbcoków stała się metoda diagraficzna, stworzona przez polskiego antropologa Jana Czekanowskiego. W proponowanej typologii kwestią
podstawowąjest dobór właściwych kryteriów dla wyszczególnienia cech oraz sporządzenie tablicy odległości badanych obiektów (tzw. macierzy), zaś jej istotą - wykazanie wszystkich ilościowych relacji zachodzących pomiędzy badanymi obiektami.
Autorka dla potrzeb swych badań wyłoniła siedem kryteriów morfologicznych, określających kształt instrumentu w ujęciu frontalnym, czyli kształtu płyty rezonansowej. W wyniku procedury porządkującej materiał został ugrupowany w pięć rozdzielnych dendrytów
i zostało wyłonionych 19 typów złóbcoków.
W ten sposób zinterpretowany i opisany materiał pozwolił na sformułowanie spostrzeżeń i uogólnień, z których wynika, że historyczny rozwój złóbcoków przebiegał w kierunku
wiolonizacji formy, a jednym z takich przejawów było stopniowe wydłużanie instrumentów.
Autorka mogła sobie również pozwolić na wyartykułowanie spostrzeżeń porównawczych,
sięgając do instrumentarium słowackiego i morawskiego, oraz historycznych, które sprowadzają się do tezy, iż złóbcoki wykazują związki z XVI-wiecznymi rebekami.
Ważne miejsce w publikacji stanowią skrzypce (podrozdział czwarty), instrumenty, które
swym idiomem oraz praktyką muzyczną nadały specyficzne cechy polskiej ludowej muzyce
instrumentalnej. Bowiem oddziaływanie skrzypiec profesjonalnych na chordofony ludowe,
jak przypuszcza autorka, zaczęło się od wieku XVI. Od tego czasu chordofony ludowe stopniowo zaczęły przyjmować formę skrzypiec. Stąd też, obok skrzypiec, występowały również
inne ludowe formy chordofonów skrzypcowych. Badania prowadzone w polskich kolekcjach muzealnych pozwoliły wyodrębnić następujące grupy:
- formy prymarne,
- skrzypce właściwe: żłobione i klejone,
- formy hybrydyczne.
Instrumenty prymarne to różnego rodzaju prymitywne chordofony, często wchodzące
w skład inwentarza dziecięcych zabawek. W obrębie tej grupy badany materiał podzielony
został wg sposobu wykonania korpusu instrumentu. Wyodrębniono instrumenty o korpusie jedno-, dwu- i trzyczęściowym, te ostatnie są najbardziej zbliżone do skrzypiec właściwych.
Pierwotnie skrzypce właściwe były wykonywane techniką żłobienia, dopiero później
klejenia. Skrzypce klejone w wersji ludowej są, w porównaniu ze skrzypcami profesjonalnymi, morfologicznie zróżnicowane. Różnorodność ta wynika z różnego stopnia zbliżania form

�322

Recenzje i noty recenzyjne

ludowych do cech instrumentów profesjonalnych. Autorka wyodrębniła tutaj pięć grup:
od amatorskiego prymitywnego wykonania poczynając, na instrumentach pochodzących
z masowej produkcji fabrycznej kończąc. Uwagę zwrócono także na sposób wykonania poszczególnych akcesoriów instrumentów, jak: podstrunnicy, strunociągu, strun i kołków,
prożków, podstawki. Interesująca jest propozycja autorki w zakresie obliczania odchyleń
poszczególnych proporcji skrzypiec ludowych od danych modelowych skrzypiec profesjonalnych, co dosyć dobrze ilustruje różnorodność wytworów ludowych.
Autorka kończy rozważania nad skrzypcami omówieniem form hybrydycznych, a więc
egzemplarzy wyróżniających się odmiennością formy, co można tłumaczyć, jak pisze autorka, wyrazem estetycznych poszukiwań prowadzonych przez wytwórców.
W uwagach końcowych autorka stara się wyartykułować zjawiska determinujące wielość norm jawiących się w polskim lutnictwie ludowym. Wymienia ustną formę przekazu,
rozproszenie nosicieli tradycji, czyli wytwórców instrumentów oraz uzależnienie od lokalnej
spuścizny kulturowej. W procesie przemian chordofonu na przestrzeni od XVI do XX wieku konstruuje teoretyczny model ewolucji norm w aspekcie jakościowym i ilościowym.
Autorka omawianej książki podjęła się niełatwego, lecz ważnego zadania. Dążąc do nakreślenia specyfiki ludowych instrumentów skrzypcowych w Polsce, ujęła problem jako
zjawisko złożone - historyczne, sięgające do źródeł XVI wieku, a zarazem współcześnie
udokumentowane. Poszczególne rodzaje instrumentów przeanalizowała bardzo wnikliwie,
korzystając z osiągnięć badawczych europejskiej instrumentologii. Wypada tylko żałować,
że swymi badaniami nie objęła wszystkich instrumentów smyczkowych. Podejmując bowiem
temat chordofonów kolanowych można z powodzeniem rozwinąć ważny wątek dotyczący
chordofonów basowych. Powstałaby wówczas pełna monografia interesujących nas chordofonów.
Trzebajednak uznać, że praca E. Dahlig to niewątpliwe osiągnięcie polskiej organologii,
praca budząca pełne szacunku refleksje nad koncepcją, sposobem ujęcia metodologicznego oraz istotą badanych przedmiotów.
Alojzy Kopaczek

Elżbieta B e r e n d t, Przydrożna i podniebna. Sakralna sztuka ludowa Ziemi Kłodzkiej XVIII-XXw., Wrocław 2001, ss. 134.
Książka dotyczy terenu Ziemi Kłodzkiej, autorka swoją uwagę skoncentrowała na silnych związkach jakie występują na tym obszarze pomiędzy przyrodą a sztuką. Intensywny
rozwój sztuki ludowej na Ziemi Kłodzkiej uwarunkowany był licznymi pielgrzymkami do
sanktuariów i kalwarii.
W części zatytuowanej "Cudowne wizerunki na Ziemi Kłodzkiej źródłem inspiracji dla
sztuki ludowej" autorka charakteryzuje sanktuaria oraz rozwój pielgrzymowania do miejsc
kultu, które rozwija się na omawianym terenie pod koniec XVIII wieku. Wtedy powstała
większość obiektów sakralnej sztuki ludowej. Jednocześnie rozwijał się kult cudownych wizerunków, do którego przyczyniały się apokryfy i legendy. W książce omówiony został m.in.
kult Bardzkiej Madonny Tronującej, Matki Boskiej Wambierzyckiej, Matki Boskiej Kłodzkiej zwanej też Łaskawą, kult św. Floriana na Górze Parkowej w Bystrzycy Kłodzkiej czy
św. Jerzego w Lądku Zdroju.
Autorka opisuje także powstałe w pobliżu miejscowości pielgrzymkowych kalwarie:
w Bardzie, Wambierzycach, Iglicznej, na Wzgórzu Ciemiak koło Radochowa, na Górze

�Recenzje i noty recenzyjne

323

Wszystkich Świętych koło Nowej Rudy, w Leśnej, w Batorowie i w Miejskim Lasku koło
Lewina Kłodzkiego. Przedstawia historie ich powstania związane albo z jakimś cudownym
objawieniem - tak było w kalwarii w Bardzie, albo z chęcią ufundowania obiektu sakralnego przez ówczesnych możnych.
W następnym rozdziale "Obrzędowe formy kultu a sztuka ludowa"zostały omówione różne
formy pozyskiwania przez pielgrzymów przychylności świętych. Aby osiągnąć swój cel wierni
ofiarowali im wota błagalne w postaci świec lub ofiar przedstawiających postać ludzką, części ludzkiego ciała bądż zwierzęta wykonane z wosku oraz wota dziękczynne, zaświadczające o mającym miejsce cudzie czyli pozostawione, zbyteczne już kule, sznury niedoszłych
wisielców, kajdany więżniów, którzy odzyskali wolność. Kult koncentrował się również wokół
relikwii a także wokół drzew na których objawiała się Madonna.
W części "Sztuka ludowa" Elżbieta Berendt zaznajamia czytelnika z technikami w jakich
powstawały obrazy dewocyjne - było to przede wszystkim malarstwo na szkle. Kolejną
techniką jest grafika ijej odmiany: miedzioryt, litografia, staloryt, drzeworyt, rysunek tuszem i piórkiem.
Scharakteryzowana została również rzeźba, którą cechuje polichromia olejna, a także tradycyjna kolorystyka: biel i róż w karnacji ciała, czerwień płaszcz Chrystusa, błękit i biel szat
Marii.
Nieco uwagi poświęcono też kapliczkom, krzyżom i figurom przydrożnym. Wyszczególniono kapliczki i krzyże pokutne - wznoszone w miejscu tragedii kapliczki skrzynkowe
i słupowe.
W zakończeniu autorka przedstawiła poszczególne typy ikonograficzne, jakie występują w sztuce Ziemi Kłodzkiej. Scharakteryzowała sposób przedstawiania Madonny Wambierzyckiej, Madonny Bardzkiej, Wielisławskiej, przedstawienia Dzieciątka Jezus, św. Anny
Nauczycielki, św. Anny Samotrzeć, św. Jana Nepomucena, św. Floriana, św. Rocha,
św. Onufrego.
Książka zawiera liczne kolorowe fotografie kapliczek i figur przydrożnych - które autorka zgromadziła podczas swoich badań terenowych.
Anna Torobińska -

ODIE Łódź

Folklor - Folklore, Wydawnictwo BoSz, Olszanica 200 I
Muzeum Etnograficzne w Krakowie upamiętniło jubileusz swego 90-lecia atrakcyjnym
albumem, wydanym nader starannie w znanej serii wydawniczej. Ponieważ wszystkie pozycje z tej serii mają zwyczajowo jedno słowo w tytule, stąd przyjęto tytuł zwięzły, ale bardziej
nośny dla zagranicznego niż polskiego czytelnika, zamiast np. rozwlekłego: "Polska kultura
ludowa w zbiorach ...".
W krótkim wprowadzeniu prof. Franciszek Ziejka, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego,
który przyjął patronat nad jubileuszowymi obchodami, nawiązał do rewolucji cywilizacyjnej, zmieniającej współczesny świat w "globalną wioskę". W tej sytuacji coraz więcej osób
poszukuje swoich korzeni i - zwłaszcza wśród nich - autor przewiduje gorące przyjęcie
albumu. Wstęp przygotował Andrzej Rataj, omawiając założenia i układ publikacji, a dalej
historię i dorobek muzeum, którego zbiory dosyć szczęśliwie przetrwały okres IIwojny
światowej (zaginęło ok. 10% muzealiów). Obecnie posiada ono około 80 tysięcy obiektów,
z których co dziesiąty pochodzi z obszarów pozaeuropejskich oraz ponad 200 tysięcy archiwaliów i cenną bibliotekę.

�324

Recenzje i noty recenzyjne

Do prezentacji w albumie dokonano wyboru obiektów unikatowych, najbardziej reprezentacyjnych i cennych ze wszystkich działów. Zasygnalizowano tylko paroma obiektami
kultury pozaeuropejskie oraz kilku reprodukcjami archiwalny zbiór fotografii, skupiając się
na polskiej kulturze ludowej. Na ponad 300 fotografiach pokazane zostały kolejno mieszkania chłopskie - izby, meble i sprzęt domowy, dalej narzędzia rolnicze i rzemieślnicze. Następny, pięknie prezentowany temat to stroje, biżuteria i dodatki, tkaniny. W sztuce związanej z obrzędami główne miejsce zajmują szopki kolędnicze, w tym krakowskie ze słynną szopką
Ezenekierów z końca XIX wieku na czele. Końcowy, mocny akcent to wybór malarstwa, grafiki
(tu pokazano obok odbitek na papierze również klocki drzeworytnicze), rzeźby, wycinanek
i malowanek.
Na szczególne podkreślenie zasługuje poziom zdjęć, wykonanych przez Jacka Kubienę.
Spokojne, neutralne tła, świetne oświetlenie fotografowanych obiektów skupia uwagę oglądającego i pozwala dostrzec szczegóły, umykające często przy bezpośrednim kontakcie
z eksponatem. Wzbogaca i ożywia ten zestaw kilka umiejętnie dobranych fotografii wykonanych w plenerze (budownictwo) i we współczesnych izbach wiejskich. Idealnie współgra
z tym opracowanie plastyczne całości, dokonane przez Władysława Plutę, który wprowadził rytmiczny układ zdjęć, nie oszczędzając światła pomiędzy nimi.
Pozwolę sobie wspomnieć na koniec początki mojej pracy zawodowej, kiedy to jedynym
źródłem barwnych ilustracji do popularnych pogadanek i odczytów była książeczka dla dzieci
Malowane domy z niezłymi offsetowymi reprodukcjami obiektów ludowej sztuki. W latach
późniejszych doszły do tego skwapliwie wycinane ze śląskiej "Panoramy" fotografie
S. Gadomskiego, przedstawiające stroje ludowe. Dlatego cieszy mnie ogromnie narastająca
w ostatnich latach liczba publikacji upowszechniających obiekty ludowej kultury, a zwłaszcza sztuki w sposób taki, najaki zasługują.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

Szopki krakowskie - Cracovian Christmas Cribs, Wydawnictwo BoSz, Olszanica 2002.
Album upamiętnia 60 konkursów na najpiękniejszą szopkę krakowską. "Bożonarodzeniowa prezentacja szopek przy pomniku Adama Mickiewicza na Rynku Głównym stała się
uroczystością rodzinną, a nawet pokoleniową, bowiem uczestniczą w niej całe rodziny, dając w ten sposób wyraz wielkiego przywiązania do tradycji, sztuki i religii", napisał w słowie
wstępnym kardynał Franciszek Macharski.
Tekst, przygotowany przez Annę Szałapak, omawia genezę szopki, od pierwszych wieków chrześcijaństwa, poprzez kościelne jasełka, szerzone przez zakony franciszkańskie
i późniejsze ich zeświecczenie. W XVIII wieku powstała szopka przenośna, połączona z teatrzykiem kukiełkowym. Najbardziej okazałym i specyficznym zamzemjej przykładem stała
się szopka krakowska, nie mająca odpowiednika w świecie. Rozpowszechniła się w I połowie XIX wieku, budowana i obnoszona przez bezrobotnych zimą murarzy z przedmieść Krakowa. Do I wojny światowej byli oni zapraszani na spektakle do domów mieszczańskich,
inteligenckich, również do pałaców. Inspiracje teatrzykiem szopkowym widać w Betlejem
Polskim Lucjana Rydla, w Pastorałce Leona Schillera, a także w Weselu Stanisława Wyspiańskiego, jak również w dziełach plastycznych. Później zwyczaj ten zaczął podupadać, robiono jeszcze w Krakowie szopki, ale małe, bez teatrzyku. Żyli jeszcze starzy szopkarze, gdy
w 1937 roku z inicjatywy dr. Jerzego Dobrzyckiego, późniejszego dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, ogłoszony został pierwszy, a w rok później drugi konkurs szopek.

�Recenzje i noty recenzyjne

325

Po przerwie wojennej co roku konkurs taki organizuje właśnie Muzeum Historyczne. Autorka
tekstu, która od wielu lat jest kustoszem tego muzeum i kieruje Działem Folkloru i Tradycji
Krakowa, omawia w dalszej części charakterystyczne cechy architektury i dekoracji szopki
krakowskiej oraz zmiany zachodzące w nich w drugiej połowie XX wieku. Największy zbiór
szopek posiada Muzeum Historyczne i, poza doroczną wystawą pokonkursową na miejscu,
urządza liczne wystawy w różnych krajach Europy, a także w Stanach Zjednoczonych.
Kalendarium konkursów zostało lakonicznie przedstawione w postaci reportażowych
zdjęć z kolejnych imprez. Jak przystało na jubileusz, nie zabrakło zbiorowej fotografii kilkudziesięciu współczesnych szopkarzy na tle Sukiennic. Większość z nich to wybitni twórcy,
wielokrotni zwycięzcy konkursów.
W części albumowej, którą rozpoczynają i kończą nastrojowe fotografie zabytkowych
zespołów i budynków miasta w nocnym oświetleniu, uwidaczniające wpływ tej architektury
na szopki, zamieszczono zdjęcia około stu najlepszych szopek ze zbiorów Muzeum Historycznego oraz - oczywiście - naj starszej szopki, zachowanej w zbiorach krakowskiego
Muzeum Etnograficznego, która została wykonana około 1900 roku przez Michała Ezenekiera. Przy wielu szopkach pokazano w zbliżeniach ciekawsze fragmenty architektury i wyposażenia, sceny figuralne (m.in. bitwę pod Racławicami, taniec chochoła z Wesela), a także
pojedyncze figurki postaci historycznych i współczesnych, od Ojca Świętego począwszy,
poprzez pana Twardowskiego, generała Jaruzelskiego, Jerzego Urbana, po obecnego dyrektora Muzeum i autorkę tekstu. Wszystkie oprócz archiwalnych fotografie, na doskonałym pod względem artystycznym i dokumentalnym poziomie, zostały wykonane przez Jacka
Kubienę. Mimo iż zdjęcie każdej szopki opatrzone jest podpisem, zawierającym nazwisko
autora, rok wykonania i wysokość obiektu, brakuje jednak katalogu. Oprawa plastyczna,
przemyślana i konsekwentna, jest dziełem Władysława Pluty. Jedyna rzecz, którą można by
jej zarzucić, to brak światła wokół zdjęć przedstawiających fragmenty szopek, trochę męczący przy tak wielkim nagromadzeniu detali, ale to moje indywidualne wrażenie.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

Wacław P a w l a k, Minionych zabaw CZai; czyli czas wolny i roz/ywka w dawnej
Łodzi, Łódź 200 l, ss. 107.
Podstawowym źródłem informacji dla autora tej książki była codzienna prasa łódzka oraz
dawne kalendarze. Na tej podstawie autor snuje opowieść o sposobach spędzania wolnego
czasu w dawnej Łodzi - czyli w XIX i na początku XX wieku.
Do najstarszych sposobów spędzania czasu wolnego przez łodzian należał przejęty od
niemieckich osadników w XIX wieku zwyczaj gawędzenia z przyjaciółmi przy piwie bądź
wódce w szynku. Ciągle wzrastająca liczba szynków oraz tradycja picia po wypłacie doprowadziła do pijaństwa, co zmusiło władze do wydania w roku 1844 zarządzeń ograniczających liczbę szynków oraz zamknięcie szynków przyfabrycznych.
Doprowadzenie do Łodzi w 1866 roku kolei żelaznej przyczyniło się do zwiększenia liczby przyjezdnych. W związku z tym powstały dwa hotele: Grand Hotel z restauracją, którą
chętnie odwiedzali przemysłowcy i bogaci kupcy, oraz hotel Victoria z restauracją, w której
spotykali się aktorzy, dziennikarze i publiczność teatralna.
Życie towarzyskie kwitło także w kawiarniach, zwanych wtedy cukierniami. Do jednej
z bardziej znanych należała cukiernia Aleksandra Roszkowskiego, zwanego "Roszkiem". Spotykali się tutaj dziennikarze, aktorzy, lekarze, bywał w niej Władysław Reymont.

�326

Recenzje i noty recenzyjne

W okresie wiosenno-Ietnim, pod koniec kwietnia, rozpoczynał się w Łodzi czas zielonego karnawału, czyli zabaw na wolnym powietrzu. Duchota przemysłowego miasta sprzyjała
"ucieczkom" poza jego granice. Robotnicy pozbawieni wówczas prawa do urlopu swoje wolne od pracy dni spędzali w okolicznych lasach: w Gałkówku, lesie Mania, parku na Zdrowiu
oraz w Łagiewnikach. Woda ze studzienki w kaplicy św. Antoniego w Łagiewnikach słynęła
ze swoich właściwości leczniczych. Po obiedzie w lesie łagiewnickim łodzianie mieli zwyczaj
tańczyć przy akompaniamencie dźwięków harmonii, głównie polki i oberki. Kolejnym miejscem, gdzie spędzali swój wolny czas, były teatrzyki letnie przy ul. Piotrkowskiej 175 i Konstantynowskiej 14/16 (obecnie ul. Legionów). Nie stroniono od widowisk cyrkowych.
W dawnej Łodzi uprawiano też sport. Działało Towarzystwo Strzeleckie, którego członkami byli głównie rzemieślnicy. Strzelectwo było łączone czasem z myślistwem, przede wszystkim
przez przemysłowców - posiadających duże przestrzenie leśne. Osoby zamożne uprawiały
teżjeżdziectwo. Uprawiano również kolarstwo na welocypedach o kole przednim większym
od koła tylnego.
Do ulubionych form wypoczynku należał również spacer po Piotrkowskiej.
Okres zimy zmniejszał możliwości wypoczynku, zwłaszcza ludzi biednych. Większość
robotników nie mogła sobie pozwolić na bilet do kina lub teatru. Odwiedzano więc krewnych i znajomych, więcej czasu spędzano w domu.
Różnorodne sposoby wypoczynku zależały od możliwości finansowych, osobistych
zainteresowań, ilości posiadanego czasu oraz poziomu wykształcenia.
Uzupełnieniem tekstu pisanego są liczne czarnobiałe fotografie restauracji, fabryk, hoteli, rodzin robotniczych.
Anna Torobińska. ODIE Łódź

Grzegorz P e ł c z Yń s k i, Dziesiąta Muza w stroju ludowym. O wizerunkach kultury
chłopskiej w kinie PRL, Poznań 2002, ss. 252.
Autor przedstawia specyficzny charakter polskiej kultury w okresie 1944-1989, uwikłanej
w politykę propagandową prowadzoną przez władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Zwraca uwagę na wpływ intensyfikacji bądź odporu restrykcyjnych działań w ramach totalitarnego
reżimu komunistycznego na jakość powstających wtedy książek czy filmów. Punktem wyjścia
rozważań autora jest dyskusja dotycząca statusu kultury ludowej - czy jest ona tworem
żywym czy raczej już martwym. Książka omawia sposób przedstawiania kultury ludowej,
a ściślej rzecz ujmując - kultury chłopskiej - w filmach fabularnych. Zamierzeniem autora
było objęcie w swych badaniach, w miarę możliwości, wszystkich filmów kinowych oraz seńali telewizyjnych powstałych w czasie PRL-u, w których przedstawiono przynajmniej kilka elementów kultury chłopskiej. Poszczególne etapy PRL-u autor podzielił na cztery okresy:
- I epoka to lata 1944-1956;
- II epoka - Gomułkowska 1957-1970;
- III epoka - Gierkowska (lata siedemdziesiąte);
- IV epoka -lata osiemdziesiąte.
Książka dzieli się na cztery części, które składają się z poszczególnych rozdziałów.
Część I "Chodzenie w jarzmie" omawia lata realizmu socjalistycznego ijego wpływ na
jakość powstających wtedy filmów. W kinie tego okresu obowiązywał określony schemat,
który nakazywał pokazywać bohaterów jako przedstawicieli swojej klasy społecznej. Dygnitarze reżimowi, robotnicy i biedni chłopi należeli do grupy bohaterów pozytywnych, natomiast przedstawiciele klas posiadających - przynależeli do grupy bohaterów negatyw-

�Recenzje i noty recenzyjne

327

nych. Powodem takiego a nie innego rozdziału ról pozytywnych inegatywnych, przynależnych określonym warstwom społecznym, była realizacja wytycznych propagandowych, które
miały na celu zniszczyć kulturę ludności wiejskiej i zastąpić ją obowiązującą w społeczeństwie komunistycznym - jednolitą dla całego narodu.
Społeczność wiejska w filmach: "Jasne łany" (Eugeniusza Cękalskiego), "Gromada" (Jerzego Kawalerowicza), "Trudna miłośc" (Stanisława Różewicza), ,,ziemia" (Jerzego Zarzyckiego), podzielona jest na biedaków, średnio zamożnych i bogatych (zwanych przez komunistów kułakami). Proponowanym wyjściem dla wyzyskiwanych chłopów jest powstanie
gospodarstw kolektywnych, które umożliwią wyswobodzenie się od wyzysku bogaczy oraz
zapewnią dostatniejsze życie.
Część druga "Płodozmian" dotyczy okresu gomułkowskigo. Omówione są tutaj takie filmy jak: "Ubranie prawie nowe" (Włodzimierza Haupe), "Wiano" (Jana Łomnickiego), "Mój
drugi ożenek" (Zbigniewa Kużmińskiego), "Głos ma prokurator" (Włodzimierza Haupe).
Ukazane są w nich uwikłania uczuciowe i ekonomiczne bohaterów, ich zależność od swoich
rodzin i społeczności lokalnych. Kontynuowany jest też wątek walki z religią, choć w nieco
łagodniejszym stylu. Pokazywano brak tolerancji wobec ateistów. W filmach tego okresu
pojawia się wątek walki bohaterów o swoje szczęście, a nie dobro całej społeczności. Kino
czasów gomółkowskich podejmowało też często problematykę wojenną. W filmach tych
młodzi mężczyżni zostali zmuszani do opuszczenia swoich gospodarsw i służby warmii lub
partyzantce. Do grupy filmów o tej tematyce należy: "Kierunek Berlin" (Jerzego Passendorfera), "Ostatnie dni" oraz serial "Czterej pancerni i pies" (Konrada Nałęckiego).
W sposób szczególny przedstawiono kulturę chłopską w filmach "Sami swoi" (Sylwestra Chęcińskiego), "Żywot Mateusza" (Witolda Leszczyńskiego) oraz "Słońce wschodzi
raz na dzień" (Henryka Kluby).
Część trzecia "Obfite plony" omawia lata siedemdziesiąte, na które przypadają rządy
E. Gierka. Był to okres dominacji ballady filmowej: "Ballada o ścinaniu drzewa" (Ferudina
Erola), "Kaprysy Łazarza" (Janusza Zaorskiego), "Ostatnie takie trio" (Jerzego Obłamskiego). Bohaterowie ballad filmowych wierzą w cuda, skutecznośc zabiegów magicznych. Zło
musi być ukarane, a dobro nagrodzone - taki jest porządek kosmiczny.
Lata siedemdziesiąte to także ekranizacje utworów literackich: "Chłopi" (Jana Rybkowskiego), "Antek" (Wojciecha Fiwka), "Wesele" (Andrzeja Wajdy), serial "Noce i dnie" (Jerzego
Antczaka).
Autor, za W. Kaczochą, wymienia następujące funkcje kultury ludowej, jakie pełniła
w kulturze socjalistycznej:
- widowiskowo-zabawową;
- propagandową;
- obrzędową;
- estetyczną;
- edukacyjną;
-użytkową.
Pojawił się także problem konfliktu między wsią a miastem. Dostrzeżono zagrożenia natury przez technikę, a także problem ucieczki młodych ze wsi do miasta (szczególnie kobiet).
Część czwarta "Gatunki szlachetne, samosiejka, plewy" opisuje rzeczywistość lat osiemdziesiątych. Wprowadzenie 13 XII 1981 roku stanu wojennego powoduje wyraźny podział
na rządzących irządzonych. Powstaje tzw. "drugi obieg", czyli wydawnictwa konspiracyjne. Filmy mogły powstawać tylko w ramach kinematografii będącej pod stałym nadzorem
"poprawności" politycznej.
W książce zamieszczono czarno-białe fotografie kadrów omawianych filmów oraz filmografię. Praca zawiera również streszczenie w j. angielskim.
Anna Torobińska, ODIE Łódź

�328
Izabella S a r i u s z - Skąp s k a, Polscy świadkowie
1939-1989, Universitas, Kraków 2002, ss. 394.

Recenzje i noty recenzyjne

GUŁagu. Literatura lagrowa

Dlaczego po pozycję tę chętnie sięgnęłam jako etnolog, owszem, naukowo zainteresowana polskimi Sybirakami i przygotowująca o nich własną, etnologiczną właśnie - rozprawę?
Zamieszczona na wstępie książki Izabelli Sariusz-Skąpskiej dedykacja sugeruje, iż niemały wpływ na powstanie Polskich świadków GUŁagu miały względy osobiste. Pracę swą
Sariusz-Skąpska poświęciła bowiem pamięci dziadka, prokuratora Bolesława Skąp skiego,
zamordowanego w Katyniu w 1940 roku. Można sięjedynie domyślać, iż fakty i wydarzenia,
które dalej rozpatruje, sąjej znane nie tylko z opracowań - by tak rzec - "oficjalnych"
(a więc ze źródeł historycznych oraz przybliżających owe fakty i wydarzenia licznych ujęć
literackich), lecz także z relacji prywatnych - ze wspomnień i opowieści bliskich, rodziny
i przyjaciół. W jakiej mierze to, osobiste bądź co bądź, "uwikłanie" zaważyło na kształcie
i zawartości prezentowanych przez nią rozważań, rozstrzygnąć nie sposób. Warto jednak
od razu podkreśl ić, iż z całą pewnością nie okazało się zgubnym ciężarem - nie odebrało
żywości i ostrości badawczemu spojrzeniu, a także nie wpędziło w myślowąjednostronność i interpretacyjny schematyzm. Przeciwnie, próby analizy rozmaitych wątków i motywów literatury obozowej (a dokładniej - łagrowej) są tu całkiem twórcze i oryginalne, dotychczas bardzo rzadko, a nawet w ogóle - w refleksji nad pisarskimi wysłowieniami
GUŁagu - nie spotykane, prywatna zaś, rodzinna pamięć, sprzyja raczej ich dogłębnemu
i starannemu traktowaniu: rozpala ciekawość, podsuwa ważne tropy, zachęca do odważnych odczytań.
Zacznijmy od tego, na czym Sariusz-Skąpska buduje swoją syntezę literatury łagrowej.
Otóż na wykorzystywany przez nią materiał źródłowy składa się starannie wyselekcjonowany zbiór kilkudziesięciu utworów opisujących losy polskich więźniów, przebywających na
"nieludzkiej ziemi" od 1939 roku aż po koniec lat pięćdziesiątych. Są to przy tym teksty pod
wieloma względami dość niejednorodne: powstałe i w kraju i za granicą, tworzone przez
wybitne postaci polskiej historii i kultury (takie choćby jak Gustaw Herling-Grudziński, Józef
Czapski, Anatol Krakowiecki, generałowie Władysław Anders i Zygmunt Szyszkcr-Bohusz
czy Barbara Skarga), ale i przez osoby czytelniczym kręgom bliżej nieznane, przez amatorów,
nierzadko autorów jednej książki (w tej grupie wymienić można na przykład nazwiska Ady
Halpem Danuty Tęczarowskiej, Bronisława Brzezickiego, księdza Józefa Hermanowicza). Tym,
co w istotny sposób różnicuje owe świadectwa, jest także czas ich powstania. Z jednej strony
mamy tu bowiem dzienniki (spisywane na gorąco w obozach, w miejscach internowania,
w więzieniach, w trakcie drogi na Sybir), z drugiej zaś przywoływane z pamięci - nawet wiele
lat po tych wydarzeniach - wspomnienia (wśród nich także wspomnienia mówione). Prócz
tego osobną grupę stanowią utwory poświęcone losom polskich dzieci w Sowietach (tak
zwanych Sybirątek) oraz teksty przynoszące osobisty zapis dzieciństwa tam spędzonego.
Co istotne, świadectwa łagrowe Sariusz-Skąpska uzupełnia w swojej pracy wybranymi
fragmentami literatury zesłańczej. Nie znaczy to, rzecz jasna, iż stawia znak równości pomiędzy tymi dwoma ludzkimi doświadczeniami - obozowym i przesiedleńczym. Oczywiście
nie, jest w pełni świadoma wielu dzielących je różnic i odrębności. Odruch sięgnięcia po te
wypowiedzi wyzwoliła w niej raczej chęć opisania fenomenu GUŁagu w sposób jak najdokładniejszy, a przy tym - o ile to możliwe - wszechstronny, akceptujący całą różnorodność - determinowanych taką lub inną sytuacją egzystencjalną - perspektyw poznawczych i narracyjnych. Ta wielość i rozmaitość źródeł stanowi wszak, w moim przekonaniu,
jeden z głównych (także dla etnologa) walorów całej rozprawy. Jej bowiem czytelnik zawdzięcza szansę poznania rozmaitych twarzy i wizerunków "innego świata", ona (gdy właśnie
jest etnologiem) daje mu okazję zgłębienia licznych jego "ukrytych" właściwości - bogatych pokładów znaczeń, metafor, symboli.

�Recenzje i noty recenzyjne

329

Innym ważnym rysem książki Izabelli Sariusz-Skąpskiej jest jej trans dyscyplinarny charakter. Jakkolwiek bowiem Polscy świadkowie GUŁagu przedstawiani są przez niąjako praca z historii literatury, już od pierwszych linijek czytelnik bez trudu dostrzega, jak chętnie
wykracza się w niej poza konwencjonalnie pojęte granice własnej dyscypliny ijak odważnie
przemieszcza się na terytoria tradycyjnie zajmowane przez inne gałęzie wiedzy - przez antropologię kultury, socjologię albo filozofię. Szczególnie wyrażne i czytelne są tu zwłaszcza
inspiracje antropologiczne. Świadczą o nich chociażby kluczowe pojęcia, jakimi Sariusz-Skąpska posługuje się dla objaśnienia i zrozumienia objętej narracjami rzeczywistości. Są
wśród nich pojęcia przestrzeni, czasu, a także pojęcie Innego - stosowane u niej jak
w "klasycznym" (a więc i najczystszej próby) opisie antropologicznym. Ich wykorzystanie
sprawia, iż ukazywana przez Sariusz-Skąpską odyseja zesłańcza jawi się jako swoisty obrzęd inicjacyjny, przenoszący jego uczestników w "inną" przestrzeń i w "inny" czas. Autorka Polskich świadków GUŁagu niezwykle pieczołowicie i wnikliwie relacjonuje kolejne etapy owego procesu "wtajemniczania" w świat Archipelagu. Na wzór Boskiej komedii Dantego rozpoznaje kolejne kręgi i granice przekraczane przez jej bohaterów w przestrzeni
syberyjskiego "lodowego piekła". Wskazuje rozliczne przejścia, furty i bramy, które doń
prowadzą. Bada też i charakteryzuje czas upływający w "innym świecie". Odtwarza jego
wyjątkowy rytm i strukturę, śledzi mechanizmy jego odzyskiwania - mechanizmy, dzięki
którym możliwe stają się pamięć i narracja o tych wydarzeniach. Pisze także o codzienności
GUŁagu, o specyficznej organizacji życia w jego obrębie oraz o zasiedlających go ludziach
(za przykład "wzorcowych" mieszkańców "krainy wiecznych śniegów" obiera zaś więźniów
kryminalnych). Wreszcie, opierając się na Buberowskiej koncepcji relacji Ja-Ty, opisuje
fenomen ludzkiej koegzystencji w warunkach zesłania.
Zasadniczym celem analizy Izabelli Sariusz-Skąpskiej nie jest oczywiście opis systemu
sowieckich łagrów - jego podstawowych prawideł, zarządzających nim funkcjonariuszy
ani charakteryzujących go zewnętrznych właściwości i realiów. Patrzy ona przecież - jako
przekraczający horyzont własnej dyscypliny badacz literatury - na rzeczywistość GUŁagu oczyma antropologa, nie zaś historyka czy politologa. Tym, co tak naprawdę ją interesuje, jest zatem - wydobywany z relacjonowanych doświadczeń - czysto ludzki wymiar tej
rzeczywistości: to, w jaki sposób jest ona przetwarzana w pamięci i wyobraźni ludzi, jakie
rodzi (nabrzmiałe znaczeniami, symboliczne) skojarzenia oraz emocje, do jakich intelektualnych ocen i "metafizycznych" refleksji prowokuje.
Zastosowanie takiego właśnie podejścia, a więc zgoda na to, aby historia przemawiała
ustami - czyli objawiała się i tworzyła w narracjach - swoich bezpośrednich uczestników
i spektatorów, owocuje zarazem odkryciem prawdziwie ludzkiej prawdy o świecie GUŁagu
- prawdy wyrastającej z osobistego losu i życiowej próby, prawdy pamięci i wewnętrznego przeżycia. Wydobycie jej na światło dzienne jest zaś o tyle istotne, iż - w miarę upływu
lat - coraz bardziej zwiększa się czasowy dystans oddzielający nas od tamtych wydarzeń,
coraz wyraźniej blednie pamięć o nich, coraz częściej odchodzą ostatni ich świadkowie
i niestrudzeni kronikarze.
Czy podobne odczucie, iż - być może jako ostatni - odkrywamy "przemijające światy", nie wpisuje się stale w doświadczenie badawcze wielu spośród nas, etnologów? Czyjak autorka omawianej książki - nie stajemy się wówczas "świadkami świadków", dopełniając ich narracje własnymi glosami i odczytującymi sens "Iudzkiej historii" komentarzami?
Aleksandra

Rzepkawska

�330

Recenzje i noty recenzyjne

Pieśni ludowe Polaków Ukrainy, opracowała Larysa Wachnina/Pisenna kultura
polskoji diaspori Ukrajini, uporiadnik Larisa Wachnina, Kijiw 2002, ss. 287, ilustr.
Wydana w Kijowie, w ramach Głównej Specjalistycznej Redakcji Literatury w Językach
Mniejszości Narodowych Ukrainy, antologia pieśni ludowych Polaków z Ukrainy zasługuje
na uwagę nie tylko wąskiej grupy specjalistów, głównie folklorystów i etnomuzykologów, ale
i etnologów, historyków, kulturoznawców, socjologów,językoznawców, i oczywiście, szerokiego grona czytelników, interesujących się polską tradycją kulturową na Ukrainie. Larysa
Wachnina z Instytutu Sztuki, Folklorystyki i Etnologii im. M. Rylskiego Narodowej Akademii
Nauk Ukrainy opublikowała zbiór 102 pieśni, funkcjonujących w aktywnym bądź biernym repertuarze Polaków, głównie najstarszego pokolenia, w wielu przypadkach również znanych
przez młodszych informatorów, urodzonych pod koniec lat 40. i w latach 50. XX wieku. Pieśni
autorka wyboru podzieliła na sześć grup tematycznych: kolędy (II tekstów), pieśni weselne
(I6), ballady (19), pieśni żołnierskie i patriotyczne (20), liryczne (16) i żartobliwe (18).
Jest to pierwsza tego typu edycja pieśni, opublikowanych w języku polskim, w dominującej mierze z zapisem nutowym, z dokładnymi notami proweniencyjnymi (imię i nazwisko
śpiewaka, rok jego urodzenia, miejscowość, rejon, szczegółowa data zarejestrowania: dzień,
miesiąc rok; dane osobowe zbieracza/y, imię i nazwisko osoby odpowiedzialnej za "muzyczne odszyfrowanie"), z przedmową autorstwa L. Wachniny pt. Wspólczesnafolklorystyczna
kultura Polaków Ukrainy w trzech wersjach językowych: ukraińskiej, polskiej i angielskiej,
posłowiem Ludmiły Jefremowej w języku ukraińskim pt. Muzyczni osobliwosti polskich
narodnich piseń. Całości dopełniają: Indeks badań terenowych Instytutu Sztuki. Folklorystyki i Etnologii im. M. Rylskiego NAN Ukrainy w dwóch wersjach językowych (ukraińskiej i polskiej), materiał ilustracyjny (14 czarno-białych fotografii z badań terenowych
z polsko-ukraińskimi podpisami) i w języku polskim Indeks incipitów tekstowych. Dodać
tu trzeba, że Indeks badań terenowych dotyczy lat 70. i 80. XX wieku, pominięto w nim
późniejsze badania nad diasporą polską na Ukrainie z lat 90. i początków nowego stulecia,
o których świadczą informacje pomieszczone w notach proweniencyjnych poszczególnych
pieśni. Opublikowane pieśni zostały zarejestrowane przez pracowników wymienionego wyżej
Instytutu, w tym w dużej mierze przez autorkę opracowanej antologii, wiele właśnie jej zapisów pochodzi z lat późniejszych (1996-2001), a 17 tekstów, zachowanych w archiwum Instytutu, zapisał Hnat Tanciur, folklorysta ukraiński, w latach 20. minionego stulecia we wsi
"Ziatkiwci na Winnyczni".
Jak pisze autorka antologii, materiały pochodzą przede wszystkim z Ukrainy Środkowej.
Na tym obszarze od lat 70. XX wieku pracownicy NAN Ukrainy prowadzili systematyczne
badania terenowe w wybranych "polskich wsiach", w latach 90. badaniami objęto również
pogranicze polsko-ukraińsko-białoruskie,
wybrane wsie na Wołyniu, w których polska
tradycja "żyje w ukraińskim językowym środowisku", a śpiewacy podczas wykonania pieśni "zaznaczają, że pamiętająje jeszcze z przedwojennych lat «za Polszczi»" (s. 21).
L. Wachnina z wielką kulturą wspomina o tragicznych losach Polaków na Ukrainie,
o antypolskim charakterze polityki Rosjan wobec Polaków, o represjach i ludobójstwie
w czasach stalinowskich, masowych deportacjach wielu narodów w latach 30., za M. Iwanowem przyjmuje tezę o Polakach jako "pierwszym narodzie ukaranym w tragicznym stalinowskim eksperymencie" (s. 18), przesiedleniach z ziem Zachodniej Ukrainy do Polski
w latach 1946-47, "analogicznym losie Ukraińców w Polsce według znanej Operacji Wisła",
przywołuje różne liczby osób przesiedlonych. Wyraźnie pomija aspekt żywych do dziś waśni
i zbrodni ukraińsko-polskich, ich podłoże społeczno-polityczne i konsekwencje. Wystarcza jej dla kontekstu refleksji nad badaniami folklorystycznymi konkluzja, że "cały kompleks
funkcjonowania Polaków Ukrainy był faktycznie zniszczony i zaznał niepowetowanych strat"
(s. 18), wspomnienie o asymilacji w niepodległym państwie ukraińskim, utracie "zdolności

�Recenzje i noty recenzyjne

331

mówienia we własnym języku" (s. 19). Cenne jest więc tu spostrzeżenie, że "Polacy, jak i inne
nmiejszości narodowe, zaczęli aktywnie mówić o sobie" dopiero pod koniec lat 80. XX wieku podczas pierestrojki, gdy poczęto tworzyć "pierwsze kulturowo--oświatowe organizacje
według narodowej przynależności" (s. 19). Jak ocenia Wachnina, to "właśnie folklor został
ostatnim przejawem świadomości narodowej Polaków Ukrainy" (s. 20).
Cenne dla badaczy mniejszości narodowych są spostrzeżenia i oceny autorki dotyczące
funkcjonowania konkretnych grup pieśni, ich popularności wśród Polaków i Ukraińców, obiegu
w dwóch wersjach językowych, tworzeniu dwujęzykowych kontaminacji itp., świadomości
wykonawców o międzypokoleniowym przekazie dziedzictwa kulturowego, procesie przemian,
zaniku, ale i wykorzystywania tradycyjnego repertuaru w zespołach amatorskich. Ludmiła
Jefromowa, analizując właściwości muzyczne polskich pieśni, eksponuje ich pierwotną cechę
- jednogłosowość, odróżniającąje od tekstów wschodniosłowiańskich, towarzyszące ich
wykonaniu instrumenty (polskie gęśle, lutnia), układy polskich tańców: mazurka, krakowiaka,
kujawiaka, oberka, poloneza, chodzonego. W tym kontekście autorka wspomina również
o wpływach sąsiednich kultur na polski repertuar pieśniowy i taneczny.
Kilka uwag o jeszcze jednej ważnej również dla specjalistów rzeczy. Opracowana przez
L. Wachninę antologia polskich pieśni wydaje się być szczególnie interesująca dla badaczy
języka Polaków żyjących na Ukrainie. Trzeba przyznać i pochwalić tu folklorystów transkrybujących z wielką starannością zarejestrowane na taśmie magnetofonowej teksty, nie
modyfikujących ich według pierwotnych zapisów, np. Oskara Kolberga. W rezultacie zostały one zapisane w takim kształcie językowym, w jakim zostały zaśpiewane przez wykonawcę. Mimo specyfiki gatunku,jakimjest zrytmizowana i zrymowana pieśń ludowa, ocalono tu żywy język wykonawców, zachowując wiele archaizmów, osobliwości gwarowych
typowych dla kresów wschodnich, naleciałości gramatycznych, fonetycznych, stylistycznych, słownikowych z sąsiednich języków: rosyjskiego i ukraińskiego, jak np.: iż róży, hraje
w karty, Dunaj głybokyj, uż bolsze nie będą, zołoti obrączki, kluczi, wyj szła, zmieniwsia jej,
pijut, mene, myne, synoczek, tłustyj, skrypka, w Polszu naszu, sidaj, uże, maty, perszyj, pysze
wiersze, na niedzielu, gława, togo ja żałuju, kawalir, woźmu ja, idesz, slozy, wianok, na wodu,
taj stała płakaty, myślu, talirz, mołodeńl&lt;i, daju.
Na zakończenie z recenzenckiego obowiązku krytyczna uwaga; antologia wymaga
zdecydowanie staranniejszej korekty językowej, zarówno w tekstach pieśni,jak i w przedmowie w języku polskim i polskich cytacjach w posłowiu, w podpisach pod fotografiami w polskiej wersji językowej. Napiszę tak: w pracy roi się od błędów stylistycznych, gramatycznych,
a w zapisach pieśni ortograficznych, zob. np.: przybierzali (s. 33), Piorun (s. 67,69), powędrójemy (s. 69), pszyszła (89), tróciznę (107), gotóje (107), poźucę ciebie (114), źucaj się (116), niemam (133),jakże ź(135), poprój (136), otrój brata (137), niema (156), dobrydzień (157), ostszelali (177), zpod oka (181). Zacytowane przykłady wskazująjednoznacznie, że tekst w polskiej
wersji językowej powinien być bezwzględnie skonsultowany z polskim specjalistą.
Teresa Smolińska

Pasterstwo na Huculszczyźnie. Gospodarka. Kultura. Obycząj, red. Janusz Gudowski,
Warszawa 2001, ss. 267.
W pracy zostały przedstawione wyniki badań przeprowadzonych na Huculszczyźnie
w latach 1998-200 l przez badaczy polskich i ukraińskich. Celem badań było ustalenie form
organizacyjnych gospodarki jednorodzinnej przy wypasie krów i owiec.

�332

Recenzje i noty recenzyjne

Poszczególne artykuły dotyczą organizacji gospodarki pasterskiej, szaty roślinnej połonin oraz strefy wysokogórskiej, rodzajów wełny owiec, pożywienia pasterzy, pasterskich
zwyczajów dorocznych oraz budownictwa połoninnego.
Pasterstwo owiec ma wyższą rangę społeczną niż pasterstwo krów. Hierarchia pasterzy
wygląda następująco: deputat (własciciel połoniny), watah - przełożony pasterzy oraz
pasterze. Przy wypasie bydła pracują też dojarki. Rozpoczęcie sezonu wypasu rozpoczyna
uroczyste wejście ze zwierzętami na połoniny w strojach ludowych i przy muzyce góralskiej
(między 20 maja a 15 czerwca). Sezon kończy święto Matki Boskiej Siewnej, które przypada
w kalendarzu greckorzymskim na 21 września. Wypas krów rozpoczyna się nieco później w połowie czerwca. Jest mniej pracochłonny, gdyż krów nie trzeba pilnować, nie istnieje dla
nich niebezpieczeństwo ataku ze strony wilka a ich dojenie jest łatwiejsze.
Pasterze otrzymują wynagrodzenie w naturze - przy nadwyżkach sera, a obecnie także
w formie pieniężnej - ok. 11 hrywien od owcy.
W artykule omawiającym roślinność poruszono problem pojawienia się, w wyniku pasterstwa wysokogórskiego, wcześniej niespotykanych grup roślin, przede wszystkim szczawiu alpejskiego, który nie jest jedzony przez zwierzęta, przyczynia się do rugowania innych
roślin, co w konsekwencji doprowadza do degradacji środowiska naturalnego.
Podstawową potrawą pasterzy jest kulesza - potrawa z grubo zmielonej mąki kukurydzianej, natomiast napojem - żentyca (serwatka pozostała po wyrobie sera z mleka owczego lub krowiego). Opisano także wyrób sera oraz sera wtórnego zwanego wurdą i bryndzy
wyrabianej z sera i wurdy.
W celu zapewnienia sobie schronienia podczas wypasu, konieczne było budowanie
sezonowych zagród pasterskich dla zwierząt i ludzi. Budowano więc wesnarki (chaty połonińskie używane wiosną) oraz zymarki (chaty połonińskie używane zimą), koriwniki (obory
dla krów), struszki (dojarnie owiec) oraz zagrody do zatrzymania owiec pod gołym niebem
-koszary.
W ostatnim rozdziale została omówiona literatura dotycząca pasterstwa na omawianym
terenie. Krótko scharakteryzowane zostały prace m. in. Włodzimierza Zawadzkiego, Augusta Bielowskiego, Oskara Kolberga, Jury Nesteruka, Adama Fischera i Małgorzaty Ćwiklińskiej.
Książka zawiera barwne fotografie budownictwa połonińskiego, psów pasterskich, poszczególnych ras krów, a także ryciny układów przestrzennych osiedli pasterskich.
Każdy rozdział jest streszczony w języku francuskim iukraińskim.
Anna Torobińska

Nad'a Va l a Sk o v a, Frantisek Rehor (1857-1899) a jeho etnograficka Cinnost
(S ukazkami ćlankil F Rehore z Ha/iće), Etnologicky ustav Akademie voo Ceske Republiky v Praze, Praha 1999, ss. 182.
Doktor N. Valaskova, pracownik naukowy Instytutu Etnologii Akademii Nauk w Pradze,
podjęła się opracowania działalności naukowej Franciszka Rehofa, któremu czeska etnografia zawdzięcza początki zainteresowań kulturą ludową Ukraińców. W setną rocznicę jego
śmierci ukazała się publikacja, w której Autorka zgromadziła rozproszony po czasopismach
i gazetach dorobek naukowy badacza; prowadzącego poszukiwania naukowe na pograniczu galicyjsko-ukraińskim, m.in. wśród Hucułów i Łemków. F. Rehor, urodzony w 1857 roku

�Recenzje i noty recenzyjne

333

w Czechach i tam zmarły w 1899 roku, przez 16 lat mieszkał w okolicy Lwowa (1877-1890
i 1891-1893), gdzie w 1877 roku ojciec jego zakupił gospodarstwo rolne. Okoliczność ta umożliwiła badaczowi poznanie życia i kultury nie tylko Polaków i Ukraińców, ale zamieszkujących te tereny Ormian, Żydów i Niemców. Interesując się szczególnie kulturą Ukraińców, od
1891 roku prowadził też badania na Huculszczyźnie, gromadząc ponad 1200 eksponatów
kultury ludowej, które znalazły się w Muzeum Narodowym w Pradze. Tematyka jego zainteresowań obejmowała m.in. zwyczaje rodzinne i doroczne, sztukę ludową, lecznictwo, wiedzę, wierzenia, opowiadania. Równocześnie prowadził dokładną dokumentację rysunkową
i fotograficzną, gromadząc ponad 500 ilustracji zaopatrzonych w szczegółowe opisy. F. Rehor
był autorem ponad 100 haseł do encyklopedii historii i kultury zachodnio-galicyjskiej Ukrainy. W uznaniu dla jego wszechstronnej i owocnej działalności etnograficznej w 1895 roku
został powołany na członka-korespondenta Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie.
Omawiana publikacja podzielona jest na dwie części. W pierwszej zamieszczono najważniejsze fakty z życia i etnograficznej działalności F. Rehora. Druga zawiera wybór jego rozpraw i artykułów, takich jak m.in. Kalendarik z narodniiho iivota Lemkil, Novy rok na
halieske Rusi, Nedela kvetna, bibliografię prac badacza za lata 1880-1910 (w tym artykuł
poświęcony budownictwu zamieszczony w 2 tomie "Ludu" z 1896 roku), mapę Galicji i Bukowiny, dokumentację rysunkową, wykaz opracowanych haseł encyklopedycznych, słownik wyrazów gwarowych użytych w artykułach oraz publikowane źródła omawiające działalność naukową F. Rehora. Autorka publikacji sumiennie zebrała dane faktograficzne do
działalności etnograficznej badacza kultury ludowej galicyjsko-ukraińskiego pogranicza,
informując o miejscu przechowywania spuścizny po F. Rehoi'u, co może zainteresować polskiego badacza tych terenów. Publikacja posiada dwa streszczenia obcojęzyczne: angielskie
i ukraińskie.
Zofia Szromba-Rysowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6416" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6396">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/09e76db0d8b23ece948793d33982bba7.pdf</src>
        <authentication>fcd1289238e1b0b069ee502a303da593</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76451">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76452">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76453">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76454">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4738</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76455">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76456">
                <text>LUD 2004 t.88, s.301-362</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76457">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76458">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76459">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76460">
                <text>Lud, t. 88, 2004

IV.

RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Benjamin L e e W h o r f, Język, myśl, rzeczywistość, przeł. Teresa Hołówka, KR, Warszawa 2002, ss. 364.
Benjamin Lee Whorfzajmuje poczesne miejsce w almanachach historii zarówno językoznawstwa, jak i zajmujących się człowiekiem i kulturą nauk humanistycznych. Nie zdobył on
jednak wyższych tytułów naukowych i nie był trwale związany z żadnym ośrodkiem akademickim. Pomimo tego, ten specjalista od zabezpieczeń przeciwpożarowych zasłynął jako znawca starożytnego pisma Majów i Azteków. Przede wszystkim jednak dał się poznać jako
współtwórca koncepcji relatywizmu językowego, znanej również pod nazwą hipotezy Sapira i Whorfa. Głosi ona, mówiąc w największym skrócie, że nasze postrzeganie rzeczywistości i obraz świata zależą od struktury naszego języka i zaznacza równocześnie, że wszystkie
języki są na równi racjonalne.
Tytuł recenzowanej pracy Język, myśl, rzeczywistość zaczerpnięty jest z książki, którą
Benjamin Lee Whorfzamierzał napisać i której krótki zarys odnaleziono w jego papierach.
Zamierzał dedykować ją dwóm osobom, które szczególnie wpłynęły na jego sposób myślenia: Edwardowi Sapirowi i Antoine'owi Fabre'owi d'Olivetowi - francuskiemu dramaturgowi, filologowi i mistykowi z początku XIX wieku, którego, niewiele znacząca z punktu
widzenia dzisiejszego językoznawstwa, koncepcja rdzenia-znaku, fascynowała Benjamina
Lee Whorfa w początkowych latach jego kariery naukowej. W zamierzeniu miał to być
podręcznik, w którym miały się również znajdować pytania kontrolne oraz krótki zarys na
temat języków, między innymi łaciny, greki, hebrajskiego, rosyjskiego i hopi.
Podobne poglądy jak Benjamin Lee Whorf,jakoby w każdym języku zawarty był pewien
określony pogląd na świat czy też obraz świata, głosił już w XIX wieku niemiecki filozof
Wilhelm von Humboldt. Trzeba jednak zaznaczyć, że Benjamin Lee Whorf nie znał pism tego
myśliciela. Na jego przekonania wpłynęły natomiast silnie etnolingwistyczne badania amerykańskiej szkoły antropologicznej Franza Boasa, a szczególnie prace Edwarda Sapira. To
właśnie autor Language sformułował ogólną tezę, że język jest "przewodnikiem po rzeczywistości społecznej" natomiast Benjamin Lee Whorf przeprowadził na jej podstawie konkretne badania nad językami Indian.
Po raz pierwszy Język, myśl, rzeczywistość została wydana w języku polskim w 1982 roku
nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Obecne wydanie różni się od poprzedniego jedynie tym, że pominięto w nim wstęp do polskiego wydania autorstwa Adama Schaffa, który analizował hipotezę Sapira-Whorfa z pozycji filozofii marksistowskiej.
Od prac Benjamina Lee Whorfa powinien rozpocząć studia każdy, kto zainteresowany
jest problemem związku języka z kulturą i sposobem myślenia. Kwestia ta nie jest przedmiotem analiz wyłącznie językoznawczych i lingwistycznych. Wiele uwagi poświęcająjej bowiem również inne dyscypliny, jak np.: socjologia, psychologia, antropologia czy niezwykle ostatnio modna interdyscyplinarna analiza dyskursu. Warto nadmienić w tym miejscu,
że dla Benjamina Lee Whorfajednym z istotnych celów jego badań było popularyzowanie
językoznawstwa i lingwistyki. Znajdował on zawsze czas, by wygłosić krótkie pogadanki
o językach starożytnych Majów i Azteków w bibliotekach, klubach i towarzystwach
historycznych, i uważał ponadto, że badania językoznawców powinny dotyczyć problemów

�302

Recenzje i noty recenzyjne

bliskich każdemu człowiekowi. Jednym z takich zagadnień była, jego zdaniem, treść i sposób naszego myślenia.
Według Benjamina Lee Whorfa dokładniejsze przyjrzenie się zjawisku relatywizmu językowego stwarza nadzieję, że uświadamiając sobie, iż struktura języka wpłYwa na nasze postrzeganie świata, umożliwimy dialog między kulturami, realne staną się szanse na uniknięcie wielu konfliktów. Wierzył on również, że jego badania przyczynią się do rewizji mniemań
o rzekomej wyższości języków europejskich (a co za tym idzie zachodniego sposobu myślenia) nad innymi językami etnicznymi i do stworzenia "ogólnoludzkiego braterstwa myśli",
również dzięki uświadomieniu sobie własnych nawyków myślowych.
W recenzowanej książce czytelnik znajdzie osiemnaście artykułów autorstwa Benjamina
Lee Whorfa. Siedem z nich: Momentalny i odcinkowy aspekt czasowników w hopi, Niektóre kategorie czasownikowe w hopi, Model uniwersum Indian, Rozważania lingwistyczne nad myśleniem w spolecznościach pierwotnych, Czynniki językowe w terminologii architektonicznej u Hopi, Technika psychologii postaci w zalożeniach szawni oraz Związek
między nawykami myślenia i zachowaniem ajęzykiem dotyczy zasady relatywizmu językowego.
Koncepcję relatywizmu językowego Benjamin Lee Whorf sfonnułował podczas badań
nad językiem Indian Hopi prowadzonych od 1932 roku. Zauważył on wówczas istotne różnice pomiędzy językiem hopi a standardowymi językami europejskimi, które manifestują się
nie tylko w materiale słownikowym (leksyce), lecz również w strukturze gramatycznej (między innymi w czasach gramatycznych, aspektach czasowników, klasach rzeczowników).
W artykule Momentalny i odcinkowy aspekt czasowników w hopi np. pokazuje on, iżjęzyk hopi znacznie precyzyjniej nazywa zjawiska wibracyjne, co pociąga za sobą bardzo istotne
konsekwencje: "Opisane tu fakty językowe nie są tylko zwykłą ilustracją fonn aspektu gramatycznego. Ich sens jest znacznie szerszy. Pokazują one, jak język organizuje nasze doświadczenie (...). Widzieliśmy, jak język hopi wyznacza pewną dziedzinę, którą moglibyśmy
określić mianem pierwotnej fizyki, jak konsekwentnie i z naukową niemal precyzją klasyfikuje wszelkie rodzaje zjawisk wibracyjnych w przyrodzie poprzez powiązanie ich z elementarnymi typami procesów defonnacji. Taką analizę fragmentu rzeczywistości można dowolnie
rozbudowywać, a jest ona na tyle zbieżna ze współczesną fizyką, że dokonanie pewnej ekstrapolacji być może pozwoliłoby nam na trafne ujęcie rozmaitych zjawisk stanowiących
domenę współczesnej nauki i techniki, takich jak na przykład ruchy obserwowane w maszynach i mechanizmach, falowanie i wibracja, procesy chemiczne i elektryczne. Indianie Hopi
nic o nich nie wiedzą i nie potrafią sobie tego wyobrazić, nam zaś brakuje adekwatnej tenninologii" (s. 72-73). W artykule Model uniwersum Indian amerykański językoznawca analizuje natomiast język Indian Hopi pod kątem odmiennego sposobu postrzegania czasu
i przestrzeni niż ten rozpowszechniony w zachodnim świecie. Problem racjonalności języka
hopi i kształtowanego przezeń świata jest z kolei przedmiotem rozważań w jego tekście pod
tytułem Rozważania lingwistyczne nad myśleniem w społecznościach pierwotnych. Pisze
on tam: "Tak więc wiele społeczności niepiśmiennych ("pierwotnych"), nie znajdując się
bynajmniej w fazie irracjonalnej, potrafi wykazać się bardziej zracjonalizowanym i funkcjonującym na wyższym poziomie sposobem myślenia niż ludzie cywilizowani. Nie wiadomo,
czy rzeczywiście cywilizacja jest synonimem racjonalności. Wśród plemion pierwotnych
nie było filozofów; ich pojawienie się wiąże się z dobrobytem ekonomicznym, który w historii osiągnęło niewiele kultur. Być może zresztą zbytnia racjonalność gubi sama siebie albo
wytwarza silne czynniki kompensujące" (s. l 07-1 08).
Pozostałe artykuły zamieszczone w książce dotyczą bądż językoznawstwa ogólnego lub
też stanowią, jak np. tekst Inskrypcja środkowomeksykańska zawierająca znaki dni Meksykanów i Majów czy Odszyfrowanie fragmentów językowych w hieroglifach Majów, studia nad narzeczami środkowoamerykańskimi.
Dla czytelnika nic zaznajomionego

�Recenzje i noty recenzyjne

303

z problematykąj«zykoznawstwa Benjamin Lee Whorfnapisał trzy artykuły popularnonaukowe, opublikowane w "Technology Review": Nauka ajęzykoznawstwo, Językoznawstwo
jako nauka ścisła oraz Języki a logika, a także artykuł zatytułowany Język, myśl, rzeczywistość, zamieszczony w hinduskim czasopiśmie teozoficznym "Theosophist". Te artykuły
również czytelnik odnajdzie w recenzowanej pracy.
Na koniec warto zaznaczyć, iż zasada relatywizmu j«zykowego nie została do tej pory ani
dostatecznie obalona, ani wystarczająco potwierdzona. Dlatego też słuszne wydaje się nazywanie jej hipotezą, mimo że sam Benjamin Lee Whorf określał ją mianem prawa. To
bowiem, że języki różnią si« w swej strukturze, nie ulega wątpliwości. Czy jednak te różnice
przyczyniają się do odmiennego sposobu postrzegania i pojmowania świata? Odpowiedź
na to pytanie nie jest już tak oczywista. Wynika to między innymi z faktu, że niewiele było
prób zweryfikowania tej hipotezy, szczególnie brakuje badań, które dodatkowo uwzgl«dniałyby możliwość występowania pozajęzykowych zachowań mogących wpływać na nasze postrzeganie świata. Analizując różnice językowe, nie należy ponadto ignorować problemu uniwersaliów językowych, czyli elementów wspólnych, pojawiających się we wszystkich językach. Które elementy, wspólne czy odmienne dla różnych języków, są bardziej
znaczące dla percepcji rzeczywistości, oto pytanie, na które jednoznacznej odpowiedzi jak
dotąd nie znaleziono.
Magdalena Parus-Jaskulowska

Jeremy R i fk i n, Wiek dostępu. Nowa kultura hiperkapitalizmu, w której placi się za
każdą chwilę życia. Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2003, ss. 280.
Ten niepokojąco brzmiący tytuł dosyć trafnie odzwierciedla ciągle kształtującą się, niejako na naszych oczach, nową sytuacj« ekonomiczno-kulturową. Autor w swojej książce
analizuje skomplikowane relacje, wzajemne powiązania i zależności pomiędzy sferą kultury
i ekonomii - jak ściśle są one ze sobą powiązane, udowadnia na kartach swojej pracy. Książka
została podzielona na dwie części. Część pierwszą autor zatytułował: "Następna granica
kapitalizmu". Omawia w niej mechanizmy powodujące zmiany podstawowego układu gospodarczego: konsument - rynek - stan posiadania, który ustępuje miejsca relacjom typu:
konsument - sieć dostępu - dzierżawca. Powodzenie ekonomiczne stopniowo przestaje
być zależne od rynków wymiany dóbr. Istotne stają się długoterminowe umowy, których
długość uzależniona jest od przydatności danej usługi szybko wypieranej i zastępowanej
nową - bardziej nowoczesną, prostszą w użytkowaniu i cz«sto tańszą. W związku z tym
długoterminowe posiadanie traci swojąracj« bytu, staje si« wręcz uciążliwe i powoduje wi«cej
strat niż korzyści. Niesamowicie szybkie tempo wszelkich innowacji tak oto skomentował
specjalista firmy Microsoft: "Nieważne jak dobry jest wasz produkt, za półtora roku b«dzie
już po nim". Dlatego tak ważny stał si« tani i szybki dost«p do danych usług, a czasy rządzące si« takimi regułami autor nazwał wiekiem dostępu. Rządzi się on całkiem nowymi zasadami. Rynek zostaje zastąpiony sieciami, sprzedawcy i nabywcy zamieniają si« w dostawców
określonych usług w obrębie danych sieci, a klienci w użytkowników, chwilowych odbiorców ich oferty. Nowy etap rozwoju ludzkości cechuje także zasada szybkiego obrotu posiadanymi zasobami, a nie zasada akumulacji. To z kolei przyczynia si« do łatwego dostępu do
wszelkich kredytów. Łatwa ich dostępność przyczynia się do przemiany ludności z osób
oszczędzających w dłużników mających do spłacenia pokaźne sumy zaciągni«tych długów.
Konkluzja pierwszej części książki sprowadza si« do stwierdzenia, że o ile w wieku dwudziestym starano się zapanować nad wymianą dóbr, o tyle w wieku dwudziestym pierwszym

�304

Recenzje i noty recenzyjne

starania idą w kierunku zapanowania nad wymianą koncepcji, a przedmiotem sprzedaży są
wszelkie pomysły.
Część druga pracy otrzymała tytuł "Ogradzanie kulturowych pastwisk". Autor podejmuje w niej próbę wytłumaczenia tego, co dzieje się w sferze kultury, a przede wszystkim
mechanizmu jej "wyprzedaży" w masowej skali. Zamiast naturalnego poruszania się w obrębie wypracowanych przez wieki i przekazywanych z pokolenia na pokolenie wartości i tradycji - traktuje się kulturę na zasadzie konsumpcji. Autor dochodzi do następującego
wniosku: "kiedy wszelkie formy komunikacji stają się towarami rynkowymi, wtedy kultura
- materia komunikacji - też nieuchronnie staje się towarem". Dostęp do dóbr kultury przestaje być oparty na tradycji, stopniu pokrewieństwa czy prawie dziedziczenia, narodowości
bądź płci, lecz uzaleźniony jest od ceny rynkowej kształtowanej prawem popytu i podaźy.
Wiek dostępu nie oferuje stanu posiadania dóbr materialnych, lecz dostęp do przeźyć, coraz to nowych i coraz bardziej absurdalnych doświadczeń mijających się z sensem, ale nie
o to przecież chodzi. Chodzi o prześciganie się w zadziwianiu, zaskakiwaniu niedorzeczną
licytacją na ilość wrażeń - im bardziej intensywnych i nietypowych, tym lepiej. Wytwarzanie wyrobów zostaje zastępowane przez wytwarzanie wspomnień. Takie nastawienie przyczynia się do powstawania określonych rodzajów przemysłów kulturowych typu turystyka
- która dostępna jest dla tych, których stać na zapłacenie za przyjemność doświadczenia
czyjejś kultury. Etnolog nie może się powstrzymać przed dodaniem, że jest to dośwjadczenie zazwyczaj pozorne, pozbawione głębi i często wręcz zafałszowane - chociażby przedstawianiem swej kultury przez tubylców zgodne z wyobrażeniami o niej turystów. Kalkulacja jest prosta, należy sztucznie podtrzymywać tradycje, szczególnie te, których nigdy nie
było, które tak naprawdę z dziedzictwem kulturowym niewiele mają wspólnego, ale to nie jest
istotne -liczy się fakt, że takie działanie przynosi dochody - wcale niemałe i nie naraża niepotrzebnie podróżnych na rozczarowania. Stan zastany nie różni się od oczekiwanego.
Wszelkie kultury redukowane są do pojedynczych rekwizytów pozbawionych swego znaczenia poprzez wyjęcie ich z określonych kontekstów, a co za tym idzie, nadaje się im coraz to
nowe znaczenia, niejednokrotnie nie mające nic wspólnego z ich pierwotnymi sensami. Zjawisko to można zaobserwować chociażby w reklamie, obfitującej w pokaźną ilość skojarzeń nadających nowy wymiar poszczególnym fragmentom określonych kultur. Obecnie przestano
poszukiwać sensu. Szuka się raczej zabawy i rozrywki, którą można znaleźć zarówno
w cyberprzestrzeni,jak i centrach handlowych. Świat coraz bardziej przestaje być rzeczywisty,
a zaczyna być światem nieskończonej ilości rzeczywistości symulowanych. Sytuacja sprzyja
ciągłemu wcielaniu się w różne role, dostosowane do danej chwili. "Jesteś tym, kogo udajesz", oto zdanie odzwierciedlające istotę kondycji współczesnego człowieka.
Autor porusza też kwestie rosnącego, bardzo okrutnego dysonansu pomiędzy tymi,
którzy mają dostęp totalny do wszystkiego, czego zapragną - są ograniczeni jedynie możliwościami technicznymi, aktualnym stopniem ich rozwoju, i tych, którzy nic mają dostępu
nawet do podstawowych i wręcz zamierzchłych zdobyczy cywilizacji, takich jak elektryczność czy podstawowa edukacja. Jeremy Rifkin przedstawia dane dotyczące dochodów niewielkiej garstki wybrańców losu, które wystarczyłyby na zaspokojenie potrzeb milionów
ludzi. ,,385 miliarderów na świecie dysponuje łącznym majątkiem przekraczającym sumę rocznych dochodów prawie połowy ludności świata".
Zmiany ekonomiczne nie dzieją się w próżni. Zdecydowanie wpływają także na poważne
zmiany w kulturze. Nowe możliwości, jakie daje Internet, przyczyniają się do błyskawicznej
sprzedaży wytworów kultury: muzyki, filmów, programów telewizyjnych, usług turystycznych. Słowem: "Wszystko jest na sprzedaż", wszystko można- za mniejszą bądź większą
sumę gotówki kupić. W nowej sytuacji kulturowej nie tylko kupujemy dostęp do interesujących nas usług, ale, co jest dosyć przerażające - kupujemy także czas innych ludzi, pozyskujemy za pieniądze ich uczucia takie jak współczucie, miłość, przyjaźń; bez gotówki nie

�Recenzje i noty recenzyjne

305

chcemy poświęcać im uwagi ijakiegokolwiek zainteresowania. Relacje międzyludzkie zaczynają przypominać coraz bardziej relacje rynkowe regulowane prawem podaży ipopytu.
Zależą one od stopnia atrakcyjności danej jednostki dla innych mierzonej parametrami typu:
modny i często młody wygląd, niezależny od metryki, odpowiednia zasobność portfela
i zapewne sprawa najważniejsza - zasobność potencjału, jakim ktoś dysponuje, czyli znajomość osobników wpływowych, tych, którzy decydują o ważnych sprawach, tych, którzy
dużo mogą.
Kondycja poszczególnych kultur zaczyna być zagrożona narzucanym przez wielkie firmy, choćby w dziedzinie tego, co jemy np. u McDonalds'a - ujednoliceniem. Wirtualna
edukacja nie stwarza najlepszych warunków do powstawania w sposób naturalny i spontaniczny więzi emocjonalnych pomiędzy rówieśnikami. Współczesna, mocno zagmatwana kultura rodzi wiele pytań i wątpliwości. Powinniśmy znależć na nie odpowiedzi, nim będzie za
póżno. Mam nadzieję, że przynajmniej na niektóre z nich czytelnik znajdzie propozycje rozwiązań zawarte w prezentowanej książce.
Anna Torobińska ODIE PTL - Łódź

Po co nam rzeczywistość? Ekran, mit, rzeczywistość, red. Wojciech Józef Burszta,
Wydawnictwo Książkowe "Twój Styl", Warszawa 2003, ss. 259.
Żyjemy i działamy w czasach zasadniczych zmian. Owe zmiany postawiły współczesnego człowieka w obliczu wielu wyborów idylematów. Książka pod redakcją Wojciecha Burszty
Po co nam rzeczywistość? Ekran, mit, rzeczywistość to kilkanaście szkiców i esejów traktujących o rzeczywistości i świecie, w którym przyszło nam żyć. Główny nurt dyskusji zawartej w tej publikacji dotyczy próby odpowiedzi na pytania: Na czym polega istota przemian
we współczesnym świecie? Kim w tym świecie jestemja? Gdzie jest moje miejsce w kalejdoskopie zdarzeń, przedmiotów i ludzi, którzy mnie otaczają? (s. 6).
W Zaproszeniu do lektury autor charakteryzuje cztery części książki. O pierwszej, zatytułowanej Kłopoty z tożsamo.~cią, mówi, że dotyczy niepewności, ,jaka towarzyszy naszemu dzisiejszemu życiu, życiu, w którym prawie wszystkie dotychczasowe pewniki kulturowe - tożsamość, ciało, piękno, płeć, edukacja, dzieciństwo, kultura, tolerancja - poddane
zostały swoistej wiwisekcji, a niekiedy wręcz zanegowane" (s. 8). Aby się przekonać o słuszności słów Wojciecha Burszty, musimy zatopić się w lekturę tej części.
Zbiór otwiera tekst Ewy Krzyżaniak Nie ma tożsamości darowanej, czyli poszukiwanie
siebie w Innych. Autorka niemal prosi - powiedz kim jesteś? Ale znalezienie odpowiedzi
na to pytanie nie jest wcale takie proste. "Niegdyś człowiek przychodził na świat jako członek określonego plemienia - opiekuńczy pasterz, zręczny myśliwy czy spolegliwy rolnik,
zachowując i pielęgnując tę rolę przez całe życie" (s. 14). Współczesność zjej wielowymiarowością i wirtualnościąpozwoliła na "przywdziewanie różnych masek". Tożsamość to rezultat identyfikacj iz wieloma zbiorowościami. Inni odgrywają doniosłą rolę w kształtowaniu obrazu nas samych.
Według Magdaleny Tomaszewskiej, autorki Melting pot proszę! "wszyscy ludzie są
twórcami lub posiadaczami jakiejś kultury, a rozmaite kultury kształtują odmiennych ludzi"
(s. 21). Ta myśl może służyć za motto analiz różnic kulturowych. Autorka poddaje logicznej
interpretacji relatywizm normatywny i etnocentryzm. Przychyla się do opinii, że rewolucja
informacyjna, a zwłaszcza rozwój Internetu, odcisnął piętno na kulturze.

�Recenzje i noty recenzyjne

306

W trzecim tekście, zatytułowanym Dziecko, wychowanie iponowoczesność. Antropolog maluje obraz Tarzycjusz Buliński porusza zagadnienie pedagogiki konserwatywnej, liberalnej i radykalnej. W ciekawy sposób, posługując się "figurami symbolicznymi" Strażnika, Ogrodnika i Rewolucjonisty, kreśli historię i współczesność wychowania. Zastanawia
się nad sposobem pojmowania w różnych okresach dziejowych zwrotu "kochać swoje dziecko". Snuje refleksje nad dzieckiem w świecie ponowoczesnym.
Następne dwa teksty - pierwszy autorstwa Andrzeja P. Kowalskiego Archeologia ciała i drugi - Joanny Łagody Dworzec Glówny w Poznaniu, czyli niezobowiązujące refleksje na temat ciała koncentrują się na cielesności. "Ciało to temat kuszący" (s. 49) - tak
rozpoczyna Andrzej P. Kowalski swój esej. Wraz z autorem obserwujemy wpływ żywiołu
Erosa i Tanatosa na kształtowanie stosunku do ciała. Przenosimy się w zamierzchłe czasy,
kiedy człowiek przyjmował postawę wyprostowaną i oswajał ogień, poznajemy modelowe
ciało w klasycznej Grecji i groteskowe w kulturze archaicznej. Często na co dzień posługujemy się słowami: gorąca namiętność, płomienne uczucia, pocałunek, kosmetyka. Czy wiedzą Państwo, jakie one mają znaczenie? Jeśli nie, to koniecznie trzeba sięgnąć po tekst Andrzeja P. Kowalskiego.
Przebierająca się kobieta przed wejściem na Dworzec Główny w Poznaniu stała się inspiracją dla Joanny Łagody do rozważań na temat piękna i brzydoty ludzkiego ciała. "Szaleństwo piękna i brzydoty opanowuje nieszczęsnych uczestników naszej kultury, która ceni tylko ciała wzorcowe" (s. 65). W modzie są dziś wszelkiego rodzaju poradniki: jak być pięknym,
sławnym i bogatym, jak się kreować, aby odnieść sukces towarzyski i zawodowy. Pewno niebawem pojawią się anonse matrymonialne typu: "wyjątkowo brzydki, gruby, w dodatku prostak i cham poszukuje zjawiskowo pięknej i inteligentnej partnerki życiowej". Coś, co nie demonstruje piękna lub brzydoty, nie istnieje. Nie ma miejsca na nonnalność i przeciętność.
Część pierwszą publikacji kończy spacer po berlińskich zaułkach. Maciej 1. Dudziak
Wpejzażu berlińskim pokazuje nam życie industrialnego i wielokulturowego miasta. Bcrlin
jawi sięjako miasto bywalców, czyli ludzi bez mocnych korzeni, ale też nie czujących "nieznośnego fetoru człowieka znikąd" (s. 72), Love Parade, największej manifestacji ponowoczesnej żądzy wspólnoty" (s. 75), uniseksu, różnic między częścią wschodnią i zachodnią.
Oddajmy znowu na chwilę głos Wojciechowi Burszcie, który mówi, że "tytuł części II Rzeczywistość ekranu - wyjaśnia właściwie wszystko" (s. 8). I tak jest niewątpliwie, bo
przecież współczesny człowiekjest zawieszony między światem rzeczywistym i medialnym.
Ale co z tego wynika? Może schizobajka? Może doświadczenie simulacrum? Może zamiast
face-to-face pojawi się inter-face itp.?
Monika Łukasiewicz, posługując się przykładami Cher, Michaela Jacksona i Zsy Zsy Gabor, pokazuje ich stosunek do siebie i do innych ludzi. Jej bohaterowie ujawniają trendy epoki.
Lustro i zintemalizowane standardy wygl~du, chęć bycia kimś innym, potrzeba akceptacji przez
określoną grupę etniczną, religijną itp. skłaniają do zmian za pomocą skalpela chirurgicmego.
Nawet miłość ma charakter warunkowy "...można kogoś kochać ze względu na to, że..., lub nie
kochać z uwagi na brak pewnej cechy" (s. 90). Jeżeli ktoś nie jest sprawny - wysportowany
- szczupły - seksowny - zadbany - młody, to zrobi wszystko, by posiadać te walory cielesne, często nie licząc się z konsekwencjami zdrowotnymi czy finansowymi.
"Śmierć (...) stała się pornografią: tematem, którego się nie porusza w przyzwoitym, szanującym się towarzystwie"! - twierdzi Zygmunt Bauman w książce Razem osobno, jednak
nie dotyczy to mediów. Paweł Majchrzak w eseju Media w objęciach Tanatosa dowodzi, że
śmierć jest główną bohaterką programów infonnacyjnych, filmów, gier komputerowych.
Mówi się o niej w następstwie katastrof, klęsk żywiołowych, wypadków, wojen, zamachów
terrorystycznych, przestępstw. Tworzy się fabułę filmu wojennego, sensacyjnego czy horI

Z. Bauman, Razem osobno, Kraków 2003, s. 21.

�Recenzje i noty recenzyjne

307

roru ukazującego różne jej oblicza. Śmierć w filmie ,jest magnesem przyciągającym przed
ekrany tłumy chętnych do obejrzenia jej kolejnego ekranowego oblicza" (s. 10 l). Śmierć
w mediach jest odrealniona i odległa, nie dotyka człowieka bezpośrednio, dlatego fascynuje i pociąga.
Piotr Zwierzchowski, w swojej pracy Bohater, który nie może umrzeć, analizuje tematykę śmierci w kontekście kina popularnego. Stwierdza, że "kino popularne kocha swoich bohate~ów i niechętnie się z nimi rozstaje, nie pozwala im więc umrzeć" (s. 118). Zorro, Obcy,
Superman, Rambo, Batman to bohaterowie, którzy ciągle stykają się ze śmiercią, sami giną,
ale pomysłowość scenarzystów przywraca ich do życia. Śmierć w tego typu filmach jest
czymś odwracalnym, widzowie mają do czynienia ze swego rodzaju zmartwychwstaniem czy
odradzaniem się herosów.
Dwa ostatnie teksty części drugiej opisują zagadnienia związane z reklamą. Adam Pomieciński zatytułował swój szkic Odczytać reklamę - zrozumieć kuiturę, co sugeruje, że
komunikaty reklamowe to ważny element kultury współczesnej. Autor zwraca uwagę na zależność między muzyką, sportem, reklamą i globalizacją. Omawia reklamy niektórych znanych produktów i pokazuje, jak motywy regionalne, głównie kultura podhalańska, funkcjonują w świecie reklamy. Waldemar Kuligowski w tekście Natura a reklama, czyli gepard
w trampkach snuje refleksje na temat roli zwierząt w reklamie. Pies, kot, lew, żubr, pingwin,
foka i inna menażeria jest złączona z wytworem człowieka. "Świat zwierząt przekształcony
został w spektakl, natura uległa zawłaszczeniu przez kulturę ..." (s. 152).
Trzecia część W sieci cyberprzestrzeni oscyluje wokół problematyki przestrzeni wirtualnej. Cytując słowa z Zaproszenia do lektury "... rzeczywistość wirtualna fascynuje i poddawanie się urokowi bycia on line, prowokuje do pytania o życie offline" (s. 8). Życie "przy
włączonym i wyłączonym komputerze" starają się pokazać Wojciech 1. Burszta, Remigiusz
Szczechowicz, Katarzyna Butkiewicz i Joanna Wołyńska.
Antropologiczne wyjaśnienie zaniku elementów społeczeństwa tradycyjnego i rodzenia
się nowej rzeczywistości znajdziemy w Internetowej polis w trzech krótkich odsłonach
Wojciecha Burszty. Te tytułowe trzy odsłony to po pierwsze, pokazanie nowych tendencji
w relacjach międzyludzkich. Rodzina, narodowość, religia nie wszystkim wystarczają do pełni
szczęścia, powstają "neoplemiona - a to miłośników fantasy, a to antyglobalistów, to znów
zwolenników tego i owego - są przykładem poszukiwania więzi z innymi, nawet jeśli są to
więzi nietrwałe, oparte na powierzchownej fascynacji, zmieniane zależnie od nastroju"
(s. 161). Po drugie, analiza wpływu innowacji technicznych na udział w życiu obywatelskim
i politycznym - mowa tu o demokracj i elektronicznej. I po trzecie, autor opisuje specyfikę
komunikowania internetowego i surfowanie w sieci. Hiperteksty, "linki", przeskoki, skróty,
żargon komputerowy to język wirtualnej rzeczywistości.
Remigiusz Szczechowicz w artykule Po drugiej stronie lustra, czyli w cyberprzestrzeni
wprowadza czytelnika w świat Globalnej Sieci Komputerowej. Stajemy się Alicją w krainie
wirtualnych czarów, wędrującą przez cyberprzestrzeń i oglądającą odbicie realnego świata
i fikcyjną rzeczywistość. DziC(kikamerom internetowym możemy " ...oglądać niebo nad Antarktydą, bezkresne pustkowia Doliny Śmierci, sprawdzać pogodę naMazurach lub upewnić siC(co do braku korków w centrum stolicy" (s. 179), na podstawie domen internetowych
identyfikować państwa. Możemy też oglądać nierealną rzeczywistość w grach on-line,
wyimaginowanych państwach, księstwach i miastach oraz delektować się sztuką net artu.
Esej Tożsamo~~ć.Halloween przez 365 dni w roku Katarzyny Butkiewicz moglibyśmy
streścić jednym zdaniem - narodziny człowieka w cyberprzestrzeni lub "czatoprzestrzeni".
Wchodząc do tego nowego świata, wybieramy nick, czyli swoje nowe imię. "lm ciekawszy
nick, tym więcej osób będzie chciało z nami rozmawiać" (s. 192). Po samoochrzczeniu zaczynamy "czatowe" życie. Odpowiadając na pytania: skąd jesteś?, kimjesteś?,jesteś kobietą
czy mężczyzną?, ile masz lat?, czym się zajmujesz?, co lubisz?, zaczynamy tworzyć swoją

�308

Recenzje i noty recenzyjne

nową postać, mniej lub bardziej odbiegającą od rzeczywistości. Możemy mieć tyle tożsamości i osobowości, ile nasza wyobraźnia zdoła wykreować. Jesteśmy stworzycielami samych
siebie. Autorka zwraca uwagę na to, że anonimowość i brak wizualnych relacji neutralizuje
lęk przed konsekwencjami mówienia nieprawdy.
Część trzecią kończy tekst Joanny Wołyń skiej zatytułowany Baśnie, czyli o grachfabularnych. Któż z nas nie pamięta różnych bajek i baśni z dzieciństwa. Budziły one tyle emocji,
radości i wzruszeń. Ale nie o tym pisze autorka. W kręgu jej zainteresowań są gry fabularne,
czyli swoista ucieczka od rzeczywistości w świat fantazji. Gra fabularna to połączenie opowieści z przeżyciami. To bycie kimś innym, wcielanie się w inną postać i uczestnictwo
w wymyślonej fabule. Ten tekst jakby troszkę odbiega od poprzednich "cyberprzestrzeniowych" esejów.
Ostatnia część książki zatytułowana jest Codzienność mitu. Wojciech Burszta nie uważa, "że mit to coś typowego dla kultur archaicznych i prymitywnych. Mit i mitologiczna
wyobraźnia przenikają także świat początków XXI wieku; trzeba tylko trochę głębiej poszperać w naszej codzienności, aby się o tym fakcie przekonać" (s. 8).
Pierwszym "szperaczem w rzeczywistości" jest KrzysztofPiątkowski kierujący swą uwagę na Bałkany. Wokół mitu kosowskiego to spojrzenie na wydarzenia w Kosowie z perspektywy historycznej, politologicznej i etnograficznej. Ingerencja wojsk NATO w 1999 roku
w Jugosławii obudziła "stary panslawistyczny mit, będący nośnikiem idei jedności Słowian"
(s. 217), ale też zapatrzenie w świetlaną przeszłość historyczną Serbii. "Narodził się mit Wielkiej Serbii, który ... wypierał ze świadomości narodu poczucie przynależności do wspólnoty
jugosłowiańskiej. Jego miejsce zajął serbocentryzm" (s. 218). Autor serwuje nam krótką powtórkę z historii Serbów i Albańczyków w rejonie Kosowa oraz opis stereotypów narodowych. Zwraca uwagę, że bez mitów i pewnych idei drzemiących w świadomości ludzi nie
byłyby możliwe społeczne działania.
Esej Marcina Rychlewskiego intryguje czytelnika tytułem Sex, drugs &amp; rock 'n 'roll. Wokół
mitu muzyka rockowego. Zastanawiamy się, który z muzyków jest dla autora mityczną
postacią. Szybko okazuje się, że żaden rockman nie jest apoteozowany. Padają nazwiska
ilustrujące w rocku "rozprzężenie wszystkich zmysłów" (s. 232), ale i "ekstraklasę" tego
gatunku. Cały tekst jest polemiką z Allanem Bloomem, który dostrzega tylko ciemne strony
kultury rockowej. A w rocku, jak w życiu, nie wszystko jest białe i czarne. Istnieje jeszcze
cała gama szarości.
W poszukiwaniu współczesnego mitu Ludwik Stomma "wybrał" się na Tour de France.
Przedstawia życie peletonu - zależności, relacje, mobilność, to tak samo jak w "strukturze
społecznej Republiki". "Po pierwsze hierarchia jest zdefiniowana i mobilność pionowa minimalna, sprowadzona właściwie do rotacji pokoleniowej" (s. 240). Mityczną sławę może zyskać kolarz, który przez chwilę zaistnieje, taki, co trochę "namiesza" w systemie. Tour, zdaniem Stommy, niewiele ma wspólnego z rywalizacją sportową, jest świętem Francji i jej systemu społecznego.
Książkę kończy artykuł Krzysztofa Jaskułowskiego i Magdaleny Parus-Jaskułowskiej
pt. Nie zginie naród, który w piłkę gra. Wszystkim kibicom futbolu, którzy przeczytają ten
tytuł, urośnie serce z dumy, że dzięki piłce są wielkimi patriotami. Autorzy uważają, że piłka
nożna jest przykładem manifestacji narodowych uczuć, różnic i gloryfikowaniem własnej
nacji. Relacje z zawodów dzięki mediom docierają do masowego odbiorcy, są tak prezentowane, żeby podkreślić nacjonalizm. Przejawy polonocentryzmu autorzy skrzętnie odnotowują w różnego rodzaju relacjach sportowych. ,,zadziwia łatwość, zjaką potrafimy się identyfikować z jedenastką mężczyzn, których głównym atutem są mięśnie czwórgłowe uda,
a następnie przenosić tę lojalność na «naród», i vice versa" (s. 258).
Książka pod redakcją Wojciecha Burszty stanowi zbiór niezwykle ciekawych obserwacji
i refleksji z zakresu tak zwanej "antropologii codzienności". Trudno jest uwydatnić najbar-

�Recenzje i noty recenzyjne

309

dziej istotne zagadnienia podnoszone w tej publikacji. Każda z jej czterech części analizuje
problem ważny, dopełniający się z kolejnym i tworzący harmonijną oraz interesującą całość.
Oryginalność tego głęboko humanistycznego przedsięwzięcia polega na wykorzystaniu
różnych znanych tematów do snucia naukowych refleksji.
Współczesność niesie ze sobą przemiany we wszystkich dziedzinach życia. Metaforycznie
rzecz ujmując, tworzy się Wieża Babel, gdzie wszystko jest wymieszane. Po co nam rzeczywistość? Ekran, mit, rzeczywistość to pozycja pozwalająca na komunikację wewnątrzi międzykulturową. Kiedyś RalfDahrendorfnapisał: "Wspólny język, którym teraz mówimy,
to przecież nie jest język Zachodu przyjęty przez Wschód; to głęboko uniwersalny język,
który nie należy do nikogo, a tym samym jest własnością wszystkich"2. Teksty zawarte
w prezentowanym tomiku mają właśnie taki uniwersalny charakter. Odnoszą się do szeroko
rozumianej kultury. Poruszają ważką problematykę kondycji człowieka uwikłanego w wielość światów. Z jednej strony mamy do czynienia z nowoczesnymi urządzeniami komunikacji - telewizją, internetem, filmem, które przełamują bariery czasu i przestrzeni, a nawet barieręjęzyka. Tworzą globalną wioskę, w której porusza się człowiek. Skutkiem globalizacji
jest upodabnianie się kultur do siebie, czyli unifikacja zwana przez G. Ritzera mcdonaldyzacją3. Rzeczywistość nie jest dla człowieka obca, bo może spotkać w niej znane sobie z mediów przedmioty i tak samo je interpretować. Z drugiej strony pojawiają się problemy - czy
człowiek żyje on line, czy offline?, kimjest?,jakajestjego tożsamość?, jakie są mechanizmy
związków z innymi?, itp.
Autorzy szkiców i esejów zebranych przez Wojciecha Bursztę udowadniają czytelnikowi, że żyje w różnych światach. W tym rzeczywistym, w którym pracuje, spaceruje, kocha
i w tym medialno--wizualnym, gdzie nowoczesne mass media nadają prawdziwość i realność
wszelkim prezentowanym obrazom. Zacierają się wszelkie granice, pojawiają się dwuznaczności, a nawet wieloznaczności. Wiele "na pierwszy rzut oka" oczywistości wymaga ponownego zdefiniowania i nowej refleksji. Bywa też, że to, co przywdziewa ponowoczesny
strój, prezentuje w istocie idee i pytania towarzyszące ludzkości od setek lat. Autorzy artykułów zgrupowanych w tej pracy ukazują wątek nowego myślenia nad zagadnieniami cielesności, tożsamości, sposobów wychowania, śmierci, itp.
Na marginesie warto dodać, że w Ekranie, micie, rzeczywistości język mający pozór,
a może lepiej powiedzieć - wygląd języka potocznego ułatwia zrozumienie szkiców i esejów. Z analiz dokonanych przez autorów zbioru wyłania się współczesna rzeczywistość, zjej
wadami, zaletami i problemami. Książka trafia w sedno rozterek człowieka XXI wieku. Jest
zaledwie wierzchołkiem góry lodowej tekstów humanistów o życiu w postindustrialnym świecie. Możemy na koniec zadać pytanie: O co w tych wszystkich tekstach chodzi? Otrzymamy odpowiedż: O przyszłość!
Małgorzata Dziura

Marek Z a I e s k i, Formy pamięci, słow%braz,

terytoria, Gdańsk 2004, ss. 240.

Przedstawiania przeze mnie książka Marka Zaleskiego wpisuje się w niezwykle żywy
w humanistyce (zwłaszcza na przestrzeni ostatniej dekady) nurt zainteresowań pamięcią,
rozumianąjako szczególna kategoria psychologiczna, społeczna i kulturowa. W warstwie
treściowej nie jest to rzecz całkiem nowa, lecz zmieniona wersja pierwszego wydania tej pra2
3

R. Dahrendorf, Rozważania nad rewolucją w Europie, Warszawa 1991, s. 36.
G. Ritzer, Mcdonaldyzacja społeczeństwa, Warszawa 1997.

�310

Recenzje i noty recenzyjne

cy (które ukazało się w 1996 roku nakładem Wydawnictwa Instytutu Badań Literackich PAN).
W stosunku do pierwowzoru autor wprowadził trzy znaczące modyfikacje. Przede wszystkim wyłączył z całości szkic Piosenki niewinności i doświadczenia, w którym analizował
wypowiedzi poetyckie stanowiące repetycję z "pamięci gatunkowej" wierszy-piosenek (esej
ten został zamieszczony pod nowym adresem, a mianowicie w książce Zaleskiego poświęconej twórczości Czesława Miłosza). Zaistniała na skutek tego przesunięcia luka została
wypełniona dwoma innymi tekstami: Ludzie ludziom ... ?, Ludzie Żydom ... ?, Świadectwo literatury? (zaprezentowanym na zorganizowanej w listopadzie 1999 roku przez Żydowski
Instytut Historyczny i Instytut Badań Literackich PAN konferencji naukowej "Literatura
polska wobec Zagłady" i mającym swój pierwodruk w "Res Publice Nowej" ze stycznia
i lutego 2000 roku), oraz - współbrzmiącą z podejmowaną w wielu miejscach pracy kwestią
powtórzenia - rozprawą Nuda powtórzeń? (wygłoszoną w marcu 1998 roku na sesji naukowej "Nuda w kulturze" na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu i opublikowaną w "Res Publice Nowej" z maja tegoż roku).
Powstała w ten sposób całość składa się z ośmiu odrębnych tekstów, spiętych klamrą
wspólnego tematu, którymjest pamięć - rządzące nią prawa, mechanizmy oraz właściwa jej
dynamika i różnorodne formy ekspresji. Kwestie te rozważa Zaleski z pozycji literaturoznawcy
(którym jest z zawodu). Obszarem, jaki penetruje w poszukiwaniu tytułowych form pamięci,
jest więc przede wszystkim (choć nie wyłącznie) teren narracji literackiej, dziedzina pisarstwa o ambicjach wysokoartystycznych.
W umieszczonym na początku zbioru eseju Świat powtórzony autor porusza temat nostalgii będącej jednym z możliwych sposobów przeżywania rzeczywistości - takim mianowicie, który za najwyższą wartość uznaje przeszłość, co z jednej strony prowadzi do nałogowego jej rozpamiętywania, z drugiej zaś - do idealizowania jej obrazu, jego upiększania
i uwznioślania. Historia literatury (zwłaszcza XX-wieczna) oferuje niezliczone bogactwo tekstów żywiących się wrażliwością nostalgiczną. Dolina Issy Miłosza, Dziura w niebie Tadeusza Konwickiego, Pamiętnik statecznej panienki Simone de Beauvoir, Posłaniec Leslie
P. Hartleya to tylko niektóre z nich. Jak pisze Zaleski (powołując się na innych badaczy tego
zagadnienia), zawrotna kariera myślenia i obrazowania nostalgicznego w pisarstwie ubiegłego wieku jest zapewne "następstwem porażki, jaką poniosła zbiorowa wiara w impuls
modernizacji. Stanowi też efekt zmęczenia upowszechnionym wzorem kulturowym, który zalecał, by «żyć na fali» i czuć się z tym jak w domu. Zmęczenia wzmagającego poczucie zamętu, w jaki wprowadzało zawrotne tempo zmian cywilizacyjnych i politycznych. Widoczna
gołym okiem różnica między tym, jak wyglądał świat w roku 1988 i w roku 1930,jest większa
aniżeli ta zakreślona datami 1938 i 1888. Nostalgiczne wycieczki w przeszłość były manifestacją tęsknoty za wartościami trwałymi, myśleniem, które nie uznawało zmiany za jedyny
trwały komponent rzeczywistości" (s. 19).
Na kartach literatury postawa nostalgiczna manifestuje się wielorako. Jej "wyrazicielkami" są m.in. pamięć epifanijna oraz ejdetyczna - jakją nazywa Frances A. Yates - "pamięć
widząca miejsca". Ta pierwsza swój najsłynniejszy wyraz artystyczny znalazła w cyklu powieściowym Marcela Prousta, gdzie smak umoczonej w herbacie magdalenki wywołuje
u bohatera utworu całą lawinę wspomnień, pozwalając mu na ponowne doświadczenie przeszłości. Ta druga natomiast związana jest ze specjalną strategią narracyjną, jakąjest "przywoływanie zdeponowanego w pamięci fragmentu rzeczywistości jako chwili powracającej
pod postacią przedmiotu, krajobrazu, sceny rodzajowej, fragmentu zapisanego w literackiej
stop-klatce, niczym na fotografii" (s. 34). Ten rodzaj przedstawiania upowszechnił się
w literaturze u progu XX wieku pod wpływem nagłego rozwoju technik służących reprodukcji i dokumentacji rzeczywistości. Nowolipie Józefa Hena czy Zagłada Piotra Szewca stanowią exempla dzieł, w których zastosowana została ta właśnie forma relacji o przeszłości.

�Recenzje i noty recenzyjne

311

W następnym szkicu Niekończąca się opowieść: spowiedź dziecięcia wieku w literaturze ostatnich lat autor rozpatruje (gorąco dyskutowany obecnie w całej humanistyce)
problem referencyjności tekstów, w których dochodzi do głosu postawa autobiograficzna
- postawa intymisty, pamiętnikarza, świadka. Interesują go zwłaszcza wypowiedzi stanowiące syntezę doświadczeń biograficznych ich twórców, tym samym zaś tworzące świadectwa epoki, w której przyszło im żyć. Chodzi tu o takie m.in. utwory jak: Mój wiek Aleksandra
Wata, Dziennik myśliwego Miłosza czy Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami Jacka Trznadla. Pogląd Zaleskiego na kwestię autentyczności (rozumianej jako pełna zgodność z faktami obiektywnymi) autobiografii jest zbieżna z założeniami - wywodzącej się z nurtu poststrukturalistycznego - teorii konstruktywizmu. Uważa on zatem, iż narracja autobiograficzna nie jest wiernym odwzorowaniem przeżyć osoby wspominającej, lecz jedynie
swobodną ekspresjąjej wyobrażeń na ten temat. Wynika to z jednej strony z naturalnych
właściwości ludzkiej pamięci Gej niekompletności i selektywności), a z drugiej - z naszej
wrodzonej predylekcji do literaturyzacji życia, "ubarwiania" składających się na nie zdarzeń
i epizodów. Ta druga okoliczność ma niewątpliwie związek z naturą języka, który nie jest
neutralnym medium poznania, odbijającym niczym zwierciadło rzutowane nań obrazy i sytuacje. Niewspółmierność porządku empirycznego i językowego powoduje wszak, iż żywe
zdarzenie oddziela zawsze odjego słownej reprezentacji dotkliwa i głęboka luka.
Od rozważań dotyczących pamięci autobiograficznej Zaleski przechodzi do analizy pamięci literatury - zakorzenionych w niej struktur, form i trybów komunikowania. Czyni to
w eseju zatytułowanym Czarna dziura, w którym przedstawia własną, oryginalną próbę
interpretacji powieści Pawła Huellego Weiser Dawidek. Powieść ta - będąca artystyczną
rekonstrukcją mitu dzieciństwa - zbudowana jest na powtórzeniach, naśladuje wzorce fabularne i gatunkowe odsyłające do bogatych pokładów tradycji literackiej, przywołuje zadomowione w niej na stałe tropy, metafory i symbole. Stąd też widoczne pokrewieństwo
WeiseraDawidka z takimi choćby tekstami jak: Blaszany bębenek, Kot i mysz Giintera Grassa
czy Mój prz)jaciel Meaulnes Alain-Fourniera.
Dalszym przedmiotem refleksji jest w książce pamięć historyczna. Autor poświęca jej trzy
kolejne rozprawy. W pierwszej z nich Zagubiona szansa tropi - warunkowane wpływami
polityki i ideologii - przemiany, jakim w ciągu ostatniego półwiecza podlegała pamięć jednego z naj donioślejszych wydarzeń w dziejach narodu, a mianowicie klęski wrześniowej
z 1939 roku. Zagadnienie to rozważa w dwóch planach: z punktu widzenia tradycji lokalnej,
polskocentrycznej oraz europejskiej, uniwersalnej. Dochodzi do wniosku, że jakkolwiek na
rodzimym gruncie pamięć Września udało się ocalić oraz oczyścić z - nawarstwionego na
nią przez okres komunizmu - nalotu kłamstw i przeinaczeń, to próba wpisania klęski 1939
roku w ponadnarodowy porządek symboliczny nie powiodła się. Dla Europy i świata pamięć o polskim Wrześniu jest wciąż pamięcią nieprzyswojoną, zapadłą w piasek niewiedzy
i milczenia.
Dwa następne studia Różnica oraz "Ludzie ludziom ... ? ", "Ludzie Żydom ... ?, Świadectwo literatury są polemiką, jaką Zaleski nawiązuje z Henrykiem Grynbergiem w kwestii Zagłady. Przedmiotem sporu jest tutaj teza Grynberga, iż nie można stawiać znaku równości
pomiędzy ofiarą poniesioną przez Żydów i nie-Żydów w czasie II wojny światowej, albowiem sytuacja tych pierwszych była ze wszech miar wyjątkowa i nieporównywalna z sytuacją żadnego innego narodu. "Sprzeciw Grynberga - pisze Zaleski - sprowadza się do
sprzeciwu wobec prób uniwersalizacji Holocaustu. (Zdaniem Grynberga, Nałkowska i Tadeusz Borowski w imię prawdy artystycznej dokonują uniwersalizacji Holocaustu, tymczasem od prawdy artystycznej ważniejsza jest «prawda nieartystyczna» i w imię ocalenia tej
prawdy Holocaustu uniwersalizować nie wolno). W swoich wcześniejszych ęsejach, jak
również w drukowanym na łamach «Res Publiki Nowej» eseju Nowoczesne wielkie zło,
polemizując z Zygmuntem Baumanem i innymi, Grynberg powiada, że Holocaustu nie moż-

�312

Recenzje i noty recenzyjne

na sprowadzać do ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, i nie wolno czynić go metaforą cierpienia ludzkości, gdyż takie stawianie sprawy «odbiera Holocaustowi jego unikalność i jego żydowskość». Holocaust «przydarzył się» Żydom dlatego, że byli Żydami"
(s. 141). Namysł, jaki autor Form pamięci podejmuje nad tym stwierdzeniem, prowadzi go
do zakwestionowania możliwości ostatecznej interpretacji Zagłady, albowiem jej unikatowość polega właśnie na tym, iż opiera się ona wszelkim wysiłkom intelektualnego opanowania i oceny, włączenia w określony porządek narracyjny. Każda próba jej racjonalizacji, wyrażenia za pomocąjęzyka dyskursywnego, jest z góry skazana na niepowodzenie. W obliczu złożoności i tragizmu tego wydarzenia okazuje się zawsze czymś nad wyraz nieudolnym
i ułomnym, niezdolnym do wyczerpania całości. Według Zaleskiego zasadnicza niewyrażalność doświadczenia Holocaustu swój najpełniejszy wyraz osiąga na polu literatury. Dzieje
się tak, gdyż "ontologia literackiego doświadczenia jest ontologią niemożności przedstawienia, ontologią nieobecności (przedmiotu przedstawienia, znaczenia, sensu). (oo.) z powodu właściwego dla literatury spóźnienia, w przedstawianiu czegoś, co się wydarzyło (pismo, literatura zawsze jest «po fakcie»), niemożliwe jest przedstawienie teraźniejszości i tym
samym niemożliwe jest znalezienie się w sercu rzeczywistości. Literatura stanowi domenę
aporii, paradoksu, jakim jest przedstawianie teraźniejszości (jako niemożliwe) - istnieje jako
wirtualna przestrzeń, w której zachodzi przedstawienie. Literatura w swej próbie odzyskania
tego, co niewyrażalne czy nieobecne, utrwala owo nieobecne (ale jako nieobecne właśnie),
tak że pozostajemy ze świadomościąjęzyka jako wcielenia czegoś, co jest pustką, miejscem
pustym" (s. 173). A zatem literatura nie jest żadnym świadectwem epoki Masowej Zagłady,
nie odsłania ona bowiem rzeczywistości, lecz jedynie ociera się o nią, nie dosięgając nigdy
jej istoty i sensu. Tym samym jak żadne inne medium uzmysławia wyjątkowość i jedyność
tamtego Zdarzenia, bolesną niemożność zamknięcia go i powtórzenia w słowie.
W przedostatnim rozdziale Naprzód w przeszłość uwaga autora koncentruje się na tekstach, które opowiadają o przeszłości z myślą o przyszłości. Zawarta w nich wizja historii
podlega w ten sposób swoistej funkcjonalizacji - staje się źródłem inspiracji i projektem
działania. W konsekwencji teksty te ustanawiają wzór ciągłości obowiązujący w kulturze,
usiłują one bowiem uchronić od zapomnienia to, co bezpowrotnie minione, z kształtu przeszłości pragną uczynić pożądany model dla przyszłości. Przykładami tego rodzaju wypowiedzi są m.in. utwory sytuujące się w kręgu tzw. literatury kresowej (pisane przcz Andrzcja
Kuśnicwicza, Józefa Wittlina, Stanisława Vincenza, Włodzimierza Paźniewskiego iwielu innych). wszystkie one kreują mityczny obraz Kresów jako baśniowej krainy, w której różne
narodowości i wyznania wiodą zgodny żywot na tle malowniczych pejzaży niczym z Mickiewiczowskiego opisu. Wizerunek ten odbiega dalece od prawdy historycznej, obfitujący
w konflikty i dramaty społeczne; materiał dziejowy w wielu miejscach poddawany jest tu
upiększającemu retuszowi i celowym przemilczeniom. Wynika to z faktu, iż przeszłość nie
jest w tym wypadku przedmiotem dokumentacji czy archiwizacji, lecz przedstawiana jest jako
wzór do naśladowania. Siłą rzeczy więc uwypukla się to, co w jej obrazie dobre i pozytywne,
pomijając ciążące nań rysy i skazy.
Zamykające zbiór rozważania Nuda powfórzel1 podejmują kwestię, przechowywanych
w pamięci kultury oraz nieprzerwanie aktualizowanych i uobecnianych przez nią, fonn i przedstawień. Zjawisko to jest szczególnie widoczne na gruncie literatury współczesnej, bezustannie powielającej znane tropy i figury językowe, uciekającej się do sprawdzonych po
wielekroć rozwiązań poetyckich i prozatorskich. Na pytanie, czy owa - utkana z powtórzeń
i cytatów przeszłości -literatura
zachowuje swą wartość, Zaleski odpowiada twierdząco.
Za Jacquesem Derridąpodważa on bowiem ten wzór myślenia, który deprecjonuje kopię
jako coś wtórnego i drugorzędnego względem oryginału. ,,(...) co powtórzone - piszezależne jest od wcześniej istniejącego oryginału - to wydaje się oczywiste, ale również da
się pomyśleć, że to, co oryginalne w równym stopniu zależy od siebie istniejącego w po-

�Recenzje i noty recenzyjne

313

wtórzeniu. Jeśli warunkiem powtórzenia jest uprzednie istnienie czegoś, co skończone
i obecne, to równie dobrze można powiedzieć, że obecności oryginału nie można uchwycić,
dopóki nie zaistnieje on w powtórzeniu, jako kopia właśnie" (s. 194). Taki sposób rozumowania dowartościowuje kopię, przyznaje jej status równy oryginałowi.
Jeśli chodzi o literaturę, to Zaleski dodaje, iż - widoczna w jej obrębie - tendencja do
odtwarzania zastanych stylów, poetyk i konwencji językowych nie daje się sprowadzić
do pustego naśladownictwa. Działanie to nie wypływa bowiem z braku inwencji artystycznej, lecz jest przejawem w pełni świadomej gry intelektualnej, jakąjej twórcy nawiązują
z dziedzictwem przeszłości.
W podsumowaniu tego krótkiego przeglądu warto zaznaczyć, iż praca Marka Zaleskiego, choć pisana jest z perspektywy literaturoznawcy, mieści także wiele cennych uwag
i analiz z zakresu innych dziedzin wiedzy: psychologii, filozofii, historiozofii, antropologii
kultury. Autor nie ogranicza się w swej refleksji do warsztatu krytyka i historyka literatury,
lecz umiejętnie oraz konsekwentnie korzysta z dorobku poznawczego rozmaitych gałęzi
humanistyki. Taki tryb postępowania przynosi liczne pożytki: owocuje intelektualną głębią
i treściowym bogactwem konstruowanego wywodu, a także zapobiega ugrzężnięciu Form
pamięci w okowach jednej dyscypliny, czyniąc tę książkę interesującą i atrakcyjną nie tylko
dla filologów, lecz wszystkich tych, którzy w swej praktyce naukowej, w taki czy inny sposób, zajmują się problemem pamięci i zapomnienia w kulturze. Szczególną wartość pozycja
ta przedstawia dla tych spośród humanistów, którzy (podobnie jak ja) zgłębiają to zagadnienie w oparciu o materiał językowy: wspomnienia, pamiętniki, listy, opowieści "zwykłych"
ludzi. Bo choć - w przeciwieństwie do literatury - teksty te (niejako z założenia) mają
charakter niefikcjonalny, a także pozbawione są na ogół jakichkolwiek walorów i ambicji
artystycznych, to - jak przekonują badacze narratywiści - tworzone są w myśl tych samych co ona zasad i schematów konstrukcyjnych, przy użyciu jednakowych sposobów
i środków artykulacji sensu. Warto zatem w procesie analizy tych wypowiedzi sięgać do
lektur takich jak ta - po to, by czerpać z nich nowe idee i ożywcze pomysły interpretacyjne.
Aleksandra

Rzepkowska

Jarosław Rok i c k i, Kolor, pochodzenie, kultura. Rasa i grupa etniczna w społeczeństwie Stanów Zjednoczonych, Universitas, Kraków 2002 ss. 360.
W myśli socjologicznej i politologicznej pojawia się od paru dziesięcioleci prognoza stopniowego spadku znaczenia więzi o charakterze etnicznym, a także wagi kryteriów i podziałów rasowych w globalizującym i unifikującym się świecie. Wydarzenia tych samych ostatnich dziesięcioleci zarazem wskazują na coś przeciwnego - dowodzą, że emocje biorące za
początek więż etniczną czy rasową ciągle są ważnym żródłem tożsamości, nabierając niekiedy charakteru burzliwych wybuchów zbiorowej nienawiści owocującej zbrodniami czasem
o wielkiej skali. Etniczność i rasa - oczywiście rozumiane w kategoriach społecznych, a nie
biologicznych - nic tracą znaczenia w całym świecie. Dlatego ze wszech miar społecznie
ważny wydaje się temat rasowych i etnicznych podziałów społeczeństwa amerykańskiego
podjęty przez Jarosława Rokickiego w jego ostatniej książce.
O ile dotychczasowe opracowania autora dotyczyły przede wszystkim etnicznych problemów mniejszości polskiej w Stanach Zjednoczonych, o tyle Kolor, pochodzenie, kultura... zakres zainteresowania Rokickiego rozszerza na wszystkie grupy etniczne zamieszkują-

�314

Recenzje i noty recenzyjne

ce Stany Zjednoczone. Tym razem autor wprowadza także problematykę społecznego sensu podziałów rasowych w Stanach Zjednoczonych. Pracę swą autor opiera przede wszystkim na bogatej literaturze, choć także odwołuje się do własnego badania empirycznego. Problematykę, którą autor się zajął, lokowałabym na pograniczu dwóch dyscyplin: socjologii
i antropologii społecznej.
Książka zawiera fragmenty zarówno teoretyczne, jak i empiryczne; składa się z ośmiu
rozdziałów, z których jeden ma charakter sprawozdania z empirycznych badań, przeprowadzonych w latach 1995-96 w Stanach Zjednoczonych, pozostałe rozdziały powstały woparciu o literaturę zastaną. Ta niespójność książki bynajmniej nie jest wadą, a rozdział empiryczny, do którego autor wydaje się przywiązywać stosunkowo niewielkie znaczenie, uznaję za wyjątkowo ciekawy i inspirujący, mimo że zgłaszam do niego sporo uwag
merytorycznych i metodologicznych. Osobiście byłabym za postawieniem tego rozdziału
bardziej w centrum opracowania i rozbudowaniem go.
Swoją refleksję nad książką 1. Rokickiego ujmę w kilku punktach:
l. Nikt nie ma wątpliwości, iż zjawiska więzi rasowej ietnicznej wykazują specyfikę lokalną i regionalną. Można by zatem stwierdzić - odrzucając oczywiście sens oceniający - że
etniczność etniczności nie równa, rasizm nie równy zaś rasizmowi. Jarosław Rokicki wybrał
- zgodnie ze swoją długoletnią linią rozwoju intelektualnego i doświadczeniami badawczymi - przypadek społeczeństwa amerykańskiego i kształtowania się kategorii etniczności i rasy w obrębie tego społeczeństwa. Przyjmując jako przedmiot badania problem etniczności w Stanach Zjednoczonych, siłą rzeczy ograniczył swoje zainteresowanie do pewnego
typu zjawisk etnicznych, które mogły się zdarzyć tylko w sytuacji społeczeństwa imigracyjnego. Zarazem omawiając różne teorie etniczności, korzysta on głównie z autorów amerykańskich, lecz również w kręgu jego zainteresowania pozostają teorie badaczy europejskich,
np. wybitnego norweskiego antropologa Fredrika (a nie Frederika) Baltha. Refleksja amerykańska nad etnicznością z natury rzeczy skupia się na innego typu zbiorowościach niż badania uczonych zajmujących się społecznościami nieimigranckimi. Wydaje się, że koncepcja Bartha, którą zresztą bardzo sobie cenię i traktuję jako inspiracj~ w różnych analizach
mojego materiału badawczego, jest stosunkowo mało przydatna do badania imigranckiego
społeczeństwa amerykańskiego. Dotyczy to również wielu innych rozważań teoretycznych,
które znajdujemy w pracy Jarosława Rokickiego. Rozważania te mają oczywiście walor informacyjny, pozwalają czytelnikowi nabrać rozeznania w szerszym kontekście problematyki
etnicznej, lecz nie pomagają zrozumieć struktury etnicznej tego społeczeństwa, które leży
w centrum zainteresowania autora książki.
Uwaga ta wymaga głębszego wyjaśnienia. Otóż skłonna byłabym wyróżniać trzy sposoby rozumienia grupy etnicznej:
I) jako zbiorowości opartej na poczuciu wspólnoty kultury, pochodzenia, historii, terytorium i czasem też typu osobowości (wchodzą w grę zatem ukształtowane narody,
jak i zbiorowości zorganizowane słabiej politycznie, czasem rozmiarami mniejsze, czasem cywilizacyjnie odbiegające od standardów zachodnich - zarówno np. Buriaci,
Jakuci, Nawahowie,jak i Polacy czy Anglicy);
2) jako autochtonicznej zbiorowości o nienarodowym charakterze, która ma poczucie
kulturowej odrębności i więcej niż regionalnego statusu, np. Łemkowie, którzy nie
optują za tożsamością ukraińską, czy Kaszubi;
3) jako grupy oderwane od własnych narodowych całości i daleko od nich bytujące
np. Polacy lub Grecy w Australii czy USA. W grubych zarysach te trzy sposoby
pojmowania grupy etnicznej wyczerpują spotykane w literaturze rodzaje ujęć tego
pojęcia. Wśród różnych sposobów rozumienia etniczności wydaje się, że tylko jeden (trzeci) ma zastosowanie do społeczeństwa amerykańskiego. Jarosław Rokicki
wydaje się ignorować to rozróżnienie.

�Recenzje i noty recenzyjne

315

2. Polityczno-administracyjny punkt widzenia, który przyjmuje Jarosław Rokicki, narzuca stosowanie kategorii emicznych, czyli obowiązujących w społeczeństwie badanymw tym przypadku amerykańskim. Prowadzi to w konsekwencji do spojrzenia umożliwiającego niejako na jednej płaszczyżnie rozważanie zbiorowości traktowanych jako grupy tego
samego rzędu grup zasadniczo odmiennych: imigranckich społeczności Włochów, Polaków
czy Greków, Afro-Amerykanów,jak również rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej
- Indian i Innuitów (Eskimosów). Afro-Amerykanie to zbiorowość, której autor sam boi
się traktować jako grupę, zaś zbiorowość rdzennych Amerykanów stanowi jeszcze inny,
zupełnie swoisty przypadek. Ze zbiorowości plemiennych (nie wahałabym się nazwać ich
etnicznymi) tworzą w ostatnich dziesięcioleciach etniczność wyższego rzędu w postaci
wspólnotyogólnoindiańskiej .
Podziały rasowe czy etniczne w społeczeństwie amerykańskim, które dla zewnętrznego
obserwatora nie są oczywiste, Rokicki traktuje więc zarazem - chyba niezupełnie świadomie - jako przedmiot badania, jak ijako narzędzie analityczne.
Autor zdaje sobie sprawę, że niektóre używane przez niego pojęcia są w zastosowaniu
do społeczeństwa amerykańskiego w ogóle wątpliwe lub bardzo swoiste co do zakresu; nie
bez przyczyny pisze we wprowadzeniu: "Jeżeli więc w jakimś miejscu tej pracy pojawi się
pojęcie narodu amerykańskiego, to należy je rozumieć jedynie w znaczeniu politycznym (społeczeństwa zorganizowanego w formę państwa), a pojęcie procesu narodotwórczego oznaczać będzie proces przemian stosunków rasowych i etnicznych zachodzących w obrębie
tego państwa" (s. 17).
3. Kilka uwag bardziej szczegółowych nasuwa mi się w związku z problematykązbiorowości czarnych Amerykanów, którą zajmowałam się kiedyś bardzo intensywnie. Pisząc
o kulturowej odrębności ludności murzyńskiej, czyli A fro-Amerykanów, autor książki mówi
słusznie o całkowitym zerwaniu z afrykańską kulturą. Ciągłość w zasadzie została zerwana,
ale trzeba zarazem pamiętać, co Rokicki nietrafnie ignoruje, że ze strzępów afrykańskich kultur
plemiennych, elementów chrześcijaństwa i kultury białych powstała, przede wszystkim na
niewolniczym Południu, odrębna kultura murzyńska, która zawiera w sobie elementy afrykańskie, a która staje się symbolem w obrębie różnych ruchów społecznych - albo negatywnym albo pozytywnym, w zalcżności od orientacji polityczno-kulturowej ruchu czy ideologii.
Kategoryzowanie Murzynów czy raczej Afro-Amerykanów jako zbiorowości etnicznej
jest oczywiście nieporozumieniem z punktu widzenia analiz socjologicznych, ale taka kwalifikacja obecna jest w myśleniu amerykańskim, co mogłoby być interesującym przedmiotem zabiegów badawczych; zachęcałabym autora recenzowanej pracy do podjęcia w przyszłości tego tematu, a raczej tej perspektywy badawczej.
Sądzę, że autor mógłby się bardziej zagh;bić w niuanse podziałów rasowych w Stanach
Zjednoczonych, sięgające korzeniami do XIX wieku; sprawiają one, że możemy mówić
o rasowej obsesji w tym społeczeJlstwie. Podział nie dotyczył tylko "mieszańców" drugiego
pokolenia, czyli Mulatów, byli także kwarteroni i oktoroni, a zasada, która rozdzielała białych i Murzynów, to - zasada jednej kropli krwi.
Stosunek do odmicnności rasowej nie jest w USA zdumieniem, zaskoczeniem, podziwem dla nieznanego, z którym zetknąć się możemy w Europie Wschodniej, gdzie bliskich
kontaktów między osobami różnych ras praktycznie do niedawna nie było. Bliskość, styczności o określonym wymiarze społecznym, spowodowała w społeczeństwie amerykańskim
wytworzenie się fenomenu świadomościowego - nadania znaczenia niuansom pochodzenia rasowego. Natręctwo, zarówno szczegółowego niegdyś wnikania w rasowe pochodzenie, jak i obecnie całkowitego unikania tego rodzaju rozważań w duchu poprawności
politycznej, jest wyrazem tej swoistej obsesji. Nie jest też prawdą, że kategoria rasy została

�316

Recenzje i noty recenzyjne

z dokumentów wycofana. Kiedy we wrześniu 1994 roku zapisywałam mojego syna do piątej
klasy Elementary Public School w Kencie, Ohio, otrzymałam długi formularz, w którym pojawiła się kategoria rasy mojego dziecka, zgodnie z klasyfikacją, którą autor recenzowanego
opracowania stosował we wcześniejszych rozważaniach. Poprawność polityczna jeszcze
tak głęboko nie sięgnęła.
Pisząc o zjawisku asymilacji Jarosław Rokicki wskazuje na odwrotny proces w przypadku amerykańskich Murzynów - tworzenia się świadomości wspólnoty rasowej w oparciu
o poczucie odrzucenia i wspólnoty interesów. Sądzę, że ten mechanizm można zauważyć
w przypadku wszystkich grup, które pochodzą z Europy, Azji czy Ameryki Łacińskiej; zaobserwować go można wszędzie tam, gdzie pojawiają się zjawiska wykluczania i dyskryminacji
oraz stopniowej integracji; powrót do dawnej tożsamości lub nawet budowanie jej od nowa
stanowi reakcję na różne formy społecznego wykluczenia.
4. Rozważania w wielu miejscach książki sąz konieczności powierzchowne, gdyż autor
zdecydował się na temat o ogromnym zasięgu. Pojawiło się też wiele drobnych nieścisłości,
których nie miejsce tu śledzić. Osobiście dotknęło mnie przypisywanie Tańcowi Duchów
roli prekursorskiej wobec Amerykańskiego Kościoła Tubylczego; wszak są to zupełnie odrębne ruchy religijne, które typologicznie zaliczyłam do osobnych kategorii; reprezentują
zarówno psychologicznie, jak i historycznie odrębne nurty myśli i obrzędowości indiańskiej. Pisałam o tym w książce Bunt i ucieczka. Zderzenie kultur a ruchy społeczne.
W ogóle historia Indian w pigułce wydaje mi się nazbyt skrótowa, schematyczna i chyba
niepotrzebna. Dobór faktów, które autor podaje, jest dość przypadkowy, bo nawet o termination policy - tak ważnej dla kształtowania się współczesnej etniczności indiańskiej w ogóle nie wspomina. Poza tym chętne przyznawanie się do pochodzenia indiańskiego
tłumaczone "modą na indiańskość" uznałabym za unik badawczy.
5. Rozdział empiryczny, poświęcony badaniu ważności kategorii etnicznej przynależności u osób identyfikujących własne pochodzenie, odebrałam jako bardzo ożywczy i interesujący. Narzucają się tu oczywiście pewne zastrzeżenia, z których do pewnego stopnia zdaje sobie sprawę autor badania.
- Przy bardzo skromnej próbie podział na kategorie wewnętrzne i ich krzyżowanie prowadzi do tak małych podzbiorowości, że posługiwanie się odsetkami wydaje się nieporozumieniem, dostarcza jedynie pewnej orientacji. Doradzałabym tego rodzaju materiał traktować jako bliższy jakościowemu; odsetki zaś podawane nawet z jednym miejscem po przecinku w takim ujęciu wydają się zbędne.
- Jeszcze jedno zastrzeżenie metodologiczne - identycznie, jak się zdaje, autor traktuje i "razem zlicza" wyniki pochodzące z badania techniką audytoryjną i wywiadu ankieterskiego. Jak wiadomo, kontakt bezpośredni twarzą w twarz z badanym bardzo poważnie
wpływa na odpowiedzi, zwłaszcza jeśli stosunek badacza do tematu jest nieobojętny w tym przypadku jest Polakiem z Polski. Nie mam wątpliwości, że na efekty mojego badania
jakościowego na Syberii, wśród Jakutów czy Buriatów, istotny wpływ miał fakt mojej narodowej przynależności. (Mógłby się też autor zdecydować na terminologię - pochodzenie
pojedyncze i wielokrotne czy złożone).
- Ponadto trochę naiwnie brzmią ciągłe zapewnienia, że sfera przekonań i poglądów należy do zjawisk subiektywnych. To chyba nawet wie nie nauczony socjologii czytelnik.
- Zarazem muszę też autora książki uspokoić, że nie tylko on jeden niechętnie reagował
na badanie dotyczące postaw etnicznych; mój kwestionariusz dotyczący dystansów społecznych o charakterze etnicznym i rasowym, przeprowadzany wśród młodzieży niemieckiej
w Bielefeldzie, został wielokrotnie określony przez moich badanych jako rasistowski.

�Recenzje i noty recenzyjne

317

- Najciekawszy fragment rozdziału empirycznego relacjonuje część badania dotyczącą
zjawiska, które określiłam w jednej z publikacji jako "obcość odzwierciedloną", czyli przekonania o wyobrażeniach grupy obcej na nasz temat.
Mam przekonanie, że interesująca byłaby kontynuacja badań podjętych przez Jarosława Rokickiego i ich pogłębienie. Sądzę, że obok materiału ilościowego, który autor zebrał,
przydałyby się dane jakościowe, które poszłyby w głąb badanego problemu. Wywiady
pogłębione z wybranymi osobami z różnych grup etnicznych Uakkolwiek by tę etniczność
rozumieć) byłyby, w moim przekonaniu, właściwą drogą kontynuowania interesującej ścieżki
badań podjętych przez Rokickiego.
6. Zastosowana w rozdziale podsumowującym przez autora koncepcja kultury Mary
Douglas (której nazwiska zresztą nie znajdujemy w bibliografii) w tej formie jest wybrana
dość przypadkowo; w gruncie rzeczy obecna jest w różnych kierunkach antropologii współczesnej,jak i dość starej. Cała szkoła francuska z przyległościami, choćby polskimi, od Durkheima poprzez Huberta, Maussa, potem Levi-Straussa, a u nas Czarnowskiego, angażuje
się w analizę kultury pod kątem jej roli klasyfikacyjnej i porządkującej świat społeczny.
7. Książka dr. Rokickiego posiada pewną zaletę, która jest zarazem jej wadą; zawiera ogromną ilość syntetycznie i systematycznie podanych informacji, które mają spory walor dydaktyczny; nadaje to jednak książce charakter bardziej encyklopedyczny niż problemowy. Pytania badawcze, na które autor chciałby odpowiedzieć, czy też problemy, które chciałby
rozwiązać, gubią się często w dużej masie materiału sprawozdawczego. Sprawia to, że zaprezentowane podejście ma charakter raczej opisowy niż problemowy. Chwilami poetyka pisarska przybiera też postać publicystyki naukowej; autor nie stroni od wartościowania; czasem odwołuje się do poważnych ocen, np. kiedy pisze o obszarach skradzionych przez USA
Meksykowi. W sumie traktowałabym książkę Rokickiego bardziej jako głos w dyskusji nad
ważnymi społecznie i doniosłymi teoretycznie kwestiami niż jako ich rozwiązanie.
Książka: Kolor. pochodzenie, kultura zawiera obszerną bibliografię, która początkującemu studentowi może dostarczyć informacji i orientacji w temacie etniczności; dlatego recenzowana praca - w moim przekonaniu - będzie stanowiła cenną pomoc naukową przy
nauczaniu problematyki etnicznej oraz wszelkich przedmiotówamerykanistycznych.
Ewa Nowicka

Zbyszko M e los i k, Kryzys męskości w kulturze współczesnej, Wydawnictwo Wolumin, Poznań 2002, ss. 182.
Nie jest zaskoczeniem, że problematykę kondycji męskości w otaczającym nas świecie
podejmuje Zbyszko Melosik, od lat zajmujący się analizą kultury współczesnej w kontekście zmian, jakie wprowadza ona w obrębie tożsamości cielesnej i płciowej. Gender studies
to jednak nie jedyny obszar zainteresowań, w którym porusza się wspomniany autor. Będąc
kierownikiem Zakładu Socjologii Edukacji na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM, pracuje on na pograniczu różnych nauk - socjologii, politologii, filozofii, pedagogiki i antropologii. Interdyscyplinarny charakter ma zatem większość jego prac. Wśród najbardziej znanych można wymienić: Tożsamość, kultura, edukacja - migotanie znaczeń (napisana wspólnie z Tomaszem Szkudlarkiem), Postmodernistyczne kontrowersje wokól edukacji, czy Ciało
i zdrowie w społeczeństwie konsumpcji. Kryzys męskości w kulturze współczesnej jestjed-

�318

Recenzje i noty recenzyjne

nak przede wszystkim kontynuacją rozważań autora z wydanej w 1998 roku książki Tożsamość, ciało i władza.
Główna teza omawianej pracy przeziera do czytelnika już z okładki książki. Umieszczony
na niej rysunek przedstawia kobiecą dłoń przesuwającą po szachownicy pionka - w tym
przypadku symboliczne wyobrażenie mężczyzny. Można się zastanawiać, czy za chwilę zostanie on usunięty z gry, czy jest jedynie marionetką w ręku kobiety; w każdym razie utracił
swą władzę. Widniejący pod spodem tytuł dopowiada - we współczesnej kulturze mamy
do czynienia z kryzysem męskości. Autor wyjaśnia we wstępie, że kryzys ów zawiera się
przede wszystkim w trudności odpowiedzenia na pytanie - co oznacza dziś bycie mężczyzną. Kolejne dziewięć rozdziałów stanowi próbę ukazania różnych kontekstów przejawiania
się tytułowego kryzysu i reakcji, jakie on wywołuje. Autor podkreśla, że jego "książka dotyczy codzienności, codziennych sytuacji, drobiazgów (które wyznaczają rytm naszego życia), poczucia naszej tożsamości płciowej, poczucia ciała, miejsca wśród innych, miejsca
w społeczeństwie" (s. 8). Nie jest to zatem wywód teoretyczny, lecz analiza konkretnych
zjawisk występujących w otaczającym nas świecie. Tekst dotyczy czterech grup zagadnień.
Pierwsza grupa to rozważania na temat współczesnej męskości w odniesieniu do kobiecości. Mowa tu zarówno o różnych obliczach kobiecej emancypacji i jej wpływu na poczucie męskiej tożsamości, jak też o feminizacji tejże w wielu przejawach. Jednym z przykładów
feminizacji mężczyzny jest przyjmowanie przez niego roli nieodpowiedzialnego konsumenta. Do tej pory, jak twierdzi autor, była to rola zarezerwowana dla kobiet, jednak współczesna, wszechogarniająca kultura konsumpcyjna zawładnęła również mężczyznami, nakazując im nieustanne poszukiwanie przyjemności i realizowanie chwilowych pragnień. Mężczyzna-konsument, nastawiony na maksymalizację wrażeń, traci swą dawną stabilność,
racjonalność i niezłomność, upodabniając się do labilnej emocjonalnie kobiety. Kolejny objaw
feminizacji to medykalizacja życia mężczyzn. Dawniej mężczyzna był symbolem siły, odporności i niewrażliwości na ból. Obecnie - w dobie rosnącego wpływu medycyny na naszą
codzienność, również ijego ciało Uak do tej pory ciało kobiety), okazuje się kruche i słabe.
Za główny znak owej przemiany autor uznaje fakt, że coraz więcej mężczyzn sięga po Prozak
- tabletkę szczęścia, dotychczas stosowaną przede wszystkim przez kobiety. Uzależnienie
własnego samopoczucia od chemii pozbawia mężczyznę samokontroli - jednego z głównych dotychczas wyznaczników jego tożsamości. Feminizacja tytułowego bohatera przebiega dalej na płaszczyźnie ciała, które upodabnia się do ciała kobiecego. Autor wiąże to
zjawisko z narastającą, ogólną tendencją do fascynacji ciałem i redukowania doń tożsamości. Wskazuje również, że emancypacja kobiet w sferze erotycznej sprawiła, że ciało męskie
stało się, jak nigdy dotąd, obiektem seksualnym. Mężczyzna, mniej lub bardziej uświadamiając sobie, że jego ciało jest poddawane ocenie, szuka sposobów na uatrakcyjnienie go.
Sięga zatem po chirurgię plastyczną i perfumy, jak kobieta - stroi się i depiluje. W ten oto
sposób, w obliczu ekspandującej feminizacji kultury współczesnej, zacierają się granice
wyznaczające męską tożsamość. Tyle mówią czytelnikowi pierwsze trzy rozdziały książki.
Kolejne cztery części pracy koncentrują się wokół zagadnień męskiej seksualności
i potencji jako głównych wyznaczników rozróżnienia płciowego, czyli wyodrębniania czegoś takiego jak męskość w ogóle. Pojawia się tu problematyka mniejszości seksualnych
i ich rosnącego znaczenia w kulturze, jak też związany z tym temat zacierania różnic płciowych, czyli upłynniania granicy pomiędzy byciem mężczyzną i byciem kobietą. Autor wykazuje, że heteroseksualność we współczesnym świecie przestaje być jcdyną obowiązującą
normą, a staje sięjedną z wielu możliwości budowania własnej tożsamości seksualnej. Pojawia się wręcz moda na "seksualny pluralizm" i "płciową ambiwalencję". Zdaniem autora
ten stan rzeczy sprawia, że współczesnemu mężczyźnie, dawniej hetcroseksualnemu i dominującemu z związku, coraz trudniej jest jasno określić własną tożsamość. Powraca tu kwestia wyzwolenia seksualnego kobiet. Tym razem rozważanajest w kontekście zanegowania

�Recenzje i noty recenzyjne

319

schematu mężczyzny - dominującego zdobywcy i pasywnej, uległej niewiasty. Kobiety
świadome własnej seksualności i zdecydowane na osiąganie maksymalnej rozkoszy w ramach
tej sfery wysuwają coraz większe oczekiwania w stosunku do swoich partnerów. To sprawia,
że "w umysłach przerażonych mężczyzn pojawia się (...) obraz «seksualnie żarłocznej kobiety», która staje się «źródłem pełnej przeraźenia fascynacji». Jej nienasycenie kwestionuje
męskość każdego, kto «wpadnie w jej ręce»" (s. 57). Ponieważ potencja seksualna jest, jak
twierdzi autor, jednym z głównych kryteóów oceniania męskości, wśród panów daje się zaobserwować dwie skrajne postawy wobec zaistniałych w tej sferze kobiecych wymagań. Jedną
z nich jest wycofanie, czyli całkowita rezygnacja z życia seksualnego, które budzi niepokój.
Druga to próby maksymalizowania własnej potencji. W tym kontekście wiele stron autor poświęca tematowi Viagry. Jest ona, jego zdaniem, jednym z trzech głównych symbolów ,,kultury
instant", opisywanej skrótowo metaforą:jast JoodJast sexJast car. Viagra, choć z założenia
jest jedynie lekarstwem dla mężczyzn z problemami erekcji, w istocie stała się magiczną tabletką zapewniającą natychmiastową, skondensowaną przyjemność, stosowaną nie tylko przez
osoby chore, lecz - coraz częściej przez te, które poszukują silnych, szybkich wrażeń. Viagra
jest również spełnieniem mitu o wiecznej młodości oraz mitu American Dream. Pozwala bowiem zatuszować objawy starzenia się czy niedomagania organizmu i osiągać "sukces" na
zawołanie, niezależnie od naturalnych możliwości. Wszystko to sprawia, że zamierzone lekarstwo staje się w wielu przypadkach rodzajem narkotyku, a mężczyzna, chcący zapewnić sobie
sprawn,ośćseksualną, od której w znacznej mierze zależy jego poczucie własnej wartości, uzależnia się od "seksu w pigułce" - w znaczeniu dosłownym i przenośnym.
Kontynuacją rozważań nad męską potencją seksualnąjest rozdział ósmy książki, który
wyodrębniłabym jako trzecią grupę zagadnień - skoncentrowanych wokół problematyki
męskości "białej" i "czarnej". W tej części autor wykazuje, że o ile czarne kobiety starają się
za wszelką cenę upodobnić do białych, internalizując mit o dominującym pięknie białego
ciała, o tyle biali mężczyźni pragną mieć potencję czarnych mężczyzn i ich "czarnego fallusa". Pojawienie się tego typu pragnień było niejako nieuniknioną konsekwencją ideologii
rasizmu. Wywodząca się już z czasów niewolnictwa tendencja do postrzegania czarnego
mężczyzny jedynie w kategorii wydajnego ciała, sprawiła, że został on zredukowany do
własnej cielesności. Odmówiono mu inteligencji i duchowości, ograniczając jego wizerunek
do wyobrażenia istoty o niepohamowanych popędach, ale w związku z tym także o nieograniczonych możliwościach w sferze seksualnej. Tak skonstruowany obraz czarnego mężczyzny stał się przedmiotem odrazy, lecz jednocześnie fascynacji i zazdrości ze strony mężczyzny białego. Kultura konsumpcyjna znakomicie wykorzystuje ową fiksację na punkcie
czarnej potencji. W mediach wizerunki czarnych mężczyzn są maksymalnie seksualizowane,
a na ich bazie kreuje się image mężczyzny typu macho, władczego "twardziela" emanującego zwierzęcą siłą iseksualnością. I oto w dobie kryzysu męskości, czarny mężczyzna staje
się symbolem odrodzenia męskiej dominacji, heteroseksualizmu i nieograniczonej, naturalnej seksualnej potencji. Biały mężczyzna staje natomiast wobec paradoksalnego pragnienia
zachowania swego białego ciała - symbolu inteligencji i wyższości w człowieczeństwie,
pragnąc jednocześnie posiąść czarnego fallusa - symbol prawdziwej męskości.
Ostatni rozdział książki ukazuje dyskursy męskości dominującej, czyli sposoby współczesnych mężczyzn na przełamywanie dotykającego ich kryzysu. Z. Melosik omawia tu
między innymi stanowisko krytyków feminizmu i zwolenników "powrotu do tradycji", którzy propagują przywrócenie męskiej dominacji w kulturze. Dalej prezentuje próby "ocalenia" wizerunku męskości takie jak kreowanie image'u mężczyzny sukcesu czy mężczyzny
kulturysty, którego umięśnione ciało, tak jak ciało czarne, samo w sobie jest symbolem siły
i seksualności. Kolejne analizy dotyczą wzorów męskości typu Rambo, macha i playboy,
które, każdy na swój sposób, zakładają nadrzędność mężczyzny wobec kobiety i dążą do
uprzedmiotowienia płci pięknej. Innąpróbą przywrócenia męskości jej dawnego znaczenia

�320

Recenzje i noty recenzyjne

jest seksturystyka, która białym mężczyznom pozwala na nowo odnajdywać w postaciach
Azjatek i Afrykanek ideał kobiety podporządkowanej i uległej. Ostatnim przykładem odzyskiwania przez mężczyzn pozycji dominującej jest dążenie do trywializacji i komercjalizacji
feminizmu. W wyniku takich działań przestaje on być traktowany jako krytyczna idea o istotnym znaczeniu, staje się zaś jedną z propozycji kultury konsumpcyjnej. Ta część książki
pokazuje zatem, że mężczyźni, świadomi, czy też nie, kryzysu, jaki ich dotyka, nie pozostają
biernymi jego ofiarami.
Po krótkiej prezentacji zawartości pracy, przejdę teraz do jej krytycznego omówienia.
Z. Melosik jest niewątpliwie znawcą gender studies i czuje się to, czytając jego książkę.
Zjednej strony Kryzys męskości zawiera bowiem wiele odwołań do innych, ważnych autorów z tej dziedziny, takich jak np. L. Luciano, T. Gmerek czy C. Lasch, z drugiej zaś strony
Melosik dzieli się z czytelnikiem szeregiem własnych, dojrzałych przemyśleń. Opierają się
one na analizie współczesnych reklam, zawartości stron internetowych lub popularnych
czasopism, co skłania czytelnika do refleksyjnego i zdystansowanego przyjrzenia się elementom otaczającej go kultury. Co więcej, odwołują się do badań autora nad postrzeganiem różnych zagadnień związanych z męskością i płciowością w ogóle. Niemal pół rozdziału poświęconego tematowi konsumpcji seksu i Viagry to prezentacja różnych sposobów postrzegania
przez osoby badane roli "niebieskiej tabletki" w budowaniu relacji pomiędzy mężczyznami
i kobietami. W rozdziale dotyczącym feminizacji ciała męskiego zapoznajemy się natomiast
z wynikami eksperymentu, testującego, w jaki sposób zapach wpływa na konstruowanie tożsamości płciowej. Tego typu odniesienia do doświadczeń i poglądów innych ludzi poszerzają
ogląd tematyki i czynią pracę ciekawszą. Ograniczający jest natomiast fakt, że autor bazuje
jedynie na ankietach wypełnionych przez studentów - grupy posiadającej niewątpliwie interesujący sposób postrzegania rzeczywistości, lecz niereprezentatywnej dla ogółu społeczeństwa. Wynik to zapewne wygodnictwa autora, dla którego, jako pracownika uczelni, najłatwiejszym sposobem zbierania danych było rozdanie ankiet swoim słuchaczom.
O ile nie mam podstaw przeczyć, że zjawiska opisywane przez Melosika, a dotykające
mężczyzn, rzeczywiście mają miejsce we współczesnej kulturze, o tyle uważam, że błędnie
zdiagnozował je on lub też przyjął do ich opisu nieadekwatną definicję. Kryzys, rozumiany
jako trudność odpowiedzi na pytanie "co oznacza dziś bycie mężczyzną", nie może bowiem,
moim zdaniem, dotykać tylko jednej z płci. Określanie każdej ze stron binarnego podziału
opiera się bowiem na odwołaniu do drugiej jego strony. Jeśli nie umiemy określić, czym jest
jasność, nie będziemy potrafili zdefiniować ciemności, jeśli rozmywa nam się granica między pięknem a brzydotą, trudno będzie nam opisać jakąkolwiek rzecz w tych kategoriach,
każda będzie niedookreślona. Jak zatem, nie mając pojęcia o tym, co oznacza dziś bycie
mężczyzną, można określić, co oznacza bycie kobietą. Gdy utraciliśmy jasne kategorie, niepokój definicyjny zapanował po obu stronach. Złudzenie, że kryzys dotyka jedynie mężczyzn, wynika moim zdaniem z faktu, że to oni znajdują się na pozycji defensywnej. Kobiety,
upomniawszy się o swoje prawa, zaczęły przejmować coraz więcej, dotychczas zastrzeżonych dla mężczyzn, ról i cech. Co więcej, o czym szeroko pisze Melosik, mężczyźni w wielu
sferach podlegają feminizacji, taki bowiem, feminizujący charakter, ma otaczająca nas wszystkich kultura konsumpcyjna. l w tym znaczeniu, w znaczeniu wypierania męskich wartości
z kultury, można mówić o kryzysie męskości. Jednak będące w ofensywie kobiety mają, moim
zdaniem, takie same problemy w określeniu standardów swej kobiecości, co strona przeciwna w przypadku męskości. Gdy zanikły jasne kategorie, każdy sam poszukuje odpowiedzi
na pytanie o kształt i tożsamość własnej płciowości. Czy bycie kobietą to bycie matką, businesswoman, wrażliwą i uległą niewiastą czy wampirem seksu? Czy bycie mężczyzną to
dominacja i niewzruszoność, a może więcej empatii i czułości? W społeczeństwie konsumpcyjnym, jak to zresztą doskonale opisał Melosik poprzez metaforę Kaczora Donalda, każdy
z nas może być tym wszystkim po trochu lub co jakiś czas zmieniać opcje. Społeczeństwo

�Recenzje i noty recenzyjne

321

konsumpcyjne bowiem, cytując za autorem, "opiera się na zasadzie: żadnych zasad, jedynie
wybory, każdy może być każdym" (s. 15).
W takim kontekście zaproponowana przez autora definicja kryzysu męskości traci zasadność. W rzeczywistości książka Mełosika opowiada raczej o kryzysie płciowości jako
takiej, z intencją szerszego uwzględnienia problemów mężczyzn, jakie z owego kryzysu
wynikają. Sama struktura pracy wskazuje tymczasem, że z głównymi jego bohaterami nie
jest jeszcze najgorzej. Ponad 1/3 objętości książki to bowiem opis tzw. "dyskursów męskości dominującej", a dodać do tego można również przeszło 20 stron na temat dominacji czarnej męskości. Okazuje się zatem, że ci sami mężczyźni, którzy na początku lektury jawili nam
sięjako zniewieściali i pozostający w defensywie kulturowej, w końcowym wrażeniu stają
się "twardzielami", aktywnie dążącymi do dominacji i uprzedmiotowienia kobiet. Proporcje
tekstu podważają zatem niejako główną tezę autora.
Usilne udowadnianie, że to właśnie mężczyźni przeżywają kryzys w naszej kulturze, wydaje mi się wynikać z ogólnej tendencji autora do binarnego postrzegania rzeczywistości
i przypisywania symbolicznych znaczeń wyróżnionym przeciwnościom. Chociaż bowiem
omawiana książka prezentuje szerokie spojrzenie na problematykę płciowości, rozważaną
w różnych kontekstach i z wielu płaszczyzn (kulturowa, psychologiczna, pedagogiczna),
można zauważyć, że Melosik dąży do ścisłego rozgraniczania prezentowanych zjawisk, zawężając tym samym ich interpretację. Mamy zatem mężczyznę, który się feminizuje i kobietę
coraz bardziej wyzwoloną. Mamy czarną męskość jako bastion męskości esencjalnej i zakompleksionąmęskość białą. Gdzieś w tle analogicznie pojawia się czarna, zakompleksiona
kobiecość, będąca zastępczym obiektem fascynacji białych mężczyzn, szukających sposobów na wyzbycie się kompleksów, oraz biała kobiecość jako wzór esencjalnej kobiecości.
Obok tradycyjnego podziału na czarne i białe oraz na Wenusjanki i Marsjan, autor umieszcza bardziej wyszukane binaryzmy. Nawiązując do Freuda, odnajduje analogie pomiędzy
Viagrą a Erosem, popychającymi ludzkość do korzystania z uciech życia i usuwającymi strach
przed AIDS - Tanatosem. Takie symboliczne porównania czynią pracę niewątpliwie ciekawszą w odbiorze, dostarczają czytelnikowi obrazów, poprzez które łatwiej jest rozumieć
rzeczywistość. Sąjednak nacechowane uproszczoną, czarno-białą kategoryzacją, której
umyka różnorodność współczesnego świata.
Tematyka płciowości i seksualności, stosunkowo niedawno pozbawiona znamion tabu,
dopiero kształtuje własny język. Melosik w tym zakresie wykazuje tymczasem swoisty kunszt
i wysoce zindywidualizowany styl. Jego sfonnułowania, odważne, a jednocześnie nietuzinkowe,jak np. "ona zaprasza męskie oko do inwazji", czy "mężczyzna powraca do fallusa jako
ostatecznego insygnium męskości", ubarwiają lekturę książki i przykuwają uwagę do jej treści. Jest to niewątpliwie zaleta.
Kryzys męskości ... wywalczył już sobie w Polsce miano jednej ze sztandarowych pozycji
z zakresu geneder studies i tej nie zamierzam podważać. Bez wątpienia książka Melosika
pozwala przyjrzeć się bliżej zjawisku przemian dokonujących się w sferze płciowości
w naszych czasach, z uwzględnieniem różnorodnych jego kontekstów. Dodatkowo wspomniane przemiany są analizowane na szerszym tle problematyki współczesnej kultury konsumpcyjnej, której autor jest znawcą i fascynatem. Lektura zatem jest niezwykle inspirująca
do indywidualnych przemyśleń na temat chociażby własnej kondycji w świecie zacierających się granic i nieskończonych możliwości samokształtowania. Z zastrzeżeniem, że na
wstępie odrzucimy wszelkie szufladkujące koncepcje autora, z główną tezą książki włącznie,
i skupimy się na prezentowanych przez niego faktach i, potraktowanych z dystansem, przemyśleniach. W taki sposób czytana, książka Melosika staje się niezwykle ciekawą refleksją
nad kondycją współczesnego człowieka w kontekście jego tożsamości cielesnej i płciowej.
Aleksandra

Kosakowska

�322

Recenzje i noty recenzyjne

Anna M a I e w s k a-S z a ł y g i n, Wiedza potoczna o sprawach publicznych. Rozmovry o władzy lokalnej w vrybranej gminie mazurskiej w latach 1994-1995, "Studia Ethnologica", Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, Wydawnictwo DiG 2002, ss. 200.
Jednym z potocznych sądów dotyczących naszej współczesności jest stwierdzenie, wedle
którego wszyscy interesujemy sit( polityką: ona ma być pretekstem dla rozmów, powodem
spt(dzania długich godzin nad lekturą gazet czy śledzeniem telewizyjnych newsów, a także
zarzewiem gorących towarzyskich sporów. CZt(ść obserwatorów wspólnotowego życia
Polaków skoryguje ten jednoznaczny sąd, przekonując, że rozpolitykowanie ustąpiło obecnie miejsca desinteressement wobec kwestii politycznych, społecznej apatii bądź zaangażowaniu w niezwykle ekspansywną rzeczywistość kultury popularnej (to ikony tejże "nadają"
imiona tysiącom malutkich obywateli - a nie postaci znane z mównic sejmowych).
Anna Malewska-Szałygin wychodzi jednak z założenia, że "Wszyscy mówimy o polityce" (s. 9). Tak brzmi pierwsze zdanie jej książki Wiedza potoczna o sprawach publicznych.
Rozmowy o władzy lokalnej w wybranej gminie mazurskiej w latach 1994-1995.
Praca ta składa sit( z dwóch zasadniczych cZt(ści."Założenia i konteksty badania wiedzy
potocznej o sprawach publicznych" to najpierw analiza najistotniejszych dla całej pracy pojt(ć, dalej zaś zbiór podstawowych informacji na temat idei samorządności w Polsce oraz rodzimych społeczności wiejskich. W końcu nastt(puje prezentacja terenu badań, jakie przeprowadziła autorka, czytelnik dostaje także coś na kształt politycznego inwentarza tegoż terenu.
CZt(ść druga - trzykrotnie obszerniejsza - to "Wioskowe opowieści o władzy gminnej". Zapoznajemy sit( w jej ramach z owocami badań prowadzonych w dwóch mazurskich
gminach w latach 1993-1994 i 1995-1996. Spośród ponad trzech setek przeprowadzonych
w terenie rozmów ("nie był to klasyczny kwestionariusz ... używaliśmy dyspozycji do badań ... staraliśmy sit(jak najrzadziej przerywać naturalny tok relacji" - s. 57), autorka zdecydowała sit( na przedstawienie ośmiu z nich. W rezultacie mamy do czynienia z dążącym do
wierności zapisem pytań iodpowiedzi, których zasadniczym przedmiotem jest wiedza o strukturach i funkcjonowaniu władzy politycznej w jej lokalnym wydaniu. Każda z rozmów opatrzona została autorskim komentarzem, który podsumowuje jej wyniki i zwraca uwagt( na
najbardziej intrygujące wątki. Ostatnie strony Wiedzy potocznej o sprawach publicznych
zawierają wnioski autorki, jej diagnozt( kwestii zasygnalizowanych w tytule pracy.
Malewska-Szałygin proponuje zestawienie dwóch pojęć, a szerzej i poprawniej mówiąc,
dwóch zjawisk kulturowych, dwóch rodzajów nastawień, postaw. Z jednej zatem strony
autorkt( zajmuje to, co nazywa ona zamiennie "gminnym punktem widzenia", "wiedzą lokalną", "zdrowym rozsądkiem" lub "wiedzą podręczną". Są to określenia omawiające potoczne
rozumienie rzeczywistości, przekonania i oceny zwyczajnego mieszkańca codzienności.
Gdyby rzecz dotyczyła tradycyjnej społeczności wiejskiej, należałoby posługiwać sit(kategorią wiedzy ludowej, omawiana praca prezentuje jednak realia wsi współczesnej, stądoznajmia autorka - mówić należy o wiedzy nieprofesjonalnej.
Drugim kluczowym terminem dla omawianej pracy jest civility, element republikańskiej
refleksji nad funkcjonowaniem państwa. Najczt(ściej zwykło sit( rozumieć ten termin jako
cnott( obywatelską, pewien idealny wzorzec zainteresowania wspólnymi sprawami wraz
z imperatywem zaangażowania w służbę lokalnej społeczności. Malewska-Szałygin deklaruje wysoki stopień sympatii wobec ujęcia civility przez Edwarda Shilsa. W tym wariancie
jest to nade wszystko "zbiorowa samoświadomość", z którą związana jest "sieć instytucji,
działań i podzielanych przekonań" (s. 20). Ostatecznie przyjmuje ona, że będzie traktować
ów termin w kategoriach "zaangażowania obywatelskiego (...) wiążącego sit( bardziej ze sferą działań niż przekonań" (s. 23).

�Recenzje i noty recenzyjne

323

Zapewne uzasadnionym działaniem, mającym zbliżyć autorkę do potocznego myślenia
o sprawach publicznych (politycznych), było zwrócenie się ku społeczności lokalnej, podjęcie rozmów z jej przedstawicielami, pochylenie się nad "małą" rzeczywistością ijej "małymi" wymiarami. Przekonuje o tym lektura rozmów, owych "wioskowych opowieści", które
snują: Wójt, Przewodniczący Komitetu Obywatelskiego, Zwolennik Wójta, Opozycjonista,
Radny-Stronnik Wójta, Nauczyciel, "Ukrainka" oraz Rolnik. Malewska-Szałygin kilkakrotnie wyjaśnia powody, dla których jej narracja rozgrywa się w ,jednej z mazurskich gmin"
(w rzeczywistości w dwóch gminach), dlaczego nazwy pobliskich miejscowości są starannie wykropkowane, ajej pierwszoplanowi bohaterowie skryci zostali za bezosobowymi maskami. "Wyrażenie zgody na rozmowę było dowodem zaufania, że nie wykorzystamy tych
materiałów, aby im zaszkodzić - czytamy. - Było to w znacznej mierze zaufanie do Uniwersytetu, jako instytucji niezaangażowanej w walkę polityczną" (s. 59). Dostajemy tym samym pierwszą ważką informację tyczącą lokalnego wymiaru myślenia o polityce: kto cicho
siedzi, ten jest roztropny. Afery, nadużycia i kolesiostwo na każdym kroku, wszyscy to wiedzą, ale - jak w wyśpiewanym refrenie przeboju ostatnich miesięcy o cudownie tautologicznym tytule - "Jest, jak jest". Tego należy się trzymać.
Jakie inne wnioski wyciąga autorka? Jej zdaniem civility jest w lokalnym środowisku
polskiej wsi tak naprawdę pieśnią odległej przyszłości. Brak odpowiedniej "infrastruktury
społecznej i kulturowej" (s. 190) powoduje, że większość członków lokalnej społeczności
nie angażuje się w sprawy publiczne. Tłumaczą to niedostatkiem własnych kompetencji, ale
także zawłaszczeniem tej sfery przez "nich", iluzorycznością wpływu na działania podejmowane przez władze. Wiele elementów civility jest co prawda realizowanych przez "stronnictwa Wójta", małą grupę osób aktywnych w przestrzeni publicznej, reszta społeczności
postrzegająjednakjako
środowisko hermetyczne, które świadomie separuje się od większości. Nadziei na zmianę tej niekorzystnej tendencji upatruje Malewska-Szałygin w rozwoju systemu wolnorynkowego i idącego za nim wzrostu poszanowania własności prywatnej.
Jeśli jednak, jak chce autorka, wiedza potoczna stanowi jeden z poziomów Braudelowskiej
struktury długiego trwania, to należy liczyć się, że "zmiany w niej zachodzą bardzo powoli
i wymagają dziesięcioleci, by stały się zauważalne" (s. 191).
Temat badawczy podjęty przez autorkę Wiedzy potocznej a sprawach publicznych zasługuje na uznanie. Niezbyt często przecież podejmuje się u nas kwestię świadomości politycznej i potocznych wyobrażeń tyczących państwa, jego organów i ich funkcjonowania.
Badacze pracujący w warunkach współczesnej wsi nadal zwyczajowo zajmują się powtarzalnym wachlarzem problemów: tożsamością, rudymentami świata ludowego, a ostatnio
także zjawiskiem biedy. W tym sensie omawiana książka stanowi interesujące urozmaicenie.
Na tym wszelako atrakcyjność tej pracy, w mojej opinii, się wyczerpuje. Niestety.
Skoro kluczowym - tak dla badań terenowych, jak i pracy pisarskiej - terminem, na
którym skupia się Malewska-Szałygin, jest wiedza potoczna, warto byłoby na pewno poświęcić jest więcej miejsca. Na dwóch stronach pracy dowiadujemy się zaledwie, że problem myślenia potocznego był przedmiotem studiów o wielowiekowej tradycji, ale zajmowali się nim głównie filozofowie (jako dowód otrzymujemy wyimki z prac Teresy Hołówki
i Józefa Niżnika; przyznajmy, że niezwykle skromne jest to pars pro toto). Wspomina się
ponadto nazwiska socjologa Durkheima i antropologa Geertza. A gdzież podziała się bogata tradycja socjologii wiedzy, etnometodologii, gdzie Lebenswelt Husseria, dlaczego pomija się Gadamera, Schutza, Diltheya - którego słowa mogłyby stanowić świetne motto dla
recenzowanej książki: "życie oznacza coś każdemu z nas najlepiej znanego, rzeczywistość
najintymniejszą, ale równocześnie i najciemniejszą (...). Najważniejsze pojęcia, z pomocą których pojmujemy świat, są kategoriami życia"l - z jakiego powodu zapomina się o tym, że
ku "folklorowi życia codziennego" zwracał się też jakże często Edward T. Hall?

�324

Recenzje i noty recenzyjne

Autorka infonnuje czytelnika, że "zasadniczym problemem była fonna prezentacji zebranych materiałów" (s. 58). Poszukując jej, Malewska-Szałygin zwróciła się ku metodom stosowanym w badaniach nad dyskursem potocznym. Zaowocowało to przytoczeniem pełnej
treści wybranych rozmów, które zajmują lwią część książki. Nie jest to oczywiście żadna rewolucyjna nowość, ale nikt też nie zapowiadał, że staniemy w obliczu interesujących eksperymentów. Uderzające jest za to co irrnego: lektura ośmiu zamieszczonych rozmów okazuje
się monotonna. Wrażenia tego wcale nie wywołuje jednak forma, ale treść. Jakie bowiem
płyną z nich nauki? Ano takie, że społeczeństwo obywatelskie to idea nadal bardzo mglista,
że władza kojarzy się Polakom z nadużyciami, powracającym podziałem na "nas" i "nich",
wiecznym oczekiwaniem na lepsze czasy. Odktywcze nie są też wynurzenia przedstawicieli
władzy lokalnej, którzy po swojemu definiują samorządność, obowiązki poszczególnych
organów i instytucji, generalną kategorię demokratyczności.
Ciekawiej brzmią na tym tle wypowiedzi szeregowych mieszkańców gminy, więcej w nich
bowiem lokalnego kolorytu, opowieści barwnych, silniej ukrwionych. Dlaczego, na przykład, ludzie decydują się na kandydowanie na radnych? "Jedni może mają zaszczyt, że tam
idą na tą sesję ... na przykład nauczyciel- to on nie musi wtedy na lekcji być, bo on idzie na
sesję, on ma zapłacone lepiej niż tam w szkole, i co innego usłyszy, coś się dowie może"
(s. 163). Nauczyciele do samorządów!, chciałoby się zakrzyknąć. Jak wygląda kampania wyborcza na Mazurach? "W jednej wsi taki jeden gość, nie będę wymieniał nazwiska, zrobił
taką biesiadę ..." (s. 173). A jak należałoby poprawnie zdefiniować samorządność? "Sam
wszystko porobi, sam wypłaci się i sam wszystko utrzyma, trzy razy S" (s. 170).
Wiedza potoczna o sprawach publicznych wydana jest bardzo dobrze, praca edytorska
również zasługuje na pochwałę (brakuje jedynie w bibliografii cytowanego na stronie 192
Weitmana). Zasadne wydaje się wszelako pytanie o to, dlaczego praca ukazała się dopiero
po sześciu latach od zakończenia badań? Jak należy przypuszczać, decyzja w tej sprawie nie
leżała wyłącznie w gestii autorki, ale jednak warto wyrazić żal z tego powodu. W połowie lat
90. ubiegłego wieku książka mogła stanowić gorący zapis stanu potocznej świadomości,
dzisiaj jest wyrażnie spóźnionym dokumentem. Nie ulega bowiem dla rrrnie wątpliwości, że
książka nie przynosi czytelnikowi nowej, zaskakującej wiedzy, jest nieuchronnie przewidywalna. (Być może podskórnie zdawała sobie z tego sprawę także autorka, generalne wnioski
z badań pomieściła bowiem z powodzeniem na siedmiu stronach.) Doskonale zdaję sobie
sprawę z tego, że raczej żadnemu współczesnemu badaczowi kultury swojego społeczeństwa nie będzie dane mienić się pysznym tytułem odkrywcy, ale ta świadomość wcale nie
wyklucza oczekiwania na oryginalne ujęcia, zaskakujące perspektywy, interpretacje, które
"zmuszają do myślenia".
Czy rzeczywiście potrzeba było aż czterech intensywnych sezonów badawczych, by
potwierdzić powszechne intuicje, naszą - no właśnie - wiedzę potoczną? Do obiegowych
prawd należy wszak przekonanie o tym, że samorządność rodzi się w Polsce w bólach, że
często interes prywatny bierze górę nad publicznym, a w warunkach lokalnych wciąż doskonale mają się towarzyskie sitwy i załatwianie spraw "po znajomości". Skoro, powtórzmy,
"Wszyscy rozmawiamy o polityce", są to dla każdego truizmy czystej wody. Oponent może
zauważyć, że jeśli jednak ktoś nie interesuje się polityką, to omawiana pozycja może stanowić dla niego cerrne źródło wiedzy. Może to i racja, obawiam się jednak, że osoba taka po
książkę Malewskiej-Szałygin po prostu nie sięgnie.
Waldemar Kuligowski

'W. Dilthey, Rozumienie iżycie, w: Wokół rozumienia. Studia iszkice z hermeneutyki, wybrał
i przełożył G. Sowiński, Kraków 1993, s. 87.

�Recenzje i noty recenzyjne

325

Izabella Bukraba-Rylska,
Edward Maj ewski, Krystyna Łap i ńska-Tyszka,
Barbara P e r e p e c z k o, Maria W i e r u s z e w s k a, Polska wieś w świadomości społecznej. Wiedza i opinie o kulturze ludowej, rolnikach i rolnictwie, Instytut Rozwoju Wsi
i Rolnictwa PAN, Warszawa 2004, ss. 215.
Obejmujący dwa ostatnie stulecia gwałtowny rozwój cywilizacyjny pociągnął za sobą
liczne przeobrażenia w obrazie polskiej wsi. Przede wszystkim stał się przyczyną rozpadu jej
tradycyjnej kultury, zwanej chłopską. Bezduszny materializm oraz zapatrzenie w przyszłość
napierającej cywilizacji technicznej okazały się wszak nie do pogodzenia z "duchem" tej
kultury: głęboko metafizycznej, przepojonej sacrum, za najwyższe autorytety mającej przeszłość i tradycję, osadzonej w słowie, a nie w piśmie. Postępujące za opisywanymi zmianami: stopniowe bogacenie się wsi, powojenna (podbudowana ideologicznie) reforma rolna,
kolektywizacja oraz masowe migracje jej rdzennych mieszkańców do miast spowodowały
zanik stanu chłopskiego, a co za tym idzie, nieuchronny kres wytworzonej przez tę formację
kultury - z jej specyficznym światopoglądem, aksjologią i kodem komunikacyjnym. Nie
znaczy to, rzecz jasna, iż ów świat starych chłopskich pojęć, wierzeń i wartości zaginął bez
śladu. Wiele z jego obfitego dziedzictwa przechowało się do dziś - w ramach tego, co zwykło się określać mianem kultury ludowej, powstałej w wyniku otwarcia się oraz emancypacji
wsi tradycyjnej. Wywołany przemianami kulturowymi fakt przełamania samotności i izolacji
tego obszaru sprawił bowiem, iż rozmaite jego wytwory (społeczne, materialne oraz duchowe) wydostały się z zamkniętego kręgu rodzimej wspólnoty i stały własnością całego społeczeństwa.
Zakodowana w świadomości współczesnych Polaków wiedza oraz poglądy na temat
środowiska wiejskiego Qego historii, kultury, mieszkańców, kondycji ekonomicznej, a także
kierunków i szans rozwoju) są głównym tematem przedstawianej przeze mnie pracy. Wybór
takiej, a nie innej problematyki badawczej miał - o czym przekonująjej autorzy - wielorakie uzasadnienia i motywacje. Pisze o tym we "Wstępie" Izabella Bukraba-Rylska: "Socjologowie i badacze kultury pozostają zgodni w swych diagnozach, kiedy określają społeczeństwo polskie jako społeczeństwo chłopskie, i to nie tylko ze względu na charakterystyki demograficzne czy ekonomiczne, ale przede wszystkim etosowe. Od początku lat 90. kwestia
wiejska zdecydowanie zyskała na aktualności, stając się poniekąd główną osią sporu o przyszłość Polski w zjednoczonej Europie. Temat wiejski zdominował także dyskurs publiczny
okresu transformacji, co przełożyło się - zjednej strony - na ilość wypowiedzi, a z drugiej
- na ich ton i ogólną temperaturę dyskusji. Wszystkie zasygnalizowane okoliczności czynią zasadnym pytanie o stosunek polskiego społeczeństwa do całego kompleksu spraw
kojarzonych ze wsią, a więc o samą wieś, jej kulturę, polskich rolników i rolnictwo" (s. 11).
Podstawowym zadaniem, jakie stawiają przed sobą twórcy publikacj i, jest zatem prezentacja
(wraz z próbą typologii) rozmaitych sposobów percepcji polskiej wsi, zbadanie: czym jest
ona dla współczesnych Polaków, jakją widzą ioceniają, skąd czerpią wiedzę o niej, a także
- co równie ważne - jakiego rodzaju czynniki i przyczyny wpływają na takie, a nie inne jej
postrzeganie. Innymi słowy, chodzi tu o ukazanie wymiaru świadomościowego zjawisk
odnoszących się do wiejskiego milieu (w jego rozmaitych kontekstach i uwarunkowaniach).
W każdym z (pięciu łącznie) zamieszczonych w książce tekstów problematyka ta ujmowana
jest przy tym z nieco innego punktu widzenia, podlega odmiennej konceptualizacji i teoretyczno-metodologicznemu naświetleniu.
W otwierającym tom rozdziale autorstwa Marii Wieruszewskiej przedmiotem uwagi są
wartości środowiskowe polskiej wsi, a więc takie, które w przekonaniu jej mieszkańców
"wyznaczają «pożądane, godne, słuszne cele działań»" (s. 38). Badaczka ta rozpatruje je
w kontekście sytuacji związanych z obrzędami rodzinnymi, dorocznymi oraz regułami etykiety i współdziałania, uznając, iż w sytuacjach tych manifestują się normy postępowania

�326

Recenzje i noty recenzyjne

(szerzej wartości) regulujące sposoby zachowań charakterystyczne dla szczególnych, węzłowych momentów życia jednostkowego i zbiorowego. Z zagadnieniem tym autorka wiąże
też kwestię kompetencji w zakresie kultury ludowej, którą rozumie jako "umiejętność rozpoznania czy też skojarzenia przez osoby badane konkretnych sytuacji obrzędowych, zwyczajowych na podstawie proponowanych w ankiecie formuł słownych" (s. 23). Poziom owej
kompetencji mierzy w odniesieniu do zmiennych takichjak: miejsce zamieszkania, miejsce
wychowania, wykształcenie, płeć, wiek, poglądy polityczne oraz religijność. Rozważania swe
Maria Wieruszewska poszerza o analizę zabarwionych emocjonalnie wyobrażeń oraz asocjacji wywołanych u respondentów hasłami: "wieś", "kultura ludowa", "chłopi".
W następnym rozdziale Krystyna Łapińska- Tyszka podejmuje próbę zbadania współczesnego stereotypu rolnika w relacji do jego miejsca i pozycji społecznej oraz wybranych
cech zawodu. Refleksji tej towarzyszy namysł nad pochodzeniem oraz konsekwencjami owych
przekonań. Zastosowany tu został nader interesujący oraz oryginalny metodologicznie
pomysł rekonstrukcji zawartości poznawczej stereotypu poprzez analizę opinii, jakie uczestnicy badania wyrażali na temat aktualności przysłów i wyrażeń przysłowiowych, których
bohaterami są chłopi. Wykorzystane przysłowia (jak np. Chłop potęgąjest i basta; Chłopi
~ią i bronią itp.) należą do najbardziej znanych oraz najsilniej zakorzenionych w tradycji
językowej narodu.
Autorzy dwóch kolejnych rozdziałów, Edward Majewski i Barbara Perepeczko, poświęcili swe rozważania kwestii poglądów Polaków na temat rozległego kompleksu spraw związanych z wsią i rolnictwem. Komentowane przez nich opinie stanowią odpowiedzi respondentów na następujące pytania: "Komu żyje się teraz lepiej w naszym kraju (ludziom na wsi
czy ludziom w mieście?)"; "Jakie czynniki decydują o sile/słabości rodzimego rolnictwa?"
oraz "Jaki jest wpływ rolników na polską gospodarkę i politykę?". Na skutek wyraźnego
zróżnicowania oraz niekoherencji uzyskanych odpowiedzi w celu analizy "posłużono się
syntetycznymi wskaźnikami, określającymi zbiorowość na skali od protekcjonizmu do zwolenników gospodarki rynkowej oraz na oznaczeniu obciążenia tych poglądów rolniczymi
mitami i stereotypami" (s. 113).
W wieńczącym tom rozdziale Izabella Bukraba-Rylska stara się odtworzyć stan wiedzy
polskiego społeczeństwa w zakresie dziedzictwa kulturalnego wsi. Narzędziem służącym do
testowania owej wiedzy był dla niej kwestionariusz, w którym umieściła pytania o najważniejsze dla kanonu kultury ludowej elementy, m.in.: stroje, narzędzia pracy, formuły obrzędowe, pieśni i tańce. Jej wywód obejmuje też próbę wskazania czynników odpowiedzialnych za stopień kompetencji kulturalnej respondentów (w sygnalizowanej dziedzinie), a także
próbę oszacowania zależności zachodzących między ich sferą poznawczą a nastawieniami
emocjonalnymi wobec środowiska wiejskiego.
Z prezentowanych tekstów wynika, iż - wbrew formułowanym często tezom - kultura
ludowa nie jest wcale tworem martwym, nieistniejącym już (lub co najwyżej trwającym biernie w przestrzeni sal muzealnych czy skansenów) zbiorem kodów i artefaktów. Tworzące ją
treści i pierwiastki są nadal silnie obecne w świadomości współczesnych Polaków, konstytuując tym samym istotną część ich tożsamości (choć - przyznać trzeba - nie zawsze
podlegają one pełnej i wyczerpującej artykulacji, stanowiąc w wielu wypadkach składnik
tzw. "wiedzy cichej", niedyskursywnej).
Nieprawdąjest też, jak dowodzą autorzy tomu, iż rozpowszechniony w dzisiejszym społeczeństwie obraz wsi oraz jej typowych reprezentantów jest obrazem negatywnym, budzącym ujemne skojarzenia i emocje. Przeciwnie, jest to wizerunek pozytywny, a przy tym zaskakująco złożony i zniuansowany, przekraczający ramy klasycznie pojętego stereotypu.
Wszystkie te fakty świadczą o niezwykłej sile i żywotności kultury ludowej, która pomimo licznych prób anektowania i deprecjonowaniajej tradycyjnego dorobku (czy to przez
władzę socjalistyczną, czy to przez kulturę masową, zwłaszcza zaś folkloryzm), wciąż "ma się

�Recenzje i noty recenzyjne

327

całkiem dobrze". Potwierdzają one również wartość oraz potrzebę publikacji takichjak taumożliwiających zbiorowe samopoznanie, a także pozwalających na obiektywną ocenę własnej sytuacji w obliczu różnorakich wyzwań i szans przyszłości.
Aleksandra

Rzepkowska

Kosznajderia - kraina i ludzie między Chojnicami a Tucholą (XV-XX w.), materiały
z międzynarodowej konferencji naukowej, Tuchola 5-6 września 2003, red. Włodzimierz
Jastrzębski, Bydgoszcz-Tuchola 2003, ss. 240.
Gdyby przeprowadzić wśród współczesnych etnografów krótką, "uliczną" sondę i zadać pytanie ,;Z czym kojarzy ci się Kosznajderia?", zapewne w większości przypadków otrzymalibyśmyodpowiedź "Z niczym", nieliczni miotaliby się pomiędzy skojarzeniem "koszerności" z ,,maszoperią", albo gorączkowo kartkowali w myśli strony z Geertza lub Levi-Straussa ... I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż nazwa ta, odnosząc się do krainy mało raczej
znanej, niewielkiej terytorialnie, i co najważniejsze - krainy już w zasadzie nie istniejącej,
podpada bardziej pod zakres badań historyka aniżeli antropologa kultury. Kraina ta bowiem
- nie istniejący już "niemiecki region Polski" z okolic Chojnic i Tucholi o wielowiekowej,
splątanej historii pogranicza, odeszła wraz z nimi - kosznajderskimi uciekinierami!
Iwygnańcami czasów powojnia - w nieodwracalnąjuż, miIczącąprzeszłość. By temu milczeniu jakoś zaradzić, zarazem by przypomnieć ten niezwykle ciekawy wątek pomorskiej
kultury, zwołano przed rokiem w Tucholi konferencję naukową na temat "Kosznajderiakraina i ludzie między Chojnicami a Tucholą (XV-XX w.)". Jej pokłosiem jest warta odnotowania publikacja o tym samym co konferencja tytule, bodaj pierwsza na temat Kosznajderii
w języku polskim tychże rozmiarów i treści.
Całość składająca się z 15 wystąpień, poprzedzona słowem wstępnym Starosty Tucholskiego Andrzeja Wegnera oraz wstępem prof. Włodzimierza Jastrzębskiego, spiritus movens konferencji, została przedstawiona w dwóch częściach:
1. KosznajderialKosznajdrzy - dzieje - historia, oraz
II. KosznajderialKosznajdrzy w literaturze, edukacji i biografistyce.
W części pierwszej, zakreślającej szerzej dzieje tejże społeczności etnicznej, znalazły się
teksty ukazujące poszczególne etapy jej rozwoju, od genezy tejże po jej zanik, włącznie jednak z dniem dzisiejszym jej potomków. Są to: Józefa Borzyszkowskiego, Grupy etniczne
Pomorza, Sławomira Zonenberga, Powstanie i dzieje wsi kosznajderskich do 1466 roku,
Jacka Knopka, Znaczące osobowości Kosznajderii w XIX i I połowie XX wieku, Bogusława Brezy, Życie codzienne Polaków i Niemców na terenie Kosznajderii w okresie międzywojennym, Włodzimierza Jastrzębskiego, Kosznajdrzy i Kosznajderia w latach 1920-1945,
Witolda Stankowskiego, Pozbawieni swojej małej Ojczyzny - ucieczka, wysiedlenie/wypędzenie Kosznajdrów w latach 1945-1950, Jana Dorawy, Zarys dziejów trzech wiosek
kosznajderskich: Dąbrówki, Dużej Cerkwicy i Obkasu, Danuty Wróbel, Kosznajdrzy
w świetle spisu ludnościowego z 3 grudnia 1939 roku.
W części drugiej więcej jest tekstów studyjnych, odnoszących się do literatury, wątków
biograficznych i etymologicznych. Mamy tu więc: Edwarda Brezy, Nazwiska Kosznajdrów,
Lidii Łuniewskiej, Etymologia nazw wybranych wsi kosznajderskich, Jerzego Szwankowskiego, Obraz Kosznajderii w serii wydawniczej "Koschneiderbucher"
ks. dr. Josepha
Rinka, Marii Pająkowskiej-Kensik, Kosznajderia w twórczości Guntera Grassa, Aliny Kilian, Świadomość/tożsamość regionalna i czynniki ją kształtujące na przykładzie Kosz-

�328

Recenzje i noty recenzyjne

najderii w .xx wieku, Marka Sassa, Kosznajderia a edukacja regionalna pogranicza pomorsko-krajeńskiego, oraz Barbary Rosentreter, Losy rodziny Rosentreter.
We wstępie Włodzimierz Jastrzębski pisze: "Historią Kosznajderii zajmowali się głównie
badacze niemieccy - ks. dr Joseph Rink [absolwent Pelplina, autor serii wydawniczej "Koschneiderbiicher", liczącej 30 pozycji, z bodaj najcenniejszą z nich Die Geschichte der Koschneiderei z roku 1932; przyp. RB.] i ks. dr Paul Panske, i to w odległej przeszłości, bo
w latach trzydziestych XX wieku. Wówczas Kosznajdrów traktowano jako mniejszość niemiecką zamieszkałą w II Rzeczypospolitej i mało kto zastanawiał się nad ich związkami
z polskością. Te ostatnie nie budzą żadnych wątpliwości, bowiem Kosznajdrzy żyli pod polskim panowaniem 300 lat w Rzeczypospolitej szlacheckiej i 20 lat w Polsce międzywojennej,
a przez cały okres zamieszkiwania na Pomorzu Gdańskim otoczeni byli zewsząd polskim
żywiołem. Stąd mieliśmy do czynienia z wzajemnym przenikaniem się kultur oraz wchodzeniem przez obie strony w związki małżeńskie. Obecnie, kiedy sytuacja sprzyja polsko-niemieckiemu pojednaniu, aktualne staje się pytanie stawiane przez wielu Polaków i Niemców
- czy i w jakiej mierze są oni potomkami Kosznajdrów?".
Pragnąc przybliżyć czytelnikowi tę "egzotyczną", pomorską grupę etnograficzną, pozwolę
sobie sięgnąć do swojego starego, spisanego przed niemal dwudziestu laty, szkicu Kosznajdrom poświęconego (na podstawie własnych badań terenowych i kwerendy archiwalnej, prowadzonych w roku 1985 wraz z Marianną Nawrocką [ob. Bąk]); szkicu, który sam
również "dorobił" się "historii". Zgłoszony jako propozycja na konferencję skansenologiczną
w Kielcach w 1986 roku, nie wszedł, bo jeszcze zapewne "nie mógł" wejść, do programu

�Recenzje i noty recenzyjne

329

konferencji. Przedstawiony mimo to w wolnych głosach, wywołał wówczas pewne poruszenie (zwłaszcza w kontekście powstałej w Silnie "kaszubskiej izby regionalnej"). Nie znalazł
się jednak w materiałach pokonferencyjnych.
Pierwsze wzmianki o wsiach leżących pomiędzy Tucholą a Chojnicami pojawiają się
w dokumentach XIII-wiecznych. Były one własnością książąt pomorskich - księcia świeckiego Grzymisława, później gdańskich - Świętopełka, Warcisława i Mściwuja II. W 1294
roku przeszły wraz z całym Pomorzem Gdańskim w ręce księcia wielkopolskiego, króla Polski
przemysła II. Do tego czasu należały one bezpośrednio do kasztelanii w Raciążu (k. Tucholi), zaś wsie leżące bliżej Chojnic do kasztelanii w Szczytnie.
W 1309 roku, podobnie jak całe Pomorze Gdańskie, dostały się one w ręce Zakonu Krzyżackiego. Nastąpiły przy tym zmiany administracyjne: w miejsce kasztelanii powstały komturstwa, odpowiednio - Tuchola w miejsce Raciąża, Człuchów w miejsce Szczytna. Granice pozostały bez zmian. Już ok. 1319 roku Zakon sprowadził tutaj pierwszych osadników
z Niemiec. Zasiedlonych zostało wtedy niemieckimi kolonistami siedem wsi. Była to jedna z dwóch (obok Żuław) planowych, zwartych akcji osiedleńczych Zakonu. Że nie były to
nowe wsie, świadczą choćby - oprócz pomorskich dokumentów - ich nazwy, które nawet
w języku niemieckim pozostały bliskie brzmieniowo nazwom polskim. Były to: Sław«cin
(Schlagenthin), Ostrowite (Osterwick), Piastoszyn (Petztin), Ciechocin (Deutsch Zekzin),
Granowo (Granau), Lichnowy (Lichtnau) i Silno - o wyjątkowo inaczej brzmiącej nazwie
niemieckiej (Frankenhagen).
Proces stuletniego wtapiania się niemieckich imigrantów w podłoże słowiańskie przerwany został gwałtownie w 1433 roku przez najazd husytów, którzy spustoszyli wymienione
wsie. Wkrótce jednak, w latach 1434-38 przybyli tutaj nowi osadnicy z zachodnio-dolnoniemieckiego regionu j«zykowego, z okolic Osnabriick. Do nich naj prawdopodobniej odnosić silt może dopiero nazwa Kosznajder.
W 1454 roku Kosznajderia przeszła wraz z Pomorzem Gdańskim do Polski. W granicach
Rzeczypospolitej pozostała aż do pierwszego jej rozbioru w 1772 roku. W spisach z roku
1565 i 1664 owe siedem wsi -jako królewszczyzny otoczone zewsząd dobrami szlacheckimi
(wi«kszość), arcybiskupimi oraz miejskimi - tworzyło wyraźnie wyodr«bniającą silt wspólnol«, powi«kszoną o Obrowo (Abrau), a to wskutek zasiedlenia go przez rolników z Silna
i Lichnowych. Jeśli chodzi o administracj« kościelną, cała Kosznajderia znalazła silt w dekanacie tucholskim, archidiakonatu kamieńskiego, arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. W 1772
roku region ten, wraz z innymi ziemiami Pomorza Nadwiślańskiego, przeszedł do Prus. Nadal
jednak stanowił klin niemieckoj«zyczny wciśni«ty w obszar mowy polskiej. Przy tym wsie
kosznajderskie od początku swego istnienia aż po rok 1945 nie były nigdy "czysto-niemieckie". Wyst«powały tutaj, podobnie jak na całym obszarze pogranicza, procesy mieszania
sięj«zyków i krwi, mieszania silt kultur. Dopiero wydarzenia z końca XVIII i I połowy XIX
wieku - rozbiory, wojny napoleońskie, powstanie listopadowe, wiosna ludów, coraz bardziej konsekwentna polityka narodowościowa Prus oraz budzące silt nacjonalizmy doprowadziły do pewnego rozgraniczenia na "my"-Kosznajdrzy i "oni"-Polacy (i także "oni"-Prusacy, gdyż nazywanie ich tym mianem uważali Kosznajdrzy za obraźliwe).
W 1830 roku w pracy N. Benwitza Die Komlureien Schlochau und Tuchel mieszkańców
wymienionych już ośmiu wsi nazywa silt - i tu uwaga - Koschenewen i Koschenewjen.
Nazwa Koschneider pojawia śi« dopiero w wydanej w 1854 roku pracy F. Schmitta Topographie des FIalower Kreises. Jak silt okazuje, jest to nazwa w pewnym sensie literacka,
tłumaczenie nazwy Koschenewjen z plattdeutsch, a wi«c dialektu, jakim silt Kosznajdrzy
posługiwali, na Koschneider w hochdeutsch. Joseph Rink przytacza różne próby wyjaśniania tej nazwy. Wywodzono jąjuż to od słów niemieckich Kuhschneider, Kopfschneider,
Koschmieder, już to z polskich tłumaczeń słów niemieckich: Korblrager (dosł. tragarz ko-

�330

Recenzje i noty recenzyjne

szy), Sensentriiger (dosł. niosący kosę). Według Rinka najbliższa prawdy jest interpretacja
Panskego, który wywodził nazwę Koschnewjer od nazwiska starosty (czy raczej urzędnika
starostwa) tucholskiego - Koschnewskiego (Kośniewski, Kożniewski?). W 1484 roku zarządzał on bezpośrednio lub zajmował się niemieckimi osadnikami przybyłymi na te ziemie.
Odtąd mieszkańcy tychże wsi określani być mieli jako "ludzie Koschnewskiego", z czego
urobiła się nazwa Koschnewjer. Mianem tym nazwali ich prawdopodobnie mieszkańcy sąsiednich wsi; nie było to raczej przezwisko, dla Kosznajdrów bowiem miała ona wartość
pozytywną, wyróżniającą.
W II połowie XIX wieku za kosznajderskie uchodziły - oprócz ośmiu wymienionych już
- kolejne cztery wsie: Dąbrówka, Obkaz, Ogorzeliny i Cerkwica Wielka. Miało to uzasadnienie w silnym powiązaniu rodzinnym i językowym mieszkańców tych wsi. Na przełomie
XIX i XX wieku nazwa ta (w wersji Koschneiderei) zaczęła stawać się synonimem każdego
Niemca-katolika w okręgu Chojnice, Człuchów, Złotów. Można domyślać się w tym jednak
działania propagandy pruskiej, na tyle płytkiego, że już po 1920 roku owa "Pankosznajderia" umarła śmiercią naturalną. W lutym 1920 roku Kosznajderia wróciła do Polski. Mimo iż
pewna liczba "optantów" opuściła ten teren i na ich miejsce przyszli Polacy - z Borów,
Kaszub, Krajny czy Wielkopolski, to nadal przeważali tutaj Niemcy, będący głównie właścicielami gospodarstw. Polacy stanowili większość wśród robotników rolnych. W okresie
międzywojennym Kosznajderia obejmowała 19 wsi, przy czym nadal odróżniano stare wsie
"koschenewskie". Do 12już wymienionych doszło siedem dalszych: Jerzmionki, Zamarte,
Doręgowice, Moszczenica, Angowice, Cołdanki, Nowydwór. Granica polityczna (polskoniemiecka) stała się więc w pewnym sensie również granicą etnograficzną. Powyższe wsie
były także w przeważającej części niemieckie, katolickie (w odróżnieniu od pruskich wsi
protestanckich), o zbliżonym w brzmieniu dialekcie, miękkim, tak niezwykłym dla niemieckiego języka.
W latach 1945-46, uchodząc przed frontem lub przed ewentualnym odwetem, w końcu
zaś i na mocy wiadomych rozwiązań politycznych, niemal wszyscy Kosznajdrzy opuścili tę
ziemię. Ich miejsce zajęli przybysze pochodzący głównie ze wschodu (z Polesia, Wołynia,
Ukrainy), z Polski centralnej i południowej (Kieleckie, Tarnowskie, Sandomierskie), oraz
z najbliższych okolic - z Zaborszczyzny kaszubskiej i tucholskiej oraz z Krajny. Hans Beske pisał: "Ojczyzna nasza, która chcemy, aby naszą dalej pozostała, stała się teraz ojczyzną
innych ludzi, bez żadnej z ich strony złej woli i w wyniku twardej historycznej konieczności.
Ojczyzna dawniej nasza, teraz także ich ojczyzna, niechaj nie dzieli, ale łączy".
Ten cytat posłużył mi przed laty jako motto do wspomnianego szkicu Kosznajderia zapomniany region Polski. Szczęśliwie się stało, że dzięki tak cennej bydgosko-tucholskiej publikacji na temat Kosznajderii, którą przedstawiam i gorąco polecam, można dziś
o ileż pełniej zapoznać się zjej dziejami. Jeszcze jedna biała plama wydaje się powoli nabierać kolorów.
Roman Bąk

Zapomniane skarby. Stroje ludowe Polski i Ukrainy w rysunkach 1. Głogowskiego
i K. W Kielisińskiego, informator wystawy, koncepcja wystawy i katalogu, opracowanie Aleksander Błachowski, Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Etnograficznego w Toruniu, Muzeum
Etnografii i Przemysłu Artystycznego we Lwowie, Lwów-Toruń 2002, ss. 48, ilustr. 101.
Kiedy ma się przed oczami ryciny Aleksandra Kotsisa, piewcy czy lepiej - kronikarza
XIX-wiecznej (II połowa) wsi galicyjskiej, a w szczególności wsi podhalańskiej, z całąjej

�Recenzje i noty recenzyjne

331

KW. Kielisiński, Portret Jana Gwalberta
Pawlikowskiego.

Jerzy Głogowski, Autoportret.

K.w. Kielisiński, Autoportret.

�332

Recenzje i noty recenzyjne

biedą, surowością, "sierocą dolą", by wspomnieć choćby jego najbardziej znane sceny rodzajowe: Ostatnią chudobę, Kuchareczkę, Matula umarli, Bez dachu, Starego bacę spod
Babiej Góry czy Kłusownika, trudno przypuścić, by obraz z nich się wyłaniający mógł być
nieprawdziwy. Nędznie odziane postaci, ich odzież wyzbyta zdobień, surowe wnętrza chat...
Wszystko, zda się, "takjak trzeba" - zaprzeczenie idyllicznych wizji romantyków, antypody barwnej XX-wiecznej cepeliady. Pełen realizm, czysta prawda. Bezsprzecznie.
Ajednak. ..
A jednak okazuje się, iż nie ujmując nic z wierności przedstawieniom Kotsisa, prawda
o dawnej wsi polskiej (z jej granic przedrozbiorowych, a więc etnicznie "bogatej") może być
nieco jeszcze inna, pełniejsza, szersza. Przekonuje nas o tym wspólna, lwowsko-toruńska
publikacja stu barwnych rysunków Jerzego Grzymały Głogowskiego (1777-1838) i Kajetana Wawrzyńca Kielisińskiego (1808-1849), a więc twórców wcześniejszych od Kotsisa
o jedno- dwa pokolenie, ukazujących w formie katalogu - bogactwo ludzkich typów, ich
strojów, form i wariacji w dawnej Rzeczpospolitej. Autorem katalogu i zarazem koncepcji
samej wystawy, a przede wszystkim "odkrywcą" Kielisińskiego, jest dr Aleksander Błachowski, znawca sztuki ludowej, wykładowca na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu,
od lat związany z toruńskim Muzeum Etnograficznym. Sprzymierzeńców dla swej idei znalazł zaś we Lwowie, w osobach Romana Czmełyka, dyrektora tamtejszego Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego, oraz Ludmiły Bułhakowej-Sytnyk, kustosza tegoż Muzeum.
Chociaż katalog ukazał się przed dwoma laty, wystawa przezeń zapowiedziana rozpoczęła swoją peregrynację dopiero w lipcu roku bieżącego, 2004, i to - na Ukrainie. Począwszy
od Lwowa, odwiedziła czy odwiedzi jeszcze Iwano-Frankowsk (Stanisławów), Kołomyję,
Czortków, Czerni owce i inne miejscowości. Do Polski zjedzie dopiero za kilka miesięcy,
w lutym 2005 roku, i będzie prezentowana m.in. w muzeach Przemyśla, Torunia i Krakowa.
Zanim to nastąpi, przyjrzyjmy sięjej zapowiedzi - katalogowi.
Na tę starannie wydaną (na papierze kredowym) książeczkę, prezentującą na 48 stronach
101 barwnych niewielkich ilustracji wspomnianych wyżej artystów, składają się dwa duże
teksty: Aleksandra Błachowskiego Jerzy Głogowski i Kajetan Wawrzyniec KielisŹliski romantyczni twórcy źródeł ikonograficznych kultury ludowej oraz Ludmiły Bułhakowej-Sytnyk Roła artystycznej schedy Jerzego Głogowskiego i Kajetana Wawrzyńca Kielisińskiego w badaniach ukrailiskich ludowych ubiorów (w tłumaczeniu A. Błachowskiego), poprzedzone wstępem Romana Czrnełyka Spojrzenie w przyszłość przez przeszłość. Ten
ostatni, omawiając kontakty polskich i ukraińskich (zwłaszcza lwowskich) ośrodków muzealnych, przypomniał historię badań nad dziełami obu twórców. Lojalnie przyznał się do błędu powielanego od lat przez badaczy ukraińskich, przypisujących cały wielki, bo liczący
półtora tysiąca zbiór drobnych rycin, akwarel, rysunków piórkiem i akwafort lwowskiemu
artyście Jerzemu Głogowskiemu. Dopiero bowiem wnikliwe badania i studia porównawcze
Aleksandra Błachowskiego, szczególnie na zbiorach Lwowskiej Naukowej Biblioteki im.
W. Stefanyka, ale i bibliotek i archiwów polskich (Ossolineum, Kraków, Kórnik) pozwoliły
sprostować ów błędny trop i przywróciły autorstwo wielu z nich krakowskiemu malarzowi
Kajetanowi W. Kielisińskiemu. To niewątpliwiejedno z większych w polskiej etnologii, a pewnie
i historii sztuki, naukowych odkryć ostatnich czasów. Dzięki niemu do świadomości powszechnej ma szansę trafić ta konstatacja, iż posiadamy wspaniały, unikatowy zbiór rycin zapoznanego dotąd artysty, manego jedynie wąskiemu gronu fachowców zajmujących się sztuką pierwszej połowy XIX wieku.
W swoim głównym tekście Aleksander Błachowski zaznajamia nas kolejno z tropami,
które doprowadziły go do zbiorów lwowskich, oraz z patriotyczną genezą pierwszych etnograficznych badań przełomu XVIII i XIX wieku i ich wybitnymi mecenasami: Hugonem
Kołłątajem, Józefem Maksymilianem Ossolińskim, Janem Gwalbertem Pawlikowskim i innymi; dalej ukazuje problem identyfikacji rycin obu malarzy, i wreszcie przedstawia odrębne

�Recenzje i noty recenzyjne

333

"szkice do portretu" im poświęcone - pierwszy, Jerzego Grzymały Głogowskiego, drugi,
Kajetana Wawrzyńca (Laurentiusa) Kielisińskiego.
Nie przypadkiem pojawiły się tutaj nazwiska trzech wybitnych mecenasów polskiej kultury końca XVIII i początku XIX wieku. Bez nich, a także bez takich postaci jak James Macpherson, "zbieracz" Pieśni Osjana, Zorian Dołęga Chodakowski (Adam Czarnowski) czy
Ignacy Lubicz Czerwiński, którzy przetarli niejako szlaki swym następcom, zapewne nie byłoby
kolekcji Głogowskiego i Kielisińskiego. Kołłątaj, więziony przez Austriaków w czeskim Ołomuńcu, opracował rodzaj manifestu, który stał się ideowym i merytorycznym nakazem dla
pokoleń polskich ludoznawców. Program ten, będący wyrazem patriotycznej mobilizacji
społeczeństwa polskiego po klęsce 1795 roku, wpisywał się zarazem w rodzące się wówczas
w Europie, a wsparte przez oświeceniowe idee "obywatelskich" rewolucji, fascynacje ludem, folklorem, dawnością. Tekst memoriału ukazał się 15 lipca 1802 roku. Autor apelował
w nim m.in. o podjęcie badań i dokumentacji, które by objęły "wszystkie ludy tego kraju".
Zalecał wrt(cz: "...trzeba nam poznać obyczaje pospólstwa we wszystkich prowincjach,
województwach i powiatach. Osobliwie zaś: (...) różnicę w ubiorze nie tylko co do kroju, ale
nawet co do koloru, żadnego gatunku ich okrycia nie opuszczając ...". Kołłątaj domagał
się też, by wykonać "dobre rysunki tych wszystkich obiektów, które nie dość jest opisać,
ale trzeba je widzieć i czytelnikom w kopersztychach przedstawić".
Pośród światłych, ratujących "substancję narodową" osobowości pojawili się również
arystokraci, tworzący biblioteki, archiwa, zbiory polskich zabytków i dzieł sztuki. W 1817
roku we Lwowie ufundował bibliotekę Józef Maksymilian Ossoliński, do której w 1823 roku
dołączył swoje zbiory Henryk Lubomirski. W Medyce własną bibliotekę i zbiór grafik dawnych i współczesnych stworzył Jan Gwalbert Pawlikowski (1793-1852); to dla niej przez pit(ć
lat pracował Kielisiński, do tego zbioru też trafiły pośmiertnie wszystkie prace Głogowskiego. W Kórniku podobne zbiory kompletował Adam Tytus Działyński (1796-1861), także
i tu, tyle że przez dziesit(ć lat, pomagał mu w tym Kiclisiński. Na początku XX wieku
40-tysięczna kolekcja z Medyki, zgodnie z testamentem twórcy, została w 1921 roku oddana
w depozyt Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich we Lwowie przez wnuka, również Jana
Gwalberta Pawlikowskiego, zaś po wojnie, ocalona, trafiła do Lwowskiej Naukowej Biblioteki im. W. Stefanyka Akademii Nauk Ukrainy.
Aleksander Błachowski, idąc tropem medyckich zbiorów Pawlikowskich, odnalazł w tej
ostatniej z placówek zbiór około 600 akwarel, rysunków i akwafort (miedziorytów) Głogowskiego i Kielisińskiego. Niezależnie od tej kolekcji tekę 363 rysunków Kielisińskiego odnalazł
on w Lwowskiej Galerii Sztuki; pochodziły one ze zbiorów Włodzimierza Dzieduszyckiego
z Poturzycy, a zawierały m.in. ok. 50 rycin z Wielkopolski i Opolszczyzny. W sumie we Lwowie
znajduje się ponad 200 akwarel Jerzego Głogowskiego z lat 1802-1834 oraz około 700 prac
Kajetana Kielisińskiego z lat 1832-1842 tyczących się samych tylko strojów; cenne są ponadto akwaforty tego ostatniego przedstawiające krajobrazy oraz wiejską architekturę świecką
i sakralną. Inne jeszcze prace Kielisińskiego odnalazł A. Błachowski w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu (notatnik terenowy z 94 szkicami ołówkiem typów
ludowych z Galicji wschodniej), w Bibliotece Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie
(93 kolorowe rysunki z ubiorami polskimi i ukraińskimi) oraz w Bibliotece Kórnickiej Polskiej
Akademii Nauk w Kórniku (17 akwarel i ok. 100 akwafort). Cała pochodząca z powyższych
kwerend dokumentacja, licząca ponad tysiąc fotografii i diapozytywów, znajduje się w Muzeum Etnograficznym w Toruniu (fotografie wykonał Stanisław Klimek).
Zamieszczone w niniejszym tomie "Ludu", za zgodą autora katalogu, ryciny pozwalają
wyrobić sobie o nich niejakie zdanie. Istotne wydaje sięjednak dopowiedzenie, iż w oryginale są one niewiele większe od tutaj zamieszczonych: Głogowski malował obrazki o rozmiarach średnio 1O x 22 cm, zaś Kiclisiński tworzył miniatury wielkości 6 x 9 cm, a bywało, iżjego
akwaforty nie przekraczały 1,5 x 3 cm, zadziwiając precyzją i maestrią. Ich wspólną cechąjest

�334

Recenzje i noty recenzyjne

wierne rejestrowanie ubiorów z wszystkimi ważnymi detalami, jak zresztą chciał w swych
postulatach Kołłątaf "Obaj - pisze Błachowski - każdy stosując indywidualne środki
wyrazu - unikali pokusy popisywania się inwencją lub subiektywną interpretacją walorów
stroju. Rezygnowali świadomie z ambicji twórczych przez szacunek dla strojów ludu, które
uznawali za ważne fakty kultury polskiej. Ta dokumentalna wierność oryginałom stanowi
największą, wprost bezcenną wartość dzieł obu artystów", degradując ich zarazem właśnie
jako twórców ...
Jakkolwiek, mimo podobieństw, rysunki ich odróżnić można dość łatwo, do ostatnich
czasów ich identyfikacja stanowiła rzeczywisty problem. Zwłaszcza ukraińscy badacze ich
twórczości przypisywali uparcie większość prac Głogowskiemu (czy dlatego, że lwowiak?),
niemal nie zauważając istnienia Kielisińskiego. Dopiero studia porównawcze prowadzone
przez Aleksandra Błachowskiego we Lwowie, a później i we Wrocławiu, Krakowie czy Kórniku, dotarcie do szkicowników i notatek Kielisińskiego, dały podstawy do przypisania mu
autorstwa większej części (nie sygnowanych przez niego) rycin. Róźnicązasadnicząprac obu
twórców było choćby tło - Głogowski pozostawiał je czyste, białe lub kremowe, zaznaczając
jedynie fragment gruntu przy stopach. Kielisiński natomiast, co jest jednym z kolejnych bezcennych walorów jego rycin, odtwarzał również wiernie otoczenie przedstawianych postaci
- czy to krajobraz, czy architekturę, czy też przedmioty codziennego użytku.
Nie miejsce tu na omawianie zarejestrowanych przez nich strojów - uczyniła to w drugim z tekstów dla obszaru Ukrainy Ludmiła Bułhakowa-Sytnyk. Warto przecież przybliżyć
nieco sylwetki obu twórców.
Jerzy Grzymała Głogowski (1777-1838) urodził się i zmarł we Lwowie. Był architektem
i malarzem związanym z tamtejszą Galicyjską Dyrekcją Budownictwa. Jedynie w latach 1802-1809 był rządowym budowniczym w Krakowie, gdzie zajmował się konserwacją bram i baszt
średniowiecznych, a także, to już z własnej woli, zaczął rysować typy ludzkie z najbliższych
okolic. Jako inspektor rządowych prac budowlanych odbywał sporo podróży po całej Galicji, miał zatem okazję rysować ubiory z natury. Dzięki temu wiele fonn i wzorów przez niego
pokazanych nie występuje już nigdzie indziej, stanowią absolutne unikaty, tym cenniejsze,
że przedstawiają świat końca XVIII i początku wieku XIX.
Głogowski uczył się malarstwa we Lwowie u Eustachego Bielawskiego, artysty obeznanego ze sztuką włoską. Tworzył w stylu klasycystycznym, prostymi środkami malarskimi
oddawał kolorystyczne walory odzieży z uwzględnieniem rodzaju tkaniny. W 1834 roku zaczął
on przygotowania do stworzenia albumu strojów historycznych oraz współczesnych mu ubiorów chłopskich i pospólstwa miejskiego. Wzorem dla niego mogły być w tym względzie miedzioryty M. Stachowicza z 1810 roku oraz litografie z J.P. Norblina zamieszczone w albumie
z 1817 roku, z których przejął już to dynamiczne ujęcie postaci ludzkich będących w ruchu, już
to traktowanie profilów z manierą wyciągniętej ręki modela, etc. Głogowski kopiował też dla
potrzeb swojego albumu, w zamierzeniu - albumu "wszystkich ludów", ubiory zawarte
w pracach wymienionych wyżej artystów z terenów, do których sam nie dotarł (Mazowsze,
Podlasie, Białoruś czy Litwa). Wszystkie oryginalne prace Jerzy Głogowski wyraźnie sygnował, w odróżnieniu od Kielisińskiego.
Kajetan Wawrzyniec Kielisiński urodził się w roku 1808 w Mieronicach koło Jędrzejowa,
a zmarł w 1849 roku w Kórniku. Ukończył gimnazjum w Pińczowie w 1828 roku. W latach
1829-1830, do wybuchu Powstania Listopadowego, studiował w Warszawie geodezję i budownictwo, ucząc się rysunku u Jana Piwarskiego. Jako uczestnik Powstania, podporucznik krakowskiego pułku piechoty liniowej, uciekł przed rosyjskim poborcm do Krakowa.
Pracował tutaj jako kopista dokumentów i rysownik zabytków, numizmatów i picczęci, a wiele
z tych prac zlecał mu lub pomagał w ich zdobyciu Ambroży Grabowski, księgarz, kolekcjoner i historyk, należący do krakowskiej elity patriotycznej. Zapewne to poprzez niego trafił
Kielisiński do prac nad ubiorami. W tym celu wyprawiał się na odległe wędrówki po zachod-

�Recenzje i noty recenzyjne

335

niej Małopolsce lub na Mazowsze (do zaboru rosyjskiego, co groziło mu 20-letnim wyrokiem) i wypełniał swoje szkicowniki scenami obrzędów, zwyczajów, życia chłopów i scenami
krajobrazowymi. Dzięki A. Grabowskiemu trafił Kielisiński do Medyki, do biblioteki Jana
Gwalberta Pawlikowskiego, gdzie od 1834 roku opracowywał i uzupełniał zbiory graficzne.
Odbywał też kolejne podróże po Galicji wschodniej po karpackie siedziby Bojków i Łemków. W Medyce artysta poznał technikę akwaforty (miedzioryt). W roku 1839 Kielisińskiego zaprosił do Kórnika Tytus Działyński, który odzyskał był właśnie bibliotekę oraz zbiory
obłożone sekwestrem za jego udział w Powstaniu Listopadowym. Artysta spędził tutaj ostatnie dziesięć lat życia. W 1848 roku wziął udział w Powstaniu Wielkopolskim jako kapitan,
trafił do więzienia do Poznania, skąd wrócił w sierpniu 1848 roku. Zmarł przedwcześnie.
"Pobieżne nawet porównanie ikonografii - pisze Aleksander Błachowski - stworzonej przez Kielisińskiego ze znanymi mateńałami (...) pozwala stwierdzić, że naszą dotychczasową wiedzę o polskich ubiorach należy poważnie zweryfikować. Przede wszystkim trzeba
podkreślić, iż tracą rację bytu wciąż powtarzane twierdzenia o prymitywizmie, ubóstwie,
szarości i monotonii ubiorów chłopów z okresu pańszczyźnianego. Również wydaje się nieuprawnione przekonanie, że stroje chłopskie nie odznaczały się żadnymi cechami oryginalnymi, i że były jedynie naśladownictwem szat "klas wyższych". (...) Równocześnie rysunki
Kielisińskiego i Głogowskiego przekonują, że nasze stroje ludowe w wielu regionach osiągnęły szczyt swego lokalnego stylu już na przełomie XVIII i XIX wieku, a więc przed zniesieniem pańszczyzny". .
Dokladniej,jakie to stroje, dowiedzieć się będzie można niebawem z samej wystawy. By do
jej obejrzenia zachęcić, zamieszczamy w niniejszym tomie "Ludu" niektóre z zaprezentowanych w katalogu ilustracji - tak smakowitych, i tak bogatych. Chwała Kajetanowi Wawrzyńcowi Kielisińskiemu i Jerzemu Głogowskiemu za pozostawiony nam dar! Chwała Aleksandrowi Błachowskiemu za wydobycie tego daru z zapomnienia.
Roman Bąk

Ewa C h m i e I e w s k a, Święci na polskich rozstajach - południowa Wielkopolska.
Część 1. Słup sakralny Pawła Brylińskiego w Chotowie, Latowice 2002, ss. 32, ilustr. 40.
Jest jakiś niewątpliwy urok w lokalnie wydawanych książeczkach, broszurach, drukach
ulotnych o niewielkim nakładzie, wydawanych częstokroć z pasją lub będących owocem
pasji, poświęconych tym - osobom lub miejscom, - dla których brakuje zwykle czcionki
w mediach zbliżonych do "centrum". Taki urok bezsprzecznie znajduję w wydanej prywatnie pracy Ewy Chmielewskiej, nauczycielki z Latowic spod Ostrowa Wielkopolskiego, poświęconej rzeźbie Pawła Brylińskiego, "bożego snycerza" z Masanowa, konkretnie - dziejom słupa z Chotowa jego autorstwa. Oczywiście, Brylińskiego trudno nazwać rzeźbiarzem
nieznanym - odkrył go (w 1935 roku) i wielekroć opisywał Stanisław Błaszczyk, znakomity
badacz i znawca sztuki ludowej Wielkopolski, stąd broszura tu omawiana nie stanowi jakiejś
odkrywczej rewelacji, nie powala też edytorsko ... Jedno wszak ważkie odkrycie trzeba zapisać na konto autorki - dotarła do ksiąg metrykalnych parafii Św. Ducha i Nawiedzenia N.M.P.
w Wieruszowie, gdzie 23 czerwca 1814 roku chrzczony był Paweł Bryliński, i odnalazła adnotacjęjemu poświęconą, z dokładną datą urodzin (21 czerwca 1814 r.), tym samym rozwiała
panujące w tej mierze wątpliwości.
Praca składa się z dwóch części i krótkiego wstępu, w dużej mierze poświęconego Stanisławowi Błaszczykowi. Część pierwsza przedstawia sylwetkę Pawła Brylińskiego oraz jego
warsztat rzeźbiarski i zasięg terytorialny działalności snycerza. Część druga skupia się nato-

�336

Recenzje i noty recenzyjne

miast już tylko na prezentacji, wymowie
i dziejach jednego z jego dzieł - słupa
z Chotowa (dziś w Gostyczynie). Obie
części wzbogacone są sporą liczbą ilustracji.
Paweł Bryliński (1814-1890) to najwybitniejszy twórca ludowy, wędrowny snycerz Południowej Wielkopolski, a zapewne jeden z najlepszych spośród polskich
wiejskich rzeżbiarzy w ogóle. Terenem
jego działań twórczych były miejscowości (i rozdroża) leżące w dolinach Baryczy, Prosny i Ołoboku, okolice Odolanowa, Ostrowa iKrotoszyna.
"Mistrz
z Masanowa" urodził się w Wieruszowie.
Krótko po ślubie (1835) mieszkał z żoną
w Wielowsi Klasztornej, od 1837 roku był
już na pewno właścicielem 8-morgowego
gospodarstwa w Masanowie, w którym
to roku urodził mu się syn Stanisław. Snycerz mało bywał w domu. Wychodził za
zarobkiem na wiosnę, wracał jesienią. Pracował w danej miejscowości, gdzie miał
zlecenie; za warsztat służyła mu zwykle
stodoła. Za wykonanie jednego krzyża,
nad którym pracował przez całe lato,
.,J.'
otrzymywał ok. 30 talarów. Drobne rzeźby czy przedmioty codzielmego użytku,
Ryc. 1. Słup w Chotowie (1849 r.),
a także skrzypce wykonywał u siebie
fot. M. Kostrzewski.
w domu.
Zasłynął jako twórca monumentalnych krzyży czy słupów przydrożnych, rzeźbionych i płaskorzeźbionych, czt(sto wzbogaconych - co dla niego charakterystyczne - piętrzącymi sit( nad sobą figurami świQtych,
tworzących całe pasyjne kompozycje. Z 1840 roku pochodzi słup z Ołoboku z Chrystusem
Frasobliwym, zaś z 1885 roku monumentalny krzyź z Masanowa z Chrystusem Ukrzyżowanym. Pomiędzy tymi datami stworzył Bryliński w drewnie niezliczoną ilość ewangelicznych
opowieści. Jako że był człowiekiem dobrym i wesołym, twarze jego świętych bywają pogodne, pełne zadumy i czułości. Jego niezwykła pracowitość sprawiła, że "obsadził" świętymi
słupami, krzyżami i figurami świętych spory "łan" południowowielkopolskich rozstajów.
Sporo z nich dotrwało do naszych dni, w dużej części w muzeach, wiele jednak zniszczyła
wojna - wściekłość hitlerowskich sotni. Jednym z tych, które szczęśliwie przetrwały, jest
słup z Chotowa z 1849 roku.
Wykonany na zlecenie fundatora Wawrzyńca Olejnika, składa się z górującej figury
Chrystusa Frasobliwego i znajdujących się pod nim na konsolach, na czterech poziomach
dziesięciu rzeźb świętych: l. św. Rocha, M.B. Szkaplerznej i św. M. Magdaleny, 2. św. Benona, św. Józefa i św. Idziego, 3. św. Walentego, św. Wawrzyńca i św. Antoniego oraz 4. nieznanego świętego (kapłana w ornacie). W 1940 roku słup uniknął zagłady tylko dlatego, że
Niemiec Bremer, który przejął folwark chotowski z tymże słupem, był człowiekiem wierzącym; i odważnym - mimo iż groziły za to surowe kary, zlecił ukrycie słupa w wozowni na
folwarku, gdzie ten dotrwał do końca wojny. Na wiosnę 1945 roku słup wrócił na swoje dawne

�Recenzje i noty recenzyjne

Ryc. 2. Paweł Bryliński, Św. Józefz Dzieciątkiem Jezus.

337

�338

Recenzje i noty recenzyjne

miejsce. Później był kilkakrotnie konserwowany. Niestety, podczas jednej z konserwacji
z roku 1977 zniszczeniu uległa część rzeźb. Po ostatniej konserwacji z 200 l roku słup z rzeźbami trafił do Gostyczyny, pod zabytkowe zadaszenie kościoła św. Mikołaja.
Praca Ewy Chmielewskiej jest sygnowana jako część pierwsza opowieści o "świętych na
polskich rozstajach". To kaźe przypuszczać, źe doczekamy się części kolejnych - czy róWnieź o arcydziełach Pawła Brylińskiego?
Roman Bąk

Człowieczy Los. Dumki i wiersze Jana Raka, opacowanie, słowo wstępne, objaśnienia
i posłowie Józef Bar, Husów 2003, ss. 172.
Na rynku wydawniczym ukazała się skrupulatnie przygotowana praca, która winna zaciekawić nie tylko historyków literatury i zbieraczy dawnych utworów ludowych, ale równieź działaczy kulturalno-oświatowych. Wymieniona publikacja ukazała się w strojnej szacie graficznej i z ilustracjami. Szkoda tylko, że jedynie w 500 egzemplarzach. Mowa tutaj
o ksiąźce Człowieczy Los. Dumki i wiersze Jana Raka. Rzecz interesująca i na pewno potrzebna, zwaźywszy, jakim bogatym dorobkiem poetyckim moźe poszczycić si~ Jan Rak należący do naj starszych poetów chłopskich. Za kilka lat będziemy świętować sto lat dzielących nas od śmierci poety. Przed upływem wieku ukazuje się wybór tekstów, który zasługuje na miano summy jego poetyckiego dzieła.
Nieczęste to zjawisko - pióro w garści chłopa pańszczyźnianego spod Łańcuta. Pióro
w ogóle, zwyczajne, wiejskie gęsie pióro, niewielkim zabiegiem przemicniane w rodzaj magicznego instrumentu.
W skład zespołu redakcyjnego tej ksiąźki wchodziły następujące osoby: Janusz Babiarz,
Józef Bar, Andrzej Kisała i Eugeniusz Szal. Natomiast głównym pomysłodawcą tego dzieła
jest Józef Bar, który pracę przygotował do druku, napisał słowo wstępne, jak równieź przygotował objaśnienia i posłowie. Zaczynem dla podjętej przez Bara pracy jest zaangażowanie osobiste, wręcz fascynacja Husowem (wsią rodzinną). Gromadząc materiały do tej książki, dokonać musiał pracochłonnej kwerendy, zaś o wielkości związanego z tym trudu świadczy staranne zestawienie wykorzystanej literatury.
Czytając wiersze Jana Raka, wiemy, źe mamy do czynienia z osobą o dojrzałej świadomości kunsztu pisarskiego. Kaźda sztuka, w tym poezja, musi się realizować poprzez swoiście
zobiektywizowaną
logikę artystyczną, nacechowaną oryginalnością twórcy, który
w ten sposób objawia światu swą nietuzinkową, wyjątkową urodę stylu. Czy z czymś podobnym spotkaliśmy się w czasie lektury poetyckich tekstów Raka? Odpowiedź brzmi -tak. Dzieło literackie jest obiektywnie istniejącą rzeczywistością ijako rzeczywistość tekstowa podlega literaturoznawczemu opisaniu, by móc później podjąć próbę zobiektywizowanej odpowiedzi na pytanie, jaką ma wartość dla indywidualnego odbiorcy.
Poezja to także zachwyt, "małe ziarenka zachwytu, zmieniające smak świata" - jak powiedział w Obronie żarliwości Adam Zagajewski.
Jest ten zbiór aktem odwagi i swoistego wyzwania wobec tendencji panujących w literaturze
chłopskiej. Jest to prowokacja, znak sprzeciwu, czy - jak powiedział Miłosz - "próba buntu".
Głównie wobec wielkiej wyprzedaży rozpaczy w dzisiejszej sztuce (może zwłaszcza poe~i).
Przed zwięzłym omówieniem tej pracy najpierw parę zdań o Janie Raku oraz liczącym się
w nauce i kulturze artystycznej jego dorobku pisarskim.
Żył w latach 1830-1910; urodził się, całe życie przeżył i zmarł w rodzinnym Husowie (wieś
w pow. łańcuckim, gmina Markowa w woj. podkarpackim) zajmował się pisarstwem i rzeź-

�Recenzje i noty recenzyjne

339

biarstwem ludowym. Chwytał się wszystkich możliwości zarobkowania. Po pańszczyźnie
był wolnym najmitą: orał, siał, rąbał lasy, młócił, gdzie się dało. Malował obrazy na szkle,
wyrabiał kapelusze oraz laski z drewna wiśniowego, jaworowego i szakłakowego. W późniejszych czasach był również oglądaczem bydła i oglądaczem zwłok.
Chłopski poeta z Husowa do szkoły nie uczęszczał, nie miał zatem wykształcenia szkolnego. Bardzo lubił czytać, był zamiłowanym bibliofilem, zbierał książki. Na podstawie tej
lektury zdobył szeroki zasób wiadomości. Dzięki czytelniczemu zamiłowaniu zdobył sporą
kulturę ogólną i literacką.
Długo, jak na stosunki wiejskie, pozostawał Rak w stanie bezżennym. Dopiero w 35 roku
życia ożenił się "bogato", wziąwszy za żoną kumą chatę i dwie morgi, w tymjednąnieużytków, na których rosły tylko krzaki. Zostawił wspomnienie'zapobiegliwego żywiciela rodziny. Ale życie rodzinne ułożyło mu się nieszczęśliwie: żona wpadła w obłąkanie, podobny
stan udzielił się również dzieciom.
Jan Rak pisał wiersze do późnej starości. Zachowany dorobek poetycki liczy ogółem sto
dwadzieścia utworów, których rękopisy (również rzeźby) są przechowywane w Archiwum
Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Warto by otworzyć i zapoznać
się z zeszytem leżącym we wspomnianym muzeum, gdyż stanowi ciekawe, chłopskie silva rerum.
Utwory Raka ilustrują różne nurty twórczości tego poety. Pierwszy nurt reprezentują utwory odnoszące się tematycznie do "minionych czasów" w życiu poety. Drugi nurt twórczości
ludowego poety z Husowa reprezentują wiersze życzeniowe, związane z ludową tradycją,
z ludowością. Trzeci nurt twórczości poetyckiej Jana Raka obejmuje liryki miłosne. Kolejna
grupa to dumki (dumania), które powstały w kulminacyjnym okresie twórczości poetyckiej
Raka. Utwory tej grupy reprezentują tzw. "lirykę starczą", która jej autorowi ustaliła przydomek - "poeta starości". Warto jeszcze odnotować wiersze o charakterze satyrycznym.
Jan Rak w powszechnej opinii jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli samorodnej poezji chłopskiej. Jego wiersze są dziś cennym dokumentem ilustrującym poziom życia,
stan kultury środowiska husowskiego.
Wydaje się, że w poezji Raka zogniskowały się najważniejsze cechy pańszczyźnianej pieśni chłopskiej i poprzez jego twórczość - w pełni samorodną, indywidualną i oryginalnąotrzymały pełne oblicze literackie. "Poezja Jana Raka - pisała Anna Kamieńska - nawet
na tle współczesnej literatury jest rewelacją. Ten poeta świetny, a ościsty jak chleb razowy,
powinien znaleźć należne miejsce w historii polskiej literatury"'.
Prezentowana książka skomponowana jest w sposób logiczny i przemyślany. Cały materiał ujęty został w następujące części:
- wierszowane wspomnienia "minionych czasów" dzieciństwa i młodości,
- wiersze okolicznościowe,
- liryki miłosne,
- dumki (dumania) o starości i śmierci człowieka ("liryki starcze"),
- dumki (dumania) o różnej tematyce,
- wiersze o charakterze satyrycznym.
Przedstawię w skrócie niektóre części pracy, które znalazły u mnie szczególne uznanie:
Omawianą pracę rozpoczyna utwór pl. Wiersz, którego tematem są wspomnienia rodzinnej
chaty i czasów dzieciństwa Jana Raka. Autor, "nędzny chłopak z wioski", wspomina rodzinną "dymną chatę" ijej umeblowanie, potrawy spożywane w rodzinnym domu, muzykę i tańce w szynku. W zakończeniu utworu autor stwierdza:
Teraz wszystko już nie tak, lud zupełnie inny,
Zmienny na lepsze przemysł, w strojach nowe mody,
l A. Kamieńska,
Wiersze podróżnika książkowego (w:) Pragnąca literatura. Problemy pisarstwa
ludowego i nurtu ludowego poezji współczesnej. Warszawa 1964, s. 111.

�Recenzje i noty recenzyjne

340

Ziemia tylko ta sama i te same wody.
zamieszczony jest wiersz Śpiewka, w którym poeta ze wzruszeniem wyznaje:

W lirykach miłosnych

Póki złota wiosna
Dla kochanki zbieraj kwiatki
Na dolinie zbieraj róże
Bzy tymianki
Splataj wieniec dla kochanki
Bo za późno splatać wianki ...
Tematem "liryk starczych" są cierpienia, osamotnienie
autora, rozpamiętywanie
zbliżającej się śmierci i przyszłych
-chrześcijanina.
Oto fragment wiersza pl. Pożegnanie:

przeżywającego
schyłek życia
pośmiertnych losów człowieka-

Żegnam się z tobą, wiosko rodzinna,
Dla mnie sędziwa, młodem dziecinna.
Żegnam się z wami ludzie wiekowi,
Starcy, staruszki, chorzy i zdrowi.
Żegnam się z wami lata minione,
Ósmy krzyżyku, chwile sprzykrzone.
Żegnam się z wami wiejskie zagrody,
Stare zwyczaje i nowe mody ....
"Nie na
Najbardziej
w chłopskim
Jednym

jednej strunie - pisał Stanisław Czernik - wyśpiewał swą pieśń o śmierci.
może prostym okazał się w odpowiedzi poetyckiej na wezwanie śmierci, które
języku brzmi - Pójdź Kuba, do wójta"2.
z wierszy okolicznościowych
jest Pamiątka stoletniej rocznicy Adama Mic-

kiewicza:
Królu poetów, wielki Mickiewiczu!
Ozdobo krain polskich, dzieł wielkich dziedzicu,
Natchniony twórco boży, pragnący pociechy,
By twe pisma prześliczne trafiły pod wieśniacze strzechy [...j
Wiekopomny poeto, rodaku nam drogi
Pamięcią ach, serdeczną czci cię lud ubogi.
części książki znajdujemy szkice: Józefa Bara, Jan Rak - poeta i rzeźbiarz
Szala, Z przeszłości Husowa. Pracę uzupełnia wkładka
z kolorowymi zdjęciami.
Po tej krótkiej refleksji dotyczącej dorobku poetyckiego Jana Raka można by rzec, że dla
tego poety pojawiła się możliwość powtórnych narodzin - co prawda verba volant (słowa
ulatują), ale revocare grave (odwołać trudno), a przy tym scripta manent (napisane pozostanie).
W końcowej

ludowy z Husowa i Eugeniusza

Tomasz Michalewski

2 S. Czemik, Chłopskie pisarstwo samorodne, Warszawa 1954, s. 84.

�Recenzje i noty recenzyjne

341

Helena Kra s o w s k a, Bukowina. Mała ojczyzna - Pietrowce Dolne, Pruszków 2002,
ss. 225.
Wielkim wydarzeniem wśród Polonii Bukowiny Północnej stało się pojawienie książki
Heleny Krasowskiej - doktorantki w Instytucie Slawistyki PAN w Warszawie. Zainteresowania naukowo-badawcze autorki oscylują wokół problematyki regionu pogranicza kulturowego. H. Krasowska z racji swej profesji szczególnie bacznie śledzi aspekty językowe
badanych przez siebie zjawisk, nie stroniąc od typowo etnograficznych rejestracji. Regionem skupiającym uwagę badaczki jest Bukowina - kraina historyczno-geograficzna podzielona dziś rumuńsko-ukraińską granicą przebiegającą w poprzek niej. Autorka, która związana jest nie tylko naukowo, lecz również rodzinnie z Bukowiną Północną, z dużym zaangażowaniem podejmuje skomplikowaną tematykę tego regionu. Także jej wcześniejsze prace
dotyczą tych zagadnień I.
Książka powstawała przy okazji badań językoznawczych prowadzonych przez autorkę
w tym środowisku już od 1994 roku. Jednak nie tylko interesujące z naukowego punktu widzenia teksty gwarowe, zbierane przez Helenę Krasowską, zainspirowały Ją do napisania tej
książki; istotnym czynnikiem Uak sama przyznaje) była jej fascynacja Bukowiną, ludżmi tam
mieszkającymi, urokiem tamtejszej mowy, kultury i przyrody.
Lekturę warto rozpocząć od zamieszczonego zaraz po kartkach tytułowych wiersza autorstwa Heleny Krasowkiej. Czterostrofowy utwór Bukowina kraina, napisany w Warszawie w 200 I roku, przedstawia intencje autorki i kontekst powstania pracy. Wiersz oddaje
specyficzny charakter Bukowiny, nostalgię autorki za bukowińskimi krajobrazami przyrodniczymi i kulturowymi, za tamtejszym życiem społecznym. Przywołana tu też została idea
"misji" przypisywanej temu regionowi -fenomenowi"
wspólnoty w kulturze" (fragment
zaczerpnięty z wiersza) wzbogacającego narody, uczącego współżycia, szacunku i bycia.
Jednakże - jak stwierdza autorka - Bukowina nadal kryje wiele słodkich tajemnic. Książka ta, jak się zdaje, ma odsłaniać rąbek tajemnicy, przedstawijąc jeden ze współczesnych
mikroświatów bukowiańskich - tytułową małą ojczyznę - Pietrowce Dolne.
Jak pisze autorka we Wstępie, okazją dla przygotowania do druku zebranych materiałów
jest przypadająca w roku 2003 rocznica przybycia polskich górali na Bukowinę. "Rok 2003 dla
Górali zamieszkałych w Bukowinie będzie rokiem szczególnym i wyjątkowym, życzę więc, aby
to wydanie towarzyszyło im przez cały rok, przypominając o historii, kulturze, języku" (s. 17).
Książkę otwiera krótki tekst Z bukowiańskich kręgów (s. 11-15) napisany w języku
polskim, ukraińskim, rumuńskim i niemieckim przez Eugeniusza Kłoska i Zbigniewa Kowalskiego - znanych w środowisku bukowińskim etnografów zajmujących się zawodowo problematyką tego regionu.
W pierwszej części, zatytułowanej Bukowina - wspólnota kulturowa (s. 23-42), autorka
nakreśla obraz Bukowiny - jej wielonarodową i wielokulturową sylwetkę. Przedstawia krótko historię regionu i miejsce Polaków w jego kształtowaniu. Szczególne miejsce - osobny
podrozdział, Wędrówka Górali Czadeckich do" egzotycznej krainy" (s. 30-35) - pozostawia głównym bohaterom swej pracy - grupie górali przybyłych na początku XIX wieku na
Bukowinę z okręgu czadeckiego. Część z nich po 1945 roku opuściła Bukowinę, wyjeżdżając
do Polski. W rozdziale tym przedstawione zostało funkcjonowanie migrantów bukowińskich
J Wymienićmożna:Język polski na Bukowinie (praca magisterskanapisana pod kierunkiem prof.
dr. hab. L. Bednarczuka, Rzeszów 1996); Tekstyz Panki na Bukowinie, w: Studia nad polszczyzną
kresową, (red.) 1. Rieger, t. IX. Warszawa 1999; Teksty ze Starej Huty na Bukowinie Pólnocnej,
w: Czadecka Ojcowizna, (red.) K. Nowak, Lublin 2000; K. Feleszko, B~kowina - moja miłość,
Język polski na Bukowinie karpackiej do 1945 roku, (red.) A. Żor, (H. Krasowska - współpraca
redakcyjna), t. I, Warszawa 2002.

�342

Recenzje i noty recenzyjne

w powojennej Polsce. Następny rozdział poświęcony został "Spotkaniom Bukowińskim"festiwalowi foIkIorystycznemu rewitalizującemu ideę dawnej muJtietnicznej i tolerancyjnej Bukowiny. Jastrowie - miejsce Spotkań jest również miejscem zamieszkania większej grupy
Bukowian, którzy rodzinnie i mentalnie wciąż powiązani są z Piotrowcami (tytułowe Pietrowce
Dolne to fonna gwarowa celowo używana w tekście, a należąca do ,językowego krajobrazu"
opisywanej małej ojczyzny). Itak autorka dochodzi do głównego tematu swej pracy.
Piotrowce Dolne i ich mieszkańcy przedstawione są w trzech rozdziałach zatytułowanych: Daleko od ojczyzny (s. 43-60), Dziedzictwo kulturowe (s. 61-90), Pieśni (91-172).
W pierwszym z nich scharakteryzowany został sposób zorganizowania polskiego życia
kulturalnego w Piotrowcach. Zamieszczony jest tu opis funkcjonowania polskich instytucji
fonnalnych i niefonnalnych oraz organizacji polonijnych (Kościoła katolickiego, Towarzystwa Kultury Polskiej im. Adama Mickiewicza, zespołu folklorystycznego" Wianeczek").
W rozdziale poświęconym dziedzictwu kulturalnemu omówiono różne aspekty zachowań kulturowych. Autorka zawarła tu opis języka, którym posługują się mieszkańcy Piotrowiec, stroju, cyklu obrzędowości dorocznej i rodzinnej. Zamieszczone są tu także przysłowia i porzekadła, które udało się zanotować autorce w trakcie prowadzenia badań.
Dużą część pracy zajmują Pieśni; jest to pierwsza próba zebrania tekstów śpiewanych
w Piotrowcach. Autorka pogrupowała je według tematyki i proweniencji. Zbiór zawiera przeszło 60 utworów zróżnicowanych tematycznie.
W tytule pracy zawarte jest "przejście" od regionu (Bukowiny) do społeczności lokalnej
(najmniejszej wymiarem ojczyzny usytuowanej geograficznie w Piotrowcach Dolnych). Autorka sygnalizuje tym samym, że praca ta traktuje nie tylko o miejscowości, w której prowadzone były bezpośrednio badania, lecz poprzez społeczność lokalną stara się przedstawić całą
krainę - Bukowinę. Jest to znane w socjologii działanie: społeczność lokalna potraktowana
jest jako soczewka, w której skupiają się trendy istniejące w szerszym społeczeństwie. Analiza
wybranej niewielkiej z reguły społeczności ma przynieść wówczas wiedzę na temat uwarunkowań pojawiania się pewnych faktów, czy kształtowania się pewnych procesów społecznych.
Element jest znaczący, ma mówić o całości; Piotrowce Dolne - o Bukowinie. Piotrowce pełnią
funkcję reprezentatywną. Czy ten wybór był słuszny? Oczywiście, trudno udzielić odpowiedzi, ale zdaje się, że były przesłanki do dokonania takiego właśnie wyboru: po pierwsze Piotrowce są umiejscowione na Bukowinie, ]'lodrugie są związane z Jastrowiem - a to jest miejsce ważne dla kształtowania się wspólnoty bukowińskiej w postaci jeszcze większego tworu
społeczno-kulturowego niż region bukowiński w sensie geograficznym. Bukowina w tym
szerszym wymiarze to nowoczesna wspólnota o charakterze transgranicznym. Jej członkowie
przebywają w rozproszeniu przestrzennym, nie są skupieni w sensie terytorialnym, a jedynie
odwołują się do pewnej przestrzeni geograficzno-kulturowej.
Czytelnik przyzwyczajony do lektury tekstów teoretycznych, ciężkiego, hermetycznego
stylu, może się łatwo przekonać, iż nie jest to praca problemowa, analityczna. Ale też nie
takie były intencje autorki. Książka ta w jej zamysłach ma stanowić "pierwszą próbę pokazania bogactwa kultury i tradycji Polaków w wybranej społeczności lokalnej północnej
Bukowiny" (s. 21). Jej charakter przybliża ją do monografii etnograficznej, mającej na celu
zebranie i usystematyzowanie w pewnym porządku materiałów pozyskanych w terenie.
Etnografowie i socjologowie zauważą, że książka odbiega jednak od klasycznej, tradycyjnej monografii terenowej; obejmuje tylko wybrane dziedziny kultury ijęzyka, pomijając
wiele podstawowych infonnacji o życiu codziennym Piotrowczan. Widać, że praca powstała "na marginesie" badań językoznawczych (a nie na podstawie intensywnych badań terenowych, mających doprowadzić do systematycznego opisu całokształtu wielowymiarowego życia społeczno-kulturowego społeczności lokalnej - na taką monografię współczesnej Bukowiny środowisko nadal czeka). Życie codzienne mogło wydawać się zbyt oczywiste
dla autorki ijako takie mogło zostać przez nią pominięte.

�Recenzje i noty recenzyjne

343

Ważną cechą książki jest fakt, iżjest ona dwujęzyczna. Część pieIWszajest w języku polskim,
część druga w ukraińskim - są to dwa języki, które pojawiają się i często przeplatają
w codzienności piotrowieckiej. Dwujęzyczność książki stanowi odwołanie się do wielokulturowych tradycji Bukowiny, wpisuje książkę w multietniczny wymiar Bukowiny, sprawiając, że na zasadzie metonimii dzieło to przynależy do regionu, który opisuje. Tekst polskojęzyczny oddzielony jest od ukraińskiego materiałem pieśniarskim (pieśni w języku polskim)
oraz fotografiami oddającymi klimat życia toczącego się w opisywanej przez H. Krasowską
przestrzeni; zdjęcia te przedstawiają ludzi wykonujących swe codzienne prace, krajobrazy,
architekturę, miejsca ważne w sensie symbolicznym. Autorami 42 fotografii zamieszczonych
w pracy są Zbigniew Kowalski i Jakub Sucharski; zdjęcia wykonane sąz wielkim kunsztem,
jakość fotografii jest również dobrym świadectwem dla wydawcy - są one kolorowe i czytelne, co niezbyt często trafia się w książkach naukowych. Oprócz fotografii w tekście pojawiają się również mapki przedstawiające miejsca, o których książka traktuje.
Książka jest ważna z kilku powodów. Ukazanie sięjej jest istotne dla całego środowiska
bukowińskiego. Zdaje się ona otwierać cykl opracowań dotyczących poznawanych przez
polskich naukowców terenów Bukowiny Północnej (autorka zapowiada całą serię wydawnictw o polskich skupiskach na Bukowinie Północnej). Szczególnie doniosłe jest dla samych mieszkańców opisywanych przez autorkę Piotrowiec Dolnych oraz dla ludności stamtąd
się wywodzącej. Jednakowoż opracowanie jest również cennym zapisem dla zapełniania luki
w wiedzy na temat skupisk polskich na Wschodzie: ich sentymentów, sposobów wyrażania
swej tożsamości narodowej w nowych warunkach politycznych. Praca ta wpisuje się również w tematykę tzw. Ziem Odzyskanych - spina dwie społeczności: Piotrowce (stara ojczyzna na Bukowinie) i Jastrowie (nowa ojczyzna na "Ziemiach Odzyskanych"), które nawiązują ze sobą kontakty przyczyniające się do utrzymywania się w młodszych pokoleniach,
urodzonych i ukształtowanych już w Polsce, świadomości i wiedzy o małej ojczyźnie ich
dziadków.
Magdalena Pokrzyńska

Gieroj iIi zbojnik? Obraz rozbojnika w folk/orie Karpatskogo regiona / Heroes or
Bandits: Outlaw Traditions in the Carpathian Region, ed. by V. Gasparikova and
B.N. Putilov, European Folklore Institute, Budapest 2002, ss. 456.
"W każdym czasie istniały i będą istnieć grupy osób, które żyją poza granicami prawa
i społeczeństwa. Typowym reprezentantem takich społeczności w czasach nowożytnych
jest zbójnik, którego postać jest upamiętniona w całej Europie w bogatych zasobach tradycji ludowej. Poza ludowymi legendami, pieśniami, balladami, populamymi wierzeniami i przekazami folklorystycznymi, ogromna liczba prac z zakresu literatury, teatru, filmu i sztuk pięknych skupiała się na «wolnym» życiu prowadzonym poza granicami prawa, i na zbójniku,
który, co charakterystyczne, był równocześnie postrzegany jako społeczny, a nawet narodowy bohater walczący oprawa uciśnionych" (s. 443). W ten sposób Imola Kiillos (Węgry), współredaktor publikacji Bohater czy bandyta? Obraz zbójnika w folklorze regionu
Karpat. uzasadnia zainteresowanie międzynarodowego zespołu badaczy zbójnikami i motywuje podjęcie starań nad opracowaniem syntezy folkloru zbójnickiego.
Pomysł stworzenia monografii folkloru zbójnickiego narodził się w 1979 roku, gdy zespół
badawczy złożony z folklorystów i etnologów w ramach Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej w Karpatach i na Bałkanach (International Commission for the Study ofPopular Culture for the Carpathians and the Balkans - ICCB) postanowił zebrać mię-

�344

Recenzje i noty recenzyjne

dzynarodowy materiał z tego obszaru, w którym zbójnik jest symbolem antyfeudalnych
i narodowych zmagań. Zespół specjalistów pracował pod przewodnictwem Borysa N. Putiłova (Rosja) we współpracy z Vierą Gasparikovą (Słowacja), a w jego skład wchodzili badacze z Czech, Moraw, Słowacji, Mołdawii, Węgier, Rosji, Ukrainy i Polski. Koordynatorem
prac ze strony polskiej była Dorota Simonides z Uniwersytetu Opolskiego (wówczas WSP),
a w pracach uczestniczyli również Teresa Smolińska, Zdzisław Piasecki, Ewa Bocek-0rzyszek.
Patronat nad tymi badaniami sprawował Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Pracownia
w Krakowie oraz Komitet Nauk Etnologicznych PAN. W latach 80. powstałyjuż pierwsze wersje
naukowych opracowań, które następnie poddawano międzynarodowej konsultacji i synchronizacj i. Wspólne działania w ramach tak prowadzonych prac doprowadziły do przygotowania bibliografii przedmiotowej folkloru zbójnickiego wydanej w Brnie w 1984 roku w ramach
serii "Bibliographia Etnographica Carpatobalcanica".
Tradycja zbójnicka nie jest bynajmniej cechąjednego regionu ani zjawiskiem ograniczonym terytorialnie do regionu Karpat, a sam "temat" zbójnictwa nie jest jednolicie traktowany we wszystkich kręgach kulturowych. Cechą charakterystyczną polskiego folkloru zbójnickiego jest to, że odzwierciedla on nie tylko wyidealizowany obraz zbójnika, lecz ukazuje,
choć w mniejszym stopniu, także negatywne wymiary zjawiska i nie waha się nazwać go
"rozbojem". Wizerunek zbójnika jest uzależniony od gatunku folkloru i podporządkowany
jest strukturze, poetyce i funkcji konkretnego gatunku. Swoistą cechą polskiego folkloru
jest również to, że tradycyjne przekazy o tej tematyce nie wychodzą poza region Podhala
i Beskidów, gdy np. na Słowacji są charakterystyczne dla całego narodu. Świadomość narodowa w Polsce w tym zakresie jest ukształtowana pod wpływem sztuki wysokiej, czyli
filmu, literatury, muzyki, a więc za pośrednictwem przekazów o cechach innych niż folklor.
Aby więc odnaleźć powiązania i zależności interetniczne w tradycji zbójnickiej, należało przeprowadzić badania w wielu krajach i wyznaczyć ich wspólny mianownik. Międzynarodowa
Komisja do Badania Kultury Ludowej w Karpatach i na Bałkanach ustaliła, iż główne zagadnienia, wokół których będą koncentrowały się międzynarodowe poszukiwania badawcze,
to: rola i miejsce tradycji zbójnickiej w folklorze różnych krajów regionu Karpat i Bałkanów,
główne tematy i motywy folkloru zbójnickiego (cechy ogólne i analiza porównawcza), bohaterowie i charaktery, zagadnienia poetyki, analiza muzyczna i ewaluacja folkloru zbójnickiego,jego szczególne formy (np. dramat, sztuki mimetyczne, taniec), a także związki z rzeczywistością historyczną oraz wpływ folkloru zbójnickiego na kulturę narodową (literaturę,
teatr, film, sztuki piękne).
Synteza folkloru zbójnickiego została ukończona w 1988 roku (zamknięcie prac autorskiego kolektywu nastąpiło oficjalnie w Dolnej Krupie 27 października 1988 r.) i jako praca
zbiorowa miała zostać opublikowana najpierw przez Rosyjską Akademię Nauk w Sankt Petersburgu, a następnie przez Ukraińską Akademię Nauk. Ostatecznie jednak, po wielu perypetiach związanych z rozpadem Związku Radzieckiego, śmiercią B.N. Putiłova oraz problemami
finansowymi, Europejski Instytut Folkloru w Budapeszcie wydał tę monografię w 2002 roku.
Publikacja naukowa, która trafia do rąk zainteresowanego problematyką zbójnicką czytelnika, przedstawia szerokie spectrum ujęć tematu. Część historyczna dotyczy przyczyn
powstania zbójnictwa w regionie Karpat oraz jego narodowej specyfiki. Proces powstania
i rozwoju zbójnictwa w Polsce opracował Z. Piasecki. Część folklorystyczna dotyczy ogólnej
charakterystyki folkloru zbójnickiego na Ukrainie, w Czechach i na Słowacji, na Węgrzech,
w Mołdawii oraz Polsce. Zagadnienie tradycji zbójnickiej w polskiej kulturze ludowej oraz bohaterów zbójnickich w różnych gatunkach rodzimego folkloru opracowane zostało przez
D. Simonides, T. Smolińską. E. Bocek-orzyszek była współautorem części o pieśniach ludowych. Kolejny człon syntezy stanowią studia nad odzwierciedleniem "świata" zbójników w sztukach profesjonalnych, opracowania podjął się w gronie polskich badaczy Z. Piasecki. Znaczną część syntezy stanowi porównawczo-typologiczny przegląd tradycji narra-

�Recenzje i noty recenzyjne

345

cyjnej związanej ze zbójnictwem, czyli legend, fabulatów, memoratów, wierzeń, opracowany
przez B.N. Putiłova oraz jego typologia poezji zbójnickiej.
Chociaż prace badawcze prowadzone były przez zespół międzynarodowy i poszczególne szkice opracowywane zostały w językach narodowych, to językiem publikacji jest
rosyjski, co wynika głównie z pierwotnego przygotowania do druku w krajach byłego Związku Radzieckiego. Monografię opatrzono wstępem i epilogiem w języku angielskim, bibliografią prac tematycznie związanych ze zbójnictwem, uporządkowaną według krajów, których reprezentanci współpracowali w ramach Komisji prowadzącej badania, a także indeksem nazwisk zbójników wymienionych w tomie.
Prace Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej w Karpatach i na
Bałkanach, chociaż zwieńczone zostały sukcesem w postaci wydania syntezy, na tym się
nie kończą. Spotkanie z okazji promocji książki, które odbyło się 19 czerwca 2003 roku
w Bratysławie, stało się okazją do zaplanowania prac kontynuujących przedsięwzięcie, m.in.
przetłumaczenia i wydania monografii w poszczególnych krajach. Akces opieki naukowej
i organizacyjnej w pracach nad przetłumaczeniem i wydaniem monografii w Polsce zgłosiła
T. Smolińska.
Katarzyna Marcol

Olga G o l d b e r g-M u l k i e w i c z, Stara j nowa ojczyzna. Ślady kultury Żydów
polskich, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, "Łódzkie Studia Etnograficzne" t. XLII, Łódź
2003, ss. 238.
Aleksander Hertz, wybitny socjolog, wywodzący się ze spolonizowanej rodziny żydowskiej, w swojej pracy Żydzi w kulturze polskiej, wydanej w latach 60., wyraził przekonanie,
iż nareszcie nadszedł czas, by podjąć pracę nad gruntownym i wszechstronnym zbadaniem
roli Żydów w kulturze polskiej. Niewielu naukowców podjęło się tego trudnego zadania,
z pewnością najlepiej wywiązała się z niego Olga Goldberg-Mulkiewicz, a dowodem na to
jest cały jej dorobek naukowy i prezentowana publikacja.
Obszarem zainteresowań Pani Profesor są Żydzi polscy i ich kultura. Zarówno ci Żydzi,
którzy tak licznie zamieszkiwali nasz kraj do wybuchu II wojny światowej, ci, którzy w różnych okolicznościach i czasie opuścili nasz kraj i zamieszkują w Izraelu,jak ici, którzy przeżyli Holocaust i tworzą niewielką społeczność żydowską w Polsce. Wśród licznych prac
poświęconych tzw. problematyce żydowskiej, z pogranicza historii czy polityki, z zakresu
dziejów judaizmu, specyfiki kultury żydowskiej, ciekawych, ale często pozbawionych szerszego kontekstu kulturowego, ta zdecydowanie wyróżnia się odmiennym ujęciem tematu.
Autorka postawiła sobie bowiem za główny cel badanie styku kulturowego, wzajemnych
powiązań i zapożyczeń pomiędzy ludową kulturą polską a żydowską, będących wynikiem
długotrwałych kontaktów kulturowych.
Książkajest wynikiem wieloletnich badań Pani Profesor, prowadzonych nad kontaktami
polsko-żydowskimi jeszcze w trakcie jej pracy w Instytucie Sztuki PAN w Krakowie w latach 1955-1961, następnie po objęciu asystentury w Katedrze Etnografii Uniwersytetu
Łódzkiego w latach 1961-1967, a wreszcie kontynuowanych w Katedrze Folkloru Żydów
na Uniwersytecie Hebrajskim. Jak pisze sama autorka, ważne było dla niej znalezienie choćby niewielkiej liczby tekstów, które powstały przed Zagładą Żydów (s. 12); podj«ła również
próbę przedstawienia szerszemu gronu materiałów, dotyczących tradycyjnej kultury Żydów
polskich, które do tej pory były mało znane, albo wr«cz nie odkryte dla literatury etnograficznej. Są to nie tylko teksty polskich i żydowskich autorów publikowane np. w przedwo-

�346

Recenzje i noty recenzyjne

jennej prasie, ale jeszcze mniej znane polskim odbiorcom "Księgi pamięci", wydawane przez
ziomkostwa Żydów polskich w Izraelu.
Każdy rozdzial książki stanowi oddzielną, zamkniętą całość. Niektóre poruszająjakiś aspekt
kontaktów polsko-żydowskich, inne odnoszą się do sytuacji żydostwa polskiego w Izraelu
i ich postaw wobec swej duchowej i sentymentalnej ojczyzny, jaką pozostała dla nich Polska. Znalazło się tu również miejsce na tropienie śladów kultury żydowskiej we współczesnej przestrzeni polskich miast i miasteczek, a także na konstatacje na temat pewnych form
odradzania się pamięci o tradycyjnej kulturze żydowskiej w warunkach polskich. Niektóre
z wykorzystanych materiałów były już wcześniej publikowane na łamach różnych czasopism, m.in. w "Łódzkich Studiach Etnograficznych", "Polskiej Sztuce Ludowej" i "Etnografii
Polskiej".
Pierwszy z tekstów, "Stara ojczyzna w nowej ojczyŻllie... ", rozwija pojęcie ojczystego miejsca w tradycji Żydów polskich. Ustosunkowuje się do mitu Ziemi Obiecanej, jako ojczyzny
narodu wybranego i roli w nim Jerozolimy. Przeciwstawia mu życie w diasporze, naznaczone
uporczywym poczuciem wygnania i tymczasowości. Autorka proponuje, aby ze względu
na specyfikę pojęcia ojczyzny w tradycji Żydów polskich, w stosunku do Polski stosować
zamiast niego takie terminy, jak miejsce urodzenia, zamieszkania czy pochodzenia. Posługuje się tu hebrajskim słowem moledet, utworzonym od czasownika rodzić. Mimo ciągłej tęsknoty za Ziemią Izraela, Żydzi oswajali jednak zamieszkiwaną przez siebie przestrzeń, uwidaczniało się to m.in. w próbach powiązania losów własnych z lokalnymi dziejami, stąd np.
opowieści o romansie Kazimierza Wielkiego z Esterką. Autorka przedstawia, w jaki sposób
przejawia się sentyment Żydów z Izraela do swoich miejsc zamieszkania, jakie działania
podejmują, by ocalić od zapomnienia świat, który przestał istnieć, w jaki sposób realizuje się
jego mit, w końcu - jakie znaczenie mają dla nich powroty do miejsc dzieciństwa.
Kolejny ze szkiców, "Miejsce, którego nie ma", przeprowadza analizę "Ksiąg pamięci"
powstających w izraelskich ziomkostwach. Za pośrednictwem autorki zostajemy zabrani
w nie istniejący już świat żydowskich sztetl, odzwierciedlony na stronach ksiąg w formie
narracji ocalałych z Zagłady członków ich społeczności, wycinków map najbliższej okolicy,
na których umiejscowiono miasteczko, a wreszcie planów konkretnych miejscowości, odtworzonych z pamięci. Zwyczaj tworzenia takich itinerariów ma odległe tradycje. Plany takie
podzielić można na dwie grupy, jedna z nich prezentuje tylko obiekty należące do świata
żydowskiego, druga - uwzględnia istnienie obok świata nieżydowskiego, instytucje służące użyteczności obu społeczności: siedzibę gminy, pocztę czy dworzec, a czasem takie
obiekty, które stanowiły ważny punkt orientacyjny miasteczka, jak choćby kościół parafialny czy pomnik któregoś z polskich bohaterów narodowych. Charakterystyczne jest stosowanie znaków ikonicznych, np. gwiazdy Dawida na oznaczenie synagogi i cmentarza żydowskiego, menory - oznaczającej synagogę lub dom modlitwy czy płonącej świecy,
umieszczonej obok żydowskiej szkoły religijnej. Co ciekawe, kościoły i cmentarze chrześcijańskie zaznaczano krzyżem, mimo iż w kulturze żydowskiej unikano jego przedstawień. Jak
podkreśla autorka, istotnym elementem przekazywanego kodu miasteczka była nie tylko
przestrzeń, ale i czas, przedstawiający sztetl przed Zagładą, w jej trakcie oraz moment,
w którym gmina żydowska przestawała istnieć.
"Wzajemne wpływy i zapożyczenia" autorka rozpatruje na płaszczyżnie rzemiosła i sztuki ludowej oraz obrzędów. Stawia sobie pytanie o prawdziwość hipotezy sugerującej, że obie
społeczności żyły w całkowitej izolacji kulturowej. Podkreśla, iż wzajemne kontakty polsko-żydowskie były znacznie ograniczone, m.in. przez obowiązujące Żydów tabu jedzeniowe
i sprowadzały się w zasadzie do kontaktów zawodowych i przypadkowych spotkań. Nie
oznacza to jednak, iż kontakty takie w ogóle nie miały miejsca, a ich wynikiem są pewne
wpływy i zapożyczenia w polskiej kulturze ludowej, udokumentowane wieloma ciekawymi
przykładami przytoczonymi przez prof. Goldberg-Mulkiewicz.

�Recenzje i noty recenzyjne

347

Rozdział "przetrwanie tradycyjnej żydowskiej sztuki w terenie i w polskich muzeach" jest
odpowiedzią na pytanie, czy rzeczywiście ślady obecności ludności żydowskiej ijej kultury
na ziemiach polskich zostały całkowicie zniszczone wraz z jej eksterminacją podczas II wojny światowej, czy zachowały się w pejzażu miast polskich? Autorka przeprowadza_analizę
artefaktów zachowanych jeszcze w powojennej polskiej rzeczywistości, zwracając uwagę
na ich aktualną funkcję. Wyjaśnia, w jaki sposób wartościowane są zachowane obiekty,
synagogi i cmentarze, przez dzisiejszych mieszkańców miast i miasteczek, często nie pamiętających żydowskiego świata, oraz jak wartościowane są one w tradycji żydowskiej. Zwraca uwagę na coraz liczniejsze inicjatywy młodzieży, fundacji i muzeów, mające na celu opiekę nad cmentarzami, ale także przygotowywanie ekspozycji, zapoznających z czasem przed
Zagładą·
Tekst "Odradzanie się pamięci o zgładzonej społeczności żydowskiej", na przykładzie
współczesnej rzeźby ludowej i wycinanki, dokumentuje proces pojawiania się tematyki żydowskiej u powojennych twórców polskich. W przypadku rzeźby autorka stara się odpowiedzieć na pytanie, jaka jest jej tematyka i funkcja, kto jest jej odbiorcą, a także jaka była
motywacja samych twórców, wybierających taki, a nie inny temat. Istotny jest również przekazywany przez nią stereotyp Żyda i to, jak zmieniał się kod wizualny Żyda na przestrzeni
kilkudziesięciu ostatnich lat. Rzeźba początkowo nie rozwijała się spontanicznie, nadzorowana była i promowana przez instytucje państwowe, takie jak muzea czy Cepelia, narzucające twórcom tematy, podporządkowane wymogom aktualnej ideologii. Postać Żyda pojawiała się zwykle podczas konkursów na temat tradycyjnego życia wsi, niektórzy twórcy sięgali
po nią, czując potrzebę sportretowania znanych sobie osób, sąsiadów. Nieliczni potraktowali taką możliwość wypowiedzi jako rozrachunek z trudną do zrozumienia przeszłością,
Zagładą Żydów. Obok grupy artystów sięgających do własnej pamięci i przeżyć, mniej więcej w latach 60. XX wieku pojawili się rzeźbiarze, którzy wiedzę na temat świata żydowskiego czerpali najczęściej ze źródeł pośrednich, literatury, fotografii, rodzinnych opowieści. Autorka zastanawia się, jak ten fakt wpłynął na zmianę obrazu Żyda, w jaki sposób realizował
się teraz stereotyp, jakie znaki ikoniczne charakterystyczne dla kultury żydowskiej stosowano. Osobną grupę artystów stanowią ci, którzy, pozbawieni łączności z kulturą żydowską, tworzą nie mając znajomości znaków ikonicznych oraz ci, którzy wiedzę na temat kultury żydowskiej czerpią ze środków masowego przekazu.
Prof. Olga Goldberg-Mulkiewicz śledzi również losy tradycyjnej wycinanki żydowskiej,
tworzenie której po wojnie kontynuowano zarówno w amerykańskich środowiskach Żydów polskich, jak i w Izraelu, a która odrodziła się także w Polsce, m.in. w twórczości Anny
Małeckiej-Beiersdorf, Marty Gołąb i Moniki Krajewskiej. Charakterystyczne, że wykonywaniem współczesnej wycinanki w Polsce zajmują się osoby spoza społeczności żydowskiej,
co jest ewenementem. W tradycyjnej społeczności była ona poza tym domeną mężczyzn. Interesującym zagadnieniem dla autorki jest motywacja towarzysząca wycinankarkom, a także
to, w jaki sposób współczesna wycinanka nawiązuje do tradycyjnej, czy zmienił się przekaz
żydowskiej tradycj i, stosowane motywy, jaka jest jej funkcja, kto jest jej odbiorcą?
Całości dopełniają ciekawe ilustracje, dobrane w sposób przemyślany do każdego z rozdziałów, przedstawiające m.in. plany żydowskich sztetl, zabytki żydowskiej sztuki kultowej,
powojennych rzeźb i wycinanek żydowskich. Mniej zorientowanym w tematyce żydowskiej
lekturę ułatwia słownik wybranych terminów żydowskich. Książka tajest niezwykle cenną
pozycją nie tylko dla etnologów, ale dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś
więcej o Żydach polskich i ich roli w kulturze polskiej.
Ewa Banasiewicz-Ossowska

�348

Recenzje i noty recenzyjne

Magdalena Ś n i a d e c k a- K o t a r s k a, Być kobietą w Ekwadorze, Studia i Materiały Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego CESLA nr 25, Warszawa 2003, ss. 324, fotografie, mapy.
Cel pracy Być kobietą w Ekwadorze autorka przedstawiła we Wprowadzeniu. Jest nim
"próba określenia tożsamości kobiet metyskich i indiańskich w ważnym okresie zmian zachodzących w Ekwadorze na przełomie wieków" (s. 14). Do celu pracy szerzej powraca
w Podsumowaniu ijest nim tam mechanizm kształtowania się relacji płci w dwóch grupach
etnicznych Ekwadoru - Metysów i Indian oraz procesów formowania tożsamości kobiet
metyskich i indiańskich, uszczegółowiony poprzez szereg pytań: ,jakie były w przeszłości
i jakie są dzisiaj możliwości samorealizacji kobiet..."; "do jakiego stopnia różnice kulturowe
rzutowały w przeszłości na obecność kobiet w życiu społeczno-politycznym kraju oraz czy
i w jakim stopniu warunkują ich współczesne możliwości samorealizacji", wreszcie "czy różnice te zmieniają się i zacierają, czy i jakie elementy pozwalają na zbliżenie się kobiet z obu
grup, co zaś je oddala od siebie (s. 281)? Tożsamość, której określenie stało się ważnym
celem pracy, traktowana jest przez badaczkę nie tylko jako zespół wyobrażeń kobiet o sobie,
ale również jako zespół cech identyfikowanych z zewnątrz na podstawie ich zachowań znanych z obserwacji i literatury. Przedmiotem pracy natomiast uczyniła autorka kobiety metyskie i indiańskie z klasy średniej, zamieszkałe w mieście. Jako główną metodę gromadzenia
materiałów badaczka zastosowała wywiad biograficzny oraz własne obserwacje; sięga także do materiałów zastanych, uzyskanych z pomocą różnego rodzaju źródeł, zgromadzonych
także za pośrednictwem literatury. W trakcie analizy M. Śniadecka-Kotarska konfrontuje
z sobą róźne kategorie źródeł, te wywołane w trakcie badań własnych, szeroko wykorzystane głównie w rozdziałach Autoprezentacje Metysek i Autoprezentacje Indianek oraz Strategie adaptacyjne Metysek i Strategie adaptacyjne Indianek, stanowiących rdzeń pracy.
z zastanymi, uzyskując w ten sposób trwalsze podstawy wnioskowania. W ocenie sytuacji
kobiet autorka przyjmuje koncepcję praw człowieka ugruntowaną przez Deklarację Praw Człowieka i umowy międzynarodowe; czyni to konsekwentnie, odrzucając pokusy relatywizmu,
tak częste w myśleniu antropologicznym, znajdując dla swego stanowiska poparcie w postawach i zachowaniach społeczności indiańskiej. Zarówno wybór głównego zagadnienia
pracy, którym jest tożsamość indywidualna i grupowa oraz metody - metody biograficznej, powiązać moźna z socjologicznymi i etnologicznymi tradycjami ośrodka łódzkiego.
Autorka nie tylko potrafiła umiejętnie wykorzystać materiały i wnioski z przeprowadzonych
przed nią badań, ale również umieścić je na tle studiów innych badaczy i interesująco je
scharakteryzować, wskazując na dokonujące się w nich zmiany.
Do zalet pracy zaliczam: l. Umiejętność przedstawienia relacji między kobietami i mężczyznami i sytuacji kobiety nie w izolacji, a w szerokim kontekście społeczno-kulturowym:
obyczajowości, obejmującej także życie rodzinne zjego ideologiami, stosunków politycznych, w tym porządku prawnego, struktury etnicznej, działalności ekonomicznej, ruchów
społecznych, a również religijności z jej zróżnicowaniem. Analizę pogłębia i wzbogaca sięgnięcie do historii oddziałującej przecież na teraźniejszość ijednocześnie pomagającej w jej
wyjaśnianiu; 2. Dotarcie, dzięki zastosowanej metodzie biograficznej, wielokrotnym pobytom w Ekwadorze i umiejętności nawiązywania kontaktów oraz prowadzenia rozmowy, do
ważnych materiałów osobistych, pozwalających poznać nie tylko koleje życia kobiet, ale
również przyjmowany przez nie świat wartości. Badaczka jednocześnie nie jest naiwną słuchaczką opowieści biograficznych. Świadoma swoich ograniczeń (brak znajomości języka
kiczua, pochodzenie z innego kręgu kulturowego), cech stosowanej metody i natury ludzkiej, potrafi uniknąć niebezpieczeństw, m.in. celowej indywidualnej i zbiorowej dezinformacji; 3. Niekoncentrowanie się na krzywdach kobiet, tak częstym w pracach poświęconych

�Recenzje i noty recenzyjne

349

tzw. kwestii kobiecej, krzywdach zresztą oczywistych, szczególnie w przypadku Indianek
(m. in. wstrząsająca opowieść matki o umierających na jej plecach dzieciach w czasie pracy
w polu). Autorka traktuje kobiety nie tylko jako podporządkowane mężczyznom i bierne, ale
również jako podmioty potrafiące zmieniać swoją sytuację, analizuje ich działania, w tym
społeczne ruchy kobiece, omawia przyjmowane przez kobiety strategie adaptacyjne, które
zresztą nie mają charakteru tylko przystosowawczego, ale zmieniają same kobiety i świat je
otaczający; 4. Odsłonięcie ważnych mechanizmów prowadzenia i społecznych skutków
różnych rządowych i pozarządowych programów pomocy i wartościowe propozycje działań, które pozwolą uniknąć ich negatywnych konsekwencji, cenne nie tylko w odniesieniu
do Ekwadoru i Ameryki Łacińskiej, ale również dla innych kontynentów. Takie i inne fragmenty pracy, skoncentrowane na rzeczywistych i dobrze rozpoznanych problemach społecznych, czynią z niej studium o dużych wartościach aplikacyjnych, wreszcie 5. Odkrycie,
że być Metyską z klasy średniej w Ekwadorze oznacza być kobietą zależną, tradycyjną,
pasywną, cierpiętniczą, natomiast być Indianką z tej samej klasy oznacza być kobietą silną,
samodzielną, nowoczesną. Autorka jest świadoma tego, że teza o tradycjonalizmie (lepiej
"tradycyjności" - Z. 1.) Metysek i nowoczesności Indianek "wydaje się niemal nieprawdopodobna" (s. 207). Przekonywająco jąjednak uzasadnia, nie tylko dzięki znajomości dawnych i obecnych warunków bytowania tych dwóch grup kobiet, w tym działalności gospodarczej Indianek i ich pozycji we wspólnotach, ale również dzięki wiedzy o przeszłości i terażniejszości ruchów kobiecych. Teza ta, w dostępnej literaturze dotąd z taką wyrazistością
nie sformułowana, jest bardzo poważnym osiągnięciem badawczym.
Pozytywna ocena pracy, dla której podstawę, obok cech wskazanych wyżej i realizacji
głównych przyjętych w niej celów, stanowi także jej klarowna konstrukcja, dołączony, pożyteczny słownik terminów z języka hiszpańskiego i kiczua oraz bogaty zestaw fotografii
wykonanych przez autorkę, o dużej wartości poznawczej, nie oznacza, że nie ma w niej ujęć
i sformułowań dyskusyjnych, a nawet wywołujących sprzeciw. Spośród postawionych
celów zbiorczego ujęcia nie doczekało się omówienie tego, co zbliża, a co oddala od siebie
Indianki i Metyski. Przeciwstawienie społeczności, rodziny, a także sytuacji i cech kobiet
metyskich i indiańskich tworzy opozycyjne modele, przejaskrawiające chyba negatywne
cechy pierwszych i pozytywne drugich. W pewnym sensie modele te korygowane są przez
informacje z wywiadów mówiące o przemocy wobec kobiet, rozwodach i pozostawieniu kobiet
bez opieki oraz kradzieżach w kręgach rodzinnych również wśród Indian. Badaczka nie zastanawia się nad konsekwencjami silnych więzi rodzinnych i wspólnotowych u Indian, które, obok skutków pozytywnych, w postaci nepotyzmu muszą mieć także negatywne skutki
w życiu społecznym. Klasa średnia, która tworzy platformę porównania Metysek i Indianek,
u tych ostatnich traktowana jest jako kategoria głównie ekonomiczna, bez zwrócenia uwagi
na różnice, wynikające m.in. stąd, że Indianie są nowymi jej członkami, z innym wyposażeniem kulturowym. Niejasno sformułowane i w gruncie rzeczy chyba niepotrzebne są ogólne
rozważania nad istotą i kategoriami ruchów społecznych. Co to znaczy, że pole poczynań
ofensywnych tych ruchów jest "wyznaczone przez przecięcie płaszczyzny ideologicznej
i poziomu społeczeństwa globalnego" ( s. 278)? Nieprzekonywające jest wyłączenie z tych
ruchów grup kobiet organizujących pomoc sąsiadom, a także licznych kobiecych organizacji metyskich, nawet jeżeli nie są skuteczne i często pozorują swoją działalność. Niekonsekwentnie stosowana jest terminologia etniczno-narodowa, sprawiająca zresztą kłopot wielu autorom: "grupa etniczna", "narodowość", "naród" a nawet "nacja". Nie jest jasne, czy
postawa i działanie, jakim jest "samorealizacja", ceniona przez autorkę, dotyczy wartości
przyjętych w badanych środowiskach, czy też została zaproponowana z zewnątrz. Podział
na religijność metyską - bliską modelowi iberyjskiemu i religijność ludową Indian sierry
(s. 23), wyłącza cechę ludowości z religijności Metysów. Bibliografia, zresztą niesłychanie

�Recenzje i noty recenzyjne

350

cenna w swej części dotyczącej Ameryki Łacińskiej, jest chyba nadmiernie rozbudowana.
Znalazły się w niej prace, m.in. sześć tomów Młodego pokolenia chłopów Józefa Chałasińskiego czy Pisma zebrane Floriana Znanieckiego, w pracy nie cytowane.
Książka Magdaleny Śniadeckiej-Kotarskiej nie tylko odpowiada na tytułowe pytanie,
co to znaczy być kobietą, Metyską i Indianką, w Ekwadorze, ale ponadto przedstawia rozległąpanoramę stosunków społeczno-kulturowych i ich dynamiki w tym kraju. Przygotowana została na podstawie przeprowadzonych kilkakrotnie badań terenowych, zapoczątkowanych w latach 70. XX wieku, za pomocą właściwie dobranej metody i z wykorzystaniem
rozległej literatury przedmiotu. Jest wartościowa nie tylko poznawczo, ale wiele jej ustaleń
może zostać zastosowanych w praktyce życia społecznego. Książka ta wnosi wartościowy
wkład w rozwój badań, nie tylko zresztą w zakresie tzw. gender studies - badań kulturowych konstrukcji płci, a także studiów latynoamerykańskich, ale również przemian społeczno-kulturowych w krajach modernizujących się na różnych kontynentach, w przeszłości
kolonialnych, O przewadze gospodarki rolnej, wieloetnicznych i wielokulturowych.
Zbigniew Jasiewicz

Jocelyne B o n n e t, en collaboration avec Jose da S i I vaL i m a, Bronisława J a w o rs k a, Marcin P i o tro w s k i, Dimanche en Europe, Collection "En quete de recherche",
Editions du Signe, Strasbourg 2003, ss. 112, fot. 68, bibliogr.
Claude Madeleine
u d o t, Michele S i m o n s e n, Noel en Europe, Collection "En
quete de recherche", Edition du Signe, Strasbourg 2003, ss. 112, fot. 86, bibliogr.

°

Prezentowane książki są pierwszymi z antropologicznej serii "En quete de recherche",
redagowanej i opracowywanej przez członków francuskojęzycznego międzynarodowego
stowarzyszenia interdyscyplinarnego EE.R. EURETHNO*, działającego pod egidą Komisji
Europejskiej w Strasburgu.
Pozycje są wartościowe z tego względu, że po kilku latach poszukiwań wydawnictwa
przyjaznego (także pod względem finansowym) tego typu publikacjom, F.E.R. EURETHNO,
może nareszcie zaprezentować materiały przedstawiane przez swoich członków podczas
corocznych konferencji (w tym roku we wrześniu planowane jest kolejne, już osiemnaste,
spotkanie). Książki te nie mająjednak charakteru typowych publikacji pokonferencyjnych
- nie są zbiorem referatów czy komunikatów. Są to prace jednorodne, zredagowane przez
wybranych spośród członków stowarzyszenia autorów, którzy na bazie zgromadzonych
materiałów, konsultując się z pozostałymi kolegami, dokonali ich zbiorczego opracowania.
Celem jest popularyzacja wiedzy na temat współczesnej antropologii europejskiej i zagadnień,jakie ją interesują, na przykładzie wybranych zjawisk kulturowych (w tym przypadku
publikacje dotyczą obchodzenia świąt Bożego Narodzenia oraz niedzieli w Europie). Pomysłodawcy kolekcji zaznaczają także w słowie wstępnym, że interesuje ich zachowanie równowagi pomiędzy szukaniem i odkrywaniem znaczeń a ich analizą, wyjaśnianiem i interpretacją. Według nich ważne jest także, aby tyle samo miejsca pozostawić obserwacji, co świadectwu uzyskanemu w toku wywiadu, podczas badań empirycznych, nie tracąc z oczu
wartości, jaką niesie za sobą każda praca porównawcza, a niewątpliwie z takimi mamy do

* F.E.R. EURETHNO: Federation Europeenne des Reseaux de Cooperation aupres Reseau de
cooperation scientifique et technique en ethnologie et historiograhpie europeennes (Conseil
de l'Europe).

�Recenzje i noty recenzyjne

351

czynienia w przypadku wyżej wymienionych pozycji. Poza tym, badania porównawcze, zarówno na poziomie diachronicznym, jak i synchronicznym w odniesieniu do wybranego
zjawiska, oddają przyjęty i akceptowany sposób szukania płaszczyzny porozumienia przez
badaczy i naukowców zrzeszonych w F.E.R. EURETHNO. Prezentują oni nie tylko perspektywę etnologiczną, ale historyczną i psychologiczną, które także różnią się między sobą.
Oczywiste jest również, że to samo zjawisko, które jest w określonym momencie wspólnym
punktem zainteresowania, przejawia się w odmiennych formach i może być obdarzane innymi kulturowymi treściami. Publikacje te zatem są dowodem, że istnieje możliwość naukowego kompromisu (szczególnie jeśli praca ma służyć popularyzacji wiedzy i jej uporządkowaniu), zachowując przy tym to, co jest wartością bezwzględną kultury europejskiej - jedność w różnorodności. Jest to idea przyświecająca zarówno spotkaniom naukowym, jak
i tym publikacjom, co wynika z głównego przedmiotu zainteresowań F.E.R. EURETHNO,
którym jest kultura europejska. Choć tematyka zainteresowań jest "tradycyjna" (najwięcej
miejsca poświęca się zagadnieniom potocznie uważanym za przypisane tzw. antropologii
symbolicznej bądż kulturowej, jak obrzędowość, rytuał czy religijność w rozmaitych kontekstach współczesnych), prace te zachowują godną podziwu równowagę w prezentowaniu materiału historycznego, w tym odnoszącego się do ludowych korzeni wybranych zjawisk. Każda z tych pozycji zawiera rozdział niezbędny do zrozumienia historii określonego
zagadnienia, ale zarazem pozostały materiał ułożony jest tak, aby czytelnik mógł prześledzić
przemiany, jakie przeszło ono do czasów współczesnych. A zatem, książka o Bożym Narodzeniu w Europie składa się z dwóch części. Pierwsza poświęcona jest świętom i kalendarzowi rytualnemu (tradycyjnemu -ludowemu i liturgicznemu), które wyznaczają rytm i charakter świętowania, począwszy od Adwentu po święto Oczyszczenia Najświętszej Marii
Panny. Druga część poświęcona jest specyficznym europejskim wierzeniom, praktykom,
tradycjom (w tym kulinarnym), znanym od dziś i kultywowanym, wiążącym się ściśle z legendami, magią, osobami, życzeniami, widowiskami itp. bożonarodzeniowymi. Z podobnym
układem mamy do czynienia w przypadku pracy o niedzieli w Europie. Na początku autorka
również odwołuje się do żródeł, które wpłynęły na wyjątkowy charakter tego dnia (zachowany do dziś, pomimo jego desakralizacji). Następnie prezentowane są materiały opisujące
sposoby świętowania i wykorzystywania czasu wolnego z okazji niedzieli w portugalskim
Alta Minho (materiały autorstwa prof. Jose da Silva Limy), począwszy od okresu międzywojennego, po czasy obecne. Jako drugi przykład posłużyły materiały z badań prof. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej o spędzaniu niedzieli w mieście robotniczym - Łodzi. Został wybrany okres sprzed I wojny światowej, przez okres komunizmu, aż do epoki współczesnej, kiedy to charakter niedzieli zmienia się wraz ze zmianą charakteru miasta (w wyniku
transformacji gospodarczej i społecznej, jaką przeszło ono w tym czasie). Trzecia część książki
poświęcona jest swoistej kulturze "niedzielnej" i sposobom spędzania czasu wolnego (pomocą służył tutaj dr Marcin Piotrowski specjalizujący się w tych zagadnieniach).
Popularyzacji sprzyja niewielki format książek oraz bogata szata graficzna - reprodukcje licznych rycin, fotografii itp., spełniają ważną rolę dopełniającą tekst. Planowane są kolejne
tytuły z tej samej serii: "Piiques en Europe" i "Cloches et sonnailles" (które mają ukazać się
jeszcze w tym roku) oraz "Masques et rites nouveaux" i "L'Europe est-elle chretienne?"
(planowane na 2005 rok).
Inga Kuźma

�352

Recenzje i noty recenzyjne

Aagot N o s s, Fra tradisjonell klesskikk til bunad i Vest-Telemark, Novus forlag,
Oslo 2003, ss. 262, ił. nlb. czamo-białe i kolorowe, mapki, rysunki, tabele statystyczne.
Urodzona w 1924 roku Aagot Noss, niezmordowana badaczka i autorka licznych opracowań na temat norweskich strojów ludowych i ich zdobnictwa, poza rozmaitymi artykułami, opublikowała ostatnio dziewiątą z kolei, wspaniale wydaną książkę'. Poświęciła ją strojom zachodniego Telemarku, tj. regionu w południowej części kraju, dokumentując szczegółowo całokształt zagadnień związanych z tą problematyką· Rozwija w oparciu o naj starsze
źródła pisane i ikonograficzne, pochodzące z połowy XVII wieku oraz muzealne kolekcje
i własne badania terenowe prowadzone w latach sześćdziesiątych, a zamyka na latach dwudziestych XX wieku. Używane wówczas stroje określa jako tradycyjnie klasyczne, aczkolwiek przeszły kilka zmian, np. od drobno fałdowanych spódnic (ok. 1600-1800), spódnic
marszczonych (1800-1880) do spódnic marszczono-kloszowych (po 1800) i innych. Natomiast, kiedy w latach 1910-1920 tradycyjny strój ludowy zarzucono, zastępując go ubiorem
mieszczańskim, rodzi się ogólny ruch społeczny powrotu do rodzimych tradycji. W zachodnim Telemarku zainteresowania w tym względzie zaczynają się przejawiać dopiero po 1920
roku. Jednak nowe formy stroju to już tzw. bunad, nawiązujące wprawdzie do tradycyjnych,
świątecznych, lecz bez uwzględniania specyficznych, okazjonalnych odmian, jakie były istotne w dotychczasowej obyczajowości. Pozostają wprawdzie podobne nakrycia głowy (nie
zawsze używane), staniki, pasy, spódnice, biżuteria oparte o pierwotne wzory, ale wzbogacone ornamentyką i urozmaicone kolorystyką, jak w haftach, bądź o zmodyfikowanym kroju, jak zapaski czy suknie. W zasadzie bunad uwzględnia wszystkie części tradycyjnego
stroju kobiecego (o męskim autorka nie pisze), do którego należały: nakrycie głowy noszone w domu i przy wyjściu, koszula, halka, spódnica ze stanikiem, czyli suknia, pas i zapaska
zakładane przy wyjściu do kościoła, chustka naramienna, obuwie oraz biżuteria, jak brosze,
klamerki, zapinki, guziki, naszyjniki. Wyjściowym, rzadko używanym okryciem, była wełniana chusta oraz rękawiczki i mitenki. Ubiór dzieci był podobny do dorosłych, lecz mniej kosztowny. Starsze formy strojów charakteryzowało używanie prostych, nie przykrawanych
tkanin, natomiast nowsze były mniej lub bardziej modelowane. Również zdobnictwo, początkowo znacznie ograniczone, w miarę upływu czasu wzbogaca się o nowe tkaniny, pod
względem kolorystycznym, haftów i pasamonów. Zgodnie z panującym obyczajem obowiązywało kilka zestawów odzienia, tj. ubiór codzienny, strój przeznaczony wyłącznie do kościoła, specjalny zaś na święta, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Swięta oraz ślub
i chrzest, nadto ubiór niedzielny koło domu, strój wyjściowy z gorszego materiału i mniej
ozdobny, podobny w zimie i w lecie. Poza tym strój konfirmacyjny, oznaczający przejście
z lat dziecięcych w dorosłe, służył potem przez wiele lat aż do zamążpójścia, kiedy to panna
młoda ubierała się w strój specjalnie przysługujący jej na tę okazję. Ubiorem trumiennym był
zestaw biały, bieliźniany albo osobno uszyty. Wyróżniającym elementem mężatki od niezamęźnej, starszych i młodszych kobiet, panien i wdów, było nakrycie głowy. Właśnie nakrycie głowy i suknia (spódnica zeszyta ze stanikiem) stały się dla autorki podstawowym wyznacznikiem zmian, jakie zachodziły w tradycyjnym stroju na przestrzeni wieków. W najstarszych żródłach wzmiankowana jest przede wszystkim spódnica-suknia, rozmaicie nazywana,
przy czym stanik, zapewne też kaftan, wzmiankowane są też jako osobna część ubioru. Ich
szczegółowa analiza dotyczy ogólnego wyglądu, formy, kroju, zastosowanego materialu,
zdobnictwa ukazywanych w kolejnych przedziałach czasowych od 1665 roku. W podobny

I Recenzje niektórych poprzednich książek: B. Bazielich, "Etnografia Polska" 1975, XIX, z. 2,
ss. 265-267 i267-269; 1983, XXVII, z. 2, ss. 194-196 i 199-202; "Lud" t. 75, 1992, ss. 266-267;
t. 81,1997, ss. 287-299.

�Recenzje i noty recenzyjne

353

sposób ujęte zostały pozostałe części odzieży. Niepoślednie przy tym miejsce zajmuje opis
biżuterii oraz zdobnictwa w postaci wyszyć i haftów. Początkowo były one białe mereżkowe, łańcuszkowe i krokiewkowe, z czasem coraz bardziej kolorowe, wykonane innymi jeszcze ściegami, co nasiliło się w strojach typu bunad. Współcześnie hafty te zastępuje się
rozmaitymi elementami,jak wstążki, pasmanteria. Przewaga czerwonego koloru wskazuje na
przejście stroju tradycyjnego w bun ad.
Omówiona praca ma wyraźnie charakter klasycznego dokumentu, w którym posłużono
się przede wszystkim metodą historyczną oraz statystyczną. Podstawą tutaj jest szczegółowy opis przeprowadzony według przyjętej przez autorkę systematyki. Brak natomiast danych dotyczących wytwórców i wykonawców, miejsc powstania lub pochodzenia, nade
wszystko zaś porównań chociażby tylko ze strojami najbliższych regionów, w których autorka również prowadziła badania. Sięgnąwszy do literatury przedmiotu innych jeszcze krajów europejskich, np. rosyjskiej2, a nie tylko skandynawskiej w samym zakończeniu, którego tutaj brak, można by się dopatrzeć wielu analogii oraz kierunku przenikania i wzajemnego
oddziaływania. Niemniej, praca jako wzorowa monografia godna jest uwagi, zwłaszcza autorów zajmujących się opracowaniem strojów określonego regionu. Dorobek autorki w tym
względzie został wysoko oceniony kilkoma nagrodami krajowymi, w tym królewskiej akademii Gustawa Adolfa, a w 2000 roku najwyższym odznaczeniem krajowym - Królewskim
Orderem Świętego Olafa.
Barbara Bazielich

"Okolice - Kwartalnik Etnologiczny", Koło Naukowe Studentów Etnologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2003-2004.
Niewiele jest w Polsce czasopism godzących problematykę naukową z popularnonaukową, ponadto tworzonych przez studentów z myślą o studentach. Do takich chlubnychjak się wydaje - wyjątków należy pismo "Okolice. Kwartalnik Etnologiczny", wydawane
od 2003 roku przez Koło Etnologów, działające przy Katedrze Etnologii UMK w Toruniu.
Inicjatorami tego ambitnego przedsięwzięcia, zapoczątkowanego w 2002 roku, byli trzej studenci III roku toruńskiej etnologii - Robert Piotrowski, Sebastian Dubiel i Rafał Iwański. Stworzyli oni koncepcję pisma otwartego w tym sensie, żejako redaktorzy nie stawiają autorom ograniczeń tematycznych i formalnych, poza oczywiście kryterium merytorycznym ijęzykowym.
Teksty, które chciano zamieszczać w czasopiśmie adresowanym głównie do studentów, miały
odznaczać się różnorodnością, odzwierciedlającą wielość poglądów, postaw i zainteresowań
poznających świat młodych ludzi. Plan został zrealizowany w pełni, o czym przekonują nas wydane dotychczas trzy numery czasopisma pod znaczącym tytułem "Okolice".
Swoisty program czasopisma, napisany przez głównego inicjatora przedsięwzięcia wspomnianego już Roberta Piotrowskiego, zamieszczono na wstępie pierwszego numeru
kwartalnika:
"Słowo od ...
Pierwsze słowo dla ... Oto otrzymujecie pierwszy numer studenckiego czasopisma etnologicznego «Okolice». Okolice znane z opowiadań, miejsca magiczne, zatopione w słowach
pejzaże codzienności. Okolice strachu i śmierci, podróży do kresu i na kresy ...

2 1.1.Bogusławskaja, Russkaja narodnaja l1Ysziwka, Moskwa 1972; G.S. Masłowa, Ornament
russkoj narodnoj wysziwki, Moskwa 1978.

�354

Recenzje i noty recenzyjne

Czasopismo etnograficznych dociekań i zapis naszych spotkań z odmiennością i codziennością·
W «Okolicach» ukazywać się będą teksty z zakresu folklorystyki, problematyki etnicznej i narodowościowej, jak również z antropologii symbolicznej, antropologii codzienności,
a także opisy z podróży, eseje i felietony etnologiczne ..." ("Okolice", 2003, nr l, s. 3).
Zawartość dotychczas wydanych numerów pisma (dotąd, jak już wspomniano, ukazały
się trzy, w tym dwa są o podwójnej numeracji) przekonuje, że wyżej cytowany program konsekwentnie jest realizowany. Potwierdza to kompozycja poszczególnych numerów, w których układ działów tematycznych prezentowany jest w mniej lub bardziej zmienionej kolejności w stosunku do pierwowzoru. Na przykład pierwszy numer "Okolic" otwierał dział
Horyzonty etnologiczne, poświęcony etnologicznym fascynacjom studenckim, zaś w kolejnym "witały" czytelnika Torunalia, przedstawiające różne oblicza Torunia, natomiast trzeci
numer inicjował Folklor i okolice, dział zawierający teksty o tradycyjnym i współczesnym
folklorze oraz interesujące zjawiska folkloryzmu i folkloryzacji. Dalsza kolejność sekcji tematycznych, a przede wszystkim sam fakt ich pojawiania się w piśmie, uzależniony jest nie
tylko od woli redaktorów, ale przede wszystkim od materiałów dostarczonych przez studentów, którzy są współtwórcami całego przedsięwzięcia.
Obok wspomnianych działów, w "Okolicach" można znaleźć także części monograficzne
w pewnym sensie, poświęcone np. sztuce filmowej, internetowej i muzycznej (Obraz - dźwięk
- słowo), kwestiom etnicznym i narodowościowym (Problemy etniczne i narodowościowe), problematyce regionu i regionalizmu (Okolice małych ojczyzn) i wreszcie prezentujące,
z perspektywy studentów, sprawy dyskusyjne czy kontrowersyjne (Sądy i opinie). Dodać
wypada, że redaktorzy "Okolic", choć skupiają się w swej pracy przede wszystkim na aktualnych problemach związanych z szeroko pojętą etnologią, nie zaniedbują tradycji i przeszłości. Świadectwem tego faktu jest dział o charakterze wspomnieniowym (Zapamiętane).
Z kolei bieżące wydawnictwa omawiane są w części zawierającej wyłącznie recenzje lektur
etnologicznych (Recenzje). Oczywiście, w piśmie o takim charakterze, jak "Okolice", nie
może zabraknąć relacji z dalekich i całkiem bliskich wypraw (Podróże) oraz żartobliwych
felietonów (Felietony etnologiczne), które są często mimowolną prezentacją prawdziwych
talentów pisarskich.
Jak można wywnioskować z dotychczas proponowanego przez redaktorów "Okolic"
układu tematów, kolejne numery, które trafią do rąk Czytelnika, zawierać mogą działy nowe,
a stare zaczną przechodzić do historii. To wymaga całościowej wizji pisma ijasno określonej
roli, jaką ma spełniać nie tylko w życiu intelektualnym studentów Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika w Toruniu. Redaktorzy mają nadzieję pozyskiwać czytelników z innych ośrodków akademickich w Polsce, a tym samym stać się periodykiem o ogólnokrajowym zasięgu.
"Okolice", powtórzmy, to pismo wyłącznie studenckie, a więc tworzone przez ludzi studiujących, którym bliskie są problemy etnologiczne. Niekiedy tylko, w wyjątkowych wypadkach, publikują specjalnie zaproszeni przez redaktorów goście, jak np. Augustyn Baran
- pisarz i dziennikarz związany z regionem podkarpackim. Ograniczenie dotyczące osób prezentujących teksty w "Okolicach" ma swoje dwojakie wytłumaczenie. Po pierwsze, wpływa
to w pewnym stopniu na ujednolicenie poziomu pisma, co jest ważne ze względu na studenckiego odbiorcę, który chętniej sięgnie po czasopismo tworzone przez jego rówieśników niż periodyk specjalistyczny i stricte naukowy. Po drugie, umożliwia druk osobom bez
tytułów naukowych, co pozwala młodym ludziom posiąść umiejętność dostrzegania i opisania problemu badawczego. Ponadto w związku z tym, że cała procedura selekcjonowania
tekstów dzieje się w "oswojonym" gronie etnologicznym, łatwiej o odwagę tych, którzy nie
mają pewności, co do wartości swych pomysłów i ich realizacji.
A jakiego typu teksty młodzi autorzy prezentują na łamach czasopisma? Odpowiedź
w zasadzie jest jedna - różnorodne, i w zakresie fonny, i treści. Bywają solidne teksty nauko-

�Recenzje i noty recenzyjne

355

we, z przypisami, a obok nich klasyczne rozprawki i bardziej subiektywne w tonie wywiady,
felietony, wspomnienia, opisy czy recenzje, o wartościach bardziej literackich niż naukowych. Problematyka śmierci, kryzysów kulturowych, globalizacji (zob. "Okolice" 2004, nr 112)
przeplata się z wypowiedziami o literackich obliczach miasta (2003, nr 2/3) bądź pustelnictwa (2004, nr 1/2), o przesądach dotyczących osób rudowłosych (2004, nr 1/2) czy w końcu
o dawnych wierzeniach wpisanych w przekazy tradycyjnych bajek i podań ludowych (zob.
"Okolice" 2003, nr 112;2003, nr 2/3) sąsiadują z tematami "dalekimi", na swój sposób egzotycznymi,jak kultura Kurdów (2004, nr 113),codzienne życie na Kubie (2003, nr 2/3), tradycja tańców hinduskich (2004, nr 113)czy realia amerykańskiego więzienia (2003, nr 1). Wszystkie odzwierciedlają złożność świata, a przede wszystkim bogactwo studenckich przeżyć,
doświadczeń i przemyśleń. I taki właśnie szeroki zakres pisma pod szyldem etnologii będzie
nadal obowiązywał, nawet jeśli nastąpi zmiana redakcji, a co stanie się w najbliższym czasie
z racji wymiany pokoleniowej. Obecni jej członkowie, już tegoroczni absolwenci toruńskiej
etnologii, choć będą w pewnym stopniu patronować kolejnemu numerowi pisma, wdrążają
już do pracy swych następców, by pismo zachowało swój w pełni studencki charakter. To
przecież studenci pismo wymyślili, stworzyli, postarali się o uniwersyteckie dotacje, umożliwiające wydawanie "Okolic", a w końcu to oni zajęli się zbieraniem, selekcjonowaniem i redagowaniem artykułów, przechodzących także merytoryczną ijęzykową kontrolę rady redakcyjnej, w której skład wchodzą pracownicy UMK - dr Wojciech Olszewski (Katedra Etnologii)
i dr Violetta Wróblewska (Zakład Folklorystyki i Literatury Populamej ILP).
Kończąc tę krótką recenzję, warto dodać, że immanentną cechą tego studenckiego pisma etnologicznego, oryginalnego na polskim rynku wydawniczym, jest odkrywanie znaków codzienności. Piszą o tym redaktorzy w ostatnim numerze w sposób następujący:
"Po raz kolejny stajemy na rozdrożu - magicznym miejscu i momencie wędrówki. Etnologiczne dylematy i ścieżki prowadzące Donikąd. Drogi zaczynające się tuż za progiem i bez
końca ... Odpowiedzi rodzące nowe pytania i pytania bez odpowiedzi. Zatopieni w codzienności pielgrzymujemy do miejsc ciszy, do początku, by jeszcze raz odpowiedzieć sobie ...
(2004, nr 112, s. 4).
Violetta Wróblewska

,,(op.cit.,) maszyna interpretacyjna. Pismo kulturalno-społeczne" wydawane przez Stowarzyszenie Etnografów i Antropologów Kultury "Pasaż Antropologiczny" z siedzibą
w Warszawie, 2002-2004.
W naszym pogmatwaniu

tkwi nasza sila.
Clifford Geertz

Już w trakcie studiów większość z nas myślała o tym, że pewnie nie pójdziemy do żadnej
"normalnej", dobrze płatnej pracy. Już po studiach, gdy większość z nas całkiem poważnie
myślała o doktoratach, zaczęliśmy wydawać pismo. Pierwszy numer ukazał się w marcu 2002
roku. W ramach "Opcitu" każdy z nas znalazł przestrzeń dla swoich pasji i dla tego, co uważał za najważniejsze, a pismo stało się niezwykle różnorodne pod względem formy i treści.
Gdybyśmy mieli wydać wspólnie manifest - skończyłoby się to pewnie wielką awanturą.
Ale ta wielogłosowość stanowi, naszym zdaniem, a mówimy po dwóch ipół roku działalności, podstawowy atut pisma, nadaje mu wyjątkowy charakter. Zanim jednak przyjrzymy się
pismu ijego różnorodności, parę słów o kontekście: o redaktorach, naszych studiach, sytuacji, w której żyjemy.

�356

Recenzje i noty recenzyjne

Prawie wszyscy studiowaliśmy w Instytucie, wtedy jeszcze Katedrze, Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. To, czego nauczyliśmy się na studiach, w trakcie zajęć prowadzonych przez warszawskich profesorów oraz w trakcie stypendiów zagranicznych, na które
część z nas się wybrała, przekonało nas, że nasza przygoda z antropologią nie skończy się
na magisterce.
Jednocześnie to, czego się nauczyliśmy, staraliśmy się traktować krytycznie. Do serca
bierzemy sobie to, co w ostatnio udzielonym nam wywiadzie powiedziała Joanna Tokarska-Bakir: "Tylko młodzi, którzy nie oglądają się na nas, starych, biorą się do roboty, mogą coś
zmienić". Pismo jest próbą realizowania tego. Jest próbą innego niż tradycyjne w Polsce spojrzenia na etnologię/antropologię. Daje wyraz naszej potrzebie mówienia innym głosem. Przede
wszystkim ,,(op.cit.,)" wyrasta z potrzeby refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością: miejską, globalizującą, wielo-lub monokulturową. Tradycyjna polska etnologia wydała nam się
tu niewystarczająca. Dlatego szukamy inspiracji też poza murami naszych uczelni, poza etnologią polską: za granicą i w ramach innych dyscyplin intelektualnych i artystycznych.
Część redakcji nie ma wykształcenia antropologicznego, para się literaturą, kulturą różnych części świata, teatrem i muzyką (w teorii i praktyce). Antropolog wiele może się nauczyć od absolwentki Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice. To nadaje pismu interdyscyplinarnego charakteru, powoduje, że różne rodzaje refleksji nad rzeczywistością przenikają się nawzajem, bawią się ze sobą. Zależy nam bowiem na nienaukowej formie wyrazu, co
związane jest również z innym naszym celem, jakim jest popularyzacja myślenia antropologicznego. Dlatego staramy się, aby ,,(op.cit.,)" można było kupić nie tylko w księgarniach
naukowych i w szkołach wyższych, ale też galeriach, salonach sieci Empik oraz modnych
ostatnio kawiarnio-księgarniach.
Większość z nas, jak wspominałyśmy, to absolwenci lEi AK (staramy się ciągle utrzymywać kontakty z Instytutem), dziś w większości na studiach doktoranckich (m.in. w Szkole
Nauk Społecznych przy IFiS PAN i w Instytucie Kultury Polskiej UW). Część osób pracę
naukową łączy z zaangażowaniem społecznym - współpracuje z sektorem pozarządowym
(Polska Akcja Humanitarna, Helsinska Fundacja Praw Człowieka, Wschodnioeuropejskie
Centrum Demokracji).
Staramy się też śledzić rozwój antropologii na Zachodzie. Ostatnio część naszej redakcji
uczestniczyła w zjeździe Europejskiego Stowarzyszenia Antropologów Społecznych. Pewne nurty współczesnej antropologii reprezentowane na kongresie dobrze ilustrują kręgi
naszych inspiracji. Niezwykle istotne dla nas są teź eksperymenty z zakresu antropologii
wizualnej. Coraz częściej antropologowie sięgają po inne środki wyrazu niż tekst, odchodząc jednocześnie od tradycyjnego filmu etnograficznego. Dlatego w "Opcicie" mówimy
nie tyLkotekstem, ale też zdjęciami i, bardziej ogólnie, opracowaniem graficznym, projektowanym i wykonywanym przez część redakcji - format A3, czem i biel dają duże moźliwości.
W tym miejscu warto zaznaczyć, że wszyscy pracujemy za darmo.
To wszystko kształtuje nas i ksztahuje ,,(op.cit.,)".
Oprócz redaktorów i autorów jest jeszcze jeden głos, a może raczej grupa głosów, które
przemawiają przez "Opcit". Są to głosy naszych rozmówców. W każdym numerze drukujemy
wywiad etnograficzny, "zatem nieautoryzowany, bez redakcyjnej ingerencji zapis żywej
mowy", jak głosił redakcyjny komentarz. Ale też bez interpretacji. Badany, ten "obcy", mówi
sam. Już nie my w jego imieniu, ale on/ona. I tak usłyszeliśmy konwertytę, tatuatora i kobietę,
która nie je. Usłyszeliśmy też ludzi, których omija bądź ominęła historia: graficiarzy; dziewczynę z Birmy, która przyjechała do Polski na dwa tygodnie i już nie mogła wrócić do domu,
i powstańca, który upił się w czasie walki i dzięki temu przeźył. Podstawowym załoźeniem "Opcitu", jak pisałyśmy, jest bowiem różnorodność. Widoczna jest ona zarówno na poziomic treści,
jak i formy. W zasadzie każdy temat może zostać poddany antropologicznej refleksji.

�Recenzje i noty recenzyjne

357

Ogłoszenie na plocie: "Ocieplamy pustkę ... międzyścienną". Czy to znaczy, że pustka
była zimna? Czy po prostu chłodna? A więc pustka nie jest bez właściwości, może być ciepła, rozgrzana do białości albo wymrożona i oszroniona ... Ocieplamy pustkę, malujemy pustkę,
wykładamy płytkami, tynkujemy. Pustka jako pusty dom, przestrzeń do zagospodarowania, wypełnienia, wykorzystania, nadania sensu ... Słowa wyjęte z kontekstu, z ciepłych objęć
praxis bezwładnie unoszą się w pustkach semantycznych, są sierotami, brzydkimi kaczątkami. Tymi, co później mogą obrócić się w pięknego łabędzia. Mogą, nie muszą. ha
W piśmie przeważają te związane z kulturą miejską i współczesnym społeczeństwem,
co
wynika z kilku powodów. Przede wszystkim z tendencji dzisiejszej antropologii kultury, ponadto z zainteresowań
badawczych autorów, a także - trzeba przyznać - z dostępności
materiału. Większość naszych autorów to po prostu mieszkańcy dużych miast.
Rozwijające się miasto poszukuje coraz to nowych terenów dla ekskluzywnych osiedli mieszkalnych. Powstają więc: Eko-Park, Zielone zacisze, Winnica, Pod dębem. Oczywiście na
żadnym z nich nie uświadczysz ani dębu, ani winnej latorośli, tak jak na natolińskiej ulicy
Brzozowy lasek brzozy rosną co najwyżej w karłowatej formie gdzieś na dachach piętnastopiętrowych bloków. Park rzeczywiście był "eko", dopóki nie zainteresował się nim ekspansywny inwestor.
Czy to dziwne? Ależ skąd! Już osady zakładane w średniowieczu nosiły nazwy, które
upamiętniały bory wycięte pod zabudowę. Być może w ten sposób, zastępując naturę kulturą, człowiek podkreślał swój tryumf. Pytanie, czy dzisiaj wciąż chodzi właśnie o to, czy
raczej o dość fałszywy sposób przyciągnięcia klienta. A może to po prostu nostalgia? ck
Miasto jako temat pojawia się na łamach "Opcitu" cZęsto. W pierwszych numerach pisma miało swój osobny dział (architektura). Numer 6(13)/2003 niemal w całości poświęcony
był metropoliom (m.in. teksty: Jakprzeżyć w miejskiej dżungli, Sky is the Limit? - o Empire State Building, 4 strony palmy - o dziele Joanny Rajkowskiej, czy O spacerowaniu po
ulicy - o kobiecym odpowiedniku flaneura).
Autorami są więc przede wszystkim mieszkańcy miast, a zarazem konsumenci - w większym lub mniejszym stopniu - kultury popularnej. Dlatego też często tekstem kultury dla
naszych autorów są media. Opcitowa notka okazuje się świetnym miejscem do refleksji nad
często ignorowaną przez antropologów telewizją.
TVN, czerwiec, zapowiedź programu "Superwizjer".
"Ta historia zaczyna się jak Romeo
i Julia", niepokojącym głosem obwieszcza lektor. "Biznesmen z Sosnowca i jego żona próbują popełnić samobójstwo ... " Dotąd historię opowiedzianą przez Szekspira traktowaliśmy
jako uniwersalną opowieść miłosną. Dziś okazuje się, że jest to dla niektórych historia kryminalna, w której najważniejszy jest akt śmierci. Nieważne, że Romeo był nastolatkiem (wyobraźmy sobie najego miejscu typowego polskiego "biznesmena") i pochodził z romantycznego włoskiego miasteczka ... To, że niezbadane są ścieżki mitu, a mitotwórcza maszyna
przekształca na swój użytek historie w przeróżny sposób, jest niezaprzeczalne. W tym przypadku jednak mamy chyba do czynienia nie z przekształceniem mitu, lecz z gwałtem na nim.
Może to i dobry pomysł, niech stare historie w końcu zaczną nowe życie. Opowieść o Edypie niech będzie opowieścią o chuliganach wydłubujących oczy napotkanym nastolatkom,
a legenda o Wandzie, co nie chciała Niemca, zachętą do zapisywania się na basen. Przy odrobinie wysiłku Dzieje Apostolskie okażą się prefiguracją serialu Klan. mag

�358

Recenzje i noty recenzyjne

Notki, jak nie trudno zauważyć, mają charakter lekki i niezobowiązujący.
Podobnie jakprzynajmniej
na pierwszy rzut okanasze pismo. Nie działa tu jednak zasada dekorum.
Tematy lekkie (piłka nożna, fast foody, święty Mikołaj czy rozpustny Heliogabal) poddawane są krytycznej analizie, a poważne problemy i trudniejsze skojarzenia mogą mieć swój wyraz
w formach krótkich i łatwych.
Gra Internetu polega między innymi na tym, że udawanie kogoś innego jest nie jej sensem, ale
warunkiem. Nigdy do końca nie wiadomo, kto kryje się za określoną intemetową tożsamością. Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Można się nigdy tego nie dowiedzieć.
Gorzej, jeśli wraz z demaskacją przychodzi tragedia. Fundacja Dzieci Niczyje w trosce
o dzieci nieświadome zasad kieruje do rodziców swoje przesłanie: ogłasza "pobite gary", obnaża sensy i warunki gry Internetu. Likwiduje tę grę. Na reklamie społecznej sygnowanej
przez fundację widzimy obleśnego, grubego faceta w podartym podkoszulku i gaciach odsłaniających dużą część tyłka. Ten człowiek, podszywając się pod 12-letniego Wojtka, zamierza zawrzeć przez Internet "przyjażń" z II-letnią Anią. Jego intencje sąjasne. Zbrodnicze.
Autorzy kampanii reklamowej wpadająjednak w pułapkę wyjaśniania. Niejasną tożsamość konkretyzują za pomocą stereotypu: zło jest brzydkie, seksualni zbrodniarze są obleśni. W ten sposób śmiertelnie niebezpieczni gracze zakazanych gier pozostają nierozpoznani, wciąż mogą udawać porządnych obywateli. Obok reklamy z obleśnym Wojtkiem widzimy w newsach ze świata zdjęcie Marca Dutroux. Inteligentna, spokojna, dość sympatyczna
twarz. Ten bezrobotny elektryk jest oskarżony o kilkanaście morderstw, porwania i gwałty
nieletnich. ck
Dzięki takiej formule unikamy uniwersyteckiego
żargonu i zamknięcia w naukowości.
Chcielibyśmy
docierać bowiem także do osób niezwiązanych
z antropologią,
do każdego
zainteresowanego
otaczającą go rzeczywistością,
bez względu na rodzaj i poziom wykształcenia. Wprawdzie pojawiają się tematy bezpośrednio związane z etnografią (np. w numerze
6-7( 19-20)/2004 zamieściliśmy
obszerny wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir
na temat
sposobów i celów uprawiania antropologii,
recenzję książki Michała Buchowskiego
oraz
wsponmienia o zmarłych w tym roku ważnych etnografach: Jacku Olędzkim i Piotrze Szackim), nie jesteśmy i nie chcemy być pismem ~ranżowym.
Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku tropienia przejawów ksenofobii czy nietolerancji:
Mój typ urody można uznać za semicki - o ile komuś wystarczy po temu skręt ciemnego
włosa i czerń oczu. Często wystarcza - i jest to dla mnie okazja to gromadzenia ciekawych
doświadczeń z pola ulicznych relacji międzyludzkich. Stoję oto niedawno na dworcu centralnym z parą przyjaciół. W dłoni dzierżę brazylijski instrument - berimbao - kij z metalową
struną, którą napina się lekko go wyginając. Nagle mijający nas starszy mężczyzna (wnioskując z garderoby - "tutejszy", dworcowy rezydent) zatrzymuje się i poczyna wpatrywać we
mnie, a na jego twarzy maluje się wysiłek. Po chwili przedłużającego się milczenia mówi
w końcu z niedowierzaniem: - Żydówka z łukiem??? - i kręcąc głową odchodzi. Oto poczciwy polski ksenofob porażony błahym, trzeba przyznać, dysonansem poznawczym odchodzi z opuszczonymi rękami, rozbrojony od wewnątrz - przez własny umysł. Być może
rysuje się tu przed nami nieoczekiwane rozwiązanie problemów wszystkich "obcych" zagubionych w naszym kraju. Recepta wygląda tak: bierzemy stereotypowy portret Murzyna,
Indianina, Żyda, Azjaty i każdemu dobieramy egzotyczny dla niego rekwizyt. Zabezpieczonego w ten sposób przedstawiciela innej kultury już bez obaw możemy wypuścić na miasto,
którego koloryt wzbogacą od tej pory pytające okrzyki: Japończyk z sankami? Murzynka
z wiertarką? Indianie z szafą (wersja dla wycieczek)??? az

�Recenzje i noty recenzyjne

359

Nie zwalnia z podejmowania tematów niezmiernie ważnych dla etnologów współcześnie.
Numer 2(9)/2003 poświt'(cony był islamowi. Pokazaliśmy tt'(religit'( i kulturt'( z bardzo różnych
stron - była mowa o żuciu liści katu w Jemenie, o hidżabach projektowanych
specjalnie
z myślą o lekcjach wuefu, o muzyce RAI i isma'ilitach,
był też szkic miasta Harer z postacią Rimbauda w tle. Z kolei nr 3(16)/2004 to numer o religijności
- pojawiły sit'( tu
m.in. teksty prof. Zbigniewa Mikołejki i prof. Tokarskiej-Bakir.
Nie uciekamy też od spraw
ostatecznych:
l listopada. Wychodzimy z cmentarza. Został nam jeden znicz. Zapalmy go gdzieś. O! tutaj; biedactwa! nikt wam lampki nie postawił, wiązaneczki nie położył! (kuriozalna jednostka pamięci: zniczokwiat). Podpalamy. "Zaraz zaraz, oni jeszcze żyją". No tak: "Zbigniew Nowak 1932-__ "i"AnnaNowak
1939-__ ".
W popłochu gasimy. Dlaczego w popłochu? Bo gdy Zbigniew i Anna przyjdą z kwiatami
na swój grób i zobaczą znicz, to zmartwią się (a nie chcemy ich martwić), że rodzina ma ich
dość? Chyba nie o to chodzi. Bo czujemy się tak, jakbyśmy przyszli na imieniny do wujka
i chcieli wręczyć prezent cioci? Też nie. Bo nie lubimy kujonów? (z naostrzonymi ołóweczkami czekają na Egzamin ijeszcze gotowi naskarżyć na nas Panu). Nie.
Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wierzymy w moc gestów. Pierwsza odpowiedź była dobra. Nie chcemy ich ZMARTWIĆ. jb
Staramy się jednak nie zapominać o tradycyjnej etnografii. Chodzi tu zarówno o podejmowanie tematów, mówiąc w uproszczeniu, ludowych, jak i korzystanie z osiągnięć ojców
założycieli do wytłumaczenia
zdarzeń napotkanych współcześnie:
Beskid Wyspowy. Czerwiec 2003. Z grupą studentów etnologii wybrałam się na badania.
Udaliśmy się do miejscowego baru. Wchodzę ostatnia.
- Piwo proszę.
- A dowodzik jest? - pyta pani z baru, wzbudzając powszechną wesołość - pewnie znowu
usłyszę, że już od roku ...
- Od dziesięciu lat - wyznaję.
- W imię Ojca i Syna ... - zaczyna modlić się sprzedawczyni i wykonuje znak krzyża.
"Według mniemania ludu, diabeł dopomaga człowiekowi do nadzwyczajnego powodzenia,
dostatku, jak i do wszelkiej umiejętności i wydoskonalenia" - pisał Kolberg. Cóż, widać
duszę diabłu sprzedałam za wieczną młodość. ag
Nie sposób oczywiście wymienić tu wszystkich tematów, jakie podjęliśmy w już dwudziestu numerach "Opcitu". Różnorodność tematyczna, co chciałybyśmy podkreślić szczególnie, idzie w parze z rożnorodnością formy i obrazu - grafika bowiem nie jest tylko dodatkiem, ozdobnikiem treści, lecz wchodzi z nią w dialog, dorzuca swoje trzy grosze tam, gdzie
słowa tracą moc. Nasza eksportowa i nowatorska forma, jaką są notki - okruchy rzeczywistości ubrane w refleksję, sondy sensu, drogowskazy
do głt'(bszego znaczenia - została
już zaprezentowana
dosyć obszernie. Wspomnijmy jeszcze, że notkom właśnie poświt'(cona
była wystawa w Pałacu Kazimierzowskim w lipcu ubiegłego roku, a ostatnio rozpoczt'(ły nowy
żywot w świecie wirtualnym. Już dawno zauważyliśmy bowiem, że opcitowe notki mają strukturę internetowego bloga. Dlatego właśnie na stronie www.opcit.blox.pl
można przeczytać
wiele z nich. Czytelnicy mogą więc na bieżąco komentować nasze spostrzeżenia.
"Opcit"
tym samym staje się gazetą interaktywną. Wzmocnieniu tej interaktywności
służyć ma także
opcitowe forum internetowe, które rozpocznie działanie w październiku tego roku.
Naszemu blogowi nadaliśmy nazwę "Życie seksualne dzikich". Tytuł książki Malinowskiego wykorzystujemy
także w akcji fotograficznej. To wizualny, a zarazem w pełni antro-

�360

Recenzje i noty recenzyjne

pologiczny komentarz do współczesnej rzeczywistości: grupa młodzieży przy grillu jak żywcem wyjęta z obrazu Leonarda da Vinci Ostatnia wieczerza, sprzedawca w warzywniaku
podaje młodej kobiecie jabłko, drwiąc z biblijnej sceny kuszenia, współczesny Syzyf dżwiga
po schodach telewizor, a rozmawiający przez komórkę na moście świętokrzyskim mężczyzna
zastyga w obiektywie jak postać z Krzyku Muncha. Na razie zdjęcia z tego cyklu (wszystkie
autorstwa Artura Siennickiego ) prezentujemy na łamach "Opcitu" , kilka z nich można było
też oglądać na wystawie pt. CodzienNiecodziennie
zorganizowanej przez redakcję
w ramach Festiwalu Nauki w IEiAK UW. W przyszłości chcielibyśmy je zaprezentować szerszej publiczności - na wystawach w galeriach lub akcjach plenerowych, czy nawet na bilbordach. Tym sposobem zostanie zrealizowane jedno z podstawowych założeń "Opcitu":
wyjście z tematyką antropologiczną poza styl wysokoakademicki i krąg odbiorców literatury fachowej.
Temu służą też opcitówki, imprezy promujące kolejne numery pisma. Na naszej stronie
internetowej (www.opcit.jaaz.pl)rnożna przeczytać: "Organizowanymi przez nas imprezami
- OPCITÓWKAMI - tworzyliśmy most pomiędzy Uniwersytetem a Clubbingiem. Opcitówki nie były występami gadających głów, a raczej około naukowymi spektaklami. Nie
wykładami, a raczej wykłaDADAmi. Pokazywaliśmy slajdy, puszczaliśmy muzykę, karmiliśmy, poiliśmy, okadzaliśmy mongolskim kadzidłem, badaliśmy rozmiar głowy. Na Opcitówce
cielesnej tańczyły Długonogie Tancerki Wudu". Na jednej z opcitówek pokazaliśmy zrealizowany przez nas we współpracy ze studentem łódzkiej szkoły filmowej krótki film Naukowcy i kuglarze będący zarówno reklamówką samego pisma, jak i pastiszem etnografii jako
nauki. W filmie tym m.in. Bronisław Malinowski bawił się potajemnie konikami z chleba,
kucharz w czapce znalezionej na śmietniku w Brazylii po przejściu karnawałowych szkół
samby robił sałatkę z psa i tekstów z "Opcitu", a sobowtór Marii Janion czytała fragmenty
"Przeglądu prasy etnograficznej".
Skoro jużjesteśmy przy kolejnym eksportowym dziale "Opcitu" warto powiedzieć o nim
kilka słów. Oddajmy głos Jerzemu Rohozińskiemu, który w portalu www.witrynaczasopism.pl
pisał o przeglądzie prasy: "Zwłaszcza pozbawiony jakiegokolwiek komentarza, za to pomysłowo pogrupowany wybór cytatów z polskich periodyków etnograficznych zasługuje na uwagę i przykład. Oto naukowe spostrzeżenia jednego z tuzów polskiej antropologii kulturowej
zamieszczone na łamach «Etnografii Polskiej» w 1980 roku: «Informatorki wyraźnie wykazywały indywidualne preferencje, mówiąc, że wolą doić krowy niż owce, kobyły niż krowy»".
W piśmie swoje stałe miejsce ma też: komiks, publikowana była powieść w odcinkach,
jest krótka VIPowiedż, fotoreportaż "klisze" i "fatamorgana" - dziennik z podróży tajemniczego profesora Schwarzenfussa, który dzieli się z czytelnikami "Opcitu" spostrzeżenia na
temat nieodkrytych dotąd ludów o dziwnych nazwach: Godgabdibowie, Manemonenanenowie czy Faaowie.
I tymi właśnie sposobami próbujemy pokazać, jak fascynującą wiedzą (a może sztuką?)
może być antropologia kulturowa. I że może mieć cojones - o których pisał w numerze
3(16)12004 "Opcitu" Wojciech Burszta za Tomem Robbinsem.
Magdalena Radkowska
Agnieszka Kościańska

�Recenzje i noty recenzyjne

361

Collectanea Eurasiatica Cracoviensia. Zrozumieć Eurazję. Od starożytności do czasów współczesnych, red. Jadwiga Pstrusińska, Piotr Stalmaszczyk, Księgarnia Akademicka,
Kraków 2003, ss. 422.
Skąd wzięła się nazwa "Europa", znajomość medycyny arabskiej na naszym kontynencie do XVII wieku, średniowieczne kontakty językowe ludów słowiańskich i tureckich, apokryficzna legenda o św. Tomaszu, naftowe kraje Orientu jako źródło awansu materialnego
dla polskich robotników i inżynierów - to tylko niektóre z tematów poruszanych w prezentowanej tu pracy zbiorowej. Wydawnictwo powstało na marginesie działalności Pracowni
Interdyscyplinarnych Badań Euroazjatyckich w Instytucie Filologii Orientalnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Główną inicjatorką przedsięwzięcia była prof. Jadwiga
Pstrusińska, która od lat stara się grupować wokół swojego ośrodka pracowników naukowych z różnych pokrewnych dyscyplin humanistycznych. Obok naj liczniej rzecz jasna reprezentowanych filologów znaleźli się w tym gronie takźe historycy, literaturoznawcy, badacze kultury i etnolodzy.
Ci ostatni znajdą tu interesujący szkic obyczajowy Marka Tracza na temat zderzenia dwu
wizji Betlejem w oczach przybywających do Ziemi Świętej polskich pielgrzymów w XIX wieku.
Wyniesiony przez nich z lat dziecinnych jasełkowy obraz betlejemski nie przystawał do realiów ekologicznych, obyczajowych i politycznych, w jakich egzystowało w tym czasie owo
centrum pątnicze chrześcijaństwa. Dwa teksty Joanny Bar poruszają z kolei inną problematykę. W pierwszym autorka zwraca uwagę na dorobek Mateusza Gralewskiego, polskiego
zesłańca i zarazem badacza dziewiętnastowiecznego
Kaukazu. Pomijając naiwne
i kompilatorskie partie prac Gralewskiego, dotyczące odległych dziejów regionu, Joanna Bar
wskazuje na wartość jego rozważań w co najmniej czterech aspektach. Są nimi znane zesłańcowi z pierwszej ręki opisy metod, jakimi Rosja podbijała Kaukaz, natrafiając na opór górali,
informacje na temat kultury i życia codziennego miejscowych plemion, dane dotyczące przebywających w tej części carskiego imperium Polakach i ich roli cywilizacyjnej, wreszcie obraz
pracy duszpasterskiej polskich księży, sprawujących opiekę nad rodakami. Drugim tekstem
jest zawarta w dziale recenzyjnym obszerna prezentacja wywodów tureckiej etnolożki, Ayse
S. Caglar z Berlina, na temat prób zmiany popularnego obrazu Turka w Niemczech. Służyć
ma temu zmiana sztafażu reklamy i sprzedaży popularnego, orientalnego placka faszerowanego, zwanego Donerkebab. Zabawne, że w dobie rosnącej popularności egzotyki orientalnej producenci tureckiego przysmaku ulicznego zaczęli kamuflować jego bliskowschodniąproweniencję, zachwalając co najwyżej jego walory zdrowotne z reklamowego arsenału
"zdrowej żywności". W kręgu współczesności pozostaje też rozdział Leszka Dzięgla dotyczący aspektów obyczajowych prac polskich robotników i inżynierów na zbiorowych kontraktach w bliskowschodnich i północnoafrykańskich krajach naftowych. Autor uwzględnił w tych pobytach specyfikę prawną i polityczną epoki komunistycznej, w której zawierano kontrakty i werbowano kadry pracownicze.
Niektóre z rozdziałów omawianej pracy przetłumaczono na język angielski, a jeden z nich
wydrukowano w wersji niemieckiej. Teksty polskie uzupełniono angielskimi streszczeniami,
niestety na ogół bardzo krótkimi. Problematyka Eurazji jest tak rozległa i różnorodna, że trudno byłoby oczekiwać w tego typu wydawnictwie jakiejkolwiek próby syntezy czy podsumowania. Książka daje czytelnikowi co najwyżej wgląd w rozległość tematyki i zachęca do
refleksji nad różnymi aspektami kultur tych obszarów. Prezentuje przykłady zainteresowań
badawczych poszczególnych autorów. Szkoda, że redakcja nie zaopatrzyła całości w krótkie
informacje biograficzne osób biorących udział w przygotowywanym dziele.
Leszek Dzięgiel

�o(&lt;l!opod) :);)!h\OłZllf
'nul &lt;J.lu&lt;Jlplł1W 'P1S~!S!l;)!)I°hnl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7534" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7514">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d8e889e116ef4a1620f5131f4a571f8.pdf</src>
        <authentication>65379b52598f91001619459216deee6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89919">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89920">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89922">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2005 t.89</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89923">
                <text>LUD 2005 t.89, s.313-342</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89924">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89925">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89926">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89938">
                <text>Lud, t, 89, 2005

IV. RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

W i l l i a m F. P r i c e , R i c h a r d H. C r a p o , Psychologia w badaniach międzykul­
turowych, tłum. Agnieszka Nowak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003,
ss. 214.
Psychologia międzykulturowa (&lt;cross-culturepsychology), czyli konglomerat psycho­
logii i antropologii kulturowej, to dziedzina nader słabo zaznaczająca się w nauce polskiej,
rzec by można — właściwie nieobecna. Od strony psychologii możemy mówić tylko o pra­
cach Pawła Boskiego, choć trzeba wspomnieć, że autor ten reprezentuje pewien wycinek
poszukiwań podejmowanych przez cross-culture psychology, który na potrzeby niniejsze­
go tekstu nazwałbym „międzykulturowością oswojoną”. Cechą charakterystyczną tego nurtu
jest to, że dotyczy on społeczeństw kulturowo dla nas obcych wyłącznie pod względem
treściowym, nie dotyka zaś tych, których odmienność od świata euroamerykańskiego jest
strukturalna. W badaniach prowadzonych w ramach tej opcji najczęściej kulturę sprowadza
się do zbioru wartości kształtujących człowieka. Mówi się więc tutaj o wpływie religii, etniczności czy języka na wymiary psychologiczne jednostki. Z kolei studia tyczące „międzykulturowości nieoswojonej” dotyczą społeczeństw mocno oddalonych kulturowo od świa­
ta badacza, a więc takich, które są— przynajmniej na początku— całkowicie niezrozumiałe.
Ich „obcość” bierze się z innej organizacji strukturalnej, np. odmiennego formalnego upo­
rządkowania relacji pomiędzy przekonaniami a działaniem. W tej opcji kultura pojmowana
jest nie tylko jako świat przekonaniowy, ale przede wszystkim jako praktyka społeczna, któ­
ra kształtuje sposoby konstruowania cielesności, działania pamięci, rozwiązywania prak­
tycznych problemów itp. Do jej badania wydaje się nieco bardziej predestynowana ta druga
gałąź nauk społecznych, tworzących cross-culturalpsychology, tj. antropologia kulturo­
wa wraz ze swoim tradycyjnym przedmiotem studiów — społeczeństwami pierwotnymi (tu­
bylczymi, niepiśmiennymi). Niestety, w Polsce ta dyscyplina akademicka wykazuje brak
zainteresowania badaniami tego rodzaju.
Naturalnie, to zaniedbanie poznawcze odbija się na naszym rynku wydawniczym, stąd
też monografii na dobrą sprawę prawie nie ma, a i w opracowaniach psychologia międzykul­
turowa jest ledwie wspominana przy użyciu ciągle tych samych, czasami zresztą mocno
wątpliwych, przykładów: agresywni Indianie Yanomami, łagodni Samoańczycy, strojący się
mężczyźni Tchambuli, kolektywni i zawstydzeni Japończycy, wyliczający swoje określenia
śniegu Eskimosi itd. Dlatego też ukazanie się książki wprost odwołującej się do tej dziedziny
powitałem z niekłamaną radością i zainteresowaniem. Jej tytuł— Psychologia w badaniach
międzykulturowych — brzmi dumnie i wiele obiecuje. Niewiele jednak daje. Niestety, akurat
ta pozycja nie oferuje dobrego wglądu w cross-cultural psychology, a tym samym okazja
wprowadzenia na polski rynek pierwszej, a zarazem wartościowej książki z tego kręgu zosta­
ła zaprzepaszczona. Poniżej spróbuję uzasadnić ten sąd, przytaczając swoje wątpliwości
dotyczące tego wydawnictwa.
Zacznijmy od skrótowej charakterystyki omawianej pozycji. Jaki cel postawili przed sobą
jej autorzy? „Książka ta jest próbą przybliżenia Czytelnikowi innych kultur, służącą przeła­
mywaniu etnoeentrycznego sposobu myślenia i stereotypów kulturowych. Naszym najważ­
niejszym celem jest pomóc Czytelnikowi w lepszym zrozumieniu podobieństw i różnic mię­
dzy ludami świata, w odniesieniu do zasad, pojęć i zagadnień psychologicznych” (s. 10).
Tyle o zamiarach.
-

�31 4

Recenzje i noty recenzyjne

Odnotujmy też, że Psychologia w badaniach międzykulturowych jest podręcznikiem
akademickim wydanym po raz pierwszy w 1994 roku, swego rodzaju lekturą dodatkową do
kursu początkowego na psychologii (stąd też tytuł oryginalny książki — Cross-Cultural
Perspectives in Introductory Psychology — różni się nieco od polskiego). Jej struktura jest
prosta, choć bardzo obszerna. Składa się na nią 16 części, których tematyka dotyczyć ma
tych samych pojęć, z którymi spotykają się studenci w ramach kursu wprowadzenia do
psychologii. Różnica polegać ma na przedstawieniu ich w odmiennym kontekście kulturo­
wym. Uprzedzić jednak wypada, że dokonany wybór jest dość swobodny i niezbyt spójny.
Stąd też obok takich tematów jak doznania zmysłowe, pamięć, emocje, rozwój osobniczy
czy osobowość, figurują także części dotyczące seksualności, psychologii zdrowia, badań
i teorii psychologicznych, stanów świadomości, motywacji czy też relacji pomiędzy pozna­
niem a językiem. Każda część złożona jest z jednego, dwóch bądź trzech rozdziałów, które
najczęściej stanowią krótkie opracowania wybranych badań z zakresu antropologii i psy­
chologii międzykulturowej. Każdy rozdział dotyczy innej tematyki, innego problemu oraz
innego ludu. Także i tutaj wybór poszczególnych zagadnień bywa dość przypadkowy.
Wystarczy wspomnieć, że w dziale poświęconym psychologii zdrowia mamy trzy rozdziały
poświęcone po kolei: czarom, stylom radzenia sobie wśród dorastającej młodzieży z Nie­
miec i Izraela oraz pandemii AIDS. Dodatkowo każdy rozdział jest zaopatrzony w bibliogra­
fię, propozycję lektur uzupełniających oraz pytania do dyskusji na zajęciach. Całość spra­
wia wrażenie niezwykle urozmaiconego zbioru.
Jako że nie sposób omawiać, choćby skrótowo, tak różnorodnej treści, przejdę do wyra­
żenia swych wątpliwości. Proponuję spojrzeć na Psychologię w badaniach międzykultu­
rowych pod dwojakim kątem: 1. realizacji zakładanego przez nią celu oraz 2. jakości przeka­
zywanej przez nią wiedzy.
Przyjrzyjmy się najpierw przekazowi książki. Otóż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że auto­
rom udało się osiągnąć skutek wręcz odwrotny od zamierzonego. Nie tyle obala ona stereo­
typy na temat innych kultur, co je potwierdza. Uchwycić można nawet pewną zależność: im
bardziej prezentowana grupa etnojęzykowa oddalona jest kulturowo od społeczeństwa
euroamerykańskiego, tym większa następuje stereotypizacj a jej obrazu. Zupełnie tak, jakby
autorzy w nieuświadomiony sposób działali według reguł wiedzy potocznej. Kiedy wybie­
rają tematy odnoszące się do „międzykulturowości oswojonej” (np. zagadnienie zależności
pomiędzy rasą a inteligencją w USA), wtedy stosują kryteria naukowości i nie powielają
sądów zdroworozsądkowych. Kiedy jednak przychodzi im zaprezentować studia z obszaru
„międzykulturowości nieoswojonej” (np. postawy wobec starych ludzi wśród kultur rdzen­
nych Amerykanów), wtedy uruchamiają swoje wyobrażenia „dzikich ludów” i szukają po­
twierdzających je przykładów. Jakie to obrazy?
W pierwszym rzędzie polegają one na epatowaniu egzotyką. Dla przykładu popatrzmy
na poniższy opis: „Według przedstawicieli ludu Nuer śmierć przepowiadają nie tylko poja­
wiające się w snach sceny umierania, ale także ryby pewnego gatunku oraz żółw, którego
śniący nie może złapać” (s. 46). Właściwie czemu on służy? Może przybliżeniu nam symbo­
liki, jaka pojawia się w nuerskich snach? Chyba nie, bo nie dostaniemy już żadnej informacji
ani na temat wyobrażeń Nuerów na temat żółwia, ani o kontekstach społecznych, w których
następuje jego łowienie, ani tym bardziej nie uświadczymy żadnej wzmianki o statusie ontologicznym śnienia w tym społeczeństwie. Co za to otrzymamy? Inny lud i inny „szczegół
etnograficzny”: kobiety Zulu śnią o bykach, które przebijająje rogami. I wyliczanka trwa
dalej. Słowem, dostajemy informację odartą z kontekstu kulturowego. Na tym właśnie pole­
ga strategia egzotyki i dziwaczności — pokazuje się coś, co jest niby obce i niezrozumiałe,
ale równocześnie atrakcyjne emocjonalnie. Oto więc mieszkańcy wyspy Dobu, żyjący jako­
by w atmosferze nieustannej podejrzliwości, członkowie ludu Ifaluk cały czas otoczeni przez
świat duchów, wreszcie swoiste kuriozum: kanibalizm wśród Azteków, których kapłani pod

�Recenzje i noty recenzyjne

315

pretekstem zadowolenia bogów „zezwalali głodnej populacji, aby ruszyła przed siebie i ła­
pała ludzi przeznaczonych do zjedzenia” (s. 82) — wszystkie te slajdy pomagają czytelniko­
wi w utwierdzeniu swoich przypuszczeń co do „dzikich”. Mało jednak mają wspólnego
z perspektywą współczesnej antropologii kulturowej, której pierwszoplanowym wysiłkiem
jest chęć takiego przybliżenia „dziwacznych” zachowań, abyśmy byli w stanieje zrozumieć
jako strategie normalnego i rozsądnego działania.
Po drugie, książka służąca ponoć „przełamywaniu etnocentrycznego sposobu myśle­
nia” produkuje podskórny obraz Innych jako ludzi posiadających znacznie węższy hory­
zont poznawczy niż członkowie naszej kultury, i to zarówno w zakresie wiedzy o świecie, jak
i samych narzędzi poznawczych. „Dzicy” myślą trochę bardziej naiwnie niżmy, ponieważ są
uzależnieni od czynników społecznych, środowiskowych itp. — tak streściłbym myśl prze­
wijającą się przez rozdziały dotyczące „międzykulturowości nieoswojonej”. Przykład? Oto
Eskimosi z Aviłik, którzy sądzą, że śmierć — naturalna z naszej perspektywy — jest wyni­
kiem działania czarów. I dalej opis pewnej sytuacji. Kiedy jeden z nich zachorował, przypisy­
wał swoje schorzenie chęci zemsty ze strony ducha zmarłej żony. Jednak wystarczyło, aby
badacz podarował mu dwie tabletki aspiryny z odpowiednim wyjaśnieniem ich „odczyniają­
cych mocy” i już następnego dnia nastąpiło jego „cudowne” ozdrowienie. Tłumaczenie tego
przypadku, przytaczane przez autorów, nieuchronnie podąża w deterministyczną stronę —
ludzie ci swoje życiowe nieszczęścia wyjaśniali czarami, albowiem kiepska była ich sytuacja
ekonomiczna i społeczna. Kiedy tylko uległa poprawie, m.in. dzięki współczesnej medycy­
nie i uspokajającej sile katolickich rytuałów, wtedy czary straciły na znaczeniu. „Dzisiaj Eski­
mosi przywiązują znacznie mniejszą wagę do mistycznych przyczyn zdarzeń, ponieważ le­
piej rozumieją ich przyczyny naturalne” (s. 107). Innymi słowy, kiepskie warunki bytowe
powodują wysoki poziom stresu, który z kolei próbuje być obniżany przez konstruowane
ad hoc prymitywne koncepcje świata.
Tego typu wyjaśnień znajdziemy w książce sporo. Inne determinizmy objaśniają tzw. „wiarę
w czary” brakiem pokojowych instytucji kontroli społecznej lub socjalizacją, która wytwa­
rza lęk związany z trudnościami z kontrolowaniem agresji bądź impulsów seksualnych. Nie
chodzi mi jednak o to, aby wykazywać tutaj błędność takiego sposobu rozumowania. To
osobny temat, w jakim zakresie i kiedy tak się dzieje. To, na co chciałbym zwrócić uwagę, to
efekt stosowania wyjaśnień deterministycznych w omawianej pozycji. Jest nim brak czyn­
nika sensotwórczego w organizowaniu świata i jego przekształcaniu. To inne zmienne mają
tu moc sprawczą: środowisko naturalne, wyobrażenia zbiorowe, mechanizmy psychologiczne
generowane przez siłę tradycji, ale nie ludzie jako działające sensownie jednostki. Dzięki
temu Inni jawią się jako kolejne wcielenie Frazerowskiego „dzikiego”, który ciągle zadaje
sobie samemu pytania i niezmiennie udziela na nie błędnych odpowiedzi. Dlaczego? Bo jest
od czegoś zależny (środowiska, wyobrażeń zbiorowych, tradycji), w przeciwieństwie do nas,
którzyśmy z tego typu niewoli już się wydobyli. To następna odsłona oświeceniowego mitu
— stereotypu mówiącego o wyższości poznawczej ludzi Zachodu wynikającej z lepszej sku­
teczności wiedzy naukowej. W Psychologii w badaniach międzykulturowych student cią­
gle otrzymuje widome oznaki tego, że Inny stoi trochę niżej od niego na drabince rozwoju
poznawczego, nie dostaje za to żadnej możliwości „wejścia w skórę ludzi stamtąd” i spojrze­
nia na świat poprzez ich usensowniające okulary. Wtedy być może zyskałby nieco inną
perspektywę od wszystkowiedzącej wizji Price’a i Crapa, a tzw. „czary” przestałyby być dla
niego zwykłym placebo.
Wskutek tego książka wprawdzie rozgłasza wszem i wobec, że nie ma jednakiej dla wszyst­
kich natury ludzkiej (s. 14), ale jeśli się przyjrzeć wydźwiękowi poszczególnych rozdziałów
łacno odkryjemy, że owszem — istnieje i ma się całkiem dobrze. Oto spis jej niektórych cech:
uniwersalna jest percepcja świata, agresja, osobowość, zaburzenia psychiczne, stadia roz­
woju poznawczego i moralnego czy też wyrazy twarzy obrazujące emocje. Z kolei uzależnio­

�316

Recenzje i noty recenzyjne

ne od kultury są takie dziedziny psyche jak opis percepcji świata, sposób rozumienia do­
świadczeń zmysłowych, treść marzeń sennych, depresje, płeć, sposób używania alkoholu
i narkotyków. Jak widać, rdzeń ludzkiej natury został dość łatwo wyodrębniony, a zróżnico­
wane są tylko jego „rozszerzenia”. „Ludzie są wszędzie tacy sami” głosi niejawny komuni­
kat Psychologii w badaniach międzykulturowych, a jeśli pozornie wygląda na to, że się
różnią, to jest to wynik ich zależności od czynników społecznych i środowiskowych. Nie­
wykluczone, że tak jest. Wolałbym jednak o tym przekonać się dzięki rzetelnej argumentacji,
a nie podskórnej perswazji.
Popatrzmy teraz na jakość zgromadzonej wiedzy. Aby to ocenić, przyjrzyjmy się, jak zo­
stały dobrane źródła i jak je wykorzystano.
Jeśli chodzi o kwestię pierwszą, to wygląda na to, że autorzy albo nie stosowali żadnego
klucza do wyboru tych, a nie innych prac (prócz skojarzeniowego), albo też klucz ten pozo­
stawał dla nich nieznany (wybór zależałby wtedy od tego, czy dane badania potwierdzają
poglądy i przesądzenia autorów, czy też nie). Trudno bowiem dopatrzyć sięjakiegoś kon­
ceptualnego porządku w sposobie doboru literatury. Niektóre zagadnienia zostały omówio­
ne na podstawie dzieł autorów dlań istotnych lub wręcz nieodzownych (np. prace P. Ekmana dla kwestii powszechności mimicznych sposobów okazywania emocji lub też badania
H. Conklina odnoszące się do wpływu kultury na postrzeganie kolorów), inne zaś sprawiają
wrażenie opartych na dorobku mało znaczących badaczy (np. praca D. Gutmanna o uniwer­
salizmie zmian osobowości w cyklu życia albo też artykuł J. Brown traktujący o żeńskiej
inicjacji). W efekcie otrzymujemy bardzo nierówną bazę bibliograficzną, w której trudno wy­
odrębnić pozycje ważne od mniej ważnych. Dodatkowo, taki sam status posiadają w niej
teksty zarówno o różnym „ciężarze merytorycznym” (opracowania, raporty z badań, mono­
grafie, prace stricte teoretyczne, polemiki, przyczynki itp.), jak i pochodzące z różnych okre­
sów rozwoju dyscypliny (obok pozycji z lat 90. figurują artykuły z roku 1901 i oba są do­
myślnie uznawane za równie ważkie źródło informacji).
Taką praktykę można by było jeszcze od biedy zaakceptować, gdyby nie częsty brak
krytycyzmu wobec przytaczanych pozycji, który owocuje podawaniem wysoce wątpliwych
sądów w aureoli prawdziwego opisu świata. Dzięki temu — że wrócę do wstrząsającego dla
mnie „odkrycia” — student dowie się, iż Aztekowie uprawiali kanibalizm z powodu niedo­
statku białka w organizmie. Ten pogląd ukuty na bazie hipotezy proteinowej, zakwestiono­
wanej zresztą prawie 30 lat temu, „przesiąkł” do obiegu popularnonaukowego m.in. dzięki
umiejętności perswazyjnego pisania Marvina Harrisa, ale na gruncie współczesnej ekologii
kulturowej funkcjonuje co najwyżej jako ciekawostka z przeszłości. Odpowiada jednak na­
szej potrzebie egzotyki. Tego typu przykładów da się znaleźć więcej. Nie zdziwi nas to jed­
nak, jeśli popatrzymy na „wiek” poszczególnych książek i artykułów będących podstawą
recenzowanej pozycji. Otóż gros ich przypada na lata 50., 60. i 70., z których te antropolo­
giczne powstały najczęściej pod wpływem psychokulturalizmu (np. prac Abrama Kardinera, Margaret Mead czy Johna Whitinga) — kierunku poddanego już dość dawno gruntow­
nej krytyce. Innymi słowy, nierzadko otrzymujemy dane wyłącznie historyczne, choć przed­
stawiane przez autorów jako stan współczesnej wiedzy. Czasami prowadzi to do sytuacji
wręcz komicznych, kiedy za „najnowsze badania” uchodzi praca Reo Fortuna Scorcerers
ofDobu z roku ni mniej ni więcej 1932! (s. 11).
Ten dość beztroski sposób doboru źródeł jest niestety powiązany z metodą ich wyko­
rzystania. „Niestety” -— ponieważ im dalej sytuuje się rozpatrywany problem od naszego
kręgu kulturowego, tym mocniej Price i Crapo hołdują zasadzie „metodologicznej przeźroczystości”. Polega ona na tym, iż twierdzi się, że świat jest, jaki jest, wystarczy go opisać
i odkryć jego naturę. Narzędzia i techniki badają to, co twierdzą, że badają. Nie mówi się tu
o hipotezach, które byłyby potwierdzane bądź obalane (choć, gwoli szczerości, zdarzają się
chwalebne wyjątki). Nie nadmienia się za często o trudnościach metodologicznych i wyni­

�Recenzje i noty recenzyjne

317

kłych stąd rozbieżnościach w wynikach. Nie, w zamian za to autorzy oferują nam w przewa­
żającej części materiału niezachwiane stwierdzenia mówiące o tym, jak się rzeczy mają. Tak
więc przytaczani badacze „odkrywają”, „znajdują”, „opisują”, „zauważają”, miast „twierdzić”,
„sądzić” lub „próbować udowodnić”. Jest to o tyle przykre dla mnie jako antropologa, że
w przypadku rozdziałów zajmujących się „międzykuiturowością oswojoną” Price i Crapo
nie mają większych problemów z przestrzeganiem zasad krytyki źródeł. Za to, gdy zaczynają
wyjaśniać „dziwaczność” zachowań ludzi z obszaru „międzykulturowości nieoswojonej”,
wtedy teoria i zbudowane na jej podstawie hipotezy nagle znikają, a na placu boju pozostają
same wyniki badań przedstawiane jako fakty. Wygląda na to, że im dalej i bardziej obco, tym
badania prowadzi się łatwiej i przejrzyściej.
Tego typu postępowanie zobaczymy wyraźnie, kiedy skonfrontujemy omawianą książ­
kę z innymi podręcznikami z tego obszaru. Dla przykładu weźmy Cross-Cultural Psycholo­
gy autorstwa J. Berry’ego i spółki (Cambridge 1992) oraz monumentalny, sześciotomowy
Handbook o f Cross-Cultural Psychology pod zbiorczą redakcją H.C. Triandisa (Boston
1980-1981). Już pierwszy rzut oka pozwoli nam dostrzec, że czyni się tam dokładnie na od­
wrót. Wyniki badań przedstawiane są zwykle przy ukazaniu ich zaplecza metodologicznego
i w odniesieniu do dokonań poprzedników. A ponieważ wymaga to dużej erudycji — psy­
chologia międzykulturowa to olbrzymia dziedzina — toteż nie dziwi fakt, że obydwa pod­
ręczniki są wynikiem pracy zespołowej. Po części tłumaczy to fakt porażki, jaką ponieś li Pri­
ce i Crapo, usiłując we dwójkę napisać przystępny i ciekawy podręcznik zapoznający stu­
dentów z perspektywą międzykulturową w psychologii. Ogarnąć w sposób kompetentny
tak duży obszar nie jest łatwo, a zastanawiam się, czy jedna osoba może w ogóle tego do­
konać.
To wyjaśnia niektóre niedostatki poznawcze samej książki, ale w dalszym ciągu pozosta­
wia otwartą kwestię celów, jakie przyświecały tłumaczowi i wydawcy podczas dokonywa­
nia wyboru tej a nie innej pozycji. Niestety, w tej sprawie skazani jesteśmy na domysły. Jakiś
trop sugeruje fragment recenzji wydawniczej zamieszczony na okładce, w którym można
przeczytać m.in., że zaletą tej pozycji jest jej egzotyka z punktu widzenia odbiorcy oraz „ko­
rzystny dydaktycznie silny kontrast odmienności względem współczesnego świata tech­
nologicznego, w którym toczy się życie naszych studentów”. Wynikać może z tego, że od
przekazywania aktualnego stanu wiedzy ważniejsza jest atrakcyjność dydaktyczna zajęć
uniwersyteckich, choćby i oparta na mocno wątpliwych przesłankach. Być może zadecydo­
wały też inne względy. Niezależnie od tego, jak było, czytelnik ponosi oczywistą szkodę
poznawczą— dostaje do rąk kiepską pozycję.
Czy to oznacza, że Psychologia w badaniach międzykulturowych nie ma żadnych za­
let? Ależ skąd! Są w niej rozdziały, które mógłbym z czystym sumieniem polecić każdemu
zainteresowanemu tą tematyką. Zdarzają się omówienia problemów wymykające się opisa­
nym powyżej pułapkom, i to niezależnie od tego, której międzykulturowości dotyczą. Kło­
pot jednak w tym, że są one „poukrywane” wśród części złych lub mocno wątpliwych. A nie
każdy, a zwłaszcza student, posiada wiedzę konieczną od oddzielenia jednych od drugich.
Podręcznik winien chyba prezentować zasób wiedzy w miarę pewnej, co do której zasadno­
ści z grubsza panuje zgoda wśród wszystkich uczonych z danej dyscypliny. Tego warunku
omawiana praca nie spełnia, a to każe wątpić w jej przydatność dydaktyczną.
Tarzycjusz Buliński

�318

Recenzje i noty recenzyjne

A n n e A p p l e b a u m , Gułag, przeł, Jakub Urbański, Świat Książki, Warszawa 2005,
ss. 624.
Wyróżniona w 2004 roku nagrodą Pulitzera książka Anne Applebaum to monumentalna,
licząca ponad pięćset stron, opowieść o historii oraz — artykułowanym z perspektywy ofiar
— doświadczeniu sowieckich obozów koncentracyjnych (w skrócie określanych jako Gu­
łag). Inspiracją do jej stworzenia stało się osobiste doświadczenie autorki. Czytamy o tym
we „Wstępie”: „Po raz pierwszy zetknęłam się z (...) problemem [pamięci o Gułagu— przyp.
A.Rz.] kilka lat temu, podczas przechadzki po moście Karola, jednej z głównych atrakcji tu­
rystycznych cieszącej się świeżą demokracjąPragi. Szłam wśród kuglarzy i tancerzy, co kil­
kanaście kroków mijając stragany pełne obrazków z widokami pięknych uliczek, tanią biżu­
terią i breloczkami z napisem «Praga» — słowem wszystkim, czym handluje się w tego typu
miejscach. Wśród tych drobiazgów były też sowieckie parafemalia wojskowe: czapki, epo­
lety, klamry od pasków i cynowe znaczki z Leninem i Breżniewem, jakie onegdaj w klapach
mundurków nosiły dzieci w ZSRS. Większość klientów, kupujących sowieckie emblematy,
stanowili amerykańscy łub zachodnioeuropejscy turyści. Zapewne wszyscy oburzyliby się
na samą myśl o noszeniu w klapie swastyki. Nikt jednak nie miał nic przeciwko przypięciu
sierpa i młota do koszulki lub czapki” (s. 13).
Wywołana tym przeżyciem refleksja o (wyrosłej z nieznajomości historii) społecznej
obojętności wobec zbrodni komunizmu zaowocowała — podjętym przez Appelbaum —
wysiłkiem na rzecz ocalenia, a zarazem pogłębienia zbiorowej pamięci o tym, jakże ważnym
i znaczącym, fragmencie przeszłości. Będący rezultatem jej kilkuletnich poszukiwań badaw­
czych Gułag zaświadcza, iż były one prowadzone z ogromnym zaangażowaniem i niekłama­
ną ciekawością poznawczą. Dowodzi tego choćby obfitość źródeł, gromadzonych przez nią
niekiedy z godnym podziwu uporem i poświęceniem, dzięki mozolnej pracy w archiwach
oraz w trakcie (bardzo trudnych emocjonalnie dla obu stron) rozmów ze świadkami tamtych
wydarzeń — ofiarami stalinowskich więzień i łagrów. Do tego dochodzą jeszcze, wykorzy­
stywane w dużej liczbie, pamiętniki, teksty literatuiy pięknej (poddane przez autorkę uważ­
nej analizie krytycznej), dokumenty i rejestry NKWD oraz liczne opracowania historyczne.
Odwoływanie się do tak wielu różnorodnych źródeł podnosi walory poznawcze pracy; spra­
wia, iż utrwalony w niej obraz Gułagu jest obrazem niezwykle bogatym i wielostronnym,
obejmującym rozmaite aspekty i wymiary opisywanej rzeczywistości.
Wielką zaletą książki jest także jej przystępność. Czytelny i bezpośredni sposób narracji
powoduje, iż może po nią sięgnąć dosłownie każdy, bez względu na zasób wiedzy o historii
Sowietów. Lekturze sprzyja też przejrzysta i klarowna konstrukcja Gułagu, realizująca się
w trzech (podzielonych na kilka rozdziałów i podrozdziałów) częściach. Pierwsza i ostatnia
z nich ułożone są w porządku czasowym i opowiadają historię systemu sowieckich łagrów
(począwszy od jego narodzin w łatach 1917-1939 aż po apogeum i powolny zmierzch
w okresie 1940-1986), druga natomiast ma charakter achronologiczny i jest poświęcona życiu
codziennemu w obozach. Całość uzupełnia znajdujący się na końcu książki aneks, w którym
autorka przedstawia szacunkowe dane dotyczące liczby ofiar stalinowskiego terroru oraz
wielce pomocny słowniczek terminologii łagiemej i języka więziennego.
Z punktu widzenia badacza kultury najciekawsza jest bez wątpienia środkowa część pra­
cy. Stanowi ona szeroką panoramę codzienności sowieckich więzień i łagrów, przy czym
można w niej wyodrębnić kilka wątków tematycznych. Pierwszy z nich dotyczy złożonego
procesu inicjacji w rzeczywistość „innego świata”. Jak czytamy, rozpoczynał się on z chwilą
aresztowania i postępował wraz z kolejnymi etapami zniewolenia, takimi jak: śledztwo, prze­
słuchanie, pobyt w więzieniu, transport oraz przybycie do obozu, które było momentem
uruchamiającym szereg rytuałów mających na celu ostateczną „przeróbkę” człowieka w zeka
(bezwolną istotę, pozbawioną wszelkich atrybutów własnej indywidualności i człowieczeń­

�Recenzje i noty recenzyjne

319

stwa; nazwiska, ubrania, rzeczy osobistych), Applebaum opisuje przebieg owego wtajem­
niczenia w system z wielką uwagą i precyzją, zaznaczając zarazem, iż było ono przeżyciem do
tego stopnia tragicznym, że w zbiorowej pamięci ocalałych stało się, obrosłym gąszczem
metafor i symboli, mitem — niemal równie trudnym do zrozumienia jak same obozy.
Kolejnym analizowanym w książce zagadnieniem jest przestrzeń łagiemego świata. Naj­
ważniejszymi jej punktami były: baraki, w których mieszkali więźniowie, karcer, stołówka,
szpital, dom spotkań, w którym organizowano widzenia z bliskimi, oraz tak zwana raboczaja
zona, czyli teren pracy. Każde z tych miejsc miało odrębny charakter, jak również narzucało
własne, sztywne reguły dotyczące zachowania oraz poruszania się w jego obrębie.
Podobnie miała się rzecz z czasem. Tak jak i przestrzeń, był on rządzony przez cały system
norm i zakazów, które określały harmonogram dnia więźnia (w języku obozowym tak zwany
reżim); decydowały o tym, kiedy go obudzić, podać coś dojedzenia, odprowadzić do pracy,
pozwolić się umyć czy odpocząć. Adaptacja do stwarzanych przez ów system wymogów
była jednym z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych wyzwań, jakie przynosiła egzy­
stencja w warunkach zniewolenia.
Zadaniem równie wymagającym była nauka relacji i zachowań społecznych obowiązują­
cych za drutami zony. Pisząc o nich, autorka rekonstruuje kolejne szczeble hierarchii obozo­
wego świata, a także przedstawia cechy charakterystyczne poszczególnych kast i grup, które
ją tworzyły. Szczególnie zajmujący jest w tym kontekście fragment dotyczący urków, czyli
więźniów kryminalnych, stanowiących grupę najbardziej wyróżniającą się, a jednocześnie
najbardziej wpływową spośród społeczności zaludniających łagry. Jak mówi Applebaum,
urki byli rodzajem antysocjalnej ferajny, wywierającej przemożny, a przy tym silnie demora­
lizujący wpływ na życie zeków. Ich żargon — zadziwiający wymyślnością oraz niesłychaną
obfitością przekleństw, obelg i wulgaryzmów — stał się z czasem „oficjalnym” językiem
obozów. Opanowanie tego osobliwego kodu komunikacyjnego (często zresztą mimowolne,
wynikające z osłuchania) było jednym z rytów inicjacyjnych, przez który przeszli niemal
wszyscy więźniowie Gułagu. Oprócz języka, tym, co czyniło z kryminalnych osobną katego­
rię społeczną, był również odmienny (rzucający się w oczy) strój oraz rozbudowana, ściśle
sformalizowana subkultura.
Ogromnie ciekawy jest także u Applebaum rozdział opowiadający o więzionych w ła­
grach kobietach. Dowiadujemy się z niego, w jakim stopniu płeć determinowała życie w nie­
woli oraz jak pewne typowo kobiece doświadczenia (ciąża, poród, macierzyństwo) realizo­
wały się w rzeczywistości „innego świata”.
Omawianą część książki zamykają rozważania dotyczące obozowych strategii przetrwania
oraz — podejmowanych przez zeków — aktów buntu i oporu przeciwko terrorowi Gułagu.
Jak już wspomniałam, to właśnie ta część recenzowanej pracy zasługuje na szczególne
zainteresowanie badacza kultury. Przynosi ona bowiem, nadzwyczaj bogato i pieczołowicie
udokumentowany, zapis życia codziennego w warunkach skrajnych. Pokazuje, w jaki spo­
sób człowiek reaguje na presję związanych z nimi — już zaistniałych lub zawsze możliwych
— niebezpieczeństw i zagrożeń, odsłaniając tym samym istotną cząstkę prawdy o ludzkiej
naturze: o jej niezbywalnych potrzebach, o ograniczeniach oraz (często zadziwiającym)
potencjale fizycznym i duchowym.
Na zakończenie tego krótkiego omówienia chcę podnieść dwie drobne wątpliwości, ja­
kie nasuwa lektura książki Appelbaum. Obie z nich dotyczą kwestii źródeł.
Otóż po pierwsze, można się zastanawiać, czy słuszne jest przekonanie autorki o takiej
samej wartości informacyjnej tekstów literackich oraz innych (nieartystycznych) przekazów
na temat Gułagu. Jak bowiem wiadomo, literatura, nawet ta ściśle autobiograficzna, zakłada
zawsze jakiś rodzaj kreacji, „ubarwiania” rzeczywistości (najczęściej w imię podniesienia
walorów estetycznych dzieła). Tym samym podważa ona -— po części -— swą prawdomów­
ność jako świadectwa, czyli „wiernego obrazu” rzeczywistości. Oczywiście, z podobnymi

�320

Recenzje i noty recenzyjne

zabiegami fikcjonalizacji możemy się także zetknąć w przypadku innego rodzaju źródeł, lite­
ratura wszakże czyni to niejako z założenia, intencjonalnie.
Po drugie, w omawianej pracy nie wspomina się w ogóle o dziennikach (lecz wyłącznie
o pamiętnikach) jako o materiale rejestrującym doświadczenie „innego świata”. Nasuwa się
w związku z tym pytanie, czy autorka nie miała do nich dostępu, czy też celowo (a jeśli tak,
to dlaczego) z nich nie skorzystała.
Uwagi te, w istocie drobne i raczej metodologiczne, w żadnym razie nie podważają wra­
żenia, iż Gulag to książka znakomita, imponująca nad wyraz wszechstronnym i wnikliwym
potraktowaniem podjętego w niej tematu, a przy tym świetnie skonstruowana i napisana,
wręcz porywająca swoją zaangażowaną i przekonującą narracją. Nie do przecenienia jest
również jej wartość społeczna, wynikająca z faktu przypominania i odkłamywania tak bar­
dzo okaleczonej, a często również lekceważonej prawdy o komunizmie — jego straszliwych
błędach i winach.
Aleksandra Rzepkowska

K e n n e t h M c R o b e r t s , Catalonia. Nation Building without a State, Oxford Uni­
versity Press, Toronto 2001, ss. 258.
Pośród coraz liczniejszych studiów nad problemami współczesnych narodów i grup et­
nicznych, jakie w naukach społecznych podejmowane były w ostatnim ćwierćwieczu, do
szczególnie interesujących należą badania nad „narodami bez państwa” (ang. stateless
nation, nation without states). Badacze interesujący się tym zagadnieniem, wśród których
nie brak wybitnych anglosaskich autorów, chętnie sięgają do studiów nad narodem katalońskim. W Polsce, oprócz przyczynkarskiego artykułu Danuty Bartkowiak, opublikowane­
go w „Sprawach Narodowościowych”, dotychczas nie ukazały się publikacje poświęcone
tej tematyce. Dlatego też osobom zainteresowanym pozostaje lektura literatury obcojęzycz­
nej. Także ograniczony dostęp do katalońsko- lub hiszpańskojęzycznych pozycji skłania
zainteresowanych tą problematyką do lektury przede wszystkim wydawnictw w języku an­
gielskim. Jedną z ostatnich publikacji na ten temat jest omawiana praca Kennetha McRobertsa.
Autor, profesor nauk politycznych oraz dziekan Głendon College University w York,
w Kanadzie, znany jest jako wybitny badacz i ekspert w dziedzinie problematyki etnicznej
i politycznej Quebecu. Jest autorem wielu artykułów i monografii. Do jego głównych zain­
teresowań należą polityka językowa i porównawcza oraz bliższe etnologii i antropologii kul­
turowej kształtowanie się tożsamości narodowych, w szczególności w społeczeństwie ka­
nadyjskim. Jego najbardziej znane publikacje to: Quebec: Social Change and Political Crisis
oraz Misconceiving Canada: The Struggle fo r National Unity. Książka pt. Catalonia. Nation
Building without a State (Katalonia. Budowanie narodu bez państwa) to pierwsza mono­
grafia tego autora poświęcona innemu społeczeństwu. Jest ona kontynuacjąjego zaintere­
sowań tematyką związaną z narodami nie posiadającymi własnej państwowości i „Europą
regionów”, a także wynikiem wieloletnich badań prowadzonych w Katalonii.
W omawianej książce McRoberts dokonuje syntezy faktów historycznych, kulturowych,
politycznych oraz ekonomicznych. Przechodzi od opisu do analizy tytułowego procesu
tworzenia się narodu katalońskiego, który traktowany jest przez autora jako wzorcowy przy­
kład narodu nie posiadającego własnej państwowości. McRoberts koncentruje się głównie

�Recenzje i noty recenzyjne

321

na ostatnim dwudziestopięcioleciu, ale, jak przystało na monografię, rozpoczyna od historii
Katalonii, która wpłynęła na dzisiejszy kształt narodu. Analityczny charakter książki odzwier­
ciedla jej układ; jest ona podzielona na dziewięć rozdziałów o uporządkowanej strukturze
wewnętrznej — każdy dzieli się na podrozdziały oddzielające kolejne aspekty omawianego
problemu i zakończony jest konkluzją.
W pierwszych dwóch częściach książki McRoberts realizuje swoje zamierzenie, którym
było ukazanie, w jaki sposób „historia pełni rolę bazy, na której nacjonaliści stworzyli idee
katalońskiego narodu”(s. 4). Rozdział pierwszy, „The Historical Roots ofNationhood” (Hi­
storyczne korzenie statusu narodowego), przedstawia w skrócie dzieje Katalonii, od po­
czątków jej samodzielności jako hrabstwa w XI wieku do narodzin nacjonalizmu w wieku
XX. Analizuje powstanie katalońskiej odrębności kulturowej, głównie językowej, politycz­
nej i ekonomicznej.
W drugim rozdziale, „The Rise of Catalan Nationalism” (Rozkwit nacjonalizmu kataloń­
skiego), autor omawia dzieje XX wieku związane z powstaniem oraz działalnością ruchów
nacjonalistycznych, proces intelektualnego i politycznego ukonstytuowania się idei naro­
du katalońskiego i wyznaczników jego tożsamości. Przedstawiona zostąj e tu specyfika umiar­
kowanego katalońskiego nacjonalizmu kulturowego i językowego oraz przemiany społecz­
no-kulturowe w okresie frankizmu.
Kolejne dwa rozdziały: „The Transition to Democracy” (Przejście do demokracji)
i „Securing Catalonia’s Autonomy” (Zapewnianie katalońskiej autonomii) przedstawiająproces przekształceń narodu w obliczu społeczno-politycznych zmian w postfrankistowskiej
Hiszpanii, McRoberts podkreśla, iż „‘rekonstrukcja’ narodu katalońskiego miała oznaczać
tworzenie czegoś nowego i różnego od idei znanych z lat trzydziestych” (s. 45). Autor wni­
kliwie opisuje przyznanie statusu regionu autonomicznego i wynikającego z niego praw,
szczególnie w dziedzinie kultury i polityki wewnętrznej. Podkreśla fakt, iż wiele aspektów
związanych z autonomią i stosunkami między Katalonią a resztą Hiszpanii charakteryzował
brak stałości i konstytucyjnej ochrony, co osłabiało szanse na trwałość nowego systemu
i sprawiało, że relacje między Barceloną a Madrytem pełne były rozbieżności i umowności.
W rozdziale piątym, „Political Economy: Europeanization and the ‘Region State”’ (Eko­
nomia polityczna: europeizacja i „Regiony państwa”) autor prezentuje wiele danych spo­
łeczno-ekonomicznych, które służą do przeprowadzenia dyskusji na temat teorii „regionów-państw” (angl. region states) implikowanej Katalończykom. Autor podkreśla, iż istot­
nym czynnikiem dla strategii budowania własnej etniczności, tytułowego nation building,
jest przywrócenie historycznej pozycji Katalonii jako narodu, chociaż nie posiadającego
własnego państwa, to niezależnego ekonomicznie, z własną silną gospodarką. Analizując
podjęte przez region działania w kierunku integracji z Europąi jej instytucjami oraz rozwojem
niezależnej gospodarki, wskazuje na ograniczone możliwości sukcesu narodów „bezpań­
stwowych” poza granicami państwa, do którego należą. W przypadku Katalonii dzieje się
tak ze względu na wciąż silne uzależnienie od aktywności i interwencji rządu w Madrycie,
odpowiedzialnego m.in. za kontakty Wspólnot Autonomicznych z Unią Europejską.
W rozdziale szóstym, „Society: The Challenges o f ‘National Reconstruction’” (Społe­
czeństwo: wyzwania „Rekonstrukcji narodowej”), autor przedstawia obraz nowo zbudowa­
nego społeczeństwa, w którym następuje upadek autorytetu burżuazji, a wzrasta znaczenie
władz i organizacji publicznych. Zwraca także uwagę na to, iż Katalończycy odrzucają et­
niczne kryteria przynależności narodowej na rzecz wartości substancjalnych, takich jak autoidentyfikacja, co ma istotne znaczenie w świetle relacji z dużą liczbą imigrantów mieszka­
jących w Katalonii,
W rozdziale siódmym i ósmym przedstawione są elementy konstytuujące współczesną
tożsamość narodową Katalończyków. W „The Catalan Language: The Politics o f Normali­
zation” (Język kataloński: polityka normalizacji), autor omawia szczegółowo normy prawa

�322

Recenzje i noty recenzyjne

oraz działania władz regionalnych na rzecz równouprawnienia języka katalońskiego. Zacho­
wuje przy tym dość sceptyczny stosunek do jej sukcesów, podkreślanych przez innych
autorów. Zauważa, iż hiszpański jest wciąż językiem dominującym w wielu sferach, także
w życiu codziennym, oraz wskazuje na ograniczenia rozwoju m.in. katalońskich mass-me­
diów ze względu na ograniczony rynek odbiorców. W rozdziale „Nation and Identity in Con­
temporary Catalonia” (Naród i tożsamość we współczesnej Katalonii), autor analizuje idee
umiarkowanego nacjonalizmu, reprezentowanego przez rządzącą od ponad dwudziestu lat,
prawicową partię Covergencia i Unió, które są głównym elementem dyskursu dotyczącego
katalońskiej tożsamości narodowej. Wykorzystując wyniki badań opinii publicznej z 1996
roku, McRoberts poszukuje odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu idee narodowe forso­
wane przez polityków pokrywają się z przekonaniami Katalończyków. Okazuje się, iż więk­
szość badanych popiera je tylko w jednej kwestii — uznaje katalońską odrębność za opartą
głównie na języku, historii i kulturze. Ponadto przeważająca część mieszkańców Katalonii
postrzega jąjako wspólnotę regionalną, a nie narodową i wielu czuje się w równym stopniu
Katalończykami i Hiszpanami, co jest sprzeczne z ideami umiarkowanego nacjonalizmu. Co
za tym idzie, McRoberts uważa proces budowy narodu za daleki od ukończenia.
W podsumowaniu autor przedstawia sytuację i przemiany zachodzące w Katalonii
w szerszym kontekście europejskim. Udowadnia w nim, iż analiza przypadku Katalończy­
ków może posłużyć za przykład procesów zachodzących w większości współczesnych na­
rodów nie posiadających własnego państwa, co popiera odwołaniami do sytuacji w Kraju
Basków, Flandrii, Walonii, Szkocji, Walii i kanadyjskim Quebecu.
Książka McRobertsa, poprzez wieloaspektową prezentację procesu narodowotwórczego w Katalonii, stanowi pozycję nowatorską wśród anglojęzycznych publikacji. Nowe są
nie tyle tezy autora, co sposób opracowania tematu. Praca McRobertsa oparta jest na ist­
niejącej już wiedzy zaczerpniętej z bardzo dużej liczby źródeł, zebranej w całość i sporządzo­
nej w postaci vademecum prezentującego osiem najważniejszych aspektów. Uważam, że
udało mu się zrealizować postawiony sobie cel — ukazać, iż Katalończycy są grupą, która
„reprezentuje, w szczególnie ciekawy sposób, wiele kluczowych kwestii współczesnego
dyskursu (...) związanego z kształtowaniem się i obecną sytuacją narodów pozbawionych
suwerenności państwowej” (s. 2). Publikacja McRobertsa jest pierwszą współczesną mo­
nografią o Katalonii i jej mieszkańcach, wcześniej ukazała sięjedynie w 1975 roku Catalo­
nia: a profile, autorstwa Victora Alby. Inne prace poświęcone były tylko wybranym, histo­
rycznym aspektom tego problemu. Dlatego też trudno porównać omawianą pracę
z tymi publikacjami. Przed książką McRobertsa jedną z podstawowych lektur i kompendium
wiedzy na ten temat była publikacja The Basques, the Catalans and Spain. Alternative
Routes to Nationalism Mobilisation Daniela Conversi. Jest to praca o wysokim poziomie
merytorycznym, o czym świadczy dobra jej recepcja w środowisku naukowym i częste jej
cytowanie. Jej ograniczeniem jest jednak politologiczna perspektywa ujęcia tematu, autor
skupia się bowiem głównie na jednej kwestii — nacjonalizmie, dokonując pogłębionej ana­
lizy działalności ugrupowań i partii nacjonalistycznych. W niewielkim stopniu nawiązuje
Conversi do innych kwestii związanych z rolą dziedzictwa historycznego, sytuacji języko­
wej i ¡migracyjnej w Katalonii. Ponadto należy pamiętać, iż jest to studium obejmujące dwa
narody — kataloński i baskijski. Także w przypadku innej, często cytowanej książki, autor­
stwa Juana Diez Medrano, jej historyczno-politologiczna perspektywa zawęża ujęcie tema­
tu. Do kanonu anglojęzycznej literatury poświęconej problematyce katalońskiej zalicza się
także publikacje Salvadora Ginera, Michaela Keatinga, Kathryn Woolard oraz Montserrat
Guibemau, są to jednak prace pisane wyłącznie z perspektywy socjologicznej, lingwistycz­
nej bądź politologicznej. Na tym tle książka McRobertsa jawi się właśnie jako publikacja
nowatorska i może być uznana za przydatny „podręcznik” dla zainteresowanych tematyką
katalońską oraz problematyką narodów nie posiadających własnej organizacji państwowej.

�Recenzje i noty recenzyjne

323

Zaletą publikacji jest bogaty materiał empiryczny, na którym została ona oparta, składający
się prawie ze stu wywiadów z urzędnikami, wybitnymi politykami, naukowcami, wykładow­
cami i autorami najbardziej znanych książek o Katalonii. Wśród nich znajdziemy takie osoby
jak, politolog i historyk, wybitny znawca problematyki katalońskiej — Albert Balcells, ów­
czesny prezydent Barcelony — Pasąual Maragall oraz Jordi Pujol, wieloletni prezydent
Generalitat, twórca idei współczesnego umiarkowanego nacjonalizmu katalońskiego. Wy­
jątkowa, w porównaniu z innymi wspomnianymi opracowaniami, jest także bibliografia, jej
wykaz zajmuje ponad dziesięć stron i zawiera dużą liczbę anglo-, katalońsko-, hiszpańskoi francuskojęzycznych współcześnie dostępnych prac, artykułów, dokumentów urzędowych,
a także danych statystycznych. Częste odnoszenie się w treści do tej bogatej literatury daje
czytelnikowi rzadko spotykaną możliwość zapoznania się z tezami hiszpańskich i katalońskich autorów. Do lektury zachęcić może również struktura formalna pracy i jej styl. Książka
jest dobrze skonstruowana; uważam, iż jej zaletąjest podział rozdziałów na podrozdziały
oraz podsumowanie każdego z poruszanych tematów. Rozdziały są logicznie ze sobą połą­
czone. Kolejne zagadnienia wynikają jedno z drugiego, a wstęp do każdego rozdziału stano­
wi wyraźne nawiązanie do poprzedzającej go części. Nie brakuje w treści krótkich powtó­
rzeń, które mogą być uznane za wadę, osobiście jednak uważam, iż ułatwiają one czytelniko­
wi przyswojenie nieraz bardzo nasyconych faktami informacji. Treść przedstawiona jest
w sposób przejrzysty, napisana językiem naukowym, lecz przystępnym i pozbawionym nie­
zrozumiałych pojęć. Podczas lektury można mieć wrażenie, iż uczestniczy się w prowadzo­
nym wykładzie. Wieloletnie doświadczenie autora jako nauczyciela uniwersyteckiego za­
pewne przyczyniło się do akademickiego, niemalże podręcznikowego stylu publikacji, co
uważam za zaletę książki, która jest też bardzo ciekawa meiytorycznie ze względu na zasto­
sowanie opisanego już wielopłaszczyznowego spojrzenia na problem i bogactwa zawartych
informacji. Interesujących jest wiele szczegółów. Wśród nich na szczególne zwrócenie uwagi
zasługuje sposób, w jaki McRoberts, analizując ruchy nacjonalistyczne, a w nich wpływ
burżuazji na kształtowanie idei narodu katalońskiego, nie uległ częstym tendencjom nada­
wania nacjonalizmom XIX i pierwszej połowy XX wieku charakteru interesów wyłącznie
klasowych. Ciekawe jest również to, że w nowym świetle przedstawia skutki dyktatury ge­
nerała Franco. Z jednej strony mówi o „kulturowym ludobójstwie”, które szczególnie do­
tknęło język, z drugiej, wskazuje na to, jak silny wpływ miały represje na integrację społecz­
ną i umocnienie katalońskiej tożsamości narodowej.
Oprócz wielu wymienionych zalet znaleźć można elementy dyskusyjne. To, co jest cechą
pozytywną — przedstawienie bogatych danych, szeregu szczegółowych informacji spo­
łeczno-ekonomicznych, może czasami być przytłaczające. Za najmniej ciekawe, szczególnie
dla etnologów i antropologów, uważam fragmenty rozdziału czwartego i piątego, w których
pojawia się nadmiar danych statystycznych i informacji o życiu politycznym. Dyskusyjne
są także, według mnie, niektóre tezy autora, w szczególności odnoszące się do efektów poli­
tyki normalizacji językowej. Dane statystyczne dotyczące liczby użytkowników katalońskie­
go i jego obecności w życiu publicznym, przytaczane wcześniej w innych publikacjach jako
dowód sukcesu i fenomenu językowego, McRoberts przedstawia jako fiasko polityki języko­
wej . Słabą stronę pracy stanowić może również mała liczba porównań z innymi grupami etnicz­
nymi. Oprócz nielicznych porównań do kraju Basków i Quebecu zawartych w tekście, zaled­
wie jeden fragment podrozdziału podsumowania odnosi się do sytuacji innych „bezpaństwo­
wych” narodów. Słabością publikacji może być także przedstawienie głównie polityki i punktu
widzenia katalońskiej prawicowej partii Covergencia i Unió. Brakuje w książce innych koncep­
cji budowy nowego narodu katalońskiego, związanych z lewicą, przeciwnikami Pujola, czy
ówczesnym prezydentem Barcelony Pasąualem Maragallem.
Pomimo tych kilku słabszych stron, książkę McRobertsa uważam za bardzo interesującą,
szczególnie w porównaniu z wcześniejszymi publikacjami. Do sięgnięcia po nią zachęca

�324

Recenzje i noty recenzyjne

bogata bibliografia, obszerny materiał empiryczny oraz nowatorskie ujęcie tematu. O jej
sukcesie stanowi to, iż autorowi udało się w jednej książce zebrać mnóstwo faktów, przepro­
wadzić ich syntezę, opatrzyć je komentarzem i stworzyć dzięki temu pierwszy „podręcznik”
wiedzy o procesach kształtowania się narodów nie posiadających własnej państwowości,
na przykładzie Katalonii.
Miriam Miklaszewska

Pierwsze narody. Społeczności rdzenne i idea tubylczości we współczesnym świecie,
red. Jarosław Derlicki i Wojciech Lipiński, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego &amp; „DIG”, Warszawa 2002, ss. 264.
W roku 1990 Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych proklamowało rok 1993
Międzynarodowym Rokiem Ludności Tubylczej na Świecie. Na wniosek zaś obradującej
w 1993 roku Światowej Konferencji Praw Człowieka w Wiedniu ogłoszono (rezolucja 48/
/163) Dekadę Ludności Tubylczej na Świecie, która została zainaugurowana 10 grudnia 1994
roku. Celem wspomnianej Dekady, której koordynatorem programu obchodów został Wy­
soki Komisarz NZ ds. Praw Człowieka, było zacieśnienie międzynarodowej współpracy na
rzecz rozwiązywania problemów ludności tubylczej w takich dziedzinach jak prawa człowie­
ka, środowisko naturalne, rozwój, oświata i służba zdrowia. Hasło natomiast, które miało
przewodzić Dekadzie, brzmiało: „Ludność tubylcza: partnerstwo w działaniu”.
Polskim akcentem, nawiązującym bezpośrednio do powyższej myśli, była konferencja
pod tytułem „Ludy tubylcze — wymiary partnerstwa”, zorganizowana w maju 1999 roku
przez Katedrę Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. W konferencji tej, obok wspomnia­
nego ośrodka warszawskiego, uczestniczyli także przedstawiciele takich placówek, jak: In­
stytut Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie i Poznaniu, Instytut Etnologii i Antropolo­
gii Kulturowej UAM w Poznaniu, Instytut Krajów Rozwijających się UW, Instytut Socjolo­
gii UW, Instytut Socjologii AR w Olsztynie oraz Muzeum Narodowe w Szczecinie. Znaczne
zainteresowanie, jakie towarzyszyło tejże konferencji, skłoniło organizatorów do kontynu­
owania podobnych spotkań, czego owoc stanowiła sesja z listopada 2001 roku poświęcona
tematowi „Inteligencja tubylcza a tożsamość”. Autorami przedstawionych referatów byli
badacze z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu, Instytutu Etno­
logii i Antropologii Kulturowej UW oraz Instytutu Socjologii UW.
Na podstawie tychże referatów, wygłoszonych na obydwu konferencjach, powstały
teksty, które złożyły się na zredagowaną przez Jarosława Derlickiego i Wojciecha Lipińskie­
go książkę Pierwsze narody. Społeczności rdzenne i idea tubylczości we współczesnym
świecie. Wspomniana książka, co podkreślają sami redaktorzy, nie ma charakteru publikacji
spod znaku „materiały posesyjne” czy też „zbiór referatów z konferencji”. Stąd też zapro­
ponowany przez Derlickiego i Lipińskiego układ tekstów, który miał być podporządko­
wany przede wszystkim tematycznej spójności publikacji, nie jest ściśle związany
z harmonogramem konferencji, a poszczególne artykuły nie zawsze odzwierciedlają dokład­
nie treść wygłaszanych referatów. Niemniej efekt tego zabiegu jest niezmiernie pozytywny:
pozwolił on bowiem uniknąć chaotyczności, przypadkowości czy też ■
— ewentualnych —
niedomówień, co, w sposób niezamierzony, zdarza się niekiedy na różnego rodzaju konfe­
rencjach. Ubolewać można jednak nad faktem, choć całkowicie niezależnym od samych re­
daktorów zbioru, iż tom nie zawiera wszystkich referatów wygłoszonych podczas wspo­
mnianych konferencji. Część z nich ukazała się bowiem już wcześniej w periodykach nauko­
wych, inni natomiast autorzy nie zdecydowali się złożyć materiałów do omawianej tu

�Recenzje i noty recenzyjne

325

publikacji. Stąd też zabrakło w niej kilku tekstów poświęconych interesującym kwestiom
związanym z sytuacją ludów tubylczych z różnych regionów świata, autorstwa między in­
nymi takich doświadczonych badaczy, jak Mariusz Kairski, Piotr Klafkowski, Ryszard Vor­
bich, Marek Wołodźko czy Łukasz Smyrski. Niemniej Pierwsze narody są właściwie jedną
z niewielu publikacji na rynku wydawniczym w Polsce, która w tak szerokim spektrum
(a jednocześnie w sposób kompetentny) przedstawia problematykę i kontrowersje wokół
zagadnień dotyczących sytuacji ludności tubylczej.
Podkreślić należy tu bowiem, iż użyty przez redaktorów w tytule termin „pierwsze naro­
dy”, choć odnoszący się w literaturze dotyczącej etniczności zazwyczaj do kanadyjskich
Indian (First Nations), wyrażać ma takie ogólne kategorie wyobrażeniowe, jak rdzenność,
autochtoniczność, tubylczość, bycie pierwotnymi mieszkańcami danego terytorium, ku któ­
rym to właśnie pojęciom, wraz ze schyłkiem XX wieku, zaczęły zwracać się coraz to nowe, do
niedawna określane jako „dzikie” bądź „plemienne”, społeczności z różnych części świata.
Określenie „pierwsze narody” nie dotyczy zatem wspólnot, które jako pierwsze „posiadły”
świadomość narodową, lecz społeczności współcześnie artykułujących swoją odrębność
etniczną i tożsamość kulturową, a jeszcze do niedawna (a nierzadko i dziś) poddanych róż­
nym formom nacisku.
Opublikowane w Pierwszych narodach teksty, w myśl przyjętej przez redaktorów zasa­
dy tematycznej spójności, podzielone zostały na trzy części, których wspólnym, łączącym
je motywem jest idea tubylczości. Pierwsza część, nosząca podtytuł „Wokół tubylczości.
Problemy i definicje”, stanowi niejako wprowadzenie do problematyki związanej z tubylczością, zawierając teksty poruszające zagadnienia ogólne, takie jak terminologię, aspekty praw­
ne, kształtowanie się współczesnego ruchu tubylczego, i to zarówno w ujęciu globalnym,
jak i w odniesieniu do poszczególnych regionów, kontynentów czy też pojedynczych państw.
Natomiast artykuły zgrupowane w części drugiej: „Społeczności rdzenne wobec wyzwań
współczesności” przedstawiają sytuację różnych (głównie autochtonicznych) grup etnicz­
nych, egzystujących przeważnie na obrzeżach społeczeństwa narodowego. Trzecia zaś część,
zatytułowana „W poszukiwaniu nowej tożsamości”, poświęcona jest zagadnieniu działal­
ności i znaczeniu elit, liderów i inteligencji tubylczej oraz ich roli w konsolidacji ruchu tubyl­
czego, jak i w kształtowaniu tożsamości etnicznej. Po tak ogólnym zarysowaniu tematyki
wyróżnionych rozdziałów można przyjrzeć się bliżej składającym się nań poszczególnym
tekstom.
Otwierający część pierwszą artykuł Sławoja Szynkiewicza (Ofiary wewnętrznej koloni­
zacji), wraz z tekstem Pawła Trzcińskiego (Konstruowanie współczesnej tubylczości —
tubylczośćjako ideologia i obiekt prawa), wprowadzaj ą Czytelnika w meandry takich pojęć,
jak „tubylczość”, „autochtoniczność”, „rdzenność”, wskazując na ich niejednoznaczność,
płynność granic definicyjnych i terminologicznych czy też na towarzyszącą im otoczkę ide­
ologiczną. Otóż mówiąc o ludach tubylczych, intuicyjnie wskazuje się na społeczności od­
ległych kontynentów, zapominając jednak częstokroć, iż kwestia tubylczości dotyczy także
europejskich Saamów (Lapończyków), zamieszkujących obszary Finlandii, Norwegii, Szwe­
cji i Rosji. W omawianym tu kontekście najwyraźniej sytuacja wydaje się przedstawiać
na obszarach, które zostały skolonizowane w swoim czasie przez Europejczyków, jak np. na
kontynencie amerykańskim1, gdzie za ludność rdzenną uznaje się Indian i Inuitów (Eskimo­
sów). Do kategorii tej powszechnie zalicza się także Aborygenów z Australii, Maorysów
z Nowej Zelandii czy też innych wyspiarzy z Oceanii. Niemniej w takim potocznym (co nie
oznacza, iż całkowicie błędnym) rozumowaniu tkwi pewna pułapka. Pojawia się bowiem
1
W dokumentach m iędzynarodowych, jak i w publicystyce politologicznej — od czasów dok­
tryny M onroego aż po dziś — słow o „kontynent” (liczba pojedyncza) oznacza obie Am eryki,
a w ięc dwa kontynenty. Tak też termin ten rozumiany je st w niniejszej recenzji.

�326

Recenzje i noty recenzyjne

pytanie, kogo współcześnie, po trwającym w niektórych przypadkach nawet całe wieki pro­
cesie kulturowej i genetycznej wymiany, uznać można za „prawdziwego” lub „wzorcowego”
Indianina czy Aborygena. Problem ten dotyczy zwłaszcza sytuacji Stanów Zjednoczonych,
gdzie począwszy od późnych lat sześćdziesiątych XX wieku grupy indiańskie ze wschod­
niego wybrzeża (np. Indian Gay Head Wampanoag z wyspy Rhode Island, Indian Narraganset z Charlestown w stanie Rhode Island, zachodnich Peąuostów, Indian Schaghticoke
i Moheganów ze stanu Connencticut, Indian Oneida, Mohawk i Cayuga ze stanu Nowy
Jork czy też Indian Passamaquoddy i Penobscot ze stanu Maine), które, jak się wydawało,
dawno już rozpłynęły się w wielokulturowym społeczeństwie amerykańskim, zaczęły do­
chodzić swoich praw do ziemi. Bezprecedensowym procesem, jaki toczył się przed amery­
kańskim sądem federalnym, była, opisana przez Jamesa Clifforda w książce Kłopoty z kultu­
rą1, sprawa Indian Mashpee, mająca na celu nie tyle rozstrzygnięcie kwestii własności zie­
mi, ile ustalenie, czy w istocie grupa nazywająca się plemieniem Mashpee była indiańskim
plemieniem i czy była tym samym plemieniem, które w połowie XIX wieku utraciło swoją
ziemię na skutek szeregu kwestionowanych aktów legislacyjnych. Sam zaś proces stał się
w istocie zmaganiem między dyskursem historycznym (ciągłość kulturowa) a dyskursem
antropologicznym (tożsamość kulturowa). W wyżej wspomnianym, ale także i w wielu in­
nych podobnych procesach, kwestia dotycząca tego, czy i ewentualnie w jakiej ilości zie­
mia, która przestała być własnością ludów rdzennych na skutek nielegalnych machinacji
dziewiętnastowiecznych, powinna im zostać zwrócona, zeszła niejako na drugi plan, a za­
sadniczym zagadnieniem stało się pytanie dotyczące historycznej ciągłości tych wspólnot
i kulturowej tożsamości ich członków, a więc pytanie, czy ubiegający się o prawa do ziemi są
Indianami czy też nimi nie są. Zatem, jak widać na powyższym przykładzie, niejasności zwią­
zane z przynależnością do społeczności rdzennych uwidaczniają się także w tych państwach,
w których kategoria ta wydaje się ściśle określona.
Jednakże poruszając kwestie przynależności tubylczej, zarówno Szynkiewicz, jak i Trzciń­
ski podkreślają, iż bardziej kłopotliwe zadanie wiąże się z próbą wyodrębnienia kategorii
ludów tubylczych w przypadku społeczeństw z Afryki i Azji. We współczesnym kontekście
afrykańskim lub azjatyckim zupełnie zwodniczym okazuje się zwykłe odniesienie do sytu­
acji kolonialnej i prostego przeciwstawienia kolonizatorów („białych”) i skolonizowanych
(„tubylców”). Na obszarze wspomnianych kontynentów mamy do czynienia z wieloma gru­
pami etnicznymi, które niewątpliwie ulegały europejskiej kolonizacji, niemniej dziś stanowią
one dominującą siłę zarówno pod względem demograficznym, jak i polityczno-kulturowym.
Powstaniu zaś wielu państw postkołonialnych (zwłaszcza w Afryce), gdzie podziały poli­
tyczne (będące defacto sztucznym tworem epoki kolonialnej, a nie rzeczywistym odzwier­
ciedleniem lokalnych warunków społeczno-politycznych) zasadniczo nie pokrywają się
z podziałami etnicznymi, towarzyszy nie tylko problem dominacji jednych grup tubylczych
względem innych oraz związane z tym zjawisko szeroko pojętej marginalizacji, ale także trud­
ność z odróżnieniem ludności rdzennej od mniejszości etnicznych. Z podobną sytuacją mamy
do czynienia w przypadku Syberii, gdzie pojawia się kwestia relacji pomiędzy dużymi naro­
dowościami takimi jak Jakuci czy Buriaci, a mało liczebnymi grupami rdzennymi, zwanymi
małymi ludami Północy, odczuwającymi dyskryminację i marginalizację zarówno ze strony
Rosjan, jak i wspomnianych dużych narodów syberyjskich.
Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja wydaje się przedstawiać na subkontynencie
indyjskim, gdzie społeczności plemienne są po części wprzęgnięte w hinduski, hierarchicz­
ny system kastowy. Przynależą one generalnie do kategorii zwanej adivasi, a więc ludności
2 J. Clifford, Tożsamość w Mashpee, przeł. E. Dżurak, w: tegoż, Kłopoty z kulturą: Dwudziesto­
wieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora
i M . Sznąjderman, Warszawa 2000, s. 2 9 9 -3 7 0 .

�Recenzje i noty recenzyjne

327

uznawanej za najstarszy albo najbardziej zacofany element społeczeństwa w danym regio­
nie, żyjący głównie w trudno dostępnych górach i dżunglach. Niekiedy zdarza się, iż grupy
kastowe zaliczane do kategorii siudrów (służby, rzemieślników), a nawet kszatrijów (stanu
skupiającego elitę polityczną i militarną) mają także pochodzenie plemienne, przy czym prze­
szły one głęboki proces asymilacji, tracąc więzy ze swoimi korzeniami. Niemniej ludy tubyl­
cze (adivasi), wraz z przedstawicielami przynależnymi do kategorii dalitów (uznawanych za
„niedotykalnych”, a parających się pracami powszechnie pogardzanymi, jak zamiatanie ulic,
czyszczenie ustępów, palenie zwłok czy wyłapywanie bezpańskich psów) mają najniższy
status spośród obywateli Indii. Zawiłościom terminologiczno-defmicyjnym dotyczących
ludów rdzennych w Indiach oraz ich powiązaniom z hinduskim systemem kastowym po­
święcony został artykuł Dognosława Demskiego, M iędzy kulturą plemienną a chłopską.
Warli z Maharasztry w procesie przemian.
Niezmiernie interesującym artykułem jest tekst Macieja Ząbka, traktujący o zagadnieniu
tubylczości na kontynencie afrykańskim, ale w nawiązaniu do kwestii praw człowieka, co
pozwała wskazać na bardzo ważny kontekst, w jakim rozgrywa się walka o prawa ludów
rdzennych. Problematykę tę porusza również w swoim artykule Paweł Trzciński. Wspomniani
autorzy wskazują na relacje między indywidualistycznym ujęciem praw człowieka a rozpa­
trywaniem zbiorowych praw ludów z punktu widzenia ich zmarginalizowania czy prześlado­
wania, podkreślając jednocześnie, iż wspomniane dyskursy nie mogą się wzajemnie wyklu­
czać, lecz jedynie uzupełniać.
»
Pomimo braku koherentności i wielości definicji związanych z „tubyłczością”, co pod­
kreślają autorzy tekstów pierwszej części omawianej książki, można wskazać na pewne wspól­
ne wyróżniki, dające ogląd kondycji wielu ludów rdzennych. Należy do nich przede wszyst­
kim sytuacja podboju i marginalizacji, która przekłada się niemal na wszystkie sfery życia
tych społeczności, a także wpływa na całokształt przemian, jakim sąpoddane. W zależności
od tego, jak kształtowały się dzieje kontaktów z kulturą dominującą, ludy tubylcze były
spychane na mniej atrakcyjne ziemie, wydzielano im specjalne terytoria, na których mogły
przebywać, bądź poddawano je całkowitej eksterminacji. I tak na Syberii łowców
i hodowców reniferów zmuszano do osiadłego trybu życia i przesiedlano ich z małych obo­
zowisk do stałych osad, w krajach Ameryki Łacińskiej różne grupy tubylcze koncentrowa­
no często w jednym miejscu, podobnie w Ameryce Północnej, gdzie Indian osadzano
w rezerwatach, w Australii zaś, w celu wykorzenienia i oderwania młodego pokolenia od
tradycyjnego środowiska, realizowano politykę przymusowego odbierania aborygeńskim
rodzicom dzieci i przeznaczania ich do adopcji wśród białej ludności. Oczywiście marginaliza­
cja nie dotyczyła jedynie aspektu przestrzennego, ale także kulturowego, społecznego, eko­
nomicznego, politycznego etc., co sprawiło, iż ludy tubylcze egzystowały i przeważnie nadal
egzystują na obrzeżach życia narodowego. Przypomnieć tu można chociażby, iż jeszcze w pierw­
szej połowie lat 60. XX w. władze Australii, dziś przecież modelowego kraju wielokulturowego,
nie uważały Aborygenów za obywateli i nie uwzględniały ich w spisach ludności.
Właśnie współczesnej sytuacji wybranych ludów tubylczych, łamaniu ich praw czło­
wieka, ich problemom i stojących przed nimi wyzwań, poświęcone są teksty zamieszczone
w drugiej części tomu Pierwsze narody. Wpływ kultury dominującej — bądź to napływowej
(jak ma to miejsce w przypadku Ameryki), bądź to sąsiedniej (jak w przypadku Azji lub Afryki)
— na społeczności rdzenne powoduje niejednokrotnie znaczne przeobrażenia w systemie
społeczno-kulturowym tych drugich. Wspomniane zaś procesy akulturacyjne znajdują swo­
je odbicie zarówno w sferze symbolicznej, w strukturze społecznej, w obrzędowości, jak
i w sferze kultury materialnej czy w gospodarce. Kwestia wpływu, zapożyczeń czy też dosto­
sowania się społeczeństw rdzennych zarówno do grupy dominującej, jak i do wymogów współ­
czesności, została ukazana na przykładzie dwóch grup indiańskich z Ameryki Północnej
i Południowej, w tekstach Przemysława Bartoszka {Indianie Crow w końcu XXwieku) i Alicji

�3 28

Recenzje i noty recenzyjne

Pasek {Aktualna sytuacja społeczno-kulturowa Indian Kofan ze wschodniego Ekwadoru).
Indianie Crow, wśród której to społeczności powszechne jest bezrobocie, alkoholizm czy też
wykorzystywanie autonomii, jaką zapewnia rezerwatom prawo (np, do prowadzenia kasyn),
próbując połączyć swoją tradycję z nowoczesnością, coraz częściej (i z coraz lepszym skut­
kiem) promują swoje walory geograficzne, historyczne i pochodzenie etniczne dla celów tury­
stycznych. Wyrazisty zaś przejaw długotrwałego kontaktu z kulturą amerykańską stanowi ich
kalendarz obrzędowy, który zawiera zarówno rytuały związane z kulturą Crow (sześciodniowy
festyn Crow Fair), uroczystości o charakterze panindiańskim (Taniec Słońca) czy też typowe
święta amerykańskie (Halloween, Święto Dziękczynienia). Wpływ kultury dominującej widocz­
ny jest także w przypadku Indian Kofan z Ekwadoru; powoduje on intensywne zmiany w ich
kulturze materialnej, gospodarce, systemie społecznym, i daje się odczuć i zauważyć nawet w
czasie trwania jednego pokolenia. Jednakże ów kontakt niesie ze sobą, niestety, oprócz sa­
mych zmian (w końcu kultura nie jest zjawiskiem statycznym), także istotne zagrożenia, które
spowodowane są przede wszystkim samowolną działalnością koncernów naftowych na ich
terenach oraz brakiem prawnych uregulowań zbiorowej własności ziemi.
Wspomniana aktywność gospodarcza na terenach zamieszkałych przez grupy południo­
woamerykańskich Indian stanowi ważny kontekst dla zrozumienia sytuacji tych społeczno­
ści i pojawiających się zagrożeń dla ich trwania kulturowego, a nierzadko i fizycznego. Nie­
mniej należy podkreślić, iż w ostatnich latach, dzięki presji wywieranej przez różne organiza­
cje pozarządowe, w tym tubylcze, kompanie wydobywcze coraz częściej biorą pod uwagę
interesy ludności rdzennej. Wciąż jednak „zderzenie kultur” prowadzi do sytuacji konflikto­
wych, jak w przypadku terytorium zamieszkałego przez Indian Janomami, gdzie niekontrolo­
wany napływ poszukiwaczy złota stanowi poważne zagrożenie dla bytu tej społeczności,
czy też, jak to ma miejsce w przypadku Indian z meksykańskiego stanu Chiapas, którzy od
połowy lat 90. XX wieku prowadzą walkę o prawa społeczne i polityczne.
Niekorzystny wpływ na kulturę, a także na sytuację ekonomiczną wielu grup tubylczych,
mają nierzadko najróżniejsze decyzje administracyjne, które w sposób pośredni je dotykają.
Takie działania administracji państwowej, jak budowa autostrady, decyzja o utworzeniu parku
narodowego czy zamknięcie granic państwowych (w przypadku Indii i Tybetu), mają, na co
zwracają uwagę w swoich artykułach Przemysław Hinca {Pasterze Uttaranćalu. Pytania
0 przyszłość) i Rafał Beszterda (Kinnaurowie. Obraz współczesnych zmian społeczności
plemiennej dystryktu Kinnaur, Himaćal Pradeś, Indie), istotny wpływ na dotychczasowe
systemy gospodarcze wielu społeczności pasterskich z Himalajów, powodując często ogra­
niczenia, a nawet utratę tradycyjnego (a zarazem podstawowego) źródła utrzymania.
W sytuacji narodu podbitego, mającego ograniczone możliwości politycznego i kultu­
rowego rozwoju, znajdują się także Tybetańczycy, co zmusza wielu z nich do emigracji.
1 chociaż nie stanowią oni modelowego przykładu ludu tubylczego, to jednak wspomniana
sytuacja podboju i marginalizacji ze strony władz chińskich oraz fakt odwoływania się czę­
ści liderów tybetańskich do idei bliskich podejmowanym przez ruch tubylczy sprawiły, iż
niezależnie od ścisłych przyporządkowań definicyjnych znalazły się także w części drugiej
Pierwszych narodów teksty autorstwa Anny Urbańskiej i Agnieszki Oleśkowicz-Popiel,
poświęcone uchodźctwu tybetańskiemu w Indiach i Nepalu.
Mówiąc o zjawisku marginalizacji ludów rdzennych należy zaznaczyć, iż u progu XXI
wieku społeczności te dysponują siecią organizacji (w tym międzyetnicznych), poprzez któ­
re zabiegają o zachowanie swoich kultur i języków, walczą o prawo do samookreślenia i róż­
nych form autonomii, a także podkreślają własną tożsamość. W państwach postkolonialnych zaś, w których to ludność miejscowa była asymilowana przez kulturę Zachodu, zaob­
serwować można podejmowanie przez część tamtejszych elit różnorodnych prób powrotu
do własnej tradycji, choć nierzadko mającej znamiona „tradycji wynalezionej” (invented
tradition). W kontekście tym bardzo interesującym przykładem jest tekst Wojciecha Bębna,

�Recenzje i noty recenzyjne

329

w którym autor omawia wiele kontrowersji związanych z próbami wprowadzenia (w miejsce
prawa opartego o prawodawstwo anglosaskie) prawa zwyczajowego — jako oficjalnego
systemu prawnego w Papui-Nowej Gwinei, oraz przedstawia ewentualne konsekwencje
podjęcia takiego działania.
Część III Pierwszych narodów poświęcona została w całości znaczeniu i roli, jaką od­
grywają lokalni liderzy i tubylcza inteligencja w pobudzaniu oraz kształtowaniu tożsamości
etnicznej, a także w powstawaniu międzynarodowych organizacji zrzeszających ludność
rdzenną z wielu regionów. Wyróżniającym się artykułem jest niewątpliwie tekst Aleksandra
Posem-Zielińskiego, który przybliża Czytelnikowi w sposób niezwykle interesujący, a zara­
zem bardzo wszechstronny działalność przywódców indiańskich oraz ich rolę w konsolida­
cji ruchu tubylczego w kontekście polityki wielokulturowości na przykładzie krajów andyj­
skich. Abstrahując bowiem od lokalnej specyfiki tych ruchów, dostosowanych do sytuacji
poszczególnych państw i regionów zamieszkiwanych przez ludność rdzenną, można stwier­
dzić, na co wskazuje Posem-Zieliński, iż wspólnym ich celem jest umożliwienie tubylcom
pełnej partycypacji w polityczno-społecznym życiu kraju, którego społeczność respekto­
wałaby zasady wielokulturowości i wieloetniczności. Natomiast uwarunkowania powsta­
nia elit tubylczych oraz i ich charakterystyki w skali lokalnej, na przykładzie boliwijskich
Chacabo, przedstawia w swoim tekście Magdalena Ziółkowska-Kuflińska.
Bardzo ciekawym zjawiskiem, jakie można zaobserwować współcześnie, jest także nie­
zwykłe przebudzenie etniczne (narodowe?) w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, zarów­
no wśród tak liczebnych grup jak Buriaci czy Jakuci, jak i pośród takich małych ludów jak
np. Jukagirzy, Koriacy, Czukcze, Czuwańczycy, Ulczowie czy Ewenkowie. Temu odrodzeniu
etnicznemu, wiążącemu się z procesami przemian tożsamościowych i poszukiwania własnych
dróg rozwoju wśród różnych grup syberyjskich, sprzyjał w znacznym stopniu upadek Związ­
ku Radzieckiego i odejście w latach 90. od prowadzonej przezeń polityki narodowościowej,
a także wzrost znaczenia i oddziaływania międzynarodowego ruchu tubylczego zarówno
w wymiarze instytucjonalnym, jak i ideologicznym. Kwestii kształtowania się czy też raczej
odrodzenia świadomości etnicznej i kulturowej u ludów Syberii oraz roli, jaką odgrywają
w tym zachodzącym procesie elity tych społeczności poświęcone zostały teksty Ewy No­
wickiej (Perspektywy i strategie, Koriacy we współczesnym świecie), Roberta Wyszyńskiego
(Rola elit w odrodzeniu narodowym w Buriacji), Wojciecha Lipińskiego (Rdzenne ludy
Jakucji. Myśliwi i profesorowie) oraz Jarosława Derlickiego (Jukagirzy. Psi ludzie).
Książka, na którą składają się pokrótce omówione w niniejszej recenzji teksty, stanowi
nie tylko znakomite wprowadzenie w problematykę dotyczącą ludów tubylczych, ale, co
istotne, przedstawia także aktualną sytuację wielu społeczności rdzennych i marginalizo­
wanych. Niewątpliwym jej atutem jest także wielość autorów, będących w większości antro­
pologami, którzy przeszli swoistą inicjację do zawodu, jaką jest prowadzenie własnych ba­
dań terenowych. Wyniki tych penetracji były zaś niejednokrotnie publikowane w specjali­
stycznych opracowaniach oraz upowszechniane w formie uniwersyteckich wykładów.
Wspomniany natomiast, bezpośredni kontakt autorów z opisywanymi ludami, zebrane
— nierzadko wieloletnie— doświadczenia i obserwacje, w połączeniu z analizą sytuacji spo­
łeczno-politycznej oraz etnicznej i kulturowej w regionie, sprawia, iż teksty składające się
na książkę Pierwsze narody są znakomicie przygotowane pod względem merytorycznym,
a jednocześnie napisane w sposób uporządkowany, zrozumiały i przejrzysty dla Czytelnika
(nawet dla takiego, który nie jest zaznajomiony z omawianą tu tematyką).
Kończąc niniejszą recenzję, chciałbym się jeszcze odnieść do samej Międzynarodowej Deka­
dy Ludów Tubylczych na Świecie, do której, co zostało już zasygnalizowane, nawiązywały, bę­
dące defacto asumptem do opublikowania Pierwszych narodów, warszawskie konferencje.
Otóż dziesięć lat temu zespół ekspertów z Organizacji Narodów Zjednoczonych — Gru­
pa Robocza ds. Ludów Tubylczych oraz jej organ nadrzędny: Podkomisja ONZ ds. Zapo­

�330

Recenzje i noty recenzyjne

biegania Dyskryminacji i Ochrony Mniejszości (teraz nazywana Podkomisją ONZ ds. Po­
pierania i Ochrony Praw Człowieka) — zaproponował nowy (dodatkowy) międzynarodowy
standard praw człowieka, uwzględniający zagrożenia, z jakimi spotyka się ludność autochto­
niczna na całym świecie. Tego samego roku Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało przyjęcie
wspomnianego projektu Deklaracji za jeden z najważniejszych celów Międzynarodowej
Dekady Ludów Tubylczych Świata.
I chociaż, jak wynika z raportu przedstawionego przez Rodolfo Stavenhagena, specjal­
nego sprawozdawcy ONZ, sytuacja ludności tubylczej w ostatnim dziesięcioleciu uległa
poprawie, to jednak nadal staje się ona ofiarą dyskryminacji i uprzedzeń utrzymujących się
wśród społeczności narodowych, a także nadal podlega marginalizacji społecznej, politycz­
nej, gospodarczej, kulturowej etc. Niewiele państw próbuje włączyć tradycyjne prawo lud­
ności tubylczej w swój system prawny, alienując tym samym ludy tubylcze i pozbawiając je
możliwości samostanowienia. Natomiast ustawodawstwo krajowe, generalnie zapewniają­
ce ludom tubylczym swobodny, autonomiczny byt kulturowy, a nawet specjalną opiekę
państwa, okazuje się w wielu przypadkach martwym zapisem.
Poważnym zagrożeniem dla kulturowej, a nierzadko i fizycznej kondycji społeczności
tubylczych jest brak (bądź nieprecyzyjność) przepisów dotyczących zbiorowej własności
zamieszkiwanej przez nie ziemi oraz dostępu do znajdujących się na tych terytoriach zaso­
bów naturalnych. Stąd też, kiedy wymagają tego przedsięwzięcia ekonomiczne (np. budo­
wa wielkich zapór wodnych, pozyskiwanie bogactw naturalnych, etc.) lub interesy polityczne
kraju (np. „odgórna” integracja narodowa), dochodzi często do przesiedlenia ludności au­
tochtonicznej (lub innych grup etnicznych) na ściśle wyznaczone terytoria, co powoduje
nie tylko wykorzenienie ze „swojego świata”, dezintegrację kulturową i społeczną, a w kon­
sekwencji marginalizację na wielu płaszczyznach życia, ale także stwarza zjawisko uzależnie­
nia tejże ludności od instytucji państwowych lub innych placówek (np. misji), wywołując
wśród niej postawę bierności i ogólnej niezaradności.
10
grudnia ubiegłego roku zakończyła się Międzynarodowa Dekada Ludów Tubylczych
Świata, której głównym celem, jak już wspomniano, było uchwalenie Deklaracji Praw Ludów
Tubylczych. Dążono w ten sposób do usankcjonowania minimalnego, międzynarodowego
standardu ochrony i promocji praw społeczności rdzennych. Niestety, wraz z końcem Deka­
dy, strony-państwa z przygotowanego projektu Deklaracji zgodziły się zaledwie na dwa
z 45 artykułów proponowanego tekstu3. Nie oznacza to jednak, iż Dekada była okresem za­
przepaszczonym. Dyskusja nad zasadnością ustanowienia międzynarodowego standardu
ochrony i promocji praw człowieka, uwzględniającego sytuację ludów tubylczych, trwa nadal,
czego wyraźnym potwierdzeniem było przyjęcie 20 grudnia 2004 roku przez Zgromadzenie
Ogólne NZ rezolucji 59/174, która proklamowała, począwszy od 1 stycznia 2005 roku, drugą
Dekadę. I choć państwa-strony zgłaszają wiele zastrzeżeń i obiekcji do obecnego projektu
Deklaracji Praw Ludów Tubylczych, to nie ma wątpliwości, iż powinny być one otwarcie kon­
sultowane z organizacjami tubylczymi celem wzmacniania, a nie osłabiania tychże standar­
dów. Teksty zaś zawarte w Pierwszych narodach wydają się (choć nie czynią tego w sposób
bezpośredni) poświadczać słuszność powyższego wniosku.
Marcin Kwiatkowski

3Chodzi o artykuł 5 (Every indigenous individual has the right to a nationality) oraz 43 (All the
rights andfreedoms recognized herein are equally guaranteed to male andfemale indigenous indivi­
duals). W miejscu tym chciałbym podziękować Pani Magdalenie Krysińskiej-Kałużnej za udziele­
nie powyższej informacji. Pełen tekst Draft United Nations Declaration on the Rights of Indigenous
Peoples można znaleźć na stronie internetowej: http://www.unhchr.ch/huridocda/huridoca.nsf7(Symbol)/E.CN.4.SUB.2.RES. 1994.45.En?OpenDocument.

�Recenzje i noty recenzyjne

331

Roses and red earth. Polish folk art in Australia, Macmillan Publishers Australia, red.
Maria Wrońska-Friend, Melbourne 2000.
W roku 1995 działające przy James Cook University w Townsville (Australia) Museum
o f Tropical Anthropology otrzymało dar z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi, w postaci kolekcji polskiej współczesnej sztuki i rękodzieła ludowego. Był to efekt
wymiany kolekcji, jaką oba muzea przeprowadziły w latach 1994-1999'. Otrzymane z Polski
zabytki umożliwiły zorganizowanie wystawy w Perc Tucker Regional Gallery w Townsville
„Roses and red earth. Polish folk art in Australia”, której autorką była Maria Wrońska-Friend, wykładowca antropologii na Uniwersytecie Jamesa Cooka. Ekspozycję tę prezen­
towano następnie w wielu miastach Australii2. Wystawę, w całości sfinansowaną przez Fe­
deralny Rząd Australii, obejrzało ponad 95 000 osób i była to jedna z ważniejszych promocji
kultury polskiej w tym kraju. Towarzyszyło jej piękne wydawnictwo o tym samym co ekspo­
zycja tytule, wydane w roku 2000 w Australii przez Macmillan Publishers Australia. Kon­
cepcja merytoryczna wystawy opierała się na zestawieniu przykładów polskiej sztuki i ręko­
dzieła ludowego z pracami artystów australijskich polskiego pochodzenia, którzy w swoich
działaniach artystycznych czerpią inspiracje z polskiej kultury ludowej.
Omawiana publikacja stanowi ciekawe studium dotyczące polskiej sztuki ludowej oraz jej
roli w życiu społeczności polonijnej w Australii. Książka składa się z czterech części pisanych
przez różnych autorów. Pierwsza, autorstwa Aleksandra Jackowskiego, zatytułowana Folk
art in Poland, rozpoczyna się charakterystyką tradycyjnej polskiej sztuki ludowej końca XIX
i początków XX wieku. Autor podaje uwarunkowania historyczne i społeczne, które wpłynęły
na ostateczny kształt kultury, a więc i sztuki wsi polskiej. Omawia historię zainteresowań polskich
artystów, etnografów i historyków sztuki twórczością „ludu polskiego”. Charakteryzuje wresz­
cie pojęcie „stylu ludowego”, podając jego najistotniejsze cechy. Mając na uwadze fakt, że
adresuje ten esej do australijskiego czytelnika, autor stara się wyjaśnić uwarunkowania i prze­
bieg przemian zachodzących w kulturze polskiej wsi na przestrzeni wieków, podkreślając oczy­
wiście te momenty, które wpłynęły na kształtowanie się, a następnie przemiany sztuki i ręko­
dzieła. Swoje opracowanie kończy rozważaniami nad możliwościami i sposobami zachowania
i podtrzymywania twórczości i rękodzieła o charakterze ludowym oraz sztuki „naiwnej”, wska­
zując zarówno na dodatnie, jak i ujemne strony różnego typu mecenatów.
Powyższy esej jest skrótowym (z konieczności) zaprezentowaniem szerokiego tematu,
omawianego przez autora wielokrotnie w licznych polskich i zagranicznych publikacjach.
W tym jednak przypadku uwagę zwraca dostosowanie tekstu do czytelnika australijskiego,
o czym świadczą liczne komentarze dotyczące historii Polski. Tekst ten nawiązuje także do
samej ekspozycji i akcentuje te przejawy twórczości i rękodzieła, których przykłady znalazły
miejsce na wspomnianej wystawie.
Druga część opracowania, autorstwa prof. Jerzego Smolicza, Creativity where cultures
meet, jest poświęcona społeczności Australijczyków polskiego pochodzenia3. Autor zwra­
1Współpraca ta doczekała się już kilku omówień. Porównaj: A. Nadolska-Styczyńska, Australia
i Oceania w działaniach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, w: Wśród pustyń,
buszu, lasów i ogrodów, Łódź, 2003, s. 27-37; A. Styczyńska, Kolekcja z Australii i Oceanii — efekt
współpracy Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi z James Cook University o f North
Queensland, w: Ludy i kultury Australii i Oceanii, Wrocław 2001, s. 229-235.
2Pisała o tym jej autorka Maria Wrońska-Friend w opracowaniu: Róże i czerwona ziemia: polska
sztuka ludowa w Australii—wystawa objazdowa, Australia 1999-2002, „Lud” t. 87,2003, s. 402-404.
3Profesor Jerzy Smolicz — wykładowca Uniwersytetu w Adelajdzie, dyrektor Centrum Badań
Międzykulturowych i Edukacji Wielokulturowej (CISME) jest dobrze znany polskim czytelnikom
z wielu publikacji dotyczących wielokulturowości oraz Polonii australijskiej, a także z wykładów,
jakie wygłaszał w trakcie swoich wizyt w Polsce.

�332

Recenzje i noty recenzyjne

ca uwagę na uwarunkowania historyczne, w jakich przybyłym do Australii Polakom przy­
szło żyć i kształtować swoją społeczność. Charakteryzuje drogi, które pozwalały na zacho­
wanie własnych korzeni i tożsamości przy równoczesnym współistnieniu w wielokulturo­
wym społeczeństwie Australii. Pierwsza polega na równoległym współistnieniu i realizowa­
niu wartości kultury własnej i australijskiej. Druga — na łączeniu i przemieszaniu różnych
elementów obu kultur. Autor stwierdza, że prezentowana wystawa była przykładem tego
ostatniego podejścia, łącząc różne tradycje w jedną, nową jakość. Artykuł podaje także,
jakie elementy kultury polskiej są podkreślane i pielęgnowane przez Polonię australijską.
Pojawiają się tu m. in.: zachowanie języka polskiego, religia, zasada gościnności oraz kulty­
wowanie polskiej kultury i sztuki, w tym sztuki ludowej. Profesor Smolicz podkreśla także
rolę, jaką w utrzymaniu tożsamości narodowej odgrywają zespoły folklorystyczne, będące
nie tylko sposobem zachowania polskich tradycji i tożsamości, ale także metodą ich prezen­
tacji w społeczeństwie Australii.
Kolejna część publikacji to Folk art andPolish identity, autorstwa dr Marii Wrońskiej-Friend. Jest to komentarz antropologa, a zarazem przedstawiciela Polonii australijskiej. Do­
tyczy on roli, jaką w życiu tej grupy odgrywa polska kultura, a w szczególności sztuka ludo­
wa. Interesujące jest spostrzeżenie autorki mówiące o tym, że kultura ludowa jest tu kojarzo­
na z konkretnym obszarem, a więc Polską, w odróżnieniu od sztuki profesjonalnej, która
dzieliła swój język wypowiedzi ze sztuką Europy. Sztuka ludowa jest natomiast kojarzona ze
sztuką konkretnego miejsca w świecie. Te regionalne konotacje są według autorki jednym
z głównych powodów wykorzystywania kultury i sztuki ludowej jako znaku narodowej tra­
dycji. Medium o wiele bardziej kojarzonym z samoidentyfikacją narodową grupy niż sztuka
profesjonalna czy akademicka. Autorka stwierdza, że w ponad stuletniej historii polskiego
osadnictwa w Australii różne elementy tradycji „ludowej” były w rozmaity sposób przejmo­
wane. Odbywało się to poprzez kontynuacje tradycji rodzinnych, przywiezionych z ojczy­
zny lub (częściej) poprzez przyswajanie wybranych elementów i ich odtwarzanie, w celu
wyrażenia poczucia wspólnoty i tożsamości. W Polsce tradycyjnie pojmowana kultura lu­
dowa jest przypisana określonej grupie, to znaczy środowisku wiejskiemu. Natomiast
w Australii odgrywa ona znaczącą rolę jako egzemplifikacja tożsamości narodowej. Jest re­
prezentatywna dla całej zbiorowości o polskich korzeniach, a przecież trzeba pamiętać, że
społeczność ta pochodzi w przeważającej większości z miast. Jedynie w najstarszej grupie
emigrantów spotyka się potomków mieszkańców przedwojennych wsi. Dalej autorka zwra­
ca uwagę na rolę, jaką w społeczności o polskim pochodzeniu odgrywa strój ludowy. Jest
noszony w uroczystych, oficjalnych sytuacjach, ale rzadko się zdarza, aby był powiązany
z regionem Polski, z którego pochodzi dana osoba czy rodzina. Dobierany bywa zatem cał­
kiem dowolnie. W opracowaniu znajdujemy także charakterystykę zespołów folklorystycz­
nych działających na terenie Australii, wykorzystujących tradycje folkloru polskiego. Jest
ich ponad dwadzieścia. Powstały w latach pięćdziesiątych, a następnie w siedemdziesią­
tych i osiemdziesiątych. Ich instruktorzy rekrutują się z polskich zespołów o „ludowym”
charakterze, albo odbywali specjalne szkolenia w Polsce. Autorka słusznie podkreśla, że
tendencja wykorzystywania elementów kultury ludowej jako środka samoindentyfikacji jest
charakterystyczna dla wszystkich grup polonijnych na świecie i dla wszystkich społeczno­
ści tworzących wielokulturową Australię. Wspomina także o działającym w latach pięćdzie­
siątych i sześćdziesiątych Polish Folk Theatre w Melbourne, założonym i prowadzonym
przez Lidię Chramcow (z wykształcenia etnografa). Przygotowywane w nim spektakle były
oparte na tematyce zaczerpniętej z kultury ludowej, a uczestnicy tych działań sami wykony­
wali potrzebne akcesoria, kostiumy i dekoracje. Część tych obiektów trafiła zresztą do Na­
tional Museum o f Australia. Maria Wrońska-Friend omawia w swoim podrozdziale także
działania artystów plastyków działających w Australii, wykorzystujących w swoich projek­
tach pewne aspekty sztuki ludowej. Rzadko są to kopie obiektów oryginalnych. Zazwyczaj

�Recenzje i noty recenzyjne

333

sztuka ludowa jest jedynie źródłem inspiracji twórczej. Czasem jest to efekt kontynuacji tra­
dycji i umiejętności wyniesionych z domu rodzinnego. Najczęściej jednak ta tematyka stała
się obiektem ich zainteresowania dopiero po przybyciu do Australii. Artyści ci są zdania, że
najprawdopodobniej nie sięgnęliby do niej, gdyby tworzyli w Polsce.
Ostatnia część książki, także autorstwa Marii Wrońskiej-Friend, to Artistsprofiles, obej­
mująca 11 sylwetek autorów prac prezentowanych na wystawie. Autorka podaje informacje
biograficzne, źródła i zakresy ich inspiracji polską sztuką ludową oraz charakterystykę prac
i dorobek artystyczny. Nie zawsze zainteresowania artystów wiążą się z techniką czy formą,
charakterystyczną dla „stylu ludowego”, ale często dotyczą konkretnego tematu, przeżyć
(także tych traumatycznych) czy wspomnień. Ich prace łączą jednak te „polskie” elementy
z doświadczeniami, obserwacjami i motywami typowo australijskimi. Poznajemy tutaj zatem
sylwetki pisankarek: Elizabeth Pyrz-Romanyk i Krystyny Łużny; Kingi Rypińskiej, absol­
wentki Uniwersytetu Poznańskiego, malującej na szkle miasta współczesnej Australii; Felixa Tuszyńskiego, podtrzymującego w swoim malarstwie rodzinne tradycje żydowskie, ze
świadomością dramatycznych doświadczeń II wojny światowej; Zdzisława Genka, który
w swoich obrazach wykorzystuje polskie tradycje wiejskie. Dowiadujemy się, w jaki sposób
pochodząca z Żółkwi Lidia Groblicka przedstawia w drzeworytach swoistą wizję życia
w Australii. Kolejny omawiany artysta— Tadeusz Murawski, wykorzystuje w swojej twór­
czości rzeźbiarskiej motywy zaczerpnięte z szeroko pojętej polskiej kultury ludowej. Nato­
miast Danuta Michalska czerpie w swoich grafikach i pracach malarskich inspirację z tech­
nik i cech formalnych twórczości ludowej. Poznajemy tu również sylwetkę autorki niezwy­
kłych, bajkowych wręcz wycinanek— Marii Gałązki-Giętki, a także biografię i drogę twórczą
Agnieszki Gołdy, absolwentki szkół artystycznych Melbourne i Adelajdy, która w swoich
instalacjach zaznacza elementy zaczerpnięte z polskich tradycji i obrzędów. Ostatnią z oma­
wianych jest twórczość urodzonej już w Sydney Any Wojak, świadomie umieszczającej
w swoich pracach motywy i tematy charakterystyczne dla poznanej podczas studiów w na­
szym kraju kultury polskiej i łączącej je z elementami kultury Australii. W przypadku tej
wystawy mamy do czynienia z serią aranżacji tej artystki poświęconych tematowi szopki
bożonarodzeniowej.
Warto dodać, że książka jest wyjątkowo starannie, pięknie wydana i opatrzona licznymi
kolorowymi ilustracjami. Nie jest przewodnikiem po wystawie ani jej katalogiem. Jest intere­
sującą publikacją mówiącą o miejscu i roli sztuki ludowej w życiu społecznym i artystycz­
nym Australijczyków polskiego pochodzenia. Jest to także jedno z nielicznych studiów
poruszających zagadnienie roli, jaką ta twórczość odgrywa w kreowaniu tożsamości naro­
dowej Polonii australijskiej. Interesujące byłoby skonfrontowanie zawartych w niej tez
z podobnymi opracowaniami dotyczącymi na przykład Polonii amerykańskiej. Szkoda, że
książka trafiła do Polski w bardzo niewielkiej liczbie egzemplarzy. Warto chyba zastanowić
się nad możliwością sprowadzenia tej publikacji do kraju albo podjąć próbę znalezienia in­
nego sposobu pozyskania tego wydawnictwa także dla polskiego czytelnika. Na razie jej
zamówienie jest możliwe poprzez Internet, pod adresem: marketing@macmillan.com.au
Anna Nadolska-Styczyńska

�33 4

Recenzje i noty recenzyjne

Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. 8: Anna Drożdż i Agnieszka Pieńczak, Zwyczaje i obrzędy weselne, część I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red. naukowa
Z. Kłodnicki, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie,
Wrocław-Cieszyn 2004, ss. 448.
Zawarcie związku małżeńskiego stanowiło zawsze bardzo ważny etap w życiu człowieka,
posiadało także znaczący wydźwięk społeczny. Towarzyszyło mu więc wiele form obrzędo­
wych, z których część wywodziła się jeszcze z epoki przedchrześcijańskiej, inne pojawiały
się wskutek inspiracji religijnej. W kulturze magicznej uświęcona trądycjąuroczystość we­
selna oznaczała przywrócenie mitycznego święta praczasu, dokonując się zaś w fazie sepa­
racji wymagała otwarcia się na tamten świat, a tym samym — stosowania różnych zabiegów
0 charakterze apotropeicznym, przestrzegania rytualnych gestów i nakazów, realizowania
ściśle ustalonego porządku obrzędowego. W Kościele katolickim małżeństwo, jako trwały
1 nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety, stanowiący wspólnotę życia i miłości, został
podniesiony do godności sakramentu. Ustawiczne ścieranie się i ekspansja nowych ele­
mentów, krzyżowanie i kontaminacja tradycyjnych oraz współczesnych form uaktywniały
na przestrzeni lat proces przemian, wyrażający się m.in. w stałym odchodzeniu od utartych
schematów obrzędowych. Wraz ze zmianą kanonów życia dawne magiczno-symboliczne
funkcje uległy dezaktualizacji, a samo wesele zmieniło się w pozbawioną motywacji świato­
poglądowej ceremonię, której realizacja w sytuacji praktyczno-komunikaeyjnej dokonuje
się w zgodzie ze społecznym decorum. Wesele nadal stanowi jednak wydarzenie o dużej
doniosłości w życiu rodziny.
Cieszy fakt ukazania się na rynku wydawniczym wartościowej publikacji autorstwa Anny
Drożdż i Agnieszki Pieńczak o zwyczajach i obrzędach weselnych. Przedstawione w niej
materiały z badań prowadzonych w około 350 miejscowościach na obszarze całej Polski,
wśród kilku pokoleń informatorów, umożliwiają rzetelny ogląd tradycyjnych wierzeń i wie­
dzy ludowej związanej z weselem, także dokonujących się w tym zakresie cywilizacyjnych
przeobrażeń. Cenna okazała się merytoryczna inicjatywa redaktora naukowego tomu, Zyg­
munta Kłodnickiego, aby w celu zachowania wyrazistości i precyzji chronologicznej zrezy­
gnować „z uwzględnienia na mapach materiałów wyekscerpowanych z literatury etnogra­
ficznej pochodzącej z XX wieku, a dla celów porównawczych pozostawić dane wcześniej­
sze, tj. pochodzące z literatury z XIX wieku” (s. 6). Przyjęto także sprawdzoną koncepcję
publikacji map wraz z tekstem objaśniającym. Pozwoliło to na wierne odtworzenie obrazu
świata stereotypów i symboli oraz uwydatnienie procesu przemian dokonującego się
w obrzędowości weselnej. Autorki odwołały się do kwestionariusza nr 9, opracowanego
wcześniej przez Józefa Gajka przy współudziale Feliksa Olesiejuka. Poddały analizie niepu­
blikowane mapy z obrzędowości weselnej wykonane w Pracowni Atlasu Etnograficznego
we Wrocławiu, nadając im bardziej przejrzystą formę, „ponownie przeanalizowały materiał
z badań terenowych PAE i od nowa opracowały mapy” (s. 6). Ze względu na dużą liczbę
zgromadzonych materiałów omówiły w porządku chronologicznym okres narzeczeństwa,
czas przygotowań przedślubnych oraz sam ślub cywilny. Tytuły kolejnych rozdziałów: za­
loty, swaty, zaręczyny (oprać. A. Pieńczak) oraz zapraszanie gości weselnych, dziewiczy
i kawalerski wieczór, zawarcie małżeństwa cywilnego (oprać. A. Drożdż) wyznaczają zakres
pola interpretacyjnego i w pełni oddają istotę wyróżnionych etapów charakterystycznych
dla zwyczajowości i obrzędowości weselnej. Przedmiotem refleksji stały się nie tylko zjawi­
ska historyczne, ale także kondycja dziedzictwa kulturowego i jego miejsce we współcze­
snej kulturze.
Czytelna w ten sposób rzetelność naukowa ułatwia konstruktywną percepcję tomu. Każdy
rozdział poprzedzony został informacjami wprowadzającymi o charakterze ogólnym, a na­
stępnie poszczególne zagadnienia usystematyzowano i uszczegółowiono, dokonując po­

�Recenzje i noty recenzyjne

335

równania zespołu faktów i zjawisk związanych z obrzędowością weselną sprzed drugiej wojny
światowej z ich stanem późniejszym. Uwzględniono tu tradycje ludności przybyłej na zie­
mie zachodnie i północne. Wnikliwej analizie poddano zjawiska dotyczące nazewnictwa,
chronologii, cech charakterystycznych, ról obrzędowych poszczególnych osób, dni i pór
dnia pomyślnych i niepomyślnych w tradycyjnych wierzeniach ludowych, rodzajów po­
częstunków, zachowań symbolicznych, zwyczajowych nakazów i zakazów, nazw gwarowych.
Bardzo pomocne dla analizy porównawczej i przy rozstrzyganiu dylematów interpretacyj­
nych stały się wypowiedzi informatorów. Zwrócono m.in. uwagę na utratę rudymentarnych
funkcji kulturowych w procesie przechodzenia od symbolicznego, mitycznego waloryzo­
wania rzeczywistości w stronę alegorycznego, znakowego i estetycznego odbioru.
Stosunkowo najmniej miejsca poświęcono zalotom, gdyż „temat ten — jak wyjaśniła
Agnieszka Pieńczak — nie został przebadany przez pracowników atłasu i późniejszych ba­
daczy” (s. 9), a zebrane dane pochodzą tylko z jednej wsi — Brzyskiej Woli (ok. Biłgoraja).
Nie zrezygnowano jednak z ich prezentacji, co zapewniło analityczny porządek, właściwy
ciąg logiczny, koherencję całości tomu i spójność wywodu.
Szczegółowo opracowano zagadnienia związane ze zwyczajem udawania się kawalera
z osobą trzecią do rodziców dziewczyny w celu przedwstępnego omówienia sprawy zawar­
cia małżeństwa, uwzględniając także przypadki szczególne (swaty do kobiety ciężarnej oraz
swaty do kobiety z dzieckiem). Zwrócono m.in. uwagę na proces zanikania tego zjawiska
w środowisku wiejskim wraz z upływem czasu, także na transformację oraz wieloznaczność
niektórych tradycyjnych pojęć. Terminologiczne przesunięcia semantyczne dotyczą m.in.
takich określeń, jak np.: „wiano”, „posag”, „zmówiny” (por. np. s. 65, 71). Osobny podroz­
dział poświęcono „targom” przedślubnym i związanym z nimi „oględzinom”. W latach 70.
XX wieku dały znać o sobie, jak słusznie skonstatowała autorka, „nowe czynniki doboru
partnera życiowego związane już nie tylko ze względami materialnymi (co wcześniej było
niezwykle istotne), ale głównie z uczuciami samych młodych, którzy są coraz mniej związani
z własną wsią i mogą nawiązywać kontakty także poza własnym miejscem zamieszkania. Stąd
swaty utraciły na znaczeniu, funkcjonując jedynie w szczątkowej formie i w określonych
przez społeczność warunkach” (s. 29). Nasuwa się pytanie, czy w XXI wieku, w dobie bez­
robocia i niewątpliwej pauperyzacji części ludności, względy materialne ponownie nie sta­
ną się jednym z głównych czynników rozstrzygających o wzajemnym doborze wśród mło­
dych ludzi?
Osobny rozdział tomu traktuje o zaręczynach, które wprawdzie odrębną, samodzielną
formę zaczęły przybierać powszechnie dopiero wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców
wsi i oddziaływaniem kultury miejskiej (lata 70. XX wieku), jednakże zawsze stanowiły zna­
czący etap w obrzędowości weselnej. W sposób komparatystyczny, uwzględniając proces
przeobrażeń, jaki dokonał się po drugiej wojnie światowej, scharakteryzowano tu role ob­
rzędowe swata, rodziców, starosty, marszałka i pozostałych uczestników. Opracowano tu
również zwyczajowe wręczanie darów, rodzaje poczęstunku i związaną z nimi symbolikę,
wskazano także na potencjalne przyczyny zrywania zaręczyn oraz wynikające z tego spo­
łeczne konsekwencje.
Oddzielną część pracy stanowi zapraszanie gości weselnych. W kulturze tradycyjnej pora
zaprosin inicjowała wszak czas święta, będąc najbardziej odpowiednią dla podejmowania
czynności magii incepcyjnej. Współcześnie dobór weselników nie pozostaje kwestią przy­
padku. Czytelnik znajdzie tu pełną informację na temat m.in. osób zapraszanych, zaprasza­
jących, ustalających wykaz zaproszonych, terminów zapraszania, wierzeń i zachowań ma­
gicznych oraz elementów towarzyszących na tym etapie obrzędu (poczęstunek, błogosła­
wieństwo, oracje) ze wskazaniem cezury zaniku lub upowszechnienia się poszczególnych
zjawisk. Jak się okazuje, „znaczna część informacji opisujących zwyczaj zapraszania ca­
łej wsi pochodzi od osób przesiedlonych na tereny Polski zachodniej po 1945 roku”

�336

Recenzje i noty recenzyjne

(s. 208). Dla językoznawcy i filologa zajmującą płaszczyznę odniesienia badawczego stano­
wić mogą pomieszczone tutaj teksty oracji osób zapraszających, których treść ustalona przez
tradycję i pragmatykę, a odwołująca się do religii, przyrody i bogactwa, była w przeszłości
ściśle przestrzegana.
Interesująco przedstawia się ta część tomu, w której Anna Drożdż traktuje o obwarowa­
nych dawniej zachowaniami wierzeniowymi i magicznymi — spotkaniach przedślubnych
(dziewiczy wieczór), także o tych organizowanych współcześnie. Znaleźć tu można pełną
informację na temat czynności obrzędowych podejmowanych podczas panieńskiego wie­
czoru, takich jak: ozdabianie sali i domu weselnego, wyplatanie wianków, przygotowywanie
rózgi weselnej, wypiek pieczywa obrzędowego oraz o związanych z tym zachowaniach wie­
rzeniowych. Część informacji uzyskano od osób przesiedlonych z terenów wschodnich
(s. 317). Jak wiadomo, kawalerski wieczór rozpowszechnił się po drugiej wojnie światowej,
jednak, jak się okazuje, paradoksalnie w tych wsiach, w których należał do miejscowej tra­
dycji, „notowano jego stopniowy zanik” (s. 357). Osobny podrozdział poświęcono popu­
larnemu w przeszłości na obszarze centralnej, wschodniej i południowej Polski zwyczaju
urządzania przez narzeczonych wspólnego spotkania w wigilię wesela (tzw. wykupiny, dru­
żyny, zdawiny, dobranoc, dobranocka, pustochy, przedwesele, obigrawka, rózgowiny, opleszcziny, wicie wianków, wianki, swaszczyny). Jeszcze w okresie prowadzenia badań na zacho­
dzie Polski praktykowano „polterabend”, natomiast we wsiach usytuowanych na północ­
nym wschodzie odnotowano zanik tego zwyczaju (s. 371).
Omawiany tom wieńczy rozdział o ślubie cywilnym. Zawarcie małżeństwa cywilnego
początkowo stanowiło w społeczności wiejskiej zwykłą formalność i dopiero z upływem czasu
stało się .jednym z równoprawnych etapów obrzędowości weselnej” (s. 378). Zaczęto nada­
wać mu uroczystą oprawę, pojawiły się nowe wierzenia oraz zachowania magiczne z nim
związane, jednak, co podkreśla Anna Drożdż, opisy zwyczajów towarzyszących zanotowa­
no „w pojedynczych punktach badawczych, co sprawia, że ich wiarygodność wymaga spraw­
dzenia” (s. 379). Informacje uzyskane od najstarszych informatorów odnoszą się do przeło­
mu XIX i XX stulecia oraz okresu międzywojennego.
Nie budzi zastrzeżeń szata edytorska książki. We wprowadzającym Wstępie czytelnik
znajdzie pełną informację m.in. na temat obszaru badań, zasad opracowania materiałów oraz
zastosowanych modyfikacjach i poprawkach. Tom zamykają: aneksy, spis map (w j. polskim
i angielskim), źródła, bibliografia, w której pomieszczono .jedynie wybrane prace dotyczące
obrzędowości weselnej, z reguły te, na podstawie których opracowano mapy sporządzone
przez pracowników PAE w latach 80. XX wieku” (s. 415) oraz indeks nazw geograficznych.
Opracowania następnych faz scenariusza weselnego wraz z wykazem informatorów i prze­
badanych miejscowości znajdą się w drugiej części tomu, którego druk przewidywany jest
na 2006 rok.
Reasumując, jest to zatem bardzo wartościowa praca o charakterze stricte naukowym,
która poza tym, że zawiera wiele materiału historycznego, posiada również charakter inspi­
rujący. Przeznaczona jest dla specjalistów (etnografów, etnologów, folklorystów, dialekto­
logów, językoznawców), jak i również dla szerszego kręgu odbiorców — miłośników trady­
cyjnej kultury, którym zależy na rozwijaniu wiedzy o dziedzictwie kulturowym.
Barbara Pabian

�Recenzje i noty recenzyjne

337

J ó z e f N o w a k , Adwent i Boże Narodzenie w regionie tomaszowskim. Studium reli­
gijności ludowej, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Prace
Wydziału Teologicznego, t, 134, Studia Religiologiczne t, 5, red. Hemyk Zimoń SVD, Lublin
2003, ss. 377.
„W świetle religii kultura jest spotkaniem dwóch bytów — Boga i człowieka” — tymi
słowami rozpoczyna omawianą monografię Józef Nowak, doktor teologii, związany ze śro­
dowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, młody (ur. 1973) badacz kultury i reli­
gijności ludowej. Jak pisze we wstępie, przedmiotem studium jest prezentacja oraz interpre­
tacja fenomenologiczna i teologiczna zwyczajów, obrzędów i wierzeń charakteryzujących
okres adwentu i Bożego Narodzenia w okolicy Tomaszowa Lubelskiego w przeszłości i te­
raźniejszości oraz uchwycenie i określenie natury przemian kultury duchowej w aspekcie
wierzeń i zwyczajów świątecznych. Za cel nadrzędny przyjął autor pełniejsze zrozumienie
wartości tradycyjnej kultury tego regionu oraz ukazanie jej współczesnego znaczenia
w kulturze ludowej i ogólnonarodowej.
J. Nowak przyjmuje, że obrzędowość okołobożonarodzeniowa w klasyfikacji etnologicz­
nej zaliczana jest do tzw. rytuałów dorocznych, związanych z trwaniem i cyklicznym odna­
wianiem się kosmosu, w których obserwuje się przemieszanie elementów magicznych z re­
ligijnymi. Dokonywane podczas świąt symboliczne działania obrzędowe zatem, uzasadnio­
ne istniejącymi wierzeniami, są nasycone nie zawsze czytelnymi dla uczestników obrzędu
transparentnymi znaczeniami, które nie tylko umożliwiają wzajemną więź między uczestni­
kami obrzędu, ale przede wszystkim zmierzają do kontaktowania się człowieka z rzeczywi­
stością transcendentalną. Autor wprowadza więc do podstawy metodologicznej opraco­
wania dwie kategorie: teologię ludową i łączącą się z nią — religijność ludową. Przez teolo­
gię ludową— za takimi badaczami, jak J. Szmyd, M. Rusecki, J. Salij, J. Keller, J.C. Scannone
— rozumie dokonywaną przez mieszkańców wsi interpretację treści chrześcij ańskiego prze­
słania na podstawie własnego systemu znaków i symboli. Przypomina, że teologia ludowa
nie buduje na akademickiej nauce o Bogu, choć ta miała i ma nadal wpływ na kształtowanie
się religijnego wymiaru tradycji ludu. Z kolei religijność ludowa, zdaniem J. Nowaka, nie
może być utożsamiana ze zwykłym zjawiskiem folklorystycznym, gdyż człowiek we wszyst­
kich aktach religijnych (również na poziomie katolicyzmu uniwersalnego, elitarnego czy na­
rodowego) autentycznie odpowiada na Boże objawienie i kontaktuje się ze Stwórcą. Zara­
zem od wieków niezaprzeczalną rolę w kształtowaniu religijności ludowej odgrywa duszpa­
sterska działalność Kościoła katolickiego, obok innego typu wpływów, jak elementy kultury
orientalnej, krajów ościennych, oświata i wzrost świadomości społecznej ludności wsi, m.in.
przez środki masowego przekazu.
Podstawę materiałową opracowania stanowią wiadomości uzyskane przez autora meto­
dą etnograficznych badań terenowych, prowadzonych w latach 1995-2001 w 64 miejsco­
wościach regionu tomaszowskiego, położonego w południowo-wschodniej części woje­
wództwa lubelskiego, co złożyło się na imponującą liczbę 314 osób i 346 wywiadów. Badany
teren, można rzec, jest okolony miejscowościami, od północy poczynając: Czartowczyk, Siemierz, Majdan Krynicki, Polanówka, Ułów, Kunki, Maziły, Bełżec, Pawliszcze, Huta Lubycka, Siedliska, Hrebenne i Komie. Centrum badań stanowiły Podhorce — rodzinna wieś au­
tora i Kolonia Podhorce (55 informatorów), jednakże eksploracje terenowe przeprowadzono
także wśród mieszkańców innych wiosek — centrów życia parafialnego i miasta Tomaszo­
wa Lubelskiego oraz wśród zamieszkującej ziemię tomaszowską ludności ukraińskiej wy­
znania greckokatolickiego (30 informatorów), co pozwoliło uzyskać materiał służący do ob­
serwacji przemian w badanej obrzędowości, jak też przenikania się wytworów kulturowych
dwu grup etnicznych i wyznaniowych, stających się wspólną własnością mieszkańców ba­
danego regionu. J. Nowak podkreśla zarazem, że najstarsi informatorzy (powyżej 80. roku

�338

Recenzje i noty recenzyjne

życia — 55 osób) sięgali pamięcią do przekazów otrzymanych od swoich dziadków i rodziców,
co dało szansą dotarcia do tradycji ostatnich lat XIX stulecia, kiedy różnorodność brała górę
nad mentalną i obyczajową uniformizacją, i skonfrontowania jej ze współczesnością.
Badania terenowe zostały przeprowadzone w oparciu o kwestionariusz (por. Aneks VIII,
s. 353-358) składający się z ponad 420 szczegółowych pytań, wśród których znalazły się
pytania o sposoby przeżywania lub obchodzenia kolejnych dni adwentu i świąt; pytania
0 nazwy i o znaczenia słów, wyrażeń i zwrotów; pytania o teksty folkloru (przysłowia, za­
gadki, modlitewki i modlitwy, pieśni świeckie i religijne, wspomnienia); pytania o przebieg
poszczególnych etapów zwyczaju wraz — co istotne — z motywacją wykonywania czyn­
ności, wyboru pory doby, osoby, rekwizytów itd., ale również pytania o znaczenie tekstów,
zwyczajów, czynności, symbolikę gestów i rekwizytów, pytania o nakazy i zakazy wraz z ich
motywacją. Układ kwestionariusza odzwierciedla chronologię wydarzeń roku liturgicznego
1obrzędowego okresu adwentu i świąt, co następnie znalazło odbicie w układzie recenzo­
wanej pracy.
Zasadnicza część monografii została podzielona na cztery części: „Adwent” (s. 39-114),
„Dzień wigilijny” (s. 115-168), „Okres Bożego Narodzenia” (s. 169-242) oraz „Korowody
kolędnicze” (s. 243-274). Opisując zatem specyfikę adwentowej pobożności mieszkańców
tomaszowskiej wsi (s, 43-64), autor przypomina, że adwent rozpoczyna się w ostatniej fazie
roku kalendarzowego, liturgicznego i wegetacyjnego, czyli że w tym okresie spotykają się
dwie rzeczywistości: przeszłość i przyszłość. Autor przedstawia katolicką wykładnię jego
znaczenia jako okresu pokuty i nawrócenia oraz opisuje powojenną tradycję trzydniowych
rekolekcji, odmawiania Nowenny do Dzieciątka Jezus lub powstałą w latach 90. — tradycję
zawieszania wieńca adwentowego w kościele itp. Zarazem można powiedzieć, że J. Nowak
skupia się raczej na literackim — a niekiedy wręcz publicystycznym, szczególnie gdy mowa
0 współczesnych przemianach — przedstawieniu klimatu tego okresu, pisząc na przykład:
„W świętym czasie dnia wigilijnego na pierwszy plan wysuwają się obrzędy przeżywane
w gronie rodzinnym. Domownikom udziela się atmosfera ciszy i pokoju, a jednocześnie ra­
dosnego przejęcia i pobudzenia. Wszyscy czynnie oczekująna wieczorną, niezwykłą kola­
cję” (s. 116). Jednakże badacza kultury tradycyjnej zainteresują zwłaszcza opisy zwyczaju
gry na ligawce w adwencie w Rudzie Zurawickiej (s. 48), zapraszania panien przez kawale­
rów na roraty, modlitw domowych stosowanych zamiennie względem mszy roratniej (s. 50),
opis oświetlających drogę na roraty lampionów, wykonanych ze zjełczałego masła pozosta­
łego po stypie człowieka zmarłego na białaczkę (s. 51, przypis 35), zwyczaju noszenia na
znak czasu zakazanego czarnych ubrań w adwencie (s. 56-57) oraz rejestracja występują­
cych obok siebie potraw o polskim i ukraińskim rodowodzie, wśród których wyróżnia się
zrytualizowane przygotowanie zupy adwentowej sołoduchny (59-60). Następnie J. Nowak
przedstawia „Praktyki gospodarcze i domowe” (s. 64-83), które podporządkowane były za­
sadzie, przekazanej przez mieszkańców Zwiartowa, której złamanie mogło sprowadzić na zie­
mię dokumentowaną w przysłowiach chorobę: „Ludzie przed wojną w adwencie nie orali, bo
ziemia martwa była, a ziemi martwej nie wolno orać”. Zakaz ten motywowany był również
religią: po polach kroczyła brzemienna Maryja. Z drugiej strony, istnieje na badanym terenie
możliwość siania pszenicy w wigilię Bożego Narodzenia, usankcjonowana apokryficzną
kolędą bożonarodzeniową o ucieczce Świętej Rodziny Stała nam się nowina miła (s. 65­
-66). W domach w adwencie odbywały się spotkania, będące wyrazem wspólnoty wiejskiej
1 sąsiedzkiej pomocy, jak też spełniające funkcje edukacyjno-religijne, nazywane chałup­
kami, wieczorkami, wieczornicami, w czasie których przędziono len i konopie oraz skubaczkami, zwane też zdzirkami piór. Podczas nich śpiewano, np. Piórko du pióreczka,
będzie dla Nastusipiękna poduszeczka, ale też czytano żywoty świętych, odmawiano ró­
żaniec, robiono figle, odnawiano ozdoby choinkowe, ćwiczono kolędy, widowiska bożona­
rodzeniowe, opowiadano zagadki, bajki itd. Zajmowano się również sprzątaniem domu i ozda­

�Recenzje i noty recenzyjne

339

bianiem go, np. kwiatami z bibuły, pająkami, ze szczególnym uwzględnieniem świętego kąta.
W opinii autora, czynności te wyrażająpogłębiającą się więź międzyludzką, podobnie jak
adwentowe święta, opisane w dalszej części pierwszego rozdziału, bowiem kalendarz litur­
giczny przywołuje wówczas postaci wielu świętych, których wspomnienia są w liturgii zwy­
kłymi dniami, zaś w wierzeniach mieszkańców Roztocza Tomaszowskiego (jak i wsi całej Polski)
szczególny charakter mają dni czci takich świętych, jak: św. Marcin (formalnie nieprzynależący do adwentu, według świadomości ludowej — tak; s. 85-87), św. Katarzyna
(s. 87-89), św. Andrzej (s. 89-97), św. Barbara (s. 89-99), św. Mikołaj (s. 99-106), Najświęt­
sza Maria Panna (kulminacja przypada na 8 XII; s. 107-108) i św. Łucja (s. 108-111). Opisu­
jąc specyfikę wymienionych świąt adwentowych, J. Nowak sprawnie posłużył się bogac­
twem zarchiwizowanych na badanym terenie przysłów, modlitewek (również ukraińskich),
tekstów ludowego sennika, opisów różnorodnych wróżb dotyczących pogody na cały rok
lub na nadchodzącą zimę i święta, wróżb matrymonialnych, które — w połączeniu z szeroką
wiedzą na temat kultu świętych, ale również podłoża przedchrześcijańskiego omawianych
tradycji — zaowocowały wartościowymi szkicami, w których objawia się umiejętność po­
głębionej, uporządkowanej analizy przejawów religijności ludowej, mechanizmów jej kształ­
towania i przemian.
Drugi rozdział prezentowanej monografii, „Dzień wigilijny”, przynosi szczegółowy opis
tomaszowskiej wieczerzy wigilijnej oraz czasu jąpoprzedzającego, a rozpoczyna uogólnie­
nie, że wśród mieszkańców regionu „istnieje powszechne przekonanie, że dzień wigilijny
jest najważniejszym dniem roku” (s. 117) i ono warunkuje scenariusz prac wykonywanych
tego dnia od rana aż do położenia cepa w poprzek snopa, co symbolizowało zamknięcie
ciężkich robót i początek świątecznego odpoczynku. Autor skupił się zwłaszcza na analizie
wierzeń, które znalazły wyraz szczególnie w takich zakazach, jak zakaz pożyczania, odwie­
dzania przez kobiety i związany z nim zwyczaj umawiania się gospodarzy z Siedlisk na wigi­
lijne odwiedziny, zakaz wdziewania ubrań czerwonych oraz kożucha, sprowadzającego in­
sekty, pasożyty i choroby, zakaz wymawiania z podobną motywacją słowa mak, przy jedno­
czesnym zaleceniu dodawania go w dużej ilości do potraw dla zapewnienia urodzaju itp.
Autor przypomina, że przystępowanie do świętowania miało charakter komplementarny
i dotyczyło tak porządkowania „nowego oblicza ducha” i zewnętrznego wyglądu ciała, jak
i obszaru podwórka i chaty. Następnie, przedstawia J. Nowak, cytując relacje informatorów,
zwyczaje dokumentujące wiarę w powrót i przebywanie dusz zmarłych, włącznie z nosze­
niem opłatka na groby i przywoływaniem dusz na wieczerzę. Podkreśla, że opisywane za­
chowania są wynikiem integrowania ze sobą treści religijnych, zabiegów pobudzających
wegetację i płodność, ochronnych i zadusznych. W takim duchu interpretuje również sens
ubieranej tego dnia choinki (s. 130-137), przy czym warto odnotować fakt może niekiedy
zbyt pochopnych i jednostronnych uogólnień, czego przykładem jest objaśnienie doty­
czące zwyczaju palenia drzewek choinkowych. Według J. Nowaka świadczy on o nieprzypisywaniu.im jakiejkolwiek wartości (s. 136), podczas gdy mieszkańcy Polski powszechnie
uważają, że drzewko należy spalić właśnie dlatego, że było poświęcone —- dosłownie: przez
kapłana w czasie wizyty duszpasterskiej, ale i przenośnie: było darem przeznaczonym Dzie­
ciątku Jezus. Jednakże analiza semantyki choinki zaprezentowana w monografii J. Nowaka,
pozostaje jedną z ciekawszych na tle literatury przedmiotu. W dalszej części rozdziału
J. Nowak opisuje wieczerzę wigilijną (s. 138-160), rejestrując elementy pierwotnie agrarne,
jego zdaniem, jak snopy zboża, siano i słomę wnoszone do izby, które dziś podporządkowa­
ne są odtworzeniu atmosfery nocy narodzin Jezusa. Osobne miejsce w tym podrozdziale
przypadło opisowi tomaszowskich zwyczajów wigilijnych związanych z chlebem
(s. 141-144), po czym na uwagę zasługuje wzmianka o potrawach pogranicza: kutii i knyszy
(s. 151-152). Z przemian obyczajowości autor odnotowuje wprowadzenie od początku lat
90. dokumentacji fotograficznej i wideo członków rodziny, wyglądu dzieci, choinki, zastawy

�34 0

Recenzje i noty recenzyjne

stołu. Z wieczoru wigilijnego wydziela następnie autor czas „Do pasterki” (s. 160-165), po­
święcony wróżbom, zabiegom gospodarskim w sadzie i oborze oraz kolędowaniu chłopców.
Podsumowując, autor stwierdza, że wigilia obfituje w symbole, do których należą „przed­
mioty, skojarzenia, działania pochodzące z różnych epok i kultur oraz miejsca. Asymilacja
kompleksu przedchrześcijańskich (...) zwyczajów do obchodów Bożego Narodzenia ubo­
gaciła liturgiczne i paraliturgiczne struktury świętowania. Dzięki nadaniu im chrześcijańskiej
treści spełniają obecnie nową funkcję. Symbole (...) Nie tylko wskazują i wyobrażają wyda­
rzenia historycznej betlejemskiej nocy (...), ale stanowią też źródło mocy, dzięki czemu są
skuteczne” (s. 167-168) i żywotne, jak wynika z przekazów z Pawliszcza: znaki stare, co robili
ojce, to i j a robie.
Rozdział trzeci, „Okres Bożego Narodzenia” (s. 169-242), omawia czas nazywany w Tomaszowskiem Kolędą, Godami, godnimi świętami, trwający od nocy z 24 na 25 grudnia do
święta Trzech Króli, który, przyjmując twierdzenia klasycznej etnologii, należy przyporząd­
kować do stanu przejściowego, liminalnego, fazy granicznej. Jak pisze J. Nowak, konieczne
jest przestrzeganie ustalonych poprzez tradycję reguł i kościelnych kanonów dotyczących
świętowania, aby nie sprowadzać zagrożenia dla pomyślności w całym nadchodzącym roku.
Uwagę zwraca stwierdzenie: „Radość nocy bożonarodzeniowej wyzwalała w młodzieży
potrzebę płatania figli. (...) Powszechnym czynnościom przypisywano charakter nie tylko
ludyczny. Według opinii przytaczanej przez informatorki z Jeziemi (...) pozbawione bram
podczas pasterki ludzkie siedziby odzwierciedlają otwarcie ludzkich serc, domów i całych
wiosek na przychodzącego na świat Chrystusa” (s. 177-178). Taką interpretację badacze
kultury tradycyjnej uznaliby za zbyt jednostronną, to znaczy ograniczoną do wykładni teo­
logicznej, podczas gdy pełny opis fenomenu zjawisk kultury ludowej wymaga wyjścia
w stronę podmiotowej rekonstrukcji zjawisk religijności ludowej. Dlatego za interesujące
poczytać trzeba przekazanie informacji o myciu się w wodzie ze srebrną monetą i sianem,
zakaz dotykania łóżek i odwiedzin (jeszcze w latach 60.) w pierwszy dzień świąt, obligatoryj­
ne potrawy bożonarodzeni owego obiadu, jak gotowana wołowina, motywowana obecno­
ścią woła w stajence, a także zakaz jedzenia tego dnia mięsa, którego złamanie spowoduje
ubytki bydła i trzody w oborze. Ze zwyczajów związanych z dniem św. Szczepana do ciekaw­
szych należą: opis wynoszenia resztek słomianego dziada z domu na pole i palenie go tam
z odpowiednią modlitewką: Bodaki i chwasty św. Szczepan tu był, a dziadostwa nie zoba­
czył, co miało zabezpieczyć plony przed chwastami (s. 186); opisy magicznych sposobów
zapewnienia, aby kury niosły się w obrębie gospodarstwa; obwiązywanie drzewek o poran­
ku, by zapewnić wczesne owoce, ponieważ święty Szczepan szczepi drzewka; opis obsy­
pywania się po mszy owsem, grochem, bobem i orzechami; zwyczaj liczenia łysych obec­
nych na mszy, przy czym parzysta ich liczba wróżyła nieurodzaj; zwyczaj liczenia i przecho­
wywania przez panny do Palmowej Niedzieli ziarenek owsa wplątanych we włosy; zwyczaj
godzenia służby i inne. Autor stwierdza, że obrzędowość Bożego Narodzenia i św. Szczepa­
na wykazuje silny związek z liturgicznym życiem Kościoła, zaś „zdecydowana większość
ludzkich gestów, zachowań i postaw, jeśli nie jest bezpośrednim wynikiem inspiracji teologiczno-pastoralnej, w swej warstwie znaczeniowej i interpretacyjnej zawsze kieruje się ku
myśleniu kategoriami religijnymi” (s. 193). W dalszej części rozdziału, „Ostatnie i pierwsze
dni roku”, jest mowa o „istniejącym do dziś fenomenie świętych wieczorów” jako czasie,
gdy wedle wierzeń ludowych Pan Jezus chodzi po kolędzie, co J. Nowak interpretuje jako
wezwanie, „aby Bożego Syna przyjąć w dom z otwartym sercem” (s. 195) i wspomina o zwy­
czaju opowiadania godnich gadek, tj. bożonarodzeniowych opowiadań głównie na temat
pierwszych lat życia Jezusa. Nadmienia, że reliktom treści zaduszkowych związanych ze
świętymi wieczorami nadano interpretację chrześcijańską. Następnie autor opisuje zwy­
czaje związane z dniem św. Jana i tradycję wizyty duszpasterskiej, wspomnienie męczeń­
stwa świętych Młodzianków oraz wierzenia związane z tzw. Sylwestrem, czyli ostatnim dniem

�Recenzje i noty recenzyjne

341

roku, zwyczaje o proweniencji ruskiej zwane malankami dotyczące św. Melanii, zwyczaje
religijne praktykowane do 2 lutego w parafii Krasnobród zwane adoracją Dzieciątka Boże­
go i przedstawienia jasełkowe. Omawiając z kolei obrzędowość okresu „Od Trzech Króli do
Gromnicznej” (218-239), skupia się autor na rozpisaniu znaczenia i funkcji poświęconych
w świątyni kredy, kadzidła, wody i złota. Podkreśla podobieństwo zwyczajów wigilijnych
praktykowanych przez ludność polską do tych praktykowanych przez ukraińską, która tego
dnia celebruje wigilię Bożego Narodzenia zwaną Persza Kolada. Autor przybliża specyfikę
kolejnych świąt ludności unickiej i prawosławnej, skończywszy na święcie zwanym Jordan
czyli Druha Kolada, gdy w liturgii wody brali udział tomaszowscy Ukraińcy, Polacy i Żydzi
(s. 223-231). Omawiany rozdział zamyka szkic na temat tradycji, wierzeń i symboliki związa­
nych z Gromniczną (s. 231-239). W podsumowaniu autor akcentuje fakt pokrewieństwa
obrzędowości bożonarodzeniowej sąsiadujących ze sobą narodów, które różnicę czasową
wykorzystywali do wspólnego, podwójnego świętowania, co inspirowało twórczą wymia­
nę elementów ludowej kultury polskiej i ukraińskiej, specyficzną dla kresów wschodnich.
Na uwagę i komentarz zasługuje fakt włączenia do monografii z zakresu religijności ludo­
wej rozdziału „Korowody kolędnicze” (s. 243-274) z racji tego, że niektóre sposoby kolędo­
wania, jak na przykład chodzenie z żywymi zwierzętami lub maszkarami, z zasady nie są za­
liczane do praktyk religijności ludowej. Właśnie co do interpretacji genezy i funkcji różnych
form kolędniczych można by zgłosić zastrzeżenia. Jednakże J. Nowak w kilku miejscach pra­
cy podsuwa wyjaśnienie swojej decyzji: kolędowanie en bloc uważa za „zwyczaje ściśle
obecnie związane z tajemnicą wcielenia” (s. 231), „przełomem roku i tradycyjnym kresem
Bożego Narodzenia” (s. 244), zaś „pieczołowite celebrowanie wcielenia znajdowało wyraz
w licznych formach kolędowania, wypełniających też — w jakim stopniu to tylko możliwe
— tradycyjny scenariusz «dobrego początku»” (s. 173). Jednakowoż, autor omawia kolej­
no: kolędowanie przez grupy chłopców głównie w dniach św. Szczepana i Nowego Roku,
nazywane po polsku szczodrakami, z ukraińska — polaznykami (s. 245-249); chodzenie
przebierańców z szopką lub gwiazdą od Szczepana do Trzech Króli (s. 249-252); chodze­
nie z maszkarą kozy lub konia, żywe jeszcze w latach 70. (s. 252-261); specyfikę herodów na
badanym terenie (s. 261-265); tomaszowskie dialogi bożonarodzeniowe (s. 265-270) i formę
kolędniczą praktykowaną tylko 6 stycznia zwaną Trzej Królowie (s. 270-271).
Recenzowaną monografię wieńczą imponująca bibliografia i wykaz źródeł (s. 287-313)
oraz dziewięcioczęściowy aneks, zawierający wspomniany wcześniej kwestionariusz badań
terenowych, mapkę badanego terenu (s. 359) oraz wybór fotografii, a także tekstów folklo­
ru, zarejestrowanych przez autora. Wśród nich znalazły się „teksty adwentowe” (s. 315—
322; wiersze i przysłowia dotyczące św. Mikołaja, pieśni śpiewane w czasie prządek, „pieśni
ukazujące przemiany życia na wsi”); teksty kolęd (s. 323-334; kolędy bożonarodzeniowe
i kolędy noworoczne: dla gospodarza i gospodyni, szczodrówki dla panny, dla kawalera;
oraz kolędy aktualizowane); teksty grup kolędnicznych (s, 335-344; szczodraki,połaznycy,
kolędnicy z szopką, z gwiazdą, pochody z koniem, obchód z kozą, herody, Trzej królowie)-,
tzw. „teksty okolicznościowe” (s. 345-347; tu znalazły się ballada, fraszki ludowe, pieśń żoł­
nierska i inne, w większości z przekazów śpiewaczki wyróżnionej nagrodą im. Oskara Kol­
berga Anieli Gmoch z Bełżca) oraz trzy godnie gadki (s. 348-349).
Podsumowując, godzi się stwierdzić, że omawianą publikacją J. Nowak na trwałe wpisuje
się w grono badaczy kultury ludowej Tomaszowskiego, dołączając do takich postaci, jak
J. Gluziński, K. Skrzyńska, O. Kolberg, H. Łopaciński, K. Zaleski, z powojnia zaś: J. Czekanowski, J. Gajek, R. Reinfuss, J. Bartmiński, M. Lesiów, J. Adamowski i inni (s. 19-23). Acz­
kolwiek należy poczynić pewne zastrzeżenie: recenzowana monografiajcst książką specy­
ficzną, a jej swoistość zasadza się na dość jednostronnym, by tak rzec, ideologizującym
ujęciu zagadnień religijności ludowej. Przykładem do sformułowania takiej oceny niech
będzie jeden z licznych, w podobnym duchu utrzymanych opisów, choćby sytuacji trądy-

�342

Recenzje i noty recenzyjne

cyjnych wigilijnych zabaw w rozrzuconym na klepisku sianie i słomie, których funkcja jest
dla badaczy kultury tradycyjnej jednoznaczna: słoma jako nośnik płodności, poprzez ob­
wiązywanie nią panien, kawalerów, stołu, drzewek w sadzie itd. służy pomnażaniu najszerzej
pojętej plenności. Tymczasem J. Nowak pisze: „Mieszkańcy domu leżeli na sianie i wpatry­
wali się w zapalone na drzewku świece” (s. 153) oraz „Całe rodziny, leżąc na sianie przy cho­
ince, miały czas na rozmowę i radosne przeżywanie tajemnicy wcielenia” (s. 184). Uderza
również niewiarygodna idylliczność tego obrazowania, jak w opisie pierwszego dnia świąt:
„Wśród domowników panowała atmosfera skupienia, harmonijnej zgody i miłości wynika­
jącej z rozradowania betlejemskim faktem. Uszlachetnienie własnej osobowości w adwencie
owocowało brakiem sprzeczek wśród młodego pokolenia” (s. 179). Niewykluczone, choć
trudno wyobrażalne, że taka interpretacja wynika z przekazów indagowanych informato­
rów, ale jeśli tak, to absolutnie niezbędne byłoby przywołanie dokładnych cytatów z prze­
prowadzonych rozmów. Wówczas podniosłaby się wiarygodność uogólnień badacza, jak
na przykład w przypadku opisu sensu kościelnej szopki, gdy powołując się na relacje trzech
osób, księdza i na obserwację własną, J. Nowak stwierdza: „Przygotowana ekspozycja
z nieruchomych figur przedstawia powszechne przed wiekami oczekiwanie ludzkości na od­
kupienie i ufne oczekiwanie klęczącego przed szopką chrześcijanina na zbawczą interwen­
cję Bożą” (s. 175). Dodatkową cechą pracy jest ton publicystyczny, o którym wspomniano
wcześniej, a którego oceniający wydźwięk wydaje się nie mieć związku z relacjami mieszkań­
ców wsi ani z zagadnieniami religijności ludowej, np.: „Nadmierna, często bezkrytyczna kon­
sumpcja audycji audiowizualnych stała się dla wielu ludzi sposobem na aktywność intelek­
tualną, duchową, kulturalną i społeczną” (s. 185) lub,jak twierdzą z nostalgią osoby sędzi­
we, tradycyjny przejazd saniami miał dla nich większy splendor niż przemieszczanie się
szybkimi i wygodnymi, ale odwracającymi uwagę od meritum pojazdami mechanicznymi”
(s. 177) i inne. Do tej grupy opinii należy również niekiedy przesadnie zdroworozsądkowe
tłumaczenie tradycji, np. nieprzyrządzania potraw podczas świąt: gospodynie „spracowane
i zmęczone po trudnych przedświątecznych dniach, mogły teraz odpocząć i cieszyć się
świętem” (s. 181). Można ponadto odnieść wrażenie, że J. Nowak nie tylko podjął próbę
opisu dwu przedmiotów badawczych: świadomości katolika, człowieka religijnego zamiesz­
kałego w okolicach Tomaszowa oraz świadomości uczestnika kultury typu ludowego, zanu­
rzonego w magicznym świecie wierzeń przedchrześcijańskich, ale sam balansuje między
dwiema perspektywami opisu: spojrzeniem teologa, może duszpasterza, idealizującego i przez
to upraszczającego portret religijnego mieszkańca współczesnej wsi i perspektywą ludo­
znawcy, która zakłada pełne szacunku spojrzenie na kulturę tradycyjną i pozwala idealistycz­
nie wyznaczać przestrzeń dalszych badań, co JózefNowak zapisał w ostatnim zdaniu-przesłaniu swej rozprawy (s. 280): „Mądrość ludowa zawierała w sobie prawdy proste i oczywi­
ste, dlatego trzeba na początku trzeciego tysiąclecia zmierzać do odkrycia i zrozumienia
elementów doświadczeń przodków istniejących jeszcze w żywej tradycji wsi polsko-ukraiń­
skiego pogranicza”.
Katarzyna Smyk-Płoska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6623" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6603">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/383446e9a25554904ec805bae0e73ff4.pdf</src>
        <authentication>1c4b82b857e50590d8d8929ab1e6a2f3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78977">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6152</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78978">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78979">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78980">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5738</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78982">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2009 t.93</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78983">
                <text>LUD 2009 t.93 s.273-328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78984">
                <text>PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78985">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78986">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78987">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78988">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78989">
                <text>Lud, t. 93, 2009

IV. RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Kirsten H a s t r u p , Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią,
przeł. E. Klekot, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2008,
ss. 224, ISBN: 978-83-233-2449-2.
Książka Kirsten Hastrup, A Passage to Anthropology: Between Expérience and
Theory, która ukazała się w 1995 roku, doczekała się także wydania polskiego. Jest to
jedna z najważniejszych prac duńskiej antropolożki, która swą karierę naukową roz­
poczęła w 1976 roku jako wykładowczyni na Uniwersytecie w Ârhus, mając w pla­
nach prowadzenie badań w Islandii. Udała się tam w 1982 roku, zaś wyniki jej pracy
stanowiły podstawę dla doktoratu, który obroniła w 1990 roku na Uniwersytecie Ko­
penhaskim, uzyskując tytuł doktora nauk społecznych. W latach 1985-1990 Hastrup
pracowała jako profesor na Uniwersytecie w Ârhus, a w 1998 roku otrzymała stano­
wisko pierwszego dyrektora badań w duńskim Centrum na Rzecz Praw Człowieka.
Wielokrotnie gościła na Uniwersytecie Kalifornijskim, w latach 1989-1993 pełni­
ła funkcję przewodniczącej European Association of Social Anthropologists, była
też członkiem The Royal Anthropological Institute of Great Britain oraz American
Anthropological Association. Obecnie antropolożka skupia swoje zainteresowania
na zagadnieniach teorii antropologicznej, epistemologii, antropologii historycznej,
antropologii teatru, praw człowieka oraz antropologii środowiska i topografii. Naj­
nowsze badania Hastrup dotyczą początków duńskiej antropologii, wpływu zmian
klimatycznych na życie społeczności Arktyki, a także relacji między postrzeganiem
siebie, społeczeństwem i naturą. Wszystko to wpisuje się w nurt antropologii zorien­
towanej topograficznie, badającej wzajemne przenikanie się przestrzeni fizycznych
i społecznych.
Można powiedzieć, że Droga do antropologii to próba przerzucenia mostu pomię­
dzy pozytywistyczną i postmodernistyczną wizją naszej dyscypliny. Z jednej strony
autorka kładzie nacisk na rolę doświadczenia w uprawianiu antropologii, z drugiej
zaś podkreśla znaczenie języka w procesie formułowania teorii naukowych doty­
czących odmiennych sposobów konceptualizacji rzeczywistości. Jakkolwiek książka
porusza przede wszystkim kwestie istotne z antropologicznego punktu widzenia, nie
brak w niej też rozważań o charakterze bardziej filozoficznym oraz j ęzykoznawczym.
Dzięki temu wnioski dotyczące postulowanego kształtu antropologii osadzone są
w szerszym kontekście nauki jako takiej. Zgodnie z tytułem układ pracy nawiązuje
do idei podróży — autorka już na wstępie informuje czytelnika, iż zachęca go do
wyruszenia w drogę, by odnaleźć na nowo sens uprawiania antropologii (s. 20). Jako
że zgodnie z zasadą kompozycji klamrowej epilog nosi tytuł „Powrót do domu”, ca­

�274

Rezenzje i noty recenzyjne

łość sprawia wrażenie pracy spójnej, o dobrze przemyślanej strukturze. Główną tezą
książki jest stwierdzenie, że antropologia jako nauka empiryczna nie skończyła się
wraz z nadejściem zwrotu lingwistycznego, lecz przeciwnie — dzięki postmoderni­
stycznej krytyce wzrosła jej samoświadomość, dzięki której teorie formułowane na
podstawie doświadczeń terenowych pozbawione są wcześniejszych imperialistycz­
nych sentymentów i naiwności (s. 16-17). Praca składa się z przedmowy, prologu,
dziewięciu rozdziałów, epilogu, bibliografii i indeksu. W prologu czytelnik zapo­
znaje się z „trasą podróży” (s. 13), czyli historią rozwoju myśli antropologicznej
oraz głównymi problemami omawianymi w książce. W kolejnych rozdziałach au­
torka rozwija poszczególne zagadnienia z zakresu języka, epistemologii oraz etyki
antropologa zmuszonego do przełożenia doświadczenia zmysłowego na słowa. Roz­
ważania zamyka epilog, w którym badaczka czyni podsumowujące uwagi na temat
formułowania i charakteru teorii antropologicznych.
Najważniejsze w pracy Kirsten Hastrup jest, moim zdaniem, oryginalne podejście
do problematycznego związku między doświadczeniem w terenie a teorią antropolo­
giczną. Autorka nie kryje swego optymistycznego nastawienia względem przyszłości
dyscypliny, które uzasadnia wiarą w to, iż jest możliwe przezwyciężenie kryzysu
przedstawienia poprzez powrót do empirii z pełną świadomością ograniczeń po­
znawczych badaczki, wynikających z jej kondycji człowieka. W ujęciu Hastrup owo
ograniczające człowieczeństwo jest zresztą tym, co gwarantuje badaczce wspólnotę
doświadczenia zmysłowego z badanymi ludźmi, bez względu na odmienne sposoby
opisu tego doświadczenia. Antropologia jako nauka o człowieku istnieje dzięki przy­
jętemu u jej podstaw założeniu o posiadaniu przez każdego z nas pewnych uniwersal­
nych cech gatunkowych, do których należy przede wszystkim odbieranie bodźców
ze świata zewnętrznego za pomocą tych samych zmysłów. Tak postrzegane doświad­
czenie broni się przed zarzutami postmodemistów co do jego małej wiarygodności
i uprawomocnia stosowanie w antropologii empirycznych metod zbierania informa­
cji o świecie. Dotyczy to również całej wiedzy teoretycznej formułowanej na pod­
stawie danych empirycznych — użyte przez autorkę pojęcie radykalnej interpretacji
(s.75) oznacza opis zakorzeniony w zmysłowym doświadczeniu, a więc pozbawiony
przypisywanej mu przez konstruktywistów dowolności. Cenne jest przy tym przy­
wrócenie przez Hastrup prawomocności etnograficznemu czasowi teraźniejszemu.
Subiektywne ze swej natury doświadczenie dane badaczce tu i teraz wymaga opisu
w czasie teraźniejszym, co nie oznacza ahistoryczności badanych grup, a jedynie od­
daje specyficzne warunki bycia w terenie. Badana rzeczywistość jest współtworzona
przez obecną w niej antropolożkę, staje się ona na jej oczach, a proces ten uchwytny
jest tylko w języku chwili bieżącej (s. 21-38).
Według autorki użycie czasu teraźniejszego w tekście etnograficznym nie jest
tożsame z dążeniem do obiektywnego przedstawienia rzeczywistości. Jak słusznie
zauważa, nie istnieje spojrzenie „z zewnątrz” i tym samym każdy opis jest tylko
interpretacją, bardziej lub mniej adekwatną do rzeczywistości i tym samym możliwą
do przyjęcia lub nie przez społeczność naukowców. Co przy tym ważne, owa ade­
kwatność oceniana jest nie w odniesieniu do jakiegoś zewnętrznego układu współ­
rzędnych, ale właśnie do z trudem poddającego się werbalizacji doświadczenia cie-

�Rezenzje i noty recenzyjne

275

leśnego ludzi. Jest to zgodne z teorią rozwoju nauki Thomasa Kuhna, według której
jedne paradygmaty zastępowane są przez inne dlatego, że istnieje większa zgoda co
do ich względnej prawdziwości. Jak pisze Hastrup, każda teoria, aby zostać uznaną
za obowiązującą, musi pozytywnie przejść próbę intersubiektywności i intertekstualności (s. 196), co oznacza spełnianie przez nią warunków zrelatywizowanych do
kontekstu historyczno-społecznego.
Czy wobec tego jest sens w uprawianiu antropologii, skoro nie potrafi dać ona od­
powiedzi na pytanie o obiektywny kształt rzeczywistości? Autorka książki uważa, że
tak, bowiem zadanie antropologii polega nie na rozwiązywaniu problemów zachod­
niej filozofii, ale na burzeniu iluzji ludzi na temat świata, w którym żyją. Poprzez
opis doświadczenia owego świata i jego naukową interpretację, antropolog uświa­
damia ludziom ich złudzenia i zwraca uwagę na niedostrzegane przez nich rzeczy
istotne. Przypomina to działalność proroka, który opowiada o odległych, nieznanych
rzeczywistościach, stwarzając dla nich przy tym nowe określenia w starym języku
(s. 35-37). Dzięki wyobraźni, antropolog tworzy metafory będące pomostem między
odmiennymi światami, służące poszerzeniu horyzontów i zrozumieniu inności. Tym
sposobem metafora przestaje być kłamstwem w rozumieniu Friedricha Nietzschego
(1993: 183-199) — przeciwnie, jest ona tym, co przybliża do prawdy. Podkreślenie
tego znaczenia metafory w opisie antropologicznym wiąże się u Hastrup z konstruk­
tywną krytyką postmodernistycznych postulatów oddania głosu Innemu. Według
autorki książki jest to nowa odmiana dobrze znanego naiwnego realizmu, która nie
ma nic wspólnego z równouprawnieniem — zawsze bowiem nad redakcją tekstu tu­
bylczego czuwa antropolog, zajmując przez to pozycję nadrzędną wobec badanych.
Lepiej zatem pogodzić się zarówno z niemożnością dosłownego przekładu, jak i wy­
równania relacji badacz — badany w tekście i zamiast tego skupić się na tworzeniu
możliwie adekwatnych opisów Innych w oparciu o zmysłowe doświadczenie antro­
pologa wzbogacone jego wyobraźnią.
Warto również wspomnieć o oryginalnej próbie zdefiniowania przez Hastrup isto­
ty doświadczenia antropologicznego poprzez odwołanie się do pojęcia teatru. Użycie
tego pojęcia ma jednak niewiele wspólnego ze znaną w naukach społecznych kon­
cepcją Ervinga Goffinana (2000). Autorka nie tłumaczy ludzkich działań poprzez
porównanie ich do gry na scenie, ale opisuje własne spotkanie z teatrem po to, by
zobrazować charakter relacji badacz - badany (s. 137-158). Antropolog interpretu­
je Innych na tej samej zasadzie, co odgrywający role obcych ludzi aktor teatralny.
Hastrup, która stała się główną bohaterką sztuki Talabot, w reżyserii dyrektora duń­
skiego Odin Teatret, Eugenio Barby, odczuła boleśnie, jak to jest, gdy ktoś przepro­
wadza na innej osobie badania terenowe. Tym razem to antropolożka została poznana
i zinterpretowana. Gdy oglądała siebie na scenie, nie była w stanie utożsamić się
z obserwowaną postacią, ale też nie mogła całkowicie się od niej zdystansować. Nie
potrafiła już zdefiniować siebie bez odniesienia do bohaterki sztuki teatralnej, i gdy
zespół odjechał, by odgrywać Talabota w innych częściach świata, Hastrup poczuła
się nikim. Przeżyła kryzys tożsamości, znany osobom badanym, które przejrzały się
w lustrze antropologa i zostały przez niego pozostawione sam na sam z nową, nie­
pokojącą wiedzą o sobie. Teatr i antropologia objawiają, lecz nie odbywa się to bez

�Rezenzje i noty recenzyjne

276

bólu. Jak słusznie stwierdza autorka książki w jednym z najpiękniejszych, według
mnie, zdań w tej pracy: „Świat zachwyca i rani” (s. 184).
Jakkolwiek D roga do antropologii ma wiele zalet wynikających zarówno ze
struktury tekstu, jak i zawartości merytorycznej, to jednak można doszukać się w niej
kilku słabych punktów. Przede wszystkim, używany przez autorkę język jest niekie­
dy niezrozumiały. Z jednej strony wynika to z faktu, iż ma ona tendencję do snucia
filozoficznych rozważań, które nie zawsze w prosty sposób nawiązują do omawia­
nych problemów naukowych. Z drugiej zaś strony, powodem niejasności niektórych
fragmentów pracy jest używanie zbyt literackiego, obfitującego w metafory języka,
który poprzez swą wieloznaczność oddala czytelnika od istoty poddawanych reflek­
sji zagadnień. Niestety, bardzo często stwierdzenia o takim charakterze pojawiają
się w zakończeniach rozdziałów, przez co można odnieść wrażenie braku podsu­
mowania tez stawianych na początku. Sądzę, że warto byłoby zrezygnować czasem
z zamieszczania literackich sformułowań — świadczących wprawdzie o wysokich
umiejętnościach pisarskich autorki, ale zaciemniających znaczenie tekstu — i uciec
się zamiast tego do mniej efektownego, ale za to bardziej uporządkowanego i jasnego
przedstawiania wniosków zamykających poszczególne części książki.
Podsumowując, omawiana książka Kirsten Hastrup to pozycja godna polecenia
każdemu, kto pragnie twórczo podchodzić do uprawiania antropologii. Przejrzysty
układ treści, nawiązujący do motywu podróży, zachęca do czytania i pozwala czytel­
nikowi wczuć się w rolę odkrywcy nowych antropologicznych przestrzeni. Co wię­
cej, zawartych jest tu sporo oryginalnych, czasem wręcz odkrywczych wniosków,
które mogą stać się inspiracją do stworzenia przez odbiorcę własnej wizji uprawianej
nauki, za którą będzie podążał. Przywrócenie wiary w możliwości poznawcze an­
tropologii, podkreślenie na nowo znaczenia doświadczenia i dostrzeżenie potencjału
tkwiącego w na pozór ograniczonym języku to bodaj najistotniejsze elementy tej
pracy. W obliczu postmodernistycznego kryzysu w antropologii obrona doświadcze­
nia badań terenowych i jego opisu jest trudnym wyzwaniem, a zarazem ma ogromne
znaczenie dla przyszłości naszej dyscypliny. Warto zatem sięgnąć po tę lekturę, gdyż
nie tylko tchnie ona dodającym motywacji do uprawiania antropologii optymizmem,
ale też pokazuje konkretne rozwiązania problemów, z jakimi spotyka się prawie każ­
dy badacz społeczny we współczesnym świecie.
N atalia Weimann

BIBLIOGRAFIA
Goffman E.
2000
Człowiek w teatrze życia codziennego, przeł. H. Datner-Śpiewak, P. Śpiewak,
Warszawa: Wydawnictwo KR.
Nietzsche F.
1993
Pism a pozostałe 1862-1875, przeł. B. Baran, Kraków: Inter-Esse.

�Rezenzje i noty recenzyjne

277

Michael W. Yo u n g, Bronisław Malinowski. Odyseja antropologa 1884-1920,
przeł. P. Szymor, Warszawa: Wydawnictwo Książkowe Twój Styl 2008, ss. 808,
ISBN: 978-83-7163-452-9.
Biorąc do ręki pracę Michaela Younga, jeszcze zanim sięgnąłem do jej, jak się
potem okazało, bogatego treściowo wnętrza, odniosłem wrażenie, że przyszło mi
obcować z dziełem monumentalnym. Opasły, ciężki tom robi spore wrażenie na czy­
telniku, w dzisiejszych czasach już odwykłym od tak obszernych opracowań. Ale to
nie objętość z górą ośmiuset stron żywego tekstu, uzupełnionych dodatkowo kilku­
nastoma czarno-białymi fotografiami, wprowadzającymi nas w „obrazowy” kontekst
życia Bronisława Malinowskiego, sprawia, że o książce Younga, brytyjsko-australijskiego antropologa, bez wielkiej przesady da się powiedzieć, iż jest wyjątkowa.
Czynią z niej taką inne jej cechy. Wśród nich na pierwszym planie jawi się — wy­
zierająca spomiędzy kolejnych wersów — determinacja autora w dotarciu do niezli­
czonych wprost źródeł, które poddane wyraźnie wizjonerskiej selekcji i inteligentnej
interpretacji sprawiają, iż źródła owe dają interesujący (nie tylko zresztą dla profesjo­
nalistów) wgląd w zawiłe biograficzno-myślowe meandry jednego z ojców-założycieli akademickiej antropologii w jej wczesnodwudziestowiecznym wydaniu. Young
powiada nawet — mając, jak sądzę, na uwadze podkreśloną wyżej tytaniczną pracę
kwerendalną — iż Odyseja sama może „posłużyć za źródło dla badaczy” (s. 20).
Trudno się z tym nie zgodzić, doceniając wysiłek włożony w dociekania badawcze,
skutkujące wyłożeniem na światło dzienne materiałów, które przez kilka dziesięcio­
leci pozostawały skrzętnie ukryte w archiwalnych kartotekach, bądź otoczone aurą
nienaruszalności prywatnych pamiątek.
Niniejsza biografia (łącząca w sobie zarówno cechy, jak sugeruje autor, biografii
naukowej i psychologicznej, ale przede wszystkim literackiej, bo Odyseja z pewnoś­
cią jest literaturą i to literaturą niezłych lotów) powstała z inicjatywy Heleny Wayne,
córki, a jednocześnie spadkobierczyni spuścizny po Bronisławie Malinowskim. Naj­
młodsza z potomkiń słynnego badacza Wysp Trobrianda, niespodziewanie w 1991
roku zwróciła się do Younga z propozycją przygotowania przez niego pełnej biografii
jej ojca, zarzucając tym samym pierwotny pomysł napisania tejże własnym piórem.
Jakiekolwiek powody stały za taką właśnie decyzją wybór powiernika, przed któ­
rym stanęło niezmiernie trudne zadanie odpowiedzialnego zmierzenia się z legendą
jednego z najwybitniejszych przedstawicieli nauki o człowieku okazał się — co po­
kazuje końcowy efekt projektu — ze wszech miar słuszny.
Struktura Odysei antropologa 1884-1920 jest zbudowana zgodnie z zasadą
współbieżności zdarzeń biograficznych z ułożonymi chronologicznie zdarzeniami
historycznymi (u Younga tekstowy czas biograficzny nakłada się bardzo wyraźnie,
jak powiedziałby Michaił Bachtin, na realny czas historyczny).
Część pierwsza zaczyna się od roku 1884, kiedy to na świat przychodzi mały
Bronio, i kończy się w 1910 — roku wyjazdu młodzieńca na studia do Londynu.
Znajdujemy tutaj liczne nawiązania do lokalnych (tzn. krakowsko-zakopiańskich)
i rodzinnych kontekstów; Young podróżuje razem z chorowitym Malinowskim na
Podhale, do północnej Afryki i nad Adriatyk; opowiada o przyjaźni „Lorda Never-

�278

Rezenzje i noty recenzyjne

morę” z Bungiem (czyli Stanisławem Ignacym Witkiewiczem); napomyka o skom­
plikowanych, podszytych syndromem Edypa, relacjach łączących późniejszego
autora Życia seksualnego dzikich z ojcem; wyjawia sekrety pierwszych zauroczeń
kobiecością i kobietami; przybliża też świat uniwersytecki, mówiąc o jakże ważnych
dla rozwoju dalszej kariery Malinowskiego fascynacjach naukami ścisłymi i filozo­
fią (w tym epistemologią Ernsta Macha, służącą za podstawę rozprawy doktorskiej
przyszłego twórcy metody funkcjonalnej).
Część druga Odysei opisuje natomiast anglosaskie „przygody” nieokrzepłego
jeszcze na dobre naukowca. Spotkania z tuzami wzorcowej naonczas brytyjskiej an­
tropologii kulturowej, reprezentowanej m.in. przez Alfreda Corta Haddona, Edwarda
Westermacka, Charlesa Gabriela Seligmana czy Williama Halse’a Riversa, uzmysła­
wiają Malinowskiemu, na czym polegają podstawowe zasady uprawiania antropolo­
gii w jej klasycznej postaci oraz dają asumpt do dalszych, już samodzielnych prze­
myśleń prowadzących do wypracowania, a następnie udoskonalenia własnej metody
badań i teorii kultury. Także i w tych ustępach Young ponownie prowadzi nas zako­
piańskimi ścieżkami i zdaje sprawozdanie z duchowo-erotycznego wymiaru życia
młodopolskiej bohemy artystycznej, do której należał również — nieco buńczucz­
nie, bardziej jednak prowokacyjnie, obwołujący samego siebie Josephem Conradem
antropologii społecznej — Bronisław Malinowski. Biograf nie zapomina również
odnotować kolejnych miłosnych zachwytów trawiących podatne na zranienia serce
„Bronia”, upatrując w nich jednego z wiodących rysów osobowościowych tego nie­
tuzinkowego człowieka. Cezurą tej części opowieści są wspólne przygotowania Wit­
kacego i jego przyjaciela do podróży na drugi koniec świata, do dalekiej Australii.
Część trzecia, a zarazem ostatnia, przybliża nieco przypadkową w gruncie rzeczy
(bo ufundowaną na nieszczęśliwym zbiegu okoliczności w postaci nagłego wybuchu
wojny i dość niejasnych powodach rozpadu zażyłej znajomości dwojga bliskich so­
bie osób) wyprawę w teren, wyprawę skutkującą jednak, jak świetnie wiemy, stwo­
rzeniem zrębów uznawanego po dziś dzień za profesjonalny wariantu antropologii
kulturowej. Czytelnik — co celnie wychwytuje we wstępie do wydania polskiego
Odysei Grażyna Kubica — obcuje tutaj z trzema komplementarnymi obrazami: obra­
zem psychologicznym (konstruowanym głównie w oparciu o zapisy dzienników
Malinowskiego), obrazem etnograficznym (posiłkującym się notatkami terenowymi
i oficjalnymi publikacjami) i obrazem instytucjonalno-politycznym, wypracowanym
między innymi na podstawie danych przechowywanych w australijskich archiwach,
takich jak na przykład teczka antropologa założona przez wywiad. Biograficzna ody­
seja kończy się opisem powrotu głównego bohatera, wraz ze świeżo poślubioną żoną
Elsie, do Itaki — rodzinnej Europy, w 1920 roku.
Omawiane dzieło ma jeszcze jednego, cichego bohatera. Są nim, w mym prze­
konaniu, dzienniki Malinowskiego. Tę warstwę Odysei uważam za najbardziej in­
spirującą.
Michael Young zauważa we wstępie, że owe prywatne zapisy, wzbudzające liczne
kontrowersje, stanowią znaczny problem dla tworzonej przez niego narracji biogra­
ficznej, jednakże bezpośrednio w ślad za tym stwierdzeniem idzie przyjęcie przez
autora bardzo osobliwej strategii, polegającej na pisaniu własnego tekstu niejako

�Rezenzje i noty recenzyjne

279

„pod dyktando” dzienników! Dzieje się tak głównie dlatego, iż te prowadzone na
przestrzeni dekady (od 1908 do 1918 roku) intymne albo nawet arcyintymne wyzna­
nia (Kubica 2007), rzucają światło na „styl uprawiania etnografii i techniki badań
terenowych Malinowskiego” (s. 21). Young odkrywa wszakże nie tylko tę — dziś
uznawaną przecież powszechnie za oczywistą— prawdę na temat ścisłych powiązań
zachodzących między doświadczeniami terenowymi a doświadczeniami osobistymi
badacza; podąża zdecydowanie dalej, do punktu, który wydaje mi się niezmiernie
intrygujący, a mianowicie do postawienia tezy, iż oto autobiografia wpływa na etno­
grafię. Więcej nawet: sama autobiografia jest etnografią!
Young twierdzi, iż Malinowski przyglądał się własnemu życiu równie skrupulat­
nie, jak życiu australijskich Aborygenów, do jednego i drugiego podchodząc z podob­
ną (naukową) starannością i powagą1. W rozdziale 21 („Melbourne — stan chorobo­
wy”), znajdujemy mikropowieść „Zawsze scalać”, barwnie przybliżającą wypadki
z listopada 1917 roku, kiedy to autor Argonautów Zachodniego Pacyfiku utyka wSamarai, oczekując na statek, który ma go przewieźć na Trobriandy. Dysponując sporą
ilością czasu, zaczyna wtedy specyficzną pracę nad swą pamięcią, sporządzając tak
zwane „tablice synoptyczne”. Przedstawione są one w formie ciągu kolumn, porząd­
kujących wspomnienia z okresu spędzonego w Melbourne (1915-1917); mają wstęp­
nie zapełnić lukę powstałą w dziennikowych notatkach, ale finalnie — w złożeniu
z notatkami terenowymi — wykazują współzależność pierwiastków publicznego
i prywatnego, i ich mocne związki. Konkluzja, na jaką zdobywa się Malinowski, j est
uderzająca (podobnie jak uderzające jest miejsce, gdzie się ona pojawia, a są to od­
wrotne strony dzienników!): „Głównie należy zastanowić się nad dwoma działami:
moją pracą etnologiczną i moim dziennikiem i braniem wskazówek z nich obu. Są
one bardzo blisko, dopełniają się tak, jak tylko dopełniać się można” (Malinow­
ski 2007: 666, podkr. — M.A.K.).
W Odysei znajduje się także inny znaczący akcent, mogący świadczyć o tym, iż
idea autobiografizmu traktowanego jako metoda badań antropologicznych nie była
efemeryczną, ale mieściła się wyraźnie w horyzoncie wizji nauki o człowieku bliskiej
Malinowskiemu. Young w trakcie swych kwerend źródłowych napotkał konspekt ni­
gdy nienapisanej książki, powstały w latach 30. minionego wieku (a więc po ponad
dziesięciu latach od powrotu antropologa do Europy), przy okazji zawierania umowy
z wydawcą amerykańskim, wyrażającym chęć opublikowania podręcznika socjologii
i antropologii. Jego przyszły autor przewidywał przygotowanie trzech rozdziałów,
z których pierwszy nosić miał znamienny tytuł: „Kultura jako doświadczenie oso­
biste”. Zagłębiając się w passusy zaczerpnięte przez Younga z siedmiostronicowego
dokumentu, można się zastanawiać, czy gdyby rzeczywiście doszło do zrealizowania
zaplanowanego przedsięwzięcia (i gdyby — dodatkowo — w taki czy inny sposób

1Pogląd Michaela Younga jest w tym względzie zbieżny ze spostrzeżeniem Marii Danielewiczowej,
która w recenzji A Diary in the Strict Sense o f the Term zaznaczyła jakże trafnie, pomimo ograniczone­
go dostępu do dzienników (miała do dyspozycji jedynie dwa ostatnie, „czysto terenowe” zeszyty), iż
„Malinowski uważał samego siebie za przedmiot badań naukowych” (Danielewiczowa 1968, podkr.
— M.A.K.).

�Rezenzje i noty recenzyjne

280

została ujawniona zawartość sekretnych dzienników), losy antropologii potoczyłyby
się znanym nam torem.
Podejmując ten wątek w konwencji wypowiedzi recenzyjnej, warto pamiętać
o dwóch istotnych, wzajemnie powiązanych ze sobą sprawach. Po pierwsze, chodzi
o rosnący systematycznie, od początku lat 80., wykwit literatury antropologicznej
bacznie przyglądającej się różnym rodzajom tak zwanych dokumentów osobistych
— life-history, life-story, case-history, biografii i autobiografii, w tym także doty­
czących samych antropologów (Victor Turner, Barbara Myerhoff, Renato Rosaldo,
Paul Rabinów, Vincent Crapanzano i in.). Po drugie, idzie o brak podobnej dyskursywnej przestrzeni w końcu XIX i na początku XX wieku. A przecież Malinowski
nie był całkiem osamotniony w dążeniu do wyrażania wewnętrznych przeżyć. Na
myśl przychodzą od razu: Wilhelm Dilthey wraz z jego postulatami zajęcia się przez
humanistykę rozumieniem życia, z uznaniem autobiografii za bodaj najbardziej instruktywną jego formę; Michel Leiris, uprawiający ethnographie de soi-m êm e, et­
nografię podmiotu, czy wreszcie Florian Znaniecki, domagający się uwzględnienia
współczynnika humanistycznego, by wymienić tylko pierwszych z brzegu badaczy
wyłamujących się ze sztywnych ram nauki wspartej na szkielecie obiektywizmu.
Moje rozważania domknę motywem odnalezionym we wstępie do Odysei. Young
nie bez powodu opowiada tam o przypadku, jaki leżał u początków jego własnej
przygody z antropologią. Zrządzenie losu, którym było spotkanie ze studentem an­
tropologii, napotkanym na bezdrożach Australii, pcha go ku antropologicznym stu­
diom w college’u i w London School of Economics. Poznaje tam nauczycieli, którzy
obcowali twarząw twarz z twórcą metody funkcjonalnej — Darylla Forde’a i Phyllis
Kaberry, Raymonda Firtha oraz Lucy Main Orientuje się także, iż jego podróż na
Antypody odbywała się tą samą drogą, co wyprawa Malinowskiego: „nie miałem
najmniejszego pojęcia, że mniej więcej czterdzieści lat wcześniej płynął tym samym
szlakiem, tą samą linią — statkiem, który zawijał do tych samych portów: Neapo­
lu, Port Saidu, Adenu, Colombo, Fremantle, Adelajdy, Melbourne i Sydney” (s. 22).
O powinowactwie duchowym istniejącym między dwojgiem ludzi można zaświad­
czać na wiele sposobów — Michael Young uczynił to, uzmysławiając nam dobitnie,
że antropolog jest nie tylko badaczem, ale też zwykłym człowiekiem.
M arcin A. K afar

BIBLIOGRAFIA
Danielewiczowa M.
1968
M ałość w wielkości, „Kultura” (Paryż) 243-244.
Kubica G.
2007
Wstęp, w: B. Malinowski, D ziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu,
wstęp i oprać. G. Kubica, Kraków: Wydawnictwo Literackie, s. 5-39.
Malinowski B.
2007
Dziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, wstęp i oprać. G. Kubica,
Kraków: Wydawnictwo Literackie.

�Rezenzje i noty recenzyjne

281

Yves W i n k i n, Antropologia komunikacji. Od teorii do badań naukowych,
przeł. A. Karpowicz, wstęp W.J. Burszta, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersyte­
tu Warszawskiego 2007, ss. 252, ISBN: 978-83-235-0290-6.
W jednej z książek Ervinga Goffmana znaleźć można pewien pouczający opis.
Oto główny kelner szacownej restauracji ruga swoich struchlałych podwładnych.
Stłoczeni na zapleczu, poza zasięgiem wzroku i słuchu gości, przyjmują na swoje
głowy gromy potulni niczym baranki. Szef piekli się, ciska inwektywami, wygraża
i złorzeczy. Po kilku minutach starannie poprawia fryzurę, wygładza poły uniformu
i ściera ślinę z ust... po czym z promiennym uśmiechem człowieka o gołębim sercu
pokonuje przejście między zapleczem a salą restauracyjną, gdzie na prawo i lewo
rozdaje pozdrowienia, ukłony i uprzejmości. Uchylenie kotary jest przejściem od
prywatności (wspartej przywilejem władzy) do bycia publicznego. Przekroczenie tej
granicy jest początkiem teatru i gry, wkroczeniem w przestrzeń konwencji i styliza­
cji, przywdzianiem maski tego, co badacz określił akademickim mianem „rytuału
interakcyjnego”.
Yves Winkin, belgijski antropolog społeczny i profesor w École Normale Supé­
rieure Lettres et Science Humaines w Lyonie, autor pracy Antropologia komunikacji.
Od teorii do badań terenowych, jest admiratorem podejścia Goffmana. Przypomniana
przeze mnie scenka musi bodaj należeć do jego ulubionych lektur i inspiracji, Winkin
bowiem proponuje podobny sposób oglądu rzeczywistości społecznej i prezentuje
jej opisy zbliżone do powyższego. Tak samo jak poprzednik uważa, że w momencie,
kiedy przestajemy być w łazience sami, albo kiedy wychodzimy z kabiny przebie­
ralni na otwarty basen, zasadniczo transformujemy swoje zachowanie: inaczej sta­
wiamy stopy, inaczej poruszamy rękoma, spoglądamy, siadamy itp. Przestajemy być
wyłącznie dla siebie, jesteśmy odtąd dla innych i to przez wzgląd na owych innych
modyfikujemy w swoim postępowaniu niemal wszystko. Od niezobowiązującego ry­
tuału prywatności (czasem pełnego dziwactw i wstydliwych nawyków) przechodzi­
my do obligatoryjnego rytuału interakcji. Priorytetem staje się odtąd komunikacja,
skomplikowana sieć znaków służących porozumiewaniu się: od słów, poprzez gesty,
dzwonek telefonu, pukanie do drzwi, styl prowadzenia rozmowy, chrząkanie, aż po
znaczące na wiele sposobów milczenie.
Słowo komunikacja jest dzisiaj raczej nadużywane i kojarzone przede wszystkim
z mediami, z czego Winkin doskonale zdaje sobie sprawę. W swojej książce — po­
myślanej jako rodzaj manifestu — proponuje własne ujęcie antropologii komuni­
kacji. Projektuje „antropologię przez komunikację, antropologię «komunikacyjną»,
na wzór antropologii kognitywnej, wizualnej, symbolicznej i innych” (s. 22). Ramą
analityczną jest dlań komunikacja rozumiana w kategoriach „odgrywania kultury”,
a nie tylko przekazywania komunikatu. Z takiego założenia wynika, że antropologia
komunikacji to orientacja bez właściwego sobie przedmiotu badań; ważniejsze od
zakresu przedmiotowego jest bowiem specyficzne odczytywanie i interpretowanie
życia społecznego. Badacz jest bezwzględnie zobowiązany do pracy w terenie, bez
praktykowania (skądinąd niebywale złożonej teoretycznie i psychologicznie) obser­
wacji uczestniczącej projekt ten nie ma racji bytu.

�282

Rezenzje i noty recenzyjne

Kreśląc autorski program antropologii komunikacji, Winkin przypomina i odnosi
się do wcześniejszych projektów badań w tym zakresie. W części pierwszej książki
autor skupia się na dwóch podstawowych koncepcjach komunikacji jako takiej. Roz­
poczyna od schematu komunikacji zbudowanego na bazie prac Norberta Wienera
i Claude’a Shannona z końca lat 40. XX wieku. Badacze z Massachusetts Institute of
Technology oparli swojąkoncepcję na analizach funkcjonowania telegrafu, stąd w li­
teraturze przedmiotu nazywa się j ą — i ujęcia pokrewne — „koncepcją telegraficz­
ną”. Programowi temu Winkin przeciwstawia „koncepcję orkiestralną”, zakładającą
aktywne uczestnictwo w sytuacji komunikacyjnej. Ważnymi przedstawicielami tej
koncepcji są dla niego Gregory Bateson, antropolog szeroko stosujący instrumenta­
rium psychiatrii, oraz Ray Birdwhistell, skupiony na lingwistyce i kinezyce. W części
drugiej, zatytułowanej „Wynurzanie się antropologii komunikacji”, autor przybliża
czytelnikom pojęcia i postaci kluczowe dla uksztahowania się nurtu antropologii ko­
munikacji (których czuje się spadkobiercą i twórczym kontynuatorem). Jest zatem
Dell Hymes i jego „etnografia mówienia”, jest oczywiście nieodzowny i na nowo
obecnie przypominany Erving Goffman.
W części trzeciej książki, zatytułowanej „Postępowanie etnograficzne”, autor
próbuje zastosować przywołane wcześniej założenia oraz metody; co więcej, część
ta pisana jest głównie z myślą o studentach. „Jak nakłonić studentów, by porzucili
swój przytulny pokój, kawalerkę lub bibliotekę i wyszli w teren — pyta autor — sta­
nęli twarzą w twarz z nieznanym, z drwiącymi «informatorami», pytaniem «co ja tu
robię»?” (s. 107). W przejrzysty sposób pisze się tutaj o wybranych dylematach pracy
terenowej, wyjaśnia pożytki płynące z prowadzenia dziennika terenowego, podpo­
wiada, jak uniknąć wrażenia nadmiaru faktów, które się obserwuje. Winkin świado­
mie opiera się na przykładach najprostszych, jego opowieść skierowana jest bowiem
do debiutantów, a nie badaczy doświadczonych przez teren wielokrotnie. Dlatego nie
kreśli wizji odległego wyjazdu do obcego społeczeństwa, ale zaprasza do obserwacji
zdarzeń potocznych w codziennym, zwyczajnym otoczeniu. Ta część ilustrowana
jest dodatkowo rysunkami przedstawiającymi właśnie tego rodzaju zdarzenia.
Aby nie pozostać tylko na poziomie formułowania dyrektyw i analizy „rozrzedzo­
nych” zdarzeń, Winkin prezentuje efekty kilku własnych analiz. Im właśnie poświę­
cono czwartą część pracy — „W terenie”. Winkin opisuje zachowania w akademi­
ckiej stołówce; reflektuje nad tym, w jaki sposób marokański handlarz sprzedał mu,
zupełnie niechciany, dywan: analizuje turystyczną wyprawę na Wielki Erg Wschodni
w poszukiwaniu autentyczności; prezentuje wreszcie nieco ogólniejszą wizję działa­
nia pewnego uniwersytetu w Stanach Zjednoczonych.
Ostatnia część Antropologii komunikacji — najmniej obszerna z wszystkich pięciu
— jest w istocie powtórzeniem najważniejszych założeń. Mowa jest o wielu znacze­
niach, o kontekstach, w jakich współcześnie używa się terminu „komunikacja”, Winkin
próbuje wpisać ów termin w kontekst „wymiany daru”, raz jeszcze podkreślając wagę
szczegółu w badaniach mieszczących się w nurcie antropologii komunikacji.
Operacyjną definicją kultury jest dla Winkina formuła Warda Goodenaugha:
„istotą kultury jakiegoś społeczeństwa jest to wszystko, co jego członkowie muszą
wiedzieć albo w co muszą wierzyć, by zachowywać się w sposób akceptowalny (...)

�Rezenzje i noty recenzyjne

283

w każdej z akceptowalnych ról” (s. 102). Zakłada on zatem to, że jesteśmy przewidy­
walni i powtarzalni, że każde społeczne zachowanie ma swój sens i jest racjonalne,
gdy poznamy je od wewnątrz, gdy uda się zidentyfikować jego kulturowe i społecz­
ne motywy. Przyjęcie tego rodzaju założenia pozwala empirycznie zorientowanemu
Winkinowi na obserwacje i interpretacje codziennych zachowań, sytuacji banalnych,
przyziemnych obrotów ciał społecznych. Belgijski badacz całym sercem namawia
do radosnego przyjęcia postawy antropologa „endotycznego”: przecież te same rze­
czy, które jako badacze robimy na obcej ziemi, z powodzeniem możemy realizować
u siebie. Mniej tu etycznych zasadzek, a życie tak samo — jeśli tylko uważnie mu się
przyjrzeć — obfite w sensy, sekrety i dyskretne prawidła.
Najlepszą jak sądzę, partią— pisanej z wyraźnym nachyleniem dydaktycznym —
Antropologii komunikacji jest jej część trzecia. Jak ryba w wodzie Winkin czuje się objaś­
niając tajniki rzetelnego i efektywnego postępowania „w terenie”. I rzeczywiście, sporo
można się od niego dowiedzieć. Jakie miejsca wybierać winien „endotyczny” badacz
komunikacji? — dostępne i bliskie, podpowiada Winkin, na przykład pobliski park, koś­
ciół albo publiczny basen. Jaki zabierać ze sobą sprzęt? — najlepiej żaden, bezcenne jest
wszak bystre oko i sporządzane wieczorem notatki; aparaty i kamery funkcjonują niczym
odkurzacz, który wszystko zbiera, niczego nie pozwalając wyróżnić. Czy ukrywać swoje
zadanie? — stanowczo nie, przyjmowanie wymyślonych ról zawsze kończy się demaskacją a do naukowego obserwatora wcześniej czy później wszyscy przywykają. „Sztu­
ka patrzenia, sztuka bycia, sztuka pisania. To trzy kompetencje które powinien posiadać
etnograf’ (s. 111), stwierdza Winkin. Trudno z tym zdaniem na serio polemizować.
Winkinowska A ntropologia kom unikacji nie j est pracą znaczącą teoretycznie. Au­
tor odsuwa — lub przegapia — wszelkie problemy epistemologiczne, nie kłopocze
się fikcjonalnością naukowych opisów i ich konstruktywizmem. Oryginalności po­
szukuje w podejściu do świata raczej niż w zestawie nowych narzędzi służących jego
okiełznaniu i usensownieniu. Mimo cennych wskazówek praktyka — które warto
przekazywać studentom etnologii i antropologii kulturowej także w Polsce — jego
projekt ani nie onieśmiela, ani nie zachwyca. Nazbyt wiele tu powtórzeń, zbyt dużo
również wiary w wyjaśniającą moc detalu obyczajowego. Zajmowanie się banałem
ma widać czasem ten skutek, że często do banału zbliża. Wyraźnie widać to w autor­
skich analizach zawartych w czwartej części książki. We wszystkich tych „jednoak­
tówkach”, Winkin zawarł wiele interesujących szczegółów, mało jednak konkretów,
wykraczających poza silnie skontekstualizowaną doraźność, tyleż zdarzeń, co i oso­
bistych emocji. W opisie zachowań uczniów w klasach komputerowych przydarza
mu się nawet znienacka „odkryć” regułę m edium is the message.
Mimo tych uproszczeń, Antropologia kom unikacji Yvesa Winkina jest pracą po­
żyteczną wypełnia bowiem lukę w polskojęzycznej literaturze o nachyleniu antro­
pologicznym, lukę dotyczącą kwestii komunikacji, którą tak ochoczo zajmują się
przedstawiciele studiów nad mediami, ekonomią reklamą performensem czy innymi
dziedzinami sztuki. Szkoda zatem, że w książce o ambicjach pomocy naukowej (uzu­
pełnionej dodatkowo o wykaz prac po polsku) znalazło się tyle błędów w bibliografii.
Waldemar K uligow ski

�284

Rezenzje i noty recenzyjne

Wiktor S t o c z k o w s k i , Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu, przeł.
R. Wiśniewski, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy 2005, ss. 480,
ISBN: 83-06-02986-0.
Kosmici, jakich ujrzał Stoczkowski któregoś dnia w angielskiej bibliotece, nie za­
mieszkiwali Marsa ani żadnej z odległych planet — były to jedynie twory ludzkiego
umysłu zaludniające niezliczone księgi w Cambridge. Stąd oczekiwania czytelnika
chwyta jącego za recenzowane dzieło mogą nie pokrywać się z tym, czego dostarcza
jego lektura.
Sama początkowo sądziłam, iż książka opowiada głównie o teorii na temat sta­
rożytnych astronautów. Musiałam wrócić do jej lektury ponownie, by docenić bo­
gactwo przedstawionych faktów i ich powiązań, i dostrzec inne przesłanie książki
— kosmici byli jedynie tłem, osnową na kanwie której Stoczkowski przekazuje
swoje przemyślenia nad funkcjonowaniem myśli ludzkiej.
Wiktor Stoczkowski pochodzi z Polski, jest absolwentem archeologii i etnolo­
gii Uniwersytetu Warszawskiego. Doktoryzował się w Paryżu, w École des Hautes
Études en Sciences Sociales, gdzie obecnie wykłada w Laboratoire d’Antropologie
Social. Jest także kierownikiem interdyscyplinarnej Groupe de recherches sur les
savoir, która skupia się wokół czterech głównych zagadnień: antropologii wiedzy,
kosmologii nauk społecznych, etnologii rasizmu i antyrasizmu oraz historii antro­
pologii. Jako jeden z nielicznych polskich naukowców potrafił „zaistnieć” w sto­
sunkowo zamkniętym środowisku zachodnioeuropejskich badaczy. Autor posiada
niezwykle analityczny umysł, nadto erudycję i pasję zgłębiania tego, co go intryguje.
Dodatkowo styl książki czyni ją szczególnie zajmującą. Wprawdzie polski czytelnik
dysponuje jedynie tłumaczeniem z francuskiego, niemniej przypuszczam, że wersja
oryginalna jest równie soczysta.
Budowa książki jest nietuzinkowa — autor najpierw obrazuje problem przykła­
dem, a następnie cofa się do jego źródeł. Mamy nowe dane, nowy problem i... autor
znów się cofa. Potem jednak łączy wszystkie fakty ze sobą i powraca do punktu wyj­
ścia. Piszę „nietuzinkowa” nie dla zaznaczenia nowatorstwa tej konstrukcji, ale dla
podkreślenia jej wpływu na lekturę książki. Co chwilę dokonujemy wraz z autorem
nowego odkrycia, zostajemy „porażeni” nowymi faktami i płynącymi z nich wnio­
skami, zastanawiając się, jak to się stało, że „tego” jeszcze nie wiedzieliśmy i ciesząc
się na „to”, co książka wciąż dla nas chowa.
Tytułowi przybysze z kosmosu to jedynie pretekst dla głębszych problemów nur­
tujących Stoczkowskiego. Książka jest refleksją nad zasadami ludzkiego myślenia,
nad racjonalnością i irracjonalnością nad stanem zachodnioeuropejskiej nauki i zna­
czeniem lekceważonej kultury masowej.
Stoczkowski wychodzi od pojęć racjonalności i irracjonalności, a także od za­
gadnień warsztatu etnologa badającego Obcych na swoim własnym terenie. Dopiero
potem prezentuje koncepcję zwaną danikenizmem i jej wręcz „epidemiczne” roz­
przestrzenienie się na całym globie. Kolejnym krokiem jest przyjrzenie się nurtom
krytyki tego zjawiska prowadzonym w celu odkrycia jego przyczyny — tu autor
dochodzi do wniosku, że istniejące do tej pory wyjaśnienia były jednoprzyczynowe

�Rezenzje i noty recenzyjne

285

i stąd niedostateczne. W następnym rozdziale, zastanawiając się nad pochodzeniem
teorii o roli starożytnych astronautów, dociera do literatury fantastyczno-naukowej,
która częściowo stała się dla niej pożywką. Zauważa jednak, że dänikenizm to coś
więcej niż chwytliwa, zarabiająca na siebie powiastka — to po części teologia, ma­
jąca swe źródło w gnozie. Stąd już blisko do podjęcia (w siódmym rozdziale) tematu
twórczości Madame Heleny Bławatskiej i jej teozofii. Poruszając zagadnienie lata­
jących talerzy, odkrywa uwikłanie literatury masowej w subkulturę okultystyczną.
Sumując zgromadzoną wiedzę na temat dänikeizmu, podaje przyczyny powstania
tego fenomenu, podkreślając, że zarówno twórcy, jak czytelnicy tych koncepcji to
z reguły ludzie potrafiący używać swego mózgu całkiem sprawnie. Zauważa wpływ
koniunktury na rozprzestrzenienie się „epidemii” po obu stronach globu, pojawiające
się mody i sprzyjający marketing. Zagadka teorii o starożytnych astronautach zosta­
je rozwiązana po to, by zmusić nas w dwóch ostatnich rozdziałach do przyjrzenia
się sobie samym, czyli sposobowi uprawiania zachodnioeuropejskiej nauki — bar­
dzo często odbiegającego od deklaratywnego wzorca racjonalności i mechanizmów
rządzących naszym sposobem rozumowania. „Racjonalność” bynajmniej nie jest tą
racjonalnością idealną, którą postuluje nauka. Rozwiązaniem jest nie tyle wiedzieć
wszystko na pewno, ale zostawić sobie swobodę wątpliwości. Bowiem „idee mogą
stać się straszliwą bronią w rękach mężczyzn i kobiet nieznających wątpliwości i niepotrafiących dostrzec błędów swojego rozumowania. Ogromna jest różnica między
tymi, którzy wiedzą, że wierzą, a tymi, którzy wierzą, że wiedzą” (s. 409).
Stoczkowski zadaje dwa pytania, na które potem konsekwentnie stara się odpo­
wiedzieć: 1. Jak coś takiego mogło narodzić się w ludzkiej głowie?, 2. Dlaczego
i w jaki sposób mogła zrobić karierę idea równie irracjonalna, dziwna, hybrydyczna,
która (ze zdroworozsądkowego punktu widzenia) nie miała szans na przetrwanie?
Dänikenizm rozwinął się w latach siedemdziesiątych XX wieku, po ukazaniu się
w 1968 roku książki Ericha von Dänikena Wspomnienia z przyszłości. Książka zapo­
czątkowała ogromny sukces wydawniczy tego typu pozycji i na dobre wpisała w kul­
turę masową przekonanie o pozaziemskim pochodzeniu człowieka. Śmiała i urzeka­
jąca teza poparta wieloma „dowodami” archeologicznymi zrobiła karierę, mimo że
naukowcy grzmieli nad głupotą autora i czytelników. Czy aby wymyślić podobną
teorię, trzeba być głupcem i ignorantem, jak chciano widzieć Dänikena? Stoczkow­
ski stanowczo sprzeciwia się takiemu podejściu. Stara się dojść do sedna sprawy me­
todą trzystopniową. Najpierw analizuje tradycję kulturową, z której Däniken czerpał
wybrane elementy, by później połączyć je „po swojemu”; następnie — indywidualne
operacje myślowe wpływające na narodziny kolejnej innowacji kulturowej, w tym
przypadku teorii Dänikena; na koniec — śledzi współczesną autorowi atmosferę spo­
łeczno-kulturową i polityczną, która dostarczyła bodźców odpowiedzialnych za osta­
teczne ułożenie wszystkich elementów „układanki”. Stoczkowski musi się cofnąć
w czasie, by odnaleźć wszystkie elementy genezy dänikenizmu.
Tak więc, pierwszym zaskoczeniem dla niewtajemniczonego czytelnika jest do­
strzeżenie podobieństwa między książką Dänikena a wcześniej szą o kilka lat publika­
cją francuskiego pisarza Roberta Charroux. Plagiat wydaje się oczywisty. Większość
przytaczanych dowodów pochodzi z jego książek, w tym te najmniej weryfikował-

�286

Rezenzje i noty recenzyjne

ne. Ale cofając się o jeszcze kilka lat widzimy, że Charroux jest także spadkobier­
cą innej, istotnej dla gatunku, książki napisanej przez Louisa Pauwelsa i Jacąuesa
Bergi era.
Stoczkowski stawia ciekawą hipotezę o bazie teologicznej danikenizmu. W teorii
o starożytnych astronautach dopatruje się pytań o początek świata, o pochodzenie
człowieka, o sens jego istnienia — podobne pytania stawia chrześcijaństwo i nauka.
Jednakże danikenizm stwarza tylko pozory, że jest nauką. Odrzuca także zbyt wiele
chrześcijańskich koncepcji, żeby mieć z nimi coś wspólnego. Jedyny trop prowadzi
zatem do gnozy, z jej koncepcją Boga, który byłby tożsamy raczej z energią niż by­
tem osobowym, i z jej kosmogonią, która wyprowadza istnienie świata i wszelkich
bytów z rozproszenia się tego „bóstwa” w materii. Duch pochodzi od owego Boga,
jest boską iskrą, ciało zaś w tego typu wierzeniach zawsze jest stworzone przez istotę
niższą — jakiegoś pośledniejszego demiurga. Dla Danikena jest jasne, iż demiur­
gami byli kosmici, których wdzięczna ludzkość uznała potem za bóstwa. Jedyne,
czego chce, to odkrycia tej prawdy, odrzucenia bogów ziemskich religii — po to, by
przyjąć wiedzę o rzeczywistych początkach i przeznaczeniu człowieka. Jak zauwa­
ża antropolog, wizja ta to kosmetyczny retusz idei chrześcijańskiego zbawienia lub
gnostyckiego wyzwolenia z ciała. Nowym wyzwoleniem dla ludzkości ma stać się
podbój kosmosu przez rasę ludzką.
Stoczkowski doszukuje się także źródeł teorii o starożytnych astronautach w li­
teraturze fantastyczno-naukowej. Wykazuje, iż wszyscy czterej autorzy byli pod jej
wpływem, a niektórzy sami zasilali ją jako pisarze. Wiele motywów koncepcji Da­
nikena wykluwało się na łamach magazynów science fiction, a nawet pojawiło się
jeszcze wcześniej w książkach przygodowych, na przykład Juliusza Veme’a. Zagi­
nione cywilizacje, zatopione kontynenty, sekretne księgi, tajemnicze labirynty, wy­
marłe języki, poszukiwacze przygód itd. Kiedy szuka się jeszcze głębiej, znajduje
się powiązanie tych wątków z XIX-wiecznym ezoteryzmem, którego najważniejszą
przedstawicielką jest Madame Bławatska i jej teozofia.
Teozofia jest systemem teologicznym wyrosłym na gnozie. Zawiera koncepcję
Boga nieosobowego i hierarchii bytów (od duchowych po materialne). Inspirowana
poza tym literaturą fantastyczną, archeologią, ewolucjonizmem, spirytyzmem, reli­
giami Wschodu, jest kompilacją różnorodnych idei i odkryć naukowych, dokonaną
przez Helenę Piotrownę Bławatskąw jej dziełach: Izyda odsłonięta i Doktryna tajem­
na. Stworzony przez nią system j est tak skomplikowany i wielowątkowy, iż można tu
wspomnieć tylko niektóre. Bławatska wierzy w istnienie jakiejś pierwotnej doktryny,
wiedzy, która została zapomniana, a którą nauka — wespół z intuicją ludzi takich jak
ona, posiadających kontakt z istotami duchowymi — jest w stanie odtworzyć, i która
tym samym może, i wręcz powinna, stać się ratunkiem dla świata. Miałaby istnieć
uniwersalna symbolika kodująca tę pradawną naukę. Dlatego w pracach Bławatskiej
pojawiają się „dowody” archeologiczne na potwierdzenie tezy o istnieniu w pra­
dziejach rozwiniętych technicznie cywilizacji, które posiadały ową wiedzę. Ponadto
wierzyła ona w reinkarnację (kładła nacisk na ewolucję duchową — przechodzenie
w byty wyższego rzędu i gromadzenie coraz większej wiedzy), którą w dość śmiały
sposób dostosowała do odkryć Darwina. Jako szczęśliwa posiadaczka daru czytania

�Rezenzje i noty recenzyjne

287

na falach światła astralnego, poznała rzekomo całą prahistorię człowieka, prezento­
wała się także jako wybitna znawczyni ras ludzkich.
Odniosłam wrażenie, iż autor pomimo ironii, z którą pisze o Bławatskiej, po­
dziwia jej bujną wyobraźnię, na tym tle Daniken i jego poprzednicy rozczarowują
Jakby wciąż powracał do nurtującego go pytania — jak wszystko to mogło się na­
rodzić w ludzkich głowach? Niemniej zaznaczyć trzeba, iż Helena Bławatska jest
najważniejszym elementem całej tej intelektualnej układanki. Po pierwsze, będąc
niezwykle płodną pisarką i wizjonerką, nadto zaś czerpiąc ze wszelkich dostępnych
jej źródeł i kultur, powołała do życia dzieła, które stały się jakby przechowalnią mi­
tów, toposów i pomysłów wykorzystywanych po dziś dzień w książkach i filmach.
Po drugie, jako jedna z założycielek Towarzystwa Teozoficznego przyczyniła się do
rozpowszechnienia idei ezoterycznych w kulturze masowej, a tym samym do zwią­
zania z nią subkultury okultystycznej.
Idee nie unikają bowiem związków kazirodczych, a im bliżej są spokrewnione,
tym bardziej jest prawdopodobne, że ponownie się skrzyżują i spłodzą wspólne
potomstwo. Mechanizm ten wyjaśnia, dlaczego literatura fantastyczna i okultyzm
mogły mieszać się tak łatwo i często, dając hybrydowe potomstwo, którego jed­
nym z najlepszych przykładów jest teoria starożytnych astronautów (s. 247).
Stoczkowski nie oszczędza także nauki. Wyjaśniając sposób naszego rozumowa­
nia, specyfikę dostrzegania faktów poprzez przyjmowane uprzednio założenia, docho­
dzi do wniosku, że wiara w paradygmat nie różni się zasadniczo od wiary w dogmat.
Z reguły dostrzegamy to, co wpisuje się w nasz światopogląd, zgrabnie pomijając
wszystko, co się w nim nie mieści. Obiektywność w nauce nie istnieje, mimo że
wciąż pokutuje jej mit. Nie znaczy to jednak, że nauka, w całym swym podobień­
stwie do danikenizmu i innych tego rodzaju koncepcji, nie ma racji bytu. Przeciwnie,
bowiem „praktyczne zastosowania odkryć naukowych są tak liczne i różnorodne, że
trzeba by wiele złej woli, by odmawiać wszelkim procedurom naukowym zdolności
wytwarzania wiedzy stosunkowo wiernie odzwierciedlającej obiektywną rzeczywi­
stość” (s. 336). Autor proponuje operowanie pojęciem racjonalności, traktowanym
jako skala, której jednym końcem jest racjonalność ograniczona, a drugim wydajna.
Ta druga powinna przyświecać nauce, ale w życiu całkiem dobrze sprawdza się ta
pierwsza. Byle tylko racjonalność ograniczona nie pretendowała do czegoś więcej.
Książka tego polsko-francuskiego antropologa jest godna polecenia zarówno
adeptom nauki akademickiej, jak i laikom. Przyznam, że mnie także nieobcy był dy­
lemat istnienia lub nieistnienia kosmitów. Zazwyczaj, gdy wieczorem spoglądałam
w niebo, pojawiało się pytanie: Więc jesteśmy sami, czy nie... w tym wszechświecie? Jako dziecko wierzyłam w kosmitów, z wiekiem doszłam do wniosku, że ich nie
ma, bo nie wypadało wierzyć w „coś takiego”. Niemniej, zdarzały się chwile wątpli­
wości... Dlatego lektura książki Stoczkowskiego okazała się tak niezwykłą przygo­
dą. Rozbrajała krok po kroku infantylną i przeszkadzającą mi „wiarę” w możliwość
egzystencji Obcych. Takich Obcych, jakich wizerunek kreują media. To fascynujące
cofać się wraz z autorem do źródeł powstania koncepcji głoszących istnienie kos­
micznych demiurgów, śledzić ich metamorfozy i dociekać przyczyn popularności.

�288

Rezenzje i noty recenzyjne

Snując swoje rozważania, Stoczkowski zaprzecza poglądom o irracjonalności
towarzyszącej jakoby tylko wielkim kryzysom; przeciwnie — jest ona stałym ele­
mentem naszego zachodnioeuropejskiego intelektualnego pejzażu. Otacza nas w kul­
turze masowej i zakrada się nawet w akademickie progi. Czy nadszedł już czas, by
racjonalność XXI wieku przyznała się do tego niechcianego związku? Pomogłoby to
zrozumieć złożoność ludzkiego umysłu i być może przełożyło się na jakość osiąg­
nięć naukowych. Autor uczula także na to, że myślenie nie jest niewinną zabawą,
i że wypada wziąć odpowiedzialność za to, co stworzyło się „w ciszy biblioteki”. Bo
zazwyczaj tam wszystko się zaczyna...
Samochód zabija, ponure statystyki przypominają nam to bezustannie; kto jednak
potrafi policzyć ofiary idei? (...) Zdarzają się bowiem katastrofy spekulacji meta­
fizycznej podobne do wypadków, w których najostrożniejsi kierowcy giną z winy
nieodpowiedzialnych piratów drogowych. Niebezpieczne kolizje idei są niekiedy
bardziej dramatyczne niż najstraszniejsze karambole, o czym nie sposób zapo­
mnieć podsumowując historię minionego wieku, który wzbogacił leksykę potwor­
ności słowem ludobójstwo. Zanim śmiercionośne doktryny naszej epoki wcieliły
się w programy polityczne, zanim opętały masy, zanim usprawiedliwiły ekstermi­
nację milionów istnień ludzkich, poczęto je w ciszy bibliotek, według klasycznych
procedur racjonalności ograniczonej. Ta zaś przetrwała upadek zrodzonych z niej
niesławnych doktryn XX wieku i wciąż wyznacza tory zarówno myśli zwykłej, jak
i uczonej. Skoro metoda nadal istnieje, trudno się dziwić temu, że wydaje właściwe
sobie owoce. Wystarczy na chwilę powrócić do zawiłych pism Roberta Charroux
(...), by pokazać, że nie chodzi tu o niebezpieczeństwo wyimaginowane (s. 392).
M arta Zyśko

Galina L i n d q u i s t , Conjuring Hope: Healing and Magic in Contemporary
Russia, Epistemologies of Healing, vol. 1, New York, Oxford: Berghahn Books
2006 (paperback repr. 2007), ss. 251, ISBN: 1-84545-093-0.
Galina Lindquist to badaczka urodzona w Rosji, która w 1986 roku zamieszkała
w Szwecji. Zdobyła tam wykształcenie antropologiczne i stopień doktorski za pracę
nad miejskim neoszamanizmem w Skandynawii. Pracowała w Instytucie Antropolo­
gii Społecznej Uniwersytetu Sztokholmskiego. Jej zainteresowania badawcze skupia­
ły się na problematyce antropologii medycznej i religii; zajmowała się uzdrawianiem
magiczno-religijnym na obszarze byłego Związku Radzieckiego i neoszamanizmem
w różnych kontekstach kulturowych — na Zachodzie oraz wśród ludów współcze­
snej Syberii. Jej przedwczesna śmierć w 2008 roku przerwała studia, które prowadzi­
ła nad tymi ważnymi, nie tylko dla antropologii medycznej, problemami.

�Rezenzje i noty recenzyjne

289

Książka Galiny Lindquist, Conjuring Hope: Healing and Magic in Contemporary
Russia powstała w rezultacie badań prowadzonych przez nią w Moskwie w końcu lat
90. XX wieku. Autorka wykorzystała już wcześniej część zebranych materiałów w inte­
resujących artykułach (publikowanych po 2000 roku w tak znaczących czasopismach,
jak „Ethnos”, „Urban Anthropology”, „Anthropology &amp; Medicine” czy „Anthropology
Today”), dostrzeżonych przez antropologów zajmujących się religią i medycyną.
Omawiana praca daje systematyczny, przemyślany wykład problemów współcze­
snej miejskiej magii w Rosji, wraz z jej ważną częścią, jaką jest uzdrawianie. Rozpatru­
je to zagadnienie w kontekście problemów społeczno-gospodarczych postradzieckiej
Rosji, rzutujących również na zachowania ludzi, którzy nierzadko poszukująrozwiązania swoich problemów, zwracając się do „współczesnych magów” i uzdrowicieli.
Autorka podporządkowuje swój wywód wyraźnie sformułowanym założeniom
metodologicznym. Sięga do „fenomenologii społecznej” Pierre’a Bourdieu oraz,
w obrębie antropologii medycznej, Arthura Kleinmana, opowiadając się za badaniem
codziennych procesów i praktyk w celu odkrycia „socjodynamiki doświadczenia
kulturowego” (s. 5). Lindquist, rozpatrując ważne dla swych rozważań pojęcie na­
dziei, zwraca uwagę, że można ją traktować jako „egzystencjalny aspekt sprawczości
{agency)” (s. 8). Podkreśla, że jej celem jest pokazanie, iż magię w Rosji można trak­
tować jako jeden ze sposobów „wytwarzania nadziei” (s. 8). Nie pomija szczegól­
nych problemów, jakie napotyka badacz zajmujący się delikatną materią ludzkiego
cierpienia i bólu — utrzymuje, za Kleinmanem, że klasyczne już w antropologii po­
dejście interpretacyjne nie daje zadowalających efektów w takich badaniach; chodzi
tu nie o interpretowanie doświadczeń ludzi (w terminach komentarza moralnego albo
odniesień do relacji władzy), lecz o śledzenie ich własnych procesów interpretacji.
Jako narzędzie analizy, które ma jej pomóc w osiągnięciu tego celu, autorka wy­
korzystuje założenia semiotyki Charlesa Peirce’a (powołuje się przy tym na prace
Thomasa Csordasa, który wcześniej zastosował, ze znakomitym skutkiem, ową stra­
tegię metodologiczną). W swojej książce przekonująco wykazuje, że mechanizmy
magii w Rosji są nie tylko natury symbolicznej, ale przede wszystkim ikonicznej
i indeksowej, zatem w badaniu tej dziedziny rzeczywistości mniej ważne jest zna­
czenie przypisywane danemu znakowi, a bardziej — społecznie podzielane sposoby
przypisywania znaczenia. Można się jednak zastanowić, czy zastosowanie w analizie
triadycznej koncepcji znaku Peirce’a nie jest także sposobem interpretacji, a nie tylko
metodą odkrywania interpretacji podmiotów.
Lindquist, zgodnie ze swoimi założeniami metodologicznymi, bada magię, rozpa­
trując jej elementy jako „ikony władzy”, znaki homologicznie odpowiadające innym
kulturowym wzorcom władzy i siły. Takimi „ikonami władzy”, w jej ujęciu, są prak­
tycy — uzdrowiciele i „magowie”, których siła wypływa z faktu, że tak właśnie sami
siebie postrzegają i są postrzegani przez innych.
Konstrukcja książki jest przemyślana i logiczna. Autorka stopniowo wprowa­
dza czytelnika w świat miejskiej, moskiewskiej magii, charakteryzując ją najpierw,
w rozdziale o tytule „Urynkowienie magii”, jako zjawisko o charakterze publicznym,
upowszechniane przez media i regulowane przez gospodarkę rynkową. Przedstawia
również źródła współczesnej magii i uzdrawiania, w których mieszają się różnorodne

�290

Rezenzje i noty recenzyjne

tradycje, od medycyny ludowej, przez koncepcje bioenergii i zdolności paranormal­
nych, do rozmaitych idei i praktyk zaczerpniętych z medycyny niekonwencjonalnej
Wschodu i Zachodu. Ukazuje działalność „centrów” medycyny komplementarnej
i magii oraz sylwetki uzdrowicielek, spośród których najwięcej uwagi poświęca Katerinie (uzdrowicielka ta, z którąbadaczka nawiązała przyjaźń, stała się centralną po­
stacią książki). W kolejnych rozdziałach koncentruje się na spotkaniu „maga’Vuzdrowicielki z klientem/pacjentem, człowiekiem poszukującym pomocy w rozwiązaniu
różnych problemów życiowych — zdrowotnych, rodzinnych, finansowych.
Ważna część pracy dotyczy magii jako instrumentu służącego przemianie klienta
— przekształceniu jego osobowości. Lindquist stosuje tukonsekwentniePeirce’owską
semiotykę, pokazując w sugestywny sposób, jak już samo określenie, nazwanie pro­
blemu, a następnie narzędzia używane w trakcie uzdrawiania, czyli proste rytuały,
działają symbolicznie, ikonicznie i indeksowo. Prezentuje szeroki wachlarz pojęć
stosowanych przy stawianiu diagnozy — do najbardziej popularnych należą sglaz
(„złe oko”), porca (czary), a także „zaburzenie biopola”, „przekleństwo rodowe” czy
„korona celibatu” albo „pieczęć samotności”. W ujęciu autorki określenia te „jako
znaki są symboliczne i ikoniczne w odniesieniu do (...) kultury, repozytorium za­
równo obrazów, jak i języka, oraz indeksowe w odniesieniu do wewnętrznego świata
pacjentów; np. korona celibatu jest indeksem samotności” (s. 72). Działania uzdro­
wicieli służą usunięciu tych „obiektów”, co może prowadzić do zmiany nastawienia
pacjenta, transformacji osobowości i ulżenia cierpieniom.
Ten tok rozumowania Galina Lindquist nie tyle ilustruje, co wypełnia żywymi,
wciągającymi czytelnika obrazami seansów uzdrawiania oraz nasyconymi emocjonal­
nie narracjami pacjentów i uzdrowicieli. Książka jest wypełniona emocjami — nierozdzielnie złączonymi z doświadczeniem choroby, bólu, nieszczęścia; jeden z rozdziałów
nosi wymowny tytuł: „Magia jako zarządzanie (management) emocjami”.
Niezwykle sugestywna jest również część pracy przedstawiająca sposoby two­
rzenia się charyzmy uzdrowiciela, „szczególnego przyciągania”, na przykładzie Kateriny, uznanej przez autorkę za bliską Weberowskiemu typowi idealnemu autorytetu
charyzmatycznego. Kolejny rozdział, „Charyzma urzędu: Siła uzdrowicielska i legi­
tymizacja biomedyczna”, w interesujący sposób przedstawia inne niż charyzmatycz­
ne źródła autorytetu praktyków magii — często obserwowane współcześnie odwoły­
wanie się do instytucji i osiągnięć naukowych biomedycyny.
Książka Galiny Lindquist zasługuje na uwagę także dlatego, że ukazuje, poprzez
opisy losów ludzi — „magów” i ich klientów — zmagających się z trudami życia
w postsowieckiej Rosji, jak przekładają się na język codziennego doświadczenia
tak często wypowiadane sądy o szczególnym znaczeniu magii, okultyzmu, wierzeń
w zjawiska paranormalne w okresach przełomów, kryzysów, utraty poczucia bezpie­
czeństwa. Autorka nie ukrywa, że ludzie ci, wraz z ich problemami i nieszczęściami,
są jej bliscy; jest im wdzięczna, że dopuścili ją do intymnego świata (światów) ich
przeżyć. Pozwolę sobie na koniec wyrazić mój osobisty żal, że życie Galiny Lind­
quist, badaczki mądrej i pełnej empatii, zostało przerwane tak wcześnie.
Danuta Penkala-Gawęcka

�Rezenzje i noty recenzyjne

291

Maria W r o ń s k a - F r i e n d , Sztuka woskiem pisana. Batik w Indonezji
i w Polsce, Warszawa: Wydawnictwo Gondwana 2008, ss. 255, il., ISBN: 978-83-920366-4-7.
Po wielu latach „chudych”, w których opracowania poświęcone jakiejś dziedzinie
kultury reprezentującej tak zwany materialny jej aspekt były rzadkością, pojawiło się
ostatnio na naszym rynku sporo publikacji z tego zakresu. O ileż więcej było jednak
tekstów dotyczących obiektów sztuki — obrazów, rzeźb itp., przygotowanych przez
historyków sztuki, niż publikacji o charakterze etnologicznym czy antropologicznym.
Zważywszy na moje wieloletnie doświadczenia pracy w muzeum etnograficznym
oraz stałe zainteresowania, jestem szczególnie wyczulona na wszelkie wydawnictwa,
które odnoszą się do przedmiotów, w tym obiektów muzealnych i wystaw. Mam na
myśli nie tylko opracowania z zakresu antropologii czy socjologii przedmiotów, ale
także dotyczące historii kolekcji, zdobnictwa, wytwórczości określonych „rzeczy”
czy wreszcie inspiracji polskiej sztuki użytkowej (i nie tylko) wzornictwem i tech­
nikami typowymi dla innych obszarów świata bądź sztuką zwaną ludową. Dlatego
też z radością powitałam opracowanie autorstwa Marii Wrońskiej-Friend, które tu
omawiam. Jest to, moim zdaniem, praca podwójnie interesująca. Po pierwsze, ze
względu na temat raczej rzadko pojawiający się na naszym rynku, po drugie z racji
swojego „międzykulturowego” charakteru. Książka dotyczy bowiem polskich inspi­
racji jawajską sztuką i rzemiosłem1. Autorka przygotowała ją w oparciu o pogłę­
bione, wieloletnie badania, mając zarazem pełną świadomość nowatorstwa tematu.
W przedmowie, zatytułowanej „Łączy nas wosk”, czytamy:
Istotnie, niewiele osób, nawet w Polsce, słyszało o niezwykłym spotkaniu sztuki
jawajskiej i polskiej, jakie nastąpiło w początkach XX w. W Krakowie, za pośred­
nictwem techniki barwienia tkanin z zastosowaniem rezerważu z wosku, zwanej
batik. Choć Polska była jednym z wielu krajów Europy, które ponad sto lat temu
uległy fascynacji jawajską metodą dekorowania tkanin, to właśnie u nas artyści
skupieni w stowarzyszeniu Warsztaty Krakowskie, w latach 1913-1926 osiągnęli
szczególnie ciekawe rezultaty w zakresie twórczej adaptacji tej techniki.
Wraz z techniką i zasadami technologii barwienia do polskiej sztuki dekora­
cyjnej przeniknęły ornamenty i zestawy kolorystyczne zaczerpnięte z tkanin in­
donezyjskich, w wyniku czego powstał swoisty styl dekoracyjny, często określa­
ny jako jawajsko-krakowski. W latach dwudziestych polskie batiki cieszyły się
wielką popularnością odnosząc sukcesy na wielu międzynarodowych wystawach,
ale w późniejszych latach technika ta uległa prawie całkowitemu zapomnieniu.
Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX w., w wyniku działalności Akademii
Łucznica koło Garwolina, nastąpił renesans tej techniki, która dziś jako dziedzinę
malarstwa na tkaninie uprawia kilkudziesięciu polskich artystów (s. I).
1
Problematyka ta jest od dawna przedmiotem zainteresowań autorki. W 1987 r. obroniła ona dy­
sertację doktorską poświęconą tym zagadnieniom, którymi zajmowała się także w następnych latach
(Wrońska-Friend 2000, 2001).

�292

Rezenzje i noty recenzyjne

Ten atut publikacji podkreśla także prof. Irena Huml, która poprzedziła opraco­
wanie wprowadzeniem. Jest zdania, że książka:
Wypełnia (...) istniejącą od lat lukę w literaturze przedmiotu i wprowadza polską
tematykę w obieg międzynarodowej informacji. Prezentuje bowiem po raz pierw­
szy syntetycznie przedstawioną dawną i współczesną twórczość w tej dziedzinie.
Ukazuje ją przy tym na europejskim tle jako jedno z najciekawszych historycznie
i artystycznie zjawisk — obok batiku holenderskiego, które wniosło nowe wartości
do zdobienia tkanin. W polskich batikach rozszerzono bowiem skalę motywów,
a także wzbogacono paletę kolorystyczną dzięki licznym udanym eksperymentom
farbiarskim z zastosowaniem barwników roślinnych (s. V).
I kolejny aspekt, czyli wspomniana wcześniej „międzykulturowość” opracowa­
nia. Autorka, przez cały czas wieloletniego, stałego pobytu za granicą — początko­
wo na Nowej Gwinei, a od lat 90. XX wieku w Australii — starała się łączyć swoje
zainteresowania i działania zawodowe ze ścisłą współpracą z polskim środowiskiem
etnologicznym, a w szczególności z polskimi muzeami posiadającymi etnologiczne
kolekcje pozaeuropejskie. Efektem podjętych wspólnie działań są interesujące zbiory
nowogwinejskie i australijskie, które trafiły do tych muzeów2, kilka publikacji oraz
wystawy opracowane według scenariusza Marii Wrońskiej-Friend, z których ostatnią
autorka poświęciła właśnie batikowi. Ekspozycja miała dwie realizacje: w roku 2006
w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie i rok później w Centrum
Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie3.
Zamknięciem tego tematu badawczego, łączącego oba nurty działań autorki, jest
właśnie omawiana książka. Znajdujemy tu bowiem rozwinięcie problematyki batiku
i powiązań polsko-indonezyjskich. Pierwszy rozdział poświęcono genealogii i cha­
rakterystyce batiku jawajskiego. Kolejny opisuje zarówno jego przemiany, rozwój
i zróżnicowanie, jak i techniki, wzornictwo, symbolikę itd. W dalszej części zapre­
zentowano materiały związane z polskimi podróżnikami i kolekcjonerami sztuki
jawajskiej: Jarosławem Waszakiem, Marianem Raciborskim, Michałem Siedleckim
i Feliksem „Mangghą” Jasieńskim. Następne fragmenty pracy przybliżają polskie
inspiracje batikiem. Autorka omawia techniki i motywy wzornicze Warsztatów Kra­
kowskich, a także międzynarodowe sukcesy polskich artystów zajmujących się tą
twórczością. Ostatni rozdział Maria Wrońska-Friend poświęciła współczesnej twór­
czości polskich artystów, dla których batik stał się inspiracją. Przedstawiła okres do
1980 roku, a następnie skupiła się na twórczości współczesnej, omawiając działania
Akademii Łucznica i pokazując, w jaki sposób technika batiku jest wykorzystywana
między innymi w kształceniu plastycznym dzieci.
2 Między innymi do Muzeum Narodowego w Szczecinie oraz Muzeum Archeologicznego i Etno­
graficznego w Łodzi.
3 Wystawa pokazywała, w jaki sposób i w jakim zakresie batik jawajski stał się przedmiotem zain­
teresowania polskich podróżników i kolekcjonerów, ale przede wszystkim polskich artystów, zarówno
tych działających w okresie międzywojennym, jak i współcześnie. Prezentowane były polskie zbiory
muzealne oraz prywatna kolekcja Rudolfa G. Smenda (Wrońska-Friend 2006, 2007).

�Rezenzje i noty recenzyjne

293

Warta uwagi jest także zawartość aneksu, w którym odnajdujemy liczne zdjęcia
pokazujące szczegółowo proces wykonywania batiku na środkowej Jawie, a także
— jak sądzę, bardzo potrzebny i użyteczny nie tylko dla muzealników — słownik
terminów jawajskich związanych z tą techniką.
Książka zawiera streszczenie angielskie każdego z rozdziałów i opatrzona jest
specjalistyczną bibliografią Ponadto poszczególne rozdziały ilustrowane są zdjęcia­
mi archiwalnymi i fotografiami obiektów muzealnych oraz wybranych przykładów
batiku pochodzącego z kolekcji prywatnych. Jest to nie tylko pięknie wydana książ­
ka, stanowiąca dobre źródło wiedzy dotyczącej historii batiku, jego cech formalnych,
motywów i technik, ale także historii polskich zainteresowań tą techniką oraz kulturą
Indonezji.
Warto tę książkę wziąć do ręki. Po to, by poznać technikę i wytwory batiku jawajskiego oraz po to, aby się przekonać, jak bardzo Indonezja i jej kultura stały się
obiektem fascynacji i źródłem inspiracji artystycznej Polaków, aby zrozumieć, w jaki
sposób tak odległe geograficznie i historycznie kultury znalazły wspólną płaszczyznę
zainteresowań. Wynika z niej także, że współczesne zainteresowanie Polaków kultu­
rą Indonezji ma swoje dawne, wielopokoleniowe korzenie.
Anna Nadolska-Styczyńska

BIBLIOGRAFIA
Wrońska-Friend M.
2000
Parang Rusak Design in European Art, w: M. Hitchcock, W. Nuryanti
(eds.), Building on Batik. The Globalization o f a Craft Community, Lon­
don: Ashgate, s. 109-117.
2001
Javanese Batik for European Artists. Experiments at the Koloniaal Labo­
ratorium in Haarlem, w: I. van Hout (ed.), Batik — Drown in Wax. 200
years Batik Art from Indonesia at the Tropenmuseum Collection, Amster­
dam: Royal Tropical Institute, s. 106-123.
2006
Woskiem malowane. Batik jawajski i polski, Warszawa: Państwowe
Muzeum Etnograficzne.
2007
Niezwykłe spotkania. Jawajski batik w Krakowie, Kraków: Centrum Sztuki
i Techniki Japońskiej „Manggha”.

�294

Rezenzje i noty recenzyjne

Karolina B i e l e n i n - L e n c z o w s k a , Rodzina, ród, pokrewieństwo w per­
spektywie lingwistyczno-antropologicznej. Analiza języka polskiego XV I wieku
i elementów słowiańskiej kultury tradycyjnej, Warszawa: Wydział Polonistyki
Uniwersytetu Warszawskiego 2008, ss. 261, ISBN: 978-83-6663-83-2.
Karolina Bielenin-Lenczowska zajmuje się problematyką bałkańską oraz języ­
koznawczą. Od wielu lat prowadzi badania terenowe w Macedonii, uczestniczyła
również w ekspedycjach terenowych w Bułgarii i Serbii. Omawiana praca powstała
na podstawie jej rozprawy doktorskiej, w której znalazły odzwierciedlenie szero­
kie zainteresowania autorki, pogłębione w ramach kilku dyscyplin uniwersyteckich
— polonistyki, slawistyki i antropologii kulturowej. Przygotowanie merytoryczne
i metodologiczne autorki zadecydowało o wyjątkowości omawianej pozycji. Z ko­
nieczności koncentruję się jedynie na wybranych jej fragmentach.
Do głównych celów pracy, zaprezentowanych szczegółowo we wprowadzeniu,
zaliczyć należy opisanie językowo-kulturowych stereotypów kobiety i mężczyzny,
zawartych w XVI-wiecznej literaturze polskiej oraz zestawienie ich z podobnymi
stereotypami, funkcjonującymi na pozostałych obszarach Słowiańszczyzny (rozdział
IV). Ustalony przedział czasowy — wiek XVI — nie jest przypadkowy. W części
zatytułowanej „Rodzina w XVI-wiecznej Polsce” autorka wyjaśnia motywacje tego
wyboru, rysując przed czytelnikiem sytuację społeczno-kulturową ówczesnej Polski
i zwracając uwagę na zmieniającą się (m.in. w związku z reformacją) pozycję kobiety
w społeczeństwie, czego konsekwencją były przemiany relacji „kobieta-mężczyzna”
oraz przekształcenia modelu rodziny. Zjawiska te znalazły odbicie również w języku
XVI-wiecznych dzieł polskiej literatury (rozdział III).
Zebrany materiał autorka postanowiła przeanalizować, stosując teorie genderowe. Posądzanie autorki o kierowanie się ideologią feminizmu (co często zarzuca się
pracom z zakresu gender studies) jest bezzasadne. Właśnie spojrzenie na literaturę
i język XVI-wiecznej Polski z tej odmiennej perspektywy metodologicznej umożli­
wiło autorce odkrycie i opisanie specyficznie polskich modeli kobiety — matki, żony
i gospodyni oraz mężczyzny — ojca, męża i gospodarza (rozdział IV). To z kolei
pozwoliło między innymi podać w wątpliwość słuszność tezy o nieistnieniu w ów­
czesnej Europie pozytywnego wzoru miłości rodzicielskiej. Powołując się na wyniki
swoich badań, Karolina Bielenin-Lenczowska stwierdza wprost, że podobne sądy są
„przesadzone, albo mają zastosowanie tylko we francuskich (czy ogólnie zachod­
nioeuropejskich) realiach” (s. 68-70). Istotne, iż materiału do analizy dostarczyły
autorce nie tylko dzieła literatury pięknej z tamtego okresu, ale również inne gatunki,
takie jak kazania, poradniki, literatura okolicznościowa (epitalamia, testamenty) oraz
pisma religijne, w tym pierwsze przekłady Biblii na język polski.
Przemiany społeczne i kulturowe w Polsce XVI wieku przyczyniły się do osłabie­
nia tradycyjnych więzów rodowych na rzecz wzmocnienia więzi między najbliższy­
mi członkami rodziny. Konsekwencję tego zjawiska w XVI-wiecznej polszczyźnie
stanowiło rozmywanie znaczeń tradycyjnych terminów pokrewieństwa i powinowa­
ctwa lub wręcz ich zanikanie (rozdział III). I tak na przykład zlewanie się znaczeń
terminów „świekr” i „teść” oraz „świekra” i „teścia” wiąże autorka z zanikaniem

�Rezenzje i noty recenzyjne

295

lewiratu. Z kolei zastępowanie starych terminów nowymi zilustrowane zostało mię­
dzy innymi analizą etymologiczną słowa „szwagier”. W tej części pracy znajdziemy
ponadto analizę określeń dziecka w ówczesnej polszczyźnie, w tym staropolskiego
„otrok”, („ten, który nie może mówić”, por. „niemowlę”), „robieniec” (robionek, robięta — „istota mała”, por. „robak”) oraz „dziecko”, a także wiele innych przykła­
dów przemian terminologii związanej z rodziną i domem.
Bogaty materiał etnograficzny zaprezentowała autorka we fragmentach pracy po­
święconych kulturze społecznej Słowian (rozdziały III i IV). Zainteresowanie budzi
zwłaszcza opis instytucji domazeta i muśkobany (zob. też Bielenin 2008), charakte­
rystycznych dla tradycyjnych kultur Europy południowo-wschodniej. Domazet — to
mężczyzna, który wprowadza się do domu swojej żony w sytuacji, gdy ta nie ma
braci; instytucja ta utrzymywała się podobno do lat 30-40. XX wieku. Mężczyzna był
adoptowany przez rodziców żony, dzięki czemu kontynuował ich ród i mógł po nich
dziedziczyć. Niemniej „pozycja domazetów była bardzo niska, najczęściej stawali się
nimi słudzy, biedni, sieroty, czy mężczyźni, którzy musieli się chronić przed krwawą
zemstą” (s. 152). Natomiast instytucją absolutnie wyjątkową w tradycyjnych kultu­
rach patriarchalnych była muśkobana:
W przypadku gdy nie było męskiego potomka, zdarzały się sytuacje, gdy jedna
z córek przysięgała dziewictwo, przywdziewała męski strój, strzygła włosy oraz
zobowiązywała się wykonywać męskie zadania. Taka kobieta była traktowana
przez społeczność jak mężczyzna, mogła uczestniczyć z mężczyznami w biesia­
dach czy zgromadzeniach, choć nie miała prawa głosu. Taka „kobieta-mężczyzna”
(virgjina — „dziewica” po albańsku, po serbsku muśkobana — „chłopczyca”)
miała zwykle wysoki prestiż w społeczności lokalnej, a jej decyzja o pozostaniu
panną i przyjęciu roli męskiej była jej własną, przez nikogo nie narzuconą decyzją
i związana była zwykle z niechęcią dziewczyny do małżeństwa oraz skłonnościami
do zachowań postrzeganych jako męskie (s. 152-153).
Autorka programowo odchodzi od jednostronnego obrazu kobiety w społecznoś­
ciach tradycyjnych, przedstawianej zwykle w literaturze jako bezwarunkowo podle­
głej mężczyźnie. Za macedońską badaczką Anetą Svetievą wprowadza rozróżnienie
na role społeczne idealne i rzeczywiste:
Kobiety niemalże w każdej sytuacji potrafiły znaleźć wyjście, dzięki któremu zdo­
bywały więcej praw i przywilejów. O ile rzeczywiście tradycja nakazuje kobiecie
uległość i posłuszeństwo względem mężczyzny (ojca, męża, brata), o tyle wiele
było przypadków, w którym model idealny się załamywał. Prowadziły do tego
zarówno czynniki zewnętrzne, np. brak dorosłego mężczyzny (jego śmierć, po­
dróż, choroba), jak i przebiegłość niewieścia. Svetieva mówi o tzw. mechanizmach
subkultury kobiecej, do których należy: kradzież, kłamstwo, dwulicowość i obłu­
da (...). Za pomocą pewnych zakazanych w danym społeczeństwie mechanizmów,
niewiasty omijały wiele ograniczeń. Np. panny nie miały żadnego prawa decydo­
wania o swoim przyszłym mężu. Niemniej jednak, w związku z tym, że istniała

�296

Rezenzje i noty recenzyjne

w kulturze instytucja ucieczki z ukochanym, dziewczęta nierzadko z niej korzysta­
ły. W ten sposób begalki (uciekinierki) niejako przymuszały swoich rodziców do
zgody na ślub z wybranym przez siebie mężczyzną, ponieważ zhańbionej ucieczką
dziewczyny nikt inny nie chciałby pojąć za żonę (s. 180-181).
Dalej następują przykłady z literatury etnograficznej, ilustrujące realne role spo­
łeczne kobiet. Znane są zatem przypadki, kiedy kobiety władały zadrugą czy posia­
dały swój własny majątek (np. ten wniesiony w wianie). Poza tym, niezależnie od
władzy społecznej, kobiety posiadały również realną władzę magiczną. W trakto­
waniu kobiet ogromną rolę odgrywał „czynnik ludzki”, czyli osobowość ojca rodu
i podległych mu członków rodziny. Wspomina o tym pośrednio prof. Bronisława
Kopczyńska-Jaworska, nawiązując do polsko-bułgarskich badań we wsi Gramada
(płn.-zach. Bułgaria), prowadzonych w latach 1966-1970. Świat tamtych tradycji od­
szedł już w zapomnienie, chociaż w latach 60. XX wieku żyli jeszcze członkowie
unicestwionych w okresie kolektywizacji zadrug. Dzisiaj obraz dawnych społeczno­
ści tradycyjnych odtwarza się na podstawie zastanych materiałów etnograficznych,
często świadomie czyszczonych przez samych etnografów w chwili zapisu „z jakich­
kolwiek subiektywnych ocen czy komentarzy” (Kopczyńska-Jaworska 2003: 103).
Tym cenniejszy wydaje się wysiłek Karoliny Bielenin-Lenczowskiej, która zadała
sobie trud nowego odczytania materiałów zastanych. Dzięki temu odnalazła moty­
wy przechodnie wizerunku kobiety i mężczyzny, spotykane nie tylko w rozmaitych
gatunkach XVI-wiecznej polskiej literatury, ale i w materiale etnograficznym z całej
Słowiańszczyzny:
[istnieje — A.K.] wiele wspólnych cech, występujących na tym obszarze geograficzno-kulturowym, jak podrzędność kobiet i dzieci, te same kobiece przywary (...)
i zalety (...) czy narzekanie na życie w małżeństwie przy jednoczesnym potępieniu
i braku akceptacji dla starych kawalerów i starych panien (s. 245).
Zestawienie danych językowych i etnograficznych nie uprawnia — co autorka
wielokrotnie podkreśla — do uogólniania, jednakże potwierdza istnienie pewnych
uniwersaliów ludzkiego myślenia, a z drugiej strony — relatywizmu językowego
i kulturowego.
Stare porzekadło głosi, że „każda pliszka swój ogonek chwali” — podobnie każ­
dy etnolog z przygotowaniem lingwistycznym podkreślać będzie doniosłą rolę znajo­
mości języków badanych kultur oraz umiejętności analizy językowej. Pozwolę sobie
w związku z tym na pewną uwagę. Otóż językoznawca na ostatnim roku studiów ma
głowę nabitą informacjami z dziedziny gramatyk opisowych i historycznych kilku ję­
zyków (na polonistyce jest to język polski i staro-cerkiewno-słowiański, a co dopiero
na filologii słowiańskiej!). Jakże rzadkie są natomiast okazje, w których może on tę
wiedzę wykorzystać całościowo... Dziś trzymam w ręku pracę Karoliny Bielenin-Lenczowskiej, dzięki której zsyntezowałam znaczną część swojej wiedzy slawi­
stycznej i etnograficznej, co — nie ukrywam — wymagało ode mnie niemałego wy­
siłku. Niektóre części omówionej pracy mogą się wydać etnologowi zbyt oczywiste,

�Rezenzje i noty recenzyjne

297

niemniej należy pamiętać, że owa „oczywistość” dla przedstawicieli dziedzin filolo­
gicznych już tak „oczywista” nie jest. Mamy wszak do czynienia z pracą o charakte­
rze interdyscyplinarnym, co pociąga za sobą konieczność zestawienia teorii i meto­
dologii kilku odmiennych dyscyplin. Wyjaśniając we wstępie swoje naukowe cele,
autorka podkreśla, że analiza terminologii pokrewieństwa wymaga nowego spojrze­
nia, uwzględniającego współczesne metody badawcze. I właśnie wykorzystanie naj­
nowszych teorii językoznawczych, społecznych i kulturowych stanowi o metodolo­
gicznej wartości i nowatorstwie pracy Karoliny Bielenin-Lenczowskiej. Sprawia to,
iż dla współczesnej etnologii, antropologii kulturowej oraz slawistyki jest to pozycja
szczególna, dowodząca, że wspomniane dyscypliny wciąż mają sobie wzajemnie
wiele do zaoferowania.
Anna Kijewska

BIBLIOGRAFIA
Bielenin K.
2008

Muskobana, virgjina, tobelija, „(op.cit.,). Maszyna interpretacyjna. Kwartal­
nik kulturalno-społeczny” 1 (38), s. 19-21.
Kopczyńska-Jaworska B.
2003
Badania a obraz zapamiętany. Uwagi na marginesie badań w Bułgarii,
w: J. Kowalska i in. (red.), Czas zmiany — czas trwania, Biblioteka Et­
nografii Polskiej, t. 56, Warszawa: Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
s. 91-104.

Elizabeth C. D u n n , Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie
i restrukturyzacji pracy, przeł. P. Sadura, Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Poli­
tycznej 2008, ss. 213, ISBN: 978-83-61006-11-4.
Książka Elizabeth Dunn jest niezwykła. W prowadzonej w mediach debacie do­
tyczącej transformacji wypowiadali się zwykle ekonomiści, socjologowie, a przede
wszystkim publicyści, komentujący ten proces z olimpijskich wyżyn swej popular­
ności. Głosem najsłabiej słyszalnym był i jest głos badaczy terenowych — ludzi, któ­
rzy ruszyli w teren, aby zobaczyć ten proces z „oddolnej” perspektywy, z punktu wi­
dzenia ludzi doświadczających transformacji. Tymczasem, jak tego dowodzi książka
Dunn, takie nietypowe — antropologiczne — spojrzenie może ukazać znacznie głęb­
sze aspekty problemu niż rozważania prowadzone na gruncie teorii ekonomicznych
czy socjologicznych.
Za Davidem Ostem, autorem słowa wstępnego, można wyrazić zdziwienie, dla­
czego to Amerykanka z Uniwersytetu Kolorado prowadziła badania, które wydają

�298

Rezenzje i noty recenzyjne

się powinnością polskich badaczy społecznych. Winą za taki stan rzeczy Ost obciąża
utrwalony w Polsce „etos inteligenta”, któremu „po prostu nie wypada jechać do pro­
wincjonalnego miasta i pracować ramię w ramię z «miejscowymi»” (Ost 2008: 10).
W tej sytuacji tym bardziej należy wyrazić podziw dla uporu i wytrwałości Elizabeth
Dunn, która nauczywszy się polskiego, zatrudniła się w prywatyzowanym przed­
siębiorstwie przetwórstwa owocowego Alima w Rzeszowie, żeby z tak zdefiniowa­
nej grassroots perspective prześledzić proces prywatyzacji zakładu produkującego
bobofruty. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Michał Buchowski, zastanawiając
się, dlaczego funkcjonujące w anglojęzycznym dyskursie antropologicznym książki
0 polskiej transformacji zostały napisane przez zachodnich badaczy, wskazuje na zu­
pełnie inne przyczyny niż Ost. Buchowski wypunktowuje między innymi założenie
„większości badaczy anglosaskich”, że „ich antropologia jest lepsza od tubylczej”
oraz nadawanie „rodzimym antropologom (...) statusu przedmiotu studiów”, a także
odmienności techniki prowadzenia badań terenowych (Buchowski 2008: 176, 178).
Zastosowanie antropologicznej metody badań, choć wymagało od autorki ogrom­
nego osobistego zaangażowania, doprowadziło do zaskakująco głębokich, wręcz fi­
lozoficznych wniosków. Ukazało te aspekty procesu transformacji, które przy innych
metodach badawczych umykały. Najciekawszym spostrzeżeniem, pojawiającym się
w wyniku interpretacji materiałów terenowych, jest postawiona przez Dunn teza, że
nowy system gospodarczy wdrażany w latach dziewięćdziesiątych odwołuje się do
zupełnie innej koncepcji jednostki ludzkiej niż wyobrażenia na ten temat podzielane
przez polskich robotników.
Zakład, w którym Elizabeth Dunn prowadziła swoje badania, został sprzedany
amerykańskiemu koncernowi Gerber w 1992 roku. Nabywając przedsiębiorstwo, fir­
ma z Fremont w stanie Michigan rozpoczęła restrukturyzację i wdrażanie technologii,
które sprawdziły się w jej fabrykach. Przy tym „technologie” odnoszą się nie tylko
do nowych taśm produkcyjnych, lecz także do nowych systemów kontroli, sposobów
zarządzania personelem, zasad wyceny pracy. Wdrażane techniki organizacji można
scharakteryzować kilkoma hasłami, takimi jak rozliczalność, elastyczna ekonomia,
zarządzanie uczestniczące czy marketing niszowy. Są to strategie charakterystyczne
dla postfordowskiej, neoliberalnej postaci kapitalizmu.
Analizując wprowadzane rozwiązania i ich uzasadnienia, Dunn starała się od­
tworzyć podstawowe założenia, kluczowe idee, które ów neoliberalny ład legitymi­
zowały i uprawomocniały. Sięgając do przeszłości, scharakteryzowała wcześniejsze
formy kapitalistycznego zarządzania przedsiębiorstwami, określane mianem fordyzmu i tayloryzmu, po czym zestawiła je z zasadami organizacji przedsiębiorstw so­
cjalistycznych, aby pokazać, że przy fundamentalnych odmiennościach gospodarki
rynkowej i nakazowo-rozdzielczej „fordyzm i państwowy socjalizm posługiwały
się tym samym projektem modernizacyjnym, a jednak skończyły jako dwie róż­
ne nowoczesności. Prowadziło to do radykalnie odmiennego doświadczenia pracy
1 sprawiało, że robotnicy w tych systemach byli konstruowani jako osoby różnego
typu” (s. 33).
Obserwując sposoby samokonstruowania się jednostek, autorka stwierdziła, że
menedżerowie i przedstawiciele handlowi Alimy-Gerber w latach dziewięćdziesią­

�Rezenzje i noty recenzyjne

299

tych starali się dostosować do nowych ideałów, kreując swój wizerunek tak, by był
zgodny z propagowaną ideologią „elastycznych ciał”. W procesie autokreacji posłu­
giwali się, dla kontrastu, wizerunkiem robotnika przedstawianego jako „uosobienie
socjalizmu” — Dunn nazywa te zabiegi „postsocjalistycznym wariantem orientalizmu” (s. 114). Autorka uzupełnia opis tych menedżerskich strategii charakterysty­
ką procedur, za pomocą których kierownictwo Alimy-Gerber wdrażało, utrwalało
i uprawomocniało hierarchię zawodową w firmie. Nazywa te techniki „władzą bez
podmiotu” (s. 141), podkreślając, że jest to rodzaj władzy utrudniający jakiekolwiek
formy protestu i rozbijający robotniczą solidarność.
Dunn charakteryzuje punkt widzenia pracowników produkcji Alimy-Gerber jako
podkreślający aspekt moralny i uwydatniający pierwiastek wspólnotowy. Robotni­
cy nie chcieli stać się „osobami sprywatyzowanymi o ustalonej wartości w pienią­
dzu” (s. 74). Swoją wartość konstytuowali poprzez odniesienie do wspólnoty pracy,
w oparciu o koncepcję osoby „społecznie zanurzonej” (s. 108), osoby, której pod­
miotowość konstytuowana jest „dzięki wartości relacji międzyludzkich, które [jed­
nostka — A.M.-S.] tworzy, produkując dla innych i przekazując im część siebie”
(s. 201), osoby będącej „całkowitym przeciwieństwem jednostki zindywidualizo­
wanej i utowarowionej” (s. 188). Pracownice zakładu, w swoim mniemaniu, „były
matkami przygotowującymi żywność dla dzieci, a nie robotnicami wypracowujący­
mi zyski dla «Gerbera»” (s. 171). W ten sposób, akceptując prywatyzację zakładu,
przeciwstawiały się prywatyzacji ludzi i starały się zachować godność pracy i osoby
ludzkiej, rozumianą zgodnie z katolicką nauką społeczną.
Opisując te wyobrażenia, autorka upatruje ich źródeł w polskim katolicyzmie
(s. 149, 168), dostrzegając też oczywiście wpływ socjalistycznego kontekstu gospo­
darczo-społecznego. Absolwent etnologii polskiego uniwersytetu, znający polsko­
języczną literaturę dotyczącą tradycyjnej kultury wsi, poszerzyłby wachlarz wyjaś­
nień, wskazując na zakorzenienie wielu przekonań i postaw opisanych przez Dunn
w mentalności i kulturze ludowej. Trudno jednak czynić zarzuty z nieznajomości
polskiej literatury etnograficznej Amerykance podejmującej badania nad współczes­
nymi procesami gospodarczo-społecznymi.
Tym bardziej, że rekonstrukcja odmiennych wyobrażeń dotyczących osoby ludz­
kiej nie prowadzi autorki do kolonialnego pochylenia się nad zacofanymi pogląda­
mi tubylców, należących mentalnie do innej epoki i innego kontekstu kulturowego.
Przeciwnie, Elizabeth Dunn opisuje robotniczą koncepcję człowieka, akceptując ją
i podkreślając jej wartość. Szacunek dla przekonań robotników, traktowanych jako
partnerzy w rozmowie o przyszłym kształcie prywatyzowanego przedsiębiorstwa,
prowadzi badaczkę do wniosku, że polska transformacja mogłaby być mniej boles­
na, gdyby decydenci wzięli pod uwagę tę perspektywę, modyfikując nieco wdra­
żany model. I właśnie to poszanowanie i poważne potraktowanie przekonań słabo
wykształconych ludzi, wśród których autorka prowadziła badania, czyni jej książkę
niezwykłą i odmienną od wielu opracowań publikowanych przez polskich badaczy
społecznych.
Anna Malewska-Szafygin

�Rezenzje i noty recenzyjne

300

BIBLIOGRAFIA
Buchowski M.
2008
Trudny dialog: relacje wiedzy między antropologią zachodnią a środkowo­
europejską etnologią, w: H. Czachowski, A. Mianecki (red.), Do Torunia
kupić kunia, Toruń: Wydawnictwo UMK, s. 161-187.
Ost D.
2008
Wstęp, w: E.C. Dunn, Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim bi­
znesie i restrukturyzacji pracy, tłum. R Sadura, Warszawa: Wydawnictwo
Krytyki Politycznej, s. 5-12.

Małgorzata L i s o w s k a - M a g d z i a r z , Media powszednie. Środki komu­
nikowania masowego i szerokie paradygmaty medialne w życiu codziennym Po­
laków u progu XX I wieku, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
2008, ss. 429, ISBN: 978-83-233-2636-6.
Autorka publikacji jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o po­
lityce. Jej zainteresowania badawcze to szeroko rozumiana teoria komunikowania,
w tym teoria mediów, a także semiotyka. Najbardziej znane dotychczasowe publi­
kacje Lisowskiej-Magdziarz to: Bunt na sprzedaż. Przemysł muzyczny — reklama
— semiotyka (2000), w której analizuje związki między przemysłem muzycznym,
reklamą i kulturą popularną — ze szczególnym uwzględnieniem strategii marketin­
gowych, polegających na zawłaszczaniu przez przemysł muzyczny autentycznych
przejawów subkultur, kontrkultur czy tak zwanego młodzieńczego buntu; Analiza
zawartości mediów —przewodnik dla studentów (2004), która z kolei jest pierwszym
w języku polskim przewodnikiem po analizie treści i zawartości mediów. Lisowska-Magdziarz jest adiunktem w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej
Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Publikacj a składa się z dwóch zasadniczych części oraz aneksu poświęconego me­
todologii. Część pierwsza, „Media w strukturze codzienności”, składa się z sześciu
rozdziałów. W tej części, jak pisze sama autorka, „opisywany jest kontekst kulturowy
i społeczny, na tle którego odbywa się zmiana relacji Polaków z mediami i kulturą
popularną” (s. 22). W poszczególnych rozdziałach Lisowska-Magdziarz przedsta­
wia założenia i efekty badań pod nazwą „Projekt ulica”. Nazwa wzięła się stąd, że
w badaniach uczestniczyły osoby mieszkające przy jednej ulicy. Ulica ta znajduje się
na obrzeżach Krakowa, a większość budynków przy niej się znajdujących powstała
w latach 90. XX wieku. Autorka charakteryzuje badaną zbiorowość, przedstawia jej
stan posiadania i, co najważniejsze, analizuje sposób, w jaki media funkcjonująw ży­
ciu codziennym badanych gospodarstw domowych. Obserwacje dotyczące miejsca
i roli prasy, radia, telewizji, Internetu oraz książek w codziennym życiu badanych są

�Rezenzje i noty recenzyjne

301

poparte statystykami dotyczącymi badanej populacji, a także obszernymi cytatami
z przeprowadzonych przez Autorkę wywiadów.
Część druga publikacji: „Szerokie paradygmaty medialne i ich interpretacje” za­
wiera charakterystykę „najważniejszych paradygmatów” medialnych i opinie na ich
temat wyrażane przez badanych. W dziesięciu rozdziałach drugiej części LisowskaMagdziarz charakteryzuje między innymi gatunki medialne, tabloidy i tabloidyzację,
infotainment, talk-show, teleturnieje, prasę skierowaną do kobiet i prasę skierowaną
do mężczyzn, opery mydlane czy reklamy. Każdy z rozdziałów składa się z szerokie­
go omówienia danego „paradygmatu” i opinii badanych na jego temat. Dla przykła­
du, rozdział 14 — „Opera mydlana: melodramat w mediach” zawiera informacje na
temat źródeł opery mydlanej, jej rodzajowego charakteru, cech gatunkowych i grupy
docelowej, a także gatunków pokrewnych. Druga część rozdziału to opinie badanych
na temat obecności tego gatunku w programie telewizyjnym i w ich życiu codzien­
nym (przywołajmy tu chociażby niezwykle interesujący fragment: „Widzowie opo­
wiadają seriale” — s. 353-356).
Oprócz dwóch zasadniczych części, książka zawiera aneks, w którym autorka
prowadzi rozważania na temat użytej podczas prowadzenia badań metody. Rozważa­
nia te są osadzone w szerokim kontekście teoretycznym. Książkę kończy wykaz osób
uczestniczących w badaniach, bibliografia i skrupulatny indeks rzeczowy.
Książka Lisowskiej-Magdziarz łączy w sobie cechy dwóch rodzajów opracowań
dotyczących mediów i komunikowania masowego. Pierwszy rodzaj to książki, które
starają się w sposób systematyczny przedstawić teoretyczne podstawy nauki o me­
diach i komunikowaniu masowym. Przykładem mogą być chociażby opracowania
Macieja Mrozowskiego (2001) i Tomasza Gobana-Klasa (1999). Drugi rodzaj to
książki, w których w centrum zainteresowania są odbiorcy przekazów medialnych;
wykorzystuje się w nich popularną na Zachodzie, a słabo reprezentowaną w polsko­
języcznej refleksji nad mediami metodę etnograficzną. Najbardziej znanym polskim
raportem z badań tego rodzaju jest opublikowana w 2006 roku praca Mateusza Halawy Zycie codzienne z telewizorem. Z badań terenowych. Nakierowanie refleksji
na odbiorcę, a dokładniej na wykorzystywanie mediów w życiu codziennym, połą­
czone z solidną bazą teoretyczną, wydaje się największym atutem omawianej pu­
blikacji.
Warto przyjrzeć się metodzie badawczej zaproponowanej przez autorkę. Jak już
wspomniałem, badane rodziny mieszkają przy jednej ulicy w podmiejskiej dzielnicy
Krakowa. Autorka, mieszkanka tej ulicy, przez trzy lata przeprowadzała ze swoimi
sąsiadami wywiady na temat mediów. Były to rozmowy na temat „używania przez
nich prasy, radia, telewizji i Internetu w domu; roli mediów w życiu codziennym i we
wzajemnych interakcjach ludzi”, a także o „użytkowaniu i rozumieniu przez respon­
dentów” (s. 43) wybranych gatunków, tematów i dyskursów medialnych. Metoda
obserwacji (nierzadko uczestniczącej) połączonej z wywiadami z członkami bada­
nej społeczności nosi wszelkie znamiona badań etnograficznych. Autorka zastrzega,
że badana populacja nie jest reprezentatywna w sensie statystycznym, ale „jest ona
reprezentatywna w ten sposób, że zawiera w sobie elementy charakterystyczne dla
znacznej części społeczeństwa polskiego [miejskiego, przyznajmy, co stanowi bar­

�302

Rezenzje i noty recenzyjne

dzo poważne ograniczenie tej pracy — M.H.] w dobie transformacji: powstawanie,
budowanie nowego i rozpad starego, płynność więzi i struktur, przewartościowania
i zmiany hierarchii i perspektyw, elementy nowe i charakterystyczne dla tzw. dłu­
giego trwania” (s. 45). W tym punkcie wypada się z autorką zgodzić, zwłaszcza po
zapoznaniu się z ustaleniami, których w trakcie badań dokonała, i które przedstawiła
w omawianej publikacji.
Lisowska-Magdziarz, opisując „szerokie paradygmaty medialne” w życiu co­
dziennym Polaków, wielkimi garściami czerpie z dorobku nauk społecznych, od­
wołując się do rozmaitych orientacji badawczych. W bibliografii możemy znaleźć
zarówno przedstawicieli studiów kulturowych, feministycznych, jak i socjologów,
antropologów kultury czy teoretyków komunikacji i dziennikarstwa. W ten teore­
tyczny kontekst wpisane są obserwacje autorki badań i wypowiedzi badanych. Dla
przykładu przywołajmy kilka obserwacji i ustaleń Lisowskiej-Magdziarz, które wy­
dają się interesujące.
Strategia blokowa, podmiejska i altematywno-buntownicza, to trzy sposoby
rozwiązania kwestii usytuowania odbiornika telewizyjnego w domach badanych.
W pierwszym wypadku telewizory ustawione są w meblościankach, gdzie odbiornik
jest elementem czegoś w rodzaju domowej wystawy; w drugim wypadku telewi­
zor zajmuje miejsce wcześniej dla niego przewidziane na głównej ścianie w pokoju
dziennym, nie towarzyszą mu inne meble czy pamiątki; w przypadku trzeciej strate­
gii telewizor znajduje się na uboczu, w rogu pokoju bądź wręcz w piwnicy. Autorka,
na postawie wywiadów i obserwacji, przedstawia też długą listę czynności, które
badani wykonują oglądając telewizję. Są tu robótki ręczne, pedałowanie na rowerze
stacjonarnym, ale też czytanie książek i gazet czy odrabianie lekcji z dziećmi. Po­
dobnych ustaleń i obserwacji w Mediach powszednich są dziesiątki. Lisowska-Mag­
dziarz opisuje między innymi modele korzystania z mediów, omawia domowe walki
0 pilota, rejestruje opinie na temat czytania tabloidów czy oglądania oper mydlanych
1 teleturniejów. W każdym z przypadków czytelnik otrzymuje podpartą literaturą
analizę konkretnej części rzeczywistości medialnej, wzbogaconą o opinie badanych
i (nierzadko zaskakujące) obserwacje autorki. Książka ma więc charakter zbioru ma­
łych opowieści o odbiorze treści przekazywanych przez media; można więc ją czytać
fragmentami, wybierając poszczególne ze względu na interesujący czytelnika temat.
To, co jest zaletą książki — jej wielowątkowość — może być przez niektórych
czytelników odebrane jako wada. Wielość wątków i pojawianie się refleksji nad kon­
kretnymi aspektami funkcjonowania mediów w wielu miejscach pracy może prze­
szkadzać w całościowym odbiorze prezentowanego zagadnienia. Autorka stara się
temu zapobiec poprzez liczne odnośniki znajdujące się w tekście (podające „drogę”
do innych rozdziałów bądź podrozdziałów książki opisujących dane zagadnienie, np.
-&gt; OD ADAPTOWANIA DO SERIALIZACJI -&gt; KULTURA KONWERGENCJI,
-&gt; NOWE GATUNKI MEDIALNE A KULTURA KONWERGENCJI), które mogą
pomóc w zrozumieniu opisywanego zjawiska, ale też przeszkadzać w lekturze pu­
blikacji.
Na zakończenie wypada pogratulować autorce koncepcji badań oraz ich efek­
tu, czyli opisywanej publikacji, która łączy teoretyczne rozważania na temat natury

�Rezenzje i noty recenzyjne

303

mediów z obserwacjami zachowań i zapisami opinii odbiorców. Książka na pewno
będzie ważną lekturą dla wszystkich, którzy interesują się mediami, a także życiem
codziennym. Może być inspiracją do dalszych badań nad „mediami powszednimi”.
Marcin Hermanowski
BIBLIOGRAFIA
Goban-Klas T.
1999
Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, telewizji
i Internetu, Warszawa, Kraków: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Halawa M.
2006
Zycie codzienne z telewizorem. Z badań terenowych, Warszawa: Wy­
dawnictwa Akademickie i Profesjonalne.
Lisowska-Madziarz M.
2000
Bunt na sprzedaż. Przemysł muzyczny — reklama — semiotyka, Kraków:
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
2004
Analiza zawartości mediów — przewodnik dla studentów, Kraków:
Wydawnictwo NiF.
Mrozowski M.
2001
Media masowe. Władza, rozrywka i biznes, Warszawa: Oficyna Wydawni­
cza ASPRA-JR.

Maria L i b i s z o w s k a - Ż ó ł t k o w s k a (red.), Tożsamości religijne w spo­
łeczeństwie polskim. Socjologiczne studium przypadków, Warszawa: Wydawni­
ctwo Engram 2009, ss. 240, ISBN: 978-83-7641-021-0.
Książka jest zbiorem tekstów powstałych w oparciu o referaty wygłoszone pod­
czas II Międzynarodowego Kongresu Religioznawczego, który odbył się we wrześ­
niu 2008 roku w Poznaniu. Celem ich autorów jest próba odpowiedzi na pytanie
0 rolę religii w kreowaniu tożsamości.
Publikacja składa się z czterech części: „Społeczne wymiary kształtowania tożsa­
mości religijnej”, „Dylematy tożsamości religijnej w Kościele katolickim”, „Tożsa­
mość religijna a tożsamość etniczna i narodowa” oraz „Tożsamość religijna: centra
1 peryferie”. W każdej z nich czytelnik znajdzie zarówno opracowania teoretyczne,
jak i analizy materiału empirycznego opisujące tożsamość z punktu widzenia socjo­
logii czy antropologii religii.
W pierwszej części znalazł się tekst Haliny Mielickiej, Tożsamość indywidu­
alna a tożsamość społeczna jako wymiar religijności. Autorka w szczegółowy
sposób ukazuje mechanizmy nabywania postawy religijnej w wymiarze indywi­
dualnym i społecznym. Za jej kształtowanie odpowiadają trzy komponenty: emocjo­

�304

Rezenzje i noty recenzyjne

nalny, kognitywny i behawioralny. Mielicka zauważa, że religijność współczesnego
człowieka jest podporządkowana doświadczeniu wewnętrznemu jednostki oraz jej
przekonaniu co do istnienia rzeczywistości pozaempirycznej. Wysuwa wniosek, iż
współczesna religijność jest przesiąknięta pluralistycznym systemem wartości, w któ­
rym koniecznością stało się dokonywanie wyborów zarówno w sferze religijnej, jak
i codziennej.
Z kolei w artykule Dylematy kształtowania tożsamości religijnej młodzieży a edu­
kacja religijna, Aniela Różańska stawia pytanie, jak w dzisiejszej dobie pluralizmu
religijnego powinna wyglądać edukacja religijna dzieci i młodzieży, pozwalająca nie
tylko na zachowanie własnej tożsamości religijnej, ale także na bezpośrednie doświad­
czenie Innego, różniącego się pod względem religii. Autorka zwraca uwagę na fakt, iż
współczesna młodzież coraz częściej staje przed dylematami dotyczącymi sensu ży­
cia, spotyka się z postawami braku zaufania wobec Kościoła, poszukuje tożsamości
w wymiarze religijnym. Głównym celem edukacji religijnej stało się podtrzymywanie
i umacnianie wiary, jak również religijności jako dziedzictwa kulturowego i narodo­
wego. Tymczasem młodzież coraz częściej oczekuje od nauczyciela-katechety nie tyl­
ko informowania o innych religiach, ale także możliwości bezpośredniego spotkania
z człowiekiem o innej religii oraz nauki porozumiewania się z nim. Według autorki,
w praktyce szkolnej można by wykorzystać choćby poznawanie innych religii poprzez
okazjonalne uczestnictwo w życiu religijnym uczniów innych wyznań.
W ostatnim artykule tego rozdziału, Religiajako determinanta tożsamości studen­
tów i konwertytów, Maria Libiszowska-Żółtkowska stawia pytanie, na ile i w jakich
okolicznościach religia warunkuje poczucie tożsamości. Posługując się wywiadami
ze studentami i konwertytami, pokazując człowieka jako wędrowca poszukującego
nie tylko swojego miejsca w życiu, ale także wartości, ukazuje religię jako świadomy
i dobrowolny wybór, w którym spotkanie z osobą inaczej wierzącą bądź niereligijną
może zaowocować rewizją własnych przekonań.
W drugiej części książki, poświęconej dylematom tożsamości kapłańskiej księży,
Józef Baniak (Źródła i przyczyny kryzysu tożsamości kapłańskiej księży rzymsko­
katolickich w Polsce) uzmysławia czytelnikowi, czym jest kapłaństwo oraz jakimi
regułami się ono kieruje. Wyniki swoich badań nad źródłami kryzysu zawodowego,
a także kryzysu tożsamości kapłańskiej księży przedstawia w odniesieniu do dwóch
grup badanych — „byłych” księży oraz księży czynnych zawodowo. Przyczyn kry­
zysu upatruje zarówno w czynnikach religijnych (m.in. celibat i samotność, problemy
z osobistą pobożnością, brak powołania kapłańskiego, osłabienie więzi z Kościołem
i parafią), jak i świeckich („laicki tryb życia”). Autor zwraca uwagę na wpływający
na opisaną sytuację kryzys współczesnej rodziny katolickiej.
Natomiast Ewa Miszczak, w artykule Instytucjonalizacja apostazji w Polsce, sta­
ra się odpowiedzieć na pytanie, czy w Polsce rzeczywiście zapanowała „moda na
apostazję”, czy też stała się ona symptomem choroby toczącej współcześnie Koś­
ciół katolicki. Zaznajamia czytelnika z definicją apostazji, formalnymi jej warunka­
mi oraz sankcjami kościelnymi (m.in. zakaz przyjmowania sakramentów świętych,
pozbawienie prawa do katolickiego pogrzebu), oraz społecznymi (głównie ze strony
rodziny i najbliższego otoczenia). Wysuwa tezę, iż apostazja jest znakiem czasów

�Rezenzje i noty recenzyjne

305

— przejawem subiektywnego sposobu myślenia, jak również objawem kryzysu hie­
rarchii Kościoła. Niemniej, odejścia ze stanu kapłańskiego zdarzały się zawsze, i za­
wsze stanowiły temat do rozmów, rodzaj lokalnej sensacji, którą osłabiało zazwyczaj
stwierdzenie, iż ksiądz to też człowiek pragnący mieć własną rodzinę.
Wojciech Pawlik, w tekście Tożsamość religijna a etyka niezależna — społeczny
wymiar dyskursu, prowadzi czytelnika przez historyczne meandry sporu pomiędzy
systemami religijnymi a etycznymi. Sporu, który sięga początków oświecenia, kie­
dy etyka niezależna (ujmowana często jako przeciwieństwo „etyki chrześcijańskiej”
i jako przejaw „etyki świeckiej”) podważyła religijne uniwersum, a po latach gene­
rowania napięć na linii Kościół — władze świeckie, w czasach postmodernizmu,
stała się moralnością o charakterze sytuacyjnym. Autor porusza także problem rozdźwięku między sferą moralną i religijną w Polsce, ukazując oczyma księży próbę
poszukiwania równowagi między religią przepełnioną nakazami moralnymi a „etyką
bez Boga”.
W trzeciej części, poświęconej tożsamości etnicznej i narodowej, na szczególną
uwagę zasługuje artykuł Włodzimierza Pawluczuka, Tradycja religijna a etnicznocywilizacyjna tożsamość, w którym autor na przykładzie krajów bałkańskich rozpa­
truje, jak ważną rolę w kształtowaniu się tożsamości narodowej i etnicznej odegrała
tożsamość cywilizacyjna, określana często jako tradycja religijna. Pokazuje, jak trud­
nym do zinterpretowania jest pojęcie religii, która w procesie historycznym ulega
ciągłym zmianom, a mimo to nadal stanowi rdzeń cywilizacji.
Ten sam wątek, na przykładzie środowiska polonijnego w powojennej Argenty­
nie, przedstawia Anna Popielarczyk-Pałęga w opracowaniu Rola czynnika religijne­
go w zachowaniu tożsamości narodowej polskich emigrantów na przykładzie powo­
jennej Argentyny. Stawia hipotezę, że czynnikiem scalającym środowisko polonijne
jest religia, podpierając ją wynikami badań, wskazującymi na ścisły związek mię­
dzy czynnikiem narodowym a religijnym. Aktywność duszpasterska w środowisku
polonijnym jest ukierunkowana na działalność patriotyczną, oświatową, kulturalną
i naukową. Kościół poprzez organizację licznych pielgrzymek, świąt narodowych
czy obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski pragnie zachować tożsamość narodową Po­
laków przebywających na obczyźnie. Ze swoim przesłaniem trafia tak do osób star­
szych, jak i do młodzieży, budując więź z Polską i ułatwiając znalezienie odpowiedzi
na pytanie „Kim jestem?”.
Dorota Ziętek (Tożsamość przez małe i duże „k” na przykładzie karaimskim), za­
stanawia się, co umożliwia Karaimom zamieszkałym w różnych państwach uniknąć
asymilacji i zachować poczucie odrębności narodowej. Siedzi historię Karaimów, ich
pochodzenie, religię oraz obyczaje. Opierając się na literaturze i badaniach własnych
wysuwa tezę, że źródłem karaimskiej tożsamości jest to, co Antonina Kłoskowska
nazywa „Walencją kulturową” — poczucie związku z własną kulturą etniczną, sta­
nowiące dziedzictwo kulturowe grupy uznanej za własną. Dla Karaimów to właśnie
religia, obyczaje oraz udział w zbiorowych rytuałach zapewniają przynależność do
tej grupy. Bycie Karaimem to nie tylko poczucie wspólnoty biologicznej, religijnej,
ale także wspólna nazwa — pisana z wielkiej litery oznacza grupę etniczną, z małej
zaś — religijną.

�306

Rezenzje i noty recenzyjne

Czwarty rozdział książki otwiera artykuł Grzegorza Pełczyńskiego, Wspólnoty
ewangeliczne w Polsce. Problem tożsamości. Autor zapoznaje czytelnika z historią
wspólnot ewangelicznych od lat 50. XIX do lat 90. XX wieku. Pokazuje, że ewangelicyzm to nie tylko rozmaite wspólnoty (jak np. baptyści, metodyści czy zielono­
świątkowcy), ale przede wszystkim ludzie, którzy — mimo iż nie łączą ich więzy
krwi — tworzą świadomie wybraną rodzinę. Ich silne poczucie przynależności wy­
nika z identyfikacji z własnym zborem, denominacją, oraz ze świadomości, że należą
do mniejszości, która chcąc przetrwać, musi podtrzymywać kontakty ze współwy­
znawcami z innych krajów.
Opracowanie Andrzeja Kasperka, o socjologicznym charakterze, nosi tytuł Wy­
miary zaangażowania religijnego mieszkańców Katowic — studium socjologiczne.
Autor, porównując wyniki badań przeprowadzonych wśród dorosłych mieszkańców
Katowic w 2007 roku z badaniami młodzieży szkolnej z lat 2007-2008, a następnie
zestawiając je z wynikami badań z lat 80. XX wieku, określa „parametry religijności”,
do których zalicza między innymi stosunek do wiary i praktyk religijnych czy udział
w nabożeństwach. Przeprowadzona analiza wykazuje, iż pomimo przemian ustrojo­
wych nie doszło na Górnym Śląsku do istotnych zmian w zakresie religijności.
Ostatni artykuł, Stelli Grotkowskiej, Dyskursywne wytwarzanie tożsamości: Ra­
dio Maryja w polskiej prasie opiniotwórczej, wpisuje się w nurt prac o charakterze
empirycznym. Autorka, stosując krytyczną analizę dyskursu, bada opinie na temat
działalności Radia Maryja zawarte w artykułach zamieszczonych na stronach inter­
netowych trzech gazet: „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” oraz „Dziennika”.
Opinie te, wyłącznie negatywne, ukazują Radio Maryja jako „orędownika PIS”, za­
wsze uwikłanego w politykę.
Jak pisze redaktorka tomu, każda książka o tożsamości jest pisana z innego teore­
tycznego punktu widzenia. W tym przypadku jest to podejście socjologii religii, na­
uki zajmującej się związkami między religiąa społeczeństwem. Książka jest godna
polecenia wszystkim, którzy pragną zgłębić, w jaki sposób życie religijne splata się
ze społecznym. Ukazuje, jak różne mogą być oblicza tożsamości religijnej.
Katarzyna Miądowicz

Barbara O g r o d o w s k a , Witaj dniu uroczysty. Wielkanoc w Polsce. Trady­
cje, obrzędy i zwyczaje, Warszawa: Verbinum 2007, ss. 192, il., ISBN: 978-83­
7192-318-0.
Wielkanoc można rozumieć jako manifestację życia dokonującą się w Zmartwych­
wstaniu Chrystusa oraz w budzącej się do życia przyrodzie. Barbara Ogrodowska
w swojej książce ukazuje połączenie elementów religijnych z ludowymi w zwyczajach,
obrzędach i wierzeniach, które swą genezą niejednokrotnie sięgają odległych czasów
przedchrześcijańskich. Wiele obrzędów ludowych występujących w naszym kraju ule­
gło procesowi asymilacji z elementami przedchrześcijańskimi rodzimymi i obcymi.

�Rezenzje i noty recenzyjne

307

Na współczesną obrzędowość składają się zjawiska o różnym pochodzeniu czasowym,
historycznym, kulturowym oraz o zróżnicowanej treści obrzędowo-wierzeniowej,
magicznej czy społeczno-prawnej. Kultura ludowa uległa znacznemu przeobrażeniu
podczas chrystianizacji Polski. Wiele dawnych zwyczajów i obrzędów ludowych zo­
stało włączonych do liturgii Kościoła po nadaniu im chrześcijańskiej interpretacji.
W opracowaniu obrzędowości okresu wielkanocnego autorka korzystała z literatury et­
nograficznej, etnologicznej, religioznawczej, a w przypadku ceremonii kościelnych —
z Biblii, Mszału niedzielnego i świątecznego oraz komentarzy liturgicznych.
Zaprezentowana w książce tradycja ludowa charakterystyczna dla okresu wielka­
nocnego przedstawia się w całym bogactwie i złożoności. Praktykowane obrzędy łą­
czą w sobie elementy zaduszkowe, agrarne, matrymonialne oraz płodnościowe. Ge­
neza wielu z nich sięga czasów odległych, ale w obrzędowości ludowej wyposażone
są w swoistą symbolikę. W monografii autorka przedstawia bogactwo zwyczajów
i obrzędów mieszkańców wsi, które niejednokrotnie przyczyniły się do pełniejszego
zrozumienia treści wiary. Przekazywane przez Kościół stawały się inspiracją do two­
rzenia i podtrzymywania przy życiu obrzędowości ludowej.
Barbara Ogrodowska w sposób chronologiczny prezentuje w dziewięciu roz­
działach okres od Środy Popielcowej po Niedzielę Przewodnią, nazywaną też Białą
Niedzielą, która przypada tydzień po Wielkanocy. Opracowanie rozpoczyna szkic
o genezie i historii Wielkanocy. Analizując to najważniejsze święto w tradycji chrześ­
cijańskiej, autorka zwraca uwagę na podobieństwa, jakie łączą je z Paschą żydowską.
Baranka starotestamentowego zastępuje Syn Boży, Jezus Chrystus. Ludowe wyobra­
żenia męki Pańskiej Ogrodowska ilustruje staropolską XV-wieczną pieśnią pasyjną
Jezusa Judasz przedał za pieniądze autorstwa Ładysława z Gielniowa z 1488 roku.
Przedstawia rys historyczny świąt wielkanocnych oraz ich symbolikę. Twierdzi, że
w symbolice i w świętowaniu Wielkanocy można znaleźć wiele punktów stycznych
oraz analogii z kulturami starszymi niż chrześcijaństwo (wierzenia związane z po­
witaniem wiosny, świętami ku czci zmarłych, obchodzonymi na przełomie pór roku;
kult przodków w obchodach wielkanocnych przetrwał w prawosławiu do czasów
współczesnych). Związki dostrzega się także ze świętami cyklu wiosennego, za­
równo z żydowskim Pesach, jak i z obrzędami wielu starożytnych religii Wschodu
(s. 12-15). Rozdział kończy ogólna charakterystyka Wielkanocy w Polsce jako świę­
ta religijnego i domowego, głęboko zakorzenionego w naszej kulturze i obyczaju.
Drugi rozdział to „Środa Popielcowa, czyli początek postu i nowego wiosennego
cyklu świątecznego”. Autorka łączy zwyczaje religijne (symbolika popiołu, pokuty,
postu) ze świeckimi, wiosennymi, w który to okres wprowadzają zapusty, odznacza­
jące się wesołością milknącą o północy wraz z rozpoczynającą się Środą Popielcową.
Omawia relikty praktyk mających zapewnić urodzaj, tzw. kłodę popielcowąoraz wkupno do bab, regulujące życie rodzinne i społeczne (do „babskiego cechu” wkupywały się
młode mężatki), wspomina także żur i śledzia — symbole wielkopostnych umartwień.
W części poświęconej obrzędowości Wielkiego Postu Ogrodowska przedstawia
historię kształtowania się postu w tradycji Kościoła, zaznaczając, że jest to czas po­
kuty i oczyszczenia, którego znakiem w polskiej tradycji są śpiewane Gorzkie żale
(po raz pierwszy wydane drukiem w 1707 roku w zbiorku pod nazwą Snopek mirry).

�308

Rezenzje i noty recenzyjne

Zamieszcza też staropolski jadłospis wraz z procedurą przygotowania potraw (np.
wielkopostna kapuścionka, postna zupa czosnkowa z miętką, kapusta sotlawa, klus­
ki tarciochy, lebiodka, kasza ze śliwkami). W poście obyczaj nakazywał skromny
ubiór, powstrzymywanie się od palenia fajki, picia alkoholu; zamykano instrumen­
ty muzyczne do szaf, a wieczorami odmawiano różaniec, pacierze, śpiewano pieśni
wielkopostne. Autorka opisuje hałaśliwe obchody półpościa, zwanego śródpościem,
który wyróżniał się z głośnym klekotem drewnianych kołatek, grzechotek, terkotek,
w czasie wykrzykiwania przez chłopców „Półpoście, półpoście”. Wtedy to o drzwi
domów zamieszkałych przez panny rozbijano czerepy garnków glinianych z popio­
łem (s. 47). Autorka zwraca też uwagę na ludowe obrzędy i rytuały wiosenne, pole­
gające na niszczeniu zimy — śmierci i przywoływaniu wiosny — życia.
W tradycję ludową Niedzieli Palmowej, zwanej też Kwietniową lub Wierzbo­
wą, wprowadza rys historyczny, w którym szeroko uwzględniono symbolikę palmy.
Ponadto rozdział opisuje uroczyste procesje, podczas których na małej platformie
obwożono figurkę Chrystusa na osiołku, Obchody Jezusa Palmowego oraz znany
w Krakowskiem zwyczaj chodzenia na puchery (chłopcy chodzą od domu do domu
i recytują wierszowane oracje będące połączeniem dawnych pieśni wielkopostnych,
kolęd kantyczkowych i dialogów komicznych).
Ostatnią część rozdziału o Wielkim Poście autorka poświęca Wielkiemu Tygo­
dniowi, którego dni nazywa się wielkimi. W Kościele jest on poświęcony nabożeń­
stwom pasyjnym. Kościelne widowiska pasyjne — Misteria Męki Pańskiej — odby­
wają się w kilku polskich sanktuariach, zwanych kalwariami albo Nowym Jeruzalem.
Opisuje trzon misteriów i widowisk pasyjnych będących wielkimi dramatami męki
Pańskiej. Omawia także domowe przygotowania do świąt (generalne porządki, goto­
wanie i pieczenie, kraszenie jaj), wspomina o tradycji, która nakazywała w połowie
Wielkiego Tygodnia zakończyć najcięższe prace domowe. Szczegółowo opisuje wy­
strój świątecznie przystrojonych mieszkań. Przedstawia nastrój ostatnich trzech dni
Wielkiego Tygodnia, zwanych Triduum Świętym, Wielkanocnym lub Paschalnym
i charakterystyczne dla niego nabożeństwa oraz uroczystości religijne i zwyczaje
ludowe. W Wielką Środę wypędzano diabła (chodząc po wsi, stukając kołatkami czy
uderzając kijami w płoty). Wielki Czwartek w liturgii Kościoła akcentuje święcenie
olejów, obmywanie nóg, zawiązanie dzwonów oraz obrzędy Wieczernika — usta­
nowienie Eucharystii i sakramentu kapłaństwa. Tego dnia występował też zwyczaj
wieszania, palenia lub topienia Judasza. Wielki Piątek to dzień żałoby w Kościele,
jedyny w roku, w którym nie odprawia się mszy świętej. Ogrodowska zwraca uwagę
na widoczne znaki tej żałoby: nieozdobione kwiatami i światłami ołtarze, puste ta­
bernakulum, zasłonięte kirem wizerunki ukrzyżowanego Chrystusa oraz wielkopiąt­
kową liturgię z tekstami żałobnymi o męce Pańskiej i boleści Matki Bożej. Ponadto
adoracja Krzyża, procesje zakapturzonych pokutników, zwanych też biczownikami,
groby Pańskie i straże grobowe. W zwyczajach gospodarskich i domowych autorka
zwraca uwagę na smaganie się o świcie żywymi gałązkami brzozy, agrestu, porzecz­
ki lub tarniny oraz na praktyki magiczne. Uważano, że tego dnia złe moce i demony
stają się bezkarne i usiłują wyrządzić ludziom i trzodzie różne szkody. Wielka Sobo­
ta to dzień błogosławieństw. W kościołach święci się ogień, ciernie, wodę i pokar­

�Rezenzje i noty recenzyjne

309

my; autorka omawia więc ich symbolikę i znaczenie w Kościele oraz w zwyczajach
ludowych.
W następnej części książki Ogrodowska prezentuje Wielkanoc, czyli WielkąNiedzielę. Omawia święto rozpoczynając od mszy świętej, zwanej rezurekcją, której to­
warzyszą wystrzały petard, ładunków wybuchowych, a współcześnie też faj erwerków.
Symbolizują one zmartwychwstanie Chrystusa lub są pamiątką łoskotu usuwania się
kamienia grobowego. Autorka ukazuje atmosferę tego dnia, który rozpoczyna się
wielkanocnym śniadaniem, zwanym święconką. Opisując święconkę, zwraca uwagę
na symbolikę baranka wielkanocnego, pisanek i kraszanek, wiele miejsca poświęca
sposobom wykonywania i zdobienia jaj oraz praktykom magicznym związanym z jaj­
kami. Rozdział kończy opisem tradycyjnych wielkanocnych dań, nie ograniczając się
tylko do ich wyliczenia, ale również podając sposoby ich przyrządzania (s. 128-140).
Poniedziałek Wielkanocny, zwany lanym poniedziałkiem, to dzień pod znakiem
wody. Nie brakowało też obrzędów rolniczych i zaduszkowych. Ślady praktyk zadusz­
kowych autorka śledzi u wyznawców prawosławia, świętuj ącychpominalnicę. Ze zwy­
czajów agrarnych zwraca uwagę na święcenie i procesyjny objazd pól, podczas którego
modlono się o urodzaj. Głównym atrybutem zabaw i zwyczajów tego dnia była jednak
woda i oblewanie nią dziewcząt. Zwyczaj ten zwano śmigusem-dyngusem. Wspomina
również o chodzeniu po dyngusie z pasyjką (figurką zmartwychwstałego Chrystusa),
haczykiem wielkanocnym (figurka tracza z piłą) i chodzeniu z barankiem symbolizują­
cym Chrystusa — Baranka Bożego. Pochody te miały charakter religijny, gdyż śpiewa­
no pieśni o zmartwychwstaniu Jezusa. Bardziej zabawowym charakterem wyróżniały
się obchody z kogutem, konopielką, z gaikiem. Ogrodowska kończy opis tradycji i ob­
rzędów okresu wielkanocnego, prezentując Wtorek Wielkanocny z krakowską rękaw­
ką i babskim śmigusem-dyngusem oraz Niedzielę Białą, zwaną Przewodnią, pierwszą
po Wielkanocy (obecnie Niedziela Miłosierdzia Bożego, w Kościele prawosławnym
zwana Przewody, od przeprowadzania dusz zmarłych na „tamten świat”).
Barbara Ogrodowska, omawiając chronologicznie święta czy koncentrując się
na głównych symbolach oraz ich atrybutach, przedstawia najpierw genezę i histo­
rię. Podtrzymując ten schemat w całej monografii, wprowadza czytelnika w istotę
święta, przez co łatwiej jest współczesnemu odbiorcy zrozumieć łączące się z nim
zwyczaje i obrzędy. Umiejętnie prezentuje funkcjonowanie dawnych przedchrześci­
jańskich zwyczajów w liturgii Kościoła, ukazując w ten sposób także proces inkulturacji Kościoła na ziemiach polskich. Odtwarzając dawne tradycje, powołuje się na
wiele opisów zamieszczonych w literaturze, co dodaje barwności przekazywanym
przez Autorkę treściom. Na szczególną uwagę zasługuje piękna szata graficzna książ­
ki oraz różnorodność tematycznie dobranych fotografii, które dopełniają przekaz. Pu­
blikacja jest adresowana do szerokiego grona Czytelników zainteresowanych kulturą
ludową naszego kraju, a także do wszystkich, którym bliska jest tradycja ludowa
oraz spuścizna narodowa naszych przodków. To ona stanowi o naszej odrębności
i tożsamości narodowej w dzisiejszym zglobalizowanym świecie. W rzeczywistości,
w której szczególnie pielęgnować trzeba tożsamość — tę indywidualną, ale też reli­
gijną i narodową.
Zdzisław Kupisiński

�310

Rezenzje i noty recenzyjne

Barbara O g r o d o w s k a , Radość wszelkiego stworzenia. Rzecz o Adwencie
i Bożym Narodzeniu — historia, tradycja, obyczaj polski, Warszawa: Verbinum
2008, ss. 366, il., ISBN: 978-83-7192-383-8.
Książkę, poświęconą tradycjom adwentowym i bożonarodzeniowym, wyróż­
nia bogactwo faktograficzne, pogłębiona interpretacja obrzędowości, kontekstowe
ujęcie tematu oraz ciekawe praktyczne porady (dotyczące przygotowania świątecz­
nych, obrzędowych posiłków), które stanowią swoistą nowość w tego typu opraco­
waniach. W dorobku naukowym autorki prezentowanej pracy jest wiele artykułów
z zakresu polskiej obrzędowości ludowej, muzealnictwa i plastyki obrzędowej, sce­
nariuszy wystaw muzealnych, folderów, przewodników i katalogów oraz publikacji
książkowych.
Barbara Ogrodowska przedstawia w książce zwyczaje, obrzędy i wierzenia ad­
wentowe oraz bożonarodzeniowe, charakterystyczne dla obyczajowości polskiej
oraz kultury europejskiej. Okres ten obejmuje czas od Adwentu do Matki Boskiej
Gromnicznej, gdyż to święto w dawnej liturgii i tradycji ludowej kończyło świę­
towanie Bożego Narodzenia. Czas ten cechuje się bogactwem zwyczajów i obrzę­
dów świątecznych, z których wiele sięga tradycji przedchrześcijańskich, a te z kolei
— w nowej interpretacji — przetrwały do czasów współczesnych. Autorka ukazuje
obrzędowość z różnych regionów Polski, a przywołuj ąc ich genezę, sięga do źródeł
znaków i symboli występujących w obrzędowości. W opracowaniu tematu korzysta­
ła z wielu materiałów i źródeł, takich jak: Pismo Święte Starego i Nowego Testamen­
tu, apokryfy, literatura piękna, materiały etnograficzne i etnologiczne, opracowania
religioznawcze i liturgiczne oraz własne, etnograficzne badania terenowe. Godna
podkreślenia jest dbałość o rzetelność warsztatu badawczego, potwierdzona bogatym
materiałem faktograficznym. Starania te miały na celu jak najpełniejsze odtworzenie
genezy święta, korzeni świętowania oraz jego miejsca w tradycji i kulturze ludowej,
a także dostrzeżenie przemian zachodzących w obrzędowości.
Rozdział pierwszy, „Słowo o historii i genezie święta Bożego Narodzenia”, ma
charakter wprowadzający. Zagadnienie jest o tyle istotne, że temat Bożego Narodze­
nia stał się inspiracją do analizy zwyczajów, obrzędów i wierzeń ludowych w naszym
kraju oraz w świecie chrześcijańskim. Dlatego autorka najpierw przedstawia historię
i genezę świąt Bożego Narodzenia w oparciu o świadectwa Starego i Nowego Te­
stamentu oraz dzieła historyków zajmujących się tą problematyką. Barbara Ogro­
dowska, niczym biblistka, stara się dotrzeć do istniejących źródeł mówiących o tym
wydarzeniu. Nie jest znany dzień narodzin Chrystusa, Autorka przedstawia więc ter­
miny, w których obchodzono Boże Narodzenie w pierwszych wiekach chrześcijań­
stwa (2 I; 6 1; 18 IV; 28 V; 25 XII). Zaznacza, że w IV wieku biskupi rzymscy celowo
wprowadzili do liturgii święto Bożego Narodzenia w dniu 25 grudnia. Miała to być
przeciwwaga dla obchodzonego w tym terminie święta Narodzin Niezwyciężone­
go Słońca. Obecne już w staroirańskiej tradycji symbole słońca i światła otrzymały
nową interpretację z chwilą narodzin Chrystusa. Z książki można się dowiedzieć
o historii powstania tego święta. Gruntowne jej ukazanie jest konieczne, gdyż ła­
twiej czytelnikowi zrozumieć powstałą wokół tego wydarzenia obrzędowość ludo­

�Rezenzje i noty recenzyjne

311

wą. W dotychczasowych opracowaniach etnograficznych zagadnienie to nie było tak
dogłębnie i merytorycznie przedstawiane.
Autorka przytacza także barwne opisy narodzin i dzieciństwa Jezusa, znajdujące
się w apokryfach (np. w Ewangelii dzieciństwa ormiańskiej, Ewangelii dzieciństwa
arabskiej czy Protoewangelii Jakuba). Chociaż apokryfy nie zostały włączone do
kanonu Pisma Świętego, to jednak zawdzięczamy im, jak stwierdza Ogrodowska,
„piękne, literackie, baśniowe wręcz opisy i poetyckie wizje narodzenia Bożego, któ­
re opowiadają np. o tym, jak to świat cały znieruchomiał w zachwycie, o różnych
niepojętych zjawiskach i cudach, jakie miały się dziać, gdy w marnej grocie, w pu­
stej pieczarze skalnej, służącej wcześniej za schronienie dla spędzonego z pastwisk
bydła i trzody, rodził się Jezus, Syn Boży, Król, Zbawiciel świata” (s. 14). Autorka
zamieszcza i analizuje fragmenty tych apokryfów.
Po apokryfach powołuje się na podobne w treści i klimacie podania oraz legendy
ludowe, w których zawarta jest historia narodzenia Bożego, a wśród nich przytacza le­
gendy polskie (np. legendę o osikowym drzewie, w którego cieniu próbowała schronić
się Święta Rodzina uciekająca do Egiptu). Autorka, przedstawiając cud narodzenia Bo­
żego, przytacza także teksty liturgiczne i znajdujące się w nich cytaty z Pisma Świętego.
Zamieszcza także rys historyczny ukazujący obchody Bożego Narodzenia w Kościele.
Umiejętnie przedstawia kształtowanie się świąt Bożego Narodzenia w liturgii Kościoła
i zwyczajach ludowych, zaznaczając, że w Europie kult narodzenia Bożego, Świętej
Rodziny oraz Dzieciątka Jezus rozwinął się w średniowieczu. Rozwój kultu i liturgii
Bożego Narodzenia przyczynił się do rozkwitu sztuki sakralnej, co można dostrzec na
płótnach wielu mistrzów, a także na freskach, mozaikach, w rzeźbie i płaskorzeźbie.
Następna część książki jest poświęcona Adwentowi. Autorka daje jego zwięzły
rys historyczny i prezentuje polskie tradycje adwentowe, wśród których zwraca uwa­
gę na zwyczaje gospodarskie (skubanie czy darcie pierza, przędzenie lnu, wełny,
przebieranie fasoli, grochu). Prace te sprzyjały rozwojowi życia rodzinnego i są­
siedzkiego. Pisząc o zwyczajach religijnych, zwraca uwagę na mszę św. zwanąroratnią, przedstawiając jej historię oraz powstałe wokół niej zwyczaje (świeca roratnia
i wieniec adwentowy). Wyjaśnia znaczenie wypowiadanych podczas mszy św. słów
w pierwszą niedzielę Adwentu: „Gotów jestem na sąd Boży” (s. 46). Przytacza różne
porzekadła (np. matrymonialne: „W Adwencie same zięcie”), przypomina zwyczaje
charakterystyczne dla niektórych regionów Polski (odwiedzanie domów przez prze­
bierańców, np. gwiozdki na Kaszubach). Charakteryzuje adwentowe święta kościel­
ne: św. Marcina, św. Andrzeja, św. Katarzyny, św. Barbary, św. Mikołaja, św. Łucji
oraz Niepokalanego Poczęcia NMP Prezentuje postacie świętych według określone­
go planu: przedstawia krótką historię życia świętego, następnie ukazuje, jak ta postać
zapisała się w tradycji polskiej, jakie miejsce zajmuje w zwyczajach i wierzeniach
ludowych. Z wieloma postaciami wiązano przysłowia i wróżby. Podobny schemat
prezentacji Autorka stosuje także do omawianych świąt kościelnych. Wychodząc od
tradycji Kościoła, kończy na polskiej tradycji ludowej. W rozdziale prezentuje za­
jęcia domowe i przygotowanie się na święta (wykonywanie ozdób choinkowych,
struganie szopkowych figurek, gotowanie i pieczenie wigilijnych oraz świątecznych
potraw i wiele innych).

�312

Rezenzje i noty recenzyjne

Wigilia Bożego Narodzenia z jej różnorodnymi obchodami i zwyczajami domo­
wymi, gospodarskimi, wegetacyjnymi, wierzeniami i legendami, a nawet z polskimi
tradycyjnymi potrawami opisana jest w następnej części książki. Omawiając wigilię,
nazywaną też „przedświecie”, czyli oczekiwanie i czuwanie, autorka wyjaśnia jej
znaczenie historyczne i kościelne, aby skoncentrować się na wigilijnych tradycjach
polskich. Przytacza wiele legend i podań mówiących o nadzwyczajnych zjawiskach
podczas tej szczególnej nocy, kiedy nawet „dusze zmarłych mogą, z łaski Bożej,
w Wigilię opuszczać zaświaty, nawiedzać domy, obejścia i przebywać w pobliżu
swych bliskich” (s. 94). W opisie wystroju izby do wieczerzy wigilijnej wspomina
0 znajdujących się w niej snopach zboża, słomie czy sianie. Barbara Ogrodowska
szczegółowo przedstawia rytuały i ceremonie towarzyszące wieczerzy wigilijnej,
rozpoczynającej się łamaniem opłatkiem oraz wzajemnym składaniem sobie życzeń.
Opisuje wigilijne dania regionalne, wspomina o przebierańcach i kolędnikach, cho­
dzących tego wieczoru i śpiewających pod oknem kolędy.
Następna część książki jest poświęcona Bożemu Narodzeniu, zwanemu też Godami
1Godnymi Świętami. W tradycji ludowej ich początkiem jest msza św., zwana pasterką,
podczas której śpiewane są kolędy o narodzeniu Jezusa. Od tego czasu zwyczajowo roz­
poczyna się karnawał i z nim związane figle i psoty w wykonaniu młodzieży. Autorka
wspomina także dzień św. Szczepana i łączącą się z nim w Kościele tradycję święcenia
owsa. Okres ten, do święta Trzech Króli, najlepiej charakteryzuje przysłowie „Od Go­
dów do Nowego Roku siedź prządko do zmroku, a od Nowego Roku aż do wieczerzy”
(s. 178). Ogrodowska prezentuje obchody kolędnicze trwające do święta Trzech Kró­
li, a czasami do Ofiarowania Pańskiego; zwraca uwagę, że polskie obchody kolędnicze
odznaczały się różnorodnością grup „chodzących po kolędzie, jak i kreowanych przez
nie postaci, własnoręcznie wykonywanych kostiumów i akcesoriów, a przede wszystkim
wątków fabularnych odgrywanych scenek i całych przedstawień” (s. 183). Opisuje grupy
kolędnicze chodzące z Turoniem, Konikiem, Kozą, Niedźwiedziem. Te postacie spotyka
się także w korowodach zapustnych. Autorka przytacza teksty oracji i pieśni kolędników.
Podając jadłospisy, daje praktyczne wskazówki, jak przygotować potrawy wigilijne czy
świąteczne „sojki”, bądź na przykład mazowiecki noworoczny groch z kapustą.
W prezentacji obrzędowości sylwestrowo-noworocznej autorka na początek przy­
tacza rys biograficzny papieża św. Sylwestra oraz historię i legendę Nowego Roku.
Podkreśla, że przejście ze starego do nowego roku łączył wieczór wróżb. W tradycji
ludowej dzień Nowego Roku był ściśle powiązany z obchodami świątecznego cyklu
Bożego Narodzenia. Przedstawiając święto Trzech Króli, Ogrodowska opisuje histo­
rię i tradycję tego święta, polskie tradycje kościelne, domowe i liczne zwyczaje lu­
dowe. Po nim następuje Niedziela Chrztu Pańskiego i prawosławne święto Jordanu.
Autorka przedstawia historię tego święta w liturgii Kościoła katolickiego oraz zwy­
czaje ludowe z obrządku Kościoła prawosławnego. Omawianie okresu bożonarodze­
niowego kończy świętem Matki Boskiej Gromnicznej, opisując zwyczaje i obrzędy
koncentrujące się wokół poświęconej świecy. Przytacza wiele przysłów i legend lu­
dowych, które wnoszą osobliwy urok w to święto.
Ostatni rozdział jest zatytułowany „Najważniejsze atrybuty i tradycje polskich
obchodów Bożego Narodzenia. Geneza i symbolika”. Są w nim przedstawione ta­

�Rezenzje i noty recenzyjne

313

kie tradycje i atrybuty świąteczne, jak: siano, słoma i ziarno, gałęzie „zimozielone”,
podłaźnik, choinka, opłatki świąteczne i ozdoby z opłatka w polskiej tradycji, kolędy,
żłóbek, szopka, jasełka. Autorka nie ogranicza się tylko do kwestii funkcjonowania
zwyczajów i obrzędów ludowych, ale wskazuje też na etymologię ich nazw, na ge­
nezę, żywotność w minionych wiekach oraz współcześnie. Zwraca uwagę na zacho­
dzące przemiany oraz zanik wielu zwyczajów.
Na uwagę zasługuje bogata oprawa graficzna. Liczne fotografie i rysunki stano­
wią dopełnienie tekstu i przybliżają czytelnikowi przekazywane treści. Zgromadzona
faktografia tworzy najobszerniejsze opracowanie okresu bożonarodzeniowego, jakie
dotychczas powstało w literaturze polskiej. Książka przeznaczona jest dla szerokiego
grona czytelników, gdyż ukazuje dziedzictwo i dorobek życia religijnego oraz kultu­
ry ludowej naszych przodków.
Zdzisław Kupisiński

Irena B u k o w s k a - F l o r e ń s k a , Rodzina na Górnym, Śląsku, Katowice: Wy­
dawnictwo Uniwersytetu Śląskiego 2007, il., ss. 328, ISBN: 978-83-226-1655-0.
Każda recenzja wyrasta z dialogu czytelnika, któremu powierzono ocenę, z autorem
tekstu. Dobrze, kiedy taka „rozmowa” okazuje się przeżyciem skłaniającym do reflek­
sji. Lektura książki Rodzina na Górnym Śląsku nie pozostawia w tej kwestii niedosytu.
Jej autorka zaprasza bowiem czytelnika do dyskusji nad światem wartości.
Wbrew temu, co sugeruje tytuł, nie tyle rodzina, co ten właśnie aspekt ludzkiej
egzystencji jest punktem wyjścia do refleksji. Jak z niej wynika, „rodzina” i „warto­
ści” to sfery współzależne, tworzące rozległy zakres znaczeń. Z tego powodu, oce­
niając pracę, należałoby wziąć pod uwagę wielki dorobek studiów antropologicznych
zarówno nad pokrewieństwem, jak i nad systemami światopoglądowymi. Proponu­
ję jednak odnieść analizę do prac etnografów eksplorujących środowiska w ramach
„własnej kultury” (w kraju, regionach, z którymi identyfikowali się prywatnie). Irena
Bukowska-Floreńska prowadziła badania w takim właśnie, bliskim jej kontekście.
Jednocześnie ważne dla książki pojęcia nawiązują do innego wątku — „osobistej tra­
jektorii” motywującej do badań. Nie wystarczy stwierdzić, że tworzy ją wyczuwalny
związek badaczki z obszarem Górnego Śląska, z czego wynika jej potrzeba zrozu­
mienia zjawisk kulturowo-społecznych tam zachodzących. Kolejne części monogra­
fii skrywają też inne ważne przesłanie. Autorce jest wyraźnie bliski chrześcijański
system wartości, który właśnie poprzez rodzinę gwarantuje człowiekowi właściwe
rozpoznanie „tego, co dobre i tego, co złe”. Przyjmując, że w refleksji antropolo­
gicznej indywidualne uwarunkowania i motywacje odgrywają istotną rolę, warto się
przyjrzeć, w jaki sposób wpłynęły na ujęcie tematu i ku jakiemu stylowi uprawiania
antropologii prowadzą. Praca ta prowokuje do zastanowienia się nad jeszcze innymi
pytaniami. Na ile jest ona ważna dla etnologicznych badań nad rodziną i systemem

�314

Rezenzje i noty recenzyjne

wartości? Jak autorka definiuje te pojęcia i jakie stawia problemy? W jakim kontek­
ście opisuje i interpretuje dostrzeżone fakty społeczno-kulturowe?
Poszukując odpowiedzi na pierwsze i drugie pytanie, zakładam, że badaczka opi­
suje pojęcia i odpowiadające im działania jako społecznie konstruowane. Badania
nad pokrewieństwem i rodziną to klasyczny temat antropologiczny, podejmowany
już u progu rozwoju naszej dyscypliny. Również w drugiej połowie XX wieku antro­
polodzy europejscy dostrzegli szczególne znaczenie tych badań. W Wielkiej Brytanii
pojęcia dotyczące pokrewieństwa pozwoliły im na problematyzację kategorii klasy
społecznej. Z kolei badacze francuscy, rozwijając studia nad rodziną współczesną,
gromadzili dane etnograficzne z życia wspólnot lokalnych. Wyniki interpretowali
w perspektywie historycznej, uwzględniając zmienne wzorce społeczne. Także w Pol­
sce dostrzegano konieczność analizy środowisk lokalnych i rodzinnych, szczególnie
wobec nasilającej się urbanizacji i industrializacji. Zastanawiając się więc, na ile
omawiana książka jest ważna ze względu na ów zakres badawczy, należy uwzględnić
zastosowane w niej podejście metodologiczne.
Otóż Irena Bukowska-Floreńska, wymieniając pionierów antropologii zajmują­
cych się zasadami doboru partnerów i formowania więzi krewniaczych (Morgana,
Tylora czy Westermarcka), przede wszystkim odnosi się do polskich badań z tego
zakresu. Jej uwagę zwracają monografie regionalne poświęcone kulturze tradycyj­
nej (wiejskiej). Koncentrując się na teorii funkcji rodziny, omawia rozwój nurtów
badawczych rozwijanych w krajowych ośrodkach naukowych, w tym — w ośrodku
śląskim. Dokonuje również przeglądu literatury na temat relacji pomiędzy systemem
wartości a rodziną, wskazując na ujęcia interdyscyplinarne. W związku z tym czytel­
nik otrzymuje do rąk pozycję syntetycznie i krytycznie omawiającą rodzime zainte­
resowania problematyką więzi rodzinnych.
Podstawę treści dalszych rozdziałów tworzy ogromny materiał etnograficzny.
Jako dowód solidnej pracy terenowej stanowi on niewątpliwą wartość książki. Dzięki
takiej dokumentacji czytelnik poznaje szczegóły tworzące specyfikę życia codzien­
nego Górnoślązaków. Autorka wskazuje tak na wyobrażeniowy aspekt ich życia, jak
i na zachowania codzienne. Jest to warte podkreślenia, gdyż wiąże się z kluczowym
dla treści książki pojęciem „wzorzec”, odnoszonym do wartości przekazywanych
nawykowo. Jednakże, co budzi pewne wątpliwości, według autorki grupa wyraża
swój system wartości „wprost”, a zatem jest on bezpośrednio dostępny etnografowi.
Pozostaje to jakby w sprzeczności z jednoczesnym twierdzeniem, że wzorce przeka­
zywane są nawykowo, a zatem bezrefleksyjnie. Warto by zapytać o kwestie bardziej
ogólne (nie poruszane w książce): co etnograf może wywnioskować na podstawie
obserwowanych zachowań, j ak może uchwycić reguły kieruj ące grupą i j ak dowiadu­
je się o przekazywanych w niej wzorcach? Podejście metodyczne autorki nie wiedzie
do próby odpowiedzi na te pytania. Prowadząc obserwację, „przyglądała się” tylko
grupie, „osobiście w formie długotrwałego procesu badawczego” (s. 17). Ujmuje
przy tym rodzinę górnośląską nie tylko z perspektywy „tu i teraz”, ale również z per­
spektywy historycznej, która tłumaczy współczesne procesy identyfikacyjne. Odwo­
łując się do tak szerokiego kontekstu, w nim odnajduje źródło wzorców budujących
odrębność wielopokoleniowych rodzin. Irena Bukowska-Floreńska pozostaje zatem

�Rezenzje i noty recenzyjne

315

bliższa podejściu badaczy francuskich, dla których „robienie etnografii współczes­
nej” opierało się na zastosowaniu podobnej, historyczno-społecznej perspektywy.
Odpowiedź na pytanie drugie, dotyczące definicji najważniejszych pojęć, wy­
maga uwzględnienia głównych problemów poruszanych w pracy. Przede wszystkim
badaczka rozpatruje, na ile rodzina w czasach kryzysu „świadomości tego, co jest do­
brem, a co złem” (s. 9) jest miejscem, które zapobiega rozkładowi systemu wartości.
Proponuje więc definicję wartości rozumianych jako zespół jasno wytyczonych reguł
życia i praktyk społecznych, które służą klarownej wykładni egzystencjalnej. Wyni­
kła z tego odważna myśl, że gwarantem wartości jest przede wszystkim rodzina. Ire­
na Bukowska-Floreńska zauważa, że w antropologii dominowało podejście traktują­
ce rodzinę jako jedną z instytucji społecznych, wyznaczającą jednostkom określone
(przez szerszy system, jakim jest społeczeństwo) funkcje. Systemowe ujęcie rodziny
uznaje jednak za niewystarczające. Nie uzasadniając szerzej tego poglądu, twierdzi,
że rodzinę należy ująć „podmiotowo” jako określoną „wartość dla jej członków”
(s. 11). Jednocześnie, nie zrywając z systemowym ujęciem, autorka formułuje tezę,
że rodzina funkcjonuje prawidłowo wtedy, kiedy posiada system wartości pozosta­
jący w spójności z „tradycją kulturową” grupy (s.ll), której jest integralną częścią.
Myśl ta kieruje ku pytaniu, czym jest owo „prawidłowe funkcjonowanie”? Do ja­
kiej sfery należy je odnieść: psychologicznej (jednostki czują się emocjonalnie bez­
pieczne) czy społecznej (grupa zachowuje spójność, bo jej członkowie przestrzegają
ważnych dla niej norm)? Kolejne rozdziały dostarczają pośrednio odpowiedzi na te
wątpliwości. Ich treść ma także wyjaśnić jasno sprecyzowany problem badawczy
— zależność pomiędzy tradycją, realizowaną w wartościach, a funkcjonowaniem ro­
dziny. Autorkę interesuje, na ile zachowania tradycyjne podtrzymują więzi rodzinne,
lokalne i regionalne, i jak wpływają na budowanie tożsamości zbiorowej na tych
poziomach.
Badaczka rozpatruje rodzinę w kontekście pogranicza kulturowego i polityczne­
go, terenu o burzliwej historii. Skoro za centralny punkt odniesienia uznaje wartości,
ważne jest pytanie, jak owe wartości były i są przez rodziny górnośląskie postrzega­
ne i praktykowane. I wreszcie, jak zostały one przez autorkę zinterpretowane?
Już sama konstrukcja książki wskazuje na istnienie wzorców „długiego trwania”.
W skomplikowanych losach regionu autorka dostrzega liczne przestrzenie kształ­
towania charakteru rodzin górnośląskich (sferę rytuał izacj i życia rodziny, trwałość
osiedlenia, wyposażenia wnętrz, rozwój wspólnot lokalnych, folklor górniczy).
Szczególną wartością jest praca (dotyczy jej rozdział czwarty). Wokół niej rodziny
i społeczności lokalne budowały odrębność i poczucie wyjątkowości, które pozwoli­
ło im na zachowanie tożsamości, przede wszystkim regionalnej. Między innymi spe­
cyfika zawodów górnika i hutnika, traktowanych jako przedłużenie „boskiej opieki”,
umocniła patriarchalny charakter rodzin (kobiety stały się opiekunkami ogniska do­
mowego). Badaczka zauważa jednocześnie, że brak pracy staje się przyczyną patolo­
gii rodzinnych. Wskazując na anomalie, uwypukla tym samym treść reguł typowych
dla tego środowiska. W tej części pracy przeprowadzona została najbardziej spójna,
w porównaniu z pozostałymi rozdziałami, analiza mechanizmu budowania odręb­
ności społeczności lokalnych wokół wartości. Autorka właśnie w wartościach widzi

�316

Rezenzje i noty recenzyjne

możliwość przeciwstawienia się zagrożeniom, jakie niesie obecny kryzys świadomo­
ści. Wartości przyświecające życiu rodzin górnośląskich są nadal aktualne, co gwa­
rantuje przetrwanie tradycyjnego systemu etycznego w czasach rozprzestrzeniania
się koniunkturalnych wzorców bycia. Powinny być także przykładem w dążeniach
do podtrzymywania naszej narodowej tożsamości.
Taka interpretacja „z przesłaniem” skłania, by zapytać o osobiste motywacje au­
torki. Ich ślady są wymowne, pomimo powściągliwego stylu narracji, i wskazują
na określony sposób uprawiania antropologii. Badaczka umieszcza w pracy własne
zdjęcie (wraz z córką) — to subtelna wskazówka, że identyfikuje się z kulturą, którą
poddaje naukowej analizie. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że liczba cytowanych
określeń gwarowych (niezależnie od imponującego słowniczka gwary) jest przeja­
wem sentymentu, jakim darzy ona region. Wreszcie kwestia wartości. W tle ich defi­
nicji stoją odwołania do etyki chrześcijańskiej, na przykład do myśli św. Augustyna
(s. 60) czy dzieła Józefa Tischnera (s. 88). Zwrócenie się do tego światopoglądu
wynika głównie z wychowania Ireny Bukowskiej-Floreńskiej w rodzinie śląskiej.
Niewątpliwie opisywane w książce wartości ujawniają autorce swój głęboki sens,
gdyż zostały przez nią doświadczone. W sumie osobiste pobudki badaczki to dla niej
impuls do „wejścia w teren”. Choć odgrywa ją w opisie drugoplanową rolę, stają się
jednak istotnym punktem w dyskusji nad wartościami. W ten sposób, oprócz mono­
grafii problemowej, otrzymujemy przykład uprawiania „antropologii z przesłaniem”.
Prowokuje ona do głębszej refleksji nad tym, co nadaje życiu sens, lecz nie zmusza
czytelników, przez moralizatorstwo, do przyjęcia obranej przez autorkę perspektywy.
Po prostu stwarza im pole do dyskusji; tylko tyle... i aż tyle.
Agnieszka Chwieduk

Zuzanna G r ę b e c k a , Słowo magiczne poddane technologii. Magia ludowa
w praktykach postsowieckiej kultury popularnej, Kraków: Nomos 2006, ss. 351,
il., ISBN: 83-60490-26-0.
Zuzanna Grębecka jest doktorem filologii i zarazem antropologiem kultury. Jej
szeroki zakres zainteresowań obejmuje folklor tradycyjny i współczesny, histo­
rię i teorię teatru i filmu w XX wieku, historię idei, antropologię słowa, widowisk
i audiowizualności. W swoim dorobku badaczka ma interesujące publikacje, jak na
przykład Pałac Kultury i Nauki. Między ideologią a masową wyobraźnią (Grębecka,
Sadowski, red., 2007).
Omawiana książka powstała na podstawie rozprawy doktorskiej (o podtytule:
„Magia ludowa w praktykach współczesnej kultury popularnej na pograniczu polsko-białorusko-litewskim”). Centralnym zagadnieniem jest tu magia ludowa, a właś­
ciwie kultura oglądana przez pryzmat magii. Autorka metaforycznie podsumowuje
zagadnienie, pisząc, że to książka o życiu, ponieważ: „magia, będąc ze swej istoty

�Rezenzje i noty recenzyjne

317

odpowiedzią na bolączki egzystencji, pozwala lepiej zobaczyć kształt współczesnej
kultury wraz z wieloma jej problemami” (s. 15). Podobne sformułowania, podkre­
ślające wagę magii, znaleźć możemy w publikacjach Michała Buchowskiego (1987,
1993), dorobek którego Grębecka uwzględnia w swoich rozważaniach.
Autorka opiera analizę na zróżnicowanym materiale źródłowym. Wykorzystuje
liczne wywiady etnograficzne przeprowadzone na pograniczu polsko-białorusko-litewskim, a przede wszystkim na Białorusi Zachodniej oraz różne rosyjsko- i białoruskojęzyczne źródła, takie jak czasopisma ezoteryczne, poradniki magiczne, strony
i fora internetowe. Nie używa zatem terminu teren, lecz przestrzeń badań. O atrakcyj­
ności tej przestrzeni dla etnografa decyduje między innymi peryferyjność względem
dwóch ośrodków cywilizacji — Wschodu i Zachodu. Tutejsze pogranicze ma wiele
wymiarów: religijny, etniczny, językowy, mentalnościowy. Zderza się tu oralność
z piśmiennością, ponieważ — jak dowodzi Grębecka — kultura krajów postsowieckich, formalnie będąc zalfabetyzowaną, w istocie ma wiele cech oralności.
Książka podzielona została na osiem rozdziałów. Pierwszy, to rozdział wstępny,
określający przedmiot badań, a więc magię ludową oraz cel — analizę sposobów jej
przenikania do praktyk współczesnej kultury popularnej pod wpływem różnych me­
diów. Fragment ten zawiera również wstępne informacje o terenie badań i źródłach
wiedzy. Szczegółowa charakterystyka badanej przestrzeni została jednak przesunięta
do czwartego rozdziału, w którym czytelnik poznaje historyczne uwarunkowania wy­
tworzenia szczególnej świadomości lokalnej „miejscowych”. Dowiaduje się o silnym,
choć noszącym znamiona zeświecczenia, wpływie Kościoła wschodniego oraz o pięt­
nie doktryny komunistycznej, mającej cechy kultu religijnego. Grębecka podkreśla,
że nakładające się na to podłoże procesy globalizacyjne, które przekształcają kultury
na całym świecie, tu nabierają specyficznego regionalnego charakteru. Czynnikiem
kształtującym tę odrębność jest stosowanie odmiennego alfabetu — cyrylicy.
Autorka zdecydowała się poprzedzić ową charakterystykę poszerzonym wpro­
wadzeniem w specyfikę swoich rozważań (rozdziały drugi i trzeci). Tu obrazowo
ukazuje, co dzieje się z kulturą oraz jej nosicielami, kiedy znajdą się na styku dwóch
cywilizacji o znacząco odmiennym poziomie zaawansowania technologicznego.
Dowodzi, że takie właśnie zjawiska i procesy obserwować można na terenie Za­
chodniej Białorusi. Pokazuje, jak ważkie są uwarunkowane kulturowo, niskie kom­
petencje percepcyjne członków takiego społeczeństwa. Opisuje mechanizm „utradycyjniania” nowych treści oraz następującą „alfabetyzację wzroku i narracji”,
a także zjawisko mylenia kreacji medialnej z rzeczywistością. Następnie omawia
współczesne konteksty pojawiania się magii — od feminizmu, przez New Age, aż po
fantastykę.
W oddzielnym rozdziale pokazane są osoby parające się magią— specjaliści lu­
dowi (szeptuni) i „popkulturowi”. Opis obejmuje czynniki wpływające na ich popu­
larność, sposoby autokreacji oraz techniki uwierzytelnienia, którymi się posługują.
Należy do nich głównie budowanie wizerunku eksperta, a także legitymizowanie się
swoją „trądycyjnością” lub „religijnością” (prawosławną). Grębecka zwraca uwagę
na zagadnienie mitologizacji nauki, podkreślając wpływ sposobu edukacji uzdrowi­
ciela na jego późniejszy stosunek do wiedzy.

�318

Rezenzje i noty recenzyjne

Ostatnie trzy rozdziały są zwrotem ku rozważaniom nad magią, tym razem w kon­
tekstach wyznaczonych przez specyfikę badanej przestrzeni. Autorka konfrontuje
magię z nowymi mediami — szczególnie Internetem. Wykazuje, że zestaw współ­
czesnych usług magicznych traktować można jako „katalog problemów społecznych”
(s. 246) i szczegółowo je omawia. Końcowy rozdział traktuje o związkach między
magią i religią, ukazując, jak ta pierwsza się „ureligijnia”, a druga „umagicznia”.
Religia zostaje „odarta” z sacrum, co powoduje, że pozostaje jedynie jej magiczny
wymiar. Grębecka uwzględnia także pojęcie energii i w ten sposób te rozważania
reasumuje:
Pojęcie energii, będące „naukowym” wyjaśnieniem działania magii i słowa magicz­
nego (a także pewnych praktyk religijnych), przywraca słowu jego substancjalność
(utraconą częściowo w wyniku „chrystianizacji” magii), ale odbiera uprzywilejo­
waną pozycję (s. 319).
Autorka postawiła sobie za cel prześledzenie sposobów wnikania magii ludowej
do kultury popularnej, przy uwzględnieniu przekształceń, którym w tym czasie owa
kultura podlega. To zadanie oparte na przejrzystych przesłankach, acz niełatwe ze
względu na mnogość pojawiających się wątków. Grębecka porusza problem bar­
dzo aktualny i ważki, jakim jest wkraczanie w cyberprzestrzeń różnych sfer kul­
tury. W polskiej antropologii nie powstało dotychczas wiele tej rangi opracowań
tematu. Autorka sprawnie wykorzystuje dotychczasowe koncepcje, a liczne cytaty
sankcjonują jej wywody. Praca jest ciekawym zastosowaniem sposobu analizy za­
proponowanego przez Waltera Onga (1992). Do jego spostrzeżeń autorka odwołuje
się niejednokrotnie w toku swoich rozważań, prawdopodobnie stąd zaczerpnęła też
inspirację dla tytułu książki. Badaczka posługuje się pojęciem „magii” w klasycznym
już w polskiej nauce rozumieniu (Buchowski 1986: 6). Używając pojęcia „kultura”
w odniesieniu do badanego obszaru, odwołuje się do terminu mającego już ugrunto­
waną pozycję w antropologii, a mianowicie „kultura typu ludowego”.
Postawione na wstępie zadanie autorka systematycznie realizuje w kolejnych roz­
działach. Należy jednak zaznaczyć, że struktura książki nie jest prosta. Powodem tego
jest zarówno obszemość pracy, jak i konwencja przyjęta przez Grębeckąprzy tworzeniu
tytułów poszczególnych jej części, a także pewne odwrócenie czy przemieszczenie nie­
których treści w stosunku do typowego porządku prac naukowych (np. opis przestrzeni
badanej). Bez wątpienia jednak autorka dołożyła wszelkich starań, aby te komplikacje,
wynikające ze złożoności problemu magii w dzisiejszym świecie, zrekompensować czy­
telnikowi. Wyraża się to w skrupulatności, dbałości o rzeczowość i przejrzystość tekstu:
każdy kolejny akapit mieści oddzielny wątek i jest „krokiem w przód”, każdy rozdział
podsumowany jest wnioskami. Grębecka unika dalekich dygresji, dzięki czemu nić nar­
racji nie rwie się — przeciwnie, prowadzona jest w sposób płynny i zręczny. Zamieszczo­
ne na końcu książki ilustracje doskonale obrazują sens opisywanych zjawisk.
Metody pracy terenowej nie zostały w publikacji omówione szczegółowo, przy­
puszczalnie ze względu na mniejszy nacisk kładziony przez filologa (w porównaniu
z etnologiem) na te kwestie. Niemniej Grębecka opanowała warsztat etnologiczny,

�Rezenzje i noty recenzyjne

319

sprawnie operuje aparatem pojęciowym. Ponadto przywiązuje dużą wagę do proble­
mu etyki badacza. Wybór literatury uwzględnia materiały drukowane oraz internetowe.
Są to pozycje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, rosyjskim, ukraińskim,
białoruskim i estońskim, a ich zakres tematyczny obejmuje tak szeroki wachlarz za­
gadnień, jak rozległe są powiązania magii z innymi sferami kultury. Podstawową ba­
rierą dla czytelnik a-antropo1oga są terminy, głównie filologiczne, których Grębecka nie
tłumaczy. Pewnym utrudnieniem może być zamieszczanie oryginalnych, gwarowych
wypowiedzi informatorów bez translacji, choć autorka każdorazowo je omawia — są
zresztą niezwykle interesujące i bez nich praca byłaby znacznie uboższa.
Jak tłumaczy Grębecka, celem jej badań było zarejestrowanie i analiza aktualnych
przemian kultury, a więc „stawania się”. Wydaje się, że dalsza obserwacja i ocena ewo­
lucji zachowań magicznych w cyberprzestrzeni byłaby wystarczająco ambitną konty­
nuacją zawartych w Słowie magicznym... rozważań. Sama autorka skromnie nazywa
swą pracę „raportem z rekonesansu” i (za Jarosławem Drużyckim) „etnodziennikiem
poniewczasie” (s. 321). Wciąż jednak nie wszystkie warstwy społeczeństwa przeszły
przez ten ciąg przemian, jaki powoduje upowszechnianie się kolejnych mediów — od
pisma po Internet. Wszak procesy, które opisuje Grębecka, jeszcze wiele razy będą
miały miejsce w lokalnych światach. Antropolog ma więc szansę pisać swój etnodziennik w odpowiednim czasie, bogatszy o zawarte w tej książce spostrzeżenia.
Małgorzata Anna Charyton

BIBLIOGRAFIA
Buchowski M.
1986
Magia. Jej funkcje i struktura, Poznań: UAM.
1987
Magia, w: Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne,
Warszawa, Poznań: PWN, s. 218-222.
1993
Magia i rytuał, Warszawa: Instytut Kultury.
Grębecka Z., Sadowski J. (red).
2007
Pałac Kultury i Nauki. Między ideologią a masową wyobraźnią, Kraków:
Nomos.
OngW.
1992
Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, przeł. J. Japola, Lub­
lin: KUL.

�320

Rezenzje i noty recenzyjne

Petr J a n e c e k, Ćerna sanitka a jine desive pribehy. Soućasne povesti a famy
v Ćeske republice, Praha: Plot 2006, ss. 367, il. Toy_box, ISBN: 80-86523-74-8;
Petr J a n e c e k, Cema sanitka. Druha zeń — Perak, ukradena ledvina a jine po­
vesti, Praha: Plot 2007, ss. 335, il. Stanislav Setinsky, ISBN: 978-80-86523-82-8.
W fachowej literaturze określenie „nasze mity współczesne” ma wiele konota­
cji. Plotki, pogłoski, sensacje, nowiny, wieści, legendy miejskie, opowieści z życia,
opowieści nieprawdopodobne, makabryczne czy „wampirowe”, legendy faktu — to
tylko część z nich. Także zachodnie modern legend, contemporary legend, urban
legend, rumor legend oraz modern myth, pojawiły się we współczesnej folklorystyce
w momencie włączenia w zakres jej zainteresowań dwóch, pomijanych wcześniej
gatunków folkloru — opowieści biograficznej (zwrócenie na nie uwagi było zasługą
folklorystów rosyjskich) oraz legendy miejskiej.
Termin „legenda miejska” (urban legend) został użyty po raz pierwszy w 1968
roku przez amerykańskiego folklorystę Richarda Dorsona, który określił w ten spo­
sób nieprawdopodobne opowieści, krążące — jak sama nazwa wskazuje — wśród
mieszkańców miast, zaś za sprawą Harolda Brunvanda oraz jego książki Znikający
autostopowicz. Amerykańskie legendy miejskie oraz ich znaczenie (The Vanishing
Hitchhiker: American Urban Legends and their Meanings) pojęcie to rozprzestrzeni­
ło się i zyskało na popularności. Choć pierwsze takie opowieści zapisano już w latach
30., poważniejsze badania nad nimi rozpoczęły się dopiero w latach 80. XX wieku.
Szczegółowego przeglądu badań nad amerykańską, angielską, francuską, niemiec­
ką oraz polską legendą miejską dokonał Dionizjusz Czubala, który jest na gruncie
polskim najbardziej znanym (obok Józefa Ligęzy i Doroty Simonides) badaczem
współczesnych legend miejskich (Czubala 1985, 1993, 1996; Ligęza 1954; Simoni­
des 1984).
Jak wynika z prac wspomnianych badaczy, opowieści sensacyjne są relacjami
0 zdarzeniach realistycznych; zwykle dotyczą wydarzeń niedawnych. Ich bohaterem
jest zazwyczaj sam opowiadający bądź jego krewny, znajomy, także znajomy znajo­
mego. Źródła legendy miejskiej są przeważnie nieznane, zawsze jednak opowiada­
na jest jako historia prawdziwa. Często podkreśla to narrator, zaczynając bądź koń­
cząc opowieść, mimo że legenda taka nie podlega w zasadzie weryfikacji, ponieważ
opartajest na wierze osób, które jąsobie opowiadają. Ta wiara tworzy więź społeczną
1zbiorową tożsamość, i tak jak dawne mity łączyły małe społeczności, tak w czasach
globalnej wioski legenda miejska oraz więzi międzyludzkie są globalne. Innymi ce­
chami charakterystycznymi tego gatunku są krótka żywotność oraz wariantywność.
Jej zasięg jest w zasadzie nieograniczony, rozprzestrzenia się błyskawicznie — nie
tylko w komunikacji bezpośredniej — lecz także przez prasę, radio, telewizję oraz
Internet. Ciekawe, że opowieść tego typu, dotąd kojarzona wyłącznie z kulturą lu­
dową, doskonale funkcjonuje w przestrzeni miejskiej. Wbrew jednak temu, co mówi
nazwa gatunku, nie każdy tekst lokuje swą akcję w mieście. Współczesna legenda
miejska — wzmocniona elementami emocjonalnymi — ostrzega przed czyhającym
niebezpieczeństwem, a tym samym wyzwala napięcie i skumulowany stres. Bywa
również środkiem i zarazem wynikiem walki politycznej oraz konkurencji ekono-

�Rezenzje i noty recenzyjne

321

micznej, a także wyjaśnia zaskakujące i kuriozalne zdarzenia, niezwykłe w szarej
rzeczywistości.
Udaną próbę zebrania legend miejskich na gruncie czeskim podjął Petr Janecek,
młody folklorysta z Muzeum Narodowego w Pradze. Jego kolejna obszerna an­
tologia, będąca zapisem zbiorowej podświadomości, obaw, nadziei i uprzedzeń,
spotkała się z niespotykanym dotąd czytelniczym zainteresowaniem w Czechach.
Liczne badania naukowe i archiwalne, jakie Janecek prowadził podczas badań te­
renowych w USA, Austrii, Polsce i Słowenii, zaowocowały zainteresowaniem ro­
dzimym folklorem słownym, w wyniku którego w 2006 roku na rynku księgarskim
w Republice Czeskiej pojawiła się interesująca i szeroko komentowana1praca tego
autora, o tajemniczym tytule Czarna karetka pogotowia i inne przerażające hi­
storie. Współczesne opowieści i plotki w Czeskiej Republice, a już rok później jej
kontynuacja Czarna karetka pogotowia: drugi zbiór. Wolant, kradzieże nerek i inne
legendy.
Obie antologie prezentują współczesne legendy miejskie oraz plotki, zgroma­
dzone w latach 2005-2007 przez Petra Janecka, jego studentów oraz czytelników
pierwszej autorskiej książki. Złożyły się na nie głównie teksty przekazywane w tra­
dycji ustnej, uzupełnione o teksty elektroniczne, zebrane na forach dyskusyjnych czy
przesłane przez użytkowników Internetu na podany adres e-mailowy. W badaniach
brała udział imponująca liczba 164 informatorów w różnym wieku, o różnej płci, wy­
kształceniu i pozycjach zawodowych. Autor zadbał, by każdy tekst został opatrzony
obszernym komentarzem, w którym znajdziemy między innymi informacje o wybra­
nych pozycjach bibliograficznych, szczegóły o informatorach oraz podsumowanie,
uwzględniające międzynarodowe i rodzime badania nad współczesnym folklorem
ustnym. Czasami komentarz staje się częścią szerszej interpretacji, jak wtedy, gdy
Janecek śledzi istotne różnice, które pojawiają się w wariantach opowiadanych przez
dzieci i młodzież, bądź podkreśla brutalizację współczesnych plotek, zdecydowanie
większą w tradycyjnej legendzie miejskiej. Badacz nie stroni także od odniesień do
kultury popularnej, zainteresowani czytelnicy mogą więc sprawdzić w umieszczonej
na końcu książki filmografii, czy opowiadane historie lub ich warianty znalazły swe
odzwierciedlenie w sztuce filmowej i literaturze.
Antologia Czarna karetka pogotowia i inne przerażające historie. Współczesne
opowieści i plotki w Czeskiej Republice jest podzielona na trzynaście rozdziałów
zorientowanych tematycznie i zawiera w sumie 136 opowieści, zebranych od ponad
sześćdziesięciu informatorów z całej Republiki Czeskiej. Każda z nich jest opatrzona
obszernym komentarzem, w którym Janecek podaje także, prócz wspomnianych już
informacji, dane porównawcze o rozwoju i ekspansji konkretnej legendy lub plotki,
informacje na temat ich odbioru, a także stałych i zmiennych motywów. W myśl
zasady „dla każdego coś dobrego”, tytuły rozdziałów zorientowane są tematycznie,
a w każdym znajduje się od siedmiu do szesnastu miejskich legend, plotek i plo­
teczek. Każdy rozdział dotyczy pewnej grupy stereotypów, uprzedzeń, strachów,
1 Odsyłam na stronę internetową, poświęconą obu antologiom Petra Janecka, http://www.cemasanitka.cz (5.05.2009).

�322

Rezenzje i noty recenzyjne

zebranych pod nagłówkami, takimi jak: „Zabójcy, resort i duchy”, „Podstępni cu­
dzoziemcy”, „Nieoczekiwane składniki”, „Fauna i flora”, „Płeć i erotyczne”, „Alko­
hol i narkotyki”, „Wypadki, nieszczęścia i błędy”, „Samochód; autobusowe i kole­
jowe”, „Zakłady i kolonie dla dzieci”, „Dla średniego i wysokiego”, „Ku pamięci”
oraz „Agencje i biura”. Oprócz komentarzy na temat sklasyfikowanych plotek oraz
uzupełnienia teoretyczno-metodologicznego, kończącego każdy rozdział, Janecek
zawarł w swej pracy także trzynastostronicowe omówienie współczesnych legend
miejskich, spis wątków, informatorów, obszerną bibliografię oraz filmografię. Nie
zabrakło podziękowań, zwłaszcza pod adresem informatorów i zbieraczy oraz apelu
do nich, by „jeśli słyszeli, że znajomemu znajomego znajomej coś się ciekawego
przydarzyło” — przysyłali co smaczniejsze „kąski”. Na końcu antologii znajdziemy
krótką notę o autorze oraz ilustratorce, ukrywającej się pod pseudonimem Toy box,
która opatrzyła książkę obrazkami jak z „pulpowych” komiksów, co — moim zda­
niem — nadało opowieściom dynamikę.
Kontynuacja Czarnej karetki pogotowia..., która spotkała się z dużym zainte­
resowaniem zarówno opinii publicznej, jak i specjalistów, ukazała się w 2007 roku
i stanowi wybór 174 nowoczesnych legend i plotek, popularnych między innymi
w Republice Czeskiej. Nowa antologia również składa się z trzynastu rozdziałów
tematycznych, lecz nowością jest niewątpliwie to, iż prócz opowieści o maniakach,
zwierzętach czy katastrofach, znajdują się w niej rozdziały poświęcone reżimowi ko­
munistycznemu, II wojnie światowej i przerażającym historiom, opowiadanym przez
najmłodszych uczestników letnich szkół i obozów. Janecek skrupulatnie dokumentu­
je zebrane opowieści — każda opatrzona jest komentarzem, informacjami dotyczą­
cymi rozprzestrzeniania się, wari antywn ości oraz recepcji. Podobnie każdy rozdział
kończy się krótkim omówieniem funkcjonowania danego wątku w kulturze, a na
końcowych stronach zamieszczono spis informatorów (wraz z metryczką, zawiera­
jącą — poza inicjałami imienia i nazwiska — wykonywany zawód, datę rejestru
oraz miejscowość), natomiast w wypadku tekstów pozyskanych drogą elektroniczną
— internetowe pseudonimy informatorów. Dołączono również wybraną bibliografię
oraz filmografię.
Ponieważ zbiór ten, w założeniu autora, ma przedstawiać nowoczesny folklor jako
potencjalne pole odniesienia do socjologicznych, antropologicznych oraz psycholo­
gicznych badań nad ksenofobicznymi i rasistowskimi lękami, na początku omawia
on specyfikę oraz funkcję współczesnej mitologii. I tu, podobnie jak w przypadku
części pierwszej, na końcowych stronicach odnaleźć można krótką notę o autorze
oraz — tym razem ujawnionym — ilustratorze, Stanislavie Setinskym, który podob­
nie jak Toy box uzupełnił zbiór zabawnymi i odważnymi rysunkami.
Obie części Czarnej karetki pogotowia... sąpierwszymi w Czechach antologiami
poświęconymi tak zwanym legendom miejskim i wpisują się tym samym w między­
narodowy nurt badań nad tym złożonym i interesującym gatunkiem. Petr Janecek
proponuje czytelnikowi lektury zawierające wiele niebanalnych historii o dużej róż­
norodności tematycznej, często przyprawiających o dreszcz emocji.
Agata Jaskot

�Rezenzje i noty recenzyjne

323

BIBLIOGRAFIA
Czubala D.
1985
1993
1996

Opowieści z życia. Z badań nadfolklorem współczesnym, Katowice: Uni­
wersytet Śląski.
Współczesne legendy miejskie, Katowice: Uniwersytet Śląski.
Nasze mity współczesne, Katowice: Fundacja dla Wspierania Śląskiej Hu­
manistyki.

Ligęza J.
1954
Ludowa literatura górnicza, Katowice: Towarzystwo Zachęty Kultury.
Simonides D.
1984
Śląski horror. O diabłach, skarbnikach, utopcach i innych strachach, Ka­
towice: Śląski Instytut Naukowy.
Źródła internetowe:
http://www.cemasanitka.cz (5.05.2009).

Łukasz L u c z a j (red.), Dzikie rośliny jadalne — zapomniany poten­
cjał przyrody. Materiały z konferencji Przemyśl — Bolestraszyce, 13 września
2007 r., Bolestraszyce: Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach 2008,
ss. 251, il., ISBN: 978-83-924691-4-8.
We wstępie do tomu czytamy: „okres kilku ostatnich pokoleń zaowocował dra­
matycznym wręcz spadkiem wiedzy i świadomości dotyczącej wartości odżywczej
dziko rosnących roślin i grzybów mogący [mogących — M.K.] stanowić wartoś­
ciowy suplement codziennego pokarmu (...). Dobrze więc się stało, że grono osób
od lat pasjonujących się dziko rosnącymi roślinami jadalnymi przybliżyło nam wy­
niki swych badań na ten temat podczas doskonale zorganizowanej międzynarodo­
wej konferencji”. Słowa te należą do Zbigniewa Mirka, dyrektora Instytutu Botaniki
PAN w Krakowie. Stan obecnej wiedzy na temat dziko rosnących roślin jadalnych
odzwierciedlił się w tematyce i perspektywie czasowej artykułów zamieszczonych
w tomie. Prawie wszystkie odnoszą się do przeszłości, w większości są analizą źródeł
etnobotanicznych, etnograficznych, przyczynkarskich oraz literatury pięknej z XVIII,
XIX i pierwszej połowy XX wieku. Są wyjątki, a więc prace napisane w oparciu
o badania terenowe zrealizowane w ostatnich latach. Niemniej dominującą kategorią
czasową jest „dawniej”. Zbigniew Mirek nie sprecyzował, o czyją wiedzę dokładnie
mu chodziło, jednak autorzy prac skupili się przede wszystkim na wiedzy ludowej
w Polsce i na Ukrainie. „Grono osób, od lat pasjonujących się dziko rosnącymi ro­
ślinami jadalnymi”, to przedstawiciele różnych dziedzin nauki. Temat konferencji
zachęcił zarówno biologów, ekologów, technologów żywienia, jak i etnologów oraz
literaturoznawców do prezentacji wyników swoich badań. Czytaj ąc artykuły, ma się

�324

Rezenzje i noty recenzyjne

wrażenie, że niektórzy autorzy to rzeczywiście pasjonaci tematu. Na przykład Woj­
ciech M. Szymański, autor opracowania z zakresu archeobotaniki „eksperymental­
nej”, dotyczącego efektywności zbioru organów podziemnych dzikich roślin jadal­
nych w Polsce, sam wypróbował działanie większości przez siebie opisanych roślin;
niektóre z nich są trujące w formie surowej. Zaś redaktor tomu, Łukasz Łuczaj, autor
i współautor czterech prac zamieszczonych w książce, odwoływał się również do
prowadzonych przez siebie warsztatów kulinarnych, propagujących wykorzystywa­
nie roślin dziko rosnących do wzbogacenia codziennej diety.
Tom obejmuje osiemnaście artykułów, w tym piętnaście autorów polskich i trzy
ukraińskich, prezentujących różnorodne perspektywy badawcze. Dominują prace
etnobotaniczne, analizujące wiedzę i sposoby użytkowania dzikich roślin w celach
konsumpcyjnych przez różne społeczności wiejskie obecnie i w przeszłości. Intere­
sujące dla etnologa są artykuły Elżbiety Szot-Radziszewskiej, Dziko rosnące rośliny
jadalne na Kielecczyźnie w XIX i XX wieku w świetle źródeł etnograficznych; Marii
Marciniak, Dzikie rośliny jadalne w kulturze wsi wschodniej części polskich Karpat,
oraz Urszuli Janickiej -Krzywdy, Rośliny dziko rosnące zbierane w okolicach Babiej
Góry. Artykuły te powstały w oparciu o badania terenowe oraz źródła pisane histo­
ryczne i etnograficzne, dotyczące omawianych obszarów. Autorki wyliczają gatunki
roślin oraz omawiają ich obróbkę i formy spożycia, z zaznaczeniem roli płci i wieku
osób pozyskujących surowce roślinne. Szot-Radziszewska włącza w opis przepisy
potraw i nalewek, zebrane podczas prac terenowych. Do pewnego stopnia badaczki
konfrontują wiedzę dawną z obecną, skupiając się głównie na przeszłych sposobach
wykorzystania roślin w kuchni ludowej. Opisują też nowe zastosowania kulinarne
roślin dzikich oraz zjawisko rewitalizacji starych praktyk, na przykład pojawienie się
w menu gospodarstw agroturystycznych potraw z pokrzywy (wspomniane w pracy
Szot-Radziszewskiej). Z rzadka podają, do jakiego czasu dane rośliny były użytko­
wane. Maria Marciniak pisze, iż na Podkarpaciu obfitość orzechów laskowych była
tak znaczna, że zbieranie ich było zajęciem powszechnym. Do lat 70. XX wieku
organizowano wycieczki zakładowe „na orzechy laskowe”. Obecnie zaś kupuje się
je w sklepie, importowane z Turcji. Autorka niestety nie wyjaśnia, dlaczego zwy­
czaj zbierania laskowych orzechów niemal zanikł. Można jedynie zgadywać, że jest
to efekt przemian społeczno-ekonomicznych, w wyniku których ludzie angażują się
w pracę zarobkową w większym wymiarze niż jeszcze kilka dekad temu; skutek
masowej migracji ludności wsi do miast, być może także zmniejszenia się areałów
występowania orzechów, parcelacji i prywatyzacji ziemi.
Prace przywołanych autorek są opisowe, z zarysowanym kontekstem społecznokulturowym. Mieszczą się w nurcie studiów etnobotanicznych, badających relacje
człowieka ze światem roślin. W czasopismach etnobotanicznych wyznaczających
trendy światowe, tego typu prace opisowe, wyliczające gatunki i sposoby ich używa­
nia, bez wyraźnego zarysowania problemu, nie prowadzące do istotnych wniosków
(poza kilkoma stwierdzeniami ogólnymi) nie są już akceptowane. W Polsce jednak
studia etnobotaniczne wciąż są rzadkością, brak kursów, warsztatów etnobotanicz­
nych oraz podręczników metodologicznych w języku polskim do prowadzenia tego
typu badań. Artykuły stanowią z pewnością dobry punkt wyjścia do dalszych badań

�Rezenzje i noty recenzyjne

325

— pogłębionych, porównawczych, wysuwających śmiałe tezy, takich, które włącza­
łyby zagadnienia użytkowania roślin dziko rosnących w problematykę przemian po­
litycznych, społeczno-ekonomicznych i środowiskowych. W badaniach tego rodzaju
analiza jakościowa i zestawienia ilościowe powinny wzajemnie się uzupełniać.
Artykuł Iwony Kołodziejskiej-Degórskiej, Z czego „uwarić harbatę”? Dzikie
rośliny jadalne w polskich wsiach na południowej Bukowinie (Rumunia), jest wyjąt­
kowy ze względu na to, że w całości został oparty na wynikach badań empirycznych
przeprowadzonych na Bukowinie w latach 2005-2006. Stanowi on najaktualniej­
szą analizę wiedzy i praktyk dotyczących wykorzystywania roślin dzikich w diecie
mieszkańców dwóch wsi Bukowiny rumuńskiej. Analiza wyników ma charakter ja­
kościowy i jest uzupełniona zestawieniami ilościowymi. Choć we wstępie Kołodziejska-Degórska pisze, że w artykule przedstawi wiedzę mieszkańców polskich wsi na
Bukowinie na temat roślin jadalnych, to de facto prezentuje różne sposoby użyt­
kowania roślin, które dzieli na następujące kategorie: herbaty; nalewki i konfitury,
ciasta; zupy i dania obiadowe; przyprawy; rośliny podjadane w lesie. We wnioskach
pisze, że różne nazwy lokalne tego samego taksonu oraz nieznajomość nazw, który­
mi posługują się sąsiedzi, wskazują na fakt, że wiedza o roślinach jadalnych dziko
rosnących jest kształtowana indywidualnie. Jest to bardzo ciekawy wniosek, choć,
według mnie, ma on status roboczy. W świetle dociekań Brenta Berlina (1992), ro­
śliny, które mają wiele nazw lokalnych, to te o mniejszym znaczeniu ekonomicznym
i kulturowym dla danej społeczności. Być może dzikie rośliny, o których pisze Ko­
łodziej ska-Degórska, lub przynajmniej część z nich, nie ma ją zbyt dużego znaczenia
dla ludności lokalnej.
W tomie znalazły się prace, będące omówieniem wybranych gatunków roślin
używanych do celów kulinarnych i leczniczych. Należą do nich artykuły Łukasza
Łuczaja, Zapomniane dzikie rośliny pokarmowe południa Polski — czyściec błot­
ny, paprotka zwyczajna, bluszczyk kurdybanek i ostrożeń łąkowy, Ivana Kosenko,
The medicinal significance o f hazelnut Corylus spp. and its economic use, i Jerzego
Pióreckiego, Kotewka orzech wodny, zapomniana roślina jadalna. Autorzy dokonali
analizy wymienionych gatunków roślin pod bardzo różnym kątem. Łuczaj skupił się
na ich użyciu w kuchni ludowej, przy czym źródłem informacji była dla niego XIX-wieczna literatura etnograficzna i przyczynkarska, zaś Piórecki zaprezentował wyni­
ki badań własnych nad biologią i ekologią Trapa natans. Natomiast Kosenko odniósł
się przede wszystkim do badań nad rolą orzecha laskowego w profilaktyce chorób
serca, przedstawiając mniej znane zastosowanie owoców roślin z rodzaju Corylus.
Istotnymi źródłami informacji na temat spożywania roślin dzikich przez ludność
wsi w przeszłości są ankiety przeprowadzone w roku 1934 na polecenie Kuratorium
Oświaty we Lwowie. Dotąd wyniki tych badań zostały jedynie częściowo wyko­
rzystane przez Adama Fischera do omówienia pożywienia głodowego w Polsce po­
łudniowo-wschodniej. Uzyskane w ten sposób informacje nie mają sobie równych
w przedwojennej etnobotanice, a to dzięki dużemu zasięgowi i liczbie miejscowości
objętych badaniami. Łukasz Łuczaj, w opracowaniu Dzikie rośliny jadalne używa­
ne w okresach niedoboru żywności we wschodniej części Karpat (powiaty Krosno,
Sanok, Lesko, Nadworna, Kosów i Kołomyja) według ankiety szkolnej z 1934 roku,

�326

Rezenzje i noty recenzyjne

przedstawił wyniki analizy 235 „kwestionariuszy informacyjnych”, które znajdują
się obecnie w archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. W innym arty­
kule, Dzikie rośliny jadalne — materiały, mapy, i opracowania tekstowe Pracowni
Polskiego Atlasu Etnograficznego, Zygmunt Kłodnicki i Anna Drożdż przedstawili
historię pracy nad PAE, a ściślej nad ankietą dotyczącą użycia roślin dzikich do ce­
lów spożywczych. Ankieta, autorstwa Józefa Gajka, została przeprowadzona w la­
tach 1948-1949 oraz 1964-1969. Zebrane materiały (informacje, zbiór zielnikowy)
mają charakter unikatowy w skali europejskiej.
Na wyróżnienie zasługuje artykuł Łukasza Łuczaja, Polska, Włochy, Japonia
i Ameryka, czyli kilka kulturowych porównań dotyczących użytkowania kulinarnego
dzikich roślin, w którym autor porównuje użytkowanie różnych typów roślin oraz
części tych roślin w wyżej wymienionych krajach i obszarach geograficznych. Łuczaj
uważa, że w Polsce stosunkowo słabo wykorzystywano potencjał przyrody dla ce­
lów kulinarnych. Jego wnioski poparte są analizą ilościową danych zgromadzonych
podczas przeglądu literatury etnograficznej i etnobotanicznej. Stwierdza on również,
że w porównaniu z Europą południową i Dalekim Wschodem w polskiej kulturze lu­
dowej nie było zbyt silnej tradycji spożywania części zielonych roślin dzikich, poza
okresami głodu, oraz używania wielu przypraw. Dla opisania kultur takich jak japoń­
ska, chińska czy włoska wprowadza on określenie „herbofilia”. Autor zastanawia się,
czy właściwe byłoby określenie przeciwne do tego, czyli „herbofobia”, dla opisania
kultur takich jak polska. Dochodzi jednak do wniosku, że herbofobia wskazywałaby
na negatywne konotacje, których w kulturze ludowej nie znajduje, dostrzega jedy­
nie słabe wykorzystanie zielonych części dzikich roślin i ziół w celach kulinarnych.
Dlatego Łuczaj proponuje wprowadzenie określenia „kulinarna aherbia”. Są to cie­
kawe spostrzeżenia, stanowiące próbę uchwycenia pewnych zjawisk i nazwania ich
w sposób możliwie precyzyjny. Podobnie Anna Kuzemko, w pracy Wildfoodplants
in the meadow communities o f Ukrainę, wysunęła stwierdzenie, że na Ukrainie dzi­
kie rośliny łąkowe nigdy nie cieszyły się popularnością wśród ludności wsi, mimo
że spośród 811 oznaczonych przez badaczkę gatunków 188 jest jadalnych. Chłopi
ukraińscy, podobnie jak polscy, dzikie rośliny spożywali w większej ilości jedynie
w latach nieurodzaju, i to zwykle tylko kilka gatunków.
Omawiany tom stanowi dość eklektyczny zbiór tekstów, co wynika z faktu, że za­
gadnieniem użytkowania dzikich roślin dla celów konsumpcyjnych interesują się bada­
cze wywodzący się z bardzo różnych dziedzin, przyjmujący różną optykę patrzenia na
ten problem i posługujący się odmiennymi metodami badań. Stąd w tomie znalazły się
omówienia wartości odżywczycli roślin dzikich, ich obecności w motywach literatury
pięknej czy na łąkach Ukrainy. Tom zdominowały prace etnobotaniczne, będące ana­
lizą źródeł pisanych bądź omówieniem wyników badań terenowych. Jest to najwięk­
szy zbiór tekstów etnobotanicznych od czasów wydanego w 1985 roku opracowania,
które powstało w rezultacie I Ogólnopolskiego Seminarium Etnobotanicznego (Paluch
1985). Jego pojawienie się jest dobrą zapowiedzią kontynuacji tradycji etnobotanicznej
w Polsce, która mocno podupadła w ostatnich dwóch dekadach.
Monika Kujawska

�Rezenzje i noty recenzyjne

327

BIBLIOGRAFIA
Berlin B.
1992
Ethnobotanical Classification, Princeton: Princeton University Press.
Paluch A. (red.)
1985
Etnobotanika. Materiały I Ogólnopolskiego Seminarium Etnobotanicznego, Kolbuszowa 19-20. VII. 1980 r, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu
Wrocławskiego.

„Studia Etimológica” t. 11-14, 2001-2008, red. M. Tomandl, Ustav etnologie,
Univerzita Karlova v Praze, ISSN: 0567-8293.
„Studia Etimológica” są wydawnictwem naukowym Instytutu Etnologii Uniwer­
sytetu Karola w Pradze. Redaktorem naczelnym jest dr Milos Tomandl, pracownik
praskiego ośrodka etnologicznego. Do 2001 roku pismo ukazywało się jako „Studia
Ethnographica”. Nowa nazwa była bardziej związana z reorganizacją Instytutu Etno­
logii UK w Pradze niż ze zmianami w profilu samego periodyku. Ten zasadniczo nie
zmienił się od jego powstania w 1972 roku.
Czasopismo publikowane jest w języku czeskim. Niemniej, niektóre teksty —
w przypadku autorów z zagranicy, zamieszczane są w języku angielskim. Dodatko­
wo periodyk opatrzony jest zawsze spisem treści w tym języku, a w dziale „Studia”
streszczeniami i informacją o afiliacji autorów.
Wydawnictwo jest podzielone na następujące działy: „Studia”, „Materiały”,
„Sprawozdania i recenzje”. Każdy tom podejmuje szeroki wachlarz problemów: od
zagadnień z zakresu teorii i metodologii nauk etnologicznych, do prezentacji mate­
riałów z badań terenowych. Trzeba też dodać, iż czasopismo ukazuje nie tylko do­
robek praskiego ośrodka etnologicznego, ale też zamieszcza artykuły autorów za­
granicznych, głównie z takich krajów, jak Słowacja, Niemcy, Słowenia czy Polska.
Co warto podkreślić, opracowania nie odnoszą się wyłącznie do tematyki czeskiej
(nierzadko dotyczą Polski) czy profilu zainteresowań pracowników Etnologii UK
w Pradze. Artykuły są odbiciem indywidualnych zainteresowań autorów, nierzadko
traktują o obszarach odległych, jak Krym, Papua-Nowa Gwinea czy Meksyk. Publi­
kacje, w przeważającej części, koncentrują się jednak na rzeczywistości kulturowej
Europy Środkowej i Wschodniej. Teksty takie stanowią z reguły co najmniej połowę
opracowań w każdym tomie. I właśnie ze względu na ten profil zainteresowań „Stu­
dia Etimológica” nie powinny umknąć uwadze polskiego środowiska etnologicz­
nego. Mogą bowiem stanowić doskonałe uzupełnienie dla wielu podejmowanych
aktualnie w kraju tematów (np. warunków życia w czasach realnego socjalizmu).
Nie sądzę jednak, iż muszę kogoś do tego specjalnie przekonywać. Świadczy o tym
grono naukowców z naszego kraju współpracujących z wydawnictwem (R. Godula,

�328

Rezenzje i noty recenzyjne

M. Tracz, J. Kukuczka). Niestety, do grona stałych współpracowników pisma nie
można zaliczyć już, zmarłego w 2005 roku, prof. Leszka Dzięgla. Mało kto chy­
ba wie, że ten wybitny polski etnolog niezwykle często publikował na łamach tego
właśnie czeskiego czasopisma naukowego. Większość tekstów spod jego pióra doty­
czyła etnologicznych obserwacji życia w komunistycznej Polsce.
Szkoda może tylko, iż czasopismo nie zamieszcza fotografii. Brakuje ich zwłasz­
cza w przypadku opracowań empirycznych, co w dzisiejszych czasach wydaje się co
najmniej dziwne.
Maciej Kurcz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9714" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9692">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2bb141192a1fa1259e025a1e861e1cc6.pdf</src>
        <authentication>b7171b273a4ce8a70d8233b6a6739a36</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115550">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6184</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115551">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115552">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115553">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115554">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5769</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115555">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2010 t.94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115556">
                <text>LUD 2010 t.94 s.413-472</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115557">
                <text>PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115558">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115559">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115560">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115561">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115562">
                <text>Lud, t. 94, 2010

V. RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Janusz B a r a ń s k i , Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, seria Anthro­
pos, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2007, ss. 376,
ISBN: 83-23322-93-1.
Książka wpisuje się w przywracane zainteresowanie studiami nad rzeczami - kul­
turą materialną1. Dlatego też, a również ze względu na swoją wartość, jest recenzo­
wana i cytowana12. W trakcie lektury książki postanowiłem znaleźć odpowiedź głów­
nie na trzy pytania: jakie cele przyświecały autorowi i co to jest za książka; w jaki
sposób i w jakim zakresie odnosi się on do sytuacji w polskiej etnologii/antropologii
kulturowej; jaki jest zawarty w książce projekt antropologicznych studiów nad rze­
czami i jak się on ma do od dawna prowadzonych badań nad kulturą materialną?
Niektóre z celów książki formułowane są wprost. Autor stwierdza, że praca jest
„próbą przywrócenia rangi i znaczenia dziedziny kultury, która zasługuje na więcej
uwagi” (s. 8). Podkreśla równocześnie, że kultura materialna to ważny przedmiot
badawczy etnologii/antropologii kulturowej, i że dyscyplina ta posiada kompeten­
cje w badaniu tej dziedziny kultury. Przypomina o odejściu od tej problematyki za
sprawą funkcjonalizmu i strukturalizmu - „Świat rzeczy przestał być głównym za­
sobnikiem służącym ilustracji nowych teorii” (s. 13) - i powrotem do niej na fali
zainteresowania kulturą konsumpcyjną. Nie pragnie jednakże przywrócenia daw­
nego sposobu badania rzeczy, skoncentrowanego na taksonomiach i technologiach
ich wytwarzania oraz użyteczności techniczno-adaptacyjnej, który powodował, że
dawna etnografia przekształciła się w „historię bardzo specjalnych wycinków kultury
człowieka” (s. 7). Przyjmując, że etnologia dotąd koncentrowała się na zbiorowym
i historycznym aspekcie kultury, rozwija „antropologię subiektywności”, jednocześ­
nie zdając sobie sprawę z konieczności przezwyciężenia w badaniach kultury anty­
nomii tego, co obiektywne (struktura), i tego, co subiektywne (jednostkowe działa­
nia sprawcze). Konkluduje, uzasadniając swoje zajęcie się kulturą materialną i jej
wybranymi aspektami: „W końcu do specyfiki antropologii zawsze należało badanie
całości kultury w rozumieniu sposobów życia człowieka” (s. 16).
Autor nie stawia przed sobązadania stworzenia ogólnej, pragmatycznej teorii kul­
tury. Uznaje, że najej przedstawienie jest jeszcze za wcześnie. Praca przynosi „jedy­
1Podejmująje m.in. socjologowie, np. artykuł M. Krajewskiego (2008) i praca zbiorowa pod redakcjątego samego badacza (2005).
2 Por. A. Klonder (2008); powołanie się na książkę m.in. w artykułach umieszczonych w nowym
(nr 1, 2009), interesującym czasopiśmie „Etnografia Nowa”, wydawanym przez Państwowe Muzeum
Etnograficzne w Warszawie.

�414

Rezenzje i noty recenzyjne

nie próbę zsyntetyzowania ujęć kultury materialnej w obrębie takiej formuły” (s. 31),
przedstawia ujęcie znaczenia rzeczy zainspirowane filozofią pragmatyzmu. Janusz
Barański jest w swoich analizach krytyczny wobec odnajdywanych w antropologii
ujęć modelowych, mitów (w znaczeniu twierdzeń nie mających oparcia w rzeczy­
wistości) oraz aksjologii ingerującej w postawy badawcze. Jednocześnie podkreśla
wartość niektórych tradycyjnych kategorii etnologicznych, takich jak rytuał, magia,
mit, plemię, fetyszyzm i wyrażanych przez nie treści kulturowych, występujących
współcześnie w postaciach uwarunkowanych obecnymi kontekstami.
Podkreślenie kompetencji antropologii do badania świata rzeczy autor uzupełnia
uwagą, że „kultura materialna - to dziedzina permanentnie skazana na interdyscypli­
narność” (s. 28). Wśród dyscyplin partycypujących w tych badaniach, obok historii
i kilku innych dyscyplin, autor wymienia archeologię. To archeologowie „zmuszają”
rzeczy do „mówienia”, aby dowiedzieć się czegoś o danej kulturze, a ich metody
stały się przydatne w badaniach kultury z różnych okresów. Posłużyły między in­
nymi do stworzenia tak zwanej archeologii współczesnej przeszłości (archeology of
contemporary past), której szczególnym przykładem jest badanie wysypisk śmieci
(s. 28-29).
Badacz jest uwrażliwiony na znaczenie terminów, często i interesująco je defi­
niuje, śledzi zmiany w ich znaczeniu w zależności od kontekstów czasu i miejsca,
proponuje formy lepiej je wyrażające. W odniesieniu do współczesności, zamiast ter­
minu „magia” i „rytuał”, woli stosować określenia „magiczność” i „rytualność” dla
wyrażenia przekształconych i „rozmytych” obecnie form tych zjawisk. Stosunkowo
ogólne są jego uwagi określające istotę tytułowych „rzeczy”. Uproszczeniem wyda­
je się uznanie używania w języku codziennym takich określeń, jak „istota rzeczy”,
„w rzeczy samej”, „w tym rzecz” jako dowodu na znaczenie rzeczy - przedmiotów
materialnych w ujmowaniu świata (s. 8). Mówią one przecież o wieloznaczności
tego rzeczownika, który zresztą, jako nazwa części mowy, nie obejmuje wyłącz­
nie „rzeczy” materialnych. Autor nie zajmuje się także pochodzeniem, morfologią
i systematyką rzeczy, z wyjątkiem systematyki związanej z ich znaczeniem, ich re­
lacjami z nie-rzeczami rodzącymi sytuacje graniczne, na przykład przekształcania
ludzi w rzeczy i upodmiotowienia zwierząt, tak istotne współcześnie, choć znane
od dawna. Uczynił tak zapewne dlatego, że za ważną uznał nie rzecz wyizolowaną,
a umieszczoną w kontekście kulturowym. Dlatego za bardzo istotny uznał termin
„kultura materialna”. Przytacza kilka zaczerpniętych z literatury jego definicji, mię­
dzy innymi definicję Jamesa Deetza z roku 1977: „Kultura materialna to ta część
fizycznego środowiska człowieka, która w sposób zamierzony została przez niego
ukształtowana w zgodzie z pewnym zamysłem kulturowym” (s. 22). Jest świadom
długiej historii terminu i pojęcia oraz studiów podejmowanych pod jego nazwą.
Przypomina ideologizację i wręcz polityzację terminu „kultura materialna”, które nie
były bez znaczenia dla jego stosowania w nauce i odbioru społecznego. Dodajmy do
tego instytucjonalizację studiów nad kulturą materialną w ramach historii, związaną
z ich ideologizacją, czego wyrazem w Rosji, po rewolucji, było powołanie dekretem
Lenina w roku 1918 Rosyjskiej Akademii Historii Kultury Materialnej, przekształ­
conej w roku 1937 w działający do roku 1959 Instytut Historii Kultury Materiał-

�Recenzje i noty recenzyjne

415

nej3, a w Polsce uniwersyteckiego studium historii kultury materialnej (1950-1956)
oraz Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN (1953-1992). Chciałbym również
zwrócić uwagę na interesującą próbę zdefiniowania kultury materialnej podjętą na
gruncie polskim przez historyka gospodarczego Jana Rutkowskiego, w jego tekstach
napisanych przed II wojną światową i bezpośrednio po niej, nie dostrzeganych przez
etnologów, w których podkreśla on materialne podłoże przejawów kultury duchowej
i zdecydowanie stwierdza, że kultura materialna i niematerialna tworzą całość w ra­
mach kultury każdej grupy społecznej4. Termin „kultura materialna” zawsze jednak
pozostanie, bez względu na jego interpretację, środkiem segmentacji kultury, gdyż
jest elementem dwudzielnego: „kultura materialna i duchowa” lub trójdzielnego dodatkowo „kultura społeczna”, systemu jej podziału.
Poza zakresem zainteresowań autora pozostały także konsekwencje dla studiów
nad rzeczami, wynikające z przyjmowanych współcześnie koncepcji kultury. Te, któ­
re traktują ją jako „rzeczywistość mentalną” czy „przekonaniową”, a rzeczy jako
wytwory kultury, a nie elementy ją współtworzące, odrzucają tym samym możliwość
posługiwania się terminem „kultura materialna”. Inne, które nazywam „relacyjny­
mi”, umieszczają kulturę między szerzej ujętymi przejawami i uwarunkowaniami
życia człowieka, takimi jak jego myślenie, zachowania uzewnętrzniane i wytwo­
rzone przez niego środowisko, współtworzone przez rzeczy. Ta koncepcja nie prze­
ciwstawia porządku wyobrażeń i porządku zjawisk pozamentalnych, nie tworzy ich
hierarchii, a tym samym stwarza badaczowi, jak się wydaje, szersze możliwości ana­
lizowania miejsca rzeczy w zespole zjawisk kulturowych.
To właśnie rzeczy - materialne elementy kultury i kultura materialna jako ich
system, ale w ich aspekcie pozamaterialnym, są przedmiotem pracy. Autor nie pro­
wadził własnych badań empirycznych, natomiast krytycznie i twórczo wykorzystał
obszerną i dobrze dobraną polską, a przede wszystkim zachodnią literaturę z etnologii/antropologii kulturowej i innych dziedzin. Interesowały go głównie stosowane
w niej założenia teoretyczne i metodologiczne, interpretujące kulturę współczesną
i miejsce w niej kultury materialnej, przydatne dla tworzenia własnego jej ujęcia.
Obok tego jednakże przedstawia i analizuje zna jdywane w tych pracach opisy faktów
kulturowych, między innymi z zakresu subkultury posiadaczy samochodów i prak­
tykujących piercing, w tym intymnych części ciała. Uzupełnia je własnymi, intere­
sującymi obserwacjami rzeczy i „stwierdzeniami zasłyszanymi” (124). Choć trudno
określić w sposób jednoznaczny status poznawczy tego rodzaju materiałów, traktuję
ich wykorzystanie jako w pełni uzasadnione uczestnictwem autora w kulturze, którą
się zajmuje. Na podstawie przypadkowo wybranych przykładów rzeczy i jednost­
kowych reakcji nie można jednak stwierdzić powszechności rodzajów nadawanych
im znaczeń i przyczyn ich pojawienia się. Dla jak wielu ludzi buty damskie, muszka
męska i samochód są znakiem erotycznym (s. 292), i czy jest on związany z arche­
typowymi właściwościami tych przedmiotów, indywidualnymi skłonnościami inter­
pretacyjnymi, czy też przyswojeniem i powtarzaniem jednostkowego pomysłu, na
3 Patrz m.in. S.A. Arutjunov, red. (1989: 5).
4 J. Rutkowski (1939-1946: 266 i in.); tenże (1959: 18 i n).

�416

Rezenzje i noty recenzyjne

przykład twórcy reklamy? Badacza nie interesują jednak użytkowe funkcje przed­
miotów i statystyka ich znaczeń. Zastanawiając się nad dostrzeżonym przez Daniela
Millera paradoksem „skrajnej widzialności i niewidzialności rzeczy”, dochodzi do
wniosku, analizując wybrany przez siebie przykład stołu - pamiątki rodzinnej, że
„ilość znaczeń w porządku konotacji wydaje się nieskończona” (s. 194).
Podstawą przyjętego w pracy postępowania badawczego był przegląd i analiza
odnalezionych w obszernej literaturze rozważań dotyczących kultury materialnej lub
przydatnych w jej badaniu. Przegląd ten i analiza zostały podporządkowane przyję­
temu przez autora założeniu o szczególnej wartości, dla badania znaczeń rzeczy, filo­
zofii pragmatyzmu rozwiniętej w Ameryce i opartej na niej literatury antropologicz­
nej. Innymi ważnymi źródłami inspiracji była antropologia interpretacyjna Clifibrda
Geertza z jej zainteresowaniem szczegółem etnograficznym, poddanym procedurze
tak zwanego gęstego opisu oraz prace Pierre’a Bourdieu z ich podkreśleniem roli
praktyki i koncepcją habitusu. Autor krytycznie traktuje odnalezione w literaturze
poglądy i zmierza do rozwinięcia własnej koncepcji pragmatyzmu semantycznego,
przydatnej w badaniach kultury materialnej. W kolejnych rozdziałach książki zaj­
muje się współczesnymi kontekstami rzeczy; miejscem rzeczy w systemie kultury,
wykraczającym poza ich funkcje tcchniczno-użytkowe: „mową” rzeczy; ich znacze­
niami dla jednostek (rzeczy subiektywne) i dla zbiorowości (rzeczy obiektywne);
wreszcie ich rolą w kulturze konsumpcyjnej.
Za bardzo cenne uważam niepominięcie, w pracy o charakterze teoretycznym
i metodologicznym, obejmującej szeroki zakres kultury euroamerykańskiej i korzy­
stającej z literatury światowej, spraw polskich. Autor odwołuje się do historii pol­
skiej etnologii/antropologii kulturowej, wskazuje na miejsce w niej kultury material­
nej zarówno w badaniach, jak i uniwersyteckiej dydaktyce (studium historii kultury
materialnej, w skład którego wchodziła również etnografia), odnotowuje administra­
cyjne, wywołane przyczynami ideologicznymi, poparcie dla tej problematyki, zmę­
czenie nią i powrót do niej dopiero w latach 90. XX wieku, cytuje polską literaturę
i wskazuje wybrane fakty kulturowe z polskiej rzeczywistości. Jest zaangażowany
w dyskusję nad rozwojem etnologii polskiej. Nie jest to jednak próba całościowego
ujęcia i podsumowania polskich badań w tym zakresie. Nawiązuje do nich głównie
na zasadzie negacji, pomija także rozwinięte studia nad historią kultury materialnej,
co wypomina mu w wymienionej recenzji Andrzej Klonder. Nie zajmuje się ponad­
to interesującymi zjawiskami z naszej rzeczywistości okresu transformacji, jak na
przykład wędrówką używanych, second hand przedmiotów z Zachodu na głodny
rzeczy Wschód. Interesujące są nie tylko szlaki migracji tych przedmiotów i sposoby
docierania z nimi do nabywców, ale również rodzaje zaspokajanych przez nie po­
trzeb, nie tylko materialnych. Przedmioty te przecież pomagają także wyróżniać się,
a ich poszukiwanie dostarcza emocji i satysfakcji w przypadku znalezienia pożądanej
rzeczy.
Pragnę zwrócić uwagę na niektóre cechy postępowania badawczego właściwe
autorowi książki. Są nimi wybór, podporządkowany przyjętym założeniom, waż­
nych koncepcji i propozycji odnalezionych w literaturze, krytycznie i wieloaspek­
towo sprawdzonych i wykorzystanych. Należą do nich między innymi zestawione

�Recenzje i noty recenzyjne

417

systemy semiologiczne Ferdynanda de Saussure’a i Charlesa Sandersa Peirce’a, tego
ostatniego wyrażone w triadzie: symbol, znak ikoniczny i indeks, oraz wyróżnione
przez Stanieya J. Tambiaha podejścia do świata, jedno związane z przyczynowością,
w którym człowiek przeciwstawia się światu i jest mu przeciwstawiany, odpowiada­
jące nastawieniu naukowemu, oraz drugie, określane mianem partycypacji, w którym
człowiek uczestniczy w świecie, ma poczucie magicznej współobecności i kosmicz­
nej jedności. Dobrym przykładem krytycznego podejścia autora i twórczego wyko­
rzystania zastanych koncepcji jest tu choćby dyskusja z Grantem Mc Crackenem,
który stwierdza, że kultura materialna jest ograniczona jako środek komunikacji
przekazujący znaczenia, w odróżnieniu do języka naturalnego (s. 190). Janusz Barań­
ski, przeciwstawiając się temu stwierdzeniu, tworzy sugestywny obraz wnętrza domu
wymienionej przez Mc Crackena ciotki z Winnipeg, który poprzez stan znajdujących
się w nim przedmiotów formułuje komunikat informujący o kondycji zamieszkałej
w nim i przewiezionej do szpitala osoby. Jest to także przeciwstawienie się modelom
ujmowania rzeczywistości traktowanym jako zamknięte, takim jak podział okresów
i kultur na przednowoczesne, nowoczesne i ponowoczesne oraz relatywizowanie ka­
tegorii traktowanych jako dychotomiczne i opozycyjne, na przykład daru i towaru.
Badacz jest zwolennikiem tezy, że kultura jest w znacznej mierze odtwarzaniem,
przetwarzaniem i dostosowywaniem się, i opiera się raczej na kontynuacji niż ra­
dykalnej zmianie. Tego rodzaju stanowisko, z którym się zgadzam, nie powoduje
odrzucenia wartości uj ęć modelowych. Pisząc o dychotomicznym potraktowaniu zja­
wisk, wskazuje na to, że pomija ono sytuacje i wartości pośrednie. Godne uwagi jest
ponadto podkreślenie wartości i dobra prezentacja faktów kulturowych, szczegółów
etnograficznych, wyłowionych z literatury i wziętych z własnych doświadczeń bada­
cza, żyjącego w dwóch epokach o wyraziście różnym nasyceniu rzeczami i stosun­
kiem do nich: socjalistycznego, chronicznego niedostatku rzeczy i konsumpcyjnej
kultury gospodarki rynkowej. Dobór tych faktów i sposób ich opisu sprawiły, że
przestały być one jedynie ilustracją dla twierdzeń ogólnych, przejętych z literatury
lub formułowanych na jej podstawie, ale uzyskały autonomiczną wartość w ramach
pisanej, w części w przypisach, „etnografii” rzeczy.
Tworzony w książce projekt studiów nad współczesną kulturą materialną został
oparty na pragmatycznej koncepcji interakcjonizmu symbolicznego i antropologii
interpretacyjnej. Skoncentrowany jest on na poszukiwaniu znaczeń subiektywnych,
dotąd niedocenianych; książka dotyczy bowiem niematerialnych aspektów kultury
materialnej, co jednak nie oznacza pominięcia zobiektywizowanych znaczeń zbio­
rowych. Ważną cechą opracowywanego projektu, wskazującą na jego powiązania
z pragmatyzmem, jest przyjęte przez autora założenie, że rzeczy podlegają kulturo­
wej konstrukcji raczej za pośrednictwem praktyki kulturowej, a nie poprzez konceptualizację językową, i że praktyka ta wymusza dostrzeżenie równowagi i dokonywa­
nie syntezy tego, co subiektywne i obiektywne.
Książka jest wartościowym studium teoretycznym i metodologicznym, rekon­
struującym, porządkującym i oceniającym przyjmowane w literaturze światowej
założenia badań nad współczesną kulturą materialną i przedstawiającym własną pro­
pozycję takich badań. Jest równocześnie interesującym opisem etnograficznym wy­

�Rezenzje i noty recenzyjne

418

branych elementów kultury współczesnej, skoncentrowanym na jednym z ważnych
jej przejawów, jakim jest kultura materialna w warunkach rozwijającej się konsump­
cji, korzystającym z własnych obserwacji badacza. Tworzy oryginalny projekt badań,
ograniczony jednak do sfery znaczeń, który zapewne zostanie wykorzystany i będzie
miał wpływ na rozwój studiów nad kulturą materialną w Polsce.

Zbigniew Jasiewicz
LITERATURA
Arutjunov S.A. (red.)
1989
Material’naja kul’tura. Svod etnografićeskich ponjatij i terminov, vyp. 3,
Moskva: Nauka.
Klonder A.
2008
Drogi równoległe. Refleksja historyka na marginesie pierwszego polskiego
antropologicznego zarysu świata rzeczy, „Etnografia Polska” 52: 1-2,
s. 159-165.
Krajewski M.
2008
Przedmiot, który uczłowiecza, „Kultura Współczesna” 3, s. 43-54.
Krajewski M. (red.)
2005
W stronę socjologii przedmiotów, Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
Rutkowski J.
1939-1946 Historia gospodarcza a historia kultury materialnej, „Roczniki Dziejów
Społecznych i Gospodarczych” 8:2, s. 259-273.
1959
Historia kultury ipróba systematyzacjijej zagadnień, „Kwartalnik Historii
Kultury Materialnej” 1, s. 3-61.

Krzysztof N a w r a t e k, Miasto jako idea polityczna, Kraków: Korporacja
Ha!art. 2008, ss. 230, ISBN: 978-83-89911-47-6.
Przekonanie o kryzysie miasta jest coraz powszechniejsze, a dyskusja o nim przy­
biera na sile. Biorą w niej udział praktycznie wszyscy - teoretycy i praktycy, polity­
cy, naukowcy, ludzie kultury i mediów oraz zwykli mieszkańcy. Ich debata dotyczy
różnorodnych problemów, różne także można w niej usłyszeć opinie. W dyskusji
na temat przyczyn i skutków kryzysu miasta oraz sposobów jego rozwiązywania
ciekawie zabrzmiał niedawno głos Krzysztofa Nawratka, architekta-urbanisty, au­
tora książki Miasto jako idea polityczna. Sądzę, że warto poświęcić jej nieco więcej
uwagi. Przemawia za tym kilka powodów. Po pierwsze, Nawratek jest znakomitym
znawcą tematu, doświadczonym praktykiem-specjalistą. Po drugie, umiejętnie łączy
w swej pracy refleksję teoretyczną z bogatym materiałem empirycznym. Po trzecie

�Recenzje i noty recenzyjne

419

wreszcie, kontrowersyjne tezy i radykalizm niektórych poglądów sprawiają, że obok
książki tej trudno przejść obojętnie.
Książkę opublikowało wydawnictwo Korporacja Ha!art w ramach serii „Linia ra­
dykalna”. Programowo prezentuje ona prace autorów idących „pod prąd”, kontestują­
cych zastaną rzeczywistość. W przypadku Nawratka jest nią kondycja współczesne­
go Miasta (konsekwentnie pisanego z dużej litery). Autor wykłada swoje stanowisko
jasno: nie podoba mu się świat, w którym żyje. Nie podoba mu się zwłaszcza to, że
Miasto toczy dziś śmiertelna choroba. Książka, która jest głosem w obronie miasta,
składa się z dwóch powiązanych ze sobą części. Pierwsza to poruszające studium tanatologiczne, opis postępującej agonii Miasta, ostatecznego upadku koncepcji, które
legła u jego powstania. Jednak w tym wypadku śmierć nie oznacza końca historii,
jest raczej warunkiem zmartwychwstania, odrodzenia się Miasta jako idei politycz­
nej. Przedstawieniu tej wizji poświęcona jest druga część książki.
Zgodnie z tytułem swojej pracy, Krzysztof Nawratek rozumie miasto przede
wszystkim jako ideę polityczną. Odwołuje się w ten sposób do źródłowej koncepcji
greckiej polis - wspólnoty obywateli zamieszkujących określone terytorium, ludzi
świadomych i wolnych, współodpowiedzialnych za własny los i wspólnie nim kie­
rujących. Dzieje miast to proces postępującego rozpadu tak rozumianej wspólnoty,
erozja idei samozarządzającego sobą organizmu. Choroba, która dotąd postępowała
stopniowo, obecnie wkroczyła w fazę terminalną. Nawratek nie ma wątpliwości, co
jest tego przyczyną. Winny okazuje się neoliberalizm, dominująca we współczesnym
świecie doktryna polityczna i ekonomiczna, potężna siła, która wkracza we wszyst­
kie dziedziny naszego życia, redefiniuje j e i ustanawia nowy porządek. W kontekście
miejskim jej ofiarą pada przede wszystkim rudymentarna idea wspólnotowości. Mia­
sto jako idea, spójnia wartości swoich mieszkańców, legło w gruzach. Proces ten ma
swój wymiar społeczny, kulturowy i przestrzenny.
Jednym z symptomów choroby jest zmiana statusu mieszkańca miasta. Z Obywa­
tela, pełnoprawnego uczestnika wspólnoty politycznej, przeobraził się on w Obywatela-Konsumenta, zredukowane ogniwo systemu neoliberalnego. Transformacja ta
skutkuje dezintegracją więzi społecznych. Egoistyczne jednostki, kierując się głów­
nie własnymi potrzebami konsumpcyjnymi, coraz bardziej oddalają się od siebie,
a wartości, które niegdyś były przez nie podzielane, coraz wyraźniej się różnicują.
Co zatem łączy mieszkańców miasta? Nic, odpowiada Nawratek. Wprawdzie żyje­
my obok siebie, ale nie ze sobą. Miejsce osobistych, intymnych relacji Ja-Ty zajęły
bezosobowe transakcje, w których jesteśmy raczej kontrahentami niż partnerami.
W skomercjalizowanych stosunkach międzyludzkich zatraca się kapitał społeczny,
bez którego funkcjonowanie miasta jako wspólnoty idei jest praktycznie niemożliwe.
Rozbieżność interesów poszczególnych grup mieszkańców powoduje utratę wzajem­
nego zaufania, w miejsce którego wkracza nieufność, podejrzliwość i skłonność do
separacji. Podziały, od zawsze obecne w życiu miasta, wyostrzają się, a solidaryzm
i współuczestnictwo są wypierane stopniowo przez partykularyzm i rywalizac ję.
Miasto neoliberalne jest miastem silnie spolaryzowanym, w którym dystans
pomiędzy różnymi kategoriami mieszkańców coraz bardziej się zwiększa. Różni­
cowanie statusu społecznego, politycznego i majątkowego prowadzi do narastania

�420

Rezenzje i noty recenzyjne

podziałów kulturowych, czego przejawem jest wyrastanie obok siebie odmiennych,
niekiedy wręcz antagonistycznych stylów życia. Ich uczestnicy respektują całkowi­
cie inne wartości, pomiędzy którymi nie ma punktów stycznych. Całość nie istnieje,
zastępująją coraz bardziej odseparowane części. Przypomina to nieco społeczeństwo
agrarne z właściwym mu poziomym rozwarstwieniem kulturowym i trwałym podzia­
łem społecznym.
Analogia ta odsłania jeszcze jedną właściwość współczesnych miast. Otóż cha­
rakterystyczną ich cechą jest malejące znaczenie terytorialności. W zglobalizowanym świecie więź z miejscem zamieszkania słabnie, a lokalność traci swoją wartość.
Mieszkańcy miast zostają włączeni do sieci powiązań szerszego zasięgu, co sprawia,
że relacje wewnątrzgrupowe są często słabsze niż związki zewnętrzne. Sytuacja ta
dotyczy przede wszystkim członków elit, tworzących ponadlokalną, horyzontalnie
powiązaną wspólnotę kulturową. Na przeciwległym biegunie znajdują się natomiast
przedstawiciele biedoty miejskiej. Ludzie, którzy co prawda żyją zwykle w zamknię­
tych skupiskach, ale ich zakorzenienie w strukturze miasta jest bardzo słabe. Decy­
duje o tym logika powiązań sieciowych. Ograniczona konsumpcja skazuje ich na
marginalizację i wykluczenie, pozbawia wpływu na władzę, odbiera zdolność do
zarządzania samymi sobą. W neoliberalnym świecie pozycja społeczna jest pochod­
ną udziału w globalnej gospodarce. Ci, którzy w niej uczestniczą, są zwycięzcami,
nieobecni tworzą grupę przegranych. Dystans dzielący współczesną elitę od przed­
stawicieli underclass nigdy jeszcze nie był tak duży. Nie chodzi przy tym o różnice
w statusie ekonomicznym, ale o przynależność do odmiennych wspólnot kulturo­
wych. Związana z nią trwała niekoherentność społeczna jest dla Nawratka koronnym
dowodem na upadek miast. Ich mieszkańcy, stając się ofiarami działania globalnych
sił i struktur, zatracają zdolność do zarządzania własnym losem. Utrata władzy nad
miastem oznacza w istocie klęskę projektu wspólnoty politycznej.
W ślad za przemianami społeczno-kulturowymi postępuje polaryzacja i dezintegra­
cja przestrzeni. Dla Nawratka jest to kolejny przejaw rozpadu wspólnoty politycznej,
symptom choroby trawiącej organizm miejski. O zjawisku tym świadczy wiele przykła­
dów. Jednym z nich jest atrofia przestrzeni publicznej. Niegdyś stanowiła ona esencję
miasta politycznego, była obszarem wspólnym, własnością wszystkich mieszkańców.
Jej istnienie symbolizowało to, co dla miasta najważniejsze - ideę współuczestnictwa
i solidarnej troski o dobro powszechne. Obszary publiczne pełniły funkcję poznawczą,
ekspresyjną i integracyjną. Budowały poczucie przynależności do grupy i odpowie­
dzialności za jej los. Współczesne Agory zatraciły te właściwości. Ich znaczenie zosta­
ło zredukowane do wymiaru komercyjno-rozrywkowego. Służą one głównie zaspoka­
janiu potrzeb konsumpcyjnych (centra handlowe), zabawie (kina) bądź rekreacji (parki
wodne). Jakkolwiek miejsca te są potencjalnie dostępne dla wszystkich, to w praktyce
z możliwości tej korzystać mogą wyłącznie ludzie o określonym statusie majątkowym.
W ten sposób dokonuje się prywatyzacja przestrzeni miejskiej, która jest zawłaszczana
przez grupy uprzywilejowane. Słabsi ekonomicznie nie mają do niej dostępu lub jest on
bardzo ograniczony i reglamentowany.
W książce znajdziemy znacznie więcej przykładów świadczących o postępującej
erozji przestrzeni miejskiej. Wszystkie one dowodzą, że postępuje proces zatracania

�Recenzje i noty recenzyjne

421

się jej całościowego i wspólnotowego charakteru. Miasto przeradza się w zatomizo­
waną strukturę, zlepek luźno powiązanych ze sobą części. Staje się, jak to nazywa
Nawratek, miastem coraz bardziej subiektywnym. Polis zamienia się w obszar zur­
banizowany.
Diagnoza choroby miasta neoliberalnego oraz opis jej przebiegu i najważniej­
szych symptomów nie wyczerpują treści książki. Jej autor stawia przed sobą ambit­
niejsze zadanie. Jest nim próba przepisania kuracji, która mogłaby agonię pacjenta
powstrzymać i przywrócić go do zdrowia. Problem w tym, że sam Nawratek ma
wątpliwości, czy proces ten można jeszcze powstrzymać, czy nie jest za późno. Cóż
zatem pozostaje? Wiara w zmartwychwstanie! Nadzieja na to, że miasto zdoła się od­
rodzić, że możliwe jest jego życie po śmierci. Zdaniem Nawratka, zmartwychwstanie
miasta będzie możliwe tylko wówczas, gdy zdołamy przywrócić je jego mieszkań­
com, kiedy stanie się ono na powrót wspólnotą polityczną, zintegrowaną strukturą
zdolną do sprawowania suwerennej władzy nad samą sobą. Jak można to osiągnąć?
Przyznam, że odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. O ile bowiem rozważania au­
tora na temat kondycji współczesnego miasta cechuje klarowność i spójność, o tyle
znaczną trudność sprawia mi zrozumienie jego wizji miasta przyszłości.
Krzysztof Nawratek nazywa postulowany przez siebie projekt miastem a-androgynicznym (a-a). U jego podstaw leży przekonanie autora, że sieciowość świata
jest faktem, któremu nie jesteśmy w stanie zaradzić. Globalne powiązania stanowią
główną siłę i istotę neoliberalizmu, są zarazem źródłem i przyczyną słabości miasta
i jego mieszkańców. Otwarta walka z siecią jest skazana na niepowodzenie. Czło­
wiek, uwikłany w zależności zewnętrzne i pozbawiony władzy nad samym sobą, nie
jest w stanie pokonać Systemu. W tej sytuacji, radzi Nawratek, zamiast podejmować
bezsensowną walkę, skuteczniej jest wykorzystać siłę sieci dla własnych celów. Pro­
ponowana przez niego strategia ma w sobie coś z wrogiego przejęcia. Skoro sieci nie
można pokonać, należy przejąć nad nią kontrolę, prze formatować, a następnie zmu­
sić, by służyła naszym celom. Wniknięcie w sieć, jej „zhakowanie”, umożliwi od­
wrócenie negatywnych skutków jej dotychczasowego istnienia. Pozwoli odbudować
to, co zniszczone, zintegrować, co podzielone i załagodzić, co wyostrzone. „Miasto
androgyniczne” to takie, w którym cechy przeciwstawne nie pozostają w sprzeczno­
ści. Androgynia łączy, a nie dzieli, z różnic i przeciwieństw tworzy jakość, w której
owe przeciwieństwa harmonijnie i równoprawnie współwystępują. Miasto a-a dąży
do tego, by przezwyciężać podziały społeczne i przestrzenne oraz przywracać utra­
coną wspólnotowość. Czyniąc tak, nie znosi jednak istniejących różnic, aleje dowar­
tościowuje, stwarza warunki do interakcji, bliskich relacji i wymiany.
Wizja miasta a-a zakłada całkowicie nowatorską koncepcję obywatela. Jego
mieszkańcy, nazywani przez autora Obywatelami plug-in, potrafią wnikać w system
i wykorzystywać go dla własnych celów. Kluczowa jest tu zdolność „wpinania się”,
rozumiana jako dostęp do istniejących w mieście struktur społecznych, między inny­
mi władzy, gospodarki i kultury. Mieszkaniec działa jak haker - łamie zabezpiecze­
nia systemu, przenika do niego, dostosowuje do własnych potrzeb i wykorzystuje.
Obywatel plug-in zasadniczo różni się zatem od Konsumenta - to on posiada bezpo­
średnią władzę nad miastem, ma dostęp do wszystkich jego zasobów i zdolność do

�422

Rezenzje i noty recenzyjne

nawiązywania relacji z innymi. Miasto a-a staje się dzięki temu elastyczną strukturą
odpowiadającą na potrzeby swoich mieszkańców. Oni zaś zyskują możliwość jego
kreatywnego współtworzenia i współzarządzania. Tak odradza się duch miasta poli­
tycznego.
Takiej perspektywie chętnie bym przyklasnął, gdyby nie zasadnicze wątpliwości
odnośnie do możliwości jej urzeczywistnienia. Kreśląc model miasta a-a, Krzysztof
Nawratek niewiele uwagi poświęca drodze, jaka prowadzić ma do jego realizacji. Nie
dowiadujemy się zatem, jak obywatel-konsument może stać się obywatelem plug-in,
jak w praktyce ma wyglądać „wpięcie się” w strukturę miasta, jak obecni wyklu­
czeni mieliby przejąć nad nim władzę. Podobne pytania pozostają bez odpowiedzi.
Trudno bowiem uznać, że są nimi słabo czytelne tropy, na jakie autor kieruje naszą
uwagę. Przywołane w pracy przykłady kilku miast europejskich, rozważania doty­
czące istoty demokracji bezpośredniej czy nawiązania do katolickiej koncepcji czło­
wieka nie rozwiewają moich wątpliwości. Być może nie mam dość wyobraźni, nie
posiadam natury rewolucjonisty, jestem ofiarąneoliberalizmu, ale wobec propozycji
Nawratka pozostaję nieufny. Projekt zmartwychwstałej polis nie jest dla mnie realną
alternatywą dla miasta neoliberalnego. Traktuję go raczej jako projekcję poglądów
politycznych autora, zarys idei, której daleko jeszcze do kompletności. Zbyt wiele
w niej białych plam, niedopowiedzeń i wątpliwości. Sam Nawratek podziela chyba
te wątpliwości, gdy stwierdza, że jest to projekt niedokończony, raczej szkic niż goto­
wy program. Pozostaje zatem potraktować jego propozycję jako miejską utopię. Bez
wątpienia pociągającą, ale czy możliwą do zrealizowania?
Pomimo przedstawionych zastrzeżeń uważam, że Miasto jako idea polityczna jest
książką ważną i inspirującą. Dotyczy spraw, wobec których nie powinniśmy pozo­
stawać obojętni - przyszłość miasta jest przecież w znacznej mierze przyszłością
nas wszystkich. I nawet jeśli nie podzielamy wszystkich przekonań autora, to jednak
należy docenić to, co stanowi o sile Nawratka - jego pasję i zaangażowanie. Ci,
którzy je podzielają, mogą przyłączyć się do hakowania Systemu. Reszcie pozostaje
plug-out lub szukanie innego rozwiązania.

Wojciech Dohnal

Gabriela K i l i a n o v á , Eva K o v a l s k á , Eva K r e k o v i c o v á (red.),

My a tí druhí v modernej spoloćnosti, Bratislava: Veda, vydavatel’stvo SAV 2009,
ss. 722, ISBN: 978-80-224-1025-0.
Praca zbiorowa napisana przez pracowników Słowackiej Akademii Nauk intere­
sująca, a zarazem ważna, nie tylko dla Słowaków i słowackiej nauki, ale także dla
innych Srodkowoeuropejczyków i nauki środkowoeuropejskiej. Książka jest efek­
tem kilkuletniej pracy badaczy reprezentujących różne dziedziny wiedzy, skupio­
nych w interdyscyplinarnym zespole badawczym, który pod nazwą CE PROCESY

�Recenzje i noty recenzyjne

423

powstał przy Instytucie Etnologii SAN. Głównym przedmiotem realizowanych od
2003 roku badań są zbiorowe tożsamości różnych grup tworzących nowoczesne spo­
łeczeństwo, poznawane na poziomie mikro- i makrospołecznym. Słowaccy badacze
włączyli się tym samym do toczącej się w ostatnich latach dyskusji na temat istoty,
niespotykanego dotąd tempa przemian, rekonstrukcji i powstawania nowych form
tożsamości współczesnych społeczeństw i tworzących je jednostek.
W pracy znajdujemy sześć przyczynków, które wspólny wątek, jakim jest tożsa­
mość, pokazują w kontekście zjawisk społeczno-kulturowych, takich jak płeć, język,
religijność, naród, mniejszość i konflikt. Niektóre z nich mogą wzbudzić szczególne
zainteresowanie etnografa czy antropologa, i na nich skupiam uwagę.
We wprowadzeniu Gabriela Kilianová rozpatruje wieloznaczny termin „zbiorowa
tożsamość”. Pisze o jego bliskoznaczności z terminem „tożsamość społeczna”. Ten
drugi oznacza tożsamość jednostki wynikającąz przynależności do różnych grup spo­
łecznych. Do najważniejszych kategorii społecznych, które opisujątę tożsamość, na­
leży wiek, etniczność, klasa czy warstwa społeczna, zawód, wyznanie, przynależność
narodowa, przynależność regionalna, rodzina, rodzeństwo itp. Zbiorowa tożsamość
w takiej perspektywie, przyjętej na potrzeby omawianej publikacji, jest koncepcją
tożsamości wynikającej ze społecznych interakcji aktorów złączonych poczuciem
„my”, które nas oddziela od „innych”. To poczucie silniej zaznacza się w grupie
niż w świadomości jednostek (s. 19-20). Kilianová dokonuje krótkiego przeglądu
definicji i koncepcji tożsamości w pracach krajowych, ale przede wszystkim zagra­
nicznych autorów, uznanych za wybitnych znawców tego zagadnienia. Pisze także
o drugiej, ważnej - obok zbiorowej tożsamości - kategorii, która stała się przedmio­
tem badań zespołu PROCESY. Jest to trudno przetłumaczalna „grupowość”, czyli
przejawy przynależności do różnych grup, charakter więzi w grupie i między grupa­
mi. W tym kontekście wyróżniono bardziej szczegółowe problemy badawcze, wśród
których na uwagę zasługuje pamięć zbiorowa (zdefiniowana przez M. Halbwaschsa),
łączona przez badaczy z innymi kategoriami: pamięć społeczna i pamięć kulturo­
wa. Poszukują oni związków pomiędzy procesami powstawania zbiorowej tradycji,
zbiorowych wyobrażeń o przeszłości oraz sposobami ich wykorzystania w procesie
konstrukcji zbiorowych tożsamości. Terenem badań, po którym poruszają się autorzy
pracy jest Słowacja, ale zawsze umiejscowiona w kontekście środkowoeuropejskim
czy szerzej europejskim, a czasami-pozaeuropejskim. Siedząc procesy powstawania
zbiorowych tożsamości, sięgają dosyć głęboko w przeszłość, do XVII, XVIII wieku,
a niekiedy głębiej, odnosząc wiedzę historyczną do nowoczesnych społeczeństw.
W pierwszym rozdziale, Identita a rod, autorki (Vera Bacová, Gabriela Dudeková, Tinde Lengyelová) piszą o tożsamości w kontekście płci kulturowej (gender),
która nie stanowi w nauce słowackiej ważnego i częstego przedmiotu badań. Także
w świadomości Słowaków kwestia tożsamości płciowej ustępuje miejsca tożsamości
narodowej, identyfikacji z grupami rówieśniczymi, środowiskiem i religią. Autorki
ujmują płeć jako konstrukt psychologiczny, który zasadza się na fenomenologicznym
doświadczeniu bycia osobą męską czy kobiecą. Podstawą świadomości i manife­
stowania przynależności płciowej jest wewnętrzna recepcja norm, uznawanie ste­
reotypów i ich wartościowanie (s. 42). Wyróżnione przez autorki trzy płaszczyzny

�424

Rezenzje i noty recenzyjne

badawcze obejmują kwestię pozycji społecznej kobiet i mężczyzn (w prawie, w ro­
dzinie, dostępie do wykształcenia itp.); normy i stereotypy dotyczące ról płciowych
oraz autoidentyfikacje kobiet i mężczyzn. Głównym celem badań była analiza relacji
płciowych w perspektywie historycznej (monarchia austro-węgierska, pierwsza de­
kada XX wieku) oraz psychologicznej. Szczególnie interesującym fragmentem przy­
czynku jest analiza norm w prawie habsburskim, określających różną pozycję wobec
tego prawa kobiet i mężczyzn oraz analiza przemian w tym zakresie. Na uwagę et­
nologów zasługuje także szkic historyczny o odmiennym posłannictwie społecznym
kobiet i mężczyzn i stereotypowych wyobrażeniach idealnego mężczyzny i idealnej
kobiety.
Punktem wyjścia w rozważaniach autorów drugiego rozdziału Identita a jazyk
(Slavomir Ondrejovic, Viktor Krupa) jest uznanie tożsamości etnicznej jako tożsa­
mości zbiorowej i języka jako jednego z jej głównych wskaźników. Piszą o języku
jako oznace przynależności etnicznej oraz o ważności języka dla tożsamości etnicz­
nej, a refleksje te odnoszą do analizy językowych podstaw kształtowania się narodu
słowackiego. Na uwagę zasługuje fragment poświęcony triadzie: język - tożsamość
- konflikt, kończący się konkluzjami wzbogacającymi dziedzinę wartą głębszej uwa­
gi: lingwistykę konfliktu (s. 122). W rozważaniach autorów współczesność jawi się
jako szczególna mozaika wieloetniczności zbudowanej między innymi na bazie wie­
lojęzyczności, do czego przyczynia się niezwykła mobilność ludzi. Ondrejovic i Kru­
pa pokazują też, jak wśród Słowaków na pograniczu słowacko-austriackim oraz słowacko-węgierskim przebiega proces „przepinania”, przemiany kodów językowych,
czyli swoistego transferu z jednego języka do drugiego w zależności od kontekstu
społecznego i kulturowego. W wyniku tego procesu rozmywa się etnoidentyfikacyjna funkcja języka, co wydaje się znakiem szczególnym współczesnych procesów
etnicznych. Jest to fragment podrozdziału godny szczególnego zainteresowania.
Jak każdy rozdział w omawianej pracy, także rozdział trzeci Identita a religiozita, którego autorkami są Tatiana Podolinská i Eva Kovalská, rozpoczyna się od
historycznych refleksji na temat kształtowania się różnych tożsamości religijnych
rozumianych jako pewne identyfikacje konfesyjne, kościelne, ale także duchowe,
niezwiązane z jakąkolwiek religijną strukturą. Interesującym wątkiem jest rozwi­
nięcie tezy, iż poczucie zagrożenia w przeszłości, jak i współcześnie prowadzi do
radykalizacji postaw religijnych. Autorki odwołują się do przykładu trzech grup
0 specyficznej tożsamości religijnej, żyjących w poczuciu zagrożenia: sąto słowaccy
protestanci, Żydzi i Romowie. Dyskusyjną tezą jest, że grupy te tworzą swój własny
świat - świat „na opak”, który ma swoje zasady, a głównymi wartościami są zróż­
nicowanie, wyjątkowość i niepowtarzalność. Tu grupa mniejszościowa, zmarginalizowana jawi się jako grupa większościowa, centralna. Badaczki, opisując trzy takie
„mikroświaty”, stawiają pytanie, jaką strategię stosują te grupy („ziarenka piasku
w morzu”), żeby przetrwać, i jaką rolę odgrywa w tej strategii religia - w historii
1 współcześnie. Rozdział zawiera interesujące studium nowoczesnej duchowości ży­
dowskiej (słowacka wersja judaizmu kulturowego), której słowaccy Żydzi poszukują
we wspólnotach żydowskich, odcinając się od judaizmu jako religii. Autorki zajmują
się także „nową” romską, duchową - nie religijną - tożsamością. Przypadek Romów

�Recenzje i noty recenzyjne

425

omawiają w kontekście działalności romsko-słowackich ruchów charyzmatycznych.
Analiza skomplikowanej pobożności romskiej jest ważnym przyczynkiem do nauko­
wej dyskusji i badań nad współczesnymi romskimi dylematami, z którymi boryka się
także państwo słowackie. Badaczki twierdzą, że istnieje „tradycyjna” romska tożsa­
mość duchowa, która przejawia się w swoistej interpretacji i rozumieniu chrześcijań­
skich norm i przykazań - niektóre z nich Romowie respektują, niektórych nie. Zesta­
wienie wskaźników tej romskiej duchowości (s. 187) jest przekonujące i klarownie
podsumowujące analizowany wątek. Równie interesujący jest fragment dotyczący
współczesnej wielowarstwowej konfesyjności słowackich Romów. Z jednej strony
mamy tu do czynienia z duchową drogą jednostki, która poszczególne konfesje po­
strzega jako stopnie własnego rozwoju duchowego, a drugiej strony objawiają się
konwersje łańcuchowe, czyli wielowarstwowe, wielokrotne. Romowie wybierają
z różnych konfesji te pierwiastki, które uznają za ważne dla siebie. Ten problem
autorki ukazują w kontekście tożsamości etnicznej słowackich Romów i wzorów ich
życia społecznego.
Identita a naród to obszerna, czwarta część recenzowanej książki, w której
kluczowym pojęciem jest nacjonalizm, ujmowany przez autorów (Andrej Findor,
Gabriela Kilianova, Duśan Kovac, Peter Macho, Tibor Pilcher) jako fenomen euro­
pejski. Rozważania autorów układają się w schemat: powstawanie narodowych toż­
samości w przestrzeni środkowoeuropejskiej, geneza nacjonalizmu i jego warianty,
transformacja nacjonalizmu na początku XX wieku i współcześnie. Są to znane w li­
teraturze socjologicznej i politologicznej kwestie, ale przyczynek o rozpadzie państw
dwu- lub wielonarodowych na przykładzie Jugosławii i Czechosłowacji zasługuje na
wnikliwą lekturę. Przypadek Czechosłowacji jest tu zanalizowany z dystansu i rze­
telnie, na podstawie szerokiego wachlarza źródeł zastanych i wywołanych przez ba­
dania empiryczne. Autorzy pokazują pewne „konieczności dziejowe” - powstanie
Czechosłowacji jako szansy dla Słowaków, którzy po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej nie mieli warunków i potencjału do wytworzenia własnej państwowości,
infrastruktury gospodarczej, politycznej i kulturalno-oświatowej. Nie mieli ponadto
tradycji własnej państwowości. Czesi łatwiej niż Słowacy przyjęli tę nietypową cze­
chosłowacką tożsamość, pojmując ją jako rozszerzenie własnej, czeskiej tożsamości
narodowej. Słowacka elita polityczna i kulturalna opowiedziała się co prawda za roz­
wiązaniem czechosłowackim, ale w nowych ramach państwowych szybko zaczęła
wytwarzać się i umacniać słowacka tożsamość etniczno-kulturowa, głównie na grun­
cie języka i kultury. Natomiast na płaszczyźnie politycznej powstał szczególny twór
- „dwunaród” o specyficznym poczuciu narodowym, którego echa słychać do dziś,
choć autorzy przyczynku stawiają tezę, iż idea „czechosłowakizmu” nie miała szans
na przetrwanie. Ten fragment omawianego rozdziału poleciłabym badaczom współ­
czesnych procesów w Europie Środkowej jako lekturę o szczególnej ważności.
Piątą część, Identita a menśina, rozpoczyna porządkujący, interesująco skompo­
nowany wstęp autorstwa Jozefa Tancera, dotyczący etniczności i tożsamości etnicz­
nej rozpatrywanych w kontekście mniejszości narodowych i etnicznych. Fragment
ten jest dobrym punktem wyjścia do dalszych analiz, które w przyczynkach pięciu
autorów (Ivan Kamenec, Ewa Krekovicova, Ame B. Mann, Elena Mannova, Stefan

�426

Rezenzje i noty recenzyjne

Śutaj) prowadzą od problemów zmiany świadomości Niemców żyjących na Słowa­
cji od XVIII wieku, przez zagadnienia sytuacji społecznej i tożsamości mniejszości
węgierskiej po 1918 roku, do kwestii usilnego poszukiwania tożsamości narodo­
wej, obywatelskiej i religijnej przez ludność żydowską żyjącą na ziemi słowackiej
w przeszłości i obecnie. Celem tego obszernego opracowania było zweryfikowanie
tezy, iż proces kształtowania się świadomości zbiorowej nie wynika z „psychicznej
specyfiki” członków jakiejś grupy narodowościowej czy etnicznej, ale ze społeczno­
-politycznych uwarunkowań. Etniczność była i jest w tym procesie jednym z kodów
komunikacyjnych. Autorzy poszczególnych podrozdziałów skupili szczególną uwa­
gę na relacjach - w przeszłości i obecnie - pomiędzy mniejszościami a większościo­
wymi społeczeństwami w przestrzeni środkowoeuropejskiej. Piszą o formowaniu się
tożsamości zbiorowych w kontekście rozróżnienia „swoich” i „tych innych”, „tych
obcych”. Są to ważne przyczynki do toczącej się wśród badaczy procesów etnicz­
nych debaty nad rclatywnością takich rozróżnień w sytuacji etnicznych i kulturo­
wych pograniczy.
Ostatni, szósty rozdział pracy, Identita a konflikt, Juraj Podoba rozpoczyna od
stwierdzenia, że w nowoczesnej Europie szeroko pojmowany rozwój jest jej siłą na­
pędową, ale i przekleństwem (s. 499). Przekleństwem dlatego, że rozwój niesie ze
sobą i nasila społeczne konflikty. Ich podłożem jest między innymi zderzenie nowo­
czesności z tradycją oraz konieczność adaptowania się jednostek i grup społecznych
do coraz to nowych warunków społecznych, kulturowych, a przede wszystkim eko­
nomicznych. Autor opisuje, jak postęp zmieniał struktury europejskich społeczeństw
od XIX wieku - ku integracji, ale też dyferencjacji, zróżnicowaniu. Tworzyły się
nowe formy zbiorowych tożsamości, a proces ten przynosił różnorodne konflikty.
Juraj Podoba uzasadnia w swoim przyczynku tezę, że w Europie Środkowo-Wschod­
niej każda zmiana struktury i stosunków społecznych powodowała i powoduje na­
pięcia prowadzące do konfliktów pomiędzy wielkimi grupami społecznymi, a siłą
napędową tych konfliktów są konkurujące ze sobą tożsamości zbiorowe.
Podobne zadanie postawili sobie autorzy trzech podrozdziałów (Roman Holec,
Juraj Podoba, Marina Zavacka), analizując problematykę relacji pomiędzy powsta­
waniem tożsamości zbiorowych a konfliktami społecznymi w trzech różnych sytua­
cjach historycznych: w dobie tworzenia się nowoczesnej przedsiębiorczości w Braty­
sławie (od XIX wieku, poprzez początki państwa czechosłowackiego, do 1948 roku),
na przykładzie przedsiębiorstwa Dynamit Nobel z niemiecko-żydowskim zarządem
(konflikt narodowo-ekonomiczny); w czasach umacniania się systemu totalitarnego
(konflikt polityczny) oraz w okresie formowania się nowych relacji etnicznych po
1989 roku (konflikt etniczny). Ostatni fragment zasługuje na szczególne zaintereso­
wanie ze względu na jego duże znaczenie dla interpretacji współczesnych procesów
etnicznych w nowych realiach środkowoeuropejskich, a przede wszystkim w kontek­
ście dynamizowania się życia społecznego w tym regionie. Te ogólne analizy autor
(J. Podoba) odnosi do Słowacji, prezentując strukturę etniczną tego kraju po 1989
roku, wraz z konfliktogennymi procesami etnicznymi.
Podsumowując recenzję pracy My a ti druhi v modernej spolocnosti, warto pod­
kreślić, że jest to rozprawa od początku do końca konsekwentnie skomponowana:

�Recenzje i noty recenzyjne

427

każdy rozdział, stanowiąc zadatek odrębnej monografii, zawiera analizę problemu
- od kwestii definicyjnych (nie powielających tych przedstawionych we wprowa­
dzeniu), poprzez szkice historyczne, najczęściej odwołujące się do realiów Europy
Środkowo-Wschodniej, a szczególnie Słowacji, do prezentacji najnowszych stu­
diów i wyników badań jako empirycznej egzemplifikacji omawianych zagadnień
i narzędzia weryfikacji hipotez. Dla badaczy współczesnych procesów społecznych,
kulturowych, etnicznych i innych w odmienionej po 1989 roku Europie Środkowo­
-Wschodniej jest to studium cenne, a dla zainteresowanych przemianami i tworze­
niem się nowych form tożsamości mieszkańców tego regionu powinno być ono lek­
turą obowiązkową.

Halina Rusek

Jiri L a n g e r , Lidove stavby v Europę, Praha: Grada Publishing 2010, ss. 320,
rys., fot., tab., ISBN: 978-80-247-2072-2.
Jurę Langera poznaliśmy jako autora kilku nader poważnych prac poświęconych
budownictwu. Wśród nich wymieńmy Evropska muzea v pfirode (2005) oraz na­
pisaną wespół z Heleną Bockovą książkę Dum v Karpatech a pfilehlych oblastech
balkanskych (1999) i wespół z Karełem Kucą Dfevene kostely a zvonice v Evrope (2009). Oprócz tego Langer opublikował około 180 innych prac poświęconych
głównie budownictwu. Założył i budował muzea wsi orawskiej w Zubercu-Brestove
(1967) i wsi liptowskiej w Pribylinie (1971). Ćwierć wieku pracował w największym
w Republice Czeskiej skansenie (Valaśske muzeum v prirode) w Rożnowie pod Radhosztem. Należy tu wspomnieć, że w ramach Międzynarodowej Komisji do Badania
Kultury Ludowej w Karpatach i na Bałkanach opracował wraz z Heleną Bockovą
syntezę budownictwa tego obszaru. Jest głównym redaktorem dwurocznika „Ethnologia Europae Centralis”.
Etnologia europejska cierpi na brak opracowań obejmujących cały kontynent.
Oczekiwalibyśmy ich z pracowni akademickich, a tu niespodziewanie otrzymaliśmy
jedną z nielicznych syntez od pojedynczego badacza. Recenzowana praca jest naj­
nowszą monografiątradycyjnego budownictwa w Europie. Langer gromadził do niej
materiały przez dziesiątki lat. W tym celu podróżował po Europie, dokumentując
obiekty zarówno in situ, jak i przeniesione już do skansenów. Przedstawia je najpierw
od strony form, technik i funkcji, przyglądając się zwłaszcza rozplanowaniu wnętrz.
Szczególnie archaiczne budynki kamienne z dachem słomianym lub tak zwanym
fałszywym sklepieniem spotyka się jeszcze na Bałkanach, na Półwyspie Apenińskim
i Iberyjskim, w Prowansji, a także Szkocji i na niektórych wyspach (Hebrydy, Wy­
spy Owcze). Od tysiącleci (autor odwołuje się też do archeologii) kamień stanowi
główny budulec w południowej i zachodniej Europie, a możliwości i ograniczenia
tego materiału odbijają się w architekturze, nie tylko wiejskiej. Budowanie domostw

�428

Rezenzje i noty recenzyjne

częściowo lub w całości schowanych w ziemi, występujące dawniej w wielu okoli­
cach Środkowej i Wschodniej Europy, na Półwyspie Iberyjskim i we Francji, również
należy prawie całkowicie do przeszłości. Technika szkieletowa (ramowa) z wypeł­
nieniem szachulcowym oraz budowanie z gliny surowej, a także z wypalanej (cegły)
pozwalają na zwiększanie gabarytów budynków. W Środkowej, Północnej i Północ­
no-Wschodniej Europie dominuje budownictwo drewniane i technika zrębowa. Au­
tor poświęca baczną uwagę także szczegółom konstrukcyjnym związanym z dachem
i jego kryciem.
Wiele uwagi Langer poświęca procesom, które powodowały zmiany. Dowodzi,
że we wczesnym średniowieczu innowacje powstające w kręgu śródziemnomorskim
docierały dwiema drogami (zachodnią i wschodnią) w głąb Europy. Wśród przyczyn
powstawania innowacji wyodrębnia procesy osadnicze, oddziaływanie centrów i rolę
administracji lokalnej i państwowej. Zastanawiając się nad genezą form osadniczych
i zagród, ukazuje szlaki kulturowe, jak i odrębności osad wiejskich od miast oraz
oddziaływanie tych ostatnich na budownictwo wsi.
W zakończeniu Langer zwraca uwagę na studia z zakresu antropologii społecznej
i kulturowej, historii społecznej i ekologii kulturowej, które umożliwiają zrozumienie
genezy europejskiego budownictwa wiejskiego. Zauważa swoiste mikroobszary i ich
specyfikę gospodarczą, nierównomiemość rozwoju, która prowadzi do tworzenia się
regionów nasyconych innowacjami i trwania tych zapóźnionych kulturowo.
Otrzymaliśmy cenną i erudycyjną pracę poświęconą wprawdzie tylko jednemu
zagadnieniu, jakim jest budownictwo, ale z oglądem z wielu stron, począwszy od
etnologii i archeologii, przez historię, demografię (siei) i parę innych dyscyplin. Zdu­
miewa to u badacza, który całe dorosłe życie poświęcił studiowaniu architektury, pra­
cując w skansenach słowackich i czeskich. Pozostawał niewątpliwie pod wpływem
wielkich badaczy, takich jak Vaclav Frolec z Uniwersytetu w Brnie i Josef Vareka
z Instytutu Etnologii Czeskiej Akademii Nauk w Pradze, którzy jednak nie zostawi­
li po sobie tak wspaniałego fresku. Wykładowcą uniwersyteckim został dopiero po
przejściu na emeryturę, a recenzowana praca jest, jak się zdaje, skierowana w pierw­
szym rzędzie do studentów etnologii. Jestem przekonany, że będą do niej sięgali
także wykładowcy uniwersyteccy. Otrzymaliśmy oto pracę, w której można znaleźć
zarówno opis, jak i wieloaspektową analizę budownictwa europejskiego. Warto pod­
kreślić, że zamieszczono w niej setki rysunków i fotografii, wielostronicową tabelę
zawierającą 227 rysunków całych budynków i ich przekroje ze standaryzowanymi
opisami oraz indeks nazw geograficznych.
Pewne braki książki wynikają zapewne stąd, iż autorowi dano do dyspozycji
ograniczoną liczbę stron. Langer zrezygnował więc ze szczegółowego przedstawie­
nia literatury (bibliografia liczy 114 pozycji), jak i dokładniejszego przeglądu stanu
badań. Do pewnych konstatacji innych autorów Langer odnosi się w stosownych
miejscach swojej książki.
Tradycyjne budownictwo w Europie przyciągało uwagę wielu badaczy i biblio­
grafia tego zagadnienia liczy już wiele tysięcy pozycji. Przypomnę, że jednąz pierw­
szych prób przedstawienia budownictwa europejskiego (z pominięciem obszaru
byłego Związku Radzieckiego) podjęli badacze radzieccy, publikując w 1968 roku

�Recenzje i noty recenzyjne

429

pracę zbiorową Tipy sei skogo zilisca v stranah zarubeźnoj Evropy. Prawda, że w po­
równaniu z recenzowaną tu pracą rzecz to słaba. W wykazie literatury zabrakło mię­
dzy innymi przestarzałej już pracy Bruno Schiera, Hauslandschaften und Kultur­
bewegungen im östlichen Mitteleuropa (1932), a także kilku świetnych artykułów
poświęconych różnym okolicom w krajach romańskich zamieszczonych w „Ham­
burger Studien zu Volkstum und Kultur der Romanen” (np. Haus und Hof in den
französischen Zentralpyrenäen z 1937 r., autorstwa H.-J. v. d. Brelie, obejmujący
cały tom 25). Jest wreszcie cała seria książek poświęcona tradycyjnej architekturze
Francji. Wspominam o tym, gdyż właśnie kraje romańskie są w wykazie literatury
słabiej uwzględnione. Z polskiej literatury autor uwzględnił publikacje Jerzego Czaj­
kowskiego i Jana Swięcha, ale pominął Kazimierza Moszyńskiego {Kultura ludowa
Słowian) i prace Mariana Pokropka.
Autor uwzględnił atlas węgierski i rumuński, w których zamieszczono mapy po­
święcone budownictwu. Brakuje jednak etnograficznych atlasów Polski, Białorusi,
Rosji, krajów nadbałtyckich (Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Szwecji), a także Sło­
wacji, Austrii, Szwajcarii i Włoch {Sprach und Sachatlas Italiens Jaberga i Juda),
w których znajdujemy wiele dziesiątek map poświęconych różnym aspektom trady­
cyjnego budownictwa. Mimo braku map (najpewniej musiałyby one być „dziurawe”,
straszyć czytelnika białymi plamami), metoda etnogeograficzna nie jest autorowi
obca.
Pewne stwierdzenia zawarte w książce Langera mają charakter ogólny i zainte­
resują badaczy innych problemów. Z perspektywy całego kontynentu jaśniej widać
i łatwiej zrozumieć kultury poszczególnych jego obszarów.

Zygmunt Kłodnicki

U l f B r u n n b a u e r (ed.), Transnational Societies, Transterritorial Politics. Mi­
grations in the (Post-)Yugoslav Region, 19th-21st Century, Südosteuropäische Arbei­
ten 141, München: R. Oldenbourg Verlag 2009, ss. 328, ISBN: 978-3-486-59163-7.
Pojęcie transnarodowości (transnationalism), od ukazania się pracy amerykań­
skich antropolożek Lindy Basch, Niny Glick Schiller i Cristiny Szanton Blanc (1994),
trwale zakorzeniło się w naukach społecznych i refleksji nad zjawiskiem migracji.
O ile wcześniej badaczy interesowała przede wszystkim perspektywa kraju przyjmu­
jącego (analizowano takie zjawiska i pojęcia, jak asymilacja, integracja czy wyko­
rzenienie), o tyle obecnie zauważa się, iż migranci na wielu płaszczyznach funkcjo­
nują więcej niż w jednym kraju jednocześnie i w zasadzie nie można ich przypisać
do jednego tylko państwa. Dzięki tanim połączeniom lotniczym oraz powszechnej
komunikacji telefonicznej i internetowej, migranci mają możliwość utrzymywania
stałych więzi z krewnymi i bliskimi pozostałymi w kraju, a także uczestniczenia jako
aktywni obywatele w życiu politycznym swojego państwa pochodzenia.

�430

Rezenzje i noty recenzyjne

Książka napisana pod redakcją niemieckiego historyka Ulfa Brunnbauera jest
owocem interdyscyplinarnej konferencji naukowej, która odbyła się w Berlinie
w 2006 roku. Autorzy wystąpień oraz prezentowanych w książce artykułów skupili
się na historycznych, antropologicznych i socjologicznych analizach zjawiska transnarodowości w krajach byłej Jugosławii. Jak zauważa Ulf Brunnbauer we wstępie
do tomu, termin ten może być stosowany w odniesieniu do różnych typów migracji
(zarobkowa versus polityczna czy dobrowolna versus przymusowa), a kraje Półwy­
spu Bałkańskiego można traktować jako swoiste laboratorium, ponieważ od wieków
doświadczają one znaczących przemieszczeń ludności. Mimo że wiele już na ten
temat napisano1, nadal jest sporo luk do wypełnienia.
Autorzy książki skupili się zarówno na perspektywie historycznej, jak i opi­
sie współczesnych zjawisk związanych z migracją. Omówię jedynie kilka tekstów
z tomu.
Przeglądowy artykuł Ulfa Brunnbauera pokazuje zjawisko migracji w byłej Ju­
gosławii od XIX do XXI wieku. Autor zwraca uwagę na zmieniające się kierunki
wędrówki migrantów, wzory migracji zarobkowej (od sezonowej, przez czasową, do
stałej), wskazuje również na zmiany w polityce emigracyjnej i rolę państwa w pro­
cesie emigracji, a z drugiej strony - na rolę diaspor w procesie kształtowania się
poszczególnych narodów (czy w działaniach nacjonalistycznych po rozpadzie Jugo­
sławii). Zauważa, że XIX-wieczne migracje, nawet te za ocean, charakteryzowały
się tymczasowością - migranci wyjeżdżali zwykle na kilka lat, po czym wracali do
swoich rodzin, które pozostały w ojczyźnie. Migracje zarobkowe z lat 60. i 70. XX
wieku do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej również traktowane były jako
czasowe, choć pobyt za granicą niejednokrotnie wydłużał się o kilkanaście bądź na­
wet kilkadziesiąt lat. Dopiero najnowsi migranci wyjeżdżają na stałe, o czym świad­
czy na przykład inwestowanie w kraju osiedlenia12.
Trzy artykuły poruszają kwestię polityki emigracyjnej; dwa z nich są historycz­
ne i odnoszą się do migracji z międzywojennej Jugosławii. Z kolei tekst Karoliny
Novinséak dotyczy relacji pomiędzy sytuacją polityczną i ideologiczną w socjali­
stycznej Jugosławii a zapotrzebowaniem na pracę w Niemczech. Autorka zajęła się
procesami decyzyjnymi w obu krajach, zanim podpisana została (12 października
1968 roku w Belgradzie) umowa o sprowadzeniu pracowników „gościnnych” (gast­
arbeiterów). Jugosławia była jedynym socjalistycznym krajem, którego obywatele
przyjechali pracować legalnie do zachodnich Niemiec, mimo że państwa te zerwały
stosunki dyplomatyczne po uznaniu przez Jugosławię NRD. Na podstawie przepro­
wadzonych badań archiwalnych, Novinséak dowodzi, że wspólny interes Jugosławii
1 W 2009 roku odbyła się w Ankarze konferencja stowarzyszenia InASEA (International Associa­
tion of Southeast European Anthropologists) na temat migracji w Europie Południowo-Wschodniej;
referaty z tej konferencji są przygotowywane do druku w czasopiśmie „Ethnologia Balkánica”.
2 Z moich własnych doświadczeń terenowych wynika jednak, że nawet współczesne - wydawało­
by się, stałe - migracje są postrzegane jako czasowe lub wręcz sezonowe. Macedońscy muzułmanie
wyjeżdżający z całymi rodzinami do Włoch „wracają” na miesiąc do swoich krewnych i sąsiadów
w Macedonii. W rodzinnej wsi odbywają się najważniejsze uroczystości (zwłaszcza wesela), inwesto­
wane są pieniądze oraz w obrębie jednej lub kilku miejscowości kojarzone są małżeństwa (Bielenin-Lenczowska, w druku).

�Recenzje i noty recenzyjne

431

i Niemiec, to jest potrzeba ułatwienia i uregulowania procesu rekrutacji pracowników,
pomógł ominąć względy ideologiczne. A skala zjawiska była ogromna: w 1973 roku
zarejestrowanych było w Niemczech 535 tys. obywateli Jugosławii, przekazy pienięż­
ne wysyłane przez robotników do rodzin stanowiły znaczące źródło ich dochodu.
Interesującą perspektywę badawczą przyjęła Aleksandra Pavićević, która zana­
lizowała zmieniające się tożsamości osób migrujących z Serbii do USA. Obiektem
jej zainteresowania stały się zagadnienia związane ze śmiercią, a mianowicie cmen­
tarze, nekrologi i nagrobki, a także zwyczaje pogrzebowe, żałoba czy umieszcza­
ne w gazetach wspomnienia o zmarłych. Autorka zauważa, że śmierć jest nie tylko
istotnym wydarzeniem w życiu jednostek i wspólnot, ale staje się także manifestacją
tożsamości grupy. W kontekście migracji, zagadnienie śmierci wiąże się z pojęciem
„domu”, ponieważ migranci często życzą sobie pochowania w ojczyźnie (ze wzglę­
dów logistycznych i ekonomicznych nieraz nie jest to możliwe). Z drugiej jednak
strony, śmierć niejednokrotnie przerywa transnarodowe powiązania. Pavićević zajęła
się miejscami pochówków migrantów za granicą - w USA i w Europie Zachodniej,
szczególnie we Francji. Jednym z ważniejszych jej spostrzeżeń jest nie tyle to, że
istnieją osobne cmentarze czy miejsca na cmentarzach przeznaczone dla Serbów,
ile że pewne nekropolie wskazują na wewnętrzny podział grupy (np. w serbskiej
części cmentarza Montrose w Chicago chowani sątylko członkowie Zjednoczonego
Stowarzyszenia Serbów „Jedinstvo”). Ważnym zjawiskiem jest również budowanie
symbolicznych, pustych grobów dla zmarłych za granicą migrantów.
Krajem, który najsilniej doświadczył migracji zarobkowej z lat 60. i 70. XX wie­
ku, kiedy państwa Europy Zachodniej, a zwłaszcza Niemcy przyjęły ogromną liczbę
(kilka milionów!) pracowników „gościnnych”, była Chorwacja. Tu również powsta­
ło najwięcej analiz tego zjawiska - przeglądu badań na ten temat dokonała w oma­
wianym tomie Dubravka Mlinarić.
Z kolei antropolożka Jasna Capo Zmegac zajęła się opisem i analizą transnaro­
dowych rodzin migrantów z Chorwacji i Bośni do Monachium. Wprawdzie autorka
nie powołuje się na prace Rhacel Salazar Parreńas (2005 i in.), wydaje się jednak, że
obie badaczki mają podobne spostrzeżenia. Capo Zmegac opisała bowiem przykłady
rodzin, które zostały rozdzielone przez migrację. Migranci w zamierzeniu wyjeżdżali
na krótko, dlatego na przykład zostawiali swoje dzieci pod opieką krewnych w kraju.
Dzieci te dorastały, chodziły do szkoły w Chorwacji czy Bośni i osiągały dorosłość
w oddaleniu od rodziców bądź jednego z nich, ponieważ ci odkładali powrót do oj­
czyzny na później - często na następne kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat lub, gdy
już zaplanowali wyjazd, przerwała go wojna. Okazuje się jednak, że zarówno dzieci,
jak i rodzice podkreślali dobre wzajemne relacje, a także - co jest istotnym spostrze­
żeniem Capo Zmegac - brak stałej obecności ojca jest społecznie akceptowany, o ile
wypełnia on swoją rolę żywiciela rodziny.
Dyskusję na temat wpływu migracji na rodzinę podjął również Pascal Goeke
w tekście dotyczącym migrantów z Bośni do Niemiec. Przedstawia metodę analizy
sieci społecznych oraz definicje „sieci społecznej” w naukach społecznych i stwier­
dza, że jest to wtórna forma, wynikająca przede wszystkim z funkcjonalnego zróżni­
cowania społeczeństwa. W kontekście badań nad rodziną, autor zauważa, że można

�Rezenzje i noty recenzyjne

432

mówić o transformacji zadrugi - tradycyjnej rodziny rozszerzonej (wielkiej), podzie­
lonej dziś na poszczególne rodziny nuklearne. Pewne elementy dawnej zadrugi po­
zostały, jak na przykład wzajemna pomoc w obrębie większej rodziny (autor podaje
przykład zostawiania przez rodziców-migrantów swoich dzieci krewnym pozostałym
w kraju pochodzenia). Niemniej, rodzina nie jest już jednostką ekonomiczną, a raczej
„miejscem, gdzie powinny rozwijać się miłość i zażyłość” (s. 297), natomiast sieci
społeczne opierają się nie tylko, czy nie tyle, na więzach rodzinnych, co na indywi­
dualnych znajomościach i przyjaźniach.
Janinę Dahinden, na podstawie badań migrantów Serbów i Albańczyków z Koso­
wa do Szwajcarii, analizuje pojęcia sieci migranckich, transnarodowości i nacjonali­
zmu metodologicznego (methodological nationalism', założenie, że państwo narodo­
we jest naturalną formą społeczno-polityczną we współczesnym świecie), dyskutując
ich użyteczność do badań nad migracją (post)jugosłowiańską. Podkreśla, że zjawi­
sko transnarodowości należy wiązać z asymilacją. Paradoksalnie, powiada badacz­
ka, jedynie ci, którzy w kraju przyjmującym osiągają stabilną pozycję ekonomiczną
i społeczną, mogą utrzymywać wielopłaszczyznowe więzi z krajem pochodzenia.
Zauważa, że ci, którzy nie zarabiają wiele, nie mają możliwości regularnego wysyła­
nia pieniędzy bliskim lub wizyt w kraju pochodzenia. Szczególną uwagę zwraca Da­
hinden na cząstkę „naród” w terminie „transnarodowość”. Twierdzi bowiem, że idee
nacjonalistyczne i myślenie w kategoriach państwa narodowego nie tylko wpłynęły
na obraz migracji - zarówno emigracji z Jugosławii, jak i imigracji do Szwajcarii,
a także na proces asymilacji - ale również na politykę obu państw, opinię publicz­
ną i samoidentyfikację migrantów. Idee te, jak dowodzi autorka, miały dalekosiężne
konsekwencje, ponieważ ściśle wiązały się z procesem wykluczenia społecznego.
Książka Transnational Societies, Transterritorial Politics. Migrations in the (Post-)
Yugoslav Region, 19th-21st Century, choć jest zbiorem tekstów dotyczących kon­
kretnego regionu, przedstawia interesujące spostrzeżenia ważne dla ogólnego zrozu­
mienia zjawisk związanych z przemieszczaniem się ludzi. Pojęcie transnarodowości,
mimo że bywa krytykowane za swoją niejednoznaczność i brak definicyjnej precyzji,
jest obecnie jednym z kluczowych w kontekście badań migracji. Zaprezentowane
w tej pracy opisy i analizy materiału empirycznego można porównywać z danymi
z innych terenów, a wnioski mogą stać się inspiracją do dalszych poszukiwań i prze­
myśleń. Polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym badaniem migracji oraz za­
stosowaniem pojęcia transnarodowości w naukach humanistycznych i społecznych.

Karolina Bielenin-Lenczowska

LITERATURA
Basch L., Glick Schiller N., Szanton Blanc C.
1994
Nations Unbound: Transnational Projects, Postcolonial Predicaments and
Deterritorialized Nation-States, New York: Routledge.

�Recenzje i noty recenzyjne

433

Bielenin-Lenczowska K.
(w druku) Different Models of Labour Migration in Contemporary Macedonia or What Does Pecalba Mean Now?, „Etimología Balkánica”.
Salazar Parreñas R.
2005
Children of Global Migration. Transnational Families and Gendered Woes,
Stanford, California: Stanford University Press.

Biljana S i k i m i ć, Petko H r i s t o v (eds.), Kurhan in the Balkans, Bel­
grade: Serbian Academy o f Sciences and Arts, Institute for Bałkan Studies 2007,
ss. 302, ISBN 978-86-7179-054-3.
Praca zbiorowa Kurhan in the Balkans prezentuje problematykę związaną z krwawą
ofiarą - zjawiskiem typowym dla wszystkich grup etnicznych na Półwyspie Bałkańskim.
Redaktorzy - Biljana Sikimić (Serbska Akademia Nauk i Sztuk) i Petko Hristov (Buł­
garska Akademia Nauk) podkreślają że zbiór stanowi swoistą „konstrukcję akademicką
próbę wyraźniejszego zdefiniowania praktyki ofiary zwierzęcej”, gdzie jedynym kryte­
rium wspólnym jest miejsce występowania tego zjawiska - Bałkany (s. 9).
Kurban, stanowiący żywotną tradycję we wszystkich społecznościach bałkańskich,
to ofiara składana w związku ze świętem religijnym (np. Kurban Bajram), dorocznym
(np. dzień św. Jerzego - Georgiovden/Hidrellez/Kakava) oraz w sytuacjach dotyczą­
cych danej jednostki i jej rodziny (kurban dziękczynny za zdrowie, za dziecko, za
kupno domu itp.) czy poszczególnych społeczności (np. prośba o deszcz w okresie
wiosenno-letnim). Istotą krwawej ofiary jest intencja, w jakiej dokonuje się rytualnego
uboju oraz wspólne spożywanie potraw przygotowanych ze zwierzęcia - dzielenie się
jedzeniem. Niemniej „na Bałkanach nie ma dziś jednolitego wzoru przeprowadzania
kurhanu”, dlatego celem publikacji jest odnalezienie „minimalnego modelu wspólnego
kurhanu bałkańskiego” (s. 9-10). Większość autorów koncentruje się na elementach
innowacyjnych w rytuale, traktowanych tu jako przejaw konstruowania nowej tożsa­
mości - lokalnej, etnicznej, narodowej (redaktorzy nawiązujądo koncepcji Erica Hobsbawma). Podkreślana jest też społeczna funkcja kurhanu - konsolidacja grupy poprzez
rekonstrukcję tradycji bądź konstrukcję nowej tradycji, w postaci odtwarzania starego
rytuału w nowej funkcji, i równoczesne oderwanie kurhanu od pierwotnych funkcji
religijnych. Redaktorzy pracy mówią tu o swoistej religijności rodzinnej i lokalnej.
Tak szeroka koncepcja kurhanu uwzględnia dwa poziomy religijności - oficjalny
i ludowy, obecne zarówno w islamie, jak i chrześcijaństwie. Ponadto istnieją trzy
często współwystępujące poziomy uczestnictwa w ofierze: indywidualny (we włas­
nej intencji), rodzinny (w intencji rodziny, rodu lub wybranych krewnych) oraz społecznościowy (w intencji mieszkańców wsi, grupy wiekowej) (s. 10). Kurban wy­
konywany jest zawsze w intencji „swoich”, a dedykowany lokalnie uznawanemu
świętemu (również przez muzułmanów - przykład islamu ludowego), co przeradza

�434

Rezenzje i noty recenzyjne

się w swoistą zażyłość, nie tylko ze świętym, ale i między członkami społeczności,
znajdującą odbicie w określeniach „nasz święty” (patron cerkwi lub tekke - sanktua­
rium muzułmańskiego), „święty naszej rodziny”, „nasz kościół” (w związku z patro­
nem lokalnej cerkwi) czy „nasza wieś” (s. 10).
Kolejny istotny element kurbanu stanowi dzielenie się pokarmem i zasiadanie
przy wspólnym stole (bułg. trapeza, tur. sofra - czyli wspólny stół, wspólne spoży­
wanie rytualnego pokarmu; w języku polskim brak odpowiednika tego słowa). Kur­
ban, który zawsze stanowi ważne wydarzenie i w którym krewni, znajomi i sąsiedzi
chętnie uczestniczą, powinien być spożyty wspólnie1. Ze względu na to bywa nazy­
wany „modlitwą poprzez posiłek” (s. 10).
Problem genezy kurbanu na Bałkanach pozostaje niewyjaśniony. Motyw krwawej
ofiary pojawia się nie tylko w Starym Testamencie i w Koranie (ofiara Abrahama/
Ibrahima), ale również w eposie bałkańskim, gdzie dotyczy ludzkiej ofiary - zamu­
rowanej kobiety. Redaktorzy przyjmują zatem, że „nawet jeśli sam termin kurban
przybył na Bałkany za pośrednictwem Imperium Osmańskiego, jego praktykowanie
jest znacznie starsze niż islam” (s. 11).
W recenzji prezentuję trzy spośród piętnastu artykułów zamieszczonych w tomie.
W doborze przyjęłam kryterium geograficzne i etniczne, koncentrując się na tekstach
dotyczących Bułgarii bądź mówiących o grupach etnicznych, które sama w Bułgarii
badam12. Dzięki temu, nie posiadając „wrodzonej” bałkańskiej kompetencji kulturo­
wej, mogę odwołać się do własnych doświadczeń terenowych.
Rytualna ofiara z jagnięcia stanowi oś ogólnobałkańskiego święta przypadającego
na 6 maja, noszącego nazwę Georgiovden/Hidrellez/Kakava (odpowiednio w języku
bułgarskim, tureckim i romani), jednak u Cyganów w Turcji tradycyjny kurban na
ich święto Kakava całkowicie zanikł. W artykule pod znamiennym tytułem The Vani­

shed Kurban. Modern Dimension of the Celebration of Kakava/Hidrellez among the
Gypsies in Eastern Thrace (Turkey), autorzy - Elena Marushiakova i Veselin Popov
- próbują dociec przyczyn tego zjawiska. W latach 2004-2006 prowadzili oni bada­
nia w miastach Kirklareli, Edrine oraz Istambuł, gdzie obserwowali przeobrażenie
etnicznego święta cygańskiego w święto o charakterze lokalnym. Niegdyś Kakava
(odpowiednio 23 kwietnia i 6 maja według kalendarzy gregoriańskiego i juliańskie­
go) rozpoczynała sezon wędrówek cygańskich. Współcześnie jednak, w czasach gdy
większość Cyganów prowadzi osiadły tryb życia, w trzech wspomnianych miastach
tureckich święto to funkcjonuje jako trzydniowy festiwal z cygańską nazwą, uznany
za lokalną, a więc również turecką tradycję. W ramach festiwalu Romowie świętują
zgodnie ze swą własną tradycją, ustawiając przybrane odświętnie stoły wzdłuż lo­
kalnych rzek, pozwalając się fotografować turystom i dziennikarzom. W ten sposób
sami stali się atrakcją. W związku z przemianą oblicza tego święta i rolą, jaką pełnią
1 Ważnym elementem rytuału ofiamiczego jest obecność duchownego, który u chrześcijan święci rytu­
alne potrawy, a u muzułmanów wypowiada specjalną modlitwę tuż przed rytualnym ubojem oraz/lub czyta
tzw. m e v lid -modlitwę w intencji osoby, dla której składany jest kurban (materiały z badań własnych A.K.).
2 Badania w północno-wschodniej Bułgarii prowadzę od 2007 roku, a od maja 2010 kontynuuję je
w ramach projektu badawczego „Bułgarscy chrześcijanie i muzułmanie w sytuacjach międzykulturo­
wych. Kurban - krwawa ofiara we współczesnej Bułgarii”.

�Recenzje i noty recenzyjne

435

w nim Romowie i ich tradycja, autorzy mówią o dwóch płaszczyznach świętowa­
nia: „w społeczeństwie”, gdzie Hidrellez/Kakava stanowi święto społeczności lokal­
nej oraz „w społeczności”, czyli w obrębie romskiej grupy etnicznej. Świętowanie
„w społeczności” zostało zawarte w ramach świętowania „w społeczeństwie”, zaś
odejście od tradycji składania ofiary z jagnięcia wymusiły realia współczesnej Turcji,
w których istnieją silne rozbieżności między oficjalnym i ludowym rozumieniem
istoty święta Hidrellez. Mimo że na stronie internetowej Ministerstwa Kultury Re­
publiki Turcji „Hidrellez Bayrami przedstawione jest jako niezwykle ważne tureckie
święto, którego kluczowy element stanowi ofiara z jagnięcia”, zaś w Stambule i Tracji Wschodniej dominuje potoczne przekonanie, że „Hidrellez jest starym świętem
tureckim”, większość mieszkańców tego regionu kategorycznie twierdzi, że nie skła­
da się z tej okazji ofiary; tę składa się jedynie na Kurhan Bajram, „za zdrowie” czy
przy okazji budowy domu (s. 48). Skoro w potocznej świadomości społeczeństwa
tureckiego utrzymuje się przekonanie, że nie można robić kurhanu na Hidrellez, Ro­
mowie zrezygnowali z tego elementu własnej tradycji, próbując dopasować się do
obyczajów otaczającej ich większości tureckiej. „Składając w ofierze swą tradycję
ofiamiczną”, zyskali nobilitację własnej grupy poprzez przekształcenie jej święta et­
nicznego w święto całej społeczności lokalnej (s. 48).
W artykule Margarity Karamihovej, Kurhan Sacrificial Offeringfor GoodHealth
at a „Strange” Place, znajdujemy opis dwóch kurhanów muzułmańskich, zaobser­
wowanych w muzułmańskim sanktuarium Osman Boba Tekke oraz prawosławnym
- Krastova Góra w Rodopach (południowa Bułgaria). Autorka kwalifikuje je jako
ofiary „za zdrowie” (adak kurhan), które składa się w podziękowaniu za ozdrowienie lub wybawienie z opresji. Pierwszy z nich, sprawowany przez Cyganów-muzułmanów deklarujących się jako Turcy, był faktycznie kurhanem dziękczynnym za...
nowy mikrobus3, który w ramach rytuału został starannie wymazany krwią ofiarnego
zwierzęcia4 (s. 236). Drugi kurhan złożony został przez rodzinę Bułgarów-muzułmanów w sanktuarium chrześcijańskim, w połączeniu z wykonaniem rytuałów chrześ­
cijańskich przez muzułmańskie kobiety (modlitwa przed prawosławną ikoną i uczy­
nienie znaku krzyża w cerkwi) (s. 238-239). Konstatacje autorki dotyczą możliwych
kierunków dalszego przenikania się tradycji etnicznych nurtów islamu oraz islamu
i chrześcijaństwa, a także komercjalizacji ruchu pątniczego w Bułgarii (s. 241-242).
Artykuł The New „ Old” Kurhan. A Case Study, Petko Hristova i Tsvetany Manovej, podejmuje zagadnienie tworzenia tożsamości lokalnej na bazie rekonstrukcji
(i konstrukcji) rytuału ofiamiczego po upadku komunizmu. Jedną z ilustracji tego
procesu stanowi kurhan „nad brzegiem jeziora” (wieś Popovo, rejon miasta Pemik
w Zachodniej Bułgarii). Został on zainicjowany w latach 60. ubiegłego wieku przez
samozwańczy komitet, składający się z potomków rolniczej ludności wysiedlonej
przymusowo w latach 50. do miasta ze wsi, która częściowo znalazła się pod wodą.
3 W moim przekonaniu kurban ten stanowi kontaminację a d a k k u rh a n u z tzw. kurhanem za dom
- oba występują u Turków, Bułgarów-muzułmanów (zwanych Pomakami) i Cyganów-muzułmanów
zwanych Cyganami tureckimi. Zachowały się też w niektórych rejonach u prawosławnych Bułgarów.
4 Przy okazji autorka prezentuje różnice w rytuale i wynikające z tego wzajemne animozje pomię­
dzy opiekunem tekke - szyitą a Cyganami tureckimi.

�Rezenzje i noty recenzyjne

436

Ich domy uległy zniszczeniu, miejscową cerkiew wysadzono w powietrze, zaś ocalałe
od zatopienia tereny włączono do zamkniętego obszaru, należącego do nadleśnictwa.
Po roku 1990 i upadku instytucji zarządzających terenem, na którym znajdowały się
szczątki wsi, zorganizowano pierwszy kurhan. Obrano dzień święta Matki Boskiej
(15 sierpnia, bułg. Golyama Bogorodica) - patronki zniszczonej cerkwi. Tym samym
kurhan przeobraził się w „tradycyjny” sbor - kurhan społecznościowy z udziałem
dawnych mieszkańców wsi i ich potomków, którzy zjeżdżają na to święto często
z odległych miejsc. Ofiarę składa się na dawnym głównym placu, święci w ruinach
cerkwi i dzieli między obecne rodziny, z których każda spożywa ją w ruinach swego
dawnego domu (s. 214-219). Autorzy konstatują, że poprzez zainicjowanie kurhanu
oraz kontynuowanie go przez następne lata podczas święta Matki Boskiej, ludność
lokalna demonstruje, a zarazem potwierdza swą„ideologię pochodzeniową” (s. 229).
Obserwowane i opisane w artykule zjawiska dow odzą- zdaniem autorów - żywotno­
ści rytuału krwawej ofiary na Bałkanach i gwarantująjej kontynuację w przyszłości.
Praca Kurhan in the Balkans nie daje ostatecznych odpowiedzi, rysując raczej sze­
rokie spektrum zagadnień związanych z kurhanem, które wymagają dalszego badania.
Na tym też polega ogromna wartość tej publikacji - pierwszej, która podejmuje proble­
matykę kurhanu w kontekście zmiany kulturowej i społecznej. Jedynym mankamentem
publikacji jest bardzo skromny materiał ilustracyjny. Jednak przynajmniej dwa aspekty
pracy Kurhan in the Balkans czynią ją w moim przekonaniu szczególnie interesującą
dla polskiego odbiorcy. Po pierwsze, wyjątkowy jest sam temat, czyli kurhan - krwa­
wa ofiara, która pozostaje wciąż słabo opisana w polskiej literaturze specjalistycznej.
Po drugie, autorzy prezentowanych prac, sami przynależąc do tradycji bałkańskiej,
wyczuleni są na napotykane w terenie innowacje w zakresie kurhanu, co owocuje
dogłębnym rozpoznaniem opisywanych przez nich zjawisk. O wyjątkowości wszyst­
kich tekstów przesądza teren, z jakiego pochodzą omawiane materiały, a właściwie
wielość „terenów” i związane z nimi bałkańskie lokalności. Od siebie dodam wreszcie,
że wspólnota tradycji kurhanu u muzułmanów i chrześcijan, w swoich wielu lokalnych
wariantach, pozwala uczynić z krwawej ofiary pretekst do badań nad zjawiskami mię­
dzykulturowymi i międzyetnicznymi. Uważam, że pora porzucić wyeksploatowane już
w badaniach na Bałkanach kategorie konfliktu i tożsamości etnicznej. Kurhan i religij­
ność lokalna stanowią w tym zakresie ciekawą alternatywę.

Anna Maria Kijewska

LITERATURA
Kijewska A., Kuźma I.
(w druku) Święto Kurban-Bajram w Bułgarii - o etnicznych odmianach świętowania.
Refleksje etnologiczne z badań terenowych, „Etnografia Polska”.
Strączek T.
2005
Zabić aby żyć, w: L. Mróz, M. Zowczak, K. Waszczyńska (red.), Regiony,
granice, rubieże, Warszawa: Wydawnictwo DiG S.J., Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej UW, s. 193-204.

�Recenzje i noty recenzyjne

437

Zowczak M.
2005
Apokryficzne interpretacje kurhanujako ofiary chrześcijańskiej, w: L. Mróz,
M. Zowczak, K. Waszczyńska (red.), Regiony, granice, rubieże, Warsza­
wa: Wydawnictwo DiG, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW,
s. 205-224.

Łukasz S m y r s k i , Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, War­
szawa: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Wydawnictwo DiG
2008, ss. 216, fot., ISBN: 978-83-7181-560-7.
Książka Łukasza Smyrskiego powstała na podstawie badań prowadzonych na te­
renie Syberii. Dotyczy zatem obszaru od dawna ważnego dla Polaków. Choć odległy
geograficznie i przerażający jako miejsce zesłań i łagrów, jest jednocześnie bliski
i w jakimś stopniu zrozumiały, bo pozostawał w czasie zaborów w ramach tego sa­
mego państwa, co część ziem polskich i dostarczał tysiącom Polaków możliwości
pracy, w tym naukowej, i informacji, między innymi o ludach pozaeuropejskich,
przekazywanych od XVII wieku. Był także poddany podobnym mechanizmom prze­
kształceń społeczno-kulturowych, jakie dotknęły Polskę w okresie jej włączenia do
tak zwanego obozu państw socjalistycznych po II wojnie światowej.
Wbrew podtytułowi, książka nie jest monografią narodów południowej Syberii,
nie pretenduje do objęcia całości problematyki, nie dotyczy zresztą wszystkich lu­
dów tego terenu. Zajmuje się „tytularnymi” narodami trzech republik Federacji Ro­
syjskiej: Ałtaju, Tuwy i Chakasji oraz zamieszkałymi na ich terenie innymi, mniej
licznymi ludami językowo tureckimi, pozostawiając na uboczu ludy mongolskie i ich
ziemie.
Jest książką przeznaczoną dla szerokiego grona czytelników: „opowiada” (por.
s. 10) głównie, a nie referuje, ma kolorową, interesująco skomponowaną okładkę
i w konwencji literatury pięknej sformułowany tytuł całości i niektórych rozdziałów,
ilustrowana jest znakomitymi fotografiami autora w tekście i na wkładkach. Nie tra­
ci jednakże walorów naukowych: dostarcza dobrze udokumentowanych materiałów
z badań terenowych, przedstawia przyjęte założenia, zapoznaje ze stanem wiedzy
w ramach poszczególnych zagadnień, definiuje terminy, zaopatrzona jest w obszerną
bibliografię i słownik wyrazów z języków miejscowych i rosyjskiego.
Autor koncentruje się, do czego nawiązuje pierwsza część tytułu - Ajdyn zna­
czy księżyc, na obszarach kultury, w których ważną rolę odgrywają symbole. Są to:
etniczność, święta narodowe, obrzędy noworoczne, więzi rodowe, a także historia
i mity historyczne oraz mity ekologiczne i kosmologiczne, istotne dla współczesnej
tożsamości rdzennych mieszkańców badanych terenów. To właśnie poznanie sposo­
bów poszukiwania i budowania tożsamości narodowej przez tych mieszkańców jest
głównym celem pracy, bowiem autor słusznie uznał, że na zetnizowanych obsza­
rach postradzieckich ogniskują się one głównie wokół spraw etniczno-narodowych

�438

Rezenzje i noty recenzyjne

i związanych z nimi, podnoszonych do rangi symboli, wybranych elementów miej­
scowych tradycji.
We „Wprowadzeniu” istotne są przedstawione tam założenia przyjęte przez ba­
dacza. Nie zamierzał on traktować Syberii jako rezerwuaru archaicznych światopo­
glądów i praktyk wierzeniowych. Pragnął dotrzeć do nowych form kulturowych tam
powstających w wyniku przeobrażeń, zintensyfikowanych po roku 1991, takich jak
przekształcenia własnościowe, reformy rynkowe, upowszechnienie nowoczesnych
technik komunikowania, przewartościowania własnej historii i - dodajmy - wsku­
tek umożliwiających je zmian ustrojowych w Federacji Rosyjskiej. Przykładem jest
choćby szamanizm, nazwany przez autora „miejskim” (s. 10). Badacz deklaruje
ostrożność wobec modeli usiłujących przedstawiać procesy kulturowe w południo­
wej Syberii, w tym kształtowania się tożsamości narodowej tutejszych narodów tu­
bylczych, jako podlegające jednolitym zasadom, powielającym wzory europejskie.
Pragnie poszerzyć zakres dotychczasowych badań, nie ograniczać się do zreduko­
wanego modelu badań nad etnicznością, objąć nimi „intencje i konkretne zachowa­
nia osób bezpośrednio zaangażowanych w lokalne wydarzenia i strategie działania”
(s. 11). Chce poznać sposób rozumienia i posługiwania się przez członków miejsco­
wych społeczności takimi pojęciami, ważnymi w procesach etniczno-narodowych,
jak „tożsamość”, „tradycja” i „naród”.
Pierwszy rozdział pracy omawia teorie etniczności i narodu w antropologii zachod­
niej i etnografii/etnologii radzieckiej i rosyjskiej. Autor sygnalizuje w nim między in­
nymi trudności związane z wieloznacznością rosyjskiego słowa naród, wyjaśnianego
„według słownika Dalju” (s. 26), którym okazał się W.I. Dal’ (Dahl), autor „Słowni­
ka z objaśnieniami żywego języka wielkoruskiego” z lat 1863-1866. Kolejny rozdział
przedstawia sytuacj ę prawną narodów nierosyj skich po roku 1991, po którym nastąpiło
poszerzenie autonomii republik federacyjnych i intensyfikacja zjawiska tak zwanego
„odrodzenia narodowego”. Wskazuje na zmiany w polityce narodowościowej w skali
Federacji Rosyjskiej i ścieranie się dwóch koncepcji, jednej głoszącej potrzebę utrzy­
mania i wzmocnienia terytorialnych autonomii etnonarodowych oraz drugiej, zmierza­
jącej do likwidacji terytoriów etnonarodowych o charakterze jednostek polityczno-ad­
ministracyjnych i zastąpienia ich autonomiami kulturalnymi. „Odrodzenie narodowe”
autor ukazuj e zarówno z punktu widzenia interpretatorów zewnętrznych, traktuj ących je
jako reakcję społeczeństw nierosyjskich na politykę państwa radzieckiego, jak i uczest­
ników tych przemian, uznających je za dążenie do przywrócenia tym społecznościom
podmiotowości, a tym samym godności (s. 39,40). Trzeci rozdział, także o charakterze
wstępnym, zawiera ogólne informacje o omawianych republikach i wskazuje narożni­
ce między nimi, ważne dla przebiegu procesów etnicznych, takie jak położenie geogra­
ficzne, historia, struktura etniczna i stan gospodarki. Istotne w nim jest ukazanie me­
chanizmów integracyjnych i dezintegracyjnych wewnątrz społeczności miejscowych,
wywołanych podziałami etnicznymi i regionalnymi, różnicami językowymi i innymi
kulturowymi, stopniem modernizacji i odmiennością sytuac ji prawnej. Znamienne jest
również to, że procesy etniczne z reguły dokonują się w ramach pozostawionych przez
Związek Radziecki granic jednostek etn iczno-terytoria 1nych i nie prowadzą do żądań
rewizji ich przebiegu.

�Recenzje i noty recenzyjne

439

Następne trzy rozdziały stanowią rdzeń pracy. Przedstawiają i analizują bowiem
trzy wybrane dziedziny kultury i życia społecznego: święta narodowe, obrzędy no­
woroczne i więzi rodowe, w oparciu o materiały z długotrwałych badań, prowadzo­
nych w latach 1993-2000 w ścisłym kontakcie z wybranymi osobami, rodzinami
i społecznościami lokalnymi. To one umożliwiły realizację i przedstawienie ważnego
celu pracy, j akim było poznanie systemów wartości uj awnianych w działaniach reali­
zowanych zarówno przez instytucje publiczne, j ak i rodziny, zawsze jednak związane
z wyborami grup i jednostek, i na ich podstawie wypowiadanie sądów o procesie
ksztahowania się zbiorowej tożsamości narodowej.
Święta narodowe: El-Oin w Ałtaju, Naadym w Tuwie i Tun Pajram w Chakasji, choć o współczesnych scenariuszach, zostały zaakceptowane przez rdzennych
mieszkańców republik. Łączą treści polityczne i religijne z rekreacyjnymi. Stanowią
istotne narzędzia umacniania wspólnot narodowych w tych republikach. Autor, na
podstawie bezpośredniej obserwacji tych świąt, stwierdził, że mimo różnic w sposo­
bie ich organizowania i atmosferze, które tworzą, przyczyniają się one do populary­
zacji i utrwalenia znaczenia tradycyjnej kultury w takich jej dziedzinach, jak stroje
narodowe, muzyka i poezja, mieszkanie - jurty z ich wyposażeniem, pożywienie
i gry sportowe, przekształcając je w ważne narodowe symbole.
Przenikanie się sfery wierzeniowej z etniczną Łukasz Smyrski omówił na pod­
stawie obrzędu nowego roku, liczonego według kalendarza księżycowego. Skoncen­
trował się na święcie, w którym uczestniczył, a mianowicie Czagaa bajram w Ałtaju,
związanym z oddawaniem czci Gospodarzowi Ałtaju i innym duchom - gospoda­
rzom miejsc. Autor sądzi, że również dawniej nie było ono obchodzone we wszyst­
kich regionach obecnej republiki Ałtaj, lecz tylko w tych spośród nich, w których
silne były wpływy buddyzmu. Obrzędy nie miały ściśle ujednoliconego scenariusza,
w jednych miejscach przetrwały okres komunizmu, sprawowane w ukryciu, w in­
nych zostały zaniechane i obecnie się do nich powraca. Obserwował je w rodzinach
we wsi Kókórii, do których był zapraszany. Dostrzegł ich różnorodność; niezwykle
interesujące są opisy obrzędu, uzupełnione przedstawieniem odczuć badacza. Z jego
oczekiwaniami czegoś niezwykłego kontrastowały zachowania z pozoru zwyczajne,
mające jednakże głęboki sens symboliczny (s. 106). Uczestniczył także w tejże wsi
w obrzędzie noworocznym obchodzonym w szkole i społeczności kołchozowej. Jako
uroczystość państwowa, święto to stało się ważnym czynnikiem identyfikacji narodo­
wej. Sprawowane w szkole należy do tak zwanej pedagogiki etnicznej, obchodzone
w kołchozie i w rodzinach integruje społeczności lokalne oraz rodzinno-sąsiedzkie,
nie tracąc jednakże wymiaru religijnego.
Ród i stosunki rodowe, od dawna pasjonuj ące antropologów, to ostatnia dziedzina
kultury, którą autor uczynił przedmiotem swoich poszukiwań przejawów przekształ­
ceń i umacniania się etniczności. Przedstawił historię kształtowania się i funkcjono­
wania rodów w południowej Syberii i stwierdził nieco odmienne rozumienie tego
terminu w trzech badanych republikach. Omówił różnorodne czynniki oddziałujące
na charakter rodu. Były to między innymi czynniki społeczno-gospodarcze, politycz­
ne i administracyjne, które powodowały zmiany w jego funkcjach, a nawet powstanie
tak specyficznych form rodu, jak rody „terytorialne” w Tuwie i rody „administracyj­

�440

Rezenzje i noty recenzyjne

ne”, utworzone w wyniku działań administracji carskiej. Wskazał na miejsce przyna­
leżności rodowej wśród innych sposobów identyfikowania się, którymi sąu Ałtajczyków także przynależność do grupy terytorialno-etnicznej i narodu. Jest przekonany, że
znajomość rodu i zasad pokrewieństwa nie była w Akaju przeżytkiem i miała wspar­
cie w codziennych praktykach i doświadczeniu. Obok tego jednak wiedza o rodach
była upowszechniana, szczególnie po roku 1991, w szkołach i w mediach. Zarówno
w Ałtaju, jak i Tuwie, a także Chakasji toczyły się dyskusj e, w jaki sposób wykorzy­
stać tradycje rodowe w działaniach politycznych, społecznych oraz gospodarczych.
Miały być remedium na wiele trudności, które pojawiły się w okresie transforma­
cji. Również w tym rozdziale autor ujawnił się jako utalentowany badacz terenowy,
potrafiący uczestniczyć w ważnych wydarzeniach i interesująco je opisać. Były to
„zebrania rodowe”, mające wybrać przedstawicieli rodów do tworzonej struktury
samorządowej w Ałtaju, i święta rodów w postaci zjazdów rodowych w Chakasji.
Mimo dystansu geograficznego i kulturowego przypominały zjazdy rodzin w Polsce,
znane mi z autopsji i internetowych stron rodzin, wskazując na inną jeszcze niż uwa­
runkowania lokalne przyczynę umacniania stosunków rodzinnych, jaką jest potrze­
ba bliskości, wspólna wszystkim społeczeństwom zagrożonym alienacją. Związek
odtwarzanej i adaptowanej do współczesnych warunków rodowości z etnicznością
autor dostrzega w nadaniu rodom charakteru instytucji narodowej. Stwierdza: „rody
stały się bardziej wyrazistymi symbolami narodowymi niż sposobami klasyfikowa­
nia ludzi” (s. 169). Nie odnotował, bo jest to oczywiste, że stanowią również element
życia społecznego odróżniającego narody miejscowe od Rosjan i innych mieszkań­
ców tego terenu bez tradycji rodowych, dostarczający członkom struktur rodowych
kapitału społecznego pomocnego także w życiu codziennym.
Dwa ostatnie rozdziały zostały poświęcone działaniom mającym na celu bu­
dowanie i umacnianie narodów. Autor skoncentrował się na dwóch spośród nich,
a mianowicie tak zwanej historii wynalezionej oraz nadawaniu etniczności wymiaru
kosmicznego. Celem historii „wynalezionej” jest takie przedstawienie przeszłości,
które unieważnia paternalistyczną wersję historii kolonizatorów i uzasadnia podmio­
towość narodów rdzennych. Ten rodzaj historii uprawiany jest, rzecz jasna, nie tyl­
ko przez uczonych narodów syberyjskich, ale szerzej, także w postradzieckiej Azji
Środkowej i na Kaukazie. W republikach południowej Syberii są to między inny­
mi rozważania etnogenetyczne, związane z poszukiwaniem przodków, za których
uważani są Scytowie, Hunowie, Mongołowie, a także Kirgizi Jenisejscy. Trafne jest
stwierdzenie autora, że badacze przeszłości rdzennych narodów tych republik jako
niesprzeczną traktują relację między mitem a historią (s. 178). Historia wynaleziona
służy także wyposażeniu miejscowych narodów i modeli ich światopoglądów etnicz­
nych w szczególne cechy, łączące sprawy tego świata z wszechświatem. Należy do
nich przekonanie o związkach gór Ałtaju i ludzi tam żyjących z kosmicznymi polami
energetycznymi. Wsparciem dla tego rodzaju poglądów było zainteresowanie nauki,
badającej anomalie magnetyczne na Ałtaju, twórczość artystyczna, choćby Mikołaja
Rericha, przyjazdy bioenergoterapeutów, członków sekt i innych poszukiwaczy ezoteryki. Mity kosmologiczne i ekologiczne, kompilowane z elementów wiedzy tra­
dycyjnej i współczesnej wiedzy przyrodniczej i psychologicznej, pomagają w two-

�Recenzje i noty recenzyjne

441

rżeniu obrazu miejscowych narodów jako wyposażonych w szczególne cechy, jak to
określił autor, „etniczności kosmicznej”.
W przedstawianiu charakteru budowanej wśród narodów Syberii południowej
etniczności autor nie eksponuje sytuacji konfliktowych z przedstawicielami grup et­
nicznych pochodzenia europejskiego. Nie zapomina, oczywiście, o antyrosyjskich
wystąpieniach w Tuwie w roku 1990 i indywidualnych manifestacjach niechęci,
których doświadczył również on sam, brany za Rosjanina. Nie poddał się jednakże
tak silnemu, w naszym polskim myśleniu o sprawach etnicznych, przekonaniu o ko­
niecznie konfrontacyjnym i konfliktowym charakterze stosunków etnicznych. Próba
umacniania etniczności i budowania narodów nie na podstawie konfliktu z ludnością
pochodzenia europejskiego ma zapewne w republikach południowej Syberii uzasad­
nienie pragmatyczne i należy do strategii miejscowych elit etnicznych. Wydaje się
jednakże mieć także oparcie i znajdować odbiór wśród szerokich grup ludzi w ich
codziennych działaniach. Może mieć ponadto związek z poszukiwaniami przez ludy
tureckie genealogii nie tylko azjatyckiej, ale również euroazjatyckiej. Znana jest
przecież, przyjmowana przez Ałtajczyków, o czym informuje autor (s. 71), a także
Kazachów, którymi się zajmowałem, koncepcja pochodzenia od indoeuropejskich
Scytów. Interesująca analiza dyskursu postkolonialnego, dostrzeżonego w pracach
miejscowych uczonych, tak istotna dla stosunków interetnicznych, osłabiona została,
moim zdaniem, arbitralnym stwierdzeniem: „Trudno nazwać Syberię «dawną ko­
lonią» - je s t nią cały czas” (s. 173). Z tej perspektywy nie jest łatwo obserwować
proces zmian i właściwie ocenić wysiłki mające na celu usunięcie lub choćby zmini­
malizowanie skutków kolonializmu.
Otrzymaliśmy wartościową książkę dobrze informującą, w sposób daleki od sche­
matyzmu, o zjawiskach zarówno mentalnych, jak i w zakresie praktyk społecznych
dotyczących etniczności i narodu, a szerzej przekształceń kulturowych na pozaeuro­
pejskich obszarach Federacji Rosyjskiej. Jej zalety są związane z umiejętnościami
jej autora nawiązania kontaktów z rozmówcami, dotarcia do ważnych materiałów
terenowych i krytycznej konfrontacji uogólnień zaczerpniętych z literatury z danymi
z badań, posługiwania się różnymi rodzajami źródeł oraz przyjęcia perspektywy hi­
storycznej. Książka stanowi wynik wieloletnich prac terenowych i dobrze prezentuje
autora, ale jednocześnie nosi cechy ukształtowane w trakcie od dawna prowadzonych
badań na obszarach dawnego Związku Radzieckiego przez etnologów ze środowiska
warszawskiego. Została napisana dobrym językiem i starannie wydana. Jest ważna
dla etnologii i innych dyscyplin społecznych, a zarazem dostępna dla szerszego gro­
na czytelników.

Zbigniew Jasiewicz

�442

Rezenzje i noty recenzyjne

Dagnosław D e m s k i, Obrazy hinduizmu. Kultura i religia oczami radżputów
i pasterzy, Biblioteka Etnografii Polskiej nr 57(58), Warszawa: Instytut Archeolo­
gii i Etnologii PAN 2007, ss. 340, il., mapy, tab., ISBN: 83-89499-46-2.
Dagnosław Demski jest badaczem o szerokich zainteresowaniach, tak w ujęciu
geograficznym, jak i tematycznym. Prowadził prace na terenie Indii, głównie za­
chodnich, poczynając od lat 80., ale także na pograniczach etniczno-kulturowych
dawnej Rzeczpospolitej na Białorusi, Litwie, Łotwie i Ukrainie oraz ostatnio na Wę­
grzech. Obejmował nimi zagadnienia symboliki w mitach i obrzędach, wybrane kwe­
stie struktury społecznej i religijności oraz sprawy tożsamości etnicznej i etnicznych
stereotypów. Łącznikiem było zainteresowanie pograniczami etniczno-wyznaniowymi oraz relacjami między ludźmi, zróżnicowanymi społecznie, religijnie i etnicznie,
obserwowanymi zarówno w ich manifestacjach zbiorowych, jak i indywidualnych.
Rozwinięciem niektórych z tych kierunków badań jest recenzowana książka, napisa­
na na podstawie materiałów z badań na pograniczu hinduizmu i islamu na terenach
granicznych Indii i Pakistanu, skoncentrowana na relacjach między dwoma różnią­
cymi się pozycją społeczną, a co za tym idzie innymi elementami kultury, grupami
radżputów i rabari. Wartość książki, wśród innych polskich prac dotyczących Indii,
wynika z tego, że napisana została na podstawie materiałów z wieloletnich własnych
badań terenowych oraz ukazuje kulturę jednego z regionów na tle całości tego wiel­
kiego państwa i obszaru hinduizmu.
Zakres i główne cele tej książki, będącej rozprawą habilitacyjną, dobrze charak­
teryzuje jej tytuł: Obrazy hinduizmu. Kultura i religia oczami radżputów i paste­
rzy. Kultura i społeczeństwo Indii są zróżnicowane, dowodzi autor i koncentruje się
na jednym z obszarów tego państwa-subkontynentu, jakim jest krąg kultury radżpuckiej. Krąg ten ukształtowała w północnych i zachodnich Indiach warstwa radż­
putów, pochodzenia koczowniczego, wyłoniona w VII-VIII wieku jako zbiorowość
wojowników walczących z islamem, przekształcona później w warstwę władców
państw i właścicieli ziemi. To właśnie oddziaływanie kultury radżputów na kulturę
grup ludności od nich zależnych i utrzymywane przez warstwę dominującą stosunki
społeczne doprowadziły do powstania specyficznej kultury. Drugim biegunem w krę­
gu kultury radżpuckiej czyni autor - dla celów analizy - rabari, do niedawna niepiś­
miennych i koczowniczych pasterzy, poprzez osiedlenie i gospodarkę powiązanych
z właścicielami ziemi, patronami radżputami, którzy włączyli ich do systemu kasto­
wego. Autor wyodrębnia ten krąg, wskazując na jego odmienność, tak w porównaniu
z innymi terenami Indii, jak i ze względu na wewnętrzną specyfikę, polegającą na
charakterystycznych relacjach społecznych, wyrażanych również w symbolice. Do
specyfiki tej należy nie tylko pozostawanie radżputów i rabari w ramach tradycyj­
nych systemów zależności i współdziałania - jadżmana i jego regionalnej odmiany
ter tansli, zawężonej, bo obejmującej jedynie patrona i jego zaufaną służbę, ale rów­
nież bliskość kulturowa, wynikająca między innymi z obecności rabari w mitach
radżpuckich oraz przejmowaniu przez pasterzy wzorów radżpuckich.
Stosunki między obydwiema grupami i ich następstwa kulturowe, podstawowy
przedmiot zainteresowań autora, badane były na dwóch poziomach. Pierwszym

�Recenzje i noty recenzyjne

443

z nich była konieczna kwerenda źródeł zastanych, obejmująca wszystkie dostępne
publikacje, głównie historyczne i antropologiczne, dotyczące radżputów i rabari
w miejscach ich występowania. Drugim natomiast, szczególnie cennym, były własne
badania terenowe, prowadzone w Gudżaracie i Radżastanie oraz w Sindzie w Paki­
stanie, skoncentrowane jednak w dystrykcie Kaczh, obecnie najbardziej na zachód
wysuniętym regionie stanu Gudżarat, w czasie wielomiesięcznych pobytów w latach
1989, 1992, 1994 i 1998. Wybór Kaczhu jako miejsca badań i skupienie uwagi na
tutejszej grupie rabami-kaczhi, wynikały z poszukiwania „najbardziej tradycyjnych
społeczności” (s. 12) i dążenia do zarejestrowania zanikających wzorów kulturo­
wych. Badacz programowo nie zwraca uwagi na teraźniejszość, pomija na przy­
kład uroczystości obchodzone przez rabari, zaliczane do „współczesnych” (s. 243).
Współczesność jednak pojawia się w pracy, z korzyściądla niej, w postaci informacji
0 datach końcowych niektórych form władzy i własności, na przykład władzy książę­
cej w roku 1947 i majątków feudalnych w roku 1958. Dostrzegana jest również, choć
często tylko w przypisach, jako prowadząca do niej zmiana: powodujące ją czynniki
oraz jej efekty, między innymi przekształcenia obrzędów oraz odchodzenie w obrzę­
dowości rabari od wzorów dawnych patronów-radżputów spowodowane postępują­
cą hinduizacją, zajmowanie miejsca przez radżputów w grupie współczesnych woj­
skowych oraz opanowanie przez rabari zawodu kierowców ciężarówek. Nie zawsze
jasny jest rozdział przeszłości od teraźniejszości. Wyraziste i zrozumiałe są w tym
kontekście opisy obserwowanych przez badacza obrzędów, między innymi nocnego
święta Bhad Mata (s. 190), mniej zrozumiałe natomiast rekonstruowane opisy obrzę­
dów, posługujące się źródłami różnego rodzaju i proweniencji, na przykład obrzędu
dassara (s. 176 i n.).
Potwierdzenia tezy o kręgu kultury radżpuckiej jako całości, co prawda względnej,
badacz poszukuje omawiając w kolejnych rozdziałach (usytuowanych po „Wstępie”
1 po, również o wstępnym charakterze, rozdziale I: „Przedmiot i metoda”) pocho­
dzenie i wizerunek własny radżputów i pasterzy rabari, symbolikę w kręgu tradycji
radżpuckiej, obrzędy obu grup, sposoby postrzegania przez nie przestrzeni i katego­
ryzację czasu. Rozdział II, „Radżpuci i pasterze. Relacje między częścią a całością”,
przynosi próbę opisu „hinduizmu” - kultury indyjskiej zarówno w perspektywie
„bramińskiej”, wewnętrznej, jak i „kolonialnej”, zewnętrznej. Własną propozycją
autora jest ponadto ukazanie tej kultury z punktu widzenia jednostki należącej do
różnych warstw lub części społeczeństwa indyjskiego (s. 38). Szczegółowo przed­
stawia kategorie i przestrzenie stratyfikacji społeczno-kulturowej, oddzielne miejsce
przeznaczając na charakterystykę terenu badań, określonego przezeń jako należący
do „zachodniej Siaktipury” o zróżnicowanym pochodzeniu ludów tam zamieszka­
łych, ważnej roli radżputów, dominacji tradycyjnej formy hinduizmu, zwanej siaktyzmem i występowaniu synkretycznych kultów hinduistyczno-islamskich. Kulty te,
obejmujące cześć oddawaną grobowcom pirów - świętych sufickich i działalność
tychże pirów, oraz będący między innymi ich wynikiem brak możliwości konse­
kwentnego stosowania tu niektórych reguł hinduizmu, pozwalają mówić o tym tere­
nie jako pograniczu wyznaniowym. Rozdział III, „Radżput i pasterz - pochodzenie
i wizerunek własny”, koncentruje się na genezie i obrazach własnych badanych grup

�444

Rezenzje i noty recenzyjne

oraz ich wzajemnych relacjach odczytywanych w mitach pochodzeniowych. W ko­
lejnych rozdziałach, IV: „Symbolika w kręgu tradycji radżpuckiej” oraz V: „Obrzędy
i rytuały”, zostały omówione źródła i istota symboli występujących na tym terenie
oraz główne święta i typy działań rytualnych. Specyfikę obu badanych grup z nieco
innej perspektywy analizuje autor w rozdziale VI: „Przestrzeń i czas”, przedstawiając
sposoby postrzegania przestrzeni, w tym ksztahowania miejsc świętych oraz katego­
ryzacji czasu. W rozdziale VII, ostatnim, powraca do wypowiedzianej już poprzednio
konkluzji, że dla kręgu tradycji radżpuckiej, podobnie jak dla innych tradycyjnych
społeczności, podstawowym czynnikiem tworzącym wspólnotę było współistnienie
na tym samym terytorium (s. 255). W rozbudowanych tabelach, ulubionym narzę­
dziu syntezy i komunikowania się z czytelnikiem, autor przedstawia poziomy iden­
tyfikacji społecznej oraz podstawowe wartości i odpowiadające im symbole i mity
obu grup. Buduje modele dharmy, rozumianej jako kwintesencja kultury i sposób
widzenia świata przez radżputów i rabari (s. 262). Uzupełnia je zaprezentowaniem
sposobów postrzegania świata przez inne grupy społeczne, określając je mianem
„pozaradżpuckich kontekstów hinduizmu” (s. 287 i n.). Praca jest wyposażona w ob­
szerną bibliografię, ryciny, a wśród nich mapy, tabele, słownik, indeks osób, rzeczo­
wy oraz nazw geograficznych, a ponadto w interesujące zdjęcia wykonane w trakcie
badań terenowych.
Autor zgromadził obszerny i bardzo interesujący materiał, który interpretuje, po­
sługując się przyjętymi przez siebie założeniami. Najsilniejszym wśród nich wydaje
się teza o decydującym wpływie struktury społecznej oraz doświadczeń wynikają­
cych ze sposobu życia i współżycia społecznego na postrzeganie świata. Inna doty­
czy przyjęcia możliwości rozpoznawania relacji miedzy grupami ludzi na podstawie
analizy symboliki występującej w mitach, obrzędach, systemach pokrewieństwa oraz
w sposobach recepcji przestrzeni i czasu. Podzielam przekonanie autora o ważnej roli
symboli w tworzeniu i utrzymywaniu więzi społecznych. Natomiast nie wydaje mi się
konieczne przyjmowanie koncepcji kultury jako konsensusu, stanowiącego podstawy
konstruowania elementów symbolicznych wyłącznie wspierających system. Tworzo­
ne są również symbole system osłabiające. Z moich dawnych badań w północnym
Afganistanie nad endogamiczną, kastopodobną grupą Haydariha, żyjącą w ramach
systemu zbliżonego do jadżmana, w którym dominującą rolę pełnili Kipczacy, takim
symbolem wyrażającym protest przeciwko podporządkowaniu była księga z genea­
logią Haydariha, jakoby zabrana i ukryta przez Kipczaków. Nie zgadzam się także
z arbitralnie wypowiedzianym, w duchu adaptacyjnej teorii kultury, twierdzeniem:
„Cechą wszystkich społeczności jest dążenie do przetrwania i korzystania z takich
metod, które najbardziej ułatwiają realizację tego zadania w określonym środowisku
społecznym i geograficznym” (s. 86). Badacz korzysta z wielu inspiracji teoretycz­
nych, odna jdywanych w myśli antropologicznej, szczególnie bliskie są mu te, które
wskazująna społeczne źródła kultury (tu Emil Durkheim) oraz postrzegają, podobnie
jak autor omawianej książki, zjawiska kulturowe jako konstrukcje symboliczne, a za­
razem jako złożony zbiór relacji społecznych (m.in. Victor Turner i Sherry B. Ortner).
Kieruje się jednak przede wszystkim założeniami znajdującymi potwierdzenie w ze­
branych przez niego materiałach z badań terenowych, informujących o związku mię­

�Recenzje i noty recenzyjne

445

dzy pozycją społeczną a kulturą reprezentowaną przez symbole. Pragnie postrzegać
i interpretować symbole i tworzone przez nie konfiguracje kulturowe, na co wskazuje
tytuł książki - „oczami radżputów i pasterzy”, wykorzystując wytwory i dokumenty
ich kultury, między innymi mity, wierzenia religijne, scenariusze obrzędów, systemy
pokrewieństwa oraz opinie żyjących nimi i w nich ludzi. Postulat patrzenia na kulturę
badanych społeczności oczami ich członków, ważny jako założenie mogące mieć
wpływ na charakter badań, jest metaforą i nie daje się w pełni zrealizować.
Szczególną cechą pracy jest wielość przyjętych w niej poziomów analizy. Punktem
wyjścia było porównanie kultury radżputów i rabari w dziedzinach nasyconych sym­
boliką, takich jak wizerunek własny, obrzędy, recepcja przestrzeni i czasu, potrzebne
dla wskazania kręgu kultury radżpuckiej tworzącego swego rodzaju wspólnotę kul­
turową, mimo wyraźnych odrębności w postrzeganiu kultury przez dwie tworzące
ten krąg grupy. Krąg kultury radżpuckiej autor porównuje z kolei z pozaradżpuckim
obszarem i kontekstem hinduizmu. W analizie materiałów wykracza poza dwie bada­
ne przez siebie grupy, omawiając znaczenie dla całości kultury hinduistycznej norm
i światopoglądów (dharm) innych kast i grup spoza systemu kastowego, takich jak
bramini, kupcy, grupy plemienne i muzułmanie. Rejestruje i charakteryzuje formy
synkretyzmu hinduistyczno-muzułmańskiego, badane na pogranicznych obszarach
Indii i Pakistanu, między innymi kult pirów muzułmańskich i cześć oddawaną ich
grobom przez hinduistów. Interesująco omawia instytucje feudalnych i kastowych
stosunków zależności, takich jak wspomniane już jadżmana i ter tansli. Próbą zsyntetyzowania tych zróżnicowanych sposobów analizy i podstawą dla wniosków są
liczne i instruktywne tablice. Obejmują one zarówno zagadnienia szczegółowe
(np. tablica 9. „Tematy i motywy mitów pochodzeniowych radżputów i rabari” lub
tablica 14. „Męscy bogowie radżputów i rabari”), jak i te najbardziej ogólne (np.
tablica 27. „Główne nurty kulturowe hinduizmu”). Brakuje jednak spisu tabel i rycin,
a przy niektórych z nich podania źródeł.
Badacz odznacza się nie tylko szerokością zainteresowań, lecz dysponuje ponad­
to dobrze przygotowanym warsztatem badawczym. Tradycyjnym metodom badań
terenowych towarzyszyły wywiady z przedstawicielami miejscowej administracji
i nauczycielami, a materiały z badań terenowych uzupełnione zostały przez źródła
archiwalne. Do umiejętności badawczych należała znajomość języka hindi, nie uwal­
niająca jednak autora od konieczności korzystania z pomocy tłumaczy z języków lo­
kalnych. Badacz był zainteresowany pogłębioną interpretacją zdobytych materiałów,
i w tym celu posługiwał się założeniami teoretycznymi odnalezionymi w literaturze
i sprawdzanymi w trakcie własnych badań. Jego praca, miejscami niełatwa w lektu­
rze w związku z bogactwem materiałów i wielością wątków analizy, jest ważnym
i nowatorskim studium z zakresu tradycyjnych stosunków społecznych i ich związ­
ków z wybranymi dziedzinami kultury w północno-zachodnich stanach Indii, wyjąt­
kowym w piśmiennictwie polskim.

Zbigniew Jasiewicz

�446

Rezenzje i noty recenzyjne

Maciej Z ą b e k , Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów,
Warszawa: Wydawnictwo DiG 2007, ss. 482, ISBN: 83-7181-461-5.
Mamy przed sobą książkę, która dotyka problemu nader ważnego i współczes­
nego, jakim są relacje polsko-afrykańskie oraz kształtowanie postaw wobec Afryki
i Afrykanów. Praca wyszła spod pióra antropologa kulturowego, toteż można się po
niej spodziewać nie tylko zdemaskowania powszechnie funkcjonujących na ten te­
mat uproszczeń, ale także refleksji nad tym, jak dochodzi do powstania określonych
stereotypów i wyobrażeń na temat Innego.
Maciej Ząbek jest afrykanistąi zajmuje się zagadnieniami z zakresu antropologii
polityki, a od 1995 roku kwestiami uchodźców i imigrantów afrykańskich w Polsce.
Czytelnicy wielokrotnie mieli okazję zapoznać się z publikacjami tego badacza. Do
najbardziej znanych jego prac należą: Arabowie z Dar Hamid. Społeczność w sytu­
acji zagrożenia ekologicznego (1998) oraz najnowsza: Uchodźcy w Polsce - próba
spojrzenia antropologicznego (Ząbek, Łodziński 2008). Recenzowana książka to
rozprawa habilitacyjna, której celem jest „odpowiedzenie na pytanie, jakie są i z cze­
go wynikają postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów” (s. 13). Próbę odpowiedzi
autor zawarł w czterech obszernych częściach pracy.
W pierwszej z nich, zatytułowanej „Relacje polsko-afrykańskie w kontekście hi­
storycznym i europejskim”, przedstawiono zmiany, jakie zaszły w postrzeganiu Afryki
przez Polaków na przestrzeni wieków. Maciej Ząbek sytuuje te rodzime postawy w ra­
mach ogólnoeuropejskiej wizji „Czarnego Lądu”. Uważa bowiem, że „współczesne
obrazy Afryki i Afrykanów wydają się w dużym stopniu przejętą kalką wizji zachod­
nioeuropejskich” (s. 23). Proponuje zatem „wędrówkę po historii”, w której ukazuje
kolejne etapy kontaktów polsko-afrykańskich, rozpoczynając od wspomnień pierw­
szych polskich podróżników mających ambicje badawcze oraz Afrykanów w Polsce,
a kończąc na turystyce i emigracji zarobkowej. Opierając się na różnego rodzaju ma­
teriałach, omawia relacje między Białymi a Czarnymi, dociekając źródeł określonych
postaw. Pokazuje też, jak od XIX wieku do chwili obecnej obrazy „Obcych”, widoczne
w polsko-afrykańskich stosunkach, ulegały zmianom, z drugiej jednak strony - okazały
się trwałym elementem polskiej mentalności, obecnym do dzisiaj.
W części następnej - „Postawy poznawcze wobec Afrykanów” - autor wprowadza
czytelnika w zawiłości definicyjne związane z pojęciem „stereotypów”, czyli przede
wszystkim znaków, „którymi - znacząc - «Innych» - przekazujemy na ich temat podsta­
wowe informacje” (s. 92). Mamy tu więc do czynienia z refleksją która w miarę analizy,
już nie wyłącznie tekstów, ale również wywiadów, udowadnia, że stereotypy składają się
na procesy kulturowe. Te ostatnie autor interpretuje, powołując się na Clifforda Geertza,
według którego „nie tyle odbywająsię [one - M.Ch.] w głowie, ile (...) służą do nadania
naszemu doświadczeniu znaczenia” (s. 216). Chcąc dotrzeć do motywów nietolerancji
wobec Afrykanów, Maciej Ząbek przywołuj e wyobrażenia na temat kanibalizmu, brudu,
chorób czy lenistwa Czarnych oraz poddaje analizie egzoetnonimy.
Kolejna część pracy - „Postawy Polaków a ich zachowania wobec Afrykanów na
przełomie XX i XXI wieku” - mówi o predyspozycjach do określonych zachowań

�Recenzje i noty recenzyjne

447

wobec Afrykanów. Autor sugeruje, że „nie zawsze wynikają one z deklarowanych
poglądów i wyznawanych stereotypów” (s. 17), zaznaczając wyraźnie, że postawy
te są często ambiwalentne. Badacz omawia tu problem tak zwanego poczucia misji
wobec Afryki, stawia pod znakiem zapytania sens działalności organizacji humani­
tarnych, pisze o stosunku Polaków do czarnych sportowców, a także porusza kwestie
dowcipów na temat Obcych.
Część ostatnia - „Konteksty czasu, przestrzeni i sytuacji” - w największej mie­
rze czerpie z zebranych materiałów empirycznych. Autor koncentruje się w niej na
obecnej sytuacji Afrykanów. Omawia kwestie akulturacji imigrantów, asymilacji,
marginalizacji, zwracając uwagę głównie na „konteksty sytuacyjne, w jakich uczest­
niczą jednostki i grupy” (s. 334), na przykład w domach studenckich i ośrodkach dla
uchodźców.
Oceniając Białych i Czarnych... warto zaznaczyć, że książki tej nie można skon­
frontować z innymi publikacjami tego rodzaju, gdyż jest to pierwsze w Polsce opra­
cowanie, które stanowi tak kompletne omówienie podstaw relacji polsko-afrykańskich. Praca ta, pod wieloma względami nowatorska, sytuuje się w kontekście ogólnie
pojętego dyskursu naukowego na temat Afryki uprawianego w Polsce. Na tym tle
wyraźnie uwidacznia się oryginalność refleksji zaproponowanej przez Ząbka. Otóż
polskie publikacje zajmujące się tematyką afrykańską i pretendujące do miana prac
antropologicznych, często nie spełniają podstawowych założeń metodologicznych
tej nauki. Prezentowane w nich treści nie były bowiem konfrontowane z autorskimi
badaniami empirycznymi. Prace polskich badaczy często skupiają się wyłącznie na
analizie nieaktualnych już tekstów (i tematów). Nie bierze się pod uwagę propozycji
metodologicznych uznanych na świecie antropologów-afrykanistów, choćby takich,
jak John i Jean Comaroff (Comaroff, Comaroff 2003; 2005). Ich styl pracy, polega­
jący przede wszystkim na długim współuczestniczeniu w życiu badanych, pozwala
nie tylko na zgromadzenie bogatej faktografii, ale także na dostarczeniu argumentów
służących budowaniu teorii. Chociaż tematyka książki Ząbka znacznie odbiega od
zakresu prac wspomnianych badaczy, to stanowi pierwszy krok do tego, by wpro­
wadzić w polskiej afrykanistyce poziom analizy wykraczający znacznie poza odarte
z kontekstu kulturowego informacje. Maciej Ząbek dołożył zatem starań, by zgroma­
dzona przez niego wiedza miała rzetelne podstawy źródłowe.
Swój ą analizę oparł na dwóch kategoriach materiałów. Pierwszą tworzą źródła wy­
wołane, czyli wywiady i rozmowy przeprowadzone w Polsce, wśród Polaków i Afry­
kanów. Dobór polskich rozmówców miał charakter przypadkowy, natomiast w przy­
padku Afrykanów, grupę badanych tworzyli najczęściej znajomi autora, „a następnie
przyjaciele znajomych” (s. 18). Byli to również uchodźcy przebywający w ośrodkach
i pracujący na Stadionie Dziesięciolecia. Drugą kategorię stanowią źródła i opraco­
wania zastane. Różnorodność materiałów, które uwzględnił autor, zasługuje więc na
uznanie. Mimo staranności metodologicznej nie ustrzegł się on jednak nieścisłości.
Przypomnijmy, że celem, jaki postawił przed sobą Maciej Ząbek, była „próba
całościowego spojrzenia na relacje między Polakami a przybywającymi do Polski
Afrykanami, nie tyle z perspektywy historycznej czy politologicznej, ile z punktu wi­
dzenia szeroko pojmowanych, uwarunkowanych kulturowo, postaw Polaków wobec

�Rezenzje i noty recenzyjne

448

Afrykanów” (s. 5). Tak zakreślony cel praca ta zasadniczo wypełnia. Warto jednak
zwrócić uwagę na fakt, że badacz powołuje się jedynie na narracje na temat zacho­
wań Białych i Czarnych względem siebie, zawarte w tekstach, uzupełniając je o ana­
lizę deklaracji wyrażanych przez rozmówców podczas przeprowadzanych przez nie­
go i studentów wywiadów. W tym kontekście niejasne wydaje się, co badacz uważa
za „predyspozycje” do zachowań pojmowane jako „aspekt behawioralny” i jeden
z elementów postaw. Czy przez ów aspekt behawioralny rozumie on tylko i wyłącz­
nie deklaracje, czy też inne zachowania? Jeśli przyjąć, że jedno i drugie, to w pracy
zdecydowanie brakuje analizy kontekstów zachowań werbalnych, do których dotrzeć
można jedynie na drodze obserwacji uczestniczącej. Wywiady stanowią tylko jeden
ze sposobów gromadzenia wiedzy o tym, jak Inni postrzegają świat. Recenzowaną
pracę uważam zatem za dobry punkt wyjścia, aby sprawdzić w empirii, jak wyglą­
dają deklarowane postawy w praktyce życia codziennego. Pytanie, na ile możliwa
jest obserwacja uczestnicząca, w tym przypadku pozostawiam otwarte, a moje uwagi
mają charakter polemiczny. Służyły one jedynie wskazaniu na nieco inny sposób
pojmowania tego, co może warunkować ludzkie zachowania.
Zagadnienie warunkowania postaw to trudny wątek, poza którym mamy do czy­
nienia w tej pracy przede wszystkim z bogactwem faktów przedstawionych w określo­
nym i przemyślanym porządku. Patrząc na Białych i Czarnych... w kontekście analizy
postaw Polaków wobec Afrykanów można powiedzieć, że książka ta daje możliwość
bardzo szerokiego i zarazem pogłębionego spojrzenia na ten problem. Praca Macieja
Ząbka przedstawia pewne utarte wyobrażenia o życiu w „innej” kulturze i, co najważ­
niejsze, każe uznać odmienność owego Innego. Warto podkreślić, że sprawia to nie
przez skoncentrowanie się na zwalczaniu uprzedzeń, a jedynie przez pokazanie uwa­
runkowanych kulturowo, społecznie i uwikłanych historycznie źródeł stereotypów.
Podsumowując - uważam, że jest to pozycja godna uwagi zarówno ze względu
na tematykę, jak i sposób opracowania materiałów. Jest ważna nie tylko dla antropo­
logów, ale dla wszystkich, którzy zainteresowani są problematyką relacji międzykul­
turowych, migracji i stereotypów.

Magdalena Chułek
LITERATURA
Comaroff J., Comaroff J. L.
2003
Reflections on Liberalism, Policulturalism, and ID-ology: Citizenship and
Difference in South Africa, „Social Identities” 9: 4, s. 445-473.
2005
The Colonization of Consciousness in South Africa, „Economy and Society”
18: 3, s. 267-296.
Ząbek M.
1998
Arabowie z Dar Hamid: społeczność w sytuacji zagrożenia ekologicznego,
Warszawa: Wydawnictwo Dialog.
Ząbek M., Łodziński S.
2008
Uchodźcy w Polsce: próba spojrzenia antropologicznego, Warszawa: Ofi­
cyna Wydawnicza ASPRA-JR.

�Recenzje i noty recenzyjne

449

Jacek S c h m i d t , Nowe tożsamości w czasach transformacji europejskich.
Imigranci z Polski w Niemczech, Poznań: Wydawnictwo NEWS-Witold Nowak
2009, tab., rys., ISBN: 978-83-928480-0-4.
W dotychczasowej działalności badawczej Jacka Schmidta wątkiem wiodącym
były problemy tożsamości. W ich obrębie mieszczą się takie tematy, jak stereotypy,
zbiorowe autoreprezentacje, wyobrażenia Innego oraz identyfikacja etniczna i naro­
dowa. Sposób ujmowania tych zagadnień w jego wydaniu zmienia się i mam wraże­
nie, że systematycznie ewoluuje od podejść „zobiektywizowanych”, rekonstruowa­
nych na podstawie ankiet i odpowiedzi na pytania kwestionariusza respondentów,
zwanych też informatorami, po coraz bardziej „subiektywne”, to znaczy oparte na
własnych wypowiedziach rozmówców czy interlokutorów. To ważny proces, od­
zwierciedlający także zmiany zachodzące we współczesnej antropologii światowej,
którego świadectwem w biografii naukowej tego autora jest książka Nowe tożsamo­
ści w czasach transformacji europejskich. Imigranci z Polski w Niemczech, traktująca
o zjawiskach migracji we współczesnej Europie.
W samej strukturze dzieła w oczy rzuca się jego klarowność. Jacek Schmidt roz­
poczyna książkę od przedstawienia metod i przedmiotu pracy. W kwestii metod, po­
dobnie jak i w wielu innych, wyraża się konkretnie i jasno. Rozproszony charakter
grupy badanej i możliwość odbywali ia j cdyn ic wielokrotnie powtarzanych, acz nie
długoterminowych (w terminologii angielskiej intermittent) sesji terenowych, wy­
kluczyły jednorazowe, a przy tym wielomiesięczne badania uprawiane przez kla­
sycznych antropologów społecznych, zalecane ongiś przez Bronisława K. Malinow­
skiego, zaś dziś przez Chrisa Hanna. Autor posługuje się całą gamą narzędzi znanych
etnografom, a które socjologowie nazywają „miękkimi”. Są to między innymi takie
metody podstawowe, jak wspólne przebywanie z interlokutorami w ich naturalnych,
rodzinnych środowiskach, umożliwiające prowadzenie obserwacji uczestniczącej,
czy wywiady: swobodny, autobiograficzny narracyjny i grupowy. Ponadto wykorzy­
stane zostały źródła biograficzne (zdjęcia, listy, zapisane wspominki). Swoisty eklek­
tyzm metod badawczych i sposobów pozyskiwania danych daje w sumie podsta­
wę materiałową do formułowania hipotez, ich interpretacji i wyciągania wniosków,
zwłaszcza że Schmidt ucieka się, w niezwykle profesjonalny sposób, do triangulacji
danych (wzajemnego odnoszenia do siebie „faktów” pochodzących z różnorakich
źródeł i sprawdzania ich wiarygodności za pomocą wielu metod „naraz”).
Istnieją szczególne powody, dla których założenia metodyczne wyłożone są
z taką skrupulatnością. Z jednej strony, zgodnie z zaleceniami najbardziej współ­
czesnej antropologii, Jacek Schmidt chce uczynić swą pracę transparentną, pokazać,
jak zdobywał materiały. Ze strony drugiej, przekonująco wykazać, że zastosowanie
metod „miękkich” pozwala: 1. zebrać materiał niemożliwy do uzyskania metoda­
mi bardziej „twardymi”, 2. wydobyć kategorie stosowane przez samych badanych,
3. odsłonić niuansowe i wręcz intymne obszary autoidentyfikacji, 4. zachować przy
tym rygory naukowe uzyskiwania i interpretacji danych. Brak tak zwanej reprezen­
tatywności, będący obsesją ortodoksyjnych wyznawców metod kwantytatywnych,

�450

Rezenzje i noty recenzyjne

jest tu świadomie zakładany. Zastosowanie metod jakościowych daje obraz, który
- moim zdaniem - wnosi więcej do naszej wiedzy o zagadnieniach tożsamości emi­
grantów z Polski do Niemiec niż tony „twardych faktów” wykreowanych metodami
ilościowymi. Wspomniana triangulacja danych daje przy tym możliwość wpisania
subiektywnych narracji w makronarracje, czyli sytuowania tych pierwszych w kon­
tekście szerszych tendencji dających się zaobserwować w kulturze i społeczeństwie.
Metoda narracyjna rzeczywiście wydaje się najbardziej stosowna do przepro­
wadzenia badań mających zrealizować tak zarysowane cele i spełniać jednocześnie
wymogi naukowości. Narracja okazuje się zarazem samorefleksją na temat życia,
przebytej „trajektorii tożsamościowej”, autorskim opisem sytuacji, w jakiej ktoś się
znajduje, zwłaszcza jeśli chodzi zarazem o percepcję samego siebie, poniekąd „od
środka”, jak i o „jaźń odzwierciedloną”, czyli o to, jak ktoś myśli, iż inni go po­
strzegają. Oznacza ona także znaczne zminimalizowanie prekoncepcji badacza, na­
rzucanych z góry własnych kategorii myślowych, wtłaczania poglądów rozmówców
w ustalone ramki pojęciowe. W miejsce tego oddaje się głos „podmiotom”. Bada­
nie podmiotowe zakłada uzgadnianie sensów wypowiedzi w trakcie rozmowy, co
w jakiejś mierze czyni „badanych” współautorami całego przedsięwzięcia. Przygoda
etnograficzna w terenie staje się przy tym zaczynem do przeprowadzenia autoetnografii, refleksji badacza na temat ewolucji jego postrzegania zjawiska w miarę pro­
wadzenia studiów oraz tego, jak jego obecność wpływała na zachowania oraz sposób
artykułowania i werbalizowania problemu przez rozmówców.
Osobną kompleksowo przedstawioną kwestię stanowi tożsamość i wiążąca się
z niąrefleksyjność człowieka jako przedmiot badań w naukach społecznych. W tym
momencie Jacek Schmidt jawi się jako kompetentny znawca teorii socjologicznych,
filozoficznych i antropologicznych. Roland Barthes, Paul Ricouer, Erwing Goffman,
Anthony Giddens, Manuel Castells, Robert J. Lifton, Johnatan Friedman, Herman
Basinger i James Clifford to tylko niektóre nazwiska badaczy, których wybrane idee
odnośnie do narracji, autorefleksji i tożsamości pojawiają się w rozprawie. Dobór
teorii nie jest w żadnej mierze przypadkowy - albo służą one wyłożeniu własne­
go rozumienia zagadnień przez autora, albo też dodatkowo znajdują zastosowanie
w późniejszych empirycznych bądź interpretacyjnych warstwach książki. Łącznie
konceptualizacja ta stanowi także legitymizację perspektywy narracyjnej przyjętej
w pracy. Pokazuje, że choć tożsamość rozumieć można jako coś danego i statycznego
(i tak ją najłatwiej badać metodami kwantytatywnymi), to jednak Schmidtowi zde­
cydowanie bliższa jest perspektywa traktująca ją jako zmienną w czasie i zależną od
kontekstu. Tożsamość jest niezwykle ulotną delikatną m aterią czymś wyrażanym za
pomocą ledwie uchwytnych znaków i gestów. Zawarte w znanej książce Jamesa Clifforda (2000) obszerne studium na temat „kłopotów z tożsamością” Indian Mashpee
z Massachusetts, pozornie dalekich od spraw trapiących „późnych wysiedleńców”
w Niemczech, stanowi ilustrację i inspirację dla takiego podejścia badawczego.
Opowiedzenie się za „rozumiejącym”, uwzględniającym „współczynnik humani­
styczny” pojmowaniem tożsamości Spataussiedlerów uzasadnia także ich status j ako
imigrantów. Migracja, zależne od konkretnego przypadku, zmieniające się w czasie
postrzeganie kraju pochodzenia i nowego otoczenia, to sytuacja sprzyjająca „płyn­

�Recenzje i noty recenzyjne

451

ności” tożsamości. Stosowanie w tym momencie kategorii klasycznych dla studiów
nad migracjami, w rodzaju „adaptacja”, „akulturacja”, „asymilacja” lub „konflikt
kulturowy” przeczyłoby w zasadzie dostrzeganej „enigmatyczności” i wielostronno­
ści tożsamości przesiedlających się. Przede wszystkim jednak pociągałoby za sobą
reifikację przedmiotu badań, to znaczy usankcjonowanie schematu mówiącego o ist­
nieniu dwóch konkretnych kultur (kraju pochodzenia i kraju przyjmującego) i na­
stępnie wątpliwego ważenia arbitralnie wyznaczonych kulturowych wskaźników po­
zwalających na określenie stopnia wtopienia się w nowe środowisko bądź charakteru
identyfikacji etnicznej. Kondycja ponowoczesna wymaga nowych pojęć, takich jak
transkulturowość i tożsamość transkulturowa, transnarodowość, nomadyzm kulturo­
wy, czy wreszcie jakże istotnego odróżnienia „tożsamości” od „poczucia tożsamo­
ści”. Wszystkie te pojęcia Schmidt przedstawia nie po to, by wykazać się erudycją,
lecz by zarysować współczesną „sytuację migracyjną” późnych wysiedleńców (i nie
tylko ich) oraz by użyć tych kategorii w prowadzonej analizie.
Temat migracji z Polski do Niemiec pojawia się w wielu pracach socjologicz­
nych, demograficznych, historycznych i, last but not least, antropologicznych. Jacek
Schmidt zna i omawia te najbardziej znaczące, w szczególności jeśli chodzi o piś­
miennictwo polskie. Wykorzystuje swą wiedzę do zarysowania kontekstu i osob­
liwości owego, trwającego przez wszystkie lata powojenne, procesu przesiedlania
się. Splata przy tym dane statystyczne i wyniki badań innych autorów z własnymi
ustaleniami dla określenia motywów skłaniających do migracji i strategii adaptacyj­
nych imigrantów. Kombinacja tych przekazów daje nam niezwykły, przedstawiony
w sposób i wypunktowany, i systematyczny (lecz nie schematyczny), a jednocześ­
nie możliwie pełny ich obraz, odnoszący się zwłaszcza do lat 1989-1999. Podobna
uwaga odnosi się do wiążącej się z migracją sytuacji prawnej i politycznej, która
współokreśla natężenie procesów przesiedleńczych i powody ich zaistnienia. Mno­
gość podawanych przyczyn wyjazdu oraz opisów sposobu przystosowania się do no­
wego społeczeństwa sprawia, iż niełatwa jest ich typologizacja. Autor książki radzi
sobie z tym problemem bardzo dobrze i, na przykład, przedstawiona kategoryzacja
postaw migrantów („neofici”, „frustraci” i „realiści”) budzi zaufanie, tym bardziej,
że potwierdzają ją przytaczane narracje. Wzbudzę pewnie zdziwienie samego zain­
teresowanego, lecz sposób jego analizy przypomina mi postawę strukturalisty ana­
lizującego mity, które - jakby nie było - są też narracjami, a tym samym tekstami
kultury. Z potoku wypowiedzi, różnych wersji mitu/opowieści migracyjnej, wyławia
on główne wątki (epizody), które następnie zestawia i sumuje, by w ten sposób uzy­
skać kompletną, a zarazem barwną „opowieść o migracji”.
Analogiczna metoda zastosowana jest w rozdziałach całkowicie „empirycznych”,
opartych na narracjach ludzi wyselekcjonowanych spośród wielu rozmówców. Każda
z tych narracji jest ilustracją „typowego przypadku” odnoszącego się albo do wymia­
rów „europejskości”, albo „tożsamości etnicznej”. W każdym wypadku mamy do czy­
nienia z analizą postaw i strategii zachowania interlokutorów. Jacek Schmidt przyta­
cza obszerne fragmenty wypowiedzi, komentuje je, klasyfikuje i zestawia. Porównuje
także z konkluzjami innych autorów, na przykład Antoniny Kłoskowskiej. Posługując
się zebranymi materiałami i używając ich jako argumentów potwierdza, podważa lub

�452

Rezenzje i noty recenzyjne

obala owe dotychczasowe stwierdzenia. Odwołuje się w swych interpretacjach do po­
jęć wprowadzonych w pierwszych rozdziałach pracy Z tych „miękkich” materiałów
wyłania się solidny i wyraźny obraz tożsamości europejskich jako wyzwania europej­
skiego, formy kosmopolityzmu czy ucieczki od etniczności; równie wiarygodny obraz
uzyskujemy, kiedy czytamy o przypadkach tożsamości „etnicznej”: inkluzywnej bądź
ekskluzywnej regionalnej, monokulturowej i kontekstualnej (dwukulturowej).
W książce mamy do czynienia z niezwykle umiejętnym połączeniem wielu na pozór
wykluczających się elementów: „miękkich” metod antropologii i subiektywnych danych
z obiektywnością konstatacji uogólniających i konkretnością konkluzji; epizodyczności
i niepowtarzalności wypowiedzi rozmówców z szerszym kontekstem społecznym i kul­
turowym; oddania głosu „informatorom” z wpisaniem ich wypowiedzi w makronarrację
historyczną podejścia subiektywnego z obiektywnym; wreszcie, szczegółu etnograficz­
nego z syntetycznymi stwierdzeniami, które z tejże etnografii wprost wypływają To zai­
ste antropologia w najlepszym i nowoczesnym tego słowa znaczeniu.
Oczywiście, nie ma dzieł idealnych. Po pierwsze, gdyby pozwalały na to warun­
ki, na przykład byłaby możliwość wspomnianych na wstępie badań bardziej długo­
terminowych, to poza wynurzeniami tożsamościowymi chętnie widziałbym więcej
materiału dotyczącego „praktykowania tożsamości”. Wprawdzie Jacek Schmidt, jak
pisze, obserwował swych rozmówców w ich kontekście rodzinnym, lecz jest to ma­
teriał tylko incydentalnie ilustrujący autoidentyfikacje. To, co ludzie robią a to, co
m ówią przedstawia sobą często różne światy i dopiero „w praniu” okazuje się, jak
się rzeczy mają w życiu codziennym. Wszelako pretensja to bardzo postulatywna,
albowiem stwarzane przez polski system akademicki warunki prowadzenia badań
w dużej mierze określały dobór metod i rodzaj zebranego materiału.
Po drugie, przy całym uwrażliwieniu na kwestie reifikacji kultury, autor ciągle
posługuje się kategorią „dwukulturowości”, tak jakby owe kultury kiedykolwiek sta­
nowiły odrębne całości. Dziś dominuje inny pogląd. Wiemy, że każde zastosowanie
terminu bądź etykietowanie jest automatycznie i nieuchronnie urzeczowieniem płyn­
nej rzeczywistości, w szczególności w materii tak delikatnej, jak świadomość, lecz
nie sposób jej uniknąć, jeśli w ogóle chcemy o czymś rozprawiać, zwłaszcza w dą­
żących do „obiektywizmu” generalizujących terminach nauki. Niemniej, w sytuacji,
kiedy autor wykazał się tak dużą świadomością metodologiczną i epistemologiczną
mógł poczynić stosowne zastrzeżenia lub nawet pójść krok dalej w konceptualizacji
problemu, chociażby przez odwołanie się do teorii hybrydowości Homi Bhabhy.
Po trzecie, przy podkreślanej przez mnie rzetelności empirycznej dzieła, są miejsca,
w których dość enigmatycznie i bez specyfikacji oraz kontekstualizacji posługuje się ter­
minami w rodzaju „osoby badane” (Czy rzeczywiście wszystkie? Które? Jakie grupy?).
Niemniej, książka ma przytłacza jąco więcej walorów niż niedociągnięć bądź dys­
kusyjnych fragmentów. Jej autor wykazał się: umiejętnością prowadzenia badań em­
pirycznych; barwnym, lecz bynajmniej nie epatującym czytelnika przedstawieniem
materiału; koherentnym sposobem interpretacji danych; wrażliwością na detal połą­
czoną z opanowaniem sztuki generalizowania; dobrą znajomością tematu, konteks­
tu historycznego i społeczno-politycznego oraz wysoką kompetencją teoretyczną;
zwięzłością formy i precyzją słowa, które chronią go przed jałowym recyklingiem

�Recenzje i noty recenzyjne

453

idei, a skłaniają do sięgania tylko po niezbędne i użyteczne pojęcia; zwartością wy­
wodu i logicznością toku myślenia; rzetelnością badawczą, powściągliwością w wy­
ciąganiu wniosków i racjonalną argumentacją, która pozwala na rzeczowe konkluzje
płynące z pozornie „ezoterycznych” danych.

Michał Buchowski
LITERATURA
Clifford J.
2000

Kłopoty z kulturą, przeł. E. Durak i in., Warszawa: Wydawnictwo KR.

Halina M i e l i c k a (red.), Folklor ifolkloryzm w zglobalizowanym społeczeń­
stwie polskim, Kielce: Panzet2009, ss. 186, ISBN: 978-83-61240-88-4.
Folklor jest istotnym składnikiem kultury. Jest on wielorako powiązany z religią co
daje podstawę do traktowania elementów tych dwóch obszarów w kategoriach zależ­
ności ewolucyjnej, typologicznej, historycznej oraz kulturowej. Związek folkloru i reli­
gii dotyczy, najkrócej mówiąc, sakralnej koncepcji rzeczywistości. W tę problematykę
wpisuje się książka Folklor ifolkloryzm w zglobalizowanym społeczeństwie polskim.
Zgodnie z zamysłem redaktora, praca stanowi próbę odpowiedzi na pytanie o to, „j ak
przeszłość i teraźniejszość splatająsię ze sobą, tworząc niepowtarzalną aurę współczes­
ności” (s. 4). Pracę podzielono na trzy części, z których każda nawiązuje do folkloru
w perspektywie różnych schematów skojarzeniowych. Taka struktura książki wydaje
się dobrze przemyślana.
Wstępny artykuł Haliny Mielickiej - redaktorki książki, dotyczy współczesnego po­
jęcia folkloru, obejmującego trzy podstawowe płaszczyzny zjawisk społecznych: ideo­
logiczną, aksjonormatywną i behawioralną. Autorka wnikliwie analizuje zmieniające
się rozumienie folkloru i jego związek z tradycją którego wynikiem jest ponadpokoleniowy przekaz treści kulturowych. W tym sensie, zauważa dalej, folklor stanowi pe­
wien sposób środowiskowego porządkowania świata. Poprzez analizę poszczególnych
płaszczyzn folkloru dowodzi, że to pojęcie jest obecnie rozumiane bardzo szeroko. Tekst
Haliny Mielickiej wyznacza trzyczęściową strukturę recenzowanej książki i stanowi
znakomite teoretyczne wprowadzenie do jej lektury.
W pierwszej części książki, poszczególni autorzy nawiązują do folkloru rozumianego
jako system ideologiczny, który przejawia się w wyobrażeniach dobra i zła oraz ich ukon­
kretnieniu w postaci odpowiednio: anioła i diabła. Treść artykułów dotyczy sfery we­
wnętrznych doświadczeń człowieka, które mają wpływ na jego myślenie, wyobrażenia
i motywy postępowania. Tradycyjna religijność polska jest określana jako religijność lu­
dowa. Istotną rolę w tego typu religijności odgrywaj ą siły nadprzyrodzone, które ingeruj ą
w świat człowieka, przyczyniając się tym samym do powodzenia lub porażek ludzkich

�454

Rezenzje i noty recenzyjne

poczynań. Na szczególną uwagę w tej części pracy zasługuje artykuł Grażyny Czerwiń­
skiej, Dziegieć, czylijak złemu zaradzić. Jest to tekst ciekawy, dobrze udokumentowany.
Autorka, po wyjaśnieniu tytułowego pojęcia, ukazuje je w przysłowiach, wierzeniach,
obrzędach i obyczajach, interpretując w perspektywie ludowego rozumienia dobra i zła.
Wioletta Szumilas-Praszek pisze o aniołach jako posłańcach Boga i sprzymierzeńcach
ludzi, zaś Halina Mielicka o angelologii i angelizmie. W tekście Mielickiej daje się za­
uważyć dobre przygotowanie merytoryczne do opracowanego tematu, na co wskazuje lo­
giczna struktura tekstu oraz wartkość myśli. Interesująca jest teza autorki na temat angelizmu jako swego rodzaju duchowości, a raczej religii ponowoczesnej. Badaczka analizuje
w perspektywie antropologiczno-socjologicznej mentalność współczesnego człowieka
oraz jego duchowość, którą określa jako religijność sprywatyzowaną. Stwierdza także
trudność zdiagnozowania przyczyn współczesnej mody na angelizm.
Część druga pracy ujmuje folklor jako system aksjonormatywny. Rozpatruje folklor
środowisk lokalnych, często izolowanych, które wyróżniają się odmiennością kulturo­
wą, a także światopoglądową. Artykuły tej części pracy cechuje różnorodność tema­
tyczna. Ich wspólną myślą jest specyfika środowiska, do którego człowiek przynależy
i akcentowanie jego wyjątkowego charakteru. Mirosław Jamrożek ukazuje charaktery­
styczne cechy środowiska policyjnego, natomiast Zdzisław Skuza zajął się uczestnika­
mi forów internetowych. Wśród tych ostatnich toczy się otwarta debata społeczna nad
różnorakimi problemami współczesności. Autor trafnie zwraca jednak uwagę, że bra­
kuje w niej respektowania zasad etyczno-moralnych, co powoduje niekorzystne kon­
sekwencje także w realnym świecie. W innym tekście specyfikę folkloru wokalnego
mniejszości polskiej na Zaolziu przedstawiła interesująco Magdalena Szyndler.
Część trzecia ukazuje folklor jako przekaz ponadpokoleniowy. Autorzy koncen­
trują się na pamięci historycznej doświadczeń II wojny światowej. Ów przekaz, do­
konywany zwykle ustnie, dotyczy istotnych zasad moralno-religijnych i patriotycz­
nych. Ma on szczególne znaczenie dla transmisji kulturowej, zachowania wartości
oraz wpływa na kształt kultury przyszłości. W tej części książki autorzy ukazują
trudne mechanizmy ciągłości kulturowej oraz wybiórcze traktowanie mądrości ży­
ciowych starszych pokoleń, przy uwzględnieniu współczesnych warunków życia
i zmian, jakie zachodząw strukturach społecznych. Przedstawiają różne płaszczyzny,
na których dokonują się owe procesy. Zaakcentowano ciągłość kultury odczuwania,
opartej na ponadczasowości symboli. W związku z tym, Piotr Rosiński w artykule
Pieta Michniowskajako dzieło pamięci historycznej II wojny światowej trafnie zwra­
ca uwagę, że Piety, obok krzyży, są stałym elementem miejsc pamięci na ziemiach
polskich. Pomnik Piety Michniowskiej jest znakiem obszaru uświęconego bohater­
ską śmiercią męczenników. To znak graniczny między profanum a sacrum, przed
którym należy się zatrzymać, zamyślić i wyciągnąć wnioski.
Z obowiązku recenzenta trzeba jednak wskazać również na pewne niedociągnię­
cia omawianej pracy. Pierwsze spostrzeżenie dotyczy aparatu naukowego. Chodzi
o brak jednolitości w przypisach oraz w bibliografii na końcu książki. Dalsze uwagi
dotyczą strony merytorycznej niektórych tekstów.
W czasie lektury nasuwa się uwaga dotycząca nieprecyzyjności języka niektórych
autorów, przez co pewne treści są mało zrozumiałe. Tak jest na przykład w tekście

�Recenzje i noty recenzyjne

455

Moralne i religijne implikacje istnieniapiekła Anity Nowak. Autorka, ukazując pojęcie
piekła, przyjmuje założenie, że „tylko wiara i postępowanie zgodne z przyjętymi dog­
matami religii zapewni zbawienie” (s. 31). W konsekwencji zaś uznaje, że „wszyscy
spoza Kościoła skazani sąna potępienie” (s. 31). Należało tu przywołać odpowiednie
dokumenty Magisterium Kościoła, celem wyjaśnienia tych słów, a także zwrócenia
uwagi czytelnika, na jaki okres w dziejach autorka się powołuje. Teza, iż poza Koś­
ciołem nie ma zbawienia, jest twierdzeniem teologicznym, nie oznacza jednak bezpo­
średniego potępienia tych wszystkich, którzy formalnie nie przynależą do Kościoła.
W związku z powyższym, należy być bardzo ostrożnym w sądach na ten temat. Zbyt
lakoniczny język daje się zauważyć w artykule Mityczne wymiary pamięci historycz­
nej. W podjętej analizie semantycznej wyrażenia „pamięć historyczna” autor, Adam
Nawierski, wskazuje na jego funkcjonowanie w różnych kontekstach. Następnie
przechodzi do mitycznego mechanizmu stosowania tego wyrażenia. W tym interesu­
jącym tekście o charakterze szkicowym użycie zbyt lakonicznego języka, zwłaszcza
w pierwszej części artykułu, sprawia, że czytelnik gubi główny jego wątek.
Kolejne spostrzeżenie dotyczy niekonsekwencji w powoływaniu się na określo­
ne miejsca Pisma Świętego. Można to zauważyć w tekście Anioły - posłańcy Boga
i sprzymierzeńcy ludzi. Autorka, Wioletta Szumilas-Praszek, odwołuje się do Pis­
ma Świętego, często jednak nie podaje sigli biblijnych, stąd czytelnik nie wie, które
miejsca w Biblii ma na myśli. Wydaje się również, że śródtytuły tego tekstu, zamiast
porządkować merytorycznie, wprowadzają pewien chaos. Autorka pisze najpierw
o Archaniołach (s. 71 i n.), następnie omawia wygląd aniołów (s. 73), a dalej ich
hierarchię (s. 74 i n.), do której przecież zalicza się także Archaniołów, o czym już
autorka nie wspomina. W punkcie zaś o hierarchii aniołów zamieszcza też treści
o aniołach stróżach, nie stanowiących odrębnej grupy w hierarchii.
Nie najlepszym rozwiązaniem wydaje się przytaczanie długich tekstów ad litteram,
co ma miejsce w artykule (Nie)moc dobra i zła w sztuce muzycznej - opis i transfor­
macjefolklorystyczne Bartłomieja Kotowskiego, a także w tekście Leonarda Zyzmana,
Miejsce zamieszkania i obyczaje w świetle obserwacji z Nowej Słupi. Zbyt duża liczba
cytowań zakłóca, moim zdaniem, tok wypowiedzi. Lepiej parafrazować teksty, doko­
nywać ich analizy oraz komentować według głównego celu artykułu. Drugi z artyku­
łów jest opowieścią folklorysty, entuzjasty folkloru Gór Świętokrzyskich. Zamieszczo­
na w nim długa wypowiedź gwarą, stanowiąca treść wywiadu (s. 132-134), nie została
skomentowana. Brakuje także wprowadzenia do tego tekstu. Autor nie podaje celu za­
stosowania długiej cytacji, w związku z czym pozostaje ona luźno związana z treścią.
Przedstawione wyżej uwagi nie przekreślająwartości recenzowanej książki. Czyta się
ją z dużym zainteresowaniem. Jej adresatami mogą być kulturoznawcy, folkloryści, stu­
denci kierunków humanistycznych oraz ci wszyscy, którzy są zainteresowani zmieniaj ącą
się rzeczywistością. Recenzowana praca jest przyczynkiem do wiedzy o współczesności,
którą warto rozpatrywać w świetle wartości związanych z szeroko rozumianym folklo­
rem. Treści zawarte w tej pracy niewątpliwie zmuszają do refleksji nad zagadnieniem
dobra i zła, a w tej perspektywie nad współczesnością oraz nad przyszłością, za kształt
której współcześni ponoszą odpowiedzialność.

Dariusz Adamczyk

�456

Rezenzje i noty recenzyjne

Włodzimierz P i ą t k o w s k i , Lecznictwo niemedyczne w Polsce. Tradycja
i współczesność. Analiza zjawiska z perspektywy socjologii zdrowia i choroby,
Lublin: Wydawnictwo UMCS 2008, ss. 397, ISBN: 978-83-227-2902-1.
Autor Lecznictwa niemedycznego... jest socjologiem, uczniem pionierki socjolo­
gii medycyny w Polsce - prof. Magdaleny Sokołowskiej. Główny nurt jego zaintere­
sowań zaczął krystalizować się już pod koniec lat 80. Można powiedzieć, że Włodzi­
mierz Piątkowski zainwestował swój potencjał intelektualny w studia nad medycyną
niekonwencjonalną które stały się jego szczególnym wkładem w rozwój socjologii
medycyny w Polsce. Mają one także znaczenie dla innych dyscyplin społecznych
i humanistycznych, w tym zwłaszcza dla antropologii medycznej. Najważniejszą
książką tego badacza poprzedzającą omawianą pracę są Spotkania z inną medycy­
ną (Piątkowski 1990). Trzeba podkreślić również jego zrozumienie dla znaczenia
współpracy przedstawicieli różnych dyscyplin - socjologii medycyny, antropologii
medycznej, historii medycyny i in. - w badaniach nad zdrowiem i chorobą. Świadczy
0 tym współredagowanie przez Piątkowskiego takich ważnych publikacji, jak Szkice
z socjologii medycyny (Libiszowska-Żółtkowska, Ogryzko-Wiewiórkowska, Piąt­
kowski, red., 1998) i Socjologia i antropologia medycyny w działaniu (Piątkowski,
Płonka-Syroka, red., 2008).
Prezentowaną książkę należy traktować jako twórcze rozwinięcie i zarazem
zwieńczenie wcześniejszej działalności badawczej Włodzimierza Piątkowskiego.
Praca ma czytelną strukturę, składa się z trzech głównych części podzielonych na
rozdziały i podrozdziały. Na cel książki wskazują już podtytuły - autor interesuje się
„lecznictwem niemedycznym” nie tylko jako zj awiskiem współczesnym, ale i mocno
zakorzenionym w tradycji, a jego analizę prowadzi z perspektywy socjologii zdrowia
1 choroby. Pierwsza część przedstawia „lecznictwo niemedyczne” jako przedmiot
studiów socjologicznych; zawarte są tu rozważania terminologiczne i taksonomicz­
ne oraz opis stanu badań socjomedycznych nad tą problematyką a porównawczo
- także antropologii medycznej, historii medycyny i medycyny klinicznej. Część
druga poświęcona jest polskiemu lecznictwu ludowemu i samolecznictwu, przy
czym autor stara się pokazać, w jaki sposób w tych obszarach „lecznictwa nieme­
dycznego” przejawia się ciągłość tradycji i jaki jest mechanizm zmian. W trzeciej
części natomiast Piątkowski zajmuje się „terapiami współczesnych uzdrowicieli”,
omawiając uwarunkowania popularności tych metod leczenia w społeczeństwie
pluralistycznym, wskazując na adekwatność poszczególnych teorii i metod socjolo­
gicznych do badania „lecznictwa niemedycznego”, na koniec wreszcie - prezentu­
jąc „fenomen Kaszpirowskiego” na tle przemian społecznych okresu transformacji
systemowej.
Autor odwołuje się do bogatej literatury socjologicznej, polskiej i zagranicznej,
w szczególności do dzieł socjologów medycyny. Sięga również w dużym zakresie
do opracowań źródłowych przedstawicieli innych dyscyplin społecznych i humani­
stycznych, zwłaszcza etnologii i historii medycyny, jednak w niewielkim tylko stop­
niu uwzględnia antropologię medyczną. W bibliografii znajdujemy też prace publi­
kowane w czasopismach medycznych.

�Recenzje i noty recenzyjne

457

We wstępie autor przekonuj ąco uzasadnia podjęcie tematu „lecznictwa niemedycznego” jako zjawiska, które j est ważnym fragmentem rzeczywistości okresu przemian
społecznych, politycznych i gospodarczych w Polsce po 1989 roku. Jak pisze, jego
praca „stara się wypełnić lukę w opisie mechanizmów zachodzących w transformują­
cym się społeczeństwie na obszarze wyznaczonym przez pojęcia: zdrowie - choroba
- medycyna” (s. 10). Te cele realizuje badacz w części III, zajmując się społeczny­
mi przyczynami popularności nieprofesjonalnych terapeutów i analizując dokładniej
przypadek twórcy tak zwanej metody teleterapii, Anatolija Kaszpirowskiego, który
w pierwszym, gwałtownym okresie transformacji zdobył szczególną pozycję wśród
wielu aktywnych wówczas uzdrowicieli. Warto zwrócić uwagę na dbałość Piątkow­
skiego o uwzględnienie szerokiego kontekstu historycznego, społecznego i kulturo­
wego badanych zjawisk, co widoczne jest przede wszystkim w bardzo interesujących
rozdziałach dotyczących działalności współczesnych uzdrowicieli, ale także w in­
nych częściach pracy, na przykład we fragmentach relacjonujących wyniki badań so­
cjologów zachodnich nad popularnością medycyny komplementarnej i alternatywnej
albo w ustępach omawiających lecznictwo ludowe.
Zamiarem badacza, ambitnym i niełatwym, było stworzenie podstaw „socjologii
lecznictwa medycznego” w Polsce. Włodzimierz Piątkowski zasadnie uznał, że dla
realizacji tego celu niezbędne jest nie tylko przedstawienie rozwoju i stanu badań nad
„lecznictwem niemedycznym”, ale także wskazanie orientacji teoretycznych i meto­
dologicznych w socjologii, które mogą być najbardziej przydatne w tych studiach.
Zamierzenia swoje zrealizował bardzo dobrze i z pewnością książka będzie nieodzownąpomocąw ręku każdego badacza zajmującego się medycyną komplementarną
i alternatywną, nie tylko socjologa.
Moje uwagi polemiczne dotyczą kwestii związanych z zastosowaniem pewnych
koncepcji teoretycznych oraz metod jakościowych, które autor uważa - jak najbar­
dziej słusznie - za bardzo ważne w badaniach nad „lecznictwem niemedycznym”.
Otóż mimo deklaracji we fragmencie dotyczącym perspektywy badawczej antro­
pologii medycznej, iż jej nurt „konstruktywistyczno-interpretacyjny” jest autorowi
szczególnie bliski (s. 149), w dalszej części pracy sięga on wyłącznie do koncepcji
socjologicznych - interakcjonizmu symbolicznego i etnometodologii (oraz do orien­
tacji filozoficznej - fenomenologii) jako tych, które mogą być z powodzeniem stoso­
wane w badaniach problemów zdrowia i choroby. Tymczasem dobre owoce mogło­
by przynieść przekroczenie granic dyscyplin i wykorzystanie podejścia badawczego
antropologii interpretatywnej (np. koncepcji Arthura Kleinmana czy Byrona Gooda)
bądź tak zwanej krytycznej antropologii medycznej, zgodnie zresztą z wyrażanym
przez Piątkowskiego przekonaniem o znaczeniu ujęć interdyscyplinarnych w stu­
diach nad zdrowiem i chorobą. Jako że stosowanie metod jakościowych w badaniach
nad kulturą i życiem społecznym stanowi differentia specifica antropologii kultu­
rowej (i jej gałęzi, antropologii medycznej), szersze korzystanie z jej metodologii
i metodyki badawczej mogłoby wzbogacić perspektywę socjologiczną. Nawiasem
mówiąc, autor pisze o „antropologii medycyny”, podczas gdy przyjęty jest termin
„antropologia medyczna”, który wskazuje, iż chodzi nie tylko o antropologiczne stu­
dia nad medycyną, ale także nad zdrowiem, chorobą i cierpieniem.

�458

Rezenzje i noty recenzyjne

Podkreślić trzeba wagę przykładaną przez autora do wyjaśnienia zawiłości termi­
nologicznych i trudności klasyfikacyjnych, z jakimi spotyka się każdy badacz zajmu­
jący się niekonwencjonalnymi metodami leczenia, niezwykle różnorodnymi, o roz­
maitej proweniencji i pozycji w stosunku do biomedycyny1, poczynając od terapii
opartych na „uzdrawianiu duchowym”, poprzez ziołolecznictwo i bioenergoterapię,
do akupunktury, osteopatii czy homeopatii - by wymienić tylko kilka. Uporządko­
wanie tego szerokiego wachlarza zjawisk jest niezmiernie trudnym zadaniem, a pa­
miętać należy ponadto o ogromnym znaczeniu samolecznictwa, którego Piątkowski
również nie traci z pola widzenia. Znaczna część książki jest poświęcona realizacji
tego właśnie zadania, przy czym autor słusznie podkreśla, jak ważne jest ujednoli­
cenie terminologii i systematyzacja badanych zjawisk. Z tego powodu, rozpatrując
omawiane kwestie głównie w rozdziale 1 (cz. I), wraca do nich także w innych częś­
ciach pracy.
Włodzimierz Piątkowski pozostaje wiemy terminowi, który obrał już ponad
20 lat wcześniej, nazywając obszar swych badań „lecznictwem niemedycznym”. Ter­
min ten chciałabym poddać (zresztąnie po raz pierwszy) dyskusji, oczywiście z per­
spektywy antropologii medycznej. Z punktu widzenia antropologa nie jest uprawnio­
nym zabiegiem arbitralne, z odniesieniem do paradygmatu biomedycyny, oddzielanie
„medycyny” i „nie-medycyny”, która może być nazwana jedynie „lecznictwem”, bo
- zdaniem autora - na miano medycyny nie zasługuje (jako że nie jest evidence-ba­
sed medicine). Antropologiczną krytyk:? wzmacniają ustalenia historyków medycyny
dotyczące zmienności w czasie zakresu wiedzy i praktyk biomedycyny, braku ściśle
wyznaczonych granic między nią i innymi formami leczenia. Na to zwraca uwagę
sam autor, pisząc o zmiennych kryteriach „bycia lub niebycia medycyną” (s. 35).
Ponadto termin „lecznictwo niemedyczne” wydaje się niezręczny wskutek zasto­
sowania „podwójnego zaprzeczenia”. Po pierwsze, neguje się zasadność nazwania
niekonwencjonalnych terapii „medycyną”, a po drugie, jakby dla dodatkowego za­
akcentowania tego stanowiska, nazywa się je „niemedycznymi”. Czyli, jak można
wnioskować, biomedycyna mogłaby być nazwana „lecznictwem medycznym”?
Moim zdaniem, mimo wszystkich kłopotów z terminami „medycyna komplemen­
tarna” i „medycyna alternatywna”, których nie mogę tu omawiać, lepszym rozwiąza­
niem jest zaakceptowanie tych określeń i stosowanie ich odpowiednio do kontekstu.
Ogólnie biorąc, można mówić o „medycynie komplementarnej i alternatywnej”, bo­
wiem w różnych kontekstach społeczno-kulturowych różne terapie z tego szerokiego
zakresu sytuują się odmiennie wobec dominującej biomedycyny. Właśnie ten zło­
żony termin (ang. complementary and alternative medicine, w skrócie CAM) jest
szeroko stosowany w światowej literaturze, zarówno antropologicznej, jak i socjo­
logicznej. Włodzimierz Piątkowski jest badaczem doskonale zorientowanym w naj­
nowszej literaturze przedmiotu, o czym świadczy także używanie określenia CAM
we fragmentach pracy omawiających publikacje badaczy z kręgu anglosaskiego, jest
też zapewne w pełni świadomy problemów, które wiążą się z nieprzekładalnością
terminu „lecznictwo niemedyczne” na język angielski. Dodam jeszcze, że restrykTak w antropologii medycznej przyjęto określać medycynę „akademicką” „naukową”.

�Recenzje i noty recenzyjne

459

tywne traktowanie terminu „medycyna” przez autora ma także inne konsekwencje.
Można sądzić, że między innymi z tego powodu nie wprowadza on do swoich rozwa­
żań ważnego pojęcia „pluralizmu medycznego”, mimo że wielokrotnie pisze o „spo­
łeczeństwie pluralistycznym”. Tymczasem sytuacja pluralizmu medycznego, czyli
współwystępowania - w różnych układach - biomedycyny oraz medycyny komple­
mentarnej i alternatywnej we współczesnych społeczeństwach Zachodu jest szeroko
omawiana w literaturze antropologicznej i socjologicznej, na przykład przez znaną
badaczkę CAM Ursulę Sharmę (zob. Cant, Sharma 1999), której nazwisko zresztą
Piątkowski przywołuje (s. 113).
Autor stosuje w książce typologię „lecznictwa medycznego”, którą zaproponował
już we wcześniejszych opracowaniach (np. Piątkowski 1990), obierając jako punkt
wyjścia rodzaj praktyków oraz cechy stosowanych przez nich metod leczenia. Stąd
wyróżnione „rodzaje lecznictwa niemedycznego” to samolecznictwo, lecznictwo lu­
dowe oraz „praktyki lecznicze uzdrowicieli” (tab. na s. 40-41). Niemniej owe typy
leczenia scharakteryzowano według odmiennej wiedzy dotyczącej etiologii, zapobie­
gania chorobom, diagnozowania oraz terapii. Jest to interesująca i godna uwagi pro­
pozycja, choć na przykład przyjęty w antropologii w odniesieniu do przyczynowości
chorób podział na etiologie naturalistyczne i personalistyczne wydaje się bardziej
adekwatny niż wyróżnienie przyczyn „materialnych” oraz „mistyczno-magicznych
i psychologicznych”. Pewnych trudności nastręcza też wydzielenie sposobów diag­
nozy i środków terapeutycznych, charakterystycznych odpowiednio dla lecznictwa
ludowego i „praktyk leczniczych uzdrowicieli”, bo - dla przykładu - zaliczone przez
Piątkowskiego do pierwszej z tych grup jasnowidzenie może być też narzędziem
diagnostycznym współczesnych miejskich uzdrowicieli, podobnie jak nafta i boro­
wina albo bursztyn - środkiem leczniczym stosowanym zarówno przez jednych, jak
i drugich. Wiąże się to z problemem odróżnienia uzdrowicieli „nowych”, „miejskich”
od tych, których można by uważać za kontynuatorów ludowej, wiejskiej tradycji.
Przyjęte nazwy wyróżnionych form lecznictwa zadania tego nie ułatwiają, bo prze­
cież „uzdrowiciele” funkcjonują także w ramach lecznictwa ludowego. Innym kło­
potliwym zabiegiem taksonomicznym jest wyróżnienie samolecznictwa jako formy
odrębnej od lecznictwa ludowego. Tymczasem lecznictwo ludowe nie ograniczało
się jedynie do praktyk znachorów i innych wiejskich uzdrowicieli; jego ważną część
stanowiło właśnie samolecznictwo czy lecznictwo domowe, praktykowane głównie
przez kobiety w ramach rodziny i sąsiedztwa. Z drugiej strony, samolecznictwo od­
grywa także ogromną rolę w środowisku miejskim. W konsekwencji tych systematyzacyjnych kłopotów, gdy w części II książki omówiono „Polskie lecznictwo ludowe
i samolecznictwo” (i chodzi tu o samolecznictwo wiejskie), a w części III „Terapie
współczesnych uzdrowicieli”, czytelnik może zastanawiać się, gdzie „zniknęło” sa­
molecznictwo miejskie. Informacje na ten temat rozsiane są w różnych miejscach,
między innymi tam, gdzie przedstawiono poglądy i praktyki lecznicze „laików”. Do­
dać muszę, że nie znalazłam w pracy uzasadnienia przyjętej przez autora „wewnętrz­
nej struktury lecznictwa niemedycznego”.
Inne moje uwagi wiążą się z prezentacją lecznictwa ludowego, któremu poświę­
cona jest znaczna część książki, i w tej właśnie części autor stara się pokazać zmiany

�460

Rezenzje i noty recenzyjne

zachodzące w omawianym obszarze zjawisk na przestrzeni ubiegłego stulecia. Jak
wiadomo, z punktu widzenia etnologa o kulturze ludowej i lecznictwie ludowym
(jako jej części) można mówić jedynie w odniesieniu do odległej przeszłości, nato­
miast odnosząc się do czasów nam bliższych używa się co najwyżej określenia „kul­
tura typu ludowego”, wskazując między innymi na brak wyraźnych jej granic i cech
systemowych czy coraz silniejsze przenikanie elementów pozawiejskiego pochodze­
nia. Trudno współcześnie traktować elementy lecznictwa ludowego, przemieszane
z praktykami innego pochodzenia, jako odrębny dział „lecznictwa niemedycznego”,
który miałby charakteryzować się obecnością zestawu elementów wyróżnionych
w tabeli stworzonej przez autora. Piątkowski wprawdzie często wspomina o zmia­
nach i przekształceniach lecznictwa ludowego, ale mimo to uznaje, że i współcześnie
można mówić o nim jako o odrębnym „systemie”, co uzasadnia między innymi fak­
tem istnienia nadal wysokiego odsetka ludności wiejskiej w Polsce. Trzeba jednak
pamiętać, że „lecznictwo wiejskie” to niekoniecznie „lecznictwo ludowe”.
Z zainteresowaniem przeczytałam aneks (blisko 60-stronicowy) prezentujący
„zdrowie, medycynę i chorobę w opiniach uczestników teleterapii”, jako uzupełnie­
nie analizy zawartej we wcześniejszej książce, której współautorem był Włodzimierz
Piątkowski (Piątkowski, Jezior, Ohme 1993), o inne, poprzednio pominięte wątki
tematyczne, a jednocześnie przykład badania opartego na specyficznej metodzie ja­
kościowej. Jednakże, po wprowadzeniu przedstawiającym obrany sposób analizy
materiału badawczego i podział na grupy tematyczne, autor zamieszcza jedynie cyta­
ty z listów usystematyzowane według tematów głównych i bardziej szczegółowych.
Jest to niezmiernie interesujący materiał źródłowy, brakuje jednak analizy tego ma­
teriału, pozostawionego bez komentarza. Podobne uwagi stosują się do fragmentu
rozdziału 2 części III, który ma prezentować „pilotażową analizę jakościową” wy­
powiedzi pacjentów, a stanowi raczej wybór cytowanych fragmentów wypowiedzi
o charakterze anegdotycznym.
W książce można napotkać powtórzenia, czego najbardziej widocznym przykła­
dem jest szczegółowe omówienie metody analizy dokumentów osobistych - listów
do Kaszpirowskiego w dwóch miejscach: we wstępie (na blisko 6 stronach) oraz
w rozdziale 3 części III. Słabą stroną pracy jest, moim zdaniem, stosowany często tok
autorskiej narracji, polegający na relacjonowaniu, kolejno, zawartości pojedynczych
tekstów (np. książki S. Nettleton - na s. 112-114). Obraz zagadnień poruszanych
przez różnych autorów zyskałby bardzo na wartości, gdyby Piątkowski omawiał je
problemowo, zestawiając różne ujęcia i stanowiska badaczy wobec poszczególnych,
istotnych kwestii.
Praca jest przygotowana starannie pod względem edytorskim, napisana została
jasnym, poprawnym językiem. Błędy i usterki językowe sąnieliczne. Należy jednak
wspomnieć o powtarzającym się błędzie - zamiast evidence based medicine autor
pisze: evidence base medicine.
Powyższe uwagi nie podważają mojego przekonania o wartości książki. Jest
ona niewątpliwie nowatorska, ponieważ dotąd nie było pracy autorstwa polskiego
badacza, która tak szeroko i systematycznie prezentowałaby ważną problematykę
medycyny komplementarnej i alternatywnej z perspektywy nauk społecznych. To

�Recenzje i noty recenzyjne

461

znacząca pozycja dla socjologów medycyny oraz dla przedstawicieli innych nauk,
zwłaszcza antropologii medycznej i historii medycyny, ale także pedagogiki zdrowia,
medycyny i wielu innych dyscyplin. Należy oczekiwać, że i antropolodzy medyczni
pokuszą się, z punktu widzenia własnej dyscypliny, o analizę medycyny komple­
mentarnej i alternatywnej - tym bardziej, że również w naszym kraju zyskuje ona
znaczenie jako przeciwwaga dla supremacji biomedycyny czy przejaw oporu wobec
medykalizacji.

Danuta Penkala-Gawęcka

LITERATURA
Cant S., Sharma U.
1999
A New Medical Pluralism? Alternative Medicine, Doctors, Patients, and
the State, London: UCL Press.
Libiszowska-Żółtkowska M., Ogryzko-Wiewiórkowska M., Piątkowski W. (red.)
1998
Szkice z socjologii medycyny, Lublin: Wydawnictwo UMCS.
Piątkowski W.
1990
Spotkania z inną medycyną, Lublin: Wydawnictwo Lubelskie.
Piątkowski W , Jezior J., Ohme R.
1993
Listy do Kaszpirowskiego. Spojrzenie socjologiczne, Lublin: Wydawni­
ctwo Marek Łoś.
Piątkowski W , Płonka-Syroka B. (red.)
2008
Socjologia i antropologia medycyny w działaniu, Wrocław: Oficyna
Wydawnicza Arboretum.

Agnieszka K o ś c i a ń s k a , Potęga ciszy. Konwersja a rekonstrukcja porządku
płci na przykładzie nowego ruchu religijnego Brahma Kumaris, Warszawa: Wydaw­
nictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2009, ss. 195, ISBN: 978-83-235-0451-1.
Debata na temat nowych ruchów religijnych trwa w środowiskach akademickich
od lat 70. XX wieku, kiedy to zwrócono uwagę na kontrkulturowe zainteresowanie
niekonwencjonalnymi formami duchowości, które nawiązywały - przede wszyst­
kim, acz nie tylko - do tradycji Wschodu. Zainteresowanie to zaowocowało two­
rzeniem licznych, mniej lub bardziej zhierarchizowanych ugrupowań. Socjologowie
przyglądali się aspektom organizacyjnym nowego zjawiska i klasyfikowali poszcze­
gólne organizacje, nawiązując do ustaleń klasyków, takich jak Max Weber i Ernst
Troeltsch, którzy dokonali rozróżnienia między kościołami i sektami, oraz Helmut
Richard Niebuhr i Howard Becker, którzy wprowadzili kategorie denominacji i kul­
tów. Budowano też nowe typologie. Uczeni zorientowani kulturoznawczo rozpatry­
wali proliferację nowych ruchów religijnych na tle przemian kulturowych, jakie mia­

�462

Rezenzje i noty recenzyjne

ły miejsce w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej w latach 60. i 70. XX wieku.
Niektórzy traktowali owe ruchy jako bezpośredni rezultat rewolty hipisowskiej, inni
uważali je za reakcję na słabnącą stabilność społeczną i rozluźnienie standardów mo­
ralnych oraz poczucie wykorzenienia towarzyszące uczestnikom współczesnej kultu­
ry. Żywotność zjawiska dostarczała argumentów przeciwnikom tezy o sekularyzacji
zachodnich społeczeństw, z drugiej jednak strony jego marginalny charakter zdawał
się świadczyć właśnie na rzecz tez sekularyzacyjnych.
Z biegiem lat akademicka debata przesunęła się w kierunku identyfikacji relacji
władzy panujących tak wewnątrz nowych ruchów religijnych, jak i w szerszym polu
społecznym. Naukowcy wytoczyli więc działa przeciwko popularnym w dyskursie
publicznym teoriom „prania mózgu”, w których jednostkę przedstawiano jako pa­
sywną ofiarę złych guru i szarlatanów, i zwrócili uwagę na aktywny wymiar kon­
wersji. Z drugiej strony, zainteresowali się mechanizmem tworzenia antykultowych
artykulacji i zauważyli, że promocja koncepcji „prania mózgu” leży w interesie
licznych podmiotów: media mogą przyciągnąć uwagę szerokiej publiczności, pre­
zentując sensacyjne historie, w których granica pomiędzy dobrem a złem jest jasno
zdefiniowana, członkowie rodzin konwertytów mogą obwiniać zewnętrzne siły za
rozluźnienie rodzinnych więzi, a terapeuci mogą robić karierę na nowych, propono­
wanych przez siebie modelach terapii psychicznej. W pracach z pogranicza socjolo­
gii i nauk prawnych analizowano też wpływ paniki moralnej związanej z „sektami”
na ustawodawstwo.
W nurt refleksji naukowej odnoszącej się do relacji władzy wpisuje się książ­
ka Agnieszki Kościańskiej. Autorka nie jest specjalnie zainteresowana strategiami
dyskursywnymi stosowanymi przez zwolenników i przeciwników nowych ruchów
religijnych - te zagadnienia podejmowała we wcześniejszych pracach, w których
nawiązywała do koncepcji przemocy symbolicznej stworzonej przez Pierre’a Bour­
dieu (Kościańska 2001). W swojej najnowszej publikacji daje wgląd w praktyki oraz
organizację codziennego życia uczestników jednego z nowych ruchów religijnych
działających w Polsce. Przedstawia je w konfrontacji z dominującymi w naszym kra­
ju modelami tożsamości, dotyczącymi przede wszystkim ról płciowych. Autorka sta­
wia w centrum rozważań problematykę sprawczości (agency), a więc relacji pomię­
dzy jednostką a strukturą, i podaje w wątpliwość liberalne rozumienie tej koncepcji,
które ściśle wiąże ją z jednostkową autonomią. Posługuje się przy tym perspektywą
genderową, która niejako ze swej natury jest polityczna. Kościańska pozostaje za­
tem wierna własnym postulatom uczynienia z antropologii krytyki społecznej, które
w 2004 roku zgłosiła na łamach pisma „(op.cit.,)”, zapoczątkowując debatę na temat
kondycji polskiej etnografii/etnologii/antropologii kulturowej (Kościańska 2004).
Jednocześnie bierze udział w najbardziej fundamentalnych dyskusjach prowadzo­
nych w obrębie teorii społecznej. Jest to tym bardziej ważne, że - jak z żalem zauwa­
ża James Beckford (2006) - wciąż bardzo niewielu badaczy współczesnych zjawisk
religijnych nawiązuje do aktualnych koncepcji tworzonych na gruncie tej teorii.
Książka Agnieszki Kościańskiej oparta jest na badaniach etnograficznych autorki
wśród uczestników Światowego Uniwersytetu Duchowego Brahma Kumaris, organi­
zacji utworzonej w Indiach w 1936 roku, która od drugiej połowy XX wieku posiada

�Recenzje i noty recenzyjne

463

swe filie na wszystkich kontynentach, a od lat 80. działa w Polsce. Z warszawskim
ośrodkiem związanych jest obecnie około stu osób, głównie kobiet (liczba sympa­
tyków ruchu jest kilkakrotnie wyższa). Brahma Kumaris nawiązuje do hinduskiej
filozofii i proponuje praktyki jogiczne, uwypukla też rolę kobiety, obdarzając ją za­
równo duchowym posłannictwem, jak i silną pozycją w swych strukturach organi­
zacyjnych.
Z koncepcji sprawczości Kościańska czyni narzędzie analiz. Najpierw jednak
owo narzędzie uważnie wypracowuje, umiejscawiając je, po pierwsze, w kontek­
ście debaty między tradycją intelektualną zapoczątkowaną przez Maxa Webera, która
kładzie nacisk na moc sprawczą jednostki, a Durkheimowskim prymatem struktury,
oraz, po drugie, na tle antropologii skoncentrowanej na znaczeniu, wywodzącej się
od Clifforda Geertza, i studiów nad władzą inspirowanych myślą Michela Foucaulta.
Ostatecznie definiuje sprawczość jako „konstruowane kulturowo i refleksyjne dzia­
łanie (praktykę) jednostki lub grupy, prowadzące do pewnych modyfikacji społecz­
nych (zmian w ramach struktur społecznych oraz relacji władzy)” (s. 36).
W kolejnych rozdziałach książki autorka pokazuje, że sprawczość prowadzi do
transformacji społecznej, lecz składać się na nią może działanie niezauważone i pozawerbalne, które niekoniecznie musi wiązać się z autonomią jednostki. Omawia
zatem proces konwersji Brahma Kumaris, w czasie którego zmieniają się relacje
rodzinne i przyjacielskie konwertytek, a porządek płci kulturowej podlega redefi­
nicji (proces ten, angażujący esencjalistyczne i stereotypowe wyobrażenia, autorka
określa, za Michaelem Herzfeldem, mianem poetyki społecznej). Przy tym, proces
ten odbywa się przede wszystkim w sferze pozawerbalnej: poprzez zmianę nawy­
ków żywieniowych (wegetarianizm) i celibat uczestniczki ruchu podejmują grę
z wyobrażeniami macierzyństwa, zwłaszcza z figurą Matki Polki, nawiązują do mi­
tologii hinduskiej bogini śakti, a następnie esencjalizują tak powstałą konstrukcję
symboliczną pod postacią nowej kobiecej tożsamości. Kościańska uwypukla też rolę
aktów ciszy, przede wszystkim rytualnej, związanej z medytacją i podporządkowanej
wymogom dyscypliny, w kontestowaniu zastanego porządku społecznego i budowa­
niu autorytetu przywódczyń ruchu. Pozwala jej to zarówno pokazać performatywny
wymiar działań dokonywanych poza słowami i ich artykulacyjnąmoc, jak też podjąć
dyskusję z polską myślą feministyczną. Autorka zauważa bowiem, że rodzime nur­
ty feminizmu odwołują się przede wszystkim do zachodnich wzorców i świeckiej
tradycji oświeceniowej, podszyte są więc rozumieniem sprawczości w kategoriach
głosu i autonomii. W konsekwencji wykluczają doświadczenie tych adeptek religii,
które podporządkowują się grupie i działają na rzecz wspólnoty, dbając jednocześnie
o łączność z bogiem, a zarazem kładą nacisk na podniesienie statusu kobiet.
Ogromną siłą książki Agnieszki Kościańskiej, poza włączeniem refleksji na temat
nowych ruchów religijnych w krąg teoretycznej debaty, jest jej orientacja na lokal ność. Chodzi tu nie tylko o ścisłe zakreślenie terenu etnograficznych rozpoznań, ale
także o odczytywanie znaczeń i wątków symbolicznych, które tkwią w koncepcjach
tworzonych przez uczestniczki badanej grupy i praktykach przez nie wykonywanych,
w perspektywie wyobrażeń zakorzenionych w polskiej kulturze (Matka Polka) i pu­
blicznych dyskusji prowadzonych na rodzimym forum (feminizm). Owa orientacja

�464

Rezenzje i noty recenzyjne

na lokalność pozwala autorce niezwykle przytomnie podchodzić do dotychczaso­
wych ustaleń na temat poszczególnych poruszanych przez nią zagadnień (takich,
jak np. kulturowa zależność pomiędzy płcią a jedzeniem). Choć wnioski płynące z
badań prowadzonych w rozmaitych kulturowych kontekstach stanowią dla autorki
cenną inspirację, to nie są przez nią generalizowane, lecz starannie uzgadniane z pol­
skim tłem kulturowym. Wszystko to sprawia, że praca Kościańskiej jest niezwykle
oryginalną propozycją na polskim rynku wydawniczym. Liczne publikacje Tadeusza
Doktóra i Marii Libiszowskiej-Żółtkowskiej na temat nowych ruchów religijnych,
choć pionierskie w naszym kraju i bardzo ważne ze względu na zawartą w nich mi­
sję odczarowania „sekt”, przedstawiały tę problematykę w ujęciu socjologicznym,
pozostawiając na boku symboliczny wymiar idei i praktyk adeptów owych ruchów.
Z kolei - skądinąd znakomite - książki Anny E. Kubiak (1997) i Marty Zimniak-Hałajko (2003), które wątki te podejmowały, w warstwie interpretacyjnej w zasadzie nie
nawiązywały do specyficznego, polskiego kontekstu.
W publikacji Kościańskiej, niezwykle gęstej pod względem nawiązań teoretycz­
nych i cytowanej literatury, jest także miejsce na głos z terenu (wliczając w to „głos
bezgłośny”). Autorka przedstawia wypowiedzi Brahma Kumaris i zapisy własnej
obserwacji. Zwłaszcza obserwacja wydaje się tu kluczowa. Pozwala ona badaczce
oderwać się od form tekstowych i wziąć pod lupę działanie, a zatem uruchomić wy­
obraźnię etnograficzną, bez której nie sformułowałaby zasadniczych wniosków na
temat ciszy i jej roli w konstruowaniu sprawczości. To właśnie uważne, etnograficzne
wniknięcie w badaną społeczność pozwala Kościańskiej zgłosić wątpliwość co do
zależności pomiędzy sprawczością a autonomią jednostki. Tego rodzaju wątpliwości
nie miał na przykład przywoływany przez autorkę Anthony Giddens, który badań
terenowych nie prowadził i miał tendencję do rozumienia podmiotowości w sposób
zdekontekstualizowany.
Książka Agnieszki Kościańskiej to rzadki przypadek publikacji, której trudno po­
stawić jakiekolwiek zarzuty. Można co najwyżej zadać autorce kilka pytań, które
nie umniejszą jednakże wagi jej rozpoznań. Jedno z nich dotyczyć mogłoby zależ­
ności pomiędzy pozawerbalnie tworzoną sprawczością a zmianą. O ile Kościańska
przekonująco naświetla przejawy sprawczości w najbliższym otoczeniu konwertytek
(rekonfiguracja relacji rodzinnych), o tyle niewiele mówi na temat tego, czy owa
sprawczość doprowadzić może do dogłębnej przemiany społecznej. Przypadek Gan­
dhiego i strategia biernego oporu sugerowałyby, że tak. Jednak autorka wątku tego
nie podejmuje - czy nie do końca mieści się on w wypracowanej przez nią konce­
pcji? A może po prostu zbyt daleko wykracza poza rozważania na temat ról genderowych, do których badaczka wolała się ograniczyć? Co oczywiste, w książce nie
sposób znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, do postawienia których może ona
zainspirować. Można ją natomiast traktować jako niezbędny punkt wyjścia do dal­
szych studiów - w szczególności na temat relacji między płcią a religią, zwłaszcza
z uwzględnieniem polskiego kontekstu.

Dorota Hall

�Recenzje i noty recenzyjne

465
LITERATURA

Beckford J.
2006
Teoria społeczna a religia, przeł. M. Kunz, T. Kunz, Kraków: Nomos.
Kościańska A.
2001
Koło przemocy symbolicznej - o konfliktach wokół nowych ruchów religij­
nych, „Przegląd Religioznawczy” 199: 1, s. 119-130.
2004
Ku odpowiedzialności. Etnologia w Polsce: tradycje i wyzwania, „(op.cit.,)”
19-20: 6-7, s. 12-13.
Kubiak A. E.
1997
Delicje i lewa ręka Kryszny: kreacja i ewolucja ruchu Hare Kryszna w Polsce,
Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN.
Zimniak-Hałajko M.
2003
Raj oswojony: antropologia nowych ruchów religijnych, Gdańsk: słowo/
/obraz terytoria.

Urszula L e h r , U schyłku życia. Starość mieszkańców wsi Beskidu Śląskie­
go i Podhala, Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Archeologii i Etnologii PAN
2007, ss. 351, il., mapy, tab., ISBN: 83-89499-31-2.
Na starość, jako jeden z etapów egzystencji człowieka, a jednocześnie katego­
rię kulturową, skierowały uwagę badaczki jej studia nad tradycyjnymi wierzeniami
i obrzędowością wiejską Karpat Polskich, prowadzone w społecznościach wiejskich
i w ścisłym kontakcie z ich członkami. Po kilku artykułach na temat ludzi starych
opublikowała książkę będącą przedmiotem recenzji. Jest to monografia problemowa,
napisana na podstawie intensywnych badań terenowych w dwóch wioskach: Małym
Cichym i Istebnej, z dwóch regionów górskich - Podhala i Beskidu Śląskiego. Po­
dejmując problematykę wieku, zajęła się tym samym rzadko omawianym w polskiej
literaturze etnologicznej, a jednym z podstawowych czynników biologicznych, sta­
nowiących o różnicach między ludźmi; czynników o wielkiej sile kulturotwórczej
i wzrastającym obecnie znaczeniu, z powodu starzenia się wielu społeczeństw, w tym
polskiego. Zmiana struktury demograficznej rodzi bowiem nowe potrzeby i stanowi
wyzwanie dla nauki i praktyki społecznej w takich dziedzinach, jak przedłużenie
aktywności zawodowej, lecznictwo i opieka społeczna oraz w wielu innych.
Dwie pierwsze części pracy mają charakter wstępny. We „Wprowadzeniu” otrzy­
mujemy informację o stanie badań nad starością, ich historycznym rozwoju, zróż­
nicowanych kierunkach, w które zaangażowane są różne dyscypliny oraz o braku
zainteresowania się nimi polskiej etnologii (s. 17, 18). Dowiadujemy się również
o celu i charakterze badań podjętych przez autorkę. Celem tym jest ukazanie kul­
turowego wymiaru starości w jej wielorakich uwamnkoWaniach i przejawach,
w wybranych wsiach góralskich, przedstawionej z uwzględnieniem ogólnej wiedzy

�466

Rezenzje i noty recenzyjne

0 tym zjawisku. Dla określenia cech starości autorka sięga do jej przyczyn i skutków
biologicznych, psychicznych, ekonomicznych i społecznych, korzystając z badań
1 ustaleń wielu dyscyplin naukowych: medycyny, psychologii, ekonomii, demografii
oraz socjologii i zestawia je z materiałami z własnych poszukiwań. To właśnie dane
z wieloletnich badań terenowych: wywiady, informacje autobiograficzne, obserwa­
cja, oparta także na uczestnictwie w życiu wiejskim, ankiety zebrane wśród uczniów
miejscowych szkół, stanowią główną i cenną podstawę źródłową pracy. To do nich,
chcąc zachować ich dokumentacyjną wartość, odwołuje się autorka, cytując w tek­
ście i umieszczając w załączonym aneksie wypowiedzi rozmówców, nie tylko ludzi
starych, ale także przedstawicieli innych grup wiekowych mieszkańców badanych
wsi. Uzupełnione zostały one przez materiały z archiwów rodzinnych, informacje
otrzymane w instytucjach państwowych, samorządowych i kościelnych oraz artykuły
z prasy lokalnej. Wyznaczniki kulturowego wymiaru starości - „wieku kulturowe­
go”, stanowiącego główny przedmiot zainteresowań, autorka odnajduje w statusie
ludzi starych, ich pozycji w systemie społeczno-kulturowym, decydującej o sposobie
odnoszenia się do nich rodzin i społeczności wiejskich, wpływającej na ich samo­
ocenę. W tymże „Wprowadzeniu” badaczka zamieściła także charakterystykę obu
wsi. Stwierdziła w nich zanik pasterstwa i ograniczenie działalności rolniczej oraz
poważną rolę turystyki. Różnica między nimi, poza położeniem i związanym z nim
otoczeniem kulturowym oraz wielkością, polega także na występowaniu w Istebnej
niewielkiej grupy ludności protestanckiej. Obie wsie osiągnęły w ostatnich latach po­
dobny poziom ekonomiczny, inaczej jednakże wykorzystują dla celów komercyjnych
tradycyjną kulturę. Przy tej okazji autorka formułuje kolejny cel badawczy, jakim jest
stwierdzenie, czy i w jakim zakresie podtrzymywanie dziedzictwa kulturowego i sytu­
acja społeczno-ekonomiczna wpływają na stosunek do ludzi starych (s. 22). Omawia
ponadto zastosowane techniki i metody badawcze.
W drugim, obszernym rozdziale wstępnym „Aspekty starości” autorka informuje
o modelach starości odnajdywanych w różnych kulturach odległych w czasie i prze­
strzeni. Koncentruje się jednak na sposobach traktowania ludzi w podeszłym wieku
w badanych wioskach. Stwierdziła wielość kryteriów stosowanych dla wyznaczenia
granicy, od której zaczyna się starość: metrykalne, związane z aktywnością, sposo­
bem postrzegania rzeczywistości, stosunkiem do innych. Omawia warunki wyzna­
czające w badanych wsiach długość i jakość życia: pracę, pożywienie, mieszkanie,
ubiór. Opisuje uroczystości urodzin długo żyjących mieszkańców, bardziej utrwalo­
ne w Istebnej, a mniej znane w Małym Cichym, upowszechniające się jednak pod
wpływem mediów, w tym prasy lokalnej i działalności organów samorządowych.
Obszernie przedstawia „konwenans” - wzory zachowań, zarówno ludzi starych,
kontaktujących się z innymi, jak i w stosunku do nich, mających źródło w tradycji,
między innymi w folklorze, lecz podlegających zmianom w wyniku przekształceń
warunków życia i pod wpływem otoczenia zewnętrznego.
Najistotniejsze w pracy są dwa rozdziały przedstawiające status i role ludzi sta­
rych w badanych wsiach. Pierwszy z nich, „Codzienność i święto”, koncentruje się
na pozycji ludzi w podeszłym wieku w rodzinie i w domu, relacjach międzypokole­
niowych, rodzajach ich aktywności i użyteczności, miejscu w sąsiedztwie i w spo­

�Recenzje i noty recenzyjne

467

łeczności wiejskiej, roli wiary w życiu ludzi starych oraz ich uczestnictwie w czasie
świątecznym i obrzędowym. Drugi, „Społeczność wiejska wobec starości”, ukazuje
aktywność społeczną i kulturalną ludzi starych, w tym między innymi jako przeka­
zujących wiedzę o tradycyjnej kulturze regionu i biorących udział w działalności ze­
społów folklorystycznych oraz uprawiających twórczość artystyczną, akceptowaną
i otrzymującą wsparcie nie tylko od instytucji państwowych i samorządowych oraz
turystów, ale, poprzez nie, także w społeczności wiejskiej i w rodzinach. Omawia
formy honorowania ludzi starych poprzez uroczystości organizowane przez organa
samorządowe i popularyzowane przez media, opiekę w czasie choroby i niedołęstwa,
współczesną formę dożywocia, a także stosunek społeczności wiejskiej do ludzi sta­
rych i jej reakcje na zachowania wobec nich w rodzinie. Pracę uzupełniają interesu­
jące fotografie, wykonane w większości przez autorkę, oraz tabele, diagramy i mapy,
których wykaz nieoczekiwanie znalazł się na początku pracy, zaraz po spisie treści,
a także fragmenty zapisanych relacji zamieszczone w aneksie.
Praca ukazuje specyfikę występującego w badanych wioskach górskich obrazu
starości jako „wieku kulturowego”, różnego w porównaniu z innymi terenami Pol­
ski. Specyfika tego obszaru została wyznaczona przez zespół takich cech, jak łącze­
nie gospodarstwa rolnego z innymi źródłami zarobkowania, wysoki procent rodzin
wielopokoleniowych i członków kręgu familijnego żyjących w bliskim sąsiedztwie,
silną dotąd więź lokalną w społecznościach wiejskich, przywiązanie do miejsca za­
mieszkania i lokalnych tradycji oraz starania o ich utrzymanie i wykorzystanie w ży­
ciu współczesnym, wreszcie swoisty konserwatyzm połączony jednak z otwarciem
na świat, wywołanym napływem wypoczywających tu ludzi z zewnątrz i migracjami
za pracą.
Nie wyeksponowanym, lecz ważnym aspektem pracy są możliwości porównania
dwóch badanych wiosek, gdzieniegdzie polegające nie tylko na zestawieniu danych,
ale także wskazaniu różnic pozycji w nich ludzi starych. Odrębność wsi polega nie
tylko na innym położeniu geograficznym, wielkości i funkcjach administracyjnych
oraz obecności w Istebnej nielicznych protestantów, ale również sposobie organiza­
cji przestrzeni wiejskiej. W Istebnej są to „place” - jednostki terytorialno-sąsiedzkie, wpływające na silniejsze tam związki sąsiedzkie, bardziej ugruntowane tradycje
instytucji, między innymi miejscowych Kościołów, a także działalności kulturalno­
-społecznej, prowadzonej od dawna w ramach choćby Macierzy Szkolnej oraz od­
działywanie silnych, okolicznych ośrodków kulturalnych w Cieszynie i Bielsku-Bia­
łej. Niezdecydowanie co do rozwinięcia porównawczego charakteru pracy znalazło
wyraz w jej konstrukcji, w której nie ma wydzielonego miejsca przeznaczonego na
analizę i konkluzje z dokonanego zestawienia materiałów z dwóch różnych wiosek.
Dla przedstawienia zmian w statusie ludzi starych, jednego z celów pracy, ba­
daczka sięga po retrospekcję. Stosuje ją, wykorzystując informacje o przeszłości
zawarte w materiałach z wywiadów oraz dokumentach i opracowaniach historycz­
nych. Interesująco omawia dawną instytucję chodzących po prośbie „numerowych”,
objętych opieką gromady, zanikłąjuż w zasadzie instytucję „Chowańca” i bardzo już
ograniczoną dożywocia - „wymowy”. Odnotowała opowieści o wywożeniu w prze­
szłości starych ludzi do lasu przez członków ich rodzin i pozostawianiu ich tam

�468

Rezenzje i noty recenzyjne

w celu spowodowania śmierci (s. 121), przypominające zachowania społeczności
pozaeuropejskich, cierpiących na niedostatek żywności, takich jak na przykład Eski­
mosi, Czukcze czy Koriacy. Stwierdza, że trudno jest dziś ustalić, czy oparte były na
faktach, czy też powstały i funkcjonowały na zasadzie moralitetu. Dostrzega zmiany
w sytuacji ludzi starych po przyznaniu im rent i emerytur rolniczych, a także wydłu­
żenie się krótszego dawniej okresu niedołęstwa. Nie idealizuje przeszłości, nie widzi
w badanych społecznościach cech kryzysu w położeniu ludzi starych, potwierdza
wielokierunkowość zmian i brak możliwości jednostronnej ich oceny. Zmniejszył
się i, dodajmy, zindywidualizował autorytet ludzi starych, polepszyły się jednakże
materialne warunki ich życia (s. 128).
Warto odnotować krytycyzm badaczki wobec zebranych wypowiedzi. Niejedno­
krotnie zaznacza, że nie uzyskała potwierdzenia otrzymanych relacji lub trudno udo­
wodnić ich autentyczność. Zabrakło jednak wyraźnego podkreślenia różnicy między
przekazywaną w rozmowach wiedzą o „modelu” kultury jako zespole wyobrażeń
o zachowaniach uznanych za właściwe i jej „wzorze”, informującym o względnie
trwałej strukturze praktykowanych zachowań. Rozróżnienie to pomogłoby lepiej
zrozumieć dystans między deklarowanymi wartościami a realizowanymi zachowa­
niami, dostrzegany przez badaczkę, wyjaśniany przez nią w zakresie obyczajowości,
zresztą za innymi autorami, charakterem moralności wiejskiej jakoby „przewrotnej
w swojej naturze” (s. 286).
Książka Urszuli Lehr jest jedynym w polskiej literaturze etnologicznej opraco­
waniem przedstawiającym w tak wszechstronny sposób starość jako zjawisko kul­
turowe. Wykracza poza prace ograniczające się do praesens ethnographicum, nie
poszukuje wyłącznie archaizmów, stanowi próbę całościowego ujęcia sytuacji lu­
dzi starych w kontekście współczesnego życia wsi, traktowanego w jego związkach
z szerszym otoczeniem. Jest solidnie udokumentowana materiałami z badań tereno­
wych, uzupełnionymi innymi kategoriami źródeł, między innymi urzędowymi, pra­
sowymi i archiwalnymi, a tezy formułowane na podstawie tych badań konfrontowane
są z obszerną, wielodyscyplinarną literaturą przedmiotu. Książkę można tym samym
uznać za wskazującą miejsce badań etnologicznych w studiach wymagających inter­
dyscyplinarności.

Zbigniew Jasiewicz

�Recenzje i noty recenzyjne

469

Seweryn A. W i s ł o c k i, Mistrz/Master Teofil Ociepka. Między władzą a praw­
dą. Between the Authorities and the Truth, wstęp Wojciech J. Burszta, uzupełnia­
jący rozdział „Wśród książek pana Teofila” Jerzy Prokopiuk, Katowice: Wydaw­
nictwo Naukowe „Śląsk” 2010, ss. 264 (tekst polski i angielski), 36 ss. barwnych
reprodukcji dzieł Ociepki, ISBN: 978-83-7164-609-6.
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat fenomen Teofila Ociepki nie dawał spokoju
wielu autorom. Ociepka nie pozwalał się zaszufladkować, nie pasował do żadnej
z przyjętych kategorii artystów-amatorów. Próbowano zaliczyć go do twórców ludo­
wych, uznać za jednego z naiwnych, udowadniać, że jego malarstwo rozwinęło się
pod wpływem Henriego Rousseau, zwanego Celnikiem, reprodukcje dzieł którego
były w Polsce w okresie międzywojennym rozpowszechnione.
W okresie PRL próbowano go dopasować do założeń socrealizmu. Klasowo od­
powiadał wszelkim socjalistycznym założeniom, pochodził z nizin społecznych, nie
miał wykształcenia, pracował w górnictwie (co prawda nie na dole, w kopalni, ale
tego się już nie mówiło), więc jego wizje malarskie można było przedstawić jako
reakcję górnika na pracę w podziemiu. Próbowano wypromować Ociepkę na świa­
towej rangi artystę „naiwnego” - i to zaliczenie Ociepki do kręgu ludowych malarzy
naiwnych pokutuje do dziś.
Nie poruszano tylko rzeczy najważniejszej: że wizje Ociepki były oparte na jego
duchowości, że mimo braku formalnego wykształcenia był mistykiem i teozofem,
członkiem-korespondentem oddziału niemieckiego Rosicrucian Fellowship (z siedzibąw Oceanside w Kalifornii) - Wspólnoty Różokrzyżowej założonej przez Maxa
Heindla, a także członkiem loży masońskiej działającej w kręgach związanych z krakowskąASP. Jego twórczość była środkiem wyrażenia przeżyć wewnętrznych zwią­
zanych z problematyką etyczno-moralną, przede wszystkim - rodzajem moralitetów
wynikających z aksjologii chrześcijańskiej i ontologii okultystycznej, ukazujących
walkę dobra ze złem. Podobna wiara w misję uświadamiania ludziom potrzeby na­
prawy życia osobistego i społecznego występuje u wielu innych artystów nieelitarnych (określanych często jako „artyści z Bożej łaski”); na ogół jednak ich sztuka
wypływa wyłącznie z założeń chrześcijańskich. Ociepka natomiast włączał w nią
także, prócz elementów chrześcijańskich, i te, które wynikały z jego astrologicznego
i mitycznego poznania świata niematerialnego. Uważał za swój obowiązek głoszenie
okultystycznych „prawd Bożych”, wykorzystywał w tym celu zarówno swe publicz­
ne wystąpienia, jak i swą sztukę.
Seweryn Wisłocki - chyba jedyny dziś polski etnolog poważnie zajmujący się te­
matyką nietypowych twórców, na siłę zaliczanych do „ludowych” bądź „naiwnych”
- w swej pracy próbuje odkryć prawdziwego Ociepkę. Twórcę teozoficznego kręgu
w swym rodzinnym Janowie, człowieka, który łączył rodzimy śląski folklor z astral­
n ą transcendentną wizją okultyzmu. To zetknięcie tematów z Pisma Świętego, pol­
skich i niemieckich traktatów okultystycznych oraz śląskich podań, miało, według
koncepcji Ociepki, służyć zwróceniu uwagi ludzi na immanentnąjedność świata ma­
terii, astralnego i duchowego. Z tych źródeł wyrosła twórczość Teofila Ociepki, jego
realizm magiczny, będący fenomenem artystycznym w skali światowej.

�470

Rezenzje i noty recenzyjne

Ociepka w pracy Wisłockiego nie jest jednak tylko artystą i mistykiem, jest też
żywym człowiekiem z wszystkimi problemami życia. Nieraz naiwnym - miał na­
dzieję, że pierwsze podróże kosmiczne udowodnią jego racje, że kosmonauci odkryją
na innych planetach (zwłaszcza na Saturnie) istoty, które on znalazł w literaturze
okultystycznej. Nie były one wyłącznie tworami wyobraźni mistrza Teofila, jak pró­
bowano to przedstawiać.
Nie wytrzymu je Ociepka twardych zasad pełnej abstynencji seksualnej obowiązu­
jącej wtajemniczonych, którzy chcą osiągnąć „kamień filozoficzny”, czyli mistyczną
jedność z Bogiem, toteż żeni się z Julianną Ufhal (szalenie ciekawe są przytoczone
w książce fragmenty jej pamiętnika). Żyjąc w kraju socjalistycznym, w którym tacy
artyści jak on byli narażeni na naciski tworzenia sztuki propagandowej i w duchu
socrealizmu, mógł działać swobodnie dzięki protekcji Izabeli Czajki-Stachowicz,
kapitana Urzędu Bezpieczeństwa, związanej w latach międzywojnia z polską elitą
artystyczno-intelektualną, osoby, która pierwsza poznała się na wartości artystycznej
dzieł Ociepki. To głównie jej zasługą było wypromowanie w kraju i za granicą ślą­
skiego malarza-mistyka.

Janusz Kamocki

„Studia Ethnologica Pragensia” t. 1: 2010, red. M. Tomandl, Univerzita Kar­
lova, Filozoficka fakulta, Praha, ss. 170, ISSN 1803-9812.
„Studia Ethnologica Pragensia” (SEP) to zupełnie nowe wydawnictwo naukowe
Instytutu Etnologii Uniwersytetu Karola w Pradze (ukazujące się niezależnie od cza­
sopisma „Studia Ethnologica”). Jest związane z projektem badawczym „The Czech
Lands in the Middle of Europe in the Past and Today”, realizowanym na Wydziale
Filozoficznym Uniwersytetu Karola w Pradze. Ukazuje się dwa razy do roku. Redak­
torem naczelnym jest Milos Tomandl, pracownik Instytutu Etnologii UK. W radzie
wydawniczej zasiada szerokie grono specjalistów, w większości z zagranicy (ze Sło­
wacji, Polski, Niemiec, Słowenii, a nawet USA).
Czasopismo ma następującą strukturę: „Studia”, „Materiały”, „Sprawozdania”
i „Recenzje”. Publikowane jest w języku czeskim, ale zamieszcza się również teksty
w języku słowackim i polskim. Każda z prac w dziale „Studia” jest opatrzona stresz­
czeniem w języku angielskim. Więcej informacji (a także kontakt z redakcją) znaleźć
można na stronie Instytutu Etnologii FF UK: http://www.etnologie.ff.cuni.cz.
SEP nawiązuje do innego praskiego wydawnictwa: „Studia Ethnologica”. Łączy
je podobna struktura oraz dobór tematów. Różni natomiast system recenzowania.
„Studia Ethnologica Pragensia” podlegają podwójnemu procesowi recenzyjnemu.
Zarówno cały tom, jak i każde studium z osobna są poddawane każdorazowo ocenie
dwóch niezależnych recenzentów.
„Studia Ethnologica Pragensia” służą prezentowaniu dorobku naukowo-badaw­
czego praskiego ośrodka etnologicznego, a także jego zamiejscowych współpra­

�Recenzje i noty recenzyjne

471

cowników. Tom inaugurujący wydawnictwo pokazuje, że jego profil nie jest ściśle
związany z problematyką etnologii i etnografii Czech. Możemy w nim znaleźć opra­
cowania dotyczące krajów pozaeuropejskich, jak Kazachstan, Indonezja czy Meksyk.
Jan Pargać, w tekście Prvnipokus o nezävislost Kazachstanu: Kazasska inteligence
a nacionalni hnuti „Alaś” na podatku 20. stoleti, opisuje kształtowanie się ruchu
nacjonalistycznego w Kazachstanie na początku XX wieku. Spolocenska apoliticka
organizäcia u mexickych Nahuov Radoslava Hluśeka, to z kolei studium z zakresu
antropologii społeczno-politycznej Indian meksykańskich. W tomie zamieszczono
także artykuł dotyczący tradycyjnej kultury wysp indonezyjskich - rzadko eksplo­
rowanej przez środowiska naukowe naszej części Europy. Tekst Michaeli Rybkovej
i Radmily Lorencovej, Torajskepohfebni rituäly a vliv socialni stratifikace na jejich
podobu, opisuje zwyczaje pogrzebowe górali Toraja (wyspa Celebes-Sulawesi),
w powiązaniu z miejscowymi układami społecznymi.
Artykuł: Zmeny lokalnej Identity v dosledku ndsilnej geografickej relokacie, pió­
ra Silvii Letavajovej, poświęcony jest zmianom w percepcji tożsamości grupowej
w warunkach przymusowej migracji. W latach 1987-1990 większość mieszkańców
wioski Koś (zachodnia Słowacja) opuściła swoje siedziby wskutek katastrofy eko­
logicznej, wywołanej szkodami kopalnianymi. Wartość opracowania podnosi fakt,
iż opiera się ono na badaniach terenowych autorki. Natomiast wszystkich zainte­
resowanych problematyką genederową zainteresuje tekst zatytułowany Harmonie
v zivote źeny: Casopis pro hospodyne 1883-1893 a zrani jedne autorky (autorstwa
Ireny Stepanovej). Znaleźć w nim można szczegóły współpracy pisarki i etnografki
czeskiej Terezy Noväkovej z kobiecym pismem „Domaci hospodyne”, ukazującym
się w Ołomuńcu w latach 1883-1893.
W recenzowanym tomie znajdują się także opracowania metodologiczne i teore­
tyczne. Taki właśnie charakter ma praca K teoretickym aspektüm formoväni socialni
identity, przygotowana przez Milośa Tomandla. Autor rozważa w niej między in­
nymi mechanizmy kształtowania się etniczności, poruszając ważne kwestie bada­
ne przez nauki społeczne i humanistyczne. Niezwykle interesujący jest także tekst
Frantiśka Vrhela, otwierający tom: Vlastni jmena: Etnologickä reflexe, poświęcony
refleksji etnologicznej na temat zasad nadawania nazw ludziom oraz przedmiotom.
Autor przedstawia szerokie spektrum interpretacyjne tego zagadnienia, od klasycz­
nej po współczesną myśl etnologiczną. Dobrze, iż oprócz prac opierających się na
ustaleniach własnych autorów w wydawnictwie znalazło się miejsce na opracowanie
prezentujące refleksje innych uczonych. Dają one bowiem wgląd w najnowsze teorie
i nurty w nauce światowej.
W omawianym czasopiśmie odnajdziemy też oryginalne prace z zakresu badań
historycznych. Na szczególną uwagę zasługuje tekst Oldricha Kaspara, Bohemika
15.-18. stoleti ve spanelskych, portugalskich a mexickych fondech, traktujący o cze­
skich źródłach pisanych (po łacinie, francusku, hiszpańsku, portugalsku, włosku)
w Hiszpanii, Portugalii oraz ich amerykańskich koloniach. Informacje przedstawione
w artykule pochodzą z kwerendy archiwów czeskich i zagranicznych, w tym także
tych, które znajdują się w Ameryce Łacińskiej. Z lektury tekstu wynika, iż czeskie
księgozbiory były gromadzone nie tylko w oficjalnych królewskich archiwach i pry­

�472

Rezenzje i noty recenzyjne

watnych kolekcjach poszczególnych monarchów, ale także w bibliotekach rodów
arystokratycznych czy archiwach klasztornych.
Rekapitulując: „Studia Ethnologica Pragensia” to kolejne, niezwykle interesujące
wydawnictwo etnologiczne zza naszej południowej granicy. Przedstawia ono zakres
zainteresowań czeskich etnologów, a jednocześnie daje także polskim naukowcom
szansę na zaprezentowanie własnych badań i refleksji szerszemu gronu odbiorców.
Język (możliwość publikowania po polsku) oraz szeroka tematyka periodyku to,
moim zdaniem, wystarczające argumenty do podjęcia takiej właśnie współpracy.

Maciej Kurcz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10004" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9982">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b90e50e47427c475c0f0501c4861dd12.pdf</src>
        <authentication>d3d96d21f213ef03311195286aed2496</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119011">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119012">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119013">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119014">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119015">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5791</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119016">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2011 t.95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119017">
                <text>LUD 2011 t.95 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119018">
                <text>PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119019">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119020">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119021">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119022">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119023">
                <text>Lud, t. 95,2011

V. RECEN ZJE I N O TY R ECEN ZY JNE

Thomas Hylland E r i k s e n, Małe miejsca, wielkie sprawy. Wprowadzenie do
antropologii społecznej i kulturowej, przeł. Joanna Wołyńska, Warszawa: Oficy­
na Wydawnicza Volumen 2009, ss. 350, ISBN: 978-83-7233-116-9.
Klasyczni antropolodzy starali się uchwycić istotę kultury, obserwując i analizu­
jąc sposoby życia kultur lokalnych. Odpowiedzi na wielkie pytania szukali wśród
wyodrębnionych, niewielkich społeczności. Można więc powiedzieć, że chodziło
0 „małe miejsca, wielkie sprawy”, i tak właśnie Thomas Hylland Eriksen zatytułował
swoje wprowadzenie do antropologii społecznej i kulturowej.
Autor, świadom, że współczesny świat wymyka się opisom etnograficznym,
takim jak za czasów Malinowskiego czy jeszcze Lévi-Straussa, broni antropologii
jako wciąż mającej zastosowanie. Przekonuje, że wiedza o dalekich i dawnych spo­
łecznościach przyczynia się w dużym stopniu do zrozumienia wielu współczesnych
zjawisk, jak migracje, urbanizacja czy czystki etniczne. Wychodząc od historii dys­
cypliny i przez cały czas się do niej odwołując, równolegle wprowadza czytelnika
w gąszcz tematów współczesności, od kapitalizmu i praw człowieka po drużyny pił­
karskie i Internet.
Poszczególne rozdziały odpowiadają najważniejszym zagadnieniom antropolo­
gii. Norweski antropolog rozpoczyna od krótkiej historii, w której w sposób zwięzły
1 klarowny omawia najważniejsze podejścia antropologiczne. Potem pisze o bada­
niach terenowych i ich interpretacji. Warto wspomnieć, że sam prowadził badania
empiryczne na Trynidadzie i Mauritiusie. Kolejne rozdziały są już poświęcone klu­
czowym dla antropologii zagadnieniom, takim jak wymiana, pokrewieństwo, religia,
płeć, wiek czy rytuały. Jednocześnie autor rozważa różne problemy, jakie stoją przed
antropologią.
Eriksen kilkakrotnie podkreśla wagę badań terenowych i fakt, że antropologia to
nauka porównawcza. Tylko jak porównywać, jeśli nasze sposoby myślenia są różne?
Czy przekład innej kultury na nasz język jest w ogóle możliwy?
Autor pisze o fundamentalnym dla antropologii dylemacie: uniwersalizm versus
relatywizm - w jakim stopniu wszystkie istoty ludzkie, kultury i społeczeństwa są
do siebie podobne, a w jakim są zupełnie wyjątkowe? Chcąc porównywać, musimy
stosować pojęcia teoretyczne neutralne kulturowo, „ludzkie uniwersalia”, takie jak
system pokrewieństwa, podział pracy, walka płci, ozdabianie ciała itd. Zakładamy
wówczas a priori, że wszystkie lub niemal wszystkie społeczeństwa mają pewne ce­
chy wspólne. Ale przecież są to terminy przez nas stworzone, jak więc możemy być
pewni, że nie nadinterpretowujemy, nie zniekształcamy obrazu kultury, którą chcemy
za pomocą tych terminów opisać? Przecież zjawiska takie jak rodzina mają w róż­

�356

Rezenzje i noty recenzyjne

nych społeczeństwach czy kulturach zupełnie różne znaczenie i nie można twierdzić,
że wszędzie są takie same. Małżeństwo aranżowane znaczy co innego na wsi w Pendżabie, a co innego wśród francuskiej arystokracji. Zatem czy to ta sama instytucja?
Rozdział „Sposoby myślenia” Eriksen rozpoczyna od przypomnienia hipotezy
Sapira-Whorfa, zakładającej, że sposób widzenia świata jest zdeterminowany przez
język, i przywołuje przykład Indian Hopi, którzy nie mają wielu rzeczowników
o podstawowym dla nas znaczeniu, na przykład tych odnoszących się do czasu, bra­
kuje im też standardowych koniugacji czasowników, występujących w językach indoeuropejskich. Omawia dalej różnice między rozmaitymi kulturowymi sposobami
myślenia, trudnymi do porównawczego wyjaśnienia. Pisze, że tak, jak wiara w cza­
ro wnictwo może się etnocentrycznemu obserwatorowi wydać „nieracjonalna”, tak
obce systemy klasyfikacji mogą jawić się jako niesystematyczne komuś, kto nawykł
do zachodnich. Karamowie z Nowej Gwinei, na przykład, nie uważają kazuara za
ptaka, wbrew ustaleniom ojca systematyki organizmów, Linneusza. Kazuar jest po­
dobny do strusia, ma pióra i składa jaja, ale nie lata. Dlatego Karamowie nie uważają
go za ptaka. Z drugiej strony, klasyfikują oni nietoperze jako ptaki (stworzenia lata­
jące), chociaż my „wiemy”, że „naprawdę” są to ssaki.
Trzeci, czwarty i piąty rozdział książki są poświęcone osobie społecznej, spo­
łecznościom i społeczeństwu. Eriksen, odwołując się do przykładu „dzikich dzie­
ci”, zajmuje się relacjami między naturą a społeczeństwem, ekologią a kulturą, pisze
0 fundamentalnej roli języka oraz o różnicy między statusem a rolą społeczną. Przy­
pomina też, że fakt, iż antropologia kładzie nacisk na to, co publiczne i społeczne,
nie oznacza, że nie istnieje czy nie liczy się to, co prywatne. Autor przedstawia różne
poziomy organizacji społecznej, pisze o normach i kontroli społecznej, socjaliza­
cji, etapach życia i rytuałach przejścia. Analizując przykłady z Afryki Zachodniej
1 z Karaibów, pokazuje różnice pomiędzy strukturami gospodarstw domowych, któ­
re mogą, według niego, rzucić światło na różnice między całymi społeczeństwami.
W rozdziale „Osoba i społeczeństwo” skupia się na takich zagadnieniach, jak struk­
tura, organizacja, systemy społeczne i sieci, w tym sieci bez lokalizacji, jak Internet.
Jednym z walorów książki jest to, że autor pisząc o klasycznych zagadnieniach
antropologicznych, nie ogranicza się tylko do przykładów odległych w czasie i prze­
strzeni. Omawia trobriandzki rytuał kula, potlacz czy magurski kult przodków, ale
przywołuje też rytuały nasze, zachodnie, współczesne. Podejmując kwestie płci,
wieku i władzy w społecznościach odległych, nie zapomina o społeczeństwach nam
bliskich. Pisząc o seksualności na egzotycznych wyspach, wspomina też o homo­
seksualistach w Norwegii, a rozważając kwestie klas i kast w przeszłości, pisze też
o współczesnym zróżnicowaniu społecznym w Indiach. Tym samym buduje pomost
pomiędzy antropologią klasyczną i współczesną.
Bardzo ciekawe są ostatnie rozdziały poświęcone etniczności, nacjonalizmom oraz
temu, co globalne, lokalne i glokalne. Autor prowokuje do zastanowienia, czy świat
w dobie globalizacji staje się bardziej homogeniczny, zuniformizowany, czy jednak
bardziej zróżnicowany, bo kultury zaczynają wreszcie „zdawać sobie sprawę”, że są
kulturami. Pojawiają się też dylematy moralne, na przykład czy komercjalizacja afry­
kańskiej muzyki plemiennej nie niszczy jej. Albo innego rodzaju: czy każdy oby­

�Recenzje i noty recenzyjne

357

watel wielokulturowego państwa powinien mieć prawo do utrzymania tożsamości
kulturowej, nawet jeśli pewne aspekty tej tożsamości (np. kary cielesne) są sprzeczne
z obowiązującym prawem tego państwa? Oto wyzwania. Świat staje się dziś coraz
bardziej skomplikowany i życie ludzkie nie jest już, jak pisze Eriksen, ani całkowicie
lokalne, ani całkowicie globalne - staje się glokalne.
Antropolodzy posługiwali się często takimi kontrastowymi parami, jak: magia
i nauka, pismo i mowa, abstrakcyjny czas linearny i czas konkretny, społeczeństwa
nowoczesne i społeczności tradycyjne. Tego typu dychotomii używano chociażby
dlatego, że ułatwiały klasyfikację zjawisk społecznych i kulturowych, choć w isto­
cie nigdy nie dostarczały satysfakcjonującego empirycznie obrazu świata. Rozdział
„Sposoby myślenia” dotyczy między innymi tych właśnie kontrastów. Już w kolej­
nym, „Wyzwanie wielu tradycji”, modelowanie dychotomiczne zostaje jednak pod­
dane krytyczne j ocenie, wskazującej na jego siłę, ale i ograniczenia.
Eriksen wciąż podkreśla, że świat jest różnorodny. Nie jest czarno-biały, jest bar­
dzo kolorowy, może miejscami szary, ale nie czarno-biały. Społeczeństwa tradycyjne
nie są takie same - na przykład dawne królestwa Indii i ludy pasterskie Afryki mają
ze sobą niewiele wspólnego. W społeczeństwach (po)nowoczesnych istnieją ogrom­
ne różnice między takimi państwami, jak Japonia, Francja i USA. „Tradycyjne”
i „nowoczesne” - to tylko typy idealne, we wszystkich społeczeństwach są obecne
zarówno elementy tradycyjne, jak i nowoczesne. Nowoczesna polityka, pieniądze
i państwo mogą współistnieć z kultami przodków, a ludzie żyjący w „nowoczesnych”
społeczeństwach mogą zachowywać cechy „tradycyjne”, jak nepotyzm, spójność na
poziomie wspólnoty czy wiara we wróżki. Zatem pojęcia „tradycja” i „nowocze­
sność” mogą być jedynie modelami do analitycznego organizowania faktów, ale
w sensie empirycznym nie znajdują uzasadnienia. Zwłaszcza w dobie globalizacji,
kiedy świat z całą pewnością nie jest już archipelagiem izolowanych kultur, a syste­
mem wielokrotnych, dynamicznych i swobodnych relacji.
Tradycyjna antropologia była skoncentrowana na analizie społeczności lokal­
nych, odizolowanych wiosek. Można je było badać za pomocą obserwacji uczestni­
czącej, ponadto społeczności lokalne ujmowano jako grupy samowystarczalne. Dziś
nikt już nie wyznaczy do analizy wyraźnie zamkniętego systemu. Kultury nie są ani
zamknięte, ani wewnętrznie jednorodne. Faktu, że taki przedmiot badań jest „nie­
trwały”, byli zresztą świadomi już Franz Boas i Bronisław Malinowski. Powstało
nawet pojęcie salvage anthopology, antropologii ratunkowej, antropologii „ocalenia
od zapomnienia”. Wiadomo bowiem było, że te kultury rychło znikną. Ludy czy ple­
miona, które antropologowie badali w okresie kolonializmu, zostały włączone, choć
w różnym stopniu, w większe systemy ekonomiczne, kulturowe i polityczne. Nie
zawsze odbyło się to tak dramatycznie, jak obawiali się badacze. U Trobriandczyków, na przykład, modernizacja doprowadziła do zmian w organizacji politycznej,
w gospodarce i polityce tożsamości, ale tradycyjny system pokrewieństwa i wymiany
rytualnej nadal funkcjonuje, choć nie mają już one takiego samego znaczenia, jak
wcześniej.
Nie ulega wątpliwości, że modernizacja pociąga za sobą nieodwracalne zmiany
kulturowe i społeczne. O ile dawniej było jasne, że antropolog bada „innych”, kultu­

�358

Rezenzje i noty recenzyjne

ry obce, egzotyczne, to dziś ta granica się zatarła. Niemożliwe stało się jednoznacz­
ne rozróżnienie między „nami” (nowoczesnymi) a „nimi” (pierwotnymi). Również
rozróżnienie „swój - obcy” zaczęło stwarzać problemy. Niemiecki etnograf może
pod pewnymi względami mieć więcej wspólnego z kenijskimi przedstawicielami
klasy średniej niż z neonazistowskimi skinheadami z własnego miasteczka. Skoro
świat plemienny zanika, „inni” - główny przedmiot zainteresowań antropologów
- się „wyczerpują”. Nadchodzi czas skupienia się antropologii na własnych społe­
czeństwach. Ogólnym argumentem za badaniami „u siebie” jest fakt, że podstawowe
pytania odnoszące się do społeczeństwa i kultury dotyczą całego świata, a więc nas
wszystkich.
Poza tym, badanie „bardziej świadomych” „innych” nastręcza coraz więcej trud­
ności. Rezultaty antropologicznych dociekań są „im” już szerzej dostępne. Zmusza
to badaczy do poważnego i ostrożniejszego podejścia, niż to miało miejsce w prze­
szłości. Antropolodzy tworzą niejako historię: ich ujęcia przyczyniają się do defi­
niowania świata w określony sposób. Nie zawsze są więc już mile widziani w wielu
państwach Trzeciego Świata, które swojąhistorię współczesną chcą napisać same.
Przed antropologią stoją nowe, złożone wyzwania, zarówno na poziomie teoretycz­
nym, jak i metodologicznym. Ponieważ nie sposób dziś jasno wyznaczyć autonomicz­
nych systemów do badania, coraz więcej antropologów interesuje się studiowaniem
systemów, które nie mają określonych granic i przynależność do nich jest płynna, na
przykład szpitali, igrzysk sportowych czy społeczności internetowych. Jak pisze Eriksen: „Głównym zadaniem antropologii nie jest już odkrywanie i opisywanie obcych
sposobów życia po raz pierwszy, ale raczej zdawanie relacji z procesów zachodzących
w różnych miejscach i na różnych poziomach w systemie globalnym” (s. 307).
Eriksen przyznaje, że antropologia może nie odpowiadać na pytanie o sens życia,
ale stara się pokazać, że istnieje bardzo wiele różnych sposobów uczynienia tego ży­
cia ważnym. Badania „innych” mogą nam służyć za zwierciadło, w którym ujrzymy
nasze życie z innej perspektywy. Zobaczymy, że nasz sposób życia ma alternatywy.
Dziś „inni” są wśród nas.
Książka norweskiego antropologa to kolejna pozycja, po Antropologii Alana Bar­
narda, Antropologii kultury Wojciecha J. Burszty czy Swiecie człowieka - kwiecie
kultury Ewy Nowickiej, która zasili zapewne spis lektur obowiązkowych na kursie
antropologii. Jako lektura uzupełniająca z powodzeniem sprawdzi się na socjologii,
archeologii czy filozofii. Dla osób, które nie wiedzą jeszcze nic o antropologii, może
być po prostu interesującą książką, bo autor pisze prostym językiem, a naukową nar­
rację okrasza ciekawymi przykładami i anegdotami.
Dzięki indeksowi i klarownemu układowi treści książkę można czytać selektyw­
nie, wyszukując tylko interesujące nas zagadnienia. By jednak pełniej zrozumieć
antropologię jako dyscyplinę, warto ją przeczytać w całości. Książkę wzbogaca kil­
kanaście ramek, w których umieszczono biogramy wybitnych antropologów lub do­
pełnienia poruszanych zagadnień, jak: kanibalizm, zmysły, „anomalie etniczne” czy
kluczowe debaty w antropologii. Niestety, są też niedopatrzenia, na przykład autor
kilkakrotnie powołuje się na jakąś pozycję, umieszcza przypis, ale nie podaje jej
w bibliografii (np. Giddens 2001 - na s. 145 i 314 czy Ingold 1996 - na s. 103).

�Recenzje i noty recenzyjne

359

Dla bardziej zaawansowanych czytelników Małe miejsca, wielkie sprawy mogą
okazać się zbyt „powierzchowne”. Jest to jednak pozycja przekrojowa, z założenia
poruszająca bardzo wiele zagadnień, taki jest jej cel - wprowadzenie. Jeśli ktoś chce
swoją wiedzę pogłębiać, może sięgnąć do sugerowanych na końcu każdego rozdziału
dalszych lektur.

Anna Jawor

Krzysztof P i ą t k o w s k i , Mit - Historia - Pamięć. Kulturowe konteksty antropologii/etnologii, Łódź: Dom Wydawniczy Księży Młyn 2011, ss. 300, ISBN:
978-83-7729-083-5.

Nie chcę przymykać oczu nafakty,
lecz nie mogą one przesłonić mijasności myślenia
Krzysztof Piątkowski

Książka Krzysztofa Piątkowskiego należy do gatunku tych dzieł, które należy
czytać w całości, od początku do końca. Jest w niej pewien zamysł i projekt, nieśmia­
ło prześwitujący przez główną narrację. Zwróćmy uwagę na wprowadzenie. Mamy
w nim do czynienia z kolejnym streszczeniem historii antropologii XX wieku. Jest
tam oczywiście zestawienie sprzeczności klasycznych antropologów, ocierający się
0 fetyszyzm podział na nich - starych badaczy, reprezentujących dominującą kulturę
europejską monografistów, oraz na nas, z tym, że owo „nas” znika w postmoder­
nistycznym dyskursie o nieokreśloności znaku, zaniku jednej dominującej prawdy
1 nieskończenie multiplikowanej estetyzacji. Początkowo czytelnik może mieć wra­
żenie, że antropologia boi się tego, co zobaczyła za wyważonymi przez postmoder­
nizm drzwiami, zza których wyziera horyzont polityczności i zaangażowania. Czy
nie potwierdza się to w uporczywym cytowaniu balijskich doświadczeń Geertza,
gdzie amerykański badacz po raz pierwszy w dziejach antropologii wyraźnie zajmu­
je stanowisko? Jak autor podkreśla za Malinowskim, antropologię należy robić, a nie
o niej mówić (s. 14).
Na czym jednak to robienie antropologii miałoby polegać? Przede wszystkim na
oddaleniu wulgarnie materialistycznego paradygmatu rzeczy jako rzeczywistości sa­
mych w sobie i oddzieleniu, jakiego dokonuje z jednej strony estetyka, a z drugiej
semiologia, pomiędzy znakiem i przedmiotem odniesienia. Główny kontekst antro­
pologii, czyli odpowiedniość pomiędzy znakiem i rzeczą, zdaniem Piątkowskiego,
rozdziela się i rozpuszcza w trakcie historycznego stawania się, od bezpośredniego
uprawomocnienia rzeczywistości w Bogu, jak w średniowieczu, aż po swoiste roz­
puszczenie się podmiotowości w obrazach (Foucaultowska „śmierć człowieka”).
Antropologia, według Krzysztofa Piątkowskiego, miałaby rejestrować takie obra­
zy w ich kulturowych kontekstach, które są jednocześnie horyzontem ich możliwości
istnienia. Dzięki oderwaniu obrazu od jego standardowego odniesienia w rzeczywi­

�360

Rezenzje i noty recenzyjne

stości i potwierdzenia w podmiocie stają się one rzeczywistością samą dla siebie, któ­
rej jedynym gwarantem jest inny obraz w ciągu symulakrycznej reprodukcji. Obrazy
zbliżają się do tego, co zwykliśmy rozumieć pod pojęciem symbolu. W takim ujęciu
symbol byłby funkcją obrazu (albo odwrotnie) i jego realność uzależniona byłaby od
logiki odniesienia do interpretanta, niekoniecznie związanego z podmiotem. Zarów­
no obraz, jak i symbol odna jdywałyby swój punkt odniesienia w innym obrazie/symbolu i zarazem w nieskończonym ruchu interpretacji, w którym tylko cięcie w postaci
podmiotu ostatecznie może zamknąć ciąg tej hermeneutyki. Podmiot, o jaki chodzi,
to oczywiście antropolog, i tutaj, myślę, Piątkowski odnajduje jego rolę. Autor pisze:
„choć kamera nie wytwarza indywidualnego, swoistego punktu widzenia, to potrafi
w pewien sposób «wejść w grę» z dystansem wobec rzeczywistości. W tym sensie
praktyka audiowizualna przypomina doświadczenie antropologiczne” (s. 16).
Pozostając w kręgu metafor audiowizualnych, powiedzieć można, że autor sy­
tuuje się niejako na poziomie „montażu” obrazu antropologicznego, interesuje go,
co sprawia, że dany symbol nasycił się akurat takim znaczeniem. Co stoi u podłoża
rozumienia się ludzi bez słów? Kiedy, przy wtórze porozumiewawczego kiwnięcia
głową, przywołując dany obraz, nie trzeba opatrywać go komentarzem? Piątkow­
ski zdaje się delikatnie suponować podwaliny pod nowy rodzaj antropologii, już nie
zajmującej się własnym stylem, krytyką klasycznych tekstów czy udawaniem, że
w przeciągu ostatnich 50. lat nic się nie zmieniło. Antropologia kontekstowa, bo tak
ma się nazywać projekt sygnujący książkę, zdaje się w ogólnej formie jeszcze raz
powracać do znanej analizy mrugnięć Geertza. Już nie sam opis gęsty jest tutaj przed­
miotem, ale to, co zjawia się jako jego tło, i chodzi o obszar, który zdradza się w za­
obserwowanym mrugnięciu, nieznacznym geście, „krótkim spięciu” rzeczywistości.
By cokolwiek móc powiedzieć o rzeczywistości stojącej za „mrugnięciem”, trze­
ba móc cokolwiek powiedzieć o rzeczywistości. Spośród programowo wyznaczo­
nych ujęć rzeczywistości Krzysztof Piątkowski lokuje się po stronie konstruktywi­
zmu, rozumianego tutaj jako sposób kulturowego „ustawienia” się wobec rzeczy.
Spór o status rzeczywistości oglądanej przez antropologów zostaje sprowadzony
do opozycji pomiędzy realistami a konstruktywistami. Pierwsi twierdzą, że rzeczy­
wistość jest gdzieś „tam”, ale jeszcze nie znaleźliśmy sposobu, żeby ją adekwatnie
przedstawić, natomiast drudzy, w swojej skrajnej wersji, idą pod ramię z radykal­
nymi postmodemistami postulującymi istnienie rzeczywistości tylko w jej szcze­
gólnych, kulturowych przejawach. Autor, choć deklaruje się jako konstruktywista,
w jakiś sposób przyjmuje pewne założenia realizmu. Doskonale wiemy, że rzeczywi­
stość jest społecznym kontraktem, istnieje jednak gdzieś jej gwarant, niekoniecznie
lokujący się w rzeczach. Innymi słowy, konstruktywizm Piątkowskiego akceptuje
tekstualny charakter świata, jednak wierzy w istnienie czegoś, co byłoby twardym,
choć niekoniecznie materialnym rdzeniem rzeczywistości. Postmodernizm w antro­
pologii „pobrudził” tekst, sprawił, że zaczęły pojawiać się w nim plamy zaburzające
jego przejrzyste odnoszenie się do rzeczywistości kulturowej, stąd możliwa, a nawet
wskazana, zbieżność literaturoznawstwa i antropologii. Skoro więc literaturoznawcy
od dawna już ćwiczą się w geografii i geologii tekstu, antropologia kontekstowa siłą
rzeczy musi przekroczyć w ich kierunku granice dyscyplin.

�Recenzje i noty recenzyjne

361

Kontekst to, według Piątkowskiego, wyobrażeniowe tworzenie płaszczyzny od­
niesienia w sytuacji dialogu i spotkania. Jestbezpośredniąkonsekwencjąskierowania
uwagi na kontakt z innym podmiotem. Wyłuszczony zostaje aspekt intersubiektywny
komunikacji, kierując się w stronę świadomości kulturowej jako efektu dialektyki
podmiot - podmiot. Podstawowy punkt wyjścia kontekstowej antropologii opiera się
na zakorzenieniu w symbolicznym dziedzictwie, które tworzy płaszczyznę kulturo­
wego zjawiania się. „Teraźniejszość ciągle dyskutuje z przeszłością (poprzez realne,
bądź symboliczne, np. mityczne, odniesienia), tworzy także projekcje przyszłości”
(s. 71). Przeszłość tworzy kulturowe platformy, na których osadzone zostają osoby
w momencie kontaktu, zetknięcia się z innym. Im wyższy stopień obcości, tym inten­
sywniejsze rozpoznanie się w symbolach i obrazach przeszłości. Dlatego propozy­
cja Piątkowskiego w pełni ukazuje się przez zestawienie ze sobą literatury i estetyki
w antropologii. Literacki nacisk na dialogiczność, otwartość i polifoniczność dzieła,
zestawiony z estetyką, uzupełnia refleksyjność - skoncentrowaną na stylu i języku
- o hermeneutykę obrazu jako symbolu. Byłaby to etnografia estetyczna, gdyby nie
nacisk na historyczność jako symboliczny fundament.
Krzysztof Piątkowski powołuje się na trzy perspektywy, diachroniczne punkty mit, historię i pamięć. Pierwszy z nich - mit - rozumiany jest tutaj jako uzasadnienie,
przez co zbliża się do ideologii, jako fałszywej świadomości. Mit tworzy samouzasadniające się, uniwersalne odniesienie dla kulturowego kontekstu działania. Dlatego
też mit, jako kontekst, funkcjonuje, tworząc podwaliny pod tożsamość, a co za tym
idzie także polityczność. Przykład mitu kosowskiego, przywołany przez Piątkow­
skiego, ilustruje, jak wielkie niebezpieczeństwo polityczne stwarza traktowanie mitu
jako neutralnego światopoglądu. Musimy pamiętać, że w micie, jak w soczewce, sku­
pia się podstawowy antagonizm tworzący tożsamość grupową opartą na logice: „my
- oni”. Mit jest ideologiczny nie dlatego, że zastępuje rzeczywistość, ale dlatego,
że ją w ogóle stwarza. Antropolog winien być szczególnie wyczulony na momenty,
w których opowieść mityczna staje się podstawą tworzenia narracji o przeszłości,
innymi słowy: kiedy mit staje się historią.
Jest pewien niezbywalny punkt, w którym mitologia zbiega się z historią, rozu­
mianą jako uprawniona narracja o przeszłości. Tym punktem jest Prawda - punkt
odniesienia i punkt organizujący dla historycznej narracji. Jeżeli Eliade’owski mit
wiecznego powrotu oferuje ruch kolisty, ciągle powracający do ekscesywnego wy­
darzenia powołującego tożsamość, to należy sobie postawić pytanie: dlaczego
wydarzenie przybiera taką, a nie inną postać? Tutaj wkracza historia jako uzasadnie­
nie mitologii.
Dyskurs prawdy tożsamości, z gruntu subiektywnej, zostaje podniesiony do rangi
obiektywnej prawdy historycznej. Autor celnie wskazuje na ten niebezpieczny punkt
zborny, przekonująco przedstawiając tkwiące w nim niebezpieczeństwa. „Wszelako
między podziwem dla wielkiej poezji [romantycznej - M.R.] a «prawdą objawioną»
mieści się cała nasza wyobraźnia, całe niebo i piekło Polaków” (s. 133). Dochodzimy
tutaj znowu do momentu cięcia, w którym Piątkowski konfrontuje nas z tym, co za­
czyna przeświecać zza wyważonych drzwi, wstrzymuje się jednak przed ich przekro­
czeniem. Sam precyzyjnie wskazuje ten otwarty horyzont: „«Nie ma faktów, sątylko

�362

Rezenzje i noty recenzyjne

interpretacje», ale co ma być odniesieniem interpretacji, jeśli nie fakt? Rzecz (przed­
miot) podsuwa nam kryteria do interpretacji” (s. 115). Można odnieść wrażenie, że
celowo zatrzymuje się w pół drogi, by pozostać w obszarze kontekstualnym, jednak
sfera praktyki społecznej, kultury w działaniu, dopomina się o swoje prawa. Wszak
jej konteksty są tylko nadbudową, i do tego twierdzenia prowadzi wprost tok wywo­
du. Kiedy więc Piątkowski przyznaje rację Nietzschemu, w stwierdzeniach będących
podstawą konstruktywizmu, aż prosi się, by pójść dalej tą drogą i przyjąć je w pełni.
Taka perspektywa w konfrontacji z tożsamościąjuż nie „dzikiego”, a Europejczyka,
Polaka, podważa ustalone, esencjalistyczne jej fundamenty.
Zadziwiające, jak łatwo antropolodzy zgadzają się co do konstruktywistycznego
charakteru kultury obcych i jak jednocześnie, nieświadomie, pozostawiają w starych,
dobrych ramach klasyczne założenia naturalności i niezmienności kultury własnej.
Antropologia za wyważonymi przez postmodernizm drzwiami zobaczyła wycelo­
wany w siebie konstruktywistyczny palec. Po przełomie musieliśmy przyznać, że
nie tylko kultura obcych jest ideologiczna jako forma zafałszowania rzeczywistości,
ale jest taką także nasza kultura. Dlaczego, z kompulsywną wręcz werwą, antropolo­
gia zajęła się swoimi klasykami? Dlatego, że ich kryteria uzasadniające traktowanie
innego jako ciekawego i egzotycznego przedmiotu równie dobrze stosują się wzglę­
dem naszej kultury. Zobaczyliśmy, jak łatwo jest przenieść twierdzenia klasyków na
naszą kulturę, i to, być może, nas przeraziło.
Książka Krzysztofa Piątkowskiego posiada prześwity, które wytrącają jej od­
czytanie z przewidywalnych torów. Projekt antropologii kontekstowej, która - jak
chce autor - miałaby pełnić misję przygotowywania ludzi do współistnienia, jest
wielce interesujący. Na tle wcieleń zbanalizowanego postmodernizmu w antropolo­
gii i miernej autoetnografii, propozycja Piątkowskiego jawi się jako odświeżający
intelektualny powiew, i tak należy ją odczytywać. Choć w kilku miejscach recenzja
ocierała się o krytykę, to nie powinno to przekreślać wartości książki. Tylko uważna
lektura pozwoli dostrzec w niej subtelne sugestie dotyczące teorii i sposobu, w jaki
można dzisiaj pisać antropologię. „Przyszłość nie kroi się w postaci homogenizacji
kulturowego świata - jak wieszczono jeszcze niedawno. Czeka nas raczej współist­
nienie niejednorodnych wspólnot wielokulturowych, gdzie różnice się nie zniwelują,
lecz będą się ostro konfrontować” (s. 273), a jak mówi niemieckie przysłowie: „zo­
stań moim przyjacielem albo urwę ci głowę”.

Michał Rauszer

�Recenzje i noty recenzyjne

363

Ewa F r y ś - P i e t r a s z k o w a , Anna S p i s s (red.), Etnografowie i ludoznaw­
cy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. 2, Wrocław, Kraków: Polskie Towarzy­
stwo Ludoznawcze 2007, ss. XV, 392, ISBN 978-83-87266-96-7; Anna S p i s s ,
Zofia S z r o m b a - R y s o w a (red.), Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki,
szkice biograficzne, t. 3, Wrocław, Kraków: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
2010, ss. XXI, 282, ISBN 978-83-87266-28-8.
Kiedy w 2002 roku ukazał się tom 1. Etnografów i ludoznawców polskich, znakomitąjego recenzję zamieścił w „Ludzie” (87: 2003, s. 314-317) Roman Bąk. Przy­
pomniano w niej między innymi złożoną historię, jaką to opracowanie przeszło od
chwili pojawienia się pomysłu (w 1977 r.) do szczęśliwego wydania pierwszej czę­
ści, zaś wśród wielu komplementów oraz drobnych uwag krytycznych znalazł się
też postulat, aby doczekało się ono w przyszłości piękniejszej, bardziej „dostojnej”
szaty graficznej. Owo „marzenie”, jak określił je recenzent, wydaje się jednak mniej
istotne w zestawieniu z faktem, iż prace nad tym, pod wieloma względami wyjątko­
wym słownikiem biograficznym kontynuowano, czego dowodem są dwa kolejne jego
tomy. Przypomnijmy zatem, że interesujące nas dzieło realizowano poza strukturami
instytucji naukowych, dzięki bezinteresownej - misjonarskiej wręcz pracy członków
krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Wspomnieć w tym
miejscu należy o dr Ewie Fryś-Pietraszkowej, współredaktorce 1. i 2. tomu (zmarła
w 2008 r.), dr Annie Kowalskiej-Lewickiej, współredaktorce 1. tomu (zmar­
ła w 2009 r.) oraz dr Annie Spiss, współredaktorce wszystkich trzech tomów, a także
doc. dr hab. Zofii Szrombie-Rysowej, współredaktorce tomu 3. Wspomniane Panie nie
tylko podjęły się żmudnych procedur redakcyjnych, ale potrafiły też „zarazić” twór­
czym entuzjazmem autorów opracowywanych biogramów, wiele instytucji nauko­
wych, które bezpłatnie udostępniły materiały ikonograficzne, recenzentów poszczegól­
nych tomów słownika oraz wybitnego biografa prof. dr. hab. Wiesława Bieńkowskiego,
który ową inicjatywę podjął się „namaścić” wymogami profesjonalnej biografistyki.
Wszystkie z wymienionych prac wykonywano społecznie.
Wydany w 2007 roku tom 2. Etnografów i ludoznawców polskich zawiera sto
dziesięć biogramów, opracowanych przez osiemdziesięciu dziewięciu autorów.
W tomie 3. zaś, wydanym w 2010 roku, odnajdujemy odpowiednio pięćdziesiąt dwa
biogramy oraz jeden suplement (do biogramu Suli/Sary Benet z tomu 1.), przygoto­
wane przez czterdziestu dwóch autorów.
Podobnie jak w tomie 1. słownika, tak w dwóch kolejnych częściach przyjęto tak
zwany holenderski system układu haseł - w każdym z nich biogramy ułożone są alfa­
betycznie, poczynając od „A” i kończąc na „Z”. Taki wzorzec pozwala na publikowanie
kolejnego tomu, kiedy odpowiednia liczba biogramów jest już gotowa do druku. Stąd
też właśnie w tomie 2. i 3. znajdujemy biogramy osób, których działalność przypadała
na XIX lub przełom XIX i XX wieku, między innymi H. Biegeleisena, M. Czaplickiej,
A. Derewińskiej, M. Federowskiego, M. Gralewskiego, B. Hoffa, O. Kolberga, J. Konop­
ki, I. Kopemickiego, W. Nehringa, W. Szkolnika, W. Weryho (w tomie 2.), L. Barszczew­
skiego, J. Brandta, F. Ceynowy, J. Lompy, W. Sutora (w tomie 3.), a więc rzec można

�364

Rezenzje i noty recenzyjne

pionierów ludoznawstwa, jak i późniejszych kontynuatorów tej pięknej idei, związanych
już z naukowym uprawianiem etnografii/etnologii w pierwszej połowie wieku XX (m.in.
S. Ciszewski, A. Fiszer, B. Malinowski, S. Poniatowski), ale też uczonych, których dzia­
łalność przypada na drugą połowę ubiegłego stulecia (m.in. J. Olędzki, A.K. Paluch,
E. Pietraszek, D. Tyłkowa).
Najcenniejszym bodaj walorem omawianego wydawnictwa jest to, iż wśród bio­
gramów znakomitych naukowców, których dorobek jest powszechnie znany i wcale
nierzadko szerzej już omówiony, zamieszczono życiorysy osób, których działalność
znana jest tylko lokalnie bądź zupełnie nieznana, w wielu zaś przypadkach zapo­
mniana. Dzięki takiej koncepcji słownik staje się lekturą tworzącą nie tylko obraz
rozwoju myśli naukowej związanej z etnografią/etnologią, ale również przekładania
się owych teoretycznych rozważań na konkretne realizacje, służące szerokim krę­
gom społecznym. Mam tu na myśli w szczególności muzealnictwo etnograficzne,
i to zarówno pawilonowe, jak i na wolnym powietrzu, oraz działalność regionalnych
towarzystw i domów kultury. Oto bowiem bez trudu odnajdujemy, nie zapisane gdzie
indziej, relacje mistrzów z ich uczniami, które czynią zrozumiałymi poczynania tych
ostatnich, na przykład na polu muzealnictwa w zakresie kierunku tworzenia kolekcji
muzealnych, naukowego ich opracowywania, w końcu kreacji ekspozycyjnych.
Znaczną część biogramów opracowali autorzy, którym osoby opisywane były znane,
niekiedy wręcz bliskie. Stąd wiele z opracowań wymyka się szablonowemu ujęciu bio­
grafii i tworzy barwny, nasycony emocjonalnie przekaz, pełen ciekawych szczegółów.
Odwołam się tu raz jeszcze do recenzji Romana Bąka, który ową „niesubordynację” ko­
mentował następująco: „Smakowicie czyta się te portrety. Smakowicie mimo ich zwię­
złości... Tym niemniej bodaj po raz pierwszy twórcy współczesnej etnografii/etnologii,
zwykle «ukryci» za swoim dziełem, pokazani zostali w pełni swoich dokonań i losów.
Abywały one rzeczywiście niezwykłe”. Już taka rekomendacja jest wystarczającą zachę­
tą do lektury recenzowanych 2. i 3. tomu Etnografów i ludoznawców polskich. Ponadto
w dobie wszechobecnej, ulotnej, tchnącej niekiedy bylejakością informacji elektronicz­
nej, powstało dzieło trwałe, stanowiące manifestację solidarności środowiska, które pa­
mięć o sobie potrafiło ubrać w najbardziej szlachetną formę.

Jan Swięch

Barbara B a z i e l i c h (red.), Ludowe tradycje. Dziedzictwo kulturowe lud­
ności rodzimej w granicach województwa śląskiego, Wrocław, Katowice: Polskie
Towarzystwo Ludoznawcze, Muzeum Śląskie 2009, ss. 299, 167 il., ISBN 978­
-83-87266-08-0.
Praca Ludowe tradycje... jest popularnonaukową monografią, przygotowaną
(z dwoma wyjątkami) przez pracowników Muzeum Śląskiego w Katowicach. Zapo­
wiadany w tytule zasięg - województwo śląskie obejmuje kilka regionów. W kręgu
zainteresowań autorów poszczególnych artykułów znalazł się Górny Śląsk, obszar

�Recenzje i noty recenzyjne

365

przemysłowy oraz regiony jeszcze w dużej mierze tradycyjne, jak wsie Beskidu Ślą­
skiego i Żywieckiego. Należy zwrócić uwagę na podkreślone zawężenie zaintereso­
wania do „ludności rodzimej”, co oznacza, że nie uwzględniono osadników po 1945
roku. O kłopotach autorów przy przedstawianiu niezbyt porównywalnych obszarów
napiszę dalej. Może trochę pomogłyby tu choćby konturowe mapy.
Teksty opracowań zostały oparte na dwóch typach źródeł: „zastanych” - tu się­
gnięto do bardzo bogatej literatury, odnoszącej się do poszczególnych, analizowanych
działów kultury, oraz „wywołanych” materiałach, zgromadzonych w czasie badań te­
renowych. Źródłem dodatkowym były opisy eksponatów znajdujących się w muzeum.
Czas opisywanych procesów i zjawisk obejmuje wiek XIX i XX, w niektórych
wypadkach także początek wieku XXI. Wszystkie teksty są wzbogacone licznymi,
ciekawymi ilustracjami.
Podkreślając walory opracowania, warto zwrócić uwagę na bardzo dobre, czasem
wręcz drobiazgowe opisy dokumentujące dane działy kultury (np. za wzorowe uwa­
żam opracowanie rolnictwa, autorstwa Tomasza Liboski). Na uwagę zasługuje też
rozdział o zespołach folklorystycznych - Krystyna Kaczko, pokazując współczesną
aktywność kulturalną opartą na tradycjach folklorystycznych Śląska, tworzy jakby
klamrę spinającą opisy tradycji (od XIX w.) ze współczesnością.
Do omawianej monografii można jednak mieć szereg zastrzeżeń. Chyba naj­
ważniejszym, natury ogólnej, jest połączenie w jednym tomie i w poszczególnych
artykułach tak różnych obszarów, jak przemysłowy Górny Śląsk i tak zwany „Zie­
lony Śląsk” - regiony górskie Żywiecczyzny czy Cieszyńskiego. Wydaje mi się to
bardziej „winą” redaktorki niż samych autorów. W niektórych rozdziałach brak też
prawie zupełnie materiałów z badań terenowych.
Kończąc uwagi ogólne, chcę podkreślić bardzo staranne i ładne edytorsko przy­
gotowanie książki. Tom, jako praca zbiorowa i w założeniu popularnonaukowa, ma
układ przejrzysty, a poszczególne artykuły prowadzą czytelnika poprzez kulturę opi­
sywanych regionów. Pracę poprzedza krótki wstęp Barbary Bazielich, sygnalizujący
zawartość opracowania. Autorka zwraca w nim uwagę na trudności związane z obec­
nym zasięgiem administracyjnym województwa śląskiego i konieczność łącznego
opisywania różnych obszarów przemysłowych Górnego Śląska i terenów górskich
Beskidów. Ważny jest kolejny tekst - Ireny Bukowskiej-Floreńskiej, Dziedzictwo
społeczno-kulturowe. Mówi on o uwarunkowaniach historycznych i geograficznych
ksztahowania się i przemian kultury ludowej i plebejskiej oraz o zmienności granic
pojęcia „śląskości”. Podkreśla też odmienność warunków życia na tym niejednoli­
tym obszarze, uwzględniając specyfikę Górnego Śląska. Według autorki, wpłynęło
to na zróżnicowanie zachowań ludycznych i działalność stowarzyszeń lokalnych.
W kolejnych artykułach zostały podjęte różne aspekty analizowanej rzeczywistości.
Charakterystyką ziemiaństwa górnośląskiego, z uwzględnieniem przynależności
narodowej: polskiej i niemieckiej, oraz jego wpływu na kulturę ludową wsi zajęła się
Wiesława Korzeniowska. Zwraca ona uwagę między innymi na organizowanie przez nie­
których przedstawicieli ziemiaństwa infrastruktury kulturalnej i społecznej wsi (szkoły,
biblioteki, orkiestry itp.). Większość tych działań wiąże z początkiem XX wieku. Nie
w pełni uzasadniony wydaje się optymizm autorki - kontakty nie zawsze wyglądały tak

�366

Rezenzje i noty recenzyjne

„różowo”. Po procesie uwłaszczeniowym, jak wiadomo, miały miejsce liczne konflikty,
a rozliczenia pouwłaszczeniowe prowadziły do wielu problemów społecznych.
Tekst Ireny Bukowskiej-Floreńskiej, Rola rodziny w społeczności, wprowadza
w problematykę społeczną. Autorka podkreśla różne warunki życia, a więc i kultu­
ry rodzin wiejskich oraz robotniczych, żyjących w osadach fabrycznych i kopalnia­
nych. Uwzględniając to zróżnicowanie (ale nie w pełnym zakresie), opisuje życie
rodziny: zwyczaje narodzinowe, zawieranie małżeństw, wychowanie dzieci, ciekawe
formy zagospodarowania czasu, a także formy świętowania.
Tomasz Liboska, artykułem Tradycyjne rolnictwo, otwiera część tekstów opartych na
zbiorach muzealnych i związanych z tematem badaniach terenowych. Autor rozpoczyna
ważnym stwierdzeniem, że obszar Śląska nie różnił się od innych ziem aż do przełomu
XVflI i XIX wieku, a zróżnicowanie było efektem rewolucji przemysłowej, wydziela­
jącej Górny Śląsk jako okręg przemysłowy. W opracowaniu zostały podkreślone ważne
cezury czasowe (do drugiej połowy XVIII w., od końca XIX w. do I wojny światowej,
międzywojnie, po 1945 r.), zwraca ono też uwagę na etapy modernizowania się narzędzi
i technik rolniczych w poszczególnych okresach. Szczegółowe opisy zostały oparte na
zbiorach muzealnych, badaniach w terenie i literaturze przedmiotu.
Barbara Heidenreich, w tekście Budownictwo wiejskie, przypomina, że zaintere­
sowanie budownictwem ludowym sięga końca XVIII wieku, a w XIX i na początku
XX wieku prace polskich i niemieckich badaczy ukazywały się w wielu publikacjach
zbiorowych i czasopismach. Analizując zróżnicowanie omawianego obszaru, stwier­
dza, że drewniane, tradycyjne budownictwo ludowe na Górnym Śląsku zanikło, nato­
miast na terenach górskich województwa śląskiego (szczególnie w Beskidach) wystę­
puje jeszcze często. Podobnie przedstawia się sytuacja z kapliczkami i budownictwem
sakralnym. Autorka opisuje dom mieszkalny, budynki gospodarcze, techniki. Odsyła
do literatury przedmiotu, brak tu jednak „żywej” dokumentacji z badań terenowych.
Innym mankamentem jest bardzo duże ujednolicenie podawanych nazw gwarowych
(a jest literatura na ten temat, np. opracowania J. Basary, J. Siatkowskiego).
W artykule Wnętrza mieszkalne. Meble. Sprzęty, Irena Białas zwraca uwagę na
przełom w zagospodarowaniu przestrzeni chałupy chłopskiej (później „familoki”
w osadach fabrycznych), jakim było uprzemysłowienie Górnego Śląska z końcem
XVIII i początkiem XIX wieku. Były to zmiany w samym budownictwie wiejskim
(a w konsekwencji rozbudowa i inne rozplanowanie wnętrza). W XIX wieku nasilił
się też wpływ wzorów miejskich. Meble, w XIX wieku wytwarzane jeszcze głównie
przez stolarzy wiejskich i małomiasteczkowych, w wieku XX często sąjuż fabrycz­
ne. Interesująca jest wzmianka, że najszybciej zanikały sprzęty malowane.
Damian Adamczak w opracowaniu Rzemiosło i rękodzieło ludowe pisze, że wy­
roby drobnej wytwórczości rzemieślniczej i przemysłu domowego w XIX wieku
sprzedawano głównie na targach i jarmarkach. Wiek XX to czas zanikania drobnej
wytwórczości. Autor, opierając się na literaturze i zbiorach muzealnych, omawia ta­
kie zawody, jak ciesielstwo, bednarstwo, stolarstwo, kołodziejstwo, garbarstwo, szew­
stwo, rymarstwo, tkactwo, plecionkarstwo, koronkarstwo, kowalstwo, garncarstwo,
młynarstwo. W poszczególnych częściach pracy odnajdujemy datowanie i lokalizację
warsztatów.

�Recenzje i noty recenzyjne

367

Tekst Bożeny Kubit, Sztuka ludowa, zawiera wiele powtórzeń (podobne zagad­
nienia są podejmowane w artykułach poświęconych sprzętom drewnianym i ich
zdobnictwu, a także budownictwu). Ciekawa jest część dotycząca plastyki obrzędo­
wej, ale o tym też jest mowa w opracowaniu Doroczne zwyczaje i obrzędy. Autorka
określa czas największego rozkwitu sztuki ludowej na XIX i początek XX wieku.
Zwraca uwagę na niektóre formy nabywania wytworów, jak na przykład kupowanie
obrazów (zwykle o tematyce sakralnej) na odpustach i u wędrownych obraźników
(obrazy malowane na podstawie zdjęć ślubnych). Z wiekiem XIX wiąże też rozkwit
malarstwa na szkle oraz wycinanie z blachy sylwetek świętych, malowanych i wie­
szanych w kapliczkach i na drzewach. Zauważa, że malowanie na płótnie, szkle i pa­
pierze na początku XX wieku wyparła moda na oleodruki. Omawiając rzeźbę, zwraca
uwagę na rzeźby w kapliczkach oraz kamienne krzyże - „Bożej Męki”, występujące
głównie na Górnym Śląsku. Zajmuje się również zdobnictwem związanym z cerami­
ką, plecionkarstwem, zabawkami, instrumentami muzycznymi i kowalstwem.
Krystyna Kaczko, w artykule Plastyczna twórczość nieprofesjonalna, precyzuje
tytułowe określenie, zwracając uwagę, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat twórców
działających w jej obrębie nazywano najczęściej ludowymi, naiwnymi, niedzielnymi
czy prymitywnymi. Uważa, że żadne z tych określeń nie identyfikuje jednoznacznie
ich twórczości - prezentuje ona różny poziom artystyczny i różne formy wyrazu.
Wraz z uprzemysłowieniem na Górnym Śląsku pojawiła się w XIX wieku robotnicza
twórczość plastyczna, związana z odkryciem nowego materiału - węgla. Autorka
omawia także główne skupiska współczesnych twórców i podkreśla, że dużą rolę
w rozwoju sztuki nieprofesjonalnej mają muzea oraz liczne przeglądy i konkursy.
Barbara Bazielich, w tekście Ubiór ijego formy zdobnicze. Zróżnicowanie i prze­
miany, zwraca uwagę na zróżnicowanie świątecznego stroju ludowego, sięgające
XV-XVI wieku i rozbicia Śląska na księstwa oraz dominia. Wskazuje na znaczenie
idei odrodzenia oraz wpływ wzorów mieszczańskich i szlacheckich. Można mieć
jednak wątpliwości w odniesieniu do tej tezy, bowiem był to okres poddaństwa, a bo­
gatych, wolnych chłopów nie było zbyt wielu. Autorka stwierdza, że do początków
XX wieku odzież chłopska była prosta i z prostych tkanin. Należało chyba zazna­
czyć, że różne były ubiory codzienne i odświętne, różne także zależnie od przyna­
leżności do określonej warstwy chłopskiej. W rozdziale znalazło się omówienie tka­
nin używanych do szycia ubiorów oraz przedstawienie zróżnicowania, skupiające
się głównie na ubiorach odświętnych, z podkreśleniem bogatych strojów z regionów
Beskidów, ubiorach robotniczych z obszarów uprzemysłowionych, wreszcie elemen­
tach zdobniczych. Interesujące uwagi dotyczą ubioru osadników niemieckich z koń­
ca XIX wieku. Artykuł zawiera również ciekawe refleksje na temat żywotności ele­
mentów stroju ludowego i jego obecnej kondycji, zależnie od regionu.
Krystyna Kaczko, w kolejnym artykule, Doroczne zwyczaje i obrzędy, zwraca
uwagę na powiązanie zwyczajów i obrzędów tak z porami roku, jak i kalendarzem
świąt kościelnych. Omawia cykle: Adwent - Boże Narodzenie - Nowy Rok - kar­
nawał - zwyczaje wiosenne (w tym Wielkanoc) jako formy synkretyczne, łączące
obrzędy „kościelne” i elementy magiczne z wierzeń przedchrześcijańskich. Z obrzę­
dowości „świeckiej” (chociaż również zawierającej elementy chrześcijańskie), od­

�368

Rezenzje i noty recenzyjne

najdujemy nasycony wróżbami dzień św. Andrzeja, sobótki (św. Jan), zwyczaj sta­
wiania „maja”, godzenie służby na Nowy Rok, dożynki. Omówione zostały też grupy
kolędników, przy czym uwzględniono czas i miejsce ich pojawiania się.
Agnieszka Przybyła-Dumin, w tekście Lecznictwo i wierzenia magiczne, analizu­
je wierzenia magiczne, zwracając uwagę na dobrze jeszcze zachowane przekonanie
o „zauroczeniu”, czyli rzucaniu uroków. Brak jednak przykładów z terenu. Magiczne
działania zabezpieczające, dotyczące narodzin, małżeństwa i śmierci, pokazane są
też tylko w oparciu o literaturę. Autorka uwzględnia jednak zachowania stosowane
jeszcze na co dzień (np. związane z kominiarzem, stukanie w niemalowane itp.).
W opracowaniu Tradycje kulinarne, Irena Białas podkreśla dawną samowystar­
czalność gospodarstw chłopskich w zakresie produktów używanych do przygoto­
wania posiłków. Tak było na całym obszarze aż do końca XVIII wieku. Charaktery­
styczne w tym okresie było również jedzenie potraw gotowanych. Dopiero koniec
XIX wieku wprowadził praktykę przygotowywania kanapek z chleba (do pracy,
dzieciom do szkoły). Dobór potraw był związany tak z porami roku, jak i wymaga­
niami roku kościelnego (post). Zróżnicowanie terytorialne dotyczyło natomiast, już
od początku XIX wieku, podziału na Śląsk przemysłowy i tereny górskie. Specjalne
„menu” odnosiło się również do pór roku, świąt czy wesela. Szkoda tylko, że autorka
nie zilustrowała tych stwierdzeń przykładami z terenu, zwłaszcza aktualnymi.
Krystyna Turek (.Pieśni ludowe) zajmuje się z kolei ludowymi pieśniami obrzędo­
wymi - rodzinnymi, dotyczącymi poszczególnych świąt kościelnych i związanymi
z pracą w polu (pieśni żniwne). Wyróżnia też tak zwane pieśni powszechne (koły­
sanki, liryczne) i wojskowe. Omawia specyfikę pieśni górnośląskich, uwzględniając
zróżnicowanie obszaru i podkreślając cechy charakterystyczne pieśni terenów gór­
skich. Szkoda tylko, że nie pokazano ich żywotności i dokładniejszej lokalizacji.
Artykuł Krystyny Kaczko, Zespoły folklorystyczne i ich rola w utrzymaniu trady­
cji własnego regionu, stanowi ważny akcent współczesny. Po ogólnych stwierdze­
niach o cechach folkloru i jego przechodzeniu w folkioryzm, autorka podkreśla, że
województwo śląskie jest regionem bogatym w żywy folklor (może raczej folkloryzm), a tradycje śpiewania i muzykowania sąbardzo stare (wskazuje np. na działal­
ność Towarzystw Śpiewaczych czy Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”). Ważne
jest podkreślenie podobieństw z innymi regionami Polski po migracjach ludności na
ten teren po 1945 roku. Żywa działalność różnych zespołów folklorystycznych jest
dokumentowana na przykład w tabelach prowadzonych od roku 1970 dla zespołów
biorących udział w dwóch przeglądach: w Chorzowie i Zebrzydowicach.
Kończący monografię tekst Marii Lipy-Kuczyńskiej, Muzea, stowarzyszenia
działające w zakresie etnografii, stanowi przegląd działalności muzeów i stowarzy­
szeń na rzecz dokumentacji i popularyzacji kultury województwa śląskiego.

Anna Szyfer

�Recenzje i noty recenzyjne

369

Katarzyna M a r c o 1, Słowo i zabawa. Ustna twórczość dzieci na pograniczu
polsko-czeskim, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Ślą­
ski w Katowicach 2008, ss. 267, ISBN: 978-83-87266-47-9.
Badania nad folklorem charakterystycznej grupy społecznej, jaką są dzieci, się­
gają korzeniami XIX wieku. Wymienić należy tu pionierskie prace: E.B. Tylor, The
History o f Games (1879), A. Gomme, Traditional Games o f British Children (1894­
-1897), H. Carrington Bolton, The Counting-out Rhymes o f Children, their Antiquity
and Wide Distribution: A Study in Folk-lore (1888).
W Polsce początek zainteresowań spontaniczną twórczością dzieci wiąże się z ro­
kiem 1888, kiedy to na łamach „Wisły” opublikowano apel zachęcający czytelników
do rozpoczęcia akcji zbierania rymowanek dziecięcych. Jednak renesans badań nad
subkulturą dziecięcą miał miejsce dopiero w latach 70. XX stulecia, za sprawą Jerze­
go Cieślikowskiego (Wielka zabawa. Folklor dziecięcy. Wyobraźnia dziecka. Wier­
sze dla dzieci, 1967; Literatura i podkultura dziecięca, 1975) i Doroty Simonides
(Współczesna ustna twórczość dzieci, w: Poezja i dziecko, 1973; Telewizja a folklor
słowny dzieci, „Literatura Ludowa” 1974: 3; Współczesny folklor słowny dzieci i na­
stolatków, 1976; Ele mele dudki. Rymowanki dzieci śląskich. Studium folklorystycz­
ne, 1985; O współczesnych pamiętnikach dzieci. Monografia folklorystyczna, 1993).
Cieślikowski i Simonides zainicjowali w Polsce badania nad ustną twórczością dzieci
i nastolatków, eksponując kulturotwórcze walory tego repertuaru. Wcześniej badacze
kierowali się opinią że tylko osoby dorosłe mogą być twórcami i nosicielami folklo­
ru. Nie zwracali uwagi na potrzeby psychiczne dzieci, sądzili, że jedynie przejmują
one treści przekazywane przez dorosłych. Cieślikowski i Simonides udowodnili, że
dzieci miały i mają własny repertuar, w którym funkcjonują nie tylko formy archa­
iczne, ale i nowe teksty, wszystkie zaś poddawane są ciągłym innowacjom. Dzieci
nie tylko więc przejmują wzory przekazywane im przez dorosłych, ale same tworzą
teksty, które następnie przekazują sobie nawzajem. Według Doroty Simonides: „stoją
tu obok siebie archaiczne relikty z nowoczesnymi realiami” (Simonides 1985: 6).
Książkę Katarzyny Marcol o ustnej twórczości dzieci na pograniczu polsko-cze­
skim można uznać za świadomą kontynuację liczących ponad 130 lat badań nad spon­
taniczną twórczością dzieci. Autorka dowodzi ciągłości zainteresowań naukowych
repertuarem młodych twórców. Monografię tę postrzegam jako rzetelną odpowiedź
na wcześniejsze sugestie specjalistów, nie tylko postulujących kontynuację prac, ale
i upominających się o uzupełnienie rozpoczętych badań o ujęcie diachroniczne, gdyż
ogląd z perspektywy synchronicznej może okazać się niewystarczający. W ciągu
tych lat przekształceniom podlegała struktura rodziny i środowisko wychowawcze,
upowszechniły się środki masowego przekazu, między innymi Internet, zmieniły się
więc i same dzieci, a także ich zainteresowania. Wniosek jest jednoznaczny: trzy
dekady wystarczyły, by w twórczości ustnej dzieci mogło dojść do poważnych mo­
dyfikacji.
Novum książki Marcol można upatrywać w uzupełnieniu badań Jerzego Cieśli­
kowskiego, Doroty Simonides, a także Krystyny Pisarkowej o kontekst interetniczny.

�370

Rezenzje i noty recenzyjne

Obszarem badań jest tu pogranicze polsko-czeskie. Folklor dzieci mieszkających po
obu stronach Olzy nie był do tej pory przedmiotem systematycznych i szczegóło­
wych badań. „Ze względu na położenie geograficzne - ocenia autorka - region ten
[Śląsk Cieszyński - B.K.] zaliczyć można do terenów kontaktowych, stykowych,
leżących na granicy między etnikami, co z kolei ma zasadniczy wpływ na procesy
kulturowe tu zachodzące” (s. 7). Cieszyńskie jest bowiem zróżnicowane pod wzglę­
dem językowym, narodowościowym i religijnym. Skomplikowane dzieje polityczne
tego regionu spowodowały, że język urzędowy zależał od władz administracyjnych
państwa, które sprawowało tu władzę, natomiast językiem „domowym” pozostawała
gwara (Labocha 1997). Poważnym wyróżnikiem pogranicza polsko-czeskiego jest
sytuacja wyznaniowa (duże skupisko wyznawców Kościoła ewangelicko-augsbur­
skiego). Luteranizm jest uważany przez mieszkańców Zaolzia za nośnik wartości
narodowych i tożsamościowych. Protestanci stanowią tu zdecydowaną większość,
jednak obok nich mieszkają wyznawcy innych religii: katolicy, do II wojny świato­
wej - Żydzi (Chmiel, Drabina, red., 2000). Tak duża różnorodność, na wielu płasz­
czyznach, nie może pozostawać bez wpływu na kwestie tożsamościowe ludności
rodzimej Śląska Cieszyńskiego. Zarysowana tu w skrócie sytuacja ma na badanym
przez Marcol obszarze poważny wpływ na ustną twórczość dzieci. Uwarunkowania
historyczne spowodowały, że współcześnie dzieci z Zaolzia w swym repertuarze za­
chowują wiele tradycyjnych tekstów przekazywanych gwarą, natomiast po polskiej
stronie Olzy dominują utwory w języku literackim, o mniejszym nacechowaniu re­
gionalnym.
„Kontekst, w jakim przekazywane są treści folklorystyczne, jest istotnym czynni­
kiem warunkującym jego funkcje, poetykę i zasób treściowy. Sytuacja folklorystycz­
na - podkreśla Marcol - wpływa znacząco także na kształt ustnej twórczości dzieci,
która rozwija się tu w odmiennych warunkach: po prawej stronie Olzy w otoczeniu
jednolitym językowo i kulturowo, na Zaolziu zaś w środowisku wielokulturowym”
(s. 7). Wyjątkowość folkloru słownego dzieci zaolziańskich polega na tym, że two­
rzony jest on i przekazywany na obszarze zróżnicowanym kulturowo. Co więcej,
twórczość małych Polaków wchodzi w interakcje z twórczością dzieci czeskich, wza­
jemnie się uzupełniając i wzbogacając, gdyż - jak wiadomo - konfrontacja różnych
zjawisk folklorystycznych sprzyja wzajemnym zapożyczeniom. Biorąc pod uwagę
sytuację zróżnicowania interetnicznego, autorka dokonuje analizy komparatystycznej materiału zebranego po obydwu stronach Olzy. Katarzyna Marcol, opierając się
na wieloletnich badaniach terenowych, nie tylko ujawnia rodowód transmitowanych
tekstów, ale również interesuje się związkami kulturowymi oraz tendencjami rozwo­
jowymi repertuaru przekazywanego w trakcie bezpośrednich kontaktów, w sytuacji
nieoficjalnej (w domu, w szkole po lekcjach, na podwórku). Tylko w takich warun­
kach możliwe jest wyzbycie się przez dzieci autocenzury.
Autorka podzieliła książkę na pięć rozdziałów. W pierwszym z nich, „Badania
własne”, jak wskazuje tytuł, przedstawia swój warsztat badawczy, pisząc o stosowa­
nych metodach oraz o trudnościach, jakie napotkała w trakcie prowadzonych badań
terenowych. Rozdział drugi poświęca specyfice społecznej, politycznej i kulturowej
Śląska Cieszyńskiego jako pogranicza etnicznego. Omawia zawiłości polityczne na

�Recenzje i noty recenzyjne

371

tym obszarze, sytuację językową, wyznaniową i związane z tym problemy tożsamo­
ściowe mieszkańców. W trzeciej części książki, „Z badań nad folklorem rówieśni­
czym”, autorka koncentruje uwagę na propozycjach klasyfikacji repertuaru dzieci
oraz próbie opracowania własnej typologii. Trzon książki stanowi kolejny rozdział,
o poetyce twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim, w którym Marcol analizuje przykłady słownego folkloru dzieci po obu stronach Olzy, zgromadzone
podczas badań terenowych. W ostatnim rozdziale podkreśla, na czym polega od­
mienność i wyjątkowość repertuaru zaolziańskiego.
Ze względu na wielofunkcyjność twórczości dzieci jej badanie wymaga uwzględ­
nienia różnorakich założeń metodologicznych. Za nadrzędną metodę badaczka uzna­
je wywiad jawny, nieformalny, prowadzony w bezpośrednim kontakcie z informa­
torami. Nie ma on sztywnych reguł, zatem jeśli relacje są niejasne lub wymagają
uzupełnienia, można zadawać dodatkowe pytania, prosić o wyjaśnienie. Wywiad nie­
formalny daje wrażenie swobodnej rozmowy, dzięki czemu informatorzy nie stresują
się, są bardziej otwarci. Autorka stosuje też wywiady grupowe, które pozwalają uzy­
skać relacje większej liczby osób. W ich trakcie młodzi informatorzy chętniej udzie­
lają odpowiedzi, wzajemnie zachęcając się do mówienia, a wypowiedź jednej osoby
motywuje pozostałe. W zgłębieniu folkloru dziecięcego pomocny okazał się kwe­
stionariusz zawierający pytania otwarte, które dotyczą zabaw słownych i słowno-ruchowych znanych dzieciom, źródeł ich pochodzenia, kontekstu sytuacji wykonaw­
czej, partnerów zabawy, intencji i odczuć towarzyszących zabawowym czynnościom
dzieci. Dla zobiektywizowania badań Marcol zastosowała ten sam kwestionariusz po
obydwu stronach granicy.
Katarzyna Marcol, poddając analizie repertuar dzieci na pograniczu polsko­
-czeskim, stara się odpowiedzieć na kilka istotnych pytań: co w repertuarze dzieci
polskich i zaolziańskich jest tożsame? Na czym polega specyfika repertuaru zaol­
ziańskiego? Jaki wpływ na ustną twórczość dzieci ma środowisko wielokulturowe,
w którym funkcjonują teksty i ich nosiciele? Badaczka dowodzi, że folklor słowny
dzieci na pograniczu polsko-czeskim cechuje się spontaniczną żywotnością. Tezy
swe każdorazowo ilustruje wieloma przykładami. Ponadto bogactwo folkloru słow­
nego dzieci dokumentuje opracowana przez nią antologia (363 przykłady dziecię­
cych zabaw słownych, zob. Aneks, s. 229-267).
O zastosowanej w odniesieniu do zebranego materiału typologii decyduje tu kry­
terium funkcjonalne. Natomiast Simonides uporządkowała samorodną twórczość
dzieci według gatunków. Wybór innego kryterium przez Marcol wzbudza pewne za­
strzeżenia - teksty dzieci są bowiem polifunkcyjne i zazwyczaj posiadają wiele wa­
riantów. Badaczka organizuje zebrany materiał następująco: Rymowanki dla zabawy.
Wierszyki, wołanki; Rymowanki o funkcji pragmatycznej. Wyliczanki; Rymowanki
o funkcji impresywnej. Rymowanki z imionami, przezywanki, rozkazywanki, prowokanki; Zagadki; Skrętacze językowe; Adynata; Przysłowia; Opowieści komiczne;
Opowieści sensacyjne.
Autorka przypomina, że słowo pełni w repertuarze dzieci nie tylko funkcję ko­
munikacyjną, ale realizuje równocześnie potrzebę zabawy. Nie podlega wątpliwo­
ści, że konieczność zabawy odczuwają wszyscy, zabawa (także słowna) istnieje „od

�372

Rezenzje i noty recenzyjne

zawsze”, jest ona jedną z naturalnych potrzeb ludzi i zarazem form ludzkiej egzy­
stencji, obok pracy i nauki. Autorka konkluduje: „owe igraszki słowne, do których
należąniewątpliwie twory folkloru słownego, sąuwolnieniem od ciężarów realności,
dają swobodę kreowania rzeczywistości według własnego poczucia piękna” (s. 103).
Prócz funkcji zabawowej (która dominuje), teksty dzieci pełnią także funkcję prag­
matyczną, jak na przykład wyliczanki, które służą wskazaniu osoby rozpoczynającej
zabawę. Są one podporządkowane konkretnym regułom gry. Teksty, przekazywane
spontanicznie w środowisku rówieśniczym, zaspokajają potrzeby estetyczne ich no­
sicieli (wyczulają na piękno języka, cieszą brzmieniem, wywołują skojarzenia, za­
skakują) oraz ekspresyjne, gdyż służą „uwolnieniu” uczuć zarówno pozytywnych,
jak i negatywnych (np. opowieści sensacyjne). Utwory o funkcji impresywnej skie­
rowane do rówieśników wywołują w nich reakcje złości lub gniewu (np. rymowan­
ki „wokół” imion). Rozwiązywanie zagadek jest dobrym ćwiczeniem umysłowym.
Teksty folkloru dziecięcego eksponują także normy i zasady panujące w grupie ró­
wieśniczej. Nawet, jeśli kreują świat „na opak” (jak adynata), to dzieci mają tego
świadomość. Potrzeba tworzenia tego typu tekstów wynika z chęci negowania spo­
łecznie obowiązujących zasad. Mali twórcy posiadają bogatą wyobraźnię i zdolności
językowe. Nie można zapominać także o odróżniająco-integrującej funkcji zabaw
słownych, charakterystycznej dla tak specyficznego terenu, jakim jest pogranicze et­
niczne.
Na uwagę zasługuje fakt, że analizę folkloru słownego dzieci wzbogaca autorka
0 wątek wpływu mediów na ich repertuar. Badania te zainicjowała Simonides w la­
tach 70. ubiegłego stulecia. W tej dziedzinie zaszły jednak poważne zmiany. Jak
ocenia Marcol: „w zabawach uwidaczniają się inspiracje kulturą popularną, która
dociera do świadomości najmłodszych za pośrednictwem środków masowego prze­
kazu, Internetu i gier komputerowych” (s. 196). W tej sytuacji mass media doprowa­
dziły do tego, że folklor słowny współczesnych dzieci jest tylko częściowo tożsamy
z repertuarem pokolenia ich rodziców. Stanowią one niewątpliwe źródło inspiracji,
wpływają też na wyobraźnię młodych odbiorców, podsuwają im gotowe wzorce
wizualne. Marcol udowadnia, że zakres inspiracji przekazami medialnymi nie jest
identyczny po obydwu stronach Olzy. Dzieci mieszkające po stronie czeskiej przed­
kładają tradycyjne formy folkloru, które przez swą żywotność są bardziej odporne
na innowacje.
Co ważne, autorka potwierdza ocenę Simonides sprzed trzydziestu laty, że „dzieci
są obecnie jedynym autentycznym środowiskiem, w obrębie którego jest tworzony
1 przekazywany folklor” (Simonides 1976: 37). Analizując współczesny repertuar
dzieci, konsekwentnie odtwarza dynamiczny obraz postrzeganego przez dzieci świa­
ta, gdyż praktycznie każde ich doświadczenie życiowe znajduje odbicie w tworzo­
nych i transmitowanych tekstach.

Bożena Kaczmarczyk

�Recenzje i noty recenzyjne

373
LITERATURA

Chmiel R, Drabina J. (red.)
2000
Stosunki wyznaniowe na Śląsku Cieszyńskim od średniowiecza do
współczesności, Ratingen: Stiftung Haus Oberschlesien.
Labocha J.
1997
Polsko-czeskie pogranicze na Śląsku Cieszyńskim: zagadnienia językowe,
Kraków: Księgarnia Akademicka.
Simonides D.
1976
Współczesny folklor słowny dzieci i nastolatków, Wrocław: Państwowe
Wydawnictwo Naukowe.
1985
Ele mele dudki. Rymowanki dzieci śląskich. Studium folklorystyczne, Kato­
wice: Śląski Instytut Naukowy.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11177" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11155">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e43afe885537f5923cf7ae0e704a2b24.pdf</src>
        <authentication>ea5bb52715b5962e3df0fc3a922dc255</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133245">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1265</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133246">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133247">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133248">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133249">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2, s.189-207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133250">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133251">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133252">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133253">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133254">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„Etnografia Polska", t. X X X : 1986, z. 2
P L I S S N 0071-1861

A N D R Z E J S T A W A R Z , Żyrardów.
Narodziny
społeczności
(1830-1870), Warsza­
wa—Żyrardów 1985, ss. 208, il., Towarzystwo Przyjaciół Żyrardowa, Mazowiecki
Ośrodek Badań Naukowych M T K im. S. Herbsta, Stacja Naukowa w Żyrardowie.
O początkowym okresie kształtowania się społeczności p o w s t a ł e j w latach
30-tych X I X w. osady fabrycznej Żyrardów jeszcze do niedawna wiadomo było
niewiele. Dotychczasowe opracowania najwcześniejszych dziejów Żyrardowa do­
tyczyły przede wszystkim historii samych Zakładów Żyrardowskich. W wydanej
w 1980 r. pracy zbiorowej pod redakcją I . P i e t r z a k - P a w ł o w s k i e j Żyrardów
18291945, stanowiącej w ó w c z a s niejako podsumowanie stanu badań nad dziejami tego
ośrodka przemysłowego, mieszkańcom osady fabrycznej w pierwszym półwieczu
jej istnienia poświęcono zaledwie parę stron. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest,
jak się wydaje, stosunkowo skromny wybór źródeł, którymi dysponuje badacz
zajmujący się początkami żyrardowskiej społeczności. Większość z nich dotyczy
samego, wybudowanego niemal „na surowym korzeniu" zakładu przemysłowego.
Nowo powstająca osada fabryczna nie stanowiła początkowo wyodrębnionej admi­
nistracyjnie jednostki osadniczej. „Kolonia zwana Żyrardów" powstała na grun­
tach wsi Ruda Guzowska należącej do dóbr Guzów. Parafia znajdowała się w od­
ległych o kilka kilometrów Wiskitkach. Prawa miejskie uzyskał Żyrardów dopiero
w 1916 г., kiedy był już jednym z największych na Mazowszu ośrodków miejskich.
Nie było zatem w Żyrardowie, przynajmniej w początkowym okresie jego istnie­
nia, tych charakterystycznych dla wszystkich organizmów miejskich instytucji po­
zostawiających zwykle po sobie spuściznę w postaci różnego rodzaju d o k u m e n t ó w
stanowiących później materiał źródłowy dla badaczy ich dziejów.
Źródłem w badaniach nad kształtowaniem się żyrardowskiej społeczności (do
niedawna jeszcze zupełnie nie wykorzystywanym) są liczne i dobrze zachowane
akta stanu cywilnego. Być może zresztą, w ł a ś n i e owa m a s o w o ś ć tej kategorii źró­
deł i związana z tym pracochłonność ich opracowywania w jakiejś mierze spo­
wodowała, że jeszcze do niedawna nie spotykały się one wśród badaczy dziejów
Żyrardowa z w i ę k s z y m zainteresowaniem. Dopiero w końcu lat 70-tych zespołem
akt stanu cywilnego, przechowywanym w Archiwum P a ń s t w o w y m w Żyrardowie
i zawierającym dokumenty odnoszące się do pierwszych dziesięcioleci istnienia
osady, zajął się autor omawianej tu pracy, stawiając sobie za cel „poznanie za­
gadnienia formowania się i początkowego rozwoju społeczności Żyrardowa, po­
w s t a ł e j w związku z utworzeniem znacznego zakładu przemysłowego na terenach
wiejskich". Badania A. Stawarza objęły okres od roku 1830 do przełomu lat 60-tych
i 70-tych X I X w., a ich problematyka była dość rozległa. Przytoczę tu tylko n a j ­
ważniejsze pytania badawcze, które autor pracy o narodzinach żyrardowskiej spo­
łeczności sobie postawił. Pierwsze z nich dotyczy w a r u n k ó w i przebiegu procesu
kształtowania się badanej społeczności, następnie autor podejmuje zagadnienie
struktury społecznej Żyrardowa i jej przekształceń. Szczególne miejsce w bada­
niach zajmuje problematyka rodziny, przede wszystkim robotniczej, oraz zagad­
nienie więzi zespalających mieszkańców osady. Innym problemem, który stał się

�190

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

przedmiotem szczególnych zainteresowań autora, bylo „zagadnienie z w i ą z k ó w m i ę ­
dzy strukturą społeczną a kulturą". Ze względu na ograniczenia i braki źródło­
we, badanie tej problematyki było możliwe jedynie poprzez analizę „kilku w y ­
branych charakterystycznych form obyczaju kształtującego się w związku z ż y ­
ciem rodzinnym, towarzyskim, kulturalnym, a także zwyczajami świątecznymi oraz
rozrywkami, zabawami i odpoczynkiem — głównie w środowisku robotniczym".
Natomiast zawarte w źródłach wiadomości o zwyczajach związanych z wyborem
imion dla nowo narodzonych dzieci próbuje autor „wykorzystać dla oświetlenia za­
gadnienia roli mody w życiu społeczności". Ostatnim z postawionych przez A. Sta­
warza pytań badawczych jest pytanie o miejsce „społeczności Żyrardowa w spo­
łeczeństwie ziem polskich, ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m Królestwa Polskiego".
Podstawowym rodzajem źródeł wykorzystywanych w pracy są, j a k już wspo­
mniałem, źródła archiwalne, przede wszystkim zaś akta stanu cywilnego. Analiza
materiałów archiwalnych dostarczyła autorowi informacji do sporządzenia karto­
teki mieszkańców Żyrardowa z lat 1830-1870, zawierającej wiadomości o ponad
4 tys. osób. Kartoteka ta posłużyła następnie do opracowania drogą obliczeń sta­
tystycznych takich zagadnień, jak zmiany składu demograficznego, społeczno-za­
wodowego, narodowościowego i wyznaniowego żyrardowskiej społeczności. Wiele
wiadomości, przede wszystkim o charakterze jednostkowym, zaczerpnął autor z i n ­
nych rodzajów źródeł, takich jak akta notarialne, hipoteczne, administracyjne,
przemysłowe, materiały ikonograficzne i kartograficzne. Wykorzystał również l i ­
teraturę pamiętnikarską, wspomnieniową, a porównawczo także materiały etno­
graficzne pochodzące z badań terenowych.
Częściowe wyniki swoich badań publikował A. Stawarz od kilku lat w for­
mie artykułów (m. in. w „Etnografii Polskiej") i broszur w popularnonaukowej
serii wydawniczej „Biblioteczka Wiedzy o Żyrardowie" (np. Rodowody
mieszkań­
ców Żyrardowa,
Żyrardów 1980, Narodziny robotniczego obyczaju, Żyrardów 1981).
Wydana w tym roku książka o narodzinach żyrardowskiej społeczności, będąca
skróconą nieco wersją rozprawy doktorskiej, stanowi tych badań podsumowanie.
Oprócz wstępu, w którym autor przedstawił przedmiot, zakres, problematykę
pracy, literaturę przedmiotu oraz metodę pracy i źródła, książka składa się z p i ę ­
ciu rozdziałów oraz zawierającego wnioski i rekapitulacje zakończenia. W kolej­
nych rozdziałach omawia autor powstanie społeczności Żyrardowa, jej rozwój de^
mograficzny i warunki życia, problematykę małżeństwa i rodziny, procesy ruchli­
wości oraz integracji społecznej.
Nieco więcej uwagi chciałbym poświęcić rozdziałowi V o kształtowaniu się
obyczaju robotniczego. Obyczaj określa autor jako „wszelkie zachowania jedno­
stek o charakterze zbiorowym, aprobowane i zarazem będące udziałem ogółu czy
też znacznej liczby osób, mające podstawowe znaczenie dla zorganizowanego i cho­
ciażby względnie harmonijnego przebiegu życia społecznego", wyjaśniając dalej,
iż w zakres tak rozumianego obyczaju „wchodzą zwyczaje i obrzędy rodzinne i do­
roczne oraz inne (towarzyskie, okazjonalne, itp.) zachowania i zwyczaje związane
z działalnością gospodarcza, (pracą), formy zabaw i rozrywek wypełniających czas
po pracy". P o n i e w a ż jednak brak jest odpowiednich źródeł do odtworzenia „obrzę­
dowej czy wierzeniowej strony obyczajów", do etnograficznego ich opisu, autor
ogranicza się w i ę c do odtworzenia jedynie „zasadniczego kształtu poszczególnych
form obyczajowych" z połowy X I X w., odwołując się do analogii z X I X - w i e c z n ą
kulturą chłopską i kulturą robotniczą z końca X I X i początków X X w. Jest to
uzasadnione nie tylko ze względu na wiejskie pochodzenie większości żyrardow­
skich robotników czy też niewielką odległość w czasie między badanym okresem
a najwcześniejszymi opisami robotniczego obyczaju pozostawionymi przez P. H u l kę-Laskowskiego. Tam, gdzie to było możliwe, A. Stawarz poświadcza w y s t ę p o ­
wanie niektórych przynajmniej obyczajów w tym najwcześniejszym okresie da1

�191

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

nymi ze źródeł archiwalnych. Dotyczy to np. zwyczajowych terminów zawierania
małżeństw (miesiąc, dzień tygodnia), sposobów spędzania wolnego czasu itp. Inte­
resująca jest również próba ukazania roli mody w kształtującym się środowisku
robotniczym na przykładzie mody na imiona, oparta na analizie w y p i s ó w z akt
metrykalnych z lat 30-tych i 60-tych X I X w.
Praca A. Stawarza o narodzinach żyrardowskiej społeczności oprócz p o w a ż n e ­
go rozszerzenia naszej wiedzy o mało dotychczas zbadanym okresie dziejów Ż y ­
rardowa ma również istotne znaczenie metodyczne; wskazuje ona na walory, i ogra­
niczenia jednej z kategorii źródeł archiwalnych — akt stanu cywilnego. Nie budzi
wątpliwości ich przydatność do badań struktury demograficznej, społeczno-zawo­
dowej, narodowościowej itp., w przypadku jednak badań nad obyczajem przydat­
ność ta, jak się wydaje, jest dość ograniczona. Jeśli zatem badania nad obycza­
jem XIX-wiecznej społeczności Żyrardowa mają być kontynuowane, niezbędne
jest dalsze rozszerzanie wachlarza wykorzystywanych źródeł. W kategorii źródeł
archiwalnych możliwości takie są już, jak widać, niewielkie; być może na przy­
kład mogłyby dostarczyć nowych materiałów systematyczne i szeroko zakrojone*,
poszukiwania w XIX-wiecznych czasopismach i prasie codziennej.
Andrzej

G. N. S I M A K O V , Obščestvennye
funkcii
kirgizskich
narodnych
v konce XIX — načole X X v. (Społeczne funkcje ludowych, rozrywek
w końcu XIX i na początku XX w.), Leningrad 1984, Nauka, ss. 228.

Woźniak

razvleěenijkirgiskich

G. N. Simakov — pracownik naukowy leningradzkiego Instytutu Etnografii —
od dawna dość gruntownie zajmuje się badaniem różnych form rozrywek K i r g i ­
z ó w . Książka, którą chciałabym tu zaprezentować, stanowi także rezultat wie^
loletnich badań tego autora. Jest ona rozszerzoną nieco wersją jego pracy kan­
dydackiej. Jej bazą źródłową są materiały zebrane przez Simakova w latach
1971-1976 w różnych rejonach Kirgizji, zwłaszcza północnej. Badacz przewertował ponadto różnorodne źródła pisane — notatki podróżników, artykuły prasowe,
książki, materiały archiwalne i in. Informacje zawarte w tych źródłach rzadko
jednak wychodziły spod piór etnografów. Autorami ich bywali urzędnicy carscy
i partyjni (w początkowym okresie władzy radzieckiej) lub podróżnicy, dla k t ó ­
rych badanie rozrywek kirgiskich stanowiło tylko wąski i najczęściej przypadko­
wy margines zainteresowań czy obserwacji.
Książka Simakova jest pierwszą obszerną monografią etnograficzną poświę­
coną różnym formom zachowań ludycznych Kirgizów, uzupełniającą wydatnie do­
tychczasowe informacje o tej sferze życia tego ludu Azji Środkowej nowymi, nie­
rzadko unikalnymi materiałami *. Obejmują one m. in. opisy gier oraz zabaw
1

1

Patrz пр.: G. N. S i m a k o v ,
Kirgizskie
nacional'nye
razvlečenija,
„Sovetskaja Etnografija", nr 4: 1977, s. 79-90; t e n ż e , Kirgizskie
narodnye igry: (Pa
materialara
Priissykkul'ja),
[w:] Novoe v etnografii i antropologii (itogi polevých
rabot Instituta etnografii v 1973 godu), Moskva 1975, s. 44-45; t e n ż e , Nekotorye
čerty bytovanija krigizskich
narodnych razvleěenij
v konce XIX — načale XX veka,
[w:] Tezisy dokladov
na sessii, posujascennoj itogam polevých
etnografičeskich
i antroplojičeskich
issledovanij,
v 1974-1975 gg., Dušanbe 1976, s. 272-273; t e n ż e ,
Ritual'naja
funkcija
kirgizskich
razvleěenij,
[w:] Kratkoe
soderžanie
dokladov
sredneaziatsko-kazachskich
čtenij,
avgust
1979, Leningrad 1979; t e n ż e ,
Sovetskie
prazdniki
i kirgizskie
nacianal'nye
razvlečenija,
[w:] Ětnografičeskie
aspekty
izučenija sovremennosti,
Leningrad 1980.
Patrz пр.: S. M. A b r a m z o n, OčerJci kul'tury
kirgizskogo
národa,
Frunze
1946; t e n ż e , Kirgizy
i ich istoriko-kul'turnye
i ětnografičeskie
svjazi,
Leningrad
1971; A. D i v a e v, Drevnie
igry kirgizskoj
molodeži,
„Turkestanskie vědomosti",,
2

�192

RECENZJE I

OMÓWIENIA

dziecięcych i młodzieżowych (np. zawierających elementy trickowe czy teatralne),
które u m k n ę ł y z pola widzenia wcześniejszych badaczy i obserwatorów. Simakov
systematyzuje ponadto i znacznie uzupełnia dotychczasowe — znane z literatury —
informacje dotyczące np. w y ś c i g ó w konnych, zapasów, p o j e d y n k ó w na piki i in.
Opisuje też dokładnie przebieg i sposób organizacji ceremonialnych uczt połączo­
nych z piciem piwa z prosa (źaro bozo) i dwa rodzaje spotkań towarzyszących
spożywaniu kumysu (iUiiš i Serne). Cenne są także informacje dotyczące warian­
t ó w niektórych gier znanych już dość dobrze z wcześniejszych opisów, takich jak
np. walka o kozła (kok boru). N i e w ą t p l i w ą zasługą Simakova jest też zebranie
materiałów rozproszonych w literaturze, często trudno dostępnych, ukrytych w ar­
chiwach, nierzadko napisanych w języku kirgiskim.
Dzięki żmudnej pracy badawczej powstała dość szczegółowa monografia obej­
mująca okres przełomu X I X i X X w. Prezentowany w niej materiał jest impo­
nujący. Szkoda, że szczupłość miejsca nie pozwoliła autorowi na zaprezentowanie
wszystkich form rozrywek, a zwłaszcza tak popularnych gier w kości, gier plan­
szowych, czy też p o l o w a ń z ptakami łowczymi, traktowanych przez Kirgizów jako»
forma rozrywki. Ograniczył się też autor do materiału pochodzącego z Kirgizji
północnej tłumacząc, że rozrywki Kirgizów południowych mają własną specyfikę
i ich badanie stanowi odrębny temat (s. 10). Tłumaczenie to absolutnie nie sa»tysfakcjonuje czytelnika. Możemy tylko domyślać się, że przyczyny tkwią w bra­
k u materiałów na tyle obszernych i reprezentatywnych, by w chwili oddawania
książki do druku przeprowadzić konieczne porównania
Książka nie jest jednak pozbawiona materiału porównawczego. Simakov z rzad­
ka wprawdzie sięga do materiałów z południowej Kirgizji, operuje natomiast wie­
lokrotnie informacjami dotyczącymi innych mieszkańców radzieckiej Azji Środ­
kowej — Tadżyków, Uzbeków, Kazachów, Turkmenów, w y d o b y w a j ą c przede wszy­
stkim podobieństwa niektórych form (np. ceremonialne uczty połączonei ze spoży­
waniem napojów alkoholowych, gry polegające na szukaniu przedmiotów, walka
-o kozła, sposoby karania pokonanych w grach i in.). W badaniach p o r ó w n a w ­
czych Simakov nie wychodzi poza teren Z S R R . Prezentowany przez niego mate­
riał pozwala jednak zainteresowanym tym zagadnieniem czytelnikom odnaleźć wie­
le podobieństw między grami i zabawami Kirgizów a zachowaniami ludycznymi
innych mieszkańców Azji, np. Mongołów.
Sposób prezentowania materiałów przez autora zasługuje na najwyższe uzna­
nie. Opisy gier, zabaw, z a w o d ó w sportowych, uczt i in. są niezwykle dokładne,
precyzyjnie oddają charakter zachowań ich uczestników, organizację działań, po­
dział ról, wykorzystywane rekwizyty, kostiumy, stosowaną terminologię, charak­
ter uczestnictwa (wiek i płeć graczy, ich pochodzenie społeczne, etniczne itp.). T a m
gdzie to możliwe autor podaje różne warianty zachowań, ich lokalne odmiany,
zwraca też czasem u w a g ę na reakcje w i d z ó w czy odczucia samych zawodników.
Język opisu jest przy tym plastyczny, ż y w y , co sprawia, że prezentowane zacho­
wania nabierają barw, ich uczestnicy jak gdyby ożywają, zaczynają poruszać się,
a całość staje się atrakcyjna w czytaniu mimo nagromadzenia ogromnej liczby
faktów i szczegółowości (nawet drobiazgowości) opisu. W taki barwny sposób a u ­
tor opisuje przede wszystkim różnego rodzaju zawody sportowe (wyścigi koni, za8

n r 84: 1904, nr 54: 1907; t e n ż e , Igry kirgizskich
dętej, „Turkestanske v ě d o m o ­
sti", nr 152: 1905; D. O m u r z a k o v , Fizičeskaja
kul'tura г sport v
Kirgizskoj
SSR, Frunze 1956; D. O m u r z a k o v , J u . M u s i n , Kirgizskie
narodnye
igry,
Frunze 1973.
O rozrywkach południowych Kirgizów pisze np. Simakov w artykule О ne¡kotorych
osobennostjach
narodnych
razvlečenij
južnych
kirgizov (konec XIX —•
načalo XX v.), Polevye issledovanija Institua etnografii 1980-1981, Moskva 1984,
-s. 206-214.
8

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

193

pasy, pojedynki na piki, walki o kozła i in.). Charakter tych współzawodnictw,
ich w i d o w i s k o w o ś ć i zainteresowanie, jakim darzyli je chyba — bez przesady —
wszyscy Kirgizi dyktuje, czy wręcz narzuca sposób opisu. Nie każdy autor potrafi
to jednak odpowiednio wykorzystać. W interesujący sposób opisuje także Simakov inne formy rozrywki — mniej widowiskowe, mniej porywające, np. zabawy
dziecięce, weselne, uczty, popisy sprawnościowe i in.
Simakov nie zamierza jednak ograniczyć się do prezentacji materiału. Już
sam tytuł pracy wskazuje, że będzie w niej mowa) o funkcjach rozrywek. Temu
zadaniu podporządkowana jest też koncepcja książki, jej układ. Każdy z rozdzia­
ł ó w traktować ma o odrębnej funkcji. I tak: rozdział I poświęcony jest funkcji
wychowawczej, I I — wojennej i sportowej, I I I — widowiskowo-estetycznej i ko­
munikacyjnej, I V — rytualnej i V •— socjalnej. Simakov zdaje sobie sprawę z te­
go, że każda forma rozrywki może pełnić wiele funkcji. Nie wszystkie jednak są
w tym samym stopniu ważne. We wstępie wyjaśnia więc, że o rozmieszczeniu ma­
teriałów w poszczególnych rozdziałach zdecydowało właśnie to, która, z funkcji
poszczególnych form zachowań była najważniejsza w interesującym go okresie.
Zastrzega się jednak, że wyróżnienie najważniejszej funkcji nie zawsze jest mo­
żliwe, przeto w niektórych wypadkach sposób jego postępowania m o ż e budzić
wątpliwości (s. 9). I istotnie, budzi je, poczynając od kwestii samego określenia
najważniejszych funkcji poszczególnych zachowań. Simakov nie odpowiada bo­
wiem zdecydowanie na pytania: w czyim odczuciu funkcje te są najważniejsze?
Kto dokonuje tego wyboru? Na ile jest to arbitralna ocena badacza? W jakim
stopniu jest ona zgodna z ocenami samych Kirgizów? Czy całe społeczeństwo k i r ­
giskie (ściślej: jego próba poddana badaniom) w jednakowy sposób ocenia w a ż ­
ność wymienionych funkcji? Na ile w ogóle poszczególne funkcje uświadamiane
są przez współczesnych nam Kirgizów? Sposób narracji nasuwa przypuszczenie,
że autor sam dokonał wyboru i oceny ważności poszczególnych funkcji. Brak bo­
wiem zupełnie danych o ocenach pochodzących od informatorów. Niejednokrot­
nie wybór ten wydaje się bardzo subiektywny. Czy istotnie np. bardziej wido­
wiskowa jest „dżigitówka" (rozdział I I I ) od w y ś c i g ó w konnych lub pojedynków na
piki opisanych w pozostałych rozdziałach? Czy w przypadku tych zachowań funk­
cja ta jest istotnie mniej ważna, mniej widoczna od pozostałych? Wydaje mi się,
że dla samych Kirgizów widowiskowy aspekt w y ś c i g ó w konnych np. jest nie mniej
ważny, a nawet może jest on o wiele bardziej wyczuwalny niż np. ich funkcja
wojenna. Przypuszczam nawet, że funkcja ta nie jest znana wielu Kirgizom, że
zupełnie jej sobie nie uświadamiają.
Pewne wątpliwości w y w o ł u j e też sama konstrukcja pracy. Mariaż polifunkcyjności zachowań ludycznych, trudności wyboru najważniejszej, dominującej f u n k
cji i schematycznego podziału pracy na poszczególne rozdziały odpowiadające jed­
nej spośród wybranych funkcji, musiał doprowadzić do powtórzeń w tekście,
a także do pewnych niekonsekwencji. Częste powtórzenia powodują pewne trud­
ności w śledzeniu materiału, utrudniając przede wszystkim kompleksowe spojrze­
nie na wybraną formę zachowań. Na przykład po dość dokładnym i zdawałoby
się wyczerpującym opisie pojedynku na piki, zamieszczonym w rozdziale I I , n a ­
stępuje istotne uzupełnienie w rozdziale V m ó w i ą c e o tym, że w walkach tych
mogły uczestniczyć także kobiety, a reguły walki były takie same w przypadku
zawodów męskich i kobiecych. Autor rozszerza następnie informacje o wojennych
funkcjach tych zawodów, o czym wspominał już w rozdziale I I , pisząc, że jeszcze
w końcu X I X w. kobiety uczestniczyły w walkach. W rozdziale I V znajdujemy
natomiast istotne uzupełnienie dotyczące walk o kozła, zapasów czy w y ś c i g ó w
konnych, opisanych w rozdziale I I . Pomijając już rozbicie materiału i ciągu kom­
pleksowego myślenia widzimy, że funkcja wojenna, sportowa i rytualna pełnione
r

и —

E t n o g r a f i a , t.

xxx/2

�194

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

przez te zachowania są równoważne. Kilkakrotnie i w różnych miejscach wspo­
mina też autor o funkcjach magicznych, przy czym zagadnieniu temu ma b y ć
zasadniczo poświęcony rozdział I V .
Częste powroty do wcześniej prezentowanych materiałów i uzupełnianie ich
istotnymi informacjami w toku dalszych rozważań nie tylko utrudniają czytelni­
kowi orientację w materiale złożonym z ogromnej masy f a k t ó w (zagubionym
w materiale i pragnącym spojrzeć kompleksowo na wybrane formy zachowań
służy na szczęście pomocą indeks, w k t ó r y m zostały uwzględnione ważniejsze —
szkoda, że nie wszystkie — formy), lecz przede wszystkim nasuwają zastrzeżenia
co do samej konstrukcji pracy, zwłaszcza zaś do trafności przyjętego sposobu
podziału materiału i zamieszczenia go w poszczególych rozdziałach.
Kolejną w ą t p l i w o ś ć budzą też niektóre określenia funkcji, np. „funkcja r y ­
tualna" i „socjalna". Określenie „funkcja rytualna" wydaje mi się nazbyt szerokie.
Sugerować bowiem może, że chodzi tu o wszelkie role pełnione przez zachowania
ludyczne w kontekście rytualnym. Jednakże w takim ujęciu rytualnymi byłyby
również pozostałe funkcje omawiane w pracy. Zachowania, które je pełnią, w y ­
stępują bowiem najczęściej w powiązaniu z określonymi rytuałami. Dopiero w roz­
dziale I V znajdujemy wyjaśnienie, ż e m ó w i ą c o funkcji rytualnej Simakov ma
właściwie na myśli funkcję magiczną (jest ona zresztą znakomicie uwypuklona
w prezentowanym materiale). W przypadku funkcji socjalnej autor wyjaśnia, ż e
pragnie ukazać, w jaki sposób pewne formy zachowań ludycznych przypominają
przeszłość, dawne instytucje społeczne, np. małżeńskie, związki kobiet, stowarzy­
szenia mężczyzn i in. Określenie tej funkcji wydaje mi się przede wszystkim
niejednoznaczne. Nie sugeruje ono zwłaszcza, że autor będzie dążył do ujęcia h i ­
storycznego, do szukania korzeni gier i określenia ich roli w podtrzymaniu historii
Kirgizów, co w zasadzie czyni w rozdziale V .
I jeszcze jedna uwaga dotycząca konstrukcji książki: w trzech pierwszych
rozdziałach Simakov niejednokrotnie wspomina, że opisywane przezeń zachowania
towarzyszyły różnego rodzaju obrzędom rodzinnym i rodowym, zwłaszcza w y ­
pominkom i weselom, a także —- obrzędom religijnym. Jednakże dopiero w roz­
dziale I V następuje częściowe określenie tego tła. Autor wyjaśnia, czym były owe
wypominki, jak przebiegały związane z nimi uroczystości, jaki był stosunek K i r ­
gizów do przodków i zmarłych. Stara się oddać charakter tych uroczystości ogra­
niczając się do spraw najważniejszych, co wystarcza — jak sądzę — dla tego
typu pracy. Pomija natomiast zupełnie milczeniem obrzędy religijne, mimo iż
wielokrotnie podkreśla istnienie związku między nimi a zachowaniami ludycznymi.
W konstrukcji pracy znajduje potwierdzenie fakt drugorzędnego traktowania
kontekstu obrzędowego przez Simakova. Znamienne jest przede wszystkim to, że
o kontekście tym wspomina się szerzej dopiero w końcowych rozdziałach, kwitu­
jąc wcześniejsze informacje ogólnymi stwierdzeniami, пр., że pojedynki na piki
towarzyszyły wypominkom. Znamienne jest również nadużywanie terminu „rytual­
ny" czy „religijny" bez bardziej precyzyjnego wyjaśnienia, o jakiego rodzaju z a ­
chowania chodzi. Kontekst jest dla Simakova tylko tłem, na którym rozgrywają
się walki zapaśników, wyścigi i in. Zachowania te są wprawdzie traktowane jako
integralna część obrzędu, pełnią w nim określone funkcje, lecz nie wiemy, czy
pełnią je także poza kontekstem i czy tylko charakter funkcji jest czynnikiem
decydującym o włączeniu poszczególnych form zachowań ludycznych do określo­
nego kontekstu czasowo-obrzędowego. Sądzę, że wyjaśnianie przyczyn w y s t ę p o ­
wania określonych form w takim, a nie innym kontekście wyłącznie pełnieniem
poszczególnych funkcji nie może być wystarczające. Istotne byłoby zwłaszcza w y ­
jaśnienie pierwotnych relacji zanim doszło do złamania tradycyjnych zasad ł ą c z e ­
nia określonej formy zachowań z w ł a ś c i w y m dla niej kontekstem. Simakov zwraca

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

195

u w a g ę na te zmiany, na odstępstwa od tradycyjnych wzorów, wiążąc je przede
wszystkim' z utratą pierwotnego sensu obrzędowego tych zachowań, co jest okre­
śleniem nader nieprecyzyjnym. Nie odpowiada również na pytanie o przyczyny
zaistnienia pierwotnej relacji: forma — kontekst.
Stosunkowo najlepiej związek zachowań ludycznych z kontekstem obrzędowym
został ukazany w rozdziale I V , aczkolwiek i tutaj obrzęd jest tylko&gt; tłem gier
i z a w o d ó w sportowych. Tło to zostaje jednak określone, a w ł ą c z e n i e wybranych
zachowań ludycznych do uroczystości weselnych czy wypominkowych staje się
bardziej zrozumiałe. Do pełnej jasności brakuje nam jednak spojrzenia na zacho­
wania ludyczne pod kątem ich symboliki, zastosowania analizy semiotycznej, która
mogłaby przede wszystkim wyjaśnić charakter relacji: forma — kontekst. Sima­
kov natomiast niemal nie porusza tych zagadnień, a nawet jak gdyby świadomie
unika stosowania określenia „symboliczny", „symbolika" itp. W całym tekście
terminy te w y s t ę p u j ą może 2—3 razy. U ż y w a ich autor opisując gry weselne, np.
• w a l k ę o pościel (íósofc talašuu) .
Gra ta jest w e d ł u g niego „symbolem stosunków
małżeńskich, symbolem niewinności dziewczyny w okresie przedmałżeńskim z jed­
nej strony, a męskiej siły, męskiej potencji — z drugiej" (s. 151). Autor nie prze­
prowadza jednak analizy, która uczyniłaby to stwierdzenie bardziej wiarogodnym.
Co ciekawe, Simakov ma ogromne wyczucie spraw istotnych dla zrozumienia
znaczenia gier. Potrafi znakomicie określić elementy ważne, typowe dla nich, nie
pomijając żadnego szczegółu. Sam nie wykorzystuje ich wprawdzie do analizy
semiotycznej, koncentrując się na sprawach genezy lub związków z magią, dostar­
cza natomiast doskonałych informacji tym badaczom, którzy chcieliby taką analizę
przeprowadzić (oczywiście materiały zawarte w pracy Simakova nie są dla tego
celu wystarczające, mogą jednak być punktem wyjścia do tego typu badań). Przy­
k ł a d e m może być m. in. opis zawodów w o d w i ą z y w a n i u wielbłąda (tóo čečmej)
organizowanych podczas dorocznych w y p o m i n k ó w . Istotne, w e d ł u g autora, są tu
4

5

4

G r a tósdfc tała&amp;uu (dokł. walka o pościel, o dywanik) organizowana była
w ostatnim dniu pobytu dziewczyny w rodzinnym ailu, przed odjazdem do domu
męża. Uczestniczyły w niej kobiety ze strony dziewczyny i mężczyźni ze strony
narzeczonego. Dziewczyny w y k o p y w a ł y dwie jamy o głębokości 1-1,5 m w odległo­
ści 0,5 m od siebie. W dno jednej z jam wbijano 1-2 żelazne kołki i p r z y w i ą z y ­
wano do nich koniec grubego sznura, drugi koniec sznura znajdował się w drugiej
jamie. Przechodził on przez otwór znajdujący się w połowie odległości między
jamami. Część końca sznura wystającą z jamy pozostawiano na zewnątrz, część zaś
zakopywano. Obydwie jamy przed rozpoczęciem gry zasypywano ziemią, którą
szczelnie udeptywano. Kobiety uczestniczące w grze trzymały w rękach naczynia
z. ziemią, nawozem i popiołem oraz z papką z prosa i zbijały się w grupę koło
jam ze sznurem. Mężczyźni musieli dostać się do wolnego końca sznura, w y c i ą g n ą ć
go z ziemi lub rozerwać sznur na dwie części. Kobiety przeszkadzały im, obsypu­
jąc zawartością naczyń, bijąc itp. Mężczyźni mogli korzystać z pomocy koni, bro­
niąc się jednocześnie przed atakiem kobiet. Jeżeli kobiety obroniły sznur — otrzy­
m y w a ł y nagrodę od ojca pana młodego (bydło, a zwłaszcza wielbłąda). Jeżeli
w grze zwyciężyli mężczyźni, w ó w c z a s otrzymywali oni nagrodę od ojca narze­
czonej (s. 150-151).
Toó čečmej
(odwiązywanie wielbłąda) organizowano najczęściej podczas do­
rocznych w y p o m i n k ó w zwanych aš. W środku dużego koła utworzonego przez w i ­
dzów wykopywano jamę o głębokości 0,5-0,75 m. W dno wbijano kołek, do którego
przywiązywano sznur. Na drugim końcu sznura znajdował się wielbłąd-samiec.
Na wielbłądzie kładziono cenne przedmioty, takie jak dywany, odzież, futra, biżu­
terię i in. Bohaterką gry była kobieta, która przed przystąpieniem do z a w o d ó w
rozbierała się w oddzielnej jurcie do naga, a następnie przywdziewała cenny bucharski chałat. W odległości 40-50 m od wielbłąda kobieta rozbierała się i podcho­
dziła do zwierzęcia. Następnie na czworakach zaczynała o d w i ą z y w a ć sznur, za
pomocą którego wielbłąd był przywiązany do kołka. Sznur zawiązany był na wiele
w ę z ł ó w i odwiązanie go nie było łatwe. Cała procedura trwała od&gt; 15 do 40 m i ­
nut. Jeżeli kobiecie udało się odwiązać wielbłąda, otrzymywała go w nagrodę.
5

�190

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

następujące elementy: w y s t ę p o w a n i e wielbłąda-samca w charakterze przedmiotu
gry i nagrody dla zwycięzcy, fakt, iż do udziału w zawodach dopuszczane były
tylko te kobiety, które były mężatkami i urodziły dzieci, określenie uczestniczek
z a w o d ó w jako „kobyły", a mężczyzn — jako „źrebaki", naśladowanie z a c h o w a ń
seksualnych zwierząt przez uczestników gry, związek wielbłąda z kultem płod­
ności, związek gry z wypominkami. Istotne jest też w y s t ę p o w a n i e opisu gry w k i r ­
giskim eposie „Manas" (s. 121). W grze tej szuka Simakov z w i ą z k ó w z totemizmem,
nie bacząc na jej aspekty symboliczne. Podobnie w grze taz siíziiš (walka ł y s y c h )
widzi jedynie świadectwo wojennej przeszłości Kirgizów. Wskazuje wprawdzie
na takie elementy gry jak: uczestnictwo wyłącznie łysych mężczyzn uobecniają­
cych bezpłodną naturę, w y m ó g pojawienia się krwi podczas walki, naśladowanie
zachowań walczących byków przez uczestników gry i in., zda się jednak nie do­
strzegać ich znaczenia dla symboliki gry. Nawet tak znamienny przykład, jak
łamanie żałobnej flagi przez konia uczestniczącego w w y ś c i g a c h podczas wypo­
m i n k ó w ma dla Simakova jedynie sens magiczny; chodzi tu bowiem; — j a k pisize; —
0 magiczne zakończenie okresu żałoby i działania mocy ducha zmarłego (s. 142).
A przecież trudno nie spostrzec, że działanie to ma także znaczenie symboliczne,
zrozumiałe właśnie w kontekście wypominkowym.
Wielokrotnie wspomina autor o komunikacyjnej funkcji zachowań ludycznych.
Mogłoby to sugerować, że interesuje go znaczeniowy aspekt prezentowanych gier
1 zabaw. Pod pojęciem funkcji komunikacyjnej rozumie jednak Simakov w y ł ą c z ­
nie rolę, jaką odgrywają tego rodzaju zachowania w kontaktach społeczno-towarzyskich.
Simakov nie jest zwolennikiem analizy semiotycznej, o czym m i a ł a m okazję
przekonać się podczas bezpośrednich rozmów z tym autorem. Wyjaśnia to wspo­
mniany już stosunek badacza do kontekstu, a także — jegoi niechęć do poszukiwa­
nia i ukazywania symboliki.
Wiele miejsca poświęcił natomiast Simakow genezie zachowań ludycznych.
Mówiąc o genezie zastrzegł przy tym, że nie jest zwolennikiem koncepcji o poichodzeniu tych zachowań od obrzędów (nie wspominając jednak kto taką tezę
sformułował). Za Plechanowem twierdzi natomiast, że korzenie tych zachowań
tkwią w pracy. Zachowania ludyczne stały się z czasem częścią rytuałów, ceremo­
nii kultowych i zaczęły pełnić wiele rozmaitych funkcji. Stopniowo traciły one
charakter rytualny, stając się po prostu rozrywką. Niektóre formy zachowały
jednak cechy przeżytków, co pozwala śledzić ich źródła rytualne (s. 11). Simakova
interesuje przy tym •— jak możemy przekonać się w trakcie lektury jego, pras­
cy — ten stopień genezy, kiedy zachowania ludyczne oderwały się od swych prak­
tycznych korzeni i stały się częścią obrzędów. Do pierwotnych korzeni nawiązują
natomiast takie gry, jak mangel uruu albo urmaj uruu (rzucanie sierpem), w które
grano podczas zbierania jadalnych cebulek tulipanów, gra sarymsak,
organizo8

W innym wariancie gry w odwiązywaniu wielbłąda uczestniczyła kobieta i m ę ż ­
czyzna. Naga kobieta, którą zwano tu kobyłą (bee), odwiązywała wielbłąda, a m ę ż ­
czyzna (również rozebrany), którego nazywano tu źrebakiem (ajgyr), próbował jej
w tym przeszkadzać. Kobieta broniła się przed atakiem mężczyzny uderzeniami
nóg. Mężczyzna atakujący kobietę naśladował zachowania źrebaka — parskał, ko­
pał, uderzał nogami o ziemię itp. Zwycięzca otrzymywał w nagrodę wielbłąda.
Jeżeli wynik był remisowy, to wielbłąda otrzymywała kobieta, mężczyzna zaś
otrzymywał znajdujące się na grzbiecie zwierzęcia przedmioty (s. 119-120).
Taz süzüS (walka łysych) organizowano także podczas dorocznych wypo­
m i n k ó w . W grze uczestniczyło dwóch mężczyzn — obowiązkowo łysych. Każdego
z nich w y p r o w a d z a ł na arenę sekundant. Zawodnicy początkowo stawali w odle­
głości 4-5 m od siebie, a następnie podchodzili i zaczynali bóść się g ł o w a m i stara­
jąc się trafić w g ł o w ę przeciwnika. Ręce trzymano na plecach. Uczestnicy gry
naśladowali zachowania walczących b y k ó w (s. 101-103).
e

�197

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

warm podczas zbierania dzikiego czosnku, a także gry będące n a ś l a d o w n i c t w e m
zachowań pasterzy lub zwierząt. Simakov pisze, że niektóre gry tego rodzaju
powstały „na bazie produkcyjnej" i odzwierciedlają epizody charakterystyczne dla
życia pasterzy. „Możliwe jednak, że przeszły one stadium religijne, gdy były obrzę­
dem mającym w magiczny sposób ochraniać bydło przed atakiem drapieżników"
(s. 35). Mowa tu o grach, w których jedna grupa uczestników atakuje drugą, ta
zaś na różne sposoby broni się przed napaścią (kopiąc, szarpiąc, itp.).
Wywody autora nie dowodzą jednak całkowitej negacji ewolucjonistycznych
koncepcji, a nawet pewne sformułowania wskazują na to, że autor sam sobie
przeczy. Prezentuje bowiem następujący schemat: obrzęd -»- obrzęd—rozrywka -~ roz­
rywka—obrzęd
rozrywka zawierająca przeżytki obrzędowości -&gt;• rozrywka w ł a ś c i ­
wa, mówiąc przy tym w y r a ź n i e o tym, że przedstawia on „historyczne etapy stop­
niowego przeradzania się obrzędu w rozrywkę" (s. 156). Przekształcenia te ilustro­
wane są pojedynczymi przykładami, przy czym wybór ten nie jest w pełni zro­
zumiały. Dlaczego w podobny sposób autor nie rozpatruje innych gier i zabaw
kirgiskich? Dlaczego nie doszukuje się w nich e l e m e n t ó w obrzędowych (zwłaszcza
w tych, które w X I X / X X w. były z obrzędami silnie połączone)? Rozrywki, które
zachowały przeżytki obrzędów, to te, które nie utraciły związku z obrzędem, z okre­
ślonymi uroczystościami, np. wyścigi — z wypominkami, walka o kozła — z wese­
lem, ale można je było organizować podczas innych uroczystości, a nawet w dni
powszednie. Rozrywka-obrzęd, to forma zachowań organizowanych tylko podczas
jednej uroczystości (np. walka o pościel — podczas wesela). Zachodzi tu r ó w n o ­
waga elementu rozrywki i obrzędu. Obrzęd-rozrywka, to ta forma zachowań, w któ­
rej elementy obrzędowe przeważają nad rozrywkowymi (np. sadaga čapkan ). Tak
więc, autor w przypadku tej klasyfikacji bierze pod u w a g ę nie tyle „wewnętrzne *
cechy poszczególnych zachowań (reguły, rekwizyty, podział ról i in.), lecz •— czas
i okoliczności ich występowania oraz stosunek e l e m e n t ó w rozrywkowych do obrzę­
dowych. Ocena tego stosunku wydaje mi się przy tym dość arbitralna i subiektyw­
na. T ę część książki, w której Simakov na kilku przykładach, do których już nie
powraca w innych miejscach, dokonuje wspomnianej odrębnej klasyfikacji zacho­
wań, u w a ż a m za najsłabszą. Wywody autora nie są przekonujące. Zaskakuje po­
nadto i dziwi wprowadzenie klasyfikacji obejmującej tylko niektóre formy roz­
rywki, podczas gdy autor nie przeprowadza podobnej klasyfikacji wszystkich oma­
wianych form. Należałoby przynajmniej — jak sądzę — zaznaczyć, że pozostałe,
znajdujące się poza tą klasyfikacją zachowania, są w ł a ś c i w y m i rozrywkami, choć ...
co w ł a ś c i w i e znaczy owo sformułowanie? Czy o zachowaniach pełniących tak wiele
funkcji można myśleć w takich kategoriach? Rozumowanie autora w tym miejscu
książki jest uproszczone, schematyczne, odbiega przy tym od toku narracji przy­
jętej w pozostałych partiach recenzowanej pracy. Odniosłam ponadto wrażenie,
że autor szafuje s ł o w e m „obrzęd", nie podając ani co przez to rozumie, ani — co
ważniejsze — o jakie w ł a ś c i w i e obrzędy niejednokrotnie chodzi. Wątpliwości n a ­
suwa też np. określanie niektórych zachowań mianem obrzędów, podczas gdy są
one jedynie częścią obrzędu (np. sadaga čapkan
jest zachowaniem ludycznym to­
warzyszącym weselu, a nie samodzielnym obrzędem).
7

Opisując zachowania, takie jak gry weselne

7

lub biegi organizowane

podczas

Sadaga čapkan
— rytuał weselny, podczas którego bito parę młodych p ł u ­
cami kozła po głowach, nakrywszy ich uprzednio chustką. Mówiono przy tym:
„Kudaj saktaj kor!" (niech was chroni bóg). Celem obrzędu było zapewnienie m ł o ­
dym zdrowia i licznego potomstwa. Miał on w i ę c sens magiczny (s. 105). Po za­
kończeniu tej ceremonii młodzi biegli do przeznaczonej dla nich! jurty. T e n kto
dobiegł pierwszy do progu jurty miał rządzić w przyszłej rodzinie, b y ć jej głową
(s. 153-154).

�198

RECENZJE I

OMÓWIENIA

uroczystości ku czci dziecka, które ukończyło pierwszy rok życia, Simakov pisze,
że są to gry-obrzędy i że w poł. X I X w. lub w jego początkach prawdopodobnie
w zachowaniach tych nikt nie widział gry. Z czasem ich sens obrzędowy zanikał,
a zachowania te stopniowo przekształciły się w zabawę (s. 153). Nie wiemy jed­
nak, na jakiej podstawie autor formułuje takie wnioski. Czy w istocie możemy
tu m ó w i ć o grach-obrzędach, a nie o zachowaniach ludycznych stanowiących część
obrzędu (np. weselnego)? Ich sens obrzędowy czy ludyczny nie ma w tym przy­
padku znaczenia. Zachowania te nie były przecież samodzielnymi obrzędami bez
względu na to czy pełniły funkcje ludyczne, czy też traktowano' je poważnie jak
cały obrzęd. Najbardziej intrygujące jest jednak pytanie, jak pogodzić wywody
autora z deklaracją o odrzuceniu tezy o pochodzeniu gier od obrzędów. Przecież,
jeżeli przyjmiemy, że zachowania te były początkowo traktowane jak obrzęd czy
jego część, jeśli — jak pisze Simakov — „nikt nie widział w nich e l e m e n t ó w gry"
(s. 153), a następnie stały się one rozrywką, to jest to typ myślenia ewolucjonistycznego, zgodnie z którym obrzęd staje się zabawą, gdy zanika jego sens pier­
wotny .
Tak więc autor, który we wstępie pracy zaznacza, że jest zwolennikiem tezy
o pochodzeniu zachowań ludycznych od pracy (z etapem pośrednim, którym jest
rozrywka jako część obrzędu; przy czym, co ciekawe, nie dotyczy to wszystkich
zachowań, lecz „wielu gier" i rodzajów sportu) dalej zaskakuje czytelnika wywo­
dami i schematem, w którym m ó w i się wyraźnie o przechodzeniu obrzędu w roz­
r y w k ę (i wyłącznie o tym). Myślę, że autor niezbyt zręcznie i nazbyt schematycz­
nie sformułował tę część swoich rozważań. Nie może go to jednak usprawiedli­
wiać. Podobny typ myślenia (co wskazuje na nieprzypadkowość owej rozbieżno­
ści koncepcji) prezentuje zresztą autor w innym miejscu, m ó w i ą c o pochodzeniu
niektórych zachowań ludycznych od średniowiecznych lub wcześniejszych instytucji
społecznych. Zachowania te mają bowiem stanowić przeżytki instytucji, takicn
jak np. pewne zasady zawierania małżeństwa, stowarzyszenia mężczyzn i in. (roz­
dział V).
Dążąc do określenia genezy zachowań ludycznych Simakov stawia sobie za­
danie ambitne, lecz jednocześnie trudne dla etnografa. Odpowiedź na pytanie
0 genezę wymaga bowiem doskonałej znajomości źródeł historycznych. Trzeba przy
tym dodać, że źródła te nie zawsze niosą oczekiwane informacje i w wielu przy­
padkach musimy zadowalać się hipotezami. Mówiąc o genezie zachowań ludycz­
nych Simakov nie ma do dyspozycji w ł a s n y c h materiałów terenowych. Zmuszony
jest więc do korzystania z ustaleń innych badaczy, przede wszystkim historyków.
Odwołuje się przy tym najczęściej do takich autorytetów, jak S. P. Tolstov, czy
G. P. Snesarev, a także O. Ą. Suchareva. Sformułowane przez nich tazy dotyczą
wprawdzie najczęściej innych mieszkańców Azji Środkowej, zwłaszcza Chorezmu,
Simakov zakłada jednak prawdopodobnie, że geneza podobnych zachowań wy­
stępujących u Kirgizów i innych mieszkańców Azji Środkowej jest taka sama.
Jest to założenie do zaakceptowania. W wielu przypadkach chodzi bowiem o te
same zachowania przejmowane przez różne ludy Azji w procesie ich wzajemnych
1 długotrwałych kontaktów. Simakov nie określa jednak sposobu postępowania
8

6

O ewolucjonistycznych koncepcjach dotyczących zachowań ludycznych patrz
пр.: R. C a i l l o i s , Żywioł i ład, Warszawa 1973, s. 363-373; A. B. G o m m e , The
Traditional
Games of England,
Scotland
and Ireland,
vol. 1-2, London 1894-1898;
H. B. S c h w a r t z m a n , Transformations.
The anthropology
of children's
play,
New York 1978, s. 41-59; E . В. Т у l o r , The History
of Games, [w:] The
Study
of Games, New York 1971, E . M. Avedon, B . Sutton-Smith (eds.), s. 63-76; t e n ż e ,
On the game of patolli in ancient Mexico, and its probable asiatic origin, „Journal
of the Royal Anthropological Institute of Great Britain and Ireland", vol. 8, s. 116131; t e n ż e , On American
lot-games as evidence of Asiatic
intercourse
before
the time of Columbus, f_w:] The Study of Games, New Y o r k 1971, s. 77-93 i in.

�199

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

1 założeń metodologicznych tej części badań poświęconej genezie. Z rządka po&gt;wołuje się też na źródła historyczne, mimo że m ó w i o czasach dość odległych
w historii Kirgizów. Większość jego w y w o d ó w to hipotezy, nie mające d o w o d ó w
na swe poparcie. Autor zda się przy tym zapominać, że cytowani przez niego auto­
rzy pozostawali także często w sferze hipotez i sformułowane przez nich tezy-'
przyjmuje za pewnik, przenosząc je bezkrytycznie na grunt kirgiski. Wielu usta­
leń nie stara się przy tym poddać krytyce, zwłaszcza tam, gdzie pisze o związku
gier z totemizmem czy w a l k ą fratrii.
Z niektórymi wywodami autora trudno się zgodzić. Dotyczy to np. w y j a ś n i e ­
nia faktu braku wyraźnej różnicy w charakterze rozrywek męskich i kobiecych
u Kirgizów. Simakov sądzi, że jest to związane z tym, że część form rozrywki
należała do obrzędu weselnego, w którym uczestniczyli przedstawiciele obydwu
płci (s. 106). Brak rozrywek czysto kobiecych tłumaczy natomiast ideologią p a ­
triarchatu i pierwotnymi związkami rozrywki z działaniami praktycznymi, wojną,
kultami, w których uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni (s. 160). Nie ma też
dowodów na to, że — jak chce Simakov — przyczynami klasowymi można w y ­
jaśnić przetrwanie do pocz. X X w. form współzawodnictwa niebezpiecznego dla
życia lub „uwłaczającego ludzkiej godności" (w tym drugim przypadku nie bardzo
wiadomo, o jakie formy chodzi autorowi), ani też, że społeczeństwo klasowe przy­
czyniło się do szczególnego rozwoju gier hazardowych (s. 204). Polemika z tymi
(i niektórymi innymi) hipotezami zajęłaby zbyt wiele miejsca. Nie jest ona zresztą
moim celem. Pragnęłam tylko wskazać, że pewne ustalenia mogą budzić w ą t p l i ­
wości i zastrzeżenia. Myślę też, że autor powinien sięgnąć do literatury ś w i a t o ­
wej, która z pewnością dałaby mu szersze spojrzenie na zagadnienie, jakie usiło­
w a ł zgłębić w sposób dość jednostronny.
Simakov zaznacza we wstępie, że sprawa genezy jest dla niego drugorzędna,
a rezultaty badań — w s t ę p n e (s. 8). W rzeczywistości jednak genezie poświęca
on sporo uwagi, a tezy swe podaje dość bezkrytycznie, nie opatrując ich nawet
mianem hipotez.
Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Jak już wspomniałam, bazą źródłową są
dla Simakova przede wszystkim jego w ł a s n e materiały terenowe. Informatorzy
Simakova pozostają jednak anonimowi i nie pojawiają się na kartach książki.
Autor nie przytacza ich wypowiedzi (myślę, że niektóre z nich mogły być ciekawe
i oryginalne), nie prezentuje postaw i ocen. Nie chodzi mi przy tym, żei mógłby
w ten sposób ubarwić pracę, lecz o to, ż e praca zawierająca tego rodzaju mate­
riały (skoro autor jest przede wszystkim „terenowcem") staje się bardziej auten­
tyczna, że ukazany w niej zostaje człowiek jako twórca i obserwator, uczestnik
opisywanych zachowań, narrator wreszcie, z pamięci którego etnograf czerpie m. in.
swą wiedzę.
Praca Simakova zawiera wspaniały materiał pozwalający z pewnością na lep­
sze poznanie zachowań ludycznych Kirgizów, budzi jednak pewne zastrzeżenia
m. in. co do sposobu klasyfikacji materiału i samej konstrukcji książki, a także —
do niektórych hipotez, zwłaszcza odnośnie do genezy tych zachowań. Czyta się ją
jednak z dużym zainteresowaniem.
Iwona

K U B I N S K A J A E T N O G R A F I J A (Etnografia
ss. 119.

kubańska),

Kabzińska-Stawarz

Moskwa 1983, „Nauka",

Już od ponad dwudziestu lat są prowadzone na Kubie badania, w których
uczestniczą wspólnie etnografowie kubańscy i radzieccy. Ostatnim, wydawniczym
efektem ich działalności jest Etnografia
kubańska
— niewielki tom opracowany

�200

RECENZJE I

OMÓWIENIA

w Instytucie Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja w Moskwie pod redakcją
V . V. Pimenova (red. odp.), E . G. Aleksandrenkova, J . R. Griguleviča, E . T i r a do-Tojraka i A. M. Filippova. Składa się on z 12 artykułów — autorów k u b a ń ­
skich i radzieckich — poprzedzonych w s t ę p e m redakcji, w którym J . R. Grigulevič
i V. V. Pimenov wprowadzają w problematykę i zakres współpracy naukowej
Wydziału Etnografii Instytutu Nauk Społecznych Akademii Nauk Kuby z Insty­
tutem Etnografii A N Z S R R . Warto podkreślić, że w najbliższych latach obejmie
ona prace nad opracowaniem Atlasu Etnograficznego Kuby.
Prezentowany w omawianym tomiku wybór artykułów, poprzez pryzmat k t ó ­
rych redakcja proponuje spojrzenie na współczesne tendencje w etnografii k u ­
bańskiej, dotyczy dość rozległej problematyki. Kluczem ich doboru była chęć
zaprezentowania przyjętej przez autorów w rozwiązywaniu postawionych proble­
m ó w metodologii marksistowskiej.
Wiodącymi zagadnieniami są: historia etniczna Wyspy i rozwój procesów etnokulturowych na tym obszarze. Zostały one rozwinięte m. in. W pracach A. Pedro
Antil'skie
ostrova:
edinstvo
i mnogoobrazie
i V. V. Pimenova Pinero
(kratkaja
ětnografičeskaja
charakteristika).
A. Pedro przyjmując za podstawę swoich roz­
w a ż a ń zasadę wzajemnego związku i wzajemnej zależności badanych zjawisk
proponuje spojrzenie na Wyspy Antylskie jako na „system międzyetniczny", k t ó ­
rego powstawanie determinowane było w p ł y w e m czynników ekonomiczno-społecznych. V. V. Pimenov na podstawie materiału faktograficznego dotyczącego różnych
dziedzin kultury wskazuje na wspólne tendencje rozwoju procesów etnokulturowych Wysp Pinos i Kuby. Do historii etnicznej wyspy nawiązują również pro­
pozycje badawcze wysuwane przez E . G. Aleksandrenkova w artykule
Indejcy
Kuby (problemy i vozmožnosti
izučenija).
Pod tytułem Obzor novoj kubinskoj
lite­
ratury po etnografii Kuby L . S. Sejnbaum opracował pod kątem etnicznych aspek­
tów kształtowania się narodu kubańskiego wybrane pozycje z etnograficznej lite­
ratury kubańskiej.
Ciekawe i oryginalne zagadnienie poruszył P. Dechamp Chapo w artykule
Afrikanskie
plemennye
znaki i nazvanija
rabov na Kubie. Plemienny znak (tatatuż) — przybierał różne formy od prostych linii na policzkach do skomplikowa­
nych r y s u n k ó w na rękach, brzuchu i plecach — był jednym z wyznaczników et­
nicznej przynależności n i e w o l n i k ó w przywożonych z Afryki. Wykorzystując jako
materiał źródłowy ogłoszenia o zbiegłych niewolnikach zamieszczane w codzien­
nej prasie („Diario de la Habana", „La Prensa", „Diario del Gobierno de la H a ­
bana", „Faro Industrial de la Habana") autor próbuje odtworzyć możliwie dokładną
charakterystykę plemiennych znaków wielu grup etnicznych. Ogranicza jednak
swoje poszukiwania do tych grup, którym ze względu na liczebność władze ze­
zwoliły na zrzeszanie się w kabildo — stowarzyszeniach o charakterze religijno-dobroczynnym.
Innym wybranym problemem jest proces kształtowania się świadomości naro­
dowej kubańczyków. J . A. Alvarado uznał za w a ż n e źródła do poznania tego za­
gadnienia poglądy trzech filozofów i ideologów kubańskich X I X w. (F. de A r a n go-Parreno, J . A. Saco, F . Várela) poświęcając im swoje rozważania w artykule
Formirovanie
kubinskogo nacíonal'nogo
samosoznanija.
Z kolei do problematyki badań nad rodziną nawiązuje artykuł
Kubinskaja
sem'ja ot konkisty do našich dnej. Autor J . C. Potroni Garcia (socjolog) analizuje
w nim funkcje rodziny kubańskiej w perspektywie historycznej jako zmienną za­
leżności ekonomicznych, społecznych i politycznych.
Na zagadnienia kultury materialnej zwracają uwagę autorzy dwóch artyku­
łów: E . Tirado-Tojrak w Kreol'skij
plug i P. Cotarelo Grego (architekt) w
КиЫпskoje
dereviannoe
zodčestvo.
E . Tirado na podstawie materiału zgromadzonego

�201

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

podczas badań terenowych przeprowadzonych w 1978 r. opracował informacje
o budowie i wykorzystaniu tego narzędzia orki w pracach polowych, które jest
u ż y w a n e jeszcze do dziś, choć już sporadycznie przez chłopów kubańskich. Uwagi
P. Cotarelo dotyczą budownictwa z końca X I X i początku X X w. w prowincji
Matansas.
Do etnografii wyspy Pinos nawiązują jeszcze dwa artykuły. Ostrov Chuventud
(Pinos): ego naselenie i poselenija,
w którym C . Barreras Rubi (socjolog) analizuje
wybrane aspekty etniczno-demograficzne i osadnicze Wyspy w perspektywie h i ­
storycznej (od X V do X X w.). Kajmanem
iz Kokodrilo
— krótka charakterystyka
opracowana przez P. P. Aguilera dotycząca współczesnej sytuacji społeczno-gospo­
darczej niewielkiej społeczności murzyńskiej, dwujęzycznej anglo-antylskiej osia­
dłej na południu wyspy Pinos od ok. 60 lat.
O problemach życia wiejskiego pisze S. Bento (historyk) obecnie dyrektor A r ­
chiwum Historycznego A N Kuby. W latach trzydziestych, których dotyczy
Sel'skaja
žizn' v provincii
Matansas, autor pracował jako nauczyciel w szkole wiejskiej, dla­
tego też na prośbę redakcji swoje spostrzeżenia przedstawił w formie wspomnie­
niowej.
Na różnorodny charakter artykułów zebranych w tym tomiku w p ł y w ma nie
tylko zakres poruszanej w nich tematyki, ale również sposób i stopień szczegó­
łowości przedstawianej w nich analizy podjętych zagadnień. Praca jako całość
wprowadza w sposób sugestywny w problematykę poruszaną w etnografii k u b a ń ­
skiej, zapoznaje z jej osiągnięciami i problemami dając nam pogląd na sytua­
cję, w jakiej znajduje się obecnie.
Bogumiła
Marczak

P E T A R VLAHOVIČ, Narodi i etnické
zajednice
světa
(Narody
etniczne świata), Belgrad 1984, „Vuk Karadzic", ss. 291, il., fot.

i

wspólnoty

Praca Petara Vlahovica ukazała się w serii Biblioteka Covek i Reč w znanym
jugosławiańskim wydawnictwie Vuk Karadžič i ma charakter s ł o w n i k o w o - e n c y klopedyczny.
Osnową słownika stał się alfabetyczny układ haseł odnoszących się do n a ­
rodów i wspólnot etnicznych świata, jaki został przygotowany przejz; autora na
podstawie Novu enciklopediju
u boji, (Vuk Karadžič-Larousse, Beograd 1977). Z tej
encyklopedii została także wykorzystana literatura krajowa i zagraniczna, która —
jak sam autor podkreśla — wykazuje niekiedy znaczne różnice zarówno pod w z g l ę ­
dem merytorycznym, jak i chronologicznym. Tam więc, gdzie to było możliwe,
P. Vlahovič uaktualnił dane, a informacje statystyczne skorygował do okresu z a ­
wartego pomiędzy rokiem 1975 a 1981.
Praca opiera się również na innych wydawnictwach encyklopedycznych i s ł o w ­
nikowych, jak na przykład Enciklopedija
Jugoslavije
i Opća enciklopedje
(wyda­
nie II), Jugoslavenskog
leksikografskog
zavoda (tomy 1-8, Zagreb 1977-1980), Enci­
klopedija
ludstva světa u izdanju Mladinske
Knjige (tomy 1-6, Lubljana 1979-1980).
Z tej ostatniej, oprócz pojedynczych informacji, wykorzystano także i niektóra
ilustracje. Z wydawnictw zagranicznych Vlahovič wykorzystał w zasadzie dwie
pozycje — Maty słownik
antropologiczny,
(Warszawa 1976) oraz The Atlas of
Mankind
(London 1982). Na inne pozycje powołuje się w niektórych fragmentach
tekstu.
Wreszcie w pewnych kwestiach — jak to sam autor zaznacza — wykorzystano
rezultaty badań V . Radovanovica, В. Škerlja, M. Mid, Č. G. Seligmana, V . P. Alek-

�202

RECENZJE I

OMÓWIENIA

sejeva, 2. Jernoa, A. gavantrea, V . I . Kozleva i S. I . Bruka. Bardzo często powo­
łuje się Vlahovič na radzieckiego etnografa S. A. Tokareva.
O m a w i a n ą praca składa się z dwóch oddzielnych, ale połączonych w s p ó l n y m
tematem części. Pierwsza, słownikowa, ma charakter teoretycznego wprowadzenia
i uzupełnienia podstawowego zakresu pojęć odnoszących się do badań nad historią
i kształtowaniem się narodów i wspólnot etnicznych. Natomiast druga -— stanowią­
ca zasadniczą część opracowania — jest ułożonym alfabetycznie zestawem haseł
dotyczącym najbardziej znanych narodów i grup etnicznych.
Część pierwsza składa się z pięciu rozdziałów, w których autor zapoznaje czy­
telnika z terminologią stosowaną w badaniach społeczności ludzkich oraz z pew­
nymi zagadnieniami związanymi z tą problematyką.
I tak rozdział pierwszy poświęcony jest terminom przyjętym przez współczesną
etnologię do oznaczania wspólnot ludzkich. Petar Vlahovič wyjaśnia tutaj takie
pojęcia, jak: gens, plemię, wspólnotę plemienną, wspólnotę etniczną, naród, naro­
dowość, mniejszość narodową i etos. P o w o ł u j e się na sposób rozumienia tych ter­
minów, jaki można znaleźć w literaturze pisanej na przestrzeni dziejów. W wielu
wypadkach sięga wstecz do czasów kształtowania się poszczególnych narodów czy
też narodowości, na przykład jeśli chodzi o teren Europy, to nawiązuje nawet do
okresu starożytności.
Drugi rozdział jest w s t ę p e m do badań dotyczących etnogenezy. Pod tym poję­
ciem rozumie Vlahovič tworzenie się, konsolidację i rozwój określonych wspólnot
etnicznych. Przy wyjaśnianiu tego zagadnienia autor p o w o ł u j e się na radzieckiego
badacza Tokareva i odpowiednie wyjaśnienia zawarte w Wielkiej encyklopedii
ra­
dzieckiej.
Dalej jugosłowiański etnolog przypomina, że do połowy X I X stulecia
studia nad etnogenezą były prowadzone głównie w trzech kierunkach, które można
byłoby scharakteryzować w następujący sposób: a) podejście genealogiczne, tzn.
poszukiwanie przodków legendarnych, b) poszukiwanie przodków faktycznych, c)
idea praojczyzny, d) badania nad populacją. Charakteryzując każde z wymienio­
nych podejść badawczych, przytacza liczne przykłady oraz reprezentatywnych
autorów.
Zajmując się etnogenezą nie sposób — przypomina Petar Vlahovič —&gt; pominąć
niektórych charakterystycznych terminów związanych z tą problematyką. Podaje
w i ę c wyjaśnienie pojęcia populacji, terytorium, środowiska geograficznego, czasu
(przebywania, pozostawania w danym miejscu), sytuacji społecznej, sytuacji poli­
tycznej. Poznajemy również znaczenie modusu autochtonicznego, modusu konty­
nuacji etnicznej, modusu migracji oraz modusu przesiedlenia.
Etnologia daje możliwości •— jak to podkreśla autor za Tokarevem — studiów
w czterech w i ę k s z y c h grupach materiałowych: a) badania w ł a s n y c h podań (legend
etnogenicznych) dotyczących wiedzy o swoim pochodzeniu i swojej przeszłości,
b) badania rodowo-plemiennych nazw wspólnot i podgrup, które pozwalają na u ł o ­
żenie zestawu nazw etnicznych (geonimię), c) badania kultury materialnej i ducho­
wej dotyczące analizy należących do nich elementów, d) badania obyczajów, wie­
rzeń i obrzędów.
Trzeci rozdział dotyczy wielkiego, światowego ruchu migracyjnego. Na wstępie
autor przytacza poglądy Darwina, Engelsa, Surca, Nesturha, Jernoa i innych od­
noszące się do teorii pochodzenia człowieka, centrów światowych, w których wy­
kształciły się hominidy oraz ich przypuszczalnych migracji. Dowodami powszech­
nie przyjętych teorii są licznie w tym rozdziale podane przykłady znalezisk archeo­
logicznych. Dalej Vlahovič przechodzi do przedstawienia procesów zasiedlania l ą ­
dów przez poszczególne rasy człowieka, które zostały wydzielone przez antropo­
logów. Podaje możliwości adaptacyjne człowieka do rozmaitych środowisk i klima­
tów, czasami bardzo niekorzystnych dla życia organizmu ludzkiego. Z a jeden z licz-

�RECENZJE I

OMÓWIENIA

203

nych przykładów takiej adaptacji może posłużyć fakt zasiedlenia przez człowieka
obszarów podbiegunowych (78°8' — Eskimosi) czy wysokich gór (5 tys. m n.p.m. —
Azja). W rozdziale tym analizuje także migracje narodów w czasach historycz­
nych, które zostały utrwalone w licznych dokumentach pisanych od czasów staro­
żytnych do okresu wczesnego średniowiecza.
Na koniec tego rozdziału autor podaje dane liczbowe odnoszące się do poszcze­
gólnych populacji ludzkich. Czyni to zarówno w aspekcie historycznym, jak i geo­
graficznym. Począwszy od paleolitu, poprzez kolejne epoki aż do czasów w s p ó ł ­
czesnych zapoznajemy się z przypuszczalną liczbą ludności zajmującej poszcze­
gólne kontynenty, jak i niektóre ich regiony.
Czwarty rozdział m ó w i o wykształceniu się wielkich ludzkich wspólnot. O d ­
nosi się to do podziału ludzkości pod w z g l ę d e m językowym, rasowym oraz ze
względu na wielkie systemy religijne, a w i ę c buddyzm, chrześcijaństwo i islam.
W omówieniu tym uwzględniono podziały religii na poszczególne wielkie odłamy
i znaczniejsze sekty.
Rozdział piąty i ostatni dotyczy rozmieszczenia współczesnych narodów i w s p ó l ­
not etnicznych świata. Petar Vlahovic podaje w nim różnice w stopniu zasiedlenia
stref geograficznych sześciu kontynentów, przytacza regiony o szczególnie dużej
gęstości zasiedlenia, wyjaśnia przyczyny takiego stanu rzeczy, a także wylicza
narody wchodzące w skład poszczególnych państw, podając ich aktualną liczeb­
ność. W sytuacji, gdy państwa mają charakter wielonarodowy, kryterium stano­
w i ą poszczególne grupy językowe. W swojej charakterystyce Vlahovic uwzględnia
również i nowe kategorie narodów, powstałych ze zmieszania różnych ras lub na­
rodowości, np. Brazylijczyków, Meksykanów, A m e r y k a n ó w , itd.
Jak widać z przedstawionego materiału, pierwsza część książki nie jest jedno­
rodna pod w z g l ę d e m prezentowanej treści. Składają się na nią informacje bliskie
zarówno socjologii, antropologii, lingwistyki, religioznawstwa, jak również demo­
grafii, a nawet biologii. Wszystkie one są przedstawione w sposób łatwy do zrozu­
mienia nawet niezbyt zorientowanym czytelnikom, pomijając oczywiście k w e s t i ę
języka serbo-chorwackiego. Jedynie rozdział trzeci, który jest poświęcony etnoge­
nezie, ma charakter nieco bardziej naukowy i można go traktować jako rodzaj
skrótowego podręcznika dla początkujących studentów etnografii. Nie oznacza to
jednak, że i pozostałe rozdziały nie nadają się do tego celu.
Część druga książki Petara Vlahovica zawiera — jak już wspomniano- na
wstępie — ułożony alfabetycznie wykaz wybranych narodów i grup etnicznych.
Opracowanie zawiera ponad 500 haseł odnoszących się zarówno do współcześnie
żyjących, jak i do historycznych, nie istniejących już dzisiaj narodów czy ludów.
Każde hasło zawiera szereg informacji przedstawionych w e d ł u g następującego
schematu: nazwa powszechnie używana, o ile jest to możliwe — nazwa własna,
przynależność do grupy językowej, podział na dialekty lub na grupy plemienne,
struktura organizacyjna i jej krótka charakterystyka, zajęcia oraz wyznawana
religia lub też system wierzeń. Często, szczególnie w przypadku w i ę k s z y c h na­
rodowości lub też bardziej znanych, podana jest krótka ich historia. Podobnie ma
się w przypadku danych dotyczących liczby ludności. Przedstawiony powyżej układ
nie odnosi się jednak do wszystkich zamieszczonych w tej pracy haseł. P o n i e w a ż
nie ma wyjaśnienia powodu takiego stanu rzeczy, przeto można przypuszczać, że
autor kierował się dostępnością informacji w podanych na wstępie wydawnictwach
encyklopedycznych. Jest to tym bardziej widoczne, że niektóre hasła ograniczają
się tylko do wymienienia nazwy i miejsca zamieszkania konkretnego ludu.
Niejednakowa zawartość haseł sprawia, że podane w nich informacje nie są
porównywalne. W tej sytuacji część słownikowa pracy ma charakter raczej po­
pularyzatorski i tylko temu celowi może służyć. Dla badaczy zajmujących się stu-

�204

RECENZJE I

OMÓWIENIA

diami nad narodami czy grupami etnicznymi świata pozycja ta zawiera zbyt malo
informacji na temat życia i kultury przedstawionych w tej pracy ludów. Również
licznie występujące w tekście zdjęcia i ryciny mają charakter wyłącznie ilustracyj­
ny. Po pierwsze nie odnoszą się one do wszystkich w y s t ę p u j ą c y c h w tym opra­
cowaniu haseł, a po drugie są one niejednakowe pod w z g l ę d e m tematycznym.
Jedne z nich prezentują wyłącznie portrety, inne całe postacie, a jeszcze inne pew­
ne scenki rodzajowe.
Książkę Petera Vlahoviéa kończy bibliografia odnosząca się do poszczególnych
rozdziałów części pierwszej, a także indeks rzeczowy oraz indeks nazw n a r o d ó w
i grup etnicznych prezentowanych w pracy.
Andrzej

A. M. MENTEŠAŠVILI, Kurdy. Oberki obSčestvenno-ekonomičeskich
kul'tury i byta (Kurdowie.
Zarys stosunków
ekonomiczno-spolecznych,
tu), Moskva 1984, „Nauka", ss. 237.

Romanowski

kultury

otnošenij
i by­

Autorem tej książki, wydanej w nakładzie 3 tys. egzemplarzy przez znane
moskiewskie wydawnictwo naukowe, jest gruziński historyk — orientalista z Uni­
wersytetu P a ń s t w o w e g o w Tbilisi. Prof. Albert Michajlowič Mentešašvili kieruje
na tej uczelni Instytutem Historii Nowożytnej i Najnowszej Krajów Azji i Afryki.
Instytut w zasadzie nie ma charakteru etnograficznego, chociaż aspekt kulturowy
brany jest pod u w a g ę w dociekaniach podejmowanych w tej jednostce badawczej.
Główny nacisk kładzie się tam jednak na sprawy historyczne i politologiczne.
Obecnie prace badawcze koncentrują się np. wokół problemu procesów etnicznych
i ruchów narodowowyzwoleńczych w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki P ó ł ­
nocnej. Prof. Mentešašvili jest autorem ok. 80 prac dotyczących dziejów n o w o ż y t ­
nych i najnowszych Iraku, a w szczególności Kurdów. Jak zatem widzimy, jego
najnowsza książka traktująca o gospodarce, kulturze i życiu Kurdów poprzedzona
była licznymi studiami. W bibliografii Mentešašvili powołuje się na 6 swoich po­
przednich publikacji, z których tylko jedna ukazała się w jęz. rosyjskim, a pozo­
stałe wydano po gruzińsku. W praktyce zatem nie' są one dostępne szerszemu ogó­
łowi badaczy tych zagadnień. Omawiana tu książka, napisana po rosyjsku, nie posia­
da niestety streszczeń w innych językach, a jedynie spis rozdziałów zamieszczono
po angielsku. Liczne i obszerne przypisy umieścił autor na końcu dziełka, podob­
nie jak i wykaz literatury. Ten ostatni został ułożony niezbyt klarownie. Całość
uzupełniają trzy skorowidze: imion, nazw geograficznych i nazw etnicznych. Z pew­
nością ułatwia to korzystanie z książki. Podobnie ułatwia lekturę podział na trzy
części i szereg krótkich rozdziałów opatrzonych tytułami.
Należy natomiast żałować, że praca nie posiada map, tak przecież niezbęd­
nych przy omawianiu kultury i dziejów narodu, zamieszkującego Irak, Iran, T u r ­
cję, Syrię i — w niewielkiej liczbie — także obszary Związku Radzieckiego. Po­
nadto znajomość szczegółowej geografii Bliskiego Wschodu jest nawet w dość wy­
specjalizowanych środowiskach raczej niewielka. Żałować także należy, że wydaw­
nictwo, które zdobyło się na twardą, poniekąd nawet luksusowo opracowaną okład­
kę, nie umieściło w książce żadnych wkładek ilustracyjnych.
Praca Mentešašvili ma charakter kompilacyjny i zamierza przedstawić pro­
blematykę kurdyjską w Iraku, Turcji, Iranie oraz Syrii. Nie znajdziemy w niej
natomiast omówienia przeszłości i teraźniejszości kulturowej Kurdów radzieckich,
którym już w okresie m i ę d z y w o j e n n y m stworzono warunki do rozwoju własnej
kultury narodowej. Nawet jednak przy pominięciu tej problematyki książka gru-

�RECENZJE I

205

OMÓWIENIA

zińskiego historyka ma podstawy do życzliwego przyjęcia przez czytelnika zagra­
nicznego, który oczekuje od autora wprowadzenia w całokształt spraw k u r d y j ­
skich. Wydawanie książki o Kurdach w Związku Radzieckim jest przedsięwzię­
ciem nakładającym na autora duże zobowiązania. Musimy pamiętać, że kraj ten
posiada od co najmniej X I X w. wielkie tradycje podróży i badań l u d ó w Bliskiego
Wschodu. Pisać o Kurdach i zarazem powiedzieć coś o nich oryginalnego w tym
środowisku naukowym nie jest rzeczą łatwą. Szczególnie, gdy badaczem jest uczo­
ny z uniwersytetu działającego na Zakaukaziu. T y m bardziej zatem musi dziwić
obcokrajowca bardzo krótki i niemal lakoniczny wstęp, w którym tylko wymie­
niono z nazwiska szereg autorów, tak rosyjskich i radzieckich, jak też i obcych,
którzy położyli zasługi w badaniach nad Kurdami. Polski czytelnik w każdym r a ­
zie wolałby dowiedzieć się czegoś więcej o uczonych, zajmujących się problema­
tyką kurdyjską i — co ważniejsze — usłyszeć opinię autora o stopniu przydatno­
ści ich prac w napisanej przez niego książce.
Jak wspomniałem, praca dzieli się na trzy części: pierwsza przedstawia gospo­
darkę Kurdów, ich życie codzienne i szereg aspektów życia duchowego, druga
m ó w i o kurdyjskich plemionach i konfederacjach plemiennych, a trzecia zajmuje
się głównie kwestią agrarną oraz perspektywami rozwoju. Etnograf polski n a j ­
chętniej wczyta się w część pierwszą, w której znajdzie rozdziały o obiecujących
tytułach w rodzaju gałęzi rolnictwa i sytuacji rolników kurdyjskich, ośrodków
miejskich i życia mieszczan, rękodzielników i kupców, wybrane problemy z zavkresu życia codziennego itp. Trzeba przyznać, że skomplikowana problematyka
tradycyjnego rolnictwa i wsi kurdyjskiej zajęła autorowi nader niewiele miejsca
w jego rozważaniach. Pasterstwo, ongiś główną dziedzinę gospodarki tradycyjnej
Kurdów, zawarł na niespełna 4 stronicach, a uprawę roślin na niecałych ;5. Inna
sprawa, że jego prekursorzy, w postaci chociażby B. Nikitina , poświęcili tym
sprawom mnóstwo miejsca w swoich dziełach. Uzupełnia te informacje dodatko­
wym rozdziałkiem na temat technik tradycyjnych i krótkim szkicem o położeniu
chłopa kurdyjskiego. Do problematyki tej obszerniej powróci zresztą w części trze­
ciej książki.
1

Problematykę miejską, rzemieślniczo-handlową, omawia z kolei rozbijając te­
mat geograficznie na turecką, irańską i iracką część Kurdystanu. Chronologicznie
w y k ł a d nie jest jasny. Autor sięga do źródeł i przekazów odległych i niemal r ó w ­
nocześnie pisze o faktach z ubiegłego stulecia, a nawet i z p o ł o w y wieku X X .
T a cecha w y s t ę p u j e zresztą i w pozostałych częściach książki. W rozdziałach po­
święconych rodzinie i życiu rodzinnemu dowiadujemy się o sposobie zawierania
małżeństw, pokrewieństwie, a także autor zapoznaje nas z wybranymi obyczaja­
mi rodzinnymi wedle trzech zasadniczych m o m e n t ó w życia człowieka: narodzin,
małżeństwa i śmierci. T y m wszystkim sprawom Mentešašvili poświęcił 6 i pół
strony, co świadczy, iż etnografia jako taka nie znajdowała się w centrum zain­
teresowań autora, do czego miał prawo, będąc historykiem.
W rozdziale z a t y t u ł o w a n y m „Religia" najpierw Mentešašvili zajmuje się w y ­
znawcami islamu omawiając ważną rolę seidów, szeichów i derwiszów w społe­
czeństwie kurdyjskim. Rzuca się w oczy fakt, że autor nie wykorzystał tu ważnej
pracy M. van Bruinessena, Agha, Shaikh and State, wydanej 6 lat przed ukaza-

1

Nikitin, który pod koniec I wojny ś w i a t o w e j był konsulem rosyjskim w U r mii, w irańskim Kurdystanie, zebrał swoje obserwacje terenowe oraz wyniki stu­
diów w c a ł o ś c i o w y m dziele Les Kurdes,
napisanym już ponoć w latach 20-tych,
lecz wydanym ostatecznie po francusku w Paryżu dopiero w гокц 1956. Książka
ta doczekała się następnie tłumaczenia rosyjskiego i publikacji w Z S R R . V . N i k i t i n, Kurdy, 1964, Moskwa.

�206

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

2

niem się omawianego tu d z i e ł a . Rozczarowuje rozdział traktujący z nazwy o J e zydach i ich religii. Nie ma w nim sformułowanego nawet w zarysie systemu r e ­
ligijnego tej grupy wierzeniowo-etnicznej. Więcej dowiadujemy się natomiast
o wspólnotach ale-hak.
Szczególnie dotkliwie odczuwamy brak mapki problemowej przy omawianiu
przez autora zagadnień językowych. T u natomiast znajdujemy pewne dane na te­
mat piśmiennictwa Kurdów radzieckich. Cenny materiał informacyjny zawiera też
rozdział następny, dający przegląd literatury kurdyjskiej od czasów najdawniej­
szych. Wbrew obiegowym poglądom naród ten oprócz bogatej literatury ustnej
może pochwalić się szeregiem pisarzy, głównie poetów. Rozważania te uzupełniają
dane na temat prasy kurdyjskiej.
O ile część pierwsza miała faktycznie charakter wprowadzający i z tego po­
wodu chyba była potraktowana przez autora nieco chaotycznie, to część druga re­
prezentuje najprawdopodobniej główny temat zainteresowań uczonego gruzińskie­
go. Przedstawia on zatem najpierw zasady tradycyjnej organizacji społeczno-ekonomicznej w obrębie plemienia, a następnie zajmuje się stosunkami gospodarczy­
mi Kurdów należących do poszczególnych plemion ze swoimi zdetrybalizowanymi
współrodakami. Z kolei rozbija szkic na temat plemion i ich konfederacji oma­
wiając je w obrębie Iraku, Iranu i Turcji, pomijając jednak Syrię. Pisze wreszcie
o ważnej kwestii podstaw władzy politycznej w o d z ó w plemiennych oraz o rela­
cjach między plemionami, księstwami kurdyjskimi i centralną administracją tak
turecką, jak perską.
Także i część trzecia reprezentuje najwyraźniej bliską autorowi problema­
tykę. Najpierw kreśli on ewolucję stosunków agrarnych Kurdystanu ery średnio­
wiecznej i ich zmiany w czasach nowożytnych. Różne formy feudalnego władania
ziemią w czasach najnowszych analizowane są w rozbiciu geograficznym na K u r dystan iracki, irański, turecki i syryjski. Szczegółowe rozważania na temat form
władania ziemią i dzierżaw w czasach najnowszych są tematem kolejnego roz­
działu uwzględniającego także gospodarkę pasterską. J a k wiemy duże zasługi po­
łożył tu już w początkach naszego stulecia rosyjski badacz Kurdów, Nikitin, ana­
lizujący w swej książce tradycyjny system powinności zwany „oba". Mentešašvili
pisze o przemianach i reformach rolnictwa w Iraku północnym, aczkolwiek można
byłoby mieć zastrzeżenie do malowanego przezeń obrazu, znając trudne realia rea­
lizacji tych reform u schyłku lat 70-tych. Gruzin nie znał publikacji poIsKich na
ten temat, jakie ukazały się w latach 1979-1881 . Dalej autor omawianej tu po­
zycji przedstawia ewolucję prawną współczesnego systemu władania ziemią w K u r dystanie syryjskim, by wreszcie zająć się reformami agrarnymi Iranu lat 60-tych.
Najbardziej krytycznie odnosi się do sytuacji wsi i rolnictwa w Kurdystanie
tureckim, pisząc jedynie o „próbach przemian w rolnictwie" tego obszaru. W s u ­
mie ta część książki daje nam pożyteczny, bo poniekąd całościowy przegląd spraw
wsi i rolnictwa Kurdów żyjących w obrębie kilku państw bliskowschodnich. Co
prawda niezupełnie aktualny z uwagi na g w a ł t o w n i e zmieniającą się sytuację
s

2

M . v a n B r u i n e s s e n , Agha, Shaikh and State. On the Social and po­
litical organization
of Kurdistan,
Utrecht 1978. Zob. tegoż autora rozdział
Kurdish
tribes and the state of Iran: the case of Simko's revolt, w dziele zbiorowym pod
red. Richarda Tappera, The Conflict
of Tribe and State in Iran and
Afghanistan,
New York 1983, s. 364-400.
W pierwszym rzędzie książka J . S o l a r z a , Rolnictwo
Iraku. Sytuacja
w la­
tach 1970-1976 na tle warunków
przyrodniczych
i ekonomicznych,
Kraków 3979,
oparta na obserwacjach terenowych oraz studiach danych statystycznych prowa­
dzonych w Iraku w latach 1977-1978. Nadto zob. L . D z i ę g i e l , Rural
Community
of Contemporary
Iraqi Kurdistan
Facing Modernization,
Kraków 1981.
8

�RECENZJE I

207

OMÓWIENIA

polityczną, czego dowodem może być przewrót w Iranie u schyłku lat 70-tych,
czy wojna iracko-irańska, powodująca z konieczności osłabienie tempa przemian.
Mniej satysfakcji daje czytelnikowi rozdział końcowy, zatytułowany „urbanizacja
i problemy rozwoju gospodarczego". Stawiając sobie ambitne zadanie przedsta­
wienia tych spraw w skali całego Bliskiego Wschodu autor najprawdopodobniej
nie dysponował odpowiednią ilością aktualnych danych. W każdym razie w w y ­
padku Iraku nie zdołał przedstawić zjawiska gwałtownego rozwoju dużych ośrod­
k ó w miejskich typu Arbilu czy Sulajmanii i polityki tworzenia miasteczek sate­
litarnych, oraz dużych, nowoczesnych wsi zbiorczych, wyposażonych w infra­
strukturę usług. Ciąg wydarzeń historycznych przedstawiono także raczej frag­
mentarycznie.
Książka Mentešašvilego ma tę zaletę przede wszystkim, iż jest próbą stwo­
rzenia monografii ogólnej, korzystającej z danych, jakich o Kurdach dostarczają
różne dyscypliny: historia, politologia, etnografia, ekonomika. Jak często bywa
w takich wypadkach, publikacja jest nierówna, zawierająca obok rozdziałów do­
skonałych, także i te, które prezentują poziom słabszy. Dążność do całościowego
potraktowania zjawisk zachodzących na kurdyjskim obszarze zwartego zasiedle­
nia jest tu elementem nader cennym dla czytelnika i rzadko podejmowanym przez
innych autorów. Polski czytelnik przy tej okazji styka się z nowym dla siebie r a ­
dzieckim ośrodkiem badań Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej o charakterze
uniwersyteckim. Książka profesora Mentešašvilego jest dla nas zatem okazją do&gt;
przybliżenia polskiemu środowisku naukowemu uczonych, którzy pracują nad za­
gadnieniami Trzeciego Świata poza renomowanymi instytutami badawczymi Mos­
kwy czy Leningradu.
Leszek

Dzięgiel

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9526" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9504">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/05910fdbd64bb13dbbdf210ebdcd4a44.pdf</src>
        <authentication>001496ff2f7406ddc7b5c2805db14101</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113415">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1340</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113416">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113417">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1238</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113418">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113419">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.2, s.173-191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113420">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113421">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113422">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113423">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113424">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„ E t n o g r a f i a Polska", t. X X X I I : 1988, z. 2
P L ISSN 0071-1861

GABRIEL

BONVALOT,

Przez

Kaukaz

i Pamir

do

Indii.

Przekład

z

francuskiego

A n n a K o t a l s k a , W y d a w n i c t w o Ł ó d z k i e , seria: O d k r y c i a . P o d r ó ż e . Przygody, Ł ó d ź 1986, s. 287
W

tę t r w a j ą c ą

blisko p ó ł t o r a

towarzysze — Camus

roku

podróż

żelastwem,

W

lutym

1886

oraz dwaj

jego

„Anatolia",

mydłem,

laty.

Bonvalot

wypłynęli z M a r s y l i i na n a l e ż ą c y m do s p ó ł k i Bracia Paquet statku h a n d l o w y m
cukru,

przeszło

P. G .

podróżnicy

„beczkami

stu

wyruszył

roku

załadowanym

i Pepin — przed

szuwaksem,

angielskimi

tkaninami,

1

m a r s y l s k ą k a w ą oraz wieloma i n n y m i t o w a r a m i " . Statek ten w y b r a ł Bonvalot przede wszystkim
ze

względu

na

zniżkę

w kosztach p o d r ó ż y ,

którą

zaofiarowali

mu

armatorzy,

bo

wygód

na n i m t r u d n o się b y ł o s p o d z i e w a ć . W y p r a w a z m i e r z a ł a do A z j i Ś r o d k o w e j , ale jej uczestnicy
mieli n a d z i e j ę , że uda i m się d o t r z e ć jeszcze dalej. „ P r z e m i e r z y m y K a u k a z — pisał Bonvalot —
L e n k o r a n i Persję, o ile b ę d z i e to m o ż l i w e Afganistan, kraje zamieszkane przez T u r k m e n ó w
oraz

Baktrów

i

być

m o ż e — Kafiristan"

i przeszkodami, k t ó r e m o g ą z m i e n i ć lub

(s.

5-6).

Liczono

się

jednak

z

trudnościami

s k r ó c i ć t r a s ę p o d r ó ż y . Przez Dardanele i

Morze

Czarne, z k r ó t k i m postojem w K o n s t a n t y n o p o l u i Trebizondzie, w p o c z ą t k a c h marca statek
d o t a r ł do B a t u m u , dzięki bakijskiej nafcie p r z e ż y w a j ą c e g o
i

będącego

Kaukazu.

już

Po

wtedy

największym

i najruchliwszym

krótkim,

dwudniowym

pobycie

zachodnią

Gruzję

w kierunku

widzianym

z okien p o c i ą g u

stolicy

ruinom

i

Zakaukazia — Tyflisie,
oczekiwaniu

na

w

z

spędził

wraz

Petersburga

nadkaspijskich", nie pisze z u p e ł n i e . „ W i d z i m y
nie b ę d z i e m y

go

opisywać".

Nie b y ł a

wyruszyli

Malowniczym

średniowiecznych

którym

dokumenty

czarnomorskiego

w mieście p o d r ó ż n i

kraju — Tyflisu.

ich m i e s z k a ń c o m poświęcił Bonvalot w swej relacji
w

w ó w c z a s lata burzliwego

portem

zamków,

z

Tyflis po

ułatwić
raz

im

i miasteczkom

około
wjazd

trzech
do

Bonvalot,

2

zmarł

w Paryżu

w roku

1933;

tygodni,
„prowincji

autora po

azjatyckich

francuski p o d r ó ż n i k ,

A z j i i propagator idei k o l o n i a l i z m u , u r o d z i ł się w 1853 r. w É p a g n e , niewielkiej
w departamencie A u b e .

oraz
Gruzji

drugi — stwierdza — i dlatego

to bowiem pierwsza p o d r ó ż

prowincjach Cesarstwa Rosyjskiego. Pierre Gabriel

przez

Imeretii,

stron. O stolicy

towarzyszami

mające

koleją

krajobrazom

wsiom

zaledwie p a r ę

rozwoju
wybrzeża

dwie

wcześniejsze

badacz

miejscowości
podróże

po

rosyjskiej A z j i Ś r o d k o w e j o d b y ł w latach 1880 i 1882; był w ó w c z a s r ó w n i e ż na Z a k a u k a z i u ,
m. in. w Tyflisie'.
W
kolejną

roku

1886

azjatycką

właśnie
podróż.

z

Tyflisu

Bonvalot

Pierwszy jej

z

dwoma

towarzyszami

etap, przez p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e

wyruszył
krańce

w

swą

Gruzji,

a z e r b e j d ż a ń s k i e stepy, do p o ł o ż o n e j w ś r ó d nich małej stacyjki H a d ż i - K a b u l , o d b y t o p o c i ą g i e m .

1

W e d ł u g Dielionaire de Biographie Francaise (t. 6. Paris 1954, s. 1058), Bonvalot
i jego towarzysze opuścili Tyflis, u d a j ą c się w s t r o n ę granicy perskiej w k o ń c u marca
1886 r. W p o l s k i m wydaniu Przez Kaukaz i Pamir do Indii, w k r ó t k i e j nocie „ O d R e d a k c j i "
p o d a n o jednak, iż p o d r ó ż tę r o z p o c z ą ł Bonvalot w r o k u 1885 (s. 287).
- A u b e to departament francuski (na p o ł u d n i o w y w s c h ó d od P a r y ż a ) , nie zaś m i e j s c o w o ś ć
w Hiszpanii, j a k p o d a n o w nocie „ O d R e d a k c j i " z a m y k a j ą c e j polskie wydanie książki
B o n v a l o t a Przez Kaukaz i Pamir do Indii (s. 287).
' Swe poprzednie p o d r ó ż e po A z j i Ś r o d k o w e j opisał Bonvalot w d w u
książkach:
En Asie Centrale, de Moscou au Bactriane (1884) i En Asie Centrale, de Kohistan á la
mer Caspienne (1885).

�174

RECENZJE I O M Ó W I E N I A

P ó ź n i e j kolej zastąpiły j u ż konie. W p o b l i ż u p o ł o ż o n e j nad brzegiem M o r z a Kaspijskiego
miejscowości Astara, wyprawa s k ł a d a j ą c a się z trzech F r a n c u z ó w i k i l k u wynajętych wraz
z k o ń m i . . T a t a r ó w " (tj. A z e r b e j d ż a n ) p r z e k r o c z y ł a granice p a ń s t w a rosyjskiego i z n a l a z ł a
się w Persji. Dalej droga w i o d ł a przez p ó ł n o c n e , nadkaspijskie rejony kraju. Reszt, Teheran,
Szahrud i Bostan do świętego miasta szyitów, stolicy p r o w i n c j i Chorasan, Meszhedu.
P o d r ó ż przez A z e r b e j d ż a n nie d o s t a r c z y ł a B o n v a l o t o w i zbyt wielu w r a ż e ń ; na k i l k u
stronach p o ś w i ę c o n y c h temu krajowi znajdzie czytelnik t r o c h ę uwag o wyglądzie m i e s z k a ń c ó w ,
ich domostw, osiedli i pól. Znacznie więcej miejsca zajmują sprawy z w i ą z a n e z w y p o s a ż e n i e m
wyprawy, wynajmowaniem ludzi i koni, r o z m o w y z u r z ę d n i k a m i itp. N i e p o r ó w n a n i e bogatsze
i wnikliwsze są obserwacje poczynione przez B o n v a l o t a w czasie p o d r ó ż y przez p ó ł n o c n e
prowincje Persji. O p r ó c z o p i s ó w etnograficznych n i e k t ó r y c h mijanych po drodze miejscowości,
takich j a k np. „ s o l n a w i e ś " Dehi-namak czy p r y m i t y w n e w y t w ó r n i e saletry w okolicach
A u w a n u , nie brak s p o s t r z e ż e ń o charakterze o g ó l n i e j s z y m , d o t y c z ą c y c h funkcjonowania p a ń s t w a ,
administracji, stanu ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j . P a n u j ą c y tu od w i e k ó w despotyzm, bezprawie
i korupcja znalazły, j a k z a u w a ż a autor, g ł ę b o k i e odbicie w psychice m i e s z k a ń c ó w k r a j u :
„nie istnieje [tu] p a t r i o t y z m . Ludzie nie p o s i a d a j ą instynktu przetrwania, tak charakterystycz­
nego dla innych n a r o d ó w . Ó w instynkt sprawia, iż szuka się lekarstwa przeciw złu, że
ludzie j e d n o c z ą się i d o d a j ą sobie odwagi, a w godzinach p r ó b y myślą t y l k o o interesie
o g ó ł u . Wtedy to człowiek nie zasklepia się w swoim egoizmie, lecz staje w obronie
sztandaru i granic: Ta » s z l a c h e t n a g o r ą c z k a « nie udzieliła się nigdy Persom" (s. 63).
M i a s t o M e r w (dzisiejsze M a r y w T u r k m e ń s k i e j S R R ) , w k t ó r y m Bonvalot znalazł
się w dzień lub dwa po p o n o w n y m przekroczeniu granicy rosyjskiej,
dzięki otwartej
właśnie w t y m czasie l i n i i kolejowej p r z e ż y w a ł o okres g w a ł t o w n e j rozbudowy. Jego zestawienie
z perskim marazmem i brakiem perspektyw jest niemal symboliczne; na rosyjską Azję
Ś r o d k o w ą p a t r z y ł bowiem Bonvalot przez pryzmat idei, k t ó r e j był przez cale życie głosicielem
i o b r o ń c ą - idei cywilizacyjnej Europy w Afryce i A z j i . S t ą d też b y ć m o ż e ó w niemal
entuzjastyczny jego stosunek do d o k o n a ń rosyjskiej administracji w T u r k m e n i i , Uzbekistanie
i T a d ż y k i s t a n i e . O jej przedstawicielach, p r z e w a ż n i e wymienianych z nazwiska, pisał Bonvalot
z uznaniem i s y m p a t i ą . Szczególnie ciepło wspomina nazwiska g e n e r a ł a K o r o l k o w a i Polaka,
znanego badacza Azji Ś r o d k o w e j , p o d ó w c z a s jeszcze kapitana, B r o n i s ł a w a G r ą b c z e w s k i e g o .
Polakiem był też, j a k się wydaje, p a r o k r o t n i e wspomniany kapitan G ł u s z a n o w s k i .
Pierwszy wielki etap p o d r ó ż y Bonvalota i jego towarzyszy z a k o ń c z y ł się w Samarkandzie,
do k t ó r e j wyprawa d o t a r ł a w sierpniu. Samemu miastu poświęcił Bonvalot niewiele miejsca,
jest tu bowiem j u ż po raz p i ą t y . Pisze natomiast o planach dalszej p o d r ó ż y „ d o Afganistanu,
Kafiristanu, a p o t e m do I n d i i " (s. 96). T u t a k ż e , p o raz pierwszy b o d a j ż e , pojawia się
wzmianka o n a u k o w y c h celach w y p r a w y : przed udaniem się w d a l s z ą d r o g ę jej c z ł o n k o w i e
p o r z ą d k u j ą i p r z y g o t o w u j ą do wysyłki „ b a r d z o p o k a ź n e " j u ż zbiory etnograficzne (s. 97).
Nieco dalej jest m o w a r ó w n i e ż o badaniach archeologicznych zniszczonej przez Czyngis-chana
fortecy w Termizie (s. 144).
W ciągu w r z e ś n i a i pierwszych d n i p a ź d z i e r n i k a Bonvalot z towarzyszami p o d r ó ż o w a ł
po z a l e ż n y m od Rosji emiracie Buchary, z m i e r z a j ą c w kierunku
granicy Afganistanu.
W polowie p a ź d z i e r n i k a p r z e p r a w i ł się przez s t a n o w i ą c ą g r a n i c ę A m u - D a r i ę i u t k n ą ł na
p a r ę tygodni w niewielkiej, przygranicznej miejscowości afgańskiej. Z rzadka t y l k o o p u s z c z a j ą c
miejscowy karawanseraj, pod czujnym nadzorem żołnierzy straży granicznej c z ł o n k o w i e wyprawy
przesiedzieli tu do p o c z ą t k ó w listopada bezskutecznie oczekując na m a j ą c e nadejść z K a b u l u
zezwolenie na d a l s z ą p o d r ó ż po kraju. D ł u g i e r o z m o w y z oficerami a f g a ń s k i m i n a s u w a j ą
Bonvalotowi wiele u w a g o charakterze n a r o d o w y m A f g a n ó w - ich odwadze, poczuciu g o d n o ś c i
i niezależności oraz interesujące refleksje o politycznej rywalizacji na t y m obszarze dwu
mocarstw - A n g l i i i Rosji.
W p o c z ą t k a c h listopada o ś w i a d c z o n o B o n v a l o t o w i oraz jego towarzyszom, że dalsza
jazda w głąb Afganistanu jest zabroniona i d o p r o w a d z o n o do przeprawy przez A m u - D a r i ę
o s t r z e g a j ą c j e d n o c z e ś n i e przed p r ó b ą ponownego przekroczenia rzeki „bez odpowiednich
dokumentów".

�175

RECENZJE I O M Ó W I E N I A

W grudniu, po powrocie do Samarkandy, u p o r z ą d k o w a n i u z b i o r ó w i zaległej korespon­
dencji, zaczęły się r y s o w a ć projekty p o d r ó ż y do I n d i i . Przy podejmowaniu decyzji, z a r ó w n o
0 jej trasie, j a k

i terminie r o z p o c z ę c i a ,

istotną

rolę

odegrały

rady

generała

Korolkowa

1 kapitana G r ą b c z e w s k i e g o . Zdecydowano się w k o ń c u na r y z k o w n e i nie m a j ą c e precedensu
przejście przez Pamir w m i e s i ą c a c h z i m o w y c h .
Dalsze strony książki Bonvalota - niemal p o ł o w a jej objętości - to opis t r w a j ą c y c h
p r z e s z ł o d w a miesiące p r z y g o t o w a ń do p o d r ó ż y ; gromadzenia z a p a s ó w żywności i w y p o s a ż e n i a ,
wynajmowania ludzi i k o n i , a n a s t ę p n i e o p o w i e ś ć o blisko trzymiesięcznej (marzec- maj),
niebezpiecznej w ę d r ó w c e przez śniegi Pamiru.
O k o l o m i e s i ą c a wyprawa spędziła w z a l e ż n y m o d I n d i i księstwie Czatralu, o c z e k u j ą c
zezwolenia na d a l s z ą p o d r ó ż . D o p i e r o w k o ń c u lipca B o n v a l o t i jego towarzysze znaleźli
się na t e r y t o r i u m K a s z m i r u , a we wrześniu, po trwającej p r z e s z ł o p ó ł t o r a r o k u p o d r ó ż y ,
p o w r ó c i l i do Francji.
Niespieszna, s z c z e g ó ł o w a , a niekiedy w r ę c z drobiazgowa relacja o zmaganiach ze śniegiem
i mrozem ( p o w t a r z a j ą c e się pomiary temperatury o r ó ż n y c h porach d n i a i nocy), ze
z m ę c z e n i e m i g ł o d e m , o p a d a j ą c y c h koniach i z n i k a j ą c y c h n o c ą przewodnikach, a p ó ź n i e j
o m o n o t o n n y c h dniach wyczekiwania w Czatralu, w y p e ł n i a k i l k a ostatnich r o z d z i a ł ó w
książki.
B y ć m o ż e j u ż ten niedzisiejszy s p o s ó b narracji, zwarte, rzadko przerywane dialogami
strony d r u k u , p o w s t r z y m u j ą n i e k t ó r y c h potencjalnych n a b y w c ó w tej książki od jej kupienia,
ale oczywiście nie z tego t y l k o p o w o d u od r o k u blisko zalega ona p ó ł k i k s i ę g a r ń . Nie
p r z y c i ą g a c z y t e l n i k ó w m a ł o atrakcyjna, bura o k ł a d k a , b r a k ilustracji i c h o c i a ż b y jednej
mapy z z a z n a c z o n ą na niej t r a s ą p o d r ó ż y . C z ę ś ć z tych, k t ó r z y j ą j u ż k u p i l i z a c h ę c e n i
f o r m u ł ą serii, poczuje się zawiedziona, bo k s i ą ż k a nie spełnia ich o c z e k i w a ń ; p r z y g ó d
w niej niewiele, a zimowego przejścia przez Pamir sprzed stu laty wielu prawdopodobnie
nie uzna za odkrycie. Nie zabraknie jednak r ó w n i e ż i c z y t e l n i k ó w , k t ó r z y z a s t a n a w i a ć
się b ę d ą , na czym polega opracowanie naukowe książki, dokonane - j a k czytamy na odwrocie
strony t y t u ł o w e j - przez A n n ę B u d z i k o w s k ą . K r ó t k a nota „ O d Redakcji", b ę d ą c a zwięzłą
biografią Bonvalota, podpisana z o s t a ł a inicjałami E. K . . za k t ó r y m i (jak się m o ż n a d o m y ś l a ć )
kryje się r e d a g u j ą c a ten t o m Eleonora K a r p u k . A . Budzikowska jest więc chyba t y l k o
a u t o r k ą 12 z 16 k r ó t k i c h p r z y p i s ó w ( p o z o s t a ł e p o c h o d z ą o d autora, t ł u m a c z a i redakcji),
k t ó r y m i k s i ą ż k a z o s t a ł a opatrzona. O t o n i e k t ó r e z n i c h : „Tyfus - dawna nazwa T b i l i s i " (s. 5).
„ O w e r n i a - region w Ś r o d k o w e j Francji o b e j m u j ą c y tereny g ó r z y s t e (stara p r o w i n c j a Francji)",
„ A r a g o n i a — p ó ł n o c n o - w s c h o d n i a część Hiszpanii (główne miasto Saragossa)", „ E p i n a l - miasto
nad M o z e l ą (Wogezy)" (s. 11). Czytelnik, k t ó r y spodziewa się, że w taki c h o ć b y s p o s ó b
z o s t a n ą o b j a ś n i o n e i inne nazwy geograficzne, doznaje kolejnego zawodu. N a dalszych stro­
nach przypisy o d n o s z ą c e się do nazw geograficznych znikają z u p e ł n i e , inne zaś stają się coraz
rzadsze i sprawiają w r a ż e n i e p r z y p a d k o w y c h , a przypis na s. 243 (słowo „ k a j m a k " ) raczej
wprowadza w b ł ą d niż i n f o r m u j e .
4

T r u d n o p o w i e d z i e ć , czy są to wszystkie lub c h o ć b y tylko najważniejsze przyczyny nie­
powodzenia książki Bonvalota na k s i ę g a r s k i m r y n k u . R ó w n i e ż i d w a n a s t ę p n e tytuły
tej serii ( I . M o ż e j k i Rozbójnicy
Oceanu Indyjskiego
i B . Diaza del Castillo
Pamiętnik
żołnierza
Corteza), c h o ć cieszą się w i ę k s z y m zainteresowaniem n a b y w c ó w , bestsellerami się
nie stały. Być m o ż e , w y s o k o ś ć n a k ł a d ó w zaplanowana z o s t a ł a j e d n a k zbyt optymistycznie;
B o n v a l o t a np. wydano w 50 tys. egzemplarzy. K i e d y w 1962 r. u k a z a ł o się pierwsze,
monowskie wydanie Pamiętnika
żołnierza
Corteza Bernala Diaza del Castillo, bardzo zresztą
pod w z g l ę d e m edytorskim staranne, szybko z n i k n ę ł o z p ó ł e k , ale n a k ł a d wynosił w ó w c z a s
t y l k o 10 tys. egzemplarzy.
4

K a j m a k w e d ł u g wyjaśnienia a u t o r k i p r z y p i s ó w to „ p o l e w a cukiernicza z mleka,
c u k r u , kawy lub czekolady albo ciasto w takiej polewie". W p r z y p a d k u opisywanych przez
Bonvalota K i r g i z ó w czy A f g a n ó w nie b y ł a to oczywiście polewa cukiernicza ani też ciasto
w takiej polewie; na B a ł k a n a c h kajmakiem nazywa się k o ż u s z e k zbierany z podgrzewanego
mleka - l e k k o podfermentowany.

�176

RECENZJE I OMÓWIENIA

B y ł o b y jednak s z k o d ą , gdyby W y d a w n i c t w o Ł ó d z k i e z r a ż o n e dotychczasowymi niepowodze­
niami

z a p r z e s t a ł o p u b l i k o w a n i a tej nowej serii. Wydaje się b o w i e m , że przy o d p o w i e d n i m

doborze t y t u ł ó w i nieco staranniejszym p r z y g o t o w a n i u n a s t ę p n y c h t o m ó w m o ż e ona
bardzo

pożyteczną

rolę

i zdobyć

szeroki

krąg

stałych

czytelników.

spełnić

Dotychczasowe

są p r z e k ł a d a m i z j ę z y k ó w obcych, ale miejmy nadzieję, że seria nie jest z a m k n i ę t a

tomy

również

dla wartych przypomnienia polskich o p i s ó w egzotycznych p o d r ó ż y . N i e trzeba z r e s z t ą daleko
szukać.

Stosunkowo

obfita

jest

np. polska

literatura z X I X i pocz.

XX

w. o

krajach

K a u k a z u , k t ó r y m B o n v a l o t tak niewiele miejsca p o ś w i ę c i ł w swojej książce. Są t o pozycje
dotychczas

nie wznawiane,

O

Gruzji

i Armenii

w

latach

sześćdziesiątych

a niekiedy nawet

np.

interesująco

w formie k s i ą ż k o w e j

pisał

X I X w. przez

w dwu

„Tygodnik

Wiele w i a d o m o ś c i o G r u z j i i A z e r b e j d ż a n i e ,

obszernych

nigdy nie

artykułach

wydawane.

drukowanych

Ilustrowany" Kazimierz

Łapczyński.

w atrakcyjnej p o d w z g l ę d e m literackim

formie,

zawiera wydana na p o c z ą t k u b i e ż ą c e g o stulecia k s i ą ż k a p r z e d w c z e ś n i e z m a r ł e g o , a świetnie
z a p o w i a d a j ą c e g o się uczonego b o t a n i k a E d w a r d a Strumpfa, Obrazy Kaukazu.

Kartki z

Warte wznowienia b y ł y b y chyba r ó w n i e ż , c h ę t n i e czytane w k o ń c u X I X w. Szkice
Artura

Leista, Niemca od lat dziewięćdziesiątych

osiadłego

w Gruzji

podróży.
z

i piszącego

Gruzji
również

po p o l s k u , jednego z najwybitniejszych p o p u l a r y z a t o r ó w k u l t u r y g r u z i ń s k i e j . T a k i c h polskich
opisów

podróży

po

różnych

krajach

i kontynentach

czeka

na

wydawcę

wiele.

Kłopot

z wydaniem chyba stosunkowo n i e w i e l k i : ż a d n y c h niemal h o n o r a r i ó w , do n i e k t ó r y c h z tych
t e k s t ó w są nawet
mapami,

dobra

ilustracje. Potrzebne

okładka

i być może

b y ł o b y jeszcze solidne opracowanie
nawet

obecny

nakład

naukowe

nie o k a z a ł b y

się za
Andrzej

J A N K W A K , Obyczajowość

mieszkańców

miast górnośląskich

w XVI-XVIII

z

1-2

wysoki.
Woźniak

wieku, Instytut

Śląski w O p o l u , seria: Encyklopedia Wiedzy o Ś l ą s k u , pod red. J. Kroszela, Opole

1986,

s. 63, i l . 9
A u t o r tej niewielkiej książeczki z popularnonaukowej serii Encyklopedia Wiedzy o Ś l ą s k u
jest docentem w Instytucie H i s t o r i i Wyższej Szkoły Pedagogicznej w O p o l u . Specjalizuje się
w historii Ś l ą s k a , szczególnie z a ś interesuje się dziejami miast śląskich o d X V I do p o ł o w y
X I X w. Jest autorem licznych publikacji z tej dziedziny, a m . i n . k s i ą ż e k o miastach
k s i ę s t w a opolsko-raciborskiego w X V I - X V I I I w. (1977), finansach miasta Brzegu w latach
wojny 30-letniej (1971) i r z e m i o ś l e miejskim w rejencji opolskiej w X V I I I - X I X w. (1983).
Przedmiotem z a i n t e r e s o w a ń J. K w a k a jest r ó w n i e ż o b y c z a j o w o ś ć dawnych miast śląskich
i jej właśnie p o ś w i ę c o n a z o s t a ł a omawiana praca.
powszechnie

przyjętych

i uświęconych

tradycją

Obyczajowość

obyczajów

rozumie autor j a k o

właściwych

danemu

„ogół

środowisku"

(s. 7).
Tę zaczerpniętą
określając

ze Słownika

zakres stosowanego

języka

polskiego

definicję

t e r m i n u , a zarazem

krąg

J. K w a k

dalej nieco

zagadnień,

którymi

zajmuje. „ W szerokim tego s ł o w a znaczeniu — pisze — c z y n n i k a m i s k ł a d o w y m i

rozszerza,

się w

pracy

obyczajowości

są n o r m y obyczajowe i tradycyjne zwyczaje, n a w y k i , przyzwyczajenia, s p o s ó b życia, sprawowania
się,

rozrywki,

maniery,

(s. 7). Szkoda jednak,

a

nawet

ubiory

że nie został

z tej samej strony Słownika,

charakterystyczne

tam r ó w n i e ż

dla

danej

grupy

zdefiniowany, c h o ć b y

t e r m i n obyczaj, m a j ą c y

zasadnicze znaczenie

społecznej"

za p o m o c ą
dla

hasła

interesującej

J. K w a k a p r o b l e m a t y k i .
O p r ó c z definicji o b y c z a j o w o ś c i i zakresu tematycznego opracowania, w k r ó t k i c h
wstępnych"

omówił

rękopiśmienne:

również

dokumenty

autor
cechowe,

w paru
księgi

zdaniach

jego

sądowe,

księgi

podstawę
kupna

źródłową
itp.

oraz

„Uwagach
(materiały
drukowane,

np. niemieckie opracowania k r o n i k a r s k i e r ó ż n y c h miast), a t a k ż e kwestię aparatu naukowego,
k t ó r y ze względu na p o p u l a r n o n a u k o w y charakter

książki ograniczony został do kilkunastu

�177

RECENZJE I OMÓWIENIA

zaledwie n i e z b ę d n y c h p r z y p i s ó w oraz wykazu wybranych ź r ó d e ł d r u k o w a n y c h i najważniejszych
o p r a c o w a ń w j ę z y k u polskim

i niemieckim.

Szkoda, że w s p o s ó b r ó w n i e zwięzły i w t y m p r z y p a d k u chyba zbyt p o b i e ż n y p o t r a k t o w a ł
autor zagadnienia zawarte w rozdziale d r u g i m „ L i c z b a l u d n o ś c i i sprawy etniczne". P r z y d a ł o b y
się przynajmniej p a r ę s ł ó w o regionie, k t ó r y m się autor zajmuje choćby

w przybliżeniu

o k r e ś l i ć jego granice.

G ó r n y m Śląsku; należałoby

Szerzej też p o w i n n y b y ć o m ó w i o n e

stosunki

etniczne na t y m terenie, k t ó r y m autor poświęcił d o s ł o w n i e dwa zdania.
Obszerniejsze

są r o z d z i a ł y

n a s t ę p n e . W trzecim o m a w i a J. K w a k

życie religijne

miast

g ó r n o ś l ą s k i c h , k o n c e n t r u j ą c się przede wszystkim na oprawie z e w n ę t r z n e j świąt i u r o c z y s t o ś c i
k o ś c i e l n y c h , szczególnie rozbudowywanej w okresie k o n t r r e f o r m a c j i . Z r o z d z i a ł u

następnego

( „ P r z e s ą d y i czary") dowiaduje się czytelnik o n i e k t ó r y c h rozpowszechnionych na t y m terenie
wierzeniach, zabiegach

magicznych, czarach

oraz sprawach czarownic w ó w c z e s n y c h

sądach

miejskich.
T r e ś ć r o z d z i a ł u p i ą t e g o ( „ C h r z c i n y i i m i o n a chrzestne") nie w pełni odpowiada t y t u ł o w i .
Jest w n i m mianowicie m o w a o zwyczajach, p r a k t y k a c h i wierzeniach z w i ą z a n y c h z narodzinami
dziecka,

o sprawach

związanych

z w y b o r e m imienia dla

nowo

narodzonego.

Jest

trochę

w i a d o m o ś c i o samym chrzcie i najmniej chyba o chrzcinach.
W rozdziale s z ó s t y m , z a t y t u ł o w a n y m
przedmiotem

licznych

procesów

w

„Wykroczenia

sądach

moralne", pisze autor o

miejskich tzw. czynach

nierządnych

będących
i

karach

małżeństwa

(m. i n .

za nie oraz o problemie dzieci n i e ś l u b n y c h .
Rozdział

następny

traktuje

o

sprawach

związanych

z zawarciem

0 doborze m a ł ż o n k ó w ) i o n i e k t ó r y c h zwyczajach weselnych. O p o ż y c i u m a ł ż e ń s k i m , t r w a ł o ś c i
związków

małżeńskich,

cudzołóstwie

i karach

za nie pisze J.

Kwak

w rozdziale

ósmym.

W k r ó t k i m rozdziale „ Ś m i e r ć i u r o c z y s t o ś c i pogrzebowe" omawiane są przede wszystkim
m i e s z c z a ń s k i e r o z p o r z ą d z e n i a ostatniej w o l i pogrzebowej. D w a n a s t ę p n e

poświęcone

testamenty oraz n i e k t ó r e elementy

zostały

sprawom

najczęściej

obrzędowości

rozpatrywanym

przez

sądy miast g ó r n o ś l ą s k i c h , w ó j t o w s k o - ł a w n i c z e oraz burmistrzowskie (częste sprawy o zniesławienie,
p o m ó w i e n i e , bójki i t p . ) oraz egzekucji w y r o k ó w .
W zamykającym

opracowanie

rozdziale dwunastym

w Polsce i w innych krajach E u r o p y obyczajowości

miast

górnośląskich

do

obyczajów

( H o l a n d i i , Niemiec. A n g l i i , Czech, Francji),
Szkoda,

że na

tym

poprzestaje,

bo

(„XVI-XVlII-wieczna

obyczajowość

p r ó b a p o r ó w n i a n i a " ) wskazuje autor na p o d o b i e ń s t w a
mieszczańskich

innych

a przede wszystkim sąsiedniej

czytelnicy

radziby

również

krajów

Europy

Rzeczypospolitej.

wiedzieć,

co

stanowiło

specyfikę miast śląskich, czym w dziedzinie o b y c z a j o w o ś c i różniły się one od miast
w krajach E u r o p y Zachodniej, j a k i w p o b l i s k i c h Czechach

zarówno

i Rzeczypospolitej.
Andrzej

A L E X A N D E R R A M A T I , And the violins stoped playing. A story of the Gypsy
H o d d e r and Stoughton, L o n d o n 1985, ss. 237
A u t o r urodzony w 1921 r. w Polsce w Brześciu L i t e w s k i m
Z a r m i ą p o l s k ą d o s t a ł się do I t a l i i , a po wojnie z a m i e s z k a ł na
informacja jest t u istotna o tyle, iż p o w i e ś ć Ramatiego ma rzekomo
j a k p o d k r e ś l a wydawca oraz sam autor na wstępie. C h c ą c czytelnikowi
autentyzm treści autor bardzo p r z e k o n u j ą c o podaje jej genezę.

Wożniak

holocaust,

opuścił kraj w 1939 r.
Zachodzie. T a s k r ó t o w a
charakter dokumentalny,
maksymalnie z a s u g e r o w a ć

O t ó ż , gdy p r z e b y w a ł na I I I Ś w i a t o w y m Kongresie C y g a n ó w w Getyndze s p o t k a ł t a m j a k pisze -

Cygana Romana

M i r g ę , c z ł o n k a polskiej delegacji, k t ó r y mu z a o f e r o w a ł

rękopis

spisanych przez siebie dziejów własnej rodziny w y m o r d o w a n e j przez N i e m c ó w . Z a n i m R a m a t i
r ę k o p i s o p u b l i k o w a ł w formie powieści, z a p o z n a ł się z archiwaliami, p r z e c z y t a ł wiele publikacji,
skonsultował
1 konsultacje,

fakty

z cyganologami.

skoro

byt

12 - Etnografia Polska, t. 32. z. 2

do

I tu j u ż rodzi

dyspozycji

gotowy

się pytanie,

rękopis.

Jeśli

w jakim
natomiast

celu te
miała

badania
to

być,

�178

RECENZJE I OMÓWIENIA

nawet bardzo bliska prawdy, ale jednak p o w i e ś ć , na
się

żywym

jako
w

że

dokumentem?

Jerzy

ogóle

Ficowski,

autora

książki

Przy

tym

który

jakoby

nie

zna.

powoływanie

Tak

był

mu

czy

c ó ż te

się

na

zabiegi s u g e r u j ą c e

konsultacje jest

przewodnikiem

inaczej,

powstała

i

posłużenie

niewiarygodne,

pomocnikiem

powieść,

o

(s.

której

10),

czytelnik

s ą d z i ć m o ż e i p o w i n i e n , iż jest dokumentalna. Z p ó ź n i e j s z y c h r o z m ó w z autorem d o w i e d z i a ł e m
się, że jest to p o w i e ś ć oparta na z a s ł y s z a n y c h relacjach i stosunkowo obszernej
faktów
w

i topografii

czasie okupacji

Ukrainy.
autor

Przy t y m z n a j o m o ś ć

wyniósł

z lektury

obyczaju c y g a ń s k i e g o

sporej

liczby

fachowych

znajomości

i losów

Cyganów

opracowań,

których

listę m i a ł e m o k a z j ę p o z n a ć .
Przypadek z d a r z y ł ,
z o r i e n t o w a ć się w
delegatem n a
w

10

lat

właśnie

że niezależnie

fikcyjności

ó w Kongres w 1981

po

wojnie -

pochodzi.

Z

rozmów

że

A.

z

niezwykle ł a t w o

sam

że

potrafiłem

w niej opisanych. O t ó ż ,

też M i r g a , tyle że Andrzej,

prawdopodobne,
Ramati

autorem

i wydarzeń

r. Był t a m

i całkiem

tym

od

genezy powieści

nazwisko

faktycznie

nie

i to

głównego

będąc

w

byłem

urodzony

bohatera

stąd

Getyndze,

Mirgi

nie w i d z ą c , wziął je z listy u c z e s t n i k ó w Kongresu.
P o w i e ś ć Ramatiego nie z a s ł u g i w a ł a b y na o m ó w i e n i e w fachowym c z a s o p i ś m i e , gdyby nie
o k o l i c z n o ś c i jej t o w a r z y s z ą c e . N i e k t ó r e j u ż znamy bohatera. Celem autora b y ł o
w

ogóle, w o d r ó ż n i e n i u

ujawnienie

od

to jej autentyczno-fikcyjna geneza i p o s t a ć

światu

martyrologii

martyrologii

Żydów.

Na

Cyganów,

s. 8 M i r g a

nie

mówi:

znanej

„W

niemal

Oświęcimiu

są p o m n i k i p o ś w i ę c o n e l u d z i o m wszystkich n a r o d ó w , k t ó r z y tu zginęli, z w y j ą t k i e m C y g a n ó w " .
Nie

jest to

prawda.

Tablica

z cygańskim

napisem,

a

także

pomnik

na

terenie

byłego

Zigeunerlagru stoją od wielu lat. M i m o to istotnie o m a r t y r o l o g i i C y g a n ó w wie się, zwłaszcza
poza

Polską,

poza

Europą,

niewiele lub

nic.

Ten

cel

książka

niewątpliwie

spełni,

gdyż

j u ż w y w o ł a ł a ogromne zainteresowanie c z y t e l n i k ó w i b ę d z i e p o n o ć t ł u m a c z o n a na 12 j ę z y k ó w .
Kręci

się też

film

na jej

podstawie,

który

będzie

realizowany

w Polsce.

W

sumie

więc

p o w i e ś ć Ramatiego ma szanse b y ć bardzo rozpowszechnionym ź r ó d ł e m wiedzy o Cyganach.
1, generalnie rzecz b i o r ą c , b ę d z i e to ź r ó d ł o w sferze f a k t ó w m a r t y r o l o g i i
konwencji p o w i e ś c i o w e j , aczkolwiek -

z n o w u generalizując -

rzetelne, na

autor s t a r a j ą c

się

miarę

przedstawić

los C y g a n ó w t r o p i o n y c h przez N i e m c ó w i n a c j o n a l i s t ó w u k r a i ń s k i c h j a k o niezwykle tragiczny
nie m ó g ł sobie w y o b r a z i ć , że w istocie był o n jeszcze bardziej tragiczny, a b u d z ą c a
a m e r y k a ń s k i c h c z y t e l n i k ó w p o w i e ś ć miejscami wydaje się niemal sielankowym
na

temat

okropności,

zbrodni i ludzkich

które

tu

tragedii,

miały

których

miejsce.

zza

Jest

Oceanu

to

nie

jeszcze jeden

można

sobie

grozę

wyobrażeniem

przykład

wyobrazić,

ogromu

nie

będąc

ich ś w i a d k i e m lub przynajmniej nie żyjąc w atmosferze ż y w y c h w s p o m n i e ń o nich.
O ile więc sfera m a r t y r o l o g i i oddana jest w książce stosunkowo wiernie, c h o ć p o w i e ś c i o w o
ckliwie,
daleko
ich

melodramatycznie,
od

o

rzeczywistości.

obyczajowości.

tyle

zawarte w niej realia okupacyjne

Natomiast

Jest ta

książka

najmniej

typowym

tradycji, niezrozumienia z a c h o w a ń i o b y c z a j ó w -

prawdy

jest

przykładem

w

odbiegają

opisie

zupełnego

miejscami

kultury

Cyganów,

wymieszania

wątków

c o ś na k s z t a ł t historii o Indianach w wydaniu

K a r o l a M a y a . P o n i e w a ż zaś k s i ą ż k a ta m o ż e b y ć przez k o g o ś p o t r a k t o w a n a j a k o d o k u m e n t ,
a n i e w ą t p l i w i e b ę d z i e k s z t a ł t o w a ć p o w s z e c h n ą wizję na temat C y g a n ó w , u w a ż a m za stosowne
z w r ó c i ć u w a g ę na szczególnie ewidentne błędy, k t ó r y c h suma jest fałszywym obrazem ich życia.
Uwagi

te

przekazałem

zresztą

autorowi

po

zapoznaniu

z n a d z i e j ą , że j e wykorzysta i uniknie powtarzania b ł ę d ó w , a

się
film

niż p o w i e ś ć . W j a k i m stopniu b ę d z i e to m o ż l i w e i czy autor sam
nie

ze

scenariuszem

uczyni b l i ż s z y m

filmu
prawdy

zechce je u w z g l ę d n i ć -

wiem.
A

oto

treść p o w i e ś c i .

Rodzina

Mirgów,

z grania w restauracji u „ F u k i e r a " , czując
udaje się do obozowiska nad
Zagrożenie

wzrasta

i na

mieszkająca

narastające

w Warszawie i u t r z y m u j ą c a

zagrożenie

w październiku

1942

Bugiem, gdzie zimuje opuszczony przed laty tabor ich

wiosnę

1943

ojciec bohatera), n o c ą tabor u m y k a na

г.,

po

zmianie szefa

W ę g r y . T r a s ę 600

p r z e ż y w a j ą c r ó ż n e dramatyczne przygody. N a

taboru

(zostaje

k m pokonuje

nim

w kilka

W ę g r z e c h , gdzie C y g a n ó w się nie

się
r.

rodu.

Sandu,
tygodni,

prześladuje,

�179

RECENZJE I OMÓWIENIA

żyją j a k i ś czas beztrosko, a ż w marcu
się do O ś w i ę c i m i a . Po

kilku

1944 r. N i e m c y napadli na W ę g r y i tabor

miesiącach

wszyscy

zostali zagazowani,

a tylko

dostaje

bohaterowi

udalo się uciec.
Brak dobrej z n a j o m o ś c i
Otóż Mirga -

realiów cygańskiej kultury

g ł ó w n y bohater -

daje z n a ć o sobie j u ż na

wstępie.

n a l e ż y do szczepu Polska R o m a . co nie m o ż e b y ć p r a w d ą ,

bo takie nazwisko w t y m szczepie nie występuje. M i r g o w i e p o c h o d z ą z C y g a n ó w karpackich
(Bergitka R o m a ) nigdy nie k o c z u j ą c y c h .
aby

dzieci m o g ł y

czytać i pisać.

się u c z y ć

i zostać

W rzeczywistości

Ojciec R o m a n a

w mieście.

musiałby

osiadł

Choć

przed laty w

wychował

być szczególnym

się

w

wyjątkiem

Warszawie,

taborze,

wśród

umie

ówczesnych

C y g a n ó w . N a czele taboru autor p o s t a w i ł g ł ó w n e g o sędziego C y g a n ó w p o l s k i c h Szero Roma,
stosując

tu nazwę wójta

taboru

(s. 33), natomiast

owego sędziego i s t r a ż n i k a p r a w

miano Baro Szero rezerwuje

tylko

(s. 76), podczas gdy faktycznie obie te nazwy

dla

odnoszą

się do tej samej osoby sędziego.
Opis zimowego obozu c y g a ń s k i e g o jest bardzo

nieprawdopodobny.

Stoją

tu

wrośnięte

w ziemię ciężkie wozy wagonowe, u ż y w a n e w p o w i e ś c i t y l k o w czasie zimy j a k o mieszkania —
na lato zostają

t u na stałe. S t o i t u t e ż w i e l k i n a m i o t dla k o n i ,

drugi

do w y k o n y w a n i a

prac r z e m i e ś l n i c z y c h , trzeci z r z ę d a m i krzeseł służy do z e b r a ń (s. 33-35). Oczywiście takich
n a m i o t ó w nie u ż y w a ł o

na

temat

organizacji życia taborowego. G d y b y te wozy z o s t a ł y na lato, k t ó ż by je u c h o w a ł

się w o g ó l e . Jest t o stereotypowe,

banalne

przed

d e w a s t a c j ą ? Cyganie jeździli w o z a m i , w k t ó r y c h z i m o w a l i ,

wyobrażenie

lub najczęściej

wynajmowali

na

z i m ę . mieszkania u c h ł o p ó w .
Wątpliwości budzi też jadłospis cygański. Powieściowi

Cyganie piją

głównie

wiśniówkę

(s. 39) l u b w ó d k ę z j e ż y n , k t ó r e to n a p i t k i sami r o b i ą . Jest t o nieprawda, j a k o że k o c z u j ą c y
(a i osiadli Cyganie) nie mieli n a w y k u robienia j a k i c h k o l w i e k p r z e t w o r ó w . Ponadto w rzeczy­
w i s t o ś c i Cyganie piją w ó d k ę zawsze ze w s p ó l n e g o kieliszka dla p o d k r e ś l e n i a , że nie b r z y d z ą
się wzajemnie, podczas gdy k s i ą ż k o w i piją z osobnych
magerdo
może

(s. 74). N a

być prawdą,

s. 40 Cyganie j e d z ą
ale

zbieranymi na p o c z ą t k u

to

chyba

zwykłe

k w i e t n i a (s.

zupę

kieliszków, j a k gdyby wszyscy

z pokrzywy w końcu

przeoczenie,

jak

120) czy z m ł o d y m i

to

z

listopada, co

grzybami

i

byli
nie

jagodami

z i e m n i a k a m i j a k o codziennym

p o s i ł k i e m na p o c z ą t k u czerwca (s. 127).
Mikita Kowal
w ł a ś n i e pogarda

m ó w i do C y g a n ó w

dla prawa gadźiów

(s. 57): „ m y przestrzegamy

jest p r a w e m c y g a ń s k i m

p r a w o " , podczas

i między

sobą

nigdy

gdy

inaczej

nie p o w i e d z ą . P o w i e ś c i o w i Cyganie w y r a ż a j ą się w sprawach c y g a ń s k i c h j a k gdyby posiadali wie­
d z ę k s i ą ż k o w ą . R o m a n m ó w i do Z o y i : „jesteś j a k « G i t a n a » " (s. 52). N a K e ł d e r a s z ó w
powszechnie

w powieści

podobnie

zresztą jak

Cyganów

Bergitka R o m a , c h o ć znają

(s.

Natomiast

130).

gdyż

na

K e l d e r a r i (s. 58), podczas
Lowarów

swoich

(s.

nigdy nie

ten pierwszy t e r m i n jest
„polski",

„węgierski"

Polska

Roma

113). N i e p o w i e t e ż Polska

mówią

p o w i e Austriacy,
na

Górskich

tę n a z w ę ,

ale raczej

Belgar, a n a j p r ę d z e j

Łabanca

określali

„Cyganie

Nizinni",

pochodzenia

książkowego.

z n a ć nazwy L o w a r (s. 108), dla niego k a ż d y
lub

gdy

itp. Niemożliwe

Chłop

Roma
lecz

Polska

ukraiński

nie

Roma,

może

Cygan jest j e d n a k o w y , ewentualnie

też, by

w odłegłości

35

km

od

też

„swój"

obozowiska

zimowego stary Cygan s t w i e r d z i ł : „tej części Polski nie z n a m " (s. 99). N a s. 160 Cyganka
sprzedaje na straganie
Matki

Boskiej,

przy

diabełki
konającym

(Benga), a na s.
Cyganie.

Jest

140 stawia
to

zupełnie

rekwizytu, k t ó r y służy w y ł ą c z n i e do mamienia gadźiów

figurkę

diabełka obok

fantazyjne

tego

i pokazywany b y w a w czasie z a b i e g ó w

magicznych t y l k o na moment. Podobnie niewłaściwie autor u ż y w a jeszcze jednego
magicznego. O t ó ż m ł o d o ż e ń c y przy pościeli z n a j d u j ą

obrazu

zastosowanie

lalkę nakłutą

rekwizytu

szpilkami j a k o rzekomy

s y m b o l m a g i i ochronnej (s. 136). A jest w ł a ś n i e o d w r o t n i e — u wielu n a r o d ó w taka przebita
igłą l a l k a to właśnie przejaw magii s z k o d z ą c e j , nigdy inaczej.
Janusza K w i e k a

nie n a m a s z c z a ł

na k r ó l a prymas Polski (s.

190) t y l k o

prawosławny

protoprezbiter, p o n i e w a ż jego klan był tego wyznania.
N i e m o g ł a też m a t k a R o m a n a b r a ć ś l u b u k o ś c i e l n e g o (s. 200). Jako k o c z u j ą c a

Cyganka

�180

RECENZJE I OMÓWIENIA

wyszła

za

m ą ż zgodnie

z cygańskim

zwyczajem

w wieku

ok.

15 lat,

a

ślubu

udzielił

i m po prostu starszy taboru.
Jest w książce wiele scen mato c y g a ń s k i c h , a s t a n o w i ą c y c h odbicie powszechnych stereo­
t y p ó w na temat C y g a n ó w lub ś w i a d c z ą c y c h o b r a k u z n a j o m o ś c i r e a l i ó w (miłość,
się do starszych, f o r m

p o w i t a n i a , dialogi).

„Jestem

P a w e ł D o m b r o w s k i " (s. 88), a obecni z w r a c a j ą

(s.

podczas

89),

gdy

nazwiska

nigdy

odnoszenie

N a p r z y k ł a d Cygan przedstawia się w

nie

używa

taborze:

się d o ń : „ P o w i e d z , D o m b r o w s k i "

się

wśród

swoich:

tak

jest

do

S p o ś r ó d b ł ę d ó w o d n o ś n i e do r e a l i ó w okupacyjnych w y m i e n i ę t y l k o k i l k a , najbardziej

dziś.

charak­

terystycznych. K e l n e r k i u „ F u k i e r a " (listopad 1942 r.) c h o d z ą w b i a ł y c h sukienkach z czerwonymi
fartuszkami -

„narodowe

kolory

polskie"

(s.

14). Te

kolory

autor

specjalnie

podkreśla,

co t y m bardziej ś w i a d c z y o z u p e ł n y m b r a k u z n a j o m o ś c i r e a l i ó w okupowanego przez N i e m c ó w
kraju.

W t y m ż e lokalu, w t y m samym czasie dr Mengele brata się z Cyganami i u m a w i a

się

nimi

z

na

spotkanie

po

wojnie

(s.

17), j a k b y

jest właśnie m . i n . pozbawienie Europy ż y d o w s k i e j

zapominając,

że

celem

tej

wojny

i c y g a ń s k i e j rasy. Spotkany z a ś w lesie

d o w ó d c a o d d z i a ł u partyzanckiego przedstawia się p e ł n y m imieniem i nazwiskiem k o c z u j ą c y m ,
obcym C y g a n o m

(s. 115), a przy p o ż e g n a n i u

opisuje

i m . jakie to d o s t a ł

rozkazy

i gdzie

teraz ma zamiar się u d a ć (s. 116). T a k sielankowo w y g l ą d a leśna konspiracja.
A u t o r nie stara się w n i e k t ó r y c h miejscach nawet s p r ó b o w a ć w y o b r a z i ć sobie cygańskiej
rzeczywistości.

W

powieści

uciekający

Cyganie

mają

27

wozów,

na

których

mieści

się

84 ludzi (s. 96). A więc 3 osoby na 1 wóz, co w y g l ą d a bardzo k o m f o r t o w o i nieprawdziwie,
bo

nawet

osobnymi

gdyby

każde

wozami, to

na 50 d o r o s ł y c h

małżeństwo
by

przypada

miało

tylko

ledwie s t a r c z y ł o

jedno

dziecko

tych

wozów.

obsady

i małżonkowie
Podobnie

8 dzieci, co u C y g a n ó w jest p r o p o r c j ą

na

absolutnie

powozili
s.

137 -

niemożliwą.

N i e z a l e ż n i e od w y m i e n i o n y c h , istotnych b ł ę d ó w w ą t p l i w o ś ć budzi sama eskapada C y g a n ó w
przebranych za polskich c h ł o p ó w

(s.

117), u m y k a j ą c y c h

drogami wśród

s p o ł e c z e ń s t w a u k r a i ń s k i e g o . W ó w c z a s gdy wójt w k a ż d e j wsi mógł
a wojskowy posterunek

stał

w każdym

miasteczku -

do

nienawistnego

wylegitymować

granicy z W ę g r a m i

im

obcych,

dociera

2/3

ludzi i w o z ó w .
W ą t p l i w o ś c i jest więcej. K s i ą ż k a ta polecana j a k o d o k u m e n t m o ż e być t y l k o co
wzruszającym

( c h o ć polskiego czytelnika j a k b y d u ż o

mniej) obrazkiem z a g ł a d y

najwyżej
Cyganów,

lecz absolutnie nie m o ż e b y ć ź r ó d ł e m poznania obyczaju c y g a ń s k i e g o .
Adam

JUDITH

OKELY,

The Traveller-Gypsies,

Cambridge University Press, Cambridge

Bartosz

1983,

ss. 252, tabl., ił.
P o ś r ó d d o ś ć licznych w s p ó ł c z e s n y c h o p r a c o w a ń d o t y c z ą c y c h s p o ł e c z n o ś c i i k u l t u r y C y g a n ó w
1

k s i ą ż k a Judith Okely zasługuje

na szczególną u w a g ę .

W a r t o ś ć pracy naukowej mierzy się

m . i n . r z e t e l n o ś c i ą ( w i a r y g o d n o ś c i ą ) przeprowadzonych b a d a ń , nowatorstwem metod, oryginal­
nością stawianych hipotez czy f o r m u ł o w a n y c h
powyższe

warunki.

The

Traveller-Gypsies

t w i e r d z e ń . Okely spełnia w całej

jest

pracą

rzetelną

(o

czym

rozciągłości

poniżej),

dobrze

u d o k u m e n t o w a n ą , a j e d n o c z e ś n i e n o w a t o r s k ą w sposobie ujęcia p r o b l e m a t y k i na tle dotych-

1

Praca .1. Okely leży w nurcie w s p ó ł c z e s n y c h b a d a ń a n t r o p o l o g i i symbolicznej czy form

symbolicznych i wiele z a w d z i ę c z a , j a k a u t o r k a sama zaznacza, pracy M . D o u g l a s ,
and

Danger,

A r k Paperback

L o n d o n , 1984, c z o ł o w e j

przedstawicielce

tu m . i n . o k o n c e p t u a l i z a c j ę podstawowej kategorii analitycznej inner Obok

Okely

badawczy,

np.

można
A.

jeszcze

wymienić

Sutherland,

Gypsies.

L o n d o n 1975, t a k ż e M . I . K a m i ń s k i ,
University o f G o t h e n b u r g 1980.

kilku
The

cyganologów
Hidden

tego

outer hody dyehotomy.

realizujących

American,

Purity

nurtu. Chodzi
podobny

Tavistock

The State of Ambiguity. Studies

model

Publications.

of Gypsy

Reflugees,

�181

RECENZJE I OMÓWIENIA

czasowych p o d e j ś ć i orientacji badawczych w cyganologii. Szereg tez i t w i e r d z e ń
w tej pracy jest z a s k a k u j ą c y c h i b u d z i kontrowersje c y g a n o l o g ó w .

zawartych

2

Prezentacja z a w a r t o ś c i merytorycznej pracy oraz eksplikacja perspektywy badawczej Okely
wymaga - j a k s ą d z ę - poprzedzenia komentarzem o d n o ś n i e do t y t u ł u książki ze względu
na specyficzną sytuację C y g a n ó w na Wyspach Brytyjskich.
Cyganie w A n g l i i pojawili się na p o c z ą t k u X V I w. p r z y b y w a j ą c z kontynentu europejskiego.
Pierwsze ź r ó d ł o m ó w i ą c e o „ E g i p c j a n a c h " , od k t ó r e g o to t e r m i n u wywodzi się angielska
nazwa C y g a n ó w - Gypsies, pochodzi z 1505 r. ze Szkocji. N a wyspach Brytyjskich Cyganie
w t y m okresie nie stanowili jedynej s p o ł e c z n o ś c i o w ę d r o w n y m stylu życia, wręcz przeciwnie,
dołączyli oni do szerokiego marginesu ludzi i grup, k t ó r e żyły poza r a m a m i r o d z ą c e g o się
kapitalistycznego s p o ł e c z e ń s t w a . W warunkach częściowej izolacji Wysp Brytyjskich od konty­
nentu d o k o n a ł się w łonie c y g a ń s k i e j grupy etnicznej specyficzny proces. Z jednej strony czynnik
rasowej o d m i e n n o ś c i przestał g r a ć j a k ą k o l w i e k rolę d y s t y n k t y w n ą na skutek s t a ł e g o mieszania
się C y g a n ó w z l u d n o ś c i ą m i e j s c o w ą : w s p ó ł c z e ś n i e Cyganie angielscy nie r ó ż n i ą się antropolo­
gicznie o d A n g l i k ó w i cechy antropologiczne nie są elementem identyfikacji etnicznej .
Z drugiej strony z o s t a ł a zachowana i uległa rozprzestrzenieniu k u l t u r a etniczna C y g a n ó w
j a k o funkcjonalnie z w i ą z a n a z ideologią w ę d r o w a n i a oraz j a k o podstawa samoidentyfikacji
i identyfikowania przez innych. Szereg grup w ę d r o w n y c h , genetycznie nie z w i ą z a n y c h z Cyga­
nami z kontynentu, p r z e j m o w a ł o więc elementy ich k u l t u r y etnicznej (m. i n . elementy j ę z y k a
c y g a ń s k i e g o - r o m a n i , k u l t u r y symbolicznej, np. system skalari) j a k o u ż y t e c z n e do krystalizo­
wania się t o ż s a m o ś c i grupowej, ś w i a d o m o ś c i „ M y " w opozycji do reszty s p o ł e c z e ń s t w a , poczucia
więzi z g r u p ą , w sumie więc do tworzenia się grupy etnicznej'. T a infiltracja s p o ł e c z n o ś c i etnicz­
nej C y g a n ó w przez element miejscowy oraz rozprzestrzenienie się k u l t u r y C y g a n ó w , a w każ­
d y m razie jej e l e m e n t ó w , p o ś r ó d innych grup w ę d r o w n y c h w y t w o r z y ł y s k o m p l i k o w a n y obraz
tej z b i o r o w o ś c i , k t ó r ą w cyganologii brytyjskiej o k r e ś l a się t e r m i n a m i „ G y p s i e s " lub ..Traveller".
Brytyjski cyganolog T . A c t o n p r ó b u j ą c u s t a l i ć subetniczne p o d z i a ł y i kategoryzacje w o b r ę b i e
tych o g ó l n y c h p o j ę ć „ G y p s i e s " i ..Traveller" w y r ó ż n i a ich k i l k a n a ś c i e (np. R o m . Romanichal.
English Gypsies, Irish Traveller. Welsh Gypsies, R o m a n y Gypsies, Posh-rat, Didecai, Needy,
Pikie. M u m p e r , Hedge-crawler, Mugger. T i n k e r i t d . ) . K o n k l u z j a A c t o n a jest z n a c z ą c a :
„ C y g a ń s k i e grupy w A n g l i i [ . . . ] są najbardziej niezintegrowane (rozbite) [disunited] i źle
zdefiniowane [ill-defined people], p o s i a d a j ą c y m i raczej ciągłość [continuity) n i ż w s p ó l n o t ę [com­
munity] k u l t u r y . Jednostki, k t ó r e podzielają p a m i ę ć p r z o d k ó w i p o s i a d a j ą r e p u t a c j ę « C y g a n ó w » ,
m o g ą nie m i e ć z t y m nic w s p ó l n e g o w swoim sposobie życia, w przejawianej kulturze czy
języku"".
1

5

Wyznaczenie granic p o m i ę d z y t y m i subetnicznymi kategoriami w o b r ę b i e Traveller czy
Gypsies

Acton

widzi j a k o

zadanie

kryteria obiektywne, jak język

niewykonalne.

Języki czy dialekty T r a v e l l e r s ó w

i Cyganów -

j ę z y k ) . A n g i o - r o m a n i , dialekt „ c a n t " , język
„ w s p ó l n e rozprzestrzenione

po

t u język

temu

r o m a n i albo

Shelta i G a m m o n -

dziedzictwo T r a v e l l e r s ó w A n g l i i

dowolnie wszystkie grupy, z a p o ż y c z a j ą c

2

N i e dają

podstaw

zarówno

czy dialekt grupy, oraz subiektywne, t j . samoidentyfikacja.

od siebie

tzw. puri jib

stanowią

zdaniem

i Walii", z którego

w s p ó l n i e elementy

językowe.

(stary
Actona

korzystają
Kryterium

Z n e g a t y w n ą o c e n ą tej pracy spotykamy się we wstępie do czasopisma
„Urban
A n t h r o p o l o g y " p i ó r a M . Salo. znanego cyganologa a m e r y k a ń s k i e g o ; „ U r b a n A n t h r o p o l o g y " ,
vol. 11 : 1982, nr 3-4, s. 265-266.
' W p r z e c i w i e ń s t w i e d o sytuacji C y g a n ó w na kontynencie europejskim, gdzie cechy
antropologiczne s t a n o w i ł y istotny s k ł a d n i k ich identyfikacji przez s p o ł e c z e ń s t w a większości.
P r z y k ł a d e m grup etnicznych, zaliczanych zresztą do o g ó l n e j kategorii Gypsies. a p o w s t a ł y c h
na bazie społeczności pochodzenia miejscowego, autochtonicznego są np. Yenisze w Belgii
i Francji lub Tattarsi w Szwecji.
T. A c t o n , Gypsy politics and social change. Routledge and Kegan Paul, L o n d o n
1974. s. 60.
Tamże. s. 54.
4

5

h

�182

RECENZJE I OMÓWIENIA

j ę z y k a nie m o ż e więc b y ć p o d s t a w ą jasnego zdefiniowania grup, t y m bardziej że — j a k
p o d k r e ś l a A c t o n - „ J ę z y k o w a kompetencja nie jest w ż a d e n s p o s ó b skorelowana z i n n y m i
charakterystykami w k o n k r e t n y c h p r z y p a d k a c h " .
7

Kwestia samoidentyfikacji n a p o t y k a analogiczne t r u d n o ś c i . Samoidentyfikacja ulega dowolnej
zmianie nie t y l k o w k o n t e k ś c i e interakcji z nie-Cyganami, np. wobec w ł a d z y i jej przedstawicieli
wybiera się t ę . k t ó r a ze w z g l ę d ó w strategicznych b ę d z i e owocna b a z u j ą c na stereotypach
większości o Travellersach i Cyganach, lecz t a k ż e w o b r ę b i e interakcji w e w n ą t r z e t n i c z n y c h
ekonomiczna kooperacja czy z w i ą z k i m a ł ż e ń s k i e wpływają na w y b ó r i d e n t y f i k a c j i . Consensus
istnieje jedynie w stosunku do t e r m i n ó w Traveller i Gypsies, k t ó r e to p o j ę c i a m o ż n a
z d e f i n i o w a ć - za A c t o n e m - j a k o ludzi, k t ó r z y są lub b y l i p o t o m k a m i tych, k t ó r z y żyli
w drodze i z a c h o w u j ą pewne k u l t u r o w e c e c h y .
8

9

Sharon Gmelch o k r e ś l a j ą c liczbę T r a v e l l e r s ó w i C y g a n ó w w A n g l i i na 40-45 tys.
stwierdza, że 85% to R o m a n y Gypsies ( p o d s t a w ą wyliczenia b y ł a samoidentyfikacja), pozostali
to walijscy, szkoccy i irlandzcy Travellersi. Zarazem wszyscy o n i o k r e ś l a j ą się j a k o Travellersi
i z tego p o w o d u a u t o r k a traktuje ich j a k o j e d n ą n o m a d y c z n ą s p o ł e c z n o ś ć
[community) .
Ten uproszczony schemat klasyfikacji grup jest d o ś ć powszechnie stosowany przez a u t o r ó w ,
j a k k o l w i e k p o z o s t a j ą z a s t r z e ż e n i a natury merytorycznej, na k t ó r e w s k a z y w a ł A c t o n .
10

Judith Okely m a j ą c na uwadze wyżej wspomniane dylematy definicyjne przedmiotem
swojej pracy czyni to, co jest dostrzegane t a k ż e przez innych a u t o r ó w j a k o w s p ó l n e ,
mianowicie k u l t u r ę e t n i c z n ą T r a v e l l e r s ó w - C y g a n ó w , jej synchroniczny i monograficzny opis
i a n a l i z ę . Rezygnuje więc celowo z u s t a l e ń genetycznych i p o r ó w n a w c z y c h , m . i n . z p y t a ń
0 to, co wnieśli do obrazu tej k u l t u r y tzw. p r a w d z i w i Cyganie (true blood
Gypsies),
z p y t a ń o p r z e ż y t k i egzotyczne, tu indyjskie. Tendencje do egzotyzacji k u l t u r y (badania
genetyczne charakterystyczne dla szeregu badaczy C y g a n ó w ) , j a k i model izolacji w badaniach
nad k u l t u r ą C y g a n ó w (implikujący c a ł o ś c i o w ą i k o m p l e t n ą k u l t u r ę istniejącą n i e z a l e ż n i e od
k u l t u r y większości) Okely traktuje j a k o nieadekwatne do sytuacji C y g a n ó w w A n g l i i . Ta
postawa a u t o r k i s y n t e t y z u j ą c a k u l t u r ę „ d r o g i " , w ę d r o w a n i a , a nie p r e c y z u j ą c a ściśle jej
o d n i e s i e ń do subetnicznych p o d z i a ł ó w , d o c z e k a ł a się krytycznych ocen ze strony c y g a n o l o g ó w ' .
Lecz m o ż e właśnie dlatego, że jest s y n t e t y z u j ą c a , stanowi j a k ą ś p o z y t y w n ą d r o g ę wyjścia
z gąszcza etnicznych kategoryzacji.
1

J. Okely badania w ś r ó d T r a v e l l e r s ó w - C y g a n ó w p r o w a d z i ł a okresowo od 1970 do 1975 r.
W t y m czasie k o n t a k t o w a ł a się z b a d a n y m i na trasach ich w ę d r ó w e k i postojach-obozowiskach.
Z e b r a ł a wywiady od p o n a d 10 r o d z i n W ę d r o w c ó w - C y g a n ó w . Przez ok. 10 miesięcy, p o m i ę d z y
1970 a 1972 г., Okely z a m i e s z k i w a ł a w wozie w ę d r o w n y m (trailer) na czterech obozowiskach.
Dalsze dwa

miesiące

spędziła mieszkając

w pobliżu

z r e a l i z o w a ł a w 1974-1975 r. w okresie k i l k u

obozowisk.

Główne

badania

miesięcy, j a k i e s p ę d z i ł a żyjąc

w

autorka

bezpośredniej

bliskości obozowisk. Okely p r o w a d z i ł a badania g ł ó w n i e w p o ł u d n i o w e j , p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j
1 p ó ł n o c n e j A n g l i i , obszar b a d a ń l i m i t o w a n y był trasami w ę d r ó w e k i miejscami p o s t o j o w y m i
badanych. I s t o t n y m walorem b a d a ń
efekt

obserwacji u c z e s t n i c z ą c e j ,

Okely jest fakt,

nieformalnych

że znaczna część m a t e r i a ł ó w

spotkań,

dyskusji

i rozmów,

u d a ł o się autorce u n i k n ą ć tego cienia mistyfikacji, jakiego stale d o k o n u j ą

dzięki

stanowi
którym

W ę d r o w c y wobec

s p o ł e c z e ń s t w a większości. D o pewnego też stopnia Okely z i n t e r n a l i z o w a ł a w a r t o ś c i T r a v e l l e r s ó w -Cyganów

przejmując

ich s p o s ó b

mówienia,

artykulacji

słów,

styl

ubierania

się,

etykietę,

w y c h o d z ą c z k o b i e t a m i W ę d r o w c ó w „ n a zarobek". Te d z i a ł a n i a Okely były oceniane przez
badanych pozytywnie, znosiły dystans, a zarazem g w a r a n t o w a ł y
badań.

Dopełnieniem

badań

O k e l y były wywiady

wiarygodność i dogłębność

z pracownikami

instytucji

państwowych

7

Tamże, s. 58.
Tamże, s. 58.
Tamże, s. 59.
S. G m e l c h , Gypsies in British Cities;
A n t h r o p o l o g y " , v o l . 1 1 : 1982, nr 3-4, s. 347.
Tamże, s. 266.
8

9

l u

11

Problems

and

Goverment

Response,

„Urban

�183

RECENZJE I OMÓWIENIA

rozwiązujących

problemy T r a v e l l e r s ó w , j a k i z przedstawicielami organizacji i s t o w a r z y s z e ń

Wędrowców-Cyganów,

d o ś ć licznych

w Anglii.

Wszystko to razem

oraz

bogato

cytowana

literatura przedmiotu czyni p r a c ę Okely w a r t o ś c i o w ą i i n t e r e s u j ą c ą .
P o d s t a w o w ą cechą perspektywy teoretycznej Okely jest ujmowanie i prezentacja
Wędrowców-Cyganów
„klucza-symbolu"

poprzez

(key-symbol)

jej

wewnątrzetniczne

kategorie

i zasady.

do zrozumienia i interpretacji tej k u l t u r y

kultury

Okely

dostarcza

(o czym

poniżej).

D r u g i m istotnym z a ł o ż e n i e m w pracy Okely jest twierdzenie, że k u l t u r a Traveller-Gypsies
nie jest s a m o o k r e ś l a j ą c a się (self-contained),
większości,

tj. Gorgio

K o n t e k s t interakcji

(angielska

wersja

lecz d o o k r e ś l o n a przez k u l t u r ę i
cygańskiego

k u l t u r o w e j mniejszości

etnicznej

t e r m i n u na

społeczeństwo

nie-Cygana,

ze s p o ł e c z e ń s t w e m

tj. Gadźo).

większości

stanowi

w pracy Okely p ł a s z c z y z n ę w y j a ś n i a n i a i interpretacji większości w z o r ó w k u l t u r o w y c h

badanej

grupy. W przekonaniu Okely, k u l t u r a W ę d r o w c ó w - C y g a n ó w jest integralnie z w i ą z a n a z a r ó w n o
w swej f u n k c j o n a l n o ś c i ,

j a k i genezie z k u l t u r ą

i strukturą

społeczeństwa

Gorgio.

Może

nie jest to c a ł k o w i c i e nowy p o g l ą d , lecz zakres i znaczenie, j a k i e przypisuje a u t o r k a kategorii
i n t e r a k c y j n o ś c i w analizie k u l t u r y W ę d r o w c ó w , zasadniczo odmienny od i n n y c h prac cyganologicznych, gdzie interakcja Cyganie Kultura

większości

jest

więc

G a d ź e stanowi zazwyczaj k o ń c o w y i marginalny

płaszczyzną

odniesień,

dopełnień

bądź

rozdział.

trawestacji

wartości

i z n a c z e ń k u l t u r y etnicznej. Efektem takiej postawy badawczej jest m . i n . m o ż l i w o ś ć zakwestiono­
wania szeregu utartych tez cyganologii, np. o tzw. tradycyjnych zawodach

cygańskich

czy

0 p o s t ę p u j ą c e j dezintegracji l u b degeneracji tej k u l t u r y pod w p ł y w e m zderzenia ze w s p ó ł c z e s n ą ,
zurbanizowaną

kulturą

masową.

Okely widzi k w e s t i ę

zawodów cygańskich

i

umiejętności,

j a k i „ t r a d y c y j n o ś ć " tej k u l t u r y poprzez m i ę d z y e t n i c z n ą i n t e r a k c j ę , j a k o a d a p t a c j ę do w a r u n k ó w
1 m o ż l i w o ś c i , k t ó r e oferuje s p o ł e c z e ń s t w o większości przy jednoczesnym zachowaniu t o ż s a m o ś c i
etnicznej.

Tak

commercial

więc

wzory

nomadism czy

aktywności

service

ekonomicznej

Cyganów,

nomadism są w y p a d k o w ą

niekiedy

możliwości

określane

oferowanych

jako
przez

12

system większości, j a k i preferencji c y g a ń s k i c h do o k r e ś l o n e g o etosu p r a c y . P o d s t a w o w y m i
cechami tego etosu s ą : samozatrudnienie
która

nie podlega

kontroli

ze

strony

(self-employment),
nie-Cyganów;

a więc a k t y w n o ś ć

specyficzny

ekonomiczna,

proces jej w y k o n y w a n i a ,

w o b r ę b i e i siłami rodziny oraz nie l i m i t o w a n y cezurami czasowymi okres pracy;

umiejętność

w y k o n y w a n i a dowolnej pracy w d o w o l n y c h warunkach (flexibility); d u ż a m o b i l n o ś ć przestrzenna
rodzinnych grup j a k o z e s p o ł ó w pracy (mobility). Te cechy strukturalne a k t y w n o ś c i ekonomicznej
Wędrowców-Cyganów
zawodów,

których

stanowią

zmienność

o wyborach i formach
można

zresztą

zarobkowania,

obserwować

w

a nie z a ś

dłuższych

tradycja

wycinkach

czasu,

jak i w szerokim wachlarzu grup c y g a ń s k i c h .
K o n t e k s t interakcji W ę d r o w c y - C y g a n i e -

G o r g i o jest w ujęciu Okely elementem a k t y w n y m ,

w s p ó ł t w o r z ą c y m i l i m i t u j ą c y m r ó ż n e sfery a k t y w n o ś c i C y g a n ó w . Okely w y d o b y w a podstawowe
cechy strukturalne tego kontekstu, w k t ó r y m k a ż d y z jej u c z e s t n i k ó w dysponuje
i a k t y w a m i . Ze strony n i e - C y g a n ó w ,
dominacji

(wyższy

Wędrowcy-Cyganie,
stereotypami

status
a w

społeczny),
sferze

i fantazjami

t j . G o r g i o , interakcja o k r e ś l a n a jest
posiadanie

świadomości

na temat

Cyganów

dóbr,

o

społecznej -

których

pasywami

przez

pozyskanie

dysponowaniem

(są one ekwiwalentem sumy

i

stosunek
zabiegają

operowaniem
wiedzy na ich

temat). Ze strony W ę d r o w c ó w - C y g a n ó w interakcja o k r e ś l o n a jest przez bardziej u g r u n t o w a n ą
wiedzę na temat większości ( d y s p o n u j ą p o d s t a w o w y m kodem większości - j ę z y k i e m , j a k r ó w n i e ż
znajomością

warunków

skuteczności

działań, jak

socjokulturowych i o s o b o w o ś c i o w y c h
i możliwości

manipulowania

G o r g i o , co jest

własną

grupową

z a s t r z e ż o n ą , bo o b w a r o w a n ą i g n o r a n c j ą a l t e r n a t y w n ą sferą k u l t u r y
Do

powyżej

najważniejszą

zarysowanych

kategorię

opisu

aspektów
i analizy

perspektywy
kultury

badawczej

badanej

grupy,

key-symbol, t j . o p o z y c j ę ciała w e w n ę t r z n e g o i z e w n ę t r z n e g o (inner inner -

12

outer

Tamże,

body

bazuje

s. 349.

na

pojęciu

skalania

tabuicznego

u

warunkiem

identyfikacją

oraz

własnej).
Okely
którą

należy

powyżej

dołączyć
nazwałem

outer body). D y c h o t o m i a
Cyganów,

tzw.

mochadi

�184

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

w wersji C y g a n ó w angielskich (odpowiednik mageripen, mahrime u n i e k t ó r y c h grup C y g a n ó w
w Polsce).
W ś r ó d C y g a n ó w angielskich d y c h o t o m i a inner - puter body d z i a ł a w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b :
„ciało z e w n ę t r z n e

(lub s k ó r a ) ze wszystkimi

substancjami, jakie wytwarza i wydala,

włosy, ekstrementy. są potencjalnie kalające, jeżeli p o w t ó r n i e
w e w n ę t r z n e . Natomiast cokolwiek

wprowadzone do ciała

rytualnie czyste. U w a g a kierowana jest nie

t y l k o na

[recycled]

przejdą

wewnętrznego

żywność,

ale

brud,

przez ciało

via usta musi

na

być

naczynia i sztućce,

k t ó r e są umiejscowiane p o m i ę d z y wargami, wejścia do ciała w e w n ę t r z n e g o . C i a ł o z e w n ę t r z n e
l ?

musi być utrzymywane w separacji od ciała w e w n ę t r z n e g o " . Skalanie jest faktem przekroczenia
granic p o m i ę d z y t y m i d w o m a elementami. C i a ł o ludzkie jest w sensie d o s ł o w n y m

miernikiem

i kluczem do interpretacji s k a l a ń . W sensie metaforycznym ta d y c h o t o m i a staje się wzorem
do

klasyfikacji

i kategoryzacji

ludzi, z a c h o w a ń ,

stanów

rzeczy, p r z e d m i o t ó w , jak

i świata

przyrodniczego.
Ten symbolizm ciała, zarysowany w d y c h o t o m i i
problem relacji Traveller-Gypsies dysponowanie

wiedzą

na

temat s k a l a ń

rzeczy wiedzy tej nie p o s i a d a j ą
z nimi
się na

grozi

skalaniem.

W

czystych rytualnie

stale p o d k r e ś l a n a

inner -

outer body, r o z w i ą z u j e

również

G o r g i o . W a r u n k i e m pozostawania czystym rytualnie jest
i związanego

G o r g i o , z definicji

modelu

świata

Wędrowców

i obwarowywana

z nim

są

tabu

kulturowego.

Wędrowców-Cyganów

i nieczystych

granica

Gorgio.

etniczna.

Z

natury

więc skalani i potencjalnie
świat

Pomiędzy

Konsekwencją

kontakt

społeczny

nimi

dzieli

musi

istnieć

takiego p o d z i a ł u

jest

o d w r ó c e n i e p o r z ą d k u natury i k u l t u r y . T o , co dla G o r g i o jest n a t u r ą (Travellersi i Cyganie
w stereotypie większości p r z y p o r z ą d k o w a n i są do p o r z ą d k u natury; b r u d n i , żyją j a k zwierzęta,
wędrują

itd.), dla nich samych stanowi p o r z ą d e k

de facto b r u d n y

w takim

cyg. t e r m i n u cik -

sensie, w j a k i m

bioto),

a nie

go

kultury.

widzi

Traveller czy

Cygan m o ż e

Gorgio, lecz jest to

mochadi, czyli skalanie,

i nie

wpływa

tylko

to

cikli

na jego

być
(od

status

czy p r e s t i ż w grupie. K u l t u r a G o r g i o natomiast w oczach W ę d r o w c ó w - C y g a n ó w ma wszelkie
znamiona natury ze w z g l ę d u na
Tak

więc to, co

„ o d l e g ł e " od

ich i g n o r a n c j ę
Gorgio,

w sferze czystości

i nieczystości

staje się „ b l i s k i e " Travellersom, bo

w

rytualnej.
mniejszym

stopniu z a g r a ż a skalaniem. T ę d y c h o t o m i z a c j ę i inwersję k u l t u r o w ą p o r z ą d k ó w W ę d r o w c ó w - C y ­
g a n ó w i G o r g i o Okely skrupulatnie śledzi w r ó ż n y c h sferach k u l t u r y W ę d r o w c ó w .

Prześledzę

jedynie n i e k t ó r e dziedziny życia codziennego T r a v e l l e r s ó w ,

aby

kulturowy

tej

całościowo

dychotomizacji

i inwersji

D y c h o t o m i a inner miotów

i ich

sensów

i znaczeń,

a

które

z i l u s t r o w a ć efekt
rozpatruje

Okely.

outer body o k r e ś l a logikę codziennych z a c h o w a ń , klasyfikacji

usytuowania

w

przestrzeni.

Przedmioty

służące

ciału

przed­

wewnętrznemu

(tu:

utensylia kuchenne, p r o d u k t y ż y w n o ś c i o w e ) m u s z ą b y ć czyste, są więc usytuowane w przestrzeni
czytej, czyli w n ę t r z u wozu, w p r z e c i w i e ń s t w i e do p r z e d m i o t ó w służących ciału
(naczynia

do

mycia

siebie,

prania

bielizny,

mydło),

które

usytuowane

zewnętrznemu

są

na

zewnątrz

wozu. P o m i ę d z y t y m i przedmiotami nie m o ż e d o j ś ć do b e z p o ś r e d n i e g o k o n t a k t u lub zamiany
funkcji, np. u ż y w a n i e tego samego naczynia do mycia n a c z y ń kuchennych i prania

bielizny

(stały element stereotypu Gorgio, k t ó r y miesza funkcje n a c z y ń ) .
P r o d u k t y ż y w n o ś c i o w e , k t ó r e w c h ł a n i a n e są przez ciało w e w n ę t r z n e , j a k k o l w i e k

pożądane

czyste rytualnie, paradoksalnie p o c h o d z ą w większości od skalanych G o r g i o . P r ó b ą przezwycięże­
nia tego paradoksu jest preferowanie p o ż y w i e n i a , k t ó r e nie ma b e z p o ś r e d n i e g o i dostrzegalnego
tu

i teraz k o n t a k t u
Konsekwencją

z

Gorgio,

a

więc

produkty

na konsumowanie. U n i k a się miejsc na t e r y t o r i u m
nie t y l k o nad

fabryczne,

w

puszkach,

opakowaniach.

tej dychotomizacji jest r ó w n i e ż selekcja miejsc, k t ó r e n a d a j ą

produkcją

ż y w n o ś c i , ale

się lub

G o r g i o , gdzie Travellersi nie m a j ą

i nad jej p r z y r z ą d z a n i e m

(domy prywatne

nie

kontroli
Gorgio,

restauracje, szpitale i więzienia; te d w a ostatnie są zresztą miejscami najbardziej

skalanymi

i g r o ź n y m i ; w p r z y p a d k u szpitali

dychotomii

inner -

dokonuje się przekraczania

wszelkich granic

outer body; higiena szpitalna, kuchnia, narodziny i ś m i e r ć ; w p r z y p a d k u zaś więzienia

jest się zdanym c a ł k o w i c i e na z a l e ż n o ś ć od
J. O k e l y ,

The Traveller-Gypsies,

Gorgio).

Cambridge University

Press. Cambridge 1983. s.

80.

�185

RECENZJE I OMÓWIENIA

M o ż e najbardziej spektakularnym przejawem d z i a ł a n i a s y m b o l i z m u ciała jest klasyfikacja
zwierząt, j a k ą d o k o n u j ą W ę d r o w c y - C y g a n i e . Miejsce danego gatunku s k a l a ń na skali o d naj­
bardziej nieczystego

do czystego

czy wręcz m a j ą c e g o

charakter

jest o d stopnia przekraczania

granicy wyznaczonej d y c h o t o m i ą

się

wiedzy

tu

na

spostrzeżeniach

i

o

zwyczajach,

apotropeiczny
inner -

zachowaniach

uzależnione

outer body.

i

wyglądzie

Bazuje

zwierząt.

Najbardziej nieczysty jest k o t ; w tej kategorii mieszczą się r ó w n i e ż szczur, mysz, pies, lis
itp.

Wszystkie te

zwierzęta

liżą

własną

sierść,

czyli

z e w n ę t r z n e g o do c i a ł a w e w n ę t r z n e g o . P r z e k r a c z a j ą
separacji

elementów.

Po

drugie

zwierzęta

te

pochłaniają

brud

i

sierść

z

więc granice d y c h o t o m i i i gwałcą

są

mięsożerne;

jedzą

więc

ciała
zasadę

zarówno

z e w n ę t r z n e , j a k i w e w n ę t r z n e innych zwierząt, t y m samym p o w t ó r n i e ł a m i ą z a s a d ę

ciało

separacji

czyste — nieczyste. Jedzenie, k t ó r e znajdzie się w kontakcie z t y m i z w i e r z ę t a m i (np. poprzez
włos z ich sierści), jest do wyrzucenia, a naczynie do zniszczenia j a k o skalane.
są więc sklasyfikowane w czeterech grupach: nieczyste jadalne

(np. zając,

który

liże sierść,

ale t a k ż e j e ż ) oraz czyste I n t e r e s u j ą c a jest

ale jest

Zwierzęta

niejadalne (np. k o t , pies); nieczyste -

roślinożerny);

czyste - jadalne

(np.

bydło,

niejadalne (np. k o ń ) .

pozycja j e ż a

i konia

w tej swoistej systematyce.

K o ń i j e ż są

na

d r u g i m k r a ń c u skali s k a l a ń . K o ń jest r ó w n i e czysty j a k człowiek i gdyby nawet p o l i z a ł talerz,
z k t ó r e g o je Travellers, nie spowoduje t o j a k i e g o k o l w i e k skalania (nie jest o n
a w o d ę pije
statusu

filtrując

j ą przez zęby). N i e j a d a l n o ś ć jego m i ę s a wynika

k o n i a w tej s p o ł e c z n o ś c i .

s k a l a ć k o n i a podobnie j a k
końskich

mężczyznom

mogła

pełną

odmienne jest

separację

jeża

i

że kobieta T r a v e l l e r s ó w

koni

pomagać

wyjątkowego

było

jedynie

ich d o m e n ą ;
stara

na

kobieta

mogła
targach

posiadająca

z samej swej kobiecej natury). J e ż jest r ó w n i e czysty, j a k ­

źródło

jego

sfery z e w n ę t r z n e j

(pieczenie na

(oporządzanie

towarzyszyć

j u ż status czystej, niekalającej
kolwiek

Status ten o k r e ś l a fakt,

mężczyznę

mięsożerny,

m. in. z

czystości.

Jego

i wewnętrznej.

ogniu) wzmaga jego

kłujące

„najeżone"

Dodatkowo sposób

czystość.

Mięsu

jeża

ciało

gwarantuje

przyrządzania

mięsa

Travellersi przypisują

moc

a p o t r o p e i c z n ą przed wszelką t r u c i z n ą w p o ż y w i e n i u (wierzą o n i , że G o r g i o celowo z a t r u w a j ą
sprzedawaną

lub w y ż e b r a n ą

ż y w n o ś ć ) , j a k i przed skalaniami. Dlatego jedzenie j e ż a

jest

4

j a k b y „ k o m u n i ą " , j e go cała rodzina, „ d l a jednego jest to za drogie j e d z e n i e " ! .
Ten system klasyfikacji zwierząt o d najbardziej skalanego i o d l e g ł e g o kota, k t ó r y j e d n o c z e ś n i e
jest l u b i a n y m , d o m o w y m zwierzęciem G o r g i o , do najbardziej bliskiego, czystego i c h r o n i ą c e g o
jeża.

którego

Gorgio -

Gorgio traktują

j a k o szkodnika, stanowi

symboliczną

transformację

relacji

Wędrowcy-Cyganie.

Niemniej zajmujące są r o z w a ż a n i a Okely d o t y c z ą c e r y t u a ł ó w przejścia. N a r o d z i n y i ś m i e r ć
z

samej

granice

definicji

fizjologicznych,
jest

kalają,

przekracza

skalane

powinny

gdyż

dziecko,

są

z

aktami

wnętrza

przekraczania

wychodzi

na

granic.
zewnątrz

W

przypadku

(analogia

narodzin

do

czynności

k t ó r y c h p r o d u k t y są kalające). Wszystko więc co ma k o n t a k t z t y m procesem
i potencjalnie

mieć

miejsce

grozi

poza

skalaniem.

przestrzenią

Dlatego

czystą

narodziny,

rytualnie

podobnie j a k

(wóz w ę d r o w n y ,

i

śmierć,

obozowisko)

albo w przestrzeni r ó w n i e nieczystej, j a k sam akt, czyli w szpitalu. R ó w n i e ż z p o w y ż s z y c h
p o w o d ó w najwłaściwszymi osobami m a j ą c y m i b e z p o ś r e d n i k o n t a k t z t y m i a k t a m i są G o r g i o .
W j e d n y m i w d r u g i m przypadku przedmioty z w i ą z a n e z samym r y t u a ł e m przejścia winne
być zniszczone
Niszczy

(spalone) lub - jeżeli s t a n o w i ą z n a c z n ą

się r ó w n i e ż

przedmioty

osobiste

osoby

w a r t o ś ć , j a k np. w ó z -

zmarłej.

W

przypadku

sprzedane.

śmierci,

krewni

najbliżsi z m a r ł e g o m u s z ą o p u ś c i ć miejsce tego zdarzenia i nie w r a c a ć przez okres jednego
roku.

Zakaz

śmierci,

ten

wiąże

się nie

tylko

ze

skalaniem

ale r ó w n i e ż z wierzeniem, że dusza

do miejsc m u znanych i bliskich, j a k i do bliskich
potencjalnie g r o ź n y i szkodliwy -

miejsca,

zmarłego

(mulo)

przestrzeni
ma

przez

tendencję

o s ó b . Przy czym duch

fakt

wracania

zmarłego

jest

m o ż e p o w o d o w a ć c h o r o b y , j a k i ś m i e r ć . U n i k a się tego poprzez

w ę d r o w a n i e , jest to jeden z istotnych p o w o d ó w podejmowania w ę d r ó w e k w ś r ó d
14

sam

do

Tamie. s. 104. Trucie p o ż y w i e n i a
p r a w i d ł o w e p r z y r z ą d z a n i e itp.

należy

r o z u m i e ć j a k o jego

skalanie

Wędrowcówprzez

nie­

�186

RECENZJE I OMÓWIENIA

- C y g a n ó w , j a k r ó w n i e ż poprzez niewymawianie imienia zmarłej osoby lub z m i a n ę i m i o n
o s ó b , k t ó r e p o s i a d a j ą imię z m a r ł e g o . J e d n o c z e ś n i e stara się z w i ą z a ć z m a r ł e g o , jego ducha
(mulo) z miejscem p o c h ó w k u poprzez, co jest z n a c z ą c e , „ o s i e d l e n i e " go w t y m miejscu.
D o k o n u j e się tego przez s y m b o l i k ę u d o m o w i e n i a ; wieńce na grobie z m a r ł e g o p r z y j m u j ą
f o r m ę fotela, d o m u i t p . ; dba się o to, by z m a r ł y m i a ł nagrobek z wygrawerowanym
nazwiskiem i zdjęciem (w opozycji do stałej obawy „ T r a v e l l e r s ó w " przed fotografowaniem
się i podawaniem swojego imienia i nazwiska Gorgio). Z m a r ł e g o symbolicznie włącza się
do p o r z ą d k u G o r g i o . jego zaś d u c h o w i (mulo) przypisuje się p o d o b n ą moc, j a k G o r g i o
w etnicznym stereotypie.
Są to jedynie nieliczne p r z y k ł a d y d z i a ł a n i a key-symbol, czyli d y c h o t o m i i inner — outer
body w kulturze W ę d r o w c ó w - C y g a n ó w . J e d n a k ż e j u ż te s t a n o w i ą w y s t a r c z a j ą c ą p o d s t a w ę
do d o k o n a n i a interesującej generalizacji. K u l t u r a symboliczna Traveller-Gypsies stanowi
k o h e r e n t n ą i s y s t e m o w ą c a ł o ś ć , jej elementem integralnym jest k u l t u r a większości, Gorgio,
w stosunku do k t ó r e j dokonuje się inwersji z n a c z e ń i w a r t o ś c i . J e d n a k ż e nie jest to
de facto k u l t u r a rzeczywista G o r g i o , lecz jej obraz, lustrzane odbicie k u l t u r y własnej rzutowane
na obcych, na G o r g i o . Z a c y t o w a ć tu m o ż n a s e m i o t y k ó w radzieckich, j a k k o l w i e k prace
t y c h ż e nie s t a n o w i ł y lektury Okely, t y m niemniej wnioski i konkluzje tych a u t o r ó w są
zbieżne. „ I n a c z e j m ó w i ą c , a n t y k u l t u r ę buduje się w t y m w y p a d k u izomorficznie w stosunku
do k u l t u r y , na jej p o d o b i e ń s t w o : a n t y k u l t u r ę r ó w n i e ż traktuje się j a k o system znakowy
p o s i a d a j ą c y w ł a s n e w y r a ż e n i e . M o ż n a więc p o w i e d z i e ć , że odbiera się j ą j a k o k u l t u r ę
ze znakiem ujemnym, tak j a k gdyby s t a n o w i ł a pewnego rodzaju lustrzane odbicie k u l t u r y
(gdzie związki p o z o s t a j ą nienaruszone, lecz uzyskują w a r t o ś ć p r z e c i w s t a w n ą ) " .
1 5

Z a j m o w a ł e m się w tej recenzji p o d k r e ś l e n i e m w a l o r ó w perspektywy badawczej Okely,
k t ó r a wnosi wiele nowego do w s p ó ł c z e s n y c h b a d a ń nad k u l t u r ą C y g a n ó w . P o d k r e ś l i ć jeszcze
raz tu wypada, że z c h w i l ą kiedy uzna się, że k u l t u r a C y g a n ó w nie jest wyizolowana
od kontekstu większości, że nie stanowi całości samowystarczalnej (self-contained), p o d s t a w o w y m
przedmiotem badania staje się relacja p o m i ę d z y k u l t u r ą e t n i c z n ą C y g a n ó w a k u l t u r ą większości.
Praca Okely w całości jest realizacją tej dyrektywy.
Andrzej

S K A Z K I I PESNI R O Ž D E N N Y E V D O R O G E : C Y G A N S K I J
A . Gessler ( o p r a ć , i t ł u m a c z . ) , M o s k v a 1985, ss. 520
S k ą p a liczba informacji
wzbudzają

i Gessler,

wpłyną

z pewnością

na

zainteresowanie w y d a n ą

określani

się w k s i ę g a r n i a c h

przez r e d a k c j ę

jako

wydawnictw

zagranicznych.

„pisarze-etnografowie",

są

rzeczywistymi sekcji etnograficznej Towarzystwa Geograficznego przy A k a d e m i i
i

mają

już

za

D r u c jest

też

„Romen"

w

N.

sobą

Moskwie

G. Satkeviča

1 5

pewną

autorem

liczbę

sztuki

publikacji

„Moskovskaja

i tłumaczem

Cygańskie

mirikle.

na

dotyczących
cyganka",

rosyjski

książki

1

historii

i

wystawionej
cygańskiego

Obaj radzieccy cyganolodzy

J. Ł o t m a n , B. U s p i e n s k i , O semiotycznym
kultury, P W N , Warszawa 1977, s. 159.
v

przez

Wschodniej W y d a w n i c t w a „ N a u k a " k s i ą ż k ą p r z y g o t o w a n ą przez

D r u c a i Gesslera, k t ó r a p o j a w i ł a
Druc, jak

E. D r u c ,

o pracach c y g a n o l o g ó w radzieckich oraz c i e k a w o ś ć , j a k ą .wciąż

Cyganie i ich k u l t u r a ,

G ł ó w n ą R e d a k c j ę Literatury

FOL'KLOR,

Mirga

mechanizmie

Zarówno
członkami

Nauk ZSRR
1

kultury

Cyganów .

przez c y g a ń s k i
poety

radzieckiego

kontynuowali

kultury,

teatr

[w:]

więc

swoje

Semiotyka

Redakcja wymienia jedynie dwie z nich: A . G e s s l e r , E. D r u c , Ko če ve dlinoj
sotni let, „ N a u k a i religija", nr 10: 1982; t y c h ż e , Russkie cygane i ich
foiklor,
„ D r u ž b a narodov", nr 7: 1984.

�187

RECENZJE I OMÓWIENIA

wcześniejsze
zamyśle

zainteresowania

miała

i postawili

„wypełnić

w związku

badawcze

lukę

w

przystępując

publikacji

z t y m przed s o b ą

i

trzy

do

pracy

badaniach
zadania:

nad

książką,

folkloru

która

Cyganów

1. D o k o n a n i a j a k

w ich

rosyjskich"

najpełniejszych

z a p i s ó w folklorystycznych w ś r o d o w i s k u C y g a n ó w rosyjskich; 2. Zebrania w jednej

książce

rozproszonych d o t ą d publikacji f o l k l o r u tego szczepu oraz 3. „ P o s ł u g u j ą c się przy p r z y g o t o w a n i u
książki n a u k o w y m i r e g u ł a m i

folklorystyki,

przedstawienia m a t e r i a ł u

w postaci

tłumaczenia

literackiego d o s t ę p n e g o i b u d z ą c e g o zainteresowanie szerokiego k r ę g u c z y t e l n i k ó w , maksymalnie
2

j e d n a k ż e z a c h o w u j ą c e g o tak t e m a t y k ę , j a k i f o r m ę
Skazki

i pesni...

oprócz

zawierają,

nie

komentarza

rosyjskich

mniej

dla

oryginału" .

tłumaczeń

cygańskich

polskich e t n o g r a f ó w

tekstów

oraz

interesujący,

skromnego

obszerny

wstęp

(ok. 3 arkuszy wydawniczych) oraz bibliografię. P r z y t a c z a j ą c nie o d b i e g a j ą c ą od uznawanych
w

innych

krajach

opuszczeniu

(w t y m i w Polsce)

Indii,

D r u c i Gessler

skrótową

datują

wersję

historii

cygańskich

przybycie pierwszych C y g a n ó w

migracji

na teren

po
Rosji

z o b s z a r ó w naddunajskich na wiek X V , natomiast pojawienie się w ś r o d k o w e j i

północnej

Rosji

na

przybyłych

XVI-XVIP.
1733,

z Polski

Wspominając

grup próby

z

których

osiedlenia C y g a n ó w

1783 i 1836) autorzy wymieniają

osiedla -

wywodzą

się Cyganie

rosyjscy -

w i m p e r i u m rosyjskim

wiek

(m. i n . z lat

d w a utworzone w t y m celu w 1836 r. w Besarabii

K a i r i Faraonovka, k t ó r y c h nazwy n a w i ą z y w a ł y do powszechnego w ó w c z a s przekonania

0 egipskim pochodzeniu C y g a n ó w . P o d k r e ś l a j ą t e ż ł a g o d n e traktowanie C y g a n ó w w i m p e r i u m
rosyjskim,

zwłaszcza

w porównaniu

z prześladowaniami,

jakie spotykały

ich we

Francji

1 Niemczech.
Zdziwienie czytelnika, nawet p o b i e ż n i e zaznajomionego z k u l t u r ą c y g a ń s k ą , m u s i b u d z i ć
opinia o religijności

Cyganów.

Ta

sfera

ich życia

wywołuje

najwięcej

kontrowersji i na

d o b r ą s p r a w ę pewny jest t y l k o fakt przyjmowania przez C y g a n ó w religii d o m i n u j ą c e j w d a n y m
kraju,

4

a i t o nie zawsze .

I c h faktyczne związki

z przyjętą

formalnie religią

zdają

się

p r z e b i e g a ć r ó ż n i e (choć na o g ó ł Cyganie znacznie o d b i e g a j ą pod t y m w z g l ę d e m od większości
współwyznawców)
należy

więc

religijnej
na

i nie są ł a t w e do ustalenia.

uznać

większości

początku

wnioski
Cyganów

wędrówki),

utrzymujących,

Gesslera
(którzy

i Druca,
także

Z a zbyt pochopne
piszących

swoją

z drugiej z a ś (posługując

religię

i bardzo

z jednej
wyniesioną

się p r z y k ł a d e m

strony

upraszczające
o

obojętności

z I n d i i zarzucili j u ż
Cyganów

rosyjskich)

i ż : „Jeśli w wozie b y ł a p r a w o s ł a w n a i k o n a , to Cyganie m o d l i l i się do

niej.

A jeśli nie b y ł o ? O t o co powiedzieli nam Cyganie z o b w o d u leningradzkiego: » B y w a ł o ,
że nie b y ł o u nas i k o n [ . . . ] k l ę k a l i ś m y przed s ł o ń c e m . O n o u nas jest pierwszym Bogiem
jeszcze z dawnych c z a s ó w .
się

też s f o r m u ł o w a n e

religijny

Modliliśmy

się. m o d l i l i ś m y

twierdzenie, że t o

miejscowej l u d n o ś c i z m u s z a ł y

prześladowania

Cyganów

?

[ . . . ] « " . Zbyt
ze

strony

kategorycznie
władców

i

wydaje

fanatyzm

do przyjmowania religii n a r o d ó w ,

wśród

k t ó r y c h żyli (mimo p r z e ś l a d o w a ń nie zarzucili swojego wyznania na p r z y k ł a d Ż y d z i , w m i a r ę
zgodnie żyli obok siebie przedstawiciele r ó ż n y c h

wyznań,

nie t y l k o chrześcijańskich,

m. in.

na polskich kresach wschodnich). W ą t p l i w o ś c i musi t e ż b u d z i ć niejasna interpretacja c y g a ń s k i e g o
s ł o w a devel (bóg).
Sporo miejsca p o ś w i ę c o n o o m ó w i e n i u c y g a ń s k i c h profesji. P o z o s t a ł o ś c i kastowych o g r a n i c z e ń
sprzed opuszczenia I n d i i oraz m u z y k a l n o ś c i danej i m przez n a t u r ę p r z y p i s u j ą autorzy książki
p o p u l a r n o ś ć w ś r ó d C y g a n ó w z a w o d ó w m u z y k a n t ó w , tancerzy i ś p i e w a k ó w . D o zajęć najbardziej

2

Skazki i pesni...,
s. 19. Pojęcie Cyganie rosyjscy czy r ó w n i e ż u ż y w a n e przez a u t o r ó w —
Cyganie p ó ł n o c n o r o s y j s c y dotyczy szczepu, k t ó r y p r z y b y ł na teren Rosji przez N i e m c y
i P o l s k ę i jest blisko spokrewniony ze szczepem Polska R o m a . U nas znany jest r ó w n i e ż
pod n a z w ą C h a ł a d y t k a R o m a .
5

tenże,
4

Por. J. F i c o w s k i , Cyganie polscy. Szkice historyczno-obyczajowe,
Cvganíe
na polskich drogach, K r a k ó w 1956; L . M r ó z , Cyganie,

Warszawa
Warszawa

1953;
1971.

P r z y k ł a d e m o d s t ę p s t w a o d tej zasady m o ż e b y ć w z r a s t a j ą c a w ostatnich k i l k u

latach

liczba „ ś w i a d k ó w Jehowy" w ś r ó d polskich L o w a r ó w .
5

Skazki

i pesni...

s. 8.

�188

RECENZJE I OMÓWIENIA

tradycyjnych i ulubionych przez C y g a n ó w , k t ó r z y d o tej p o r y nie przejawiają
uprawą

roli

i hodowlą,

zaliczają

także

zajęcia

związane

z końmi

zainteresowania

(również

leczenie

tych

z w i e r z ą t ) , n i e k t ó r e r z e m i o s ł a (kowalstwo, bielenie n a c z y ń , wyplatanie koszy, w y r ó b p r z e d m i o t ó w
z drewna, j u b i l e r s t w o ) oraz

wróżenie

i znachorstwo.

k o ń m i , w r ó ż e n i e i „ p r a c a na profesjonalnej
Pojawienie się w Rosji
XVIII

i wiążą

upowszechnił

pierwszych c h ó r ó w c y g a ń s k i c h

m . i n . z nazwiskiem

się p ó ź n i e j

wśród

hrabiego

modne,

kształtowany

0 t y m , co c y g a ń s k i e . A u t o r a m i
liczne w Petersburgu

omówiony

był przez

twórcy

ludowej (znamienne

są przy t y m tytuły

wiek

gusty

rosyjskiej p u b l i c z n o ś c i

nie znaleźli
romansów -

w nich

i jej

wyobrażenia
(szczególnie

bywali też ich

wszystkich znanych

ani jednej cygańskiej

„Cygańskie

dziś

czasie stały

r o m a n s ó w w y k o n y w a n y c h przez rosyjskie c h ó r y

śpiewników,

na

stroju, j a k i

które w krótkim

i M o s k w i e ) b y l i c z ę s t o znani rosyjscy poeci. Rosjanie

X IX-wiecznych

handel

na estradach C y g a n ó w rosyjskich i do
owych c h ó r ó w ,

k o m p o z y t o r a m i . Radzieccy etnografowie, k t ó r z y zapoznali się z treścią
„cygańskich"

został

D r u c i Gessler d a t u j ą

Orłowa-Czesmienskiego,

występujących

uchodzi za l u d o w y strój c y g a ń s k i . Repertuar
się bardzo

Najszerzej

scenie".

noce",

„Cygański

pieśni
tabor"

itp.). U w a ż a n y czytelnik z p e w n o ś c i ą zastanowi się nad w p ł y w e m k u l t u r y rosyjskiej na folklor
C y g a n ó w , k t ó r y c h cale rody związały się z „ p r o f e s j o n a l n ą

s c e n ą " , oraz nad relacjami między

t y m , co prezentowali c y g a ń s c y artyści estradowi w wieku X I X i p o c z ą t k a c h X X . a repertuarem
teatru

„Roměn".

Ponadto

wielu

z zawodowych a r t y s t ó w

e t n o g r a f ó w . D r u c i Gessler nie p o r u s z a j ą
nie jest d o k o ń c a jasne.
że

„dla

siebie"

się bardzo

zachowali

oni

swój

autentyczny

czym

(z drugiej jednak

zachwycali się ludzie,

których

i n f o r m a t o r a m i radzieckich

muzyczne

folklor,

prezentowanej

strony

było

tego zagadnienia,

duże umiejętności

krytycznie o „ c y g a ń s z c z y ź n i e "

przedrewolucyjnym
tego,

Podkreślając

bezpośrednio

autorzy

i

twierdząc,

opracowania

wyrażają

rosyjskiej p u b l i c z n o ś c i

konstatują,
imionami

a ich stanowisko

Cyganów

że nie

Rosja

można

będzie

w

okresie

całkiem

odrzucić

zawsze

szczycić,

się

6

j a k Puszkin, T o ł s t o j , K u p r i n ) . Okresowi temu p r z e c i w s t a w i a j ą czasy obecne,

charakteryzujące

się z m i a n ą stosunku a r t y s t ó w c y g a ń s k i c h do w ł a s n e g o , autentycznego f o l k l o r u

prezentowanego

teraz na scenach (szczególnie jedynego na świecie c y g a ń s k i e g o teatru . . R o m ě n " ) . D w a wieki
związku Cyganów
treść n i e k t ó r y c h

ze s c e n ą nie m o g ł y się jednak

podań

1 komentarzy m o ż n a
częściowo

te

same

czy

też elementy

nie o d b i ć na

romansów

ich folklorze

w pieśniach

(przykładem

cygańskich).

Ze

wstępu

się d o m y ś l a ć , że z w y s t ę p a m i estradowymi z w i ą z a n e są przynajmniej
rody.

które

utrzymywały

przedstawia nie t y l k o f o l k l o r c y g a ń s k i -

się

z

tego

przed

rewolucją,

a

„Roměn"

wystawiana w n i m b y ł a m . i n . wspomniana

wyżej

sztuka w s p ó ł a u t o r a recenzowanej książki. Szersze o m ó w i e n i e tych z a g a d n i e ń b y ł o b y interesujące
szczególnie

dla polskich e t n o g r a f ó w ,

jako

że Cyganie

rosyjscy

użyczyli

częściowo

swego

f o l k l o r u najbliższemu k u l t u r o w o i znacznie u b o ż s z e m u p o d t y m w z g l ę d e m szczepowi Polska
7

Roma .
Bardzo s k r ó t o w o

przedstawione

zostały

niektóre

elementy

kultury

Cyganów

związane

z p o d z i a ł e m s p o ł e c z n y m i systemem m o r a l n o - p r a w n y m . A u t o r z y zwrócili u w a g ę na

majątkowe

rozwarstwienie,

Cyganów

rosyjskich

kobiety i mężczyzny

zwracając

b y ł a bardzo

podział

m a ł a ) , sądy

na

tabory

i system

i rolę

wójta

(podkreślając,

s k a l a ń . O m ó w i l i pozycję

przy t y m u w a g ę na s p o s ó b zawierania m a ł ż e ń s t w i znaczenie

że u

p o k ł a d z i n . Ten temat

kończy

się k o n k l u z j ą , że Cyganie w Z S R R d o k o n a l i gigantycznego przeskoku od p r z e ż y t k ó w ustroju
rodowego

do

socjalizmu

( c h o c i a ż czasami

miało

to

bolesny

przebieg)

i że dziś

można

w ś r ó d nich s p o t k a ć wielu cieszących się o g ó l n o n a r o d o w y m autorytetem, a powojenne pokolenie
C y g a n ó w zna k o c z o w n i c t w o j u ż t y l k o z o p o w i a d a ń .
Charakterystyka f o l k l o r u C y g a n ó w rosyjskich poprzedzona jest o m ó w i e n i e m

dotyczących

go dotychczasowych publikacji i m a t e r i a ł ó w archiwalnych oraz cenniejszych pozycji
6

poświęco-

Ich stanowisko doskonale ilustruje n a s t ę p u j ą c e zdanie: „ C y g a ń s k a pieśń w X I X wieku
b y ł a w rzeczywistości miejskim romansem, niekiedy w najgorszym s t y l u " (oryg. „ . . . s a m o v o
durnovo pošiba").
F i c o w s k i , Cyganie na polskich
s. 131, 206-225.
7

�189

RECENZJE I OMÓWIENIA

nych f o l k l o r o w i C y g a n ó w U k r a i ń s k i c h , K e ł d e r a s z ó w , L o w a r ó w i U r s a r ó w . A u t o r z y p r z e d s t a w i a j ą
też

własne,

wieloletnie badania,

w

wyniku

których

zebrali

ponad

120

bajek

i

przeszło

110 pieśni oraz bogaty m a t e r i a ł etnograficzny d o t y c z ą c y o b y c z a j ó w i o b r z ę d o w o ś c i

Cyganów

rosyjskich. Badania te prowadzili przede wszystkim w obwodzie leningradzkim i n o w g o r o d z k i m
oraz

w obwodzie moskiewskim, g o r k o w s k i m , saratowskim,

smoleńskim,

na Syberii (w T o m s k u i C z e l a b i ń s k u ) oraz w ś r ó d miejskich C y g a n ó w z M o s k w y ,

Karelii,

a także

Leningradu,

Pietrozawodska

i Tuły.

P o s ł u g u j ą c się k r y t e r i a m i p r o p o n o w a n y m i przez Proppa, z zebranych t e k s t ó w prozatorskich
D r u c i Gessler wydzielili bajki, bajki-byliczki, legendy, podania romantyczne i podania o postaciach
i

zdarzeniach

magiczne

8

h i s t o r y c z n y c h . W folklorze

i obyczajowe,

natomiast

bohaterem jest najczęściej
bajek
Są

innych l u d ó w

one

k o ń ) . Pierwsze

(poza

najobszerniejsze,

Cyganów

drugorzędna

elementami

z nich

przypada

bajkom

niewiele o d r ó ż n i a j ą

cygańskiej

a ich bohaterem,

rosyjskich najliczniej w y s t ę p u j ą

rola

rzeczywistości

podobnie j a k

szeregu

z d a r z e ń staje się bogaty. S t ą d

(ich

się o d odpowiednich

i właściwościami

i innych bajek,

bogaty Cygan lub jego syn. n i e p o r ó w n a n i e z a ś rzadziej człowiek

bajki

zwierzęcym

języka).

jest

zazwyczaj

biedny, k t ó r y

w wyniku

też częste rozpoczynanie opowieści o d z w r o t u „Isys

Roma. R o m a b a r w a ł e " (Byli Cyganie. Cyganie bogaci). N a l e ż y p o d k r e ś l i ć , że pojęcie

bogatego

Cygana odzwierciedla nie tyle jego z a m o ż n o ś ć , ile p o z y c j ę s p o ł e c z n ą (Cyganie epitet „ b o g a t y "
p r z y r ó w n y w a l i do epitetu „ d o s t o j n y " , „ z n a c z n y " , „ p o w a ż a n y " , natomiast o biednym wyrażali
się też bibachlalo
Bajki

manusz, czyli człowiek nieszczęśliwy).

obyczajowe dzielą

autorzy opracowania

na

trzy

p o d g r u p y — bajki

o

cygańskich

„ s p r a w k a c h " ( k a w a ł a c h ) , anegdoty o g ł u p c a c h , bajki, k t ó r y c h treść oparta jest na c y g a ń s k i c h
obyczajach. Bajki wymieniane przez radzieckich e t n o g r a f ó w - j a k o najbardziej charakterystyczne
dla pierwszej podgrupy -

m ó w i ą o Cyganach, k t ó r z y b o g a c ą się w y k o r z y s t u j ą c

swój spryt

i n a i w n o ś ć g a d ź ó w (nie należy ich jednak m i e s z a ć z o p o w i a d a n i a m i o sekretach profesjonalnych
zajęć Cyganek). G ł u p t a k z c y g a ń s k i c h anegdot,

w p r z e c i w i e ń s t w i e do rosyjskiego

„głupiego

I w a n a " g ó r u j ą c e g o w o s t a t e c z n o ś c i nad otoczeniem, jest p r a w d z i w y m g ł u p t a k i e m i występuje tu
jako

obiekt ż a r t ó w ,

a nawet jeśli

udaje

mu

się c z e g o ś

dokonać,

wynika

to jedynie

ze

zbiegu o k o l i c z n o ś c i . Najbogatszy m a t e r i a ł etnograficzny zawierają bajki zaliczone do trzeciej
podgrupy. Zwyczaje i obyczaje
tu zajmują

znajdujące

swoje

odbicie t a k ż e

w tekstach

miejsce d o m i n u j ą c e . T r e ś ć osnuta jest zazwyczaj na naruszeniu

p o r w a n i u dziewczyny i w y n i k a j ą c y c h

stąd następstw

innych

bajek,

obyczajów

bądź

(wymowne są j u ż n i e k t ó r e tytuły,

np.

„ K o ń s k i e skalanie", „ J a k Cyganie m a ł o nie zabili c h ł o p a k a z d z i e w c z y n ą " ) .
Szczególną rolę autorzy opracowania p r z y p i s u j ą bajkom o Wajdzie i R ó ż y .
je

w osobną

grupę.

niedoścignionego
strzeżoną

przez

Treścią

ich jest

wierzchowca)
srogich

Wajdy,

braci. Sam

małżeństwo
syna

poprzez

bogatego

Cygana,

motyw zaczerpnięty

najbliższej p i e r w o w z o r o w i bajka jest najobszerniejsza,
Cyganie rosyjscy zmienili j ą j e d n a k ż e ,

dopasowując

też ona u nich w licznych, znacznie się r ó ż n i ą c y c h

porwanie

został

z

piękną

od

swojej k u l t u r y .

bądź

obyczajowych.

cennych dla etnografa

informacji

końmi

trybie życia

i kradzieżach,

Bajka

ta

(a

o zawieraniu m a ł ż e ń s t w
Cyganów

wersji
Wajdy.

Występuje

wariantach (w książce przedstawionych

ją

magicznych

Różą

i w

zawiera też historię r o d z i c ó w
do r e a l i ó w

i d w a w postaci pieśni). Z a l e ż n i e o d wersji

bajek

Cyganką

Lowarów

jest pięć w a r i a n t ó w p r o z ą
do

wydzielając

(z wykorzystaniem

rosyjskich

raczej

można

bajki)

by

zaliczyć

posiada

i rodzinie, g o ś c i n n o ś c i ,
i

wielu

innych

wiele
handlu

elementach

ich

kultury.
W s p o m i n a j ą c k r ó t k o o religijnej tematyce w folklorze c y g a ń s k i m D r u c i Gessler i n f o r m u j ą
o

występowaniu

cudów.

Pomijają

różnego

rodzaju

je jednak

są w y t w o r e m „ p r z e p o w i a d a c z y

V . I . P r o p p , Fol'klor

których

że nie

tematyką

zrodziły

z chrześcijańskich

z r ą k do r ą k z a p i s k ó w . P r z y t a c z a j ą

й

legend,

uważając,

sekt",

są

zdarzenia

się w ś r o d o w i s k u

o

a Cyganie poznali j e z

natomiast p r z y k ł a d legendy p o c h o d z ą c e j

i dejstvitel'nost',

M o s k v a 1976.

charakterze

cygańskim,

lecz

krążących

z tego

środo-

�190

RECENZJE I O M Ó W I E N I A

wiska — o p o w i e ś c i

o

św. Grzegorzu

i Cyganach

„naiwnie

usprawiedliwiającej

cygańską

chytrość".
Bardzo w a ż n e miejsce w folklorze

Cyganów

rosyjskich zajmują

bajki-byliczki,

odzwierciedleniem ich d e m o n o l o g i i . Bohaterami byliczek są najczęściej
p o z o s t a ł y c h przy życiu,

„leśny gospodarz" — w ł a d c a

lasu m o g ą c y

c z ł o w i e k o w i , duchy d o m o w e i „ s p o r n i k i " — m a ł e l u d k i , k t ó r y c h
szczęście. A u t o r z y

podkreślają

płynną

granicę

między

umarli

pomóc

będące

nachodzący

bądź

zaszkodzić

spotkanie zawsze przynosi

bajkami a bajkami-byliczkami,

przy

zastosowaniu b o w i e m k r y t e r i u m P r o p p a — b r a k wiary o p o w i a d a j ą c e g o i s ł u c h a c z y w p r a w d z i w o ś ć
bajki

i odwrotnie w

stosunku

do

bajki-byliczki,

ta

ostatnia

często

staje

się z

czasem

bajką.
Wspomniane wyżej podania romantyczne zostały spisane niemal w y ł ą c z n i e o d jednego
i n f o r m a t o r a i z a r ó w n o jego w y k s z t a ł c e n i e , j a k też f o r m a i t r e ś ć p o d a ń w s k a z u j ą na z a p o ż y c z e n i a
z rosyjskiej literatury. W a r t o natomiast z w r ó c i ć u w a g ę na p o z o s t a ł e podania. Legenda o życiu
Puszkina u C y g a n ó w czy legenda o gitarze S o k o ł o w a — historia cennej
przez

twórcę

„cygańskiego"

stroju

estradowego,

hrabiego

Orłowa,

gitary podarowanej

świetnemu

gitarzyście

c y g a ń s k i e m u S o k o ł o w o w i i dziedziczonej przez kolejnych w i r t u o z ó w gry na gitarze z w i ą z a n y c h
z profesjonalną

sceną — są

interesującym

przykładem

wpływu

tych

powiązań

na

folklor

cygański.
Badając

folklor

muzyczny

Cyganów

rosyjskich

wpływów między n i m a kulturą rosyjską.

autorzy

trafili

na

ślady

wzajemnych

D w a wieki w y s t ę p ó w dla rosyjskiej p u b l i c z n o ś c i

s p o w o d o w a ł y , że elementy charakterystyczne dla „ c y g a ń s k i c h " r o m a n s ó w m o ż n a d z i ś o d n a l e ź ć
w niektórych

cygańskich

pieśniach.

Utwory

nosiły też ślady literackiego w y g ł a d z a n i a

zebrane od c y g a ń s k i c h

tekstów

(stąd

zawodowych

D r u c i Gessler

artystów

c h ę t n i e j korzystali

z w a r i a n t ó w zebranych w terenie). Z drugiej strony n i e k t ó r e melodie rosyjskich piosenek
zostały w w y r a ź n y s p o s ó b p o ż y c z o n e o d C h a ł a d y t ó w .
C h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą c y g a ń s k i e g o f o l k l o r u jest w y k o n y w a n i e p i e ś n i bez akompaniamentu
instrumentalnego
rosyjskich

(ich melodie są w ó w c z a s

instrumentów

(przede

dużo

bogatsze).

wszystkim gitary,

czasem

Przyswojenie przez
też, j a k

na

Cyganów

obszarze

Karelii,

h a r m o n i i ) w i ą ż ą radzieccy etnografowie z w p ł y w e m profesjonalnego m u z y k o w a n i a b ą d ź k u l t u r y
miejskiej.

Znamienne jest

również

wplatanie

w

tekst

wszelkiego

rodzaju

wykrzykników

spełniających r o l ę rytmicznego w y p e ł n i a c z a p a r t i i pieśni nie m a j ą c y c h tekstu i jedynie emocjonal­
ne

znaczenie

oraz

Na

przykład

słowo

włączanie

w poszczególne

sownakuno

(złoty) jest

słowa

dodatkowych

śpiewane

sylab jo,

so-jo-wna-ja-ku-ju-no,

ja,

ju

słowo

i

ga.

naswalo

(niezdrów) — na-ga-swa-ga-io. Podobne p r z y k ł a d y m o ż n a wprawdzie z n a l e ź ć r ó w n i e ż w folklorze
rosyjskim, nie są one jednak w n i m a ż t a k powszechne.
S w o i s t ą c e c h ą t e k s t ó w c y g a ń s k i c h p i e ś n i są niedopowiedzenia, zdawanie się na d o m y ś l n o ś ć
słuchaczy, s t ą d t e ż niezrozumienie u n i e - C y g a n ó w i twierdzenie, że ich tematyka jest „ j e d n o s t r o n n a
9

i uboga j a k życie C y g a n a " . D o p i e r o z w r ó c e n i e się przez a u t o r ó w opracowania do samych
Cyganów

o wytłumaczenie

osobliwości

i bogactwo

wskazywany jest

również

s f o r m u ł o w a ń , j a k gożo
bauwale

rodoskiri

treści

wykonywanych u t w o r ó w

tematyczne.
język

czaj

pojedyncze rosyjskie słowa,

pieśni.

obszerny

Zawiera

wzrostem,

lecz

z

ale i całe

raj

pojąć

wymagający

ogromną

liczbę

wszystkie ich

osobnych

badań

powtarzających

się

(wielki pan), na bari postoskiri —

bogatego

hiperbolizacji e p i t e t ó w .

pozwoliło

temat

on

( p i ę k n a dziewica), baro

(niewielka

zaznacza się tendencja do

Jako

Często

kuplety w j ę z y k u

rodu)

i

inne.

Bardzo

wyraźnie

spotyka się w tekście nie
rosyjskim

(nierzadko

tylko

łamanym),

a z d a r z a j ą się c a ł e pieśni ś p i e w a n e p o rosyjsku z w s t a w k a m i w j ę z y k u c y g a ń s k i m .
P o r z ą d k u j ą c zebrane przez siebie pieśni D r u c i Gessler o d s t ą p i l i od p o d z i a ł u proponowanego
przez Proppa, u z n a j ą c go za m a ł o adekwatny i przyjęli klasyfikację Bugaczewskiego w y r ó ż n i a j ą c ą
pieśni

9

1931.

„przeciągłe",

O. P.

zawodzenia,

Barannikov,

pieśni

Cygany

obyczajowe

SSSR.

Kratkij

(związane

z obrzędami

istoriko-etnografičeskij

i zwyczajami)

očerk,

Moskva

�191

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

1 0

i weselne, pieśni taneczne i pieśni ż a r t o b l i w e . Z d a j ą c sobie s p r a w ę z jej w a d

wynikających

z zastosowania niejednolitych k r y t e r i ó w , uznali jednak t ę klasyfikację za najbardziej p r z y d a t n ą
z dotychczas p r o p o n o w a n y c h .
Bogaty,
zawodzeń

269

pieśni

liczący

zbiór

i tyleż pieśni tanecznych.

prezentowany

w

tej

książce

W pierwszym p r z y p a d k u

zawiera

wynikło

jedynie

to ze

pięć

szczególnych

t r u d n o ś c i , na j a k i e trafiali badacze przy ich zbieraniu, w d r u g i m przede wszystkim z u m o w n o ś c i
p o d z i a ł u — Cyganie

tańczą

także

przy

pieśniach

zakwalifikowanych t u

do

mnych

grup,

np. ż a r t o b l i w y c h . W ś r ó d tych ostatnich autorzy w y m i e n i a j ą też czastuszki. Z a z n a c z a j ą jednak,
że ich zdaniem są one m a ł o charakterystyczne dla f o l k l o r u C h a ł a d y t k ó w i przejęte

zostały

prawdopodobnie

w ich

od

Rosjan,

na

co

wskazuje

m. in. duża

liczba rosyjskich

słów

tekstach.
P o d s u m o w u j ą c swoje o m ó w i e n i e D r u c i Gessler z ż a l e m stwierdzają, że nowe pokolenie
C y g a n ó w , w y r o s ł e w zmienionych warunkach, w niewielkim t y l k o stopniu zna s w ó j
i nie jest zainteresowane jego zachowaniem. N a k ł a d a to na e t n o g r a f ó w szczególny
dokumentacji

i zaprezentowania

Rosjanom

piękna

tej „ o d c h o d z ą c e j

starej

folklor

obowiązek

kultury",

która

jest (według nich) częścią s k ł a d o w ą k u l t u r y radzieckiej. T a k i e postawienie c e l ó w z a d e c y d o w a ł o ,
jak

piszą

autorzy,

o

przekazaniu

wszystkich

tekstów

jedynie

w

rosyjskim

tłumaczeniu,

przy czym w stosunku do pieśni zastosowali oni t ł u m a c z e n i e poetyckie. Teksty prozatorskie,
w k t ó r e narratorzy wplatali często liczne i obszerne w ą t k i uboczne, zostały ich pozbawione,
„ u ł a d z o n y " z o s t a ł t e ż styl t a m , gdzie d o s ł o w n e t ł u m a c z e n i e m o g ł o b y u t r u d n i ć o d b i ó r
czytelnikowi — zrezygnowano m . i n . z zachowania s f o r m u ł o w a n i a
tu

w zagęszczeniu

nie

znanym

z

folkloru

innych ludów.

„on mówi"

Wpływ

treści

występującego

takiego

postępowania

na w a r t o ś ć opracowania jest oczywisty i m o ż n a p o m i n ą ć t u jego komentowanie, t y m bardziej
że radzieccy etnografowie w pełni zdają sobie z niego s p r a w ę .
Jakie

więc

walory przedstawia

ona p o z n a ć t e m a t y k ę f o l k l o r u

omawiana

książka

dla

polskiego

C y g a n ó w rosyjskich. Przedstawione

etnografa?

Pozwala

teksty przybliżają

wiele

e l e m e n t ó w ich k u l t u r y z o k r e s ó w , kiedy p o w s t a w a ł y (m. i n . zajęcia, system m o r a l n y , kanony
estetyczne, demonologia, w y p o s a ż e n i e materialne). S z c z e g ó l n ą zaletą jest obszerne, krytyczne
omówienie
tym

stanu

bardziej

b y ł o informacji
11

badań

na jej temat

Polskiej" ).

Niejako

etnografowie

prezentują

Cyganów.

nad

że cyganologia

Jak

na

kulturą
nawet

marginesie

interesujące,

w roku

jej u z u p e ł n i e n i e

rosyjskich

i częściowo

niemal nie znana polskim

w monograficznym, „ c y g a ń s k i m "
zasadniczych

też swoje p o g l ą d y
a jednocześnie

m . i n . przebieg dyskusji c y g a n o l o g ó w
Węgrzech

Cyganów

radziecka jest

rozważań,

innych

zeszycie

ale jednoznacznie,

na t r u d n y p r o b l e m p r a k t y k i
s k o m p l i k o w a n e jest

z kilku

krajów

to

(radzieccy cyganolodzy nie byli

zagadnienie,

reprezentowani

ona

węgierskim
Wojciech

1 0

radzieccy
wobec

świadczy
miejsce

chyba p o t r a k t o w a ć

na

(mało

„Etnografii

społecznej

europejskich; m i a ł a

l2

1 9 8 0 . Stanowisko D r u c a i Gesslera m o ż e m y

szczepów,

etnografom

na

jako

spotkaniu).
Olszewski

S. M . B u g a č e v s k i j , Cyganskije narodnyje pesni i pljaski, M o s k v a 1971.
W . S a n a r o w , Studia nad Cyganami'w
ZSRR
(1960-1977),
„ E t n o g r a f i a Polska",
t. X X I I : 1978, z. 2, s. 201-204.
A . B a r t o s z , Spotkanie cyganologów
na Węgrzech, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , t. X X X V I :
1982, nr 1-4, s. 156-157.
1 1

1 2

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9653" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9631">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5466d6d14923eb90f79ea687ababe0bf.pdf</src>
        <authentication>8f92ef75be869e0c2581855f7e374e8e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114881">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1355</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114882">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114883">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1252</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114884">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114885">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1, s.267-313</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114886">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114887">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114888">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="114889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114890">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

„Etnografia Polska", t. X X X I I I :

I

A

1989. z. 1

P L I S S N 0071-1861

LUDWIK

STOMMA.

Antropologia

kultury

wsi polskiej

XIX

w..

Instytut

Wydawniczy

P A X , Warszawa 1986. ss. 268
Ukazanie się tej pracy poprzedzone
„Polskiej Sztuki Ludowej" w latach
kierunkach: refleksji nad magią
czynników

kształtujących

zostało artykułami autora publikowanymi na lamach

1978-1979. Zainteresowania

ludową

XIX-wieczną

i metodami

wiejską

kulturę

w całości znalazły się w Antropologii kultury wsi polskiej

L . Stommy

szły w d w ó c h

jej klasyfikacji, a także
ludową.
XIX

Teksty

badaniami

artykułów

prawie

w.

Książka ta składa się z dziewięciu luźno ze sobą związanych rozdziałów. Wątpliwości,
których nie rozprasza lektura pracy, budzi sformułowanie jej tytułu. Posługując się terminem
tak szerokim, jak antropologia kultury, autor nie wyjaśnia, co sam za antroplogię kultury
uważa. Nie byłoby to konieczne, gdyby koncepcja antropologii kultury czytelna byla w samej
pracy.
Autor zapowiada w tytule zainteresowanie kulturą wsi polskiej X I X w., a więc kulturą
istniejącą w konkretnych ramach geograficznych i chronologicznych. W jednym z przypisów
precyzuje jednak, iż rozważania dotyczyć będą polskojęzycznej ludności z a b o r ó w rosyjskiego
i austriackiego. Stomma jest uwarunkowany polskimi zapisami materiałów terenowych,
ale należy pamiętać, że pewna liczba m i e s z k a ń c ó w wsi znala dwa języki, np. polski
i litewski. Właściwość tę należałoby wziąć pod uwagę przy rozważaniach o j ę z y k u jako
jednym z w y r ó ż n i k ó w obcości, tym bardziej że autor częstokroć posługuje się materiałami
z t e r e n ó w mieszanych etnicznie. Autor nie podaje przyczyn, dla których nie uwzględnił
dziejów m i e s z k a ń c ó w wsi zaboru pruskiego, formułuje zaś tezy dotyczące kultury całości
ziem polskich. W przypadku braku materiałów terenowych p o c h o d z ą c y c h z ziem zaboru
pruskiego należałoby uwzględnić opracowania dotyczące sytuacji społecznej, kulturalnej i gospo­
darczej tych ziem. Informacji ź r ó d ł o w y c h należałoby też p o s z u k a ć w aktach kościelnych.
Dzieje ludności wiejskiej pod zaborem pruskim winny
moim zdaniem
zaistnieć c h o ć b y
w tle g ł ó w n y c h rozważań, j a k też skłonić autora do bardziej o s t r o ż n e g o formułowania
ocen, w szczególności, gdy pisze o naturze relacji swój
obcy, izolacji wsi i jej niskim
poziomie kulturalnym.
Praca w zamyśle dotyczy kultury wsi XIX-wiecznej. a więc winna być oparta na
materiałach p o c h o d z ą c y c h z tego okresu. Autor nazbyt często posługuje się materiałami
współczesnymi, nie zaznaczając jednak tego w tekście. Nie powinny one z a s t ę p o w a ć braku
informacji w zapisach XIX-wiecznych.
W pracy zostały wykorzystane materiały z określonych zazwyczaj miejscowości. Warto
byłoby więc zamieścić mapę i zaznaczyć na niej wsie, z których p o c h o d z ą dane źródłowe.
Pobieżny rzut oka wskazuje na ich nierównomierny rozrzut. Przeważają materiały z terenów
wschodnich i p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i c h . Powstaje więc pytanie, na ile zasadne są u o g ó l ­
nienia zawarte w pracy, czy nie została zgubiona r ó ż n o r o d n o ś ć życia i wyobrażeń ludności
wiejskiej.
Tytuł pracy zapowiada przedstawienie antropologii kultury wsi, a więc społeczności
zróżnicowanej, składającej się w większości z c h ł o p ó w , ale też z m i e s z k a ń c ó w d w o r ó w
szlacheckich, drobnej szlachty, d u c h o w i e ń s t w a . Bohaterami książki są jednak wyłącznie chłopi,
czytelnik nie otrzymuje więc próby opisu całości kultury wiejskiej.
W rozdziale pierwszym L . Stomma koncentruje się na o m ó w i e n i u literatury dotyczącej
głównie wielorakich a s p e k t ó w relacji swój
obcy. Informacje płynące z o m ó w i e n i a są
ciekawe, szkoda, że nie podano ich w s p o s ó b bardziej syntetyczny. Najwięcej uwagi,

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

momentami krytycznej, p o ś w i e c o n o J . S. Bystroniowi i jego Megalomanii
narodowej. N a
tej pracy opart L . Stomma część swoich w y w o d ó w . Podnosi on znaczenie dydaktyczne
Megalomanii
narodowej w czasach, w jakich się ukazała, wskazuje na pewne słabości
metodologiczne i teoretyczne z owego zamiaru wynikłe. Zabrakło tu jednak szerszego
o m ó w i e n i a dorobku i. Obrębskiego, z którego propozycji interpretacji materiałów dotyczących
relacji swój — obcy L . Stomma skorzystał. W 1936 r. J . Obrębski pisał:
„W koncepcjach jakiejś grupy etnicznej wybija się więc na pierwszy plan stale i niezmiennie
wizerunek grupy obcej. Wizerunek własny jest tylko refleksem tych kontrastów, na których
podstawie jakaś grupa etniczna definiuje o d r ę b n o ś ć grup innych. T o wszystko, co grapa
ocenia jako swoje, własne, różniące od innej grupy etnicznej, zostaje postawione w ten
związek jako antyteza tych cech, które stanowią o odrębności grupy obcej. W ten s p o s ó b
wizerunek własny grupy jest wtórny i zależny; jest on po prostu negatywem tych wszystkich
obrazów, w których ujmuje ona rzeczywistość obcych grup etnicznych" (Obrębski 1936,
s. 187).
N a stwierdzeniu tym oparta została część pracy L . Stommy. Pojawia się też w niej
nazwisko Z . Benedyktowicza. Szkoda, że rezultaty jego przemyśleń nie wpłynęły na s p o s ó b
interpretacji części materiałów. Rozszerzając obserwacje J . S. Bystronia i J . Obrębskiego,
Z . Benedyktowicz zauważa istnienie obcości wewnątrz grupy własnej, nawet rodzinnej.
Wbrew uproszonej interpretacji Bystrbnia podkreśla ambiwalencję w postrzeganiu obcości.
Obcy wzbudza strach, a zarazem pociąga i fascynuje (Benedyktowicz. Kateegoria „swój —
obcy"). T y m samym spostrzeżenia Z . Benedyktowicza się propozycjami wyjścia poza kwestio­
nariusz badawczy nakreślony przez Bystronia i Obrębskiego. Zapewne relacje swój
obcy
trudno jest interpretować na podstawie materiałów XIX-wiecznych. Skoro jednak L . Stomma
posłużył się zapisami współczesnymi, to m o ż e warto było gromadzić je według zmienionego
kwestionariusza, a zasady jego konstrukcji przedstawić czytelnikowi. W rozdziale omawiającym
literaturę przedmiotu należało scharakteryzować materiały terenowe wykorzystane w pracy,
wskazać, na ile typ zapisu określa zasób uzyskanych informacji. Zabrakło tu także prezentacji
o p r a c o w a ń zajmujących się innymi kwestiami podniesionymi w książce L . Stommy.
Rozdział drugi nosi tytuł „Wierzenia o obcych". Materiał ź r ó d ł o w y pozwolił autorowi
na klasyfikację wierzeń o obcych. Cechy obcości postrzegane są w sferze antropologii
fizycznej, języka, pochodzenia geograficznego, w a l o r ó w intelektualnych i moralnych, wyposaże­
nia materialnego, pochodzenia społecznego, wykonywanych zajęć. Autor opisuje owe wierzenia
podając przykłady zaczerpnięte c z ę ś c i o w o z materiałów współczesnych. Wykorzystane zostały
też materiały zgromadzone przez Bystronia, ale te p o c h o d z ą z różnych epok, wytworzyły
je różnorodne kręgi społeczne. Nie jest pewne, czy treści zawarte w bystroniowskich materiałach
żyły w kulturze XIX-wiecznej wsi. Opisując wyobrażenia o świecie zewnętrznym autor
stawia tezę, iż świat ten postrzegany był jako inny, tamten (według M . Eliadego miejsce
chaosu, śmierci, nocy). Nie jestem pewna, czy zaprezentowany materiał uprawnia do wysunięcia
takiego wniosku, czy też nie wynika on z milczącego założenia o ostrości podziału na
to, co swoje, a co obce. L . Stomma zajął się, jak twierdzi, mitycznym wymiarem owego
podziału. Warto jednak bardziej precyzyjnie przedstawić granice swojskiego świata Najbliższą
jest granica w ł a s n e g o domu, zagrody, potem wsi czy parafii. Nawet przestrzeń leśna w o k ó ł
wsi nie zawsze pojmowana była jako dzika, odległa, obca c z ł o w i e k o w i . L a s był wszak
również miejscem działalności gospodarczej. W sferze s t o s u n k ó w międzyludzkich relatywizm
wyobrażeń o obcych został przez L . S t o m m ę dostrzeżony. Wspomniał on o młynarzach
przynależących do społeczności wiejskiej, a j e d n o c z e ś n i e posiadających cechy demoniczne
przypisywane obcym.
L . Stomma napomyka też o żebrakach, wkraczając tym samym w tematykę nie podjętą
w dalszej części pracy, a dotyczącą o b o w i ą z u j ą c y c h praw gościnności i zarezerwowanego
w nich miejsca dla przybyszów z zewnątrz. R o z d z i a ł kończy stwierdzenie, iż „obcy zawsze
miał p o z o s t a ć obcym". Wydaje się, że m o ż n a je złagodzić pamiętając o o d m i e n n o ś c i ,
która bywa czynnikiem podtrzymującym procesy komunikowania się. Autor często posługuje
się cytatami z literatury pięknej. Wprowadzanie etnologii w sferę szeroko rozumianej

�RECENZJE I OMÓWIENIA

269

humanistyki jest cenne, ale opinie o obcych A . Fredry, T . Manna lub H . Sienkiewicza
podlegają zasadom opisu i krytyki różnym od tych, jakie stosuje się wobec wypowiedzi
XIX-wiecznych c h ł o p ó w polskich.
„Portret z negatywu" to tytuł trzeciego rozdziału. Autor przedstawia informacje płynące
z materiałów w ujęciu tabelarycznym. Stwierdza, że istniały cztery kryteria wyróżniania
obcych: j ę z y k o w e , terytorialne, stanowo-zawodowe, religijne. Podaję też listę cech przypisywanych
obcym. Wskazuje na możliwości tworzenia kombinacji pomiędzy wymienionymi kryteriami,
do których p r z y p a s o w a ć m o ż n a konkretne realizacje społeczne, czyli konkretne postacie.
Im z kolei przypisał autor właściwą sumę jednostek obcości. Zabiegi p o w y ż s z e doprowadziły
L . S t o m m ę do odkrycia autodefinicji c h ł o p a polskiego X I X i przełomu X I X / X X w. Brzmi
ona: jestem tutejszy, jestem c h ł o p e m — rolnikiem, jestem katolikiem. Powyżej przedstawiłam
kilka uwag dotyczących sposobu doboru i prezentacji materiału ź r ó d ł o w e g o , czynienia uogól­
nień bez uwzględniania różnorodności terenów, z których p o c h o d z ą zapisy, jak też wykorzysty­
wania informacji współczesnych. Wydaje się. że uwagi te m o ż n a w dużym stopniu o d n i e ś ć
do części pracy konstruującej portret z negatywu. Autor wyliczając cechy i jednostki
obcości sprawia wrażenie posługiwania się materiałem prawie statystycznym. Sądzę, że warto
byłoby z a p o z n a ć z nim czytelnika, wprowadzić go. c h o ć b y na kilku przykładach w sposoby
doboru i kwalifikacji materiału. Zaprezentowana autodefinicja została oparta, jak pisze autor,
na najważniejszych i posiadających wyraźną hierarchię kryteriach identyfikacji kulturowej.
Nie jest to zapewne autodefinicja pełna, uzyskanie takowej jest bowiem niemożliwe. Pozostaje
więc kwestia stosowania odpowiednich metod prowadzących do wykrycia autodefinicji cząstko­
wych. L . Stomma przyjął założenie J . Obrębskiego, iż wyobrażenie grupy o sobie jest
przeciwstawieniem wyobrażeń tej grupy o obcych. Wnioski Obrębskiego dotyczyły jednak
terenów Polesia, a więc o b s z a r ó w o swoistej specyfice etnicznej.
Badania J . Obrębskiego ukierunkowane byly na odkrywanie s p o s o b ó w poszukiwania
identyfikacji kulturowej (etnicznej) właściwych tamtejszej ludności. Wyraźny podział na swoich
i obcych opierał się na różnicach etnicznych, odmienności dziejów i t y p ó w kultur sąsiadujących
ze sobą społeczności. L . Stomma zaś poddał obserwacji obszar o innych niż Polesie
właściwościach etnicznych i kulturowych. Stąd też założenie istnienia ostrego podziału na
swoich i obcych nie wydaje się być równie zasadne, jak w przypadku badań J . Obrębskiego.
Wydaje się, że analiza w mniejszym stopniu obarczona p o w y ż s z y m założeniem m o g ł a b y
d o p r o w a d z i ć do przedstawienia portretu c h ł o p a w innym, wykraczającym poza rudymentarne
kryteria wymiarze. B y ć m o ż e materiał p o z w o l i ł b y na próbę zbadania na przykład relacji
między światem dorosłych i dzieci, kobiet i mężczyzn, grup wewnątrz danej społeczności.
Wydaje się też, że zebrane materiały dają m o ż l i w o ś ć rekonstrukcji pewnego sytemu wartości
o b o w i ą z u j ą c e g o w społeczności chłopskiej. Rekonstrukcja owa m o g ł a b y stanowić wsparcie
rozdziału o religijności ludowej.
K i l k a pytań rodzi samo sformułowanie autodefinicji. Jakiego terenu dotyczy określenie
tutejszości, czy jest to wieś, w której się mieszka, czy też obszar większy? Stwierdzenie
„jestem c h ł o p e m
rolnikiem" posiada konotacje stanowo-zawodowe. Swoim jest c h ł o p
wykonujący zajęcia rolnicze. Jak natomiast postrzegany był np. rzemieślnik wiejski uprawiający
ziemię i będący c h ł o p e m ? Pod nazwą „chłopi" kryli się w X I X w. mieszkańcy wsi
o r ó ż n y m stopniu z a m o ż n o ś c i i środkach utrzymania. Autor pisze, iż powyższa auto­
definicja dotyczy chłopa polskiego X I X i przełomu X I X / X X w. Wyobrażenia właściwe
kulturze ludowej trwają niezależnie od zmieniającej się rzeczywistości, a badacz jest uwarunko­
wany c h r o n o l o g i ą zapisów. Powstaje jednak pytanie, czy w okresie ponad stuletnim zaszły
w autodefinicji chłopskiej jakieś zmiany.
Czwarty rozdział nosi tytuł „ R ó ż n e wymiary izolacji". Wsparciem tezy o izolacji jest
o m ó w i o n a wyżej autodefinicja c h ł o p a polskiego, aktualne są więc uwagi dotyczące jej formuło­
wania. W rozdziale zostały wykorzystane opracowania dotyczące historii społeczno-gospodar­
czej poszczególnych terenów ziem polskich. Izolacja chłopska posiadała kilka w y m i a r ó w :
poziomy— geograficzny, pionowy — kulturowy i ś w i a d o m o ś c i o w y . Stomma stwierdza, iż izolację
geograficzną przerywała służba wojskowa c h ł o p ó w , udział w pielgrzymkach i wymianie

�RECENZJE I OMÓWIENIA

270

handlowej, migracje zarobkowe, żebractwo i zbójnictwo. Autor omawia wymienione czynniki
mobilności chłopskiej. Pisząc o służbie wojskowej c h ł o p ó w uwzględniał opracowania dotyczące
tylko terenów Królestwa Polskiego. Wedle szacunkowych obliczeń chłopi po odbyciu służby
wojskowej stanowili zaledwie 0.41% męskiej ludności wsi Królestwa Polskiego. Nie został
dotychczas przebadany udział c h ł o p s t w a katolickiego w XIX-wiecznych pielgrzymkach. Wykorzy­
stywanie do tego celu relacji współczesnych m o ż e d a ć mylące rezultaty. N a l e ż a ł o natomiast
p o d d a ć analizie większą liczbę Libri miraculorum. Księgi c u d ó w z Chodla i Krasnobrodu
nie są reprezentatywne dla całości o b s z a r ó w ziem zaboru rosyjskiego i austriackiego.
Przedstawiony materiał nie uprawnia do publikowania s z a c u n k ó w liczbowych dotyczących
uczestnictwa c h ł o p ó w w pielgrzymkach. Refleksje o udziale c h ł o p ó w w jarmarkach, migracjach,
a także p o ś w i ę c o n e zjawisku żebractwa, oparte są na niewystarczającej liczbie o p r a c o w a ń .
Izolacja posiadała swój wymiar pionowy. C h ł o p , pozbawiony bezpośrednich informacji
o świecie, wiedzę o nim czerpał poprzez kontakt z K o ś c i o ł e m , dworem, szkołą, karczmą.
Wszystkie wymienione typy k o n t a k t ó w wymagałyby osobnego przebadania. R o l ę Kościoła,
a w szczególności kaznodziejstwa, w społecznościach o m a ł y m stopniu znajomości pisma,
podkreślano niejednokrotnie (Bystroń 1947; Kloczowski 1966). Próbując badać wpływ K o ś c i o ł a
na zasób wiedzy c h ł o p ó w należałoby p o d d a ć analizie m. in. skład społeczny duchowieństwa,
poziom jego wykształcenia, zasoby biblioteczne, z jakich korzystali księża. Zapadają w p a m i ę ć
przykłady ukazujące księżowską fantazję i niekompetencję (cytowany przez L.
Stommę
bernardyn m ó w i ą c y o wielorybach), ale też trzeba przyjrzeć się zbiorom kazań, instrukcjom
kaznodziejskim i spowiedniczym. Trudno prześledzić bezpośrednie kontakty między księżami
a ludnością chłopską, warunkowane c h o ć b y obszarem parafii. Bywały parafie wiejskie, w których
działały rady parafialne, a także organizacje o profilu charytatywnym. Parafia jednoczyła
l u d n o ś ć z kilku wsi. byla miejscem skupiającym całą z r ó ż n i c o w a n ą s p o ł e c z n o ś ć wiejską.
Chciałabym zwrócić też uwagę na związki łączące l u d n o ś ć wiejską ze wspólnotami zakonnymi,
które przetrwały mimo kasat z a k o n ó w . Ustalił się bowiem pewien typ kontaktu nieformal­
nego między okoliczną ludnością a zakonnikami. U furty m o ż n a było otrzymać lekarstwo,
zasięgnąć porady rolniczej, wymienić towary.
Jak w s p o m n i a ł a m , charakter k o n t a k t ó w między chłopami a d u c h o w i e ń s t w e m wymaga
szczegółowych badań, toteż nie m o ż n a go oceniać tylko na podstawie treści przysłów.
R ó w n i e z ł o ż o n a jest sprawa s t o s u n k ó w między c h ł o p a m i a dworem. L . Stomma nie akceptuje
„obrazka dworu chłopskiej wszechnicy i okna na świat", bliższy jest negatywnej ocenie
roli dworu w chłopskiej edukacji. Omawiając relacje między dworem a wsią autor przy­
tacza fragmenty p a m i ę t n i k ó w chłopskich oraz wiersz pewnego szlachcica ukazujący wymagania
dworu wobec służby. C h c ą c
jak pisze Stomma
i z o l o w a ć c h ł o p ó w od wszelkich nowin,
panowie nakazywali wyrzucanie ze wsi w ł ó c z ę g ó w i żebraków. Uzasadnieniem p o g l ą d ó w
autora jest cytat z Wesela W y s p i a ń s k i e g o : „Pan się boją we wsi ruchu".
Poruszone zagadnienie nie jest najbardziej istotne w ocenie k o n t a k t ó w między dworem
a wsią, natomiast typ argumentacji zastosowany przez autora budzi nieufność, tym bardziej
że pojawia się w kilku innych fragmentach pracy. W wielkich dobrach dwór p o z o s t a w a ł
odległy, w średnich był bliższy i chłopi mogli o b s e r w o w a ć panujące w nim zwyczaje.
Między tego typu dworami a chłopami istniały bezpośrednie kontakty gospodarcze. Wspól­
nie przeżywano część uroczystości religijnych i o b r z ę d o w y c h , o czym autor, jednak nie
wspomina. Z okolicznych wsi najmowano do dworu czeladź, która spotykała w nim służbę
pochodzenia szlacheckiego. N a l e ż y pamiętać, że właścicielami d w o r ó w był niewielki procent
szlachty. Bardziej liczna była szlachta uboga, zaściankowa. Z tą grupą ludności szlacheckiej
chłopi mieli kontakty codzienne, częstokroć nacechowane wrogością, ale też wspólnota
interesów prowadziła czasem do jej zaniku.
Pojawiali się też, acz nie we wszystkich wsiach, pańscy urzędnicy. Reformy przeprowadzone
w X I X w. wprowadziły do wsi licznych u r z ę d n i k ó w władzy p a ń s t w o w e j . Wsie tworzyć
poczęły nowy typ gminy z wójtem i aparatem administracyjnym. S p o ł e c z n o ś ć wiejska posiadała
też swoje elity, których c z ł o n k o w i e przekraczali granice rodzinnych wsi.
Sądzę, że całokształt

relacji

między dworem a c h ł o p a m i

przedstawiony

został

nazbyt

�RECENZJE I OMÓWIENIA

271

schematycznie. Bardziej d o k ł a d n e wykorzystanie istniejących o p r a c o w a ń p o z w o l i ł o b y pełniej
zarysować problem, nie stawiając go w kategorach właściwych czarnej lub białej legendzie.
Podobnie opisał autor rolę karczmy, przeciwstawiając się „licznym etnografom" upatrującym
w postaciach w ę d r o w n y c h d z i a d ó w „profesorów wsi". Według Stommy owi dziadowie poprzez
swoje opowieści nie rozszerzali h o r y z o n t ó w ludności wiejskiej, a raczej potwierdzali ostry
podział ś w i a t ó w na „ s w ó j " i „obcy". Zapisy opowieści dziadowskich są rzadkie, stąd
sądy o ich treści winny być formułowane ostrożnie. Broniąc po części owych ..profesorów
wsi" chiałabym zwrócić u w a g ę na posiadane przez nich w i a d o m o ś c i historyczne, które
trafiały później do pieśni żyjących w środowisku wiejskim. Karczma była miejscem spotkań,
r o z m ó w toczących się m. in. w o k ó ł życia gminy. Nie pomijałabym całkowicie tego aspektu
życia wiejskiego, nawet jeśli „obcy" pojawiał się w karczmie rzadko, a dialogi między
c h ł o p a m i kończyły się „dymieniem z czubów".
Pisząc o wpływie szkoły na życie wsi L . Stomma słusznie z a u w a ż a różnice między
zaborami, istnienie większej liczby szkół w zaborze pruskim, poprawiającą się sytuację
w Galicji i najgorszą w Królestwie Polskim. Liczba szkół oraz poziom jej p r a c o w n i k ó w
bywały różne w zależności od regionu i istnienia w nim tradycji o ś w i a t o w y c h .
W dobie pozytywizmu i pracy od podstaw pojawiają się na wsi ludzie, pracujący
poza instytucjami szkolnymi, a p r o w a d z ą c y działalność na poły o ś w i a t o w ą . Ich wysiłki
nie doprowadziły zapewne do zmniejszenia liczby analfabetów wiejskich, ale m o g ł y mieć
wpływ na zmianę ich stosunku do nauki i zdobywania wiedzy. Autor nie wspomina też
0 nauczaniu dzieci chłopskich, jakie o d b y w a ł o się we dworach. Bardziej systematycznej
obserwacji powinno być poddane czytelnictwo i wszelkiego rodzaju literatura krążąca w środo­
wisku c h ł o p s k i m . L . Stomma pisze o początku ruchu ludowego i postaciach z nim związa­
nych. Wydaje się jednak, że nie zwraca uwagi na wzrost aktywności społecznej c h ł o p ó w
na przełomie X I X i X X w. U d z i a ł c h ł o p ó w w bractwach trzeźwości, kasach samopomocy
jest zjawiskiem wartym przebadania, tym bardziej iż daje m o ż l i w o ś ć czynienia obserwacji
dotyczących postaw c h ł o p ó w wobec własnej i innych grup społecznych.
Izolacja pozioma i pionowa prowadzą do izolacji ś w i a d o m o ś c i o w e j , wyrażającej się
według autora w powiedzeniu: „ m a być tak, jak jest" oraz „jest tak. jak ma być".
N a l e ż a ł o b y tę izolację ś w i a d o m o ś c i o w ą bliżej określić, wszak konserwatyzm bywa tylko
jednym z jej a s p e k t ó w . N i e c h ę ć do zmian, to również d o w ó d swoistego stosunku do przeszłości,
wartościowania czasu. N a udowodnienie tezy o izolacji ś w i a d o m o ś c i o w e j autor przytacza
obszerne fragmenty Konopielki, cytat z p a m i ę t n i k ó w W. Witosa i niezbyt jasno w y ł o ż o n e
opinie bliżej nie określonych etnografów o konserwatyzmie, nieufności i pewnej nieracjonal­
ności c h ł o p ó w . Wydaje się to b y ć niewystarczające.
Pisząc o rozmaitych wymiarach izolacji autor nie wykorzystał ksiąg parafialnych i ksiąg
stanu cywilnego, które zawierają dane dotyczące wyboru m a ł ż o n k ó w , ś w i a d k ó w ś l u b ó w
1 r o d z i c ó w chrzestnych. Na podstawie tych źródeł m o ż n a określić m. in. miejscowości,
z których pochodzili m a ł ż o n k o w i e czy też ś w i a d k o w i e ślubów, a tym samym uzyskać
informacje dotyczące geograficznych i ś w i a d o m o ś c i o w y c h a s p e k t ó w izolacji.
R o z d z i a ł piąty, „Etnologia w rozterkach", zawiera informacje właściwe p o d r ę c z n i k o m
historii nauki. Istotne dla dalszej części w y w o d ó w jest tylko zwrócenie uwagi na występo­
wanie w wielu kulturach podstawowych opozycji binarnych, przedstawienie ich w tabeli
i zarysowanie kilku p r o b l e m ó w metodologicznych strukturalizmu. Metoda strukturalna posłużyła
autorowi do prezentacji zasad rządzących myśleniem ludowym, toteż dyskusjom nad strukturalizmem należało poświęcić w tej pracy więcej uwagi.
W kolejnym rozdziale L . Stomma powrócił do zagadnień izolacji ś w i a d o m o ś c i o w e j ,
koncentrując się na rozważaniach teoretycznych. Jeśli autor u w a ż a za konieczne wprowadza­
nie polskiej kultury ludowej w sferę kultury biblijnej, to należałoby w pracy wykorzystać
teksty samej Biblii, a nie książkę T . Manna Józef
i jego bracia. Nie wydaje się też
zasadne tak częste posługiwanie się fragmentami z literatury pięknej. Idąc za strukturalistami autor przypomina, że zmiana jednego z e l e m e n t ó w struktury powoduje przemiany
w całości kultury. Walka o nieużywanie kosy opisana w Konopielce jest więc walką

�272

RECENZJE I OMÓWIENIA

0 utrzymanie sensu całości kultury wiejskiej. Problem p o w y ż s z y jest istotny, toteż autor
winien przedstawić go wykorzystując materiały XIX-wieczne. Fragmenty Konopielki są sugestywną
ilustracją tego zagadnienia, zabrakło natomiast wystarczającej liczby świadectw ź r ó d ł o w y c h .
L . Stomma kontynuuje rozważania na temat opozycji orbis interior
orbis exterior.
N a d o w ó d jej istnienia przytacza wyniki współczesnych badań J . O l ę d z k i e g o dotyczących
postaw estetycznych K u r p i ó w . P r o w a d z ą one do wniosku, iż ludności kurpiowskiej podobają
się tylko najbliższe, znane okolice. Obszary p o ł o ż o n e dalej, o odrębnych warunkach geogra­
ficznych nie są nawet warte poznania. Współczesne badania terenowe m. in. z okolic
Opatowa wykazały, iż l u d n o ś ć wiejska posiada mały zasób wiedzy o ptakach. Dziewiętnasto­
wieczne zbiory materiałów etnograficznych r ó w n i e ż wskazują na n i e z n a j o m o ś ć ptasiego świata.
W wyobrażeniach o n i m — j a k sądzi L . Stomma — m o ż n a jednak dostrzec realizację zasady
występowania opozycji binarnych. Autor pragnął, jak przypuszczam, przedsiawić izolację
ś w i a d o m o ś c i o w ą poprzez ukazanie typu myślenia nastawionego na potwierdzenie niezmienności,
odrzucającego to. co pochodzi z zewnątrz i nie z o s t a ł o zaakceptowane w przeszłości.
Zmiany naruszają poczucie sensu, pociągają za sobą upadek systemu wartości. Wydaje
się, że taka propozycja ujęcia zjawiska izolacji ś w i a d o m o ś c i o w e j wymagałaby badań i refleksji
idących tropem myśli zawartych np. w pracy J . i R . Tomickich (1975).
K o ń c z ą c rozdział Stomma przytacza typologie kultury proponowane przez kilku badaczy,
w tym Bystronia. Niezbyt jasny jest jednak cel jego polemiki z Bystroniem. Autor stwierdza,
że istotne w kulturze ludowej są treści przekazu kultury, a nie jego forma. Przypomnieć więc
należy, że we Wstępie do ludoznawstwa Bystroń określił ludoznawstwo jako naukę o określonych
treściach kulturalnych.
L . Stomma kieruje uwagi krytyczne pod adresem etnografów piszących o kulturze
ludowej. Sądzę, że polemika ta winna być prowadzona z konkretnymi osobami, a tytuły
ich prac należałoby zamieścić w przypisach.
Rozdział s i ó d m y zatytułowany „Tablice Mendelejewa" jest według mnie najlepszą częścią
pracy, m o g ą c ą stanowić o s o b n ą całość po odpowiednich uzupełnieniach. N a l e ż a ł o b y w ó w c z a s
bardziej s z c z e g ó ł o w o przedstawić założenia metodologiczne, według których autor prowadził
swą analizę. Warto byłoby też p o d d a ć obserwacji inne, poza wiedzą i medycyną, sfery
myśli ludowej. „Tablice Mendelejewa" to katalog opozycji bazowych właściwych danej
kulturze. Autor konstruując go posłużył się materiałami zawartymi w XIX-wiecznych zbiorach
1 opracowaniach, a także zapisami współczesnymi. Wywody przedstawione w rozdziale opierają
się na wyliczaniu przykładów opozycji występujących w wiedzy i medycynie ludowej.
Autor porządkuje materiał tworząc szeregi opozycji, wskazuje też na ich funkcjonowanie
w świadomości chłopskiej. Efektem rozważań jest tabela, nazwana przez L . S t o m m ę
„ p r o l e g o m e n a do Tablic Mendelejewa tekstu polskiej kultury ludowej X I X w." Nie wyczerpuje
ona, jak pisze autor, zbioru opozycji bazowych organizujących ś w i a d o m o ś ć c h ł o p a polskiego
w X I X w.
Zabiegiem istotnym w tworzeniu tego typu tabel jest d o b ó r materiału egemplifikacyjnego, przeprowadzenie możliwie pełnej kwerendy w XIX-wiecznych zapisach. Zastanawia
pytanie o przykłady źródłowe, w których ciągi opozycji nie układają się z tymi, jakie
złożyły się na powstanie proponowanej tabeli. Należy też pamiętać, iż przyjęcie innego
klucza metodologicznego prowadziłoby do o d r ę b n e g o odczytania tych samych materiałów.
L . Stomma pisze zresztą o ograniczonych możliwościach korzystania z tabeli. Przy jej
układaniu konieczne jest rozpatrywanie znaczeń poszczególnych e l e m e n t ó w opozycji na pod­
stawie materiałów p o c h o d z ą c y c h z tej samej kultury. Pisząc o tym, iż na Roztoczu Mazo­
wieckim nie wolno jeść ryb o zmierzchu, gdyż sprowadzi to do domu śmierć, L . Stomma
przedstawia ciąg skojarzeń: cisza— c i e m n o ś ć — śmierć. C i e m n o ś ć i śmierć są oczywiste,
natomiast milczenie ryb nie wynika bezpośrednio z roztoczańskich materiałów. Cisza wydaje
się więc być składnikiem poniekąd dodanym przez autora.
Rozdział ó s m y p o ś w i ę c o n y jest religijności ludowej, problemowi niezwykle ciekawemu
i wyczuwanemu po części intuicyjnie. Autor zapowiada przedstawienie wpływu izolacji na
formowanie się modelu chłopskiej religijności w X I X w. Rodzi się wątpliwość, czy zjawisko

�RECENZJE I OMÓWIENIA

273

tak z ł o ż o n e , jak religijność, m o ż n a rozpatrywać w proponowany przez autora s p o s ó b .
Skutkiem izolacji jest rytualizm, sensualizm i swoiste poczucie m o r a l n o ś c i właściwe religijności
ludowej. L . Stomma pisze o niskim wartościowaniu indywidualnych praktyk religijnych
przez l u d n o ś ć chłopską. Z a ł o ż e n i e m K o ś c i o ł a katolickiego jest tworzenie wspólnot wiernych,
toteż udział ludności wiejskiej w zbiorowych modlitwach, w s t ę p o w a n i e do organizacji przy­
kościelnych nie świadczy o szczególnym wypieraniu się przez nią indywidualizmu religijnego.
Autor uzasadnia tezę o wysokim stopniu rytualizacji praktyk religijnych ludności c h ł o p ­
skiej brakiem wiedzy religijnej, tworzeniem fałszywych (niezgodnych z dogmatem) wyobrażeń.
Jednakże owe błędy, o d c h o d z ą c e od kanonu wyobrażenia stanowią istotny składnik właśnie
religijności ludowej.
Z niewiedzy na temat spraw religii wynika też niestosowanie się społeczności wiejskiej
do zasad etyki chrześcijańskiej. Podobne p o s t ę p o w a n i e obserwuje się jednak wśród ludzi
posiadających spory zasób wiedzy religijnej. S p o ł e c z n o ś ć wiejska dba o zachowanie status
quo w obrębie swej w s p ó l n o t y , dlatego łagodnie ocenia występki swych c z ł o n k ó w skierowane
przeciw obcym, przybyszom. Sytuacja odwrotna budzi bardziej g w a ł t o w n e reakcje. Należy
jednak zwrócić uwagę na surowe traktowanie s p r a w c ó w wykroczeń p o p e ł n i o n y c h wobec
instytucji kościelnych.
Potrzeba istnienia hierarchii w rodzinach sankcjonowała ostre p o s t ę p o w a n i e wobec
dzieci i kobiet. Katalog g r z e c h ó w chłopskich m o ż n a by oczywiście poszerzyć, próbując
szukać najbardziej typowych spośród nich w instrukcjach spowiedniczych. Łagodniejsza ocena
w y s t ę p k ó w ..swojaków", współplemieńców. nie wydaje się być właściwa tylko s p o ł e c z n o ś c i o m
chłopskim. Omawiając to zagadnienie należałoby — jak sądzę — zwrócić uwagę np. na tradycje
prawne żyjące w świadomości ludności wiejskiej.
Pisząc o sensualizmie przeżyć religijnych Stomma przytacza opowieści o pojawianiu
się rozmaitych s a m o z w a ń c ó w . Wydaje się, że należałoby je rozpatrywać w innym, różnym
od religijnego planie. Uproszczeniem jest twierdzenie, iż sensualizm przeżyć religijnych został
powodowany izolacją społeczności wiejskiej. Ten typ przeżyć tworzył się wraz z formowaniem
określonych pojęć doktryny katolickiej.
L . Stomma pisze dalej o wrażliwości religijnej społeczności wiejskiej, sakralizacji przy­
rody, świętych patronach, postach. Wszystkie wymienione zagadnienia warte są osobnych
omówień.
Kościół katolicki nakłada na wiernych o b o w i ą z e k przestrzegania pewnych z a k a z ó w w okresie
postu, sami zaś wierni podejmują rozmaite z o b o w i ą z a n i a np. w trakcie trwania misji.
Następuje czas, w którym s p o ł e c z n o ś ć wiejska odrywa się od starych, złych n a w y k ó w .
Wkracza do niej nowy porządek, trudny do dłuższego przestrzegania. Nowy ład przychodzi
z zewnątrz, dlatego L . Stomma widzi wyżej opisane zjawisko jako element walki między
orbis interior a orbis exterior.
K o ń c z ą c rozdział o religijności ludowej L . Stomma pokusił się o przedstawienie stanu
zwanego przez D . Bonhoeffera „przeżyciem głębi". Nie sądzę, aby opisując los zatłuczonego
przez c h ł o p ó w karczmarza Lejbusia oraz przypadki pomagania Ż y d o m w czasie I I wojny
światowej owo bliżej nie określone uczucie c h o ć w części przedstawił.
Lektura rozdziału ó s m e g o pozostawia wrażenie niedosytu. Religijność ludowa nie jest
tym samym, co religijność ludu, a autor zajął się tylko tym drugim zjawiskiem. N a l e ż a ł o b y
wykorzystać większą liczbę materiałów i źródeł, sięgnąć do literatury kaznodziejskiej, d r u k ó w
wydawanych przez K o ś c i ó ł . Pisząc o pielgrzymkach autor p o w o ł y w a ł się na Libri
miraculorum,
które m o g ą wszak służyć i do badań nad religijnością l u d o w ą . Niewykorzystane pozostały
akta kościelne. Socjologowie religii wypracowali metody obserwacji pewnych a s p e k t ó w życia
religijnego. Próba ich zastosowania m o g ł a b y przynieść ciekawe rezultaty.
Pracę kończy rozdział zatytułowany „ L u d o w o ś ć mityczna". Stomma podkreśla rozdźwięk
między sielskim obrazem wsi kreowanym przez badaczy i literaturę a tragicznymi realiami
jej życia. Jednym z winnych tego stanu rzeczy jest według autora O. Kolberg, w którego
materiałach przeważają teksty pieśni ludowych. Wydaje się, iż fakt ten nie stanowi dowodu
na to, że badacz ó w celowo tworzył obraz wsi wesołej i roztańczonej. Bardziej d o k ł a d n a

1»

Etnografia Polska, t. 33. z. i

�RECENZJE I OMÓWIENIA

274

lektura literatury i czasopism XIX-wiecznych

wskazuje, że ówcześni

obserwatorzy

również

dostrzegali podstawowe problemy życia wsi, jak też fakt zachodzących w nim zmian.
N a zakończenie uwaga p o d s u m o w u j ą c a .

Wydaje mi się, że L . Stomma nie

zrealizował

zamierzenia zawartego w tytule pracy. C a ł o ś ć w y w o d ó w nie składa się na wykład koncepcji
antropologii kultury

wsi

polskiej X I X w.

Autor

winien

źródeł etnograficznych, historycznych i o p r a c o w a ń .
wsi mazowieckiej czy
Czynienie

uogólnień

podlaskiej, nie
jest

więc

są prawdziwe np.

zabiegiem

był

wykorzystać

większą

liczbę

Wnioski, do jakich dochodzi, dotyczące
w odniesieniu do

ryzykownym,

mogącym

wsi

galicyjskiej.

wprowadzić

czytelnika

w błąd.
do

M o ż n a natomiast z a p r o p o n o w a ć autorowi, aby pytania zawarte w swej pracy

odniósł

mniejszego obszaru, wykorzystał

kultury

wiejskiej przedstawił

więcej źródeł,

bardziej dokładnie.

Jest

to

a mechanizmy funkcjonowania
propozycja

zawężająca zamiar

badawczy

L . Stommy, mniej ciekawa, ale dająca większe szanse rzetelnej realizacji.

LITERATURA

B e n e d y k t o w i c z Z.
mpis

Kategoria

„swój

obcy" w kulturze ludowej

i niektóre

etnicznej i kulturowej (praca doktorska, archiwum K E i A K

problemy

identyfikacji

UW).

B y s t r o ń J . S.
1935

Megalomania narodowa,

1939

Wstęp

1947

Kultura ludowa.

Kościół
1966

Warszawa.

do ludoznawstwa polskiego,

Warszawa

Poznań.

Warszawa.

w Polsce
Kościół

w Polsce,

t. 1, J . K ł o c z o w s k i (red.), K r a k ó w .

O b r ę b s k i J.
1936

Problem grup etnicznych

w etnologii i jego socjologiczne

ujęcie,

„Przegląd

Socjolo­

giczny", t. 4, z. 1-2, s. 177-195.
T o m i c c y J. i R.
1975

Drzewo życia.

Ludowa

wizja świata

i człowieka,

Warszawa.
Małgorzata

HANNA

Z A R E M S K A , Niegodne rzemiosło.

P a ń s t w o w e Wydawnictwo Naukowe, Warszawa

Kat

w społeczeństwie

1986, ss.

Maciszewska

Polski XIV-XVI

w..

144

Historyk gromadzący fakty w o k ó ł problemu ludzkich stereotypów, p r z e k o n a ń i s ą d ó w
w naturalny s p o s ó b wkracza w obszar zjawisk o charakterze ponadczasowym, domagają­
cych się refleksji nieskrępowanych p o w a g ą utartych m n i e m a ń czy kapryśną sugestią „zdro­
wego rozsądku". Oczywisty w y m ó g rzetelności i naukowej precyzji nakazuje ostrożność wobec
jałowości rzekomo obiektywnych racjonalizacji, dociekliwa zaś, lecz ś w i a d o m a swej podmio­
towości przekora jest tu zaletą nader p o ż ą d a n ą . Realizacja podjętego w tym duchu zamiaru
przybliżenia p r o b l e m ó w odległych w czasie ł ą c z y interesującą i w dużej mierze odkrywczą
treść z atrakcyjną nic tylko dla f a c h o w c ó w formą przekazu.
T a optymistyczna ocena czy też refleksja, narzucająca się czytelnikowi Niegodnego rze­
miosła, jest tym wdzięczniejsza, że zaskakująca (bo jakże odmienna wymowa tytułu). Jednak
nie walor treści samej w sobie jest tu decydujący, lecz raczej posmak intelektualnej przy­
gody, czasem niepozbawionej m o z o ł u , jeśli wraz z autorką dzielimy jej wątpliwości i szukamy
rozwiązań.
Z pozycji etnologa m o ż n a twierdzić, że jest to

praca

w głównej mierze etnologiczna.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

275

wnosząca istotny wkiad do b a d a ń , tej dyscypliny. Warsztat historyka z jego niezbędnym
zapleczem m e t o d o l o g i c z n o - ź r ó d l o w y m służy tu wypracowaniu w n i o s k ó w nawiązujących wprost
do zainteresowań i badań współczesnej etnologii godna zaś uwagi dbałość o rzetelne
i możliwie wyczerpujące potraktowanie zagadnienia wyraża się w konsekwentnym poszerzaniu
z a r ó w n o faktograficznej, jak i teoretycznej bazy źródłowej pracami z zakresu polskiej i za­
chodnioeuropejskiej etnografii i antropologii kulturowej.
Książka
powstała w kierowanej przez Bronisława Geremka Pracowni Historii P ó ź n o ­
średniowiecznej Instytutu Historii P A N
wiąże się z rozbudowanym przez tego badacza
cyklem s t u d i ó w nad subkulturą grup marginesu s p o ł e c z n e g o w średniowieczu i stanowi
kolejną znaczącą realizację badań podjętych w duchu „ N o u v e l l e Histoire", tak bliskim
praktyce etnologii. Perspektywę badawczą wyznacza tu wszakże nie wewnętrzny opis takiej
grupy, lecz
co szczególnie istotne
problem jej recepcji przez większość społeczeństwa.
Wielostronnie ukazana p o s t a ć kata, będącego ekstremalnym przykładem c z ł o w i e k a marginesu,
służy odkrywaniu przyczyn ekskluzji społecznej oraz techniki jej stosowania w skomplikowanej
siatce determinantów natury rełigijno-ideologicznej, socjologicznej czy ekonomicznej.
Wstępna część pracy szkicuje genezę dziejową funkcji i urzędu katowskiego w Polsce
związaną z formowaniem się immunitetu s ą d o w e g o i zaprowadzeniem prawa magdebur­
skiego w p ó ź n o ś r e d n i o w i e c z n y c h ośrodkach miejskich. Zachowane przekazy i nieliczne źródła
sprzed tego okresu, poparte wnioskami płynącymi z litery wcześniej obowiązujących praw,
skłaniają autorkę do twierdzenia, iż nie była w ó w c z a s znana u r z ę d o w a instytucja płatnego
egzekutora w y r o k ó w śmierci i okaleczeń. Przekazy te pozwalają również d o m n i e m y w a ć , że
p o s ł u g i w a n o się wtedy zbrodniarzami więzionymi lub skazanymi na śmierć, którzy egzekucją
wyroku okupywali własną w o l n o ś ć . Pojawieniu się o k o ł o X I I I w. urzędowej funkcji kata
towarzyszy odtąd przez wieki charakterystyczny kompleks społecznie kształtujących się przekonań,
którego pogłębiona analiza jest przewodnim wątkiem i najistotniejszym rdzeniem problemowym
książki. Ujawniają się tu najciekawsze związki p o m i ę d z y historią a etnologią, w praktyce
przybierające kształt ponaddyscyplinarnych obserwacji i r o z w a ż a ń o niektórych p r a w i d ł o w o ­
ściach rządzących kulturą i mechanizmach jej modelowania. Treść faktograficzna wzbogacona
jest ciągłą obecnością tła teoretyczno-ideowego, w a ż n e g o dla p r a w i d ł o w e g o umiejscowienia
faktów we właściwym im, szerokim kontekście kulturowym, oraz ich pełniejszego zrozumienia
poprzez uaktywnienie nie tylko intelektualnej, lecz i emocjonalnej strony odbioru.
W skonstruowanym przez autorkę obrazie kata u w z g l ę d n i o n e zostały obok jego podstawowych
zajęć r ó w n i e ż i te, które w y k o n y w a ł on zwyczajowo w ramach normalnego funkcjonowania
średniowiecznego miasta, a które w istotny s p o s ó b utwierdzały jego szczególną pozycję
społeczną. M o g ł y to być czynności czy funkcje takie, jak usuwanie z miasta nieczystości,
padliny i bezpańskich zwierząt, czyszczenie ulic i cel więziennych, sprawowanie kontroli
nad więzieniami, domami publicznymi i prostytutkami, a niekiedy także grzebanie straconych
przestępców. Łącząca te zajęcia k o n i e c z n o ś ć obcowania z brudem lub jego metaforycznie
poszerzoną sferą odniesień, plami kata piętnem wykraczającym poza fizyczną d o s ł o w n o ś ć
„skalania". Jest ono konsekwentnym pogłębieniem sensu p e ł n e g o i nieodwracalnego zbrukania,
jakiemu ulega on wskutek stykania się z krwią i wydzielinami ludzkimi w izbie tortur
i na miejscach kaźni. Nieuniknionym następstwem faktu „skalania" było pogrążenie osoby
w cieniu niesławy i pohańbienia. Stan ten aktywizował profilaktyczne mechanizmy segregacji
społecznej, określające specyfikę bytowania infamisa w życiu w s p ó l n o t y
gwarantującą jego
właściwe oddalenie i izolację. „Ekskluzja jest społeczną realizacją niesławy" (s. 106),
odsuwającą o s o b ę n i e g o d n ą na peryferie życia zbiorowości, również w d o s ł o w n y m znaczeniu.
K a t zamieszkiwał przeważnie poza murami miasta lub w jednej z otaczających je wież,
w kościele zajmował specjalnie wyodrębnione miejsce itd. Wiele praktykowanych z a c h o w a ń ,
po części zobiektywizowanych w formie s z c z e g ó ł o w y c h zastrzeżeń i zakazów, nosiło w sobie
wszelkie cechy antidotum przeciw dominującemu poczuciu niejasnego zagrożenia, jakie wzbudzać
musiała jego osoba.
Zagrożenie to. którego o b e c n o ś ć dostatecznie potwierdzają źródła i którego zlekceważenie
b y ł o b y nieostrożnością, należy — co pozornie zaskakujące — do l ę k ó w całkowicie irracjonalnych

�276

RECENZJE I OMÓWIENIA

z punktu widzenia potocznego racjonalizmu naszych c z a s ó w . Rozumiejąca egzegeza przeszłości
wyjaśnia jednak dobrze sprawę, jak względny w czasie bywa zasób treści współtworzących
ideę „racjonalności". Autorka dostrzega znamienną sytuację rozwarcia p o m i ę d z y zwyczajową
sferą z a k a z ó w i praktyk związanych z o s o b ą kata a treścią obowiązujących praw. Wykazuje,
iż „ m a r g i n e s o w o ś ć pojmowana jest r ó w n o z n a c z n i e z przestępstwem — w s p o s ó b łączny trakto­
wani są ludzie złej sławy, rozbójnicy, włóczędzy, dewianci seksualni, heretycy. Grupy i kategorie —
będące przedmiotem ekskluzji społecznej [...] przyporządkowuje się do kategorii lub sytuacji
ściganych przez prawo" (s. 190). Natomiast z prawnego punktu widzenia, wbrew potocznej
klasyfikacji: „Pojęcie środowiska marginesu społecznego nie jest r ó w n o z n a c z n e ze środowiskiem
przestępczym" (s. 109).
T o istotne rozróżnienie w obrębie jednego tylko fragmentu rzeczywistości historycznej
uświadamia jasno, jak rozległy nurt zwyczajnej codzienności wielu p o k o l e ń płynął i niknął w nie­
pamięci, pozostawiając potomnym ślady niewiele m ó w i ą c e o powszechności, dotyczące z reguły
wydarzeń niezwykłych i sytuacji skrajnych. Ś w i a d o m o ś ć ta jest zarazem odpowiedzialnością
i imperatywem wskazującym kierunek p o s z u k i w a ń badaczom spod znaku „ N o u v e l l e Histoire".
Hanna Zaremska zmierza do zrozumienia z a c h o w a ń społecznych, nadających kształt i duchowe
oblicze zamierzchłej codzienności, o której milczą lub s k ą p o wzmiankują źródła. Te najbardziej
powszechne, a mimo to najtrudniejsze do uchwycenia momenty, wymykają się opisowi
w kategoriach zmian, rozwoju i zdarzeń, p o n i e w a ż przynależą do nieuświadamianych form
rzeczywistości kulturowej. W tym miejscu dochodzi do najwyraźniejszego zetknięcia historii
z de facto „ p o m o c n i c z y m " dorobkiem myśli etnologicznej. Autorka sygnalizuje j u ż na wstępie
wielość zjawisk determinujących badany wycinek rzeczywistości. Szkicując problematykę pracy
stwierdza, iż proces marginalizacji tworzą „nie tylko mechanizmy działające w sferze ściśle
ekonomicznej, lecz także społeczne i ideologiczne oraz sankcja, jakiej udziela im obowiązująca
doktryna" (s. 8). W toku dalszego przewodu konsekwentnie uwypukla treści światopoglądu
ludowego, rozważa sens procesów, zdarzeń i postaw społecznych widzianych przez pryzmat
wiedzy o sacrum, tabu, strukturze czasoprzestrzeni mitycznej i o b s z a r ó w marginesu. R o z w a ż a ­
nia nad teorią ekskluzji społecznej ilustruje szeregiem interesujących i przeważnie m a ł o
znanych szczegółów, wybranych z imponującej biblioteki stricte historycznych oraz literackich
źródeł (np. t w ó r c z o ś ć M . Reja). Grupują się one zwłaszcza w o k ó ł problemu „skalania",
ukazując obszary rzeczy i c z y n ó w nieczystych w mitycznym obrazie rzeczywistości.
Wspomnieliśmy wyżej o różnych czynnościach hańbiących oraz podstawowym zajęciu
kata, zmuszającym go do częstego kontaktu z krwią i wydzielinami ludzkimi. Klasyczne
studium Edwarda Leacha nad rolą e k s k r e m e n t ó w w systemach mitycznych stanowi tu,
m o ż n a sądzić, najbardziej przekonującą interpretację. Szczególny charakter wydzielin ludzkich
oraz czynności i rzeczy z nimi związanych lokuje je w obszarze marginesu, obwarowanym
cechami fizyczno-moralnego oraz sakralnego tabu. Zrozumiały staje się lęk przed jakim­
kolwiek kontaktem z o s o b ą kata. oczywisty mechanizm izolacji społecznej i ekskluzji,
czytelne techniki utrzymywania dystansu.
Autorka nie dążyła do wyczerpującego potraktowania etnologicznych a s p e k t ó w problemu,
pozostawiając tym samym sporo interesujących p u n k t ó w wyjścia do dalszych badań wiążących
się z f e n o m e n o l o g i ą wstydu, tabu słowa i gestu, zmiennością i trwaniem społecznych wyznacz­
n i k ó w „nieczystości", ambiwalencją postaw emocjonalnych względem mediacji itd. Są to
propozycje wymagające nieco odmiennych preferencji i założeń, bynajmniej jednak nieodległe
od omawianych.
Sądzę, że właściwe miejsce znajdzie tu fragment tekstu Paula Ricoeura, kontynuujący
niejako
w jakże niedościgłej urodzie s ł o w a — rozważane tu myśli:
„ P o prawdzie—pisze francuski hermeneutyk—-zmaza nie jest nigdy d o s ł o w n i e plamą,
nieczyste nigdy nie było d o s ł o w n i e brudem, zaszarganiem. Prawdą jest też, że nieczyste
nie osiągnęło nigdy abstrakcyjnego poziomu c z e g o ś niegodziwego, w przeciwnym razie
zniknęłaby cała magia kontaktu i zarażenia. Przedstawienie zmazy utrzymuje się w światło­
cieniu quasi-fizycznego zakażenia, które zbliża się do quasi-moralnej niegodziwości. T a dwu­
z n a c z n o ś ć nie jest wyrażona p o j ę c i o w o . lecz jest przeżywana w s p o s ó b intencjonalny poprzez

�277

RECENZJE 1 OMÓWIENIA
na poły
Zmaza

fizyczny,
nie

jest

na poły zaś etyczny
plamą,

ale

jest

jak

lęk przynależny przedstawieniom
plama,

jest

po

prostu

nieczystości.

plamą

[...]

symboliczną.

[...]

Uderzający jest z tego względu przypadek zabójcy. Jak się zdaje, mamy tu do czynienia
jakby ze wzorcem i przypadkiem granicznym wszystkich nieczystach k o n t a k t ó w "

(Ricoeur

1986, s. 36-37).
Cytowane s ł o w a m o g ą być wstępem do dalszych rozmyślań nad zawartymi w książce
problemami, dalekimi od wyczerpania i w wielu punktach nie mieszczącymi

się w zakresie

nowatorskich nawet koncepcji i s p o s o b ó w interpretacji. Bo oto tuż obok faktów „ o s w o j o n y c h "
i zgrabnie u ł o ż o n y c h w szablonie opozycji i mediacji pojawiają się niesforne,
i bynajmniej nie przypadkowe

wątki, tym ciekawsze,

że nie poddające

lecz znaczące

się zbyt

prostym

ujęciom.
Czytamy bowiem

o kacie siejącym strach i odrazę, lecz także o kacie kroczącym jak

memento doczesnej marności

na czele

procesji lub spełniającym

posługi

lekarza — znawcy

ludzkiej anatomii i mocy ziół. O kacie obdarzonym szlachectwem i dostojeństwem
istniejącym na skrajnie przeciwnym niż monarcha biegunie

społeczeństwa

jak

dziwnej

w karykaturalnym odbiciu,

się nie

tylko

izolacji

i nietykalności.

związanym

w bachtinowskich

z nim więzami

inwersjach karnawału,

K a t zabija,

lecz zdolny

jest

lecz także

symetrii,
w

też uzdrawiać;

kala

aspekcie

dotykiem,
187-209).

lecz

Motyw

króla i kata łączy prastare tradycje folkloru i literatury, odleglejsze zapewne

dramat Króla
i

ujawniającej

sakralnym

woda, w której utonął, m o ż e się stać wodą życia (por. Caillois 1973, s.
śmierci

tytułów,

i wskutek tego,

szubienicy

Lasu w starożytnej Arycji. Słyszymy wreszcie śmiech kata w cieniu
(na kanwie: Geremek

1983,

s.

1266-1293),

gdzie

„mistrz"

niż

szafotu

przybiera

postać

na wpół trefnisia i szydercy, na wpół zaś ludowego filozofa, straszącego zebranych g a p i ó w
monologiem o położeniu

ludzkiego

żołądka,

wygłaszanym

z niezwykłej sceny

i aż

nadto

d o s ł o w n i e zilustrowanym.
Strach i c i e k a w o ś ć , dramat śmierci i s p r o ś n o ś ć komedii plebejskiej, tremendum i fascinosum,
mieszają

się

i

przenikają

nawzajem.

A

przecież

to

tylko

nieliczne

z książki Hanny Zaremskiej lub podanych przez nią źródeł. Momenty,
raz jeszcze dowodzi
i

winny

nam swej

być owocne.

Nie

różnorodności

godzą

wiele obietnic, zawsze godnych

się z

i odsłania

łatwizną,

wciąż

rozsadzają

przykłady

nowe oblicza,
zbyt

wybrane

w których kultura
ciasne

są

zdrowe

ramy -

dają

ryzyka.

LITERATURA

C a i l l o i s R.
1973

Socjologia

kata, [w:] Żywioł

i lad. Warszawa.

G e r e m e k B.
1983

Śmiech

w cieniu szubienicy:

o Wülonie-,

„Znak", nr 8.

R i c o e u r P.
1986

Symbolika

zla, Warszawa.
Mirosław

M I C H A I Ł G R I G O R I E W I C Z R A B I N O W I C Z , Życie
feudalnym, P I W , Warszawa 1985

Mąka

codzienne w ruskim i rosyjskim

mieście

Zanim książka ta ukazała się w tłumaczeniu polskim, wąskie grono specjalistów wpro­
wadziło ją do obiegu naukowego dzięki rosyjskiemu wydaniu w 1978 r. pod znacznie
właściwszym (choć zapewne mniej handlowym) tytułem Oćerki etnografii russkogo feodal'nogo
goroda, gorožanie, ich obščestvennyj
i domašnyj byt. Ten podtytuł stał się — jak przypuszczam =-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

278
źródłem polskiego,

tak bardzo nie oddającego treści książki, tytułu. Być m o ż e

to

właśnie

s p o w o d o w a ł o , że poza grupą badaczy zainteresowanych etnografią miasta tout court, książka nie
była szerzej dyskutowana przez etnografów. Rozeszła się błyskawicznie wśród wiernych czytel­
ników

pięknej

PIW-owskiej serii „Życie

codzienne",

czytana zapewne

nie

tylko

dla jej

wielkich w a l o r ó w ź r ó d ł o w y c h i teoretycznych, dla których m o ż n a ją uznać za jedną z naj­
ważniejszych, europejskiej klasy pozycji na temat etnografii ogólnej, szczególnie zaś etnografii
miasta.
Kogo m o ż e zainteresować ta książka i dlaczego? Dlaczego u w a ż a m , że ma ona znaczenie
ogólnoteoretyczne

i może

przyczynić

się do

dyskusji na temat

zakresu badań

etnografii

i charakteru jej warsztatu? Dotyka ona bowiem przynajmniej trzech z wielu spraw bulwer­
sujących współczesną etnografię polską, a to: kwestii tzw. etnografii historycznej, etnografii
miasta oraz propozycji badaczy kultury współczesnej ujmowania tej ostatniej jako niepodzielonej
między miasto i wieś w przewidywaniu, że jesteśmy świadkami narodzin nowego uporządko­
wania społeczności

ludzkich, do

zrozumienia

którego

opozycja

miasto

i wieś

przestanie

wystarczać, a m o ż e nawet stanie się myląca.
Etnografię historyczną w Polsce stanowi nawiązanie do myśli teoretycznej J . S. Bystronia
i K . Dobrowolskiego. T w o r z ą ją etnografowie, nierzadko zajmujący się kulturą

współczesną,

jak i historycy z wykształcenia poszukujący na gruncie etnografii, o świetle etnograficznego
materiału,

lepszej

perspektywy

dla źródeł

historycznych

sensu

strhlo,

znajdując

w

m o ż l i w o ś ć ich lepszej weryfikacji poprzez odtworzenie hipotetycznych k o n t e k s t ó w etc.

nim
Etno­

grafia historyczna funkcjonuje w Polsce jako odrębny przedmiot nauczania uniwersyteckiego
(analogicznie do archeologii historycznej), uwzględniana jest w planach wydawniczych. Należy
dodać,

że

do

etnografii

skróty historii regionu

historycznej

czy jakiegoś

nie

zaliczam

zagadnienia,

rozpraw zawierających

służące

za „tło" do

we

wstępach

dalszych

rozważań

autora. Zwłaszcza w opracowaniach regionalnych autorzy posługują się informacjami z drugiej
ręki, często przestarzałymi rezultatami badań, co odbiera historycznej części

ich rozważań

w i a r y g o d n o ś ć , a często sens.
J . S.

Bystroniowi, zaliczonemu

polskiej w etnografii,

zawdzięczamy

przez A .

Kutrzeba-Pojnarową

podstawowy

dla etnografii

do

historycznej

szkoły

historycznej model kultury

ludowej wyjaśniający jej mechanizmy dla okresu o k o ł o 1000 lat, to jest od rozpadu struktur
plemiennych aż do jej upadku w wyniku intensywnej industrializacji X X w. W tym okresie
zmianom uległy treści kultury ludowej, niezmienny

natomiast

pozostawał

jej

podstawowy

mechanizm. Podobny mechanizm przyjmuje, w gruncie rzeczy, w swoich badaniach Rabinowicz
i

dlatego

przypomnę

tu jego

podstawowe

elementy,

niezbędne

do

dalszych

Bystroń rozumie kulturę l u d o w ą jako zespół treści nie ograniczających
do jednej grupy

społecznej,

przenikających

ich granice,

rozważań.

się co prawda

ale rozwijających

się na gruncie

każdej z nich dzięki s z c z e g ó l n e m u mechanizmowi przekazu i k o n t a k t ó w ze światem zewnętrz­
nym. Bystroń przedstawia kulturę l u d o w ą jako bezpośrednią spadkobierczynię układu plemien­
nego.

Powstałe

w

okresie

wczesnego

średniowiecza

osadnictwo

wiejskie

połączone

w skali całej Europy siecią s z l a k ó w i d r ó g o starożytnym nieraz rodowodzie.

było

Funkcjonowało

ono w wielopoziomowym układzie zależności. Jego p o d s t a w ę stanowiła społeczność chłopska,
w

obręcie

której

o

przyjmowaniu nowych

treści,

zapewnieniu

przekazu j u ż

istniejących

etc. d e c y d o w a ł y autorytety, wśród których ludzie starzy stanowili szczególnie ważną grupę.
Źródłem
każde

nowych treści

w

swoim

przy czym

i instrumentem

wymiarze

relacje między

historycznego.

Z biegiem

modyfikacji starych był Kościół,

lokalnym

i

nimi,

treść,

ich

ogólnosystemowym
gęstość

lat d o s z ł o do nich wojsko

etc.

dwór

(państwowym,
zmieniały

i szkoła,

się

włączając

i

miasto,

uniwersalnym,

w

toku

procesu

ludność

wiejską

bezpośrednio w zakresie oddziaływania o g ó l n o p a ń s t w o w e g o systemu o ś w i a t o w e g o i obronnego,
ze wszystkimi tego konsekwencjami dla ś w i a d o m o ś c i mas chłopskich. N a ten układ nakładał
się wspomniany j u ż system s z l a k ó w i d r ó g zapełnionych kupcami, wędrownymi
kami, ludźmi luźnymi,

których znaczenia dla rozwoju kultury wsi niepodobna

rzemieślni­
przecenić,

a to włączało wieś w szersze systemy p o w i ą z a ń .
Uwaga

Rabinowicza skupia się na ludności

miejskiej, a nie

wiejskiej, ale

podobnie

�RECENZJE I

279

OMÓWIENIA

do Bystronia przyjmuje on k o n i e c z n o ś ć wyróżnienia populacji ludzkiej, będącej
omawianej kultury, twórcami, żyjącymi nią, będącymi jej podmiotem.
w skomplikowanym
T a k jak Bystroń,
zależności

układzie

społecznym

Rabinowicz umieszcza

między dworem

książęcym,

interesującą

grupę w systemie

go

nosicielami

Ludzie miasta działają
świątynią a targiem.
różnorodnych

wewnętrznych i zewnętrznych; społeczności mocno związanej wewnętrznie

dzięki

przyjętemu sposobowi organizacji przestrzeni, zależnościom wynikającym z podziału pracy i podo­
bieństwom powstającym dzięki realizacji zasady s a m o ż y w i e n i o w o ś c i ; społeczności

umieszczonej

w szerszym systemie

nieraz

politycznym, gospodarczym,

społecznym,

wykraczającym

granice państwa. Przedstawiony nam przez Rabinowicza obraz ukazuje s p o ł e c z n o ś ć
w pewnym

poza

miejską

sensie p o d o b n ą do społeczności wiejskiej opisywanej przez Bystronia: zintegro­

wanej, c h o ć podzielonej, lokalnej, ale mającej p o w i ą z a n i a

z szerokim światem — i właśnie

dzięki temu zdolnej f u n k c j o n o w a ć jako całość, czego dowodem są znakomite rozdziały na
temat życia s p o ł e c z n e g o i obyczaju.
Rabinowicza łączy także z Bystroniem stosunek do metodologii. Podobnie jak Bystroń,
jest on ogromnie oszczędny w formułowaniu uwag metodologicznych wprost. Zasady teoretyczne,
którymi się posługuje, wyprowadzane z nich kryteria p o r z ą d k o w a n i a materiału trzeba wydo­
bywać z treści przedstawionych w książce. Niezmiernie klarowne rozumowanie trzeba ujawniać
spoza niezmiernie bogatych o p i s ó w zdarzeń i z a c h o w a ń ludzi.
Chciałabym zaryzykować twierdzenie, że Oćerki

etnografii russkogo

feodal'nogo

goroda

stanowią koncepcyjnie odpowiednik Kultury ludowej J . S. Bystronia. Byłaby to jednak koncepcja
wzbogacona d o ś w i a d c z e n i e m K . Dobrowolskiego.

Nie c h c ę przez to powiedzieć, że Rabino­

wicz wzorował się na tych uczonych. Jeżeli poświęcam w tym miejscu u w a g ę
teoretycznym
i

Rabinowicza z filarami historycznej s z k o ł y

Dobrowolskim,

to jedynie

także i doświadczeń
dadzą

się łatwo

po

to,

aby

wskazać,

powinowactwom

polskiej w etnografii,

jak dobry

mamy

grunt

Rabinowicza. Sądzę, że istotne dla nas p o d o b i e ń s t w a

wytłumaczyć w kategoriach

(Rabinowicz podobnie do

Dobrowolskiego

przyjęcia

tych koncepcji

historii nauki: p o d o b i e ń s t w e m

jest historykiem średniowiecza),

Bystroniem
do

wykształcenia
podobieństwem

warsztatu. Fakt. że Rabinowicz jest także archeologiem, przyczynia się tylko do zwiększenia
tych p o d o b i e ń s t w
różnorodności
integralnej

lo

analizie realizuje podstawowe

wymagania

metody

Dobrowolskiego.

Ten ostatni
wicza.

dzięki umiejętnemu wprowadzeniu źródeł archeologicznych i zwiększeniu

t y p ó w źródeł poddanych

Jeżeli

z kolei

punkt wydaje się b y ć bardzo ważnym dla zrozumienia koncepcji Rabino­

bowiem
sposób

sposób

traktowania

rozumienia kategorii

czasu

procesu

i

przestrzeni

historycznego

łączy

go

z

Bystroniem

i analizy źródeł

wskazuje

na bliskość koncepcji jego i Dobrowolskiego. T o ten ostatni proponuje nam, żeby wychodząc
od małych społeczności ukształtowanych na tej samej fali osadniczej badać cały ich r o z w ó j
od momentu powstania (pojawienia się najstarszych źródeł) i porównując przebiegi
wyprowadzać
ze

wszystkich

wnioski dotyczące
dostępnych

prawidłowości

kategorii

źródeł

rozwoju.

Miałyby

pozwalających

z

b y ć one

różnych

zdarzeń

wyprowadzone

pozycji

naświetlić

to samo zjawisko, u k a z a ć jego różne strony i cechy, układy p o w i ą z a ń — ująć je integralnie,
c a ł o ś c i o w o (w czym pobrzmiewa nuta znana nam z propozycji francuskiej socjologii: teorii
c a ł o ś c i o w e g o faktu s p o ł e c z n e g o Durkheima i Maussa). T a k więc
wicza cel pracy

ustalenie

wskazany przez Rabino­

ogólnej tendencji rozwoju kultury miasta

z propozycjami Dobrowolskiego,

byłoby

w zgodzie

a także tej części teorii F . Braudela, która dotyczy zjawisk

dziejących się w czasie średnim

czasie koniunktur.

I wracając jeszcze raz do myśli wyrażonej na p o c z ą t k u : ukazanie polskich i w części
obcych powinowactw teorii Rabinowicza i jej realizacji w postaci Očerkov
feodal'nogo

goroda

ma na celu podkreślenie,

etnografii

russkogo

że książka ta winna liczyć u nas na

pełne

zrozumienie, że autor nawiązuje do rzeczy akceptowanych, nie musi walczyć z żadną teo­
retyczną

i metodologiczną

opozycją,

że jego książka

i stawiana za wzór p o s t ę p o w a n i a badawczego
miasta,

i to

nie

ze

względu

na

wskazane

powinna

b y ć szeroko

dyskutowana

w zakresie etnografii historycznej i etnografii
powinowactwa,

bo

one

tylko

mogą

przyswojenie tez Rabinowicza. ale ze względu na jego własny, oryginalny wkład.

ułatwić

�280

RECENZJE I OMÓWIENIA

Jeżeli te spodziewania są tylko w pewnej części spełniane, a dyskusja ogranicza się do
kameralnego grona o s ó b , to przyczyny należy szukać w aktualnej sytuacji etnografii polskiej.
Wyrażam więc tu wdzięczność Autorowi za to, że lektura jego książki dała mi asumpt
do zastanowienia się i nad tą kwestią.
Współczesna etnografia polska wciąż jeszcze jest przede wszystkim zajęta badaniem
chłopskiej kultury tradycyjnej, a także badaniem zmiany kulturowej (na wiejskim przede
wszystkim gruncie). Z drugiej strony zajęta jest. budowaniem własnego warsztatu dla badań
strukturalnych i semiotycznych. Autorytetami radzieckimi w tej materii są przede wszystkim
przedstawiciele szkoły tartuskiej lub szerzej, semiotyki i j ę z y k o z n a w s t w a o g ó l n e g o . G d y
dyskutowano kolejne książki Guriewicza. trudno bylo znaleźć zrozumienie dla koncepcji
Rabinowicza. D o tego należy d o d a ć , że w Polsce odnotowujemy dopiero początki zainteresowań
etnografią historyczną i etnografią miasta, a dla tej grupy badaczy książka ta ma fundamen­
talne znaczenie. Książka, j a k i ziarno — musi paść na podatny grunt.
Myślę, że po paru latach ciszy nadszedł moment, aby uwypuklić znaczenie właśnie
dla etnografów polskich kwestii poruszanych przez Rabinowicza, a przy tej okazji powiedzieć
parę s ł ó w o książce — wzorze dobrego warsztatu naukowego.
Wydaje się, że etnografię polską cechują dwa procesy, które m o g ą w niedalekiej
przyszłości stworzyć szersze grono dla o d b i o r c ó w pracy Rabinowicza i jemu podobnych
oby takie były. Znaczy je zainteresowanie etnografią historyczną w rozumieniu badania
tych historycznych zjawisk i procesów, które leżą u genezy zjawisk i p r o c e s ó w charakterystycz­
nych dla kultury ludowej X I X i nawet X X w., na przykład badanie miasteczek i osiedli
rolniczych w średniowieczu, które skupiają w o k ó ł siebie wsie w promieniu 50, 40, 30, 20
czy nawet 10 km (w zależności od g ę s t o ś d ^ a i u d n i e n i a ) tworzyły swoistego rodzaju „węzły" systemy wymiany tak silnie zintegrowane, że kultura ich winna być badana łącznie w obu typach o b i e k t ó w : wsiach i miasteczkach, tak jak na przykład ośrodek warszawski
robi to obecnie na Podlasiu (Pokropek 1979) lub w programie badawczym Wisła w historii
i pradziejach (Sokolewicz, red.). W tym ostatnim programie obszar badań został tak po­
dzielony na sektory, że w k a ż d y m z nich znalazło się miasteczko (Solec, Czerwińsk,
Zakroczym) i skupione wokół niego wsie. O b o w i ą z k i e m badaczy jest uwzględnienie organizacji
kościelnej, administracyjnej, tradycji pobliskich d w o r ó w ziemiańskich etc. Nie jest to więc
badanie małych miasteczek lub miast ani też badanie wsi, ale badanie pewnych zintegro­
wanych s y s t e m ó w , w których miasteczko stanowi centrum. Wydaje się, że badanie tego
zjawiska w pewnym tylko okresie nie zapewnia ciekawych w y n i k ó w — te daje dopiero
badanie czasu dłuższego (choć niekoniecznie długiego), czyli tzw. koniunktury. Spotkanie
się etnografii z historią jest tu p o ż y t e c z n e i wręcz niezbędne.
Podobnie podejścia historycznego wymagają badania nad religijnością ludową. Bez znajo­
mości zaplecza historycznego pewnych ludzkich postaw, bez tej etnografii historycznej
kończą się one zbyt uniwersalistycznymi wnioskami (Tomicki 1981; Wasilewski 1979).
O p r ó c z ujawniającej się potrzeby etnografii historycznej, c h o ć obejmującej nie tylko
badanie miast, powstają również badania nad kulturą miejską. W etnografii europejskiej
zostały one zainicjowane w 1 p o ł o w i e X X w. pracami nad kulturą l u d o w ą miasta L i n z
(Commenda 1918, 1959) i Wiednia (Schmidt 1940). W Polsce jako jaskółki tych zainteresowań,
c h o ć nie czyniące jeszcze wiosny, wymieniamy zazwyczaj przyczynek Cerchy (1919) na temat
krakowskiego Kleparza. I zazwyczaj wymieniamy je w związku z przeglądem prac zapisanych
w historii b a d a ń nad kulturą klasy robotniczej (Sokolewicz 1986). Tymczasem rozwijający
się systematycznie kierunek badań z a r ó w n o nad miastem, jak i nad kulturą klasy robot­
niczej lub r o b o t n i k ó w w Polsce (Kopczyńska-Jaworska
1976; Pietraszek 1966), Z S R R
(Krupjanskaja, Poliščuk 1971). N R D (Schóne 1977), Czechosłowacji (Robek 1981), Bułgarii
(Ganev 1985) i także coraz szerzej obecny w Europie (Bausinger 1986) wykazuje dowodnie
k o n i e c z n o ś ć odstąpienia od podziału na etnografię miasta lub etnografię klasy robotniczej
czy kultury ludowej i traktowania wszystkich tych badań jako szczególnych form ujęcia
kultury w kategoriach jej teorii. Etnografia polska coraz częściej proponuje widzenie kultury
jako całości i niedzielenia jej na kulturę chłopską, robotniczą, mieszczańską, wiejską lub

�281

RECENZJE I OMÓWIENIA

małego

miasta

(Jackowski

1981;

Sokolewicz

1986;

Zadrożyńska

1983).

Zbytnie

bowiem

dzielenie pól badania (nieraz konieczne ze względu na specyficzny charakter źródeł i wymagania
krytyki

źródłowej

lub po

prostu

przyczyny

natury

technicznej

że umykają nam z pola widzenia wspólne mechanizmy
procesy

kulturowe, jak te wspomniane

i organizacyjnej)

sprawia,

rozwoju kultury, struktury kultury,

wyżej, a polegające

m. in. na szczególnej

łączności

treści i m e c h a n i z m ó w kultury wsi i małych rolniczych miasteczek, trwałości struktury myślenia
mitycznego przy historycznej zmienności jego form, a nieraz i treści w religijności

ludowej,

patrzenia na miasto nie tylko przez pryzmat jednej grupy społecznej, np. klasy robotniczej,
ale jak na cały organizm, w którym s p o s ó b zorganizowania przestrzeni, organizacja, podział
władzy,
całość

wymiana etc.
i mogą

wyrażają

interesy

różnych

być charakteryzowane jedynie

grup społecznych

przez ich

składających

wzajemne

się na tę

odniesienia

i

opisanie

jako całości.
Oryginalny wkład Rabinowicza polega na tym, że zdołał on stworzyć koncepcję
mującą cały z r ó ż n i c o w a n y organizm miasta, uwzględniając cechy specyficzne
grup. a także ukazać relacje między nimi i cechy,
Ukazał

on

miasto j a k o

część

struktury

władzy

które z tych właśnie

państwowej,

ale

także

obej­

poszczególnych
relacji

wynikają.

obszar

wpływów

cerkwi rządzącej przecież nie tylko duszami ludzkimi. Ukazując to zjawisko w ciągu tysiąca
lat stara! się dojść
z jego minutowej
nader

do

cech

charakterystycznych

dla procesu

rozwoju

miasta,

rezygnując

historii i zatrzymywania się na krótkich okresach, co jest u historyków

rzadkie, a właściwe

raczej etnografom.

Nie

ulega

wątpliwości,

że dalsze

badania

ź r ó d ł o w e m o g ą wnieść wiele szczegółowych danych do jego twierdzeń na przykład w zakresie
badania

systemu

wskazać

na

Nie

pokrewieństwa

meandry

zmieni

historii

to jednak

(również

i

zakłócające

w

Polsce

zupełnie

zarysowaną

faktu, że nareszcie

ktoś

przez

odważył

nie

niego

rozwiniętych),
tendencję

się spojrzeć

na

mogą

rozwojową.

miasto

jak

na

p e w n ą klasę o b i e k t ó w c a ł o ś c i o w o , odejść od wzoru historii miasta xyz w krótkim przedziale
czasowym.
Zastosowana

koncepcja c a ł o ś c i o w e g o

ujęcia,

w y w o d z ą c a się od Durkheima i Maussa

(choć nie m o ż n a wykluczyć, że Rabinowicz doszedł do niej całkiem niezależnie),
koncepcją

Lévi-Straussa

o

uwarstwionym

fakcie

społecznym,

pozwoliła

mu

wzbogacona

na

pokazanie

miasta w jego wymiarze produkcyjnym, życia domowego, sytuacji prawnej, religijnej, wreszcie
obrzędowości lokalnej, politycznej etc. Przenikanie się tych warstw u k a z a ł o nam

pulsowanie

ż y w e g o organizmu społeczności miejskiej na przestrzeni tysiąca lat Rusi i Rosji.
Dlatego też m o ż e niepotrzebne
recenzowanej

książki.

są pewne definicje

zawarte na p o c z ą t k o w y c h

Tak na przykład definicja życia codziennego

(s. 20)

stronach

sprowadzająca

je (za Bromlejem) do sfery bezpośredniego zaspokajania potrzeb materialnych i duchowych.
C z y dlatego w obszar tego życia codziennego autor włącza analizę świętowania,
dorocznych, rodzinnych

etc?

Zapewne, nie definiowane

niego pojęcie stylu życia i obyczajowości

ruskiego

obrzędów

przez autora, ale stosowane przez

i rosyjskiego

miasta w okresie

tysiąca

lat są tu bardziej właściwymi pojęciami.
Również,

o ile zrozumiałe

przyczyn, dla których
nie sądzę,

by

było

wydaje mi się o d w o ł y w a n i e

etnografowie rosyjscy

to

wyjaśnienie

do

Lenina

(s.

byli zafascynowani

ludem

w X I X w.

wystarczające),

to

odwoływanie

5) w

się do

analizie

Lenina

(choć
(s.

6)

w kwestii, która grupa społeczna jest nosicielem przodującej kultury, wydaje się niepotrzebne.
Jak autor wykazuje na kartach książki, zależnie od sytuacji historycznej, funkcje te pełnią
różne

grupy.

Na

marginesie

tej

uwagi

mam

k l a s y k ó w redagowane są w skrócie (np. Dzieła,

żal do

redakcji,

że

przepisy

do

w której zamieszczona jest cytowana wypowiedź. Czytelnicy rzadko znają dzieła
marksizmu dokładnie,
dana

wypowiedź

a tytuł m o ż e nieraz zachęcić do

została

sformułowana

cytatów

I I ) bez wskazania na dokładny tytuł pracy,

i może

sprawdzenia,

przyczynić

się

do

w jakim
lepszego

klasyków
kontekście

zrozumienia

tekstu przez czytelnika.
Nie podzielam
okazało

też decyzji tłumacza

się zręczne

w Słowniku

języka

pozostawienie

polskiego

(autora?) w niektórych

rosyjskiego

„posadu"

w

tej

kwestiach
formie.

przekładu.
Jest

M . Samuela Lindego znajdujemy hasło „ p o s a d "

faktem,

Nie
że

zdefiniowane

�282

Ч! I ! N / j )

I OMÓWIENIA

między innymi jako miejsce osadzenia, osada, a dalej jako pomieszkiwania mimo

fortecy,

miasteczka. Dowiadujemy się też. że w nieco innym znaczeniu posługiwał się tym Kochanowski
(jako określenie

położenia

miejsca), ale nie

termin „ p o s a d " brzmiał dobrze

sądzę,

by

we

współczesnym

języku

polskim

jeszcze gorzej brzmi zwrot „ludzie posadzcy". Liczna literatura

archeologiczna przyzwyczaiła nas do terminu „podgrodzie" również w odniesieniu do podgrodzi
ruskich.
Rażą

mnie pewne

niezręczności

tłumaczenia,

których

przykładem

może

być przyjęcie

formy Matki Boskiej Opiekuńczej zamiast Opiekunki (s. 130) na tłumaczenie Pokrowy. którą
to formą posługuje się Gębarowicz,

rzadziej zresztą od terminu Matki

Bożej

Miłosierdzia,

znaczącego to samo.
Nie traktuję swojej wypowiedzi jako recenzji w ścisłym
ograniczam się w szczegółowych

uwagach

do

sensie tego słowa, dlatego też

wymienionych

przykładów.

tłumacza, wiem. że sztuka przekładu związana z poszukiwaniem
mych,

a zaledwie

analogicznych

form kulturowych, jest

błędem jest podanie tytułu oryginału bez podtytułu
pracy.

Wydawnictwu

należą

się słowa

uznania

Doceniam

trud

o d p o w i e d n i k ó w nie tożsa­

bardzo trudna. Sądzę jednak, że

to c z ę ś c i o w o wyjaśniłoby polski tytuł

za

sam

fakt

wydania

tak

cennej

i co więcej, wydania jej z pełnym aparatem naukowym przypisów, źródeł etc.

pracy

co rokuje,

że poza ogólnie wykształconym czytelnikiem książka stanie się przyjacielem i wzorem dla
każdego

specjalisty.

zajmują

się sensu stricto

Etnografowie

i etnologowie przyjmą ją zaś niezależnie

etnografią

historyczną

i kulturą

miasta,

ale ze

od

tego, czy

względu

o g ó l n o t e o r e t y c z n e znaczenie. Wydaje się zwłaszcza, że pytania typu historycznego

na jej

ponownie

zaczynają ich interesować.

LITERATURA

Bausinger H.
1986

Volkskuttur

in der technischen

Weil. Frankfurt

N. Y .

C e r c h a S.
1919

Kleparz.

przedmieście

Krakowa

przed 50 laty. Materiały

Antropologiczne-Archeolo-

giczne i Etnograficzne, t. X I V s. 3-80.
Commenda H.
1918

Volkskunde

1959

t. I I .

Folklor

robotniczej

1976

der Stadt Linz cm der Donau, Linz, t. I.

Lodzi

Folklor robotniczej

Lodzi,

Wroclaw.

G a n e v St.
1985

Sofia. Sofia

G ę b a r o w i c z M.
1986

Mater

Misericordiae,

Europy,

Pokrow,

Pokrowa

w sztuce

i legendzie

środkowo-wschodniej

Wrocław 1986.

J a c k o w s k i A.
1981

Pomniki

ludu, „Polska Sztuka Ludowa", t. X X X V I , nr 3-4, s.

131-151.

Kladensko
1951

Kladensko.

Život

Kopczyńska-Jaworska
1976

a kultura lidu v promyslové

Zmiany podstaw bytowych wsi w procesie
Prace

oblasti, Praha.

В.

i Materiały

Muzeum

regionalizacji

Archeologicznego

kulturowej

i Etnograficznego

etnograficzna nr 29, Ł ó d ź
Krupianskaja
1971

Kultura

V. J . , P o l i š č u k N . S.
i byt rabočich

Gornozavodskogo

Urala, Moskwa.

Polski

środkowej,

w Łodzi,

seria

�RECENZJE I OMÓWIENIA
L i n d e M . S.
1858
Słownik
Pietraszek E .

języka

polskiego,

1966
Wiejscy robotnicy kopalń
Pokropek M.

2*

L w ó w . t. I V . s. 366.
i hut. Wrocław

1979

Zróżnicowanie
kulturowe na pograniczu językowym
i jego odbicie w
świadomości
mieszkańców
na przykładzie
pogranicza polsko-litewsko-hialoruskiego
w pn.-wsch.
Polsce. „Etnografia Polska", t. X X I I I . z. 2. s. 127-155.
Rabinowicz M. G.
1985 Życie codzienne w ruskim i rosyjskim
R o b e k A . (red.)
1981
Stara dělnická
Schmidt L.

Praha,

1940
Wiener Volkskunde,
S c h ó n e B.

feudalnym.

Warszawa.

Praha.

Wien u. Leipzig.

1977
Kultura und Lehenweise Lauzitzer
Sokolewicz Z.
1986

mieście

Bandweber (1750-1850).

Berlin.

Kultura robotnicza, ludowa, narodowa, [w:] A . Ż a r n o w s k a
kultury robotniczej w Polsce. Warszawa, s. 17-49.

(red.).

Wokół

tradycji

S o k o l e w i c z Z . (red.)
[wdruku]Etnografia

ziem dorzecza

Wisły,

seria:

Wisła

w

Historii

i pradziejach,

cz.

2,

Warszawa.
T o m i c k i R.
1981

Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polska. Przemiany
Warszawa Wroclaw
Kraków.
Wasilewski J.
1979
Po śmierci
Z a d r o ż y ń s k a A.
1983

wędrować,

„Teksty",

kultury ludowej, t. I I . s. 29-71.

cz. I, nr 3, s. 97-121; cz.

I I , nr 4. s.

58-84.

Homo faber — homo ludens. Warszawa.
Zofia

M.G.

KOTOVSKAJA,

Ětničeskie

processy

v Brazílii,

Nauka,

Sokolewicz

Institut Etnografii

im.

M . N. Miklucho-Maklaja A N S S S R . Moskva 1985. ss. 134
Praca M . G . Kotowskiej jest znacznym rozwinięciem rozprawy zamieszczonej przez nią
w

obszernym zbiorze studiów, jaki

etniczne

w krajach

naukowców

Ameryki

radzieckich,

w

Jest przede wszystkim pracą
historycznym.

1

przed paroma laty ukazał

Południowej^.
tym

i

Mieści

etnografów,

się

w

się pod

szerokim

kontynentem

socjologom

zarówno

ze

Procesy

zainteresowań
2

południowoamerykańskim .

o chrakterze etnograficznym z wyraźnie

Bliska jest również

tytułem

nurcie

względu

zarysowanym tłem

na charakter badanej

M . G . K o t o v s k a j a , Smešannye gruppy severo-vostoka Brazílii, [w:] Ětničeskie
processy
v stranách
Jużnoj
Ameriki,
I. F . Chorošaeva, E . L . Nitoburg, (red.), Nauka, Moskva
1981.
Zob. m. i n . : Nacionaťnye
processy v Centralnej Amerike i Meksike, S. A . Gonionskij,
I. F . C h o r o š a e v a (red.). Nauka, Moskva 1974; Ětničeskie
processy v stranách
Karihskogo
morja, A . D . Dridzo, E . L . Nitoburg, S. Ja. Serov (red.), Nauka Moskva 1982; L . S. S e j n b a u m ,
Argentinsky ětnos. Etapy formirovanija i razvitija. Nauka, Moskva 1984.
2

�RECENZJE I OMÓWIENIA

284
problematyki,

skłonność

się do u w a r u n k o w a ń

do

ujęć

społecznych,

procesowych,
a także

jak

również

poprzez

wykorzystanie w y n i k ó w

częste

badań

odwoływanie

socjologicznych.

Tytuł pracy m o ż e sugerować czytelnikowi, iż o m ó w i o n o w niej procesy etniczne całego
obszaru Brazylii. T a k jednak się nie stało. „ W książce tej — wyjaśnia M . G . Kotowskaja analizowane są przede wszystkim grupy etnorasowe
(materiały dotyczące grup mieszanych

południa

ludności

kraju

północnego

wschodu

wykorzystuje się głównie

p o r ó w n a w c z y c h ) " (s. 6). Stwierdza również, iż „ostatnimi czasy grupy ludności
mieszanego w Brazylii

w ogóle,

a na p ó ł n o c n y m

wschodzie

Brazylii
w celach

pochodzenia

w szczególności,

praktycznie

nie byty badane z a r ó w n o w literaturze radzieckiej, jak i obcej" (s. 7). Zgodnie ze sformułowaną
we „Wstępie" zapowiedzią (s. 7), procesy etnokulturowe zachodzące na p ó ł n o c n y m
zostały przedstawione w kontekście zmian s p o ł e c z n o - e k o n o m i c z n y c h

wschodzie

zachodzących

w całym

kraju.
We „Wstępie", o p r ó c z o g ó l n y c h założeń i sformułowań wprowadzających w problematykę
pracy, o m ó w i o n o historiografię p r o c e s ó w etnicznych w Brazylii, z oddzielnym przedstawieniem
literatury radzieckiej. Kolejne cztery rozdziały,
„Formowanie
(1500-1889)",

się

grup

„Procesy

pochodzenia
etniczne

na

z których

mieszanego
północnym

w

składa się praca,

okresie

wschodzie

zatytułowano:

kolonialnym

Brazylii

w

i

imperialnym

latach

1889-1940",

„Procesy etnospołeczne w Brazylii od lat 50-tych do początku 80-tych X X w.",
kulturowa grup

pochodzenia

mieszanego

od

lat

50-tych

do

początku

„Specyfika

80-tych

XX

w.".

Podsumowanie omawianych p r o c e s ó w zawarte zostało w „Zakończeniu".
Rozdział pierwszy, p o ś w i ę c o n y rozwojowi p r o c e s ó w etnicznych w okresie prawie czterech
stuleci, otwiera opis Indian p ó ł n o c n e g o

wschodu

kraju,

ich terytorialnego

rozmieszczenia,

obyczajowości, wpływu systemu pokrewieństwa poszczególnych plemion na ich mieszanie się
z

portugalskimi

kolonistami.

Przedstawiono

w nim k r ó t k o

podbój

i osiedlanie

się Por­

t u g a l c z y k ó w w Brazylii, wprowadzony przez nich system własności ziemskiej, społeczno-ekonomiczne

uwarunkowania s t o s u n k ó w

między

tych grup, ich prawnie u w a r u n k o w a n ą

Białymi

a Indianami, procesy

mieszania się

hierarchizację, a także sposoby asymilacji M e t y s ó w

i Indian do kultury portugalskiej. O m ó w i o n o przywóz M u r z y n ó w do Brazylii, ich plemienną
regionalizację na owym obszarze osiedlenia, status s p o ł e c z n o - e k o n o m i c z n y ,
wśród nich rozwarstwienie i drogi mieszania się z Białymi,
do

kultury kolonialistów

portugalskich. Znaczną

pogłębiające się

w tym postępującą

uwagę poświęcono

asymilację

formowaniu

się — za­

równo w rejonach nabrzeża, jak i wnętrza Brazylii — nowych grup ludności powstałych
zmieszania różnych

ras. wyróżniających

się nie tylko

antropologicznie,

lecz

ze

również swą

wyraźną specyfiką kulturową. Przedstawiono imigrację ludności europejskiej do Brazylii w okre­
sie imperialnym, jej skutki społeczne, jak również wpływ poszczególnych zbiorowości rasowych
na formułowanie się wspólnej kultury brazylijskiej.
Rozdział drugi zawiera o m ó w i e n i e p r o c e s ó w narastającego mieszania się poszczególnych
grup rasowych w następnym okresie historycznym, w odmiennych

warunkach społecznych

(zniesienie niewolnictwa) i politycznych (republika). Opisano dwie podstawowe grupy ludności
mieszanej wnętrza Brazylii: m i e s z k a ń c ó w sertao ( p ó ł n o c n o - w s c h o d n i a część kraju) i gauchos
(południe). G ł ó w n ą u w a g ę z w r ó c o n o jednak na procesy mieszania się ludności
i

białej.

N a przykładzie

miasta Bahia

przedstawiono

strukturę

rasową

(z

murzyńskiej

uwzględnieniem

podziału na zawody) m i e s z k a ń c ó w p ó ł n o c n e g o wschodu kraju. Szczególnie wiele miejsca po­
ś w i ę c o n o Mulatom, ich uwarstwieniu według koloru skóry, p o ł o ż e n i a ekonomicznego i miejsca
w hierarchii

prestiżu.

W omawianym w tym rozdziale okresie wzrosio

znaczenie

miast dla przebiegu anali­

zowanych p r o c e s ó w etnicznych. P o w s t a w a ć zaczęły dzielnice ubogich —favelas, w zdecydowanej
większości

nasiliły

się procesy

asymilacji do kultury Białych, z drugiej poczęły p o w s t a w a ć ruchy murzyńskie

zamieszkane przez M u r z y n ó w

doszukujące

się w swej o d m i e n n o ś c i

rasowej (a także

i Mulatów.

Z jednej strony

i kulturowej) wartości

samej w sobie.

Wyniki

przytoczonych przez M . G . K o t o w s k ą badań socjologicznych wskazują na istniejący w ó w c z a s
między Białymi a innymi grupami rasowymi znaczny stopień dystansu s p o ł e c z n e g o .
rasowe były d u ż o większe na południu niż p ó ł n o c n y m wschodzie kraju.

Bariery

�Ki П \ / Л

I OMÓWIENIA

285

Dwa k o ń c o w e rozdziały zawierają o m ó w i e n i e p r o c e s ó w etnicznych w Brazylii w ciągu
ostatnich paru dziesięcioleci. Wyeksponowano w nich ich społeczne uwarunkowania oraz
kulturową specyfikę. Kontynuowano przedstawiony w poprzednich rozdziałach opis imigracji
Europejczyków do Brazylii analizując jej skutki społeczne. Niektóre z grup narodowych
asymilowały się łatwo do kultury białych Brazylijczyków (np. Włosi). Wśród innych odno­
towywano jednak niekiedy wyraźne skłonności do endogamii (np. w przypadku N i e m c ó w ) .
Przedstawiono procentowe zmiany rasowego składu m i e s z k a ń c ó w Brazylii oraz o m ó w i o n o
społeczne uwarunkowania tych zmian. Opisano grupy: pardos ( M u l a t ó w ) oraz M u r z y n ó w ,
analizując proces zwiększania się ich wewnętrznej integracji, a następnie organizowania się,
co miało ułatwić powrót do murzyńskości (m. in. poprzez bezpośrednie kontakty z Afryką,
e k s k l u z y w n o ś ć rasową zakładanych organizacji).
W ostatnich kilkunastu latach wciąż m o ż n a m ó w i ć o istnieniu d w ó c h tendencji w kul­
turze brazylijskiej: występowaniu wśród niektórych grup społeczeństwa brazylijskiego skłon­
ności do separatyzmu kulturowego, kontynuowania grupowych (często lokalnych) tradycji
kulturowych, obyczajów, i j e d n o c z e ś n i e wyraźnie dominującej w społeczeństwie skłonności
do poddania się procesom ogólnokrajowej unifikacji. Rozdział ostatni p o ś w i ę c o n o o m ó ­
wieniu kultur grup rasowo mieszanych. Opisano ich kulturę d u c h o w ą i materialną: wie­
rzenia religijne, o b y c z a j o w o ś ć , specyficzne dla niektórych grup potrawy, niektóre elementy
j e d n o c z ą c e społeczeństwo brazylijskie. Wskazano jednocześnie na dominującą tendencję (szcze­
gólnie wśród warstw z a m o ż n y c h ) do awansu s p o ł e c z n e g o poprzez asymilację do broncos
(Białych).
M . G . Kotowskaja dość wszechstronnie opisała w swojej pracy przebieg p r o c e s ó w etnicznych
w społeczeństwie brazylijskim. Wyróżniając poszczególne grupy uczyniła to ze względu na
ich terytorialne rozmieszczenie, odmienności rasowe, kulturowe, ekonomiczne,
zawodowe,
uwzględniając ich historyczną z m i e n n o ś ć (i niekiedy miejsce w skali prestiżu społecznego).
Nie poświęciła oddzielnej uwagi pojęciu etniczności i zasadom wyróżniania grup etnicznych,
za które uznaje jak m o ż n a sądzić na podstawie treści pracy — te, które tradycyjnie uznawane
są w Brazylii za odrębne. Autorka stwierdza, iż „już w k o ń c u X V I I I w. były sformowane
podstawy kształtowania się brazylijskiego etnosu. Jego g ł ó w n y m komponentem stali się Biali
i przyłączający się do nich rasowo i kulturowo zasymilowani Mulaci i Metysi" (s. 127).
Szczegółowej charakterystyki brazylijskiego etnosu praca nie zawiera. BrakAv niej również
rozważań na temat treści pojęcia „naród brazylijski". Należy żałować, iż problematyka ta
nie stała się przedmiotem badań autorki, sądząc bowiem po wykorzystanej literaturze dyspo­
n o w a ł a materiałami upoważniającymi ją przynajmniej do wstępnych u o g ó l n i e ń . U ż y w a n e w przy­
padku Brazylii pojęcie narodu ma specyficzną treść. W społeczeństwie tym wciąż wystę­
pują d o ś ć silne więzi regionalne, rasowe i kulturowe. Interesujące byłoby ustalenie wzajem­
nych relacji między więziami politycznymi i kulturowymi spajającymi m i e s z k a ń c ó w tego ogro­
mnego kraju, a także ich treści, jak również natężenia wśród p o s z c z e g ó l n y c h grup społecznych
(etnicznych). Wydaje się bowiem, że jest to s p o ł e c z e ń s t w o o r ó ż n y m stopniu unarodowienia
jego poszczególnych warstw (grup etnicznych i terytorialnych) i samo stwierdzenie, że w tym
przypadku mamy (bądź też nie) do czynienia z narodem ma niewielką moc wyjaśniania.
Praca M . G . Kotowskiej oparta została przede wszystkim na literaturze brazylijskiej.
Jest w decydującym stopniu— co z r o z u m i a ł e — relacją z badań przeprowadzonych przez
brazylijskich etnografów, h i s t o r y k ó w i s o c j o l o g ó w . Nie jest pracą teoretyczną. Jest książką
napisaną przystępnie, która m o ż e być traktowana jako wprowadzenie w problematykę etniczną
społeczeństwa brazylijskiego. Pod jej adresem m o ż n a zgłosić także pewne zastrzeżenia o charak­
terze bardziej s z c z e g ó ł o w y m . Prezentowane w niej dane statystyczne c z ę s t o sprawiają wrażenie
wielkości wybranych wyrywkowo i przypadkowo. Dotyczy to wielkości liczbowych imigracji
do Brazylii, struktury rasowej i innych danych struktury społecznej (w tym demograficznej)
społeczeństwa brazylijskiego. Winny być one podane dla maksymalnie długich o k r e s ó w
uwzględniając możliwości ich ustalenia. Błędami w niektórych datach (np. s. 45, 66)
obarczyć należy chyba korektora. Nie zawsze dane statystyczne, jak r ó w n i e ż wyniki badań
socjologicznych opatrzone są datami ich odnotowania (np. s. 66-67, 92) bądź też p o w o ł a n i e m

�286
się

RECENZJE

na źródła,

stronie

98 jest

imigranckie"

rozumie

wyłącznie tych c z ł o n k ó w zbiorowości imigrackich. którzy nie posiadają obywatelstwa

brazylij­

niejasna

skąd je zaczerpnięto

(należy

się domyślać,

(np.

I OMÓWIENIA

tablica

iż autorka pod

na

s.

83).

Tablica

określeniem

..grupy

na

skiego). Niepotrzebnie też wprowadza autorka na pierwszych stronach swej pracy stwierdzenia
jawnie wartościujące, jak to dotyczące p o s t ę p o w e g o charakteru asymilacji (s. 3), lub błędne,
m ó w i ą c e o ekonomicznej niezbędności formowania się jednego narodu w ramach w s p ó l n e g o
państwa

(s. 3) (w obu przypadkach powołując się na Lenina).

Skrótowa

forma,

w jakiej

zostały przytoczone, wzbudza w stosunku do ich treści jedynie sprzeciw.
Ryszard

Life.

.ANDRF..IS P L A K A N S . Kinship in the Past. An Anthropology
1500-1900, Basil Blackwell. Oxford 1984. ss. I X . 276

of

Radzik

European

Family

Badania historii rodziny i pokrewieństwa są jedną z najbardziej intensywnie rozwijają­
cych się ostatnio w krajach zachodnich dziedzin historii społecznej. Uzasadnienia atrakcyjności
tych badań poszukuje się w ich znaczeniu dla sprawdzenia ogólnych twierdzeń teoretycz­
nych na temat rodziny i pokrewieństwa, w ich rozwoju historycznym; pozwalają one
ponadto wyjaśniać współczesny obraz życia rodzinnego. Książka A . Plakansa uświadamia
nam jeszcze jedną przyczynę rozwoju badań nad historią rodziny i pokrewieństwa. Przed­
stawia je bowiem jako dziedzinę, w ramach której spotykają się zainteresowania historyków
i a n t r o p o l o g ó w (etnologów), historyk zaś m o ż e skorzystać z pojęć, metod i w y n i k ó w
badań antropologii.
Książka

jest przede

wszystkim

studium

metodologicznym.

Została

zaplanowana

pierwsza część większej całości, na którą mają się złożyć trzy studia na temat

jako

pokrewieństwa

na terenie Europy. Zawiera ona analizy niektórych rodzajów źródeł historycznych uznanych
przez autora za szczególnie
i pojęć stosowanych

przydatne do badań nad pokrewieństwem

w antropologii

społecznej

za p o m o c ą

i wskazuje na m o ż l i w o ś ć

metod

tworzenia w ten

sposób historii antropologicznej.
Autor poszukuje inspiracji

teoretycznej

przede wszystkim w strukturalizmie brytyjskim,

adaptując niektóre z koncepcji A . R . Radcliffe-Browna, Meyer-Fortesa. S. H . N á d e l a
Jego g ł ó w n y m celem jest wkład w napisanie
zostało

zapoczątkowane

dzięki

..niehipotetycznej"

pionierskim pracom

A.

i in.

historii pokrewieństwa,

Macfarlane'a, studiom

Grupy

co
do

Badań Historii Ludności i Struktury Społecznej z Cambridge, książkom J . Goody'a, D . Hughesa
i F . W. Kenta oraz M . Segalena.
Autor rozpoczyna swoje rozważania od charakterystyki d o k u m e n t ó w historycznych jako
źródła

informacji

trzech

rodzajach źródeł:

o pokrewieństwie
1.

w przeszłości.

Spisach

(korezydancji); 2. Dokumentach

ludności,

Koncentruje się przede

ważnych

jako

źródło

wszystkim

wiedzy

interakcyjnych, takich jak kontrakty ślubne

o
i

na

wzorach

testamenty,

mówiących o zachowaniach związanych z rolami pokrewieństwa: 3. Rejestrach o d n o t o w u j ą c y c h
istotne wydarzenia
ustalenia

powiązań

w życiu jednostki,
genealogicznych.

takie jak narodziny,

Przykładami

śluby

poszczególnych

i zgony,
rodzajów

cennych
źródeł,

do

które

A . Plakans stopniowo wprowadza do treści książki, a następnie wykorzystuje w przeprowadza­
nych analizach, s ą : tzw. „Rewizja dusz"

spis s p o r z ą d z o n y do c e l ó w podatkowych w Kurlandii

w roku 1779, siedmiokrotnie p o w t ó r z o n y do roku 1859, uznawany za w y j ą t k o w o interesujący
zespół

dokumentów

Społecznej

z

przez w s p o m n i a n ą

Cambridge: francuskie

rejestry parafialne z X V I I - X X

j u ż Grupę

kontakty

w. z Niemiec

Badań

małżeńskie

Historii Ludności
z

i sporządzone

XVII

w.

z

i Struktury

Bordeaux

tam na ich podstawie

oraz
przez

lokalnych historyków genealogie m i e s z k a ń c ó w (tzw. Ortssippenbücher).
Autor uznaje o d m i e n n o ś ć świadectw historycznych i danych antropologicznych,
m. in. z faktu, że te pierwsze są informacjami zastanymi,

sporządzanymi

niż

rodzajów

badawcze,

nie przeciwstawia jednak sobie tych d w ó c h

wynikającą

w celu

źródeł.

innych

Przypomina

�KI ( i NA'! I OMÓVVIÍNIA

287

też stwierdzenie С. Lévis-Straussa. który napisał, że źródła historyczne m o ż n a traktować
jako zapisy amatorów-etnografów. Zainteresowanie A . Plakansa przede wszystkim źródłami,
które m ó w i ą o związkach pokrewieństwa wielu anonimowych o s ó b . nie oznacza jednak braku
zrozumienia dla jednostki i jej doświadczania s t o s u n k ó w pokrewieństwa. Badanie z jednej
strony indywidualnego wymiaru pokrewieństwa, a z drugiej zobiektywizowanego
(grup
pokrewieństwa) oraz ich miejsca w systemach społecznych nie jest, zdaniem autora, sprzeczne
i nie powinno się wykluczać. Szczególną uwagę poświęca Plakans językowi źródeł historycznych.
Odróżnia dokumenty, w których informuje się o pokrewieństwie za p o m o c ą terminów
używanych przez ludzi uczestniczących w tych więzach pokrewieństwa od innych, gdzie
terminy te zapisane zostały w języku pisarza sporządzającego dokument (bardzo często
obcym etnicznie lub społecznie). Zwraca również uwagę na to, iż należy zdawać sobie
sprawę z o d r ę b n e g o charakteru języka analitycznego stworzonego przez kilka p o k o l e ń badaczy
pokrewieństwa.
Wielka jest r ó ż n o r o d n o ś ć pojęć, technik i metod zastosowanych w książce w celu
odczytania informacji o pokrewieństwie zawartych w źródłach historycznych. Od strukturalistów brytyjskich autor zapożyczy! pojęcie „dziedziny" (domain) i „układu" (arrangement)
pomocne w wyodrębnianiu w i ę z ó w pokrewieństwa od innych rodzajów więzi społecznych
i ich uporządkowaniu. Największe jednak znaczenie przypisuje pojęciu „roli społecznej"
i „sieci". Koncepcja ról społecznych, sprowadzona do roli pokrewieństwa, pozwala Plakansowi
na transformację danych dotyczących zamieszkania, przede wszystkim zaś genealogii, w dane
m ó w i ą c e o pokrewieństwie. Natomiast analiza sieciowa wybrana została jako dobrze prezentująca
więzi pokrewieństwa i wskazująca na kanały informacyjne w obrębie grupy krewnych i powino­
watych. Szerokie o m ó w i e n i e znalazły metody analizy statystycznej, szczególnie użyteczne
w studiach posługujących się źródłami masowymi. Podejście statystyczne m o ż n a s t o s o w a ć
do rozstrzygania problemu reprezentatywności próby, ustalenia jednostki analizy, wyboru
zmiennych i wreszcie wyboru szczegółowych technik opracowania, takich jak testy korelacji
i testy znaczenia.
Szczególnie interesujące są fragmenty pracy p o ś w i ę c o n e grupom pokrewieństwa. Autor
jest przekonany, że źródła historyczne pozwalają p o z n a ć nie tylko grupy, które są w nich
wyraźnie określone i w jakiś s p o s ó b nazwane, np. małe rodziny (conjugal families) lub
grupy domowe (households), lecz r ó w n i e ż te przemilczane. Przedstawia propozycje rekonstrukcji
(na podstawie d o k u m e n t ó w historycznych) takich grup pokrewieństwa, jak np. bilateralny
krąg krewnych definiowany z punktu widzenia jednostki (the kindred),
grupa krewnych
w y w o d z ą c a swą w s p ó l n o t ę od tego samego przodka (descent group) lub lineaż. Jest jedno­
cześnie ś w i a d o m , że nie zawsze potrafimy o d p o w i e d z i e ć na pytanie, czy tak zrekonstruowane
konfiguracje pokrewieństwa istnieją realnie w społeczeństwie.
Osiągnięciem autora jest nie tylko umiejętne i efektywne adaptowanie pojęć i metod
antropologii do badania p o k r e w i e ń s t w a w przeszłości. Zaletą książki jest ponadto obrona
autonomii badań historycznych. A . Plakans nie sprawdza w niej za p o m o c ą źródeł historycz­
nych hipotez sformułowanych w obrębie antropologii, lecz podejmuje próby zrozumienia
informacyjnej wartości tych źródeł. Jeśli wzmiankuje o takich hipotezach, przedstawiając
np. pogląd o zmniejszaniu się w Europie (poczynając od X V I w.) roli korporacyjnych
grup pokrewieństwa zorganizowanych patrylinearnie na rzecz bilateralnych grup krewnych
skoncentrowanych w o k ó ł jednostki, to tylko po to, by hipotezy takie zrelatywizować.
W propozycjach w z o r ó w analizy źródeł historycznych przestrzega przed ignorowaniem dostar­
czanych przez nie drugorzędnych („miękkich") informacji, których pominięcie m o ż e zagrażać
historycznej naturze badań i prowadzić j e w kierunku analiz pokrewieństwa ponadczasowych
i wyrwanych z kontekstu społecznego, mających znaczenie dla budowania teorii, lecz m a ł o
przydatnych do zrozumienia konkretnych, historycznych społeczności. Nie identyfikując antropo­
logicznej historii pokrewieństwa z antropologią, autor uczynił książkę interesującą także
dla a n t r o p o l o g ó w , zwracając ich uwagę m. in. na k o n i e c z n o ś ć dostrzegania synchronicznego
wymiaru pokrewieństwa i znaczenia wydarzeń unikalnych oraz proponując ostrożność w posłu­
giwaniu się hipotezami w momencie analizowania źródeł i opisu rzeczywistości.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

288

Książka Plakansa zmusza do refleksji nad stanem

badań

nad historią rodziny i po­

krewieństwa w Polsce. Niezmiernie mafo jest w naszej literaturze o p r a c o w a ń
cych źródła historyczne, a jednocześnie nie łączących przeszłości z niedawną

wykorzystują­
teraźniejszością.

Wśród prac historyków należy wymienić odosobnione studia nad organizacją r o d o w ą K . Tymie­
nieckiego

i S. Adamusa oraz opracowania

odtwarzające

drzewa genealogiczne

i

lineaże,

głównie rodzin szlacheckich, a stanowiące uzupełnienie badań przede wszystkim z zakresu
historii politycznej lub historii ideologii. Brakuje natomiast monograficznych o p r a c o w a ń życia
rodzinnego

i stosunków

pokrewieństwa

studia historyczno-demograficzne,
demograficznymi
prokreacyjnymi
K.

w parafii Czacz
funkcjami

Dobrowolskiego

testamentami

nad tzw.

analiz d o k u m e n t ó w

w okresie

rodziny.

włościańskimi

napisanych

przez

historyków.

Wyspecjalizowane

m. in. interesujące badania S. Borowskiego nad procesami
od

X V I do

Zapoczątkowane

„związkami

z XVII

już

rodowymi"

i XVIII

w„ nie

historycznych z pytaniami

XX

w

w.,

zajmują

latach

na Podhalu,
były

tworzonymi

posługujące

kontynuowane.

pańszczyźnianej

XVIII

w. Historia rodziny

przez etnologię

i pokrewieństwa

głównie
badania

się m. in.

Próby

kolejny wyraz dopiero w pracy A . W o ź n i a k a na temat rodziny i jej funkcji
wsi

się

dwudziestych

łączenia

znalazły

swój

w mazowieckiej

w Polsce

oczekuje

więc

nadal na swoich badaczy.
Zbigniew

D A W N C H A T T Y . From
Press, New Y o r k

Camel

lo Truck:

The Bedouin in the Modern

Jasiewicz

World, Vantage

1986

Kultury pasterskie doczekały się ostatnio w piśmiennictwie etnograficznym szeregu opraco­
wań,

które aktualizują

oblicze

tych form ludzkiej gospodarki

udział także i polscy etnografowie,

chociażby

i stylu życia.

Mają

w tym

w postaci publikacji w y n i k ó w swoich

badań

w Mongolii, Pakistanie i Algierii (Szynkiewicz 1981; Wolski 1963; Rybiński 1976). Tradycyjny
obraz

koczowniczego

pasterza

Azji

i

Afryki

wymaga

dziś

znacznych

korekt,

z

czego

etnografowie wyraźnie zdają sobie sprawę. Wykłady prowadzone na te tematy na uniwersytetach
coraz częściej uzupełniane

muszą

dla

etnograficznego

polskiego środowiska

zatem,

iż informacja o

każdej

być nowymi,
nowej

współczesnymi

dostępnymi

książce

na

te

tylko

materiałami,

zwykle

fragmentarycznie.

tematy,

stanowiącej

zresztą

Wydaje się

istotny

wkład

w nasz z a s ó b wiedzy o etnografii koczowniczego pasterstwa, będzie cenna dla c e l ó w z a r ó w n o
studyjnych, jak i dydaktycznych. Pozornie niedostępne na naszym rynku naukowym publikacje
etnograficzne ze strefy dolarowej w rzeczywistości — w dobie odbitek kserograficznych i jednak
jako tako działającej wymiany m i ę d z y b i b l i o t e c z n e j — m o g ą
sowanych. Kierując się głównie

tymi motywami

skandynawskie

temat

rozważania

w jej aspekcie ekologicznym

na

(Dzięgiel

tradycyjnej
1986).

trafić do rąk najbardziej zaintere­

omawiałem

niedawno

gospodarki

D z i ś chciałbym

na ł a m a c h

pasterskiej
zwrócić

„Ludu"

Afryki

uwagę

Czarnej

na

książkę

amerykańskiej etnografki, D a w n Chatty, zatytułowałną „ Z wielbłąda na c i ę ż a r ó w k ę : Beduini
we

współczesnym

świecie".

Czterdziestoletnia

Dawn

Chatty

przebywała

5 lat

w

Syrii.

Po skończeniu studiów antropologicznych w Kalifornii wykładała na uniwersytecie amerykań­
skim w Bejrucie, a potem uzyskała stypendium badawczo-dydaktyczne
z antropologii

kulturowej na uniwersytecie

w

Damaszku

w latach

i prowadziła
1977-1979.

1979 zamieszkała w Omanie, gdzie jako ekspert O N Z zajmuje się opracowaniem

zajęcia

O d roku
programów

pomocy społecznej dla koczowniczych pasterzy.
Z w y z n a ń autorki we wstępie wynika, ż e od początku pragnęła zweryfikować obiegowe
poglądy z a r ó w n o zachodnich badaczy i ekspertów, jak i bliskowschodnich

polityków,

do­

tyczące rzekomej wrogości pasterskich b e d u i n ó w względem oficjalnych p r o g r a m ó w rozwojowych.
Lektura r a p o r t ó w m i ę d z y n a r o d o w y c h

agencji rozwoju rodziła

podejrzenia,

iż co

najmniej

c z ę ś ć odrzucanych przez pasterzy bliskowschodnich p r o g r a m ó w socjalnych i ekonomicznych

�RECENZJE I OMÓWIENIA

289

stanowi po prostu zagrożenie dla ich bytu i kultury. W k a ż d y m razie ś r o d o w i s k o B e d u i n ó w
p ó ł n o c n o a r a b s k i c h przy bliższym kontakcie nie p r z y p o m i n a ł o jakiejś kulturowej skamieliny,
0 średniowiecznych strukturach. Były to społeczności dynamiczne, ż y w o reagujące na każdą
n o w ą , nadającą się do wykorzystania okazję. Kultura arabskich B e d u i n ó w zmieniała

swoje

oblicza kilkakrotnie od c z a s ó w , gdy w g ł ę b o k i m średniowieczu Prorok z kupieckiego

miasta

siłą

lub perswazją

zjednał

trwają i nieraz postępują

sobie te

wojownicze

nadspodziewanie

z pogranicza Arabii Saudyjskiej, Jordanii,

plemiona

szybko.

Półwyspu

Arabskiego.

Wyruszając do obozowisk

Zmiany

beduińskich

Syrii i Iraku Dawn Chatty uświadamiała sobie,

że politycznie p ó ł n o c n o a r a b s c y Beduini zostali j u ż w X I X wieku spacyfikowani przez Turcję
o t o m a ń s k ą , a ostatecznie zmuszeni do posłuchu
wych.

Dawn

Chatty

zdawała

sobie

sprawę,

w okresie europejskich rządów

iż

tradycyjny

rozbój

i

mandato­

wymuszanie

danin

na słabszych sąsiadach, tak chętnie od w i e k ó w uprawiane przez B e d u i n ó w , należą do przeszłości.
Oczekiwała jednak, iż zastanie jeszcze tradycyjne układy kulturowe: podział na „wielkich"
k o c z o w n i k ó w , specjalizujących się w chowie wielbłądów oraz na ich pośledniejszych współbraci,
specjalizujących się w chowie owiec i kóz, zmuszonych ż y ć w pobliżu w o d o p o j ó w , a zatem
na obrzeżach o b s z a r ó w rolniczych, lub opodal miast. Zastała jednak sytuację
1 obyczajową

zupełnie

różną

od

tradycyjnych wizji.

Zanika

obyczaj

gospodarczą

chowu

wielbłądów.

T o zwierzę juczne, służące od w i e k ó w w pustynnym ruchu karawanowym, zostaje
poczynając

od

lat sześćdziesiątych

ropy naftowej na Bliskim

naszego stulecia przez wielkie ciężarówki.

Wschodzie sprzyja

dwu dni przerzucać się z dobytkiem

owej ewolucji. C i ę ż a r ó w k a m i m o ż n a w ciągu

obozowym

Wielbłądy p o k o n y w a ł y

te odległości

dostęp do w o d o p o j ó w

Beduini ł a g o d z ą

wyparte

Dostępność

i stadami

zwierząt

w ciągu dwu tygodni.
za p o m o c ą

na nowe pastwiska.

Okresowe

susze

samochodów-cystern.

i utrudniony

Niedostatek

pasz

likwidują także dzięki transportowi samochodowemu. C o więcej, zaczynają regularnie w miastach
kupować
Coraz

nowoczesne mieszanki paszowe

częściej

też pasterz

arabski

i d o w o z i ć je na obszary

rezygnuje

z pośrednika

w

wypasów

skupie

swoich

wełny

i

stad.

zwierząt.

Sam ładuje owce i kozy na skrzynię wielkiej ciężarówki i rusza na miejskie targi, sprzedając
swój produkt tam, gdzie ceny są najkorzystniejsze. Nowego oblicza nabrała także produkcja
mleczna.

Mleko z pastwisk transportuje się cysternami do miejskich zlewni. Zdarzają się

także ruchome, zmotoryzowane przetwórnie mleka, produkujące m a s ł o i sery.
Szybki transport zwierząt i wody

oraz k o m p o n e n t ó w

paszowych

spowodował

zainteresowania ziemią. Koczownik p ó ł n o c n o a r a b s k i , niegdyś użytkujący marginesy

wzrost

ekumeny

na obrzeżu terenów zdatnych pod uprawę roślin, dziś pragnąłby zawładnąć jak najrozleglejszymi
obszarami pastwisk. T u jednak natrafia na konkurencję osadnictwa rolniczego

i państwowe

programy aktywizacji rolnictwa. Autorka zaobserwowała, jak liczne rody dawnych k o c z o w n i k ó w
pasterskich
paszowe.

na części

Niekiedy

posiadanych

ziem

zresztą dzierżawią

same

swoje

zaczynają

ziemie

uprawiać

rośliny

chlebowe

rolnikom. Zaczyna zacierać się

lub
także

granica między w ę d r o w n y m a osiadłym trybem życia. Powstają murowane osady, w których
okresowo mieszkają z rodzinami właściciele stad, w innych porach ruszając z tych stałych
domostw na dalekie pastwiska, pod namioty.

Jednak nawet

o b ó z pasterski nie musi się

teraz tak często przenosić j a k dawniej. Samochodami ciężarowymi przewozi się stada owiec
i

kóz

dogląda

na

pastwiska

młodzież

z koczowniczego

w

znacznym

dojeżdżająca
obozowiska

do

promieniu
stad

podejmuje

na

dokoła

takiej

motocyklach.

Co

grupy

namiotów.

Zwierząt

część

dziewcząt

sezonowe prace na polach okolicznych

rolników.

Codziennie ich gromady d o w o ż o n e są do pracy samochodami.

najmniej

Przymus szkolny,

nałożony

na dzieci tych koczowniczych społeczności, też łatwiej realizować dzięki transportowi k o ł o w e m u .
Zresztą co najmniej część rodziców

kształci swoje potomstwo. Dodajmy, że autorka czas

pewien gościła u jednego z w p ł y w o w y c h koczowniczych e m i r ó w , który sam miał na swoim
koncie

studia w Anglii r zakresu nauk społecznych

i był autorem

kilku

esejów

nauko­

wych. ..
D a w n Chatty charakteryzuje ambiwalentny stosunek niepodległych p a ń s t w bliskowschodnich
do swoich Beduinów. Oficjalnie co prawda chętnie nawiązuje się do szlachetnych
średniowiecznego Araba, Beduina. który byl zbrojnym ramieniem armii Proroka.

19 -

Etnografia Polska, t. 33. z. 1

tradycji

Z drugiej

�RECENZJE I OMÓWIENIA

290

strony miejskie sfery rządzące p a ń s t w bliskowschodnich obawiają się beduińskiego poczucia
niezależności. Chatty zwraca uwagę, że a k t y w n o ś ć polityczna B e d u i n ó w rosła zawsze w czasach,
gdy centralne ośrodki były słabe. W ó w c z a s stada k o c z o w n i k ó w p o d c h o d z i ł y bezkarnie niemal
pod mury miast. D z i ś miejski żywioł arabski oferuje Beduinom idee integracji narodowej.
Z niepokojem też spogląda na fakt istnienia po obu stronach każdej z granic tych samych,
wspólnot, które dają priorytet tradycyjnym lojalnościom plemienno-rodowym. Amerykanka
notuje utrzymywanie się autorytetów wśród szeików i emirów nawet wtedy, gdy zostają
oni przez rządy centralne pozbawieni dawnej sily ekonomicznej i militarnej. Z a u w a ż m y
przy tej okazji, że j u ż francuskie władze mandatowe w latach trzydziestych musiały ukrócić
wśród B e d u i n ó w próby zastosowania s a m o c h o d ó w do c e l ó w militarnych. Niektórzy z w o d z ó w
koczowniczych poczęli uzbrajać swe pojazdy w karabiny maszynowe.
Książka D a w n Chatty, c h o c i a ż licząca zaledwie 172 strony druku, zawiera szereg bardzo
interesujących szczegółów. Autorka pisze o stosunku mężczyzn z obozowisk koczowniczych
do swoich maszyn, o organizowaniu wyścigów ciężarówek i motocykli, tak jak to ongiś
miało miejsce z wielbłądami. Zajmuje się też stosunkiem kobiet do innowacji samochodowej.
Okazuje się, że wiele z nich z żalem wspomina czasy karawan wielbłądów i wspólny,
mozolny trud zwijania obozowisk, będący zarazem okazją do kobiecych spotkań, współpracy,
s ł o w e m c z e g o ś w rodzaju towarzyskiej rekreacji.
Nie znajdziemy natomiast w omawianym dziełku, oprócz paru interesujących fotografii
z obozu, s z c z e g ó ł ó w dotyczących kultury materialnej czy sztuki i zdobnictwa w życiu
codziennym. Te dziedziny omawia dla B e d u i n ó w Jordanii nieduża, ale pięknie wydana
i bogato ilustrowana książeczka innej etnografki. Angielki Shelagh Weir z British Museum
(Weir 1976). Obie te publikacje traktujące o współczesnych Beduinach tego samego mniej
więcej obszaru uzupełniają się zatem znakomicie i zasługują na uwagę etnografa.
U w a ż n y czytelnik pracy D a w n Chatty m ó g ł b y zarzucić autorce pewien d o ś ć powierzchowny
optymizm. Wydaje się. że o b s e r w o w a ł a ona sytuację z perspektywy najbogatszych o d ł a m ó w
opisywanych społeczności. Wielu a u t o r ó w podkreśla, iż co najmniej od X I X wieku wspólnoty
plemienne k o c z o w n i k ó w pasterskich ulegają coraz silniejszemu rozwarstwieniu m a j ą t k o w e m u .
C o prawda bogaci zaczynają korzystać z nowoczesnych u d o g o d n i e ń i wynalazków, zmieniając
swój s p o s ó b gospodarowania w rodzaj hodowli towarowej, ale biedota coraz częściej musi
szukać chleba w miastach. Albo też staje się dzierżawcami i pastuchami u swoich p o b r a t y m c ó w .
Malo też znajdziemy u Dawn Chatty rozważań ekologicznych, chociaż autorka zauważa
niebezpieczeństwo wyczerpywania pastwisk przez p o w i ę k s z a n e ciągle stada koczownicze. Usiłuje
twierdzić, że przynajmniej w Syrii niebezpieczeństwo zażegnuje się stosując rodzaj kontroli
wypasanych terenów, zwany „hema" i nawiązujący do średniowiecznych praktyk arabskich.
W konkluzji Amerykanka daleka jest od pesymizmu z a r ó w n o na temat l o s ó w beduiriskich
h o d o w c ó w z Bliskiego Wschodu, jak i przyszłości ich u k ł a d ó w z poszczególnymi rządami
centralnymi. T y m niemniej wskazuje na istniejące nadal nastroje nieufności wzajemniej.
Zdaniem Dawn Chatty koczownicy p ó ł n o c n o a r a b s c y nie są przeciwni zmianom, lecz w procesie
tych przemian pragną brać aktywny udział i przy okazji pilnie strzec własnych interesów.

LITERATURA

Dzięgiel L.
1986

Skandynawscy
gicznym,

antropolodzy o tradycyjnej gospodarce pasterskiej

i jej aspekcie

ekolo­

..Lud", t. 70. s. 260-270.

R y b i ń s k i A.
1979

Gospodarka

pasterskich beduinów

z Algierii,

s. 77-117.
S z y n k i e w i c z S.
1981

Rodzina pasterska

w Mongolii,

Wrocław.

„Przegląd informacji o Afryce", nr 1-2,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

291

W e i r S.
1976

The Bedouin.

Aspects

of the material

culture

of the bedouin

of Jordan.

London.

i Pakistanu,

„Etnografia

Polska",

W o l s k i К.
1963

Powindah:

pakistańscy

koczownicy

Afganistanu

t. V I I . s. 312-325.
Leszek

Dzięgiel

A N N I K A R A B O . Change on the Euphrates.
Villagres, Townsmen and Employees in
Northeast Syria, Stockholm Studies in Social Anthropology. No 15, Stockholm 1986,
ss. 222
Rozprawa doktorska Anniki Rabo. obroniona na uniwersytecie sztokholmskim w Instytucie
Antropologii Społecznej, stanowi plon badań

stacjonarnych prowadzonych przez dwa lata

w p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e j Syrii od jesieni 1978 do początku zimy 1980 r. Autorka j u ż w roku
1975 odwiedziła

obszar

swoich

przyszłych

obserwacji studiując

wówczas

na

Uniwersytecie

A m e r y k a ń s k i m w Bejrucie. Krótki pobyt na terenie realizowanego od lat wielkiego projektu
rolniczego, który miał zapewnić Syrii rozwój gospodarczy, skłonił Annike Rabo do
tematu

przyszłych

badań

i wyboru miejsca eksploracji. Rabo władała językiem

podjęcia
arabskim

w wystarczającym stopniu. bv w prowadzeniu w y w i a d ó w z urzędnikami agencji rozwojowej,
mieszczanami i wieśniakami oraz robotnikami rolnymi o b y w a ć się na ogół bez pośrednictwa
tłumaczy.

Celowo

usiłowała

w każdym

razie

ograniczać

tę

pomoc

do

minimum,

acz

przyznaje w p o s ł o w i u . że wiele zawdzięcza gościnności Syryjczyków, z a r ó w n o w Damaszku,
jak i na prowincji. Pierwotnie zresztą starała się o pozwolenie na badania e f e k t ó w kulturowych
realizacji projektu rolniczego nad Eufratem zakładając, iż będzie mieszkała w jednym z istnieją­
cych tam eksperymentalnych
jei

te

plany

i z

gospodarstw

konieczności

wynajęła

„pilotowych".
kwaterę

Względy

przy jednej

z

techniczne

uniemożliwiły

zaprzyjaźnionych

rodzin

syryjskich w miasteczku Raqqa. O k a z a ł o się to zresztą nader korzystnym zbiegiem okoliczności,
ponieważ

właśnie

tu znajdował

się ośrodek

kierujący

całym

projektem

zagospodarowania

regionu Eufratu, zwany w skrócie G A D E B . Annika Rabo nie tylko mogła zatem o b s e r w o w a ć
ś r o d o w i s k o zasiedziałych mieszczan, lecz również uzyskała pozwolenie studiowania d o k u m e n t ó w
projektowych i prowadzenia w y w i a d ó w z personelem

administracyjnym i technicznym tego

przedsięwzięcia.

zamieszkać

Od wiosny roku

1979 m o g ł a

nawet

na osiedlu

zbudowanym

specjalnie dla personelu G A D E B i jego rodzin. T o dalo z kolei autorce okazję do przeprowa­
dzenia r o z m ó w i obserwacji życia codziennego odrębnej grupy ludzi, jak się o k a z a ł o wyraźnie
wyalienowanej względem reszty m i e s z k a ń c ó w prowincji. Wielokrotne odwiedziny okolicznych
farm pilotowych
osad

pozwoliły Annice Rabo z a p o z n a ć

wyrobników

rolnych i z pracą

przyjaciele z Raqqa

kierujących

zorganizowali jej pobyt

się z życiem
gospodarstwem

w wiosce,

którą

tych nowo zbudowanych
agronomów.

Na

autorka nazwała

koniec

„Sabgha"

nie chcąc swoich r o z m ó w c ó w w tej osadzie narażać na nieprzyjemności. Opinie wieśniaków
i ich problemy
o efektach
Annika

dostarczyły

tej antropolożce

polityki rozwojowej

Rabo pisze,

materiałów do

trzeciego

realizowanej przez p a ń s t w o

iż uniknęła

zamknięcia

się w jednej

członu jej rozprawy

w północno-wschodniej

Syrii.

grupie czy

ludzi,

środowisku

których opinie, nader subiektywne, mogłyby przedstawić obraz wypaczony. Z a r ó w n o bowiem
wieśniacy, jak m i e s z c z a ń s t w o z Raqqa
nie tylko

wzajemnie

mnóstwo

do

izolują

zarzucenia.

i przybyli z zewnątrz

się najzupełniej

Wyraźnie

różnią

świadomie,
się

ale

sposobem

do

życia

m ó w i ć , by istniała między nimi jakakolwiek w s p ó l n o t a interesów.
zgadza się to z o g ó l n o p a ń s t w o w ą

ideologią

partii

tego regionu

także

mają

i

trudno

w

nawzajem
tej

chwili

W s p o s ó b jaskrawy nie

Baath, rządzącej

sześćdziesiątych i głoszącą oficjalny solidaryzm narodowy.

specjaliści

sobie

Syrią

od

sychłku

lat

�RECENZJE I OMÓWIENIA

292
Annika

Rabo mogła

przeprowadzić

swoje

badania

dzięki

funduszom

Szwedzkiej Agencji do Współpracy Badawczej z Krajami Rozwijającymi
czyli Szwedzkiej R a d y do

Badań

Humanistycznych i Społecznych.

SAREC,

Się, oraz

Korzystała

czyli
HFSR,

z pomocy

ambasady szwedzkiej w Damaszku oraz wielu przyjaciół, obywateli syryjskich. Jako m ł o d a ,
niezamężna kobieta nie natrafiała bynajmniej na trudności w prowadzeniu w y w i a d ó w w terenie.
Mieszkając

przy

rodzinie

w

Raqqa

wkrótce

zaczęła

uchodzić

za

wykształconą

kuzynkę

ze stolicy, kobietę n o w o c z e s n ą z wyuczonym zawodem, co we współczesnej Syrii lat osiemdzie­
siątych

staje się w środowiskach

miejskich zjawiskiem zgoła

częstym.

Rabo

podkreśla, że prowincjonalne, wschodniosyryjskie społeczności — z a r ó w n o
jak

i wiejskie — nie

obcych

mężyczyzn.

stosują
W

na co

każdym

dzień

zasad

razie nie

do

muzułmańskiej

tego stopnia,

wielokrotnie

małomiasteczkowe,

izolacji kobiet

j a k to

się

względem

czyta

o

świecie

islamu. T o raczej z a m o ż n e mieszczaństwo wielkomiejskie, a nadto część p r z y b y s z ó w zatrudnia­
nych w administracji G A D E B , próbuje realizowania owej wytwornej, staroświeckiej izolacji
płci w swoich rodzinach. T a k czy inaczej, Rabo m o g ł a prowadzić swoje wywiady, p o d r ó ż o w a ć ,
wertować

archiwa G A D E B .

Nie

wspomina

administracyjno-policyjnych, tak często

ani

słowem

stosowanych

o

jakichkolwiek

w krajach

utrudnieniach

rozwijających

się, acz

tai, iż aparat administracyjno-polityczny Syrii współczesnej przenika obecnie do

dziedzin życia kraju nawet na dalekiej prowincji. Przypuszczalnie zresztą w ł a d z o m
fakt, iż specjalistka z dalekiego

uniwersytetu europejskiego

nie

wszystkich
schlebiał

pisze pracę n a u k o w ą na temat

projektu rolniczego, który jest od lat prestiżowym dziełem rozwojowym państwa syryjskiego.
GADEB,
państwową,

czyli Zarząd
która

ma

za

nawodnienia i inne zabiegi

Główny

Rozwoju Basenu Eufratu, jest scentalizowaną

agencją

zadanie

aktywizację

poprzez

gospodarczą

rekultywacyjne. Graniczy

zbiornikiem Assad na Eufracie,

640

tys.

hektarów

ten obszar projektowy ze

sztucznym

w pobliżu którego wzniesiono zresztą nowe miasto

Thaura

(Rewolucja). Stolica administracyjna jednak nadal mieści się w dawnej, niewielkiej i poduupadlej mieścinie Raqqa,

przeżywającej obecnie burzliwy rozwój. Tylko

północno-wschodni

skrawek prowincji Raqqa znajduje się w strefie deszczów. Reszta jest dziś na o g ó ł wyschniętym
pustkowiem, c h o c i a ż gleby lokalne są żyzne, a nad rzekami od 30 lat udawały się plantacje
bawełny.

Zraszany corocznymi deszczami step na p ó ł n o c y jest

w i e k ó w dla plemion pasterskich, które jednak dziś j u ż wiodą

obszarem

atrakcyjnym od

tryb życia osiadły lub p ó ł -

osiadły.
Władze p a ń s t w o w e
i

zmienianie

go

nadzwyczaj niechętnie

w pola

ekstensywnej

godzą

uprawy

się na samowolne

pszenicy,

gdyż

może

zaorywanie

to

stepu

doprowadzić

do

c a ł k o w i t e g o wyniszczenia szaty roślinnej i przesunięcia granicy pustyni na p ó ł n o c . Wprowadzona
w latach pięćdziesiątych

nawadniana uprawa bawełny

o zmianie struktury społecznej
grupa w p ł y w o w y c h

szejków

tradycyjnych plemion

organizujących

dawnych lojalności w s p ó l n o t .

Wokół

uprawę

w znacznym

stopniu

pasterskich. Wytworzyła

tej rośliny

przemysłowej

miast pojawili się przedsiębiorcy

rolni,

zdecydowała
się u nich
na

zasadach

organizujący

produkcję dostarczając usług maszynowych. Przedsiębiorcy ci, aczkolwiek oficjalnie potępiani
przez lewicujące władze współczesnej Syrii, działają nadal, gdyż p r ó b y organizowania wieśniaków
w spółdzielnie nie p o w i o d ł y

się zupełnie na tych

terenach.

Syria jest przekonana,

iż jej

p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e obszary — dziś słabo zaludnione, pustynne i zaniedbane — posiadają wielki
potencjał rolniczy. Nad

tą

filozofią

ciąży

istotnie spichlerz starożytnych metropolii.

antyczna przeszłość kraju, s t a n o w i ą c e g o

niegdyś

Władze w Damaszku widzą w prowincji

Raqqa

klucz do u n o w o c z e ś n i e n i a Syrii nie tylko pod względem gospodarczym. Uważają, że powodzenie
GADEB

może

przynieść

zbawienne

zmiany

społeczne

i

polityczne.

Że

dzięki

otwarciu

p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h połaci Syria stanie się silnym p a ń s t w e m , utwierdzi swoją niepodległość,
a zarazem przestanie być krajem nieproporcjonalnie zaludnionym i zagospodarowanym

tylko

w swej zachodniej połaci śródziemnomorskiej. N a s u w a j ą się tu analogie z szeregiem innych
współczesnych państw Trzeciego Świata, w których elity rządzące wyobrażają sobie, że większość
trapiących je p r o b l e m ó w da się rozwiązać za p o m o c ą jednego, wielkiego projektu rozwojo­
wego.
Nawet zresztą, gdyby G A D E B

nie okazał się panacaeum na wszelkie bolączki

współ-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

293

czesnej Syrii, to i tak jego powodzenie m o g ł o b y się stać zbawienne dla setek tysięcy
m i e s z k a ń c ó w tej części kraju. Syria korzystała w tworzeniu tego przedsięwzięcia z pomocy
i rady co najmniej kilkunastu krajów świata. Obok specjalistów radzieckich pracowali
tu Anglicy, Francuzi, Włosi, ale także i Niemcy z obu p a ń s t w niemieckich. A nadto
Bułgarzy, Rumuni. W ę g r z y . . . Rabo nie wspomina o tym, lecz skądinąd wiemy, iż Syryjczycy
zasięgali r ó w n i e ż rady u Australijczyków, mających zresztą d o ś w i a d c z e n i a z bardzo podobnym
środowiskiem klimatycznym. Mimo tak licznych zagranicznych u d z i a ł o w c ó w i ekspertów
opinię na temat najwłaściwszej drogi w p o s t ę p o w a n i u rezerwowały sobie naturalnie czynniki
syryjskie. G A D E B stawał się we wschodniej Syrii rodzajem p a ń s t w a w państwie. D o lat
osiemdziesiątych efekty całego przedsięwzięcia nie były jednak zadowalające. Źle pracował
łańcuch eksperymentalnych form pilotowych. D ó spełnienia nadziei ż y w i o n y c h przez władze
w Damaszku, jak i przez l u d n o ś ć powincji Raqqa, było bardzo daleko.
Annika Rabo
reprezentująca ten typ szwedzkiego środowiska a n t r o p o l o g ó w społecznych
i etnografów, który pragnie a n a l i z o w a ć losy współczesnych społeczeństw w krajach roz­
wijających się w trakcie ich dramatycznych p r ó b wyjścia z zacofania — k o n c e n t r o w a ł a
swoją uwagę na konfliktach i stosunkach międzyludzkich. Nie interesowała się szczegółami
technicznymi. Jej praca jest studium humanistycznym pewnej filozofii rozwoju i jej realizacji
w środowiskach ludzkich, którym projekt rozwojowy ma oficjalnie służyć. Z a r ó w n o a n g a ż o ­
wani do pracy w G A D E B specjaliści syryjscy, inżynierowie, agronomowie, e k o n o m i ś c i
i technicy, jak m a ł o m i a s t e c z k o w a l u d n o ś ć Raqqa i wreszcie wieśniacy z pustynnych osad
łączyli z projektem wielkie nadzieje osobiste. M o ż l i w o ś c i pracy, dobrobyt i ożywienie gospo­
darcze miasta, otwarcie rodzinnej wsi na świat i nowe m o ż l i w o ś c i życiowe, wszystko to
z n a j d o w a ł o się w oficjalnych obietnicach władz centralnych przystępujących do realizacji
projektu. Nikt natomiast — zdaniem R a b o — n i e uświadamiał sobie, iż każda zmiana niesie
ryzyko. Ż e zyskując jedno, traci się drugie. N o i że czasami w gronie z w y c i ę z c ó w , którym
się p o w i o d ł o , znajdą się i tacy, co w ostatecznym rachunku na nowej rzeczywistości
stracili. Nie m u s z ą też p o ś r ó d przegranych znajdować się przedstawiciele oficjalnych w r o g ó w
społeczeństwa, „feudałowie i wielcy kupcy". Tych raczej w prowincji Raqqa było akurat
niewielu. C o zyskują osobiście mieszkańcy, a co tracą, j a k zmienia się ich kultura i rosną
aspiracje, kogo winią za rozczarowania, z czego m u s z ą dziś r e z y g n o w a ć — oto pytania,
jakie stawiała sobie Rabo w trakcie badań. Ale nadto zastanawiała się, czy władze biorą
pod uwagę konflikty międzyludzkie, jakie w y w o ł y w a ć musi na miejscu polityka rozwojowa,
czy też raczej ignorują te niebezpieczeństwa w imię oficjalnej ideologii solidaryzmu. Czy
próbują faktycznie wciągnąć miejscową l u d n o ś ć w wielkie dzieło aktywizacji prowincji, czy
też tylko ograniczają się do paternalizmu w z g l ę d e m „zacofanej prowincji" i do biurokratycz­
nego kierowania poczynaniami w najdrobniejszych szczegółach.
I wreszcie w rozważaniach Szwedki znajdziemy n i e m a ł o miejsca p o ś w i ę c o n e g o bezpo­
średnim ingerencjom politycznym Baath w e k o n o m i k ę i w personalne układy sztabu G A D E B .
T a k więc obok studium z zakresu antropologii ekonomicznej znajdziemy tu również niemało
rozważań z dziedziny antropologii politycznej państwa bliskowschodniego. Bardzo ciekawe
są opisy m e c h a n i z m ó w uzyskiwania rozmaitych t y p ó w protekcji w sprawach drobnych,
codziennych, właściwie obracających się w sferze legalnej i w problemach p o w a ż n y c h ,
ryzykownych, wymagających ominięcia litery prawa. Inna rzecz, iż — jak słusznie zauważa
sama autorka — te układy występują w państwach także i innych k o n t y n e n t ó w , jak chociażby
w Meksyku. W Europie autorka dostrzega pewne p o d o b i e ń s t w a , np. w życiu publicznym
p o ł u d n i o w y c h W ł o c h , lecz analogii nie musielibyśmy szukać aż tak daleko. W a ż n a natomiast
jest uwaga, iż zjawiska takie nie są p o z o s t a ł o ś c i ą po tradycyjnych formach życia społecznego,
rodzajem „feudalno-plemiennego" przeżytku. Są one raczej dziełem zupełnie współczesnych
elit rządzących. U k ł a d y patron ~ klient w j a k i m ś sensie zacierają konflikty klasowe. W sytuacji,
gdy każdy, nawet najskromniejszy obywatel ma „własne" dojście do sprawującego władzę
urzędnika, który mu świadczy usługi, załatwia sprawy nie do załatwienia normalnym trybem,
ratuje z tarapatów i pułapek zastawianych przez system biurokratyczny, wytwarza się złudne
wrażenie, że wszyscy mają jakiś udział we władzy. Rabo dowodzi natomiast, iż część co

�294

RECENZJE I OMÓWIENIA

najmniej biurokracji

po prostu ciągnie zyski z owych „usług" na rzecz kłientów-obywateli.

Wyzyskiwacze eksploatując

pozbawione

wpływu

grupy

ludności

równocześnie

wytwarzają

w umysłach swoich ofiar poczucie satysfakcji, ż e ludzie zaradni, mimo iż skromni i ubodzy,
poprzez „ s w o i c h " odgrywają w życiu kraju wcale niepoślednią rolę.
U k ł a d y typu popierającej się nawzajem kliki oraz typu patron

klient rozbijają solidarność

społeczności wyzyskiwanych. Nie są to bynajmniej formy epoki minionej, mimo że w przeszłości
Bliski

Wschód

znał je dobrze.

Obecnie

kanałami

nowoczesnej

biurokracji

centralistycznej

przenikają do wszystkich z a k a m a r k ó w życia publicznego, przejmują dawne formy
szczepowej

i

modyfikując je

gubernatora prowincji, który

posługują

korzystając

się nimi dla

z przyjaźni

własnych

głowy

celów.

państwa

lojalności

Rabo

opisuje

na swoim

obszarze

stał się wkrótce patronem tradycyjnych szeików. Korzystał z ich systemu lojalności plemiennych,
ale równocześnie zręcznie posługiwał się n o w o c z e s n ą administracją p a ń s t w o w ą ,
rzystał z politycznych k a n a ł ó w
człowiekiem

rządzącej partii

w prowincji. Wobec

stolicy

był n i e z a w o d n ą

czasach rewolty bractwa m u z u ł m a ń s k i e g o .
rolę jedynego ich rzecznika u władzy,

Baath. Wkrótce

a także ko­

też stał się najbogatszym

podporą

władzy

w burzliwych

Wobec m i e s z k a ń c ó w prowincji Raqqa

bez którego pośrednictwa

odgrywał

nic się nie da załatwić.

W p o s ł o w i u dowiadujemy się o odejściu tego dygnitarza, ku uciesze dotychczas poniżanych
przez niego p o l i t y k ó w lokalnych, lecz przecież na tym nie koniec.
Inną interesującą
fenomenu

sprawą

kulturowego.

prezentowaną

nam przez Rabo jest problem

C z y m jest rozwój w rozważaniach

teoretyków

rozwoju jako

euroamerykańskich

różnych epok? C z y m natomiast w praktyce działania nowoczesnych

elit władzy w

Świecie? C o wreszcie oznacza on dla zwykłych obywateli

rozwijających

recepty

na

znajdują
opinii

rozwój

posłuch

zarówno

którym

Świecie?

„rozwoju

władz,

by

Ale także

władzy

mają

w ogóle

chciały

Trzecim
się? C z y

przez

Zachód

ochotę

polityki rozwojowej, jak i własnych

W wypadku Syrii

istotnie p o w a ż n i e

i próby

zerowego" proponowane

C z y elity

zagranicznych teoretyków

ten rozwój obiecują?

ze strony
Eufratu.

lub też propozycje
w Trzecim

państw

zasięgać
obywateli,

Rabo nie dostrzega jakichkolwiek oznak
pytać

się o

opinie

mieszkańców

konsultacji z zagranicznymi ekspertami, jakże

basenu

licznymi,

nie

dawały jednoznacznych odpowiedzi. Zresztą same władze w Damaszku nie zawsze dokładnie
wiedzą, czy ich celem jest rozwój ekonomiczny, czy też osiąganie doraźnych c e l ó w politycznych
nawet za cenę zwolnienia tempa realizacji projektu rolnego. T a k np. p o c z ą t k o w o

zakładano

sieć eksperymentalnych wsi rolniczych, w których na nadzielonych polach mieli g o s p o d a r o w a ć
indywidualni rolnicy pod opieką a g r o n o m ó w . W pewnej chwili G A D E B
by owe

wsie zmienić

w państwowe

gospodarstwa

pilotowe,

otrzymał polecenie,

na których

mieli

pracować

najemnicy rolni. S p o w o d o w a ł o to napływ zupełnie odmiennego elementu ludzkiego do owych
gospodarstw, płynność kadr i brak z a a n g a ż o w a n i a w w y k o n y w a n ą pracę ze strony najemników.
R ó w n o c z e ś n i e pilotowym farmom, mającym pierwotnie w y p r ó b o w y w a ć nowe rodzaje roślin
uprawnych i nowoczesne zabiegi hodowlane na obszarach projektowych, narzucono sztywne
zadania produkcyjne. Kierujący nimi agronomowie byli raczej rozliczani z ilości wyproduko­
wanych p ł o d ó w rolnych niż z nowych d o ś w i a d c z e ń polowych.
Rozbudowany aparat biurokratyczny G A D E B spętany był m n ó s t w e m przepisów zniechęca­
jących jego personel
o

niechętnym

zwierzchników.

inicjatywy i nowatorstwa.
co

zdolniejszych

się, że G A D E B

ich krewni, zasiadający w Związku

wieśniacy

można

bezkarnie wypasali swe zwierzęta

Rabo

w

wielu

i energiczniejszych

L u d n o ś ć miejscowa, szczególnie

szybko zorientowała
stad owiec

do

traktowaniu

wyzyskiwać

angażowani
do

miejscach

inżynierów

do robót

własnych

celów.

na poletkach doświadczalnych

R o l n i k ó w lub piastujący g o d n o ś c i

wspomina

przez

swoich

polowych,
Właściciele

lucerny, gdyż

w Baath, tuszowali

te nadużycia. Chłopi po staremu traktują zatem G A D E B jako część obcej siły polityczno-policyjnej,

która

z

natury jest

niebezpieczna

i opresyjna.

ale

da

się

obłaskawić

pod

warunkiem, że się ma właściwe dojścia do odpowiednich ludzi.
Mieszczanie z Raqqa
na które sami liczyli,
Drażnią

ich ci

są rozczarowani, bo najatrakcyjniejsze posady

w nowej

agencji,

obsadzane są przez ludzi z wielkich miast, z Damaszku i Aleppo.

przybysze,

ich

dobrobyt

i

władza.

Ale

przybysze-eksperci,

wykształceni

�RECENZJE

1 OMÓWIENIA

295

Syryjczycy z wielkich o ś r o d k ó w , są także rozczarowani. Drażni ich prymitywizm i niechęć
tuziemców, nazywanych przez nich pogardliwie „pastuchami owiec". Złości ich także biuro­
kratyczny system działania G A D E B i ociężałość tej machiny. Czują się w niej bezsilni,
mimo że l u d n o ś ć miejscowa widzi w przybyszach wszechwładną, lecz leniwą i s k o r u m p o w a n ą
elitę. Zagraniczni specjaliści utyskują wreszcie na nieudolnych i zbiurokratyzowanych techników
i urzędników syryjskich z G A D E B . C i ostatni d o w o d z ą , że wielu usterkom realizacyjnym
m o ż n a byłoby zapobiec, gdyby zagraniczni doradcy i eksperci sumienniej wykonywali swoje
ekspertyzy. Obecnie, zdaniem Syryjczyków, stanowią oni nietykalną, uprzywilejowaną kastę,
która rządzi się własnymi prawami w wydzielonych enklawach projektowych.
W sumie zatem, wszystkie opisywane grupy realizatorów zagospodarowania rolniczego
basenu Eufratu są niezadowolone z e f e k t ó w przedsięwzięcia i oskarżają się nawzajem.
Nie ma mowy o zbliżeniu i współdziałaniu. Annika Rabo widzi przyczyny takiego stanu
rzeczy w lekceważeniu roli czynnika ludzkiego i w centralistycznym paternalizmie państwa,
a także poniekąd w słabości elity władzy, która zmuszona jest do r z ą d ó w arbitralnych,
wydających chaotyczne dyrektywy i usiłujących nieraz zyskać sobie p o p u l a r n o ś ć za wszelką
cenę. Przy niewątpliwym wzroście stopy życiowej tego regionu i rozwoju ludność traktuje
władze nieufnie, niechętnie, z lękiem, korzystając zarazem z pozytywnych o w o c ó w , jakie
dało prowincji zainstalowanie G A D E B właśnie tutaj.
Studium Anniki Rabo jest jednak o wiele bogatsze w treść niż by to wynikało
z dotychczasowego o m ó w i e n i a . Etnograf, który nie interesuje się akurat ani mechanizmem
władzy państwa bliskowschodniego, ani kulturowymi efektami projektów rozwojowych znajdzie
w rozprawie o mieszkańcach miast, c h ł o p a c h i ekspertach p a ń s t w o w y c h p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e j
Syrii m n ó s t w o interesujących materiałów na temat najnowszego oblicza prowincji na Bliskim
Wschodzie. Rabo odcina się we wstępie od tych a n t r o p o l o g ó w , którzy pomijają etnograficzne
realia życia codziennego jako nudne opisy nie w n o s z ą c e niczego do analiz kulturowych.
Czytelnik polski, izolowany od g ł ó w n e g o nurtu światowej literatury etnograficznej, z uczuciem
frustracji czyta niejednokrotnie zagraniczne studia na temat j a k i e g o ś kraju, z których nie
dowiaduje się niczego o kulturze jego m i e s z k a ń c ó w poza garścią danych encyklopedycznych,
gdyż cudzoziemski badacz zafascynował się bez reszty j a k i m ś s p o ł e c z n y m czy politycznym
fenomenem s z c z e g ó ł o w y m , który
trzeba przyznać
opisał po mistrzowsku. Trudno tu jednak
winić obcych uczonych, dysponujących obszerną literaturą współczesną przedmiotu; nie muszą
oni przy okazji prezentacji swoich analiz s z c z e g ó ł o w y c h d a w a ć wstępu ogólnoetnograficznego. Nam jednak w Polsce brak nieraz wiedzy natury zupełnie elementarnej o aktualnym
obliczu życia obcych l u d ó w , które znamy na o g ó ł z dawnych o p i s ó w etnograficznych,
liczących sobie po 30 czy nawet 70 lat. K s i ą ż k a Rabo jest zatem dla nas szczególnie
cenna, bo m ó w i co działo się w życiu Syrii u progu lat osiemdziesiątych i jaki wówczas
był o g ó l n y kierunek przemian kulturowych na wsi oraz w m a ł y m , lecz rozrastającym się
mieście.
Po wstępnych dwu rozdziałach w trzecim Annika Rabo zajmuje się s z c z e g ó ł o w o życiem
wioski pustynnej Sabgha, posiadającej stare tradycje ekstensywnej gospodarki pasterskiej
na stepach i zupełnie m ł o d e tradycje rolnicze. Charakteryzuje sytuację kobiet wiejskich
i ich rolę e k o n o m i c z n ą jako siły roboczej. Daje wgląd w manipulacje prywatnych przed­
siębiorców rolnych, w ustrój rolny i zagadnienia własności ziemi. W opisie cyklu prac
polowych zapoznaje nas z życiem i funkcją kulturową sezonowego obozowiska pasterskiego,
a następnie analizuje rolę upraw bawełny w życiu zagrody wieśniaka. Dowiadujemy się
o aspiracjach gospodarczych rolników, dążności do posiadania maszyn rolniczych, furgonetek
lub przynajmniej motocyklowych p o j a z d ó w dostawczych. Stykamy się z problemem emigracji
zarobkowych do bogatych krajów naftowych Zatoki Perskiej, która jednak staje się coraz
trudniejsza. Praca w Zatoce Perskiej wydaje się również i dla m ł o d y c h mieszczan z Raqqa
wyjściem z finansowego impasu, lecz rządy tamtejszych państw coraz niechętniej udzielają
zezwoleń na przyjazdy zarobkowe swoim arabskim pobratymcom z mniej gospodarczo
rozwiniętych krajów. Rabo kreśli dalej stosunek w i e ś n i a k ó w do oświaty i przesadne nadzieje
z nią związane. Bardzo interesująca jest analiza p o g l ą d ó w społeczeństwa wiejskiego na

�RECENZJE I OMÓWIENIA

296
szaraf

(honor) i fakt przynależności

społeczności

wiejskie należały

do

wspólnot

plemienno-rodowych.

do grup znajdujących

tradycyjnej drabiny społecznej

i nie zaliczały

się od

się do

Opisywane

przez

w i e k ó w na niskich szczeblach

wpływowych

wspólnot

plemiennych.

Reszta m i e s z k a ń c ó w pogardliwie nazywała ich pastuchami, owczarzami, z którymi się nikt
nie liczył. C h ł o p s t w o to jednak usiłuje k u l t y w o w a ć tradycje „człowieka honoru", wolnego,
rycerskiego Beduina, przy niezliczonych odstępstwach od tego kodeksu w życiu codziennym.
U s t ę p s t w a i świadczenia na rzecz lokalnych policjantów czy datki w naturze dla wiejskiego
nauczyciela chętnie tłumaczy się gościnnością, szlachetnością, hojnością. B y ć pasterzem liczy
się

w opinii

właściciel

wieśniaków.

pola jest

B y ć rolnikiem, fellahem — l i c z y

tylko

organizatorem

produkcji, a

się także,

prace

pod

manualne

warunkiem, iż
wykonują

najęci

wyrobnicy.
Niemniej ciekawe obserwacje etnograficzne zawdzięczamy Rabo z m a ł e g o miasta Raqqa,
szczególnie

ze środowiska

zasiedziałych

w nim mieszczan, którzy

z

niechęcią

spoglądają

na roje p r z y b y s z ó w ze wsi i wielkich miast. I tu r ó w n i e ż formalnie liczy się przynależność
do poszczególnych
klanu,

mówi

w s p ó l n o t rodowych, zalecane są małżeństwa w obrębie

się o

idealnej

solidarności

rodowców.

Annika

Rabo

mieszczańskiego

równocześnie

podaje

przykłady procesu rozpadu tego systemu, ustępującego rozwarstwieniu ekonomicznemu. Bogaci
łączą się z bogatymi lub posiadającymi wpływy w życiu publicznym. Podobnie jak we wsi
także i wśród mieszczan formalnie obowiązują
rodzinnym

i zawodowym.

Ale m ł o d z i

zasady honorowego p o s t ę p o w a n i a

przyznają,

że idealny,

dziś szans wobec brutalnej konkurencji p r z y b y s z ó w

honorowy

z zewnątrz. T a k więc

w życiu

kupiec

nie

odstępstwa

ma
od

honorowych, rodowych norm mieszczańskich tłumaczy się złym wpływem p r z y b y s z ó w z Aleppo
i Damaszku, przede wszystkim pracujących
rdzennym
pytają

mieszkańcom

rozgoryczeni

Raqqa.

absolwenci

„Któż
szkół

w GADEB.

lepiej

od

nas

i uniwersytetów

Oni to zajmują
zna
po

potrzeby
powrocie

Ale tak naprawdę to mieszczańskie ś r o d o w i s k o prowincjonalnego

posady

naszego

należne

regionu?"

w rodzinne

Raqqa nie zawsze

strony.
kwali­

fikacjami dorasta do potrzeb G A D E B . Hierarchia miasteczka wyraża się w systemie ceremo­
nialnych odwiedzin wzajemnych. K t o do kogo przychodzi, jak często, kto się z kim przyjaźni —
oto cała sieć zasad, wedle których winien p o s t ę p o w a ć człowiek honoru.
Cały czwarty rozdział p o ś w i ę c o n y życiu mieszczan z Raqqa jest dla etnografa bezcennym
materiałem, g d y ż w s p o s ó b rzeczowy odmitologizowuje

m n ó s t w o zagadnień etnografii

współ­

czesnych miast bliskowschodnich. Annika Rabo obok zagadnień gospodarczych wiele miejsca
p o ś w i ę c a rozwarstwieniu mieszczaństwa,

ideologii, obyczajom, tradycji

„starej" i tej, którą

się dziś ś w i a d o m i e wprowadza. Relacje R a b o na temat pozycji i roli wykształconych m ł o d y c h
kobiet niezamężnych, grup z a w o d ó w , jakie są dla dzisiejszej Syryjki uznane za „przyzwoite",
i szybkiego procesu emancypacyjnego są prawdziwą rewelacją dla wszystkich, którzy interesują
się z m i a n ą kulturową w społeczeństwach

muzułmańskich.

Piąty rozdział przedstawia świat ekspertów, inżynierów i administratorów G A D E B

od

strony ich marzeń, aspiracji i r o z c z a r o w a ń . Analizuje ich ś r o d o w i s k o rodzinne, lękliwą d b a ł o ś ć
o

„dobrą

opinię"

swoich

małżonek,

ewolucję

nastrojów,

od

patriotycznego

entuzjazmu

po biurokratyczną rutynę. Szósty i s i ó d m y omawiają zagadnienia polityczne, które są tematem
w i o d ą c y m c a ł e g o studium. Autorka szwedzka daje na k o ń c u bibliografię liczącą 118 pozycji,
wydanych g ł ó w n i e w latach siedemdziesiątych

i osiemdziesiątych, a także mały

słowniczek

najczęściej używanych terminów arabskich.
C a ł o ś ć utrzymana jest w spokojnym, rzeczowym, chwilami trochę chyba zbyt beznamiętnym
tonie. Z charakterystyczną dla S z w e d ó w powściągliwością autorka stara się f o r m u ł o w a ć sądy
ostrożnie, a nawet chwilami j a k gdyby p o w s t r z y m y w a ł a się od d o ś ć oczywistych dla czytel­
nika (może polskiego czytelnika) konluzji. R a z i ć także musi używanie wobec Syrii terminu
welfare

state

u

kogoś,

kto

wzrastał

w

typowym

zachodnim

„państwie

opiekuńczym",

jakim jest Szwecja. Deklarowanie powszechnego dobrobytu i szczęścia jest udziałem wszystkich
elit rządzących Trzeciego Świata, w tym naturalnie także i elity w Syrii, lecz dla pojęcia
welfare state mamy j u ż chyba wypracowane pewne kryteria.

Szkoda również, ż e autorka

nie zajęła się rolą religii muzułmańskiej w aspekcie polityki rozwojowej i w o g ó l e czynnik

�297

RECENZJE I OMÓWIENIA

religijny został w rozważaniach Rabo potraktowany marginesowo, podczas gdy w rzeczywistości
idee fundamentalistyczne na Bliskim Wschodzie nadają swoistej barwy coraz to nowym
dziedzinom życia publiczngo tego regionu. Jasny, precyzyjny w y w ó d autorki jak gdyby
stawał się mniej klarowny w k o ń c o w y c h rozdziałach. Pojawiają się w nich powtórzenia.
Metodycznie m o c n ą stroną są w celach dokumentacyjnych przytaczane wypowiedzi
rozmaitych informatorów, bardzo trafnie dobrane do toku rozważań. Staranny druk i d o s k o n a ł y
papier ułatwiają lekturę dzieła. Szkoda, iż w paru miejscach nie usunięto drobnych nie­
d o k ł a d n o ś c i i o m y ł e k redakcyjnych, j a k np. w wypadku daty działalności Ibn Chalduna.
Praca została wydrukowana po angielsku, jak zresztą poprzednie rozprawy antropologiczno-etnograficzne z tej serii wydawanej przez Instytut Antropologii Społecznej uniwersytetu
w Sztokholmie. Tłumaczenie zostało — jak w poprzednich wypadkach — skontrolowane przez
rodowitych A n g l i k ó w pod w z g l ę d e m j ę z y k o w y m . Szwedzcy antropolodzy konsekwentnie dbają
o upowszechnianie swoich w y n i k ó w badawczych na całym świecie. Spośród 15 monografii
wydanych między rokiem 1974 a 1986 przez ten ośrodek, i z reguły stanowiących efekty
b a d a ń terenowych, dwie dotyczą indiańskich rezerwatów w Kanadzie, dwie inne traktują
0 problemach zaobserwowanych w północnej Kenii i uzupełnia je nadto rozprawa o tradycyjnej
ekonomice pasterzy afrykańskiej sawanny. Po jednej przypada na Wyspy Dziewicze, Nepal,
Jemen P ó ł n o c n y , Syrię, G a m b i ę i K o l u m b i ę . Cztery traktują o sprawach rozgrywających
się we współczesnej Szewcji, lecz tylko jedna z owych trzech monografii omawia problemy
rodowitych S z w e d ó w . Z p o z o s t a ł y c h bowiem jedna m ó w i o imigrantach asyryjskich z Turcji
1 Syrii oraz Iraku, druga zajmuje się mieszkającymi pod Sztokholmem imigrantami tureckimi,
a trzecia traktuje o szwedzkich Lapończykach.
Dzięki konsekwentnemu wydawaniu swoich prac w jednym z j ę z y k ó w światowych
szwedzcy antropolodzy i etnografowie są czytywani i cytowani także i poza swoim krajem.
Monografie serii sztokholmskiej zasługują na uwagę polskich e t n o g r a f ó w jako źródło cennych
materiałów i jako przykład umiejętnego upowszechniania swoich osiągnięć naukowych.
Leszek

E D M U N D L E A C H , Culture and Communication.
An Introduction

to the use of structural

Dzięgiel

The logic by which symbols are connected.

analysis in social anthropology, Cambridge University

Press, 1985
„Obecnie z a r ó w n o w Wielkiej Brytanii, jak i w U S A większość a n t r o p o l o g ó w społecznych
u w a ż a się za « f u n k c j o n a l i s t ó w » , tj. najogólniej rzecz biorąc za k o n t y n u a t o r ó w stylu pracy
i tradycji Malinowskiego. W przeciwieństwie do nich Claude Lévi-Strauss jest antropologiem
s p o ł e c z n y m k o n t y n u u j ą c y m tradycje, lecz nie styl pracy Frazera. N a j w y ż s z y m celem, jaki
sobie stawia, jest raczej poznanie prawd dotyczących ludzkiej myśli n i ż poznanie f a k t ó w
dotyczących organizacji p o s z c z e g ó l n y c h społeczeństw czy klas społecznych. Jest to różnica
zasadnicza" (Leach 1973, s. 6).
E.

Leach,

z którego

książki

pochodzą

cytowane

słowa,

należy

do

najwybitniejszych

a n t r o p o l o g ó w brytyjskich starszego pokolenia. Urodził się w 1910 r. w rodzinie należącej
do klasy średniej. Studia politechniczne u k o ń c z y ł w Cambridge uzyskując stopień inżyniera, potem
w latach trzydziestych zmienił zainteresowania i wstąpił do London School of Economics,
gdzie studiował antropologię pod kierunkiem Bronisława Malinowskiego. W 1938 r. prowadził
badania wśród K u r d ó w , w 1939 przebywał w Birmie badając K a c z i n ó w . Po wojnie p r z y g o t o w a ł
dysertację d o k t o r s k ą opartą głównie na pracach publikowanych, g d y ż

materiały

zaginęły

London

mu

w

czasie

wojny.

Z a czasów

Firtha

był

docentem

w

terenowe
School

of

Economics, w 1953 przeszedł do Cambridge, gdzie został w y k ł a d o w c ą , a później rektorem
Kings Collegu. W 1972 r. mianowano go profesorem (za: Kuper 1987, s. 203).
Już pierwsza praca Leacha,

Social

and

Economic

Organization

of

Rowanduz

Kurds,

�298

RECENZJE I OMÓWIENIA

która

ukazaia się w

1940 г., byla zapowiedzią

W tej krótkiej rozprawie zawarł on bowiem

nowych

treści

w antropologii

krytykę statycznego modelu

brytyjskiej.

funkcjonalnego,

wypowiadając m. in. następujące charakterystyczne zdania: „nigdy nie istnieje absolutna z g o d n o ś ć
z normą kulturową, w rzeczywistości sama norma istnieje jedynie jako stan napięcia p o m i ę d z y
sprzecznymi

interesami

i

rozbieżnymi

nastawieniami".

„Mechanizmu

zmiany

kulturowej

m o ż n a p o s z u k i w a ć w reakcjach jednostek na ich z r ó ż n i c o w a n e interesy ekonomiczne i polityczne"
(Kuper
W

1987, s. 204).
1954 r. ukazała się nader interesująca

Systems

of

Highland

Burma,

gdzie

i najbardziej znana praca Leacha

rozwija zapowiedziane

w

poprzedniej

Political

pracy

wątki,

stwierdzając m. in., że r ó w n o w a g a systemu m o ż e b y ć traktowana jedynie jako pewien

model

przyjęty do c e l ó w analizy, któremu jednak rzeczywistość nigdy

nie odpowiada

całkowicie.

O b s e r w o w a ć tu bowiem zawsze m o ż n a współgranie przeciwstawnych interesów i sprzeczności,
które są źródłem zmiany społecznej. W każdym systemie tkwi w zarodku jego przeciwieństwo,
a do zmiany przyczyniają się zwłaszcza jednostki rywalizujące o władzę. Wykazał to
na przykładzie s y s t e m ó w politycznych K a s z i n ó w : gumalo. gumsa i państwa Szan.

Leach

W typie

gumsa składającym się z sześciu powiązanych lineaży zasada symetrii p o ł ą c z o n a jest z zasadą
hierarchii. W procesie rozpadu lineażu trzeba w pewnym momencie zrezygnować z pokrewieństwa
na

rzecz hierarchii

i traktować

pewną część

swoich

krewnych j a k o n i e w o l n i k ó w .

Należy

więc d o k o n a ć wyboru p o m i ę d z y zasadą hierarchii i pokrewieństwa. Ukazując różnice p o m i ę d z y
systemami pokrewieństwa wskazał dalej, że dotyczą one raczej „porządku idealnego", a nie
„rzeczywistości
prowadził
(Kuper

empirycznej".

Leach

swoją

Do

analizę,

końca
czy

jednak

na

nie

poziomie

bylo

wiadome,

ideologii

czy

na jakim

poziomie

rzeczywistego

działania

1987, s. 209).

Naczelny problem, jaki wyłania się w propagowanej przez Leacha analizie strukturalnej,
sprowadza się do odkrycia m e c h a n i z m ó w

logicznych

ujawniających

sposób,

w jaki

tworzą koncepcje w umyśle, w sferze idei i odnoszą je następnie do zewnętrznej,

ludzie

obserwo­

wanej rzeczywistości. Jaki stopień realności m o ż e m y przypisać owym operacjom i czy są one
niezależne od p r z e d m i o t ó w zewnętrznych? Jak wiadomo problem ten jest rozwiązywany dwojako.
D e Saussure i jego europejscy kontynuatorzy w j ę z y k o z n a w s t w i e mieli tendencję do przyjmo­
wania ekstremalnie racjonalistycznego stanowiska i ignorowania p r z e d m i o t ó w

zewnętrznych.

Jest to oczywiście zniekształcenie analogiczne do tego, jakie przyjmowali pozytywiści traktując
wszystkie

fakty

oraz

rzeczy

istniejące

obiektywnie

i

niezależnie

od

naszego

umysłu.

D l a Leacha metoda Lévi-Straussa była znakomitym narzędziem analizy s y s t e m ó w idealnych.
Nigdy jednak
przystawały

w przeciwieństwie do Lévi-Straussa

dokładnie

do

obserwowanych

nie uważał, aby te struktury idealne

statycznych

wzorów

zachowania.

(Kuper

1987,

s. 215).
Strukturalizm Lévi-Straussa przeniknął
wpływy

zaznaczyły

się najwyraźniej

do

Wielkiej Brytanii j u ż w p o ł . X X w.

w latach sześćdziesiątych.

Leach.

Needham

i

Jego
Mary

Douglas to trzy nazwiska głównych szermierzy sławy Lévi-Straussa, jakkolwiek neostrukturalizm brytyjski

był zawsze

w dużej mierze krytyczny. W

1970 r. Mary

Douglas

pisała:

„ N i g d y nie powinno się p o z w o l i ć na prowadzenie analizy zwartego systemu kategorii m y ś l o w y c h ,
która by nie miała ewidentnego odniesienia do życia s p o ł e c z n e g o ludzi myślących

w tych

kategoriach" (cyt. z a : Kuper 1987, s. 240). W gruncie rzeczy więc większość strukturalistycznie zorientowanych a n t r o p o l o g ó w brytyjskich pozostała wierna tradycji klasycznego

funkcjo-

nalizmu. Jest on bowiem bliższy społecznej i emocjonalnej stronie życia, ukazując

żywego

człowieka, ś w i a d o m i e kształtującego swoją rzeczywistość.
Niemniej Lévi-Strauss oddziałał
nowego spojrzenia na kulturę jako
s y s t e m ó w myślenia.

twórczo na a n t r o p o l o g ó w
na system

skłaniając

komunikacji i do

W swojej doskonałej pracy Culture

and

ich do

podjęcia

Communication

przyjęcia

problematyki
Leach

pisze:

„ T y m c z a s e m moja ogólna teza jest nam bliska i znana: kultura komunikuje. Z ł o ż o n a współ­
z a l e ż n o ś ć wydarzeń kulturowych sama w sobie przekazuje informacje tym, którzy uczestniczą
w tych wydarzeniach. Przyjmując tę tezę m ó j g ł ó w n y cel sprowadza się do ukazania sy­
stematycznej procedury, przy pomocy której antropolog prowadzący obserwację uczestniczącą

�RECENZJE

299

1 OMÓWIENIA

m o ż e rozszyfrować informacje zawarte w z i o ż o n y c h całościach, jakie obserwuje" s. 2). Z a ­
danie to Leach znakomicie wypełnia.
W ujęciu Lévi-Straussa strukturalizm jest metodą
dzonych (a więc natury psycho-biologicznej)

badania głębokich,

ukrytych i wro­

struktur rządzących ludzkim umysłem. Jest to

n i e ś w i a d o m a działalność umysłu, funkcjonująca u wszystkich ludzi na tych samych zasadach.
Lévi-Strauss poszukuje

więc uniwersaliów.

Są to pewne mechanizmy

logiczne,

określające

s p o s ó b tworzenia się koncepcji w ludzkich umysłach. Ich celem jest p o r z ą d k o w a n i e otaczającej
rzeczywistości. Odkrycie tego sposobu nie jest rzeczą łatwą. Konieczne jest do tego najpierw
znalezienie odpowiednich reguł transformacji, czyli reguł ich przenoszenia z jednego układu
w drugi. Istnieje oczywiście

wiele płaszczyzn

w jednych dziedzinach dokonuje

takiej transformacji, niemniej u w a ż a

się, że

się ona łatwiej niż w innych. Dlatego Lévi-Strauss pre­

feruje sztukę, język, a szczególnie mit. N a gruncie strukturalizmu d o k o n a ł o się rozszerzenie
pojęcia znaku i znaczenia. Nie jest to znaczenie rozumiane psychologicznie, dla k o g o ś : nadawcy
łub odbiorcy. „ D l a strukturalisty o znaczeniu o k r e ś l o n e g o znaku decyduje nie intencja m ó ­
wiącego, ani kontekst wypowiedzi, lecz pozycja, jaką zajmuje znak w systemie, do którego
należy" (Rosner 1984, s. 71). Znaki j ę z y k o w e

i niewerbalne

nie posiadają

znaczenia jako

izolaty, lecz jedynie jako elementy systemu. Leach pisze: „dwa kluczowe punkty są tu na­
stępujące [1] znaki nie zdarzają się w izolacji, znak jest zawsze częścią

zespołu

przeciw­

stawnych z n a k ó w , które funkcjonują w ramach specyficznego kulturowego kontekstu, [2] znak
tylko wtedy przekazuje informacje, gdy jest p o ł ą c z o n y z innymi znakami i symbolami na­
leżącymi do tego samego kontekstu".

I dalej: „najbardziej o g ó l n ą

tezą, jaką

tu stawiamy

jest ta, że symbole występują w zespołach i że znaczenie p o s z c z e g ó l n y c h symboli m o ż e b y ć
odczytane nie w samym symbolu jako takim, ale jedynie poprzez przeciwstawienie

go in­

nym symbolom" (s. 13 i 59).
U

podstaw języka, podobnie j a k działań społecznych, leżą bowiem

działający ludzie sobie nie uświadamiają.

struktury, których

Kultury społeczeństw ludzkich różnią się między

sobą tak j a k gramatyki p o s z c z e g ó l n y c h j ę z y k ó w . Niezależnie jednak od tych różnic wszystkie
kultury mają jakąś głęboką,

podstawową

strukturę, której Lévi-Strauss właśnie

poszukuje.

Wysunął on hipotezę, że podstawowe myślenie u ludzi dokonuje się na bazie zasad
rzenia par binarnych opozycji: dzień

noc, czarny

Dualizm ten ukazuje się w powierzchniowych

biały,

życie- śmierć,

strukturach na różne

duch

sposoby,

two­

ciało
ale jest

etc.
to

zawsze dzielenie świata na przeciwstawne elementy, których znaczenie zależy od tego co jest
przeciwstawiane czemu. Jedno przeciwstawienie m o ż e b y ć wyrażone za p o m o c ą innego. Leach
podaje

przykład,

że ubierając

pannę m ł o d ą

w białą

suknię

i w biały

welon,

a

wdowę

w czarną suknię i czarny welon, wykorzystujemy opozycję biały/czarny nie tylko, aby wy­
razić przeciwstawienie panna m ł o d a / w d o w a , ale również d o b r o / z ł o , szczęśliwy/smutny, czysty/
skalany (s. 19).
D l a umysłu wszystkich ludzi charakterystyczne jest dążenie do p o r z ą d k o w a n i a zjawisk
i ich klasyfikacji. Bardzo ważną cechą tego procesu jest, j a k pisze
niszczenie ciągłości przestrzeni i czasu i dzielenie
że ś r o d o w i s k o
podzielonych

nasze składa się z niezliczonej
na odrębne klasy opatrzone

liczby odrębnych

osobnymi

to odbywa się zgodnie z zasadami, według których

Leach

(1985,

go na odcinki, dzięki czemu

s. 22),

uważamy,

p r z e d m i o t ó w i wydarzeń,

nazwami. I co więcej,

j a k sobie wyobrażamy

porządkowanie
uporządkowana

jest natura. Klasycznego przykładu dostarcza tutaj totemizm, który jest w pierwszym rzędzie
systemem społecznej klasyfikacji. Wierzenia totemistyczne wiążą się z kultem g a t u n k ó w roślin­
nych i zwierzęcych opartym na wierze, że p o s z c z e g ó l n e grupy ludzkie w y w o d z ą swój r o d o w ó d
właśnie od tych roślin i zwierząt,

które stają się totemem tej grupy. Wierzenia te łączą

się z o c h r o n ą tych g a t u n k ó w i szeregiem praktyk magicznych, które mają na celu

pomno­

żenie gatunku. C o jednak faktycznie kryje się za tymi wierzeniami? Podążając za Leachem
m o ż e m y o d t w o r z y ć zespół następujących „logicznych" kondensacji, jakich dokonuje Australijczyk
w swoim u m y ś l e : 1) koncepcja w s t ę p n a : „wszyscy jesteśmy c z ł o n k a m i jednej grupy społecznej,
p o n i e w a ż pochodzimy

od w s p ó l n e g o przodka"; 2) „oni wszyscy są członkami jednej grupy

społecznej, p o n i e w a ż p o c h o d z ą od w s p ó l n e g o przodka"; 3) „te białe ptaki to Orły, te czarne

�300

RECENZJE I

OMÓWIENIA

ptaki to K r u k i " — to klasyfikacja dokonana w oparciu o obserwację Natury; 4) „ M y różnimy
się od nich, tak jak Orły różnią się od K r u k ó w " -

to prosta metafora; 5) „ M y różnimy się

od nich, p o n i e w a ż ich pierwszy przodek był Orłem, podczas gdy nasz pierwszy

przodek

był Krukiem" — jest to logiczna kondensacja twierdzeń 1-4 (Leach 1985, s. 40).
Przykład ten ilustruje s p o s ó b rozszyfrowywania kodu zawartego w poszczególnych

pod­

systemach kulturowych, które powinno s t a n o w i ć jedno z g ł ó w n y c h zadań antropologa społecz­
nego.
Wstępna teza Leacha była, j a k j u ż podkreśliłam, następująca: kultura komunikuje. Dzia­
łania, dzięki którym ludzie k o m u n i k u j ą

się, są ekspresyjne i przeciwstawiane naturalnym

c z y n n o ś c i o m biologicznym ludzkiego organizmu oraz działaniom technicznym. Działania ekspre­
syjne to te, „które albo po prostu m ó w i ą c o ś o stanie świata takim jakim on jest,

albo

inaczej, zmierzają do zmiany jego znaczenia przez dostarczenie wyjaśnienień metafizycznych"
(s. 9). D z i a ł a n i a ekspresyjne m o ż n a klasyfikować j a k o : sygnały, znaki i symbole.
Leacha jest nadanie tym trzem powszechnie u ż y w a n y m terminom wyraźnie

Zasługą

sprecyzowanego

znaczenia. Przyjmuje on wstępne założenie, że wszystkie niewerbalne wymiary kultury, np.
style ubierania się, rozplanowanie wioski, architektura, meble, ż y w n o ś ć ,

przyrządzanie

po­

siłków, muzyka, taniec itp., zorganizowane są we wzory, tak jak dźwięki, s ł o w a i zdania
w języku. Jego zdaniem m o ż n a równie zasadnie m ó w i ć o regułach
ubrań, j a k o regułach gramatycznych rządzących wyrażeniami

rządzących

noszeniem

mowy. Przekazy informacji,

jakie odbieramy za p o m o c ą różnych z m y s ł ó w , m o ż e m y ł a t w o przekształcić jedne w drugie.
T o co słyszymy, daje się przedstawić w postaci o b r a z ó w wizualnych. Tekst m ó w i o n y
przekształcić w pisany, wizualny zapis utworu muzycznego

muzyk przetwarza w

można
dźwięki

oraz ruchy ramion, ust i p a l c ó w (s. 11). Leach stawia tezę, że wszystkie rodzaje postrzegania
zmysłowego

muszą

„logicznego"

przebiegać

mechanizmu,

według

który

tego

pozwala

samego

kodu.

przekształcać

Musi

obrazy

istnieć

pewien

wzrokowe

w

rodzaj

dźwiękowe,

dotykowe lub zapachowe. N a l e ż y jednak pamiętać, że istnieje jedynie przybliżone p o d o b i e ń s t w o
p o m i ę d z y porozumiewaniem się za p o m o c ą języka m ó w i o n e g o albo pisanego a przekazywaniem
informacji poprzez zachowania niewerbalne. N a przykład, gdy tworzymy symbole w snach
lub poezji

czy

też nowe

konwencje

nie będą one przekazywały
w inny s p o s ó b . Natomiast

żadnych

niewerbalnego

zachowania,

możemy

informacji, o ile nie zostaną

b y ć pewni,

że

dodatkowo

wyjaśnione

budując nowe zdania w ojczystym języku m o ż e m y

oczekiwać,

że zostaniemy natychmiast zrozumiani przez swoje audytorium.
Z a p o d s t a w o w ą j e d n o s t k ę komunikowania przyjmuje Leach tzw. „wydarzenie komuniku­
jące", tzn. gdy A przekazuje jakieś informacje na temat B . Związki p o m i ę d z y

przekazującą

informację j e d n o s t k ą

metaforyczne

A a informacją

В mogą

b y ć automatyczne

(sygnały),

(symbole) lub metonimiczne (znaki). Kluczowe rozróżnienie terminologiczne, jakie proponuje
Leach, to rozróżnienie między s y g n a ł e m

i o z n a k ą . S y g n a ł zachodzi wówczas, gdy związek

między A i В jest mechaniczny i automatyczny,

np.

widok

pożywienia

wywołuje

w z m o ż o n e wydzielanie śliny; uczucie pragnienia zmusza mnie do natychmiastowego

u psa

poszuki­

wania c z e g o ś do picia. O z n a k a zachodzi wtedy, gdy A wskazuje na B , ale p o m i ę d z y A i В
nie ma ż a d n e g o związku przyczynowo-skutkowego.
opisowy

i jest

arbitralnie ustalony

z n a c z e n i a (signa) i o z n a k i
„dym

ludzkiego
W

jest

wskaźnikiem

danej

wyboru. Oznaki

ognia",

ale

symbolu

Oznaki

dzielą

związek

pomiędzy

naturalne dotyczą

są uznawane

wyboru. Znaczenia z kolei m o g ą

wypadku

Związek p o m i ę d z y A i В ma charakter

kulturze.

się

z

kolei

na

n a t u r a l n e . Znaczenia to wszystkie związki dokonywane na

zasadzie arbitralnego ludzkiego
np.

w

za

oznaki

z w i ą z k ó w naturalnych,
również

na

być dalej podzielone na s y m b o l e
A

i

В jest

metaforyczny,

np.

zasadzie
i

gdy

znaki.
x,

y,

z

w równaniu algebraicznym oznaczają odpowiednio cenę sera, masła i chleba lub gdy korona
jest u ż y w a n a jako marka piwa czy też gdy wąż w R a j u jest symbolem zła. We wszystkich
przykładach A i В p o c h o d z ą z różnych k o n t e k s t ó w kulturowych i związek p o m i ę d z y nimi
jest metaforyczny, całkowicie arbitralnie ustalony. Natomiast ze znakami mamy do czynienia
w ó w c z a s , gdy p o m i ę d z y

A

i В zachodzi rzeczywiście j a k i ś

wewnętrzny

związek;

chociaż

�RECENZJE I OMÓWIENIA

301

jest on też kulturową konwencją. Niemniej A i В p o c h o d z ą z tego samego kontekstu
kulturowego i związek p o m i ę d z y nimi jest metonimiczny, np. korona jest znakiem władzy
królewskiej, mitra jest znakiem biskupa etc.
Rozróżnienie pomiędzy metaforą a metonimia pochodzi od Jakobsona. Lévi-Strauss
dla oznaczenia tych z w i ą z k ó w używał terminów „paradygmatyczny" i „syntagmatyczny".
Podobne rozróżnienie spotykamy w muzyce, gdzie harmonia jest przeciwstawiana melodii.
W przybliżeniu mamy tu następujące ekwiwalencje: S y m b o l / Z n a k — M e t á f o r a / M e t o n i m i a ^
= Związek p a r a d y g m a t y c z n y / Ł a ń c u c h syntagmatyczny = Harmonia/Melodia (s. 9-16).
Związki metaforyczne i metonimiczne są c z ę s t o ze sobą przemieszane i znaczenie
nierzadko zależy od transformacji z jednego typu do drugiego i na odwrót. Lévi-Strauss
ukazał to na przykładzie mitu. Rozbija on najpierw syntagmatyczny łańcuch całej mitycznej
historii na sekwencje pojedynczych e p i z o d ó w . Potem przyjmuje, że każdy epizod jest metaforyczną
transformacją k a ż d e g o innego. Także mit jako c a ł o ś ć m o ż e b y ć u w a ż a n y za palimpset
nakładających się na siebie metaforycznych transformacji (s. 25).
Przemieszanie z w i ą z k ó w metaforycznych i metonimicznych jest charakterystyczne dla wszel­
kich r o d z a j ó w ludzkiego komunikowania się. Ilustruje to Leach m. in. na przykładzie błędów,
jakie popełnia czarownik oddziałując magicznie na włosy potencjalnej ofiary X . P o d s u m o w u j ą c
jego w y w ó d m o ż n a stwierdzić na przykład, ż e : gdy włosy rosną na głowie X są one
metonimicznym znakiem X (częścią całości). G d y znajdują się w rękach czarownika, w ó w c z a s
jedynym połączeniem, jakie występuje p o m i ę d z y X a jego włosami, jest werbalne stwierdzenie
„to są włosy X " , p o m i ę d z y tym stwierdzeniem a X zachodzi więc związek metaforyczny.
O t ó ż czarownik myli ten metaforyczny symbol z metonimicznym znakiem. N a s t ę p n i e zaczyna
on traktować przypisany znak tak, jakby był on naturalnym wskaźnikiem i na koniec
interpretuje on przypuszczalny wskaźnik jako sygnał zdolny do w y w o ł a n i a automatycznych
konsekwencji na odległość (wierząc, że odprawiając rytuał m o ż e rzeczywiście wyrządzić
szkodę X ) . Jedna z g ł ó w n y c h p o m y ł e k czarownika polega na niedostrzeganiu faktu, że włosy
oddzielone od swojego naturalnego kontekstu, tzn. g ł o w y ofiary, zmieniają swoje znaczenie
(s. 31). Znak staje się symbolem.
Wprowadzony przez Leacha żargon jest męczący, ale sprecyzowanie formalnych rozróżnień
p o m i ę d z y tymi trzema zasadniczymi typami dyady komunikacyjnej: sygnałami, znakami
i symbolami, jest w praktyce użyteczne, p o n i e w a ż dzięki przyjęciu tych rozróżnień w prak­
tyce często ze sobą mieszanych m o ż e m y postrzegać świat tak, jak go postrzegamy.
Lévi-Strauss widział p o d s t a w o w ą cechę sposobu klasyfikowania zjawisk przez ludzi
w ustalaniu opozycji binarnych. N o w o ś c i ą w p r o w a d z o n ą przez Leacha b y ł o wskazanie trzeciej
pośredniej, dwuznacznej i otoczonej tabu kategorii p o m i ę d z y opozycjami binarnymi nie
będącej ani A , ani B . Jest ona swego rodzaju anomalią. Tę propozycję ilustruje Leach
m. in. na przykładzie pojęcia granicy. Oddzialając j e d n ą klasę od drugiej za p o m o c ą symboli
tworzymy granice dla dziedziny, która z natury swej jest ciągła. Wszystkie granice są przedmio­
towymi przerwami w tym, co z natury jest ciągłe (sąsiadujące ogrody oddzielone są płotami,
granice p a ń s t w o w e przez pasy „ziemi niczyjej"). Odnosi się to z a r ó w n o do przestrzeni,
jak i do czasu. Biologiczny u p ł y w czasu, którego fizycznie d o ś w i a d c z a m y , jest ciągły,
stajemy się po prostu coraz s t a r s i . . . , „cały czas". A b y zmierzyć ten doświadczany przez
nas czas, korzystamy z takich urządzeń, jak zegary i kalendarze i rozbijamy continuum
czasowe na odcinki— sekundy, minuty, godziny, dnie, tygodnie. K a ż d y segment ma określony
czas trwania, ale przerwy p o m i ę d z y nimi teoretycznie nie mają wymiaru czasowego. Jednak
gdy odwracamy ten czas p o j ę c i o w y w społeczny, w ó w c z a s każda taka nie posiadająca
wymiaru czasowego przerwa będzie z a j m o w a ł a określony czas. N a przykład zmiana statusu
n i e ż o n a t e g o w ż o n a t e g o p o j ę c i o w o jest tylko w y m i a n ą kategorii, ale gdy ujmujemy rzeczy
na poziomie działania wymaga ona odprawienia rytuału, który zabiera pewien czas (następuje
w „czasie niczyim"). Granica stanowi więc tę linię, która oddziela dwie sfery społecznej
czasoprzestrzeni, które m o ż n a scharakteryzować jako normalne, czasowe, wyraźnie oddzielone,
centralne i świeckie, ale sama granica jest nienormalna, dwuznaczna, bezczasowa i święta,

�302

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

często otoczona tabu. We wszystkich niemal społeczeństwach ludzkich przekraczanie granic
i p r o g ó w związane jest z rytuałem, podobnie j a k przechodzenie z jednego statusu społecznego
do drugiego.
Przeprowadzając społeczne rozróżnienie p o m i ę d z y dzieckiem a d o r o s ł y m tworzymy sztuczną
granicę, p o n i e w a ż z biologicznego punktu widzenia nie ma tu żadnej wyraźnej „przerwy".
Wobec tego my musimy jej d o k o n a ć . Fizyczne okaleczenia ciała podczas inicjacji dokonywane
są celem wprowadzenia właśnie takiego progu, punktu p r z e ł o m o w e g o czy punktu wejścia.
Wszystko, co zostało w takim wypadku usunięte z ciała (włosy, zęby, napletek itp.),
uważane jest za „brudne", za „sprawę nie na miejscu". Działanie to zapewnia czystość
naszych społecznych kategorii; okaleczone ciało zostaje „oczyszczone". Opozycja czysty/brudny
ma głębokie korzenie psychologiczne. K a ż d e dziecko w pewnym momencie zaczyna się
interesować następującymi kwestiami: „ K i m jestem?", „Jakie są granice mojej osoby?",
„Czy moje fekalia, moja uryna. m ó j pot, moje nasienie są częścią mojej osoby, czy nie?".
Wydzieliny ludzkiego ciała są niejako zbędne, a wszystkie otwory ludzkiego ciała tworzą
progi. Wydzieliny powinny stać się więc ośrodkiem tabu i w istocie w większości społeczeństw
ludzkich są one prototypem „brudu", z k t ó r e g o każdy powinien się oczyścić. Jednak
w takiej całkowicie oczyszczonej postaci człowiek nie miałby żadnych styczności ze światem
zewnętrznym i z innymi jednostkami. Byłby wolny od dominacji innych, ale zarazem cał­
kowicie bezsilny. W oczyszczaniu się z owego granicznego brudu tkwi zatem pewien paradoks,
który m o ż n a wyrazić za p o m o c ą następującej ekwiwalencji: Czysty/Brudny
Impotencja/
/Potencja. Nasuwa się tu wniosek, że moc jest umiejscowiona w brudzie (s. 62).
Ten paradoks jest m. in. źródłem wielu rytuałów religijnych oraz występującej w wielu
religiach tendencji do wiązania świętości z a r ó w n o z zachowaniem ascetycznym, jak i rozwiązłym.
Skoro bogowie są nieśmiertelni, fakt. że m o g ą się r o z m n a ż a ć przez stosunki seksualne,
stanowi anomalię. Dalej
skoro ludzie są śmiertelni
byłoby anomalią, gdyby nie rozmnażali
się przez stosunki seksualne. D l a boga-człowiek a anomalią jest z a r ó w n o rozmnażanie się
przez stosunki seksualne, jak i nie rozmnażanie się w ten s p o s ó b .
Znaczna większość wierzeń i praktyk religijnych w różnych kulturach m o ż e być wyjaśniona
na zasadzie tego paradoksu. P o t ę g a b ó s t w jest często ł ą c z o n a z potencją seksualną. Wszyscy
bogowie w klasycznej i orientalnej mitologii byli w y j ą t k o w o rozpustni. R ó w n o c z e ś n i e jednak
powszechnie m o ż n a było o b s e r w o w a ć tendencję, że mężczyźni aspirujący do osiągnięcia
całkowitej świętości p o d p o r z ą d k o w y w a l i się reżimowi seksualnej ascezy.
Paradoks ten rozwiązywany był w mitach religijnych na różne sposoby. Jednym z nich
było przyjęcie, że pierwszy przodek płodził dzieci dopiero w bardzo podeszłym wieku.
Adam spłodził Seta w wieku 130 lat, Abraham spłodził Isaaka mając lat sto. Oddzielano
też seks od grzechu przez przyjęcie założenia, że prorok został niepokalanie poczęty przez
świętą kobietę, która dawno j u ż przekroczyła wiek odpowiedni do rodzenia dzieci lub
była bezpłodna z innych p o w o d ó w , jak Sara, Rebeka, Rachela. Elżbieta itp. (s. 73).
Innym rozwiązaniem w odniesieniu do b o g a - c z ł o w i e k a jest przypisywanie mu s t o s u n k ó w
z ladacznicą, która następnie staje się świętą przodkinią. „ L u d z k o ś ć " Jezusa potwierdzać
miały fakty, że wiązał się on z ulicznicami, do których należała Maria Magdalena.
W tego typu historiach seks pozostaje koniecznie zły, ale potencja seksualna świętego
jest faktem uznanym. Mimo to zachowuje on swój ascetyzm w obliczu zepsucia. Leach
podaje na to szereg przykładów, zaczerpniętych m. in. z mitologii chrześcijańskiej i hinduskiej.
Wypływa 7 nich ogólny wniosek, że ascetyzm jest środkiem do osiągnięcia osobistej
czystości, podczas gdy zachowanie ekstytyczne (rozwiązłe) sprzyja osiągnięciu mocy mi­
stycznej.
Te dwuznaczności obecne w mitologii religijnej m o ż n a też o b s e r w o w a ć w patrylinealnych.
egzogamicznych grupach linneażowych. Kobieta, która wchodzi do lineażu poprzez małżeństwo,
uznawana jest p o c z ą t k o w o za obcą. Jest w pewnym sensie c z y m ś złym
w drugim etapie,

kiedy staje się matką

nowych c z ł o n k ó w

dobra. Jest symbolem cnoty i czystości, antytezą obiektu

lineażu,

seksualnego.

i nieczystym. Ale

staje się

wewnętrznie

�RECENZJE

303

I OMÓWIENIA

Zarysowują się tu więc następujące ekwiwalencje:
zona

seksualna

brudna

grzeszna

matka

aseksualna

czysta

bezgrzeszna

Wzór ten odpowiada d w ó m Mariom w mitologii chrześcijańskiej: Marii

Matce Dziewicy

i Marii Magdalenie (s. 75).
Kwestia ta wiąże się jak najściślej z wyjaśnieniem

tabu

incestu.

Istnieje wiele

teorii

na ten temat, ale żadna z nich nie jest w pełni zadowalająca. Leach sugeruje, że transformacja
żona

matka jest

absolutnie

nieodwracalna.

Istnieje

też

przeciwieństwa

pomiędzy

tymi

kategoriami. Jest to nowa wersja tezy Malinowskiego, że funkcją tabu incestu jest ochrona
przed pomieszaniem się ról społecznych i konfliktami, jakie mogłyby z tego tytułu wynikać.
Lévi-Strauss oddziałał na antropologię brytyjską przede wszystkim swoją teorią pokrewień­
stwa, zawartą

w słynnych

Elementarnych

udanej próbie zastosowania

strukturach

pokrewieństwa,

teorii tranformacji do s y s t e m ó w

ambitnej, c h o ć

pokrewieństwa

niezbyt

występujących

od Australii do Północnej Syberii.
Koncepcje zawarte w terminach pokrewieństwa, takie jak „ o j c o s t w o " czy „małżeństwo",
są w pierwszym rzędzie ideami tworzonymi w umyśle, a nie odbiciem obiektywnej, materialnej
rzeczywistości istniejącej w zewnętrznym świecie. Stąd, rozważania na temat kategorii pokre­
wieństwa

i reguł

małżeńskich

mogą

być ł a t w o

przekształcone

w pewien

rodzaj

algebry.

Leach jednak sugeruje, że związek p o m i ę d z y tą algebrą pokrewieństwa a faktami bezpośrednio
obserwowanymi w terenie jest często bardzo pośredni. Jego zdaniem do problematyki pokrewień­
stwa należy p o d c h o d z i ć z wielką ostrożnością.
R ó ż n o r o d n o ś ć reguł małżeńskich, z jakimi spotykamy

się w różnych

społeczeństwach,

jest uderzająca: w jednych społeczeństwach zakazuje się kategorycznie wszelkich małżeństw
p o m i ę d z y krewnymi, w innych g ł ó w n y m nakazem małżeńskim jest ożenek z kobietą spokrewnio­
ną.

Na

drugim

końcu

znajdują

się

społeczeństwa

zezwalające

na

małżeństwo

z

każdą

niemal kobietą, która nie jest matką czy r o d z o n ą siostrą. R e g u ł y małżeńskie stanowią system
klasyfikacji i służą określaniu środowiska społecznego danej jednostki. N a przykład
„skoro wolno mi się pobierać

z siostrą

X , wobec tego moja własna

kategorii kobiet, z którymi X m o ż e się pobierać"

do

zakłada zasadę wzajemności i równości.

T y dajesz mi żonę, j a oddaję ci w zamian swoją siostrę. Istnieją jednak reguły

zakładające

przeciwną implikację: „jeśli mnie wolno się pobierać z siostrą X , to X nie m o ż e
mojej siostry"

reguła:

siostra należy

ta reguła ustawia nas w nierównej pozycji. Reguły

takie mają

poślubić
ogromne

znaczenie dla strukturyzacji wszystkich samoregulujących się społeczeństw.
W krótkim eseju Leach nie czuje się przygotowany do bardziej s z c z e g ó ł o w e g o rozważania
wszystkich teoretycznych implikacji reguł małżeństwa

i pokrewieństwa.

Ogranicza się więc

jedynie do kilku uwag. Tak więc. reguły egzogamii służą nie tylko identyfikacji i ściślejszemu
odróżnianiu

grup descendencji, ale posiadają one także negatywną

implikację

zagęszczania

całego systemu. Skoro nie wolno nam się pobierać wewnątrz danej grupy, musimy poszukiwać
partnerów małżeńskich na zewnątrz. Reguły endogamii

z kolei, które zakazują

małżeństwa

z osobami p o c h o d z ą c y m i z innych s e g m e n t ó w tego samego systemu (np. dziewczyna indyjska
z kasty wyższej nie m o ż e poślubić mężczyzny z kasty niższej; Biały z Afryki

Południowej

nie m o ż e ożenić się z Czarną kobietą z tego kraju, Żyd nie m o ż e wziąć za ż o n ę nie-Żydówki)
wywołują

na ogół silne emocje i niepokoje.

test ortodoksji

to,

Jednakże na ogół
Żydzi

od

2500

że

mężczyzna

Żydzi,

i jego ż o n a

rzeczywistość nigdy nie odpowiada

lat

łączyli

się

tylko

z

kwakrzy, katolicy

uważają

winni b y ć wyznawcami

Żydówkami,

tej

często

samej

za

wiary.

ściśle tej normatywnej idei. Gdyby
stanowiliby

dziś

zapewne

odrębną

rasę. Jednakże świadectwa genetyczne wskazują, że tak nie jest. O g ó l n e spostrzeżenie Leacha
mówi,

że reguły

dotyczące

obserwowanych faktów.

zawierania małżeństw

dotyczą

raczej idei

aniżeli

empirycznie

�RECENZJE I OMÓWIENIA

304

Na koniec, to co podkreślał Lévi-Strauss, gdy występuje reguła: „ja (mężczyzna)
poślubić córkę brata mojej matki, ale moja siostra nie m o ż e poślubić

matki", w ó w c z a s grupy descendencji ł ą c z o n e są w p a r y — j e d n a grupa, to
druga,

to

„otrzymujący

żony".

Stosunek

ten

zakłada

swego

mogę

syna brata swojej
„dający

żony",

rodzaju nierówność,

która

znajduje odbicie w miejscowej ideologii politycznej (s. 68).
W przeciwieństwie do

Lévi-Strausa

Leach

twierdził, ż e system

wyborów

małżeńskich

nie stanowi niezależnego zjawiska, ale dostosowany jest do w a r u n k ó w politycznych i ekono­
micznych

danego społeczeństwa.

Jeśli

dający

żony

posiadają

w

danej

strukturze

wyższy niż otrzymujący żony, zależy to przede wszystkim od r ó ż n e g o statusu
i

ekonomicznego

tych

grup

(Kuper

1987,

s.

229).

Nie

można

więc

status

politycznego

sprowadzać

reguł

małżeńskich do uniwersalnych cech ludzkiego u m y s ł u , ale należy je wyjaśniać w kontekście
konkretnych w a r u n k ó w

społeczno-ekonomicznych.

T o samo odnosi się do reguł pokrewieństwa. Stanowią one o wiele bardziej skompliko­
wany problem i dlatego nie zostały tu szerzej o m ó w i o n e . Jeśli np. Trobriandczycy mają
w

zakresie

stosunków

pomiędzy

i siostrą,

bratem

to dlaczego Tonga mają układ - j

i synem

ojcem

układ —

-f--|~,

—

+ — • Jeśli brat matki jest częścią atomu pokrewieństwa,

to dlaczego nie spotykamy awunkulokatu w każdym miejscu i czasie.
O w a algebra pokrewieństwa nie przystaje do rzeczywistości
wiążą się bezpośrednio
podnoszonym

ze stosunkiem

empirycznej. Te trudności

Lévi-Straussa do historii

problemem j a k ż e

przez jego adwersarzy. Lévi-Strauss rozmija się z konkretną

często

rzeczywistością

historyczną, pomija c e l o w ą i ś w i a d o m ą działalność ludzi, która zawsze zmierza do przekształ­
cania zastanej rzeczywistości, a związek życia ludzkiego z konkretną rzeczywistością nie jest
przypadkowy. Przejawia się on m. in. w stałej obecności
ludzi tu i teraz. Pomijając

dziedzictwa przeszłości

historyczny wymiar rzeczywistości,

Lévi-Strauss

w

życiu

staje bezradny

wobec wyjaśnienia przyczyn r ó ż n o r o d n o ś c i kulturowej.
Z

uwagi

na

to,

że p o k r e w i e ń s t w o

okazało

się zjawiskiem zbyt

mocno

osadzonym

w realiach życia społecznego, Lévi-Strauss zwrócił się do mitologii, która stanowiła właściwsze
pole do poszukiwania czystych struktur mentalnych. W mitologii, jak pisał,
oswobodzony jest na tyle,

by prowadzić

rozmowę

z samym

sobą

„umysł ludzi

i uwolniony

jest

od

przymusu zajmowania się przedmiotami i uznaje siebie za c o ś , co sprowadza się w jakiś
sposób

do

postrzegania

siebie j a k o podmiotu"

Lévi-Straussa nie był kartezjański.

Nie uważał

(za: Kuper

1987,

on, że człowiek

universum w swoim umyśle podążając za logiką czystego,

s.

233). Racjonalizm

tworzy

prawdziwy

model

logicznego argumentu w

sensie

arystotelowskim, czyli posługując się ścisłe ustalonymi, łatwymi do wyodrębnienia
„matematycznej logiki". W koncepcji Lévi-Straussa
w sposób

niejako poetycki,

posługując

człowiek

się metaforami,

to zilustrować na przykładzie pseudo-logiki

tworzy w umyśle

analogiami

myślenia mitycznego.

i

regułami

powiązania

symbolami.

Można

Gdy analizujemy

czynności techniczne, jest dla nas rzeczą oczywistą, że A jest różne od В i że nie
one

b y ć równocześnie u w a ż a n e za identyczne.

W wypadku mito-logiki

zwykłe
mogą

argumentacja jest

akurat odwrotna.
W mitologii chrześcijańskiej np. Matka Boga jest D z i e w i c ą , B ó g - s y n
z Boga—ojca, mimo że B ó g - o j c i e c ,
I chociaż

nawet

głęboko

wierzący

został

zrodzony

B ó g — s y n i D u c h Święty byli jednym i tym samym.
chrześcijanie

mają

trudności

ze

zrozumieniem

takich

tajemnic, to jednak z pewnością nie m o ż n a twierdzić, że koncepcje teologiczne są nielogiczne
i

pozbawione

znaczenia. Posiadają

one

znaczenie,

ale

odnosi

się ono

do

rzeczywistości

metafizycznej. Nie m ó w i m y : wierzę, że 2 x 2 ~ 4; jest to dla nas pewnik. Ilekroć jednak
używamy

zwrotu

„ja w i e r z ę . . . " ,

wiąże

się on

z ostrzeżeniem,

że reguły

zwykłej

logiki

nie mają tu zastosowania. Najbardziej fundamentalną cechą mitologiki jest o d w r ó c e n i e zwy­
k ł e g o doświadczenia. Istotną i g ł ó w n ą ideą wszystkich doktryn religijnych jest zaprzeczenie
faktu, że śmierć zakłada unicestwienie jednostki. Dlatego

wprowadza się pojęcie

„tamtego

świata" istniejącego w j a k i m ś „innym czasie". Dlatego przeciwstawia się ludzkiej bezsilności
wszechmoc b o g ó w .

Rytuały religijne są właśnie próbą ustalenia pomostu

a „tamtym światem", za pośrednictwem

którego wszechmoc

pomiędzy

„tym"

boża m o ż e zostać przekazana

�RECENZJE

bezsilnemu
szamani,
które

człowiekowi.

media,

mogą

N a straży

pustelnicy,

tego pomostu

a może

być równocześnie

stoją

on być także

bogami

305

1 OMÓWIENIA

i ludźmi,

święte

osoby— kapłani,

zamieszkany

przez

jak też c e c h o w a ć

prorocy,

bóstwa

wcielone,

się szeregiem

innych

przeciwstawnych cech. Istota b ó s t w a polega m. in. na tym, że przerasta ono samo
i jednoczy

wszelkie przeciwieństwa.

i potencję

seksualną

Wierzenia przypisujące

są tutaj dobrym przykładem.

bogom

równocześnie

siebie

ascetyzm

Historie tego typu nie są po prostu

wymyślone celem ćwiczenia się w sztuce paradoksu. Mają one często implikacje praktyczne.
Pobożny

Bramin

ma np. o b o w i ą z e k

spłodzenia

męskiego

potomka,

ale jest

on

także

moralnie z o b o w i ą z a n y do wycofywania się stopniowo w kierunku ascetyzmu (s. 74).
Mit

ilustruje więc tezę, że kategorie, za p o m o c ą których

porządkujemy

świat,

tworzą

się na zasadzie dowolnego zestawienia p o d o b i e ń s t w i przeciwieństw. Jeśli mają one charakter
arbitralny, to u ich p o d ł o ż a muszą leżeć pewne zasady o bardziej uniwersalnym charakterze.
O m ó w i o n e tutaj s k r ó t o w o p o g l ą d y Leacha p o c h o d z ą

z książki, której polski

przekład

ukaże się niebawem nakładem P W N - u . Jest to zasygnalizowanie pracy orginalnej i ciekawej,
pomyślanej jako wprowadzenie do analizy strukturalnej w antropologii społecznej. Najbardziej
godne uwagi jest przedstawienie formalnej aparatury pojęciowej dotyczącej k o d ó w informa­
cyjnych

w terminach powszechnie

znanego,

codziennego doświadczenia.

miejscach posługuje się faktami zaczerpniętymi
z założenia,

że dla początkującego

z monografii

Autor w niewielu

antropologicznych,

czytelnika najbardziej zrozumiałą

wychodząc

antropologią jest ta,

która wiąże się 7 jego własnym doświadczeniem ż y c i o w y m . Jedyna monografią

etnograficzną,

na jaką często powołuje się Leach. jest Biblia. Oryginalnym wkładem Leacha jest przedstawiona
w ostatnim paragrafie strukturalna analiza logiki ofiary oparta na danych zawartych w księgach
Starego Testamentu

Exodusie i Leviticusie.

W ujęciu Leacha
i talentem godnym

strukturalizm staje się jasny, a analizy prowadzone

Wyrazem rosnącego
było
i

pojawienie

blisko

na Zachodzie zainteresowania systemami myślenia

się. obok

związana

są ze s w o b o d ą

odnotowania.

strukturalizmu. takich

z nią antropologia

nurtów,

symboliczna

i postrzegania

jak antropologia

oraz

etnonauka

kognitywna

i nowa

etnografia.

Antropologia kognitywna to s p o s ó b podejścia kładący szczególny nacisk na badanie procesów
myślenia

i postrzegania

przedstawicieli różnych

także e t n o n a u k ę i nową etnografię
Sapir.

Twierdził

on, że zachowanie

kultur. Niektórzy

terminem tym określają

nurty, którym początek dał właściwie znacznie wcześniej
kulturowe jest zachowaniem

symbolicznym

a kultura

to pojęcie abstrakcyjne, obejmujące sieć idei i w z o r ó w zachowania c z ł o n k ó w danego społeczeń­
stwa. Jest to zarazem pojęcie, które posiada różne znaczenia dla poszczególnych
Te

właśnie

indywidualne

centrum zainteresowań

znaczenie, jakie ludzie przypisują

„kulturze",

stać się

antropologa.

Właściwy ruch zwany etnonauka z a p o c z ą t k o w a n y został artykułem Warda
Componential

jednostek.

powinny

Analysis...

z 1956 r. Stwierdził

on, że każde s p o ł e c z e ń s t w o

Goodenougha

posiada

własny

u m y s ł o w y szablon lub m a p ę kultury, obejmującą wszystko to, co jednostka musi wiedzieć,
aby skutecznie działać w swoim środowisku. Etnonaukę określa jako m e t o d ę . W jej alternatywnej
nazwie („nowa etnografia") zawarte jest jednak pewne założenie teoretyczne: kultura istnieje
jedynie w umysłach jej nosicieli. Jest to więc

koncepcja skrajnie racjonalistyczna i men-

talistyczna.
Aby uzyskać informacje całkowicie wolne od kategorii myślowych antropologa, przedsta­
wiciele etnonauki zwracają się do procedur lingwistycznych, używając głównie języka tubyl­
czego celem odtworzenia własnych klasyfikacji informatora. K o ń c o w y m efektem
stępowania

winno

być uzyskanie kompletnego modelu

danego tubylca. Jest to technika ogromnie
do

zbierania informacji

z

zakresu

czasochłonna,

wycinkowych

dlatego badacze ograniczają się

dziedzin,

takich jak kategorie

klasyfikacje roślin itp. M o ż n a więc uznać, że nowa etnografia,
danych, jakkolwiek

u jej p o d ł o ż a

z wieloma

krytycznymi. Podkreślano,

V

głosami

- Hnojanliu Pobka. i H - &gt;

leżą

pewne

takiego po­

uniwersum charakterystycznego dla

założenia

że badaczy

koloru,

to nowa technika zbierania

teoretyczne.
zachowań

Spotkały
zawsze

się one

interesowało

�306

RECENZJE

i

OMÓWIENIA

bardziej to. co ludzie robią, aniżeli to, co się dzieje w ich głowach (odkrycie tego jest
bowiem zadaniem niewykonalnym). Poza tym jest to orientacja zbyt indywidualistyczna
i racjonalistyczna i przez to uniemożliwiająca p o r ó w n y w a n i e , badania ilościowe i ustalanie
o g ó l n y c h prawidłowości. Niektórzy jednak wierzą, że u podstaw „emicznych klasyfikacji
tubylczych leżą jakieś uniwersalne struktury organizujące ludzkie myślenie i zachowanie
i że etnonauka, która nigdy nie posługiwała się tak zwartym systemem teoretyczno-metodologicznym jak strukturalizm Lévi-Straussa. pozwoli te zasady odkryć.
W ramach tej orientacji Anthony Wallace z a p r o p o n o w a ł tzw. koncepcję „labiryntu
poznawczego" (mazeway). Terminem tym określa on właściwą jednostce mapę poznawczą,
obejmującą reguły ról społecznych i odpowiadające im zachowania. K a ż d a jednostka organizuje
w pewien s p o s ó b swoje doświadczenie i nie powiela mapy innych jednostek. „Labirynt
poznawczy" obejmuje jedynie dziedziny ważne z punktu widzenia wzajemnych oczekiwań
partnerów interakcji, umożliwiające właściwe zachowanie i przewidywanie jego rezultatów.
Ż a d n a jednostka nie rozporządza jednak całą wiedzą swojego społeczeństwa i dlatego po­
trzebuje innych ludzi, którzy ją uzupełniają. Jest to koncepcja skrajnie indywidualistyczna,
ale
jak wskazywał S a p i r — w ł a ś n i e owo psychologiczne podejście do kultury, z punktu
widzenia konkretnej jednostki, kryje w sobie większe m o ż l i w o ś c i niż przyjmowanie z góry
założenia, że kultura jest c z y m ś gotowym i danym. Badając indywidualne doświadczenie
jednostki m o ż e m y więcej p o w i e d z i e ć o kulturze, niż dokonując tradycyjnego etnograficznego
inwentarza cech kulturowych. T a k a zdepersonalizowana kultura jest zawsze pewną abstrakcją,
modelem zachowania, który jest realizowany inaczej przez każdą jednostkę. Edward Sapir
tak pisał na ten temat: „doszedłem do wniosku, że to właśnie mniemanie o kulturze,
iż jest ona gotowa i dana stanowi najpoważniejszą przeszkodę w rzeczywistym rozumieniu
kultury i przemian kulturowych oraz ich związku z o s o b o w o ś c i ą " (Sapir 1978, s. 144).
Proponuje on następujące tematy, które powinny stać się przedmiotem dociekań antropologa:
„poznanie porządku, w jakim wzorce kulturowe i ich fragmenty pojawiają się w psychice
dziecka, co wymaga starannych i drobiazgowych badań jego rozwoju od narodzin, powiedzmy
do 10 roku życia, analiza relewantności tych w z o r ó w dla rozwoju o s o b o w o ś c i dziecka,
wreszcie pod koniec proponowanego okresu należałoby zbadać, j a k a część badanej kultury
ma dla dziecka istotne znaczenie. C o więcej, należałoby ustalić, jaki stopień świadomej
i nieświadomej systematyzacji oraz scalenia w z o r ó w jest dziecku dostępny. Trudne to zapewne,
lecz nie niemożliwe [...] Zaryzykowałbym przepowiednię, że uzyskane w ten s p o s ó b pojęcie
kultury, będzie zapewne niejasne i niepełne
okaże się donioślejsze w skutkach i bardziej
życiodajne niż przypinane do tej czy innej zbiorowości karty inwentaryzacyjne, które zwycza­
jowo nazywamy kulturą (tamże. s. I45-I4d).
To psychologiczne podejście Sapira oddziałało niewątpliwie na późniejsze koncepcje
antropologii kognitywnej. W jej ramach m o ż n a wyodrębnić nurt zwany antropologią symboliczną.
Jego przedstawiciele podzielają przekonanie, że kultura jest systemem symboli, które posiadają
różne funkcje znaczące i symboliczne. Niektórzy uważają, że jest to tylko odmiana szerszej
tradycji funkcjonalistycznej. Uczonymi, których poszukiwania mieszczą się w tym nurcie,
są: C . Geertz, D . Schneider, V. Turner i M . Douglas.
David Schneider badał amerykańskie systemy pokrewieństwa jako systemy symboli,
traktowane niezależnie od s y s t e m ó w socjologicznych i biologicznych. Pokrewieństwo to nie
tylko fakty biologiczne. Symbolizuje ono wartości, takie j a k utrwalenie solidarności grupy,
wzajemnej współpracy, norm zachowania itp.
Clifford Geertz zajmuje się religią jako systemem symboli, który wyjaśnia i umacnia
naturę otaczającego świata i utrwala emocje, z jakimi ludzie postrzegają świat rzeczywisty.
Religia, to symboliczna interpretacja istoty ludzkiej egzystencji, istoty życia i porządku
świata.
Victor Turner, uczeń Maxa Gluckmana, zwraca swoje zainteresowania również na religię
i rytuał jako zespoK symboli. Stara się zrozumieć, co te symbole znaczą dla c z ł o n k ó w
danego społeczeństwa, opierając swoje rozważania na materiałach terenowych dotyczących
plemienia Ndembu.

�RECENZJE 1 OMÓWIENIA

307

Mary Douglas rozwinęła innego rodzaju podejście do badania symboli. P r ó b o w a ł a ona
znaleźć symbole uniwersalne, te mianowicie, które pojawiają się w wielu okresach i w wielu
kulturach. Inspiracją do jej badań były prace Durkheima i Maussa dotyczące prymitywnych
s y s t e m ó w klasyfikacji. Przyjmuje ona,
sensie porządek
naturalnymi

że porządek

symboliczny

odzwierciedla

symbolami,

dodając

m. in. symbolizm

międzykulturowym (wg: Garbarino

dotyczący

ludzkiego

Są to próby oscylujące w o k ó ł t e m a t ó w nieobcych Lévi-Straussowi.

kognitywnej

oraz
i

pewnym

ciała

relatywizm

symbolicznej,

w

aspekcie

1977, s. 83-84).
Te dwa stanowiska

łączy racjonalistyczne spojrzenie na kulturę, dzieli natomiast indywidualistyczne,
nastawienie

w

społeczny i wysuwa hipotezę, że m o ż n a p o s z u k i w a ć tego, co nazywa ona

kulturowy

badaczy

wywodzący

mieszczących

się zapewne

z

się

tradycji

w

psychologiczne

nurcie

antropologii

Boasowskiej.

określa się też czasem, niezbyt uprzejmie, jako ostatnie tchnienie relatywizmu

Etnonaukę
kulturowego.

LITERATURA

Garbarino
1977

M . S.

Sociocultural

Theory

in Anthropology.

A Short

History,

New Y o r k - Chicago- San

Francisco i in.
Goodenough
1956

W.

Componential

Analysis

and the Study of Meaning,

„Language", nr 32, s.

195-216.

K u p e r A.
1987

Między

charyzmą

a rutyną.

Antropologia

brytyjska

1922-1982, Ł ó d ź ,

Wydawnictwo

Łódzkie.
Leach E.
1973
Lévi-Strauss,
Warszawa.
Rosner K.
1984
Strukturalne badania sztuki i kultury, „Studia estetyczne", t. 19.
Sapir E.
1978
Język, kultura, osobowość, Warszawa.
Barbara

A D A M K U P E R , Między charyzmą
nictwo Łódzkie, Ł ó d ź 1987, ss. 283

a rutyną.

Olszewska-Dyoniziak

Antropologia brytyjska.

1922-1982, Wydaw­

Status antropologii społecznej lub kulturowej jako ważnej dyscypliny nauki uznawany
jest nie tylko w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, gdzie od dawna rozwijała
się ona szczególnie bujnie, ale również w wielu krajach Europy, w Ameryce Łacińskiej,
Indii, Australii i dużej części Afryki. Jej przedmiot (za wzorem A m e r y k a n ó w ) ujmowany
jest dziś szeroko — antropologia to nauka badająca początki, rozwój i istotę g a t u n k ó w
ludzkich. Tak rozumiana antropologia rozpada się na cztery działy: antropologię
fizyczną,
społeczno-kulturową, archeologię i antropologię lingwistyczną. W praktyce jednak tak szerokie
pojmowanie antropologii pozostaje na o g ó ł w sferze deklaracji, p o n i e w a ż — z wyjątkiem
Franza Boasa, który istotnie poruszał się swobodnie po tych czterech polach — inni antropolo­
gowie zawężają swe zainteresowania do tzw. antropologii społeczno-kulturowej, którą określa
się jako naukę o początkach kultury, kierunkach jej rozwoju i współczesnym zróżnicowaniu
kultur ludzkich. W taki s p o s ó b definiuje również etnografię Wielka encyklopedia powszechna
(Warszawa 1964, s. 500). Tradycyjny podział na etnografię, etnologię i antropologię stracił
już dziś bowiem na znaczeniu. Wszystkie te gałęzie stopiły się w jedną naukę (antropologię)
ujmującą swój przedmiot bardzo szeroko jako badanie ludzkości we wszystkich formach

�308
i

RECENZJE

aspektach jej istnienia, j a k o całokształt

I OMÓWIENIA

emiprycznej i teoretycznej

wiedzy

o

człowieku

i jego kulturze. T o . co wyróżnia antropologię od innych nauk humanistycznych i społecznych,
to
ujął

szerokie

i ogólne

to następująco:

spojrzenie

na

„etnologia

sprawy człowieka,

daleka jest

od

kultury, społeczeństwa.

ograniczania

się do

roli

G . Picon

jednej

z

wielu

nauk społecznych i humanistycznych [...] jest właściwie uogólnieniem badań nad człowiekiem,
jest ich aspektem

teoretycznonaukowym,

ich aspekt empiryczny" (Panorama

myśli

Bez względu na reprezentowane
prawność

i komplementarność

historycznego

stanowisko

trzech

gdy

inne dyscypliny przedstawiają

teoretyczne,

sposobów

tylko

Paryż 1960, s. 183).
antropolog musi uznać

podejścia

badawczego:

pełno-

holistycznego,

i p o r ó w n a w c z e g o . Holizm oznacza badanie istot i grup ludzkich w kate­

goriach c a ł o ś c i o w e g o
wytworami

podczas
współczesnej.

wzoru życia,

i działaniami

postuluje

kulturowymi.

badanie z w i ą z k ó w

Metoda

historyczna

w

i współzależności
antropoologii

między

sprowadza

się do próby opisaniai przebiegu ludzkiej ewolucji biologicznej i kulturowej oraz umieszczenia
różnych w z o r ó w życia w perspektywie historycznej. Metoda p o r ó w n a w c z a zaś bada zróżnicowanie
kulturowe zmierzając do wyjaśnienia p o d o b i e ń s t w i różnic między kulturami oraz do wykrycia
cech stałych tkwiących w tych różnicach

i podobieństwach.

Wszystkim naukom, z jakimi

jest związana, antropologia dostarcza perspektywy historycznej oraz wskazuje na konieczność
uwzględniania w ich analizach relatywizmu kulturowego.
Z

uwagi na wzrastającą

Adama

Kupera

Dotyczy

spotkała

rolę

antropologii

w integracji nauk

ze

zrozumiałym

zainteresowaniem

się

ona przecież rozwoju

antropologii

w kraju,

o

zachowaniu

środowiska

gdzie dyscyplina ta

książka

naukowego.

ma

szczególnie

świetne tradycje i z którego wywodzi właściwie swój początek. A k a d e m i c k ą pozycję zdobyła
antropologia

w

1884

г.,

kiedy

to

Edward

Burnett

Tylor,

sławny

twórca

ewolucyjnych

s c h e m a t ó w rozwoju kultury, objął wykłady na Uniwersytecie w Oxfordzie. Ostateczny profil
współczesnej antropologii spoleczno-kulturowej ukształtował się właśnie w krajach anglosaskich,
przy czym plejada liczących się w nauce światowej uczonych w y w o d z ą c y c h się z tych krajów
jest długa (przypomnijmy tu m. in. J . Lubbocka, J . Frazera, E . Smitha, B. Malinowskiego,
A. R . Radclifie-Browna, E . Evans-Pritcharda. R . Firtha, E . Leacha. A . Richardsa. L . H . Mor­
gana, A . L . Kroebera. C . Kluckchohna. R . Benedict, M . Mead, R . Lintona. i i n ) .
Kuper przedstawia obraz antropologii
zasadnicze zmiany, jakie zaszły
brytyjska,

np.

w porównaniu

brytyjskiej ostatnich sześćdziesięciu

w refleksji antropologicznej
z

amerykańską,

lat

w tym okresie.

charakteryzowała

się

ukazując

Antropologia

rozwojem

podejścia

holistycznego, które mistrzowsko zastosowane w badaniach trobriandzkich Bronisława Malinow­
skiego d o p r o w a d z i ł o do zasadniczej reorientacji teoretyczno-metodologicznej i z a d e c y d o w a ł o
o funkcjonalistycznym kształcie tej dyscypliny. Funkcjonalizm w antropologii oznacza ujmo­
wanie e l e m e n t ó w kulturowych w kategoriach ich wzajemnych pow"iązań, bazując na założeniu,
że szczegóły zwyczaju rozpatrywane w izolacji „są tak pozbawione znaczenia, jak oddzielne
litery alfabetu". Amerykanie zarzucali c z ę s t o antropologom

brytyjskim ignorowanie historii,

nieprzykładanie wagi do zmienności kultur, pomijanie psychologicznego wymiaru rzeczywistości
kulturowej, wyłączanie z zakresu ich zainteresowań takich a s p e k t ó w kultury, jak technologia,
folklor, sztuka, wychowanie lub język oraz pomijanie badań p o r ó w n a w c z y c h
się do krajów W s p ó l n o t y
Kuper -

i ograniczanie

Brytyjskiej.

o czym sam pisze we „Wstępie" -

s p o w o d o w a ł prawdziwe wrzenie w środowisku

a n t r o p o l o g ó w brytyjskich, przedstawiając je w s p o s ó b anegdotyczno-obrazoburczy,
niejednokrotnie do o d b r ą z o w i e n i a jego pomnikowych postaci. Zacznijmy od

prowadzący

Malinowskiego.

Kuper twierdzi, że Malinowski uważał się za proroka, p o s t a ć mesjanistyczną, której zasługą
było nie tylko wypracowanie

metody badań terenowych,

ale niemalże

stworzenie

nowej dyscypliny akademickiej. „Całe pokolenie jego n a s t ę p c ó w nauczone
antropologia

społeczna

rozpoczęła

się na Trobriandach w

1914

r." (s.

zupełnie

było sądzić,
9).

Nie

jest

iż
to

stwierdzenie tak dalekie od prawdy ~ - antropologia istotnie zyskała własne ramy teoretycznometodologiczne wraz z pojawieniem się funkcjonalizmu Malinowskiego.
W

innym miejscu Kuper

przytacza opinię

Lowiego:

„Malinowski

zajęty jest

zawsze

dwoma ulubionymi rozrywkami. Albo w y w a ż a drzwi otwarte, albo z rozdrażnieniem wyszydza

�RECENZJE I OMÓWIENIA

309

prace, które go osobiście nie pociągają" (s. 36). Warto podkreślić, że opinia ta wyszła
spod pióra antropologa amerykańskiego, krytykowanego za skrajnie atomistyczne i dyfuzjonistyczne podejście do kultury. Ośmieszane bylo zwłaszcza jego określenie kultury jako bez­
ładnej mieszaniny „strzępów i łat" (shreds and patches) nie przejawiającej żadnych cech
integracji ani c a ł o ś c i o w e g o wzoru. Gdyby więc Lowiemu w porę w y w a ż o n o otwarte drzwi,
nie popełniałby z pewnością takich błędów. Powyższy cytat wskazuje jednak na inną tendencję.
Podczas gdy etnologowie w Polsce i na świecie dostrzegają w teoretycznym dorobku
Malinowskiego szereg nieprzemijających wartości i z powodzeniem przystosowują jego model
m. in. do badania współczesnych t y p ó w instytucji, antropologowie brytyjscy pomijają milcze­
niem lub znacznie bardziej krytycznie oceniają teoretyczną spuściznę po Malinowskim,
podkreślając głównie jego zasługi jako znakomitego nauczyciela i badacza terenowego.
Niemniej Kuper w pełni docenia i rozumie znaczenie generalizacji historycznych Malinow­
skiego: „wielkość Malinowskiego leży w jego zdolności chwytania w sieć teorii rzeczywistego
c z ł o w i e k a : dumnego i dwulicowego, przyziemnego i m y ś l ą c e g o . Malinowski zaszczepi! swoim
studentom bezcenną ś w i a d o m o ś ć napięcia, jakie istnieje zawsze p o m i ę d z y tym, co ludzie
m ó w i ą , a tym. co czynią, p o m i ę d z y dążeniami jednostek a porządkiem s p o ł e c z n y m " (s.
49). Podkreśla też znaczenie okrytej przez Malinowskiego zasady wzajemności, służącej
stwarzaniu więzi p o m i ę d z y ludźmi i stanowiącej potężny czynnik kontroli społecznej. O wielkości
Malinowskiego świadczyło poznanie Trobriandczyka w całej pełni jego człowieczeństwa,
skierowanie analizy na to, co w obcej kulturze jest powszechne, uniwersalne, właściwe
także nam.
P r z e m o ż n e oddziaływanie Malinowskiego na antropologię brytyjską trwało od 1924 do
1938 r. Po tym okresie nastąpiła dominacja orientacji socjologicznej, rozwijanej przez drugiego
wybitnego luminarza funkcjonalizmu w antropologii Alfreda R . Radcliffe-Browna, który
w 1937 r. objął katedrę antropologii społecznej na Uniwersytecie w Oxfordzie. Ten entuzjasta
Durkheima położył szczególny nacisk na badanie s y s t e m ó w i p r o c e s ó w społecznych, stworzywszy
podwaliny dla nurtu określanego mianem „socjologii p o r ó w n a w c z e j " . Malinowskiemu natomiast
zarzucano często niedostateczne rozpracowanie teorii systemu s p o ł e c z n e g o i sprowadzanie
wyjaśnień do biologizmu i płytko rozumianego psychologizmu, b ę d ą c e g o połączeniem teorii
instynktów M c Dougalla i teorii s e n t y m e n t ó w Shanda. W proponowanym przez Malinow­
skiego podziale potrzeb na biologiczne, pochodne i psychiczne m o ż n a się d o p a t r y w a ć dalekich
z w i ą z k ó w z koncepcją Marksa (podstawa materialna, struktura społeczna i ideologia),
ale Kuper podkreśla, że jest to bardzo niedojrzałe zrozumienie p o g l ą d ó w Marksa i zreduko­
wanie marksizmu do pewnego rodzaju dietetyki (s. 45).
Anglicy, zapewne przez sentyment dla swojego rodaka, skłonni są przypisywać większe
zasługi w określeniu kształtu przyszłej antropologii brytyjskiej Radcliffe-Brownowi. Skonstruował
on, j a k pisze Kuper, „bardziej precyzyjny zestaw pojęć do opracowania metariałów etno­
graficznych" (s. 51). W związku z tym nasuwa się pytanie, dlaczego większość znanych
i d o s k o n a ł y c h monografii funkcjonalnych wyszła spod pióra u c z n i ó w Malinowskiego, uczestników
jego seminariów, m. in. A . Richardsa, R . Firtha, I. Schapery, E . Evans-Pritcharda i in.
Większość uznanych teorii dotyczących kultury pierwotnej (gospodarki, rodziny, prawa, magii,
religii) wiąże się z nazwiskiem Malinowskiego. T o on przede wszystkim obalał mylne poglądy,
p o r z ą d k o w a ! fakty, dostarczał nowych p r o w o k u j ą c y c h idei, a jego pozornie m a ł o frapujące
teoretycznie pojęcie instytucji o k a z a ł o się narzędziem niezwykle skutecznym w badaniu zjawisk
kulturowych.
N a czym więc polegał wkład A . R . Radcliffe-Browna? Badane zjawiska dzielił on na
trzy typy: techniki, reguły zachowania i zwyczaje o b r z ę d o w e , związane z sytuacjami zmian
w życiu s p o ł e c z n y m . Interesowały go „sytemy faktycznych s t o s u n k ó w zależności p o m i ę d z y
jednostkami pełniącymi określone role społeczne". Badacz ten posługiwał się często pojęciem
„struktury społecznej" rozumianej jako „suma wszelkich społecznych relacji p o m i ę d z y wszyst­
kimi jednostkami w danej chwili" (s. 72). Wbrew Malinowskiemu uważał posługiwanie się
pojęciem kultury za m a ł o przydatne w konkretnych badaniach: „ N a u k a o kulturze nie jest
możliwa. M o ż n a badać kulturę jedynie jako cechę systemu społecznego [...],
badając

�310

RECENZJE I OMÓWIENIA

kulturę bada się zawsze akty z a c h o w a ń określonej grupy o s ó b . które p o w i ą z a n e są ze sobą
w strukturze społecznej" (s. 75).
Drugi c z ł o n tej wypowiedzi byłby w pełni akceptowalny

także dla Malinowskiego,

utożsamianie badań nad kulturą z badaniem struktury społecznej, jak to czynił

ale

Radcliffe-

-Brown, p r o w a d z i ł o w konsekwencji do niedostrzegania i pomijania szeregu zjawisk kulturo­
wych, takich j a k gospodarka, magia i religia pierwotna, wychowanie, folklor, sztuka. I fak­
tycznie.

Radcliffe-Brown i jego uczniowie

ograniczali

pokrewieństwa, systemów politycznych, rzadziej s p o s ó b uprawiania antropologii
co

rozumiał

ograniczenie

się na o g ó ł

do

badania

przez Radcliffe-Browna „ k o l e k c j o n o w a n i e m

się jedynie

do

systemów

prawa. Nie bez racji Edmund Leach nazwał

sporządzania

typologii

motyli",

przez

struktur społecznych

bez

naukowego wyjaśniania zjawisk i formułowania praw naukowych. Podejście Radcliffe-Browna
było

uboższe

od

teorii

Malinowskiego

przez faktyczne

eliminowanie

jednostki

biologicznych w analizie funkcjonalnej. Fakt ten zapewne s p o w o d o w a ł ,

i

potrzeb

że Radcliffe-Brown

p o z o s t a ł właściwie bezradny wobec problematyki zmiany kulturowej, podczas gdy Malinowski
podjął ją, mimo że jego propozycje w tym względzie uznano za niezadowalające, i wskazał
na istotne czynniki zmian, jakimi są modyfikujące się w różnych sytuacjach potrzeby ludzkie
oraz na to, że zmiany mają na o g ó ł charakter instytucjonalny.
Należy także podkreślić, że u Radcliffe-Browna pojęcie „struktury" nie m i a ł o nic w s p ó l n e g o
z podobnym pojęciem stosowanym
przede wszystkim budowanym

później przez Lévi-Straussa, dla którego struktura była

w umyśle ludzkim modelem

rzeczywistości.

Radcliffe-Brown

pisał na ten temat do Lévi-Straussa: „ U ż y w a m terminu «struktura spoteczna» w znaczeniu
tak

odmiennym

zapowiada

od

korzyści.

pańskiego,
Podczas

że prowadzenie
gdy

dyskusji jest

nie

dla Pana struktura społeczna

tylko
nie

trudne,
ma

ale

nic

i nie

wspólnego

z rzeczywistością, lecz z budowaniem modeli, j a u w a ż a m strukturę społeczną za rzeczywistość"
(s. 73).
Łączenie

pojęcia

„struktury" z rzeczywiście

obserwowalnymi

stosunkami

społecznymi

przetrwało w antropologii brytyjskiej nawet wówczas, gdy przyjęcie koncepcji Lévi-Straussa
i żywa

na nią reakcja

skłoniły

badaczy

do

zajęcia

się systemami

myślenia

i spojrzenia

na kulturę jako na system komunikowania. Antropologia brytyjska pozostała jednak zawsze
funkcjonalistyczna, a Edmund Leach — c z o ł o w y kontynuator idei Lévi-Straussa w anglojęzycznym
środowisku naukowym — u w a ż a ł , że prace antropologiczne
do

badania struktur idei, jak to

uwzględniać
Leacha,

rzeczywiście

postulował

obserwowalne

r ó w n i e ż ó w porządek

wzory

nie m o g ą się ograniczyć jedynie

francuski strukturalizm, lecz
stosunków

międzyludzkich.

winny
W

idealny nie zawsze przystaje do zewnętrznej,

zawsze

przekonaniu
obserwowalnej

rzeczywistości, jak to zakładał Lévi-Strauss. M o ż n a powiedzieć, że dzięki znakomitej szkole,
jaką stanowił funkcjonalizm brytyjski, antropologia w tym kraju p o z o s t a ł a empiryczna i po­
wiązana z praktyką, a zarazem otwarta na nowe prądy intelektualne, przygotowana do ich
oceny krytycznej i reinterpretacji. Te nowe prądy
w ujęciu

E . Evans-Pritcharda,

to przede

M . Gluckmana i E . Leacha,

wszystkim

neofunkcjonalizm

uwzględniający

problematykę

konfliktu s p o ł e c z n e g o oraz neostrukturalizm reprezentowany również w głównej mierze przez
Leacha, a także — Needhama, M . Dauglas, W. Turnera. W latach pięćdziesiątych u Evans-Pritcharda, Gluckmana i Leacha pojawiają się pierwsze próby krytyki statystycznego modelu
funkcjonalnego.
w rzeczywistości

Leach
sama

pisał: „ N i g d y
norma

nie istnieje absolutna z g o d n o ś ć z n o r m ą

istnieje jedynie j a k o

stan

napięcia

pomiędzy

kulturową,
sprzecznymi

interesami i rozbieżnymi nastawieniami. Mechanizmu zmiany kulturowej m o ż n a
w- reakcjach jednostek
Leach,
stanowi

profesor

na ich z r ó ż n i c o w a n e

Uniwersytetu

obecnie jedną

interesy

w Cambridge i przez

z najwybitniejszych postaci

Jego praca Culture and communication

poszukiwać

ekonomiczne

i polityczne"

(s.

pewien

rektor

College,

w

czas

Kings

brytyjskiej antropologii

204).

społecznej.

będąca znakomitym wprowadzeniem w reguły analizy

strukturalnej, stanowi zarazem oryginalny wkład w strukturalizm. Leach przede
nie zgadza się z Lévi-Straussem, jakoby

„uniwersalne"

struktury mentalne

wszystkim

właściwe

były

wszystkim ludziom. W jego przekonaniu są one właściwe tylko niektórym, a poza tym —
uwarunkowane kulturowo i zależne od w a r u n k ó w ekonomiczno-politycznych danego społeczeń­
stwa. Leach nie zgadza się także z tym, jakoby myślenie u ludzi d o k o n y w a ł o się jedynie

�RECENZJE I OMÓWIENIA

311

na zasadzie tworzenia opozycji binarnych. Postuluje wprowadzenie trzeciej, pośredniej kategorii,
która

nie

jest

ani

A,

ani

В — jest

dwuznaczna,

stanowi

w

pewnym

sensie

anomalię

i przez to otoczona jest tabu. Taką kategorią jest np. pojęcie granicy czasowej, przestrzennej
lub społecznej. W wielu społeczeństwach przekraczanie p r o g ó w i granic społecznych

wiąże

się z różnego rodzaju rytuałami. Wiele z tych rytuałów traktuje się jako rytuały oczyszczenia,
zapewnienia czystości naszym s p o ł e c z n y m kategoriom. Leach nakłania do traktowania analiz
strukturalnych z ostrożnością, dostarcza jednak przekonujących d o w o d ó w na ich p ł o d n o ś ć
p o z n a w c z ą , pod warunkiem wykorzystania precyzyjnej aparatury analitycznej w postaci do­
kładnie zdefiniowanej terminologii, określającej charakter z w i ą z k ó w między kodami zawartymi
w obserwowanych zachowaniach kulturowych a informacjami, jakie one przekazują.
Kuper ocenia krytycznie ostatnie lata rozwoju antropologii brytyjskiej. W latach 1972-1982
wielu znakomitych u c z n i ó w Malinowskiego osiągnęło już wiek emerytalny, ż e g n a n o ich wielką
liczbą ksiąg p a m i ą t k o w y c h , a nowi profesorowie nie zdołali przejąć przywództwa.
wując rozwój antropologii brytyjskiej w latach siedemdziesiątych

Podsumo­

i osiemdziesiątych

uważa, że okres ten charakteryzuje się raczej konserwatyzmem u m y s ł o w y m .

Kuper

Antropologów

mniej interesowały problemy socjologiczne, a koncentrowali się na badaniu p r o c e s ó w poznania.
Znalazło to wyraz w pojawieniu się dwu n u r t ó w określanych jako „antropologia kognitywna",
„ n o w a etnografia", „etnonauka". Obojętni też byli na osiągnięcia nauki światowej w zakresie
antropologii lub innych związanych z nią dyscyplin, skupiając się na badaniu etnograficznych
detali. Teoria w coraz mniejszym stopniu zaprzątała głowy a d e p t ó w tej dyscypliny na rzecz
doskonalenia metod obserwacji i zdobywania wszechstronnej wiedzy historycznej, j ę z y k o w e j
i in. na temat regionu, który ma stanowić przedmiot badań. O wyborze motywu przewod­
niego w badaniach decyduje zaś najczęściej nie teoria, ale preferencje profesora, u
pisze się pracę lub też m o ż l i w o ś ć

uzyskania większych

którego

dotacji na badania. Czyżby

upadający R z y m ? Nie jest zapewne tak żle. N i e p o k o j ą c e zjawisko, o którym pisze
m o ż e wiązać się z tym, że nie pojawiła się jeszcze nowa indywidualność
byłaby zdolna z d o m i n o w a ć umysły, tak jak kilkadziesiąt lat temu

naukowa,

inwencji teoretycznej.

Może

to

także

j a k pisze

która

Malinowski, a także —

być m o ż e — i z tym, że przerost wiedzy ściśle etnograficznej ograniczył w pewnym
śmiałość

więc

Kuper,

Kuper —kwestia

stopniu

„skromności

i braku ambicji" (s. 243).
Praca Kupera,

mimo że przygotowana rzetelnie i ukazująca

d o k o n a ł y się w myśleniu o człowieku
świecie,

nieco

istotne przemiany, jakie

w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat w Anglii i na

rozczarowuje. Pisana jest jakby z pozycji dumnego

syna Albionu,

który

m o ż e sobie p o z w o l i ć na autoironię, ukazanie własnych słabości i spojrzenie na zagadnienie
z pełnym dystansu krytycyzmem. Autor nie proponuje też ż a d n e g o
Odnośnie

do

Malinowskiego

np.

podaje

m. in.,

że jego

własnego

własne

stanowiska.

noty

biograficzne

(umieszczane np. w Who is who) podkreślały zawsze dwa elementy: „szlacheckie

pochodzenie

ze strony obojga r o d z i c ó w oraz doktorat w 1908 roku sub auspicias

Imperatoris,

co

było

najwyższym zaszczytem akademickim w monarchii austro-węgierskiej" (s. 19). Cieszymy się,
że w kraju, w którym tak wielką wagę przykłada się do nobilitacji a n t r o p o l o g ó w (w trudnym
okresie lat siedemdziesiątych aż trzech z nich otrzymało nominacje szlacheckie), nasz rodak
j u ż w chwili przybycia na teren Wielkiej Brytanii spełniał te

warunki.

Barbara

Olszewska-Dyoniziak

H E I D E N I X D O R F F , H E I D I M U L L E R , Weisse Western - Rite Roben. Von den Farbordnungen des Mitlelalters
zum individuellen Farbgeschmack.
Mit einem Beitrag von Bernhard
Zepernick und Else-Marie Karlsson-Stresse,
Berlin 1983, 218 ss. 115 fot.
Omawiana publikacja p o w s t a ł a równolegle do wystawy na ten sam temat,

przygotowanej

przez Staatliche Museen Preussischer Kulturbesitz, Museum für Vólkerkunde (Abt. Europa)
i

Museum

für

Deutsche

Volkskunde w Berlinie. Zaprezentowano

na

niej zbiory

z

31

�312

RECENZJI; I OMÓWIENIA

m u z e ó w krajowych i zagranicznych, w tym z Bazylei. Berna, Wiednia, Salzburga, Amsterdamu,
Hagi. Brukseli. Paryża. Zamieszczony na końcu książki spis e k s p o n a t ó w (s. 191-207)
wprawdzie nie podaje ich kolejnej numeracji, ale ilościowo zapewne przekraczają one ponad
700 sztuk, gdyż składają się z a r ó w n o z pojedynczych pozycji, j a k i całych z e s p o ł ó w tworzących
komplety. Intencją autorek w przypadku publikacji i wystawy było przedstawienie historii
odzieży nie od strony kroju. tj. formy i zestawu poszczególnych części czy ich zdobnictwa,
ale od strony kolorystyki, jej zmienności w czasie, znaczenia i funkcji, począwszy od średnio­
wiecza, kiedy p o d p o r z ą d k o w a n a byla pewnym prawom i uzależniona od naturalnych ś r o d k ó w
barwiących oraz zwyczajowych tradycji, aż po współczesne indywidualne upodobania. R ó w n o ­
legle autorki starały się o d p o w i e d z i e ć na szereg wiążących się ze sobą i nurtujących je
pytań. np. jak d ł u g o i gdzie z a c h o w a ł o się respektowanie symbolicznego znaczenia kolorów,
jak długo przetrwało w poszczególnych grupach społecznych prawo posługiwania się określoną
kolorystyką i czy kolory są wyrazicielem stanów psychicznych," estetycznych, intelektualnych
itp.?
N a podstawie badań okazuje się, że do polowy X I X w. (1856), kiedy to przez
angielskiego chemika. Wiliama Henry'ego Perkin'a, wynaleziony zosta! barwnik syntetyczny,
stosowany w odzieży kolorystyka była ograniczona. Warunkowały ją barwniki pochodzenia
naturalnego, przede wszystkim roślinnego, j a k : urzet (Isatis tinctoria), narzana (Rubia tinctorum),
rezeda (Reseda luteo/a), indygo (Indigotera tinctoria), szafran (Crocus sativas), oraz zwierzęcego ~
purpura (Murex hrandaris) czy szkarłat (Coccínea)
powszechne w całej Europie. Dzięki
anilinie udało się uzyskać czyste i zróżnicowane w odcieniach barwy, które d o ś ć prędko
zdobyły świat.
Po Rewolucji Francuskiej nowe prądy m o d y stosunkowo szybko docierały na wieś,
tak więc popularny w ó w c z a s kolor szary w niedługim czasie ustępuje miejsca szerokiej
palecie kolorystycznej. N a skutek jednak zachodzących zmian społecznych i gospodarczych
nie podlega ona żadnym ograniczeniom, jakie zgodnie z hierarchią społeczną, a potem stosownie
także do praw przeciw zbytkom, obowiązywały, np. we Francji od k o ń c a X I I w., w Hiszpanii od X I I I w., a w Holandii i Niemczech od polowy X I V w. W X V i X V I w. przestrzegano
ich surowo. W X V I i X V I I w. prawom tym p o d p o r z ą d k o w a n o , oprócz gatunku tkanin,
kolorystyki i formy odzieży, także różne jej detale, jak obramowania czy obszycia obrzeży,
jej długość oraz stosowanie o z d ó b . W X V I I I w. wszelkich tych z a k a z ó w coraz mniej
przestrzegano, a po Rewolucji Francuskiej znikają z a r ó w n o zarządzenia, j a k i funkcjonujące
normy. Pozostały jednak pewne tradycje kolorystyczne, których znaczenia m o ż n a dopatrzeć
się w obowiązujących niegdyś regułach i obyczaju. Utrwaliły się one w pewnych grupach
społecznych i zawodowych. Znane są także przypadki, kolorystycznego wyróżniania się odzieży
niektórych prowincji, stanowiących w przeszłości np. odrębne księstwo czy własność kościelną.
Odpowiednia kolorystyka podkreślała rangę wartości i upodobania estetycznego, podobnie
jak czyniły to różnego rodzaju obszycia czy koronki albo hafty, np. złote lub srebrne.
Miały więc przysługujące im tekstylia, kolory i ozdoby tylko stany wyższe, d u c h o w i e ń s t w o ,
miało je mieszczaństwo, rzemieślnicy i urzędy, a także wydziały fakultatywne w uniwersytetach.
Odzież chłopska, zwłaszcza kobiece suknie i spódnice — j a k wskazują średniowieczne źródła,
np. rękopis heidelberski albo zwierciadło saksońskie z początku X I V w. — były w kolorze
szarym, brunatnym lub brunatno-fioletowym i w dużej mierze takie pozostały do X X w.
Stosunkowo rzadko u ż y w a n o koloru niebieskiego lub czerwonego. Dopiero w X V I I w. kolor
niebieski upowszechnia się w odzieży odświętnej, podczas gdy kolor czarny, wzorem hiszpańskiej
mody. uważany był w tym czasie i nieco później w kręgach mieszczańskich za uroczysty
i odświętny. Niemniej na wsi ani niebieski, ani czerwony kolor nie występują często.
Przeważają raczej nadal barwy szare, wynikające z naturalnej kolorystyki surowca, jakim
była wełna i len. Niejednokrotnie je mieszano, uzyskując melanż czarno- lub szaro-biały,
co praktykowano przede wszystkim przy wyrobie popularnego lodenu. N a urozmaicenie
kolorystyki w odzieży wiejskiej, a także jej symbolicznego znaczenia niemały wpływ wywarł
Kościół katolicki, w którym np. żałobne znaczenie mają kolory czarny, fioletowy i biały.

�RECENZJE i

Również

313

OMÓWIENIA

kolorystyka przypisywana p o s z c z e g ó l n y m

świętym patronom i świętom

oddziałała

na wprowadzenie jej do odświętnej odzieży na wsi.
Omawiana publikacja składa się z 5 podstawowych rozdziałów, p o ś w i ę c o n y c h szczegółom
d o t y c z ą c y m kolorystyki, techniki pozyskiwania barw. znaczenia i kształtowania się ich symboliki
p o c z ą w s z y od c z a s ó w średniowiecznych aż po współczesne. Mowa tutaj także o harmonii
barw wyrażonej w tkaninach i kompozycji przy zestawianiu poszczególnych- części odzieży.
Najobszerniejszą część opracowania (s. 83-170) stanowi analiza popularnych w odzieży ko­
l o r ó w : szarego i brunatnego, białego, ż ó ł t e g o , czerwonopurpurowego. r ó ż o w e g o , niebieskiego,
zielonego, czarnego oraz czerwonego i niebieskiego jako k o l o r ó w Matki Boskiej i Chrystusa,
dalej ich funkcji, symboliki i zastosowania na szerokim tle p o r ó w n a w c z y m , wykorzystującym
materiały z różnych krajów europejskich. Ostatni wreszcie rozdział p o ś w i e c o n o relacji po­
między kolorystyką odzieży a człowiekiem, tj. jego fizjonomią, psychiką itp., nadto uzależnieniu
kolorystyki odzieży od pogody. C a ł o ś ć zamyka obszerne zestawienie literatury przedmiotu
(s. 209-218).
Na koniec warto podkreślić, że opracowanie zawiera wiele cennych wiadomości wiążących
się z kolorystyką odzieży i strojów z a r ó w n o warstw elitarnych, jak chłopskich, z jej
historią i prawami, jakim podlegała w ciągu minionych wieków, a także wiążących się
z tendencjami współczesnego świata.
Barbara

Bazielkh

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7881" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7861">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b470200255ecb1b40dfe5bbe97604faf.pdf</src>
        <authentication>64f8279072c95c4a54d209d74b140411</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94315">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1385</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94316">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94317">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1280</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94318">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94320">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34, s.251-268</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94322">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94324">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94326">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94328">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94333">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„Etnografia Polska", t. XXXIV: 1990, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

F. B E R L I K TCHR., Historia Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców 1932-1939,
Poznań 1987, ss. 330, il.
W 1932 r. prymas Polski, kard. August Hlond, sprawujący z ramienia Sfolicy Apostolskiej
urząd Protektora Polskiego Wychodźstwa, powołał do życia nowe zgromadzenie zakonne,
któremu papież Pius IX nadał nazwę Societas Christi pro Polonis Emigrantibus - Towarzystwo
Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Akt ten uwieńczył wieloletnie starania polskiej hierarchii
kościelnej o zapewnienie emigrantom opieki duszpasterskiej w krajach ich osiedlenia. Zapocząt­
kował także najtrudniejszy, obok lat I I wojny światowej, okres w działalności Towarzystwa.
W wydanej w 1987 r., nakładem Towarzystwa Chrystusowego, książce ks. Florian Berlik
TChr. (zra. 1983 r.) podjął się niełatwego zadania rekonstrukcji pierwszego etapu historii
Zgromadzenia z lat 1932-1939. Przedsięwzięcie było tym trudniejsze, iż podczas II wojny
światowej zaginęła cała dokumentacja Towarzystwa przechowywana w Domu Macierzystym
w Potulicach. Autor odtworzył dzieje Towarzystwa Chrystusowego wspomagając się materiałem
wydawniczym pochodzącym z lat przedwojennej działalności Zgromadzenia, czerpiąc informacje
z polskiej prasy katolickiej tego okresu oraz korzystając z archiwaliów obecnego Domu Głównego
w Poznaniu, a także z relacji księży, którzy już jako zakonnicy współuczestniczyli w pierwszych
pracach Towarzystwa. Sprawą nie bez znaczenia jest, iż ks. F . Berlik sam był już wówczas jego
członkiem (w 1934 r. otrzymał pierwsze w tym Zgromadzeniu święcenia kapłańskie), a także - co
najważniejsze, pełniąc już jako kapłan szereg odpowiedzialnych funkcji - stał się jednym ze
współtwórców Towarzystwa Chrystusowego. Fakt ten zadecydował o tym, iż omawiana praca
będąca rzetelnym świadectwem naocznego świadka, nabrała szczególnej wartości.
Część zasadniczą opracowania poprzedza wstęp ks. Bernarda Kołodzieja TChr. oraz dwa
kolejne rozdziały. Pierwszy, autorstwa dr Antoniny Tomkiewicz, stanowi zarys dziejów emigracji
polskiej do roku 1939. Czytelnikowi nie zorientowanemu w problematyce polskiego wychodźstwa
daje niezbędne minimum informacji na ten temat, pozwalając osadzić początkowy okres prac
Towarzystwa zarówno w konkretnej sytuacji społeczno-ekonomicznej Rzeczypospolitej Polskiej,
jak i w kontekście historii Polonii Zagranicznej. Tym pełniej też uzmysławia fakt, jaką
koniecznością i potrzebą chwili było powołanie do życia zgromadzenia zakonnego o tak
charakterystycznym profilu.
Dopełnieniem części wstępnej jest rozdział II, poświecony ks. kardynałowi A. Hlon­
dowi - organizatorowi polskiego duszpasterstwa emigracyjnego. Autor rozdziału, ks. Czesław
Kamiński TChr., zaznajamiając czytelnika'z życiorysem ks. Prymasa, szczególnie uwypukla jego
działalność na rzecz polskiego wychodźstwa, jego niepodważalne zasługi w niesieniu wszechstron­
nej, nie tylko religijnej, opieki i pomocy polskim emigrantom. Prymas wizytował ośrodki polonijne
w Europie Zachodniej i Ameryce Południowej zapoznając się z warunkami życia zbiorowisk
polskich, z ich potrzebami i zamierzeniami. W podróżach duszpasterskich odwiedził Czecho­
słowację. Wielką Brytanię. Francję, Włochy, Jugosławię, Węgry, Austrię, Belgię oraz. Argentynę,
Brazylię i Urugwaj.
Powołanie do życia Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, choć nadało
prawne ramy działalności Zgromadzenia, było jedynie pierwszym, ale niezbędnym, krokiem na
drodze ku realizacji projektów kard. A. Hlonda. Ogrom pracy, jaki wiązał się z budową od
podstaw struktury organizacyjnej Zgromadzenia, ze stworzeniem Seminarium dla przyszłych
księży i braci Chrystusowców, programu ich nauczania, a także z zapewnieniem stałej siedziby,
środków utrzymania i z wieloma innymi problemami, ks. Prymas powierzył ks. Ignacemu
Posadzemu, który stal się w ten sposób współzałożycielem i twórcą Towarzystwa Chrystusowego.
Jemu też poświęcony jest rozdział następny, który otwiera zasadniczą cześć opracowania
autorstwa ks. F. Berlika.
Działalność ks. Posadzego nie ograniczyła się wyłącznie do tak wielkiego zadania, jakim było
zorganizowanie Towarzystwa. Odbył on nadto w latach 1929 1937, trzy podróże inspekcyjne
wizytując dwukrotnie osady polskie w Ameryce Południowej i raz na Dalekim Wschodzie. Chciał

�RECENZJE

251

I OMÓWIENIA

osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do żvcia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiei, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stato się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F. Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo­
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturalnej, utworzenie formacji brata, urucho­
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz. VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoje odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale prwle wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks' I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałej pomocy finansowej Nie udzielały jej ani
Kur^Mctronoitalna ani PX^ZW^^
^ S w L i ^ m Tak więc przedwojenna

tero aziaiainosc
działaZść mozuwa
możliwa b
X jeaynie
edvnfe OZICKI
drieki oiiarnosci
' ^ ^ S społeczeństwa
^ ^ ^ \ K poisiticgo
W S ^ ^ (ru/.u*.
^ T X AI),
S
jego
nyfd
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w latach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch U wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r. który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dia
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika, tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności, Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F. Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
yśród emigrantów polskich w świecie,
(

Katarzyna Paradowska

�252

RbCKNZJE I OMÓWIENIA

osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do życia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności' Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiej, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stało się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F . Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo­
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturałnej, utworzenie formacji brata, urucho­
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoie odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale przede wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałe) pomocy finansowej Nie udzielały iei ani
Kuria Metropolitalna, ani Polonia Zagraniczna, ani władze państwowe. Tak więc przedwojenna
jego działalność możliwa była jedynie dzięki ofiarności społeczeństwa polskiego (rozdz. XI).
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w tatach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch II wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r., który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dla
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika. tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności. Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F . Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
Zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
wśród emigrantów polskich w świecie.
I

Katarzyna Paradowska

�RECENZJE

I OMÓWIENIA

253

KOLĘDOWANIE NA LUBELSZCZYŹNIE, Wrocław 1986, P T L , ss. 397, ryc. 35
Kolędowanie na Lubelszczyźnie jest 25 tomem Literatury Ludowej za rok 1981 przygotowa­
nym pod kierunkiem J. Bartmińskiego i C. Hernasa. Poświęcono go w całości lubelskim obrzędom,
zwyczajom i repertuarowi związanym z okresem świąt Bożego Narodzenia.
W Nocie edytorskiej (s. 11-13) J. Bartmiński i W. Dębski wyjaśniają, że materiały publikowa­
ne w tomie pochodzą z badań terenowych prowadzonych przez pracowników Uniwersytetu
VI. Curie-Skłodowskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Muzeum Wsi Lubelskiej, Mu­
zeum Okręgowego w Lublinie i Instytutu Sztuki PAN w latach 1960-1982 w ponad 300
miejscowościach na obszarze umownie nazywanym Lubelszczyzną (obecnie województwa lubels­
kie, zamojskie, chełmskie, część tarnobrzeskiego i bielsko-podlaskiego).
Intencja zespołu opracowującego zbiór było pokazanie całej różnorodności „form ob­
rzędowych i słownych składających się na repertuar bożonarodzeniowy regionu, od ustabilizowa­
nych zachowań, poprzez widowiska łączące zachowania, sytuacje i pieśni, po kolędy i wiersze,
* niektóre już tylko indywidualne i znane wyłącznie w wersji językowej pisanej" (s. 11). Układ
maleriałów tomu ma „pokazać, jak poprzez stratyfikację można próbować zrekonstruować
historyczne okresy w rozwoju repertuaru" (s. 12).
Tom otwiera studium J. Bartmińskiego pt. Wszystko się zmieniło, jak nigdy nie było (s. 5-10).
Autor stwierdza w nim: „Wszystko, co się robiło od dnia Wigilii Bożego Narodzenia po dzień
Trzech Króli, było poddane uporządkowaniu nastawionemu na odnowienie, przeżycie, inten­
syfikację sensu życia zarówno w jego wymiarze osobistym, jak społecznym i »kosmicznym«. Sens
ten był artykułowany w wielotworzywowvm języku kultury, poprzez słowo, gest, zachowanie,
obrzęd, w wyniku czego cały obchód świąt bożonarodzeniowych stawał się podobny do
przedstawienia teatralnego. W tym wielkim teatrze dane były sytuacje, aktorzy i teksty.
Zachowania ludzi-aktorów odtwarzały niepisany, ale znany w swoich ogólnych rysach scenariusz
i następowały po sobie w określonej kolejności, odpowiednio do dni i godzin. Aktorami byli
wszyscy od dzieci poczynając, wszyscy bowiem mogli, a poniekąd musieli, podjąć określone role.
Każdy widz mógł stać się aktorem, każdy aktor był równocześnie widzem. Bogaty był repertuar
tekstów, które z jednej strony dawały się łatwo przystosować do sytuacji, z drugiej strony, może
nawet przede wszystkim, same organizowały te sytuacje przez wpisanie w nie sensu i modelowanie
postaw uczestników" (s. 5).
Fenomen określany mianem „kolędowania" skupia w sobie „splecione w jedną całość
elementy chrześcijańskie i ogólnokulturowe, o bardzo dawnej jeszcze pogańskiej prowieniencji".
Problem historycznej pochodności czy wtórności różnych elementów kulturowych występujących
w tym okresie podejmowali badacze o nastawieniu strukturalno-typologicznym (zwłaszcza
M. Eliade i R. Caillois). Wykazali oni, że w kulturach tradycyjnych wyrastających z religijnej
koncepcji świata okres świąteczny jest czasem specyficznym „świętym", niezniszczalnym, „wiecz­
nym czasem teraźniejszym", w którym „odnajduje się w pełni sakralny wymiar żyda, doświadcza
się świętości ludzkiego istnienia jako dzieła boskiego" (M. Eliade).
Człowiek tych kultur („prymitywnych") jest podporządkowany „mitowi wiecznego powrotu:
»wiedzionv« głodem sakrum i tęsknotą za bytem wraca okresowo do sytuacji mitycznej, do
»początku«, kiedy to dokonało się stworzenie świata". Jak twierdzi R. Caillois, ta pierwotna,
początkowa sytuacja występuje w postaciach antytetycznych jako chaos i wiek złoty. „Był to stan
twórczej mocy, po którą świat obecny może sięgnąć w czasie święta, po to, by się odmłodzić
i odzyskać pełnię życia. Święto tradycyjnie pojmowane, »prymitywne«, spełnia funkcję odradzania
świata poprzez powrót do przeszłego stanu Chaosu i Złotego Wieku. Przywracana jest twórcza
wolność, dozwolone przeróżne wybryki. Obrzędy Płodności mają zapewnić odradzanie natury.
Obfitość zgromadzonego jadła i napojów pozwala na wozpasanie świąteczne«. Następuje zlanie się
świata i zaświatów. Zawieszony zostaje powszechny lad, upadają wszystkie przegrody i umarli
mogą bez przeszkód odwiedzać swoich potomków. Powrót do pierwotnego chaosu zaznacza się
przez »czyny na opak«, przedrzeźnianie władzy i parodie liturgicznych śpiewów" (s. 6-7).
Wszystkie te elementy, sklasyfikowane historycznie czy typologicznie, można odczytać we
współczesnym folklorze bożonarodzeniowym regionu lubelskiego. Analiza struktury zebranych
w tomie tekstów pozwala stwierdzić, że repertuar ten stwarza pozory wielkiego chaosu. „W sferze
języka i motywów przedmiotowych, w zasobie wykonywanych utworów słownych i muzycznych,
w postawach, wierzeniach, w całej sferze zachowań spotykają się i funkcjonują na równych
prawach rzeczy pochodzące z różnego czasu, miejsca, środowiska, z odmiennych wzorców kultury"
(s. 7). To, co dawne, łączy się z tym, co nowe, to co swojskie, z tym, co obce, to, co ustne (przejęte
drogą transmisji słownej), z tym, co książkowe (odtwarzane z kantyczek). W sferze wierzeń

�254

RECENZJE

I OMÓWIENIA

i praktyk, ci, co żyją, łączą się z tymi, co zmarli, to, co istnieje obecnie.-nawiązuje kontakt z tym, co
będzie w przyszłości; to, co ludzkie, staje się udziałem zwierząt, a nawet drzew. Nie jest to jednak
powrót do chaosu. „Znoszenie, zawieszanie opozycji, które porządkują normalny bieg spraw
ludzkich i otaczający świat, nie idzie w nieskończoność. Ten proces neutralizacji, schodząc coraz
głębiej nie dotyka fundamentu, nie zostaje zatarta granica między tym, co święte, żywe, a tym, co
nieświęte, martwe. Nienaruszona, przeciwnie wyeksponowana jest opozycja »sakrum« i »profanum«, która jest zdaniem semiotyków najważniejszą opozycją nadbudowaną nad wszystkimi
innymi w kulturze. Zawieszane są- granice drugorzędne z punktu widzenia wartości podstawo­
wych [...]" (s. 8). W dalszej części opracowania Bartmiński podaje przykłady wniosków, jakie
wynikają z analizy struktury zebranego w tomie repertuaru „tekstów" (w szerokim rozumieniu tego
słowa).
Artykuł J. Petery, Obrzędy i zwyczaje ludowe w okresie Bożego Narodzenia (s. 14-45),
opracowany został na podstawie materiałów z badań terenowych zebranych przez autorkę
w latach 1958- 1971 w 246 wsiach ówczesnego woj. lubelskiego; materiałów terenowych zgroma­
dzonych w Zakładzie Języka Polskiego UMCS i Muzeum Wsi Lubelskiej oraz ustaleń kilkunastu "
prac magisterskich: Informacje zawarte w tych źródłach obejmują kilka dziesiątków lat, sięgając
przełomu X I X i XX w.
Autorka prezentuje ten bogaty materiał zgodnip z chronologią obrzędów i zwyczajów
charakterystycznych dla okresu Bożego Narodzenia. Rozpoczyna od omówienia poprzedzającego
święta Bożego Narodzenia (zwane Godnimi Świętami lub Godami) 4 tygodniowego okresu
postu - Adwentu. Szczegółowiej uwzględnia w nim zwyczaje praktykowane w dniach świętych:
Katarzyny, Łucji, Mikołaja. W lubelskich godach trwających od Wigilii do Trzech Króli autorka
charakteryzuje kolejne zachowania i czynności oraz zwyczaje i obrzędy mające miejsce w tym
czasie. Pisząc o Wigilii Bożego Narodzenia Petera skupia uwagę na wystroju wnętrza w tym dniu,
obowiązujących wówczas postach i zakazach; przygotowywaniu specjalnych potraw; czynnoś­
ciach, zabiegach i zwyczajach związanych z przynoszonymi do izby snopami zboża i wiązkami
siana; przebiegu wieczerzy wigilijnej oraz towarzyszącym jej wróżbom (dotyczącym przepowiedni
pogody, urodzajów, pomyślności gospodarskiej, zamążpójścia, śmierci) i zabiegom magicznym
(mającym zapewnić urodzaj, dostatek, owocowanie drzew, pomyślny chów inwentarza, zdrowie
domowników); nakazom i zakazom oraz figlom i zabawom młodzieży. Następnie pisze o pasterce,
świętowaniu pierwszego dnia Bożego Narodzenia, Świętych Wieczorach, dniu Św. Szczepana,
wigilii Nowego Roku, Nowym Roku i Trzech Króli, charakteryzując obowiązujące W tym czasie
zachowania, obrzędy i zwyczaje. Oddzielne miejsce w jej rozważaniach zajmuje samo kolędowanie,
a więc chodzenie po domach z żywymi zwierzętami, maszkarami, gwiazdą i składanie życzeń
gospodarzom. Artykuł kończy rodzaj aneksu zawierającego w układze alfabetycznym wykaz
miejscowości w poszczególnych województwach (wg obowiązującego obecnie podziału adminis­
tracyjnego), z których pochodzi materiał będący podstawą opracowania.
J. Seroriuk i G. Żuraw w artykule Podlazy i szczodrowanie (s. 46-77) omawiają znany już
tradycji staropolskiej (i szerzej słowiańskiej) powszechny zwyczaj kolędowania w dzień Św.
Szczepana i Nowego Roku, określany na Lubelszczyźnie jako szczodraki, podłazy. Pierwotnie były
to dwa różne zwyczaje. Podłazy polegały na chodzeniu nieżonatych mężczyzn po domach,
w których były dziewczęta na wydaniu. Szczodrowanie było natomiast przede wszystkim
zwyczajem składania domownikom przez kolędników życzeń wszelkiej pomyślności. Z biegiem
czasu nastąpiło wzajemne przeniknięcie intencji i czynności obrzędowych przejawiające się
w obocznym występowaniu nazw oraz uczestnictwie mężczyzn z wszystkich grup wieku. Szczod­
raki są na Lubelszczyźnie nadal zwyczajem żywym, chociaż niewątpliwie zanikającym.
Autorzy zamieszczają wykaz miejscowości uwzględnionych w opracowaniu oraz uzyskane
w terenie dane o geograficznym rozmieszczeniu (rozpowszechnieniu) nazwy i wieku szczodrujących, czasie szczodrowania i formach wynagrodzenia za kolędę. Przedstawiony materiał
obejmuje: 1. Ludowe scenariusze chodzenia po szczodrakach pochodzące z 2 lubelskich wsi:
Karczmisk i Rochań, będące relacją z konkretnego wykonania. Są to opisy praktyk związanych ze
szczodrowaniem najbardziej zbliżonych do tradycyjnych, zawierające oprócz kontekstu sytuacyj­
nego także teksty i nuty śpiewanej kolędy. 2. Wybór towarzyszących szczodrowaniu tekstów wraz
z nutami i graficznymi przedstawieniami rytmo-metrycznego przebiegu recytacji pochodzących
z różnych wsi Lubelszczyzny ułożony według chronologii ich występowania.
W opracowaniu Kolęda i jej odmiany gatunkowe (s. 78-184) J. Bartmiński stwierdza znamienne
dla regionu lubelskiego „stosunkowo dobre zachowanie tradycji kolędowania noworocznego przy
równoczesnym bogactwie.pieśni bożonarodzeniowych". Pozwala to na stosowanie - zgodnie
ze staropolską tradycją językową - jednej nazwy kolęda dla obu odmian pieśni. Natomiast

\

�RECfcNZJE I OMÓWIENIA

255

biorąc za podstawę istotne kryteria intencjonalne Autor dokonuje podziału kolęd na następujące
grupy: 1. Kolędy noworoczne (Życzące, „dunajcowe") związane z obrzędowym obchodzeniem
domów z życzeniami w okresie Nowego Roku („nowe lato"); 2. Kolędy bożonarodzeniowe, wśród
których są: a) przedstawiające zdarzenia związane z narodzeniem Jezusa, b) witające (pochwalne,
adorujące) Jezusa, c) interpretujące sens przedstawianych zdarzeń (można je nazwać refleksyjnymi
czy „teologicznymi"); 3. Kolędy przystosowane do nowych sytuacji towarzyskich (parodie kolęd)
i społecznych (s. 79).
Każda z grup jest scharakteryzowana w pierwszej części artykułu. Część druga zawiera
repertuar, czyli wybór tekstów i nut ilustrujących dokonany przez autora podział merytoryczny
kolęd śpiewanych na wsi lubelskiej. Ten materiał terenowy opatrzony jest znakomitą ~ wzorową
wręcz dokumentacją.
J. Węcławik w opracowaniu Godnie gadki (s. 185 190) omawia i przytacza teksty o tematyce
bożonarodzeniowej zanotowane w Skierbieszowie, Sosnówce i Michałówce. Są to kolejno
opowieści zatytułowane: Cudowny siew i żniwo, Spotkanie ze zbójem, Pająk i leszczyna. Uczony
żaczek, Przemienienie w diabla.
Ten sam Autor w pracy Widowisko z konikiem (s. 191-197) koncentruje się na opisie jednego
z zespołów kolędniczych Lubelszczyzny, a mianowicie grupie przebierańców obnoszących masz­
karę konia i inscenizujących krótkie widowisko. Węcławik skupia uwagę na genezie tej praktyki
obrzędowej, strukturze widowiska, jego wariantach (zanotowanych w Skierbieszowie, Lipsku,
Grabowczyku Ulowie Białowoli) Rozważania te uzupełnia tekst, choreografia i zapis nutowy
„konika" ze Skierbieszowa.
Jedne z najstarszych widowisk misteryjnych - dialogi bożonarodzeniowe - są przedmiotem
kolejnych rozważań J. Węcławika zatytułowanych Wprowadzenie w historię dialogu bożonarodze­
niowego (s. 198-235). Widowiska te oparte na technice dramatycznej charakteryzującej już utwory
średniowiecza, a szczególnie XVI i XV!I w., w zmienionej ludowej formie przetrwały do XX w.
Poszczególne sceny dialogów na Boże Narodzenie powstawały w procesie dramatyzowania
fragmentów Ewangelii a także tekstów mszalnych apokryfów Nowego Testamentu oraz literatury
patrystycznei" (s 199) Pełny dialog zawiera takie kwestie jak- Adam i Ewa w raju prorocy
Zwiastowanie szukani noclegu scenę pasterska adoracje Nowo Narodzonego i pokłon Trzech
Króli ich wizyta u Heroda rozkaz rzezi niewiniątek Historia tych inscenizowanych utworów
uwvDuklaiaca zLożyczenia wnlywy oraz kicrunk rozwoju jakim podlegały w okresie kilku
^.eroieszowa „aoja.ogu ze zwiartowa wraz

TZS^\\\^yT^%S^yS^^

„Herody" - najpopularniejsze w regionie lubelskim przedstawienie bożonarodzeniowe - jest
tematem artykułu J. Adamowskiego i J. Bartmińskiego, „Herody" lubelskie - między misterium
a kolędą życzącą (s. 240-293). Widowisko, którego aktorami są efektownie przebrani młodzi
chłopcy, przedstawiane jest w mieszkaniach w okresie od drugiego dnia Bożego Narodzenia do
Trzech Króli. Jego akcja jest zwarta i krótka, dostosowana do możliwości powtórzenia w kilku
domach w jeden wieczór. Autorzy prezentują postacie występujące w przedstawieniu oraz analizują
podstawową funkcję lubelskich „herodów" polegającą z jednej strony na „wyjaśnianiu religijnego
i moralno-egzystencjalnego sensu świąt Bożego Narodzenia, tj. uobecnianiu odwiecznego dramatu
walki Dobra i Zła, życia i śmierci" (s. 243), z drugiej na włączeniu ich „w ludowy zwyczaj
obrzędowego kolędowania świątecznego, czyli składania życzeń" (s. 243). Zrekonstruowany na
podstawie istniejących materiałów terenowych schemat akcji „herodów" zawiera 20 scen. Autorzy
zwracają uwagę na to, że schemat ten nie jest obligatoryjny dla wszystkich widowisk. W niektórych
z nich mają miejsce zmiany kolejności scen, ale są też takie, które występują zawsze, jak np.
„wprowadzenie i przedstawienie Heroda, jego autoprezentacja, przekazanie informacji o narodze­
niu nowego króla, rozkaz wymordowania dziatek, informacja o wykonaniu rozkazu, parodystyczne przesłuchanie Żyda, śmierć Heroda" (s. 245). Są też sceny często pojawiające się (np. scena
z Turkiem) ojaz zupełnie indywidualne, np. cała druga część „herodów" z Janówki związana
z postacią Twardowskiego. Niektóre sceny są w miarę wiernym odbiciem tematu biblijnego, ale są
też zupełnie nowe, będące jednak nieodłączną składową widowiska. „Jednakże najważniejsza
różnica, jaka zachodzi między przywoływanym dramatem liturgicznym a tudowymi »herodami«
zawiera się w zmianie ogólniej funkcji i intencji widowiska" (s. 245). Kolędnicy bowiem najchętniej
chodzili do chałup, w których były młode, ładne dziewczyny (sens matrymonialny). Wówczas
często po przedstawieniu dramatu miał miejsce wspólny taniec i śpiewanie kolęd do wybranki.
Właśnie „z tą archaiczną funkcją »herodów« nie deklarowaną jawnie, ale widoczną z pośrednich
opowieści struktury repertuaru, łączyły się szczególne upodobania do postaci żołnierzy, marszał­
ków, których jest więcej niż sama akcja wymaga, a którzy z wielką ostentacją prezentują swoje
piękne stroje i nieodzowne »męskie« atrybuty w postaci pałaszy i szabel" (s. 245).

�256

RECENZJE I OMÓWIENIA

Część druga opracowania zawiera znakomicie udokumentowane wywiady o „herodach" oraz
scenariusze, teksty i zapisy nutowe widowisk ze wsi Woli Krajeńskiej, Polichny, Janówki.
Artykuł J. Adamowskiego O szopce lubelskiej (s. 294-309) poświęcony jest jednej z najstar­
szych form polskiego kolędowania - szopce bożonarodzeniowej, znanej w innych regionach pod
określeniem jasełka (min. Podlasie), wertep (Ukraina), betlejemki (dawna gubernia mińska). Na
wstępie Adamowski zajmuje się geneza tego przedstawienia i kierunkiem jego przemian, a następ­
nie koncentruje uwagę na charakterystyce szopki w lubelskich wsiach (jej architekturze, postaciach,
tekstach). Część druga pracv zawiera teksty i zapisy nutowe szopki z Hadynowa (woj. Biała
Podlaska) z komentarzem o zmianach w stosunku do pierwowzoru tekstu napisanego przez
Stanisława Miłkowskiego.
W kolejnym studium „Wesele krakowskie" jako widowisko bożonarodzeniowe (s. 310-319)
J. Adamowski przedstawia komentarz oraz tekst i zapis nutowy mniej znanego zwyczaju z okresu
Bożego Narodzenia, zanotowanego we wsi Bordziłówka Nowa w 1977 r. w formie wspomnień
informatorki.
W oddzielnym opracowaniu zatytułowanym Kolędy okupacyjne (s. 320-336) J. Adamowski
komentuje i przytacza 10 tekstów (wraz z zapisem nutowym) tych utworów pochodzących
z penetracji terenowych wsi lubelskich, w znacznej części dotąd nie publikowanych. Ten gatunek
kolęd tzw. aktualizowanych sięga czasów powstań narodowych. Wykorzystywał on silne nasemantyzowanie znanych powszechnie melodii przede wszystkim pieśni kościelnych typu: Bóg się rodzi,
moc truchleje, Lulajże, Jezuniu ... itp. dla przekazania treści politycznych, a później i społecznych
(np. kolędy robotnicze). Twórczość tego rodzaju odżyła w szczególny sposób w latach okupacji
niemieckiej.
W opracowaniu zwracają uwagę bardzo dokładne zapisy pochodzenia źródła, informacje
0 wykonawcach i okolicznościach wykonywania pieśni.
Zwyczaj adoracji Bożego Dzieciątka znany i praktykowany przez parafian w Krasnobrodzie
1 okolicach (pd. Lubelszczyzna) w okresie od 26 grudnia do 2 lutego jest przedmiotem pracy
G. Żuraw, Tzw. Adoracja Bożego Dzieciątka w parafii Krasnobród (s. 337-359). Scenariusze hołdu
składanego Dzieciątku przez parafian sprowadzają się do pewnego schematu. Zawierają one: a)
zapowiedzi (informujące o nazwie wsi, miejscu i czasie adoracji); b) recytacje wierszy przeplatanych
śpiewem kolęd i pastorałek. Są wśród nich bardzo różnorodne teksty, a mianowicie fragmenty
kolęd i pieśni nie będących kolędami, teksty literackie, wiersze układane przez parafian specjalnie
na tę uroczystość, a zawierające przede wszystkim próby skierowane do Dzieciątka o błogo­
sławieństwo dla kraju i ludzi. Po kliku wygłoszonych wierszach śpiewane są kolędy (ogólnie znane
i śpiewane dziś po kościołach i rzadkie, pochodzące z kantyczek lub tradycji ustnej regionu)
i pastorałki związane tematycznie z treścią recytowanych tekstów; c) scenki dialogowane noszące
charakter widowisk. Są wśród nich dwa rodzaje przedstawień. Pierwszy stanowią fragmenty
szopek czy herodów, które jednak nie są dosłowną kopią tych widowisk, ponieważ mają inną szatę
stylistyczną, ale te same nawiązania treściowe. Na drugi składają się przykościelne opowieści
o Bożym Narodzeniu, które zawierają takie scenki, jak: poszukiwanie przez Marię i Józefa noclegu,
przywitanie Trzech Króli, objawienie anioła, Trzej Królowie z aniołami przy żłóbku Dzieciątka.
Scenki te nie występują jednocześnie (jako ciąg zdarzeń) w jednej uroczystości, ale pojawiają się
jako pojedyncze epizody we wszystkich adoracjach; d) zakończenie będące podziękowaniem
(często rymowanym) księdza lub parafian uczestnikom uroczystości za hołd złożony Dzieciątku.
Wśród scenariuszy adoracji zdarzały się również poświęcone wspomnieniom z okresu
11 wojny światowej i monologi opowiadające o obchodach Bożego Narodzenia w tamtych dniach.
Hołd składany jest Dzieciątku w kościele (zazwyczaj w Krasnobrodzie, ale także i w sąsiednich
wsiach) w różnych porach dnia, przy tym zbierana jest ofiara przeznaczana z reguły na odnowienie
kościoła. Animatorem tego zwyczaju jest ks. Mieczysław Wojtowicz, proboszcz w Krasnobrodzie,
natomiast autorami tekstów sami parafianie.
Prezentowany następnie przez autorkę wybór tekstów wykonywanych podczas adoracji
podzielony został na 2 grupy. W pierwszej znajduje się pełna adoracja mieszkańców z Hutkowa
(z 26 XII 1978 r.). W drugiej podano wybór kolęd śpiewanych w czasie adoracji i wierszy
recytowanych podczas uroczystości przez mieszkańców różnych wsi.
Pracę opatrzono skrupulatnymi danymi źródłowymi, a w przypisach odnotowano różne
wersje tekstów.
Tom zamyka artykuł M. Łesiowa, Boże Narodzenie w wierszach lubelskich poetów ludowych
(s. 360-369). Zawiera on charakterystykę twórczości poetyckiej rolników ze wsi lubelskich,
związanej z okresem Bożego Narodzenia, oraz teksty wierszy pochodzących z 3 konkursów
ludowej poezji religijnej organizowanych od kilku lat na terenie diecezji lubelskiej przez wydział

�257

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

Duszpasterski Kurii Biskupiej w Lublinie z inspiracji i pod opieką ks. dr. D. Pietrasińskiego.
Tom uzupełniają: streszczenie w języku angielskim, alfabetyczny indeks incipitów pieśni
i wierszy, indeks nazwisk transkrybentów i zbieraczy materiałów, indeks badanych miejscowości,
ilustracje obrazujące podejmowane w zbiorze zagadnienia, mapa miejscowości, z których pochodzi
prezentowany materiał.
Wszystkie artykuły zamieszczone w opracowaniu charakteryzuje wspólna koncepcja, rygorys­
tycznie przestrzegana przez autorów. Prezentowany materiał poprzedza jego charakterystyka,
merytoryczna klasyfikacja dotycząca gatunków odmian i wariantów przedstawionych tekstów. Po
nich następuje druk zebranych źródeł.
Szczególna troska redaktorów naukowych i technicznych o wzorowe udokumentowanie
każdego źródła sprawiła, że omawiany zbiór wyróżnia się wśród tego typu prac rzetelnością
informacji i śmiało może uchodzić za przykład dla innych opracowań materiałów oraz podręcznik
metodyki pracy dla studentów.
Mirosława Drozd-Piasecka

U T K A STANKOVA (tekst), L U D Y I K BARAN (fotografie), Lidove umeni z Cech, Moraw
a Stezska, Praha 1987, ss. 200, ryc. 281, streszcz. rosyjskie, niemieckie, angielskie, wyd. Panorama
Lektura opracowań poświęconych sztuce ludowej przyzwyczaiła Czytelnika do pewnego
schematu w zakresie przedstawiania poszczególnych zagadnień składających się na ogólny
problem - sztukę ludową.
Generalnie można stwierdzić, że prace te skonstruowane są według kilku podstawowych zasad
i ich wariantów, które sprowadzają się do: a) opisu jednej z dziedzin sztuki ludowej większego lub
mniejszego terytorium, często wraz z rysem jej historycznego rozwoju; b) prezentacji poszczegól­
nych gałęzi sztuki ludowej występujących w regionie (lub na szerszym obszarze), np. architektura,
strój, malarstwo, rzeźba, haft, koronka itd.; c) przedstawienia sztuki związanej z cyklem obrzędów
zwłaszcza dorocznych (np. wielkanocnych, bożonarodzeniowych), rodzinnych (np. weselnych) czy
też gospodarczych (np. dożynki),
Na tle tych publikacji wyraźnie wyróżnia się praca I. Stankovcj. Autorka zrywając
z dotychczasowym sposobem przedstawiania różnych gałęzi sztuki ludowej ukazuje ją (podobnie
jak współczesna etnografia) od strony człowieka - jak sama to określa wc wstępie - w zależności
od tego, jaką rolę pełniły (i pełnią) różne przedmioty w życiu społeczności wiejskiej. Przez analizę
funkcji tych przedmiotów stara się poznać człowieka w całokształcie stosunków społecznych
istniejących w określonych warunkach gospodarczych i historycznych.
Konsekwentnie do tak zakreślonego problemu Stankova prezentuje materiał według nowej
oryginalnej koncepcji, którą najlepiej oddaje sama konstrukcja i problematyka poszczególnych
rozdziałów. Autorka omawia więc kolejno: sztukę jednego dnia; sztukę codzienną (na co dzień);
sztukę dnia świątecznego; sztukę reprezentacyjną (czy służącą reprezentacji); sztukę służącą
radości, przyjemności, zabawie.
Zanim przejdę do omówienia pracy - kilka zdań natury ogólnej.
Pisząc o sztuce ludowej autorka ma na myśli przedmioty artystyczne, które tworzył lud lub
były dla niego przeznaczone, a które oprócz walorów estetycznych pełnią i inne funkcje. W tak
ogólnie zarysowanym problemie Stankova wyróżnia dwa nurty twórczości ludowej. Pierwszy
określa tradycyjną sztukę ludową. Źyla ona i rozwijała się nic podlegając wpływom kultury
elitarnej. Przedmioty najstarsze z jej kręgu pełniły funkcje magiczno-symboliczne. Drugim
kierunkiem jest twórczość, która poczynając od końca XVII w. stała się sztuką ludową. Rozwinęła
się ona czerpiąc wzory, podniety i techniki zc sztuki akademickiej i twórczości rzemieślniczej.
Cechuje ją przewaga funkcji reprezentacyjnej. W sztuce tradycyjnej wykonawca i odbiorca był ten
sam, natomiast w drugim nurcie nastąpił już podział na wykonawcę i odbiorcę.
Tradycyjna sztuka ludowa bierze swój początek już w głębokiej starożytności, jednak
większość materialnych dokumentów, które zachowały się w dużej liczbie, pochodzi dopiero
z połowy XVII w. Okres największego rozwoju sztuki ludowej - uzyskanie przez nią osobistego
i formalnego wyrazu artystycznego - przypada w Czechach i na Morawach od lat siedem­
dziesiątych XVIII w. aż do polowy XIX stulecia. Natomiast samo pojęcie ludowej sztuki
plastycznej pojawiło się w polowie XIX w., gdy przedmioty te zaczęto zbierać, oceniać i
wystawiać, ale wówczas w większości nie pełniły już one w życiu społeczności wiejskiej swych
pierwotnych funkcji.
17 -

Etnografia Polska t. 34 z.

12

�258

RECENZJE

[ OMÓWIENIA

Całą twórczość ludową zdaniem Aulorki charakteryzuje prostota kompozycji, jedność
znaczeń, nie ograniczona rzeczywistością fantazja formy i ekspresji kolorystycznej. Detale stanowią
często zasadniczy motyw, nieraz całkowicie przytłaczający główny temat przedstawienia. Typowa
płaskość wzoru, nagromadzenie drugorzędnych elementów, formuje nową, pełną poetyki twórczą
całość.
Czeska i morawska kultura ludowa należy do kręgu kultury centralnoeuropejskiej. Wschod­
nia część terytorium Czechosłowacji znajduje się natomiast pod wpływem kultury karpackiej.
Tradycje przynależności do różnych jednostek politycznych, gospodarczych, religijnych, jak
również izolacja ekonomiczna wsi, były przyczynami determinującymi powstanie regionów
etnograficznych różniących się nic tylko dialektem, lecz także kulturą materialną i duchową.
Niektóre formy i warianty twórczości ludowej osiągnęły na ziemiach czeskich wyjątkowo
wysoką jakość i samodzielny wyraz wyróżniający ją od sztuki innych narodowości. Należą do nich
przede wszystkim: pisanki, pasiaste tkaniny pościelowe i „szerki" (tkanina z lnu i wełny), hafty,
strój, ozdabiane malaturami frontony domów w pd.-wsch. Czechach, rzeźba figuralna, rzeźbione
w drewnie i specjalnie ozdabiane szopki, obrazy na szkle i papierze, szlifowane i formowane
naczynia szklane oraz metalowe okładki modlitewników. Podobnie jak i w innych krajach
europejskich, sztuka ludowa podtrzymywała i wzmacniała świadomość narodową sprzyjając
odrodzeniu narodu czeskiego w XIX w.
W pracy jest głównie mowa o sztuce Czech i Moraw, mniej Śląska. Autorka wykracza jednak
poza te tereny operując materiałem porównawczym z innych krajów europejskich. Egzemplifikuje
wywód danymi dotyczącymi przede wszystkim XVIII i XIX w., ale w przypadkach, gdy posiada
starsze źródła (np. ikonograficzne) sięga również do XVII w. i wcześniej.
W każdym rozdziale podaje różnorodność omawianych form artystycznych występujących
w poszczególnych regionach i miejscowościach interpretując ich różne znaczenie (np. symboliczno-magiczne). Pisze o kolorystyce przedmiotów, materiale, technikach wykonania podkreślając
zmiany zachodzące w tej dziedzinie w ciągu lat oraz o wpływie na ich ostateczny wygląd stylów
sztuki elitarnej (np. baroku). Jeśli pozwalają jej na to źródła, zamieszcza również informacje
0 twórcach.
W rozdziale I poświęconym sztuce jednego dnia autorka koncentruje się na estetyce
przedmiotów obrzędowych. Szczególnie nasycone symboliką świadczą o powiązaniach w obrębie
rodziny i społeczności wiejskiej. Przeniknęły one do umysłowości dziecka i dorosłych. Kierują ich
myśl do sfery wyjątkowości, niepowtarzalności, zespolenia w momencie uczestnictwa w obrzędzie.
Oprócz funkcji społecznych estetyka tych szczególnie pięknych przedmiotów ma znaczenie przede
wszystkim magiczne. Wyraża też wartości duchowe i wieczną potrzebę człowieka upiększania
siebie i swego otoczenia.
Do najstarszych magiczno-symbolicznych wypowiedzi artystycznych zalicza Stankova zdo­
bione zielone gałęzie - symbol życia, zdrowia, pomyślności. Na ziemiach czeskich spotykane są
one do dziś. Najczęściej są to ozdobione drzewce ustawiane na Wielkanoc, pięćdziesięciolecie,
1 maja, w czasie wesela, przy zwieńczeniu dachu (wiecha), w czasie dożynek i winobrania. Należą
do nich także postacie ze słomy i kwiatów, które miały nakłonić przyrodę do dobrych zbiorów
w roku następnym, wyobrażenia śmierci - marzanny ubrane w łańcuchy z wydmuszek jaj
i kolorowych papierów, snopy czy wieńce dożynkowe. Tylko przez jeden dzień używano proporce
weselne, strojono wozy wiankami, bukietami itd., kobiety zdobiły głowy wstążkami i zielonymi
wiankami, zakładały paradne czepce i korony weselne. O fantazji i bogactwie wyobraźni ludu,
a także o jego umiejętności improwizacji, świadczą futrzane, szmaciane i drewniane maski, które
zakładano w czasie różnych świąt (przede wszystkim zimowych i wesel), a obecnie tylko w czasie
Zapustów. Również zdobienie pisanek, wysypywanie piaskiem symbolicznych wzorów przed
chałupą, ich nakrapianie na podłogach izb i rysowanie mydłem na szybach okiennych w słowac­
kich wsiach na Wielkanoc, przedtem o charakterze magicznym - teraz świadczą o upodobaniu
ludu do ozdabiania.
Do tego kapitału kulturowego zalicza autorka często zdobione kolorowym lukrem drobne
pieczywo obrzędowe, kołacze i szyszki weselne, które miały w przeszłości znaczenie rytualne.
Obecnie zachowały się na nich tylko fragmenty dawnych znaków i symboli (spirala, swastyka,
krzyż, meander, postać ludzka, ptak, koń, jeleń), składające się niegdyś na kołacz pełniący funkcje
zapewniające prosperitę gospodarczą, płodność, urodzaj, ochronę. Szczególnym przykładem
artystycznego upodobania ludności wiejskiej są „rzeźby z ciasta" - pierogi. Występują one
w różnych wariantach poczynając od weselnych, chrzestnych do tych przeznaczonych na święta
religijne i kończąc na pogrzebowych i zaduszkowych składanych na grobach tych, co odeszli.
Należą do tej twórczości także zanikające w tych czasach wianuszki na mogiłach przodków.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

259

Obecnie - zdaniem Autorki - możemy ocenić jedynie dekoracyjność tych przedmiotów, bowiem
znaczenie motywów, kompozycji i ozdób pozostaje dla nas zagadką;
W rozdziale następnym Stankova omawia sztukę, która towarzyszyła człowiekowi w dzień
powszedni, stymulując jego predyspozycje do przyjmowania, dostrzegania i oceniania estetycznej
strony rzeczywistości.
Zalicza do niej przedmioty pełniące przede wszystkim podstawowe funkcje utylitarne.
Używane są one stale, ale równocześnie cechują je piękne kształty i zdobiny. Wykonywano je
z reguły z miejscowego tworzywa, często także wykorzystując samorodne formy. Należą do nich
m.in. różnorodne narzędzia drewniane, gliniane i plecione naczynia; rzeźbione w różne wzory
formy na „modrotiski" (tkaniny niebieskie, na których odbijano białe wzory), ryzowane oparcia
krzeseł, przęślice, deseczki tkackie i kijanki, ozdobne okucia wozów, sań, noże, tasaki; bogate hafty
na ubraniach, suknie kobiet z niebieskiej tkaniny, wełniane chusty w kratę, nakrycia głowy,
płaszcze i koszule mężczyzn; fundowane z rozmaitych okazji kamienne i drewniane rzeźby sakralne
umieszczane w kapliczkach i „mękach pańskich"; ornamenty lub malowidła na szczytach domów,
ozdobne okiennice, drzwi, bramy, furtki; architektura budynków gospodarczych i mieszkalnych
i ich wystrój.
Życie codzienne było przepełnione przedmiotami sztuki ludowej cenionymi i przekazywanymi
następcom jako podstawowa część inwentarza. Dziedziczony był wśród nich dom z figurką
patrona w niszy, ozdobne chomąta, sanie z głową Turka i innymi kutymi ozdobami, formy
klockowe na „modrotisk"; ozdobne wyciskacze winogron używane przez producentów wina;
rzeźbione deseczki tkackie; drewniane i żelazne dekorowane narzędzia do obróbki wełny i lnu,
rzeźbione formy na masło; ryzowane i ozdobnie wykańczane metalem krosna.
Dzień świąteczny (zwłaszcza Boże Narodzenie, Wielkanoc, niedziele), którego sztuce po­
święcony jest następny rozdział, zdaniem Stankovej najbardziej różnił się od zwykłego ubiorem
mężczyzn i kobiet.
Wieśniaczki w zależności od zamożności, statusu społecznego, pogody oraz kalendarza
kościelnego ubierały się we wszystko, co najlepsze. Różnorodne wzory lnianych, bawełnianych
oraz półwełnianych materiałów na spódnicach i fartuchach - efekt pracy profesjonalnych tkaczy
i tkaczy amatorów - ozdabiały żeńską odzież w całym kraju. Głowy panien przystrajały wstążki,
złote diademy, korale i kolie. Staniki zapinane były na srebrne, ołowiane lub mosiężne sprzączki
i guziki. Na nogi zakładały wyszywane lub koronkowe pończochy oraz wytłaczane i wyszywane
buty.
Mężczyźni, podobnie jak kobiety, nakładali paradne koszule, płaszcze, futra, pasy, kapelusze,
szaliki oraz brali ze sobą zdobione laski i fajki.
Stajnie i podwórka były przystrajane zielenią. W izbach na świątecznie posłanych łóżkach
leżały poduszki w pięknie utkanych powloczkach. Podczas Bożego Narodzenia w „białych izbach"
umieszczano duże szopki z różnymi scenami pastoralnymi i scenami przedstawiającymi pracę
rzemieślników. Wolny czas mieszkańcy wsi poświęcali ulubionym zajęciom: opowiadali, grali na
instrumentach muzycznych, śpiewali, malowali, rzeźbili w drewnie. Kobiety haftowały, szyły, robiły
na drutach. Mężczyźni przepisywali śpiewniki, ozdabiali ilustracjami modlitewniki. W ten sposób
dzień świąteczny był specjalnym nie tylko zewnętrznie, ale wyróżniał się też twórczą działalnością.
Przedmioty przeznaczone na dni świąteczne były charakterystycznymi znakami zróżnicowania
klasowego społeczeństwa. Obecnie jako relikty mają one przede wszystkim wartość artystyczną.
W święta używano przedmiotów, które w dzień powszedni były ukryte w komorach i schowkach.
Dotyczy to w równej mierze stroju, jak i specjalnych akcesoriów związanych z danym świętem, jak
np. szopki z figurami ustawiane w Boże Narodzenie,
Sztuka reprezentacyjna czy służąca reprezentacji omówiona została w następnym rozdziale.
Jak konstatuje Stankova, z obrzędową, świąteczną funkcją sztuki ludowej jest zespolona funkcja
reprezentacyjna, która manifestowała status społeczny członka wspólnoty wiejskiej. Haft i koronka
np., zadziwiające różnorodnością wyrazu artystycznego, bogactwem rozwiązań formalnych, były
nie tylko środkami zaspokajającymi potrzeby zdobienia człowieka, ale także świadczącymi
o stopniu zamożności rodziny, podnoszącymi jej dostojność i okazałość, prestiż i znaczenie
w społeczeństwie.
Do przedmiotów mających charakter reprezentacyjny zalicza autorka m.in. bardzo bogato
wyszywane chusty, narożniki, ręczniki, poduszki, koszule, serdaki, surduty, spodnie, kożuchy oraz
haftowane złotymi i srebrnymi nićmi czepce; malowane naczynia ceramiczne (misy, talerze,
dzbanki) i kafle pieców z figuralnymi ozdobami "i scenkami rodzajowymi; wyrabiane przez
rzemieślników cechowych: malowane lub szlifowane karafki, butelki, szklanki i puchary używane
tylko przy wyjątkowo ważnych uroczystościach, zwłaszcza rodzinnych (chrzest, ślub, pogrzeb);

�260

RECENZJE I

OMÓWIENIA

obrazy o tematyce sakralnej malowane na szkle, płótnie i papierze zawieszane rzędem nad stołem,
nad którym umieszczano również prestiżowe ręcznie pisane i ilustrowane modlitewniki, śpiewniki
i biblie czasem oprawiane w rytowane mosiężne okładki; cechowe puchary, sztandary, oznaki;
kowalne krzyże cmentarne przypominające o życiowym prestiżu tych, którzy odeszli; zamki,
okucia skrzyń i drzwi oraz rvtc żelazne formy do pieczenia wafli (andrutów); wreszcie tablice
- szyldy reklamująco-informujące: gospód, cechów poszczególnych rzemiosł (np. malarzy,
półcienników), kramów i strzelnic.
W rozdziale ostatnim autorka omawia sztukę służącą przyjemności, zabawie, sprawiającą
radość. Większość zaliczonych tu przedmiotów stanowiły dary. które nosiły znamiona podarków,
a wyrażały określone treści społeczne. Były one powszechne we wszystkich grupach wieku
i warstwach społecznych. Ojcowie, matki, babki i dziadkowie przywozili dzieciom z targów
i jarmarków dekoracyjne pierniki, młodzieńcy obdarowywali swoje dziewczęta lukrowanymi
sercami. Kupowano lub wykonywano ozdobne zabawki: huzarów, konie, ubrane drewniane lalki,
ołowiane żołnierzyki, ceramiczne dziecinne naczynia, figurki, karuzele, młynki, piszczałki, które
mimo woli naśladowały i poetyzowały świat.
Wśród tych przedmiotów wymienia autorka także formowane z ciasta (następnie pieczone lub
gotowane) figurki (panienek, koni, ptaków, psów, wiewiórek, lisków, jeży) przygotowywane
specjalnie dla uciechy dzieci w całych Czechach i na Morawach; ludowe malowane szafy, które
miały funkcje reprezentacyjne, ale przede wszystkim były podarunkiem męża dla nowo poślubionej
żony; rogowe malowane lub wykładane skrzynki, drewniane kołyski i kolorową pościel; cieszące
się dużą tradycją teatrzyki kukiełkowe, w których ożywały legendy, baśnie, mity i podania;
malowane karty do gry; jarmarczne obrazy papierowe o śmiesznej świeckiej tematyce; ozdobne
ilustrowane tablice wędrownych śpiewaków i gawędziarzy oraz rzeźbione figuralne ule pszczelars­
kie.
Większość przedmiotów stworzonych dla radości było prezentami świadczącymi o sympatii
darzącego, wyrażającymi myśli i serdeczne uczucia oraz więzi społeczne między ludźmi.
Tekst I. Stankovcj jest przepięknie ilustrowany 281 barwnymi fotografiami R. Barana, które
już same w sobie są przeżyciem artystycznym dla Czytelnika, w tym zwłaszcza polskiego,
przyzwyczajonego do szarości większości opracowań. Uzupełnia go wybór literatury, alfabetyczny
indeks nazw miejscowości, indeks nazw wytworów kulturowych, wykaz skrótów nazw muzeów
oraz płócienna oprawa z kolorową obwolutą.
Jak już zaznaczyłam na wstępie, klasyfikacja przedmiotów sztuki ludowej dokonana przez
Stankova jest nowatorska i wysoce oryginalna. Wszelkie podziały - zwłaszcza gdy są prekursor­
skie - i przeprowadzone w obrębie szczególnie złożonego dziedzictwa kulturowego wsi, jaką jest
bez wątpienia sztuka ludowa, z reguły wywołują refleksje, pozostawiają znaki zapytania,
wzbudzają wątpliwości, uczucia niedosytu/często ostry sprzeciw.
Zrealizowana koncepcja Stankovej również pobudziła moją wyobraźnię, „zmusiła" do
zastanowienia się. Skoncentrowało się ono wokół przedmiotów włączonych do poszczególnych
rozdziałów stanowiących podstawę klasyfikacji, które z lego względu wymieniłam dość szczegóło­
wo. Dlatego też ograniczę się w tym miejscu jedynie do zasygnalizowania kilku najbardziej
kontrowersyjnych w moim odczuciu przykładów.
Wydaje mi się, że nie można traktować jednakowo przedmiotów pochodzących niejako
z różnych zakresów znaczeniowych. W rozdziale o sztuce dnia zwykłego są np. omówione
malatury na domach, a także kapliczki i rzeźby sakralne. Zgoda, że były me stałym elementem
artystycznym w obrazie wsi, ale czy ich podstawowe funkcje nie wiązały się bardziej z prestiżem,
reprezentacją. Przecież kapliczki i figury z reguły fundowano, obok więc pamiątki dziękczynnej
i manifestacji uczuć religijnych były wykładnikiem zamożności i znaczenia fundatora. Następnie
w tej samej części opracowania umieszczono ozdobne prześlice deseczki tkackie kijanki bedacc
z reguły szczególnie serdecznymi prezentami ofiarowywanymi kobiecie przez mężczyznę i Ttego
względu bardziej pasują" do rozdziału poświęconego sztuce sprawiającej radość tym bardziej że
umieszczono w nim pewne szczególnie ozdobne meble.
Z kolei w rozdziale omawiającym przedmioty reprezentacyjne, prestiżowe, występują okucia
drzwi, skrzyń, ozdobne zamki, które były codziennym elementem wystroju pomieszczeń. Można się
też zastanawiać nad kutymi krzyżami cmentarnymi, czy nie były one stałym komponentem
krajobrazu kulturowego wsi. W tym samym rozdziale znajdują się nie budzące większych
wątpliwości obrazy religijne i hafty wyszywane na elementach stroju ludowego, ale obok omawiane
są formy na wafle (andruty) oraz mające charakter zdecydowanie informacyjno-propagandowy
szyldy c'echow warsztatów karczem i strzelnic Natomiast w części omawiającej sztukę prze­
znaczona dla przyjemności'czy rozrywki obok jarmarcznych pierników wymieniane sa karty do
gry wspomniane już zdobione ule figuralne

�261

R E C E N Z J E I OMÓWTENIA

Podobnie można zastanawiać się nad twórczością jednego dnia czy przeznaczoną na jeden
dzień (np, formy na masło i ser z ryzowanymi znakami symbolicznymi), czyli ogólnie mówiąc nad
przedmiotami o charakterze obrzędowym, szczególnie nasyconymi symboliką, gdzie umieszczone
są maski mięsopustne obok wianków i bukietów strojących wozy weselne, a zatem należących do
określonego dnia świątecznego, z tym że materiał, z jakich je wykonano, był z reguły mniej trwały.
Autorka wprowadzając rygorystyczne zasady klasyfikacji, odpowiadające tytułom rozdziałów,
zastosowała bardzo efektowny podział jednak według różnych kryteriów. Jedne rozdziały
skonstruowane zostały według zasady dzień świąteczny, niezwykły - sakrum, i dzień zwyczajny
- profanum, natomiast przy innych kryterium było już odmienne, ogólnie pojęta przyjemność,
jaką sprawiają przedmioty sztuki ludowej oraz prestiż czy poziom zamożności, co spotęgowało
trudności w konsekwentnej kwalifikacji poszczególnych wytworów sztuki, o czym pisałam wyżej.
Natomiast dla kultury ludowej charakterystyczne jest to że jedne i te same wytwory pełnią różne
funkcje w rozmaitych sytuacjach społecznych i kulturowych Dlatego bogaty stroi ludowy jest
zakładany zarówno w święta jak i dla reprezentacji i przyjemności czy radości to samo dotyczy
zdobionych chałup, na które można patrzeć również z różnych, często podobnych punktów
widzenia.
Dobrym przykładem są tu przęślice czy kijanki, które rozpatrywane od strony funkcji, jakie
pełniły w kulturze ludowej, mogą być analizowane m.in. jako przedmioty: a) utylitarne - codzien­
ne, b) artystyczne z racji swej formy i ogólnego rysunku, c) symboliczno-magiczne, gdy badamy
znaczenie wyrytych na nich znaków, d) prestiżowe - w przypadku szczególnie rozbudowanej
formy i treści, a tym samym drogie, reprezentacyjne, e) sprawiające radość - zwłaszcza gdy są
prezentem od szczególnie bliskiej osoby, f) wyrażające upodobania ludu do upiększania najbliż­
szego otoczenia wreszcie g) pamiątki regionalne lub inne, jakimi mogą być obecnie.
Moje dotychczasowe refleksje dotyczyły gównie tego, co w pracy jest (jej zawartości, układu);
na zakończenie o tym, czego w niej nie ma. Otóż w trakcie lektury odczuwałam szczególny brak
osobnego rozdziału poświęconego sztuce związanej z życiem religijnym wsi, sztuce tak bardzo
charakterystycznej dla polskiej kultury ludowej. Sądzę, że gdyby rozdział taki istniał, rozwiązałby
też wiele kontrowersyjnych w moim odczuciu ustaleń.
Reasumując, praca Stankovej jest niezwykle interesująca, nowatorska i pobudzająca do
myślenia. Napisana z ogromną erudycją i znajomością zagadnienia, ponadto pięknie wydana jest
ważnym krokiem do przodu w zakresie badań sztuki ludowej.
Jedyną uwagą rzeczywiście krytyczną, jaka nasunęła mi się podczas czytania, były streszczenia
obcojęzyczne. Te, które mogłam ocenić, dotyczą języka angielskiego i rosyjskiego. Otóż niektóre
ich fragmenty są wręcz humorystyczne. Piszę o tym nie dlatego, żeby zrobić przykrość znakomitej
autorce, lecz przede wszystkim po to, aby uczulić piszących na zwracanie większej baczności
w doborze tłumaczy.
Mirosława Drozd-Piasecka

N. L . ZUKOVSKAJA, Kategorii i simvolika tradicionnoj kuitury mongolov, Moskva 1988,
Nauka, ss. 196
Tytuł najnowszej książki N. L. Żukowskiej przywodzi na myśl - na zasadzie prostego
skojarzenia - Kategorie kultury średniowiecznej A. Guriewicza. Skojarzenie to okazuje się
prawidłowe. Już we wstępie Żukowska pisze bowiem o inspiracjach książką tego autora. Przytacza
też zaczerpnięte z jego pracy określenie, zgodnie z którym owe kategorie to „zestaw istniejących
w kulturze i podstawowych dla niej paradygmatów, czyli zasad opisu, konstrukcji, koordynacji
oraz klasyfikacji wszelkich zasadniczych zjawisk i form" (s. 4). Żukowska waha się nieco, czy
stosowany przez nią termin jest najbardziej odpowiedni, ma on bowiem odmienne znaczenie
w różnych dziedzinach nauki, jednakże - jak się zdaje - Guriewicz jest dla niej wystarczającym
autorytetem usprawiedliwiającym stosowanie tego określenia.
Przypomnę, iż Guriewicz stawiał sobie za cel zrozumienie kultury średniowiecza, charakterys­
tycznych dla niej zachowań i zjawisk oraz odtworzenie typowych wyobrażeń i wartości, poznanie
nawyków myślowych, form oceniania rzeczywistości oraz sposobu patrzenia na świat. Zdając sobie
sprawę z ograniczeń, z którymi musi się zetknąć współczesny badacz pragnący przeniknąć tajniki
myślenia ludzi z odległych epok, spróbował ustahć podstawowe, a zarazem uniwersalne kategorie
badanej kultury, nieodzowne do jej istnienia, przejawiające się we wszystkich jej wytworach,

�262

RECENZJE I OMÓWIENIA

a przy tym określające ludzką świadomość. Są to następujące pojęcia i formy postrzegania
rzeczywistości: czas, przestrzeń, zmiana, przyczyna, los, liczba, stosunek zmysłowego do ponadzmvsłowego i części do całości. Te uniwersalne pojęcia łączą się w każdej kulturze ze sobą tworząc
pewien model, rodzaj układu współrzędnych, za pośrednictwem którego ludzie postrzegają
rzeczywistość i budują taki obraz świata, jaki istnieje w ich świadomości. W Kategoriach kultury
średniowiecznej Guriewicz przedstawił kilka komponentów modelu świata: czas i przestrzeń, pracę,
bogactwo, prawo, własność, dar i jego odwzajemnienie, osobowość człowieka, ukazując zarazem
sposób rozumienia i istnienia tych kategorii w epoce barbarzyństwa i chrześcijańskiego średnio­
wiecza (Guriewicz 1976).
Żukowska słusznie potraktowała kategorie wymienione przez Guriewicza jako uniwersalne
i zainspirowana jego spojrzeniem na kulturę przeniosła je na bliski, znany sobie obszar,
podejmując próbę przedstawienia kultury Mongołów w następujących kategoriach: przestrzeń,
czas, kalendarz, święta, pojęcie szczęścia, pożywienie, dar i jego odwzajemnienie, etykieta, liczba
oraz kolor. Badaczka ta należy dziś do najlepszych znawców kultury mongolskiej. Cechuje ją
ogromna erudycja i doświadczenie zdobyte m.in. dzięki wieloletniemu udziałowi w pracach
ekspedycji archeologiczno-etnograficznej AN ZSRR. Pisze przy tyra jasno, lekko, dając dowody
znajomości badanej przez siebie kultury, jej rozumienia i wyczucia. Potrafi pojąć sposób myślenia
pasterzy ogarniając spojrzeniem całość kultury i jej pojedyncze elementy. Bez trudu pokonuje
wszelkie bariery obcości narodowej, kulturowej, językowej, środowiskowej, edukacyjnej i in.
Część wyników prac tej badaczki i materiałów zawartych w prezentowanej tu książce została
już udostępniona czytelnikom, głównie w rozmaitych publikacjach zbiorowych (por. Literatura).
Dopóki jednak były to pojedyncze artykuły ukazujące się w różnym miejscu i czasie, dopóty
poznawaliśmy tylko pewne wycinki, cząstki mongolskiego modelu świata. Zebrane w odrębnej
książce, podporządkowane generalnemu zamysłowi, jakim jest ukazanie kategorii i symboliki
kultury mongolskiej, materiały te przemawiają do czytelnika pełniej, nabierając tego szczególnego
znaczenia, jakie przydaje się ujęciom syntetycznym. Książka podzielona jest na rozdziały ukazujące
kolejno poszczególne kategorie mongolskiej kultury. Autorka nie trzyma się jednak niewolniczo
nagłówków, swobodnie poruszając się w całości bardzo różnorodnego materiału, tam - gdzie to
konieczne - operując powtórzeniami sprowadzonymi do niezbędnego minimum lub uzupełniając
wcześniej podane informacje w miarę potrzeby. Mimo przyjętego podziału na kategorie i rozdziały,
cały czas znajdujemy się w obrębie jednej kultury, w której rozmaite zachowania łączą się
znakomicie ze sobą, tworząc zwartą całość bez szczelin i granic.
Żukowska nie zakreśla swej pracy wyraźnych ram czasowych. Wyjaśnia tylko, że opisywana
przez nią tradycyjna kultura Mongołów istniała jeszcze w początkach XX w. Mimo wielu zmian
i szybkiego tempa rozwoju kultury współczesnej, podstawowe jej elementy nie zaginęły. Są one
obecne obok elementów nowych, będących efektem przemian cywilizacyjnych, choć zmieniają się
ich funkcje i znaczenie. Autorka patrzy na opisywane zjawiska z perspektywy historycznej.
W źródłach pisanych pochodzących z różnych okresów szuka świadectwa dawności badanych
przez siebie faktów, icn zmienności, zanikania itp.
Prezentowany przez Żukowską sposób spojrzenia na kulturę mongolską nie jest dziś może
czymś nowym dla etnografów. Nie jest też odkryciem dla mongolistów, gdzie pierwszeństwo
przyznałabym Jerzemu Wasilewskiemu. Jego poszukiwania symboliki i znaczeń, odtwarzania
mongolskiego modelu świata z podstawowym dlań systemem opozycji binarnych zaowocowały
wcześniej nic tylko artykułem o symbolice jurty, na który powołuje się autorka, lecz także kilkoma
innymi pracami (np. Wasilewski 1979, 1980). Po raz pierwszy jednak otrzymujemy książkę
ó charakterze syntezy, dającą nam w miarę pełny obraz kultury mongolskiej i jej podstawowych
wyznaczników, opartą na tak bogatym materiale terenowym, znakomicie poszerzającą dotych­
czasową wiedzę o tradycyjnej kulturze pasterzy mongolskich.
Podstawowymi kategoriami kultury są czas i przestrzeń. W ramach tych kategorii - jak
podkreśla autorka - powstaią, funkcjonują i rozwijają się: mitologia, religia, sztuka, nauka.
Kategorie te muszą być brane pod uwagę, gdy rozpatrujemy etniczne aspekty kultury. Każdy etnos
wypracowuje bowiem swoiste pojęcia czasu i przestrzeni. Wynika to m.in. z warunków ekologicz­
nych, w jakich żyje, i związanego z nimi typu gospodarki. Żukowska koncentruje się na tych
sferach, obiektach i zjawiskach, w których przejawia się najwyraźniej mongolskie wyobrażenie
przestrzeni i czasu. Jest to więc przede wszystkim jurta z jej podziałami wewnętrznymi, szeregiem
elementów konstrukcji i przedmiotów, którym Mongołowie przydają walor sakralności. Z ognis­
kiem, otworem dymnikowym, masztem, niektórymi linami, progiem itp. wiąże się też wiele
zachowań o znaczeniu symbolicznym. Widoczne jest to m.in. w sytuacji narodzin i śmierci, a także
np. rozpadu rodziny lub jej zniszczenia. Jurta z jej bogatą symbolika wkomponowana jest

�RKCENZJE 1 OMÓWTFN1A

263

w okalające ją środowisko naturalne. W przekonujący sposób Żukowska polemizuje z głoszoną
w nauce tezą o dwóch typach oswajania przestrzeni znajdującej się poza granicami domostwa:
koncentrycznym (statycznym) - charakterystycznym dla ludności osiadłej i liniowym (dynamicz­
nym) - właściwym dla koczowników. Przytoczony materiał mongolski wskazuje na możliwość
połączenia obu typów w kulturze pasterskiej. Przykładem koncentrycznego oswajania przestrzeni
jest jurta stojąca (tj. w czasie postoju), liniowego zaś - jurta koczująca. Wokół stojącej jurty
tworzy się strefa udomowiona z wyznaczającymi jej granice elementami. Są to np. pale ze sznurami
do przywiązywania koni, zagroda dla bydła i in. obiekty sytuowane zawsze w ten sam sposób
w stosunku do jurty. Omawiając kategorię przestrzeni Żukowska zwraca uwagę na możliwość
jednoczesnego istnienia kilku punktów centralnych, w stosunku do których lokalizuje się inne
elementy przestrzeni. Takim centrum może być jurta i zarazem np. najwyższa góra w okolicy,
kamienne usypisko owo, mogiły przodków itp. Wiele miejsca poświęca autorka omówieniu
sposobów sakralizacji oswojonej przestrzeni.
Kategoria czasu rozważana jest na przykładzie różnych jego rodzajów (czas mityczny,
historyczny, „bytowy") oraz sposobów jego mierzenia. Rys historyczny ukazuje zmienność form
kalendarza, jakim posługiwali się Mongołowie, a zarazem „oficjalne" i pasterskie sposoby
określania tego wymiaru. Można się zastanawiać, czy kalendarz jest istotnie odrębną kategorią
kultury, czy raczej podkategoną w stosunku do czasu, przejawem „oswojenia" go przez człowieka.
Podobne wątpliwości nasuwają się też np. w przypadku kolejnej kategorii, jaką jest świat
mongolskich świąt, zawężony tu przez autorkę do dwóch przełomowych momentów cyklu
rocznego. Przyjmuję jednak, że termin „kategorie" ma dla Żukowskiej znaczenie porządkująco-operacyjne i nie wnikam zbyt głęboko w jego istotę.
Przedstawiając świat mongolskich świąt dorocznych badaczka wskazuje na ich związek
z przełomem pory jesienno-zimowej i wiosenno-letniej, kiedy to pasterze obchodzą Nowy Rok,
oraz z końcem okresu wiosenno-letniego, na który to okres przypada organizowanie zawodów
sportowych naadam. Nie precyzuje jednak, że w kulturze mongolskiej funkcjonował także podział
roku na sezon wiosenno-zimowy i letnio-jesienny, naadam zaś organizowany byl czasem jesienią.
Te dwa bardzo istotne dla pasterzy wydarzenia doroczne zostały prnez autorkę potraktowane
odmiennie bez specjalnego uzasadnienia tego faktu. W zestawieniu z opisem obchodów nowego
roku i bogactwa towarzyszących im zachowań symboliczno-magicznych, naadam wypada bardzo
skromnie. Jego opis, poprzedzony krótkim wyliczeniem etapów kształtowania się tego rodzaju
zachowań w kulturze mongolskiej, ograniczony został właściwie do charakterystyki zasadniczych
reguł organizacji zapasów, zawodów łuczniczych i wyścigów konnych. Pominięta została cała sfera
magiczno-symboliczna zawodów. Niezrozumiały staje się też ich związek z końcem lata, przy
czym - o ile mi wiadomo - naadam organizowany bvł nie tylko w tym okresie. Pisząc
o zawodach sportowych autorka używa określenia „święto" (s. 8,49), co wydaje mi się błędne, tym
bardziej że koncentruje się właściwie na prezentacji trzech gier sportowych, mogących stanowić
zaledwie element święta. Już lepsze jest chyba określenie „święto sportowe" (s. 59, 67) stosowane
z wyczuwalnym odcieniem przenośni do współczesnych imprez sportowych. Z niezrozumiałych dla
mnie powodów autorka nie pisze o związku zawodów ze składaniem ofiar na owo (owo tachich).
Wspomina wprawdzie o najwcześniejszym etapie, kiedy to naadam był związany ze składaniem
ofiar duchom opiekującym się terytorium rodowym, nie precyzuje jednak, czy ceremonia ta
odbywała się na owo. Z moich badań wynika, że jeszcze w początkach XX w. występował wyraźny
związek naadamu z owo tachich. a adresatami, dla których przeznaczone były ofiary, stały się
duchy - gospodarze natury, przyroda lub samo owo. Zawody organizowane na zakończenie
ceremonii pełniły funkcje magiczne, a także symboliczno-komunikacyjne (Kabzińska-Stawarz
1987; 1988, s. 152, 159-163). Zanotowane przeze mnie wypowiedzi pasterzy wskazywały na
wyraźny, aczkolwiek umowny, związek naadamu z gospodarką. Nieprawdziwe jest więc stwier­
dzenie autorki, iż naadam nie był związany z działalnością pasterzy (s. 49). Nie łączył się on
wprawdzie np. z cyklem najważniejszych prac pasterskich, lecz służył gospodarce - niejako
pośrednio - dzięki przypisywanym mu funkcjom magicznym. Niektóre informacje o naadamie
grzeszą zbytnim uogólnieniem. Dotyczy to np. wzmianki o udziale kobył w wyścigach (s. 66).
Żukowska powołuje się tu na materiały archiwalne Kljujewej. Nie wiem, jakiej części Mongolii
dotyczą te dane. Z badań, jakie przeprowadziłam wśród przedstawicieli Ojratów i Chałchasów,
wynika natomiast, że możliwa jest sytuacja, w której obecność kobył w wyścigach nie tylko nie
miała miejsca, ale była wręcz niepożądana i bezzasadna.
Fragment pracy, w którym omawiany jest naadam, zaliczyłabym do najsłabszych partii
książki. Wydaje się. że zagadnienie to nie leżało w głównym nurcie zainteresowań badawczych
autorki. Ta garstka uwag krytycznych nie może jednak rzutować na opinię o całej pracy

�264

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

i pozostałych jej częściach, które są znakomite i oparte na rzetelnych materiałach.
Kolejną z omawianych kategorii jest pożywienie. Autorka przedstawia podstawowy jadłospis
Mongołów, wskazując na jego uzależnienie od pory roku, opisuje sposób przygotowania potraw
i napojów, zasady ich przechowywania, wyodrębniając przy tym pożywienie codzienne od
rytualnego (świątecznego) z bogactwem jego symboliki. Interesujące są poszukiwania odpowiedzi
na pytanie, czy Mongołowie pili świeże mleko. Żukowska wskazuje na niską mleczność bydła, brak
możliwości przechowywania świeżego mleka przez dłuższy czas i konieczność przerabiania go na
produkty, które można by zachować na zimę, nieużywanie mleka zsiadłego i inne czynniki, które,
mogły ograniczać spożycie wspomnianego artykułu.
Kolejny rozdział poświęcony jest mongolskiemu pojęciu szczęścia oraz zabiegom magicznym
mającym na celu jego ochronę i zachowanie, a więc uniknięcie niepożądanej sytuacji, jaką jest
opozycyjna wobec szczęścia kategoria smutku, goryczy. W centrum opisywanych tu działań
znajduje się najczęściej kobieta rodząca oraz człowiek stary, chory lub zbliżający się do wieku
uznanego za szczególnie niebezpieczny. Zabiegi magiczno-ochronne koncentrują się także wokół
stad, stanowiących podstawę pasterskiej egzystencji.
Funkcje magiczne, a zarazem symboliczne, przypisywali Mongołowie darom. Jak w wielu
innych kulturach obowiązywała tu zasada wzajemności, odpowiedzi na dar. Żukowska wychodzi
od znanych koncepcji Maussa, Levr-Straussa i Koswiena przenosząc je na grunt mongolski, gdzie
ukazuje funkcjonowanie daru w rytuale weselnym, obrzędowości dorocznej, akcie pobratymstwa
i in. Swoistym darem są też według niej ofiary składane np. gospodarzom terytorium. Znaczenie
symboliczno-magiczne ma przy tym nie tylko sam akt obdarowywania, lecz także charakter
przedmiotów występujących w roli daru/ofiary.
Następna kategoria to etykieta, rozumiana jako system zrytualizowanych zachowań charak­
terystycznych dla etnosu i typowych powtarzających się sytuacji, wzajemnych relacji. To
zachowanie ludzi w momencie powitania i pożegnania, zawierania znajomości, wyrażania
wdzięczności. To także określone formy gościnności, zachowania się w jurcie, różne sytuacje
rytualne, uczty, pozycje przyjmowane podczas snu, sposoby ułożenia zmarłych. To wreszcie
rozmaite gesty, wykonywane chociażby w czasie spożywania posiłków, sposób podziału mięsa
i wiele innych czynności, które - według autorki - są nie tylko przejawem stylu życia Mongołów,
lecz także sposobem realizacji przyjętego przez nich modelu świata z podstawowym dlań
podziałem na opozycje. On to wyznacza różnice w zachowaniach mężczyzn i kobiet, dorosłych
i dzieci, pasterzy i łamów, określa zachowania codzienne i rytualne, formy zachowania się
w sytuacjach radosnych i smutnych, reguły postępowania wobec osób obcych, bliskich itd.
O sposobie widzenia świata, wyrażania pewnych pojęć i znaczeń możemy także mówić na
podstawie symboliki liczb i barw. Przedstawiając te kategorie Żukowska trafnie operuje symboliką
pasterską i nakładającą się na nią symboliką buddyjską (Jamajską). Odwoływanie się do źródeł
historycznych pozwala jej wnioskować o trwałości i zmianie tych kategorii. Symbolika liczb
i kolorów prezentowana jest nie tylko na etnograficznym materiale terenowym, autorka odwołuje
się bowiem także do folkloru, mitów, zagadek. W przypadku barw zaś ukazuje ich zastosowanie
w sztuce i ornamencie. Bogatszy niż w innych rozdziałach jest tu także materiał porównawczy.
Autorka bardzo słusznie czyni nie wyodrębniając zagadnienia symboliki w oddzielnym
rozdziale, choć tytuł pracy mógłby sugerować zastosowanie tego rodzaju zabiegu. Zdaje sobie ona
doskonale sprawę, że oddzielenie symboliki od kategorii nie byłoby uzasadnione. Zjawiska te
występują bowiem nierozłącznie (s. 10).
W rozdziale przedstawiającym kategorię liczb zabrakło mi dwóch drobnych informacji.
W przeglądzie najważniejszych wyobrażeń symbolicznych związanych z 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 9, 12, 13,
37, 73, 81, 108 pominięta została cyfra 6, która - o ile mi wiadomo - ma symboliczne związki
z ziemią. Nie wspomniano ponadto o 1000 i 10000, które to liczby symbolizują stan swoistej pełni,
nasycenia, dostatku, doskonałości i służą pasterzom do wyrażenia owych stanów. W podobnym
znaczeniu liczby te występują także w buddyzmie.
W zakończeniu pracy pojawia się następujące stwierdzenie: „wszystkie kultury świata są do
siebie podobne, a zarazem każda jest na swój sposób szczególna, oryginalna. Do tego wniosku na
pewno dojdą liczni czytelnicy lej książki. Do tego wniosku wiódł ich autor" (s. 170). Wydaje mi się,
że taką konkluzję można wyprowadzić jedynie na podstawie doskonałej znajomości wielu różnych
kultur świata. Znajomość tę posiada sama autorka i zapewne niewielka część czytelników.
Materiał porównawczy, jakim operuje ona w swej pracy, jest natomiast - według mnie - zbyt
skąpy i podany ogólnie, a przy tym ukierunkowany na szukanie podobieństw nie tylko samych
kategorii, a wiec tego, co z założenia jest uniwersalne, lecz także sposobu ich realizowania,
wypełniania treścią, w danych kulturach. Trudno na jego podstawie mówić o różnicach

�265

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

i oryginalności kultur. Materiał ten dozowany jest ponadto nierównomiernie. Czasem ogranicza się
do spokrewnionych z Mongołami Buriatów lub wybranych ludów Syberii (np. Tuwińczyków),
innym razem natomiast, zwłaszcza w końcowych częściach pracy, jego zasięg jest o wiele szerszy.
Nie mająca odpowiednika w literaturze mongotistycznej książka Żukowskiej zostanie
z pewnością poddana głębokim analizom przede wszystkim przez etnografów mongolskich. Taka
konfrontacja wyników prac badacza z zewnątrz ze spojrzeniem tych, którzy należą do kultury
mongolskiej choćby z racji swego urodzenia i którzy mają szczególne możliwości jej poznawania,
będzie z pewnością interesująca. Ciekawe, czy sposób widzenia kultury mongolskiej, jaki
proponuje Żukowska, zyska aprobatę naukowców mongolskich? Nie mówiąc już o tym, jak
reagowaliby na zawarty tu materiał pasterze, których wypowiedzi były budulcem do kon­
struowanego przez badaczkę modelu, kluczem do zrozumienia tradycyjnej kultury Mongołów.
Sytuacja, w jakiej znajduje się N. Żukowska, jest znakomita. Możliwość corocznego udziału
w pracach ekspedycji* daje jej rzadką szansę przeprowadzania wywiadów, obserwacji, stałego
kontaktu z polem badań i gromadzenia materiałów do kolejnych artykułów lub książek. Na
rezultaty jej prac będzie z pewnością czekała coraz większa rzesza czytelników. Mam nadzieję, że
także w Polsce, choć zainteresowanie kulturą mongolską jest dziś u nas raczej niewielkie, znikome.
Zastanawiam się, czy prezentowanej tu książki nie należałoby przede wszystkim polecić wszystkim
tym, którzy nie znają kultury mongolskiej lub mają o niej wyobrażenia zbliżone do stereotypów.
Książka N. Żukowskiej stwarza im bowiem niecodzienną okazję poznania bogactwa tej kultury, jej
barwności i różnorodności zachowań, a także zburzenia istniejących być może stereotypów
i uprzedzeń. Oczywiście i ci, którzy zetknęli się bliżej z tradycyjną kulturą Mongolii, chociażby
z uwagi na swoje profesjonalne zainteresowania, znajdą tu wiele nowych, nierzadko unikalnych
materiałów, w interesujący i niebanalny sposób uporządkowanych i interpretowanych.

LITERATURA

G u r i e w i c z A.
1976 Kategorie kultury średniowiecznej. Warszawa, tłum. J. Dancygjer.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I.
1987 Eriin gurvan naadam - „Three games of the men in Mongolia, „Ethnologia Polona*',
vol. 13, s. 45-89.
1988 Gry mongolskie w cyklu rocznym. Próba wyjaśnienia przyczyn ich sezonowości, „Etno­
grafia Polska", t. 32, z. 1, s. 143-169.
W a s i l e w s k i J. S.
1979 Po śmierci wędrować. Szkic z zakresu etnologii świata znaczeń, „Teksty", nr. 3, s. 97-121
(cz. I), nr 4, s. 58-85 (cz, II).
1980 Podarować - znaleźć - zgubić - zbłądzić. Niektóre kategorie języka symbolicznego
związane z opozycją życie - śmierć, „Etnografia Polska", t. 24, z. 1, s. 283-303.
Z u k o v s k a j a N. L.
1979 Piśca kocevnikov Centralnoj Azii, „Sovetskąja Etnografija", vol. 5, s. 64-75.
1983a Binarnye oppozicii v tradicionnoj mongoVskoj kul'ture, [w:] Iskusstvo i kul'tura Mongolii
i Central'noj Azii, cz. 1, Moskva, s. 127-138.
1983b Neskofko slov o pravilach mongolSkogo etiketa, [w:] Material'naja i duchovnaja kul'tura
kalmykov, Elista, s. 59 77. .
1985 Mongoly, fw:] Kalendarnye obyćai i obrjady narodov Vostocnoj Azii. Novyj god, Moskva.
s. 169-189.
1986a „Podarok - otdarok" i ego mesto v sisteme sociai'nych cennostej Mongolov, [w:] Pamjati
akademika B. Ja. Vladimircova, 1884-1931, Moskva, s. 160-168.
1986b Prostranstvo i vremja v mirovozzrenii mongolov, [w:] Mify, kul'ty, obrjady narodov
Zarubeżnoj Azii, Moskva, s. 118-134.
1987 Ćislo v mongolsko} kul'ture, [w:] Archeologija, etnografija i antropologija Mongolii,
Novosibirsk, s. 241-258.
n

Iwona

Kabzińska-Stawarz

�266

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

«BULLETIN", nr 1: 1988, ss. 78, nr 2: 1988, ss. 102, wyd. International Association for
Mongol Studies, Ułan Bator
Międzynarodowe Stowarzyszenie Mongolistycznc powstało we wrześniu 1987 r, podczas
V Międzynarodowego Kongresu Mongolistów. Cele Stawarzyszenia zostały wyraźnie określone
w I rozdziale „Statutu". Są to: 1) udzielanie poparcia dla rozwoju międzynarodowych badań
mongolistycznych; 2) poparcie dla działalności mongolistów, centrów badawczych i stowarzyszeń;
3) współpraca i rozwój kontaktów między mongolistami oraz centrami badań mongolistycznych;
4) rozwój współpracy z organizacjami naukowymi i kulturalnymi, o charakterze międzynarodo­
wym i narodowym, zainteresowanymi mongolistyką; 5) pomoc w dziedzinie publikacji i upo­
wszechniania wyników badań mongolistycznych; 6) wymiana literatury naukowej; 7) pre­
zentacja kultury mongolskiej, języka, literatury, sztuki i historii oraz systemu społecznego, •
ekonomicznego, politycznego i prawnego poza granicami Mongolii; 8) udzielanie pomocy młodym
mongolistom w doskonaleniu kwalifikacji naukowych.
Widocznym efektem działalności Stowarzyszenia jest m.in. „Biuletyn" informacyjny wydawa­
ny w jęz. angielskim. Na czele międzynarodowego Komitetu Redakcyjnego stoi prof. Sz. Bira,
pełniący zarazem obowiązki sekretarza generalnego Asocjacji. Planowane jest wydawanie 1 lub
2 numerów „Biuletynu" rocznic. W 1988 r. ukazały się 2 numery pisma. Zawierają one przede
wszystkim bardzo interesujące informacje o najważniejszych dla środowiska mongolistów wyda­
rzeniach naukowych i organizacyjnych - konferencjach, sympozjach, spotkaniach roboczych,
powstających stowarzyszeniach itp. „Biuletyn" przyczynia się wydatnie do obiegu informacji
w środowisku mongolistów. Przegląd najważniejszych wydarzeń pokazuje przy tym, jak wiele
dzieje się we współczesnej mongolistyce, jak ogromny jest zakres zainteresowań badaczy (świadczą
o tym zarówno tytuły czy hasła, pod jakimi przebiegają poszczególne spotkania, jak też tytuły
wygłaszanych referatów i komunikatów podawane w „Biuletynie" i pozwalające zapoznać się
z programem kolejnych zebrań naukowych).
W odrębnym dziale „Biuletynu" prezentowane są wybrane pozycje bibliograficzne pracow­
ników naukowych z poszczególnych ośrodków mongolistycznych. Zamieszczane są tu ponadto
krótkie notki biograficzne. W 1 i 2 numerze pisma ukazał się przegląd prac mongolistów z Wielkiej
Brytanii, Francji, Indii i Mongolii (w numerze 3 lub 4 powinna się znaleźć bibliografia wybranych
prac polskich etnografów).
Świadectwem rozwoju badań naukowych są m.in. publikacje. Przegląd zawartości ważniej­
szych tytułów, jakie weszły ostatnio do obiegu w środowisku, zajmuje sporo miejsca w „Biu­
letynie".
Odrębna część pisma poświęcona jest informacjom o bieżących wydarzeniach kultu­
ralnych - nowych filmach mongolskich i o Mongolii, spektaklach teatralnych i baletowych,
występach artystów mongolskich na zagranicznych scenach itp. Charakter tych imprez wskazuje
na rosnące zainteresowanie folklorem mongolskim, a także dziejami Mongołów.
W 2 numerze „Biuletynu" zamieszczono m.in. wspomnienie o zmarłym w 1986 r. wybitnym
pisarzu, językoznawcy i historyku mongolskim C. Damdinsurenie, wraz z obszerną (ponad
150 pozycji) bibliografią jego ważniejszych prac. Ponadto znalazł się tam krótki szkic prof.
O. Lattimore'a o jego pobycie w Chinach w latach 1929-19 30 i zbieraniu materiałów folklorystycz­
nych wśród Mandżurów.
Stowarzyszenie planuje wydawanie czasopisma „Mongoł Studies". Będzie to równie potrzebna
jak „Biuletyn" wizytówka mongolistów reprezentujących różne ośrodki i kierunki badań, rozmaite
dyscypliny nauki. Czasopismo będzie miało charakter naukowy. Pierwszv numer „Mongoł
Studies" zaplanowano na 1989 r.
Iwona

Kahzińska-Slawarz

GALINA A. MAKAROVSKAJA, Russkie sali. Albom, Moskva 1986, ss. 184, ryc. 150 (w tym
123 kolor.)
Do ważnych części tradycyjnego stroju kobiet rosyjskich należały różnego rodzaju szale.
Noszono je także do ubioru szytego według mody zachodnioeuropejskiej, niezależnie od jej
wskazówek. W ostrym klimacie okrywały one bowiem głowę i ocieplały przynajmniej górną część
tułowia stanowiąc zarazem element dekoracyjny. Omawiany katalog rejestruje 121 szali z XIX i XX w.

�RECENZJE I

267

OMÓWIENIA

We wstępie omówiono historię rosyjskich manufaktur produkujących udane naśladownictwa
modnych na początku XIX w. kaszmirowych szali. Pierwszą taką manufakturę założono
w Pawłowie w 1812 r. i upaństwowiono w 1917 r. W katalogu ukazano wyroby około 10
manufaktur i fabryk wyrabiających wzorzyste szatę w latach 1820-1972. Wspomniano także
0 znakach towarowych i pieczęciach 10 manufaktur z XIX w. Na ilustracjach znajdują się m.in.
fragmenty tkanin wzorzystych z XVIII w., z których uszyto stroje liturgiczne. Katalog ukazuje
szeroki asortyment produkcji rosyjskich fabryk w zakresie wzorzystych szali o różnych cenach
1 jakości, przeznaczonych dziś w znacznej części dla kobiet wiejskich. Dawne szale tkano
wzorzyście z najcieńszej wełny.Obecnie barwne wzory, przeważnie roślinne, drukuje się przy
zastosowaniu najnowszych rozwiązań technicznych. Wydawnictwo powtarza na ogół publikowane
już informacje o szalach wyrabianych w pierwszej połowie XIX w. Przynosi jednak sporo danych
o produkcji tych wyrobów w ostatnim stuleciu.
Irena Turnau

ANNA C H L U P O V A , (i in.). Ludova vysivka. Techniky a ornamentika. Wstęp Ireny PiSutovej,
Bratislava 1985, ss. 544, 258 rye, 312 il. kolor.
Obszerna praca jest wynikiem dwudziestoletnich badań autorki i innych etnografów na
terenie całej Słowacji. Niewielki wstęp historyczny zawiera dane o hafciarstwie słowackim od XIII
w. W XVI w. przyjęto ornament z renesansowych wzorników włoskich i niemieckich wydawanych
wiele razy drukiem. Wzory te przeszły później do hafciarstwa ludowego. Początkowo haftowano
na lnianym płótnie, a od XIX w. także na tkaninach bawełnianych. Używano przędzy bawełnianej
i wełnianej oraz nici metalowych, złotych i srebrnych. Hafciarstwo ludowe stosowało głównie ściegi
liczone, a więc związane z podłożem, czasem jednak zdarzały się kompozycje oparte na rysunku,
wyszywane ściegami nieliczonymi. Występowały różnego typu aplikacje. Znano ornament geome­
tryczny, jak też roślinny, figuralny, a nawet graficzny (wyszywano określone napisy).
W książce, po wstępnym omówieniu wzorów ornamentalnych i technik hafciarskich ukazano
26 regionów Słowacji. Starannie wydzielono regiony używające określonych technik hafciarskich
i zdobiących w odmienny sposób różne części garderoby. Ogólnie stwierdzono, że w zachodniej
Słowacji przeważał ornament roślinny, podczas gdy w środkowej części tego kraju stwarzano
częściej kompozycje figularne i stosowano także ornament geometryczny. We wschodniej Słowacji
zdobienie ubiorów haftem było mniej popularne, wyszywano jednak nakrycia głowy i długie
ubiory. Najbardziej rozpowszechnione było zdobienie haftem męskich i kobiecych koszul, spodni,
kożuchów, czepców, gorsetów i chust. Wyszywano także ręczniki, bieliznę stołową i inne tkaniny
służące do wyposażenia wnętrz mieszkalnych. Syntetyczne to omówienie przedstawia wyczer­
pująco słowackie hafciarstwo ludowe.
Irena Turnau

OPERA T E X T I L I A VARIORUM T E M P O R U M . To honour Agnes Geijer on her ninetieth
birthday 26th October 1988, Inger Estham, Margarety Nockert (red.), The Museum of National
Antiquities, Stockholm Studies 8, Stockholm 1988, ss. 188, rye. 119, w tym 12 kolor.
Jak zwykle w księgach pamiątkowych mamy tu do czynienia ze znacznym rozproszeniem
materiałowym. Artykuły przysłali najsławniejsi historycy światowego włókiennictwa, m.in. spec­
jaliści szwedzcy, dwie Norweżki, dwie specjalistki z R F N , jedna ze Szwajcarii, angielska para
małżeńska, Islandka i Węgier. Uczczono 90-lecic urodzin jednej z najwybitniejszych historyczek
włókiennictwa naszego stulecia. Agnes Geijer jest autorką licznych rozpraw dotyczących głównie
wzorzystych tkanin jedwabnych z różnych okresów. Opracowała ona słynny zespół znalezisk
z Birki, skarbiec katedry w Uppsali, a jej podręcznik historii światowego włókiennictwa ukazał się
także po angielsku. Recenzowana książka wnosi wiele ważnych ustaleń do historii tego rodzaju
wytwórczości (głównie w Europie).
Należy rozpocząć od wyszczególnienia najnowszych wyników badań nad dawnymi zabyt­
kami. G . Arwidsson referuje ustalenia odnoszące się do zespołu zabytków opisanych przez Agnes
Geijer w pracy doktorskiej Birka J/7 opublikowanej w 1938 r. Ustalenia te potwierdzają możliwość

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

produkcji słynnych pailium Frisonicum z czasów Karola Wielkiego we Fryzji. Na temat miejsca
produkcji tych skomplikowanych pod względem technicznym wyrobów dyskusja toczy się już od
pół wieku. Kilka studiów przynosi nowe ustalenia odnoszące się do techniki produkcji tkanin
wzorzystych. U. Cyrus-Zelterstróm analizuje znalezione w Birce tkaniny jedwabne; W. Endrei
wypowiada się na temat techniki wzorzystych adamaszków: I. Bergman omawia zabytki
znalezione w Nubii pochodzące z I - V I w n.c.; a M. Ftury-Lemberg dyskutuje proweniencję
jedwabnych samitów z V w. n.e.
Wśród studiów zabytków pochodzących z okresu późniejszego na szczególną uwagę zasługuje
opracowanie E. Gudjônsson dotyczące zachowanych w Islandii romańskich strojów liturgicznych
z katedry w Hoiar. Autorka dochodzi do wniosku, że te wspaniałe hafty figuralne, wykonane po
części złotą nicią, pochodzą prawdopodobnie z przełomu XII i XIII w. i należą do opus anglicanum,
i Z zaś do produkcji miejscowej. D King z Anglii, prezydent międzynarodowego t o w a r z y s z e ń ^
włókienników, wraz z żoną Monique opracował typy wzorzystych tkanin jedwabnych wyrabia­
nych w Luce w 1376 r. K.Stolleis omówiła wźnogotyckie haftowane ornaty przechowywane we
Frankfurcie nad Menem I Estham zajęła się intarsjowanymi figuralnymi złotymi haftami na
skórze, pochodzącymi z okresu późnego średniowiecza! a przechowywanymi w Szwecji i w Finlan­
dii M ' Nockert ukazuie iedwabne ołaszcze z XV w nrzechowvwane w Malmo i Lundzie Z D a r u
artykułów dowiadujemy się o innych zabytkach tekstylnych z muzeów szwedzkich, np. o haftach
chińskich 7 X V I I w O m ó w i o n o

także 80-tecie istnienia stowarzyszenia Pietas zjiimuiaceen &lt;tip

K u n ï c i w ï f y ) 4 i K a u i i i , w a p u i i i i j i &lt; u i t » u w y u m i j ^ u a ¿ n n u h » . u a ^ c v j A i i a i ^ v i i w i c j u £ K U £ i i n c i u I&gt;IUJCK

tantach mody.
Wyjątkowo syntetyczne omówienia dały dwie wybitne specjalistki norweskie. Zajęły się one
historią dziewiarstwa, tylko fragmentarycznie opracowaną dotychczas w ich kraju. A. Kjellberg
ukazała produkcję i użytkowanie dzianin w Norwegii do końca XVII w., opracowawszy uprzednio
XVII-wieczne znaleziska z wykopalisk prowadzonych w Oslo (najstarszy zabytek z Bergen
datowano pomiędzy 1476 a 1525 r.). Na podstawie archiwaliów wykazała, że w XVII w.
użytkowanie dzianin (głównie pończoch) było szeroko rozpowszechnione w Norweeii. Znalazła
ona także dane o ludowej produkcji tych dzianin brak jednak było cechów dziewiarskich
M Hoffmann zajęła się importowanymi do Norwegi dzianymi wzorzyście jedwabnymi kamizel­
kami z XVII w. z którychcześć miała osobno nakładane rękawy ukazując te zabytki na tle
ubiorów europejskich.
Irena Turnau

I N G E B O R G W E B E R - K E L L E R M A N N , Saure Wochen. Frohe Feste. Fest und Alltag in der
Sprache der Brauche Bücher, München 1985, ss. 239, ryc. 333, w tym 91 kolor.
Osobliwa to książka, w której bogaty i znakomicie dobrany materiał ilustracyjny zastępuje
w znacznej mierze opisowy tekst. Autorka postawiła sobie za zadanie ukazanie zwyczajowych
świąt i reguł obchodzenia różnego rodzaju uroczystości w krajach niemieckich (wraz z Austrią
i Szwajcarią) od końca XVIII w. do współczesności. Dając definicję zwyczaju podkreśla jego
funkcjonowanie w danej społeczności i wyżywanie się mieszkańców w organizowaniu odpowied­
nich obrzędów czy uroczystości. W poszczególnych rozdziałach omawia ona najpierw święta
wiejskie (chrzciny, wesela i pogrzeby) ze znakomitymi ilustracjami ukazującymi świecenie złotego
wesela z 1830 r. Dalej zajmuje się rokiem pracy rolnika z siewami i żniwami. Dopiero na trzecim
miejscu wymienia święta kościelne różnych religii chrześcijańskich. Obok tradycyjnych świąt
dorocznych opisuje drzewa ubrane pisankami wielkanocnymi z Hesji, wyścigi jeźdźców na Św.
Jerzego w Bawarii, procesję w dniu Św. Marcina w Salzburgu. Ukazuje także inne święta
regionalne, np. pasterskie w okolicach górskich lub zawody w wychodzeniu na słupy, z nagrodami.
Funkcjonowały one jeszcze około 1958 r. w różnych częściach Niemiec.
Osobnym zagadnieniem są święta rodzinne (urodziny, imieniny) i zwyczaje składania życzeń
weselnych lub kondolencji. Do tego zagadnienia należy także zwyczajowe składanie podarunków
wraz z całym przemysłem kartek życzeniowych. W oddzielnych rozdziałach autorka ukazuje także
zwyczaje cechowe i innfi uroczystości miejskie, obecne święto kobiet aż do podtrzymywania
folkloru jako ucieczki od niewygodnej i szarej rzeczywistości. Można nie zgadzać się z niektórymi
definicjami autorki. Należy jednak podziwiać bogaty materiał i szerokość spojrzenia na realizację
społecznych potrzeb świętowania.
Irena Turnau

�5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10905" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10883">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aaaadba4b067a00b66fda78f5e820413.pdf</src>
        <authentication>575add87483a247ca73fb4e7dcc226fe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130054">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1400</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130055">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130056">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130057">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130058">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.237-248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130059">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130060">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130061">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130062">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130063">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", t. XXXV; 1991, z. 1
PL ISSN 0071-1861

R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A

Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Trześniów. Tradycyjna kultura chłopska i kie­
runki przemian (refleksje etnografa), Wydawnictwo - Muzeum Regionalne
PTTK w Brzozowie, Brzozów 1988, ss. 104.
W polskiej literaturze etnograficznej w badaniach życia społecznego wsi
wyraźnie zaznaczają się dwa najbardziej wyróżniające sposoby ujęcia: badanie
zjawisk obserwowanych w dużym zasięgu terytorialnym (lub szerokim zakre­
sie tematycznym) oraz szczegółowe badania życia społecznego zlokalizowane
w określonych warunkach historycznych i kulturowych regionu czy wsi.
Etnografia polska w zakresie opracowań monograficznych posiada znaczny
dorobek badawczy. Należy przy tym podkreślić, że cechowała go i cechuje róż­
norodność ujęć metodologicznych i szerokość zakresu tematycznego. Od po­
dejmowanych prób wyczerpującego „integralnego" ujęcia wszystkich dzidzin
życia społeczności wiejskiej do poświęconych wybranym dziedzinom życia wsi
reprezentatywnym z punktu widzenia charakterystyki określonej wiejskiej spo­
łeczności lokalnej.
W powojennej etnografii problematyką, która odgrywała wiodącą rolę
w analizie zjawisk kulturowych zachodzących na wsi było zagadnienie proce­
sów przemian badanych na przykładzie wybranych społeczności wiejskich.
Analizę dokonujących się zmian społecznych i kulturowych przeprowadzono
posługując się określonymi wyznacznikami wypracowanymi często na gruncie
innych nauk społecznych. Istota jednak zachodzących procesów społeczno-kul­
turowych na wsi okazała siębardziej skomplikowana i wymykająca się pewnym
schematom ujęć. W tej sytuacji coraz większe znaczenie dla zrozumienia zmie­
niającego się współcześnie obrazu wsi miały prace monograficzne, które z jed­
nej strony są wynikiem tak zwanej „obserwacji uczestniczącej", z drugiej ana­
lizą dokonujących się przemian w procesie „długiego trwania". Do takich stu­
diów należy zaliczyć pracę Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej poświęconą wsi
Trześniów. Nadrzędnym celem badań, jak pisze autorka „było wykazanie za­
leżności współczesnych procesów przemiany, ich nasilenia, oporów, konfli­
któw, mozaikowości obrazu kultury od tego splotu warunków zastanych, który
nawarstwiał się w toku historii i który za uczonymi polskimi Ludwikiem Krzy­
wickim i Kazimierzem Dobrowolskim, nazywamy podłożem historycznym
współczesnej kultury wsi. W nim też, za znanym współczesnym historykiem
francuskim Fernandem Braudelem, szukamy bardziej trwałych struktur, utrzy­
mujących się w czasie określanym jako długi".

�238

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

Doświadczenie badawcze Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej w zakresie
studiów nad kulturą tradycyjną wsi polskiej są bogate i wszechstronne. Na pod­
stawie szerokiego materiału empirycznego z różnych terenów Polski konstruo­
wała w swoich poprzednich pracach model struktury tradycyjnej społeczności
wiejskiej, w których „integralność" widzenia zjawisk kulturowych pozwala Jej
zrozumieć, a nawet przewidzieć kierunki dokonujących się zmian.
Wieś pd Polski szczególnie bliska Autorce (w 1968 r. opublikowała pracę

Tradycyjna społeczność wiejska w procesie zmian. Studium wsiMnikówpowia­
tu krakowskiego) jest tym razem reprezentowana przez położoną na Pogórzu
Karpackim wieś Trześniów. Wybór wsi nie jest przypadkowy. Autorka związa­
na więzami rodzinnymi śledzi jej losy od 1948 r. Określenie „obserwacja ucze­
stnicząca" w tych warunkach nabiera więc szczególnej treści i znaczenia. Wieś
Trześniów traktuje Autorka jako model realny wsi rolniczych większego regio­
nu przy czym granice tego regionu wykreśla bazując na świadomości miesz­
kańców wsi oraz analizie rozmieszczenia i zróżnicowania na badanym terenie
elementów modelu kultury tradycyjnej jak również charakterystycznych cech
procesów przemiany, ich nasilenia, etapów, wariantów.
Prof. dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa z szerokiego wachlarza zagadnień skła­
dających się na całość obrazu kultury wsi wybiera te, w których zgodnie z Jej
doświadczeniem badawczym najsilniej utrwalone są tradycyjne treści kulturo­
we i które tworzą struktury utrzymujące się w czasie określonym jako długi. Na
ich przykładzie śledzi proces dokonujących się przemian współczesnych.
Przedmiotem analizy jest więc społeczność lokalna i utrwalające jej spoistość
więzi społeczne, rodzina, jej ciągłość osiedleńcza. C/.lowiek, jego warsztat pra­
cy na tle trwałych podziałów gruntowych a zmiennych struktur użtkowania
gruntów w obrębie wsi a także zmienność technik i narzędzi pracy.
Wieś Trześniów jako społeczność lokalna reprezentuje te cechy i wartości,
które pozwalają Autorce na realizację stawianych przez nią postulatów badaw­
czych. Należą do nich zasiedziałość osadnicza (Trześniów p o j a w i a się w źród­
łach po raz pierwszy w 1419 г.), zachowany w swym zasadniczym zrębie układ
przestrzenny wsi oraz zróżnicowanie kulturowe wynikające ze zderzenia się na
tym terenie dwu fal ludności i dwu różnych kultur rolniczej z północy i zachodu
oraz pasterskiej ze wschodu i południa.
Gromadzony materiał nie służy Autorce do generalizacji teoretycznych po­
za kontekstem procesu historycznego, poza kontekstem stosunku pomiędzy te­
raźniejszością a przeszłością. Wręcz przeciwnie przekazy przeszłości aktuali­
zowane są od nowa a pochodzące z przeszłości znaki odczytywane ponownie.
Znamienne są tytuły poszczególnych rozdziałów konsekwentnie odzwier­
ciedlające kierunek zainteresowań Autorki. Do nich należą m. in. takie jak:
„tradycyjne ramy społeczności lokalnej", „Długotrwałe rody", „Zwyczaje ro­
dzinne"; „Ziemia i praca. Wartości nadrzędne"; „Pożegnanie z tradycją i mi­
gracje ze wsi".
Związek z ziemią spowodował, że w Trzcśniowie jak w wielu wsiach rol­
niczych mieszkańcy pozostali wierni pracy we własnym gospodarstwie rodzin­
nym. I z tym wiąże się głębokie i słuszne przeświadczenie Autorki, że przede

�RECENZJE I OMÓWIENIA

239

wszystkim w zawodzie rolnika szukać możemy kontynuowania niektórych
z tych tradycji kulturowych, które wykształciły dawniejsze pokolenia miesz­
kańców wsi. Jak pisze Anna Kutrzeba-Pojnarowa „Choć zasadniczej zmianie
uległy warunki w jakich można prowadzić ten zawód, jego niektóre cechy po­
zostały niezmienione. Są to: związek z rodziną oraz ojcowizną i łącząca się
z tym ciągłość zasiedlenia, emocjonalny stosunek do ziemi i pracy przy wzra­
stającej zarazem trosce o doskonalenie metod tej ostatniej i o właściwy rachu­
nek gospodarczy, odpowiedzialność za swój warsztat i pracowitość, samodziel­
ność jednostkowych decyzji gospodarczych a równocześnie w razie potrzeby,
współdziałanie w gromadzie, kontrola społeczna. Pozostały: zaradność w co­
dziennych kłopotach, samowystarczalność w najrozmaitszych pracach, zdolno­
ści wynalazcze na skalę potrzeb wiejskich".
Bezpośredni i długotrwały kontakt z mieszkańcami Trześniowa i ogromne
doświadczenie badawcze pozwoliły stworzyć sugestywny obraz życia wsi na
przestrzeni kilkudziesięciu lat, ukazać jego specyfikację wynikającą z określo­
nych warunków życia i pracy związanych z gospodarstwem rolnym i określo­
nym środowiskiem przyrodniczym. Ogromnym walorem pracy i zasługą Auto­
rki jest autentyzm przedstawionego obrazu wsi i jego ujęcie całościowe mimo
zastrzerzeń Autorki dotyczących pominięcia niektórych tematów obowiązują­
cych w klasycznym modelu monografii.
Sądzę, że wynika to z realizacji tak ważnej zasady, nie zawsze przestrzega­
nej w prowadzonych badaniach - uznania podmiotowości człowieka w doko­
nywanej analizie zjawisk kulturowych, preferowanie studiów nad jego posta­
wami, zachowaniami, osobowością w stosunku do drobiazgowej faktografii,
magii liczb i zestawień statystycznych czy teoretycznych ujęć o dużym stopniu
ogólności.
Taki charakter opracowań jaki prezentuje praca Prof. dr Anny Ku trzeb a-Pojnarowej stanowi o możliwościach konstruowania i wypełniania treścią modelu
tradycyjnej kultury ludowej oraz pozwala zrozumieć i określić kierunki prze­
mian i mechanizmy przemian, a być może w przyszłości pozwoli na zbudowa­
nie modelu współczesnej kultury wsi.
Na zakończenie pozwolę sobie zwrócić uwagę na nasuwające się pewne
analogie pomiędzy pracą Prof. dr Anny Kulrzeba-Pojnarowcj a krótkim stu­
dium Prof. dr Jana Szczepańskiego wydanym w 1984 r. pod tytułem „Korze­
niami wrosłem w ziemię" poświęconą rodzinnej wsi Brzezina. Dorobek i do­
świadczenie naukowe Autorów to „mędrca szkiełko i oko" wzbogacone osobi­
stym stosunkiem i bliskimi kontaktami z opisywaną społecznością stanowi
o szczególnej wartości tych prac, o ich walorze naukowym i pisarskim.
t Vanda Paprocka

�240

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Irena Huml, Współczesna tkanina polska, Warszawa 1989, ss. 247, ryc. 175
(w tym 81 barwnych)
Po dziewięciu latach od oddania pracy wydawnictwo Arkady opublikowało
długo oczekiwaną przez czytelników historię polskiej tkaniny artystycznej. Au­
torka obserwowała rozwój tego fenomenu artystycznego i technicznego w la­
tach 1960-1980, dodając niewielkie uzupełnienie z ostatniego okresu. Polska
szkoła tkaniny artystycznej ukształtowała się po drugiej wojnie światowej. Jej
osiągnięcia odniosły niebywały sukces za granicą, głównie dzięki nagrodom
Centre Internationale de la Tapisserie Ancienne et Modernę (ukonstytuowanego
w 1961, z siedzibą w Lozannie). Dzieła polskich artystów z najbardziej znaną
Magdaleną Abakanowicz na czele, wyróżniły się już na pierwszych Biennale,
a rok 1971 można uznać za moment kulminacyjny dla popularności polskiej
tkaniny w kręgach międzynarodowych. Polacy umieli uchwycić właściwe pro­
porcje pomiędzy rodzimą tradycją, nie pozbawioną cech ludowości, a aktual­
nymi tendencjami sztuki profesjonalnej w nurcie międzynarodowym. Polska
tkanina artystyczna była bardziej znana i naśladowana wśród międzynarodo­
wych twórców aniżeli inne dziedziny sztuk plastycznych i rzemiosła artystycz­
nego.
Autorka dobrze przedstawiła tradycje polskiego włókiennictwa, do którego
nawiązywano zwłaszcza w początkowym okresie powstawania tkanin powie­
rzchniowo zdobionych. Należy tu podkreślić dobór porównań kompozycji
współczesnych artystów czerpiących z ornamentu makat, kilimów, pasów kontuszowych z XVIII i X I X w. Rozróżniła ona tkaniny artystyczne i użytkowe
bez tak wysokich ambicji warsztatowych. W latach pięćdziesiątych najbardziej
powszechne było inspirowanie się wzorami ludowymi i tradycyjnymi, a do tka­
niny żakardowej wprowadzono warstwę treściową. Dopiero lata sześćdziesiąte
przyniosły tkanie tzw. współczesnego gobelinu, a także druku i malowania na
tkaninie. Rzadko uprawiano batikowanic tkanin.
Nowy kształt tkaninom artystycznym lub może raczej wyrobom wykonanym
różnymi technikami, nadały pracownie Tkaniny ręcznej, Gobelinu, Żakardu i Dru­
ku w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz podobne ośrodki w Łodzi i So­
pocie. W nich szkolono plastyków w różnych rozwiązaniach technicznych i arty­
stycznych. Bez dobrej znajomości rzemiosła trudno byłoby rozpocząć ekspery­
mentowanie prowadzące od wiszącej na ścianie tkaniny dekoracyjnej do wykona­
nych z różnych rodzajów surowca, rozmaitymi technikami włókienniczymi, prze­
strzennych konstrukcji artystycznych spełniających rolę rzeźb. Właśnie tę zmianę
funkcji tkaniny artystycznej należy w znacznym stopniu przypisać inwencji twór­
czej polskich artystów. Stanowi to ważny wkład w historię najnowszego włókien­
nictwa światowego. Przejście od płaszczyzny do kompozycji przestrzennych do­
prowadziło do analogii tych konstrukcji włókienniczych z biologiczną budową or­
ganizmów żywych. Autorka interpretuje to zjawisko jako przewagę treści huma­
nistycznych nad poszukiwaniami formalno-ekspresyjnymi.

�241

RECENZJE I OMÓWIENIA

Dorobek polskiej szkoły tkaniny artystycznej został ukazany wszechstron­
nie zarówno w treści pracy i notach biograficznych 73 najważniejszych arty­
stów, jak też w ilustracjach, które oprócz porównań z zabytkami ukazują tka­
niny cepeliowskie i autorskie. Książka nie zawiera streszczeń, ma się jednak
ukazać w edycjach angielskiej, francuskiej i niemieckiej i będzie stanowić
ważną pozycję eksportową.
Irena Turiuui

Rudolf Gross, Dlaczego czerwień jest barwą miłości, z niem. przełożyła
Anna Porębska, Warszawa 1990, ss. 221.
W książce poruszono zagadnienie wielkiej doniosłości. Dopiero od niedaw­
na zaczęto doceniać znaczenie barw w różnych dziedzinach kultury i tematyka
ta jest stosunkowo słabo opracowana. Omawiana tu, trudna problematyka obej­
muje różne dziedziny wiedzy. Należy wyróżnić: 1) magiczne i psychospołeczne
znaczenie poszczególnych barw; 2) informacyjno-znakowy i zarazem symbo­
liczny charakter ich zestawień; 3) historyczne mody w zakresie kolorystyki kie­
rujące w pewnym stopniu indywidualnym wyborem użytkowników oraz 4) mo­
żliwości techniczne w zakresie pozyskiwania różnych kolorów i ich odcieni
związane z rozwojem farbiarstwa."
W niemieckim wydaniu z 1981 r. omawiana książka nosi podtytuł Symbo­
lika barwna przestrzeni wieków. Autor zajmuje się tylko wybranymi zagadnie­
niami z dwóch pierwszych wymienionych grup zagadnień. Szkoda, że nie mógł
uwzględnić dorobku wystaw zaprezentowanych w dwóch berlińskich muzeach
etnograficznych w 1983 r. Obszerny katalog omawia znacznie szerszą paletę
problemów kolorystyki z osobną rozprawą ukazującą możliwości farbiarskie .
W niedostatecznym stopniu wykorzystana została także literatura kostiumologiczna, poruszająca zagadnienie znakowego charakteru barw w ubiorach .
Autor powiązał układ książki z omówieniem poszczególnych barw. Zaczy­
na od tytułowej czerwieni i pochówków posypywanych ochrą w paleolicie, me­
zolicie, a także i w okresach późniejszych, a następnie ukazuje magiczne zna­
czenie czerwieni jako wieloznakowego symbolu: śmierci, seksu, miłości, płod­
ności, ognia, krwi, aż do haseł rewolucyjnych. Zauważa też m. in., że czerwień
i biel mają wyjątkowe znaczenie w godłach wielu państw. Więcej miejsca po­
święcił autor omówieniu czerni i bieli, związanych jakoby ze śmiercią i powtór­
nymi narodzinami, symbolizowanymi przez ukazywanie siei znikanie księży­
ca. Zestawienie to symbolizuje także bóstwa zmarłych i występuje w słowiań­
skich i germańskich obrzędach pogrzebowych. Złoto i czerń zaś symbolizują
kontrasty dnia i nocy. Błękit natomiast autor rozważa przede wszystkim na pła­
szczyźnie psychologicznej, w pozytywnym odbiorze systemu nerwowego wie­
lu Europejczyków. W kulturze ludowej błękit, w powiązaniu z barwą nieba, był
utożsamiany z płaszczem opiekuńczym lub odczuwany jako groźny symbol
wody. Warto zwrócić uwagę na tabelę niebieskich symboli używanych w Euro1

2

�242

RECENZJE I OMÓWIENIA

pie przed- i po przyjęciu chrześcijaństwa (s. 157). Fiolet i purpura, to- - według
Grossa - barwy egzotyczne dla europejskiej kultury. To twierdzenie związane
jest z brakiem zainteresowania autora możliwościami farbiarskimi. W naszej
części świata farbowano urzetem, a później indygo, a technika uzyskiwania od­
cienia purpury pochodzi z Fenicji.
Analizując barwę zieloną, autor wskazuje, iż jest ona ceniona jako symbol
ożywionej natury. Znaczenie brązu natomiast związane jest z magią zwierząt,
zwłaszcza niedźwiedzia. Wreszcie szarość - jako symbol barier społecznych.
Rzeczywiście ubodzy nosili niebarwioną odzież. Jednakże autor niepotrzebnie
porusza zagadnienie odzieży skórzanej, która była najczęściej barwiona.
Książka ta jest przykładem, jak efektowny z pozoru układ może zdezorga­
nizować sposób przedstawienia ważnych z trudnych zagadnień. Bez przemy­
ślenia szerszej problematyki symboliki barw i przedstawiania jej w powiązaniu
z etnohistorycznym podłożem autor wylicza znaczną liczbę bezspornych nieraz
faktów unikając bardziej syntetycznych wniosków. Książka ma charakter po­
pularnonaukowy, napisana jest żywo i interesująco. Dlatego wydrukowano ją
u nas w tak trudnym wydawniczo okresie. Zawiera także przypisy, wykaz lite­
ratury oraz indeks osobowy i rzeczowy. Nie można również lekceważyć poda­
nych w niej informacji przedstawiających stan badań w krajach zachodnich
(głównie niemieckojęzycznych). Istotnie, literatura niemiecka jest szczególnie
bogata, gdy idzie o zagadnienia kolorystyki. Książka Rudolfa Grossa ma przede
wszystkim znaczenie wobec braku polskiej literatury na ten temat. Powinni ją
uwzględniać archeologowie, etnografowie i inni badacze kultury.
Irena Turnan

Przypisy

H. N i X (1 o r f f. П. M ii 11 с r, Weisse Westell - Role Roben. von den Faibordnitngen des Mittelaltcrs zum iiidividitellen
Farbgeschmackl. Mit einem Beitrag tt»/i Bernhanl Zcperitick muł Else-Marie Karisson-Stresse, Katalog wystawy Muzeum fur
Volkerkunde und Museum fur Deutsche Volkskunde, Berlin 1983; patrz leż: I. T u r n a u, recenzja w „Kwartalniku Historii Kultury
Materialnej", r. 34: 1986. nr 2, s. 374-375. także, M. D i e i f e пЬ а с k, Hessisclier Trachlenalltag. Tracili ale SpiegelLandliclier
Lcbenwcisett 192S-19SS, Irankfurtam Main. 1983.
1

- Na przykład R. L e v у - P i s e t z к y. La coulcurilans l'habilletnent Italien, [w:\Acles dn terCongres International d'Histoire
dn Cosmine, Venezia 1952, s. 150-169. W nowszej literaturze: M. T a s z y с ka. Barwy włoskich tkanin jedwahnycli sprowadzanych
do Polski w drugiej polowie XVII wieku, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", r. 31: 1983. nr 1, s. 45-52; M. W i I s к a. Du
symbole alt \vletnent. Fonclion et signification de la coulenr thtns la culture courloisc dc In Pologna metliévalc, [w:] Les Cahiers dn
Leopard d'Or, nr 1. Le véteinenl. au Моусп-ńge,-1990. s. 307-324.

Toward a Computęj Ethnology, nr 20 Senri Ethnological Studies, Osaka
1987, (red.) J. Rabena, S. Sugita, M . Kobo, ss. 179.
Omawiana praca została opublikowana w ostatnim, 20 numerze Senri Eth­
nological Studies - seryjnego wydawnictwa Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace, które ukazuje się nieregularnie od 1978 roku. Jej treść wypeł­
niają referaty 8 Międzynarodowego Sympozjum Etnologicznego, zorganizo­
wanego po raz pierwszy w Japonii w dniach od 16 do 23 września 1984 r. przez

�RECENZJE I OMÓWIENIA

243

Narodowe Muzeum Etnologiczne w Osace pod hasłem .Toward a Computer
Ethnology",
Uczestniczyli w nim informatycy, językoznawcy i etnolodzy z Europy, Sta­
nów Zjednoczonych i Japonii. Wśród zaproszonych gości byli: Louis D. Burnard - informatyk, specjalista w zakresie budowy baz daných z Oxford Univer­
sity Computing Service; Jostein H. Hauge - językoznawca, dyrektor Norwegian
Computing Centre for the Humanites; Joseph Raben - profesor jęz. angielskie­
go w Queens College of the City University of New York, redaktor czasopisma
„Computers and the Humanites"; Burhard B. Rieger - wykładowca języko­
znawstwa na Politechnice w Akwizgranie, profesor lingwistyki komputerowej
na Uniwersytecie w Trewirze. Gospodarzy reprezentowali: Kazaburo Hachimura - informatyk, specjalista w dziedzinie automatycznego przetwarzania ob­
razów z Uniwersytetu w Kioto i pracownicy Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace Paul K. Eguchi - etnolog, Shigerhari Sugita - informatyk-etnolog, informatycy Masatoshi Kubo i Yasunosi Yamamoto.
Coraz powszechniejsza obecność sprzętu komputerowego w naszych pla­
cówkach naukowych budzi uzasadnione zainteresowanie możliwościami i per­
spektywami zastosowania najnowszej techniki komputerowej również w pracy
etnografów. Dlatego chciałabym zwrócić szczególną uwagę na tę pozycję, oma­
wiając wybrane problemy dotyczące zainteresowania komputerów w naukach
humanistycznych przedstawione z perspektywy kilku lub kilkunastoletnich do­
świadczeń m. in. takich instytucji naukowych reprezentowanych na sympo­
zjum, jak Norwegian Computing Centre for the Humanity, Narodowe Muzeum
Etnologiczne w Osace, Oxford University Computing Service.
Wprowadzenie terminu „Computer Ethnology" do zainteresowań etnologii
czy antropologii kulturowej jest ściśle związane z powstaniem i działalnością
Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace, w którym - zdaniem S. Sugity
- prawdopodobnie po raz pierwszy w świecie został on użyty dla określenia
dziedziny badań porównawczych w ramach której komputer jest traktowany
i analizowany jako jeden z wytworów kultury materialnej, badania natomiast
dotyczą opisu i wyjaśniania jego wpływu na rozwój kultury i społeczeństwa.
Powszechnie, również w tej pracy, jest on używany m. in. jako synonim zasto­
sowania komputera w etnologii do przetwarzania informacji, budowania baz
danych itp.
W problematykę tomu wprowadza artykuł J. Rabena „Computer Ethnology:
A View from Human Siences", w którym autor przypomina, że rozwój techniki
komputerowej i informatyki już w latach sześćdziesiątych stworzył ogromną
szansę dla nauk humanistycznych w wykorzystaniu olbrzymiej pamięci mag­
netycznej i optycznej pozwalając na przetworzenie informacji w języku natu­
ralnym. Właśnie w tym obecnie już tradycyjnym zastosowaniu komputerów
(np. w bibliotekach) widzi autor jedną z możliwości dla badań etnologicznych.
Proponuje również, aby wprowadzano rozwiązania niekonwencjonalne budu­
jąc relacyjne bazy danych, odpowiednio ułożone, pozwalające na wyszukiwa­
nie powiązań między różnymi kategoriami zjawisk kultury (np. między wytwo­
rami kultury materialnej a obrzędami itp.). Zdaniem Rabena technika kompu-

�244

RECENZJE I OMÓWIENIA

terowa jest wspaniałą odpowiedzią na fizyczne, społeczne i psychiczne potrze­
by współczesnej nauki, sama stanowi jednak tylko potencjał, który aby mógł
być wszechstronnie wykorzystywany i rozwijany potrzebuje pełnej akceptacji
ze strony innych środowisk naturalnych i dużego zaangażowania badaczy
w poznawaniu jej możliwości.
Właśnie ten problem akceptacji nowego elementu w warsztacie badawczym
powraca w wielu wypowiedziach. Najwięcej uwagi poświęca mu Y. Yamamoto
w artykule „Ethnologist and Programming". Na podstawie własnych obserwa­
cji przeprowadzonych w Muzeum na temat sposobów i zakresu korzystania
z systemu komputerowego przez etnologów autor poszukuje odpowiedzi na py­
tanie: Czy etnologom jest potrzebna umiejętność programowania komputerów?
Przyznaje, że podejmując pracę w Muzeum jako informatyk, nie przewidział
wielu problemów, z którymi się spotkał w trakcie wprowadzenia systemu kom­
puterowego. Wynikały one ze słabej znajomości i często niestety braku zain­
teresowania nową formą pracy wśród etnologów. Oczywiście.autor podkreśla,
że już znaczną pomocą jest możliwość korzystania z samych wydruków kom­
puterowych przygotowanych przez innych specjalistów, czy z gotowych pro­
gramów np. tzw. edytorów tekstów. Również ważne zadanie spełnia udział in­
formatyków w roli human interface w ramach programowych badań interdys­
cyplinarnych uznanych powszechnie za optymalne rozwiązanie, ale jego zda­
niem umiejętność programowania jest naturalną koniecznością wywołaną roz­
wojem nauki w tym także dla etnologów, jednak pod warunkiem, że komputer
zostanie zaakceptowany jako element warsztatu badawczego.
Jedyne w omawianym tomie spojrzenie z pozycji etnologa-użytkownika
znajdujemy w artykule P.K. Eguchi „An End User's View of Computer Ethno­
logy". Jest on zdecydowanym zwolennikiem badań interdyscyplinarnych. Egu­
chi przedstawia efekty swojej współpracy z informatykami, dzięki której po­
wstał specjalny edytor tekstów pozwalający na opracowanie i analizę materia­
łów językowych dotyczących literatury ustnej ludów Zachodniej Afryki. Jego
praca potwierdza fakt, że zastosowanie komputera w opracowaniu materiałów
językowych pozwala na stawianie pytań, których rozwiąznie przy zastosowaniu
tradycyjnych metod pracy byłoby bardzo czasochłonne, a nawet niemożliwe.
Dlatego od dawna technika komputerowa jest stosowana z dużym powodze­
niem w językoznawstwie. Osiągnięcia w tej dziedzinie specjalistów niemiec­
kich poznajemy w artykule „Empirical Semantics and Computational Lingwistics". B. B. Ricger przedstawiając swoje doświadczenia odwołuje się do pro­
jektu Computational Semantics realizowanego przez grupę badawczą M E S Y
(Mathematic-Empirical SYstem) z German Institute Politechniki w Akwizgra­
nie w RFN, którego celem było badanie różnic i zmian językowych dokonują­
cych się w obu państwach niemieckich po 1945 r. w ciągu ostatnich 40 lat.
Narodowe Muzeum Etnologiczne w Osace jest uznanym centrum informa­
cji j dokumentacji komputerowej dla potrzeb etnologii, oraz ośrodkiem nauko­
wym promującym szeroko badania interdyscyplinarne w tym zakresie. Ten pro­
fil działalności został określony już od momentu założenia placówki w 1974 r.
S. Sugita w artykule ..Computers in Ethnological Studies: As a Tool and an

�RECENZJE I OMÓWIENIA

245

Object" wprowadza czytelnika w struktury organizacyjne Muzeum przybliża­
jąc zakres prac prowadzonych w poszczególnych działach i sekcjach, oraz za­
poznaje ogólnie ze sprzętem, który składa się na system komputerowy Muzeum.
(Właśnie w NME został opracowany i zastosowany w Dziale Wystaw unikalny
system VIDEOTHEQUE). Autor odwołując się do dotychczasowych doświad­
czeń pracowników Muzeum przedstawia jednocześnie wiele postulatów na te­
mat pożądanego zakresu specyfikacji komputerów. Warto podkreślić, że
ogromny postęp, jaki został dokonany w tej dziedzinie nauki w ostatnich latach,
pozwala już na realizację niektórych z postulatów składanych w 1984 r.
Ogromne zainteresowanie wykorzystaniem pamięci magnetycznej i opty­
cznej w prowadzeniu dokumentacji materiałów źródłowych w etnologii jest
szczególnie widoczne w działalności muzeów, które gromadzą bardzo różno­
rodny materiał w postaci tekstów, zdjęć, rysunków, map, nagrań, oraz różnego
rodzaju przedmiotów-zabytków kultury materialnej. Dotychczas dla wszy­
stkich typów materiałów źródłowych powszechnie przygotowywane są bazy
danych tradycyjnie kodujące informacje na poziomie abstrakcyjnego opisu
atrybutów. Pierwsze (znane mi) próby tego typu podejmowane są również
w placówkach etnograficznych w Krakowie i Warszawie.
W zbiorach muzealnych ważne miejsce zajmują materiały ikonograficzne,
dla których zbudowanie baz danych związane jest z rozwojem systemów prze­
twarzania obrazów, które zdaniem japońskich specjalistów nie spełniają wszy­
stkich oczekiwań i wymogów aby mogły być już powszechnie i z powodze­
niem stosowane.
Na problemy związane z techniką przetwarzania obrazów w budowie baz
danych zwracają uwagę autorzy dwóch artykułów (R. Hachimura i M. Kubo)
specjaliści w tej dziedzinie informatyki.
R. Hachimura w opracowaniu "Image Processing and Computer Graphic in
Human Sciences" odwołując się do przykładów dotychczasowego zastosowa­
nia technik przetwarzania obrazów i grafiki komputerowej, podkreśla, że ich
dotychczasowe zastępowanie w etnologii jest stosunkowo nieznaczne. Autor
dowodzi, że właśnie przyszłość procesów przetwarzania informacji w naukach
humanistycznych (również w etnologii) jest związana z procesem przetwarza­
nia informacji obrazowej.
M. Kubo w artykule "Visual Information Retrieval System for Ethnological
Research" przedstawia zamierzenia i plany Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace w zakresie budowania baz danych dla właśnie tego typu mate­
riałów. Połączenie struktury tej bazy z innymi bazami już istniejącymi pozwoli
na wyszukiwanie i oglądanie obiektów bezpośrednio na monitorze bez konie­
czności wielokrotnego dotykania i wyszukiwania zabytków w magazynach.
Jednak zrealizowanie tych planów będzie możliwe dopiero po rozwiązaniu kil­
ku podstawowych problemów dotyczących m. in. sprzętu, oprogramowania,
oraz opracowania tezaurusa do wyszukiwania informacji etnograficznej.
Z kolei osiągnięcia i propozycje brytyjskich naukowców z Oxford Univer­
sity Computing Service zostały przedstawione przez Louis D. Burnard w arty­
kule "Data base or Knowledge base". Na przykładzie trzech projektów baz

�246

RECENZJE I OMÓWIENIA

danych autor opisał doświadczenia w zakresie zastosowania metodologii AN­
SI-SPARC do opracowania dokumentacji muzealnej. Pierwszy z nich Beazley
Archive łączy w całość opisowe, ikonograficzne, katalogujące i atrybutowe da­
ne dotyczące wielu tysięcy waz greckich, drugi Leksykon Greckich Nazw
Własnych zawiera epigraficzny indeks wszystkich sprawdzonych znanych
nazw greckich od czasów najdawniejszych do połowy VII w. Trzeci projekt
opracowywany we współpracy z Ashmodean Museum pozwala na stawianie
pytań dotyczących wszystkich znaczących aspektów zabytków (ich konserwa­
cji, dostępności, katalogowania i opisu). Zdaniem autora w określeniu modelo­
wych zależności zawartych między poszczególnymi elementami wykorzystano
wiele informacji semantycznych, dzięki czemu uzyskano wysoki stopień wie­
dzy specjalistycznej. Według Burnard w tym przypadku termin "bazy wiedzy'
zastosowany zamiast "bazy danych" lepiej odzwierciedla charakter informacji
dostępnych w tych projektach.
J. Hagues w artykule "Computer Applications in the Hum Sciences in Norway:
Past Experience and Future Expectations" zwraca m. in. uwagę na problemy orga­
nizacyjne nauki w swoim kraju. W latach siedemdziesiątych w Norwegii powstały
niejako równocześnie niezależnie od siebie na Uniwersytecie w Bergen, dwa
ośrodki zajmujące się promocją implementacji techniki komputerowej dla potrzeb
humanistyki: Norwegian Computing Centre for the Humanities oraz Norwegian
Social Science Data Service Centre. Zdaniem autora, wytworzyła się tym samym
sztuczna sytuacja, która jest konsekwencją tradycyjnie ustalonych w Norwegii po­
działów sciences humaines, dlatego pisząc o doświadczeniach i osiągnięciach
w tej dziedzinie odwołuje się przede wszystkim do działalności NCC for H, kie­
rowanej przez siebie instytucji, która ma na celu koordynację prac w zakresie kon­
sultacji, nauczania, obsługi sprzętu komputerowego, udzielania pomocy specjali­
stycznej przy indywidualnych projektach, badań metodologicznych i eksperymen­
talnych, ogólnego programu rozwoju, organizacji konferencji i wymiany informa­
cji. Centrum jest zaangażowane również w prace nad tworzeniem standardowych
katalogów kolekcji zabytków muzealnych.
W omawianym tomie zostały wspomniane bardzo różne możliwości imple­
mentacji techniki komputerowej w humanistyce oraz problemy z tym związa­
ne. Dowodząc, że obecnie przy zastosowaniu jej najnowszych osiągnięć etno­
logia może gromadzić i udostępniać znacznie więcej informacji różnego typu
niżjest to możliwe przy zastosowaniu tradycyjnych metod dokumentacji. Bar­
dzo obiecujące perspektywy w tej dziedzinie łączone są z postępem w zakresie
szybkości i dokładności rejestracji informacji. Jeżeli zostaną pokonane proble­
my natury ekonomicznej i społecznej nierozłącznie związane z wprowadza­
niem nowej techniki do warsztatów badawczych jest nadzieja, że w przyszłości
pows-tającc bazy danych wzrosną liczebnie i kompleksowo (przy prawdopo­
dobnym zaakceptowaniu określonych standardów w całym świecie) będą mo­
gły zastąpić tradycyjne systemy informacji istniejące do dziś. Stwarzając bada­
czom szerokie możliwości prowadzenia badań porównawczych, wzbogacając
ich warsztaty i pomysły w rozwiązywaniu podejmowanych problemów.
Bogumiła

Marczak-Krzystek

�RECENZJE I OMÓWIENIA

247

Brak u narodov Central 'noj i Jugo-Vostočnoj Evropy, Moskva 1988, J. V.
Ivanova, M. S. Kašuba, N. A. Krasnovskaja (red.), ss. 240, ryc. 12

Książka ta ma duże znaczenie jako próba porównawczego opracowania
zwyczajów weselnych u Serbo-Łużyczan, Polaków, Czechów, Słowaków, na­
rodów Jugosławii, Bułgarów a także Albańczyków, Rumunów i Greków w X I X
- pocz. X X w. Pomysł syntetycznego opracowania zwyczajów weselnych u wy­
branych narodów Europy nie został niestety w pełni zrealizowany. Powstało
8 artykułów powiązanych jednym tematem traktujących o zespołach ludzkich
niejednorodnych pod względem etnicznym, zróżnicowanych liczebnie, a złą­
czonych przynależnością do jednego państwa (np. narody Jugosławii i Czecho­
słowacji). Pewne ujednolicenie starano sięjednak osiągnąć realizując ustalony
przez redakcję kwestionariusz zagadnień. Obejmował on m. in. problem uza­
leżnienia kontraktów małżeńskich od poziomu stosunków społeczno-gospodarczych, sprawę wyboru partnera opartego na zasadach społecznej i lokalnej endogamii, powiązań w grupach wiekowych, powinowactwa, przebieg ceremonii
ślubnych, sposoby zapewnienia podstaw materialnych powstającej rodziny,
ubiorów obrzędowych, wyprawy panny młodej i in. Autorzy zestawili tradycyj­
ne zwyczaje i uroczystości religijne z rejestracją małżeństwa w urzędach stanu
cywilnego, zwracając także uwagę na obrzędy wprowadzania nowego członka
do rodziny i społeczności wiejskiej. Podkreślono ponadto wielofunkcyjność
małżeństwa oraz jego znaczenie społeczne, prawne, etyczne i religijne.
Wartość poszczególnych opracowań jest różna. Należałoby chyba staranniej
przekonsultować ustalenia rosyjskich specjalistów z etnografami z poszczegól­
nych krajów, którzy zapewne lepiej dostrzegają odrębności narodowe. W opra­
cowaniach przeważają znane z literatury przedmiotu opisy zwyczajów weslnych a nawet nutami melodii. Zmcznie mniej pogłębione są informacje o kon­
traktach małżeńskich, posagach, doborze małżeństwa od tej strony, fragmenta­
rycznie opisano też stroje weselne i ceremonie rozdawania podarunków. Nie­
wielu autorów dostrzegało starsze tradycje zawierania kontraktów małżeń­
skich. W sumie jednak dobrze się stało, że podjęto pierwszą próbę zestawienia
podstawowych informacji o trybie zawierania małżeństw wiejskich w krajach
środkowo-wschodniej Europy i na Bałkanach. Pomoże to w dalszych pracach
syntetycznych, w których konieczne byłoby uwzględnienie wszystkich Sło­
wian wschodnich, a także pominiętych tu Węgrów, ponadto - staranniejsze roz­
różnianie zwyczajów weselnych narodów związanych wspólnotami państwo­
wymi.
Irena Титан

�248

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Aina Petrovna Alsupe, Aysma Janovna Kargane, Tautas lietiška maksla
padomju Latvija 1970-1985 (Narodnoe prikladnoe isskustvo sovetskoj
Latvii 1970-1985), Riga 1988, ss. 227, ryc. 484 (w tym 269 barwnych)
Starannie wydana książka z dobrymi ilustracjami poświęcona jest okresowi
rozkwitu łotewskiej sztuki zdobniczej. Podobnie jak w krajach skandyna­
wskich, na Łotwie jak też w innych krajach nadbałtyckich, tradycyjne ludowe
zdobnictwo odgrywa znaczną rolę w dodatkach do współczesnej odzieży i de­
cyduję niemal o wyposażeniu wnętrz mieszkalnych. Autorki podkreślają dawne
tradycje tej twórczości. W kraju pozbawionym samodzielności państwowej
i własnej warstwy wyższej, ludowa twórczość chłopska utrzymywała łotewskie
tradycje kulturowe. Należy to brać pod uwagę przy rozpatrywaniu zagadnień
twórczości ludowej i jej historii.
Najobszerniejsza część opracowania dotyczy artystycznych wyrobów włó­
kienniczych. Przeważają tkaniny użytkowane we wnętrzach mieszkalnych
0 geometrycznym i roślinnym ornamencie, często w kompozycji pasowej. Sze­
roko rozpowszechnione w odzieży także miejskiej są wzorzyście tkane pasy
1 wstążki, a kobierce i bieżniki są nieraz dużymi kompozycjami figuralnymi.
Popularne jest także barwne dziewiarstwo wzorzyste (wyrób rękawic, nakryć
głowy i szali ma na Łotwie średniowieczne tradycje). Interesujące są przykłady
zdobienia haftem o tradycyjnym ornamencie. Można go odnaleźć także na to­
rebkach, teczkach, oprawach książkowych i innych wyrobach ze skóry. W pra­
cy ukazano ponadto ceramikę, wyroby z metalu, bursztynu i drzewa, meble
i plecionki. Książka przedstawia bogatą możliwość łotewskiej twórczości lu­
dowej .
Irena Turnan

Pierwsze w literaturze światowej
opracowanie poświęcone historii dziewiarstwa
przed wprowadzeniem produkcji fabrycznej
w najnowszej książce

IRENY TURNAU
HISTORY O F KNITTING B E F O R E MASS PRODUCTION
Akcent, Warszawa 1991
Jeszcze do nabycia
w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105, tel. 20-28-81

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6819" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6799">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4aeb20ed48841843d1a868750400cd8.pdf</src>
        <authentication>232bdf02428f16293ae7bed421037663</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81241">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1468</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81242">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1358</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81244">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81245">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1, s.161-219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81246">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81247">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81248">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81250">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. XXXVI: 1992, z. 1
PL ISSN 0071-1861

ETNOLOGIA

W

ROZTERKACH

Metodologiczne problemy badań nad kulturą i tradycją, red. Teresa Karwicka,
Toruń 1991, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Recenzowany tom obejmuje referaty, które wygłoszone zostały na kon­
ferencji pod tym samym tytułem, zorganizowanej przez Katedrę Etnografii
Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu w 1986 roku. Jak za­
znaczają we wstępie Wojciech Burszta i Krzysztof Piątkowski konferencja ta
poświęcona była refleksji nad teoretyczno-metodologicznymi podstawami
etnologii, głównie polskiej, przedstawieniu kluczowych problemów tej dys­
cypliny, a ostatecznym jej celem było zbliżenie intelektualne pomiędzy róż­
nymi ośrodkami etnologicznymi w kraju.
Było to więc przedsięwzięcie nader pożyteczne i pożądane o dużym
znaczeniu teoretycznym i praktycznym, zwłaszcza w świetle nie do końca
sprecyzowanego kształtu tej dyscypliny w Polsce. Przez długie lata miała ona
trudności w określeniu własnego miejsca w zespole nauk o człowieku i jego
kulturze. Paradygmat antropologii anglosaskiej, tak wspaniale i od zarania
stulecia się rozwijającej, nie zapuścił głębszych korzeni w etnografii polskiej,
nie przeniknął do niej w stopniu na tyle dostatecznym, aby nadać jej od razu
kształt dyscypliny wyraźnie odrębnej, o własnym obliczu teoretycznym, włas­
nych metodach i celach. Zadecydował o tym zapewne charakter materiału,
z jakim mieli do czynienia etnografowie polscy (jakże różny od wielości
i różnorodności kultur, z jaką na co dzień spotykali się antropologowie
anglosascy) gdzie badana kultura ludowa była tylko częścią kultury ogólno­
narodowej, korelatem - jak to wykazywał Kazimierz Dobrowolski - szerszej
struktury gospodarczo-społecznej. Stąd model chłopskiej kultury tradycyjnej
czy kultury ludowej musiał być modelem eklektycznym, jak słusznie zauważa
Czesław Robotycki (s. 8).
Etnografia polska, której niejednokrotnie zarzucano rozbrat z teorią
i brak wystarczającej świadomości teoretyczno-metodologicznej, musiała być
jednak od samego początku bardziej wrażliwa na wpływy płynące z innych
dyscyplin - historii, socjologii, psychologii, filozofii, historii lite­
ratury, sztuki, muzykologii, ostatnio w coraz większym stopniu za wzorem

�162

RECENZJE I OMÓWIENIA

nauki zachodniej - lingwistyki. I w tym być może tkwi jej szansa rozwinięcia
własnego paradygmatu ujmującego badane zjawiska bardziej całościowo,
także w znaczeniu podkreślanym niegdyś przez Maussa, który przez „cało­
ściowy fakt społeczny" rozumiał nie tylko funkcjonalną relację pomiędzy
elementami kultury, ale również ujmowanie rzeczywistości w aspekcie międzydyscyplinarnym (nierespektującym formalnych granic podziału nauk)
(Tarkowska 1974).
Lektura prac zamieszczonych w recenzowanym tomie pozwala, jak sądzę,
na sformułowanie wstępnej obserwacji ogólnej, że współczesna antropologia
kultury w Polsce wydaje się być zdominowana przez par excellance filozoficz­
ną orientację, jaką stanowi kulturoznawstwo rozwijane głównie, choć nie
tylko, przez poznański ośrodek naukowy. Ma to swoje dobre i złe strony
- od strony pozytywnej, niepomiernie poszerza ogólnometodologiczną, metanaukową refleksję i świadomość etnografów polskich, po stronie negatyw­
nej oznacza często próbę podporządkowania badanej rzeczywistości wysoce
formalnemu schematowi pojęciowemu, który nie wyrósł ani z empirii, ani
z koherentnego i zwartego teoretycznego modelu wyjaśniania zjawisk (choć
wyraźne są tu wpływy marksizmu). Jest to być może refleksja, która wywoła
sprzeciw - tym bardziej, że w omawianym tomie znaleźć można przykłady,
gdzie wyżej wspomniany schemat pojęciowy dostarcza interesujących i uży­
tecznych ram koncepcyjnych dla empirycznego ujmowania niektórych aspek­
tów kultury ludowej, jaki np. stanowi ludowy system światopoglądowy (por.
Hanna Burszta, System kategorii moralnych tzw. światopoglądu ludowego
- propozycje badawcze.). Niewątpliwą zasługą tego kierunku jest próba
dostarczenia ram koncepcyjnych dla badania różnych form świadomości
społecznej przy założeniu, że systemy światopoglądowe stanowią regulator
czy waloryzator działań praktycznych, choć w ostatecznej instancji deter­
minowane są przez sposób produkcji (s. 113).
Podniesione wyżej, niejako pierwsze odczucie, usprawiedliwione jest
przez inny niepokojący problem, omówiony w ostatnim (rzecz charakterys­
tyczna) krótkim szkicu Marcina Piotrowskiego z Łodzi: jak to wszystko ma
się do empirii, do badań terenowych i narzędzi badawczych, jakimi winien
posługiwać się etnograf, o których etnologowie na ogół coraz rzadziej piszą
i co więcej, obserwuje się coraz luźniejszy ich związek z terenem. Zaczyna się
obecnie zapominać oczywisy skądinąd fakt, że jedynie dobra znajomość
realiów życia wiejskiego (czy innych kultur) wydaje się być gwarancją, że nie
wyciągamy wniosków zbyt pochopnych, ogólnych, opartych na wyrywko­
wym materiale (s. 168), że nie popadamy w spekulacje, które rażą sztucznoś­
cią języka, logistycznymi wywodami, które przesuwają ciężar analizy z prze­
jawów realnego życia w sferę rozważań czysto akademickich. Do problemu
tego jeszcze powrócimy.
Cofając się jednak do zawartych w niniejszym tomie - referatów Krzysz­
tofa Piątkowskiego, Wojciecha Burszty, Michała Buchowskiego i Stanisława
Węglarza, musimy uznać pozytywny walor takiej ogólnometodologicznej,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

163

metanaukowej refleksji, nawet jeśli roztrząsane dylematy mają w dużej mie­
rze pozorny charakter.
Krzysztof Piątkowski podkreśla, że nauka na ogół w niewielkim stopniu
jest świadoma swoich metod (s. 16) i etnologia stanowi tu przykład szczegól­
nie instruktywny.
Najogólniej można powiedzieć, że od strony metody obowiązywał dotąd
model etnografii empirycznej, co w płaszczyźnie ontologicznej oznaczało
redukcję bytu do rzeczywistości przyrodniczej, w płaszczyźnie epistemologicznej
- ograniczenie się do myślenia racjonalistycznego wykluczającego sądy subiek­
tywne, w płaszczyźnie logicznej - ograniczenie się do logiki formalnej i natural­
nej, ostro artykuującej problemy i przyjmującej ścisłe i obiektywne kryteria ich
uzasadniania, w płaszczyźnie metodologicznej oznaczało postępowanie induk­
cyjne dopuszczające poszerzenie wnioskowania drogą dedukcji.
Jednym słowem, obowiązywał model wyjaśniania racjonalistycznego
przyznającego priorytet myśli logicznej, analitycznej i dyskursywnej nad
myślą subiektywną, symboliczną, doznaniową. Były to więc postulaty neopozytywistycznego modelu nauki, który, jak wiadomo, znajduje się obecnie
w odwrocie. Nie oznacza to bynajmniej kresu wyjaśnień racjonalnych - to
co z racjonalizmu pozostało to dążenie do ścisłości i niesprzeczności for­
mułowanych sądów w granicach narzuconych przez język oraz świadomość
ograniczeń językowych i innych uwarunkowań własnych poglądów (wiąże się
z tym otwartość na inne poglądy, samokrytycyzm etc).
Racjonalimu jednak nie można utożsamiać z nauką i to jest w tej chwili
najistotniejsze. Nauka jest jedną z form intelektualnej aktywności człowieka,
ale nie jedyną - symbole, jakie tworzymy w snach, poezji, sztuce, magii
i religii, uważane dotąd za przejaw irracjonalności ludzkiego myślenia są tak
samo tworem umysłu ludzkiego i określenie ich jako nieracjonalnych jest
przebrzmiałą konwencją językową.
Wojciech Burszta podnosi inny dylemat o podstawowym dla etnologii
znaczeniu, mianowicie opozycję pomiędzy relatywizmem a obiektywizmem
poznania (właściwiej należałoby powiedzieć uniwersalizmem). Relatywizm
kulturowy pojawia się w antropologii wraz z postulatem ścisłej czasowo-przestrzennej lokalizacji badanych zjawisk. Następuje to właściwie dopiero
wraz z funkcjonalizmem, choć wcześniejsze próby dyfuzjonizmu amerykań­
skiego można uznać również za pewien krok w tym kierunku. Tendencje
uniwersalistyczne właściwe były głównie ewolucjonizmowi, chociaż nieobce
są one również strukturalizmowi antropologicznemu. Dlatego autor niezbyt
słusznie mówi o przewrocie funkcjonalno-strukturalistycznym (są to dwa
bardzo odrębne przełomy), podobnie jak niecałkiem słusznie sprowadza się
do wspólnego mianownika koncepcje ewolucjonizmu i szkoły kulturowo-historycznej (s. 28). Jest to zbyt duży skrót myślowy. Sami ewolucjoniści też
dostrzegali przestrzenne i czasowe zrelatywizowanie zjawisk kulturowych,
starali się jednak zanegować ten fakt przez wprowadzenie koncepcji psy­
chicznej jedności rodzaju ludzkiego i jednakowości jego postępu. Jeśli jednak

�164

RECENZJE I OMÓWIENIA

przez relatywizm rozumieć będziemy ujmowanie kultury tylko w jej własnych
niepowtarzalnych kategoriach to najpełniejszy wyraz znalazł on w szkole
Boasa i wyrosłej z niej „amerykańskiej szkole kultury i osobowości".
Wojciech Burszta pisze dalej, że tym co decyduje o niepowtarzalnej od­
rębności danego systemu kulturowego jest proces akulturacji (s. 31). Termin
akultuarcja ma w etnologii bardzo ściśle sprecyzowane znaczenie i odnosi
się do przemian, jakie mają miejsce w wyniku przepływu treści kulturowych
czy to w wyniku kontaktów bezpośrednich i ciągłych, czy też pośrednich.
Nie wiadomo więc, czy mówiąc o akulturacji autor ma na myśli unikalny
proces historyczny, przez jaki przeszedł dany lud, czy obowiązujące w danej
kulturze techniki enkulturacyjne, czyli praktyki wychowawcze. Termin akulturacja jako synonim enkulturacji (autor powtarza to za Herskovitsem)
rzadko już dziś bywa stosowany (jest to tradycja amerykańska) i jak
sądzę, wprowadza to niepotrzebne zamieszanie w świecie właściwych an­
tropologii pojęć.
Wracając jednak do relatywizmu - skoro mimo coraz powszechniejszych
tendencji uniwersalistycznych w badaniach nad kulturą stanowi on wciąż
ważny (jeśli nie podstawowy) postulat metodologiczny antropologii, istotne
wydaje się wyraźne sprecyzowanie co się pod tym pojęciem rozumie. Burszta
wyróżnia tu sześć form relatywizmu: etyczny (E. Westermarck), pojęciowy
postrzegania, prawdy, rozumu oraz językowy (s. 31-33). Wszystkie te typy
relatywizmu sprowadzić można w zasadzie do relatwizmu pojęciowego,
który stanowi dziś coraz bardziej powszechny kanon postępowania badaw­
czego, ujmującego kulturę jako „całość myślową", charakteryzującą sposób
postrzegania, pojmowania i wartościowania otaczającego świata. Tendencja
ta właściwa jest nowszym kierunkom etnologii, takim jak etnonauka, an­
tropologia symboliczna, do pewnego stopnia strukturalizm, obca jest nato­
miast takim kierunkom, jak materializm kulturowy czy szkoła ekologiczna,
które uważają cały spór wokół relatywizmu za rozważania o czysto akade­
mickim charakterze. Nie jest to pogląd słuszny, zubaża bowiem nasze rozu­
mienie kultury o cały tak właściwy jej współczynnik humanistyczny. Jednak­
że podejście relatywistyczne ma również swoje negatywy. Oznacza ono
w swojej skrajnej postaci niemożność porównania kultur na podstawie ja­
kiejś jednolitej płaszczyzny analizy, a tym samym niemożność formułowania
praw ogólnych. Dlatego też bez wątpienia wygodniej jest przyjmować po­
stawę uniwersalistyczną, a relatywizm w traktowaniu kultury traktować jako
stopniowe poszerzenie perspektywy zmierzającej do pełniejszej i głębszej
koncepcji człowieka i stworzonej przez niego kultury. Gdy spotykamy się
z obcymi kulturami, wszystko wydaje się nam inne; potrafimy jednakże te
różnice sformułować i w dużym stopniu zaakceptować, co świadczy, że
gdzieś tam w najgłębszych podstawach myślimy podobnie. Zwracał na to
uwagę i Malinowski, i Lévi-Strauss. Świadomość tego dylematu mieli też
wcześni badacze kultur pierwotnych (Bastían). Relatywizm nie wyklucza
więc tendencji uniwersalistycznych w badaniach nad kulturą.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

165

Znaczenie innego przeciwieństwa w sferze poznawczej podnosi Stanisław
Węglarz - „empiryzm kontra racjonalizm". Spór to nie nowy i oczywiste
dziś wydają się stwierdzenia, że nie istnieją „czyste", „nagie" fakty, że
nasza percepcja nie jest po prostu czystym odbiciem postrzeganego faktu
lecz także jego konstruowaniem na podstawie przyjętych z góry założeń
interpretacyjnych. Stąd przeciwieństwo „empiria" - „teoria" wydają się
również pozorne. Rozważania na ten temat miały swoje znaczenie w prze­
szłości, gdy trzeba było walczyć z idiografizmem etnografii ograniczającej
się do prostego zbieractwa faktów, nie podporządkowanego żadnej refleksji
teoretycznej. W etnografii polskiej wczesnego okresu tendencja ta była
wyraźna, ale należy pamiętać, że tendencje nomotetyczne właściwe były już
pierwszym kierunkom etnologii światowej, a więc np. ewoluqonizmowi.
Autor omawianego szkicu podkreśla jednak istotny moment, że każdy
stworzony przez naukę model teoretyczny jest modelem cząstkowym,
wyjaśniającym tylko pewne aspekty rzeczywistości. Dotychczas zwykło się
przyjmować, że odrębne modele teoretyczne stworzone przez jakąś gałąź
wiedzy znoszą się niejako i każdy następny jest po prostu lepszy i bliższy
prawdy obiektywnej. Tymczasem założenie, że wszystkie przedsięwzięcia
teoretyczne stanowią pewną idealizację, ujmującą tylko pewne sfery rzeczy­
wistości - dopuszcza możliwość traktowania ich jako równorzędnych
i komplementarnych „zdjęć" kultury. Przyjęcie tzw. postawy paradoksalnej
w ujmowaniu rzeczywistości kulturowej uwzględniającej jej złożoność,
paradoksalność i sprzeczność, wydaje się być bardzo płodną perspektywą
poznawczą w badaniach nad kulturą, pozwalającą na przezwyciężenie
jednostronności poszczególnych stanowisk teoretycznych (Olszewska-Dyoniziak 1991).
Michał Buchowski z kolei rozważa zakres, znaczenie i stosowalność
takich, obecnych w antropologii od samego zarania, kategorii pojęciowych
jak: etnocentryzm - europocentryzm - scjentocentryzm. Każda z tych kate­
gorii jest szczególnym przypadkiem poprzedniej. Historia etnografii stanowi
proces powolnego wyzwalania się z etnocentrycznej, europocentrycznej
i scjentocentrycznej postawy na rzecz akceptacji innych od własnych, kul­
turowo uwarunkowanych przekonań, przywracania równorzędności i wza­
jemnego przenikania się myślenia racjonalistycznego i mistycznego, a także
na rzecz relatywizmu poznania.
Z wszystkich omówionych tu kolejno rozważań wynika, że główne dyle­
maty metodologiczne antropologii zostały dziś już całkowicie przesunięte na
płaszczyznę epistomologiczną. Jej podstawowe problemy metodologiczne
plasują się gdzieś na styku takich przeciwieństw jak obiektywizm i subiek­
tywizm poznania, racjonalizm i relatywizm, naturalizm i antynaturalizm,
realizm i instrumentalizm czy wreszcie nomotetyzm i idiografizm. Współczes­
na metodologia unika jednoznacznych rozstrzygnięć, co stanowi szczególnie
charakterystyczne znamię współczesnej świadomości metodologicznej antro­
pologii, przyjmującej postawę paradoksalną.

�166

RECENZJE I OMÓWIENIA

Spośród wymienionych wyżej opozycji najistotniejsza wydaje się opozycja
pomiędzy relatywizmem i racjonalizmem.
Relatywiści, jak już powiedzieliśmy, negują możliwość poznania obiek­
tywnego opartego na kategoriach pojęciowych i wiedzy właściwej kulturze
europejskiej, opowiadając się za równoprawnością uwarunkowanych kul­
turowo przekonań.
Racjonaliści natomiast opowiadają się za istnieniem wspólnego mianow­
nika dla systemów przekonaniowych różnych kultur, za istnieniem sądów
uniwersalnych i obiektywnych oraz idei bazowych właściwych każdej kul­
turze. O różnicach kulturowych decydować mają idee i teorie wtórne (przy­
wodzi to na myśl „Elementargedanken" i „Kulturgedanken" Bastiana, co
dowodzi, że świadomość tej opozycji ma już długą historię).
Jednakże opowiedzenie się za jedną lub drugą postawą jest już dziś
niemożliwe, przyjmując postawę relatywizmu, antropolog nie może wyrzec
się europocentryzmu, scjentocentryzmu i racjonalizmu, które ukształtowały
jego percepcję w takim stopniu, że wyrzeczenie się ich uniemożliwiałoby
w ogóle wszelkie poznanie. Dlatego uważa się, że ujmowanie danej rzeczy­
wistości kulturowej z całkowicie emicznego punktu widzenia tzn. wolnego od
własnych kategorii pojęciowych badacza, jest zadaniem niewykonalnym.
Można tylko starać się minimalizować ich wpływ, całkowicie wyeleminować
się go nie da.
Wspomniane wyżej tendencje, cechujące świadomość metodologiczną
współczesnych etnografów, podsumowała krótko w swoim referacie Ka­
tarzyna Kaniowska („Surrealizm a etnografia") - etnografia przestaje
być nauką (odwrót od pozytywistycznego ideału nauki), a staje się ak­
tywnością (chodzi tu o aktywizację wyobraźni). Kulturę ujmuje jako
rzeczywistość myślową (w większej mierze subiektywną niż obiektywną),
poznawalną w większym stopniu przez ogląd intelektualny i doświadczenie
wewnętrzne niż przez doświadczenie zewnętrzne. Wyznacza to nowe obszary
poszukiwań i preferencję do zajmowania się mitem, snem i sztuką, ero­
tyzmem i magią, czyli kulturą symboliczną. Jest to znamię współczesnych
czasów, ale w związku z tym nasuwa się pytanie, czy te nowe antypozytywistyczne tendencje mogą całkowicie przekreślić znaczenie analiz
funkcjonalnych i scjentycznej orientacji w badaniach nad kulturą? Wydaje
się, że nie.
Rzeczywistość ludzkiego świata jest niejednorodna. Jest ona:
1) obiektywna, uniwersalistyczna i naukowo poznawalna, i to usprawied­
liwia analizy funkcjonalne, historyczne, materialistyczne, usprawiedliwia
scjentyczną orientację w badaniach nad kulturą, mimo całej niechęci, jaką
pozostawiła ona po sobie;
2) kulturowo-subiektywna i zrelatywizowana lecz koherentna i logicznie
uporządkowana (i to usprawiedliwia analizy strukturalistyczne, etnonauki,
antropologii symbolicznej, ukazujące sformalizowane cechy ludzkiego myś­
lenia i wszechobecność mitu);

�RECENZJE I OMÓWIENIA

167

3) podmiotowo-subiektywna, a więc nieuchwytna, niejasna, dopuszcza­
jąca różne formy czysto indywidualnych impresji i ekspresji, (co usprawied­
liwia analizy fenomenologiczne najbliższe odkrywaniu podmiotowych i psy­
chicznych treści w kulturze).
Stąd kontrowersyjna być może teza, że wszystkie te typy analizy są
równoprawne, a jedynie niepokojący wydaje się fakt coraz większego od­
dalania się etnografów od konsekwentnie empirycznego stanowiska, które
przecież decydowaało o tym, że tak wiele mieli oni do powiedzenia o kulturze
ludzkiej i decydowało o ich wyjątkowej pozycji w zespole nauk o człowieku.
Czy akademickie spory w sferze ogólnoepistemologicznej mogą zastąpić tę
rzetelną wiedzę, którą w cichym trudzie zbierali badacze terenowi, uprzednio
wprawdzie teoretycznie przygotowani, ale mający zawsze na uwadze teoriotwórczą rolę terenu?

Literatura
O l s z e w s k a - D y o n i z i a k B.
(1991)
O kulturze raz jeszcze - główne kontrowersje i podstawowe pojęcia, „Przegląd
Humanistyczny", nr 1, s. 11 -27.
T a r k o w s k a E.
(1974) Durkheim.Mauss, Levi-Strauss.Ciąglość i zmiana w socjologii francuskiej, War­
szawa.
Barbara Olszewska-Dyoniziak

Ewa Nowicka Świat człowieka - świat kultury. Systematyczny wykład prob­
lemów antropologii kulturowej, PWN, Warszawa 1991.
Ukazanie się w ostatnim roku w Polsce aż trzech podręczników an­
tropologii kultury (Brozi 1992; Olszewska-Dyoniziak 1991) w sytuacji, gdy
przedtem ich w ogóle nie było, jest faktem znamiennym. Dowodzi, że
dziedzina ta dopiero teraz zaczyna w Polsce, zyskiwać charakter dyscypliny
wyraźnie już ukształtowanej, wyróżniającej się nie tylko lub raczej nie tyle
przedmiotem, co raczej właściwym sobie aparatem pojęciowym, metodami
oraz typami wyjaśniania naukowego. Dowodzi także tego, że zapotrzebowa­
nie na tę dyscyplinę wzrasta, o czym decydują nie tylko względy ogólnopoznawcze i szczególny klimat intelektualny, jaki antropologia wnosi do badań
nad człowiekiem i kulturą (s. 26) ale również w coraz większym stopniu
względy praktyczne.
O tym szczególnym klimacie intelektualnym, którego znaczenie autorka
słusznie podnosi decydują trzy względy: 1) Antropologia, w przeciwieństwie
do socjologii oraz innych dyscyplin społecznych i humanistycznych zajmują­
cych się kulturą człowieka, przedmiotem badań czyni wszystkie kultury

�168

RECENZJE I OMÓWIENIA

ludzkie bez względu na czas i miejsce, w których się zrodziły, a nie tylko
kultury z kręgu cywilizacji europejskiej i amerykańskiej - z fascynaq'i różno­
rodnością kultur się zrodziła i koncentrując się na badaniu tego fenomenu
znacznie poszerzyła perspektywę poznawczą nauk o kulturze wytykając im
niejednokrotnie pochopność w formułowaniu uogólnień opartych jedynie na
badaniach własnej zachodniej kultury; 2) Po drugie, czyniąc społeczności
pierwotne czy plemienne głównym przedmiotem swoich badań zwróciła
szczególną uwagę na ich odmienność, co wiązało się z postulatem uchwyce­
nia subiektywnego aspektu badanych zjawisk tzn. właściwego badanym lu­
dziom sposobu postrzegania i konceptualizacji otaczającego świata, wolnego
od kategorii pojęciowych, którymi posługuje się sam badacz.
Ta „emiczna" postawa charakteryzująca zwłaszcza nowsze kierunki an­
tropologii - etnonaukę, antropologię kognitywną i symboliczną (choć nie
obca również funkcjonalizmowi i strukturalizmowi), pozwalająca wyzwolić
się z własnych stereotypów myślowych, zwiększająca humanistyczny współ­
czynnik badań nad człowiekiem i kulturą, prowadzi niejednokrotnie do
nader interesujących obserwacji (por. np. prace amerykańskiego antropologa
Edwarda Halla 1976, 1984, 1987), wiąże się jednak z szeregiem kłopotliwych
problemów metodologicznych, gdyż zbadanie całej percepcji danej jednostki
jest zadaniem niemal niewykonalnym, podobnie jak całkowite wyzwolenie
się z własnych nawyków myślowych i przyswojonych kategorii pojęciowych;
3) Trzecią wreszcie przyczyną, która decyduje o owym szczególnym klimacie
intelektualnym, jaki wnosi antropologia jest całościowe (można dodać: uni­
kalnie szerokie) spojrzenie na człowieka i stworzoną przez niego kulturę.
Owa całościowość wyraża się zarówno w integralnym traktowaniu biologicz­
nego i kulturowego wymiaru rzeczywistości ludzkiej, środowiskowego i kul­
turowego, jak też w całościowym ujmowaniu samej kultury, wykrywaniu
wzajemnych zależności pomiędzy dziedzinami i elementami kultury.
Jak słusznie zauważa autorka, „Antropologia chętniej i częściej analizu­
je zjawiska kultury w związku z człowiekiem - istotą myślącą, przeżywają­
cą, odczuwającą, cierpiącą, nienawidzącą" (s. 34). Uwzględnianie tej emoc­
jonalnej strony życia w największym być może stopniu decyduje o owym
szczególnym klimacie, jaki wnosi antropologia do rozważań nad kulturą,
o tym, że jest nauką żywą, zdolną do dokonywania obserwacji, dostrzega­
nia faktów i dostarczania wyjaśnień, które wymykają się przedstawicielom
innych dyscyplin badających bardziej zobiektywizowany świat wytworów
człowieka.
Dalej, autorka dokonuje oglądu dyscypliny z perspektywy innych, zwią­
zanych z nią nauk: archeologii, lingwistyki, religioznawstwa, antropologii
filozoficznej, socjologii, historii (rozdz. II), wprowadzając własny, w moim
przekonaniu słuszny, podział antropologii akademickiej na: antropologię
społeczności pierwotnych, antropologię społeczności chłopskich (wiejskich),
antropologię społeczności miejskich oraz antropologię historyczną (antropo­
logię dawnych cywilizacji). Jest to podział słuszny, dokonany wedle jedno-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

169

litego kryterium, jakie stanowi typ badanej społeczności, kryterium istot­
nego, gdyż odmienny typ materiału, jakiego na ogół dostarczają te cztery
typy społeczeństw prowadzi do znacznych różnic w konceptualizacji pro­
blematyki badawczej, w stosowanych metodach badawczych, a nawet osią­
ganych wynikach badań (szczególnie instruktywnego przykładu mogą tu
dostarczać np. różnice pomiędzy etnograficznymi badaniami społeczeństw
chłopskich, powiedzmy w Polsce, a antropologicznymi badaniami społe­
czeństw plemiennych. To charakter materiału zapewne zadecydował o tym,
że antropologii społeczeństw plemiennych przyświecały w większym stopniu
cele nomotetyczne, etnografia społeczeństw chłopskich zaś miała przez długi
czas charakter opisowy, konkretno-historyczny). Wprowadzone przez
autorkę rozróżnienie jest także słuszne ze względu na to, że znaczenie
podziałów między etnografią, etnologią, antropologią społeczną i kulturową
zaczyna się już współcześnie zacierać wobec komplementarności metod i ce­
lów, jakie przyświecają wszystkim badaniom antropologicznym i braku jed­
noznacznych rozstrzygnięć pomiędzy takimi dylematami poznawczymi nauki
jak nomotetyzm i idiografizm, relatywizm i uniwersalizm etc. (etnografia
była dotąd uważana za naukę idiograficzną, etnologia i antropologia kultury
za nauki nomotetyczne).
Rozdział I I zawiera analizę podstawowych pojęć, jakimi posługuje się
antropologia. Autorka traktuje antropologię jako dyscyplinę na tyle już
ukształtowaną, że rozpatruje je w oderwaniu czy raczej niezależnie od szkół
i kierunków, na gruncie których powstały, jako trwale związane ze schema­
tem pojęciowym antropologii. Jest to oczywiście uprawniony sposób po­
stępowania i akcent niewątpliwie optymistyczny -próba wprowadzenia pew­
nego ładu i ujednolicenia do rozbieżnie niejednokrotnie definiowanych pojęć.
Słuszna jest też zasada ich klasyfikacji na te, które związane są z sys­
temowym podejściem do kultury, na te które służą do badania związków
pomiędzy osobowością a kulturą oraz te, które służą badaniu dynamiki
przemian. Jednakże abstrahowanie od założeń teoretycznych, z których te
pojęcia wyrosły prowadzi do pominięcia całego ładunku krytycznego, jaki
historycznie rzecz biorąc z tymi pojęciami się wiązał (np.dyfuzja jako mecha­
niczne pojmowanie przepływu treści kulturowych, abstrahujące od wszelkich
procesów społecznych, jakie temu zjawisku towarzyszyły, wzór kulturowy
jako pewna idealistyczna koncepcja, model stworzony w umyśle badacza, do
którego się później nagina obserwowane zachowania, nawet samo pojęcie
instytucji wprowadzone do antropologii głównie przez Malinowskiego, rów­
nież w wielu punktach było krytykowane). Rzecz charakterystyczna, wśród
wymienionych przez autorkę pojęć nie pojawia się tak istotne dla szkoły
kultury i ososbowości pojęcie charakteru narodowego. Brak też pojęć: „po­
trzeby", „funkcji" (?!), „standardu kulturowego", bez których trudno byłoby
sobie wyobrazić jakiekolwiek funkcjonalne podejście do kultury, pojęć,
których operacyjna przydatność w konkretnych badaniach, nie tylko same­
go Malinowskiego, została już wielokrotnie potwierdzona. Dalej. W świetle

�170

RECENZJE I OMÓWIENIA

wzrastającego znaczenia analiz strukturalnych w badaniach antropologicz­
nych, niezrozumiałe wydaje się także pominięcie przez autorkę pojęć - „zna­
ku" i „symbolu", tak charakterystycznych i nieodzownych dla wszelkich
semiotycznych analiz kultury. Autorka zapewne uznała, że pojęcia te definowane są na ogół na gruncie semiotyki i socjologii, jako, że dotyczą semiotycznej interakcji: nadawca - odbiorca, ale nie jest to stanowisko słuszne.
Współczesna antropologia ujmuje również kulturę jako system komunikacji,
a rozróżnienia pomiędzy sygnałem, oznaką, znakiem i symbolem zostały
precyzyjnie określone przez Edmunda Leacha (1989) i powinny wejść do
trwałego arsenału pojęć antropologicznych. Nie sposób sobie bez nich
w ogóle wyobrazić współczesnej antropologii, toteż to abstrahowanie od
prezentacji konkretnych szkół i stanowisk i w tym przypadku stało się
przyczyną istotnych pominięć.
Należy się zatem zastanowić czy świadoma najprawdopodobniej rezygna­
cja przez autorkę z wykładu dotyczącego poszczególnych stanowisk teore­
tycznych była zabiegiem słusznym - zwłaszcza początkujący adept dyscyp­
liny może się poczuć zagubiony w tym świecie nie do końca, właśnie przez
ten fakt, wyjaśnionych pojęć. Gdyby były one wyraźniej osadzone w teore­
tycznej kontekście, z jakiego wyrosły, stałyby się bardziej zrozumiałe i łatwiej
przyswajalne.
Z drugiej strony,za niewątpliwie słuszne uznać należy stanowisko, że
nadszedł czas by niezależnie od wewnętrznych sporów, jakie miały miejsce
pomiędzy różnymi szkołami, stworzyć pewien uniwersalny język antropolo­
giczny, przy pomocy którego antropolog mógłby atakować interesujące go
problemy. Pojęcia te wymagałyby jednak głębszej krytycznej analizy także
w kontekście historycznego kształtowania się ich znaczeń.
Z faktu, że wprowadzenie podziału na nurt historyczny i scientystyczny
w antropologii dalekie jest od ścisłości autorka w pełni zdaje sprawę (s. 116).
Wręcz przeciwnie, najczęściej obserwuje się w praktyce łączenie tych dwóch
postaw (monografie historyczno-socjologiczne) i jeśli można mówić o jakichś
przeciwstawnych postawach, to raczej należałoby zaakcentować opozycję
pomiędzy postawą scjentystyczną (pozytywistyczną) i antypozytywistyczną.
Pierwsza charakteryzuje takie kierunki jak funkcjonalizm, materializm,
druga takie kierunki jak strukturalizm czy fenomenologia. Kładzie się tu
raczej nacisk na przeciwieństwo pomiędzy obiektywizmem i subiektywizmem
poznania, aniżeli na różnice pomiędzy podejściem historycznym i scientystycznym. Podejście historyczne uważa się dziś za niezbędny postulat
wszelkiego typu badań antropologicznych, nie wykluczające ujęcia scientystycznego. Gdy np. porównujemy dane historyczne dotyczące grup ludzkich
z różnych terenów, którego celem jest formułowanie ogólnych praw rozwoju
społecznego, nasze postępowanie jest na wskroś scientystyczne - wykorzys­
tując na pewnym poziomie analizy dane historyczne, odrywamy się następnie
od nich, by formułować prawa uniwersalne wolne od korelatów czasu
i przestrzeni.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

171

Typologię sposobów wyjaśniania naukowego w antropologii uważam
natomiast za słuszną. Istotnie, wyjaśnianie przyczynowe, teleologiczne (funk­
cjonalne) i kontekstowe (strukturalne) należy uznać za trzy podstawowe typy
wyjaśnień spotykanych, na gruncie antropologii, z tym, że wyjaśnianie teolo­
giczne może być (i najczęściej jest) również kontekstowe, o czym nie należy
zapominać.
Pisząc o technikach badań terenowych - tej domenie, z której antropolo­
gowie byli na ogół szczególnie dumni, Ewa Nowicka zwraca uwagę na
niebezpieczną mitologizację terenu i metody terenowej, która jakoby powo­
dowała groźbę zaniku refleksji teoretycznej (s. 161). O ile z pierwszą częścią
zdania nie sposób się nie zgodzić, o tyle druga jego część budzi istotne
wątpliwości.Teoriotwórcza rola terenu była szczególnie podkreślana nie tyl­
ko przez takich badaczy jak Malinowski, ale została już ponad wszelką
wątpliwość sprawdzona w wielu innych badaniach.
Nadal więc specyfika antropologicznych technik badawczych wiąże się
z tradycją bezpośrednich badań terenowych, wymagających długiego kon­
taktu z badanymi ludźmi. Na specyfikę tę składa się też patrzenie na kulturę
przez pryzmat jednostek, ujmowanie jej od strony wewnętrznych treści kul­
tury, co nazwać możemy interpretacją humanistyczną. Te cechy różnią
podejście antropologa od badań socjologicznych i historycznych, poza tym
jednak wiele metod dzieli antropologia z tymi dwoma blisko z nią spokrew­
nionymi dyscyplinami, starając się jednak zachować swoją specyfikę i docie­
rać do tych sfer rzeczywistości, które wymykają się na ogół czysto socjo­
logicznym czy historycznym analizom.
Rozdział V: „Problemy praktyki badawczej i zastosowania wyników
badań", omawiający etyczne problemy antropologii, kulturowe, społeczne
i instytucjonalne uwikłania antropologa, praktyczne efekty badań antropo­
logicznych i antropologię radykalną - zamyka Część I pracy, stanowiącą
wnikliwy, mimo podniesionych wyżej niedostatków, przegląd problemów
wiążących się z samym charakterem dyscypliny, właściwym jej schematem
pojęciowym, metodami badawczymi, charakterem przedmiotu badań, wresz­
cie praktycznymi wynikami ekspertyz antropologicznych. Należy z uznaniem
podkreślić, że rozważania te uczulają czytelnika na problematykę nigdy
dotąd w naszej literaturze antropologicznej nie podnoszoną lub uwzględ­
nianą w niedostatecznym stopniu. Są to m.in. takie problemy jak: dystans
kulturowy, kulturowy solipsyzm - czyli zasada uczestnictwa (kwestia stopnia
poznawalności obcej kultury), istota natury ludzkiej, dylematy psychologicz­
ne badacza obcych kultur etc. Autorka uczula tym samym przyszłego ant­
ropologa na ogólnometodologiczne, ogólnopoznawcze i etyczne problemy
dyscypliny, co może mu oddać cenne usługi w jego własnych badaniach.
Tak się dotąd składało, że absolwenci antropologii dowiadywali się wiele
o założeniach głównych kierunków teoretycznych antropologii, niewiele jed­
nak otrzymywali wskazówek co do tego, jak samemu prowadzić badania,
jakim zestawem pojęć się posługiwać, na jakie problemy natury teoretycznej

�172

RECENZJE I OMÓWIENIA

i praktycznej być uczulonym. Sądzę, że ta książka przynajmniej częściowo,
choć zapewne w stopniu niewystarczającym, spełnia rolę takiego drogo­
wskazu, mimo że daje się w niej odczuć wspomniany już kilkakrotnie brak
pogłębionej analizy krytycznej dotychczasowych stanowisk i ustaleń teore­
tycznych antropologii. Skoro jednak zrobione to zostało gdzie indziej, czytel­
nik ma prawo oczekiwać zrębu pozytywnej wiedzy na temat współczesnych
metod i technik badawczych oraz aktualnych problemów dyscypliny, skoro
„dyskusje i spory pomiędzy szkołami zastąpiło wzajemne korzystanie z do­
świadczeń", a „wstępny etap podziału na szkoły i kierunki zaowocował
względnym zaawansowaniem dyscypliny" (s. 128).
Część I I pracy stanowi prezentację zasadniczego trzonu wiedzy, jaką
na przestrzeni przeszło stuletniego okresu rozwoju dyscypliny udało się
antropologom zgromadzić odnośnie takich dziedzin kultury jak: gospo­
darka, struktura społeczna, religia, magia i systemy światopoglądowe
(rozdziały V I I I - X ) , jak też bardziej współczesnych problemów zmienia­
jącego się świata społeczeństw pierwotnych (rozdział XI). Dwa pierwsze
rozdziały I I części pracy, zatytułowanej „Społeczeństwo pierwotne" - do­
tyczą: Genezy kultury (rozdział VI) oraz „Najwcześniejszych okresów
rozwoju kultury ludzkiej" (rozdział VII). Wprowadzają nas one w takie
zagadnienia jak: Miejsce człowieka w świecie przyrody - anatomiczne,
fizjologiczne, behawioralne i intelektualne atrybuty człowieczeństwa, rozwój
przedludzkich hominidów, punkty zwrotne w biologicznej ewolucji gatunku
ludzkiego, pojęcie rasy etc. Rozdział poświęcony najwcześniejszym okresom
rozwoju kultury ludzkiej omawia rudymentarne formy kultury, a przede
wszystkim gospodarkę górnego paleolitu oraz neolitu, istotę rewolucji
neolitycznej, okres powstawania wczesnych cywilizacji. Obecność tych
dwóch rozdziałów w omawianym podręczniku sprawia, że można go
uznać za nawiązanie do tradycji podręczników amerykańskich ujmujących
przedmiot antropologii akademickiej bardzo szeroko w ścisłym jego po­
wiązaniu z antropologią fizyczną i archeologią (przykładowo można by
wymienić: A.L. Kroebera, Anthropolgy, New York 1948, J.M. Herskovitsa,
Man and his works, New York 1956 oraz tegoż autora Cultural An­
thropology, New York 1955, R. Lintona, The Study of Man, New York
1936, E.D. Chappie, C.S. Coona, Principles of Anthropology, New York
1953, E.A. Hoebla, Man in Primitive Worlds. Ar. Introduction to An­
thropology, New York 1955, M . Titieva, The Science of Man, An Introduction
to Anthropology, New York 1956 i wiele, wiele innych). We wszystkich
tych podręcznikach zagadnienie miejsca człowieka w przyrodzie, jego
cech somatycznych i biologicznego podłoża zdolności kulturotwórczych,
zajmują poczesne miejsce, podobnie jak rozwój przedludzkich hominidów
i wczesne fazy rozwoju kultury ludzkiej rekonstruowane na podstawie
danych archeologii. Jest to tradycja wywodząca się jeszcze od X V I I I -wiecznych historiozofów zakładających jedność świata organicznego i praw
jego rozowju, właściwa Boasowi i antropologom wyrosłym z jego szkoły.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

173

Antropologowie brytyjscy byliby mniej zadowoleni z takiego ujęcia przed­
miotu, gdyż zagadnienie tak odległej historii pozostawały na ogół poza
zasięgiem ich uwagi. Przyjęcie jednak takiej szerokiej (a w tym wypadku
należałoby raczej powiedzieć głębokiej) chronologicznie perspektywy wydaje
się jednak nieodzowne dla zrozumienia osobliwości człowieczeństwa na
tle świata przyrody i genezy kultury. Wiele gatunków zwierzęcych posiada
rozwinięte życie społeczne, posługuje się znakami umożliwiającymi pewien
stopień komunikacji, można by też wskazać na pierwsze próby posługiwania
się u nich narzędziami - jednakże dopiero człowiek stworzył wtórne,
sztuczne środowisko pozwalające mu na pośrednie przystosowanie się
za pomocą przedmiotowych wytworów, na pozabiologiczny sposób prze­
kazywania norm i reguł życia społecznego z pokolenia na pokolenie
za pośrednictwem języka, który pozwala na akumulację wiedzy i do­
świadczeń oraz powstawanie kultury. Cechą kultury ludzkiej jest jej zmien­
ność i przestrzenne zróżnicowanie, tylko człowiekowi właściwe są pewne
normy etyczne i estetyczne, tylko człowiek posiada zdolność przewidywania
następstw swoich czynów, świadomość, czasu, przemijania, śmierci, prze­
szłości i przyszłości - wszystkie te formy świadomości obce są przed­
stawicielom innych gatunków zwierzęcych. Człowiek wreszcie ma w więk­
szym stopniu rozwinięte uczucia altruistyczne, które odgrywają bez wąt­
pienia ważną rolę kulturotwórczą (s. 214). To tylko przykładowo wy­
mienione cechy człowieczeństwa, których wagę dla powstawania i tworzenia
się kultury autorka podkreśla.
W dalszej części rozdziału przedstawia się etapy ewolucji biologicznej
gatunku ludzkiego (Australopithecus, homo habilis, Homo erectus, Homo
sapiens), Rozdział V I I , na podstawie danych archeologii ukazuje typy gos­
podarki z okresu paleolitu i neolitu, a także powstawanie pierwszych cywili­
zacji, których rozwój nastąpił ok. 4600 lat temu (Mezopotamia, Egipt,
Chiny, później Ameryka Północna, Peru).
W omawianych dwu rozdziałach, a także w kolejnym (VIII) dotyczącym
roli środowiska i gospodarki pierwotnej autorka stara się odpowiedzieć na
podstawowe pytania stawiane na ogół przez antropologów:
1) W jaki sposób przebiegała ewolucja biologiczna człowieka i jaki jest jej
wpływ na powstawanie kultury ludzkiej?
2) jaki był przebieg ewolucji kulturowej począwszy od najwcześniejszych
okresów rozwoju kultury ludzkiej?
3) w jaki sposó środowisko przyrodnicze wpływa na kulturę i odwrotnie
(w jaki sposób kultura wpływa na środowisko naturalne) oraz relacje pomię­
dzy człowiekiem a środowiskiem, w którym żyje?
Temu ostatniemu zagadnieniu głównie poświęcony jest rozdział VIII:
„Gospodarka i sposoby adaptacji do środowiska naturalnego", gdzie mimo
swojej niechęci do zajmowania się poszczególnymi szkołami antropolo­
gicznymi, autorka stosunkowo szeroko omawia kierunek ekologiczny, za­
początkowany przez Juliana H, Stewarda. Dowiadujemy się, że uboższe

�174

RECENZJE I OMÓWIENIA

środowisko w większym stopniu determinuje system gospodarczy społe­
czeństwa niż środowisko bogate, że różne dziedziny kultury są w nie­
jednakowym stopniu determinowane przez środowisko, że kultura pozo­
stawia zawsze znaczny margines swobody, jeśli chodzi o rozwiązywanie
podstawowych ludzkich problemów. Samą gospodarkę przedstawia w spo­
sób opisowy (poprzez opis narzędzi, domostw, ubiorów najczęściej spo­
tykanych w społeczeństwach pierwotnych) wskazując też np. na zależność
budownictwa nie tylko od środowiska naturalnego, ale i od struktury
społecznej i politycznej danego społeczeństwa. Podobnie jest ze strojem,
który obok funkcji czysto praktycznych pełni też funkcje estetyczne, jest
wyróżnikiem społecznym etc. Dalej autorka omawia podstawowe typy
zdobywania środków do życia - myśliwstwo i zbieractwo, kopieniactwo
i pasterstwo, następnie zasady rządzące własnością, dystrybucją i wymianą
dóbr. Nie wnikając w bliższą charakterystykę treści dalszych rozdziałów
poświęconych strukturze społecznej (rozdział IX) czy systemom wyobrażeń
0 świecie (rozdział X), ogólnie można stwierdzić, że nie przedstawiają
one wyników badań określonych szkół lecz stanowią bezpośredni opis
zagadnień nie wolny oczywiście od uogólnień lecz wypływający z syn­
tetycznej wiedzy, stanowiącej podsumowanie wyników wielu badań o róż­
nych orientaqach. Należy jednak podkreślić, że zasługą autorki (w całej
zresztą pracy) jest wprowadzanie pewnych własnych interesujących po­
działów i klasyfikacji (np. płaszczyzny kultury, podział antropologii, podział
na tradycję marksizującą i socjologizującą w ujęciu struktury społecznej,
określenie specyfiki myślenia pierwotnego przez wyartykułowanie kilku
jego podstawowych cech itp.). Są to podziały i propozycje klasyfikacyjne
uczulając na pewne problemy i porządkujące zagadnienia w określony
sposób. Oczywiście można by wskazać na pewne luki w prezentowanej
problematyce (np. na pewno nie wystarczająco potraktowane zagadnienie
pierwotnego prawa), czy też samych pojęciach porządkujących (wspomi­
naliśmy o tym już wyżej, można tu jeszcze dodać, że np. nie tylko synkretyzm
może być wynikiem akulturacji itd.), ale w tej chwili są to zarzuty mniej
istotne. Ten bezpośredni, jeśli tak można powiedzieć, syntetyczny sposób
przedstawienia kultury społeczeństwa pierwotnego, ilustrowany bogatym
materiałem faktograficznym oswaja nas niejako z tym społeczeństwem,
pozwala w większym stopniu skoncentrować się na przedmiocie badań,
niż na ocenach uczonych, przez co zachęca do samodzielnych studiów
1 własnych przemyśleń, których obecność w wydaniu autorki jest w całym
tekście wyraźnie widoczna.
W sumie przybyła jeszcze jedna, wartościowa pozycja dotycząca pro­
blematyki u nas zaniedbanej (etnografia polska z opóźnieniem i w niedo­
statecznym stopniu przenosiła na grunt polski zdobycze antropologii za­
chodniej), książka wyraźnie artykułująca problemy i stanowiąca ambitną
próbę wypełnienia dotkliwej luki, jaką do niedawna stanowił brak akademic­
kiego podręcznika antropologii kultury w Polsce.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

175

Literatura
B r o z i K.J.
1992
Antropologia kulturowa. Wprowadzenie, 1.1, Zarys historii antropologu kulturowej,
Lublin.
H a l l E.
1976
Ukryty wymiar, Warszawa.
1984
Poza kulturą, Warszawa.
1987
Bezgłośny język, Warszawa.
Leach E.
1989
Kultura i komunikowanie. Logika powiązań symbolicznych. Wprowadzenie do ana­
lizy strukturalnej w antropologii społecznej, [w:] E. Leach, A J . Greimas, Rytuał
i tradycja, Warszawa.
O l s z e w s k a - D y o n i z i a k B.
1991
Człowiek - kultura - osobowość. Wstęp do klasycznej antropologii kultury, Kra­
ków.

Barbara Olszewska-Dyoniziak, Człowiek - Kultura - Osobowość. Wstęp do
klasycznej antropologii kultury, Kraków 1991, ss. 297
Książka, jak pisze autorka, „pomyślana jest jako wprowadzenie w pod­
stawowe pojęcia i zagadnienia antropologii kulturowej" (s. 15). Na tle jej
historycznego rozwoju B. Olszewska-Dyoniziak przedstawia tradycyjne za­
gadnienia antropologii i stara się podsumować jej dotychczasowe osiągnięcia
w różnych dziedzinach badania kultury. Autorka wywodzi się ze szkoły
funkcjonalnej, reprezentowanej u nas przez ucznia B. Malinowskiego - An­
drzeja Waligórskiego, którego pamięci książka została zadedykowana. Nic
więc dziwnego, że „głos Bronisława Malinowskiego przewija się przez karty
tej książki" (s. 15). Autorka twierdzi, że funkcjonalizm „stanowi wciąż żywą
i twórczą inspiraqe i może oddawać usługi w konkretnych badaniach"
(s. 15). Książka ma charakter podręcznikowy i stanowi „prezentację klasycz­
nych stanowisk antropologii kultury i tych jej koncepcji empirycznych, które
opierały się na tradycyjnym przedmiocie badań antropologii, zwłaszcza an­
glosaskiej, jakim była pierwotna kultura społeczeństw plemiennych lub ro­
dowych" (s. 16). Założeniem jest „podanie czytelnikowi podstawowego ma­
teriału dla zrozumienia istoty i zakresu prezentowanej dyscypliny (...), by na
tej kanwie mógł on prowadzić dalsze już samodzielne badania nad bardziej
złożonymi, specjalnymi czy nowymi problemami" (s. 16). Rzecz składa się
z dziesięciu rozdziałów podzielonych na podrozdziały. (Omówienie podsta­
wowej terminologii dotyczącej dyscypliny w powiązaniu ze skrótową charak­
terystyką rozwoju tej dyscypliny w Polsce, daje autorka we wstępie). Roz­
dział I i I I traktują o przedmiocie, zakresie, metodzie oraz historii badań
antropologicznych. W rozdziałach I I I - V I I omówiono najważniejszą te­
matykę antropologii (gospodarka, organizacja społeczna, prawo, magia i re­
ligia, zmiana kulturowa) i różne podejścia do niej w najważniejszych now­
szych orientacjach badawczych. W rozdziale VIII - X natomiast powraca

�176

RECENZJE I OMÓWIENIA

(szczegółowego tym razem) omówienie trzech szkół (funkcjonalnej, amery­
kańskiej szkoły kultury i osobowości oraz strukturalizmu C. Lévi-Straussa).
Taki układ może budzić pewne wątpliwości. Czy słuszne jest powracanie
w końcowej części do tematyki, która już skrótowo została potraktowana
w rozdziałach wstępnych? Czy nie lepiej byłoby potraktować omówienie
kierunków łącznie a potem przejść do pola badań i pokazać, jak się one
w nim realizują? Może jednak takie podejście autorki znajduje wytłumacze­
nie w chęci wykazania poprzez trzy najbardziej reprezentatywne współcześ­
nie (choć nie synchroniczne) kierunki, zmian, jakie zachodzą w spojrzeniu
badaczy na przedmiot badań, o czym mowa w zakończeniu?
Przejdźmy jednak do omówienia poszczególnych rozdziałów. W rozdziale
pierwszym przedstawiony został zakres antropologii sensu largo. Dyscyplina
ta zajmuje się wczesnymi formami rozwoju człowieka" w oparciu o dane
archeologii antropologii fizycznej, jak też wszystkimi współcześnie istnieją­
cymi i historycznie opisanymi społeczeństwami ludzkimi"(s. 18). W myśl
wzorca amerykańskiego, autorka dzieli antropologię na cztery podstawowe
działy: antropologię fizyczną, społeczno-kulturową, archeologię i antropolo­
gię lingwistyczną (czyli naukę wykorzystującą w zasadzie te same techniki,
co antropologia społeczno-kulturową do badania języków ludzkich i wza­
jemnych relacji między językiem a kulturą). Następnie omówiono różne
podejścia do tej dyscypliny w Stanach Zjednoczonych (ze szczególnym
uwzględnieniem jej prekursora F. Boasa oraz R. Piddingtona; wskazano
również na istotne aspekty kultury: zjawisko społeczne, rzeczywistość histo­
ryczna, zespół form świadomości społecznej, system symboli, zjawisko psy­
chologiczne. Przedmiot badań przedstawia się w ujęciu autorki bardzo sze­
roko, gdyż, jak stwierdza, zainteresowania antropologów coraz bardziej
przesuwają się na teren społeczeństw industrialnych czy rozwijających się.
W rozdziale I I (zatytułowanym: „Drogi rozwoju w antropologii kulturo­
wej") przedstawiono w zarysie dzieje badań etnologicznych, poczynając od
starożytności po czasy współczesne. Zasługą autorki jest tu obszerne, nie
spotykane w dotychczasowych podręcznikach omówienie antropologii ame­
rykańskiej (m.in. takich kierunków jak: materializm kulturowy, antropologia
kognitywna, etnonauka). Niezbyt przejrzyście natomiast została przedsta­
wiona metoda geograficzna i jej rola w innych kierunkach poza szkołą
kulturowo-historyczną.
Rozdział I I I traktuje o człowieku „ekonomicznym" i antropologicz­
nych badaniach nad gospodarką. Nawiązano tu znów do funkcjonalizmu
R. Firtha, twórcy antropologii ekonomicznej. Podkreślony został również
wkład B. Malinowskiego w tę dziedzinę. Podważył on twierdzenia niektórych
ekonomistów, że w działaniu gospodarczym człowiek stawia sobie za cel
osiągnięcie jak największych korzyści osobistych. Z badań Malinowskiego
wśród Trobriandczyków wynikało, że „człowiek prymitywny często zainte­
resowany jest daleko bardziej wypełnianiem swoich zobowiązań moralnych
niż osobistymi korzyściami" (s. 79). Założenia antropologii ekonomicznej

�RECENZJE I OMÓWIENIA

177

zostały ściślej sprecyzowane przez Firtha, który stawia tej gałęzi wiedzy za
cel badanie sposobów organizacji działalności dla-możliwie pełnego wyko­
rzystania ograniczonych możliwości, jakich dostarcza środowisko naturalne,
a także sposobów przekształcania tego środowiska przez kulturę (s. 80).
Uważa on, że wiele cech uznanych za charakterystyczne dla społeczeństw
pierwotnych można też obserwować w społeczeństwach uprzemysłowionych,
choć w społeczeństwach pierwotnych nie znajduje się m.in. takich kategorii,
jak kapitał czy zysk. Ten pogląd Firtha został zakwestionowany przez wielu
autorów podkreślających, że propozycje formalnej ekonomii nie mają uniwe­
rsalnego zastosowania. Trudno ustalić czy różnice między gospodarką pry­
mitywną a przemysłową są granicami stopnia czy rodzaju. Autorzy polemi­
zujący z Firthem (Dalton, Bohanan) proponują wydzielenie trzech typów
systemów ekonomicznych: gospodarki bezrynkowej, gospodarki z rynkiem
peryferyjnym i rynkowej w pełnym tego słowa znaczeniu. W społeczeństwach
pierwotnych spotyka się jedynie pierwsze dwa typy gospodarki. Zasadnicze
różnice między organizacją ekonomiczną społeczeństw industrialnych i pry­
mitywnych przejawiają się natomiast w prostocie procesów technologicznych
oraz w skomplikowanym często systemie dystrybucyjnym u społeczeństw
pierwotnych i odwrotną sytuacją w społeczeństwach industrialnych. Dal­
szymi wyróżnikami gospodarki prymitywnej są: oparcie podziału pracy na
grupach płci i wieku, oraz wykonywanie pracy w grupach rodzinnych i krewniaczych, będących zazwyczaj grupami wielozadaniowymi nie nastawionymi
tylko na produkcję. W rozdziale tym zostały też omówione funkcjonalne
badania nad gospodarką pierwotną i ich rezultaty stanowiące egzemplifikację omawianych tez. Autorka przedstawiła także analizę marksistowską
w odniesieniu do gospodarki pierwotnej ze szczególnym uwzględnieniem
problemu alienacji, występującej jednak dopiero w społeczeństwach indust­
rialnych. Autorka dodaje, że nawet antropolodzy o orientacji marksistow­
skiej stwierdzili nieadekwatność i dezaktualizację koncepcji Marksa w wa­
runkach neokapitalizmu, co jednak nie usunęło problemu alienacji człowie­
ka. Uznano, że jej przyczyn należy szukać w warunkach społecznych, a więc
nie przez ekonomię a przez socjologię, psychologię społeczną, antropologię.
„Homo oeconomicus" musi ustąpić miejsca „homini sociológico", czyli
człowiekowi, którego tożsamość jest określana przez role społeczne. Syg­
nalizuje tu autorka różne koncepcje człowieka wkraczając też na grunt
filozofii i poprzez Freuda, Sartre'a, Lévi-Straussa dochodzi do wniosku, że
ostatecznie w całościowej wizji człowieka największą rolę ma do spełnienia
antropologia.
W rozdziale IV przedstawione zostało antropologiczne podejście do
zagadnień organizacji społecznej. Omówiono w nim podstawowe pojęcia
z tego zakresu, m.in. pojęcie statusu jako zbioru praw i obowiązków,
pojęcie jednostki, osoby, zbiorowości społecznej. B. Olszewska-Dyoniziak
opiera się na definicjach podanych przez J. Szczepańskiego. Następnie
przedstawia organizację społeczną na szczeblu pierwotnym, omawiając

�178

RECENZJE I OMÓWIENIA

poszczególne zasady łączenia się ludzi w grupy wg kryterium płci, wieku,
pokrewieństwa, miejsca zamieszkania, pozycji społecznej, systemu władzy,
siły politycznej. Najobszerniej omówiony został najbardziej znaczący czyn­
nik, tj. pokrewieństwo. Przedstawiono więc kolejno najważniejsze terminy
dotyczące pokrewieństwa i zasad pochodzenia a także podstawowe ugrupo­
wania, jak: rodzina nuklearna poszerzona, lineaż, ród, wreszcie plemię.
W tym ostatnim przypadku autorka podaje ciekawe przykłady dotyczące
Afryki współczesnej, wykazujące płynność i zmienność koncepcji plemienia
na skutek tworzenia się nowych granic państwowych, nieraz rozdzielają­
cych plemię. Tym niemniej poczucie przynależności plemiennej jest tam
wciąż jeszcze bardzo silne i dominuje nad poczuciem przynależności
narodowej. Autorka wspomina o ciekawym zjawisku państw-miast af­
rykańskich istniejących od starożytności i średniowiecza nieraz do czasów
nowożytnych.
Rozdział V dotyczy zagadnień prawa pierwotnego. Nawiązano tu znów
do koncepcji Malinowskiego, który pierwszy zwrócił uwagę na to, że badając
prawo pierwotne musimy przyjąć znacznie szerszą definicję prawa i badać nie
tylko to, co nazywamy prawem karnym, lecz wszystkie siły, które zapewniają
konformizm społeczny. „Badania nad prawem winna poprzedzać socjolo­
giczna analiza konkretnego zachowania ludzi w codziennych sytuacjach
życiowych". Wszystkim bowiem zachowaniom towarzyszą pewne reguły,
normy postępowania, obwarowane określonymi sankcjami, które na szczeb­
lu pierwotnym niekoniecznie muszą przyjmować postać kary. Autorka oma­
wia następnie trzy podstawowe definicje prawa stosowane w antropologii:
1) - przyjęta przez Radcliffe-Browna - prawo to systematyczne stosowanie
siły przez politycznie zorganizowane społeczeństwo. Badaczy interesuje tu
głównie problem prymitywnych zbrodni i kar, przypadki łamania reguł
i sposoby ich karania; 2) - ujęcie Malinowskiego - które zalicza do prawa
istniejące w danym społeczeństwie reguły i zobowiązania zmierzające do
zachowania ładu i porządku społecznego (zasada wzajemności, sankcje
opinii publicznej, które czasem mogą doprowadzić do samobójstwa, także
nagroda sprawiająca, że tubylcom nie opłaca się łamać reguł; 3) - G. Wilson
- prawo występuje wszędzie tam, gdzie w rozstrzyganie sporu jest zaan­
gażowany ktoś niezainteresowany. (Forma decyzji wydawana przez legalną
władzę). Omówiona też została klasyfikacja reguł prawnych wg Malinows­
kiego, a także zagadnienie sankcji. Kulturowy kontekst zbrodni przedstawio­
no natomiast na przykładzie książki hinduskiego autora S.C. Varmy, doty­
czącej zabójstw w jednej z prowincji Indii. Nie wiem czy jest to przykład
najlepiej dobrany do zilustrowania przyczyn zabójstwa u społeczeństw ple­
miennych. Bądź co bądź szczep ten obraca się już od dawna w kręgu
cywilizacji. Przykład zabójstw w przypadku zagrożenia głodem dla zdobycia
pożywienia nie byłby chyba aktualny dla wielu społeczeństw zbieracko-łowieckich, u których często dopuszczalne jest korzystanie z obcego terytorium
łowieckiego czy nawet z upolowanej przez innego łowcę zwierzyny w przy-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

179

padku takiego zagrożenia. Autorka zastrzega zresztą na końcu rozdziału, że
stopień konformizmu wobec norm społecznych wygląda różnie u różnych
społeczeństw.
Rozdział V I poświęcony jest magii i religii w badaniach antropologicz­
nych. Autorka omawia problem definicji religii poczynając od Tylora (teoria
animizmu, wiary w istoty duchowe). Istotny moment, na jaki zwrócili uwagę
pierwsi badacze religii to - według autorki - pojmowanie jej jako specyficz­
nej formy interpretacji i porządkowanie uniwersum oraz próby przystosowa­
nia się do niego. Zaczęli oni również wyjaśniać religię poprzez funkcję, jaką
pełni ona w ludzkim życiu. Ten funkcjonalny charakter pojmowania religii
- zrozumienie roli, jaką pełni ona w życiu indywidualnym i zbiorowym, zdaje
się być dla autorki najważniejszy i jemu poświęca najwięcej uwagi. Orientację
podkreślającą niezależność zjawisk życia religijnego od innych dziedzin kul­
tury uważa za właściwą głównie dla strukturalizmu. Pomija natomiast mil­
czeniem kierunek fenomenologiczny, który odegrał tak ważną rolę w pracach
religioznawczych. Nie zostali też wymienieni autorzy, tacy jak: G. van der
Leeuv czy G. Widengren. Spośród reprezentantów tego kierunku został
jedynie przedstawiony bardzo pobieżnie M . Eliade. Nie powiedziano jednak
o jego koncepcji symboli i mitów jako wyrazu ludzkiego odwiecznego prag­
nienia unieruchomienia czasu, zatrzymania czasu potocznego życia przez
czas sakralny. Dość obszernie omawia natomiast autorka wierzenia i rytuały
magiczno-religijne oraz strukturę religii, w tym również rolę wierzeń w bez­
osobową, niematerialną siłę przenikającą wszystkie żywe i martwe obiekty,
także ludzi, nadając im moc i siłę. Przy omawianiu rytuałów religijnych
zabrakło szerszego omówienia zagadnienia ofiary, zjawiska bardzo często
spotykanego we wszystkich prawie kultach. W osobnym podrozdziale przed­
stawione zostało zagadnienie totemizmu.
Rozdział V I I dotyczy antropologicznych badań nad zmianą kulturową.
Zostały w nim przedstawione podstawowe typy zmiany kulturowej, jak:
akulturacja, asymilacja, adaptacja. Procesy zmian kulturowych zaprezento­
wano w diagramach. Autorka omówiła też teorię kontaktu kulturowego
Malinowskiego, wyrosłą na gruncie badań społeczeństw afrykańskich. Wią­
zało się to z przeświadczeniem o praktycznej funkcji, jaką ma do spełnienia
antropologia. „Nauka naprawdę zaczyna się od jej zastosowania" (s. 168).
W dalszym ciągu przedstawiono stanowisko A.R. Radclife-Browna i T. Parsonsa w zakresie teorii zmiany kulturowej. U tego ostatniego punkt wyjścio­
wy teorii zmiany społecznej stanowi pojęcie równowagi systemu i mechaniz­
mów kontroli społecznej. Źródeł zmian doszukuje się on na styku czterech
systemów: społeczeństwa, kultury, osobowości i organizmu biologicznego.
Równowaga systemu społecznego może, według niego, zostać zakłócona, ale
nigdy nie bywa unicestwiona. Zostaje ona z czasem przywrócona, gdyż
zachodzi proces dynamiczny polegający na stałym przełamywaniu i przywra­
caniu procesu równowagi. Bezpośrednim czynnikiem zmiany społecznej są
- zdaniem Parsonsa - dewiacyjne zachowania jednostek. Autorka odnosi się

�180

RECENZJE I OMÓWIENIA

krytycznie do tego twierdzenia uważając słusznie, że akty indywidualnego
zachowania wprowadzającego zmiany niekoniecznie muszą wynikać z proce­
sów dewiacyjnych. Koncepcja Parsonsa budzi, według niej, zastrzeżenia
również ze względu na źródła, z jakich on korzysta. Parsons, jak twierdził
Waligórski, nie przywiązywał większej wagi do przekładania wypracowanych
przez siebie kategorii modelu na język konkretnych badań. Malinowski
dysponował skuteczniejszymi metodami analizy ze swymi prostymi katego­
riami instytucji, standardu kulturowego i in. Jednak zarzut ahistoryczności
dał assumpt dla szeregu stanowisk opozycyjnych antropologów brytyjskich
(Evans-Pritchard, Max Gluckmann, E. Leach). Wskazują oni na koniecz­
ność wprowadzenia do modelu funkcjonalnego wymiaru czasowego. Autor­
ka omawia kolejno ich poglądy i zasady postępowania. Przedstawia ponadto
stanowisko Lévi-Straussa w kwestii zmiany kulturowej.
Rozdział V I I I poświęcony jest szkole funkq'onalnej w antropologii i kry­
tyce tego kierunku, a rozdział LX - amerykańskiej szkole kultury i osobowo­
ści. Rozdział X traktuje o strukturaliźmie antropologicznym Lévi-Straussa
i jego badaniach nad sztuką.
W zakończeniu autorka rozpatruje przyczyny zmian, jakie zaszły w kate­
goriach analiz antropologicznych w ostatnich czasach. Zostały one spowo­
dowane, jak twierdzi, przejściem antropologów do badania wielkich, wysoko
rozwiniętych społeczeństw. Zwraca się dziś przede wszystkim uwagę na
kulturę symboliczną. „Bardziej niż zobiektywizowany świat wytworów in­
teresują badaczy tworzone w umyśle ludzkim struktury idei, bardziej niż
dyskursywna, interesuje ich myśl symboliczna" (s. 259).
Można na zakończenie powiedzieć, że książka spełnia cel, jaki autorka
sobie postawiła. Dodatkowym walorem są tak potrzebne w opracowaniach
podręcznikowych wykazy ważniejszych lektur, obszerna bibliografia, indeks
nazwisk a także słownik ważniejszych terminów z zakresu antropologii
kultury.
Teresa Karwicka

Jerzy Damrosz, Rozwój pojęć podstawowych w polskiej nauce o kulturze
ludowej do 1939 roku, Wrocław 1988, Ossolineum, ss. 183
Świadomość problemów i kondycji teoriopoznawczej uprawianej dyscyp­
liny naukowej stanowi trudną do przecenienia wartość; każda próba po­
szerzenia czy pogłębienia tej świadomości winna zasługiwać na uwagę. Błę­
dem byłoby zatem niezauważenie czy jedynie zdawkowe odnotowanie stu­
dium J. Damrosza, które jest właśnie taką próbą, tym cenniejszą, iż w znacz­
nej mierze stanowiącą dokonanie w swoim rodzaju pionierskie. Celem tej
pracy jest historyczny przegląd kształtowania się aparatu pojęciowego pol-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

181

skiej nauki o kulturze ludowej od pierwszych lat X I X w. do 1939 r. Nie jest
to jednak, jak podkreśla autor, ani „historia myśli etnologicznej (etnograficz­
nej)" (s. 9), ani też analiza gramatczna czy logiczna sensu stricto (s. 11).
Pierwsze zastrzeżenie pozwala uniknąć zarzutu niewyczerpania problema­
tyki, drugie jest równie zrozumiałe i oczywiste: tego typu analiza mogłaby
być interesująca dla badaczy języka, teoretyka kultury zmuszałaby jednak
do uwzględnienia wszelkich znaczeń badanych kategorii pojęciowych bez
względu na to, jak dalece sięgałyby rozbieżności między ich poszczególnymi
przypadkami. Z drugiej strony konsekwentne jej stosowanie zmuszałoby
autora do wyłączenia z obszaru zainteresowania badaczy, którzy choć
znacznie przyczynili się do wzbogacenia dorobku intelektualnego omawianej
dziedziny, nie posługiwali się terminami stanowiącymu tu swoiste kryterium
kwalifikacyjne. Taki punkt widzenia prowadziłby - analogicznie - „do
historii socjologii bez Marksa, bez Tocqueville'a, bez Freuda oraz bez
dziesiątków innych autorów, którzy do postępu wiedzy o społeczeństwie
przyczynili się bardziej, aniżeli rówieśni im profesjonalni socjologowie"
(Szacki 1981, s. 16).
Jakie rozwiązanie teoretyczne proponuje zatem autor, pragnąc prześledzić
rozwój pojęć w polskiej nauce o kulturze ludowej? Przede wszystkim chce on
osadzić swe rozważania w kontekście koncepcji teoretycznych, problemów
badawczych, szkół naukowych i powiązań z innymi dyscyplinami oraz w kon­
tekście dokonujących się równocześnie przemian społecznych. Ta opcja zbliża
się w pewnym przynajmniej stopniu do historii myśli etnograficznej, co
- mimo pewnej niekonsekwencji wobec założeń wcześniejszych - jest jedyną
sensowną decyzją dotyczącą ogólnych ram analizy. „Analiza socjokontekstu
znaczeniowego", jak nazywa swą procedurę badawczą autor ma dotyczyć
czterech naczelnych kategorii pojęciowych: 1) zakres „kultury ludowej" i pojęć
pokrewnych, jak „kultura chłopska", „kultura wiejska" itp.; 2) zakres dyscyp­
liny naukowej i ujęć dyscyplinarnych - „etnografia", „etnologia" itp.; 3)
zakres kategorii zróżnicowania przestrzennego, jak „region" itp.; 4) zakres
kategorii zróżnicowania przestrzennego, jak „region" itp.; 4) zakres kategorii
zróżnicowania w czasie, jak „zmienność i ciągłość kulturowa", „tradycja" itp.
(s. 29). Wyszczególnienie opatrzone jest komentarzem, który kłóci się z wcześ­
niejszą oceną przydatności „analizy gramatycznej czy logicznej". Przedmiotem
uwagi autora jest bowiem każda refleksja teoretyczna i wszelki materiał
źródłowy dotyczący „kultury ludowej" (również pojęć synonimicznych i po­
krewnych), który obejmuje nawet odosobnione czy kontrowersyjne jej definic­
je (s. 29-30). O skutkach konsekwentnej realizacji tego typu podejścia była już
mowa. To, że autorowi udało się ich uniknąć, dzięki czemu prowadzona przez
niego analiza wolna jest od jałowych roztrząsań nad obszarem przypadków
semantycznie niespójnych, to rezultat wprowadzenia - implicite - pewnych
założeń teoretycznych ograniczających przedmiot rozważań do kultury ludo­
wej pojmowanej jako kultura społeczności lokalnych, przede wszystkim
środowisk chłopskich i robotniczych (s. 30). Druga kategoria pojęciowa

�182

RECENZJE I OMÓWIENIA

dotyczy dyscypliny, którą autor określił ogólnym terminem „nauka o kulturze
ludowej". Dziedziną, która za swój główny przedmiot obrała kulturę ludową
jest oczywiście etnografia (etnologia), ale nie tylko ona zajmuje się jego
eksploracją. W mniejszym czy większym stopniu są nimi zainteresowane:
socjologia, antropologia kultury, archeologia, muzykologia, historia kultury
materialnej, historia sztuki i inne. Stąd zastosowanie tak ogólnego terminu
wydaje się w pełni uzasadnione.
Rozdziały I I i I I I poświęcone są kwestii podstawowej, tzn. przeglądowi,
zgodnie z zasadami wymienionymi w rozdziale I , pojęć, problemów i kon­
cepcji teoretycznych dotyczących kultury ludowej. Ogromną zaletą tej części
jest udana próba powiązania rozwoju aparatu pojęciowego etnografii i za­
kresu jej zainteresowań (również dyscyplin pokrewnych) z jego społecznymi
uwarunkowaniami. Nie jest to prosta charakterystyka stanowisk i teorii,
wyizolowana i oczyszczona z wszelkich zewnętrznych zależności, co często
ma miejsce w tego typu opracowaniach. Geneza i proces instytuq'onalizacji
etnografii jako dyscypliny naukowej czy diagnoza kryzysu dyscypliny w ob­
liczu zaniku jej tradycyjnego przedmiotu (lud, chłopstwo itd.) to tylko
przykłady problemów wnikliwie opracowanych przez J. Damrosza. Autor
nie poprzestaje jednak na socjologicznym spojrzeniu na historię etnografii.
Od czasu do czasu porzuca tę metaanalizę, by zająć własne stanowisko
wobec metodologicznych problemów nauki o kulturze ludowej. Splotu od­
miennych punktów widzenia nie uzupełnia co prawda informacja o świado­
mym i celowym zastosowaniu dwu komplementarnych języków interpreta­
cyjnych, ale to formalne uchybienie nie powinno jednak przesłaniać przede
wszystkim walorów socjologicznego opisu losów etnografii. Towarzyszy mu
więc wątek dotyczący kondycji etnografii jako dyscypliny naukowej, jej
dylematów metodologicznych, miejsca pośród innych gałęzi humanistyki,
wreszcie roli i zadań stojących przed nią w nowej sytuacji kulturowej.
Rozważaniom o swoistości i odrębności badań etnograficznych, jakie
snuje autor, towarzyszy jednocześnie świadomość ogromnego uwikłania tej
nauki w związki z innymi pokrewnymi dyscyplinami, jak filozofia, socjo­
logia, antropologia, archeologia, geografia (s. 103, 123). Wydaje się, że
koneksje te są oczywiste, a nawet w niektórych przypadkach istniejąca
relaq'a wykracza znacznie poza luźne „pokrewieństwo". Autor skupia jed­
nak swój wysiłek w głównej mierze na przedstawieniu racji mających wyka­
zać specyfikę nauki zwanej etnografią, etnologią, folklorystyką czy niekiedy
ludoznawstwem. Powołuje się przy tym głównie na proces jej instytucjonali­
zacji (pierwsza wzmianka o „etnografii", pierwsze opisy kultury ludowej,
przyjęcie w poczet nauk akademickich, wydawnictwa, w tym periodyki
poświęcone kulturze ludowej, stowarzyszenia i organizacje powoływane do
prowadzenia badań etnograficznych i opieki nad tradycją społeczności wiej­
skich, itp.), który obok swego wymiaru socjologicznego nabiera teraz nowe­
go znaczenia. Rozważanie problemu, czy etnografia jest czy nie jest nauką,
a jeśli nią jest, to gdzie tkwią jej początki (wedle autora było to w roku 1802,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

183

za sprawą H. Kołłątaja) (s. 54) i czy jest nauką autonomiczną, trudno uznać
za merytorycznie istotne. Po części świadom tego J. Damrosz stwierdza:
„Pozorny jest spór o to, czy etnografia (etnologia) powinna być częścią nauk
historycznych czy też społecznych (socjologii) - nauka o kulturach ludowych
(regionalnych) i plemiennych zawiera różne perspektywy metodologiczne
[...]". Zaraz jednak dodaje: „Właściwsze byłoby przyjęcie tezy o równorzędności nauk etnologicznych wobec nauk historycznych i nauk społecznych"
(151 -152). Autor przyznaje więc, że etnografia posługuje się perspektywami
metodologicznymi zaczerpniętymi z nauk społecznych, historii, geografii itd.,
co nie przeszkadza mu jednak wysunąć tezę o r ó w n o r z ę d n o ś c i tej
dyscypliny wobec nauk historycznych i społecznych. Przyczyny tego stanu
rzeczy należy chyba upatrywać w silnej potrzebie nadania etnografii jedno­
znacznego statusu odrębnej dyscypliny naukowej. Równorzędny jest np. opis
środowiska przyrodniczego, w jakim żyją Eskimosi, sformułowany przez
geografa, z opisem ram kulturowych, w jakich funkcjonuje ta społeczność,
dokonanym przez etnografa. W obrębie samych nauk o kulturze (przyjmijmy
to ogólne określenie jako obejmujące zarówno to, co autor nazywa naukami
historycznymi, jak i społecznymi) równorzędne jest badanie kultury rozumia­
nej „jako system znaków i znaczących przekazów" z badaniem kultury
rozumianej , jako konfiguracja wzorów myślenia i zachowania ludzi w danej
zbiorowości" (Nowak 1985, s. 122). Są to perspektywy różne, ale równorzęd­
ne, odmienne, ale mające tę samą rangę heurystyczną.
Należy więc postawić pytanie, na czym polega specyfika stanowiska
(stanowisk) teoretycznego etnografii w stosunku do nauk o kulturze, w czym
tkwi jej oryginalność. Inspirujące dla polskiej etnografii były, jak pisze
J. Damrosz, założenia socjologii humanistycznej (Diłthey, Simmel, Tónnies,
Weber), koncepcja grup pierwotnych Cooleya, praca Thomasa i Znanie­
ckiego Chłop polski w Europie i Ameryce, szkoła Durkheima, fenomenologia
Husserla, funkcjonalizm Malinowskiego i Radcliffe-Browna, historyzm
Boasa, kulturalizm Kroebera, idea animal symbolicum Cassirera. Przytoczo­
ny tu zestaw stanowi wybór klasycznych już dziś pozycji nauk o kulturze
i filozofii. Koncepq'e tych autorów stanowią źródło metodologicznych roz­
wiązań, z których czerpią nie tylko etnografowie, ale badacze zajmujący się
najrozmaitszymi fragmentami i problemami rzeczywistości społecznej. Zasa­
dnicze pojęcia poszczególnych, prezentowanych przez autora, kierunków
w etnografii polskiej trudno uznać w najmniejszym chociaż stopniu za
swoiste i-obce kulturom nie-ludowym. Rozwój i postęp (Moszyński), więź
kulturowa (Poniatowski), tradycja i zderzenie kultur (Dobrowolski) czy
wreszcie przestrzeń i czas, kategorie które autor włączył do zestawu naczel­
nych pojęć, nie tylko niczym nieznanym nie szokują, ale dawno już weszły
do kanonu teoretycznego zarówno nauk o kulturze, jak i filozofii.
Przedstawiona w książce J. Damrosza historia podstawowych pojęć i my­
śli etnografii stanowi zarazem prezentację dorobku intelektualnego tej dys­
cypliny. Pomińmy romantyczne wezwanie Z. Dołęgi-Chodakowskiego, by

�184

RECENZJE I OMÓWIENIA

„pójść i zniżyć się pod strzechą wieśniaka w różnych odległych stronach",
choć dla autora stanowi ono „postulat badań terenowych" (s. 55) czy od­
biegające już znacznie od mody na ludowość stwierdzenie R.W. Berwińskiego: „Lud nie ma nawet samodzielnej twórczości ducha, a jeśli ją ma, to
w takiej tylko mierze, mutatis mutandis, jak dziecko" (s. 71), gdyż ciężar
gatunkowy tych sformułowań niezbyt dobrze świadczy o kondycji dziedzic­
twa teoretycznego etnografii, a nie są one przecież dla niego reprezentatyw­
ne. Przytoczenie przez autora tego typu treści usprawiedliwić może jedynie
chęć w miarę pełnego przeglądu wydarzeń związanych z dziejami etnografii.
Pozostały materiał empiryczny, gdzie przeważa większa dbałość o wyrażane
myśli, nie obfituje jednak w twórcze koncepcje. Są to najczęściej twierdzenia
wtórne, dość oczywiste, by nie powiedzieć trywialne i nie wykraczające poza
doświadczenie nauk o kulturze w ogólności. Jedynym bardziej interesującym
rozwiązaniem - wyróżnionym także przez Damrosza - jest koncepcja „treści
kulturalnych" Bystronia, która odnosi się jak twierdzi sam jej autor, do
różnych kultur, nie tylko ludowej, ale także szlacheckiej czy mieszczańskiej.
Przyjęcie tezy o równorzędności nauk etnologicznych wobec nauk o kul­
turze nie jest więc zasadne i nie wynika to nawet - w głównej mierze - z tych
powodów, które wymieniliśmy przed chwilą, ale z relacji o charakterze
logicznym, jaka występuje między tymi dziedzinami. Kultura ludowa jest
zaledwie j e d n ą z w i e l u form praktycznego istnienia kultury jako całości.
Tę wielość stanowią np. kultura młodzieżowa, elitarna, masowa, mieszczań­
ska czy wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. Ich podmiotami są każdora­
zowo konkretne zbiorowości społeczne wyróżniane w oparciu o takie stan­
dardowe kryteria, jak pochodzenie społeczne, rodzaj wykonywanej pracy,
status ekonomiczny, styl życia, wykształcenie. Tworzenie odrębnych auto­
nomicznych dyscyplin naukowych do badania każdej z tych form byłoby
pozbawionym sensu mnożeniem bytów pozornych, ponieważ jako jedynie
fragmenty, różne postaci jednoczącej je całości, jaką stanowi właśnie kultura
en bloc, nie mogą być badane z pominięciem podstawowej bazy metodolo­
gicznych i teoretycznych idei, jaką jest o g ó l n a n a u k a o k u l t u r z e .
Równie nieuzasadniona byłaby np. próba obrony tezy o równorzędności
socjologii pracy czy socjologii sztuki wobec socjologii ogólnej. „Etnografia"
jest w istocie jedynie nazwą pewnego działu nauki o kulturze, działu doty­
czącego kultury ludowej.
Z zagadnieniem tym wiąże się problem „kryzysu etnografii" polegający
na zaniku jej przedmiotu badawczego w rezultacie procesów industrializacji
i urbanizacji. Zdaniem autora takie kategorie jak „lud", „chłopstwo", „kul­
tura ludowa" „nie są adekwatne do rzeczywistości, ponieważ nie istnieje już
pojęcie »ludu« czy »chłopstwa« w znaczeniu wyodrębnionej kategorii stanu
społecznego jak niegdyś".
Proponuje w związku z tym, by określenia te i odpowiadająca im pro­
blematyka pozostały domeną „etnografii historycznej", która zajmowałaby
się właśnie badaniem „tradycji ludowych i jej współczesnych reliktów"

�RECENZJE I OMÓWIENIA

185

(s. 149). Trzonem „nauki o kulturze ludowej" powinny być jednak, zdaniem
Damrosza, badania nad kulturą „małych grup indywidualnych producentów
rolnych lub w ogóle mieszkańców wsi bez względu na rodzaj pracy zawodo­
wej [...] i to niezależnie od tego, w jakim stopniu kultura ta nawiązuje do
tradycji ludowych [...]. W tym wypadku proponować można nazwę: »kultura
wsi«, »kultura wiejska«, a także »kultura społeczności lokalnych« oraz »kultura regionalna« (cały obszar wsi i miast wyodrębnionych regionów kulturo­
wych)" (s. 149-150). Należy również uwzględnić pięć „kategorii ponadwiejskich", do których zaliczono: „etnos, etos, ludowość, regionalność, ciągłość
i zmianę kulturową". Tak więc „etnografii historycznej" winna towarzyszyć
nauka o współczesnej kulturze wiejskiej i kategoriach ponadwiejskich czyli
etnologia.
Propozycja wyjścia z kryzysu zarysowana przez Damrosza, a głównie
jego koncepcja „etnologii" nasuwa kilka wątpliwości. Pierwsza z nich doty­
czy zasadniczego w jej formule pojęcia wsi. Kryterium jej wyróżniania nie
może być bowiem kultura ludowa, która ulega zanikowi; poza tym autor
sam wyznaje, że więź z tradycją nie jest tu istotna. Nie jest nim także
charakter wykonywanej pracy, gdyż nie chodzi tylko o producentów rol­
nych. W dalszym ciągu wywodu dowiadujemy się, że nie tylko kultura
- trudnej do zidentyfikowania - wsi, ale także miast, jeśli znajdują się one
w jednym „regionie kulturowym" wchodzi w zakres zainteresowań „etnolo­
gii". I znów pojawia się pytanie o kryterium wyodrębniania takich regionów
w dobie powszechnej unifikacji kulturowej, hegemonii kultury środków
masowego przekazu, ruchliwości przestrzennej i społecznej, a więc zjawisk
w pełni docenionych przez autora, które, paradoksalnie, zrodziły u niego
potrzebę określenia nowego przedmiotu „nauki o kulturze ludowej". Po
trzecie wreszcie w zakres „etnologii" wchodzą takie zagadnienia, jak etnos,
etos czy ludowość, a więc problemy, które zgodnie z wcześniejszym po­
glądem J. Damrosza miały być raczej badane przez „etnografię historyczną".
Zmierzch tradycyjnej kultury ludowej jest faktem; w obliczu procesów
urbanizacji, industrializacji i innych im towarzyszących jest to zjawisko
nieuchronne. Nie oznacza to jednak, że niejako mechanicznie następuje
zanik przedmiotu badań etnograficznych, że tracą one rację istnienia.
W przeszłość odchodzi bowiem kultura ludowa jako pewien zamknięty,
spójny układ norm i wzorów wspólnych określonym przestrzennie wydzielo­
nym społecznościom etnicznym, istnieją zaś jej rozproszone, mniej lub bar­
dziej zniekształcone relikty oraz ogół nowych tworów będących efektem
zderzenia ludowej tradycji z nowoczesnością kultury masowej. Zakładając,
że proces neutralizacji ludowości będzie się pogłębiał, zasadniczym przed­
miotem etnografii pozostaną badania historyczne. Taka jest rzeczywistość
kultury ludowej i taką należałoby ją przyjąć dostosowując programy badaw­
cze do jej charakteru i zakresu, a nie odwrotnie. Tak jak pozorny jest spór
o to, „czy etnografia (etnologia) powinna być częścią nauk historycznych czy
też społecznych (socjologii)" (s. 151), tak równie złudne jest dokonane przez

�186

RECENZJE I OMÓWIENIA

autora „wzbogacenie" etnografii historycznej „etnologią" badającą „współ­
czesną kulturę wsi i kategorie ponadwiejskie". Należy przypuszczać, że jego
celem było udzielenie odpowiedzi na, „przeniesione z poprzedniej epoki",
pytanie: „Czy ograniczyć się do etnografii historycznej [...], czy zająć się
szczególnie współczesnością, stosując metodologię nauk społecznych?"
(s. 151). Pytanie to zostało w zasadzie źle postawione, a dowodem tego jest
stanowisko samego autora, który znosi tak sformułowaną alternatywą i oba
zakresy badań (i „tradycje ludowe" i jej „współczesne relikty") włącza po
prostu w ramy etnografii historycznej. Ten sam autor jest zarazem zdania,
że „nauka o kulturze ludowej" winna jednak silniej zaakcentować swą
obecność w badaniach nad współczesnością, tzn. objąć swym zasięgiem
większy obszar aktualnej rzeczywistości społecznej, niż tylko „współczesne
relikty". Ambiwalencja poglądów między trzeźwą oceną sytuacji a próbą
dowartościowania „nauki o kulturze ludowej" przy pomocy co najmniej
dyskusyjnych posunięć jest następstwem nie tyle rzeczywistego zmierzchu
etnografii, co raczej pochopnej i sformułowanej na fali ogólnej metody
intelektualnej nauk humanistycznych diagnozy.
Na zakończenie kilka słów na temat postulatu J. Damrosza dotyczącego
wspólnego języka komunikaqi społecznej. Porozumiewanie się teoretyków
i praktyków, badaczy i dziennikarzy, działaczy społecznych, urzędników itd.
wymaga nie „ujednolicenia poglądów i postaw", nawet nie „wspólnej ter­
minologii", a jedynie „rozumienia pojęć i znajomości nazw (terminów)"
(s. 21). Rzeczywistość znacznie odbiega jednak od tego wzorca; podstawowe
kategorie, jak „lud", „kultura" czy „region", powszechnie stosowane nie
oznaczają niestety zawsze tego samego. Język praktyki skażony jest stereo­
typowym sposobem myślenia, język teoretyków zaś narastającą hermetycz­
nością (s. 128, 146, 154). W tej sytuacji lansowany przez autora postulat
nabiera szczególnego znaczenia, zwłaszcza w przypadku takiej dziedziny jak
kultura ludowa, gdzie działalność praktyczna jest równie doniosła jak anali­
zy teoretyczne, a obustronnie korzystne byłoby zaistnienie płaszczyzny po­
rozumienia pozwalającej na swobodną przekładalność perspektyw.
Przedstawione tu uwagi polemiczne nie powinny przesłaniać niekwestionowalnych zalet pracy J. Damrosza: przede wszystkim chodzi o udaną
próbę naszkicowania rozwoju nie tylko podstawowych pojęć „nauki o kul­
turze ludowej", ale także wybranych koncepcji teoretycznych oraz procesu
instytuq'onalizacji etnografii jako dyscypliny naukowej z zastosowaniem
soqologicznego punktu widzenia. Dla samych etnografów będzie ona miała
zapewne jeszcze większy walor, nie tylko bowiem zawiera historyczny prze­
gląd i zarazem uporządkowanie siatki pojęciowej, ale zainspiruje ich być
może do studiów nad szeregiem problemów zasygnalizowanych jedynie przez
autora. Jeśli nawet niektóre propozycje ich rozwiązań nie są wolne od
mankamentów i budzą pewne wątpliwości, to istotniejsze jednak wydaje się
samo postawienie ważkich pytań (jeśli prawdziwa jest myśl Heideggera,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

187

wedle którego „pytanie jest pobożnością myśli"), wskazanie interesujących
kwestii, jakich wiele odnajdziemy na kartach tej książki.

Literatura
N o w a k S.
1985
Metodologia badań społecznych, Warszawa.
Szacki J.
1981
Historia myśli socjologicznej, 1.1, Warszawa.

Aleksander Lipski

Andrzej Sakson, Mazurzy - społeczność pogranicza, Przedmowa Jana Szcze­
pańskiego, Poznań 1990, Wydawnictwo Instytutu Zachodniego, Ziemie Za­
chodnie - Studia i Materiały Nr 15, ss. 342
3 października 1990 r. rozpoczęła się nowa epoka w dziejach Niemiec.
Data ta jest również ważną cezurą (nie tylko historyczną) dla pozostałych
państw Europy. Mimo wielu wysuwanych hipotez i spekulacji na temat
zjednoczenia, dalszych losów państwa niemieckiego, nikt obecnie nie może
przewidzieć następstw, jakie wynikną z tego faktu dla naszego kontynentu.
Zwłaszcza państwa sąsiadujące z Niemcami starają się dostrzegać wszelkie
nowe aspekty, pojawiające się w polityce zagranicznej zjednoczonych państw
niemieckich i uaktualnić bilateralne stosunki z nimi. Nowe płaszczyzny,
w oparciu o które przebiegać będą wzajemne kontakty, szczególnej wymowy
nabiorą dla naszego kraju. Znajdujemy się w sytuacji, gdy za zachodnią
granicą znika jedno państwo (utrzymujące z Polską stosunki na podstawach
utrwalonych nienaruszalnym przez dziesięciolecia układem sił w Europie)
i pojawia się drugie, wraz z innymi dążeniami i oczekiwaniami. Zaskakująca
szybkość procesu zjednoczeniowego ujawniła w wielu wypadkach brak kon­
cepcji racjonalnego rozwiązania niektórych zapomnianych bądź przemilcza­
nych procesów i zjawisk, występujących teraz z nową siłą. Jednym z nich jest
problem mniejszości niemieckiej w Polsce. Dla wielu obywateli naszego kraju
ta tematyka dawno została złożona do lamusa historii przy czynnym udziale
powojennej propagandy, przekonującej o definitywnym rozwiązaniu pro­
blemu niemieckiego w Polsce. O istnieniu i o zasięgu tego zjawiska mogliśmy
się przekonać naocznie podczas pierwszej wizyty kanclerza Helmuta Kohla
w Rzeczypospolitej Polskiej oraz w czasie wyborów samorządowych. Za­
skoczenie było tym większe, im mniej do tej pory poświęcano w naszych
środkach przekazu miejsca społecznościom lokalnym i mniejszościowym.
Również na rynku księgarskim przez wiele lat ta tematyka była poruszana
nader skąpo. W dużej mierze był to wynik błędnej polityki wydawniczej
i społecznej. Paradoks polegał na tym, iż z jednej strony badania naukowe

�188

RECENZJE I OMÓWIENIA

nad różnymi grupami społecznymi (w tym narodowościowymi) były pro­
wadzone już od pierwszych lat powojennych przez naukowców z różnych
ośrodków krajowych. Rezultaty ich poczynań niestety nie były w stanie
przeniknąć przez coraz bardziej gęstniejące sito doktryn i wytycznych do
szerszego kręgu odbiorców. Ci właśnie, z drugiej strony złaknieni rzetelnej,
obiektywnej informacji, dysponowali przeważnie całą gamą stereotypów,
utrwalanych przez propagandę oraz niewielką ilością opracowań prze­
znaczonych raczej dla wąskiego grona specjalistów. Kolejne zmiany ekip
rządzących w minionych dziesięcioleciach nie wpływały bynajmniej na
wielkonakładową politykę wydawniczą, nieodmiennie stojącą na straży
jednolitego społeczeństwa socjalistycznego. Nie było tam miejsca na przed­
stawienie wewnętrznych odmienności i rozbieżności, nurtujących poszcze­
gólne grupy społeczne i narodowe. Przełom, jaki dokonał się jesienią
1989 r. w Polsce i jego dalsze etapy pozwalają żywić nadzieję na wyrównanie
wieloletnich zaniedbań w tym względzie. Czy przybiegać to będzie z szyb­
kością zbliżoną do tej, jaka towarzyszyła zjednoczeniu Niemiec - należy
wątpić. Niemniej jednak nowy układ sił w Europie, powstały u progu
lat dziewięćdziesiątych winien przynieść polskiemu czytelnikowi poza
masą literatury „solidarnościowo - niepodległościowo - rozliczeniowej"
(zalegającej już półki księgarskie) również tytuły poświęcone obywatelom
polskim, poczuwającym się poza przynależnością państwową do swego
odmiennego pochodzenia lub przynależności do określonej grupy społeczno-kulturowej.
Cieszy zatem fakt, iż niedawno mogliśmy powitać na rynku wydaw­
niczym książkę, wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom szerokiego kręgu czy­
telników, dotyczą mniejszościowych grup społecznych. Są to Mazurzy - spo­
łeczność pogranicza pióra Andrzeja Saksona. Pozycja wydana przez Instytut
Zachodni w Poznaniu jest kolejnym krokiem na drodze socjologicznych
badań Ziem Odzyskanych. Zamierzeniem Autora było przedstawienie szer­
szemu kręgowi odbiorców wyników własnych badań, poczynionych w latach
1982-1986 wśród ludności mazurskiej zamieszkałej w Polsce oraz w RFN.
Pierwszoplanowym zadaniem tej pracy jest niewątpliwie wyodrębnienie
i scharakteryzowanie mechanizmów, funkcjonujących wśród grup pograni­
cza społecznego o niejednoznacznie wykształconym poczuciu tożsamości
narodowej. Specyfiką tego problemu jest i to, że społeczności te były przez
stulecia odcięte od macierzystego pnia, by dzięki przekształceniom dziejo­
wym po 1945 r. znaleźć się w ramach macierzystego organizmu pań­
stwowego. Zetknięcie się Mazurów z odrodzonym po I I wojnie Państwem
Polskim obfitowało w wiele niespodzianek i problemów, rzucających najczęś­
ciej długi cień na powojenne stosunki społeczne w tym regionie. Złożyło się
na to wiele przyczyn - od przemian ustrojowych aż po zwykłe, jednostkowe
zatargi sąsiedzkie. Te i inne zagadnienia kształtujące przez dziesięciolecia aż
do czasów nam współczesnych współżycie „polsko-mazurskie" przedstawił
Andrzej Sakson w sposób na miarę możności obiektywny, popierając swe

�RECENZJE I OMÓWIENIA

189

ustalenia rzetelną bazą faktograficzną i dobrym warsztatem naukowym. Jest
to tym bardziej cenne, iż właśnie na Mazurach występowało wzajemne
przenikanie się licznych sprzeczności w stopniu znacznie wyższym, niż na
pozostałych Ziemiach Zachodnich.
Mazurzy - społeczności pogranicza są także udaną próbą zapisania kolej­
nej „białej plamy" na gruncie społecznych przekształceń ludności Polski.
Impulsem do szerokich, wielopłaszczyznowych badań Autora nad społeczno­
ścią mazurską była również szybko zmniejszającą się ilość jej przedstawicieli
w naszym kraju (z około 80 tys. w 1947 r. do około 10 tys. obecnie).
Istotnym było wyodrębnienie dla potrzeb badawczych Mazurów jako samo­
istnej grupy w przeciwieństwie do poprzednich badań socjologicznych, ujmu­
jących zazwyczaj Mazurów i Warmiaków jako jedną zbiorowość mającą te
same problemy. Pomysł potraktowania Warmiaków jako społeczności po­
równawczej, alternatywnej, poza znaczeniem naukowym wydaje się ciekawy
pod względem samej koncepcji. Dzięki niej skuteczniej można unaocznić
różnice historyczne, kulturowe, lingwistyczne, psychospołeczne i inne, wy­
stępujące pomiędzy tymi dwiema grupami. Właściwe oddanie proporcji mię­
dzy poszczególnymi zagadnieniami prezentowanymi w książce jest rezul­
tatem m.in. ośmioletniego pobytu i pracy w Olsztynie -stolicy regionu.
Obcowanie „na co dzień" z problematyką mazurską zapewniało łatwiejszy
i pełniejszy dostęp do badanej społeczności, skądinąd nieufnej lub wręcz
wrogo nastawionej do obcego otoczenia. Wcześniejsze artykuły Autora,
publikowane też w wydawnictwach regionalnych, stanowiły dobry paszport
do przekroczenia mazurskiego interioru. A rozciągał się on na rozległym,
zróżnicowanym pod wieloma względami obszarze. Poza Olsztynem, będą­
cym naturalną stolicą mazurszczyzny (grupuje się tam przeważająca część
inteligencji mazurskiej) A. Sakson przeprowadził swe badania w 38 miej­
scowościach regionu. Eksploracje porównawcze na Warmii objęły 4 repre­
zentatywne ośrodki. Dla Autora podstawowym kryterium wyboru miejsca
była „wielkość skupiska ludności mazurskiej", lecz nie pomijał takich wsi
i miast, w których autochtoni stanowili mniejszość lub też nie było ich
w ogóle. Kreślony na tym tle obraz przemian, zachodzących zwłaszcza po
I I wojnie światowej, jest dzięki temu pełniejszy i pozwala mieć zaufanie do
kompetencji badającego.
Poza kontaktami bezpośrednimi, wysiłek badawczy Autora przyniósł
również bardzo pokaźny materiał archiwalny - niezbędny dla właściwego
kształtowania ocen i refleksji. Doskonałym, lecz jakże często przykrym
komentarzem do wielu dokumentów i postanowień władz (cytowanych ob­
szernie) są liczne wypowiedzi i opinie ich adresatów - Mazurów. Momentami
można odnieść wrażenie jakby przeglądało się wielki, rozpisany na okresy
historyczne akt oskarżenia, złożony przez ludność mazurską polskim ośrod­
kom władzy państwowej na ręce przyszłych pokoleń Polaków. Wyjazdy na
stałe do Niemiec są tylko smutnym finałem rozgrywającego się od
45 lat dramatu. Nasuwa się jednak i inna refleksja. Przedstawiając zderzenie

�190

RECENZJE I OMÓWIENIA

autochtonów z ludnością napływową, autor mimo zajęcia obiektywnego,
wyważonego stanowiska popartego licznymi dokumentami i wypowiedziami,
nieco za mało zaprezentował racje tych ostatnich. Poza przypadkami ewiden­
tnego bandytyzmu i szabrownictwa (godnych jednoznacznego potępienia)
w jakie obfitowały pierwsze lata powojenne, przybysze z innych stron Polski
a zwłaszcza z terenów włączonych do ZSRR byli w podobnym stopniu
poszkodowani, co ich mazurscy sąsiedzi. Wielu z nich musiało pogodzić się
z utratą ukochanej ojcowizny na zawsze. Groby ich przodków także pozos­
tały za kordonem. Oderwani brutalnie od własnych pni kul­
turowych zostali nagle rzuceni w inny, nieznany i często nieprzyjazny świat
obcej cywilizacji i umysłowości. Tragedią jednych i drugich było wzajemne
niezrozumienie i uleganie stereotypom z góry klasyfikujących każdego w ka­
tegoriach: swój - dobry, obcy - wróg. Nie można dziwić się zbytnio, iż
wychowani od wieków na katolickim podłożu przybysze nie od razu byli
w stanie rozeznać się w niuansach religijnych ewangelickich w większości
Mazur, przeplatanych tkwiącym gdzieniegdzie elementem niemieckim. Po­
nadto cierpienia, jakie były udziałem nowych osiedleńców przede wszystkim
ze strony Niemców (utożsamianych najczęściej z protestantyzmem) oraz
Rosjan, uniemożliwiały skutecznie racjonalne spojrzenie na otaczające zawi­
łości. Była to przecież grupa żądna rekompensaty, zadośćuczynienia za
krzywdy wojenne, będące ich nieszczęsnym udziałem. Stąd można zrozumieć
tendencje do zajmowania najlepszych gospodarstw, mieszkań itd., mimo
istnienia ich prawnych właścicieli. Uważam, że trochę ten problem przem­
knął się bokiem. A szkoda. Byłby to jeszcze jeden obraz (poza mazurskim
i warmińskim) wynikający nawet pośrednio z przeprowadzonych badań. Za
to absolutnie można się zgodzić z poglądem, iż jedną z czołowych przyczyn
trwania antagonizmów, rezygnacji połączonej najczęściej z regermanizacją i emigracją była nieudolna, nieodpowiedzialna a przez to wysoce
szkodliwa polityka władz centralnych i lokalnych w odniesieniu do problemu
mazurskiego.
Mimo niewątpliwych walorów o charakterze historyczno-poznawczym
nie należy zapominać, iż książka jest przede wszystkim pozycją socjologicz­
ną. Być może niektórzy czytelnicy nie w pełni zaspokoją swą ciekawość na
temat Mazurów,ale przecież praca A. Saksona nie pretenduje do miana
wyczerpującego wszystkie aspekty kompendium. Interpretacja zjawisk spo­
łecznych jest przeprowadzona przez pryzmat socjologicznych kategorii teorii
dezintegracji społecznej i teorii trwania, wraz z wydobyciem cech wyznacza­
jących adaptację, dezintegrację i trwanie społeczności mazurskiej. Warto
zaznaczyć, iż na ostateczny kształt pracy znaczny wpływ miało prowadzone
przez wiele lat studium przypadku czterech rodzin mazurskich wraz z wy­
stępującymi w ich ramach małżeństwami mieszanymi.
Bardzo trafnym wydaje się zaznajomienie czytelników ze swym warsz­
tatem badawczym i sposobami zbierania informacji przez Autora w pierw­
szej części pracy oraz jasne sprecyzowanie jej zadań i dróg ich rozwiązania.

�191

RECENZJE I OMÓWIENIA

Uważam, że uwzględniając te właśnie formalne wymogi pracy naukowej
książka może służyć jako modelowy przykład właściwego rozłożenia i uję­
cia wyżej wymienionych zagadnień dla studentów nauk historyczno-społecz­
nych, piszących prace magisterskie i inne. Żałuję za to, iż przy okazji
przeprowadzonych badań terenowych (połączonych z obserwacją uczestni­
czącą) Autor nie zebrał materiałów, obrazujących tę sferę kultury Mazurów,
która swój wyraz znajduje w obrzędowości, obyczajach, twórczości ludowej
itp. Uwzględnienie tych nieodłącznych elementów egzystencji badanej społe­
czności, ich zanikania, przechodzenia w nowe jakości, przenikania do innych
grup bądź trwania z ich nosicielami nadałoby pracy znacznie szerszy zakres
poznawczy oraz dokumentacyjny. Mazurzy wręcz na naszych oczach zdają
się zanikać we mgle przeszłości i zapomnienia. Z jednej strony zaważył na
tym ich wielki exodus do Niemiec w poszukiwaniu bardziej dostatniego
i spokojnego życia, z drugiej coraz większym piętnem odciska się unifikujący
wpływ cywilizacji technicznej. Dlatego tak ważnym jest działanie dokumen­
tujące rozpływające się obrazy niektórych historycznie ukształtowanych spo­
łeczności. Mazurzy -społeczność pogranicza A. Saksona rolę tę spełnia dodat­
kowo w wymiarze twórczym. Pobudzając do refleksji zda się zachęcać do
kolejnych badań, wskazując wnikliwym odbiorcom nowe pola eksploracji
naukowej, dotąd słabo lub zupełnie niezagospodarowane. W moim odczuciu,
w odniesieniu do Mazurów jest to wielkim przesłaniem tej książki.
Iwo Nowak

Krzysztof Renik, Podpolnicy. Rozmowy z ludźmi Kościoła na Litwie, Łotwie,
Białorusi i Ukrainie 1990-1991, Warszawa 1991, Oficyna Przeglądu Pow­
szechnego, ss. 350
Połączenie zawodu etnologa i dziennikarza nie jest zjawiskiem wyjąt­
kowym. W przypadku Krzysztofa Renika jest ono jednak szczególnie udane.
Wykorzystanie dziennikarskiego talentu, pasji, wyczucia tematu idzie tu
w parze z rzetelnym przygotowaniem warsztatowym, umiejętnością pracy
w terenie, wśród ludzi reprezentujących różne kultury, grupy etniczne, spo­
łeczności.
Znawca i miłośnik Indii, autor wielu artykułów, wystaw, fotografii, tym
razem wyruszył na Litwę, Łotwę, Białoruś i Ukrainę. Podtytuł najnowszej
książki K. Renika jednoznacznie określa krąg informatorów, wśród których
ten nieprzeciętny badacz szukał odpowiedzi na pytania nurtujące z pewnoś­
cią także wielu polskich czytelników. Nie każdemu jednak dane jest uzys­
kanie odpowiedzi na miejscu. K. Renik spełnia więc rolę pośrednika między
uczestnikami i świadkami procesów zachodzących za naszą wschodnią gra­
nicą a tymi, którzy chcieliby dowiedzieć się jak najwięcej o dokonujących się

�192

RECENZJE I OMÓWIENIA

tam przeobrażeniach, zmianach postaw wobec religii (nie tylko katolickiej),
o pękających tamach zmowy milczenia wokół kwestii istnienia Boga
(w wymiarze absolutnym i pojedynczego człowieka).
Termin „podpolnicy", będący zarazem tytułem książki, brzmi raczej
obco. Uprzedzając prezentację materiałów i garść osobistych refleksji Autor
wyjaśnia więc, że chodzi tu o ludzi, którzy działali w podziemiu. „Podpolie,
to po prostu podziemie. Książka jest zatem o ludziach Kościoła, którzy przez
kilka, a niekiedy i kilkanaście lat prowadzili podziemną działalność kościelną
[...]. Określenie to [...] przysługiwało głównie kapłanom, którzy kończyli
podziemne seminaria i byli tajnie wyświęcani oraz tym duchownym, którzy
po powrocie z zesłania lub obozu nie rejestrowali się u radzieckich władz
wyznaniowych, by uzyskać prawo prowadzenia działalności duszpasterskiej,
ale podejmowali taką działalność sekretnie, bez wiedzy i zgody władz ad­
ministracyjnych" (s. 5).
Z książki tej trudno napisać recenzję, a jeszcze trudniej byłoby to uczynić
uzbroiwszy się „w mędrca szkiełko i oko". O Podpolnikach można tylko
mówić bardzo osobiście, zachęcając zarazem gorąco do sięgnięcia po
tę wyjątkową pozycję, by spojrzeć na przemiany zachodzące na ziemiach
b. ZSRR oczyma ludzi, którzy przeżywają je bezpośrednio, dla których są one
częścią własnego, nierzadko dramatycznego i okrutnego życia. Z poszczególnych
wypowiedzi układa się wyraźnie specyficzny, trójpłaszczyznowy wizerunek
kościoła katolickiego na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie. Pierwsza z tych
płaszczyzn to przeszłość - porewolucyjna, stalinowska, poststalinowska - czas
walki z Kościołem, prób wykorzenienia religii z ludzkiego życia, prześladowania
kapłanów, zamykania i niszczenia budynków kościelnych, rozwiązywania
seminariów duchownych itp. W tych czasach, mimo gróźb i represji, znaleźli się
księża, ryzykujący życiem dla Kościoła i wiary, pełniący swe obowiązki nawet
w ekstremalnych warunkach (obozy pracy, więzienia). To dzięki nim Kościół
przetrwał, choć okoliczności wybitnie temu nie sprzyjały. Ocalili go też ludzie,
którzy zachowali w pamięci modlitwy, przekazując je swym następcom, którzy
pod nieobecność księdza udzielali chrztu i chowali zmarłych, celebrowali
nabożeństwa, nierzadko z okazji różnych od tych, jakie występują w kościele
katolickim w Polsce (np. dzień św. Agaty, Św. Błażeja). W warstwie historycznej
mieszczą się więc nie tylko życiorysy księży, wspomnienia o ich rodzinach,
drodze do duszpasterstwa, warunkach, w jakich zdobywali wiedzę i wykształce­
nie, otrzymali święcenia kapłańskie, lecz także ogólne informacje o polityce
władz wobec religii i zjawiska religijności, wobec kleru i Kościoła, która
ukształtowała los księży, zwłaszcza „podpolników". Uświadamiamy sobie
zarazem, jak szczególnego charakteru, uporu, determinacji i odwagi, jak
wielkiego umiłowania Boga wymagało zostanie i bycie księdzem na tamtych
terenach, w nie tak jeszcze odległych czasach. Jak prawdziwie można tu mówić
o powołaniu do kapłaństwa.
Druga, wyraźna warstwa narracji obejmuje czas obecny, czas przełomu,
większej swobody działania, odzyskiwania kościołów i budynków klasztor-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

193

nych, otwierania seminariów, zainteresowania ludzi kościołem, religią, ros­
nącej potrzeby uczestnictwa we mszy Św., korzystania z sakramentów. Jest
to zarazem czas wielkiej próby i czas przeobrażeń w życiu duchowym
mieszkańców wymienionych terenów.
Jak zgodnie twierdzą księża - wiedza religijna ludzi pozbawionych przez
dziesięciolecia słowa bożego, kontaktu z instytucją Kościoła (zwłaszcza mło­
dego pokolenia) jest niewielka. Katechizację trzeba właściwie zaczynać od
początku, od znaku krzyża i podstawowych modlitw. Nauczanie religii
utrudnia nie tylko brak odpowiednich podręczników, dobrych przekładów
Pisma Świętego, modlitewników, lecz także - co może jest nawet ważniejsze
- przyzwyczajenie ludzi do stylu życia, którego Kościół nie jest w stanie
zaaprobować. Zerwanie z tym stylem, z życiem w grzechu, wymaga nie lada
pracy, siły woli, jest próbą, przez którą nie każdy potrafi przejść. Nieodpar­
cie nasuwa się też pytanie, czy zainteresowanie religią (nie tylko katolicką)
ogranicza się wyłącznie do udziału we mszy św. i korzystania z sakramentów
(zwłaszcza chrztu) czy też idą za tym głębsze przemiany świadomości, moral­
ności, charakteru, stosunków społecznych? W wielu przypadkach jest to
zapewne chwilowa moda na przeżycia duchowe, religijne...
Poza pracą duszpasterską, ewangelizacją, księża wkraczają też na zupeł­
nie niezorganizowany obszar działalności charytatywnej - prowadzenia szpi­
tali, domów opieki, sierocińców. Niełatwo sobie z tym poradzić, dysponując
szczupłą, dalece nie wystarczającą kadrą duchownych, obsługujących nie­
rzadko kilka parafii rozrzuconych na ogromnych przestrzeniach.
Narodzinom potrzeby kontaktu ze sferą sacrum, wzbogacenia życia po­
przez religię, towarzyszy wzrost świadomości narodowej. Problem ten zary­
sowuje się znakomicie w wypowiedziach informatorów K. Renika. Okazuje
się też m.in., że nasze na ogół stereotypowe wyobrażenia kreślące granicę
między narodami tożsamą z granicą między wyznaniami - nie znajdują
potwierdzenia w rzeczywistości. Katolikami są bowiem nie tylko Polacy
mieszkający na Litwie, Łotwie, Białorusi czy Ukrainie,lecz także przedstawi­
ciele innych narodowości. Problem katechizacji, odprawiania mszy Św., wy­
głaszania homilii jest na tych wieloetnicznych obszarach niezwykle złożony,
trudny i delikatny. Można sobie z nim poradzić tylko wówczas, gdy zna się
i rozumie miejscową specyfikę: warunki życia, charakter kontaktów między­
ludzkich. Łatwo tu o błędy, których nie ustrzegli się np. księża przybywający
okazjonalnie z Polski, przenoszący żywcem stosowane u nas wzory zacho­
wań na odmienny grunt. Było to nierzadko powodem zadrażnień, niepo­
trzebnego upolityczniania kościoła, gdy tymczasem, co zgodnie podkreślali
informatorzy K. Renika - najważniejsza jest ewangelizacja, głoszenie jed­
ności kościoła przy jednoczesnym wspieraniu dążeń poszczególnych narodo­
wości do zachowania rodzimej kultury.
Na terenach zróżnicowanych etnicznie i wyznaniowo niezwykle istotną rolę
odgrywa język jako instrument porozumiewania się ludzi ze sobą, a także
najważniejszy chyba wyznacznik świadomości i identyfikacji narodowej. Trzeba

�194

RECENZJE I OMÓWIENIA

przyznać, ze księża „podpolnicy" radzą sobie z tym delikatnym problemem
doskonale. Przekazują wiernym katolikom - nie-Polakom streszczenia kazań
w ich rodzimych językach, rozpowszechniają modlitewniki zawierające teksty
modlitw w językach występujących na danym terenie, dającym wiernym
możliwość wyboru języka modlitwy, organizują wspólne śpiewania, odprawiają
niektóre msze po polsku, inne - po litewsku czy białorusku. W ten sposób
budują poczucie wspólnoty religijnej, wznoszącej się ponad podziały językowe,
etniczne, narodowościowe, państwowe i polityczne. „Podpolnicy" rozumieją
swoje posłannictwo. Wiedzą, że kapłan ma służyć ludziom w takim języku,
w którym jest dla niego zrozumiały. „Nie być Polakiem, nie być Litwinem - być
katolikiem, bo wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi..." (s. 87) - oto prosta prawda,
którą, niestety wielu odrzuca, wyolbrzymiając kwestie narodowościowe, identy­
fikując poczucie narodowości z określonym wyznaniem i wykorzystując kościół
dla własnych interesów politycznych. Szczególnie jest to widoczne na Białorusi
(np. s. 96,219 i in.) a także na Litwie i Ukrainie, gdzie próbuje się wywoływać
nastroje antypolskie i antykatolickie głosząc hasła o zagrożeniu polonizacją.
W wywiadzie dla Anny Baczewskiej, dziennikarki „Życia Warszawy",
K. Renik powiedział: „Książka powstała z mojego sprzeciwu wobec dwóch
obiegowych sądów. Wedle pierwszego, wszyscy na tamtych terenach garną
się teraz do kościoła, drugi sugeruje, że tam kompletnie nie ma życia
religijnego". Informacje księży - „podpolników" obalają ten obraz, nie
mniej zakorzeniony w świadomości przeciętnego zjadacza chleba niż stereo­
typ: Polak - katolik, Białorusin - prawosławny itp. Weryfikuje go też życie,
obnażając nieprawdziwość obiegowych sądów. Sami dziś bowiem doświad­
czamy kontaktów z przybyszami z b. ZSRR reprezentującymi skrajne po­
stawy wobec życia i religii, a wychowanymi w takich samych warunkach.
Z jednej strony - rozmodlone tłumy młodzieży spieszącej na spotkanie
z Ojcem Świętym, do religijnych sanktuariów, z drugiej - budzące grozę
hordy handlarzy, przemytników i innych pospolitych przestępców. Jak wszę­
dzie bowiem, tak i na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie żyją ludzie dobrzy
i źli, wierzący i niewierzący.
Trzecią warstwę relacji księży tworzą prognozy na przyszłość. Są one
raczej optymistyczne, choć księża zdają sobie sprawę z głębokiego spus­
toszenia duchowego, z rozległego zasięgu demoralizacji, zatarcia granicy
między grzechem i moralnością, ze strachu, który dziś jeszcze nie pozwala
ludziom w pełni cieszyć się religijną wolnością, manifestować związku z koś­
ciołem, z określoną wiarą. Wiedzą też, że czekający ich ogrom pracy nie
wyda owoców od razu. Ziarno rzucone w glebę wzejdzie być może dopiero
w następnych pokoleniach...
Wiele informacji zawartych w książce K . Renika ma charakter unikalny.
Ich bezsprzecznym walorem jest też fakt pochodzenia z tzw. pierwszej ręki.
Mimo coraz większej jawności, otwierania się na Wschód - problemy,
o których mówią rozmówcy Autora nie należą do powszechnie znanych, ani
nagłaśnianych. Myślę tu m.in. o charakterystyce stosunków etniczno-naro-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

195

dowościowych i wyznaniowych, o ocenach roli księży z Polski w pierwszym
okresie odradzania się religijności na Wschodzie, o reakcjach ludności pol­
skiej na próby wprowadzenia innych języków do liturgii kościelnej, o od­
radzaniu się autorytetu księdza i in. To ostatnie zjawisko prowadzi do
koncentracji pewnej grupy ludzi (także młodych) wokół postaci duchow­
nego, a zarazem nierzadko powoduje konflikt np. z tymi, którzy tracą swą
dotychczasową pozycję, którzy przez całe lata zastępowali księdza w części
jego obowiązków religijnych, a teraz - w czasach bardziej sprzyjających
religii - muszą usunąć się w cień.
Wypowiedzi księży wskazują, że sytuacja kościoła katolickiego na po­
szczególnych terenach jest odmienna. Wynika to m.in. z odrębnych jego
losów w przeszłości. Szczególnie dramatyczne wydają się dzieje kościoła
katolickiego na Białorusi. Nieco, ale tylko nieco lepiej, przychylniej patrzono
na działalność kościoła na Litwie czy Łotwie. Inaczej też układały się sto­
sunki między przedstawicielami różnych wyznań na Litwie, Łotwie, Białorusi
i Ukrainie. Problem ten jest związany z określoną strukturą etniczną, naro­
dowościową i religijną. Współżycie przedstawicieli różnych wyznań nie jest
pozbawione napięć i konfliktów. Jest to też, niestety, sfera umiejętnie wyko­
rzystywana przez tych, którym nie na rękę pojednanie i spokój.
Niektóre wątki powtarzają się wyraźnie w kolejnych wywiadach. Są to
przede wszystkim pytania o kwestie narodowościowe i wyznaniowe, o dzia­
łalność księży z Polski, ocenę aktualnego stanu religijności i jej perspektywy.
Mimo to książka nie jest nużąca w czytaniu. Poszczególne kwestie ukazywa­
ne są bowiem z indywidualnej perspektywy osób, których obserwacje i do­
świadczenia odnoszą się do różnych miejscowości, parafii, skupisk ludzkich,
różnych terenów b. ZSRR. Pozwala to na pokazanie lokalnych odmienności,
stanowiących ilustrację generalnych procesów.
Informacje o specyfice poszczególnych terenów mogą być przydatne nie
tylko osobom, które z różnych względów interesują się tym, co dzieje się na
zachodnich rubieżach b. ZSRR, lecz także tym, którzy wybierają się do
rodzin, znajomych, organizują akcje charytatywne itp. Książka przestrzega
przed popełnianiem błędów, przed lekceważeniem miejscowej specyfiki, wa­
runków życia i ich korzeni, uświadamia konieczność postępowania ze szcze­
gólnym wyczuleniem. Księża, z którymi rozmawiał K. Renik niejednokrotnie
mówili o lęku i niedowierzaniu towarzyszącym odradzaniu się życia religij­
nego na Wschodzie, o obawach przed ułudą, chwilowością odwilży. Lęk ten
nie jest też obcy ludziom pochodzącym z tamtych terenów, a mieszkających
po polskiej stronie granicy. Kiedy w rozmowie z pewną panią powiedziałem
o badaniach polskich etnologów na kresach wschodnich - zawołała z prze­
rażeniem: „żebyście tylko czegoś nie zepsuli!"
Właśnie dlatego, by nie zniszczyć tego, co tak ważne i dla naszych
sąsiadów, by zrozumieć to, co dzieje się za polską granicą trzeba wziąć do
ręki książkę K. Renika, szukając w niej nie tylko dramatycznej, nierzadko
sensacyjnej warstwy politycznej wplecionej w konkretne ludzkie życiorysy,

�196

RECENZJE I OMÓWIENIA

lecz także, a może nawet przede wszystkim - rzetelnych faktów ukazujących
i środowisko ludzi należących do kościoła katolickiego, i zmieniające się
również środowisko, w którym ten kościół istniał i istnieje nadal, próbując
się rozwijać, pokonywać bariery i problemy, ciesząc się też niekłamanymi
osiągnięciami.
Niewątpliwym walorem książki są mapki poszczególnych państw (czte­
rech dawnych republik radzieckich), na których zostały zaznaczone stolice
i granice archidiecezji i diecezji oraz ważniejsze miejscowości, także te, gdzie
prowadzone były wywiady.
K. Renik szykuje się już do kolejnego wyjazdu. Tym razem obszarem
jego peregrynacji będzie Kazachstan, Kirgizja, Uzbekistan i Tadżykistan.
Jestem przekonana, że owoce tej podróży będą równie dojrzałe i znaczące,
przybrane zarazem w tak niebanalną formę, jak książka o „podpolnikach".
Iwona Kabzińska-Stawarz

Zaolzie. Studia i materiały z dziejów społeczności polskiej w Czecho-Slowacji,
M.G. Gerlich, D.K. Kadłubiec (red.), Katowice 1992, ss. 115.
Publikacja, którą przedstawiam zasługuje na omówienie z co najmniej dwu
powodów. Po pierwsze, w sposób odważny - przy wykorzystaniu istotnych
materiałów naukowych - autorzy tego opracowania zbiorowego podjęli
problematykę ciągłości kulturowej społeczności polskiej na spornym (od 1920 r.)
terytorium, usytuowanym na pograniczu dwóch państw powstałych po I wojnie
światowej. Po drugie, jest to pierwsza publikacja utworzonego niedawno
Społecznego Centrum Badań Naukowych i Dokumentacji w Katowicach. Obie
okoliczności wymagają krótkiego chociażby komentarza.
W kwestii pierwszej należy zauważyć, że w omawianej pracy znalazły się
opracowania wytrawnych badaczy Zaolzia, czy w ogóle Śląska Cieszyń­
skiego, jako pewnej całości historyczno-kulturowej. Zamieszczone w tomie
artykuły nie budzą zastrzeżeń od strony źródłowej, warsztatowej. Są też
interesujące poznawczo, wnosząc nową jakość do naszej dotychczasowej
-jakże niepełnej, wręcz ubogiej - wiedzy o Polakach Zaolzia.
Tom otwierają dwa artykuły Stanisława Zahradnika. W pierwszym z nich
autor prezentuje szkicowo losy Polaków na Zaolziu w latach 1920-1990,
w drugim natomiast dokonuje rzeczy stanowiącej pewne novum - zestawia
podstawowe ustalenia historiografii Zaolzia (po 1945 г.): czechosłowackiej,
polskiej i osobno zaolziańskiej. Taka właśnie prezentacja literatury przed­
miotu dobrze orientuje zainteresowanego czytelnika w dotychczasowych
próbach badania, ale też i fałszowania historii Zaolzia.
Pozostałe artykuły poświęcone są ukazaniu i wykazaniu - na wybranych
przykładach - istotnych cech trwałości kultury polskiej na Zaolziu, szczegół-

�197

RECENZJE I OMÓWIENIA

nie w okresie ostatnich 50 lat. I tak, z jednej strony Daniel Kadłubiec dość
obszernie przedstawia historię i współczesny rozwój badań nad cieszyńską
kulturą ludową (ze szczególnym uwzględnieniem problematyki zaolziańskiej), z drugiej zaś Jan Szymik kreśli obraz tradycyjnych ludowych ob­
rzędów dorocznych Lachów Cieszyńskich. Niezwykle cenne poznawczo są
też końcowe opracowania poświęcone językowi. Najpierw Janina Raclavska
przedstawia szkic dziejów polszczyzny cieszyńskiej, a następnie Bożena Madecka zajmuje się bliżej scharakteryzowaniem zakresu funkcjonowania języ­
ka polskiego na Zaolziu (w świetle ankietowych badań socjolingwistycznych
przeprowadzonych w latach 1988-89).
Artykuły prezentowane przez wymienionych autorów są z jednej strony
syntezą wcześniejszych ustaleń (i ich częściową przynajmniej weryfikacją),
z drugiej zaś - próbą wzbogacenia ogólnego obrazu całości problemu o no­
we, znaczące elementy. I chociaż znaczenia tej interesującej pracy nie można
przeceniać - z naukowego punktu widzenia - to trzeba na pewno uznać jej
pionierski charakter i znaczne walory poznawcze, mimo fragmentaryczności
ujęcia niektórych ważnych zagadnień. Ale, co może jest jeszcze ważniejsze
- i tu wypada się zgodzić z Marianem G. Gerlichem piszącym w „Posłowiu"
- iż praca ta „mówi o ludziach, którzy są zanurzeni, mimo różnych wirów
historii, w polskości, a wyrazem ich tożsamości jest kultura i język". I właś­
nie fascynacja żywotnością języka i kultury Polaków zaolziańskich inspiro­
wała autorów do opracowania książki o Zaolziu w takim a nie innym
kształcie. Nie wykluczone zatem, że konkluzje tej pracy zainspirują dalsze
pożyteczne studia nad Zaolziem. Zadanie takie staje zapewne i przed Spo­
łecznym Centrum Badań Naukowych i Dokumentacji w Katowicach. Biorąc
pod uwagę kompetencje i predyspozycje zespołu związanego z tym Centrum,
jestem przekonany, że Ośrodek ten jest w stanie podjąć w niedługim czasie
szeroko zakrojone badania nad procesami trwania i przebudowy tożsamości
kulturowej nie tylko Zaolzia, ale całego Śląska, jako swoistego pogranicza
etnicznego.
Andrzej Stawarz

J. Ligęza, Dzieła, 1.1, Katowice 1991, ss. 176; t. I I , Katowice 1992,
ss. 126 + 96+152+lOnlb.
Podjęta ostatnio, a zbiegająca się z 20 rocznicą śmierci Autora, inicjatywa
opublikowania Dzieł Józefa Ligęzy (1910-1972) zasługuje na szczególną
uwagę nie tylko znawców czy miłośników kultury Śląska, ale także znacznej
części fotkorystów i etnografów.
Rozpoczęte właśnie przedsięwzięcie, zakrojone na pięć tomów, zaowo­
cowało już dwiema istotnymi pozycjami. Tom pierwszy, przygotowany

�198

RECENZJE I OMÓWIENIA

wspólnie przez Dionizjusza Czubalę i Mariana G. Gerlicha, wypełniają bajki
zapisane przez J. Ligęzę, w latach 50-tych na Górnym Śląsku, a incydentalnie
także w Zagłębiu Dąbrowskim, Beskidzie Żywieckim czy w okolicach Czę­
stochowy. Publikacja została przygotowana na podstawie maszynopisów
opracowanych niegdyś przez J. Ligęzę. Według ustaleń D. Czubali, Autor
zapisów nie ujednolicał tekstów bajek stylistycznie, zachowując ich archaicz­
ny najczęściej charakter, a także dialektyzm, nieporadności stylistyczne i błę­
dy gramatyczne. Okazany szacunek dla autentyku niepomiernie podnosi
wartość prezentowanego zbioru bajek. Osobną i wcale niełatwą sprawą było
przygotowanie tego zbioru do druku. Sam Ligęza gromadząc latami teksty
nie segregował ich wedle gatunków. Z tego względu należy w pełni docenić
trud D. Czubali, który uporządkował zbiór zgodnie z systematyką bajek
Juliana Krzyżanowskiego, z dodatkowymi oznaczeniami według klasyfikaqi
międzynarodowej AT oraz niemieckiej. Dodatkowo D. Czubala zabezpieczył
się przed ewentualnym zarzutem subiektywnego wyboru motywu przewod­
niego bajek jako kryterium klasyfikacji, oznaczając wątpliwe czy dyskusyjne
klasyfikacje wątków stosownymi odsyłaczami.
Po odrzuceniu tekstów niekompletnych D. Czubala uwzględnił w 1.1
Dzieł J. Ligęzy 78 bajek w następującym układzie: 1) bajki zwierzęce
(poz. 1-11), 2) bajki magiczne (12-55), 3) bajki religijne - legendy (56-62),
4) bajki nowelistyczne - nowele (63-66), 5) bajki łańcuszkowe (67-69),
6) bajki ajtiologiczne (70), 7) bajki nie sklasyfikowane (71-78).
Nie przeceniając wartości zbioru, w którym wyraźnie dominują bajki
magiczne, trzeba zauważyć, iż sam fakt pierwodruku zbioru może mieć
istotne znaczenie zarówno dla pewnych uzupełnień w zakresie badań porów­
nawczych, jak i dopełnienia wiedzy o folklorze Górnego Śląska.
Innym istotnym walorem 1.1 Dzieła jest szkic M.G. Gerlicha poświęcony
biografii i osiągnięciom badawczym Józefa Ligęzy. Opracowanie M.G. Ger­
licha jest napisane w sposób obiektywny i wyważony, z należnym szacun­
kiem dla dorobku Autora, nie zawsze przecież docenianego, a w przypadku
kilku prac i cennych iniq'atyw badawczych - przemilczanego. Nie do końca
też chyba etnografowie polscy uświadamiali sobie do tej pory fakt, iż
J. Ligęza był jednym z pionierów badań nad społecznościami robotniczymi,
przystępując jako pierwszy do współczesnych prac tego typu na Górnym
Śląsku. Niemniej największe zasługi niewątpliwie poniósł on na polu badań
nad folklorem górniczym tego regionu. I z tego właśnie względu wydawcy
serii postanowili przypomnieć zainteresowanym ważniejsze prace Ligęzy
publikowane przed laty. Pomieszczono je w I I tomie Dzieł (przygotowanym
do druku przez M.G. Gerlicha) jako przedruki w następującej kolejności:
„Ludowa literatura górnicza" (pierwodruk 1958 г.), „Śladami tradycji"
(1968) oraz „Podania górnicze z Górnego Śląska" (1972).
Prace te, w dużej mierze pionierskie ze względów poznawczych, nie były
zbyt szeroko rozpowszechnione z uwagi na kształtujący się w PRL klimat
polityczny wokół sprawy Śląska.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

199

Udanie zapoczątkowana edycja Dzieł rodzi nadzieję na to, że bogata
spuścizna rękopiśmienna Józefa Ligęzy, wokół której narosło wiele niepo­
trzebnych nieporozumień, emocji czy mitów, ujrzy niebawem w całości
światło dzienne. Zapewne z wielkim pożytkiem dla etnografii i folklorystyki
polskiej.
Andrzej Stawarz

The Conservation of Culture: Folklorists and the Public Sector, Burt
Feintuch, (ed.), Lexington: The University Press of Kentucky, 1988, s. 288
Troska o zachowanie kultury (conservation of culturé), jej ciągłości
i zróżnicowania stanowi znaczący ruch we współczesnej rzeczywistości
amerykańskiej. Obejmuje on zarówno zachowanie (preservation) dziedzictwa
kulturowego lokalnej społeczności, jak i popularyzację poprzez publikację,
programy edukacyjne czy publiczne wydarzenia, przy udziale sił akade­
mickich i społecznych. Oznaką dbałości państwa o zachowanie folklife
(kultury, stylu życia i pracy danej społeczności lokalnej) stało się usta­
nowienie dekretem Kongresu z 1976 r. „American Folklife Center" za­
angażowanego w dokumentowanie i prezentowanie amerykańskiej wielokulturowości, przedstawianie modelowych projektów jej ochrony, pomoc
lokalnym agencjom kultury ludowej. Obecnie realizowanych jest w USA
ok. 40 stanowych programów zachowania folklife (pierwszy powstał w Penn­
sylvania w 1966 r.) w ponad 80% stanach, pobierających ok. 12% budżetu
sponsorujących ich agencji. Jedną z głównych wartości takich programów
są stawiane pytania, dotyczące stymulowania do refleksji nad miejscem
przeszłości w teraźniejszości, utrzymania lokalnych tożsamości w sytuacji
globalizacji kultury, przekształceń demokratycznych i pluralistycznych idei
społecznych w kwestie polityki kulturalnej. Zdaniem fińskiego folklorysty
L. Honko bowiem wiele współczesnych narodów rozwiniętych czerpie nowe
siły intelektualne z rodzimych kultur ludowych jako sposób przeciwdziałania
hegemonii kolonializmu, zachodniego komercjalizmu i mass mediów. Ze
zjawiskiem tym współistnieje równocześnie świadomość kontrowersji i po­
laryzacji wynikających z napięć pomiędzy narodem i społecznością lokalną,
społeczeństwem masowym i folklife.
Wielość problemów, możliwości działań instytucjonalnych i ich koor­
dynacji, a jednocześnie refleksje nad bogactwem tradycji i kultur lokalnych
stały się impulsem db zorganizowania przez B. Feintucha w Western Ken­
tucky University w 1985 r. konferencji pt. „Folklife and the Public Sector:
Assessment and Prognosis" (Życie ludowe a sektor publiczny: ocena i prog­
noza), której pokłosiem jest prezentowana edycja. Konferencja skupiła pra­
wie 100 folklorystów z terenu USA reprezentujących stanowe i lokalne rady

�200

RECENZJE I OMÓWIENIA

sztuki, muzea, systemy szkolne, Bibliotekę Kongresu, uniwersytety, National
Endownment for the Arts, towarzystwa historyczne, centralne i lokalne
centra folklife, centralne agencje historycznego preservation, rady humanis­
tyczne, Smithsonian Institution. Zaprezentowane na niej 53 referaty skon­
centrowały się na roli folklorystów w zachowaniu kultury, a zwłaszcza na
zbadaniu stanu amerykańskiej folklorystyki sektora publicznego. Obecny
tom zawiera wybór 16 tekstów dających szerokie spektrum zagadnień: od
problematyki historycznej po współczesną, jak też reprezentujących wielość
perspektyw: od akademickich do praktycznych. Omawiana książka jest za­
tem obszernym głosem w dyskusji nad rolą w warunkach amerykańskich
folklorystyki zorientowanej praktycznie (w publicznym sektorze), jej po­
trzebami, problemami, konkretnymi osiągnięciami, sytuując się tym samym
opozycyjnie wobec badań akademickich opierających się głównie na doku­
mentowaniu i komentowaniu, a w tym kontekście szczególnie opozycyjnie
wobec przydatności fińskiej metody historyczno-geograficznej stwarzającej
fałszywy obraz folkloru amerykańskiego poprzez studiowanie przede wszyst­
kim zachowania w Ameryce form przeniesionych z Europy.
Aspekt historyczny zaangażowania instytucji państwowych w zachowa­
nie i dokumentowanie ekspresji kulturowych zagrożonych przez wielość
społecznych, ekonomicznych i politycznych presji prezentują eseje E. Brady
„The Bureau of American Ethnology: Folklore, Fieldwork, and the Federal
Government in the Late Nineteenth and Early Twentieth Centuries" (Biuro
amerykańskiej etnologii: folklor, badania terenowe i rząd federalny w końcu
XIX i początku X X stulecia) oraz J. Hirsch „Cultural Pluralism and Applied
Folklore: The New Deal Precedent" (Kulturowy pluralizm a folklor stoso­
wany: precedens okresu New Deal). E. Brady podkreśla zwłaszcza rolę Bu­
reau of American Ethnology (działającego od r. 1879), stanowiącego pierw­
szą amerykańską agencję rządową zaangażowaną w systematyczne zbieranie
i publikowanie materiałów etnograficznych (głównie z zakresu kultury ma­
terialnej) oraz jego zasadnicze znaczenie dla późniejszych programów sek­
tora publicznego, które oparte były już na innych celach i instytucjach.
Natomiast J. Hirsch przywołuje historię folklorystyki sektora publicznego
w okresie New Deal, stawiając tezę, iż stworzenie American Folklife Center
w znacznej mierze bazuje na wizjach folklorystów właśnie tego znaczącego
w dziejach Stanów Zjednoczonych AP okresu. Wśród idei z przeszłości
aktualnych obecnie dostrzega np. przeciwstawianie się wzrostowi standary­
zowanej kultury masowej, relacje między folklorem a współczesnością i po­
trzebą korzeni, folklorem, romantyzmem i nacjonalizmem, folklorem i plu­
ralizmem kulturowym, folklorem i prowincjonalizmem, kosmopolityzmem,
grupą, jednostką - sprawy te były bliskie centralnej problematyce badań
prowadzonych przez folklorystów okresu New Deal. Autor eksponuje rów­
nież prace prowadzone nad folklorem w ramach Federal Writers'Project
(FWP), którego przedstawiciele, opierając się na ideach R. Bourne'a
i H . Kallena o kulturowym pluralizmie, „międzynarodowej" Ameryce, jej

�RECENZJE I OMÓWIENIA

201

federacji kultur, orędowali zwłaszcza za pluralizmem i egalitaryzmem warto­
ści poszczególnych grup kulturowych, etnicznych i rasowych. Byli oni zwo­
lennikami kulturowego relatywizmu, akcentując raczej pluralizm historycz­
nie uwarunkowanych kultur niż hierarchiczno-ewolucyjny schemat kultury
uniwersalnej, w której poszczególne grupy zajmowały niższe lub wyższe
szczeble. Wyznawali idee kultury jako siły integrującej oraz pojęcie akul­
turacji, tak charakterystyczne dla F. Boasa i R. Benedict, uznali oni istnienie
bogatych kultur lokalnych, które wyrosły z „American experience". Zda­
niem Hirscha, spuścizna tego nurtu badawczego to przede wteystkim okreś­
lony bagaż teoretyczny (nie tylko cała masa materiałów folklorystycznych)
dotyczący roli, jaką mogą odegrać folkloryści sektora publicznego w warun­
kach ustrojowych państwa demokratycznego. Zatem FWP i cała reforma
kulturalna New Deal miały istotne znaczenie dla powojennego ukształtowa­
nia się pluralistycznego obrazu kultury amerykańskiej - także dla widzenia
tej kultury jako zarówno różnorodności, jak i całości.
Obecne przesunięcie zainteresowań amerykańskich folklorystów w stronę
sektora publicznego stanowiło więc kontynuację tendencji, które zaznaczyły
się w okresie New Deal. Czymże zatem charakteryzuje się współczesna
amerykańska folklorystyka sektora publicznego - spróbujemy dostrzec jej
specyfikę w świetle dalszych esejów zawartych w „The Conservation of
Culture". Wiele cennych informacji i ustaleń wprowadza już referat pro­
gramowy A. Greena „A Keynote: Stitching Patchwork in Public" (Myśl
przewodnia: pozszywana pstrokacizna w sferze publicznej) omawiający kon­
cepcję publicznego sektora oraz rolę folklorystów w programach kultural­
nych wiążących estetyczną tradycję z narodową misją, wartości jednostkowe
kultury ludowej ze społecznymi obligacjami. Pojęcia „sektor publiczny",
„służba publiczna" kojarzą się zdaniem Greenea obecnie z nowymi znacze­
niami: zachowaniem zagrożonych form ekspresji, obroną praw mniejszości,
równością kulturową, poszukiwaniem łączości pomiędzy ochroną środowis­
ka, zachowaniem historii i etnograficzną dokumentacją. Folkloryści sektora
publicznego o jasno sprecyzowanym profilu zawodowym pojawili się w USA
niedawno, bo dopiero od 1981 г., a legislacyjnym zwycięstwem tak zorien­
towanej folklorystyki było ustanowienie w 1976 r. American Folklife Preser­
vation Act. Istotne stało się więc dostrzeżenie rangi czynności zbierackich
i komentarzowych oraz widzenia jednostkowych zjawisk kulturowych
w kontekście zachodzących aktualnie szerszych trendów społeczno-politycz­
nych, a nawet biurokratycznych. Kluczowymi elementami folklorystycznego
credo Greenea są: jednostkowość (particularity), zachowanie (preservation),
pluralizm. Zastanawia się on także zarówno nad kompetencjami folklorystów-praktyków, jak i trudnościami związanymi z ich pracą terenową. Otwar­
te pozostawia pytanie czy folkloryści tak zorientowani przyczyniają się do
utrwalenia „wielokolorowej" kultury narodowej czy też raczej do tendencji
separatystycznych w niej. Na specyfikę prac sektora publicznego folklorys­
tyki wpływa też, zdaniem autora, brak prostej definicji pojęcia „folk" - jest

�202

RECENZJE I OMÓWIENIA

ono badzo szerokie, obejmuje wiele różnorodnych przejawów kultury lokal­
nej, niesie konotacje potęgi i marginalności, siły i słabości. W swoich dąże­
niach do uznania doniosłości działań folklorystów sektora publicznego prze­
ciwstawia się poglądowi, iż powinni oni jedynie przekazywać te stare, zmur­
szałe praktyki do muzeum, gdyż grupy lokalne chcą się wtopić w zunifiko­
waną społeczność. Jest to pogląd fałszywy, albowiem właśnie owa
różnorodność nadaje im niepowtarzalną tożsamość.
Analizę promocji kultury ludowej poprzez programowanie publiczne
na 3 konkretnych przykładach obejmujących bardzo zróżnicowane w cha­
rakterze kulturowym obszary: wieloetniczną (z ludnością zamieszkałą też
sezonowo) Florydę, stan Vermont (zamieszkały przez dwie osadnicze grupy:
autochtonów i ludność napływową z nizin), oraz również wieloetniczną
metropolię Baltimore przywołują szkice P.A. Bulger „Folklife Programs
in Florida: The Formative Years" (Programy „folklife" na Florydzie:
lata formatywne); J.C. Beck „Public Sector Folklore in Vermont" (Folklor
sektora publicznego w stanie Vermont) i E. Eff „Birth of a New Tradition:
A City Folklorist for Baltimore" (Narodziny nowej tradycji: foklorysta
miejski dla Baltimore). Eseje te łączą elementy analizy historycznej, opisowej
i komentarze osobiste w prezentowaniu ewolucji programowania „folklife"
na wybranych terenach. Stanowią też określoną sumę doświadczeń wy­
nikającą z realizacji konketnych programów, które przyniosły sukces oraz
perspektywy przyszłej działalności folklorystów sektora publicznego w zróż­
nicowanych etnicznie społecznościach. Specyficzne środowisko Florydy
zaakceptowało rolę folklorysty publicznego przede wszystkim w związku
z organizowanym tam (cyklicznie od lat 50-tych) i cieszącym się dużą
popularnością Florida Folk Festival, stanowiącym zdarzenie o znaczeniu
rytualnym, które nadawało sens estetycznym wyborom, odnawiało więzi
pokrewieństwa, umożliwiało publiczne ukazanie spopularyzowanej wersji
tradycyjnej ekspresji podbarwionej sentymentalnością. Właśnie festiwal ten
był katalizatorem programu „folklife". Zdaniem P.A. Bulger jej sukces
wiązał się nie tyle z wiedzą naukową, co z umiejętnością rozwiązywania
problemów praktycznych, prawnych i finansowych, przygotowania sen­
sownego programu i wywiązywania się z terminów narzuconych przez
kalendarze rządowe.
Inny charakter przybrała realizacja programu „folklife" w stanie Ver­
mont, która doprowadziła do ustanowienia w roku 1984 Vermont Folklife
Center (tego typu forma organizacyjna, bazowa dla działalności folklorystów
zmierzających do zachowania i propagowania kultur regionalnych, stanowi
najnowsze zjawisko w folklorystyce sektora publicznego). Jego celem stało
się zorganizowanie archiwum gromadzącego wszystkie materiały związane
z tradycyjnymi kulturami stanu Vermont: zbieranie, badanie, dokumentowa­
nie i interpretowanie tradycyjnych kultur społeczności zamieszkującej ten
stan oraz spożytkowanie materiałów archiwalnych do oddziaływania eduka­
cyjnego na szkoły i szerszą publiczność. Osiągnięcie tego sukcesu poprzedziły

�RECENZJE I OMÓWIENIA

203

liczne prace rekonesansowe zmierzające do kulturowego „oswojenia" i roz­
poznania terenu, identyfikacji informatorów, twórców kultury, np. poprzez
obserwację głównego domu towarowego, miejsca gdzie spotykali się wszyscy
okoliczni mieszkańcy, poprzez prelekcje, wystawy, wywiady, działalność
edukacyjną w szkołach (lekcje o sztuce ludowej, wywiady z artystami ludo­
wymi, wystawy sztuki ludowej, konspekty i lekcje do przeprowadzenia przez
nauczycieli).
O działalności folklorysty sektora publicznego w warunkach wielkomiej­
skich traktuje szkic E. Eff. Baltimore było pierwszym miastem amerykańs­
kim, które ustanowiło w 1985 r. stanowisko miejskiego folklorysty, został
on podporządkowany nie lokalnym agencjom artystycznym, jak zdecydo­
wana większość folklorystów sektora publicznego, lecz urzędowi miejskiego
planowania i przebudowy. Program „folklife" wiązał się z wyeksponowa­
niem związku pomiędzy kulturą zamkniętych społeczności etnicznych
w obrębie metropolii Baltimore, a urbanistyczną transformacją miasta, np.
przebudowa North Avenue dokonała się z uwzględnieniem naturalnych
i historycznych więzów skupisk ludzkich na tym terenie. E. Eff wskazuje na
typowe metody pracy folklorysty w warunkach dużego miasta, tj. prze­
glądy, dokumentacje fotograficzne i video, nagrania dźwiękowe, dokument
fotograficzny historyczny, identyfikowanie i zbiór obiektów kultury (ar­
tifacts), formami zaś jego działalności są: wycieczki, festiwale, forum,
warsztaty, wystawy, kursy rzemiosła ludowego, audycje radiowe, publika­
cje. Program obecny realizowany przez autorkę dotyczy Bożonarodzenio­
wych ogródków z choinkami (,,Christmas gardening", wyprowadzone
z tradycji germańskiej), czyli konkretnie polega na nauce uprawiania tej
postaci sztuki ludowej.
Z form pracy folklorysty sektora publicznego zwłaszcza dwie poddane
zostały szczegółowemu oglądowi: stanowe wystawy sztuki ludowej:
R.T. Teske „State Folk Art Exhibitions: Review and Preview" (Stanowe
wystawy sztuki ludowej. Przegląd a prapremiera) oraz tzw. „żywe cele­
bracje" - living celebrations J. Santino, „The Tendency to Ritualize: The
Living Celebrations Series as a Model for Cultural Presentation and Va­
lidation" (Tendencja do rytualizowania: serie „żywych celebracji" jako
model dla kulturowej prezentacji i uprawomocnienia). Celem eseju
R.T. Teske stało się prześledzenie trendów rozwojowych stanowych wystaw
sztuki ludowej (zapoczątkowanych obchodami 200-lecia Ameryki), wśród
których ponad 100 zorganizowanych było przez folklorystów sektora pu­
blicznego dokumentujących regionalne, etniczne i zawodowe tradycje. Ewo­
lucja struktury tych wystaw przebiegała od koncentracji na formach sztuki
poszczególnych grup osadniczych do przesuwania organizacyjnego punktu
ciężkości ku elementom wspólnym, łączącym różne środowiska, różne et­
niczne, regionalne, zawodowe i religijne tradycje. Nacisk przesunął się
następnie z tych elementów sztuki ludowej, które łączą wielu przedstawicieli
różnych grup na artystę ludowego jako jednostkę pracującą w ramach

�204

RECENZJE I OMÓWIENIA

tradycji cementującej określone środowisko społeczne. Stanowe wystawy
sztuki ludowej ujawiniły zatem przesunięcie badań folklorystycznych z do­
minującego nacisku na grupę i jej rolę w kształtowaniu i utrzymywaniu
tradycji w kierunku większego uwrażliwienia na umiejętności indywidu­
alnego artysty ludowego tworzącego i eksperymentującego w ramach stru­
ktur danej tradycji. Ujawniły również przesunięcie z wcześniejszego hi­
storycznego rozumienia sztuki ludowej w kierunku jej współczesnego poj­
mowania lub kompromisu pomiędzy jej rozumieniem z perspektywy historii
sztuki i folklorystyki. Wśród postulatów dotyczących korekt tego rodzaju
przyszłych prezentacji znalazła się konieczność wypracowania intelektualnie
uzasadnionej definicji sztuki ludowej, która pozwoliłaby na precyzyjną
identyfikację produktów sztuki kolektywnej i indywidualnej - zatem problem
otwarty nie tylko dla współczesnego środowiska amerykańskich wspólnot
kulturowych.
Na szczególną uwagę wśród nowych form pracy folklorysty sektora
publicznego zasługują zwłaszcza tzw. „żywe celebraq'e", transformacje pry­
watnego rytuału w zdarzenie, publiczne połączenie świata sztuki i rytuału,
odgrywanie przed oczami uczestników rytualnych scen z maksymalną mini­
malizacją podziału ról na wykonawców i publiczność. J. Santino przeprowa­
dza analizę tego sposobu zachowania i popularyzacji folklife w kontekście
zorganizowanej w 1982 r. w Smithsonian Institution wystawy pt. „Celebration: A World of Art and Ritual". Istota tych „żywych celebracji" jako
zjawiska kulturowego wiąże się z ideą organizowania w USA tzw. muzeów
„żywej historii", którego doskonałym przykładem może być chociażby Fort
Snelling zbudowany w latach 20-tych poprzedniego stulecia u zbiegu rzek
Mississippi i Minnesota dla ochrony ówczesnej północno-zachodniej granicy
Stanów Zjednoczonych Ameryki. Stanowi on klasyczną twierdzę obronną
z owych czasów, zarówno w swym wystroju zewnętrznym jak i wewnętrz­
nym. Urządzone w nim w istocie stereotypowe muzeum historyczne zostało
ożywione przez grupę występujących w nim aktorów w kostiumach z ówczes­
nej epoki, zachowujących się według ówczesnych norm, reprezentujących
ówczesną mentalność i odgrywających rytualne role, jakie pełnili w tym
forcie jego mieszkańcy w latach 20-tych XIX wieku. W ten sposób muzealna
prezentacja historii uzyskuje olbrzymią atrakcyjność, narzucając turystom
współuczestnictwo w niej.
Prezentowanie tradycyjnych świątecznych celebracji w sposób sformali­
zowany w warunkach muzeum (galerii) przybrało charakter rytuałów inten­
syfikowania grupowej jedności i tożsamości. Owe rytuały intensyfikacji miały
także pewne cechy obrzędów przejścia ze względu na rzeczywiste transfor­
mare postaw uczestniczących w nich osób: poprzez wymienność ról wyko­
nawców i publiczności, aż do pełnej integracji w części finalnej celebracji:
zatem od separacji poprzez liminalność, do ostatecznej agregacji. Jednakże
ta końcowa asymilacja odbywała się nie do dominującej kultury amerykań­
skiej, lecz do kultury mniejszościowej, etnicznej. Zdaniem autora, tego typu

�RECENZJE I OMÓWIENIA

205

zrytualizowane serie „żywych celebracji" odgrywają bardzo dużą rolę w two­
rzeniu nowych symboli i rytuałów, mogą być interpretowane jako symbolicz­
ne procesy, które powstały w odpowiedzi na nowe społeczne sytuacje (imig­
racja, zmiana klasy społecznej, urbanizacja, itp.). Zjawiska te można również
interpretować w płaszczyznach symbolu i rytuału, jest to zatem działalność
symbolotwórcza, która powinna być rozpatrywana w kategoriach antropo­
logicznych i semiologicznych. Jednakże patrząc z innej perspektywy prak­
tyka ta jest niebezpieczna, albowiem wiąże się z upublicznianiem lokalnych
wierzeń, zmianą społecznego tła oraz z wielopoziomowym skomplikowaniem
tych wielokroć sakralnych wydarzeń.
Problemom metodologicznym i etycznym badaczy i działaczy sektora
publicznego w sferze folkloru zawodowego, transformacji kultury miejsca
pracy w prezentację publiczną poświęca swe refleksje R. McCarl „Occupational Folklife in the Public Sector: A Case Study" (Zawodowe „folklife"
w publicznym sektorze: studium konkretnego przypadku). Stara się on
wskazać na niesłuszność obiegowego sądu, iż folklor zawodowy ginie w ob­
liczu wzrastającej automatyzacji i komputeryzacji. Za kluczowy czynnik
w stworzeniu i utrzymaniu kultury zawodowej uznaje sposób produkcji,
który daje badaczom realistyczne podejście do zmieniających się zajęć oraz
form kulturowej ekspresji. Owa ekspresja grupy zawodowej przybierać może
bardzo wiele postaci: od żargonu do pełnych opowieści, od indywidualnych
zwyczajów do skomplikowanych rites de passage, od prostego rękodzieła do
złożonych technologicznie czynności. W pezentacji folkloru zawodowego
0 charakterze festiwalowym za najważniejsze uważa umiejętność przetłuma­
czenia zawiłości procesu wytwórczego w jego metaforyczne ekspresje, skon­
centrowanie się na prezentacji nie tyle samej wiedzy i doświadczeń zawodo­
wych, ile symboliki pracy (rzemiosła), zatem przesunięcie akcentu na meta­
foryczny opis rzeczywistych zachowań. Ten kierunek działania w upowszech­
nianiu folkloru zawodowego {occupationalfolklore) pozwala wyjść poza krąg
stereotypów i martwych eksponatów i ukazać tkwiących za nimi praw­
dziwych ludzi i ich kulturowy dynamizm.
Na relację między pracą na rzecz folklife a zachowaniem (preservation)
historii i środowiska naturalnego wskazują szkice: O.H. Loomis „Links
Between Historie Preservation and Folk Cultural Programs" (Związki po­
między zachowaniem historii a ludowymi programami kulturalnymi);
M.A. Williams „The Realm of the Tangible: A Folklorist's Role in Architec­
tural Documentation and Preservation" (Strefa tego co namacalne: rola
folklorysty w zachowaniu i dokumentacji architektury); M . Camitta „The
Folklorist and the Highway: Theoretical and Practical Implications of the
Vine Street Expressway Project" (Folklorysta a autostrada: teoretyczne
1 praktyczne implikacje programu budowy autostrady Vine Street) oraz
M . Hufford („Stalking the Native View: The Protection of Folklife in
Natural Habitats" (Zbliżanie się do poglądu autochtonicznego: ochrona
folklife w środowiskach przyrodniczych). Ruch zachowania historii w swej

�206

RECENZJE I OMÓWIENIA

początkowej fazie dotyczył ochrony unikalnych struktur o znaczeniu
narodowo-historycznym. Obecnie folkloryści argumentują za utrzymaniem
nie tylko tych struktur, ale również ożywiającej ich ludzkiej tkanki. Istnieje
zatem zbieżność pomiędzy tymi dwiema początkowo całkowicie różnymi
perspektywami: zachowaniem historii a programami folklife. Zdaniem
O.H. Loomisa dialog folklorystów z historycznymi peservationists pozwala
wyraźnie artykułować wartość nieuchwytnych elementów kultury, które są
również historycznie istotne. Autor omawia też przykłady działań z zakresu
historie preservation, w których mogliby partycypować folkloryści, np.
przygotowanie narodowego rejestru starych budynków rolniczych w rejonie
Jacksonville (koncepqa przekształcenia go w muzeum żywej historii i miejsce
folklorystycznych prezentaq'i) czy program zachowania, udokumentowania
i zinterpretowania kompleksu architektonicznego budynków w Ybor City,
jednego z pierwszych kubańskich osiedli na Florydzie, ze znajdującą się tam
fabryką cygar, również jako miejsca na festiwale etniczne. Połączenie
wysiłków nad zachowaniem folklife i historycznego dziedzictwa regionu
służy jednemu celowi - ochronie kulturowej różnorodności amerykańskiego
społeczeństwa. Zadanie to ma tym istotniejsze znaczenie w świetle za­
chodzących przemian, których adwokatem stają się amerykańskie agendy
rządowe. Ich legislaq'e nie zawsze właściwie oceniają lokalne wartości, jak
np. w przypadku dezintegracyjnego, negatywnego wpływu budowy auto­
strady na społeczność jednej z dzielnic w Filadelfii. Studium folkloru
w środowisku, które zostało przeobrażone przez taką inwestycję - studium
etycznych, teoretycznych i praktycznych implikacji tej transformacji, przy­
wołuje właśnie praca M . Camitty. Stanowi ona jednocześnie głos-apel
0 przemyślenie konsekwencji podobnych programów urbanistycznych,
doprowadzających do uwiądu zastane społeczne i kulturowe struktury. Ów
głos wskazuje również na rolę folklorysty sektora publicznego i konieczność
przedkładania kulturowych preferencji nad ekonomiczną i społeczną uży­
teczność. W podobnym duchu kształtuje rolę folklorysty W.A. Williams
w odniesieniu do architektonicznej dokumentaqi i ochrony zabytków
przeszłości, które to działania powinny być elementem szerszego programu
zachowania folklife uwzględniającego kryterium typowości bądź niepo­
wtarzalności, indywidualności danego obiektu (utrzymanie równowagi
pomiędzy tymi elementami). Za najważniejsze w najbliższej przyszłości
w zachowywaniu zabytków architektury uważa określenie praw jednostek
1 społeczności w obliczu interwencyjnej natury działań dla utrwalenia
architektury, badanie sposobów zrozumienia wartości przypisywanych
obiektom architektonicznym oraz zdefiniowanie nowych kryteriów doku­
mentacyjnej adekwatności. Natomiast w świetle szkicu M . Hufforda folklife
należy postrzegać jako przedłużenie skarbnicy historycznej, archeologicznej
i przyrodniczej, czyli określenie jej relacji do zasobów historycznych
i naturalnych danego terenu. Konieczna jest zatem współpraca również
z ruchem ochrony środowiska.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

207

Jednym z centralnych aspektów działalności folklorysty sektora publicz­
nego jest świadomość jej interwencyjnego charakteru. Zwracają nań uwagę
zwłaszcza: S. Staub „Folklore and Authenticity: A Myopic Marriage in
Public Sector Programs" (Folklor a autentyczność: krótkowzroczne małżeń­
stwo w programach sektora publicznego); J. Haskell Speer „Unshared
Visions: Folklife and Politics in a Rural Community" (Odrębne wizje:
„folklife" i polityka w wiejskiej społeczności); D.E. Whisnant „Public
Sector Folklore as Intervention: Lessons from the Past, Prospects for the
Future" (Folklor sektora publicznego jako interwencja: lekcje z przeszłości,
perspektywy na przyszłość), którego konsekwencje mogą być bardzo
różnorodne: kształtowany obraz danej kultury poprzez realizację okeślonych programów badawczych może polegać na wiernym zachowaniu jej
rzeczywistych wartości lub np. na podporządkowaniu jej potrzebom roz­
maitych grup nacisku zewnętrznego, chociażby polityczno-ekonomicznego.
Inna kwestia to dokonywane wybory - zarówno konkretnych społeczności,
jak tych spośród ich kulturowych czynności, które należy prezentować
(priorytet muzyki, tańca, rzemiosła i sztuk dekoracyjnych z uwagi na ich
widowiskowość). Poprzez wybór (kogo i co prezentować) kształtowana jest
zatem publiczna świadomość zakresu folklife, często rozbieżna z akademic­
kim jego widzeniem. Według S. Stauba, folkloryści sektora publicznego,
wykształceni w uniwersytetach i pracujący w agendach rządowych powinni
służyć lokalnej społeczności, która nie jest zorientowana ani na gusta
akademickie, ani na biurokrację instytucji państwowych, powinni być
orędownikami kultury tej społeczności, transponować tradycyjne wartości
i praktyki na formy zrozumiałe dla szerokiego odbiorcy. Zasadniczą
bowiem rolą każdego publicznego programu folklorystycznego jest jego
oddziaływanie edukacyjne, jednym zaś z kluczowych pojęć staje się w tym
kontekście „autentyczność", pojmowana wszakże wieloznacznie: w ujęciu
uniwersyteckim jako spuścizna przeszłości, tradycja, w potocznym zaś
rozumieniu jako symboliczna konstrukcja obejmująca ciągłość i nieciągłość
kulturową. Używając terminu „autentyczność" folklorysta sektora publicz­
nego konotuje swój dystans wobec społeczności, których kulturę i folklife
określa tym mianem. Z punktu widzenia tej kategorii, artystów ludowych
można zatem podzielić na tradycyjnych (autentycznych) oraz tych, którzy
z pozycji środowiska bliskiego folklorysty zajmują się utrwalaniem tradycji
ludowych (zawodowych).
Na moralny aspekt interwencji kulturowej zwraca uwagę J. Haskell
Speer. Ingerencja w życie danej społeczności może prowokować wewnętrzne
konflikty społeczne, ujawniać złożoność etycznych napięć w obrębie badanej
społeczności, jej politycznych zaangażowań i etycznych wyborów, stwarza
często konieczność przezwyciężenia sprzeczności interesów publicznych
i prywatnych (np. pomiędzy dążnością do eiitaryzmu w działalności lo­
kalnych ośrodków kultury). Moralne dylematy towarzyszą i realizatorom
publicznym programów folklife: czy celem ich poczynań ma być głównie

�208

RECENZJE I OMÓWIENIA

włączenie lokalnej społeczności w aktywne działanie na rzecz zachowania
swej tradycji, czy też raczej stworzenie materiałów o dużej wartości nauko­
wej, lecz o małej praktycznej użyteczności przez daneśrodowisko.
Zasadniczy problem wynikający z powyższych refleksji wiąże się więc
z podstawowymi pytaniami, które stawia D.E. Whisnant: jak interweniować
i z jakimi skutkami, w jakich okolicznościach historycznych, politycznych
i kulturowych, i w służbie jakich wartości i wizji społecznych; nawet najlepsze
bowiem intencje folklorysty sektora publicznego nie gwarantują pewnych
pozytywnych następstw jego interwencji w życie danej społeczności. W zwią­
zku z tym bardzo istotnym jego celem jest nie poddawanie się tendencji do
nadmiernego romantyzowania, lecz rozumienie, interpretowanie i wzmac­
nianie żywotnych i twórczych procesów kulturowej adaptacji i zmiany,
właściwe wartościowanie kulturowych preferencji w obliczu ekonomicznej
i społecznej rzeczywistości, a tym samym obrona pojęcia tradycji przed
ahistorycznym ujmowaniem i polityczną manipulacją (tu krytyka kursu
prawicowego, konserwatywnej władzy Reagana; wskazanie na konieczność
przyjęcia przez współczesnych folklorystów sektora publicznego bardziej
zdecydowanej postawy, wykroczenia poza liberalno-konserwatywną opcję
swych poprzedników).
Zachowanie folklife w warunkach postępujących procesów cywilizacyj­
nych, industrializacji środowisk wiejskich staje się obecnie problemem nie
tylko społeczeństwa amerykańskiego i wspólnot zachodnioeuropejskich
o wysokim stopniu rozwoju gospodarczego, lecz w coraz większym zakresie
obejmuje również społeczności krajów Europy Środkowej i Wschodniej.
Dlatego wydaje się, iż wartościowe i inspirujące doświadczenia amerykań­
skich folklorystów sektora publicznego można włączyć w ogólną dyskusję
dotyczącą form ochrony zróżnicowanych zjawisk współczesnej kultury śro­
dowisk wiejskich i zawodowych, a zwłaszcza dyskusję o folkloryzmie, które
to pojęcie notabene nie funkcjonuje w świadomości autorów prezentowa­
nych szkiców. Należałoby tu mówić o folklorze „żywym", lecz już z pewnoś­
cią w bardzo zredukowanych formach, folklorze „potencjalnym", żyjącym
jeszcze w świadomości starszego pokolenia autochtonów czy emigrantów,
folklorze „reanimowanym" na podstawie istniejących źródeł bądź praktyki
terenowej, jak też folklorze „nowym" tworzącym się pod wpływem zacho­
dzących zmian współcześnie (zob. Lubelska rozmowa o folkloryzmie, „Lite­
ratura Ludowa" nr 4/6: 1987, s. 73-103). Amerykańscy folkloryści sektora
publicznego (ukierunkowani głównie pragmatycznie), jakby tych istotnych
subtelności, nie tylko terminologicznych, nie dostrzegali, również pozo­
stających w tej sferze „grzechów" folkloryzmu (w ujęciu O. Sirovátki), spro­
wadzając swoje działania głównie do „reanimacji" i edukacji pro publico
bono, a więc „kultury prezentacyjnej", pozostawiając kwestię łączenia do­
świadczeń akademickich z praktyką terenową bardziej w sferze postulatów.
Anna Brzozowska-Krajka, Wiesław Krajka

�RECENZJE I OMÓWIENIA

209

Vladimir Vaclik, Lidové Betlémy v Čechách a na Moravě, Praha 1988, wyd.
Vyšehrad, s. 127, ilustr.
W roku 1988 upłynęło blisko 80 lat od wydania pierwszej (i jedynej) pracy
o jednej z dziedzin czeskiej kultury ludowej, a mianowicie książki K. Procházky
„O betlémech" (O szopkach). W ciągu tego czasu wprawdzie bardzo wiele się
zmieniło w ludowym szopkarstwie, lecz nie zaniknęło ono zupełnie. Równocześ­
nie stan wiedzy na jego temat poszerzył się, wymagając opracowania nowej
syntezy zagadnienia. Naprzeciw istniejącym potrzebom wyszedł, zajmujący się
szczegółowo problematyką ludowych szopek, profesor Vladimir Vaclik, pracow­
nik naukowy w Trebechovicih. Po długoletnich badaniach wymagających
wielostronnych studiów, zgromadzenia ogromnego materiału faktograficznego,
szerokiej wiedzy o warstwach rzemieślniczych przygotował on opracowanie
zatytułowane Szopki ludowe w Czechach i na Morawach.
Przedmiotem rozprawy są szopki ludowe i artystyczne wykonywane przez
profesjonalistów w wielu regionach etnograficznych Czech i Moraw. Szopkarstwo ludowe rozwijało się na tych terenach od drugiej połowy X V I I I w.,
gdy pod wpływem prądów i reform Oświeceniowych z kręgu kultury elitarnej
szopki przeniknęły do ówczesnych mieszkań, stając się ich ozdobą w okresie
Bożego Narodzenia. Tym bowiem stały się sceny narodzenia Zbawiciela,
których liczne przykłady sięgają do naszej tradycji. Ich realizm opierający się
na obserwacji spraw codziennych w połączeniu z naiwną fantazją są przede
wszystkim dziełem twórców ludowych.
Bogato ilustrowana kolorowymi i czarno-białymi fotografiami książka
Vaclika składa się właściwie z 2 części, z których pierwsza poświęcona
została omówieniu ogólnych problemów związanych z szopkarstwem w jego
rozwoju historycznym i technicznym, druga natomiast zawiera analizę kon­
kretnych przykładów tej twórczości z poszczególnych regionów etnograficz­
nych Czech i Moraw.
Jak czytamy w części I , we wspomnieniach z dzieciństwa zachowaliśmy
obraz świąt Bożego Narodzenia, z zielonym drzewkiem, pod którym czekały
podarki, oraz życzenia spokoju i szczęścia składane domownikom.
Symbolem Bożego Narodzenia w Czechach, tak jak i w wielu innych
europejskich i zamorskich krajach jest zielone drzewko (choinka), bogato
przyozdobione. Nie zastanawiamy się nad tym, że pierwotnie było to tylko
drzewko, które dopiero z czasem przybierano jabłuszkami, orzechami, cu­
kierkami, własnoręcznie wykonanymi ozdobami, świeczkami, zimnymi og­
niami, a wraz z rozwojem techniki i elektrycznymi lampkami.
Na temat genezy zwyczaju stawiania drzewka bożonarodzeniowego jest
wiele teorii, z których autorowi najbliższe jest wyjaśnienie, że żywy świerk,
w dzień zimowego przesilenia, dzięki swej zieleni miał symbolizować zwycięsto życia nad śmiercią.
Jedna z pierwszych wzmianek o drzewku bożonarodzeniowym w Cze­
chach pochodzi z 1845 r. od Václava Krolmuse, który w Opowieściach

�210

RECENZJE I OMÓWIENIA

staroczeskich pisze, że: w wieczór wigilijny w pomieszczeniach trzymali ludzie
świerczek lub jodełkę ubraną owocami, pieczywem i innymi smakołykami,
a wśród nich piernikami i rodzynkami. Drzewko zawieszone było szpicem do
ziemi. Krolmus słusznie zauważył, że strojenie bożonarodzeniowego drzewka
nie jest zwyczajem słowiańskim. Obecnie przeważa pogląd, iż przyszedł on
do Czech z Austrii lub Niemiec ok. 1815 r. Początkowo zagościł w domach
szlachty i bogatego mieszczaństwa dużych miast (Praha), w dalszej kolejności
przeniknął do miast mniejszych, aż w końcu trafił do wiejskich chat, przy
tym w niektórych regionach górskich dopiero w XX w. Wraz z rozpowszech­
nianiem się zwyczaju stawiania i strojenia drzewka bożonarodzeniowego
kurczyły się zasięgi występowania ludowych jasełek i szopek, które miały
znacznie starsze rodowody i tradycje na ziemiach Czeskich.
Obecnie nie jest możliwe prześledzenie genezy i rozwoju rozmaitych form
ludowych jasełek i szopek. Ważną sprawą jest natomiast ustalenie tego, gdzie
się pojawił zwyczaj wytwarzania i stawiania szopek, uzależniony od ist­
niejących potrzeb najszerszych warstw ludowych - przede wszystkim przez
rzemieślników i twórcow-chałupników. Następnie należy ukazać rozwój his­
toryczny tych form, jeśli stały się wzorem dla ludowego twórcy. Wreszcie
przeanalizować literaturę przedmiotu, czyli prace badaczy zajmujących się
historią jasełek, którzy koncentrują swoją uwagę nie tylko na szopkach, ale
i kontekście kulturowym bożonarodzeniowych zabaw, gier i misteriów w od­
ległej przeszłości. Przy tym należy dodać, że w okresie Bożego Narodzenia
w antycznym Rzymie obchodzono święta pogańskie, które zawierały wiele
elementów przypominających narodzenie Chrystusa. Niektóre z nich zostały
zaadoptowane i wykorzystane przez Chrześcijaństwo zanim jeszcze zrodził
się zwyczaj stawiania szopek.
Biblijna przypowieść o narodzeniu Chrystusa - tak jak ją przekazuje
Ewangelia i późniejsze apokryfy - była przedstawiana za pomocą trzech
głównych kompozycji postaci: dziecka leżącego w stajence między dwoma
zwierzętami lub dziecka na matczynych kolanach, dalej - kłaniających się
pasterzy i trzech mędrców ze wschodu, którzy przyszli pokłonić się nowona­
rodzonemu i przynieśli mu dary. Analiza tych zasadniczych kompozycji
postaci jest podstawą badań niektórych historyków śledzących genezę jasełek
i ich przemiany.
Jednym z układów postaci, który zachował się w jasełkach i szopkach do
naszych czasów, są trzej królowie. Malarze przedstawiali ich, aż do X I w.
w strojach, które świadczą o tym, że trzej królowie dostali się do społeczności
figurek jasełkowych najprawdopodobniej z terytorium ówczesnej Persji. Przy
tym interesujące jest, że nie zawsze było trzech króli, bywali i czterej, a są
przykłady występowania nawet 12 i 14 władców.
Mędrców kłaniających się małemu Jezuskowi przedstawiano najpierw
jako powabnych młodzieńców. Był to bez wątpienia wpływ antyku, gdzie
uważano, że starcy nie mogą sprawiać swymi podarunkami szczęścia dziec­
ku. Następnie trzej królowie byli przedstawiani jako mężczyźni w różnym

�RECENZJE I OMÓWIENIA

211

wieku, a jeszcze później jako reprezentanci trzech ras ludzkich. Stara arysto­
kracja widziała w trzech mędrcach - królach uosobienie swojej potęgi i do­
stojeństwa, trudno więc było jej pogodzić się z faktem skojarzenia i ob­
razowania jej majestatu uosabianego przez czarną rasę. Z tego powodu, jak
twierdzą historycy, do grona trzech króli Mauretanin dostał się znacznie
później. Upłynęło blisko 1000 lat zanim mędrcy ze wschodu pozbyli się
perskich szat, zaczęli upodabniać swój ubiór do stroju szlachty i założyli
królewskie korony.
W najstarszych przedstawieniach sceny w Betlejem nie jest jeszcze
widoczna żadna stajnia ani jaskinia. Tylko dziecko zawinięte w chustę leży
między osłem a wołem, a dookoła Niego kłaniają się pasterze. Maria Panna
i święty Józef na tych obrazach nie byli obecni. Do całej sceny narodzenia
Chrystusa zostali dodani później. Równie interesujące jest przedstawienie
obu zwierząt. Jeszcze na długo przed tym zanim zostały wprowadzone do
sceny betlejemskiej w apokryficznej przypisywanej św. Mateuszowi Ewan­
gelii, widzimy je na rzeźbach sarkofagowych, leżące koło nowo narodzone­
go Chrystusa. Antyczny byk, który w czasach starożytnych na terenie
całego basenu Morza Śródziemnego był symbolem siły i płodności przemie­
nił się w lichego kastrata. Na podstawie analizy źródeł, jak zauważa Vaclik,
można stwierdzić, że oba zwierzęta dostały się do betlejemskiej scenerii nie
tylko dlatego, aby utrwalić twierdzenie, że Chrystus narodził się w stajni,
lecz żeby udokumentować pogląd, iż starzy, antyczni bogowie wzięli udział
w nowym obrządku oraz wyrazili posłuszeństwo i oddanie nowo narodzo­
nemu dziecku - Bogu.
W literaturze czeskiej i obcej poświęconej genezie jasełek często powtarza
się opinia, że autorem pierwszej z nich, jest św. Franciszek z Asyżu, który
z pomocą swoich przyjaciół - zwierząt, przedstawił ją przed Bożym Naro­
dzeniem 1223 r. w jaskini leśnej nieopodal Greccio w Umbrii. Był to żłób
z sianem, przy którym jak przy ołtarzu stały dwa żywe zwierzęta: osioł i wół.
Do tej pory nowo narodzony Jezus był malowany w ołtarzach i na obrazach
jako cesarz, otoczony przepychem i dobrobytem. Czyn św. Franciszka był
zatem oceniany jako bardzo nieobyczajny i sprzeczny z tradycją. Jednak
tajemnicza atmosfera tej chwili, fantazja i pewna powaga mistyczna sprawiły,
że misterium Franciszkańskie, będące jakby preobrazem jasełek, po śmierci
świętego zaczęto wystawiać w różnych klasztorach pod Jego wezwaniem.
Rozwój tych form, ściśle związany z początkiem i rozwojem tak zwanych
zabaw liturgicznych, możemy śledzić od połowy X V I w. aż do dnia dzisiej­
szego. Prawdą jest, że jasełka narodziły się na terenie kościoła, ale zanim to
nastąpiło, już w dobie gotyku ich elementy występowały w kościelnych
zabawach bożonarodzeniowych, chociaż nie można jeszcze mówić, że właś­
nie z nich wywodzą się późniejsze jasełka kościelne. Figury Jezusa, Marii
i św. Józefa były tu odtworzone z drewna, wosku, ale inne postacie grali żywi
ludzie. Później, w okresie baroku, te zabawy kościelne przemieniły się w ża­
kowskie, ówcześni studenci chodzili od domu do domu i kolędowali.

�212

RECENZJE I OMÓWIENIA

Istnieje przypuszczenie, że Franciszkanie byli jedynie twórcami pomysłu
stawiania jasełek i szopek. Według źródeł, których Vaclik podaje liczne
przykłady, ich budowę w kościołach Czeskich i Morawskich rozpoczęli
Jezuici pod koniec X V I w., w okresie kontreformacji. Od ok. drugiej połowy
X V I I w. - oprócz kościołów - pojawiają się jasełka w majątkach prywat­
nych, na początku X V I I I w. obserwujemy rozszerzanie się zasięgu ich wy­
stępowania na siedziby drobnej szlachty, a od połowy X V I I I w. - także
w domach mieszczańskich.
Wykonywali je na zamówienie kościołów profesjonalni rzemieślnicy,
oraz poddani chłopi w dobrach prywatnych i kościelnych. Po 1780 г., na
skutek oświeceniowych reform józefińskich (Józefa II) m.in. w kościołach
zabroniono wystawiania jasełek jako zwyczaju nie stosownego w tym
miejscu. Przyczyną tych restrykcji był zaobserwowany fakt coraz większego
zagęszczenia w nich elementów świeckich, które bardziej oddziaływały
i przyciągały wiernych niż figury i obrazy świętych. Jasełka musiały więc
opuścić teren kościołów, ale nie zostały wymazane z pamięci ludu, który
w biblijnej opowieści narodzin Chrystusa w ubogiej stajni czerpał podniety
dla własnej wyobraźni i stwierdzania wielu analogii z osobistą sytuacją.
Rzemieślnicy i uzdolnieni chłopi, zgodnie ze swą fantazją, wrażliwością
estetyczną i umiejętnością patrzenia na otaczającą rzeczywistość zaczęli
tworzyć malowidła i figury ze scenami betlejemskimi i przechowywać je
w domach. Szopkarstwo ludowe stawało się dla wielu ludzi pasją i zajęciem
przez całe życie.
Autor, poświęcając oddzielny rozdział ludowym i profesjonalnym twór­
com szopek, pisze m.in., iż ich wyrób i stawianie jest przede wszystkim
wyrazem kultury ludowej małych miasteczek o rzemieślniczej tradycji, sta­
rych centrów przemysłowych (np. tekstylnych, obuwniczych itd.), zwłaszcza
tych, gdzie długo zachowała się kultura tradycyjna. Wiele miejscowości
szopkarskich w Czechach i na Morawach zamieszkiwała ludność etnicznie
zróżnicowana: Czesi, Polacy, Niemcy.
Analizując i szczegółowo charakteryzując figurki występujące w szop­
kach Vaclik stwierdza, że poza tymi, które przedstawiają podstawowy mo­
tyw akcji narodzin Chrystusa, wszystkie inne postacie rozwiązywane były
z ogromną fantazją oraz odzwierciedleniem lokalnych cech kultury danego
regionu, widocznych m.in. w stroju, charakterze gospodarki (np. pasterstwa)
czy wykonywanych zajęciach.
Na ziemiach Czech i Moraw występowała ogromna różnorodność typów
i konstrukcji szopek. Autor szczegółowo omawia te formy, zwracając szcze­
gólną uwagę na to czy są one stałe czy przenośne, skrzyniowe, malowane,
czy figurki są mechaniczne-obrotowe, czy przenoszone przez kolędników itd.
Wskazuje na ich genezę i cechy charakterystyczne. Oddzielnie Vaclik pisze
o tworzywie, z jakiego wykonywane były figury szopek. Przede wszystkim
stosowano w tym przypadku: papier, drewno, szkło, glinę, ciasto, cukier,
czekoladę. Za każdym razem zaznacza jego rodzime lub obce pochodzenie.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

213

Najbogaciej rozwijało się szopkarstwo ludowe na przełomie X I X i X X w.,
chociaż jego początki sięgają ostatnich lat X V I I I stulecia, uzyskując mno­
gość form i bardzo wysoki poziom artystyczny tej dziedziny sztuki ludowej.
Jedak w 1895 r. na praskiej wystawie sztuki ludowej nie ma o nich nawet
najmniejszej wzmianki. Tym większa więc zasługa ówczesnego muzeum kul­
tury ludowej w Pradze, które z inicjatywy Karla Procházky zaczęło w pierw­
szych latach naszego stulecia kompletować ludowe jasełka i szopki z całego
terenu Czech, Moraw, Śląska i Słowacji. Zbiory te w następnych latach
znakomicie rozrosły się w niezwykle cenną ekspozycję ludowych szopek,
którą znawcy uważają za jedną z największych i najcenniejszych w Europie.
Część I I pracy Vaclika poświęcona została omówieniu szopkarstwa
16 regionów etnograficznych Czech i Moraw na podstawie konkretnych
kolekcji. Każdy zbiór został opatrzony krótkim rysem historycznym, infor­
macjami o twórcach oraz charakterystyką szopki zawierającą m.in. opisy jej
konstrukcji, technicznych zasad budowy figurek, ich ubiorów i cech szcze­
gólnych, częstokroć będących wyrazem odrębności regionalnych i różnych
zajęć gospodarczych mieszkańców. Uzupełniają te dane liczne, znakomite
technicznie i artystycznie, w większości barwne ilustracje, krótki wykaz
literatury przedmiotu i indeks miejscowości, z których pochodzą eksponaty.
Ta niezwykle interesująca, oparta na szerokim materiale źródłowym
i pięknie graficznie wydana stricte naukowa praca posiada jeszcze jeden
bardzo rzadki walor, a mianowicie - język, którego forma zapewnia jej
szerokie kręgi czytelników nawet o odmiennych zainteresowaniach.
Mirosława Drozd-Piasecka

P. Salner a kolektiv, Taká bola Bratislava, Bratislava 1991, s. 199
Nakładem wydawnictwa Słowackiej Akademii Nauk „Veda" ukazała się
urocza książka popularnonaukowa o przedwojennej Bratysławie. Jej auto­
rzy, w tym trzech etnografów (V. Feglová, D. Luther i P. Salner), historyk
(V. Obuchová) oraz archiwistka (E. Mannová), opierając się głównie na
literaturze pamiętnikarskiej oraz współcześnie zapisanych relacjach 50 infor­
matorów, starali się odtworzyć obraz życia codziennego i odświętnego Braty­
sławy sprzed kilkudziesięciu lat.
W dwunastu rozdziałach ukazane zostały chyba wszystkie ważniejsze
przejawy aktywności społecznej, kulturalnej i towarzyskiej mieszkańców
Bratysławy od schyłku X I X w. aż po lata 30-te. Wiele form aktywności
bratysławian zaniknęło w okresie I I wojny światowej lub też niedługo po
1945 г. I może właśnie z tego powodu intencją redaktora i autorów było
stworzenie dzieła o niekoniecznie przesadnych ambicjach naukowych, świet­
nie natomiast wypełniającego zadanie ukazania młodemu pokoleniu miasta

�RECENZJE I OMÓWIENIA

i jego tradycji w niedawnej przecież epoce ich rodziców czy dziadków. Nie
dziwi zatem bardzo osobisty stosunek autorów do rodzinnego i dla nich
miasta (wszyscy urodzili się po 1945 г.), a także dbałość o uchwycenie (na
podstawie relacji i wspomnień) klimatu, rytmu, swoistych smaków i zapa­
chów - specyficznego powabu Bratysławy. A że było to miasto o wielu
swoistych cechach niech świadczy fakt ukształtowania się ciekawej struktury
etnicznej. Przestrzeń i klimat miasta, cała niemal jego kultura, były w X I X
w. i początkach naszego stulecia kształtowane przez Niemców, Węgrów
i Słowaków oraz, w małym stopniu, Żydów. Jeszcze u schyłku X I X w.
przeważali Niemcy (do 60% ogółu ludności miasta), żartobliwie nazywani
tutaj „kraxelhuberi". Ale już około 1910 r. proporcje między Niemcami
i Węgrami wyrównały się (odpowiednio 42% i 40,5%). Słowacy stanowili
nadal mniejszość (do 15%), na pozostałe grupy (Żydzi, Czesi i in.) przypa­
dało mniej niż 2,5%. Proporcje te w dużej mierze odwróciły się po utworze­
niu Republiki Czechosłowackiej. W krótkim czasie zaczęli przeważać Słowa­
cy (40-42%), na niekorzyść Niemców, a głównie Węgrów.
Bratysława lat międzywojennych, to - w pamięci indagowanych przez
etnografów informatorów oraz przedwojennych pamiętnikarzy - miasto
licznych winiarni, kawiarni, restauracji, także piwiarni. Miasto miało sto­
sunkowo niewielką grupę bogatych przedsiębiorców (ze słynnym Batą na
czele), a przede wszystkim dość zamożną i ruchliwą klasę średnią (kupcy,
rzemieślnicy, drobni producenci, właściciele winnic) oraz warstwę urzę­
dniczą. Było ponadto ośrodkiem uniwersyteckim o poważnych tradycjach.
Wpływy kultury niemieckiej były tutaj wszechobecne, odnosiło się to także
do sfery rozrywki i życia towarzyskiego. Bardzo liczne winiarnie czy ka­
wiarnie, a także pięknie usytuowane restauracje, stanowiły prawdziwe oś­
rodki spotkań wielu bratysławian, czy to w kręgach przyjaciół i dobrych
znajomych, czy też miejscowej bohemy. Okazją do ciągłych spotkań i biesiad
był nie tylko czas wypoczynku sobotnio-niedzielnego, ale także liczne
ceremonie i święta miejskie.
Bodaj najbardziej demokratycznym miejscem towarzyskich zebrań były
wewnętrzne podwórka domostw właścicieli winnic. Wspólne picie wina „pod
viechou" było powszechne. Takich „lokali" istniało w Bratysławie końca lat
30-tych już ponad 800 - przy 35 ulicach! „Pod viechou" spotykali się ludzie
wszystkich narodowości i wielu zawodów. Przy winie zacierały się podziały
społeczne, różnice polityczne, etniczne. To były miejsca integracji społecznej
o niebagatelnym znaczeniu. Ale do czasu. Wszystko upadło z nastaniem ery
niemieckiego faszyzmu: wszak właścicielami ogromnej większości winnic byli
przed wojną... Niemcy. To tylko jeden z charakterystycznych rysów ówczes­
nej rzeczywistości życia społecznego i kulturalnego Bratysławy. Innym była
niezwykła wręcz akywność publiczna mieszkańców skupionych w ponad
600 różnego rodzaju stowarzyszeniach: oświatowych, kulturalnych, społecz­
no-politycznych, charytatywnych, kombatanckich, zawodowych i in. Wiele
stowarzyszeń miało swoje doroczne uroczystości, jubileusze, święta. Wszyst-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

215

ko to dodawało miastu blasku i koloru. A trzeba jeszcze wspomnieć chociaż­
by o wspaniałym Dunaju, który i tutaj - podobnie jak w pobliskim Wiedniu
(dokąd jeździło się po prostu „električkou") czy Budapeszcie - spełniał
rozliczne funkcje. Autorzy nie pominęli także tematu osobliwych postaci,
typów i fizjonomii, z typowym dla Bratysławy Schóner Náci na czele.
Miniona rzeczywistość, może nieco idealizowana przez wielu wspomina­
jących tamte czasy, miała też swoje niedostatki, a także cienie życia społecz­
nego. Nie zapomnieli o tym autorzy pisząc rzetelnie o dzielnicach lumpenproletariatu i biedoty, pladze prostytutek czy żebraków. W ten sposób obraz
przedwojennego życia bratysławian stał się pełniejszy, bliższy obiektywnej
prawdzie.
Na koniec kilka uwag o szacie edytorskiej, która zwraca uwagę niezwykłą
starannością i dbałością o dobór interesujących (w tym wielu kolorowych)
ilustracji. Co ciekawe, obok licznych fotografii znalazły się też reprodukcje
ogłoszeń i reklam prasowych, co wydatnie podniosło atrakcyjność publikacji.
Praktycznie, jak do tej pory, jest to jedyne opracowanie tego typu w naszej
części Europy. I co jest jeszcze ważne, autorzy daleko wykroczyli poza
problematykę kultury środowisk robotniczych, dotychczas dominującą
w czecho-słowackiej (a także i polskiej) etnografii miasta. Z tego punktu
widzenia należy dostrzec istotne walory omawianej pozycji, trudnej do prze­
cenienia jeżeli chodzi o możliwości inspirowania następnych tego rodzaju
badań i studiów, także w Polsce.
Andrzej Stawarz

Svod etnografičeskich ponjaüj i terminov. Ětnografija i smežnye discipliny.
Etnografičeskie subdyscypliny. Školy i napravlenija. Metody, Moskva 1988,
ss. 223
Pozycję tę, będącą rezultatem współpracy etnografów radzieckich i nie­
mieckich (b. NRD) warto chyba przypomnieć w momencie przelewającej się
właśnie przez środowisko polskich etnografów kolejnej fali dyskusji o nazwie
dyscypliny. Jest to druga część z serii pod nazwą: „Svod etnografičeskich
ponjatij i terminov". Pierwsza ukazała się w 1986 r. i nosiła tytuł: Socjal'no-ekonomičeskie otnošenija i socionormativnaja kul'tura.
Zestaw prezentowanych haseł ma przede wszystkim służyć ukazaniu
związków etnografii z innymi dziedzinami nauki, dyscyplinami wiedzy. Stąd
m.in. hasła: paleoetnografia, etnografia historyczna, etnografia etniczna,
etnogeografia, etnozoologia, demografia etniczna, etnografia agrarna, ekologia
etniczna, etnografia normatywna, etnoarcheologja itp. Nie zabrakło, rzecz jasna,
rozważań o takich podstawowych pojęciach, jak: Etnografia, Etnologia,
Volkskunde, Vólkerkunde, Folklorystyka, Antropologia kulturowa i społeczna

�216

RECENZJE I OMÓWIENIA

i in. W sumie w części poświęconej związkom etnografii z innymi dyscyplinami
oraz subdyscyplinom etnograficznym znalazło się 35 haseł. Omówienie po­
szczególnych terminów wzbogacono informacjami o najważniejszych pozycjach
bibliograficznych.
Druga część książki poświęcona jest przeglądowi głównych kierunków
i szkół etnograficznych. Przegląd rozpoczyna się od radzieckiej szkoły etno­
graficznej i szkoły mitologicznej. Nie pominięto żadnego z klasycznych już
dziś kierunków, poświęcając też nieco miejsca prądom mniej znanym, mniej
popularnym w nauce światowej, które nie zdobyły tak powszechnego uzna­
nia, jak ewoluq'onizm, funkqonalizm czy strukturalizm, dyfuzjonizm, szkoła
kulturowo-historyczna i in. Myślę tu m.in. o freudyzmie i neofreudyzmie,
antropologii działania (action athropology, antropología dejstvija), teorii
holokulturalizmu (holocultural theory) i in. Wśród haseł zwracają uwagę
omówienia etnografii narodowych: radzieckiej, francuskiej, holenderskiej
(szkoła amsterdamska i lejdeńska), fińskiej, szwedzkiej i chińskiej, stanowią­
cych - jak można przypuszczać - przykład wypracowania oryginalnych
metod badawczych i zastosowania ich w badaniach naukowych, najczęściej
dla ściśle określonych celów (zwłaszcza praktycznych - widać to wyraźnie
na przykładzie szkoły chińskiej i holenderskiej). W tej części znalazło się
39 haseł charakteryzujących ważniejsze kierunki i szkoły etnograficzne.
Można się jednak zastanawiać nad kryteriami doboru niektórych przy­
kładów, zwłaszcza dla prezentacji szkół narodowych. Czyżby etnografowie
i etnolodzy innych krajów (poza wspomnianymi) ograniczyli się tylko do
naśladownictwa? Czyżby nie wnieśli niczego nowego, oryginalnego do skarb­
nicy ogólnoświatowej wiedzy etnologicznej? W tym miejscu można by
się także oddać rozważaniom nad - podnoszonymi nie tylko w naszym
środowisku - kwestiami centrum i peryferii nauki, a zarazem zastanowić
głęboko nad dorobkiem polskiej etnografii, etnologii, antropologii kul­
turowej oraz reprezentujących te dyscypliny (subdyscypliny?) ośrodków.
Myślę, że trwająca obecnie dyskusja prędzej czy później zmusi nas do
gruntownego rachunku sumienia, podsumowania dotychczasowych osią­
gnięć. Jestem przekonana, że nie mamy się czego wstydzić ani przed
Zachodem, ani przed Wschodem. Dla wszystkich możemy być partnerami
w dyskusji, w długofalowej współpracy badawczej, w wymianie publikacji.
Nie należymy do bogatych krajów świata i większość ośrodków badawczych
funkq'onuje na skromnym poziomie ekonomicznym. Naszym bogactwem
jest natomiast spora grupa naukowców o głębokiej wiedzy, nieprzeciętnych
zdolnościach i pracowitości, umiejętności oryginalnego i twórczego myślenia,
o dorobku, którego nie powstydziłby się żaden uczony z wielkich - cen­
tralnych ośrodków naukowych.
Ostatnia część pracy ma być w zamyśle poświęcona prezentacji metod
etnograficznych. Część zamieszczonych tu haseł (wywiad, obserwacja, an­
kieta, kwestionariusz itp.) ukazuje jednak bardziej techniki badawcze. Wy­
daje mi się również, że i tu autorzy nie zastosowali jednolitych kryteriów

�RECENZJE I OMÓWIENIA

217

doboru haseł. Omówili bowiem zaledwie cztery metody (funkcjonalno-strukturalną, porównawczo-historyczną, typologiczną i analizę składnikową),
włączając omówienie pozostałych do haseł, których zadaniem jest prezenta­
cja kierunku lub szkoły.
Te drobne, kosmetyczno-kompozycyjne usterki nie obniżają jednak zna­
cząco ogromnych walorów książki - podręcznika, encyklopedii, zestawu
haseł, który - moim zdaniem - powinien znaleźć się na półce każdej podręcz­
nej biblioteki etnologicznej i w spisie podstawowych lektur etnografów,
etnologów, antropologów (każdy znajdzie tu z pewnością wiele podstawo­
wych informacji ukazujących w sumie dorobek i interesujące dzieje naszej
dyscypliny).
Iwona Kabzińska-Stawarz

„Ethnologia Europae Centralis. Časopis pro národopis střední, východní
a jihovýchodní Evropy", Nr 1: 1992, ss. 93
Zła sytuacja ekonomiczna, brak sponsorów i dotacji nie przeszkodziły
grupie czeskich i słowackich etnologów w wydaniu pierwszego numeru
nowego czasopisma poświęconego - najogólniej mówiąc - etnologii Europy
środkowej, wschodniej i południowo-wschodniej. Zamiarem członków Ko­
mitetu Redakcyjnego, wśród których znajdują się znane dobrze m.in.
w Polsce nazwiska Václava Froleca (redaktor naczelny), Josefa Vařeki, Jany
Volfovej, Bohuslava Beneša, Jána Botíka i in. - jest publikacja studiów
i artykułów ukazujących procesy etnokulturowe i zmiany zachodzące w wa­
runkach i sposobie życia ludności zamieszkującej wymienione obszary Euro­
py. Redakcja zachęca ponadto do współpracy, dyskusji i rozważań nad
zagadnieniami teorii, metodologii i szeroko rozumianej problematyki an­
tropologicznej.
Jak wyjaśniono we Wstępie, impulsem do wydania „Ethnologia Europae
Centralis" było poczucie konieczności naukowej integracji krajów Europy
należących do byłego „bloku wschodniego" z resztą naszego kontynentu.
Nie chodzi przy tym o zwykłą fuzję i naśladownictwo, lecz o lepsze wyko­
rzystanie teoretycznych i metodologicznych osiągnięć etnologii europejskiej,
a także amerykańskiej antropologii kulturowej, przy jednoczesnym zachowa­
niu własnego, narodowego charakteru dyscypliny i dotychczasowych tradycji
badawczych. Współczesny obraz etnologii europejskiej jest złożony i bogaty.
Etnologia byłych krajów socjalistycznych zajmuje w nim miejsce szczególne.
Mimo pewnego skażenia ideologią, ma ona przecież niekwestionowane
osiągnięcia i wyraźną specyfikę.
„Ethnologia Europae Centralis" ukazuje się w okresie burzliwych prze­
mian zachodzących na naszym kontynencie i nowych prób samookreślenia

�218

RECENZJE I OMÓWIENIA

się, nie pozostających bez wpływu na kulturę poszczególnych narodów
(w tym także - na kulturę ludową). Istnieje dziś pilna konieczność wyjścia
poza dotychczasowe obszary eksploraq'i, poszukiwania nowych metod
pracy, przede wszystkim jednak - zaakcentowania obecności i roli etnologów
w badaniu współcześnie występujących procesów. Etnolog nie może pozos­
tać obojętny wobec takich zjawisk jak: budzenie się świadomości odrębności
etnicznej, określanie własnej tożsamości kulturowej, etnicznej, powstawanie
regionów i in. Redaktorzy przyznają, iż procesy narodowościowe nie były
dotychczas wnikliwie badane przez etnologów w naszej części Europy.
Koncentrowano się też raczej na szukaniu podobieństw, tego co wspólne
w kulturze poszczególnych państw i grup dowodząc, iż nastąpiła niemal
całkowita unifikacja wzorów i integracja kulturowa, gdy tymczasem - co
widzimy wyraźnie - pod przykrywką owej rzekomej unifikaqi toczył się
proces utrwalania cech specyficznych dla kultury np. określonej grupy
etnograficznej.
Temu co wspólne i co odmienne w kulturze Europy, jej korzeniom, roli
niektórych obszarów o szczególnym znaczeniu dla współczesnego obrazu
kultury europejskiej (m.in. Karpaty, Bałkany), zmianom mentalności doko­
nującym się pod wpływem określonych wydarzeń historycznych i poszukiwa­
niom własnej tożsamości, inspirującym nowy humanizm, poświęcony jest
artykuł Václava Froleca pt. „Przestrzeń kulturowa Europy środkowej i połu­
dniowo-wschodniej. Sfera kultury ludowej".
Soňa Švecová natomiast ukazuje na przykładzie Słowacji jakże dziś
aktualny problem istnienia grup etnograficznych i kształtowania się regio­
nów, dowodząc iż mimo silnych, odgórnych dążeń unifikacyjnych grupy te
zachowały wyraźną odrębność kulturową (artykuł ilustrowany jest dwoma
mapkami).
Kolejny artykuł (Josefa Vařeki i Aleny Plessingerovej) jest próbą okreś­
lenia kierunków, rezultatów i celów badań tradycyjnego budownictwa wiej­
skiego w Czechach. Autorzy podkreślają m.in. konieczność zastosowania
semiotyki do badania budownictwa, które jest nie tylko obiektem tzw.
kultury materialnej lecz także swoistym centrum kulturowym, nadto - zja­
wiskiem ekonomiczno-społecznym.
Zmiany w czeskiej obrzędowości weselnej i różne warianty wesela, roz­
patrywane w dwóch planach: znaczeniowym i ekspresyjnym, są natomiast
tematem artykułu Václava Froleca. Integralną część tekstu stanowią foto­
grafie pochodzące z 1980 i 1986 г., które dokumentują ciągłość i aktualność
pewnych tradycji, widocznych m.in. w stroju i obrzędach.
Podstawowe problemy czeskiej etnografii: wypracowania nowych teorii
i ich zastosowania do systematycznych badań tradycyjnej kultury ludowej
rozważa Jan Souček. Wskazuje on niektóre dziedziny kultury, takie jak:
muzyka, pieśni i szeroko rozumiany folklor, gdzie tradyq'e ludowe zachowa­
ne są do dziś. Ich przekaz a zarazem utrwalanie następuje m.in. poprzez
rozmaite festiwale folkloru i ruch amatorski na wsi. Zastanawiając się nad

�RECENZJE I OMÓWIENIA

219

przyczynami długotrwałego kryzysu w etnografii czeskiej i słowackiej autor
nie wini wyłącznie sytuacji politycznej lat 1948-1989, lecz twierdzi, iż przy­
czyny te tkwią w konkretnych ludziach i mają czysto subiektywną naturę.
Jin Langer zastanawia się natomiast nad nowymi koncepcjami i moż­
liwościami organizacji skansenów, które znalazły się obecnie na rozdrożu.
W pierwszym numerze „Ethnologia Europae Centralis" zamieszczono
ponadto wspomnienia o dwóch znaczących dla etnografii postaciach: An­
tonina Václavíka i Petra Bogatyreva. Odrębny dział stanowią Recenzje,
omawiające najnowsze osiągnięcia wydawnicze etnografii czeskiej, słowackiej
i węgierskiej.
Miejmy nadzieję, że - zgodnie z zamierzeniem twórców pisma - „Ethno­
logia Europae Centralis" stanie się platformą wymiany myśli, doświadczeń
i obserwacji oraz naukowej dyskusji i miejscem integracji etnologów europej­
skich, a także tytułem, po który sięgać się będzie równie chętnie, jak po
czasopisma mające już ugruntowaną pozycję w świecie etnologicznym.
W imieniu własnym i Redakcji „Etnografii Polskiej" życzę twórcom i współ­
pracownikom nowego pisma, by ich marzenia spełniły się i by wprowadziło
ono nowe, ożywcze prądy do etnologii europejskiej.
Iwona Kabzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5882" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5862">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dfd64d613b95ea27e2b6c49b03a4487d.pdf</src>
        <authentication>d085a440972b0437aac5de5a5c4bbc3e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1531</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70149">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70150">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1417</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70151">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70152">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.1, s.187-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70153">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70154">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70155">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70156">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70157">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. X X X V I I : 1993, z. 1
P L ISSN 0071-1861

Michał Buchowski, Wojciech J. Burszta, O założeniach interpretacji antropo­
logicznej, P W N , Warszawa 1992, ss. 128
Antropolog czy etnograf polski z zainteresowaniem bierze do ręki książ­
kę, zapowiadającą określenie teoretyczno-metodologicznych podstaw nauki,
której często zarzucano w Polsce nikłą świadomość teoretyczną i faktyczne
ograniczanie się do opisowych badań konkretnego wycinka rzeczywistości
historycznej (przeważnie kultury ludowej), którym nie przyświecały na ogół
żadne ambicje teoretyczne.
Wysiłek podjęty przez Michała Buchowskiego i Wojciecha J. Bursztę
zasługuje na uwagę, gdyż autorzy poruszając się na najwyższym szczeblu
metanauki, starają się, jak sami piszą, przeprowadzić analizę poznawczych
i interpretacyjnych możliwości antropologii, pojmując tę ostatnią przede
wszystkim jako naukę o społeczeństwach odmiennych od tego, w jakim
funkcjonuje antropolog.
Jest to świadome wprowadzenie przez autorów pewnego ograniczenia
- antropologia bowiem zajmuje się wszystkimi społeczeństwami ludzkimi,
zarówno tymi, których współczynniki humanistyczne są całkowicie odmien­
ne od tych, jakie właściwe są kulturze nowożytnoeuropejskiej (s. 5), jak
też tymi, których antropologowie sami są uczestnikami. I wówczas nie
przedmiot decyduje o specyfice podejścia antropologicznego, ale przyjęcie
szczególnej perspektywy poznawczej i zespołu dyrektyw metod ologicznych
niezależnych niejako od tego przedmiotu (do których należy zaliczyć holizm,
historyzm etc).
Tymczasem autorzy przeprowadzając swoistą obronę „kultury pierwot­
nej" koncentrują się na odmienności przedmiotu i z niego starają się wypro­
wadzić specyfikę podejścia antropologicznego. Stoją na stanowisku istotnej
odrębności kultury pierwotnej od kultury nowożytno-europejskiej i różnice
te starają się określić w terminach jednego głównie semiotyczno-strukturalnego typu interpretacji antropologicznej i przy użyciu aparatury pojęciowej
wypracowanej głównie przez kulturoznawczy ośrodek poznański.
Forma interpretacji antropologicznej inspirowana przez językoznaw­
stwo, semiotykę i hermeneutykę w większym stopniu niż inne typy analiz
antropologicznych (funkcjonalizm, materializm kulturowy) rodzi problemy

�188

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

natury epistemologicznej i skłania do refleksji nad takimi zagadnieniami jak
relatywizm versus obiektywizm poznania, rola języka w kulturze i jej
poznaniu, emiczna lub etyczna postawa badawcza etc. Antropologowie
funkcjonaliści przystępując do badania obcych sobie kultur przyjmowali
milcząco założenie, że rzeczywistość ta dostępna jest obiektywnemu po­
znaniu przy pomocy kategorii analitycznych badacza (jakkolwiek w pełni
doceniali rolę znajomości tubylczego języka w odtwarzaniu kategorii
pojęciowych właściwych badanym ludziom). Nie wiemy wprawdzie ile
zjawisk kultury pierwotnej umknęło przez to ich uwagi, wiemy natomiast do
jak znakomitych rezultatów dochodzili. Wiemy także, że posługując się
właściwą sobie aparaturą analityczną mogli uchwycić wiele zjawisk pierwo­
tnego świata, których tubylcy nie byliby w stanie sobie uświadomić [!].
Przekonanie, że każda kultura zrozumiała jest jedynie w swoich własnych
kategoriach, datujące się od czasów Boasa nie oznacza w praktyce przyj­
mowania skrajnego relatywizmu pojęciowego, który znalazł m.in. wyraz
w koncepcjach etnonauki i antropologii kognitywnej - oba nurty określane
czasem niezbyt uprzejmie jako „ostatnie tchnienie relatywizmu kulturo­
wego". Autorzy przychylając się w zasadzie do stanowiska relatywizmu
pojęciowego, jakkolwiek nie skrajnie pojętego, wyrażają przekonanie, że nie
jest możliwe ponadkulturowe wartościowanie poznawczych wyników badań
naukowych. Ze stwierdzeniem takim trudno byłoby się zgodzić. Kultura to
bowiem nie tylko rzeczywistość myślowa, składająca się z sądów normatyw­
nych i dyrektywnych, ale także obiektywna praktyka społeczna wyrażająca
się w konkretnych utylitarnych działaniach i przedmiotowych wytworach,
zmieniających zastaną rzeczywistość w pożądanym kierunku. Co więcej,
relatywizm językowy, który w przekonaniu Sapira i Whorfa miały być
podstawą relatywizmu pojęciowego nie jest z tym relatywizmem pojęciowym
tożsamy. Łatwo można wykazać, że u podstaw odrębnych języków leżą te
same pojęcia, których przekładalność nie nastręcza większych trudności
badaczowi. Kładł na to nacisk Lévi-Strauss poszukując pod powierzchnią
zróżnicowanych kulturowo form uniwersaliów w kulturze (por. także prace
nowsze innych autorów np. Hortona o uniwersalnie podzielanych ideach
bazowych i zróżnicowanych kulturowo - ideach wtórnych - s. 84). Gdy­
byśmy zakładali skrajny relatywizm pojęciowy - wykluczałoby to jakiekol­
wiek badania porównawcze i formułowanie uogólnień dotyczących kultury
ludzkiej. Fakt, że niektórzy ludzie wyróżniają sześć stron świata, a nie cztery,
nie odróżniają lewej strony od prawej czy wyróżniają tylko dwa rodzaje
kolorów, nie oznacza, że w innych sferach formułowane przez nich pojęcia
nie będą tożsame z naszymi. Poza tym sam fakt, że potrafimy te różnice
sformułować, a także zaakceptować świadczy o tym, że gdzieś tam w naj­
głębszych podstawach myślimy podobnie.
Spór pomiędzy relatywizmem a obiektywizmem poznania wydaje się więc
w dużej mierze pozorny. To co zawdzięczamy relatywizmowi, to przede
wszystkim liberalność postaw i poszerzająca perspektywę poznawczą otwar-

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

189

tość na inne sposoby myślenia i wzory życia, która nie wyklucza obiekty­
wizmu poznania, wręcz przeciwnie wzmacnia go i pogłębia.
Przyjęcie skrajnej postawy relatywistycznej wykluczałoby też stosowanie
interpretacji rozumiejącej w klasycznym diltheyowskim rozumieniu - tak
postulowanej zarówno przez funkcjonalistów jak i później fenomenologicz­
nie nastawionych etnologów.
W jej miejsce autorzy proponują tzw. interpretację humanistyczną, jako
najbardziej odpowiedni i budzący najmniej wątpliwości typ interpretacji
możliwy do zaakceptowania przez antropologię. Według definicji Kmity:
„Interpretacja humanistyczna czyli przyporządkowanie sensu podjętej
czynności jest [...] odmianą teoretycznego wyjaśniania faktu podjęcia czyn­
ności imputującego (trafnie bądź nietrafnie) danemu podmiotowi pewną
społecznie akceptowaną wiedzę łączącą daną czynność z jej preferowanym
rezultatem, ów preferowany rezultat identyfikuje się z sensem czynności".
(Kmita 1987, s. 265).
Interpretacja humanistyczna nie jest więc równoznaczna z interpretacją
rozumiejącą - zakłada bowiem widzenie faktów poprzez odmienny typ
wiedzy i wartości aniżeli ten, który jest udziałem badacza.
Autorzy czerpią więc obficie z dorobku kulturoznawstwa, zapożyczając
zarówno wypracowaną przez tę szkołę aparaturę pojęciową, jak i niektóre
pomysły teoretyczne. Kulturoznawstwo w Polsce, odmiana filozofii kultury
pretenduje do przyjęcia roli, jaką w antropologii anglosaskiej pełniła i pełni
antropologia społeczna i kulturowa, w antropologii francuskiej - antropolo­
gia strukturalna, w Rosji - szkoła semiotyczna w Tartu (Kmita 1985, s. 5).
Powierzchowny czytelnik prac kulturoznawczych uderzony byłby zapew­
ne swoistym żargonem naukowym wprowadzonym przez tę szkołę. Przy
bliższej analizie okazuje się jednak, że ten na pozór wysoce formalny i sztucz­
ny język służy precyzacji wielu podstawowych dla humanistyki pojęć, wery­
fikacji dawnych teorii i formułowaniu nowych, których definiowanie bez
pomocy tego języka byłoby zapewne trudniejsze (jakkolwiek nie niemo­
żliwe!). Tak też jest zapewne z „kulturą typu magicznego" - koncepcją
zaproponowaną przez autorów omawianej pracy.
Kulturoznawcy traktują kulturę jako rzeczywistość myślową, której
kwintesencję stanowią sądy (przekonania) normatywne i dyrektywalne,
(a więc reguły, zasady i wartości z jednej strony, przepisy i instrukcje
z drugiej), które odkrywa się poprzez ustalenie semantyki rekonstruowanych
pojęć - semantyki właściwej przedstawicielom badanej kultury, opatrywanej
na ogół komentarzem wyrażonym w języku badacza. Jest to badanie kultury
w pierwszym rzędzie jako systemu komunikowania przy czym funkcję
komunikacyjną pełni nie tylko (jakkolwiek przede wszystkim) język, ale
również inne dziedziny kultury jak obyczaj, mit, rytuał, sztuka...
Zdaniem kulturoznawców możliwy jest podział kultury na: sferę praktyki
techniczno-użytkowej, która determinuje materialną bazę funkcjonowania
społeczeństwa, sferę praktyki symboliczno-komunikacyjnej, która zapewnia

�190

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

społeczną współpracę, komunikację i integrację oraz praktykę światopo­
glądową waloryzującą inne formy i typy działalności, w której da się wyróż­
nić trzy historyczne warianty: magiczny, religijny i filozoficzno-religijny.
Wymienione dziedziny praktyki społecznej tworzą hierarchiczną struk­
turę funkcjonalną, w której prymat praktyki techniczno-użytkowej, łagodzo­
ny jest przez waloryzujące ją (podobnie jak praktykę symboliczno-komunikacyjną) przekonania światopoglądowe.
Rzecz w tym, że wyodrębnienie wszystkich tych sfer kultury i praktyki
społecznej nie stanowi problemu w odniesieniu do kultury nowożytno-europejskiej, okazuje się natomiast problemem, gdy przystępujemy do analizy
kultury pierwotnej.
Autorzy przeprowadzając „ o b r o n ę " wprowadzonej przez siebie kon­
strukcji teoretycznej, jaką jest pojęcie „kultury typu magicznego", określają
ją jako synkretyczno-kulturową, co oznacza, że nie da się tam (przynajmniej
na poziomie świadomości tubylców) wyraźnie oddzielić sfery techniczno-użytkowej od komunikacyjnej i światopoglądowej. Tubylcy nie potrafią
wyraźnie odróżnić czynności użytkowych od symbolicznych i światopoglą­
dowych. Ich świadomość społeczna ma charakter synkretyczny - magiczny
właśnie. Autorzy polemizują w zasadzie ze znanymi stwierdzeniami Malino­
wskiego, że tubylcy wyraźnie odróżniają czynności magiczne do technicz­
nych, przypisując im inny rodzaj skuteczności. Powołują się na Leacha,
który pisał o Malinowskim: „Byłoby znacznie lepiej, gdyby utrzymywał, że
Europejczycy, tak samo jak Trobriandczycy niezdolni są do rozróżniania
obydwu kategorii. Pragnąć udowodnić, że Trobriandczycy dzikimi nie są,
usiłował im narzucić taką precyzję klasyfikacji, jaka normalnie wymagana
jest tylko od profesjonalnych logików" (Leach 1957, s. 129).
Mówiąc, że świadomość społeczna tubylców ma charakter synkretyczny
- magiczny właśnie, nie usiłują bynajmniej autorzy wskrzesić dawno już
przebrzmiałej koncepcji Levi-Bruhla, że umysł człowieka pierwotnego jest
całkowicie pogrążony w mistycyzmie, że nie odróżnia on świata realnego od
własnych fantasmagorii, nie umie tworzyć powiązań przyczynowo-skutkowych i wyciągać poprawnych wniosków z doświadczenia. Mówiąc o świado­
mości synkretycznej autorzy chcą podkreślić, że wszystkie niemal czynności
w kulturze pierwotnej mają charakter wieloaspektowy i wielofunkcyjny - po­
siadają nie tylko cel praktyczny, ale integrujący społecznie - komunikacyjny,
są też w określony sposób waloryzowane światopoglądowo-mistyczno-religijnie. Niemal każda czynność posiada tam charakter rytuału i tak jest
pojmowana. Trobriandczyk wie, wprawdzie, że przy pomocy samej magii nie
można uprawiać ogrodów, jednakże ta uprawa, nierozerwalnie spleciona
z rytuałem, ma dla niego sens przede wszystkim magiczny. Działając ra­
cjonalnie wierzy jednak równocześnie w magiczną moc swoich słów oraz
interwencję duchów przodków i sił nadprzyrodzonych.
Nie trzeba oczywiście udowadniać, że jest to typ myślenia nieobcy przed­
stawicielom kultury nowożytnoeuropejskiej - rangę mistycznej waloryzacji

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

191

wielu działań współczesnego człowieka potwierdza ciągła obecność w jego
życiu obrzędów i praktyk religijnych (prezydent Wałęsa w czasie swojej
wizyty w Jerozolimie wsunął w Ścianę Płaczu karteczkę z życzeniem do Pana
Boga w języku polskim, wychodząc z założenia, że Pan Bóg zna język polski
i relatywizm pojęciowy nie stanowi dla Niego problemu), myślenie magiczne
obecne jest w języku reklamy, propagandy, przemówień, deklaracji politycz­
nych, etc.
Przesadne jest oczywiście twierdzenie Leacha, że Europejczyk, podobnie
jak trobriandczyk nie rozróżnia tych dwóch sfer myślenia, różnica bowiem
polega właśnie na tym, że współwystępowaniu tych dwóch typów działań
w obydwu typach społeczeństw towarzyszy odmienny stopień świadomości
tego faktu. To właśnie mieli na myśli autorzy omawianej książki mówiąc
o kulturze typu magicznego". Teza o integralności poszczególnych sfer życia:
techniczno-uży tkowej, symboli czno-komunikacyjnej i światopoglądowej
w kulturze pierwotnej nie byłaby oczywiście czymś nowym - był to fakt
wielokrotnie obserwowany i potwierdzany przez wielu badaczy antropolo­
gów (funkcjonalistów przede wszystkim, ale także i innych), novum nato­
miast stanowi odniesienie tej zasady również do myślenia pierwotnego.
Zasadniczą tezą, jaką stawiają autorzy odnośnie myślenia pierwotnego
(Rozdział I I : „ M o w a magiczna a język nowożytny") jest to, że człowiek
pierwotny w większym stopniu niż człowiek cywilizowany posługuje się tzw.
mito-logiką, która polega na ciągłym przekształcaniu związków metonimicznych
w metaforyczne i odwrotnie. W przeciwieństwie do struktualistów w rodzaju
Leacha czy samego Lévi-Straussa, twierdzą oni, że człowiek pierwotny nie jest
jeszcze w stanie odróżniać tych dwóch typów związków: przedmiotowo-metonimicznych i symboliczno-semantycznych czyli metaforycznych. Metoni­
mia zakłada faktyczny (przedmiotowy) związek pomiędzy znaczącym a ozna­
czanym (na zasadzie przyległości - część zastępuje całość), metafora - oznacza
związek symboliczny, w którym związek pomiędzy znaczącym a oznaczanym
jest nie tylko czysto kulturową konwencją, ale i abstrakqa. Zgodnie z teorią
Malinowskiego język w kulturze pierwotnej pełni przede wszystkim funkcję
pragmatyczną. Oznacza to, że jego funkcja symboliczna nie jest jeszcze przez
tubylców rozpoznawana. Słowo znaczy coś tylko o tyle, o ile można go
zastosować i wywołać przez nie jakiś stan rzeczy, natomiast nie znaczy nic, jeśli
nie wiąże się z jakimś działaniem i ma służyć jedynie wyrażeniu myśli
mówiącego. Malinowski stał na stanowisku, że najpierw ukształtowało się
czynne (pragmatyczne) zastosowanie języka - dźwięk na tym etapie nie jest
jeszcze symbolem - jest ściśle powiązany z rzeczą którą oznacza, następnym
etapem jest rytualne zastosowanie języka - gdzie słowo działa na rzecz, ale
równocześnie rzecz wyzwala słowo w ludzkim umyśle i wreszcie trzecim etapem
jest powstawanie mowy narracyjnej, w której symbol odrywa się od oznacza­
nego stanu rzeczy i staje się konwencją. Dopiero w tym ostatnim stadium
wykształca się semantyka, można mówić o metonimii i metaforze oraz o langue
(systemie znaków) i przeciwstawnych parole - mowie jednostkowej.

�192

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Autorzy tak piszą na ten temat: „Mówienie - myślenie typu czysto
magicznego charakteryzuje także swoisty synkretyzm polegający na tym, że
mowa magiczna zarówno symbolizuje to do czego się semantycznie odnosi,
jak też pozostaje z symbolizowanym stanem rzeczy w stosunku przedmiotowometonimicznym - wpływa nań podmiotowo lub jest jego częścią (w sensie
fizycznym)", (s. 35).
Wyrażając to prościej - chodzi o to, że tubylec wypowiadając jakieś
słowo nie tylko uświadamia sobie jakąś rzecz, ale stara się również na nią
oddziaływać. Następuje identyfikacja słowa z rzeczą, stąd wiara w realną siłę
sprawczą słowa, czyli jakbyśmy powiedzieli inaczej w magiczną moc słowa.
Słowo wyraża nie tylko istotę rzeczy, ale sama rzecz jest w słowie zawarta.
G. van der Leeuw w Fenomenologii religii pisze: „Nie wiemy nic o począt­
kach języka. Jest jednakże prawdopodobne, iż najpierwotniejszy język skła­
dał się ze słów pragnienia i afektu. Wywoływano lub likwidowano sytuacje
i okazje" (van der Leeuw 1978).
Tej funkcji, jak się zdaje nie utracił, przynajmniej częściowo, również
język nowożytny. W całej sferze uczuć, literaturze i poezji, czy też w bardziej
prozaicznych przejawach życia publicznego - polityce i propagandzie, ta
funkcja języka jest wciąż obecna. Nieprzypadkowo, antropolog Andrzej
Waligórski zatytułował jedną ze swoich prac Język sugestii, magii i propagan­
dy we współczesnym społeczeństwie brytyjskim (notabene była do dysertacja
doktorska, napisana pod kierunkiem Bronisława Malinowskiego). Nato­
miast puste słowa, ten twór nowożytnego języka, o których również pisze
G. van der Leeuw (s. 39), są niekiedy istotnie trudną do wykorzenienia plagą.
Rozdział I I I nosi tytuł „Rites de passage" i przywołuje od razu na myśl
znaną i głośną w antropologii pracę van Gennepa. Autorzy precyzują w nim
pojęcie rytuału, definiując go jako zestandaryzowane, pozatechniczne dzia­
łanie społeczne, które należy odróżnić od ceremonii (czyli właśnie owej
skonwencjonalizowanej etykiety). Ta ostatnia nie posiada bowiem owej wa­
loryzacji magiczno-światopoglądowej.
Te ustalenia terminologiczne pełnią ważną funkcję - pozwalają na od­
powiednie klasyfikowanie i rozróżnianie określonych form zachowań spo­
łecznych. Wydaje się jednak, że bardziej słuszne byłoby objęcie pojęciem
rytuału również owych „rytuałów" świeckich czyli ceremonii i innych form
skonwencjonalizowanego zachowania się, pozwoliłoby to bowiem na uchwy­
cenie interesującego zjawiska „rytualizacji" niektórych form zachowań pozareligijnych i pozamagicznych, poprzez odrywanie się tych zachowań od ich
pierwotnej motywacji i funkcjonowania na zasadzie „rytuału" właśnie czyli
pustej etykiety lub konwencji.
Waga badań nad rytuałem wiąże się z tym, że stanowią one niejako
kondensację relacji społecznych i przekonań stając się bogatym źródłem
informacji o społeczeństwie.
Arnold von Gennep podzielił, jak wiemy rytuał przejścia na rytuały
separacji {rites de separation), które oddzielają jednostkę od jej dawnego

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

193

statusu, rytuały marginalne {rites de marge), które służą celebracji zmiany
i rytuały włączenia {rites de agrégation), które włączają jednostkę wraz z jej
nowym statusem do nowej grupy społecznej. D o obrzędów przejścia zaliczył
van Gennep wszelkie obrzędy związane z cyklem życiowym jednostki - na­
rodzinami, dzieciństwem, dojrzewaniem, narzeczeństwem, małżeństwem
i śmiercią, oraz obrzędy doroczne. Koncepcję swoją traktował jako heury­
styczną, jako nawet rodzaj olśnienia, które pozwoliło mu na odkrycie uni­
wersalności występowania sacrum i profanum w życiu ludzkim i stałego
mieszania się (kontaminacji) tego co społeczne z tym co nadprzyrodzone.
Koncepcja rytuałów przejścia pozwoliła mu także ukazać stadialność egzystenqi ludzkiej, która znajduje właśnie odbicie w rytuałach wspomagających
przejście z jednej grupy wiekowej do drugiej, z jednej pozycji społecznej do
drugiej. W społeczeństwach pierwotnych rytuały te mają sakralny charakter.
W związku z tym pozostaje interesujący problem - dlaczego rytuały przejścia
powszechnie obecne w życiu człowieka pierwotnego znikają lub raczej tracą na
znaczeniu w społeczeństwach cywilizowanych? Twórca tzw. „szkoły z Manche­
ster" Max Gluckman próbuje dać odpowiedź następującą. W społeczeństwach
pierwotnych, gdzie obserwować można wielofunkcyjność działań ludzkich oraz
zjawisko wielorakości i niezróżnicowania ról społecznych, jakie jednostka pełni
w stosunku do innych jednostek i grup społecznych, obrzędy służą właśnie
oddzieleniu i zaznaczeniu ról tam gdzie nie są one formalnie rozdzielone.
W społeczeństwach cywilizowanych natomiast role są wyraźnie rozdzielone
i zdefiniowane w praktyce społecznej, stąd nie zachodzi konieczność obrzędowe­
go ich rozdzielania. Zróżnicowanie życia świeckiego prowadzi do spadku roli
rytuału i mistycznej etykiety (s. 62). Ranga rytuałów w społeczeństwie pier­
wotnym wiąże się także z szeregiem innych funkcji, jakie pełnią one w życiu
społecznym, umacniają i kodyfikują strukturę danego społeczeństwa, ustanawia­
ją i umacniają pewne normy i wartości, pełnią funkcję edukacyjną stając się
ważnym i uznanym środkiem transmisji wiedzy i treści kulturowych z pokolenia
na pokolenie, rozładowują konflikty i napięcia, wyrażają ludzkie pragnienia
i emoqe, poza tym dzięki rytuałowi i związanym z nim wierzeniami dostarczają
pewnego modelu uniwersum pełniąc zatem funkcję poznawczą.
Koncepqa rytuałów przejścia, tak b e 2 d i t o ś n i e skrytykowana przez Maussa
(który wyraził pogląd, że jedynym „osiągnięciem" van Gennepa było stwierdze­
nie występowania we wszystkich zjawiskach - początku, środka i końca)
w przedstawieniu autorów staje się zagadnieniem frapującym i wielowątkowym,
mogącym stać się źródłem inspiracji dla wielu nowych i ciekawych interpretaqi
zjawisk życia społecznego. Nic też dziwnego, że wątek ten powraca w pracach
wielu antropologów współczesnych - na gruncie neostrukturalizmu brytyjskiego
rozwijają go między innymi Mary Douglas, Edmund Leach, Victor Thurner.
Wszystkim tym autorom chodzi, najogólniej rzecz biorąc, o zdefiniowanie
sytuaqi, które w społecznym odczuciu określane są jako niebezpieczne,
nadzwyczajne, wyjątkowe, obwarowane zakazami i nakazami, posiadające
cechy dwóch sytuacji jakościowo odmiennych (s. 59).

�194

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Rozdział V: „Rola danych lingwistycznych w podmiotowym rekonstruo­
waniu kultury" - podnosi kwestie poruszane już wyżej znaczenie dla huma­
nistyki tzw. podmiotowego badania kultury i jak sam tytuł wskazuje roli
języka w tego typu badaniach. Tzw. podmiotowa antropologia dążąca do
odtwarzania tubylczej wizji świata i tubylczych wyobrażeń o świecie w ter­
minach oryginalnych ich semantyki społecznej musi uwzględniać rangę języ­
ka jako najlepszego środka wnioskowania o istnieniu i organizacji tubyl­
czych pojęć i brać pod uwagę problem przekładalności kulturowych pojęć
w aspekcie międzykulturowym. Na ogół jednak mimo tendencji relatywi­
stycznych przeważa stanowisko, że przezwyciężenie trudności związanych
z przekładem jest zadaniem możliwym i wykonalnym - jednym z ważniej­
szych zadań, jakie stoją przed antropologami. Nowej antropologii, która
doceniając w pełni rolę językowo-kulturowych uwarunkowań prowadzonych
badań i osiąganych wyników, nie neguje całkowicie ich obiektywnej prawo­
mocności, proponują autorzy nadać nazwę „antropologia sceptyczna".
Rozdział V I : „ N a t u r a i kultura w perspektywie strukturalistycznej" to
interesujący szkic ukazujący koncepcje twórcy strukturalizmu antropologicz­
nego poprzez pryzmat osiowej dla jego rozważań opozycji pomiędzy naturą
a kulturą. Wszystkie badane i preferowane w badaniach strukturalistycznych
zjawiska, takie jak: język, pokrewieństwo, klasyfikacje, mit, totemizm, mu­
zyka, sztuka analizuje Lévi-Strauss jako pewne struktury myślowe unifiku­
jące porządek natury i kultury w koherentny system myślowy. Przeciwień­
stwo natury i kultury da się w jego przekonaniu sprowadzić do trzech
podstawowych opozycji: 1) uniwersalność versus partykularność, 2) spon­
taniczność versus normatywność oraz 3) bezwzględność contra względność
(s. 107). Natura jest uniwersalna, spontaniczna, samowyjaśnialna (tzn. bez
potrzeby odwoływania się do kultury). Kultura jest czasowo i przestrzennie
zrelatywizowana, regulowana za pomocą ustanowionych norm i wyjaśnialna
przy pomocy kategorii zaczerpniętych z natury. Szczegółowe znaczenie dla
powstania kultury ma wykształcenie się ustanowionych norm - one to
bowiem w pierwszym rzędzie pozwalają odróżnić zachowania kulturowe od
biologicznych.
Pierwszym wyrazem przekroczenia progu natury przez człowieka jest
pojawienie się zakazu kazirodztwa i jego inwersji w postaci reguł egzogamii.
Zakaz kazirodztwa jest o tyle paradoksalny, że przynależy zarówno do
porządku natury jak i kultury - z jednej strony zgodnie z prawami natury
zakazuje pewnych typów stosunków biologicznych, z drugiej uruchamia
wymianę matrymonialną, która jest zjawiskiem czysto kulturowym.
W świadczeniach matrymonialnych, podobnie zresztą jak w języku,
którego powstanie uważa Lévi-Strauss za dalszy krok w przekroczeniu
przez człowieka progu natury, przejawiają się trzy podstawowe struktury
ludzkiego myślenia: 1) wymóg Normy jako Normy (chodzi o podkre­
ślenie właściwej umysłowi ludzkiemu tendencji do wprowadzenia porządku
w chaos natury), 2) zasada wzajemności (w myśl której każde świadczenie

�195

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

musi zostać zrównoważone przeświadczeniem, co prowadzi do różnych form
wymiany), 3) syntetyczny charakter daru (który syntetyzuje i integruje spo­
łecznie ludzi). Do. wymiany kobiet i informacji dodaje Lévi-Strauss jeszcze
trzeci typ powszechny w społeczeństwie ludzkimi - wymianę dóbr i usług
pomiędzy jednostkami i grupami.
Wspomniane tu podstawowe struktury logiczne ludzkiego umysłu są
wcześniejsze od wszelkiej działalności kulturowej (a więc zakazu kazirodz­
twa, reguł egzogamii etc.). Lévi-Strauss stoi na stanowisku pierwszeństwa
struktury wobec praxis. Stąd jego zdanie: „natura jest prekulturą i subkul­
turą równocześnie" traci swoją pozorną sprzeczność, gdyż oba te porządki
zostały wyprzedzone i przeciwstawione przez „Logikę" wyprzedzającą wszel­
kie ludzkie myślenie (s. 119). Stąd już tylko jeden krok do kreacjonistycznego
stanowiska (często zarzucanego Lèvi-Straussowi), poszukującego pierwotne­
go „Sensu" istnienia kierującego zarówno porządkiem natury jak i kultury.
Struktura w tym przypadku to narzucający się ludziom niejako od zewnątrz
sposób porządkowania pojęć natury i kultury.
Warstwa informacyjna pracy jest istotnie imponująca - świadczy nie
tylko o erudycji autorów (także w zakresie najnowszej literatury przed­
miotu), ale też o ich kulturze filozoficznej. Wymaga jej zwłaszcza semiotyczno-strukturalny typ interpretacji antropologicznej, jaką przyjęli oraz intere­
sujące ich najbardziej zawiłe, niejednokrotnie metanaukowe problemy epistemologiczne. Jest to typ refleksji rzadko podejmowany w polskiej literatu­
rze etnograficznej. Stanowi on pewne novum pozwalające wznieść się ponad
podziały i wewnętrzne spory pomiędzy poszczególnymi szkołami i kierun­
kami, poszerzając niepomiernie ogólnometodologiczną świadomość osób
zajmujących się antropologią.
Osobną sprawą jest kwestia języka - zbyt hermetycznego, by praca
wartościowa i interesująca (zawierająca także propozycje własnych interpre­
tacji) mogła zdobyć szerszy krąg czytelników i wyjść poza wąskie grono
specjalistów. Pragmatyczna, afektywna funkcja języka (w sensie powodowa­
nia pożądanych stanów) ma, jak się okazuje, również niebagatelne znaczenie
w nauce.

LITERATURA
K m i t a J.
1985

Kultura i poznanie; W a r s z a w a .

1987

Interpretacje,

[w:] Filozofia

i nauka. Zarys

encyklopedyczny,

Warszawa.

Leach E.
1957

The Epistemological
ture. Evaluation

van

Background

to Malinowski's

of Work of Malinowski,

Empiricism,

[w:] Mon and Cul­

R . F i r t h (ed.), L o n d o n ,

der L e e u w G .
1978

Fenomenologia

religii, W a r s z a w a .

Barbara Olszewska-Dyoniziak

�196

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Czesław F.obotycki, Etnografia wobec kultury współczesnej,
1992, ss. 125

UJ, K r a k ó w

Kultura ludowa to dziś nie funkcja miejsca zamieszkania, to pewien
określony typ reakcji kultowej właściwy przedstawicielom różnych warstw
i grup społecznych. Myśl tę można uznać za przesłanie recenzowanej tu
książki Czesława Robotyckiego, budzącej moje mieszane (choć ogólnie
pozytywne) uczucia: od zainteresowania ciekawym, samodzielnym i orygi­
nalnym zarysowaniem koncepcji antropologii w dobie współczesnej do pew­
nego zdziwienia przykładami niektórych szczegółowych analiz, zwłaszcza
w ostatniej części pracy.
Autor, obok Z. Benedyktowicza, L . Stommy, R. Tomickiego, J.S. Wasi­
lewskiego należy do tych etnografów polskich, którzy pozostają pod bezpo­
średnim wpływem strukturalistycznych i postrukturalistycznych kierunków
w etnologii, zwłaszcza zaś nawiązują do osiągnięć moskiewsko-tartuskiej
szkoły semiotycznej. Niełatwy typ analizy, jaki narzuca strukturalistyczne
ujmowanie kultury, znalazł u wspomnianych etnografów interesujące roz­
winięcie wzbogacone własnymi propozycjami analizy.
Autor omawianej pracy nie powiela gotowych schematów, nie przytacza
sprawozdań z cudzych myśli, starając się zarysować własną wersję tego, co
rozumie przez interpretację antropologiczną i przedstawia własną próbę jej
konkretyzacji. Istotę tej interpretacji określa np. w zdaniu: „Prymitywny
i współczesny to struktury, a nie następstwo czasowe. Antropolog zadaje
sobie na ogół pytanie, jak ta pierwsza istnieje w drugiej i odpowiedź na to
pytanie stanowi właśnie interpretację antropologiczną (s. 108), lub wyko­
rzystując wypowiedź Ludwika Stommy: [...] etnologia nie jest nauką o kul­
turach chłopskich. Etnologia nie jest nauką o kulturach egzotycznych ludów.
Etnologia nie jest też nauką o innych kulturach nieelitarnych. Etnologia jest
nauką o wewnętrznych mechanizmach wszystkich kultur. Domeną etnologii są
więc zjawiska zbiorowe mające charakter nieuświadomiony, przejawiające się
na zewnątrz pod postacią, jak to wyliczał Edward B. Tylor: „wiedzy, wie­
rzeń, sztuki, moralności, prawa i obyczajów", czyli działań, umiejętności
i przeświadczeń, których interpretacje, o ile w ogóle są podejmowane przez
członków danej społeczności - przybierają z reguły formę wtórnych racjo­
nalizacji lub odwołań do mitycznych ad initio. Pod pojęciem wewnętrznych
mechanizmów kultury rozumieć należy zarówno prawdziwościowe struk­
tury tzw. pamięci kulturowej, wyznaczającej ogólne ramy transmisji kultury
jak też ich uchwytne czasowo realizacje (kombinacje poszczególnych opo­
zycji i mediacji, braudelowskie koniunktury) ujawniające się w zewnętrznej
rzeczywistości kulturowej barwną mozaiką konkretnych jednostek empirycz­
nych (mitemy, zdarzenia) (Benedyktowicz, Robotycki, Stomma, Tomicki,
Wasilewski 1977).
Pod stwierdzeniem, że etnologia jest nauką o wewnętrznych mechani­
zmach kultur podpisałby się dziś każdy współczesny etnolog czy antropolog,

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

197

w tym także i przede wszystkim antropolog-funkcjonalista. Ale w ujęciu
Stommy i Robotyckiego owe wewnętrzne mechanizmy kultury rozumiane są
w określonym sensie - dotyczą powiązań na poziomie myśli nieuświadomio­
nej i symbolicznej.
Dlatego miejsce realistycznego, pozytywnego opisu, jakim posługiwała się
etnografia tradycyjna zajmuje dziś luźniejsza interpretacja w formie eseju
łączącego w sobie zarówno wymogi naukowe, jak i swobodne skojarzenia
należące do sfery sztuki. Wraz z tym zmienia się także przedmiot opisu - nie
będzie to już ogół zobiektywizowanych wytworów i działań ludzkich lecz te
sfery kultury, które w myśleniu potocznym uchodzą za zabobony, przesądy,
myślenie magiczne i mityczne (s. 7). Jednym słowem świat symbolicznych
znaczeń, które tworzą ludzie na różnych poziomach i w różnych sferach
życia, a których interpretacja i właściwe czy ponowne odczytanie staje się
naczelnym zadaniem antropologa kultury.
Jak pisze Jacques Derrida: „nie istnieją fakty lecz tylko milcząca wielość
sensów każdego zdarzenia" (1992, s. 22). To stanowisko dekonstruktywizmu, a także postmodernizmu, najnowszych dziś prądów w humanistyce
znajduje wyraźne odbicie w poglądach autora i typie analiz, jakie prze­
prowadza.
Snując rozważania nad istotą antropologii w dobie współczesnej roz­
poczyna autor od wyraźnego rozróżnienia podejścia etnograficznego od
antropologicznego. Pierwsze, przynajmniej w warunkach polskich, zrodziło
się głównie z zainteresowań etnografów polskich ludem i folklorem, którym
to badaniom przyświecały w dużej mierze cele patriotyczne. Elementy fol­
kloru warstwy chłopskiej uważano za przejaw, zalążek, pierwociny czy wręcz
synonim kultury narodowej. W warunkach rozbiorów badania nad kulturą
ludową służyć miały podtrzymywaniu świadomości narodowej stąd upo­
wszechnił się romantyczny model tej kultury i do dziś mówi się o niej (choć
tradycyjna kultura ludowa nie ma już współcześnie empirycznego odpowied­
nika) w dość wysokich rejestrach narodowych.
Od strony teoretycznej w interpretowaniu owej kultury ludowej mieściły
się różne paradygmaty teoretyczne: ewolucjonizm, szkoła kulturowo-historyczna, funkcjonalistyczna, historyczna etc, co dawało w rezultacie eklek­
tyczny schemat interpretacji bazujący na pozytywistycznych i realistycznych
założeniach teoriopoznawczych, w których brakowało pogłębionej koncepcji
człowieka, systemowego ujęcia kultury, w którym w ogóle nie było mowy
0 rozważaniach nad kulturą jako tekstem, znaczeniem czy symbolem (s. 19).
Pojęcie antropologii, które nie ma w Polsce dalekich tradycji, wiąże autor
z tym ostatnim właśnie typem rozważań, wyrażając przekonanie, że inter­
pretacja antropologiczna to interpretacja w kategoriach znaczenia, znaku
1 symbolu. Deklaruje się tym samym autor jako przedstawiciel modnej
w ostatnich latach w antropologii polskiej orientacji, jak już wskazywaliśmy,
akcentujących silne powiązania z moskiewsko-tartuską szkołą semiotyków
rosyjskich i estońskich. Stanowisko to bazuje na założeniu, że kultura to

�198

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

„wielopoziomowy" i „wielojęzyczny" system semiotyczny, w obrębie które­
go stale odbywa się wewnętrzny dialog i który można tłumaczyć w jego
własnych kategoriach tzn. bez odwoływania się do rzeczywistości zewnętrz­
nej wobec kultury tzn. np. do czynników biologicznych, społecznych, czy
psychologicznych. Można jednym słowem tłumaczyć kulturę przez kulturę
w języku mitu (obrazowym i symbolicznym) sztuki (projekcyjnym i od­
twarzającym) i nauki (modelowym). Kultura ludowa nie może być charak­
teryzowana jedynie przez czynnik społeczny, gdyż nie jest właściwością
jedynie warstwy chłopskiej. Kultura „typu ludowego" może być właściwa
mieszkańcom miast - robotnikom, inteligentom, warstwom elitarnym stano­
wi bowiem typ reakcji kulturowej w kategoriach myślenia mitycznego i sym­
bolicznego.
Dlatego gdy dziś mówimy w etnografii o wymiarze społecznym w bada­
niach nad kulturą, rozumiemy przez to na ogół myślenie w kategoriach
„swój", „obcy", jako podstawowych kategoriach służących identyfikacji
w różnych konfiguracjach grupowych.
W świetle nowej koncepcji kultury ludowej zmienia się także pojęcie
folkloru - nie jest on już tylko wytworem chłopskiej kultury tradycyjnej.
Dawniej można go było zdefiniować jako stan izolacji świadomościowej
charakterystyczny dla kultur zamkniętych. Ale czy w dobie komunikaqi
masowej zniknęły warunki do wytwarzania się folkloru? Na pewno nie.
Pozostaje bowiem myślenie stereotyp we, życzeniowe, myślenie w kategoriach
wartości, które tworzy nowy folklor wielkich społeczności zurbanizowanych
i zindustrializowanych.
Owo odczytywanie sensów zbiorowych reakcji, nowych symboli, znaczeń
przypisywanych różnym fragmentom otaczającej nas rzeczywistości, pozostanie
więc domeną antropologa, co pozwoli mu się zmierzyć z kulturą współczesną.
Dzięki temu, mimo że antropologia stanowić zaczyna w coraz większym stopniu
naukę pogranicza, naukę interdyscyplinarną, co autor w ciągu swych wywodów
wielokrotnie i z całym naciskiem podkreśla, zachowuje ona jednak wciąż
odrębny przedmiot i nie grozi jej, jak to prognozowano w latach powojennych
kres i całkowite wchłonięcie przez socjologię.
Można jednak w tym miejscu zauważyć, że o ile dopuszcza się inne od
proponowanego przez autora paradygmanty uprawiania antropologii (np.
socjologizujący, czy funkcjonalistyczny) można powiedzieć, że antropolog
pozostaje wciąż najbliższy socjologowi. Jest on jednak socjologiem szczegól­
nego typu - po pierwsze preferuje obserwację uczestniczącą i swobodny
nieskategoryzowany wywiad w stosunku do metod ilościowych i badań
ankietowych, ujmuje kulturę zawsze całościowo jako system zależności (czy
to strukturalnych czy funkcjonalnych) i odkrycie ich wewnętrznych powią­
zań uważa za podstawowy cel swojej analizy, podczas gdy socjologowie mieli
tendencję do fragmentaryzacji rzeczywistości, rozczłonkowywania jej na ele­
menty policzalne, które stanowiły jedyną przesłankę do budowy teorii, po
trzecie antropolog widzi kulturę zawsze w ścisłym powiązaniu z podłożem

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

199

historycznym, podczas gdy socjolog nie uważa historii za jedyny i najistot­
niejszy czynnik kształtujący i wyjaśniający kulturę danego społeczeństwa. Te
trzy różnice wyznaczyły specyficznie antropologiczną perspektywę poznaw­
czą w badaniach nad kulturą, łączącą w sobie historyczny, holistyczny
i relatywistyczny punkt widzenia, przy czym relatywizm ten stosowany bywa
raczej w odniesieniu do całości kultury (etos, styl, konfiguracja kultury)
aniżeli do jej wewnętrznych podziałów.
Przyjęta przez autora opcja teoretyczna bazuje na zawężonym, ideacyjnym rozumieniu kultury. Jest to rozumienie kultury jedno z możliwych, a na
jego ograniczenia wskazywał sam Edmund Leach, główny kontynuator, ale
także i krytyk koncepcji Levi-Straussa w Wielkiej Brytanii. Uważa on, że
owe struktury idei, główny przedmiot badań strukturalistycznie zorientowa­
nych antropologów nie stanowią przecież niezależnego zjawiska lecz do­
stosowane są zawsze do warunków ekonomicznych i politycznych danego
społeczeństwa. Ich zróżnicowanie w obrębie kultury jest nie tylko wyrazem
wewnętrznych mechanizmów dokonujących się na poziomie samej kultury
(będących funkcją wewnętrznych intelektualnych treści człowieka), ale jest
także funkcją uwarunkowań społecznych. Owa tendencja do jednostron­
nego, men tali stycznego ujmowania zjawisk, której towarzyszy niejednokrot­
nie ignorowanie społecznego i realnego wymiaru rzeczywistości, która cechu­
je współczesną naukę bywa też przedmiotem krytyki. Niektórzy uważają, że
analiza jedynie świata symbolicznych znaczeń (czy w języku - reguł gier
językowych: Sprachspiel) nie może niczego wyjaśniać i może stanowić za­
ledwie interesującą rozrywkę intelektualną dla tych, którzy się nią zajmują,
nie wnosząc nic nowego ani do nauki, ani do życia praktycznego.
Ze stanowiskiem takim trudno byłoby się zgodzić - pasjonującą jest
bowiem sprawą wiedzieć jak to się dzieje, że dana rzecz może przekazywać
informacje inne od tych, jakie zawarte są w niej samej, czyli komunikować
o czymś, co jest zawarte poza nią. Rozwój semiotyki - nauki o znakach,
który można uznać za jedno z największych osiągnięć intelektualnych
X X wieku nie tylko może w przyszłości doprowadzić do wypracowania
ogólnej teorii wyjaśniającej działanie umysłu ludzkiego, ale prawidłowe
odczytywanie znaków niewątpliwie przyczyni się do pogłębiania zrozumienia
między ludźmi.
Dlatego koncepcja antropologii zarysowana przez autora wydaje się być
interesująca, choć nie całkiem do zaakceptowania w szczegółowych roz­
wiązaniach (o czym za chwilę), a także całkowitym odwrocie od tendencji
pozytywistycznych i postpozytywistycznych, za którym autor się opowiada.
Chcąc określić charakter współczesnej antropologii jako dyscypliny autor
podkreśla jej:
1) imperializm tematyczny,
2) interdyscyplinarność,
3) empiryczny charakter,
4) interpretacyjność.

�200

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Antropologa interesuje współcześnie każdy przejaw ludzkiego życia, o ile
da się go ująć w kategoriach znaczenia. Ów imperializm zakresowy wynika
z pogranicznego charakteru antropologii, a także obserwowanego ostatnio
procesu antropologizacji nauk humanistycznych. Przeżywając kryzys ant­
ropologia wplątała się w spory ontologiczne, epistemologiczne i aksjologicz­
ne z innymi dyscyplinami, dostarczając różnego rodzaju argumentów, które
ze względu na te cechy antropologii, o których pisaliśmy wyżej okazały się
atrakcyjne dla przedstawicieli innych dyscyplin humanistycznych. Sama jed­
nak nie dookreśliła ściśle swojego zakresu, stąd mówi się dziś częściej o „in­
terpretacji antropologicznej" niż o „antropologii" i trwają ciągle spory o to
czy jest ona dziś nauką czy sztuką. Często określa się antropologię jako
sztukę interpretacji przejawów ludzkiej świadomości w kategoriach znaczenia,
mitu, kultury (s. 25). Stąd suchy pozytywny opis ustępuje miejsca esejowi
0 swobodnych skojarzeniach literackich. Jedno tylko pozostaje bez zmian
- konsekwentnie empiryczna podstawa antropologii. Najpierw fakty, potem
interpretacja. W tym empirycznym podejściu upatruje właśnie autor siłę tej
dyscypliny.
W pewnym miejscu określa autor swoje stanowisko następująco: „Przy­
jęta przez mnie postawa badawcza polega w wielu wypadkach na «grasowa­
niu» po marginesach różnych dyscyplin wiedzy i dopowiadaniu interpretacji
zjawisk już analizowanych z innych punktów widzenia" (s. 7).
Osobiście nie mam nic przeciwko „grasowaniu" w nauce, o ile robi
się to w sposób inteligentny (daleko bardziej podejrzane z moralnego
punktu widzenia jest np. grasowanie na cudzych nieszczęściach), wydaje
mi się jednak, że należałoby raczej powiedzieć, iż podczas gdy dawny
etnograf czy antropolog mając wyraźnie wyodrębniony przedmiot badań,
jakim była kultura określonego typu „prostszego" społeczeństwa (chłop­
skiego czy prymitywnego) czuł się zobligowany do opowiedzenia się po
stronie takiej czy innej szkoły etnologicznej, obecnie, gdy przedmiotem
jego rozważań staje się kultura współczesna, musi być przede wszystkim
humanistą poruszającym się swobodnie w polu badawczym innych dy­
scyplin, wykazując znajomość ich teorii, metod i wyników, bowiem inter­
dyscyplinarność jest w ogóle cechą nauki X X wieku. Nie sposób sobie
wyobrazić współczesnego etnologa-strukturalisty, który by nie znał osiągnięć
językoznawstwa, filozofii, psychologii, w dużej mierze także historii sztuki
1 literaturoznawstwa.
Spośród trzech możliwych linii rozwojowych, jakimi mógł przebiegać
rozwój antropologii: 1) pogłębienia znaczenia jednej z istniejących szkół,
2) powstania nowej szkoły o wiodącym znaczeniu, 3) rozwoju w kierunku
współpracy interdyscyplinarnej, trzecia z tych dróg wydaje się zyskiwać
współcześnie coraz bardziej na znaczeniu. Nie oznacza to jednak, że an­
tropolog „grasuje" jedynie na zdobyczach innych nauk dopowiadając niekie­
dy swoją interpretację. Wręcz przeciwnie, wnosi on do tych nauk własne
koncepcje teoretyczne i metodologiczne, własny zasób pojęć i wyraźnie

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

201

wydzieloną problematykę badawezą. Autor to zresztą sam doskonale ukazu­
je w dalszych partiach książki, gdzie rozpatruje antropologiczne możliwości
interpretacji zagadnienia narodu oraz twórczości popularnej. W pierwszym
przypadku antropolog styka się przede wszystkim z historykiem i socjolo­
giem, w drugim z historykiem sztuki i literaturoznawcą.
Problematyka narodu to typowa problematyka pogranicza - jest ona
przedmiotem dociekań historyków, socjologów, etnologów, literaturoznawców, historyków sztuki, gdyż znajduje ona odbicie w literaturze, folklorze,
sztukach plastycznych, publicystyce etc.
Najogólniej rzecz biorąc naród ma swój aspekt społeczny, kulturowy
i językowy - w każdej z tych sfer etnolog mógłby wyznaczyć odrębną dla
siebie problematykę badawczą. Rozpatrywanie narodu musi uwzględniać
ponadto trzy socjologicznie różne poziomy uczestnicwa: państwo, naród
i grupę etniczną (s. 36). Na gruncie państwowym dokonuje się identyfikacja
formalno-prawna, na poziomie narodu świadomościowo-emocjonalna, na
poziomie grupy etnicznej - emocjonalna.
Problematyka grup etnicznych stanowiła tradycyjną problematykę et­
nologii (regionalizmy, instytucje mniejszościowe i religijne) i może stanowić
punkt wyjścia dla rozważań nad narodem - uchwycenia zjawiska niejako
w mikroskali, gdzie ściera się pojęcie ojczyzny prywatnej i ideologicznej,
wyraźnie rysuje się zagadnienie tożsamości w kategoriach: swój - obcy.
Na wyższym poziomie analizy, gdy mówimy już o narodzie jako pewnej
wspólnocie ideologicznej wyrażającej się w poczuciu tej wspólnoty, ogólnie
można powiedzieć, że podczas gdy socjologa interesuje bardziej społeczny
wymiar istnienia narodu (typy więzi narodowej, charakter elit narodowych,
świadomość narodowa, ideologie, programy, deklaracje) o tyle antropologa
interesuje mityczny wymiar narodu. Może on go rozpatrywać na trzech
poziomach:
1) przez wskazanie na zmityzowany charakter wiedzy o kulturze ludowej
jako wartości narodowej;
2) przez ukazanie sposobów użycia i funkcjonowania znaków więzi
narodowej;
3) przez ukazanie pewnych mitologicznych zabiegów wobec tradycji na­
rodowej (dzieła sztuki, prace naukowe, język propagandy, zabiegi zmierza­
jące do ożywienia folkloru etc).
Przykładem takiego znaku więzi narodowej, szeroko analizowanym przez
autora był np. krzyż z kwiatów, układany na Placu Zwycięstwa w Warszawie
ku czci Stefana Wyszyńskiego od czerwca 1981 do czerwca 1983, wzbudza­
jący sentymenty i uczucia narodowe Polaków.
Nie wnikając w całą bogatą problematykę narodu w wymiarze interdys­
cyplinarnym zarysowaną przez autora w rozdziale 3, skoncentruję się tu na
jednym zagadnieniu - różnicy w podejściu historyka i socjologa do tej
problematyki. Jest to przykład instruktywny, gdyż potwierdza moją tezę, że
antropolog nie tylko dopowiada interpretację do zagadnień analizowanych

�202

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

już z innych punktów widzenia, ale wypracowane przez niego kategorie
pojęciowe stanowią w określeniu istoty problemu wkład być może najważ­
niejszy. Autor znakomicie tę kwestię ukazuje wprowadzając rozróżnienie
pomiędzy historią (która jest domeną historyka) i tradycją (którą zajmuje się
etnolog). Choć obie te kategorie służą opisywaniu przeszłości, to jednak
należą do różnych porządków opisu: historia opisuje fakty w języku nauki,
tradycja wyraża interpretację przeszłości w języku mitu. Tradycja jest w wię­
kszym stopniu wywołana emocjami, nie potrzebuje tak jak historia racjo­
nalnych uzasadnień. Należąc do podstawowych kategorii analitycznych et­
nografii nadaje inny, subiekywny sens historii. Składa się ona z trzech
aspektów: przedmiotowego (dziedzictwo), czynnościowego (przekaz treści)
i podmiotowego (postawa wobec przeszłości). Ten ostatni jej aspekt wydaje
się najważniejszy zwłaszcza w świetle interesującego nas tu problemu narodu.
To dzięki tradycji tworzy się zbiorowa autoświadomość i stereotyp własnej
grupy. Nie ma jednej historii lecz jest ich tyle, ile jest paradygmatów okre­
ślających sposób widzenia świata. Tradycja należy więc do mitycznego po­
rządku świata - tworzone przez nią teksty pomijają, gubią lub przekształcają
fakty historyczne w swoich całościowych interpetacjach przeszłości (s. 44).
Dlatego powinny być przedmiotem analizy metakulturowej, jako fakty,
które oderwały się od swojego obiektywnego podłoża i uległy procesowi
mityzacji. Taki jest wkład antropologów do rozumienia historii, która j u ż
jako zapis dziejów przeżyła się. Jest nauką o problemach masowych i ich
transformacjach, a nie o faktach (s. 42).
Na przykładzie Śląska autor ukazuje właśnie ów proces przenikania się
historii i tradycji, będący rezultatem m.in. pewnych mitologizujących zabie­
gów dokonywanych zarówno przez stronę polską, niemiecką, jak i społecz­
ność międzynarodową. W wyniku tych zabiegów wytworzyły się trzy po­
stawy emocjonalne wobec tradycji Śląska: postawa ideologiczna - polegająca
na nachalnym udowadnianiu polskości Śląska nawet za cenę fałszowania
podręczników historii i niszczenia zabytków architektury niemieckiej. Dalej
- postawa heroiczna, akcentująca moralny aspekt walki z niemczyzną - Nie­
miec przedstawiany jest jako wróg i obcy, a takie ogólnoeuropejskie wartości
jak: praca, rodzina, wierność, religia przyporządkowane są jedynie swojskiej,
własnej kulturze śląskiej. Podkreśla się jej ludowy charakter, który był
zawsze synonimem poczucia wspólnoty narodowej i słowiańskiej etc. Wresz­
cie istnieje trzecia postawa wobec przeszłości, którą autor określa jako
nostalgiczną - najczęściej spotykaną w literaturze pięknej, która eksponuje
pamięć ojczyzny prywatnej, fascynagę oryginalnością śląskiego obyczaju
łączącego w sobie elementy polskie i niemieckie. Postawa ta określa Śląsk
jako „małą ojczyznę" ludzi nastawionych na codzienność i pracę, odznacza­
jących się specyficznym poczuciem humoru i fatalistycznym sposobem w i ­
dzenia świata (s. 80-81).
Rozdział 4, w którym rozważane są zagadnienia twórczości popularnej,
gdzie antropolog styka się z historykiem sztuki i literaturoznawcą przede

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

203

wszystkim, przynosi najpierw interesujące rozważania na temat folkloru
społecznych protestów, do którego wytworzenia dały asumpt wydarzenia
w Stoczni Gdańskiej z sierpnia 1980. Formy sztuki ludowej: poezja, pieśni,
hasła, symbole, sztuka plastyczna, zrodziły się jako reakcja na tę niecodzien­
ną sytuację - powstała w wyniku tego sztuka „a vista" - spontaniczna,
niecyzelowana, mająca wszelkie znamiona sztuki ludowej. Na tym przy­
kładzie można było obserwować naocznie swoiste procesy kulturotwórcze
zmierzające do „przywrócenia autentyczności i wagi ludzkim słowom i ges­
tom, czy też szerzej rytuałom, twórczości i moralności. Przywrócenia obycza­
jowi swoiście polskiego charakteru" (s. 76). „Struktury reakcji kulturowych
tkwią w nas głęboko i tłumione wybuchają niekiedy w miejscach i chwilach
nieprzewidzianych" (s. 77).
O ile do tego momentu rozważania autora nie budzą najmniejszych
sprzeciwów, stanowią przykład analiz interesujących i niebanalnych, o tyle
podawane w następnym paragrafie przykłady analizy otoczenia wizualnego
mogą wywoływać pewne zdziwienie u etnografa przyzwyczajonego do reali­
stycznego sposobu interpretacji.
Autor rozważa w nich przykłady takich peryferyjnych elementów otocze­
nia wizualnego jak: instrukcja posługiwania się śpiworem ze zdjęciem wpólleżącej, brzydkiej i tłustej, pozbawionej wdzięku kobiety, ulotkę zachęcającą
do pracy w M P K z wizerunkiem gładko uczesanego młodzieńca z narzu­
coną niebieską chustą z frędzlami, rzeźbę ogrodową z okolic Zalipia koło
Dąbrowy Tarnowskiej przedstawiającą chłopca, trzymającego w rękach na­
czynie i karmiącego siedzącego mu na ramieniu ptaka z rozpostartymi
skrzydłami, dalej - kalendarz ścienny z życzeniem kupiony u kominiarza, etc.
Pomijając dobór tych zupełnie peryferyjnych elementów otoczenia wizu­
alnego, pewne opory wywołuje sposób ich analizy w kategoriach historii
sztuki wysokiej, a więc poszukiwanie analogii do motywów, jakie znaleźć
można w dziełach znanych malarzy, takich jak: Giorgiono, Tycjan, Cousin
- przedstawiających Venus - italską boginię rozkoszy, piękną i pełną wdzię­
ku, która rzekomo miała być prototypem owej brzydkiej, tłustej baby z in­
strukcji posługiwania się śpiworem. Natomiast chłopiec z plakatu zachęcają­
cego do pracy w M P K to analogia do znanych schematów portretowych
Artura Durera, Diego Silvy Velasqueza, itp. w odniesieniu do każdego
z analizowanych przykładów.
Historia sztuki pomogła autorowi w analizie wybranych przedmiotów
odkryć schematy ikonograficzne, które uległy daleko idącym przekształ­
ceniom.
W związku z tym nasuwają się tu antropologowi nieprzywykłemu do tak
śmiałych i odległych interpretacji pytania, czy wybrane przedmioty można
nazwać nie tylko sztuką w ogóle, ale nawet kiczem i czy interpretowanie ich
w terminach historii sztuki wysokiej jest w ogóle uprawnione?
Tradycyjna twórczość ludowa miała swoją niezaprzeczalną wartość
artystyczną - łatwą do uchwycenia przez artystę - malarza, rzeźbiarza, czy

�204

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

znawcę - historyka sztuki. Stosowanie analizy estetycznej do tego typu sztuki
było jak najbardziej uzasadnione, jakkolwiek najczęściej analizowana ona
była w swoich własnych ludowych kategoriach.
Autor staje po pierwsze na stanowisku współczesnej estetyki, w której
występuje tendencja do niewprowadzania kategorycznego rozróżnienia na
sztukę wysoką i niską (czyli kicz), po drugie, strukturalistycznego stanowis­
ka, które Lévi-Strauss wyraził w znanym cytacie: „znajdując upodobanie
w swoim odosobnieniu artysta hołubi iluzję być może płodną, lecz przywilej,
jakiego sobie udziela nie jest realny. Kiedy wierzy, że tworzy dzieło oryginal­
ne, odpowiada on twórcom z przeszłości i teraźniejszości, rzeczywistym, bądź
wyobrażonym. Czy jest się tego świadomym czy nie, nigdy nie kroczy się
samotnie drogą tworzenia (Lévi-Strauss 1985, s. 87).
Odniesienie owych przedmiotów do dziel sztuki wysokiej pozwoliło auto­
rowi, w jego przekonaniu, ustalić tematy mitologiczne i schematy rozwiązań
malarskich, będące śladem, echem zaledwie dawnych stylów i epok.
Usprawiedliwienia dla tego typu wniosków można by szukać, w moim
przekonaniu, głównie w socjologii. W świetle teorii opadu kulturowego
(który to proces wzmógł się ostatnio dzięki kulturze masowej) przenoszenie
takich schematów jest wysoce prawdopodobne. Dzięki kulturze ma­
sowej różnym albumom, reprodukcjom, fotografiom, reklamom, plakatom,
których treść osiada w zbiorowej wyobraźni, wytworzył się rodzaj „wy­
obrażeniowego zaplecza" potocznej świadomości (s. 83), które może znaleźć
odbicie nawet w tego rodzaju peryferyjnych, pozbawionych estetycznej war­
tości wytworach. Także teza bazująca na historii sztuki, potwierdziła się
przez socjologię*.
Lévi-Strauss zaszczepił w antropologii odwagę interpretacyjną, która
zapuściła już głębokie korzenie w umysłach antropologów i dużo wody
upłynęło od czasu, gdy mój mistrz Profesor Andrzej Waligórski, zdeklaro­
wany zawolennik funkcjonalizmu w czasach, gdy idee Lèvi-Straussa dopiero
zaczęły przenikać do Polski, zwykł mawiać o Lèvi-Straussie: „on ma gorąco
pod kapeluszem". Dziś tę żartobliwą wypowiedź można zinterpretować jako
historyczną, stwierdziwszy tylko, że była ona przejawem swoistego folkloru,
jaki swego czasu wytworzył się w Katedrze Etnografii Ogólnej i Socjologii
UJ, a który, co z wielkim żalem należy stwierdzić, zniknął już bezpowrotnie.
Gdy Waligórski zauważył w czasie wykładu wystający ze stołu gwóźdź, który
rozerwał mu marynarkę, od razu zadał pytanie - jaka jest tego funkcja? Dziś
* M o ż n a jednak również z a u w a ż y ć , że taka, a nie inna forma wizualna omawianych elemen­
t ó w tłumaczy się po prostu poprzez ich funkcję, nie zaś w terminach historii sztuki, ani socjolo­
gicznej teorii opadu kulturowego. N a przykład młodzieniec w chuście z frędzlami reklamującej
pracę w M P K to jeden z faktycznie zaobserwowanych m ł o d y c h ludzi wracających z wojska, którzy
kupują sobie takie właśnie chusty i zbierają na nich podpisy k o l e g ó w , a większość z nich poszukuje
właśnie pracy i dlatego bierze się ich do reklamy. „ A r t y s t a " nie miał tu najprawdopodobniej
żadnych skojarzeń z motywami sztuki wysokiej i do analizy tego elementu wizualnego otoczenia
wystarczyłaby zapewne po prostu analiza socjologiczna.

�205

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

musiałby ustąpić i zadać pytanie - jakie jest tego znaczenie? Tak oto
zmieniają się paradygmaty w nauce.
Dowcip ten to tylko przypomnienie starych, dobrych czasów - w niczym
nie umniejsza on walorów interesującej pracy Robotyckiego.

LITERATURA
B e n e d y k t o w i c z Z., R o b o t y c k i Cz., S t o m m a L . , T o m i c k i
1977

Antropologia

kultury w Polsce - pojęcia,

R., W a s i l e w s k i J . S .

inspiracje. Materiały

do słownika,

„Polska

Sztuka L u d o w a " , t. 10, z. 1
D e r r i d a J.
1992

Pismo filozofii, K r a k ó w .

Lévi-Strauss
1985

C.

Drogi masek, L ó d ź .

Barbara Olszewska-Dyoniziak

Thomas Rhys Williams, Cul tur al Anthropology, Prentice Hall, Englewood
Cliffs, New Jersey 1990, ss. 434
Znajomość amerykańskich, brytyjskich lub innych obcojęzycznych pod­
ręczników antropologii kultury jest w Polsce znikoma. Trochę wiedzy
na ten temat zaszczepił studentom polskim i swoim uczniom Profesor
Andrzej Waligórski. Jego losy życiowe sprawiły, że przez szereg lat miał
bezpośredni kontakt z antropologią brytyjską, uczestnicząc w seminariach
Bronisława Malinowskiego w London School of Economics, pisząc pod
jego kierunkiem pracę doktorską i uczestnicząc w zainicjowanych przez
niego badaniach afrykańskich (wśród plemienia Lu o z Kenii w* latach
1946 - 1948; Waligórski 1969).
W Polsce przez długi czas za odpowiednik antroplogii kultury uważano
etnografię czy etnologię. A przecież to nie to samo. W jednym ze swoich
artykułów określiłam etnografię jako „opis ludów", antropologię zaś jako
„naukę o człowieku" (Olszewska - Dyoniziak 1993). Pierwszej z nich przy­
świecały cele opisowe, kolekcjonerskie, często ideologiczne i patriotyczne
(podtrzymywanie świadomości narodowej, gdyż przez długi czas w wieku
XDC i później kulturę ludową uważano za pierwociny czy wręcz synonim
kultury narodowej), druga stawiała sobie zawsze cele nomotetyczne, zmie­
rzając do odkrycia praw rządzących rozwojem i funkcjonowaniem kultury
ludzkiej. Tak szeroko i ambitnie zarysowany przedmiot antropologii zaczyna
1

1

Por. Olszewska-Dyoniziak 1976. A r t y k u ł stanowi przegląd i t y p o l o g ważniejszych, g ł ó w n i e
v

r

brytyjskich i amerykańskich, p o ć ? e z n i k ó w antropologii kultury.

�206

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

się upowszechniać w Polsce dopiero w ostatnich latach. Teraz dopiero można
obserwować pierwsze sygnały zaszczepienia na grunt polski tego modelu
uprawania antropologii, jaki już dawno ugruntował się w antropologii zachod­
niej. Wszystko to jednak stanowi zaledwie początek. Stąd też w dalszym ciągu
rysuje się potrzeba uprzystępnienia Polakom zdobyczy antropologii zachodniej,
nie tylko przez tłumaczenie dzieł wybitniejszych antropologów lecz również
poprzez popularyzację ukazujących się na Zachodzie podręczników antropolo­
gii. To ostatnie zadanie jest o tyle ważne, że Amerykanie (podobnie jak
Brytyjczycy i częściowo także Niemcy) doszli do perfekcji jeśli chodzi o eleganc­
ję, przejrzystość, przystępność, adekwatność i merytoryczną poprawność
w przedstawianiu podręcznikowej wiedzy. Można zaryzykować twierdzenie, że
właściwy dla kultury zachodniej szacunek dla człowieka, przejawiający się
w trosce o formalną i funkcjonalną doskonałość oferowanych mu wytworów
i urządzeń, wyraził się także w tej dziedzinie. Podręczniki te dalekie są od
chaotycznego i niechlujnego stylu niektórych opracowań, opartych na wyrywko­
wym materiale i przypadkowej literaturze - właściwy jest im ład i metodyczność
w przedstawianiu przemyślanego, opartego na wszechstronnej erudycji materia­
łu, poprawne klasyfikaqe i pogłębione uogólnienia. Same w sobie podręczniki te
przyczyniają się nie tylko do przedstawiania stanu wiedzy antropologicznej, ale
także do jej rozwoju. Nie bez znaczenia jest także forma wydania i szata
graficzna. Warto pofatygować się do Biblioteki Jagiellońskiej czy którejś
z innych bibliotek naukowych, by zobaczyć jak został np. wydany podręcznik
Williamsa A . Havillanda (1981) - śródtytuły, wyeksponowane w tekście
na osobnym tle hasła i terminy, odpowiednio dobrane ilustraqe, wszystko
to stwarza wrażenie przejrzystości, przystępności, ułatwiając odbiór i za­
chęcając do lektury.
D o tego typu podręczników należy też niewątpliwie omawiana tu praca
Thomasa Rhys Williamsa. Nawiązuje ona do najlepszych tradycji podręcz­
ników amerykańskich, zamykając w sobie ogrom trudu autora. Nie przypad­
kowo więc autor uznał za stosowne, dedykując książkę swojej żonie i synom,
usprawiedliwić się, że tyle czasu musiał im zabrać z rodzinnego życia, by
napisać to dzieło. Sądząc po rezultacie, był to jednak wysiłek opłacalny.
Podręcznik składa się z czterech części i czternastu rozdziałów. Część I ,
zatytułowana „Rozwój kultury" obejmuje następujące rozdziały: 1. Era łow­
ców, 2. Intensywne zbieractwo i rolnictwo, 3. Rozwój cywilizacji. Część I I
zatytułowana „Badanie współczesnych kultur" zawiera rozdziały: 4. Bada­
nie kultury, 5. Analiza faktów kulturowych. W części I I I , zatytułowanej
„Życie społeczne i kulturowe ludzi" znajdują się rozdziały: 6. Wkraczanie
w świat: niemowlęctwo, dzieciństwo, wiek młodzieńczuy, 7. Socjalizacja
2

3

2

Niemal w tym samym czasie ukazały się ostatnio w Polsce aż trzy podręczniki antropologii

kultury, patrz: Brozi 1992; Nowicka 1991 oraz Olszewska-Dyoniziak 1991.
3

P r z e t ł u m a c z o n o j u ż n a język polski prawie wszystkie ważniejsze prace C . Levi-Straussa oraz

w i ę k s z o ś ć prac B . Malinowskiego.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

207

i osobowość, 8. Język i komunikacja, 9. Wzory adaptacji do środowiska.
10. Organizacja życia społectznego: pokrewieństwo, ugrupowania krewniacze i małżeństwo. 11. Porządkowanie życia społecznego: kontrola społeczna,
prawo, polityka, państwo. Koncepcja świata nadprzyrodzonego: nadnaturalizm i religia. 13. Zmiana kulturowa. Część I V , zatytułowana „Antropologia
wobec przyszłości" składa się z jednego rozdziału. 14. Antropologowie i ich
praca badawcza. Całość kończy Epilog: „Przyszłość antropologii" oraz słow­
nik ważniejszych terminów antropologicznych, indeks autorów i indeks te­
matyczny.
Układ treści jest dość typowy dla wielu podręczników antropologii. Nie
ma w książce natomiast osobnego rozdziału poświęconego szkołom i kierun­
kom antropologii; stanowiska te jednak manifestują się w toku prezentacji
poszczególnych zagadnień. Najczęściej cytowanymi autorami wydają się być
Bronisław Malinowski i George Murdock, ale bynajmniej nie funkcjonalizm
Malinowskiego stanowi przesłanie tej książki. Już powierzchowna lektura
tego obszernego, bo liczącego 434 strony podręcznika skłania do wniosku,
że autor przychyla się do stanowiska neoewolucjonistycznego, przyjmując
raczej przyrodniczy model antropologii aniżeli humanistyczny (ang. science
i humanities).
Część I pracy to szczegółowy opis przebiegu ewolucji kulturowej począw­
szy od paleolitu trwającego od ok. 4 milionów lat do 12000 lat n.e., poprzez
okres mezolitu (ok. 15000-8000 lat n.e.) aż do neolitu (ok. 8000-4000 lat
n.e.) oraz okresu powstawania wielkich (ok. 4000-450 lat n.e.). Dla każdego
z tych okresów autor omawia podstawowe techniki wytwarzania narzędzi,
wyodrębniając na ich podstawie określone kręgi kulturowe czy okresy (kore­
spondujące zazwyczaj z odpowiednimi typami środowisk geograficznych)
- dla paleolitu będą to okresy: szatoperoński, oryniacki, grawetański, soluterański, magdaleński. Odpowiednie regionalne tradycje odnaleźć można
w epoce mezolitu i neolitu: kulturę natufską w Jordanii i Izraelu, kartumską
w Północnej Afryce, archaiczną w Ameryce Północnej i maglemowską regio­
nalną tradycję w Europie.
Autor przedstawia nie tylko najbardziej typowe dla tych okresów narzę­
dzia i techniki ich wytwarzania, ale również formy organizacji społecznej,
techniki wychowywania dzieci i niemowląt, podział pracy według płci, po­
czątki budownictwa, formy współżycia w małych grupach etc. Konkluduje,
że dzięki wszystkim tym urządzeniom ludzie byli w stanie nie tylko przetrwać
w trudnych warunkach, ale rozwijać sukcesywnie coraz to wyższe formy
życia (udomowienie roślin i zwierząt), pozwalające im na przeżycie we
wszystkich niemal typach środowisk. Rewolucja neolityczna uświadomiła
ludziom jak dalece ich intelektualne możliwości i społeczno-kulturowe urzą­
dzenia pozwalają w istotny sposób zmieniać dotychczasowy tryb życia
na bardziej bezpieczny, dostatni, zapewniając większą ilość wolnego czasu na
zajmowanie się innymi zajęciami aniżeli te, które są bezpośrednio związane
z walką o codzienne przeżycie (s. 57).

�208

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

W rozdziale 3 ,,Rozwój cywilizacji" autor omawia proces powstawania
cywilizacji w konkretnych regionach (południowa Azja, Egipt, kultury śród­
ziemnomorskie, Indie, Chiny, cywilizacja Andyjska etc). Dowodzi to, jak
sądzę, że opowiada się za tezą multilinealnej ewolucji. Nawoływanie do
uwzględniania w rozwoju kultury przede wszystkim techniczno-środ o wiskowych zmiennych jest także widoczne w rozdziale 9, ukazującym wzory
adaptacji do środowiska. Według danych zebranych przez Murdocka odno­
śnie 563 kultur ludzkich, 63% (356 kultur) ludzkości opiera swą egzystencję
na produkcji żywności (rolnictwo), 37 % (207 kultur) żyje natomiast lub żyło
głównie ze zbieractwa, łowiectwa lub rybołówstwa. Typy gospodarki są jak
najściślej skorelowane z typami środowisk geograficznych.
Wyjaśniając typy gospodarki i wzory adaptacji ludzi do środowiska
antropologowie przyjmują na ogół 5 podstawowych typów interpretacji:
1) ewolucyjną, 2) ekologiczną, 3) marksistowską i neomarksistowską,
4) materializmu kulturowego, 5) formalnej ekonomii.
Interpretacja ewolucyjna operuje takimi koncepcjami jak: „adaptacja",
„zwyczaj", „ e w o l u g a " zapożyczonymi z biologii i zmodyfikowanymi tak by
mieściły w sobie rolę i wpływ kultury. Niektóre wyjaśnienia ewolucyjne
obejmują też koncepcję energii czy systemu energetycznego (mowa tu o koncepqi Leslie White'a) zaczerpniętej z fizyki i inżynierii.
Wyjaśnienia ekologiczne poszukują związków pomiędzy społecznymi
i kulturowymi przejawami życia ludzi, a środowiskiem naturalnym. W tym
typie wyjaśniania ludność danego regionu traktowana jest jako , jednostka
biologiczna" podporządkowana takim samym „prawom", jakim podlegają
również inne istoty zwierzęce żyjące w tym środowisku. Cechy środowi­
ska naturalnego uważane są w tym typie interpretacji za istotny czynnik
w kształtowaniu i ukierunkowywaniu życia społecznego i kulturowego.
Wyjaśnienie marksistowskie przyjmuje, że warunki materialnego życia
ludzi stanowią „ostateczną determinantę" wszystkich pozostałych dziedzin
kultury i społeczeństwa. W ortodoksyjnej myśli marksistowskiej owe wa­
runki materialnego życia ludzi określane są jako „infrastruktura" inaczej
„baza". Wszystkie inne formy kultury i społeczeństwa określane są jako
„superstruktura" czyli inaczej „nadbudowa". Według koncepcji marksistow­
skiej wszystkie polityczne, religijne wychowawcze i społeczne instytucje kul­
tury kształtowane są bezpośrednio przez infrastrukturę i pozostają pod jej
bezpośrednią kontrolą .
Wyjaśnienie materializmu kulturowego opiera się w zasadzie na wykorzysta- '
niu koncepcji marksistowskiej, z włączeniem jednak do niej elementów demo­
grafii i ekologii , które w istotny i zasadniczy sposób tę teorię modyfikują.
4

5

4

D z i ś wiadomo, że stosunki produkcji m o g ą leżeć poza d o m e n ą samej gospodarki, w szerszej
strukturze społecznej, którą na szczeblu pierwotnym s t a n o w i ą np. stosunki pokrewieństwa, a gos­
podarka jawi się j a k o jeden z a s p e k t ó w (niekoniecznie d o m i n u j ą c y czy determinujący, a nade
wszystko niekoniecznie wyjaśniający) systemu społecznego; por. Godelier 1972, s. 93-95.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

209

Wyjaśnienie formalnej ekonomii nawiązuje do tzw. „neoklasycznej"
teorii ekonomicznej opartej na koncepcjach logiki formalnej i matematyki
(tzw. teoria ogólnej równowagi). Bazuje ona na idei, że wybory ekonomiczne
ludzi zmierzają zawsze do maksymalizacji zysków, co odnosi się także do
społeczeństw plemiennych. Stąd niektórzy antropologowie przychylają się do
stanowiska, że reguły formalnej ekonomii mogą mieć również zastosowanie
do analizy prymitywnych systemów gospodarczych. Określa się tych uczo­
nych jako „formalistów" i przeciwstawia ich „substantywistom" tzn. tym
antropologom, którzy uważają, że zasady rządzące gospodarkę pierwotną są
tak diametralnie różne od tych, jakie rządzą gospodarką społeczeństw wyżej
rozwiniętych, że nie można ich zrozumieć przez zastosowanie reguł analizy
wypracowanych przez formalną ekonomię.
Nie sposób oczywiście przybliżyć w tym miejscu czytelnikowi treści
wszystkich rozdziałów omawianego podręcznika. Każdy z nich stanowi
osobną, bogatą w treść rozprawkę, opartą na obszernej literaturze przed­
miotu. Odsyłając zatem czytelnika do szczegółowej lektury interesujących go
rozdziałów, zatrzymamy się tutaj na jednym z nich, ale o znaczeniu węz­
łowym, dotyczącym typów analizy danych kulturowych wykorzystywanych
przez antropologów (Rozdział 5 „Analiza danych kulturowych").
Ewa Nowicka (1991) w swoim podręczniku wyodrębnia trzy podstawowe
typy wyjaśniania właściwe antropologii: 1) genetyczne czyli przyczynowe,
2) teologiczne czyli funkcjonalne, 3) kontekstowe czyli strukturalne. Można
dyskutować czy jest to klasyfikacja rozłączna, ale zostawmy na razie
ten problem.
W świetle koncepcji autora omawianego podręcznika typów takich jest
więcej. Wyróżnia on bowiem aż siedem typów analizy danych kulturowych
wykorzystywanych przez antropologów. Zanim przejdziemy do bliższego ich
omówienia, zacznijmy od przytoczenia sformułowanej przez autora definicji
antropologii.
Pisze on: „Antropologowie kulturowi zmierzają do formułowania twier­
dzeń ogólnych, odnośnie cech wspólnych dla wszystkich kultur, w ciągu
całego okresu trwania kultury ludzkiej, opartych na zrozumieniu kultury
jako całości raczej aniżeli na badaniu wybranych jej dziedzin" (s. 103).
Oczywiście definicja ta jest wyrazem przyjęcia określonej opcji epistemologicznej i teoretycznej, której autor w dalszych wywodach nie przestrzega
konsekwentnie.

5

Marvin Harris uzupełnia teorię m a r k s i s t o w s k ą o teorię wzrostu ludności Malthusa oraz

koncepcje woluntarystyczne, uwzględniające w większym stopniu niż to czynił marksizm twórczą
rolę c z ł o w i e k a w kształtowaniu dziejów ludzkich. Samo istnienie walk klasowych u w a ż a za
niewystarczający czynnik przeobrażeń - konieczne są do tego nowatorskie osiągnięcia w dziedzinie
technologii, b ę d ą c e dziełem myślących ludzi, gdyż jedynie one

zdolne są przełamać kryzysy

demograficzno-ekonomiczne wynikające ze wzrostu ludności i kurczenia się z a s o b ó w ś r o d o w i s k a
naturalnego.

�210

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

M o ż n a się z nim jednak zgodzić, że cechą podejścia antropologicznego
jest badanie zjawisk ludzkiego świata w wymiarze: 1) transkulturowy
2) transtemporalnym i 3) holistycznym.
Termin „transkulturowy" w ujęciu autora oznacza, że antropologowie
zmierzają głównie do badania uniwersalnych czy wspólnych cech w kul­
turach ludzkich. I tutaj nasuwają się wątpliwości - termin „transkulturowy"
może bowiem oznaczać coś zgoła przeciwnego, że antropologowie usiłują
uchwycić niepowtarzalne, unikatowe cechy konkretnych kultur. Przyjmując
takie a nie inne rozumienie terminu transkulturalny autor odcina się od
postaw relatywistycznych.
Termin „trantemporalny" oznacza, że antropolog bada kulturę ludzką na
przestrzeni całego okresu jej istnienia, stąd odwoływanie się do danych
archeologicznych uważa on za niezbędny etap swej pracy badawczej. Ta
głęboka chronologiczna perspektywa pozwala bowiem poznać warunki
wzrostu, stabilności i przemian kultury oraz osadzić każdą badaną kulturę
w historycznym kontekście ogólnego, historycznego rozwoju.
I wreszcie termin „holistyczny" odnosi się do orientacji, która traktuje
wszystkie dziedziny kultury jako równie ważne dla istnienia i funkcjonowa­
nia całego systemu kulturowego. Oznacza to, że nawet badając pojedynczue
aspekty kultury (strukturę społeczną, język czy religię) antropolog musi mieć
zawsze na uwadze ich związki z wszystkimi pozostałymi dziedzinami kultury.
Są to konstatacje zupełnie oczywiste dla współczesnego antropologa, wy­
chowanego w duchu tradycji funkcjonalistycznej.
Przejdźmy do zaproponowanej przez autora klasyfikacji typów wyjaś­
niania antropologicznego. Są to kolejno:
1) analiza w terminach „emic-etic"
2) etnonauka
3) analiza struktur głębokich
4) analiza interpretacyjna
5) podejście konceptualne
6) podejście korelacyjne
7) podejście kontekśtualne
A d . 1. Analiza w terminach „emic-etic" sprowadza się do uchwycenia
rozbieżności pomiędzy tym co ludzie mówią, myślą i czują, a tym co jest
obserwowane przez antropologa jako faktyczne zachowanie. Jeśli tubylec np.
informuje badacza, że w jego plemieniu „mężczyzna nigdy nie bije swoich żon",
a w parę godzin później antropolog obserwuje, że ten sam mężczyzna uderzył
żonę tak silnie, aż wypadła przez drzwi swojego bambusowego domku i upadła
ciężko na ziemię - wówczas mamy do czynienia z tą rozbieżnością, o którą
chodzi (przypadek zanotowany przez autora w 1960 roku w plemieniu Dunsanów na Borneo). Tubylec przekazał antropologowi stwierdzenie pewnego stanu
idealnego, w któryr zeczywiście wierzył. Antropolog zaobserwował i dokonał
stwierdzenia stanu realnego w zasadniczy sposób rozbieżnego ze stwierdzeniem
tubylca i ideą tkwiącą w jego umyśle.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

211

Wedlug Marvina Harrisa, który właśnie wprowadził do antropologii
terminy „emiczny" i „etyczny", odniesienie do siebie tych dwóch sfer faktów
jest sprawą zasadniczej wagi w badaniach antropologicznych: pozwala bo­
wiem na uzyskanie bardziej pełnego i adekwatnego obrazu kultury - opis
„emiczny" ukazuje, w jaki sposób tubylcy widzą i konceptualizują swój świat
kultury, opis „etyczny" ukazuje, jak faktycznie przebiegają zachowania
kulturowe badanych ludzi. Ukazanie kontrastu pomiędzy tym co „idealne",
a tym co „realne" winno zatem stanowić główny problem badawczy an­
tropologa. Sam Harris uważa podejście „etyczne" za bardziej płodne nauko­
wo ponieważ pozwala ono na wyjaśnienie owego „emicznego Universum",
a nie tylko jego rejestrację.
Z wyjaśnieniem „etycznym" wiąże się jednak również ryzyko - dwaj
różni badacze prowadzący badania tej samej kultury w tym samym lub
różnym czasie mogą dojść do całkowicie różnych wniosków w jej opisie
i ocenie; autor podaje szereg takich potwierdzonych przykładów. Na sposób
interpretacji obserwowanych danych może wpływać bowiem płeć, wiek,
narodowość czy przynależność kulturowa badacza.
A d . 2. Idea analizy „emiczno-etycznej", zaproponowana przez Marvina
Harrisa została zakwestionowana przez zwolenników tzw. „nowej etno­
grafii" utożsamianej często z „etnonauką" lub „etnolingwistyka". Wierzą
oni, że prawdziwe naukowe badanie kultury winno koncentrować się jedynie
na opisie stanu idealnego tzn. analizie sposobu, w jaki członkowie danej
kultury myślą, czują czy konceptualizują swój świat. Tylko tubylcze „teorie
kultury" się liczą i mogą prowadzić do formułowania wniosków wolnych od
etnocentrycznych uprzedzeń i zniekształceń wynikających z ukształtowanych
przez tradycję euroamerykańską schematów myślowych (Charles Frake
-jeden z pierwszych agitatorów etnonauki). Stąd przedstawiciele etnonauki
zwracając się do metod lingwistycznych zmierzających do odtworzenia
poznawczej „ m a p y " badanego społeczeństwa, wierzą w możliwość dotarcia
do logicznego fundamentu kultury, który będzie można wyrazić w języku
matematycznym, logiki formalnej i teorii zbiorów.
A d 3. Analiza danych kulturowych w terminach „struktur głębokich",
zainicjowana przez Lèvi-Straussa, bazuje na założeniu, że człowiek wyposa­
żony jest od urodzenia w pewne przekazywane biologicznie wzory myślowe,
które leżą u podstaw wszelkich operacji myślowych człowieka. Analogicznie
do zaprogramowanego matematycznie komputera ukierunkowują one myśl
ludzką i nadają jej ogólny kształt. W przekonaniu Levi-Straussa odkrycie,
ujawnienie tych „głębokich struktur" jest pierwszoplanowym zadaniem an­
tropologa. „Umysł" ludzki jest więc, jego zdaniem, źródłem wszystkich form
kultury i społeczeństwa. Owe elementarne struktury myślowe zorganizowane
są na zasadzie binarnych opozycji: męskie - żeńskie, prawe - lewe, wysoki
- niski, dobry - zły, jasny - ciemny etc. Levi-Strauss wydaje się przyjmować
założenie, że te podstawowe, sformalizowane cechy ludzkiego myślenia są
takie same u wszystkich ludzi niezależnie od czasu i miejsca, w którym oni

�212

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

żyją. Obserwowane różnice kulturowe są zawsze wtórnym odbiciem zespołu
owych podstawowych, długotrwałych i niezmiennych struktur myślowych.
Jest to stanowisko w zasadniczy sposób odmienne od tego, jakie przyjmują
przedstawiciele etnonauki - odkrycie poznawczej organizacji właściwej danej
kulturze, które jest ostatecznym celem etnonauki, dla Levi-Straussa stanowi
zaledwie wstęp do odkrycia tego co się za nią kryje, a co jest powszechne,
wspólne i uniwersalne w ludzkim myśleniu.
A d 4. Wreszcie wyodrębnić można czwarty typ analizy zaproponowany
przez Clifforda Geertza - tzw. „podejście interpretacyjne". Bazuje ono na
założeniu, że działalność ludzka przebiega w sposób „stochastyczny"
(prawdopodobny, przypadkowy) tzn., że wydarzenia kulturowe są przypad­
kowe raczej aniżeli przebiegają według ustalonych i niezmiennych sekwenq i . W stochastycznym modelu kultury większość zachowań kulturowych
postrzegana jest jako zachowania nowe, innowacyjne i odrębne, nie mające
swojego odpowiednika w żadnym innym miejscu i czasie. Badacza in­
teresuje przede wszystkim ich wyjątkowość i niepowtarzalność raczej aniżeli
związek z ustalonymi regułami określającymi wszelkie przeszłe i przyszłe
działania.
A d 5. Podejście, które określa autor jako „konceptualne" dotyczy rodza­
j u danych, jakie antropolog zbiera w terenie i zakłada, jak się zdaje fakt, że
może on się skoncentrować na rejestrowaniu jedynie jednego konkretnego
zespołu faktów, z pominięciem lub zignorowaniem innych. A b y przybliżyć,
na czym polega istota tego podejścia wprowadza autor klasyfikację faktów
kulturowych na siedem podstawowych grup: a) do pierwszej grupy należą
fakty składające się na „idealny" obraz kultury, tzn. tubylcze poglądy,
opinie, odzwierciedlające ich sposób myślenia i odczuwania, ich sposób
widzenia własnej kultury; b) druga grupa faktów odzwierciedla „realny"
obraz kultury i obejmuje faktycznie zaobserwowane przejawy zachowań;
c) trzecią grupę faktów stanowią obiekty materialne takie jak narzędzia,
broń, środki transportu, domostwa, przedmioty sztuki i codziennego użytku,
udomowione zwierzęta etc; d) czwarta grupa faktów składa się z trwałych
zapisów takich jak filmy, notatki, taśmy, dotyczących języka, zachowania
czy też innych „realności" takich jak np. rozmiary populacji, gęstość zalud­
nienia, rozrodczość czy stopień umieralności; e) piątą grupę faktów stano­
wią wszelkie formy zapisu właściwe badanym kulturom - ryty, piktografy
(obrazkowe symbole), malowidła, które umacniają własne zapisy antropolo­
ga i pozwalają na ustalenie sekwencji pewnych znaczących wydarzeń w kul­
turze. Przykładem tego typu danych kulturowych mogą być pisane sprawo­
zdania dotyczące migracji czy ważniejszych zmian politycznych (podboje,
nowi przywódcy, etc). Przykładem tego typu faktów mogą być różnego
rodzaju symboliczne przedmioty - jak np. pasy i sznury z czerwonych,
białych i purpurowych muszli, jakie Morgan zaobserwował u Irokezów,
a które stanowiły symbole pewnych ważniejszych religijnych i politycznych
wydarzeń, f) Szóstą grupę faktów stanowią wszelkie zaobserwowane kon-

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

213

trasty pomiędzy kulturą „realną", a „idealną" tzn. porównanie tego co
ludzie czują, myślą i rozumieją z tym co faktycznie robią. Ten typ kulturo­
wych danych wskazuje na specjalne mechanizmy obronne wykorzystywane
przez ludzi - takie jak: racjonalizacja, projekcja, sublimacja, represja etc.
Ilustracją tego może być podawany już powyżej przykład rozbieżności po­
między stwierdzeniem tubylca z plemienia Dunsanów, że „mężczyzna nigdy
nie bije swoich żon", a faktycznie zaobserwowanym przez autora wypadkiem
silnego uderzenia przez tego samego mężczyznę jego żony. W późniejszej
rozmowie na ten temat mężczyzna ów stwierdził: „jesteś w błędzie - ty tego
nie widziałeś"; g) Siódmy rodzaj faktów zbieranych przez antropologów
kulturowych to pisane notatki i komentarze oparte na wiedzy i zrozumieniu
badanej kultury przez antropologów, które zazwyczaj byłyby niezrozumiałe
dla członków badanego społeczeństwa. Antropolog np. wie, że grupy społe­
czne opisywane przez Tikopijczyków jako „paito", przez Nuerów jako „thok
dwiel", przez Kaczinów z Birmy jako „ a m y u " czy przez Chińczyków jako
„tsung-tsu" to ten sam identyczny rodzaj grup, które on sam określiłby
jako „patrylinealne grupy descendencji". Takie techniczne terminy stanowią
pewien skrót myślowy, wykorzystywany przez antropologa dla uporząd­
kowania i zorganizowania wielkiej liczby informacji, jakie uzyskuje on bada­
jąc daną kulturę.
A d 6. Analiza korelacyjna znana jest w antropologii od samego zarania
dyscypliny. W 1989 roku Edward Burnett Tylor zebrał dane porównawcze
dotyczące form zawierania małżeństwa i form pokrewieństwa spotykanych
w różnych kulturach ludzkich. Użył on terminu „przyleganie" (adhesioń)
na określenie faktu, że pewne formy zachowania wydają się skorelowane
z pewnym określonym typem kultury. Stwierdził np. że w kulturach
w których występuje matrylinealna forma descendencji, spotyka się na
ogół zwyczaj unikania teściowej. Zwrócił tym samym uwagę na fakt,
że pomiędzy poszczególnymi elementami kultury mogą istnieć całkowicie
nieoczekiwane związki.
Analiza korelacyjna wymaga znajomości dużej liczby kultur, stąd jej
zastosowanie przez długi czas było ograniczone. Na wielką skalę tego ro­
dzaju-badania porównawcze zaczęto dopiero prowadzić w 1943 roku przy
Uniwersytecie w Yale. Najpierw dotyczyły one 150 kultur, w 1957 już
565 kultur, w 1967 - 862 kultur, w 1980 liczba przebadanych kultur wynosiła
już 1100 kultur. Badania tego typu prowadzone są w ramach organizacji
zwanej „ H u m a ń Relation Area Files" ( H A R F ) działającej już nie tylko przy
Uniwersytecie w Yale, ale również w dwudziestu innych ośrodkach uniwer­
syteckich w Stanach Zjednoczonych i zagranicą. Na podstawie danych zbie­
ranych przez H A R F można dokonywać wszelkich możliwych korelacji po­
między różnymi formami zachowań kulturowych a typami kultury, z który­
mi są powiązane. W 1943 roku np. Horton badał związek pomiędzy nasile­
niem alkoholizmu a typem kultury, w 1945 roku Ford badał związki
pomiędzy typem kultury a przyrostem naturalnym. Murdock badał specjalne

�214

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

stosunki, jakie zachodzą pomiędzy terminologią pokrewieństwa a: 1) regu­
łami descendencji, 2) regułami zawierania małżeńsw, 3) regułami rezydencji,
wykorzystując próbę 85 kultur przebadanych przez H A R F i 165 kultur, do
których dane zebrał sam. Jego prace na ten temat uważane są za równie
ważne osiągnięcie, co znacznie wcześniejsza praca Tylora.W 1953 roku John
Whiting i Irving Childe badali związki pomiędzy typami opieki nad dziećmi
a zachowaniem dorosłych w 75 kulturach ludzkich.
Gwałtowny wzrost stosowania metody korelacyjnej nastąpił w momencie
zastosowania komputerów do badań antropologicznych, które umożliwiły
dokonywanie wielkiej liczby skomplikowanych korelacji.
Analiza korelacyjna krytykowana była głównie przez Bronisława Mali­
nowskiego (1931) i Edwarda Sapira (1934) za traktowanie kultury jako
zbioru izolowanych i niepowiązanych ze sobą wewnętrznie elementów.
Wynikiem tej krytyki było m.in. wprowadzenie w ostatnich trzech deka­
dach do analizy korelacyjnej analizy wieloczynnikowej badającej zależność
nie tylko pomiędzy dwoma zmiennymi, ale starającej się uchwycić związek
pomiędzy wieloma zmiennymi przy pomocy matematycznych współczyn­
ników korelacji.
A d 7. Krytyka atomistycznego traktowania kultury i ewolucjonistycznych założeń o jednakowości postępu dla wszystkich kultur ludzkich
doprowadziła do powstania w ramach antropologii tzw. kontekstualnego
wyjaśniania zjawisk. Początek dały idee i badania Franza Boasa, jednakże
pełne rozwinięcie metoda ta znalazła w szkole funkcjonalnej A.R. Radcliffee-Browna i B. Malinowskiego. Boas stwierdził, że każda kultura
winna być traktowana jako równorzędna w stosunku do innych i winna
być rozumiana jedynie w swoich własnych terminach. Zaczął traktować
poszczególne kultury jako „unikalne całości" wyjaśnialne jedynie w termi­
nach unikalnej historii przez jaką przeszedł dany lud. Założenie to określa­
ne jest obecnie jako kulturowy relatywizm. Przez wyjaśnianie kontekstualne możemy więc rozumieć odniesienie każdego obserwowanego przejawu
ludzkiego zachowania do owego niepowtarzalnego kontekstu w jakim
jest osadzona dana kultura. Ale analiza kontekstualna może być też
rozumiana głębiej. W latach 30-tych i 40-tych zaczęto krytykować idee
skrajnie pojętego relatywizmu poszukując wspólnych podstaw kultury,
które mogłyby być podstawą do prowadzenia badań porównawczych.
Bronisław Malinowski za takie uniwersalne podstawy kultury uważał
potrzeby ludzkie. Przekraczają one granice kulturowe i stanowią podłoże
wyłaniania się we wszystkich kulturach ludzkich takich samych jej uniwer­
salnych aspektów (gospodarka, system władzy, system kontroli społecznej,
system edukacyjny, religijny, sztuka, etc), które różnią się jedynie w szcze­
gółach ich realizacji. Założenie o istnieniu wspólnych podstaw dla wszy­
stkich kultur złagodziło więc ideę relatywizmu, ale jej całkowicie nie
przekreśliło. W latach 50-tych ów relatywizm w złagodzonej formie wyraził
się w stanowisku traktującym każdą kulturę jako „cybernetyczny system

�RECENZJE r OMÓWIENIA

215

sprzężeń zwrotnych", co zakłada, że zmiana w jednej części systemu
znajduje swoje reperkusje w innych częściach systemu i wpływa na cha­
rakter jego całości.
Podsumowując można więc powiedzieć, że metoda kontekstualna bazuje
na trzech podstawowych założeniach: 1) założeniu o całościowym charak­
terze kultury, 2) założeniu o wspólnych podstawach kultury oraz 3) założe­
niu relatywizmu kulturowego, ale raczej w jego metodologicznym aniżeli
ideologicznym rozumieniu. Oznacza to, że ów relatywizm nie jest pojmowa­
ny w sposób skrajny, zakładający że poszczególne kultury mogą być badane
jedynie w swoich własnych terminach, ale traktuje się tę ideę jako użyteczne
narzędzie analityczne dla wyjaśnienia skomplikowanych niekiedy problemów
życiowych na jakie napotykają badani ludzie, a które związane są z lokal­
nymi warunkami ich życia, co nie oznacza negowania występowania cech
wspólnych w różnych kulturach (Kluckhohn).
Wyjaśnienie kontekstualne to zatem nie tylko wyjaśnianie w terminach
unikalnej historii danego społeczeństwa, ale również wyjaśnianie systemowe
przez odniesienie danego zjawiska do kultury pojmowanej jako całość współ­
zależnych i wzajemnie powiązanych elementów. Metoda kontekstualna za­
tem zakłada, że można porównywać ze sobą jedynie kultury jako całości,
a nie pojedyncze, wyrwane z kontekstu kulturowego elementy. Jednym
słowem ten sam element spotykany w różnych kulturach może mieć w każdej
zupełnie inne znaczenie, dlatego niedopuszczalne jest atomistyczne traktowa­
nie go jako samodzielnej i niezależnej jednostki badań.
Współwystępowanie tylu uzupełniających się lub wręcz alternatywnych
metod analizy w antropologii świadczy o tym, że wciąż jeszcze mimo
przeszło stuletniego rozwoju jest ona nauką młodą poszukującą coraz to
nowych, bardziej precyzyjnych, doskonalszych i adekwatnych sposobów
opisu i metod wyjaśniania rzeczywistości kulturowej. Jednakże fakt ist­
nienia wielości uzupełniających się czy alternatywnych metod jest także
dowodem prężności dyscypliny i tkwiących w niej potencjalnych możliwości
rozwojowych.
Skoncentrowaliśmy się tutaj na bardziej szczegółowym przedstawieniu
tylko jednej z proponowanych przez autora klasyfikacji, ale o znaczeniu
podstawowym. Podręcznik w nie obfituje, każdy właściwie rozdział przynosi
nowe, indywidualnie przez autora wprowadzone sposoby porządkowania
materiału, świadcząca o tym, jak dalece gruntowna i przemyślana jest wie­
dza, którą reprezentuje.
W rozdziale 7: „Socjalizacja a osobowość" przytacza np. tablicę porząd­
kującą różne teorie „kultury i osobowości" (s. 164):
I . Antropologia psychoanalityczna:
a) ortodoksyjna - Freud, Roheim, Ferenci;
b) neofreudowska - Fromm, Erikson, Bettelheim.
I I . „Kultura i osobowość"
a) „konfiguracjonizm" - Benedict, Mead, Hallowell;

�216

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

b) „podstawowa osobowość" - Kardiner, Linton, D u Bois, Mead,
Galdwin i Sarson;
c) „charakter narodowy" - Kluckhohn, Mead, Beteson, Hsu, La Barre;
d) „korelacyjno-międzykulturowa" - Whiting, Spiro, Levine.
I I I . Antropologioa kognitywna
a) „prymitywna mentalność" - Tylor, Levi Brühl, Boas, Lévi-Strauss;
b) „rozwojowa" - Tyler, Cole, Pirce-Williams;
c) „etnosemantyczna" - Conklin, Frake, Kay, Berlin.
I V . Struktura społeczna i osobowość
a) „materializm kulturowy" - Marks, Engels, Bucharin, Harris
b) „pozycjonalizm" (układ pozycji społecznych) - Vehlen, Weber,
Merton;
c) „symboliczny interakcjonizm" -- G.H. Mead, H . Blumer,
E. Gofïman.
Systematyzacje tego typu odsłaniają zapewne czytelnikowi polskiemu
nieuświadamiane lub w niedostatecznym stopniu uświadamiane problemy
i rozróżnienia. Powinno to zachęcić do lektury.
Na koniec przytoczmy charakterystyczne zdanie, jakie wypowiedział
autor w podsumowaniu ostatniego rozdziału: „Dowiadujemy się od antro­
pologów, że w trudnych okresach i sytuacjach ludzie myślą jasno, uczą się
szybko i dobrze i wykorzystują swoją górnolotną wyobraźnię, odwagę i zdol­
ności do pokonywania, rozwiązywania i przezwyciężania w praktyczny spo­
sób trudności związanych z problemami, jakie niesie życie" (s. 388). Nie
znaczy to oczywiście, że inne świadectwa historii ludzkiej - z jej straszliwymi
i krwawymi wojnami, przejawami gwałtu i bezsensownego okrucieństwa
(dodajmy tu głodu, nędzy, chorób i innych nieszczęść) - powinny być z tego
opisu wyłączone. Ale mimo to wnioski autora są optymistyczne. Od okresu
ok. 4 milionów lat przed n.e., gdy ludzkość liczyła zaledwie kilka tysięcy
osób, żyła na krańcach przyrodniczego świata zdominowana przez silniejsze,
szybsze i bardziej zwinne stworzenia, istoty ludzkie jako gatunek doszły do
pozycji dominującej na kuli ziemskiej, rozrastając się do miliardów jednostek
i wypełniając każdą ekologiczną niszę naszej planety. Choć wielu ludzi
w ciągu tej długiej historii żyło w nędzy i braku pewności jutra oraz sensu
swojego istnienia, to jednak w ostatecznym rozrachunku 300 000 pokoleń
ludzi wyszło zwycięsko z tego trwającego 4 miliony lat pochodu.
Optymizm autora jest budujący, ale czy w pełni uzasadniony? W tym
pozytywistycznym modelu nauki, jaki prezentuje omawiana praca, brakuje
jak się zdaje miejsca na bardziej ogólną refleksję filozoficzną dopuszczającą
wątpliwości, niepewność, brak jednoznacznych roztrzygnięć w ocenie tego
co słuszne czy pewne w historii ludzkości i możliwe do realizacji w per­
spektywie jej dalszego rozwoju. Ale może lepiej być optymistą, gdyż na
zasadzie samospełniającej się przepowiedni, optymizm ten może okazać się
twórczy, pozwalając na rozwiązanie większej ilości problemów w sposób
pozytywny.

�217

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

LITERATURA
Brozi K.J.
1992

Antropologia kulturowa.

Wprowadzenie, t. 1, Zarys historii antropologii

kulturowej,

Lublin.
Godelier

M.

1972
Haviland

Rationality and Irrationality

in Economies,

New Y o r k . Monthly Review Press.

W.

1981

Cultural Anthropology,

N e w Y o r k , wyd. 3.

Nowicka E.
1991

Świat

kultury - Świat

kulturowej,

człowieka,

systematyczny

wykład

problemów

antropologii

Warszawa.

Olszewska-Dyoniziak

B.

1976

Antropologia społeczna

1991

Człowiek

1993

„Opis

jako przedmiot nauczania, „ E t n o g r a f i a Polska", t. 20, z. 1.

- kultura - osobowość.
ludów"

i ,,Nauka

Wstęp do klasycznej antropologii kultury, K r a k ó w .

o człowieku",

czyli etnografia

i antropologia

kultury,

„ L u d " , t. 75, P o z n a ń .
Waligórski
1969

A.
Społeczność

afrykańska

rykańskiego

plemienia Luo,

w procesie przemian,

1890,

1949.

Studium

wschodnioaf-

Warszawa

Barbara Olszewska-Dy oniziak

Andrzej Pośpiech, Pułapka oczywistości. Pośmiertne spisy ruchomości szlach­
ty wielkopolskiej z XVII wieku. Studia i Materiały z Historii Kultury Mate­
rialnej, t. L X I V , Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Letter Quality,
Warszawa 1992, ss. 143
Inwentarze ruchomości jako masowe źródło do różnych dziedzin historii
kultury materialnej zaczęto wykorzystywać dopiero w ostatnich dziesięcioleciach
w związku z rozwojem nowoczesnej aparatury obliczeniowej. Uprzednio były
one przytaczane pojedynczo lub w niewielkich zespołach rzadko dochodzących
do kilkuset pozycji. Andrzej Pośpiech wykorzystał w sumie dwieście inwentarzy
wielkopolskiej szlachty, co stanowi dwie trzecie odnalezionych dzięki kwerendzie
wiejskiej rejestrów. Porównawczo sięgnął on do 50 pośmiertnych spisów
ruchomości szlacheckich z terenu województwa ruskiego. Ta niewielka ilość
przebadanego materiału pozwoliła autorowi na szczegółową analizę życiorysów
znacznej części zmarłych właścicieli ruchomości, ich upodobań i wyboru
w zakresie posiadanych przedmiotów. Zagadnienie to poruszył nawet w osob­
nym artykule o Stanisławie Kurowskim, zmarłym w 1651 r. (Pośpiech 1989).
Trzy inne artykuły omawiają zagadnienia szlacheckiej zamożności na podstawie
inwentarzy wielkopolskich, majątek osobisty szlachcica wielkopolskiego, oraz
miejsce ubioru w analizowanych spisach (Pośpiech 1981, 1986, 1992). Warto
podkreślić szczególny wkład autora do historii polskiego ubioru narodowego na
skutek jego ustalenia dotyczącego szybkiego r ozp o wszechni ani a się kontuszy
w drugiej połowie X V I I w. Moda kontuszowa stała się strojem ubożejącej
szlachty wielkopolskiej.

�218

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Zachodnioeuropejskie badania nad inwentarzami ruchomości szły do­
tychczas raczej w kierunku bardziej masowego wykorzystywania tego
źródła, nie unikając także ich krytycznej analizy. Należy tu przytoczyć
przynajmniej zbiory referatów z dwóch międzynarodowych konferencji
w Wageningen w Holandii (patrz: Pr o ba te inventories..., 1980) i w Bernie
(Inventaires..., 1988). Zaowocowały one wzmożonymi badaniami zwłaszcza
we Francji i na wyspach Brytyjskich. Lektura licznych już opracowań
nasuwa uwagę, że wykorzystywanie inwentarzy ruchomości przez histo­
ryków gospodarczych przynosi więcej ważnych ustaleń w zakresie okre­
ślania poziomu życia różnych warstw społecznych w danym kraju (należy
tu wspomnieć o M . Baulant 1985, 1989), a także poziomu rolnictwa,
czy budownictwa, aniżeli w dziedzinie odzieży. Uwagę tę nasuwają dwie
większe prace Daniela Roche o odzieży ludności Paryża i o kulturze
pozorów czyli historii odzieży we Francji w X V I I i X V I I I w. W pracach
tych przytaczano wiele danych statystycznych o stanie posiadania gar­
deroby przedstawicieli różnych warstw ludności miejskiej, ilości posia­
danych okryć, spodni, spódnic czy bielizny. Jednakże bez materiałów
ze źródeł ikonograficznych i zachowanych zabytków te dane są tylko
suchym wyliczaniem pożytecznym dla dalszych badań historyka ubiorów
(Roche 1981, 1989). Wstępne wyniki badań Johna Styles dotyczących
północnej Anglii w X V I I I w. musiałyby być w przyszłości także oparte
na szerszym tle porównawczym (Styles 1992). W naszej części Europy
jedynie moja książka o ubiorze narodowym wykorzystuje ponad pięć
tysięcy inwentarzy ruchomości (Turnau 1991). Na Węgrzech, w Słowacji,
w Czechach, w Rosji i na Białorusi przytacza się tylko niewielką część
posiadanych inwentarzy.
Na tym tle porównawczym książka Andrzeja Pośpiecha jest przede
wszystkim analizą źródłoznawczą wielkopolskich inwentarzy szlacheckich
ruchomości. Autor zna dotychczasowe krytyki źródłowe. Wykazuje on
doskonałą znajomość badanego środowiska, co ułatwiła mu praca dok­
torska o szlacheckim handlu ziemią i przemianach struktury majątkowej
w powiecie kaliskim (Pośpiech 1989). Jego szczegółowa analiza zawartości
poszczególnych inwentarzy, wraz z układami rodzinnymi, ma ogromne
znaczenie źródłoznawcze. Pod tym względem książka musi być starannie
wykorzystywana przez dalszych badaczy nie tylko w Polsce, co ułatwi
obszerne streszczenie angielskie. Najważniejsze ustalenia dotyczą czasu
sporządzania inwentarza i motywów tego postępowania. Selektywność
zapisu jest sprawą oczywistą; nie warto było opisywać mało wartościowych
przedmiotów. Jednakże autor stwierdził, że niekiedy drobiazgowość redakqi
nie była związana z wiarygodnością przekazu. Czasem zresztą i sami twórcy
inwentarzy nie ukrywali ich braków, a nawet celowych pominięć. Roz­
patrując te zagadnienia w szerszej skali chronologicznej można by dodać
jeszcze zmiany cen poszczególnych mobiliów np. odzieży lub bielizny,
które wobec tego nie były wyliczane ze względu na niską wartość w sto-

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

219

sunku do kosztowności, sreber stołowych lub mebli. Już w ciągu X V I I I w.
zaczyna się obserwować to zjawisko mimo gwałtownie rosnących liczb
pozostawionych spisów.
Autor chciał zbadać szlachecki świat przedmiotów na podstawie dro­
biazgowej analizy dwustu inwentarzy. Z jego rozważań wyziera rozczaro­
wanie, że tego dokonać nie zdołał. W inwentarzach pomijano wiele przed­
miotów, które nie warte były wyliczenia ze względu na cenę i stopień
zużycia, nie były sporną częścią majątku i wreszcie mogły być pominięte
świadomie dla zmniejszenia masy spadkowej. Na podobne trudności na­
trafiłam w swej pracy przy wykorzystywaniu także analizowanych przez
autora spisów. Dlatego mogę stwierdzić, że żaden inwentarz nie oddaje
w pełni stanu posiadania mobiliów zmarłego szlachcica czy mieszczanina.
Pamiętać należy, że spisywano rzeczy znajdujące się w pozostawionym
przez niego majątku i mieszkaniu. Część cenniejszych przedmiotów mogła
być ukryta bądź wyniesiona. Utrudnia to jednak najbardziej analizę
szczegółowego stanu posiadania zmarłych. Zagadnienie to najbardziej
pasjonowało autora omawianej książki. Przy korzystaniu z wielu tysięcy
spisów wybiera się tylko określone typy przedmiotów charakteryzuj ące
użytkowanie ich przez przedstawicieli określonych grup społecznych czy
środowisk. Dla przykładu mogę stwierdzić, że w analizie tak szlacheckich,
jak mieszczańskich spisów ruchomości w niewielkim stopniu interesowałam
się liczbą kaftanów czy okryć wierzchnich a w znacznie większym ich
typem, a więc: czy były to kontusze, kiereje czy giermaki. Badacz różnych
typów mobiliów interesuje się dotacją ich występowania i zmianami mody
na pewne formy. D o tego celu przesunięcie nawet o kilka lat daty sporzą­
dzania inwentarza nie odgrywa tak znacznej roli wobec znacznie ważniej­
szego braku, jakim jest wiek właściciela ruchomości, którego niemal nigdy
nie uwzględniano. Także nie istniała tu możliwość świadomej zmiany tych
mobiliów. Sporządzająca inwentarz rodzina nie miała wyraźnych powodów
do nazywania delii kontuszem, a nieznajomość tych ubiorów była mało
prawdopodobna. Natomiast szczegółowa i doskonale przedstawiona kryty­
ka źródłowa inwentarzy szlachty wielkopolskiej dokonana przez Andrzeja
Pośpiecha stanowi ważny argument w dyskusji nad publikowaniem poje­
dynczych spisów.
Inwentarze są źródłem masowym i wyciąganie wniosków z jednego lub
kilku spisów wyrwanych z kontekstu chronologicznego, społecznego i geo­
graficznego dla przedstawienia pewnych typów ruchomości nie jest uzasad­
niona i należałoby publikować tylko znaczne zespoły lub też zrezygnować
z druku. Także wyciąganie wniosków tylko z tego typu źródła bez znajo­
mości szerokiej bazy porównawczej w zakresie danego typu mobiliów nie
pozwala na bardziej ogólne ustalenia.
Nie podoba mi się komercyjny raczej tytuł omawianej książki. Analiza
inwentarzy ruchomości nie jest pułapką dla badacza, który krytycznie roz­
patruje każdy przekaz źródłowy. Doskonale napisana książka Andrzeja

�220

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Pośpiecha pomaga w krytycznej analizie tego coraz szerzej wykorzystywane­
go źródła. Praca ta wnosi nowe ujęcia tak do metodologii źródeł histo­
rycznych jak do obrazu mentalności szlachty wielkopolskiej X V I I w. Pod­
kreślenie we wnioskach skromnego standardu życia tej szlachty zwalcza wiele
utrwalonych stereotypów myślenia o tej warstwie społecznej. Przybliża zara­
zem te inwentarze, które, jak zaznaczono, nie są tylko „omnium rerum
mobilium" lecz raczej „omnium rerum nobilium".

LITERATURA
Baulant M.
1985

Un dossier: La personne âgée dans la société

Briarde aux XVI le et XVI Ile

siècle,

„ A n n a l e s de D é m o g r a p h i e Historique", s. 283-302.
1989

L'appréciation

du niveau de vie. Une problème,

une solution,

Histoire et Mesure",

t. 4, nr 3-4, s. 267-302.
Inventaires
1988

Inventaires

après-décès

économique

et

et

ventes des

quotidienne

e

meubles.

e

XIV -XIX

Apport

siècle,

à une histoire de la

M. Baulant,

vie

A . J . Schuurman

P. Servais (eds), Louvain-la Neuve.
Pośpiech
1981

A.
Majątek

osobisty

ruchomości

szlachcica

z XVII

w świetle

wielkopolskich

pośmiertnych

inwentarzy

wieku, „ K w a r t a l n i k Historii Kultury Materialnej", r. X X I X ,

nr 4, s. 463-482.
1986

Miejsce ubioru w wielkopolskich pośmiertnych

inwentarzach szlacheckich XVII

wieku,

„ K w a r t a l n i k H K M " , r. X X X I V , nr 3, s. 443-449.
1989b

Majsterkowicz
do badań
polskiego,

1989a

w kont uszu ( Szlachecki

osobowości),

pośmiertny

[w:] Szkice z dziejów

Srebrna
XVII

jako

źródło

społeczeństwa

„ S t u d i a i M a t e r i a ł y z Historii Kultury Materialnej", t. 61, s. 177-190.

Majętności

na sprzedaż.

Szlachecki

handel ziemią

w powiecie kaliskim w latach 1580-1655,
1992

inwentarz mobiliów

materialnego bytowania

łyżka

— probierz

w.), [w:] Nędza

szlacheckiej

i przemiany struktury

majątkowej

Wrocław.
zamożności?

{Przykład

i dostatek na ziemiach polskich od średniowiecza

Wielkopolski
po wiek

XX,

materiały Sesji zorganizowanej przez I H K M P A N 20-22 maja 1991 r., Warszawa
1992, s. 151-162.
Probate
1980

Probate inventories. A new source for the historical study of wealth, materiał

culture

and agricultural development, A . van der Woude, A . Schuurman (eds.), Wagenin¬
gen, „ A . A . G . Bijdragen", t. 23.
R o c h e D.
1981

Le

peuple

de

Paris.

Essai

sur

la

e

culture populaire

au XVIII

siècle,

Paris,

s. 164-201.
1989

La culture des apparences.

Une histoire du vêtement

e

XVII -XVIII

e

siècle,

Paris.

Styles J.
1992

The consumption

of clothing in the north of England

in the eighteenth

century,

A n g l o D u t c h C o n f é r e n c e on Textile History, Tilburg.
T u r n a u I.
1991

Ubiór narodowy w dawnej Rzeczypospolitej,

Warszawa.

Irena Turnau

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

221

Pro Georgia. Prace i materiały do dziejów stosunków gruzińsko-polskich, I ,
Towarzystwo Gruzińsko-Polskie, Warszawa 1991.
Wydany został pierwszy numer nowego pisma poświęconego historii
stosunków gruzińsko-polskich. Być może problematyka ta nie jest tak istot­
na dla naszego kraju, jak chociażby stosunki z naszymi sąsiadami. Prace
zamieszczone w piśmie są jednak interesującym uzupełnieniem dziejów na­
szych kontaktów ze Wschodem, zarówno Azją, jak i wschodnią częścią
Europy. Czytelnik polski znajdzie tu wiele informacji, z których najciekaw­
sze wydają się być te dotyczące licznych, jak się okazuje, nieraz zaskakują­
cych kontaktów między obu narodami.
Słowo wstępne, podpisane przez Komitet Redakcyjny, przedstawia
krótki zarys historyczny ponad pięćsetletnich już kontaktów gruzińsko-pol­
skich. Historię tę tworzyły kolejne fale emigracji polskiej docierające na
Kaukaz, oraz emigranci z Gruzji, którzy osiedlili się na ziemiach polskich.
Zeszyt zawiera m.in. artykuły poświęcone twórczości Szoty Rustawelego,
niektórym aspektom historii politycznych stosunków z początków X X w.,
misji wojskowo-dyplomatycznej Tytusa Filipowicza w Tbilisi, a także „Ty­
godnikowi Polskiemu" - czasopismu, które w 1918 r. przez krótki okres
ukazywało się w Tbilisi. Poza tym w piśmie są dokumenty dotyczące
ogłoszenia niepodległości Gruzji w 1918 r. oraz ciekawe wspomnienia
o kilku bardziej znanych Gruzinach mieszkających w Polsce w okresie
międzywojennym.
Stosunkom polsko-gruzińskim poświęcono dotąd w Polsce niewiele pub­
likacji. Tym większe znaczenie ma więc pismo poruszające tę tematykę.
Wydaje się, że powinno ono nie tylko znaleźć odbiór wśród czytelników
zafascynowanych Kaukazem lub Gruzją, ale także - u osób zainteresowa­
nych historią Polski i związków naszego kraju ze Wschodem.
Dagnoslaw Demski

„Przegląd Wschodni. Historia i wspóteesność Polaków na Wschodzie",
z. 1^1:1992
W styczniu 1993 r. członkowie Redakcji „Przeglądu Wschodniego"
i Fundacji Pomocy Bibliotekom Polskim zorganizowali uroczyste spotkanie
połączone z dyskusją o kierunkach polskiej polityki wschodniej. Uczest­
niczyli w nim m.in. naukowcy, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagrani­
cznych, działacze towarzystw polonijnych i inne osoby zainteresowane
- najogólniej mówiąc - sprawami Polaków na Wschodzie. Zgodnie z za­
mierzeniem organizatorów, spotkanie to było jednocześnie szczególnym
sposobem zamknięcia i podsumowania rocznej obecności Pisma na rynku

�222

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

wydawniczym. Jako że wszelkie rocznice są zwykle okazją do dyskusji
i przemyśleń - pozwolę sobie na kilka refleksji.
Cztery Zeszyty, jakie ukazały się w pierwszym roku działalności Redakcji
„Przeglądu", poświęcone są - zgodnie z przyjętymi założeniami - szeroko
ujętej problematyce historycznej, poczynając od X I V w. po współczesne losy
Polaków na Wschodzie. Ów Wschód przy tym, to nie tylko tzw. Kresy lecz
obszar daleko bardziej rozległy (geograficznie i semantycznie) rozciągający
się od obecnych wschodnich granic Polski po Sachalin i Mandżurię.
Od paru lat dzieje i różne formy działalności Polaków na Wschodzie
(pogranicznym, kresowym, Dalekim i syberyjskim) znajdują się w centrum
uwagi dużej części społeczeństwa polskiego. Budzą także spore zainteresowa­
nie naukowców. Jest to zrozumiałe. Prz;ez ostatnie dziesięciolecia bowiem
wszystko to, co miało związek z Polakami mieszkającymi przede wszystkim
na terenach b. ZSRR traktowano jako tzw. tematy polityczne, objęte surową
cenzurą. Był to fragment historii, którą próbowano skazać na zapomnienie.
Będące wynikiem określonych zmian politycznych, jakie miały miejsce
w ostatnich latach, runięcie murów, którymi odgradzano zwłaszcza minione
półwiecze historii Polaków na ziemiach b. ZSRR - przede wszystkim od
świadomości młodego, ,,pokolumbowego" pokolenia - spowodowało istny
zalew publikacji ukazujących losy Polaków w wymiarze jednostkowym,
rodzinnym, społecznym, państwowym. Nadszedł czas ujawniania dokumen­
tów archiwalnych, opatrzonych dotychczas napisem „ściśle tajne" i wyjaś­
niania tzw. białych plam, obejmujących nie tylko okres obecnego stulecia
lecz także wiele faktów z minionych epok. Wobec swoistej mody na sprawy
wschodnie, zwłaszcza zaś na losy Polaków (w tym: bliskie współczesności)
oraz wielości istniejących i przygotowanych do druku publikacji, a także
znacznego zakresu prowadzonych obecnie badań naukowych - „Przegląd
Wschodni" stoi przed trudnym zadaniem sprostania niemałej konkurencji
i pozyskania szerokiego grona stałych czytelników. Od jego redaktorów
i współpracowników przede wszystkim zależy też czy zdołają - jak czynili to
dotychczas - przyciągnąć autorów, którzy mają coś nowego do powiedzenia
i utrzymać dobry poziom Pisma.
Wydane w pierwszym roku istnienia 4 Zeszyty „Przeglądu Wschodniego"
są dobrą wizytówką. Mam nadzieję, że kolejne roczniki będą równie in­
teresujące i bogate w nowe treści, informacje o odkryciach naukowych,
prowadzonych badaniach i nasuwających się spostrzeżeniach, uzupełniając
wciąż jeszcze - moim zdaniem - niedostateczną (mimo wielości publikacji,
audycji radiowo-telewizyjnych, a także odzywających się co jakiś czas gło­
sów, ubolewających, iż nastąpiło przesycenie tego rodzaju tematyką) wiedzę
naszego społeczeństwa o Polakach na Wschodzie.
Należy podkreślić, że karty tej księgi polskich losów znaczone są nie tylko
problemami bolesnymi, dramatycznymi, rysującymi się czarną, mroczną kre­
ską w ludzkiej pamięci. We wschodnim wątku naszych dziejów - zwłaszcza
jeśli spojrzeć nań w tak rozległym planie czasowym, jak czynią to twórcy

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

223

„Przeglądu" - nie brakuje jasnych, barwnych stronic. Są one reprezentowane
np. przez różne formy twórczości. Mówienie o nich uważam za konieczne,
jeśli chce się ukazać prawdziwy, pełny, zróżnicowany obraz historii i współ­
czesności. Ten właśnie mniej znany i eksponowany wątek przewija się bardzo
wyraźnie na kartach „Przeglądu".
Tematyka poszczególnych Zeszytów jest najczęściej różnorodna. Teksty
napisane przez historyków, znawców sztuki, literatury, architektury, filolo­
gów, etnologów i przedstawicieli innych dyscyplin łączy natomiast przeważ­
nie wspólny obszar geograficzny.
Stosunkowo najbardziej zróżnicowany tematycznie i „przestrzennie" jest
Zeszyt 1. Zamieszczone w nim teksty dotyczą bowiem wybranych zagadnień
historyczno-politycznych, narodowościowych, literatury, architektury i in.;
niejednorodny jest też obszar zainteresowań poszczególnych autorów. Zeszyt
ten otwiera bardzo ważny, moim zdaniem, artykuł Stefana Kieniewicza
pt. „Kresy. Przemiany terminologiczne w perspektywie dziejowej". Równie
istotne jak sprawy terminologii i ich zwiąsiku z najważniejszymi wydarzenia­
mi historycznymi, które objęły obszar Kresów są - nie zaznaczone w tytule,
a znakomicie uwypuklone w artykule sprawy świadomościowe, zmieniają­
cych się postaw, odczuć i skojarzeń.
Zeszyt 2 poświęcony jest przede wszystkim Polakom na Syberii
w X I X w.: dziejom powstańców, zesłańcom. Problematyka historyczna spla­
ta się tu z opracowaniami na temat różnych form twórczości artystycznej
(literatury, malarstwa, rysunku i in.), jakie rozwijały się na terenie Syberii.
Artykuły zamieszczone w Zeszycie 3 łączy wspólny obszar - Litwa.
Zakres prezentowanych tu zagadnień jest bardzo szeroki: od wybranych
problemów historycznych i dziejów szlachty polskiej po współczesne prze­
miany narodowościowe, kwestie etniczne (ujęte przez historyków oraz
- widziane oczyma dzisiejszych mieszkańców Wileńszczyzny) i sprawę kul­
tury religijnej wsi polskiej.
W Zeszycie 4 dominuje „problematyka ukraińska". Obok artykułu pre­
zentującego współczesne przemiany narodowościowe na Ukrainie omawiane
są tam również m.in. rozmaite formy kultury artystycznej mieszkańców
Lwowa związane z życiem muzycznym, twórczością literacką, architekturą.
Stałym działem Pisma są „Dokumenty i Materiały". Można w nim
znaleźć m.in. unikalne najczęściej materiały archiwalne, informacje o zawar­
tości wybranych archiwów, nie publikowanych pracach zmarłych już naj­
częściej badaczy, fragmenty kronik, listów, dzienników, dokumenty urzędo­
we i in. Publikacja tego typu materiałów ma nie tylko znaczenie poznawcze,
lecz także znakomicie uzupełnia i poszerza wiodącą tematykę poszczegól­
nych Zeszytów.
W każdym Zeszycie znajduje się także dział Recenzji, w którym omawia­
ne są wydawnictwa związane bezpośrednio z tematyką poruszaną na łamach
„Przeglądu". Pozostałe działy pisma to: „ K r o n i k a " oraz „In Memoriam".
Mają one przede wszystkim charakter dokumentalno-informacyjny.

�224

RECENZJE I O M Ó W I E N I A

Lista autorów, którzy publikowali dotychczas w „Przeglądzie Wschod­
n i m " jest długa. Obok badaczy polskich, reprezentujących różne dyscypliny
nauki, znajdują się na niej również nazwiska zagranicznych współpracow­
ników pisma. Dzięki nim przed polskim czytelnikiem otwierają się np. nie
dostępne dotychczas archiwa. Udział badaczy spoza Polski może też mieć
niemałe znaczenie w przypadku dyskusji o problemach wymagających wielo­
stronnego, obiektywnego oglądu. Należą do nich właśnie sprawy Polaków
na Wschodzie oraz wszelkie kwestie etniczne, zagadnienie kształtowania się
stosunków międzysąsiedzkich, oceny niektórych wydarzeń historycznych itp.
Z pewnością kolejne Zeszyty „Przeglądu" otworzą się szerzej na taką dysku­
sję. W jakimś stopniu wymusi je też nie tylko określona sytuacja historyczno-polityczna lecz także - rozwój badań prowadzonych w Polsce i poza jej
granicami, dotyczących m.in. szeroko rozumianych kwestii etnicznych, kon­
taktów i wpływów kulturowych. Na odkrycie, zbadanie i opracowanie czeka
też jeszcze wiele faktów i zagadnień należących np. do sfery kultury ludowej,
religii, działalności artystycznej i in. Z pewnością - zgodnie z istniejącą już
tradycją - informacje o nich będą nadal zamieszczane w Piśmie. Bardziej
zróżnicowany stanie się też zapewne obszar stanowiący wspólne tło pub­
likowanych artykułów i materiałów.
Myślę, że Redakcja „Przeglądu Wschodniego", zamykając pierwszy
rok swej działalności, ma wiele powodów do zadowolenia. W tym miejscu
chciałabym też życzyć Jej kolejnych, interesujących roczników i poszcze­
gólnych Zeszytów oraz coraz większej liczby znakomitych autorów i wier­
nych czytelników.
Iwona Kab z Ińska-Staw arz

Krystyna Chabros, Beckoning Fortune. A Study of the Mongoł dalalga ritual.
Asiatische Forschungen, Bd 117, Otto Harrassowitz, Wiesbaden 1992,
ss. 316, 11 i l . czarno-białych
Książka znanej mongolistki Krystyny Chabros przyciąga uwagę nie tylko
treścią. Jej wielkim walorem jest bowiem także precyzyjna i logiczna kom­
pozycja tekstu oraz niezwykle staranna edycja.
Istnieją okoliczności, w których człowiek odwołuje się do pomocy
„sił wyższych", ucieka do nadzwyczajnych środków i zabiegów, modli
się lub po prostu komunikuje swe życzenia, oczekiwania, w nadziei na
ich spełnienie. Dzieje się tak przede wszystkim w różnorakich sytuacjach
przełomowych w życiu człowieka, świata przyrody, kosmosu, w biegu
czasu... Są one najczęściej związane z faktycznym, jak w przypadku choroby,
lub symbolicznym zagrożeniem życia, trwałości grupy i/lub szeroko rozu­
mianego środowiska.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

225

Jedną z form komunikowania ludzkich pragnień są rytuały i właściwe dla
nich zachowania. Należy do nich m.in. mongolski rytuał „przywoływania",
„przywracania" pomyślności, stanowiący zasadniczy przedmiot rozważań
Autorki prezentowanej tu książki. Beckoning Fortune jest rezultatem wielo­
letnich prac gabinetowych oraz badań terenowych, które K . Chabros prze­
prowadziła w latach 1988-1989 wśród Chałchasów i Ojratów mieszkających
w ajmaku Uws i kobdoskim. Na podstawie tej pracy Autorka uzyskała
doktorat.
Generalnie rzecz biorąc, dalalga polega na wykonywaniu ruchów okręż­
nych prawą ręką lub obiema dłońmi (na wysokości klatki piersiowej albo
łona) przy czym jako rytualny rekwizyt występuje tu np. dekorowana strzała
lub jej symboliczne ekwiwalenty: rozgałęziony kij, przednia noga owcy i in.
Istotnym elementem rytuału jest też m.in. spalanie ziół oraz/lub zwierzęcej
sierści albo kości, wspólna uczta uczestników ceremonii, recytowanie oko­
licznościowych tekstów (jak wyjaśnia Autorka, są to raczej inkantacje niż
modlitwy skierowane do określonych bóstw). K . Chabros zwraca uwagę na
trzy podstawowe elementy rytuału: 1) gest przywoływania pomyślności,
2) towarzyszące mu okrzyki ąuruil, qurui\ i 3) cel analizowanego zachowania.
Omawia także znaczenie kontekstu, w którym występuje rytuał dalalga. Są
to m.in. dwa okresy cyklu rocznego: jesienny i wiosenny. Należy przy tym
zauważyć, że dalalga wiąże się zawsze z przełomowymi etapami wspomnia­
nych pór roku - ich początkiem, środkiem lub końcem. W cyklu dobowym
natomiast czasem, w którym organizuje się dalalga jest np. moment poprze­
dzający zachód słońca, gdy dzień zmienia się w noc. U pasterzy czasowy
kontekst rytuału związany jest ściśle z kalendarzem podstawowych prac
i rytmem koczowania. U rolników natomiast wyznacza go najczęściej czas
zakończenia żniw (może to być również ostatni miesiąc jesieni). K . Chabros
wskazuje przy tym na istotne różnice między rytuałem wiosennym i jesien­
nym, jak też na zasadnicze odrębności cechujące obie pory roku. Dalalga
odbywa się nadto po polowaniach, podczas niektórych obrzędów przejścia,
jest także elementem zabiegów leczniczych oraz ceremonii ofiarnych (składa­
nia ofiar przeznaczonych dla owoo, gospodarzy wód, bóstw opiekuńczych,
Nieba, gór, władcy ognia, Gesera i in.). Są to zawsze momenty o szczegól­
nym, sakralnym znaczeniu dla wspólnoty, rytuał dalalga zaś - jak podkreśla
Autorka - jest związany z cyrkulacją życia i śmierci.
Szczególne znaczenie ma spalanie określonych obiektów podczas rytuału
dalalga. (Wiosną np. jest to m.in. sierść wielbłądzia, pochodząca z szyi
i górnej części nóg, jesienią zaś - kość piersiowa antylopy). Mongołowie
przypisują tym zabiegom określone funkcje magiczne. Wiosną oczekują, iż
dzięki dalalga zostaną powtórzone typowe dla tej pory zjawiska (topnienie
śniegów, narodziny zwierząt), jesienią zaś - spodziewają się akumulacji
występujących wówczas w obfitości dóbr. Istotne dla skuteczności rytuału
jest przede wszystkim uwolnienie energii witalnej, życiodajnych sił; za ich
siedlisko uważa się m.in. właśnie obiekty spalane podczas dalalga.

�226

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Wskazanie na udział dalalga w procesie uwalniania energii, uaktywniania
jej dla kreacji (a może raczej: re-kreacji) różnych form życia uważam za
niezwykle ważne. Zagadnienie związku między zachowaniami rytualnymi
a uaktywnianiem życiodajnej energii, przekazem sił witalnych na różnych
piętrach Universum było już sygnalizowane w literaturze mongolistycznej
(patrz np.: Bawden 1985; Hamayon 1991, 1992a,b; Kabzińska-Stawarz 1991,
s. 88-89, 118; 1992) nie zostało ono jednak dotychczas omówione w wyczer­
pujący sposób. Książka K . Chabros wnosi tu wiele nowego, znakomicie
wyjaśniając znaczenie dalalga. Uzupełnia też dotychczasowy stan wiedzy
o udziale zachowań rytualnych w utrzymaniu i przemieszczaniu zasobów
życiodajnej energii. Tłumaczy tym samym ich rolę w utrwalaniu podstaw
egzystencji Natury w różnych przejawach jej istnienia.
Autorka analizuje związki dalalga z obrzędami przejścia oraz ich wy­
stępowanie w takich sytuacjach zmiany jak: ubój zwierząt, odjazd panny
młodej do domu teścia, wyjazd syna do wojska, choroba, śmierć itp. W ta­
kich właśnie momentach następuje m.in. wyłączenie jednostki ze wspólnoty
rodzinnej, a zarazem utrata cząstki potencjału energetycznego grupy, prze­
mieszczenia jej do innego, „obcego" świata, naruszenie dotychczasowej sta­
bilizacji. W tych przypadkach rytuał ma za zadanie przywrócenie stanu
równowagi. Temu celowi służy też dalalga występujący np. po narodzinach
dziecka, a więc w sytuacji wejścia nowego członka rodziny do rodu ojca przy
jednoczesnym, symbolicznym odłączeniu od matki, a zarazem - przywróce­
nia matce praw członka określonej wspólnoty. Podobne znaczenie dla stałe­
go obiegu energii, przemieszczania jej potencjału, ma - jak trafnie zauważa
Autorka - dalalga organizowany przez myśliwych. Szczególną rolę rytualną
pełni mięso (głównie owcze). Jest ono spożywane przez uczestników dalalga.
Naczynie z mięsem przykłada się także do ciała na wysokości piersi. Dla
współczesnych Mongołów mięso jest przede wszystkim nośnikiem energii.
W przeszłości natomiast prawdopodobnie przypisywano mu również rolę
symbolicznego łącznika między żywymi i zmarłymi. Związek ten nie został
jednak dostatecznie wyjaśniony ani w dotychczasowych opracowaniach, ani
też w recenzowanej pracy. Autorka stwierdza, że inwokacje wygłaszane
w czasie rytuału są skierowane do gór, których władców (duchy opiekuńcze)
uważa się za konceptualizację przodków. Można więc przyjąć, iż duchy
przodków są obecne także w czasie dalalga.
K . Chabros ma dobre przygotowanie etnograficzne, przede wszystkim
jednak jest językoznawcą. Połączenie tych dyscyplin daje interesujące rezul­
taty w jej pracach. Przykładem jest m.in. Beckoning Fortune. Przedmiot
analizy lingwistycznej stanowi tu np. okrzyk ąurui towarzyszący rytuałowi
dalalga i występujący u różnych grup mongolskojęzycznych a także ture­
ckich. Autorka podaje przykłady tłumaczenie tego okrzyku i wskazuje na
różne możliwości jego interpretacji, m.in. jako „obcy świat", albo „chodź,
zbierz się". Sama jednak, jak się zdaje, podobnie jak większość badaczy,
skłania się ku koncepcji, iż termin ąurui jest nieprzetłumaczalny.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

227

Qurui pełni także określone funkcje magiczne. Służy przywołaniu po­
myślności przez jednoczesne zwalczanie zła (jak wykazały moje badania,
podobną rolę pełni np. okrzyk uuxai\ wznoszony przez łuczników i widzów
po każdym celnym strzale podczas zawodów sezonowych).
Wiele miejsca w omawianej pracy zajmują teksty inwokacji wygłaszanych
w różnych sytuacjach rytualnych, w których kontekście występuje dalalga
(s. 210-289). Autorka wykorzystuje przede wszystkim istniejące publikacje,
podając transkrypcję przytaczanych tekstów, ich tłumaczenie na angielski
oraz komentarz. Z niejasnych dla mnie powodów nie wspomina natomiast
0 efektach własnych badań, nie przytacza też materiałów, które najprawdo­
podobniej zebrała podczas prac terenowych.
Analizując znaczenie gestu dalalga K . Chabros odwołuje się m.in. do
koncepcji sformułowanej przez J.S. Wasilewskiego (1978), opartej w dużej
mierze na materiale mongolskim. Zgodnie z tą koncepcją, ruch okrężny
(obrotowy) wykonywany - jak w przypadku dalalga - w kierunku „ze
słońcem" służy podtrzymaniu życia i łączy uczestników ceremonii z przod­
kami, ustanawia więc rytualną więź między dwoma cyklami: energii życiowej
1 związku międzypokoleniowego istniejącego w ramach określonego lineażu.
Służy też nawiązaniu kontaktu z „Supernaturą", z „innym wymiarem",
w najszerszym znaczeniu zaś - powoduje pożądany ruch świata, kosmosu.
Wiele uwagi poświęcono w pracy znaczeniu rekwizytów używanych pod­
czas dalalga: strzały, kija (i przywiązywanych do nich przedmiotów, np.
monet, woreczków z gotowanym ziarnem), mięsa, liny, skóry zwierząt,
naczyń i in. Kije i liny traktowane są przy tym jako nośniki energii, naczynia
zaś - jako jej zbiorniki. Zdaniem Autorki, o kluczowej obecności strzały
w rytuale można mówić tylko w odniesieniu do jego zlamaizowanej wersji
(lamajski rytuał będący odpowiednikiem mongolskiego dalalga wyrasta z ko­
lei prawdopodobnie z bon i praktykowanych w nim zabiegów z użyciem
„wróżebnych strzał". Typowo mongolskim rekwizytem jest natomiast roz­
gałęziony kij. M o i m zdaniem, informacja ta powinna być podana na począt­
ku, nie zaś - jak to uczyniła Autorka, dopiero na s. 159-160. We „Wstępie"
bowiem (s. 1), wskazując znaczenie terminu dalalga oraz zbliżonego doń
buyan kesig K . Chabros pisze: ,,this name derives from the gestures which the
officiant makes; holding some ritual object, typically
a decorated arrow, he
describes circles with it in the air" [podkr. moje - I.K-S].
Stwierdziwszy. brak mongolskich i szamańskich korzeni omawianego
rytuału, zwłaszcza zaś - zapożyczenie strzały, K . Chabros dochodzi do
wniosku, iż w takim przypadku badanie znaczenia tego rekwizytu wniosłoby
niewiele do wiedzy o rytuale (s. 177). Wydaje mi się jednak, że taki wniosek
jest zbyt pochopny. Autorka wyjaśnia wprawdzie, że wiedza pasterzy mon­
golskich w tym zakresie jest niewielka (powołują się oni na tradycyjną
obecność dalalga i strzały w ich rodzimej kulturze) pojawia się jednak
- jak sądzę - szerszy problem, dobrze znany etnologom. Otóż, posiadanie
wiedzy o genezie badanych zachowań, znajdującej potwierdzenie w faktach

�228

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

i źródłach historycznych, jest obowiązkiem badacza, nie należy jej jednak
wymagać od informatorów. Ich widzenie rzeczywistości i sposoby jej inter­
pretowania, choć nierzadko różne od tzw. obiektywnej prawdy historycznej,
są nie mniej ważne dla zrozumienia badanej kultury niż realne fakty. Uwa­
żam też, że Autorka zbyt rzadko oddaje głos swoim informatorom, stosun­
kowo często natomiast przytacza prace innych badaczy, wykorzystując je
przede wszystkim jako szerokie tło porównawcze. Takie operowanie materia­
łem nie jest oczywiście błędem ani powodem do czynienia zarzutów i nie ma
większego znaczenia dla prezentowanych wniosków. Moja uwaga dotycząca
bardzo wyraźnej, nieuzasadnionej - jak myślę - przewagi cytatów z prac już
publikowanych (w wielu przypadkach dobrze znanych) nad materiałem tere­
nowym, pochodzącym „z pierwszej ręki", wynika być może przede wszyst­
kim z osobistego stosunku do tego typu materiałów, będących przecież
szczególnie żywym źródłem tworzonym przez badaczy, oraz przekonania
o ich wartości naukowej. Nie bez znaczenia są też w tym przypadku oczeki­
wania wobec Autorki, która informuje o swoim pobycie w terenie, budząc
tym samym nadzieję, iż zechce się podzielić z czytelnikami większą częścią
przeprowadzonych tam wywiadów i zanotowanych obserwacji. Przytoczenie
oryginalnych wypowiedzi informatorów nie tylko znakomicie uzupełniłoby
analizę rytuału, lecz także ukazałoby sposób postrzegania określonych zja­
wisk i zachowań przez osoby reprezentujące badaną kulturę.
Książka K . Chabros zawiera obszerną bibliografię, liczącą 251 pozycji
(uwzględniono w niej prace wydane do 1990 r.). Z przyjemnością odno­
towałam, iż Autorka często odwołuje się do efektów badań uczestników
ekspedycji etnograficznej P A N do Mongolii i wykorzystuje zgromadzone
przez nich materiały. Dotyczą one nie tylko dalalga lecz także wielu innych
zachowań występujących w kulturze mongolskiej, w tym m.in. - ich
znaczenia symbolicznego. Można natomiast żałować, że omawiana praca
jest tak oszczędnie ilustrowana, choć trzeba jednocześnie przyznać, że
zamieszczone w niej rysunki i fotografie ukazują najważniejsze zachowania
rytualne, dobrze uzupełniając podane w tekście informacje, będące przed­
miotem analizy.
Beckoning Fortune zainteresuje zapewne przede wszystkim mongolistów.
Myślę jednak, że można ją również polecić wszystkim tym, którzy zajmują
się problemem zachowań rytualnych i ich znaczenia. Nie tylko ze względu
na treść lecz także jako przykład rzetelnej, drobiazgowej i wyczerpującej
analizy wybranego zagadnienia. Dogłębnie analizowany przez K . Chabros
rytuał, podobnie jak sam termin dalalga, kryje bogactwo symboliki, ukazy­
wane stopniowo przez Autorkę. Odgrywa on złożoną rolę społeczno-kulturową, ważną zarówno z punktu widzenia pomyślności pojedynczego
człowieka, jak i większych grup społecznych. Znaczenie omawianego rytuału
przekracza jednak wymiar ludzki, ziemski, dalalga bowiem - jak wykazano
w recenzowanej pracy - łamie wszelkie granice czaso-przestrzenne, służąc
tworzeniu doskonałej całości.

�229

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

LITERATURA
Bawden C R .
1985

Vitality and death in the Mongolian
dichtung,

Hamayon
1991

Helden­

R.
Le

Chamane

matériaux
1992a

epic, [w:] Fragen der mongolischen

t. 3. Asiatische Forschungen 91, Wiesbaden» s. 9-24.
,joue"

sibériens,

et gagne ou Vact ion rituelle chamanique,

sur la base

de

[w:] Destin de rituell. Revue du College de..., s. 65-77.

Le jeu de la vie et de la mort, enjeu du chamanisme sibérien,

„ D i o g e n e " , n r 158,

s. 63-77.
1992b

Postface,

„ D i o g e n e " , nr 158, s. 151-160.

K a b z i ń s k a - S t a w a r z I.
1991

Games of Mongolian

1992

M c w przyrodzie

Shepherds,

Warszawa.

nie ginie, „Etnografia Polska", t, 36, z. 1, s. 135-159.

Wasilewski J.S.
1978

Symbolika

ruchu obrotowego i rytualnej inwersji,

„ E t n o g r a f i a Polska", t. 22, z. 1,

s. 81-108.

Iwona

Kabzińska-Stawarz

Alice Sórkózi, Political Prophéties in Mongolia in the 17-20th Centuries,
Akadémiai Kiadó, Budapest 1992, ss. 165
Procesy zachodzące we współczesnym świecie dowodzą niezbicie, że
żyjemy w czasie wielkiego przełomu. Jeśli wierzyć astrologom - dokonujące
się na naszych oczach wydarzenia są wynikiem specyficznego układu planet.
Znając ten układ można było przewidzieć dużo wcześniej współczesne
konflikty, wojny, zmiany układów społeczno-politycznych, klęski ekolo­
giczne i in.
Odkrywanie przyszłości, tak poprzez obserwację mapy Nieba, jak i rozmaite
wróżby, przepowiednie, interpretacje snów i in. fascynowało ludzkość niemal od
kolebki. Jak słusznie podkreśla we „Wstępie" do swej książki A . Sarkózi,
literatura profetyczna jest prawie tak stara jak ludzkość. Tworzyły ją niemal
wszystkie kultury świata. Dzieła tego typu znane są także Mongołom i od lat
stanowią przedmiot badań Autorki. Większość tekstów reprezentujących tę
część literatury mongolskiej nie ukazała się jednak do tej pory drukiem, nie
została ujęta w formie odrębnej monografii, aczkolwiek niektórzy mongoliści
(m.in. W. Heissig, Ch. Bawden, A . G . Sazykin i in.) wskazywali na naukowopoznawcze znaczenie tego rodzaju źródeł i bogactwo zawartych w nich treści.
A . Sarkózi włożyła wiele trudu w wydobycie, opracowanie i uporząd­
kowanie materiałów źródłowych reprezentujących mongolską literaturę pro­
fetyczną X V I I - X X w., znajdujących się m.in. w kolekcji Węgierskiej Akade­
mii Nauk oraz w bibliotekach zachodniej Europy i Petersburga. W omawia­
nej tu pracy zaprezentowała jednak tylko 13 spośród ponad 170 ksiąg
profetycznych, dokonując transkrypcji tekstów mongolskich i ich tłumacze­
nia na język angielski, opatrując je także odpowiednimi przypisami. Dotyczą

�230

/

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

one przede wszystkim warstwy językowej. Stosunkowo mało jest nato¬
miast w komentarzach odniesień do szerszego tła historyczno-kulturowego.
Wszystkie teksty zamieszczone w omawianej książce zostały opracowane
niezwykłe starannie. Tłumaczenia są przejrzyste, choć - jak zwykle w takich
przypadkach - można się spodziewać, że językoznawcy będą się spierać
0 niektóre interpretacje.
Oddzielny rozdział poświęcony został zagadnieniu synkretyzmu, przede
wszystkim wyraźnym wpływom indo-tybetańskim i chińskim na mongolską
literaturę profetyczną. Odpowiednie teksty egzemplifikują jej nurty, wywo­
dzące się z tych dwóch wielkich kręgów cywilizacji. Przeważają przy tym
zdecydowanie prace o tybetańskim rodowodzie.
Przepowiednie odnoszą się do konkretnych osób (np. władców), określają
też mniej lub bardziej szczegółowo przyszłość ludzkości. Wizje poszczegól­
nych autorów, dotyczące końca świata są, najczęściej katastroficzne. Przebija
z nich jednak optymistyczne przesłanie dla tych, którzy postępują godnie
1 wytrwają w wierze do końca. Niektóre teksty podają np. ogólną charak­
terystykę kolejnych lat i miesięcy, zwracając uwagę na niebezpieczeństwa
grożące ludzkości w tym czasie. Autorstwo przepowiedni przypisuje się
konkretnym postaciom historycznym lub bóstwom. Zawsze jednak ich źród­
łem jest Niebo, które objawia swą wolę za pośrednictwem wybranych,
powołanych do tego celu osób.
Lektura poszczególnych tekstów jest zajmująca. Zainteresują one, jak
sadzę, nie tylko mongolistów, znawców języka, literatury itp., lecz także np.
badaczy historii Mongolii. Są także znakomitym źródłem do badania men­
talności społeczeństwa mongolskiego, zwłaszcza warstw pozostających
w bezpośrednim kręgu oddziaływania dworu i klasztorów.
Iwona

Kabzińska-Stawarz

Svod etnograficeskich ponjatij i terminov. Narodnye znanija. Folklor. Narodnoe iskusstvo, vyp. 4, B.N. Putilov, G. Strobach (red.), Moskva 1991,
ss. 166, nib. 1
Przygotowana w kooperacji Instytutu Etnografii im. N . N . Mikłucho-Makłaja A N SSSR z Centralnym Instytutem A N G D R (przed połączeniem
obu niemieckich państw) czwarta już edycja Svoda etnografićeskich ponjatij
i terminov (zob. rec. cz. 2 w: „Etnografia Polska", t. 36:1992, z. 1,
s. 215-217) stanowić może doskonały materiał wprowadzający do aktualnej
wciąż dyskusji nad charakterem i miejscem badań etnograficznych we współ­
czesnej myśli humanistycznej; w tym konkretnym przypadku w odniesieniu
do trzech powiązanych ze sobą, ale i samodzielnych sfer kultury: wiedzy
ludowej, folkloru i sztuki ludowej. Pytanie bowiem o kierunki, granice

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

231

podstawowych zadań badawczych w obrębie tych trzech dyscyplin, odpowia­
dających im pojęć i terminów nie uzyskało jak dotąd zadowalającego oświet­
lenia, a zróżnicowane postawy przejawiają się tak w ogólnoteoretycznym, jak
i metodologicznym planie oraz konkretnej praktyce badawczej. Intencją
obecnego tomu stała się więc próba przybliżenia dyskusyjnych kwestii i pro­
pozycji ustaleń pozwalających na osiągnięcie najkorzystniejszych rozwiązań
badawczych w wybranych sferach kultury ludowej. Ważną rolę w wypeł­
nieniu tego przesłania odgrywa część wstępna opracowana przez czołowych
badaczy: rosyjskiego - B.N.Putiłowa i niemieckiego - G. Strobacha. Jej
charakter informacyjno-postulatywny uzasadnia metodę i dobór materiałów
części zasadniczej - słownikowej, rysuje kontekst, krąg problemów i meto­
dologiczne przesłanki europejskiej myśli etnograficznej. Wyróżnione dyscy­
pliny mieszczą się bowiem, zdaniem autorów, od dawna w polu etnogra­
ficznego poznania rozpatrywane przez pryzmat „etnicznej specyfiki" bądź
jako leżące poza bezpośrednią rzeczywistością etnograficzną, traktowane
jako „źródło" zamykające w sobie informacje, materiały, przetransponowa­
ne świadectwa różnych aspektów ogólnych.
W konstatacjach odwołujących się do badań wiedzy ludowej najistotniej­
sze wydaje się dostrzeżenie i wyeksponowanie „dwoistości wiedzy" charak­
terystycznej dla archaicznego stadium świadomości pierwotnej, a tym samym
idei nierozdzielności wiedzy „praktycznej" i mitologii, rytuału, „irracjonal­
nych działań". Putiłow i Strobach słusznie podkreślają konieczność umac­
niania interpretacji działalności ludzkiej jako całościowego systemu, w ob­
rębie którego, pierwotnie, w przeszłości, procesy technologiczne korelowały
z uniwersalnym mitycznym systemem, tym samym jakakolwiek działalność
sankcjonowana była nie tylko realnymi potrzebami, ale i rytuałem. Zasada
jedności widzenia świata (modelu świata) występująca w społeczeństwie
pierwotnym i długi czas przejawiająca się w tradycyjnych społecznościach
determinować powinna charakter postępowania badawczego, który uwzględ­
niałby również specyficzną osobliwość procesu poznania: brak podziału na
„naturalne" i „ponadnaturalne" (świat prezentuje się wyłącznie na poziomie
realności), brak występowania kryterium prawdziwość - fałszywość; tutaj
„reguły" (jako jedna z gałęzi wiedzy) są logiczne jak logiczny jest model
świata zabezpieczający pomyślność jego nosicieli, niemożność rozdzielania
ani przeciwstawiania „praktyczności" i „ideologiczności" (należy mówić
o uniwersalnym charakterze korespondencji pomiędzy tworzoną rzeczą, bu­
dową ludzkiego ciała, społeczną organizacją kolektywu i wyobrażeniami
o budowie kosmosu).
Właściwe przyjmowanie jedności, nierozdzielności związków semantycz­
nych, światopoglądowych, genetycznych, funkcjonalnych należy, zdaniem
autorów, do jednego z ważnych zadań badawczych, podobnie jak poświę­
cenie większej uwagi gałęziom słabo spenetrowanym: ludowej geografii i to­
pografii, hydrografii, zoologii i botanice, technologii różnych procesów.
Szczególne miejsce uzyskuje badanie ludowej wiedzy ekologicznej. Wśród

�232

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

postulatów badawczych pozostaje również analiza tworzenia się i funkcji
ludowej wiedzy w jej historycznym rozwoju w różnych społecznych forma­
cjach aż do czasów obecnych oraz pytania o formy i funkge wiedzy ludowej
w warunkach zmian cywilizacyjnych, a także zwrócenie uwagi na etniczną
specyfikę różnych obszarów wiedzy, które może dać rezultaty wyłącznie przy
szczegółowym opisie materiałów, ich systematyzacji, poznaniu historyczno-genetycznych aspektów w kontekście jednej kultury tradycyjnej etosu. Tutaj
konieczne wydaje się skojarzenie z obszernymi badaniami porównawczymi
ukierunkowanymi w stronę typologii, określenia ogólnych prawidłowości
historycznych determinujących ludową wiedzę, jej miejsce w dorobku ludz­
kości. Potrzeba opracowania dotyczy również problemu zróżnicowania form
wiedzy ludowej i sposobów ich ochrony, przekazu wyrażania, kontekstu
sytuacyjnego jak również ważności czynników różnicujących - płci, wieku,
charakteru specjalizacji, momentów społecznych. Wpółczesne miejsce wiedzy
ludowej w badaniach etnograficznych wyznacza więc swoiste ,,prawo dopeł­
nienia" między dwiema nierozdzielnymi sferami tradycyjnej rzeczywistości,
ale i pozostałymi działami ludowej kultury, tworząc z nimi spójny system.
Zależności te chyba najmocniej uwidaczniają się w badaniach folkloru, na co
również zwrócili uwagę Putiłow i Strobach. Skrótowy rys ewolucji tego
kluczowego pojęcia (począwszy od J. Thomsa), głównie w rosyjskiej myśli
badawczej posłużył autorom m.in. do słusznej krytyki orientacji filologicznej,
która ustaliła się w folklorystyce rosyjskiej już od końca lat dwudziestych
- początku trzydziestych naszego wieku. Folklor jako „ustna poetycka
twórczość ludowa", „sztuka słowa", czyli artystyczne wyrażenie tradycyjnej
wiedzy i wyobrażeń stanowiących jego osnowę światopoglądową został więc
„wypreparowany" z naturalnej sfery swego bytu, tj. środowiska etnograficz­
nego, pozostając w obrębie metodologii literaturoznawczej. Wśród negaty­
wów takiej orientacji (pozytywy były i są niezaprzeczalne) właśnie oderwanie
od naturalnego podglebia w decydujący sposób zmieniało jego status, po­
zbawiając go znacznych obszarów tradycyjnego materiału kultury duchowej
oraz organicznych związków z różnymi sferami sztuki tradycyjnej (muzyki,
tańca, teatru i in.). Konieczność badań synkretycznych, rozwijania koncepqi jedności folklorystycznego i etnograficznego podejścia do folkloru
dostrzegali niektórzy tylko uczeni rosyjscy (D.K. Zielenin, L I . Tołstoj,
O . M . Frejdenberg, W.J. Propp, P.G. Bogatyriew), choć koncepcja ta w obec­
nym czasie zdobywa sobie coraz większe uznanie. Bardziej jednak niż stosu­
nek folklorystyki do etnografii interesuje autorów sytuacja odwrotna - relaq a etnografii do folkloru, usamodzielnienie się folklorystyki, „filologizaqa"
badań sprawiły, że dzisiejsza etnografia odnosi się do folkloru jako do
samodzielnego obszaru kultury (podobnie jak w odniesieniu do literatury czy
muzyki), którym jakoby rządziły inne zasady. W efekcie tego podejścia
w obrazie tradycyjnej kultury badanej przez etnografów jest on programowo
pomijany, bądź tylko sygnalizowany. Autorzy krytycznie odnoszą się do
tematu, szczególnie popularnego w najnowszych badaniach etnograficznych,

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

233

ujmującego „folklor jako etnograficzne źródło". Ich zdaniem, podobne po­
dejście skrajnie zawęża i zubaża folklor jako zjawisko kultury, niewiele
wnosząc do eksploracji etnograficznych. Najwłaściwsze byłoby przyjęcie
założenia o całościowym charakterze świata etnosu i folklorze pozostającym
jego naturalnym składnikiem. Wyprowadzony z tych przesłanek najbar­
dziej efektywny kierunek badań polegałby na poznaniu folkloru w kon­
tekście tradycyjnej kultury ludowej, wskazaniu na genetyczne, semantyczne,
strukturalne i funkcjonalne związki faktów folklorystycznych z innymi
zjawiskami rzeczywistości etnograficznej. Tu najnowsze badania rosyjskie
- W.J. Proppa, E . M . Mieletinskiego, G.W. Ciwjana, W . N . Toporowa,
N . I . Tołstoja, W.W. Iwanowa, SJ. Niekljudowa, E.S. Nowik, A . K . Bajburina, B . N . Putiłowa i in. - wyraźnie wskazują na produktywność tej orientacji.
Zatem nałożenie się zadań folklorystycznych i etnograficznych pozwala
dotrzeć do głębokich warstw folkloru, które określają właśnie jego fenomen,
dostrzec specyficzny język i rządzące nim wewnętrzne reguły. Jednocześnie
weryfikacji wymagają niektóre ustalenia dotąd nie poddawane w wątpliwość:
chociażby formuła „sztuka słowa", która rozpatrywana z pozycji estetyki
literaturoznawczej, bez podkreślenia ludowego pojmowania tej kategorii,
doprowadziła do pozostawienia poza zasięgiem zainteresowania folklorys­
tyki form nierzadko trudno uchwytnych, „ulotnych", które ze swej natury,
funkcjonalności, łączności z modelem świata powinny doń przynależeć. Su­
rowej krytyce poddają również autorzy koncepcję, zrodzoną jeszcze w latach
trzydziestych w nauce rosyjskiej - pojmowania folkloru jako twórczości
ludowej, czyli sztuki ludzi pracy, która w praktyce przejawiała się w uzna­
waniu ideologicznych stereotypów oraz akceptacji zjawisk nie odpowiadają­
cych socjologicznym kryteriom ludowości ani wyższym potrzebom estetycz­
nym. Zjawiska te egzystowały wyłącznie dzięki swej socjalnej przynależności.
Kolejne pytanie wymagające rozpatrzenia, zdaniem autorów informacyjno-postulatywnej części edycji, dotyczy społecznej natury folkloru, a tym
samym poszerzenia pola przedmiotowego folklorystyki o obszary społecznie
jej przynależne, gdzie „kultura folklorystyczna" funkcjonowała na równi ze
środowiskiem wsi lub osiedla robotniczego, a więc o środowiska miejskie
z ich zróżnicowaną stratyfikacją socjalną, rzemieślnicze (każdy typ profesjonalno-kulturowej specyfiki), młyny, armię, flotę, katorgę, więzienie, miej­
sca zsyłek, szkoły, bursy, klasztory itp. 2'właszcza dzięki jedności folklory­
stycznego i etnograficznego podejścia do oralnej kultury tradycyjnej rezul­
taty naukowe mogą być znaczące. Opcję tę obserwujemy także w badaniach
międzynarodowych. W nauce niemieckojęzycznej (w znacznym stopniu
i międzynarodowej) dominuje koncepcja pojmowania folkloru „sensu largo"
(wg rozróżnienia J. Burszty), a uwagę badaczy, oprócz obszarów wykracza­
jących poza ustną tradycję poetycką (obyczaje, muzyka, tańce, gry) przycią­
gają również związki tradycji ustnej z różnymi formami tradycji pisanej,
przetransponowanymi i zasymilowanymi zgodnie z ludowymi kanonami.
Punkt ciężkości międzynarodowych badań przesuwa się też ku problemom

�234

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

recepcji tradycji historycznych we współczesnej rzeczywistości oraz w stronę
nowych form, zjawisk i funkcji przy zmieniających się społeczno-kulturo­
wych uwarunkowaniach.
Ostatni z komponentów tytułowej triady - sztuka ludowa - zaprezen­
towany został również w duchu informacyjno-postulatywnym dominującym
w całej edycji. Autorzy przede wszystkim dostrzegają istotną i cenną zmianę,
jaka dokonała się w ostatnich latach w tym obszarze badań, poświadczającą
też generalną tendencję wyznaczoną dążeniami do odkrycia i poznania spe­
cyfiki etnicznej we wszystkich sferach kultury tradycyjnej - badanie sztuki
ludowej w jej głębokich, etnicznych związkach. Tak z punktu widzenia
ogólnej metodologii i teorii, jak i w wytyczaniu praktycznych dróg badań
istotny pozostaje problem etnograficznego podejścia do sztuki jako przed­
miotu poznania i jego odniesień do historii sztuki, oczywiście przy pod­
stawowym założeniu - ukazania „etnicznej specyfiki", ale też „odrzuceniu
„estetycznego nihilizmu" (S.W. Iwanow), niedocenianiu szczególnego arty­
stycznego wyra™ dzieł, przejawiającego się poprzez znaczenia etniczne,
etniczno-genetyczne i funkcjonalne. Na plan pierwszy wysuwa się zatem
poznanie związków dzieł i form sztuki ludowej z całokształtem życia etosu,
z jego wyobrażeniami (modelem świata), w szczególności z mitologią, rytua­
łem, funkcjami praktycznymi i poznawczymi. Stąd ważny pozostaje szczegól­
ny zwrot ku semantyce, odsłanianiu złożonej symboliki, ku mikroelementom
technicznej strony twórczości w zakresie: sztuk plastycznych, form dekoracyjno-użytkowych, artystycznej obróbki metalu, ornamentyki, tkactwa,
hafciarstwa, plecionkarstwa, itd. Zarysowuje się też specyficzna rola badań
wczesnych form i stadiów sztuki ludowej przynosząca cenny materiał dla
poznania osobliwości etnicznych i etnokulturowych procesów naszych cza­
sów (zwłaszcza w zakresie niektórych już zanikłych form kultury deter­
minujących również antropologiczne typy tradycyjnych społeczności).
Myśl główna przyświecająca etnograficznej orientacji w badaniu sztuki
ludowej, jak również pozostałych przywoływanych tu dziedzin, zawiera się
w pojmowaniu ich przejawów jako elementów dynamiki życia etnosu wto­
pionych w procesy egzystengi przez swój związek z rytuałem oraz inne
praktyczne funkcje. Ta orientacja przyświeca też przywoływanym w książce
terminom i pojęciom, dzięki czemu słownik ten może być percypowany na
kilku poziomach: od ogólnej deskrypcji zjawisk do głębokich odniesień
mityczno-rytualnych. Należy mocno zaakcentować również inną myśl wio­
dącą książki, wynikającą z wymienionego wyżej założenia, iż w kontekście
tradycyjnego modelu życia etnosu, w ogólnym obszarze jego kultury owe
trzy dziedziny tworzą nierozszczepialną całość ze względu na ich związek
z praktyką i określającym ją światopoglądem, ich funkcjonalne ukierun­
kowanie, charakter semantyki i ześrodkowanych w nich informacji o historii
etnicznej i specyfice etnosu. W tym świetle jako jedno z najistotniejszych
zadań współczesnej etnografii jawi się przełamanie izolacji w poznawaniu
ukazanych dziedzin - postulat badań kompleksowych. O pełnym powodze-

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

235

niu wskazanego stanowiska świadczą hasła słownikowe (79) opracowane
przez znanych z kompetencji naukowych badaczy rosyjskich i niemieckich,
wsparte reprezentatywną, międzynarodową bibliografią. Omawiane kom­
pendium wiedzy świetnie odpowiada zwłaszcza potrzebom zorientowanych
antropologicznie folklorystów, których interdyscyplinarne obserwacje wy­
magają głębokiego osadzenia w złożonej i wielopoziomowej rzeczywistości
etnograficznej. Takie spojrzenie przynieść może właśnie pożądane efekty
badawcze, choć wymaga ono dużej sprawności intelektualnej badającego.
Jego próbą są np. następujące hasła: mit, poznanie mitologiczne, czas
mitologiczny, mitologiczna kosmogeneza i socjogeneza, model kosmiczny,
symbol, symbolika, dające podstawy światopoglądowe wszystkich etnograficzno-folklorystycznych faktów. Na uwagę zasługują też takie hasła
ogólne jak: książka popularna, kalendarz, karnawał, teatr ludowy, ku­
kiełkowy, maski, etnometeorologia, medycyna ludowa, metrologia oraz
wiele innych bazujących na źródłach wschodniosłowiańskich, europejskich
i pozaeuropejskich, istotnych dla badaczy polskich w perspektywie komparystycznej, ale przede wszystkim ze względu na preferowaną metodę
kompleksowego oglądu. Obecna edycja „Zbioru pojęć i terminów etnogra­
ficznych" to zatem rodzaj klucza do szczegółowych eksploracji, w których
wszystkie elementy etnograficzno-folklorystycznego bricolage pozostają wo­
bec siebie w trwałym związku.
Anna Brzozowska-Krajka

Dominique Cardon, Guide des teintures naturelles. Plantes - Lichens - Champingons - Mollusquies et Insectes, Delachaux et Niestlé, Neuchâtel - Paris
1990, ss. 400, 49 tablic barwnych; współpraca przy wyborze ilustracji:
Gaétan du Chatenet
Autorka tej podstawowej pracy z zakresu farbiarstwa barwnikami natu­
ralnymi sama wypróbowała działanie znacznej części omawianych surow­
ców. We „Wprowadzeniu" wyjaśniła jednak, iż nie zdołała uwzględnić nie­
których surowców występujących sporadycznie w afrykańskich i amerykań­
skich dżunglach i używanych tylko przez niektóre plemiona. Miała też
trudności z wyborem omawianych roślin farbiarskich. W założeniu autorce
chodziło przede wszystkim o ukazanie barwników szerzej stosowanych w farbiarstwie na przestrzeni dziejów. Część z tych roślin miała także znaczenie
lecznicze. D . Cardon przytoczyła wyjaśnienia z zakresu teorii światła i re­
akcje chemiczne spotykane w farbiarstwie oraz omówiła przygotowanie
surowców włókienniczych do przyjęcia farby. Chodzi tu o różne typy zapraw
i stosowanie barwników kadziowych. Autorka scharakteryzowała następnie
typy barwników (z podziałem na roślinne i zwierzęce oraz - wedle kolorów

�236

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

i ich odcieni). Podręcznik ukazuje praktyczne recepty farbiarskie. Wykorzy­
stano tu doświadczenia badawcze autorki, zdobyte podczas przygotowy­
wania jej tezy doktorskiej o technologii średniowiecznego sukiennictwa
w Langwedocji, Katalonii i na Balearach.
Należy podkreślić niezwykłą konsekwencję układu omawianej książki. Nie
można było przyjąć łatwiejszego układu słownikowego, dobry indeks ułatwia też
znalezienie określonych barwników. Tablice barwne zawierają niezwykle
staranne przerysy omawianych materiałów farbiarskich, ułatwiając ich identyfi­
kację w razie trudności terminologicznych. Praca, oprócz części wstępnej,
zawiera omówienia barwników roślinnych i zwierzęcych. Barwniki mineralne
natomiast, mimo ich wczesnego użytkowania przez człowieka, nie należą do
tematyki książki (dotyczy ona bowiem tylko naturalnych środków farbiarskich).
W wewnętrznym podziale na rozdziały autorka omówiła zielone rośliny
barwiące na czerwono, co na język chemii przekłada się jako barwniki
chinonowe. Z bardziej znanych wymieniła krokosz i różne typy marzanny.
Przyjęła często stosowany podział wewnętrzny w charakterystyce barwników
(w książce ma on odniesienia do barwnych tablic). Po opisie barwnika
i ustaleniach terminologicznych podano miejsce upraw i występowania zwierząt,
których części są używane do celów farbiarskich, informacje o czasie zbioru,
zasadach wydobywania barwnika, uzyskiwanych barwach i ich zastosowaniach.
Omawiano też obszernie zastosowanie barwników od starożytności do współ­
czesności, wraz ze skalą produkcji przemysłowej.
W kolejnych rozdziałach autorka skoncentrowała się na sposobach bar­
wienia na żółto roślinami zawierającymi flawony oraz roślinach barwiących
od czerwieni do czerni, zawierających antocyjany. Do najbardziej znanych
z tej grupy barwników roślinnych należy kampesz. Nie wszystkie barwniki
żółci są natomiast flanoidami; wymienia się tu szafran i kurkumę. Ogromna
grupa barwników pozwalających uzyskać błękit zawiera indygo, do najdawniej używanych należy urzet. Rośliny zawierające taninę barwią na różne
odcienie beżu, szarości, czerni i brązu. Można tu wymienić różne typy
dębowych galasówek i kory, a także kasztanowce, winorośl, granatowieć,
sumak i niektóre gatunki liści herbacianych.
Barwniki uzyskiwane z grzybów i porostów były zawsze mniej znane ze
względu na trudności ich wykorzystania na skalę przemysłową. Autorka
omawia ich kwasowy skład chemiczny, wskazuje także na obecność chino­
nów. (Wiele z tych barwników można było badać na południu Francji).
Wśród barwników zwierzęcych, z których uzyskiwano poszukiwane od­
cienie czerwieni i fioletu, z najsławniejszą purpurą tyryjską, D . Cardon wy­
mienia różne rodzaje mięczaków i owadów. Autorka przytacza także staro­
żytne przepisy farbiarskie Pliniusza i Witruwiusza podkreślając, że podobne
odcienie czerwieni można było uzyskać z barwników roślinnych. Barwy
karmazynu, szkarłatu i cynobru pozyskiwano natomiast z owadów zawiera­
jących barwniki antrachinonowe. Obok różnych typów kermesu i koszenili
autorka dała staranne omówienie czerwca zwanego polskim (wykorzystano

�237

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

tu prace Z. Roweckiego i H . Wernerówny, wydawców dzieł Breyniusa i von
Bernitza). Podkreśliła znaczenie czerwca i kermesu z Armenii zwracając
uwagę, że nie wytrzymały one konkurencji amerykańskiej koszenilii.
Dobrze wydana książka jest podstawowym podręcznikiem barwników
naturalnych i łączy znakomitą znajomość historii farbiarstwa ze współczesną
wiedzą chemiczną i techniczną.
Irena Turnau

Le costume populaire provençal. Rode de basso Prouvenço, Yves Fattori
(ed) Musée des Arts et Traditions Populaires de Moyenne Provence,
Edisud, Aix-en Provence 1990, ss. 223, ryc. 437, w tym barwnych 320
+ 17 tablic wykrojów
Książka ta jest pracą zbiorową 10 autorów pod ogólną redakqa i ze
znacznym wkładem autorskim Yves Fattori. Ubiór prowansalski oznaczał
się wyjątkową oryginalnością i bogactwem rozwiązań zdobniczych.Zarazem
zachowała się bogata ikonografia sięgająca co najmniej X V I I I w. oraz za­
bytki muzealne ukazujące także ubiór roboczy chłopów, co stanowi wielką
rzadkość. Te ostatnie zostały opublikowane w wydanej wcześniej książce
Michela Biehna, dotyczącej tej tematyki. Ukazano tam mianowicie wieś­
niaczki w codziennych ubiorach. W końcu X V I I I w. noszono koszulę z za­
kasanymi do łokcia rękawami, kaftan karako z drukowanego perkalu z du­
żym dekoltem osłoniętym chustką zawiązaną na szyi. Spódnica do kostek
była ocieplana pikowaniem na bawełnie. Na nią wkładano drugą spódnicę
z drukowanego perkalu, drapowaną podciągnięciem z przodu i fartuch.
Ubiór ten nie uległ zmianie w I ćwierci X I X w. Ocieplana pikowaniem
spódnica była częściowo osłonięta fartuchem z kieszeniami, gorset nie miał
rękawów, a koszulę osłaniano przy szyi chustką z barwnego drukowanego
perkalu . Ten typ odzieży roboczej nie przypominał mody miejskiej, a cha­
rakterystyczny ubiór dwuczęściowy był łatwiejszy do wykonania w domu.
Omawiana książka ukazuje odzież roboczą i chłopów i pasterzy.
Autorzy Le costume... dali systematyczny opis wszystkich części odzieży
kobiecej i męskiej, noszonej przez chłopów, rzemieślników i najzamożniejszych przedsiębiorców. Zajęto się także akcesoriami, takimi jak: parasole,
koronki, hafty i guziki, oraz technikami krawieckimi. Słowniczek objaśnia
terminologię kostiumologiczną w języku prowansalskim. Na wyjątkową
uwagę zasługuje zespół wyobrażeń ikonograficznych pochodzących z ob­
razów wotywnych z X V I I I i X I X w. Ukazują one cudowne ocalenia żeglarzy,
1

1

Michel Biehn, En jupon piqué

Laflïtte, b.m. 1987.

et robe d'indienne. Costumes

provençaux,

É d i t i o n s Jeanne

�238

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

rybaków, wnętrza mieszkalne z łożami chorych tak chłopskie jak mieszczań­
skie o różnym stopniu zamożności. W tej bogatej ikonografii uderza charak­
terystyczny ubiór o szczególnej rozmaitości nakryć głowy a więc męskich
kapeluszy o różnych kształtach i fantazyjnych czepków damskich. Ubiór ten
nie ulegał poważniejszym zmianom od końca X V I I I do co najmniej pierwszej
połowy X I X w. Zanalizowano szczegółowo przekształcanie się roboczych
fartuchów, które w X V I I w. ulegały stale znacznemu rozszerzeniu dla lepszej
ochrony reszty ubioru. Obie książki dobrze się uzupełniają i przedstawiają
wyjątkowo interesujący przykład archaicznych ubiorów ludowych, niezależ­
nych od panującej mody miejskiej.
Irena Turnau

Marie Mercie, Sophie Charlotte Capdevielle, Voyages autour d'un cha­
peau, Éditions Ramsay de Cortanze, Paris 1990, ss. 208, ryc. 216, w tym
barwnych 36
Książka ta z pozoru wygląda na popularnonaukową. Jednakże przy
staranniejszej lekturze okazuje się, że jest to sumienne opracowanie historii
nakryć głowy z obszernym słowniczkiem oraz znakomitymi ilustracjami.
Autorki rozpoczynają od znalezisk prehistoryeznyeh w Europie, następnie
uwzględniają tradycyjnie Egipt, Grecję i Rzym. Obszerny rozdział o Galii
i średniowieczu od V - X V w. przynosi informacje z Francji i innych krajów
Europy zachodniej. Dalszy podział przyjmuje tradycyjne chronologie
kostiumologii francuskiej a więc okres renesansu, siedemnastego stulecia,
panowania Ludwika X V i X V I . Dalej omawia się okres od Dyrektoriatu
do Restauracji, drugiego Cesarstwa i końca X I X w. Opracowanie kończy
obszerne omówienie zmiennych mód nakryć głowy w X X w. wraz z uwzględ­
nieniem wielkich domów mody i ich wzorów.
Opracowanie to może być pożyteczne przy ustalaniu terminologii wszel­
kich akcesoriów mody zachodnioeuropejskiej. Można też wykorzystywać
ustalenia słownikowe (kilkaset haseł). Hasłowym określeniem wszelkich
form nakryć głowy jest w tej książce kapelusz. Brak natomiast różnorodnych
dodatków tego typu do europejskich strojów ludowych, które miały wyjąt­
kowo silny charakter znakowy informujący o stanie cywilnym, płci, wieku
i statusie społecznym właściciela. Jednakże tematyka akcesoriów oficjalnej
mody zawsze była bardziej atrakcyjna dla szerszego kręgu odbiorców. Nie­
liczne informacje o nakryciach głowy tak wieśniaków jak przedstawicieli
obcych w danym społeczeństwie grup etnicznych przynoszą fragmentaryczne
dane do historii ubiorów ludowych.
Irena Turnau

�239

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Maria Cristina Masdea, Angela Carola Per rotti, Napoli - Firenze e Ritorno.
Costwni popolari del Regno di Napoli nelle Collezioni Borboniche e Lorenesi,
Guida Editori, Napoli 1991, ss. 233, ryc. 200 + 36 tablic barwnych
Jest to katalog wystawy ukazującej zbiory ogromnej kolekcji ikonografii
ubiorów ludowych ze znacznej części zachodnich Włoch od Neapolu do
Florencji wraz z 11 regionami. Różnice w ludowej odzieży z końca X V I I I
i X I X w. ukazano w opracowaniach jedenastu autorów, nie mających cha­
rakteru opisu katalogowego lecz będących omówieniem syntetycznym licz­
nych ilustracji. Ten układ sprawia, że otrzymujemy opracowanie przed­
stawionej ikonografii a nie jedynie wprowadzenie do katalogu wystawy.
Ujęcie to ma znaczniejsze walory informacyjne. Widać z niego, że zarówno
szeroko pojęte regiony królestwa Neapolu, jak sąsiadujących z nim wysp,
a także Lukki i okolic Florencji miały wyodrębnione przynajmniej odświętne
ubiory. W niektórych z nich przytaczano ikonografię z najstarszych włoskich
albumów pochodzących z X V I w. Pojęcie ubioru ludowego potraktowano
szeroko. Wykorzystano materiały z tak licznych w X V I I I w. wedut miejskich
i przedstawienia odzieży rybaków w nadmorskich okolicach. Opracowanie
Elisy Miranda o strojach mieszkańców okolic Bari i Otranto ukazuje porów­
nawczo inny region Włoch.
Książka ta przynosi nieznane dotychczas materiały przechowywane
w prywatnych kolekcjach. Pozwolą one na opracowanie w przyszłości atlasu
strojów ludowych różnych ziem włoskich. Dotychczas zagadnienie to było
rzadko poruszane w literaturze przedmiotu. W ostatnim okresie opubliko­
wano wprawdzie kilka katalogów wystaw ubiorów z poszczególnych regio­
nów, jednakże rzadko miały one bardziej syntetyczny charakter.
Irena Turnau

Ritratti di Carnia tra '600 e '800. Dalia Donazione Ciceri. Costumi e tessuti
nella tradizione Tolmezzo, Museo Carnico delie A r t i Popolari „Michele
Gortani", b.m. 1990, ss. 95, ryc. 68 +barwnych 36
Katalog wystawy ze zbiorów Muzeum w Karnii na północy Włoch
ukazuje duży zbiór prowincjonalnych portretów i innych obrazów z X V I I
i X I X w. przedstawiających mieszczan i chłopów z podgórskiego regionu.
Ikonografia ta została omówiona w dwóch wprowadzających artykułach
Gilberto Ganzera i Attiliany Argentieri Zanetti. W sumie ukazano szerzej
40 portretów, które następnie przedstawiono w obszerniejszym katalogu
zawierającym kilkadziesiąt zabytków ikonograficznych i 16 dokumen­
tów dotyczących historii omawianej kolekcji. Książka ta stanowi znako­
mity materiał porównawczy nie tylko do historii tego odciętego od obcych

�240

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

wpływów regionu Włoch, lecz do odzieży podgórskich regionów Europy
X V I I - X I X w. Portrety prowincjonalnych malarzy ukazują charakterystycz­
ne twarze mieszczan i chłopów przypominające swym ostrym realizmem
portrety sarmackie Polski, Węgier czy Słowacji. Zarazem analiza przed­
stawionych ubiorów ukazuje bardzo powierzchowne wpływy tak francuskiej
mody tego okresu, jak jej ludowej wersji z innych regionów Włoch. Męskie
ubiory świadczą o nieco większym wpływie tej mody przynajmniej w spod­
niach do kolan przy prosto krojonych kaftanach i kołnierzach koszul za­
miast halsztuków. Większa rozmaitość cechuje odzież kobiet, rzadziej opusz­
czających swe miejsce zamieszkania Noszą one różne czepki, chustki lub
szale misternie zawiązywane na głowach, gorsety na haftowanych koszulach
i fartuchy na długich spódnicach. Należy zaobserwować wczesne rozpow­
szechnienie się drukowanych płócien lub perkali, z których szyto fartuchy.
Dzieci ubierano podobnie jak dorosłych jeszcze w X I X w.
Irena Turnau

IISITfDT IRC^FOIOGII I El!:0!i *f
Polskiej Akademii Nauk
Z A K Ł A D
ETNOLOGU
A l . Solidarności 105» 00-140 W a r s z a w a
te!. 2 0 - 2 8 - 8 1 do 8 4

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8416" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8395">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e94b11df01e6670c1450179373a5c1ac.pdf</src>
        <authentication>d680414bb333c7d7538936bdbf716eb4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100593">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1553</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100594">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100595">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1437</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100596">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1994 t.38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100597">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1994 t.38, s.241-270</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100598">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100599">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100600">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100601">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100605">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. XXXVIII: 1994, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Wojciech Burszta, Krzysztof Piątkowski, O czym opowiada antropologiczna
opowieść , Instytut Kultury, Warszawa 1994, ss. 184, il. 18
;

Dla kogo została napisana ta książka i jakiemu celowi ma ona służyć?
Mimo intrygującej okładki i takichż tytułów rozdziałów na pewno nie jest
ona przeznaczona dla przeciętnego czytelnika. Nie jest to lektura lekka
i popularna, nie tylko w swej części pierwszej zatytułowanej „Powaga", ale
także w części drugiej pt. „Zabawa". Jak mówią autorzy we „Wstępie", jest
to próba zaprezentowania pewnej wizji antropologicznej refleksji nad kul­
turą, jednej z możliwych i nie pretendującej do miana uniwersalnej. Autorzy
podzielili czas istnienia antropologii na dobę modernizmu i postmodernizmu
(co wydaje się wielkim uproszczeniem) i w ramach tych dwóch „epok"
charakteryzują postawy antropologa w stosunku do badanej rzeczywistości.
Jest to, jak powiedział poeta, „przyglądanie się własnemu przyglądaniu",
refleksja nad widzeniem świata przez antropologów różnych orientacji, jed­
nak zawsze sprowadzonych do modeli widzenia świata tych dwóch okresów,
co w pewnym sensie zamazuje cechy charakterystyczne różnych kierunków,
szczególnie w dobie modernizmu która to doba charakteryzowana jest głów­
nie przez orientacje egzystujące w etnologii polskiej. Postmodernistyczne
spojrzenie ilustrowane jest natomiast przede wszystkim poglądami i tezami
antropologów anglosaskich. Ich spojrzenie na kulturę i człowieka bardzo
ściśle wiąże się ze współczesnymi kierunkami filozoficznymi. Poglądy te
można by określić jako pewne zmaganie i próbę okiełzania wszech­
ogarniającego nauki o człowieku (tak przynajmniej można by sądzić z relacji
autorów) relatywizmu i dekonstrukqonizmu. Przy tym wszystkim interesują
autorów problemy, „przed jakimi staje badacz kulturowej obcości w mo­
mencie, gdy nie przymyka oczu na teraźniejszość, gdy wytrąca się z utartego
szlaku rozumowania, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna jego rola jako
antropologa naukowca. O tym mówi drugi aspekt rozważania, który spro­
wadza się do „pokazania, co dziś antropolog może dojrzeć w kulturze
pozbawiwszy się swej uprzywilejowanej pozycji obiektywnego obserwatora.
Antropolog współczesności chcąc nie chcąc jest też uczestnikiem zjawisk,
o których wypowiada się w trybie naukowym. Dzieje się tak szczególnie, gdy
przedmiotem zainteresowań czyni kontekst mu najbliższy czyli to, co go

�242

RECENZJE I OMÓWIENIA

bezpośrednio otacza. Okazało się, że tym, co decyduje o swoistości i atrak­
cyjności antropologicznego widzenia kultury nie jest przedmiotowo potrak­
towany zakres zainteresowań, ale raczej sposób stawiania pytań do tej
kultury się odnoszących" (s. 13). Szczegółowe omówienie poglądów anglo­
saskich uczonych Rorty'ego i Geertza stawia nas wobec problemu etnocentryzmu wykraczającego poza problemy naukowe i mającego ważkie znacze­
nie w życiu społecznym. Szczególnie w rzeczywistości amerykańskiej rzutuje
on na ustosunkowanie się do mniejszości, przede wszystkim do Indian.
Rorty dostrzega znaczny wpływ antropologów na to, jak wyglądała ich
sytuacja w Ameryce XIX-wiecznej i jak wygląda obecnie. Antropologowie
doby modernizmu traktowali krajowców i ich kultury jak „zamknięte mo­
nady, do których wstęp mają jedynie wtajemniczeni... Podkreślanie odmien­
ności, niewspółmierności, całościowości, rytualizacji itd. kultur tzw. prymi­
tywnych jeszcze bardziej te kultury marginalizowało" (s. 93). Inaczej jest
dziś, gdy - jak mówi Rorty - kultura liberalna narzuciła antropologom
nową rolę. Mają oni rozszerzać „horyzonty własnego społeczeństwa, po to
choćby, by demokracja liberalna mogła wypełnić swoje moralne zadanie:
harmonijnie połączyć i pogodzić zróżnicowanie i uniwersalność" „Rolą
antropologów jest « produkowanie » coraz większej liczby koneserów zróżni­
cowania, podobnie, jak to czynią na swój sposób historycy, pisarze i dzienni­
karze" (s. 95). Odrzucając istnienie transkulturowych, uniwersalnych war­
tości i kryteriów racjonalności, Rorty proponuje anty-antyetnocentryzm.
Zakłada bowiem, że „jeśli badacz nie jest w stanie odwołać się do neutral­
nych kryteriów, nieuchronnie grozi to irracjonalizmem i/lub etnocentryzmem, a one spaczają w istotny sposób prawdziwy obraz analizowanego
wycinka rzeczywistości. W miejsce tej teorii anty-antyetnocentryzm proponu­
je rodzaj filozoficznej terapii, której jedynym celem jest wskazanie na prak­
tyczną przewagę instytuqi liberalnych w umożliwianiu jednostkom i kultu­
rom «dawać sobie radę», bez wtrącania się w prywatność innych, bez
wchodzenia w konflikt z pojęciami dobra innych ludzi. Nie relatywizm, nie
« obiektywność» transkulturowa, ale etyczna propozycja i zachęta. Być może
jest to najlepsza rzecz, jaką ludzkość może zrobić." (s. 96). Geertz widzi
jednak niebezpieczeństwo w traktowaniu mniejszości jako równoprawnych
członków społeczeństwa bez dostrzegania ich wieloaspektowej odrębności.
Alkoholizm i pijaństwo wśród Indian Południa i Zachodu Stanów Zjedno­
czonych wymagają uwzględnienia kontekstu plemiennego, sytuacji destrukcji
tradycyjnej kultury, jakiej doświadczyli tubylcy (s. 92). Wielu intelektua­
listów świata zachodniego jest przeciwnych włączaniu się Latynosów czy
Indian w świat cywilizacji amerykańskiej. Uważają, że powinni oni zachować
własną odrębność językową i kulturową. Wiemy, że nie jest to pogląd nowy.
Przed zbyt szybką akulturacją w Afryce przestrzegał Bronisław Malinowski.
Jeśli idzie o Indian, to przypomina się opowieść o rozbitym kubku Indianina
z Wzorów Kultury Ruth Benedict mówiąca, jak delikatną sprawą jest udzie­
lanie owym „innym" kulturowo mniejszościom dobrodziejstw cywilizacji.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

243

Ten dylemat spojrzenia na inne kultury tak wiele znaczący w życiu
społecznym ma też swój odpowiednik w badaniach naukowych prowadzo­
nych przez antropologów. Przeciwstawieniu: swój - obcy, my - oni, tkwią­
cemu w założeniach i metodzie badawczej, poświęcają autorzy wiele miejsca
w swej pracy. Tutaj wspierają ich rozważania filozofów, „metafizyka
Innego", Levinasa i „możliwość Innego" - J. Derridy. Podaje ona w wąt­
pliwość możliwość poznania bowiem, kiedy podmiot wykracza poza siebie
„ku temu, co napotyka w świecie, rozpoznaje zawsze samego siebie." Jest
tak zawsze, gdy chcemy poznawać, jest to więc sytuacja nieodłącznie przypi­
sana losowi antropologa - chcąc czy nie, musi on zawładnąć swoim, innym,
kiedy pragnie go ująć w pojęciowe ramy reprezentacji." (s. 50). Wprawdzie
autorzy nie uważają za zasadne odwoływanie się antropologa do tej filozofii,
widzą jednak współzależność tych rozważań z rozterkami badaczy antropo­
logów borykających się z problemem," jak uniknąć zarówno etnocentryzmu,
jak i - symetrycznego względem niego relatywizmu [...], jak rozumieć inność
kulturową bez redukowania jej do ram kultury naszej, jak zachować
odmienność innych ludzi, odmienność dzięki której inny pozostaje innym,
nie przechodząc przez «filtr» procesu zrozumienia?" (s. 52). Modernistycz­
na relacja: podmiot poznający - przedmiot poznania została w postmoder­
nizmie zakwestionowana (s. 44). „Na gruncie antropologicznym pojawia się
powszechnie postulat, iż pierwej należy oswoić naszą własną kulturę i po­
znać ją w taki sposób, jakby to była kultura w rzeczywistym sensie inna,
0 statusie tej inności analogicznym, jaki przydawano dotąd kulturom prymi­
tywnym. Chodzi o to, by zachować inność zarówno w nas samych, jak
1 dotychczasowych innych, by w rezultacie dotrzeć w rejon wyższy ponad
różnice" (s. 44). Wszystkie omawiane przez autorów teorie mówią o wzajem­
nym powiązaniu i oddziaływaniu na siebie badacza i badanego, a ściślej
dwóch poznających się podmiotów.
Autorzy prezentują nam również przeniesioną z filozofii na grunt nauk
antropologicznych metodę dekonstrukcji. Jak twierdzą oni, nie jest to burze­
nie całkowite dotychczasowych konstrukcji myślowych, ale ich przebudowa,
wykazanie ich ograniczenia i sprzeczności, ale jednocześnie przejęcie tego, co
jest pozytywne. „[...] Dekonstruowanej opozycji nie odrzuca się, ale za­
chowuje «w planie myslowym», aby posługiwać się nią w rozumowaniu,
a w końcu niejako się ją przywraca po dokonaniu odwrócenia nadającego jej
odmienny status i znaczenie". Za prekursora tej metody w naukach antro­
pologicznych jest uważany przez Deridę Claude Lěvi-Strauss (s. 64-65).
Z rozważań tych płynie dość pesymistyczny wniosek, że wszystkie zało­
żenia teoretyczne, z jakimi przystępujemy do badań kultury są konieczne
i nieuniknione, ale jednocześnie stanowią one balast przeszkadzający na­
szemu rzeczywistemu wniknięciu w tę badaną kulturę (s. 68). To podejście
dekonstruuje również przeświadczenie o możliwości zwierciadlanego odbicia
świata w umyśle badacza. W swej książce Mirror for Man wydanej w 1949 r.
amerykański antropolog C. Kluckhohn uważa za rzecz oczywistą, że owo

�244

RECENZJE I OMÓWIENIA

zwierciadło , jest trwałe, obiektywne i nigdy nie podlega rozbiciu; możemy
nie zgadzać się co do interpretacji zwierciadlanego obrazu innych konwencji
kulturowych, ale przecież nie będziemy negować, że lustro oddaje wiernie
rzeczywistość, że ją odbija." W 1982 r. ukazuje się książka Jay'a Ruby'ego
A Crack in the Mirror, w której stwierdza on, że „nie ma żadnego zwierciad­
ła, rozpadło się ono na szereg drobnych odprysków. Nie warto w ogóle do
niego powracać, ponownie je mozolnie składać, gdyż byłoby to złożenie
wyrażające kolejną obiektywistyczną iluzję. Byłby to powrót naszego
zwierciadła, przez nas złożonego" (s. 38-39). Ani Ruby, ani współautorzy
wzmiankowanej książki nie popadają jednak w pesymizm. Uważają oni, że
„to co stworzyło rzekomo niezmienne i trwałe zwierciadło adekwatnego
przedstawienia świata, którego wyrazem były przezroczyste opisy innych
kultur, jest wytworem naszej kultury." Kolory tego obrazu wyprodukowali
sami antropologowie „tworząc dyscyplinę i formułując poznawcze ideały
nauki mierzącej się ze światem różnic i podobieństw ludzkiej kultury. Te
kolory to miara porządkująca wszelkie społeczeństwa, dzięki której można
je w ogóle porównywać lub kontrastować. Lustro [...] jest w istocie swej
partykularystyczne, historycznie zmienne i stanowi w tym sensie iluzję
obiektywności. Ta iluzja ma swoje źródło w filozofii, a została przejęta na
własny użytek przez antropologię i «wywieziona» poza nasz świat po to, by
poznać to, co inne, egzotyczne, ale co zwierciadło to zawsze jest w stanie
wiernie uchwycić - jak to zwierciadło. Antropolog miał tylko opowiedzieć,
co w nim zobaczył, uporządkować obraz i zaprezentować profanom" (s. 39).
Na tle tych rozważań przyglądają się nasi autorzy etnologii polskiej
w ostatnich dziesięcioleciach. Spoglądają na nią dość krytycznie cytując
słowa C. Geertza: „antropologia często zanika, ale niekoniecznie często się
odradza" (s. 54). Właśnie te słowa odnoszą się, według nich, do polskiej
etnologii. Sądzą, że ona „nie jest nauką o wyłanianiu się kultur, o ich
dynamice, lecz wiedzą o kulturach zanikających" (s. 54). „Pojęcie kultury
[...] jest pojęciem skierowanym ku obyczajom i tradycji, które należy chronić
od zapomnienia, gdyż od zagłady uchronić się nie da. Etnologia w Polsce to
nauka o ginących, zanikających elementach dziedzictwa kulturowego [...]
Etnologia polska skazała się na peryferyjność własnych zainteresowań, od­
wróciła od «zywych stanów kultury». Stąd odbicie w niej dyskusji, o których
staramy się w tej książce nieco powiedzieć jest znikome, żeby nie powiedzieć
żadne [...] Najgorsze jednak, co mogłoby spotkać naszą dyscyplinę w jej
krajowym wariancie, to utrata poczucia rzeczywistości, czego mamy już
symptomy" (s. 55). Dalej podnoszą autorzy problem mityzacji takich pojęć
jak: „tradycja", „kultura ludowa", „kultura tradycyjna" i sygnalizują,
„w jaki sposób podstawowe założenia wynikające z przyjętego przez bada­
cza sposobu rozumienia kultury mogą, « ustawiać » sam sposób podejścia do
zagadnienia tradycji"; „[...] praktyka etnograficzna trwa siłą własnej inercji"
(s. 73) [...] „Oskar Kolberg zapisywał tysiące stron, a za nim i przed nim inni
wizerunkiem wsi spokojnej, wesołej, rozśpiewanej, ale i tajemniczej" (s. 78).

�245

RECENZJE I OMÓWIENIA

Tymczasem „kultura dla antropologii nie jest już dziś - jak mówiliśmy
- jakąś tradycją, którą koniecznie trzeba ocalić od zapomnienia, lecz jest
zbiorem kodów, ideologii i artefaktów, które poddają się twórczym i kry­
tycznym przetworzeniom" (s. 110).
Wydaje się jednak, że obraz polskiej etnologii przedstawiony przez autorów
jest zbyt jednostronny i że oni sami ulegli mityzacji. Poczynając od Kolberga.
Pisał on o tym, co współcześnie widział na polskiej wsi i w wielu miejscach jego
opracowań spotykamy się z konstatacją zmian zachodzących już wówczas na
wsi, przenikającym wpływom miasta, zanikania tego, co tradycyjne. Nigdy nie
twierdził on, że kultura chłopska jest czymś stałym i niezmiennym. A jeśli idzie
o naszą etnologię ostatnich dziesięcioleci to już w żadnej mierze nie można
przyjąć tezy, że zajmuje się ona tylko ginącymi elementami dziedzictwa
kulturowego. Wystarczy przyjrzeć się monografiom, takim jak Kurpie - Puszcza
Zielona czy Stare i Nowe Siołkowice, a także pracom ukazującym się w serii
Biblioteki Etnografii Polskiej - M . Biernackiej, W. Paprockiej, J. Kucharskiej
czy pracom publikowanym w Zeszytach Etnograficznych UJ, by stwierdzić,
że procesy przemian, zagadnienia tworzenia się nowych kształtów kultury
wiejskiej nie są naszym etnologom obce.. Nie mówię już o „Polskiej Sztuce
Ludowej" czy „Literaturze Ludowej", bo tu może istotnie wiodą prym nie
etnologowie. W każdym razie uważam, że owe „żałobne lamenty" nad polską
etnologią są nieuzasadnione. Autorzy próbują wskazać wyjście ze „ślepego
zaułka", w jakim - według nich - znalazła się nasza dyscyplina. Jako na
niewykorzystane, a warte uwagi pole zainteresowań, wskazują na kulturę
masową oraz na zagadnienie kiczu, które to problemy dość obszernie oma­
wiają, wkraczając tu zresztą na obszary innych dyscyplin. Ostatni rozdział
zatytułowany „Fin de siécle" jest jakby przedstawieniem historycznych korzeni
dzisiejszych ideologii. Ideologia oświeceniowa zrodziła libertynizm burzący
ustalony porządek rzeczy, on kształtuje porządek epoki. Autorzy starają się
uchwycić podstawowe rysy libertynizmu z antropologicznego punktu widzenia.
Choć trudno jest ustalić ścisły związek tego rozdziału z całością książki, można
wnioskować, że autorzy chcą wykazać analogie „fin de sieďu" z końcem
naszego stulecia. W zakończeniu autorzy próbują tchnąć optymizm w czytelni­
ka poetyckim stwierdzeniem: „Antropologia współczesności nie musi dostoso­
wywać się do nowej rzeczywistości, ma swoje tropy i kanały opowieści, które
staraliśmy się pokazać. Nie musi omijać rzeczy ułomnych czy zdegradowanych:
rozgląda się po teraźniejszości i patrzy w przeszłość - nie boi się przyszłości. Nic
to, że popada w sidła tradycji, którą rehabilituje, choć przeszłość się dziś
ujednolica w stereotypowe wyobrażenia o niej samej: nie boi się końca historii,
to jej urok. A więc snuć się będzie dalej antropologiczna opowieść" (s. 164).
A na skrzydełku książki napisano: „Gdyby nie było kultury, nie byłoby
antropologii, a gdyby nie antropologia inaczej z pewnością widzielibyśmy
kulturę i inaczej sobie o niej opowiadali."
Teresa Karwicka

�246

RECENZJE I OMÓWIENIA

Jadwiga Kucharska, Poszukiwania tożsamości kulturowej ludności kaszub­
skiej w Polsce i Kanadzie, Łódź 1993, ss. 136
Recenzowana książka jest wynikiem wieloletnich badań, przemyśleń
i pracy Autorki, która w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przeby­
wała wśród Kaszubów Bytowskich - w samym centrum niewielkiego areału,
jaki zamieszkują w Polsce, a następnie wśród kaszubskich osadników na
terenie Kanady w parafii Wilno. Przedmiotem zainteresowań stały się rodzi­
ny rolnicze i chłoporobotnicze identyfikujące się co najmniej od 3 pokoleń
z kaszubską grupą etnograficzną, kultywujące rodzime tradycje językowe
i kulturowe. W tych różniących się strukturą społeczno-zawodową środowi­
skach Autorka starała się uchwycić stosunek ludzi do tradycji, ocenę i war­
tość, jaką dla nich przedstawia poprzez poznanie zachowań, opinii, sądów,
poglądów, sposobów myślenia. Dla zgłębienia tych problemów starała się
też wniknąć w genealogie, życiorysy i wydarzenia z przeszłości, które zawa­
żyły na poglądach i postawach życiowych badanych rodzin i mogły wpłynąć
na ich obecny stosunek do tradycji.
Nieodzownym działaniem w poszukiwaniu tożsamości kulturowej tu­
tejszej ludności było ustalenie modelu współczesnej rodziny kaszubskiej
i porównanie go z przyjętymi dotychczas systemami w skali regionu, a nawet
kraju również w perspektywie dziejowej, na ile to oczywiście było możliwe.
Dopiero w tak szeroko zakreślonej perspektywie można poznać mecha­
nizmy, jakie współdziałają w przekazywaniu tradycji. Warto w tym miejscu
podkreślić, że nie jest to sprawa prosta i łatwa do uchwycenia, w przeciwień­
stwie do zjawisk materialnych i społecznych. Problem tożsamości wiąże się
bowiem ze sferą świadomości, a zjawiska z otaczającego świata, wynikające
z działalności człowieka, są tylko zewnętrznym tego przejawem i potwier­
dzeniem. Wskazują na to wyniki badań również innych autorów zajmują­
cych się problematyką stosunków etnicznych oraz zagadnieniem „swoi"
i „obcy", np. na Górnym Śląsku (K. i J. Wodzowie, K. Łęcki, P. Wróblew­
ski, M.G. Gerlich, E. Kłosek i inni).
Autorce omawianej pracy chodziło przy tym o sięgnięcie w najgłębsze
pokłady jestestwa, a zarazem o określenie autorytetów uwzględnianych zarów­
no w obrębie rodziny, jak też w kręgach krewniaczo-sąsiedzkich. Aby dotrzeć
do sedna problemu należało pokonać wiele przeszkód i barier wynikających
z życiowej sytuaqi Kaszubów. Przez wiele pokoleń żyli oni bowiem w różnych
układach społeczno-politycznych, które nie były obojętne dla procesu kształto­
wania się świadomości narodowej oraz poczucia odrębności językowej, kulturo­
wej i religijnej jednostek oraz całej polskiej zbiorowości tego regionu.
Okres stanowiący historyczne tło dla problemów poruszanych w pracy sięga
połowy ubiegłego wieku. W części pierwszej Autorka uwzględnia sytuację
kształtującą się w centrum i na peryferiach kaszubskiego obszaru językowego,
tj. na terenie Polski, a w części drugiej - wśród ludności kaszubskiej żyjącej
w diasporze, konkretnie w parafii Wilno na terenie Kanady. Kulturę regionalną

�247

RECENZJE I OMÓWIENIA

ukazano tutaj najpierw we wsiach ziemi bytowskiej, poprzez pryzmat uwarun­
kowań i przebiegu procesów identyfikacji kulturowej, sytuacji społeczno-prawnej, życia rodzinnego, życia religijnego, języka etnicznego oraz stosunku
Kaszubów do własnych i obcych wzorów kulturowych. W części drugiej
natomiast treści te wzbogacono jeszcze o informacje na temat przebiegu
procesów osadniczych w nowej ojczyźnie i życia na farmach - obrazujące
łącznie procesy adaptacji do nowych warunków gospodarczo-społecznych
w Kanadzie. Szerzej też został tutaj omówiony stosunek do własnych i obcych
wzorów kulturowych. W procesie identyfikacji kulturowej uwzględniono
bowiem wyobrażenia i stosunek do kraju przodków, tworzenie się organizacji
parafialnej, zastępowanie kaszubskiej tradycji regionalnej elementami polskiej
tradycji narodowej oraz innowacje kulturowe. Zakończenie odnosi się wyłącznie
do części I I pracy i jest odpowiedzią na pytanie, co przyczyniło się do
utrzymania świadomości i tożsamości kulturowej Kaszubów żyjących w diaspo­
rze. Na pierwszym miejscu Autorka wymienia religię (katolicką), dalej język,
w mniejszym stopniu tradycje obrzędowe, które ustępują obecnie miejsca
tradycjom historycznym i patriotycznym własnego narodu.
Nieco inaczej wygląda to obecnie w Polsce, na terenie kaszubskiego obszaru
językowego, różnicującego się na strefę peryferyjną i centralną Kaszub. Tutaj
różnice te powodują „odmienne możliwości rozwoju gospodarczego i społeczne­
go oraz różne losy historyczne w dwudziestoleciu międzywojennym".
Praca byłaby pełniejsza, gdyby konkluzje wynikające z treści obydwu
części porównano ze sobą, uwzględniając także opinie Kaszubów miesz­
kających w Polsce na temat swych ziomków w Kanadzie i vice versa.
Otwarta pozostała także kwestia, czy i jakie elementy kultury kaszubskiej
przenikały do sąsiednich i współzamieszkujących obcych grup etnograficz­
nych, zarówno w Polsce, jak w Kanadzie i jaki był ich odbiór Kaszubów.
Być może obraz tożsamości tej grupy byłby przez to bardziej wyrazisty,
mobilizujący samookreślenie i identyfikację. Tym niemniej w obecnym wy­
daniu praca jest równie interesująca i stanowi cenny wkład do poznania
czynników i przyczyn wpływających na stopień świadomości społecznej oraz
kultury jednej z grup etnograficznych żyjących na polskim pograniczu,
a także w obcym jej środowisku dalekiej Kanady.
Barbara Bazielich

Lech Mróz, Geneza Cyganów i ich kultury, Wydawnictwa Fundacji „Histo­
ria pro Futuro", Rozprawy, tom I I I , Warszawa 1992, ss. 295, mapa 1
Omawiana tu książka wybitnego znawcy kultury cygańskiej, będąca
jego rozprawą habilitacyjną, wyraźnie różni się od wcześniejszych prac tego
autora. Inna jest przede wszystkim jej podstawa źródłowa, pojawia się też
w niej wiele nowych pytań badawczych. Autor tak pisze o tym we „Wstępie":

�248

RECENZJE I OMÓWIENIA

„W dotychczasowej swojej pracy posługiwałem się głównie materiałami etno­
graficznymi. Jednakże coraz częściej powracała myśl, że weryfikacji wymaga
także wiedza historyczna, że jest to nawet być może jedno z najpilniejszych
zadań dla tych, którzy zajmują się Cyganami. Rozwój nauk społecznych,
fakt, że Cyganami zaczęli się interesować także zawodowi antropolodzy
i etnolodzy [...] pozwolił nie tylko pełniej opisać, ale i lepiej zrozumieć wiele
kwestii. Często jednak to, co wynika z analizy etnologicznej, nie wiąże się
z tym, co zdaje się wynikać z wiedzy historycznej. To skłania do wniosku, że
należałoby pogłębić badania historyczne i źródłowe, sprawdzić stan wiedzy
i to nie tylko w odniesieniu do Polski. Dlatego właśnie zająłem się weryfikacją
bazy historycznej, powrotem do źródeł i do podstawowych dla cyganoznawstwa pytań, by mieć obraz przeszłości bliższy prawdy, a zarazem lepiej
zrozumieć to, co wynika z materiałów etnograficznych i szukać wyjaśnień
także tych zjawisk i procesów, które obserwujemy współcześnie." (s. 2)
Tych kilka zdań określa nie tylko cel pracy lecz również stosunek autora do
wcześniejszej literatury przedmiotu i w związku z tym wymaga wyjaśnienia.
Literatura cyganoznawcza, choć bardzo obfita, była do niedawna jeszcze
efektem fascynaqi Cyganami nie podbudowanej zazwyczaj niezbędnym do
prowadzenia poszukiwań naukowym przygotowaniem. To, co przez całe
dziesięciolecia pisano o Cyganach było, jak zauważa L. Mróz, obciążone
„wyjątkowo dużym procentem błędu, uproszczonych sądów, interpretacji nie
mających uzasadnienia, powierzchownych informacji lub zupełnych fantazji"
(s. 1). Tak więc ten „powrót do źródeł" jest w przypadku wielu kwestii
związanych z genezą i historią Cyganów po prostu koniecznością, a ostrożność
z jaką autor korzysta z prac swoich poprzedników, jak będziemy mieli możność
przekonać się, jest w pełni uzasadniona, bo choć od kilku lat „Cyganie, ich
geneza i kultura znaleźli się w polu zainteresowania zawodowych antropolo­
gów, także historyków" (s. 1), to i im zdarza się jeszcze bezrefleksyjne
powielanie zdań niegdyś przez kogoś z uczonych wypowiedzianych.
Ten „powrót do źródeł", o którym pisze autor, dokonywał się w jego
pracy kilkoma drogami: przez krytyczną analizę literatury dotyczącej genezy
i historii Cyganów, co w niektórych wypadkach było próbą dotarcia do
źródeł w tych pracach wykorzystanych, przez szeroko zakrojoną kwerendę
archiwalną mającą na celu poszukiwanie nowych źródeł, a prowadzoną
w ramach problemu węzłowego „Cyganie w Polsce" w archiwach polskich
i litewskich i wreszcie drogą badań terenowych, w czasie których autor starał
się zgromadzić zachowane w ustnej tradycji dwu grup społecznych Indii,
uważanych dość powszechnie za protoplastów Cyganów, przekazy o ich
własnej przeszłości i pochodzeniu. Poszukiwań źródłowych na taką skalę nie
prowadził żaden z uczonych zajmujących się tą problematyką.
Problem genezy i historii Cyganów pojawia się jako jeden z głównych
kierunków poszukiwań naukowych Lecha Mroza już od dawna. Obszernie
został potraktowany w książce o Cyganach z lat siedemdziesiątych, przewija
się i w późniejszych artykułach. Powraca jako jedno z zagadnień wiodących

�RECENZJE I OMÓWIENIA

249

w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy autor wraz z grupą studentów roz­
poczyna poszukiwania przodków Cyganów w północno-zachodnich Indiach.
Podjęcie przez L. Mroza tego problemu wiązało się z głęboką świadomością
jego złożoności i trudności związanych z jego rozwiązaniem. Krótki przegląd
treści książki może o tych trudnościach dać jedynie przybliżone wyobraże­
nie. Zaczynają się one już w momencie próby określenia przedmiotu badań,
gdyż - jak stwierdza sam autor - „słowo Cyganie jest terminem o znacznej
pojemności i niezbyt ustalonych granicach: określa rozmaite, czasem z grun­
tu odmienne społeczności" (s. 4). Wyjaśnieniu problemów terminologicz­
nych poświęca L. Mróz cały rozdział pierwszej części pracy, konkludując
ostatecznie, iż jej przedmiotem „są Cyganie właściwi, ci, których przodkowie
wyszedłszy z Indii przemierzyli Iran i Bizancjum i od XIV stulecia reje­
strowani są w kronikach i literaturze europejskiej i których drogi prowadziły
także do Ameryki i Australii" (s. 13).
W kolejnych rozdziałach autor zajmuje się hipotetycznymi przodkami
Cyganów, sporem wokół ich wyjścia z Indii, najdawniejszymi źródłami do
ich dziejów, kwestią migracji Cyganów na kontynencie europejskim i ich
przyczynami. Następnie omawia postawy wobec przybyszów w różnych
krajach Europy, wyjaśnia pochodzenie nazw „Egipcjanie" i „Roma", pisze
0 początkach prześladowań Cyganów w Europie i próbach biblijnego ich
uzasadnienia, ich wizerunku w źródłach z XV i X V I w. i zmianach za­
chodzących w postawach wobec Cyganów w krajach Europy w wiekach
następnych. Dalsze rozdziały (część VI) poświęcone są dziejom Cyganów
w Polsce od X V w. aż po I I wojnę światową i praktyce społecznej wobec
nich. Część pracy wyraźnie różniąca się od poprzednich, historycznych,
stanowią trzy „komentarze etnologiczne" dotyczące więzi społecznych, nie­
spójności wierzeniowo-religijnej i rozmaitości materialnych form egzystencji
Cyganów. Zwięzłe „Zakończenie" zawiera sformułowane w kilkunastu pun­
ktach konkluzje. Uzupełniają pracę trzy suplementy: pierwszy poświęcony
Bandżara i Gadulia Lohar, grupom społecznym z północno-zachodnich
Indii jako hipotetycznym protoplastom Cyganów, drugi traktujący o węd­
rówkach grup Cyganów w XV i X V I w. pod wodzą tzw. książąt i baronów
cygańskich, trzeci zawiera kilkanaście dokumentów z X V - X V I I I w. dotyczą­
cych Cyganów w Polsce, pochodzących z XIX-wiecznej pracy J. Daniłowicza oraz z archiwów w Krakowie, Olsztynie i Wilnie.
Jedną z kwestii podstawowych, dotychczas nie rozwiązanych i budzących
wśród badaczy największe spory, jest pytanie o rejon Indii będący prakolebką Cyganów i o to jakie grupy społeczne dały im początek. Istnieje
na ten temat wiele hipotez i jak wykazuje to autor, niemal wszystkie są
równie mało udokumentowane. Szerzej zajmuje się L. Mróz jedną z nich
- dość popularną we współczesnym cyganoznawstwie tezą o związku
Cyganów z wędrownymi kowalami - Gadulia Lohar i handlarzami bydła
1 soli - Bandżara. Obu tym grupom poświęca autor sporo miejsca w roz­
dziale o przodkach Cyganów oraz obszerny suplement. Te partie książki

�250

RECENZJE I OMÓWIENIA

L. Mroza, a zwłaszcza suplement należą do najbardziej oryginalnych i chciał­
bym jeszcze do nich wrócić.
Spory wywołuje również kwestia, kiedy przodkowie Cyganów opuścili Indie
i jakimi drogami dotarli do Europy. Wprawdzie dzięki badaniom językoznaw­
czym dokonano pewnych istotnych ustaleń, ale nie są one dokładne. Zdaniem
L. Mroza, początek tej wędrówki miał miejsce w X I w. i wiódł m.in. przez
Armenię, Bizanqum, do krajów Europy południowo-wschodniej. Dane języko­
znawcze wskazują, że przodkowie Cyganów stosunkowo długo przebywali na
terytorium Armenii. Czy były to ziemie Armenii właściwej czy też armeńskiego
królestwa Rubenidów w Cylicji, tego wobec braku jakichkolwiek poza języko­
znawczymi źródeł, nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć.
Pewne wątpliwości budzą rozważania dotyczące pierwszej wiadomości
o Cyganach, pochodzącej z X I w. Za G. Soulisem, jednym z tych profe­
sjonalnych badaczy Cyganów, których autor pracy obdarza większym zaufa­
niem, powołuje się on na źródła gruzińskie z tego okresu, a m.in. na Kronikę
Iberii. Tytuł przytoczony został w tłumaczeniu, ale jest to prawdopodobnie
Matiane Kartlisa, jedna z części zbioru gruzińskich kronik - Kartlis Cchowreba.
Jak się wydaje, Soulis okazał się tu niezbyt wiarygodny, bo w akademickim
tłumaczeniu tej kroniki na język rosyjski {Matiane Kartlisa, Tbilisi, 1976), brak
opisu wydarzeń w parku Filopati w Konstantynopolu, który miał zawierać ową
wzmiankę o Cyganach. Wątpliwości co do prawdziwości informacji Soulisa
wyraża również, choć z innych powodów, sam autor.
Lepiej udokumentowane są późniejsze dzieje Cyganów. Wspominające
o nich źródła są już na tyle liczne i wiarygodne, że pozwalają autorowi
wysunąć przypuszczenie, iż proces formowania się Cyganów jako grupy
dokonywał się na terenie Bizanqum - w Azji Mniejszej i na Bałkanach
- prawdopodobnie nie wcześniej niż w XIV w., zaś jego rozwinięcie miało
miejsce w krajach Europy południowo-wschodniej.
Interesującą, a niekiedy wręcz pasjonującą lekturą są rozdziały książki
L. Mroza poświęcone dziejom Cyganów w Europie, szlakom ich wędrówek,
kształtowaniu się postaw wobec nich i zachodzącym w tej dziedzinie prze­
mianom, rodzeniu się stereotypowego wizerunku Cygana.
Część dotycząca Cyganów w Polsce, oparta na najbogatszym materiale
źródłowym, nasuwa nieco uwag. Wiodącą kwestią w tej części pracy jest nowa
polityka społeczna wobec Cyganów, uprawiana od połowy XVII w., mianowa­
nie zwierzchników cygańskich dla całej Rzeczypospolitej, lub - częściej
- lokalnych. Wydaje się jednak, że oprócz tego warto było, dysponując tak
dużą ilością materiałów, spróbować wydobyć z nich wszystko to, co dotyczy
kształtowania się kultury cygańskiej w okresie od X V I do X V I I I w. Tego
rodzaju przedsięwzięcie byłoby trudne do realizacji w skali Europy, możliwe
natomiast w skromnym choćby zakresie, na materiale polskim.
Tu również nasuwa się refleksja związana z pytaniem o kryteria „cygańskości", o znaki tożsamości wspólne dla wszystkich grup cygańskich. Dwu­
krotnie podejmuje autor w pracy kwestię cygańskiego etosu, nie rozwijając

�251

RECENZJE I OMÓWIENIA

jednak tej myśli szerzej. Być może właśnie etos okazałby się tym elementem
wspólnym. Może należałoby się nim zająć w kontekście rozważań nad
kształtowaniem się kultury cygańskiej w Polsce, z odwołaniem oczywiście do
materiałów z innych krajów.
Na zakończenie chciałbym wrócić jeszcze do sprawy hipotetycznych
przodków Cyganów. Wiadomo, że pochodzili z Indii. To jedno jest pewne,
niemal cała reszta pozostaje przedmiotem sporów. W tej kwestii L. Mróz
obiera inną niż w pozostałych przypadkach drogę „powrotu do źródeł". Nie
odwołuje się do hinduskich annałów, kronik i dokumentów zawierających
wiadomości na ten temat, bo one nie istnieją; tego rodzaju dzieła są zresztą
w Indiach rzadkością. Hindusi mają specyficzny stosunek do historii i takie
poszukiwania są przeważnie stratą czasu. L. Mróz sięga do materiałów
z własnych badań terenowych i odpowiedzi na pytania szuka w mitach
mówiących o genezie grup Bandżara i Gadulia Lohar. Ta odpowiedź trochę
rozczarowuje, choć można było się jej spodziewać: „odwoływanie się do
związków z Bandżarami i Gadulia Lohar należy uznać na takie same fantaz­
jowanie jak cała niemal historia protoplastów cygańskich" pisze L. Mróz
(s. 244). Są tylko dwa elementy łączące te społeczności: koczowniczy tryb
życia i pewien szczegół mitów genealogicznych: forma egzystencji traktowa­
nej jako przekleństwo, kara. Wkraczając do Europy Cyganie podobnie jak
Bandżara i Gadulia Lohar, dokonują mitologizacji własnej przeszłości, ale
czynią to wyłącznie na użytek obcych - nie-Cyganów. Opowieści o pokutnej
pielgrzymce mają im otworzyć rogatki i bramy miast, ułatwiać wędrówkę.
Tworząc te opowieści na użytek obcych, zapominają co mówiły ich własne
mity o pochodzeniu, odcinają się od własnej przeszłości. Historia Cyganów
zaczęła się dopiero w Europie i pisana była przez Europejczyków.
Książka Lecha Mroza jest pracą wyjątkową w literaturze cyganoznawczej, pracą, której autor stawia sobie trudne pytania i wiele z tych pytań
pozostaje bez odpowiedzi. Jest to książka, która skłania do refleksji i daje
satysfakcję w przemierzaniu wraz z jej autorem, mało przetartych dróg.
Andrzej Woźniak

Antoni Kuczyński, Syberia - czterysta lat polskiej diaspory. Antologia historyczno-kulturowa, Ossolineum, Wrocław 1993, ss. 435, il. 80, indeks nazwisk
Antoni Kuczyński, wrocławski etnolog i socjolog, od lat zajmuje się
dorobkiem naukowym polskich podróżników i badaczy kultur pozaeuropej­
skich. Szczególnym zainteresowaniem autora cieszy się obszar Eurazji. W tym
celu prowadził on studia archiwalne, a także podróżował po terytorium Rosji,
Syberii i Dalekiego Wschodu. Pozwoliło mu to na dokonanie obserwacji
i wywiadów terenowych. Prezentowana tu antologia jest najobszerniejszą
z dotychczasowych prac Kuczyńskiego.

�252

RECENZJE I OMÓWIENIA

Autor w obszernym rozdziale ustosunkowuje się najpierw do całości
zagadnienia, potem zamieszcza w chronologicznym porządku 24 fragmenty
polskich relaqi o Syberii, a wreszcie podsumowuje całość. Książka doczeka­
ła się licznych, pochlebnych recenzji zarówno w kraju, jak za granicą. Nie
pora i miejsce, by je tu streszczać i powtarzać. O jej walorach przekonać się
może czytelnik. Tutaj chodzi raczej o przedstawienie szczegółów konstrukcji
i zestawu tematów poruszanych w interesującym nas dziele. Ze „Wstępu"
wynika, że Antoni Kuczyński ukończył swą pracę we wrześniu 1992 г., co
gwarantuje, że w trakcie jej przygotowywania nie był skrępowany ogranicze­
niami cenzury.
Rzecz otwiera liczący 99 stron rozdział wprowadzający czytelnika w ca­
łokształt stosunków politycznych Syberii i ekspansji Rosji na wschód,
ku brzegom Oceanu Spokojnego. W tym właśnie kontekście autor przed­
stawia losy Polaków, zsyłanych na Sybir od XVII w. Początkowo byli to
jeńcy wojenni, a później, po upadku niepodległej Rzeczypospolitej - pows­
tańcy i uczestnicy niepodległościowych organizacji. Wreszcie w wieku X X
ich miejsce zajęli zarówno masowo deportowani w okresie czystek stalinow­
skich sowieccy obywatele polskiej narodowości, jak i ludność zaanektowa­
nych po roku 1939 obszarów państwa polskiego.
Dla celów dydaktycznych niezmiernie jest przydatny pierwszy rozdział
książki, stanowiący syntetyczne omówienie diaspory polskiej na Syberii
w różnych okresach. Cechuje go rzeczowość. Autor uniknął monotematycz­
nego eksponowania problematyki martyrologicznej. Bardzo ciekawą rolę
w podboju rosyjskiego Dalekiego Wschodu odegrało paru polskich zesłańców-awanturników, których losy mogłyby posłużyć za kanwę niejednej przy­
godowej fabuły literackiej. Dodajmy od siebie, że już posłużyły. Jedna
z nowel Jacka Londona, Zhańbione czoło, opisuje makabryczny fortel, jakie­
go używa schwytany przez rozwścieczonych Aleutów Polak, by uniknąć
śmierci w męczarniach.
Podobnie jak w swoich poprzednich antologiach, Kuczyński daje bardzo
obszerny biogram przedstawianych postaci, wraz z tytułem i miejscem
wydania pamiętnika, z którego zaczerpnął wybrany fragment. Po takim
omówieniu następuje właściwa relacja.
Przegląd wypisów otwiera Józef Kopeć, brygadier Powstania Kościusz­
kowskiego. W antologii znajdujemy też wersję ucieczki Beniowskiego
z Kamczatki, uzyskaną przez Kopcia w czasie zesłania na tym Półwyspie od
naocznych świadków.
Zapiski innego, również XVIII-wiecznego zesłańca, księdza Faustyna
Ciecierskiego z Litwy to rozdział następny. Ten uczony dominikanin, skazany
za niepodległościową konspirację na Wileńszczyźnie, ostatecznie został na
Syberii nauczycielem. Powierzono mu edukaqe dzieci miejscowych urzędników.
Wyjątkowo tragiczną postacią jest bohater następnego rozdziału antologii,
uczestnik Powstania Listopadowego, Wincenty Migurski. Na zesłaniu pocho­
wał żonę i troje małych dzieci. Bezskutecznie usiłował uciec z rodziną do kraju.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

253

Justynian Ruciński z kolei, ziemianin z Wołynia, trafił na Syberię za
udział w konspiracji w roku 1839. W przytoczonym fragmencie wspomnień
kreśli on m. in. przerażający obraz transportu skazańców, terroryzowanych
przez towarzyszące im grupy kryminalistów. Ten sam motyw znajdziemy sto
lat później w Archipelagu Gułag Sołżenicyna.
Obyczaje Rosjan syberyjskich są tematem relacji Rafała Błońskiego.
Ukarany zesłaniem za działalność konspiracyjną pełnił on funkcję pisarza
w jednej z gmin syberyjskich, gdzie ceniono jego wykształcenie.
Agaton Giller, którego XIX-wieczna działalność patriotyczna i publicy­
styczna była niejednokrotnie przedmiotem analiz naukowych, doczekał się
tu publikacji fragmentu swych wspomnień traktującego o polskich zesłań­
cach w Kraju Zabajkalskim, w rejonie Kiachty.
Realia życia rosyjskiego wieśniaka na Syberii były niejednokrotnie przed­
miotem opisów zarówno Polaków, jak i Rosjan. Codzienne życie chłopa
syberyjskiego przedstawia tu uczestnik Powstania Styczniowego Konstanty
Rinaldo Borowski, zatrudniony w charakterze parobka przez jednego
z miejscowych gospodarzy.
Szereg interesujących szczegółów dotyczących intymnych stron życia ro­
dzinnego ubiegłowiecznych Buriatów znajdziemy natomiast w następnym
rozdziale, u przyrodnika i lekarza - Benedykta Dybowskiego. Styl i sposób
ujęcia opisywanej rzeczywistości wyraźnie odbiegają od zapisków mniej
wykształconych rodaków-zesłańców.
Zupełnie inną tematykę podejmuje w kolejnym przytoczonym wspomnie­
niu Piotr Deręgowski, świadek tragicznie zakończonego powstania polskich
zesłańców nad Bajkałem w roku 1866.
W antologii Kuczyńskiego znalazły się także listy z zesłania pod Irku­
ckiem, pisane do najbliższych przez uczestnika Powstania Styczniowego
Rafała Kalinowskiego, wyniesionego w roku 1983 na ołtarze.
Podobnie jak Borowski, również Stanisław Krupski, z zawodu lekarz,
pisze o życiu codziennym syberyjskich mieszkańców rejonu Krasnojarska
i rusyfikacji obyczajów ludności tubylczej. Krupski został karnie wcielony
do armii carskiej po Powstaniu Styczniowym.
Opis specyficznego środowiska znajdujemy z kolei w rozdziale poświęco­
nym fragmentowi wspomnień księdza Mikołaja Kulaszyńskiego. Duchowny
ten po Powstaniu Styczniowym trafił z Lubelszczyzny w okolice Gór Sajańskich, do osady księży-zesłańców. Przebywając w niej Kulaszyński mógł
podróżować po okolicy, interesując się dogłębnie życiem miejscowych Buria­
tów. Zawdzięczamy mu m.in. znakomity obrazek rodzajowy wizyty prawo­
sławnego archireja, namawiającego bezskutecznie grupkę koczowników
buriackich do przejścia na chrześcijaństwo. Analogie z retoryką waszyngtoń­
skich agentów „do spraw Indian", działających w tym samym czasie na
zachodniej półkuli, są wręcz zaskakujące.
O tym, jak kwitło życie towarzyskie polskich rodzin zesłańczych w sy­
beryjskiej miejscowości Usole dowiadujemy się z fragmentu wspomnień

�254

RECENZJE I OMÓWIENIA

lekarza Wacława Lasockiego, wykonującego tam swój zawód, aresztowane­
go na Ukrainie w czasie Powstania Styczniowego. Z Usolem związany był
również autor następnej relaqi, także powstaniec, Feliks Zienkiewicz. Jego
opis pożaru Irkucka z roku 1879 zamieścił Kuczyński w kolejnym rozdziale.
Antologia zawiera nie tylko teksty pamiętnikarskie. Jeden z rozdziałów
prezentuje próbki prozy literackiej Adama Szymańskiego, który za kon­
spiracyjną pracę niepodległościową został deportowany z Kongresówki
do Jakucji.
Inny zesłaniec, Zygmunt Węgłowski, pisze o badaniach naukowych, jakie
pod koniec wieku X I X prowadzili w Jakucji polscy skazańcy. Zasadniczo
jednak jest to relacja z ekspedycji w tym kraju prowadzonej przez Aleksandra
Czekanowskiego, któremu autor towarzyszył.
W konwencji naukowej utrzymuje nas także rozdział stanowiący impre­
sje Bronisława Piłsudskiego z pobytu wśród Ajnów na Sachalinie. Autor
znalazł się na zesłaniu pod zarzutem spisku na życie cara Aleksandra I I I
w roku 1887.
Odmiennym ujęciem odznaczają się natomiast uwagi brata Bronisława
Piłsudskiego Józefa, (późniejszego marszałka Polski). Pisze on o buncie
polskich więźniów w Irkucku, w którym sam wziął udział i o specyficznych
warunkach panujących w tym więzieniu.
Jedyną relacją Polaka, który nie znalazł się na Syberii pod przymusem
jest fragment tekstu wybitnego antropologa Juliana Talko-Hryncewicza,
późniejszego członka Polskiej Akademii Umiejętności. Na przełomie X I X
i X X w. uczony z własnej inicjatywy podjął penetrację badawczą pogranicza
rosyjsko-chińskiego.
Już jednak następny rozdział, poświęcony Stanisławowi Martynowskiemu, zesłanemu za socjalistyczną agitację (prowadzoną w roku 1906 w Łodzi)
na powrót umieszcza nas w atmosferze relacji osób represjonowanych.
W zamieszczonym fragmencie Martynowski opisuje wizytę, jaką tuż po
uwolnieniu przez rewolucję z więzienia złożył aresztowanemu w tym mieście
carowi Mikołajowi I I .
Mieczysławowi Lepeckiemu, zawodowemu oficerowi Wojska Polskiego
i zarazem znanemu podróżnikowi, zawdzięczamy wstrząsający opis zdewa­
stowanych cmentarzy Irkucka w okresie międzywojennym.
Prawdziwie przejmujące dzieje V Dywizji Strzelców Polskich na Syberii
zawiera tekst Włodzimierza Scholze-Srokowskiego, również oficera polskie­
go z okresu międzywojennego. Ten tragiczny epizod z czasów rewolucji
bolszewickiej na Syberii, w który uwikłane zostały oddziały polskie nadal
należy do mało spopularyzowanych w społecznym odbiorze.
W okres martyrologii Polaków, jaka zaczęła się po wybuchu I I wojny
światowej, wprowadza nas fragment relacji Jerzego Michalewskiego, zawo­
dowego oficera armii polskiej, wywiezionego na Syberię. Tej samej epoki
dotyczy ostatnia relacja, napisana przez Władysława Wojtowicza, pracow­
nika naukowego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie. Wywiezio-

�255

RECENZJE I OMÓWIENIA

no go na Syberię w roku 1940. W antologii opublikowano serię jego listów
pisanych z miejscowości Ust-Kaduj.
Obszerny rozdział podsumowujący podkreśla zasadniczą różnicę pomię­
dzy traktowaniem zesłańców dawniejszych epok przez władze imperium
carskiego i eksterminacyjną polityką sowiecką. Co najmniej część depor­
towanych na Sybir Polaków w poprzednich wiekach mogła tam wykonywać
swój zawód, służyła miejscowej ludności swoimi umiejętnościami. Pełniła
nawet niejednokrotnie ważne funkcje administracyjne. Polska diaspora na
Syberii odegrała znaczącą rolę cywilizacyjną w tym regionie świata. Re­
presyjny system stalinowski natomiast miał na celu wyniszczenie fizyczne
ludzi, których deportowano na dalekie obszary imperium.
Cenna i obszernie udokumentowana antologia syberyjskiej diaspory
polskiej, jaką zawdzięczamy Antoniemu Kuczyńskiemu, równocześnie wy­
czerpuje merytorycznie ten gatunek opracowań, dotyczący Sybiru widziane­
go oczami naszych rodaków. Przyszli autorzy winni zająć się natomiast
szczegółowymi analizami rozmaitych aspektów pobytu Polaków w tej części
Azji i ich rolą kulturotwórczą. Wrocławski etnolog swoją obszerną pracą
otworzył pole do dalszych badań specjalistycznych.
W części omówień syntetycznych i biogramach książka miejscami nie jest
wolna od powtórzeń, które jednak nie umniejszają jej walorów merytorycz­
nych. Na szczególne uznanie zasługuje dbałość autora o dokumentację foto­
graficzną i szereg ciekawych reprodukcji starych sztychów oraz rycin. Dob­
rze się stało, że Kuczyński, wzorem poprzedników, nie zakończył swego
wykładu na początkach wieku XX, lecz ustosunkował się także do ostat­
niego, najtragiczniejszego rozdziału historii polskiej diaspory na Syberii.
Leszek Dzięgiel

Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich w XIX wieku. Zbiór studiów,
Anna Żarnowska i Andrzej Szwarc, (red.), Warszawa 1990, Instytut Hi­
storyczny Uniwersytetu Warszawskiego, t. 1, ss. X I + 246; Kobieta i eduka­
cja na ziemiach polskich w XIX i XX wieku. Zbiór studiów, Anna Żarnowska
i Andrzej Szwarc, (red.), Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa 1992, t. 2, część I , ss. 283, część I I , ss. 345
Recenzując wspomnienia Iriny Ratuszyńskiej z czasów, gdy ta więziona
była w kobiecych obozach pracy, Francine du Plessix Grey (1988, ss. 25-26)
przekonywująco dowodziła, dlaczego dla zrozumienia mechanizmów funkqonowania jakiejś społeczności tak istotne jest badanie i analizowanie do­
świadczeń kobiet (obok doświadczeń mężczyzn). Polityczne więźniarki gułagu starały się radzić sobie z sytuacją więziennną inaczej niż mężczyźni.
W czasie wolnym (choć oczywiście nie było go wiele) mężczyźni planowali
lub marzyli o ucieczkach, grali w szachy, mówili o polityce. Kobiety starały

�256

RECENZJE I OMÓWIENIA

się raczej o wprowadzenie do więziennego życia rytuałów i pewnej elegancji.
Tygodniami przygotowywały się do obchodów czyichś urodzin, starały się
przyszykować prezenty, wyszywały obrusiki, wypiekały jakieś rodzaje cias­
tek. Latem dekorowały kwiatami stoły, pamiętały o świętach religijnych.
Słowem, na tragiczną sytuację gułagów mężczyźni i kobiety reagowali od­
miennie. Już kilkanaście lat temu zwracali na to uwagę np. nastawieni
rewizjonistycznie historycy amerykańscy, postulując nie tylko pisanie odręb­
nej historii kobiecej, co raczej pisanie „nowej historii", która dostrzegałaby
owe odrębności położenia i doświadczania rzeczywistości przez mężczyzn
i przez kobiety. Postulat taki współbrzmi z przekonaniem historyków, że
historiografia powinna interesować się nie tylko dziejami elit, ale zajmować
się też doświadczeniami wszystkich grup ludzkich, niezależnie od koloru
skóry, wykształcenia, płci, pochodzenia etnicznego, wieku . Jako pole ba­
dawcze „historia kobiet" wciąż jeszcze pozostaje - piszą specjaliści - pew­
nym marginesem głównego nurtu historiografii (a nawet antropologii)
i wciąż dyskutowany jest problem włączenia ich, wprowadzania do opraco­
wań ogólniejszych, syntez itp. (Gabaccia 1991, s. 61; 1992, s. 47). Tak jest
przynajmniej w USA, tak jest w Niemczech.
Przywołuję przykład amerykańskiego piśmiennictwa (historycznego, nie
„feministycznego" przecież) po to, by uwypuklić rangę omawianej tu pu­
blikacji pod redakcją Anny Żarnowskiej i Andrzeja Szwarca . Nigdy zresztą
dosyć zestawiania, porównywania naszego piśmiennictwa z tendencjami po­
jawiającymi się w innych państwach. Działający w Instytucie Historycznym
Uniwersytetu Warszawskiego zespół badawczy pod kierunkiem Profesor
Anny Żarnowskiej doszedł do przekonania, że „niezbędne jest rozszerzenie
pola obserwacji na kobiecą część społeczeństwa. Specyfika - pod wieloma
względami - sytuaqi społecznej kobiet, jak również ich ról w społeczeństwie
nie bywały dotąd w analizach historyków w dostatecznym stopniu uwzględ­
niane. Co więcej - na ogół nawet nie dostrzegano odmienności tempa,
zasięgu, form, a nawet swoistości mechanizmów procesu modernizacji
społecznej w kobiecej połowie społeczeństwa" („KiS", s. VII-VIII) . Kilka
lat temu zespół podjął zakrojone na szeroką skalę prace dotyczące roz­
maitych aspektów położenia kobiet na ziemiach polskich w wieku X I X
1

2

3

1

Wciąż na marginesie pozostaje tzw. historia dzieci, choć i ona powoli zyskuje w historio­
grafii swą „niszę" (Aries 1960; Hiner, Hawes 1985; Hawes, Hiner 1985; Bellingham 1988;
Hiner 1978; deMause 1988; Walaszek 1993).
Stosuję następujące skróty: Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich - „KiS"; Kobieta
i edukacja - „KiE".
Niezwykle ostro podkreślali te luki w historiografii B. Lorence-Kot i Rudolf Jaworski
podczas panelu „Ruch kobiecy i zmiana społeczna w wieku X I X : przykład polski", zor­
ganizowanego w ramach I V Światowego Kongresu Studiów Wschodnioeuropejskich
w Harrogate, Wielka Brytania, lipiec 1990. R. Jaworski jest także jednym z autorów tomu
„KiS". Deklaracja ta współbrzmi z niektórymi tylko twierdzeniami Rosalyn Baxandall, Lindy
Gordon i Susan Reverby (Baxandall, Gordon, Reverby 1976, s. X X I I ) .
2

3

�RECENZJE I OMÓWIENIA

257

i XX, tj. w czasie gdy dochodziło do zasadniczych zmian ekonomicznych,
społecznych, także mentalnych. Realizowany program badawczy starał
się ukonkretnić, uszczegółowić i ożywić obraz społeczeństwa polskiego
XIX-XX wieku. Realizatorzy zamierzenia wychodzą z oczywistego zało­
żenia, że o grupie społecznej mówić trzeba także jako o zróżnicowanej
wewnętrznie według płci - na kobiety i mężczyzn. Choć oczywista, prawda
ta rzadko jednak jest wypowiadana, a często uważana za mało płodny
poznawczo banał.
Studia wstępne dotyczyły miejsca i roli kobiet w rodzinie w wieku X I X .
Później analizowano „problemy związane z oddziaływaniem głęboko zako­
rzenionych w świadomości społecznej wzorców wychowawczych oraz prze­
mian, jakim wzorce te ulegały" (KiE", t. 1, s. 3). Materiały, które powstały
w tej fazie badań opublikowano w dwóch wolumenach pt. Kobieta i eduka­
cja. Grupa prowadzi prace nadal. W maju 1993 r. zorganizowano konferenqę zatytułowaną „Kobiety w ruchach politycznych na ziemiach polskich"
i można mieć nadzieję, że materiały wydane zostaną drukiem.
Właściwie wszystkie trzy tomy próbują dać odpowiedź na pytanie, do
jakiego stopnia nowy system społeczno-ekonomiczny (kapitalizm) wpłynął
na zmianę położenia kobiet. Na ile przeobraził tradycyjny „patriarchalizm"
rodziny? Czy i w jakim stopniu, mimo wielu zmian, relikty pre-industrialnego „paternalizmu" pozostały na ziemiach polskich? Omawiać te trzy
tomy szczegółowo niezwykle trudno. Dość powiedzieć, że „KiS" to zbiór
14 artykułów, a „KiE" to 37 rozmaitych tekstów, zarówno przeglądowych
i syntetyzujących, jak szczegółowo-przyczynkarskich.
W tomie „KiS" na społeczne konteksty wyznaczające sytuację społeczną
kobiet na ziemiach polskich wskazują: Tomasz Kizwalter, Stefania Kowalska-Glikman (pisząc o zaborze rosyjskim) i Rudolf Jaworski (omawiający
sytuację w zaborze pruskim). Marianna Knothe poświęciła szczegółowy
szkic kobietom ze społeczności wiejskiej Zaborowa w Galicji. Na istnie­
jące wciąż w opracowaniach i historiografii luki wskazuje we „Wstępie"
Anna Żarnowska (dotyczy to np. pozycji kobiet w środowiskach drobnomieszczańskich i inteligenckich, wciąż jeszcze - okazuje się - nie w pełni
rozpoznanej). Opublikowane studia szczegółowe dotyczą natomiast (i jakże
słusznie) tyleż historii kobiet, co historii rodziny, zmian pozycji i roli kobiety
w rodzinach ziemiańskich (Danuta Rzepniewska), drobnoszlacheckich
(Jolanta Sikorska-Kulesza), chłopskich (Włodzimierz Mędrzecki), robot­
niczych (Maria Nietyksza, Anna Żarnowska), mieszczańskich (Ryszard
Kołodziejczyk). Eseje mówią także o aktywności zawodowej kobiet. Druga
część publikacji zawiera szkice nieco luźniej związane z pozostałymi, mogą
być one jednak pożyteczne przy kreśleniu tła wydarzeń i zmian. Są to
następujące teksty: Tadeusza Cegielskiego, „Masoni, kobiety i kwestia
kobieca", Wiktorii Śliwowskiej, „Kobiety w ruchu pomocy zesłańcom
polskim na Syberii w pierwszej połowie X I X wieku", Izabeli Rusinowej,
„Prawo wyborcze, a ruch kobiecy w Stanach Zjednoczonych".

�258

RECENZJE I OMÓWIENIA

Dwa tomy „KiE" zawierają zarówno teksty syntetyzujące, jak i szcze­
gółowe - wszystkie starają się wpisywać omawiane zjawiska w konteksty
procesów modernizacji społeczeństwa polskiego. Teksty zawarte w tomie
pierwszym dotyczą wzorów wychowawczych, wzorów osobowych (propago­
wanych lub akceptowanych przez rozmaite grupy społeczne), a więc w rodzi­
nach ziemiańskich i inteligenckich (Jadwiga Hoff, Bianka Pietrow-Ennker ,
Andrzej Szwarc, Izabella Rusinowa), mieszczańskich (Adam Dobroński,
Regina Renz), chłopskich (Włodzimierz Mędrzecki), robotniczych (Anna
Żarnowska, Edward Pietraszek). Michał Śliwa prezentuje wzorzec osobowy
kobiety - socjalistki. Zofia Borzymińska natomiast pisze o wzorach wycho­
wania kobiet w szkołach żydowskich w Królestwie Polskim w wieku XIX.
0 społeczności żydowskiej wspomina także tekst Reginy Renz. Autorzy
podkreślają trwałą obecność we wszystkich owych wzorach tradycji i daw­
nych norm obyczajowych. Porównanie z sytuacją w innych krajach ułat­
wiać winny np. artykuły Doroty Zamojskiej („Inny model feminizmu"
- rzecz dotyczy francuskich arystokratek z przełomu wieków XVIII i XIX)
1 Grażyny Szelągowskiej („Aspiracje edukacyjne i poziom wykształcenia
kobiet w Skandynawii na przełomie XIX i XX wieku"). Właściwie wszyscy
autorzy wielekroć zwracają uwagę na fakt, że walki i ruchy niepodległo­
ściowe zmuszały kobiety do podejmowania ról nowych, hołdowania nietradycyjnym wzorom postępowania. Interesujący, choć w zasadzie wykra­
czający poza ramy chronologiczne tomu, jest tekst Dariusza Jarosza, „Wzo­
ry osobowe i modele awansu społecznego kobiety wiejskiej w Polsce w prasie
periodycznej z lat 1949-1955" (oparty na materiałach archiwalnych).
Część druga ,,KiE" koncentruje się „na sprawach związanych z dostępem
kobiet do różnych form i stopni kształcenia ogólnego i zawodowego" („KiE",
t. 1, s. 9). Uwagę poświęcono zwłaszcza coraz większej partycypacji kobiet
w różnych formach kształcenia (od początku X I X do połowy XX w.). Zwraca
się także uwagę na rolę, jaką w tym procesie odegrała demokratyzująca się
opinia publiczna. We „Wstępie" wydawcy piszą: „Istotny element owej presji
stanowiły próby zorganizowanego działania samych kobiet: tworzenie oświaty
pozaszkolnej, tajnej polskiej szkoły, czytelnictwo, samokształcenie itp." („KiE",
t. 1, s. 9). Sporo uwagi poświęcono aktywności zawodowej kobiet (myślę
głównie o syntetycznym artykule Anny Żarnowskiej), wchodzeniu przez kobiety
do nowych zawodów. Niektórzy spośród autorów zajmują się zawodami
zdominowanymi przez kobiety, także pracą kobiet w rzemiośle i przemyśle
(Anna Żarnowska, Walentyna Najdus, Włodzimierz Mierzecki, tekst tego
ostatniego jest najobszerniejszym w całym tomie. Wiele pytań wciąż pozostaje
bez odpowiedzi: Jakie były aspiracje zawodowe kobiet w X I X i XX wieku?
- pytają wydawcy tomu („KiE", t. 1, s. 10)? Jak się zmieniały, ewoluowały?
Jak mogły być realizowane?
4

4

Oczywista omyłka sprawiła, że po tekście zabrakło przypisów, choć w artykule wy­
drukowano numery odnośników.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

259

Wszystkie trzy tomy składają się na publikację ważną - zarówno dla
„historii kobiet" tout court, jak historii społecznej Polski X I X i X X w.,
dziejów edukacji, idei, mentalności, rodziny, grup społecznych, etnicznych,
modernizacji, struktur społecznych, stereotypów. Bogactwo i mnogość pro­
blematyki są oczywiste. Nawet jeśli wśród opublikowanych artykułów jest
wiele opracowań tematycznie wąskich, i tak znakomicie poszerzają one
naszą wiedzę ogólną. Zespół warszawski nawiązał kontakty i współpracę
z kilkoma specjalistami spoza Polski. Ważne to i godne podkreślenia, cho­
ciaż nie jest to zapewne współpraca zakrojona na bardzo szeroką skalę.
Konsekwencję stanowi fakt, że w zbyt nikłym stopniu pojawia się w oma­
wianych tomach perspektywa porównawcza (co dostrzegają skądinąd wyda­
wcy - „KiE", t. l,s. 4).
Opublikowane materiały to - powtórzmy - wciąż początek drogi badawczej.
Redaktorzy sugerują wyraźnie potrzebę, ba!, konieczność, podejmownia
dalszych tematów, rozwijania zasygnalizowanych problemów. Spośród pytań,
jakie na marginesie omawianych tomów można postawić wymieniałbym i takie:
Jak zmieniały się formy opieki nad niemowlętami i dziećmi - do niedawna była
to wyłączna domena kobiet (tutaj, jako szczegółowy poruszyć należałoby
problemy porodów) . Czy, w jakim stopniu i pod wpływem czego dochodziło
do zmian w sposobach prowadzenia gospodarstwa domowego? Jaka była rola
reklamy w definiowaniu nowej pozycji, nowej roli kobiet w rodzinie w X X w.?
Ogromnie ważna wydaje się także kwestia przemocy, brutalności, tych najciem­
niejszych stron życia rodzinnego, o których z takim talentem i sukcesem pisała
w USA Linda Gordon (1988). Jest to także istotne wobec, funkcjonującego
przecież i kultywowanego w Polsce, stereotypu kobiety otaczanej szczególnym
szacunkiem przez mężczyzn, o czym wspomina np. Bianka Pietrow-Ennker,
(„KiE", t. 1, s. 13-15). O brutalności i gwałcie pisze jedynie Edward Pietraszek
(„KiE", t. 1, s. 158). Wykorzystując akta kryminalne, sądowe, archiwalia
instytucji charytatywnych, autobiografie, Elizabeth Pleck (1987) pytała w odnie­
sieniu do Ameryki, jakie były prawne i instytucjonalne reakcje na przestępstwa
dokonywne w rodzinach, na fizyczne, moralne, seksualne znęcanie się nad
kobietami i dziećmi. Czy pomiędzy wiekiem XVII a współczesnością malała
brutalność, bezwzględność i okrucieństwo w stosunkach rodzinnych? Jej
konstatacje mogły być zaskakujące. Rzadkie przypadki dokonywania mordów
w rodzinach w kolonialnej Ameryce stawały się częstsze w X I X w., a jeszcze
powszechniejsze w wieku XX. U nas o podobnych problemach pisała Elżbieta
Kaczyńska, wciąż jednak ogromnie wiele pozostaje do zrobienia, zwłaszcza, jeśli
chcieć przyjrzeć się sytuacji i przemianom we wszystkich zaborach.
5

5

Prace takie istnieją w historiografiach innych krajów. Wspomnieć warto nie dokończoną
książkę tragicznie zmarłej Catherine M . Scholten na temat połogów w Ameryce lat 1650-1856
(Scholten 1985), w której autorka dostrzegała wyraźny związek pomiędzy zmianami w trak­
towaniu połogów i w położnictwie, a nowymi koncepcjami na temat wychowywania dzieci
i pozycji kobiety w społeczeństwie; inne nowsze opracowania: Ladd-Taylor 1988; Lewis,
Lockridge 1988.

�260

RECENZJE I OMÓWIENIA

Znacznie więcej też można by powiedzieć na temat konfliktów międzypokoleniowych. Na opis czekają problemy przestrzeni: miejsc spotkań,
„sfer", „pól" kontaktów pomiędzy kobietami, odmiennych wszak niż miej­
sca spotkań mężczyzn. Na ile da się je scharakteryzować, zanalizować?
Istnieją oczywiście pewne prace (np. fenomen „salonu warszawskiego" po­
siada obszerną literaturę, a wspomina o tym Maria Wierzbicka, „KiE", t. 1)
i wielka w tym również zasługa historyków literatury. Równie ważne i istot­
ne byłyby jednak rozważania na temat rozrywek, zabaw, sposobów spędza­
nia wolnego czasu przez dziewczęta i kobiety z różnych środowisk. Po­
wracając do uwag początkowych - warto w przyszłości pomyśleć o wyraź­
nym zderzeniu światów mężczyzn i kobiet tak, by pisząc o obu grupach
wykazać ponownie i udowodnić zasadność „wprowadzania" kobiet do hi­
storii. Narazie jednak zainspirowane przez A. Żarnowska i A. Szwarca gru­
py badaczy wykonały pracę ogromnie istotną, a nasza wiedza na temat
procesów modernizacji na ziemiach polskich została istotnie wzbogacona.
Adam Walaszek
LITERATURA
A r i e s Ph.
1960

L'enfant et la vie familiale sous l ancien regime, Paris (wydanie angielskie Cen­
turies of Childhood: A Social History of Family Life, New York 1962; wydanie
niemieckie Die Geschichte der Kindheit, München 1978).
B a x a n d a l l R., G o r d o n L . , R e v e r b y S., [eds.]
1976
Introduction, [w:] America's Working Women, New York.
B e l l i n g h a m B.
1988
The History of Childhood Since the "Invention of Childhood": Some Issues in the
Eighties, "Journal of Family History", Vol. 13, no 2, s. 347-358.
de M a u s e L . [ed.]
1988
The history of Childhood. The Untold Story of Child Abuse, New York.
G a b a c c i a D.
1991
Immigrant Women: Nowhere at Home?, "Journal of American Ethnic History,
Vol. 10, no 4, s. 61^87.
1992
Comment, "Journal of American Ethnic History", Vol. 11, no 4, s. 47-53.
Gordon L.
1988
Heroes of Their Own Lives. The Politics and History of Family Violence, Boston
188O-1960, New York.
H a w e s J . M . , H i n e r N . Ray, [eds.]
1985
American Childhood: A Research Guide and Historical Handbook, Westport.
H i n e r N.R.
1978
The Child in American Historiography: Accomplishments and Prospect, "The
Psychohistory Review" vol. 7, 1978, no 1, s. 13-23.
H i n e r N . R . , H a w e s J . M . , [eds.]
1985
Introduction, [w:] Growing Up in America. Children in Historical Perspective,
Urbana-Chicago, s. X I I - X X V .
L a d d - T a y l o r M.
1988
Grannies' and 'Spinsters': Midwife Education under the Sheppard-Towner Act,
"Journal of Social History" Vol. 22, no 2, s. 255-275.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

261

Lewis J., Lockridge K . A .
1988
'Sally Has Been Sick': Pregnancy and Family Limitations Among Virginia Gentry
Women, 1780-1830, "Journal of Social History", Vol. 22, no 1, s. 5-19.
Pleck E .
1987
Domestic Tyranny: The Making of Social Policy Against Family Violence from
Colonial Times to the Present, New York.
Plessix Grey du F .
1988
Sisterhood in the Small Zone, "The New York Times Book Review", 30X1988,
cyt. za: Sydney Stahl Weinberg, The Treatment of Women in Immigration Hi­
story: A Call For Change, "Journal of American Ethnic History", 11(1992), no 4.
Scholten C M .
1985
Childbearing in American Society, 1650-1856, New York.
W a l a s z e k A.
1993
Amerykańska historiografia poświęcona dzieciom i dzieciństwu w Stanach Zjed­
noczonych od czasów kolonialnych do Wielkiego Kryzysu Ekonomicznego, „Kwar­
talnik Historyczny", nr 2, s. 55-75.

Elżbieta Mazur, Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa 1921-1939. Mate­
rialne warunki bytu robotników i inteligencji, Instytut Archeologii i Etnologii
PAN, Warszawa 1993, ss. 175, fot. 15, rys. 47, tab. X I , wykresów 13
Celem, który postawiła sobie autorka tej interesującej, pod pewnymi
względami nowatorskiej pracy, jest przedstawienie warunków mieszkanio­
wych i życia codziennego robotników i inteligencji, mieszkańców między­
wojennej Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która w dziedzinie roz­
wiązań architektonicznych, a zwłaszcza szerokiego i z rozmachem realizowa­
nego programu społecznego, była wówczas wzorem dla wielu innych przed­
sięwzięć tego rodzaju. Szeroki oddźwięk WSM-owskiego eksperymentu
i mimo pewnych niepowodzeń w realizacji, dość powszechne jego naślado­
wanie przez spółdzielnie mieszkaniowe w całej Polsce, pozwala widzieć w tej
książce opracowanie, którego ustalenia i wnioski odnoszą się nie tylko do
dwu warszawskich osiedli mieszkaniowych - na Żoliborzu i na Rakowcu.
Autorka - historyk kultury materialnej - świadomie nie zajmuje się
teoretycznymi i ideologicznymi założeniami twórców koncepcji osiedli robo­
tniczych. Interesuje ją przede wszystkim materialny efekt ich pracy, „co­
dzienna egzystencja lokatorów, nie w pełni świadomych uczestników tego
żoliborskiego eksperymentu."
W obszernym „Wstępie", oprócz celu i podstawowych założeń pracy
omawia autorka wykorzystaną literaturę (opracowania historyczne, prace
poświęcone architekturze i urbanistyce, opracowania z dziedziny etnografii
i socjologii) oraz źródła.
W szerokim wachlarzu wykorzystanych w pracy źródeł, stosunkowo
niewielką pozycję zajmują materiały rękopiśmienne (większe znaczenie miało
dla autorki jedynie opracowanie wyników ankiety przeprowadzonej wśród
mieszkańców żoliborskiego osiedla WSM). Istotną rolę natomiast odegrały
źródła drukowane, zwłaszcza zaś obszerne, coroczne sprawozdnia WSM

�262

RECENZJE I OMÓWIENIA

z lat 1926-1938. Dość szeroko wykorzystane zostały ówczesne opracowania
teoretyków ruchu spółdzielczego i propagatorów nowoczesnego rozwiązania
kwestii mieszkań robotniczych - J. Strzeleckiego, T. Toeplitza, A. Próchni­
ka, St. Tołwińskiego i in. Autorka wykorzystała również ich drukowane
wspomnienia i część prac publicystycznych. Osobną grupę stanowią tzw.
dokumenty życia społecznego: afisze, programy, ulotki, cenniki, książeczki
członkowskie itp.
E. Mazur przeprowadziła również szeroko zakrojoną kwerendę w prasie,
obejmującą 11 tytułów (m.in. „Zdrowie", „Tygodnik Ilustrowany", „Prze­
gląd Techniczny", „Ekonomista" i in.), a zasadnicza część pracy oparta jest
na informacjach z takich czasopism jak: „Życie WSM", „Dom, Osiedle,
Mieszkanie" czy „Robotniczy Przegląd Gospodarczy". Pewnym novum
w warsztacie naukowym historyka jest korzystanie przez autorkę, choć - jak
się wydaje - jeszcze dość nieśmiało i w niezbyt dużym zakresie, ze źródeł
wywołanych: 25 wywiadów z dawnymi mieszkańcami WSM. Do zagad­
nienia tego zresztą wrócę jeszcze nieco dalej. Istotną rolę w badaniach
E. Mazur odegrały źródła ikonograficzne (część z nich jest reprodukowana
w pracy), odwołuje się również autorka do źródeł materialnych - zachowa­
nych (oprócz I kolonii) osiedli WSM.
Pierwszy rozdział pracy poświęcony jest warszawskiemu budownictwu
dla robotników w drugiej połowie X I X i na początku X X wieku. Jak
podkreśla autorka - wiele inicjatyw i poczynań tego okresu stanowiło wzo­
rzec i źródło inspiracji dla przyszłych twórców WSM i bez ich omówienia
praca byłaby niepełna. Dodać trzeba, że ten krótki zarys historii budowni­
ctwa dla robotników w Warszawie, który powinien stać się zaczątkiem
osobnego opracowania, należy do najbardziej interesujących fragmentów
książki, choć chciałoby się np. dowiedzieć nieco więcej o warszawskim
budownictwie przyfabrycznym. Jest to zresztą - co stwierdza sama autorka
- problem bardzo mało opracowany.
Następne trzy rozdziały mówią o twórcach WSM i mieszkańcach WSM-owskich osiedli na Żoliborzu i na Rakowcu (rozdział I), architekturze,
budownictwie i funkcjonowaniu tych osiedli mieszkaniowych (rozdział III)
oraz życiu mieszkańców WSM (rozdział IV). Twórcom WSM, grupie
lewicowych przeważnie działaczy o spółdzielczym rodowodzie, poświęca
autorka kilkanaście stron drugiego rozdziału. W dalszej jego części za­
tytułowanej „Mieszkańcy osiedli żoliborskiego i rakowieckiego WSM",
autorka pokazuje jak ówczesna sytuacja ekonomiczna modyfikowała pier­
wotne założenia twórców WSM co do składu socjalnego osiedli. Kolonie
te - zaplanowane jako robotnicze, stawały się z czasem (zwłaszcza w latach
wielkiego kryzysu), za wyjątkiem niewielkiego osiedla na Rakowcu, osied­
lami inteligenckimi.
Rozdział trzeci jest historią niełatwego powstawnia dziewięciu kolonii
WSM na Żoliborzu i osiedla na Rakowcu. Zawiera wiadomości o architek­
turze wznoszonych w poszczególnych koloniach budynków, ilości i wielkości

�RECENZJE I OMÓWIENIA

263

mieszkań, ich wyposażeniu, sprawach związanych zfinansowaniembudowy,
jej organizacją, itp. Został on podzielny przez autorkę na dwie części.
W pierwszej pisze o wnętrzach i wyposażeniu mieszkań WSM w latach
1928-1939, w drugiej o „życiu w przestrzeni osiedlowej". Omawiając pro­
blematykę wnętrz i wyposażenia mieszkań autorka starała się ukazać cały
kompleks zagadnień, które musieli rozwiązać twórcy WSM, a więc możliwie
jak najbardziej funkcjonalne rozplanowanie wnętrza mieszkań i ich wy­
posażenie w elementy stałe (szafy, szafki, spiżarki, stoły, pawlacze, itp.)
nie zapominając jednocześnie, że komorne w tych mieszkaniach musi zostać
na poziomie dostępnym dla robotników (później zaś, najczęściej dla mniej
zarabiających inteligentów). Projektowano również wyposażenie wnętrz
mieszkań w meble, ozdoby i przedmioty codziennego użytku. Następnie
opierając się na materiałach z wywiadów z dawnymi mieszkańcami WSM,
autorka starała się skonfrontować, jak wyglądała zapamiętana przez in­
formatorów rzeczywistość w porównaniu z planami i projektami twórców
WSM-owskich osiedli. W drugiej części rozdziału noszącej tytuł „Życie
w przestrzeni osiedlowej", E. Mazur pisze o kolonijnej infrastrukturze
oraz działalności związanych z WSM stowarzyszeń i organizacji: pralni
i kąpieliskach, sklepach i usługach, utrzymywaniu porządku w koloniach.
Wiele miejsca poświęca Stowarzyszeniu Pomocy Wzajemnej Lokatorów
„Szklane Domy" i jego rozległej działalności kulturalnej oraz licznym
klubom i kółkom współpracującym z tym stowarzyszeniem. Obszernie
omówiona została działalność Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci
i sprawy oświaty w osiedlach WSM.
W krótkim „Zakończeniu" raz jeszcze przypomina autorka, że „wstępne
teoretyczne założenia twórców idei wzorowego osiedla dla robotników zwe­
ryfikowało życie" (s. 153). Zapewnienie rodzinom najniżej uposażonym
zakładanego w programach twórców WSM standardu mieszkaniowego oka­
zało się w tamtych czasach niemożliwe. Plany spółdzielni musiały ulec istot­
nym modyfikacjom, czego szczególnym przykładem jest robotnicze osiedle
na Rakowcu. Realizowano natomiast dość konsekwetnie program socjalno-oświatowy i kulturalny, który w poważnym stopniu wpływał na życie
codzienne mieszkańców WSM. Jednocześnie autorka podkreśla, że właśnie
odtworzenie owej codzienności okazało się najtrudniejsze. „Wynikało to
przede wszystkim - stwierdza dalej - ze specyfiki źródeł, które przedstawiały
raczej poglądy i osiągnięcia twórców, a nie odbiorców, a także naturalnej
i zrozumiałej idealizacji obrazu życia w osiedlach międzywojennej WSM,
który zachował się w pamięci moich respondentów oraz autorów innych
relacji i wspomnień" (s. 153).
Dziś, z perspektywy lat, mimo wspomnianych już wcześniej trudności
i niepowodzeń WSM-owski eksperyment jest oceniany ze wszech miar
pozytywnie.
Wróćmy jednak do wcześniejszego stwierdzenia autorki, iż najtrudniejsze
w jej pracy okazało się „odtwarzanie codzienności" WSM-owskich kolonii

�264

RECENZJE I OMÓWIENIA

sprzed kilkudziesięciu lat, a wynikało to przede wszystkim ze specyfiki
źródeł. Podstawowymi zaś źródłami w rozdziale o życiu codziennym WSM
- najciekawszym i chyba najważniejszym w całej pracy są doroczne sprawo­
zdania WSM i WSM-owska prasa. Trudno określić jaki był w tym rozdziale
udział materiałów pochodzących z wywiadów z mieszkańcami WSM. Przy­
puszczam jednak, że stosunkowo niewielki. Na relacjach ustnych oparty jest
jedynie fragment tekstu opisujący wyposażenie WSM-owskich mieszkań
oraz zasadnicze różnice w umeblowaniu mieszkań inteligenckich i robot­
niczych (s. 110-125). Szkoda, że tylko tyle. Nie znam wprawdzie zakresu
tematycznego tych 25 przeprowadzonych przez autorkę wywiadów, sądzę
jednak, że można z nich było zaczerpnąć znacznie więcej wiadomości nasy­
cając bardziej realiami ów obraz WSM-owskiej codzienności. Daje tu jednak
znać o sobie tak częsta wśród historyków nieufność do źródeł wywołanych,
wątpliwości co do ich wiarygodności, w przypadku jednak większej ilości
wywiadów i możliwości weryfikacji przy pomocy innych źródeł - zupełnie
nieuzasadnione. Pierwsze kroki w kierunku przełamywania tych uprzedzeń
zostały jednak zrobione i jest to zasługa autorki.
Andrzej Woźniak

Irena Turnau, European occupational dress, Instytut Archeologii i Etnologii
PAN, Warszawa 1994, ss. 204, 58 il.
Praca Ireny Turnau na temat europejskiej odzieży roboczej jest kolejną
obszerną monografią przygotowaną przez autorkę w stosunkowo krótkim
czasie. Autorka poświęciła wiele lat pracy problematyce odzieży i tekstyliów,
toteż w swoim naukowym dorobku ma sporo cennych publikacji nie tylko
w formie artykułów w różnych specjalistycznych czasopismach w kraju i za
granicą, ale przede wszystkim w postaci prac zwartych, wydanych zarówno
w języku polskim, jak angielskim. Są one szczególnie cenne i to z wielu
powodów. Podejmują bowiem tematykę nader skromnie uwzględnianą przez
polskich badaczy, tym samym więc wzbogacają nasz dorobek naukowy
i wiedzę, poszerzając je znacznie o wartości poznawcze. Jako historyk,
Autorka wykorzystuje w szerokim zakresie materiały archiwalne różnych
specjalistycznych jednostek w kraju i za granicą, nadto zbiory muzealne
i ikonografię o szerokim przekroju czasowym, nie mówiąc o literaturze
polskiej i obcej, której bogaty zestaw podaje zawsze w bibliografii i przy­
pisach do swoich tekstów. Warto dodać, że źródła te wzbogaca nowymi
materiałami i stale aktualizowanym wieloaspektowym spojrzeniem, którego
zakres poszerza nadto dzięki uczestnictwu w międzynarodowych i krajo­
wych konferencjach, czego wyraz daje następnie w sprawozdaniach i omó­
wieniach, opublikowanych m.in. w „Etnografii Polskiej",, „Ludzie",
„Kwartalniku Historii Kultury Materialnej".

�RECENZJE I OMÓWIENIA

265

Książka na temat europejskiej odzieży roboczej od XIV do X V I I I w., jak
większość prac zwartych Autorki, jest jedyną w swoim rodzaju jeśli chodzi
0 polską literaturę przedmiotu. Obrany temat nikle bowiem przewija się
w różnorodnych opracowaniach dotyczących odzieży i stroju, a już zupełnie
brak jakiejkolwiek monografii z tego zakresu. Odzież i stroje stanowią
swoisty dział zainteresowań etnografów, historyków sztuki, kostiumologów,
teatrologów, historyków czy historyków kultury materialnej, częściej jednak
zwracają oni uwagę na ich stronę plastyczną, dekoracyjną, dzieje, modę,
formę, częściowo także na funkcję, motywację obyczajową, formy archaicz­
ne i specyfikę regionalną, przy czym niebagatelny dział stanowią opracowa­
nia dotyczące historii strojów warstw elitarnych. Tymczasem odzież ludzi
pracy i to różnych zawodów ginie na tym tle i we wszelkich opisach jest
raczej pomijana. Barwniej przedstawia się ona w ikonografii, ale że zajmuje
1 tutaj marginalne miejsce - obraz jedności, tj. podobieństw, bądź różnorod­
ności i wielości odmian, zależnie od uprawianego zawodu staje się mało
czytelny i bliżej nieokreślony. Praca Ireny Turnau wydaje się tym cenniejsza,
iż w kolejnych rozdziałach uwzględnia: odzież codzienną wieśniaków, rze­
mieślników i kupców, ludzi uprawiających niebezpieczne zawody, odzież
inteligencji pracującej zawodowo, np. intelektualistów, nauczycieli i schola­
rów, medyków, prawników, poza tym ubiór służących wedle hierarchii
służby, osobno liberie jako znak zależności od określonych, wysoko po­
stawionych chlebodawców oraz cedowane przez nich części ubrania, stroje
żebraków, komików i kuglarzy. Wartość takiego ujęcia podnosi jeszcze fakt,
że ukazano odzież ludzi tych środowisk występującą w różnych krajach
Europy. Istnieje więc możliwość porównania oraz szerszego spojrzenia na
poziom ich kultury w ciągu czterech stuleci, poza tym - uchwycenia procesu
wzajemnego oddziaływania prowadzącego do pewnej unifikaqi, czy przy­
czyn powstawania odrębności i swoistej specyfiki. Na tym tle rysuje się też
pytanie, na ile ludzkie ciało, jego budowa i antropologiczne cechy wpływają
na kształtowanie się form odzieży odpowiednio do wykonywanej pracy czy
zajęcia. Stosownie do zaleceń kościoła katolickiego i innych wspólnot chrze­
ścijańskich, nagie ciało człowieka winno być okryte. Kościół jednak nie
wnikał w sposoby i środki wykorzystywane do tego celu, aczkolwiek
na podstawie ubioru, jego wyglądu i schludności ukształtowała się poprzez
wieki opinia, że można z tego wnosić o charakterze człowieka i o tym, czym
się zajmuje. Stąd przysłowie: ,jak cię widzą, tak cię piszą", świadczące
równocześnie, że ubiór pozwalał wyraźnie odróżniać biednych od bogatych,
przedstawicieli plebsu od dobrze urodzonych, elegantów od ludzi nie dbają­
cych o swój wygląd.
Okazuje się, że nawet europejska literatura dotycząca odzieży i strojów
zajmowała się dotąd szerzej problematyką sposobu ubierania się i wyglądem
ludzi pracy. Brak też monograficznych opracowań na ten temat, zarówno
odnośnie do poszczególnych krajów, jak też na tle szerszym, europejskim.
Wyjątek stanowią publikacje angielskie, wśród których znajduje się praca

�266

RECENZJE I OMÓWIENIA

P. Cunningtona i С. Lucas'a omawiająca odzież ludzi pracy w Anglii od
X I w., do 1914 r. W Anglii ukazały się nadto prace dotyczące odzieży
służby od wieków średnich do 1900 r. (P. Cunnington) i odzieży codziennej
w latach 1650-1900 (E. Ewing). Autorzy w innych krajach uwzględniali
odzież ludzi niektórych zawodów jedynie w opracowaniach tym zawodom
poświęconych, np. służbie, górnikom, hutnikom, żeglarzom, rzemieślnikom.
Oprócz tego na ludzi pracy, zwłaszcza wieśniaków, zwraca uwagę literatura
dotycząca kultury średniowiecza. Zagadnienie odzieży jest w niej najczęściej
tylko jednym z wielu innych przejawów codziennego życia. Tym niemniej
warto zwrócić uwagę, że ubiorowi tej grupy ludności w czasach śred­
niowiecznych i nowożytnych poświęcono najwięcej miejsca. Autorka w ob­
szernej bibliografii wymienia tylko niektóre opracowania, np. dotyczące
Słowenii (A. Bas), Francji (M. Closson, P. Mone, F. Piponnier, B. Muchenbled), Rosji, Litwy, Mołdawii (pod red. M.G. Rabinowicza). Do tych
nielicznych można by dodać jeszcze W. Rósener'a, Peasants in the Middle
Ages (Chicago, 1992) T. Tolley'a, /7 libro delie ore (Regio Emilia, 1993)
czy J. Markova, Slovensky ludový odev v minulosti. Materiály к dějinám
slovenského oděvu (Bratislava, 1955).
Okazuje się, że dopiero rozwój kapitalizmu w X I X w. przyniósł faktycz­
ną unifikację odzieży zarówno na wsi, jak i w miastach, a czasy współczesne
i masowa produkcja konfekcji zaczęła zacierać różnice w wyglądzie ludzi
pracy, niezależnie od uprawianego zawodu. Coraz częściej też zaczęły poja­
wiać się w związku z przepisami dotyczącymi ochrony i bezpieczeństwa
pracy racjonalnie wypracowane modele odzieży roboczej i ochronnej,
co w minionych wiekach tylko częściowo miało rację bytu i zaznaczało się
przede wszystkim w odzieży osób pracujących w trudnych i niebezpiecznych
zawodach. Na zakończenie warto dodać, że omawiana książka wzbogacona
została na ogół mało znanymi ilustracjami, które unaoczniają i dokumentują
poruszaną w niej problematykę.
Barbara Bazielich

„Pro Georgia. Prace i materiały do dziejów stosunków gruzińsko-polskich",
z. I I , 1992, (Warszawa), ss. 72, fot. 13, Towarzystwo Gruzińsko-Polskie
„Zwyczajowo już, w kontaktach Gruzinów i Polaków obecna jest wza­
jemna przyjaźń i niezwykła życzliwość, wielki sentyment jednego narodu do
drugiego" - pisze jeden z autorów, Albin Głowacki z Instytutu Historii
Uniwersytetu Łódzkiego, przedstawiając losy uchodźców polskich w Gruzji
w czasie I I wojny światowej.
Wybitną postacią w historii obu naszych narodów jest jezuita Juda
Tadeusz Krusiński (1675-1757), polski misjonarz w Persji, który dzięki
wybitnym talentom dyplomatycznym i znajomości języków stał się ważną

�RECENZJE I OMÓWIENIA

267

postacią na dworze perskim. Napisał i opublikował po łacinie historię Persji,
a także Gruzji, której część znajdowała się w tym czasie pod perskim
panowaniem. To z jego dzieł Europa czerpała w tym czasie wiedzę o Persji
i Zakaukaziu. „Pro Georgia" zamieszcza fragment rozdziału jego pracy
Trágica veríeníis belli Persici, pt. De Georgianis - czyli O Gruzinach: „Co się
tyczy upodobań tego ludu, z powodu krzepkości ciała i skłonności natury
stworzony do sztuki wojennej. Poza tym do kształcenia intelektu czy ducha.
Jeśli przytrafiłoby się, co się czasem zdarza, wykształcenie równe pięknu
ciała, trzeba ich zaliczyć do najszlachetniejszych narodów". Barwną historię
życia Krusińskiego przedstawił w „Pro Georgii" Dawid Kolbaja - Gruzin
z Zugdidi, który na Uniwersytecie Warszawskim przygotowuje pracę dok­
torską o tym uczonym i jest jednocześnie spiritus movens redakqi periodyku.
O Gruzinach w XIX-wiecznej Warszawie pisze prof. dr. Andrzej Woź­
niak z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Okazuje się, że generał-gubernator Warszawy w latach 1897-1901, gruziński książę Aleksander
Bagration-Imerretyński nie najgorzej zapisał się w pamięci warszawskiego
ludu, gdyż m.in. wyjednał u cara zgodę na postawienie pomnika Mickiewi­
cza na Krakowskim Przedmieściu. Gruzinów można było wówczas spotkać
w Warszawie nie tylko w roli carskich oficerów. W latach trzydziestych
przebywali tu zesłańcy polityczni z Gruzji, m.in. książę Giorgi Eristawi,
późniejszy tłumacz Mickiewicza na gruziński. W latach dziewięćdziesiątych
studenci-Gruzini na Uniwersytecie Warszawskim (wówczas rosyjskim) zało­
żyli tajną organizację - Ligę Wyzwolenia Gruzji i zostali aresztowani. W In­
stytucie Weterynaryjnym w Warszawie studiował Noe Żordania - późniejszy
premier niepodległej Republiki Gruzińskiej.
Zagadnienie niepodległości Gruzji w stosunkach międzynarodowych
1918-1921 przedstawia prof. Wojciech Materski z Instytutu Studiów Poli­
tycznych PAN. Opisuje wytrwałe starania gruzińskich polityków o uznanie
niepodległości Gruzji przez państwa zachodnie, które jednakże uważały
kwestię gruzińską za wewnętrzną sprawę Rosji, a gdy zmieniły zdanie - woj­
ska bolszewickie wkraczały już do Tbilisi.
O działalności Konsulatu Generalnego RP w Tbilisi w okresie między­
wojennym oraz o wizytach na Zakaukaziu dwu posłów polskich w Moskwie,
pisze prof. Marek Mądzik z UMSC.
Upadek niepodległej Gruzji w 1921 roku był przyczyną, dla której
w Polsce znalazło się liczne grono emigrantów, w tym - wielu wyższych
oficerów. Ich wspomnienia w „Pro Georgii" są kolejnym świadectwem, iż
Polska stała się dla nich drugą ojczyzną. Wszyscy bowiem Gruzini-oficerowie kontraktowi brali udział w obronie Polski w 1939 roku, mimo iż część
gruzińskiej emigracji na Zachodzie wybrała opcję niemiecką. Przypomniana
została postać majora Artemiego Aroniszydze, jednego z dowódców obrony
Warszawy. Pomnik „1939" na ul. Grójeckiej stoi na miejscu barykady
jego batalionu. Aroniszydze był później komendantem Obwodu Piotrków
Trybunalski A K i po wojnie więźniem UB. Wspomnienia swoje zamieszcza

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

Jerzy Tumaniszwili, który jako oficer walczył podczas wojny na ORP „Bu­
rza" i niszczycielu „Piorun".
Wydawane w międzywojennej Warszawie przez Sergo Kuruliszwili cza­
sopismo „Głos Wschodu" oraz zainicjowany przez jego brata Jana periodyk
„Wschód i Polska", poświęcające wiele miejsca problematyce kaukaskiej
i idei prometejskiej, omawia artykuł Andrzeja Woźniaka.
„Pro Georgia" przedrukowuje też opublikowany w 1938 roku krótki
esej Gruzja XII stulecia. Autor, major Dymitr Szalikaszwili, kwatermistrz
I Pułku Szwoleżerów - to ojciec generała Johna Shalikaszwili, głównodowo­
dzącego sił NATO w Europie.
Dziś w Towarzystwie Gruzińsko-Polskim spotyka się osoby o tych sa­
mych nazwiskach, co w przedwojennym Klubie Gruzińsko-Polskim. Obecna
działalność Towarzystwa, omawiana na łamach „Pro Georgia", to organizo­
wanie uroczystości w rocznicę niepodległości Gruzji (26 maja 1918) oraz
praca nad inwentaryzacją grobów gruzińskich na polskich cmentarzach.
Towarzystwo zamawia również msze żałobne w kościele prawosławnym na
Woli w intencji ofiar wojny w Gruzji i wysyła pomoc humanitarną dla
uchodźców.
W przygotowaniu jest trzeci numer „Pro Georgia".
Urszula Doroszewska

„Zeszyty Łużyckie", nr 1-8; 1990-1994
„Zeszyty Łużyckie" są jedynym pismem sorabistycznym wychodzącym
poza granicami Łużyc. Wydawcą jest Koło Zainteresowań Kulturą Łu­
życzan przy Polskim Towarzystwie Ludoznawczym oraz Instytut Filologii
Słowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Pismo wychodzi od 1990 r.
Dotychczas wyszło 8 numerów, jeden jest gotowy do druku, dwa są w przy­
gotowaniu.
Na łamach „ZŁ" sporo miejsca poświęca się szeroko pojętej etnografii,
a więc ogólnej charakterystyce folkloru łużyckiego (I), istotom nadprzyro­
dzonym (I), szczególnie południcom (II) w folklorze łużyckim na tle porów­
nawczym, mitowi o Krabacie w porównaniu z kaszubskim mitem o Remusie
(II) , inspirującej roli tego mitu w literaturze i sztuce łużyckiej (VIII), śląskim
i łużyckim legendom o królu węży (IV). Opisuje się zwyczaje ludowe zwią­
zane z narodzinami, ślubem i pogrzebem (III), całoroczne obrzędy kościelne
(III) , stroje ludowe (III), tradycyjne potrawy (III). Poruszana jest recepcja
łużyckiego folkloru w Polsce (IV) i polskiego na Łużycach (IV), historia
muzyki łużyckiej (III) i jej dzisiejszy stan (VIII) oraz polskie wątki melo­
dyczne w łużyckich pieśniach (IV). Przedstawione są przysłowia łużyckie
w konfrontacji z niemieckimi i częściowo polskimi (VIII). Zarysowana jest
historia łużyckiego teatru (II), kina (III) oraz sztuk plastycznych (I).

�RECENZJE I OMÓWIENIA

269

Pewna liczba artykułów porusza ogólne i szczegółowe problemy literatury
łużyckiej: wychowawczą rolę piśmiennictwa (IV) i rolę poezji w utrwalaniu
tożsamości narodowej (VI), religijną twórczość J. Barta-Ćisinskiego (II),
przekłady autorów tego pisarza na polski (IV) i Mickiewicza na łużycki (IV),
patriotyzm J. Skali (III), pamiętnikarstwo lat powojennych (II), wątki polskie
w łużyckiej prozie powojennej (V).
Językoznawczy charakter mają następujące artykuły: o nazwach etnicz­
nych mieszkańców Łużyc (I), dzisiejszej sytuaqi językowej na Łużycach (I),
wkładzie polskich językoznawców w rozwój sorabistyki (II), rozwoju łużyc­
kiego słownictwa (II), roli Biblii w kształtowaniu się łużyckiego języka
literackiego (II), udziału w tym procesie takich pisarzy jak M . Frencel (VII)
oraz J.B. Fryco (VII), łużyckiego słownictwa dialektalnego z zakresu uprawy
lnu (III) i hodowli zwierząt (III) na tle porównawczym. Zasygnalizowana
jest wszechstronna walka Łużyczan o język ojczysty w aspekcie historycz­
nym (VI) i odbicie jej w łużyckiej poezji (VIII). Z zakresu historii ukazały się
artykuły o sprawie łużyckiej na paryskiej konferenqi w 1919 г. (II), pierw­
szych łużyckich organizacjach społeczno-kulturalnych i naukowych (III),
działalności J.A. Smolera (III), o czasopiśmiennictwie łużyckim (III), kul­
turotwórczej roli protestantyzmu (III) i powstaniu wspólnoty katolickiej
(III), następnie o dawnym pograniczu polsko-dolnołużyckim (V), kultywo­
waniu dawnych tradycji na tzw. Łużycach Wschodnich w obrębie Polski (V),
późniejszej kolonizacji łużyckiej na prawym brzegu Nysy i jej ewentualnym
pozostałościom (V), o sytuacji Łużyc w okresie I I I Rzeszy, w latach
1945-1947 i u schyłku NRD(VI). Przedstawiona jest historia Domowiny
(VI) , instytutów naukowych: w Budziszynie (VI) i w Lipsku (VI), wreszcie
historia flagi łużyckiej na tle porównawczym (VIII).
W „ZŁ" porusza się tematy mające walor demograficzny i socjologiczny,
a mianowicie: ekologiczne uwarunkowania życia kulturalnego i społecznego
na Łużycach (II), dzisiejszy status Łużyczan w Niemczech i szanse ich
rozwoju (VI), relaqe łużycko-niemieckie (VI), dwujęzyczność i dwukulturowość Łużyczan (VIII), fenomen łużyckiej rodziny (VIII), historia łużyckiej
emigraqi (VIII), otoczona powszechnym kultem postać A. Andrickiego
(VII) . Zamieszczane są też prace z zakresu krajoznawstwa Łużyc (VII),
historii Budziszyna (VII), rozwoju i znaczenia przemysłu na Łużycach (VII).
Szczególnie mocno podkreślane są kontakty polsko-łużyckie: nakreślono
sylwetki przyjaciół Łużyc (W. Szewczyk IV, W. Kochański IV) oraz Polski
(S. Nawka IV, A. Nawka IV, M . Hornik VIII), przedstawiono prołużyckie
organizacje (IV, VIII), wojenne spotkania Polaków z Łużyczanami (VII).
Złożony do druku „ZŁ" IX poświęcony jest sorabistyce w Wiedniu
i Paryżu, współpracy filmowców łużyckich i słowackich, przekładom z lite­
ratury łużyckiej na polski, paralelom rozwojowym Łużyczan i innych mniej­
szości narodowych świata: Kaszubów, Fryzów, Drzewian Połabskich,
Ajnów, Walijczyków. „ZŁ" X i X I zajmą się starszą historią Łużyc (m.in.
artykuły o łużyckich żonach Piastów i Przemyślidów, o wojnach husyckich

�270

RECENZJE I OMÓWIENIA

na Łużycach, o roli zgromadzenia cystersów w kształtowaniu materialnej
i duchowej kultury Łużyc, o wojnie napoleońskiej na Łużycach i jej reper­
kusjach literackich, o historii procesji i pielgrzymek łużyckich) a również
historią najnowszą: okresem Republiki Weimarskiej, czasami wojny (wspo­
mnienia dowódców i uczestników walk na terenie Łużyc), pierwszymi latami
po wojnie. Niektóre z prac publikują dotąd nieznane materiały archiwalne.
„ZŁ" X I I będzie mieć prawdopodobnie charakter językoznawczy. Przewi­
dziane są artykuły o języku prasy łużyckiej, o nazwach bóstw łużyckich
i nazwach miesięcy na tle porównawczym, o siedemnastowiecznym i współ­
czesnym tłumaczeniu Psałterza, o znaczeniach słowa lubość („miłość") u ro­
mantyków łużyckich i in. „ZŁ" X I I I chcielibyśmy poświęcić Janowi Skali
w 50-tą rocznicę śmierci.
Każdy numer zawiera przekłady z łużyckiej poezji i prozy (tak współ­
czesnej, jak dawnej), recenzje nowości wydawniczych, kronikę kulturalno-naukową.
„Zeszyty Łużyckie" można otrzymać za zaliczeniem pocztowym. Adres:
mgr Zdzisław Kłos, sekretarz redakcji „Zeszytów Łużyckich", Instytut Filo­
logii Słowiańskiej UW, 02-678 Warszawa, Szturmowa 3, tel. 472171. Cena
30000 zł. Komplet „ZŁ" znajduje się w większości bibliotek naukowych.
Sprzedaż również w księgarni im. B. Prusa, Warszawa, Krakowskie Przed­
mieście 7 oraz Ośrodku Rozpowszechniania Wydawnictw Naukowych, Pa­
łac Kultury i Nauki, 00-901 Warszawa.
Bylibyśmy wdzięczni za współpracę autorską.
Ewa Siatkowska

�COMMUNICATING

EXPERIENCE

13-16 June 1996

IX I N T E R N A T I O N A L

ORAL HISTORY
CONFERENCE

CALL FOR PAPERS

The international oral history conferences are meeting-places for researchers who
utilize and analyse oral sources - interviews, life-stories, and oral traditions.
Oral history is a method which today is used and recognized in many different
disciplines all over the world. Communicating Experience is the general theme of the

IX International Oral History Conference at Goteborg University, Sweden, 13-16 June 1996.

How is human experience communicated? How is it transformed into permanent
knowledge? The question embodies not only the means but also the hindrances for it.
How can the communication of experience be utilized as a research methodology? What is
the interplay between hegemonic strategies and popular resistance? Whose experiences
become recognized and transmitted over generations? How come so much human
knowledge is made tacit?
We look forward to papers that analyse communication of experience not only
through language but also through other means, such as stereotypes, both of "us" and
"the others". We also anticipate papers regarding the disruption of communication, due
to differences in class, gender and generation.
We invite you to send proposals for papers on the theme "Communicating
Experience" before 1. February 1995 to the address below. Apart from the title, your name
and address, we want an outline of the contents of your paper.
The form of the proposal is one page, not more. We shall arrange a special video
section, according to demand. The main language is English. French and Spanish are the
other two official languages of the international oral history conferences but will reach
a more limited audience.
During March 1995 we shall send out information about accepted proposals for
papers together with a preliminary programme., including practical details. We strive to
keep the costs down!
We need your complete paper, of ten tofifteenpages, not later than 1 December 1995.
Please, respond to our call for papers, also by distributing it to others and through sending
us addresses to departments/people you think we should contact.
Welcome to "Communicating Experience" in Goteborg 13-16 June 1996.
Your sincerely
Sven В EK

Birgitta Skarin Frykman

Secretariat: Department of Ethnology, University of Goteborg.
Vástra Hamngatan 3, S-411 17 Goteborg, Sweden. Tel: +4631 7731971, Fax: +4631 138030.

�WARUNKI PRENUMERATY - „RUCH" S.A.
1. Wpłaty na prenumeratę przyjmowane są tylko na okresy kwartalne. Cena
prenumeraty krajowej na 1994 r. wynosi 100.000 zł., a cena prenumeraty ze
zleceniem dostawy za granicę jest o 100% wyższa od krajowej.
2. Wpłaty na prenumeratę:
- na teren kraju -przyjmują jednostki kolportażowe „Ruch" S.A. właściwe
dla miejsca zamieszkania lub siedziby prenumeratora.
- przyjmuje „Ruch" S.A. Oddział Warszawa 00-958 Warszawa, ul. Towa­
rowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział Warszawa 370044-1195-139-11,
zapewniając dostawę pod wskazany adres pocztą zwykłą w ramach
opłaconej prenumeraty.
- na zagranicę - „Ruch" S.A. Oddział Warszawa, 00-950 Warszawa,
ul. Towarowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział W-wa 370044-1195-193-11.
Dostawa odbywa się pocztą zwykłą w ramach opłaconej prenumeraty
z wyjątkiem zlecenia dostawy pocztą lotniczą, której koszt w pełni
pokrywa zleceniodawca.
3. Terminy przyjmowania prenumeraty na kraj i zagranicę:
do 20.11 - na I kwartał roku następnego,
do 20.02 - na I I kwartał,
do 20.05 - na I I I kwartał,
do 20.08 - na IV kwartał.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11106" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11084">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f44bc6bc66258a32c072dd4a9276e5d5.pdf</src>
        <authentication>4666afee6b8c577f70e8c5e179cca7a3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132445">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1566</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132446">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132447">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1449</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132448">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132449">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39, s.243-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132450">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132451">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132452">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132453">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132454">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„Etnografia Polska", t. XXXIX: 1995, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Krystyna Romaniszyn, Świat gospodarek ludzkich, Kraków 1994, Uniwer­
sytet Jagielloński, ss. 147
Antropologia społeczna jest dyscypliną, która w sposób wiążący, w nie­
których przypadkach nawet decydujący, określiła zrąb naszej wiedzy o kul­
turze i zachowaniach ludzkich. Wypowiedziała się nie tylko na temat „animale sociále" czy „zoon politicón" - człowieka społecznego i twórcy ustro­
jów politycznych, tak jak socjologia, nie tylko o „homo religiosus" - istocie
0 transcendentnej wyobraźni, twórcy wierzeń i rytuałów religijnych i magicz­
nych, ale także o przyziemnym (czy też, jak chcą niektórzy antropologowie,
nie tak bardzo przyziemnym) „homo faber" - człowieku twórcy narzędzi
1 dóbr materialnych, zaspokajających jego potrzeby materialne i związanych
z nimi formach współdziałania, tworzących w sumie system ekonomiczny
danego społeczeństwa. Ten aspekt życia ludów pierwotnych przyciągał po­
czątkowo niewielką uwagę etnografów czy antropologów, których frapo­
wały w pierwszym rzędzie niezwykłe przejawy kultury pierwotnej, otoczone
aurą niesamowitości obrzędy magiczne, pikanteria i ekscentryczność zwy­
czajów seksualnych, niezwykłość i oryginalność pierwotnej sztuki i in. Bada­
nia nad gospodarką ograniczały się początkowo do opisów wytworów kul­
tury materialnej i technologii. W znacznie mniejszym stopniu przedmiotem
uwagi etnografów był sam system ekonomiczny jako powiązana całość rzą­
dząca się sobie właściwym zespołem reguł i zasad. Stosunkowo późno wy­
odrębnia się na Zachodzie rozwinięta już dziś poddyscyplina antropologii
społecznej, zwana antropologią ekonomiczną. Ma ona za sobą dość długi
okres sporów i dysput teoretycznych, ustaleń, które niewątpliwie wniosły
liczący się wkład do ogólnej teorii ekonomicznej, choć kwestia relacji antro­
pologii ekonomicznej i formalnej ekonomii, choć kwestia relacji antropologii
ekonomicznej i formalnej ekonomii pozostaje po dziś dzień nie do końca
rozstrzygnięta. W Polsce osiągnięcia antropologów w tej dziedzinie znane są
głównie z dwóch przetłumaczonych na język polski prac Bronisława Malinow­
skiego: Ogrody koralowe i ich magia (Dzieła, t. 4, Warszawa 1986) oraz
Argonauci Zachodniego Pacyfiku (Dzieła, t. 3, Warszawa 1987). Obie te prace
ukazują jednak raczej uwikłanie systemu ekonomicznego w szerszą strukturę
społeczną, jego powiązania i zależność od systemu pokrewieństwa, hierarchii
rangi czy też związek z rytuałami i wierzeniami magicznymi, sztuką i estetyką.
Ukazują raczej jak działa i funkcjonuje kultura społeczeństwa plemiennego

�244

RECENZJE I OMÓWIENIA

jako całość, aniżeli zasady rządzące samym systemem ekonomicznym. Próbę
odniesienia danych etnograficznych dotyczących gospodarki pierwotnej do
ogólnej teorii ekonomicznej zawdzięczamy natomiast dwóm innym autorom,
których twórczość jest u nas mniej znana (z uwagi na brak przekładów)
- Amerykaninowi Johnowi Melville Herskovitsowi (1952) oraz Brytyjczy­
kowi - wybitnemu uczniowi Malinowskiego, Raymondowi Firthowi (1939,
1946 a, b). Od momentu ukazania się ich pomnikowych dzieł antropologia
ekonomiczna rozwinęła się znacznie, przechodząc kolejne etapy teoretycznego
rozwoju od formalizmu, poprzez substantywizm, antropologię marksistowską
aż do antropologii symbolicznej. Są to jednak dzieje również w nikłym
stopniu znane czytelnikowi polskiemu. Dlatego też z dużym zadowoleniem
i zainteresowaniem należy przyjąć recenzowaną tu pracę Krystyny Romaniszyn,
dającą zarys dziejów tego problemu i stanowiącą kolejną próbę uprzystępnienia
czytelnikowi polskiemu zdobyczy klasycznej i najnowszej antropologii społecz­
nej. Podobnego dzieła, w odniesieniu do koncepcji struktury społecznej,
dokonała Mariola Flis (1988) uprzystępniając nam mało znane osiągnięcia
socjologiczne brytyjskiej szkoły funkcjonalnej, a głównie jej strukturalno-funkcjonalnego odłamu, wywodzącego się od Alfreda Reginalda Radclife-Browna. Ośrodek krakowski, obok lubelskiego i poznańskiego, stanowi
dziś główną antroplogiczną placówkę uniwersytecką, kontynuując i uprzy­
stępniając czytelnikowi polskiemu zdobycze zachodniej antropologii społecznej
i kulturowej (por. Literatura).
Zasadniczym zarzutem, jaki wysuwano pod adresem antropologicznych
koncepcji gospodarki - pisze autorka - był fakt, że niektórzy antropologo­
wie zwykli byli sprowadzać istotę gospodarki do „zasady ekonomicznej
racjonalności", w myśl której człowiek wybiera zawsze taką strategię działa­
nia, jaka zapowiada uzyskanie maksymalnych korzyści materialnych. Moż­
na tu argumentować, że było to stanowisko w pierwszym rzędzie ekonomi­
stów, a nie antropologów i że zarówno Malinowski, jak też może w mniej­
szym stopniu Raymond Firth ostro z taką koncepcją polemizowali, dostar­
czając licznych dowodów na to, że tzw. „człowiek ekonomiczny" kierujący
się w swych działaniach motywem czystego zysku ekonomicznego, jest iluzją
wymyśloną przez gabinetowych uczonych w nikłym stopniu znających realia
kulturowe i społeczne kontekst działań ekonomicznych. Ten ostatni w naj­
większym stopniu decyduje o tym, jak będzie przebiegać działalność ekono­
miczna, czy będzie ona nastawiona na maksymalizację zysku, czy głównym
jej celem będzie podtrzymywanie zasad i stabilności struktury społecznej
(por. np. trobriandzkie dary urigubu dla męża i rodziny siostry). W wielu
społeczeństwach pierwotnych istnieją specjalne mechanizmy wyrównawcze,
których celem jest utrzymanie stanu „demokratycznego ubóstwa" i zapobie­
żenie nadmiernemu bogaceniu się jednostek (s. 41-42).
Dlatego poglądy niektórych autorów umniejszających różnice pomiędzy
gospodarką tradycyjną (plemienną czy chłopską), a rozwiniętą (społeczeństw
industrialnych) zostały później zakwestionowane przez wielu uczonych. Wśród

�RECENZJE I OMÓWIENIA

245

nich na czoło wysuwa się Karl Polyanyi. Autor ten stwierdza istotną odmien­
ność gospodarki tradycyjnej i rynkowej, i z zaangażowaniem przeprowadza
krytykę tej ostatniej. Jego uczniem i zagorzałym zwolennikiem był G. Dalton.
Według koncepcji „substantywistycznej", której Polyanyi jest twórcą
i głównym adherentem, istotą gospodarki tradycyjnej jest fakt uzależnienia
egzystencji jednostki od środowiska naturalnego i od pozostałych jednostek
(s. 47). Analiza w kategoriach podaży i popytu czy też w kategoriach rac­
jonalnego ekonomicznego wyboru jest dla tych typów gospodarki nieprzy­
datna. Takie jest stanowisko „substantywistów", podczas gdy „formaliści"
uważają reguły analizy wypracowane na gruncie ekonomii zachodniej za
przydatne dla analizy wszelkich typów gospodarki.
„Substantywiści" kładą przede wszystkim nacisk na badanie form wy­
miany ekonomicznej, która, w ich przekonaniu, w pierwszym rzędzie konstytuje i scala system ekonomiczny. Polyanyi wyróżnia trzy podstawowe
typy wymiany: wymianę odwzajemnioną, redystrybucję i wymianę rynkową.
Ta ostatnia obca jest gospodarkom tradycyjnym lub występuje tam jedynie
w zalążkowej formie. Głównym zarzutem, jaki wysuwano pod adresem
„substantywistów", przede wszystkim ze strony antropologów marksistow­
skich, było pomijanie w rozważaniach tych pierwszych całej sfery produkcji,
co prowadziło do koncentrowania się wyłącznie na problemach mikrogospodarczych (z pominięciem makrogospodarczych).
Według koncepcji „substantywistów", gospodarka tradycyjna zawieszo­
na jest niejako w środowisku instytucji społecznych pełniących różnorodne
funkcje, nie tylko gospodarcze, ale także społeczne, magiczno-religijne,
estetyczne. Dlatego trudno jest tam wyabstrahować system ekonomiczny
z całokształtu działań społecznych, a gospodarka jawi się jako jeden z różno­
rodnych aspektów kultury, niekoniecznie dominujący, a nade wszystko nie­
koniecznie determinujący. W gospodarce „formalnej", rynkowej, system
gospodarczy wyodrębnia się natomiast w samodzielną w dużej mierze funkqonalna całość „atakującą" wszystkie pozostałe instytuqe społeczeństwa
(s. 49). Jest to różnica jakościowa i decydująca.
Równocześnie Polyanyi przeprowadza pewną idealizaqe gospodarki trady­
cyjnej, w której motywowi zaspokajania potrzeb egzystencjalnych towarzyszyć
mają postawy altruistyczne, przeciwstawne egoistycznej pogoni za zyskiem
w społeczeństwach rozwiniętych (s. 51). Wysuwa on utopijną wizję „szlachetne­
go dzikiego", zapoznając oczywisty skądinąd fakt, że zasada „do ut des"
(zasada wzajemności) nie wyklucza działań agresywnych i egoistycznych.
Poza tym Polyanyi nie uwzględnia faktu zróżnicowania gospodarek trady­
cyjnych oraz ich zależności od środowiska naturalnego. Na pewno inne zasady
obowiązywać będą w społeczeństwach zbieraczy i łowców, a inne wśród pa­
sterzy i rolników. Nie uwzględnia też faktu niepewności bytu, braku pożywienia,
zagrożenia głodem, nieumiejętności magazynowania i przechowywania żyw­
ności. Czynniki ekologiczne wpływające na ograniczenia produkqi mogą tu więc
wywierać decydujący wpływ na charakter systemu ekonomicznego.

�246

RECENZJE I OMÓWIENIA

Toteż wyidealizowana koncepcja „szlachetnego dzikiego" zarysowana
przez Polyanego spotkała się z ostrą krytyką. Szczególnie ostro rozprawił się
z nią Leopold Pospisil, który swoimi badaniami nad plemieniem Kapaul
z Nowej Gwinei udowodnił, że człowiek pierwotny może w równym stopniu,
co cywilizowany kierować się w swoich działaniach gospodarczych moty­
wem czystego i maksymalnego zysku ekonomicznego. Wskazał na występo­
wanie u tych plemion gospodarki pieniężnej, rynkowej i komercjalnej. Do
podobnych wniosków doszła Mary Douglas (1982) w swojej pracy na temat
systemów pieniężnych społeczeństw pierwotnych, udowadniając, że racjonal­
ne kalkulacja nie jest obca społeczeństwom pierwotnym.
Substantywizm Polyanyego i Daltona określany jest często jako neofunkcjonalizm. Stanowisku temu zarzucano przede wszystkim przecenianie
znaczenia instytucji społecznych w określaniu gospodarki i niedocenianie
czysto ekonomicznych pobudek działalności, racjonalnych kalkulacji oraz
- co szczególnie istotne dla tych typów gospodarki - osadzenia ich w środo­
wisku naturalnym, od którego są uzależnione.
Reasumując można powiedzieć, że spór pomiędzy substantywistami a formalistami sprowadzałby się, najogólniej rzecz biorąc do tego, że przyjęty przez
formalistów sposób analizy (np. Le Claire) ujmuje struktury gospodarcze jako
autonomiczne i niezależne od systemu społecznego i dąży do odkrywania
wewnętrznych praw rządzących funkcjonowaniem samego systemu ekonomicz­
nego, podczas gdy w ujęciu substantywistów nie da się wyabstrahować
systemów ekonomicznych z całokształtu struktury społecznej.
Ten spór w łonie antropologii ekonomicznej należy już do jej historii.
Okazał się jednak instruktywny dla budowy teorii i oddziałał ożywczo na
rozwój antropologii, uświadamiając antropologom wagę uogólniania, wiążą­
cych się z nim pułapek i niebezpieczeństw, ale także twórczych możliwości. Jest
to przykład szczególnie instruktywny dla sposobu budowy teorii, z którego
„teoretycy" mogą bez wątpienia wyciągnąć pouczające wnioski. Dlatego
rozważania autorki na temat podstawowych różnic w „strategii budowy teorii"
pomiędzy substantywistami a formalistami uznać należy za szczególnie cenne
(s. 65-70). Podkreśla ona komplementarność tych teorii poruszających się na
różnych poziomach rzeczywistości społecznej (substantywiści koncentrują się na
tym co empiryczne, formaliści na tym co logiczne), wskazuje też na potrzebę
pluralizmu w sferze teorii, który to fakt wielokrotnie podkreślałam w różnych
miejscach (patrz: Olszewska-Dyoniziak 1991, s. 260; 1994, s. 168).
Zarysowany powyżej spór ma już dziś charakter historyczny, także ze
względu na zmiany, jakim współcześnie zaczyna podlegać gospodarka trady­
cyjna kiedy obserwuje się „chłopienie dzikich" i „proletaryzację chłopów",
a różniące pomiędzy odmiennymi typami gospodarek zaczynają się zacierać.
Próbą pogodzenia tych przeciwstawnych stanowisk jest tzw. „nowa antro­
pologia ekonomiczna", wykorzystująca założenia materializmu historycznego
do analizy wszelkich typów gospodarki. Neomarksiści zarzucali poprzednim
stanowiskom brak wypracowania odrębnej teorii systemów ekonomicznych
r

�RECENZJE I OMÓWIENIA

247

i ograniczanie się do przedstawiania empirycznych realiów mieszczących się na
poziomie opisu. By przezwyciężyć tę tendenqe antropologowie marksistowscy,
tacy jak Claude Meillasoux, Maurice Godelier, George Dupre, Pierre Ray czy
Emanuel Ferana wkraczają z gotową teorią, jakiej dostarczył materializm
historyczny. Interesuje ich „sposób produkcji", „formy produkcji", „stosunki
produkcji", problem wyzysku, „klas" etc. Podstawowymi pytaniami, na jakie
starają się odpowiedzieć, są: „kto pracuje?", „dla kogo?", „co dzieje się
z wytworzonym produktem?", „kto sprawuje kontrolę nad dystrybucją?" , jak
odtwarza się system gospodarczy?", etc. (s. 85).
Marksiści definiują gospodarkę głównie poprzez sposób produkcji (np.
społeczeństwa kapitalistyczne, lennicze, krewniacze, czy też zbieracko-łowieckie, pasterskie, rolnicze, przemysłowe), kładąc jednak główny nacisk na
badanie roli stosunków produkcji w określaniu charakteru systemu ekono­
micznego. Podejmują problematykę przemian formacji społeczno-ekonomicznych i próbują zaadoptować pojęcia wypracowane na gruncie teorii
marksistowskiej do badania transformacji, jakim podlegają pod wpływem
dominującego sektora kapitalistycznego gospodarki niekapitalistyczne, „pe­
ryferyjne". Dlatego głównym przedmiotem swych analiz czynią problemy
gospodarcze Trzeciego Świata oraz ekspansji zachodnio-europejskiego
i amerykańskiego kapitalizmu na tereny, którym dotąd właściwe były trady­
cyjne systemy gospodarki. Proces ten opisują neomarksiści na ogół jako
prowadzący do eksploatacji, wyzysku i degeneracji tych społeczeństw. Jest
to tzw. peryferyjny kapitalizm z jego nędzą, degeneracją. Daleko bardziej
optymistycznie widzą ten proces moderniści zakładając, że jest to tylko
droga, etap przejściowy, do pełnej transformacji i pomyślnego rozwoju.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że neomarksiści, tacy jak np. Maurice
Godelier, przykładają szczególną wagę do roli stosunków pokrewieństwa
w określaniu prymitywnych systemów ekonomicznych, co mieści się w tradyqi
antropologii społecznej. Znana jest np. teza Godeliera, że stosunki pokrewień­
stwa stanowią zarówno bazę jak i nadbudowę. Godelier sytuuje zatem stosunki
produkqi poza domeną samej gospodarki w szerszej strukturze społecznej,
przez co nie uznaje gospodarki za jedyny czynnik determinujący i wyjaśniający
pozostałe aspekty społeczeństwa i kultury (Godelier 1973, s. 93).
Wreszcie całkowicie nową interpretację systemów ekonomicznych pro­
ponuje S. Gudeman, który reprezentuje tzw. kognitywny czy symboliczny
nurt w antropologii ekonomicznej kładąc nacisk na to, że wszelkie wzory
działalności ekonomicznej, a więc produkcja, dystrybucja, wymiana i kon­
sumpcja podlegają kulturowemu modelowaniu i są tworami społecznymi,
kulturowymi i historycznymi zarazem.
Stanowisko Gudemana jest na wskroś relatywistyczne, zakłada on fakt
kulturowego modelowania gospodarki i ogranicza jej interpretację do wska­
zania jej kognitywnego i symbolicznego aspektu. Wprowadza kategorie
„modelu lokalnego" i „modelu uniwersalnego", których empiryczne desygnaty mają być przedmiotem badań antropologicznych. Ten kognitywny,

�248

RECENZJE I OMÓWIENIA

wyobrażeniowy aspekt można byłoby uznać za najbardziej dynamiczny
i dynamizujący sferę gospodarki. Na jej kształt wpływają bowiem w decydu­
jący sposób zmiany wzorów normatywnych, wiedzy, wyobrażeń, wierzeń
in. Józef Niżnik proponuje, aby te elementy nazwać „symbolicznym univer­
sum gospodarki", które informuje zarówno o jej złożoności i wieloelementowości, jak też o jej swoistym uporządkowaniu.
Na „symboliczne universum gospodarki" składają się zarówno elementy
kognitywne - „co się wie", jak też elementy normatywne, aksjologiczne
- „co się uznaje za właściwe". J. Rosická w swojej pracy O wyobraźni eko­
nomicznej Polaków (Kraków 1991) wskazuje właśnie, w jaki sposób i w ja­
kim stopniu idee, wiedza, przekonania na temat gospodarki wpływają na
wybory i organizują działania gospodarcze. Zainicjowała ona w ten sposób
wart kontynuowania kierunek badań nad świadomością ekonomiczną jed­
nostek i społeczeństw. Krystyna Romaniszyn natomiast wyodrębnia w hi­
storii antropologii ekonomicznej cztery główne opcje teoretyczne: forma­
lizm, substantywizm, neomarksizm i antropologię symboliczną.
Formalizm interpretuje gospodarkę w kategoriach działań jednostko­
wych opartych na logicznym wyborze zmierzającym do maksymalizacji zy­
sku rozpatrywanego zarówno z punktu widzenia jednostki jak i zbiorowości.
Substantywizm i marksizm, choć tak bardzo się różnią między sobą,
kładą nacisk na społeczny aspekt rzeczywistości gospodarczej. Substanty­
wizm zmierza do ukazania wielostronnych powiązań gospodarki z innymi
dziedzinami kultury i osadzenia jej w całokształcie systemu społecznego.
Marksizm kładzie nacisk na stosunki produkcji i wiążące się pośrednio
z nimi zmiany formacji społeczno-ekonomicznych.
Analiza symboliczna ukazuje rzeczywistość gospodarczą poprzez pryz­
mat funkcjonujących na jej temat idei i wyobrażeń, które w niemniejszym
stopniu określają ludzkie wybory niż zasada racjonalności czy wymogi
struktury społecznej.
Wielość stanowisk teoretycznych w kwestii gospodarki wskazuje niezbi­
cie, z jak złożonym i wieloaspektowym typem rzeczywistości mamy do
czynienia. Można ją sobie wyobrazić jako przecinanie się czterech głównych
płaszczyzn: habitatu czyli środowiska naturalnego, płaszczyzny społecznej,
płaszczyzny symbolicznej i płaszczyzny jednostkowej. Nie jest ona z tych
elementów złożona, lecz wszystkie one na nią oddziaływują.
Proponowany przez autorkę model gospodarki nie jest budowany wokół
osi kultura - natura czy też wokół kategorii „potrzeb", jak w antropologii
funkcjonalnej Malinowskiego. W proponowanym modelu gospodarka jawi
się jako określona całość, w której przecinają się różne płaszczyzny. Dlatego
model ten wolny jest od wszelkiego redukcjonizmu. Nie absolutyzuje jed­
nego wymiaru rzeczywistości lecz podkreśla współwystępowanie wielu
z nich. Dopuszcza też komplementarność i równoprawność różnych opcji
teoretycznych. Przyjmuje się tu, że odmienne teorie nie tyle „znoszą się" (jak
to na ogół chętnie przyjmują teoretycy), ale uzupełniają. Ten „programowy

�RECENZJE I OMÓWIENIA

249

eklektyzm" nie jest czymś ujemnym - pozwala bowiem ukazać różnorod­
ność i wielość problemów badawczych, co umożliwia wszechstronne i pełne
oświetlenie zagadnienia. I w tym, w moim przekonaniu, należy upatrywać
w pierwszym rzędzie walor tego typu podejścia.
Co dzieje się zatem z antropologią ekonomiczną współcześnie, gdy zani­
kać zaczyna dotychczasowy przedmiot jej badań, jakim byly tradycyjne typy
gospodarek? Przemiany, jakim zaczynają one ulegać współcześnie rodzą
nową sytuację egzystencjalną, a w ślad za nią tworzą się przesłanki do
wyłonienia nowych stanowsisk teoretycznych. W dobie współczesnej zaczy­
nają się rozwijać badania nad tzw. gospodarką nieformalną. Ich pionierem
był Karl Hart. Wprowadził on pojęcie gospodarki formalnej i nieformalnej.
Ten drugi nurt gospodarczy rozwijający się jako przejaw nieudanych do
końca prób transformacji gospodarki tradycyjnej w kapitalistyczną przycią­
ga jego szczególną uwagę. Określa go jako „czarny", „drugi", „podziemny"
czy „alternatywny" sektor gospodarki - a jego przejawami są przede wszyst­
kim: drobna wytwórczość i drobny handel (w tym także uliczny). Oba typy
działalności, które dokonują się niejako w kulturowej czy „legislacyjnej"
próżni, stanowią próbę wyrwania się różnych jednostek z zależności i rygo­
rów obowiązujących w dotychczasowych miejscach pracy, a także próbę
wyrwania się z nędzy i ubóstwa i polepszenia własnej sytuacji materialnej.
Chociaż owa „legislacyjna próżnia" stwarza dogodne warunki do szerzenia
się różnego rodzaju afer gospodarczych, stanowić może jednak równocześnie
dogodne warunki do wyzwalania się jednostkowych inicjatyw w zakresie
organizowania sobie pracy i środków utrzymania w warunkach przymuso­
wych. Szczególnie instruktywnego przykładu dostarczają tu sytuacje, jakie
zrodziły się w okresie transformacji w krajach byłego obozu wschodniego,
świadczące też być może o przełamywaniu zrodzonych w warunkach real­
nego socjalizmu wzorów „wyuczonej niezaradności". Problem to oczywiście
0 wiele bardziej złożony i wielowątkowy. Interesująco pisze na ten temat
autorka w zakończeniu pracy (s. 129-138) analizując sytuacje w Indiach,
Chinach, Ameryce Łacińskiej, byłym ZSRR i in.
Kończąc, należałoby pogratulować autorce. Na podstawie dobrze dobranej
1 reprezentatywnej literatury przedmiotu dokonała ona trafnej syntezy mało
znanej u nas problematyki, znakomicie, w klarowny i przejrzysty sposób,
przedstawiła historię problemu, ukazując antropologiczne korzenie jego ujęcia.
Jest to moment istotny, wskazuje bowiem na rosnącą rangę antropologii
społecznej i kulturowej w określaniu i interpretowaniu najbardziej węzłowych
i aktualnych problemów współczesnego świata. Ukazała, jak w analizie tego
szczegółowego problemu przełamuje się panorama zmieniających się para­
dygmatów myśli antropologicznej, wnoszących nowe sposoby widzenia i ujmo­
wania rzeczywistości. Świat gospodarek ludzkich zaś jawi się jako problem
bogaty, barwny, wieloaspektowy i złożony, nie mniej frapujący od preferowa­
nych dotąd przez antropologów innych aspektów kultury. I choć antropologia
zmuszona jest dziś, podobnie jak inne dyscypliny, do rozstrzygania swoich

�250

RECENZJE I OMÓWIENIA

problemów badawczych w toku współpracy interdyscyplinarnej, z przed­
stawionych wywodów widać niezbicie, że wnosi ona swój własny, unikalny
sposób spojrzenia, oparty na szerokiej perspektywie poznawczej, łączącej
holistyczny, porównawczy i historyczny punkt widzenia, który oddziałuje
w najwyższym stopniu ożywczo na jednostronne niejednokrotnie interpretacje,
jakie rodzą się na gruncie innych dyscyplin szczegółowych.
LITERATURA
Broži K.J.
1994a
Antropologia wartości. Kategoria standardu kulturowego w badaniach nad warto­
ściami, Lublin, U M C S .
1994b
Materializm kulturowy i etnokulturalizm Marvina Harrisa, Lublin, Antropologia
kulturowa 22, U M C S .
Buchowski M.
1986
Magia, jej struktura i funkcje, Poznań, U A M .
B u r s z t a W.
1986
Język a kultura w myśli etnologicznej, Wrocław, Ossolineum.
1992
Wymiary antropologicznego poznania kultury, Poznań, U A S M .
Douglas M.
1982
An Active Voice, London.
F i r t h R.
1939
Primitive Polynesian Economy, London.
1946a
Malay Fisherman. The Peasant Economy, London.
1946b
Themes in Economic Anthropology. A General Comment, [w:] Themes in Economic
Anthropology, R. Firth (ed.), London.
F l i s M.
1988
Teorie struktury społecznej w antropologii funkcjonalnej, Wrocław, Ossolineum,
PWN.
G o d e l i e r M.
1973
Rationality and Irrationality in Economies, London.
H e r s k o v i t s J.M.
1952
Economic Anthropology. A Study of Comparative Economies, N Y .
O l s z e w s k a - D y o n i z i a k B.
1991
Człowiek - kultura - osobowość. Wstęp do klasycznej antropologii kultury, K r a ­
ków, Universitas.
1994
Społeczeństwo i kultura. Szkice z antropologii kulturowej, Kraków, Universitas.
P a l u c h A.
1990
Mistrzowie antropologii społecznej, Warszawa, PWN.

Sławoj Szynkiewicz, Pokrewieństwo. Studium etnologiczne, Warszawa 1992,
Wydawnictwa UW, ss. 354
Książka Sławoja Szynkiewicza ma charakter podręcznikowy. Jest ona
jedynym, jak do tej pory, całościowym ujęciem problemu pokrewieństwa
w polskim piśmiennictwie etnologicznym.
Autor rozpoczyna od omówienia historii problemu. Przypomina tu m.in.
Johanna Jakoba Bachofena, który jako pierwszy dokonał rozdzielenia po-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

251

krewieństwa na matrylinearne i patrylinearne oraz wyprowadził ewolucyjną
tezę o pierwotności tego pierwszego. Następnie prezentuje znaczące dokona­
nia innych ewolucjonistów: J. McLennana, H.S. Maine'a i L.H. Morgana,
przechodząc do bliższych nam, w sensie historycznym, badaczy: E. Durkheima, W.H.R. Riversa, A.L. Kroebera, B. Malinowskiego, A.R. Radcliffe-Browna, M . Fortesa, G.P. Murdocka, R. Needhama, C. Lévi-Straussa.
Omawia też szeroko spory teoretyków i badaczy dotyczące rozwoju i ewo­
lucji systemów pokrewieństwa oraz jego terminologii. Przytacza również
wypowiedzi wyżej wymienionych osób, które uznaje za klasyków badań nad
pokrewieństwem.
W następnym rozdziale autor próbuje wyjaśnić istotę pokrewieństwa.
Przytacza różnorakie definicje, a przede wszystkim stara się wykazać różnicę
pomiędzy biologicznym i społecznym ujęciem tego zagadnienia. Poddaje
przy tym krytyce biologiczne podejście do problemu, wskazując na jego
niewystarczalność i , co za tym idzie, niemożność wyjaśniania istoty po­
krewieństwa jedynie za pomocą koncepcji biologicznych. S. Szynkiewicz
poszukuje kulturowej definicji pokrewieństwa, by udowodnić, że nie da się
go sprowadzić wyłącznie do aspektu biologicznego. Jednocześnie zauważa,
że do dziś trwają spory dotyczące tego problemu. Nadal bowiem niektórzy
naukowcy, np. Schneider, utrzymują, że bez biologicznej podstawy pokre­
wieństwo jest niczym (s. 56). Tezę o biologicznych podstawach pokrewień­
stwa głosił również B. Malinowski. Uważał on m.in., że nazwy stopni po­
krewieństwa odzwierciedlają ich biologiczne podłoże. Z tą koncepcją nie
godzi się S. Szynkiewicz. Pyta on mianowicie, dlaczego w społecznościach
matrylinearnych najbliższym krewnym ego, prócz matki, jest jego wuj, a nie
ojciec, skoro biologiczna koncepcja wyjaśniania zjawiska pokrewieństwa
wyraźnie wskazuje, że naszym krewnym jest człowiek o genotypie podob­
nym do naszego własnego. To społeczeństwo poprzez kulturę definiuje kto
jest krewnym, a kto nim być nie może. Owszem, zdajemy sobie sprawę
z tego, iż pokrewieństwo jest czymś naturalnym, ale identyfikujemy je za
pomocą kultury, jej symboliki i języka. Pokrewieństwo funkcjonuje w ra­
mach kultury i nie może być od niej oderwane. Pokrewieństwo jest dziełem
człowieka; jest ludzkim wynalazkiem. Przemawiają za tym formy artykulacji
bliskości więzów między krewnymi, które objawiają się w sposobie grupowa­
nia, rangowania i przypisywania krewnym określonych ról, funkcji, statusu
społecznego, a także miejsca w grupowej stratyfikacji (s. 81).
Na podstawie wypowiedzi teoretyków etnologii oraz tezy o kulturowym
pochodzeniu pokrewieństwa S. Szynkiewicz buduje swoją własną definicję
tego zjawiska. Wydaje się, że jest ona dobrym podsumowaniem i wykładnią
jego stanowiska, które - jak przypuszczam - podziela większość współcze­
snych etnologów. Stwierdza on mianowicie, że „pokrewieństwo to całość
więzi społecznych, zachowań oraz koncepcji podlegających ich kulturowemu
uogólnieniu, które powstają wokół szeroko rozumianego procesu repro­
dukcji społecznej i stosują terminologię pokrewieństwa" (s. 93).

�252

RECENZJE I OMÓWIENIA

Przedmiotem kolejnego rozdziału jest terminologia pokrewieństwa. Mówi
się tu m.in. o metodach zbierania informacji dotyczących terminów pokre­
wieństwa - metodzie genealogicznej rejestracji terminów Riversa, metodzie
spisywania terminów „wyłapywanych" z bezpośrednich, swobodnych wypo­
wiedzi, o tym skąd wzięła się terminologia pokrewieństwa, o typologii
i klasyfikacji systemów terminologicznych oraz kryteriach powstawania kate­
gorii nazewniczych. W rozdziale dotyczącym źródeł pokrewieństwa autor
omawianej tu książki bardzo szeroko opisuje spory dotyczące kierunku
ewolucji form pokrewieństwa. Badacze zastanawiali się m.in. nad tym, co
było pierwsze: system matrylinearny czy patylinearny, ród czy rodzina?
Według autora, większość ewoluqonistów (za Bachofenem) uważała, iż pier­
wszą formą był system matrylinearny. Po epoce ewolucjonizmu, na podstawie
wyników badań nad rdzennymi Australijczykami oraz Indianami amery­
kańskimi, pierwszeństwo to przyznano jednak systemowi patrylinearnemu
(S. Szynkiewicz przytacza tu m.in. przykład plemienia Szoszonów, które
pierwotnie było grupą zbieracko-łowiecką o poligynicznym typie rodziny
i patrylinearnym systemie pokrewieństwa, a następnie przeszło do gospodarki
rolniczej. Spowodowało to zmianę systemu na matrylinearny i miało związek
z osiadłym trybem życia kobiet, do których dochodzili mężczyźni, spędzający
większość czasu poza rezydencją na polowaniu lub wojnie). Do dziś w etno­
logii trwa spór o pierwotność jednego lub drugiego systemu. W ostatniej
części wspomnianego rozdziału Szynkiewicz szeroko omawia problem rezy­
dencji małżeńskiej oraz grup pochodzeniowych (lineaże, grupy o domniema­
nej genealogii, klany, gens, fratrie i moiety).
Lektura książki S. Szynkiewicza może nasunąć przypuszczenie, że cała
dzisiejsza etnologia stoi na gruncie ewolucjonizmu. I chyba tak jest w rzeczy­
wistości (por. Buchowski 1993, s. 17). Autorowi nie udało się uniknąć opar­
cia swego podręcznika na tej, nieco już podstarzałej (co nie znaczy, że
przestarzałej), teorii. Już sam układ rozdziałów w książce skłania czytelnika
do namysłu. S. Szynkiewicz rozważa bowiem w pierwszej kolejności pokre­
wieństwo matrylinearne, w następnej zaś - patry linearne. Z lektury książki
wynika natomiast, że większość „pierwszych" ewolucjonistów tak właśnie
wyobrażała sobie linię rozwojową systemów pokrewieństwa - od matriar­
chatu do patriarchatu. Pomiędzy tymi dwoma miało się plasować pokre­
wieństwo podwójne jako równoważące obydwa te systemy w ramach jednej
konstrukcji. Na samym końcu tego continuum znajdować się miał system
bilateralny. Oczywiście później nauka zakwestionowała to spojrzenie zastę­
pując je kolejnymi rozwiązaniami o ewolucyjnym charakterze (np. o pierwotności patriarchatu). Do dziś etnologia nie może się od takich rozwiązań
uwolnić. Dowodem tego może być np. przytoczona przez Szynkiewicza
teoria Divale z 1984 roku (s. 187).
W następnych rozdziałach książki omówiono bardzo szczegółowo: po­
krewieństwo matrylinearne (pochodzenie dziedziczone po matce, sukcesja
władzy i dziedziczenie z reguły korporacyjnego majątku po bracie matki,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

253

matrylokalność, awunkulokalność, patrylokalność, mniejsza trwałość mał­
żeństwa, konflikt emocjonalny na linii ojciec - syn - siostrzeniec), pokre­
wieństwo patrylinearne (rezydencja patrylokalna, egzogamia, pochodzenie
dziedziczone w linii męskiej, trwałość małżeństwa, dziedziczenie władzy
i majątku w linii męskiej, reguła jedności lineażu), podwójny system po­
krewieństwa (przynależność do patrylinearnej linii ojca i matrylinearnej linii
matki, dziedziczenie majątku ruchomego matrylinearne), pokrewieństwo
bilateralne (dowolny przekaz pochodzenia, wolny wybór krewnych ze strony
matki lub ojca, typy rezydencji małżeńskiej: bilokalny i neolokalny, duży
krąg krewniczy - familia, rodzina, kinred). Autor omawia również, tzw.
systemy marginalne, które jednakże, jak sam zaznacza, istnieją w zasadzie
tylko w umysłach badaczy (są to pozostałe możliwe teoretycznie systemy:
równoległy i przemienny; w pierwszym z nich kobiety dziedziczą po kobie­
tach, a mężczyźni po mężczyznach, w drugim kobiety dzedziczą po mężczy­
znach i odwrotnie).
W ostatnim rozdziale autor omawia m.in. przekształcenia polskiego sys­
temu terminologicznego, a następnie - zmienność systemu pokrewieństwa.
Stwierdza też, że według etnologii ewolucja tych systemów jest faktem; nie
wiadomo tylko, który z nich ma być tym pierwszym. Próbowano np. na­
kreślić linię przedstawiającą rozwój form pokrewieństwa od matrylinearnego, poprzez patrylinearny, do bilateralnego, ale teza ta została obalona.
Etnologowie zastanawiają się również nad przyczynami transformacji form
pokrewieństwa.
Książka Szynkiewicza rozszerza wiele wątków zawartych w definicji po­
krewieństwa umieszczonej w Słowniku Etnologicznym (Penkala-Gawęcka
1987). Definicja ta jest ze zrozumiałych powodów (forma słownika nie
pozwala przecież na rozwinięcie tematu) niekompletna i nie wyczerpująca.
Poszukując dalszych śladów tematyki pokrewieństwa w polskim piśmienni­
ctwie etnologicznym natrafiłem na nie m.in. w publikacji Ewy Nowickiej
Świat człowieka - świat kultury (Nowicka 1991) - nota bene książki o pod­
ręcznikowym charakterze z zakresu całej antropologii społecznej. W pracy
tej odnaleźć można dość szczegółowe opisy struktur społecznych związanych
z pokrewieństwem, a więc form małżeństwa i rodziny, klanu i lineażu,
łącznie z egzemplifikacjami. Jednakże najciekawszym z pism dotyczących
problematyki pokrewieństwa, które ukazały się przed wydaniem książki
Szynkiewicza, jest - moim zdaniem - artykuł B. Malinowskiego pt. Zagad­
nienie pokrewieństwa w świetle najnowszych badań (Malinowski 1930). Pod­
daje on m.in. krytyce ewolucjonistyczną teorię pokrewieństwa i wprowadza
funkcjonalizm do rozważań nad tym zagadnieniem. Dla Malinowskiego
poszukiwanie genezy terminologii pokrewieństwa jest „fałszywym proble­
mem". Pisze on: „Źródłem całego zła jest to, że poszukiwaliśmy genezy
pokrewieństwa, zanim zrozumieliśmy istotę samego pokrewieństwa" (tamże,
s. 21). I dalej: „Nowoczesny czyli funkcjnonalny etnolog stara się [...] zro­
zumieć, czym jest w rzeczywistości pokrewieństwo dla krajowca; pragnie on

�254

RECENZJE I OMÓWIENIA

pojąć, jakich terminology używa się na oznaczenie pokrewieństwa i co one
wyrażają [...]" (tamże, s. 21). Według Malinowskiego, istnienie pokrewień­
stwa ułatwia funkcjonowanie małżeństwa - legalizuje rozrodczość, tworzy
struktury socjalizacji.
Czytając książkę S. Szynkiewicza można odnieść wrażenie, że etnologia
przetrwała okres naporu funkcjonalizmu i strukturalizmu powracając, choć­
by na polu rozważań nad pokrewieństwem, do „starych i poczciwych"
koncepcji ewolucjonistycznych. Wydaje mi się, że w tej materii nie ma dla
ewolucjonizmu alternatywy - teorii równie jak on sam nośnej. W związku
z tym, długo jeszcze będzie znajdował swoich zwolenników pośród etno­
logów, którzy na podstawie jego założeń tworzyć będą kolejne hipotezy.
Pozostaje nam mieć nadzieję, że doczekają się one równie udanego i warto­
ściowego kompendium, jakim dla dotychczasowych hipotez i teorii stało się
Pokrewieństwo Sławoja Szynkiewicza.
Tomasz Szlendak
LITERATURA
M a l i n o w s k i B.
1930
Zagadnienie pokrewieństwa w świetle najnowszych badań, „Przegląd Socjologiczny",
Nr 1, s. 17-31.
1987
Pokrewieństwo, [w:] Seks i stłumienie w społeczności dzikich, Warszawa, PW^N,
s. 410-436.
Nowicka E.
1991
Koncepcje form pokrewieństwa, małżeństwa i rodziny. Struktury społeczne zwią­
zane z pokrewieństwem, [w:] Świat człowieka - świat kultury, Warszawa, PWN,
s. 349-351 oraz s. 370-381.
P e n k a l a - G a w ę c k a D.
1987
Pokrewieństwo, [w:] Słownik etnologiczny, Warszawa - Poznań, PWN, s. 282-286.

Shamans and Cultures, M . Hoppál, K.D. Howard (eds.), ISTOR Books 5,
Akadémiai Kiadó Budapest, International Society for Trans-Oceanin Rese­
arch, Los Angeles, ss. 302
Książka jest zbiorem referatów, które zostały wygłoszone podczas I kon­
ferencji zorganizowanej przez The International Society for Shamanistic
Research w Seulu w lipcu 1991 r. Poszczególne teksty mają najczęściej cha­
rakter case studies i nie wyczerpują zagadnień badanych i omawianych przez
ich autorów. Składają się jednak na całość, ukazującą różne, często mało
znane aspekty zjawiska, jakim jest szamanizm. Nie od dziś fascynuje ono
badaczy i wciąż jeszcze nie zostało do końca opisane ani wyjaśnione. Oma­
wiana książka jest też znakomitym uzupełnieniem dotychczasowego stanu
wiedzy o szamanizmie - jego genezie, typologii, związanych z nim wie­
rzeniach, rytualnych praktykach, wyobrażeniach na temat „wędrówek" sza-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

255

mana i „tamtego świata", sposobów działania szamana, jego miejsca w spo­
łeczeństwie i in. Niektórzy autorzy wskazują też np. na wpływy różnych
kultur na lokalne odmiany szamanizmu.
Szczególnie interesujące są, moim zdaniem, teksty, w których ukaza­
no „sposoby rekrutacji" szamanów, ich relacje z duchami-przewodnikami
i opiekunami. Zwrócono tu także uwagę na pewne specyficzne cechy osobo­
wości szamana, uzdolnienia, dzięki którym może on pełnić swe funkcje.
Omawiane są też różne kategorie duchów, z którymi szaman nawiązuje
kontakty jako medium, pośrednik między światem żywych i zmarłych, ludzi
i sił kosmicznych, itp. Tego typu informacje pokazują, jak bardzo zróż­
nicowany jest świat duchów - przewodników szamana. Reakcje między
duchami i szamanem nabierają też specyficznego, nieanonimowego cha­
rakteru. Interesującym przykładem opisu jest w tym przypadku artykuł
J. Lemoine'a, oparty na materiałach zgromadzonych w Laosie i Tajlandii.
Autor, w zajmujący sposób przedstawia opisy wędrówek szamana w po­
szukiwaniu duszy chorego. Trasy wędrówki (i podejmowane działania) zale­
żą od postawionej diagnozy, tj. określenia, jaki rodzaj duszy ma kłopoty
i gdzie należy jej szukać, gdy zmierza ku reinkarnacji. W wędrówce szamana
bardzo ważna jest pomoc duchów, które wraz z nim szukają duszy chorego,
wspomagane przez dźwięki muzyki.
Kilku autorów podejmuje ciekawe próby odpowiedzi na pytanie, czym
jest właściwie trans, ekstaza lub odmienny stan świadomości szamana.
Warto tu zwrócić uwagę na artykuł S.A. Mousalimas (oparty na materia­
łach z Alaski) oraz Kwang-iel Kim i Tae-gon Kim (dotyczący Korei).
Ci ostatni badacze określili np. trzy zasadnicze kategorie odmiennych
stanów świadomości, w czasie których szaman nawiązuje kontakt z du­
chami: zawłaszczenie, trans i quasi-zawłaszczenie (possesion-belif). Autorzy
podkreślają, że klasyfikacja ta nie odpowiada interpretacjom samych sza­
manów, przez których każdy stan ekstazy jest jednoznacznie rozumiany
jako zawłaszczenie.
Inna badaczka, R. Hamayon, próbuje natomiast wyjaśnić (na podstawie
materiałów syberyjskich), jakiego rodzaju siły są asocjowane z funkcjami
pełnionymi przez szamana i jaka jest ich natura. Autorka zwraca ponadto
uwagę na pewne symboliczne aspekty szamanizmu.
Z tekstów zamieszczonych w pracy jasno wynika, że szamanizm nie jest
dziś archaicznym i zapomnianym rytuałem, lecz należy do żywych zjawisk
o szerokim zasięgu. Co więcej, w niektórych krajach działają ruchy (sekty)
nawiązujące do szamańskich tradycji i wierzeń (mają one np. wielu zwo­
lenników w Japonii - zagadnieniu temu poświęcony jest ciekawy artykuł
Sachiko Hatanaka). Wiele osób korzysta też na co dzień z pomocy sza­
mana w przypadku choroby lub pyta go o radę w życiowych problemach
(jak zauważa Yoriko Kanda, nie ma wówczas mowy o odświętnym rytuale).
Szaman zajmuje też ważne miejsce w poszczególnych społecznościach. Jak
podkreśla np. Guo Shuyon, pełni on nie tylko istotną rolę w przekazywaniu

�256

RECENZJE I OMÓWIENIA

treści kulturowych i tradycji społecznych lecz także - w kreowaniu kultury
klanu. Szaman jest bowiem twórcą literatury ustnej, tańca, wiedzy medycz­
nej, polityki grupy i in. Znakomitym uzupełnieniewm informacji o roli
szamana w przekazywaniu treści kulturowych jest artykuł E. Helimskiego,
oparty na materiałach mandżurskich. Autor stawia przy tym interesujące
pytanie, czy język duchów ma wpływ na rozwój języka ludzi?
Omawiana praca ukazuje wyraźnie, jak niejednorodne i złożone jest
zjawisko szamanizmu, jak wiele można tu wyróżnić lokalnych wariantów,
specyficznych odmian. Należy do nich np. japoński kuchiyose, koreański
tan* gol i kut (w tym rytuale bardzo ważną funkcję pełni śmiech, komizm,
jest on ponadto elementem magii płodności). Można ponadto wyróżnić
kilka wariantów szamanizmu buriackiego. Jak zauważa D. Dugarow, wy­
stępują tu m.in. różnice w sposobie wyboru tzw. białych i czarnych szama­
nów. Biali szamani np. wybierani są przez Niebo, Stwórcę, Gromowładcę
a nie przez duchy, jak się to zwykło przyjmować do tej pory. Niektórzy
badacze ukazują ponadto podstawowe różnice między lokalnymi odmiana­
mi szamanizmu, np. japońskim i koreańskim (artykuł Yoriko Kanda). Inni
natomiast, jak np. M . Hoppál, podejmują próbę zsyntetyzowania badań
dotyczących różnych regionów świata. Autor ten - na podstawie materiałów
z obszaru Syberii - dokonuje również przeglądu definicji szamanizmu. Zde­
cydowana większość z nich ma charakter opisowy. Rodzi się więc - moim
zdaniem - pytanie, czy jest w ogóle możliwa inna niż opisowa definicja,
która choć w przybliżeniu określiłaby istotę szamanizmu. W omawianej
książce znajdujemy ponadto np. próby typologizacji szamanów (Yoriko
Kanda wyróżnia m.in. następujące typy: kapłan, mediator, uzdrowiciel,
artysta, wróżbita. Możliwy jest też podział na typ ekstatyczny i nie-ekstatyczny i in.) Niektórzy badacze (np. Gabor Vargyas) ukazują strukturę
ceremonii szamańskich, sekwencję stałych elementów, wzorów zachowań;
tekst oparty jest na materiałach z Wietnamu. Większość tekstów bazuje
na wynikach najnowszych badań terenowych i literaturze oraz źródłach
archiwalnych. Warto również zwrócić uwagę na zachowane gdzieniegdzie
unikalne księgi szamańskie. Jeden z takich zabytków - manuskrypt z 1884 r.
spisany przez szamanów Sibe (Chiny) i zawierający teksty modlitw oraz
zaklęć mających służyć określonym celom, w zależności od sytuacji - przed­
stawia Giovanii Stary.
Właściwie każdy z 30 tekstów (nie licząc „Wstępu") zamieszczonych
w Shamans and Cultures... zasługuje na oddzielne omówienie. Mam jednak
nadzieję, że nawet ten pobieżny z konieczności przegląd zachęci Czytelników
do sięgnięcia po sygnalizowaną pozycję. Nie mogą jej, moim zdaniem, po­
minąć nie tylko badacze szamanizmu, lecz także etnolodzy zajmujący się
innymi dziedzinami kultur ludów Azji i Ameryki Północnej.
Iwona Kabzińska-Stawarz

�RECENZJE I OMÓWIENIA

257

Piotr Eberhardt, Przemiany narodowościowe na Białorusi. Warszawa 1994,
ss. 182
Piotr Eberhardt podjął się analizy bardzo trudnego problemu w dzie­
dzinie europejskich studiów narodowościowych tj. ustalenia białoruskiego
obszaru etnicznego i w miarę ścisłego określenia liczby Białorusinów w la­
tach 1897-1989, biorąc za podstawę dostępne spisy ludności, polskie i ro­
syjskie. Autor daje w swojej pracy obraz zmian i tendencji w sferze przemian
narodowościowych, na konkretnym, stałym terytorium, dla którego przyjął
określenie „Ziemia Białoruska". Twierdzi, że zasada stałości terytorialnej,
chociaż nie przynosi optymalnych konsekwencji merytorycznych to zde­
cydowanie ułatwia dokonanie analizy. Uważa też, że zwłaszcza w tej pracy
jest celowe odnoszenie się do stałego terytorium, ponieważ na pograni­
czu strefa etniczna bezustannie „falowała" w zależności od koniunktury
społeczno-politycznej. Z tych samych względów zawodne były kryterium
językowe. Najbardziej wiarogodne jest natomiast, zdaniem Autora, kry­
terium wyznaniowe.
P. Eberhardt, w swoim studium ukazuje poprzez cyfry proces likwidowa­
nia supremacji polskiej, walkę Rosji z polską kulturą, ograniczanie wpływów
katolicyzmu na rzecz prawosławia i likwidowanie polskiej własności mate­
rialnej z jednej strony, a także postępującą rusyfikację tego terenu z drugiej.
Jako jeden z nielicznych porównał on charakter polonizacji i rusyfikacji.
O ile polonizacja wynikała z ewolucji, o tyle, zdaniem Autora, rusyfikacja
była zaprogramowana. Kolejne spisy ludności przeprowadzane od 1931 ro­
ku po rok 1989 miały udowodnić na ile udało się zrealizować założenia w tej
dziedzinie. P. Eberhardt stwierdza, że mimo natężonej akcji antypolskiej,
przesiedleń, migracji ludności, urbanizacji a także rusyfikacji Białorusinów,
nie udało się zniszczyć polskości na pograniczu litewsko-białoruskim, ani też
w zupełności zrusyfikować narodu białoruskiego. Obydwa narody przetrwa­
ły i dotrwały do momentu upadku imperium sowieckiego, chociaż naród
białoruski u progu swej niepodległości znalazł się na granicy utraty tożsamo­
ści narodowej wraz z zanikiem języka białoruskiego; obecnie po podpisaniu
układu z Rosją sytuacja będzie się zmieniać na korzyść języka rosyjskiego.
P. Eberhardt zaznacza, że najtrudniejszym zadaniem było zebranie wiarogodnych materiałów statystycznych, zwłaszcza rosyjskich i radzieckich,
dla X X wieku. Poprzez niejednorodność i rozpiętość ocen dla różnych grup
narodowościowych utrudniły one ocenę merytoryczną całości materiału sta­
tystycznego w ujęciu przestrzennym. Zestawienie materiałów radzieckich
spisów ludnościowych lat 1959, 1970, 1979, 1989 nie mogło być mechanicz­
ne, ponieważ spisy obejmują niezupełnie te same, a z reguły inaczej rozbite
terytoria a także operują kategoriami nie całkiem tożsamymi. Wiele danych
Autor zmuszony był na nowo analizować, stosując przeliczenia, opatrywać
nowymi wyjaśnieniami, aby można je było poddać pod rozwagę czytelnika
jako materiał do porównań czy wniosków. Biorąc powyższe pod rozwagę,

�258

RECENZJE I OMÓWIENIA

P. Eberhardt, stosując oszczędność słowa, trudną do przyjęcia dla historyka,
z rzeczowością wydobywa z kruchego materiału, jakim są dane z oficjalnych
spisów ludności, kamuflujące często kłamstwa i fałsz, historyczną rzeczywi­
stość. Kłamstwa spisowe (np. o braku Polaków w Wilnie) często pozbawio­
ne są konsekwencji i w tym miejscu jest pole dla dociekliwego badacza, by
je skompromitować. Udało się to w wielu przypadkach Autorowi, zajmują­
cemu się problematyką narodowościową Białorusi, Litwy i Ukrainy.
Prezentowana tu praca, to 12 rozdziałów, zilustrowanych 24 mapami
sporządzonymi przez autora i 55 tablicami. Pierwszy z rozdziałów jest ro­
dzajem wstępu, drugi zaś krytycznymspojrzeniem Autora na rosyjski spis
ludności przeprowadzony w 1897 roku, poprzez fachowe polskie opracowa­
nia demograficzne okresu międzywojennego.
Spis ten za jedyny wyznacznik narodowości przyjął język, co nie spraw­
dzało się jednak na pograniczu polsko-białoruskim a nawet białorusko-rosyjskim. W tym przypadku, dodatkowym, i często decydującym czynnikiem,
było wyznanie religijne (potwierdzają to wyliczenia Edwarda Czyńskiego,
sporządzone wg rubryceli Kościoła Rzymskokatolickiego, użyte do zilustrowa­
nia problemu przez Autora studium. Zarówno polska opinia publiczna jak
i niemiecka uznały spis ten za tendencyjny i zniekształcający rzeczywistość.
Stąd też stał się on przyczyną dokładnych analiz statystycznych i merytorycz­
nych przeprowadzonych przez polskich i niemieckich demografów. Przy swoim
stanowisku zostali jednak badacze rosyjscy, którzy obliczyli, że np. powiat
Sokółka liczył jedynie 1,2% ludności polsko-języcznej; przywołane przez
Eberhardta dane Czyńskiego wykazują w tym rejonie 75,5% Polaków i tyleż
samo katolików. Jest to brak konsekwencji w fałszowaniu ilości Polaków na
ziemiach litewsko-białoruskich, na co Autor znalazł dowód w źródłach
rosyjskich. Źródła te bowiem dowodzą, że władze administracyjne wszystkich
szczebli imperium rosyjskiego utożsamiły Kościół Katolicki z polskością
i stosowały w celu jego zniszczenia wszelkie metody, zwłaszcza w okresie
powstań. Tabela Nr 4 (s. 25) uwidacznia obniżenie się liczby katolików
w okresie dyskryminacji i likwidacji Kościoła Unickiego.
Badania socjologiczne przeprowadzone przez Leona Wasilewskiego
i Edwarda Maliszewskiego ujawniły, że prawie wszyscy wyznawcy katoli­
cyzmu deklarowali narodowość polską. Niewielu wśród katolików było zde­
klarowanych Białorusinów. Włodzimierz Wakar, demograf i statystyk polski
żyjący w okresie międzywojnia wyliczył szacunkowo, że na analizowanym
terytorium mieszkało łącznie 6 424,2 tys. stałej ludności cywilnej, w tym
4 356,2 tys. Białorusinów tj. 67,8%, co znaczy, że różnica między kryterium
językowym a narodowościowym wynosi 400 tys. mieszkańców. Spis rosyjski
wykazał 156,5 tys. ludności polsko-języcznej, Wakar natomiast wykazał
838,9 tys., tj. niewiele mniej niż wyznawców Kościoła Rzymskokatolickiego
- 879,7 tys. Tylko 40,8 tys. katolików nie zostało zaliczonych do narodo­
wości polskiej. Eberhardt stwierdza zatem, że kryterium językowe zastoso­
wane w spisie rosyjskim doprowadziło do błędnych stwierdzeń i uogólnień.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

259

Najbliższe prawdy, jego zdaniem, byłoby nałożenie wyników analizy kryte­
rium językowego i wyznaniowego po odliczeniu od ogólnej liczby poszcze­
gólnych narodowości.
Rozdział I I I to analiza danych statystycznych przeprowadzonych w roku
1909 pod kontrolą administracyjną władz rosyjskich przez Warszawski Ko­
mitet Statystyczny w sposób fachowy, nie budzący zastrzeżeń nawet ze
strony Rosjan. Autor dodaje jeszcze analizę dwóch spisów ludności - nie­
mieckiego z 1916, który zna we fragmentach, oraz spisu polskiego z 1919
roku, opublikowanego w całości przez Romera. Te ostatnie dane ujawniły,
że spis polski przeprowadzony przez Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich
w 1919 roku zawyżył nieświadomie dane dotyczące polskości, a przyczyną
były sukcesy militarne zjednej strony, z drugiej ograniczenie geograficzne do
centralnej i zachodniej Białorusi (wschodnia część była opanowana przez
bolszewików). Dane te tym samym zaniżyły liczbę Białorusinów (tab. Nr 10
i Nr 11 na s. 51-53).
Rozdział IV rozpatruje warunki demograficzne i narodowościowe na
obszarze zachodnim i częściowo centralnym bezpośrednio po zakończeniu
działań wojennych na podstawie polskich spisów z 1919 i 1921 roku. Autor
wykazuje duże ubytki ludności wywołane wojną i rewolucją i ich charakter
selektywny bardziej jakościowy niż ilościowy. Zdaniem Eberhardta, mimo
założonej przez stronę polską obiektywizacji, w spisie odzwierciedliła się
zmiana warunków politycznych po 1920 roku, co wpłynęło na zmianę na­
strojów wśród ludności o nieskrystalizowanej świadomości narodowej. Duża
część Białorusinów i część Żydów zadeklarowała narodowość polską, utoż­
samiając narodowość z państwowością. Dane spisowe zaniżyły w sposób
sztuczny liczbę Białorusinów wykazując ich tylko na Polesiu, podnosząc
pozornie tym samym liczbę Polaków. Wszystko to zmusza badacza do
zweryfikowania ostatecznych wyników dotyczących statystyki narodowoś­
ciowej na podstawie kryterium religijnego (tab. Nr 13, s. 61 i 64-65). Mapę
Nr 11 (s. 60) wykreśloną w Atlasie Mira z 1964 roku, ukazującą rozmiesz­
czenie ludności polskiej wg spisu z 1959 roku na Zachodniej Białorusi.
Eberhardt zauważa tu dużą zbieżność, a różnice wynikają z akcji repat­
riacyjnej w latach 1944-1948 i 1956-1959.
Rozdział V ukazuje strukturę narodowościową w świetle spisów z 1926
i 1931 roku. Autor stwierdza, że chociaż wystąpiły deformacje w stosunku
do liczby Polaków, to ogólnie rok 1926 był korzystnym dla rozwoju po­
szczególnych narodowości, ponieważ rusyfikacja carska nie została jeszcze
zastąpiona stalinowską. Spis brał pod uwagę język, który w łączności z kry­
terium narodowościowym umożliwił badaczowi wyjaśnienie zagadnień et­
nicznych. Z tabeli Nr 16 (s. 74) i z mapy Nr 13 (s. 75) daje się wyczytać
początek rusyfikacji językowej, która przybierze potężne rozmiary w latach
czterdziestych, co jest omówione w rozdziale V I I . Analizując dane spisu
polskiego z 1931 roku Eberhardt uważa, że mimo wszelkich prób obiek­
tywizacji, wyniki nie oddały w pełni rzeczywistości, ponieważ duża część

�260

RECENZJE I OMÓWIENIA

Białorusinów i Żydów a także Ukraińców podała język polski jako ojczysty.
Podobnie jak wyniki spisu z 1921 roku materiały spisowe z 1931 roku
wymagają, zdaniem autora, krytycznej oceny i tylko w łączności ze statystyką
wyznaniową mogą stanowić punkt wyjścia do oceny merytorycznej. W próbie
porównania spisu radzieckiego z 1926 roku ze spisem polskim z 1931 roku
autor wypełnia 5-letnią lukę czasową szacunkiem ludności BSRR w 1931
i doprowadza do zbieżności ze spisem polskim (s. 83-84).
Rozdział V I ilustruje przemiany narodowościowe na Ziemi Białoruskiej
w latach trzydziestych. Spis z 1937 roku nie został zaakceptowany przez
ówczesne władze ZSRR, ponieważ ujawniał olbrzymie straty ludności wy­
wołane kolektywizacją i głodem. Spis z 1939 roku natomiast zafałszował
dane. Mimo tych różnic dla ogólnego rozeznania w tendencjach zmian
demograficznych Eberhardt wykorzystał wyniki, porównując je z danymi
spisowymi z 1926 roku i z szacunkami z 1931 roku. Należy podkreślić, iż
Rosjanie nie udostępnili danych dotyczących spisu z 1937 roku, lecz tylko
dane spisowe wg obwodów dla roku 1939 (tab. 21, s. 92). Dostępne dane
radzieckie odkryły totalną i bezwzględną eksterminację ludności polskiej
w wyżej wymienionych latach. Tabela 21 np. wykazuje spadek ludności
polskiej wg spisu z 1937 z 119,9 tys. na 58,4 tys. w 1939 roku i są to straty
ludności polskiej poniesione z rąk aparatu stalinowskiego.
W drugiej części rozdziału P. Eberhardt analizuje sytuację Białorusinów
w granicach I I Rzeczypospolitej, która w swej polityce dążyła do integracji
ziem wschodnich z resztą kraju. Zdaniem badacza opcja inkorporacyjna była
bardzo szkodliwa dla stosunków polsko-białoruskich, spowodowała nastroje
antypolskie a także wzbudziła sympatie do Moskwy, która w początkach lat
dwudziestych była przychylna narodowym aspiracjom białoruskim. Autor
stwierdza, że dyskryminacja ludności białoruskiej w Polsce zaciążyła na
wzajemnych stosunkach i przyczyniła się do skomunizowania licznych działa­
czy białoruskich. Zaznacza też, że polscy Białorusini nie przewidywali zmiany
stanowiska Moskwy wobec narodowości w ZSRR, która doprowadziła w kon­
sekwencji do zniszczenia i tak niewielkiej elity białoruskiej.
Rozdział V I I ilustruje przemiany narodowościowe na Ziemi Białoruskiej
w okresie I I wojny światowej, sprowadzające się do ujawnienia strat lud­
ności polskiej z rąk Stalina i żydowskiej z rąk hitlerowskich.
Rozdział V I I I poświęcony jest strukturze narodowościowej, ujawnionej
w spisie z 1959 roku z uwzględnieniem dwóch cech etnicznych: narodo­
wości i języka ojczystego. Spis ten ujawnił dwie mniejszości narodowościowe
- Polaków i Rosjan oraz poważne zmiany w strukturze narodowości w la­
tach 1937-1959. Dotyczy to głównie ludności żydowskiej, wymordowanej
w latach 1942-1943, której liczba zmniejszyła się o 520,9 tys. Liczba ludności
polskiej w 1937-1939 zmniejszyła się o 61,5 tys., a w latach 1939-1945
o kolejne 200-300 tys.
W odniesieniu do ludności białoruskiej z kolei spis wykazał wzrost
o 200 tys. w latach 1937-1959. Dane tego spisu obalają mit o dużych stra-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

261

tach ludności białoruskiej w latach 1939-1945, były one kilkuprocentowe.
W dalszej części rozdziału Autor wykazuje zapoczątkowanie rusyfikacji języ­
kowej ludności miast a następnie całej Białorusi. Rozpatruje też relacje
między Rosjanami a Białorusinami. Ci pierwsi sięgnęli po władzę we wszyst­
kich niemalże stanowiskach w administracji, przemyśle, szkolnictwie na
Białorusi i uczynili język rosyjski językiem urzędowym. Nastąpiła rusyfika­
cja całego terytorium białoruskiego w latach 1959-1989, chociaż dane ze
spisu 1959 roku jeszcze nie wykazały zagrożenia dla tożsamości narodowej
Białorusinów. Dane tego spisu jeszcze raz potwierdziły badania polskie, że
przeważająca część ludności katolickiej na pograniczu litewsko-białoruskim
ciąży ku polskości i stała się świadomie ludnością reprezentującą narodo­
wość polską i przetrwała mimo wielu strat.
Rozdział DC obejmuje okres rządów Chruszczowa i Breżniewa, w którym
widoczny jest napływ ludności rosyjskiej, przy równoczesnym wynarada­
wianiu mniejszości. Przybiera zdecydowanie na sile rusyfikacja Białorusi.
Ludność polska została poddana wynaradawianiu niejako dwutorowo.
Najpierw poddano ją białorutenizacji, później rusyfikacji. Widoczny jest
duży ubytek ludności polskiej, sięgający 29%, co Autor tłumaczy presją,
zwłaszcza przy wydawaniu dowodów radzieckich, w których wpisywano
Polakom narodowość białoruską, W rezultacie w latach 1959-1970 na­
stąpił spadek ludności polskiej z 538,9 tys. do 382,6 tys. Równocześnie
Ebehrhardt wykazuje wzrost liczby ludności używającej języka rosyjskiego
0 540,1 tys.
W kolejnym rozdziale badacz wykazuje szybki wzrost ludności rosyjskiej
przy równoczesnym obniżaniu się liczby ludności białoruskiej. Ze spisu
w 1979 roku wynika, że został on przeprowadzony bardziej liberalnie, ponie­
waż wzrosła liczba Polaków. Różnice te ujmuje tabela Nr 40 (s. 139). Z ana­
lizy danych spisowych wynika, że przemiany etniczne były sterowane, a ich
wyniki zgodne z oczekiwaniami Moskwy. Spis z 1970 roku wykazał udział
ponad 20% ludności polskiej aż w siedmiu rejonach obwodu grodzień­
skiego, a spis w 1979 ujawnił w 10 rejonach więcej niż 20% Polaków.
Rozdziały X I i X I I podsumowują w pewnym sensie rezultaty 92 lat
rządów rosyjskich na Białorusi. Relacje ludności białoruskiej i rosyjskiej są
korzystne dla tej drugiej. Rosjanie równomiernie zamieszkują całe teryto­
rium Białorusi, koncentrując się w najważniejszych punktach strategicznych,
miastach przemysłowych. Mają w swych rękach aparat administracyjny
1 partyjny, kadry techniczne, garnizony wojskowe; to wszystko pozwoliło
Rosjanom odegrać ,rolę dominującą na Białorusi. Cała Białoruś, jak wyka­
zuje P. Eberhardt nabrała charakteru rosyjskiego. Jak widać w chwili
obecnej, rozpad ZSRR nie uratował Białorusi przed utratą tożsamości.
Stwierdzenie badacza, że przyszłość Białorusi zależy od lojalności Rosjan
wobec nowego państwa białoruskiego straciła więc na aktualności. Na
zakończenie należy zadać pytanie czy są jeszcze szanse, żeby Białorusin
poczuł się Białorusinem?

�262

RECENZJE I OMÓWIENIA

W podsumowaniu można stwierdzić, że książka autorstwa P. Eberhardta
ukazała się w decydującym momencie dla przyszłości Białorusi. Chociaż
studium to jest przeznaczone dla wąskiego grona czytelników, z racj braku
szerszego komentarza historycznego, to w zupełności ukazuje tendencje po­
lityki rosyjskiej względem Białorusi.
Maria Wojnicka

Piotr Eberhardt, Przemiany narodowościowe na Białorusi, Warszawa 1994,
ss. 182
Książka P. Eberhardta, stanowiąca efekt niezmiernie żmudnej i rzetelnej
pracy badawczej, napisana jest z pozycji geografa i demografa. Jak wyjaśnia
autor, jest ona „poświęcona kwestiom ilościowym" i „mówi jedynie o liczeb­
ności, czyli potencjale demograficznym wyszczególnionych narodowości"
(s. 41). Ponadto: „niniejsze ujęcie zostało zawężone głównie do oceny zja­
wisk i procesów demograficznych, i to też z uwypukleniem aspektu jedynie
geograficznego" (s. 157). P. Eberhardt formułuje jednak szereg twierdzeń,
które wybiegają poza ów sygnalizowany zakres. Moim zdaniem, nie można
ich pozostawić bez komentarza. Uwagi historyka odnośnie tej pracy sfor­
mułowała tu Maria Wojnicka. Ja natomiast chciałabym zrecenzować tę
pozycję, korzystając z doświadczeń, jakie dały mi prowadzone od kilku lat
badania etnohistoryczne nad problematyką stosunków etnicznych i kwestią
wyznaczników tożsamości narodowej ludności mieszkającej w kilkunastu
wybranych miejscowościach na zachodzie Białorusi.
W zakończeniu książki prof. Eberhardt stwierdza пр.: „Powrót ludności
do własnych korzeni białoruskich będzie procesem niezmiernie złożonym
i długotrwałym, wymagającym przełamania ukształtowanych przyzwyczajeń
i stereotypów obyczajowych" (s. 172-173). Zgadzam się całkowicie z pierw­
szą częścią tego twierdzenia. Uważam natomiast, że we wspomnianym pro­
cesie nie chodzi wyłącznie o „przełamywanie przyzwyczajeń i stereotypów
obyczajowych". Jeśli bowiem mówimy o powrocie do białoruskich korzeni,
to o wiele ważniejszą sprawą jest, jak mi się wydaje, kształtowanie tożsamo­
ści i samoświadomości narodowej samych Białorusinów, poszukiwanie od­
powiedzi na pytania: Kto jest Białorusinem i jakie są wyznaczniki tej iden­
tyfikacji? Zasadniczym problemem jest ponadto reaktywowanie - w znacz­
nie szerszym zakresie niż ma to miejsce obecnie - białoruskiej kultury i języ­
ka oraz rozwój rzetelnych badań nad historią Białorusi i jej społeczeństwa.
P. Eberhardt formułuje także pewne prognozy dotyczące kształtu stosun­
ków narodowościowych. Jego zdaniem, „w przypadku pozytywnego procesu
ukształtuje się w przyszłości narodowe państwo białoruskie". Natomiast „przy
nasilaniu się tendenqi dezintegracyjnych [...] kwestia narodowościowa nie tylko
może stać się obiektem zadrażnień i konfliktów zagrażających spoistości

�RECENZJE I OMÓWIENIA

263

państwa, ale i stabilności geopolitycznej całej Europy Środkowo-Wschodniej"
(s. 173). Nie ulega wątpliwości, iż realizaqa tej drugiej prognozy byłaby raczej
niepożądana. Nasuwa się tu jednak pytanie, jakimi drogami musiałaby
zmierzać Białoruś, by stać się państwem narodowym, a także - jaki będzie
status mniejszości narodowych w tym państwie? Dodam tu, że np. zdaniem
A. Sadowskiego, społeczeństwo Białorusi długo jeszcze nie będzie wolne od
konfliktów etnicznych. Utrzyma się tam znaczenie podziałów religijnych, a co
za tym idzie - narodowościowych. „W potocznej świadomości [bowiem]
przynależność religijna utożsamiana jest z narodową". Podziały te (i sprzecz­
ności) będą narastać „w związku z dążeniami do nadawania określonym
wyznaniom funkcji narodowych" (Sadowski 1994, s. 234).
Moje zastrzeżenia budzi również inne stwierdzenie P. Eberhardta, doty­
czące kwestii tożsamości narodowej. Otóż, na s. 155 autor, komentując wy­
niki spisu ludności z 1989 г., pisze: „Tożsamość narodowościowa nie jest
wartością, którą można narzucać, określić z zewnątrz. Jest ona wynikiem nie
pochodzenia czy języka, lecz samodzielnego samookreślenia pewnych grup,
a nawet każdego pojedynczego człowieka. Należy to uszanować i przyjąć do
wiadomości". Postulat autora jest oczywiście słuszny, trudno jednak zgodzić
się z wywodem jakoby tożsamość narodowa nie miała związku z pochodze­
niem poszczególnych osób oraz językiem, jakim się one posługują. To wła­
śnie - jak wynika m.in. z moich badań prowadzonych wśród Polaków na
Białorusi - na tej podstawie formułuje się samoidentyfikacja narodowa, owo
„samookreślenie się", o którym wspomina autor. Podstawowym wyznacz­
nikiem tożsamości jest wprawdzie najczęściej przynależność do określo­
nego wyznania, jednakże znajomość języka polskiego oraz świadomość
posiadania polskich przodków ma w wielu przypadkach równie ważne zna­
czenie (szerzej na temat wyznaczników polskości piszę w swoich pracach:
Kabzińska-Stawarz 1992/93; 1994a; 1994b).
Kolejne zagadnienie, na które chciałabym zwrócić uwagę dotyczy granic
międzywyznaniowych. We „Wstępie" (s. 7) autor stwierdza, iż „nie było ścisłej
granicy oddzielającej ludność katolicką od prawosławnej [...]" Tymczasem
z jego dalszych wywodów wynika, iż tego rodzaju granica może być jednak
wyznaczona. Interpretując wyniki spisu z 1897 r. autor wymienia np. powiaty,
w których grupowała się ludność wyznania rzymskokatolickiego. Są to: Lida,
Oszmiana, Dzisna, Wilejka, Wołkowysk i Grodno; w Lidzie i Oszmianie
katolicy byli ludnością dominującą (s. 26). Wspomina też o powiatach z bez­
względną przewagą ludności polskiej (co najczęściej oznacza - katolickiej)
1

1

Podobne pytanie nasunęło mi się przy lekturze wywiadu udzielonego przez Tadeusza
Konwickiego Teresie Zaniewskiej, w którym pisarz powiedział m.in.: „Musi w pełni zagrać
nacjonalizm, żeby umożliwić funkcjonowanie Białorusi jako państwa z historią, z pewną
własną cywilizacją. Nacjonalizm Białorusinów musi się stawać coraz bardziej agresywny, dyna­
miczny, może nawet w jakiś sposób zaborczy, ponieważ jest to szansa uformowania się do
końca tożsamości białoruskiej, która jest z wielu względów ciągle słaba" (Moje oczy pełne
Białorusi... 1995, s. 4).

�264

RECENZJE I OMÓWIENIA

analizując wyniki spisów z lat 1921 i 1931. Są to: Lida, Oszmiana, Brasław,
Szczuczyn, Wołożyn i Postawy (s. 97). W innym miejscu, gdzie omawiane są
wyniki spisu ludności z 1921 r. (s. 64-66) P. Eberhardt przytacza rezultaty
badań A. Krysińskiego, który dość dokładnie wyznaczył granicę między
ludnością prawosławną i katolicką. Była to zarazem granica między ludnością
polską i białoruską, jak już bowiem wspomniałam, mieszkańcy Białorusi
dziś jeszcze najczęściej utożsamiają wyznanie z narodowością. Badania te
wskazują na istnienie jednolitego obszaru katolickiego, na którym nie wyróż­
niono ani jednej gminy w większości prawosławnej. Na obszarze zamieszkałym
przez ludność prawosławną istniały natomiast liczne enklawy ludności kato­
lickiej. Fakt istnienia takich enklaw świadczy również, moim zdaniem, o moż­
liwości wytyczenia granic między strefami zamieszkałymi przez ludność rożnych
wyznań, np. na obszarze powiatu czy gminy.
Dodam tu, że granice między ludnością katolicką i prawosławną funkcjonu­
ją do dziś w świadomości mieszkańców niektórych obszarów Białorusi. Znako­
mitym przykładem jest tu teren Puszczy Nalibockiej, gdzie od 1993 r. pro­
wadzone są przez D. Demskiego i niżej podpisaną badania etnohistoryczne
(Naliboki zostały zaliczone przez Krysińskiego do enklawy iwienieckiej obok
Pierszajów, Iwieńca, Wołmy, Rubieżewicz i Derewna). Ludność Nalibok i oko­
licznych wiosek (Jankowicze, Prudy, Kleciszcze, Rudnia Pilneńska, Pilnica,
Terebejno i in.) dziś jeszcze podkreśla, że na tych terenach zawsze mieszkali
katolicy. Prawosławni zaś żyli „za Niemnem", „w kierunku Mińska i Nowo­
gródka" (mieszkańcy tych miast w większości również wyznawali prawosławie).
Do prawosławnych wiosek zaliczano natomiast m.in.: Lubcze, Korelicze,
Mir, Turec, Szaszki, Szczorse (szerzej na ten temat patrz: Demski 1994).
W rozdziale poświęconym wynikom spisu z lat 1921 i 1931 r. P. Eber­
hardt użył sformułowania: „obszar etnicznie białoruski", zaliczając do tej
strefy m.in.: powiat Słonim, Nowogródek i Nieśwież (s. 97). Z powyższego
stwierdzenia można by wnosić, iż mieszkańcami tych powiatów byli wyłącz­
nie Białorusini. Tymczasem, np. zgodnie z wynikami spisu z 1931 г., w pow.
nieświeskim 27, 9 tys. osób, tj. 24,4% mieszkańców podało język polski jako
ojczysty, 22, 4 tys. osób, tj. 19, 6 % reprezentowało wyznanie rzymskokato­
lickie, w pow. nowogródzkim - 35,1 tys., tj. 23,5 % mieszkańców wymieniło
język polski jako ojczysty, a 28,8 tys. osób, tj. 19, 3% było wyznania rzym­
skokatolickiego, w pow. stołpeckim zaś - 51,8 tys., tj. 52,1 % podało język
polski jako ojczysty; katolików było 37,9 tys., tj. 38, 1% ludności powiatu
(tab. 17, s. 79, tab. 18, s. 81). Jak sądzę, we wspomnianym przypadku nale­
żałoby mówić raczej o obszarze zdominowanym przez ludność białoruską
nie zaś „etnicznie białoruskim".
Przykładem nazbyt ogólnego sformułowania jest też - według mnie
- informaqa dotycząca etnicznego składu ludności Białorusi. Na s. 146 autor
pisze, że w latach 1979-1989 na wsi mieszkała ludność białoruska, podczas gdy
w miastach wysoki był udział ludności rosyjskiej. Tymczasem, jak wiadomo,
wieś białoruska nie jest jednolita etnicznie. W wielu wioskach obok Białorusi-

�265

RECENZJE I OMÓWIENIA

nów mieszkają bowiem również Polacy i Ukraińcy, są też małe grupy Ormian,
Tatarów i in. Także z informaqi podanych dalej przez autora (s. 149) wynika
niezbicie, że istnieją na Białorusi wsie polskie lub polsko-białoruskie. Leżą one
nie tylko na zachodniej Białorusi, tj. na terenie o zwartej koncentraqi Polaków,
lecz również na wschodzie i południu kraju. Starsze pokolenie mieszkańców
tych wiosek zna język polski (aczkolwiek jest on najczęściej ograniczony do
sfery religijnej) i wyznaje katolicyzm (por. cytowane przez autora wyniki badań
białoruskiego językoznawcy W. Werenicza, który wyróżnił m.in. cztery typy
polskich osiedli na Białorusi; Werenicz 1991, s. 207).
P. Eberhardt wielokrotnie zwraca uwagę na znaczny stopień rusyfikacji
ludności Białorusi. Pisze również o specyficznej taktyce, której celem było
wynarodowienie ludności polskiej. Polegała ona na jednoczesnej białorutenizacji i rusyfikacji Polaków, co miało prowadzić do ich pełnej sowietyzaqi
(s. 128). Problem ten zasługuje, moim zdaniem, na dogłębne zbadanie. Na­
suwa się tu bowiem pytanie, w jaki sposób możliwa była daleko idąca
białorutenizacja Polaków przy jednoczesnej silnej rusyfikacji samych Biało­
rusinów? W jakich dziedzinach, poza językiem (i to głównie w rejonach
wiejskich), była ona widoczna i jakie były jej mechanizmy? Podobne uwagi
odnośnie do twierdzenia o białorutenizacji Polaków poczynił białoruski hi­
storyk A. Smolenczuk w recenzji z książki prof. Eberhardta .
Na zakończenie - uwaga dotycząca nazewnictwa. W pracy kilkakrotnie
(m.in. na s. 90 i 149) na określenie autonomicznego narodowościowego
rejonu polskiego, założonego 23 I I I 1932 r. i zlikwidowananego 31 VII 1937 г.,
zwanego Dzierżyńszczyną (i jego stolicy), została użyta nazwa: Kiejdany, rejon
kiejdanowski. Jest to ewidentna pomyłka. Właściwe nazwy brzmią bowiem:
Kojdanów, Kojdanowszczyzna, rejon kojdanowski, Kojdanowo.
Przedstawione przeze mnie uwagi nie odnoszą się, jak widać, do podstawo­
wych zagadnień, będących przedmiotem - niezmiernie cennej dla badaczy
stosunków narodowościowych na Białorusi - książki P. Eberhardta, lecz tylko
pewnych, najczęściej nazbyt ogólnie sformułowanych, stwierdzeń. Nie umniej­
szają one ogromnego wkładu pracy tego badacza w wydobycie, analizę i inter­
pretację źródeł, jakimi są pochodzące z różnych okresów ostatniego stulecia
spisy ludności mieszkającej w granicach dzisiejszej Białorusi. Będą natomiast,
być może, pomocne przy opracowywaniu kolejnych wydań tego dzieła.
Jestem przekonana, że książka prof. P. Eberhardta stanie się podsta­
wowym źródłem dla badaczy reprezentujących różne dyscypliny (history­
ków, etnologów, socjologów, językoznawców) i zajmujących się rozmaitymi
aspektami dziejów Białorusi, jej kulturą i społeczeństwem. Umożliwia ona
bowiem nie tylko dostęp do wyników materiałów spisowych, lecz także
ukazuje pewne fakty historyczno-polityczne, pozwalające zrozumieć okolicz­
ności, w jakich prowadzone były spisy ludności w różnych latach i cele,
2

2

Za udostępnienie maszynopisu tej interesującej recenzji serdecznie dziękuję Prof. P. Eberhardtowi.

�266

RECENZJE I OMÓWIENIA

jakim miały służyć ich rezultaty. (Bez tego typu informacji trudno byłoby
wyjaśnić wiele zjawisk, których jesteśmy obecnie świadkami. Łączą się one
m.in. z pozycją poszczególnych grup etnicznych i kształtem stosunków naro­
dowościowych cechujących społeczeństwo Białorusi). Stwarza ona zarazem
warunki do interdyscyplinarnej i interetnicznej dyskusji o problemach naro­
dowościowych naszego wschodniego sąsiada. Z wielu względów kwestie te
nie mogą być dla nas obojętne.
W tym miejscu chciałabym oddać głos wspomnianemu już A. Smolenczukowi. Badacz ten wysoko ocenia pracę P. Eberhardta podkreślając, że jest ona
pierwszą próbą analizy złożonych problemów związanych z przemianami
struktury narodowościowej społeczeństwa mieszkającego w granicach obecnej
Białorusi na przełomie X I X i X X w. W przeciwieństwie do P. Eberhardta
uważa jednak, że kryterium językowe jest bardziej obiektywnym wyznaczni­
kiem świadomości narodowej niż wyznanie. Jego zdaniem, społeczeństwo
białoruskie było zawsze wielowyznaniowe. W umocnieniu etnicznej jedności
Białorusinów przeszkadzała natomiast działalność Kościoła Rzymskokato­
lickiego (o orientaqi propolskiej) i cerkwii prawosławnej (o orientacji prorosyjskiej). Autor twierdzi również, że katolicy-Białorusini wywodzący się ze wsi
stykali się z kulturą i językiem polskim głównie w kościele albo w majątkach
szlacheckich. Rodzi się więc pytanie, czy jest to wystarczający powód, by
osoby te uważać za Polaków? Zdaniem Smolenczuka, kościół katolicki
kształtował stereotyp katolika-Polaka (ten sam stereotyp lansowała władza
carska i komunistyczna), protestował ponadto przeciwko wprowadzaniu
białoruskiego do liturgii, bo przeszkadzałoby to polonizacji Białorusinów.
A. Smolenczuk ustosunkował się negatywnie do tezy P. Eberhardta o polskim
charakterze ludności południowo-wschodniej Wileńszczyzny twierdząc, że
ludność ta uważała się wprawdzie za Polaków, ale mówiła „po prostu".
Badacz oparł się tu na kryterium językowym, podczas gdy dla P. Eberhardta
podstawowym wyznacznikiem tożsamości narodowej mieszkańców Białorusi
jest - jak już wspomniałam - wyznanie. A. Smolenczuk głosi następnie
popularyzowaną dziś na Białorusi tezę, zgodnie z którą ludność uważająca się
obecnie za Polaków należy do potomków spolonizowanych Białorusinów.
Dodaje jednak, że ludności tej - jako mniejszości polskiej - powinno się
zagwarantować swobody i w żadnym wypadku nie może być mowy o prowa­
dzeniu polityki antypolskiej. A. Smolenczuk podkreśla, że P. Eberhardt
- uznając fakt polonizacji Białorusi przez Kościół i państwo polskie w okresie
międzywojennym (w zachodniej części Białorusi) - odchodzi od polonocentryzmu. Zgadza się też z wieloma stwierdzeniami prof. Eberhardta dotyczącymi
procesu rusyfikacji społeczeństwa Białoruskiego.
Przytoczyłam tu obszerne fragmenty recenzji A. Smolenczuka. Uważam
bowiem, że dyskusja o problemach narodowościowych Białorusi wymaga
udziału nie tylko przedstawiciele różnych dyscyplin, ale też reprezentantów
wszystkich grup etnicznych mieszkających na badanym obszarze. Umożliwia to
bowiem rzeczową wymianę argumentów, co może rodzić nadzieję na łagodzę-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

267

nie istniejących urazów, przełamanie stereotypów, a co za tym idzie - kształto­
wanie obiektywnego spojrzenia na procesy, które niezmiernie głęboko dotykają
pojedynczego człowieka, podstaw jego tożsamości, więzi społecznych, psychiki
i in. Wymagają więc od badaczy, jak może żadne inne zagadnienia, nie tylko
gromadzenia i analizy źródeł, lecz także taktu i odpowiedzialności.
Książka prof. Eberhardta stworzyła właśnie warunki do takiej inter­
dyscyplinarnej i interetnicznej dyskusji.
LITERATURA
D e m s k i D.
1994
Naliboki i Puszcza Nalibocka - Zarys dziejów i problematyki, „Etnografia Pol­
ska", t. 38, z. 1-2, s. 51-78.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I.
1992/93 Polacy na Białorusi. Relacja z badań etnologicznych nad współczesnym procesem
kształtowania się świadomości etnicznej, „Przegląd Wschodni", t. I I , z. 3 (7),
s. 681-195.
1994a
„ / po co ta granica?", „Etnografia Polska", t. 38, z. 1-2, s. 79-105.
1994b
Kościół w Nałibokach, „Więź", nr 12, s. 199-205.
K r y s i ń s k i A.
1929
Liczba i rozmieszczenie ludności polskiej na Kresach Wschodnich, „Sprawy Naro­
dowościowe", nr 5.
Moje oczy pełne Białorusi
1995
Moje oczy pełne Białorusi, z Tadeuszem К on wiekiem rozmawia T . Zaniewska,
„Głos znad Niemna", nr 4 (142) z dn. 30 stycznia - 5 lutego 1995 г., s. 4-5.
S a d o w s k i A.
1991
Narody wielkie i małe. Białorusini w Polsce, Kraków.
1994
Białoruś - Odrodzenie narodowe - przejawy nacjonalizmu, [w:] Nacjonalizm. Kon­
flikty narodowościowe w Europie Środkowej i Wschodniej, Toruń, s. 226-235.
W e r e n i c z W.
1991
Historyczne i kulturalne podstawy świadomości narodowej Polaków w Związku
Radzieckim (na przykładzie Republiki Białoruskiej), [w:] Polacy w Kościele kato­
lickim w ZSRR, E . Walewander (red.), Lublin, s. 197-212.

Iwona Kabzińska-Stawarz
Adam Walaszek, Światy imigrantów. Tworzenie polonijnego Cleveland 1880-1930, Kraków 1994, Zakład wydawniczy „Nomos", ss. 231
Cleveland końca X I X wieku: „w dzikiej puszczy buduje się dom po
domu, gdzie wszystko dopiero wytyczone i nie wykończone. Tu bowiem
wkrada się dziki bór lub dziewicza preria między ulice i domy, a pyszne
gmachy, pełne nowoczesnego zbytku graniczą bezpośrednio z nieokiełznaną
puszczą" (s. 19). Do takiego Cleveland, podobnie jak i innych miast Ame­
ryki, ściągali pod koniec X I X i na początku X X wieku emigranci z różnych
krajów Europy. Wśród nich byli także Polacy. O ile jeszcze w 1870 roku
w Cleveland było 77 Polaków urodzonych w Polsce, to już w 1900 było ich
8592, a w 1930 - 36668, co stanowiło 4,07% wszystkich mieszkańców tego

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

miasta (s. 28). Do „Clewelandu", jak o tym mieście mówili ówcześni polscy
imigranci, przybywali chłopi z Galicji, Prus i zaboru rosyjskiego. Również
w dwudziestoleciu międzywojennym wielu Polaków przeprawiało się przez
Ocean „za chlebem". O początkach i kształtowaniu się społeczności Polonij­
nej w Cleveland pisze Adam Walaszek w omawianej tu pracy. W przeciwień­
stwie do najbardziej rozpoznanych skupisk polonijnych, istniejących np.
w Chicago, Pittsburgh, Milwaukee i in., praca A. Walaszka jest pierwszym
studium poświęconym Polonii w Cleveland. Autorowi udało się w obrazowy
i dynamiczny sposób ukazać narodziny oraz powstawanie polskiego świata,
towarzyszące temu różnorodne procesy społeczno-kulturowe a także przeo­
brażenia świadomości narodowej Polaków. Wszystko to, przedstawione jest
na tle dynamicznego rozwoju miasta i jego wieloetnicznej społeczności.
Z książki możemy dowiedzieć się jak wyglądał napływ imigrantów,
jak tworzyły się sąsiedztwa oraz jak przekształcały się one w społeczności.
Ówczesna migracja miała charakter „łańcuchowy", była organizowana,
a i często dofinansowywana przez krewnych lub znajomych, którzy już
wcześniej wyjechali do Ameryki. W ten sposób, do Cleveland były przeno­
szone polskie rodziny, a nawet wiejskie sąsiedztwa, które tworzyły zalążki
przyszłych, polonijnych wspólnot. Stwarzało to imigrantom większe poczu­
cie bezpieczeństwa i swojskości. Te małe społeczności dawały początek pol­
skim parafiom. Budowa kościoła i zakładanie parafii była zazwyczaj jednym
z pierwszych, wspólnych przedsięwzięć, które realizowali imigranci. Rola
parafii polegała nie tylko na zaspokajaniu potrzeb religijnych, ale także na
pomocy materialnej, szukaniu pracy, integracji. Książka przedstawia począ­
tki najważniejszych społeczności polonijnych w Cleveland („Warszawa",
„Poznań", „Kantowo", „Kraków", „Jackowo", „Józefatowo") oraz pro­
cesy integracyjne Polonii związane z powstawaniem parafii, polonijnych
instytucji i organizacji. Ciekawy jest opis codziennego życia: mieszkań,
„saloonów", pracy, spędzania wolnego czasu. Warunki życia przybyszów
z Europy były początkowo bardzo trudne. Zła sytuacja mieszkaniowa, nis­
kie płace, brak pracy i bieda stanowiły chleb codzienny imigrantów'. Wspól­
ny materac i służąca za szafę skrzynka to wszystko, na co mógł liczyć
przybysz zza Oceanu. Jednak wspólne mieszkanie, jedzenie i wzajemna po­
moc łagodziło tęsknotę za ojczyzną, zaspokajało potrzebę afiliacji.
Polski świat opisywany jest jako integralna część wieloetnicznej, imigracyjnej zbiorowości. Polacy są przedstawiani w kontekście sąsiednich grup
narodowych istniejących w Cleveland, przede wszystkim: Niemców, Żydów,
Węgrów, Jugosłowian i in. Z opisu wyłaniają się różnorodne relacje interetniczne - relacje między światami imigrantów oraz podobieństwa i odmien­
ności wynikające z odrębności kulturowej, religijnej i społecznej grup et­
nicznych. Widać tu dążenia Polaków do zaznaczenia swej obecności wśród
innych grup etnicznych (manifestowanie polskości z okazji różnych świąt
państwowych). Społeczność polonijna, mimo wszelkich działań mających
na celu etniczną integrację, nie była grupą jednolitą. Wewnętrzne podziały

�RECENZJE I OMÓWIENIA

269

ekonomiczne, polityczne i społeczne rzutowały na sposób postrzegania etniczności, stosunku do Polski, co stanowiło przyczynę konfliktów wewnątrz
zbiorowości polonijnej oraz trudności w wypracowaniu jednolitej strategii
(niepowodzeniem okazały się czynione przez niektórych liderów próby zrze­
szenia różnorodnych stowarzyszeń polonijnych w jedną organizację).
Adam Walaszek ukazuje także związki między „starym" światem (krajem
pochodzenia) oraz nowym, przysposobionym i oswajanym przez imigrantów
z Polski. Widać tu wpływ „starego" świata na postrzeganie i adaptację w nowej
rzeczywistości, przeniesione nawyki społeczne, stereotypy i uprzedzenia, sposób
życia, stosunek do przeszłości. Na tym tle rysuje się również obraz dwu pokoleń
Polaków, pokolenia pochodzącego z Polski i pokolenia urodzonego już
w Ameryce oraz konfliktów związanych z preferencją różnych stylów życia
- polskiego i amerykańskiego. Autor ukazuje wpływ amerykanizacji i konsumeryzmu na kształtowanie tożsamości narodowej, a także opisuje różnorodne
działania społeczno-kulturalne Polaków, mające za zadanie przyciągnąć polską
młodzież, a ponadto zaprezentować polską kulturę na zewnątrz. Aktywność ta
zaznaczyła się szczególnie wyraźnie w latach dwudziestych i trzydziestych
naszego wieku, gdy oprócz licznych stowarzyszeń, związków, w mieście działało
kilka towarzystw śpiewaczych, funkcjonował teatr, wychodziła polska prasa.
Udział Polonii w okolicznościowych defiladach, paradach i wystawach miał na
celu prezentaqe tego, „co Polska wniosła do cywilizacji światowej" oraz „w
rozwój Ameryki" (s. 146). Wszystko to miało budować poczucie dumy narodo­
wej i eksponować polskie wartości innym grupom etnicznym.
Interesujące są także spostrzeżenia dotyczące przekształcania się świado­
mości społecznej imigrantów. W pracy ukazany został proces przemiany
polskiego chłopa w robotnika, do czego przyczyniły się jego doświadczenia
wyniesione z uczestnictwa w związkach zawodowych, strajkach, walki o pra­
wa robotników. Można tu także zaobserwować jak kształtowały się postawy
imigrantów wobec państwa amerykańskiego oraz jak stopniowo przeobra­
żali się oni w obywateli Stanów Zjednoczonych.
Praca Adama Walaszka jest ciekawą próbą rekonstrukcji zamierzchłego
świata. Został on przedstawiony ewolucyjnie, dynamicznie i na różnych
płaszczyznach. W studium można znaleźć dużo trafnych spostrzeżeń socjo­
logicznych. Praca ta - w pewnym sensie - demitologizuje amerykańskie
Eldorado. Przedstawia trudy, wyrzeczenia, a czasami nawet cierpienia Pola­
ków decydujących się na zmianę świata swego życia. Z drugiej jednak strony
ukazuje ona, że mimo wszelkich negatywnych konsekwencji, wyjazd do
Ameryki był dla wielu imigrantów swoistą szansą na awans społeczny (ów­
czesne realia amerykańskie oferowały im większe możliwości emancypacji
społecznej i ekonomicznej aniżeli rodzinny kraj). Rekonstrukcja dokonana
przez Autora jest ogromnie bogata w fakty. Wielość dokumentów archiwal­
nych, wspomnień, relacji czyni tę historię barwną i żywą.
Tomasz Biernat

�270

RECENZJE I OMÓWIENIA

Arkadiusz Żukowski, W kraju złota i diamentów. Polacy w Afryce Połu­
dniowej XVI-XX w., Warszawa 1994, Wydawnictwo Naukowe PWN, ss. 312
Badacze Polonii otrzymali pracę, która wypełnia lukę w poznaniu za­
morskich zbiorowości polonijnych. Omawiana publikacja jest monografią
historyczną. Jej autor dąży do całościowego ujęcia zagadnienia sprecyzowa­
nego w podtytule, korzysta z wielu polskich i obcych źródeł i z informacji
w nich rozproszonych buduje całość polskich losów na odległym kontynen­
cie. Bogactwo materiałów źródłowych często powoduje trudności w zsyntetyzowaniu wiadomości - momentami praca przypomina encyklopedię,
w której wyliczane są kolejne osoby i ich osiągnięcia. Autor ze skrupulatno­
ścią archiwisty odnotowuje nazwisko każdego Polaka - podróżnika, księdza,
zakonnika - który postawił stopę w tej części świata bądź miał kontakt
z wybrzeżem południowej Afryki. Często brak przekazów historycznych lub
ich zaginięcie nie pozwala na dokładne odtworzenie losów wymienianych
osób. Niekiedy czytelnik odnosi wrażenie, że autor przedstawia nie tylko
postaci prawdziwych Polaków, ale i osób o nie dowiedzionej polskości.
Praca składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy jest poświęcony przed­
stawieniu Afryki Południowej, jej osobliwości przyrodniczych i bogactw
naturalnych, a także struktury ludnościowej i społecznej, osiągnięć nauko­
wych i literackich. W ten sposób autor rysuje tło, na którym pojawią się
Polacy - najpierw jako podróżnicy, w następnych wiekach jako osiedleńcy.
W rozdziałach I I i I I I skupiono się na przedstawieniu losów polskich w tym
kraju od początku X V I w. do wybuchu I I wojny światowej. W części doty­
czącej współczesnego obrazu Polonii południowoafrykańskiej (rozdziały IV
i V) informacje są szczegółowe i udokumentowane wieloma źródłami pisa­
nymi, w tym także wywiadami z przedstawicielami tamtejszej Polonii.
Za początki kontaktów Polaków z ziemią południowoafrykańską autor
przyjmuje czas rozpoczęcia tam kolonizacji europejskiej, którą zapocząt­
kowali Portugalczycy w X V I stuleciu. W wyprawach Portugalczyków brał
udział Żyd urodzony w Poznaniu - Gaspar da Gama, wymieniany także
jako: Gaspar da India, Gaspar d'Almeida lub Gaspar de las Indias.
W XVII w. do wybrzeży Afryki docierali misjonarze; był tam także jezuita,
o. Michał Boym. Pozostawił on pierwszy polski opis południa Afryki, który
wyprzedził o ponad 150 lat publikacje angielskie o Kafrarii i Kafrach.
Pierwsi osadnicy polscy na ziemi południowoafrykańskiej w XVIII w.
rekrutowali się spośród żołnierzy i marynarzy, będących w służbie ho­
lenderskiej.
Emigracja polska do Afryki Południowej nasiliła się na początku X I X w.
Osiedlali się tam przede wszystkim wychodźcy z ziem zaboru pruskiego.
Podlegali oni szybkiej asymilacji z ludnością burską. Źródła południowo­
afrykańskie podają, że wśród przodków rodów afrykanerskich znajdo­
wali się Polacy, np. Jan Latsky, Antoni Sewasowicz (Sevascowitz), Mateusz
Abagostus i Jan (Johann) Sowietski[y].

�RECENZJE I OMÓWIENIA

271

Polacy, którzy przybywali do Kafrarii Brytyjskiej po 1857 г., szybko
zatracali odrębność językową i kulturową na rzecz języka i kultury angielskiej.
Odkrycie złóż diamentów (1867 r.) i złota (1886 r.) spowodowało nowy
napływ emigrantów. Z tego okresu przywołuje się nazwę organizaqi „Polish-Russian Union". Grupowała ona jednak przede wszystkim Żydów polskich,
litewskich i rosyjskich.
Ogólnie na przełomie X I X i X X w. emigracja polska do Afryki Połu­
dniowej nie miała charakteru stałego; poza osadą Kimberley, „stolicą dia­
mentów", emigranci przebywali w Johannesburgu i okolicach oraz w Kap­
sztadzie i okolicach. W końcu XIX stulecia polski jezuita wspominał o stu
Polakach mieszkających w Kapsztadzie.
W latach 1910-1918 nieliczne polskie wychodźstwo rekrutowało się spośród
mieszczaństwa i inteligencji. W okresie międzywojennym w Unii Południowo-Afrykańskiej zamieszkiwało ok. 1900 Polaków. Zdaniem badaczy, przed
I I wojną światową parę tysięcy osób liczyła grupa żydowska, Polacy stanowili
jednostki. Według szacunków konsulatu RP w Kapsztadzie w 1934 r. liczbę
Żydów polskich określano na 10 do 15 tysięcy osób. Starali się oni jak najszyb­
ciej zasymilować z tamtejszą białą społecznością, włączali się również w działal­
ność żydowskich organizacji religijnych. Ich aktywność wyrażała się dużą liczbą
organizacji charytatywnych, społeczno-kulturalnych i gospodarczych.
Zupełnie inny charakter miały kontakty Polaków z Afryką Południową
w czasie I I wojny światowej. Rozpoczęły się od hospitalizacji rannych żoł­
nierzy i ich pobytów w obozach wojskowych. Fale wychodźców rozpoczęła
grupa „cypryjska" (1941 r. - ok. 400 osób starannie wykształconych),
następnie w 1943 r. przybyły dzieci polskie, którym zapewniono zamiesz­
kanie w Oudtshoorn (Dom Dzieci Polskich „Krzyż Południa" funkcjonował
w latach 1943-1947).
Spośród żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, uchodźców z osiedli afrykań­
skich (w Rodezji i Tanganice), wychowanków domu w Oudtshoorn rekruto­
wali się emigranci, którzy pragnęli pozostać w Afryce Południowej po za­
kończeniu I I wojny światowej. Jesienią 1949 r. liczba uchodźców wynosiła
ok. 5 tys. osób. Spis powszechny z 1951 r. podawał, że w Afryce Połu­
dniowej mieszało 4898 osób urodzonych w Polsce (w tym 1503 osoby posia­
dały obywatelstwo polskie). Ta fala emigracyjna dała początek współczesnej
Polonii południowoafrykańskiej.
Dane liczbowe obrazują wzrost Polonii: 1970 r. - 1 tys. (wg innych źródeł
5 tys. osób); 1985 r. - 13-15 tys. osób. Polonia południowoafrykańska jest
społecznością zurbanizowaną - zamieszkuje w dużych ośrodkach miejskich:
Johannesburg, Kapsztad, Durban, Pretoria, Pietermaritzburg, Port Elizabeth.
Wyróżnikiem Polonii południowoafrykańskiej jest wysoki poziom wykształce­
nia większości jej przedstawicieli, co decyduje o jej najwyższym poziomie
finansowym i kulturalnym ze wszystkich Polonii świata. Najliczniejszą grapę
zawodową stanowi kadra techniczna, nie brakuje też przedstawicieli humani­
stów i artystów: rzeźbiarzy, literatów oraz sportowców.

�272

RECENZJE I OMÓWIENIA

Różnorodna aktywność Polonii południowoafrykańskiej jest udokumen­
towana: przejawia się w organizacjach polonijnych (największa i najliczniej­
sza to Zjednoczenie Organizacji Polskich w Afryce Południowej, przemiano­
wane w 1973 r. ze Zjednoczenia Osadników Polskich), obchodzeniu i upa­
miętnianiu wydarzeń z historii Polski, w działalności kulturalnej (teatr,
chór), a także w wydawaniu prasy.
Prasa polonijna w tym kraju osiedlenia ma charakter lokalny - ogranicza
się do biuletynów i komunikatów wydawanych przez poszczególne stowa­
rzyszenia. W latach osiemdziesiątych w czasopiśmiennictwie zaszły przemia­
ny polegające na profilowaniu wydawnictw - z komunikatów Zjednoczenia
Polskiego w Południowej Afryce wyodrębniły się „Wiadomości Duszpaster­
skie", jako dodatek do komunikatu Zjednoczenia wychodzi informator
„W naszej szkole".
Ze względu na swój charakter prasa uwzględnia problemy i sfery życia
zbiorowości, w której powstaje. Wiadomości na ten temat, zaprezentowane
w recenzowanej pracy, nie upoważniają do wniosków odnośnie do czytelni­
ctwa prasy w skupiskach polonijnych, a także jej funkcji. Brak materiału
empirycznego uniemożliwia sformułowanie jakiejś konkluzji.
W pracy natomiast znajdujemy dużo wiadomości o kościele katolickim
w RPA. W początkowych rozdziałach wymienione przede wszystkim misjona­
rzy polskich, którzy docierali do Afryki Południowej jako wysłannicy różnych
zakonów. Po wojnie powstał klasztor w Lyndhurst założony przez Siostry
Służebniczki NMP ze Starej Wsi, do którego zgłaszały się polskie dziewczęta
z afrykańskich osiedli polskich. Opiekę duszpasterską nad Polonią (od lat
osiemdziesiątych) sprawują księża ze Zgromadzenia Księży Chrystusowców.
Rozdział dotyczący obecności kościoła katolickiego w RPA gubi się
w szczegółach - brakuje syntezy wiadomości. W wielu zbiorowościach polo­
nijnych (np. USA, Anglia) parafia jest synonimem polskości, miejscem sku­
piającym emigrantów-Polaków, staje się czynnikiem spójności etnicznej
(Mostwin 1991, 86; Sękowska 1994, 131-132). Zagadnienie, w jakim stopniu
kościół katolicki integruje skupiska polonijne w RPA, wymaga badań so­
zologicznych. Teraz musimy zadowolić się informacją, że z wyznaniem
rzymskokatolickim utożsamia się 60-70% tamtejszej Polonii (s. 210).
Podobnie ogólne są uwagi o języku Polonii południowoafrykańskiej:
„osoby urodzone w Polsce używają często niektórych form standardowej
polszczyzny" (s. 211). Jest to z punktu widzenia językoznawcy stwierdzenie
nieprecyzyjne: albo posługują się polszczyzną ogólną, albo jest to język
mieszany, w którym obok warstwy zgodnej z polszczyzną występuje warstwa
zgodna z językiem kraju osiedlenia (cytaty) oraz warstwa skontrastowana
z dwiema podstawami porównawczymi, tzn. formy językowe charaktery­
styczne dla dialektu polonijnego, np. semantyczne kalki wyrazowe i frazeo­
logiczne: medycyna 'lekarstwo' (ang. mediciné), dostać niepodległość 'zdo­
być niepodległość' (ang. to get independence), wziąć język angielski 'uczyć się
języka' (ang. to take language) itd.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

273

W RPA istnieje teoretyczna możliwość interferencji języka polskiego
i języków afrikaans i fanakolo, ale stwierdzenie wzajemnych wpływów wy­
maga badań.
Dostępne mi nagrania idiolektów przedstawicieli różnych fal emigracji
i pokoleń polonijnych w RPA pokazują, że poziom znajomości języka pol­
skiego jest zróżnicowany i zależy od wielu czynników: czasu przebywania
na emigracji, statusu społecznego, tematu rozmowy itd. Uogólnienia można
by formułować po przebadaniu przedstawicieli Polonii z różnych skupisk,
fal emigracyjnych i polonijnych.
Końcowe rozdziały pracy dowodzą, że konieczne są badania inter­
dyscyplinarne nad stanem polskiej świadomości etnicznej wśród Polonii
w RPA, obejmujące takie zagadnienia, jak: znajomość i używanie języka
polskiego, uczestnictwo w organizacjach polonijnych, uczęszczanie do kościoła
i przynależność do polskiej parafii, wybór przyjaciół i znajomych, stosunek do
kraju pochodzenia itd. W tych badaniach jako wzory, odpowiednio zmodyfiko­
wane, mogą służyć materiały z Anglii, Australii, USA (patrz пр.: Żebrowska
1986, s. 148-168; Smolicz, Secombe 1990; Kocik 1990, s. 169-203).
Lektura omawianej monografii skłania do zastanowienia się nad usytuo­
waniem metodologicznym pracy wśród opracowań polonijnych. W rozdzia­
łach I I i I I I praca A. Żukowskiego przypomina faktograficzne publikacje
typu: wkład Polaków w życie kraju (tu: odpowiednia nazwa). W tej części
można ją porównać do takich prac, jak: Jerzego S. Łątki Polacy w Turcji,
Marii Paradowskiej Polacy w Meksyku i Ameryce Środkowej. W następnych
rozdziałach autor zastosował układ chronologiczny, a w jego ramach pro­
blemowy i przedstawił właściwy etap kształtowania się zbiorowości polonij­
nej w RPA; w tej części pracę można porównać do studiów zawartych
w publikacji zbiorowej Polonia w Europie.
Recenzowana praca daje solidne podstawy do kontynuowania badań nad
Polonią w RPA. Następny ich etap powinien uwzględniać metody soqologiczne
i dotyczyć kształtowania się tożsamości etnicznej pokoleń polonijnych, stopnia
identyfikaqi oraz stosunku do swego pochodzenia. Z kolei badania soqolingwistyczne mogą zilustrować stan znajomości języka polskiego i zmiany jego
funkqi w różnych skupiskach polonijnych. Wyniki badań interdyscyplinarnych
powinny ukazać aktualny wizerunek Polonii w Republice Południowej Afryki.
LITERATURA
Kocik L.
1990
Polski farmer w Ameryce. Studium na przykładzie stanu Wisconsin, Wrocław.
Ł ą t k a S.
1980
Polacy w Turcji, Lublin.
M o s t w i n D.
1991
Emigranci polscy w USA, Lublin.
P a r a d o w s k a M.
1985
Polacy w Meksyku i Ameryce Środkowej, Wrocław.

�274

RECENZJE I OMÓWIENIA

S z y d ł o w s k a - C e g l o w a В. (red.)
1992
Polonia w Europie, Poznań.
Sękowska E.
1994
Język zbiorowości polonijnych w krajach anglojęzycznych. Zagadnienia leksykalno-slowo twórcze, Warszawa.
S m o l i c z J. S e c o m b e M.J.
1990
Zostać Australijczykiem*!, Warszawa.
Ż e b r o w s k a A.
1986
Czy dzieci polskiej emigracji wojennej 1939-1945', urodzone w Wielkiej Brytanii,
uważają się z Polaków? Paszkiewicz M . (red.), Prace Kongresu Kultury Polskiej,
Londyn, t. VIII, s. 148-168.

Elżbieta Sękowska
Warszawa egzotyczna. O społecznościach narodowych i wyznaniowych stolicy
w przeszłości i współcześnie, Warszawa 1995, Muzeum Woli, ss. 86, tab. 6
Ten niewielki tomik materiałów z sesji popularnonaukowej uczniów klas
maturalnych X I I Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza w War­
szawie, zorganizowanej w Muzeum Woli 23 marca 1995, jest plonem nie­
zwykłego eksperymentu dydaktycznego. Eksperymentu będącego efektem
owocnej współpracy obu instytuqi - Szkoły i Muzeum. Współpracy daleko
wykraczającej poza doraźne, związane z konkretną ekspozycją, odwiedziny
Muzeum przez młodzież szkolną.
Pomysłodawcą zorganizowania cyklu wykładów poświęconych „proble­
mom społeczności narodowych i wyznaniowych kraju i Warszawy w prze­
szłości i współcześnie" był Kurator Muzeum Woli Karol Morawski. Pomysł
wsparła Urszula Domańska, Dyrektor Liceum im. H. Sienkiewicza wraz ze
swym zespołem pedagogicznym i młodzieżą klas maturalnych.
Temat cyklu wykładów i zamykającej go sesji - piszą autorzy wstępu (Od
Wydawców) w omawianym tomiku - „wybrała w pewnym sensie właśnie
młodzież, podejmując w dyskusjach i postulatach lekcyjnych problematykę
narodowościową i wyznaniową na ziemiach polskich w przyszłości po to, by
łatwiej zrozumieć skomplikowane jeszcze wciąż jej współczesne uwarunkowa­
nia. W ciągu sześciu miesięcy, od października 1994 r. do marca 1995 г.,
zorganizowanych zostało sześć spotkań, podczas których jako wykładowcy
wystąpili najlepsi specjaliści z danej dziedziny, pracownicy nauki, często
w randze profesorów. Każdy wykład uzupełniony był zajęciami terenowymi
prowadzonymi przez pracowników Muzeum (nierzadko przy współudziale
wykładowców), w toku których zwiedzano rejony miasta i obiekty zabytkowe
związane z omawianym środowiskiem narodowościowym czy wyznaniowym."
Wśród wykładowców znaleźli się pracownicy Katedry Etnologii i An­
tropologii Kulturowej UW, Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, Żydo­
wskiego Instytutu Historycznego, Instytutu Historii PAN, Instytutu Archeo­
logii i Etnologii PAN.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

275

W sześciomiesięcznym cyklu wykładów mówiono o historii i kulturze
Żydów w Polsce, o ewangelikach augsburskich i reformowanych w War­
szawie, o grekokatolikach i o Cyganach, a także o grupie tak dla Warszawy
egzotycznej jak Gruzini.
Wykłady odbywały się w ostatni czwartek miesiąca, a zajęcia terenowe
w ostatnią sobotę i należy podkreślić, że cieszyły się frekwencją, mimo że miały
miejsce w godzinach popołudniowych, a zajęcia terenowe odbywały się w wolne
soboty. Świadczy to wymownie o potrzebie tego rodzaju przedsięwzięć.
Na zakończenie cyklu zajęć zorganizowano w Muzeum Woli sesję popu­
larnonaukową, a jej uczestnicy, uczniowie klas maturalnych, mimo zbliżają­
cych się egzaminów dojrzałości zdołali przygotować dziesięć referatów. Na­
wiązywały one wprawdzie niekiedy do tematów wykładów, nie były jednak
ich powtórzeniem lecz „indywidualnym przetworzeniem wątków w nich
zawartych". Po wygłoszeniu referatów odbyła się dyskusja, podsumowanie
i jako finał - wręczenie dyplomów, nagród książkowych i pamiątkowych
medali z fundacji Ewangelicko-Augsburskiej Parafii Św. Trójcy.
W czerwcu staraniem organizatorów tego udanego eksperymentu oraz
Urzędu Dzielnicy Wola Gminy Warszawa Centrum wydany został pamiątkowy
tomik zawierający materiały z sesji. Jego wydawcy tak o nim piszą we wstępie:
„Są to prace uczniów - maturzystów stojących dopiero na progu swej drogi
życiowej i jako takie noszące na sobie wszelkie znamiona i wady prymicjów
naukowo-badawczych, przynależnych wiekowi i przygotowaniu naukowemu
Autorów. Nie można o tym zapominać, a Czytelnik tego zbioru musi mieć
pełną świadomość kompilacyjnej formy przygotowanych referatów na poziomie
szkoły średniej. Biorąc to pod uwagę referaty tu prezentowane poddane zostały
tylko kosmetycznej obróbce redakcyjnej. Wedle bowiem założeń organizatorów
sesji i zarazem wydawców, taki a nie inny kształt referatów jest nie tylko
uszanowaniem charakteru i stylu obrazowania Autora, ale też pewnym signum
szerszego wizerunku stopnia zaawansowania nauki i wiedzy."
Jak już wspomniano oprócz cytowanego wstępu (Od Wydawców) pióra
Urszuli Domańskiej i Karola Morawskiego tomik zawiera dziesięć wygło­
szonych w czasie sesji referatów piętnastu autorów: Doroty Czajki i Anny
Gontkiewicz (o społecznościach narodowych i wyznaniowych Warszawy na
przełomie X I X i X X wieku), Joanny Germak i Katarzyny Stanisławiak
(o strukturze narodowościowej i wyznaniowej międzywojennej Warszawy),
Pawła Korulczyka i Łukasza Zielińskiego (o wyznaniowych nekropoliach Woli
od schyłku X V I I I do połowy X X wieku), Katarzyny Kursa (o Lesznie,
ewangelickiej enklawie Warszawy), Marcina Dryzka (Pamiątki Żydów war­
szawskich), Marty Kaczyńskiej i Danuty Murzynowskiej (Szpitale i ośrodki
opieki społecznej na Woli od polowy XIX w. do końca lat trzydziestych
XXstulecia [ze szczególnym uwzględnieniem szpitali i ośrodków żydowskich
- A.W.], Michała Sikorskiego (Getto - dzielnica Warszawy w latach 1940-1943),
Małgorzaty Wernickiej (Grekokatolicy w Warszawie), Pawła Krupińskiego
i Ireneusza Smółki (Świątynie i cmentarze ewangelicko-augsburskie w Warszawie

�276

RECENZJE I OMÓWIENIA

od połowy XVIII w.) oraz Agnieszki Pudłowskiej (Mniejszości narodowe
w I I Rzeczypospolitej).
Należy mieć nadzieję, że to ze wszech miar interesujące przedsięwzięcie
dydaktyczne i wychowawcze znajdzie naśladowców, a znane już z wielu
cennych inicjatyw Muzeum Woli będzie kontynuować swoje nowatorskie na
naszym gruncie doświadczenia popularyzatorskie.
Andrzej Woźniak

Jonathan Boyarín, Polish Jews in Paris, The Ethnography of Memory,
Bloomington-Indianopolis, 1991, Indiana University Press, ss. X I I -f 195
Książka J. Boyarina, amerykańskiego antropologa społecznego, przypomi­
nać musi polskim czytelnikom nieprześcignioną wciąż Społeczność wiejską
Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (1948). Praca poświęcona imigrantom
wywodzącym się z ziem polskich przekazuje czytelnikowi historię życia tej
grupy ich własnymi słowami. Boyarín zajmująco opowiada historię żydowskich
imigrantów mieszkających we Francji. Wspomina także, choć marginalnie,
o stosunkach polsko-żydowskich. Może ta książka zainteresować poprzez
możliwości porównań, jakie niewątpliwie stwarza. Jednocześnie stanowi ona
osobistą (i wielce barwną) opowieść obserwatora życia wychodźców, historię
jednego roku, który Jonathan Boyarín spędził wśród nich w Paryżu. W tym
właśnie przepomnieć może Społeczność wiejską czy, by pozostać przy dziełach
dotyczących żydowskich imigrantów, Świat naszych matek (Weinberg 1988) .
Książkę otwiera rozdział dotyczący landsmanshaftn - stowarzyszeń żydow­
skich organizowanych i złożonych z wychodźców z tej samej miejscowości lub
regionu . Stowarzyszenia te stwarzały ramy dla społecznych i przyjacielskich
stosunków pomiędzy ich członkami. Oferowały im pomoc i wsparcie. Landsmanshaftn istnieją także w innych krajach i na innych kontynentach ; w Paryżu
stanowią trzon społeczności polskich Żydów. Są pozostałością historii ich życia.
Nie tylko służą rekreaqi, pomagają lub troszczą się o pochówki, lecz są także
pomostem, który łączy pamięć o przeszłości z doświadczeniem późniejszych
losów. Pomagają wreszcie utrzymywać tożsamość, którą autor nazywa „pan-jidisz". Przy tym nie starają się one bynajmniej odtwarzać, ani kopiować we
Francji, nawet w miniaturze, miejsca urodzenia imigrantów.
W rozdziałach pierwszej części książki imigranci opowiadają o własnym
życiu i o rozmaitych problemach, z jakimi musieli walczyć, na które musieli
1

2

3

1

Recenzję tej książki zamieściłem w „Przeglądzie Polonijnym", nr 2:1994.
Tym bardziej uzasadnione wydaje się zatem przywołanie K . Zawistowicz-Adamskiej.
Zaborowianie w Chicago stworzyli bowiem kluby własnych wsi. Na ten temat por. także
Kantor (1990).
Por.: Milamed (1986, s. 40-55), KaganofT (1986, s. 56-66), Klinger (1986, s. 35-39), Soyer
(1986, s. 5-24), Weissner (1985).
2

3

�RECENZJE I OMÓWIENIA

277

reagować, zarówno w Polsce, jak we Francji. Są to relacje na temat dzieciń­
stwa, emigraq'i, koszmaru okupacji, lat odbudowy w powojennej Francji.
Poszczególne opowieści różnią się między sobą, rozmaite bowiem były: czas,
powody, okoliczności wyjazdu. Niektórzy bohaterowie Boyarina przeżyli
okupację we francuskim ruchu oporu, inni to uchodźcy ze Związku Radzie­
ckiego. Jest jeden wątek tych opowieści szczególnie frapujący (choć nie
w pełni konsekwentnie poprowadzony przez autora): bardzo wielu spośród
emigrantów żydowskich to sympatycy lewicy lub wręcz aktywiści lewicowi .
Ich opowieści na temat dochodzenia do radykalnych przekonań w Polsce,
do Poalej Syjonu czy członkostwa partii komunistycznej przynoszą wiele
fascynujących szczegółów, przybliżając nam ten fragment historii między­
wojennego okresu. Dowiadujemy się m.in., co czytali i jak wyglądała praca
lewicowych grup młodzieżowych.
Część druga pracy Boyarina ma pokazywać, w jaki sposób biografie
emigrantów określają ich stosunek do wydarzeń współczesnych i bieżących.
Najpełniej ukazuje to rozdział na temat stosunku Żydów do izraelskiej inwazji
na Liban w 1982. Rozdziały kolejne to klasyczny, antropologiczny opis życia
codziennego emigrantów. Są one także próbą odpowiedzi na podstawowe
pytania literatury historycznej czy soqologicznej, dotyczącej grup etnicznych,
konsekwencji migracji itp., takie jak: W jaki sposób cykliczne obchody
kulturalne winny integrować przeszłość i współczesność? Na ile pozwa­
lać intelektualistom na zmiany i aktywizowanie grup? Rozdział „Dejeuner
Solennel" traktuje o dorocznych balach organizowanych przez landsmanshaftn,
podczas których spotykają się członkowie rozmaitych grup i towarzystw.
Rozdział „Kultura wysoka i folklor" dotyczy świeckiej kultury jidisz, która
istnieje w tych społecznościach. Mówi się tutaj również o tym, iż coraz trudniej
przychodzi emigrantom i ich dzieciom godzić standardy estetyczne kultury
jidisz z wymaganiami estetycznymi współczesnej europejskiej kultury miesz­
czańskiej. Rozdział „Przywódcy i intelektualiści" pokazuje typy przywódców
społeczności (intelektualistów, aktywnych polityków, także krytycznie nasta­
wionych); w równym stopniu, pisze autor, wszyscy są potrzebni dla funkqonowania grup. Rozdział „Żałoba" koncentruje się na kompromisach, których
muszą się dopuszczać emigranci, pomiędzy prawem żydowskim i tradycją
zjednej, a rzeczywistością i możliwościami, jakie istnieją we Francji, z drugiej.
Wreszcie, Boyarín pisze, w jaki sposób opowieści i dzieje imigrantów wpływają
na sytuację ich dzieci, a także o międzypokoleniowych konfliktach i trud­
nościach porozumiewania się wynikających z różnych kultur.
Oczywiście w książce można znaleźć znacznie więcej. Jest ona także ciekawa
jako prezentacja pewnej postawy i techniki badawczej. Boyarina interesuje
pamięć o wydarzeniach oraz to, w jaki sposób wpływa ona na współczesne
zachowanie emigrantów i ich dzieci. Autor powiada: problemy postmodernizmu
pojawiają się i wyrażane są nie tylko na seminariach, w tekstach, lecz także
4

4

Dodać tu można, że podobną w zamyśle jest praca Leviatina (1989).

�278

RECENZJE I OMÓWIENIA

w doświadczeniu, świadomości grup, które w postmodernistycznym świecie
żyją. Stara się on też pokazać tę „żyjącą historię". Dyskretnie wykorzystana,
współczesna metodologia nie przeciąża książki. To konstrukcja i sposób
prowadzenia opowieści zaświadczać mają o warsztacie autora. Boyarín prze­
konany jest bowiem, że narracja, nawet (a może właśnie) pełna powtórzeń,
przemawiać może lepiej do publiczności niż analiza strukturalna.
LITERATURA
K a g a n o f f N.
1986
The Jewish Lansmanshaftn in New York City in the Period Preceding World War
I, „American Jewish History", vol. 76, nr 1, s. 56-66.
K a n t o r R.
1990
Między Zabórowem a Chicago. Kulturowe konsekwencje istnienia zbiorowości imig­
rantów z parafii Zaborowskiej w Chicago i jej kontaktów z rodzinnymi wsiami,
Wrocław.
Klinger H.
1986
Tradition of Grass-roots Organization and Leadership: the Continuity of Landsmanshaftn in New York, „American Jewish History", vol. 76, nr 1, s. 25-39.
L e v i a t i n D.
1989
Followers of the Trial. Jewish Working-Class Radicals in America, New Haven-London: Yale University Press.
M i l a m e d S.
1986
Proskurover Landsmanshaften. A Case Study in Jewish Communal Development,
„American Jewish History", vol. 76, nr 1, s. 40-55.
Soyer D.
1986
Between Two Worlds: The Jewish Landsmanshaftn and Question of Immigrant
Identity, „American Jewish History", vol. 76, nr 1, s. 5-24.
W e i n b e r g S.S.
1988
The World of Our Mothers. The Lives of Jewish Immigrant Women, New York:
Schocken Books.
Weissner M.
1985
A Brotherhood of Memory. Jewish Landsmanshaftn in the New World, New York.
Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a К.
1948
Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań terenowych w Zaborowie, Łódź, wyd. 1; wyd. 2 - Warszawa 1958.

Adam Walaszek
„Rocznik Muzułmański", R. I , Т. 1:1413 h (1992), s. 123; R. I I I , T. 2:1414
h, (1994), Warszawa, Wydawca: Stowarzyszenie Jedności Muzułmań­
skiej, ss. 111
Mahdyści polscy - mistyczna wspólnota szyicka, istnieje w Polsce od
1937 roku. Obecnie szyici skupieni są w Stowarzyszeniu Jedności Muzuł­
mańskiej działającym w Warszawie, Kielcach, Radomiu, Gdańsku, Łodzi
i Kaliszu. Wspólnota liczy ponad 100 wyznawców, a jej najwyższą władzą
jest Naczelny Imamat składający się z Naczelnego Imama jako przewód-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

279

niczącego, sekretarza, skarbnika oraz czterech członków. Wspólnota utrzy­
muje się ze składek wiernych.
W 1989 roku Stowarzyszenie powołało Instytut Muzułmański z siedzibą
w Warszawie (02-679, W-wa, ul. Pieńkowskiego 4/91). Jego celem jest pro­
wadzenie badań z zakresu teologii islamu oraz osadnictwa muzułmańskiego
w Polsce i na Litwie. Instytut gromadzi wszelkie materiały dotyczące muzuł­
manów polskich, niezależnie od ich miejsca zamieszkania.
Organem Stowarzyszenia Jedności Muzułmańskiej jest wychodzący od
1992 roku „Rocznik Muzułmański", jego redaktorem zaś - imam Mahmud
Taha Żuk. Celem „Rocznika", jak czytamy w nocie Od Redakcji w pierw­
szym jego tomie, jest „inspiracja badań nad dziejami ludności muzuł­
mańskiej zamieszkującej obszar dawnej Rzeczypospolitej, wydawanie źródeł
archiwalnych i zbieranie materiałów etnograficznych "(s. 5).
Redakcja „Rocznika" pragnie aby stał się on kontynuacją wydawanego
w latach 1932-1938 „Rocznika Tatarskiego", czasopisma wielce zasłużone­
go dla badań „nad historią i etnografią polsko-litewskich wyznawców is­
lamu", na którego łamach publikowali swoje prace historycy i orientaliści tej
miary, co Olgierd Górka, Ananiasz Zajączkowski, Stanisław Dziadulewicz,
Stanisław Kryczyński. »Rocznik Muzułmański« ma szansę, czytamy nieco
dalej, stać się czasopismem naukowym, skupiającym wokół siebie orientalistów, etnografów i religioznawców, zainteresowanych badaniami dziejów
polsko-litewskich Tatarów, a także stosunków Polski ze Wschodem muzuł­
mańskim".
Tom 1 „Rocznika Muzułmańskiego", który otwiera - podobnie zresztą
jak i tom 2- inwokacja z Koranu do Boga Miłosiernego, Litościwego w ję­
zyku polskim i arabskim i krótki artykuł programowy (Od Redakcji), wy­
pełniają materiały dwu autorów: Piotr Borawski, znany badacz dziejów
Tatarów polsko-litewskich pisze o społecznościach orientalnych w Wielkim
Księstwie Litewskim (Tatarach, Żydach i Karaimach), Tatarach-kozakach
w Wielkim Księstwie oraz o służbie wojskowej Tatarów-ziemian w dobrach
Radziwiłłów w X V I - X V I I w.; imam Mahmud Taha Żuk zamieszcza krótką
informację o mahdystach polskich, rozprawkę Dźwięk i znaki graficzne
w islamie oraz artykuł o idei państwa islamskiego. Tom zawiera również
przemówienie przewodniczącego delegacji palestyńskiej na konferencji poko­
jowej w Madrycie w 1991 r. Zamykają go, tak jak i tom 2 - hadisy, przeka­
zywane przez tradycję wypowiedzi Proroka.
Tom 2, znacznie bardziej zróżnicowany tematycznie, zawiera m.in. prze­
słanie od Redakcji o zadaniach muzułmanina we współczesnym świecie,
komentarz imama Mahmuda Taha Żuka do sury Al-Fatiha (Otwierającej)
z Koranu, artykuł Rafała Ahmeda Bergera o jedności muzułmańskiej i Ewy
Siwierskiej o Koranie i hadisach jako źródła inspiracji w poezji hausańskiej.
Ibolya Takacs pisze o zabytkach islamu na Węgrzech, a T. Nowakowski
o muzułmanach w armii austro-węgierskiej, Anna Sulimowicz o życiu spo­
łeczności karaimskiej w Polsce, Aleksander Dubiński zaś - o historii języka

�280

RECENZJE I OMÓWIENIA

karaimskiego. P. Borawski zajmuje się dziejami szwadronu tatarskiego
Lekkokonnego Pułku Gwardii Napoleona i Pułkiem Tatarskim Ułanów
imienia Mustafy Achmatowicza. Ten drugi artykuł uzupełnia imam M . Taha
Żuk listą poległych pułku. Tenże autor pisze o sytuacji Tatarów krymskich,
a W. Buszakow z Ukrainy - o pochodzeniu tytułu kalga w Chanacie Krym­
skim, J. Jaworski o Polakach w Syrii i Libanie, a F. Brendle o muzułmanach
w Niemczech.
Z zainteresowaniem oczekujemy na trzeci tom „Rocznika", który - jak
informuje Redakcja, powinien ukazać się w najbliższym czasie.
Andrzej Wożniak

Wiesława Korzeniowska, Codzienność społeczności wsi rejencji opolskiej
w aspekcie zachodzących przemian (1815-1914), Opole 1993, Państwowy
Instytut Naukowy - Instytut Śląski w Opolu, ss. 282, nib. 1
Autorka określiła omawianą pracę jako „historię wiejskiej codzienności
terenów rejencji opolskiej X I X i początków XX w. ujętą w rytmie jej stawania
się" (s. 7), a za główny jej cel uznała ukazanie odmienności wsi górnośląskiej,
systemu wartości jej mieszkańców i miejsca w nim tradycji. Publikaqa - według
słów Autorki, z wykształcenia historyka - nie jest pracą etnograficzną. Ze
wszech miar jednak zasługuje na uwagę etnologa, któremu szczególnie bliskie
jest widzenie górnośląskiej kultury poprzez człowieka, mieszkańca tych ziem,
jego zachowań oraz postaw wobec własnego dziedzictwa kulturowego. W prze­
mianach zachodzących w X I X w. to tradycja kulturowa właśnie była najistot­
niejszym motywem „w trwaniu górnośląskich wspólnot lokalnych i regional­
nych" (s. 213). Czytelnika „Etnografii Polskiej", zawsze otwartej na problema­
tykę górnośląską, winna zainteresować recenzowana publikacja, oparta na
sumiennie zebranych źródłach archiwalnych, prasie codziennej i urzędowej,
kronikach parafialnych, gminnych i szkolnych w większości - co zasługuje na
uwagę - nie publikowanych i nie wykorzystywanych, których obszerny zestaw
zamieszcza Autorka na końcu pracy. Sięgnęła też ona po literaturę etnograficz­
ną, stwierdzając iż po I I wojnie światowej etnografowie „opracowywali
przeważnie najbardziej barwne elementy kultury materialnej i duchowej wsi"
(s. 9), z czym niekoniecznie można się zgodzić.
Zgromadzony materiał faktograficzny służy Autorce nie tylko do ukaza­
nia codziennego życia mieszkańców, ale także do analizy przyczyn i skutków
zachowań ludzkich oraz przemian społeczno-kulturowych mieszkańców wsi
rejencji opolskiej. Godne podkreślenia jest i to, że Autorka szczególną uwa­
gę poświęca tematyce dotąd pomijanej lub wręcz bagatelizowanej w historio­
grafii Śląska.
Książka, poza wstępem i zakończeniem, składa się z czterech obszernych
rozdziałów (podzielonych na podrozdziały), a mianowicie: I . „Specyfika

�RECENZJE I OMÓWIENIA

281

społeczności wiejskiej"; I I . „Praca i jej efekty"; I I I . „Edukacja. Życie pub­
liczne"; IV. „Sacrum i profanum codzienności". Rozprawę zamykają,
oprócz wspomnianego już wykazu najważniejszych źródeł, bibliografia oraz
indeksy: osobowy i nazw miejscowych. W pracy zamieszczono 1 mapkę
przedstawiającą rejencję opolską w X I X w. wraz z granicami powiatów
(ustalonymi w 1815-1820) i późniejszymi ich zmianami.
W pierwszym rozdziale Autorka omówiła działalność wspólnoty gmin­
nej, funkcje i znaczenie sołtysa, pisarza, stróża gminnego i in., prawa i obo­
wiązki mieszkańców, do których m.in. należało „nocne wachowanie", tj.
pilnowanie domów i gminnych budynków kolejno przez gospodarzy po­
sługujących się specjalną laską. Reguły współżycia między mieszkańcami
ujęte były w przepisy ustalające powinności i konsekwencje niestosowania
się do nich. Podsumowując podrozdział pt. „W gminnej wspólnocie",
Autorka stwierdziła: „społeczność wiejska umiała rozsądnie korzystać z sa­
morządowych uprawnień i rozsądnie kształtować swoje życie zbiorowe, cha­
rakteryzowała się przy tym [...] znaczną odpowiedzialnością społeczną
i umiejętnością współżycia społecznego" (s. 30). Społeczność wiejska tam­
tych czasów była rozwarstwiona na siodłaków, zagrodników, chałupników,
komorników oraz czeladź. Pisząc o tej ostatniej Autorka wspomina o zwy­
czajowym godzeniu służby w dzień św. Szczepana, wręczaniu jej „kolędy",
obowiązku odpracowania - w przypadku opuszczenia pracodawcy - poczy­
nionych szkód (np. złamanie biczyska, stłuczenie misek i garnków) itp.
Autorka w tym miejscu poświęca też uwagę żebrakom, sierotom, biedocie
wiejskiej, złodziejom, oszustom a także karczmarzom i księżom. Kolejny
podrozdział - „W chłopskiej zagrodzie" - ukazuje budownictwo mieszkalne
i gospodarcze, rozplanowanie wnętrza, piece i sprzęty. Jest on wprowadze­
niem do następnego podrozdziału, zatytułowanego: „Rodzina i jej podsta­
wowe potrzeby", a w tym m.in.: pożywienie, odzież, higiena, lecznictwo,
przynosząc wiele interesującego etnografa materiału.
Drugi rozdział pracy poświęcony jest zajęciom ludności wiejskiej, takim
jak: rolnictwo i hodowla, rzemiosło, usługi i handel wraz z jarmarkami
i targami. Autorka nie pominęła tzw. marginesu społecznego, tj. przemyt­
ników, oszustów, koniokradów itp.
Oświata jest przedmiotem następnego rozdziału. Omówiono w nim ro­
dzaj pobieranej na wsi nauki, pory nauczania zależnie od prac rolnych,
absencję w szkole oraz kariery dzieci chłopskich (młynarze, księża, nauczy­
ciele). W tym rozdziale Autorka poświęciła też uwagę działającym na wsiach
bractwom i stowarzyszeniom, w tym Towarzystwu Trzeźwości wraz z za­
początkowanym w latach 1846-1848 ruchem abstynenckim. Ostatni pod­
rozdział pt. „W obronie swych praw" porusza zagadnienie polskości miesz­
kańców tych ziem, ich świadomości odrębności narodowej oraz przedstawia
sylwetki niektórych działaczy walczących o polskość.
Pracę zamyka rozdział ukazujący zwyczaje rodzinne i doroczne, odpusty,
dożynki, pielgrzymki, rolę karczmarza i karczmy itp. Dowiedzieć się można

�282

RECENZJE I OMÓWIENIA

z niego o wielu wydarzeniach z życia mieszkańców wsi, a w tym np. o poja­
wiających się mniej więcej od lat pięćdziesiątych XIX w. fotografach, z których
usług korzystała również ludność wiejska. Życie codzienne nie było wolne
od dramatów i nieszczęść: pijaństwa, epidemii, klęsk żywiołowych, głodu,
pożarów. Autorka poświęca im uwagę na końcu tego rozdziału.
Z analizy omówionych w pracy materiałów wysuwa też ogólniejsze wnio­
ski dotyczące mieszkańców Górnego Śląska, dla których poszanowanie cza­
su i pracy było ważnym elementem współżycia i porządku świata. Ślązacy
mieli duże poczucie godności, z którym związana była tolerancja, „gdyż na
tych obszarach wiecznej penetracji różnych państw była ona podstawą
współegzystencji. Wynikała z szacunku dla ludzkiej integralności" (s. 212).
Omawiana praca, będąca rozprawą habilitacyjną Autorki, przynosi ma­
teriał niezbędny etnografom dla interpretacji zjawisk kulturowych rejestro­
wanych przez nich na współczesnej wsi górnośląskiej.
Zofia Szromba-Rysowa

Róża Godula, Od Mikołaja do Trzech Króli. O roli daru w obrzędzie, Kra­
ków 1994, Wydawnictwo Wawelskie, ss. 147, il. 7 + 48
Książka ta jest kolejną propozycją ośrodka krakowskiego, a ściślej rzecz
biorąc zespołu, który od lat prowadził systematyczne badania nad teorią
daru obrzędowego. Ta pozycja jest podsumowaniem dotychczasowych ba­
dań autorki w zakresie analizy daru w czasie Bożego Narodzenia i w obrzę­
dach kolędniczych.
Niewątpliwie na temat daru i blisko z nim związanej teorii wymiany,
zasady do ut des, napisano w etnologii (i nie tylko) już wiele. Autorka (jak
i cały zespół) wychodzi od obchodzącej właśnie swoje siedemdziesięcio­
lecie klasycznej teorii Marcela Maussa, którą umieszcza w centrum swoich
rozważań. Myślę, że w kontekście tej pracy można postawić pytanie, czy
we współczesnej etnologii zasadne jest wykorzystywanie jako wiodących
teorii tak starych i wielokrotnie eksploatowanych. Tym bardziej, że z dru­
giej strony R. Godula opiera się na jeszcze starszej teorii rites de passage
Arnolda van Gennepa, powstałej na kilkanaście lat przed teorią Maussa.
W swojej pracy autorka stara się połączyć obie teorie, co jest tym ciekawsze,
że czyni to jakby wbrew intencjom samego Maussa, który nie cenił zbytnio
pomysłów van Gennepa (s. 8). Ciekawy to trop i problem dla historyków
myśli etnologicznej.
Przypatrzmy się pokrótce, w jaki sposób R. Godula zbudowała swoją
pracę. Podstawowe dla całej książki założenia oraz „rozprawienie" się z de­
finitywnym bałaganem terminologicznym zawarte są w „Uwagach wstęp­
nych". Mamy więc tutaj definicje obowiązujących w tej pracy terminów,
takich jak: dar, obrzęd, symbol, stan, tekst kultury. Rozdział pierwszy przy-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

283

nosi natomiast próbę uzasadnienia rozpatrywania cyklu zimowych obrzędów,
rozpostartych pomiędzy dniem św. Mikołaja aż do święta Trzech Króli,
jako jednego dramatu „przejścia" (zawierającego w sobie wiele „mniejszych"
rites de passage). Mamy tutaj liczne przykłady dowodzące trafności tak
postawionej hipotezy. Mogą jednakże zrodzić się pytania, czy np. „graniczność" zimowych obrzędów nie zaczyna się razem z „Andrzejkami", czyli
0 kilka dni wcześniej niż dzień św. Mikołaja. Wskazywałyby na to zarówno
same wróżby, powtarzane przecież dokładnie w Boże Narodzenie, jak i roz­
poczynający się wtedy Adwent. A przecież czas przejścia - co podnosi sama
Godula - cechować powinna wyraźna odmienność w stosunku do etapu
poprzedniego, jak i następującego po nim (s. 26).
Przekonywający jest drugi rozdział, zatytułowany „Dramatyzacja czasu
przejścia w obrzędzie". Interesująco przedstawione są tutaj kategorie postaci
kolędniczych oraz cechy ich „inności" lub przynależności do stanu po­
średniego, sytuującego się pomiędzy porządkiem naturalnym i ponadnaturalnym. Struktura i dramatyzacja obrzędów zimowych powoduje, iż mo­
żliwa jest - poprzez powrót do prapoczątku i zburzenie starego porządku
- odnowa świata i człowieka. Całość zamyka rozdział poświęcony darowi.
R. Godula pisze: gdy „na obrzęd spojrzeć jako na dramatyczną formę
(rozdz. II), to okazuje się, że osnową akcji są sytuacje, w których dokonuje
się obdarowywania" (s. 65). Mało tego, bez daru obrzędy te nie mogłyby
się zrealizować. Krążenie darów odzwierciedla i potwierdza raz jeszcze
porządek i ustalone więzi społeczne. Autorka pomija tutaj konsekwentnie
pozostałe aspekty zimowej obrzędowości, trzymając się analizy roli daru
w obrzędach.
R. Godula czerpie obficie z ogromnej literatury na temat obrzędowości
zimowej z całego terenu Polski, zarówno z dawnych jak i współczesnych
opracowań, próbując znaleźć w nich jeden sens i podobną dramaturgię.
Wiele informacji uzyskała ona podczas badań przeprowadzonych w połu­
dniowej i wschodniej Polsce w latach 1976-1982.
Zastanówmy się teraz nad zasygnalizowanym już problemem celowości
stosowania klasycznych teorii etnologicznych we współczesnych interpre­
tacjach. Czy obecnie, gdy często kwestionuje się modernistyczne sposoby
wyjaśniania, a do takich niewątpliwie należą wyżej wymienione teorie, może
dać to pozytywny rezultat? (Oczywiście Godula wzbogaca swoje widzenie
Maussa i van Gennepa ich antropologicznymi rozwinięciami, np. uwagami
E. Leacha i V. Turnera, dodając do tego jeszcze prace M . Eliadego czy
M . Bachtina). Myślę, że konsekwencja autorki, precyzja w sformułowaniu
głównych założeń, a także jasność wywodu i wyważona w proporcjach
umiejętność posługiwania się odpowiednimi przykładami wyraźnie wskazuje,
że są to teorie, które - umiejętnie stosowane - zawsze zachowują świeżość
1 stwarzają dobre możliwości interpretacyjne, zwłaszcza w odniesieniu do
tzw. „tradycyjnej kultury ludowej". Obie teorie być może dlatego nie tracą
na aktualności, że nie rościły sobie pretensji do całościowego tłumaczenia

�284

RECENZJE I OMÓWIENIA

świata, a jedynie mówiły o pewnych (ważnych) jego fragmentach. Inaczej
wypadłaby zapewne ocena współcześnie pisanych analiz, opierających się
w dużej mierze na propozycjach ortodoksyjnego funkcjonalizmu czy struk­
turalizmu w duchu samego Lévi-Straussa.
Praca R. Goduli pokazuje, że można jeszcze ciekawie pisać na temat tzw.
„tradycyjnej kultury ludowej", czyli tematu, który posądzano o całkowite
wyeksploatowanie. Nie jest to książka, która wytycza nowe drogi w polskiej
etnologii (bo i taką pewnie nie miała być), ale stanowi ona jakby wypełnienie
jej „białych plam". Główne znaczenie tej niewielkiej objętościowo książeczki
upatruję w fakcie, iż może ona stać się doskonałym materiałem dydaktycz­
nym dla studentów etnologii. Daje bowiem możliwość zapoznania się z dob­
rym zastosowaniem owych klasycznych teorii antropologicznych na polskim
materiale etnograficznym. Dodajmy - takich prac nie było do tej pory wiele
(por. np. Brencz 1987; Maj 1986; Kulturowa funkcja daru..., 1992).
Dobrym punktem książki są liczne i bardzo ciekawe ilustracje oraz zdję­
cia, dawne i współczesne, kolorowe i czarno-białe. Daje to poszerzoną per­
spektywę całej analizie. Dydaktycznego charakteru tej pozycji dopełniłoby
z pewnością zamieszczenie kwestionariusza, którym autorka posługiwała się
podczas swoich badań.
LITERATURA
B r e n c z A.
1987
Polska obrzędowość pogrzebowa jako obrzęd przejścia, „Lud", t. 71, s. 215-223.
Maj M.
1986
Rola daru w obrzędzie weselnym, Wrocław.
1986
Kulturowa funkcja daru, A. Zambrzycka-Kunachowicz (red.), Zeszyty Naukowe
UJ. Prace Etnologiczne, z. 25, Kraków.

Hubert Czachowski

Piotr Kowalski, Samotność i wspólnota. Inskrypcje w przestrzeniach współ­
czesnego życia, Opole 1993, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Instytut Filologii
Polskiej, ss. 133
Wszyscy, którzy znają dotychczasową twórczość Piotra Kowalskiego nie
będą zapewne zaskoczeni jego nową książką. Konsekwentnie bowiem tropi
on już od dłuższego czasu folklorystyczne marginalia dziejące się gdzieś na
obrzeżach życia i różnych kultur: tradycyjnej, popularnej, potocznej, magicz­
nej, cywilizacji, młodzieżowych subkultur, czyli tego wszystkiego, z czego
składa się kultura współczesna. Te - wydawałoby się - pozornie niewielkie
i nieważne sprawy mogą jednak odkryć wiele ciekawych szczegółów z całej
kultury, w której istnieją. Dlatego też nie są wcale marginaliami meryto­
rycznymi, a wręcz przeciwnie - stają się podstawą do interpretacji więk-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

285

szych całości. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że bez właściwego ich
odczytania straci się wiele ważnych, a często podstawowych, informacji.
Tym razem Kowalski zabrał się za „inskrypcje w przestrzeniach współ­
czesnego życia". Zainteresowały go dwie ich grupy: wpisy w kościelnych
księgach intencjonalnych oraz dziecięce graffiti na murach i ścianach. Wy­
dawałoby się, że mamy tutaj do czynienia z dwoma zupełnie odmiennymi
sprawami, których jedynym łącznikiem jest fakt, że obie są „zapisywane".
Poza tym wszystko inne wydaje się je dzielić. Takie zestawienie może,
oprócz zdziwienia, budzić nawet protesty, wszak pierwsze zjawisko związane
jest z sacrum, drugie zdecydowanie ciąży ku profanum. To, co dzieli, często
z innej - antropologicznej - perspektywy ukazuje podobieństwa i tłumaczy
jedno przez drugie. Wszak i sacrum i profanum istnieją dzięki sobie. Podob­
nie więc mogą zaistnieć współczesne inskrypcje.
Najpierw kilka słów o metodologii Samotności i wspólnoty. Kowalski
sięga obficie do myśli religioznawców, historyków, semiotyków, folklory­
stów i etnologów, wyłuskując z ich prac tezy potrzebne mu do rozwinięcia
podstawowej kwestii metodologicznej, którą przytacza za Wojciechem
J. Bursztą. Brzmi ona tak: „etnologia zmierzać ma do odsłonięcia niejawnej
strony oczywistych czynności dziejących się wokół nas". To zdanie jest
jakby leitmotivem całej pracy. Wielokrotnie powraca, uzasadniając hipotezy
i sądy autora. Ten sposób nowoczesnej interpretacji antropologicznej wpi­
suje Kowalski w szerszy plan kontekstu, przywołując koncepcję „sposobów
bycia" W. Pawluczuka. Wszystko to prowadzi do stwierdzenia, iż „analizu­
jąc konkretne zdarzenia komunikacyjne, należy docierać do obrazów świata,
które są bardziej rudymentarne niż ich racjonalizacje. [...] Analizując prag­
matykę tekstową, zbliżyć się mamy do poznawania kształtów obrazu świata
oraz zasad jego budowania, waloryzowania, obdarzania go sensem" (s. 19).
Rozważania te zawarte są w pierwszym rozdziale pracy „Antropologia
współczesności i sposoby bycia".
Drugi rozdział przynosi opis i interpretacje wpisów do kościelnych ksiąg
intencjonalnych. W trzecim rozdziale Kowalski analizuje „Dziecięce pisane
po ścianach", czyli „Inskrypqe w przestrzeni zawłaszczonej". Oba rozdziały
zbudowane są na podobnej zasadzie - na początku hipoteza, pokazanie
problemów interpretacyjnych, wykazanie podobieństw i znalezienie odnie­
sień, wreszcie opis sytuacji i tekstów. Na koniec rzecz najważniejsza - owo
ujawnianie „niejawnej strony oczywistych czynności". Całość napisana jest
rzeczywiście porywająco. Tekst na pewno przyciąga uwagę swadą, skojarze­
niami, szerokością spojrzenia, czyli tym wszystkim do czego już nas autor
Samotności i wspólnoty przyzwyczaił.
I tutaj czas na małą dyskusję. Może nawet nie polemikę, gdyż - jak
dowodzi nowoczesna humanistyka - równouprawomocnione są różne punkty
widzenia, ambiwalencja poglądów czy - jak mówi Zygmunt Bauman - wielość
projektów. Nie znaczy to, że odmawiam interpretacji Kowalskiego prawa do
istnienia. Sądzę, że jego książka stanowi świetną okazję do nowych, innych

�286

RECENZJE I OMÓWIENIA

spojrzeń. Oczywiście wiele racji jest w owym poszukiwaniu „niejawnej strony
oczywistych czynności", jednak - jak myślę - Kowalski zapomina o jednej
ważnej rzeczy, mianowicie o tym, że nie wszystko na świecie musi tę niejawną
stronę posiadać. Więcej - ta jawna strona jest często również bardzo ważna.
Autor pisze w uwagach wstępnych, że „powierzchowne sądy (o graffiti)
wyczerpują się w sądach o wandalizmie, agresji, bezmyślności. Te oczywistości
nie są warte dłuższego roztrząsania" (s. 5). A dalej, że „stosunkowo mało
istotną rolą dziecięcych graffiti jest podstawowa funkcja komunikatu języko­
wego, czyli jej referencyjność". W zamian Kowalski widzi w graffiti funkcję
magiczną i integracyjną. Bardzo ważne jest dla niego oswajanie przestrzeni
oraz budowanie wspólnoty znającej właściwe kody graffiti. Nie twierdzę, że
rozważania te nie mają wiele racji. Wydaje się jednak, że wandalizm i bez­
myślność (a może - przeciwnie - konkretny zamysł) nastolatków jest również
ważnym - i chyba pasjonującym - dla antropologa tropem i zjawiskiem,
wymagającym większego namysłu, a nie tylko wzruszenia ramionami. Kowalski
dużo pisze o magicznej funkcji współczesnych napisów. Twierdzi m.in.,
iż „nawet gdy [...] są to tylko eksklamacje gniewu, to sprawa w niczym się
nie zmienia. Oznajmienie, nominalne stwierdzenie, iż »Zdzicha to k...« [...]
jest przecież zabiegiem, który ma doprowadzić do zmiany stanu rzeczy, bądź
też stan ten ustabilizować" (s. 116). Kowalski - podobnie jak np. strukturaliści
- wierzy, że wszystko na świecie ma swój ukryty głęboki i niezmienny sens,
odmawiając prawa do istnienia przypadkowi, bezmyślności czy zwykłej głu­
pocie. Wystarczy zastosować antropologiczny klucz a rzeczywistość pokaże
się jako usystematyzowany porządek i ład. Gdy w kulturach pierwotnych
świat rzeczywiście podmiotom owej kultury jawi się jako całość usyste­
matyzowana i uporządkowana, to zupełnie inaczej wygląda to przecież w cywi­
lizacji nowożytnoeuropejskiej, gdzie nastąpił rozpad kultury na wiele nie
zawsze powiązanych sfer.
Podam jeszcze dwa inne przykłady. Współczesne życzenia przesyłane na
kartach świątecznych, mimo iż w bezpośredni sposób wydają się wywodzić
z dawnych życzeń przesyconych magią, trudno - według mnie - posądzać
obecnie o magiczny charakter. Przynajmniej nie można zbytnio tego uogól­
niać. Przesyłanie życzeń jest dziś bardziej zwyczajem towarzyskim, właśnie
okazją do kontaktu, komunikatem. Podobnie jest z napisami na transparen­
tach kibiców piłkarskich. Osobiście nie podejrzewałbym ich o magiczne
funkcje. Jest w tym bardziej zakład, doping, oczywiście także znak wspól­
noty zarówno dla „naszych", jak i dla rywali. Gdyby można tutaj w tak
bezpośredni sposób mówić o magii (mimo dużych podobieństw, rzecz jasna,
do magicznych zaklęć, zamawiań, formuł, czyli tego wszystkiego, co składa
się na magię werbalną), to magiczne byłyby także zakłady piłkarskie orga­
nizowane przez Totalizator Sportowy, a dalej Toto-Lotek. Tropienie przeja­
wów magii we współczesnej kulturze jest na pewno pociągającym tematem.
Często jednak może lepiej mówić o podobieństwach, o bezpośrednich od­
niesieniach lub odkrywać magiczną genezę wielu współczesnych zachowań

�RECENZJE I OMÓWIENIA

287

i zjawisk, niż kategorycznie twierdzić, że coś pełni magiczną funkcję. Więcej,
można postawić tutaj pytanie czy możliwa jest magia nieuświadamiana?
I nie chodzi mi np. tylko o stwierdzenie, że w magicznym myśleniu mylone
są związki metaforyczne i metonimiczne, ale czy ma ono rzeczywistą moc
oddziaływania na rzeczywistość (oczywiście dla podmiotów owego magicz­
nego myślenia).
Jak sądzę, ważniejsza niż sugeruje to Kowalski jest także strona referen­
cyjna graffiti, również tych dziecięcych. Czy dwunastoletni chłopak piszący
zapamiętale na murze bloku „Kocham Jolkę" oswaja przestrzeń, buduje
wspólnotę czy może po raz pierwszy - tak po prostu - zachwyca się dziew­
częcą urodą? Taka forma wyrazu daje możliwość publicznej wypowiedzi,
puszczonej w świat poza lekqami, poza rodziną, poza sformalizowanymi
rygorami. Jest rodzajem nieskrępowanej publicystyki, szybkiej wypowiedzi
o sprawach ważnych, fascynaqach prawdziwych, pierwszych miłościach,
o muzyce. Nie jest też tak do końca obojętne czy młodzież pisze na murach
np. „punki to świnie", czy „Czerwone gitary", gdyż - należąc do różnych
subkultur - odwołuje się do zupełnie innych wartości, mimo że obydwa
napisy w równym stopniu mogłyby spełniać z powodzeniem te funkcje,
o których pisze Kowalski. Nie jest to więc tylko oswajanie przestrzeni, ale
możliwość publicznego wyrażenia osobistej wypowiedzi za pośrednictwem
czystej ściany bloku lub szkoły. Graffiti pompejańskie - żeby odwołać się do
początków zjawiska - są rewelacyjnie ciekawe właśnie poprzez swoją refe­
rencyjną stronę. Opowiadają bowiem historie, które gdzie indziej w ogóle
mogłyby nie zaistnieć.
Kowalski kładzie nacisk na społeczny aspekt opisywanych zjawisk. Wi­
dać to jeszcze wyraźniej w części poświęconej inskrypcjom z ksiąg kościel­
nych. Autor rozpatruje je jako współczesne wota, które są bezpośrednią
kontynuacją wot o charakterze plastycznym. Jednak sama sytuacja „aktu
pisania" odsłania inne możliwości i predyspozyqe wotantów. Dlatego też
realizują one odmienne scenariusze zachowań (inne sposoby bycia). Znowu
jednak więcej mamy w książce rozważań o budowaniu „wspólnoty zgry­
zoty" pomiędzy wpisującymi, o dominującej wśród nich postawie „intereso­
wności", o stawianiu „znaków istnienia", a niewiele na temat roli, jaką
pełnią owe wpisy w indywidualnych rozmowach człowieka z Bogiem czy
wyobrażeń na jego temat. Kłania się więc tutaj stara krytyka fenomeno­
logów dotycząca redukowania zjawisk religijnych do innych poziomów.
Analiza tych inskrypcji z takiej perspektywy z pewnością byłaby przydatna
antropologom zajmującym się badaniem polskiej religijności.
Trochę w analizach Kowalskiego za mało znajduję dowodów potwier­
dzających słuszność stawianych hipotez. Wnioski pojawiają się może zbyt
arbitralnie (jak choćby skojarzenie palących się świec przed ołtarzem Matki
Boskiej Opolskiej z rytuałami prawosławnymi).
Książka Kowalskiego zapewne będzie ważną pozycją nie tylko w do­
robku autora. Poruszając ciągle mało eksplorowane tematy, pokazuje on

�288

RECENZJE I OMÓWIENIA

ogromne możliwości ich interpretacji, które stanowić mogą źródło poważ­
nych dyskusji nad współczesną kulturą, egzystencją człowieka oraz nad
samą antropologią.
Hubert Czachowski

Zbigniew Libera, Rzyć aby żyć. Rzecz antropologiczna w trzech aktach z pro­
logiem i epilogiem, Tarnów 1995, Wydawnictwo Liber Novum, s. 263
W 1989 r. w odpowiedzi na ankietę rozpisaną przez redakqe „Polskiej
Sztuki Ludowej" pt. Czy w etnografii występują białe plamy? Ludwik Stomma
pisał między innymi: „eliminowano z tematyki badań i skazywano na prze­
milczenie całe szerokie sfery życia". Wśród przyczyn takiego zachowania
środowiska etnograficznego autor wymieniał przede wszystkim pruderię skła­
niającą do dyskwalifikacji tematów „nieeleganckich", czyli „niestosownych",
zacofanie metodologiczne dyscypliny, swoisty brak otwartości. „Stąd przymus
solidarności i kategoryczny zakaz kalania gniazda" . Słowa Ludwika Stommy,
mimo niewątpliwie głębokich przemian, jakie miały miejsce w polskiej etnografii
w ostatnich latach, mimo pojawienia się kilku nowatorskich publikacji, nie
uległy dezaktualizacji. Tym bardziej więc ukazanie się książki Zbigniewa Libery
Rzyć aby żyć... należy uznać za wydarzenie warte odnotowania. Jest to bowiem
pierwsza tak całościowo ujmująca problematykę skatologiczną i obscenicz­
ną publikacja w etnologii polskiej. Autor - doskonale zdając sobie sprawę
z tego, że porusza się w sferze objętej kulturowym tabu, z wielką ostrożnością,
ale za to „wprost" oraz z dużą konsekwencją metodologiczną analizuje
problematykę przejawiania się w kulturze tematyki skatologicznej. Książka
Z. Libery nie tyle jest opowieścią o „rzyci", co o języku i mowie ciała, czyli
0 kodzie kulturowym i kulturowej komunikacji, które w rzeczywistości społecz­
nej mogą przejawiać się w różnych formach.
Jednym z języków ciała jest język obsceniczny, który jako środek przeka­
zu treści nieprzyzwoitych bazuje „na rozlicznych i nieraz skomplikowanych
sieciach skojarzeń elementów skatologicznych, koprofagii i seksu z różnymi
rejonami i czynnościami ciała, z całym niemal otaczającym światem". Tym
językiem daje się - według autora - „modelować człowieka, ciało i duszę,
wytwory umysłu i rąk ludzkich, społeczeństwo i cały świat". Ten niechciany
1 pomijany obraz świata przedstawia Z. Libera w swojej pracy posługując się
konwencją zaczerpniętą z klasycznego dramatu. Rzyć - tę „najgorszą",
„najbardziej grzeszną i wstydliwą" część ciała opisuje w trzech aktach,
w szeregu kolejnych odsłon. Z drobiazgową wręcz dokładnością, przy wyko­
rzystaniu często unikalnych źródeł, autor wyjaśnia w jaki sposób , język
1

1

Ludwik Stomma, Antoni Kroh, Czy w etnografii występują „białe plamy"'?, Polska
Sztuka Ludowa, nr 4, 1989, s. 205.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

289

i kultura decydują o obrazie ciała w całości i jego poszczególnych części, jak
wyznaczają co jest daną częścią ciała i ustalają stosunki zależności między
tymi częściami oraz jak ustalają związki ciała z otaczającym światem". Wraz
z kolejnymi odsłonami ukazane zostają kolejne teksty kultury, w których
obecna jest tematyka skatologiczna. Są to m.in. liczne dokumenty folkloru:
pieśni, opowieści komiczne, zagadki, dziecięce rymowanki, latrinalia itp.
Obok bardzo licznie cytowanych materiałów etnograficznych (zwłaszcza do­
tyczących medycyny ludowej, magii, religijności ludowej) pojawiają się źród­
ła z zakresu psychologii i psychoanalizy, filozofii, historii medycyny, historii
obyczajów itd. Przykładów dostarczają autorowi także liczne teksty litera­
ckie i historyczne oraz np. parodystyczne trawestacje starych i popularnych
koncepcji mitologicznych i filozoficznych. Zestawienie ze sobą tak różnych
źródeł znajduje uzasadnienie m.in. w niezwykłej trwałości postaw względem
zachowań ciała mimo zmieniających się obyczajów. Poszczególne odsłony
skłaniają czytelnika do ujrzenia własnej cielesności, do zaakceptowania tre­
ści obscenicznych własnej kultury. W szczególnej sytuacji są tu etnologowie,
którzy akceptując równie obsceniczne obyczaje w kulturach obcych, nie
dostrzegają ich w swoim „zaścianku". Tymczasem elementy obsceniczne,
czy się tego chce, czy nie, występują w bardzo wielu sferach kultury i nie da
się ich ukryć. W folklorze właśnie humor skatologiczny należy do najbardziej
żywotnych. Z lektury omawianej pracy dowiadujemy się więc o znaczeniach
wielu gestów związanych z rzycią. Ich prawidłowe odczytanie i zrozumienie
polega przede wszystkim na umieszczeniu kolejnych gestów w kontekście
sytuacyjnym i kulturowym, rozpatrzeniu towarzyszących im zachowań wer­
balnych i pozawerbalnych. Autor, poruszając się w świecie kulturowych
konwencji i symboliki, nie poprzestaje na cząstkowych interpretacjach, które
mogłyby narzucać dokumenty etnograficzne. Często sięga więc m.in. do
dorobku freudyzmu. Jednak i w tym przypadku moc wyjaśniającą oddaje
kulturze, poza którą antropolog nie powinien szukać rozwiązań dla badanych
problemów: „Wyłącznie w kulturze należy poszukiwać związków rzyci, od­
bytu z ustami i genitaliami, wiatrów z oddechem, skatologii z erotyką,
tłumaczeń tego co i jak mówi się o rzyci i o ciele w ogóle".
Tematy skatologiczne i obsceniczne dla wielu etnografów znajdowały
i znajdują się poza ramami obowiązującego naukowego dyskursu. Być może
i współcześnie, podobnie jak 100 lat temu, praca na ten temat wzbudzi wiele
emocji. Wypada jednak przypomnieć, że nie obowiązuje już postanowienie
Komisji Antropologicznej Polskiej Akademii Umiejętności z 1884 r. ograni­
czające możliwość publikacji i rozpowszechniania tego typu problematyki,
co więcej - istnieje konieczność jej podjęcia, jak bowiem pisze Z. Libera:
„Rzeczy należy nazywać po imieniu. Inaczej rzyć zostanie upupiona jak
dzieci przez dorosłych (w Ferdydurke Witolda Gombrowicza), jak niegdyś
lud przez ludoznawców".
Konrad Górny, Mirosław Marczyk

�290

RECENZJE I OMÓWIENIA

Ubiory w Polsce. Materiały III Sesji Klubu Kostiumologii i Tkaniny Arty­
stycznej przy Oddziale Warszawskim Stowarzyszenia Historyków Sztuki,
Warszawa, październik 1992, Warszawa 1994, ss. 216, ryc. 80
Po raz pierwszy udało się opublikować w książce, a nie w rozproszonych
artykułach, materiały z I I I sesji istniejącego od 1965 r. Klubu Kostiumo­
logii. Należy tu podkreślić wytrwałe starania redaktorek naukowych: Anny
Sieradzkiej i Krystyny Turskiej. Szesnastu autorów artykułów zajmowało się
głównie zagadnieniami powstawania i rozwoju ubioru narodowego dawnej
Rzeczypospolitej. Ich badania przynoszą niejednokrotnie ważne ustalenia
oparte na źródłach pisanych, jak też na szczegółowej analizie zabytków.
Uzupełniają one moją książkę pod tym samym tytułem. Poza głównym
nurtem tematyki sesji inne artykuły ukazują zakres zainteresowań z kręgu
historyków sztuki, językoznawców i badaczy kultury materialnej. Odczuwa
się brak udziału etnografa zajmującego się ubiorem ludowym. Dziewiętna­
stowieczny świąteczny strój różnych regionów Polski nawiązywał przecież
do wcześniejszego, głównie męskiego, szlacheckiego i mieszczańskiego, ubio­
ru narodowego.
Zdzisław Żygulski, w referacie o stroju jako formie symbolicznej, słusznie
podkreślił różnicę pomiędzy odzieżą a strojem, który jest komunikatem
wizualnym identyfikującym nosiciela na podstawie ustalonego kodu. Poru­
szył też sprawę zmiany treści symbolicznych polskiego stroju narodowego,
który z noszonego na codzień ubioru stawał się stopniowo w końcu
X V I I I w. symbolem patriotycznych idei i świątecznym przebraniem. Pro­
blem ten porusza kilku uczestników sesji. Przemysław Mrozowski np. uważa
ubiór polski za wyraz świadomości narodowej szlachty w X V I - X V I I I w.
Autor obiecuje opracowanie pełnego korpusu wizerunków polskich
z X V I w. Pozwoliłoby to na lepsze uchwycenie zjawiska rozpowszechniania
się ubioru narodowego. (Na podstawie inwentarzy ruchomości dostrzegałam
ten proces przebiegający już niemal od początku XVI w.). Autor sądzi, że
komunikacyjne znaczenie ubioru narodowego rozwinęło się w społeczeń­
stwie szlacheckim ostatniej dekady XVI w. i na początku następnego stulecia
w związku z jego zamknięciem się na obce wpływy. Mogę się zgodzić z auto­
rem w tych ustaleniach datacyjnych. Jednakże wybór określonych typów
ubiorów noszonego, co ważne - tak przez szlachtę, jak i mieszczan, nastąpił
we wcześniejszym okresie i dalsze badania archiwalne i ikonograficzne
mogłyby te daty sprecyzować.
Wstęp do dalszych studiów nad powstawaniem i rozwojem ubioru naro­
dowego dał Tadeusz Majda w artykule o kaftanie na Bliskim Wschodzie,
jego historii i funkcji. Powiązania polskiego ubioru z różnymi kaftanami
i innymi okryciami noszonymi w Azji, zwłaszcza zaś na Bliskim Wschodzie,
są oczywiste, jakkolwiek powierzchowne. Dlatego to studium z bogatą do­
kumentacją ikonograficzną jest bardzo ważne, choć można by bardziej uwy­
datnić prostokątny krój kaftanów, który miał ogromne znacznie w różnych

�RECENZJE I OMÓWIENIA

291

rozwiązaniach kwestii rękawów. Ich najkrótsza forma wynikała z szerokości
krojonej tkaniny.
Reszta referatów w znacznym stopniu dotyczy ubiorów narodowych lub
innych, nowych zabytków polskich. Przynoszą one ważne uzupełnienia do
moich ustaleń. Poruszając ten temat autorzy opierali się albo na nowej
interpretacji źródeł pisanych, albo na zabytkach i ikonografii. Do pierwszej
grupy należy przede wszystkim artykuł Andrzeja Pośpiecha. Dał on szkic do
portretu Sarmaty na podstawie wielkopolskich szlacheckich pośmiertnych
inwentarzy mobiliów z drugiej połowy X V I I w. Ważne jest ustalenie, że
Wojciech Konstanty Breza, wojewoda poznański, posiadał w inwentarzu
z 1698 r. ubiory „niemieckie", czyli szyte według mody francuskiej. Nie
każdy magnat nosił się w tym okresie po polsku.
Krystyna Turska omawia inwentarz ślubnej wyprawy królewny Anny
Jagiellonki z 1491 r. (jedenaste dziecko Kazimierza Jagiellończyka wydano za
Bogusława X, księcia pomorskiego). Charakterystyczne cechy mody polskiej,
jakie zauważyli Niemcy to пр.: podwójne rękawy i haftowane perłami wysokie
kołnierze sukien, bramowania perłami i złotolitymi tkaninami sukien, oraz
przewaga w barwach strojów księżniczki czerwieni, złota i bieli. Tak więc
bogactwo wyprawy królewny świadczyło o upodobaniach górnych warstw
społeczeństwa polskiego w tym okresie. Maria Borejszo zajęła się staropolskimi
ubiorami w świetle XVI-wiecznej literatury satyrycznej. Dała ona dobre
syntetyczne ustalenia co do kierunku tych krytycznych uwag naszych pisarzy.
Ważne ustalenia przynosi także artykuł Anny Sieradzkiej przedstawiający
świąteczne i ceremonialne użytkowanie polskiego stroju narodowego w końcu
XIX i w pierwszej połowie XX w. przez „Ostatnich Sarmatów". Zachowały się
ubiory różniące się znacznie krojem, kolorystyką, tkaninami i dodatkami od
noszonq powszechnie w XVII i XVIII w. odzieży. Skrócono župany i kontusze,
inaczej wiązano pasy, buty miały obcasy a czapki uzyskały znaczne rozmiary
i wysokie kity. Dawny ubiór narodowy stał się symbolem patriotyzmu i zacho­
wania tradycji narodowych po upadku państwowości.
Uzupełnieniem tej tematyki jest nowy opis ubioru Stanisława Daniłowicza,
datowanego ok. 1630 r. i określonego jako pierwszy polski kontusz. Autorka
zbytnio podkreśliła jego orientalne cechy, co spowodowało słuszne dodatkowe
ustalenia Krystyny Turskiej, dotyczące kroju kontuszy w porównaniu z turecki­
mi entari. Lilia Tompos ukazała wykroje węgierskich dolmanów i mente
z X V I I w. na podstawie ksiąg krawieckich i zabytków przechowywanych
w budapesztańskich muzeach. Jadwiga Chruszczyńska dała nowe ustalenia co
do atrybucji pasów przechowywanych w Muzeum Narodowym w Warszawie
a pochodzących prawdopodobnie z nieświeskiej persjarni. Wreszcie Alina
Barbara Mrozowska przedstawiła wyniki badań językoznawczych, dotyczących
znaczenia szkarłatu i karmazynu, podkreślając upodobanie do tych barw
w polskim ubiorze szlacheckim. Można także wiązać z tą tematyką przedsta­
wienie na podstawie portretów mundurów orderowych i sposobu ich noszenia
w Polsce w X V I I I w. (Ewa Orlińska-Mianowska).

�292

RECENZJE I OMÓWIENIA

Wśród pozostałych opracowań znalazły się dwa referaty poświęcone opi­
sowi i zagadnieniom konserwacji strojów książąt Pomorza Zachodniego
przechowywanych w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Barbara Januszkiewicz ukazała cztery prawie kompletne stroje pochodzące z okresu od
końca XVI w. po 1637 r. Przygotowuje ona obszerny katalog tej bogatej
kolekcji strojów i klejnotów. Helena Hryszko zajęła się problemami związa­
nymi z rekonstrukcją tych strojów; zachowały się one w różnym stanie. Dwa
ostatnie referaty ukazały ubiory służące dworskiej Potockich, przechowywa­
ne w Muzeum w Wilanowie, a pochodzące z końca X V I I I i z X I X w. oraz
uniformy służby Zamku Królewskiego w Warszawie z drugiej połowy
X I X w. Zestawiono opisy tych liberii z zabytkami. Pierwszy referat opraco­
wała Maria Żukowska, wieloletnia przewodnicząca Klubu Kostiumologii,
drugi - Joanna Zarzycka.
Książka ta oddaje dobrze tematykę i stopień opracowania różnych dzie­
dzin historii polskiego ubioru. Zagadnienie powstawania, rozwoju i zaniku
ubioru narodowego wzbudza największe zainteresowanie, jakkolwiek wyma­
ga jeszcze wielu badań ikonograficznych i archiwalnych. Brak opracowań
dotyczących ubioru polskiego wczesnego średniowiecza a także X I X wieku.
Rozproszeni badacze podejmują na ogół tematy szczegółowe. Z uwag zgła­
szam tylko, że jedna reprodukcja barwna mogłaby przedstawiać zacho­
wany strój narodowy z okresu, w którym szeroko był on użytkowany lub
wcześniejszego, nie zaś - obraz Jana Matejki z 1887 r. Poza tym liczne
zastrzeżenia terminologiczne wzbudzają tłumaczenia streszczeń obcojęzycz­
nych, zwłaszcza na język angielski. Znalazły się także pomyłki w podpisach
pod ilustracjami np. nr 21 i 28.
Irena Turnau

Tamás Hofer, Edit Fel, Hungarian Folk Art, Budapest 1994, Corvina,
ss. 208, ryc. 269, w tym barwnych 207
Książka ta składa się z obszernego wstępu teoretycznego i katalogu
253 wybranych zabytków węgierskiej sztuki ludowej z ostatnich dwóch stu­
leci. Przygotowali ją przedstawiciele dwóch pokoleń znawców tej sztuki:
zmarła już Edit Fél i obecny dyrektor Muzeum Etnograficznego w Buda­
peszcie. Temu ostatniemu zawdzięcza się nowoczesne ujęcie teoretyczne
pojęcia sztuki ludowej. Chodzi o zdobnictwo całego świata przedmiotów
otaczających wieśniaka. Nie należy przeciwstawiać twórczości chłopów i rze­
mieślników, mocno związanych z kulturą wiejską. Sztuka ludowa istnieje
jeszcze na wsi węgierskiej, a w połowie dwudziestego wieku trzy czwarte
narodu mieszkało na wsi; w poprzednim pokoleniu - jeszcze około połowa
ludności. Węgierska kultura narodowa w literaturze, muzyce i sztuce sięga
korzeniami do wiejskiej tradycji. Dlatego badania nad charakterem narodo-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

293

wym prowadzą do tej tradycji. Wybrane obiekty pochodzą głównie z X V I I
i X V I I I w. Chodziło też o wybór przedmiotów wykonanych przez dawnych
mistrzów, a nie ich naśladowców.
Spośród zabytków sztuki ludowej zajmują się tymi, które zostały szcze­
gólnie bogato ozdobione i służyły głównie do świątecznego użytku. Podano
przykłady haftowanych poduszek zdobiących małżeńskie łoże, koszul prze­
znaczonych na wesele i następnie do pochówku zmarłych czy specjalnie
rzeźbionych lasek pasterskich. Tak więc, wybrano przede wszystkim przed­
mioty mające odświętne, a niekiedy rytualne lub ceremonialne znaczenie.
Rozważa się znaczenie tych przedmiotów w życiu wiejskim. Autorzy starali
się o chronologiczną charakterystykę tej twórczości ludowej, podkreślając
tradycyjne rozwiązania kościelnego budownictwa, elementów bogato zdo­
bionych strojów i haftów sięgających do tradycji XVII i X V I I I I w. Starannie
ukazano zmiany wiejskiej mody, tak w ludowej rzeźbie drewnianych przed­
miotów, jak i w kształcie tradycyjnego obuwia czy haftowanych płaszczy
pasterskich. Znaczna produkcja tych zdobionych przedmiotów istniała jesz­
cze w końcu ubiegłego stulecia. Przyjmowano w nich i twórczo przetwarza­
no fabryczne wyroby, takie jak: barwne tkaniny jedwabne czy pasmanterie.
Znaczniejsza liczba zachowanych zabytków pozwala na ściślejszą periodyzację rozwoju węgierskiej sztuki ludowej w ciągu ostatnich stu pięćdziesię­
ciu lat. Mianowicie w pierwszym ćwierćwieczu X I X w. w odświętnym stroju
ludowym wykorzystano elementy ubioru narodowego. Następnie w latach
1860-1870 różnica pomiędzy mieszkańcami miast i wsi zarysowała się
ostrzej i coraz bardziej charakterystyczne były rozwiązania sztuki ludowej
poszczególnych regionów wiejskich. Wzrosła znacznie liczba twórców ludo­
wych. W tym wstępnym omówieniu odczuwam pewien brak staranniejszej
analizy wpływów węgierskiej kultury szlacheckiej na tradycyjną twórczość
ludową zarówno w ubiorach jak i innych elementach zdobniczych. Ta zaś
w pewnym stopniu czerpała z azjatyckich korzeni pasterskich nomadów
i z wpływów tureckich, sięgających XV w. Zdaję sobie sprawę, że tego typu
analiza nie była łatwa. Jednakże należy pamiętać, że w drugiej połowie
X V I I I w. 4,4% ludności tego kraju stanowiła szlachta, a tylko 1,5 do 2%
mieszczanie. Zamiłowanie do szczególnie bogatego zdobnictwa w węgierskiej
sztuce ludowej ma chyba różnorodne i sięgające daleko w przeszłość korze­
nie. Sztuka ta znacznie różni się od otaczających Węgra krajów słowiańskich
czy też Mołdawii i Wołoszczyzny.
W katalogu ukazano budownictwo kościelne, rzeźbę w drzewie i kamie­
niu, zdobnictwo mebli, naczyń ceramicznych i innych elementów wyposaże­
nia wnętrze mieszkalnych oraz niezwykle urozmaicone stroje świąteczne
wykonane z wzorzystych tkanin, zdobione haftem i pasmanteriami. Wybór
zabytków doskonale charakteryzuje bogactwo węgierskiej sztuki ludowej.
Warto zwrócić uwagę na częste występowanie wyobrażeń figuralnych, za­
równo postaci ludzkich, jak syren, zwierząt i ptaków. Poza rzeźbami i ma­
larstwem religijnym figury postaci ludzkich stanowią interesujący materiał

�294

RECENZJE I OMÓWIENIA

do historii odzieży. Na skrzynkach poszczególnych cechów ukazano rzemieśl­
ników w ich roboczym ubiorze. Chętnie przedstawiano także wojskowych
w narodowym stroju czy też pary młodych w tym ubiorze. Podobnymi
wyobrażeniami zdobiono np. skrzynie i oprawy luster.
Stylizowany ubiór narodowy, mało już rozpowszechniony w codziennym
życiu w X I X w., nosili także konni rozbójnicy. Pary wieśniaków z różnych
regionów Węgier noszą nieraz podobnie stylizowane stroje. Obok zdo­
bionych mebli należy zwrócić uwagę na liczne wyobrażenia tego typu na
naczyniach ceramicznych. Omawiane opracowanie stanowi najlepsze z do­
tychczasowych przedstawienie węgierskiej sztuki ludowej.
Irena Turnau

Alice Gáborján, Szürujjasok, A Néprajzi Muzeum Tárgykatalógusai, t. 1,
Budapest 1993, ss. 132, ryc. 26 + 97 tab. wykrojów + 16 barwnych
Ten pierwszy z planowanej serii katalogów zbiorów Muzeum Etnografi­
cznego w Budapeszcie stanowi dzieło życia najwybitniejszej specjalistki
w dziedzinie węgierskich ubiorów ludowych. Tytuł należy tłumaczyć jako
„sukienne płaszcze pasterskie". Na temat prowiniencji tych bogato zdobio­
nych okryć, noszonych od średniowiecza, istniały liczne polemiki pomiędzy
specjalistami. W tej książce autorka ukazuje tylko skromniejszy wariant szür
noszony przez uboższych wieśniaków i pasterzy i wykonywany przez najniż­
sze warstwy rzemieślników, a także przez samych wieśniaków i ich żony.
Muzeum Etnograficzne posiada w swych zbiorach 97 okryć tego rodzaju.
Autorka zajęła się szczegółową klasyfikacją ich kroju i rodzajem regional­
nego zdobnictwa. Wyróżniła ona trzy rodzaje kroju: 1) prostokątny, bez
dodatkowych naszyć, lub też z szerszą prawą połą, zachodzącą na lewą;
2) również o kroju prostokątnym, ale z uzupełnieniem dwoma pionowymi
pasami sukna z przodu, oraz z poziomym naszyciem w pasie. (Ten drugi typ
okryć był najbardziej rozpowszechniony); 3) Najnowsze okrycia szyte naj­
wcześniej w końcu ubiegłego stulecia, posiadające krój o skomplikowanych
krzywiznach, bez wymienionych powyżej naszyć. Te trzy typy kroju autorka
omawia, uzupełniając zbiory Muzeum Etnograficznego, pochodzące głównie
z X I X i X X w. starszymi zabytkami z innych muzeów z X V I I i XVIII w.
Ustala ona różne formy kołnierzy, linii ramion, klinów i kieszeni. Krój tyłu
w tzw. słup, uważa za polski, gdyż pochodzi od naszych kontuszy. Rozróż­
nienia pozwalają na szczegółową regionalizację tych okryć.
To opracowanie wykracza poza schemat zwykłych katalogów mu­
zealnych kolekcji ubiorów. Szczegółowe analizy wykrojów poszczególnych
płaszczy ukazują rozległe możliwości rozwiązań krawieckich opartych na
podstawie prostokąta. Naszycia z pasów sukna i kliny z licznymi ozdobami
pasmanteryjnymi i haftami stanowiły o odrębności tych okryć szytych przez

�295

RECENZJE I OMÓWIENIA

wiejskich rzemieślników lub wieśniaczki. Nigdy jeszcze elementem codzien­
nej odzieży nie poświęcano tyle uwagi.
Zarazem w obszernym wstępie autorka dala syntetyczne omówienie roz­
woju form historycznych męskich okryć węgierskiego ubioru narodowego
zwanych menie, wiążąc ich krój, typy kołnierzy, rozcięć i klinów, rozsze­
rzania prawej poły i rękawów z okryciami ludowymi, głównie pasterskimi
typu sziir. Pomimo ostrożności sformułowań, podkreślono wyraźnie wpływy
azjatyckie i późniejsze tureckie, powiązania z Bałkanami a nawet półncną
Afryką. Masowa produkcja rzemieślnicza tych haftowanych płaszczy, tak
modnych na wsi węgierskiej w X I X w., miała swe historyczne uwarunkowa­
nia w tradycjach ludu oraz szlachty węgierskiej, noszącej przez trzy wieki
najbardziej barwny i urozmaicony ubiór narodowy ze wszystkich tego typu
strojów krajów środkowej i wschodniej Europy. Zastrzeżenia wzbudza
jakość tłumaczenia streszczenia angielskiego. Nie są to np. „felt jackets" lecz
lepiej „frieze coats". Felt oznacza filc, a nie sukno folowane. Zastrzeżeń tych
nie wzbudza tłumaczenie streszczenia niemieckiego.
Irena Turnau
Ludmila Ivanovna Malenka, Belaruskae narodnae adzenne. Metadyčny dapamožnik, Minsk 1992, Belaruski Instytut Prablem Kultury, ss. 64, 57 czarno­
białych tablic rysunków i wykrojów
Niewielka ta książeczka, zatytułowana - „poradnik metodyczny", ma
na celu ukazanie ubiorów ludowych różnych regionów Białorusi w X I X
i X X w. Przerysy i wykroje zostały dokonane głównie na podstawie materia­
łów z naszego stulecia. Tradycyjne to ujęcie ukazuje wyłącznie niemal stroje
świąteczne z uwzględnieniem ozdobnych kobiecych nakryć głowy, pasów
z barwnych krajek i bogato zdobionych haftami części odzieży i futrzanych
okryć. Wymieniono około dwudziestu wariantów regionalnych pochodzą­
cych ze środkowej i wschodniej części Białorusi, oraz wschodniego i zachod­
niego Polesia. Ten ostatni region wyróżnia się tradycyjnymi rozwiązaniami
zdobniczymi. Autorka włożyła wiele pracy w przedstawienie różnych roz­
wiązań krawieckich, opartych zawsze na bazie prostokątnego czy koszulo­
wego kroju. Także przerysy, głównie geometrycznych, lecz także mniej licz­
nych roślinnych rozwiązań zdobniczych, utrwalają tradycyjną ornamentykę
białoruską. Warto więc zwrócić uwagę na ten skromny poradnik, stresz­
czający ustalenia dotyczące białoruskich strojów regionalnych ze starszych
opracowań.
Irena Turnau

�WARUNKI PRENUMERATY - „RUCH" S.A.
1. Wpłaty na prenumeratę przyjmowane są na okresy roczne. Cena prenume­
raty krajowej na 1996 r. wynosi 9.00 zł., a cena prenumeraty ze zleceniem
dostawy za granicę jest o 100% wyższa od krajowej.
2. Wpłaty na prenumeratę:
- na teren kraju -przyjmują jednostki kolportażowe „Ruch" S.A. właściwe
dla miejsca zamieszkania lub siedziby prenumeratora.
- przyjmuje „Ruch" S.A. Oddział Warszawa 00-958 Warszawa, ul. Towa­
rowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział Warszawa 370044-1195-139-11,
zapewniając dostawę pod wskazany adres pocztą zwykłą w ramach
opłaconej prenumeraty.
- na zagranicę - „Ruch" S.A. Oddział Warszawa, 00-950 Warszawa,
ul. Towarowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział W-wa 370044-1195-193-11.
Dostawa odbywa się pocztą zwykłą w ramach opłaconej prenumeraty
z wyjątkiem zlecenia dostawy pocztą lotniczą, której koszt w pełni
pokrywa zleceniodawca.
Dokładniejsze informacje o warunkach prenumaraty i sposobie zamawiania
podaje: „Ruch" S.A. Oddział Warszawa, tel. 620-10-39, 620-10-19, 620-12-71
w. 2442, 2366.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10967" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10945">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3f579dcdd413239b45cf4adfda3e2370.pdf</src>
        <authentication>4e589d53c743b24e765e5ccd79f44e39</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130733">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1586</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130734">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130735">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1468</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130736">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130737">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40, s.335-382</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130738">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130739">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130740">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130741">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130742">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Mitologie popularne. Szkice z antropologu współczesności, Dariusz Czaja
(red.), Kraków 1994
Zredagowana przez Dariusza Czaję książka to zbiór esejów, do których
inspiracją stały się teksty kultury masowej - seriale telewizyjne, teledyski,
literatura i film science-fiction, reklamy, pisma pornograficzne, teksty piose­
nek. Są to więc „źródła zastane". Autorzy nie prowadzili badań terenowych,
nie dotarli do poziomu świadomości odbiorców kultury popularnej. W efek­
cie można mieć wątpliwości co do proponowanych interpretacji opisywa­
nych zjawisk.
Jaki cel przyświecał autorom zbioru? We „Wstępie" D. Czaja pisze
o próbie nawiązania do tzw. surrealizmu etnograficznego - prac G. Bataille'a,
M . Leirisa, R. Caillois, potrafiących „zadziwić się własną kulturą", która
w kontakcie z kulturami „dzikimi" straciła swą oczywistość. Tym tropem
starają się podążyć autorzy Mitologii..., lecz ich powinowactwo z surrealizmem
etnograficznym jest bardziej deklarowane niż realizowane. Postawa badawcza,
o której mowa, skłania do zadziwienia własną kulturą, nie tylko w sensie:
kulturą europejską, ale także: kulturą swojej warstwy społecznej. Autorzy
omawianych esejów biorą zaś na warsztat kulturę masową, która nie jest
do końca ich. I nie jest ważne, czy deklarują „niewartościujące podejście",
„odrzucenie arystokratyczno-inteHgenckich uprzedzeń", wreszcie, czy kul­
tura masowa funkcjonuje w jakimś stopniu w sferze kultury „wysokiej". Już
samo potraktowanie jej jako przedmiotu badania, zdradza miejsce zajmowane
przez jej interpretatorów. Wyróżnienie kategorii „kultura popularna" i jej
analizowanie, budowanie metapoziomu interpretacyjnego jeśli nawet nie jest
wartościujące, to wyznaczające pewną barierę między niszami kulturowymi
inteligencji i „ludu".
W Mitologiach... fascynacja autorów względem przedmiotu badania zda­
je się pozbawiać ich świadomości osadzenia we własnych ramach kulturo­
wych, odmienności postawy pełnego uczestnictwa w kulturze popular­
nej, od antropologicznego wyobcowania wobec świata, „stanięcia obok".
Wszystkie teksty mimo postulowanego „niewartościującego rozumienia kul­
tury masowej", zdradzają pewien wartościujący dystans. Ich autorzy nie
„zadziwiają się" własną, a obcą kulturą, nie mając świadomości tej obcości.
Metaopisy seriali telewizyjnych, ujęcie reklamy w kategoriach eliadowskich,

�336

RECENZJE I OMÓWIENIA

ikonograficzna analiza wydawnictw pornograficznych to przypisanie przez
interpretatora: wiedzącego lepiej, bo widzącego głębiej antropologa, pew­
nych konstrukcji mentalnych kulturze masowej, zupełnie obcych uczestni­
kom tej kultury. Taka optyka badawcza powoduje, że badacz opisuje jedy­
nie stosunek do faktów spoza swojej kultury, nie starając się zrozumieć, jak
funkcjonują te fakty w swoim naturalnym kontekście, jak są postrzegane
przez swoich „autentycznych" odbiorców. Nie dowiadujemy się, jak widzi
reklamy przeciętny widz - ich adresat, oraz dlaczego je tak widzi, a jedynie:
jak je widzi antropolog.
W omawianej książce autorzy nie są tłumaczami, a komentatorami kul­
tury masowej nie starającymi się zobaczyć jej inaczej niż wedle własnej
(często nieprzystającej) siatki znaczeń, nie rezygnując jednak z pretensji do
obiektywizmu, co prowadzi do nadinterpretacji i wszechskojarzeniowości,
chyba głównych wad publikacji. W większości zamieszczonych tekstów auto­
rzy, niczym Frazer budujący koncepcję magii sympatycznej, na zasadzie
podobieństwa przypadkowych, arbitralnie wyznaczonych, często drugorzęd­
nych cech szukają analogii między zjawiskami kultury popularnej i kultury
mitycznej, zatrzymując się jednak na zewnętrznych cechach tej pierwszej.
W ten sposób skojarzyć można na dobrą sprawę wszystko z wszystkim, tylko
czy jest to postępowanie płodne poznawczo, czy nadawanie zjawiskom no­
wych znaczeń pomaga zrozumieć otaczający nas świat? Hołubiony ostatnio
H.G. Gadamer powiada wprawdzie, że wszystkie interpretacje są uprawo­
mocnione, mówi jednak także, że nie wszystkie zbliżają nas do prawdy.
Na tle pozostałych esejów, pozytywnie wyróżnia się tekst Z. Benedyktowicza, prezentujący Pałac Kultury i Nauki jako eliadowski „środek
świata". Obecność budynku w mentalności licznych artystów, literatów,
polityków przedstawiona została w sposób interesujący, choć można się
zastanawiać na ile autor nadużył eliadowskich kategorii, stworzonych prze­
cież dla opisania świata homo religiosus, a nie homo sovieticus. Rzeczowo
przygotowane zostały także artykuły Cz. Robotyckiego, pokazujący struk­
turalne zależności pomiędzy użyciem heraldyki w reklamie i świadomością
zbiorową, oraz D. Ulickiej, dotyczący ewolucji literatury science-fiction
w kierunku fantasy.
Niestety, przeważają w Mitologiach... artykuły znacznie słabsze. Esej
„Bogowie amerykańskiego Olimpu" A. Helman to tyleż zabawne, co niewie­
le wnoszące przyrównanie bohaterów serialu Dynastia do panteonu greckiej
mitologii, wzbogacone o niezbyt odkrywcze interpretacje w rodzaju: „nikt
z głównych bohaterów nie może umrzeć", „królestwo Mołdawii to odpo­
wiednik despotycznie rządzonej, baśniowej krainy zła", czy: Bohaterowie są
personifikacjami naszych marzeń o życiu w luksusie". Podobnie banalne
są komentarze G. Stachurskiej, która w tekście „Seriale - opowieści telewi­
zyjne" wylicza tytuły emitowanych w TVP soap - operas, pozwalając sobie
np. na takie objaśnianie popularności jednej z nich: „jedno jest wszelako
pewne. Niewolnica Isaura zaspokajała jakieś niezwykle ważne potrzeby

�337

RECENZJE I OMÓWIENIA

odbiorców - zupełnie możliwe, że szczególnie nasilone w 1985 roku - skoro
obdarzona została tak powszechną miłością". Jakie były to potrzeby, dlacze­
go były nasilone, autorka dociec się już nie stara.
Zamieszczone w Mitologiach popularnych prace poświęcone reklamie
z równą łatwością budują metapoziomy interpretacyjne oparte na archety­
powym rozumieniu elementów ikonograficznych reklam, co żonglują strzę­
pami koncepcji Eliadego, pozwolę sobie je więc pominąć. Zupełnym niepo­
rozumieniem zaś jest artykuł M . Sznajderman, noszący tytuł „Teologia pięk­
nych kobiet", w którym autorka szuka analogii między ikonosferą średnio­
wiecznej Europy, a magazynami pornograficznymi. Kluczem do znalezienia
podobieństwa ma być modna kategoria: wizualność, dominująca tak w śred­
niowieczu, jak i we współczesnej kulturze masowej. Pomysł i mało oryginal­
ny, i krytykowany przez mediewistów, słusznie zauważających, że nawet
jeżeli analogia taka istnieje, nie świadczy jeszcze o mediewilizacji naszych
czasów. Książkę kończy tekst znanego literata, A. Stasiuka, któremu stałe
pozy kobiet w seks-pisemkach skojarzyły się z kanonicznymi pozami postaci
na prawosławnych ikonach. Czy można dokonywać takich porównań? Pew­
nie można, tylko po co takie subiektywne wizje publikować w książce
z pretensjami do naukowego charakteru? Bo nie ku lepszemu zrozumieniu
świata przecież.
Bartosz Gomółka

Shamanism in performing arts, Tae-gon Kim, M . Hoppál, O.J. von Sadovszky (red.), Akadémiai Kiadó, Budapest 1995, Bibliotheca Shamanistica,
vol. 1, ss. 291
Książka jest zbiorem materiałów z drugiej światowej konferencji zor­
ganizowanej z inicjatywy Międzynarodowego Stowarzyszenia do Badań Sza­
manizmu, która odbyła się w dniach 11-17 lipca 1993 r. w Budapeszcie . Bez
tej pozycji trudno sobie, moim zdaniem, wyobrazić poważne studia nad
szamanizmem.
Jak poinformowano we „Wstępie", uczestnicy Konferencji obradowali
w następujących sekcjach: sztuka, elementy teatru, muzyka, pieśni szamańskie,
narracja, szamanizm a religia, szamanizm w Eurazji, uzdrawianie, taniec,
obrady jednej z sekcji poświęcono ponadto ogólnie zjawisku szamanizmu
w Korei, Japonii, Mongolii oraz w Eurazji. Dzięki pokonferencyjnej publikacji
większość zaprezentowanych tekstów stała sie dostępna dla szerokiego grona
1

1

Pierwsza konferencja zorganizowana przez to Stowarzyszenie miała miejsce w Seulu
w 1993 r. Jej efektem jest książka pt. Shamans and cultures, M . Hoppál, K . D . Howard (red.),
Akadémiai Kiadó, Budapest - Los Angeles 1993. Recenzję z tej pracy zamieściłam w „Etno­
grafii Polskiej", t. 39: 1995, z. 1-2, s. 254-257.

�338

RECENZJE I OMÓWIENIA

osób zainteresowanych szamanizmem. Zjawisko to wciąż przyciąga uwagę
badaczy, a także osób nie związanych zawodowo z nauką.
Jak widać, chociażby na przykładzie omawianej tu pozycji, badania nad
szamanizmem rozwijają się znakomicie. W wielu krajach następuje jednocześnie
gwałtowne odrodzenie praktyk szamańskich. Szamani wychodzą z podziemia,
a szamanizm staje się swoistą neo-religią. Jest on również podstawą identy­
fikacji narodowo-kulturowej różnych społeczeństw. Zjawisko to występuje np.
wśród Jakutów (Republika Sacha) - szerzej na ten temat jest mowa w artykule
Marjorie Mandelstam Balzer - a także u wielu innych narodów byłego ZSRR,
które uzyskały własną państwowość i wyraźnie, na różne sposoby, manifestują
rodzime, nierosyjskie korzenie (analizą tego procesu zajął się m.in. Juha
Pentikainen) . Odradzaniu się praktyk szamańskich, np. uzdrowicielskich,
i pewnych elementów szamańskiego widzenia świata poświęcony jest natomiast
artykuł Eleanor Ott. Autorka zwraca m.in. uwagę na to, że wiedza kosmolo­
giczna współczesnych szamanów jest najczęściej ograniczona, ich przygotowa­
nie do pełnienia roli szamana - powierzchowne, a sami szamani nie mają
często tak dogłębnego związku z kulturą społeczności, w których praktykują,
jak miało to miejsce w przeszłości.
Można zadać pytanie, czy mówienie o szamanizmie jako religii jest
w pełni uzasadnione. Większość autorów tekstów zamieszczonych w Shama­
nism in performing arts posługuje się tym terminem, należałoby więc chyba
przyjąć, że jest to zgodne ze współczesnym kierunkiem myślenia w bada­
niach nad szamanizmem. Liu Gui-teng stwierdza nawet, że choć wielu
badaczy uważa szamanizm za religię prymitywną - patrząc na nią z punktu
widzenia ewolucjonizmu, jak też przez porównanie z religiami światowymi,
to jednak nie wszystkie społeczności ludzkie, wśród których występuje sza­
manizm, można określić jako prymitywne. Należą do nich np. Mandżurowie
z północnych Chin. W zamieszkałych przez nich rejonach żyją ponadto
wyznawcy buddyzmu i taoizmu, te trzy religie przenikają się. Zdaniem tego
badacza, mamy tu do czynienia z równoległym występowaniem różnych
sposobów myślenia, które spełniają różne funkcje, uzupełniają się i oddziaływują na siebie, żaden z nich nie jest jednak dominujący. Według
J. Pentikáinena natomiast, szamanizm to raczej system widzenia świata niż
religia w całym znaczeniu tego słowa. Jest on związany z ekologią, ekono­
mią, strukturą społeczną. Autor podaje propozycję definicji szamanizmu,
w której należy wziąć pod uwagę następujące elementy: techniki ekstatyczne
służące znalezieniu drogi do innych światów lub wymiarów rzeczywistości,
wierzenia o duszach, o trzech poziomach uniwersum, z szamanem jako
2

2

Por. też informacje o renesansie szamanizmu w Buriacji i jego związkach z tożsamością
kulturową zamieszczone przez E . Nowicką i R. Wyszyńskiego w książce Lamowie i sekretarze
[w druku], a także dane wskazujące na rolę szamanizmu w procesach narodotwórczych w kilku
innych republikach syberyjskich (Republika Sacha, Tuwińska, Ałtajska, jak też Buriacja),
zamieszczone w książce Współczesna Syberia. Procesy narodowościowe wśród rdzennych miesz­
kańców Federacji Rosyjskiej, E . Nowicka (red.); książka ta ma się ukazać pod koniec 1997 r.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

339

mediatorem między nimi, wierzenia w duchy opiekujące się szamanem,
różnice w rytuałach między różnymi kulturami (w tym także różnice między
używanymi instrumentami muzycznymi, typami masek, odzieży i in.) Jak
sądzę, pytanie czy szamanizm jest religią, czy też - jak twierdzą niektórzy
badacze - jest to jakaś forma religii, jeden z wielu rodzajów wierzeń ludo­
wych, będzie jeszcze wielokrotnie powracało w pracach poświęconych sza­
manizmowi. Śledzenie tej dyskusji może być interesujące, przypuszczam
jednak, że nie prędko doczekamy się rozstrzygnięcia, które uzyskałoby
jednoznaczną akceptację badaczy. Będą natomiast z pewnością podejmowa­
ne kolejne próby wyodrębnienia poszczególnych elementów rytuałów sza­
mańskich, usystematyzowania ich opisu, syntezy poglądów na temat szama­
nizmu, roli szamanów i ich zachowań itp. (por. artykuł Tae-gon Kima).
Większość tekstów zamieszczonych w zbiorze stanowi.efekt badań tere­
nowych. Tego typu badania, a zwłaszcza bezpośrednie rozmowy z szamana­
mi, stwarzają okazję do pogłębionego spojrzenia na szamanizm i podjęcia
prób wyjaśnienia tego fenomenu, jak też np. interpretacji elementów składa­
jących się na szamańskie rytuały. Niezmiernie interesujące są, moim zda­
niem, cytowane w tekstach wypowiedzi szamanów, wyjaśniające np. cele sza­
mańskich zabiegów, pozwalające też spojrzeć na szamanizm w sposób rzad­
ko stosowany przez badaczy w publikacjach - oczyma głównych bohaterów
rytuałów. (Według jednego z szamanów cytowanych przez M . Mandelstam
Balzer, cały bogaty system filozoficzny szamanizmu służy zachowaniu równo­
wagi między dobrem i złem). Uważam, że oddanie głosu głównym bohaterom
rytuałów przez badaczy znakomicie przybliża czytelnikowi istotę omawianego
zjawiska, nadając mu rys indywidualizmu i znacznie wzbogaca, czyniąc to
w dodatku w atrakcyjny sposób, naszą wiedzę o nim.
Problemem, który wciąż jeszcze budzi kontrowersje jest relacja między
rytuałem szamańskim a sztuką teatralną, przedstawieniem. Niektórzy bada­
cze, m.in. John A. Dooley, widzą przy tym daleko idące zbieżności i podo­
bieństwa wzorów zachowań szamana i aktora, inni natomiast mówią o istot­
nych różnicach. Według Roberte Hamayon пр., pewne zachowania szamana
i aktora są w istocie podobne, nie można jednak zapominać o tym, że ich
adresat jest różny. Czynności wykonywane przez aktora przeznaczone są dla
widowni, przez szamana zaś - dla istot nadprzyrodzonych. Jak pisze Carla
Corradi Musi, choć szamanizm jest rzeczywiście wydarzeniem teatralnym,
z jego regułami, widownią, oczekującą w napięciu na rezultaty działań
szamana, stanowi jednak - w przeciwieństwie do spektaklu teatralnego - akt
magiczny, osadzony zarazem w wierzeniach mitycznych. W dyskusji nad
owymi różnicami i podobieństwami na uwagę zasługuje artykuł Jonathana
Horwitza. Autor zadaje istotne pytanie o charakter relacji między aktorem
i publicznością. Relacja ta wyznacza granicę między widowiskiem teatral­
nym a rytuałem szamańskim. Zdaniem autora, jeżeli widzowie stają się
uczestnikami widowiska, jak dzieje się to czasem we współczesnym teatrze,
nie ma już mowy o teatrze lecz o czymś, co przypomina szamańskie rytuały,

�340

RECENZJE I OMÓWIENIA

podczas których zaciera się granica między światem duchów i światem
materii, szaman zaś nie może zapomnieć o pozostałych uczestnikach rytuału,
ani też myśleć o nich jak o publiczności, gdyż jest pośrednikiem między
widzami i duchami. Generalnie więc, funkcja widowni w teatrze i w szamań­
skich spektaklach jest odmienna.
W badaniach nad szamanizmem często podejmowane są próby wyjaśnienia,
czym jest w istocie ekstaza i trans, tak charakterystyczne dla szamańskich
misteriów. Zjawisku temu poświęcony jest również artykuł R. Hamayon
publikowany w omawianym tomie. Autorka przytacza różne koncepcje doty­
czące istoty szamańskiego transu i ekstazy, przypominając też m.in. ustalenia
R.I. Heinze, zgodnie z którymi to, co badacze określają jako „trans" może być
uznane za formę bezpośredniego kontaktu szamana z duchami.
Jak wiadomo, charakterystycznym elementem rytuałów szamańskich są
tańce w wykonaniu szamana lub/i towarzyszących mu osób, pieśni, a także
gra na instrumentach muzycznych, przede wszystkim na bębnie. Każdy
szaman ma własny styl, rodzaj wykonawstwa. Jak zauważył Guo Shuyun,
taniec jest specyficznym językiem, środkiem komunikacji, każdy gest szama­
na ma określone znaczenie zrozumiałe dla widzów. Jeśli więc np. szaman
mandżurski zakrywa twarz rękoma, poruszając się wolno w lewo i w prawo,
klan może oczekiwać kłopotów i niebezpieczeństw, jeśli szaman wznosi ręce
do góry trzymając w nich bęben, to znaczy, że duchy pomogą grupie znaleźć
wyjście z dramatycznej sytuacji, jeśli nie czyni niczego, ale trzyma bęben
wysoko, znaczy to, że bóstwa nie akceptują próśb ludzi lub ceremoniał nie
został odpowiednio odprawiony. Autor zaprezentował wyniki swoich badań
nad tańcami szamanów mandżurskich podkreślając, że zachowało się w nich
wiele tradycyjnych elementów, mimo że sam rytuał poddano rozmaitym
innowacjom.
Na rolę tańca jako języka, środka komunikacji między szamanem a bóstwa­
mi zwraca też uwagę Diana Riboli. Autorka podkreśla jednocześnie, że
bogowie mogą nie skorzystać z pośrednictwa tańca lub pieśni, by porozumie­
wać się z szamanami, ale mogą użyć milczenia. Zdaniem szamanów nepalskich,
z którymi rozmawiała autorka, ten rodzaj porozumienia ( „odbiór fali") jest
dostępny tylko tym, którzy posiedli odpowiednią wiedzę, tj. wtajemniczonym.
Autorzy kilku tekstów zamieszczają interesujące wyjaśnienia dotyczące
roli bębna i jego dźwięków w rytuale szamańskim. Daniela Berti przytacza
np. informację uzyskaną od jednego z szamanów nepalskich, który powie­
dział, że gdyby osoba grająca na bębnie przestała weń uderzać lub zgubiła
rytm, podczas gdy szaman wykonuje swój taniec, szaman mógłby nawet
umrzeć. Nic w tym dziwnego, skoro bęben uważany jest za alter ego szama­
na lub uobecnienie jego samego. Z informacji szamanów wynika, że bicie
w bęben, podobnie jak udział w rytuale sprawia, że szaman ukazuje inne
oblicze. Jak powiedział jeden z szamanów nanajskich, informator
A.W. Smoljak, cytowany przez T. Bułhakowa: „kiedy gram na bębnie, mój
język staje się swobodny, wiem wszystko, co powinienem powiedzieć. Słowa

�RECENZJE I OMÓWIENIA

341

płyną... Lecz kiedy nie biorę udziału w rytuale, mówię mało, wolno i źle".
Szaman, z którym rozmawiała Bułhakowa powiedział natomiast: „Skąd
przychodzą do mnie te wszystkie słowa? Siódmy [duch] wydaje je sam, ale
dla niego nigdy bym nie zaśpiewał tak dużo i dobrze". Ponadto, jak zauwa­
żyła Carla Corradi Musi, rytm bębna koresponduje z rytmem krwi, a efekt
fizyczny jest tak silny, że ciało odczuwa to wprawiając stopy w ruch.
Instrumentom muzycznym używanym przez szamanów poświęcony jest
artykuł Liu Gui-tenga oparty na materiałach z badań prowadzonych wśród
Mandżurów. Autor zwraca również uwagę na komunikacyjne znaczenie
muzyki i tańca. Jak wiadomo, szaman nie tylko tańczy i gra na instrumen­
tach, lecz czasem także wykonuje specjalny rodzaj pieśni. Czy jednak zawsze
wiemy dlaczego szaman śpiewa? Interesującą próbę odpowiedzi na to pyta­
nie podjęła T. Bułhakowa (jak już wspomniałam, prowadziła ona badania
wśród Nanajów). Autorka zadała także pytanie, czy możliwy jest rytuał
szamański bez śpiewu. Jej badania przyniosły odpowiedź twierdzącą. Oka­
zało się bowiem, że profesjonalni szamani nanajscy nie potrzebują pośred­
nictwa pieśni, ani też tańca, by rozmawiać z duchami. Mogą to uczynić
w milczeniu. Inni śpiewają jednak, by zrekompensować niedostatek swych
mistycznych zdolności przekraczania barier między światami. Dla wielu
szamanów śpiew jest jednak ważnym środkiem służącym penetracji innego
świata i porozumiewania się z duchami, ożywiania przedmiotów przy ich
pomocy. Służy on tym, którzy nie mają wystarczającej mocy własnej, by
uczynić to dzięki swym naturalnym zdolnościom.
Pieśni szamańskie są również przedmiotem interesującego artykułu Du
Yaxiong. W tekście tym ukazano jednak nie znaczenie tego rodzaju utwo­
rów lecz historyczne związki między pieśniami szamanów z północnych Chin
a dawnymi węgierskimi pieśniami ludowymi. Izabella Horvath podjęła nato­
miast próbę porównania 10 motywów szamańskich występujących w baj­
kach węgierskich i tureckich, wyprowadzając stąd szersze wnioski dotyczące
etnogenezy badanych ludów i kierunków wpływów kulturowych.
Warto przypomnieć, że w myśl ludowych wierzeń, duchy mają swój własny
język. Próbę jego opisu, na przykładzie materiałów zebranych wśród Puyuma
z południowo-wschodniego Taiwanu, podejmuje Josiane Cauquelin. Według
samych Puyuma, język duchów jest jakimś starym językiem znanym tylko im,
nie jest to jednak język sekretny. Jego nieznajomość przez ludzi wynika po
prostu z ich ignorancji, jest też spowodowana upływem czasu i stopniowym
zapominaniem tego, co miało miejsce w odległej przeszłości.
Coraz większym zainteresowaniem badaczy cieszą się dziś teksty reprezen­
tujące tzw. folklor szamański, związane z działalnością szamanów, ich postacia­
mi, ukazujące wierzenia dotyczące wędrówki dusz, inicjacji i in., wyjaśniające
zarazem ich szczególną rolę i miejsce w poszczególnych społeczeństwach.
Tematyka ta jest przedmiotem interesującego artykułu Ake Hultkrantza. Autor
używa tu określenia „memory folklore", wzorowanego na terminie „memory
ethnography", w odniesieniu do folkloru szamańskiego. Zwraca też uwagę na

�342

RECENZJE I OMÓWIENIA

to, że coraz częściej podejmowane są próby skorelowania różnych form
twórczości szamańskiej z rozmaitymi typami szamanizmu.
Na zakończenie wspomnę jeszcze o artykule Diany Riboli poświęconym
sztuce szamanów. Autorka przytacza unikalne materiały, jakie zgromadziła
podczas badań terenowych wśród stosunkowo mało znanej i słabo zbadanej
przez etnologów grupy etnicznej Czepang z Nepalu. Omawia również niektóre
elementy wierzeń szamańskich tej grupy, panteon bóstw i duchów, z którymi
sztuka ta jest nierozerwalnie związana. Interesujący jest też niewielki artykuł
Hitoshi Watanabe oparty na unikalnych materiałach zebranych wśród Ajnów.
Autor ukazuje tu szamana w roli akuszera i osoby łamiącej tabu.
Każdy z tekstów zamieszczonych w omawianej pracy zasługuje na uwa­
gę. Uzupełniają one nie tylko znakomicie dotychczasową wiedzę na temat
szamanizmu, lecz także inspirują do dalszych poszukiwań i stawiania no­
wych pytań badawczych.
Iwona Kabzińska

Shamanism in Siberia. Selected reprints, V. Diószegi, M . Hoppál (red.),
Akadémiai Kiadó, Budapest 1996, Bibliotheca Shamanistica, vol. 2, ss. 189
Wydawcy, wyraźnie zainteresowani problematyką szamanizmu, o czym
świadczą opublikowane ostatnio przez nich tytuły, sięgnęli tym razem do
pracy, która ukazała się na Węgrzech w 1978 r. i opublikowali reprint
tekstów wybranych z tej pozycji. W książce znalazły się artykuły badaczy
radzieckich, węgierskich, szwedzkich i fińskich zaliczanych dziś do czołówki
znawców szamanizmu. Jak podkreślił we „Wstępie" M . Hoppál, pierwsze
wydanie książki - w latach odległych od okresu „głasnosti", było punktem
zwrotnym w badaniach szamanizmu, zwłaszcza w sytuacji gdy w ZSRR
słowo „szaman" stanowiło tabu, samo zjawisko szamanizmu zaś postrzega­
no w kategoriach polityczno-ideologicznych, traktując je zarazem jak nie
istniejącą już cząstkę tradycji małych grup etnicznych Syberii. W ciągu kilku
lat pierwszy nakład książki wyczerpał się, postanowiono więc przypomnieć
ją, biorąc - jak sądzę - pod uwagę duże zainteresowanie szamanizmem we
współczesnym świecie (nie tylko wśród naukowców).
W Shamanism in Siberia można m.in. znaleźć artykuł E.A. Aleksejenko
o kategoriach szamanów występujących u Ketów i tekst L.W. Chomicz,
ukazujący klasyfikację szamanów nienieckich. Nieńców dotyczy także tekst
P. Simoncsics na temat struktury magicznych pieśni szamańskich. O. Dołgich
pisze natomiast o bębnach i strojach - atrybutach szamanów nganasańskich.
Kostiumowi szamana poświęcony jest też tekst G.N. Graczewej, bębny sza­
mańskie zaś są tematem artykułu L.P. Potapowa; autor analizuje je pod kątem
przydatności do badań etno-historycznych (jako źródło). W książce znalazł się
również tekst M . Ja. Żornickiej o tańcach szamanów jakuckich. Kilka artyku-

�343

RECENZJE I OMÓWIENIA

łów poświęcono szamanom tuwińskim. M.B. Kenin-Lopsan pisze o rytuałach
pogrzebowych, S.I. Wajnsztejn o kulcie ongonów (w języku tuwińskim noszą
one nazwę eren; obejmuje ona zarówno samego ducha, jak i jego materialne
wyobrażenia). W.P. Djakonowa opisuje elementy stroju i instrumentów wyko­
rzystywanych przez szamana podczas rytuałów.
Na szczególną uwagę zasługuje, moim zdaniem, artykuł Á. Hultkrantza.
Autor zadaje tu m.in. pytania: czy szamanizm jest dobrze udokumentowa­
nym i opisanym kompleksem religijnym i czy sam szaman jest kluczową
postacią w prymitywnej religii? Pytania te wciąż jeszcze powracają w deba­
tach uczonych, wśród których brak m.in. zgody co do uznania szamanizmu
za jedną z religii (por. recenzję z Shamanism in performing arts, zamiesz­
czoną w tym tomie „Etnografii Polskiej"). Odwołując się do literatury
wydawanej od końca XLXw. do 1972г., autor zastanawia się ponadto nad
relacją między szamanem i światem nadnaturalnym oraz symboliką szamań­
skich rytuałów. Wspomina też o różnorodnych funkcjach szamana i jego roli
mediatora między określoną społecznością a owym światem.
Nasuwa sie pytanie, czy można dziś uznać za zasadne wznawianie Sha­
manism in Siberia, zwłaszcza wobec imponującego rozwoju współczesnych
badań nad szamanizmem. Moim zdaniem, dobrze się stało, że wydawcy
przypomnieli omawiane teksty po prawie dwudziestu latach, jakie minęły od
ich pierwszego wydania, choć część z nich znalazła się w późniejszych
pracach ich autorów. Porządkują one i podsumowują przecież pewien etap
badań nad szamanizmem syberyjskim, udostępniając zarazem klasyczne już
dziś dzieła nowemu pokoleniu czytelników. Książce nadano bardzo staranną
oprawę graficzną. Niezaprzeczalnym jej walorem jest też bogata bibliografia
stanowiąca część każdego z artykułów.
Iwona Kabzińska

Antoni Kuczyński, Polskie opisanie świata. Studia z dziejów poznania kultur
ludowych i plemiennych, tom I , Azja i Afryka, Wrocław 1994, ss. 433,
il. 205 + 2 mapy
„Impulsem do napisania tej książki były rozwijające się badania - ostat­
nio wielostronne - nad dziejami Polonii. W nich od czasu do czasu, gdzieś
na dalekich peryferiach omawiających wkład Polaków w rozwój nauki świa­
towej, zaledwie skromnie anonsowano osiągnięcia w zakresie badań etno­
graficznych. Może warto wskazać na samym początku, iż nie jest sprawą
autora omawianie dziejów polskiej etnografii pozaeuropejskiej. Istota tej
książki tkwi raczej w ukazaniu tego ważnego problemu, który być może
podjęty zostanie kiedyś przez profesjonalistów." Tych parę zdań z „Wstępu"
ukazuje zamiar Autora i prowokuje do zadania pytania, czy i w jakim
zakresie zamiar ten udało mu się zrealizować.

�344

RECENZJE I OMÓWIENIA

Polskie opisanie świata jest pomyślane jako wielka antologia prac pol­
skich podróżników, którzy w swych wędrówkach zwrócili baczniejszą uwagę
na ludy, wśród których przebywali, i którzy podzielili się z czytelnikami
swymi obserwacjami. Dotychczas ukazał się pierwszy tom, obejmujący opisy
Azji i Afryki - a więc ziem, z którymi Europejczycy zapoznawali się już od
zarania swych dziejów (w drugim tomie znajdziemy opisy spostrzeżeń Pola­
ków penetrujących obie Ameryki, Australię i wyspy Pacyfiku). Myślę jed­
nak, że warto już teraz napisać recenzję tej książki, nie czekając na ukazanie
się drugiego tomu. Oba tomy z pewnością rozszerzą naszą znajomość hi­
storii nauki, zaznaczając ogromny wkład Polaków w poznawanie ludów
i kultur świata. Są one również próbą ukazania panoramy opisów dokona­
nych przez polskich podróżników i odczytania tych opisów na nowo,
w świetle współczesnych badań i pogłębionej znajomości kultur opisywanych
przez przypadkowych często podróżników.
Każdy dział omawianej książki („Azja" i „Afryka") składa się z roz­
działu wstępnego i z pewnej liczby omówień sylwetek i prac polskich po­
dróżników (28 w części azjatyckiej i 17 w części afrykańskiej); każde z nich
zawiera obszerną informację o autorze i wybrany fragment jego tekstu.
Przewaga części azjatyckiej jest zrozumiała; przecież najwięcej polskich po­
dróżników zwiedzało Syberię, aczkolwiek na ogół nie dobrowolnie. Przy
czytaniu tekstów napisanych przez zesłańców z czasów carskich ogarnia
człowieka gorzka zaduma - nieporównywalnie liczniejsi zesłańcy z czasów
komunistycznych nie mieli możliwości prowadzenia badań naukowych
wśród tubylców Syberii, nie mogli też liczyć na złagodzenie kary w nagrodę
za odkrycia i prace naukowe.
Studiowanie podawanych przez Kuczyńskiego życiorysów licznych bada­
czy ukazuje pewną prawidłowość polskiego losu. Rozrzucała ich po świecie
nie tylko żądza wiedzy, lecz także (a czasem przede wszystkim) umiłowanie
Ojczyzny i uparta walka o jej wolność. Za tę walkę pokutowali na Syberii,
ale także ta walka wygnała wielu Polaków do Afryki (jak np. Ludwika
Bystrzonowskiego, który swój pobyt w Algerii wykorzystywał do obserwacji
przydatności dla polskich walk powstańczych metod walki Arabów przeciw
najazdowi francuskiemu), czy na inne kontynenty.
Polskie opisanie świata jest antologią - i Kuczyński, jak każdy autor
antologii, musiał powziąć trudną decyzję, czyje teksty drukować, a czyje
odrzucić. Czy wybrał słusznie? Tu już trudno dyskutować. W tym przypadku
musi decydować wyczucie, jak też osobiste upodobanie. Myślę, że Autor
wybrał dobrze, aczkolwiek mnie osobiście brakuje niektórych nazwisk. Chętnie
tu bym widział barwny opis pielgrzymki do Ziemi Świętej Mikołaja Radziwiła
„Sierotki", wspomnienia z Indii i Cejlonu arcybiskupa Władysława Michała
Zaleskiego, z brzegów Afryki i z kolonii holenderskich w Azji Teodora
Anzelma Dzwonkowskiego, a z nowszych prac, materiały hotentockie Romana
Stopy. Przypuszczam jednak, że podobne obiekcje może mieć każdy z czytają­
cych tę antologię, przy czym każdy wymieniłby tu inne nazwiska. Pracę czyta

�RECENZJE 1 OMÓWIENIA

345

się lekko, książka zawiera ogromny ładunek informacji, ale równocześnie nie
nuży czytelnika, przeciwnie, zostawia pewien niedosyt.
Przy wyborze autorów Kuczyński kierował się trzema zasadami. Przede
wszystkim podawał fragmenty prac sztandarowych postaci spośród Polaków
opisujących różne ludy - a więc Benedykta Polaka, pierwszego Polaka,
który opisał świat mongolski, Michała Piotra Boyma, misjonarza, etnografa,
przyrodnika i dyplomaty w służbie chińskiego cesarza, generała Józefa
Kopcia czy Benedykta Dybowskiego - w części azjatyckiej, a Stefana Szolc-Rogozińskiego czy Jana Czekanowskiego w części afrykańskiej. Drugą
zasadą było odrzucenie całej współczesnej olbrzymiej literatury podróżni­
czej, pisanej przez dziennikarzy, globtroterów, lekarzy czy misjonarzy, z po­
zostawieniem tylko fragmentów prac pisanych przez autentycznych etnogra­
fów. Najtrudniejsza była niewątpliwie trzecia zasada - spośród całego mate­
riału wybrać pozycje najlepsze. Czy to się Autorowi udało? Na to pytanie
nikt nie odpowie tak dobrze, jak sam Autor, największy chyba znawca tej
literatury w Polsce. Czerpie on z prac pisanych przez zesłańców syberyj­
skich, zawodowych naukowców, etnologów-obieżyświatów (do tej kategorii
Autor był łaskaw i mnie zaliczyć), myśliwych i misjonarzy. A że cytuje
zarówno autorów zmarłych, jak i żyjących, przeto chyba musi się liczyć
z licznymi pretensjami tych, których teksty w tej książce się nie zmieściły.
Właśnie te obszernie cytowane fragmenty tekstów licznych autorów są praw­
dziwym bogactwem omawianej pracy. W porównaniu z oryginałem polskim,
jakże ubogie wydaje się streszczenie angielskie, obejmujące „Wstęp" i oba
rozdziały wprowadzające (do części azjatyckiej i afrykańskiej) lecz siłą rzeczy
- pozbawione opisów.
Polskie opisanie świata czyta sę w wielu przypadkach jak powieść po­
dróżniczą. Napisanie tak wielkiej księgi o naprawdę dużej wartości nauko­
wej, w sposób tak przystępny, nie jest sprawą prostą, toteż książki tej należy
pogratulować Antoniemu Kuczyńskiemu, a także Wydawnictwu Uniwer­
sytetu Wrocławskiego, któremu zawdzięczamy tę piękną edycję.
Janusz Kamocki

Dziennik Józefa Kopcia, brygadiera wojsk polskich. Z rękopisu Biblioteki
Czartoryskich opracowali i wydali Antoni Kuczyński i Zbigniew Wójcik,
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze - Biblioteka Zesłańca, Stowarzyszenie
„Wspólnota Polska", Warszawa-Wrocław 1995, ss. 408, il.
Dziennik, w istocie zaś pamiętnik Józefa Kopcia (1758?-1827), to kla­
syczna już pozycja z zakresu „literatury zsyłkowej". Wspomnienia żołnierza,
uczestnika wojny polsko-rosyjskiej w 1792 r. oraz insurekcji kościuszkow­
skiej, następnie rosyjskiego więźnia zesłanego na Kamczatkę, zwolnionego
stamtąd szczęśliwie po dwuletnim pobycie (1796-1798), publikowano w XLX

�346

RECENZJE I OMÓWIENIA

i X X wieku wielokrotnie zarówno w tzw. wersji „małej" (skróconej; pierwsze
wyd. 1837), jak i „dużej" (pierwsze wyd. 1863), a także we fragmentach (od
1821). Dużą popularnością cieszyły się one zwłaszcza w minionym stuleciu.
Nobilitowane przez Adama Mickiewicza w jego wykładach w College de
France, przełożone na francuski i rosyjski, uznane zostały w historii litera­
tury polskiej za „pierwszą wybitną pozycję w ogromnym łańcuchu polskich
pamiętników o Sybirze, choć nie pierwszą historycznie" (Krzyżanowski
1979, s. 505). Obecna edycja, pierwsza po bardzo długiej przerwie (jeżeli nie
liczyć przedruków fragmentarycznych), zawiera kompletny tekst Dziennika
wg rękopisu z Biblioteki Czartoryskich w Krakowie, ofiarowanego w 1821 r.
przez autora Izabeli Czartoryskiej (i nie całkiem identycznego z nieznaną
dziś podstawą wydań tzw. wersji „dużej"), opatrzony dodatkowo przez
wydawców - Antoniego Kuczyńskiego i Zbigniewa Wójcika - erudycyjnymi
przypisami oraz obszernym opracowaniem biobibliograficzno-krytycznym
(ze skrótem w językach angielskim i rosyjskim). W pięknie wydanym tomie
pomieszczono ponadto szkic Andrzeja Woltanowskiego o awansach woj­
skowych brygadiera Kopcia, okolicznościowe listy Mieczysława Kopcia
i Pawła Czartoryskiego (potomków, odpowiednio, autora Dziennika i twór­
ców puławskiej Biblioteki Czartoryskich), notę edytorską, zestawienie nie­
których jednostek miar i innych oznaczeń występujących w tekście wspom­
nień, indeksy nazwisk i nazw geograficznych oraz 29 ilustracji. Całość
otwiera przedmowa pióra Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa Stowarzy­
szenia „Wspólnota Polska".
Powód, dla którego ukazanie się tego dzieła warto odnotować w czaso­
piśmie etnologicznym, wyjawił przed ćwierćwieczem z górą na łamach
„Etnografii Polskiej" Antoni Kuczyński w artykule sygnalizującym wartość
źródłową „relacji o ludach Syberii" Józefa Kopcia i postulującym wprowa­
dzenie byłego zesłańca „na karty etnografii polskiej" (Kuczyński 1969).
Także w omawianej edycji wydawcy poświęcili sporo miejsca omówieniu
etnograficznych partii Dziennika, podkreślając z jednej strony ludoznawczą
wrażliwość autora, z drugiej zaś walory jego obserwacji poczynionych sto­
sunkowo wcześnie wśród ludów słabo jeszcze znanych (nie tylko tzw. szero­
kiej publiczności), a co ważniejsze - w niewielkim stopniu poddanych impaktowi cywilizacji rosyjskiej. W rzeczy samej, sporządzone przez Kopcia
opisy pierwotnych mieszkańców wschodnich krańców Syberii, w szczegól­
ności Kamczatki, które zresztą najwcześniej wzbudziły zainteresowanie wy­
dawców (fragmenty obszernego manuskryptu, poświęcone życiu i kulturze
„Kamczadali", ukazały się drukiem już w 1821 r. w warszawskiej „Gazecie
Literackiej" oraz w „Sibirskim Wiestniku"), powinny być wpisane do ze­
stawu potencjalnych źródeł etnohistorycznych. Wiarygodność opisów,
w przeszłości niekiedy kwestionowana, nie ulega bowiem wątpliwości. Od­
rębną sprawą jest natomiast szczegółowa ocena naukowej przydatności za­
wartych w Dzienniku informacji, będąca kwestią przyszłości i zadaniem
specjalistów w zakresie etnografii Kamczatki oraz ziem przyległych. W ocze-

�347

RECENZJE I OMÓWIENIA

kiwaniu na ów werdykt wypada jednak zauważyć, iż przypisywanie Kop­
ciowi ambicji naukowych i dopracowania się, po okresie obserwacji amator­
skich, „rodzaju warsztatu badawczego o wcale dobrych podstawach komparatystycznych" (co czynią wydawcy m.in. na s. 307) jest sporą przesadą,
niezależnie od tego, że podczas pobytu na Syberii zebrał on „nielichą kolek­
cję etnograficzną", w części dowiezioną do kraju i podarowaną książętom
Czartoryskim, a pisząc po jakimś czasie wspomnienia, starał się nadać
etnograficznym spostrzeżeniom zwartą, usystematyzowaną postać . Nawia­
sem mówiąc, można wręcz podejrzewać, iż Kopeć dopiero w Polsce docenił
w pełni atrakcyjność swych spotkań z „dzikimi i mało różniącymi się od
zwierząt narodami" (to jego słowa z listu do Katarzyny I I ) , albowiem
w niektórych przypadkach, gdy brakło mu własnych spostrzeżeń, sięgał po
prostu po istniejącą już literaturę i przepisywał z niej, co uznał za stosowne
(wydawcy zidentyfikowali jego źródła w odniesieniu do Tatarów mieszkają­
cych między Tobolskiem a Kazaniem; s. 263, przyp. 45).
Wspomnienia Józefa Kopcia, w lwiej części poświęcone sześcioletniemu
w sumie pobytowi w Rosji (wliczając w to podróż na Kamczatkę i powrót
stamtąd do kraju), mają jeszcze jeden aspekt mogący zainteresować etno­
logów i antropologów. Są one mianowicie - acz nie stanowią pod tym
względem wyjątku w „literaturze zsyłkowej" - świetnym źródłem do studiów
ukierunkowanych zarówno na to, co i jak jest opisywane, jak i na samego
opisującego, w tym przypadku przeciętnego polskiego szlachcica (z właści­
wym mu wyposażeniem psycho-kulturowym) rzuconego przez los na Sybe­
rię, stykającego się z mozaiką społeczno-kulturową i cywilizacyjną euroazja­
tyckiego imperium carów, obserwującego postępy i skutki kolonizacji,
odkrywającego „nowy świat" w każdym z możliwych do nadania temu
określeniu sensów, a jednocześnie - przez cały czas - współuczestniczącego
na swój sposób w tworzeniu owej syberyjskiej rzeczywistości schyłku
X V I I I wieku: najpierw w roli więźnia i zesłańca, potem człowieka wolnego,
wreszcie - już po powrocie do ojczyzny, pomiędzy „swoimi" - weterana
obarczonego bagażem zsyłki, opowiadającego i piszącego o swych prze­
życiach. Takie spojrzenie (nb. mające bezpośrednią analogię w badaniach
nad wczesnymi relacjami Europejczyków o Ameryce, które od dawna
przestano postrzegać wyłącznie jako „cenne źródła etnograficzne") przy­
niosłoby zapewne wiele nowych elementów wzbogacających naszą wiedzę
o samych sobie, a odpowiednio poszerzone - być może z czasem prze­
kształciłoby się w swego rodzaju 'antropologię zsyłki'. Miejsce, jakie zajmuje
Syberia w historii Polaków i w polskim doświadczeniu narodowym, stanowi
1

1

Przecenianie kompetencji ludoznawczej Polaków stykających się w rozmaitych okolicz­
nościach z egzotycznymi ludami, jak również znaczenia naukowego sporządzanych przez nich
opisów, jest zjawiskiem, z którym spotkać się można dość często w literaturze przedmiotu i to
bynajmniej nie tylko w odniesieniu do Syberii. Ciągle aktualne są w tej materii uwagi dotyczące
zasad i kryteriów oceny dorobku Polaków, którzy uczestniczyli w „opisaniu ludów azjatyckiej
części Rosji", poczynione przed laty przez S. Szynkiewicza (1976).

�348

RECENZJE I OMÓWIENIA

wystarczającą rację, aby postulować uwzględnienie tak lub podobnie na­
zwanej perspektywy badawczej czy to w klasycznej, choć antropologicznie
zorientowanej etnologii, czy też w ramach samodzielnej dyscypliny, jaką ma
szansę stać się w niedalekiej przyszłości syberystyka .
2

LITERATURA
K r z y ż a n o w s k i J.
1979
Historia literatury polskiej. Alegoryzm-preromantyzm, Warszawa.
K u c z y ń s k i A.
1969
Wkład polskich podróżników do historii etnografii. Relacje Józefa Kopcia o ludach
Syberii, „Etnografia Polska", t. 13, z. 1, s. 87-128.
M a ł a g o w s k a H.M.
1993
O syberystyce i antologii polskich tekstów syberystycznych, „Lud", t. 76,
s. 221-225.
S z y n k i e w i c z S.
1976
Z historii polskich badań nad ludami mongolskimi, [w:] Historia kontaktów polskorosyjskich w dziedzinie etnografii, J . Babicz, A. Kuczyński (red.), Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk, s. 163-190.

Ryszard Tomicki
Ogród spustoszony. Kontynuacja i zmiana w kulturze współczesnej wsi pol­
skiej, Ryszard Kantor (red.), Kraków 1995, ss. 123
Na tle niebieskiego nieba ogołocone z Uści jedno drzewko, stojące przy
płocie i dominacja czarnej ziemi (roli?). Tak wygląda okładka książki o bar­
dzo pięknym, metaforycznym tytule - Ogród spustoszony. Podtytuł dopełnia
treść: Kontynuacja i zmiana w kulturze współczesnej wsi polskiej. Jest to zbiór
materiałów z konferencji o takim samym tytule zorganizowanej w dniach
20-21 kwietnia 1995 r. przez Instytut Etnologii Uniwersytetu Jagiellońs­
kiego, Zakład Filozofii Przyrody i Kultury Wsi, Zakład Socjologii i Roz­
woju Wsi Akademii Rolniczej w Krakowie z pomocą krakowskiego Mu­
zeum Etnograficznego i Orawskiego Parku Etnograficznego w Zubrzycy
Górnej. Jej celem, jak czytamy we „Wstępie", było „ukazanie współczesnej
kultury wsi - głównie wsi małopolskiej - z owej perspektywy, w której
kontynuacja i zmiana stanowią jakby dwa oblicza tego samego procesu,
a jest nim kształtowanie się oryginalnej i wartościowej współczesnej kultury
polskiej wsi." Zderzenie się dwóch światów treści i wartości: współczesnych,
bardzo nowoczesnych z tradycyjnymi będącymi wytworem pokoleń. Co
z tego wynika? Czy zupełnie nowa jakość, czy też raczej zmiany są dość
powierzchowne i „dotyczą bardziej formy niż treści"? Na te pytania próbują

2

Por. uwagi w tej sprawie H . M . Małgowskiej (1993).

�RECENZJE I OMÓWIENIA

349

odpowiedzieć autorzy wystąpień, które można generalnie ułożyć w cztery
grupy problemowe: 1. Aktualna sytuacja kultury na polskiej wsi; 2. Twórca
ludowy i jego miejsce w społeczności lokalnej; 3. Zachowania mieszkańców
współczesnej wsi (konwenanse, świadomość ekologiczna, religijność itp.);
4. Współczesna Orawa.
Aktualną sytuację kultury na polskiej wsi, a konkretniej jej niektóre
psychospołeczne uwarunkowania, omawia R. Kantor. Podkreśla, że nie in­
teresuje go tzw. kultura ludowa a raczej społeczność wiejska z jej kulturą;
Autor omawia też dotychczasowe ujmowanie tej kwestii w literaturze przed­
miotu, polityce kulturalnej itp. dochodząc do wniosku, że bardziej one
zaszkodziły niż pomogły kulturze wsi. Współcześnie „wsi nie jest potrzebna
żadna polityka kulturalna państwa - nawet tzw. demokratycznego - lecz po
prostu nakłady na rozwój infrastruktury kulturalnej [...]" (s. 9). Tym samym
kwestionuje Autor cały dotychczasowy model funkcjonowania kultury na
wsi, zasadę sterowania ową kulturą i to centralnie (moda na ludowość, koła
gospodyń wiejskich, spektakularne imprezy typu dożynki itp.). Działania te
osłabiły kulturotwórczą rolę społeczności wiejskiej w ogóle. Nie jest to
proces w jednakowym stopniu obserwowany na terenie kraju, nie wszędzie
mamy do czynienia z degradacją cywilizacyjną i kulturalną społeczności
wiejskiej. Kultura współczesnej wsi jawi się więc Autorowi jako ów „ogród
spustoszony", względnie „ogród nie plewiony". Ratunkiem może być od­
danie inicjatywy w ręce zorganizowanego i niezależnego od władzy central­
nej samorządu terytorialnego oraz miejscowych animatorów.
J. Dębicki zastanawia się nad relacjami zachodzącymi między centrum
kulturowym a regionem, zwracając szczególną uwagę na problematykę ob­
szarów peryferyjnych kulturowo („szkoła sądecka" czy sztuka Orawy przy­
wołane zostały jako przykłady obszarów sztuki peryferyjnej).
W tym nurcie rozważań sytuowałabym również teksty B. Perepeczko
„Miejsce i rola telewizji jako źródła informacji społeczności wiejskiej" oraz
R. Zięzio „Z zagadnień wiedzy potocznej o zabawkach i zabawkarstwie".
W pierwszym z nich Autorka, wychodząc od badań realizowanych przez
Ośrodek Badań Opinii Publicznej i Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN
na temat oglądalności programów telewizyjnych przez wieś, przedstawia
dominującą w swej funkcji informacyjnej, ale także i rozrywkowej, rolę
środków masowej komunikacji. Zastanawia się nad odbiorcą wiejskim, jego
zróżnicowaniem i przyzwyczajeniami („Nawyk oglądania tzw. dzienników
jest na wsi faktem"; s. 87). Z kolei R. Zięzio zarysowuje perspektywy nowe­
go kręgu bardzo ciekawych zagadnień badawczych dotyczących zabawki
i zabawkarstwa. To właśnie „Zabawa i zabawka towarzyszy... człowiekowi
od początku jego historii i stanowi, poza pracą, podstawową formę jego
aktywności społecznej" (s. 89). Wydaje się, że wszyscy wiemy o tym, że
zabawa i rekreacja są konieczne i odgrywają ważną rolę w życiu człowieka
wpływając na jego samopoczucie, psychikę i kondycję organizmu. Jednak
nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że dobrze zaprogramowana zabawa

�350

RECENZJE I OMÓWIENIA

przynosi wiele pożytku. Zabawa może być metodą pomocną każdemu:
wychowawcy, instruktorowi, animatorowi, który chce zintegrować grupę,
ośmielić, wzmocnić pozytywnie każdego z jej uczestników. Spełniając wiele
funkcji ułatwia wprowadzenie określonych treści, uczy demokratycznego
rozwiązywania problemów. To, obok nauki i pracy, jeden z podstawowych
typów działalności ludzkiej, podejmowanej ze względu na przyjemność
płynącą z samego jej wykonywania. A jak zabawa, to i zabawka, która wraz
z zabawkarstwem będzie przedmiotem zainteresowań grona badaczy sku­
pionych wokół Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach. Autor dokonuje
przeglądu stanu badań, charakteryzuje podstawowe źródła wiedzy o zabaw­
kach i zabawkarstwie, wreszcie formułuje najbliższe zadania dotyczącej tej
dziedziny.
Drugą grupę problemów reprezentują trzy teksty: I . Bukraba-Rylskiej
„Twórca ludowy - między folkloryzmem a tożsamością kulturową", E. Fryś-Pietraszkowej „Portret ludowego artysty na tle wsi" oraz I . Butmanowicz-Dębickiej „Obcy wśród swoich. Społeczne podłoże twórczości samorodnej."
Uwarunkowania twórcy ludowego w rzeczywistości społeczno-politycznej
minionych lat i współcześnie to podstawowy problem tych rozważań.
Można w nich znaleźć jeszcze funkcje czy raczej powinności twórcy (tekst
Rylskiej), zagadnienia dotyczące kreślenia własnego wizerunku (Pietraszkowa)
oraz poszukiwania odpowiedzi na pytanie o genezę twórczości samorodnej
(Dębicka).
Trzecia grupa dotyczy zachowań mieszkańców współczesnej wsi.
Z. Szromba-Rysowa pisze tu o „Współczesnym konwenansie górali pod­
halańskich", U. Janicka-Krzywda o „Przejawach i przemianach religijności
ludowej we współczesnej kulturze wsi podkarpackiej", wreszcie dwa opraco­
wania związane ze stanem świadomości ekologicznej (St. Moskal, R. Kohut
„Postawy mieszkańców wsi małopolskiej wobec środowiska naturalnego"
oraz A. Kotala „Wpływ poszczególnych źródeł informacji na stan wiedzy
ekologicznej mieszkańców wsi").
„Konwenans [...] jest elementem tożsamości kulturowej, czyli poczucia
pewnej wspólnoty zachowań, a presja społeczna wobec uchybień w dziedzi­
nie konwenansu bywa silniejsza w społeczności zamkniętej aniżeli w mieście"
(s. 65) - czytamy w tekście Rysowej, która śledzi na przykładzie grupy górali
podhalańskich słowa oraz pozawerbalne zachowania, gesty wyrażające właś­
nie konwenans. Interesujący tekst przywołujący wiele, w innych regionach
kraju, nieznanych elementów zachowania, etykiety.
Religijność ludowa - „obok czysto zewnętrznych jej przejawów istnieje
tu również bardzo bogata warstwa duchowa, którą kształtują między innymi
skompolikowane mechanizmy psychologiczne" (s. 73), o których traktuje
kolejny tekst. Autorka przedstawia główne tendencje przemian religijności
ludowej oraz nowe formy w tym zakresie. Wyszczególnia dwa główne nurty:
1 - pojawienie się, po pewnym odejściu od tej formy religijności, przejawów
zapotrzebowania na religię jako elementu życia zbiorowego (wizyty obra-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

351

zów, zbiorowe modlitwy itp.) oraz 2 - ponowne zwrócenie uwagi na orga­
nizację przestrzenną i kalendarzową kultu.
Skażenie środowiska naturalnego i zniszczenia w krajobrazie to jedne
z najważniejszych czynników wskazujących na konieczność kształtowania
postaw proekologicznych mieszkańców kraju w ogóle, w tym wsi. Kwestię
tę podnoszą dwa opracowania. Pierwszy („Postawy mieszkańców wsi mało­
polskiej wobec środowiska naturalnego") ukazuje społeczność wiejską
w dwojakiej roh: z jednej strony jako producenta żywności zmuszonego
nadążyć za nurtem rozwoju rolnictwa, a z drugiej jako konsumenta za­
spakajającego swoje codzienne potrzeby, a przecież „Szkody wyrządzane
w środowisku naturalnym przez mieszkańców wsi mogłyby być znacznie
mniejsze, gdyby ich zachowania uległy właściwej modyfikacji, co jednakże
poprzedzone być musi odpowiednią zmianą postaw i systemu wartości"
(s. 100). Autor podkreśla konieczność podjęcia systematycznej czasowej edu­
kacji ekologicznej. Zakłada też poprzedzenie jej poznaniem obecnego stanu
świadomości i czynników mających na nią wpływ. Przedstawia wyniki prze­
prowadzonych w roku 1994 badań na ten temat. Upoważniają one do
stwierdzenia, iż wiedza dotycząca środowiska naturalnego jest przypadko­
wa, powierzchowna i , co się z tym wiąże, niekompletna. Jednak, przynajm­
niej w postaci deklaratywnej, przeważają zdecydowanie postawy proekologi­
czne. Są one - przedstawia to A. Kotala w kolejnym artykule - w dużym
stopniu kształtowane przez środki masowego przekazu. „Rozpowszechniane
przy ich pomocy treści nakładają się na opinie przekazywane przez poprze­
dnie pokolenia, na wiadomości wyniesione ze szkoły, podlegają też modyfi­
kacjom w wyniku rozmów prowadzonych w gronie sąsiadów i znajomych"
(s. 109). Jak kształtuje się ten wpływ i jakie mają znaczenie poszczególne
źródła dla stanu świadomości ekologicznej tego dowiadujemy się z dalszej
części tekstu.
Konferencja odbywała się w pięknym Orawskim Parku Etnograficznym
w Zubrzycy Górnej, nie mogło więc zabraknąć tekstów dotyczących właśnie
Muzeum (J. Pilch) oraz przemian kulturowych regionu w dobie transfor­
macji ustrojowych (W. Kołodziej). Przybliżają one problematykę tego specy­
ficznego miejsca, jakim jest Orawa. Mówią o wspaniałych animatorach
ruchu regionalnego, iniq'atywach wydawniczych itp. Sugerują, iż „bez cen­
tralnego sterowania przez państwo wieś pozostawiona własnej inicjatywie
w perspektywie czasu winna odzyskać własną tożsamość" (s. 62).
Redaktorzy tomu piszą, iż jest to „skromny przyczynek do opisu kultury
współczesnej wsi polskiej" (s. 6) odwołujący się jednak do badań tereno­
wych, do literatury przedmiotu. Jednocześnie zapowiadają kolejne konferen­
cje w innych regionach Polski licząc, iż „prezentowany tomik [...] zapocząt­
kuje serię wydawniczą poświęconą w całości tematyce kontynuacji i zmiany
w kulturze współczesnej wsi polskiej" (s. 6), czego Autorom i sobie życzymy.
Urszula Kaczmarek

�352

RECENZJE I OMÓWIENIA

Kultura międzywojennego Wilna. Materiały konferencji w Trokach (28-30 V I
1993), Anna Kieżuń (red.), Biblioteka Pamięci i Myśli, t. 10, Białystok
1994, ss. 387
Biblioteka Pamięci i Myśli to seria wydawnicza Oddziału Białostockiego
Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza, wielce już zasłużona dla
badań nad różnymi aspektami dziejów i kultury Wileńszczyzny. Kolejne
tomy serii, choć nierówne pod względem tematyki, tworzą w sumie znaczącą
poznawczo pozycję. Omawiany tom stanowi plon konferencji naukowej.
W jakimś sensie określa to zwykle charakter tego typu publikacji, trudno
bowiem zazwyczaj o jednorodność uzyskanych w ten sposób testów, zwłasz­
cza gdy sama konferencja nie wymuszała pewnej w tym względzie dyscy­
pliny. Kultura międzywojennego Wilna stanowi, niestety, tego potwierdzenie.
W tomie znalazły się bowiem teksty merytorycznie i formalnie bardzo od
siebie odległe. Da się w nim jednak wyodrębnić pewne bloki tematyczne. Do
pierwszego można zaliczyć teksty odnoszące się do dziejów Uniwersytetu im.
Stefana Batorego i jego roli kulturotwórczej. Blok ten otwiera wypowiedź
Wacława Dziewulskiego, zawierająca dość luźne impresje o charakterze
wspomnieniowo-historycznym dotyczące różnych elementów przeszłości wi­
leńskiej uczelni, które z pewnym tylko trudem udaje się złożyć w pewną
całość charakteryzującą bardziej klimat Wszechnicy, niż jej losy czy rolę.
Tekst Haliny Bursztyńskiej, poświęcony humanistyce uniwersyteckiej, uznać
można co najwyżej za sygnał zainteresowań autorki. Poświęcając sporo
uwagi problemom egzystencji braci studenckiej, odnotowując udział słucha­
czy Wydziału Humanistycznego w życiu kulturalnym Wilna, autorka tylko
zasygnalizowała pozaakademicką aktywność profesury, zupełnie natomiast
pominęła to, co wydaje się najistotniejsze w rozważaniach o wileńskiej
humanistyce uniwersyteckiej: osiągnięcia naukowe, kierunki badań itd.
Czyżby nie było o czym mówić? A może ten - podstawowy chyba - aspekt
aktywności wileńskich akademików nie miał nic wspólnego z kulturotwór­
czą rolą Wszechnicy? Podobne refleksje wywołuje lektura referatu Aliny
Czapiuk o uniwersyteckim środowisku historycznym. Sporo w tym tekście
informacji o organizowaniu się tego środowiska, o tworzeniu Wydziału
Humanistycznego Uniwersytetu, o wybitnych postaciach uczonych. I zupeł­
nie brak - poza czysto informacyjnym zapisem bibliograficznym - tego,
czym ludzie owi na trwałe wpisali się w polską historiografię: ich dzieł, tego
co stworzyli, o czym i jak myśleli, do jakich dochodzili ustaleń i jaki obraz
historii upowszechniali. Zasadnie zapytać by można, czym się więc zasłużyli
np. Stanisław Kościałkowski czy Teofil E. Modelski? Konia z rzędem temu,
kto na podstawie referatu Aliny Czapiuk potrafi na to pytanie odpowie­
dzieć, a przecież stanowić to powinno klucz do prezentacji osiągnięć środo­
wiska, poprzez nie bowiem wpisywało się ono w kulturę Wilna i w kulturę
Polski. Jak można to zrobić, przekonuje tekst Jacka Juliusza Jadackiego
o wileńskim środowisku filozoficznym i jego osiągnięciach. Referat całkowi-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

353

cie odmienny w formie od wymienionych poprzednio, stanowi solidny i in­
teresujący zarys monograficzny, charakteryzując ludzi, instytucje i kierunki
badawcze.
Na uwagę zasługuje także tekst Radosława Cybulskiego - monograficz­
ny zarys dziejów średniego szkolnictwa ogólnokształcącego w międzywojen­
nym Wilnie, uzupełniony cennym zestawieniem tego typu szkół w 1938 r.
Kolejny blok tematyczny to referaty poświęcone środowiskom arty­
stycznym Wilna. Wśród nich chyba najciekawsza i najpełniejsza jest praca
Heleny Karwackiej poświęcona teatrowi na Pohulance. Autorka w sposób
systematyczny przedstawiła niełatwe losy tej sceny pod kolejnymi dyrek­
cjami, jej znaczenie nie tylko dla społeczności wileńskiej, ale i na teatralnej
mapie I I Rzeczypospolitej, wydobywając zwłaszcza rolę J. Osterwy i sku­
pionego wokół niego środowiska Reduty. Równie wartościowy pod wzglę­
dem faktograficznym jest referat Józefa Poklewskiego o organizacjach
artystycznych i instytuq'ach opieki nad sztuką. Autor scharakteryzował
w nim działalność stowarzyszeń twórczych działających na terenie Wilna
i ich rolę w organizowaniu życia kulturalnego, przypomniał także niektóre
głośne w owym czasie sprawy, jak dyskusje na temat pomnika Adama
Mickiewicza, czy sprzedaży XVII-wiecznych gobelinów flamandzkich. Węż­
szy zakres tematyczny ma szkic Tadeusza Bujnickiego o czasopiśmie „Środy
Literackie", wydawanym w latach 1935-1937. Nie umniejszając wartości
intelektualnej tego periodyku, można jednak poddać w wątpliwość przy­
pisywane mu przez autora znaczenie. Było to pismo wąskiej elity, którego
odbiór poza tę elitę nie wykraczał i które nie odegrało w istocie większej
roli społecznej, w przeciwieństwie do publikujących w nim osób. Znacznie
większy rezonans wywoływało inne czasopismo wieleńskie, a mianowicie
słynne „Żagary". Niestety, poświecony związanemu z nim środowisku
tekst Andrzeja Lama należy do najsłabszych w całym tomie - nie wnosi
nic nowego w sensie faktograficznym, a także pozbawiony jest jasnej
myśli interpretacyjnej. Szkoda to wielka, czasopismo to bowiem nie tylko
zyskało stosunkowo znaczny rozgłos, ale skupiało grono niezwykle cie­
kawych ludzi o najprzeróżniejszych opcjach ideowych i artystycznych,
stanowiąc szczególny wytwór kresowej kultury.
Kolejny blok to szkice poświęcone poszczególnym twórcom kultury wi­
leńskiej. Bez wątpienia na czoło wysuwa się tu referat poświęcony Ferdynan­
dowi Ruszczycowi (autorstwa Edwarda Ruszczyca), a dzieje się tak przede
wszystkim z uwagi na pierwszoplanowe znaczenie bohatera dla wileńskiego
życia kulturalnego i jego artystycznych osiągnięć. Autor referatu przez kolej­
ne swoje publikacje konsekwentnie zmierza do przedstawienia pełnej bio­
grafii swego przodka, postaci wybitnej, a dziś mało znanej poza wąskim
kręgiem specjalistów. Choć każda z postaci przypomnianych w pozostałych
referatach tego bloku bez wątpienia zasługuje na uwagę, to jednak w sumie
ich dobór wydaje się przypadkowy i wynika raczej z zainteresowań ba­
dawczych referentów niż z dążenia do sportretowania twórców najbardziej

�354

RECENZJE I OMÓWIENIA

znaczących w międzywojennym Wilnie. O ile przy tym Tadeusz Łopalewski
(o którym pisze Barbara Olech), Wanda Niedziałkowska-Dobaczewska
(szkic Anny Kieżuń) i Albin Dziekoński (tekst Barbary Noworolskiej) rze­
czywiście swą aktywność twórczą rozwijali w Wilnie przynajmniej w pew­
nym okresie, o tyle Zofia Bohdanowiczowa, której pisarstwu poświęciła
referat Violetta Wejs-Milewska, była pisarką wileńską bardziej przez wątki
swej twórczości emigracyjnej. Niemniej szkice te, bardzo zresztą odmienne
w sposobie traktowania omawianych postaci, są cenne, przypominają bo­
wiem ludzi z Wilnem związanych artystycznie i emocjonalnie, a skazanych
na zapomnienie niekoniecznie z uwagi na wartość dokonań artystycznych.
Tom zamykają trzy teksty, które same w sobie ważne, nie mieszczą się
jednak w formule określonej tytułem tomu. Są to: Alicji Kisielewskiej roz­
ważania o obrazie Wilna i Kresów w filmie A. Wajdy i T. Konwickiego
„Kronika wypadków miłosnych", refleksje Agaty Zwolan o dziedzictwie
„żagarystów" i tekst Wandy Boguskiej o recepcji twórczości pisarzy Wileńszczyzny w programach współczesnej szkoły polskiej. Zwłaszcza ostatni
z nich to niezwykle pouczający przyczynek do sposobu traktowania literatu­
ry, a szerzej - kultury, w procesie edukacji młodych pokoleń, pokazujący
stopień i charakter zubożenia wiedzy młodzieży o ważnych elementach
i aspektach polskiego dziedzictwa kulturalnego.
Całość tomu dopełniona została esejem Elżbiety Feliksiak pt. „Wileńska
pamięć polskiej literatury powojennej". Jego autorka, odwołując się do
twórczości Zofii Bohdanowiczowej, Antoniego Gołubiewa, Tadeusza Kon­
wickiego, Czesława Miłosza i Wojciecha Piotrowicza, starała się pokazać,
jak pamięć Ziemi Wileńskiej, czy szerzej kresów wschodnich I I Rzeczy­
pospolitej, żyje w twórczości literackiej, jaką odgrywa w niej rolę i jakie
funkcje pełni. Przy okazji formułowania ciekawych poglądów analitycznych,
zostały w tym tekście zawarte mocno kontrowersyjne uwagi ogólniejszej
natury, dotyczące m.in. mechanizmu pamięci społecznej, pojęcia ojczyzny
i ziemi rodzinnej.
W tekstach nie brak pewnych, drobnych na ogół, błędów faktogra­
ficznych, niekiedy jednak irytujących, jak kilkakrotne mylenie Mieczysława
Limanowskiego z jego ojcem Bolesławem. Wierzyć tylko wypada, iż wy­
nikają one z redakcyjnych pomyłek i niedopatrzeń, a nie z poważniejszych
powodów.
Omawiany tu tom, objętościowo pokaźny, pozostawia jednak uczucie
pewnego niedosytu, związanego przede wszystkim ze słabością elementów
syntetyzujących. Rozumiejąc, że są to tylko materiały pokonferencyjne, a nie
zbiór studiów monograficznych, nie sposób jednak nie zauważyć, iż pomi­
nięto w nim szereg problemów ważnych, a nawet bardzo ważnych. Szkoda,
że organizatorzy konferencji nie zdołali pozyskać autorów, którzy zajęliby
się choćby np. problematyką prasy wileńskiej, środowiska dziennikarskiego
i muzycznego, kulturą Żydów wileńskich, wreszcie miejscem Wilna na kul­
turalnej mapie ówczesnej Polski. Czytelnik otrzymał pozycję godną uwagi,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

355

dostarczającą sporo wiedzy, będącą jednak dopiero krokiem - kolejnym,
jeśli zważyć na inne publikacje, m.in. w ramach serii Biblioteka Pamięci i Myśli
- ku powstaniu szerszej panoramy dziejów najnowszych Wilna i Wileńszczyzny.
Stanisław Ciesielski

Zdzisław Julian Winnicki, Szkice kresowe, Biblioteka Wschodnia, t. 1, Antoni
Kuczyński (red.), Stowarzyszenie „Wspólnota Polska" Oddział Dolnośląski,
Wrocław 1995, ss. 155 + 44 fot.
Słynące od lat z wielu cennych inicjatyw badawczych i wydawniczych
środowisko osób skupionych w Dolnośląskim Oddziale „Wspólnoty Polskiej"
wydało kolejną, godną uwagi pozycję. Jest ona interesującą próbą przybliżenia
polskiemu czytelnikowi wybranych kart z dziejów (minionych i obecnych)
Polaków na Białorusi. Jest też zapisem wędrówek po miejscach noszących ślady
polskości. Nie jest to jednak wędrówka o charakterze turystycznym, ani też
wyłącznie poznawczym. Autor, pełniący funkcję prezesa Stowarzyszenia „Straż
Mogił Polskich na Wschodzie", przebywał bowiem wielokrotnie na Białorusi ze
szczególną misją. Wraz z kilkoma innymi członkami Stowarzyszenia woził tam
żelazne krzyże, by stawiać je na mogiłach osób pomordowanych i poległych
w walce za Ojczyznę. Autor wyjaśnia, że działające praktycznie od 1991 r.
Stowarzyszenie nawiązuje do tradycji „Straży Mogił Polskich Bohaterów",
która powstała we Lwowie w 1919 r. dla opieki nad grobami obrońców miasta
oraz uczestników powstań narodowych. „Hekatomba ostatniej wojny i obu
okupacji przerwała [jednak] tę pracę. Przybyło mogił, ubyło opiekunów. Przez
całe dziesięciolecia nie tylko działania społeczne, ale i troska rodzin stanęły
wobec muru niemożności w wyniku odcięcia dostępu do drogich nam wszyst­
kim miejsc pamięci" (s. 117). Jak wiemy, przez dziesiątki lat nie mówiło się
głośno o Polakach za naszą wschodnią granicą. Dopiero w ostatnim okresie ich
dzieje, warunki życia, kształtowania się tożsamości narodowej, zachowania
dziedzictwa kulturowego itp. stały się wręcz modnymi tematami badawczymi,
owocując setkami publikacji. Rozpoczęła też działalność „Wspólnota Polska"
oraz liczne fundacje i stowarzyszenia społeczno-kulturalne mające na celu m.in.
pomoc w reaktywowaniu polskiego szkolnictwa i ułatwienie dostępu do polskiej
kultury Polakom z Białorusi, Ukrainy, Litwy, Kazachstanu i innych państw
powstałych po rozpadzie ZSRR. Organizacje te współpracują z działającymi po
drugiej stronie granicy stowarzyszeniami skupiającymi przede wszystkim
miejscowych Polaków (należy do nich również Związek Polaków na Białorusi,
któremu poświęcony jest jeden z rozdziałów omawianej książki).
Autor w oszczędnych słowach informuje o realizacji zadań „Straży Mogił
Polskich na Wschodzie". Z podanych przez niego opisów trasy układa się
jednak nie tylko szczegółowa mapa ludzkich i narodowych tragedii, miejsc
chroniących szczątki bohaterów, którzy przeszli do historii (np. „Ponurego",

�356

RECENZJE I OMÓWIENIA

„Łupaszki") jak i tysięcy bezimiennych ofiar. Można też nakreślić szczególny
obraz zbiorowej pamięci, współczesnych postaw miejscowej ludności wobec
przeszłości i własnych tradycji narodowych. Z. Winnicki niezwykle ciepło
pisze o ludziach, którzy uczestniczyli w uroczystościach stawiania krzyży,
0 ich gościnności, duchowej więzi z ojczyzną przodków i tą, którą pamiętają
z czasów dzieciństwa, o ich tęsknotach, marzeniach, wzruszeniu... Dochodzi
też do znamiennej konkluzji: „Byliśmy przekonani, że czynimy to, co czynimy,
dla poległych. Okazało się, że nasze uroczystości stały się lokalnym świętem
dla miejscowych Polaków" (s. 119). Można dodać, że członkowie „Straży"
pełnili swoistą misję kulturalną. Byli współuczestnikami Dni Kultury Polskiej,
podczas których prezentowali przywiezione z Polski wydawnictwa, prace
plastyków, fotografików, a także filmy. Towarzyszyły im zespoły śpiewacze,
muzycy i in.
Zasadnicza część książki poświęcona jest jednak, jak już wspomniałam,
zagadnieniom, bez których trudno byłoby zrozumieć dzisiejszą sytuację Po­
laków na Białorusi, realia ich życia, czy też ocenić fenomen odrodzenia
polskości, który zaczął się przed paroma laty. Korzystając ze źródeł archi­
walnych i Uteratury omawia więc np. Winnicki dane odnośnie do liczby
Polaków na Białorusi, przedstawia kontrowersje wokół oficjalnych statystyk
1 dokonywane manipulacje, ukazując jednocześnie uwarunkowania histo­
ryczne, które w dużej mierze miały wpływ na charakter danych spisowych.
O sytuacji ludności polskiej, a także zmianach w radzieckiej polityce
narodowościowej informuje rozdział poświęcony polskiemu szkolnictwu na
Białorusi w latach 1944-1946. Rozdział ten ma dużą wartość dokumentacyjną.
Zostały w nim bowiem m.in. zamieszczone materiały będące efektem poszuki­
wań autora w białoruskich archiwach. Ukazują one np. organizację i sieć
szkolnictwa w obwodzie grodzieńskim, liczbę oraz narodowy charakter szkół
(na podstawie języka nauczania), liczbę uczniów, sytuację kadrową i in.
Widoczna jest tu również rola szkół, a więc głównie nauczycieli, w realizacji
zadań polityczno-ustrojowych. Do dziejów odbudowy polskiej państwowości
po wojnie nawiązuje też autor w rozdziale pt. „Jeszcze jedna mapa - przyczy­
nek o kształtowaniu się granicy polsko-radzieckiej w latach 1944-1945 (skory­
gowana Linia Curzona)". Ukazano tu okoliczności wytyczenia wschodniej
granicy Polski. W rozdziale zamieszczono też unikalną mapę Polski, prawdopo­
dobnie z połowy 1945 r. Mapa ta - jak podkreśla autor - „według wszelkiego
prawdopodobieństwa", publikowana jest po raz pierwszy (s. 70).
Z rozdziałem tym koresponduje część pracy ukazująca dzieje Kanału
Augustowskiego, niezwykłego dzieła inżynierskiego z X I X w. Z informacji
przytoczonych przez autora wynika, że Kanał ten stał się symboliczną ofiarą
stanu stosunków między sąsiadującymi ze sobą państwami, a jego losy są
m.in. efektem niedokładnej realizacji ustaleń dotyczących Linii Curzona.
Dwa rozdziały poświęcone są śladom polskości w dwóch miastach
- Mińsku i Grodnie. Autor wskazuje zarazem na próby niszczenia, zaciera­
nia tych śladów przeszłości i zmian charakteru poszczególnych miejsc, bu-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

357

dynków, placów i in. Szkoda, że Z. Winnicki nie spróbował porównać tych
miast chociażby ze względu na odmienność losów ludności polskiej, realiów
jej życia, a co za tym idzie - także możliwości obecnego działania polskich
środowisk, ich specyfiki. Mam także uwagę odnośnie do fotografii katedry
(dawnego kościoła o. Jezuitów) zamieszczonej w rozdziale pt. „Mińskie
polonica" (s. 64). Ukazano tu tylko fragment frontowej części świątyni, gdy
- jak sądzę - bardziej interesująca byłaby fotografia katedry wraz z sąsied­
nimi budynkami. Widoczne byłoby wówczas jej znamienne wtopienie
w przestrzeń miasta, zamaskowanie pogłębione jeszcze przez brak wysokich
wież, które zostały celowo zburzone na rozkaz władz radzieckich.
Odrębny rozdział, którego współautorem jest Mikołaj Iwanow, zatytuło­
wany został „Katolicy na terenie b. ZSRR". Rozważana jest tu przede
wszystkim kwestia liczebności katolików, wśród których zdecydowaną więk­
szość stanowi ludność polskiego pochodzenia. Autorzy publikują tu ciekawe
materiały archiwalne, ukazując zarazem szerzej sytuację wyznaniową
w Związku Radzieckim. W rozdziale tym znalazła się fotografia słynnego
kościoła (tzw. czerwonego - z uwagi na charakterystyczny kolor cegły)
stojącego obecnie w centrum Mińska (s. 83). Podpis głosi, że jest to Kościół
św. Szymona i św. Heleny, podczas gdy oficjalna nazwa powinna brzmieć:
Kościół św. Symeona i św. Heleny.
Książkę Z. Winnickiego należy z pewnością uznać za cenną pozycję
odsłaniającą wiele kart z dziejów Polaków na Białorusi, jak też ukazującą
ich sytuację na początku lat dziewięćdziesiątych. Pisząc o efektach działania
„Straży Mogił Polskich na Wschodzie" autor ukazuje zarazem jeden ze
sposobów nawiązywania łączności z tamtejszymi Polakami, tworzenia po­
mostu między nimi i mieszkańcami Polski. Mam jednak pewne zastrzeżenia
dotyczące układu pracy. Każdy z rozdziałów wydaje się tu żyć własnym
życiem, stanowi odrębną całość. Wprawdzie autor wyjaśnia, że „niniejszy
zbiór powstał jako tematyczne zestawienie nowych oraz wcześniej publiko­
wanych tekstów" (s. 155), jednakże - moim zdaniem - wyjaśnienie to zostało
podane zbyt późno (powinno się ono znaleźć na początku pracy). Należało­
by ponadto dodać kilka zdań wprowadzenia do każdego z rozdziałów, by
zebrać w zwartą całość wątki poruszane chociażby w sąsiadujących ze sobą
częściach książki. Brak takich łączników powoduje wrażenie przypadkowości.
Zabrakło też merytorycznego podsumowania całości, zdarzył się nawet błąd
ortograficzny (s. 132). Trudno poza tym uznać za bibliografię noszący tę nazwę
wykaz prac i źródeł archiwalnych podany w rozdziale pierwszym. Jest on
bowiem dalece niepełny (proponowałabym termin: Literatura).
W książce zamieszczony został natomiast ciekawy materiał ilustracyjny,
mający charakter dokumentu - zapisu chwili, zmieniły się bowiem władze
zarówno w Polsce, jak na Białorusi, zmieniły się też wyraźnie realia życia
w obydwu krajach.
Odrębny dział poświęcił autor omówieniu niektórych książek związa­
nych tematycznie z głównymi treściami pracy. Część tę nazwano „Regał

�358

RECENZJE I OMÓWIENIA

z książkami". Nie wiadomo jednak, czy omówienia te były już gdzieś druko­
wane (jeśli tak, to gdzie).
Mimo pewnych braków technicznych, wynikających - jak przypuszczam
- z pośpiechu autora i chęci jak najszybszego podzielenia się z szerokim
kręgiem czytelników efektami prac, z których część opublikowano wcześniej
w mało znanych lub/i nisko nakładowych tytułach, książka ta stanie się
zapewne interesującą i cenną lekturą, choćby z uwagi na zamieszczone w niej
unikalne materiały archiwalne, po którą sięgnie wiele osób zainteresowanych
Kresami. Dolnośląskiemu Oddziałowi Stowarzyszenia „Wspólnota Polska"
należy życzyć kolejnych tytułów, w tym także udanej kontynuacji serii
Biblioteki Wschodniej pod redakq'a prof. Antoniego Kuczyńskiego.
Iwona Kabzińska

Leszek Dzięgiel, Lwów nie każdemu zdrów, Polskie Towarzystwo Ludo­
znawcze, Wrocław 1991, ss. 372
Lwów jest ważnym elementem naszej tradycji, nie tylko narodowej, ale
często również rodzinnej. Jest to szczególna tradyq'a. Składają się na nią
zazwyczaj nostalgiczne opowiadania o czasach dawnej, przedwojennej świet­
ności, o niepowtarzalnym klimacie i duchu, owym genius loci „nadpełtwiańskiego" grodu, będące swoistą podróżą sentymentalną do miejsc młodości,
do utraconej małej ojczyzny. Niekiedy jednak zabrzmi wśród nich groź­
niejszy akord, dzieło naukowe lub relaq'a sięgająca do najbardziej drama­
tycznego, ostatniego etapu istnienia wielonarodowego, wielowyznaniowego
i wielokulturowego, a zarazem jakże polskiego Lwowa.
Właśnie w tym drugim nurcie mieszczą się wspomnienia L. Dzięgla,
profesora Katedry Etnologii UJ, którego losy wojenne sprzęgły ze Lwowem,
wydane przez PTL z inicjatywy niestrudzonego założyciela i animatora
„Biblioteki Zesłańca" A. Kuczyńskiego. Wspomnienia L. Dzięgla są tekstem
szczególnego rodzaju. Zawierają opis niedoli wojennych lat we Lwowie,
zapamiętany przez kilkunastoletniego chłopca. Uwaga Autora skupia się na
opisie realiów codziennego życia, przyziemnych, wydawałoby się, proble­
mów, które jednak w znacznym stopniu determinowały zachowania, po­
stawy i nastroje mieszkańców miasta.
W wielu wspomnieniach, pisanych po latach, poruszane są jakże często
sprawy ogólne, ważne z punktu widzenia losów całej zbiorowości, narodu,
umykają w nich z pola widzenia natomiast te nieistotne, niewiele znaczące
z pozoru problemy dnia powszedniego. Pisze się o terrorze i oporze a zapomina
o tym, że aby walczyć trzeba było najpierw żyć. We Lwowie w okresie П wojny
światowej równie groźna i przerażająca dla ludności polskiej była zarówno
obawa przed wywiezieniem, aresztowaniem czy nawet śmiercią z ręki okupan­
tów (lub z ręki sąsiada Ukraińca), jak i wizja śmierci głodowej, konieczność

�RECENZJE I OMÓWIENIA

359

nieustannej, wyczerpującej walki o zdobycie żywności, odzieży, opału, lekarstw.
Wspomnienia L. Dzięgla nie zawierają jednostronnej, jedynie heroicznej wizji
trudnych czasów. Autor opisuje i charakteryzuje fragment rzeczywistości często
pomijany jako (ale tylko dla piszących) zbyt oczywisty i nazbyt trywialny.
A przecież w przeważającej większości polskich domów to właśnie codzienne
kłopoty, a nie kwestie ogólne, problemy światowej lub europejskiej polityki
i wielkiej strategii, były głównym przedmiotem troski.
L. Dzięgiel wplótł w tok wspomnieniowej narracji fragmenty prowa­
dzonego w okresie wojny dziennika. Możliwość wykorzystania zapisów
198-stronicowego dziennika wyraźnie podniosła walor autentyczności i wiarogodności opisywanych faktów. Ułatwił on Autorowi rekonstrukcję po
latach szeregu wydarzeń. Jednak, jak zaznacza we „Wstępie", notatki
w dzienniku - odczytywane rodzinie - stanowiły wersję „oficjalną", złago­
dzoną, ocenzurowaną. Wiele zdarzeń, które nie mogły zostać odnotowane,
zachowało się w pamięci Autora i trafiło dopiero do jego wspomnień.
Niektóre sprawy doczekały się pogłębionej refleksji z perspektywy lat.
L. Dzięgiel niezwykle ciekawie opisuje środowisko, w którym przez pra­
wie 6 lat żył i dorastał. A przyszło żyć Autorowi na opiewanym wielokrotnie
i stanowiącym już nierozerwalną część mitu Lwowa Łyczakowie. Wizja jego
różni się jednak pod wieloma względami od tej powszechnie dominującej.
„Batiarnia" łyczakowska nie składała się tylko, a nawet nie przede wszyst­
kim, z chłopców takich jak L. Dzięgiel, A. Hollanek, czy W. Szolginia, była
to autentyczna „batiarnia" w pierwotnym tego słowa znaczeniu. Był tu
reprezentowany prawdziwy przekrój społeczeństwa od zwykłych chuliganów
i łobuziaków z przedmieścia, którzy nie stronili od wchodzenia w podejrzane
interesy handlowe z okupantem, po ludzi takich, jak zapamiętany przez
L. Dzięgla „Kajo" (Kazimierz) Berdak, więziony przez NKWD, cudem
uratowany z masakry na Brygidkach, żołnierz AK, aresztowany, bestialsko
torturowany i powieszony publicznie przez oprawców z Gestapo.
Wspomnienia zawierają mnóstwo interesujących, bezcennych często szcze­
gółów i informacji - od spraw okupacyjnego menu, sposobów zdobywania
żywności i opału, poprzez opis świata młodego chłopca - rozrywek jego i jego
rówieśników, po opis pierwszych „intelektualnych" fascynacji, lektur, zaintere­
sowań „naukowych" i „archiwalnych". Szczególnie cenną jest możliwość
porównania warunków życia w trzech różnych okresach - pod pierwszą
okupacją sowiecką, w latach okupacji niemieckiej i pod „drugimi sowietami".
Niemniej zajmujące są te strony wspomnień, na których Autor opisuje
swoje doświadczenia szkolne, zarówno ze szkoły radzieckiej, jak i szkoły
polskiej pod okupacją niemiecką oraz tajnych kompletów. Charakteryzując
nastroje L. Dzięgiel sporo miejsca poświęcił relacjom polsko-ukraińskim
i stosunkowi Polaków, mieszkańców Lwowa, do Żydów.
Ostatnia część wspomnień dotyczy lat 1945-1948, pobytu na Górnym
Śląsku, z którego autor wyjechał do Lwowa w 1939 r. L. Dzięgiel przedstawił
obraz skomplikowanych pierwszych powojennych lat, widziany oczyma ucznia

�360

RECENZJE I OMÓWIENIA

gimnazjum. Porusza w nim problemy istotne i kwestie tak wówczas aktualne na
Śląsku, jak stosunek przybyszów z innych terenów Polski,wysiedleńców
z Kresów Wschodnich do„ziem odzyskanych" i ich relacje z miejsową
ludnością. Wiele miejsca zajmuje opis realiów życia codziennego, powszednich
trosk i radości. Ten fragment wspomnień wyraźnie dowodzi, jak bardzo
odbiegała lansowana usilnie przez propagandę i wypełniającą funkqe propagan­
dowe dworską historiografię, optymistyczna wizja lat powojennych od przeży­
wanej i zapamiętanej przez ludzi rzeczywistości. Rzekoma radość i entuzjazm
dla nowych władz była jedynie elementem kreowanego świata przedstawień,
a ulga odczuwana po zakończeniu okupaqi niemieckiej była (nie tylko na
Śląsku) tłumiona przez represje aparatu bezpieczeństwa, zachowanie zdobyw­
ców, nędzę codziennej egzystencji, bezpardonową walkę polityczną.
Wspomnienia L. Dzięgla zamyka, jako swoista klamra, relacja z wyjazdu
do Lwowa w 1990 r. Podróż ta, będąca swego rodzaju powrotem po latach
do świata dzieciństwa i młodości, jest zarazem próbą szukania pozostałości
polskiego Lwowa, który w znacznej mierze przeszedł jednak do historii - nie
tylko wskutek wyjazdu ludzi tam mieszkających i tworzących jego oblicze,
ale także na skutek zniszczenia lub zrujnowania wielu charakterystycznych
lwowskich budowli i zakątków. L. Dzięgiel ukazuje współczesne oblicze
zaniedbanego miasta, które straciło wiele ze swojego dawnego uroku i czaru,
w momencie kolejnego przełomu politycznego, gdy radziecki Lwów zaczyna
się przekształcać w Lwów już ukraiński.
Nieprzypadkowo na tytuł wspomnień z dramatycznych lat I I wojny
światowej zostało wybrane przez L. Dzięgla lwowskie porzekadło „Lwów
nie każdemu zdrów". Choć doświadczenia Autora nie były jednoznacznie
negatywne, wyraźnie dostrzec można, że jego wizja jest bardziej krytyczna
od wspomnień rdzennych Lwowian. Nuta sympatii nie wpłynęła na ostrość
spojrzenia i oceny. A niestety, wśród wielu osobistych tekstów z Kresów
Wschodnich kojący i mitygujący wpływ nostalgii i upływającego czasu na
obraz wydarzeń jest niekiedy aż nadto widoczny.
Wspomnienia L. Dzięgla są ogromną skarbnicą wiedzy o codziennym
życiu mieszkańców Lwowa podczas ostatniej wojny. Będąc jednak nie­
ocenionej wartości „źródłem" historycznym, pozostają na szczęście także
znakomicie, barwnie i żywo napisaną książką, nie tylko do „badania" ale
przede wszystkim do czytania.
Grzegorz Hryciuk
Grzegorz Hryciuk, „Gazeta Lwowska" 1941-1944, Wrocław 1992, Wydaw­
nictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Historia LXXXIX, ss. 160, streszcz. ang.
Praca Grzegorza Hryciuka na temat wydawanej przez okupanta niemie­
ckiego gazety codziennej we Lwowie jest tylko z pozoru studium historyczno-prasoznawczym. W rzeczywistości ta praktycznie nieznana etnologom polskim

�RECENZJE I OMÓWIENIA

361

książeczka zawiera mnóstwo cennych informacji obyczajowych z codziennego
życia Polaków, zamieszkałych w czasie I I wojny światowej w Małopolsce
Wschodniej i jej stolicy.
Autor wykorzystał niemal wszystkie numery wydawanej w latach
1941-1944 „Gazety Lwowskiej", znajdujące się w zbiorach Zakładu Naro­
dowego „Ossolineum" we Wrocławiu. Pozwoliło mu to na drobiazgową
analizę oblicza pisma „gadzinowego" przeznaczonego dla polskojęzycznych
mieszkańców „Dystryktu Galicyjskiego". Jak dowiadujemy się ze wstępnego
rozdziału, problematyka „gadzinowej" prasy okupacyjnej podejmowana
była po wojnie wielokrotnie. Tym niemniej przypadek „Gazety Lwowskiej"
nie doczekał się wcześniej właściwego opracowania.
W rozdziale pierwszym Hryciuk szkicuje politykę informacyjną okupan­
ta niemieckiego w Generalnej Guberni w latach 1939-1945. Przedstawia
meandry socjotechników narodowo-socjalistycznego aparatu propagandy.
Linia postępowania hitlerowskich propagandzistów wiła się między dyrek­
tywami utrzymywania Polaków w niedorozwoju cywilizacyjnym a wymoga­
mi kształtowania opinii zgodnie z interesami I I I Rzeszy. Poznajemy więc
rozbudowywany aparat niemieckiej propagandy i głównych jego animato­
rów, a także pozyskiwanych do współpracy Polaków. Autor omawianego
studium kreśli zarazem galerię tytułów czasopism, wydawanych przez
okupanta w różnych miastach GG. Hryciuk wzmiankuje także krótko parę
periodyków w swoim przeznaczeniu dywersyjnych, imitujących prasę kon­
spiracyjną i realizujących tajny plan „Berta".
W rozdziale drugim dowiadujemy się o charakterystycznych nastrojach
antypolskich, jakie zaczęła głosić wydawana tuż po wkroczeniu do Lwowa
Niemców ukraińska gazeta „Ukraiński Szczodenni Wisti", nawołująca do
zemsty na Polakach. Wcielenie przez I I I Rzeszę „Galicji" do GG położyło
kres nadziejom na utworzenie Wielkiej Ukrainy i zarazem chwilowo roz­
ładowało napięcie w tej części okupowanych obszarów. Równocześnie zary­
sował się charakterystyczny brak konsekwencji państwa hitlerowskiego wo­
bec potencjalnych sojuszników w konflikcie zbrojnym ze Związkiem Sowie­
ckim, jeszcze drastyczniej manifestowany później na obszarach Rosji. Tak
czy owak przejawem ambiwalentnej polityki etnicznej Niemców było wyda­
wanie również i we Lwowie „gadzinowego" pisma codziennego dla Pola­
ków, obok zresztą publikowanej po ukraińsku gazety „Lwiwśki Wisti".
Generalnie rzecz biorąc, podobnie jak w pozostałych okupacyjnych czaso­
pismach, ster redakcji dzierżyli Niemcy lub związani z przedwojennym
dziennikarstwem polskim folksdojcze, a polscy współpracownicy byli tylko
wykonawcami ich poleceń. Chodziło o wpajanie nastrojów niewiary we
własne siły, zwątpienia w możliwość odmiany na lepsze i utwierdzanie obra­
zu niezwyciężonej armii niemieckiej, broniącej cywilizacji europejskiej.
Tragiczne lata okupacji sowieckiej Lwowa w okresie od 1939 do 1941
stanowiły żelazny repertuar antybolszewickiej publicystyki „Gazety Lwow­
skiej" przez wiele miesięcy. Równocześnie starano się utwierdzić czytelników

�362

RECENZJE I OMÓWIENIA

w mniemaniu, że teraz, pod skrzydłami Wehrmachtu i niemieckiej administracji
okupacyjnej, nareszcie Lwów „wraca do Europy". Usiłowano nawiązywać do
żywych jeszcze wspomnień ustabilizowanych stosunków cywilizacyjnych „Gali­
cji i Lodomerii" z okresu autonomicznego przed I wojną światową.
Dużo miejsca poświęca Hryciuk Stanisławowi Wasylewskiemu, czoło­
wemu współredaktorowi „Gazety Lwowskiej", odpowiedzialnemu przede
wszystkim za dział kulturalny pisma. Przedwojenna działalność publicy­
styczna Wasylewskiego w Poznaniu oraz jego okupacyjna karta pracy kon­
spiracyjnej w kontrwywiadzie lwowskiego A K stawia tę postać poza podej­
rzeniami o kolaborację. Wasylewski został, jak wiadomo, całkowicie zreha­
bilitowany w czasie procesu sądowego po wojnie. To właśnie jemu za­
wdzięczała „Gazeta Lwowska" cechy odróżniające to pismo od szeregu
innych wydawnictw „gadzinowych". Skąpe szczegóły z biografii dziennika­
rza pozwalają zrozumieć osobistą tragedię Wasylewskiego mimo sądowej
rehabilitacji.
Można żałować, że G. Hryciuk nie usiłował chociażby w sposób skrótowy
przedstawić dalszych, powojennych losów ludzi związanych z Wasylewskim
i „Gazetą Lwowską". W ogóle dzieje nielicznych Polaków, którzy otarli się co
najmniej o kolaboraqe z hitlerowskim okupantem to temat zadziwiająco skąpo
omawiany w istnej lawinie pookupacyjnego piśmiennictwa.
„Sprawa polska" to trzeci rozdział rozprawy Hryciuka. Autor wyróżnia
tu dwa okresy. Pierwszy, między wrześniem 1941 a lutym 1942, miał uraczyć
czytelnika ponurym obrazem państwa polskiego okresu międzywojennego.
„Judeo-Polski", którą przy pozorach niepodległości całkowicie rządzili Ży­
dzi wespół z masonami i międzynarodową plutokracją. Ten bezsensowny
twór polityczny sam sobie zgotował haniebny koniec. W drugim okresie,
poczynając od wiosny 1943, ton zmienił się z arogancko-pogardliwego na
nieszczerze współczujący. Znajdujące się w stałym odwrocie na wschodzie
armie niemieckie miały teraz bronić sprzedanych Stalinowi przez Zachód
biednych Polaków przed nadchodzącym barbarzyństwem „czerwonego
Dżyngis Chana". W gruncie rzeczy jednak nie pojawiały się w tej drugiej
fazie jakiekolwiek wyraźniejsze propozycje czynnego współdziałania okupo­
wanej ludności polskiej z „niemieckimi obrońcami". Hasło tworzenia lwow­
skiej ochtoniczej straży obywatelskiej tuż przed ponownym wkroczeniem
Armii Czerwonej do miasta było pomysłem, którego przypuszczalnie nawet
niemieccy mocodawcy nie traktowali poważnie.
W czwartym rozdziale autor zajmuje się obszernie propagandą antysemicką
i antysowiecką. Zarzucano więc społeczeństwu polskiemu „brak konsekwencji
w antysemityzmie", przejawiający się w „nadmiernej pobłażliwości". Mnożyły
się pogróżki wobec „Polaków-żydolubów" i ich „cielęcej delikatności". W owej
publicystyce posługiwano się chętnie obiegowymi stereotypami i sięgano do
argumentów z nader odległych epok. Charakterystyczne, że w roku 1943, gdy
wymordowano zamkniętą w lwowskim getcie ludność żydowską Lwowa,
propaganda antysemicka zniknęła z łamów „Gazety Lwowskiej".

�RECENZJE I OMÓWIENIA

363

Zbrodnie systemu stalinowskiego, jakich dopuścił się on w Małopolsce
Wschodniej w stosunkowo krótkim okresie 1939-1941 służyły jako jeden
z zasadniczych argumentów propagandy antysowieckiej. Drugim, ważnym
elementem tej kampanii stał się Katyń. Trzecim wreszcie fakt oddania naro­
dów Europy Środkowej do dyspozycji nacierających armii Stalina. Autor
opracowania zwraca uwagę na bardzo prymitywne formy polemiki z komu­
nizmem jako takim, bez analizy owego systemu. W gruncie rzeczy nie
chodziło o wzbudzenie w czytelniku polskim głębszej refleksji nad zwal­
czającymi się ideologiami. Również po początkowych, krótkotrwałych
próbach nie usiłowano upowszechniać w „Galicji" zasad ustroju narodowo-socjalistycznego, ograniczając się do drukowania przemówień Hitlera.
Najciekawszy z punktu widzenia badacza-etnologa wydaje się rozdział
piąty, zatytułowany „Dzień powszedni Lwowa pod okupacją niemiecką".
Hryciuk zamieszcza w nim m.in. tabelę oficjalnych miesięcznych przydzia­
łów kartkowych żywności na osobę. Zjawisko głodzenia ludności miast
rysuje się tu dobitnie i konkretnie. W komentarzu autor zaznacza, że te
nominalne przydziały nie zawsze można było w danym miesiącu wykupić.
Pod sklepami ustawiały się kilometrowe kolejki w oczekiwaniu na przywóz
towaru. Hryciuk pisze o coraz powszechniejszym zjawisku kradzieży kartek
żywnościowych, a także dokumentów, które same w sobie stawały się cen­
nym towarem w nielegalnym obiegu. Dział ogłoszeń „Gazety" zawiera więc
nierzadko rozpaczliwe apele do „uczciwego złodzieja", który przywłaszczył
sobie portmonetkę wraz z bezcennymi kartkami żywnościowymi...
Na podstawie publicystyki „Gazety" dowiadujemy się o próbach zapobiega­
nia kryzysowi żywnościowemu. A więc czytamy wywody na temat pożytecznej
hodowli królików i kóz, a także apele o zakładanie ogródków działkowych na
nieużytkach. Koresponduje to zresztą z analogicznymi sytuacjami i posunięcia­
mi administracji okupacyjnej w innych miastach Polski i Europy, w Warszawie,
Paryżu czy Brukseli. Identycznym trudnościom co ówcześni paryżanie, czy
mieszkańcy Oslo lub Kopenhagi musieli stawiać czoła lwowianie w obliczu
braku obuwia i odzieży, opału i niejednokrotnie dachu nad głową. „Gazeta
Lwowska" zamieszcza więc praktyczne porady jak przerabiać starą odzież.
Nieszczerze biada nad masową wycinką okolicznych lasów i zarośli, a za głód
mieszkaniowy obwinia „rządy bolszewików" i działania „spekulantów".
Dowiadujemy się także, iż większość lwowskich lekarzy-specjalistów zo­
stała zamknięta w getcie, a groźbę epidemii tyfusu plamistego usiłuje zażeg­
nać niemiecki Instytut Behringa. Szkolnictwo dostępne dla Polaków wy­
profilowane zostało po okupacyjnej reformie tak, by „sprostało celom prak­
tycznym". Ciekawe, że sumiennej analizie Hryciuka umknęły ciepłe w tonie
artykuły na temat przymusowego poboru polskiej młodzieży do niemieckiej
służby budowlanej „Baudienst".
Ubogie życie kulturalne Polaków okupowanego Lwowa płynęło w cieniu
ukraińskiego i niemieckiego. Główną formą rozrywki miał być film, przy
czym dla ludności polskiej dostępnych było 6 kin. Wyświetlano w nich do

�364

RECENZJE I OMÓWIENIA

pewnego momentu polskie filmy przedwojenne, by następnie zastąpić je
niemieckimi. Mimo zakazów uczęszczania do kina, kolportowanych przez
polską prasę podziemną, frekwencja na seansach bywała do ostatka wysoka.
Odmawiając polskim mieszkańcom Lwowa prawa do utworzenia włas­
nego teatru, okupant urządzał wystawy objazdowe, jak chociażby okrzycza­
na ekspozycja „Cud życia" z Muzeum Higieny w Dreźnie, czy propagan­
dową „Światową zarazę żydowską". Uwadze Hryciuka umknęły szeroko
reklamowane w prasie „gadzinowej" występy niemieckiej trupy linoskocz­
ków, organizowane na lwowskim rynku. Odnotował natomiast fakt, że tylko
raz zezwolono na występ polskich piłkarzy, rezerwując ten rodzaj widowisk
sportowych wyłącznie dla zawodników ukraińskich.
Nędza okupacyjna tysięcy lwowian, podobnie zresztą jak trwający terror
policyjny, nie gościły na łamach okupacyjnej prasy urzędowej. Obraz „Gali­
cji" odbiegał jaskrawo od rzeczywistości. W pewnym momencie wstrzymano
nawet druk nekrologów, świadczących wyraźnie o tym, że zmarli padli
ofiarą mordów ze strony band ukraińskich. Z drugiej strony redaktorzy
„Gazety" udzielali miejsca akcjom charytatywnym Polskiego Komitetu
Opiekuńczego, przyczyniając się nieraz do popularyzacji tych przedsięwzięć.
Praca i jej kult miały być ważnym elementem swoistej pedagogiki spo­
łecznej, narzuconej gazecie przez okupanta. Użalano się nieszczerze nad
plagą bezrobocia w mieście i regionie, by już niebawem zaproponować
radykalny program rozwiązania tej bolączki: wyjazd do pracy w Rzeszy!
Jedynie chyba w tym nurcie działań okupanta w roku 1943 padają zdania
pojednawcze pod adresem lwowian: „Zapomnijmy o tym co było. Będziemy
ze sobą współpracować". Fakty przeczą szczerości owych wypowiedzi.
Bazarowe oszustwa, spekulacja, wybryki zdemoralizowanych uliczników,
a wreszcie kontrolowana przez Policję Kryminalną prostytucja z rzadka były
tematami poruszanymi w „Gazecie". Hryciuk nie zwrócił w swoim studium
uwagi na osobliwe nagłaśnianie afery francuskiego lekarza-zwyrodnialca,
niejakiego Petiot, który zwabiał do swego gabinetu ukrywających się pary­
skich Żydów, mordując ich następnie w sadystyczny sposób i grabiąc z mie­
nia. Dziennik lwowski rozpisywał się o tym szczegółowo i z nieszczerym
oburzeniem, gdy równocześnie władze niemieckie przygotowywały masową
rzeź miejscowych Żydów, zamkniętych w getcie...
Niepewność jutra, rosnąca w miarę zbliżania się frontu do Lwowa, rodziła
wzrost praktyk religijnych, co dziennik odnotowywał sumiennie. Równocześnie
trwała koniunktura na usługi wszelkiego rodzaju wróżbitów, ogłaszających się
w „Gazecie Lwowskiej". W obliczu nadchodzącej armii sowieckiej raz jeszcze
ujawniała się chwiejna postawa okupanta. W roku 1944 uporczywie usiłowano
przeciwdziałać nastrojom paniki wśród mieszkańców miasta, z braku sensowniejszych argumentów zalecając szukania pociechy w... beztroskiej piosence
ulicznej. Nagle jednak postanowiono pozbyć się części ludności polskiej
z miasta, oferując „pociągi ewakuacyjne" do Krakowa. Zachwalano wygodę
podróży i roztropność tych, co „czasowo" postanowili przeczekać trudny okres
r

�365

RECENZJE I OMÓWIENIA

militarnego kryzysu w zachodnich połaciach Generalnej Gubernii. Autor
omawianej książki nie informuje nas, niestety, ilu ówczesnych lwowian zdecy­
dowało się na opuszczenie miasta. Osobiście pamiętam kawały na temat tanich
futer szytych w Krakowie ze lwowskich tchórzów, najprawdopodobniej
kolportowane przez lwowskie AK. Część z prac Hteracko-wspomnieniowych na
temat Lwowa czasów ostatniej wojny wyszła zresztą spod pióra ludzi, którzy
właśnie wtedy, w obliczu nadchodzącego frontu, opuścili miasto. Dla nich
polski, wojenny Lwów skończył się zatem w roku 1944, podczas gdy w rzeczy­
wistości trzon ludności polskiej tego miasta przeżyć musiał powrót władzy
sowieckiej ze wszystkimi jego konsekwencjami.
Szósty i ostatni zarazem rozdział książki Hryciuka traktuje o problema­
tyce kulturalnej, choć autor poświęcił jej niemało miejsca także w rozdziale
piątym. Obok miernych utworów pióra trzeciorzędnych poetów i prozaików
współpracujących z „gadzinówką", pod koniec niemieckiej okupacji decydo­
wano się na zamieszczanie w „Gazecie Lwowskiej" fragmentów klasyków
literatury polskiej. Rozbudowywano dział historyczno-krajoznawczy, popu­
laryzujący dzieje cywilizacji polskiej we Lwowie i w całym regionie. Coraz
częstsze stawały się akcenty tradycji walk z dawnymi najazdami ze wschodu
i aluzje do jedności z zachodnią cywilizacją. Nieśmiałe nuty pojednania
z Ukraińcami miały koić nastroje wywołane rzeziami Polaków na Wołyniu
i Podolu. Aluzje te wspierano elementami rehgijnymi. Brak miejsca nie
pozwala na szerszą analizę tych aspektów działalności „Gazety", chociaż to
właśnie one przyczyniły się walnie po wojnie do rehabilitacji Wasylewskiego.
W zakończeniu Hryciuk przedstawia ewolucję oceny pracy Polaków
w „Gazecie Lwowskiej" przez ówczesne polskie władze podziemne. Ogólny
bilans oddziaływania na polskie społeczeństwo okupowanych Kresów
Wschodnich ocenia dodatnio, mimo ewidentnie manipulacyjnych, propa­
gandowych celów, jakim przyświecała idea wydawania „gadzinówki".
Praca Hryciuka jest rozprawą magisterską i jako taka musi budzić sza­
cunek swoją rzetelnością oraz obfitością materiału informacyjnego, usyste­
matyzowanego logicznie i przejrzyście. Dla badacza życia codziennego
i kultury Polaków ery okupacyjnej wydaje się nieodzowna. Można mieć
nadzieję, że w przyszłości doczekamy się podobnej analizy wydawanego we
Lwowie przez władze sowieckie „Czerwonego Sztandaru", zarówno w okre­
sie 1939-1941 jak i po roku 1944.
Leszek Dzięgiel
Jacques Heers, Święta głupców i karnawały, Oficyna Wydawnicza Volumen,
Wydawnictwo Marabut, Warszawa 1995, ss. 224
Znany historyk francuski podjął się trudnego zadania uporządkowania
pojęciowego wiedzy o różnych świętach obchodzonych czy to z inicjatywy
możnych, czy też z oddolnego zapotrzebowania społecznego. Bibliografia

�366

RECENZJE I OMÓWIENIA

odnosząca się nieraz do szczegółowych opisów tych świat była obfita. Grze­
szyła ona jednak dość uproszczoną interpretacją tych zjawisk społecznych
i dotyczyła różnych krajów zachodniej Europy. Autor opublikował już
w 1971 г., wznowioną w 1982 г., książkę o średniowiecznych świętach, grach
i zapasach rycerskich w Europie zachodniej. Tu jednak uwzględnił daleko
szersze zagadnienie zabaw ludowych, określanych ogólnie mianem świąt
głupców i , organizowanych przez warstwy wyższe, karanawałów. Autor nie
uległ uproszczonej wizji zagadnienia, że z okresem znikania świąt głupców
u progu ery nowożytnej zaczęto się wyżywać w inscenizowaniu karnawałów.
„Święto kleryków utrzymuje się, przynajmniej na północy Francji, aż do
pierwszych dziesięcioleci X V I I wieku; karnawał, w Italii na przykład, ale
również w Niemczech, sięga korzeniami czasów bardzo odległych, do często­
kroć bardzo starych świąt, w każdym razie odnajdujemy go w pełni roz­
kwitu w Rzymie i innych dużych miastach włoskich w XIV wieku" (s. 210).
Autor uważa, że należy odrzucić pojęcie średniowiecznego święta w od­
niesieniu do pokazów głupców, czyli odwrócenia ról społecznych funk­
cjonujących w społeczeństwach miejskich.
Oba te typy zabaw i pokazów urządzano w miastach. Ludność wiejska
stawała się głównie widzami, jakkolwiek w świętach głupców stawała się
także raczej przedmiotem kpiny aniżeli ostrej drwiny. Niezdarnego i zahuka­
nego chłopa przeciwstawiano sprytnemu przedstawicielowi biedoty miej­
skiej. Ośmieszać należało przede wszystkim tych możnych, z którymi orga­
nizująca święta głupców młodzież stykała się na co dzień, a więc duchow­
nych różnych kategorii i zamożnych świeckich, głównie przedstawicieli
władz miejskich. Wieśniak nie był ani obcym, odmieńcem, ani szczególnie
śmieszną postacią. Dopiero w fantastycznych postaciach karnawałowych
z końca XV w. wieśniak tańczy z Maurem, obaj w ustalonych tradycją
maskach: „Oblicze wieśniaka odzwierciedla ten rodzaj pogardy czy przy­
najmniej dobrotliwego rozbawienia, jakie mieszkańcy miast, nawet ci naj­
prostsi, z ulicy, odczuwają wobec prostaków ze wsi: rysy z grubsza ciosane,
włosy zmierzwione, ubranie niezbyt zadbane, buty wielgachne, wysokie,
całość utrzymana w nader żywych kolorach, niekiedy tych tradycyjnie za­
strzeżonych dla głupców i błaznów". Towarzyszący wieśniakowi Maur nosił
czarną maskę i miał kędzierzawą czuprynę (s. 168).
Szczegółowa analiza charakteru świąt głupców ukazuje skomplikowane
korzenie tych zabaw. W głębszej warstwie chodzi o odwrócenie ról społecz­
nych, kilkudniowe zwycięstwo słabych, ubogich, maluczkich a także dzieci.
Zarazem jednak kościół katolicki odegrał niemałą rolę w ich inscenizacji.
Chcąc przyciągnąć wiernych do świątyń organizowano procesje, tańce,
przedstawienia sakralne, całe dramaty liturgiczne. Związane one były ze
świętami religijnymi, głównie zimowymi, pomiędzy Bożym Narodzeniem
a świętem Trzech Króli, lecz także w okresie karnawału i święta wiosny.
Dochodziło do świąt „na opak", gdy duchowni, nawet dostojni kanonicy,
stawali się na ten krótki okres błaznami ludu, zdarzało się wyśmiewanie

�RECENZJE I OMÓWIENIA

367

obrządków religijnych, wybierano papieża głupców. Te ekscesy doprowadzi­
ły do surowych zakazów i usunięcia nawet dziecinnych rozrywek młodych
ministrantów inscenizowanych w obrębie zabudowań kościelnych i cmen­
tarzy. Jednakże w początkowym okresie to odwrócenie ról na jeden lub
kilka dni pozwalało na pośmianie się z możnych i przyczyniało się do
rozładowywania napięć społecznych.
Autor zwalcza przekonanie o ignorowaniu i zaniedbywaniu dzieci w okre­
sie średniowiecza. Podkreśla znaczenie chrztu, wprowadzenia dziecka w społe­
czeństwo, jako symbolu niewinności. Zarazem instytucje charytatywne spra­
wowały skuteczniejszą nieraz ochronę porzuconych dzieci aniżeli w później­
szym okresie. Święta Bożego Narodzenia czy Niewiniątek stawały się pretek­
stem do zabaw kościelnych, w których brały udział dzieci wychowywane
w przytułkach przy kapitułach. Bardziej złożone jest zagadnienie święta
maluczkich. Tu wyśmiewano głupców, czyli debilów, chorych psychicznie
a także ludzi obciążonych poważniejszym kalectwem fizycznym. Obłąkani byli
niekiedy uważani w dawnych społecznościach za naznaczonych piętnem
nadprzyrodzonym. Dotyczyło to jednak raczej jasnowidzów. Natomiast w za­
bawach święta głupców czy osła wszelkie odchylenia od normalności były
nieraz traktowane jednakowo. Statek głupców, który miał ich wywieść na
dożywotnie wygnanie, nie mieścił tylko obłąkanych lecz także ludzi obciążo­
nych różnymi przywarami, maniami i śmiesznostkami. Wyszydzano ich nieraz
bezlitośnie. Tylko umiejący błaznować cieszyli się społecznym uznaniem.
Jednak i oni byli napiętnowani odpowiednim ubiorem. Zarazem ludzie
o niespotykanym wyglądzie, określani jako „dzicy", występowali w pierw­
szych szeregach pochodów i maskarad. Inny charakter miały widowiskowe
występy goliardów czyli wagabundów, cieszące społeczności miejskie i wiejskie
w ciągu całego roku niewymyślnymi przedstawieniami. Te spontaniczne
pochody związane ze świętami głupców podkreślały wszelkie inności uważane
za śmieszne w danym społeczeństwie. Otwierało się pole do wyszydzania
odrębności etnicznych, zwłaszcza znanych wszystkim Żydów, ale też bardziej
egzotycznych Maurów, Murzynów i później Indian.
Korowody i karnawały były zorganizowaną formą rozrywki. Zamiast
duchownych organizowali je świeccy, np. bractwa i towarzystwa literackie,
różne kompanie. Zdarzające się zakłócenia porządku społecznego, zarówno
bójki i zamieszki, jak zbyt otwarta krytyka władz, doprowadzały do zakazu
tych zabaw. Miasta stawały się gwarantem i strażnikiem uporządkowanych
a nawet moralizujących zabaw. Autor stwierdza, że ludowe początkowo
karnawały zostały skonfiskowane. Zamiast kontestacji święta zaczęły glory­
fikować ludzi i całe grupy sprawujące władze. Defilady na wozach ukazy­
wały w okresie baroku alegorie i moralizujące pouczenia. Były to już święta
mędrców, a nie głupców, często arystokratyczne święta dworu.
Autor dokonał ogromnego wysiłku w sensie pojęciowego uporządkowa­
nia barwnych opisów materiałowych. Odczuwa się jednak brak rozróż­
nień charakteru tych świąt i czasu ich trwania w różnych krajach. Widać

�368

RECENZJE I OMÓWIENIA

szczególną ostrość antykościelnych drwin w południowej Francji. Niemie­
ckie przepisy miejskie są świadectwem zamiłowania do porządku. W sumie
jednak w omawianej książce zaciera się olbrzymia różnorodność tych ludo­
wych czy miejskich zabaw, a dążenie do uogólnień ujednoliciło zbyt mocno
różnorodność związaną z charakterem narodowym. Odczuwa się brak po­
dobnego syntetycznego opracowania zabaw, jakie odbywały się w środkowej
Europie. Nie sprzyjała im silna władza państwowa a także ostrzejsze wymogi
porządkowe władz miejskich. Jednakże szlacheckie zabawy Rzeczypospolitej
Babińskiej, podobnie jak bogata Uter atura sowizdrzalska, mogłyby tu do­
starczyć porównawczego materiału. Na Zachodzie absolutyzm i bardziej
czujna po okresie reformacji władza kościelna ukróciły te jedynie z pozoru
niewinne zabawy. W środkowej Europie miasta były słabsze a rządy szlachty
nie lubiły krytyki choćby słabej władzy. Wielkie widowiska barokowe były
jednak przez nią organizowane. Zagadnienia te wymagają bUższego zbada­
nia sytuacji w naszej części Europy.
Irena Turnau
Karol Daniel Kadłubiec, Górniczy śmiech (komizm ludowy pogranicza czesko-polskiego), BibUoteka „Literatury Ludowej", t. 1, Czesław Hernas (red.),
Wrocław 1995, ss. 307
Książka D.K. Kadłubca ukazała się w ramach nowej serii Biblioteka
„Literatury Ludowej", której patronuje Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.
Zanim przejdę do jej omówienia wypada powiedzieć kilka słów o samej serii.
Powstała ona z inspiracji prof. Czesława Hernasa - wieloletniego Redaktora
„Literatury Ludowej". Na łamach tego czasopisma już kilkakrotnie, obok
artykułów i rozpraw publikowano również prace zwarte (np. R. 12-15, 34),
wiązało się to jednak z koniecznością rezygnacji z wydawania kolejnych
zeszytów. To właśnie brak odrębnej serii poświęconej badaniom wychodzą­
cym poza tradycyjne rozumienie folkloru, promującej teksty traktujące
o współczesnych jego przejawach i konieczność odciążenia czasopisma legły
u podstaw powołania do życia Biblioteki „Literatury Ludowej". Nieprzy­
padkowo nową serię otwiera praca Karola D. Kadłubca, badacza od lat
zajmującego się problematyką Śląska Cieszyńskiego, poświęcona problema­
tyce komizmu ludowego pogranicza czesko-polskiego, napisana na podsta­
wie współczesnej prozy ludowej, anegdoty i kawału. Książka składa się
z dwóch części: tekstów źródłowych pochodzących z badań terenowych
prowadzonych na Zaolziu, zwłaszcza na obszarach zagłębiowskich, oraz
warstwy teoretyczno-anaUtycznej. Wyniki badań mogą być uznane za repre­
zentatywne, ponad 1450 tekstów (z tego w książce zamieszczono 185) zebra­
no bowiem w miejscu ich funkcjonowania w obiegu pierwotnym. Autor
podkreśla przy tym, że konsekwencją przyjętej techniki badawczej była łańcuchowość procesu folklorystycznego polegająca na „powstawaniu makro-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

369

struktur fabularnych, wielosegmentowych ciągów narracyjnych, których
łącznikiem jest bardzo często postać, typ bohatera, rzadziej tematyka czy
gatunkowość" (s. 10-12). Doskonale zdając sobie sprawę z problemu inter­
ferencji gatunkowych, konieczności systemowego podejścia do badań nad
prozą ludową K.D. Kadłubiec wybrał za przedmiot analizy angedotę i ka­
wał. Dokonanie takiego zabiegu motywuje następująco: „1 - nie sposób
ogarnąć w jednym tomie całości folkloru narracyjnego, 2 - kawały i anegdo­
ty są obecnie [...] najproduktywniejszym, a zatem najbardziej reprezentatyw­
nym gatunkiem prozy ludowej, szczególnie w środowiskach uprzemysłowio­
nych, toteż mają dla nich podstawowe znaczenie także w zakresie śledzenia
relacji sub- lub interetnicznych" (s. 17). Autor zrezygnował również z trady­
cyjnego, tematycznego układu zebranego materiału na rzecz układu według
miejscowości, aby w ten sposób przedstawić chronologię badań, lokalny
zasób, specyfikę i profil gatunku oraz procesy folklorotwórcze, chociaż, jak
sam przyznaje, nie zawsze i nie do końca było to możliwe. Precyzując pojęcie
folkloru górniczego uzasadnia również jego syntetyczny charakter, omawia
procesy adaptacji i asymilacji wątków. Wiele uwagi poświęca cechom komi­
zmu północnocieszyńskiego w kontekście problemów interetniczych, wska­
zując na ich związki z facecjonistyką górnośląską zwłaszcza w warstwie
poetyki, języka czy zasadach modelowania świata przedstawionego. Pod­
kreśla znaczenie funkcji familiarnej i integracyjnej komizmu i humoru, rolę
humoru jako niezmiernie skutecznego narzędzia kontroli społecznej, co wy­
nika z jego podstawowej cechy, jaką jest wartościowanie rzeczywistości
społecznej i sprawia, że ma on również swój wymiar kulturowy, jest bowiem
manifestacją tożsamości, poczucia odrębności. Istotne miejsce w rozważa­
niach K.D. Kadłubca zajmuje analiza segmentacji narracji folklorystycznej,
znaczenia cząstki inicjalnej (jej modalności, funkcji kodowania fabuły)
i finalnej (sens, istota), struktury wątków w anegdocie i kawale. W omawia­
nych tekstach dostrzega wewnętrzny, dychotomiczny układ świata, modelo­
wanego w oparciu o dwie przeciwstawne płaszczyzny, mogące przebiegać
horyzontalnie (eksponując ideę etniczną, kulturową) i wertykalnie (eksponu­
jąc ideę socjalną i społeczną). Delimitacja horyzontalna może być również
istotą komizmu rozgrywającego się na jednej płaszczyźnie socjalnej, społecz­
nej czy kulturowej, gdy postacie nie są zantagonizowane. Humor górniczy
bazuje na opozycjach swój - obcy, kobieta - mężczyzna i innych binarnych
układach postaci. Często obiektem komizmu staje się także osoba z we­
wnątrz grupy łamiąca obowiązujące zasady, lub której cechy odbiegają od
homogenicznego, jednorodnego obrazu akceptowanego przez środowisko.
Na podstawie przeanalizowanych tekstów autor dochodzi do wniosku,
że obiektem wartościowania w humorze górniczym są: cechy psychiczne
(47% wątków), cechy charakteru (30%), obcość i jej pochodne (17%),
opozycja płci (6% wątków!. Z drugiej strony wskazuje na cechy preferowa­
ne: spryt (przebiegłość, chytrość) - ujawniające się w komizmie sytuacyjnym
(53% wątków), umiejętność posługiwania się słowem - komizm słowny

�370

RECENZJE I OMÓWIENIA

(38% wątków), reszta to kontaminacje dwu powyższych sposobów. Poprzez
wartościowanie świata, immanentną cechę humoru górniczego, dokonywana
jest analiza świata. Wśród metod tejże analizy zasadnicze znaczenie, zda­
niem K.D. Kadłubca, mają: „degradacja", „kontrast", i „niespodzianka".
Zakres tych pojęć, ich miejsce w płaszczyznach horyzontalnej i wertykalnej,
w odmianie sytuacyjnej i językowej określa autor bardzo precyzyjnie.
Wiele miejsca w formie szczegółowych rozważań poświęca autor pro­
blematyce czasoprzestrzeni w omawianych tekstach folkloru. Akcja rozgry­
wa się w przestrzeni niejednolitej ale tworzącej spójną, zamkniętą całość.
W jej skład wchodzą: kopalnia, kolonia z domami górniczymi i miejscem
zamieszkania oraz droga pomiędzy nimi ze znajdującymi się przy niej gospo­
dami, sklepami, mostami itp. „Czas zdarzeniowy komizmu przylega do
czasu rzeczywistości realnej, do czasu empirycznego, toteż rozwija się linear­
nie, syntagmatycznie, podobnie jak czas historyczny, fizyczny" (s. 83). Prze­
strzeń i czas tworzą nierozerwalną całość, warunkują się wzajemnie „rea­
lizują artystyczną jedność utworu". Według autora, komizm różnicuje
Śląsk Cieszyński na część południową i północną. Komizm frantowsko-sowizdrzalski, urwisowski jest charakterystyczny dla górniczo-przemysłowej
części północnej, dla środowiska górniczego, zdemokratyzowanego, zinte­
growanego, skłonnego do żartobliwego spojrzenia na siebie. Stąd „najbar­
dziej charakterystyczne dla komizmu tego środowiska są te wątki, które
eksponują komizm jednopłaszczyznowy, wynikający z jednorodności statusu
socjalnego, zawodowego i kulturowego bohaterów - jego nosicieli".
Na koniec tego pobieżnego z konieczności omówienia pracy dodać nale­
ży, że autor uzupełnił ją o dokumentację zamieszczonych tekstów, krótkie
noty na temat gawędziarzy - informatorów oraz słownik wyrazów gwaro­
wych i zapożyczonych, który stanowi ważną pomoc dla czytelnika,
Mirosław Marczyk

Zbigniew Libera, Wstęp do nosologii, Wrocław 1996, Wirydarz, ss. 122
W wydawnictwie Wirydarz ukazał się niedawno niezwykły traktat o nie­
jednoznacznej i wielowarstwowej treści, bo taki też jest jego bohater, uwik­
łany w cały szereg zależności od praktyk dyskursywnych, w jakich przyszło
mu funkcjonować. „Uogólnionym autorem" najnowszej książki Zbigniewa
Libery jest NOS.
Nos? Dziwny to bohater. Niepoważny, nieznaczący?! Potrafi jednak
znaczyć, choćby poprzez moc różnicowania: godnych i niegodziwych, mądrych
i głupich, pięknych i brzydkich. Temat do wyśmiewania, pogardzania, wytyka­
nia, a więc niewątpliwie zauważany, temat wokół którego narósł już znaczny
materiał do poważnej dyskusji. Jednak któż odważyłby się na poważną o nim
opowieść, aby nie narazić się środowisku naukowemu na śmieszność?

�RECENZJE I OMÓWIENIA

371

Oto jest. Nos doczekał się odważnego - Zbigniew Libera, autor wzbu­
dzającej niepewny uśmiech książki Rzyć, aby żyć, książki wielowątkowej
i zmuszającej do refleksji wykraczającej poza zakres wąsko pojętego tematu.
Można powiedzieć, że „nosologia" kontynuuje tę niezwykle interesującą
podróż po ciele człowieka i nauki. Autor traktuje nos jednocześnie jako
tekst i pretekst, bo przecież analizując wszelkie możliwe relacje, w jakie
uwikłana jest ta „najbardziej wystająca środkowa część twarzy", demaskuje
przy okazji mit przeźroczystej etnografii, etnografii zajmującej się „poważ­
nymi sprawami" oraz mit etnograficznego gatunku pisania. Czyż naukową
może być książka na tak „niepoważny" temat? Naukowe opowieści przy­
zwyczaiły nas do tego, że powtarzają zaklęcia/pojęcia określonych mód
naukowych, nieustannie przypominając nam o autorytetach stojących za
„tymi słowami". Przyzwyczaiły nas także do tego, że nudzą długimi, skład­
niowo skomplikowanymi zdaniami, słownictwem, które ma uwiarygodnić
autora jako „naukowca", a więc człowieka, który wie jak jest naprawdę, bo
przecież „prawda nie jest łatwa". Jeśli więc książka jest inna, jeśli czyta się
ją z przyjemnością, jeśli lektura bawi, gorzej - jeśli wzbudza śmiech, to jest
to najwyraźniejszy dowód jej nienaukowości. W tym sensie książka Libery
nie jest „konwencjonalną" opowieścią naukową, dlatego bez przeszkód mo­
że po nią sięgnąć zarówno czytelnik niezaznajomiony z tajnikami wiedzy
antropologicznej, jak i „poważny naukowiec".
Konstrukq'a opowieści przypomina szkicefizjonomicznewczesnego rea­
lizmu, których kalejdoskopowa forma i przepych miały zawładnąć czytel­
nikiem raz go bawiąc, raz wprawiając w zdumienie czy w końcu ucząc.
U Libery, obok formy takiego szkicu, pod płaszczykiem XLX-wiecznej konwenq'i, istnieje druga narracja, która konsekwentnie ukazuje strukturalny
związek między nosem a mikrokosmosem ciała i makrokosmosem kultury.
Nos jest tu częścią całego systemu odpowiedniości anatomiczno-funkcyjnych
ciała. Ciało w obrębie systemu podobieństwa jest systemem znaków - nos
stanowi element gramatyki tego systemu i w powiązaniu z innymi elemen­
tami, kontekstem, który Libera szczegółowo w swej książce omawia, tworzy
„obraz", jest źródłem wiedzy o wnętrzu, odbija cechy charakteru, skłonno­
ści, namiętności na zasadzie podobieństwa: to co wewnętrzne uzewnętrznia
się w fizjonomii nosa. Godną zainteresowania ilustracją tego problemu jest
rozdział poświęcony katalogowi nosów. Okazuje się пр., że nosy duże mają
ludzie wysoko urodzeni, monarchowie - tu nos uwierzytelnia ich mądrość
i wielkość, małe natomiast mają ludzie służalczy, niestali, oraz piękne kobie­
ty. Ludzie grubiańscy, lud („grube obyczaje") ma na ogół nosy grube,
mięsiste, choć „ludy wybrane", np. górale tatrzańscy, mają nosy kształtne,
smukłe jak „strome stoki górskie". Fizyczna inność nosa jest rzutowana na
inność społeczną. W obrębie mikrokosmosu ciała, symetrie i odpowiedniości
nosa i członka są notowane zarówno w starożytnym Rzymie, jak i we
współczesnej polskiej kulturze ludowej. Na podstawie wielkości nosa (także
ust) ocenia się wielkość narządów płciowych. Autor krótko tłumaczy te

�372

RECENZJE I OMÓWIENIA

zależności: „w wielu językach i kulturach dostrzega się liczne podobieństwa
anatomiczne i funkcyjne pomiędzy głową, mózgiem, twarz, w tym i nosem,
i jeszcze myśleniem, jedzeniem, kichaniem, smarkaniem, itd., a pośladkami,
odbytem, ekskrementami, defekacją oraz genitaliami, życiem seksualnym.
W efekcie tego, tyłek bywa ujmowany jako «lewa gęba», «twarz na орак»,
odbyt - «antypody ust», mózg i umysł przedstawia się jako «pojemniki»
ekskrementów, wielkości narządów płciowych odpowiadają rozmiarom nosa
czy ust itd., itp. Toteż kiedy nie chcemy powiedzieć «mam cię w dupie»,
możemy użyć powiedzenia: «mam cię w nosie», zamiast «pocahxj mnie
w dupę/chuja» - «pocałuj mnie w nos», mamy prawo do takiego przekładu
«gówniarz-smarkacz»" (s. 62-63).
Interpretacja wyobrażeń kulturowych związanych z nosem sięga znacznie
głębiej, wciąż dalej. Nos ma tendencje ekspansjonistyczne, „ambicje im­
perialistyczne", jednak konsekwentna dyskusja wokół nosa próbuje ten ży­
wioł opanować, nie zredukować, lecz wytłumaczyć przez pryzmat określonej
praktyki dyskursywnej, która operuje na granicy dwóch porządków: zjednej
strony nauki o ambicjach demiurgicznych, a z drugiej - myśU mitycznej.
Analizując „dylemat nosa" autor pokazuje niemożność rozdzielenia tych
porządków, jednocześnie ukazując moment słabnięcia i nieustającej obecno­
ści tej praktyki, podobnie jak czyni to Foucault w stosunku do myśli
nowoczesnej. Ta formacja dyskursywna, która pozwoliła tak długo fizjonomice (od Arystotelesa) funkcjonować w oficjalnym obiegu myśli nauko­
wej, wyczerpując się oddała ducha kulturze masowej i kulturze ludowej,
gdzie, według autora, nos dopiero się „rozgadał".
Pierwsze rozdziały charakteryzują myśl fizjonomistów, m.in. Arystotelesa
i Lavatera, która ukształtowała na długo pojmowanie części ciała jako
metaforycznych i metonimicznych odpowiedników charakteru, stanów ducha
czy kondycji moralnej. Co ciekawe, nawet współczesny zupełnie Słownik
antropologiczny próbuje znaleźć w tym niezwykłym fenomenie nosa wyróżnik
człowieka, wysuwając przy tym iście arystotelesowskie argumenty, przypomina­
jąc raczej tradycje hermetyczne niż pokartezjańską „naukę". Po drodze
zamieszcza autor oryginalny, jeden z licznych w literaturze XIX-wiecznej
traktatów pt. Rozprawa o nosach. Kolejne rozdziały przybliżają sposoby
funkcjonowania wyobrażeń związanych z nosem w ramach kultury masowej
i ludowej, zarówno obecnej jak i dawnej. Rozszerzają się też konteksty
kulturowe wiążące się z nosem, jak пр.: wróżby z nosa, wyobrażenia związane
z oddychaniem nosem, z zapachami, kichaniem i smarkaniem, tworząc
niezwykle przejrzystą ramę dla wcześniejszych ustaleń. Okazuje się, że wiele
z wierzeń dotyczących nosa opiera się z jednej strony na jego medialnym
charakterze, na tym, że jest jedną z granic ciała, z drugiej na wartościowanych
relacjach przestrzennych (góra-dół, prawo-lewo).
Język nosologii, język ciała, sposoby przedstawiania świata za pomocą
metafor cielesnych były i są szeroko praktykowane, co więcej wciąż mają
niezwykłą moc oddziaływania na „zbiorową wyobraźnię". Pomimo znacz-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

373

nego wyciszenia „myśli mitycznej" i związanej z nią struktury podobieństwa,
współczesna „myśl nowożytnoeuropejska" nie zdołała uniknąć myślenia za
pomocą ciała, ze wszystkimi stąd wynikającymi konsekwencjami, a więc
przekładaniem odpowiedniości cielesnych na rzeczywistość społeczną, poli­
tyczną czy naukową. Autor kończy swą nosologic wymownym tego przy­
kładem, który pojawia się jakby niechcąco, na marginesie, a tak naprawdę
„wieńcząc dzieło" zgrabną klamrą. Przedstawia bowiem „Polityczny dyle­
mat nosa". Nos Kleopatry, Jelcyna stają się elementami gry politycznej,
wplatają się w historię kształtując pośrednio przebieg wydarzeń. Wynik
dylematu jest oczywisty - do dziś wielkie debaty polityczne czy historyczne
można komentować i komentuje się w języku nosologii, nie narażając się na
niezrozumienie. Nos ma wciąż znaczną siłę perswazji, potrzebny jest jednak
ktoś, kto pozwoliłby mu na powrót do nas przemówić. Z całą pewnością
Zbigniew Libera otwiera przed każdym taką możliwość.
Marcin Brocki

John Van Maanen, Tales of the Field. On Writing Ethnography, The Univer­
sity of Chicago Press, Chicago and London 1988, ss. 144, indeks nazwisk
John Van Maanen jest profesorem w Sloan School of Management
w Massachusetts Institute of Technology. Od lat zajmuje się teorią orga­
nizacji a w szczególności etnografią współczesnych organizacji. W recen­
zowanej książce zajmuje się przede wszystkim rolą badacza w zbieraniu
i opracowywaniu danych terenowych oraz charakterystyką form literackich
używanych przez badaczy do przedstawiania wyników swoich badań. Van
Maanen przedstawia również krótką charakterystykę ograniczeń, z jakich
należy sobie zdawać sprawę pisząc prace etnograficzne (opisy etnograficzne
są dokumentami z pogranicza dwóch kultur: kultury obserwowanej i kultury
obserwatora tak więc należy wziąć pod uwagę, że opis etnograficzny to tylko
interpretaba jakiejś kultury a nie jej „doskonały" zapis).
Autor twierdzi, że opisy/prace etnograficzne są dziełami literackimi,
w których badacze usiłują nie tylko przekazać, to co zaobserwowali lecz
również zrobić to w sposób, który najlepiej będzie służył ich celom (cele
te mogą być różne: od zaciekawienia czytelnika po spełnienie wszystkich
kryteriów formalnych wymaganych przez przełożonego, profesora itd.).
W związku z tym autorzy uciekają się do różnego rodzaju konwencji litera­
ckich i chwytów retorycznych, co powoduje, że wynik ich pracy bardziej jest
podobny do opowieści, bajki (tale) niż do pracy naukowej w tradycyjnym
tego słowa znaczeniu.
W rozdziale pierwszym „Fieldwork, Culture, and Ethnography" autor
zawarł opis roli, jaką w etnografii odgrywają badania terenowe oraz reflek­
sje nad możliwością poznania badanej kultury. W rozdziale drugim „In

�374

RECENZJE I OMÓWIENIA

Pursuit of Culture" przedstawiona została krótka historia etnografii i jej
miejsca wśród nauk społecznych, główne rodzaje modelowych czytelników,
do których raporty z badań terenowych są kierowane (czytelnik-etnograf,
czytelnik-naukowiec zajmujący się naukami społecznymi, czytelnik popular­
ny) oraz wpływ modelowego czytelnika na formę opisu wyników badań.
W kolejnych rozdziałach przedstawione zostały najważniejsze i najczęściej
występujące rodzaje narracji.
Rozdział trzeci „Realist Tales" to charakterystyka sposobu narracji na­
zwanego „opowieści realistyczne". Jest to opis formalny, narracja prowa­
dzona jest w trzeciej osobie liczby pojedynczej; w tekście brak wzmianek
o działaniach i myślach autora, występują tylko członkowie badanej kultury,
a badacz decyduje o tym, jak dana kultura będzie interpretowana i prezen­
towana. Rozdział czwarty „Confessional Tales" jest charakterystyką typu
narracji stosowanego w „opowieściach-spowiedziach". W tym typie narracji
uwaga skupiona jest w większym stopniu na badaczu i jego przeżyciach,
badana kultura opisywana jest natomiast niejako przy okazji. Duży nacisk
kładzie się na zaangażowanie autora w prowadzone badania.
Rozdział pt. ,,Impressionist Tales" to próba opisu narracji „impresjo­
nistycznej". Ten typ narracji ma przedstawić wybrany moment, migawkę
z życia przedstawicieli opisywanej kultury. Opis jest sporządzany z perspek­
tywy bardzo osobistej i ma za zadanie przedstawić raczej zdarzenia nie­
zwykłe niż normalny bieg życia. Opisywane jest działanie przedstawicieli
danej kultury a nie oni sami czy też wynik ich działań. W wyniku za­
stosowania tego typu narracji modelowy odbiorca ma przeżyć opisywany
świat razem z autorem, a nie „na zimno" analizować dane.
W ostatnim rozdziale „Fieldwork, Culture, and Ethnography Revisited"
autor zastanawia się nad faktem współwystępowania różnych typów narracji
oraz nad konsekwencjami, jakie z tego faktu wynikają. Na zakończenie po
krotce charakteryzuje inne, mniej popularne rodzaje opowieści: opowieść
krytyczna, formalna, literacka, wspólnie-opowiedziana (jointly-told).
Przemysław Hensel

Kultura przedsiębiorczości, Brigitte Berger (red.), tłum. Kazimierz Frieske,
Oficyna Literatów „Rój", Warszawa 1994.
Czy istnieje jakaś kultura, społeczeństwo nie znające pojęcia i znaczenia
słowa „przedsiębiorczość"? W polskim społeczeństwie słyszy się ten termin
do znudzenia w mediach i od znajomych, ale czy wszyscy rozumiemy to
słowo tak samo, czy zastanawiamy, co się pod nim kryje? Co kształtuje
zjawisko zwane przedsiębiorczością, co ma na nie wpływ?
Tym problemem zajęli się autorzy omawianej książki. Pracę wydano
niedawno, prezentuje więc aktualne spojrzenia i opinie na ten temat.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

375

Autorzy stanowią zespół profesjonalistów, przedstawicieli różnych dzie­
dzin nauki - od ekonomistów poczynając, poprzez psychologów i socjolo­
gów, na antropologach kończąc. Wielki to walor, gdyż dzięki temu nie
rozpatrywali oni zjawiska jednopłaszczyznowo, pokusili się też o jego szer­
szy kontekst kulturowy. W przeciwieństwie do wielu jednostronnie patrzą­
cych ekonomistów, postanowili poruszyć tak ważną sprawę, jak wpływ na
przedsiębiorczość czynników społecznych - przekonań moralnych, wartości,
norm, jakie cenią sobie ludzie pochodzący z różnych kultur. Dotąd pomija­
no je, uważając przedsiębiorczość za zjawisko samo w sobie, jednorodne,
jednoznaczne i łatwo definiowalne. Autorzy wykazali, że tak nie jest. Przed­
siębiorczość kształtowana jest przez „bagaż" kulturowy przyniesiony przez
przedsiębiorców, co więcej - tworzy ona swoją własną kulturę. Jest to ważne
spostrzeżenie, bo - jak sugerują autorzy - może ona stanowić przeciwwagę
dla kultury biurokracji, przenikającej (o czym chyba wszyscy wiemy z włas­
nego doświadczenia) większość instytucji i organizacji.
Kultura przedsiębiorczości nie jest arbitralna, jako że nie cytuje definicji
- ani przedsiębiorczości, ani kultury. Tę ostatnią rozpatruje globalnie „jako
coś ogólnego, obejmującego całość ludzkich sposobów życia", skupia się na
fakcie kulturowego zróżnicowania świata, uznaje też zmienność kultury. Nie
podaje także jednej wspólnej definicji przedsiębiorczości. Autorzy szukają
raczej wspólnych jej cech konstytutywnych jako zjawiska występującego
w ramach każdego społeczeństwa, istniejącego w ramach kultury i jedno­
cześnie ją tworzącego. (O swą własną definicję pokusiła się jedynie redaktor­
ka). Dają oni jednak obraz zagadnienia, możliwość głębszego spojrzenia na
przedsiębiorczość, dzięki poszerzeniu horyzontu i punktu widzenia na nią.
Przedsiębiorczość może być różna, bo tworzą ją ludzie różnych kultur,
zróżnicowani w swych poglądach, przyzwyczajeniach i obyczajach. Pozwala­
ją ujrzeć tło i warunki kształtujące, pozwalają więc też na lepsze rozumienie
i definiowanie słowa. Cenny jest też fakt, że autorzy popierają rozważania
teoretyczne prezentowanymi porównawczo przykładami przedsiębiorczości,
a także jej śladami w różnych społecznościach. Pozwalają przy tym reprezen­
tantom różnych nauk na ukazanie w swych esejach właściwego tylko ich
dziedzinom punktu widzenia. Tworzy to więc interesującą mozaikę opinii.
Przedstawiają oni elementy kultury, które przyczyniają się do powstawania
nowych form przedsiębiorczości, opisują „proces odkrywania i interpreto­
wania rzeczywistości gospodarczej, właściwy przedsiębiorczości", ukazują
kulturowe zakorzenienie instytucji gospodarczych, związanych z określony­
mi grupami etnicznymi, wreszcie opisują odmienne tradycje przedsiębior­
czości w różnych grapach etnicznych (Hindusi, Afrykanerzy, Murzyni).
Ważne jest przy tym, że swe tezy i obserwacje popierają bezpośrednimi
rozmowami z przedsiębiorcami, co pozwala na spojrzenie „od wewnątrz",
na opisanie problemu niejako w dwóch wymiarach. Dają też szansę swoim
przeciwnikom. Przedostatni głos w książce krytykuje podejście badawcze
uwzględniające rolę kultury w przedsiębiorczości.

�376

RECENZJE I OMÓWIENIA

Książka wciąga. Napisana stosunkowo prostym językiem ukazuje bogac­
two tematu, jej wartość polega na zwróceniu uwagi na rolę czynników
kulturowych w kształtowaniu współczesnego przedsiębiorcy, „stającego się
nową siłą społeczną". Styka się z nią przecież każdy z nas, lepsze jej
zrozumienie może więc mieć także znaczenie praktyczne.
Lubomira Trojan

Bronisław Baczko, Wyobrażenia społeczne, Warszawa 1994, PWN, ss. 275
Książka Bronisława Baczki jest zbiorem esejów zainspirowanych bada­
niami wyobraźni utopijnej, które doprowadziły autora do podjęcia szerszych
analiz wątku tworzenia przez społeczeństwo wyobrażeń o sobie samym jako
o tworze przejrzystym. Jak twierdzi Baczko, w ten właśnie sposób powstają
pewne idee-obrazy, które nie są prostymi odbiciami rzeczywistości społecz­
nej, lecz wyobrażeniami, za pomocą których społeczeństwo postrzega swoje
wewnętrzne podziały, legitymuje swoją władzę, wypracowuje modele - wzo­
ry do naśladowania.
Refleksję metodologiczną, od której wychodzi w swych rozważaniach
autor, stanowi przypomnienie podejścia do problematyki wyobrażeń spo­
łecznych - począwszy od przemyśleń Machiavellego, Rousseau, Micheleta,
przez klasyczne pole badań opierające się przede wszystkim na ideach
Marksa (nacisk na pochodzenie i funkcję wyobrażeń społecznych w konflik­
tach klasowych), Durkheima (problem korelacji między strukturami społecz­
nymi a zbiorowymi wyobrażeniami), Maxa Webera (problematyka funkcji
wyobrażeń społecznych w tworzeniu sensu działań społecznych) do now­
szych koncepcji rezygnujących z pomysłu uniwersalnej koncepcji społeczeń­
stwa a odwołujących się do zróżnicowania społeczeństw i kultur. Należą tu
m.in. koncepcje szkoły Annales, teorie wykorzystujące dorobek psychoana­
lizy i antropologii strukturalnej.
Celem rozważań metodologicznych jest pokazanie wieloaspektowości
problemu wyobrażeń społecznych, jak również umiejscowienie przez autora
własnego pola badań. W swoich esejach Baczko pragnie bowiem zaakcen­
tować miejsce, jakie posiada wyobraźnia społeczna w całym systemie sym­
bolicznym (mity, rytuały, utopie, ideologie, wierzenia) określającym toż­
samość zbiorowości i regulującym życie zbiorowe. Autor przywołuje kon­
krety historyczno-kulturowe dotyczące różnych społeczeństw oraz teksty
pisane - nośniki pewnych idei, jednocześnie kształtujące, jak i odzwiercied­
lające tendencje wyobraźni zbiorowej.
Jednym z podstawowych problemów pokazanych w tej pracy staje się
zatem kwestia konstruowania wyobrażeń społecznych jako wypadkowych
doświadczeń, pragnień interesów i dążeń społeczeństwa. Na pierwszy plan
wysuwa się tu właśnie kwestia utopii i wyobraźni utopijnej, w najbardziej

�RECENZJE I OMÓWIENIA

377

klarowny sposób ujmującej pragnienia społeczeństwa, aby być tworem spój­
nym i przejrzystym. Analizując różnorodne teksty utopijne (począwszy od
czołowej pozycji - Utopii Thomasa Moore'a, a skończywszy na 1984 Orwel­
la) Baczko pokazuje niezwykłą przydatność tego wyobrażenia do konstruo­
wania całego repertuaru mitów politycznych i konstytuowania określonych
zjawisk (bunty społeczne, totalitaryzm).
Przedstawiając nam rytuały buntu chłopskiego we Francji X V I I w.,
symboliczne tło Rewolucji Francuskiej oraz czasów terroru stalinowskiego
(tworzenie nowych symboli, produkowanie obrazów charyzmatycznego przy­
wódcy lub „duchowego przodka") autor chce ukazać, w jaki sposób wyobraź­
nia społeczna staje się symboliczną osnową procesów i zjawisk historycznych.
Kolejnym problemem pojawiającym się w tej pracy będzie kwestia pod­
stawowej funkcji wyobrażeń społecznych, jaką ma być organizowanie i opa­
nowywanie na poziomie symbolicznym czasu zbiorowego. Baczko przenosi
nas zatem do polskich realiów okresu „Solidarności" (1980/81) i śledzi
procesy modelowania przez społeczeństwo tzw. pamięci zbiorowej działają­
cej przez sieć określonych wyobrażeń, rytuałów, świąt i stereotypów od­
noszących się do pewnej szczególnej przeszłości, która to przeszłość staje się
integralnym składnikiem walki politycznej w teraźniejszości oraz zbiorowej
nadziei dotyczącej przyszłości.
Autor podejmuje również problem strategii panowania nad wyobrażeniami
społecznymi jako czynnika, który, według koncepcji utopijnych (Huxley,
Orwell) daje całkowitą władzę nad społeczeństwem. Na tle wydarzeń Rewolucji
Francuskiej, okresu stalinowskiego, ruchu solidarnościowego w Polsce ukazuje
mechanizmy propagandy, terroru, tworzenia charyzmatycznych obrazów
realnych i „duchowych" przywódców, podaje mniej lub bardziej jaskrawe
przykłady strategii opanowywania przez władzę sfery wyobrażeń społecznych.
B. Baczko w swej pracy pokazuje zatem, w jaki sposób wyobraźnia
społeczna reguluje i kontroluje życie zbiorowe, dostarczając schematu inter­
pretacji różnorodnym doświadczeniom jednostkowym, w jaki sposób przy­
czynia się zarazem do konstruowania, ale także i rozpadu pewnych typów
świadomości społecznej.
Agnieszka Pokropek
Bill Devall, Georges Sessions, Ekologia głęboka, Warszawa 1995, wyd.
„Pusty Obłok"
„Jedno wiemy z pewnością. Ziemia nie została stworzona dla człowieka,
to człowiek został stworzony dla Ziemi" - słowa wypowiedziane przeszło sto
lat temu przez indiańskiego wodza Seattle wyrażają pogląd diametralnie
różny od biblijnej zachęty: „czyńcie sobie Ziemię poddaną". Biegunowe
przeciwstawienie dwu koncepcji widzenia świata, relacji człowieka ze wszyst­
kim, co go otacza, stanowi fundament, dziś już klasycznej, książki pt.

�378

RECENZJE I OMÓWIENIA

Ekologia głęboka. Jej autorami są dwaj kalifornijscy myśliciele: Bill Devall
(wykładowca na stanowym uniwersytecie Humboldta w Kalifornii i działacz
ruchu ekologicznego) oraz Georges Sessions (filozof z Sierra College, Kali­
fornia). Książka zawiera kompletną wiedzę na temat genezy, założeń i prak­
tyki filozoficznego nurtu ekologicznego, nazwanego ekologią głęboką.
Termin ten pojawił się w literaturze po raz pierwszy w 1973 r. w artykule
Arne Naessa (filozofa, działacza i teoretyka ruchu ekologicznego) pt. The
Shallow and the Deep. Long Range Ecology Movement. „Duchowo głębokie"
podejście do Natury ma wynikać, według Naessa, z większej wrażliwości
i otwartości człowieka na siebie samego i na otaczające go inne formy życia.
Jego istotą ma być nieustanne stawianie dociekliwych pytań natury filozo­
ficznej i religijnej. Pytania te doprowadzić powinny do „norm ostatecznych"
(prawd już nieredukowalnych), będących warunkiem człowieczej samoreali­
zacji i przekonania o biocentrycznej równości gatunków. Tak rozumiana
głębia ekologii staje się drogą kształtowania równowagi wewnętrznej i har­
monii między jednostkami i wspólnotami a naturą. Jej jądrem jest poszano­
wanie wszystkich form życia. W tym ujęciu człowiek nie jest ani panem, ani
rządcą Świata. Jest tylko jednym z wielu równoprawnych składników eko­
systemu wszechświata. Każdy z nich ma sobie właściwą wartość immanentną, niezależną od ludzkich antropocentrycznych ocen.
Inspiracją tez teoretyków ekologii głębokiej była przede wszystkim prak­
tyka tzw. wspólnot alternatywnych, definiowanych jako grupy zorganizowa­
ne demokratycznie, w odróżnieniu od scentralizowanych społeczeństw świa­
ta zachodniego. Autorzy recenzowanej książki mają na myśli głównie społe­
czeństwa plemienne, a także grupy realizujące ruchy kontestatorskie, wspól­
noty nieortodoksyjnych wyznań religijnych oraz powiązane ze wschodnimi
tradycjami duchowymi. Ekologia głęboka czerpała również inspiracje z filo­
zofii europejskiej (np. od M . Heideggera), z naturalistycznej literatury ame­
rykańskiej i z doświadczeń działaczy ekologii (np. J. Muir'a). Punktem wyj­
ścia koncepcji autorów Ekologii głębokiej jest przekonanie o poważnym
i stale się pogłębiającym światowym „kryzysie kulturowym i osobowym".
Utożsamiają go z kryzysem ekologicznym. Nie precyzują jednak ani pojęcia
„kryzysu kulturowego", ani nie charakteryzują relacji między ekologią
a kulturą. W polu ich zainteresowań pozostaje ogólny kryzys ekologiczny,
którego przyczyn upatrują w świecie współczesnym, zdominowanym przez
konsumpcyjny światopogląd jednostek i społeczeństw oraz bezkrytyczną
wiarę w nieograniczony postęp cywilizacji i drapieżny antropocentryzm za­
chodniej kultury. Ekologia głęboka ma się stać wyjściem alternatywnym.
Ekologia głęboka ma się więc stać sposobem na życie. W żadnym przy­
padku nie może się przekształcić w „wyspecjalizowane lobby" (jak to się
stało z ruchem na rzecz ochrony przyrody i jej zasobów). Jest to po prostu
radykalna filozofia kontestacji i sprzeciwu wobec panującego porządku,
która się domaga odrzucenia nadmiaru techniki i rezygnacji ze sztucznie
rozbudzanych potrzeb konsumpcyjnych.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

379

W dziedzinie życia społecznego ekologia głęboka proponuje zastąpienie
„scentralizowanych wspólnot narodowych" przez taki rodzaj wspólnoty,
który by umożliwił „prawdziwą pracę" (tym terminem określa się w litera­
turze ekologicznej wysiłki zmierzające do rozbudzenia powszechnej świado­
mości ekologicznej). Autorzy są zdania, że naturalnym sposobem spoleczno-ekologicznego zorganizowania są bioregiony, w których największe zna­
czenie przywiązują do harmonijnie zestrojonych systemów naturalnych (tzn.
do równowagi środowiskowej) oraz do ich możliwości samoregulowania
(tzn. funkcjonowania bez kontroli zewnętrznej). Bioregiony mają być także
ośrodkami kultywowania „ducha bioregionu", rozumianego jako bliska re­
ligii kontemplacja i doświadczanie przestrzeni.
Koncepcje B. Devall'a i G. Sessions'a nawiązują do tradycji odległych
kultur plemiennych, w których wzorce zachowań wyrastały przez tysiąclecia
z doświadczeń łowieckich, zbierackich czy kopieniaczych, przetwarzanych
rozwagą na normy chroniące Ziemię, ludzi i życie. Są zdania, że to cywiliza­
cja spustoszyła naszą planetę w pogoni za... Za czym? - pytają, i pytanie to
staje się jądrem filozofii ekologii głębokiej. Wokół niego narastają w książce
rozmaite odpowiedzi, a ich sens niekiedy wkracza w dziedzinę science fiction,
niekiedy też staje się marzeniem o powrocie do sytuacji rajskiej. Przeważa
jednak - mimo pozorów naiwności i sentymentalizmu tej filozofii - stanowi­
sko mądre i racjonalne, krytyczne i futurologiczne, które ukazuje możliwości
pokonania barier kulturowych w świecie ludzi i zachowania wartości natury.
Ukazuje się prawdziwa głębia odmiennych rzeczywistości.
Paweł Kalinowski

Deborah Tannen, Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie,
Warszawa 1995, wyd. W.A.B.
Deborah Tannen jest profesorem socjolingwistyki na Uniwersytecie
Georgetown w Waszyngtonie. Zajmuje się głównie problemami komunika­
cji, a więc podstawami stosunków międzyludzkich. Popularność zdobyła
książką pt. Nie o to mi chodziło! W jaki sposób styl konwersacypiy powoduje
nawiązanie bądź zerwanie stosunków z innymi ludźmi. Autorka przedstawiła
w niej własne obserwacje i badania, pokazujące style konwersacji między
ludźmi w różnych częściach Stanów Zjednoczonych, w różnych grupach
etnicznych, w obrębie płci. I właśnie ten ostatni materiał (któremu po­
święciła zaledwie jedną dziesiątą tekstu książki) spotkał się z żywym od­
biorem czytelników i z największym ich zainteresowaniem. Fakt ten stał się
powodem napisania następnej książki, tu omawianej. D. Tannen rozwinęła
i wzbogaciła w niej materiał ukazujący odmienność stylów konwersacyjnych kobiet i mężczyzn, leżącą na ogół u podstaw nieporozumień w ich
codziennych kontaktach. Pokazując, analizując i interpretując odmienności

�380

RECENZJE I OMÓWIENIA

w sposobie formułowania i wyrażania myśli przez obie płci proponuje, by
uznać, że także w tym przypadku mamy do czynienia z odrębnymi kul­
turami, choć obydwie należą do tej samej cywilizacji.
Założenie odmienności kultur konwersacyjnych pozwala D. Tannen spoj­
rzeć na sposoby rozmawiania kobiet i mężczyzn tak, jak antropolog spogląda
na odmienne kultury. Pokazuje więc sens w pozornie bezsensownych nieporo­
zumieniach małżeńskich, towarzyskich, koleżeńskich, domowych. Odkrywa też
kobiece i męskie interpretacje wspólnych rozmów, podobnych sformułowań,
identycznych wyrażeń. Wynika z nich istota nieporozumień, tkwiąca w odmien­
nie wypowiadanych intencjach. Kobiety i mężczyzn dzieli bowiem wcale
niemała przepaść nie tylko w sposobie odbierania rzeczywistości, lecz także jej
opisywania. Kobieta w „swoim świecie" uważa za najważniejsze więzi z innymi
ludźmi, oparte na wzajemnym wsparciu. Mężczyzna skupia się przede wszyst­
kim na informacji i własnym miejscu w społecznej hierarchii. Cele ich
komunikatów we wspólnych rozmowach nie są więc zbieżne: on ustala
„pionowe" zależności hierarchiczne, ona - „poziome" relacje wspomagania.
Bardzo często zatem zdarza się, że rozmawiając, zachowują się tak, jakby każde
mówiło inną gwarą, choć język pozostaje ten sam.
Dużą zaletą książki jest jej żywy język, humor, bogactwo przykładów
z codzienności i literatury.
Aleksandra Sadowska

Andrzej Zajączkowski, Elity urodzenia, Warszawa 1993, Semper, ss. 96
Elity urodzenia są próbą syntetycznego ujęcia problematyki elit w społeczeń­
stwie. „Cała książka ma za zadanie ujawnienie pewnych prawidłowości
ogólnych, nie zaś opis procesów zachodzący w wybranych krajach i epokach"
(s. 14). W tym celu autor dokonuje przeglądu różnych form organizacji
społecznej i państwowej: od tych, które uznaje za najprostsze. Społeczności
plemienne Afryki pozwalają mu uchwycić moment pojawienia się instytucji
pod względem funkcji zbliżonych do elit; jest to także miejsce - przy
omawianiu innych kultur pozaeuropejskich - by zaproponować swoje definicje
stanu, klanu i kasty, a także istotne dla całej idei książki rozróżnienie między
statusem osiągniętym a przypisanym; autor dodaje, że będzie go interesował
tylko ten ostatni (s. 6). Poprzez duchowo i geograficznie bliskie kulturze
europejskiej cywilizacje starożytnej Grecji i Rzymu autor podkreśla rolę
1

2

1

W tej dziedzinie można Autorowi zaufać, Zajączkowski jest bowiem także znanym
i uznanym afrykanistą (por. A. Zajączkowski 1970; Obrazy 1973).
Ponieważ książka ta jest bardziej esejem niż publikacją stricte naukową, autor nie
przedstawia swojej metodologii na wstępie (choć później powołuje się na inspirację myślą
V. Pareto i innych socjologów). Wydaje mi się jednak, że najbliżej byłoby mu do metodologii
funkcjonalnej.
2

�RECENZJE I OMÓWIENIA

381

przejścia od organizacji plemiennej do polis i pojawienie się zróżnicowania
klasowego: po raz pierwszy wyrażana jest także myśl, która będzie towarzyszyć
analizom do końca książki - elity urodzenia to nie tylko prestiż i przywileje, ale
także funkcja kulturowa, polityczna i gospodarcza (s. 13). Zajączkowski
przygląda się także procesom zamykania elit i jednocześnie przenikania do nich
bardziej aktywnych jednostek z niższych warstw społecznych. Książkę kończy
analiza struktur społecznych czterech krajów Europy średniowiecznej i nowoży­
tnej: Anglii, Francji, Polski i Rosji. Nie moim jest tu zadaniem przytaczanie
treści książki. Chcę natomiast podkreślić, że Zajączkowski, dzięki niesłychanej
erudycji oraz umiejętności doboru i syntetyzowania faktów, w sposób przejrzy­
sty i zrozumiały przestawia charakterystykę i strukturę elit wyżej wymienionych
krajów. Zwraca też uwagę, że differentia specifica polskiej szlachty to jej
podwójna struktura - klasowa i stanowa (s. 35).
W kolejnym rozdziale pt. „Zmiana i ciągłość" omawiane są dzieje elit
społecznych w X I X w. Powiada Autor, że Wielka Rewolucja „w miejsce
elity urodzenia wprowadziła elitę zasług, często faktycznie elitę pieniądza"
(s. 46), i ukazuje, że podobne procesy otwierania się granic stanów, aż do ich
prawnego zniesienia, mają miejsce we wszystkich czterech krajach (choć
geneza, przebieg i znaczenie tych procesów są w każdym kraju inne).
W rozdziale „Wielka rewolucja przemysłowa" analizowany jest proces
powiązań kulturowych i kapitałowych pomiędzy burżuazją i elitami szlache­
ckimi: szlachta przedstawiana jest jako rezerwuar zachowań i postaw trak­
towanych jako wzorce, jest też siłą społeczną akulturującą „nowych boga­
tych". Autor ukazuje nam „proces zlewania się w jedną całość dwu elit
urodzenia, jednej - silnie zakorzenionej w kapitalistycznej rzeczywistości,
drugiej - pod tym względem znacznie słabszej, ale wyposażonej w atrakcyjną
dla pierwszej mitologię" (s. 61). W przypadku Polski wskazuje na powstanie
inteligencji jako warstwy społecznej i jej podstawowego wyznacznika jako
elity: prestiżu społecznego.
Zajączkowski dociera ze swoim projektem do dnia dzisiejszego, omawia­
jąc problem elity (w tym elity urodzenia) Polski i Rosji w okresie władzy
komunistycznej, a także wyższej biurokracji francuskiej (jako grupy społecz­
nej genetycznie i funkcjonalnie nawiązującej do szlacheckich i wielkoburżuazyjnych elit urodzenia). Jednak najciekawszą i najbardziej inspirującą
częścią książki są dwa ostatnie rozdziały: refleksja nad myślą sozologiczną
zajmującą się tą problematyką (Pareto, Veblen, Bourdieu) i podsumowanie
snutych w książce rozważań. Autor twierdzi, że „każda elita jest w gruncie
rzeczy elitą urodzenia" i uściśla: „każda elita pragnie się utrwalić jako elita
urodzenia, ale członkom wielu z nich udaje się to na krótko" (s. 87).
Książka ta zasługuje na uwagę, ponieważ jest jednym z niewielu wy­
ważonych i przemyślanych głosów w dyskusji trwającej od początku lat
osiemdziesiątych , mających na celu ustalenie sensu, funkcji społecznych,
3

3

Zob. przypisy do artykułu A. Jawłowskiej (1995).

�382

RECENZJE I OMÓWIENIA

uwarunkowań i przyszłości polskiej inteligencji (tu używam tego terminu
w rozumieniu zbliżonym do prezentowanego w Elitach urodzenia). W latach
ostatnich (po 1989 r.) pojawiła się popularna koncepcja naturalnej śmierci
inteligencji i stworzenia klasy średniej (Zieliński 1993), niemniej istnieją też
poglądy wydające się trafniej interpretować skompolikowaną rzeczywistość
transformacji ustrojowej (Mokrzycki 1995).
Na koniec oddajmy głos samemu Zajączkowskiemu: (procesy demokra­
tyzacji, zmiany w obiegu informacji czy też] „przekształcanie się życia spo­
łecznego zgodnie z modelem mass society [...] nie grożą eUminacją elit z życia
społecznego. Liczne i specyficzne, o krótkiej kadencji istnienie i działania,
szybko wymieniane na inne, istnieć będą zawsze" (s. 88).
LITERATURA
J a w ł o w s k a A.
1995
Producenci kultury, [w:] Powroty i kontynuacje. Zygmuntowi Baumanowi w darze,
E . Tarkowska (red.), Warszawa, IFiS P A N , s. 71-95.
Mokrzycki E.
1995
Nowa klasa średnia?, [w:] Powroty i kontynuacje. Zygmuntowi Baumanowi w da­
rze, E . Tarkowska (red.), Warszawa, IFiS PAN, s. 54-70.
Obrazy...
1973
Obrazy świata białych, A. Zajączkowski (red.), Warszawa, PIW.
Z a j ą c z k o w s k i A.
1970
Muntu dzisiaj, Warszawa, PIW.
Z i e l i ń s k i M.
1993
Pożegnanie z inteligencją, „Res Publica Nowa", nr 9 (60), s. 49-51.

Witosław Klembowski

�Mija już 11 lat od ogłoszenia konkursu pod tytułem „Fotografia
chłopów polskich" przez redakcje dwóch pism „Nowej Wsi"
i „Fotografii". W konkursie wzięło udział kilkaset osób z całej
Polski, a jego efektem była wystawa, będąca wydarzeniem kultural­
nym roku.
W ten sposób powstał dość pokaźny, bo liczący ponad
5000 sztuk zbiór fotografii polskiej wsi. Przeważają portrety ro­
dzinne, liczne są także fotografie upamiętniające np. szczególnie
ważne w życiu chłopa ceremonie rodzinne, jak wesele i komunia,
pogrzeb i inne ważne uroczystości w życiu całej społeczności
lokalnej: dożynki, odpusty, przyjazd biskupa, itp. Pozostałe tematy
zdjęć tego zbioru to praca codzienna, a więc np. żniwa, kopanie
kartofli, międlenie lnu, ale również praca na obczyźnie - w Niem­
czech, Francji, służba wojskowa, itp.
Fotografie pochodzą z obszaru całej Polski, chociaż największy
stosunkowo zbiór stanowią zdjęcia z zachodniej części kraju
(Śląska, Pomorza i Wielkopolski), zdecydowanie mniej jest zdjęć
z dawnych polskich Kresów wschodnich.
Najstarsze zdjęcie pochodzi z 1860 roku. Najnowsze natomiast
są fotografie z czasów drugiej wojny światowej. Najwięcej jest zdjęć
z okresu międzywojennego i pierwszych lat wojny.
Cały zbiór znajduje się obecnie w Zakładzie Etnologii IAE PAN
w Warszawie, gdzie został opracowany i uporządkowany, by
umożliwić zainteresowanym sprawniejsze korzystanie z jego za­
wartości. Podstawowe dane dotyczące każdej fotografii - format,
data, autor zdjęcia lub zakład fotograficzny (jeśli jest znany),
miejscowość, region, nazwisko i adres nadawcy - umieszczono
w komputerowej bazie danych. Zbiór został również uporząd­
kowany tematycznie, co powinno znacznie ułatwić dostęp do niego.
Zbiór ten jest udostępniany na miejscu w Zakładzie Etnologii
IAE PAN w Warszawie.
Nasz adres:
Zakład Etnologii, Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105
tel. 20-28-81, w. 136, 137, 145
opr. Dagnosław Demski

�WARUNKI PRENUMERATY - „RUCH" S.A.
1. Wpłaty na prenumeratę przyjmowane są na okresy roczne. Cena prenume­
raty krajowej na 1997 r. wynosi 12.00 zł., a cena prenumeraty ze zleceniem
dostawy za granicę jest o 100% wyższa od krajowej.
2. Wpłaty na prenumeratę:
- na teren kraju - przyjmują jednostki kolportażowe „Ruch" S.A. właściwe
dla miejsca zamieszkania lub siedziby prenumeratora.
- przyjmuje „Ruch" S.A. Oddział Warszawa 00-958 Warszawa, ul. Towa­
rowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział Warszawa 370044-1195-139-11,
zapewniając dostawę pod wskazany adres pocztą zwykłą w ramach
opłaconej prenumeraty.
- na zagranicę - „Ruch" S.A. Oddział Warszawa, 00-950 Warszawa,
ul. Towarowa 28, Konto: PBK X I I I Oddział W-wa 370044-1195-193-11.
Dostawa odbywa się pocztą zwykłą w ramach opłaconej prenumeraty
z wyjątkiem zlecenia dostawy pocztą lotniczą, której koszt w pełni
pokrywa zleceniodawca.
Dokładniejsze informacje o warunkach prenumaraty i sposobie zamawiania
podaje: „Ruch" S.A. Oddział Warszawa, tel. 20-12-71, tlx: 813-462, 817-921,
fax: 20-95-01, 20-39-05

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10813" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10791">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/07de9218a87423f8f1d178bb98e99c6d.pdf</src>
        <authentication>e9b8fba15dc5846df59705cf6e9cefbb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128881">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1602</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128882">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128883">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1483</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128884">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1997 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128885">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1997 t.41, s.267-288</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128886">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128887">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128888">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128890">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„Etnografia Polska", t. XLI: 1997, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

The Anthropology of Europe. Identities and boundaries in conflict, red. V . A . Goddard,
J.R. Llobera, C. Shore, wyd. 2., Londyn 1996, ss. 310 (wyd. 1 - 1994)
Książka ta jest właściwie pierwszą próbą dość wszechstronnego przedstawienia antropolo­
gicznej wizji Europy (w wersji bliższej antropologii społecznej), rozumianej nie jako konstruk­
cja mentalna (takie kognitywistyczne pomysły są już obecne), ale jako złożona i dynamiczna
konfiguracja społeczno-kułturowa. Nie jest to jednak pierwsza praca o poważniejszym znacze­
niu dla kształtowania się antropologii naszego kontynentu. W roku 1977 ukazało się bowiem
studium J . Davisa, People of the Mediterranean, dające porównawczą syntezę badań mono­
graficznych wsi w strefie śródziemnomorskiej, a dwa lata wcześniej opracowanie zbiorowe
Beyond the community, pod redakcją J. Boissevaina i J . Friedla, postulujące zerwanie z tradycją
monograficzną i skoncentrowanie uwagi na ponadregionalnych i ponadnarodowych procesach.
Inne okazały się mniej znaczące.
Praca Anthropology of Europe, zredagowana przez trójkę znanych badaczy - wykładow­
ców w londyńskim Goldmisths College, zawiera łącznie 12 artykułów, których tematykę można
ująć w trzy grupy:
1. Stan obecnej refleksji antropologicznej nad społeczno-kulturowym kształtem Europy;
2. Relacja: migracje, tożsamość etniczna, nacjonalizm (przykłady z byłej Jugosławii, pół­
nocnej Katalonii, Irlandii oraz z Gibraltaru), którą właśnie nadmiernie eksponuje tytuł;
3. Polityczno-ekonomiczne oraz społeczne aspekty związane z obecnym etapem kształtownia
się Unii Europejskiej (temat ten nabrzmiewa i wkrótce będzie wymagał oddzielnej charakterystyki).
Z wielu względów uwagę moją zwróciły opracowania z pierwszej grupy, dotyczące właśnie
kondycji antropologiki Europy, w wersji oczywiście niepełnej, raczej fragmentarycznej (zrozu­
miałe przy takim zakresie przedmiotowym). Chęć przedstawienia aktualnego stanu tej dyscy­
pliny stworzyła jednak pretekst do spojrzenia na jej dzieje (dyskusyjne określenie początków na
pierwsze lata powojenne), a nawet do snucia rozważań o jej przyszłości, co może być poniekąd
zaskakujące. U schyłku stulecia, w dyscyplinie traktującej rzeczywistość społeczną w sposób
procesualny obecność tego wątku jest usprawiedliwiona, ale ograniczyło się to w dużej mierze
do postawienia pytań.
Książka jest poważnym osiągnięciem naukowym i może znacznie ułatwić zrozumienie
społeczno-kulturowej konstrukcji Europy oraz studiów antropologicznych jej dotyczących. Już
sam „Wstęp", w którym nie brakuje wprawdzie uproszczeń, zasługuje na uwagę. Godna przypom­
nienia wydaje się chociażby zawarta w nim periodyzacja tych zainteresowań: okres do 1960 to
obecność studiów nad modernizacją, lata sześćdziesiąte to już tzw. „odkrycie strefy śródziemno­
morskiej", w kolejnej dekadzie nastąpiło daleko idące rozproszenie badań, po roku 1980 zaś
zdecydowane wypłynięcie problem Europy w studiach antropologicznych (V.A. Goddard i inni).
W artykule poświęconym już wyłącznie antropologii strefy śródziemnomorskiej (V. Goddard)
potraktowano tę interesującą dziedzinę studiów jako jedyną poprzedniczkę obecnej antropologii
Europy. Nie wolno jednak zapominać o dość wczesnych badaniach antropologii kulturowej (np.
C M . Arensberg, S.T. Kimball) w Irlandii, na Bałkanach, później w strefie alpejskiej. Wprawdzie
nie miały one dla antropologii Europy - karmiącej się mitem strefy śródziemnomorskiej - tak
istotnego znaczenia, ale istniały. Jeżeli chodzi o tę strefę, to w studiach monograficznych widoczna
jest koncentracja nie tylko na problemie rodziny i pokrewieństwa, jak chce autorka, ale także na

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

relacji społeczność lokalna - państwo i na stosunkach gospodarczych (handel, system dzier­
żaw). Innym przykładem mitu, którego siła okazała się bardzo inspirująca, było nadmierne
skupianie uwagi na znaczeniu honoru w społecznościach śródziemnomorskich. Antropologowie
zapożyczyli ten pomysł od etnografa włoskiego - R. Battaglii, o czym już mało kto pamięta.
Nie po raz pierwszy w tego typu pracach zwraca uwagę całkowite ignorowanie dorobku
chociażby funkcjonalnie zorientowanej etnologii włoskiej (np. E . de Martino, V . Laternari)
oraz antropologizujących badaczy hiszpańskich (C. Lison-Tolosana, T. Calvo-Buezas). Jedynie
kilka prac etnologów francuskich zostało wymienionych.
Powrotem mistrza należałoby nazwać artykuł J. Boissevaina poświęcony antropologii Unii
Europejskiej. Uwrażliwienie na problematykę procesów kazało mu szukać możliwości rozwijania
zapoczątkowanej w roku 1975 koncepcji, przez wskazanie na kilka głównych trendów współczes­
nych przeobrażeń społeczno-kulturowych (inni badacze zasadniczo nie dostrzegali znaczenia
problemu kultur pochodzenia ludowego). W siatce najbardziej widocznych procesów znalazły się:
reorganizacja systemów produkcji, imigracja, ruchy regionalistyczne, rozkwit turystyki oraz
nostalgiczne „powroty" do przeszłości (w tekście jedynie: nostalgia). Ten ostatni pomysł nie po raz
pierwszy wymieniono w studiach antropologicznych, ale jest on raczej tematem dla badań
etnologicznych szukających wyjaśnienia obecnych zjawisk kulturowych przez odwołanie się do
przeszłości. Mitologizowanie i folkioryzowanie własnego dziedzictwa kultruowego, wybiórcze
sięganie do historii, nieustanna dekonstrukcja sfery znaczeniowej - oto zjawiska silnie związane
z tym dość powszechnym w świecie zachodnim procesem. Wyeksponowanie tego pomysłu,
podobnie jak przypomnienie sprawy regionów, uważam za cenny składnik tego artykułu.
Praca Anthropology of Europe jest niewątpliwie ciekawa i pożyteczna, dostarcza bowiem
cennych przykładów, interpretacji, pytań. Prowokuje jednocześnie do przemyśleń, komentarzy,
krytyki, gdyż jest to opracowanie ujmujące stan tej dziedziny wiedzy w środku procesu
formowania się - niejako in statu nascendi.
Mieczysław

Trojan

Polskie badania nad mniejszościami kulturowymi. Wybrane zagadnienia, G . Babiński, J . Mucha,
A. Sadowski (red.). Pogranicze. Studia Społeczne, t. 6 (numer specjalny), Białystok 1997,
Wydawnictwo Filii Uniwerystetu Warszawskiego, ss. 160
Niezależnie od tematyki poruszanej przez autorów poszczególnych rozdziałów składają­
cych się na całość tej pracy zbiorowej, tom ten można usytuować na swoistym, pograniczu
czasowo-badawezym. Z jednej strony znajdujemy tu bowiem podsumowanie wyników badań
nad wybranymi mniejszościami kulturowymi, mieszkającymi na terenie Polski, z drugiej zaś
możemy się zapoznać z programem nowych prac (rozpoczętych wiosną 1996 r.) nad tego typu
mniejszościami. Wspomniany program nosi nazwę „Kultura dominująca jako kultura obca.
Mniejszości kulturowe a grupa dominująca". M a on dwa aspekty: międzynarodowy i polski
i - moim zdaniem - zapowiada się niezmiernie atrakcyjnie.
Jak wyjaśnił J. Mucha, realizatorom badań „chodzi o spojrzenie na kulturę w Polsce
dominującą z punktu widzenia grup określanych [...] jako mniejszości kulturowe. [...] Chodzi
[...] również i o to, co grupy mniejszościowe sądzą o grupie dominującej i o stosunkach
społeczno-kulturowych w ramach szerszego układu, który z pewnością można określić jako
hierarchiczny" (s. 6-7). Jednym z zadań badawczych jest także „odczytanie tego, jakie są
wyobrażenia, czy nawet stereotypy grup mniejszościowych dotyczące kultury dominującej
i zbiorowości będącej jej zasadniczym nośnikiem", [...] odczytanie tego, jak polskie mniejszości
kulturowe postrzegają polską kulturę dominującą, polski kanon kulturowy i jego dynamikę,
polskie zwyczaje serca (habits of the heart), aby użyć znanego zwrotu, spopularyzowanego
w socjologii przez Roberta Bellah" (s. 8). Myślę, że polskie tłumaczenie tego terminu nie jest
najszczęśliwsze, przede wszystkim wydaje się niejednoznaczne i nieprecyzyjne.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

269

Autorzy programu wychodzą od przyjętego w naukach społecznych paradygmatu, zgodnie
z którym do poznania kultury określonej grupy można dojść m.in. przez próbę spojrzenia na nią
oczyma „innych". O owym patrzeniu na kulturę polską oczyma grup mniejszościowych pisze też
J. Mucha (s. 16), posługując się - jak wielu innych badaczy - skrótem myślowym, użytecznym,
zrozumiałym, aczkolwiek - z czego autorzy tomu z pewnością zdają sobie sprawę - tak naprawdę
owo patrzenie cudzymi oczyma jest niemożliwe do zrealizowania (por. Burszta 1992).
Z pewnością realizacja wspomnianego programu przyczyni się nie tylko do pełniejszego
poznania relacji „my" - „oni"/„inni", „swoi" - „obcy", grupa dominująca - grupa mniejszoś­
ciowa, lecz także do pełniejszego zrozumienia, czym jest kultura polska, jak też - tak trudna
do zdefiniowania - polskość. Jak jest ona rozumiana przez reprezentantów różnego typu
mniejszości kulturowych i widziana z perspektywy tych grup. J . Mucha wyjaśnia, że badania
będą prowadzone wśród osób ogniskujących w dużej mierze cechy charakteryzujące typ
idealny danej zbiorowości (s. 17). Rodzi się jednak - moim zdaniem - pytanie o kryteria
i metody doboru (wyszukiwania) takich osób i o to, czy istotnie przeprowadzone w takiej
grupie badania będą w pełni ukazywały występujące tu opinie i stereotypy.
Niewątpliwym walorem wspomnianego projektu jest fakt, że badaniami objęto nie tylko
wybrane, mieszkające w Polsce, grupy należące do tzw. mniejszości etnicznych czy narodo­
wych, ale też niektóre zbiorowości znajdujące się na marginesie polskiej kultury dominującej:
środowisko teatru alternatywnego, grupy młodzieżowe, środowisko charakteryzujące się „kul­
turą nędzy". Objęcie badaniami tak różnych grup rzuci z pewnością wiele światła na kulturę
polską (dominującą), pozwoli ją lepiej zrozumieć, dostrzec jej zróżnicowanie, choć z pewnością
będzie to tylko jeden z możliwych sposobów postrzegania i badania tak złożonego zjawiska,
jakim jest polska kultura. Nie chodzi przy tym o jego zdefiniowanie, lecz - jak pisze J . Mucha
— o odpowiedź na pytanie, „czy przedstawiciele rozmaitych mniejszości kulturowych sądzą, że
coś takiego jak kultura polska występuje, a może lepiej czy sądzą oni, iż jest w Polsce coś
w rodzaju dających się zdefiniować wspólnych dla większości ludzi (uznających się za Polaków)
wzorów kulturowych i na czym one polegają. [...] Czy da się odnaleźć w świadomości mniej­
szości kulturowych żyjących w Polsce jakieś cechy charakteryzujące polskość kultury [...] czy
i w jakim sensie ta kultura polska jest dla nich dominująca w sensie innym niż statystyczny"
(s. 12-13). Jestem pewna, że sam projekt badań, jak też ich wyniki, okażą się interesujące
i inspirujące dla wielu badaczy, wnosząc wiele nowego min. do dotychczasowego spojrzenia na
problem relacji grupa mniejszościowa - grupa dominująca, „swój" - „obcy", w tym także do
badań nad mniejszościami etnicznymi /narodowymi mieszkającymi w różnych krajach. Sama
znalazłam wiele inspiracji do realizowanych obecnie badań nad procesem kształtowania się
tożsamości narodowej i kulturowej Polaków z Białorusi, gdzie interesuję się m.in. sposobem
definiowania polskiej kultury przez moich rozmówców (zob. Kabzińska 1996). Szczególnie
cenne były dla mnie zwłaszcza artykuły J. Muchy i A. Sadowskiego.
Wspomniany już wielokrotnie J . Mucha zapowiada, iż w przyszłości badaniami zostaną,
być może, objęte zbiorowości homoseksualistów, obcokrajowców oraz kobiety (s. 16). Wydaje
mi się, że w tym ostatnim przypadku chodzi raczej o jakieś wybrane grupy kobiet. Nie jestem
feministką, trudno mi jednak uznać, że kobieca społeczność w Polsce sytuuje się gdzieś na
obrzeżach kultury. Z pewnością nie jest to grupa marginalna lub alternatywna. Wątpię też, czy
jest to zbiorowość, która można by zaliczyć do mniejszości kulturowych.
W poszczególnych tekstach wiele miejsca poświęcono rozważaniom nad rozumieniem
istotnych dla realizacji badań pojęć, takich jak: kultura, kultura polska, naród, tożsamość
narodowa (wspominając też o jej wyznacznikach), mniejszość etniczna, grupa dominująca,
grupa kulturowa, kultura dominująca, i in.
O wynikach badań nad sposobami postrzegania grupy dominującej kulturowo i jej przedstawi­
cieli przez mniejszość kulturową stosunkowo najpełniej pisze A. Sadowski w tekście pt. „Polscy
Białorusini na temat Polaków i kultury polskiej (stan badań)", odpowiadając m.in. na pytanie,
z jakimi wartościami Białorusini kojarzą ową kulturę i jak widzą samych Polaków. Autor ukazał
też m.in. stereotypy składające się na obraz Polaków w oczach Białorusinów, funkcjonujące już

�270

RECENZJE I OMÓWIENIA

w środowisku uczniów szkół podstawowych i oparte najczęściej na identyfikacji wyznania
z określoną narodowością. Z wizerunkiem „swoi" - „obcy" łączy się waloryzacja kultur
poszczególnych grup, a następnie - uznanie ich za mniej lub bardziej atrakcyjne. Wyniki badań
A. Sadowskiego ukazują również wzorce kulturowe cieszące się szczególnym uznaniem w badanej
grupie. Autor podkreśla przy tym, iż kontakt kultury polskiej i białoruskiej jest zarazem
kontaktem kultury ludowej (białoruska) i narodowej (polska).
Myślę, że dla wielu czytelników interesująca będzie informacja o tym, jak pewne stereotypy
kulturowe mogą zdominować świadomość społeczną i wpłynąć na kształt postaw wobec
określonych wydarzeń historycznych. Widać to doskonale na przykładzie stosunku Biało­
rusinów do „Solidarności". Z cytowanych przez A. Sadowskiego wypowiedzi W. Chorużego,
L . Chaleckiej-Połockiej, S. Janowicza czy B. Skaradzińskiego wynika jednoznacznie, że ruch
ten nie zyskał poparcia Białorusinów m.in. z uwagi na swój katolicko-narodowy charakter.
Ujawnił się też u Białorusinów kompleks „pańskiej Polski" i strach przed zmianami mogącymi
przywrócić ową pańskość (a więc, jak wnioskuję - również niepożądaną dominację).
Zapewne ograniczenie objętości tomu sprawiło, że niektóre zagadnienia zostały potrak­
towane przez A . Sadowskiego (podobnie jak przez innych autorów) marginalnie. Myślę tu
zwłaszcza o fragmencie tekstu poświęconym historycznym przemianom stosunku Białorusinów
do Polaków (s. 33-34), gdzie udało się zaledwie zasygnalizować głębszy problem. Moim zda­
niem, warto chociażby - także w odniesieniu do współczesności - zastanowić się nad po­
stawioną przez autora tezą, iż „nowożytna kultura białoruska formowała się w X I X wieku
bardziej jako katolicka niż prawosławna, a dopiero od początku wieku X X stawała się bardziej
wzbogacana także o wartości prawosławne" (s. 33).
Sadowski wskazuje także na ważny dla społeczności białoruskiej problem odmitologizowania
Kresów wschodnich, odejścia od romantycznych wizji tych obszarów, traktowanych jako arkadia
polskości, i wzbogacenia obrazu Kresów o „często bolesne i pełne dramaturgii problemy religijne,
narodowe, kulturowe innych rdzennych mieszkańców tego obszaru" (s. 49). Przypomnę, iż na
potrzebę takiego „niepolskiego" (czy niepolonocentrycznego) spojrzenia na Kresy wskazywał też
m.in. D . Beauvoux (1994). Z pewnością w przypadku realizacji tego postulatu zachowanie
obiektywizmu będzie niezmiernie trudne. Nie uniknie się też zapewne kontrowersji i konfliktów
między badaczami, a także między odbiorcami ich prac reprezentujących różne narodowości.
Artykuł G . Babińskiego, choć określony został jako „Stan badań nad mniejszością ukraiń­
ską w Polsce", jest nie tylko „stanem badań" rozumianym jako przegląd literatury i pod­
sumowanie dotychczasowych dokonań. Tekst ten wprowadza bowiem czytelnika w istotne
problemy tej zbiorowości, ukazuje jej sytuację w powojennej Polsce oraz miejsce w strukturze
społeczeństwa polskiego. Fragment tekstu poświęcono kompletności instytucjonalnej grupy,
jej odrębności instytucjonalno-organizacyjnej, m.in. szkolnictwu i organizacjom społeczno-politycznym. Bardzo ciekawe są wypowiedzi członków mniejszości ukraińskiej na temat sytua­
cji tej grapy i jej samooceny. I w tym przypadku jednak niektóre ważkie zagadnienia, zwłaszcza
dotyczące relacji między grupą dominującą i mniejszościową, w tym też kwestii sposobu
postrzegania Ukraińców przez Polaków, zostały zaledwie zasygnalizowane. Wydaje mi się
ponadto, że mówiąc o relacjach Ukraińcy-Polacy/Polacy-Ukraińcy nie można się ograniczać
do analizy wypowiedzi liderów, którzy na ogół reprezentują określone stronnictwa i partie, lecz
należy poznać opinie i przekonania innych kręgów i grup społecznych, a zwłaszcza tzw.
zwykłych ludzi. W tym przypadku uniknięcie generalizacji będzie miało istotne znaczenie nie
tylko ze względów naukowo-poznawczych, lecz także społecznych.
Typowym opracowaniem ukazujących stan i kierunki badań nad wybranym zagadnieniem jest
artykuł D . Berlińskiej i T. Sołdra-Gwiżdż poświęcony ludności rodzimej i mniejszości niemieckiej
w Polsce. Autorki zastrzegają wprawdzie, iż koncentrują się na publikacjach socjologicznych,
wydaje mi się jednak, że zabieg ten - a przede wszystkim pominięcie bogatej literatury
etnograficznej i etnologjcznej - prowadzi je do niewłaściwych wniosków. Dotyczą one przede
wszystkim sformułowanej przez autorki tezy o niewielkiej liczbie prac opartych na badaniach
empirycznych, ukazujących kulturowy obraz badanej grupy (s. 95). W ostatnich latach ukazało się

�RECENZJE I OMÓWIENIA

271

kilka znaczących prac etnologicznych poświęconych problemom etnicznym i stosunkom narodo­
wościowym na Śląsku, relacjom między poszczególnymi grupami. Myślę tu przede wszystkim
0 pracach I . Bukowskiej-Floreńskiej, E . Kłoska oraz H . i M . Gerlichów. Nie ma tu oczywiście
miejsca na omawianie tych prac, myślę jednak, że powinny one zainteresować socjologów.
Jak już wspomniałam, przedmiotem uwagi realizatorów omawianego w 6 t. Pogranicza
projektu badań, są nie tylko niepolskie zbiorowości etniczne, lecz także różnego rodzaju
alternatywne grupy kulturowe. Warto zwrócić uwagę na artykuł K . Kowalewicza, poświęcony
częściowo rozważaniom nad definicją społeczności alternatywnej oraz ethosu i stylu życia.
Autor przedstawia też historię polskiej alternatywy teatralnej, znanej przede wszystkim z osiąg­
nięć T . Kantora, J . Grotowskiego, Stowarzyszenia Teatralnego „Gardzienice", Teatru (Ośrod­
ka Teatralnego) Węgajty czy z działalności plastyków ze wsi Lucim. Mniej znaną, jak sądzę,
a nie mniej ciekawą, jest działająca w Wolimierzu „Klinika Lalek". K . Kowalewicz dość skąpo
opisał działalność „Kliniki". Mam jednak nadzieję, że niebawem doczekamy się obszerniej­
szego opracowania ukazującego tę alternatywną mniejszość kulturową w zderzeniu - jak pisze
autor - „z nawykowymi reakcjami danej zbiorowości i różnymi przejawami kultury dominują­
cej" (s. 117). Z pewnością warto zobaczyć, „co dzieje się w polu kontaktu między kulturą
alternatywną a kulturą dominującą" (tamże), również z perspektywy Wolimierza.
Niezmiernie interesująco zapowiadają się badania nad kulturą młodzieżową, a raczej nad
niektórymi grupami funkcjonującymi w ramach tej kultury, stanowiącymi element kultury
współczesnej (i rozpatrywanymi w odniesieniu do niej), klasyfikowanymi jako mniejszości
kulturowe. O badaniach tych pisze B. Fatyga w tekście pt. „Analiza stanu badań nad kulturą
młodzieżową i grupami subkulturowymi w Polsce". Autorka zastanawia się nad definicją zjawiska
kontrkultury oraz nad określeniem młodzieży i kultury dominującej. Omawia także ważniejsze
prace poświęcone subkulturom i grupom młodzieżowym, wskazując na tło polityczne, na którym
powstawały. Ukazuje też źródła wykorzystywane w tego typu badaniach, prezentując ponadto dwa
przykłady typologii sylwetek młodych Polaków oparte na wynikach badań empirycznych.
Pisząc o kulturze dominującej B. Fatyga przytacza pogląd podzielany m.in. przez
W. Marchlewskiego, wedle którego „polska kultura młodzieżowa jest w znacznym stopniu
wynikiem importu, dyfuzji i - w najłagodniejszym sformułowaniu - kontaktu kulturowego, a więc,
że jest zjawiskiem wtórnym, mało oryginalnym czego konsekwencją jest, jak można wnosić,
swoista obcość kulturowa" (s. 124). Autorka pisze dalej: „Nie bez złośliwości zaznaczę, iż tezy
takie chętnie przyjmują etnografowie, rzadziej - socjologowie i antropolodzy, którzy - jak
chociażby [...] Jerzy Wertenstein-Żuławski czy też niżej podpisana, doceniają oryginalność
wzorów i wzorców polskiej kultury młodzieżowej, mimo iż często rzeczywiście jest ona inspiro­
wana globalnymi już dzisiaj modami młodzieżowymi" (s. 124-125). Wydaje mi się, że w tym
miejscu B. Fatyga popełnia błąd przypisując pogląd czy też postawę jednego badacza całej
grupie etnologów (chwalebne jest natomiast to, że nie ukrywa swych emocji). Osobiście, choć
jestem etnologiem, aczkolwiek nie badaczem, a tylko dość zaangażowaną obserwatorką zjawisk
zachodzących w sferze kultury młodzieżowej, nie podpisałabym się pod tezami W. Marchlew­
skiego. Bliższy mi jest natomiast sformułowany tu punkt widzenia socjologów czy antropologów.
Intensywnie dziś penetrowanym przez badaczy obszarem są poszerzające się w Polsce
sfery ubóstwa i bezrobocia (obejmujące nierzadko całe społeczności małych miast), a także
- związane z nimi zjawiska, takie jak bezdomność i żebractwo. Jak podkreślają K . Osińska
1 A. Śliwińska, „proces ubożenia całych społeczności lokalnych, który nasilił się w ostatnich
latach, wskazuje, że celowe staje się wyodrębnienie kolejnej kategorii biedy - związanej z czyn­
nikiem terytorialnym. W socjologii zachodniej, głównie amerykańskiej, występują koncepcje
teoretyczne ujmujące ubóstwo w kategoriach kulturowych (w których wyraźnie zaznacza
się czynnik terytorialny) odnoszące się do obszaru biedy, które można nazwać społecznościami
lokalnymi permanentnego ubóstwa. Do najbardziej znanych oraz najczęściej cytowanych w po­
lskiej literaturze należą: teoria kultury ubóstwa, sformułowana przez Oskara Lewisa [...]
oraz koncepcja wysp ubóstwa czy też underclass, Johna Galbraitha" (s. 143). Autorki pod­
kreślają, że teorie te (a raczej, należałoby powiedzieć - ich twórcy) dostrzegają kulturowy

�272

RECENZJE I OMÓWIENIA

czy subkulturowy wymiar ubóstwa. Wspomniane badaczki omawiają wyniki ważniejszych
badań nad problemem ubóstwa, prowadzonych w Polsce na szerszą skalę od 1990 г.; autorzy
tych badań próbowali m.in. zastosować koncepcję Lewisa na gruncie polskim. Wciąż jednak
odczuwa się brak opracowań poświęconych społeczno-kulturowemu aspektowi ubóstwa. Brak
też teorii ubóstwa i bezrobocia.
Dobrze się stało, że w polu zainteresowań autorów wspomnianego projektu znalazł się
Kościół Rzymskokatolicki, rozumiany zarówno jako instytucja, jak i wspólnota wiernych.
O wstępnej kwalifikacji Kościoła Rzymskokatolickiego jako mniejszości kulturowej zadecydo­
wało przekonanie wielu środowisk katolickich, które uważają, że są spychane na margines
życia publicznego i traktowane jako grupa mniejszościowa (informuje o tym J . Mucha, s. 23).
Ciekawe, do jakich wniosków dojdą badacze poszukujący - jak pisze P. Załęcki, autor projektu
badań realizowanego w ramach programu omawianego w recenzowanym tomie Pogranicza
- odpowiedzi na pytanie, czy charakter tego Kościoła w Polsce „w dobie współczesnej można
określić jako mniejszościowy czy też dominujący oraz jaka jest specyfika owej dominacji czy
podporządkowania" (s. 155). Czy badania te potwierdzą przekonanie niektórych środowisk
o zepchnięciu Kościoła na margines życia? Odpowiedź na pytanie o aktualne miejsce Kościoła
w społeczeństwie pozwoli zarazem ukazać jego status kulturowy w Polsce w perspektywie
problematyki kultury dominującej i mniejszościowej.
Autor traktuje Kościół jako grupę kulturową, tj. „grupę społeczną posiadającą własne,
unikalne wzorce działań i zachowań, które wydają się być obce dla jednostek wywodzących się
z innego społeczno-kulturowego zaplecza. Naczelną zasadę wyodrębniania grup kulturowych
stanowi funkcjonująca w ich ramach wspólnota wartości (w tym poczucie odrębności od innych
grup)"; (s. 153-154). Wydaje mi się, że nad tą jasno sformułowaną definicją warto się zastanowić.
Może ona, jak sądzę, znaleźć szersze zastosowanie także w badaniach etnologicznych.
Podsumowując. Uważam, że recenzowany tu tom Pogranicza stanowi nie tylko zapowiedź
atrakcyjnego poznawczo projektu badawczego, prezentując zarazem konieczny we wszelkich
badaniach ogląd wcześniejszych dokonań, ale też inspiruje do rozlicznych przemyśleń i po­
szukiwań badawczych. Redaktorom tomu, poszczególnym autorom i wydawcy należą się też
szczególne wyrazy uznania za tempo, w jakim przygotowali i opublikowali wyniki swoich
przemyśleń. W przeciwieństwie do rozlicznych prac, w których dają się zauważyć negatywne
skutki pośpiechu, omawiany tu tom został wydany starannie, bez rażących błędów technicz­
nych. Obok niezwykle interesującej tematyki, podnosi to również jego ocenę w oczach czytel­
nika. Mankamentem jest natomiast brak obcojęzycznego streszczenia całości (lub poszczegól­
nych tekstów) w języku angielskim .
1

LITERATURA
Beauvois D.
1994
Mit „kresów wschodnich", czyli jak mu położyć kres, [w:] W. Wrzesiński (red.),
Polskie mity polityczne XIX i XX wieku. Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocław­
skiego, seria: Polska myśl polityczna X I X i X X wieku, t. 9, s. 93-105.
B u r s z t a W.
1992
Etnologia dzisiaj albo siła peryferii, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 2, s. 3-6.
K a b z i ń s k a I.
1996
O kulturze „pobkiej nacji", kulturze narodowej i możliwościach ich transmisji (na
przykładzie Polaków z Białorusi). Uwagi wstępne, „Etnografia Polska", t. 40,
z. 1-2, s. 209-227.
Iwona Kabzińska

1

N a ten brak zwróciła natychmiast uwagę moja córka Maja Stawarzówna.

�RECENZJE I OMÓWIENIA
Anna Szyfer, Warmiacy - studium tożsamości,
tłum. j . niem.

273

Poznań 1996, wyd. SAWW ss. 244, 23 fot.,

Biorę do ręki z niekłamaną radością książkę, którą napisała Anna Szyfer, profesor Instytutu
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, a moja dobra,
długoletnia znajoma, jak to się mówi - „koleżanka po fachu". I spoglądając wielokrotnie na sam
tytuł czuję, jak radość we mnie wzrasta ze względu na pokrewieństwo i bliskość oraz nieskończenie
żywotną tematykę innej, bliskiej mojemu sercu grupy regionalnej - Ślązaków. Ślązacy o długowie­
cznym miejscowym rodowodzie, tak samo jak Warmiacy, stanowią społeczność o zróżnicowanej
etnice, składającej się z ludności polskiej, niemieckiej, a w miejsce pruskiej, jak na Warmii - także
z ludności łużyckiej, czeskiej i morawskiej. Zamieszkiwała ona w przeszłości wspólne terytorium
i posługiwała się poza językiem ojców, jeszcze urzędowym, głównie niemieckim. Wynikało
to ze złożonych wydarzeń politycznych i przynależności terytorialnej do różnych jednostek
państwowych (Czech, Polski, Prus, a potem Niemiec). Podobne więc, jak u Warmiaków były
przesłanki kształtujące poczucie tożsamości Ślązaków. Myśląc jednak o monografii poświęconej
Warmiakom, poza tożsamością, jako etnograf, widziałabym w odniesieniu do tej grupy raczej
syntezę kulturową, omawiającą - zgodnie z tradycyjną systematyką - nie tylko tzw. kulturę
społeczną i światopoglądowo-filozoficzną, ale także duchową i materialną.
Kwestia określenia własnej tożsamości, wyrastająca z rozbudzonej oraz rozwijającej się
świadomości etnicznej, narodowej i regionalnej, jak to określa autorka omawianej pracy,
znacznie rozszerza problematykę badawczą w zakresie pojmowania tzw. kultury społecznej.
Widać to również na przykładzie nieco wcześniej wydanej książki innego jeszcze ośrodka
naukowego, a poświęconej drugiej grupie z pogranicza, mianowicie Kaszubom (Kucharska
1993). Jak widać, badania w tym zakresie pogłębiają zainteresowania dodatkowo o mechaniz­
my sprawcze i historyczne uwarunkowania zachodzących procesów społeczno-politycznych
przyczyniających się do wytworzenia się funkcjonującego w określonej zbiorowości ludzkiej
podziału na „swoich" i „obcych". Zjawisko to szeroko omawiane w odniesieniu do Górno­
ślązaków (Kłosek 1993) nie stroni także od jego uzasadnienia poprzez sferę tzw. życia codzien­
nego tejże zbiorowości (Bukowska-Floreńska 1987; Kłodnicki 1995). Mniej natomiast zwraca
się uwagę na specyfikę kulturową pozostałych (poza polską) wyodrębniających się grup etnicz­
nych i narodowościowych, nawet we współczesnym obrazie społecznej struktury, np. Opolan
(Ossowski 1967). Wskazywałam na konieczność tej problematyki w słowie wprowadzającym
podczas inauguracji konferencji „Śląsk - etniczno-kulturowa wspólnota i różnorodność",
a także we „Wstępie" do publikacji pod tym samym tytułem (Śląsk... 1995). Stale bowiem
powraca pytanie: czy etnograf, oscylujący nawet w kierunku socjologii, a zajmujący się zagad­
nieniami społecznymi, może poprzestawać wyłącznie na tej sferze spraw, pomijając inne,
wiążące się z konkretnymi, materialnymi, bądź należącymi do świata duchowego?
Autorka Warmiaków jako jedną z tez swego opracowania, gdy chodzi o ich tożsamość,
poza określeniem „kształtu i pochodzenia zbiorowości" oraz „czynników różnicujących pozio­
my tożsamości na różnych etapach historycznych zbiorowości terytorialnej Warmiaków" wy­
suwa też pytanie „o rolę i znaczenie kultury ludowej, a także języka (gwary) w kształtowaniu
i zmianach tożsamości". Dodaje przy tym, że „istotne będzie wskazanie na udział elementów
kulturowych poszczególnych etnik wchodzących w skład zbiorowości terytorialnej Warmia­
ków". I to jest właśnie to zasadnicze podłoże i strefa przedmiotowa etnografii, stanowiąca bazę
wyjściową oraz określająca wszystkie nowe przestrzenie badawcze.
Autorka przedstawiając w części B, bo część A obejmuje „wprowadzenie", charakterystykę
omawianej zbiorowości (od X I V w. do I I wojny światowej), w pierwszym podrozdziale podaje
krótki rys historyczny, a następnie zwięzłą charakterystykę stosunków ludnościowych, tj. ludności
pruskiej - jej zajęcia, wierzenia, obyczaje, dalej omawia biskupstwo warmińskie, osadnictwo
polskie, osadnictwo niemieckie oraz statystyki i opracowania dotyczące proporcji ludności polskiej
i niemieckiej. W tym podrozdziale są też omawiane prawa osadnicze i stosunki społeczne, migracje
sezonowe z Warmii oraz ruch propolski na Warmii w X I X i X X w. Drugi podrozdział tej części
poświęcony został kulturze ludowej polskiej ludności rodzimej, tj. kulturze materialnej, duchowej
i społecznej. Mowa tu o budownictwie i typach osadnictwa, zajęciach ludności wiejskiej,

�274

RECENZJE I OMÓWIENIA

przetwórstwie żywności, tkactwie, komunikacji, obrzędach i zwyczajach dorocznych, rodzinnych,
wierzeniach, tj. demonologii i czarach, wiedzy ludowej, wspólnych pracach, folklorze (króciuteńko)
i sztuce ludowej, z której wyróżniono kaflarstwo, rzeźbę sakralną i kapliczki. Trzeba powiedzieć,
że pomimo zaistnienia tego zespołu zagadnień, potraktowano je jednak skrótowo i fragmen­
tarycznie, poświęcając zaledwie 20 stron łącznie jeszcze z podrozdziałem „Wpływy interetniczne".
Pozostałym grupom, a więc tradycyjnej kulturze Prusów i Niemców, nie poświęcono nawet
tyle miejsca. Prusom - bo prawie wszyscy ulegli polonizacji, Niemcom - bo „niemiecki ele­
ment etniczny znajdował się w miastach", zaś „nieliczne rodziny niemieckie trafiające na wieś
szybko się asymilowały". A jednak, jak na innym miejscu stwierdzono (s. 143), ludność
niemiecka żyła własnym życiem, „kultywując język i kulturę z miejsc pochodzenia". Ale jaka
to była kultura i czym się charakteryzowała - bliżej nie sprecyzowano tak, jak poza ogólnikowymi
stwierdzeniami nie uczynili tego do tej pory etnografowie w odniesieniu do Śląska.
Zatem teza o roli i znaczeniu kultury ludowej oraz wskazanie na udział elementów
kulturowych poszczególnych etnik w kształtowaniu i zmianach tożsamości na Warmii nie do
końca została rozwinięta. Niedopowiedziana także w szerszym aspekcie pozostała sprawa języka
- gwary, aczkolwiek wskazuje się na problem dwujęzyczności (s. 155-160). Trzecia bowiem
z kolei część pracy (C) dotyczy odpowiedzi na tezy i pytania badawcze; obejmując niemal
1/4 książki (podobnej objętości jest wybór tekstów), chociaż nawiązuje do żyjących na Warmii
„trzech etnik, różniących się językiem, kulturą ludową i poczuciem odrębności", jednak tematów
tych już nie rozbudowuje. Nawet w podrozdziale „Tożsamość narodowa a stosunek do kultury
ludowej" brak przykładowych realiów. Znamienity akcent położono natomiast na „typy tożsa­
mości" i stosunek mieszkańców wsi warmińskich do własnej kultury, podbudowując go wypo­
wiedziami pamiętnikarzy, działaczy i przeciętnych ludzi. Ujawniają one jednak, jak się wydaje,
przede wszystkim aspekt patriotyczny i światopoglądowo-filozoficzny związany bardziej z ziemią
rodzinną, czyli „ojczyzną regionalną", niż ojczyzną rozumianą w szerokim tego słowa znaczeniu.
Poprzez ten pryzmat można dostrzec kilka różnych poziomów badanej tożsamości, czyli
-regionalnej, etnicznej, narodowej (polskiej i niemieckiej) i kulturowej.
Książka napisana jest ciekawie, prostym i zrozumiałym językiem. Wprawdzie można mieć
zastrzeżenia co do układu i samej struktury całości oraz hierarchii ważności (zwłaszcza podtytułów)
poszczególnych części, co powoduje niejasność hierarchii przedstawianej treści (książka trafi nie
tylko do rąk naukowców), ale całość prezentuje jasny obraz zamierzeń autorki. Oprócz cytowanych
wypowiedzi z wywiadów i fragmentów pamiętnikarskich Warmiaków książka zawiera jeszcze
obszerną bibliografię oraz aneks obejmujący wybór tekstów źródłowych do lokalizacji osadników
na Warmii południowej. Poza tym są jeszcze mapy i ilustracje obrazujące budownictwo, kapliczki,
obiekty pamięci, ludowe meble i sprzęty, ceramikę, plecioną miarkę na zboże, kołowrotek, tka­
ninę i dwie charakterystyczne części stroju. Szkoda, że tych artefaktów, ani wynikających stąd
wniosków, nie uwzględniono szerzej w tekście. Niemniej praca jako „studium tożsamości"
osiągnęła wytknięty jej cel i bardzo cieszy, bo mówi o mało znanej ludności jednego z pogranicz­
nych rejonów Polski, która - jak Kaszubi i Ślązacy - przechodziła trudne i zmienne koleje losu,
pozwalające jednak wytrwać jej przy tradycyjnych wartościach ukształtowanych przez pokolenia.
LITERATURA
Bukowska-Floreńska, I.
1987 Społeczno-kulturowe funkcje tradycji w społecznościach industrialnych Górnego Ślą­
ska, Katowice, Uniwersytet Śląski.
K ł o d n i c k i Z.
1995 Zróżnicowanie kulturowe Śląska w świetle skartowań etnograficznych, [w:] Śląsk
- etniczno-kulturowa wspólnota i różnorodność, Wrocław, Uniwersytet Wrocławski.
Kłosek, E .
1993 „Swoi" i „obcy" na Górnym Śląsku od 1945 roku, Wrocław, Uniwersytet Wrocławski.
Kucharska J.
1993 Poszukiwania tożsamości kulturowej ludności kaszubskiej w Polsce i w Kanadzie,
Łódź, wyd. w serii Łódzkie Studia Etnograficzne, t. X X X I I , Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze i Komitet Nauk Etnologicznych P A N .

�RECENZJE I OMÓWIENIA

275

O s s o w s k i S.
1967 Zagadnienie więzi regionalnej i więzi narodowej na Śląsku Opolskim, Warszawa.
Śląsk
1995 Śląsk - etniczno-kulturowa wspólnota i różnorodność, red. B. Bazielich, Wroclaw,
Uniwersytet Wrocławski.
Barbara Bazielich

„Pro Georgia". Prace i materiały do dziejów stosunków gruzińsko-polskich, t. V: 1996 (Warszawa).
Przygotowywanie piątego numeru Pro Georgii zbiegło się z ważną rocznicą pięćsetlecia
nawiązania stosunków między Gruzją i Polską. Z a umowną datę pierwszych oficjalnych
kontaktów uważa się rok 1495, w którym wysłannik króla Kartlii, Konstantyna ГП przybył na
dwór wielkiego księcia litewskiego Aleksandra, szukając sprzymierzeńców przeciw zagrażające­
mu sąsiednim krajom państwu otomańskiemu. Zamiar ten nie powiódł się, lecz już w X V I I w.
sama Rzeczpospolita gotując się do wojny z Turcją potrzebowała sojuszników.
Do tych wydarzeń nawiązuje artykuł Piotra Borawskiego Stosunki dawnej Rzeczypospolitej
z Gruzją. Z zarysowanej ogólnie problematyki kontaktów państwa polsko-litewskiego z Kaukazem
wyeksponowany został wątek zabiegów Polski o wciągnięcie Gruzji do tworzonej koalicji
antytureckiej. N a tym tle autor scharakteryzował działalność Bogdana Gurdzieckiego z Kartlii,
który odegrał znaczącą rolę w dyplomacji polskiej w czasach Jana Kazimierza i Jana Sobieskiego.
Artykuł Dawida Kolbai Kaukaska podróż ks. Józefa Suryma także poświęcony jest histo­
rycznym związkom obu narodów, opisywanych tutaj pod kątem wkładu Polaków w poznanie
Gruzji. Przedmiotem analizy jest korespondencja jezuity, prowadzącego na początku X I X w.
pracę misyjną w kaukaskich garnizonach. Zdaniem autora wiadomości o duszpasterskiej
działalności księży katolickich stanowią najcenniejsze informacje tej wielowątkowej relacji.
Odzwierciedleniem zbliżenia polsko-gruzińskiego w pracach literackich zajmuje się Gocza
Szatriszwili. Jego studium Wiedza o kulturze i literaturze starogeorgiańskiej w XIX-wiecznej
Polsce ma solidne oparcie w różnorodnym materiale źródłowym pochodzącym z X V I I , X V I I I ,
X I X i X X w. Autor omawia prace, z jakich korzystali zainteresowani Gruzją Polacy:
K . Rdułtowski, T . Łada-Zabłocki, K . Łapczyński i A . Leist oraz analizuje dziewiętnastowiecz­
ne teksty, zwracając uwagę na ich nowatorski charakter.
Przykładem publicystycznych zainteresowań Zakaukaziem są relacje J.S. Bersona, kore­
spondenta P A T i „Gazety Polskiej" w Moskwie. Leszek Piątkowski w artykule Gruzja w repor­
tażach Jana Stanisława „Otmara" Bersona omawia jego refleksje z podróży po Kaukazie pod
kątem oceny sytuacji w zsowietyzowanej Gruzji. Z wnioskami Piątkowskiego polemizuje
Andrzej Woźniak w artykule Inny Otmarl
Problematyce realiów życia gruzińskiej Polonii poświęcone są dwie publikacje.
Marek Mądzik omawia działalność Oddziałów Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom
Wojny na Kaukazie w latach I wojny światowej. Szczegółowa analiza, poparta danymi z archi­
walnych dokumentów ukazuje sytuację uchodźców z Królestwa Polskiego i Galicji oraz wielokierunkowość i skuteczność udzielanej im pomocy.
Andrzej Woźniak w artykule Polacy w Republice Gruzińskiej koncentruje się na ostatnim
rozdziale polsko-gruzińskich związków. Rozważania te poprzedza krótkie omówienie dezorganiza­
cji życia Polonii po roku 1918 oraz wojennych losów ludności „miejscowej" i napływowej, która
w dramatycznych okolicznościach trafiła na Kaukaz po 1939 r. Opis dnia dzisiejszego tej społecz­
ności przybliża mało znany temat jej obecnej pozycji, warunków bytowania i poczucia tożsamości
narodowej oraz ukazuje cele założonego w 1995 r. Towarzystwa Polaków Gruzji „Polonia".
Kilka opracowań wiąże się ściśle z tematyką gruzińską.
Dwa artykuły historyczne mają kontekst polityczny, gdyż argumentują przynależność do
państwa gruzińskiego ziem, będących przedmiotem sporu między zamieszkującymi je narodami.
Studium Georgi Otchmezuri Księstwa feudalne w północnej części Szida-Kartlii od XV
do XVIII wieku uzasadnia integralność z Gruzją utworzonego przez władze radzieckie
w 1992 r. Południowoosetyńskiego Obwodu Autonomicznego. Przedmiotem analizy są zabytki

�276

RECENZJE I OMÓWIENIA

epigraficzne pochodzące z okresu poprzedzającego migrację osetyńską. Zdaniem autora treść
tych napisów potwierdza, że między X V a X V I I I w. północna część Szida-Kartlii należała do
domeny królewskiej i księstw gruzińskich.
Głównym tematem artykułu Awtandyla Menteszaszwili Konflikt gruzińsko-abchaski a Ro­
sja są stosunki między tymi narodami po 1917 r. Autor omawia tworzenie się Abchaskiej
Republiki Radzieckiej, jej przekształcenie w Republikę Autonomiczną Gruzińskiej S R R oraz
przyczyny dzisiejszej konfrontacji gruzińsko-abchaskiej - w kontekście polityki Rosji wobec
obydwu narodów.
Artykuł Tomasza Talegi Kwestia autokefalii Kościoła Gruzińskiego w inicjatywach refor­
matorskich Cerkwi Rosyjskiej opisuje dążenie gruzińskiego prawosławia do niezależności
w okresie pogłębiającego się kryzysu carskiego imperium na początku X X w. Przedmiotem
szczegółowej analizy jest przebieg obrad zebrania przedsoborowego w sprawie samodzielności
Kościoła Gruzińskiego oraz strategia przedstawicieli Cerkwi Rosyjskiej wobec tego problemu.
W numerze zamieszczone są ponadto wspomnienia o Polakach i Gruzinach, których losy
wplecione były w historię obydwu narodów, recenzje krajowych i zagranicznych publikacji,
informacje o wydarzeniach ważnych dla gruzińskiej diaspory oraz omówienie zawartości
archiwów gruzińskich w Nanterre.
Analizy historyczne, udokumentowane faktami i liczbami, zawierają wiele treści ważnych
poznawczo. Wydaje się, że z opracowań tych mogą korzystać nie tylko historycy lecz również
szerokie grono osób interesujących się związkami Polaków z innymi narodami, problematyką
kulturalną, a nawet polityką.
Ponieważ publikacji o Gruzji jest w Polsce niewiele „Pro Georgia" musi sprostać trud­
nemu zadaniu szerzenia wiedzy o tym kraju wśród ludzi o różnym przygotowaniu fachowym
i kierunku zainteresowań.
Mając na uwadze mniej zorientowanych w problematyce gruzińskiej czytelników może byłoby
celowe podawanie przy bardziej specjalistycznych opracowaniach dodatkowych wyjaśnień? Czy
nie warto byłoby np. uzasadnić stosowania przez G . Szatriszilego terminu „Georgianie" zamiast
przyjętego w Polsce określenia „Gruzini"? Dla laików słowo to może wydawać się archaizmem,
analogicznym do nazywania nas Lechitami czy Polonusami.
Powyższa uwaga, krytyczna bardziej wobec stanu wiedzy przeciętnego Polaka niż gruziń­
skich autorów ma znaczenie marginesowe, gdyż nie wiąże się z warstwą analityczno-opisową
artykułów. Wszyscy autorzy są znawcami gruzińskiej problematyki dlatego koncentrują się na
tematach czy dziedzinach mało do tej pory zbadanych lub nie znanych szerszemu ogółowi.
Większość opracowań oprócz analizy materiałów źródłowych zawiera też komentarze i wnio­
ski, co ułatwia poznanie opisywanych zagadnień.
Wydaje się, że ze względu na bogatą tematykę publikowanych w „Pro Georgii" materia­
łów, ich ciekawą treść i klarowny sposób przedstawiania problemów jest ona interesującym
pismem naukowo-popularnym, które warto czytać.
Anna

Milewska-Młynik

Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego
W marcu 1947 г., a więc pół wieku temu, odbyła się w Krakowie konferencja, w której oprócz
licznego grona ówczesnych czołowych etnografów polskich udział wzięli wybitni przedstawiciele
nauk pokrewnych. Celem obrad było zatwierdzenie zakresu tematycznego Polskiego Atlasu
Etnograficznego, jak również metod jego opracowywania. Ustalono, że Atlas powinien objąć
wszystkie dziedziny kultury ludowej, przy czym znaczenie priorytetowe nadano badaniom kultury
materialnej, pod wpływem intensywnego tempa przemian zanikającej szybciej niż inne treści.
Ponadto właśnie ten dział etnografii polskiej był najbardziej zaniedbany, a istniejące opisy z reguły
niedostatecznie ścisłe i tym samym mało przydatne dla ustaleń typologicznych. W dalszej kolejności
zaplanowano badania nad zjawiskami z zakresu kultury społecznej i duchowej.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

277

Już we wczesnym okresie prac atlasowych zapadła decyzja, że zebrany materiał będzie
opracowywany w dwóch etapach. Piewszy miał być poświęcony części kartograficznej, po ukaza­
niu się której zakładano opracowanie komentarzy czyli monografii tematycznych powiązanych
z mapami. Nikt nie przewidywał wówczas, że prace nad Atlasem przeciągną się na tak wiele lat.
Dziś, z perspektywy półwiecza, można stwierdzić, że przyjęcie takiej koncepcji prac okaza­
ło się niezwykle trafne.
Współczesna wieś polska, w wyniku industrializacji oraz wskutek oddziaływania środków
masowego przekazu, zmieniła niemal całkowicie swój pierwotny charakter. Materiał zebrany
w terenie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ma w tej sytuacji wartość unikalną,
bezcenną. Posłużył on do opracowania 625 map, z których 355, poświęconych głównie kulturze
materialnej, opublikowanych zostało w latach 1964-1981 w sześciu kolejnych zeszytach Atlasu.
Duże koszty wydawnicze spowodowały, że 3 następne zeszyty, zawierające mapy dotyczące innych
działów kultury, pozostają tymczasowo w archiwum Pracowni РАЕ we Wrocławiu. Archiwum to
zawiera również blisko 1400 filmów małoobrazkowych, 56 000 opisanych odbitek fotograficznych
oraz 4 000 kwestionariuszy, w których zgromadzone są szczegółowe informacje uzyskane podczas
badań terenowych, wraz z ankietami otrzymanymi drogą korespondencyjną.
Brak możliwości wydawniczych spowodował, że w połowie lat osiemdziesiątych Komitet
Redakcyjny Atlasu podjął decyzję o przystąpieniu do drugiego etapu prac, a mianowicie do
opracowania monograficznego. Postanowiono nie wiązać ściśle komentarzy z zeszytami karto­
graficznymi, lecz nadać im charakter monografii problemowych. Część kartograficzna Atlasu,
aczkolwiek utrzymana w pewnej konwencji tematycznej, w wielu wypadkach nie jest prze­
strzegana. Mapy z różnych dziedzin kultury są przemieszane w kolejnych zeszytach, a ponadto
w wielu wypadkach można je problemowo zaszeregować co najmniej do dwóch, a nawet do
kilku działów kultury. O ile wyselekcjonowanie grupy luźnych kartogramów związanych ze
sobą tematycznie nie nastręcza zainteresowanemu trudności, o tyle ścisłe wiązanie tekstu
komentarza z poszczególnymi zeszytami nie wydaje się być szczęśliwe i utrudniałoby pracę nad
konkretnym problemem. Z tej przyczyny zdecydowano się na całościowe bloki tematyczne
traktujące iunctim mapy o zbliżonej tematyce rozmieszczone w różnych zeszytach Atlasu.
Przed przystąpieniem do opracowania tekstowego Komitet Redakcyjny Atlasu, w celu
ujednolicenia komentarzy, zatwierdził ramowy schemat opracowań uwzględniający następujące
elementy: 1) Stan badań nad omawianym problemem z uwzględnieniem ważniejszych pozycji
drukowanych (do roku 1984); 2) Krótkie, krytyczne omówienie kwestionariusza oraz wyników
badań stanowiących podstawę opracowania kartograficznego zagadnienia; 3) Występowanie
wytworu w Polsce na tle porównawczym środkowoeuropejskim; 4) Omówienie wytworu od
strony materiału, konstrukcji, funkcji oraz nazwy, z położeniem nacisku na uchwytne zmiany
ewolucyjne, jakie zachodziły w formie i funkcji wytworu, w okresie możliwym do odtworzenia
na podstawie materiałów etnograficznych; 5) Sugestie dotyczące genezy i historii wytworu,
w aspekcie rozwojowym. Zalecono powiązanie treści komentarza z mapami.
Ewentualnych nabywców i czytelników Komentarzy należy jednak uprzedzić, że nie można
ich traktować jako pełnych monografii tematycznych. Jak już wcześniej powiedziano, są one
ściśle powiązane z częścią kartograficzną i dotyczą w zasadzie tylko tych faktów, które
różnicują kulturę ludową Polski i w związku z tym zostały w Atlasie uwzględnione.
W wyniku zabiegów redaktora Atlasu i dzięki życzliwości Zarządu Głównego Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, Komentarze weszły do planu wydawnictw P T L i od 1993 r.
rozpoczęto ich edycję w formie serii wydawniczej.
Dotychczas ukazały się:
1) Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, 1.1, Rolnictwo i hodowla, cz. 1, Wro­
cław 1993, stron 228; ilustracji 79; pozycji bibliograficznych 230.
Tom zawiera: 1) Obszerny rozdział poświęcony historii inicjatyw związanych z Polskim
Atlasem Etnograficznym, wykładnię zadań i metod pracy ze szczególnym uwzględnieniem zasad
doboru wsi, w których prowadzone były badania, podstaw źródłowych oraz technik kartografowania; 2) Pełny wykaz miejscowości tzw. stałej sieci Atlasu tj. wsi, w których prowadzone były
badania oraz mapę z naniesioną lokalizacją tych wsi na terenie kraju; 3) Artykuły problemowe:

�278

RECENZJE I OMÓWIENIA

a) formy i nazwy kopaczek do ręcznej uprawy ziemi, b) radła, c) sochy, d) phigi i płużyce,
e) reliktowe formy bron, f) ugorowanie w gospodarce chłopskiej, g) reliktowa uprawa zbóż.
2) Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, 1.1, Rolnictwo i hodowla, cz. 2, Wrocław
1994, stron 471; ilustracji 217; pozycji bibliograficznych 558.
Artykuły problemowe: a) siew zbóż, b) narzędzia żniwne, c) przesuszanie zżętych zbóż na
polu, d) młócenie zbóż, e) przechowywanie wymłóconego zboża, f) brogi, sterty i stogi,
g) stodoły, h) hodowla i sposoby trzymania zwierząt domowych, i) wykorzystywanie wołów
i krów jako siły pociągowej, j) tradycje transportu włócznego, k) ule kłodowe i słomiane.
3) Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. П, Budownictwo, Wrocław 1995,
stron 340; ilustracji 220; pozycje bibliograficzne 233.
Artykuły problemowe: a) ogrodzenia, b) piwnice, c) domy z podcieniem szczytowym,
d) budownictwo sumikowo-łątkowe, e) formy węgłów chałup zrębowych, f) konstrukcja przysłupowa, g) niektóre elementy konstrukcji budynków drewnianych, h) budownictwo ryglowe
i glino-bite, i) wyprawa ścian, j) formy chałup na obszarach peryferyjnych, k) dach, 1) systemy
i urządzenia ogniowe, ł) rozplanowanie chałup wąskofrontowych, m) rozplanowanie chałup
szerokofrontowych, n) nazewnictwo związane z chałupą.
4) Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. Ш, Pożywienie i sprzęty z nim związa­
ne, Wrocław 1996, stron 272, ilustracji 155; pozycji bibliograficznych 224. Artykuły problemowe:
a) pożywienie, b) czerpaki zgrzebłowate do zbierania jagód, c) stępy, d) żarna, e) maślnice,
f) naczynia klepkowe do czerpania i noszenia wody, g) łyżniki, h) reliktowe występowanie krzesiw.
5) Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. I V , Transport i komunikacja.
Tom w opracowaniu, zawiera artykuły problemowe: a) formy transportu nasobnego
i ręcznego, b) taczki i wózki ręczne, dwu- i czterokolne, c) zaprzęg bydlęcy - jarzmo, jarzmica,
chomąto bydlęce, d) formy zaprzęgu konnego — chomąto, duha, szory i półszorki, e) wóz, f) sanie.
Autorami artykułów opublikowanych w serii Komentarze Polskiego Atlasu Etnograficznego
są w większości wykonawcy map a więc byli lub obecni pracownicy Pracowni Atlasu Instytutu
Archeologii i Etnologii we Wrocławiu. Monografie zawierają streszczenia w języku angielskim.
Zainteresowanych zakupem omówionych powyżej pozycji odsyłamy do działu sprze­
daży wydawnictw Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, 50-139 Wrocław, ul. Szewska 36;
tel. (071)44-46-13.
Wydawnictwo jest ponadto w posiadaniu kilkunastu egzemplarzy kompletów zeszytów
kartograficznych РАЕ.
Janusz Bohdanowicz

Danuta Bartkowiak, Ernest Malinowski konstruktor kolei transandyjskiej, Poznań 1996, ss. 306
Polacy zmuszeni do emigrowania z kraju z przyczyn politycznych w X I X wieku, trafiali
w najodleglejsze regiony świata. Wielu z nich podejmowało działalność zawodową wnosząc
wybitny wkład w rozwój krajów osiedlenia. Po latach ich zasługi są często zapominane lub
przypisywane innym osobom. Walka z tym zjawiskiem jest, jak myślę, obowiązkiem polskich
historyków. Dlatego warto wyróżnić próbę przypomnienia postaci Ernesta Malinowskiego.
Biografia tego zasłużonego dla rozwoju Peru Polaka jest słabo znanym fragmentem dziejów
ojczystych. Wysiłek zmienienia tego stanu rzeczy podjęła Danuta Bartkowiak, pracownik
naukowy Zakładu Badań Narodowościowych Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu, pisząc
książkę Ernest Malinowski konstruktor kolei transandyjskiej. Jak zaznacza autorka we wstępie:
„Olbrzymia popularność Ernesta Malinowskiego za życia w społeczeństwie peruwiańskim,
a także uznanie dla jego wiedzy nie tylko w Peru, sugeruje, że historiografia o nim jest bogata.
Rzeczywistość niestety nie potwierdza tej tezy." Do tej pory nie napisano żadnej naukowej
monografii poświęconej Malinowskiemu. Omawiana praca jest więc pierwszą próbą podsumo­
wania tego, co dziś wiemy o Erneście Malinowskim.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

279

Zaprezentowany przez D . Bartkowiak przegląd bazy źródłowej pozwala zauważyć, że
autorka obok materiałów znalezionych w Polsce wykorzystała także dokumenty i publikacje
francuskie, hiszpańskie i peruwiańskie. Wykaz źródeł z poszczególnych krajów prezentuje
bibliografia na końcu książki (s. 271-291). Kwerendę archiwalną w Peru prowadziła autorka
w czasie dwuletniego pobytu w tym kraju, podczas którego udało się jej ustalić wiele no­
wych faktów z życia Malinowskiego. Jak sama o tym pisze: „Ukoronowaniem badań było
odnalezienie zapomnianego grobu Malinowskiego na limeńskim cmentarzu «Presbitero
Maestro» [...]. Wydarzenie to odbiło się dużym echem, zwłaszcza w kręgach miejscowej
Polonii, tak że udało się zorganizować trzydniowe obchody osiemdziesiątej rocznicy śmierci
Malinowskiego, przypadającej w marcu 1979 roku. Z tej okazji została też odsłonięta na
dworcu «Desamparados» w Limie tablica upamiętniająca twórcę kolei transandyjskiej."
Czytającemu te słowa nieodparcie nasuwa się dygresja o fałszu obiegowych opinii dotyczących
znikomej wartości praktycznej pracy historyka. Niewiele ujmuje też książce fakt nie dotarcia
do archiwów rosyjskich i niemieckich, które mogłyby wzbogacić informacje z lat dzieciństwa
Malinowskiego. Celem książki jest przecież przedstawienie drogi życiowej polskiego inżyniera
na tle epoki i jego pracy na tle osiągnięć ówczesnej techniki.
Ramy chronologiczne omawianej pracy wyznaczają daty urodzin i śmierci Malinowskiego, tj.
lata 1818-1899. Łącząc działalność postaci z miejscem pobytu, autorka wydzieliła trzy okresy
w życiu bohatera: polski (1818-1832), francuski, uwzględniający też pracę w Algierii (1832-1852)
i południowoamerykański obejmujący obok pobytu w Peru sześć lat spędzonych w Ekwadorze
(1852-1899). Wszystkie rozdziały opatrzono szczegółowymi przypisami i ciekawą ikonografią.
Okres polski zawiera rozdziały poświęcone rodzinie Malinowskich herbu Ślepowron
zamieszkałych na Wołyniu. Przedstawiając z konieczności dość skrótowo lata dzieciństwa,
więcej miejsca poświęcono początkom edukacji w Liceum Krzemienieckim, przytaczając opinie
kolegów o wybitnych uzdolnieniach młodego Ernesta. Wybuch powstania listopadowego
w 1830 roku zdecydował o dalszych losach bohatera; czy jednak rzeczywiście dwunastoletnie
dziecko mogło brać udział w powstaniu, jak sugerują niektóre przekazy? Raczej jest to
wątpliwe, chociaż zaangażowanie rodziny w walce (ojciec - Jakub był powstańcem) i później­
sza ucieczka przed represjami musiały poważnie wpłynąć na dorastającego chłopca.
Okres francuski prezentuje trudną drogę dziecka polskiego emigranta do wykształcenia
(warunkiem było uzyskanie zgody władz francuskich na naukę). Po ukończeniu w 1834 r.
Lycee Louis le Grand, Ernest Malinowski podobnie jak jego brat Rudolf, zaczął uczęszczać do
cieszącej się znakomitą renomą Ecole Polytechnique. Wspólne zainteresowania zbliżyły braci.
Uczyli się razem, a potem wspólnie pracowali. Uwieńczeniem tej edukacji były studia w Ecole
des Ponts et Chaussees, którą Ernest ukończył w 1837 г., trafiając dzięki temu do Korpusu
Dróg i Mostów. Umożliwiło mu to rozpoczęcie pracy zawodowej. Pierwsze kroki w karierze
zawodowej stawiał młody inżynier biorąc udział w budowie linii kolejowej Paryż-Hawr. Potem
razem z bratem wyjechał do Algierii, gdzie przez dziewięć miesięcy zajmował się budową
urządzeń hydrotechnicznych. Rozczarowany brakiem perspektyw we Francji zdecydował się
przyjąć ofertę rządu peruwiańskiego i w 1852 r. wyjechał do Peru, aby objąć tam posadę
inżyniera rządowego.
Okres południowoamerykański to najciekawsza i najobszerniejsza (ponad 130 stron) część
książki. Opisano w nim szczegółowo losy Ernesta Malinowskiego w Peru, udział w planowaniu
i realizacji mniejszych inwestycji (mennica państwowa, place i drogi) oraz największe dokonanie
- budowę linii kolejowych, w tym tej przez Andy. Podkreślając znaczenie tej pracy autorka opisała
w osobnym rozdziale budowę linii kolejowych w Peru z uwzględnieniem odcinków budowanych
przez polskiego inżyniera. Niezwykle interesujący jest opis udziału Malinowskiego w konflikcie
hiszpańsko-peruwiańskim. Inżynier E . Malinowski wykonał wtedy fortyfikacje portu Callao
znacznie zwiększając siłę ognia jego artylerii, a po ataku hiszpańskim na port wziął udział w bitwie
zakończonej przegraną Hiszpanów. Został za to uhonorowany medalem „Za odwagę" i tytułem
honorowego obywatela Peru. Znaczenie tego zwycięstwa dla Peru było ogromne - po podpisaniu
w 1879 r. traktatu pokojowego, Hiszpania uznała niepodległość Republiki Peru. Pozycja, jaką

�280

RECENZJE I OMÓWIENIA

zdobył Malinowski po 1866 r. w tym kraju umożliwiła mu podjęcie ambitniejszych zadań.
Największym z nich było zaprojektowanie i budowa linii kolejowej przez Andy, łączącej
wybrzeże z wnętrzem kraju. Trudno opisać skalę trudności tego przedsięwzięcia. Wyznaczały
ją wysokość na jakiej prowadzono prace (najwyższy fragment 4817,8 m npm. - rekord światowy)
a także trudno dostępny teren o skomplikowanej strukturze geologicznej, wymagający budowy
kilkudziesięciu tuneli i mostów (łącznie było ich około stu). Inżynier Malinowski osobiście
nadzorował wykonanie tej Unii kolejowej. Szczegóły tej wielkiej inwestycji przedstawione
w omawianej książce budzą uznanie dla jej twórcy. Nawet wstrzymanie prac spowodowane
kryzysem finansów państwowych nie zniechęciło polskiego inżyniera. Za prywatne pieniądze
Malinowskiego i amerykańskiego inwestora H . Meiggsa przebito ostatnie tunele i w maju
1878 r. oddano do eksploatacji linię Callao-Chicla o długości 141 km. W ostatnich latach życia
E . Malinowski wyjechał do Ekwadoru, gdzie również zajmował się budową linii kolejowych.
Po powrocie do Limy pracował do śmierci, 2 marca 1899 г., w powstałej tam niedawno Szkole
Inżynieryjnej, publikując artykuły i jako jej wicedyrektor zajmując się sprawami organizacyjnymi.
Angażował się w prace instytucji charytatywnych.
Przedstawienie w interesujący sposób sylwetki wybitnego Polaka zasłużonego dla Peru,
Danuta Bartkowiak oparła na ciekawym i obszernym materiale źródłowym. Ukazanie mało
znanych epizodów z życia Malinowskiego w istotny sposób wzbogaca naszą wiedzę o nim.
Wielu polskim czytelnikom może omawiana książka pomóc zrozumieć, że nie jeden Ignacy
Domeyko zapisał się chlubnie w dziejach kontynentu południowoamerykańskiego. Korzystanie
z pracy ułatwia indeks osobowy i spis ilustracji. Przy tym trochę szkoda, że tak mało udało się
napisać o życiu prywatnym Ernesta Malinowskiego. Prawie niczego nie dowiadujemy się o jego
kontaktach z płcią przeciwną. Dostrzegając zapewne te niedostatki, autorka kończąc, napisała:
„Chociaż niniejsza praca wzbogaca o wiele nowych danych (także co do zasobu archiwaliów)
biografię E . Malinowskiego, wiele pytań pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Wyjaśnienia wyma­
gają np. okoliczności śmierci Rudolfa i Zygmunta Malinowskich, czy też intrygująca sprawa
panny Luizy." Należy mieć nadzieję, że w przyszłości D . Bartkowiak znajdzie odpowiedzi na
te pytania i zechce się nimi podzielić z czytelnikami.
Rodzaj swoistego post scriptum do prezentowanej książki dopisało w ostatnich miesiącach
życie. W telewizyjnym Klubie Podróżników, w którym nota bene D . Bartkowiak prezentowała
omawianą pozycję, powstała inicjatywa wybudowania na przełęczy Ticlio (4818 m. npm) w Peru
pomnika Ernesta Malinowskiego. Prowadząca ten popularny program Elżbieta Dzikowska
z powodzeniem rozpropagowała tę ideę. Wybitny polski rzeźbiarz - Gustaw Żemła wykonał już
projekt monumentu i rozpoczęto zbiórkę pieniędzy. Koleje peruwiańskie podarowały działkę, na
której stanie pomnik. W ten sposób, można mieć nadzieję, że postać Malinowskiego zostanie
uhonorowana i uchroniona od zapomnienia*.
Andrzej Furier

Krzysztof Szatrawski, Przestrzeń sakralna w kancjonale mazurskim, Olsztyn 1996, Wyższa
Szkoła Pedagogiczna, Studia i Materiały WSP w Olsztynie, nr 104, ss. 143
Problem tożsamości kulturowej znajduje coraz szersze zainteresowanie wśród współczesnych
badaczy różnych dyscyplin naukowych. Najczęściej podejmuje się go z perspektywy analizy
antropologicznej, biorąc na warsztat całe kultury społeczności lokalnych i grup etnograficznych.
Szczególnie jednak interesujące jest myślenie antropologiczne w analizach folklorystycznych
i literackich, z których wywodzi się system myślenia opierający się na metodzie semiotycznej lub
senu^tyczno-strukturalnej. Etnologowi trudno dokonać oceny takich analiz, nawet jeśli opiera się
* Dystrybucją książki zajmuje się Zakład Badań Narodowościowych PAN, Stary Rynek 78/79,
61-772 Poznań, tel. (0-61) 852-09-50.

�281

RECENZJE I OMÓWIENIA

na wskazaniach Claude Lévi-Straussa, który przeniósł ją do etnologii. Przeszkodą jest różnica
w przedmiocie badań. Korci jednak szukanie punktów stycznych. Ich dostrzeganie jest właściwoś­
cią antropologicznego widzenia nie tylko systemów kultur, ale funkcjonujących w nich pojedyn­
czych zjawisk kulturowych. Często mają one znaczenie nie tylko jako wartość przedmiotowa
(dziedzictwo) czy jako symbol, znak (kod) dla transmisji tradycji, ale jako wartość podmiotowa
istotna dla funkcjonowania świadomości tożsamości społecznej i kulturowej.
Słynny kancjonał mazurski ma właśnie taką wartość kulturową. Interesowali się nim dotąd
historycy jako zabytkiem piśmiennictwa w języku polskim. We „Wstępie" do swej książki
K . Szatrawski zwrócił szczególną uwagę na problematykę wartości, a za podstawowy cel
swoich badań przyjął wskazanie „zgodności między sposobem postrzegania przestrzeni realizo­
wanym w pieśniach kancjonału mazurskiego, a protestanckim systemem wartości". W analizie
zwrócił uwagę na fakt, iż centrum przestrzeni, której autorzy nadali charakter i znaczenie
sakralne, nie stanowi - jak niegdyś w średniowieczu - tylko katolicka świątynia z relikwiami
świętych, lecz są nim także miejsca, w których żyje, pracuje czy też modli się człowiek. Są one
uświęcone przez fakt, że człowiek wszędzie poszukuje swych relacji z Bogiem, jak też ze
światem przyrody, z ziemią, słońcem, niebem.
W analizie tekstów poetyckich składających się na pieśni zebrane w kancjonale mazurskim,
autor opisał nie tylko ich strukturę, ale rozpatrzył też związki semantyczne przedstawień
przestrzennych i rozległy obszar form waloryzacji sakralnej tych przestrzeni. Przestrzeń tę podzielił
na zorientowaną poziomo, pionowo, horyzontalnie, na przestrzeń podporządkowaną przyrodzie
bądź człowiekowi, uwzględniając czasowo-przestrzeń życia człowieka, upływający czas i in.
Całość opracowania to nie tylko analiza semiotyczno-strukturalna, ale filozoficzna,
w szczególności zaś aksjologiczna. I ten ostatni element ma największe znaczenie dla antropo­
logicznego punktu widzenia. Odnosi się do wartości literackich, sakralnych ale też do postawy
człowieka wobec tego, co zwykle wypełniają konkretne wartości kulturowe (wytwory), których
tu się przecież nie wymienia. Jest to przestrzeń człowieka w kręgu ziemi, natury, gospodarstwa
i domu. Wartości te, podkreślane w pieśniach, są rzeczywiście „od zawsze" podstawową war­
tością materialną, społeczną i duchową ludzi wsi. Są swoistą niszą ekologiczną, w której
człowiek najpewniej (bezpiecznie) się czuje. Stąd przywiązanie do ziemi i docenianie jej płodów,
przywiązanie do domu rodzinnego i gospodarstwa (m.in. pieśni proszalne i dziękczynne).
Bliskość i swojskość treści zawartych w pieśniach kancjonału była zapewne przyczyną chętnego
używania go przez wiele pokoleń niezależnie od użyteczności religijnej.
Autor pisze, że ponieważ teksty zawarte w kancjonale były polskie, to powszechne użyt­
kowanie ich we wsiach mazurskich (od X V I I I w.) miało znaczenie dla kształtowania świado­
mości etnicznej Mazurów i utrzymania, mimo germanizacji, języka polskiego. Z przedstawio­
nego materiału można wysnuć wniosek, że ponieważ kancjonału używali wszyscy na co dzień
i od święta, był on też przedmiotem daru, np. z okazji chrztu, śpiewano z niego indywidualnie
i zespołowo, miał on znaczenie dla procesu utożsamiania się nie tylko z rodziną, grupą
religijną, ale też z grupą etnograficzną. Zaspakajał nie tylko wspólne potrzeby religijne, lecz
przez swą poetycką formę i walory muzyczne kształtował i zaspokajał potrzeby estetyczne.
Zawierał również pouczenia, przez co spełniał funkcję przewodnika właściwych zachowań. Był
zatem cenną wartością, którą etnolog może określić jako korelat kulturowy norm i więzi
społecznych, mający znaczenie dla świadomości tożsamości kulturowej Mazurów.
Tak więc, obok analizy semiotyczno-strukturalnej i filozoficznej tekstu literackiego, jaka
legła u podstaw opracowania K . Szatrawskiego, etnolog może wyłowić istotny materiał o war­
tości antropologicznej.
Na koniec warto podkreślić, że Przestrzeń sakralna w kancjonale mazurskim to opracowa­
nie o wysokich walorach poznawczych, nie tylko ze względu na swoją treść, co na konsekwent­
nie zastosowaną metodę badawczą. Na szczególne uznanie zasługuje także antropologiczna
problematyka ujęcia analizowanych wartości kancjonału.
Irena

Bukowska-Floreńska

�282

RECENZJE I OMÓWIENIA

Carla Corradi Musi, Shamanism from East to West, Akademia Kiadó Budapest 1997, Bibliotheca Shamanistica, International Society for Shamanistic Research, ss. 113
Carla Corradi Musi pracuje jako starszy wykładowca na Uniwersytecie Bolońskim. Jej
specjalnością są języki ugrofińskie oraz historia i kultura ludów należących do tej grupy
językowej. Od wielu lat badaczka zajmuje się też zjawiskiem szamanizmu w szerokim kon­
tekście etno-geograficznym.
Omawiana tu książka jest zbiorem artykułów, opublikowanych wcześniej przez autorkę
głównie w języku włoskim, a obecnie przełożonych na język angielski (konsultacja językowa
Paul Davies). Dzięki temu mogły one dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Jak napisał
w „Przedmowie" M . Hoppál, działalność Carli Corradi Musi stanowi pomost między Wschodem
i Zachodem. Jak sądzę, w ten sposób określono przede wszystkim szeroki zakres geograficzny
zainteresowań badawczych autorki i fakt prowadzenia przez nią studiów porównawczych,
mających na celu ukazanie związków między różnymi aspektami szamanizmu występującego
u ludów ugrofińskich (europejskich i syberyjskich) oraz ludów Europy Zachodniej i Indian
Ameryki Północnej. Carli Corradi Musi udało się przy tym skierować uwagę czytelnika na obszary
stosunkowo słabo jeszcze zbadane, zwłaszcza w porównaniu z terenami Azji i Ameryki Północnej,
które stanowią podstawowy teren eksploracji badaczy interesujących się szamanizmem.
W niewielkiej objętościowo syntezie ukazane zostały charakterystyczne wątki wierzeń
szamańskich, dotyczące m.in. koncepcji duszy i jej wędrówek, wizji świata, jego budowy
i zamieszkujących go istot. Wiele miejsca autorka poświęciła animizmowi. Wspomniała także
o znaczeniu ognia i wody w obrzędach przejścia i rytuałach szamańskich, o społecznych
funkcjach szamana, o szamańskich praktykach magicznych i mitach, których bohaterem jest
szaman/kowal, o związkach między mitem i magią, a także między magią i religią. Autorka
wskazała tu na szereg podobieństw między szamanizmem ludów ugrofińskich a praktykami
magicznymi występującymi w średniowiecznej Europie a także na związki między niektórymi
treściami sag i eposów oraz średniowiecznych legend (interesujące poszukiwania paraleli mię­
dzy młynkiem Sampo z fińskiej Kalewali a bohaterem legendy o św. Graalu). Ukazała również
wiele podobieństw między systemami wierzeń ludów europejskich i syberyjskich.
Za szczególnie cenne poznawczo uważam te rozdziały książki, w których zaprezentowane
zostały nieznane szerzej źródła, pisane głównie w języku włoskim i łacińskim, dotyczące m.in.
szamańskich wierzeń i tradycji ludów ugrofińskich. Najstarsze z prezentowanych źródeł pochodzą
z Х Ш w. Autorka omawia również XVI-wieczną kronikę Olofa Mansonna (znanego też jako Olaus
Magnus) zawierającą m.in. wiele informacji na temat wierzeń animistycznych ludów Północy.
Innym źródłem do badań szamanizmu ludów ugrofińskich jest XVni-wieczna Dissertazioni sopra le apparizioni de' spiriti e sopra i vampiri o i redivisi d'Ungheria, di Moravia ее,
Abbe Augustina Calmeta, oparta m.in. na Ustach i tekstach pozostawionych przez różnych
autorów starożytnych. Kolejnym źródłem, które może być wykorzystane do tego typu badań
jest pochodzące z X I X w., П costume antico e moderno Giulia Ferrado. Autorka przytacza
ponadto prace XIX-wiecznych podróżników, Ewy Felińskiej i Matthiasa Alexandra Castréna,
opublikowane przez F . de Lanoye'a w Paryżu w 1868 г., w których można znaleźć informacje
na temat szamanizmu wybranych ludów uralskich mieszkających na terenie Syberii (przede
wszystkim tzw. „Obskich Ugrów"; nazwą tą określano dawniej Wogułów i Ostiaków, dziś ludy
te znane są pod nazwą Mansów i Chantów). Autorka przypomina także opisy podróży
Stephena Sommiera, opublikowane w 1883 г., do Ostiaków (obecna nazwa Chantowie), Samojedów (Nieńcy), Kirgizów, Tatarów, Zyrian (północnych Korni, Komi-Zyrian) i Baszkirów.
Końcowe rozdziały książki poświęcone są związkom między szamanizmem ludów ugrofińskich
(głównie wspomnianych już „Obskich Ugrów") i szamanizmem Indian Ameryki Północnej.
Widoczne jest wyraźne podobieństwo wielu wierzeń i praktyk obrzędowych, związanych np.
z koncepcją śmierci i rytuałami pogrzebowymi.
Autorka zaznaczyła we „Wstępie", że rytuały i wierzenia szamańskie występujące u ludów
ugrofińskich i syberyjskich miały ścisły związek z identyfikacją etniczną. Z czasem jednak

�RECENZJE I OMÓWIENIA

283

upowszechniły się one i zatraciły ów charakter. Szkoda, że w dalszych rozważaniach ten
interesujący problem został pominięty. Wydaje mi się również, że autorka zaledwie zasygnalizowała
większość zagadnień poruszanych w poszczególnych rozdziałach. Zabrakło mi natomiast rozdziału
ukazującego aktualny stan badań nad szamanizmem ludów ugrofińskich i przeglądu dotychczaso­
wych dokonań. Pewne zastrzeżenia budzi także dobór literatury. Na liście cytowanych tytułów
znajdują się głównie prace badaczy zachodnioeuropejskich, w tym wiele nie znanych szerzej pozycji
w języku włoskim (dobrze się stało, że udostępniono je czytelnikom spoza tego obszaru
językowego). Bardzo słabo reprezentowane są natomiast efekty badań naukowców amerykańskich
oraz rosyjskich i radzieckich (te wyłącznie w tłumaczeniach) a także - na co wskazują uwagi
M . Hoppala, niektórych badaczy węgierskich. Sprawia to, że przedstawiona przez Carlę Corradi
Musi synteza ma pewne luki. Generalnie jednak uważam, że książka stanowi cenne uzupełnienie
dotychczasowych badań nad szamanizmem, wprowadzając czytelnika w stosunkowo mało znane
obszary etno-geograficzne, na których zjawisko to występowało podobnie jak na znacznie lepiej
dotąd przebadanych terenach Azji i Ameryki Północnej.
Praca ma przede wszystkim charakter syntetyczny. Autorka odwołuje się jednak wielokrotnie
również do różnego typu koncepcji teoretycznych, których twórcy próbują wyjaśniać zjawiska,
wierzenia i zachowania charakterystyczne dla szamanizmu, czy np. ich związki z magią lub mitami.
Nie pierwszy też raz lektura tego typu prac prowadzi do pytań o przyczyny podobieństw i trwałości
wielu zjawisk kulturowych występujących na różnych obszarach świata, o uniwersalność pewnych
zachowań, symboli i sposobu widzenia świata przez mieszkańców oddalonych od siebie terenów.
Iwona Kabzińska

E . Hooper-Greenehill, Museums and the Shaping of Knowledge, London and New York, 1993,
Routledge
Na ogół w książkach poświęconych muzeom wychodzi się od Ptolemejskiego precedensu - od
museionu, czyli świątyni muz założonej w Aleksandrii, a stanowiącej swoisty instytut naukowy
połączony z biblioteką. Autorka książki Museums and the Shaping of Knowledge miała inny pomysł
potraktowania tematu. Muzeum - stwierdziła - jest zjawiskiem kulturowym niezwykle zmiennym,
przeto wskazywanie na pochodzenie nazwy tej instytucji niewiele wyjaśnia. „Me istnieje muzeum
jako takie. Muzeum nie jest przedustanowioną jednością, tworzoną tak samo we wszystkich czasach
[...] Tożsamość, cele, funkcje i miejsce podmiotu są nieciągłe w sposób zmienny. [...] Nie tylko nie ma
podstawowej tożsamości muzeum, [...] ale tożsamości te, będąc ustanawiane, ulegają ciągłym przemia­
nom, zgodnie z grą dominujących tendencji i wyłanianiem się nowych układów korzyści' (s. 191).
Wprawdzie historia kolekcjonowania jako takiego jest długa, ale nie zawsze takie same przedmioty
bywały cenne dla kolekcjonera, różne kryteria stosowano przy ich wyborze, różnie je grupowano
i w efekcie - niosły w sobie inny przekaz dotyczący świata oraz panujących w nim praw.
Muzeum jako miejsce, w którym gromadzi się rzeczy stare, rzadkie czy oryginalne, grupując je
typologicznie lub kontekstualnie, z uwzględnieniem układów chronologicznych i przestrzennych
- to nasza koncepcja muzealnego porządku. Kryteria pozwalające oznaczyć wartość danego
przedmiotu (takie jak jego wiek czy oryginalność) nie są jednak absolutne. Do końca osiemnastego
stulecia to, co stare i to, co nowe bywało przemieszane; problem pierwowzoru i repliki nie miał
znaczenia pierwszorzędnego. (Prawo, które działało można by określić jako prawo serii.)
Reprezentowanie przeszłości, czy przechowywanie dziedzictwa kulturowego, uważane obecnie za
główny cel muzeum, nie stanowiło celu w gabinetach osobliwości czy w kolekcjach alchemików.
Podobnie jak płynna jest tożsamość muzeum, płynne są i znaczenia nadawane gromadzo­
nym artefaktom. To prawda, że istnieją kulturowo uwarunkowane tendencje do nadawania
rzeczom znaczeń określonego rodzaju i do tworzenia z nich wypowiedzi na pewne tematy.
Reguły semiotyzacji okazują się jednak zmienne historycznie. „Sukcesy w historii należą do
tych, którzy są w stanie uchwycić te reguły, zastąpić tych którzy je stosowali, zamaskować się

�284

RECENZJE I OMÓWIENIA

i zmienić je, odwrócić ich znaczenie, i skierować przeciw tym, którzy je nałożyli; kontrolując
ten złożony mechanizm, można sprawić, że zadziałają one tak, iż panujący zostaną pokonani przez
ich własne reguły" - pisał Michael Foucault (1977, s. 15). Podobny sposób ujmowania historii
zastosowała Eilean Hooper-Greenhill w swoich muzeologicznych badaniach. Analiza kolekcji
powstałych w różnych kontekstach historyczno-kulturowych (a więc wpisujących się w różne
porządki konceptualne) pozwoliła jej wskazać na przemiany w sposobie pojmowania świąt.
Przykłady wybrane przez autorkę są rzeczywiście reprezentatywne. Renesansowe kolekcje
książęce i gabinety świata, oświeceniowe repozytorium i publiczne muzeum epoki napoleońs­
kiej, skupiają w sobie cechy szerszych zjawisk kulturowych. Przyjrzyjmy się, jaki był charakter
tych kolekcji. Pierwsza z nich ukazana jest na przykładzie zbiorów Medyceuszy (uważa się je
często za pierwsze europejskie muzeum.) Zwyczaj gromadzenia precjozów w skarbcach połą­
czył się tu z nowszymi praktykami zbierania przedmiotów o pochodzeniu antycznym. Różne
aspekty działalności politycznej, rynkowej (fortuna Medyceuszy wyrosła z operacji bankowych)
a także społecznej (patronackiej, kolekcjonerskiej) składały się na to, że pałac Medyceuszy
we Florencji wyrażał sobą splendor, bogactwo i pozycję społeczną rodu. Przestrzeń tego
spektaklu miała przy tym charakter prywatny.
Pojawienie się gabinetów świata — drugiego z omawianych zjawisk muzealnych — wiąże
autorka ze współdziałaniem trzech czynników: mnemonicznej techniki pamięci (czynnik orga­
nizacyjny), programu zawartego w teatrze pamięci Don Camilla (czynnik programowy; Yates
1977), a nade wszystko renesansowej episteme (czynnik epistemologiczny). Podobnie jak
w języku objawiać się miały złożone powiązania pomiędzy słowami a rzeczami, tak w gabine­
tach obiekty ewokowały uniwersalny porządek świata.
Gabinety powstawały w całej Europie, jakkolwiek ich charakter był różny, w zależności od
tego, do kogo należały i jaką siłą dysponował właściciel. Mógł to być zatem książę, uczony,
kupiec; mogła wchodzić w grę siła polityczna, intelektualna, finansowa, magiczna. Zależnie od
tego reprezentacja świata mogła ewokować wizję areny politycznej (z księciem w centrum), sieci
powiązań intelektualnych czy układów handlowych.
Szczytową formę gabinetu świata stanowiło słynne studiolo - sekretny pokój Francesca de
Medici. Zgromadzone w tym pomieszczeniu artefakty składały się na kosmiczną reprezentację.
Malowidła na drzwiach szaf pokrywających ściany gabinetu w sposób alegoryczny wskazywały
na ich zawartość. Objawiały związki pomiędzy różnymi poziomami uniwersalnego porządku:
żywiołami, porami roku, mitologią literaturą, historią i ówczesną technologią. Książę w sposób
symboliczny sprawował tu rządy nad światem. Był to zarazem mikrokosmos sztuki i natury.
Powstanie Repozytorium angielskiego Towarzystwa Królewskiego wiązało się z założe­
niem tegoż Towarzystwa (w roku 1660) - instytucji mającej na celu działanie w duchu nauki
eksperymentalnej i propagowanie związanych z tym zasad filozoficznych. Gromadzenie kolek­
cji według racjonalnych zasad stanowiło część działalności. (Nazwa repozytorium stanowiła
odpowiednik pojęcia muzeum.) Był to pewien zwrot w ukierunkowaniu praktyk kolekcjoner­
skich. Niegdyś stanowiły one dziedzinę prywatną, teraz przybrały formę bardziej publiczną.
Ostatni z omawianych typów muzeów wiąże się z epoką napoleońską i początkami
państwa dyscyplinarnego (termin Foucaulta), takiego, które działa poprzez sieć instytucji
pozwalających na wszechstronny wgląd w życie obywateli i na kierowanie ich działaniami
w sposób korzystny dla państwa. Rewolucja francuska dała początek nowemu programowi
muzeologicznemu - paralelnému do strategii militarnych. Była to koncepcja centralistyczna,
totalizująca. Muzea - niegdyś miejsca i praktyki prywatne, jednostkowe - zostały ujęte szero­
kim progamem mającym na celu odpowiednie kształtowanie społeczeństwa. Kurator miał tu
pozycję eksperta, był prawomocnym podmiotem dysponowania wiedzą.
Tożsamość i znaczenie obiektów materialnych w każdej z tych kolekcji tworzyło się w inny
sposób, zgodnie z zasadami wyznaczanymi przez obowiązującą epistemologię przez technologie
i praktyki siły.
W ujęciu Hooper-Gerenhill kluczowe okazują się relacje pomiędzy rzeczą a językiem
a także pomiędzy rzeczą a koncepcją świata i prawomocnymi metodami jego poznania.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

285

W centrara jej zainteresowania znajduje się polityka prawdy - w Foucaultowskim rozumieniu
tego terminu. Każde społeczeństwo - twierdził Foucault - stosuje określoną politykę prawdy,
a jej efektem jest wytwarzanie określonego rodzaju wiedzy (Foucault 1977, s. 13). W tej
perspektywie muzeum staje się jedną z technologii produkowania wiedzy. Demonstrowanie
wiedzy i panowania nad nią to jedna z oznak posiadania siły.
Aby koncepcję tę uczynić nieco mniej abstrakcyjną, wskażmy pokrótce, w jaki sposób te
różne prawdy znajdowały wyraz w poszczególnych kolekcjach.
Prawda medycejska była hierarchiczna. U szczytu sytuowała Boga, poniżej wyznaczała
odpowiednie miejsca jednostkom ludzkim. Florenccy władcy byli przy tym bliżsi kreatorowi
niż inni ludzie, a prawomocność takiej ich pozycji poświadczana była przez zewnętrzne oznaki
bogactwa. Wiedza w gabinecie świata objawiała się w postaci hierarchicznej struktury jedno­
czącej w sobie elementy okultystyczne i magiczne. Stałość świata przejawiała się poprzez głębię
znaków wymagających interpretacji. Tajemny charakter tej wiedzy domagał się wtajemniczo­
nego interpretatora zdolnego odczytać znaki świata.
Repozytorium Towarzystwa Królewskiego preferowało wiedzę czystą, jasną, klarowną,
możliwą do wyjaśnienia w formułach, kolumnach i tablicach. Pierwotny porządek natury miał
być tu przekazywany poprzez stosunkowo proste fizyczne zestawienia, a relację pomiędzy
rzeczą a słowem ujmowano jako jednoznaczną.
„Muzeum dyscyplinarne" chciało prawdy wyzwolonej, egalitarnej i demokratycznej. Pro­
jekt wiedzy obiecywał możliwość ujrzenia historii człowieka wyzwolonego spod wszelkiego
ucisku. Stare formy wiedzy reaktywowano w nowym kontekście politycznym. Wprawdzie
wymiar polityczny był krótkotrwały, ale jego kulturowe znaczenia okazało się niezwykle
istotne. (Przypomnijmy, że czasy napoleońskie, powołując do życia muzea publiczne, stworzyły
precedens stymulujący zakładanie muzeów w dziewiętnastowiecznej Europie.)
Autorka wskazuje też momenty załamań w produkowaniu wiedzy oraz manifestowaniu
panowania nad nią. W efekcie tworzy opowieść o tym, jak poprzez rzeczy dokonuje się opis
świata - alternatywny w stosunku do tego, który konstruowany jest poprzez słowa, ale
poddany tym samym prawom. Uzmysławia nam jednocześnie zakres, w jakim mampulujemy
rzeczami, wykorzystując je we wszelkich dziedzinach życia, a manipulacja ta wykracza daleko
poza zakres oddziaływań fizycznych.
LITERATURA
Foucault M.
1977
Nietzsche, genealogy, history, [w:] BouchardD.F., Language, Counter - Memory,
Practice: Selected Essays and Interviews, Oxford, Blackwell.
1977a
The political function of the intellectual, ,, Radical Philosophy", vol. 17.
Yates F.A.
1977
Sztuka pamięci, przekł. W. Radwański, Warszawa.
sAnna Wieczorkiewicz

Rastislava Stoličná, Jedlá a nápoje našich predkov, Bratislava 1991, ss. 240, nlb.4 Instytut
Etnografii Słowackiej Akademii Nauk
Autorka książki jest długoletnim pracownikiem naukowym. M a ona duże osiągnięcia
w dziedzinie badań nad pożywieniem mieszkańców swojego kraju. Prowadząc w różnych regionach
Słowacji badania terenowe, celem opracowania map dla Słowackiego Atlasu Etnograficznego
(EAS) zebrała bogaty materiał faktograficzny, który uzupełniony literaturą przedmiotu stanowi
podstawę recenzowanej pracy. R . Stoličná niejednokrotnie referowała wyniki swoich badań na
międzynarodowych konferencjach poświęconych etiologicznym badaniom nad pożywieniem. N a
ostatniej, zorganizowanej w 1996 r. na Cyprze, poruszyła zagadnienie tradycyjnego pożywienia

�286

RECENZJE I OMÓWIENIA

Słowaków mieszkających na terenie Węgier. Niedawno ukazał się w „Slovenským Národopisie"
(R. 44:1996, nr 3, s. 277-285) jej artykuł o pożywieniowym tabu w różnych systemach religijnych.
Omawiana publikacja jest monotematyczną monografią o charakterze popularno-naukowym.
Jest pewnego rodzaju kompendium wiedzy o tradycyjnym pożywieniu słowackiej ludności wiej­
skiej, z uwzględnieniem zachodzących w nim zmian. Napisana jest dobrym i jasnym językiem,
a układ pracy daje przegląd podstawowych zagadnień składających się na obraz pożywienia
mieszkańców wsi słowackiej w 2 poł. X I X w. i w wieku X X . Materiał został omówiony w sześciu
grupach tematycznych: 1) rodzaj i sposób jedzenia; 2) przygotowywanie potraw; 3) pożywienie
roślinne; 4) pożywienie pochodzenia zwierzęcego; 5) napoje; 6) pożywienie okolicznościowe.
Pracę rozpoczyna interesujący opis sposobu jedzenia, tj. usytuowanie stołu w kuchni,
miejsca zajmowane przy nim przez poszczególnych członków rodziny, pora gotowania i spoży­
wania posiłków, etykieta jedzenia, z uwzględnieniem różnic wynikających z płci i wieku,
wierzenia, m.in. w możliwość zauroczenia w czasie posiłku (stąd np. zakrywanie ust przez
jedzące dziewczęta i kobiety oraz jedzenie na osobności przez nowożeńców w obawie przed
niepłodnością, następstwem ewentualnego rzucenia na nich uroku).
Kolejny rozdział dotyczący przygotowywania potraw rozpoczyna charakterystyka palenisk
(od paleniska otwartego po piec z blachą) oraz związanych z nimi sprzętów i naczyń. Konse­
kwencją tych zmian było rozpowszechnianie się nowych technik przygotowywania potraw, jak
smażenie, pieczenie, duszenie. W tym rozdziale autorka poświęciła uwagę zagęszczaniu potraw
i stosowaniu różnego rodzaju przypraw (jak np. sól z uwzględnieniem znaczenia jej w medycy­
nie i magii, miód, cukier, czosnek, cebula, chrzan, zioła, korzenie). W końcowej części tego
rozdziału autorka omówiła miejsce grzybów w pożywieniu ludowym.
Obszerną grupę tematyczną stanowi pożywienie roślinne, będące podstawą wyżywienia
mieszkańców wsi tradycyjnej. Składają się na nie różnego rodzaju mączne polewki, bryje,
kluski i kasze. Z archaicznych potraw autorka wymienia prażmo, uzyskiwane przez opalanie
kłosów zbóż, a następnie wykruszanie ziarna, a które na Słowacji jeszcze w 1 poł. X X w.
przygotowywali dla siebie chłopcy pasący trzodę. Z warzyw powszechnie spożywana była
kapusta, rzepa, groch, fasola. Szczególne miejsce zajmowały ziemniaki, które przyrządzano na
różne sposoby. W czasie postów używano roślinnych olei tłoczonych z lnu, konopi i maku.
W tym rozdziale omówiono wyrób i pieczenie chleba, związane z tym sprzęty oraz wierzenia
i zabiegi magiczne, a także świąteczne i okolicznościowe wypieki (m.in. kołacze).
Pożywienie pochodzenia zwierzęcego wiąże się z urządzaniem w porze jesienno-zimowej
„zabijaczki" (bicie świń i baranów), połączonej z gościną. W tym rozdziale autorka omówiła
konserwację mięsa, przetwory mięsne, tłuszcze zwierzęce (łój, słonina, sadło) oraz spożycie ryb.
Ważne miejsce w pożywieniu zajmowały wyroby mleczne, jak mleko, ser krowi oraz owcza
bryndza, bundz; znacznie rzadziej spożywano masło i jaja.
Kolejny rozdział pracy poświęcony został napojom, takim jak woda, mleko, kwasy,
herbata, kawa oraz napoje alkoholowe, rytuałom ich picia i związanym z nimi pieśniom.
Omawiając pożywienie okolicznościowe autorka wymienia potrawy podawane na wigilię
Bożego Narodzenia, z okazji świąt kościelnych (Wielkanoc i Boże Narodzenie) oraz uro­
czystości rodzinnych (wesele, chrzciny, stypa), następnie wydarzeń gospodarczych („zabijaczka", stawianie domu), postów oraz zapustów.
Każdy z rozdziałów zamyka bibliografia zawierająca również pozycje spoza literatury
w języku słowackim.
Przemiany w pożywieniu słowackiej ludności wiejskiej zostały zasygnalizowane w koń­
cowej części pracy. Ukazano kierunek i przyczyny zmian, w wyniku których pożywienie traciło
charakter lokalny, nabierając cech uniwersalnych. Mimo to współcześnie można mówić o ist­
nieniu w pożywieniu mieszkańców wsi słowackiej pewnych rodzimych tradycji żywieniowych,
stanowiących o regionalnej specyfice.
Pracę zamyka słownik terminów gwarowych z zakresu pożywienia oraz przepisy kulinarne
pochodzące zarówno z badań terenowych, jak też z książek kucharskich, w tym z najstarszej
(z 1870 r.) pt. Pierwsza książka kucharska w państwie słowackim.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

287

Książka R. Stoličnej zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na zgromadzony w niej
i usystematyzowany bogaty materiał faktograficzny, uwzględniający zróżnicowanie regionalne
Słowacji, ale także z uwagi na istnienie wielu analogu w pożywieniu ludności słowackiej
i polskiej (zwłaszcza góralskiej) oraz w kierunku jego przemian.
Książkę ilustrują barwne rysunki będące stylizacją, niekiedy o charakterze satyrycznym, ma­
teriału faktograficznego. Nadają one pracy lekkości, czyniąc ją interesującą nie tylko dla etnografa.
Zofia Szromba-Rysowa

Se vetir pour dire, red. Yvonne Elisabeth Broutin, Cahiers de Linguistique Sociále. Collec­
tion Bilans e{ Perspectives, Universitě de Rouen, Rouen 1996, ss. 265, rye. 43 + 14 barw­
nych, 6 map
Książka ta powstała dzięki współpracy specjalistów z dwóch etnograficznych muzeów:
Musée de l'Homme w Paryżu i Museum d'Histoire Naturelle et d'Ethnographie w Rouen. O ile
angielska historia ubiorów interesuje się obecnie głównie społeczną i gospodarczą konsumpcją
odzieży, o tyle kostiumologia francuska najwięcej uwagi poświęca znakowemu znaczeniu
zbioru. M a ona pod tym względem znaczny dorobek i bez jego uwzględnienia nie można
kontynuować tej tematyki. Szczególnie płodna badawczo okazała się współpraca etnografów
zatrudnionych w Muzeum Człowieka i historyków ubiorów. Omawiane wydawnictwo po­
wstało w kręgu zainteresowań językoznawczych i etnografów zajętych badaniami współczes­
nych ubiorów ludów egzotycznych. Z siedemnastu artykułów cztery poruszają ogólne zagad­
nienia znakowego charakteru strojów, a reszta omawia wyniki badań etnograficznych w róż­
nych częściach Azji, Europy i północnej Afryki. Interesowano się przy tym także znakowym
charakterem ubiorów zawodowych we współczesnym społeczeństwie europejskim.
Redaktor tomu Yvonne-Elisabeth Broutin, pracująca w Rouen, lecz związana także w pary­
skim Muzeum Człowieka, napisała dwa artykuły wprowadzające. W pierwszym z nich zatytułowa­
nym „Po co się ubierać, aby coś zakomunikować?" przedstawia ona tematykę książki. Znaki
i symbole eksponowane w strojach zawierają informacje co do przynależności właściciela do
określonej grupy społecznej, podczas gdy szaty rytualne informują bezpośrednio o czczonych
bóstwach. W następnym artykule autorka daje ważne definicje. Tak więc termin odzież (větement)
oznacza tylko używane odzienie bez symboliki znakowej. Termin ubiór (habit) oznacza całość
części odzieży, która może mieć pewne znaczenie znakowe. Termin kostium (costume) oznacza
natomiast, według definicji z 1662 г., „zewnętrzny wygląd określany zwyczajem", komunikujący
miejsce jednostki w grupie społecznej. Całość odświętnego kostiumu, uregulowana zwyczajem,
tworzy system znaków, co autorka ilustruje wieloma przykładami. Nakazy mody ulegają przy tym
znacznym przekształceniom w powiązaniu z radykalnymi zmianami politycznymi. Wielka
rewolucja francuska dostarcza tu licznych przykładów. Wojny i sytuacje gospodarcze poszczegól­
nych krajów wpływają także na zmiany w ogólnej strukturze odzieżowej, jak np. rozpowszechnie­
nie spodni w ubiorze kobiet. Autorka analizuje sposoby komunikowania informacji zawartych
w kostiumie, przekazywania zmian w przyjętych konwencjach i wyrażania protestu wobec
ustalonego porządku społecznego. Osobnym zagadnieniem są rozporządzenia różnych władz
z nakazami i zakazami noszenia określonych strojów czy ozdób.
Uzupełnieniem tych rozważań jest artykuł Reginę Delamotte-Legrand z Uniwersytetu
w Rouen. Powraca ona do problemów poruszanych w wydanym w 1967 r. systemie mody Roland
Barthes. Analizował on język używany w opisach współczesnej mody kobiecej. Autorka ukazuje
niewielkie zrozumienie nowatorskiej analizy języka opisów modnych strojów w oderwaniu od ich
realnego kroju i wyglądu. N a zakończenie omawianej książki Jean-Paul Dupont, dyrektor
muzeum w Rouen, pisze o nowym podejściu do kostiumu, tak odległego od natury. Sposoby
komunikowania przynależności społecznej nosicieli określonego kostiumu, często uniformu, autor
porównuje do ścisłej organizacji społeczeństwa owadów.

�288

RECENZJE I OMÓWIENIA

Trzynaście pozostałych artykułów ukazuje wyniki najnowszych badań etnograficznych
i socjologicznych nad znakowym charakterem ubiorów w różnych społecznościach ludów
egzotycznych i we współczesnych cywilizacjach wielkomiejskich. Trzy artykuły przedstawiają
najbardziej prymitywne okrycia z włókien czy tapy w różnych częściach Polinezji. Najprostsze
elementy okryć ciała miały jedynie znaczenie podkreślające różnice społeczne czy odznaki
sakralne (Marie-Claire Bataille Benguigui). Specjalne plecionki noszono na wyspie Waliis
w zachodniej Polinezji (Sopie Chave-Dartoen). Wreszcie Anne Lavondes ukazała różne tech­
niki polinezyjskiego tatuażu. Tę samą technikę ukazywaną w językach niektórych plemion
Tajów omówiła Anninck Levy-Ward. Wszystkie te sposoby zdobienia ciała miały jedynie
funkcję znakową.
Bardziej złożone są zagadnienia odzieży szytej z tkanin, noszonej w Indonezji, Indiach czy
Chinach. Christian Pelras zajął się ubiorami Bugisów, narodu indonezyjskiego mieszkającego
na wyspie Celebes w około czteromilionowej populacji. Badania prowadzone do lat siedem­
dziesiątych ukazały użytkowanie sarongu, prostego okrycia noszonego w całej Indonezji
i Malezji. Zarazem jednak noszono spodnie z bluzami a wiele ozdób i barw sukien pozwala na
ukazanie znacznego zróżnicowania społecznego. Różne style odzieżowe w Radżastanie ukazała
Francoise Cousin z Musée de l'Homme w Paryżu. Komplet noszonego ubioru różni się tam
znacznie od odzieży z pozostałych części Indii. Kobiety noszą chustę na głowie, rodzaj bluzy
i długą spódnicę. Różny krój, barwa tkaniny i ilość ornamentów oznacza ich stan cywilny
i wiek. Natomiast przyjęcie drapowanego sari oznacza przejście do stroju obcego dla społecz­
ności Radżastanu. Przejście do nowoczesnego ubioru zachodniego kroju w chińskiej prowincji
Guangxi ukazała Anninck Levy-Ward. Kobiety przyjęły bluzę i spodnie szyte z bawełny
nie zawsze w barwie niebieskich dżinsów, lecz różnych kolorów. Także na wsi obserwuje się
zanikanie tradycyjnych strojów świątecznych o rytualnej symbolice. Dokonywanie wyboru
pomiędzy tradycyjnym i zachodnim ubiorem ma wyraźne podłoże gospodarcze.
Badania nad ludnością pochodzenia afrykańskiego mieszkającą we Francji ukazały także
zarzucanie tradycyjnych strojów na rzecz odzieży miejskiej. Należy to tłumaczyć nie tylko
wysoką ceną tych pierwszych lecz także chęcią przystosowania się do otoczenia (Bernard
Zongo). Obszerniejsza rozprawa Tatiany Benfoughal i Monique de Fontanés ukazuje sym­
boliczne znaczenie pasa i damskich fartuszków w północnej Afryce i Europie wschodniej.
Szerokie tkane pasy afrykańskie odgrywają znaczną rolę symboliczną w życiu dziewczyny
i zamężnej kobiety, w uroczystościach weselnych i zabiegach o charakterze rytualnym i magicz­
nym. W Europie szerszy pas przybiera formę symbolicznego fartuszka odgrywającego znaczną
rolę w rytuałach weselnych w Kalabrii, wszystkich krajach bałkańskich i u Setu w Rosji. Węzeł
pasa czy fartuszka oznacza symboliczną więź wyrażaną w licznych zabiegach rytualnych.
Podobne znaczenie mają fryzury panien i różne czepki zamężnych kobiet na węgierskich
wsiach (Marika Kovacs).
Pozostałe trzy artykuły ukazują wyniki najnowszych badań nad ubiorem miejskim charak­
terystycznym dla przedstawicieli różnych grup społecznych. W Rouen badania nad typem
przebrań młodzieżowych w dwóch dzielnicach powiązano ze sposobem wyrażania się na ten
temat. Nosi się tam różne koszule z krawatami lub bez nich, dżinsy lub inne spodnie, różnego
kształtu okulary i obuwie. Wzajemne oceny tych typów odzieży są krańcowo różne (Thierry
Bulot). Podobny typ badań dotyczy ubioru regionalnych polityków. Podoba się garnitur
z krawatem i kostium bez biżuterii u kobiet (Laurence Vignes). Wreszcie Claude Caitucoli
przedstawił oceny ubioru profesorów w kolegium z okolic Rouen. W swych opiniach o wy­
kładowcach obu płci studenci podkreślali duże znaczenie sposobu ich ubierania się, na ogół
niezbyt sportowego. Chodziło tu zwłaszcza o wrażenia z początku roku akademickiego.
Książka ta jest charakterystyczna dla kierunków badawczych i podejmowanych tematów
we francuskiej etnologii. Dostrzega się zmiany zachodzące w ostatnim okresie, dając przekroje
chronologiczne bez analizy historycznej dawnych tradycji odzieżowych.
Irena Turnau

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7242" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7221">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79be652991d4ade1902a99d83cb0643e.pdf</src>
        <authentication>0c3a7151901a3dbc1bad4bfe4271529e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86419">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1615</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86421">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86424">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1495</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86427">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1998 t.42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86430">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1998 t.42, s.205-228</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86433">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86436">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86439">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86442">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86448">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. X L I I : 1998, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

S . R . Barrett, Anthropology: A Student's Guide to Theory and Method, University of Toronto Press,
Toronto 1996, ss. 270
N a temat antropologii uprawianej w ośrodkach kanadyjskich wiemy stosunkowo

niewiele.

Kształtujące się w naszym kraju ś r o d o w i s k o antropologiczne zwraca u w a g ę g ł ó w n i e n a osiąg­
nięcia amerykańskie i brytyjskie, a całkiem od niedawna n a niektóre ośrodki antropologiczne we
Francji oraz w Holandii. Z tego między innymi powodu warto przybliżyć pracę pod tytułem d o ś ć
o g ó l n y m i skromnym Anthropology:

A Student's

Guide

to Theory

and Method.

Jej autor

S . R . Barrett - profesor antropologii n a uniwersytecie w Guelphi, autor kilku książek - nie jest
m o ż e g w i a z d k ą w tej dyscyplinie, lecz jest badaczem d o ś w i a d c z o n y m i uznanym. W n a j w i ę k s z y m
stopniu jest on z w i ą z a n y z F . G . Bailey'em, jednym z g ł ó w n y c h reprezentantów „transakcjonalizm u " (social action theory), podkreślającego rolę aktywności ludzi i w niektórych ś r o d o w i s k a c h
bardziej znanego n i ż inny klasyk tego nurtu - F . Barth. S . R . Barrett poświęcał się w równej
mierze teorii, j a k i badaniom empirycznym, które prowadził m.in. w Kanadzie (miasto w Ontario
ukryte pod kryptonimem „Paradise"), n a Korsyce oraz w delcie Nigru.
O p r ó c z ponad czterdziestu stron „ W s t ę p u " , w k t ó r y m wyjaśniona została

terminologia,

w e w n ę t r z n y p o d z i a ł antropologii, jej usytuowanie w ś r ó d innych nauk, cel i układ pracy, k s i ą ż k a
zawiera cztery części, a w nich łącznie dziewięć rozdziałów. W każdej z czterech partii powtarza
się podział n a fragment d o t y c z ą c y teorii i fragment o d n o s z ą c y się do metod. Podjęcie się r ó w n o ­
ległej analizy teorii i metod m o ż n a u z n a ć za największą zaletę recenzowanej pracy. Dalej nato­
miast u k ł a d staje się j u ż bardziej dowolny, nie zawsze zadawalający i czytelny, lecz stanowią o nim
mniejsze p o d r o z d z i a ł y d o t y c z ą c e pojedynczych orientacji badawczych, metodologicznych refleksji,
pojedynczych p r z y k ł a d ó w (case studies) oraz biografii badaczy. N a najniższym szczeblu tego
u k ł a d u znajdują się bardzo krótkie i rzeczowe fragmenty, do których nie s p o s ó b dotrzeć inaczej
niż z a p o ś r e d n i c t w e m indeksu.
K s i ą ż k a m a czytelny u k ł a d diachroniczny - pierwszy rozdział dotyczy powstawania dys­
cypliny (ewolucjonizm, dyfuzjonizm, funkcjonalizm strukturalny), drugi traktuje o okresie moder­
nizacji i „podpierania" zbudowanego j u ż gmachu (ekologia kulturowa, teoria konfliktu, teoria
aktywności społecznej), trzeci natomiast odnosi się do etapu burzenia i rekonstrukcji. W tym
fragmencie znajdują się charakterystyki trzech orientacji: strukturalizmu, postmodernizmu i an­
tropologii feministycznej. D o takiej konfiguracji n u r t ó w badawczych ł a t w o jest zgłaszać zastrze­
żenia, mając n a względzie c h o c i a ż b y w y b ó r orientacji, ich zaklasyfikowanie (np. objęcie d w ó c h
n u r t ó w funkcjonalnych jednym określeniem), zasadność zaliczania do jednej grupy, nadmierne
eksponowanie niektórych z nich, co j u ż samo w sobie stanowi zafałszowanie obrazu. Zastrzeżenia
rodzić m o ż e inne uproszczenie, to znaczy kwitowanie sprawy metod analitycznych przez zamiesz­
czanie p o d r o z d z i a ł ó w z a t y t u ł o w a n y c h "The Methods Literature", bez koniecznych p r ó b uszcze­
g ó ł o w i e n i a , podobnie j a k to m a miejsce w przypadku metodyki terenowej ("The Fieldwork
Situation"). W sensie analitycznym jest to nieco za m a ł o w sprawie metod, o których więcej
informacji rozproszono w innych partiach książki - często są to w s k a z ó w k i d o ś ć
-

"Some New Rules of Thumb", co w dobie daleko p o s u n i ę t e g o relatywizmu

agresywne
badawczego

i triumfu miękkich „ m e t o d " musi polskiego czytelnika zastanawiać.
Praca ma wiele zalet. Z o s t a ł a ona napisana językiem przystępnym, zawiera bardzo d u ż o
ciekawych, niekiedy zaskakujących przykładów, proporcje między warstwą faktograficzną i teoretycz­
n ą w y d a j ą się b y ć dobre, a cała książka jawi się j a k o w y j ą t k o w o klarowna i systematyczna.

�206

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Zdaniem autora, ekologia kulturowa odznacza się dziewięcima podstawowymi

cechami,

w ś r ó d k t ó r y c h są: docenianie w p ł y w u technologii, prymat podejścia „etic", traktowanie kultury
jako sfery zjawisk praktycznych i użytecznych, znaczenie podejścia nomotetycznego (dyskusyjne),
zwracanie uwagi g ł ó w n i e n a systemy nie zaś n a jednostki. I n n ą ciekawą cechą opracowania jest
przedstawianie pewnych kontrowersji ("The Redfield-Lewis Controversy") lub konfrontacji róż­
nych n u r t ó w , np. „feminizm i postmodernizm" lub „feminizm i marksizm".
Problematyka antropologii feministycznej - jeszcze tak trudno zrozumiała dla naszych czytel­
n i k ó w - zajmuje w książce wiele miejsca, prawie pięćdziesiąt stron. Autor przedstawia założenia
tej orientacji, konfrontuje j ą z niektórymi innymi orientacjami, omawia stan o p r a c o w a ń , przy­
kłady z d w ó c h odległych części świata, krytykę tego nurtu ze strony a n t r o p l o g ó w i reprezentantów
innych dyscyplin, rozważając także wcale s e n s o w n ą kwestię czy kobiety radzą sobie w badaniach
terenowych lepiej niż mężczyźni (tutaj bardziej celowe b y ł o b y wskazanie n a specyficzne tematy,
które kobiety m o g ą realizować z w i ę k s z y m powodzeniem niż mężczyźni, a nie traktowanie sprawy
w wymiarze o g ó l n o a n t r o p o l o g i c z n y m ) . T a właśnie partia książki - przyznać należy, że jest ona
ciekawa i cenna - ujawnia pewne specyficzne d l a całości niedostatki, eksponowanie niekiedy d o ś ć
j a ł o w y c h kwestii (predylekcja żeńskiej części środowisk akademickich do stosowania metod jakoś­
ciowych), wykorzystywanie kalek interpretacyjnych z odległych sfer rzeczywistości kulturowej
jedynie ze względu n a ich zewnętrzną atrakcyjność ( „ k o l o n i a l n y charakter relacji m i ę d z y płcia­
mi"), n i e z n a j o m o ś ć kilku podstawowych z tego zakresu prac (np. fundamentalnego,
odczuciu, brytyjskiego opracowania Feminism

and Anthropology,

w moim

H . L . Moore z roku 1988),

wreszcie kierowanie się w wyborze sylwetek badawczych subiektywną opinią - „ o d tych o s ó b
najwięcej się n a u c z y ł e m " (s. 167). Warto d o d a ć , że w ś r ó d scharakteryzowanych bliżej przed­
stawicielek „feministycznej antropologii" znajdują się: Marjorie Shostak (badania w Botswanie),
M a r l y n Strathern (badania n a Nowej Gwinei, ponadto teoretyk kultury), E l v i Whittaker (badania
na Hawajach).
Przedstawianie zalet oraz n i e d o s t a t k ó w pracy m o g ł o b y trwać dłużej, m u s z ę w i ę c p o p r z e s t a ć
na stwierdzeniu, że książka Anthropology. A student's Guide to the Theory and Method jest p r a c ą
w a r t o ś c i o w ą , zasługującą n a d o k ł a d n ą lekturę. Przytacza wiele interesującego materiału z historii
antropologii, j a k również wystarczająco d u ż o ciekawych ( m o ż e nie zawsze g ł ę b o k o zinterpretowa­
nych) informacji o jej aktualnym kształcie. Jednocześnie łączy ona w jednym ujęciu sprawy teorii
i metod, r o z w a ż a n i a teoretyczne i przykłady terenowe, a autor interesująco przedstawia nie tylko
sylwetki badaczy, ale r ó w n i e ż umiejętnie posługuje się pojęciami, wykazuje s k ł o n n o ś ć do kon­
struowania modeli (np. model zmiany w środowisku o złożonej strukturze postetnicznej i zawo­
dowej) oraz uwrażliwienie na czyhające n a współczesnego antropologa przeszkody, których nie
n a p o t y k a ł w dobie rozwiniętych s y s t e m ó w kolonialnych. Tego rodzaju refleksje zgromadzone
zostały w ostatnim rozdziale książki.
Sądzę, że recenzowana praca powinna b y ć bardzo pomocna w studiowaniu niezbyt odległej
przeszłości

antropologii,

szczególnie w ś r o d o w i s k a c h akademickich. Gdyby została przetłu­

maczona n a język polski, studenci nasi otrzymaliby ciekawy materiał i z d e c y d o w a n ą pomoc
w zgłębianiu tajemnic tej dyscypliny, o wiele bardziej przejrzystą i konkretną, n i ż niektóre
rodzime opracowania.
Mieczysław

Fieldwork

and Footnotes.

Studies

in the History

of European Anthropology,

Trojan

H . F . Vermeulen,

A . A . R o l d a n (red.), L o n d o n - N e w Y o r k : Routledge 1995, ss. 261
W kontekście etnologii europejskiej/antropologii Europy rzadko się do tej pory słyszało
o d o ś w i a d c z e n i a c h specjalistycznych środowisk w Holandii. Ostatnio jednak poczyniono w tym
kraju wiele w interesującym nas zakresie. Przejawia się to szczególnie w studiach d o t y c z ą c y c h
strefy ś r ó d z i e m n o m o r s k i e j , etniczności i sytuacji grup imigrantów oraz w badaniach nad historią

�207

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

etnografii/antropologii

Europy. Niewiele jednak b r a k o w a ł o , aby w a ż n a praca z tej

dziedziny, j a k ą jest Fieldwork

ostatniej

and footnotes. Studies in the history of European anthropology, nie

o d b i ł a się w Polsce ż a d n y m echem. N a realność tego niebezpieczeństwa zwrócił mi u w a g ę jeden
z jej r e d a k t o r ó w , p r o s z ą c jednocześnie o skreślenie w tej sprawie paru uwag i refleksji.
Rzecz charakterystyczna, książka zaskakuje czytelnika j u ż przy pierwszym zetknięciu. Nie
chodzi przy tym jednak o „ e g z o t y c z n e " postacie z okładki (okazują się one bardziej swojskimi
- to rysunki naskalne z V a l Camonica), lecz o nazbyt skromny tytuł, słabo przystający do całości
dzieła. Praca dotyczy bowiem nie tylko znaczenia b a d a ń terenowych - c h o c i a ż m y ś l ta została
dobrze zaakcentowana, a w i ę k s z o ś ć artykułów to c o ś znacznie więcej n i ż jedynie o d n o ś n i k i
i przypisy, to często wcale udane ujęcia analityczne. Drugie zaskoczenie, czekające niechybnie
polskiego czytelnika, wynika ze swojskiego klimatu, jaki w tej książce panuje. Nie płynie to
głównie z obecności w niej artykułu "Ethnography and anthropology, the case of Polish ethno­
logy", k t ó r e g o autorami są Z . Jasiewicz i D . Slattery (stąd w i e l o ś ć polskich nazwisk w indeksie),
ale przede wszystkim zdecydowanego n a w i ą z y w a n i a do osiągnięć B . Malinowskiego przez trójkę
zagranicznych a u t o r ó w - P. Skalnika, A . A . R o l d á n o oraz H . F . Vermeulena.
N i e k t ó r e z a r t y k u ł ó w to jednak d o ś ć przypadkowe, chociaż przydatne przyczynki, poszerza­
j ą c e i pogłębiające zarazem stan naszej wiedzy o pra- i p o c z ą t k a c h refleksji etnograficznej (dla
zachodniej Europy raczej antropologicznej) na naszym kontynencie. Chodzi tutaj o opracowa­
nia d o t y c z ą c e dzieła Orang Outang L o r d a Monboddo - inaczej Jamesa Burnetta (1714-1799)
- autorstwa A . Barnarda, j a k również o artykuły d o t y c z ą c e studium H . J . Nieborera (1873-1920)
0 niewolnictwie (tekst J . J . de Wolfa) oraz o ś w i e c e n i o w y c h i romantycznych inspiracji A . Bastiana.
W grupie tej korzystnie w y r ó ż n i a się artykuł na temat p o c z ą t k ó w i instytucjonalizacji etnografii
1 etnologii w Europie oraz w U S A w okresie 1771-1845 H . F . Vermeulena, w k t ó r y m p o d j ę t o się
analizy t y t u ł ó w preetnograficznych o p r a c o w a ń i pojawiania się nazwy dyscypliny (np. pierwsze
użycie określenia „ e t n o l o g i a " przez s ł o w a c k i e g o historyka A . F . K o M r a w roku 1783). Autor
niewiele jednak wykracza poza wczesne dzieje „etnografii" w środkowej Europie, lecz w tym
kontekście jego tekst jest zdecydowanie w a ż n y , dobrze udokumentowany

i zasługiwałby na

obszerny komentarz.
S p o ś r ó d czternastu a r t y k u ł ó w skupionych w trzech partiach książki m o j ą u w a g ę zwróciło
tylko kilka. Chodzi konkretnie o teksty o d n o s z ą c e się do takich zagadnień, jak: relacja etnologia
- antropologia w Szwecji ( T . Gerholm), wczesne niemieckie relacje z p o d r ó ż y ( M . Harbsmeier),
dzieje etnologii w Słowenii (Z. Šmitek, B . Jezernik), a przede wszystkim artykuł Т.К. Schippersa
„ A history of paradoxes: Anthropologies of Europe". W pierwszym opracowaniu słusznie pod­
k r e ś l o n o centralną w z g l ę d e m antropologii pozycję entologii w Szwecji (sytuacja n a tle Europy
d o ś ć specyficzna), c h o c i a ż egzemplifikacja tego zjawiska i wyjaśnienie jego przyczyn w y d a j ą mi się
d o ś ć fragmentaryczne. W artykule M . Harbsmeiera o niemieckich p o d r ó ż n i k a c h z p ó ź n e g o oświe­
cenia („Spataiufklarung") zabrakło właściwie p r z y k ł a d ó w ciekawych p o d r ó ż y po peryferiach
Europy, a g ł ó w n i e z rejonu ś r ó d z i e m n o m o r s k i e g o , B a ł k a n ó w oraz ze Skandynawii. Relacji z po­
d r ó ż y po tych obszarach b y ł o d o ś ć d u ż o i dla pierwszych, przednaukowych „ s y n t e z " były one
w a ż n e . W tym kontekście autor zwrócił u w a g ę jedynie na obszerne dzieło S.P. Pallasa z p o d r ó ż y
po Rosji (1771-1776).
W

ciekawym

opracowaniu

dotyczącym

antropologii/etnologii

w

krajach

europejskich

Т.К. Schippersa r ó w n i e ż nie zabrakło n i e d o p o w i e d z e ń , uproszczeń, a nawet p o m y ł e k . T a k n a
przykład ojciec niemieckiego ludoznawstwa J . W . Riehl b y ł związany z tradycją „statystyki topo­
graficznej", bracia Grimmowie natomiast z filologią; nie jest natomiast p r a w d ą , że w przypadku
k a ż d e g o z nich istniały r ó w n i e znaczące p o w i ą z a n i a z tymi dwoma nurtami. B ł ę d n e jest r ó w n i e ż
zdanie, że m ł o d z i europejscy antropologowie wystartowali do b a d a ń w Europie w latach pięć­
dziesiątych, w tym samym czasie, j a k młodzi antropologowie kulturowi ze S t a n ó w Zjedno­
czonych" (s. 241). Nieprecyzyjnie określono również relacje między n i e m i e c k ą „ V o l k s k u n d e "
a s z w e d z k ą szkołą e t n o l o g i c z n ą S. Erixona, jak r ó w n i e ż zakres jej w p ł y w u n a m a ł e etnologie
niektórych krajów. Ciekawe jest natomiast zwrócenie przez autora uwagi na niektóre (specyficzne)
uwarunkowania w k s z t a ł t o w a n i u się międzywojennej etnologii we Francji - np. n a niechęć m i ę d z y

�208

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

zwolennikami szkoły E . Durkheima a środowiskiem folklorystycznym (Van Gennep) - jak rów­
nież na p o c z ą t k i antropologicznych b a d a ń wsi na Wyspach Brytyjskich.
Zbyt fragmentaryczne wydaje się również „ W p r o w a d z e n i e " do pracy, napisane przez jej
r e d a k t o r ó w . Problem ukryty w tytule: „ T h e history of anthropology and Europe" m o ż n a rozu­
m i e ć wprawdzie d o ś ć dowolnie, powinien on jednak wykraczać znacznie poza prezentację g ł ó w ­
nych tez z konkretnych artykułów.
Recenzowana praca jest jednak ciekawa, w a ż n a i konstruktywna. D l a studiujących dzieje
etnografii (antropologii) w Europie stanowić powinna istotną pomoc.
Mieczysław

Nigel Barley,

Niewinny antropolog.

Notatki

z glinianej chatki, Prószyński i S-ka,

Trojan

Warszawa

1997, ss. 211
„ N i e w i n n y antropolog" Nigela Barleya jest zapisem d o ś w i a d c z e ń i naocznych obserwacji
etnografa b a d a j ą c e g o system wierzeń i o b y c z a j ó w niewielkiego k a m e r u ń s k i e g o plemienia D o w a y ó w . Relacja Barleya m a p o s t a ć zbeletryzowanego reportażu, którego język odznacza się nieby­
w a ł ą giętkością i plastycznością. Znamienny dla relacji Barleya jest także autentyzm spostrzeżeń
służący rzeczowemu i wielostronnemu przedstawieniu realiów pracy w terenie. W ten s p o s ó b autor
demistyfikuje romantyczny p o g l ą d osadzający świat społeczeństw plemiennych w onirycznej sce­
nerii miejsca szczęśliwego, w k t ó r y m antropolog nawiązuje ż y w ą więź porozumienia z miejscową
l u d n o ś c i ą . Barley z iście d e m a s k a t o r s k ą pasją o b n a ż a p o z o m o ś ć tego przekonania; pokazuje, jak
wiele istotnych r ó ż n i c oddziela krąg kultury prymitywnej od świata cywilizacji Zachodu. Dyso­
nanse te stają się źródłem psychicznego niepokoju i rozterek antropologa starającego się przywyk­
n ą ć do nowego ś r o d o w i s k a kulturowego. Jego o d m i e n n o ś ć zauważa Barley jeszcze w Wielkiej
Brytanii. Skrajna biurokratyzacja i brak subordynacji widoczny w zachowaniach p r a c o w n i k ó w
linii lotniczych „Air Cameroon" oraz u r z ę d n i k ó w ambasady kameruńskięj, gdzie udaje się przed
p o d j ę c i e m ekspedycji, świadczą jak dalece afrykański kodeks norm i w z o r ó w

postępowania

l e k c e w a ż y rygory europejskiej obyczajowości. D o ś w i a d c z e n i e Barleya pokazuje, iż nie m a nic
bardziej b ł ę d n e g o od p r ó b y ekstrapolacji s p o s o b ó w myślenia i zachowania kultywowanych w gra­
nicach orbis interior n a świat obcej kultury. Postrzeganie i organizowanie rzeczywistości

ma

bowiem niejednakowy charakter w odniesieniu do różnych społeczeństw. Zależy ono w dużej
mierze od rozumienia p o j ę ć o g ó l n y c h , takich jak „przestrzeń" i „czas", które wyznaczają ludzką
orientację w świecie. O b e c n o ś ć antropologa w wiosce D o w a y ó w stwarza warunki do konfrontacji
r ó ż n y c h s p o s o b ó w percepcji rzeczywistości. Jeden z nich właściwy jest dla ponowoczesnego świata
cywilizacji Zachodu, drugi o b o w i ą z u j e w świecie kultury prymitywnej.
Czas. C z ł o w i e k a wychowanego w tradycji
są w

europejskiej uderza fakt, iż Dowayowie

stanie precyzyjnie określić swojego wieku. Formalne miary czasu, takie jak

nie

tydzień

i miesiąc, s t a n o w i ą tutaj bowiem produkt akulturacji i są inaczej interpretowane przez starszych
c z ł o n k ó w plemienia. Starsi Dowayowie odliczają dni „ o d chwili obecnej". Aby ustalić chro­
nologiczny porządek zdarzeń posługują się sformułowaniami typu: „dzień przed dniem przed
przedwczoraj". Nieznany jest im europejski nawyk planowania czasu i dysponowania

nim

jak c z y m ś materialnym.
W kraju D o w a y ó w rytm zajęć wyznaczany jest przez periodyczność zjawisk przyrody. Po­
śpiech jest w tym świecie działaniem zbędnym. C z ł o n k o w i e plemienia robią wszystko w stosow­
nym dla siebie czasie. Monitowani do pokazania c z e g o ś w konkretnej chwili odpowiadają: „ T o
nie jest dobra pora" (s. 89). Brak tu jakichkolwiek paraleli do europejskiego sposobu przeżywania
t e m p o r a l n o ś c i zjawisk, k t ó r e g o manifestacją jest traktowanie czasu jako czegoś niezwykle cennego
o pozorach d o t y k a l n o ś c i i atrybutach u ż y t k o w o ś c i . Jest to znamienna cecha kultury europejskiej,
w której łonie d o k o n a ł o się uprzedmiotowienie czasu. Paradoksalnie, czas w kulturze D o w a y ó w
pozbawiony jest aspektu, k t ó r y sugerowałby k o n i e c z n o ś ć oszczędzania go. „ L u d z i e dziwią się

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

209

- pisze Barley - ż e m o g ę czuć się obrażony, kiedy zjawiają się o dzień albo o t y d z i e ń p ó ź n i e j lub
kiedy pokonawszy 15 k i l o m e t r ó w , nie zastaję ich w domu" (s. 89).
N i e h o m o l o g i c z n o ś ć d w ó c h koncepcji czasu: obowiązującej w świecie kultury europejskiej
i związanej ze światem kultury tradycyjnej ujawnia się t a k ż e w tym, iż w doświadczeniu człowieka
świeckiego natura czasu jawi się jako jednorodna. Homo religiosus natomiast w y r ó ż n i a w czasie
metafizyczne granice, momenty mocne i szczególne. Istnieje dla niego czas zwykły, powszedni
i czas święty, niecodzienny. Czasem n i e z w y k ł y m jest w świecie D o w a y ó w inicjacja. Wszystkie
momenty w a ż n e , p r z e ł o m o w e , inaugurujące nowy okres w życiu plemienia, wszystkie święta
kalendarzowe o d n o s z ą się tutaj do ceremonii obrzezania. Jest ona szczególnie istotna, g d y ż
rytualne odrodzenie - wieńczące akt inicjacji - związane jest z periodycznym stwarzaniem czasu
na nowo; stanowi symboliczne znoszenie starego p o r z ą d k u i kreację nowego świata.
Inicjacja m a zwykle miejsce p o m i ę d z y 10 a 20 rokiem życia. Wszyscy chłopcy z wioski
poddawani są zabiegowi w tym samym czasie. Celem inicjacji jest uwolnienie obrzezanego od
skazy kobiecości, zamiana „ m o k r e g o " c h ł o p c a w „ s u c h e g o " mężczyznę. Pierwsza faza obrzędu
oznacza s y m b o l i c z n ą śmierć uczestnika inicjacji. W chwili opuszczenia wioski, które rozpoczyna
ten etap, c h ł o p c y są jeszcze „ w i l g o t n i " i dlatego wymaga się od nich, aby przez trzy kolejne dni
klęczeli zanurzeni w rzecznym nurcie. Zabiegowi obrzezania zostają poddani, kiedy zaczyna
p a d a ć . N a s t ę p n i e opuszczają nadrzeczne obozowisko i udają się w kierunku g ó r . Kolejne dziewięć
miesięcy jest okresem społecznej bezczasowości, który konotuje wejście obrzezanego w czas święty
i niezwykły. M ę ż c z y z n a jest w ó w c z a s skrępowany tabu zakazującym mu n a w i ą z y w a n i a kontak­
t ó w z płcią przeciwną oraz nakazującym mu pozostawanie poza obszarem osady. Uczestnicy
obrzędu, ze względu n a osobliwy stan w j a k i m pozostają - stan przejściowej dzikości - u w a ż a n i
są z a obdarzonych niezwykłymi właściwościami magicznymi i j a k o tacy s t a n o w i ą niebezpieczeńs­
two dla t k w i ą c y c h w p o r z ą d k u życia codziennego w s p ó ł p l e m i e ń c ó w . Po zakończeniu okresu
odosobnienia c h ł o p c y powracają do wioski. M o g ą uczynić to jedynie w porze suchej, co jest
k o n s e k w e n c j ą symboliki przypisywanej obrzędowi obrzezania. Jego finalna faza oznacza w ł ą c z e ­
nie inicjowanych c h ł o p c ó w w porządek plemienia, jest znakiem ich naturalnego

odrodzenia

i wejścia w n o w ą erę czasu.
Umieszczanie dziewczynki podczas pierwszej menstruacji w chacie, w której proso jest ściera­
ne n a m ą k ę stanowi ekwiwalent izolacji c h ł o p c ó w poddawanych zabiegowi obrzezania. T u r ó w ­
nież mamy do czynienia z aktem okresowego wyłączenia z życia w s p ó l n o t y , w czasie k t ó r e g o
dokonuje się przeistoczenie dziewczynki w d o r o s ł ą kobietę. Miesiączkująca dziewczynka, podob­
nie j a k inicjowany chłopiec, znajduje się w czasie sakralnym i tak jak on zostaje wyrwana
z ustalonego rytmu działań powszednich i skazana na odseparowanie od reszty w s p ó ł p l e m i e ń c ó w .
W czasie n i e z w y k ł y m umieszczane jest także - organizowane przez D o w a y ó w dla zmarłych
- święto czaszek oraz żniwa. Ich rozpoczęcie wyznaczane jest przez rytmy kosmiczne, co zgodne
jest z przekonaniem, iż człowiek kultury archaicznej inicjuje nowe zdarzenie wtedy, kiedy znak do
tego daje natura, nigdy wcześniej. „ N a t u r a dostarcza wzoru działalności, modelu egzystencji"
- powiada M a r i a Janion (1975, s. 256). Stoi to w jawnej sprzeczności z predylekcją Europejczyka
do planowania przyszłości i ścisłego przestrzegania harmonogramu zajęć. D l a człowieka Zachodu
najbardziej k o n s t y t u t y w n ą cechą czasu jest bowiem trwanie. T o , że m o ż e b y ć on percypowany
inaczej wydaje się Europejczykowi kuriozalne. Tymczasem - z a u w a ż a Edward Hall - czas jest dla
c z ł o n k ó w kultury prymitywnej „[...] tym, co zdarza się, kiedy z b o ż e dojrzewa albo owoce doras­
tają, charakterystyczną sekwencją zdarzeń. Jest naturalnym procesem, który objawia się, kiedy
ż y w a substancja odgrywa swój w ł a s n y dramat ż y c i o w y " (Hall 1987, s. 146).
Przestrzeń. Przynależność do d w ó c h odrębnych s y s t e m ó w kulturowych implikuje nie tylko
r ó ż n y stosunek mentalny do czasu, ale i odmienny rodzaj doświadczenia przestrzennego. P o g l ą d
na świat w ł a ś c i w y dla kultury tradycyjnej zakłada dychotomiczny podział przestrzeni n a przeciw­
stawne sobie obszary. Są nimi: terytorium życia codziennego, n a k t ó r y m sacrum objawia s w ą moc
jedynie poprzez obrzędy i obszar świętości n i e u p o r z ą d k o w a n e j . Jest to przestrzeń znajdująca się
poza granicami zamieszkanego terytorium: bezkształtna i nieokreślona, pełna zgubnych i destruk­
cyjnych sił duchowych. Czasem, w k t ó r y m terra ignota staje się szczególnie niebezpieczna jest noc.

�210

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

C i e m n o ś ć zawsze w a r t o ś c i o w a n a jest repulsywnie. Jest znakiem śmierci, martwoty, inercji. Ciem­
n o ś ć p o t ę g u j e stopień entropii, rodzi apokaliptyczny lęk.
Dowayowie unikają opuszczania wsi n o c ą . Wierzą, ż e okolice nawiedzają w ó w c z a s złe moce.
W y s y s a j ą one krew ludzi i b y d ł a p o w o d u j ą c choroby, a nawet śmierć. Człowiek przebywający
n o c ą poza granicami wioski n a r a ż o n y jest na ataki dzikich bestii; grozi mu także

spotkanie

z olbrzymem Pieprzową G ł o w ą , który - j a k wierzą tubylcy - o k ł a d a p o d r ó ż n y c h razami. (Strach
przed P i e p r z o w ą G ł o w ą skutecznie zapobiega „wałęsaniu s i ę " kobiet po okolicy. „Wałęsającym
się" kobietom imputuje się c u d z o ł ó s t w o . ) Jedynie człowiek wyrosły w świecie municypalnych
o b s z a r ó w kultury Zachodu, wolny od resentymentów, a takim jest badacz, ma o d w a g ę ł a m a ć
endemiczne tabu. „ D o w a y o w i e szczerze się dziwili - pisze Barley - że wędruję przez busz po
ciemku i uznawali to za ryzykancką śmiałość" (s. 89).
Nieprzyjaznym i niszczycielskim mocom wstępu do wioski broni palisada z ł o d y g prosa
i k a k t u s ó w . Przed k a ż d ą w i o s k ą mieści się również okrągły plac, który jest miejscem celebrowania
o b r z ę d ó w . N a placu tym znajduje się centralne drzewo, które pełni funkcję symbolicznej osi
świata. Tutaj także eksponowane są utensylia i przedmioty istotne dla życia religijnego plemienia.
Plac przed wsią, na k t ó r y m znajduje się drzewo centralne nie jest jednak jedynym świętym
miejscem w s p ó l n o t y . Przestrzeń egzystencjalna m o ż e b y ć bowiem przerywana nieskończenie wiele
razy. Miejscami sakralnymi s ą także domy D o w a y ó w , których architektura odwzorowuje geome­
tryczną b u d o w ę centrum. M a j ą one kształt rotundy, a w y d ł u ż o n e s t o ż k o w a t e dachy imitują obraz
axis mundi, słupa kosmicznego, który umożliwia łączność p o m i ę d z y trzema poziomami wszech­
świata. W ten s p o s ó b dom mieszkalny kosmizuje świat, znosi chaos poprzez nadanie mu kształtu
i struktury. Cechy miejsca świętego posiada również chata stanowiąca miejsce fizycznej i sym­
bolicznej izolacji miesiączkującej kobiety oraz sanktuarium, w k t ó r y m przechowywane są konse­
krowane czaszki. Fragmentem przestrzeni j a k o ś c i o w o r ó ż n y m od innych jest także znajdujące się
niedaleko zagrody dla b y d ł a miejsce, gdzie zakopane są święte kamienie. M a j ą one z a p e w n i ć
z d o l n o ś ć do r o z m n a ż a n i a zwierzętom, ale m o g ą oddziaływać także na p ł o d n o ś ć człowieka i dlate­
go wolno zbliżać się do nich jedynie osobom starszym, które nie m o g ą j u ż m i e ć potomstwa.
Święte kamienie i naczynia przechowywane są również poza terytorium osady, w miejscach
szczególnie n i e d o s t ę p n y c h , takich jak górskie jaskinie i w y ł o m y skalne. Pozostają one pod opieką
osoby o specjalnym statusie, j a k ą jest zaklinacz deszczu.
Istotne dla r o z w a ż a ń nad organizacją i sposobami w a r t o ś c i o w a n i a przestrzeni w kulturze
D o w a y ó w jest również zwrócenie uwagi na występujący w tej społeczności podział przestrzeni
w e d ł u g kryterium płci. Jest to p o ś r e d n i o związane z wyróżnianiem przez w s p ó ł p l e m i e ń c ó w lat
m ę s k i c h i żeńskich. Przestrzeń dzieli się tu zatem n a obszary, na których toczy się życie kobiet i na
terytoria b ę d ą c e wyłączną w ł a s n o ś c i ą mężczyzn. Kobiety chowane są po śmierci w innym miejscu
niż obrzezani, a w i ę c p e ł n o w a r t o ś c i o w i mężczyźni. Nie wolno im także p r z e b y w a ć w miejscach
z w i ą z a n y c h z rytem obrzezania. M ę ż c z y ź n i i kobiety mieszkają w osobnych chatach. A k t seksual­
ny pary nie związanej ślubem odbywa się zawsze w domu kobiety. Sytuację tę zmienia diametral­
nie zawarcie m a ł ż e ń s t w a . Miejscem intymnych s p o t k a ń m a ł ż o n k ó w jest odtąd chata mężczyzny.
Zachowania. O d m i e n n o ś ć obyczajowości charakterystycznej dla kultury D o w a y ó w od przy­
j ę t y c h w świecie Zachodu w z o r ó w p o s t ę p o w a n i a ujawnia się r ó w n i e ż w preferowaniu w granicach
tych ś w i a t ó w różnych t y p ó w z a c h o w a ń przestrzennych.
Dowayowie okazują k o m u ś sympatię siadając mu na kolanach, głaszcząc po głowie i obej­
mując. M ę ż c z y ź n i tego plemienia c h o d z ą trzymając się za ręce, sypiają spleceni w uścisku. Nie jest
to jednak odbierane w kategoriach z a c h o w a ń seksualnych, co sugerowałaby norma zwyczajowa
regulująca stopień bliskości k o n t a k t ó w w kulturze europejskiej. M y , wychowani w świecie Z a ­
chodu - m ó w i Hall - „[...] nie lubimy d o t y k a ć innych poza chwilami intymnymi" (Hall 1987,
s. 164). Zachowanie D o w a y ó w jest więc dla Barleya p o g w a ł c e n i e m konwencji, jaka obowiązuje
w świecie jego kręgu kulturowego.
Ź r ó d ł o konfuzji badacza stanowi r ó w n i e ż s p o s ó b , w jaki Dowayowie demonstrują różnice
statusu p o m i ę d z y zwykłymi członkami plemienia a białym przybyszem. „ L e d w o przysiadałem na
kamieniu n a tym samym poziomie, co wszyscy - raportuje Barley - a robiło się okropne zamieszanie.

�211

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Ludzie rozpaczliwie usiłowali coś zmienić, znaleźć

się niżej ode mnie albo nalegali, żebym spoczął n a

macie, co p o d n o s i ł o m ó j status" (s. 53). Postponowanie miejscowych norm odbierane jest j a k o
despekt. Badaczowi, k t ó r y u w a ż a n y jest za o s o b ę o wyjątkowej pozycji społecznej, zabrania się
kontaktu z miejscowym pospólstwem, kobietami i dziećmi. Jego partnerami w konwersacji m o g ą b y ć
jedynie osoby społecznie uprzywilejowane: naczelnik wioski, starcy i czarownicy.
T a k ż e prowokowanie
odpowiednimi

sytuacji komunikacyjnej regulowane jest w społeczności

Dowayów

normami. Lokalny zwyczaj zakazuje poruszania w obecności niektórych

osób

t e m a t ó w d o t y c z ą c y c h intymnej sfery życia. Dlatego pytanie Barleya o m o ż l i w o ś ć podejmowania
s t o s u n k ó w seksualnych w czasie polowania, zadane mężczyźnie, k t ó r e g o siostra z n a j d o w a ł a się
w strefie objętą konwersacją, potraktowane

zostało jako afront. Z zachowaniem w sytuacji

komunikacyjnej w i ą ż ą się także określone reguły d o t y c z ą c e sposobu prowadzenia konwersacji.
Dowayowie w y m a g a j ą od swego r o z m ó w c y ciągłych reakcji s ł o w n y c h oraz ekspresyjnych g e s t ó w .
Nierealizowanie takiego modelu rozmowy powoduje, iż skonsternowany interlokutor milknie.
Przytoczone przykłady społecznych z a c h o w a ń i postaw stanowią spektakularne dowody n a
to, j a k odmienne prawidła i wzorce p o s t ę p o w a n i a obowiązują w świecie społeczeństw prymityw­
nych i współczesnej kultury Zachodu. T a wzajemna nieprzystawalność d w ó c h s y s t e m ó w kulturo­
wych jest w ę z ł o w y m zagadnieniem sprawozdania Barleya. Angielski antropolog u z m y s ł a w i a nam
także, jak ł a t w o wpadamy w zasadzki własnej cywilizacji absolutyzując swój p o g l ą d na świat, i j a k
trudno jest nam p o g o d z i ć się z myślą, że m o g ą istnieć środki o d w o ł a w c z e od tego, co w świecie
naszego kręgu kulturowego uznane zostało za prawomocne.

LITERATURA
Hall E.
1987

Bezgłośny

język,

P I W , Warszawa.

Gorączka

romantyczna,

Janion M.
1975

P I W , Warszawa.
Aleksandra

Rzepkowska

Halina Rusek, Kulturowe wzory życia polskich rodzin na Zaolziu a asymilacja, Katowice 1997,
W y d . Uniwersytetu Śląskiego, ss. 167
Jedno z najnowszych o p r a c o w a ń d o t y c z ą c y c h Zaolzia - jak zaznacza we Wstępie jego
autorka, Halina Rusek - w ł ą c z a się w dyskusję nad p r o b l e m a t y k ą mniejszości narodowych oraz
zagadnieniami związanymi z procesami asymilacji. Kwestie P o l a k ó w żyjących nad Olzą, podobnie
jak w innych krajach socjalistycznych przed 1989 г., były rozwiązywane teoretycznie

pozytywnie,

w rzeczywistości jednak mieliśmy do czynienia z cichym wynaradawianiem społeczności mniej­
szościowej. Silną b y ł a też presja społeczeństwa w i ę k s z o ś c i o w e g o d ą ż ą c e g o do j e d n o r o d n o ś c i .
Sytuacja polskiej grupy, która p o w s t a ł a w wyniku działania m e c h a n i z m ó w wielkiej polityki, to
d o s k o n a ł y przykład ilustrujący „przebieg współczesnych p r o c e s ó w asymilacyjnych z a c h o d z ą c y c h
w społeczności, k t ó r a d o s y ć wyraźnie na wszystkich płaszczyznach życia zaznacza s w o j ą odręb­
n o ś ć etniczno-kulturową, c h o c i a ż nieustannie asymiluje się ze społeczeństwem czeskim" (s. 8). Jest
to r ó w n o c z e ś n i e przykład regionu pogranicza, gdzie stale mamy do czynienia z przenikaniem się
kultur a miejscowa l u d n o ś ć uczestniczy w co najmniej trzech wymiarach kultury: regionalnej
śląskiej, polskiej i czeskiej. T o właśnie na kulturę regionalną nakładają się kultury narodowe,
polska i czeska. „Treści i wzory kultury, których nosicielami są różne grupy społeczne - w y r ó ż ­
nienie grup n a r o d o w o ś c i o w y c h to wskazanie tylko jednego aspektu zróżnicowania s p o ł e c z n e g o
tego regionu - mieszają się ze sobą, d o p a s o w u j ą do nowych sytuacji i t w o r z ą coraz to nowy
wymiar zjawiska nazwanego kulturą z a o l z i a ń s k ą " (s. 8).

�212

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

A u t o r k a pracy stawia wiele pytań d o t y c z ą c y c h t o ż s a m o ś c i narodowej, etnicznej i kulturowej
m i e s z k a ń c ó w tego zakątka pięknej Ziemi Cieszyńskiej, ich świadomości narodowej i podstaw
samoidentyfikacji. Pojawiają się one w momencie, kiedy p a ń s t w o czeskie oficjalnie deklaruje
w swojej polityce n a r o d o w o ś c i o w e j zasady, że bogactwo kraju leży w jego r ó ż n o r o d n o ś c i . Jest to
sygnałem udzielenia jakby większej autonomii w sprawach kultury mniejszościom narodowym.
Zastanawiając się nad zagadnieniem asymilacji polskiej grupy narodowej do czeskiej większości
A u t o r k a konstruuje socjologiczne studium - w y k a z u j ą c się przy okazji d o s k o n a ł ą z n a j o m o ś c i ą
literatury przedmiotu tak polskiej, czeskiej, j a k i zaolziańskiej - „ g ł ó w n y c h p r o c e s ó w wyznaczają­
cych podstawy egzystencji polskiej społeczności zaolziańskiej" (s. 9). Jak czytamy: „ P r z e d m i o t e m
pracy są kulturowe wzory zachowania składające się n a s p o s ó b życia polskich rodzin oraz
poszukiwanie w nich z a c h o w a ń nieobojętnych d l a p r o c e s ó w asymilacyjnych" (s. 9).
P o d s t a w ą opracowania stała się relacja z b a d a ń empirycznych, towarzyszy im część teore­
tyczna z u p o r z ą d k o w a n ą wiedzą o rzeczywistości zaolziańskiej, skonstruowany opis s p o ł e c z n o -kulturowych u w a r u n k o w a ń omawianych zjawisk. K s i ą ż k a m a przejrzystą strukturę, składa się
z siedmiu rozdziałów, które w logiczny s p o s ó b snują w y w ó d na temat kulturowych w z o r ó w życia
polskich rodzin na Zaolziu i ich p o w i ą z a ń z procesami zwanymi asymilacją. Jest rezultatem
wieloletnich b a d a ń . W rozdziale p o ś w i ę c o n y m s p o ł e c z n o - k u l t u r o w y m uwarunkowaniom proce­
s ó w asymilacyjnych n a Zaolziu poznajemy elementy opóźniające procesy asymilacji, a więc: spora
l i c z e b n o ś ć polskiej grupy, jej z a w a r t o ś ć terytorialna, pokrywanie się, do jakiegoś czasu, struktury
etnicznej z k l a s o w ą , czy silnie określone poczucie tożsamości z kulturą macierzystego narodu.
Obok tego to, co j ą przyspieszało: prowadzona polityka n a r o d o w ś c i o w a , brak bieżących kontak­
t ó w z Polską, szkody górnicze (rozproszenie P o l a k ó w w d u ż y c h miastach), systematyczne „roz­
rzedzanie" polskiego ś r o d o w i s k a poprzez osadnictwo czeskie i słowackie n a pograniczu, charakter
rynku pracy, m a ł ż e ń s t w a mieszane. Religia, zdaniem Autorki, w tym przypadku nie stymuluje
w znaczący s p o s ó b s t o s u n k ó w n a r o d o w o ś c i o w y c h .
Z o s t a ł a r ó w n i e ż z w r ó c o n a uwaga n a rolę życia organizacyjnego P o l a k ó w n a Zaolziu jako
istotnego wyznacznika odrębności kulturowej. Dlatego też w dalszej części pracy brakuje mi
o d w o ł a ń do tego kręgu zagadnień, szczególnie gdy Autorka - pisząc o „ w z o r a c h życia rodzin­
nego, towarzyskiego i sąsiedzkiego" (rozdz. I I I ) wyróżniając m.in. kontakty rodzinne, przyjaciel­
skie, sąsiedzkie, jakby zapomina o wspaniałych tradycjach właśnie w s p ó l n e g o , rodzinnego spędza­
nia czasu wolnego, np. w ramach imprez typu Gorolskie Święto, czy wizyt w teatrze (Scena
Polska). R ó w n i e ż w tym rozdziale, k t ó r e g o tytuł sugeruje ukazanie funkcjonujących

wzorów

realizowanych w e w n ą t r z rodziny trochę m a ł o jest, moim zdaniem, - a m o ż e nie ma? - informacji
o wzorach polskiej rodziny. M o ż e szczególny szacunek dla o s ó b starszych? M o ż e rola ż o n y -matki? M o ż e w i e l o p o k o l e n i o w o ś ć tych rodzin, a m o ż e - i n a to jest wiele p r z y k ł a d ó w - pewne,
jakby zakodowane wzory aktywności kulturalno-oświatowej czyli społecznikostwo, pokoleniowy
udział w pracach c h ó r ó w , z e s p o ł ó w itp. C z y wystarczy tylko w ramach w z o r ó w wychowawczych
w y m i e n i ć w y s y ł a n i e dzieci do klas czy szkół polskich? Autorka pisze o roli społecznej funkcji
rodziny jako punktu odniesienia dla jej c z ł o n k ó w a nie wspomina o zawodach, które są w s p ó l n e
dla wielu p o k o l e ń (praca w kopalni, hucie, nauczyciel itp.). Podobnie pisząc o roli

tradycji

(rozdz. I V ) i m i ę d z y p o k o l e n i o w e g o przekazu jeszcze bardziej należało podkreślić z jednej strony
znaczenie z n a j o m o ś c i dziejów rodziny (kroniki rodzinne, drzewa genealogiczne, hymny rodzinne
itp.) a z drugiej przekazywanie wiedzy o przeszłości Zaolzia. Niestety, należy to z a u w a ż y ć z żalem,
to drugie w obrębie współczesnej rodziny coraz częściej przestaje b y ć realizowane. A l e właśnie czy
to oznacza, że nikt tego nie robi?
W bardzo ciekawym rozdz. V I (1) „ K u czy przeciw asymilacji? Podsumowanie

badań"

A u t o r k a o m a w i a j ą c źródła wiedzy historycznej skupia się przede wszystkim n a roli ś r o d k ó w
masowego przekazu. M o i m zdaniem, w przypadku Zaolzia bardzo w a ż n ą , żeby nie rzec najważ­
niejszą wręcz byla i jest działalność Polskiego Związku K u l t u r a l n o - O ś w i a t o w e g o . Jego imprezy,
festyny, festiwale, przeglądy to bardzo istotne i znaczące formy przekazu tradycji. T o one m.in.
d o p r o w a d z i ł y w latach 80-ych do zmiany stosunku m ł o d y c h ludzi do stroju ludowego. A polityka
wydawnicza? Literatura regionalna, historia regionu, j e d n o n i ó w k i , materiały

okolicznościowe

�213

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

- wszystko to historia, dzieje tych ziem. O d lat m o ż e m y o b s e r w o w a ć wielką d b a ł o ś ć o zachowanie
d o k u m e n t ó w życia polskiej grupy.
Podsumowaniem

r o z w a ż a ń jest rozdział

V I I („Dwuwymiarowość

tożsamości

etniczno-

-kulturowej społeczności pogranicza - p r ó b a generalizacji"), który wskazuje generalnie n a po­
d w ó j n ą identyfikację n a r o d o w ą i biwalencję kulturą, chociaż pisząc o roli i znaczeniu samoidentyfikacji m i e s z k a ń c ó w Zaolzia A u t o r k a podkreśla, i ż jest to przede wszystkim samoidentyfikacja regionalna.
Pracę uzupełniają tabele statystyczne, w z ó r realizowanego kwestionariusza wywiadu oraz
bogata bibliografia. Dodatkowym walorem pracy jest fakt, iż Autorka od lat mieszkając na
Zaolziu w i ę k s z o ś ć prezentowanego w recenzowanej pracy materiału m o g ł a zweryfikować w prak­
tyce. Jest bowiem nie tylko badaczem czy obserwatorem analizującym polskie życie na Zaolziu,
ale także jego uczestnikiem.
Urszula

Niemieckimi

śladami po „Ziemi

Obiecanej". Auf deutschen Spuren im „Gelobten

Kaczmarek

Land", Ł ó d ź 1997,

Wydawnictwo Literatura, ss. 208
Praca przygotowana przez grono studentów germanistyki Uniwersytetu Ł ó d z k i e g o pod re­
dakcją Krystyny Radziszewskiej i przy konsultacji naukowej Stefana Pytlasa, Ryszarda B o n i s ł a w skiego oraz M a r k a Budziarka jest efektem zajęć z przedmiotu Landeskunde,

prowadzonych pod

kierunkiem dr K . Radziszewskiej, a mających n a celu zainteresowanie studentów historią w ł a s ­
nego miasta i regionu. K s i ą ż k a jest rodzajem przewodnika po zabytkach Ł o d z i , o m ó w i o n y c h
w sześciu nienumerowanych rozdziałach, w których przedstawiono: fabryki i pałace, k o ś c i o ł y
i zabytki związane ze w s p ó l n o t a m i parafialnymi, budynki szkolne, teatry, redakcje gazet, instytu­
cje dobroczynne oraz cmentarze. R o z d z i a ł s i ó d m y , przynoszący krótkie informacje o sześciu
p o d ł ó d z k i c h miejscowościach zamieszkałych w znacznej mierze przez N i e m c ó w ,

odbiega od

zasadniczej koncepcji książki, p o ś w i ę c o n e j przecież Ł o d z i . Z kolei w rozdziale ó s m y m zawarto
noty biograficzne wybranych o s ó b . Tekst pracy uzupełniają współczesne fotografie opisywanych
o b i e k t ó w . D o b ó r ilustracji nie zawsze wydaje się trafny, np. p a ł a c Juliusza Heinzla, w k t ó r e g o
opisie wskazano na walory architektoniczne budowli, pokazany został od strony m a ł o efektow­
nego dziedzińca (s. 25).
K s i ą ż k a , której wydanie sponsorowane b y ł o przez W y d z i a ł strategii U r z ę d u Miasta Ł o d z i ,
w zamierzeniu A u t o r ó w jest zaproszeniem - j a k piszą na wstępie - na matą ucztę
odkrywały

łódzkie

zabytki, które

warte są odkrycia,

w Ł o d z i , przedstawia ich kulturę oraz pokazuje gdzie rozwijało
związkowe

i działały

instytucje

charytatywne.

dla oczu,

by

ale zarazem informuje o historii N i e m c ó w
się [ich] życie kulturalne,

sportowe,

Wszystkie te miejsca, budynki i instytucje,

do

których powstania lub działania przyczynili się w jakimkolwiek stopniu ludzie p o c h o d z ą c y z Nie­
miec - uznane zostały z a ślady niemieckie w Łodzi. Jest rzeczą powszechnie w i a d o m ą , że do
powstania p r z e m y s ł o w e j Ł o d z i , zwłaszcza w pierwszym okresie jej rozwoju, przyczynili się walnie
„ p o ż y t e c z n i cudzoziemcy", w ś r ó d których było wielu przybyszy z krajów niemieckich. Wiadomo
również, ż e zwłaszcza Niemcy przyczynili się w pierwszym rzędzie do rozwoju ł ó d z k i e g o prze­
m y s ł u . Byli t e ż obok znacznej ilości Ż y d ó w sponsorami r ó ż n y c h inicjatyw społecznych i kultural­
nych (licznie przybyli Czesi zasilili z czasem raczej szeregi proletariatu p r z e m y s ł o w e g o ) . Pisze
o tym zresztą w króciutkim, jednostronicowym wstępie prof. Stefan Pytlas.
Czytelnik omawianej książki otrzymuje szereg pożytecznych informacji o budowie, projektan­
tach i czasie powstania omawianych o b i e k t ó w oraz o ich u ż y t k o w n i k a c h . W i a d o m o ś c i te, zebrane
pracowicie, c h o ć j a k w y k a ż ą dalsze uwagi - po amatorsku, zaczerpnięte zostały przez s t u d e n t ó w
z r ó ż n e g o rodzaju polskich i niemieckich źródeł, uzupełnionych niekiedy wspomnieniami star­
szych Ł o d z i a n . Z a p o z n a j ą c e m u się z pracą etnografowi nasuwa się jednak pytanie: co m o ż e m y
u z n a ć w ogóle z a ślad niemiecki oraz kiedy jest to wyłącznie i tylko wyłącznie ślad niemiecki?

�214

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Nie m o ż e chyba ulegać wątpliwości, że jeżeli fabrykę zakładał i b u d o w a ł świeżo przybyły do
k r ó l e s t w a Polskiego Niemiec, to budynek założonej przez niego fabryki m o ż n a t r a k t o w a ć jako
ślad działalności Niemca w Łodzi. Autorzy pominęli jednak istotną (zwłaszcza n a użytek czytel­
nika tekstu niemieckiego) informację, że koncepcja uprzemysłowienia Łodzi p o w s t a ł a w gronie
P o l a k ó w - ministrów rządu K r ó l e s t w a Polskiego. Szukając śladów działalności N i e m c ó w przed­
stawili Autorzy miasto, w k t ó r y m zabrakło w o g ó l e P o l a k ó w ! Podkreślając, kto d a ł pieniądze na
b u d o w ę p o s z c z e g ó l n y c h o b i e k t ó w pominęli np. to, że inicjatywa budowy szpitala i m . A n n y M a r i i
była wynikiem społecznej działalności lekarzy zrzeszonych w łódzkim oddziale Warszawskiego
Towarzystwa Higienicznego, czy że działalność charytatywna w Łodzi nie wynikała tylko ze
zrozumienia [ N i e m c ó w ] dla działalności

społecznej

(s. 124), lecz była o g ó l n ą c e c h ą epoki, w której

brak zorganizowanej p a ń s t w o w e j czy samorządowej działalności socjalnej w y m u s z a ł inicjatywy
indywidualne. U t o ż s a m i a n i e wszystkiego, co ewangelickie z niemieckością pokazuje w krzywym
zwierciadle stosunki etniczne w mieście. T o uogólnienie jest szczególnie rażące w przypadku
w c i ą g n i ę c i a na listę „ ś l a d ó w niemieckich" kościoła ewangelicko-reformowanego,

do

którego

w Ł o d z i należeli przede wszystkim Czesi, Polacy oraz nieliczni Francuzi czy Szwajcarzy, a tylko
w y j ą t k o w o Niemcy. Z opisu szkół niemieckich wynika, że p o w s t a w a ł y one na pustyni oświatowej,
podczas gdy skądinąd wiadomo, że w Łodzi j u ż w 1863 г., a więc wcześniej n i ż niemiecka,
p o w s t a ł a pierwsza polska ł ó d z k a pensja z a ł o ż o n a przez Teofilę S c h m i d t o w ą , a prowadzona
„ w duchu patriotycznym". S z k o ł a ta, kilkakrotnie zmieniająca właścicielki, była zalążkiem zna­
nego w okresie m i ę d z y w o j e n n y m gimnazjum J . Pryssewiczówny, a następnie J . Czapczyńskiej.
Autorzy, zapewne z racji swego filologicznego wykształcenia, pominęli s k o m p l i k o w a n ą pro­
blematykę asymilacji i poczucia tożsamości o s ó b pochodzenia niemieckiego, nie licząc się z tym,
że dla niektórych z nich wymienianie ich p r z o d k ó w (nie m ó w i ą c o nich samych) wyłącznie
w k o n t e k ś c i e n a r o d o w o ś c i i kultury niemieckiej m o ż e b y ć wręcz szokujące, czy nawet bolesne.
Zdajemy sobie sprawę, że problem t o ż s a m o ś c i etnicznej jest zagadnieniem niezwykle delikatnym
i trudnym do k r ó t k i e g o o m ó w i e n i a . Jednakże przemilczenia i brak informacji zwłaszcza o samoidentyfikacji niektórych z wymienianych o s ó b rzeczywiście niemieckiego pochodzenia, ale w swo­
im poczuciu P o l a k ó w , jest przekłamaniem. Pastor R u d o l f Gundlach (s. 58) założył pierwszy polski
ewangelicki chór kościelny w 1916 r. W kościele Św. Jana, dzięki przychylności pastora parafii
ks. Juliusza Dietricha o d b y w a ł y się n a b o ż e ń s t w a liczącej ok. 5000 wiernych Polskiej

Parafii

Ewangelickiej (por. s. 60-61). Przemilczenie bez jakiejkolwiek wzmianki tego, że jednak w Ł o d z i
zachodziły procesy asymilacji kulturowej, polonizacji rodzin pochodzenia niemieckiego, zwłaszcza
gdy w e ź m i e się pod u w a g ę cenę, jaką ludzie ci zapłacili za swą p o l s k o ś ć podczas ostatniej wojny,
wydaje się nierzetelne i niesprawiedliwe. Przykładem m o ż e b y ć informacja o ks. Aleksandrze
K a r o l u Falzmanie, pastorze ze Zgierza (s. 188), który zginął, jak to podano w Dachau, ale właśnie
dlatego, że u w a ż a ł się za Polaka i nie chciał przyjąć Volkslisty! Nie wiem również, czy umiesz­
czenie w podobnym kontekście spolonizowanej rodziny dr. K a r o l a Jonschera obok o s ó b de­
klarujących s w ą n a r o d o w o ś ć niemiecką tak, jak czynił to np. Ernst Leonhardt (s. 191) nie jest
pewnego rodzaju niezamierzoną manipulacją. A b y u n i k n ą ć n i e p o r o z u m i e ń , we wstępie powinny
b y ć c h o c i a ż zasygnalizowane trudności związane z podjęciem tak skomplikowanej tematyki. T a m
też n a l e ż a ł o b y w s p o m n i e ć o trudnych do uniknięcia błędach, które m o g ł y p o w s t a ć

podczas

gromadzenia m a t e r i a ł ó w przez zespół autorski nie znający metody pracy historyka.
U badacza dziejów Łodzi i s t o s u n k ó w polsko-niemieckich omawiana tu książka rodzi p o k u s ę
napisania obszernej glosy prostującej długą listę błędów, pomyłek i mylnych interpretacji. I nie chodzi
tu o p o p r a w n o ś ć „ n a u k o w o - h i s t o r y c z n e g o ujęcia", do k t ó r e g o Autorzy nie rościli sobie pretensji
(s. 7), lecz o szacunek dla prawdy o przeszłości, szacunek dla ludzi, których dorobek

został

przypomniany, wreszcie o szacunek dla czytelnika, któremu w głowie mieszać nie należy. O d
przewodnika k a ż d y czytelnik m a prawo oczekiwać, że będzie go rzetelnie informował. W y b ó r
obiektów i s p o s ó b ich opisu jest przywilejem autora. Natomiast udokumentowanych j u ż faktów, dat
i nazwisk zmieniać mu nie wolno. Swoiste kuriozum stanowi opis kamienicy Roberta Schweikerta
(s. 27-28), której pod wskazanym adresem nie ma! Nie jest to skutkiem błędu literowego, bowiem
mylny adres p o w t ó r z o n y jest w spisie treści rozdziału i na planie umieszczonym na wyklejce.

�215

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Po lekturze książki trudno m i e ć p e w n o ś ć , gdzie leży Monschau, m i e j s c o w o ś ć rodzinna naj­
w i ę k s z e g o ł ó d z k i e g o p r z e m y s ł o w c a K a r o l a Scheiblera. R a z umieszczono j ą w zachodniej Nadrenii
(s. 201), raz (s. 202) w Saksonii, a w tekście polskim p o s ł u ż o n o się francuskim brzmieniem tej
nazwy (s. 192), co stwarza jeszcze większe zamieszanie. N i e p r a w d ą jest, że Beniamin Krusche
przybył do Pabianic w 1830 r. (s. 175). M i a ł o to miejsce we wrześniu 1825 г., po rezygnacji
z osiedlenia się w T u r k u (Kunitzer 1942, s. 326). F i r m a „ K r u s c h e i Ender" nie p o w s t a ł a w 1830 г.,
lecz 54 lata p ó ź n i e j . A b y nie p o p e ł n i ć tych podstawowych b ł ę d ó w , należało wyjść poza lekturę
jubileuszowego numeru „ L o d z e r Zeitung" z 1913 r. O d tamtego czasu napisano n i e m a ł o n a temat
przemysłu w ł ó k i e n n i c z e g o w Ł o d z i i okręgu. Jeśli prawdziwym m a b y ć twierdzenie, ż e K a r o l
Rajmund Eisert b y ł największym w Łodzi w y t w ó r c ą w y r o b ó w w e ł n i a n y c h (s. 150), to j a k określić
Juliusza Heinzla? (Pytlas 1972, s. 15). W krótkiej wzmiance o Ł ó d z k i m Towarzystwie Strzeleckim,
najstarszej i najdłużej nieprzerwanie działającej organizacji niemieckiej (s. 131-132) znalazły się
dwa błędy. N i e p r a w d ą jest, ż e Towarzystwo z o s t a ł o rozwiązane w 1905 r. w wyniku w y d a r z e ń
rewolucyjnych. Liczyło w ó w c z a s blisko 100 c z ł o n k ó w , a lata poprzedzające wybuch I wojny
1

światowej były okresem jego w z m o ż o n e j a k t y w n o ś c i . N i e p r a w d ą jest, że budynek Towarzystwa
został wybudowany w 1859 r. Pojawił się w ó w c z a s p o m y s ł budowy, ale przez długi czas nie
potrafiono u p o r a ć się z biurokratycznymi przeszkodami. Budynek stanął dopiero w 1877 r. A b y
to stwierdzić nie trzeba sięgać do archiwaliów. S ą n a ten temat publikacje w d o s t ę p n y c h perio­
dykach ( W o ź n i a k 1987).
B r a k ł o konsekwencji w sposobie używania dawnych i współczesnych nazw ulic. Nie m o ż n a
pisać, że Tytus K o p i s c h w y b u d o w a ł bielnik przy ul. Tymienieckiego (s. 191) nie p o d a j ą c obok
ówczesnej jej nazwy. O dacie budowy tego najstarszego w Ł o d z i obiektu p r z e m y s ł o w e g o książka
przynosi dwie sprzeczne ze s o b ą informacje. R a z są to lata 1824-1826 (s. 31), a raz r o k 1828
(s. 191). K t ó r a wersja jest poprawna? W tym przypadku wystarczyło o d w o ł a ć się do jednego
z wielu p r z e w o d n i k ó w po mieście. P r z y k ł a d ó w wzajemnie przeczących sobie informacji m o ż n a
niestety p o d a ć więcej.
Trudno znaleźć uzasadnienie dla stosowania w książce całkiem dowolnych t e r m i n ó w w miej­
sce jednoznacznych i powszechnie przyjętych. W 1820 r. Ł ó d ź stała się o s a d ą fabryczną, nie
miastem fabrycznym, istniały komisje wojewódzkie nie o k r ę g o w e (s. 14), R a d a Administracyjna
w y d a w a ł a postanowienia, nie zarządzenia (s. 55), a j a k m o ż e w y g l ą d a ć „ p ó ł n o c n o - p o ł u d n i o w e
skrzyżowanie w a ż n y c h tras" (s. 14) trudno się d o m y ś l i ć . Mylne jest przypisanie policji udziału
w przygotowaniu miasta pod osadnictwo p r z e m y s ł o w e (s. 14). Błędne jest rozróżnienie m i ę d z y
„ W i e l k i m K s i ę s t w e m P o z n a ń s k i m " a „ziemiami znajdującymi się pod panowaniem pruskim"
(s. 176), p o n i e w a ż Wielkie K s i ę s t w o P o z n a ń s k i e s t a n o w i ł o część tych ziem.
Nieporozumieniem jest szkic Niemieckie osadnictwo w Łodzi
treści wstępem,

(s. 13-15), nazwany w spisie

e k s p o n u j ą c y powyrywane z k o n t e k s t ó w fakty drugo- i trzeciorzędne, a pomijający

podstawowe uwarunkowania tego procesu. Pomawianie w ł a d z K r ó l e s t w a Polskiego o to, ż e były
przeciwne prywatnej własności z a k ł a d ó w p r z e m y s ł o w y c h (s. 13) jest f a ł s z o w a n i e m historii lub
dowodzi niezrozumienia istoty uprzemysłowienia K r ó l s t w a Polskiego w latach 1820-1830. W rze­
czywistości, na wiele s p o s o b ó w opisany j u ż protekcjonizm rządowy, p o ł ą c z o n y n a gruncie łódz­
kim ze skrajnym wręcz prywatyzmem tutejszych przedsiębiorców, czerpiących d o d a t k o w ą siłę
z protestanckiego

etosu pracy, zadecydowały o gospodarczym i kulturalnym sukcesie miasta.

Marginesowe znaczenie m i a ł o przedłużenie osadnikom prawa do wyrębu lasu (s. 14). Wszak
nie byli drwalami, lecz w ł ó k i e n n i k a m i i życiowe znaczenie miały dla nich przemilczane w tekście
licencje n a b e z c ł o w y p r z e w ó z surowca, nisko oprocentowane

kredyty, bezzwrotne

pożyczki

i otwarcie c h ł o n n y c h r y n k ó w zbytu w Rosji. T a m tkwił klucz do bogactwa łódzkich przedsiębior­
c ó w . Bez jednozdaniowej c h o ć b y wzmianki o tych czynnikach, atrakcyjność Łodzi i jej n i e p o r ó w ­
nywalny z niczym r o z w ó j p o z o s t a n ą niezrozumiałe dla nieprzygotowanego czytelnika.

1

Swego rodzaju demonstracją siły i znaczenia Towarzystwa b y ł portret zbiorowy jego człon­
k ó w , zamieszczony w „ T y g o d n i k u Ilustrowanym", 1907, nr 25, s. 511, jako ilustracja do artykułu
S. G ó r s k i e g o , Niemcy w Polsce, t a m ż e , s. 511-514.

�216

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Z a g a d k ą s a m ą w sobie jest rozdział O nich się mówi.

Sprawia on wrażenie „ d o k l e j o n e g o " do

przewodnika, informatora o miejscach, nie o osobach. Autorzy nie ujawnili, jakie kryterium
wyboru postaci zastosowali. M ó w i ć o k i m ś m o ż n a dobrze, ale m o ż n a i źle. M o ż n a też, jak
zrobiono to w przypadku pastora Juliusza Dietricha, p o d a ć jedynie daty i miejsca urodzin
i śmierci. W tekście książki p o ś w i ę c o n o jego osobie dwa o g ó l n i k o w e zdania. C o zatem m ó w i się
o pastorze J . Dietrichu? Nie wiadomo. Jeśli wśród wspomnianych w rozdziale duchownych nie
wymieniono pastora G u s t a w a Manitiusa, a tym bardziej biskupa Juliusza Bursche, o których
rzeczywiście „się m ó w i " , a także pisze, to koncepcję tego rozdziału trudno zrozumieć.
B ł ę d a m i szczególnie przykrymi są deformacje nazwisk. Dotyczy to głównie postaci istotnych
dla treści książki - architektów i budowniczych: np. na s. 29 Bakke zamiast Balcke, n a s. 63
Minikiel zamiast Mimikel (Strzałkowski 1997), ale i innych: Szczawiscy zamiast Szczawińscy,
Zanhder zamiast Zahnder (s. 208). Nie wszystkie nazwiska znalazły się w indeksie (np. Leopold
Zoner, Paulina Volkman, której nazwisko zniekształcono ortograficznie, s. 189). N i e k t ó r y c h
nazwisk nie m o ż n a znaleźć n a stronach, do których odsyła indeks (m. in. Antoni Potempa, s. 98).
M i m o ż e tekst pracy jest j ę z y k o w o paralelný, indeks temu przeczy. T . K o p i s c h np. w tekście
polskim m a b y ć wymieniony 5 razy, z a ś w niemieckim tylko 3, co jest oczywistą nieprawdą.
Podobne dysproporcje d o t y c z ą szeregu innych o s ó b . Jest w i ę c indeks p o m o c ą z a w o d n ą , szczegól­
nie w części niemieckojęzycznej i nie ułatwia poruszania się w treści książki.
Blisko 20 r ó ż n y c h b ł ę d ó w obciąża j e d n o s t r o n i c o w ą bibliografię (s. 204). Nie wypada nie
d o s t r z e g a ć różnicy między autorem a redaktorem książki (poz. 15), a przypisanie Alfredowi
Lattermannowi (poz. 13) autorstwa pracy zatytułowanej rzekomo „Sonderdruck" ( = nadbitka)
brzmi j a k dowcip. Tekst, z a r ó w n o polski jak i niemiecki, obciążają bardzo liczne błędy literowe,
z których pierwszy traktujący Ł ó d ź m a ł ą literą mamy j u ż na pierwszej stronie w s t ę p u . Erratę
b ł ę d ó w literowych (nie wszystkich!) w tekście niemieckim otrzymają ci czytelniej', którzy pofaty­
gują się po n i ą do wydawcy książki.
Szkoda, że tak potrzebna i ciesząca się zainteresowaniem czytelników publikacja budzi
wielorakie wątpliwości, a po części dezinformuje. Wobec zamiaru wznowienia książki warto chyba
ponownie przemyśleć jej koncepcję, a n a pewno trzeba u s u n ą ć błędy.
LITERATURA
Kunitzer
1942

E.
Der Vater der Stadt Pabianitz. Gottlieb Krusche
ger, [in:] Deutsche

(1769-1851)

und seine

Nachfol-

Gesatalter und Ordner im Osten, hrsg. von K . Luck, Leipzig.

P y t l a s S.
1972

Geneza

i początki

w Łodzi,

działalności

zakladu przemysłu

wełnianego

Juliusza

Heinzla

„ Z e s z y t y N a u k o w e Uniwersytetu Ł ó d z k i e g o " , seria I , z. 86, Ł ó d ź .

S t r z a ł k o w s k i J.
1997
Woźniak
1987

Architekci

i budowniczowie w Łodzi

do 1914 roku, Ł ó d ź .

K.
Towarzystwa strzeleckie w miastach Polski środkowej

w XIX i na początku

XX wieku,

„ Ł ó d z k i e Studia Etnograficzne", t. 29, s. 137-162.
Bronisława

Dariusz Matelski, Mniejszość

Kopczynska-Jaworska,

niemiecka w Wielkopobce

Krzysztof

Woźniak

w latach 1919-1939, P o z n a ń 1997, W y ­

dawnictwo Naukowe U A M , ss. 576
P o 1989r. opublikowano w Polsce wiele prac naukowych, które zapisywały tzw. „białe
karty" w najnowszej historii naszego kraju. Nie zawsze ich autorom u d a w a ł o się oddzielić emocje
od rzeczowej analizy ź r ó d ł o w e j . Jest to w pewnym sensie zrozumiałe, p o n i e w a ż piszący o wyda-

�217

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

rżeniach sprzed kilkudziesięciu lat byli w nie często osobiście z a a n g a ż o w a n i . O d n o s z ą c się z należ­
nym szacunkiem do tego dorobku, należy o d n o t o w a ć nowe zjawisko, jakim jest pojawienie się
w ostatnim czasie o p r a c o w a ń p i ó r a przedstawicieli m ł o d e g o pokolenia historyków. B e z o b c i ą ż e ń
spowodowanych emocjami podejmują oni próbę opisu i wyjaśniania p o s z c z e g ó l n y c h p r o b l e m ó w
badawczych, u s t o s u n k o w u j ą c się często krytycznie do istniejącego dorobku naukowego. Omawia­
na praca wpisuje się właśnie w ten nurt.
Problematyka mniejszości narodowych w I I Rzeczypospolitej była jednym z najważniejszych
e l e m e n t ó w polityki odrodzonego p a ń s t w a polskiego. W y n i k a ł o to ze składu etnicznego p a ń s t w a ,
k t ó r e g o o k o ł o 60% obywateli b y ł o n a r o d o w o ś c i polskiej. R e s z t ę stanowili przedstawiciele kilku­
nastu mniejszości, z których najliczniejsze były: ukraińska, ż y d o w s k a , białoruska i niemiecka.
M o ż e to dziwić, ale nie zmieni faktu, że żadna z wymienionych grup nie d o c z e k a ł a się do tej pory
całościowej polskiej monografii naukowej. Potrzeba powstania takich o p r a c o w a ń jest oczywista
nie tylko w aspekcie naukowym, lecz także w kontekście dzisiejszych polskich w y s i ł k ó w skierowa­
nych n a utrzymywanie poprawnych s t o s u n k ó w z sąsiadami. Bez rzetelnej wiedzy opartej n a
własnych badaniach oraz odrzucenia wielu m i t ó w i stereotypów nie uda się tego zrobić. Prezen­
towana k s i ą ż k a jest pierwszą pracą tego rodzaju w polskiej literaturze naukowej. J u ż c h o ć b y
z tego w z g l ę d u zasługuje n a odnotowanie i o m ó w i e n i e .
Dariusz Matelski jest wychowankiem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Jako pracownik naukowy tej uczelni zajmował się badaniami archiwalnymi oraz p r o b l e m a t y k ą
s t o s u n k ó w n a r o d o w o ś c i o w y c h w I I R P ze szczególnym uwzględnieniem s t o s u n k ó w polsko-niemieckich w X X w. Jest autorem wielu publikacji i edycji źródłowych p o ś w i ę c o n y c h tej pro­
blematyce. Opierając się n a w ł a s n y c h badaniach źródłowych, p o d e j m o w a ł w nich często p o l e m i k ę
z utartymi, jednostronnymi sądami dotyczącymi s t o s u n k ó w polsko-niemieckich w X X w. O m a ­
wiana praca jest efektem b a d a ń prowadzonych w latach 1990-1994. Warto przy tym podkreślić,
że literaturę przedmiotu aktualizowano a ż po 1996 rok.
K s i ą ż k a Mniejszość

niemiecka w Wielkopolsce w latach 1919-1939 u k a z a ł a się w niewielkim,

bo liczącym zaledwie 900 egzemplarzy, nakładzie. Utrudni to z p e w n o ś c i ą sięgnięcie po n i ą wielu
uczonym. Dlatego warto, moim zdaniem, p o ś w i ę c i ć nieco więcej miejsca o m ó w i e n i u jej konstruk­
cji i zawartości. K s i ą ż k ę tworzy siedem rozdziałów poprzedzonych w s t ę p e m i wykazem s k r ó t ó w .
Jednak łącznie z z a k o ń c z e n i e m zajmują one ledwie nieco ponad p o ł o w ę objętości pracy (do
s. 366). W dalszej części, n a ponad dwustu stronach, umieszczono obszerny aparat naukowy:
aneks, spis map i tabel, wykaz ilustracji, bibliografię, indeksy osobowy, nazw geograficznych,
rzeczowy oraz streszczenie w języku niemieckim. Prawie w całości część t a pełni rolę pomocy
ułatwiającej korzystanie z tekstu. Jedynie w przypadku prawie czterdziestostronicowego

aneksu

m o ż e m y m ó w i ć o istotnym uzupełnieniu treści p o s z c z e g ó l n y c h r o z d z i a ł ó w przez umieszczenie
w nim osiemnastu tabel zawierających szczegółowe dane liczbowe ilustrujące kolejne rozdziały,
uzyskane przez autora dzięki kwerendom ź r ó d ł o w y m .
W e „ W s t ę p i e " Matelski uzasadnił p r z e k o n y w u j ą c o przyjęte ramy chronologiczne (1919-1939)
i terytorialne ( w o j e w ó d z t w o p o z n a ń s k i e nazywane zamiennie W i e l k o p o l s k ą ) określając, ż e j a k o
mniejszość n i e m i e c k ą rozumie „ o s o b y n a r o d o w o ś c i niemieckiej będące obywatelami polski­
mi zamieszkujące wtedy n a terenie w o j e w ó d z t w a p o z n a ń s k i e g o i przyznające się do niemieckiej
tradycji

narodowej (kryterium języka ojczystego).

Polskę uznawały one za kraj

osiedlenia,

a R z e s z ę N i e m i e c k ą za ojczyznę" (s. 9). Cele rozprawy zostały zebrane w o ś m i u punktach
i obejmują one, uogólniając, próbę odpowiedzi n a pytania d o t y c z ą c e p r o b l e m ó w : polityki pol­
skich i niemieckich w ł a d z w stosunku do tej mniejszości oraz stosunku do niej Wielkopolan.
Osobne miejsce zajmuje opis różnych form aktywności N i e m c ó w w Wielkopolsce: od życia
codziennego po działalność organizacji politycznych, kulturalnych, wyznaniowych i gospodar­
czych. Przyjęcie takiej koncepcji pisania p o z w o l i ł o autorowi zaprezentować w pełny s p o s ó b udział
tej grupy ludności w życiu regionu w okresie m i ę d z y w o j e n n y m .
Pierwszy rozdział - „ L i c z b a i rozmieszczenie N i e m c ó w wielkopolskich", prezentuje w d w ó c h
częściach proces narastania do 1918 r. i słabnięcia (po tej dacie) i l o ś c i o w e g o mniejszości nie­
mieckiej w Wielkopolsce. Bogaty materiał statystyczny prezentują tabele i mapy, w których

�218

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

zaprezentowano dane statystyczne kolejnych spisów ludności, przeprowadzonych w latach: 1921,
1926, 1931, 1934, 1936, o d n o s z ą c je do przedwojennego

spisu z 1910 r. W mapach, chyba

z przyczyn redakcyjnych, d o s z ł o do „ n a ł o ż e n i a się" d w ó c h przedziałów wielkości 1-3% z 3-5%
(wykropkowane). Utrudnia to korzystanie z nich. C a ł o ś ć ilustruje jednak wyraźnie proces repolonizacji Wielkopolski po 1918 r. Tylko w dekadzie 1921-1931 (dwa spisy statystyczne)

udział

ludności polskiej zwiększył się z 83,2% (z 1 967865 o s ó b ) do 90,5% (z 2113 783 o s ó b ) . R o z d z i a ł
stanowi dobre wprowadzenie do dalszych r o z w a ż a ń . I c h tematem jest stosunek władz Polski
i Niemiec do mniejszości niemieckiej w Wielkopolsce.
O m a w i a j ą c o c h r o n ę p r a w n ą N i e m c ó w w I I Rzeczypospolitej, Matelski podkreślił znacze­
nie podpisanego przez Polskę tzw. m a ł e g o traktatu mniejszościowego (ratyfikowany przez sejm
31 grudnia 1919). N a tym tle p o k a z a ł d ą ż e n i a obu krajów do przeniesienia tych spraw n a forum
s t o s u n k ó w dwustronnych. I c h efektem było podpisanie w 1937 r. wspólnej deklaracji w sprawie
ochrony mniejszości niemieckiej w Polsce. Autor podkreślił dwa elementy. Po pierwsze o g r o m n ą
zmianę, j a k a nastąpiła po dojściu do władzy Józefa Piłsudskiego w 1926 r. Wyznaczono wtedy
jasne wytyczne dla polityki p a ń s t w a w stosunku do mniejszości, które w następnych latach
realizowano. O b e j m o w a ł y one: bezstronność władz, ścisłe przestrzeganie traktatów, dążenie do
uregulowania spraw przynależności p a ń s t w o w e j . Po drugie, pewien dysonans, jakim były działa­
nia niektórych w o j e w o d ó w p o z n a ń s k i c h , którzy nie znając specyfiki regionu dopuszczali się
wielokrotnie n a d u ż y ć w stosunku do N i e m c ó w w Wielkopolsce.
Opisując politykę p a ń s t w a niemieckiego w stosunku do N i e m c ó w osiadłych w Polsce, Matelski
wydzielił dwa jej etapy: w czasach Republiki Weimarskiej i w okresie I I I Rzeszy. W s p ó l n ą cechą
obu e t a p ó w była d w u t o r o w o ś ć tej polityki. Przy oficjalnych wezwaniach do wyjeżdżania z Polski
(nasilenie zwłaszcza w i a t a c h 1918-1919), strona niemiecka starała się równocześnie o wzmocnienie
ekonomiczne i prawne tej grupy, jako oparcia dla wszelkich ewentualnych roszczeń terytorialnych.
Wykorzystywano do tego celu p o c z ą t k o w o instytucje m i ę d z y n a r o d o w e , j a k L i g a N a r o d ó w . Po
dojściu Hitlera do władzy i wycofaniu się Niemiec z organizacji m i ę d z y n a r o d o w y c h , politykę
w stosunku do r o d a k ó w mieszkających w Polsce prowadziły one w oparciu o instytucje pozarządo­
we. R o z d z i a ł k o ń c z ą r o z w a ż a n i a n a temat stosunku społeczeństwa Wielkopolski do mniejszości
niemieckiej. Matelski p o s t a w i ł tu d o ś ć kontrowersyjną, moim zdaniem, tezę d o t y c z ą c ą istoty
tego problemu. Stwierdził mianowicie, że Polacy w Powstaniu Wielkopolskim walczyli nie tyle
z Niemcami, co z p a ń s t w e m niemieckim. Ich stosunek do samych N i e m c ó w od p o k o l e ń mieszkają­
cych w p o z n a ń s k i e m b y ł przy tym bardziej pozytywny niż do P o l a k ó w z Galicji i K o n g r e s ó w k i ,
„[...] którymi władze [polskie po 1918] zastąpiły administrację pruską. Wśród tej grupy ludności
n a p ł y w o w e j b y ł a spora liczba o s ó b nieuczciwych lub drażniących swym podejściem do pracy
sumiennych na o g ó ł rodowitych P o z n a n i a k ó w , przyzwyczajonych do porządku i solidności.
Przybysze nie posiadali cenionych przez Wielkopolan cech, jak: m r ó w c z a pracowitość, staranność
p o s u n i ę t a do pedantyzmu, o b o w i ą z k o w o ś ć , a nawet uczciwość nazywane przez nich błędnie
«przejawami i pozostałościami prusactwa». Wprowadzili oni do urzędów ł a p o w n i c t w o i nepotyzm.
Byli oni przez m i e j s c o w ą l u d n o ś ć pogardliwie nazywani «bosymi Antkami z K o n g r e s ó w y » oraz
« G a l o n a m i ze w s c h o d u » , a także «Galicjakami z K o n g r e s ó w y » " (s. 63). N a d o w ó d prawdziwości
tego wywodu autor przytoczył fakty braku odwetu n a Niemcach po zwycięstwie powstania przy
r ó w n o c z e s n y m spontanicznym likwidowaniu starych p o m n i k ó w i nazw ulic. Dopiero brak uregulo­
wania p o s z c z e g ó l n y c h p r o b l e m ó w (np. sprawa k o l o n i s t ó w ) z a n t a g o n i z o w a ł z czasem stosunki
polsko-niemieckie

w Wielkopolsce. Programowo antyniemiecka Narodowa Demokracja oraz

Związek Obrony K r e s ó w Zachodnich w i o d ł y prym w tych działaniach po stronie polskiej. I c h
p o s t a w ę przejęła później, zdaniem Matelskiego, historiografia P R L , blokując odmienne punkty
widzenia, starające się ukazać zróżnicowanie wewnętrzne mniejszości niemieckiej. Rozumowanie to,
c h o c i a ż oparte na prawdziwych przesłankach, d o p r o w a d z i ł o autora chyba do zbyt daleko idących
w n i o s k ó w . R ó ż n i c e regionalne istnieją w Polsce po dzień dzisiejszy. Funkcjonują przecież nadal
pewne stereotypy i określenia typu „krakowskie centusie", „warszawskie Antki", „ p o z n a ń s k i e
Pyry", „szczecińskie śledzie". Nie oznacza to jednak wcale, że mieszkańcy wymienionych miast są
bardziej obcy p o z o s t a ł y m Polakom niż n a przykład Niemcy czy Rosjanie.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

219

Trzeci rozdział jest najobszerniejszy w całej pracy (ponad 100 stron i 600 p r z y p i s ó w ) i m ó g ł b y
z powodzeniem u k a z a ć się jako osobna książka. Omawia życie polityczne N i e m c ó w wielkopols­
kich w okresie m i ę d z y w o j e n n y m . Matelski przeanalizował s z c z e g ó ł o w o działalność kolejnych
w p o r z ą d k u chronologicznym organizacji od Niemieckich R a d Ludowych p o w o ł a n y c h w 1918 r.
przez Deutschtumsbund p o w s t a ł y wl921r., Deutsche Vereinigung in Westpolen, organizacje m ł o ­
d z i e ż o w e a ż po działalność N S D A P n a tym terenie. Osobne miejsce zajęło przedstawienie udziału
mniejszości niemieckiej w wyborach parlamentarnych i s a m o r z ą d o w y c h . Oparte na bardzo szero­
kiej bazie źródłowej r o z w a ż a n i a s ą chyba najlepszą częścią omawianej pozycji. R o z d z i a ł po­
ś w i ę c o n y życiu politycznemu k o ń c z ą uwagi p o d s u m o w u j ą c e . Podkreślając, że „życie polityczne
N i e m c ó w Wielkopolskich b y ł o najbardziej r o z b u d o w a n ą formą uzewnętrzniania aktywności spo­
łecznej" (s. 173) A u t o r dodaje, że chociaż wielobarwne, to b y ł o ono jednak zdominowane przez
ugrupowania konserwatywne. W rozdziale znajdujemy p o l e m i k ę z d o m i n u j ą c y m w polskiej
historiografii p o g l ą d e m o agenturalnej proweniencji tych u g r u p o w a ń politycznych. Matelski pisze,
że „nie zagrażały [one] integralności terytorialnej Rzeczypospolitej" (s. 173). Szkoda, że w z a k o ń ­
czeniach p o z o s t a ł y c h r o z d z i a ł ó w nie znajdujemy takich krótkich p o d s u m o w a ń , prezentujących
jasno wnioski wyciągnięte przez A u t o r a z przedstawionego materiału.
Czwarty rozdział omawia zagadnienia życia gospodarczego N i e m c ó w w Wielkopolsce w okre­
sie m i ę d z y w o j e n n y m . R o z p o c z y n a j ą c analizę od s t o s u n k ó w w ł a s n o ś c i o w y c h na wsi z w i ą z a n y c h
z działalnością przed 1918 r. K o m i s j i Kolonizacyjnej, Matelski przechodzi do wyjaśnienia przy­
czyn silnej pozycji ekonomicznej tej grupy, wskazując na o g r o m n ą pomoc, j a k ą otrzymywała ona
w postaci k r e d y t ó w w niemieckich bankach funkcjonujących w Wielkopolsce i wprost z Rzeszy.
W rozdziale o m ó w i o n o ich działalność dokładnie, chociaż brak źródeł bankowych nie p o z w o l i ł n a
pogłębienie tej analizy. Wywody te w j a k i m ś stopniu podważają, moim zdaniem, funkcjonujący
nadal w polskiej ś w i a d o m o ś c i społecznej mit Niemca-dobrego gospodarza, potrafiącego o s i ą g n ą ć
wszystko s a m ą pracowitością i wytrwałością. Prawda jest bardziej z ł o ż o n a . Nawet najlepsza
organizacja pracy nie na wiele się zdaje, gdy brakuje nowoczesnych ś r o d k ó w produkcji i od­
powiedniej technologii. M o ż n a to prześledzić w pracy n a przykładzie rozwoju niemieckiej spół­
dzielczości w Wielkopolsce (głównie mleczarskiej).
N a s t ę p n e dwa rozdziały n a prawie stu stronach prezentują życie religijne i kulturalno- o ś w i a t o w e mniejszości niemieckiej w Wielkopolsce. A n a l i z ą objęto nie tylko d o m i n u j ą c y k o ś c i ó ł
ewangelicki (unijny, augsburski i luterański), który w 1910 r. skupiał 80,99% N i e m c ó w miesz­
kających na tym terenie. Osobno przedstawiono także siedem mniejszych o d ł a m ó w ewangelickich:
b a p t y s t ó w , z i e l o n o ś w i ą t k o w c ó w , adwentystów, m e t o d y s t ó w , Badaczy Pisma Świętego, „ F r o m m e
Gemeinde" i W s p ó l n o t y Chrześcijańskiej. M a m wątpliwości, czy określenie ich w książce, zgodnie
z t e r m i n o l o g i ą z okresu I I R P , mianem sekt jest słuszne. Obecnie mają w większości status
o d r ę b n y c h K o ś c i o ł ó w . Osobno przedstawiono działalność k a t o l i k ó w niemieckich i N i e m c ó w
wyznania m o j ż e s z o w e g o . Prezentując życie kulturalno-oświatowe autor skupił się n a jego formach
zorganizowanych - od szkolnictwa, przez prasę, teatr, film i sztukę po towarzystwa oraz sto­
warzyszenia naukowe i sportowe. C o charakterystyczne - zmniejszeniu się liczby szkół (tabela
na s. 263) i instytucji oficjalnych (np. teatry zawodowe) towarzyszyło zwiększanie się liczby
instytucji amatorskich tego typu (teatry, chóry) i r o z w ó j innych form działalności (prasy). Z a ­
brakło w tej części nieco opisu o b y c z a j ó w c z ł o n k ó w tej grupy etnicznej i kultywowanych przez
nich e l e m e n t ó w kultury p r z o d k ó w . L u k ę t ę tylko w m a ł y m stopniu wypełniają fotografie, których
jest w pracy ponad 70 (np. nr l „ D o m rodziny bamberskiej na p o d p o z n a ń s k i m D ę b c u w 1911 г.",
nr 2 „ B a m b e r k i p o z n a ń s k i e w strojach ludowych" i nr 36 „Bamberki w czasie procesji B o ż e g o
Ciała") oraz opis działalności niemieckich grup m a s o ń s k i c h (zdjęcia nr 54-56 p o k a z u j ą ich sie­
dziby i insygnia z terenu Wielkopolski). Charakterystyczny s p o s ó b zabudowy, tzw. pruski mur,
prezentuje fotografia nr 60. Szkoda, że nie u z u p e ł n i o n o jej informacją n a temat prezentowanego
obiektu (podobnie j a k innych). Fotografia nr 60 przedstawia zatem kościół ewangelicki w Wie­
leniu nad N o t e c i ą , mieszczący się przy ulicy Nowe Miasto. Po wojnie zamieniono go n a magazyn.
S p ł o n ą ł kilkanaście lat temu od uderzenia pioruna. Podobnych, niepełnych o p i s ó w zdjęć jest
w pracy więcej. N a przykład fotografia nr 59 przedstawiająca siedzibę Niemieckiego Konsulatu

�220

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Generalnego w Poznaniu pokazuje znany mi budynek przy ulicy Zwierzynieckiej w Poznaniu,
w k t ó r y m mieści się obecnie siedziba jednego z o d d z i a ł ó w Polskiej Akademii Nauk. Podobnie
rzecz się m a z prezentowanymi na fotografiach „ B a m b r a m i p o z n a ń s k i m i " . N a s. 23 autor pisze,
co prawda, o przesiedleńcach z Bambergu, a w bibliografii znajdujemy pracę Marii Paradowskiej
(aktualnie jest p r z e w o d n i c z ą c ą Z w i ą z k u B a m b r ó w Poznańskich) Bambrzy. Mieszkańcy
wsi miasta Poznania

dawnych

( P o z n a ń 1995), jednak brak informacji obok zdjęć utrudni z p e w n o ś c i ą

czytelnikowi mniej zorientowanemu skojarzenie tych danych.
W z a m y k a j ą c y m książkę s i ó d m y m rozdziale Matelski zmienia kierunek narracji: zamiast
opisu samej mniejszości, omawia jej stosunek do państw: niemieckiego i polskiego. Po przed­
stawieniu metod działania u g r u p o w a ń niemieckich w okresie m i ę d z y w o j e n n y m , Autor przechodzi
do najbardziej kontrowersyjnych p r o b l e m ó w działalności irredentystycznej od k o ń c a 1938 r. i ist­
nienia V kolumny w 1939 r. Opisowi przejawów wrogości N i e m c ó w w stosunku do Polski
(propaganda szeptana, zwalnianie P o l a k ó w z pracy, bojkot świadczeń, ucieczki do Rzeszy itp.)
towarzyszy w książce prawdziwe zapewne stwierdzenie, że nie wszyscy Niemcy zajmowali t a k ą
p o s t a w ę . N a potwierdzenie tej tezy Matelski przytacza dane liczbowe d o t y c z ą c e w y s o k o ś c i świad­
czeń n a rzecz Funduszu Obrony Narodowej i Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej. Procentowy
udział w w y s o k o ś c i wpłat N i e m c ó w b y ł nieco wyższy od ich odsetka w stosunku do o g ó ł u
ludności Wielkopolski. M o i m zdaniem, jest to zbyt wątła przesłanka, aby m o g ł a służyć do
w y c i ą g a n i a zbyt daleko idących w n i o s k ó w . T a k i stan rzeczy wynika raczej z w y ż s z e g o poziomu
z a m o ż n o ś c i tej mniej licznej grupy etnicznej (podobnie rzecz się miała w odniesieniu do Ż y d ó w ) .
U s t o s u n k o w u j ą c się do problemu V kolumny, Autor uznał, że j e d n ą z przyczyn jej powstania b y ł o
„brutalne p o s t ę p o w a n i e z ludnością niemiecką" (s. 340), które przejawiało się w wystąpieniach
antyniemieckich i niezręcznym p o s t ę p o w a n i u wojewody L u d w i k a B o c i a ń s k i e g o . „ R e p r e s j o m " ze
strony w ł a d z przypisuje Matelski zanik niemieckiej aktywności politycznej i p o d w a ż e n i e pozycji
ekonomicznej tej grupy w 1939 r. Wysiedlanie 85 tys. N i e m c ó w z 30 kilometrowego pasa przy­
granicznego, rozpoczęte w czerwcu 1939 г., odegrało także d u ż ą rolę w antagonizowaniu stosun­
k ó w polsko-niemieckich w przededniu wojny. Faktem pozostaje jednak, co przyznaje sam Autor,
że zdecydowana c h o c i a ż s p ó ź n i o n a akcja w ł a d z polskich w Wielkopolsce była skuteczna i dzięki
niej n a tym terenie nie d o s z ł o do wystąpień antypolskich w sierpniu, j a k to m i a ł o miejsce c h o ć b y
n a G ó r n y m Śląsku.
Czytelnik pracy Dariusza Matelskiego wiele razy jest zaskakiwany o d m i e n n ą od przyjętej
interpretacją znanych mu f a k t ó w z historii s t o s u n k ó w polsko-niemieckich. Z interpretacją t ą nie
zawsze m o ż e (i chce) się zgodzić. I nie o to chyba chodzi Autorowi. Zawsze przecież pozostaje
pytanie: co k i e r o w a ł o autorem, że właśnie w taki s p o s ó b prezentuje swoją wizję tego fragmentu
historii. N a pytanie to o d p o w i e d z i a ł sam Matelski w zakończeniu, pisząc: „Odrzucenie uprzedzeń,
jakie niejednokrotnie musiały towarzyszyć licznym badaczom polskim tego okresu, ciężko do­
ś w i a d c z o n y m przez rasistowską politykę Trzeciej Rzeszy, pozwoli na rezygnację z widzenia
N i e m c ó w w Polsce okresu m i ę d z y w o j e n n e g o jedynie j a k o forpoczty imperializmu niemieckiego.
Z drugiej strony również rezygnacja historiografii niemieckiej z pomijania drażliwych dla P o l a k ó w
p r o b l e m ó w związanych z działalnością irredentystytczną i s z p i e g o w s k ą N i e m c ó w w Drugiej
Rzeczpospolitej wpłynie na rozpoczęcie rzeczowej dyskusji w o k ó ł omawianych w rozprawie
zagadnień. K a ż d e uproszczenie jest przecież zarzewiem mniej lub bardziej planowanych zafałs z o w a ń i n i e d o m ó w i e ń , a nawet u ż y w a n i a inwektyw i p o m ó w i e ń " (s. 364).
Oparta n a obszernym materiale ź r ó d ł o w y m praca Matelskiego z p e w n o ś c i ą m o ż e s t a n o w i ć
dobry punkt odniesienia w takiej dyskusji. Odnotowane z o b o w i ą z k u niedociągnięcia, redakcyjne
nie zmieniają ogólnej, pozytywnej oceny pracy p o z n a ń s k i e g o historyka. M o ż n a sobie tylko
życzyć, żeby podobnego c a ł o ś c i o w e g o opracowania d o c z e k a ł y się w najbliższej przyszłości także
inne mniejszości n a r o d o w o ś c i o w e w s p ó ł t w o r z ą c e n a j n o w s z ą historię Polski.
Andrzej

Furier

�221

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

W stepie dalekim. Polacy w Kazachstanie.

W stepi dalekoj. Poljaki w Kazachstanie,

M . Gawęcki,

J . Jaskulski (red.), P o z n a ń - A ł m a t y 1997, ss. 144, 29 fot.
Przemiany polityczne w Europie Ś r o d k o w e j i Wschodniej umożliwiły w ostatniej dekadzie
otwarcie nowego rozdziału w historii k o n t a k t ó w Polski z jej wschodnimi sąsiadami. Charak­
teryzuje się on o b u s t r o n n ą otwartością i dążeniem do wyjaśniania trudnych m o m e n t ó w

we

w s p ó l n e j historii. D z i a ł a n i a te, określane mianem zapisywania białych plam w historii naszych
krajów, napotykają na liczne trudności. S ą one z reguły mniejsze w krajach, które podobnie jak
Polska w y z w o l i ł y się z zależności od Rosji. Największe problemy napotykają te procesy w samej
Rosji i krajach nadal blisko z nią związanych. Zajęci roztrząsaniem trudności, często zapominamy
0 ogromnych dokonaniach w tej dziedzinie w ciągu ostatnich lat. N a pierwszym miejscu należy
w y m i e n i ć o d k ł a m y w a n i e historii najnowszej. Przykładem dobrze ilustrującym te działania jest
sprawa mordu k a t y ń s k i e g o . N a drugim miejscu p o s t a w i ł b y m nawiązanie bliskich więzi z Polaka­
mi mieszkającymi n a Wschodzie i otoczenie ich opieką p r a w n ą przez polskie placówki dyplo­
matyczne. Jednym z następstw tego procesu jest powstanie ogromnej liczby organizacji polonij­
nych na Wschodzie oraz r o z w ó j działalaności kulturalno-oświatowej, z zakładaniem polskich
szkół n a czele. Osobne miejsce zajmuje odbudowa struktur K o ś c i o ł a katolickiego, który w wyniku
d ł u g i e g o procesu historycznego zajął w y j ą t k o w e miejsce jako element kształtujący ś w i a d o m o ś ć
1

narodową Polaków w Rosji .
Tematem politycznych dyskusji pozostaje nadal problem zorganizowanego powrotu do kraju
r o d a k ó w , którzy trafili w głąb Rosji w wyniku zesłań i deportacji. D o tej pory w ł a d z e p a ń s t w o w e
nie potrafiły, niestety, w y p r a c o w a ć spójnej polityki określającej jasno zasady takich d z i a ł a ń .
Niepowodzenie w tej dziedzinie prowadzi często do niesprawidliwych u o g ó l n i e ń (celują w nich
publicyści) sprowadzających się do stwierdzenia, że Polska zapomniała o Polakach mieszkających
n a Wschodzie. C z ę ś c i o w o tę lukę w polskiej polityce zagranicznej wypełnili działacze

samo­

r z ą d o w i , którzy - nie czekając n a odgórne decyzje - umożliwili przyjazd do kraju i osiedlenie się
w nim wielu polskim rodzinom ze Wschodu.
W i o d ą c ą rolę w organizowaniu k o n t a k t ó w z krajem r o d a k ó w mieszkających n a Wschodzie
spełniają polskie p l a c ó w k i dyplomatyczne funkcjonujące w krajach ich zamieszkania oraz polskie
organizacje społeczne i instytucje naukowe. Nie zawsze dobrze sobie one radzą ze stojącymi przed
nimi problemami. W ś r ó d wielu przyczyn takiego stanu rzeczy są trudności obiektywne, wynikają­
ce z w a r u n k ó w panujących n a miejscu (np. t o c z ą c a się wojna) oraz subiektywne, mające swe
ź r ó d ł o w umiejętnościach i operatywności konkretnych ludzi. Wiele ciekawych w y d a r z e ń w życiu
P o l a k ó w mieszkających n a Wschodzie przechodzi w Polsce jakby bez echa. W wyniku tego
powstaje fałszywe wrażenie, ż e nic tam się nie dzieje. Dlatego tym ważniejsze wydaje się od­
notowanie w y d a r z e ń zasługujących n a u w a g ę i popularyzację. Jednym z takich w y d a r z e ń jest,
moim zdaniem, wystawa W stepie dalekim. Polacy w Kazachstanie,

zorganizowana w 1997 r.

w A ł m a t y . Opierając się n a jej katalogu i relacjach organizatorów spróbujemy ją o m ó w i ć .
Zorganizowanie wystawy W stepie dalekim stanowi nawiązanie do 60 rocznicy przesiedlenia
P o l a k ó w z Ukrainy do Kazachstanu w latach 1936-1937 i 750-lecia p o d r ó ż y do

Karakorum

Benedykta Polaka. K o n c e p c j ę i scenariusz ałmackiej wystawy o p r a c o w a ł kierownik Muzeum
Etnograficznego w Poznaniu - Janusz Jaskulski. U d a ł o mu się w c i ą g n ą ć do w s p ó ł p r a c y przy
zorganizowaniu wystawy cztery instytucje: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwer­
sytetu i m . A d a m a Mickiewicza w Poznaniu, Centralne P a ń s t w o w e Muzeum Republiki K a z a c h ­
stan w A ł m a t y , Stowarzyszenie „ W s p ó l n o t a Polska" w Warszawie i Muzeum Narodowe w Po­
znaniu (którego o d d z i a ł e m jest Muzeum I n s t r u m e n t ó w Muzycznych w Poznaniu). Z n a c z ą c ą
pomoc o k a z a ł y organizatorom: Ambasada R P w A ł m a t y , Wielkopolskie Muzeum Historyczne
1 Wielkopolskie Stowarzyszenie Pomocy Polakom n a Wschodzie „ O s t o j a " z siedzibą w Poznaniu.
Katalogowy spis o b i e k t ó w zaprezentowanych n a wystawie, zamieszczony n a k o ń c u jej katalogu,
1

T r u d opracowania Słownika organizacji i działaczy polonijnych podjęła ostatnio K o m i s j a
ds. P o l a k ó w n a Wschodzie warszawskiego Stowarzyszenia P o l s k a - W s c h ó d .

�222

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

prezentuje ponad sto o b i e k t ó w : od odzieży i p r z e d m i o t ó w codziennego u ż y t k u po dokumenty
i zdjęcia. Organizatorzy wykonali o g r o m n ą pracę zwracając się o w y p o ż y c z e n i e p o s z c z e g ó l n y c h
o b i e k t ó w do kilkunastu m u z e ó w i a r c h i w ó w w Polsce i Kazachstanie. U z u p e ł n i o n o ten zbiór
fotografiami

p o c h o d z ą c y m i z licznych publikacji (zebrano je w bibliografii zamieszczonej na

k o ń c u katalogu). Osobne miejsce w ś r ó d e k s p o n a t ó w zajęły przedmioty przekazane do izby
pamięci w kazachskich miejscowościach: Krasnokamionka, Letowocznoje, Oziernoje, Zielony G a j
przez osoby prywatne - P o l a k ó w zamieszkałych w Kazachstanie.
Wystawa w A ł m a t y stała się także okazją do podsumowania polskiego dorobku naukowego
w dziedzinie b a d a ń nad pobytem P o l a k ó w w Kazachstanie. J . Jaskulski uznał we „Wstępie", że
przynajmniej dwie prace, wydane dawniej, zasługują na odnotowanie: Z . Jasiewicza, z a t y t u ł o w a n a
Polacy jako badacze i obserwatorzy ludów

Azji Środkowej

i Kazachstanu

(Warszawa 1976) oraz

G . Sapargalijewa i W . Djakowa, Obszczestwienno - politiczeskaja diejatielnosť
w dorewolucjonnom

Kazachstanie

ssylnych

Polaków

( A ł m a - A t a 1971). D r u g a pozycja pod zmienionym

tytułem

2

u k a z a ł a się później w Polsce .
N o w y rozdział w polskich badaniach nad t ą p r o b l e m a t y k ą rozpoczął w 1990 r. zespół
kierowany przez M a r k a G a w ę c k i e g o . Zajęto się wtedy określeniem liczebności grupy polskiej
w Kazachstanie i badaniami stanu świadomości etnicznej polskich zesłańców z Ukrainy, zamiesz­
kujących od 1936 r. w okolicach Kokczetawu, A k m o ł y i A ł m a - A t y . Po 1993 r. do prac tych
włączyli

się pracownicy

poznańskiego

Muzeum

Instrumentów

Muzycznych -

i M . K o s k o . W pewnym sensie wystawa „ W stepie dalekim" jest podsumowaniem

J . Jaskulski
polskiego

dorobku naukowego w dziedzinie b a d a ń polskiej obecności w tej części Azji Centralnej,

ze

szczególnym uwzględnieniem tego ostatniego ich okresu. W ś r ó d licznych o p r a c o w a ń n a temat
pobytu P o l a k ó w w Kazachstanie, które opublikowano w ostatnich latach (ich przegląd zawiera
„ W s t ę p " cytowanego katalogu wystawy) n a wyróżnienie zasługują wspomnienia samych zesłań­
c ó w . D o s k o n a ł y m przykładem takiego opracowania jest praca Teofila Mikulskiego,
zbiorowa Polaków

Fotografia

deportowanych do okręgu pawlodarskiego (Wrocław 1995).

Wystawa zaprezentowana w listopadzie i grudniu 1997 r. w stolicy Kazachstanu w n a s t ę p n y m
roku trafiła do polskich sal wystawowych. Jest ona kolejną z cyklu wystaw na ten temat
zorganizowanych przez ośrodek poznański. Już w 1993r. w Uniwersytecie im. A . M i c k i e w i c z a
zorganizowano pierwszą ekspozycję p o ś w i ę c o n ą współczesnej sytuacji P o l a k ó w w Kazachstanie.
Kolejna wystawa Polacy

w kazachstańskim

stepie o d b y ł a się w 1994 r. w Muzeum Henryka

Sienkiewicza n a p o z n a ń s k i m Starym R y n k u . W 1996 r. wystawa W 60 rocznicę
ludności

do Kazachstanu

deportacji

polskiej

została przygotowana przez „ W s p ó l n o t ę P o l s k ą " i zaprezentowana

w salach jej krakowskiego oddziału. W y b ó r n a miejsce pierwszej prezentacji ałmatyńskiego
Centralnego P a ń s t w o w e g o Muzeum Kazachstanu b y ł celowy. N a w i ą z y w a ł do historii kazach­
skiego muzealnictwa, w której odznaczyli się Polacy: Tomasz Z a n (1832), Seweryn Gross (lata
80-е, X I X w.), W ł a d y s ł a w N i e d ź w i e d z i a (pocz. X X w.). Podkreślało to w k ł a d P o l a k ó w w zacho­
wanie z a b y t k ó w kazachskiej kultury materialnej.
Wystawie W stepie dalekim. Polacy w Kazachstanie

towarzyszył dwujęzyczny katalog (red.

J . Jaskulski, M . G a w ę c k i ) pod tym samym tytułem. Obok wstępu i w i a d o m o ś c i o g ó l n y c h , j a k spis
o b i e k t ó w , bibliografia, kalendarium i indeksu nazwisk, zawiera on także ciekawe aneksy. Katalog
jest interesującym kompendium wiedzy o losach P o l a k ó w w Kazachstanie. Prezentuje on historię
kolejnych zesłań, pionierski w k ł a d P o l a k ó w w zagospodarowanie stepów, związki polsko-kazachskie, przemiany z a c h o d z ą c e w ostatnich latach. Takie ujęcie problematyki b y ł o m o ż l i w e dzięki
bogatemu materiałowi archiwalnemu, który u d a ł o się zgromadzić w ciągu siedmiu lat b a d a ń .
O b e j m o w a ł y one z a r ó w n o kwerendy archiwalne w kraju i za granicą, jak też badania terenowe.
W ś r ó d e k s p o n a t ó w zaprezentowanych n a wystawie przeważają fotografie i dokumenty (głównie
kopie i duplikaty), których wystawiono ok. 150 (w katalogu opisano ok. 100). Osobne miejsce
zajmuje ponad 200 pamiątek historycznych, określanych przez organizatorów mianem „ o k r u c h ó w

2

G . Sapargalijew, W . Djakow, Polacy w Kazachstanie

w XIX wieku, Warszawa 1982.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

223

przeszłości". Znalazły się w ś r ó d nich XIX-wieczne obrazy, książki i drobne sprzęty codziennego
u ż y t k u (stroje, ordery, tkaniny, rękodzieło) oraz pamiątki po p o w s t a ń c a c h styczniowych ( g o d ł o
Polski z masy p e r ł o w e j , intarsje).
W katalogu warto zwrócić u w a g ę n a znajdujące się n a k o ń c u spisy k a p ł a n ó w , którzy pracują
obecnie w Kazachstanie (43 osoby) i tych, którzy tam zmarli (19) oraz spis polskich nauczycieli
pracujących w Kazachstanie (31).

Szerokie tło historyczne pobytu P o l a k ó w w Kazachstanie

zaprezentowane z o s t a ł o w pięciu artykułach-esejach napisanych przez z n a w c ó w przedmiotu.
Dokonajmy k r ó t k i e g o przeglądu ich zawartości. Gąjrat Sapargalijew w artykule „Jedni z pierw­
szych" podkreślił, że Polacy przybywający do Kazachstanu nie ulegli naciskom rosyjskim i nie
zwrócili się nigdy przeciwko Kazachom. Kazachowie, „naród niehistoryczny", zawdzięczają Pola­
kom rozpoczęcie b a d a ń nad ich kulturą i historią. R o z p o c z ę ł o to współpracę p o l s k o - k a z a c h s k ą
j u ż w X I X w. Szczególne słowa uznania n a l e ż ą się, zdaniem Sapargalijewa, Adolfowi Januszkiewiczowi, który w y d a j ą c w Berlinie i Poznaniu swoje wspomnienia z Kazachstanu zapocząt­
k o w a ł w Europie zainteresowanie tym krajem. Podobne znaczenie miała także t w ó r c z o ś ć innych
polskich literatów i uczonych w X I X w.
Antoni K u c z y ń s k i w „ P o l s k i m opisaniu kraju stepowego" kontynuuje myśl swojego po­
przednika, sięgając do działalności w k o ń c u X V I I I w. konfederata barskiego, K a r o l a Lubicz-Chojeckiego. Interesujące wydaje się podkreślenie kolonizacyjnej akcji rosyjskiej w X I X w. n a
stepach zauralskich, prowadzonej przy użyciu polskich zesłańców. Kuczyński podkreślił w k ł a d
P o l a k ó w w organizowanie życia kulturalnego i oświaty n a terenie Kazachstanu. C h w a l e b n ą kartę
zapisali n a tym terenie także polscy lekarze: J . Kiszeński, N . Wyszpolski, J . Domaszewicz i inni.
Artur K i j a s , pisząc o „ N a r o d z i e ukaranym", skupił się na opisaniu l o s ó w P o l a k ó w , którzy
zostali deportowani do Kazachstanu z Ukrainy w okresie w ł a d z y radzieckiej. Nasilenie represji
w stosunku do P o l a k ó w n a s t ą p i ł o po 1926 r. Interesujące dane statystyczne uzupełnia opis metod
stosowanych przez władze radzieckie w czasie wysiedlania P o l a k ó w . Autor o d n o t o w a ł rolę K o ś ­
cioła katolickiego w walce P o l a k ó w o przetrwanie. Po pierwszej fali zsyłek w latach 30-tych,
kolejne nastąpiły w czasie I I wojny światowej i po niej. O d n o t o w u j ą c brak zainteresowania w ł a d z
P R L tym problemem, autor podkreślił zasadniczą zmianę, j a k a nastąpiła od lat

1987-1988.

Interesująco przedstawiono trzy g ł ó w n e współczesne skupiska P o l a k ó w w Kazachstanie: o b w ó d
kokczetawski, okolice A ł m a t y i Karagandy.

Poruszony przez A . K i j a s a problem działalności

K o ś c i o ł a katolickiego w Kazachstanie rozwinął A d a m Hlebowicz w materiale „ K o ś c i ó ł w stepie".
Skupił się przy tym na jego losach w X X w.
W

ostatnim materiale „ « W s p ó l n o t a » i inni..." Jolanta W r o c z y ń s k a zebrała podstawowe

informacje o organizacjach polskich zajmujących się niesieniem pomocy Polakom mieszkającym
w Kazachstanie. Obok „ W s p ó l n o t y Polskiej" wymieniła kilkanaście takich organizacji, mają­
cych swoje siedziby w w i ę k s z y c h miastach Polski: Warszawie, Poznaniu i G d a ń s k u . T e n krótki
przegląd u ś w i a d a m i a , j a k powszechna jest w kraju g o t o w o ś ć niesienia pomocy Polakom na
Wschodzie i c h ę ć zachowania łączności z nimi. Jest jakże wymownym dowodem nieprawdziwości
s ą d ó w , m ó w i ą c y c h o pozostawieniu P o l a k ó w na obczyźnie samym sobie.
Wystawa W stepie dalekim była g ł ó w n y m punktem o b c h o d ó w Święta N i e p o d l e g ł o ś c i Polski
w Kazachstanie, dlatego jej otwarcie nastąpiło w listopadzie 1997 r. Zorganizowana przy pomocy
Ambasady R P w Kazachstanie m i a ł a bardzo uroczystą oprawę w postaci d w ó c h k o n c e r t ó w .
Podczas wernisażu m i a ł o miejsce polskie prawykonanie trzech pieśni kazachskich w opracowaniu
Aleksandra Zatajewicza n a g ł o s i fortepian (Benigna Jaskulska i Iwona Sawicka). N a drugim
koncercie zaprezentowano m u z y k ę polskiego baroku w wykonaniu artystów polskich i kazach­
skich (B. Jaskulska i Prezydencka Orkiestra Kameralna z A ł m a t y ) . Istotne znacznie dla prze­
prowadzenia c a ł e g o przedsięwzięcia m i a ł udział s p o n s o r ó w : Polskiej Nafty i G a z u z Warszawy.
Wystawie t o w a r z y s z y ł o d u ż e zainteresowanie kazachskich ś r o d k ó w masowego przekazu oraz
świata nauki i kultury. Przykładem dobrego odbioru wystawy jest komentarz zamieszczony przez
poczytny miesięcznik „ A ł m a t y A r t " (w grudniu 1997).
Organizatorzy wystawy W stepie dalekim planują jesienią 1998 r. otwarcie jej w Polsce. Po
ekspozycji w Poznaniu ma ona zawitać do Warszawy, G d a ń s k a , K r a k o w a i Rzeszowa. Otwarciu

�224

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

wystawy w Poznaniu m a towarzyszyć sesja naukowa p o ś w i ę c o n a aktualnym problemom P o l a k ó w
w Kazachstanie i ich m o ż l i w o ś c i o m powrotu do kraju. Życząc organizatorom powodzenia w re­
alizacji tych zamierzeń należy podkreślić, że j u ż teraz omawiana wystawa zrealizowała stawiane
jej cele. Zaprezentowano w Kazachstanie szeroką p a n o r a m ę z w i ą z k ó w polsko-kazachskich przez
pryzmat l o s ó w konkretnych ludzi. P o z n a ń s k i e Muzeum Narodowe w z b o g a c i ł o swoje zbiory
0 c e n n ą kolekcję i n s t r u m e n t ó w muzycznych i o b i e k t ó w etnograficznych (m.in. kazachska jurta
z p e ł n y m w y p o s a ż e n i e m ) . D z i ę k i dotacji Prezydenta Miasta Poznania wiele o b i e k t ó w pozyska­
nych na w y s t a w ę zostało zakupionych przez Wielkopolskie Muzeum Historyczne. M o ż n a w i ę c
p o w i e d z i e ć , że p o w s t a ł a pierwsza tego rodzaju kolekcja w historii polskiego muzealnictwa. Warto
o d n o t o w a ć to wydarzenie, jakby wieńczące bogaty dorobek naukowy o ś r o d k a p o z n a ń s k i e g o w tej
dziedzinie b a d a ń .
Andrzej

Grzegorz Pełczyński, Ormianie polscy w wieku XX. Problem odrębności

Furier

etnicznej, Warszawa 1997,

K o ł o Z a i n t e r e s o w a ń K u l t u r ą Ormian przy Oddziale Warszawskim Polskiego Towarzystwa L u d o ­
znawczego, ss. 183, ilustr.
W dawnej Polsce, w wieku X V I - X V I I , Ormianie stanowili niewielką, ale pod w z g l ę d e m
kulturowym bardzo wyrazistą grupę etniczną. Osiadając na p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i c h krańcach
Rzeczypospolitej zachowali nie tylko odrębne wyznanie i język (nie będący j u ż zresztą czystym
j ę z y k i e m ormiańskim), lecz r ó w n i e ż w ł a s n e prawa i obyczaje. Ormiańskie kolonie we Lwowie,
K a m i e ń c u Podolskim, Barze, Tyśmienicy czy Z a m o ś c i u cieszyły się licznymi przywilejami i sa­
m o r z ą d e m . O d g r y w a ł y d u ż ą rolę w handlu i kontaktach dyplomatycznych

ze Wschodem,

z w ł a s z c z a zaś z Turcją, Persją i Zakaukaziem a ormiańscy kupcy i rzemieślnicy
przyczynili się do orientalizacji smaku artystycznego i kultury materialnej w

znacznie

XVII-wiecznej

Polsce. Ormiańskie dzielnice, charakterystyczne postacie ich m i e s z k a ń c ó w , przydawały w prze­
szłości kresowym miastom Rzeczypospolitej kolorytu, dzięki k t ó r e m u były one

„skrawkiem

Orientu pod polskim niebem".
Czynnikiem najsilniej podtrzymującym więzi między polskimi Ormianami i ich poczucie
odrębności grupowej była religia. P o c z ą t k o w o przynależność do monofizyckiego K o ś c i o ł a ormiańs­
kiego, później po unii z K o ś c i o ł e m katolickim, j u ż tylko osobny ormiański obrządek w ciągu X V I I I
1 X I X w. ulegający coraz silniejszej latynizacji. W r a z z latynizacją Ormian. Najznaczniejsze rody
ormiańskie zdobywały w nowej ojczyźnie nie tylko majątek, ale i w y s o k ą niekiedy pozycję społeczną,
w c h o d z ą c do stanu szlacheckiego i zyskując wszystkie jego przywileje. W X I X w. ci ziemianie
o r m i a ń s k i e g o pochodzenia niewiele j u ż różnili się od swych polskich sąsiadów. W i ę k s z o ś ć z nich
o d z n a c z a ł a się patriotyzmem, przywiązaniem do kraju osiedlenia, z a a n g a ż o w a n i e m w jego sprawy
a wiele ormiańskich nazwisk trwale zapisało się w dziejach kultury polskiej.
Dzieje Ormian w dawnej Polsce znane są d o s y ć dobrze. Już w X I X w. p o w s t a ł o parę
obszernych prac p o ś w i ę c o n y c h tej tematyce, a w ś r ó d nich najbardziej chyba znany, ks. Sadoka
Barącza, Rys dziejów

ormiańskich

(1869). O tym wcześniejszym okresie dziejów Ormian polskich

wiele pisano r ó w n i e ż w okresie m i ę d z y w o j e n n y m . W latach 60-ych podjęła t ę tematykę, wzboga­
cając j ą o parę fundamentalnych o p r a c o w a ń , M i r o s ł a w a Zakrzewska-Dubasowa, która s w ą pracę
Ormianie w dawnej Polsce (1982) zamyka stwierdzeniem, i ż nowsze ich dzieje dopiero czekają n a
opracowanie.
T o trudne i pod pewnymi względami pionierskie zadanie podjął właśnie Grzegorz Pełczyński
w swojej książce, której pierwsza zasadnicza część jest właściwie historią etniczną Ormian polskich
w X X wieku, c h o ć - j a k sam autor podkreśla - pracą historyczną sensu stricte nie jest. Jej celem
jest stwierdzenie, jaki status etniczny przysługuje polskim Ormianom. Ó w status grupy wyznacza
jej o d r ę b n o ś ć etniczna, ulegająca w X X wieku p o w a ż n y m przemianom. Śledzenie p r o c e s ó w , które
je p o w o d o w a ł y p o ś w i ę c o n a jest znaczna część rozprawy.

�225

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Podkreślić jednocześnie trzeba, że chociaż inni autorzy poświęcali niekiedy nieco uwagi
zagadnieniom specyfiki etnicznej Ormian polskich, to książka G . Pelczyńskiego jest pierwszą
pracą n a u k o w ą w całości p o ś w i ę c o n ą tej tematyce. Jest też pierwszym, jak się wydaje, w bogatej,
mającej p ó ł t o r a w i e k o w ą tradycję literaturze dotyczącej tej grupy, tak obszernym opracowaniem
etnograficznym, w przeszłości bowiem Ormianami polskimi częściej zajmowali się historycy,
historycy sztuki czy j ę z y k o z n a w c y , niż etnografowie.
K s i ą ż k a G . Pelczyńskiego składa się ze wstępu, trzech podzielonych na rozdziały (i niekiedy
p o d r o z d z i a ł y ) części, podsumowania i obszernej bibliografii. We „Wstępie" wyjaśnia autor treść
etnonimu „Ormianie polscy", określa obszary względnie zwartego niegdyś osadnictwa tej grupy
i r o z w a ż a z a s a d n o ś ć u ż y w a n i a w stosunku do niej terminu „grupa etniczna". Następnie przed­
stawia stan b a d a ń nad Ormianami polskimi od p o ł o w y X I X w. do współczesności, zastanawia się
nad miejscem problematyki etnicznej w naukach humanistycznych, formułuje cel pracy, omawia
wykorzystane w niej źródła i uzasadnia jej strukturę.
Część pierwsza, najobszerniejsza, stanowiąca blisko p o ł o w ę pracy, nosi tytuł

„Tradycja

i zmiana wśród Ormian polskich w wieku X X " i jest, jak to określa autor „historią etniczną"
grupy w omawianym okresie. Przedstawione w niej zostały procesy etniczne zachodzące wśród
polskich Ormian w ciągu naszego stulecia. W części drugiej ( „ Ś w i a d o m o ś ć etniczna") zajmuje się
autor zagadnieniem odrębności etnicznej Ormian polskich w aspekcie ś w i a d o m o ś c i o w y m . W czę­
ści trzeciej („Status etniczny") stara się określić ich miejsce wśród innych mniejszości w Polsce,
w społeczeństwie polskim i w ormiańskiej diasporze oraz przedstawić problem w świetle wy­
branych koncepcji klasyfikacji etnicznej. Zamyka pracę krótkie podsumowanie

omawianych

w niej kwestii, w k t ó r y m autor stwierdza, że koncepcją uwzględniającą najwięcej

aspektów

sytuacji etnicznej Ormian polskich jest bromlejowska teoria hierarchii w s p ó l n o t etnicznych, „której
poziomy dają m o ż l i w o ś ć adekwatnego ustalenia miejsca danej grupy etnicznej wobec wszystkich
innych, w kontekście których się ona znajduje. Poziomem odpowiednim dla Ormian polskich jest
w s p ó l n o t a subetniczna czyli subetnos. M ó w i ą c przeto, iż Ormianie polscy w ciągu X X wieku są
subetnosem narodu polskiego, wyraża się chyba najlepiej ich status etniczny" (s. 161).
Ormianie polscy w XX wieku Grzegorza Pelczyńskiego to X X V I I publikacja niezwykle prężnie
od lat działającego K o ł a Zainteresowań Kulturą Ormian przy Oddziale Warszawskim Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, z k t ó r y m autor od dawna współpracuje i k t ó r e m u zawdzięcza
szerokie kontakty ze środowiskiem polskich Ormian oraz możliwości etnograficznej penetracji
skupisk ormiańskich w r ó ż n y c h miastach Polski (s. 12). M y ś l ę wszakże, że ta interesująca i po­
trzebna praca znajdzie licznych czytelników również poza gronem Ormian polskich, od dawna na
jej wydanie oczekujących.
Andrzej

Woźniak

„Zabawy
i zabawki". Kwartalnik poświęcony
zagadnieniom ludyzmu i ludyczności,
Kielce 1997,
Ryszard K a n t o r (red.), W y d . Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach i Towarzystwo Rozwoju
Zabawkarstwa w Kielcach, ss. 183, il.
M u z e u m Zabawkarstwa w Kielcach oraz mające w tym mieście siedzibę Towarzystwo R o z ­
woju Zabawkarstwa r o z p o c z ę ł o w 1997 roku wydawanie kwartalnika o tematyce bezpreceden­
sowej n a polskim prasowym rynku wydawniczym. Redaktor naczelny, prof. Ryszard Kantor, we
„ W s t ę p i e " do pierwszego numeru określił tematyczny zakres czasopisma jako najszerzej rozumia­
ną p r o b l e m a t y k ę ludyzmu i ludyczności, a więc to wszystko, czym z w y k ł o się określać ludzką
s k ł o n n o ś ć do zabawy oraz - jakże często niedocenianą - kulturową rolę tej sfery działalności
człowieka. Potrzebę wydania podobnego czasopisma R . Kantor uzasadnił również niedostatkiem
wiedzy o zabawce i jej roli kulturowej z a r ó w n o w polskiej nauce, jak i całym społeczeństwie,
podkreślając zapóżnienie pod tym w z g l ę d e m do reszty świata, a także niedocenianie

ekonomicz­

nego znaczenia tych gałęzi wytwórczości krajowej, które służą zaspokajaniu potrzeb związanych

�226

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

z uprawianiem gier i zabaw, zwłaszcza, gdy coraz częściej - jak pisał - skazani jesteśmy n a import
b u d z ą c y zastrzeżenia estetyczne. „ C h c e m y , aby nasze pismo zachowując swój naukowy charakter,
stało się także źródłem fachowej informacji o stanie rynku zabawkarskiego, o kondycji polskich
p r o d u c e n t ó w zabawek, o miejscu polskiej zabawki na rynku ś w i a t o w y m . " Kreśląc tak p o m y ś l a n e
cele, Redakcja zaprosiła do współpracy z a r ó w n o badaczy ludyzmu - h i s t o r y k ó w kultury, so­
c j o l o g ó w , e t n o l o g ó w , p s y c h o l o g ó w , p e d a g o g ó w - jak i p r a k t y k ó w - projektantów, e k o n o m i s t ó w ,
k o l e k c j o n e r ó w i p r o d u c e n t ó w zabawek.
U k ł a d pierwszego p o d w ó j n e g o numeru (artykuły i rozprawy, materiały z b a d a ń , źródła
i informacje, recenzje) zapowiada przejrzysty i u p o r z ą d k o w a n y charakter czasopisma. Z a r ó w n o
opracowania teoretyczne (J. G r a d , „ Z a b a w a - analiza pojęć i koncepcji"; T . Paleczny, „ S p o ł e c z n e
p o d ł o ż e zabawy") jak i r ó ż n o r o d n e tematycznie monografie

(I. Kabzińska, „ Z a b a w a a zakaz

magiczny"; J.S. Łątka, „ G r y i zabawy w haremie"; B . Plichowska, „ Z a b a w y i zabawki chłopięce
w X I X - w i e c z n y m Krakowie"; U . Janicka-Krzywda, „Zbójnicka biesiada") z a p o w i a d a j ą c i e k a w ą
treść. W ś r ó d materiałów z b a d a ń terenowych Czytelnik znajdzie prace o odpustach n a G ó r n y m
Śląsku ( D . Świtała), zabawach dzieci na Śląsku Cieszyńskim (B. Jasińska), tradycyjnych i w s p ó ł ­
czesnych zachowaniach ludycznych m i e s z k a ń c ó w Jaworzynki ( G . Odoj), a także artykuł ze świata
kultury żydowskiej (A. Ciałowicz, „ O ż y d o w s k i m trefnisiu"). Ponadto zespół redakcyjny przed­
stawił zarys dziejów i charakterystykę działalności Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach

oraz

informacje o Towarzystwie Rozwoju Zabawkarstwa.
Warte podkreślenia jest również ogłoszenie przez Redakcję stałego konkursu kwartalnika na
wspomnienia, prace, dokumentacje związane z zabawkami, zabawami i grami.
W polskiej literaturze tematu zauważalny jest brak teoretycznego zarysu historii b a d a ń nad
ł u d y z m e m . Prace podobne do zamieszczonego w omawianym numerze artykułu „ Z a b a w a - ana­
liza pojęć i koncepcji" wydają się b y ć niezbędne do uzupełnienia wielu luk w polskich opracowa­
niach b a d a ń historii ludyzmu. Cenna jest r ó w n i e ż k a ż d a monografia czy przyczynek do poznania
polskich tradycji zabawkarskich, zwłaszcza tych, które bez zewnętrznej pomocy m o g ą przestać
istnieć. Zawsze z u w a g ą będą przez nas czytane również artykuły dotyczące obcych kultur.
Celem tego kwartalnika nie jest wszak b y ć jedynie skryptem akademickim czy zbiorem źródeł
do b a d a ń naukowych. A b y dobrze spełnił swoją rolę, powinien dotrzeć do j a k najszerszego grona
Czytelników, zwłaszcza do tych, którzy w c h o d z ą c w świat dorosłych zaczną k s z t a ł t o w a ć p o l s k ą
kulturę m a s o w ą . B y przestała zagrażać ponura wizja obrazu współczesnej kultury prezentowana
w zamieszczonym artykule T . Palecznego: „ W s p ó ł c z e s n a kultura w dziedzinie zabawy oferuje
bowiem połączenie Hyde Parku z Disneylandem, salony gier elektronicznych z siecią Internetu,
lokale z peep show oraz teatry uliczne, pornograficzne filmy w sieci wypożyczalni wideokaset oraz
happeningi « P o m a r a n c z o w e j Alternatywy)), subkulturę p u n k ó w , a także kino familijne w nie­
dzielne p o p o ł u d n i e , kult i d o l ó w w rodzaju Madonny oraz antyestetyzm rapu i amoralizm sata­
n i s t ó w , kameralną partyjkę bilarda z zadymami k i b i c ó w piłkarskich, golf z w a l k ą bokserską
Bowe-Gołota".
Ż y c z ą c Redakcji powodzenia w wydawaniu tak ciekawego czasopisma chciałabym na koniec
zwrócić u w a g ę n a zbyt skromny materiał ilustracyjny, co m o ż e , w e d ł u g mnie, w p ł y n ą ć na gorszy
o d b i ó r zamieszczanych t e k s t ó w .
Joanna Bar

Rzeki - kultura, cywilizacja, historia, Jerzy K o ł t u n i a k (red.), Katowice 1992-1995
Jerzy K o ł t u n i a k , z którego inicjatywy r o z p o c z ę t o wydawanie omawianej tu serii, z wykształ­
cenia polonista, d a ł się p o z n a ć szerszemu gremium j a k o dziennikarz i autor kilkuset publikacji
oraz audycji radiowych p o ś w i ę c o n y c h g ł ó w n i e problematyce historycznej i socjologicznej, ściśle
p o w i ą z a n e j z kulturą ziem nadodrzańskich. Jest on również inicjatorem i koordynatorem działań
m a j ą c y c h n a celu utworzenie

P a ń s t w o w e g o Muzeum Odry. D z i ę k i d u ż e m u

zaangażowaniu

�227

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

J . K o ł t u n i a k zdołał zainteresować swoją inicjatywą szereg instytucji pozornie mających niewiele
w s p ó l n e g o z n a u k ą . Sponsorami wydawnictwa, poza K B N i Ośrodkiem B a d a ń

Społeczno-

-Kulturowych Towarzystwa Zachęty Kultury w Katowicach, są bowiem także S p ó ł k a Akcyjna
„ O d r a - T r a n s " we W r o c ł a w i u , G ó r n o ś l ą s k i e Przedsiębiorstwo W o d o c i ą g ó w w Katowicach i in.
Celem wydawnictwa - jak wynika z formularza z a m ó w i e n i o w e g o - jest upowszechnianie,
w ujęciu interdyscyplinarnym, wiedzy o rzekach, wzajemnych zależnościach p o m i ę d z y przyrodą,
kulturą i t e c h n i k ą . Wydawcy stawiają sobie ponadto za cel wykazanie: a) przyrodniczego,
geograficznego i kulturowego fenomenu rzek; b) znaczenia rzek w rozwoju kultur i cywilizacji;
c) dziedzictwa przestrzeni kulturowej rzek oraz zagadnień jego ochrony, żywotności i m o ż l i w o ś c i
s p o ż y t k o w a n i a m.in. w rozwiązywaniu współczesnych p r o b l e m ó w miast i r e g i o n ó w nadrzecznych.
N a d r z ę d n y m jednak celem, j a k wynika z tej ulotki, jest wypracowanie „Karty kulturowej rzeki"
- swoistego instrumentu opisu i analizy przestrzeni kulturowej rzeki.
O p r ó c z r o z w a ż a ń teoretycznych - jak stwierdza J . K o ł t u n i a k -

zainteresowany

znajdzie

w tym wydawnictwie artykuły poruszające kwestie i tematy, które w przyszłości będą w y m a g a ć
szerszego opracowania monograficznego.

Zwraca u w a g ę szeroki wachlarz zainteresowań nauko­

wych a u t o r ó w artykułów. Obok przedstawicieli nauk przyrodniczych i historycznych w kolejnych
tomach znajdujemy opracowania architektów, p r a w n i k ó w a także a u t o r ó w

reprezentujących

nauki ścisłe. D o b ó r a u t o r ó w jest zresztą m o c n ą stroną wydawnictwa. Zawiera ono publikacje tak
wybitnych a u t o r y t e t ó w j a k Gerard Labuda, Dorota Simonides, Lech Leciejewicz, Jerzy Topolski,
Andrzej Piskozub i in.
E t n o g r a f ó w z oczywistych w z g l ę d ó w interesują przede wszystkim publikacje z zakresu tej
dyscypliny.
W tomie I znajdujemy interesujący artykuł Doroty Simonides, „ O d r a - folklor - pogranicze
kultur", s. 83-119). A u t o r k a omawia w nim stan b a d a ń nad folklorem flisaków odrzańskich,
poczynając od roku 1843, a k o ń c z ą c n a materiałach z w ł a s n y c h b a d a ń z grupą s t u d e n t ó w W S P
z Opola. Kreśli zakres problematyki uwzględnionej w badaniach folklorystycznych, a następnie
przechodzi do przedstawienia zwyczajów, o b r z ę d ó w , wierzeń i p o d a ń flisaków z Odry. W k o ń ­
cowej części artykułu autorka uwzględniła pieśni flisaków oraz tzw. wolanki, czyli krótkie,
rymowane teksty, odzwierciedlające ich stosunek do ludzi nie związanych z w o d ą .
Zygmunt K ł o d n i c k i w artykule „Przestrzenne ujęcie zjawisk kulturowych" (t. I I I , s. 45-65)
zajmuje się s z c z e g ó ł o w o problemami techniki kartografowania oraz m e t o d ą

etnogeograficzną

i retrogresywną s t o s o w a n ą w kartografii etnograficznej. Artykuł ten zawiera ponadto podsumo­
wanie dorobku kartografii etnograficznej w Polsce ze szczególnym uwzględnieniem zastosowania
metody etnogeograficznej w badaniach nad kulturą prasłowiańską. Autor formułuje wnioski m.in.
na podstawie analizy pracy K . M o s z y ń s k i e g o O sposobach badania kultury materialnej
W t y m ż e tomie I I I odnotowujemy

Praslowian.

również obszerny artykuł Aleksandra Posern-Zieliriskiego

„ Ś r o d o w i s k o naturalne i rzeki w amerykańskiej antropologii kulturowej" (t. I I I , s. 15-43). Autor
szeroko omawia w nim teorię areałów kulturowych charakteryzując j e d n o c z e ś n i e różne p o g l ą d y
na t ę kwestię. D a l s z a część jego wywodu nawiązuje j u ż wyraźnie do problemu roh rzek z a r ó w n o
w procesie kolonizacji Ameryk, jak i ich znaczenia kulturowo-gospodarczego
Ciekawe są r o z w a ż a n i a d o t y c z ą c e koncepcji neo-ewolucjonistycznej,

i cywilizacyjnego.

która, rozwijana przez

J . H . Stawarda i K . A . Wittfogela, d o p r o w a d z i ł a do powstania orientacji zwanej w amerykańskiej
antropologii kulturowej - e k o l o g i ą kulturową.
W tomie I V znajdujemy artykuł Janusza Bohdanowicza „ D e m o n y wodne w polskim folklorze
(ujęcie przestrzenne)"; (t. I V , s. 221-243). N a podstawie materiałów zgromadzonych w archiwum
РАЕ

autor zajmuje się demonem zwanym w kulturze ludowej topielcem, utopcem, itp. Zasięg

w y s t ę p o w a n i a wierzeń z w i ą z a n y c h z działalnością utopca jest w d u ż y m stopniu p o w i ą z a n y z siecią
rzek n a terenie kraju. O d r ę b n y m w ą t k i e m wierzeniowym jest przekonanie co do istnienia tzw.
rusałek, występujących w e d ł u g wierzeń w dwojakiej postaci - jako istoty leśne i wodne. A r t y k u ł
zawiera 6 map obrazujących rozmieszczenie na terenie Polski różnych wierzeń związanych z rze­
komym istnieniem d e m o n ó w wodnych. M a p y utrzymane są w konwencji obowiązującej w Pol­
skim Atlasie

Etnograficznym.

�228

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

D l a czytelników zainteresowanych wydawnictwem podajemy wykaz a r t y k u ł ó w zamieszczo­
nych w p o s z c z e g ó l n y c h tomach:
T o m I : Gerard L a b u d a - „Rzeki w dziejach n a r o d ó w " ; Jacek Kolbuszewski -

„Szczęście

w i o s ł e m wyliczone - motyw rzeki w myśleniu symbolicznym i w literaturze"; W ł a d y s ł a w Filipowiak -

„ Z najstarszych dziejów Odry j a k o szlaku komunikacyjnego i handlowego"; Dorota

Simonides - „ O d r a - folklor - pogranicze kultur"; Julian Janczak - „Odrzańskie archiwalia
kartograficzne"; Lech Leciejewicz - „ R o l a mniejszych rzek w dziejach dawnych społeczeństw na
przykładzie Parsęty"; M i c h a ł Parczewski - „Sieć rzeczna a rozmieszczenie osadnictwa wczesno­
ś r e d n i o w i e c z n e g o we wschodniej części polskich Karpat"; Przemysław Smolarek -

„Muzeum

W i s ł y w Tczewie"; Stanisław Januszewski - „Zabytki techniki odrzańskiego szlaku wodnego";
Janusz K o r z e ń - „Park Krajobrazowy Doliny Bobru".
T o m I I : Andrzej Pisk ozub - „Wielkie cywilizacje rzeczne"; B o l e s ł a w Orłowski - „Rzeki j a k o
wyzwanie dla techniki"; Janusz Bogdanowski - „Problem architektury krajobrazu

rzecznego";

E w a Jakus-Borkowa - „Europejski program badań nazw wodnych"; Wiesław Drobek - „Zagadnie­
nia kompleksowego wykorzystania i ochrony z a s o b ó w wodnych rzek U S A " ; M a r t a Ruszczycka-Mizera - „Geografia wobec rzek"; Alicja Karłowska-Kamzowa - „ D o b r a kultury w dolinie Warty";
S ł a w o m i r M o ź d z i o c h - „Znaczenie „ p o ż y t k ó w wodnych" w życiu codziennym

mieszkańców

wczesnośredniowiecznego Śląska"; Maciej Łagiewski - „Rzeczne przeprawy"; Jerzy Litwin - „ M u z e a
rzek i żeglugi śródlądowej n a świecie"; Jerzy K o ł t u n i a k - „ C z y powstanie karta kulturowa rzeki?"
T o m 111: Aleksander Posern-Zieliński - „ Ś r o d o w i s k o naturalne i rzeki w amerykańskiej
antropologii

kulturowej"; Zygmunt K ł o d n i c k i -

„Przestrzenne ujęcie zjawisk kulturowych";

Stefan K a ł u s k i - „ R z e k i a granice polityczne"; Stanisław Januszewski - „ D z i e d z i c t w o hydrotech­
niczne K a n a d y - problem ochrony i prezentacji"; Zdzisław Mikulski - „ Z dziejów b a d a ń rzek
w Polsce - ludzie i ich dzieła"; Andrzej Jankowski - „ G e n e z a współczesnej sieci dolnorzecznej na
obszarze Polski"; Jerzy Wyrzykowski - „ R z e k i jako przedmiot zainteresowań turystycznych";
Alfred Kaniecki -

„ R o l a wody w średniowiecznym mieście"; Stanisław C z a j a -

„Przemiany

s t o s u n k ó w wodnych w przestrzeni cywilizacyjnej G ó r n e g o Śląska od X I V do X V I I I w."; Artur
Magnuszewski - „ S y s t e m y geoinformacyjne ( G I S ) jako baza danych hydrologicznych"; Marian
D r u ż k o w s k i - „ K o m p l e k s o w e badania krajobrazowe w małych zlewniach rzecznych".
T o m I V : Jerzy Topolski -

„Przestrzeń i historia"; Stanisław Kurnatowski -

„Interdys­

cyplinarność w badaniach przestrzeni dorzecza. Przemiany i wzajemne oddziaływanie środowisk
- przyrodniczego i kulturowego"; Tadeusz Margul - „Święte rzeki świata"; Ernest Niemczyk
- „ M o t y w y akwatyczne w architekturze"; Stanisław Liszewski - „ G e o g r a f i a miast nadrzecznych";
Józef Stanielewicz - „Rzeki jako warsztat pracy"; Andrzej Piskozub - „ R e n - rzeka Europy";
Piotr Fast - „ R z e k i w literaturze rosyjskiej. Rekonesans"; Janusz Bohdanowicz -

„Demony

wodne w polskim folklorze"; Marian M i ł k o w s k i - „ D r o g i wodne i żegluga ś r ó d l ą d o w a w wy­
branych czasopismach europejskich"; Joanna Dynus-Angiel - „Rzeki w edukacji szkolnej".
K a ż d y z t o m ó w jest bogato ilustrowany, zawiera szereg map i w y k r e s ó w oraz odrębną dla
k a ż d e g o artykułu bibliografię. Uzupełniają to dwujęzyczne streszczenia (angielski, niemiecki) oraz
krótkie notki o autorach artykułów. Kredowy papier i gustowna o k ł a d k a sprawiają dodatkowo
korzystne wrażenie.
Janusz

Bohdanowicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6070" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6050">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/384ad4d17778e5f62bb2866f82044803.pdf</src>
        <authentication>724c7046362051bc16c40894544f3724</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72383">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1657</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72384">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72385">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1534</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72386">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72387">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43, s.225-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72388">
                <text>/ ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72389">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72390">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72391">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72392">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72393">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. X L I I I : 1999, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Dylematy tożsamości europejskich pod koniec drugiego tysiąclecia, J. Mucha, W. Olszewski (red.),
Toruń U M K , 1997, ss. 328
Omawiana praca jest zbiorem tekstów wygłoszonych w roku 1996 na międzynarodowej
konferencji „Cultural Problems of Europe at the End of the 20th Century" w ośrodku toruńs­
kiego Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Bachotku koło Brodnicy. Jej organizatorzy,
a także redaktorzy tomu, J. Mucha i W. Olszewski, we „Wstępie" stwierdzili ogromną popu­
larność problematyki związanej z tożsamością w ogóle, a europejską w szczególności, a także
- ze sprawami etnicznymi, mniejszościami narodowymi itp.
Całość została podzielona na cztery części wyznaczające następujące kręgi zainteresowań: Jedna
Europa czy dwie Europy?; Wielokulturowość na Zachodzie, wielokulturowość na Wschodzie;
Migracje a tożsamość narodowa oraz Badania empiryczne nad tożsamościami narodowymi. Wielość
konceptualizacji i metodologii. Głos zabrało 15 autorów. Opublikowane teksty w języku polskim
lub angielskim doczekały się odpowiednich streszczeń, analogicznie w angielskim lub polskim.
Po lekturze całości można zaproponować pewien „katalog" poruszonych problemów. Domi­
nującym było pytanie - czym w zasadzie powinna być zjednoczona Europa? W. Burszta („Dwie
Europy") przypomniał tradycje idei dotyczącej właśnie tej kwestii, by skupić się na zagadnieniu
tożsamości europejskiej. Procesy zjednoczeniowe mające miejsce w Europie wywołują wiele emo­
cji. Większość polityków i naukowców podkreśla jednak, że nie mogą być one jednoznaczne
z niwelowaniem kultur narodowych i mniejszych grup etnicznych. Jedność bowiem nie powinna
oznaczać jednolitości. Podobnie kwestię tę przedstawia W. Burszta. Slogan , jedność w różnorod­
ności" w odniesieniu do kultury oznacza dostrzeżenie tego, co lokalne, narodowe. Nie ma mowy
0 jakiejkolwiek nadrzędności wartości europejskich, bo „projekt wspólnoty europejskiej to z pew­
nością Europa wzięta w cudzysłów w tym sensie, iż zawieszeniu ulec musi większość jej tradycyj­
nych wyznaczników tożsamościowych, rozpisanych na poszczególne narody i państwa" (s. 49).
Problematykę tę dostrzeżemy również u B. van Steenbergena oraz W. Olszewskiego. Ostatni
z nich, w tekście „Zróżnicowanie etniczno-narodowe - bogactwo czy dziedzictwo przeklęte
współczesnej Europy. Przypadek polskich Kresów", zastanawia się czy owa wielość narodów
1 grup etnicznych charakteryzująca Europę powinna ją wzbogacić, czy dostarczyć kłopotów.
M. Buchowski podjął zagadnienie wieloznaczności samego pojęcia „Europa" przypominając, iż
dzieli się ją generalnie na: Europę Zachodnią, Środkowo-Wschodnią (tę dzieli się jeszcze na
Środkową i Południowo-Wschodnią) oraz Europę Wschodnią. Szczególnie mocno została pod­
kreślona żywotność i aktualność podziału na Wschód i Zachód, czyli dwupodział na romantyczny
Wschód i oświecony Zachód (por. teksty A. Bokińca, A. Kowalskiego, W. Burszty).
Kolejna grupa zagadnień skupiła się wokół budzenia się świadomości młodych, odrodzonych
struktur państwowych oraz grup narodowych, etnicznych. W sposób szczególny nawiązywali do
nich A. Bokiniec, A. Kowalski, S. Czerwonnaja czy - próbujący wyznaczyć cechy kultury narodo­
wej - T . Nicolaidis i P. Kivisto. Bardzo blisko owej problematyki znalazła się wielokulturowość
rozumiana jako podstawowy wyznacznik wspólnoty europejskiej. Poznajemy (W. Burszta) nadzieje
- przywołanie gastronomicznej koncepcji narodu, według której naród nie jest żadnym „historycz­
nym depozytem trwałych i niezmiennych wartości, ale swoistą symboliczną «karta dań», układaną
przez wszystkich, którzy na daną narodową wspólnotę się składają" (s. 46) - czy generalnie
renesans tożsamości narodowych, etnicznych i rasowych (P. Kivisto), ale też i obawy związane
z multikulturalizmem „kontrolowanym" (W. Burszta) czy inwazją „nowych" Europejczyków ze

�226

RECENZJE I OMÓWIENIA

Wschodu. Zaprezentowane zostały (B. van Steenbergen) cztery wizje przyszłości: nadchodzące
„zderzenie cywilizacji", które będą podtrzymywać swą odrębność, pojawienie się kulturowego
hegemona w postaci kultury amerykańskiej, „macdonaldyzacja kultury", powstanie i utrwalenie
się akceptowanych przez wszystkich wartości uniwersalnych oraz Nowa Era, czyli synteza kultur
zachodnich i wschodnich, w tym zwłaszcza azjatyckich.
Kwestia tożsamości narodowej jest obecna w prawie wszystkich artykułach, ale szczególnie
zajęli się nią autorzy przedstawiający wyniki prowadzonych przez siebie badań: W. Olszewski,
S. Czerwonnaja, T. Faist, I. Kabzińska, M. Treszczyński czy J. Langer. Przedstawiono też intere­
sujące rozważania na temat kanonu kultury narodowej (T. Nicolaidisa) na przykładzie podręcz­
ników szkolnych we Francji. Można tu zaobserwować swoistą ucieczkę od omawiania czy nawią­
zywania bezpośrednio do kultury i cywilizacji francuskiej na rzecz szerszego tła ogólnoeuropej­
skiego (eur ocen try zm).
Zagadnienia asymilacji, integracji imigrantów, przedstawiają teksty T. Faista i M . Abdalli.
Pierwszy z autorów porównuje zachowania imigrantów w USA i w Niemczech wskazując, iż
amerykański system pluralistyczny jest bardziej otwarty na „innych". Interesująca analiza funk­
cjonowania i znaczenia instytucji etnicznych powoływanych z jednej strony dla podtrzymywania
etnicznej tożsamości, a z drugiej w celu ułatwienia włączania się do społeczeństwa przyjmującego.
Asyryjczycy w Szwecji (M. Abdalla) mają wielkie kłopoty z utrzymaniem swojej tożsamości
narodowej mimo proimigracyjnej polityki państwa szwedzkiego.
Wreszcie opracowanie (K. Szymańska) dotyczące cudzoziemców w Polsce, które spełnia dwa
zadania: jest przeglądem stanu wiedzy na ten temat oraz sygnalizuje obszary niewiedzy, pod­
suwając tematy, problemy czekające na swoich badaczy.
Prezentowana praca zasługuje na uwagę. Dostarcza bowiem wiele materiału na temat dyle­
matów tożsamości i europejskiej i europejskich widzianych z różnych perspektyw: politycznych,
społecznych, socjologicznych, wreszcie kulturoznawczych. To, moim zdaniem, wartościowe i po­
budzające do refleksji opracowanie naukowe. Niestety, na rynku księgarskim ta interesująca
publikacja jest dość trudno dostępna, a - myślę - powinni po nią sięgnąć wszyscy ci, którym losy
wspólnej Europy nie są obojętne. Jej zwolennicy, ale i przeciwnicy.
Urszula Kaczmarek

Potencjał spoleczno-kulturowy polskich pograniczy, Z. Jasiński, T. Lewowicki, J. Nikitorowicz
(red.), Opolska Oficyna Wydawnicza, Opole 1998, ss. 189
Prezentowana praca stanowi efekt badań prowadzonych w latach 1995-1997 w ramach projektu
badawczego „Poczucie tożsamości narodowej i plany życiowe mieszkańców pograniczy". Zagadnienie
to ma znaczenie czysto poznawcze dla nauk o kulturze, ale o jego randze badawczej decyduje bardziej
aspekt praktyczno-polityczny i społeczny. Ustalenie bowiem, jak w kulturowej rzeczywistości
pograniczy etnicznych i państwowych zarazem kształtuje się, utrzymuje i ewentualnie przeobraża
tożsamość narodowa jego mieszkańców, jak stan świadomości narodowej wpływa na orientacje
życiowe ludności pogranicza, czy i w jakiej mierze ukierunkowuje jej zamierzenia życiowe, ma
niebagatelne znaczenie dla państwa. Struktura i stosunki narodowościowe na obszarach przygranicz­
nych muszą być brane pod uwagę w polityce zagranicznej każdego kraju, dotyczącej w szczególności
krajów sąsiednich. Dogłębna znajomość realiów społeczno-kulturowych pogranicza to przede
wszystkim możliwość przewidywania i zapobiegania sytuacjom konfliktowym mającym tutaj
bezpośrednie „przełożenie" na „wielką" politykę i bezpieczeństwo zewnętrzne państwa.
Dla kraju zainteresowanego utrzymaniem stabilności zasiedlenia pogranicza istotne znaczenie
ma nie tylko stan świadomości narodowej jego mieszkańców, ale również ekonomiczne związanie
ich z tym terenem. Stąd konieczność planowego społeczno-gospodarczego rozwoju stref przy­
granicznych, dającego perspektywy życiowe miejscowej ludności. Rozpoznanie aktualnych zamie-

�RECENZJE I OMÓWIENIA

227

rzeń życiowych młodych mieszkańców pogranicza pokazać może, na ile łączą oni swoje losy
zawodowe i życie z regionem przygranicznym, jakie czynniki warunkują ich wybór miejsca
bytowania i kariery zawodowej czy ewentualne decyzje migracji. Poczynione ustalenia składać się
mogą na argumentację optującą za prowadzeniem odpowiedniej polityki gospodarczego rozwoju
obszarów przygranicznych, co nie dla wszystkich uczestników praktyki politycznej jest sprawą
oczywistą. Wielu z nich - bazując na potocznej obserwacji dotyczącej żywiołowej wymiany
handlowej w pasie nadgranicznym - przekonanych jest, że rozwój ekonomiczny tych terenów
dokona się bez ingerencji państwa w rezultacie działania li-tylko mechanizmów wolnorynkowych.
Złudności tej wizji doświadczają obecnie uczestnicy przygranicznego handlu, który po okresie
kilkuletniej prosperity nie zapewnia już im stabilizacji ekonomicznej, a w dalszej perspektywie nie
daje wszystkim gwarancji bezpieczeństwa socjalnego.
W myśl zapowiedzi redaktorów tomu, zamieszczone w nim teksty koncentrują się na trzech
podstawowych zagadnieniach: „po pierwsze - potencjał społeczno-kulturalny pogranicza (po­
graniczy), po drugie - poczucie tożsamości narodowej młodzieży, po trzecie - plany życiowe
młodzieży" (s. 9). Zapowiedź ta korygowana jest kilka stron dalej, gdzie uzyskujemy informację,
iż w tomie tym przedstawia się jedynie kwestie potencjału społeczno-kulturowego - zgodnie
zresztą z tytułem opracowania - zagadnienia następne pojawią się natomiast w projektowanej
publikacji zatytułowanej „Plany życiowe młodzieży z terenów pogranicza".
Podstawowe pytanie związane z tytułem opracowania brzmi: Jaką sferę rzeczywistości uznaje
się w omawianej pracy za potencjał społeczno-kulturowy? Odpowiedź znajdujemy w artykule
Tadeusza Lewowickiego i Zenona Jasińskiego, wprowadzającym do problematyki omawianego
tomu, prezentującym ogólne założenia teoretyczne badań i stanowiącym wstępne podsumowanie
rezultatów badawczych. Ze stosownych deklaracji terminologicznych wynika, iż pojęcie poten­
cjału społeczno-kulturowego zakłada globalne (antropologiczne) rozumienie kultury jako wszel­
kiego rodzaju działalności ludzkiej i jej wytworów. Niezrozumiałe tedy staje się rozłączne trak­
towanie potencjału społeczno-kulturowego i potencjału gospodarczego, znajdujące wyraz w wypo­
wiedzi, iż „uzupełnieniem i rozszerzeniem opisu potencjału społeczno-kulturowego są podstawowe
informacje o potencjale gospodarczym regionów przygranicznych (po obu stronach granicy),
handlu, współpracy w różnych dziedzinach życia" (s. 9). Według wcześniejszego oświadczenia
Autorów wymienione przez nich elementy potencjału społeczno-kulturowego to „składniki naj­
ważniejsze i uznawane oraz uwzględniane w typowych charakterystykach potencjałów społeczno-gospodarczych". W rzeczy samej poszczególne teksty przedstawiają przede wszystkim obecny
stan infrastruktury społecznej (w tym kulturalnej i oświatowej) i ekonomicznej terenów przy­
granicznych warunkującym ich rozwój, uzupełniony o syntetyczny opis historyczny (i niekiedy
etnograficzny) tych obszarów oraz aktywność kulturalną ich mieszkańców. Jak rozumiem,
rezygnacja Autorów wszystkich artykułów z terminu „infrastruktura społeczna (społeczno-kulturowa)" na rzecz terminu „potencjał społeczno-kulturowy" ma określać możliwości roz­
wojowe rejonów przygranicznych, wyznaczone przez całość czynników społeczno-kulturowych,
z przewagą - gospodarczych.
Zgodnie z łacińskim żródłosłowem „potencjał" to zasób możliwości, mocy, zdolności wytwórczej
tkwiący w czymś. Stąd też określa się w recenzowanym tomie potencjał społeczno-kulturowy jako
„możliwości [...] związane z zasobami dóbr kultury (duchowej i materialnej; także instytucjami
dysponującymi tymi dobrami) i zasobami ludzkimi. Na opis tych zasobów składają się głównie
- historia i tradycje regionu, swoistości określonego pogranicza, sieć osadnicza i ludność, informacje
dotyczące struktury zatrudnienia, strategii rozwoju regionu, kultury i oświaty, ruchów społeczno-regionalnych, życia religijnego". W tego rodzaju badaniach można wykorzystać również pojęcie
podłoża kulturowego (historycznego) stosowane przez Ludwika Krzywickiego i Kazimierza Dobro­
wolskiego, szczególnie w tych rozważaniach, w których przedstawia się zastaną kulturę pogranicza.
W omawianym zbiorze mamy zatem teksty charakteryzujące: strukturę demograficzną,
stan infrastruktury społecznej i gospodarczej, zatrudnienie i bezrobocie, system kształcenia
oraz wybrane dziedziny uczestnictwa w kulturze na pograniczu polsko-białoruskim (Jerzy
Nikitorowicz), zachodnim, polsko-niemieckim (Urszula Kaczmarek), południowo-zachodnim

�228

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

(Franciszek Adamczyk), polsko-czeskim, z dokonanym podziałem na kilka stref, z wyodrębnie­
niem Cieszyna jako specyficznego miasta pogranicza (Zenon Jasiński, Jolanta Suchodolska,
Marek Skawiński). Mamy tu także opis czeskiej strony naszego południowego pogranicza
etniczno-kulturowego (Blahoslav Kraus). Charakterystyka każdego obszaru dokonywana jest
wedle dość jednolitego schematu, z pewnymi odmiennościami eksponującymi określone elementy
danego terenu typowe czy specyficzne dla niego.
Generalnie rzecz biorąc jest to opis socjograficzno-statystyczny, a zatem zapełniony faktami
i materiałem statystycznym zamieszczonym głównie w tabelach. Wysiłek Autorów w zebraniu
i porządkującym przedstawieniu danych różnego rodzaju wart jest podkreślenia. Daje o sobie jednak
znać niedostatek interpretacji owych danych, pokazujących czytelnikowi właśnie owe możliwości
rozwojowe, wskazujących na kierunek przewidywanych zmian i przeobrażeń społeczno-kulturowych
stref przygranicznych. Ogólne uwagi w tym zakresie znajdujemy w artykule wprowadzającym,
pożądane byłyby wszelako uwagi podsumowujące i skonkretyzowane zarazem w poszczególnych
opracowaniach. Autorzy założyli jednak, iż ich opracowania będą miały charakter czysto opisowy,
idiograficzny, będą rodzajem sprawozdania z dokonanych ustaleń faktograficznych. Świadczy o tym
częste określanie prezentowanej publikacji jako „raportu". Całość zatem ma charakter materiałowy
i specjalistyczny, i jako taka nie może raczej liczyć na szeroki krąg czytelników. Będzie głównie służyła
jako podstawowe, podręczne i poręczne źródło informacji o scharakteryzowanych w niej terenach
przygranicznych, wykorzystywanych dla celów naukowo-badawczych i edukacyjnych, w szczególności
upowszechniania wiedzy o regionie. To jest jej zasadniczy walor jako traktowanego odrębnie
opracowania, bez powiązania z zapowiadaną publikacją.
Uważam, że dla czytelności i poczytności tego tomu korzystniejsze byłoby wydanie go łącznie
z zamierzonym opracowaniem, jeśli stanowić ma on podstawę i kontekst do przedstawienia
perspektyw i planów życiowych mieszkańców terenów przygranicznych. Każdy rozdział tego zbioru
mówiący o potencjale społeczno-gospodarczym konkretnego pogranicza, winien raczej stanowić
pierwszą część szerszego tekstu traktującego łącznie o infrastrukturze społeczno-gospodarczej
i kulturalnej, a dalej o kwestiach identyfikacji narodowej oraz owych planach życiowych, uwarunko­
wanych w dużej mierze przez czynniki społeczno-gospodarcze, charakteryzujące dany podregion. Nie
zrywa się wówczas merytorycznej ciągłości z dalszym tekstem, umożliwiającej „od razu i na świeżo"
całościowy ogląd poznawczy owej sfery rzeczywistości, i co istotniejsze dałoby się uchwycić przy
lekturze związek między obiektywnymi możliwościami rozwojowymi obszarów przygranicjmych,
a możliwościami realizacji indywidualnych celów życiowych. Rozumiem jednak, że realizacja
wyznaczonych etapów badań wymaga ich publikacyjnego podsumowania, zapewniającego funkcjono­
wanie już osiągniętych rezultatów w obiegu naukowym, z możliwie aktualnymi danymi.
W tym miejscu nasuwa się dalsza uwaga czy nie należałoby uzupełnić charakterystyki poten­
cjału społeczno-gospodarczego i edukacyjnego opisem jego potocznego postrzegania, tak jak
widzą go mieszkańcy pograniczy. Sądzę, odwołując się do pewnych twierdzeń socjologicznych, iż
nie tyle obiektywny stan infrastruktury społeczno-gospodarczej danego obszaru, warunkujący
możliwości jego rozwoju, ile postrzeganie owych możliwości przez ludzi, przymierzone przez nich
do indywidualnej sytuacji życiowej, określa ich plany życiowe. Od ich indywidualnego, subiek­
tywnego widzenia realiów mikroekonomicznych, swojego miejsca zamieszkania, ujmowania go
w kategorii atrakcyjności ekonomicznej, zależy w dużej mierze ocena własnych szans podniesienia
poziomu życia, perspektyw zawodowych, a w konsekwencji ewentualna decyzja o migracji na
tereny o urzeczywistniających się możliwościach rozwoju gospodarczego.
Euroregiony i współpraca transgraniczna - o czym piszą Autorzy zamieszczonych tekstów,
widząc w tym podstawową i realną możliwość rozwoju obszarów przygranicznych - dają miesz­
kańcom pograniczy nadzieję stałego zatrudnienia i budowania indywidualnej przyszłości ekono­
micznej. Okoliczność ta może się okazać głównym czynnikiem determinującym świadomy wybór
regionu przygranicznego jako miejsca zamieszkania, świadomą decyzję pozostania na tym terenie,
związania swoich losów życiowych z tym właśnie miejscem. Powody natury ekonomicznej będą
wielekroć decydowały o wyborze miejsca do życia w zjednoczonej Europie, wpływając na iden­
tyfikację państwową i narodową. Sygnalizuje to tekst T . Lewowickiego i Z. Jasińskiego. Ten

�229

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

interesujący problem w odniesieniu do mieszkańców pogranicza etniczno-kulturowego podjęty
zapewne będzie w następnym tomie.
Podsumowując poczynione uwagi stwierdzić należy, iż zaprezentowana publikacja to praca
potrzebna dla poznania rzeczywistości społeczno-kulturowej Polski. Orientuje w materialnych
i organizacyjnych możliwościach rozwoju regionów przygranicznych, przedstawia rzetelny obraz
wybranych dziedzin życia społecznego na tych terenach. Autorzy wykonali pracę badawczą, która
pozwoli innym na korzystanie z ich publikacji jako podstawowej bazy źródłowej.
Jan Grad

Ludwik Bielawski, Aurelia Mioduchowska: Kaszuby, część I - Pieśni obrzędowe, ss. 278; część II
- Pieśni powszechne, ss. 402; część III - Pieśni powszechne i zawodowe, ss. 308, Instytut Sztuki
PAN, Warszawa 1997-1998
W wydawanej przez Instytut Sztuki PAN, pod redakcją Ludwika Bielawskiego, serii Polska
pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, którą w zakresie folkloru można uznać za współczesną
kontynuację dzieła Oskara Kolberga, ukazał się drugi tom poświęcony regionowi kaszubskiemu.
Edycja zawiera autentyczne śpiewy i muzykę ludową Kaszub, ukazane w szerokim kontekście
kulturowym. Podstawą publikowanego zbioru są materiały zebrane na Kaszubach po II wojnie
światowej, w przeważającej mierze na początku lat pięćdziesiątych (przechowywane w Instytucie
Sztuki PAN), a także materiały publikowane w X I X i X X wieku. Taka koncepcja wydawnicza
umożliwiła ukazanie szerokiego spektrum folkloru kaszubskiego, łącznie z najstarszymi, często
dawno już zapomnianymi śpiewami czy formami instrumentalnymi.
Stosunkowo niewielka różnorodność stylistyczna melodii kaszubskich - ze względu na mniej­
szy udział w repertuarze regionu pieśni obrzędowych i przyśpiewek - spowodowała, że zre­
zygnowano z poddania materiału dwukrotnej klasyfikacji: tekstowej oraz muzycznej i w konse­
kwencji z opracowania dwóch części zbioru: pierwszej, zawierającej tylko teksty i drugiej - z melo­
diami (pod którymi podpisano tylko jedną zwrotkę tekstową) i z muzyką instrumentalną (jak to
miało miejsce w pierwszym tomie serii, obejmującym region kujawski ).
Wątki pieśniowe ułożono według kryterium funkcji i treści, przy czym wybrane warianty
tekstowe uzupełniono ciekawszymi wariantami melodycznymi, których teksty nie zostały wybrane
do publikacji, jednak melodie zasługują na to, żeby się w niej znaleźć. Całość zbioru obejmuje:
670 wątków tekstów pieśni (z wariantami - 1373 tekstów), którym towarzyszą 1423 warianty
melodii, 82 wątki melodii instrumentalnych (z wariantami - 113 melodii), 19 tekstów recytowa­
nych i 1 opis obrzędu (ścinania kani). Wątki pieśniowe opatrzone są komentarzem, a także
bibliografią wskazującą zbiory archiwalne i prace publikowane zawierające tworzące wątek wa­
rianty. Należy podkreślić, że biografie poszczególnych wątków mają zakres ponadregionalny
1

- ogólnopolski lub nawet pozapolski. Część materiałową pracy poprzedza obszerny „Wstęp".
Znajdujemy w nim historię badań folkloru kaszubskiego, charakterystykę obrzędów i zwyczajów
kaszubskich - ujętych w cyklu życia ludzkiego i w cyklu rocznym. Omówiono rodzaje i gatunki
śpiewów kaszubskich, z uwzględnieniem ich związków z repertuarem ogólnopolskim, a także
z muzyką niemiecką. Rozdziały wstępne zawierają też opisy tańców, instrumentów muzycznych,
kapel, jak również charakterystykę gwar kaszubskich. Na uwagę zasługuje niespotykane w tak
szerokim ujęciu ukazanie sylwetek wykonawców ludowych (106 biogramów). Pracę usnipełniają
indeksy: miejscowości, wykonawców, incipitów tekstowych, incipitów muzycznych (przedstawio­
nych tu w oryginalnej cyfrowej postaci) oraz wykaz źródeł i literatura przedmiotu.
Zbigniew Jerzy Przerembski
1

Barbara Krzyżaniak, Aleksander Pawlak, Jarosław Lisakowski: Kujawy, część I - Teksty;
część II - Melodie, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków, 1974-1975.

�230

RECENZJE I OMÓWIENIA

„Wrocławskie Studia Wschodnie", t. 1: 1997, ss. 259; t. 2: 1998, ss. 282, Wydawnictwo Uniwer­
sytetu Wrocławskiego, Ośrodek Badań Wschodnich Uniwersytetu Wrocławskiego
W 1997 r. ukazał się 1 numer „Wrocławskich Studiów Wschodnich", redagowanych przez
Czesława Hernasa, Adolfa Juzwenko, Antoniego Kuczyńskiego i Krystyna Matwijowskiego.
W słowie „Od Redakcji" Cz. Hernas pisze: „Można sądzić, że dzisiaj istnieją już warunki
do rzeczowego przedstawienia relacji polsko-rosyjskich: tego, co nas dzieli i łączy, związków
i konfliktów, faktów i stereotypów, a rysujące się zbliżenie kulturowo-polityczne po obu stronach
dawnych i nowych granic stanowi dodatkową motywację do prowadzenia obiektywnych, wspó­
lnych badań". „Wrocławskie Studia Wschodnie" nie są jednak poświęcone wyłącznie relacjom
polsko-rosyjskim (chyba, że termin ten będziemy rozumieli bardzo szeroko). Tematyka pisma
jest znacznie bardziej rozległa i obejmuje wybrane zagadnienia z zakresu stosunków między
Polską i jej wschodnimi sąsiadami (nie tylko Rosjanami). Wiele miejsca poświęcono też
problemom Polaków na terenach dawnego Związku Radzieckiego i stosunkom narodowoś­
ciowym, a tu m.in. polityki władz bolszewickich do ludności polskiej na Ukrainie w latach
1921-1939 (artykuł Janusza M.Kupczaka, w 1 tomie „Studiów"), źródłom antagonizmu polsko-ukraińskiego (Bronisław Pasierb, t. 2), sposobom ukraizowania polskiej inteligencji we Lwowie
(Grzegorz Hryciuk, t. 2), zniewoleniu mieszkańców Wilejszczyzny przez władze sowieckie
(Franciszek Sielicki, t. 1). Autor tego tekstu omawia następujące formy działania władz: odebranie
niepodległości, utworzenie obozów jenieckich dla żołnierzy wracających z frontu niemieckiego,
utworzenie władzy totalitarnej, narzucenie obcych szkół, ograniczenie wolności wyznaniowej,
wcielenie ludności do Armii Czerwonej i batalionów roboczych, aresztowania i więzienia, wy­
wózki na Syberię, rabowanie ludności przez partyzantów, narzucanie mieszkańcom narodowości
białoruskiej, utrudnianie repatriacji.
Stosunkowo mało znaną kartę z dziejów polskich zesłańców (Sybiraków) odsłania Barbara
Jędrychowska, ukazując - na podstawie wybranych pamiętników - udział tej grupy w pracy
nauczycielskiej i wychowawczej (t. 2). Jerzy Supady, opierając się na relacjach byłych więźniów
Gułagów, omawia natomiast główne przyczyny zgonów w łagrach sowieckich (t. 2). Bezpośrednie
relacje świadków są też podstawą opracowania poświęconego ewakuacji więzień sowieckich
z Kresów Wschodnich I I RP w czerwcu i lipcu 1941 r. (Krzysztof Popiński, t. 2). Uwagę autorów
przyciąga także kwestia liczebności ludności polskiej m.in. w dystrykcie Galicji i na Wołyniu
w latach 1942-1943 (art. G . Hryciuka, 1.1) oraz na Litwie - według danych spisu z 27 maja
1942r. (art. Aleksandra Srebrakowskiego, t. 1).
W „Studiach" znajdziemy również materiały na temat religijności. Walce duchowieństwa
0 granicę wschodnią poświęcony jest artykuł Michała Pieli (t. 2). W tym samym tomie Roman
Dzwonkowski omawia losy hierarchii i administracji kościelnej w ZSRR w latach 1917-1937.
Poznajemy ponadto nieznane dotąd odsłony biografii postaci na trwałe związanych ze Wschodem:
Rufina Piotrowskiego - autora najgłośniejszych polskich pamiętników syberyjskich z X I X w. (art.
Wiktorii Śliwowskiej, 1.1) i Ewy z Wendroffów Felińskiej - autorki wspomnień z zesłania oraz
pamiętników z okresu dzieciństwa i młodości spędzonych na Litwie i Wołyniu (W. Śliwowska,
t. 2). A. Kuczyński przypomina sylwetkę Bronisława Piłsudskiego, „wielkiego eksploratora
Sacbalinu i kraju Nadamurskiego", omawiając działalność Instytutu Dziedzictwa B. Piłsudskiego
przy Sachalińskim Okręgowym Muzeum Krajowym. Ten sam autor, wspólnie ze Zbigniewem
Wójcikiem, przybliża Czytelnikom postać Jana Michała Witorta - działacza socjalistycznej orga­
nizacji antycarskiej działającej w Wilnie i w Warszawie, zesłanego do Archangielska, badacza,
korespondenta wielu czasopism „z prowincji litewskiej". Zebrana przez autorów bibliografia prac
Witorta liczy ponad 200 pozycji. W tekście zamieszczono także wybór publikacji o tym badaczu
1 działaczu w jednej osobie.
Artykuł Marcina Samsonowicza-Gorskiego poświęcony jest działalności W.K. Arsieniewa
- pisarza i badacza dalekowschodnich terenów Rosji, m.in. Kraju Ussuryjskiego i Amurskiego.
W trakcie badań Arsieniew spotykał się ze Stanisławem Poniatowskim. Omawiane materiały są
też przyczynkiem do biografii tego - tak rzadko dziś wspominanego w Polsce - badacza (t. 2).

�RECENZJE I OMÓWIENIA

231

Poszukiwania archiwalne, zapisy wspomnień osób, które stały się świadkami, uczestnikami
i ofiarami wydarzeń i procesów historycznych pozwalają ocalić od zapomnienia wiele postaci.
Niektóre z nich, jak np. Jarosław Tyszyński - rzeźbiarz i malarz tworzący na początku X X w.,
nauczyciel rysunku J. Czapskiego, związany z Mińskiem, Lwowem, Krakowem, Paryżem i War­
szawą, Sybirak - mają udział w rozwoju kultury kilku narodów. Są jednocześnie przykładem
losów kształtowanych i przeżywanych w warunkach dramatycznych wydarzeń historycznych.
Stanowią również znakomity przykład ksystalizowania się tożsamości narodowej w zmieniającej
się rzeczywistości (art. Iwony Kabzińskiej, t. 1).
W każdym numerze „Studiów" znajduje się rozbudowany dział Recenzji, w którym prezen­
towane są wybrane prace dotyczące problematyki wschodniej. Na szczególną uwagę zasługują
omówienia książek wydawanych na Litwie i Ukrainie, jak też na Zachodzie, trudno dostępnych
na naszym rynku. W tomie 2 znajduje się też Kronika, w której omówiono ważniejsze wydarzenia
naukowe i wystawiennicze łączące się tematycznie z badaniami wschodnimi.
Ten przegląd zawartości 2 numerów „Wrocławskich Studiów Wschodnich" informuje o tzw.
profilu pisma, pozwala określić obszar zainteresowań Redakcji i autorów, poruszaną problema­
tykę. Omawiane dotychczas zagadnienia z pewnością nie wyczerpują tematyki wschodniej. W do­
tychczas wydanych numerach nie poruszono np. problematyki stosunków polsko-białoruskich czy
polsko-łotewskich, zasygnalizowana została zaledwie kwestia relacji między różnymi wyznaniami,
niewiele miejsca poświęcono działalności kulturalnej. Z pewnością zakres tematów będzie stop­
niowo poszerzany wraz z ukazywaniem się na rynku kolejnych numerów „Studiów".
Od kilku lat z różnych stron rozlegają się głosy wieszczące znaczny spadek zainteresowania
problematyką wschodnią, losami Polaków na terenach byłego Związku Radzieckiego. Wiele
wydawnictw odmawia druku pamiętników, literatury zesłańczej i tzw. tematów martyrologicznych
obawiając się ryzyka finansowego. Tymczasem studia nad procesami obejmującymi kraje należące
do niedawna do obozu socjalistycznego, intensywnie prowadzone poszukiwania archiwalne i ba­
dania terenowe wskazują, że czas badań zwanych popularnie „sowietologicznymi" nie przeminął.
Mówienie o niewielkim zainteresowaniu tą tematyką wynika dziś raczej z układów koniunktu­
ralnych i pobudek ekonomicznych, a także politycznych i jest dalekie od prawdy. Historycy
nie powiedzieli z pewnością ostatniego zdania. Świadczą o tym także materiały publikowane na
łamach „Wrocławskich Studiów Wschodnich" ukazujące nieznane wcześniej fakty, otwierające
nowe karty stosunków polsko-radzieckich, polsko-ukraińskich czy polsko-litewskich, przybli­
żające realia życia za naszą wschodnią granicą w różnych okresach historycznych. Autorami
artykułów są w większości badacze o renomowanych nazwiskach, z ogromnym dorobkiem i do­
świadczeniem badawczym. Gwarantuje to wysoką jakość prac.
Zdecydowana większość artykułów oparta jest na źródłach archiwalnych, publikowanych po raz
pierwszy. Archiwa naszych wschodnich sąsiadów kryją jeszcze wiele tajemnic czekających na odkrycie
i upowszechnienie. Na terenach byłego Związku Radzieckiego prowadzone są też badania etnologiczne, socjologiczne, muzealnicze, socjolingwistyczne. Obszar ten cieszy się również zainteresowaniem
historyków sztuki. Efekty badań wywołują żywe dyskusje nie tylko w środowisku naukowym, lecz
także wśród osób, które bezpośrednio doświadczyły skutków polityki naszych wschodnich sąsiadów.
Stosunko niewielkie zainteresowanie nimi przejawiają natomiast władze. Można mieć nadzieję, że
rezultatu badań wschodnich będą systematycznie publikowane na łamach „Wrocławskich Studiów".
Mam nadzieję, że redaktorzy i wydawcy WSW pokonają bariery finansowe i - wbrew
odczuwalnej niechęci wielu środowisk - doprowadzą do wydania kolejnych numerów, równie
interesujących, bogatych źródłowo, utrzymanych na wysokim poziomie naukowym. „Wrocław­
skie Studia Wschodnie" nie są jedynym polskim pismem specjalizującym się w tematyce wschod­
niej. Od wielu lat ukazują się: „Przegląd Wschodni", „Rocznik Wschodni", „Rocznik Polonijny",
„Studia Polonijne", problematyce tej poświęcono także wiele miejsca w „Etnografii Polskiej".
Fakt, iż Redakcji „Studiów" udało się przyciągnąć wielu znakomitych autorów i wypełnić dotych­
czas wydane numery cennymi publikacjami, a także - jak mi wiadomo - zgromadzić materiały
do kolejnych numerów - świadczy o tym, że nie wszystko jeszcze zostało powiedziane i że nie
należy się obawiać rychłego końca badań wschodnich.

�232

RECENZJE I OMÓWIENIA

Z niecierpliwością czekam na kolejne numery pisma, życząc Redakcji konsekwencji, uporu,
pokonania trudności i nawiązania stałej współpracy z najlepszymi badaczami, których prace
pozwolą Czytelnikom zrozumieć m.in. przyczyny współczesnych napięć w stosunkach z wschod­
nimi sąsiadami, zapełnić istniejące jeszcze „białe plamy" w historii Polski i państw leżących za
naszą wschodnią granicą, ukazać nieznane źródła, karty kultury, postacie, których działalność
w znacznym stopniu kształtowała (i kształtuje nadal) sposób patrzenia na dzieje naszego kraju
i państw, z którymi związały nas losy.
Iwona Kabzińska

Syberia w historii i kulturze narodu polskiego, Antoni Kuczyński (red.), Wrocław 1998
Rola Syberii w rosyjskim systemie karnym i bilans ofiar jego represji stanowią od lat przed­
miot gruntownych analiz historyków. Indywidualne badania prowadzone przez uczonych pol­
skich i rosyjskich, coraz bardziej skuteczna współpraca między nimi oraz poszerzenie bazy źród­
łowej o niedostępne do niedawna dokumenty przechowywane we wschodnich archiwach za­
owocowały wieloma pracami charakteryzującymi poszczególne ogniwa systemu oraz obfitują­
cymi w przykłady represjonowania ludzi obwinionych o przestępstwa polityczne i kryminalne.
Dzięki temu kluczowe problemy tematyki sybirackiej mogły zostać ujęte w postaci naukowych
syntez. Taki właśnie charakteT mają podsumowania dokonane w ostatnich latach przez Wiktorię
Śliwowską (Wprowadzenie do przewodnika biograficznego Zesłańcy polscy w Imperium Rosyjskim
w pierwszej połowie XIX wieku, 1998), Elżbietę Kaczyńską {Syberia: największe więzienie świata,
1991) czy Antoniego Kuczyńskiego {Syberia. Czterysta lat polskiej diaspory, 1993). Ostatni z wy­
mienionych tu autorów podjął się trudnego zadania omówienia całokształtu polsko-syberyjskich
stosunków na przestrzeni dziejów. We wspomnianej pracy, po syntetyzującym zagadnienie obszer­
nym wstępie, zamieścił antologię tekstów, w których obok wątku martyrologicznego zawarte są
relacje na temat polskich działań zbrojnych na Syberii oraz wkładu naszych zesłańców w poznanie
i zagospodarowanie ziem zauralskich.
Problematyce tej Antoni Kuczyński pozostał wierny. W 1997 roku dzięki jego inicjatywie
miało miejsce ważne wydarzenie naukowe, jakim było spotkanie przedstawicieli różnych dziedzin
wiedzy specjalizujących się w badaniach nad dziejami Polaków na Syberii. Ta międzynaro­
dowa konferencja, zorganizowana w dniach 30 czerwca - 3 lipca w Uniwersytecie Wrocławskim
i Wyższym Seminarium Duchownym Salwatorianów w Bagnie, została poświęcona różnym aspek­
tom polsko-syberyjskich kontaktów na przestrzeni wieków. W niespełna rok później merytorycz­
na dokumentacja całego sympozjum ukazała się w formie publikacji książkowej.
Cel i przebieg międzynarodowej konferencji zostały już wcześniej omówione w artykułach
pisanych przez jej uczestników (opracowania A. Kuczyńskiego, O wieloletnich związkach Polski
z Syberią; Z. Strzyżewskiej, Syberia w historii i kulturze narodu polskiego. Międzynarodowa kon­
ferencja naukowa, Wroclaw-Bagno 1997, [w:] „Niepodległość i Pamięć" 1998, nr 2/11). Autorzy
relacji w swoich sprawozdaniach sporo uwagi poświęcili wiodącym tematom sympozjum oraz
referatom, które ich zdaniem szczególnie ciekawie ujmowały różne zagadnienia. Nie chcąc tu
powtarzać treści owych profesjonalnie napisanych tekstów, dodam jedynie, że ze względu na
szeroki zakres poruszanych w czasie spotkania spraw, jak też znaczący wkład naukowych wy­
stąpień do rozwoju wiedzy o stosunkach polsko-syberyjskich, trudno przecenić znaczenie faktu, iż
w dobie ogromnych trudności wydawniczych dorobek tej konferencji udało się w krótkim czasie
zaprezentować szerokiemu gronu czytelników.
Książka Syberia w historii i kulturze narodu polskiego ukazuje złożony i rzetelny obraz
doświadczeń Polaków na Wschodzie. Z tego też względu jest ona znaczącą pozycją wśród syberianów. Tom ten zawiera najnowsze ustalenia badawcze dokonane m.in. przez wybitnych znaw­
ców problematyki syberyjskiej, zarówno polskich, jak i zagranicznych, głównie rosyjskich. Obok
opracowań o charakterze naukowym, zostały tu włączone materiały dokumentujące wystąpienia

�RECENZJE I OMÓWIENIA

233

organizatorów i zaproszonych gości, dzięki czemu czytelnicy mogą się zapoznać z ciekawymi
refleksjami reprezentantów różnych środowisk na temat historii i obecnej sytuacji Polaków prze­
bywających za Uralem. W całość prezentowanych zagadnień wprowadza we wstępie Antoni
Kuczyński, kończąc artykuł podsumowaniem wyników czterodniowej konferencji.
Zamieszczone w książce referaty, posiadające charakter opracowań studialnych, są najważ­
niejszą i najobszerniejszą częścią pokaźnego tomu. Zdaniem redaktora naukowego stanowią one
reprezentatywny przegląd aktualnego stanu badań nad wieloaspektowym zagadnieniem polsko-syberyjskich kontaktów. Uzupełnieniem sporej ilości tekstów są ciekawe i często jeszcze nie
publikowane w kraju fotografie.
Zakres omawianych w książce problemów jest bardzo szeroki. Pod względem chronologicz­
nym obejmuje on wydarzenia mające miejsce między XVII wiekiem a końcem nas2:ego stulecia,
zaś tematycznie łączy się z zagadnieniami martyrologii na Wschodzie, dobrowolnego i przymuso­
wego osadnictwa za Uralem, wkładu Polaków w poznanie i zagospodarowanie tych ziem, ich
działań zbrojnych przeciw władzy sowieckiej, recepcji problematyki syberyjskiej w kraju. Omawia­
ne są tu również losy indywidualnych osób oraz dawnych i współczesnych ośrodków polonijnych
na Syberii.
Niewątpliwą zaletą tego wydawnictwa jest jego interdyscyplinarny charakter. Literatura
przedmiotu, bazująca do niedawna na źródłach pamiętnikarskich i historycznych, została tu
wzbogacona o opracowania omawiające tematykę syberyjską z punktu widzenia geologów, etno­
logów, politologów, literaturoznawców i badaczy dziejów kościoła, przez co opisywane fakty
mogły zyskać pełniejsze naświetlenie.
Ze względu na szeroki zakres chronologiczny poruszanych w książce tematów, ich wielowątkowość, jak też różnorodność spojrzeń na związki Polaków z Syberią (punkt widzenia history­
ków, etnologów, geologów, politologów, teologów i środowisk osób represjonowanych), nie
sposób omówić wszystkich zawartych w tomie kwestii. Nie znaczy to jednak, że publikacja jest
zbiorem nie powiązanych ze sobą artykułów. Większość z nich można bowiem połączyć w bloki
tematyczne, których zakres i główne problemy badawcze wyznaczały na konferencji cztery refe­
raty wiodące.
Pierwszy z nich to opracowanie Wiktorii Śliwowskiej, Dawne i nowe badania nad polskimi
zesłańcami na Syberii - ich miejsce w historii i kulturze, poświęcone zagadnieniom metodologicz­
nym. Zawiera ono charakterystykę źródeł o Polakach na Syberii, ocenę ich wartości poznawczej,
krytyczną analizę sposobu ujmowania problematyki zesłańczej w różnych okresach czasu, jak też
omówienie specjalistycznych opracowań polskich i rosyjskich. Ogólnie rzecz biorąc, ten ważny
artykuł stanowi kompendium wiedzy na temat materiałów źródłowych dokumentujących zesłania.
Drugą wiodącą kwestię ujmował referat Elżbiety Kaczyńskiej, Polacy w społecznościach sybe­
ryjskich (1815-1914). Zagadnienia demograficzno-socjologiczne. Według autorki, „bohaterem tych
rozważań jest cała zbiorowość", dlatego też obejmują one nie tylko różne kategorie repre­
sjonowanych, lecz również ich syberyjskie otoczenie. Tak jak w swoich poprzednich pracach
Elżbieta Kaczyńska konsekwentnie rekonstruuje strukturę zesłańczej zbiorowości, wykazując tym
samym nieprawdziwość pokutującego do dnia dzisiejszego spojrzenia na społeczność „więźniów
Sybiru", utożsamianych na ogół jedynie z grupą ludzi ukaranych za sprawy polityczne. Artykuł
ten przedstawia liczebność różnych kategorii zesłańców i wolnych mieszkańców Syberii w okresie
blisko stuletnim oraz opisuje zmiany sytuacji skazańców związane z modernizacją prawa karnego
i modyfikacją sposobów represjonowania.
W trzecią grupę omawianych na konferencji tematów wprowadza artykuł Zbigniewa Wójcika
i Antoniego Kuczyńskiego, Między oczekiwaniem a spełnieniem. Wkład Polaków w badania nauko­
we na Syberii. To syntetycznie ujęte opracowanie koncentruje się na zagadnieniu zróżnicowania
sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy przebywający za Uralem na przestrzeni wieków i na tym tle
ukazuje ich osiągnięcia badawcze.
Ramy ostatniego bloku problemów wiodących, poświęconych martyrologii i działalności
duszpasterskiej polskich księży na Syberii zakreśla artykuł Romana Dzwonkowskiego, Katolickie
duchowieństwo polskie represjonowane na Syberii w latach 1920-1965. Podana w referacie cezura

�234

RECENZJE I OMÓWIENIA

czasowa nie była obligatoryjna i niektóre mieszczące się w tej grupie opracowania opisują losy
i działalność duszpasterską polskich księży w latach wcześniejszych (artykuły W. Wernerowej,
Relacje polskich misjonarzy z Syberii z początku XX wieku, B. Szostakowicza, Dzieje irkuckiej
parafii rzymsko-katolickiej do początków wieku XX, J. Ziółka, Księża zesłani na Syberię po po­
wstaniu styczniowym).
Z odrębną grupę problemów wiążą się referaty poświęcone losom Polaków na Wschodzie
w czasach I I wojny światowej. Koncentrują się one na zagadnieniach deportacji ludności cywilnej,
problematyce lagrowej i tzw. „wolnych osiedleń", sytuacji poszczególnych grup zesłańców, kwestii
powrotów do kraju oraz represjach stalinowskich wobec polskiej diaspory za Uralem. Ostatni
temat poszerzony został o rozważania dotyczące teraźniejszości i przyszłości mieszkańców Syberii
o polskim rodowodzie.
Omawiane tu fakty zamykają gorzki rozdział naszych stosunków z Rosją, który dopiero teraz
jest rozliczany. Sprawy wiążące się z martyrologią Polaków na Wschodzie, do dziś bolesne dla
wielu doświadczonych tam ludzi, są nadal żywo dyskutowane i wzbogacane o nowe świadectwa.
Jednak problem zesłań, obłożony przez lata polityczną infamią, później zaś ukazywany przez
pryzmat nieszczęść, jakich doznały ofiary represji, wymaga wielu jeszcze wyjaśnień. Autorzy
zamieszczonych w tomie artykułów polemizują z dotychczasowymi ustaleniami i korygują fakty
na podstawie nieznanych dotąd źródeł zgromadzonych w archiwach rosyjskich. Przeciwstawiając
się popularnym i kształtującym opinię publiczną mitycznym wyobrażeniom wzmacniają podstawy
wiedzy o czasach stalinowskich.
Generalnie rzecz biorąc, zgromadzony w tomie materiał naukowy nie tylko wyjaśnia różne
kwestie sporne, systematyzuje dotychczasową wiedzę o polskich doświadczeniach na Syberii, ale
też przybliża szereg nowych zagadnień, zaledwie sygnalizowanych we wcześniejszych publikacjach
lub w ogóle dotąd nie analizowanych (wymieniłabym tu artykuły: B. Jędrychowskiej, Życie
muzyczne polskich środowisk zeslańczych na Syberii w XIX wieku, W. Sulei, Wpływ syberyjskich
doświadczeń na polską myśl polityczną doby porozbiorowej, S. Leończyka, Polacy na południu
guberni jenisiejskiej. Dzieje zesłań i kolonizacji, M . Iszczenko, Polacy na katordze sachalińskiej,
W. Wołk owa, Polacy w dziejach Tomska w XVII wieku oraz teksty omawiające zaniedbywany do
niedawna temat martyrologii polskich duchownych). Dzięki temu został poczyniony kolejny
wielki krok w kierunku opracowania całościowej syntezy „Polskiego Sybiru".
Uwag krytycznych o książce mam niewiele. Dla mnie, jako etnografa, istotnym błędem jest
podpis pod fotografią Ajnuski z dzieckiem, który głosi, że zdjęcie przedstawia kobietę i mężczyz­
nę. Zastanawiam się również, czy niektórych referatów nie należałoby dla potrzeb wydawniczych
wzbogacić o dodatkowe informacje. Pisali je bowiem naukowcy z myślą o profesjonalnym audy­
torium. Dlatego nie omawiano w nich spraw podstawowych, które temu środowisku mogą
wydawać się zbyt znane, aby je poruszać w naukowych referatach. Nie sądzę jednak, by dla osób
mniej wprowadzonych w tematykę syberyjską, a do takich zalicza się pewnie znaczna część
czytelników książki, wszystko było równie oczywiste. Dla przykładu podam, że w artykule Jana
Ziółka zawarte są informacje o Józefie Kalinowskim, zaś dokumentacja ikonograficzna przed­
stawia osoby o innych imionach: słuchacza rosyjskiej uczelni wojskowej, omyłkowo nazwanego tu
Janem Kalinowskim i nieco dalej mało podobnego do poprzedniego karmelitę Rafała Kalinow­
skiego. W opracowaniu nie ma jednak wyjaśnienia, że chodzi o tę samą postać, co może do­
prowadzić czytelników do błędnych wniosków, iż zesłaniec Józef był jedynie autorem relacji
o represjonowanych księżach, zaś portret świętego Rafała został zamieszczony chociażby dlatego,
że artykuł dotyczy polskich duchownych.
W książce zabrakło mi również omówienia, które ukazywałoby syberyjskie dokonania Pola­
ków w kontekście podobnych osiągnięć przedstawicieli innych narodowości. Pozwoliłoby ono
bezstronnie ocenić nasz dorobek w dziedzinie poznania ziem zauralskich. Jest to jednak bardziej
postulat na przyszłość niż zarzut, gdyż, o ile wiem, ten ogromny i wielowątkowy temat czeka
dopiero na opracowanie.
Anna Milewska-Młynik

�235

RECENZJE I OMÓWIENIA

Elena Niculi1,á-Voronca, Datinele si credinjele poporului román adúnale si asezate ín ordine mito­
lógica {Zwyczaje i wierzenia ludu rumuńskiego zebrane i ułożone w porządku mitologicznym), vol. I ,
P O L I R O M , łasi 1998, ss. 504, wyd. I , Tipografía Isidor Wiegler, Cernáuti 1903
Minęło już sporo czasu od kiedy etnografowie odkryli, iż tradycyjna ludowa wizja świata
oparta była na strukturach myślenia wyznaczonych przez mit. Pochodzący z in illo tempore,
z czasu działania bogów, mit rozumiany był w niej jako objawienie prawdy absolutnej, wyjaś­
niającej i uzasadniającej porządek świata. Z mitycznego czasu wywodziły się normy, wartości
i reguły życia przestrzegane w danej społeczności, a obrzędy i zwyczaje kultywowane w ciągu roku
były gwarancją zachowania równowagi świata oraz boskiego porządku na ziemi. Mit stanowił
wzór, którego odtwarzanie gwarantowało trwanie świata, a przez to i ludzkie szczęście. Taki
mityczny obraz ludowej kultury rumuńskiej, a w szczególności Mołdawii i Bukowiny, przed­
stawiony został w wydanym właśnie pierwszym tomie książki Eleny Niculijá-Voronca . Praca ta,
opublikowana po raz pierwszy w początkach X X wieku, uznawana jest za „jedno z najbardziej
reprezentatywnych dzieł etnologii rumuńskiej" (Berdan 1998, s. 9). Stanowi ona do dzisiaj ważne
narzędzie pracy etnografów i antropologów kultury, bez którego współczesne badania dotyczące
mitów i obrzędowości w Rumunii nie są właściwie możliwe.
1

2

Pierwszy tom książki dzieli się na trzy części: Stworzenie świata, Ziemia, Powietrze . Autorka
przedstawiła w nim rumuńskie wierzenia i opowieści dotyczące powstania ziemi, człowieka i na­
tury. Zebrany materiał został uporządkowany w duchu mitologii i filozofii antyc2mej, według
której wszechświat zbudowany jest z tzw. czterech elementów kosmicznych (ziemia, woda, powie­
trze, ogień). Taka koncepcja książki nie była oryginalnym pomysłem Eleny Niculitá-Voronca
- wiele dzieł etnografii rumuńskiej pochodzących z przełomu X I X / X X wieku miało podobny
układ wynikający głównie z popularnych w tym czasie w Rumunii duchowych koncepcji
P. Hasdeu. Podział ten został jednocześnie związany z porządkiem wyznaczonym przez słońce,
które w tradycyjnej kulturze ludowej stanowiło podstawowy czynnik orientacji w czasie i prze­
strzeni. Materiał przedstawiony w pracy powstał na podstawie wieloletnich badań autorki prowa­
dzonych pod koniec X I X wieku w wioskach północnej Rumunii. Metoda polegała na prowadze­
niu wywiadów z mieszkańcami wsi i na wiernym odnotowywaniu ich odpowiedzi. Autorka, jak
sama przyznaje, zapisywała wszystko, co mówili jej rozmówcy nawet wówczas, gdy odpowiedzi
wydawały jej się naiwne i bardzo uproszczone (s. 21). Z zebranego w ten sposób materiału
powstała znakomita praca, odtwarzająca struktury mityczne i archaiczny sposób myślenia, który
stanowił podstawę wielu wierzeń i obyczajów ludu rumuńskiego, nierzadko kultywowanych po
dzień dzisiejszy. Walorem opracowania jest także fakt, iż zamieszczono w nim teksty w oryginal­
nym brzmieniu dialektu mołdawskiego z końca X I X wieku.
W pierwszej części książki Elena Niculijá-Voronca zebrała istniejące w rumuńskiej mitologii
ludowej wierzenia dotyczące stworzenia świata, czyli - jak to jest określane w etnografii - mity
kosmogoniczne. Już z pierwszych opowieści mieszkańców mołdawskich i bukowińskich wiosek
wyraźnie wyłania się dualny obraz świata. Kultura rumuńska, podobnie jak i słowiańska,
budowana jest na zasadzie opozycji. Najważniejsza z nich widoczna jest w przekonaniu, iż
1

Elena Niculi{á-Voronca (1862-1939), pisarka i folklorystka, wywodziła się ze starej rumuń­
skiej rodziny osiadłej w Macedonii, której potomkowie w X V I I I wieku przybyli do Mołdawii
i zamieszkali w Suczawie. Po studiach w Botocani i w Jassach, zajęła się pracą folklorystyczną,
której efekty publikowała na łamach rumuńskich czasopism i książek. Tematyka prowadzo­
nych przez nią badań obejmowała głównie rumuńskie myślenie archaiczne i struktury mityczne,
które stały się podstawą wielu wierzeń, obyczajów i zwyczajów praktykowanych w tradycyjnej
ludowej kulturze. Wiele etnograficznych prac autorki powstało na podstawie bezpośrednich
badań terenowych prowadzonych w rumuńskich wioskach Mołdawii i Bukowiny, zob. Z. Berdan
1998, s. 9-19.
Kolejny tom książki E . Niculřtá-Voronca, Datinele si credinjele poporului román adúnate si
asezate in ordine mitológica, poświęcony będzie zwyczajom i wierzeniom związanym z wodą i ogniem.
2

�236

RECENZJE I OMÓWIENIA

w stworzeniu ziemi biorą udział dwie antagonistyczne siły - dobro, utożsamione z Bogiem (rum.
Dumnezeu), znanym także pod imieniem Fártache i zło związane z Diabłem (rum. Drąc) wy­
stępującym także pod imieniem Nifártache czy Necuratul. Świat powstaje w wyniku walki między
tymi dwoma siłami, którym, co stoi w sprzeczności z mitologią chrześcijańską, przypisuje się
równie ważną rolę w jego stworzeniu.
Większość rumuńskich mitów wykazuje silny związek z wierzeniami występującymi na Słowiańszczyżnie. Początek wszelkiego istnienia ma w nich charakter akwatyczny. Pomysł stworzenia
ziemi w opowieściach ludu rumuńskiego najczęściej przypisywany jest Bogu. Z ziemi przyniesionej
przez Diabła z dna wód, Bóg tworzy turtija , z którego z czasem wyrasta mała ziemia. Bóg kładzie
ją na wodzie i wraz z Diabłem traktują ją jako miejsce odpoczynku. W innych wersjach mitów
kosmogonicznych na początku istnieje woda (rum. apa) i ciemność (rum. intuneric). Na wodzie
pływa piana, a w niej motyl i robak. Motyl składa skrzydła i powstaje z niego Bóg. Z robaka
rodzi się inny twór - „On" (rum. El), Diabeł, Necuratul, z ogonem i widłami (s. 37). W niektórych
opowieściach diabeł pojawia się w postaci ptaka, np. kaczki pływającej po wodzie. Aby uczcić
jego pamięć istnieje zwyczaj powstrzymywania się w pewnych okresach od jedzenia kaczek.
Stworzenie ziemi często w rumuńskich opowieściach jest związane z sakralizacją przestrzeni.
Zachód to kierunek zła, ciemności, „dzisiejszego końca świata". Wschód - przeciwnie: w wartościowa­
niu przestrzeni nadaje mu się rangę kierunku dobrego, jasności, stworzonego przez Boga porządku.
Powstanie ziemi łączy się z uporządkowaniem całego kosmosu. Z trójsferycznym porządkiem
- niebo, ziemia, woda (znajdująca się pod ziemią, lub otaczająca ze wszystkich stron ziemię) - zostają
związane wierzenia dotyczące jego genezy, mieszkańców poszczególnych sfer oraz postaci pełniących
rolę ich opiekunów. Charakterystycznym motywem opowieści jest także opuszczenie ziemi po jej
stworzeniu przez Boga i Diabła (Bóg wznosi się do siódmego nieba, Diabeł zostaje w pierwszym).
Jednakże nie jest to koniec troski Boga o ziemię. Z wysokości Bóg, przy pomocy Diabła, nadaje
porządek światu - powstają istoty boskie, ludzie, zwierzęta, rośliny, przedmioty - skrzypce, haft na
koszuli rękawa bukowińskiej kobiety, młyn, żelazo, pieniądze, kościoły, chleb, kwiaty - jednym
zdaniem, wszystko to, co ma związek z życiem ludzi. Ludowa świadomość potrafi odnaleźć
w pierwotnym czasie świętym sens każdego istnienia, zarówno duchowego jaki i materialnego.
Z nieprawdopodobną łatwością potrafi tworzyć także wytłumaczenie zarówno dla dobra, jak i zła
istniejącego na świecie. Nierzadko, w rumuńskich opowieściach to sam Bóg nadaje sankcje
istniejącemu na ziemi złu. O tym jak zło powstaje za jego przyzwoleniem opowiada między innymi
historia o pojawieniu się wśród ludzi prostytucji. Według wierzeń podanych przez Ioana Pisarciuca
z wioski Roja, Noe miał dwunastu synów i trzynaście córek, którzy, poza jedną, wszyscy ze sobą
współżyli. Odmienność jednej budziła jednak nieporozumienie. Aby zażegnać konflikt rodzeństwo
udało się do Noego. Ten rozstrzygnął - jeżeli jedna z córek nie chce współżyć ze swoim rodzeństwem,
będzie odtąd służyła innym. Gdy Bóg przyszedł odwiedzić Noego i dowiedział się o jego pomyśle,
powiedział: dlaczego nie, będzie odtąd przeznaczona dla żołnierzy (s. 37).
3

Warte podkreślenia jest to, iż w rumuńskich opowieściach ludowych postać Diabła ma
charakter ambiwalentny. Można jednak powiedzieć, iż Necuratul zatraca w nich zło, tak silnie
podkreślane przez religię chrześcijańską. U postaw stworzenia świata leży rzeczywiście walka
złego Diabła i dobrego Boga. Diabeł już w pierwszych przytoczonych mitach stara się ze wszyst­
kich sił pokonać Boga i stworzyć ziemię w swoje imię. Jednak materia „odmawia mu posłuszeńs­
twa" - piasek znika, woda oddala się, wysycha itd. Podobnie dzieje się, gdy Diabeł usiłuje pozbyć
się na zawsze Boga, topiąc go w wodzie. W wyniku walki i doznawanych wciąż na nowo porażek,
Diabeł poznaje wreszcie jak wielka jest moc Boga i jak trudno jest odnieść nad nim zwycięstwo.
W dalszych opowieściach Diabeł jawi się więc już właściwie jako dobroduszna istota, niespecjalnie
mądra, ot, taki tam boży głupek. Wiele mitów i opowieści to właśnie jemu przypisuje moc
3

Turtá, turtija - rodzaj rumuńskiego kołacza sporządzonego z mąki, wody i soli (z dodatkiem
miodu, cukru lub orzechów). Z zaczynu ugniata się i rozwałkowuje warstwę ciasta, którą następ­
nie wypieka się na płycie pieca lub na stole w żarze. Używany jest podczas wielu zwyczajów
dorocznych, np. w dniu św. Barbary lub św. Andrzeja.

�237

RECENZJE I OMÓWIENIA

inicjatywną i wykonawczą ziemskiego porządku, podkreślając jednak zarazem twórczą moc Boga.
Z lektury książki można właściwie wywnioskować, iż Diabeł jest pomysłodawcą powstania więk­
szości rzeczy na ziemi, ale nie umie do końca ich wykorzystać. Buduje dom, ale bez okien i światło
słońca nie może dotrzeć do jego wnętrza, konstruuje wóz, ale w środku domu i nie potrafi go
wyciągnąć na zewnątrz. Stwarza człowieka, ale ten nie odpowiada na jego pytania. Dlatego, jest
Bóg, Siła, Wszechmoc, który musi mu pomóc. Bóg przybiera tu rolę ulepszyciela diablich pomy­
słów. Bogu wszystko się udaje, Diabeł tworzy świat „na opak", „bez ducha". Od Boga pochodzi
to co żywe, ciepłe, jasne; od Diabła, to co martwe, chłodne, ciemne. Widać to w pięknej opowieści
0 stworzeniu świętych. Bóg po usadowieniu się w niebiosach odkrywa samotność Diabła i po­
stanawia stworzyć mu towarzyszy. Obydwaj myją ręce. Bóg czyni to dwanaście razy i za każdym
razem ze spadających kropli wody powstaje jeden święty - Michał, Mikołaj (którego przeznacza
na nauczyciela ludzi), Jerzy, Dymitr, Pokrowa (która przykrywa ziemię śniegiem i do której
modlą się dziewczyny o zamążpójście), Eliasz, Wielka Niedziela . Na samym końcu, jako dwu­
nasty, pojawia się Jezus Chrystus. Także Diabeł idąc śladem Boga myje ręce, ale z kropli wody
powstają jedynie... owoce i trawa (s. 28). Podobnie jest z człowiekiem, który w rumuńskich mitach
jest pomysłem Diabła. Stworzony przez Diabła Adam, nie potrafi mówić, nie odpowiada na
pytania Nifartache. Przychodzi Bóg i tchnie w niego ducha. I człowiek zaczyna mówić. Aby nie
odczuwał na ziemi samotności, Bóg czyni mu kobietę, żonę - Ewę.
4

Wzajemny stosunek Boga i Diabła do siebie, podobnie jak stosunek Rumunów do Boga, jest
zadziwiająco... ludzki. Brak tu tak charakterystycznego stosunku do „świętości", powodującego
zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Bóg jest w rumuńskich mitach przede wszystkim człowiekiem.
Ludzie skarżą się Bogu na porządek ziemski, tak jak skarżą się swoim sąsiadom na trud życia,
proszą Go o stworzenie brakujących im rzeczy, tak jak proszą siebie wzajemnie o pomoc. Także,
współżycie Diabła i Boga jest w rumuńskich opowieściach jak współżycie ludzi - z czasem rodzi
wzajemne nieporozumienia. Diabeł doświadcza ludzkich uczuć, zazdrości Bogu jego siły i umiejęt­
ności - chce niszczyć pracę Boga. Gdy Bóg tchnie ducha w człowieka i ten zaczyna mówić, Diabeł
przeklina twór Boga i człowiek traci rozum. Ale dobry Bóg naprawia krzywdę Diabła, odwraca
człowieka na druga stronę, wnętrzności daje na zewnątrz, a to co skalane przez diabła chowa do
środka - dlatego człowiek na zewnątrz jest piękny, wewnątrz - „głupi" i ma skłonność do grzechu
1 zła (s. 26). Diabeł, jak mały chłopiec, często płata Bogu figle. Każe młynarzowi siedzieć pod
drzewem w kożuchu odwróconym na drugą stronę i straszyć, gdy obok przechodzi Bóg. Dzięki
swojej mocy Bóg potrafi jednak odwrócić przekleństwo Diabła - nie lęka się, błogosławi młynarza
i z jego ciała powstaje niedźwiedź - ot, takie tam kosmate stworzenie Boże!
Dualizm kultury rumuńskiej widoczny jest także w istnieniu dwóch pierwiastków w powstałym
porządku ziemskim - męskiego (rum. bůrbátesc) i żeńskiego (rum. femeiesc). Każdej stworzonej przez
Boga istocie zostaje przypisany jeden z tych rodzajów. Także człowiek rozpoznając porządek boski,
odkrywa ten dualizm i nadaje go rzeczom czy zjawiskom tworzonym przez siebie. Męski jest ogień
i powietrze, żeńska jest woda i ziemia. W jednej z opowieści mężczyzny z Rosa także dniom tygodnia
zostaje nadana personifikacja i płeć. Pierwsi ludzie stworzeni przez Boga rodzą dzieci. W pierwszy
dzień powstaje Niedziela - dziewczynka, w drugi poniedziałek - chłopiec, i kolejno wtorek - chłopiec,
środa - kobieta, czwartek - chłopiec, piątek i sobota - dziewczynka (s. 38). Religijność ludowa
z czasem przyporządkuje dniom tygodnia poszczególnych świętych - poniedziałek jest dniem
św. Archaniołów, wtorek - św. Jana lub św. Eliasza, środa - Matki Bożej, czwartek - św. Mikołaja,
piątek - św. Krzyża, sobota - św. Łazarza i zmarłych.
Na marginesie tych wszystkich opowieści rumuńskich da się także wyróżnić jeszcze jeden
dualizm - światło (rum. lumina) i ciemność (rum. intuneric). Pierwsi ludzie nie mają świadomości,
iż może istnieć dzień, słońce, pory dnia. Narzekają, że jest ciemno, że mrok okrywa ziemię
i nie mogą widzieć Boga. Umiejętność odróżniania dnia od nocy, światła od ciemności powstaje
po stworzeniu przez Boga słońca. Po wyróżnieniu ciemności i jasności człowiek nadaje im
4

Niedzieli została nadana w kulturze rumuńskiej personifikacja i traktuje się ją jako świętą,
nazywając Duminica Mare.

�238

RECENZJE I OMÓWIENIA

wartościowanie - odtąd noc, ciemność, kojarzona będzie ze złem, chaosem, nieuporządkowaniem
ziemi, czasem działania wszelkich istot diabelskich; jasność to czas dobra, szczęścia, boskiego
porządku. W dzień Bóg ze św. Piotrem chodzą po ziemi i odwiedzają ludzkie domy, w niedzielę
Matka Boska zagląda do zagrody i przynosi jej szczęście. Nocą przychodzą diabelskie istoty, aby
czynić ludziom zło, przybysze z innych światów. Ale zmrok i noc będą także czasem kontaktu
z innym porządkiem. To wtedy przychodzą zmarli, którzy chcą posilić swe dusze pokarmem
świątecznym, to wtedy młoda dziewczyna można zobaczyć cień swojego przyszłego męża.
W części drugiej książki, najobszerniejszej, autorka zebrała wierzenia ludu rumuńskiego,
których porządek wyznacza słońce. Rok obrzędowy wsi rumuńskiej toczy się kołem, powracając
do punktu wyjścia. Autorka książki rozpoczyna ten rozdział od przytoczenia wierzeń związanych
z okresem Bożego Narodzenia i Nowego Roku. W tzw. rytualnym kompleksie Dwunastu Dni
zaczynających się od Wigilii Bożego Narodzenia i trwających aż do Boboteaza (6 stycznia),
odprawia się w Rumunii szereg prastarych rytuałów i obrzędów, mających charakter agrarny,
zapewniających odtworzenie cyklu wegetacji, obfite plony oraz zabezpieczających ludziom powo­
dzenie, bogactwo, szczęście i płodność.
Wiele miejsca w tej części książki zajmuje opis wierzeń dotyczących Wigilii. Ludzi obowiązuje
szereg nakazów i zakazów, których przestrzeganie gwarantować ma bezpieczeństwo i szczęśliwą
przyszłość. Wśród nich mieszkańcy Bukowiny wymieniają najczęściej zakaz wynoszenia z domu ognia
(aby nie było szkody w domu oraz nie brakowało go przez cały następny rok), pożyczania
czegokolwiek z domu (związany z wiarą w wydawanie z domu szczęścia), zamykania drzwi i bram
domu (bo młoda dziewczyna nie znajdzie męża lub „zamknie się szczęście"), wykonywania pewnych
prac (np. motania i przędzenia). Zwraca także uwagę wiele opowieści nakazujących wykonywanie
w tym czasie różnych czynności mających wpływać na urodzaj i obfitość plonów. Aby pobudzić
nieowocujące drzewa do rodzenia, mężczyźni chodzą do sadu obijać je kijami lub łopatami
chlebowymi. Istnieją także praktyki, które przepowiadać mają nadchodzący rok: np. z węgla
położonego na pieczonym w piecu chlebie wróży się wygląd zboża i kukurydzy (s. 56-65). Szereg
rozmówców podaje także informacje o zwyczajach związanych z pożywieniem wigilijnym, zaznaczając
jednak, iż do zmroku obowiązuje post, który, według tradycji, „trzyma się" ku pamięci Matki Boskiej
(będąc w tym dniu tuż przed rozwiązaniem bardzo cierpiała i nic nie jadła). Na wieczór wigilijny
przygotowuje się uroczystą kolację, złożoną z dwunastu potraw (stosownie do liczby apostołów
Chrystusa). Wśród potraw dozwolonych wymienia się głównie te, które rodzi ziemia - pszenicę,
orzechy, mak, kapustę, bób, groch. Dozwolone jest także spożywanie klusek i kaszy oraz coliva czyli
kołaczy (pieczonych z pszenicy, miodu, maku i tłuczonych orzechów). K u pamięci kobiet, które w ten
dzień przyniosły cierpiącej Matce Boskiej pieluchy (rum. pelinci), przygotowuje się także specjalny
rodzaj placka pszenicznego zwany pelincele Domnului (s. 60). Mieszkańcy Bukowiny wierzą także, iż
wielu potraw nie wolno w ten dzień jeść, gdyż ich spożycie wiąże się z niebezpieczeństwem.
U prawosławnych zakazane jest spożywanie potraw z krwią, np. ryby - w ten sposób oddaje się cześć
Matce Boskiej, która w ten dzień „była pełna krwi". Specjalnie na ten dzień stół wyposażony jest
w szereg akcesoriów, które według ludowych wierzeń mają zapewnić ludziom zdrowie i bezpieczeń­
stwo. Aby uchronić domowników od zła, na czterech rogach stołu kładzie się czosnek, uchodzący za
najlepszy środek apotropeiczny. Pod stół daje się ostre, metalowe przedmioty - siekierki, toporki,
nawet kosę, na których domownicy trzymają podczas wieczerzy wigilijnej nogi, aby zapewnić rodzinie
przez cały nadchodzący rok zdrowie i siłę równą żelazu. Na pamiątkę narodzin Chrystusa w stajence
kładzie się na stół siano, które po wieczerzy dawano bydłu, aby uchronić je od wszelkiej szkody.
Także, sama noc wigilijna w opowieściach ludu rumuńskiego nabiera charakteru szczególne­
go i odbierana jest jako pora graniczna. W tym dniu decyduje się przyszłość ludzi i zwierząt oraz
dzieją się rzeczy niezwykłe - zwierzęta mówią ludzkim głosem a żywi obcują ze zmarłymi. No
i gdzieś tam, co może często pośród tych wszystkich zakazów i wierzeń umyka... rodzi się Jezus.
To niejednorodność w pojmowaniu czasu w okresie świat Bożego Narodzenia przejawia się
i w innych okresach świątecznych. Zwykle człowiek w specjalny sposób przygotowuje się do święta,
np. powstrzymując się od jedzenia. W tradycji ludu bukowińskiego, posty odgrywają znaczącą rolę
i wiążą się w szeregiem wierzeń mających w znacznej mierze charakter zabezpieczający - chronią

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

239

przed gniewem Boga i są gwarancją ochrony ludzi przed wszelkim niebezpieczeństwem. Według
informatorów autorki, prawosławna tradycja na Bukowinie i w Mołdawii nakazuje pościć w dzień
Matki Boskiej (tj. w środę) i w dzień św. Krzyża (tj. w piątek) każdego tygodnia. Poza tymi dniami
istnieją także określone posty przygotowujące do świąt kalendarza chrześcijańskiego. Wśród nich
wymienia się najczęściej dwanaście wielkich piątków w roku (przypadających przed największymi
świętami prawosławia), dniem Ścięcia Głowy Jana Chrzciciela (29 sierpnia), Św. Paraskewy (14 paź­
dziernika), Św. Katarzyny (24 listopada). Najczęściej post polega na powstrzymywaniu się od
wszelkiego rodzaju pożywienia, ale istniają dni, w których nie je się jedynie określonych potraw, np.
w wigilię św. Andrzeja mieszkańcy Bukowiny nie jedzą niczego co ma głowę (czosnku, jabłek).
Są także dni, w których post zachowuje się w szczególnej intencji - 1 października, w dzień Matki
Boskiej Pokrowy, młode dziewczyny poszczą w intencji dobrego męża, a mężatki w intencji trwania
świata. W wigilię św. Barbary (3 grudnia) kobiety poszczą w intencji pomocy i opieki przy
narodzinach dziecka oraz w intencji ochrony przed bólem.
O tym, iż świat miał sens, że cała rzeczywistość, która z pozoru wydawała się być nieznana,
była spójna, możemy przekonać się w książce z informacji o obrzędach czy nawet codziennych
zajęciach, podczas których chłopi, integrując się z całym kosmosem, symbolicznie wpływali na
bieg świata. Na czas świąteczny, wyznaczony przez cerkiew prawosławną, nakładał się inny czas,
czas rolniczy, zmierzający za porządkiem słońca (ku słonku), związany z ziemią, jej płodnością,
wegetacją. Połączenie tych cyklów tworzyło swoistą harmonię. Przestrzeganie kalendarzowych
tradycji i obrzędów wiązało się z gwarancjami trwania świata, urodzaju, obfitych plonów oraz
zdrowia i pomyślności ludzi. Szczególne miejsce w opowieściach zebranych tu przez Elenę
Niculi{á-Voronca zajmuje ziemia. Według rumuńskich wierzeń, ziemia powstała z wody i do dnia
dzisiejszego woda otaczają z każdej strony. Z wody wyłania się wszystko to, co żyje. Ziemi przypisuje
się w opowieściach funkcje kobiety, matki ludzi, świętej, żywicielki. Czasem w opowieściach ziemia ma
charakter androginiczny - na górze jest mężczyzną, na dole kobietą. Istnieją także przekonania
0 pochodzeniu człowieka od ziemi, z których wynika, iż ziemia jest matką ludzi a Bóg na niebiosach
jest jej mężem i naszym ojcem. Ludzie traktowani są tu więc jako owoc ich związku, jako dzieci ziemi
1 Boga (s. 131). Wyraźnie podkreśla się macierzyństwo ziemi - żywy charakter, który powoduje
urodzaj. Na powszechne przekonanie, iż człowiek, aby żyć musi uprawiać ziemię i zbierać jej plony,
nakłada się świadomość jednoczesnej konieczności pozyskania jej przychylności. Do określonego
momentu obowiązuje więc zakaz jej orania, bo ziemia jest jak brzemienna kobieta. Nie wolno jej bić
- bo nie będzie rodziła, a wszelkie zabiegi jak oranie czy siew traktowane są jak kaleczenie ziemi. Aby
pozyskać jej przychylność i urodzaj oraz uzyskać przebaczenie, konieczne jest odprawianie szeregu
rytuałów. Stare kobiety z bukowińskich wiosek twierdzą, że za ranienie ziemi (tj. oranie) należy kropić
pole święconą wodą, modlić się przed rozpoczęciem prac polowych do Boga o urodzaj na chleb,
czynić znaki krzyża lub nawet kłaść krzyże na oranej ziemi. Podczas orki i siewu należ;/ spożywać
specjalny rodzaj kołacza, wypieczony i odłożony na ten dzień jeszcze ze świąt Bożego Narodzenia.
W symbolicznym akcie zapładniającym ziemię dobrze jest także toczyć jaja przed wołami ciągnącymi
po polu pług. Wszystkie te wierzenia unaoczniają nam, jak silne jest w rumuńskiej kulturze ludowej
przekonanie, iż ponad potrzebę nie można ingerować w świat przyrody. Niepotrzebne naruszanie
ziemi jest w potocznej świadomości ciężkim przewinieniem i musi zostać surowo ukarane. Takim
sposobem nieuzasadnionego korzystania z ziemi jest nawet wbijanie kosy w ziemię podczas
odpoczynku w czasie żniw. Karą, która za to ma spotkać chłopa jest śmierć członka jego rodziny.
Podobnie, gdy młoda dziewczyna lub dzieci podczas zabawy niepotrzebnie kopią dołki w ziemi
- następstwem tych czynów może być śmierć ich rodziców. Ziemi musi także odpoczywać.
Obowiązują specjalnie wyznaczone pory, w których ziemi nie należy ruszać, np. gdy rodzi kilka lat
z rzędu (bo jest wyjałowiona), w południe, po zachodzie słońca, nocą. Rumunii wierzą, że w tym
czasie ziemia musi odpocząć, aby nabrać sił do większej płodności i urodzaju.
Autorce pracy udało się także dotrzeć do informacji o charakterze eschatologicznym, dotyczą­
cych końca świata i ludzi. Grzechy, nieprzestrzeganie boskich przykazań, doprowadzić mogą do
gniewu Boga, który otworzy ziemię, i woda pod nią znajdująca się spowoduje ogromny potop,
w którym zginie cała ludzkość. Szereg wierzeń rumuńskich łączy także występowanie nienaturalnych

�240

KRONIKA

zjawisk atmosferycznych (trzęsienie ziemi) z wiarą w gniew Boga, który z niebos spogląda na
nieprawość ludzką. Ratunkiem i częściowym zażegnaniem niebezpieczeństwa zatopienia może być
ludzka dobroć i wierność boskiemu porządkowi oraz sprawcza moc obrzędów dorocznych.
W materiale zebranym przez Elenę Niculi{á-Voronca na uwagę zasługują także fragmenty
odnoszące się do świata zmarłych. Z ludowych opowieści wynika, iż otaczani byli oni szczególną
opieką i modlitwą. Charakter żałobnych obrzędów ludu rumuńskiego przywołuje myśl, iż mamy
do czynienia z rzeczywistością, w której świat żywych miesza się na co dzień ze światem zmarłych.
Dusza zmarłego, odchodząc definitywnie po trzech dniach po śmierci na drugi świat, pozostaje
jednak żywa w pamięci i czynach bliskich. Wyraża się to w specjalnym zachowaniu rodziny - do
zmarłego przychodzi się na grób i robi stypę (szczególnie po 3,6, 9, 20 dniach, 6 tygodniach,
3 miesiącach, roku po śmierci), zostawia mu się w określone dni resztki z kolacji (np. w Wigilię),
piecze się specjalne rodzaje kołaczy (zwane pomenele lub crestáfí), ofiarowuje jałmużnę, zakopuje
jedzenie w ziemi w ogrodzie (pod jabłonią lub innym rodzącym drzewem). Wielu rozmówców
dokładnie określa los czy nawet miejsca przebywania duszy człowieka po śmierci. Część z nich
twierdzi, że gdy dusza człowieka zmarłego odchodzi z tego świata, ziemia otwiera się i aniołowie
sprowadzają ją pod ziemię, „pod nas", gdzie jest Bóg i raj.
Trzecia część jest najbardziej niejednorodna. Pojawiają się w niej rumuńskie opowieści,
wierzenia i legendy dotyczące m.in. wiatru, smoków oraz atmosfery (słońce, księżyc, deszcz, mróz
itd.). Szczególne miejsce w tej części zajmują także wierzenia dotyczące świata zwierzęcego (np.
ptaków - kukułki, wrony), istot demonicznych oraz świętych ochraniających od poszczególnych
żywiołów (np. św. Barbary, św. Dochia, św. Szymona Słupnika).
Praca Eleny Nicuh^á-Voronca gromadzi znakomity materiał pozwalający etnografowi na
poznanie ukrytych struktur mitycznych rumuńskiej ludowej kultury. Dla kultury rumuńskiej jej
znaczenie może być porównane z rolą, jaką dla kultury słowiańskiej mają prace Kazimierza
Moszyńskiego. Jednocześnie, książka pozwala na wysnucie szeregu analogii między kulturą słowiańs­
ką a rumuńską. Mimo, iż wywodzą się one z odmiennych korzeni, to jednak ich wielowiekowe
sąsiedztwo i wzajemnie oddziaływanie stworzyły wiele podobieństw. Już pierwsza część pracy pozwala
na odnalezienie szeregu analogii pomiędzy mitami o powstaniu świata znanymi na gruncie euroazja­
tyckim a podobnymi rumuńskimi. Podobnie, w dalszych częściach pracy wiele opowieści i wierzeń
rumuńskich oraz schemat opartych na ich podstawie obrzędów wykazuje bardzo süne pokrewieństwo
z kulturą słowiańską kręgu karpackiego. Podstawowe motywy opowieści (walka między Bogiem
a Diabłem), popularność świętych (św. Eliasz, św. Jerzy, św. Mikołaj), przebieg rytuałów (kolęda,
pierwsza orka, pierwszy siew) są identyczne w swej strukturze. I chociaż praca ma w główniej mierze
już charakter historyczny, z rozmaitych źródeł etnograficznych oraz własnych obserwacji i informacji
zbieranych na terenie Rumunii wynika, iż wiele elementów opisywanych w książce ma kontynuacje we
współczesnej kulturze rumuńskiej (choć w zmienionej formie). Przetrwała obrzędowość związana
z Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem. Podobnie, zwyczaje Wielkanocne czy nawet stereotypy
etniczne pojawiające się w książce występują do dnia dzisiejszego w Rumunii, w tym na wieloetnicznej
Bukowinie (wierzenia dotyczące Romów, Polaków, Żydów, Rusinów).
Po lekturze książki Eleny Niculřjá-Voronca ma się wrażenie, że ta mityczna rumuńska kultura,
w której „zgromadziły się wszystkie przesądy świata" wcale nie jest już taka... obca.
Ewa Kocój

LITERATURA
Berdan, L .
1998
Elena ШсиЩа-Voronca folklorista si scriitoare. Studiu introductiv, [w:] E . Niculitá-Voronca, Datinele si credinfele poporului román adúnate si asezate in ordine mito­
lógica, vol. I, POLIROM, Iasi.
Eliade, M.
1995
Historia wierzeń i idei religijnych, t. 3, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6337" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6317">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f7cf8f17cf7046b16b8b3efc9124cbd9.pdf</src>
        <authentication>9697a72a60140aafd4533bc9af217df8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75491">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1708</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75492">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75493">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1581</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75494">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75495">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45, s.223-246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75496">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75497">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75498">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75499">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75500">
                <text>R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A
„Etnografia Polska", t. X L V : 2001, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

George E . Marcus, Ethnography through thick and thin, Princeton 1999, Princeton University Press
1

2

Gdy Writing Culture i Anthropology as Cultural Critique stały się przedmiotem wzmożonej
dyskusji wewnątrz etnografii, zarówno ich przeciwnicy, jak i po części badacze utożsamiający się
z wiodącymi ideami „krytycznego zwrotu w atropologii" zaczęli się zastanawiać nad tym, co
stanie się z dyscypliną, gdy ta zrezygnuje z empirii na rzecz badania wyłącznie własnych tekstów
- tak bowiem zaczęto postrzegać antropologię krytyczną, najczęściej uruchamiając do jej rozumie­
nia kliszy odwróconego ja. Towarzyszyły temu liczne, dramatyczne gesty, które pojawiają się
zawsze w momentach przełomowych. Ten jednak przełom był postrzegany bardzo jednoznacznie
jako destrukcja podstaw etnografii. Przedwcześnie, ponieważ to, co jeszcze 15 lat temu było
„przewrotem", jest dziś dobrze zadomowioną praktyką, a ci którzy jawili się jako „destruktorzy"
etnograficznej narracji, obecnie są jej klasykami, „wychowującymi" następne pokolenie antropo­
logów - wbrew czarnym scenariuszom o wyjałowieniu i ślepej uliczce, w jaką wprowadziła
etnografię antropologia krytyczna. Jednym z owych „klasyków" jest niewątpliwie autor recen­
zowanej książki, George Marcus.
Z całą pewnością próba charakterystyki „przewrotu krytycznego", jaki dokonał się w antro­
pologii lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie mogłaby obejść się bez przywołania nazwiska
George'a Marcusa. Nie sposób bowiem myśleć o tekstualizmie, czy antropologii krytycznej bez
przywołania dzieł, których był autorem lub współautorem. W jego opinii to, co części środowiska
antropologów jawiło się jako podważanie podstaw, w rzeczywistości było wzbogaceniem kano­
nicznych sposobów pisania etnografii o „wymiar eksperymentalny" i „wietrzeniem" katalogu
etnograficznych pewniaków. Marcus sam ze zdziwieniem odkrywa, na co - jak twierdzi - po­
zwoliło mu zestawienie artykułów pisanych przez niego na przestrzeni ostatniej dekady, w recen­
zowanym tutaj opracowaniu, całą tę twórczość łączy wspólny rdzeń - czyli niegasnąca fascynacja
możliwościami (tymi realizowanymi i potencjonalnymi), jakie przed antropologią otworzył „kry­
tyczny zwrot" i zróżnicowanie nie tylko w obrębie przedmiotu badań (m.in. badania „na miejs­
cu") ale i jego podmiotu (zwielokrotnienie perspektywy badawczej). Zatem antropologia krytycz­
na jawi się nie tylko jako dyskurs o dyskursie, ale konkretna propozycja, nowy projekt badań
empirycznych. Autor jest wręcz zaniepokojony przeteoretyzowaniem współczesnej antropologii
i zastanawia się dlaczego „zwrot krytyczny" miał tak niewielki wpływ na sposób przemyślenia,
przeprojektowania organizacji i prowadzenia badań terenowych.
Według Marcusa, przedmiot badań nie jest już lokowany w jakimś pragmatycznym T A M , nie
tylko dlatego, że ono się zmieniło (choćby na skutek procesów globalizacji), lub że T U stało się
równie egzotyczne, ale po prostu paradygmatyczność T A M jako przedmiotu stała się problema­
tyczna (choćby przez jej zależność od strategii przedstawiania). Toteż , jednostronna" obserwacja
uczestnicząca, jako element dyskursu różnicy, również powinna być zrewidowana, w kierunku
zwielokrotnienia punktów obserwacji (multi-sitedfieldwork),co jest prostą konsekwencją zmian
w relacji podmiot-przemiot. Według Marcusa, to właśnie czynniki takie jak: „badania tu",
„wielogłos", zmiana pozycji podmiotu i przedmiotu, zdecydowały o zmianie sposobu pisania

1

J . Clifford, G . E . Marcus (eds.), Writing Culture. The Poetics and Politics of Ethnography,
Berkeley 1986.
G . E . Marcus, M.M.J. Fischer, Anthropology as Cultural Critique. An Experimental Moment
in the Human Sciences, Chicago 1986.
2

�224

RECENZJE I OMÓWIENIA

i myślenia o pracy badawczej oraz o współczesnym nauczaniu antropologii, wykształciły nowy typ
wyobraźni badawczej. W jego ramach konstytutywne dla antropologii „oddalenie" jest także
odmową konstruowania przedmiotu od samego początku badań jako pochodnej znajomych,
znaturalizowanych kategorii. Przecież przedmiot badań „zawsze już" jest ograniczony i do pew­
nego stopnia opisany nim jeszcze zacznie się etnograficzna praca interpretacyjna. Tym, co etno­
graf może jeszcze odkryć jest wiążąca badany fragment rzeczywistości kulturowej sieć związków,
połączeń, asocjacji z innymi elementami tejże rzeczywistości przez pryzmat kulturowego „zawsze
już", które nigdy nie istnieje w jednym miejscu, ale jest rozproszone w różnych instytucjach
kulturowych i co ważniejsze nie jest wyłączną własnością żadnej z nich. Stąd też w badanie
etnograficzne angażowane są inne niż dotąd (uznawane za kanoniczne), konkurencyjne sposoby
reprezentacji (eksperymentalne), również te oferowane przez inne dyscypliny . Antropolog
jest tylko jednym z wielu „kulturowych wytwórców" - inni, określani dotąd jako infor­
matorzy/źródła, czy badani/przedmiot badań, stają się równoprawnymi (?) wytwórcami dyskursu
na „zadany" przez antropologa temat.
Co ma to w istocie oznaczać dla reorganizacji badań? Marcus zauważa słusznie, że for­
mułowanie postulatów i proste stwierdzenie faktu nieświadomego używania „znaturalizowanych
kategorii" w projektowaniu badań i definiowaniu przedmiotu jest o wiele łatwiejsze niż za­
proponowanie pozytywnego programu w postaci technik i alternatywnej strategii badawczej.
Dodatkowo, sformułowane dotąd przez antropologię krytyczną postulaty wywołują obawy, że
„znaturalizowane kategorie" zostaną zastąpione przez jakąś postać „myślenia życzeniowego" czy
„widzimisiowatości", przez które przedmiot badań nie stanie się bliższy i zrozumiały, ale jeszcze
bardzej obcy. Powstrzymać mają tę tendencję badania o zwielokrotnionym punkcie obserwacji.
Wszystkie zamieszczone w recenzowanej książce artykuły naświetlają tę kwestię również wielo­
stronnie, tak że ostatecznie wyraźnie rysuje się pozytywny program badań. Irytującą stroną takiej
ekspozycji jest jednak powtarzalność wątków w poszczególnych artykułach. Jest to z pewnością
konsekwencja tego, że książka jest zbiorem artykułów a nie z góry zaplanowaną całością.
Recenzowane dzieło podzielone zostało na trzy części. W pierwszej Marcus stara się nakreślić
wizję „Nowego Starego Realizmu" etnograficznego, czyli realizmu opartego na nowym sposobie
definiowania samej pracy terenowej. Autor proponuje zwielokrotnienie perspektywy badawczej
tak, aby dysponując wieloma punktami widzenia naraz móc „powiedzieć więcej" . To „powiedze­
nie więcej" ma być osiągalne m.in. przez „użyczenie głosu innym" tylko, że inny to nie sam
informator ale i instytucje (miejsca) związane z badanym zjawiskiem (bachtinowski wielogłos
i dialogiczność), miejsca będące wytwórcami dykursu. Zestawianie ze sobą wielu poziomów
i stylów analizy (skoro każdy typ analizy odkrywa jedynie prawdę częściową, to zastosowanie
różnych metod do tego samego przedmiotu, np. hermenautycznej i strukturalnej, może prowadzić
do osiągnięcia efektu trój- zamiast dwuwymiarowości przedmiotu) . Relatywizację praktyk Za­
chodu w stosunku do praktyk nie-Zachodnich przez zestawianie tych przedmiotów, instytucji,
które się wzajemnie i krytycznie komentują (lecz bez karykaturowania żadnej z nich, bez używania
jednych jako instrumentów krytyki drugich). Najlepiej proces ten uwidacznia druga część pracy,
3

4

5

3

Proces nieobcy etnologii polskiej, która już w początku lat osiemdziesiątych porzuciła wizję
wąskiej specjalizacji dyscypliny, jej „profesjonalizacji", która wiąże się raczej z zahamowaniem
krytycznego zaangażowania we własną twórczość, a w efekcie prowadzi do ugody z brakiem
„zadziwienia rzeczywistością".
Jeżeli więc ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy antropologia interpretatywna ma coś wspól­
nego z dekonstrukcją i postmodernizmem, teraz już nie powinien mieć wątpliwości, że niewiele.
Ideał Derridy, aby „mówić tak, aby nic nie powiedzieć" jest od tak zarysowanej perspektywy
bardzo odległy.
Fragmentaryczność metody, m.in. w sensie zawierzenia „dziennikarskiemu nosowi", zwielo­
krotnienie równoprawnych miejsc obserwacji, jak i nietrzymanie się jednej metody w badaniu,
powoduje pozbycie się złudzenia, co do jednolitości przedmiotu badań, niejako „odczarowuje"
przedmiot służąc zatem większemu realizmowi przedstawienia.
4

5

�RECENZJE I OMÓWIENIA

225

w której Marcus stara się zarysować możliwości zastosowania „zwielokrotnionej perspektywy
badawczej" do konkretnych przykładów, wykorzystując własne badania nad amerykańskimi for­
tunami dynastycznymi i elitami Wysp Tonga. „Powiedzenie wszystkiego" (niestety, bez intelek­
tualnego radykalizmu Markiza de Sade), a to oznacza przedstawienie całości lokalnego świata
równolegle z procesami wykraczającymi znacznie poza lokalność, a oddziałującymi na nią. „Po­
wiedzenie więcej" przez typową dla dziennikarstwa (chodzi o typ wyobraźni badawczej) umiejęt­
ność docierania do możliwie szerokiego spektrum miejsc wytwarzających dyskurs. Część trzecia
zawiera dotąd niepublikowane eseje, w których autor próbuje zastanowić się nad samą ant­
ropologią (kulturą profesji), inspirującym oddziaływaniem feminizmu, studiów postkolonialnych,
czy tradycji własnej dyscypliny, analizując również wpływ zmian „demograficznych" w obrębie
antropologii, w szczególności fakt, że antropologowie nie są już niemal wyłącznie ludźmi z kręgu
euro-amerykańskiego, co powoduje m.in. problemy z tożsamością badacza w relacji do badanego,
czy choćby definiowaniem standardów nauczania.
Książka z pewnością nie stanowi małej rewolucji w rodzaju tej, którą wywołały wcześniejsze
publikacje współautorstwa Marcusa, wymienione przeze mnie na początku. Powodem jest częś­
ciowe powielenie znanych już treści z tych wcześniejszych publikacji. Niewątpliwie natomiast
demityzuje i odczarowuje tzw. antropologię postmodernistyczną, wskazuje też na możliwości
(jedną z możliwych dróg) przekładu rozbudowanej teorii, w którą obrosła antropologia interpretatywna na praktykę badawczą. Z tych dwóch powodów praca ta może być dla wielu in­
teresująca i inspirująca.
Marcin Brocki

Polskie opisywanie świata. Od fascynacji egzotyką do badań antropologicznych, A. Kuczyński
(red.), Katedra Etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2000, ss. 289
Książka Polskie opisywanie świata. Od fascynacji egzotyką do badań antropologicznych jest jak
dotąd jedyną publikacją, która omawia tę problematykę wieloaspektowo. Zawiera ona bowiem
materiały z interdyscyplinarnej konferencji naukowej, zorganizowanej we Wrocławiu w dniach
4-5 października 1996 roku. Uczestniczyli w niej etnografowie, historycy, geografowie i socjo­
logowie, którzy zajmowali się przeszłością i teraźniejszością polskich zainteresowań ludami świata.
Wygłaszane przez nich referaty ukazywały nie tylko dorobek badaczy obcych kultur w kontekście
całokształtu ich dokonań, ale też uwarunkowania zróżnicowanego charakteru relacji etnograficz­
nych, sporządzanych przez uczonych i amatorów. Konferencja zamykała cykl imprez towarzy­
szących wystawie Polskie opisanie świata, otwartej we wrocławskim Muzeum Etnograficznym we
wrześniu 1995 roku. Powyższy fakt miał istotny wpływ na tematykę wystąpień. Obok omówienia
i oceny „polskiego opisywania świata", drugim wyróżniającym się blokiem problemowym było
tworzenie pozaeuropejskich kolekcji w rodzimych placówkach muzealnych.
Większość referatów koncentrowała się na prezentacji sylwetek i dorobku polskich badaczy,
obserwatorów obcych kultur oraz kolekcjonerów egzotycznych wyrobów, którzy prowadzili swoją
działalność w różnym czasie na przestrzeni kilku stuleci.
W pierwszej części książki zamieszczone są artykuły poświęcone staropolskim opisom sporzą­
dzonym przez podróżników i duchownych. Franciszek M . Rosiński omawia tu udział Benedykta
Polaka w legacji do chana mongolskiego, Dariusz Rott charakteryzuje pierwszy opis Islandii
opracowany przez Daniela Vettera. Wiktoria Blacharska przedstawia obraz krajowców z mórz
południowych zawarty w książce Jerzego Forstera, Podróż naokoło świata, Filip Wolański zaś
ocenia wartość relacji Andrzeja Jordána o Ziemi Świętej. Należy podkreślić, że niektóre fragmenty
staropolskich tekstów jeszcze dziś stanowią cenne źródło wiedzy etnograficznej. Zwraca na to
uwagę Wiktoria Blacharska, prezentując dokonania Jerzego Forstera, uczestnika wyprawy Jamesa
Cooka. Zdaniem autorki, sporządzone przez niego opisy, szkice narzędzi i ozdób tubylców wraz
z rysunkami podróżującego z nim Hodgesa umożliwiają rekonstrukcję zewnętrznego obrazu

�226

RECENZJE I OMÓWIENIA

ludności odwiedzanych przez ^Resolution" wysp. Jednak podstawową konkluzją, jaką można
wynieść z lektury zamieszczonych w książce opracowań, jest stwierdzenie, że najwcześniejsze relacje
zawierają interesujące, choć nie zawsze wiarygodne wiadomości o nieznanych dotąd krajach; dla
współczesnych badaczy są one przede wszystkim ważnym świadectwem mentalności i wiedzy ich
autorów. Wyrażane w dawnych relacjach opinie pozwalają też ocenić wpływ środowiska, z jakiego
wywodzili się podróżnicy, na sposób postrzegania przez nich obcej kulturowo rzeczywistości.
Artykułem podsumowującym staropolską wiedzę etnograficzną jest „Wyobrażenie ludów
świata w kalendarzach polskich w XVIII wieku", autorstwa Bogdana Roka. Zawiera on przy­
kłady charakteryzowania obcych społeczności w popularnych drukach wychodzących w War­
szawie i Krakowie oraz ukazuje wpływ zawartych tam informacji na kształtowanie się etnicznych
stereotypów.
W dalszej części książki omawiane są dokonania osób zajmujących się kulturami tubylczymi
w X I X i X X wieku. Wśród nich znaleźli się podróżnicy, emigranci, zesłańcy, badacze specjalizujący
się w różnych dziedzinach wiedzy, dla których poznanie obcych ludów stanowiło główny lub tylko
marginesowy cel wypraw. Działalności ich wszystkich nie sposób przedstawić w jednej książce.
Dlatego zaprezentowano tu sylwetki wybranych osób, których prace dają wyobrażenie o kierunkach
i charakterze polskich zainteresowań etnograficznych. Szkoda, że w tomie zabrakło omówienia
dokonań Aleksandra Lecha Godlewskiego, choć publikacja jest poświęcona właśnie jego pamięci.
W książce zostało wyraźnie zaakcentowane, że badacze, podróżnicy i ludzie jeżdżący po
świecie w rozmaitych celach pozostawili po sobie różnorodną spuściznę. W opracowaniach po­
święconych Konstantemu Podhorskiemu, Bogdanowi Szczygłowi, Marianowi Raciborskiemu
i Borysowi Małkinowi uwaga autorów koncentruje się na ich działalności kolekcjonerskiej. Inne
omawiane postacie - Antoni Muchliński, Jan Grzegorzewski, Bronisław Zaleski, Jan Czekanowski i Michał Siedlecki - charakteryzowane są pod kątem ich naukowych dokonań. Artykuły te,
obok wiadomości o życiu i działalności badaczy, zawierają wiele wnikliwych uwag dotyczących
wkładu, jaki wnieśli w rozwój wiedzy etnograficznej. W najszerszym kontekście została zaprezen­
towana sylwetka Bronisława Zaleskiego. Antoni Kuczyński przedstawił go jako skazańca wcielo­
nego do carskiej armii oraz badacza historii i etnografii Kazachów. Jego dokonania doceniono
dopiero dziś, m.in. dzięki studiom rosyjskich uczonych. Na artykuł warto zwrócić uwagę również
z tego względu, że Zaleski jest w książce jedynym reprezentantem pokaźnej, i co ważniejsze,
bardzo zasłużonej dla nauki, grupy dziewiętnastowiecznych zesłańców.
Ciekawym uzupełnieniem tekstów ukazujących dorobek obserwatorów, badaczy czy miłoś­
ników lokalnych kultur są opracowania, w których zostały omówione różne aspekty działalności
poznawczej. W artykule Stanisława Czarnieckiego, „O Rudolfie Zuberze i jego rewelacjach z ba­
dań w Argentynie" zawarte są np. bardzo interesujące stwierdzenia dotyczące postaw naukowych.
Autor opisuje tu dokonania wybitnego geologa, który jako ekspert naftowy zyskał uznanie
w skali światowej. Nauka stanowiła dla niego najwyższą wartość, ocena innych badaczy zaś
uzależniona była od ich przydatności w budowaniu własnych teorii. Scharakteryzowaną w arty­
kule „postawę zuberowską" przeciwstawił Czarnecki poglądom Stanisława Staszica, według
którego nauka powinna służyć człowiekowi. Ciekawym ujęciem wyróżnia się artykuł Zbigniewa
Wójcika, „Problematyka etnologiczna w XIX-wiecznych publikacjach polskich badaczy przy­
rody". Autor zwraca w nim uwagę na właściwy tej grupie sposób postrzegania lokalnych kultur,
polegający na ukazywaniu związków między ich osobliwościami, a specyfiką środowiska natural­
nego. Ów determinizm przyrodniczy widoczny jest w pracach wybitnych geologów - Ignacego
Domeyki i Józefa Siemiradzkiego oraz biologów - Jana Sztolcmana i Konstantego Jelskiego.
Innym opracowaniem, omawiającym kwestię uwarunkowań określonego widzenia rzeczywis­
tości, jest artykuł Marka Tracza, „Świeckie oblicze Świętego Miasta. Obraz Jerozolimy w polskich
relacjach pielgrzymich z połowy X I X wieku". Przedmiotem rozważań są tu spostrzeżenia pątni­
ków podróżujących do Ziemi Świętej. Ich dalekie od obiektywizmu relacje stanowią przykład
oceniania faktów w kontekście dziejów biblijnych. Autor pisze, że „[...] pielgrzymka to specyficzny
rodzaj podróży, rządzący się swoistymi prawami, które rzutują na sposób postrzegania i rela­
cjonowania otaczającej pątnika rzeczywistości. Jest to droga do jasno określonego, znanego

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

227

i „zadanego" celu, w którym chodzi nie tyle o eksplorację nieznanego, ile intensywne przeżywanie
i utwierdzenie się w prawdach już głęboko zinternalizowanych. Stąd relacje pielgrzymie koncen­
trują się z reguły na treściach religijnych, a ubogie są w wątki świeckie" (s. 66).
Inne elementy rzeczywistości interesowały turystów. Ewa Kulak, w artykule „Hiszpańskie
tańce ludowe w relacjach polskich podróżników na przestrzeni X I X i X X wieku" pisze, iż obok
corridy, największą atrakcją pobytu w Hiszpanii były popisy artystów występujących w spek­
taklach organizowanych dla cudzoziemców. Dlatego też „echa fascynacji tańcem znajdujemy
w niemal wszystkich relacjach osób podróżujących po Półwyspie Iberyjskim" (s. 87), przy czym
własne impresje przeważają w nich nad rzeczowym opisem. Na koniec autorka stwierdza, że
„raczej osobista kultura niż wiedza kierowała postrzeganiem wymowy tańca i ona przesądzała
0 jego akceptacji lub odrzuceniu" (s. 96).
Obydwa wymienione tu teksty dowodzą, że refleksje przygodnych obserwatorów, zawierające
charakterystyki obcych społeczności, są bardziej świadectwem mentalności piszących, niż wartoś­
ciowym materiałem etnograficznym. Inną wymowę ma obszerny artykuł Mieczysława Trojana,
„Cywilizacyjny wymiar różnic kulturowych na kontynencie europejskim w opiniach polskich
podróżników ( X I X - X X stulecie)". Dowodzi on bowiem, że relacje amatorów poszerzają zakres
wiedzy etnograficznej i są przydatne w poszukiwaniu różnorodnych kontekstów, uzupełnień
1 porównań. Autor pisze, iż „w większości z nich informacje, chociaż nie zawsze doniosłe,
dokładne i bezstronne, pochodzą zazwyczaj z pierwszej ręki i stanowią średniej wartości materiał
źródłowy" (s. 54). Powyższe wnioski zostały oparte na analizie wielu opracowań sporządzonych
przez podróżników. Materiały te pozwoliły autorowi określić zakres i znaczenie relacji dotyczą­
cych cywilizacyjnego wymiaru zróżnicowania tradycyjnych kultur europejskich oraz wyodręb­
nić charakterystyczne przykłady postrzegania określonych ludów. Oprócz tekstu M . Trojana
w książce zamieszczono kilka innych ważnych opracowań ujmujących syntetycznie lub prze­
krojowo dokonania Polaków w poznawaniu kultur różnych stron świata. Taki charakter mają
artykuły Arkadiusza Żukowskiego, „Polskie badania etnologiczne w Afryce Południowej - próba
syntezy", Marii Paradowskiej, „Polskie XIX-wieczne penetracje etnograficzne w Ameryce Łaciń­
skiej" oraz Edwarda Pietraszka, „Etnografia polska na Kresach do lat trzydziestych X X wieku".
Ostatnią wyróżniającą się w książce grupą tematyczną są omówienia prac prowadzonych
przez współczesnych badaczy. Warto tu przede wszystkim zwrócić uwagę na artykuł Iwony
Kabzińskiej, „W kierunku zrozumienia i interpretacji. Polska ekspedycja etnograficzna w Mon­
golii". Autorka prezentuje w nim efekty najszerszego w naszej powojennej historii programu
badań terenowych realizowanych poza granicami kraju; omawia zakres prowadzonych prac,
dokonania poszczególnych uczestników ekspedycji oraz ocenia ich znaczenie dla rozwoju świato­
wej mongolistyki. Z kolei Aleksander Posern-Zieliński w artykule „Polskie badania etnologiczne
w Ameryce Łacińskiej po 1945 roku" odtwarza historię naukowych zainteresowań kontynentem
latynoamerykańskim oraz charakteryzuje ich główne tendencje i osiągnięcia. Warto dodać, że
w obydwu opracowaniach została podkreślona rola wybitnych inspiratorów pozaeuropejskich
badań terenowych - prof. Witolda Dynowskiego, organizatora i kierownika ekspedycji mongolskiej
oraz prof. Marii Frankowskiej, która była inicjatorką szeroko zakrojonych prac na kontynencie
amerykańskim i skupiła wokół siebie grono ludzi zainteresowanych problematyką indiańską.
Nieco inny charakter ma artykuł Jacka Łapotta, „Etnologiczne ekspedycje afrykańskie Mu­
zeum Narodowego w Szczecinie - zbiory muzealne jako źródło etnograficznego poznania kon­
tynentu". Autor omawia w nim rezultaty badań penetracyjnych prowadzonych przez tę placówkę
i charakteryzuje pozyskane obiekty. Ciekawym ujęciem wyróżnia się opracowanie Ryszarda
Verbicha, „Afryka z bliska i z dala. Szkice z historii poznańskiego ośrodka etnograficznego".
Został w nim przedstawiony wpływ realiów PRL-u i czasów nam współczesnych na możliwości
realizowania badań pozaeuropejskich. Problem ten jest omówiony na przykładzie doświadczeń
Instytutu Etnologii U A M .
Choć publikacja zawiera materiały z konferencji międzynarodowej, prace zagranicznych auto­
rów prezentowane są ubogo. Oprócz artykułu Tamary Bairasauskaite o Antonim Muchlińskim
zamieszczono tu jeszcze tekst Oksany Sapelak, „Początki zainteresowań badawczych uczonych

�228

RECENZJE I OMÓWIENIA

ukraińskich obcymi kulturami etnicznymi". Na drugie opracowanie warto zwrócić uwagę z tego
chociażby względu, że działalność reprezentantów innych narodów na wschodnich kresach Rze­
czypospolitej, nie należy u nas do tematów szeroko znanych. Inna sprawa, czy opublikowanie go
właśnie w tej książce jest całkiem zasadne, jako że dotyczy ona polskiego opisywania świata.
Zabrakło w niej natomiast szerszego omówienia historii zainteresowań ludoznawczych niektórymi
regionami oraz podsumowania dorobku kilku wybitnych znawców kultur pozaeuropejskich, że
wspomnę tylko Bronisława Malinowskiego, Benedykta Dybowskiego, Wacława Sieroszewskiego,
Józefa Kowalewskiego czy Jana Stanisława Kubarego. Ich najważniejsze osiągnięcia zostały tu
jednak przynajmniej zasygnalizowane, dzięki czemu czytelnicy otrzymują w miarę pełny obraz
wkładu Polaków w rozwój wiedzy etnologicznej o świecie.
Anna Milewska-Młynik

Andrzej Bieńkowski, Ostatni wiejscy muzykanci. Ludzie, obyczaje, muzyka, Warszawa 2001, Pruszyńki i S-ka
Choć książka Andrzeja Bieńkowskiego nie jest z założenia pozycją naukową, warto ją polecić
badaczom społecznym, a badaczom kultury wiejskiej w szczególności. Album ten zawiera nie
tylko interesujący i kompetentnie zebrany materiał, ale jest także przykładem wspaniałej postawy
badawczej.
Środowisku miłośników i badaczy polskiej muzyki ludowej nie trzeba przedstawiać Andrzeja
Bieńkowskiego. Z wykształcenia artysta malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie,
stał się z zamiłowania etnografem i cenionym znawcą kultury muzycznej Polski centralnej. Jego
wysiłki, by zachować przed zapomnieniem twórczość wiejskich muzykantów zostały docenione
- Andrzej Bieńkowski jest laureatem nagrody imienia Oskara Kolberga. Wydany w tym roku
album wraz z płytą kompaktową stanowią uwieńczenie dwudziestu lat poszukiwań i prób za­
chowania twórczości odchodzącego już pokolenia wiejskich muzykantów okolic Radomia, Rawy
Mazowieckiej, Tomaszowa Mazowieckiego i Łowicza.
Wydawnictwo to, jak już wspomniałam składa się z albumu i płyty kompaktowej. Sam
album, oprócz zdjęć wykonanych w latach 1981-2000, zawiera krótkie wprowadzenie w świat
kultury muzycznej wsi oraz „Zeszyty Etnograficzne", swego rodzaju dziennik z wypraw, prowa­
dzony od 1982 roku. Całość uzupełnia mapa obszaru badań z zaznaczonymi regionami i mikro­
regionami etnograficznymi oraz schemat odzwierciedlający muzyczny ród Kędzierskich z Rdzuchowa i ich uczniów.
Album ten, choć z założenia nie jest pracą naukową, cechuje się systematycznością i wnikli­
wością badań. Dwadzieścia lat niemalże penetracji środowiska wiejskiego, nieustanne wypyty­
wanie o skrzypków i nie zrażanie się odpowiedzią: „już poumierały", dało wspaniałe archiwum
kultury tego regionu.
We „Wstępie" Andrzej Bieńkowski żywym językiem i w sposób bardzo interesujący wprowa­
dza czytelnika w świat muzyki wiejskiej. Zgodnie z tytułem albumu, jest to opowieść o ludziach,
ich obyczajach i wierzeniach oraz muzyce, która w tym wszystkim jest głęboko osadzona. Opo­
wieść o świecie, który w dwudziestym wieku uległ rozkładowi pod wpływem postępu technicz­
nego, a zwłaszcza pojawienia się radia, a potem telewizji (proces ten nasilił się po II wojnie
światowej). Świecie, w którym żywa muzyka grana i śpiewana stanowiła nieodłączny element
życia i budziła wielkie emocje. Świecie, w którym każdy mieszkaniec wsi potrafił przybębnić
skrzypkowi i zaśpiewać mu do ucha motyw ulubionego mazura. Jest to też smutna opowieść
o tym, co zostało z tej pięknej, żywej kultury, gdy wtłoczono ją na scenę.
Choć Andrzej Bieńkowski zaznacza, że jego książka nie jest pozycją naukową, stawia on ważne
dla etnomuzykologu i etnologii pytania i zabiera, moim zdaniem, ważny głos w tej dyskusji.
Pokazuje, że często kategorie badaczy muzyki ludowej nie przystają do badanego przez niech
świata muzyków i śpiewaków wiejskich. Dlatego autor podkreśla, że bada muzykę wiejską, a więc

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

229

także grane prze muzyków wiejskich fokstroty i rumby. Stawia pytanie: czy to naprawdę ostatni
wiejscy muzykanci? Odpowiedź na nie zależy od tego, co uznamy za muzykę wiejską - skoro
„wiejskie" są grane w wiejski sposób rumby, to dlaczego nie grane na syntezatorze oberki. Wobec
zanikania pokolenia muzyków grających w tradycyjny sposób, na kulturę muzyczną wsi składać się
w przyszłości będą tylko zespoły folklorystyczne oraz współczesne już zespoły muzyczne, grające na
weselach i zabawach, często przyjeżdżające z miasta. Jak sam Andrzej Bieńkowski stwierdza: „Nie
jest łatwo odpowiedzieć jednoznacznie na te pytania wobec tego, co stało się z folklorem w ciągu
kilkudziesięciu lat instytucjonalizowania, komercjalizowania i edukowania wiejskich muzyków
i śpiewaków." Od samych badaczy zależy odpowiedź na pytanie, co stanowi przedmiot ich badań
- czy podtrzymywana przez zespoły folklorystyczne tradycja muzyczna (często rekonstruowana,
a nie przekazana przez starsze pokolenie), czy też faktyczna kultura muzyczna wsi.
Andrzej Bieńkowski posługuje się w swych badaniach nie tylko zapisem magnetofonowym,
ale także fotografuje i filmuje muzykantów. Fotografie wspaniale dopełniają opowieść o kulturze
wsi. Album ten stanowi interesujący zapis zmieniającego się oblicza wsi, począwszy od lat dwu­
dziestych i trzydziestych dwudziestego wieku, ponieważ autor zamieścił nie tylko własne zdjęcia,
ale także te dawne, należące do samych muzykantów. Są to pozowane zdjęcia u fotografa,
portrety ślubne sporządzane ze zdjęć z dowodów osobistych oraz okolicznościowe zdjęcia wyko­
nywane przed domem. Najliczniejsze są zdjęcia par młodych z gośćmi weselnymi i muzykantami.
Co ciekawe, ostatnie takie zdjęcia, gdzie pojawia się skrzypek wraz z kapelą, pochodzą z lat
sześćdziesiątych. Wnikliwy aparat Bieńkowskiego ukazuje nam skrzypków w nowej sytuacji, już
nie w otoczeniu weselników czy uczestników wiejskiej zabawy, ale w czasie nagrań. Choć jest to
dla nich nowa sytuacja, otoczenie jest naturalne - własny dom lub obejście. Poznajemy muzyków,
ich twarze - czasem skupione, pełne napięcia, czasem zaś rozświetlone radością z tworzenia.
Twarze artystów. Ich ciała w naturalnej pozycji do gry. Poznajemy wnętrza ich domów i ich
obejścia, choć niejedna żona zabrania fotografowania starego domu, „kiedy jest nowy". Muzycy
grają często w strojach roboczych, choć niejeden prosi, by poczekać z nagraniami i fotografowa­
niem, aż się umyje i przebierze. Zdjęcia te będą miały kiedyś znaczną wartość, tak przecież
wygląda dzisiejsza wieś.
Choć nie ma już tradycyjnego współuczestnika „muzyki", czyli śpiewających przyśpiewki
uczestników zabawy czy wesela, własna wieś i zagroda stanowią wciąż naturalną scenerię dla tej
muzyki. Muzykanci, choć są często starymi, schorowanymi ludźmi, gdy już się uda ich namówić do
gry, powracają do lat swej młodości. Muzyka, która znalazła się na płycie jest pełna energii
i radości z gry. Co najważniejsze, nie jest to muzyka dostosowana do miejskich gustów, ugładzona,
nie jest to muzyka sceny festiwalowej. Andrzej Bieńkowski zawsze prosił o te najstarsze mazurki
i obery. Niektórzy skrzypkowie uczyli się od mistrzów urodzonych i dorastających w dziewiętnas­
tym wieku. Tradycja tych melodii i sposobu ich wykonywania jest więc bardzo długa. Nagrania
Andrzeja Bieńkowskiego są zapisem tego, czego być może już za kilkanaście lat na wsi nie
spotkamy. Ostatni wiejscy muzykanci to roczniki lat trzydziestych i nikt się już od nich nie uczy
grania. Może tylko pojedynczy, młodzi, zafascynowani tą muzyką „kawalerowie" z miasta.
Jednak to, co najcenniejsze w działalności Bieńkowskiego znajduje się na końcu albumu. Są
to „Zeszyty Etnograficzne", lakoniczny zapis licznych, często męczących wypraw do muzykan­
tów. Zapis pełen nazwisk, nazw miejscowości. Jednak ten, kto zada sobie trud wczytania się w te
dzienniki, odkryje niejako dopełnienie poprzednich stronnic. Andrzej Bieńkowski potrafił wejść
w ten nieufny świat starych, schorowanych, często biednych i samotnych ludzi. Wraz z nim
wchodzimy w skomplikowane niuanse antagonizmów między muzykami, problemy rodzinne,
gdy żona nie pozwala grać, wzajemne oskarżenia o pijaństwo. Odkrywamy smutną prawdę, że
wieś, a nawet własne wnuki, nie chcą już ich słuchać, co więcej - śmieją się z nich.
I tu po raz kolejny odkrywamy banalną prawdę - to, jakim się jest badaczem zależy od tego,
jakim się jest człowiekiem. Sam autor przyjął pozycję uczeń-artysta - mistrz-artysta. Jak pisze:
„Przyjąłem następujące zasady działania: 1. Nie znam się na muzyce ludowej ani na muzykantach.
2. Nauczyć mnie jej mogą tylko muzykanci i ludzie ze wsi. 3. W mojej pracy chcę przyjąć ich
(muzykantów) punkt widzenia". Taka i tylko taka metoda okazuje się skuteczna w przypadku

�230

RECENZJE I OMÓWIENIA

badania zjawisk tak skomplikowanych, jak środowisko artystów, a w tym przypadku byli to wiejscy
muzykanci. Pasja Bieńkowskiego, jego upór, pozwoliły dotrzeć nawet do tych, którzy przez 19 lat
wzbraniali się przed nagraniami. Jego umiejętność słuchania i autentyczne zainteresowanie ich życiem
pozwoliły wysłuchać interesujących historii o konszachtach muzyków z ciemnymi mocami.
Wielką zasługą Andrzeja Bieńkowskiego jest nie tylko ogromne archiwum, które pozwoliło
ocalić tę bogatą twórczość odchodzącego pokolenia muzykantów, ale też to, co wniósł on w życie
ludzi, których nikt nie chciał już słuchać. To dzięki jego nagabywaniom wydobywali ze strychów
instrumenty i na nowo powracali - grając - do lat swojej młodości. Wielu z nich pod wpływem
nagrań zaczęło grać dla siebie, a czasem nawet dla sąsiadów. Andrzej Bieńkowski po prostu, po
ludzku, zaprzyjaźnił się ze swymi mistrzami-muzykami, którzy, gdy odjeżdża, proszą, by o nich
pamiętał i czasem odwiedził.
Zapewne pięknych historii ze spotkań z ludźmi wsi oraz ich opowieści ma Andrzej Bieńkowski
w swej pamięci i zapiskach więcej. Czytając pierwszą część książki czułam niedosyt, pewne wątki
można było z pewnością rozwinąć, pewne zjawiska z życia wsi zauważone przez autora mogą
stanowić inspirację do dalszych poszukiwań. Są to пр.: wątek o współczesnych weselach, na
których do dziś odśpiewuje się oczepiny; interesujący wątek opowieści o muzykach i ich wiedzy
magicznej. Jednym z ciekawszych jest też problem wpływu miasta, badaczy tej muzyki i festiwali
folklorystycznych na twórczość wiejskich muzykantów i śpiewaków. Pozostaje nam tylko czekać
na następne wydawnictwa Autora.
Małgorzata Bujak

Dariusz Matelski, Niemcy w Polsce w XX wieku, Warszawa-Poznań 1999, Wydawnictwo Nauko­
we PWN S.A., ss. 464
Kilka lat temu moją uwagę zwróciła książka Dariusza Matelskiego Mniejszość niemiecka
w Wielkopołsce w latach 1919-1939 (Poznań 1997), która opisywała ważny fragment historii mojej
„małej ojczyzny". Dlatego w „Etnografii Polskiej" (t. X L I I : 1998) opublikowałem jej omówienie,
zwracając uwagę na brak monograficznych opracowań losów mniejszości narodowych zamiesz­
kujących w I I Rzeczypospolitej. Z innych względów publikacja ta zwróciła uwagę specjalistów
zajmujących się badaniami stosunków polsko-niemieckich i została przez nich zrecenzowana.
Jedną z najciekawszych recenzji opublikował w Przeglądzie Zachodnim Jerzy Krasuski, podkreś­
lając „przedstawienie w książce problemu mniejszości niemieckiej ze zrozumieniem racji obu
stron" (nr 3 (288): 1998, s. 237). Podkreślił on również, że niezależnie od realnego zagrożenia,
jakie stanowiły dla polskiego bytu państwowego poczynania Niemiec, nie wolno się godzić na
usprawiedliwianie tym nierzetelności historiografii .
Kontynuując badania niemcoznawcze prowadzone na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza
w Poznaniu, D. Matelski opublikował dwa lata później książkę, która opisuje losy Niemców
zamieszkujących na ziemiach polskich w całym X X stuleciu. Znaczące poszerzenie ram czaso­
wych, podkreśla chęć powiązania nieodległej przeszłości z teraźniejszością. Przyjęcie za cezury
czasowe lat 1918 i 1998 jest w pełni uzasadnione, co autor precyzyjnie wyjaśnił we „Wstępie".
Zrozumiałe jest również wyznaczenie zasięgu terytorialnego rozważań zgodnego z obszarem, jaki
w danym czasie historycznym obejmowało państwo polskie.
Przeglądając polskie periodyki naukowe, ze zdziwienie stwierdziłem, że brak w nich recenzji
omawianej pozycji. Chociaż nie specjalizuję się w problematyce niemcoznawczej, postanowiłem
przedstawić koncepcję całości i podzielić się refleksjami, do jakich skłoniła mnie lektura. Uważam
bowiem, że niezależnie od oceny całości - akceptacji bądź dezaprobaty dla zawartych w niej
poglądów, pozycja ta zasługuje na upowszechnienie.
1

1

Por. także recenzja Stanisława Żerko w Dziejach Najnowszych, r. X X X : 1998, nr 3.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

231

Książkę tworzy sześć rozdziałów, w których autor zaprezentował chronologicznie dzieje
Niemców mieszkających w Polsce w X X w. Tylko rozdział pierwszy ma charakter wprowadze­
nia ukazującego osadnictwo niemieckie przed 1918 r. W kolejnych znajdujemy opis działalności
Niemców w czasach: I I Rzeczypospolitej, okupacji hitlerowskiej 1939-1945, Polski Ludowej
i Ш Rzeczypospolitej. Chronologiczny tok narracji burzy rozdział szósty, w którym przedstawio­
no przegląd historiografii badanego problemu. Autor zapewne uznał, że w ten sposób lepiej
podsumuje wcześniejsze dywagacje. Zamiast tego otrzymaliśmy jednak coś w rodzaju podwójnego
zakończenia. Czy zabieg ten był konieczny? Wydaje się, że nie, ponieważ książka została zaopa­
trzona w niezwykle rozwinięty aparat naukowy (bibliografia, indeksy, aneksy, wykaz skrótów),
który łącznie zajmuje ponad sto dwadzieścia stron. Sama bibliografia, co prawda obejmująca
wyłącznie pozycje cytowane, to kilkaset pozycji na trzydziestu sześciu stronach (s. 362-398).
Książkę wzbogacają również bardzo rozwinięte, miejscami może nawet z przesadą, przypisy.
Została ona jednak pomyślana jako synteza i dlatego nie mogła zostać pozbawiona aparatu
naukowego. Trzeba w tym miejscu dodać, że niezwykle staranne opracowanie edytorskie jest
mocną stroną książki (czytelne i dobrze opisane mapy, tabele, zdjęcia).
Pisząc o losach ludności niemieckiej w Polsce w X X w. D . Matelski musiał przedstawić
również stosunek Polaków (i polskich władz, gdy takowe istniały) do niej. Podjął się więc zadania
niezwykle trudnego, bo obciążonego ogromnym bagażem emocji, uprzedzeń, stereotypów i ra­
chunków wzajemnych krzywd. Dlatego niezwykle ważne było zachowanie dystansu do opisywa­
nych wydarzeń. Czy autorowi udało się to w pełni? Na to pytanie z pewnością odpowie sobie
każdy czytelnik po zakończeniu lektury. Moim zdaniem, w książce widoczna jest dbałość o wielo­
stronną prezentację kontaktów polsko-niemieckich w opisywanym okresie. Przytoczenie licznych
przykładów antyniemieckich zachowań polskiej strony (głównie w pierwszej połowie X X w.)
stwarza miejscami pewien dyskomfort czytelnikowi nieprzygotowanemu do przyjęcia takiej trud­
nej prawdy. Jednak właśnie to jest zasługą autora, który podjął próbę walki ze stereotypami
i funkcjonującymi nadal zafałszowaniami historii. Przykładem może być sprawa działalności tzw.
V kolumny w 1939 г., z której uczyniono w okresie P R L ideologicznego straszaka, służącego
utrzymywaniu antyniemieckich nastrojów .
Obok przeglądu wydarzeń politycznych w omawianej publikacji znajdujemy również opis
działalności gospodarczej Niemców i ich wkładu w rozwój kulturalny ziem polskich. Z podobną
starannością zaprezentowano represje i prześladowania ludności polskiej podczas okupacji, jak też
wysiedlenia Niemców po zakończeniu wojny. Co ważniejsze, autor nie poprzestał na analizie
wpływu polityki państwa polskiego i niemieckiego na kształt stosunków między oboma narodami,
ale pokusił się również o przedstawienie postaw ludzkich, czyli działań, na jakie się owa polityka
przekładała w praktyce dnia codziennego. Wykorzystał do tego celu kwerendę prasową i badania
socjologiczne, powtarzając niekiedy swoje wcześniejsze ustalenia, na przykład dotyczące podzia­
łów społecznych występujących w Wielkopolsce po 1918 г., gdy miejscowych Niemców uznawano
za „swoich", a napływowych Polaków z Małopolski za „obcych" (s. 138-139).
Konstrukcja omawianej książka różni się znacząco od wcześniejszej publikacji, poświęconej
Niemcom w Wielkopolsce. O ile tam w kolejnych rozdziałach omawiano poszczególne dziedziny
działalności mniejszości niemieckiej (organizacje polityczne, życie gospodarcze, religijne itd.), to
znacznie dłuższy okres historyczny badany w tym przypadku, skłonił autora do ścisłego pod­
porządkowania narracji układowi chronologicznemu. W efekcie rozdziały od drugiego do piątego
prezentują, obok analizy wydarzeń politycznych, także wydarzenia kulturalne i związane z życiem
religijnym Niemców zamieszkujących na ziemiach polskich. Fragmenty te z pewnością zainteresu­
ją nie tylko historyków, ale także etnologów, religioznawców i specjalistów z innych dziedzin.
Niemcy w Polsce w XX wieku to książka, której znaczenie upatruję w sposobie podjęcia
ważnego problemu historycznego, związanego z obecnością niemieckiej grupy etnicznej na zie­
miach polskich w ubiegłym stuleciu. Autor uczynił to nowatorsko, nie przemilczając trudnych
2

2

Problem V kolumny omówił Jerzy Krasuski w cytowanej wyżej recenzji opublikowanej przez
Przegląd Zachodni.

�232

RECENZJE I OMÓWIENIA

momentów we wzajemnych stosunkach. Zaprezentowany przez D . Matelskiego wywód sprowa­
dza się w istocie do ukazania splotu niezwykle skomplikowanych wydarzeń historycznych, które
postawiły na początku stulecia oba narody naprzeciw siebie. Dopiero przemiany polityczne
ostatniej dekady X X w. - likwidacja P R L i zjednoczenie Niemiec, diametralnie zmieniły ten stan
rzeczy. Wyraziło się to w całkowitej zmianie statusu prawnego mniejszości niemieckiej w Polsce,
usankcjonowanej przez podpisanie 17 czerwca 1991 r. traktatu polsko-niemieckiego o dobrym
sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
Bezsprzecznie, po 1991 r. historia kontaktów Polaków z Niemcami przestała być dla władz
polskich i niemieckich elementem kształtującym ideologiczne podstawy wzajemnej wrogości.
Stworzyło to nie tylko nową jakościowo sytuację polityczną w stosunkach wzajemnych, ale
wyznaczyło również lepsze warunki funkcjonowania mniejszości niemieckiej w Polsce. Oma­
wiana książka dowodzi dynamizmu tych przewartościowań i zaangażowania w nie obu stron
(druk wsparły: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej i Instytut Historii Uniwersytetu im.
A. Mickiewicza w Poznaniu).
Warto na koniec dodać, że autor z godną odnotowania otwartością zaprezentował również
trudności, jakie występują obecnie w kontaktach wzajemnych. Uczynił to miejscami z dużym
poczuciem humoru. Przykładem niech będzie przytoczona w rozdziale piątym frapująca sys­
tematyka nielegalnych metod nabywania przez Niemców ziemi w Polsce. Obejmuje ona sześć
sposobów, określonych kolokwialnie, jako: „na nieboszczyka, na polską żonę, na pętlę kredy­
tową, na fundację, na ewangelika, na spółkę mniejszościową" (s. 290-291).
Wysoko oceniając prezentowane dzieło nie mogę się powstrzymać od kilku uwag dotyczących
tego, co zakłócało mi nieco lekturę. Mam na myśli nie zawsze chyba do końca przemyślane
wtręty, z przesadą podkreślające np. wkład Niemców w rozwój cywilizacyjny Polski (s. 37).
W tekście podane zostały wytłuszczonym drukiem, co jakby zawiera w sobie domniemanie
o braku intelektualnego przygotowania czytelnika do przyjęcia tej informacji. Wydaje mi się, że
znaczenia owego wkładu nikt rozsądny (nie mówię wykształcony) nie mógłby nawet próbować
zanegować. Trzeba również uprzedzić czytelnika, że znajdzie w książce powtórzenia informacji
z niektórych wcześniejszych publikacji autora. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe, jako że losy
Niemców w międzywojennej Wielkopolsce np. są częścią całego obrazu wzajemnych kontaktów
polsko-niemieckich w X X w. i dlatego należało o nich również opowiedzieć.
Polecając lekturę książki Dariusza Matelskiego dodajmy, że wymaga ona od czytelnika
sporego skupienia. Zamiast utartych sądów i kształtowanych przez wiele pokoleń stereotypów,
opisuje bowiem dzieje trudnego sąsiedztwa zawierające racje obu stron - polskiej i niemieckiej.
Konkluzje, do jakich dochodzi autor nie zawsze są łatwe do zaakceptowania, a często nawet
prowokują do sprzeciwu i skłaniają do polemiki. Zapewnia to czytelnikowi lekturę nie tylko
pouczającą, ale również interesującą. Dzięki temu książka wypełnia istniejącą dotąd poważną lukę
w naszej wiedzy o grupie etnicznej, która wniosła istotny wkład w rozwój wielonarodowej Rzeczy­
pospolitej i wpłynęła na jej wielokulturowe oblicze .
3

Andrzej Furier

Antoni K r oh, Sklep potrzeb kulturalnych, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, ss. 274
Podhale to miejsce symboliczne, region-mit, znak rozpoznawany przez ludzi nauki i sztuki,
a także przez odbiorców ich dzieł. Opisywanie tego fragmentu przestrzeni Polski nie jest z pewnoś­
cią wyłączną domeną etnografów, ale przede wszystkim mitografów. Otóż, zwyczajowo przyjęło się,
3

Na pierwszej konferencji na ten temat, zorganizowanej przez U J w 1997 г., podkreślano
brak polskich publikacji z tej dziedziny. Por. A. Furier, Problemy wielokulturowości społeczeń­
stwa polskiego. Konferencja w Instytucie Polonijnym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie,
Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny, t. L I X : 1997, z. 3, s. 205-207.

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

233

że góralskie znaczy piękne, bo odwieczne, archaiczne, cudem dochowane do naszych czasów.
Niewiele jest krain, które kochano by tak namiętnie, natarczywie i w sposób tak bardzo zaślepiony.
Fenomenowi Podhala postanowił stawić czoło Antoni Kroh, urodzony w 1942 roku, historyk
kultury, etnograf, tłumacz literatury czeskiej i słowackiej. W środowisku etnologicznym dał się już
poznać jako autor Współczesnej rzeźby ludowej Karpat Polskich (1974) i „Prywatnego leksykonu
współczesnej polszczyzny", który był drukowany na łamach Polskiej Sztuki Ludowej. Konteksty
(1991, nr 1). Wspomnianemu regionowi poświęcił także najnowszą pracę zatytułowaną Sklep
potrzeb kulturalnych. Może on zaskoczyć wszystkich czytelników przywykłych do lektury klasycz­
nej prozy etnograficznej.
Kroh, w bardzo przystępnej formie, snuje swoją opowieść o latach dorastania spędzonych na
Podhalu, w Bukowinie, gdzie przybył do swojej ciotki w związku z przewlekłą astmą, którą
uleczyć miał górski klimat. Nieco uważniejsza lektura dwudziestu czterech rozdziałów, z których
składa się cała praca, wskazuje jednak, że mamy w tym przypadku do czynienia z niezwykle
poważną rozprawą antropologiczną opartą na trzech powiązanych ze sobą ujęciach. Pierwsze
z nich autor poświęcił przenikaniu się kultur, opisując trudne do zburzenia mury, jakie wyrastały
pomiędzy swoimi - wychowanymi i urodzonymi na Podhalu, a obcymi - letnikami, panami,
a nawet najbliższymi sąsiadami - Łemkami. Na uwagę zasługuje bardzo odważne domaganie się
prawdy o akcji „Wisła", a szczególnie o wysiedlaniu Łemków i Podhalanach, pośpiesznie zaj­
mujących dopiero co opuszczone przez sąsiadów gospodarstwa. Drugi wątek ukazuje kulturę
ludową i jej, wasalne czasem, uzależnienie od ideologii PRL-u, czego kwintesencją było utworze­
nie muzeum Lenina w Poroninie. Ujęcie trzecie ogniskuje się na materialnych atrybutach tego, co
uważa się za cechę charakterystyczną kultury ludowej Podhala.
Zasadniczym spoiwem wymienionych powyżej wątków jest, jak sądzę, demitologizacja kul­
tury ludowej Podhala. Pozostałą część książki wypełniają fragmenty autobiograficzne, które
- czyniąc lekturę bez wątpienia przyjemną - nie wpływają jednak na zasadniczy przekaz.
Relacja swój-obcy stanowi, jak już wspomniałam, jeden z kluczowych wątków książki. Swoi
- dla górali - to ci, którzy mówią tym samym językiem, myślą 'po góralsku', są tutejsi i wierzą
w tego samego Boga. Wszyscy, którzy nie mieścili się w tym schemacie uważani byli za dziwaków,
przedmiot niewybrednych kpin, a nawet obiekt słusznej agresji. Byli po prostu obcy.
Autor omawianej pracy dużo uwagi poświęca poszukiwaniu granic kultury góralskiej. Występo­
wał tutaj wyraźny konflikt między ideologicznymi ustawami kolejnych rządów (od Austro-Węgier po
P R L ) a lokalnym poczuciem przynależności. Elity naukowe i artystyczne związały górali z kulturą
polską dopiero w drugiej połowie X I X wieku; samym góralom kwestia powyższa dość długo była
raczej obojętna. Tatry bowiem, wraz z najbliższą okolicą, stanowiły kulturalną i gospodarczą całość,
wewnętrznie zróżnicowaną, ale należącą do wielkiej kultury karpackiej. Ojczyzna duchowa ważniejsza
była, mówi Kroh, od podejmowanych gdzieś daleko decyzji urzędników i etnografów. Wyłomem w tej
idealnej wspólnocie byli Łemkowie: wyznawcy obrządku wschodniego, „ludzie ruscy", właściciele
nieznanych wcześniej sadów, hodowcy zwierząt innych, niż odwieczne owce. Ta urozmaicona
gospodarka sprawiła, że wiodło im się lepiej od miejscowych. Akcja „Wisła" spadła góralom, jak
z nieba: pozbyli się obcych, zajęh część ich gospodarstw, resztę porosła trawa i zmowa milczenia.
Czasy PRL-u to drugi z wyraźnych motywów całej książki. Romans góralszczyzny z ideologią
socrealizmu, a potem PRL-u, był długi i owocny. Jego początki sięgają czasów pobytu Lenina na
Podhalu. Muzeum ojca rewolucji utworzono w najpiękniejszej poronińskiej chacie, a w rzeczy­
wistym miejscu jego pobytu w Białym Dunajcu powołano do życia stałą wystawę, urządzoną
w klasycznym, cepeliowskim stylu. Socrealizm ujednolicił kulturę górali, sprowadził ją do maso­
wych i powielanych wyrazów produkowanych przez oficjalną Cepelię. Uzyskany w wyniku tej
manipulacji polski, socjalistyczny góral w odpowiednim stroju stał się nieodzownym elementem
państwowych świąt, a góralskie zespoły przygrywały zagranicznym delegacjom. Uległość górali
okazała się jednak złudna. Co prawda, stroje, które można było zobaczyć w czerwcu 1979 roku
podczas mszy koncelebrowanej przez Jana Pawła I I na nowotarskim lotnisku były identyczne
z tymi, które towarzyszyły centralnym dożynkom, ale ludzie je noszący zmienili się diametralnie.
Polskość górali stała się antyrządowa, jawnie religijna.

�234

RECENZJE I OMÓWIENIA

Trzecim wątkiem przewodnim pracy jest atak wymierzony w mit archaiczności kultury Pod­
hala. Co ważne - autor swoje argumenty wspiera rzeczowo, wielostronnie, z dobrze pojętą pasją
polemisty. Na pewno nie brak mu brawury, ponieważ godzi w samo jądro utrwalonego stereotypu
archaicznej góralszczyzny. I tak, za niewątpliwy atrybut każdego górala powszechnie uchodzi
odpowiedni strój, taniec zbójnicki oraz aura 'zbójowania'. Podtrzymywana przez dziesięciolecia
koncepcja, wyrażana przy pomocy wierszy, prozy, płócien, fotografii i filmów, przekonywała
0 tym, że w atrybutach tych tkwi szczególna moc obyczajowa. K r oh pamięta dobrze, że pierw­
szym strojem każdego górala był wigon, czyli zwyczajna koszulka do połowy łydek. Znane
z występów estradowych stroje dzieci góralskich zostały wymyślone w latach dwudziestych nasze­
go stulecia przez osiadłą na Bukowinie nauczycielkę. To ona założyła przyszkolny zespół i wyna­
jęła krawca, by szył stroje według jej pomysłu. Bardzo wiele wysiłku kosztowało tę animatorkę
kultury przekonanie dzieci do występowania w kierpcach. Wolały one 'pańskie' buty, bo kierpce
były oznaką ubóstwa. Ongiś wykonywano je z niewyprawionej skóry, nie zdobiono, a w czasie
głodu służyły jako namiastka pożywienia. Wprowadzenie dziecięcych strojów do kultury Podhala
było naruszeniem symbolicznych znaczeń wpisanych w jej funkcjonowanie. Przykładem mogą być
tutaj góralskie portki. Pierwsze cyfrowane portki były dla górala oznaką dojrzałości, kupowano
je za pierwszą otrzymaną wypłatę. Dziś są tylko atrakcją turystyczną, a górale wolą nosić dżinsy.
Ciągle odnawianą i atrakcyjną legendą pozostają postacie zbójników i ich zbójnicki taniec.
Popularny obrazek przedstawia zbójników skaczących przez ognisko w ogromnych czerwonych
czapkach obszytych złotą lamówką. Taki wizerunek powielany jest przez cały przemysł pamiąt­
karski. Skąd wszelako wziął się pomysł na czerwone czapki w środku lasu? Jego rodowód sięga
węgierskich hajduków z południowej strony Tatr. To oni właśnie nosili wysokie czapy, na które
zbójnicy polowali, jak na skalpy. W rzeczywistości były one jednak dużo mniejsze, ich powięk­
szenie zawdzięczamy właściwemu kulturze ludowej przerysowaniu. Po raz kolejny okazuje się
zatem, wbrew przyjętemu przekonaniu, że to zwykły przypadek a nie uświęcona tradycja Pod­
halan jest twórcą wzorów kulturowych.
Taniec zbójnicki w obecnej postaci to także wynik ingerencji, a nie autochtonicznego trwania.
Został on stworzony, jak ustalił Kroh, przez Szczęsnego Połomskiego, naczelnika Towarzystwa
Gimnastycznego „Sokół" z Nowego Targu. Pragnął on w sposób oryginalny uczcić pięćsetną
rocznicę bitwy pod Grunwaldem i z tej okazji przygotował specjalny pokaz pod nazwą „Ćwicze­
nia toporkami wraz z tańcem górali tatrzańskich". Były to zaaranżowane popisy gimnastyczne,
lekko „podmalowane" na ludowo, z użyciem góralskich ciupag. Swój pomysł Połomski rozrysował i zaplanował do najdrobniejszego szczegółu. Rzecz ogłoszona została drukiem i rozwiewa
ona jak mgłę wizję swobodnej zabawy zbójnickiej, w jaką długo kazali nam wierzyć zarówno
pisarze, jak i etnografowie. Kroh wielokrotnie uświadamia czytelnikowi, że kultura Podhala nie
powstała na skutek odcięcia jej od zniekształconej rzeczywistości, tylko w wyniku kontaktów
z innymi kulturami, z których jedną z najważniejszych była, niestety, kultura etnografów. Dzięki
próbie rekonstrukcji rodzimej kultury podhalańskiej przełamał stereotyp o nadzwyczajnej rasie
silnych ludzi o orlich nosach i barwnych strojach. Przy okazji zadrwił z potrzeby egzotyzmu,
właściwej tak wielu z nas.
Sklep potrzeb kulturalnych wpisuje się w utrwaloną już w polskiej etnografii tradycję demitologizacji kultury ludowej. Za tekst założycielski dla tego nurtu uznać można wspólny artykuł
Czesława Robotyckiego i Stanisława Węglarza, „Chłop potęgą jest i basta" . Kultura ludowa
opisana przez etnografię jest w nim przedstawiona jako twór zmityzowany, podległy ideologiom
1 paradygmatom stworzonym jeszcze przez XIX-wiecznych ludoznawców. To oni skanonizowali
obraz „wsi spokojnej, wsi wesołej", z którego drwił w Antropologii kultury wsi polskiej XIX wieku
Ludwik Stomma. Pokazał on, w jakim stopniu kolbergowski świat jest światem „roztańczonym
do skretynienia", w którym nie ma miejsca na pracę, codzienność, szarą rzeczywistość. Do1

2

1

Cz. Robotycki, S. Węglarz, Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji kultury ludowej w nauce,
Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, 1983, nr 1-2.
L . Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa 1986.
2

�235

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

ciekliwy czytelnik mógłby w tym momencie zapytać o to, czy przebogata mozaika anegdot
o przewodnikach tatrzańskich, partyjnych dygnitarzach, działaczach kulturalnych, jasnych i ciem­
nych podhalańskich sprawkach, nie jest w istocie utajoną formą tworzenia mitu? Ten przecież,
aby trwał musi być podtrzymywany i opowiadany wciąż na nowo. Co, moim zdaniem, Sklep
potrzeb kulturalnych czyni.
Nieco zabawne jest zatem to, że gawędy Kroha spotkały się z ostracyzmem samych górali:
informowano o ich oburzeniu w serwisie „Teleexpresu" i w specjalnym reportażu emitowanym
przez I program PR. Z drugiej strony, na łamach Gazety Wyborczej, pochlebnie oceniła Sklep
potrzeb kulturalnych noblistka Wisława Szymborska, a program II PR nadał książkę w odcinkach.
Ilu etnografów może poszczycić się takim wyróżnieniem?! Szkoda zatem, że nie można tej pracy
uznać za dzieło naukowe napisane przez zawodowego etnografa. Brak w niej bibliografii, scjentystycznej metody analizowania, a w wielu miejscach przypisów oraz źródeł. Jest to zatem raczej
zgrabny mariaż reportażu, wspomnień i krytyki, połączenie autobiografii i etnograficznego eseju
niż klasyczny przykład monografii regionu. Katarzyna Kaniowska (odwołująca się do usta­
leń Michała Głowińskiego) zaliczyłaby pracę Kroha do kategorii dokumentu-powieści. Jest to,
według tej badaczki, jeden z najważniejszych, narracyjnych nurtów współczesnej antropologii.
Dokument musi w takim przypadku spełniać warunki literackości, a są nimi beletryzacja lub
upowieściowienie . Kroh - jak sądzę - poprzez przyporządkowanie i niesystematyczne stosowanie
ujęć i procedur właściwych narracyjnym formom literackim, skłania się zdecydowanie wyraźniej
ku beletrystyce, niż naukowej monografii. Tak czy owak, Antoni Kroh jawi się jako kolejny
- chociaż przewrotny i mimowolny - popularyzator kultury Podhala. Cóż bowiem z tego, że autor
Sklepu potrzeb kulturalnych pozbawia aury odwieczności i autentyczności takie elementy rzekome­
go dziedzictwa Podhala, jak obrazki na szkle, ciupagi, kierpce, a nawet gazdowska gościnność.
Mimo tej demaskatorskiej pracy i krytycznej wrażliwości pisze o nich z wielką miłością. Omawia­
ną książkę przesycił Kroh wyczuwalną tęsknotą za krajem lat dziecinnych, a także, co zapewne
nie mniej istotne, za miejscem swoich najintensywniejszych, być może, badań terenowych.
3

Mariola Kuligowska

Wielka Syberia Małych Narodów, Ewa Nowicka (red.), Kraków 2000, Zakład Wydawniczy
„NOMOS"
Dla przeciętnego polskiego czytelnika pod pojęciem „Syberia" kryją się przede wszystkim
rozległe (i odległe zarazem) przestrzenie oraz miejsce zsyłki tysięcy rodaków. Ewa Nowicka wraz
z współautorami książki Wielka Syberia Małych Narodów proponuje zupełnie inne spojrzenie na
te tereny. Redagowana przez nią praca różni się od dostępnych, „klasycznych" publikacji o tema­
tyce syberyjskiej. Historię traktuje się tu jedynie jako środek do wyjaśnienia procesów zachodzą­
cych współcześnie (teraźniejszość jest bowiem dla autorów najważniejsza) a największy nacisk
kładzie się na sytuację ludności autochtonicznej (z przyczyn politycznych do tej pory marginalizo­
wanej, uważanej za przeżytek kulturowy i co najwyżej punkt wyjściowy w dziele tworzenia
„człowieka radzieckiego").
Autorzy słusznie wyszli z założenia, że wspólne losy historyczne, związane z ekspansją car­
skiej Rosji w głąb Azji a następnie powstaniem i upadkiem ZSRR, tworzą z ziem syberyjskich
obszar na tyle jednolity, by toczyły się tu obecnie te same procesy kulturowe i polityczne.
Układają się one w jeden wzór, który odczytać można jako narodziny bądź też... odrodzenie
narodowe. Wokół tego problemu, przełożonego na sytuację w konkretnych republikach, kon­
centrują się rozważania Agnieszki Halemby, Zoji Morochojewej, Ewy Nowickiej, Łukasza
Smyrskiego, Pawła Trzcińskiego, Roberta Wyszyńskiego i Stanisława Zapaśnika.

3

K . Kaniowska, Opis - klucz do rozumienia kultury, Łódź 1999, s. 162-163.

�236

RECENZJE I OMÓWIENIA

Stanisław Zapaśnik i Zoja Morochojewa ukazują trudności, przed jakimi staje badacz przy
próbie wyodrębnienia niezmiennych elementów kultury buriackiej. Wynikają one z tego, że ple­
miona buriackie nigdy nie wytworzyły wspólnej kultury a ciągłość ich i tak niejednolitej tradycji
była wielokrotnie zakłócana. Autorzy zwracają uwagę na negatywne dla buriackiej tożsamości
skutki radzieckiego systemu oświaty, który kulturę rdzenną ujmował jako kulturę niższą i przez
to prowadził do braku identyfikacji z nią . Podkreślają także znaczenie zmian struktury społecznej
dla analizy tradycji buriackiej.
Celem Ewy Nowickiej jest poznanie tożsamości społecznej Buriatów poprzez określenie ich
postaw względem grupy własnej i obcej. Rdzeniem przeprowadzonych przez nią badań jest
założenie mówiące, iż dopiero zaistnienie „obcości" umożliwia nam wyznaczenie tego, co „swoj­
skie". Autorka przedstawia między innymi autostereotyp Buriata i utkany na zasadzie przeciwień­
stwa obraz grupy obcej (Rosjan). Mierzy dystans etniczny, używając do tego takich wskaźników
jak - stopień akceptacji małżeństw mieszanych i dzieci pochodzących z takich związków. Zaobser­
wowana przez nią wysoka pozycja Rosjan jako potencjalnych partnerów skłania do refleksji.
Uwypukla znaczenie bliskich, bezpośrednich kontaktów dla zmniejszania poczucia obcości.
Robert Wyszyński zajmuje się analizą kilku rodzajów więzi społecznej występującej wśród
Buriatów, szczególny nacisk kładąc na więź narodową i panmongolską. Zastanawia się, czy
możliwe jest wyodrębnienie kanonu kultury buriackiej. Dużą wartość przypisuje działaniom
instytucjonalnym podejmowanym przez rdzenną inteligencję (należy do nich np. organizacja
konkursu na flagę narodową, wykreowanie festiwalu opartego na realizacji wątków eposu ludo­
wego). Omawiając przebieg procesów odrodzenia (narodzin?), zwraca uwagę na pojawienie się
w kulturze buriackiej nowego zjawiska - neotradycjonalizmu, rozumianego jako tworzenie nowa­
torskich symboli na bazie tradycyjnych znaków. Kwestię tę porusza w swych rozważaniach także
Łukasz Smyrski.
Również na innym terytorium syberyjskim - w republice Ałtaj - podejmowane są, jak
wskazuje Agnieszka Halemba, próby stworzenia jednolitej kultury narodowej. Zadanie to utrud­
nia stale utrzymująca się autoidentyfikacja mieszkańców na poziomie rodowo-plemiennym. Duże
zróżnicowanie wewnętrzne nie sprzyja tworzeniu jedności. Faktu tego nie chcieli przyjąć do
wiadomości badacze radzieccy , pomijają go także współcześni ideologowie ałtajscy. Czynnikiem
pozytywnym dla procesu narodowotwórczego wydaje się natomiast być odrodzenie religijne.
Autorka zauważa, iż miejscowi intelektualiści mają jednak problem z określeniem, która z wy­
znawanych w republice religii najlepiej nadaje się do konsolidacji ludności Ałtaju.
Łukasz Smyrski śledzi instytucjonalne przejawy zjawiska odrodzenia narodowego w Tuwie.
Uwidaczniają się one między innymi w poparciu władz dla projektu szkoły narodowej (której celem
ma być zaznajomienie młodzieży z tradycją), kreacji symboli narodowych, odgórnym tworzeniu
warunków dla rozwoju rdzennej kultury oraz organizowaniu świąt narodowych i religijnych.
Autor ostatniego z rozdziałów omawianej publikacji - Paweł Trzciński - skupia się na
problemie już wcześniej sygnalizowanym, polegającym na oddziaływaniu Rosjan na kultury auto­
chtoniczne. Analizę swą prowadzi na przykładzie sytuacji w republice Sacha (Jakucja). We
wdrażanych programach odrodzeniowych wyróżnia dwa nurty. Pierwszy z nich sprowadza się do
reinterpretacji wybranych elementów kultury tradycyjnej tak, by zaspokajały one współczesne
potrzeby. Drugi natomiast zasadza się na działaniach prowadzących do zmiany sposobu po­
strzegania własnej pozycji, uwolnieniu rdzennej kultury od negatywnego wartościowania, będą­
cego efektem propagandy radzieckiej.
Autorzy, których prace złożyły się na książkę „Wielka Syberia Małych Narodów", wskazali
w swych publikacjach na kilka podstawowych problemów, z którymi styka się socjolog czy
antropolog prowadzący badania. Dobrze byłoby je w tym miejscu zebrać. Po pierwsze, badania
1

2

3

1

Sytuacja ta jest typowa również dla innych republik syberyjskich.
Narzucili oni grupom nie poczuwającym się do wspólnoty jedną nazwę - Ałtajczycy (s. 99).
W Republice Ałtaj, w zależności od regionu dominują: buddyzm, szamanizm, burchanizm
bądź prawosławie.
2

3

�RECENZJE I OMÓWIENIA

237

naukowe mogą zostać wykorzystane do celów ideologicznych. Co więcej, istnieje ryzyko, że
względy ideologiczne znacząco wpłyną na ich wyniki. Sytuacja taka jest możliwa w przypadku,
gdy badacz angażuje się w ruch na rzecz odrodzenia narodowego. Dlatego dobrze, że studiami
nad kulturą syberyjską zajmują się także osoby bardziej neutralne z racji swego pochodzenia - na
przykład Polacy. Nie można zapominać również o tym, iż wyniki badań mogą wpływać na obraz
własny grupy. Poza tym, pewne cechy i pojęcia podlegają odmiennemu wartościowaniu w różnych
kulturach i rażącym błędem byłoby niezauważenie tego faktu. Badacze, których pracę mam przed
sobą, takiej pomyłki nie popełnili.
Na pozytywne wyróżnienie zasługuje pomysł umieszczenia w książce fotografii (szkoda, że
nie kolorowych). Przybliżają one czytelnikowi tematykę stosunkowo odległą. Dzięki nim omawia­
na praca wydaje się być bardziej przystępna. Jednym z niewielu zarzutów, jakie można skiero­
wać pod jej adresem, jest nieumieszczenie procesów toczących się w republikach syberyjskich
w ramach szerszej perspektywy. Zjawisko określane mianem odrodzenia narodowego nie ogra­
nicza się jedynie do tych terenów, występuje również w innych jednostkach administracyjnych
Federacji Rosyjskiej a także szeroko poza nią - stanowi ogólnoświatową tendencję ostatnich
lat. Być może warto byłoby to podkreślić. Ponadto, wydaje mi się, że zbyt mało głosu w tej publi­
kacji udzielono badanym. Tylko w niektórych miejscach pozwolono im zaistnieć w sposób pod­
miotowy, cytując ich wypowiedzi.
Względy polityczne ograniczały możliwości prowadzenia badań naukowych na terenach
Związku Radzieckiego. Przemiany, jakie dokonały się w ostatnich latach, otworzyły przed bada­
czami nowe perspektywy. Autorzy omawianej pracy wykorzystali je bardzo dobrze. Podjęli się
analizy problematyki dotychczas pomijanej (kwestie etniczne w ZSSR stanowiły temat tabu, gdyż
nie pasowały do oficjalnej doktryny). Dzięki temu udało im się zapełnić lukę istniejącą od wielu
lat na rynku książki naukowej. Ich publikację można polecić wszystkim zainteresowanym zagad­
nieniami etnicznymi. Syberia stanowi bowiem niezwykłe laboratorium etniczne, jest polem służą­
cym obserwacji dokonujących się współcześnie procesów narodowotwórczych. Pozycję tę powinny
wziąć do ręki także osoby, które chcą po prostu poszerzyć swoją wiedzę o tych terenach.
Katarzyna Kulikowska

Lech Leciejewicz, Nowa postać świata. Narodziny średniowiecznej cywilizacji europejskiej, Wrocław
2000, Monografie Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej, ss. 491
Od wielu lat obserwujemy wzmożone zainteresowanie dziejami Europy. Obejmujące nasz
kontynent procesy integracyjne, jak i prowadzące do rozpadu starych struktur, skłaniają do
refleksji nad tym, co wspólne i co odmienne dla jego mieszkańców, co ich łączy, co dzieli, jakie
są korzenie europejskiego dziedzictwa kulturowego, jak kształtowało się pojęcie 'Europy', jakie
były skutki procesów historycznych dla kultury europejskiej (a może raczej należałoby mówić
o kulturze Europy?).
Najnowsza książka prof. Leciejewicza jest pasjonującym, głęboko refleksyjnym wykładem
europejskich dziejów, w których wyniku ukształtowały się podwaliny naszej kultury, tkwiącej
korzeniami w antycznej tradycji helleńsko-rzymskiej i w chrześcijaństwie. Autor znakomicie uka­
zał rolę tych trzech elementów w formowaniu cywilizacji europejskiej, w tworzeniu wspólnoty,
z której może nie do końca zdajemy sobie dziś sprawę i która zapewne nie ma żadnego zna­
czenia dla wielu mieszkańców Europy. L . Leciejewicz ukazał również, jak doszło do podziałów
chrześcijańskiego świata, a w ich następstwie - kontynentu, i uformowania się odrębnych (istnie­
jących do dziś) „kręgów": wschodniego i zachodniego, różniących się nie tylko pod względem
religijnym, społeczno-politycznym, etnicznym, lecz także kulturowym. Widzimy też, jak wielką
rolę odegrało chrześcijaństwo, m.in. jako opozycja wobec islamu, w kształtowaniu europejskiej
tożsamości i poczucia przynależności do jednej wspólnoty religijnej, mimo istniejących w niej
podziałów wewnętrznych.

�238

RECENZJE I OMÓWIENIA

Przez wiele wieków Europa podzielona była między Imperium Romanům i barbaricum. Autor
doskonale scharakteryzował wewnętrzne zróżnicowanie tych terenów, np. kulturową odmien­
ność należących do barbaricum Bałtów, ludów ugrofińskich, mieszkańców części Skandynawii
i „wyspiarzy" (Irlandia, Szkocja). Wskazał też na istnienie pogranicza kulturowego na styku tych
dwóch potężnych obszarów, zanim jeszcze barbaricum zostało włączone w nurt przemian obej­
mujących zachodnią część Europy. L . Leciejewicz zwrócił również uwagę na trwałość wzorów
kultury duchowej, które wyróżniały barbaricum, i na ich korzenie, sięgające niekiedy epoki brązu.
Ważne miejsce zajmują tu kulty solarne, zwyczaj palenia zwłok, sztuka naskalna. Autor stawia
wiele istotnych pytań badawczych. Dotyczą one np. możliwości kultywowania własnych wzorów
życia przez ludność autochtoniczną barbaricum, korzystania z dorobku cywilizacyjnego Imperium
przez barbarzyńskich przybyszy, zakresu erozji tradycyjnych struktur kulturowych w zmieniającej
się rzeczywistości i in.
Europa ukazana przez prof. Leciejewicza jest kontynentem podlegającym nieustannym zmia­
nom, procesom integracji i dezintegracji, kontynentem zróżnicowanym, a przecież posiadającym
wspólne korzenie, przyjmującym liczne fale migracji i poddającym się masom najeźdźców, pusto­
szących ją, a jednocześnie wnoszących nowe wzory do wspólnego dziedzictwa. Część z nich
adaptuje się do miejscowych tradycji, część ulega asymilacji lub przyswaja sobie nowe wzory.
Przykładem mogą być wpływy cywilizacji śródziemnomorskiej na kulturę islamu.
Książka dotyczy średniowiecza, skłania jednak do przemyśleń nad współczesnością. Nad
tym, co pozostało z fundamentów naszej cywilizacji. Na ile są one dla nas ważne na początku
X X I wieku? Jaki jest nasz stosunek do europejskiej spuścizny? Brak miejsca nie pozwala
na szczegółowe omówienie pracy. Chciałabym jednak polecić ją wszystkim, którzy pragną
poznać i zrozumieć europejskie dziedzictwo, jego źródła i procesy, których efektem jest przecież
także dzisiejsza Europa.
Iwona Kabzińska

Gerard Labuda, Święty Wojciech, Biskup - męczennik, patron Polski, Czech i Węgier, Wrocław
2000, Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, ss. 334
W 1997 roku minęło 1000 lat od męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Obchody jubileuszowe
stały się okazją do przypomnienia tej postaci. Powstało wiele opracowań książkowych, setki
artykułów, wystaw, przeprowadzono liczne badania (zaangażowali się w nie również archeolodzy
i etnologowie z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN). Zainteresowania prof. Labudy znacznie
wyprzedziły swoistą „modę" na św. Wojciecha. Rozpoczął on bowiem swoje badania i gromadze­
nie materiałów dotyczących Świętego już w roku 1937.
W książce, będącej podsumowaniem wieloletnich prac Autora, wykorzystano wiele bezcen­
nych, unikalnych źródeł archiwalnych pochodzących z różnych krajów, księgi pamięci, kroniki
i liczne opracowania. Sam spis literatury zajmuje 17 stron tekstu. W pracy omówione zostały
szczegółowo kolejne etapy życia Świętego. Ukazano środowisko rodzinne i szkolne, w jakim się
wychowywał, działalność duszpasterską, misyjną, pątniczą, wreszcie - okoliczności śmierci oraz
powstanie, rozwój i przejawy kultu. Obszerny rozdział poświęcony jest prezentacji stanu badań,
wiedzy historiograficznej.
G . Labuda znakomicie wpisał życie świętego Wojciecha w realia historyczno-polityczne Europy.
Poznajemy też wiele osób z bezpośredniego otoczenia Świętego. Osób, które miały wpływ na
podejmowane decyzje, kształtowały Jego osobowość i drogę życiową. Wiele uwagi poświęcił Autor
związkom Kościoła z polityką oraz procesom chrystianizacyjnym, obejmującym kolejne obszary
kontynentu. Książka została napisana z wielką pasją i nieukrywaną sympatią dla jej Bohatera.
Zabrakło mi jednak rozdziału ukazującego stosunek współczesnych mieszkańców Polski i innych
krajów, choćby wymienionych w tytule Czech i Węgier, do tej postaci, a także informacji
o występujących obecnie śladach kultu. Zabrakło odpowiedzi na pytanie, czy Święty Wojciech,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

239

czczony w różnych krajach, stał się rzeczywiście postacią łączącą różne obszary Europy, czy też Jego
wspomnienie (i związane z Nim uroczystości) ma charakter lokalny. Jakie znaczenie ma dziś Jego
życie i śmierć? Czy kult św. Wojciecha ogranicza się do Kościoła, czy też wychodzi poza jego mury?
Odpowiedź na niektóre z tych pytań przynoszą badania etnologiczne, prowadzone w Instytucie
Archeologii i Etnologii P A N . Na pełną publikację ich wyników musimy jednak jeszcze poczekać.
1

Iwona Kabzińska

Anna Engelking, Klątwa. Rzecz o ludowej magii słowa, Wrocław 2000, Monografie Fundacji Na
Rzecz Nauki Polskiej, ss. 315
Przedmiotem książki jest ludowy, słowny rytuał klątwy, analizowany w różnych kontekstach
sytuacyjnych, jak też w szerokim kontekście kulturowym: mitologii ludowej, religii oraz w od­
niesieniu do obowiązujących w tej kulturze norm i wartości. W polskiej humanistyce nie było
dotychczas pracy tak szeroko omawiającej wspomniane zagadnienie, prezentującej strukturę,
funkcje i semantykę klątwy, ukazującej „wewnętrzny system" ludowych rytuałów słownych.
Jednym z jej walorów są ponadto niezwykle interesujące materiały zgromadzone podczas badań
terenowych, przeprowadzonych przez Autorkę (częściowo z grupą studentów) w latach 1980-1998
„na szeroko rozumianym pograniczu polsko-wschodniosłowiańskim (białoruskim i ukraińskim):
od Podlasia i Grodzieńszczyzny po Przemyskie i Łemkowszczyznę" (s. 7). Bazę źródłową stanowi
również bogata literatura etnograficzna, antropologiczna, folklorystyczna i językoznawcza.
Zjawisko omawiane przez Autorkę należy do sfery magii. Część książki poświęcona więc
została nieprofesjonalnej magii ludowej, wyjaśnieniu znaczenia samego terminu 'magia', omówie­
niu jego ujęć językoznawczych, ukazaniu magii jako specyficznego sposobu działania, a także
- określonego światopoglądu. Autorka scharakteryzowała również zasadnicze elementy teorii
magii słowa, wiary w jego moc sprawczą, w oddziaływanie na rzeczywistość. Wśród przywoła­
nych prac znalazły się m.in. dzieła Jana Stanisława By stronia, Kazimierza Moszyńskiego, Jana
Karłowicza, Michała Buchowskiego, Ryszarda Tomickiego, Toshihiko Izutsu, Jeyaraja Tambiaha,
Mircei Eliadego, Marcela Maussa i wielu innych. Autorka skoncentrowała się na pracach przedsta­
wicieli różnych dyscyplin humanistycznych, pomijając - z niezrozumiałych dla mnie względów
- teksty biblistów (nazwiska kilku z nich zostały zaledwie wymienione w przypisie na s. 5-6),
a przecież - jak sama słusznie zauważyła - klątwa od dawna stanowiła obiekt ich zainteresowań
(s. 5-6). Należałoby dodać, że w Biblii bardzo wyraźnie akcentowana jest wiara w moc sprawczą
słowa/Słowa. Podkreślana jest też odpowiedzialność za wszystko, co mówimy. W Ewangelii św.
Mateusza czytamy пр.: „A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą
ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na
podstawie słów twoich będziesz potępiony" (Mt 12, 33-37). O mocy słowa czytamy m.in. w Księdze
Rodzaju, Księdze Przysłów i Księdze Psalmów. W Biblii też wielokrotnie jest mowa o wojowaniu
językiem, przeklinaniu, obelgach, podstępach, fałszywych świadectwach i oszczerstwach, a także
o złych wieściach i - przeciwstawnej im - mowie, która buduje*. Bez uwzględnienia, choćby
pobieżnego, tekstów biblijnych praca dotycząca teorii i znaczenia słowa, ilustrowana przykładem
klątwy, jest niepełna, nawet jeśli w zamyśle odnosi się ona tylko do kultury ludowej.
1

Patrz пр.: M . Paradowska, / szedł przez pola, łąki, lasy. Święty Wojciech w tradycji ludo­
wej, Poznań 2000, Wyd. W drodze; tejże, St. Wojciech (Adalbert) the Patron Saint of Europe
and Poland. His Image in Polish Folk Culture, Ethnologia Polona, vol. 21:2000, s. 103-118;
A. Urbańska, Saint Vojtěch in Bohemia, Ethnologia Polona, vol. 21:2000, s. 119-126; A. Woźniak,
Kult św. Wojciecha we wsi mazowieckiej X V I I I i pierwszej połowy X I X wieku na tle kultu innych
świętych, Etnografia Polska, t. 42: 1998, z. 1-2, s. 141-159.
* Popularny wykład na ten temat można znaleźć np. w książce Marka Kinzera, Panowanie
nad językiem, Kraków 1995, Wydawnictwo WAM, Księża Jezuici.

�240

RECENZJE I OMÓWIENIA

Niezwykle ciekawe są te partie książki, w których A. Engelking - odwołując się do bogatego
materiału etnograficznego, folklorystycznego i literatury - ukazuje działania oparte na wierze
w magiczną moc słowa, omawia przekonania o poważnych konsekwencjach słów wypowiadanych
świadomie lub bez udziału świadomości. Wspomina także o sposobach ich odczarowania, unie­
ważnienia, np. przez nazywanie rzeczy po imieniu, zastanawiając się zarazem, czy jest to zawsze
możliwe, skoro „słowo pociąga za sobą rzecz w sposób konieczny" (s. 89).
Zasadnicza część książki poświęcona jest klątwie, sposobom jej rozumienia, przypisywanym
funkcjom (np. wyłączenie ze społeczności, zaklinanie). Formą klątwy jest przeklinanie, łamiące
„regułę nazywania rzeczy po imieniu" (s. 119). Autorka podkreśla, iż niezależnie od tego, czy
mamy do czynienia z przeklęciem, zaklęciem, przeklinaniem, wyklęciem, zaklinaniem czy zakli­
naniem się (przysięganiem), zawsze poruszamy się w sferze przywoływania mocy (s. 131).
Najbardziej rozpowszechnionym w kulturze ludowej typem rytuału klątwy jest klątwa rodzi­
cielska. Materiały przytaczane przez Autorkę, często pełne emocji i ogromnego dramatyzmu,
ukazują uczestników tego typu rytuału i skutki wypowiedzianych przez nich słów. W pracy
zamieszczono również przykłady zachowań, których uczestnikami są osoby nie połączone więzią
rodzicielską, rzucające np. klątwę na tego, kto wyrządził im krzywdę.
Odrębny rozdział poświęcony jest semantyce klątwy, językowej strukturze dyrektyw magicz­
nych, wypowiedzeniom żądająco-życzącym i zaklinająco-życzącym oraz różnym formułom wy­
stępującym w funkcji klątwy. Autorka ukazuje także „egzekutorów klątwy" - Pana Boga, Matkę
Boską, diabła. Cytowane materiały znakomicie ukazują ludowe sposoby postrzegania tych po­
staci, ich specyficznego „uczłowieczenia".
Efektem rzucenia klątwy może być choroba, „niedobra" śmierć, konieczność pokutowania
w czyśćcu, rozmaicie pojmowana niedola. Klątwa może też przechodzić na kolejne pokolenia, jest
dziedziczna. Skutki klątwy są też zazwyczaj nieodwracalne. Tylko wówczas, gdy osoba, która
rzuciła klątwę natychmiast tego pożałuje i poprosi Boga o wybaczenie (zamawiając w tym celu
Mszę w kościele) nie zacznie się ona realizować. Autorka słusznie podkreśla, że „w istocie nie ma
mowy o odwracaniu czegokolwiek; raczej mamy do czynienia z zapobieganiem, a więc z rytuałem
zażegnującym" (s. 272).
Unikalna książką A. Engelking zachęca do zadumy nad ludową mądrością, wizją świata,
w którym słowo ma moc sprawczą i porządkuje rzeczywistość. Skłania też do refleksji nad sposobem,
w jaki sami posługujemy się słowami i nad współczesnym światem: Jak daleko odeszliśmy od biblijnej
i ludowej troski o słowo, od namysłu poprzedzającego jego użycie, od świadomości skutków raz
wypowiedzianego słowa, od wiary, że może ono tworzyć i zabijać, leczyć rany lub skazywać na
udrękę? Jak dalece współczesny świat stał się królestwem pustosłowia, bełkotu, agresywnych
dźwięków, bezmyślnych popisów, które można określić jako „chlapanie językiem" lub „mielenie
ozorem"? Ile w nim pogardy dla ciszy i dla słów niosących dobro, ukojenie, nadzieję...
Iwona Kabzińska

Magdalena Zowczak, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Wrocław
2000, Monografie Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej, ss. 527
O wartości tej książki stanowi m.in. przebogata, imponująca baza źródłowa - setki wykorzys­
tanych opracowań i zapisy 900 rozmów przeprowadzonych w latach 1986-1996 przez Autorkę
oraz studentów Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW na Litwie, Białorusi, Ukrainie,
jak też w różnych częściach Polski.
Autorka podkreśla, że Biblia ludowa należy do dziedzictwa kultury staropolskiej, jej korzenie
zaś sięgają europejskiego średniowiecza (s. 6). Teza ta znalazła znakomite potwierdzenie w cyto­
wanych w pracy materiałach porównawczych pochodzących z różnych miejsc i okresów. W książ­
ce omówione zostały ludowe sposoby adaptacji tekstów i tradycji biblijnych, najczęściej różniące
się znacznie od pierwowzoru. Odmienna jest w nich np. relacja między Bogiem Ojcem i Synem,

�RECENZJE I OMÓWIENIA

241

Jezusem, a także między Bogiem i diabłem. Różni się też od biblijnego kanonu ludowa wizja
stworzenia świata i człowieka oraz grzechu pierworodnego. Bogata wyobraźnia ukazała własną
wizję Potopu, pozwoliła na utożsamienie Noego i jego żony z Adamem i Ewą, wykreowała wiele
historii o diabłach i świętych, o wędrówce dusz. Wyrazem ludowych sposobów widzenia wątków
biblijnych są m.in. pieśni, kolędy, pastorałki, modlitwy. Drobiazgowo analizowane przez Autorkę
ukazują m.in. bogactwo wierzeń oraz zachowań obrzędowych związanych z Bożym Narodzeniem
i okresem Godów. Ludowa wyobraźnia dopisała też nowe karty do biblijnych wydarzeń, przydała
nowe funkcje występującym w Biblii postaciom. Szczególnie wzruszające jest przypisanie Matce
Boskiej roli opiekunki dziewcząt, które urodziły nieślubne dziecko (bo przecież Maryja także
rodziła, będąc panną). Rzucenie przez Nią klątwy na kukułkę, która swym głosem mogła zdradzić
miejsce pobytu Świętej Rodziny uciekającej przed prześladowcami lub na drzewo, które odmówiło
uciekinierom schronienia, świadczy o pojmowaniu Matki Bożej na sposób ludzki. Ukazując różne
sposoby funkcjonowania Biblii ludowej, M . Zowczak poddała analizie teksty ludowych modlitw,
nie ograniczając się - w przeciwieństwie do wielu badaczy - do wyrażonej w nich, czy za ich
pośrednictwem, postawy magicznej.
W ludowej kulturze chrześcijański cykl świąt łączy się z obrzędami rodzinnymi i dorocznymi,
prowadząc do syntezy nadającej kulturze spoistość i kształtując silne poczucie tożsamości u jej
uczestników (s. 478). Można też, zdaniem Autorki, mówić o specyficznym systemie ludowej
teologii, w której to, co nadnaturalne łączy się z tym, co człowiecze, a to, co ziemskie, dotykalne,
przenika się ze światem duchowym.
Badania przeprowadzone przez Autorkę, wraz z grupą studentów, w znacznym stopniu
uzupełniają naszą wiedzę o ludowej interpretacji wątków biblijnych (w różnych kulturach). Po­
zwoliły one także na ocalenie istotnego fragmentu świata ludzkich wierzeń, występujących współ­
cześnie nie tylko w ludzkiej pamięci, lecz także funkcjonujących na co dzień, nie poddających się
„nowoczesnemu" myśleniu.
Iwona Kabzińska

Jarosław Komorowski, Kresowym szlakiem: kapliczki, pomniki, groby. Część I - Polesie, Świdnica
1997, ss. 42, Część II- Nowogródczyzna, Świdnica 2000, ss. 62
Zainteresowanie problematyką kresową w jej wielowątkowym wymiarze, po eksplozji popu­
laryzatorskiej i memuarystycznej początku lat dziewięćdziesiątych, zdaje się zanikać. Po egzalta­
cjach nieznanym oraz potrzebie niejako wykrzyczenia długo tłumionej krzywdy, co zaowocowało
setkami artykułów, wspomnień, wywiadów oraz wielością literatury martyrologicznej, w tym
całymi seriami wydawniczymi, jak wrocławska Biblioteka Zesłańca, nastąpiło wyciszenie tej tema­
tyki. Tak oto po początkowym boomie publicystycznym oraz literackim, wspartym szczątkowo
i na samym początku zjawiska przez dokumentalistykę telewizyjną (tylko T V publiczna!), rzecz
wraca do początku. Zainteresowane problematyką pozostały jedynie środowiska ziomkowskie,
nieliczne stowarzyszenia problemowe oraz naukowcy specjalizujący się w tematyce wschodniej.
Przykładem połączenia tych dwu ostatnich zainteresowań jest Jarosław Komorowski - nau­
kowiec oraz pasjonat społecznego działania na rzecz ochrony pamięci o tym, co pozostało
w Krainie dzisiejszemu społeczeństwu polskiemu nie znanej, a o której Wieszcz powiedział:
Ten kraj szczęśliwy, ubogi i ciasny,
Jak świat jest boży, tak on był nasz własny!
Tym wyimkiem z Inwokacji, Jarosław Komorowski podsumował wprowadzenie do drugiego
ze swych Zeszytów poświęconych kapliczkom, grobowcom, pomnikom, jakie pozostały realnie lub
w pamięci Polaków do dziś żyjących na Polesiu oraz w części Nowodgródczyzny, na lewym, dziś
w większości prawosławnym, brzegu mickiewiczowskiej rzeki domowej - Niemna.
Opracowania Komorowskiego to efekt jego studiów dokumentacyjnych oraz praktycznych
studiów w terenie. Ich oryginalność oraz znaczenie polegają przede wszystkim na tym, że autor

�242

RECENZJE I OMÓWIENIA

podjął się upamiętnienia oraz dokumentacji fotograficznej i opisowej (informacyjnej) tak zwanych
małych obiektów znajdujących się dotąd poza głównym nurtem powojennych (II wojna światowa)
zainteresowań badawczych, takich jak fundamentalne dzieła Romana Aftanazego czy cenne,
pionierskie opracowania popularyzatorskie G . Rakowskiego . Opracowania J. Komorowskiego
dotyczą podróżnych kapliczek i pojedynczych pomników oddających charakter Ziemi, na jakiej
powstały. Charakter, jaki nadawali jej tutejsi mieszkańcy - parafianie, którzy poprzez swoje
skromne vota określali swój światopogląd. Zewnętrzny wyraz wyznawanych wartości oraz przy­
należności kulturowej. Ów wyraz chrześcijaństwa oraz deklarowanej przynależności do kultury
łacińskiej Zachodu, a zatem tradycji I i I I Rzeczypospolitej - Polski, mszczony przez orientalną
Rosję carów a następnie z totalną bezwzględnością przez Rosję bolszewików niemal do ostatnich
godzin istnienia ZSSR, był szczególnie bezbronny. Bo był maluczki. Był za to wielki, bo przeczył
ideologicznemu założeniu, iż katolicyzm i polskość na tych ziemiach to skutek pańskiego przymu­
su i pańskiego budownictwa. Budownictwa pałaców, dworów i kościołów, rzekomo narzuconej
polskiej wiary. Te dewastowano (za caratu konfiskowano na cerkwie lub koszary) niejako natural­
nie. Panów i ich dzieło likwidowano fizycznie. Co innego z chłopami. Ci mieli być podporą
nowego ustroju. Najpierw caratu, bo wyzwolił z pańszczyzny, później bolszewików, bo wyzwolili
od zabobonu oraz opium dla mas. Kapliczki i pomniki dewastowano i niszczono ze szczególną
zaciekłością, bo były dziełem ludu, który tworzył je sam, dając w ten sposób wskazane wyżej
świadectwo. Zaprzeczał ideologicznemu modelowi. Bo na tych Ziemiach, jak je opisywał półtora
wieku temu rosyjskojęzyczny świadomy Białorusin, Paweł Szpielewski, co J. Komorowski przypo­
mina we wstępie do I I zeszytu, „przy wjeździe do Nieświerza wzrok podróżnika napotyka prawie
na każdym kroku drewniane krzyże, krzyżyki i kapliczki albo wielkie słupy z rzeźbionymi wyob­
rażeniami Matki Bożej, Zbawiciela i św. Jana Chrzciciela. Patrząc na te pomniki wiary chrześ­
cijańskiej, już za wczasu zyskujesz pojęcie o nabożności mieszkańców nieświeskiej ziemi i możesz
nazwać ją Krainą Krzyży" . To właśnie charakter tej ziemi, ogniem i żelazem chciał wymazać
zaborca . Przetrwałym mimo wszystko i odradzającym się na nowo po roku 1989 pomnikiem
wiary i historii poświęcone jest opisanie Jarosława Komorowskiego. Wcześniej autor wielokrotnie
publikował swe ustalenia i spostrzeżenia, głównie na łamach miesięcznika Spotkania z Zabytkami.
Do obecnego opisania autor przygotował się naukowo studiując stosowną literaturę i doku­
mentację (jej wykaz podaje w zakończeniu). Swe ustalenia weryfikował następnie w trakcie
licznych naukowych i krajopoznawczych wędrówek w terenie. Tam, na Białorusi, kierując się
wiadomościami z literatury, informacjami mieszkańców oraz nierzadko odkrywając zabytki nie­
mal przypadkowo (np. w Puszczy Nalibockiej, w miejscu nieistniejących już wiosek), fotografował
je, opisywał oraz oznaczał terenowo. W obu Zeszytach, w zakończeniu, zamieszczano mapki
z naniesionymi miejscowościami „dowiązanymi" do granic administracyjnych oraz na tle ozna­
czonych rzek. W ten sposób J.Komorowski zaprezentował stan aktualny zabytków i innych
znaków pamięci odnośnie do zachowanych obiektów, wskazał na ubytki (częstokroć publikując
archiwalne fotografie lub ryciny) w poszczególnych miejscowościach oraz odnotowywał pomniki
powstałe współcześnie, jak np. AK-owskie kwatery wojskowe czy krzyże i kapliczki Stowarzysze­
nia Straż Mogił Polskich - na Wschodzie lub obiekty memorialne ufundowane przez warszawską
Fundację Ochrony Zabytków albo, coraz częściej, przez Oddziały Związku Polaków na Białorusi.
1

2

3

1

G . Rakowski Ilustrowany przewodnik po zabytkach kultury na Białorusi, Warszawa 1997.
P.M. Szpilewski, Putešestvie po Polesiu i belorusskomu kraju, Minsk 1992.
O tym, do jakiej zapiekłości antychrześcijańskiej i przede wszystkim antypolskiej dochodziło
i nadal dochodzi świadczy przykład z okolic Baranowicz, przywołany jeszcze w roku 1992 przez
prezesa Związku Polaków na Białorusi, Tadeusz Gawina: „Wracając zauważyłem obok osady
Żemczużnaja spiłowany krzyż. Okazało się, że ten krzyż niedawno postawili parafianie w celu
upamiętnienia osadników wywiezionych z tej wsi w 1940 r. na Syberię. Nikt nie powrócił. Trzeba
być pozbawionym serca i duszy, aby zdecydować się na taki czyn. Właśnie takich ludzi przez
wszystkie lata wychowywała komunistyczno-faszystowska ideologia o radzieckim obliczu";
T. Gawin, Ojcowizna, Grodno 1993, s. 131.
2

3

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

243

Komorowski opracował dwa obszary. W Zeszycie I - przedwojenne województwo Poleskie,
w II - tzw. węższą Nowogródczyznę, czyli obszar na południe od lewego brzegu Niemna, na
odcinku pomiędzy Stołpcami a Dziemi ano wieżami.
Zeszyt I, w układzie alfabetycznym, prezentuje 98 obiektów opatrzonych krótkimi opisami.
40 spośród nich ilustrują fotografie, głównie obrazujące stan obecny. Większość z nich wykonał
autor omawianej pracy. Zeszyt II, to opisanie 126 pamiątek zobrazowanych 60 zdjęciami. Oba
tomiki spełniają istotną rolę. Są materiałem inwentaryzacyjnym, dokumentacyjnym i stanowią
swego rodzaju przewodnik po tego typu zabytkach na części Polesia oraz Ziemi Nowogródzkiej.
Podstawowym mankamentem obu części jest jakość wydań (broszurowe okładki, zupełny brak
kolorowych reprodukcji) oraz bardzo niski nakład (każdy tomik w ilości 250 egz.). To zapewne
skutek ubóstwa społecznego stowarzyszenia Bractwa Krzyżowców i Oddziału P T T K w Świdnicy,
które opracowania wydały. Nie mniej i ten wysiłek zasługuje na wyróżnienie, bo tylko dzięki nim
opracowania J. Komorowskiego mogły się ukazać. Autorowi życzyć należy, by nadal prowadził
swe badania a ich efektami dzielił się z zainteresowanymi instytucjami i czytelnikami. Poza tym
utrwalił to, co jeszcze pozostało, a co świadczy o dziejach i kulturze dawnych Kresów Wschodnich.
Zdzisław Julian Winnicki

Studia Angerburgica, 1.1 (1996), ss. 100; t. II (1997), ss. 96; t. III (1998), ss. 192; t. I V (1999),
ss. 184, Węgorzewo, wydawca: Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie, Komitet Redakcyjny:
Barbara Grąziewicz-Chludzińska, Jerzy Marek Łapo (w tomie I również Krzysztof Braun)
Studia Angerburgica to ukazujące się nieregularnie pismo przeznaczone dla etnografów, hi­
storyków i archeologów. Radę Redakcyjną tworzą profesorowie będący autorytetami w tych
dziedzinach: Stanisław Achremczyk - profesor z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, historyk
zajmujący się między innymi Prusami Książęcymi, Jerzy Okulicz-Kozaryn - profesor z Uniwer­
sytetu Warszawskiego, archeolog pradziejowy, specjalista od etnogenezy Bałtów i Słowian oraz
Marian Pokropek - również profesor z Uniwersytetu Warszawskiego, etnograf, którego główne
zainteresowania to sztuka ludowa i kultura materialna Słowiańszczyzny.
Dla historyka interesujące mogą być artykuły dotyczące historii ważnych rodów z tych
okolic: „LehndoriTowie - władcy «wielkiej głuszy nad jeziorem»", Magdaleny Bartos (SA II) czy
„Kownaccy herbu «Pielesz odmieniony» - nieznana szlachta polska", Roberta Kosteckiego
(SA III). Archeolog przeczyta pewnie z zainteresowaniem publikacje Jerzego Marka Łapo, „Gro­
dziska gminy Węgorzewo" (SA I) czy Wojciecha Nowakowskiego, „«Syrenka» z Kruklanek
- zagadkowa fibula z okolic Węgorzewa" (SA IV). Szczególnie interesujące dla siebie teksty może
znaleźć w SA etnograf. Nie tylko ciekawe artykuły, jak np. cykl poświęcony strojom i tkaninom
ludowym, ale też materiały źródłowe. Od 1997 r. Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie
organizuje konkurs pt. „Losy nasze..." Wyróżnione prace konkursowe - wspomnienia, pamięt­
niki, fotografie - są publikowane w SA i mogą być cennym źródłem informacji dla etnografa
zainteresowanego historią tego regionu.
Choć Studia Angerburgica są silnie związane z obszarem Warmii i Mazur, adresowane są do
szerszego kręgu odbiorców. Wynika to z założeń programowych wydawcy pisma, Muzeum Kul­
tury Ludowej w Węgorzewie. W swoich zbiorach zgromadziło ono około ośmiu tysięcy eks­
ponatów związanych z geografią, archeologią, historią oraz dawną i obecną kulturą ludową. Ze
względu na wielokulturowość Prus Wschodnich zbiory te dotyczą nie tylko terenów północno-wschodniej Polski, ale i macierzystych regionów osadników, którzy od lat współtworzą specyfikę
tego regionu. Takie podejście pozwala lepiej poznać i zrozumieć kulturę Warmii i Mazur, gdyż
np. „staroobrzędowcy, którzy osiedlili się w I. połowie X I X w. w okolicach Mrągowa, byli
nosicielami tej samej kultury i religii, co ich pobratymcy na Suwalszczyźnie czy na Brasławszczyźnie. Na koloryt pruskiej krainy, zwłaszcza jej północnych części, silnie wpływał etnos litewski,
obecny przecież i wśród mazurskich jezior już od średniowiecza, a korzenie wielu obecnych

�244

RECENZJE I OMÓWIENIA

mieszkańców Krainy Wielkich Jezior Mazurskich tkwią głęboko w Wilnie i jego okolicach"
(SA IV, s. 7). I tak np. w I edycji wspomnianego już konkursu wyróżniony został między innymi
Marian Olechnowicz, prezentujący zbiór 173 fotografii autorstwa Władysława Piotrowskiego,
dokumentujących dzieje Białostocczyzny i Wileńszczyzny z lat dwudziestych-trzydziestych X X w.
Jak czytamy w nocie „Od Redakcji" w tomie czwartym SA, „Mazury i współcześnie i dawniej
były swoistą małą wieżą Babel" (s. 7). Ową różnorodność i złożoność kultury dawnych Prus
Wschodnich widać w wielu artykułach publikowanych na łamach Studia Angerburgica. Barbara
Grąziewicz-Chludzińska, pisząc o pisankarstwie w województwie suwalskim (SA I), zwraca uwagę
na przenikanie się wzorów i technik oraz materiałów (barwników) stosowanych przez suwalskie
pisankarki. I tak, tradycyjne pisanki suwalskie charakteryzują się bogactwem ornamentu, zagęsz­
czeniem elementów zdobniczych, czystymi, zdecydowanymi kolorami. Pisanki litewskie z okolic
Sejn zachowały natomiast we wzorach dawną symbolikę magiczną - krzyże, gwiazdy itp. Są one
również barwne, ale subtelniejsze od poprzednich.
Dariusz Kubinowski, omawiając adaptacje kulturowe tańca na terenie północno-wschodniej
Polski, zauważa że „sfera kultury tanecznej stała się płaszczyzną różnorodnych wpływów i zapo­
życzeń. Taniec bowiem, jako element kulturowy nie wymagający komunikowania się na płasz­
czyźnie werbalnej, w sposób szczególny oddziaływuje integrująco na ludzi" (SA II, s. 38). Zwraca
też uwagę na regularności w procesie adaptacji - tendencję do uniformizacji (przejmowana forma
jest dostosowywana do aktualnego repertuaru muzycznego), odwoływanie się do wzorców medial­
nych, nawarstwianie się kolejnych adaptacji tego samego tańca, przejmowanie najpierw samej
muzyki, a dopiero potem ruchów tanecznych. Interesujący jest opisany zwyczaj zamawiania na
wesela dwóch kapel - tradycyjnej i nowoczesnej. Wynika to stąd, że starzy tancerze nie umieją
dostosować ruchów do współczesnych melodii.
W SA ukazują się artykuły związane z bogatą działalnością prowadzoną przez Muzeum. Co
roku organizowane są tam liczne imprezy folklorystyczne. Kilka z nich zasługuje na szczególną
uwagę. W styczniu odbywają się „Herody" - przegląd widowisk związanych z obrzędowością
okresu zimowego. W czasie kwietniowego „Święta Wiosny" prezentowane są z kolei widowiska
wielkanocne. W lipcu mają miejsce warsztaty i plenery ceramiczne, w sierpniu Wojewódzki
Jarmark Folkloru - występują na nim zespoły śpiewacze, instrumentalne i taneczne, sprzedawane
są wyroby ludowego rzemiosła i rękodzieła. W listopadzie można obejrzeć przegląd prac twórców
ludowych. Przy Muzeum odbywają się też Międzynarodowe Festiwale Dziecięcych Zespołów
Folklorystycznych Mniejszości Narodowych. Wszystkie organizowane przez Muzeum imprezy są
wymienione w „Kronice", która ukazuje się w SA w opracowaniu Zofii Rycharskiej.
Przy Muzeum działa pracownia ceramiczna, odbywają się kursy i pokazy zanikających rze­
miosł, takich jak tkactwo, koronkarstwo, hafciarstwo czy plastyka obrzędowa. Tworzony jest też
park etnograficzny. Docelowo znajdzie się w nim siedem obiektów: trzy chałupy podcieniowe,
budynek gospodarczy, kuźnia, remiza strażacka i wiata na wozy. Szerzej o założeniach tego
projektu można przeczytać w artykule Adama Żulpy, „Park etnograficzny przy Muzeum Kultury
Ludowej w Węgorzewie" (SA I). Zasługi Muzeum dla popularyzacji kultury regionalnej zostały
docenione. W roku 2000 w konkursie im. Zygmunta Glogera, honorującym twórców i badaczy
kultury, za całokształt wieloletniej działalności kulturotwórczej została wyróżniona dyrektor
Muzeum, Barbara Grąziewicz-Chludzińska.
Na naukowy charakter SA ma wpływ fakt, że Muzeum jest nie tylko instytucją popularyzu­
jącą kulturę ludową - ma ono też charakter jednostki naukowo-badawczej. Posiada bibliotekę
zawierającą prace o tematyce etnograficznej, archeologicznej i ogólnie związane z regionem Polski
północno-wschodniej. Są to publikacje zarówno w języku polskim, jak również po niemiecku,
ukraińsku, białorusku, litewsku, rosyjsku, angielsku i romsku. Muzeum prowadzi własne badania
terenowe. Można tu wymienić np. etnograficzny obóz studencki na Ziemi Trockiej, który miał
miejsce w roku 1992 lub prowadzone w roku 1995 wykopaliska archeologiczne na kurhanie
z wczesnej epoki żelaza w Skomacku Wielkim. Sprawozdania z aktualnie prowadzonych badań są
publikowane na łamach pisma. O wynikach dwóch ekspedycji archeologicznych zorganizowanych
w 1998 г., w czasie których przebadano kurhany w Kamieńskich i Dziwiszewie, można przeczytać

�R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

245

w artykule autorstwa kierownika tychże ekspedycji, Jerzego Marka Łapo, zamieszczonym w to­
mie trzecim Studiów.
Muzeum organizuje też konferencje naukowe oraz seminaria dotyczące mniejszości narodo­
wych. Na konferencje i seminaria zapraszani są naukowcy z Polski i państw ościennych, jako że
Muzeum nawiązało też współpracę naukową z licznymi instytucjami i organizacjami krajowymi
i zagranicznymi. Są to przede wszystkim Institut für Heimatforschung i Kreisgemeinschaft Angerburg w Rotenburgu, Piedagogiczieskij Kolledż w Czerniachowsku, Związek Polaków na Litwie,
Muzeum Etnograficzne w Toruniu, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie oraz Muzeum Okrę­
gowe w Suwałkach.
W 1998 r. miała miejsce Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Dzieje tkactwa i ubiorów
na obszarze dawnych Prus Wschodnich". Prezentowane referaty dotyczyły zarówno dziejów
tkactwa i tkaniny, jak i strojów ludowych poszczególnych grup etnicznych i etnograficznych
- Ukraińców, starowierców, Warmiaków. Część referatów została opublikowana w Studia AngerburgicaTV. W jednym z ciekawszych z nich autorka, Małgorzata Rusińska, podnosi kwestię,
dlaczego na Wileńszczyźnie nie można mówić o stroju ludowym. Stwierdza ona, że w tym rejonie
„rozwój stroju ludowego, będącego reprezentatywną wizytówką stanu chłopskiego został zahamo­
wany przez dominującą kulturę drobnoszlachecką, a następnie i miejską" (SA IV, s. 90). Dlatego,
choć wykształcił się na tych terenach rodzaj odzieży odświętnej, to jednak nie można go nazwać
strojem ludowym.
Większość artykułów pochodzących z tej konferencji jest bogato ilustrowana. Można więc
obejrzeć przykłady litewskich krajek wielowzorowych (T. Jurkuviené, „Krajki Małej Litwy",
SA IV, il. s. 72, 73, 75), piękne wyszywane wstawki chust ze stylizowanym ornamentem roślinnym
(D. Alekniené, „Stroje Litwinek pruskich od schyłku XVIII w. do początku X X w.", SA IV, il.
s. 67), czepce i fartuchy warmińskie (E. Kaczmarek, „Strój warmiński", SA IV, il. s. 35, 40, 42)
czy tkaniny użytkowe chłopów kłajpedzkich (E. Nenartavičiúté, „Tkanina nieubraniowa chłopów
kłajpedzkich z końca X I X w. i początku X X w.", SA, il. s. 80-83).
Do udziału w seminariach dotyczących mniejszości narodowych zapraszani są zarówno badacze,
jak i przedstawiciele mniejszości. Wydaje się to być bardzo dobrym pomysłem, gdyż dzięki temu głos
mają nie tylko badający, ale i „obiekty" badań. Jak dużego taktu i wrażliwości wymaga omawianie
w takiej sytuacji wyników własnych badań przekonała się autorka niniejszego tekstu uczestnicząc
w seminarium „Staroobrzędowcy - historia i kultura". Również część referatów wygłoszonych
podczas tego seminarium została opublikowana w SA. Na szczególną uwagę zasługuje tu artykuł
Urszuli Nalaskowskiej, „Wesele u staroobrzędowców w Suwalskiem - dramaturgia i muzyka
obrzędu" (SA IV). Oprócz zagadnień zapowiedzianych w tytule, autorka porusza też inne interesujące
kwestie, jak np. wybór dziewczyny na żonę. Opisuje tu dawny zwyczaj porywania panien z jarmarku
w sytuacji, gdy rodzina odnosiła się niechętnie do wyboru młodych. Autorka przytacza też ciekawe
wróżby przedmałżeńskie, od zabaw-zgadywanek, aż po czary w bani (łaźni). Na podstawie tych
ostatnich dochodzi do wniosku na temat „dwoistości duchowej natury tych kobiet: z jednej strony
cechuje je głęboka religijność, z drugiej - wierzą w magię, złe moce i uroki" (SA IV, s. 47).
Studia Angerburgica to pismo znakomicie redagowane również pod względem technicznym.
Umieszczenie na końcu każdego tomu indeksu nazwisk i miejscowości ułatwia znalezienie in­
teresujących czytelnika informacji. Również cenne jest podawanie adresów autorów, co umożliwia
osobom zainteresowanym skontaktowanie się z nimi. Szkoda natomiast, że od trzeciego numeru
redakcja zaprzestała drukowania streszczeń artykułów w języku niemieckim - gdyż, jak się
wydaje, podnosiło to rangę pisma, zwłaszcze że ma ono również niemieckich czytelników.
SA można kupić w Redakcji pod adresem: Muzeum Kultury Ludowej, ul. Portowa 1, 11-600
Węgorzewo, tel. (0-87) 427 3242. Można też zostać subskrybentem kolejnego tomu, wpłacając
15 zł na konto M K L (PKO BP O/Węgorzewo, nr 10204779-31860-300-1, dopisek „Studia
Angerburgica tom 6"). Subskrybenci otrzymają pismo zaraz po wydrukowaniu, ponadto zostaną
umieszczeni na liście na końcu tomu.
Zuzanna Grębecka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11378" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11356">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/086f82285e352189dc722bb9bcf6e05b.pdf</src>
        <authentication>93b487fc4b55e57d90bf3a789bdd0c61</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135547">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3902</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135548">
                <text>1952</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135549">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3656</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135550">
                <text>Recenzje i spis teści rocznika 1952 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1952 t.6 z.6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135551">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1952 t.6 z.6;s.361-364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135552">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135553">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135554">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135555">
                <text>KONRAD JAŻDŻEWSKI. Gdańsk wczesnośredniowieczny w świetle wykopalisk
Gdańsk 1952. Wyd. Muzeum Pomorskie, str. 31, rys. 12, mapa 1.
W lecie 1952 w Muzeum Pomorskim w Gdańsku przy
współudziale
łódzkiego
Muzeum
Archeologicznego
i Kierownictwa Prac Wykopaliskowych w Gdańsku
zorganizowana została wystawa obejmująca wczesno­
średniowieczne zabytki archeologiczne wydobyte na
terenie Gdańska w czasie akcji wykopaliskowej, trwa­
jącej od lat pięciu (1948—1952).
W związku z w y s t a w ą nakładem Muzeum Pomor­
skiego ukazała się broszura napisana przez kierownika
gdańskich prac wykopaliskowych prof. Konrada Jaż­
dżewskiego, zawierająca popularnie ujęte zestawienie
w y n i k ó w dotychczasowych badań. Praca prof. Jaż­
dżewskiego jest potraktowana jako komentarz uzu­
pełniający do wystawy. W części wstępnej zawiera
omówienie czynników geograficznych i gospodarczych,
które złożyły się na powstanie i umiejscowienie nad
brzegiem Motławy grodu gdańskiego oraz rzemieślnicro-handlowego podgrodzia, zbudowanego na skrzy­
żowaniu ważnych arterii komunikacyjnych. Początki
Gdańska, według dzisiejszego stanu badań archeolo­
gicznych, sięgają przełomu I X i X w. Ślady osadnic­
twa wczesnośredniowiecznego odkryte zostały w obrę­
bie Starego Miasta. Gród zbudowany nad Motławą oto­
czony był w X I I I w. potężnym w a ł e m drewnianoziemnym grubości około 14 m, w obrębie którego znaj­
dowały się liczne domostwa ustawione wzdłuż wąskich
uliczek. Były to budynki niewielkie, o planie prawie
kwadratowym, przeważnie jednoizbowe. W warstwie
mierzwy i śmieci zalegającej koło b u d y n k ó w i pod
podłogami domów, odkrytej już w dziewięciu pozio­
mach leżących jeden na drugim (ogółem warstw ta­
kich może być w Gdańsku 17 — 19), zachowało się
mnóstwo odpadków organicznych, jak resztki tkanin,
skóry, nasion, przedmioty z drzewa, rogu, bursztynu,

HERCIK EMANUEL.

a poza tym skorupy glinianych naczyń, wyroby z ż e ­
laza, brązu, ołowiu.
Wśród
tych
właśnie
niepozornych
odpadków
i śmieci znaleziono bogaty materiał rzucający sporo
światła na kulturę plastyczną mieszkańców ó w c z e s n e ­
go Gdańska.
Najważniejszą bodaj zdobyczą
wykopalisk gdań­
skich jest zbiór tkanin (prawie wyłącznie wełnianych),
wśród których nie brak również barwnych pasiaków
używanych zapewne do ubiorów
kobiecych. Prócz
tkanin, znaleziono w Gdańsku również wyroby skó­
rzane, a między nimi pięknie wykonany ażurowy bu­
cik kobiecy. Z przedmiotów kościanych na u w a g ę za­
sługują składane grzebienie,
zdobione na grzbiecie
i okładzinie starannie rytym ornamentem, złożonym
z kółek z zaznaczonym środkiem, linii zygzakowatych
i prostych, równolegle położonych prążków.
Na podstawie znalezionych narzędzi i odpadków
materiału stwierdzono istnienie na terenie wczesno­
średniowiecznego
Gdańska pzeregu
rzemiosł, jak
szewstwo, tokarstwo, ciesielstwo, a możliwe, że istnia­
ło również kowalstwo..
Tkaniny, grzebienie, przedmioty bursztynowe wyra­
biane były prawdopodobnie w ramach przemysłu do­
mowego. Wśród przedmiotów drewnianych znaleziono
sporo okazów pięknie rzeźbionych, czego przykładem
może być umieszczona w pracy prof. Jażdżewskiego
ilustracja trzonka drewnianej łyżki
pochodzącego
z drugiej p o ł o w y X I I w.
Prawie wszystkie wspomniane tu przedmioty zdo­
bione pochodzą z ubogiej, rybackiej dzielnicy grodu
gdańskiego, co świadczy o wysokim poziomie arty­
stycznym ówczesnej ludowej twórczości plastycznej.
R. Rss.

Československé lidové hračky

Praha 1951. Wyd. „Orbis", 62 str., 175 tabl. barwn.
Obszerny dział literatury etnograficznej poświęco­
nej zagadnieniom ludowego zabawkarstwa wzbogaci­
ła nowa pozycja. Jest nią wymieniona w tytule praca
E . Hercika o zabawkarstwie ludowym na terenie
Czech i Słowacji. Praca ta, wydana bardzo starannie
przez praskie wydawnictwo „Orbis", składa się z krót­
kiego tekstu oraz bogatej części ilustracyjnej, zawie­
rającej blisko tysiąc barwnych ilustracji i ponad 70
rycin wykonanych techniką kreskową.
W części tekstowej autor omawia na wstępie' ośrod­
ki ludowej produkcji zabawkarskiej na terenie Czech
i Słowacji, podaje dane historyczne odnoszące się do
przeszłości poszczególnych ośrodków, począwszy
od
pierwszej połowy X I X wieku, charakterystykę wyro­
bów oraz warunki produkcji i handlu. Autor opisuje
zarówno drobną wytwórczość zabawkarską rozproszo­
ną po wsiach (np. w obfitującym w surowiec drzewny
Hlinecku), jak i produkcję skoncentrowaną w dużych,
ale wyspowo występujących ośrodkach, do których
należy Skašov, gdzie w r. 1914 na 600 mieszkańców
52 rodziny zajmowały się sezonowo wyrobem zaba­

wek. Niektóre z większych pracowni zabawkarskich
zorganizowane były w sposób zbliżony do manufak­
tur. Zatrudniano w nich większą ilość pracowników
(czasem również kobiety), w produkcji zastosowany
był podział pracy i specjalizacja. Mniejsi w y t w ó r c y
zabawek, pracujący na własny rachunek, sami sprze­
dawali swój towar na targach i jarmarkacřl, rozwo­
żąc go na taczkach. Większe w y t w ó r n i e posługiwały
się transportem wozowym i w y s y ł a ł y
zabawki na
znaczne odległości.
W papierach handlowych tego
rodzaju w y t w ó r n i znalazł Hercik materiały świadczą­
ce o eskporcie ludowych zabawek z Czech do innych
krajów byłej monarchii austro-węgierskiej, między
innymi na drugą stronę Karpat do Galicji.
Produkcja każdego ośrodka była zazwyczaj ściśle
standaryzowana zarówno co do rodzaju wyrobów, jak
ich w y m i a r ó w i sposobu zdobienia. Największy roz­
kwit ludowego zabawkarstwa na terenie dzisiejszej
Czechosłowacji przypada na drugą połowę ubiegłego
stulecia. Później popyt na tego rodzaju zabawki z a ­
czął się zmniejszać, co pociągnęło za sobą spadek ich

�cen (między rokiem 1870 a 1914 prawie o 50%), mimo
równoczesnej podwyżki ceny surowca i kosztów utrzy­
mania. Na skutek pogarszających się warunków eko­
nomicznych, wiele ośrodków ludowej produkcji zabawkarskiej zamarło po pierwszej wojnie światowej.
W rozdziale drugim omawia autor rodzaje techniki
stosowane w ludowej produkcji zabawkarskiej. Mimo,
że w części ilustracyjnej przedstawione są zabawki
z różnych materiałów, jak glina, ciasto, szkło itp.,
w rozdziale tym mówi Hercik wyłącznie o obróbce
i zdobnictwie drzewa. Zabawki drewniane wyrabiano
głównie z drzewa lipowego i świerkowego, dawniej
zaś w niektórych ośrodkach (jak na przykład Krouna)
używano drzewa bukowego. Obróbka odbywała się
przy poniocy najprostszych narzędzi (nóż, dłuto, sie­
kiera, piła), w nowszych zaś czasach przyjęły
się
w zabawkarstwie tokarnie. Obtaczano ná nich między
innymi profilowane pierścienie, które, łupane
po­
przecznie, dawały sylwetki zwierząt, boki kołysek itp.
Dekoracją zabawek zajmowały się często kobiety. Do
malowania używano pierwotnie barwików
natural­
nych (np. koszenili), później barwików ziemnych ze
spoiwem klejowym, kładzionych niekiedy na kredo­
wym podkładzie, z wierzchu pokrytych bezbarwnym
lakierem. W nowszych czasach stosowano barwiki ani­
linowe.
Wzory malowano przy pomocy pędzelków lub stem­
pelków Na Wołoszczyźnie Morawskiej powierzchnie
zabawek wykonanych z bukowego drzewa przywędzano w dymie • na kolor ciemnobrązowy i na tym tle
zdobiono rytym ornamentem. Na Słowaczyźnie, podob­
nie jak u nas w okolicy Żywca, powierzchnie zaba­
wek przed ryciem ornamentu barwiono na czerwono.
Po bardzo pobieżnym omówieniu techniki wykony­
wania zabawek, Hercik w sposób dosyć nieoczekiwa­
ny przechodzi do opisu zabawek znanych z wykopa­
lisk archeologicznych, czy to europejskich (głównie
gliniane grzechotki i ptaszki), czy pozaeuropejskich:
egipskich i perskich.
Wśród obfitego w tym dziale materiału ilustracyj­
nego na szczególną u w a g ę zasługują niektóre gliniane
grzechotki, jeźdźcy na koniach, czy piszczałki w postaci
ptaszków, które od czasów starożytnej Grecji i Rzymu
przetrwały prawie bez zmian do dziś w inwentarzu
zabawek wielu narodów europejskich. Rozdział ten
zamyka tablica chronologiczna, uwzględniająca mate­
riał i formę zabawki oraz określająca jej w y s t ę p o w a ­
nie w różnych okresach, od czasów przedhistorycznych
do współczesnych.
Pozostałą część tekstu zajmuje objaśnienie barw­
nych tablic oraz wykaz literatury czeskiej, rosyjskiej,
polskiej, angielskiej, francuskiej i niemieckiej, doty­
czącej zabawek ludowych.
W części ilustracyjnej na początku pokazane
są
zabawki z terenu Czech i Słowaczyzny. Uporządkował
je autor według materiału, z którego są wykonane.
Na początku mamy więc zabawki z gliny wypalonej
(podane w układzie chronologicznym, począwszy
od
neolitu), współczesne wyroby z gliny suszonej i malo­
wanej, z kitu stolarskiego i ciasta, następnie lalki
z gałganków, z liści kukurydzy oraz obfity dział za­
bawek drewnianych, uporządkowanych niezbyt zre­
sztą konsekwentnie (lalki, koniki, wózki, żołnierze,
ptaszki, zabawki ruchome w rodzaju
wiatraczków,
kowali, wiewiórek, meble, grzechotki, piszczałki, w y ­

konywane przez dzieci zabawki z roślin i z drzewa, jak
zwierzątka, strzelby, pistolety).
Począwszy od tablicy 60 autor daje przegląd zaba­
wek spotykanych u innych narodów, zarówno euro­
pejskich (ZSRR, Polska, Jugosławia, Grecja, Szwecja,
Niemcy, Francja), jak i pozaeuropejskich (Indie, C h i ­
ny, Japonia, Afryka, Ameryka). Na końcu zaś wraca
na grunt ojczysty, przedstawiając na 29 tablicach n a j ­
nowsze zabawki czechosłowackie, projektowane i wy­
konane przy udziale czeskich i słowackich artystówplastyków
(M. Podhojska, E ! Hercik, Slavoj, Tusor
i inni).
Materiał ilustracyjny zawarty w pracy Hercika jest
bardzo dobry zarówno jeśli chodzi o stronę dokumentarną, jak i poziom estetyczny. Na tym jednak w y ­
czerpuje się wartość omawianej publikacji.
Autor,
z zawodu plastyk, z zamiłowania zbieracz i kolekcjo­
ner zabawek, nie umie na zgromadzony przez siebie
materiał spojrzeć okiem badacza. Daje się to zauważyć
zarówno w układzie materiału
ilustracyjnego, jak
i w sposobie opracowywania tekstu, w którym brak
próby ustalenia jakiejś ogólnej systematyki zabawek,
czy usiłowań w kierunku określenia specyfiki zaba­
wek czechosłowackich na tle zgromadzonego materia­
łu porównawczego, czy wreszcie uchwycenia związków
zachodzących między zabawkami czeskimi i s ł o w a c ­
kimi a zabawkami krajów ościennych.
Zarówno publikowany przez Hercika materiał po­
równawczy, jak i literatura zagraniczna grzeszą dużą
przypadkowością wyboru. Przykładem może tu być
materiał odnoszący się do zabawkarstwa ludowego
w Polsce. Hercik z prac polskich nie zna ani najnow­
szych (np. T. Seweryna „Polskie zabawki ludowe",
Polska Sztuka Ludowa, 1949), ani takich, jak publiko­
wana w „Ludzie" (1929) praca S. Udzieli pt. „Zabawki
z roślin", czy tegoż autora „Przemysł drzewny w K o ­
szarawie" (Przemysł i Rzemiosło, 1921). Reprodukowa­
ne w dziale ilustracyjnym zabawki polskie ze zbiorów
Muzeum Przemysłu Artystycznego w Pradze (Tabl.
CXVII—CXIX)
nie są typowe dla naszego obszaru
etnograficznego (toczony z drzewa jeździec z okolic
Mrągowa na Mazurach, jeździec i wózek z północnowschodniej Polski). O wiele ciekawszy materiał porów­
nawczy znalazłby autor w drewnianych wyrobach zabawkarskich z Polski południowej, zwłaszcza z Ż y ­
wiecczyzny. Wykonywane tam do dziś malowane ptasz­
ki, wózki z konikami, taczki wykazują wiele cech
wspólnych z zabawkami czechosłowackimi.
Zbliżone
do starych zabawek czeskich są również nasze zabaw­
ki gliniane, np. ptaszki, jeźdźcy na koniach itp., które
dziś jeszcze można spotkać w różnych ośrodkach garn­
carskich.
Mimo podkreślonych wyżej braków, praca Hercika
ma dużą wartość dokumentarną i, choćby ze względu
na znaczną ilość zawartego w niej materiału, stanowi
w czechosłowackim piśmiennictwie
etnograficznym
cenną pozycję, która w chwili bieżącej w literaturze
polskiej nie mą odpowiednika. Ludowe zabawkarstwo
polskie, chociaż jest równi,e bogate i interesujące jak
po drugiej stronie Karpat, nie doczekało się jeszcze,
niestety, wydawnictwa, w którym zostałyby utrwalo­
ne dla przyszłych prac badawczych owe niezliczone
formy zabawek z drzewa, gliny, czy ciasta, zapełnia­
jących do niedawna stragany na targach, jarmarkach
ezy odpustach.

�P O L S K A

S Z T U K A

L U D O W A

R. V I — 1952

SPIS TREŚCI
Od Redakcji. W związku z dyskusją nad projektem Konstytucji Polskiej
Rzeczypospolitej Ludowej s 5—6
Z przemówienia Prezydenta Bolesława Bieruta na otwarciu radiostacji
we Wrocławiu 16 listopada 1947. s. 3—4
ARTYKUŁY
%

Chorosiński Jan Życie i walka ludu ziemi kieleckiej w pieśni s. 301—315
Cieśla-Reinfussowa
Zofia Dom z w n ę k ą w polskiej architekturze ludo­
wej s. 263—269
German Franciszek
Stosunek Mikołaja Gogola do polskich zbiorów
pieśni ludowych s. 255—256
German Franciszek
Jeszcze w sprawie stosunku Mikołaja Gogola do
zbioru pieśni ludowych Zoriana Dołęgi-Chodakowskiego s. 359—360
Gębifc Władysław
Społeczny sens badań nad kulturą ludową Warmii
i Mazur s. 189—197
.
Gładysz
Mieczysław
Z twórczości
plastycznej
górników
śląskich
s. 147—154
Jackowski Aleksander Na marginesie prac P a ń s t w o w e g o Instytutu
Sztuki w zakresie badań nad sztuką ludową i folklorem s. 117—126
Jastrzębowski
Wojciech Geneza, program i wyniki działalności „Warszta­
tów Krakowskich" i „Ładu" s. 13—22
Kaczorowska Blanka Wełniany pasiak opoczyński s. 23—28 . . . .
Kamińska Janina Tkaniny z osady rzemieślniczo-rybackiej z X I I — X I I I
wieku w Gdańsku s. 74—76
Kostysz Juliusz Jan Oksitowicz — garncarz krakowski i jego dzieło
s. 316—334
Kotula Franciszek
Teatralność zwyczajów i obrzędów (z Puszczy San­
domierskiej) s. 335—343
Kotula Franciszek
Z badań nad strojem ludowym Rzeszowiaków
s. 212-226
Kotula Franciszek
Ze studiów nad zdobnictwem kowalskim w okoli­
cach Rzeszowa s. 87—91
Ligęza Józef
K i l k a uwag o muzycznym folklorze górniczym s. 131—133
Nahlik Adam Tkaniny gdańskie pod względem technicznym i arty­
stycznym s. 77—86
Pietkiewicz Kazimierz
Nowe drogi plastyki ludowej na tle współpracy
artystów zawodowych z ludowymi s. 198—202
Pietkiewicz Kazimierz Społeczna rola artysty ludowego s. 68—73
Reinfuss Roman Badania terenowe w rejonie kielecko-sandomierskim
s. 35—47
Reinfuss Roman Sztuka ludowa Podlasia Zachodniego s. 270—287 .
.
Reinfuss Roman Z zagadnień sztuki ludowej s. 65—67
Sadownik Jan Pieśni ludowe z obszaru wideł Wisły i Sanu (powiaty:
kolbuszowski, łańcucki, niski, rzeszowski, tarnobrzeski i pobrzeża)
s. 227—251
Starek Edyta Parzenice spiskie s. 175—180 . . .
. . . .
Telakowska
Wanda Projektanckie kolektywy robotnicze,
chłopskie
i młodzieżowe s. 7—12
Trzepacz Maria
Ornamentyka ceramiki okresu wczesnośredniowiecz­
nego s. 163—169
Wallis Stanisław Śląskie pieśni górnicze s. 134—146
Wojciechowski
Aleksander
Metody pracy zespołowej w polskim prze­
m y ś l e artystycznym s. 203—211
Wojciechowski Aleksander
Przemysł włościański w Królestwie Polskim
(ankieta z 1885 roku) s. 257—260

nr

1

nr

1

nr

6

nr

4-5

nr

4-5

nr

6

nr

4-5

nr

3

nr

3

nr
nr

1
1

nr

2

nr

6

nr

6

ni

4-5

nr
nr

2
3

nr

2

nr
nr

4- 5
2

nr
nr
nr

1
4- 5
2

nr
nr

4- 5
3

nr

1

nr
nr

3
3

nr

4-5

nr

4-5

�Zlotnikowa Irina Pieśń ludowa w życiu i twórczości Gogola (tłum.
B. Karnawalska) s. 252—254
.
Żaki Andrzej
Pierwsze prace wykopaliskowe P a ń s t w o w e g o Instytutu
Sztuki (badania na starych cmentarzach w Dębnie i Szaflarach,
pow. N. Targ) s. 48—51
Zywirska Maria Podłoże ludowe w kulturze górniczej s. 127—130

nr

4-5

nr
nr

1
3

nr
nr
nr

3
1
2

nr
nr

3
1

nr

2

nr

1

nr

6

nr
nr

6
3

nr
nr

2
4-5

nr
nr

1
2

nr

2

nr

3

nr
nr

1
4-5

nr

6

nr

3

nr
nr

6
1

nr

6

nr

6

nr
nr

2
2

nr
nr

6
3

S Y L W E T K I TWÓRCÓW L U D O W Y C H
Seweryn Tadeusz Józef Markowski, górnik wielicki s. 155—162
Starek Edyta Twórczość Heleny Roj-Kozłowskiej s. 29—34 . . . .
Wajda Andrzej
Wincenty Kitowski — iłżecki artysta ceramik s. 92—95
SPRAWOZDANIA, RECENZJE,

KRONIKA

Astalosz Szandor Pierwszy rok działalności Węgierskiego Instytutu
Twórczości Ludowej s. 185—186
Blumówna Helena Wystawa sztuki i rękodzieła ludowego w Krakowie s. 59
Cieśla-Reinfussowa
Zofia Wystawa sztuki ludowej województwa lubel­
skiego s. 100—102
Cteśla-Reinfusso-ша Zofia Z wystawy wycinanek ludowych w Sieradzu
s 52—54
Gajefcowa Olga Sprawozdanie z badań terenowych Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego s. 354—355 .
Gębifc Władysław
Wystawa sztuki ludowej w w o j e w ó d z t w i e olsztyń­
skim s. 353—354
Gładysz
Mieczysław
Radostná Země s. 184—185
Janikowska Eleonora Sprawozdanie z wystawy sztuki ludowej powiatu
nowosądeckiego s. 103—108
Kronika s. 297—298
Kurkowa Zofia Barbara V I powojenny konkurs szopek krakowskich
s. 60—61
Łoziński Jerzy Katalog zabytków sztuki w Polsce s. 108—110 . . .
Muller Władysław
Zagadnienie budownictwa ludowego i sztuki ludo­
wej w katalogu zabytków sztuki w Polsce s. 110—112 . . . .
O. G . Sprawozdanie z X X V I I Walnego Zgromadzenia Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego w Katowicach s. 183—184
O. G. X X V I Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
czego w Łodzi s. 62
Pietkiewicz Kazimierz Narady robocze z artystami ludowymi s. 2G1—262
Pietkiewicz Kazimierz Udział twórców ludowych w Naradzie Szczeciń­
skiej s. 344—346
Reinfuss Roman Bułgarskie i rumuńskie wydawnictwa strojów ludo­
wych s. 182—183
Reinfuss Roman Z pokonkursowej wystawy przemysłu ludowego w W ę ­
growie s. 347—352
.
Reinfuss Roman Z wystawy pokonkursowej w Łukowie s. 55—58
fí. Rss. Hercik Emanuel: Československé lidové hračky (Praha 1951
wyd. „Orbis") s. 361
R. Rss. Konrad Jażdżewski: Gdańsk wczesnośredniowieczny w świetle
wykopalisk (Gdańsk 1952 wyd. Muzeum Pomorskie) s. 361
R. Rss. Rudolf Krzywiec: Podstawy technologii ceramiki (wyd. P.Z.W.S.
1950 г., skrypt) s. 113
.
R. Rss. Veci a Lide (rok I I I , zeszyt 5—G, Fraga 1951) s. 112—113
Sobieski Marian
Adolf Eustachy Chybiński (wspomnienie pośmiertne).
Bibliografia prac i artykułów A. Chybińskiego z zakresu muzyki
ludowej s. 356 — 358
Stankiewiczowa Janina Pokonkursowy pokaz h a l l ó w sieradzkich s. 181
Stankiewiczowa Janina Wystawa przemysłu ludowego i artystycznego
w Łańcucie s. 288—289
Zatoistoiuicz-Adamsřca Kazimiera O książce Suli Benet „Song, dance and
customs of peasant Poland" s. 290—296
.
Zieliński
Chwalisław
Konkurs i wystawa ceramiki ludowej woje­
w ó d z t w a łódzkiego s. 170—174
Zygler Tadeusz Helen Wolska — Dance of Poland (London 1952) s. 296
Żywirska
Maria Wystawa sztuki ludowej w Katowicach s. 96—99

nr

4-

nr

4-5

nr
nr
nr

3
4-5
2

�W A R U K I P R E N U M E R A T Y NA R O K 1953:
Prenumerata roczna — 72 zł, półroczna — 36 zł.
Wpłaty za I I półrocze przyjmują najpóźniej do dnia 10.VI.1953 r. placówki poczto­
we właściwego rejonu doręczeń, na którego terenie zamieszkuje prenumerator-odbiorca. Ze względu na ograniczoną ilość egzemplarzy przeznaczonych do sprzedaży
komisowej — zalecane jest zgłaszanie prenumeraty.
Poprzednie numery dwumiesięcznika „Polska Sztuka Ludowa" (od nru 6-7-8/48)
oraz innych czasopism P a ń s t w o w e g o Instytutu Sztuki można nabywać: w księgarni
„Domu Książki", Warszawa, Krakowskie Przedmieście 7 (która na zamówienie w y ­
syła również czasopisma poza Warszawę za zaliczeniem pocztowym) oraz w kiosku
P.I.S., Warszawa, Długa 26 i w kiosku Muzeum Narodowego w Warszawie, A l . Je­
rozolimskie 3 (sprzedaż na miejscu).

Stołeczne Zakłady Graficzne Nr 1. Warszawa, Wiślana 6. Zam. 1779. Papier druk. sat. U . III, 80 g A l .
Naklad 3000. egz.
4-В-МЭ02

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8195" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8175">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c17b504116ad15ad9450cf1dc7a6ac54.pdf</src>
        <authentication>7b9323073d9f84b8b22d56ac1a610b0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97955">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97956">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97957">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97958">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1939-45 t.36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97959">
                <text>LUD 1939-45 t.46, s.348-388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97960">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97961">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97962">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97963">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97968">
                <text>348

Recenzje i Sprawozdania
O metodzie funkcjonalnej w etnologii
NA

MARGINESIE

KSIĄŻKI

W I L H E L M A MUHLMANN'A:

Methodik der Volkerkunde,

S T U T T G A R T 1938.

Założenia

ogólne

kierunku

funkcjonalnego

Wilhelm Miihlmann, przedstawiciel funkcjonalizmu w Niem­
czech z e n t u z j a z m e m

pisał w d n i u przyłączenia

s z y swoją p r z e d m o w ę d o „ M e t h o d i k
wyraża

życzenie,

b y książka

jako „życiowej wiedzy

j e g o utorowała

ludów".

A u s t r i i d o Rze­

d e r V o l k e r k u n d e " w której

Przebija

drogę

etnologii,

w n i e j obowiązująca w

R z e s z y zasada, ż e n a u k a , która n i e służy życiu n a r o d u , jest z b y t ­
kowną, jeśli n i e zbyteczną.
A u t o r zamierzał zapełnić lukę, jaką z d a n i e m

jego

b r a k m e t o d o l o g i i w nauce e t n o l o g i i , która o d czasów

stanowi
Grabnera

uczyniła w i e l k i e postępy i nasunęła dużo n o w y c h zagadnień; d l a
rozwiązania i c h n i e p o m o g ł y

dotychczasowe

wyraża, g d y ż n i e s p r e c y z o w a n o
logii przede
nowanego

w swej

książce

j a k się

problemów. O d c z u w a o n w e t n o ­

w s z y s t k i m konieczność b a r d z i e j ścisłego,

myilenia i jednolitych,

Zapowiada

.recepty",

dokładnie

wydanie

zdyscypli­

określonych

oryginalnego

pojęć.

sądu w d z i e ­

d z i n i e h i s t e r i i e t n o l o g i i i stąd c z ę ś c i o w o nową ocenę osobistości
ważnych d l a n a u k i
W

wyniku

dotychczasowa
rycznymi

etnologicznej.

swych

badań,

którymi się d z i e l i , w y k a z u j e

że

a n t y t e z a między n a u k a m i p r z y r o d n i c z y m i a h i s t o ­

nie m a żadnego

znaczenia

metodologicznego

(sic!

s t r . 9 1 ) . B i o l o g i a i h i s t o r i a stanowią całość nierozłączną, należą
d o s i e b i e . „ P r o c e s właśnie naszej w i e d z y — pisze
c h o d z i p o n a d t y m podziałem".

autor — prze­

�349
Terminologia

Miihlmann'a jako
jego

W e wstępie książki a u t o r zaznajamia
logią,

jaką

wykładnik

poglądów
czytelnika z termino­

posługuje się w swej książce.

Z a z n a c z a , ż e odstę­

p u j e t u t a j o d panującego dotąd poglądu, który p o j m u j e
j a k o s t u d i u m n a d t w o r a m i k u l t u r o w y m i t z w . ludów
Zakreśla j e j z n a c z n i e

szersze

granice,

grafię w s z y s t k i c h ludów, także t z w .
Uważa dalej,

że

słowo

m i o t u , którym się zajmuje
wie

całości

zagadnień

włączając

etnologię

pierwotnych.
do

niej

etno­

cywilizowanych.

„kultura"

na

nauka etnologii,

etnologicznych,

oznaczenie

przed­

nie obejmuje

właści­

gdyż zdaniem

mieszczą się w t y m pojęciu a n i z j a w i s k a

autora nie

społeczno-psychicznego

k o n t a k t u , zrzeszenia a n i zespołu e t n o s u , j a k o całości.
T e z ą podstawową t e j książki jest, że całą działalność, c z y n ­
ności i t w o r y
sunku

człowieka

można ująć j e d y n i e j a k o s t r u k t u r y

ludzi i i c h środowiska.

wzajemnego

Struktura

sto­

zakłada

p e w n e określone ukształtowanie l u d z i i p e w n e określone ukształ­
towanie

środowiska;

oba

zaś

w

sposób

właściwy

są

sobie

podporządkowane.
Ponieważ zaś człowiek, j a k o „organizm o b d a r z o n y

uczuciem

w o l n o ś c i " i stąd h i s t o r y c z n y , nie s t o i w przeciwieństwie d o czło­
w i e k a „naturalnego" a l b o b i o l o g i c z n e g o ,

l e c z jest z n i m utożsa­

m i o n y , d l a t e g o w pojęciu M i i h l m a n n ' a e t n o l o g i a
uką zarówno historyczną, j a k i biologiczną,
uwzględnia o b i e s t r o n y , jest
Człowieka
technicznych
ze s z t u k i ,

mitów,

można

społecznych

określa j a k o środowisko h i s t o r y c z n e

itd.

zacją"

sensu

czyli celu;

czyli nadawaniem

temu,

z

jego

tworów:

ukształtowanego,

Wszystkie

te rzeczy

s w y c h t w o r a c h znamię j a ­

z w i e się t o u M i i h l m a n n ' a „strukturystruktury.

Wspomniane

t w o r y są zara­

z e m f u n k c j o n a l n y m i , t j . w y n i k i e m w z a j e m n e g o wpływu
i środowiska.

Wzgląd

u k a z u j e się s t a t y c z n i e
W

że

człowieka, który wpływa n a

nie c z y n n i e , wyciskając n a w s z y s t k i c h
kiegoś

poznać

krajobrazu przez niego

form

w i n n a być n a ­

dzięki

etnologią.

historycznego

narzędzi,

i

funkcjonalny

człowieka

oddaje dynamicznie

t o , co

jako struktura.

myśl p o w y ż s z e g o określa etnologię j a k o wiedzę

o

funk'

�350
cjach

i strukturach

storycznego

ustosunkowania

się człowieka

Najwyższą

środowiska.

do jego

hi­

zaś formą historyczną

tego

s t o s u n k u jest „ e t n o s " — l u d .
W s z y s t k i e t w o r y działalności l u d z k i e j r o z p a t r u j e a u t o r z p o d ­
wójnego p u n k t u : intencjonalnego
— obejmuje

zagadnienie

t w o r u , formy, przejawu
Wzgląd

i funkcjonalnego.

Intencjonalny

i d e o l o g i i , celowości, z n a c z e n i a

danego

działania i życia s p o ł e c z n e g o .

funkcjonalny

natomiast

zwraca

uwagę na zadanie

p r z y s t o s o w a w c z e , na samą czynność, ale także i n a rozwój i h i ­
storię.

A u t o r rozróżnia związki f u n k c j o n a l n e r ó ż n e g o rzędu, j a k

społeczeństwo, k u l t u r a i l u d , j a k o formę najwyższą. C e l e m
n i m e t n o l o g i i jest u t w o r z e n i e
Odnośnie

do

terminu

teorii o

ostat­

„etnosie".

„kultura",

a u t o r wyłącza

z

niego

t z w . kulturę materialną, której w o l i nadać m i a n o „ c y w i l i z a c y j n e g o
wyekwipowania"

(uposażenia), chociaż p r z y z n a j e ,

g o r z e c z o w o oddzielić o d k u l t u r y .
cywilizacyjne

uposażenie

ż e n i e można

I w podobnym

do kultury,

m a się

stosunku jak

zdaniem

autora

rozwój d o h i s t o r i i .
Z a m i a s t używanego dotąd t e r m i n u „ t w ó r k u l t u r o w y " , który
rzekomo

n a s u w a pojęcie o a t o m i s t y c z n y m

rowych, wprowadza

zlepku

zjawisk

kultu­

a u t o r słowo „rys k u l t u r o w y " , w z g l ę d n i e

zja­

wisko kulturowe,
Ludy

ziemi

dzieli

na

trzy grupy:

d n i e i p i e r w o t n e , c z y l i n i e posiadające
kacji Muhlmann'a zawiera
dem cywilizacyjnego

l u d y zachodnie,
pisma.

W

się z a r a z e m s t o p n i o w a n i e

tej

wscho­
klasyfi­

p o d wzglę­

wyekwipowania.

Geneologia

kierunków

etnologicznych

Przechodząc w d r u g i e j części d o nakreślenia z a r y s u dziejów na­
u k i e t n o l o g i i , oryginalność swoją zaznacza M u h l m a n n n a j p i e r w w w y ­
b o r z e poprzedników, którzy z d a n i e m j e g o t o r o w a l i d r o g ę
szej e t n o l o g i i . Największego
runku funkcjonalnego,

etnologa

w i d z i w P o s e j d o n i o s i e (135 — 5 1 p . C h r . )

który, j e d e n z n i e w i e l u p i s a r z y
błędu i d e a l i z o w a n i a
przypisuje

dzisiej­

starożytności i t o już k i e ­

obcych

Posejdonios

starożytnych,

umiał

ustrzec

ludów. Całą wynalazczość

pierwiastkowi

duchowemu,

się

człowieka
który

„w

�351
człowieku j e s t c z y m ! n a j l e p s z y m " .
pociągać Posejdonios

raczej

rzymski widzi rzekomo
nicy cywilizacyjnej
morskimi.
wynika,

Z

że

M i i h l m a n n ' a j e d n a k zdaje

w k r w i dziedzicznej

główny c z y n n i k , róż­

między l u d a m i barbarzyńskimi a śródziemno­

tekstu

raczej

zaś

Posejdoniosa,

środowisko

sejdonios uwagę na t o , że pewne
z

jakiegoś

się pomyślnie. P o s e j d o n i o s

jaki

geograficzne

o r g a n i z m u l u d z k i e g o i ilość p o s i a d a n e j
k i e , pochodzące

przytacza

W

autor,

w p ł y w a n a budowę

k r w i . T r a f n i e zwrócił P o ­

g a t u n k i zwierząt i g r u p y l u d z ­

środowiska,

t y l k o w n i m rozwijają

także poruszył już z a g a d n i e n i e ,

wypłynie d o p i e r o w w . X V I I I , c z y c y w i l i z a c j a
skonala

się

ze w z g l ę d u n a t o , ż e tenże p i s a r z

które

rzeczywiście u d o ­

człowieka?
średniowieczu n i e dostrzegł a u t o r n i k o g o , k t o położyłby

jakieś zasługi n a p o l u e t n o l o g i i . Jeśli n i e zawsze słusznie n a z y w a
się o n o „ c i e m n y m " — p i s z e a u t o r - t o j e d n a k d l a e t n o l o g a
w i o k r e s baśni, bajek
opowiadaniach
waczne,

o

„potworów",

którymi

l u d a c h niechrześcijańskich.

nienormalne,

średniowieczu

i

paradoksalne,

etnograficzne

się

T y l k o t o , co d z i ­

budziło

w

chrześcijańskim

z a i n t e r e s o w a n i a . I t o także

zainteresowało M i i h l m a n n ' a w t y m o k r e s i e , który
rystykę

etnologii

średniowiecza sięgnął

do

dowiedziałby

baśnie wypełniały
ważne, wartościowe

opisy

się

bez

jedynie

charakte­
Plischke-

G d y b y zaś czy­

uprzedzenia, że n i e t y l k o

etnologiczne

odkrycia

po

książki

g o , cytując z niej t y l k o rozdział o „monstrach".
tał R i c h t h o f e n a ,

stano­

karmiono w

w średniowieczu, ale p o ­

etnologiczne,

porobione przez m i ­

sjonarzy w . X I I I : Jana de C a r p i n i , R u i s b r o c k a o A z j i Środkowej,
w w . zaś X I V O d e r i c a z

Pordenone

t y l k o n a j b a r d z i e j zasłużonych z d a n i e m
„Chrystocentryczny
mann'a w zrozumieniu

o I n d o n e z j i , b y wspomnieć
Richthofena.

przesąd" przeszkadzał

i ujęciu

pierwiastka

zdaniem

religijnego

Miihl­

u ludów

p i e r w o t n y c h , które uważano za p o m i o t piekła, n i e — l u d z i .

Wy­

niszczyć je, uchodziło za dzieło chrześcijańskie. Kapłani k a t o l i c c y
osądzali t a k i c h n p . I n d i a n

jako

T e n d u c h chrześcijańskiego

prawie

niegodnych

średniowiecza,

nawrócenia.

uważający

ludy po­

gańskie za i s t o t y niższego rzędu, kierował robotą zbrodniczą k o ­
lonizatorów

hiszpańskich

n a b u l l a Pawła

i angloamerykańskich. D o p i e r o o f i c j a l ­

I I I , objaśniająca,

że

I n d i a n i e są

prawdziwymi

�352
ludźmi „zdolnymi d o przyjęcia w i a r y k a t o l i c k i e j i samkramentów",
kładzie

podstawy

pod

misyjną

I odtąd d o p i e r o - m ó w i
ciwemu

duchowi

pracę n a d d z i k i m i

ludożercami.

M i i h l m a n n — choć p o w o l i , i „ w b r e w właś­

chrześcijańskiego d o g m a t u " , musiały wzrastać

wiadomości e t n o g r a f i c z n e , z b i e r a n e p r z e z pracujących m i s j o n a r z y
(str. 19).
Oryginalność p o g l ą d ó w a u t o r a w t y m p u n k c i e o d b i e g a za d a ­
leko o d poziomu pracy
t y m miejscu,
nie

były

n a u k o w c a , b y się z n i m i rozprawiać na

Zaznaczamy

nigdy

t y l k o , że krzyżackie m e t o d y

wyrazem

właściwego

d o g m a t u o równości w s z y s t k i c h l u d n i .
rów h i s z p . czy a u g l o a m .
m i e c z e m , t o właściwie

szla

po

d l itego,

ducha
Jeżeli

linii

misyjne

chrześcijańskiego
praca

metod

kolonizato­

szerzenia

krzyża

że u p o d s t a w j e j tkwił

niechrześc. o nierówności ludów.

dogmat

P r a w d z i w i e chrześcijańskie m e ­

t o d y m i s y j n e w s k a z y w a l i i wskazują dotąd misjonarze-męczennicy,
którzy raczej k r e w swoją o d d a w a l i , w z o r e m

C h r y s t u s a , niż cudzą

przelewali.
Decydujące znaczenie
lej—posiada

przełom

d l a e t n o l o g i i — pisze M i i h l m a n n

duchowy

w

okresie

da­

tzw. historyzmu

w

Europie.
Przyznawszy
prawdziwego

jezuicie

logii i etnologicznego

etnologicznej

socjo­

badar.ia r c l i ^ i j , ze względu n a m e t o d y c z n e

podejście w b a d a n i a c h ,
późniejszych:

l . a f i t a u z w . X V J I I p r a w o d o tytułu

e t n o - o g a , a n » w e t założyciela
widii

cyklicznego

w

r.im poprzednika

przebiegu

kultur

dwu

teoryj

(głoszonego

przez

V i c o ) i wtórnej prymitywności (przez M e i n e r s a ) . Możliwości
wojowe, jakie nab-os ': t o " e t y i : - . ' e
1

zostały z r e a l i z o w a n e

p

w w. X V I I I

Lali b u

roz­

nauce e t n o l o g i i , n i e

p o w o d u s i l r e g o wpływu f i l o ­

z o f i i s y s t e m u Rousseau, kłócącrj się z rzeczywistością.
Z

przodującego

dotąd

stanowiska

F r a n c j a miejsca N i e m c o m . N a z w ska j . R
stera
1787

jego syna,
do

laiO.

w

etnologii

ustępuje

Forstera, Jerzego For­

M e i n e r s a i H e r d e r a o maczają nową e p o k ę o d
Poszczególni

autor/y reprezentowali

rozmaite

p u n k t y p a t r z e n i a . M e ners rer.uez- ntuj.-.cy k ' e r u n e k s o c j o l o g i c z n o p s y c h o l o g i c z n y i n t e i e - u j e M i i h l m a n n ' . * raczej ze względu na j e g o
koncepcje

rasowe, Meiners b o w k n wyprzedza w swych teoriach

o szkodliwym

wyniku

mieszania się ras nierównie

szlachetnych

�353
poglądy G o b i n e a u . L u d y słowiańskie z a l i c z a raczej d o ras n i e e u ­
r o p e j s k i c h . Emancypując się zaś s p o d krępującej
o monofiletycznym
wości n a u k o w e j ,

pochodzeniu

nauki

biblijnej

ludzkości, dał d o w ó d postępo­

chociaż późniejszy nawrót n a u k

n y c h d o n i e j będzie M u h l m a n n również
stosunku d o b i b l i i . Większe znaczenie

uważał

antropologicz­
j a k o postęp w

dla etnologii posiada idea

M e i n e r s a o wtórnej prymitywności niektórych ludów, zresztą j e g o
prace

właściwie

etnologiczne

są b e z wartości —

przyznaje sam

Muhlmann.
Gruntownością i głębią przewyższa M e i n e r s a — J . R. F o r s t e r .
Ze

swego

przyrodniczego

stanowiska

podkreślił

konieczność

uwzględnienia w b a d a n i a c h e t n o l o g i c z n y c h środowiska, ale r ó w n o - ,
cześnie zwrócił p i e r w s z y uwagę n a z n a c z e n i e

t r a d y c j i d l a postępu

k u l t u r y ludów. S y n j e g o J e r z y p o d c h o d z i d o zagadnień
ze s t a n o w i s k a f i l o z o f i c z n e g o .

Wskazuje

na m o t y w

szczęścia w

s e r c u l u d z k i m , j a k o sprężynę p s y c h i c z n o - k u l t u r o w e g o
w y w a n i a się człowieka,
wicznej

walce

martwota.

Prócz

przystoso­

którego życie polega wszędzie n a usta­

różnych sił i dążności

złego i dobrego.

bardziej

rozwojowych

w

kierunku

Bez t e j w a l k i zapanowałaby w świecie l u d z k i m
znaczenia

nowy, przewodnictwo

tradycji

jednostek

podkreśla jeszcze c z y n n i k

wybitnych.

nie t y l e ze s t a n o w i s k a k o s m o p o l i t y c z n e g o

Interesują g o

ludy

w i e k u oświecenia, i l e

r a c z e j j a k o i n d y w i d u a l n e całości o odrębnych, właściwych

sobie

wartościach.
Herder—romantyk
krywca

ludowości,

posiada w etnologii znaczenie
niezmąconej p r z e z cywilizację

Umiał też budzić w i n n y c h z a c i e k a w i e n i e ludowością

jako o d ­

europejską.
i jej

umi­

łowanie.
M u h l m a n n uważa H e r d e r a za założyciela n a u k „ d u c h o w y c h "
w odróżnieniu o d „ p r z y r o d n i c z y c h " . T e n rozdział między n a u k a m i ,
j a k i wprowadził o k r e s r o m a n t y z m u , oznacza z d a n i e m M t i h l m a n n ' a —
m i m o zasług H e r d e r a ,

o k r e s p e w n e g o sparaliżowania i o p ó ź n i e ­

nia w r o z w o j u e t n o l o g i c z n e g o
W

syntezie

metody

myślenia.

Forstera i H e r d e r a

leżały,

M i i h l m a n n ' a możliwości d a l s z e g o r o z w o j u e t n o l o g i i .

zdaniem

Tymczasem

wziął g ó r ę j e d n o s t r o n n y prąd h e r d e r o w s k i , badając g ł ó w n i e „ d u ­
cha l u d o w o ś c i " ,
Lud,

T. XXXVI

w c z y m schodził łatwo n a t o r y s u b i e k t y w i z m u .

23*

�354
Połączenie pojąć" „ r a s y " i „ h i s t o r i i " u E d w a r d s a b y ł o wła­
ściwie n a u k o w y m p u n k t e m wyjścia d l a p r a c T o w a r z y s t w a
g i c z n e g o w Paryżu.
jącym

znaczenie

O s t a t n i m w y n i k i e m t y c h studiów,

Etnoloposiada­

najwyższe, t o dzieło G o b i n e a u o „nierówności

ras l u d z k i c h " .
Odkrycia

Darwina

wysunęły

t r o p o l o g i c z n e , pozostawiając
Ze zjawieniem
szczyty.

na plan pierwszy nauki a n ­

etnologię n a b o k u .

się A . B a s t i a n a osiąga e t n o l o g i a

Romantyczną ideę o „duchu

ludowości"

najwyższe
rozbudowuje

o n w s o c j a l n o - psychologiczną teorię o e l e m e n t a r n i e
psyche

ludów

jednakowej

p i e r w o t n y c h , p o materiał zaś sięgnął d o e t n o g r a f i i

w s z y s t k i c h ludów i czasów, d o h i s t o r i i w ścisłym z n a c z e n i u i d o
systemów f i l o z o f i c z n y c h .

Podobne zjawiska k u l t u r o w e u rozmai­

t y c h ludów objaśnia B a s t i a n głównie

psychologicznie.

zapożyczeniach

wydawała

i

migracjach

kultur

Teoria

m u się

o

przed­

wczesną i n i e dość udowodnioną.
W

czasie,

kiedy

B a s t i a n uniezależnił w N i e m c z e c h

etno­

l o g i ę o d i n n y c h n a u k , w A n g l i i jej s z y b k i rozwój o d b y w a się n a
podłożu p o z y t y w i s t y c z n e j
przedstawicielem

socjologii Comte'a,.

był B e l g i j c z y k

niej a r y t m e t y c z n e j " ,

której

krańcowym

Q u e t e l e t , ze swoją teorią

przy pomocy

„śred­

której usiłował w sposób m a ­

t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.

Ideą z a s t o s o w a n i a

t y s t y k i socjalnej ( t z w . k r y t e r i u m s t a t y s t y c z n e )

sta­

usiłował o n w s p o ­

sób m a t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.
T e o r i a D a r w i n a o r o z w o j u ludzkości
społecznych

uzdolnień

dzięki

p r z e z niektórych b a d a c z y

jako

wyniku

d o b o r o w i , przeszczepiona

rozwoju
została

w dziedzinę n a u k e t n o l o g i c z n y c h w f o r ­

m i e k r y t e r i u m o d o b o r z e , względnie w y b i j a n i u się j e d n o s t e k u l u ­
dów p i e r w o t n y c h .

Zależne

o n o jest o d rozmaitej i d e o l o g i i

wartościowania u różnych ludów, stąd konieczność
storycznego

czyli

badania h i ­

tej i d e o l o g i i u danego l u d u , w obrębie którego o d ­

b y w a się d o b ó r . Odpowiedniość t a j e s t z a t y m czymś w z g l ę d n y m
a nie bezwzględnym, dlatego potrzeba
i przyrodniczego.

studium

i historycznego

O t o stały r e f r e n M i i h l m a n n ' a , którym

•

kończy

i t e n ustęp o D a r w i n i e .

;

W ł a ś c i w y m k l a s y k i e m e w o l u c j o n i z m u w e t n o l o g i i był E d . T y lor (1832—1917).

Niższe cywilizacje

rozwijają

się według n i e g o

zawsze w p o d o b n y sposób n a zasadzie p r a w postępu i j e d n a k o -

J

�355
wości n a t u r y

l u d z k i e j podkreślanej przez A . B a s t i a n a .

Przytem

j e d n a k z w r a c a T y l o r uwagę n a zetknięcia^ k u l t u r o w e i rozszerza­
nie się k u l t u r ; g ł ó w n e j e d n a k z n a c z e n i e T y l o r a p o l e g a n a w p r o ­
wadzeniu do etnologii teorii tzw. kryterium

„przeżytków".

Ro­

z u m i e p r z e z n i e t w o r y k u l t u r o w e , które w przeszłości były b a r ­
dzo rozpowszechnione,

dzisiaj zaś t y l k o g d z i e n i e g d z i e

znaleźć.

teorię

Animistyczną

r a c j o n a l i z m u czysto

można j e

T y l o r a uważa M u h l m a n n za twór

europejskiego

pochodzenia.

Ideę e w o l u c j o n i z m u z a s t o s o w a n o p r z e d e w s z y s t k i m w d r u g , p o owie

w. X I X do konstrukcji socjologicznych

o powstaniu i roz­

w o j u małżeństwa i r o d z i n y . Początek dała t e o r i a „ n i e z r ó ż n i c o w a nia"

Bachofena,

przedmiot

którą

agitacji

rozwinął

etnologicznie

propagandowej

Morgan.

rozpowszechnili

ją

Jako
Engels,

B e b e l i i c h z w o l e n n i c y . N a t y c h przesłankach bazował k i e r u n e k
bio-organicystyczny

w s o c j o l o g i i i e t n o l o g i i d o końca w i e k u X I X ,

b y w końcu przejawić
jako

się w

teorii L. Frobeniusa

o

kulturach

o r g a n i z m a c h niezależnych o d i c h n o s i c i e l i .
Ratzla

ocen'a

o j e g o znaczenie
niż e t n o l o g a

M u h l m a n n u j e m n i e , zwłaszcza

w etnologii. W i d z i w n i m raczej

jeśli

chodzi

antropogeografa

w e właściwym słowa z n a c z e n i u . Z a r z u c a m u , ż e n i e

uwzględnia zupełnie m o m e n t u b i o l o g i c z n e g o ,

ukazując

człowieka

t y l k o w p r z e s t r z e n i . Niesłusznie, z d a n i e m M i i h l m a n n ' a , w i d z i k i e ­
runek kulturalno-historyczny w Ratz'u - s w e g o poprzednika. Nie
do Grabnera, historyka kultury,

lecz

do Fridericiego, historyka

p o l i t y k i i państwowości, t r z e b a przeprowadzić linię rozwojową o d
Ratzla. A j e d n a k p r z y z n a j e
cił uwagę na związek

M u h l m a n n , że R a t z e l p i e r w s z y z w r ó ­

wzajemny

pewnych

tworów k u l t u r o w y c h ,

r o z s i a n y c h p o różnych o b s z a r a c h g e o g r a f i c z n y c h ,
się w z a r o d k u k r y t e r i u m
Frobeniusa

kryterium

ilościowe

Oryginalność a u t o r a w o c e n i e
ważącym j e j p o t r a k t o w a n i u .
maczy

się

urazem

nad t y m podobno
rzystwie.

Jeżeli

sam
jednak

szkoły

kryło

kulturalno historycznej.

t e j o s t a t n i e j ujawniła się w

lekce­

C z ę ś c i o w o j e s t t o zrozumiałe i tłu­

psychicznym

rąk", w które przeszła

w czym

jakości, względnie r o z s z e r z o n e później,

etnologia
Grabner,

Miihlmann'a do
z

„klerykalnych

Kolonii do Wiednia.

że

„klerykalny"

się znalazł w t a k i m
Lafitau

Bolał
towa­

umiał b y ć m i m o

m i s j o n a r s k i e g o s w e g o powołania p r z e d m i o t o w y m i p i e r w s z y r z u -

�356
cił zasady p o d b u d o w ę m e t o d o l o g i i e t n o l o g i c z n e j , j a k t o z u z n a ­
n i e m podkreśla s a m

Miihlmann,

to trudno

zrozumieć

lekcewa­

ż ą c e s t a n o w i s k o a u t o r a w s t o s u n k u d o W . S c h m i d t a , założyciela
szkoły wiedeńskiej.

M o ż n a n i e podzielać czyichś p o g l ą d ó w

czy

światopoglądów, wskazać n a b r a k i i słabe s t r o n y jakiegoś s y s t e ­
m u , ale n a u k a p r a w d z i w a szanuje k a ż d e g o s u m i e n n e g o

badacza,

pracującego m e t o d y c z n i e , t y m b a r d z i e j , jeśli jakaś d z i e d z i n a
kowa

zawdzięcza

obfitego
świat

pracy

i cennego

danego

materiału.

A

nau­

badacza zebranie i uratowanie
jako

takiego

właśnie

uczcił

n a u k o w y w E u r o p i e i w A m e r y c e , bez różnicy szkół i p o ­

glądów, W . S c h m i d t a — w j e g o j u b i l e u s z o w y m d n i u 7 0 - c i a u r o d z i n ,
na

parę d n i p r z e d „ A n s c h l u s s e m " ( p a t r z „ P r z e g l .

1938,

VI).

Z

pewnością

większe

zasługi

ma

W . S c h m i d t , niż

M e i n e r s , o którym

Miihlmann

rozpisał, p o d c z a s

g d y założycielowi

szkoły

l e d w i e parę l i n i j e k d r o b n e g o
pił n i e u c z c i w i e ,

Powszechny"
dla

etnologii

tak szeroko

wied.

się

poświęcił za­

d r u k u . Z p u n k t u n a u k o w e g o postą­

nie zaznaczywszy

w p r z e d m o w i e , że jednak po

G r a b n e r z e a p r z e d M u h l m a n n ' e m ukazały się w języku n i e m i e c ­
k i m d w i e prace poświęcone zagadnieniu m e t o d o l o g i i
nej;

jedna G . v .

Bulcka,

C e c h u j e ją właśnie t o ,

o

druga
co

W . Schmidta

w

etnologicz­
roku

1937.

a u t o r o w i , j a k zaznaczył w p r z e d ­

m o w i e c h o d z i : z d y s c y p l i n o w a n e , ścisłe myślenie i określone pojęcia.
— M o ż e d l a t e g o t a k obszedł się z W . S c h m i d t e m , iż n i e podzielał
p o g l ą d ó w j e g o , według których

s p r a w d z i a n e m wartości

nauko­

w e j jakiejś t e o r i i jest j e j b i o l o g i c z n a użyteczność d l a l u d u ,

„roz­

miękczający

zdaje

zaś kości o b j e k t y w i z m s z k o d z i " . Z t e g o także

się p o w o d u ,

chcąc

po

koleżeńsku

ocalić

pierwszego

szkoły wiedeńskiej F u r e r a v o n H a i m e n d o r f

asystenta

o d podzielenia losu

j e g o mistrzów, w y d o b y ł o d n i e g o w r o z m o w i e p r y w a t n e j „zapar­
cie s i ę " t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h i rehabilitował g o w o b e c c z y n ­
ników m i a r o d a j n y c h w p r z y p i s k u ( s t r . 1 9 7 ) .
Zbyt

śmiałe

wypowiada

j a k o b y już s t a n o w c z o

Miihlmann

zakończyła

twierdzenie

(s. 2 4 5 ) ,

się w e t n o l o g i i e p o k a h i s t o r y -

z m u R a t z l a i G r a b n e r a w s t y l u szkoły wiedeńskiej.

W

r. 1940,

c z y l i w d w a lata p o u k a z a n i u się książki M i i h l m a n n ' a , ukazało
w Niemczech

opracowanie

etnologiczne

A f r y k i d l a celów

się

kolo­

n i a l n y c h . I r z e c z c i e k a w a , ż e część e t n o l o g i c z n a t e g o z b i o r o w e g o

�357
dzieła

wyszła

szkoły

wiedeńskiej

czarnego

spod

lądu

pióra

nie

funkcjonalisty, lecz

B a u m a n n a , który

kreśli

obraz

zwolennika
etnologiczny

n a zasadzie „ k r ę g ó w k u l t u r o w y c h " i „kultur za­

sadniczych".
Jedynie

u p r a w n i o n y m i zdawałaby

się w e d ł u g M i i h l m a n n ' a

k i e r u n k a m i w e t n o l o g i i są dzisiaj f u n k c j o n a l i s t y c z n y i t e o r i a a m e ­
rykańska o o b s z a r a c h k u l t u r o w y c h .
Ten

„ o r y g i n a l n y " , b y użyć określenia s a m e g o M i i h l m a n n ' a ,

zarys dziejów n a u k i e t n o l o g i i , j a k i
poznać j e g o poglądy, t e n d e n c j e
przyjdzie

W

świetle i c h

n a m łatwiej zrozumieć część systematyczną j e g o dzieła.

Biologizm
W

kreśli w U cz., pozwolił n a m

i uprzedzenia.

i historyzm

u Muhlmannn'a

r. 1 9 3 6 ukazała się o b s z e r n a p r a c a t e g o s a m e g o a u t o r a

p o d tytułem „Rassen—und V o l k e r k u n d e " . Uzasadniając w p r z e d ­
m o w i e jej aktualność, w s k a z u j e n a wielką wartość b i o l o g i c z n e g o
u j m o w a n i a „tak z w a n y c h n a u k d u c h o w y c h , społecznych i k u l t u ­
r o w y c h " , który t o kąt p a t r z e n i a podkreśliła z n a c i s k i e m n i e m i e c ­
ka p a r t i a s o c j a l n o - n a r o d o w a .

Pożądanym

byłoby

zatem—pisze

a u t o r — b y pojawiła się książka, która b y odpowiadając t e j i d e i ,
przedstawiła wielką syntezę człowieka [i środowiska.
wienie" takie
dziny
do

przekraczało b y r a m y i g r a n i c e j e d n e j t y l k o d z i e ­

naukowej, — po

antropologii,

materiał

socjologii,

bowiem

psychologii,

gii, historii, prehistorii i ludoznawstwa,
b y oglądać się na g r a n i c e
mówiąc

już

„Przedsta­

o

między

zasadniczym

musiano

by

etnologii,

sięgnąć
archeolo­

dlatego autor nie

pojedynczymi

rozróżnieniu

nauk

mógł

n a u k a m i , nie
przyrodniczych

i humanistycznych (duchowych).
N a t a k i e t w i e r d z e n i e M i i h l m a n n ' a można się z g o d z i ć , p o d z i ­
wiając g i g a n t y c z n y ,
nający

nieco

witalny rozmach

bohatera

„człowieka

przedsięwzięcia, p r z y p o m i ­
skończonego" Papiniego.

W

s w e j „ M e t h o d i k " p o s u w a się M u h l m a n n j e d n a k o d t a m t e g o t w i e r ­
d z e n i a o „salto m o r t a l e " d a l e j ,

kiedy

udowadnia

w

cz. H I , ż e

t y c h g r a n i c , a n i t e g o z a s a d n i c z e g o rozróżnienia w o g ó l e n i e m a ,
a t e r m i n y „nauki p r z y r o d n i c z e " , „ d u c h o w e " — t o m e t a f o r y bez zna­
czenia m e t o d o l o g i c z n e g o .

I powołuje

się

na sytuację

naukową

�358
dzisiejszą,

która

przyrodniczego

ujawnia
do

tendencje

dziedziny

do wprowadzenia

nauk

duchowych.

myślenia

Równocześnie

w s k a z u j e , ż e i d o n a u k p r z y r o d n i c z y c h wcisnęły się e l e m e n t y

„hi­

s t o r y c z n e " , zwłaszcza b a d a n i e środowiska, które uwzględnia d z i ­
siaj i b i o l o g i a i z o o l o g i a ,

badając

życie

rząt i i c h gatunków w kontekście

poszczególnych

środowiska.

zwie­

W n o s i ć b y stąd

można, ż e M i i h l m a n n uważa już za pracę historyczną, g d y p r z y ­
rodnik

bada

poszczególne

okazy,

klasyfikuje i pyta o stosunek do
j e s t i n n e . T y m się tłumaczy
przyrodnicze

określa

Miihlmann'a, że

nauki
tylko

prawidłowość
Dlatego

powiedzenie

zjawisk

etnologia

jest

jest

zjawiskami

W

pewna,

nauką

w

przyrodniczych,

historii

prawdopodobna.
prawa

jest zaś historyczną, o i l e

p o j e d y n c z e można t y l k o z p e w ­

n y m prawdopodobieństwem przewidzieć.
p r z y r o d n i c z e r a m y , w których

historyczne.

naukach

przyrodniczą, g d y określa

etnologicznymi;

w granicach t y c h praw zdarzenia
stanowią

zestawia,

n i e różnią się metodą o d h i s t o r y c z n y c h , l e z

p r z e d m i o t e m i s t o p n i e m pewności.

rządzące

i c h cechy,

środowiska, które d l a k a ż d e g o

Otoczenie,
rozgrywają

Środowisko t a k pojęte bada e t n o l o g

metod przyrodniczych, geograficznych,

środowisko
się z j a w i s k a

przy

pomocy

b o t a n i c z n y c h c z y też z o o ­

l o g i c z n y c h . Obowiązkiem zaś e t n o l o g a , który z a m i e r z a ująć cało­
kształt przejawów życia d a n e g o l u d u , będzie poznać się
t o d a m i t y c h poszczególnych
j e d n a k w i n i e n posiadać
storycznego,
istoty

dziedzin naukowych.

dobrze

z

me­

Oprócz

tego

opanowaną metodę b a d a n i a h i ­

s k o r o z a d a n i e m j e g o głównym j e s t p o z n a n i e faktów

„niezdeterminowanej w działaniu", ale

„zdeterminowanej"

p r z y r o d n i c z o przez środowisko.
Z a m i a s t więc pozostać p r z y t e r m i n i e j a s n y m , którego a u t o r
użył w cz. I I , iż e t n o l o g i a j e s t syntezą F o r s t e r a i H e r d e r a ,
scaleniem

nauk

czyli

przyrodniczych i historycznych w poznaniu w y ­

czerpującym życie jakiegoś l u d u , z a c i e m n i a tę

jasność w cz. I I I

mętnym z a c i e r a n i e m g r a n i c pomiędzy o b u n a u k a m i .
Wreszcie

gdyby

prawdziwe

n a u k i n i e różnią się metodą,
opracowywania
nauk
i

specjalnej

było

metody

dla etnologii,

przyrodniczych i historycznych

stosowane.

twierdzenie

t o p o c o właściwie cały
są

autora,
je20

skoro

precyzyjnie

że
trud

metody

obrobione

�359
Omawiając następnie z a g a d n i e n i e
mann na stanowisku
przedmiotowości

fikcyjnej.

staje

obiektywności

teorii poznawczej

Vaihingera,

Oryginalnie

jednak

Muhl­

czyli teorii

godzi

się o n a

u M u h l m a n n ' a z filozofią egzystencjalną H e i d e g g e r s a . Z n o w u z a ­
t a r c i e g r a n i c y między
pojęciu

ontologią a p o z n a n i e m .

Obiektywność w

M u h l m a n n ' a t o n i e s t a n , a l e p r o c e s , w którym

się p o d m i o t poznający i p r z e d m i o t p o z n a w a n y .

zmienia

N i e chodzi o rze­

czywistość świata zewnętrznego, a l e o ż y c i e c z y l i s t o s u n e k
nizmu

d o środowiska.

Zwie

to

orga­

a u t o r zasadą w z a j e m n e g o o b ­

jaśnienia.
Biologicznemu

funkcjonaliście już c h y b a n a j m n i e j

odpowia­

dać p o w i n i e n n i e ż y c i o w y f i k c j o n i z m . A u t o r l u b u j e się, j a k widać
w dialektycznych

paradoksach,

czyli

w

„niezdyscyplinowanym

myśleniu".
Z kolei

przechodzi

d o omówienia

zasad' metodycznych

zdobywaniu tzw. raportu etnologicznego.
zrozumienia

w

T u t a j rozróżnia kwestię

o d k w e s t i i objaśnienia i rzeczywistości.

Zrozumienie

według M i i h l m a n n ' a o b e j m u j e w c z u c i e , się c z y l i

przeżycie w s z y s t k i c h przejawów k u l t u r o w y c h , p o g l ą d ó w ,

umiło­

wań i t d . d a n e g o l u d u . P o d c i ą g a p o d t o także t z w . f i z j o n o m i c z n e
rozumienie,

które

zwraca

uwagę h a mimikę,

przeżyciu m u s i nastąpić u badacza

gesty.

Po takim

e t n o l o g i c z n e g o o d d a l e n i e się

p s y c h i c z n e o d p r z e ż y t e g o z j a w i s k a , c z y l i k r y t y c z n e osądzenie g o .
Zwie je M u h l m a n n gnomicznym
W

gnomicznym

czyli

rozumieniem.

krytycznym

ocenianiu

faktów n i e

przyczyn

d a n e g o zja­

w i s k a . Wyjaśnienie z a t y m j a k b y „ o p r ó ż n i a " z j a w i s k o

etnologicz­

ne o d p s y c h i c z n e j

jego

mieści się t z w . wyjaśnienie c z y l i o d k r y c i e

treści, podając c z y s t o m e c h a n i c z n e

uza­

s a d n i e n i e ( n p . p o w s t a n i e jakiegoś w y t w o r u k u l t . można objaśnić,
opisując

historyczny

szczepu,

b e z uwzględniania

towarzyszyły).

przebieg

wędrowania d a n e g o w y t w o r u o d

psychicznych

p r o c e s ó w , które

O p i e r a się t u t a j M u h l m a n n n a s y s t e m i e

im

Diltheya.

Wyjaśnienie u s t a l a t y l k o w a r u n k i , w których p o w s t a n i e p e w n e g o
zjawiska

można

przewidzieć z p e w n y m

Muhlmannowi

bardziej

niż „ p r z y c z y n o w y " . R o z u m i e
n i u matematycznym,

jako

podoba

prawdopodobieństwem.

się t e r m i n

„funkcjonalny"

zaś w t y m m i e j s c u funkcję w znacze­
stosunek

wzajemnych zależności róż-

�360
n y c h czynników składających się na p o w s t a n i e d a n e g o

zjawiska.

B a r d z o dobrą zaś w y p o w i a d a zasadę, k i e d y p o r u s z a kwestię
teorii i faktu.

Trzeba

umiejętnie

stawiać p y t a n i a w b a d a n i a c h ,

g d y ż w y n i k i c h j e s t t y l k o odpowiedzią n a t o , o c o i j a k b a d a c z
p y t a . P o n i e w a ż zaś każdy b a d a c z zawsze coś „ z a m i e r z a " ,
c h c e , może łatwo w b a d a n i u dobierać,
oczać

czy

mówiąc,

pomijać,

każdy

co

się

czegoś

co m u o d p o w i a d a ,

n i e nadaje d o j e g o t e o r i i .

prze-

Krótko

n a u k o w i e c m i m o w o l i u l e g a jakimś e f e k t y w n y m

pociągom czy uprzedzeniom,

które mogą zabarwić s u b i e k t y w n i e

j e g o b a d a n i a , a w następstwie i c h w y n i k . T r z e b a z a t y m

kontroli

rozumu czyli krytycznego

samego.

u s t o s u n k o w a n i a się d o s i e b i e
*

*

P o t y c h wstępnych u w a g a c h n a t u r y o g ó l n e j , t y c z ą c y c h t e o r i i
p o z n a n i a , p r z e c h o d z i M i i h l m a n n d o p o d a n i a praktycznych
riów

w wyborze

etnol.

faktów

Te

ostatnie

dzieli

kryte­

na dwie k a ­

tegorie.
W

myśl określenia e t n o l o g i i , j a k o n a u k i o życiu h i s t o r y c z -

cznym etnosu, czyli badaniu stosunku (historycznego)
ludzkiego do (historycznego)

h i s t o r y c z n e g o życia j a k o świadomości
n e g o życia j a k o

organizmu

środowiska, rozróżnia p r z e j a w y t e g o
i przejawy tego historycz­

działalności.

P i e r w s z e n a z y w a d a n y m i i n t e n c j o n a l n y m i , które e t n o l o g
zbiera

przy

pomocy

kryterium

historycznego

drugie

ważkości;

zwie d a n y m i f u n k c j o n a l n y m i , z d o b y w a n y m i przez

badacza

e t n . za pomocą k r y t e r i u m ( n a w r o t u ) p o w t a r z a n i a się.
Na

początku

wszystkiego

wyobrażenie o r z e c z a c h .
które e t n o l o g p o w i n i e n
odkryć
czy

i c h ośrodek,
danej

u jednostek
nia,

stoi

logos,

najpierw

Należy

grupy

zbadać w d a n e j g r u p i e .

go

zaś

szukać

Musi

natężenia

n i e u większości

społecznej, ale p r z e c i w n i e u mniejszości,

wpływowych, przewodzących

czarnoksiężnik,

i d e a , myśl, w i e d z a ,

są właśnie t e i n t e n c j o n a l n e d a n e ,

c e n t r u m , miejsce najsilniejszego

promieniowania.

liczebnej

To

szaman).

One

(jak naczelnik plemie­

są t y m c z y n n i k i e m ważkim,

który zaważy n a szali w p ł y w ó w . Stąd k r y t e r i u m ważkości.
W
się

t e j w p ł y w o w o ś c i są oczywiście s t o p n i o w a n i a .

o n o w społeczeństwie

różnymi

szczeblami

Zaznacza

w a r s t w społecz-

�361

nycb,

a etnolog

p o w i n i e n j e w s z y s t k i e poznać.

t y c h s t o p n i , p o z n a także

właściwy

Z

zestawienia

ośrodek, p r a k t y c z n i e j e d n a k

p o w i n i e n si&lt; z w r ó c i ć naprzód t a m , g d z i e z n a j d u j e się w s t o p n i u
najbardziej

j a k b y reprezentacyjnym, najczystszym, a

n a u k a o bóstwach

polynezyjskich

więc

z n a j d u j e się w s t a n i e

np.

najczy­

stszym u przedstawicieli arystokracji.
U

t y c h t o w a r s t w przodujących czy osób w p ł y w o w y c h o d ­

k r y w a e t n o l o g wiedzę o technice,

gospodarstwie,

k u l c i e i t d . są­

d y b n i c h , wyobrażenia, n i e zaś same czynności t e c h n i c z n e , g o ­
spodarcze,

kultowe.,.

O s o b y t e są n o s i c i e l a m i

usystematyzowa­

n e j t e o r i i , p o g l ą d ó w i pojęć. W i e l e d a n y c h i n t e n c j o n a l n y c h k r y j e
się w b a j k a c h , l e g e n d a c h , p o d a n i a c h i przysłowiach.
Poznanie tego „logosu" wprowadza

dopiero w emocjonalne

wartościowanie i d e i w życiu ogółu i o t w i e r a w i d o k n a hierarchię
wartości u d a n e g o

ludu

nezyjczyków,

organizacji

czy

( c z y t o z przewagą r e l i g i i , j a k u P o l y społecznej,

jak u

Australczyków,

c z y g o s p o d a r c z e j s t r o n y , j a k u ludów w y s o k o - k a p i t a l i s t y c z n y c h ) .
O jednym

powinien

powiedzenia
samymi

się

słowami

tutaj

e t n o l o g pamiętać, ż e n i e zawsze w y ­

ludów o t y m , c o myślą,
w naszej

terminologii

pokrywają

się z t y m i

( n p . słowo

i

pojęcie,

sztuka).
Co
pewne

do

powyższego

zastrzeżenie.

W

kryterium

ważkości

tej formie,

jak je

należy

autor

podnieść

przedstawia,

d o b r e jest, jeśli c h o d z i o a k t u a l n i e panującą i d e o l o g i ę . A l e e t n o ­
l o g a przecież o b c h o d z i także k w e s t i a , c z y a k t u a l n a i d e o l o g i a j e s t
właściwym d o r o b k i e m d a n e g o l u d u ,
czy

może jest t y l k o n a r z u c o n a .

czy

By

to

w y n i k a z jego tradycji,
zbadać,

trzeba

będzie

n i e r a z sięgnąć raczej d o k r y t e r i u m

nieważkości, d o t y c h w a r s t w

najmniej wpływowych w bieżącym

okresie.

W i e d z a , myśl, pojęcie

i

wyobrażenie

o

technice, sztuce,

kulcie, gospodarstwie

n i e utożsamia się z czynnościami

nymi, gospodarczymi,

kulturowymi i t d . Te

g ó t i ę faktów t z w . f u n k c j o n a l n y c h .
c z e n i e t e dane, które

„powracają"

(np. fakt wtajemniczenia

młodzieży

Dla

etnologa

posiadają

zna­

w różnych p r z e j a w a c h "życia
przejawia

się

w

życia społecznego, g o s p o d a r c z e g o i r e l i g i j n e g o ; p o s i a d a
k i e f u n k c j o n a l n e zazębienia).

technicz­

tworzą osobną k a t e -

dziedzinie
wielora­

Niezawsze dane intencjonalne w y -

�362
rażają się w t e n s a m sposób

w

życiu;

c z y l i p r z y s t o s o w a n i e się,

d o n i c h f u n k c j o n a l n e może b y ć r o z m a i t e .

Według

ideologii da­

n e g o l u d u , n p jakiegoś a u s t r a l i j s k i e g o , może panować równość s p o ­
łeczna; ale w życiu
0 niej

(kryterium

ten

s a m starzec

ważkości),

c i a c h j a k o o s o b a kierująca
Stosownie

d o swej

australijski,

występuje w

opowiadający

różnych

okolicznoś­

(geruzja).

teorii poznawczej,

M u h l m a n n przecho­

dząc d o z a g a d n i e n i a t w o r z e n i a pojęć t y p o w y c h , pisze, że e t n o l o g
j a k o h i s t o r y k może stawiać
znaje; w rzeczywistości

jedynie

zaś

hipotezy;

prawda

„zmyśla",

objektywna

z n a n a . Długi p r o c e s n a u k o w e g o b a d a n i a h i s t o r y c z n e g o
sprawdzaniem
wych

poprzednich

hipotez,

poznawaniem

„ w a r i a n t ó w " , z których t w o r z y h y p o t e t y c z n e

następne b a d a n i e zmusza

do

na poznane

wcześniej

później, i o d w r o t n i e .

nolog do prawdy

objektywnej.

Pojęcie

powstaje

typu

W

u

poznane

ten

nie­

jest t y l k o

coraz t o n o ­
typy.

poprawki poprzedniego.

sada w z a j e m n e g o objaśniania:

że p o ­

pozostaje

Każde

Stąd za­

rzuca

światło

sposób zbliża

się e t ­

Muhlmann'a

przez

stopniowe

wypełnianie jakiegoś t e r m i n u etnologiczną treścią; n p . m a t r i a r c h a t .
Odkrywam

coraz

więcej

Jeżeli n a 9 dotąd

ilość ( 4 ) z n a j d u j e się
że j e s t typowo
kazuje

większą

c e c h , które należą d o d a n e g o pojęcia.

ustalonych znamion
w

jakimś

matriarchalne.
ilość

tych

m a t r i a r c h a t u średnia

społeczeństwie,

ich

mówimy o n i m ,

G d y zaś i n n e społeczeństwo w y ­

cech,

określamy je j a k o

krańcowo

matriarchalne.
Punktem

wyjścia

będą

t u k o n i e c z n i e pojęcia

z terminologii kultury europejskiej.

Przy

zaczerpnięte

stosowaniu jednak do

z j a w i s k k u l t u r y ludów i n n y c h słownictwa e u r o p e j s k i e g o , t r z e b a j e
będzie wypełnić inną treścią.
B y ustalić jakiś t y p , t r z e b a

uwzględnić d a n e i n t e n c j o n a l n e

1 f u n k c j o n a l n e . P i e r w s z e d l a t e g o , a b y ująć w s z y s t k i e c e c h y , które
tworzą

jedność

logiczną;

funkcjonalne

wiążące w z a s t o s o w a n i u d o ż y c i o w e j

zaś, a b y uchwycić

nici,

praktyki.

T y p y tworzy etnolog z jednostek,

na

które m u s i

rozłożyć

d a n y k o m p l e k s z j a w i s k e t n o l o ^ i c z n y c h . A u t o r rozróżnia d w o j a k i e g o

�363
rodzaju

kompleksy:

społeczne i k u l t u r o w e . S p o ł e c z n e

się z p o j e d y n c z y c h
i czynności. J e d n e
mocą k r y t e r i u m

ludzi;

k u l t u r o w e zaś

i drugie

z poszczególnych

jednostki etnologiczne

„kształtu".

Opiewa

składają
idei

b a d a za p o ­

ono

u Miihlmann'a w ten

sposób: jeżeli jakieś z j a w i s k o e t n o l o g i c z n e

p r z e d s t a w i a się w d a ­

nej c h w i l i b a d a c z o w i j a k o e l e m e n t , posiadający c e l o w y ,

organicz­

n y związek z i n n y m i , należy j e uznać za jednostkę etnologiczną.
Jakże t e n cały ustęp o t w o r z e n i u t y p ó w wyraża, w i n n y c h
słowach t y l k o , t o samo,
rej

autor

tak

kulturowych.
jednostka

się

Przecież

kulturowa

jednolitego
kompleksu.

c o szkoła

zarzeka

jest

i

(I),

na

o

sprawdzianem,
społeczna

organiczny

Zaraz

k u l t u r a l n o - h i s t o r y c z n a , któ­

mówi

odkrywaniu „kręgów"
że

jakiś

szczegół

czy

należy d o d a n e g o k o m p l e k s u

związek

pierwszych

między
stronach

jednostkami
swej

tego

metodologii

określa W . S c h m i d t krąg k u l t u r o w y j a k o „ o r g a n i c z n e powiązanie
wszystkich

istotnie

koniecznych

kategorii

kultury

ludzkiej".

M i i h l m a n n niesłusznie z a r z u c a , j a k o b y k r y t e r i u m ilościowe szkoły
k u l t . hist, polegało na czysto

statycznym zebraniu

szej ilości s z c z e g ó ł ó w .

to

Jest

z n i c h s y n t e z y , a w niej z n a l e z i e n i a

odpowiedniego

k a ż d e g o szczegółu. W c a l e j e d n a k n i e p o p r z e s t a j e
n y m z g r u p o w a n i u faktów
przede

w

jak

najwięk­

jedynie warunek do utworzenia

przestrzeni

wszystkim o odkrycie organicznego

i

miejsca dla

na mechanicz­

czasie,

ale

chodzi

powiązania.

I g d y b y zadał s o b i e a u t o r t r u d g r u n t o w n e g o p r z e s t u d i o w a n i a
książki W . S c h m i d t a , t o

p o p r z e c z y t a n i u r o z d z . „Philosophische

G r u n d l a g e " n i e zarzucałby

m u , j a k t o c z y n i n a s t r . 202,

S c h m i d t wyobraża sobie p r z e j m o w a n i e

iż W .

k u l t u r u d a n e g o l u d u bez

psychologii.
Zapomniał t u zdaje

się

a u t o r o t y m , że j a k w b a d a n i u et-

n o l . , t a k odnośnie d o z r o z u m i e n i a i o c e n y
stemu

kultury

europejskiej

i wmyślenie w t o , co p r z e c i w n i k chce
W

następnych

należytej jakiegoś sy­

jest także p o t r z e b n e

rozdziałach

„wczucie się"

powiedzieć.

podaje

M i i h l m a n n szczegółowe

w s k a z a n i a j a k zbierać i n t e n c j o n a l n e d a n e o p o s z c z e g ó l n y c h p r z e ­
jawach

życia:

a więc

o

społeczeństwie, p r a w i e , i e l i g i i , g o s p o ­

d a r s t w i e , sztuce, h i s t o r i i i rasie. Znajdują się t u t a j d o b r e u w a g i ,

�364
Schematycznie

z a t e m p r z e d s t a w i a się p o z n a n i e

u Muhlmann'a jako życiowy proces,
Założenie
Założenie
Przebieg
a)

biolog.
etnolog.

Organizm

następująco:
Z y c i e

Środowisko
Srod.

Czł. h i s t .

etnologiczne

Ż y c i e

hist.

l u d u

poznania:

metodologicznie

etnolog.

technicznie:
tksperyment
z p. teorii
poznawczej:
proces
objektywności

zjawisko
obce

metodycznie:
raport, ro­
z u m i e n i e i objaśnienie
dialektycznie: rola trze­
ciego (synteza)
p s y c h o l o g i c z n i e : przeżycie
kształtu

b)

badanie

sensu

c)

objaśniające

d)

typologicznie

»

statycznie: struktura, dane
intencjonalne

M

»ł
a)

etnograf.

dynamicznie: funkcja, dane
funkcjonalne

próżne
miejsca

wypełnianie próż. )
nych rmejsc
)
(
&gt;
)
hypotetyczne typy j
s , o w

b) warianty

m

e

,

w

z

a

o

j

d

e

a

m

.

nego ob.
jaśnienia

które podawać s z c z e g ó ł o w o p r z e c h o d z i r a m y już i t a k s z e r o k i e g o
omówienia.

N a końcu t e g o rozdziału

jeszcze

raz

zaznacza, ż e

k o n i e c z n e j e s t , b y e t n o l o g poznał, j a k i t y p c z y p o s t a w a ż y c i o w a
człowieka u c h o d z i za ideał

w

d a n y m społeczeństwie.

się w t y m d a n e i n t e n c j o n a l n e . Jest t o zarazem
przesiewane

bywają u d a n e g o l u d u i d e e i

Przechodzi
funkcjonalnych.

potem
Tutaj

grupy: pierwszo-drugo
Pierwszorzędne

do

omówienia

dzieli

funkcje

osoby.

szczegółowego
etnicznego

danych

życia n a t r z y

i trzeciorzędne.
dotyczą

działalności poszczególnych

D r u g o r z ę d n e odnoszą się d o działalności

obyczajów,

i urządzeń,

się

powstałych

t y l k o obejmuje

Mieszczą

„ s i t o " przez które

ze

zgrupowania

mianem „kultury".

zwyczajów

społecznego

Psychologicznie

osób.
i

te

określa k u l -

�365
turę j a k o s p e c y f i c z n y
n i e t środowiska.

system

reakcji

n a określony z a k r e s p o d ­

I d e o w o zaś j a k o f u n k c j o n a l n y całokształt o b y -

czajów, zwyczajów i urządzeń.
K w e s t i a t e r m i n o l o g i i jest z a g a d n i e n i e m k o n w e n c j i .
wując j e d n a k z n a c z e n i e

etymologiczne

słowa

Zacho­

„kultura" bardziej

o d p o w i a d a m u pojęcie t w o r u , powstałego dzięki twórczości czło­
w i e k a , w p r z e c i w s t a w i e n i u d o dzieła, b ę d ą c e g o
łania n a t u r y .

wynikiem

dzia­

C z ł o w i e k „kultywując" naturę, uzupełnia ją.

Stąd

odpowiedniejsze

wydaje

p o j m u j e kulturę

jako

życia l u d z k i e g o " .
wiada,

się określenie szkoły wiedeńskiej, która

„trwałe

Szerzej

ż e k u l t u r a t o zespół

zwyczajów,

obyczajów,

n y c h , obowiązujących
k u l t u r a obejmowałaby

zaspokojenie

wszystkich

potrzeb

r o z p r o w a d z o n a t a sama d e f i n i c j a p o ­
idei,

przekonań,

uczuć,

dążności,

urządzeń i t e c h n i k i w y t w o r ó w m a t e r i a l ­
pewną

grupę

społeczną.

W

t e n sposób

całokształt działalności twórczej człowieka,

zmierzającej d o z a c h o w a n i a , u l e p s z e n i a i pomnożenia życia.
T r z e c i o r z ę d n e f u n k c j e dotyczą działalności
m y społecznej, jaką j e s t l u d , „ e t n o s " .

najwyższej

Wszystkie prace

for­

etnolo­

g ó w muszą z d a n i e m M i i h l m a n n ' a zmierzać d o s t w o r z e n i a

teorii

0 e t n o s i e , o p o w s t a w a n i u l u d u , o różnicowaniu się ludów. D o p o ­
z n a n i a l u d u t r z e b a znajomości j e g o k u l t u r y ;
znać k u l t u r y b e z znajomości

procesów

n i e można zaś p o ­

zrzeszania

się

nego.

Niemałą rolę o d g r y w a w t y c h z a g a d n i e n i a c h

sowy.

Zachodzi t y l k o pytanie, czy antropologia

k r y t e r i a , b y stwierdzić w t y c h w y p a d k a c h ,
l o g zróżnicowanie

ludów,

społecz­

czynnik ra­

p o s i a d a dzisiaj

g d z i e zauważa e t n o ­

także zróżnicowanie r a s o w e .

Bardzo

ważne m i e j s c e zajmuje język w d e f i n i c j i e t n o s u .
W

myśl p o w y ż s z y c h u w a g p r z y j m u j e

M i i h l m a n n określenie

l u d u p o d a n e przez S h i r o k o g o r o f f a: jest n i m g r u p a o m n i e j l u b w i ę c e j
p o d o b n y m k u l t u r o w y m zespole, posiadająca t e n s a m język, tę sa­
mą wiarę w e wspólne p o c h o d z e n i e , ś w i a d o m o ś ć s w o j e j

wspólnoty

1 ż y c i e p r a k t y c z n e zamknięte w s w o i c h g r a n i c a c h ( s t r . 2 2 9 ) .
W

dotychczasowej

a n a l i z i e m e t o d o l o g i c z n e j miał M i i h l m a n n

na o k u l u d , kulturę, społeczność j a k o zamknięte w s o b i e k o m p l e ­
k s y , które a n i o d wewnątrz a n i o d zewnątrz n i e doznają b o d ź c ó w d o
z m i a n y ukształtowania. L e c z już pojęcie f u n k c j i z a w i e r a m o t y w z m i a ­
ny.

G d z i e zaś j e s t

zmiana, powiada, t a m jest historia.

Dlatego

�366
w o s o b n y m rozdziale

podaje

metodyczne

uwagi

jak etnolog po­

w i n i e n badać h i s t o r y c z n e z m i a n y .
Na przemiany

historyczne

zjawisk

kulturowych.

wogóle

istnieje

związku.

zwróci

m u uwagę porównanie

M u s i więc n a j p i e r w przekonać się a) c z y

prawdopodobieństwo

jakiegoś

historycznego

Posłuży m u d o t e g o k r y t e r i u m o g ó l n e g o

bieństwa, b ) T r z e b a

prawdopodo­

porównywać zjawiska t e g o samego rodzaju,

c ) N a l e ż y zbadać, c z y n i e m a możliwości niezależnego p o w s t a n i a .
I tutaj wypowiada
jest

jakieś

kryterium,

zjawisko

prawdopodobniej

że

im

szerzej

k u l t . i częściej

powstanie

jego

na

na

rozpowszechnione

ziemi

występuje, t y m

różnych

obszarach

jest

omawianiu

wartości

hist.

niezależne.
Autor nie

ma

T t r y t e r i u m ilości.

słuszności

N a błędne

przy

j e g o z r o z u m i e n i e zwróciliśmy u w a ­

g ę już w y ż e j .
M i i h l m a n n k r y t y k u j e również k r y t e r i u m f o r m y a l b o jakości.wys u w a n e p r z e z szkołę wiedeńską. T w i e r d z i , że za pomocą t e g o k r y ­
t e r i u m n i e można poznać, c z y dane z j a w i s k o k u l t u r o w e jest p r z y ­
n i e s i o n e skądinąd. T r z e b a
te w p u n k t a c h :
Schmidt

w

t u raczej zastosować k r y t e r i a j e g o uję­

a), b ) , c ) .

swej

Ale

metodologii,

t a k właśnie
którą

je

W'

Miihlmann powinien

precyzuje

był

uwzględnić, g d y ż ukazała się p r z y n a j m n i e j na pół r o k u p r z e d j e ­
g o książką.
P r z y omawianiu z k o l e i związków czasowych,

zarzuca Miihl­

m a n n G r a b n e r o w i jednostronność w u j m o w a n i u z a g a d n i e n i a ,

kiedy

tenże p o r u s z a t y l k o kwestię zniknięcia jakiegoś

kultu­

rowego,

jakby

samo

przez się było jasne i wytłumaczone, d l a ­

czego dane zjawisko wogóle zachodzi.
blem i pyta:

zjawiska

j a k t o się dzieje,

że

Miihlmann odwraca

własność

kulturowa

pro­

danego

l u d u n i e z n i k a ? J a k i c h środków używa d a n e p o k o l e n i e , b y u t r z y ­
mać stan p o s i a d a n i a

kulturowego?

M ó w i się w i e l e o k o n s e r w a t y z m i e i t r a d y c j o n a l i z m i e ludów
pierwotnych,
dycji, jak i

bez

zbadania

odchyleń

od

jednak
niej.

dokładnego czynników t r a ­

M i i h l m a n n wskazuje

(funkcję) p i s m a i w y c h o w a n i a w u t r z y m a n i u t r a d y c j i .
zaś.pisma z a d a n i e t o spełniają środki

na
W

mnemotechniczne.

rolę
braku

�367
G ł ó w n y m środkiem u t r z y m a n i a s t a t u s q u o k u l t u r y
l u d u jest z d a n i e m

Miihlmann'a t z w . schismogeneza.

danego

Idzie

tutaj

M u h l m a n n za teorią G r e g . B a t e s o n a , który stwierdził u Jatmulów
(N. Gwinea)

p e w n e g o r o d z a j u „dynamiczną r ó w n o w a g ę "

czynnikami,

dążącymi

a tymi,

które

między

dwoma

do

zmiany

postępowania

i m się przeciwstawiają
klasami

czy

tradycyjnego,

(przykładem

grupami,

między

rywalizacja

wchodzącymi

w

skład

jakiegoś l u d u ) .
Zmiany

jakiegoś

zjawiska

kulturowego

b e z w p ł y w u n a całokształt k u l t u r y , w której
dostosowywania

się.

siebie . zjawiska

nie odbywają
o d b y w a się

Z a w s z e pisze M u h l m a n n , z n a j d u j e m y

k u l t u r o w e , uchodzące

„nowoczesne". Otóż

zadaniem

w

etnologa

różnych
będzie

obok

czasach

je

się

proces
za

„usynchro-

nizować".
Poruszając

kwestię

rozwoju,

postępu i c y k l u , z n o w u n i e ­

słusznie z a r z u c a W . S c h m i d t o w i , j a k o b y n i e zdefiniował, co r o ­
z u m i e p r z e z ewolucję. T y m c z a s e m

w swej m e t o d o l o g i i

W. Schmidt

kartach

zaraz n a wstępnych

rozdział

poświęca

zagadnieniu

ewolucjonizmu i nieporozumieniom w t y m względzie.
W

końcu t e g o rozdziału, p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m h i s t o ­

rycznym,
Zwraca

przechodzi

Muhlmann

uwagę n a r y t m

do

związków

w

przestrzeni.

r o z p r z e s t r z e n i a n i a się w k i e r u n k u h o r y ­

zontalnym i międzyetnicznym.
Czynnikami horyzontalnego

rozszerzania

się,

j e d n o s t e k e t n i c z n y c h , i n f i l t r a c j e przez o d s z c z e p i e n i a

t o wędrówki

pojedyn­

się

c z y c h osób o d swej g r u p y e t n i c z n e j , w y m i a n a n i e w i a s t , s t o s u n k i
handlowe,

misjonarze.

P o k r y t y c e t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h , na którą już w w i e l u
miejscach

odpowiedzieliśmy

zarzutem

nierozumienia

jej

a u t o r a , o m a w i a M u h l m a n n teorię k u l t u r o w y c h obszarów.
jej p r z e w a g ę n a d tamtą w t y m , że t a o s t a t n i a t r z y m a
ralnych

terytoriów

Czekanowskiego
Osobny

ludów, które b a d a .

i Klimka

wreszcie

nazywa

rozdział

System

raczej
poświęca

przez
Widzi

się n a t u ­

opracowywania

techniką

niż metodą.

psychologii

ludów.

Zawierają się w n i m d o b r e , s z c z e g ó ł o w e wskazówki, które mogą
być

bardzo

pomocne

i funkcjonalnych.

przy

analizie

danych

intencjonalnych

�368
A u t o r kończy rozdziałem, w którym o m a w i a z a d a n i a i c e l e
e t n o g r a f i i ; j e j doniosłość i z n a c z e n i e
by zainteresowania

nią

ogółu.

Z

d l a życia.
przeglądu

j e g o dzieła łatwo się już domyślić

Podaje

k o ń c o w y c h wniosków a u t o r a .

Główna wartość książki M u h l m a n n ' a p o l e g a
pierwszą
choć

metodologią

nie

posiada

kierunku
cech

słością.

Wiele trzeba

na t y m , że jest

funkcjonalnego

zdyscyplinowanego

słego, c h y b a ż e d r o b i a z g o w e

sposo­

dotychczasowego

w

etnologii,

myślenia

poszufladkowanie

ści­

n a z w i e ktoś ści­

mieć cierpliwości, b y książkę p r z e s t u d i o ­

wać d o końca, j e d n a k dzieło w y k a z u j e duże doświadczenie e t n o ­
logiczne, podaje

w i e l e d o b r y c h wskazówek, a u t o r zebrał

materiał m e t o d o l o g i c z n y ,
t e z ę , ale p o d

z którego

warunkiem,

o

obfity

możnaby złożyć ładną

którym

Muhlmann w

swej

syn­
pracy

zapomniał: „ w e r n i c h t l i e b t , d e m z e i g t s i c h n i c h t s " (s. 2 1 0 ) .
O. Edward

Warszawa

U m e n i

na

Slovensku

—

Odkaź

p o d red K. Soureka, Praga

1328 i l .
Artykuł ten miał się ukazać w X X X V I

W
le

T. J .

26. X . 1942.

Dzieło zbiorowe
+

Bulanda

wydanym

w

roku

zbiorowym uczonych

1938 p o d

słowackich

zeme

a

lidu.

1938, s t r . 8 8 + X V

tomie „Ludu" w roku

1939.

powyższym tytułem d z i e ­
i

czeskich,

poświęconym

sztuce w Słowacji znajdują się d w a z e s z y t y ( I X i X ) o s z t u c e l u ­
dowej.

J a k w całym d z i e l e , t a k i t u n a c i s k

położono n a stronę

ilustracyjną (materiał z e b r a n y był d o t z w . W y s t a w y

Starej Sztuki

Słowackiej n a z a m k u p r a s k i m w r . 1 9 3 8 ) , t e k s t zaś d o d a n y
dla

ich

fujarki,

objaśnienia i uzupełnienia.
zakończenia

s i e k i , u l e , rzeźby

lasek,

rączki

przedstawiające

Zdjęcia

czerpaków,
świętych,

o b r a z y n a s z k l e , h a f t y i w y s z y c i a , okazy
d o w n i c t w o i m a l o w a n i e wnętrz.

obrazują

jest

ozdobne

m a g l o w n i c e , są-

krzyże

ceramiki

cmentarne,

ludowej, b u ­

Oprócz r e p r o d u k c y j j e d n o b a r w -

�369
n y c h jest i n i e c o i l u s t r a c y j w i e l o b a r w n y c h ( o b r a z y
szycia,
W
lizuje

na szkle, w y ­

rzeźby).
objaśnieniach V . V . S t e c h ( „ S z t u k a m i a s t a i w s i " ) a n a ­

atmosferę

towarzyszącą p o w s t a w a n i u w y r o b ó w

artystycz­

n y c h w r o z m a i t y c h środowiskach, a A . V a c l a v i k ( „ G e n e z a s z t u k i
ludowej")

z a s t a n a w i a się n i e t y l k o n a d samą genezą s z t u k i l u d o ­

w e j , ale i n a d źródłami
uwagę n a z a n i e d b a n e

jej składników,

zwracając

szczególną

d o t y c h c z a s p r z e z naukę słowacką

dziedziny

rzeźby w d r z e w i e i m a l a r s t w a . A u t o r o m a w i a pokrótce narzędzia
i materiał, technikę ozdobną,
„świątkarzy"),

czas p r a c y ,

wykonawców

m a l a r s t w o , kończąc s z e r e g i e m w n i o ­

sków o c h a r a k t e r z e s y n t e t y c z n y m .
w odnośniku
z jednej

uwagi o obrazach

strony

wykonywane

Interesujące są z a m i e s z c z o n e
na szkle;

słowackie z d r u g i e j

słowackim w i d z i k i l k a

(artystów l u d o w y c h ,

zasadniczych

na t a r g o d obrazów

autor

widzi

importowane;
kręgów.

w

obrazy
obszarze

Odróżnia

nie przeznaczonych

obrazy

na sprze­

daż, m n i e j s z a b l o n o w y c h . M o t y w y — j a k u nas—są r e l i g i j n e , bądź
świeckie (drużyna J a n o s i k a , p o r t r e t y k o b i e t — „ k o c h a n e k J a n o s i k a " ) .
O l u d o w y c h wyszyciach
zuje

na

i c h związek

i szlacheckimi

ze

i h a f t a c h pisze

strojami i

z rozmaitych

W . Praźak; w s k a ­

motywami

okresów,

głównie

z X V I I w., o r i e n t a l n y m i i t d . , przy czym na wsi
one

zaczęły

różnice

dość

środowisk

późno

wyszycia

oraz

dążności

z m n i e j s z a n i a zasięgu

się

(często w X V I I I i X I X w . ) . Znać t u

wyrażają się o n e

tak w

do

motywach, jak i w

powiększania,

materiału

(ubrania,

połud­
technice

względnie

bielizny)

właśnie

przeznaczo­

wyszycie.

D l a etnografów
herowej-Mayerowej

interesujący

sekta

może

i H . Landsfelda

szycie V I I I tegoż w y d a w n i c t w a .
banowie",

przyjmować

( b o g a t e m o t y w y n a żyznych z i e m i a c h

niowych);

n e g o na

mieszczańskimi
renesansowymi,

religijna,

być

artykuł A .

Giint-

o c e r a m i c e słowackiej w ze­

Ceramikę tę s z e r z y l i t z w . „ H a -

której

zwolennicy

zbiegli w X V I w.

z M o r a w n a Słowację. C e r a m i k a t a , acz w t e c h n i c e i w y t w a r z a ­
niu

odbiegła

wpływ z n a c z n y

Lud, T. X X X V I

od

sztuki

i godny

l u d o w e j , wywarła

na nią niewątpliwie

uwagi.

24*

�370
Ubiór

JANOSZ ŚWIEŻY,

ludowy

i

haft

krzczono­

w s k i , L u b l i n 1 9 3 8 . O d b i t k a z Pamiętnika L u b e l s k i e g o , t o m III,
W y d . Towarzystwa
+

Przyjaciół N a u k w L u b l i n i e . 8° 1 9 p . + 5 f i g .

X X I I tabl.
Autor,

ludowy,

doskonały

noszony

Krzczonów

i

w

jej

znawca

2-giej

terenu i tematu,

połowie

najbliższej

XIX-go

okolicy

opisuje

stulecia

(Piotrkowie,

C h m i e l u , Z u k o w i e i Borzęcinku), p o w . l u b e l s k i e g o .

strój

we wsi
Olszance,

Omawia po­

szczególne części ubiorów, a w i ę c k o b i e c e g o : koszulę, spódnicę,
z a p a s k i , pas wełniany, o b r u s e k ( c h u s t a ) , k a f t a n , kożuch,
nakrycie głowy,

odzienie,

o b u w i e ; i męskiego: koszulę, s p o d n i e , p a r c i a n k i ,

k a m i z e l e i k a f t a n y , sukmanę, pasy i t o r b ę , oraz k a p e l u s z e i c z a p k i .
T a b l i c e krojów ilustrują sposób s z y c i a , a s p o s o b y

ozdabiania, w

szczególności h a f t y , dokładnie są omówione i objaśnione r y s u n k a k a m i . P r a c a z a w i e r a 2 6 t a b l i c na k r e d o w y m p a p i e r z e , z pięknymi i w y ­
r a z i s t y m i i l u s t r a c j a m i . A u t o r n i e ograniczył się j e d y n i e d o opisów
u b i o r u , l e c z — g d y t y l k o n a d a r z a się sposobność uwzględnia też
z w y c z a j e n p , p r z y o m a w i a n i u „tryfienia" spódnic. P r a c a

wyczer­

p u j e w zupełności t e m a t i jest ważnym

przyczynkiem

nad ubiorami ziemi lubelskiej. Ciekawe

byłoby jeszcze uwzględ­

nienie

d o badań

różnic i podobieństw w s t o s u n k u d o strojów całej z i e m i

l u b e l s k i e j i s t w i e r d z e n i e , j a k i e miejsce

i znaczenie m a omawiany

materiał w p o r ó w n a w c z y c h b a d a n i a c h n a d u b i o r a m i z i e m p o l s k i c h ,
G.
WÓJCIK ADAM,

Strój

Pogórzan.

K o m i s j i S w o j s z c z y z n y Związku
je

ludowe

Karpat

Polskich

Kraków

Z i e m Górskich.

t . I . s t r . 33,

Frenklowa
1939. W y d .

Z cyklu:

r y c . 37

i 2

Stro­
tablice

barwne.
Tuż p r z e d wojną

rozpoczęto

redagowanie

w y c h K a r p a t P o l s k i c h " p o d redakcją T . S e w e r y n a

„Strojów ludo­
i R. R e i n f u s -

sa; p r a c a A d a m a W ó j c i k a jest właśnie p i e r w s z y m z e s z y t e m p i e r w ­
szego t o m u w y d a w n i c t w a .

Miała o n a d w a z a s a d n i c z e cele, n a u ­

k o w y i p r a k t y c z n y i o b a zostały
w i e m dokonał

w

pełni

rekonstrukcji zaginionego

osiągnięte, a u t o r b o ­
o d kilkudziesięciu l a t

d a w n e g o s t r o j u Pogórzan (który zresztą w e d l e zapewnień r e d a k c j i ,

�371
z powrotem

odżył

w

terenie,

dzięki

staraniom

Związku

Ziem

Górskich).
W e wstępie p r a c y określił
torialne „Pogórzan",
wschodzie

a u t o r dokładnie położenie t e r y ­

sąsiadujących

n a południu z Łemkami, n a

z D o l i n i a k a m i , a na zachodzie

N a północy graniczą P o g ó r z a n i e , w e d l e
Pilźniakami i R z e s z o w i a k a m i , wartość
jest b a r d z o

z L a c h a m i Sądeckimi.

autora, z Tarnowiakami,

jednak

północnej

granicy

względna, g d y ż w y s z c z e g ó l n i o n e t r z y g r u p y n i e mają

a n i wyraźnej g r a n i c y j ę z y k o w e j ,

a n i głębszej t r a d y c j i h i s t o r y c z ­

n e j , n i c też n i e w i e m y o i c h odrębnościach k u l t u r o w y c h , a n a z w y
t y c h g r u p n i e są „etnikonami" w
c z e n i u , są t o b o w i e m r a c z e j
tnich

czasach,

dosłownym

tego

słowa

zna­

f o r m a c j e krystalizujące się w o s t a t -

p o d wpływem

modnych

prądów

regionalistycz-

n y c h . N a t o m i a s t c e n n y m p r z y c z y n k i e m d l a e t n o g r a f i i jest s t w i e r ­
dzenie, ż e „główną cechą

od/óżniającą

Pogórzan

o d i c h sąsia­

d ó w jest strój". Niewątpliwie w i ę c i g r a n i c a zasięgu g r u p y o p i r a
się n a t y m k r y t e r i u m .
Podstawą d o r e k o n s t r u k c j i strojów z m n i e j

więcej

połowy

ubiegłego s t u l e c i a stanowiły:
1) z b i o r y M u z e u m E t n o g r a f i c z n e g o

w Krakowie,

2) materiał i l u s t r a c y j n y g a b i n e t u r y c i n B i b l i o t e k i U n i w e r s y ­
t e t u Jagiellońskiego w K r a k o w i e ; są t o przeważnie a k w a r e l e K s a w e r e g o P r e k a , a k w a f o r t a Kielisińskiego i r y s u n e k A . P i w a r s k i e g o
oraz i n n e s z k i c e ,
3) w y w i a d y

terenowe,

n p . dane

krawca Kazimierza Ołpińskiego z
Na

takim

materiale

udała się w zupełności,
ubiorów w ubiegłym

od

97-letniego

o p a r t a r e k o n s t r u k c j a całości

autor

odtworzył

s t u l e c i u , ale

mentów e w o l u c y j n y c h .

zebrane

Bobowej.
bowiem

uchwycił

strojów

nietylko stan

również w i e l e m o ­

I t a k , początek X I X w i e k u p r z e c i w s t a w i a

się w w i e l u szczegółach

stroju

o k r e s o w i następnemu, z p o ł o w y

t e g o ż w i e k u . W p i e r w panowała na t y m o b s z a r z e biała,

zgrzebna

spódnica, później n o s z o n o

z samo­

kloszowe,

„wybijanki", szyte

d z i a ł o w e g o płócienka, ręcznie d r u k o w a n e g o , materiał t e n w y p i e ­
rają w y r o b y f a b r y c z n e . Mężatki nosiły spódnice wełniane n a k o n o ­
p n e j o s n o w i e i wełnianym wątku.

�372
T a k i e same p r z e m i a n y u c h w y c i ! a u t o r w o d n i e s i e n i u d o w e ­
s e l n y c h gorsetów,

w p i e r w w skład

weselnego stroju

ozdobna koszula, zapaska i chustka na ramiona.

wchodziła

Później

weszły

w modę k a r m a z y n o w e i szafirowe gorsety, a te z k o l e i
białym,

wciętym

kaftanikom

ze

stojącym

ustąpiły

kołnierzem.

Mniej

n a t o m i a s t dokładnie rysują się p r z e m i a n y s t r o j u męskiego.
Oprócz

perspektywy

czasowej

zaznacza

się

w pracy

A.

W ó j c i k a zróżnicowanie t e r y t o r i a l n e , zwłaszcza w d z i e d z i n i e h a f t u
i b a r w y strojów, c o a u t o r wyraźnie podkreślił.
Zachodnią

część

Pogórza

cechowały

czerwone

spódnice

t z w . „ p i e k i e l n i c e " , w s c h o d n i ą — s p ó d n i c e s z a f i r o w e . T a sama róż­
n i c a d o t y c z y zapasek,
w y c h na w s c h o d z i e .
w i e gorsetów,

karmazynowych

na

zachodzie,

a szafiro­

R ó ż n i c e zachodziły również w k r o j u i b a r ­

zachód

ubierał

czerwone

g ó r z e środkowe ( G r y b ó w ) c z a r n e ,

l u b karmazynowe, Po­

a wschód n a t o m i a s t s z a f i r o w e

l u b g r a n a t o w e ( p o w i a t y : j a s i e l s k i i g o r l i c k i ) . W y r a ź n y wpływ w y ­
wierał t u t a j i obszar łemkowski, na k t ó r e g o p o g r a n i c z u panowały
gorsety czarne l u b granatowe.

Gorsety

weselne

były w Jasiel­

s k i m — z i e l o n e j G o r l i c k i m szafirowe, l u b granatowe.

Podobnie

układają się c h a r a k t e r y s t y c z n e k o l o r y męskich k a m i z e l e k , zachód
nosił s i w e , a wschód o p r ó c z s i w y c h — c z a r n e
tego w powiecie

g o r l i c k i m noszono

i g r a n a t o w e ; prócz

kamizelki czerwone.

T e sa­

m e r y s y towarzyszą i z d o b i e n i u płótnianek.
Z a t y p o w y i właściwy strój P o g ó r z a n uważa a u l o r „ c u w ę " ,
której krój i s z c z e g ó ł y

zrekonstruował

P r e k a , s z t y c h u Kielisińskiego,
zów

Muzeum

Etnograficznego

rysunku

na

podstawie 3 akwarel

Piwarskiego

i m . S. U d z i e l i .

oraz o b r a ­

Te dane,

oraz

i n f o r m a c j e K . O ł p i ń s k i e g o pozwoliły m u odtworzyć zasięg „ c u w y " ,
który z k o l e i stał się podstawą d l a wykreślenia g r a n i c y e t n o g r a ­
ficznej Pogórzan. W
jakkolwiek

zasięg

związku z t y m j e d n a k zauważyć należy, ż e

„ c u w y " j e s t niewątpliwie

cenną

wskazówką,

jednakże niewystarczającą, t r u d n o b o w i e m n a p o d s t a w i e
a choćby i d w u z j a w i s k , j a k i m i są zasięg

cuwy

s i w e j k a m i z e l k i , wyodrębniać

etniczną.

jednak

wątpliwości,

całą

grupę

jednego

i dwurzędowej

że. mimo tego zarzutu natury

Nie ulega

teoretycznej,

w y n i k poszukiwań a u t o r a należy uznać za p o z y t y w n y , a u t o r b o ­
wiem

mimo

w ą s k i e g o t e m a t u nie zgubił się w szczegółach, a l e

�373
stale miał n a o k u całość z a g a d n i e n i a .

Praca

A . Wójcika

jest

t y m b a r d z i e j c e n n a , że nasze wiadomości o g r a n i c a c h g r u p e t n i c z ­
n y c h opierają się dotąd wyłącznie n a w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i l u b
na przesłankach h i s t o r y c z n y c h , n a t o m i a s t b r a k opracowań zasię­
g ó w poszczególnych w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h . Zresztą i k o n s t r u k c j a
pracy,

poszczególne

i zróżnicowanie

opisy

i rysunki,

terytorialne

etnografii Polski,

tak

ubiorów

perspektywa
są

cennym

historyczna
wkładem

p r z e d wojną w y d a w n i c t w o n i e u r w i e się n a p i e r w s z y m
Byłoby

to

trzymała

do

że należy wyrazić o b a w ę , c z y r o z p o c z ę t e

niepowetowaną

szkodą,

swych przedwojennych

gdyby

redakcja

zeszycie.
nie

pod­

zamierzeń.

Józef Gafek

MARIA

ZNAMIEROWSKA

b a k l a s y f i k a c j i ości

Ości

PRUFFEROWA,

północno-wschodniej

Muzeum Etnograficzne

rybackie.

Polski.

Pró­

W i l n o 1 9 3 9 r.

U . S . B . s t r . 14, r y c . 2 0 .

A u t o r k a z n a n y c h e t n o g r a f i c z n y c h p r a c z r e g i o n u północnowschodniego,

poświęcająca

dużo

uwagi

rybołóstwu, tuż p r z e d

w y b u c h e m w o j n y wydała pracę z z a k r e s u t y p o l o g i i
kich.

C a ł y układ k l a s y f i k a c y j n y

ości o p r a c o w a n y

ości

rybac­

jest na p o d ­

s t a w i e o b f i t e g o materiału, z e b r a n e g o w l a t a c h 1 9 3 3 - 1 9 3 9 ( W i l e ń ­
skie,

Nowogródzkie,

które

znajdowały

Stefana

Białostockie) a l i c z ą c e g o 4 0 0 eksponatów,

się w E t n o g r a f i c z n y m

Muzeum

Uniwersytetu

umocowanie

z ę b ó w w że­

Batorego.

Z a podstawę

podziału

lazie, bądź też w d r z e w i e .

wzięto
N a tej

zasadzie

wyróżniła

autorka

następujące g r u p y ości:
1) s p a w a n e d w u d z i e l n e , ze zgiętym h a k i e m w b i t y m w d r z e w c e ,
2) s p a w a n e z tuleją l u b i n a c z e j z nią

bezpośrednio

c z o n e (3 o d m i a n y ) ,
3 ) z ę b y o s a d z o n e kabłączkowo (3 o d m i a n y ) ,
4) z ę b y n i t o w a n e ,
5) z ę b y w k l e p y w a n e

o d s p o d u w żelazną listwę,

6) z ę b y l u t o w a n e ,
7 ) zę,by w y c i n a n e z j e d n e j

sztaby,

połą­

�374
8 ) zęby w b i t e w d r z e w c e p o p r z e c z n e .
W
jeszcze

r a m a c h każdej z w y m i e n i o n y c h
szereg

odmian,

tak

że

grup

rozróżnia a u t o r k a

ostatecznie

jest

ich

razem

osiemnaście.
Przeprowadzony
ny

z

opracowaniem

podział j e s t w w i e l u szczegółach i d e n t y c z ­
I . Manninena

(Die

I , 1 0 7 — 1 1 9 ) , który wyróżnia następujące

Sachkultur

Estlands

typy:

1) s y m e t r y c z n o - d w u d z i e l n e ,
2) w a c h l a r z o w a t e ,
3) „Blattgabeln" (por. 8 ) ,
4) „ G r a t g a b e l n " ( p o r . 7 ) ,
5) kabłączkowe ( p o r . 3 ) .
Reszta typów Manninena

oparta jest o inne p o d s t a w y p o ­

działu, należy w i ę c przyznać p o l s k i e j a u t o r c e , ż e j e j

podział n a

t y p y i s y s t e m a t y k a jest b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w a i z w a r t a , g d y ż n i e
miesza r o z m a i t y c h p o d s t a w .

Decydujące

j e d n a k rozstrzygnięcie

mogą dać t y l k o s z c z e g ó ł o w e b a d a n i a g e n e t y c z n e , których a u t o r ­
ka

celowo

nie przeprowadza.

Należy

a u t o r k a n i e ujęła t e g o p r z e o b f i t e g o

również

zauważyć,

że

i c i e k a w e g o materiału k a r t o ­

g r a f i c z n i e i ograniczyła się j e d y n i e d o a n a l i z y

formy.

Dorobek

t e n p o s i a d a j e d n a k dużą wartość orientacyjną, ważną w d a l s z y c h
p o s z u k i w a n i a c h , zwłaszcza p r z y p o m o c y

ankiet. Szkoda

ż e a u t o r k a n i e objęła klasyfikacją

trójzębnych,

g ł y b y stanowić c i e k a w y p u n k t

ości

również,

które

mo­

wyjścia.

J. G.
Gniezno
wieku)

w

w

świetle

zaraniu

d a k c j i Józefa K o s t r z e w s k i e g o .
Poznań

dziejów

wykopalisk.

Nakładem P o l s k i e g o T o w a r z y s t w a
Książka

ników badań

p o d powyższym

W i t o l d a Hensla i Wojciecha
Kostrzewskiego

do

XIII

i

45 r y c i n w

tekście.

Prehistorycznego.

tytułem,

wykopaliskowych

VIII

Biblioteka prehistoryczna t o m IV.

8°, s t r . I X , 3 3 5 , l i 6 t a b l i c

1939,

(od

Pt аса z b i o r o w a p o d r e ­

dająca o p r a c o w a n i e w y ­

p r o w a d z o n y c h w Gnieźnie p r z e z

K ó ć k ę p o d k i e r u n k i e m p r o f . Józefa

w l a t a c h 1 9 3 6 — 1 9 3 8 , ukazała się w r o k u 1 9 3 9 ,

tuż p r z e d w y b u c h e m w o j n y . Ponieważ z c a ł e g o nakładu, w znacz-

�375
n e j części z n i s z c z o n e g o p r z e z N i e m c ó w , ocalała n i e w i e l k a t y l k o
t a k , iź książka

liczba egzemplarzy

nowego i ciekawego

jest

rzadką, a p r z y n o s i dużo

materiału, n i e t y l k o d l a p r e h i s t o r y k a , l e c z

także w równej m i e r z e i d l a e t n o g r a f a ,

będzie m o ż e rzeczą p o ­

żyteczną podać t u t a j garść i n f o r m a c j i o j e j treści.
P u b l i k a c j a o Gnieźnie
jących
nień

zarówno

j a k i wszelkie

tworzenie

zajęć

z a w i e r a 16 p r a c

o d k r y t e w Gnieźnie
i

znalezione
stanu

1 3 autorów, o p i s u -

szczątki

budowli i umoc­

t a m z a b y t k i , pozwalające n a o d ­

kultury

mieszkańców

gnieźnieńskiego

g r o d u u świtu i w p i e r w s z y c h w i e k a c h h i s t o r i i .
Wstęp
Gniezno

do

wydawnictwa

do potowy

m i , dotyczącymi
którym G n i e z n o

stanowi

w., zajmująca

XIII

tego

praca

Koczego

się d a n y m i h i s t o r y c z n y ­

miasta d o p o ł o w y X I I I w . , t j . d o czasu w

otrzymało! okację n a p r a w i e n i e m i e c k i m .

D o p i e r o następna p r a c a W o j c i e c h a
i piastowski

Leona

w Gnieźnie

w świetle

Kocki

Gród

plemienny

w p r o w a d z a nas

wykopalisk

„ w a r c h e o l o g i c z n e b a d a n i a G n i e z n a . D a j e o n a dokładne i s z c z e g ó ł o w e
opracowanie

wyników badań t e r e n o w y c h n a d g r o d e m

s k i m , j e g o rozkładem,

umocnieniami

g r o d u . W t o k u badań zdołano

oraz

wyróżnić

gnieźnień­

budowlami
osiem

warstw

wewnątrz
kulturo­

w y c h , z c z e g o w a r s t w a V I I I - m a , najgłębsza i najstarsza była w a r ­
stwą

grodową, t z n . t y l k o

w

związku z nią

pozostawały ślady

umocnień o b r o n n y c h , p o d c z a s g d y w a r s t w y następne ( o d V I I — I )
były pozostałością o s a d n i e o b r o n n y c h .
S y s t e m umocnień s t w i e r d z o n y w w a r s t w i e V I I I - e j , n a j s t a r s z e j ,
ulegał k i l k a k r o t n y m z m i a n o m o d n a j s t a r s z e g o , p i e r w o t n e g o w p o ­
s t a c i ostrokołu a p o t e m fosy, d o p o t ę ż n e g o wału d r e w n i a n o - z i e m nego

o

szerokości

13 m . , b u d o w a n e g o

w

specjalnej

właściwej - t y l k o p o l s k i m g r o d o m , U m o c n i e n i a g r o d u

technice

najstarszego

pochodzą jeszcze z czasów p r z e d h i s t o r y c z n y c h ( o d V I I I — X w . ) ,
w s p o m n i a n y zaś wał z b u d o w a n y został za czasów M i e s z k a I .
Jeśli

chodzi

o

szczątki

budownictwa,

to

s t w i e r d z o n o *w

Gnieźnie d o m y w z n o s z o n e w k o n s t r u k c j i w ę g ł o w e j , z p a l e n i s k i e m
w pośrodku l u b w narożniku.
słupowo-plecionkowa, s t o s o w a n a

Z n a c z n i e rzadszą j e s t k o n s t r u k c j a
zapewne

przy b u d y n k a c h gos­

p o d a r c z y c h , g d y ż n i e było w n i c h śladów k a m i e n n e g o p a l e n i s k a .
W

niektórych d o m a c h s t w i e r d z o n o

ślady

podłogi.

Domy

były

�376
naogół

niewielkie,

często

kwadratowe.

szczątki łaźni p a r o w e j o w y m i a r a c h

Na

uwagę

zasługują

2,75 x 5 m z podłogą w y ł o ­

żoną płaskimi o t o c z a k a m i .
Dziesięć następnych p r a c daje
na terenie osad

gnieźnieńskich,

o p i s zabytków

podzielonych

znalezionych

według surowców

z j a k i c h w y k o n a n e zostały. Z a b y t k i żelazne opracował K a z i m i e r z
Łukasiewicz Przedmioty

żelazne

N a specjalną uwagę

z Gniezna.

zasługują t u różne narzędzia, j a k r o l n i c z e ( s i e r p y ) , r y b a c k i e ( w ę d k i ) ,
rzemieślnicze fdłuta, pieśni, ośniki, r o z p o r k i d o w y g i n a n i a z ę b ó w
piły) wreszcie

i n n e , j a k s i e k i e r y , noże, t a s a k i , tłoczki, szydła, m i s y

żelazne d o p i e c z e n i a

chleba, obręcze w i a d e r i t p .

żużli żelaznych świadczą o m i e j s c o w e j
nego prawdopodobnie
Bogdan
wiane,

z ubogich rud darniowych.

Kostrzewski

srebrne

i złote

Liczne resztki

p r o d u k c j i żelaza, w y t a p i a *

publikuje

Przedmioty

brązowe,

oło­

Są t o g ł ó w n e o z d o b y r ó ż n e g o

z Gniezna.

r o d z a j u . T u także o m ó w i o n e zostały p r z e d m i o t y o z d o b n e , służące
do

celów

praktycznych

a

zwłaszcza

okucia

s k r z y n e k , pasów,

uprzęży i t p .
Zabytki
wał

Zdzisław

z rogu

i kości

Adam

w

Rajewski.

k u l t u r y p o l s k i e j u świtu

grodzie

opraco­

gnieźnieńskim

Charakterystycznym zjawiskiem

czasów

historycznych jest

używanie r o g u i kości j a k o s u r o w c a
p r z y b o r ó w i narzędzi. N a p i e r w s z y

do

wyrobu

dość o b f i t e

najróżniejszych

p l a n wysuwają się g r z e b i e n i e

r o g o w e n a j r o z m a i t s z y c h t y p ó w i rozmiarów, d w u s t r o n n e i j e d n o ­
stronne, zwykle bardzo bogato

zdobione.

Również bogato

zdo­

b i o n e są l i c z n e r o g o w e p o c h e w k i , okładziny, o k u c i a i t p . Z d o b i e ­
n i e zresztą s p o t y k a się n i e t y l k o

na

przedmiotach rogowych.

ogóle polskie zdobnictwo wczesnohistoryczne
w e i zasługuje na o s o b n e
nie z dzisiejszym

wyczerpujące

jest b a r d z o

opracowanie

i porówna­

zdobnictwem ludowym.

T e g o s a m e g o a u t o r a j e s t także p r a c a Gnieźnieńskie
skórzane
robów

z okresu
skórzanych

(trzewików,

kierpców,

l u b bydlęcej^ świadczą o w y s o k i m
Tadeusz

w owych

wyroby

D o ś ć l i c z n e szczątki w y ­

wczesnodziejowego.

mieszków, r z e m i e n i i t p . ) w y k o n y w a n y c h
stwa i szewstwa

W

cieka­

na

noże,

głównie ze skóry

koziej

poziomie

pochewek

garbarstwa, rymar-

czasach.

Wieczorowski

opisuje

Zabytki

ze szkła,

szkliwa*

�377
kamieni
T

półszlachetnych,

Osełki

bursztynu

a Bogdan

itp.

oraz Przęśliki

i podkładki

Kostrzewski

gnieźnieńskie.

N a baczną uwagę e t n o g r a f a zasługuje p r a c a T a d e u s z a D z i e końskiego i W o j c i e c h a

Kóćki

Są o n e

gnieźnieńskiego.

Przedmioty

wprawdzie

drewniane

ważnie

szczątkowym, n i e m n i e j j e d n a k e t n o g r a f

znajdzie

t u wiele

ludowej.

Dość

analogii

miski,

do

grodu

Słowiańszczyzny

współczesnych w y t w o r ó w

wspomnieć o t a k i c h

j a n k a , łopata, k l e s z c z k i
łyżki,

do

z

zachowane w stanie prze­
kultury

p r z e d m i o t a c h j a k stępa, k i ­

w y r o b u niecielnie, p r z y b o r y tkackie,

szczątki d o w o z u o

różnych

konstrukcjach,

przy

c z y m j e d n a z n i c h nawiązuje ściśle d o k o n s t r u k c j i kół dziś jesz­
cze r o b i o n y c h n a P o l e s i u
Wreszcie

dwie

wołyńskim.

ostatnie

z

przedmioty, to W i t o l d a Hensla
skich

i Jana

w Gnieźnie

i odważniki

z

prace

zw'erzqt
w

całokształtu

Edwarda

domowych

Lubicz

poszczególne

grodów

Najdawniejsze

piastow­

monety,

wagi

znalezisk

gnieźnieńskich

przyno­

Niezabitowskiego

i dzikich

i Bronisława

Gnieźnie

linne

Zurka,

z

Gniezna.

Uzupełnienie
szą

p r a c opisujących
Ceramika

z wykopalisk

z

wieku

Jaronia

VIII

Materiał

—

Średniowieczne

wykopany
szczątki

O b i e te prace

w Gnieźnie.

kostny

XIII
dają

roś­

niezwykle

c e n n e materiały, na p o d s t a w i e

których

odtworzyć

się P o l a k ó w i i n n y c h Słowian w

sposób

odżywiania

okresie wczesnohistorycznym,

możemy s o b i e dokładnie

wyrobić pojęcie o stanie

ówczesnej

g o s p o d a r k i r o l n e j i h o d o w l a n e j , i wyjaśnić w i e l e zagadnień
z a n y c h z dzisiejszą kulturą ludową
Zamknięcie i z e s t a w i e n i e
kiwań

archeologicznych

na

K o s t r z e w s k i w p r a c y Ogólne
Cennym

wyników d o t y c h c z a s o w y c h
terenie

wyniki

uzupełnieniem

zwią­

Słowian.
Gniezna

daje

rozkopywań

przebogatej

treści

poszu­

P r o f . Józef
gnieźnieńskich.

jest

16 t a b l i c

i 45 r y c i n w tekście, o d b i t y c h b a r d z o s t a r a n n i e , dających świetny
przegląd

najważniejszych

o. Gnieźnie

jest

Słowiańszczyzny

znalezisk

naprawdę
i żaden

kopalnią

etnograf

gnieźnieńskich.
materiałów

dla

Książka
etnografa

n i e będzie mógł się bez n i e j

obejść.
Stefan

Nosek

�378
Ogólny

FRANCISZEK BUJAK,

ctwa

niemieckiego

ski.

STEFAN

pływ

formacyjny
i

o

zarys

do

Polski

ziemiach

historii

zachodnich

Kolonizacja

INGLOT,

Niemców

na

osadni­

ziemiach

wewnętrzna

o d X V I - X V I I I w.

zachodnich.

Uniwersytet

Pol"
a

na­

Kurs i n ­

Jagielloński

A k a d e m i a Górnicza, n r . 2 2 i 2 3 . K r a k ó w 1 9 4 5 . '
T e d w i e r o z p r a w k i stanowią razem pewną całość. O g ó l n e r y s y

niemieckiego

p a r c i a n a wschód w ciągu dziejów daje p r a c a B u ­

j a k a , szczegóły d o t y c z ą c e procesów k o l o n i z a c y j n y c h przez

prze­

ciąg dwóch w i e k ó w d o r z u c a I n g l o t . P r a c a t a m a s p e c j a l n i e

duże

znaczenie

dla badacza w terenie

chcącego

zrozumieć

procesy

d a w n y c h p r z e m i a n k u l t u r y . Niesłychanie s u m i e n n a n i e o m a l źród­
łowa, cytująca p o n a d 6 0 p o z y c y j z l i t e r a t u r y , s k r u p u l a t n i e zesta­
wiająca różnorodne t y p y o s a d n i c t w a w i e j s k i e g o n a t e r e n i e P o l s k i
w różnych o k r e s a c h czasu i d z i e l n i c a c h k r a j u , w związku z w s z e l ­
k i m i z m i a n a m i w s t r u k t u r z e ludności, wywołanymi

przez w o j n y ,

klęski e l e m e n t a r n e , z m i a n y p o l i t y c z n e , j e s t b o g a t y m

compendium

wiedzy

o r u c h u ludności w ciągu d w u w i e k ó w na t e r e n i e P o l s k i ,

j e d y n y m w t y m rodzaju w polskiej literaturze. Prócz
wiejskiego
skie,

o m a w i a I n g l o t w s w e j p r a c y także

również z t e g o

samego

Polski

zachodniej

d z e n i e i rozwój
Zestawia

planowanie,

broszura

K. Muencha

zachodniej w wiekach

m i a s t powstających n a z a c h o d z i e ,

i c h rolę

Osad­

okresów i t o wyłącznie n a t e r e ­

omawia

miast P o l s k i

ona t y p y

miej­

okresu X V I do X V I I I w .

n i c t w o m i e j s k i e wcześniejszych
nie

osadnictwa

osadnictwo

obronną w

„Pocho­

średnich".
ich

roz­

niektórych w y p a d k a c h , t a r g i ,

ustrój i z m i a n y w e w s z y s t k i c h t y c h działach.
Anna
TADEUSZ

Z a g a d n i e n i e

LEHR-SPLAWIŃSKI,

a plemiona

słowiańskie

w

średnich.

wiekach

ludowe

ziem

zachodnich.

kaszubskie

na w s c h o d n i m

KAZIMIERZ NITSCH,

zachodnich.

Uniwersytet

Kutrzebianka

pograniczu

Polskie

gwary

Kurs informacyjny o ziemiach

Jagielloński i A k a d e m i a

Górnicza, n r .

13 i 15. K r a k ó w 1 9 4 5 .
R o z p r a w k i t e , nieobojętne d l a l u d o z n a w c y ,
się wzięły,

w

jaki

sposób

pogłębiły

i utrwaliły

tłumaczą

skąd

podobieństwa

�379
i różnice

między

językiem

r d z e n n e j P o l s k i a gwarą

Tłumaczą w j a k i sposób układ
s t o r y c z n y c h i późniejszy

polityczny

zachodnich,

n a Śląsku,

p o l s c e — t o p y t a n i a na które z n a j d u j e m y
stopniu

nie nas t u interesujących
Polski, oraz poczucia

kaszubską.

wczesno h i ­

rozwój wypadków wpłynął na n i e . J a k i e

m a m y d i a l e k t y na z i e m i a c h
powiedź, w p e w n y m

czasów

w

Wielko­

w broszurach tych od­

wpływającą

również n a z r o z u m i e ­

różnic w k u l t u r z e l u d u różnych części

odrębności różnych g r u p

etnicznych.
A.

ANNA

Etnografia

KUTRZEBIANKA,

ludnościowych

na

Zachodzie

K.

polskich

(Prusy

g r u p

i Kaszuby), w y d .

P o l s k i Związek Z a c h o d n i , K r a k ó w 1 9 4 5 , p. 1 9 , 16°.
Forma

wykładu i względy

zakres p r z e d m i o t u i technikę
nieczność

poczynienia

szczególnie

ujemnie

o nawiązaniu

jego

dużych
odbiło

wydawnicze

określiły

ujęcia, stąd

skrótów

które,

też poszła

perspektywicznych,

się na wstępnej

historycznym,

autorce

części

ko­
co

rozprawki,

nie uwzględniając

a n i głębi

p r z e o b r a ż e ń , a n i i c h d y n a m i k i , straciło w związku z t y m swój
merytoryczny
Niemniej

sens.
p r z e c i e zdołała a u t o r k a n a p r z e s t r z e n i

kilkunastu

małych s t r o n i c zawrzeć s t o s u n k o w o dużą ilość materiału
w e g o i przedstawić

technikę

przemian,

wało się dzisiejsze e t n o g r a f i c z n e
była t o rzecz

prosta,

gdyż

słownie m o z a i k a w p ł y w ó w ,
przenikania,

w e d ł u g której kształto­

oblicze

dzisiejsze

Prus i Kaszub.
Kaszuby

to teren niezwykle

krzyżowania i z w a l c z a n i a

rzeczo­
A nie

i Prusy to do­
skomplikowanego

się r o z m a i t y c h

zespołów

k u l t u r o w y c h , zbiegających się t u p o d n a p o r e m migrujących f a l róż­
nych wytworów.

Z tego tak bardzo wymieszanego

zespołu

zja­

w i s k k u l t u r o w y c h wydzieliła a u t o r k a c e c h y — j e j z d a n i e m — n a j ­
istotniejsze

d l a współczesnej k u l t u r y

ludowej Prus i Kaszub. Za

podstawę d o w y d z i e l e n i a i c h przyjęła m o w ę oraz kształt w i e r z c h ­
niego odzienia, t j . to,

c o z reguły

bywa

podstawą d o t e g o r o ­

d z a j u rozgraniczeń, włączając j e d n a k d o z a s o b u argumentów r z e ­
czowych
pewny

te

elementy

pozwalają

kulturowe,

uściślić

które

w

wnioski z mowy

sposób

względnie

i o d z i e n i a i dokład-

�380
niej

określić

charakter

specjalny

obszaru, a więc elementy

kultury

ludowej

badanego

zarówno z k u l t u r y m a t e r i a l n e j ,

ducbo-

w e j , j a k i społecznej.
Spośród w y d z i e l o n y c h w t e n sposób c e c h

charakterystycz­

n y c h w y m i e n i m y — za autorką — n a j c i e k a w s z e .

Należą d o n i c h

najstarsze znane n a m f o r m y g o s p o d a r k i

bogactwo

rolnej,

form

i n a z w d l a g o s p o d a r k i r y b n e j , p i e r w o t n a czystość i świeżość p o ­
dań i wierzeń, przeżytki: t y p y c h a t a n a l o g i c z n e
w B u k u pod Berlinem,

najbardziej

typowe

skiego, otwarte ogniska w sezonowych
kitna

odzież,

d o odsłoniętych

formy

u l a słowiań­

d o m k a c h r y b a c k i c h , błę­

z n a m i e n n a d l a całego p o l s k i e g o

obszaru

etnogra­

ficznego do X I X w i e k u .
Biorąc p o d u w a g ę p r z e ż y t k o w e f o r m y k u l t u r o w e

dochodzi

a u t o r k a d o w n i o s k u , ż e śladów najstarszej k u l t u r y P r u s i K a s z u b
szukać należy na północy,

na

terenie

piasków

n a d m o r s k i c h i pośród lasów. T a m z n a j d u j e m y
sze f o r m y g o s p o d a r k i , lecz i przeżytki

śródjeziernych,

„nie t y l k o najstar­

dawnych praw i zwycza­

j ó w " (s. 1 3 ) . S p o s t r z e g a k u l t u r o w e związki P r u s i K a s z u b z resztą
P o l s k i n i e t y l k o w d z i e d z i n i e g o s p o d a r k i r o l n e j , l e c z też i w d z i e ­
d z i n a c h s t r o j u i k u l t u r y d u c h o w e j , choć strój t e n dziś już p r a w i e
nie i s t n i e j e , zaś wątki podań i pieśni,

niezwykle

być i były narażone

przekształcenia

na daleko

idące

liczne,

mogły
wskutek

r o z l i c z n y c h kontaktów z s z e r o k i m światem,

j a k i e sprawiała b l i s ­

kość

łączą

morza.

Te i t y m podobne

analogie

kulturę

i K a s z u b z o b r a z e m p o l s k i m i słowiańskim, oddzielają
t u r y n i e m i e c k i e j , a „zakonserwowane

jakby,

Prus

ją o d k u l ­

zachowane w for­

m a c h m n i e j skażonych niż w i n n y c h , b a r d z i e j n i w e l a c j o m p o d d a ­
nych obszarach"
liktów" godny

(s. 17)

czynią z P r u s i K a s z u b

dalszego intensywnego

Nosicieli tej reliktowej
sadnicze

grupy.

kultury

Wymienia

„rezerwat

re­

badania.
dzieli

a u t o r k a n a t r z y za­

więc resztki Pomorzan, t j . Słoweń­

c ó w i Kaszubów właściwych,

grupę mieszaną k a s z u b s k o - w i e l k o -

polską i kaszubsko-kujawską.

Podział t e n , j a k k o l w i e k może n a ­

suwać zastrzeżenie,
dziś
wość

o etnicznych

zgodny

z t y m , c o się mówi

g r u p a c h P r u s i K a s z u b , a zbytnią

j e g o i schematyczność

początku.

jest zasadniczo
tłumaczą

względy

ogólniko­

poruszone

na

�381
Całość

s t a n o w i pożyteczną lekturę, wprowadzającą w

sób łatwy i p r o s t y w o g r o m s k o m p l i k o w a n y c h problemów
rowych,

jaki

reprezentują

jącą duże p e r s p e k t y w y

ziemie

spo­
kultu­

kaszubska i pruska, obejmu­

myślowe i zachęcającą d o podjęcia

nad ostatecznym wyanalizowaniem i sprecyzowaniem
o b l i c z a t e j części P o l s k i ,

czemu omawiana

prób

kulturowego

rozprawka

daje

po­

czątek.
Wprowadzający jednak charakter broszury
a u t o r k a pomieściła w n i m najważniejszą

wymagał,

przynajmniej

żeby

literaturę,

dotyczącą t e g o p r z e d m i o t u . N i e można b y ł o pominąć

milczeniem

n a z w i s k T a d e u s z a Lehra-Spławińskiego i A d a m a F i s c h e r a ,

współ­

autorów wspaniałej monografii

dawnych

Prusów

A . Fischera, Prus

o Kaszubach.

Pogańskich

Etnografii

H e n r y k a Łowmiańskiego —

ż e b y wymienić t y l k o p o z y c j e c z o ł o w e , w y p a d a ł o w r e s z c i e w s p o m ­
nieć o Gryfie

i o ruchu

młodokaszubskim.

Żałować także należy, ż e n i e zaprezentowała a u t o r k a
wymienianych

grup

etnicznych,

co

było

przecież

mapy

techniczną

koniecznością w t r a k c i e s a m e g o wykładu i że n i e dała a n i j e d n e j
próbki strojów

(ustęp o s t r o j a c h j e s t w tekście s t o s u n k o w o

szerny), co w o b e c ich kompletnego

ob­

p r a w i e z a n i k u było b y rzeczą

interesującą i pożądaną.
Tadeusz
TADEUSZ

czyźnie

LEHR-SPLAWIŃSKI,

Słowian.

O

pochodzeniu

Delimat
i

praoj-

Poznań 1 9 4 6 , s t r . 2 3 7 , 7 m a p .

Prace

I n s t y t u t u Z a c h o d n i e g o n r . 2.
Polska

n a u k a s l a w i s t y k i rozpoczęła swój n o w y

po tragicznej

przerwie

wojennej

wspaniałą

książką

okres

życia

Lehra-Spła-

wińskiego. J e s t t o w y n i k w i e l o l e t n i c h dociekań i przemyśleń a u ­
tora, oraz syntetycznych

studiów t e g o p r o b l e m u , także w świetle

nauk slawistyce

pokrewnych:

etnografii,

autor

jakie

niemieckiej,
skiej

na

przekór

w

prehistorii,
okresie

dążeniom N i e m i e c

antropologii,

ponurej

okupacji

d o wytępienia p o l ­

nauki.
Problem

s a m jest s t a r y i w i e l o k r o t n i e

n o w i podstawowe zagadnienie
gów

historii,

prowadził

slawistów,

jako

też

zarówno

omawiany,

bo

sta­

językoznawców i filolo­

historyków, a r c h e o l o g ó w ,

etnografów,

�382
to

też

literatura

przedmiotu

jest

bardzo

obfita

i

różnorodna,

a u t o r zebrał ją w „ P r z y p i s a c h " na s t r . 1 4 1 — 2 2 4 .
rakterystyczna,
starsi

uczeni,

że d o tego

Rudnicki,

Rzecz

cha­

z a b i e r a l i się n o r m a l n i e

w y t r a w n i i znani badacze,

dowski, Szachmatow,
szyński,

zagadnienia

np. Niederle,

Rozwa­

Czekanowski, K o s t r z e w s k i , Kozłowski, M o ­

Vasmer,

Rostafiński

i inni.

Dochodzili

do

b a r d z o różnych wyników, g ł ó w n i e d l a t e g o , że żadna z d y s c y p l i n
n a u k o w y c h sama p r z e z się n i e daje d o s t a t e c z n e j
teriałowej

do

podstawy

ma­

wyjaśnienia, k i e d y i g d z i e p o j a w i l i się Słowianie,

j a k i e były i c h n a j d a w n i e j s z e

losy.

U c z e n i p o t y k a l i się w

ciem­

ności, r o z m a i t y m i p r z y p u s z c z e n i a m i wypełniając l u k i źródeł; także
ocena

skąpych

danych

tecznie o d L a b y

źródłowych

była

b a r d z o różna.

Osta­

d o wybrzeża bałtyckiego aż p o środkową W o ł ­

g ę i T u r k i e s t a n wszędzie

doszukiwano

się

pierwotnych siedzib

słowiańskich.
Tadeusz Lehr-Spławiński opracował s y n t e t y c z n e
tychczasowych
niego

badań.

Punktem

n a t u r a l n i e materiały

ujęcie d o ­

wyjścia i jądrem p r a c y są d l a

lingwistyczne,

które n a n o w o

syste­

m a t y c z n i e zebrał i r o z k l a s y f i k o w a l ; otóż zestawiając j e w świetle
wyników h i s t o r y c z n y c h i a r c h e o l o g i c z n y c h ,
nych i etnograficznych

dochodzi

najdawniejszych

Słowian, i c h p r a o j c z y z n y

ich

migracji

losów

do

także

systematycznego
i

wykładu

pochodzenia,

różnokierunkowych o d m n i e j więcej 2 0 0 0 l a t p r z e d

C h r y s t u s e m aż d o czasów średniowiecznych,
nie ustalił dzisiejszy
Materiał

antropologicz­

k i e d y się

lingwistyczny

zestawia

a u t o r w d w u rozdziałach:

1) s t a n o w i s k o języka prasłowiańskiego w
dziedzinie
2) s i e d z i b y

ostatecz­

o b r a z świata słowiańskiego.
indoeuropejskiej

językowej,
Słowian w świetle

nazw,

geograficznych.

R o z d z i a ł y t e zajmują najwięcej miejsca w książce (str. 2 0 —
9i).

Tu indywidualny

wkład

b a r d z o duży w z a k r e s i e

naukowy

zebrania

autora — lingwisty

jest

n o w y c h materiałów, s z c z e g ó l ­

nie słownikowych i k r y t y c z n e j o c e n y materiałów d a w n i e j

dysku­

towanych.
Stanowisko

prasłowiaószczyzny

grupy praindoeuropejskiej
lizą około 4 0 c'ech

wobec

scharakteryzował

innych

odłamów

a u t o r zarówno ana­

gramatycznych t j . fonetycznych,

słowotwór-

�383
czych,

fleksyjnych,

składniowych,

sposób p r a i n d o e u r o p e j s k i e

różniczkujących

dziedzictwo

tyczną oceną d a n y c h słownikowych.
na n o w o

w

językowe,

Przede

rozmaity

j a k o też k r y "

wszystkim

omówił

p r o b l e m wspólności j ę z y k o w e j bałto-słowiańskiej, a w i ę c

wymienił wspólne prasłowiańskie i prabałtyckie i n n o w a c j e g r a m a ­
t y c z n e , wspólne bałto-słowiańskie p r o d u k t y w n e p r z y r o s t k i i m i e n ­
n e , zgodności składniowe,
dzo

a nacisk

s z c z e g ó l n y położył na b a r ­

d a l e k o idącą zgodność w słownictwie o b u gałązi j ę z y k o w y c h ;

przeszło

1600 pozycyj

wyrazowych,

w

t y m wiele

nieznanych

i n n y m językom i n d o e u r o p e j s k i m . Zgodności t e dowodzą
czo t e z y o d a w n e j
dające

się

wspólności

stwierdzić

językowej

również

stare

zasadni­

bałto-słowiańskiej, ale

rozbieżności w

i słownictwie Bałtów i Słowian, choć n i e l i c z n e ,

gramatyce

prowadzą a u t o r a

d o d w u ostrożnych wniosków:
1) wspólność językowa bałto-słowiańska n i g d y n i e była bez­
względna,
2) wspólność t a należy d o s t o s u n k o w o b a r d z o odległej p r z e ­
szłości,

po

której

nastąpił

dość

długi

okres

samodzielnego

rozwoju.
J a k i b y ł układ i c h s i e d z i b w o b e c i n n y c h s z c z e p ó w p r a i n d o europejskich, wynika z analizy
w y c h , łączących Prasłowian
narzeczy,

co a u t o r b a r d z o

zasięgów

z taką

dalszych

cech

przejrzyście

zilustrował w

„Schemat s t o s u n k u pokrewieństwa między językami
a innymi indoeuropejskimi".

języko­

l u b inną grupą ó w c z e s n y c h
szkicu pt.

słowiańskimi

Dowodzą one, że w dobie

rozbicia

jedności j ę z y k o w e j p r a i d o e u r o p e j s k i e j Prasłowianie sąsiadowali o d
z a c h o d u z G e r m a n a m i , o d południowego z a c h o d u i może połud­
nia z Celtami i Ilirami,
niowego

od

wschodu

ogólnie p r z y j m o w a n y c h poglądów
w

południowej

Niemczech

Skandynawii,

(w dorzeczu

w o t n e s i e d z i b y Bałtów
wschodowi
wian

z Prabałtami, a o d połud­

w s c h o d u z T r a k a m i i Iraczyńkami.

Ponieważ zaś

praojczyzna

Jutlandii

i

dolnego

Renu

i

rozciągały

się

od

wedle

G e r m a n ó w leżała

północno-zachodnich
dolnej

Łaby), a pier­

dorzecza

Niemna k u

aż d o d o r z e c z a O k i , należałoby d l a p r a o j c z y z n y S ł o ­

szukać

miejsca w dorzeczu

W i s ł y i O d r y z zasięgiem k u

południowemu w s c h o d o w i w d o r z e c z u
ren Wołynia i Podola,

dokąd

średniego

D n i e s t r u , n a te­

sięgały niegdyś s i e d z i b y

plemion

�384
t r a c k i c h oraz dochodziły

koczownicze

szczepy irańskich S c y t ó w

i Sarmatów ( s t r . 3 9 ) .
Wniosek taki popiera bardzo geografia
ropejskich.

Można

bowiem

Bałtów i Słowian z grupą

północno-zachodnią

e u r o p e j s k i c h ; w słowniku W a l d e g o
425

wobec

wyrazów p r a i n d o e u -

wymienić w i e l e w y r a z ó w

125 nawiązań

i

Pokornego

wyrazowych

wschodnio-indoeuropejskimi.

Przy

łączących

plemion praindoautor

naliczył

bałto-słowiańskich

t y m słownictwo

ze

słowiańskie

wiąże się z germańskim ściślej niż bałtyckie ( 9 4 - 5 2 ) ,

widoczn e
r

Słowianie sąsiadowali bliżej z G e r m a n a m i niż Bałtowie. R ó w n i e ż
przeprowadzona

analiza

zapożyczeń

prasłowiańskim d o w o d z i

o b c y c h w y r a z ó w w języku

b l i s k i c h stosunków Prasłowian z l u d a m i

zachodnio europejskimi, więc wedle

n a s i l e n i a zapożyczeń

przede

w s z y s t k i m z G e r m a n a m i dalej z C e l t a m i , R z y m i a n a m i , w słabym
s t o p n i u z l u d a m i E u r o p y południowo w s c h o d n i e j : z G r e k a m i i Irańczykami.

Ciekawe

w

t y m z e s t a w i e n i u są zapożyczenia

choć n i e z b y t l i c z n e , d o w o d z ą
na z a c h o d z i e .

daleko

W p ł y w języka prasłowiańskiego n a i n n e ówczesne

d a się stwierdzić

tylko

wyjątkowo,

większa

grupa turko-tatar-

s k i c h z a p o ż y c z e ń ze słowiańskiego j e s t p o c h o d z e n i a
W

fińskie,

d a w n y c h zasięgów fińskich

t e n sposób postawił a u t o r

tezę

o

między G e r m a n a m i a Bałtami, więc w d o r z e c z u
Następny

rozdział

późniejszego.

praojczyźnie

Słowian p o ­

O d r y i Wisły.

l i g w i s t y c z n y na str. 52 — 92 „Siedziby

Prasłowian w świetle n a z w

geograficznych"

z a w i e r a analizę sta­

rych nazw miejscowych,

w s u m i e 112 g n i a z d n a z w głównie r z e c z ­

n y c h na t e r e n i e

Łabą a W o ł g ą .

autor

między

t y c k i c h , 14 t z w .

„weneckich",

16 i n d o e u r o p e j s k i c h z c z e g o
bogaty

Wśród

nich

wyróżnił

16 o g ó l n o i n d o e u r o p e j s k i c h , 1 1 irańskich, 9 t r a c k i c h , 17 bał­

materiał e t y m o l o g i c z n y

o różnych l u d a c h ,

które

na

20

słowiańskich, 8 germańskich,

11 ugrofińskich, 5 e t r u s k i c h .
nazw głównie r z e c z n y c h
t y m terenie

przebywały,

Ten

świadczy
ale s a m

p r z e z się n i e daje się schronologizować; należytą ocenę t e g o m a ­
teriału

dają

dopiero

perspektywy historyczne i

archeologiczne.

Z badań t y c h m i a n o w i c i e w y n i k a , że najstarsze są n a z w y e t r u s k i e ,
t j , o nawiązaniach śródziemnomorskich, sięgających aż p o Bałtyk.
Wyjaśnia j e północny zasięg k u l t u r o w y t z w . c e r a m i k i w s t ę g o w e j ,
ekspandującej w czasie o k o ł o 2 3 0 0 — 2 0 0 0 p r z e d C h r . z krajów

�385
n a d d u n a j s k i c h i śródziemnomorskich

poza

Karpaty.

s t r o n y równie starej f a l i k u l t u r o w e j odpowiadają
s k i e . Tłumaczą się
giem

kultury

2000 —

one

drugiej
ugrofiń­

południowo-zachodnira n a j d a l s z y m

ceramiki

1700 przed

Z

nazwy

grzebykowej,

która

Chr. ekspanduje

v

w

czasie

zasię­
między

o d północnego

wschodu

z n a d górnej W o ł g i aź d o l i n i i O d r y i g ó r n e g o B u g u .
N a t a k i e tło n a w a r s t w i a się już i n d o e u r o p e j s k a fala
t z w . „ceramiki s z n u r o w e j " ,
l e c i a p r z e d C h r . rozlała

która

się

kultury,

z początkiem d r u g i e g o

szeroko

po

Europie

tysiąc­

o d Renu

po

Skandynawię i Bałkany, p o z a łuk W o ł g i d o K a u k a z u . O f a l i t e j
świadczą o w e ogólnie i n d o e u r o p e j s k i e n a z w y ,
żej scharakteryzować.

n i e dające się

b y k o w e j , ugrofińskiej z kulturą c e r a m i k i s z n u r o w e j ,
pejskiej na terenie

między

łowi protobałtyckiemu, c z y l i

praindoeuro-

O d r ą a W o ł g ą dało początek z e s p o ­
bałtosłowiańskiemu i d o t e g o czasu

odnieść należy grupę n a z w baltosłowiańskich sięgających
nej W o ł g i d o l i n i i

bli­

O t ó ż skrzyżowanie k u l t u r y c e r a m i k i g r z e ­

o d gór­

Odry.

Później do rozbicia

zespołu

protobałtyckiego

doprowadziła

ekspansja t z w . k u l t u r y łużyckiej, j a k o powtórna f a l a i n d o e u r o p e j ­
ska

sięgająca o d D u n a j u i B a w a r i i

po

Bałtyk i d o r z e c z e W i s ł y

i B u g u . N a t y m t e r e n i e występują n a z w y t z w . „ w e n e c k i e " .
m i o n a protobałtyckie n a północny wschód
objęte wpływami k u l t u r y łużyckiej rozwijały
nie j a k o zespół protobałtycki, d o którego

się d a l e j

odnieść

o c h a r a k t e r z e bałtyckim między Narwią i O k ą .
nym

z protobałtyckiego

przez skrzyżowanie

t e r e n i e między O d r ą i B u g i e m
słowiański.

nawiązującymi

nad Adriatykiem,

Niemczech,

zachodnim

do

w początkach

O d r ą i Wisłą c h a r a k t e r y z u j e się
skrzynkowe do tzw. grobów
etniczno-językową

T.

kulturą łużycką
indoeuropejska,

Celtów w

południowych

rozwojem

X X X V

jamowych,

zespołu

ewolucja

1500—1Э00 aż d o lateń­

naszej e r y n a t e r e n i e

w y c h ; o d pięknych u r n p o p i e l n i c o w y c h

Lud.

z

formować zespół p r a ­

w s c h o d n i m d o T r a k ó w na Wołyniu. D a l s z a

skiego i rzymskiego

nazwy

południowym skrzydłem d o Iii—

k u l t u r y łużyckiej o d o k r e s u b r ą z o w e g o

zacją

się

samodziel­

należy

N a wyodrębnio­

A u t o r kulturę łużycką, t j . drugą falę

łączy z W e n e t a m i
rów

zaczął

Ple­

o d Bugu i N a r w i nie

między

zwyczajów

pogrzebo­

poprzez groby

kloszowe,

co się wiąże z k r y s t a l i ­

prasłowiańskiego

i

wyraża

25*

�386
u t r w a l e n i e m się s t a r y c h słowiańskich nazw r z e c z n y c h . N a z w y

ger­

mańskie są naogół najmłodsze n a t y m t e r e n i e i tłumaczą się s i l ­
ną inwazją G o t ó w w I —

II wieku

naszej

ery

ze

Skandynawii

przez Pomorze w k i e r u n k u Wołynia, D n i e p r u i M o r z a
j a k o t y m świadczą
kolebkę

szczepu

ich groby

szkieletowe.

słowiańskiego

uważać

Czarnego*

Z a właściwą

więc

należy d o r z e c z e

Odry

i W i s ł y . Zą t a k i m ujęciem przemawiają również dane a n t r o p o l o ­
giczne i etnograficzne,
prehistorycznych

i

które

a u t o r z e s t a w i a z w y n i k a m i badań

językowych.

Chodzi

t u przede

wszystkim

0 t z w . „rubież antropologiczną" odwieczną granicę kulturową o d ­
cinającą

Prasłowian

od

Prabaltów p o l i n i i :

średnia Wisła, B u g

1 Dniestr.
W i d a ć z t e g o , ż e cały p r o b l e m p o c h o d z e n i a i p r a o j c z y z n y
Słowian d o t y c z y o g r o m n e g o
pierwszych

wzmianek

czasu:

historycznych

od

2000 lat przed C h r . do

o

Słowianach u H e r o d o t a

w V w . p r z e d C h r . , a szczególnie u P l i n i u s z a i u T a c y t a z I w .
p o C h r . i wyjaśnia
których ślady

się

kilkoma

wykopaliskowe

i

falami

ekspansji

kulturowych,

t o p o n o m a s t y c z n e dają

wyraźny

o b r a z s t o p n i o w e j k r y s t a l i z a c j i Prasłowian — w s z y s t k o t o na t e r e ­
nie d o r z e c z a

O d r y i Wisły.
Władysław

TADEUSZ

LEHR-SPLAWIŃSKI,

1946, s t r . 7 2 , 5 m a p .

Początki

Biblioteka Studium

Kuraszkiewicz

Słowian.

Kraków

Słowiańskiego

U. J.

Seria B , n r . 1 — 4 .
D r u g a książka T . Lehra-Spławińskiego m a c h a r a k t e r p o p u ­
larno-naukowy

pod

względem

stylu i sposobu

przedstawienia,

ale w treści swojej j e s t t o d a l s z y ciąg n a u k o w e g o
autora o losach

Słowian o d mroków

rozumowania

p r e h i s t o r i i aż d o

ostatecz­

n e g o w y t w o r z e n i a się poszczególnych j ę z y k ó w słowiańskich.
Rozdział I p t . „ P r a s ł o w i a n i e "
przednio

jest j a k b y streszczeniem

o m ó w i o n e g o dzieła z t y m uzupełnieniem,

jaśnia w j a k i sposób doszło d o r o z b i c i a jedności
na t r z y zespoły: z a c h o d n i , w s c h o d n i i południowy.

po­

że a u t o r o b ­

prasłowiańskiej
A u t o r opiera

się t u głównie na w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i prasłowiańskiej, k o n t r o ­
lując j e d a n y m i

historycznymi.

Nie

wdając

się w s z c z e g ó ł o w e

�387
wywody

lingwistyczne, ogólnie autor i n f o r m u j e , że najpierw w y ­

dzieliła się g r u p a

późniejszych

Słowian

w s c h o d n i c h i południo­

w y c h z g o d n i e z zaznaczającą się ekspansją k u l t u r y g r o b ó w j a m o ­
w y c h w k i e r u n k u południowym i w s c h o d n i m , może p o d n a c i s k i e m
Gotów

od

północy.

Potem

b y ć może w związku z n a c i s k i e m

A w a r ó w w V I w . Słowianie w s c h o d n i znów zbliżyli się n a krót­
k o d o z a c h o d n i c h , szczególnie
Słowian

zachodnich, dzisiejsi

Słowian

południowych.

ostatecznie
żąc
W

tych

na północy, a południowa
C z e s i i Słowacy,

Inwazja

madiarska

w

zbliżyli
I X w.

część
się d o

oddzieliła

Słowian południowych o d C z e c h ó w i S ł o w a k ó w , wią­
ostatnich

na n o w o

ściślej z

grupą

lechicko-łużycką.

t e n sposób n a p r z e s t r z e n i l a t o d r. 4 0 0 p o w i e k I X ustalił się

dzisiejszy

podział

świata

słowiańskiego n a t r z y g r u p y : w s c h o d ­

nią, południową i zachodnią.
W

rozdziale

I I omawia

autor

których łączy z nazwą Lugii,
Łuśanie.

Objaśnia

i c h repartycję

wacką, łużycką i lechicką,
lingwistycznym,

także

losy

na

trzy

posługując

historią

Słowian

u Tacyta,

Lugiones

się

plemion

zachodnich,
c z y l i Łężanie,

g r u p y : czesko-słogłównie

materiałem

wchodzących

t y c h g r u p poszczególnych i historią p i e r w s z y c h

w

organizacji

skład
pań­

s t w o w y c h w i c h obrębie.
W

rozdziale

I I I poświęconym Słowianom w s c h o d n i m ,

w a n y m przez J o r d a n i s a w V I w . Antami

a u t o r wyjaśnia

na p o d s t a w i e

ruskiej dialektologii historycznej,

pisu Nestora

drogi,

jakimi

nocne
siejsze

p l e m i o n a : Słowianie i K r y w i c z e ,
gwary

także u w a g I a t o -

szło zróżniczkowanie i m i g r a c j e

m i o n w s c h o d n i c h . P o c z ą t k o w o z całości
północno-wielkoruskie;

nazy­

głównie
ple­

wydzieliły się d w a pół­
którym odpowiadają d z i ­

później o d X I I I w . w y o d ­

rębniają się też p l e m i o n a południowe: W o ł y n i a n i e , P o l a n i e i Siew i e r z a n i e , dzisiejsze ukraińskie; w końcu X I V w . , w pasie środkowym
wyodrębniły się p l e m i o n a D r e g o w i c z ó w i D e r e w l a n , dzisiejsze b i a ­
łoruskie, o d R a d y m i c z ó w i W i a t y c z ó w , d z i s i e j s z y c h
południowych,
nocnych.

które

Temu

ze

swej

podziałowi

Wielkorusów

s t r o n y zbliżyły się d o g w a r
sprzyjało

tworzenie

się

pół­

różnych

ośrodków państwowych na R u s i : Kijów, N o w o g r ó d , S u z d a l , M o ­
skwa,

państwo

dzisiejszy:

Cedymicza,

Wielkorusini,

tak że o d X V w . m a m y

Małorusini i Białorusini.

już układ

Rozdział

IV,

�388
poświęcony

Słowianom południowym, n a z y w a n y m p r z e z J o r d a n i -

sa Sclaveni

„ S ł o w i e n i e " , tłumaczy

łudniowych i dalsze
i Dunaju

na

wydzielenie
przez

się Słowian p o ­

Karpaty

wzdłuż

Bałkany aż p o P e l o p o n e z w V I w . o r a z

zróżniczkowanie
słoweńskie,

i c h migracje

się

dialektyczne

kajkawskie,

czakawskie

części
i

zachodniej:
sztokawskie,

Cisy

stopniowe
narzecza
i

części

w s c h o d n i e j : n a r z e c z a bułgarskie i macedońskie.
Ta

wielce

niewątpliwie
blemami

pożyteczna i kształcąca

lekturą

książeczka

stanie

się

k a ż d e g o h u m a n i s t y interesującego się p r o ­
się

głównie n a m a ­

teriale lingwistycznym z natury rzeczy trudnym,

słowiańskimi.

Aczkolwiek

opiera

jest j e d n a k n a ­

p i s a n a w sposób łatwy, p r z e j r z y s t y , przystępny d l a k a ż d e g o , bez
z b y t n i e g o bagażu n a u k o w o - d o w o d o w e g o .

D o k a ż d e g o rozdziału

dołączona j e s t s z k i c o w a m a p k a , dająca łatwą ilustrację i r e k a p i tulację treści.
к W. K.

L u b l i n , wrzesień 1 9 4 6 .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8510" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8489">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf5337a0ebd334a85f3dc33daea0d8b3.pdf</src>
        <authentication>aae0270243ebd9ee590399f3e50a49b3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101656">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101658">
                <text>1951</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101660">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101662">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1948-51 t. 39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101664">
                <text>LUD 1948-51 t. 39,s.416-443</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101666">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101667">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101668">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101669">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101671">
                <text>RECENZJE I SPRAWOZDANIA
J. POTlECHIN, &lt;,Zadaczi bor'by z kosmopolitizmom
wetnografii&gt;}. Sowietskaja Etnografia, zesz. 2, 1949 r. vVyd. Akad. NaukZ. S. R. R.,
Moskwa.
W drugim zeszycie &lt;&lt;SowieckiejEtnografii&gt;} za rok 1949 znany etnograf radziecki J. Potiechin umieścił dłuższy artykuł zatytułowany &lt;,Walka
z kosmopolityzmem
w etnografii&gt;}.
Kosmopolityzm w nauce nie jest rzeczą nową, opanowuje on naukę
burżuazyjną w okresie budzenia się uświadomienia
narodowego uciśnionych ludów. Rozwój ustroju kapitalistycznego
prowadzi zwolna. do kompletnego wyrzeczenia się poczucia narodowości, w/g słów Marksa I Engl~sa,
&lt;&lt;wolna konkurencja i handel światowy spłodziły obłudny, burżuaZYjny
kosmopolityzm&gt;}.
W ostatnich czasach idea kosmopolityzmu stała się jednym z głównych narzędzi eskpanzji amerykańskiej. Doktryna Trumana jest właściwie
programem
budowy imperium
amerykańskiego,
które ch:e. poc~łonąć
kraje kolonialne i suwerenne państwa. Ideolodzy amerykanskIego Imperializmu głoszą, że walka o narodową niepodległość j~st przeżytk~em, że
wiek XX jest wiekiem kosmopolityzmu; słusznie mówi Zdanow na jednym
z zebrań kompartii w r. 1947, że &lt;&lt;nawoływania do wyrzeczenia się suwerennych praw narodów i zaszczepienia im idei rządów wszechświa towych
jest głównym zadaniem kampanii zdążającej do podboju Europy»
Walka z kosmopolityzmem
powinna się toczyć na wszystkich odcinkach frontu ideologicznego, nie wyłączając zwłaszcza etnografii, jako
że przedmiotem jej badań jest właśnie opis i wyjaśnienie cech s~ecyficznych danego narodu, wyróżniających
go ~d mnych grup ~tn~cz~ych.
Najlepsze określenia pojęcia narodu dał Stalm w swym przemowIem~ do
finlandzkiej delegacji, mówiąc, że &lt;,każdy naród, czy duży, czy mały posIada
swe cechy specyficzne, które należą tylko do niego. Cechy te stanowią wkład
wniesiony przezeń do skarbnicy kultury światowej)}.
Specyfika narodowa sięga w głąb dziejów historyczn~c.h narodu,
powstaje jako rezultat krzyżowania się rozmaitych kultur, lud I Jego specyficzne cechy są alfą i omegą etnografii, która ma tym więcej do .powiedze.n~a
im dalej sięga w przeszłość. Kosmopolityzm więc, który neguje całkOWICIe
pojęcie specyficznych odrębności danego -narodu, nie może być przez

etnografów tolerowany. Pomimo to idee kosmopolityczne opanowały całkowicie burżuazyjną etnografię amerykańską i europejską.
Etnografia w miarę rozwoju kapitalizmu, a zwłaszcza imeprializmu,
nabiera coraz większego znaczenia w krajach burżuazyjnych.
Instytucje
etnograficzne współpracują tam w ścisłym porozumieniu z ministerstwami
kolonialnymi, a wybitni etnografowie
rozwiązują
problemy
związane
z polityką kolonialną. W r. 1944 czasopismo &lt;,Man» umieszcza artykuł
przedstawiciela
polityki kolonialnej Lorda Chejli pt.: &lt;,Rola etnografii
w rządach kolonialnych&gt;}. Zbyt wiele miejsca i czasu zajęło by wyliczenie
wszystkich przykładów współpracy burżuazyjnej etnografii z administracją
k,Jlonialną·
Rzeczą znamienną
jest fakt, że zainteresowania
amerykańskich
etnografów, ograniczały się przed drugą wojną światową do ludów Ameryki,
lecz z chwilą ukazania się doktryny Trumana,
objęły Indonezję, Indie,
Afrykę·
Różnorodność
dróg jakimi idzie etnografia nie przeszkadza utrzymaniu łączności z zagadnieniem nacjonalizmu i jego rozwojem. Od czasu
kiedy odrębność narodowa stała się hasłem narodów uciśnionych, burżuazja
zmieniła swój stosunek do nacjonalizmu i zaczęła głosić idee kosmopolityzmu. Teoretycy imperialistycznej
burżuazji w osobach Espersona lingwisty duńskiego, amerykanina
Kohna i wielu innych uważają, że
pojęcia «naród&gt;} nie da się zdefiniować, że wogóle jest przeżytkiem barbarzyńskim, pozostałością czasów bardzo odległych. Kobban, Wirt, Sturze
i inni pseudouczeni
służalcy imperializmu
gorliwie zwalczają odrębność
nacjonalizmu,
twierdząc, że należy stworzyć jeden wielki naród, naród
uniwersalny, którym może być tylko najdoskonalszy naród amerykański.
Panowie ci zapominają, że Stalin podał przed 35 laty w pracy (,Marksizm
i nacjonalnyj
wopros&gt;), ściśle naukową definicję pojęcia (&lt;naród-nacja»,
jest to, mówi Stalin, społeczność ludzka powstała drogą rozwoju historycznego, zamieszkująca
jedno terytorium,
złączona
wspólnym językiem,
warunkami
ekonomicznymi,
posiadająca
wspólną psychikę wyrażającą
się we wspólnej kulturze&gt;}.
Potiechin w dalszym ciągu artykułu zarzuca burżuazyjnej etnografii
następujące błędy: nie uznaje ona metody wielkiego Morgana jako jedynego z etnografów burżuazyjnych,
który zbliżył się do materialistycznego
pojmowania
historii. Po wtóre etnografia
burżuazyjna
uznaje podział
etnografii na opisową i teoretyczną, a tej ostatniej blisko do abstrakcyjnej
i beztreściowej burżuazyjnej socjologii.
Etnografia
burżuazyjna odrywa pojęcie kultury od narodu i przekształca je w coś nieokreślonego, co istnieje poza czasem i przestrzenią.
Koncepcje te głoszą szkoły: ewolucyjna i kulturowo-historyczna,
powstanie
tej ostatniej Potiechin uważa za oznakę reakcji w etnografii. Następnie etnografię burżuazyjną
charakteryzuje
stale wzrastający
chaos teoretyczny
Lud, T. XXXIX.

�i coraz większe stosowanie prac naukowych do potrzeb polityki kolonialnej,
jak to widzimy w szkole funkcjonalnej.
Podstawę filozoficzną amerykańskiej
etnografii stanowi obecnie pragmatyzm, najbardziej reakcyjny z kierunków
filozoficznych.
Etnografia rosyjska powstała jako nauka w połowie XIX w. w okresie
działalności
wybitnych
rewolucjonistów
demokratów,
w okresie walk
ideowych, kiedy materializm
historyczny
wypierał z zajętych pozycji
heglowsko-schelIingowski
idealizm. Był to również okres kształtowania się
rosyjskiej świadomości narodowej.
Czołowi przedstawiciele
narodu rosyjskiego z Bielińskim na czele zwalczali rozpowszechnione
wszędzie mniemanie o drugorzędności rosyjskiej kultury i starali się wykorzenić służalczy
stosunek nauki rosyjskiej do zachodnio-europejskiej.
Zwrócono uwagę
na ludową twórczość rosyjską. Dobrolubow
pierwszy ocenił znaczenie
folkloru, dla charakterystyki
narodu.
W przeciwieństwie do etnografii burżuazyjnej
etnografia radziecka
powstała i rozwija się na podwalinach proletariackiego
internacjonalizmu.
Bierze ona za punkt wyjścia leninowsko-stalinowską
naukę o narodzie,
traktującą naród jako kategorię historyczną i odrzucającą
udział czynników biologicznych
w jego kształtowaniu.
Etnografia radziecka w myśl
nauki leninowsko-stalinowskiej
uważa, że masy pracujące różnych narodowości nie mają powodu do nienawiści i niezgody,
łączy je bowiem
wspólna walka z wyzyskiem i kapitalizmem.
Etnografia radziecka kierując się słowami Stalina uważa, że rozl1lca
w barwie skóry, czy w poziomie kultury nie uprawnia do wywyższania
jednych narodów i poniżania innych. Obcy jest sowieckiej etnografii nihilizm narodowy, który wyraża się w lekceważeniu
swego narodu i jego
cech specyficznych; masy pracujące nie mogą traktować obojętnie losów
swego narodu i swej kultury.
Etnografia radziecka głosi w imię proletariackiego internacjonalizmu
równowartość
potencjału
możliwości rozwojowych
każdego
narodu
i uznaje ich prawo do samodzielnego bytu. Etnografia radziecka pochlubić
się może pięknymi tradycjami walki z szowinizmem i z teoriami rasistowskimi. Staje ona zawsze w obronie ludów kolonialnych.
Praca naukowa
etnografów radzieckich idąc po linii leninowsko-stalinowskiej nauki, umacnia
ideały proletariackiego
internacjonalizmu,
a tym samym zwalcza kosmopolityzm burżuazyjny.
Etnografia radziecka nie uznaje nauki kosmopolitycznej wyjałowionej
z wszelkich cech narodowych,
przeciwnie, nauka każda jest narodową
i każdy naród ma prawo chlubić się swymi zdobyczami naukowymi i dążyć
do tego, by prześcignęły one naukę innych krajów.
Zofia

AJalewska

INSTYTUT
ETNOGRAFII
IM. MIKŁUCHO-MAKŁAjA.
AKA·
DEMIA NAUK Z. S. R. R. (,Kratkije
Soobszczenia,&gt;,
zesz. V i VI,
r. 1949.
Instytut
Etnografii im. Mikłucho-Makłaja
przy Akademii Nauk
Z. S. R. R. wydaje (,Kratkije Soobszczenia,&gt;. Zeszyty V i VI tego wydawnictwa zawierają kilkanaście sprawozdań z wyników badań antropoetnograficznych przeprowadzonych
w latach 1944-48 na terenie Azji płn.
i płn. wsch. Badania antropologiczne
dążą do rozwiązania
problemów
etnogenezy
ludów zamieszkujących
terytoria płn.-wsch.
azjatyckie; badania etnograficzne mają na celu ustalenie zmian, jakie zaszły pod wplywem
socjalizmu w kulturze materialnej, duchowej i społecznej tych ludów oraz
notowanie zjawisk kulturowych. Wśród sprawozdań antropologów zajmuje
naczelne miejsce F. P. Debec, który referuje badania antropologiczne
na
Kamczatce,
rozpoczęte w 1945 r. Wyniki ich dały pewnik, że Czukcze,
hodowcy renów zbliżeni są pod względem rasowym do mongoloidów
płn. i wsch. Azji, wobec czego upada
teoria o pokrewieństwie
ich
z Indianami
Ameryki. Cechy uważane za amerykańskie są charakterystyczne dla Eskimosów i Czukczów osiadłych na wybrzeżach Pacyfiku.
Co do genezy Czukczów istnieją dwie hipotezy: Typ Czukczów, hodowców
renów, powstał dzięki zmieszaniu
się typu Eskimosów nadbrzeżnych
z wybitnie mongoloidalnymi
Lamutami. Hipotezę tę potwierdza, istniejący
w etnografii, pogląd o tunguzo-Iamuckim
pochodzeniu
czukockiej i koriackiej hodowli renów, hipoteza ta jednak nie wyjaśnia specyficznych
cech Czukczów, którymi różnią się oni od Lamutów i Eskimosów. Druga
hipoteza głosi, że mongoloidalni
Czukcze są typem samoistnym,
który
się zjawił w płn. wsch. Azji przed migracją tunguzo-Iamucką.
Rozwiązanie
problemów
etnologicznej
syntezy
na Ka mcza tce hamuje
l)rak materiału
paleoantropologicznego
nie tylko na
Kamczatce, lecz i na całym Dalekim Wschodzie. Z innych prac antropologicznych znajdujemy
M. G. Lewina: (,Antropołogiczeskije issledowania
na Amurie i Sachalinie'&gt;. Dotychczasowe
badania
ludów sachalińskich
i nadamurskich są niewystarczające z powodu różnorodnych metod badania,
co utrudnia porównawczą
analizę materiałów, odnoszących się do ludów
Amum i Sachalinu.
M G Lewin w r. 1947 zrobił pomiary Ajnów, Niwehów czyli Gi.
laków z płd. Sachalinu, Niwehów zamieszkujących
limany Amuru, Ni·
wehów z nad środkowego Amuru, Oroków Sachalińskich,
Negidalców
z nad rzeki Amguni, Ulczów czyli Olczów i Nanajców czyli Goldów.
Wśród mongoloidalnego
środowiska Ajnowie wyróżniają
się szeregiem
cech antropologicznych,
z których jedne zbliżają ich do typu australoidalnego, inne do europeoidalnego.
Materiały antropologiczne zebrane przez
ekspedycję pozwalają na podział mieszkańców nadamurskich
i sachalińskich na 3 zasadnicze typy: ajnoski, gilacki i oroko-negidalski.
Ten ostatni

27*

�42

4'20

zbliżony jest do lamuckiego; gilacki typ wymaga jeszcze dokładnego zbadania Oroczów i Ude. Sprawozdanie
Lewina podobnie jak i Debeca
zaopatrzone jest w tablicę pomiarów.
N. N. Czeboksarow
referuje główne tezy swej doktorskiej dysertacji pt. (,Siewiernyje kitajcy i ich sosiedy». Podstawę pracy Czeboksarowa
tworzą materiały nie tylko antropo-etnologiczne
lecz i prehistoryczne,
etnograficzne
i lingwistyczne.
Celem badań antropologicznych
w płn.
wsch. Azji było wydzielenie typów antropologicznych,
z których składa
się ludność Azji Wschodniej, wyjaśnienie dziejów ich powstania i dalszych
przemian, jakim uległy w czasie i przestrzeni oraz wytłumaczenie zagadnienia etnogenezy narodów wschodnio azjatyckich. Analiza cech antropologicznych
dzisiejszej ludności Azji nakazuje
przeprowadzenie
podziału
jej na kilka grup różniących się od siebie morfologicznie i zamieszkujących
terytoria o wyraźnie zakreślonych granicach.
Trudno jest w tym sprawozdaniu
omówić dokładnie wszystkie tezy
uczonego radzieckiego,
przedstawione
przezeń w formie tak zwięzłej,
że należałoby je dosłownie powtórzyć, ograniczyć się więc należy do zacytowania tylko jednej z nich, w której autor mówi, że zestawienie danych
paleoantropologicznych,
etno antropologicznych,
etnograficznych
i lingwistycznych
pozwala skonstatować
w głąb sięgające zmieszanie rasowe
wszystkich współczesnych grup etno-lingwistycznych
i kształtowanie
się
ich na pod~tawie różnorodnych
antropologicznych
komponentów.
Czeboksarow odrzuca teorie o zachodnim pochodzeniu języka i kultury chińskiej.
Naród chiński ukształtował
się na przełomie I tysiąclecia przed naszą
erą w dorzeczu Huangho
na podstawie autochtoniczej
mongoloidalnej
ludności w ścislym związku z przodkami Mandżurów na płn. i Koreańczyków, Tybeto-burmańczyków
na zachodzie i Man-chmerów
na południu.
Z paleoantropologii
znajdujemy
w (,Kratkich Soobszczeniach~
referat
Ginzburga odnoszący się do ma teriału paleoantropologicznego,
znalezionego
w Azji Środkowej. Materiały te są jeszcze bardzo skąpe, obejmują jednak
okres czasu od Neandertalczyka,
znalezionego w 1". 1938 w Teszik- Tana
przez Okładnikowa
aż do człowieka dzisiejszego. Oczywiście, istnieje
w tym okresie dużo luk. W Anau znaleziono czaszki z epoki neolitycznej,
należą one w jg Sergiego do długogłowego typu europoidalnego.
Dawniejsze od nich czaszki wykopane w południowo uzbeckiej republice są
również typu dolichocefalicznego.
Wszystkie inne wykopaliska pochodzące z okresu późniejszego, zaczynając od pierwszych wieków nowej ery, aż do VII-XIII
w. to znaczy
czaszki Usuniów, czaszki z mogilnika kełnkolskiego, z cmentarzysk Dżambulskich i doliny Czujskiej świadczą, że dawni mieszkańcy tych rejonów
należeli do krótkogłowców
europoidalnych
lub mongoloidalnych
z domieszką typu europoidalnego.
Widać z powyższego, że typ długogłowy

...,

I

śródziemnomorski
istniał w Azji już w paleolicie, przyczym zasięg jego
przesunięty był bardziej ku wschodowi niż obecnie.
Ekspedycje
amuro-sachalińska,
ewenko-tunguska
i kazachstańska
przeprowadziły
prócz badań antropologicznych
również badania etnograficzne. Stosując się do ustalonego programu
badano przede wszystkim
zmiany jakie zaszły w kulturze tych ludów pod wpływem ustroju socjalistycznego. Gilacy, Oroczowie i Ulczowie skupieni są obecnie w dużych
kołchozach, budownictwo ich wzoruje się na budownictwie
wielkorosyjskim; dawne prymitywne narzędzia zastąpiono
nowoczesnymi,
hodowlę
renów prowadzi się w sposób racjonalny
pod zarządem państwowym.
Da wną odzież zastąpiono kupną. Zmieniły się na lepsze warunki higieniczne •.
Kultura
społeczna wykazuje również zmiany:
przestały obowiązywać
dawne nakazy egzogamiczne. Stare wierzenia i kulty trwają gdzieniegd?ie,
lecz w formie zmienionej jak np. święto niedźwiedzia,
które ma obecnie
charakter święta kołchoznego.
Ekspedycja ewenko-tunguzka
zbadała stopień jakutyzacji
Tunguzów i etnograficzne
właściwości
kultury socjalistycznej
w kołchozach
bardziej oddalonych
od rejonowego centrum.
Wyniki badań podaje
G. M. Wasilewicz. Zebrane materiały ilustrują egzystencję kołchozów,
ich rozwój i historię. Z dawnej kultury materialnej odnaleziono łódź pokrytą skórą łosia, szałas, z grubych desek, saneczki, na których się siedzi
jak na koniu i do których zaprzęgano renifery; istnieją jeszcze pewne
obrzędy i zwyczaje myśliwskie i hodowlane, obrzędy związane z życiem
człowieka od kolebki aż do grobu. Zebrano materiały do ornamentyki
z drzewa i kości oraz ornamenty haftu i aplikacji wykonywane przez kobiety. Ilość Ewenków wynosi mniej więcej 2000 osób, mieszkają oni w kołchozach, trudnią się myśliwstwem i hodowlą, miejscami wprowadzają
rolnictwo. Badania lingwistyczne dowiodły istnienia dwóch grup Ewenków
pmiadających
odrębny dialekt.
I. P. L a w r o w, członek Amuro-Sachalińskiej
ekspedycji zbadał
i opracował sztukę Niwehów i Ajnów. Doskonałość tej sztuki i jej ornamentyka zwracały.uwagę
niejednego badacza, temat ten opracowali dawniej
Sternberg, Schrenk, Laufer Lopatin i Iwanow. Lawrow zbadał zagadnienia
stylu, genezy i ewolucji form ornamentalnych
oraz, jako pracownik Instytutu Przemysłu Artystycznego, przygotował materiał potrzebny do wskrzeszenia i podtrzymania
zanikającej sztuki ludowo-nadamurskiej.
Lawrow
opisuje odnalezione w t. zw. spichrzach niedźwiedzich naczynia rytualne
używane podczas ('Święta niedźwiedzia&gt;). Są to czerpaki drewniane dochodzące do długości metra, pokryte rzeźbą, której głównym motywem jest
niedźwiedź.
Czasami spotyka się r'ównież węże z głową niedźwiedzIa.
\V tym ornamencie
uwiecznił się kult niedźwiedzia
rozpowszechniony
niegdyś w całej Północnej Syberii z kultem węża przyniesionym
przez.

�ł

422

\

Ajnów z południa. Pod wpływem Japończyków
niedźwiedzia znikły zupełnie.

kult niedźwiedzia

i święto

S. W. Iwanow,
jeden z członków ekspedycji ewenkijsko-tunguzkiej
pisze o sztuce Ewenków, która podobnie jak i sztuka Goldów, Niwehów,
Oroczów i Ulczów powstała i rozwijała się w jednakowych
warunkach
środowiska rybołówczo-myśliwskiego
i pierwotnie
odgrywała rolę łącznika
między ludźmi. Rysunek na korze drzewa lub sylwetka z tej kory wycięta
wskazywały drogę w tajdze lub zawiadamiały o śmierci czy chorobie krewniaka. Sylwetki z kory brzozowej odgrywały do niedawna jeszcze ważną
rolę w magii łowieckiej i leczniczej. Służą one również jako zabawki
dziecinne. Szamallską odzież rytuałną i bębny zdobią podobne figurki
wycięte z metalu.
Z innych sprawozdań zwracają uwagę G. S. Masłowej z badań nad
garncarstwem
i odzieżą w okręgu kargopolskim. Wyrobem naczyń i zabawek z gliny trudnią się kobiety, w użyciu jest ręczne kolo garncarskie.
Zabawki przedstawiają zazwyczaj kobietę, która trzyma ptaki na wzniesionych w górę rękach; kaczuszka, koń, łeś i baranek są naj typowszymi
zabawkami. Autorka daje również opis
rysunki dawnej odzieży kobiet
i dziewcząt kargopolskich.
S. P. Rusiajkina
opisuje odzież i jej ornamentykę
u Tadżyków,
E. M. Peszczerewa
podaje historię cechów w Azji Środkowej, specjalnie
zaś opisuje cech garncarski w Pedżykistanie. Garncarstwo było rzemi0słem
dziedzicznym
i wiązało się z kultem przodków. Pracownia garncarska
była miejscem poświęconym kultowi przodków, miejscem, gdzie przebywały duchy opiekuńcze, którym składano krwawe ofiary przy jej otwarciu
i poświęceniu nowego pieca. Piec garncarski posiada moc leczniczą przeciw
bezpłodności i różnym innym cierpieniom. Przewrót październikowy zreorganizował egzystencję cechów, łącząc dawnych jego członków w artele.
Przetrwał jednak pełen czci stosunek do pieca i pracowni garncarskiej.
Z innych prac umieszczonych w (,Kratkich Soobszczeniach» zwracają
uwagę prace T. A. Zdanki
o strukturze rodowoplemiennej
u Karakałpaków oraz M. W. Sa zonowej
(,O zemelnych otnoszeniach w Chiwinskom
chanstwie w XIX stoleci» ; na podstawie
materiałów
odnalezionych
w archiwum
Chanów Chiwy. A. S. Morozowa
omawia zagadnienie
niewolnictwa u Turkmenów w XIX w.
E. R. Binkiewicz

mówi o historii

czerkieskiej

siedziby.

B. O. Do łgich pisze o składzie rodowym i plemiennym ludów zamieszkujących płn. środk. Syberię i stwierdza, że podzia l plemienny odpowiada podziałowi na jednostki administracyjne.
Przy tym ród i plemię
u ludów tych posiada cechy uznane przez Engelsa i Morgana, jako klasyczne dla rodu i plemienia, a więc wspólne imiona rodowe, ado peję,
wspólne pojęcia religijne, krwawą zemstę, pomoc wzajemną. \V "KraIkich

j

',J

Soobszczeniach»
znajdujemy
też sprawozdanie
G. G. Stra tanowicza
o badaniach
robionych
u Kirgizów i Dunganów
należących do grupy
oszskiej, którzy w pocz. XIX w. uciekając przed uciskiem Mandżurów,
przekroczyli granice Rosji i tam osiedlili się na stałe.
A. A. Korbe
podaje program przeprowadzenia
etnograficznych
badań kołchozowego aułu kozackiego. Program ten należy stosować we
wszystkich badaniach terenowych. Różni się on tymod poprzednich programów, że wymaga, by uwaga badającego skoncentrowała się przede wszystkim na poznaniu procesów, jakie powstają w życiu ludu w związku ze
zwycięstwem socjalizmu i dążeniem do komunistycznego
ustroju. Należy
pozostawić na drugim planie dawniejsze zjawiska kulturowe i poznawać
je o tyle tylko, o ile one są konieczne do zrozumienia zmian jakie zaszły i zachodzą w życiu wsi i do wyjaśnienia zjawisk życia dzisiejszego. Pracownik
terenowy powinien ściśle stosować w swych badaniach metodę konkretnohistoryczną i notując zjawisko rozważyć starannie czy jest ono rezultatem
socjalistycznej
przebudowy
kultury czy też należy do przeszłości i jest
przeżytkiem, należy zbadać jego trwałość, przebieg zanikania, stwierdzić
zasięg w przestrzeni i czasie. Centrum zainteresowań badacza terenowego
powinno stanowić ustalenie nowych zjawisk i związek ich z innymi. Prócz
notowania wejścia w użycie np. traktorów należy zwrócić uwagę na stosunek ludności do mechanizacji, wpływ jej na wzrost kultury, na powstające
nowe formy pomocy wzajemnej.
P. I. Kuszner.
(Knyszew) podaje autoreferat z dysertacji doktorskiej. zatytułowany:
,'Etniczeskaja granica 'i etniczeskaja territorial).
Oba te terminy są dziś niezwykle popularne, lecz znaczenie ich nie
jest jasne, czego dowodzą pertraktacje
na temat granic prowadzone po
zakończeniu każdej wojny. Praca Kusznera składa się z 2 części: W pierwszej, rozpatruje autor zagadnienie granicy etnicznej, w drugiej - etniczego
terytorium. Granicą etniczną nazywa się zwykle rubież dzielącą terytoria
zamieszkałe przez 2 narody, przytym etnografowie i etnostatystycy wprowadzają pod to określenie pojęcie większości danego narodu czy grupy
etnicznej w stosunku do reszty ludności. Prowadzi to do ignorowania rzeczywistych granic. Lingwiści przeciwnie, uznają tylko granicę językową.
Wg Kusznera granicę etniczną stanowi nie tylko język używany przez
ludność, lecz cały kompleks specyficznych właściwości danego narodu,
na który składały się wieki. Granice etniczne nie tworzą w tym wypadku
linii prostej, lecz przecinają się i zazębiają nawzajem tworząc sieć, w której
znajdują się elementy etniczne mieszane, lub powstają mniejszościowe
wysepki. Istnieją również i pasy pograniczne
zamieszkałe przez grupę
przejściową pod względem etnicznym. Określenie więc granic etnicznych
jest możliwe tylko po gruntownym zbadaniu etnograficznym i geograficznym danego terytorium.
Badać należy rozmieszczenie gruntów, a nawet
ulic i domów. Spory międzynarodowe o terytoria etnograficzne wymagają

�poznania tych terytoriów w aspekcie historycznym. Statystyka etniczna
wymaga wprowadzenia
w niej gruntownych
zmian nawet w krajach
europejskich.
Zofia lv!alewska
M. LEWIN, J. ROGIl'\SKIJ,
amerikanskij
rasizm(,.
Sowietskaja
Akad. Nauk. Z. S. R. R. Moskwa.

N. CZEBOKSAROW.
cAngłoEtnografia zesz. I, 1949 r. vVyd.

Trzech wybitnych antropologów radzieckich Lewin, Roginskij i Czeboksarow porusza sprawę anglo-amerykańskiego
rasizmu w obszernym
koreferacie umieszczonym w I zeszycie (,Sowietskoj Etnografii» za r. 1949.
Pierwsze przejawy rasizmu spotykamy w Ameryce już w r. 1844,
kiedy amerykański minister spraw zagranicznych,
w odpowiedzi na notę
państw europejskich w sprawie handlu niewolnikami,
dał uzasadnienie
tego handlu niższością rasy czarnej. W roku 1854 uczniowie Mortona,
Nott i Gliddon wydali książkę pt. (,Typy ludzkie», w której chcąc udowodnić bliskie pokrewieństwo rasy czarnej z małpami podają karykaturalne
podobizny czaszek murzyńskich. Uzupełnieniem tego dzieła jest rozprawa
Agasiza przeciwnika Darwina, twórcy teorii o różnorodnym pochodzeniu
ras ludzkich, nie powiązanych ze sobą żadnym absolutnie pokrewieństwem.
Teorie rasistowskie znalazły licznych apologetów w Anglii i Francji.
Wybitny etnolog angielski James Gent założyciel Londyńskiego Towarzystwa Antropologicznego w r. 1863 wygłasza referat o stanowisku Murzyna
w przyrodzie, w którym dowodzi, że Murzyn nie może korzystać z dobrodziejstw cywilizacji, ponieważ stoi na poziomie rozwoju nie wiele wyższym
od rozwoju małp.
Zasadnicze twierdzenie Darwina o znaczeniu doboru naturalnego
jako czynnika ewolucji w świecie organicznym, zastosowano bezprawnie
do społeczeństwa ludzkiego, tłumacząc w ten sposób wszystkie biologiczne
i socjalne różnice, jakie istnieją między ludźmi, narodami i klasami. Dobór
naturalny uznano jako główną dźwignię historii. Przedstawicielami socjalnego darwinizmu są Haeckel, Ammon, Chamberlain,
Vache de Lapouge
i Benjamin Kidd, w literaturze pięknej - Kippling. W amerykańskiej
nauce teorie o socjalnym doborze i rasach wybranych głosi Berdiess, profesor Uniwersytetu w Kolumbii. Rasizm anglo-amerykański
wzrasta do
niebywałych rozmiarów. W r. 1916 ukazuje się książka Granta pt. (,Koniec
wielkiej rasy'), książka ta jest jednym hymnem pochwalnym na cześć rasy
nordyckicj.
Rezultatem
końcowym socjalnego darwinizmu jest maltuzjanizm, potępiony jak najsurowiej przez Marksa i Engelsa.
Z socjalnym darwinizmem łączy się ściśle eugenika, ojczyzną jej jest
Anglia, twórcą Francis Galton, który wygłosił w 1904 r. w Londyńskim
Towarzystwie Socjologicznym odczyt "Eugenika jej cele i zadania'&gt;. \V od-

,)

j
~.
!

czycie tym Galton mówi o walce ze zwyrodnieniem wyższych ras ludzkich,
drogą sztucznego doboru małżeństw, oraz stwarzania warunków wpływających ujemnie na płodność ras niższych. Poglądy Galtona rozwija dalej
Pearson, potępiony jak najsurowiej przez Lenina w jego pracy o materialiźmie i empiriokrytycyźmie.
Skutki teorii eugenicznych wyraziły się w niektórych Stanach Ameryki ustawą o przymusowanej sterylizacji. Genetycy amerykańscy i angielscy
opracowują projekty ograniczenia urodzeń w krajach kolonialnych. W litera turze angielskiej i amerykańskiej
istnieje szereg dzieł dotyczących
problemu eugeniki. W r. 1943 ukazała się książka Edwarda Thorndicka,
który twierdzi, że zdolności i działalność
człowieka zależą od genów
świadomości. Naukowe podstawy eugeniki są jednak kruche, wszystkie
prace cechuje tendencyjność
rasistowska, badania psychotechniczne
są
naciągane lub fałszowane. W r. 1939 ukazała się książka Ceona &lt;,Rasy
Europy», w pierwszej chwili sprawia ona wrażenie, że autor nie jest
rasistą, bliższe jednak zaznajomienie się z treścią rozwiewa to złudzenie.
Rasę białą uważa Coon za nosicielkę wyższych kultur, inne rasy nie mają
z nią nic wspólnego i pochodzą od form bardziej prymitywnych. W tym
właśnie punkcie skupiają się najbardziej reakcyjne poglądy Coona z zakresu
antropogenezy, odrzucone przez uczonych radzieckich: chodzi tu mianowicie o niezależność pochodzenia
Homo Sapiens od Neandertalczyka,
podczas gdy stwierdzono, że Pithecantropos i Neandertalczyk są stadiami
rozwojowymi dzisiejszego człowieka. W dalszym ciągu referatu autorowie
omawiają szereg książek i artykułów, o mniej lub więcej wyraźnie zaznaczonych tendencjach
rasistowskich, jak praca Huntigtona,
Hoatona,
Halla i innych. Osobny rozdział poświęcony jest omówieniu szkoły funkcjonalnej w etnografii jako wybitnie wyróżniającej się swą współpracą z imperializmem i rasizmem.
O stosunku funkcjonalnej szkoły do imperializmu umieszczono już
w zeszłym roku sprawozdanie na podstawie pracy Potiechina o szkole
funkcjonalnej.
Rasizm w krajach anglo-amerykańskich
nie ogranicza się tylko
do teoretycznych rozważań, lecz stosuje się w życiu praktycznym w postaci
linch'u i w ustawodawstwie amerykańskich Stanów Zjednoczonych. Trzynastomilionowa ludność murzyńska podlega rasowej dyskryminacji i znajduje się w ciężkich warunkach materialnych, opłacana jest bowiem gorzej
od białych robotników. W Stanach południowych Murzyni mogą mieszkać
tylko w dzielnicach dla nich przeznaczonych.
W Stanie Missisipi istnieje
ustawa, która przewiduje karę więzienia za występowanie w obronie
.\lurzyna.
Smutną sławę zdobył sobie ame"rykański senator Bilbo, powtarzając
za Gobineau Jego bezsensowe teorie o zgubnym wpływie ras niższych na
wyższe i upadku tych osta tnich dzięki domieszce ras niearyjskich. Rasowej

�dyskryminacji
podlegają nietylko Murzyni, podlegały jej również tubylcze
plemiona
Indian,
których
żałosne resztki wymierają
w rezerwatach;
podlegają też dyskryminacji
Chińczycy i inni przedstawiciele
rasy żółtej,
a także i białej pochodzenia
nieamerykańskiego.
W bardziej ostrej postaci
występuje
dyskryminacja
rasowa w koloniach
Ameryki
na Filipinach
i Hawai.
Kraje brytyjskiego Imperium
podlegają również krwawym prawom
rasizmu.
Wytępienie
całkowite Tasmańczyków,
większej części Australczyków, polityka prowadzona
w Indiach i Afryce, są dowodami jakiej
broni używa rasizm angielski. Pojedyńcze głosy protestu ze strony niektórych uczonychjak
Boas, Hrdlicka i Sichel' giną w powodzi rasistowskiego
chóru. Zadaniem
radzieckich
uczonych jest demaskowanie
pseudonaukowych teorii rasizmu i wyjaśnianie
ich rzeczywistego
znaczenia
i celu.

genealogii T. G. Masaryka,
(,Nieznanych rodów i znaków staromorawskich». Autor dał i dawniej wiele szczegółów cennych, dotyczących rodów
polskich, zużytkowanych
już częściowo przez piszącego
te słowa Juliusza z Urska Dunikowskiego
na łamach warszawskiego
('Miesięcznika
heraldycznego»
-'- i osobno - w latach 30-tych.
Na str. 26 czytamy tam
o znaku Morawianina
Jerzego z Kladorut
zatwierdzonym
w Krakowie
w r. 1507 przez polskiego króla Zygmunta.
Tekst zdobią ciekawe dobrze
wykonane herby. Na str. 34 (,Z Vlcopole Vlcopolsky Rubnowsky»)
zacytowano (,Herby rycerstwa» ... Paprockiego
i notatkę o polskich Nieczujach
Wilczopolskich
z Wilczopola.
Inż. Józef Kser opisuje hanacki
('żudr~ wyłoniony sprzed domu
na Słowaczyźnie morawskiej (barta mała na dwie osoby). (We Wielkim
Tyńcu sprawia wrażenie arkady). Autor podał liczne ilustracje i przekroje
różnych żudrów,
podobnych
miejscami
do polskich facjatek staroszlacheckich.
Dr Jerzy Radimsky opisał dwory morawskie po wojnie 3o-to letniej, w następnym zaś artykule wyniki pierwszych powszechnych
wyborów na
Morawach
r. 1850.
Rostislav
Bartocha
uczcił
stulecie
urodzin
Eug. Fierlingena;
Dr Jarosław Bohm 80-lecie Dr I. L. Cervinki, zasłużonych badaczy i zbieraczy. Podobnie dr Alojzy Vasica -- 6o-lecie Dr Fr. Cinka, J6z. - 60-lecie
JÓz. Otruby, członka Rady redakcyjnej
VSMO. Poza tym tom zawiera
komunikaty
i omówienia wydawnictw.

Zofia Malewska

J.
venskw).

FILIP.
Praha

(IPocatky
slovanskeho
osidlene
1946. Spolecnost pratel starożitnosti.

w
s. 96.

Ceskoslo-

W siedmiu rozdziałach nakreślił autor wystąpienie Słowian na arenę
dziejową, teorię o domniemanej
iliryjskości kultury łużyckiej i zagadnienie
jej słowiańskości, obraz dziejowy ludu urn popielnicowych
w Czechosłowacji w ramach rozwoju europejskiego, ekspansję kultury łużyckiej i dalszy
jej rozwój w dobie halsztackiej.
Na zakończenie
omówił okresy dziejów
słowiańskich:
łużycki,
wenedzki i starosłowiański,
krytykując
tezę niemiecką
rzekomej niższości kultury słowiańskiej, jako niezgodną z odnośnym
materiałem
dowodowym.
Konkluzje
swe podał Filip w 38 punktach
(w 35-tym resume
angielskiego,
umieszczonego
po rosyjskim,
błędnie
nazwał prof. Czekanowskiego - (ICzenakowskim»), w związku z nimi dzieli
najstarszy
rozwój Słowian na wspomniane
już powyżej 3 okresy (2-gi,
tj.: wenedzki, datując od lateńskiego do wędrówki narodów).
W szczególności rozwodzi się nad kolebką Słowiańszczyzny
i jej startem migracyjnym. Nadewszystko
zaś zaleca poważne i systematyczne
studium
początków cywilizacji słowiańskiej, zwłaszcza zachęca doń młodzież polską
i radziecką - wobec bogatych kopalń szczegółów, umożliwiających
z czasem syntezę.

°

Jerzy
('Casopis
vlasteneckeho
Roc. 58. R. 1949 v. 1. Oddil
V. S. M. O. - str. 104.

Pogonowski

Jerzy
M. GOTKIEWICZ.
etnografa».

'.'

spolku
musejniho
w Olomouci».
duchovednY.
V Olomouci
1949. Nakl.

Na treść numeru
składają
(pieczar)
morawskich i ciąg dalszy

się: prof. Skutila
znanego heraldyka

-

spis «!ochów»
Pilnacka,
autora

'I

«Górna

Orawa

w pracach

Pogonowski
słowackiego

W r. 1943 ukazał się II tom Slovenskej Vlastivedy, wydany przez
Slovenską Akademię Vied a Umeni w Bratysławie, obejmujący 462 strony
druku, na który złożyły się prace Andreja Mclicherbka,
Ant. Jurowskyego
i Lud. Franka, poświęcone folkorowi i antropologii
Słowacji oraz dwie
prace Dra Rudolfa Bednarika, omawiające duchową i materialną
kułturę
słowackiego ludu. Te dwie ostatnie prace są dla nas szczególnie ważne
dlatego, że autor omawia w nich w sposób oryginalny i krytyczny całokształt kultury tak nam bliskiego słowackiego ludu. Krainy, te chociaż
przedstawiają
teren dla etnografa niezmiernie
pociągający,
to jednak nie
zostały dotychczas przez naszych ludoznawców
tak zbadane, jakby na to
zasługiwały. vVdzięczne pole do badania stanowią zwłaszcza polskie wioski
Górnej Orawy, gdyż leżąc zdala od ważniejszych szlaków komunikacyjnych i będąc na uboczu od ościennych prądów cywilizacyjnych,
stały się
prawdziwym
rezerwatem dawnych zwyczajów, wierzeń i pieśni, przeniesionych na południową stronę Piłska i Babiej Góry przez naszych włościan

�z doliny Raby, Skawy i Soły, którzy tu w bezludnej głuszy górnoorawskiej
zakładali z końcem w. XVI pierwsze stałe osiedla.
Dr Bednarik opisując różne zwyczaje rodzinne i obrzędy wiążące
się z chrześcijańskim kultem religijnym na Słowacji czerpie wiele przykładów
z tych właśnie wiosek orawskich, wykazując, że mamy tu do czynienia
z elementami obrzędowymi sięgającymi nieraz w dobę pogańską, i dopiero
później zasymilowanymi przez chrześcijaństwo.
Taki np. charakter mają praktyki przy narodzeniu dziecka i przy
chrzcinach na Kusicach, gdzie przejawia się w nich troska o ochronę
dziecka przed urokami nieżyczliwych
«wii» oraz o zabezpieczenie
mu
zdrowia i powodzenia życiowego. Inne praktyki, stosowane przy weselu,
mają zapewnić przyjście na świat potomstwa, szczególnie zaś potomstwa
męskiego. Autor tłumaczy to życzenie rodzicielskie względami socjalnymi,
ważnymi w dawnych czasach, kiedy ludność centralnych Karpat, a także
na Orawie, żyła w rodzinnych związkach, czyli tzw. zadrugach, opartych
na wspólnym kolektywnym majątku całej familii oraz na kolektywnej
pracy wszystkich jej członków. Rządy zadrugą sprawował ojciec, względnie
na starość przekazywał je najstarszemu synowi. Synowie i wnuki przedsta~
wiali stałą siłę roboczą, potrzebną w gospodarstwie, w którym mieli prawo
zawsze pozostać, podczas gdy dziewczęta wychodząc za mąż - z reguły
bardzo młodo - stawały się członkami innych rodzin i traciły prawo
do dziedzicznego wspólnego majątku ojczystej zadrugi. Nie było więc
rzeczą obojętną czy się urodzi chłopiec czy dziewczyna, bo chłopiec oznaczał
cenną siłę do pracy i zachowania rodu, a przy tym doszedłszy do lat młodzieńczych przyprowadzał do swego domu nową siłę roboczą, którą stanowiła jego żona; zdarzało się także, że ją uprowadzał lub wykupywał,
czego reminiscencją są niektóre zwyczaje weselne, jak np. wykupywanie
się pana młodego u drużbów, dary, obcinanie włosów pani młodej itp.
Wesela, podobnie jak urodziny i pogrzeby miały więc znaczenie socjalne,
prawne i gospodarcze, co odbiło się na ich ceremoniach.
Dziewosłęby i zrękowiny na Orawie, znane nam z opisu ks. Ferd.
.Machaya (Pamiętniki
Towarzystwa
Tatrzańskiego
za lata 1919-1920
t. XXXVII)
żywo przypominają
nam scenę uwiecznioną w (,Wiesławie),
przez K. Brodzińskiego. Również właściwe wese1.e orawskie zawiera te
same elementy, które są integralnymi
częściami wesela krakowskiego.
Orszak weselny Jedzie do kościoła przy trzaskaniu biczów, którym woźnice
odpędzają strzygi i złe duchy, przy śpiewie drużbów, którzy w Piekielniku
zawodzą na przykład takie pieśni:
Styry konie w cugu, piąty na łańcugu,
Pobieraj sie .YIaraś z Janickiem do ślubu.
Jadziemy, jadziemy, jaze droga dudni
Napojemy konie w Janickowej studni.

J us ci to, ~\faryśko, po wionecku
Juześ go przyklinkła z Janickiem

amen,
na kamień.

albo:
Krzyżu na Giewoncie odmalować dom cie,
Kie bendem umierał, to se poźrem na Cle.
Niestety wszystkie teksty polskich pieśni orawskich są podane przez
dr Bednarika w pisowni słowackiej i nie oddają wiernie ich brzmienia,
wskutek czego czytelnik słowacki odnosi wrażenie, że ma tu do czynienia
z jakimś mieszanym
dialektem
polsko-słowackim.
Zacytowaną
wyżej
piosenkę przeczyta on z Książki Bednarika jak następuje:
Jo se górali cek z pod samuczkych Tater
Deszcek mie wykon pol wykolisol wiater.
J anoszik, J anoszik, kdesz podżol paloszik,
Na wysokej gór e zaczienti w jawore.
Kriżu na Giewonczie odmalować dom czie
Kie bendem umieroi, to se pozrem na czie ...
Jeszcze bardziej zniekształcone są teksty innych pieśni góralskich,
dlatego też cytując niektóre z nich będziemy je podawać w dalszym ciągu
tego artykułu, zgodnie z ich brzmieniem, w polskiej pisowni.
W niektórych okolicach Słowacji nie szło się do kościoła prostą
drogą, a to dlatego, aby okłamać złe demony czyhające na młodą parę.
Zdaniem słowackiego autora z tej samej przyczyny brano dawniej na
Górnej Orawie śluby w nocy, o czym jest wzmianka w wizytacyjnym
protokole ewangelickiej zwierzchności w r. 1658, znajdującym się w Dolnym Kubinie na ewangelickiej farze. Nie sądzimy, ażeby autor miał rację.
Jeśli śluby w połowie XVII w. były na Górnej Orawie zawierane w nocy, to
działo się to dlatego, że ówcześni feudałowie z Zamku Orawskiego usiłowali
polskim góralom podlegającym ich władzy narzucić wiarę ewangelicką,
a ci ni" mając u siebie katolickich księży sprowadzali ich do swych wiosek
pokryjomu, albo szli przez granicę zawierać katolickie śluby w kościołach
Ludzimierza, Raby Wyżnej czy Spytkowic. Na dowód tego mogę przytoczyć za Andr. Kavuljakiem,
że ewangelicki
superintendent
Joachim
Kalinka pisał w sprawozdaniu
powizytacyjnym
w r. 1650 o Orawach,
że (,lud chodzi do Polski się spowiadać» i utyskiwał:
«od zapowiedzi nie
dają nic dla tego, że mało kto chce w przyzwoity sposób wziąć ślub, ale
zawiera go zazwyczaj w nocy. Od chrztu dają (na Orawie) po półtoraku,
a w Polsce po 12 groszy, a mimo to więcej tam zanoszą dzieci do ochrzczenia niż tutaj. Jakoż istotnie w starej księdze chrztów (.Metrica Babtisatorum)
parafii Raba Wyżna w powiecie Nowotarskim aż roi się -jak
to stwierdziłem - od nazwisk dzieci orawskich ochrzczonych tam w latach 1629-1645,
zaś księga (,Liber Copulatorum,) z tego samego czasu pochodząca zawiera

�43°

43r

szereg nazwisk nowozencow z Bukowiny, PodszkJa (Podschłe), Podwilka
Studzionek,
Orawki,
Piekielnika
i innych
wsi orawskich założonych
ok. r. 1600 przez ludność,
która wtedy w poszukiwaniu
lepszego bytu
napływała z dóbr żywieckich, suskich i oświęcimskich na Orawę i w Cza
deckie, zwabiana tam przez Thurzonów i Sunyaghów, nadających każdemu
zbiegowi polskiemu na 16 Jat ulgi i wolnizny. Historię tego osadnictwa
znamy z prac A. Kavuljaka i Wiad. Semkowicza opublikowanych
przed
wojną. Ci pierwsi zalożyciele wiosek górnoorawskich figurowali zazwyczaj
w inwentarzach,
urbarzach
i różnych aktach Zamku Orawskiego jako
koloniści wołoscy, (,coloni valachalos», bo na prawie wołoskim swoje sioła
zakladali, lecz z mowy i pochodzenia był to lud polski, czego także ich nazwiska dowodzą. Dla przykładu podam, że z jednej tylko wioski orawskiej
Bukowiny zostali w Rabie Wyżnej ochrzczeni w la tach 1632-1642:
Stopka,
Chowaniec,
Oskwarek,
Barudziak,
StąpOl', Łukaszyk, Barnaś, Żądlik,
Kołodziej,
Możdżeń, Łakomy, Odolga, BaJczak, Brandysiak,
Filański,
Biały, Kolębiak,
Kocuba,
Lachowicz,
Danielczyk,
Ćwik, Mroszczak,
Pakos, Barciak, Moskal, Wicher i Chlebek, przy czym niejedno to nazwisko
powtarza się w księdze metrykalnej po kilka razy. Nikt chyba nie zaprzeczy,
że są to nazwiska polskie, a nie rumUllskie chociaż tych, którzy je nosili,
urzędnicy
Zamku
Orawskiego
zapisywali jako osadników
wołoskich.
I nie z obawy przed złymi demonami, lecz kryjąc się przed okiem
węgierskiej zwierzchności
kościelnej i feudalnej odprawiały
po nocach
wesela pary młode.
W dawnych czasach na Słowacji ważną rolę przy weselach odgrywał
domowy (,boźik» zwany także (,dziadem» reinkarnujący
się w domowego
('gada». Dr Bednarik odkrył go także w Piekielniku, wsi położonej między
Czarnym Dunajcem i Jabłonką.
Jest to figurka chłopa, zrobiona w ten
sposób, że tułowiem jej jest pień drzewa, rękami i nogami wyrastające
z niego gałęzie poobcinane w odpowiednim
miejscu i tylko głowa rzeźbiona
w kawałku drzewa jest doprawiona. Figura ma 168 cm wysokości. Stawia
się ją w środku bramy skleconej na drodze z galęzi jedliny, przez którą
musi obowiązkowo
przejechać orszak weselny podążający po ślubie do
domu pani mlodej. Przy bramie w obecności (,dziada» orszak zatrzymuje
się, aby pan młody dokonał wykupu. Autor dopatruje się śladu dawnej
ofiary skladanej
(,dziadowi» w tym, że weselnicy obdarowują zebranych
kolaczami i częstują ich wódką, a oni baczą pilnie, by nie wypić do dna,
lecz wylać z kieliszka niedopity trunek na ziemię. Koniom przy tym postoju daje się owsa. Zbliżając się do bramki, orszak weselny śpiewa:
Otwórzcie się bramy, otwórzcie się wrota,
Bo wam tu wiedziemy na karki pilota
Otwórzcie się bramy, otwórzcie się same,
Jak się nie otworzom, bedom porombane.

Wylecialy wrota, \\'Yleciały slupy,
Pobieraj się Maryś do nasej cha lupy.
Śpiewają

także:
Teroz si, J anicku, teraz si pomyślis,
Kie ci na talerku piórecko wynieśli.
Piórecko co dała, wiersek wyłamala,
Mozes dobrze wiedzieć, że cie oklamala.
Jakżeście nom radzi, to nos przywitajcie,
Jakieści nie radzi, to nas odprowadźcie.
Przywitajcie --'- że nos, ta nowa rodzina,
Dajcie - że nom chleba alebo i wina.

Po poczęstunku zebranych, najstarszy drużba stojący kolo drewnianego (,dziada» wygłasza krotochwilne
oratorium pełne niezrozumiałych
i bezsensownych wyrazów, a potem wręcza orszakowi kawałek papieru,
niby przepustkę
lub paszport uprawniający
do przekroczenia
bramy.
Wtedy (,Dziada» odnoszą na bok, a gałęzie bramy odrzucają na stronę.
Droga jest wolna! Ten symboliczny ceremoniał utrzymuje się do dnia
dzisiejszego w Piekielniku, a najlepiej pamiętają go gazdowie J. Małysa
i Banaś.
Z (,dziadem» chodzą po domach także kolędnicy na Trzech Króli
w Liesku i Brzezowicy, wioskach Środkowej Orawy, dziś już zupełnie
slowackich, niegdyś jednak posiadający dość znaczną domieszkę elementu
polskiego. W ogóle w okresie świąt Bożego Narodzenia dużo jest na Orawie
zwyczajów znanych nam także z ziemi krakowskiej, jak np. chodzenie
z szopką betlejemską (Kruszetnica,
Wesołe), której dawniej towarzyszył
Turoń, dziś już zapomniany.
W Piekielnikach
chodzą z kozą, podczas
gdy z kobyłkami i niedźwiedziem chodzą już tylko w niektórych wsiach
Czadeckiego.
Kolędy polskie i słowackie
W Podszklu śpiewają kolędnicy:

rozpowszechnione

są po całej Orawie.

Dejciez nom tyz, dejcie,
Co nom mocie dać,
~fomy krótkie kozuski,
Zimno nom tu w paluski,
Dcjciez nom tyz, dejcie,
Co nom mocie dać.
A gdy zostaną

obdarowani,

dziękują:

Za kolynde dzienkujemy,
Scynścio, zdrowie winsujemy
A kolynda nom.

worn

�433
432
W Piekielniku

zanotował

dr Bednarik

tekst następujący:

Świenty Scefon, świenty Scefon po kolendzie
A świenty Jon ku nimu się nagodził.
Podźme my se, bracia, po drodze,
Śpiewajenci ten piosnecke, o Boze.
N?jświentse sie Panienocka ośmiała
Swego Synka po kolendzie wysłała.
«O Scefanie, o Scefanie i Janie i Janie
Pomianujcie mego Synka w Jordanie'}
Jakoż' Ci go pomianować,
Maryjo?
Jezus Kristus i Syn Boży, leluje».

rod chodził,

\,yiadomo mi, że pieśń ta znana jest także w Lipnicy. Nie znany jest
na Orawie zwyczaj ('Kuriny Baby&gt;) rozpowszechniony
na Słowacji, który
polega na tym, że od domu do domu chodzi chłop przebrany za babę ze
słomianą koronką na głowie, w asyście chłopca odzianego w łachmany
owinięte słomą i w kożuch przewiązany powrósłem. Obaj tańczą i figlują
przy dźwiękach harmonijki, a ludzie targają z ich odzienia po garści słomy
i dają ją do gniazda kurom, aby dobrze niosły.
Zaginęła na polskiej Orawie tradycja topienia Marzany tj. Moreny,
natomiast jest ona jeszcze żywa w Brezewicy, Czimhowej i Niżnej w słowackiej części tego kraju, poza granicami Polski, gdzie dziewczęta obnoszą
na Kwietną Niedzielę niewieścią kukłę, z słomianym czepkiem na głowie,
uosabiającą śmierć czy zimę i przed utopieniem jej zapytują: (,Marmowiena,
Marmowiena,
Kyselova żena, kde si prebyvała?» W Podszklu i innych
polskich wsiach święcą tylko bazie na Kwietną Niedzielę·
Z kultem słońca łączył się dawniej kult ognia. Na Zielone Świątki
rozpalają po polach sobótki, śpiewają przy nich i skaczą przez .płoI~ień.
W Piekielniku utrzymało się jeszcze dawne obrzędowe zakładame pIerwszej watry na szałasie i okadzanie koliby pasterskiej, gdy baca do niej na
wiosnę powraca. Ta pierwsza watra na szałasie musi się zapalić od (,suchego
ognia», który jest rozniecany rytualnie przez pocieranie dwóch drewienek.
Podobnie i w Podwilku są jeszcze ludzie umiejący wykrzesać ogień w sposób staroświecki posługujący się żelazną monetą z rąbkami na obwodzie,
obracaną ręcznie przy pomocy sznurka na krzemieniu,
z którego iskry
padają na suche drewienko. Że sposób ten znany był i na Podhalu o ty~
dO\\liedzialem się podczas pierwszej wojny światowej we Witowie, gdzIe
pewien sędziwy gazda prosił mię, bym mu przywiózł z krakowskich Krzemionek, krzemień potrzebny mu do krzesiwa.
Do działu duchowej kultury należą także wierzenia&gt; przesądy&gt; baśnie
i praktyki o charakterze magiczno-czarodziejskim.
Tak jak w okolicy Starego Hrozenkowa żyły jeszcze do niedawna ('wieszczki» i (,bohynie» zama-

wIające uroki i choroby, tak i tu na Orawie znane były (,baby», odprawiające różne gusła.
Do jednej z nich mieszkającej w Ljesku (po stronie czechosłowackiej)
przychodzi ponoć i dziś jeszcze sporo ludzi z całej Orawy po radę.
Pewne światło na tę sprawę rzuca nota tka, którą znalazłem w sprawozdaniu X~ Sokołowicza z misji odbytych w Sidzinie w r. 1902. Pisał on
między innymi: (,Wpadły mi w rękę zapiski pierwszych konfratrów
naszych
{tzn. Misjonarzy, przyp. aut.) którzy po przybyciu do Krakowa zaczęli
odprawiać misje ... W Sidzinie pod koniec czerwca 1682 r. pierwszą na ziemi
naszej odprawili misję. Nie było tu osobnego probostwa, tylko kościółek
stał drewniany;
tutejsi mieszkańcy prawie wszyscy już byli na misji w Makowie, osobno jednak do tej wioski zapuścili się konfratry, żeby pocieszyć,
dźwignąć na duchu sąsiednich Ol'awców, którzy wtenczas właśnie z powodu
wojny domowej i zaburzeń religijnych srodze cierpieli. Pisze kronikarz,
że ogromne masy narodu zbiegły się na nauki i oblegały konfesjonały,
musieli jednak pracę przerwać, gdyż tuż w sąsiedztwie, o milę po węgierskiej stronie (to będzie Zubrzyca)
heretycy kościół zrabowali ... Jakaś
wróżbitka oddała Misjonarzom kamień, którym przepowiadała
rozmaite
rzeczy, tumaniąc ludzi, a jej matka, zawołana w okolicy czarownica,
również oddała wszystkie przyrządy swojej 'niegodziwej sztuki~. (Roczniki
Obydwóch Zgromadzeń Św. Winc. a Paulo, Kraków 1903, str. 69-70).
Poprzestańmy
na tych uwagach, jakie nam się nasuwają przy czytaniu pierwszej pracy dr Bednarika, a przejdźmy do krótkiego bodaj omó·
wienia tego, co odnośnie Orawy zdołaliśmy wyłuskać z drugiej pracy tego
autora, poświęconej materialnej kulturze Słowacji.
. Dowiadujemy
się z niej, że Górna Orawa była już z początkiem
XVIII w. mocno przeludniona,
tak że w jednym tylko pięcioleciu 17 I 51720 z jej kilku wiosek należących dziś do Polski, z ogólnej liczby 643 pod.danych wyemigrowało do Dolnej Ziemi, tj. na nizinę Węgierską, świeżo
odzyskaną po ustąpieniu Turków, nie mniej jak 408 poddanych, tj. 2/3 ogółu
mieszkańców. Dodajemy od siebie, że emigracja z tych wiosek odznaczających się ogromnym przyrostem naturalnym trwała przez cały wiek XVIII
i XIX, nie mogła jednak zaradzić biedzie w warunkach ustroju feudalnego.
Znaczny
przyrost naturalny
prowadził
do zakładania
tzw. (,kopanic»
tj. stałych sadyb, zdaja od wsi wysoko w górach połoionych.
Kopanice
były początkowo szałasami, a potem przemieniły się w mieszkalne (,dwory&gt;),
Na Orawie spotykamy je w okolicy Erdutki i Klina-Zakamiennego,
a także
w Jabłonce, na co dotychczas nikt nie zwrócił uwagi.
Dużo miejsca poświęca autor budownictwu orawskiemu, a zwłaszcza
owym chatom posiadającym charakterystyczne
«wyżki'), tworzące na licowej
ścianie rodzaj piętrowego ganeczka, nakrytego gontowym dachem pokrywającym całość budynku.
Autor cytuje urbarialne
zapiski z miasteczka
Trzciany z r. 1626 i z Twardoszyna z r. 1620 i 1665, z których wynika, że
Lud. T. XXXIX.

�434

435

chaty z wyżkami byly pierwotnie stawiane na wyraźne życzenie suwerenów
orawskich na sposób miejski, którzy tego kategorycznie żądali od sołtysów,
chcąc by sołtysie domy odróżniały
się od domów
reszty poddanych.
Później moda stawiania
,&lt;wyżkowego&gt;} rozszerzyła
się po całej Górnej
Orawie (a nawet jak to stwierdzilem sięgnęla do Sidziny). Autor daje nam
opis «dworu» :Yloniaków w Zubrzycy
Górnej, budowanego w r. I i84'
Dwór ten jest dzisiaj obiektem muzealnym i zostal opisany przez B. Tre-

~

łl
"

)
}

i
&lt;

l

!

w Podwilku, o garncarzu w Jabłonce i o tradycjach związanych z wyrabianiem płótna w Lipnicy Wielkiej. Płótno to farbowano w ~amiestowie
i Bobrowie, skąd orawscy płócien nicy zrzeszeni w osobnym związku, rozwozili je po dalekich komitatach b. królestwa Węgier. Ta karta domowego
przemysłu naszych Orawiaków czeka jeszcze na swojego historyka, podobnie
jak i dzieje owych pełtników spławiających
babiogórskie jodły na falach
Orawy do Kvalovan.
A cóż powiedzieć o tych stykach gospodarczych i kulturalnych
idących od Słowacji pod prąd rzeki Orawy?
Wszak jej brzegami wiodła
,'miedziana&gt;} droga z bańskich miast węgierskich
przez celną komorę
w Twardoszynie
do Krakowa, w którym koło Mogily «jak wulkan Etna&gt;~
buchały dymy huty miedzi wspominane w wierszu vVespazjana Kochowskiego. Wszak tu, na Orawe;: zaglądali często trenczańscy druciarze, liptowscy szklarze i turczańscy olej karze handlujący szafranem.
Budowa nowych dróg i wielkiej zapory wodnej koło Ujścia na Orawie
zmieni nie tylko krajobraz tego odciętego od świa ta zakątka, ale zmieni
także radykalnie jego charakter gospodarczy i jego stosunki ekonomiczne
i socjalne. Kilka wiosek zostanie zalanych
(Ujście, Stanica),
inne jak
Bobrów, Hamry, Osada przeglądną się w jego toni. Pogrążą się w niepamięci stare formy kulturowe,
które przetrwały
aż do naszych czasów.
Orawa w tym procesie nie będzie stanowić wyjątku. Podobny los czeka
również inne zakątki karpackie, zwlaszcza zaś wiele okolic uprzemysłowioncj Słowacji, które tak pięknic opracował dr Bednarik w obu swych
rozprawach
opublikowanych
na lamach Slovenskej Vlastivedy.
Zadaniem słowackich i polskich etnografów niech będzie podj,zcie
wyścigu pracy w inwentaryzowaniu
i opisywaniu
tego wszystkiego, ca
w naszych oczach dożywa dni swoich.
jI..farian Gotkiewicz

Dom

z wyżką

w Piekielniku.

tera
Tad. Szydłowskiego w r. 1938. Ogromne rozmiary czarnej, dymnej
izby oraz mieszczącego się w nim pieca nasuwają przypusze~eni~., że należał
on do tych domów «zadrużnych&gt;}. Szkoda, że dr Bednank .me. dał I1ar.n
w swej pracy monografii
chat orawskich z. wyżką znaJduH,c~ch SIę
jeszcze w liczbie kilku w Pickielniku. Jedną z nIch będącą własnosClą tamtejszego sołtysa, przedstawia
załączone
zdjęcie, pochodzące z r. '939·
We wsi tej czekają i inne przedmioty
na dokładniejsze
zbad~nie:
W omawianej
pracy słowackiego etnografa
czytamy np. o. dre.wman:J
sosze i drewnianych rylcach, o żarnach i stępach na krupy, na mncJ strome
jest wzmianka o piekielnickim
kołodzieju. Dowiadujemy się o ciekawy.ch
gielotach, putniach, obrzykach i masielniczkach
w Chyżnem, o dr:wmanych kołach w Zubrzycy i Jabłonce, o plecionych koszykach wyrabtanvch

~.'

,

RAYMOND
FIRTH,
MALAY FISHERMEN:
«Their
Economy.
London 1946. Kegan Paul, str. 12
354.

+

I·
I

Peasant

Zachodnio
europejscy ekonomiści burżuazyjni,
zarówno teoretycy
ekonomii jak i historycy gospodarczy, na ogół nie zajmowali się zagadnieniami gospodarki pierwotnej. Krąg ich zainteresowań
zamykał się w ramach jednej wielkokapitalistycznej
farmacji gospodarczej, która rozwinęła
się na terenie Europy Zachodniej,
później zaś Stanów Zjednoczonych.
vVnioski czy uogólnienia
do jakich dochodzili,
czy ich opisy procesów
gospodarczych
opierały się na materiale dokumentacyjnym
pochodzącym
z oficjalnych źródeł rządowych, czy innych jakie w gotowej spisanej formie
uczeni ci mieli do dyspozycji. r-;atomiast te wszystkie ludy, które nie osiągnęły jeszcze kapitalistycznego
stopnia rozwoju gospodarczego, które znajdowały się w niższych stadiach
rozwojowych,
półfeudalizmu,
ustroju
28*'

�437
rodowo patriarchalnego,
czy całkiem niskich form barbarzyństwa czy nawet
dzikości, ludy odnośnie których nie istniały spisane źródła czy dokumenty,
w ogóle eliminowano spośród kręgu zjawisk badanych. Jeżeli tu i ówdzie
pojawiał się przykładowo w podręczniku ekonomii klasycznej człowiek tubylczy, to jego obraz był tak sztuczny, pozbawiony rzeczywistości a nawet
zdrowego rozsądku, że trudno go było uważać za coś innego, jak tylko
fikcję stworzoną przez danego ekonomistę celem poparcia tym nierzeczywistym przykładem równie nierzeczywistych własnych teorii.
Tę wielką lukę w zakresie badań nad prostszymi formami gospodarczymi wypełniali do pewnego stopnia etnologowie rozmaitych szkół i kierunków, przede wszystkim jednak tych nowszych kierunków, które przerzuciły ciężar metody i problematyki
na bezpośrednie intensywne badania
terenowe oraz na socjologiczne ujęcie zagadnień. Było to rzeczą o tyle
zrozumiałą że tereny, gdzie występowały te prostsze formy gospodarki a więc kraje egzotyczne, ustroje pasterskie czy chłopskie - stanowiły,
historycznie rzecz biorąc, oddawna pole ich zainteresowań
i działań.
Etnologowie czyetnosocjologowie
jednakże nie zawsze posiadali dostateczną znajomość teorii ekonomicznej
i wielokrotnie
skazani byli na
błądzenie po omacku.
Braki na tym polu wypełniają studia Prof. Firtha z londyńskiej
School of Economics.
Jego poprzednie
studia,
w szczególności
zaś
The Primitive
Economics
of the Maori
(1926) oraz Primitive
Po l y nesi a n Eco no m y (1939), stanowiły tego rodzaju etnologiczne
prace z zakresu gospodarki pierwotnej. Podobny charakter posiada jego
obecne studium o «Rybakach Malajskich», które wyrasta z potrzeby «połączenia teoretycznego wyposażenia ekonomisty z techniką badań terenowych etnologa». Połączenie to, zdaniem naszym, stanowi największą metodologiczną zdobycz, która w wynikach swych jest płodna dla obu nauk.
A więc z jednej strony autor, ograniczywszy swój krąg badań do
niewielkiej społeczności rybackiej liczącej około 1000 dusz, dokonuje tu
codziennych metodycznych obserwacji życia i zachowania się jej członków,
z drugiej zaś, bada organizację przemysłu rybackiego w oparciu o dane
cyfrowe, dokonywuje inwentaryzacji
sprzętu, oblicza ilosć godzin przypadających na połowy, naprawę narzędzi, bada dochodowość przemysłu
rybackiego, wnika w budżety rodzinne itp. W ten sposób ograniczając
pole badania do tego rodzaju mikro-społeczności, autor uzyskuje o wiele
szerszą podstawę do badania ludzkich czynności gospodarczych,
aniżeli
na ogół posiada ją zawodowy ekonomista, zwłaszcza prowadzący swe badania w bardziej rozwiniętych ustrojach gospodarczych. Takie rozszerzenie
kręgu badawczego pozwala autorowi na dostrzeżenie szeregu aspektów
działań ekonomicznych
oraz ich szerszych powiązań społecznych, które
na ogół uchylają się spod obserwacji badacza zjawisk ekonomicznych.

Etnosocjologa bowiem interesują nie tylko rybacy malajscy w czasie wykonywania swych czynności gospodarczych,
połowów czy tranzakcji towarami itp., ale także poza sferą działań czysto gospodarczych, jako rolnicy,
członkowie rodzin, uczestnicy praktyk obrzędowych i ceremonialnych
jednym słowem jako członkowie pewnej społeczności wioskowej, powiązani
w jej ramach więzami małżeństwa i pokrewieństwa,
wspólnej rezydencji,
kręgiem jednakowo odczuwanych wartości, oraz treści etycznych czy ideologicznych. Pomiędzy jedną sferą działań a drugą istnieje szereg współzałeżności, których odkrycie staje się dopiero możliwe. przez połączenie tych
dwóch metod.
Dopiero na tej szerszej podstawie przystępuje autor do analizy zjawisk o ściśle gospodarczym charakterze, ukazując jednostkę produkcyjną
rybactwa malajskiego - to jest załogę łodzi, jej wyposażenie techniczne,
formy organizacyjne, rolę przywództwa. W tym związku bada on funkcje
kapitału w gospodarce tego typu, zarówno od strony inwestycji i amortyzacji sprzętu jak i form finansowania przedsięwzięć gospodarczych, udzielania kredytu itp. - w zakresie których nie można było uzyskać pełnego
obrazu bez wniknięcia w całokształt powiązań z systemem rodzinnym czy
dalszego pokrewieństwa. Podobnie przedstawia się zagadnienie organizacji
zbytu, przynajmniej
w swych lokalnych aspektach,
w mniejszym zaś
w przestrzennych,
gdyż okręgi nadbrzeżne zaopatrują
dalej położone tereny śródlądowe. W dalszym ciągu bada on mechanizm kształtowania się
cen na wolnym rynku, ich sezonowe fluktuacje czy wahania, mające swe
źródło w wolnej grze podaży i popytu. Podobnie autor zgromadził ciekawe
dane odnośnie stopy konsumpcyjnej oraz podziału dochodu społecznego
w społeczeństwie kolonialnym. Aczkolwiek nie ma tu jeszcze pracy najemnej i nie występuje dalej posunięta koncentracja
kapitału, występują tu
już znaczne i krzywdzące nierówności społeczne. Rządy kolonialne celowo
utrzymują tut2j wolną grę sił gospodarczych,
nie wprowadzcjąc żadnych
organów centralnego planowania,
działającego
w kierunku
zwiększenia
produkcji czy bardziej równomiernego
rozdziału bogactwa społecznego.
Narazie w tym kierunku działają jeszcze czynniki natury społecznej, religijnej czy tradycyjnej. Jest rzeczą wątpliwą czy potrafią one przeciwstawić
się na dłuższą metę koncentracji kapitału niosącej ze sobą nieuchronne,
znane nam dobrze zło społeczne.
Typ formacji społeczno-gospodarczej,
jaką znachodzimy w rybackim
społeczeństwie malajskim, określa Prof. Firth jako «gospodarkę chłopską».
Rozumie on przez nią szerszą kategorię gospodarczą czy szereg etapów
rozwoju gospodarczego, które mówiąc naj ogólniej, cechuje niskie wyposażenie techniczne w połączeniu z małą jednostką produkcyjną,
znaczny
jeszcze stopień samowystarczalności oraz daleko idące powiązanie stosunków
i tranzakcji o charakterze wymiennym czy komercjalnym z rozbudowanym

�systemem stosunków społecznych, w wielu wypadkach opartym jeszcze na
związkach pokrewieństwa.
Terminem tym, niedawno wprowadzonym
do
nauki, posługują się dziś coraz częściej ekonomia burżuazyjna.
Andrzej
Zakład
J.
spektywy
Warszawa

Etnografii

l
\

!

Waligórski

U. J. w Krakowie.

CZEKANOWSKI,
(,Polska - Słowiańszczyzna,
antropologiczne,)
Biblioteko '-Yiedzy o Polsce,
1948. S. Arct. str. 389.

tom

perIII.

Książka prof. Czekanowskiego jest próbą zestawienia stanu badań
nad antropologią
Słowiańszczyzny,
głównie jednak w oświetleniu materiałów polskich. Autor stawia sobie jako cel ('wyjaśnienie stosunku Polski
do Słowiańszczyzny
w perspektywie dorobku lwowskiej szkoły antropologicznej)}. Książka daje również próbę interpretacji
terytoriów antropologicznych w nawiązaniu do zjawisk etnicznych. Podzielić ją można na
trzy części: I) wstęp, 2) ustalenie praojczyzny Słowian oraz 3) opis i interpretacja terytoriów antropologicznych
Słowiańszczyzny.
W części wstępnej daje autor między innymi historię antropologii
w Polsce oraz historię poglądów na strukturę
an tropologiczną
Polski.
W części drugiej centralnym zagadnieniem jest ustalenie praojczyzny
Słowian. Autor gromadzi tu wszystkie argumenty zmierzające do udowodnienia, iż kolebką Słowian było dorzecze Odry i Wisly. Terytorium
to
wykazuje nieprzerwaną
ciągłość zaludnienia.
Wskazuje na to do dnia
dzisiejszego istniejąca wielka prężność demograficzna
ludności tego terytorium oraz stale postępująca konsolidacja etniczna, która pozwoliła na
przetrwanie
tylu burz dziejowych. Dalszych dowodów dostarcza lingwistyka. Dowody te są na ogół znane, choćby z pięknej książki Lehra-Spławińskiego. W związku z tym autor przytacza, że jeśli chodzi o zapożyczenia
językowe, to wskazują one na to, że Słowianie zetknęli się z Finami bardzo
późno, bo około I-go tysiąclecia n. e. Zetknięcie się Bałtów z Finami
było o jakieś tysiąc lat wcześniejsze, natomiast najwcześniejsze zetknięcia
wykazują Finowie z Irańczykami.
Autor wnioskuje, że w okresie przedhistorycznym Słowianie nie mogli sięgać zbyt daleko na północny wschód,
tak samo nie mogli sięgać zbyt daleko na południowy wschód, albowiem
brak jest wszelkich śladów współżycia Słowian z Trakami,
którzy tam
siedzieli, a języki bałtyckie nie wykazują zapożyczeń irańskich. Stąd wniosek, że Słowianie zetknęli się z Irańczykami dopiero po rozpadnięciu się
Baltów i Slowian. Autor wskazuje na ciekawy krąg wzajemnych zapożyczeń
językowych, mianowicie Bałtowie wykazują zapożyczenia z jednej strony
ze Slowianami a z drugiej z Finami. Słowianie natomiast - jak i Finowiewykazują zapożyczenia językowe z Irańczykami.
Mamy zatem jak gdyby
zamknięty łal1cuch kontaktów: BałtO\"ie - Finowie - Irańczycy - Sło-

,i

439
wianie - Bałtowie. Brak jest natomiast połączeń między Bałtami a Irańczykami oraz między Finami a Słowianami.
Czekanowski przypuszcza,
że brak tych połączeń musiała powodować jakaś przeszkoda naturalna,
którą było jego zdaniem Polesie. Wszystkie wymienione wyżej ludy siedziały wieńcem dokoła tych bagien.
Jako dalszy dowód, że praojczyzną
Słowian było dorzecze Odry
i Wisły, przytacza autor argumenty florystyczne, mianowicie nazwy trzech
roślin: cisu, grabu i bluszczu, które są wszystkim Słowianom wspólne.
A zatem praojczyzna
Słowian znajdowała
się na tych terenach, gdzie
te trzy rośliny występowaly w przeszłości razem. Wskazuje to właśnie na
dorzecze '-Yisły. Jako naturalną granicę praojczyzny słowiańskiej na północnym wschodzie uważa autor granicę etnograficzną,
wykrytą przez Kazimierza Moszyńskiego, która była również granicą lasu.
Zgodnie z ujęciem Lehra-Spławińskiego
przyjmuje
Czekanowski,
że ekspansja kultury łużyckiej - utożsamiana z ekspansją wenecką - wyszedłszy gdzieś w Turyngii, czy terenów sąsiednich, osadza się na części
dawnego obszaru
bałto-słowiańskiego
powstałego
na podłożu fińskim.
Moment ten daje początek wyodrębnieniu
się Słowian od Bałtów. W dalszym ciągu autor uzasadnia, że istniała ciągłość ludności słowiańskiej na
naszym terytorium, a zanik kultury łużyckiej w połowie I-go tysiąclecia
p. n. e. był jedynie konsekwencją najazdu Irańczyków,
którzy zniszczyli
tylko warstwę panującą powodując ogólne zubożenie ludności. Natomiast
ceramika zwykłych garnków kuchennych
ludności ubogiej daje dowody
na nieprzerwaną
ciągłość zaludnienia
aż do czasów historycznych.
Na
korzyść ciągłości zamieszkania
naszych terenów przez tę samą ludność
wskazują - zdaniem autora - również granicę zasięgu kultur późniejszych
jak np. kultura grobów skrzynkowych, kultura grobów jamowych itd.
Całość tej części książki daje zwarty i przekonywujący
obraz, że
terytorium
praojczyzny
Słowian obejmowało przeważną
część dorzecza
Wisly oraz Odry z przyległym wybrzeżem Bałtyku. Zdaje się, że długa
dyskusja na temat autochtonizmu
Słowian na tych obszarach ma się już
ku końcowi, a szala zwycięstwa w tej dyskusji przechyliła się zdecydowanie
na korzyść obrońców autochtonizmu.
Po tych silnych argumentach
przedstawionych
w części drugiej,
czytelnik spodziewa się, że następnie autor będzie w części trzeciej rozwijal
argumenty antropologiczne
na korzyść tej tezy. Tymczasem część trzecia
rozpływa się w szczegółowych opisach terytoriów antropologicznych
Słowiańszczyzny
nie dając zwartej całości, czarując
natomiast
erudycją
w interpretowaniu
poszczególnych wyników. Moim zdaniem należałoby
właści wie rozpocząć od rozpa trzenia struktury
antropologicznej
Polski
jako praojczyzny Słowian, dając argumenty antropologiczne
na poparcie
tezy autochtonizmu.
,-Y dalszym ciągu dopiero rozpatrywać
peryferia
słowiańskie tego centralnego terytorium. Tego rodzaju konstrukcji spodziewa

�się czytelnik, sądząc nawet
po samym tytule książki
«Polska Słowiańszczyzna'), który zapowiada naświetlenie Słowiańszczyzny
z punktu
widzenia Polski jako terytorium centralnego.
Brak tego rodzaju ujęcia nie
jest właściwie winą autora, jest to winą w ogóle antropologii
polskiej.
O kształtowaniu się ludności na ziemiach polskich w prehistorii właściwie
nic nie wiemy. Mamy jedynie niejasne wyobrażenie o tym, że w neolicie
mieszkała na naszych ziemiach ludność o przewadze śródziemnomorskonordycznej. Wiązała się ona z kulturami wstęgowymi, które w neolicie
obejmują znaczną część ziem polskich. Jednakowoż i późniejsza ludność
ceramiki sznurowej - jak na to wskazują sporadyczne wyniki - była
również śródziemnomorsko-nordyczna.
Skąd się jednak wzięła ludność
typu laponoidalnego,
której centrum zagęszczenia występuje na ziemiach
najbliższej bramie Morawskiej? - tego dotychczas właściwie nie wiemy.
Terytorium laponoidalne na ziemiach polskich wskazuje, że warstwa ta jest
starsza an"iżeli młodsza nordyczna. Uproszczona interpretacja
taka, jaką
podaje Lehr-Spławiński,
że jest to ludność nawiązująca
do prafińskiej
kultury grzebykowej, moim zdaniem nie da się utrzymać. Największe zagęszczenia laponoidów powinny iść bowiem w takim wypadku od północnego wschodu a nie przeciwnie. Zresztą i wpływy kultury grzebykowej
na kształtowanie się późniejszych kultur na terenach polskich, są jak twierdzą prehistorycy - bardzo słabe. Jest to zgodne z tym, że była to ludność
prymitywna, myśliwsko-rybacka, która nie mogła dać gęstego zaludnienia
zajmowanych terenów. Wiąże się raczej - jak słusznie przypuszcza Czekanowski z typem paleoazjatyckim,
który występuje na wschodnich
terenach Polski w nielicznych domieszkach.
J ak kształtowała się ludność ziem polskich w prehistorii wyjaśnić
to może jedynie gruntowne
zbadanie wszystkich kostnych materiałów
prehistorycznych.
Jest to obecnie najważniejsze zagadnienie,
na którym
antropologia powinna się koncentrować.
Opis antropologiczny
Słowiańszczyzny zaczyna autor od południowego wschodu. Najbardziej charakterystyczny
dla Bułgarów skład rasowy
to przewaga elementu śródziemnomorskiego
z domieszką nordycznego
i słabym śladem elementów azjatyckich. Jest niezmiernie interesujące,
że tego rodzaju skład znajdujemy
na przełomie neolitu i brązu wśród
ludności ceramiki malowanej na Podolu. Stosunki antropologiczne Bułgarii
możnaby przeto streścić w ten sposób, że dawna ludność ceramiki malowanej sięgająca aż po Dniestr na Podolu, wystąpiła później na widownię
dziejową jako wczesnohistoryczny
lud Traków i żyje dzisiaj w dalszym
ciągu w postaci Bułgarów. Ludność Macedonii to formacja bardzo mieszana,
gdzie właściwie żaden z elementów rasowych nie stanowi przewagi. Zdaniem Czekanowskiego jest to wywołane tym, że przez Macedonię szły główne,
drogi wiodące z północy na morze.

Stosunki antropologiczne
Jugosławii
autor ujmuje następująco:
na starym podłożu ludności armenoidalno-laponoidalnej,
której pochodzenie
należy wiązać bądź z Azją Mniejszą bądź z Kaukazem, nawarstwiły się
kolejno fale najeźdźców ilirskich, rzymskich i słowiańskich. Stare podłoże
w malo zmienionej formie zachowało się jedynie w Albanii. Na SerboChorwatach
zaznacza się natomiast wyraźnie wpływ zarówno najazdu
Rzymian jak i Słowian. Przejawia się to we wzmożeniu domieszki śródziemnomorskiej i nordycznej. Słoweńcy zaś są tak samo jak Macedończycy
formacją mieszaną.
Czesi i Słowacy stanowią formację laponoidalno-nordyczną.
Jednakowoż wczesnohistoryczny
skład rasowy szczątków kostnych grodziska
Levy Hradec wykazuje strukturę Słowian pierwotnych.
Autor stąd
wnioskuje, że znaleziska te przedstawiają
słowiańskich zdobywców tego
kraju, którzy tworzyli warstwę uprzywilejowaną,
nie mieszając się z autochtonami. Wobec tego autor sądzi, że organizację państwową dać musieli
Czechom Słowianie a nie legendarni frankońscy przybysze.

,

"
l
J

,

).
"

Antropologiczne
ujęcie wschodniej
Słowiańszczyzny
jest trudne
w obecnej chwili wobec braku dostatecznego
przeanalizowanych
materiałów. Na kształtowanie się podłoża antropologicznego
wschodniej Słowiańszczyzny
oddziaływały
zdaniem
Czekanowskiego
następujące
momenty: stare podłoże laponoidalne ciągnące się od Europy środkowej na
wschód, przypuszczalnie poza Dniepr, a na północy po strefę zajmowaną
dawniej przez przodków Lapończyków.
Na to podłoże wywarł prawdopodobnie swe wpływy Kaukaz, jak świadczą o tym domieszki armenoidalne nawet wśród dzisiejszych Lapończyków. Drugim czynnikiem, kształtującym jest występowanie tam ludów ugro-fińskich o przewadze składnika
paleoazjatyckiego.
Trzecim czynnikiem są Irańczycy reprezentujący
formację śródziemnomorsko-nordycką
idącą od stepów Czarnomorskich.
I wreszcie czwartym czynnikiem jest slawizacja tych terenów poprzedzona
ekspansją litewską i skomplikowana
najazdami
germańskimi
niosąca
głównie element nordyczny.
Rozdziały ostatnie dotyczą Polski i ziem sąsiednich na wschodzie.
Główną podstawę naszych wiadomości o strukturze rasowej Polski stanowi
wojskowe zdjęcie antropologiczne.
Dyskusja przeprowadzona
przez autora
na temat mojego ujęcia terytoriów rasowych w Polsce, poprzedniego ujęcia
Czekanowskiego oraz ostatnich
wyników analitycznych
Michalskiego doprowadza autora do wniosku, że właściwie różnice między tymi ujęciami
są bardzo nieznaczne i nie wpływają na ogólny obraz. Obraz ten da się
przedstawić ogólnie w następujący sposób: Przeważna część obszaru Polski
należy do prowincji nordyckiej, sięgającej południowym
klinem aż po
grzbiet Karpat środkowych a nawet wschodnich. Największe zagęszczenie
elementu nordycznego leży na Kuj'lwach wraz z przyległymi doń częściami
starego Mazowsza. ~a południowym zachodzie klin nordyczny oddziela

�443

44'.1
strefę elementu laponoidalnego
od strefy zagęszczenia domieszek armenoidów idącą z półwyspu Bałkańskiego. Strefa laponoidalna
ciągnie się
od południowych
powiatów Poznańskiego przez Śląsk i Małopolskę zachodnią.
Jest to krawędź
prowincji
laponoidałnej
środkowej Europy.
Polska prowincja nordyczna
stanowi zdaniem autora podstawową
część
pierwotnego
obszaru bałto-słowiańskiego.
Na obszarze Małopołski rozmieszczenie elementu nordycznego
układa się wyraźnie w zależności od
systemu rzecznego. Zdaniem autora wzmożenie domieszki armcnoidałnej
w strefie karpackiej pozostaje w łączności z historycznym
osadnictwem
wołoskim. Znacznie potężniejsza jednak fał a armenoidów
napłynęła jego
zdaniem w końcowej fazie neołitu, a główny szłak ich wędrówek wiódł
przez bramę
Morawską.
Do tej dawnej
fali nawiązują
się smugi
wzmożonych
domieszek tego składnika
na prawym brzegu Pilicy, na
północnych
stokach gór Świętokrzyskich.
Na wschód od terytorium
polskiego autor zwraca uwagę na nordyczną
wyspę Wołynia,
którą
wiąże z pobytem
Słowian wschodnich
oraz na odkrytą przeze mnie
smugę nordyczną w Karpatach
wschodnich.
Autor przypuszcza,
że ta
ostatnia powstała jako szlaki migracyjne Słowian południowych.
Polesie,
które ma charakter antropologiczny
podobny do Pokucia, jest jego zdaniem
reliktem Europy środkowej odciętej przez ekspansję nordyczną od swojego
trzonu i stopniowo przez nią pochłanianym.
Stosunkowo szeroko autor
omawia zagadkową strukturę
antropologiczną
powiatu leskiego, w którym bardzo
łicznie występuje rasa śródziemnomorska
przewyższająca
w niektórych gminach liczebność laponoidów. Autor widzi w tych populacjach osad uchodźczej fali ruskiej ludności stepowej, która po załamaniu
się państwa Chazarów cofnęła się w Karpaty i zrutenizowała
je. Skład
rasowy bowiem tej ludności jest uderzająco podobny do wczesnohistorycznych Słowian ruskich.
Książka prof. Czekanowskiego
odd"je dzisiejszy stan badań nad
antropologią
Słowiańszczyzny.
Z tego względu jest niezmiernie
ważna
i cenna, otwiera bowiem ponadto cały szereg problemów,
które autor
podaje w formie bardzo łicznych hipotez
mogących zapłodnić liczne
rzesze badaczy zarówno w dziedzinie
antropologii jak i dziedzin pokrewnych.
Jan

Mydlarski

H. BATOWSKI,
(,Zwięzły
zarys
dziejów
Słowiańszczyzny').
Kraków 1948 r. Spółdz. pracy i użyto\vników z o. u. (,Czytelnik,). Str. 198,
skorowidz imion i nazw geograficznych,
treść (spis rzeczy) i mapy.
Autor w (,Przedmowie» śmiało, lecz trafnie zaznaczył, że praca jego,
o której mowa, (,będzie jedną z naj pożyteczniejszych
książek w danym
zakresie'). Istotnie, dziełkiem swym wypełnił H. Batowski odnośną łukę

"

naszej literatury
słowianoznawczej.
Pisząc jc zdawał sobie sprawę, 1Z
łączenie ścisłości naukowej ze znaczną przystępnością
przedstawienia
tematu stwarza poważne trudności. Trzeba przyznać, że w miarę możności
udało mu się je rzeczywiście zwalczyć szczęśliwie. (,Dodatki» wyjaśniające
popularyzują
tę ważną pracę tym bardziej.
Autor wprowadził czy~lników w atmosferę słowianoznawstwa
historyczncgo, szkicując mniej więcej równomiernie,
z logicznym naogół zachowaniem proporcji i starając się przy tym o perspektywę, zarówno dobę
najdawniejszą,
epokę prasłowiańską,
początki Słowian w hi3torii i tworzenie się pierwszych ich państw, jak i rozwój tych pallstw w średniowieczu
i dzieje ich w czasach
nowożytnych
z podkreśleniem
rozwoju ich
kultury.
Na szczególną uwagę zasługują rozdziały dalsze tzn. VIII-X
(o Słowiańszczyźnie w latach '914-39
i wobec II wojny światowej, jak i ('rzut
oka na dzieje powojenne'}). W 2. dodatkach podał zarys narodów słowiańskich i ich siedzib oraz nazwy krajów - regionów, w załączniku zaś z mapami zilustrował za ich pomocą rozdziały poprzednie, starając się skutecznie o jak największą wyrazistość.
Praca jest istotnie - jeśli się zważy warunki jej powstania
udatna. Ujawnia ona bardzo dobre przygotowanie
autora, znane zresztą
i z łicznych innych jego prac,
bystry sąd oraz pewien talent pisarski.
(Autor ogłaszał dawniej często przekłady
z poezji słowiańskiej,
które
niekiedy surowo oceniane były - przez Mierzwę).
\Vobec wyraźnych i ważnych plusów pracy bledną drobiazgi, które
można by jej wytknąć, jako to: dotyczą one głównie bibliografii, pomijając
pewną jcj dowolność, a przez to i mniejszą, aktualność, stwierdzić należy
poważniejszy brak w tym, iż nie jest rozumowana:
np. przy pracy prof. Kolbuszewskiego trzeba było wszak zaznaczyć jej tendencyjność,
umniejszającą rolę i wagę wpływów czeskich na Polskę. Zakradły się też pewne pomyłki i niedokładności
transkrypcyjne
(z tekstów rosyjskich,
np. na
str. 134, lecz i bułgarskich - str. 139). Są to jednak raczej drobiazgi.
Powitać z uznaniem - i zreałizować - powinno się apel autora o przekładach różnych monografii Z. S. R. R.
H. Batowski oddał - summa summarum - dziełkiem niniejszym slawistom (zwl. studentom) wielką przysługę, za którą należy mu się uznanie.
Jerzy

Pogonowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11200" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11178">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0e7a206e9cbcfd37414a99e0d62b82be.pdf</src>
        <authentication>f17bc24975ed09c0b704aa144bb1d8ae</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133497">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133498">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133499">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133500">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133501">
                <text>LUD 1954 t.41 s.831-1105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133502">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133503">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133504">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133505">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133506">
                <text>U.

RECENZJE

\ty.

I SPRAWOZDANIA

ETNOGRAFIA W PIERWSZYCH 12 TOMACH DRUGIEGO WYDANIA
WIELKIEJ ENCYKLOPEDII RADZIECKIEJ

l.'

Pierwsze wydanie Wie~kiej Encyk~opedii Radzieckiej
(WER) zapoczątkowane zostało w 9 roku istnienia Państwa Radzieckiego. Pierwszy tom ukazał się w r. 1926, a ostatni w 1947 r. Było ono pierwszą
próbą opracowania encyklopedii nowego typu. Jednakże od 1926 r.
Związek Radziecki przejawił taki postęp we wszystkich dziedzinach
życia i gospodarki, tak rozwinęła się kultura i dobrobyt ludów ZSRR,
że I wydanie nie może już zaspokoić wymagań czytelnika, który nie
znajdzie w niej omówienia tych zmian, jakie zaszły w życiu Związku
Radzieckiego w ostatnim ćwierćwieczu.
Drugie wydanie W E R zostało,_~ap9czątkowane w myśl postanowienia Rady Ministrów ZSRR i pd1l\yślane jako najbardziej wszechstronne wydawnictwo encyklopedyczne
w świecie. Zasadniczy plan
drugiego wydania, jego podstawowe ideowo-polityczne i teoretycznonaukowe założenia zostały wyczerpują'co ,określone w zarządzeniu
Rady Ministrów, podpisanym przez J. Stalina, inicjatora tej encyklopedii.
Posta~owiono, że drugie wydanie W E R powinno być usystematyzowanym zbiorem wszystkich gałęzi wiedzy, uniwersalnym
p'odręcznikiem dla szerokich kół inteligencji radzieckiej. "Drugie wydanie
W E R, - mówi zarządzenie Rady Ministrów ZSRR - powinno szeroko oświetlić światowej wagi historyczne
zwycięstwa socjalizmu
w naszym kraju, osiągnięcia ZSRH w dziedzinie ustroju gospodarczego, nauki, kultury i sztuki, Z wyczerpującą pełnią należy wykazać
wyższość kultury socjalistycznej nad kulturą świata kapitalistycznego.
Opierając się na marksistowsko-leninowskiej
teorii encyklopedia powinna dokonać partyjnej krytyki współczesnych reakcyjnych prądów
burżuazyjnych
w .róznych dziedzinach nauki i techniki" ("Kultura
i Zizń", 20. II. 1949).
Pierwszą próbą stworzel'.ia encyklopedii jaiko zbiolp wiadomości
naukowych była encyklopedia francuska z XVIII w., dzi~ ';J\1i&gt;derot'a
i Ul'.] e 111 b e r t' a. Ff~ncuska encyklopedia była skierowańa przeciwko przeżywającemu się absolulyzmowi, przeciwko reakcji, starającej się powstrzymać nieubłaganv bieg historii. Miała 01\3. ~.naczenie
"

53

~

-.'

.~:
~~~

�832
broni ideologicznej w walce z zamierającym feudalizmem. Pisał o niej
F. E n g e l s co na.stępuje: "dla XVIII w. charakterystyczną
była idea
encyklopedii, opierała się ona na świadomości, że istnieje związek między wszystkimi naukami, ale nie była ona w stanie wypełnić przejścia
od jednej nauki do drugiej, i potrafiła
je tylko uszeregować"
(K. M ark s i F. E n g e l s. Prace, t. II, s. 349). Zadanie to spełnił
marksizm, który zdołał \vypełnić przejście od jednej nauki do drugiej,
wykazać ich wzajemny związek i współdziałanie, nakreślić szeroki
obraz świata w jego jedności, w ciągłym ruchu i rozwoju.
Jest rzeczą oczywistą, że podobna encyklopedia mGgła powstać tylko
wraz ze zwycięstwem Rewolucji socjalistycznej. Fundament pod taką
encyklopedię założyli czterej geniusze sacjalizmu - Marks, Eng~ls,
Lenin i Stalin. Ich to prace, jak wiemy, stały się podstawą dla wszystkich przejawów wiedzy w ZSRR, dając niezawodny oręż w pracy
naukowej - metodę materializmu dialektycznego i historycznego.
Nowe wydanie W E R ma za zadanie oświetlić osiągnięcia wszystkich działów nauki i kultury, jakie mogą zainteresować czytelnika
radzieckiego w jedynie naukowy sposób, a więc z punktu widzenia
marksizmu-leninizmu.
Mają lone wykazać triumf ideologii komunistycznej w ZSRR.
W 12 wydrukowanych już tomach wiele setek artykułów omawia
historyczne zwycięstwa narodu radzieckiego, osiągnięte pod kierunkiem partii bolszewickiej ·i jej wodzów W. Lenina i J. Stalina.
Wszystkie te artykuły wykazują mądrość i siłę partii bolszewickiej
i przenikliwość twórców partii i Państwa Radzieckiego - W. Lenina
i J. Stalina. Z imieniem J. Stalina związane są wszystkie zwycięstwa
narodu radzieckiego w okresie wielkiej wojny i w latach powojennych. Z jego imieniem związane są gigantyczne postępy radzieckiej
gospodarki i kultury.
Drugie wydanie W E R ma dać obraz tego niebywałego rozkwitu
kultury socjalistycznej. Zaczęło ono wychodzić w chwili, kiedy to
nowe prace J. Stalina stały się drogowskazem dla wszystkich gałęzi
wiedzy w ZSRR a historyczne postanowienia K. C. WKP(b) w sprawie
zagadnień ideologicznych stały się programami dla całego frontu nauk
społecznych. Wybitne osiągnięcia nauki radzieckiej wywierają swój
wpływ na kaŻdy wyraz myśli, na każdy artykuł drugiego wydania
WER.
Pełne wyrazu porównanie W E R z encyklopediami amerykańską
i brytyjską podaje "Prawda·'. "Zupełnie inną ideologię. inne cele
i zadania wyrażają amerykańska, brytyjska i inne encyklopedie, wydawane w krajach kapitalistycznych.
Broniąc Ideologii i interesów
reakcji imperialistycznej,
encyklopedie te są przepojone duchem
mistycyzmu i militaryzmu, zgubnymi ludożerczymi teoryjkami mal-

833

,,

j

~r
i

r
1

tuzjanizmu, rasizmu i kosmopolityzmu.
Encyklopedie burżuazyjne
znaczone są pieczęcią ,marazmu i zgnilizny kapitalizmu, skazanego na
nieuniknioną zagładę. W encyklopedii radzieckiej odbija się rozkwit
socjalistycznej gospodarki i kultury, wykazuje się ten fakt bezsporny,
że sprawa socjalizmu jest niezwyciężona, że pod sztandarami socjalizmu skupiają się wciąż nowe i nowe dziesiątki i setki milionów
ludzi, że przyszłość do niego należy". ("Prawda", IX, 50).
Objętość drugiego wydania W E R została określona na 50 tomów.
Każdy tom ma zawierać ca. 50 arkuszy druku i od 500 do 600 ilustracji
i map. Do pracy nad układem słownika powołano szerokie kręgi
społeczeństwa. W. omówieniu i recenzjonowaniu słowników brali udział
uczeni Ak. Nauk ZSRR, pracownicy instytutów i uniwersytetów, akademii republik związkowych, ministerstw, KC Partii Komunistycznej
republik związkowych, rejonowych i obwodowych Komitetów Partii,
krajowych i obwodowych Komitetów wykonawczych. Wyniki omówień
przeszły wszelkie oczekiwania. Główna redakcja otrzymała ponad dwa
tysiące wniosków i recenzji. Zawierały one powyżej 36 tysięcy propozycji włączenia nowych terminów. Prócz tego nadesłano
około
tysiąca projektów wykluczenia wielu słów, około 3 tysięcy różnych
poprawek i zmian. W wyniku tej pracy kolektywnej słownik drugiego wydania zawiera przeszło 100 tysięcy haseł. Różni się on 'znacznie od słownika pierwszego wydania nie tylko pod względem ilości
haseł, ale też i pod względem swojej struktury. W nowym wydaniu
ilość artykułów poświęconych etnografii,
archeologii i antropologii
przewidziana jest na 2.930 zamiast 1.187 zamieszczonych w I wydaniu.
Z 65 tysięcy haseł zawartych w pierwszym wydaniu przyjęto do
nowego słownika ca. 40 tysięcy, usuwając pozostałe 25 tysięcy. W ten
sposób w liczbie 100 tysięcy haseł słownika nowego wydania okołe'
60 tysięcy stanowią nowe hasła. Już choćby tylko z tego względu
nowe wydanie W E R w istocie rzeczy jest nową ency'klopedią.
W drugim wydaniu ma być wydrukowane ponad 250 artykułów
o ważniejszych pracach K. Marksa, F. Engelsa, W. Lenina i J. Stalina.
Do słownika włączono tysiące nowych artykułów omawiających przeszłość i stan terażniejszy narodów ZSRR. np. historia, gospodarka
i kultura Ukraińskiej SRR będzie ujęta w 1.500 artykułach, Gruzińska SRR w 700 itp. Każdy tom W E R ma zawierać przeciętnie 2.000
haseł. Dotychczas w pierwszych tomach wydanych norma przewidziana
waha się od 1.000 do 1.800, przy średniej wynoszącej 1.500 haseł
w większości tomów. Transkrypcja słów i nazwisk obcych podana jest
w pisowni rosyjskiej.
Drugie wydanie W E R zostało pomyślane jako praca kolektywna.
Wzorem takich prac kolektywnych są wydrukowane w W E R artykuły: Azerbajdżanskaja
SM (t. 1), Arrnianskaja
SRR (t. 2), Beło53*

'~.

�834
russkaja SRR (t. 4). W każdym z nich dano krótki wykład historii
narodu, oświetlono naukowo historię narodów ZSRR, po marksistowsku oceniono fakty i wydarzenia. Zostało to osiągnięte wspólnym
wysiłkiem miejscowych kadr naukowych przy współpracy uczonych
skupionych w Ak. Nauk. ZSRR. Opierając się na faktach historycznych, autorzy artykułów udowadniają postępowe znaczenie przyłączenia Azerbajdżanu i Armenii do Rosji i utrwaloną w ciągu wieków
przyjaźń narodu rosyjskiego z tymi narodami. W świetle tych dowodów jasnym się staje, że starożytna kultura narodów Kraju Zakaukaskiego osiągnęła istotny rozkwit dopiero po Październikowej
Rewolucji Socjalistycznej. Artykuły wykazuj q jak wielkie" zwycięstwo
w rozwoju gospodarki i kultury osiągnęli ludzie pracy w Azerbajdż'anie, Armenii i Białorusi dzięki .pomocy narodu rosyjskiego, pod kierownictwem partii W. Lenina i J. Stalina. Ukazały się też w W E R
w świetle marksistowskim historyczne omówienia dziejów kilku krajów demokracji ludowej, Albanii (t. 2), Bułgarii (. 5), Węgier (t. 7).
Do kolektywnej pracy nad W E R zjednano szerokie koła specjalistów. Zasadniczym założeniem redakcji jest zasada, że autorami encyklopedii powinni być wybitni specjaliści w danej dziedzinie wiedzy.
Ilość autorów W E R wynosi obecnie 6.758. W skład ich wchodzą specjaliści wszystkich gałęzi nauki, techniki, literatury i sztuki w ZSRR.
Główna redakcja stara się skłonić do pisania artykułów wybitnych
działaczy partyjnych,
gospodarczych
i społecznych, kierowników
organizacji, dyrektorów przedsiębiorstw, wynalazców itp. Rada Ministrów ZSRR, przejęta troską o wysoki poziom drugiego wydania W E R,
poleciła prezydium Ak. Nauk ZSRR i Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego ZSRR wskazać naukowym instytucjom Ak. Nauk ZSRR i kierowniczym wyższym zakładom naukowym na potrzebę włączenia do
planów prac naukowo-badawczych, po uzgodnieniu z redakcją naczelną
W E R, przygotowania i omówienia ważniejszych a'rtyikułów.
Nie mniej ważną okazała się dalsza praca nad artykułem, wspólnie
już z autorem, pomoc okazywana mu drogą wykwalifikowanej recenzji, ściśle naukowe omawianie artykułów w redakcji, a wreszcie umożliwienie jak naj szerszego omówienia społecznego. Dla ustalenia
encyklopedycznej formy artykułów opracowano przeszło 200 typów
schematów. Każdy autor wraz z zamówieniem artykułu otrzymuje
taki schemat łącznie z wykazem artykułów zbieżnych, jakie mają być
umieszczone w W E R. W ten sposób zapobiega się niepożądanym powtórzeniom i wytwarza się związek między całymi cyklami artykułów.
Wielkie znaczenie mają kwalifikowane recenzjonowanie i redagowanie
artykułów. Ilość recenzentów i redaktorów nie należących do redakcji
naczelnej W E Rwynosi 1543. Są to z zasady najbardziej kompetentni

835
i

..:~

-,

,I

specjaliści, doktorzy lub ukończeni kandydaci, pracujący nad recenzowanymi. zagadnieniami.
Wielką wartość dla W E R posiada społeczne omówienie arykułów,
rozsyłanych do ośrod'ków naukowych, do organizacji partyjnych, społecznych i gospodarczych całego Związku Radzieckiego. Redakcja
naczelna rozesłała w ten sposób około 5.000 artykułów. Ten sam
artykuł bywa wysyłany równocześnie do kilku organizacji. Redakcja
naczelna otrzymała już przeszło 8.000 odpowiedzi na 4.000 rozesłanych
odpisów rękopisów. Wzmożony wzrost odpowiedzi zaznaczył się po
ukazaniu się pierwszych tomów W E R.
Ukazanie się pierwszych tomów 2 wydania W E R zaznaczono
w prasie radzieckiej z wielkim uznaniem. Zwracano uwagę na wyższy
poziom nowego wydania zarówno pod względem zewnętrznym jak
i naukowym. Podnoszono, że II wydanie w szerokim zakresie wykazuje pierwszeństwo rosyjskich i radzieckich uczonych i wynalazców
w różnych dziedzinach nauki i techniki, co ma wielkie znaczenie dla
wykształcenia
uczucia radzieckiej ,dumy narodowej.
("Bolszewik".,
1950, 15, s. 63). W sprawie zbyt wysokiego poziomu niektórych artykułów uzgodniono, że artykuły w encyklopedii powinny być popularne, jednakże nie mogą zniżać się poniżej pewnego poziomu popularyzatorstwa
pod groźbą zatracenia naukowej wartości artykułów.
Przyjęto, że encyklopedia powinna być nastawiona na poziom ludzi,
posiadających wykształcenie dziesięcioklasowe. Postanowiono, że artykuły omawiające tematy bardziej zawiłe, będą się składały z dwóch
części. Część pierwsza będzie dawała ogólnie zrozumiałe wytłumaczenie
przedmiotu, a część druga może zawierać wiadomości dla specjalistów,
formuły, wyliczenia itd. Część druga ma być składana nonparelem.
Bardzo cennymi okazały się listowne wypowiedzi czytelników.
Wskazywano na brak wielu potrzebnych haseł w słowniku. Wielu
piszących, wśród których większość stanowili nauczyciele, domagało
się wprowadzenia do haseł akcentu wymowy. W związku z tym, począwszy od 7 tomu, wszystkie hasła słownika W E R posiadają już
oznaczony akcent wymowy.
Pewne trudności napotkała W E R na drodze wydawniczej i technicznej. Rząd zobowiązał redakcję naczelną do wydawania rocznie
10 tomów W E R w ilości 300 tysięcy egzemplarzy, co stanowi trzy
miliony oprawionych książek rocznie. Rada Ministrów ZSRR zarządziła przekazanie Gławpoligrafizdatowi
Kombinatu im. Mołotowa, po
specjalnym przystosowaniu go do drukowania encyklopedii. Tom 12
W E Rbył już drukowany w tym Kombinacie. Obecnie W E Rdrukuje
się równocześnie w I wzorowej drukarni i w Kombinacie im. Mołotowa
w Moskwie oraz w drukarni Pieczatnyj Dwor w Leningradzie. Prócz

�836

837

tego praca nad wkładkami,
ilustracją
wielobarwną,
mapami, kliszami
drukarskimi
itp., została powierzona
14 innym zakładom drukarskim.
Podaję
tu wykaz
wszystkich
artykułów
z dziedziny
etnografii,
archeologii
i antropologii,
a częściowo i z językoznawstwa,
zamieszczonych w 12 pierwszych
tomach II wydania
W E R. Artykułów
tych
jest 277, a w ich liczbie - 218 z etnografii,
30 z archeologii,
25 z językoznawstwa
i 4 z antropologii.
Przypuszczam,
że wykaz taki będzie
najlepszym
dowodem,
jak wielkie
znaczenie
w nauce
radzieckiej
posiada
etnografia
i związane
z nią nierozdzielnie
archeologia,
antropologia
i językoznawstwo.
Dla etnografa
wykaz ten będzie drogowskazem w sprawie
co, a w wielu wypadkach
i jak ujmuje
W ER
zagadnienia
z zakresu etnografii. Hasła podaję w transliteracji
alfabetu
rosyjskiego
przyjętej
w bibliografii.
T'am, gdzie zaznaczono
autora
artykułu, ,podaję jego nazwisko. Wykaz wszystkich
autorów artykułów
ma być podany w ostatnim
tomie encyklopedii.
W wielu wypadkach
przytaczam
definicję
hasła dla łatwiejszej
orientacjiczy;telnika.
Przy
hasłach obejmujących
szersze zagadnienia
podaję rozdziały, w k,tórych
znajdują
się omówienia
etnograficzne.
W I tomie, drugiego
wydania
z dziedziny etnografii,
archeologii,
następującymi
hasłami:

W E R znajduje
się 30 artykułów
antropologii
i językoznawstwa
pod

- A b a z i ń c y - lud północno-kaukaski.
- A b a s e v s k a jak u It U 'l' a - kultura z końca epoki brązu, z 2000 lat przed n. e., na obszarze
zamieszkałym dziś przez Czuwaszów, - A b i ń c y - plemię z 17 w. z górnego biegu r. Tomt - A b i p o n y - wymarłe plemię z Ameryki Płd. _
A b c h a z.Sk a j a A S S R - IV. zarys
historyczny. A b c h az s k i.i
j a zyk - jeden z iberyjsko-kaukaskich
języków. - Ab c h a z y - mieszkańcy Nadczarnomor'za kaukaskiego, zbliżeni do Gruzinów. - A v a r c y jeden ze znaczniejszych ludów Dagiestanu, - A va r s kij
j a z y k - jeden
z jafetyckich
języków Kaukazu. A v a r y - w latopisie
ruskim "Obry" lud pochodzenia tiurkskiego z Azji. Stworzyli w Europie w 6 w.
samodzielne państwo. A v e s t a - zbiór świętych ksiąg religii zaratustry. ~ A b los - rodzaj fletu z podwójnym języczkiem, instrument dęty,
najbardziej ro~powszechniony w Przedniej Azji i w starożytnej Grecji. A v s t r a l i j s kij e j a z y ki - przegląd języków tubylczej ludności Australii, - A v s t l' a l i j s kij
s o j u z - II. Ludność, Zarys etnograficzny,
Artykuł informuje, że Australijczycy
w klasyfikacji ludów ziemi zajmują
stanowisko zupełnie odosobnione, a pod względem antropologicznym należą
do jednego z wariantów rasy autraloidalnej.
Sztuka Australijczyków
jest
prymitywna.
a najbardziej
pierwotną
formą ich religii jest totemizm,
S. Tokarev. S, 123-126. Dwie mapy kolorowe: 1. rozsiedlenie Australijczyków przed kolonizacją europejską, i 2. współczesne rozsiedlenie plemion
australijskich.
Mapy układu S. Tokareva. - A v u n k u l a t - związek oby- .
czajowy między wujem ze strony macierzystej i siostrzeńcem, _ A g r a r-

n y j v o P l' o S - zagadnienie ,stosunków rolnych klas i wałki klasowej na
wsi, ekonomiczne prawa rozwoju gospodarki wiejskiej. - A g u l y - jeden
z pomniejszych ludów Dagiestanu, - A d a l' sk a j a A S S R - IV. zarys
historyczny, J eden z najstarszych
obwodów gruzińskich. - A d a r c y Gruzini. - A d y g e j s k a j a A. O. - III. Zarys historyczny, V. Sztuka plastyczna, Muzyka ludowa. - A d y g e j c y - Czerkiesi. - A z a n de - ludność tubylc.za w południowej części wsch. Sudanu. - A z e l' b a j d a n skaja S SR IV. Ludność, V. Zarys historyczny,
IX. Gospodarka
wiejska, XV. Sztuka plastyczna i budownictwo. - A z e l' b a j d a n s kij
j a z y k - jego osnowę tworzą języki staronemidyjski
i albański. - A z e rh a j d a n c y - naród zamieszkujący wschodnie Zakaukazie. - A z j a n i(,es kij e j a z y k i - starożytne języki Małej Azj i z czasów przed 2-3
tysiącami lat przed n, e. - A z i l s k a jak
u l t u r a - kultura plemion
ostatniego stadium paleolitu, zamieszkujących
Europę zach. i połudn. część
Europy wsch. - A z ja - III. Zarys etnograficzny. Na początku artykułu
zaznaczono różnorodność geograficznych l politycznych warunków Azji, którym odpowiadają
różnice \V układzie gospodarki i bytu zamieszkujących
ja narodów. Dalej następuje zwięzły przegląd typów gospodarki pierwot~~j. Na skutek ,zwycięstwa Wielkiej rewolucji październikowej w granicach
ZSRR zostało zbudowane społeczeństwo socjalistyczne. za przykładem ZSRR
przeobrażają
się sąsiednie państwa Chin, Korei, Wietnamu. Budzą się do
walki wyzwoleńczej narody republiki Indonezyjskiej,
Birmy itd. Na obszarze Azji istnieją jeszcze ludy sztucznie powstrzymywane
w swym rozwoju, żyjące w warunkach
kolonialnego
wyzysku i narodowościowego
ucisku. Autor robi przegląd grup językowych Azji, a następnie przegląd
.stosunków antropologicznych ,panujących na tym kontynencie. Dalszy ciąg
zarysu został ,podzielony na dwa rozdziały. W pierwszym rozdziale, poświęconym Azji zakordonowej,
autor robi historyczny przegląd dziejów
i kultury ludów zamieszkujących
Małą Azję, Iran, Afganistan, Bełudżystan,
Indie, Indochiny, Indonezję, Filipiny, Tybet, Chiny i Japonię. W drugim
rozdziale, poświęconym Azji radzieckiej, autor daje zwięzły zarys typów
gospodarki przed Wielką rewolucją październikową,
oraz rysuje przeobrażenia, jakie się dokonały pod jej wpływem, dzięki pomocy wielkiego narodu rosyjskiego, Następuje wyliczenie zasadniczych grup etnicznych, ich
liczebności wg spisu z 1926 r., ich rozmieszczenia i przynależności językowej. Artykuł zamyka opis osadnictwa rosyjskiego oraz dobroczynnych skutków pomocy, jaką na polu go~podarczym, społecznym i kulturowym okazali Rosjanie
wszystkim
bratnim
narodom,
zamieszkującym
azjatycką
część ZSRR. Pod kierunkiem partii W. Lenina i J, Stalina, z pomocą nal'odu rosyjskiego, uciemiężone przedtem narody Azji, wchodzące w skład
Rosji, dokonały historycznego skoku od stosunków feudalnych i póUeudal!1ych do socjalizmu, mijając kapitalistyczne
stadium rozwoju.
W artykule A z j
znajdujemy charakterystykę
demokratycznych
prze'Obrażeń w Chinach, w Korei północnej, w Mongolskiej republice ludowej,
w Indonezji i w Wietnamie. Setki milionów ludności tych krajów zrzuciło
z siebie ucisk imperializmu, Obszar tyc:h krajów wraz z terytorium azja'lyckiej części ZSRR stanowił w 1949 r. ponad trzy piąte powierzchni całego
kontynentu azjatyckiego.
..
-

z

z

z

z

z

'('

"

,.

a

�838

839

W drugim tomie znajdują
stępującymi
hasłami:

się 24 interesujące

nas artykuły

pod na-

- A l b a n i a-V.
Zarys historyczny, Albański folklor, s. 49., XIV.
Albańska muzyka ludowa. - Al b a n c y - Zarys etnograficzny. - A l e u t y
mieszkańcy wysp Aleuckich. - A l i I' IV. Zarys historyczny i etnograficzny Algieru. - A l m a - A t i n s k a j a O b l a s t' - Ludność, s. 128.
- A l t a j c y - tiurkskie plemiona z radzieckiego Ałtaju. - A l a s k a _
Ludność.
- A m e ryk a IV. Zarys etnograficzny,
S. Tokarew,
G. Debec,
J. Zalotarevskaja,
s. 249-256. 25 fot. Cztery kolorowe mapy etnograficzne.
- A m u r s k a j a Ob l a s t' - Ludność, Zarys ekonomiczno-geograficzny.
- A m ch a r y główna ludność tubylcza Abissynii, Język amcharski,
s. 319. - A n d a m a n c y - ludność tubylcza wysp Andamańskich.
A nd l' o n o v s k a jak
u l t u r a - kultura ludności z epoki brązu, zamieszkującej Syberię zach. i Kazachstan w 2 pob. 2 i początku 1 tysiąclecia przed
n. e. - A n i ID i z m - wiara w dusze i w duchy, tj. w fantastyczne istoty
nadprzyrodzone,
mające jakoby działać w przyrodzie, rządzące ws'zystkimi
przedmiotami i zjawiskami materialnego
i niematerialnego
świata. B. Sarevskaja,s.
450-452. - A n t l' o P o g e n e z - nauka o pochodzeniu człowieka, jeden z głównych podrozdziałów antropologii. G. Debec. s. 531-534.
- A n t r o p o log i a - nauka o fizycznej naturze i pochodzeniu człowieka
i jego ras. M. Nesturch, s. 535-540. - A n t y - nazwa rozległego zrzeszenia plemion wschodnio-słowi.ań~kich w 4-6 w., zamieszkujących międzyrzecze Dnie~tru i Dniepru. - A n u c i n - wybitny etnograf, antropolog
i archeolog rosyjski (1843-1923). - A P a c i - plemię indiańskie na pograniczu Stanów Zjedn. Amer. i Meksyku. - A r a b s k a jak
u l t u l' a s. 583-595. - A r a b y - nazw.a ludów semickiej grupy językowej, za. mieszkujących Azję Przednią i Afrykę Płn. - A l' a v a k i - jedna z najbardziej roz;przestrzenionych
grup językowych
Indian Ameryki Płd.
Ar aukany grupa plemion południowo-amerykańskich
Indian.
A. r b a - rodzaj wozu dwukołowego. - A r g e n t i n a - Hr. Ludność, IV.
Gospodarka wiejska, Stosunki agrarne.

z

pod

W III tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:

-

A l' C h e o log i ja - nauka badająca historyczną przeszłość ludzkona podstawie
rzeczowych
żródeł
historycznych.
A. ArciszewSkij,
s. 167-174. - A t a l y c e s t v o - zwyczaj oddawania przez rodziców noworodka na wychowanie do drugiej rodziny. - A ta p a s k i - grupa językowa plemion indiańskich w Ameryce Płn. - A t e i z m - bezbożnictwo,
powstanie i rozwój A. związane są z rozwojem walki klasowej i z rozwojem
wiedzy o prawach przyrody i społeczeństwa. F. Oleścuk. - A f a n a s j e v:;k a jak u l t u l' a - kultuTa wieku brązu, rozpowszechniona
na gómym
Jenisi.eju i na Ałtaju w końcu 3 i w 1 połowie 2 tysiąclecia przed n. e.
A. k. bezpośrednio poprzedzała kulturę Andronowską. - A f g a n i s t a n III. Ludność, IV. Charakterystyka
gospodarki, Regiony gospodarcze, V. Zarys historyczny.
A f l' i k a Ul. Zarys etnograficzny,
D.. Olderogge, s. 5Z7~534. V. Zarys historyczny, s. 541-549. Jedna wielobarwna
mapa etnograficzna
Afryki, 32 foto. - A c h v ae h c y - grupa etniczna
zach. Dagiestanu. - A c t e ki - Aztekowie, jeden z potężniejszych narodów Meksyku. - A ś a n t i - naród należący do sudańskiej grupy językowej. - A ś e l s k a jak u l t u l' a - kul tura plemion wczesnego stadium
paleolitu, bytujących w Zach. Europie, na południu Wsch. Europy i na
Kaukazie.
SCl

się 15 interesujących

nas

artykułów

- A I' i j c Y - fałszywe określenie narodów indoeuropejskiego
systemu
języków, rozpowszechnione w literaturze 19 w. i wyrażające nieprawidłowy
pogląd z tego czasu o rzekomej jednoŚci rasowej i kulturowej
tych narodów. W literaturze
burżuazyjnej
obecnie Aryjczykami nazywane są narody irańskiej i indyjskiej grupy języków indoeuropejskich.
- Ark t i c e s kij e n a l' o d y umowne oznaczenie tubylczej lud:'
noki strefy przypolarnej półkuli północnej. - A l' m i a n i e - naród stanowiący podstawową ludność Ormiańskiej SRR. - A l' m i a n s k a j a S S R
- IV. Ludność, V. Zarys historyczny, IX. Gospodarka ludowa, XIV. Folklor
ormiański, XV,. Sztuka plastyczna, XVI. Muzyka ludowa. A l' m i a ns kij .i a z y k - stanowi samoi.stną galąż wśród języków indoeuropejskich.

1
.J.

W IV tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:

się 41 interesujących

nas

artykułów

-. B a b a - j a g a - p:Jstać często występująca
w bajkach rosyj.slcich.
B a g a n d a - lud, stanowiący główny składnik ludności brytyjskiego protektoratu Ugandy w Afryce. - B a g i l' m i - lud zamieszkujący na płd od
jeziora Czad we francuskiej Afryce Zach. - B a g u l a l y - jedna z etnicznych grup Zach. Dagiestan'u, zbliżona do Awarów. B aj bogacz,
obszarnik w Średni.ej Azji, na Ałtaju, częściowo na Kaukazie przed Wielką
Rewolucją październikową.
B a k a i r i - wymierające plemię indiańskie w Brazylii. - B a l a b a n - ludowy, dęty instrument muzyczny rozpowszechniony w Azerbajdżanie, u niektórych ludów PIn Kaukazu i u Irańczyków. - B a,.ł'aJla j k a - ludowy ruski strunny instrument muzyczny. B a l a c h n i. n s k a j a S t o j a n k a - osiedle neolityczne w Obwodzie Gorkowskim. - B a l t i j s kij e j a z y ki - samodzielna grupa językowa indoeuropejskiej
rodziny językowej. - B a l u n d a - lud należący do Bantu
zach. zamieszkujący
Kongo Zach. Ba n tu ludność tubylcza całej
połudn. i śro·dk. Afryki, wyodrębniona
jako osobna grupa językowa. B a n t u j a z y k i - typowymi cechami tych języków są - aglutynacja
i klasy gramatyczne. - B a r o n g o - lud mieszkający w środkowej części
portugalskiej
koloni.i Mozambiku. - B a r o t s e - jedno z plemion Bantu,
zamieszkujące płd. i płn. Rodezję. - B a s k i - B a s k a w i e, naród zamieszkujący obydwa zbocza gór Kantabryjskich
i obszary przypirenejskie
w Hiszpanii i Francji. - B a s k o v s t r a n a - Kraj Basków, Euskadi. B a s k s k a j a l i t e I' a t u l' a, folklor. - B a s k s kij j a z y k - euskara.
- B a s u t o, Basoto - lud należący do płd.-wsch. Bantu. - B a t i k wi.elobarwna tkanina ludów Indonezji zdobiona techniką woskową. - B at rak i - najemni robotnicy w kapitalistycznej
gospodarce rolnej. s. 306--

�840

841

308. B a s kir s k a j aASSR
III. Ludność, IV. Zarys history,czuy.
IX. Sztuka plastyczna, stosowana, X. Muzyka ludowa. - B a kir s kij
j a z y k - należy do tiurkskiej grupy językowej. - B a s k i l' Y - naród
stanowiący podłoże ludności Baszkirskiej ASRR. - B i.e d o t akr e s t ja nsk a ja biedota wiejska. S. 384--375. B e d u l. n y - kOCZOWniczy
lud arabski na Płw.arabskim
i w Afryce Płn. - B i e lok l' a i n c y część narodu Słoweńców, mieszkających w Białej Krainie i w Słowenii PIn
- B i e lo m o l' s k a jak
u l t u r a - kultura archeologiczna myśliwskorybackich plemion społeczeństwa rodowego ze wschodni.ego nabrzeża Morza
Białego, z epoki neolitu i brązu. z końca 3 i początku 1 tysiąclecia przed
n. e. B e l e r e c e n s kij e kur g a n y grupa kurhanów
z 14 w.
w Kraju Krasnodarskim. - B e lor u s s k a j a SSR - IV. Ludność, V. zarys historyczny, XIV. Sztuki plastyczne, sztuka ludowa, XV. Muzyka ludowa. - B e lor u s s kij j a z y k. - B e lor u s s y - B e l u d y - naród
irańskiej grupy językowej. - B e l u d s kij
j a z y k. - B e l y j e C h o rvat y - plemię starosłowiański.e zajmujące w w. 7-10 wierzchowiny Dniestru. - B e n g a l s kij
ja zy k język narodu zamieszkującego Indie
Wschodnie. - B e i1 g a l c y. - B e n i n - państwo we wschodniej części
Górnej Gwinei w Afryce Zach., istniejące od 10 do końca 19 w. Rzeźba
w brązie. - B e r b e r s kij e j a z y k i, - B e r b e r y - językowa grupa
ludów, stanowi.ących rdzenną ludność zach. części Afryki Płn.

s

z

z

W V tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:

się 25 interesujących

nas

artykułów

- B e r e z n i a ki grodzisko 3-5 w. n. e., położone nad Wołgą
w Obwodzie Jarosławskim. - B e s e r m i a n i e - grupa etniczna zbliżona
pod względem języka i kultury do Udmurtów. - B e c u a n y - (Zachodni
Basuto) - lud należący do płd.-wsch. Bantu. - B i r m a - III. Ludność,
IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny,
Gospodarka wiejska i leśna. - B i '1'm a n s kij e j a z y k i - języki ludności. rdzennej Indochin Zach. - B i 1'mancy
podstawowa ludność Birmy. Biskupinskoje
gorod i s c e - grodzisko w okolicy Poznania z 4--3 w. przed n. e., należące
do tzw. plemion łużyckich, domniemanych przodków Słowian. - B i c h a r i
- zespół dialektów zbliżonych do języków Bengali i Chindi (Indie}. B i. Iia r i n y -. plemiona 'koczownicze, należące do grupy Bedża, przebywające w Anglo-egipskim
Sudanie. B o a s F r. antropolog, etnograf
; lingwis:taamery:kański.
- B o g - mityczna. zmyślona istota, zasadnicze
pojęcie każdego światopoglądu religijnego. - B o g a t y r i - bohaterowie
bylin ruskich, wyobr.::':"ni w twórczości ludowej jako obrońcy ziemi ruskiej. - B o g o r a z - T a n. WI. rosyjski, radziecki etnograf, językoznawca
i folklorysta. - B o g o r o d i c a - mityczna bogini - matka, według wyobrażeń religijnych, w sposób cudowny, ni.eskazitelnie narodziła boga. B o l ga r ia - lIV. Ludność. W. Zarys historyczny. - Bo loga r i a Wo l
9 k o - k a m s k a ja
- państwo feudalne istniejące od 10 do połowy 15 w.
nad średnią Wołgą i dolną Kamą. - B o l g a l' y - naród stanowiący podstawową ludność Bułgarskiej Ludowej Republiki Demokratycznej. - Bol i v i. a - III. Ludność. IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny.
V. Zarys histo-

z-

rycmy. - B o l lie v i c k a jak
l' i t i k a i s a m o k r i t i k a jedna z podstawowych cech metody leninizmu. S. 215-218. - B o l' n e o - Gospodarka.
- B o l' o d i n s kij :k l a d - skarb borodziński z wieku brązowego, znaleziony w okolicy Akkiermanu. - B o l' S iS e vo - wieś nad Donem w Obwodzie Woroneżskim. stoiska paleolityczne
i grodziska
słowiańskie.
B o r'b a p r o t i v o po ł o i: n o s t e j - powszechne prawo rozwoju przyrody, społeczeństwa
i myślenia ludzkiego. - B o s f o r s k o j e c a l' s t v o
- państwo niewolnicze w płd. Nadcz.arnomorzu, od 5 w. przed n. e. do
4 w" n. e. - B o t o k u d y - plemię Indian we Wsch. Brazylii.
W VI tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:

się 35 interesujących

nas

artykułów

- B o j a n - ruski śpiewak drużynowy z 2 połowy 11 i początku 12 w ..
wspomniany w "Słowie o pułku Igora". - B l' a z i l i j a - III. Ludność,
V. Zarys historyczny. - B rak - małżeństwo, związek między osobnikami
płci męskiej i żeńskiej, za którego pośrednictwem są regulowane stosunki
między płciami i określane jest położeni.e dziecka w społeczeństwie. B. Sarevskaja, G. Sverdlov. S. 41-45. - B r a c h m a n i z m - jedna z n3jstarszych
religii indyjskiego
społeczeństwa
niewolniczego. Bra ch m a n y - kapłani w Indiach starożytnych, kierujący rytuałem ofiar. B r e t o n c y - lud zamieszkujący ,półw. Bretonię we Francji, potomkowie
Celtów, przesiedleńców z Bry ta ni.i w 5-6 w. - B l' i t t Y - plemię celtyckie, stanowiące od 8 w. przed n. e. do 5 w. n. e. podstawową ludność Brytanii. - B l' o 11 z a - Brąz w sztuce, s. 145-150. B r o n z o v y j v i e k w archeologii, M.· Artamanov,
O. Grakova, s. 151----.157.Bu b ien i.nstr. muzyczny, tamburino.
Bugi lud malaj'ski zamieszkujący
płd.-zach. część wyspy Celebes. - B u d d y z m - ·S. 228-230. - B u r g u nd y plemię germańskie,
zamieszkujące pierwotnie
wyspę Bornholm, przebywające
czasowo w ujściu Odry, na obsza.rze od prawieków
zasiedlonym przez Słowian. - B u r l a k i - robotnicy na statkach rzecznych. - B u r t a s y - plemię bytujące w 9 w. na pr,awym brzegu średniej Wołgi, na płd.-zach. od Bułga'rów nadkamskich. - B u r y - Afrykandery, potomkowie kolonistów holenderskich w Afryce płd. - B u l' j a tm o n g o l sk a j a ASSR. - 'IV. Ludność, V. Zarys historyczny, X'I. Sztuki
plastyczne, Sztuka ludowa, Budownictwo, XII. Folklor. muzyczny. - B u rj :I t y-, B u r j a t - M o n g o l y -naród
mongolski zamieszkujący w okolicy jez. B3jkału w ZSRR. B. Dolgich. B u c h a,l' a -,
B u c h a 1's k a j a O b l a s t' - wchodzi w skład Uzbekski:ej SRR. - Ludność. B ue h a r s k o j e C h a n s t v o - państwo feudalne z 16-19 w. - B u sm e n s kij e j a z y k i - B u s m e n y - grup.a plemion San, zamieszkujących Afrykę płd. - B c h i l y - jeden z ludów w zach. części Indii Środkowych. B y l in y ludowe pieśni epiczne Starej Rusi, V. Cicerov, s. 427-430. - Va v i lon i a - pierwotne wczesno-niewolnicze
państwo starożytnego
Wschodu. V a v i lon o - a s s i l' i j s kij
j a zy k naj-starszy z płn. grupy języków semickich. - Va v i lon s k a jar
e l ig i j a. - V a v i lon s k o j e i s k u s s t v o. - Vag r y - starożytne plemię
słowiańskie, zachowali się do 14 w. - Val a c h i - lud wchodzący w skład

�842

843

narodu
rumuńskiego.
Val a c h i m o r a v s kij e część ludności
Czecho-Słowacji.
- Vall i j s kij
j a z y k. - Vall i j c Y - lud celtyckiej grupy językowej w zach. Anglii. - Van d a l y - plemię należące
do wschodnich
Gel'Tl"lanów. Jakiś czas zamieszkiwali
obszar nad średnią
Odrą·

pod

W VII tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:

się

18 interesujących

nas

artykułów

- Va r j a g i - drużyna Normanów. dokonywująca
łupieżczych napadów w Europie zachodniej w 9-10 w. w poszukiwaniu
sławy i zdobyczy.
Vas i u r i n s kij e kur g a n y grupa wielkich kurhanów
z 3 w.
przed n. e. na Półwyspie
tamańskim.
- Va c h a n c y - grupa górskich
Tadżyków w Przypamirzu.
- V e i. l e K. - etnograf niemiecki i historyk
społeczeństwa
pierwotnego.
Vel i k o b r i t a n i a-V.
Zarys historyczny, XV. Sztuki plastyczne, Budownictwo.
- Vel i kor u s y - nazwa
Rosjan. - V e n g r i a VI. Zarys historyczny,
XVI. Sztuki plas.tyczne,
Budownictwo.
- V e n g r y - naród stanowiący podstawową
ludność Węgier. - V e n d e t ta -- patrz Kro v n a j a me s t'. Ve n e d y _
plemiona
zach -.słowiańskie,
zaludniające
w pi.erwszych
wiejkach n. e.
obszar od północnych zboczy Karpat (Góry Wenedzkie) do Morza Bałtyckiego. - Ve n e c u e l a - III. Ludność, Gospodarka wiejska. - V i e p s k i .i
j a zy k język Wepsów. - V e p s y - lud nadbałtycko-fińskiej
grupy
językowej. - Ve l' b l u d o v o d s t v o - hodowla wielbłądów w pasie pustyń i suchych stepów. Ver tep starodawny
rosyjski kukiełkowy
teatr ludowy z końca 16 w. - Ve s t g o t Y - zachodnie odgałęzienie germański.ego plemienia Gotów. - V e s t - I n d i a - III. Ludność. - V e ś _
jedno ze starożytnych
plemion zach.-fińskiej
grupy językowej.

pod

W VIII tomie W E R znajdują
następuj ącymi hasłami:

się

4 interesujące

nas

artykul:v'

-. V i g v a m mieszkanie
leśnych Indian Algonkinów.
Weszło do
literatury
naukowej jako nazwa indiańskiego mieszkania formy kopulastej.
w odróżnieniu od formy stożkowatej,
zwanej - tipi. _ V i s a p y - starożytne monolityczne
wyobrażenia
ryb na Kaukazie.
Dochodzą do 5 m
wysokości. - V l a d i m i r o v k a - osada kultury
tri polskiej z 3 tysiąclecia przed n. e. w Obwodzie Kirowogradskim.
_ V o g u l y _ lud z płn.
Przyuralu.
Patrz - Mansi.

pod

W IX tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:

się 20 interesujących

nas

artykułów

- Vol o g o d s k o.i e k r u ż e v o - jeden z rodzajów rosyjskiej
koronki ludowej
techniki klockowej. Vol o k u s a włóki, pierwotny
środek transportu
składający
się z dwóch żerdzi przytroczonych
do zwierzęcia
pociągowego.
Vol o s o v s k a jak
ultu ra kultura
myśliwsko-rybackkh
plemion społeczeństwa
rodowego, zamieszkujących
w 3
i w 1 połowie 2 tysiąclecia pl'Zed n. e. obszar dolnego biegu Oki. _ Vol 0-

ć (;n i e - przeciąganie,
sposób obróbki metalów. - Vol y n k a - dudy,
in strument muzyczny. - Vol y n i a n i e - ludność słowiańska
na Wolyniu w 9-11 w. - V o l' o n e ż s kij e kur g a n y - grupa kurhanów
z 5 do środka 3 w. przed n. e. w okolicy Woroneża. - Vo s k o v a j a
z i v o P i s' -technika malarska gdzie spoi.wem farb jest wosk. - Vo t i vn y j e p l' e d m e t y - przedmioty
ofiarowywane
bóstwu w celu zjednania jego przychylności
lub spełnienia
prośby. Vo t c i n n a j a p'r 0m y s l e n n o s t' - wytwórczo'ść przemysIowa oparta n.a przymusowej pracy
chłopów. Votiaki przestarzała
nazwa Udmurtów.
Vy ch od
k r e s t i a n s kij
- prawo chłopa na przejście od jednego do drugiego
wlaściciela ziemskiego w epoce feudalnej na Rusi. - V y s i v k a - haft
lnrodów
ZSRR. s. 53·5--540. Vietn am IV. Ludność, Gospodarka
w;ejska, VI. zarys historyczny. - V i a z a n i e - robota dziana, trykotowa.
-- V i a t i c i - starożytne
plemię ruskie zamieszkujące
dorzecze Oki. __
G a v a j c y - Hawajczycy, naród stanowiący
rdzenną ludność wysp Hawajskich. - G a g a u z s kij
j a z y k - język Gagauzów. - G a g a u z y
-- lud mieszkający
w Mołdawskiej SRR, w Ukraińskiej
SRR, w Bułgarii
i Rumunii. Przypuszczalni
potomkowie tiurkskich plemion Uzów. Polowców,
Kumanów i in. -- G a d a n i e - wróżenie ludowe.
.
W X tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:

się

17 interesujących

nas

artykułów

- G a i t i - wyspa, Ludność, Zarys hi·storyczny. _ G a j d a _ plemię indiańskie
na płn ..-zach. wybrzeżu
Ameryki Płn. Gajduk i _
południowo
słowiańscy,
mołdawscy,
wołoscy oraz węgierscy
partyzanc.j,
którzy w 17-19 w. prowadzili walkę zbrojną przeciwko zaborcom tureckim.
- GaIly
- celtycka ludność Galii. - Gallskij
jazyk
_ język starożytnych
Gallów należący do grupy języków celtyckich. G a l s t a tsk a ja
kultura
kultura
plemion płd. części Europy
środkowej
w okresie wczesnego wieku żelaza (ca. 1.000-500 przed n. e.). - G a m b i a
k o lon i a W. Brytanii w Afryce Zach. - G a n a k i - etnograficzna
grupa
Czechów na Morawach. - G.a n d ż a - Kar a b a c h s k a jaK
u l t u l' a
- archeologiczna
kultura pastersko-rolniczej
ludności Azerbajdżanu z epoki
póżnego brązu i wczesnego żelaza (koniec 2 i początek l tysiąclecia przed
n. e.). - G a n s v u r s t - komiczna postać niemieckiego teatru ludowego.
Gau co pierwotnie
grupa etniczna,
powstala
ze zmieszania
się
Hiszpanów z Indianami
Argentyny.
- G vat e m a l a - Ludność, Zarys
historyczny. - G v i a n a - brytyjska, holenderska.
francuska. - G e b r y
- wyznawcy re!i.gii Zoroastry, którzy zachowali się w Persji po podboju
arabskim w 7 w. - G e j d e l b e l' g s kij
C e l o v e k - homo heidelbergensis. G e n e t i c e s k a j a s o c i o log i a dział socjologii burżuazyjnej, zajmujący się badaniem pochodzenia spoleczeńshva ludzkiego, wlasności prywatnej.
klas, państwa, rodziny itp. - G e r m a n d a d y _ hermandady,
bractwa
tworzone w wiekach średnich
w miastach
i wsiach
Hiszpanii \V celu obrony swoich praw i przywilejów wolnościowych.

�845

844
W XI tomie W E R znajduje
pod następującymi hasłami:

się 9 interesujących

nas artykułów

- Germania
- III. Ludność, V. Zarys historyczny. - Germans kij e j a z y ki - G e r m a n c y-s.
133-134. G i l a k i - lud zamieszkujący prowincję Gitan w Iranie. - G i l a k i - przestarzała nazwa ludu
zamieszkującego obszar dolnego Amuru i wyspę Sachalin. Patrz - N i v c hi.
- G l a z k o v s k a jak
u l t u r a - początkowy etap wieku brązowego
Przybajkalja. (ca. 1700-1300 lat przed n. e.). - G l a z u r - polewa garncarska. - G n e z d o v s kij e kur g a n y - kurhany słowiańskie z 911 ww. w okolicy Smoleńska. - G o 11a n d c y - Holendrzy.
W XII tomie W E R znajduje się 41 interesujących nas artykułów
z dziedziny etnografii, archeologii, antropologii i językoznawstwa
pod następującymi hasłami:
- G o l u t v e n n y j e k a z a k i - najbiedniejsza i najliczniejsza część
kozaków dońskich. - G o l d y - Goldowie, starodawna rosyjska nazwa
ludu Nanajców na dolnym Amurze. - G o m i n i d y - Hominidae. G o n g - instrument muzyczny. - G e n d y - lud zamieszkujący zach.
i środkową część Centralno-Indyjskiego wzgórza. Gon c a r n y j gor n
_. przedhistoryczny i obecny ludowy piec garncarski.. - G o n c a r n y j
k r u g - koło garncarskie. - G o n c a l' s t vo - garncarstwo. - G o p a k
- ludowy taniec ukrai6ski. - G o r b u n o v s kij
t o l' f i a n i k - torfowisko z resztkami osiedli z epoki neolitu i wczesnego brązu (3~
tysiąclecia przed n. e.) w Obwodzie Świerdłowskim. - G o r n o-A ł t a j s k a j a
A v t. O b l a s t' - IiI. Zarys historyczny, IV. ,Kultura, Folklor. - G o r n o
- B a d a c h ś a n s k a j a A v t. O b l a s t'. - II. Ludność, III. Zarys historyczny, IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny.. - G o r n o j e d i e lo !l. Zarys historyczny. - G o r n o z a v o d s kij e k r e s t i a n i e - specjalny rodzaj chłopskiej ludności Rosji feudalnej, zmuszony prócz pracy na
roli do pracy w kopalni.ach. - G o r n y j e D a m a r y - lud bytujący
w płd.-zach. Afryce. - G o r n y j e T a d z i k i - ludność tadżycka w Tadżyckiej SRR. - G o r o d e c k a jak u l t u r a - kultura plemion z 7 w.
przed n. e. do 4 w. n. e. w obszarze średniego bi.egu Oki i Wołgi!.- G ol' o d i ś c e gl:odzisko. - G o r o d c o v V. A. - prof. wybitny archeolog
radziecki. - G o r s kij e e v r i e i - lud kaukaski. - G o r k o v s k a j a
O b l as t' - Ludność. - G o s t' - w starożytnej Rusi, do 1'6 w. kupiec.
- G o s u d a r s t v e n y j e k r e s t i a n i e - chłopi w feudalnej Rosj!
18-19 w. osadzeni na ziemi.ach państwowych. - G o s u d a r s t v o - pańs t w o. - G o t s kij
j a z y k - język Gotów. - G o t t e n t o t s kij e
j a z y ki - języki płd. plemion afrykańskich. - G o t t e n t o t y - KoiKoin - jeden z ludów Afryki płd. - G o t y - Goci. - G o ty kry ms kij e - (Ostgoty. Grejtungi). - G o c e v s k o j e g o r o d i s c e - grodzisko słowiańskie z 7-13 ww. w Kurskim Okręgu. - G l' a v i u l' a rodzaj grafi.ki. - G r a m m a t i c e s kij
s t r o j j a z y k a. - G l' a n
C a k o - okręg w środku Ameryki Płd. między pogórzem brazylijskim
i Andami. - G rek i - Grecy - G rek o - b a k t r i j s k o j e c a r s t v o

_ państwo na obszarze Azji Środkowej od 250-130 r. przed n. e..--:-Gr ek o v B D _ historyk radziecki. - G r e n 1a n d l a - Ludnosc, Zarys
historyc~ny: _ G l' e c j a, d r e v n i a ja - V. Starogrecka mitologia,. VIII.
Starogrecka muzyka, IX. Starogreckl teatr. - G r e c.1a, n o va J a II]). Ludność IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny, XIV. Sztuki, plastyczne,
XV. MUZYk~ludowa. - G r e c e s kij j a z y k. - G r i m a l d i - groty
we Włoszech na brzegu M. Śródziemnego, w pobliżu granicy francuskowłoskiej, gdzie znaleziono szczątki ludzkie z póżnego paleolitu.
W E R znalazła krytyczne omówienie na łamach prasy radzieckiej.
Prócz ujęć ogólnych w prasie codziennej zjawiły się oceny w czasopismach specjalnych, poświęconych poszczególnym działom nauki.
"Sovietslkaja Etnografija"
zabrała głos w dwóch artykułach
pióra
A. P e r s i c a w dziale poświęconym krytyce i bibliografii (S. E., 1951,
3, s. 192 i 1952, 3, 215).
Na początku artykułu A. P e r s i c charakteryzuje
różnice zachodzące między etnografią zachodnią i radziecką. Następnie omawia
szczegółowo wszystkie niedomogi i niedociągnięcia na jakie zwrócił
uwagę w artykułach poruszających zagadnienia etnograficzne w pierwszych tomach W E R.
"Etnografia burżuazyjna, pisze A. P e r s i c, ostatecznie zwyrodniała w reakcyjną fałszywą naukę, przechodząc otwarcie na służbę
polityki imperialistycznej, kolonialnego rozboju, rasizmu i wsteczni-ctwa. Etnografia radziecka, oparta na zasadach marksizmu-leninizmu, wyrosła w istotnie postępową naukę społeczną, służącą wielkim
zadaniom so~jalistycznego budownictwa, walce z przeżytkami przedsocjalistycznej świadomości, walce z reakcyjną ideologią bur'żuaźyjną".
Wiele artykułów w pierwszym wydaniu W E R, zdaniem autora,
zawiera znaczne błędy ideowo-polityczne i teoretyczne. "Wystarczy
wykazać, pisze A. P e r s ic, że w artykult\ "Azja", napisanym przez
burżuazyjnego etnografa M a k s i m o w a, ludy zostały podzielone n3
kilka prowincji kulturowych, których granice zbiegają się z granicami
rozprzestrzenienia się tych lub innych systemów religijnych. W tym
samym artykule
figuruje
"uniwersalna
kultura
muzułmańska",
"arabska albo semicka rasa" i inne podobne pojęcia, zapożyczone
z arsenału nauki burżuazyjnej". "Równocześnie w całym etnograficznyrrn zarysie "Azja", w pierwszym wydaniu, nie powiedziano ani słow:!
o położeniu ludów azjatyckich w warunkach imperialistycznej koloni:Dacji,o ucisku kolonialnym i o narodowo-wyzwoleńczym
i antyimperialistycznym ruchu. Artykuł "Azja" nie jest wyjątkiem. Głęboko
apolityczne pod względem swojej orientacji i ordynarnie błędne w szeregu zasadniczych założe6 naukowo-teoretycznych
są też i takie artykuły w L wydaniu W E R jak "Australijczycy", Zarys etnograficzny
"Afryka i wiele innych". A. P e r s i c podkreśla, że artykuły w no-

�846
wym wydaniu W E R w zupełności odpowiadają wysokim wymaganiom
jakie zostały postawione naczelnej redakcji. Zasadniczą ich wartością
jest przede wszystkim partyjność bolszewicka i ideowo-teoretyczne
nastawienie. Główny rozdział artykułu powięconego jakiemuś narodowi stanowi krótka charakterystyka
historyczna jego losu w przeszłości i jego obecnej sytuacji. W artykułach o narodach ZSRR zostal
omówiony ich stan w Rosji carskiej i ich położenie dzisiejsze w ZSRR,
podane są zasadnicze dane, świadczące o rozkwicie gospodarki i kultury w dobie socjalizmu. Podobne podejście zastosowano i w artykułach o narodach z krajów demokracji ludowej. W artykułach omawiających ludy z krajów kolonialnych i zależnych, szczególną uwagę zwrócono na formy wyzysku kolonialnego i na przejawy walki przeciwko
kolonizatorom-imperialistom.
W artykule "Avunkulat",
zdaniem A. P e r s i c a, błędnie podano,
że wywodzi się on z epoki prawa macierzystego, wówczas gdy sięga on
epoki przejściowej od matr;archatu
do patriarchatu.
W zarysie etnograficznym artykułu "Afryka" spotykamy się z wyrażeniem "kultura
muzułmaIlska". A. P e l' S i c jest zdania, że należałoby raczej mówić
o wpływach na pewne obszary Sudanu p.oszczególnych ludów arabskich. W artykule "Araby" podział ludności na osiadłą i koczowniczą
rozpatrywany jest jako przeżytek z czasów ustroju wspólnoty pierwotnej. W zarysie etnograficznym artykułu "Azja" przy wyliczeniu tubylczej ludności Średniej Azji pominięto Tadżyków i Turkmenów.
A. P e r s i c zwraca uwagę na brak w tym artykule fotografii etnograficznych. W artykule "Ameryka" nie ma wzmianki o religii ludności
tubylczej. Brak też danych o życiu Indian w rezerwatach.
W dalszym ciągu swej krytyki A. P e r s i c stawia zarzut, że nie
zwrócono należytej uwagi na charakterystykę
ustroju społecznego opisywanych ludów. W artykule "Buszmeni" nie podano najmniejszej
wzmianki o ustroju społecznym, wówczas gdy połowa tekstu poświęcona została ich sztuce. W szeregu artykułów o ludach Bantu (Bakongo, Baluba, Balunda) zaznaczono, że u tych ludów istniały wczesnoniewolnicze państwa, a parę wierszy dalej podaje się, że obecnie
u Bantu ustrój pierwotnej spólnoty zastępowany jest przez stosunki
kapitalistyczne" .
Nie we wszystkich artykułach zwrócono należytą uwagę na .powstawanie narodu, na stosunki narodowościowe, na wyzwoleńczą walkę
narodową. W wielu artykułach brak określeil do jakiej grupy językowej należy język danego ludu. W szeregu artykułów nie podano
z jakich lat pochodzą dane statystyczne.
U\vagi A. P e r ś i c a o nowym wydamu pierwszych 7 tomów W E R
cechuje krytyczne podejście i troska o dalsze, wyższe jeszcze osiągnięcia tego wielkiego dz:Pla kultury n.dzieckiej Jakim jest W E R.

847
Na ~akończenie przytoczę wypowiedż "Prawdy" (IX.-50) o nowym
wydamu W E R: "Materiały dotyczące nauki, literatury i sztuki przekonywująco świadczą o tym, że w ciągu całego przebiegu historii ludzkości świat nie znał jeszcze takiego rozkwitu nauki, jaki został osią~męty w. ~wiązku Radzieckim, ~akiego bogactwa kultury duchowej
,1akIe pOSIada nasza ojczyzna radzIecka. Wykazując wielkość i niezwycIęz~ność nauki marksizmu-lenjnizmu,
historyczne, o światowym znaczemu, ~dobycze Z~ią,zku Radzieckiego, W E R spełnia zadanie wyJątkoweJ wagI. Słuzy ona szlachetnej sprawie komunistycznego Wychowania mas".
"
Nowe wydanie W E R jest wielkim osiągnięciem kultury stoi ono
na po~iomie współczesnej radzieckiej wiedzy naukowej, 'odt~arza po:;tępY.l zdobycze przodującej nauki marksistowskiej i aktywnie walczy
przecIwko reakcyjnym teoriom nauki burżuazyjnej.
Eugeniusz

Frankowski

SOVETSKAJA ETNOGRAF'IJA, Wyd. A. N. Z. S. R R, Moskwa 1950.
Zesz. 1-4.
Treść !CZterechzeszytów Etnografii SowieckieJ' 'za rok
1950 da'
..
.
. Stę uJąc
pe:w?-~zasa~mcze grupy: d.o jednej z nich zaliczyć należy artykuły
o. trescI Ideologiczno-metodologICznej, omawiające stosunek i wkład wielkich koryfeusz?",:, materializmu dialektycznego do nauk etnograficznych.
~o grupy drugIej artyk~ł~ z ?adań etnograficznych nad kulturą narodów
lJ.ednoczonych w repubhkI zWIązkowe i analiza zmian, jakie w niej nastąpIły pod wpływem ustroju socjalistycznego. Grupę trzecią stanowią rozprawy z za~resu et~ogenezy narodów radzieckich. Materiały etnograficzne
spra.wozdama, kromka, recenzje, omówienie oziała'lnoś,ci instytucji etno~
~r:fICZnych:. wystaw, muzeów:, organi~cji ekspozycji oraz sprawozdania
kspedycJI naukowych nalezy włączyc do g:rupy czwartej. Wymienione
prace są. dowo.dem wielkiej troskliwości, jaką rząd radziecki otacza nauki
etnografIczne l wyrazem pełnego zrozumienia ich ważnej roli w zespole
dyscyplm pokrewnych. Znajomość dawnej kultury ludowej narodów które
weszł~ do Związku Radzieckiego, pomaga w organizowaniu nowego' życia
~łatw:a t,ru~ne ~adanie przejścia ?d pierwotne.go ustroju rodowego, w któ~
ym zyły mektore z tych narodow, do ustroju socjalistycznego. Poznanie
p~a,:"a ludowego, zwyczajów i wierzeń tych narodów nie służy w przeciwhIenstwiedo imperialistycznych państw celom wyzysku lecz do poprawy
IC bytu ' podn'IeSIel1lapOZlOmu
····1
' dawnej częstok'
CyWIizacji i nawiązania do
roc bogatej kultury.
.'
. ł Ur~ądzanie licznych ekspozycji i wystaw etnografi,cznych na które
Sk adają'
.
,
c d .
SIę zarowno wytwory kulturowe zaspakajające potrzeby życia
,o z~ennego, jak i dzieła sztuki wykonane ręką artystów ludowych ogła~zanle drukiem poezJI
.. 1ud owej,. k tora,
.
'
jak czuły seismograf, notuje wszystkie
.'

\I;

54

�848

849

·
y życia w Państwie Rad, urządzanie naukowych ekspedycji etnograo·b Jaw ch do nowopowstalych
republik l. skrzętne no t··owame przez y tk'ow
f lczny
. .
. t
.
d
d
dawnej kultury oraz przejawów nowego .ZYCl~,Jes wyrazny~
owo em
poważnego ustosunkowania
się rządu radZieckiego .do etnografll.
.
Zasadniczą wartość w ogólnym dorobku nauki, a w szczególności dla
etnografii posiadają obie prace J. W. S t a l i n a poświęcone zagadnieniom
językoznawstwa *.
.
.'
.
Do .rozpraw
ideologicZJIlo- metodologicznych
w Etnografti
Sow!eckte,
z 1950 r. należy artykuł S. P. T o ł s t o w a o wielkim zwycięstwie leninowsko-stalinowskiej
polityki narodowej, napisany przez tego znanego historyka
i etnografa radzieckiego ku uczczeniu 25-letniej rocznicy powstania republik .
środkowo-azjatyckich:
Tadżyckiej, Uzbeckiej i Karakałpackiej.
Tołstow na
przykładzie tych republik stwierdza niezwykłe wyniki, jakie daje wprowadzenie w życie narodów
środkowo-azjatyckich
polityki narodowościowej
Lenina i Stalina. Przegląd dziejów Tadżyków,
Turkmenów
i Uzbeków
podany przez Tołstowa, mówi nam o niezwykle wysokim poziomie tych
narodów w IX-XII w., a więc w czasie, kiedy kraje europejskie tonęły
w średniowiecznym
obskurantyźmie.
Literatura
Tadżyków tego okresu
pochlubić się może nazwiskiem poety tej miary co Firdoussi,
Rudeki,
Dakim. Sławny
Abu-Ali-ibn-Sina
(Avicenna).
Abu-Rajchan
al Biruni
i Muhamed al Chorezmi znani są światu europejskiemu
jako wielcy uczeni.
Najazdy mongolskie podcięły byt ekonomiczny tych krajów; niszcząc
sieć nawadniającą,
przez co dalszy ich rozwój został zahamowany- na
długie wieki. Rozwijające się stosunki feudalne, podział na zwalczające się
aż do zupełnego wytępienia rody, wreszcie 'polityka carskiej Rosji doprowadziły do zupełnego upadku kwitnące niegdyś kraje i do wynarodowienia
ich mieszkańców. Wielka Rewolucja Październikowa stosując w życiu teorie
swych wielkich wodzów, zjednoczyła rozproszonych pomiędzy poszczególne
chanaty Tadżyków, Uzbeków i Karakałpaków
w odrębne o określonych
granicach republiki związkowe. Narody te osiągnęły ponownie wysoki poziom kultury;
obecnie posiadają one swoją literaturę,
wyższe i średnie
uczelnie, w których kształcą się kadry przyszłych specjalistów.
Rozwój
przemysłu i techniki i rozwój ekonomiczny kraju są najlepszym dowodem,
że komuniści posiadają tajemny klucz do rozwiązywania
trudnych problemów narodowościowych.
Użupełnieniem artykułu Tołstowa jest opis turkmeńskich kołchozów pióra Winnikowa. Wyzyskiwani przez carskich urzędników i przez własnych duchownych i jeszcze gorszych od nich b a j ó w,
którzy trzymali w swych rękach dostęp do wody i większe obszary ziemi,
Turkmeni uprawiali ubogie poletka drewnianą s'ochą zwaną o m a c z, zamiast brony używali zębatej deski zwanej m a ł a. Ubogi wieśniak, gnębiony
posuchą i podatkami, nie mógł prowadzić samodzielnej gospodarki i szedł
na służbę do bogatego b a j a, jako tania siła robocza. Rewolucja październikowa zreformowała stosunki przede wszystkim w dziedzinie władania ziemią
i wodą, zmieniła prawo małżeńskie znosząc kał y m i unieważniła rody.

• J. W. S t a l i n: "Otnositelno

l in: K niekotorym
zesz.2.

woprosam

marksizma w jazykoznanii", J. W. S t ajazykoznanija., Sovetskaja Einografija
1950

f·
i

\.::.

'

"
I

Dziś, chłop turkmeński uwolniony spod władzy bogaczy ma szerokie możliwości rozwoju rodzimej kultury w ramach nowego ustroju.
Z innych artykułów ideologiczno-metodologicznych
zwraca uwagę artykuł I. I. P o t e c h i n a pt. Lenin o nacjonalno-oswoboditelnom
dwiżenii
w kolonialnych
i zawisimych
stranach.
Artykuł
ten został napisany
w związku z trzydziestoleciem
ogłoszenia słynnych tez leninowskich o zagadnieniach narodowościowych
i kolonialnych. Zagadnienie narodowościowe
przekształciło się w kolonialne z chwilą gdy państwa kapitalistyczne
zagarnęły kolonie i włączyły je do imperium. Zagadnienie to wiąże się z problemem wyzwolenia ludów kolonialnych
z imperialistycznej
niewoli. Przed
ogłoszeniem tez łeninowskich nie istniał wcale problem ludów azjatyckich
i afrykańskich,
które zalicząno bezapelacyjnie
do narodów niecywilizowanych, stojących na najniższym
stopniu rozwoju, Dopiero Lenin usunął
podział na białych i czarnych, cywilizowanych
i niecywilizowanych
i połączył zagadnienie narodowości z zagadnieniem kolonialnym. Poglądy Lenina
były wręcz odmienne od poglądu II Międzynarodówki. Nie uznając podziału
na ludy cywilizowane i niecywilizowane,
Lenin uważał ludy kolonialne za
wiernych sojuszników walczącego z kapitalizmem i imperializmem proletariatu. Lenin nie uznawał błędnej teorii a zgodnym współżyciu narodów
w ustroju kapitalistycznym.
Tezy Lenina wpłynęły na powstanie partii
komunistycznych
w krajach kolonialnych
i półkolonialnych;
istnienie ich
związało mocnymi węzłami zacofane i spóźnione w 'rozwoju kraje kolonialne z przodującymi krajami Europy. W ten .sposób zlikwidowano błędne
koncepcje burżuazyjne
inteligencji
kolonialnej,
która sądziła, że można
zniszczyć system kolonialny nie usuwając kapitalizmu, w przeciwieństwie
do poglądu Lenina i Stalina, którzy wytępienie kapitalizmu
uważają za
nieodzowny warunek wyzwolenia. W artykule
tym autor zwraca uwagę
na wartość i znaczenie badań etnograficznych,
niezbędnych
dla zrozumienia ruchów wyzwoleńczo-narodowOściowych
w tak zacofanych krajach
jak Afryka. Badania te odkryły istnienie resztek ustroju rodowego, kształtowanie się klasy robotnicznej, zarysowanie się warstw i warstewek społecznych w jednolitym
dotychczas8'połeczeństwie.
Tylko etnograf może
zbadać i zdać sprawę z różnorodności odcieni klasowych tubylczego społeczeństwa zwłaszcza tam, gdzie zachował się jeszcze ustrój rodowy.
W zeszycie trzecim Etnografii Sowieckiej znajdujemy zwięzłe omówienie
etnograficznej spuścizny E n g e l s a. autora książki O pochodzeniu rodziny,
własności prywatnej
i państwa. Wielki przyjaciel i współpracownik
Marksa,
Engels napisał to dzieło po śmieci Marksa, spełniając jak gdyby jego ostatnią wolę· Engels w wymienionym dziele w sposób niezwykle prosty rozwiązuje zagadnienie początku nauk historycznych,
twierdząc, że rozpoczynają
się one równocześnie z ukazaniem się człowieka na ziemi. Engels w swej
pracy opiera się na periodyzacji M o r g a n a po uzupełnieniu jej okresem
demokracji wojennej. Engels uznaje morganowski podział ewolucji rodziny
?a okres promiskuity,
rodzinę kazirodczą. malżeństwo grupowe. parzyste
l monogamiczne
lecz przewiduje dalszy je; rozwój i dalsze zmiany, Egwgamię uważa Engels tak samo jak i matriarchat
za milczący protest rodu
przeciw kazirodztwu
traktuje
jednak
to zagadnienie
ostrożnie, w czym
naśladują go etnografowie radzieccy, wszelkie bowiem próby wyjaśnienia
54*

�851

850
tego problemu nie dały zadawalających wyników. Zagadnienie .l'od~ zajmuj.e
poważne miejsce w pracy Engelsa. Engels pierwszy zrozur~l1ał I pogłębIł
znaczenie matriarchatu
jako powszechnego stadium w rozwoJu rodu. W ,ten
sposób pojmuje znaczenia matriarchatu
uczeń. i sp.adk?blerca .~n.gelsa Jozef
Stalin, w ten sposób obaj ci genialni :rczem P~Jn:uJą p:'zeJ,s,cle od ~atriarchatu do patriarchatu
i obaj zgodme podkreslaJą zaleznosc stanowIska
kobiety od roli, jaką on.a odgrywa w produkcji.
Engels nie znalazł dotychczas następcy, który podjąŁby dalszą pracę
nad zbadaniem problemu powstania własności prywatnej. i s~erszego .opracowania problemu demokracji
wojennej, wspólnoty gmmneJ, kwestll powstawania klas itd.
Sto trzydziestolecie urodzin Fryderyka Engel~ ~inno stać się bodźcem
dla radzieckich etnografów, historyków i ekonomlstow do dalszego opracowania poruszonych przez wielkiego myśliciela tematów.
Do omawianej grupy należy umies,zczony w 4 zesz. artykuł T o ł s .t o
o znaczeniu prac J. W. Stalina z zakresu językoznawstwa,
w szczegOlnOS~l
o ich znaczeniu dla badań nad etnogenezą, w których problem po~ho?zema
rodzin językowych posiada zasadnicze znaczenie. Tołstow przyznaje, ze podobnie jak i inni uczeni radzieccy pozostawał pewien czaS' pod ~ływe~
mylnych teorii MalTa o skrzyżowaniu języków. Należy jedna.k s~wlerdzlc,
że szereg punktów teorii Marra spotkał się z protestem r~dzlecklch uczonych. Potępiono niejednokrotnie
utrzymane
w marrowskJm
duch~ ~race
Rawdonikasa i Grin'kowej. Przeciw samemu Marrowi wystąpIł otwarcIe Jedynie Tokarew w 1948 r. Tołstow stwierdza, że w pracach etnograficznych,
archeologicznych
i lingwistycznych
ciążyły do niedawna trzy błędne założenia marrowskie:
te&lt;:&gt;riaglotto.genezy, istnienia mow"y kinetycznej w najdawniejszym stadium rozwoju języka, oraz postulaty o stadia~nym roz",:oj.u
języków i ich krzyżowaniu
się. Stalin w swej pracy rozgramcza wyrazme
metodę porównawczo-historyczną
od metody prajęzyka; dzięki metodzie porównawczo-historycznej
lingwi,styka
posiada
możność
naukowego
po_
równania zjawisk językowych. Teoria prajęzyka należy zdaniem Tołstowa
do hipotez nieprzemyślanych.
W tym miejscu Tołstow atakuje ostro Milewskiego zarzucając mu że podobnie jak i inni zwolennicy teorii prajęzyka
nie m~że podać dokładnych granic praojczyzny prana rodu. Milewski, mówi
Tołstow, cytując wyjątki z tekstu, umieszcza pr.aindoeuropejczyków.
w Tu~
ryngii i w zachodniej Saksonii, co nie jest zgodne z faktami archeologlcznyml
ani antropologicznymi;
polski uczony opiera się tylko na da~ych językowych, tłumaczonych z punktu widzenia teorii prajęzyka. Zasadm~zym .błęden:
tej teorii jest przenoszenie
zjawisk charakterystycznych
dla Jedne] epoki
rozwoju społecznego do innej, w której absolutnie nie mogłyby istnieć.
Tolstow wysuwa swą własną teorię opartą na danych etnograficznych
i historycznych a także na badaniach ustroju rodowego. Ród żyjący w zakresie samowystarczalności
gospodarczej mówi swym własnym językiem,
zmuszony jednak nakazami egzogamii do brania żon z innego rodu zaczyna
porozumiewać się z nim. W ten sposób języki rodów zlewają s~ę ze sobą, c~
doprowadza w ciągu tysiącleci do tak zwanej przez Tołstowa p I e r w o t n e J
c i ą g łoś c i l i n g w i s t y c z n ej.

v: ~

~l

~,;

:i

•

\

ł

Prace i rozprawy metodologiczno-ideologiczne
stają się bardziej zrozumiałe po przeczytaniu
szeregu sprawozdań i opisów kultury i życia narodów. które weszły w skład Związku Radzieckiego, i w których zastosowano
praktycznie
tezy i hasła Lenina i Stalina. Do takich artykułów
należą:
C. A. Kor b e, Kultura i byt kolchoznogo kazachskogo aula (zesz. 4.); Zespołowa praca uczestników ekspedycji naukowej omawia życie kołchozów lwowskiego okręgu; L. P. P o t a p o w daje ciekawe wiadomości o życiu i zwyczajach Szorców w artykule
Szorcy na puti
socjalisticzeskogo
razwitia.
(Zesz. 3.); N i k o l s k a jaZ.
A. pisze o etnografii dargińskiego
kołchozu
Krasnyj
Partizan;
.M. M. B l' o d n e w podaje niezmiernie cenne wiadomości
o ustroju i życiu Neńców w artykule pt. Ot rodowego by ta k socjaLizmu, po
materialam
Jamalo-neneckoj
oblasti; M. M. G u l' W i c z pisze o socjalistycznej gospodarce Jakutów w dorzeczu Anabary i Oleneka; Pracę Winnikowa
o turkmeńskich
kołchozach omówiono już wyżej; G. M. Was i l e w i c z
pisze o twórczości poetyckiej Ewenków. Wszyscy wymienieni autorzy podkreślają
zgodnie ważną rolę badań etnograficznych,
które zaznajamiają
z miejscową kulturą, z dawnymi zwyczajami, z prawem ludowym danego
narodu i ułatwiają wprowadzenia
nowego ustroju. Znajomość starych tradycji pozwala na stopniowe przekształcanie dawnego ustroju na ustrój socjalistyczny, zapewniający
dobrobyt i sprawiedliwość
wyzyskiwanym
dotychczas ludom. Wszyscy też podkreślają korzystne zmiany w poziomie kultury
i życia Jakutów, Ewenków, Turkmenów
i innych narodów azjatyckich.
Do grupy trzeciej należą prace poświęcone zagadnieniom
etnogenezy,
w pierwszym rzędzie praca T o ł s t o wa Oguzy, Peczenegi, mOre Daukara,
oparta na historycznejetnonimke,
a więc na źródłach historycznych
i na
nazwach ludów spotykanych u Ptolomeusza, Strabona, Massudiego i innych
autorów starożytnych.
Analiza dawnych tekstów, archeologiczny
materiał
zlokalizowany
na mapie badanego
obszaru, stwierdzają,
mówi Tołstow,
nieoczekiwany fakt, że wczesnohistoryczne
nazwy narodów nadaralskich
odpowiadają
w ogólnych
zarysach
nazwom
spotykanym
u Ptolomeusza
i innych.

i
E. E. B e l' t e l s naświetla zagadnienie
etnogenezy i daje w krótkim
zarysie przegląd
rozwoju języka nowoperskiego
z języka d a r i, inaczej
zwanego f a r s i, ·który w epoce Samanidów zastąpił dawniej używany literacki język arabski.
Z innych prac zajmujących
się zagadnieniami
etnogenezy należy wy_
mienić cykl umieszczony w 3 zesz. Sow. Etnogr. Są to prace pięciu autorów:
T r e t i a k o w a Wopros o proischożdenii
Czuwaszej
w swete archeologiczeskich
dannych,
T. A. T l' o f i m o w e j Antropołogiczeskije
materiały
k woprosu o proischożdenii
Czuwaszej; W o l' o b j e waN.
T. Etnogenez Czuwaszej po dannym
etnografii,
W. G. E g o r o wa Etnogenez Czuwaszej po
dannym jazyka
i M. M. T i c h o m i l' o wa o przyłączeniu Czuwaszów do
państwa rosyjskiego. Zbiorowe opracowanie zagadnienia etnogenezy Czuwaszów jest wzorem dla prac tego rodzaju.
Zagadnienie
etnogenezy
Tunguzów opracowane
zostało przez A. P.
Ok ł a d n i k o w a w rozprawie zatytułowanej:
K izuczeniu naczaLnych etapow formirowania
narodow Sibiri. Liczne wykopaliska z nad brzegów Leny

�853

852
i Angary pomagają do rozwiązania tego problemu, ponieważ zawierają bogaty
materiał antropologiczny
i etnograficzny. Na podstawie znalezionych wytworów, takich jak: okulary od słońca, napierśnik
zdobiony koralikami
i prosty łuk, powstała teoria południowego pochodzenia Jaku-Tunguzów.
Napierśnik do niedav"na używany przez szamanów jest wg Koppersa dowodem pokrewieństwa
Tunguzów z południowo-chińskim
plemieniem Miao,
okulary zdaniem Szirokogorowa świadczą o zastosowaniu się południowców
do nowych warunków życia.
Wasilewicz
i Rawdonikas
rozwiązują ten probłem w innej
płaszczyźnie: naród Tunguzów powstał ich zdaniem ze zlania się kilku czy
kilkunastu starożytnych plemion. Do dziś przetrwały nazwy ośmiu głównych
etnonimów. G. M. Wasilewicz przypuszcza, że plemiona Edżen i Ewen stanowią zasadniczą podstawę tunguskiej narodowości. Bardzo wcześnie weszły
w skład Tunguzów-Ewenków
plemiona należące do grupy B a j, związane
genetycznie z Zachodnią Syberią. Przodkowie
Tunguzów sąsiadowali na
południu z plemionami
D u l - D a l, ze wschodu zasymilowali
plemiona
K i l e n i B u l d e, które były autochtonami
Kraju Nadamurskiego,
oraz
plemię K i m o - K i m a nad Angarą i tiurskie plemię Kur e (K r i, F u r i,
Kur y k a n i e). Powyższe dane oparte na materiale językowym znajdują
również potwierdzenie
w materiale
archeologicznym
i antropologicznym.
Dane antropologiczne
opracowane przez G. F. D e b e c a stwierdzają,
że
wśród Tunguzów istnieje do dziś antropologiczny typ dawnych mieszkańców
nadbajkalskich.
Praca A. F. Okładnikowa jest jeszcze jednym przykładem
wzorowego rozwiązania problemu etnogenezy.
M. G. L e w i n w pr.acy Antropologiczeskije
tipy Sibiri i Dalnego Wo(2 zesz. Sow. Etnografii) podkreśla znaną w nauce radzieckiej tezę
o konieczności współpr.acy antropologii, archeologii, lingwistyki
i historii
w rozwiązywaniu zagadnień etnogenetycznych.
Omawia też ważniejsze wyniki badań nad pochodzeniem Tunguzów, Jakutów, narodów nadamurskich
i płn. ws;chodnio-azjatyckich.
W zeszycie drugim
wyróżnia
się artykuł
M. O. K o s wen a O severoruskom peczyszcze, ukraińskich
siabrach i beloruskom dworiszcze, dawnych formach władania ziemią. Nazwa p e c z y s ze z e oznaczała wg A. J. Efi.menko w XVI w.', wieś składającą się z kilku
spokrewnionych ze sobą dworów. Istnienie w kraju archangielskim
niewielkich kilkudworowych
wiosek, których mieszkańcy noszą te same nazwiska,
notuje w XIX w. P. Sergejew. W nowszych czasach nazwa ta oznacza wieś
w dzisiejszym znaczeniu, czasami kilka wsi wspólnie władających
ziemią.
Na Północy zanotowano istnienie nazwy s e b r a, która oznacza kilka gospodarstw uprawiających wspólnie ziemię. Są to przeżytki istniejącej niegdyś
wielkiej rodziny. Autor omawia wywody Efimenko na temat przypuszczalnego władania ziemią w dawnej Rosji. wspomina o znanej p'racy I. W. Łuczyckiego o siabrach ukraińskich. Trzecią formą władania zi,emią jest białoruskie d w o l' i s z c z e, zbadane również w 90 latach przez Efimenko i Władimirskiego-Budanowa,
Dworzyszcze składało się z kilku lub kilkunastu
dymów (5-11), wieś natomiast
obejmowała kilka' dworzyszcz. Były one
własnością grupy krewniaków,
czyli wielkiej rodziny. Członkowie dwo-

.I
I

stoka

:11

l

i
r

rzyszcza nazywali siebie poplecznikami, braćmi, imiennikami i nosili wspólne
nazwisko. M. O. Koswen przytacza pracę Leontowicza i Downar-Z8.polskiego
o dworzyszczu i siabrach i dochodzi do wniosku, że wszystkie trzy terminy,
a więc peczyszcze, siabry i dworzyszcze oznaczają przeżytkową formę wspólnego władania
ziemią. Dziwi i zastanawia
brak nazwiska
Stanisława
Ciszewskiego i Oskara Balcera, Witorta i Grabowskiego, którzy przed niewielu laty pisali o tym samym zagadni.eniu.
Z innych prac etnograficznych zwraca uwagę w 3 zesz. dłuższy artykuł
A. F. A n i s i m o wa pt. Semejnyje
ochraniteli
u Ewenkow
i problema
geneza kulia predkow. Zbadanie materialnych
podstaw pierwotnych wierzeń
posiada znaczenie nie tyłko naukowo-poznawcze,
dla etnografa badającego
wierzenia pierwotne staje się ono zagadnieniem powstania religii i dej 1'OZwoju.
Dawniejsi Ewenkowie-Tunguzi
otaczali czcią religijną antropomorficzne
posążki wykonane z drzewa, rogu lub kości, czasami z miedzi i żelaza. Posążki te przedstawiały
opiekuńcze bóstwa rodu i rodziny. Enisejscy Ewenkowie nazywali je m u c h d u i przypisywali
im moc zsyłania wszelkich
dobrodziejstw w postaci pomyślnych łowów i obfitego pożywienia. Posążki
otaczano staranną pieczą, smarowano krwią i tłuszczem po udanych łowach,
okadza,no dymem ze spalonego tłuszczu. Bożki trzymano zwykle w specjalnym woreczku lub skrzyneczce ,złożonej na sankach, do których zaprzęgano
białe reny. Bożki te uważano za opiekunów rodu, przechodziły one drogą
spadku w pokolenia następne. Dziedziczenie ich było możliwe tylko w linii
męskiej według starszeństwa. Oprócz rodzinnych istniały rodowe m u c h d Y
pod opieką szamanów, jako upostaciowanie duszy przodków szamana.
Równolegle z kultem opiekuńczych duchów rodu istniał u Ewenków kult
bóstwa, którego siedzibą było ognisko domowe. W [przeciwieństwie do poprzedniego kult ten wiąże się z linią żeńską, kobieta jest jego kapłanką.
Duch ogniska otoczony jest ciągłą troską szacunkiem i opieką. Nosi miano
B a b k i o g n i a, pierwszy kąs.ek jedzenia przeznaczony jest dla niego. Rozpalanie ogniska odbywało się wedle stałego rytuału, gospodyni przenosiła
na nowe mieszk.anie popiół i węgle ze starego ogniska. Powracające z pastwiska s.tado renów wita gospodyni z płonącą głownią w ręku, zaklina
przy tym ducha ognia aby dbał o reny i ioh wyżywienie.
Ognisko domowe jest nie tylko siedzibą b ,a b k i o g n i a ale i miejscem
reinkarnacji
orlusz, w nim odbywa się przejście dusz ze świata duchów
w świat ludzi. Ewenkowie wierzyli w istnienie duszy cielesnej i duszyszczęścia, co przypomina wierzenia naszego ludu w posiadanie ducha i duszy.
Cykl wyobrażeń i wierzeń Ewenków związanych z ogniskiem, rola jaką
pełni w jego kulcie kobieta świadczy, że wiąże się on z matriarchatem
w przeciwieństwie
do patriarchalnego
kultu opiekuńczych
duchów rodu.
O dawności kultu b a b k i o g n i a świadczy jego bezpostaciowość i nazwa
oznaczająca starą matkę rodu. Kult ducha opiekuna rodu ograniczał się
zwykle do jednej rodziny, podczas gdy kult ogniska obejmował cały ród.
Oprócz żeńskiego bóstwa opiekuńczego w postaci b a b k i o g n i a. Ewenkowie wierzyli jeszcze w istnienie zoomorficznego opiekuna rodu zwanego
u g a, b u g a d a, mieszkającego w tajdze. W wyobraźni Ewenków b u g a
Jest panią tajgi, macierzą zwierząt. Mieszkaniem jej są drzewa i skały.

?

�854
Przedstawiano
ją w postaci łosia lub rena. Zapewnia ona szczęśliwe łowy.
Anisimow widzi w tym kulcie .przeżytki totemizmu. Bogaty materiał archeołogiczny znaleziony w miejscach przypuszczalnie
będących niegdyś centrami
kultu religijneE;o. oraz materiał językowy świadczy o istnieniu ustroju matriarchalnego
u dawnych Ewenków. Szersze omówienie tego zagadnienia
daje A. F. A n i s i m o w w pracy swej pt. Predstaw!enia
Ewenkow
o szing
k.er/ach i problema
proischożdenia
perwobytnoj
religii.
(Sbornik Muzeja
Antropołogii i Etnografii. A N. Z. S. R. R XII. 1949).
W tym samym zeszycie 3 znajduje się artykuł N. P. G o l' b a c z e we j,
K woprosu i proischożdenii
odeżdy. Autorka
krytykuje
panujące w etnografii burżuazyjnej
idealistyczne poglądy na genezę odzieży i stara się rozwiązać ten trudny i skomplikowany problem w duchu materializmu dialektycznego, uwzględniając
jeden tylko z czynników podawanych przez etnografów burżuazyjnych
jako główną przyczynę powstania odzieży. Przyczyną
tą jest dążenie do zabezpieczenia ciała przed chłodem i uszkodzeniem. Prototypem odzieży jest zdaniem Gorbaczewej niski dach szała'su pod którym
śpią dziś jeszcze Pigmeje. Chęć utrzymania na sobie przykrywającej
w czasie
snu skóry czy też innego okrycia, zmusiła pierwotnego człowieka do zarzucenia tego okrycia na plecy, nie umiejąc wykroić pasa czy paska przytrzymywał to okrycie z przodu rękami.
Gorbaczewa odr·zuca poglądy, jakoby już w neol'icie nosz'Ono odzież zbliżoną krojem do dzisiejszej. Człowiek pierwotny nie wyszedł poza stadium
okrycia ciała luźno spadają.cą z pleców skórą.
W dziale materiałów
etnograficznych
(zesz. 4) znajduje się niezmiernie
ciekawa praca N. W. L e b e d e w e j i N. P. M i ł o n o wa, O Tipach Poselenij
Riazanskoj
Oblasti.
Praca ta opiera się na dokumentach
archiwum
Muzeum Krajoznawczego
w Riazaniu i na materiale archiwalnym
riazańSkiej obłasti. Materiały te zawierają plany wsi, na podstawie których można
było określić typy osadnictwa od 1774-1915 r. i zbadać socjalno-ekonomiczną
strukturę oraz wyszukać pewne archaizmy w planach, sięgające początków
powstania wsi. Zbadanie dawnej historii wsi rosyjskiej należy do dość trudnych zadań z powodu przebudowy jej w latach 1773-1774.
Lebedewa dzieli osiedla na następujące
typy: gniazdowe (kuczewyje),
koliste
(krugowyje)
i li.niowe. Do typu osad kolistych
zalicza Lebe.
dewa osady zabudowane
około jakIegoś
centrum w kS'ztałcie czworoboku.' Nie są to więc nasze owalnice, ponieważ o·koło centralnego punktu,
którym jest zazwyczaj wygon, rola, cmentarz, jezioro, cerkiew lub targowisko, zabudowania układają się w linii prostej i tworzą czworoboki. Większa
część osiedli grupuje się około ornej ziemi, ogrodów. pól konopnych, pomiędzy którymi znajduje się wygon.
Pierwotna gospodarka rolna wg Engelsa polegała na uprawie ogrodów,
pierwszym ogrodzeniem byly siedziby ludzkie otaczające je i zabezpieczające
zasiewy przed dzikimi zwierzętami. Jeszcze w XVIII w. ogrody i hodowla
konopi znajdowały
się poza łańcuchem domów. Osady koliste wiąże Lebedewa z pows·taniem w X w. tzw. P o g o s t ó w, to jest miejscem postojów
kniazia i jego drużynypodcz.as
objazdu państwa w celu zebrania daniny.
P o g o f'i t y wprowadziła księżna Olga.

855

,
i,

)

Specjalne też miejs.ce zajmują plćlJIlYpogostne, na których widać, że
osady rozbudowane
są wokół placu, na którym mi.eszczą się zazwyczaj
sklepy, ku;bnie, gromadzkie
spichrze,
warsma.ty rzemieślnicze,
cerkiew.
W czas,ach późniejszych
nazyw'ano pogostem jednostkę
podatkową.
złożoną z pewnej określonej ilości domów chłopskich. które były obowiązane
utrzymywać kniazia lub jego pełnomocnika podczas zbierania daniny. Osiedla
koliste spotyka się obok starych grodziszez słowiańskich. Większość z nich
odnosi się do kultury trypolskiej. na co wskazują dane wykopaliskowe. Zajmują one część dawnego księstwa riazańskiego w trójkącie między rzekami
Oką, Pronią i Osetrem.
W Etnografii
Sowieckiej
znajdujemy
szereg artykułów naświ,etlających
krytycznie zagadnienie związane z życiem narodów kolonialnych. O tragicznych dziejach Indian plemienia Qiuche pisze S z a l' e w s k a j a i Z u b'r i ck i j. S. R S m i r n o w omawia angielską politykę tzw. rządów ubocznych
w płd. Nigerii B u t i n o w pisze o polityce szkolnej w koloniach australijskich i na Wyspach Oceanii, T o kar e w o sektach religijnych w Ameryce.
Artykuły z historii etnografii
i antropologii
zaznajamiają
czytelnik.a
z postaciami podróżników
i badaczy rosyjskich jak np. Kra s z e n i n n ik o w autor Opisanja
Zemli Kamczatki.
Kaźdy zeszyt zawiera prócz tego
bogaty dział kroniki i sprawozdań, z których dowiadujemy
się o wysokim
poziomie pracy radzieckich etnografów i opi·ece, jaką otacza rząd radziecki
badania nad kulturą ludową w Republikach Związkowych.
Zofia

.

~

II
l,

Malewska

. SOv'ETs'KAJA ETNOGRAF1IJA". 1951 r. Zesz. 1-3.
Czasopismo "Sovetskaja
Etnografija"
z roku 1951 posiada układ treści
nieco zmieniony w stosunku do układu poprzednich roczników. Na wstępie
znajdują się krótkie artykuły od redakcji, omawiające pewne aktualne problemy, które posiadają szczególne znaczenie dla etnografii radzieckiej.
Rocznik zawiera 9 następujących
działów: zagadnienia ogólnej etnografii
i antropologii;
zagadnienia etnogenezy i etnografii historycznej;
materiały
i badania z dziedziny etnografii i antropologii Z. S. R R; materiały i badania
z dziedziny etnografii i antropologii zagranicznej; z historii etnografii i antropologii; dyskusje i omówienia; notatki, uwagi, referaty; kronika; krytyka
i bibliografia.
W pierwszym zeszycie 1951 1'. M. K o s wen w artykule Problem ustroju
~polecznego

górskich

ludów

Kaukazu

we

wczesnej

etnografii

rosyjskiej.

lProblema obscestvennogo
stroja gors kich narodov Kavkaza] dokonywuje
przeglądu osiągnięć nauki rosyjskiej w dziedzinie badania UFtroju społecznego górali Kaukazu.
Autor podkreśla, że już w najdawniejszych
rosyjskich opisach ludów
KaUkazu szczególną uwagę zwracano na zagadnienie ustroju spolecznego,
przy czym stosunkowo wcześnie zaczęły się pojawiać poza stroną opisową
próby dokonania przeglądu i charakterystyki
układu stosunków społecznych
u różnych ludów tego obszaru. Najdawniejsza
notatka o układzie stosunków

�856
społecznych u górali Kaukazu pochodzi z wieku XVIII. Autorem jej był
W. Bakunin.
Pierwszą obszerną charakterystykę
ustroju społecznego górali Kaukazu
dał na początku XIX. w. S. Broniewskij, który sprowadził występujące na
Kaukazie formy ustrojowe do dwóch zasadniczych postaci feudalnej
i demokratycznej.
Począwszy od tego okresu w literaturze poświęconej Kaukazowi powtarzają się określenia i ujęcia Broniewskiego, stosowane do poszczególnych
ludów Kaukazu. Z'\vraca uwagę fakt, że badacze i pisarze rosyjscy już na
początku XIX w. zdawali sobie jasno sprawę, że badane przez nich górskie
ludy Kaukazu znajdowały się na różnych stopniach rozwoju społecznego,
żadnym wypadku jednak nie można ich było uważać za "dzikusów".
Około 40 r. ub. stulecia etnografia rosyjska wyodrębniła
konkretną
formę tego, co dotychczas określane było niejako jako "demokratyczna
forma ustroju społecznego". Formą tą była grupa rodowa. W ten sposób
stwierdzone zostało istnienie podstawowej społecznej formy u zapóźnionych
w rozwoju górali Kaukazu.
W laŁadl 50-tych ub. w. K. S ta l w swej pracy "Zarys etJnogra-'
liczny Czerkiesów" wysunął zagadnienie ustroju spólnoty rodowej jako
początkowej formy społecznej organizacji całej ludzkości i stwierdził jej
występowanie u górali Kaukazu.
Badanie ustroju społecznego ludów Kaukazu pogłębiało się i rozszerzało
w następnych dziesiątkach lat XIX w. Szczególnie ważne były badania etnograficzne, prZJeprowadz.one na Kaukazie w l:atach BO-tych przez M. K ~
wal e w s k i e go.
M. Koswen nie neguje wpływu Morgana na Kowalewskiego, którego
prace właśnie Kowalewski pierwszy rozpowszechnił na terenie Rosji, ani
też innych uczonych zagranicznych. Podkreśla on jednak, że tzw. "teoria
rodowa" nie była poraz pierwszy wysunięta przez Morgana, że zagadnienie
to posiada swą długą historię, poprzedzającą ujęcia Morgana i że ogromną
zasługę w rozpracowaniu tej teorii posiada właśnie nauka rosyjska.
Rozprawa A. R oz e n f e l d a : Qual'a (Kala) - typ umocnionego' osiedla
irańskiego
[Qual'a (Kala) - tip ukreplennogo iranskogo poselenija] ilustr~
wana jest 8 ryc.
W dawnych i współczesnych słownikach perskich słowo Qal'a tłomaczone jest jako "forteca", "cytadela" "zamek". W żywym języku perskim
istnieje jeszcze jedno jego znaczenie, mianowicie: "wieś otoczona ścianą
ubitą z gliny", "umocnioną wieś", w przeciwstawieniu do słowa qarija bądź
dih "wieś nieumocniona".
W tym znaczeniu używana jest gal'a we
współczesnej literaturze perskiej i w folklorze perskim.
Na podstawie danych z literatury i osobistych obserwacji autor opisuje
w następujący sposób irańskie osiedla tego typu. Umocniona wieś posiada
w planie poziomym kształt kwadratu lub prostokąta. Otoczona jest ścianą
z gliny ubitej o wysokości 6-10 m. Na narożnikach tej ściany wznoszone są
okrągłe baszty. W jednej ze ścian znajdują się ogromne drewniane wrota
ze strażniczą wieżą. Wewnątrz czworoboku, zamkniętego umocnionymi ścia-

w

857
nami, zbudowane są domy. Są to właściwie oddzielne izby wzniesione wzdłuż
ścian ogrodzenia.
Bardzo zbliżone do irańskich qal'a są także podobne osiedla w Afganistanie. W umocnionych osiedlach mieszkała również ludność współczesnej
Turkmeńskiej SRR.
Autor uważa, że istnienie różnego typu umocnionych osiedli na obszarze
Azji Środkowej, Afganistanu i Iranu wiąże się ze starożytną historią irańskich ludów. Stwierdza on, że dawna miejscowa ludność irańska Środkowej
Azji mieszkała w umocnionych osiedlach i że ludy przybyłe później na te
terytoria, asymilując się z tubylcami, przejęły właściwy tym ostatnim sposób wznoszenia osiedli. Świadczą o tym fakty historyczne i wykopaliska
archeologiczne. Odkrycia radzieckich archeologów, dokonane w ciągu ostatnich 20 lat na obszarze Środkowej Azji m. in. w Chorezmie, dostarczyły
szczególnie bogatych materiałów, które pozwoliły stwierdzić, że współczesny
typ umocnionego osiedla z systemem korytarzowego
rozmieszczenia oddzielnych, niełączących się ze sobą małych izb - sięga głębokiej starożytności. Istniejące do dziś umocnione osiedla uważa autor za niewątpliwe pozostałości ustroju wspólnoty rodowej, ustroju, którego przeżytki utrzymywały się w ciągu długich stuleci zarówno u ludów tiurkskich, zamieszkujących Azję Środkową, jak i u irańskich.
A. R o z e in fe l d jest 'zdania, że nazwę qal',a sbosować należy do wszelkiego typu umoCiilioinych osiedli, a nie tylko do właśdwych
wojennych
ufortyfikowanych
budowli
Fakt ten ,pozwala wyjaśnić
etymologię nazw
wielu osad na tym obszarze, nazw złożonych z określnika i słowa kala.
Autor kończy swoją interesującą
rozprawę rozważaniami językowym!
na temat pochodzenia i znaczenia słowa kala.
G. M a s ł o va w pracy: Kultura
i byt jednego podmoskiewskiego
kołchozu (kołchoz im. Stalina w Łukowieckim rrejonie, moskiewskiego obwodu)
[Kul'tura i byt odnogo kołchoza Podmoskov'ja] omawia wyniki, zorganizowanej w 1950 r. przez Instytut Etnografii Ak. Nauk ZSRR, wyprawy do
przodujących
kołchozów ,podmoskiewskich,
celem zbadania
ich kultury
i bytu. Głównym ośrodkiem dokonywanych
badań był kołchoz im. Stalina
we wsi Dedinovo, w moskiewskim obwodzie nad rz. Oką.
Autorka zaczyna swe sprawozdanie od krótkiego opisu wsi, charakterystyki przedrewolucyjnego
układu' stosunków gospodarczych i własnościov;ych oraz przeglądu najważniejszych
wydarzeń, związanych z przeobrażeniem dawnej osady we współczesny, przodujący kołchoz, a następnie przechodzi do omówienia obecnego stanu kołchozu, opisując organizację pracy
oraz rolę partii i komsomołu w budowaniu kołchozu i wychowywaniu jego
kadr. Z kolei G. Masłowa omawia zasadnicze zmiany, jakie zaszły w życiu
mieszkańców wsi pod wpływem przejścia do gospodarki kołchozowej. Przejawiły się one w budownictwie, urządzeniu wnętrz, pożywieniu, w ubiorze,
w stosunkach rodzinnych, jak również w :l:yciu społecznym i kulturalnym
wsi. Zagadnienia te zostały omówione bardzo szczegółowo i wnikliwie.
W zakończeniu autorka podkreśla powstanie socjalistycznej
świadomości
u chłopów w wyniku socjalistycznego przekształcenia gospodarki i układu
społecznych stosunków.

�858
Na szczególną uwagę zasługuje nastęna praca G. Vas i l e v i c'a i M. L ev i n'a Typy hodowli renów i ich pochodzenie [Tipy olenevodstva i ich proischozdenie]. Autorzy podkreślają,
że problem określenia czasu powstania
hodowli reniferów, jej pochodzenia i dróg rozpowszechniania
się należy do
najtrudniejszych
i najmniej wyjaśnionych zagadnień historii kultury materialnej ludów Syberii. Badania w tej dziedzinie utrudnia ponadto prawie
całkowity brak prac, poświęconych charakterystyce
i porównawczej analizie
elementów hodowli, ich klasyfikacji oraz historii poszczególnych typów hodowli. Najbardziej znaną dotychczas jest klasyfikacja hodowli renów, dokonana przez V. Bogoraza. Bogoraz wyodrębnił
następujące
typy hodowli:
północna hodowla na tundrze z jazdą na saniach i bardziej południowa z jazdą wierzchem. W obrębie hodowli na tundrze wydzielił on jeszcze zachodnią hodowlę, użytkującą psa przy pasaniu renów i wschodnią - bez
psa.
Jednakże klasyfikacja
Bogoraza jest zbyt ogólnikowa. W. Bogoraz nie
wyróżnia cech charakterystycznych
dla hodowli tych zwierząt u poszczególnych grup etnicznych. Zdaniem autorów tej pracy, wśród cech które należałoby uwzględnić w nowej klasyfikacji
powinny być - dojenie samic
renów, sposoby kastracji zwierząt, rozmaite rodzaje zaprzęgów, konstrukcje
sanek, siodeł i uprzęży, wreszcie sposoby siedzenia na sankach i kierowa'nia renami itp.
Zgodnie z tymi założeniami autorzy dokonywują przeglądu poszczególnych rodzajów użytkowania
renów do transportu,
jako siły pociągowej
i jako wierzchowców. Ważnym elementem klasyfikacji
i użytkowania
renów jako zwierząt pociągowych jest typologia sanek.
Z kolei autorzy przeprowadzają
szczegółową analizę składowych części uprzęży, ilustrując swe wywody licznymi rysunkami, a następnie omawiają sposoby siedzenia na saniach i kierowania
zaprzęgniętymi
zwierzętami. Na podstawie dokonanej analizy wyodrębniają
oni 5 głównych typów transportu
reniferowego,
charakterystycznych
dla określonych
grup
narodowości.
Są te: czukocko-koriacki
typ, tungusko-jakucki,
neniecki,
łoparski i orokski. Za podstawę klasyfikacji
typów juczno-wierzchowego
transportu
przyjmują
autorzy rodzaje uzd, budowę siodła wierzchowego,
sposoby siodłania renów i jazdy na nich.
Po omówieniu zasadniczych cech hodowli renów u różnych ludów Azji
półn. autorzy wyodrębniają
5 głównych typów tej hodowli, a mianowicie:
ioparski, neniecki. saj.ański, tunguski i czukocko-koriacki.
W zakończeniu rozprawy Vasilevic i Levin dokonywują krótkiego przeglądu istniejących teorii pochodzenia hodowli renów i czasu jej powstania.
Pogląd, że ren jest najdawniejszym
po psie udomowionym zwierzęciem wyrażali głównie przedstawiciele
szkoły kulturowo-historycznej.
Obaj autorzy, na podstawie danych historycznych
i etnograficznych,
zdecydowanie
przeciwstawiają
się temu poglądowi, nawiązując do spotykanego już dawno
w literaturze fachowej zdania, że hodowla renów rozwinęła się pod wpływem hodowli koni. Z kolei wykazują oni, że hodowla renów przedostała
się na północ Eurazji z południowych
obszarów Syberii, że powstała ona
początkowo na dwóch terenach. a mianowicie na pogórzu Ałtajo-sajańskim

859
i w górzystych rejonach Zabajkalskim
i Przyamurskim.
ze wreszcie najdawniejszym użytkowaniem
rena było juczenie go i używanie jako wierzchowca.
Wszystkie przytoczonę wyżej dowody świadczą wyraznIe o tym, że hodowla renów powstała pod wpływem hodowli koni.
Na tej podstawie autorzy wysuwają przypuszczenie,
że dawne tungusko-językowe
grupy górskiego Zabajkalia,
sąsiadujące
z mongoło-językowymi ugrupowaniami,
przejęły od tych ostatnich znajomość hodowli koni.
Umiejętność ta z kolei doprowadziła
do udomowienia renów.
Drugą hipotezą, wymagającą jednak przed jej ostatecznym przyj~ciem
przeprowadzenia
uzupełniających
prac badawczych, jest !pogląd, że analogiczny proces miał miejsce w Sajanach, gdzie neńco-językowe
grupy górzystej tajgi zapoczątkowały hodowlę renów pod wpływem swych ti.urkojęzykowych sąsiadów - hodowców bydła.
P. T e
ludności

l'

l e c kij

w artykule

północno-zachodniej

Jeszcze raz o zagadnieniu
etnicznego składu
części Jakuckiej
ASRR. [Esce raz k voprosu

ob etniceskom sostave naselenija
severo-zapadnoj
casti Jakutskoj
ASSR]
rozpatruje sprawę przynależności etnicznej tzw. "anabarskich
i olenieckich
Jakutów - hodowców renów". Grupa ta określana była jako "samoistna,
wyodrębniona
grupa kulturowa",
posiadająca "organiczną jedność kUltury
materialnej".
Terleckij przeciwstawia
się tym określeniom stwierdzając na
podstawie danych historycznych
i wyników spisu ludności, że w składzie
&lt;!tr.icznym ludności tych terytoriów wyraźnie można wyodrębnić Ewenków,
stanowiących element autochtoniczy i Jakutów - element napływowy.
Autor uważa za najwłaściwsze
kryterium
określenia
etnicznej przynależności tej lub innej grupy ludności subiektywne
zeznania każdego
z poszczególnych
jej członków.
Zdaniem autora tego rodzaju zeznania,
ujęte statystycznie, obrazują rzeczywisty układ etniczny danego terytorium.
Metoda spisywania
indywidualnych
zeznań stosowana była przy sporządzaniu spisów ludności, ustalających
skład etniczny wielonarodowościowej
ludności ZSRR.
Terleckij podkreśla konieczność uwzględnienia
także przy określaniu
stosunków
ludnościowych
zarówno procesów kształtowania
sie poszczególnych grup etnicznych, jak i wyników badań etnograficznych ..
W artykule
O ludowej
pieśni
Ewenków
[Ob evenkijskoj
na rodno]
pesne] M. Vo s k o b o j n i k o v omawia pieśni Ewenków, zebrane przez
niego w czasie badań terenowych
w latach 1930-1935 i 1946-1947. Po
krótkim przeglądzie dokonanych w tej dziedzinie prac, autor wyodrębnia
trzy rodzaje pieśni spotykanych
u Ewenków Bauntowskiego
rejonu Buriato-mongolskiej
ASRR. Są to "dawławun"
czyli pieśni, śpiewane na
u:talone melodie ze stałym tekstem oraz pieśni - improwizacje, "egewun"rożne przyśpiewy
w ulgur bohaterskim
eposie, nimngakan
bajce
J improwizacje
często niezrozumiałe
dla współczesnego pokolenia i "ikcWun" - pieśni-tańce.
Obok tych dawnych pieśni obecnie rozpowszechniają
się coraz bardziej
Wśród Ewenków radzieckie pieśni ludowe i masowe, przynoszone przez
szkołę. żołnierzy, studentów itp.

�860
Nowym zjawiskiem w twórczości poetyckiej i muzycznej Ewenków są
coraz częściej pojawiające
się pieśni, układane przez młodych tubylczych
poetów. Stoją one na pograniczu p~ezji lite:a~kiej
i ludo",,:ej twórczoś~~.
We współczesnych pieśniach Ewenkow wyrazme zaznacza SIę nowa. trese,
będąca wynikiem głębokich przemian,
jakim uległo życie Ewenkow po
Rewolucji Październikowej.
Następna !praca V. Va r o n i n o j O Łaźniach Uzbek¢w [Ob uzbekskich
banjach] ilustrowana jest 21 rycinami. Autorka podkr.eśla ogr~~ne znacz~.;.
nie tego rodzaju budowli w krajach Wschodu, w ktorych łazme są SWOIstymi klubami, miejscem załatwiania
interesów
i spotkań towarzyskich.
Duże społeczne i lecznicze znaczenie łaźni wpłynęło na rozwój i charakter
ich architektury.
Autorka jest zdania, że architektoniczny
układ łaźni powstał od dawna już na Wschodzie i stąd dopiero przedostał się w swoim
czasie do starożytnego
Rzymu. O starożytności łaźni na Wschodzie świadczą m. in. wykopaliska i ruiny w Mohendjo-Daro.
Łaźnie Azji Środkowej
wznoszone były przez majstrów
ludowych,
specjalistów w tej dziedzinie budowania, a umiejętności ich przekazywane
były z pokolenia na pokolenie.
V. Voronina omawia obszernie rodzaje pomieszczeń łaźni, zaleźnie od
ich przeznaczenia, następnie techniczne urządzenia ze szczególnym uwzględnieniem systemu ogrzewania i zaopatrywania
łaźni w wodę, wreszcie architekturę
tych budowli. Z kolei przechodzi do przeglądu
wybitniejszych
łaźni, znajdujących
się w miastach Uzbekistanu;
porównuje
te budowle
z zabytkami archeologicznymi
i w zakończeniu podaje opis współczesnego
budownictwa
łaźni typu miejscowego. Wywody swoje zamyka stwierdzeniem, że w przeszłości architektura
łaźni w Azji Środkowej wyróżniała się
większą różnorodnością
i bogactwem, że obecne łaźnie cechuje prostota,
monumentalność
i umiar w zdobnictwie, a techniczne sposoby, stosowane
przy ich budowie, posiadają i nadal swe praktyczne
znaczenie.
W pracy M. Raj t Plemię Bamangwato
i jego wódz Seretse Kama
[Plemja bamangvato i ego vozd' Seretse Kama] autorka przedstawia układ
stosunków społecznych i politycznych, na którego tle rozegrał się głośny
w swoim czasie wypadek z wodzem plemienia Bamangwato Seretse Kama.
Wódz ten, w myśl zasady stosowanej przez angielską administrację
kolonialną, został wysłany na uniwersytet w Cambrigde. Tam w 1948 r. ożenił
się z Angielką. Z tego powodu władze angielskie domagały się od Seretse
Kama dobrowolnego
zrezygnowania
z tytułu wodza. Gdy Seretse Kama
kategorycznie odmówił, rząd angielski zabronił mu powracać do rezerwatu,
wyznaczonego plemieniu Bamangwato.
Autorka podaje historyczny zarys
tzw. Bechuanaland'u,
na którego terytorium
znajduje się rezerwat plemienia Bamangwato, należącego do grupy narodowej Beczuana. Następnie
omawia ścieranie się wpływów niemieckich i angielskich na tym obszarze,
zwycięstwo
odniesione
przez Anglię, stosunki
gospodarcze
i sp8łeczne,
panujące w Bechuanalandzie
oraz dzieje plemienia B3mangwato począwszy od pierwszego dziesiątka ub. wieku. M. Rajt wyjaśnia właści"\'e powody prześladowania
Seretse Kama paez władze angielskie. Małżeństwo
jego z białą kobietą było z jednej stl'ony c:-::sem, wymierzonym w politykę

861
rasowej dyskryminacji,
stosowanej
przez Unię Południowo-Afrykańską,
z drugiej zaś podrywało tradycwjne podstawy organizacji plemiennej
Beczuana, którą Anglicy starają się za wszelką cenę utrzymać przy życiu.
Autorka ocenia wypadek z Seretse Kama jako jaskrawy przykład podejścia władz angielskich do tzw. pośredniego sposobu rządzenia. Jeśli wódz
jakiegoś plemienia bezwzględnie poddaje się zarządzeniom władz - utrzymuje się na swym stanowisku, jeśli przeciwstawia
się im - traci natychmiast swą pozycję. Autorka uważa walkę plemienia Bamangwato o powrót
swego wodza za zjawisko o szerszym znaczeniu, za walkę ciemięźonego
ludu afrykańskiego
o prawo swobodnego stanowienia o sobie.
N. S t e p a n o v w rozprawie
V. N. Tatiscev
i rosyjska
etnografia
LV. N. Tatiscev i russ.kaja etnograf ja] omawia wielkie znaczenie dla rozwoju etnografii w Rosji prac Tatisceva, wybitnego uczonego rosyjskiego
i działacza państwowego z pierwszej połowy XVIII w. Autor w następujący sposób charakteryzuje
działalność TatiSceva - na tle czasów Piotra W.:
"Nowy etap w rozwoju państwa rosyjskiego, związany z reformami Piotra
wymagał głębszego zwrócenia uwagi i zbadania przyrody kraju, jego sił
wytwórczych ludności i wreszcie historii jego ludów ... Tatiscev był tym,
który doskonale rozumiał postawione zadania. Rosja powinna była mieć
swą geografię, swą historię, opis swych ludów, napisane przez własnych,
rosyjskich uczonych. Na tworzeniu takich dzieł zeszło całe źycie V. Tatisceva".
Dla etnografii
szczególne znaczenie posiada ankieta, ułożona przez
Tatisceva w 1734 r. Była ona pierwszym w historii nie tylko rosyjskiej, ale
i światowej
nauki, programem
zbierania
materiałów
etnograficznych,
archeologicznych,
historycznych
itp. Treścią ankiety były m. in. zapytania,
odnoszące się do: nazw i samookreślenia
badanego ludu, obszaru przezeń
zajmowanego,
pochodzenia,
zajęć, religii, obrzędów ,rodzinnych, języka,
folkloru, medycyny ludowej itp. Ankieta zawierała
również wskazówki
dla udzielających na nią odpowiedzi.
Drugim ważnym dla etnografii
dziełem V. Tatisceva
był "Leksykon
rosyjski,
historyczny,
geograficzny,
polityczny,
obywatelski
... " doprowadzony do litery K i ogłoszony po śmierci autora w 1793 r. Była to pierwsza
próba stworzenia w Rosji słownika encyklopedycznego.
W słowniku tym
dużo miejsca poświęcono etnografii.
Artykuły
etnograficzne,
mimo niewielkich rozmiarów, zawierały podstawowe
dane o rozmieszczeniu
omawianych ludów, o ich zajęciach, wierzeniach itp., jak również krótki zarys
ich historii.
Szczególną uwagę V. Tatiscev zwracał w s\':ych pracach na zagadnienia
etnografii historycznej, a zwłaszcza etnogenezy. W tej dziedzinie osiągnięcia
jego, jak na ówczesne czasy, były wyjątkowo duże.
Autor jest zdania, że prace V. TatiSceva posiadają wielkie znaczenie
dła etnografii rosyjskiej
i, że należy go uważać za właściwego twórcę
etnografii historycznej w Rosji.
Artykuł G. C h a n - M a g o m e d o va Ludowe mieszkania
poludniowegO Dagestanu
[Narodnoje ziliSce Juznogo Dagestana]
ilustrowany
jest
licznymi rysunkami,
planami i fotografiami.
Treścią artykułu jest szczc-

�863

862

i;

gółowy opis wyników badań nad budownictwem ludowym, przeprowadzonych w 1949 r. przez słuchaczów Moskiewskiego Instytutu Architektury
na
:terenie Południowego
Dagestanu. Autor podaje szczegółowy opis dwóch
głównych typów domów, występujących
na tym obszarze, mianowicie domów budowanych z niewypalonej cegły i domów wznoszonych z kamienia.
W artykule O rodzinie u Kabardyńców
[Familija Lepk u Kabardincev
v XIX vekaj A. P e l' S i c omawia zagadnienie "rodziny-lepk"
obejmującej
krąg krewniaków z linii ojcowskiej, noszących to samo nazwisko i jej znaczenie w życiu przedrewolucyjnej
Kabardy. Członkowie rodziny - lepk,
złączeni byli ze sobą szeregiem więzi gospodarczych, społecznych i ideologicznych. Jedność gospodarcza krewniaków,
należących do jednej takiej
'rodziny wyrażała
się głównie w obowiązku niesienia sobie wzajemnej
pomocy. Uchylenie się od takiej pomocy było uważane za czyn hańbiący.
Cechami charakterystycznymi
rodziny-Iepk były: obecność starszego w rodzinie, z którym należało się radzić we wszystkich
ważnych sprawach,
tyczących się rodzin, należących do "lepk", dalej - obowiązująca rodzinna
egzogamia, przeżytek dawnej rodowej egzogamii i wreszcie krwawa
zemsta. Jednoczyła również członków "lepk" wspólna genealogia i wywodzenie się od jednego założyciela rodu.
Autor uważa rodzinę-lepk za początkową formę patriarchalno-rodowej
.organizacji. Podkreśla przy tym, że te przeżytkowe,
wewnętrzno-rodzinne
tradycje były wykorzystywane
przez szlachtę kabardyńską
celem zwiększenia feudalnych powinności chłopstwa.
P. K u s z n e l' (Knyszew) omawia nową szkolną mapę etnograficzną
ZSRR, wydaną przez wydział etnicznej kartografii
i statystyki Instytutu
Etnografii Akademii Nauk ZSRR wspólnie z naukowo-redakcyjnym
działem opracowywania
map przy Głównym Zarz. Geodezji i Kartografii przy
Radzie Ministrów ZSRR. Mapa ta jest przeznaczona dla szkoły średniej.
Uknala
się pod tytułem: Mapa ludów ZSRR w skali 1: 5 000 000. "Sporządzona została według metody etnicznych terytoriów
z wydzieleniem
rejonów, posiadających mieszany narodowościowy
skład ludności. Na mapie wykazano terytorialne
rOZll'llieszczenie 82 narodowOŚci i grup etnicznych, przy czym każda z nich została oznaczona odrębną barwą i numerem
porządkowym" .
Dawne etnograficzne mapy szkolne nie dawały jasnego obrazu wielonarodowościowego składu ludności ZSRR. Obecna - stara się temu zapobiec przez wydzielenie rejonów ze zmieszanym narodowościowym
składem
zaludnienia.
Terytoria, posiadające jednorodną
pod względem etnicznym
ludność,
czyli tzw.
"etniczne
masywy",
zostały
pokryte
jednolitym
zabarwieniem, odpowiadającym
użytkowanej skali barw, a terytoria o różnorodnym składzie zaludnienia pokryte zostały barwnymi paskami. Barwa
paska oznacza określoną narodowość, a jego szerokość - stosunkową ilość
ludności tej narodowości w porównaniu z ogólną ilością ludności, mieszkającej na danym terytorium.
W ten sposób mapa daje przejrzyste ujęcie
charakteru
rozsiedlenia się ludności ZSRR i ułatwia zrozumienie procesu
etnicznego zbliżenia sąsiadujących ze sobą zwartych grup ludności.

Drugim ważnym osiągnięciem autorów mapy jest zobrazowanie rodzaju
laludnienia danego terytorium przez wyodrębnienie
za pomocą umownych
znaków zwartej osiadłej ludności od ludności koczowniczej i półkoczowniczej. Wyróżnione zostały w ten sposób rejony północne ZSRR z rzadko
rozsianą ludnością, prowadzącą ekstensywną
gospodarkę myśliwską -i ho~
dowlę re~ów ~raz rejony okresowego pasterstwa
w Kazachstanie
i Azji
Środkowe]. Re]ony te oznaczone zostały rzadkim barwnym zakreskowaniem, przy czym znak ~en nie był umieszczony równomiernie na całym terytOrium, a tylko w .0kolIc.ach, .zajmo:vanych przez koczowników i myśliwych.
Metoda ta pozwolIła ul1lknąc błędow poprzedniej mapy, na której etniczne
teryto~'la były. pokrywane
jednolicie barwą bez zwracania uwagi na to,
w .]~klm stopl1lU dane terytorium było opanowane gospodarczo przez ludnosc. Mapa została opracowana
na podstawie danych ze spisu ludności
w 1926 r. z uwzględnieniem
poprawek, wniesionych w latach następnych.
.
O. ~ o l' b .e . podaje sprawozdanie
z obrony dysertacyj kandydackich,
Jaka miała mle]sce w Instytucie Etnografii Ak. N. ZSRR w pierwszym
półroczu 1951 r.
G. S t r a g a n o v i ć omawia wystawę Instytutu Etnografii w Centralnym Parku Kult~ry i Wypoczynku im. S. M. Kirowa w Leningradzie.
Instytut Etnografu przez dwa lata z rzędu organizował na terenie Parku
Kultury wystawy, poświęcone obrazowaniu z jednej strony życia i walki
ludów ~olonij i krajów zależnych z imperializmem,
z drugiej strony _
budowlllctwa nowego życia w krajach oswobodzonych od ucisku.
Krótkie sprawozdania ze zjazdu naukowego w Chakassji, z prac terenowych Instytutu
.Języka, Literatury,
Historii i Sztuki Jakuckiej
Ak. N.
ZSRR, z. pr~c etno~raficznych, jakie wykonywane są w Czechosłowacji, oral:
wspoml1lel1le pośmiertne o L. Bergu - zamykają dział kroniki.
W d~iale - Kryt~ka i bibliografia - znajdują się krótkie omówienia:
e.tnograflcz~ych :vątk?~ w twórczości abchazskich pisarzy (J. Smirnova),
literatury piękne], 'poswlęconej ludom skrajnej Północy (L Gurwin) i amerykańskiej falsyfikacji biografii Gorkija (L Dmrtrowa), wreszcie recenzje
prac, dotyczących ludów ZSRR i ludów Ameryki.
. W. numerze drugim 1951 r. Etnografii
Sowieckiej
na początku znajdUJe SH~. programowy artykuł redakcji pt.: Do nowych osiqgnięć radzieckie;
et~ogr~ftl. [K .novym uspecham Sovetskoj etnografii]. Omówione są w nim
oSlągl1lęcla Z'Jazdu Etnograficznego
jaki odbył się w Moskwie w dniach
23. L -: 3. II. 1951 r. w Instytucie Etnografii Ak. Nauk ZSRR. Zjazd ten
był w~zr:ym bar?zo WYda:zeni~m. naukowym. Był to pierwszy Zjazd po
1~-let~le] pr~er:Vle, w czasie ktore] zaszły bardzo poważne zmiany w ujęcI~ch I załozel1la~h etnografii radzieckiej.
W okresie tym etnografia radZiecka przeszła, Jak zaznacza redakcja, ,.od wyłącznego badania archaicznyc~ form kult~ry. i prz~żytków ustroju wspólnoty pierwotnej do badania
wspoł~zes.nego. zycla ludow: do badania kultury i bytu socjalistycznych
naro~ow. I.rudow ZSRR oraz ludów z innych krajów. Głównymi założeniami
radzieckieJ szkoły etnograficznej
są konsekwentny
historyzm, wierne sto55

�864

865

sowanie jedynie naukowej metody dialektycznego i. history.czn~gO materi~lizmu łączenie naukowych
badań z praktycznymi
zadaniamI budowania
nowego komunistycznego
społeczeństwa.
.
Celem Zjazdu miało być podsumowanie i ocena doko~an~c~ prac, J~~
również określenie dalszych zadań i drogi rozwojowej radzIeckieJ etnografiI.
Tematyka obejmowała nie tylko zaga~?"i:nia z dz.iedziny e~n~gra~ii, lecz
i z pogranicza folklorystyki, antropologa l muzealr.lctwa. NaJwięceJ uwagi
poświęcono na Zjeździe omówieniu zag~dnień z~iązanych
z. przekształ~eniem się wsi radzieckiej. Szereg referatow omawIał, ku~t~rę l byt. ch~opow,
żyjących w kołchozach. Na Zjeździe postawion.a rowmez zagadnienie konieczności przeprowadzenia
badań nad budownictwem,
ze wzgl.ędu na
wstające na wsi nowe potrzeby. w tej .dzie~zinie. Zazna.czo~o, ze obowiązkiem etnografów jest zapoznanie archltektow
z tradycJa~1 ludowe~o ?udownictwa i swoistymi warunkami życia ludności poszczegolnych reglOnow.
W myśl zaleceń Zjazdu etnografowie powinni w dalszym ciągu ~adać p~zeżytki przeszłości w życiu rodzinnym i społecznym, aby pomoc radzieckiemu społeczeństwu szybciej je przezwyciężyć.
Zjazd podkreślił
również koniecznoś~ zbadania, n~ podstawie 'pracy
J. S t a l i n a "NacjonaL'nyj
vopros i lenimzm"
- procesow narodoweJ konsolidacji, jakie przebiegają
wśród do niedawna
opóźnionych w rozwoju
ludów ZSRR. W planie prac Instytutu przewidywane
jest zbadanie tego
rodzaju procesów w Dagestanie i wśród ludów Syberii.
W dziedzinie folklorystyki Instytutu Etnografii włączył do planu robót
opracowanie takich zagadnień jak pochodzenie folkloru, folklor jako
źródło poznania światopoglądu ludu, oraz gromadzenie i publikowanie materiałów z dziedziny folkloru Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i okresu powojennego.
W dziedzinie etnogenezy Instytut Etnografii przewiduje
opracowanie
metodologii etnogenetycznych
badań w świetle stalinowskiej
nauki o narodzie i języku, przeprowadzenie
obszernej dyskusji na te tematy z udziałem nie tylko etnografów,
lecz i archeologów,
lingwistów,
historyków,
antropologów, a następnie wydanie specjalnego, .zespołowo opracowanego
dzieła, poświęconego zagadnieniom etnogenezy. Dyskusja z udziałem przedstawicieli innych dziedzin wiedzy ma zapoczątkować coraz ściślejszą współpracę między uczonymi różnych specjalności przy opracowywaniu
zagadnień etnogenezy.
Na Zjeżdzie omówiono również problemy etnograficznego
badania ludów krajów kolonialnych. Cele i zadania tych badań dawno już wykroczyły poza krąg problemów, związanych wyłącznie z ustrojem
spólnoty
pierwotnej. Zjazd zwrócił uwagę etnografom na znaczenie i konieczność
badania współczesnego stanu ludów kolonialnych ze szczególnym uwzględnieniem procesów kształtowań
się burżuazyjnych
narodowości w warunkach kolonialnego reżymu. Jednakże ten zwrot do badania współczesności
w żadnym razie nie powinien oznaczać jakiegokolwiek
zmniejszenia postępu teoretycznego opracowywania
zagadnieil hist::Jrii spJleczeńst'Nd p'Cl'\votnego. Z zagadnień tych na plan pierwszy wysuwa siC; konieczność
stworzenia nowej periodyzacji historii pierwotnej, a w związku z tym dalsze

po-

racowanie problemów powstania i wczesnych form ustroju rodowego.
~fosunku rodu i plemienia, dalej - przejścia od matriarchatu
do patriarchatu, od społeczeństwa bezklasowego do klasowego itp.
Zjazd etnograficzny
był równocześnie do pewnego stopnia i zjazdem
antropologów, ponieważ wzięli w nim udział przedstawiciele prawie wszystkich antropologicznych
instytucji ZSRR i omówiono najważniejsze
zagadnienia z dziedziny antropogenezy
i etnicznej antropologii oraz nakreślono
plan dalszych prac z tego zakresu.
.
Zjazd poświęcił wiele uwagi zagadnieniu historii rosyjskiej i radZleckiej etnografii, antropologii
i folklorystyki.
Instytut Etnografii
włączył
do planu bieżącego pięciolecia opracowanie obszernego dzieła, poświęconego historii etnografii, antropologii i folklorystyki.
Na Zjeździe omówiono również sprawy muzealnictwa
etnograficznego.
Stwierdzono poważne braki w tej dziedzinie i wytyczono drogi, zmierzające do udoskonalenia
i podniesienia poziomu pracy w muzeach etnograficznych. Ustalono program pracy na przyszłość i wykazywano
w rzeczowej krytyce i samokrytyce błędy i niedociągnięcia
podjętych prac. Zjazd
podkreślił również konieczność prowadzenia
dalszej walki z reakcyjną,
burżuazyjną
nauką, w szczególności z rasistowskimi
koncepcjami
amerykańskiej etnografii, głoszącej niższość opóźnionych pod względem kulturowym ludów i ich "niezdolność" do samodzielnego rozwoju.
Rozprawa
t1Taficznej

L. P o t a p o w'a:

Podstawowe

zagadnienia

wystawy

etno-

[Osnovnye voprosy etnograficeskoj
ekspozicii w Sovetskich muzejach] poświęcona jest omówieniu z.ałożeń etnograficznego muzealnictwa
w ZSRR. Autor podkreśla rolę, jaką powinny
odgrywać tego typu muzea w badaniach etnograficznych.
Omawia następnie teoretyczne
podstawy wystawy etnograficznej
stwierdzając,
że wy~tawa ta powinna opierać się na założeniach klasyków marksizmu i leninizmu, przede wszystkim na ostatnich pracach J. Stalina i na osiągnięciach
radzieckiej etnografii, z którą musi być jak naj ściślej związaną. Etnograficzna wystawa ma obrazować kulturę i byt danego ludu i wydobywać na
jaw wszystkie jego specyficzne narodowe właściwości, które wyróżniają
go od innych ludów. Jedyną naukową metodą tego rodzaju wystawy jest
metoda historyczno-materialistycznego
wyjaśnienia
etnograficznych
faktów i przejawów. Wystawa powinna obrazować dwie zasadniczo przeciwstawne sobie epoki historyczne - epokę przedrewolucyjną
i współczesną,
socjalistyczną. Trudności, jakie się wiążą z realizowaniem
tego postulatu
należy rozwiązywać zależnie od możliwości poszczególnych muzeów, przy
pomocy fotografii, rycin, odpowiedniego tekstu i innych tego rodzaju środków pomocniczych. Specyfikę kulturową
jakiegoś ludu należy przy tym
obrazować nie w sposób abstrakcyjny,
lecz na tle historycznego przebiegu
życia tego ludu. Przedstawiając
w muzeum przedrewolucyjne
życie danego
ludu nie można zapominać o należytym wydobyciu na jaw klasowego rozwarstwienia
tego ludu. Nie należy również popełniać błędu zbytniego
archaizowana kultury ll\dowej, bądź też nadmiernego idealizowania przedrewolucyjnego
bytu i kultury takiego lub innego ludu. Zwracać trzeba
55*

w

muzeach

radzieckich

�866

867

uwagę także i na to, że nie wszystkie przejawy kultury ludowej powinny
być na wystawie
dodatnio ocenione.
Podejście muzeologa-etnografa
do
zbiorów musi być aktywne.
Ważne znaczenie dla etnograficznej
wystawy
posiada
odpowiednie
opracowanie jej wstępnego, wprowadzającego
działu. 'Zależnie od rodzaju
muzeum etnograficznego zmieniać się może jego tematyka, zwężać lub rozszerzać. Wystawa może obrazować kulturę i byt jednego tylko ludu bąd';.
też szeregu ludów, jak np. ludów nadwołżańskich,
północnego Kaukazu itp.
Ważną rolę odgrywają wystawy czasowe. Są to zazwyczaj wystawy typu
problemowego, jak np.: "Sztuka ludowa i ubiór ludów słowiańskich", "Dywany ludów Azji Środkowej" itp. organizowane przez. Państwowe Muzeum
Etnografii w Leningradzie.
O. B a d e

l'

w rozprawie:

Starożytne

Powietluże

w zwiqzku

z zagadnie-

i wczesnej historii
Powolża
[Drevnee Povetluz'e v svjazi s voprosami etnogeneza Mari i rannej istorii Povolz'ja] omawia na podstawie materiału archeologicznego
i wczesno-historycznego
zagadnienia,
związane
z kształtowaniem
się plemion maryjskich
i ludu
maryjskiego.
Autor przeprowadza
bardzo dokładną analizę materiałów
wykopaliskowych, ustala ich chronologię oraz związki kulturowe z innymi terenami
i rozpatruje
formy gospodarki dawnej ludności tego obszaru. W wyniku
dokonanego
przeglądu
O. Bader stwierdza,
że nadwołżańskie
maryjskie
terytorium
w ciągu tysiącleci, poprzedzających
przybycie
Rosjan, było
obszarem, na którym odbywało się bardzo silne wzajemne oddziaływanie
na siebie i .mieszanie się uralskich i wschodnio-europejskich
składników
antropologicznych,
kulturowych
i językowych.
W pewnych momentach
historycznych
zarysowywała
się przewaga jednych, w innych okresach drugich elementów.
Zdaniem autora zostało niezbicie stwierdzonym,
że
zabytki kulturowe,
znajdujące
się w górnej warstwie
szeregu grodzisk,
datowanych na rl[-VIH
w. w. n. e. są przejawami kultury dawnych Maryjców - Czeremisów. Sądzi on, że kształtowanie
się dawnych maryjskich
plemion, od których pochodzą współczesni Maryjcy, miało miejsce w I-ej
połowie I tysiącolecia n. e. w związku z przesunięciami się ludności z prawobrzeżnego obszaru dorzecza Wołgi na lewobrzeżny ..
Dzieje osiedlania się Rosj-an w dorzeczu Wietługi i na sąsiednich terenach zawołżańskich autor uważa za jeden z etapów nieprzerwanego tysiącoletniego posuwania
się Rosjan na Wschód. Punktem
wyjściowym
tej
wędrówki był obszar, zajęty w VI-X w. przez dawne słowiańskie plemiona,
a mianowicie przez Słowian Nowogrodzkich,
przez Krywiczów i Wiat yczów. Rosjanie osiedlali się początkowo nad Unżą, położoną bliżej ich
siedziby ojczystej.
Osiedlanie
się tam prawdopodobnie
zaczęło się już
w XIII w. Przedostanie
się Rosjan do dorzecza Wietługi, jak autor sądzi,
nastąpiło dopiero w XIV w. Postępującej
na wschód rosyjskiej, etnicznej
fali stawiały silny opór w X-XIII
w. państwo Bułgarów. a w XVIII-XV
w.
Chanat Kazański.

niami

etnogenezy

Maryjców

Treścią trzech następnych
rozpraw są opisy wyników badań
dzonych przez Instytut Etnografii Ak. Nauk w różnych ośrodkach
zowych.

prowakołcho-

G. M a s ł o v a w pracy
Osiedla i budowle
kołchozów
obwodu
mo[Selenij.a i postrojki kolch-ozov Moskovskoj Oblasti] omawia
wyniki wyprawy, zorganizowanej
w 1950 r. celem zbadania osiedli i budownictwa kołchozowego
i wydobycia na jaw przeobrażeń,
jakie zaszły
'IN rozplanowaniu
osiedli i budownictwie
wiejskim pod wpływem zmiany
form gospodarki i ustroju społecznego w nowej socjalistycznej
wsi.

~kiewskiego

N. N. Kał

o e v opisuje w pracy: Wzrost socjalistycznej
kultury
MoZda{Rybnicki rejon Mołdawskiej ASRR) [Rvst soci.aliceskoj
kul'tury Moldavan sela Zury] przeobrażenia
jakim uległa wieś mołdawska
pod wpływem przejścia na gospodarkę zespołową.
Na wstępie autor podaje krótki rys układu stosunków gospodarczych
i właśnościowych
przed rewolucją, historię założenia kołchozu i dalszego
jego rozwoju, przerwanego
najazdem hitlerowskim.
Z kolei dokonywuje
krótkiego przeglądu zmian, jakie zaszły w życiu ludności po założeniu
we wsi kołchozu.
OmaWlia nowe budownictwo,
ulepszenia
technicznogospodarcze, ułatwiające pracę i bytowanie, organizację pomocy sanitarnej,
rozbudowę ośrodków pracy kulturalno-oświatowej,
wreszcie przeobrażenia,
jakie zaszły w stosunkach społecznych. Kończy swe wywody stwierdzeniem,
że mołdawski
chłop-kołchożnik
jest świadomym
współtwórcą
w dziele
budowania wielkości swej ojczyzny.
Cykl prac,
poświęconych
opisom
współczesnej
wsi kołchoźniczej
w ZSRR zamyka rozprawa L. T e l' e n t'e v oj: Na drodze do zamożnego
wian

wsi

Zura

i kul~uralnego

życia

(Kołchoz

"Selija"

Ekabpilskiego

rejonu

Łotewskiej

[Na puti k zazitoćnoj i kul'turnoj
zizni]. Celem tej rozprawy
było
zobrazowanie przebiegu procesu socjalistycznej
przebudowy
wsi na podstawie wyniku badań, przeprowadzonych
w jednym z kołchozów Łotwy.
SRR)

S m i l' n o va
w pracy:
AtaZykat
i usynawianie
u Abchazów
ww. [Atalycestvo i usynovlenie u Abchazov w iX[X i XX ww.]
analizuje instytucje atałykatu
i usynowiania odgrywające w feudalnej Abchazji bardzo zbliżoną do siebie rolę społeczną.
.
Atałykat jest to oddawanie dzieci na wychowanie
do obcych rodzin.
Obyczaj ten był ogromnie rozpowszechniony
rw Abchazji aż do czasów
Rewolucji
Październikowej.
Występował
głównie u uprzywilejowanych
warstw społecznych, rzad:ziej wśród chłopów. Dzieci książęce i szlacheckie
wychowywały
się zazwyczaj w rodzinach chłopskich, rzadziej w innych
rodzinach równego sobie stanu, a wyjątkowo we własnej rodzinie. Autorka
podziela zd2nie M. Koswena, który uważa atałykat za jedną z przeżytkowych form awunkulatu
i wiąże czas jego powstania z okresem przejścia
od matriarchatu
do patriarchatu.
Usynawianie
odgrywało w Abchazji podobną rolę społeczną do atałykatu. Instytucja
ta nie została jeszcze wystarczająco
ani opisana, ani
wyjaśniona. Wśród Abchazów istniały trzy rodzaje usynawiania
- doroJ.

11)

XIX-XX

�868
słego człowieka, praktykowane
zazwyczaj dla zapewnienia
sobie be~pi:czeństwa wśród obcych; następnie dziecka lub dorosłego, tz:-,. :,usyna;:'lame
śmiertelnego wroga", którego celem było w razie popełnJ:ma
zab.o]stwa,
zawarcie pokoju między rodziną zabójcy i zamordowanego l. wreszcIe ~synawianie dorosłego tzw. "przepuszczanie p~zez dom". Os.obm~ usyn.awlany
pozostawał nadal członkiem własnej swe] grup~ rodzmne], na:-'lązywał
'edynie określone zwyczajowo więzi z tym, ktory go usynawiał.
~r~y
~SZystkich rodzajach
usynawiania
głównym. momentem
był~ dotkmęcle
trzy razy ustami przez usynawianego
osobmka p:e~sl matki,. zony lub
siostry usynawiającego.
Na tej podstawie autorka wląze usynawlame z zawarciem mlecznego pokrewieństwa.
Obie te instytucje, atałykat i usynawianie,
służyły w przedrewolucyjnej Abchazji interesom feudałów i bogatego chłopstwa i zanikły całkowicie
w radzieckiej socjalistycznej Abchazji.
Zagadnieniom etnografii obcych krajów poświęcone są dwie r02Jprawy:
E. B 10m k v i s t Dyskryminacja
Irokezów
w Stanach Zjednoczonych
Ame_
"yki [Diskriminacia
Irokezow v Soedinnennych Statach Ameriki] i M. K udr j a v c e v a Niedotykalni
[Neprikasaemye
(o nekotorych osobennostiach
kastovoj organizacii v IndiiJ].
E. B 10m k v i s t omawia obecne położenie Irokezów w St. Zjednoczonych Ameryki Płn. Nawiązuje on do faktu złożenia w październiku
HI50 r. przez grupę wodzów irokezkich na ręce przewodniczącego
delegacji
radzieckiej
ZSRR na V 'sesję Ogólnego Zgromadzenia
O. N. Z. Wyszyńskiego kopii skargi na dyskryminacyjne
zarządzenia władz amerykańskich
w stosunku do Indian w ogóle, a w szczególności - wobec Irokezów.
Autor podaje zarys dziejów Irokezów ze szczególnym uwzględnieniem
tzw. Ligi Irokezów i roli Irokezów w walkach między Anglią i Stanami
Zjednoczonymi.
Omawia rozbicie i zniszczenie plemionirokezkich,
dokonane w końcu XVIII w. przez karne ekspedycje St. Zjednoczonych, następnie obecne ich rozmieszczenie oraz stan liczbowy. Z kolei zapoznaje
z historią badań etnograficznych, prowadzonych nad Irokezami i przechodzi
do szczegółowego opisu obecnego położenia Irokezów, posiadających
zaledwie znikomą cząstkę dawnych swych ziem.
Treścią rozprawy M. K u d l' j a v c e v a o Nietykalnych
jest analiza
niektórych
przejawów
organizacji
kastowej
w Indiach ze szczególnym
uwzględnieniem najniższych kast społeczeństwa hinduskiego. Sam problem
pochodzenia
"niedotykalnych"
autor uważa za część bardziej złożonego
zagadnienia,
mianowicie zagadnienia
istoty i pochodzenia ustroju kastowego oraz hinduizmu. Rozstrzygnąć to zagadnienie można będzie, zdaniem
autora, dopiero po zanalizowaniu specyfiki warunków wytwórczości i społecznych stosunków Indii, specyfiki feudalizmu i poprzedzających
go form
organizacji społecznej. M. Kudrjavcev kończy swą pracę omówieniem obecnego położenia "niedotykalnych",
wiążących się coraz bardziej z klasą
robotniczą Indii.

869
S. T o kar

e v w rozprawie: Główne etapy rozwoju rosyjskiej
przedi radzieckiej
etnografii
[Osnovnye
etapy razvitija
russkoj
dorevoljucionnoj
i sovetskoj etnografii]
wysuwa
projekt
periodyzacji
historii etnografii w Rosji. - Zadanie zespołowego opracowania
historii
etnografii
podjął Instytut
Etnografii A. N. ZSRR. Celem tej zbiorowej
pracy wybitnych specjalistów ma być wykazanie wielkiego wkładu rosyj ..
skiej nauki do etnografii światowej i prioritetu uczonych rosyjskich przy
stawianiu
i rozwiązywaniu
zasadniczych
problemów
etnografii,
rozumianej
jako nauki o człowieku
i jego kulturze.
Autor jest zdania,
że pierwszym
etapem podjętego przez Instytut
Etnografii
zadania powinno być opracowanie
ogólnego ujęcia periodyzacji
historii etnografii.
Periodyzacja
ta umożliwiłaby
ustalenie
różnorodnych
pod względem
jakościowym
etapów
historycznego
procesu,
przebiegającego
w czasie.
Określać ją powinny
w zasadzie węzłowe punktyogólnohistorycznego
rozwoju Rosji. Historię etnografii w Rosji autor dzieli na dwie epoki _
przedrewolucyjną
i po Rewolucji Październikowej.
W historii rozwoju
etnografii w Rosji przedrewolucyjnej
S. Tokarev wyodrębnia
8 okresÓw.
Wszystkie te okresy
autor
kolejno rozpatruje,
uzasadniając
wynikami
przeprowadzonej
analizy, proponowany
przez siebie projekt
podziału
chronologicznego
historii etnografii. W dziejach etnografii
w Rosji po
Rewolucji Październikowej
S. Tokarev wyodrębnia 4 etapy. Autor końclY
swą pracę wyliczeniem
zadań, jakie stoją przed radziecką
etnografią
w obecnym etapie jej rozwoju.
rewolucyjnej

N. B u t i n o v w dyskusyjnym
artykule
O pier1l'otnej ciągłości języ.
w Australii
[O pervobytnoj
lingvisticeskoj
nepreryvnosti
v Avstralii] wykazuje na przykładzie istniejącej wspólnoty słownictwa między
wieloma lokalno-rodowymi
grupami ludności Australii - słuszność hipotezy prof. S. Tołstowa o pierwotnej
ciągłości językowej.
Stwierdza
on.
że wskutek zawieranych
związków małżeńskich
między członkami rÓŻnych plemion i spotkań międzyplemiennych,
urządzanych
przy różnych
okazjach, np. przy obrzędach inicjacji, języki mniej lub bardziej zbli:,:onych ze sobą plemion wykazują znaczny procent wspólnego zasobu słownictwa.
kowej

Do rzędu dyskusyjnych
artykułów
należy również artykuł M. K o swen.a:
O historycznym
ustosunkowaniu
się rodu i plemienia
[O istoriceskom sootnośenii
roda i plemeni].
Autor polemizuje
z wywodami
S. Tołstowa, który wystąpił w obronie koncepcji istnienia przedplemien_
nego stadium rozwoju społeczeństwa
pierwotnego
uważając, że ród poprzedzał powstanie plemienia. - M. Koswen nie zgadza się z tym ujęciem.
Jest on zdania, że plemię powstaje równocześnie z rodem w momencie
powstania
ustroju
rodowego, zjawiającego
się na miejsce pierwotnego
"tada.
Z

hipotezą

S.

si~ dyskusyjna
praca
chodzenia
pokrewnych

Tołstowa o "pierwotnej
ciągłości językowej"
wląze
V. G u d k o v o j - S e n k e v i c: Do zagadnienia pogrup i rodzin
języków
[K problemeproischozde-

�870
nija l'odsvennych
grup i semej jazykov). Autorka
uważa, że hipoteza
S. Tołstowa o istnieniu w historii społeczeństwa rodowego okresu, w którym istniały oddzielne rody, ale nie było jeszcze plemion, pORiacla dla
językoznawstwa
ogromne zna~zenie.
Równie ważnym wydaje jej się przypuszczenie
tegoż samego Rutora.
że egzogamia była podstawą ukształtowania
się "pierwotnej ciągłości językowej".
Autorce odpowiadają
w zasadzie przypuszczenia
S. Tołstowa. Uważa
ona jednak, że na razie nie zostały one jeszcze wystarczająco udowodnione,
ale równocześnie sądzi, że zorównawczo-historyczne
badania Finno-ugryjskich języków będą w stanie dostarczyć materiału faktycznego który pozwoliłby zamienić hipotezy w teorię.
N. S a l'k o w artykule:
Dywany
południowego
Dagestanu
[Kovry
juznogo Dagestana), ilustrowanym wieloma rycinami, omawia jedną z dziedzin twórczości artystycznej kobiet Dagestanu. Wyrób dywanów szczególnie
rozpowszechniony
był na terenie południowego Dagestanu. Dywany Dagestanu z dawna słynęły z wysokich swoich zalet.
N. Sal'ko opisuje rozwój kobiernictwa
po Rewolucji Październikowej,
wyróżnia szereg lokalnych ośrodków tej wytwórczości i analizuje cechujące
je elementy zdobnicze.
Dział kroniki poświęcony jest głównie omówieniu działalności Instytutu
Etnografii A. N. ZSRR za rok 1950 i r,siągnięć Zjazdu Etnograficznego.
odbytego na początku 1951 r.
Rok 1950 był rokiem zakończenia prac naukowo-badawczych
Instytutu
Etnografii pierwszej pięciolatki powojennej, i opracowania planu nowego
pięciolecia. W roku tym Instytut Etnografii zakończył zwrot w rozwoju
radzieckiej etnografii, dokonywany w myśl postanowień C. K. W. K. P. (b) w odniesieniu do ideologicznych zagadnień i nowych prac J. Stalina przechodząc zdecydowanie do badania kultury i życia współczesnych ludów.
W r. 1950 zaczęto również przeprowadzać badania kultury i życia robotników, jako składowego elementu socjalistycznych
narodów. Rozpoczęt()
prace nad zagadnieniem,
umieszczonym
w planie następnej
pięciolatki
"Mieszkanie ludów ZSRR w związku z socjalistyczną
przebudową osiedli
kołchoźniczych" .
Rozpoczęto również prace wstępne nad dalszymi problemami następnej
pięcio~atki, a mianowicie
nad "Powstawaniem
nowych socjalistycznych
narodow w ZSRR" i "Powstawaniem
narodów w warunkach ustroju kolonialnego".
W roku 1950 przeprowadzone
były badania nowych form życia rodzinnego ludów ZSRR.
.W związku z opracowywaniem
problemu badania etnicznego składu
ludow c.ałego świata zakończono redagowanie
4 tomów wielotomowego.
wydawnIctwa "Ludy świata".
.
Poważn?:mi rezultatami
pracy wykazał się dział etniczny statystyki
I kartograflI
Instytutu
Etnografii. W dziale tym opracowano w. r. 1950
llzer~g map etnograficznych
poszczególnych republik i ogólną mapę etnograficzną ZSRR dla szkoły średniej. Zakończono pracę nad 13 rozdziałami

871
Atlasu etnograficznego Syberii, zawierającymi 50 map i ponad 1000 rysunków i fotografii. Opracowano następujące działy Atlasu: 1) Rozmieszczenie
ludów Syberii w XVII w.; 2) Współczesne rozmieszczenie ludów Syberii;
3) Typy gospodarki ludów Syberii; 4) Mieszkanie ludów Syberii; 5) Typy
transportu
renami; 6) Typy hodowli psów; 7) Typy nart; 8) Typy łodzi:
9) Typu ubioru zwierzchniego ;10) Typy obuwia; 11) Ornament ludów Syberii; 12) Typy bębnów szamańskich; 13) Typy ubiorów szamańskich ludów
Syberii.
Wśród innych prac, wykonanych
przez Instytut Etnografii
w r. 1950
należałoby jeszcze wymienić przygotowanie do druku przez Wydział Folkloru zespołowej pracy pt. "Słowiański
folklor",
opracowywanie przez tenże
Wydział zagadnień pochodzenia
folkloru i sztuki plastycznej,
nastepnie
zakończenie Zbiorowej pracy "Anglo-amerykańska
etnografia
na slużbie
imperializmu"
oraz przygotowywani.e wraz z katedrą Etnografii Moskiewskiego Uniwersytetu
"Kursu
og6lnej
etnografii".
Ukończenie
tego podręcznika przewidywane jest na r. 1955.
W 1950 r. opracowano również szereg publikacji na podstawie zbiorów
muzealnych i zorganizowano szereg wystaw w muzeach Instytutu Etnografii.
Nie zaniedbano również ważnej sprawy przygotowywania
przez Instytut
nowych kadr pracowników naukowych na polu etnografii.
Ważnym działem prac Instytutu Etnografii Ak. N. ZSRR w r. 1950 były
rozległe badania terenowe, prowadzone w różnych częściach kraju.
Instytut Etnografii zorganizował również na początku 1951 r. ogólnokrajowy Zjazd Etnograficzny w Moskwie. W zakończeniu Zjazdu uczestnicy
jego uchwalili rezolucję, ujmującą
w 16 punktach
główne osiągnięcia,
trudności i zadania etnografii radzieckiej.
Rezolucja podkreśla zasadnicze zmiany i przeobrażenia
jakim' uległa
w ciągu ostatnich 12-tu lat etnografia w ZSRR i stwierdza, że głównym
zadaniem radzieckich
etnografów
powinno być badanie socjalistycznego
życia chłopów w kołchozach i klasy robotniczej ZSRR. W dziale tych prac
na plan pierwszy należy wysunąć badanie budownictwa.
Dalszymi ważnymi zadaniami etnografii radzieckiej powinno być badanie ludowej twórczości ze szczególnym uwzględnieniem
folkloru, następnie
zagadnień etnogenezy, zwłaszcza ludów słowiańskich, badanie etnograficzne
krajów ludowej demokracji, badanie współczesnego położenia ludów krajów
kolonialnych i zależnych. Jednym z najważniejszych
zadań w dziedzinie
badania społeczeństwa
pierwotnego
jest opracowanie
nowej periodyzacji
historii ustroju spólnoty pierwotnej, a w związku z tym teoretyczne zbadanie szeregu zagadnień z tego zakresu.
Rezolucja Zjazdu omawia również zadania, stojące przed antropologią
radziecką w dziedzinie antropogenezy i antropologii etnicznej.
Z kolei podkreśla znaczenie podjętej przez Instytut Etnografii inicjatywy opracowania
wielkiego
zbiorowego
dzieła, poświęconego
historii
rosyjskiej etnografii, antropologii i folklorystyki. Następnie zwraca uwagę
na "konieczność naukowego opracowania podstawowych
zagadnień ekspozycji etnograficznej w muzeach radzieckich na podstawie zasadniczych prac
klasyków marksizmu-leninizmu
i osiągnięć radzieckiej etnografii".
Zjazd

�873

872
uważa za rzecz niezbędną zwrócenie odnośnym władzom uwagi na konieczność stworzenia
wystaw etnograficznych
we wszystkich
muzeach
krajoznawczych
i przypisuje
wielkie znaczenie zorganizowaniu
muzeów
kultury ludowej i architektury
na wolnym powietrzu.
Zjazd uznał za rzecz konieczną zwrócenie się do Ministerstwa
Szkół
Wyższych z prośbą o utworzenie katedr etnografii w ważniejszych uniwersytetach, a przede wszystkim w ośrodkach uniwersyteckich
stolic autonomicznych republik i wprowadzenie
etnografii, jako obowiązującego przedmiotu na wydziale geografii i na wydziale wschodu uniwersytetów
oraz
historii i geografii Instytutów pedagogicznych.
W dziedzinie badań terenowych Zjazd wysunął konieczność opracowania
przez Instytut Etnografii programu i metodycznych
założeń prac terenowych w zakresie przede wszystkim badań etnograficznych
kołchozów, klasy
robotniczej, budownictwa
itp. Zjazd uznał za niezbędne zwrócenie się do
Instytutu
Etnografii
z prośbą organizowania
co roku sprawozdawczych
zebrań krajowych,
poświęconych omówieniu wyników przeprowadzonych
badań terenowych. Aprobując decyzję Instytutu przeprowadzenia
dyskusji
na temat metodologii etnograficznych
badań i periodyzacji historii społeczeństwa pierwotnego,
Zjazd zalecH organizowanie
podobnych
dyskusji
na inne zasadnicze tematy etnografii.
Zeszyt II zamykają sprawozdania
z obrony dysertacji
kandydackich
w Instytucie Etnograi'ii Ak. N. ZSRR oraz recenzje. zakres tematyki dysertacyj obejmował
następująoe
zagadnienia:
Ubiór ludowy zakarpa.ckich
likra:ińców; przeżytki ustroju rodowego u południowych Słowian w XIX
do XX ww.; skład narodowościowy
ludności Holandii w świetle danych
etnograficznych;
próba etnognaficzmego badania
socjaHstycZlI1ej kultuil'Y
abchazskiej wsi kołchoźni·czej; typy antropologiczne tubylczej ludności Mołd'.lwski,ej SRR (Do problemu etnogenezy Mołdawian).
Na wstępie zeszytu III - 1951 r. czasopisma "Sovetskaja Etnografija"
znajduje
się rozprawa
S. T o ł s t o wa
Wyniki'
przebudowy
praev
Instytutu
Etnografii
A. N. ZSRR w świetle dzida I. V. Stalina "Marksizm
i zagadnienia językoznawstwa"
[Itogi perestrojki raboty Instituta Etnografii
A. N. ZSRR w svete truda L V. Stalina "Marksizm i voprosy jazykoznanija).
Jest to referat wygłoszony przez S. Tołstowa na posiedzeniu Rady naukowej Instytutu Etnografii, poświęconym
obchodowi
roC'znicy ukazania się
w druku prac J. Stalina o językoznawst ••.•
ie.
Autor omawia ujemny wpływ M. Marra i jego szkoły na rozwój etnografii w ZSRR. Wpływ ten etnografowie
radzieccy zaczęli przezwyciężać
dopiero po 1934-36 r., po opublikowaniu
orzeczeń partii ,odnoszących się
do historii oraz "Uwag" Stalina, Kirowa i Zdanowa o konspektach
podręczni~ów historii ZSRR i historii powszechnej.
Publikacje
te odegrały
zasadmczą rolę w rozwoju etnografii i archeologii na drodze marksizmu
i leninizmu.
Po ukazaniu się w druku prac J. Stalina o językoznawstwie
naukowobadawcze Instytuty ZSRR, a wśród nich i Instytut Etnografii, przystąpiły
do rewizji dokonanych prac, stwierdzenia
ich błędów i wyszukania dról1
wyjścia z kręgu mylnych założeń marryzmu.
'"

·l

'.11;

i

Instytut Etnografii rozpoczął ten krytyczny przegląd od oceny prac,
przygotowywanych
do druku, Szczególną uwagę poświęcono opracowaniu
nowych ujęć zagadnień etnogenezy, zgodnych z założeniami nauki J, St:ll'rn
o narodzie i języku. Decydującą rolę w tej dziedzinie prac Instytutu odegrał
Wszechzwiązkowy
Zjazd etnograficzny,
zwołany
na początku
1951 r.
W zjeździe i w dyskusji nad problemami
etnogenezy wzięli udział poza
etnografami
antropologowie,
archeologowie, historycy i lingwiści.
Do ważniejszych zagadnień, które wymagają dokonania krytycznej ich
oceny z punktu widzenia nowych ujęć etnografii radzieckiej należą według
S. Tołstowa m. in. problemy takie, jak pochodzenie sztuki, periodyzacja
historii s'połeczeństwa pierwotnego, sprawa procesu konsolidacji narodowej
wielu do niedawna opóźnionych w rozwoju ludów ZSRR oraz współczesnych ludów krajów kolonialnych i zależnych. Autor wyraża głębokie prz~konanie, że cała dalsza praca w dziedzinie etnografii będzie rozwijała się
na podstawie głębokiego twórczego przyswojenia sobie założeń najnowszych
prac J. Stalina, będących wybitnym osiągnięciem marksistowsko-leninowskiej nauki.
W następnym artykule: Rozwój radzieckiej antropologii w świette pracy
J. Stalina "Marksizm
i zagadnienia
językoznawstwa"
[Razvitie sovetskoj
antropologU w svete trud a L V. Stalina "Marksizm i voprosy jazykoznanija")
M. L e v i n rozważa znaczenie nowych prac J. Stalina dla antropologii.
Stwierdza on, źe prace te odkryły nowe perspektywy
przed pracownikami
naukowymi różnych gałęzi wiedzy, a w szczególności - historii, w szerokim
tego słowa znaczeniu. Antropologia, choć zaliczona do nauk biologicznych,
związana jest jak najściślej swą tematyką z historycznymi dyscyplinami zwłaszcza z archeologią i etnografią. Rok, który upłynął od czasu ukazania
się prac J. Stalina, był i dla antropologii okresem, w którym dokonano
krytycznego przeglądu dawnych prac, przezwyciężono błędne ujęcia i wytyczono drogi nowej, twórczej pracy.
Autor stwierdza,
że jednym z ważniejszych
problemów
antropologii
jest zagadnienie etnogenezy
i związane z nim zagadnienie
genezy świadomości, powstania myślenia i mowy. Te problemy rozwiązywane są obecnie
w myśl założeń pracy J. Stalina o językoznawstwie.
Poświęcona im jest
praca V. Bunaka o początkowych
etapach rozwoju myślenia i mowy na
podstawie danych antropologii.
Drugą ważną dziedziną radzieckiej
antropologii jest dziedzina antropologii etnicznej, w której może naj silniej przejawiły
się błędne ujęcia
s~koły Marra.
Dalsze wskazania znajduje antropologia radziecka w pracach J. Stalina
o językoznawstwie.
Antropologia
etniczna rozpatrując
zagadnienia
typów
antropologicznych,
powstawania
skladu
antropologicznego
współczesnej
i dawnej
ludności, wiąże się ściśle z lingwistyką,
archeologią,
historią
i etnografią. Jednym z ważniejszych jej zadań jest teoretyczne opracowanie
zagadnienia
stosunku typów antropologicznych
z jednej strony, ludów,
języków i kultur - z drugiej, jak również opracowanie zgodnie z założeniami ostatnich
prac J. Stalina, zagadnienia
procesu kształtowania
się

�875

874
i przeobrażania

!.

!.,~

.

typów antropologicznych

na różnych

etapach

społeczeństwa

ludzkiego.
Autor kończy swą rozprawę stwierdzeniem,
że praca J. Stalina o językoznawstwie
okazała
się dla antropologii
źródłem
twórczych
badań
i niezawodnym
orężem w walce z idealistycznymi,
antymarksistowskimi
koncepcjami w tej dziedzinie wiedzy.
Treścią obszernej rozprawy I. P o t e c h i n a: Niektóre problemy etnograficznego
badania
ludów
krajów
kolonialnych
[Nekotorye
problemy
etnograficeskogo
iz'ucenija narodov kolonial'nych
stran] jest omówienie
nowych ujęć etnografii radzieckiej w dziedzinie badań ludów krajów kolonialnych i zależnych.
Autor stwierdza, że etnografia zagraniczna, zwłaszcza w krajach posiadających kolonie ,ogranicza się w zasadzie do badania życia i kultury tych
ludów, a zgromadzony
przez nią materiał
wyzyskiwany
jest następnie
przez kierownicze klasy państw imperialistycznych
dla utrwalenia kolonialnego ucisku.
Etnografia radziecka do niedawna ujmowała badanie kultury i życia
ludów krajów kolonialnych
jednostronnie,
rozpatrując
jedynie tradycyjne
formy życia tych ludów bez uwzględnienia
współczesnych
warunków
ich
bytowania i współczesnej
kultury. Autor uważa to stanowisko
za niewłaściwe.
Sądzi on, że jednym z ważniejszych
zadań etnograficznego
badania ludów kolonialnych
jest zbadanie
charakteru
i przyczyn
ich
opóźnienia
w rozwoju
oraz opracowanie
historii
kultury
tych ludów
z uwzględnieniem
dziejów rozwoju konkretnych
ludów w okresie poprzedzającym ich uciemiężenie przez kolonizatorów,
a następnie przeobrażeina
ich życia w warunkach
ucisku kolonialnego.
Wśród zespołu zagadnień, związanych z tą dziedziną badań etnograficznych autor wyodrębnia i analizuje szczegółowo dwa: l) rozkład ródowoplemiennej organizacji, przeżytków niewolnictwa
i stosunków feudalnych
oraz 2) kształtowanie
się narodów burżuazyjnych.
Oba te zagadnienia
uważa przy tym za dwie strony jednego procesu - rozwoju stosunków
kapitalistycznych.
Odrębnym zagadnieniem jest sprawa kształtowania
się i rozwoju spólnot
narodowych w takich krajach, jak Chiny, Korea, Vietnam, które zostały
już oswobodzone od ucisku imperialistycznego.
W zakończeniu pracy autor podaje krótki przegląd angielskiej funkcjonalnej oraz amerykańskiej
psychologicznej szkoły etnograficznej
i wykazuje
ich antynaukowe i reakcyjne założenia. Stwierdza on, że etnograficzne badania ludów krajów kolonialnych
i zależnych powinny być ściśle związane
z nieustępliwą
walką z tymi kierunkami
współczesnej burżuazyjnej
etnografii, które służą reakcyjnej polityce imperializmu. Za takie kierunki uważa
przede wszystkim funkcjonalizm
i psychologiczną szkołę amerykańską.
Autor jest. zdania, że należy również zwalczać poglądy wyrażane w pracach. et~o~raflcznych,
pisanych przez przedstawicieli
inteligencji tubylczej.
przejaWiających s:voiste "narodnickie" nastawienie. Idealizując dawny ustrój
spólnot.y .rodo.weJ. autorzy
ci ułatwiają
imperialistom
przeprowadzanie
reakcYJne} pohtykl zachowywania starych i przeżytych form źycia i kultury.

:

Rozprawa

V. B li n a k a : początkowe
etapy rozwoju
myślenia
i mowll
antropologii
[Nacalnye etapy razvitija myślenija i reci po
dannym antropologii] była referowana
na Zjeździe Etnograficznym.
Autor.
opierając się głównie na badaniach morfologicznych
i paleoantropologicznych w powiązaniu z danymi
archeologicznymi
i psychofizjologicznymi.
podaje schemat początkowych
etapów rozwoju myślenia i mowy. Zaczyna
pracę od rozpatrzenia
stadiów, poprzedzających
powstanie mowy, po czym
analizuje początkowe stadium rozwoju mowy i myślenia i następne, któ1'('
(;kreśla jako stadium powiązanych wypowiedzi. Stwierdza przy tym istnienie
jakościowej różnicy między mową pitekantropusa,
sinantropusa,
neandertalczyka a mową homo sapiens. Za fakty, które można dowieść uważa
"nierozerwalny
związek między rozwojem myślenia i dźwiękową stroni:!
mowy; przodującą
rolę zmieniających
się warunków
naturalnego
i społecznego środowiska; decydujące zwroty w rozwoju intelektu, dostosowane
po pierwsze
do opanowania
umiejętności
przygotowania
narzędzi;
po
drugie - do przejścia od dolnego paleolitu do górnego; proces wyprostowania ciała jako siła poruszająca
w przebudowie
peryferyjnych
organów
mowy i wnioski, wypływające z badania szkieletów człowieka wykopaliskowego odn.ośnie położenia krtani i pracy dolnej szczęki".
V. Bunak jest zdania, że zagadnienie myślenia i wczesnych etapów jego
rozwoju - jest podstawowym
problemem nauki o pochodzeniu człowieka
i jako takie powinno zająć należne mu miejsce w radzieckiej antropolog i i
i teorii antropogenezy.

wedlug

danych

S. K l j a

sstor ny j

w niewielkiej rozprawce: Kangiujska
etnotoponirKangjujskaja
etno-toponimika
w orchonskich
tekstach] analizuje szereg dawnych tekstów orchońskich i na ich podstawie
próbuje wyjaśnić nazwy pewnych ugrupowań
etnicznych
i miejscowości
na obszarze środkowej
Syr-Darii.
Po szczegółowym
rozpatrzeniu
tych
tekstów dochodzi do wniosku, że na początku VIII w. oazy środkowej
Syr-Darii, zwanej wówczas rzeką Kanga, tworzyły jeden polityczny związek,
którego ośrodkiem był Otrar (inaczej Trarband).
Plemiona Pieczeniegów,
określane
jako Kengeresowie
"ludzie Kanga" "mężowie Kanga" według
omawianych tekstów były jedynym na tym obszarze masywem etnicznym.
przeciwstawianym
Sogdyjcom i zachodnio-tiurkskim
plemionom.
Ten wojenno-polityczny
blok związku pieczenieżskich plemion z mieszkańcami średniej Syr-Darii, w których panowali władcy pochodzenia tiurkskiego - w dużej mierze tłumaczy, zdaniem autora, powodzenie stuletniej
walki tych władców z arabskimi najeźdźcami.
Treścią obszernej rozprawy V, K r u p j a n s k oj:
Ludowa
twórczość
pieśniarska
w okresie powojennym.
(Na podstawie materiałów
rosyjskich,
ukraińskich
i białoruskich).
[Narodnoe pesennoe tvorcestvo poslevoennogo
perioda] jest omówienie ludowego pieśniarstwa
Rosjan, Ukraińców i Białorusinów po ostatniej wojnie światowej.
Autorka zwraca uwagę na ścisle wzajemne związki, jakie istnieją od
dawna między tymi trzema narodami. Związki te zostały zacieśnione jeszcze
bardziej po Rewolucji Październikowej,
a w szczególności w czasie wielkiej
wojny ojczyźnianej.
Rozkwit ludowej twórczości
poetyckiej
po wojnie

mika

w tekstach

orchońskich

�876

877

uwarunkowany
był ogromnym podwyższeniem stopnia napięcia twór.czego
ludowych mas, przejawiający
się we wszystkich niemal dziedzinach życia
ludności ZSRR. Współczesna twórczość ludowa przeżywa głębokie ~rzeobrażenia w związku z nowymi formami pracy i życia wsi kołchozowej,
ogólnym podniesieniem
się poziomu kultury
i rozwojem socjalistycznej
świadomości wśród ludzi radzieckich. Już przed wojną w folklorze rosyjskim przejawiało
się wyraźnie dążenie do stworzenia takich ludowych
radzieckich pieśni, które obrazowałyby w pełni nową socjalistyczną rzeczywistość w oparciu o najdoskonalsze wzory rosyjskiego pieśniarstwa.
W czasie wojny rozwinęła się ogromnie masowa twórczość pieśniarska,
szczególnie źywo przejawiająca
się w środowisku
frontowym
i partyzanckim. Wszystko to wywarło wielki wpływ na powojenną ludową twórczość poetycką, ogniskującą się głównie w twórczych zespołach chóralnych.
Dużą pomoc w tych poczynaniach okazują amatorom zawodowi kompozytorzy, wyjeżdżający w teren oraz zjazdy autorów ludowych pieśni, organizowane w różnych miastach kraju.
Ludowa radziecka pieśń z reguły powstaje w zespołach chóralnych.
zakładanych
w ośrodkach pracy, w kołchozach, sowchozach, fabrykach.
zakładach przemysłowych itp.
Coraz bardziej rozwija się metoda zespołowego opracowywania pieśni,
ułożonej przez jednego autora. Kolektyw wprowadza
do pieśni zmiany
i uzupełnienia tekstu i melodii.
Autorka analizuje
szereg pieśni, podkreślając
ich wysoki poziom
ideowy, patriotyzm i miłość do socjalistycznej ojczyzny i do Stalina. Pieśni
te odzwierciedlają dążenie ludzi radzieckich do budowania nowego komunistycznego społeczeństwa i obrony pokoju na świecie.
B. A l e k s a n d r o w w rozprawie:
Tybet
i Tybetańczycy
[Tibet
opisuje współczesne życie i kulturę Tybetańczyków.
Omawia
on w zarysie historię Tybetu i związki jego z Chinami, a następnie podaje
obszerny przegląd stosunków gospodarczych i społecznych kraju. Autor
zwraca szczególną uwagę na rolę religii lamaistycznej
i duchowieństwa
w kształtowaniu się i utrzymaniu do czasów obecnych w Tybecie ustroju
feudalnego. Kończy swą pracę omówieniem znaczenia podpisanej w maju
1951 r. umowy między Rządem Ludowym Chin i miejscowym rządem
Tybetu.
i Tibetcy]

A. N o v i c e v a: Koczownicy
i półkoczownicy
tureccy
we
[Tureckie kocevniki i polukocevniki v S'ovremennoj
!urcii] .poświęcona jest opisom życia i kultury tureckich koczowniczych
l nawpoł koczowniczych
plemion i rodów zwanych ogó:nie Jurukami. Zamieszkują
one głównie południowo-wschodnie
oraz zachodnie obszary
Anatolii.
.
Rozprawa

współczesnej

Turcji

Autor omawia szczegółowo rozmieszczenie tych plemion ich liczebność
rodowo-plemienną
organizację, gospodarkę i uk'lad społecz~ych stosunków:
W zakończeniu, w odrębnym rozdziale pod tytułem - reakcyjna polityka
tureckiego rządu wobec plemion - analizuje agrarną politykę turecldego
rządu, popierającą obszarników i bogatych chłopów ze szkodą dla uboższych
warstw ludności wiejskiej.

Polityka ta utrudnia, zdaniem autora, przechodzenie Juruków do życia
osiadłego, mimo zarządzeń
pozornie
temu sprzyjających.
A. Novicev
stwierdza, że w Turcji współczesnej brak odpowiednich warunków, niezbędnych do szybkiego usunięcia
istniejących
u Juruków
przeżytków
rodowo-plemiennych
i przejścia od nawpół-feudalnych
i nawpół-patriarchal.
nych stosunków do wyższych form społeczno-gospodarczego rozwoju.
V. G u s e v w obszernej rozprawie Hercen i poezja Ludowa [Gercen
i narodnaja poezija] czyni próbę usystematyzowania
poglądów A. Hercena
na poezję ludową i wyjaśnienia jego roli w dziejach folklorystyki, a częściowo i etnografii rosyjskiej.
Autor dochodzi do wniosku, że Hercen łącznie z Bielińskim zapoczątkował rewolucyjno-demokratyczny
kierunek w badaniach ludowej twórczości poetyckiej i opracował materialistyczną
metodę badania tej twórczości, rozpatrując
ją w związku z konkretną historią, przede wszystkim
z współczesnością i życiem mas pracujących.
Poglądy Hercena na ludową twórczość przeciwstawiały się idealistycznym i reakcyjnym teoriom w folklorystyce. Na tej podstawie autor ocenia
Hercena jako uczonego, który wyprzedził współczesną mu zachodnio-europejską i rosyjską burżuazyjną liberalno-szlachecką
folklorystykę.
Do rzędu dyskusyjnych omówień należą tezy referatu V. S o l' o k i n a:
Niektóre
zagadnienia
historii
społeczeństwa
pierwotnego
[Nekotorye voprosy
istorii pervobytnogo obscestwa], wygłoszonego na posiedzeniu naukowym
w Instytucie Historii Kultury Materialnej.
Autor polemizuje z hipotezą prof. S. Tołstowa o "pierwotnej ciągłości
językowej".
N. Ja s'k o podaje krótką notatkę pt.: Socjalistyczny
Donbass w ludowej
poetyckiej
Radzieckiego
Zakarpacia
[Socialisticeskij
Donbass
v narodnom poetickom tvorcestve sovetskogo Zakarpat'ja].
Opisuje on przeobrażenia,
jakim
uległy, po złączeniu
Zakarpacia
z Radziecką Ukrainą, popularne na tym obszarze kołomyjki. Pieśni te,
śpiewane przy pracy i podczas wypoczynku, w nowych warunkach
życia
Zakarpacia
wypełniają
się c,raz bardziej
społeczno-polityczną
treścią,
. związaną z różnymi rodzajamI pracy i wytwórczości. - Autor rozpatruje
szczegółowo kołomyjki, układane przez górników Donbassu, pochodzących
z Zakarpacia.
twórczości

1. G u r v i c w artykule: Współczesna twÓl'CZOŚĆ jakuckich
rzeźbiarz11
[Sovremennoe tvorcestvo jakutskich kosterezov] om&lt;1wia twórczość
współczesnych
rzeźbiarzy
jakuckich,
wycinających
w kości mamutów
"zdobne przedmioty, figurki i sceny rodzajowe. Rzeźba w kości jest jedną
z postaci dawnej sztuki ludowej jakuckiej. Umiejętność ta rozwinęła sk
szczególnie po Rewolucji Październikowej.
Artykuł ilustr';:rwany jest fotografiami rzeźb, znajdujących się w muzeach Moskwy i ,Jakucka.

w kości

r.
grupy

B a b a c h a n o v w krótkiej
Zydów-muzułmanów

evreev-musul'man

not.atce: Do zagadnienia
o pochodzenin
[K voprosu o proichezdenii gruppy
rozważa wypadki przechodzenia Zydów na

w Bucharze

v Buchare]

�878

879

Islam w dawnym emiracie bucharskim
miastach
byłego Turk,=stanu.
Zmiana wyznania odbywała się zazwyczaj pod przymusem dla unikniecó"
więzienia, śmierci bądź teź z powodu nędzy. Niekiedy nawróceni na islam
Zydzi stawali ~ię fanatycznymi muzułmanami, czasami jednak zachowywali
potajemnie przepisy i obyczaje dawne] swej wlary. Po Rewolucji Październikowej Zydzi-muzułmanie,
uwolnieni od narodowego ucisku, włączyli się
aktywnie do życia radzieckiej Buchary, przezwycięźając
dawne swe odosobnienie i opóźnienie w rozwoju.
A. K o l p a k o v podaje krótką notatkę etnograficzną
O kurdyj~kim
Dżelalawand
[Kurdskoe
plemja
Dżelalavand]
mieszkającym
w Iranie.
W dziale kroniki znajdują się sprawozdania: z posiedzenia Rady Naukowej Instytutu
Etnografii A. N. ZSRR, poświęconego
obchodowi rocznicy
ukazani&lt;a się w druku pracy J. Stalina o językoznawstwil€; 'Z nowych wy5'taw
Państwowego
Muzeum etnografii ludów ZSRR, przedstawiających
kulturę
i życie ludów północnego Kaukazu i ludów Powołża; z wystawy Muzeum
Ludowego Zycia Estońskiej SRR [Muzej narodnogo by ta Estonskoj SRR],
obrazującej przyjaźń narodów rosyjskiego i estońskiego w świetle danych
etnografii i historii; z prac folklorystycznych
Domu Twórczości Ludowej
Abchazskiej ASRR i obrony dysertacji kandydackich
w zakresie etnografii
w Instytucie Historii im. L A. Dżawachiszwili Ak. Nauk Gruzińskiej SRR.
Tematyka dysertacyj obejmowała następujące
zagadnienia:
Gruzińskie
ludowe kołowe środki transportu;
Sżatilskie "sapechno" [miejsce zebrań];
materiały do badania dawnej uprawy winorośli w Kiziki; z historii najdawniejszych
wierzeń
Gruzinów
(Kadagoba
w Chevsureti);
Instytucja
małżeńska w Mtilueti (według dawnych etnograf.ii); Młyny w wąwozie
Aragwskim.
Dział kroniki
kończy
7-stronicowe
sprawozdanie
L K a l c e v o j:
Etnograficzna
praca w Ludowo-demokratycznej
Polsce w latach 1945-1950
[Etnograficeskaja
rabota w narodno'-demokraticeskoj
Pol 's e w 1945-1950 g.].
W ostatnim dziale - krytyka i bibliografia - znajdują się omówienia
etnograficznych
artykułów,
zamieszczonych
w trzech pierwszych
tomach
"Wielkiej Encyklopedii
Radzieckiej",
!przegląd krytycZIl1Y rocznika pisma
"Afncan
Studies"
'Z r. 195'0, a
następnie
obszerne recenzje wydawnictw
z dzi.ałów Ludy ZSRR .~Ludy Ameryki.
plemieniu

Maria

,SOVETSKAJA
ETNDGRAFIJA",
zeszyt
Akademii Nauk ZSRR, Moskwa-Leningrad.

Frankowska

4-ty, rok 1951, Wydawnictwo

W czwartym kwartale 1951 roku zaszły dwa wydarzenia, które wyraźnie
zaznaczyły nowy etap w pracy sowieckiej etnografii. Pierwszym z nich
była konferencja Rady Naukowej Instytutu Etnografii ZSRR w Moskwie,
odbyta w dniu 9. 10. 1951, drugim - zorganizowany
przez wymieniony
Instytut,
zjazd etnografów,
językoznawców,
antropologów,
archeologów
i historyków, w Moskwie w dniach od 29. 10. do 3. 11. 1951 r. Tematem obu
narad były zagadnienia programowe
i metodologiczne.
4-ty zeszyt czaso-

pisma "Sovetskaja
Etnografija"
w roku 1951 zredagowany
został po wymienionych
konferencjach.
Nowe nastawienia
i zmiany z nich wynikłe
znajdują już w tym zeszycie swój wyraz, mianowicie w doborze tematyki.
w układzie i w sposobach ujmowania poszczególnych zagadnień.
Całość materiałów, podobnie jak w poprzedn:.ch zeszytach, ujęta została
w działy. Omawiany tu zeszyt 4-ty zawiera dziewięć działów.
Artykuł wstępny, prawdopodobnie
opracowany przez kolektyw redakcyjny, gdyż nazwiska
autora
nie podano, poświęcony
jest omówieniu
wspomnianej
już poprzednio konferencji.
Główną tematyką
konferencji
w dniach od 29. 10. do 3. 11. 1951 były zagadnienia etnogenezy. Artykuł
nosi tytuł: Obrady w sprawie metody badań etnogenetycznych
w świetle
stalinowskiej
nauki o narodzie i języku
[Sovie3eanje po metodołogii etnogeneticzeskich
isledovanii w svietie stalinskogo ucenia o nacji i jazykie].
W części wstępnej artykuł przynosi charakterystykę
sytuacji na odcinku
badań nad etnogenezą. Zagadnienie etnogenezy jest, zdaniem autora wzgl.
autorów, zagadnieniem niezmiernie trudnym i złożonym. Przy tym jednak
zagadnienie
to ma szczególnie wielkie znaczenie naukowe i polityczne,
zwłaszcza za naszych dni, 'kiedy świat podzielił się na dwa obozy, kiedy
w Związku Radzieckim i w krajach demokracji ludowych rozkwitają kultury narodowe wolnych narodów a w obozie imperializmu
wzrasta ucisk
narodów kolonialnych. Odpowiednio do interesów politycznych, nauka buri:ua~yj~a propaguje
reakcyjne
idee kosmopolityczne,
odmawiając
racji
Istmemu kultur narodowych
oraz narodowej
suwerenności
w imię tzw.
"kultury światowej" i "światowej gospodarki". W istocie swej oznacza to
podporządkowanie
się amerykańskiemu
imperializmowi.
Zagadnienia
etnogenezy, choć często dotyczą odległej przeszłości
są
jednak ściśle związane ze współczesnością i nie można właściwie rozu~ieć
procesu kształtowania
się ludów współczesnych, nie rozpatrując
zaszłych
poprzednio procesów historycznych.
Publikacje J. W. S t a l i n a w kwestiach narodowych oraz jego wypowiedzi w sprawie marksizmu w językoznawstwie
postawiły przed sowieckimi ba.daczami etnogenezy jako zadanie naj pilniejsze - poddać rewizji
wszystkle te prace naukowe, do których przeniknęły błędy teorii językowych N. N. Marra i jego spadkobierców
ideowych. Dotyczyło to nie tylko
językoznawców,
ale również etnografów, archeologów, antropologów
i in.
Zarazem, w świetle wypowiedzi J. W. Stalina, stało się oczywistym że dla
uzyskania. właści\~ych wyników badań na odcinku etnogenezy ni~zbędną
.lest. wspołpraca
Językoznawców,
etnografów,
archeologów,
antropologów
l hlstorykow.
W celu omówienia wspólnych metodologicznych
zagadnień
etnog~nezy zwołana została wymieniona wyżej konferencja.
W ciągu jej
trwama zos~ał~ wygłoszonych 25 referatów, częściowo poświęconych ogólr.~m zagadm:mom etnogenezy, a częściowo problemom pDchodzenia poszczegolnych ludow lub wreszcie, omawiająCYCh szersze zagadnienia etnicznoięzykowe.
W . t~ku dyskusji .i wymiany
sądów sluystalizował
się pogląd, że
zagadmen etnogenezy me mozna rozstrzygać bez udziału, przede ·wszystkim.
Językoznawców. Język nie jest jednak jedynym znakiem przynależności

�880

I
I,
"!

etnicznei. Narody i ludy różnią się lub zbliżają także pod względem kultury.
Materiały etnograficzne pozwalają śledzić i poznawać procesy kształtowania
się kulturowej odrębności danego ludu. Toteż udział etnografii w rozstrzyganiu zagadnień etnogenezy jest niezbędny. Cennym w tych badanigch
jest także wkład, jaki wnosi antropologia i archeologia.
Zagadnienie
korzystania
z poszczególnych
typów źródel du badań
nad etnogenezą omawiali S. A. Tokarew i N. N. Czeboksarow w referacie.
o którym będzie jeszcze niżej mowa. O roli materiałów
archeologicznych
w badaniach nad etnogenezą mówiła w swoim referacie A. D. Udalcow.
'1'en sam problem omawiany był również w zbiorowym referacip G. F. Debeca, M. G. Lewina i T. A. Trorimowa.
Językoznawcy
wysunęli jeden z ważniejszych
problemów, mianowicie
problem kształtowania
się oraz rozwoju rodzin językowych.
Przewodnją
myślą, która przewijała się w referatach tego zagadnierda było stwierdzenie.
że "wspó:noty językowe są wynikiem rozwoju, wychodzącego
z jednego
źródła" (S. E., 4i1951, s. 5). Twierdzenie to nie natrafiało
na istotni3j~ze
sprzeciwy w toku dyskusji.
Jednym z centralnych zagadnień konferencji, było zagadnienie stosunku
między jednostkami
podziałów i klasyLkacji
językowych z jednej strony
a wspólnotami
etnicznymi,
typami antropologicznymi
i "k u l t u l' a m i"
archeologicznymi
z drugiej strony. Granice wspJlnot językowych nie pokrywają się jednak z granicami etnicznymi, a procesy kształtowania
się
zjawisk antropologicznych,
językowych i etnicznych różnią się między sobą
zasadniczo. Wnioski, jakie można wyprowadzić z wygłoszonych na ten temat
referatów, z dyskusji i wypowiedzi - pozwalają na twierdzenie,
że WYmienione tu zjawiska nie dadzą się zamknąć w jeden wspólny schemat.
Każde z tych zjawisk pows:aje i rozwija się w odrębnych, konkretnych
warunkach historycznych.
Bardzo liczne i interesujące materiały metodologiczne zawierały referaty
etnografów, archeologów, lingwistów i antropologów
- poświęcone etnogenezie poszczególnych ludów m. in. Słowian, Ugro-Finów,
Turków i in.
W sumie, konferencja stała się ważnym wydarzeniem w rozwoju etnografii radz:eokiej i zapoczątkowała nowy etap w badaniach :nad etnogenezą.
W krytycznej ocenie jej przebiegu i wyników stwierdza się, że obok wielcC'
pozyty",'nych osiągnięć były również braki i niedociągnięcia.
Tak np. etnografowie
niedostatecznie
zilustrowali
zagadnienie,
w jakim stopniu
materiały etnograficzne
są pomocne do rozstrzygania
zagadnień etnogenezy.
W niedostatecznym
stopniu naświetlono także zagadnienie obszarów historyczno-etnograficznych
i ich stosunku
do archeologicznych
"k u l t u r'·.
Podobne braki wykazały ujęcia takie, jak zagadnienie etnonimów. W zagadnieniach językoznawczych
nie poruszono prawie wcale problemu wewnętrznych praw rozwoju języka. Niedostatecznie
naświetlono
sprawę rozwoju
języków: "od języków rodowych do języków plemiennych,
od języków
plemiennych
do języków ludClwych i od języków ludowych do języków
narodowych". (S. E., 4.,'1951, s. 6). Ne dyskutowano także prubIernów takich,
jak najwcześniejsze
etapy w rozwoju języka, charakter
j&lt;;zyków rodowych,
procesy przejścia od języków rodowych do plemiennych
i in. Tymczasem

881
zagadnienia
te należy dobrze poznać, aby móc rozstrzygać
pCldstawowe
problemy etnogenezy.
Tym niemniej wyniki konferencji
są niezmiernie
ważne i należy je
ocenić pozytywnie. Dzięki pracy J. W. Stalina - "Marksizm a zagadnienie
językoznawcze"
etnografowie
i antrop::&gt;logowie stanęli
na nowych
pozycjach. "W twórczym wsp6łdziałaniu
z archeologami i językoznawcami,
poprzez spory i dyskusje dążą do dalszych osiągnięć, pamiętając wskazania
Stalina, że żadna nauka nie może się rozwijać i postępować bez walki
poglądów i bez swobodnej krytyki" (S. E., 4/1951, s. 6).
Następny artykuł, którego autorami są S. A. Tokarew i N. N. Czeboksarow omawia zagadnienia metodologiczne z zakresu etnogenezy. Artykuł
jest zatytułowany:
"Metodologia badań etnograficznych
na podstawie materiałów etnograficznych
w świetle prac J. W. Stalina o zagadnieniach
językoznawczych".
[Metodo·logia etnogenetic.eskichisledovanii
na materiale etnografii w svietie rabo t J. W. Stalina po voprosam jazykoznanija].
Treść tego artykułu
omówiona została na łamach LUDU (tom XLI)
w artykule p~św;ęconym zagadnieniom etnogenezy w radzieckiej etnografii.
Pomijając zatem szereg szczegółowo rozważanych w tym artykule problemów
etnogenezy i metod badawczych należy zauważyć, że wiek e interesującym
i ważnym podkreśleniem
jest to, że w badaniach językoznawczych,
etnograficznych i w badaniach nad etnogenezą, zdaniem autorów, stosować należy
metodę historyczno-porównawczą,
która, jak to wyraźnie ocenił i określił
.J. W. Stalin, mimo p~wnych niedociągnięć
daje p::&gt;zytywne wyniki. Poza
tym każdego etnografa niewątpliwie
mocno interesuje zagadnienie zasięgu
oraz charakterystyka
tzw. o b s z a l' Ó w h i s t o l' Yc z n o - e t n o g l' a f i c zn y c h oraz tzw. o b s z a l' Ó w g o s p o d a l' c z o - k u l t u l' o w Yc h, a których mowa jest w referacie. Niestety w referacie zagadnienia
te zostały
wledwie dotknięte i to bardzo ogólnikowo.
W dz:ale: Materiały
i badania
etnograficzne
oraz antropologiczne
ZSSR - znajdujemy artykuł G. G. F l' a ł o w e j "Rzeka szczęścia" (Budowa
kanału Niewinnomyskiego
w twórczości ludowej) [Rieka Scastija].
W pierwszej, pClwojennej pięciolatce stalinowskiej
została zakończona
budowa kanału,
nawadniającego
obszar Stauropols-kiego
Kraju,
mianowicie Kanału Niewinnomyskiego.
Długi ria około 400 km kanał połączył
pełnowodną rzekę Kubań z korytem wyschłej rzeki Jegorłyk. Zbiedniałe,
~s"{utek stałej posuchy i br.aku wody, obszary tzw. Staurapolskiego
Kraju
l Gubernii
Rostowskiej otrzymały kubańską wodę. Klęska, która od szere"u
dziesiątek lat zawisła nad ludnością tych obszarów i która stała się prz;czyną strat ogromnych, niedoli i nędzy, została odwrócona.
W r. 1935
Socjalistyczne
Władze powzięły decyzję zbudowania
kanału. Z wielkim
rozmachem przystąpiono
do prac. Rząd wystąpił z apelem do ludności
przede Wszystkim zainteresowanych
obszarów, wzywającym do uczestnictwa
w budowie. Przeprowadzono umiejętnie agitację. Wynikiem tego był masowy
napły,:"" ochotniczych sił roboczych
do budownictwa
kanału.
W czasie
h:w~'11la robót. w ciągu szeregu lat. organizowano
liczne kul turalnoOSwlatowe
imprezy . Ok ol'lcznOSCl
.. t e sprzYja
'.
ł Y t'worCZOOClsamorodnych
"
l t'
'.
taen ow, Jakle znalazły się wśród uczestników robót. Powstawały
piosenki,

�883

882
opowiadania, wiersze itp. o tematyce związanej z budową kanału. Niekiedy
utwory te prędko rozpowszechniały
się wśród robotników, pracujących
tu.
Niektóre z tych utworów były drukiem publikowane w gazetach lub choćby
tylko w ściennych gazetkach, czasami jedynie recytowane
na wieczornicach i akademiach. Ale nie tylko praca i wysiłki związane z budową kanału
były przedmiotem tej ludowej twórczości. Dla wieśniaków, dla ludzi gospodarujących w kołchozach, woda z Kubania stała się najważniejszym,
życiodajnym, urodzaj i bogactwo niosącym czynnikiem na umęczonych posuchą
stepach. Woda nowozbudowanego
kanału ożywiła martwiejące
życie tych
obszarów i zapoczątkowała
okres gospodarczej
pomyślności
i rozkwitu.
To też w pieśniach właśnie wieśniaczego ludu tych obszarów kanał Niewinnomyski nazwany został "Rzeką Szczęścia".
Autorka zebrała i zapisała w latach 1949-1951 niektóre z owych utworów. Z zapisków tych pochodzą materiały
cytowane w tekście artykułu.
Artykuł ten daje interesujący
obraz twórczości ludowej, w której znajdują
odbiCie wielkie zdarzenia, jakie dokonują się w kraju przodującego
socjalizmu.
L. I. Ł a w r o w, "Formy
domostwa
u ludów
póŁnocno-zachodniego
- do polowy XVIII-go
wieku".
[Formy żilisea u narodov sjevierozapadnogo Kawkaza d'o sjeriediny XVIII wieka).
Na temat budownictwa ludowego na Kaukazie ukazało się już dość dużo
prac. Wszystkie omawiają jednak formy budownictwa,
pochodzące najdalej z końca XVIII wieku. Autor probuje dać zarys historyczny form budownictwa z obszaru północno-zachodniego
Kaukazu. Rozpoczyna od omówienia
form mieszkalnych
paleolitu.
Dokonawszy przeglądu
znanych mu stanowisk archeologicznych,
stwierdza,
że w paleolicie na tym obszarze
mogły
istnieć
nast.
typy
miesz!kań:
pieczary
skalne,
prowizoryczne
szałasy z gałęzi i trwałe szałasy, prawdopodobnie
wyplatane z gałęzi i być
może obrzucane gliną. Istnienie ziemianki na tym obszarze nie znajduje dotąd wyraźnego potwierdzenia.
Z okresu neolitu brak, poza pieczarami, do~
statecznie rozpoznawalnych
znalezisk mieszkalnych. Z kilku stanowisk wynika możliwość istnienia szałasów oblepionych gliną. Z okresu miedzi znaleziska osad świadczą o planowym budowaniu
osiedli. Chaty stanowiska
Dolinskiego miały ściany wyplatane z gałęzi, przy czym ściana składała się
z dwóch plecionek, zewnętrznej
i wewnętrznej.
Przestrzeń
między tymi
ściankami wypełniano gliną. Typ tej chaty, przy tym krytej słomą, stał się
typem charakterystycznym
dla tego obszaru od okresu metali po dzień dzisiejszy. W okresie brązu pojawia się tu budowla kamienna z kamienia nieciosanego. W okresie scyto-sarmackim
wraz z azjatyckimi
koczownikami
zjawia się "kibitka". Tak więc w średniowieczu,
na omawianym obszarze
istniały, zdaniem autora, takie typy domostw: Lekka kibitka u koczowników,
kamienna sakla, dom kamienny z dachówkowym
kryciem i tzw. turłuczny
dom. ów plecionkowo-,gl'niany,
kryty słomą. Ten właśnie .,turłuczny" typ.
pomijając to, że równocześnie obok istniały jednak inne typy domostw, można określić jako ch,u.'akterystyczne
domostwo tego obszaru w okresie
średniowiecza i w okresie poprzednim.
Pozostało ono nadal tY'powym także

Kaukazu

w okresie pomongolskim, z wielką uporczywością
a nawet po dzień dzisiejszy.

trwając

po wiek XVIII-ty.

W. 1. D u ł o w, Przeżytki
ustroju
wspólnoty
rodowej
i życia rodowego
w XIX
i poczqtku XX wieku.
[p:erezitki obsc:nno'-rodowogo
stroja i rodowogo by ta u Tuvincew w XIX i naczale XX wieka].
Dawny podział terytorialno-rodowy
u Tuwinców zanikł w znacznym
już stopniu. Przez Chińczyków i Mandżurów zaprowadzony podział tery totorialny na sumony, chszuny i arbany spowodował, że rody w większości
przypadków zostały porozrywane. Współistnienie podziałów rodowych z nowymi podziałami administracyjnymi
spowodowało liczne przeniesienia cech
i znamipn rodowych podziałów na sumony i arbany.
Autor pracy znajduje jednak szeręg zachowanych do XIX-go wieku a nawet do początku XX-go wieku przeżytków dawnego ustroju. Śród takich
przeżytków wymienia autor jako pozostałość egzogamii rodowej, zachowany
u Tuwinców zwyczaj szukania i dobierania sobie żony poza grupą rodową.
W uprzywilejowanym
niekiedy położeniu kobiety, co zachowało się wyraźniej w biedniejszych rodzinach Tuwinców, autor szuka śladów prawa macierzystego. Zachowała
się również jeszcze pamięć wspólnych
rodowych
modłów i obrzędów, mających na celu zapewnienie
pomyślności całemu
rodowi.
Bardzo dawnym reliktem są pewne zwyczaje, związane z łowiectwem.
Zwierzyna,
upolowana
czy złowiona przez pojedynczego
myśliwego lub
grupę myśliwych z danego rodu, jest traktowana
jako własność wszystkich
członków rodu i wszyscy mają prawo uczestniczyć w podziale miesa. Skóra
ewn. rogi itp. pozostają własnością myśliwego, który zwierzę złowił. Istnieją także artele myśliwskie. Myśliwska grupa danego rodu poluje w wydzielonym w tajdze rejonie łowieckim.
U niektórych Tuwinców zachowały się wspomnienia
o wspólnym posiadaniu narzędzi pracy, o wspólnym władaniu pastwiskami i stadami.
O dawnym gospodarowaniu
wspólnym ma, zdaniem autora, świadczyć
fakt m. i. wymiany niektórych produktów między grupami, należącymi do
lednego rodu. Bywa tak, że wskutek podzialu administracyjnego,
grupy.
w.zasadzie należące do jednego rodu, zostały rozdzielone i znalazły się w od~Iennych warunkach
gospodarczych.
Otóż wtedy czesto grupy te u:'Cup~łmają wzajemnie, drogą wymiany, swoje zap.otrzebowania.
N. p. północni
C ~ o d u dostarczają swoim rodowym krewniakom na p:Jludniu chleb w Z3.mian za otrzymywane
stamtąd wielbłądy. Podobne wymiany mają miejSce m. i. w rodzie Kyrgyz.
Śladem pierwotnej,
wspólnej gospodarki oraz współodpowiedzialności
z~ losy każdego z członkó'.¥ rodu jest, według autora, stosunek wzaiemny
błledaków i bogaczy. Jeżeli ubożsi członkowie rodu w okresie jakiejś klęski
g
nie m alą
. co Jesc,o
. ,. t b ogatsl . z 1'0 d u malą. obOWiązek
.
B' odoweJ'
d·
pomagania.
,e akom przvsługuje w tym przypad1&lt;:u prawo domagania sie pomocv 0'1
b ogatszych J . l' . d
.
.'
eze I Je en z człon k'~ow rodu wskutek nieszczęśliwego zdarze?lslta.IUłb zywiołowej klęski stracił dobytek a w szczególności swoje st:.J.do
. d ot k"filęCI takIm
.
mufila zwyc
.- 7a" J, ze me
losem członkowie rodu ofiaro\Vvwali '
po .JednE'i lub dwie sztuki zwierząt ze swoich stad.
.
u Tuwinców

�885

884
W XIX w. i początku XX-go w. w Tuwie przestała już istnieć materialna
baza stosunków rodowych. Trwały jeszcze nadal przeżytki tych stosunków
szybko jednak zanikając wraz z podrastaniem
nowego pokolenia. Tym niemniej niektóre ślady dawnych stosunków przetrwały do obecnego czasu i liC7.yć się z nimi należy w rozpatrywaniu
obecnych, socjalistycznych
stosunków w Tuwie.
Stosunki, jakie autor opisuje w odniesieniu do Tuwinców w końcu XIX
i na początku XX wieku wraz z cytowanymi przeżytkami
stosunków rodowych, dają obraz charakterystyczny
dla wczesnego stopnia rozwoju stosunków klasowych. Na stopniu tym nowa formacja ustrojowa
jeszcze nie
oderwała się całkowicie od dawnej, a grupa żyje w nawpólpatriarchalnych.
nawpółfeudalnych
stosunkach wewnętrznych.
N. 1. Kra

w c o w: "Pieśni
[piesni zniecow

żniwiarzy

w bułgarskiej

wieku".

w bo!g.arskom

norodnom

twórczości

ludowej

XIX
wieka].
Pieśni żniwne w bułgarskiej
poezji ludowej zajmują bardzo wybitną
pozycję. Szczególne bogactwo tego typu ,pieśni występowało
w górskich
okręgach (Gabrowskim,
Trewneńskim,
Drjanowskim
i i.). Pieśni te zaczęto
niestety zbierać dopiero od połowy XIX wieku a więc bez wątpienia znacma
liczba tych pieśni zdążyła już zaginąć w niepamięci.
Tymczasem w p:'~śniach tych znależć można całe bogactwo informacji
o warunka::h
życia
ówcze5nej wsi bu1garsik'ej, 'D technice pracy na roli, o społecznych stosunkach na wsi, ożyciu biedaków i bogaczy i ich wzajemnym stosunku, wreszcie o dążeniu do wyzwolenia z jarzma tureckich najeźdźców i z ucisk'l rodzimych obszarników.
W żadnych innych pieśniach nie można znależć tali:
Gokładnego opisu .samych żniw, techniki żęcia, podziału pracy przy żniwach, pańszczyźnianego
stosunku w odniesieniu
do Turków i tzw. czorbadżów. Znakomicie
są tu zarysowane
postacie żeńców obojga płci, postal:'e turków, czorbadżów, dragomanów i i. W pieśniach ż:1iwnych bardzo
często znajdujemy
słowa krytyki ówcześnie panujących
sto~"n1&lt;ów społecznych, mn'ej lub więcej utajone słowa buntu przeciw .najeźdźcy tureckiemu a obok tego przewija s'ię przepiękny motyw - głęlboka mił-Jść do
ojczyzny. Przy tym wszystkim bułgarskie
pie:3ni żniwne cechuje realizm
w przedstawianiu
tak obrazów otaczającej wieśniaka przyrody jak i obrazów jego codziennego ży:ia oraz wysokiej klasy .artyzm.
Z charakterystyki
tej wynika, że ten rodzaj pieśni winien być przedmiotem
szczególnie troskliweg·) b3dania przez etnografów.
Autor daje w omawianym artykule przeg.ląd zebranych. na temat CJOdany w tytule materiałów.
XIX

tworcze5twie

I. I. P o t i e c h i n, Skład etniczny ludności Unii Południowo-Afrykań[Etni&lt;'eskii sostaw n,a-sjelenija jużno-afrikanskogo
sojuza).
Postawione
w tytule zagadnienie
nabrało
szczególnego znaczenia od
19-1B roku, kiedy to w Unii Płd.-Afr.
do władzy doszła nacjonalistyczna
partia M a II a n a, która w stosunku do kolorowej ludności t~go kraju rozpoczęła faszystowską politykę rasowej dyskryminacji
i wzmaganego ucisku.

skiej.

l

Stosunek tubylczej ludności afrykańskiej
do napływających
tu europejskich kolonistów kształtował się od początku kolonizacji tj. od XVIII-go
wieku inaczej niż to miało miejsce w Australii lub np. w Kanadzie. W Australii, w wyniku europejskiej kolonizacji współczesna ludność tubylcza nie
sianowi nawet l% obecnej masy mieszkańców Australii. W Kanadzie ludność tubylcza stanowi obecnie zaledwie l% ogółu mieszkańców.
Tymczasem ludność tubylcza Afryki Południowej stanowi prawie 75% ogółu mieszkańców tego kraju.
Pod względem rasowym i etnicznym skład ludności Unii jest wielce z~ożony. Autor artykułu omawia posz·:zególne elementy tej ludno3ci, przytaczając dane cyfrowe oraz dając trafną i wnikliwą charakterystykę
poszczególnych grup i ich sytuacji społecznej i politycznej. Z danych tych wynika.
że podstawowy
człon stanowi ludność murzyńska
Bantu, w ilości ponad
6J% ogółu ludności. Europejczycy
stanowią około 20%,
mulaci około BO/o,
a grupa azjatów ok. 2,5% ludności. Uprzywilejowane
stanowisko europejczyków doprowadziło
do wewnętrznych
konfliktów
i sprzeczności w których wyniku toczy się tu zacięta walka o sprawiedliwość
społeczną. Właściwe rozwiązanie
obecnej sytuacji społeczno-politycznej
w Unii Połudn.Afrykańskiej
widzi Potiechin w realizacji programu jaki opracowała i ogłosiła Komunistyczna
Partia Południowej Afryki.
Ż artykułów
dotyczących historii etnografii
interesujący
jest artykuł
M. O. K o s we n'a Kowalewski
jako etnograf i znawca Kaukazu.
[M. M. Kowalewskii kak etnograf-Kawkazowied].
Autor artykułu
omawia w sposób krytyczny
niektóre pozycje naukowego dorobku Kowalewskiego
z zakresu etnografii, wykazując
ich niedociągniE:da, błędy, ich wartości pozytywne i zalety. W podsumowaniu
wniosków, w ocenie ogólnej, - Koswen daje wyraz uznania dla działalności
Kowalewskiego,
jako etnografa i wybitnego znawcy Kaukazu. Prace Kowalewskiego są niewątpliwie
bardzo pozytywną i poważną pozycją w hisl'orii rosyjskiej etnografii.
Niemniej ciekawy jest krótki artykuł I. S. D a s z e w s k i e g o, " W. W.
Sta-sow o s.ztuce Azji Środkowej".
[W. W. Stas'ow ob iskustwie Średniej Azji].
Stasow był badaczem sztuki ludów Azji Środkowej a nazwisko jego
pojawiło się pierwszy raz w związku z odkryciem ruin Dżanketu. Wskazywal on na niewątpliwe
związki
między wczesno-rosyjskim
państwem
a średniowiecznymi
państewkami
Azji Środkowej, które ze swej strony były
spadkobiercami
dawniejszych
kultur środkowo-azjatyckich.
Stasow wystąpił również przeciw lansowanemu
na Zachodzie poglądowi, jakoby wszystkie przejawy wyższej kultury na obszarze Azji Środkowej były wynikiem
wpływów kultury
Ariów. kultury
jakoby znacznie wyższej niż kultury
azjatyckie.
W sposób krytyczny autor artykułu omawia poglądy i wystąpienia
StasO,wai kończąc podsumowaniem
z którego wynika, że mimo pewnych bra~ow I błędów, znaczenie działalności Stasowa na odcinku poznania Wschodu
Jest bardzo poważne a prace i nazwisko Stasowa należy .współczesnym
przypomnieć.

�886
Z :kolei A. 1. P e r s z i c, w artykule pt. Etnograficzne
wiadomości
o Arabach
w ruskich
"chożdzieniach"
z XII-XVII
w. [Etnografil~zeskie
swiedienja ob Arabach w ruskich "chożdieniach"
XII-XVII ww.] omRwia tzw. "chożdienia" jako źródła etnograficzne.
"Chożdienia" były to pielgrzymki wzgl. podróże jakie Rosjanie odbywali.
zazwyczaj na Bliski Wschód do miejsc świętych. Bywały też .,chożdienia"
o niereligijnym
charakterze.
Do takich należały podróże kupców, posłów
i i. Niektórzy z tych podróżników pozostawili opisy swych podróży. W opisach tych można niekiedy znaleźć informacje etnograficzne. Autor wylicza
w kolejności chronologicznej szereg zabytków piśmiennych tego typu, w których można znaleźć dane etnograficzne o Arabach.
Następny
artykuł
B. W. A n d r i a n o w a, nosi tytuł
"Archiwum
A. L. Kuna".
[Archiv A. L. Kuna].
Aleksander Ludwigowicz K u n (ur. w 1840 r.) uczestniczył w latach
1871-1872 w naukowej ekspedycji w kraju Tadżyków i Uzbeków, gdzie
zbierał materiały
językowe i etnograficzne.
W r. 1873 uczestniczył
on
w kampanii wojennej na obszarze Chiwy a w r. 1874 brał, jako orientalista, udział w międzynarodowym
zjeździe orientalistów
w Londynie. W poprzednio wspomnianej
kampanii przeciw chanowi Chiwy, zadaniem A. L.
Kuna było badanie stosunków
etnicznych
na tym obszarze, co zresztą
związane było z koniecznością poznania historii podbitego kraju. Z tego
tytułu Kun zebrał bardzo bogate materiały etnograficzne
a także wielką
ilość danych historycznych,
dotyczących tego .obszaru. Główna część tych
materiałów nie została dotąd opublikowana
i pozostaje nieznana lub mało
znana historykom Azji Środkowej.
Autor artykułu, Andrianow, dokonuje zasadniczego przeglądu tych materiałów, wskazując na fakt, że zawierają one wiele niezmiernie cennych
wiadomości m. i. dotyczących historii oraz etnografii
Chorezmu. Całość
materiałów
świadczy o tym, że Kun wykonał ogromną robotę, zwłaszcza
dokonując
przeglądu
całego archiwum
chanów chiwskich
i wykonując
wielką ilość odpisów, ze znalE&gt;zionych tam dokumentów.
Jest to bardzo
wartościowy materiał źródłowy dla etnografa i historyka.
W dziale artykułów dyskusyjnych
zamieszczono pracę S. A. S e m i e n o w a ,,0 budowie urzqdzenia
ochTonnego
oczu mongolskich
typów
rasowych". [O słożenii zaszczitnogo apparata głaz mongolskogo rasowogo tipa].
Problem genezy rasy należy d:J tych .zag.adnień, których nie rp.ożna
obejść przy badaniu pierwotnych form rozwoju społeczeństwa, przy badaniu procesu zaludnienia ekumeny oraz w badaniach nad etnogenezą. Problem ten jest zarazem jednym z najbardziej
spornych a stosunkowo mało
zbadanych zagadnień. Sowieccy uczeni zdziałali już na tym odc'nku dość
dużo, gdyż problem ten wiąże się z walką przeciw reakcyjnym rasistowskim
koncepcjom genezy ras. Mimo to i tutaj niektóre ważne rozdziały są jeszcze bardzo słabo opracowane. Takim rozdziałem jest zagadnienie pochodzenia mongolskiego typu rasowego.
Autor rozpatruje
zagadnienie
kształtowania
się cech rasowych jako
proces, zachodzący równocze~nie z antropogenezą,
głównie jednak w końcowych jej fazach. W cyklu zmian, jakie w ludzkim organizmie zachodziły.
w wyniku stałej walki z przyrodą. w różnych warunkach
klimatycznych

887
l geograficznych, powstawały specjalne cechy, które nazywamy rasowymi.
Były one niezbędne dla dalszego istnienia człowieka w danym środowisku.
Bez nich człowiek, przy stosunkowo jeszcze niskim stanie sił wytwórczych
na wczesnym etapie kulturowego rozwoju, nie mógłby na trwałe zaludnić
danego obszaru i tam się rozmnażać. Aby skutecznie przeciwstawiać
się
warunkom środowiska przyrodniczego,
niejako w walce z nim, człowiek
ulegał pewnym zmianom, zróżnicowaniu,
nie tracąc jednak zasadniczych
cech jedności z ogólną masą ludzką. cech nabytych w procesie antropogenezy.
W świetle takich założeń autor rozpatruje następnie charakterystyczne
dla twarzy mongolskiej cechy oprawy oczu, mianowicie nabrzmienie
górnej powieki, epikantus i wąską szparę oczu. Cechy te, zdaniem autora.
wynikły z czynności i zadań jakie narządy oprawy oczu spełniają w specyficznych warunkach przyrodniczego środowiska, i są rezultatem odpowiedniego przystosowania
się do jego warunków.
Autor daje szczegółową
charakterystykę
Azji Środkowej i Mongolii, jako geograficznego i klimatycznego środowiska, w którym omawiane tu cechy rasowe się rozwijały.
Istniejące w Mongolii centrum tak zwanego "minimum atmosferycznego"
zadecydowało o pustynnym
klimacie i krajobrazie
tego obszaru. Działalność cyklonów, pustynych wiatrów i stale niemal unoszonego w powietrzu
pyłu, jako typowych elementów tego środowiska, zmuszała człowieka do
specyficznych reakcji samoobronnych.
Silne promieniowanie
światła słonecznego a szczególnie, - wielkie nasilenie promieni odbitych na zaśnieżonych równinach, wybitnie oddziaływały na urządzenia ochronne oczu.
Siemienow wskazuje przy tym na dawność istnienia ludzi na tym obszarze, stwierdzając, że według istniejących śladów należy przyjąć, że obszar ten zamieszkały był przez człowieka od połowy pleistocenu. Kont ynentalność klimatu i wzmiankowane
wyżej cechy środowiska istniały już
wtedy i to w stopniu większego jeszcze nasilenia. Nikle są coprawda fakty,
dostarczone przez antropologię
i archeologię na temat zaludnienia
Azji
Centralnej. Fakty te zdają się jednak świadczyć o tym, że człowiek z okresu
paleolitu na tym obszarze wykazywał już cechy mongoloidalne. Zagadnienie, czy sinanthropus
był mongoloidem, - autor pozostawia otwarte. Proces rozprzestrzenienia
się rasy mongolskiej poza obszar, na którym jej raSOwe cechy się rozwijały, jest procesem stosunkowo późnym. Stwierdzenie
to odnosi się szczególnie do infiltracji elementów mongoloidalnych
na obszary południowo-wschodniej
Azji.
. .W rozdziale końcowym S:emi.enow przeprowadza
szczegółowe rozwazama, dotyczące reakcji mięśni twarzy i urządzenia ochronnego oczu na
specyficzne oddziaływanie
środowiska.
Autor wskazuje
na interesujący
przykład, potwierdzający
słuszność jego wniosków. Podobny proc,,;!s przystosowania urządzeń ochronnych oczu zachodził u Buszmenów i Hotentotów
na pustynno-stepowych
obszarach południowej Afrylci.
W dziale "Programy i Materiały Metodologiczne" zamieszczony został
arty~uł N. l. W o l' o b i e wa, "Plan zbierania
materiałów
do badań nad
~;~~~czesnq wsiq k?lchozowq
oraz historiq jej kształtowania
się u ludności
owepo POUlolza". [Programma
dlja sbora materijałow
po izuczeniju

�889

Iii

I'
I

sowremiennogo byt a kołchoznoj dierewni i istorii iego formirowanija
u narodnostiei sriedniego Powolżj aJ.
Jest to poprostu kwestionariusz
do badań nad wsią typu kołchozowego.
We wstępie daje autor 0'gólne wytyczne w zakresie techniki zbier~nia materiałów i dok)nywania
obserwacji terenowych, poczem przechodzI do wyliczenia szczegółowych punktów kwestionariusza.
W kwestionariuszu
zastosowano podział całości materiałów na 5 działów: 1. Zajęci:i ludności, technika i ekonomika,
2. Zewnętrzne formy bytowania,
3. Stosunki społeczne, rodzinne i familijne,
4. Zwyczaje ludowo:!.
5. Kultura, oświata i wiedza ludowa.
Kwestionariusz
jest prawdopodobnie
schematem
ramowym,
bardzo
ogólnym. Mimo, że autor we wstępie do kwestionariusza
kładzie bardzo
wyrażny nacisk na historyczne powiązanie zjawisk teraźniejszych
z przeszlymi, - w poszczególnych dziala!:h i punktach kwestionarlUsza t~ hl~~o~
ryczne nastaw:enie
nie znajduje
dostatecznego
wyrazu.
Tym niemnIe]
schemat ten może być wielce pożyteczny dla tych ośrodków etnograficz:nyc~
w Pocsce które prowadzą badania nad powstawaniem
i rozwojem spóldzlelni
produ:&lt;cyjnych.
W dziale "Notatki, Komunikaty i Referaty" zamieszczone zostały &lt;.lwie
ciekawe notatki.
Autorem pierwszej jest A. N. B i e r n s z t a m. Dotyczy
ona etnogenezy Turkmenów i jest przyczynkiem do tego zagadnienia.
I~tnieje hipoteza według której ukształtowanie
się Turkmenów jako plemienia tiurskiego cyklu oguzskiego· pozostaje w związku z historią Hunów
w Azji Srodkowej.
W etnonimice
Turkmenów
bardzo często występuje
nazwa "og u z". Poza tym są wśród nich szeroko rozpowszechnione
legendy
cyklu oguzskiego. Otóż nazwę "oguz" autor notatki wywodzi z totemiczn~go
nazwania
wśród Hunów środkowo-azjatyckich
szeroko rozpowszechmoneS1o, mi~nJwjcie
,gur", ,.oguz". Tak wyjaśniona etymologia n9.Zwy ,.oguz."
potwierdza istnienie jakichś ścisłych więzi między Hunami a ~urkme.naml:
Druga z notatek jest raczej referatem, na. temat budOWnictwa I ~OSI
tytuł "Domostwa
Tabasaran".
[2iliSce Tabasaran].
Autorem referatu
Jest
S. C h a n _ M a h o m e d o w.
Dział "Kroniki" - zawiera:
1. Artykuł sprawozdawczy
z konferencji
Rady Naukowej
Instytutu
Et:log,rafii. Z. S. R. R. w sprawie IPrac czasopisma "Sovetskaja
Etnografija".
2. Sprawozdani.a o dysertacjach 1. F. M o n o g a r o w e j, na temat "JazguJemcy. Próba monograficznego
opisu", B. W. A n d l' i e a n o wa, na temat
"Etniczne
terytorium
Ka.rakalpaków
w pólnocnym
Chorezmie
(XVIIIIXIX w.)". P. G. T a d yew a, na temat "Proces narodowej
konsolidacji
Altajców w warunkach
socjalizmu",
B. J. Wo ł c z a k a, pl. "Ustrój spoleczny
Santa/ów",
oraz N. N. W i e 1e c k ie j, na temat "Moskwa. w ludowych
pieśniach i podaniach".
Kronikę kończy notatka o archiwum rękopisów Instytutu Historii, Języka Literatury i Sztuki - Jakuckiego Oddziału Akademii Nauk ZSRR.
W dziale krytyk i bibLografii omówiono 5 radzieckich nowy:h pozycji etnograficznych oraz 4 pozycje poświęcone kulturom i obszarom pozaeurcpejskim.
Tadeusz

Wróblewski

TRUDY INS'T'ITUTA ETNOGRAFII IM. N. N. MIKŁUCHO-MĄKŁAJA,
Novaja Serija T. 1 - 18, 8°, Moskva - Leningrad 1947-1952.
W r. 1947 Instytut Etnografii Akademii Nauk ZSRR zaczął wydawać
nową serię (pierwsza wychodziła w latach 1933-1940) swoich wydawnictw
ni.eperiodycznych pl. "Trudy Instituta
Etnografii".
T r u d y I n s t i t u t a E t n o g I' a f i i i m e n i N. N. M i k ł u c h o ..
Makłaja
T.1 Pamjati
D.N.Anucina
1947 S.2&amp;2.
T l' e Ś ć: L e v i n M. G., Dimitrij NikoIajevic Anucin, s. 3-17. T o Is t o v S. P., D. N. Anucin etnograf,
s. 18-21;
K i s e l e v S. V..
D. N. Anucin - archeolog, s. 22-24; Z b l' U j e v a A. V., Wierzenia ludności
d;&gt;rzecza Kamy w epoce ananyjskiej,
s. 24-54; A l' c i c h o v s kij
A. V..
Narty na Rusi, s. 55-64; R a b i n o v i c M. G., Z historii rosyjskiego oręża
IX-XV w., s. 65-97; K u d I' j a S o v K. V., Lokalizacja połowieckich osiedli
obronnych w północnej części obszaru Morza Czarnego w XII w., s. 98-112:
C e I' n e c o v V. N., Przyczynek o przenikaniu wschodniego srebra w dorzecze Obi, s. 113--134; F e d o l' o V V. V.. Rogowa rękoje6ć krzemiennego
oręża z menzynskie.'w
stanowiska
paleolitycznego,
s. 134-138;
T o k ar e v S. A., Przeżytki kultu rodowego u ludów ałtajskich,
s. 139-153;
P o t a p o v L. P., Obrzęd "ożywienia"
szamańskiego
bębna u ałtajskich
plemion mówiących językami tureck'mi, s. 159-182: B e l i c e I' N. V.. Przyczynek o pochodzeniu Besermjan, s. 183-193: T l' o f i m o vaT.
N., Tatarzy
tobolscy i barabińscy, s. 194-215: R o g i n s kij J. J .. Prawidlo'vości
przestrzennego
rozmieszczenia
ludzki.ch grup krwi, s. 216-234;
C e b o k s ar o v N. N., Pojezierze jez. I1meń, s. 235-267;
A k i m o v a M. S., Typ
antropologiczny
ludności kultury fatjanowskiej,
s. 268-282.
Pierwszy
tom wznowionego
wydawnictwa
jest poświęcony
znanego rosyjskiego uczonego D. N. Anucina (1843-1923).

pamięci

M. G. L e v i n w swoim artykule
skreślił sylwetkę tego naukowcaantropologa oraz scharakteryzował
jego działalność pedagogiczną.
Uzupełniają te dane S. P. T o l s t o v pisząc o Anucinie - etnogr:lfje,
autorze cennych monografii, jak ,.Plemię Ajnów", 1876 i "Łuk i strzały",
1887 oraz S. V. K i s i e l e v o jego pracach archeologicznych.
A. V. Z b r u j e v a w oparciu o dane archeologiczne, historyczne i analogie etnograficzne próbuje rekonstruować
niektóre elementy wierzeniowe
kultury ananyjskiej.
Po uwagach wstępnych, autorka referuje następujące
zagadnienia:
wyobrażenia
o życiu pozagrobowym,
stosunek: do zmarłych
przodków, składanie ofiar, wyobrażenia o bogach i otaczającym świecie.
A. V. A I' C i c h o v s kij w krótki.ej pracy o nartach na Rusi najpierw
referuje
ich dotychczasową
klasyfikację
(Montandon,
Mason, Wiklund,
Zettersten i Svahn). W czasach prehistorycznych
na Rusi narty znane są
już w neolicie - spotykamy je na rysunkach skalnych w okolicach Morza
Białego. Dalej autor przytoczył wiadomości o nartach
ze źródeł historycznych.
M. G. R a b i n o v i c, znany ze swoich badań nad uzbrojeniem wO.iska
nowgorodzkiego, rozszerza swe badania nad uzbrojeniem wojska rosyjskiego
na przestrzeni wieków od IX-XV.

�fI

H91

890
K. V. K u d r jaś o v zajął się granicami ziemi połowieckiej w XII wieku
połowieckich osiedli warownych
w północnej części obszaru
Morza Czarnego.

i lokalizacją

V. N. C e r n e c o v w swoim przyczynku
o przenikaniu
wschodnich
(częściowo z epoki Sasanidów) wyrobów srebrnych w dorzecze Obi wykorzystał dane archeologiczne, historyczne, językowe i etnograficzne.
Zbadał
on rolę tych naczyń srebrnych
w kulturze ludów ugryjskich
z nad Obi.
Mają one przede wszystkim znaczenie obrzędowe. Odbicie niektórych wątków ikonograficznych
znajdujemy
w folklorze, np. ptak - olbrzym Kal"S.
Przedrukował
też dwa teksty folklorystyczne
mówiące o tych naczyniach.
V. V. F e d o r o v zamieścił króciutki opis rogowej rękojeści krzemiennego oręża znalezionego w menzyńskim stanowisku paleolitycznym.
S. A. T o kar e v pisząc o przeżytkach kultu rodowego u ludów ałtajskich zajął się mniej zbadaną dziedziną wierzeń tych ludów, poprzedni
bowiem badacze interesowali się raczej szamanizmem. We wstępie próbuje
wyjaśnić współzależność i różnice między szamanizmem,
kultem przodków
a kultem rodowym. Szuka śladów tegoż kultu u innych ludów syberyjskich,
następnie krótko referuje dorobek poprzednich
badaczy ludów ałtajskich.
W oparciu o własne badania terenowe, prowadzone w latach 1930, 1932 i 1940
wylicza szereg bóstw-opiekunów
rodu (m. in. robi marginesowe
uwagi
o totemizmie). W zakończeniu mówi o społecznym i obrzędowym znaczeniu
kultu rodowego.
L. P. P o t a p o v referuje
obrzęd "ożywienia"
szamańskiego
bębna
wśród ałtajskich
plemion mówiących
językami tureckimi.
Po wiadomościach wstępnych kolejno opisuje sporządzenie szamańsKiego bębna i jego
tło obrzędowe u Szorców, Teleutów, Kumańdyńców,
Czelkańców, Tubalal'
(Sojotów) i Ałtajów mieszkających w dorzeczu rz. Katuni. Reasumując autor
stwierdza, że pochodzenie danego obrzędu ma charakter totemistyczny.
V. N. B e l i c e l' próbuje ustalić pochodzenie Besermjan
(Udmurtska
ASSR. i obwód Kirowski). Autorka zbadała ubiory i wyprowadziła wniosek
o charakterze
etnogenezy: "Zbieżność z Czuwaszami w kroju ubioru, wyszywankach,
stroju głowy, sugeruje
przy'puszczenie,
że Besermjanie
są
resztką jakiejś starożytnej
ludności, według wszelkiego prawdopodobieństwa bułgarskiej,
osiadłej niewielkimi grupami w dorzeczu rzeki Czepcy
i odciętej od metropolii. Przebywając
tak długi okres czasu na danym
terytorium, Besermjanie podlegali wpływom kulturowym Tatarów i Ud murtów, przyjęli język udmurtski,
pewne zaś elementy
kultury
tatarskiej
i dzisiaj reprezentują
grupę etniczną bardzo blisk" Udmurtom, która jednak
w swoim ubiorze przechowała
ślady swojego bułgarskiego
pochodzenia"
(s. 193).
Przyczynek antropologiczny T. A. T r o f i m o v e j o Tatarach tobolskich
i barabińskich
jest napisany na podstawie własnych badaó. terenowych
w r. 1937 i zawiera: dane historyczne. materiał i porównawczą charakterystykę antropologiczną.
wyodrębnienie
typów oraz problem genezy rasy.

J. J. R o g i ń s k i zajął się "prawidłowośc'ą
przestrzennego
rozmieszczenia ludzkich grup krwi". Autor w konkluzji pisze: "istnieje możliwość
wykorzystania
danych o grupach krwi w celu wyodrębn:enia
komp·anent
populacji mieszanej, w przypadku kiedy populacje mieszane są duże i wyraźnie różnią się jedna od drugiej w koncentracji grup krwi" (s. 234).
N. N. C e b o k s a r o v swój szkic antropologiczny
c pojezierzu
jez.
Ilmeń zaczyna od danych historycznych,
następnie przytacza materiał zebrany w terenie latem 1939 r., materiał porównawczy z krajów sąsiednich,
P;) czym próbuje
wydzielić typy antropolog:czne
oraz przyta!cza fakty pozwalające zorientować się w pewnej ciągłości rasowej na danym obszarze.
M. S. A k i m o v a próbuje określić typ rasowy ludności kultury fatja ..
nowskiej. Po przeanalizowaniu
materiału
kostnego autorka
dochodzi do
wiosku, że był to: 1) europeid z małą przymieszką
mongoloidalną;
2) typ
antropologiczny
przedstawkieli
fatjanowskiej
kultury wyraźnie odcina się
od typu ludności zamieszkałej na tym obszarze w neolicie. co przeciwstawia
się teorii o miejscowym pochodzeniu tej kultury.

Trudy
k l a jaT.

Instituta
2, 19'47,s. 314.

Etnografii

im.

N. N.

Mikłucho-Ma-

Tr e ś ć: R o g i n s kij
J. J., Niektóre problemy
póżniejszego
etapu
ewolucji człowieka
w antropologii
współczesnej,
s. 5-23;
C e b o k s ar o v N. N., Zróżnicowanie
rasowe
w Azji wschodniej,
s. 24-83:
L e v i n M. G., Typy antropologiczne
wybrzeża M. Ochockiego, s. 84-102:
D e b e c G. F., Selkupy, s. 103-145; G i n z b u r g V. V. Wzrost w okresie
dojrzałości, s. 146-152; A vel' k i e val.
P., Przeżytki ~odu macierzystego
u Indian Kwakiutlów, s. 153-173; B l i n o v A. I., Partnerstwo,
s. 174-195;
Jak o v l e v N. F., Starożytne związki języków Kaukazu, Azji i Ameryki,
s. 196-204; Vas i l e v i c G. M., Najdawniejsze
związki językowe współczesnych narodów Azji i Ameryki, s. 203-232; R u d e n koS.
r.. Ostrza
~tarożynych
harpunów
azjatyckich
Eskimosów,
s. 233-256:
-Z b r uJ e v a A. F., Cmentarzysko
ługowskie, s. 257-281; P o P o v A. A .. Otrzymanie "szamańskiego
daru" li Jakutów
nilujskich,
s. 282-293;
t e p an o v Gl. M. V., I. Veniaminov jako etnograf, s. 294-314.

S

.

Tom drugi "Trudov"
jest poświęcony
przede
wszystkim
etnografii
antropologii północnej i wschodniej Azji oraz stosunkom rasowym i etnicznym Azji Płn. i Ameryki Płn.
.
Połowę tomu (152 s.) zajmują prace antropologiczne. W pierwszej z nich
J. J. R o g i ń s kij
omówi! czynniki biologiczne pochodzenia
cziowieka.
Początkowe stadia ewolucji ludzkiej, Neandertalczyka,
czynniki pochod7.en \8
Homo sapiens oraz zagadnienia
szybkości przejścia od paleo - do ncoantroposa.
l

N. N. C e b o k s a r o v w swojej pracy spróbował
dać systematyke
antropologiczna A .. W h d . . W'
.
matvki d
.'
Z]l
SC o .me].
e .wstę?ie omowił dotychczasowe syst'?. , ale] zbadał matenały
kramologiczne.
zróżnicowanie
się pods(8-

�893
wowych cech antropologicznych,
podal klasyfikację kraniologiczną wschodnio-azjatyckich
typów rasowych, serie mieszane i analogie somatyczne.
W spisie literatury znajdujemy prace 3 uczonych polskich: J. Talkl-Hryncewicza, S. Poniatowskiego
i M. Reichera, zabrakło natomiast J. Czekanowskiego i S. Klimka, autora samodzielnej systematyki antropologicznej
Azji.
M. G. L e v i n w swojej pracy wyróżnił następujące typy antropologiczne
wybrzeża Morza Ochockiego: amurski, centralnoazjatycki,
nadmorski. sacha. liński, paleosyberyjski
oraz nadmorsko-ochocki.

G. F. D e b e c skreślił krótką monografię
antropologiczną
Selkup3w
(dawniej nazywanych Ostiako-Samojedami).
Oparł się na własnych badaniach terenowych z r. 1939 oraz uwzględnił materiał porównawczy z terytoriów sąsiednich. Wśród Selkupów Debec wyróżnił następu;ące komponenty:
jasno pigmentowany (europe;dalny), amerykanaidalny
i mongoloidalny.
V. V. G i n z b u l' g zastanawia
się nad
się wzrostu ludzkiego w okresie dojrzałości.

prawidłowością

powiększenia

1. P. A vel' k i e v a w artykule pt. "Przeżytki rodu macierzystego wśród
Indian Kwakiutlów"
po uwagach wstępnych opisuje ród, terminologię pokrewieństwa,
formy małżeństwa
i dziedziczenia. W zakońc&lt;:eniu autork3
zajmuje si~ przodkami (założycielami) rodu oraz wn:,osku:e o pierwotności
rodu macierzystego u Kwakiutlów, bowiem w chwLli badań (głównie przez
F. Boasa) znajdowali się oni na etapie przejściowym do rodu ojczystego.
A. I. B l i n o v pisze o "partnerstwie"
(podtytuł "Przyczynek do WCZ'2snych form wymiany"). Autor daje następującą
deflnicję tego zjawiska,
"forma wymiany, kiedy dany osobnik zgodnie ze zwyczajem nawi,ązuje stosunek wymiany tyl!w z jednym czy kilkoma członkami (czy póżniej swojej)
spo:eczności p:erwotnych,
nazywa się partnerstwem.
030bnicy mniej lub
więcej regularnie zawiązujący stosunki wymiany jedni z drugimi nazywają
się partnerami"
(s. 194-195).
Następne dwa artykuły N. F. Jak o v l e v a, "Starożytne związki ję:,:ykowe Kaukazu, Azji i Ameryki" oraz G. M. Vas i l e v i c a, "Naj dawniejsze
związki językowe współczesnych narodów Azji i Ameryki" są klasycznymi
Drzykładami językoznawstwa
spod znaku sźkoły marrowskiej ..
S. I. R u d e n k o bada ostrza prehistorycznych
harpunów azjatyckich
Eskimosów. Wyróżnia tu typ naj starszy (ok. początków n. e.) - należący
do zespołu kulturowego
Morza Beringa, drugi - typ z Birnirk (pierwsza
połowa pierwszego tysią:lecia n. e.), trzeci - Thule 1 oraz czwarty Thule 2.
Zdaniem niektórych badaczy - oba pochodzą z końca pierwszego tysiąclecia, Rudenko zaś uważa tę sprawę za nierozstrzygniętą.
A. V. Z b l' U j e v a daje opis ługowskiego cmentarzyska
bużski Tatarskiej ASSR), należącego do epoki ananyjskiej.
A. A. P o p o v zajmuje się mało zbadaną dziedziną
pisze o otrzymaniu
"szamańskiego
daru" (tj. "powołania

(Rejon

Ala-

szamanizmu
_
szamańskiego")

wśród Jakutów wilujskich,
łach terenowych.

Praca oparta

przeważnie

na własnych

materia-

M. V. S t e p a n o v a (praca z teki pośmiertnej)
pisze o działalności
etnograficznej
I. Veniaminova
(1797-1879), który jako misjonarz
działał
w latach trzydziestych
i czterdziestych
ub. wieku na Aleutach i wydał
trzytomowe dzieło o ich mieszkańcach.

T. 3, P o p o v A. A., N g a n a s a n y, v y p. I M a t e l' i a l n a jak u Il' a, 1945, s. 122, tab!. 36, mapa 1.
(Rec. D o l g i c h B., S o vet s k a j a E t n o g l' af i j a 1949, nr 2
~. 219-226).
T l' e Ś ć: Od redakcji, s. 3-4; Przedmowa, s. 5-6. Środowisko g~ograficzne. Informacja historyczna. Rozmieszcz~nie, s. 7-14. Roczny cykl gospodarczy. Łowiectwo i rybołówstwo,
s. 15-54. Hodowla renifera.
Środki
transportu, s. 55-68. Narzędzia i sposoby produkcji,s.
69-78. Mies~kania.
Sprzęty. Koczowiska, s. 79-92. Pożywienie, s. 93-104. Ubiór, s. 105-122.
Mcnografia etnograficzna
A. A. Papova o Ngan,asanach (inaczej Neńeuch Tawgi), zam:e5zkujących
płn.-wschodnią
część pólwysp'c! Tajmy\'
(czyli najbardziej północny lud całej Azji), jest owocem dwuletnich (1936,S)
badań terenowych.
We wstępnym słowie redakcyjnym
została przytoczona nie liczna (jedenaście pozycji) dotychczasowa
literatura
o Nganasanach.
Praca Popava
jest właściwie pierwszą dającą cały obraz kultury tegoż ludu. Omawiany
tom I jest poświęcony kulturze materialnej.
Autor w przedmowie zaznacza, że obraz kultury Nganasanów,
dany
przez niego w tej książce, w chwili obecnej (pisano w r. 1948) należy do
przeszłości.
Popov naliczył 669 Nganasanów.
M;eszkają
oni w obrębie trzech
['ad narodowościowych:
Awamskiej,
Tajmyrskiej
i Wadejewskiej.
Są to
koczownicy: myśliwi i hodowcy renów. Całe ich życie przepływa
pod
znakiem dwóch cyklów - letniego i zimowego. W zależności od sezonu
zmieniają koczowiska. Głównym ich zajęciem jest polowanie na dzikiego
renifera (Rangifel' tarandus
sibiricus Myrray). Dawniej podstawową
ich
bronią był łuk, dziś używają strzelb kilku rodzajów. Polują w pojedynkę
lub kolektywnie.
Opis kolektywnego
polowania
na renifery
za pomocą
sieci (s. 36-39 z dużym rysunkiem ilustr.) jest prawdopodobnie
pierwszym
tego rodzaju zapisem w calej etnograficznej literaturze syberyjskiej. Polują
jeszcze na lisy polarne, wilki, kaczki gęsi (kolektywnie za pomocą sieci).
RYbołówstwo jest zajęciem dodatkowym, ważniejszą rolę gra tylko u środkowych Nganasanów. Używają sieCi i mają czółna dwóch typów: l obski
i 2 jakucki.
t

U

Hodowla renifera
stanowi drugie podstawowe
zajęcie Nganasanów.
Mają dobrze rozwinięty zaprząg i kilka typów sanek.
, Istn!eje ściśle rozgraniczony podział pracy "produkcyjnej"
między mężczYzną l kobietą. Mężczyzna zajmuje się obróbką drzewa, kości i żelaza.

�895

8~4
oraz wykonuje arkany i sieci, kobieta zaś Szyje. wyprawia skóry. Narzędzia:
topór, nÓż, świder, szydło, piła (jeszcze dość rzadka), "pieczęcie" (do wytłaczania); kowalskie: miech, obcęgi, młotek i pilnik, skrobacze, igły etc.
Mieszkają w przenośnych stożkowatych czumach po 2-5 rodzin w każdym. W środku czumu znajduje się ognisko. ogień w nim rozdmuchuje się za
pomocą miecha.
Pożywieni.e głównie mięsne, oprócz tego ryby, jaja itd. Znają suszenie,
gotowanie i pieczenie. Tłuszcz topią. W dawnych latach często przeżywali
głodówki.
Strój szyją prawie wyłącznie ze skór reniferów. Wierzchni ubiór zimowy
szyją z zimowych skór z długimi włosami, a letni - domowy z letnich
skór. Nitki robią ze ścięgien renifera.
Recenzent B. D o l g i c h w swoim wyczerpującym omówieniu zgadzając
się z wysoką wartością opisową tej pracy, daje nieco uzupełnień historycznych i współczesnych oraz prostuje niektóre niejasności tekstu. Pisze on:
"o ile w książce A. A. Popova silna jej opisowa strona, o tyle słaba historyczna i analityczna. Właściwie mówiąc, analizy prawie nie ma, a tam gdzie
są takie próby, są one co najmniej nieudane. Poza tym spotykamy je od
przypadku do przypadku,
czasem zupełnie nieoczekiwanie,
poparte mało
uzasadnionymi, żeby nie powiedzieć naiwnymi wywodami. Dużo sprzeciwu
wywołuje też i zarys historyj:z:ny". (Sovetskaja
Etnografija,
nr 2, s. 221).
Kończy słowami: "wymienione braki, oczywiście obniżają wysoką wartość
faktycznego
materiału
zebranego w książce Popova, niemniej
jednak
znajdujemy
szczegółowe opisy takich ciekawych dla etnografii i już zapomnianych w naszych czasach sposobów polowania, jak "pokołka" (tj. zaganianie reniferów do wody, gdzie ich zabijano) oraz polowanie siecią na
dzikie renifery. Zostaną w nauce opisy innych sposobów i cyklów wytwórczości, liczne opisy przedmiotów kultury materialnej.
Jedynym materiałem
są rysunki i schematy A. A. Popova. W całości - książka bez wątpienia
jest ważnym wydarzeniem w etnograficznej literaturze o narodach północnej
Syberii" (ibidem, s. 225-6).

T. 4. D e b e c G. F., P a l e o a n t r o p o log i ja SSSR, 1948, s. 391, (rec.
V. V. G i n z b u l' g, Sov. Etn. 1948, nr 3, s. 196-198. Szczegółowe omówieniE'
A. W i e l' c i ń s k i, Przegląd Antropologiczny, t. 17 (1951), s. 415-420).
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 5-8; Wstęp, s. 9-33. Rozdział I Okres kamienny.
.,. 34-'17. Rozdział II Epoka paleometalu, s. 48-114. Rozdział III Wczesny
okres epoki neometalowej,
s. 115-185. Rozdział IV Rasowe typy ludności
ZSRR w wiekach średnich, s. 186-291. Rozdział V Epokowe przemiany
tYI:ÓWrasowych na podstawie danych paleoantl'Cl;JologH ZSRR, s. 292-321.
Rozdział
VI Materiał
paleoantropologiczny
jako
źródło
historyczne.
s. 322-331. Pomiary, s. 333-389.
G. F. Debec \V swojej pracy zawarł wyniki długoletnich
(1927-1944)
badań. Tu po raz pierwszy zostały zebrane i opracowane wszystkie dotychczas znane materiały
paleoantropologiczne
z terytorium
całego Związku
Radzieckiego.

V. V. G i n z b u I' g W swojej recenzji podkreślił, że oprócz wielkiej
wartości treściowej, praca Debeca jest niezmiernie ważnym wkładem do
antropologii radzieckiej przez swoje bojowe nastawienie w krytyce innych
teorii.
W trakcie analizy materiału
paleo- i neometalowego,
autor poddaje
krytyce m. in. prace uczonych polskich zarzucając im bądź to oparcie się
na niewielkiej liczbie .cech (B. Rosiński, K. Stojanowski), bądź obliczanie
składu rasowego metodami Czekanowskiego, które uważa za "pseudogenetyczne", bądź też w:-ęcz rasistowskie
(?!) koncepcje
wiązania typu
nordycznego
z ludami
indoeuropejskimi
(R. Jendyk).
(Wd. A. Wiercińskiego).
A. W i e I' c ń s k i kończy swoje omówienie słowami: "Praca F. G. Debeca przedstawia
olbrzymią
wartość
naukową,
pOl'USza i naświetla
wiele nowych, niezmiernie
interesujących
problemów w zakresie paleoantropologii ZSRR. Z żalem jednak należy jeszcze raz twierdzić że autor
nie opublikował diagramów diagnozy różnicowej, krzywych Wa;iaCyjnYCh
i parametrów
zmienności, co uniemożliwia czytelnikowi obiektywne skontrolowanie wysuwanych przez autora wniosków" (Przegląd Antropologiczny
t. 17 (1951), s. 420).
T. 5. Z u e v V. F., M a t e r i a l y p o e t n o g l' a f i i S i b i l' i
XVIII ve k a (1771-1772). 1947, s. 96, ryc. 4.
Tr~ść:
Stepanov
N., Przedmowa, s. 3-10; Verbov
G.D., Vasilij
Fe:iorovlc Zuev, s. 11-16. Opisanie żivuscych Sibirskoj Gubernii v Berezovskom Uezde Inoverceskich
narodov Ostjakov i Samoedov Socinennoe
Studentom Vasilem
Zuevym,
s. 17-84:
(Zawartość: Mieszkania, s. 21; - ich język, s. 21; - granice, s. 22; - pochodzenie
I spalame ciał, s. 21-24; - ich ubiór i ozdoby, s. 24-28; - życie i ekonomia,
s. 28-:-31; - o wyprawianiu skór, s. 31-32; - przemysły, s. 32-36; - pożywienIe
I pIcIe, s. 36-3~; - chO~ObY, s. 38-3; - "ustawy" (tj. wierzenia), s. 40-43; -.
TadybowIe czyh Szamam s. 43-50; - o przysięgach samojedzkich
s. 50-52; obyczaje 1 pOstępkI s. 52-53; - zabawy s. 53-59; - swatanie i wesele s. 59-63; kobIety s. 63-64; - o rodzeniu s. 64-66; - pogrzeb s. 66-68; rybołówstwo
s. 68-74;. - łowIectwo s. 74-80; - ptasznictwo s. 81-82; - o położeniu całej tamtejszeJ kramy, pogodzie, prawach, zorzy północnej i światle s. 82-84).

Z u e v V. F., O jeleniach, s. 85-91. Ve r b o v G. i P r y t k o vaN.,
Komentarze, s. 92-95.
N. S t e p a n o v w przedmowie skreślił krótką historię badań Syberii
d.o ostatniego ćwierćwiecza
XVIII w., uzupełnił wiadomości dane przez
Verbova o Zuevie (patrz niżej) i zarysował
sylwetkę
G. D. Verbova
0909-1942) badacza Neńców i wydawcy rękopisów Zueva.
D. Ve I' b o v w swoim artykule biograficznym pisze: Vasilij FedorOVICZuev (1754-1794) będąc jeszcze studentem uczestniczył w ekspedycji
P. S. Pallas'a w latach 1768-74. W latach 1771-2 odbył samodzielną wypraw.ę do Ujścia rzeki Obi i brzegów Oceanu Lodowatego. Jego korespondencJę ~raz opis podróży wykorzystał S. Pallas w III tomie swojego dzieła
~t. "ReIse durch verschiedene
Provinzen des russischen Reiches in den
ahren 1768-73", S1. Peterbourg 1776 (tom ten na język rosyjski przełożył
t enze Zuev'
l wy dł'a w r. 1788). Lecz porowname. tekstu rękopisu Zueva,

.9",

57

�897

896

(Rec. K r u p n o v E., SOY.Etn .. 1950, nr 2, s. 242-244).
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 3-4. Rozdział 1. Ogólny zarys kultury materialnej ludu Kubaczyno-dargińskiego,
s. 5-56. Rozdział II. Wytwórczość
Kubaczyńców w dziedzinie obróbki metalu, s. 57-145. Rozdział III. Z historii ustroju społecznego Kubaczyńców~ s. 146-198. Dodatek 1. Amulety
kubaczyńskie, s. 199-201. Dodatek II. Garncarze z Sulevkentu, s. 201-206.
Dodatek r-::1. Pieśni Kubaczyńców,
opublikowane
przez L. 1. Żirkova,
s. 206-208. Literatura, s. 209-221.

· unl Akademii Nauk z dziełem Pallas'a, dokonane
zachowanego w arc h iW
..
.
b . ł
ło
że Pallas bardzo skrocił l tym samym zu ozy
przez V er b ova wykaza ,
wiadomości Zueva.
..
.
.,
k
. ódł
. ('
Ponieważ dzieło Pallas'a jeszcze do dZiS dma słuzy .Ja o zr
?' .Wi~
dobrze się stało, że został wydany cały tekst Zueva, ktory w odmesiemu
do Ostjaków jest pełniejszy niż li Pallas'a.

T.

6. S m i r n o v

S. R.

Vo s s t a n i e

mach d istov

v

Sudam·.

1950, s. 101.
(Rec. P e r s i c A, SOy. Etn., .1951, nr 2, .s. 251-~).
. .. _
T l' e Ś ć: I. Sudan w przededmu powstama Mahd)~go, s. 3·-16. I~; PIel"".
sze sukcesy powstania Mahdystów, s. 17-24. UL Fiasko maneWlOW polIt cznych Anglii, s. 25-33. IV. Powstanie na obszarz~ Morza Czerwonego,
/ 34-36. V. Wzięcie Chartumu, s. 37-41; VI. Ideologia p~wstan.a mahdystów s 42-47. VII. Ustrój społeczny panstwa MahdIego l. feu~alne przekszt~łc~nie się górnej warstwy,
s. 48-57.
~III.
Orgam~acla
p'mstwa
Mahdiego s 58-63. Organizacja wojskowa panstwa MahdIego, s. 64-70.
X. WY;{Q;zy~tan:e Abisynii przez Ang~ię w wojnie z ,państ;vem Ma.hd ego,
s 71-79. XI. Rola powstania mahdystow w ruchu wyzwol~n~zym narodów
kolonialnego wschodu, s. 80-83. XII. Pochód. K~tchen~r~ l hkwid.acJa. poangIelskIego.
ws t·anla, s. 84-. 89 XIII . Sudan J'ako kolom a ImpenalIzmu
s. 90-97. Zakończenie, s. 98-101.
A. P e ~ s i c podkreślając
wkład Smirnova do ra~zieck~e? li~eratury
historycznej i etnograficznej,
zaznacza pewne br.aki, mIanOWICIe medost~teczność danych etnograficznych, przede wszystkIm brak danych o ustroju
społecznym plemion sudańskich przed powstaniem.

T. 7.T r o f i m o vaT. A. Etnogenez
Ta ta rP O vol ż'j a v s vet e
d a n y c h a n t l' o P o log i i. 1949, s. 263.
(Rec. S m i l' n o v A, SOY. Etn. 1950, nr l, s. 211-2~4). .
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 3-4; część 1. Zarys kramolog:czny
Tataró"":
Złotej Ordy, s. 5-47;
część II. Nogajowie i Karagaszowle,
s. 48-:-11.6,
część III. Tatarzy środkowego biegu Wołgi, s. 117-261. Uzupełmeme,
s. 262-263.
..
.
.
1939
Jest to praca z dziedziny paleoantropologll u~onczona J.eszcze w
r.,
lecz wciąż przeredagowywana.
Została całkiem me~otrz.ebme pops~~a, przez
włączenie do rozważań, ówcześnie w nauce ObOWIąZUJących teorIl Ma~Ta.
Echo marryzmu
znajdujemy
również w recenzji Smirnova. który pIsze
o jakoby "mających ważne znaczenie dla antropologów pracach Marra" (!l!),
SOY.Etn. 1950, nr l, s. 213.
Trofimova nie tylko nie rozstrzygnęła
sprawy etnogenezy Tatarów
dorzecza Wołgi, lecz to zagadnienie zaciemniła.

e

t

T. 8. S i 11 i n g E. M., K u b a c i n c y i i c h k u l t u
n o g t' a f i c e s k i e e t j u d y. 1949. s. 223.

l' a.

I stor ik

0-

,.

Autor w przeciągu lat prawie dwudziestu
(1926-1944) pięciokrotnie
wyjeżdżał na badania do tego małego (2 i 1/2 tysiącznego) ludu, zamieszkującego jedno osiedle w Dagiestanie. Szeroko znana jest sztuka kowalska,
którą zajmują się Kubaczyńcy.
W pierwszym rozdziale poświęconym kulturze materialnej,
po wstępnych danych topograficznych i historycznych autor pisze zwięźle o rolnictwie, środkach transportu,
obróbce niektórych surowców, budownictwie,
sprzętach i odzieży.
Najważniejszy jest rozdział drugi - opis obróbki metalu. Autor opisuje
tu gruntownie wszystkie zagadnienia związane z metalurgią Kubaczyńców.
Po rejestrze rzemiosł, opisuje szczegółowo obróbkę miedzi, zarówno na
zimno, jak i przez odlewanie; stali, montaż, grawiurowanie, karbowanie, wykonywanie
drobnych przedmiotów
ze srebra, miedzi, rzadziej ze złota
("filigran"), emaliowanie, snycerkę w kamieniu. Następnie analizuje ornament, omawia twórczość niektórych miejscowych majstrów, wyroby wykonane w r. 1947 na konkurs w Moskwie. Szkicuje plan dalszych badań: przede
wszystkim zbadania dawnej sztuki Kubaczyńców oraz sztuki ich sąsiadów.
Dalej zastanawia się nad odrębnością ich ornamentu.
W rozdziale trzecim autor prz.ytacza wiadomości o przeżytkach związków
męskich, związkach kawalerów: "batirte" i "cine", przeżytkach matriarchatu,
kończy obrazem zasadniczych etapów rozwoju ustroju społecznego Kubaczyńców. Tu m. in. niesłusznie, zdaniem recenzenta Krupnova, doszukuje
~ię śladów feudalizmu.
Spis literatury zawiera 98 pozycji. Większość z nich, przede wszystkim
starsze i w obcych językach opatrzone są wyczerpującym
omówieniem
zawartości. M. in. znajdujemy tu znanego polsk:ego podróżnika J. P o t o ck: i e g o Voyage dans les steppes d' Astrakhan
et du Caucasse, Paris 1829,i. II.
Recenzent F. Krupnov domagał srę od sillinga materiału porównawczego z całego Bliskiego Wschodu. Jego zdaniem książka ma zanadto opisowy
charakter. Poza tym, jego zdaniem, wartość np. drugiego rozdziału została
osłabiona przez niewykorzystanie
materiałów archeologicznych.

T. 9. Ż d a n koT.
A, O c e r k i i s t o l' i c e s k o j e t n o g l' a ! li
kar a k a l p a k o v. R o d o - P l e m e n n a j a s t l' U k t u l' a i r a s s e l e n i e
II XIX nacale
XX wieka.
19,50, s. 171, map 11.
(Ree. B a s k a k o v N. A., Sov. Etn. 1951, nr 4, s. 234-237).

�899

898
T r e ś ć: Wstęp, s. 3-10. Przegląd literatury ,i źródeł, s. 11-36. R?zd . ł I System rodowo-plemienny
Karakałpakow
Chorezmu
w koncu
Zla .'
tkach XX wieku. s. 37-62.
Rozdział II. System rodowoXte~i~n~~cz~arakałPaków,
jako źródło do badań ich ustroju społec.zneg.~
eJ XIX i początkach XX w., s. 63-95. Rozdział III. Przyczynek do hlStO;lI
zaludnienia nizin i delty Amu-Darii przez rody i plemiona Karaka.łpak~w
wiązku
z zagadnieniem
ich etnogenezy,
s. 96-157.
Zakonczeme.
~~1:8-160. Alfabetyczny spis etnonimów, s.. 161-168 ..
podstawą
tej pracy są własne badama
autorkl
w latach
1945-8.
w ramach ekspedycji chorezmjańskiej.
T. A. Ż d a n k o stwierdziła, źe pierwsze dane o Karakałpakach
p?chodzą z końca XVI w., natomiast wia~omości o rodowo.-plemiennym
ustroJu
pojawiają się dopiero w latach trzydzlesty.ch .XVIII wleku.
.
W rozdziale pierwszym
autorka
oplsuJe system rodowo-plemlenny
Karakałpaków.
Dzielą się oni na 2 "arysy": 1) "On-tert-uru"
i 2) ."Kon.grat":
Pierwszy z nich dzieli się jeszcze na dwa oddziały. Następnyml. ogmwaml
są plemiona, rody, podrody i patronimie.
Opisy te autorka zllustrowała
licznymi wykresami.
W rozdziale II autorka po uwagach o społecznym charakterze
"rodu"
(cudzysłów autorki) dalej ,pisze o związkac..1J.podzia~u ro.d0v.:0-~,lemienne~o
z egzogamią, systemem administrlicyjnym
w chanacle .chlwans.klm, o~awl.a
podstawowe
ogniwa tej struktury
i tradycję
dualistyczneJ
orgamzacJI
społeczeństwa.
.
Rozdział trzeci zaczyna uwagami o historii badań nad etnogenezą
KarakałPakóv:. dalej rozpatruje etnonimy karakalpackich .plemion i ~odów.
jako źródło do zbadania etnogenezy. Te wywody reasumuJe: ,,0 potwlerdzeniu danymi etnograficznymi
faktu udziału Oguzów, Peczenegów, Kangły,
Połowców (Kipczaków), Kara-Kitajów
(czy im podwładnych
miejscowych
plemion tiurskich) we wczesno- i późnośredniowiecznym
okresie etnogenezy
Karakałpaków . .. W późniejszym okresie etnogeneza Karakałpaków
była
ściśle związana (te'rytorialnie, historycznie i etnicznie) z równoległym procesem formowania
się Nogajów, Uzbeków i Kazaków. Drugi wniosek ...
zamyka się z koniecznoś~i bardziej
szerokiego przytaczania
etn?nimik~:
tego cennego źródła do rozstrzygnięcia
problemu etnogenezy ludow AZJ]
Środkowej" (s. 125). Dalej autorka przytacza podanie historyczne o miejscach pobytu Karakałpaków
przed przybyciem do południowo-wschodniego
wybrzeża jeziora Aralskiego. Omawia podstawowe skupienia Karakałpak6w
od końca XVI-XVIII
wieku poza obrębem Chorezmu, rozmieszczenie ich
w Chorezmie w okresie od XVIII wieku do podboju ich przez Rosjan
(r. 1873), dalej ich rozmieszczenie w rejonie Amu-Darii w okresie kolonia1.~
nym. W zakończeniu krótko omawia dzieje Karakałpaków
po Rewo1ucJl
Październikowej.
Recenzent N. A. B a s k a k o v, krytykując
niektóre wywody autorki.
zaznacza zbyt małą ilość materiału porównawczego z kulturą innych ludów
tureckich, podnosi jednak wysoką wartość tej książki.

riały

T. 10. Belicer
etnogenezu.

V. N., Narodnaja
odeżda
1951, s. 142. Rec. Smirno"

udmurtov.
MateA.. SOy. Etn. 1952.

nr l, B. 216-219.
t. XLI Ludu).

(Por.

recenzję

tej pracy

zawartą

w dziale

sprawozdań

T. 11. M a s l o vaG.
S., N a r o d n y jor 11 a m e n t ve r c h n e vol żk i c h Kar e 1. 1951, s. 139, tab1. 42.
(Rec. M. L e b e d e v a, SOy .Etn., 1952, nr 1, s. 219-221).
T r e ś ć: Wstęp, s. 3-8. Rozdział I. Przedmioty ozdabiane i ich właściwe
przeznaczenie, s. 9-35. Rozdział II. Podstawowe formy, kompozycja i styl
ornamentu karelskiego, s. 36-104. Rozdział III. Materiał, koloryt i technika
wykonania
ornamentu,
s. 105-124. Rozdział IV. Historyczno-kulturowe
związki Karełów zam. górną Wołgę na podstawie ornamentu,
s. 125-137.
Autorka zajmuje się ornamentem karelskim już od 20 lat. (1925-1945).
W tym czasie brała udział w 6 ekspedycjach.
We wstępie Maslova daje przegląd kolekcji muzealnych, nielicznej literatury o tym temacie oraz określa miejsce zamieszkiwania
Karełów nadwołżańskich. W rozdziale pierwszym omawia ornamentowane
przedmioty,
i ich właściwe przeznaczenie, więc ubiór kobiecy i męski, inne wyroby tkackie oraz zdobienie mieszkań, narzędzi pracy i sprzętów. Rozdział drugi jest
poświęcony podstawowym
formom, kompozycji i stylu ornamentu
karelskiego. Tu autorka daje przegląd: 1) ornamentu
wyszywanego
żeńskiego
stroju głowy, 2) ornamentu wyszywanego ręczników, 3) motywów zdobniczych. Materiał, koloryt, technika ornamentu więc wyszywanie, tkane wzory,
płótno drukowane, zostało omówione w rozdziale trzecim. W ostatnim czwartym rozdziale autorka próbuje ustalić, na podstawie ornamentu, historyczno-kulturowe
związki Karełów zam. górną Wołgę z rejonem Nadbałtyckim, obszarem górnej i środkowej Wołgi oraz basenem Oki, z Nowgorodem, Suzdalem, Smoleńskiem i Jarosławiem
(XVI w.).
L e b e d e v a w swojej recenzji zwraca uwagę na to, że praca Maslowej,
jest właściwie pierwszą monografią o ornamencie ludów ZSRR. Natomiast
zarzuca jej zbyt małą ilość kołorowych tablic, oraz niedbałe wykonanie
ilustracji.
9

T. 12. A n g l o - a m e r i k a fi s k a j a e t n o g r a f i j a n a s l u ż b e i mp e r i a l i z m a. S b o r n i k s t a t e j. 1951, s. 112. Przekład polski: Angloamerykańska etnografia w służbie imperializmu. Warszawa 1952 str. 221.
(Ree. M. P. B a s k i n, SOy. Etn. 1952, nr l, s. 212-215. Szczegółowe
omówienie J. K u l c z y c ok i, Zycie Nauki, 1952, nr 5, s. 113-153. Z. M at e w s k a, Lud t. XXXIX 1952, str. 416 i 429).
T r e ś ć: T o l s t o v S. P., Kryzys etno.grafii burżuazyjnej,
s. 3-16.
P o t e c h i n I. L, Kosmopolityzm
w etnografii amerykańskiej,
s. 17-40.
l d e r o g g e D. A. i P o t e c h i n J. J., Szkoła funkcjonalna
w służbie im.,
perializmu brytyjskiego, s. 41-66. L e v i n M. G., R o g i n s kij J. J. i C e ~ o k s a r o v N. N., Rasizm anglo-amerykański.
s. 67-91. B u t i n o v. N. A ..
sychorasizm w etnografii amerykańskiej.
s. 92-111.

°
k

W r. 1918 Instytut Etnografii
ryzysem etnografii burżuazyjnej.

zaczął kolektywną pracę badawczą
Owocem tych badań jest tom 12.

nad

�901

900
S. P. T o ł s t o v we wstępie do czołowej pracy podkreśla, że etnografa.-:
wie burżuazyjni zgrupowali się obecnie w Ameryce. W obecnej etnografII
amerykańskiej,
którą autor określa jako rasistowską,
widzi 2 kierunki:
1) pseudo biologiczny, który w duchu maltuzjanizmu, darwinizmu społecznego
w duchu H. S. Chamberlaina
i hitlerowskich
teoretyków rasizmu, powołuje
się na "prawa" przyrody organicznej, "czystości krwi" itp. i 2) kulturowohistoryczny, argumentujący
rasizm z powoływaniem
się na amerykański
styl życia, cywilizację zachodnią itd. Autor nie widzi zasadniczej różnicy
między tymi kierunkami.
Podkreśla,
że na nowszą etnografię
angielską
i amerykańską
wywarli wielki wpływ m. in. F. N i e t s c h e, O s wal d
S p e n g l e 1', S. F l' e u d i freudyści. Recenzent M. B a s k i n dodaje do tego
wpływy lokalne - amerykańskie.
jak pragmatystów
W. J a m e s'a i J. D ew e y'a, personalistów
Mary C a loki n s, J. R o y c e'a i innych. S. Tołstov
wspomina też o rozszerzeniu się w Ameryce funkcjonalizmu
oraz teorii
O. S c h m i d t a i jego szkoły.
Praca 1. 1. P o t e c h i n a jest poświęcona kosmopolityzmowi w etnografii
amerykańskiej,
nap~sana jako krytyka
etnografii
amerykańskiej,
której
przeciwstawia
postępowe
tradycje
etnografii
rosyjskiej
oraz etnografię marksi.stowską
radziecką.
Dając krótki
zarys historii
rozwoju
etnografii
amerykańskiej
Potechin konkluduje:
"etnografia
amerykańska zrobiła zawrotne salto mortale z materialistycznych
pozycji M o l' g a n a
do mistycyzmu K l' o e b e l' a i całej etno-psychologicznej
szkoły. Tempo jej
rozwoju odpowiada tempu rozwoju kapitalizmu
amerykańskiego.
Razem
z kapitałem ze~starego świata emigrowały do Ameryki i burżuazyjne teorie.
Lecz jak kapitał amerykański wyprzedził w swoim rozwoju stare kraje burżuazyjnej Europy, tak i etnografia amerykańska, w swoim upadku, wyprzedziła burżuazyjną etnografię europejską" (s. 29).
D. A. O l d e l' o g g e i!.!.
P o t e c h i n piszą o funkcjonalnej
szkolt:
etnograficznej w służbie brytyjskiego imperializmu. Autorzy wiążą funkcjonalizm z holizmem J. S m u t s'a, który jest niczym innym tylko apologetyką
współczesnego imperializmu anglosaskiego. Mówiąc o B. M a l i n o w s k i m,
autorzy tak charakteryzują
źródła funkcjonalizmu:
"w rezultacie powstała
nieporadna
komp:Iacja
behawioryzmu,
freudyzmu,
holizmu,
psychorasizmu i innych rodzajów współczesnej socjologii anglo-amerykańskiej,
mieszanina do której została włączona i filozofia semantyczna. Słowem funkcjonalizm zawiera w sobie wszystkie najbardziej
reakcyjne teorie epoki imperializmu" (s. 54-55).
Zespół autorski M. G. L e v i n, J. J. R o g i n s kij i N. N. (';e b o ks a l' o v omawia anglo-amerykański
rasizm. Swoje badania zaczynają od
narastania rasizmu na przełomie XIX i XX w., wiążącego się z nazwiskami
m. in. M. G r a n t a,F. G a l t o n a, K. P e a l' s o n a, V. L a p o u g e'a. Szczegółowo zostali omówieni też i ich kontynuatorzy,
jak W. Vo g t, C. S. C o o n,
E. H u n t i n g t o n, E. A. H o o t o n itd.
Ostatnia praca N. A. B u t i n o v a jest poświęcona psychorasizmowi
w etnografii amerykańskiej.
Autor podkreśla tu fakt, źe etnografowie amerykańscy starają się argumentować
swoje reakcyjne teorie odwołując się
do psychologii, psychotechniki.
psychiatrii itd. Psychorasizm jest tak samo

charakterystyczny
dla Ameryki, jak biorasizm dla Niemiec faszystowskich.
Recenzent M. P. B a s k i n podkreślając ważność tego zbioru uważa jednak, że nie powinno się na tym zaprzestać, lecz należy wydać jeszcze więcej
bojowych, partyjnych tego rodzaju prac, tym więcej, że są to rzeczy interesujące nie tylko etnografów, lecz i filozofów, historyków, ekonomistów itd.

T. 13. S l a v j a n s kij f o l k lor. M a t e r i a l y P o i s t o l' i c e s k o j
o d n o j p o e z j i s l a v jan.
M o s k v a 1951, s. 362.
(Rec. M. K. A z a d o v s k i, SOy. Etn. 19'53,nr 2, s. 218-225.
T r e ś ć: Od redakcji s. 3-6. S o k o l o v a V. K., Rosyjskie pieśni historyczne XVII wieku (z okresu Iwana Groźnego) s. 7-78. Dodatek: Z nieopublikowanych
wariantów pieśni o epoce Iwana Groźnego s. 79-91. L i tv i n E. S., Wojna ojczyźniana 1812 roku w rosyjskich pieśniach ludowych,
s. 92-112. S i r jaj e v a P. G., Wątek historyczny w robotniczej twórczości
pieśniarskiej lat 190.5-1907, s. 113-142. Dodatek: s. 143-152. L i p e c R S.,
Byliny w przemysłowym
okręgu rosyjskiej północy w XIX - początkach
XX w., s. 153-210. Nieopublikowane
teksty bylin północnych. s. 211-240.
G o l u b e v 1. F. Poves! ob II'e Muromce i Solov'e Razbojenike. (Nieopublikowany tekst ze zbioru poch. z drug:,ej ćwierci XVIII wieku), s. 241-250.
S e p t u n o v I. M., Bulgarskie pieśni hajduckie, s. 251-2,65. Teksty s. 266290. S e p t u n o v 1. M., Wrześniowe narodowe - antyfaszystowskie
zbrojne
powstanie
1923 r. w bułgarskiej
pieśni ludowej,
str. 291-297. Teksty
~tr. 298-3:J2. K l' a v c o v N. 1. Treść ideowa eposu serbskiego, s. 303-360.
We wstępnym słowie czytamy: "Zebrany w tym zbiorze materiał ma za
zadanie pokazać odrębność kultury
poszczególnych
ludów słowiańskich.
uwarunkowanych
ich historycznymi
losami, oraz daje podstawę do rozważań o ogólnych cechach słowiańskiej poezji ludowej ... " (s. 3).
"Zamieszczone w tym zbiorze artykuły mają na celu wydobyć na jaw
znaczenie łudowej poezji historycznej jako materiału do badań nad historią
narodu i jego światopoglądem.
Obok wielkiego znaczenia poznawczego ludowy epos historyczny posiadał wielkie znaczenie wychowawcze.
Organiwwał on świadomość mas, rozbudzał uczucie patriotyczne, pielęgnował lepsze wartości w ludziach". [Ibidem].
Krytyk, znany folklorysta starszego pokolenia M. K. A z a d o v s kij .po
wytknięciu całego szeregu usterek, domaga się, by w następnych
tomach
tego wydawnictwa
zwrócono więcej uwagi na fOlmę artystyczną
twórczości ludowej oraz na zagadnienia teoretyczne.
na

l'

T. 14 R o d o v o e o b ś c e s t v o. E t n o g r a f i c e s k i e m a t e l' i a l y
s l e d o van i j a. M o s k v a 1951, s. 254.
T r e ś ć: B li t i n o v N. A. Problem egzogamii (na podstawie materiałów
australijskich),
s. 3-27. O l d e r o g g e D. A., Malajski system pokrewieństwa, s. 28-66. K o s v e n M. O., Przejście od matriarchatu
do patriarchatu,
s. 67-94. D o l g i c h B. O. i L e v i n M. G., Przejście od rodowo-plemiennych do terytorialnych
związków w historii ludów północnej Syberii, s. 95108. A n i s i m o v A. F., Przedstawienia
Ewenków o duszy i problem pois

�903

902
chodzenia animizmu, s. 109-118. I Y a n o Y S. V., Pochodzenie buriackich
on gonów z wyobrażeniami
kobiet, s. 119-131. A b I' a m z o n S. M., Formy
rodowo-plemiennej
organizacji u koczowników Azji Środkowej, s. 132-156.
Z a d y c h i n a K. L., Przeżytki klas wieku u ludów Azji środkowej, s. 157179. K i s l jak o Y N. A., Kałym i wiano u Tadżyków, s. 180-223. N i k o Is k a jaZ. A, Przeżytki patriarchalno-rodowego
ustroju u Awarców w XIX
i początkach XX wieku, s. 224-233. P o t e c h i n L L, Demokracja wojenna
Matabele, s. 234-254.
W grudniu 1949 r. w Instytucie Etnografii odbyła się sesja Rady Naukowej Instytutu
poświęcona
problemom
historii społeczeństwa
rodowego
(sprawozdanie
patrz SOY. Etn. 1950nr 2, s. 193-201). Lwia część prac drukowanych w niniejszym tomie "TrudoY" są to przeredagowane
referaty wygłoszone podczas tej narady.
Tom otwiera praca N. A B u t i n o Y a o egzogamii. Autor już na wstępie zastrzega się, iż egzogamia należy do najbardziej
skomplikowanych
zagadnień etnograficznych.
Wybrał teren australijski
dlatego, że tam zachowały' się stosunki archaiczne
prawie do XIX wieku i oparł się przede
wszystkim na badaniach starszych. Zajął się opisem klas małżeństwa i ich
społecznym uwarunkowaniem
oraz powiązaniem
ze systemem pokrewieństwa. Jednak żadnych wniosków nie przedstawił.
D. A. O l d e I' o g g e zastanawia
się nad pewnymi typami tzw. malajskiego systemu pokrewieństwa
- poraz pierwszy opisanego przez L. H. Morgana. Szczegółowo omawia systemy pokrewieństwa
ludów gwinejskiego
wybrzeża w Afryce~ wyspiarzy Oceanii, pewne rysy tegoż systemu w Chinach oraz u ludów płn. wsch. Azji. Te ostatnie, zdaniem autora, są "rezultatem uproszczenia
poprzedniego
skomplikowanego
systemu
pokrewieństwa typu turano-ganowańskiego,
który jest typowym systemem pokrewieństwa, odzwierciedlającym
organizację
rodową
istniejącą
w warunkach
ustroju wspólnoty pierwotnej
i posiadającej
egzogamię rodową· Przy rozpadzie organizacji
rodowej, po pojawieniu
się społeczeństwa
klasowego.
dawny system pokrewieństwa
zmienia się. W Chinach przy wytwarzaniu
się
ustroju niewolniczego, później feudalnego, w Azji północno-wschodniej
i w
Afryce system pokrewieństwa
ulega zmianie pod wpływem zróżnicowania
majątkowego i częściowego (w Afryce) pojawienia się stosunków towarowopieniężnych oraz nowego - kapitalistycznego
sposobu produkcji. Natomiast
w Oceanii zmienia się on w specyficznych
warunkach
rozwoju społeczeństwa polinezyjskiego.
Pojawienie
się "malajskich"
rysów pokrewieństwa
w rezultacie uproszczenia systemu turano-ganowańskiego,
wszędzie okazały
się jako sposób zniknięcia rodu, egzogamii rodowej i pojawienia się nowych
form rodziny: wielkiej patriarchalnej
w Chinach, u Joruba, Dahomey, czy
organizacji rodzinnej bilateralnego
typu na wyspach Oceanii" (s. 66) i ostateczna konkluzja autora, że "malajski system pokrewieństwa
jest we wszystkich rozpatrywanych
wypadkach pochodną systemu turano-ganowańskiego
(s. 66).
M. O. K o s yen zajmuje się przejściem od matriarchatu
do patriarchatu.
W pierwszej
części referuje
historię zagadnienia
od T. Hobbesa aż do
"spółki" amerykańskich
autorów M. Jacobs i B. L Sterne (praca z r. 1947).
W drugiej - omawia poglądy F. Engelsa oraz zastanawiając
się nad pewW

nymi zjawi.ska.mi charakt:rystycznymi,
jego zdaniem dla okresu przejściowego,. uwaza z~ one powmny podlec szczegółowym badaniom. Są to: powstame. ~odowh bydła, przeżytki (w ogóle), awunkulat,
bilateralny
system
pokrewIenstwa,
powrót kobiety (tj. panny młodej) do domu.
· B. O. D Ol g i c ~ i M. G. ~ e Y.i n omawiają przejście od rodowo-plemIennych, d? terytor~a~ny~h zWIązkow w historii ludów północnej Syberii.
Au~orzy .sm.lało. stawiają I u~awa~niają
tezę, że już na długo przed RewolUCJą ~azdzler.mkową. u ludo:v połnocnej Syberii decydującym
czynnikiem
b~ło me plemI~,. frat~la CZ! rod, lecz związki terytorialne
-. przede wszystkIm społecznoscI sąsiedzkie. Po rewolucji te ostatnie zostały przeorganizowane na zasadach socjalistycznych.
· W następnych pracach znajdujemy opisy monograficzne
niektórych zjawIsk charakterystycznych
dla społeczeństwa
rodowego.
A F: A n i s i m o Y próbuje wiązać przedstawienia
o duszy u Ewenków
(Tunguzow) z problemem
pochodzenia
szamanizmu.
S. V. I Y a n o v bada
społeczne pochodzenie buriackich
ongonów z wyobrażeniami
kobiet. S. M.
A b I' a m z
w s~ojej pracy o formach organizacji
rodowo-plemiennej
u. koczowmkow
AZJI środkowej, m. in. stwierdził, że ród np. u Kazaków
me Wyst~po:vał w swej "klasycznej"
formie, przeprowadził
krytykę pracy
ameryka~skleg~
autora. Hu~son.a oraz wypowiedział
się o nowszych przeks~tałcen~ach . SIę org~mzacJI. rodowo:pl~miennej.
K. L. Z a d y c h i n a opisUJe prz:Zyt~1 klas wIeku (tj .. grup rowIeśniczych) u ludów Azji środkowej.
N. A KI; l Jak.~ Y bada zmienną rolę kałymu i wiana u Tadżyków (i innych Iu.dow AZJI środkowej)
w okresie rozpadu patriarchalno-rodowych
stosunkow społecznych.
Z. A N i kol s k a j a rejestruje
przeżytki patriarchalno-rodowe~o
u~troju ,u. Awarców
(w Dagiestanie).
Ostatnia
praca
L L P o t e c h l n a Jest poswlęcona
opisowi demokracji
wojennej u Matabele (Afryka Płdn.).

?~

· T. 15. K u

s n e I'

(K n y

s e v)

P. I., E t n i

n j(~ e s k i e g I' a n i c y. M. L. 1951, s. 279.

ce s k ie

te

I' I'

ito

I'

ii i et -

· Tr e ś ć: Przedmowa,
s. 3-4. Wstęp, s. 5-12. Cz. 1. R u b i e ż e e tn c ~ n e (m e ~
y b a da ń), s. 13-105. 1. Przyczynek
do historii posta~Iema. zagadmern~ o rubieżach etnicznych, s. 15-19. 2. Granice etniczne
w~ramc~ prz~r?dmcze,
s. 20-25. 3. Wpływ jaki i na granicę etniczną wylera blJ~kośc mnych kultur narodowych przylegajacych
reionów s 26-34
~. :rzem~any
~ranic etn~cznych w tO~{l\ procesu historycznego,'
s.' 35-39:
r~ rytena etn.lczn~ v-: splsa.ch lu~nośclO~y.ch w zagranicznych
krajach Euo.~; do II WOjny S.wI&lt;;ttoweJ(ŚwIadomosc l przynależność
narodowa. Język
). ysty. Język w ZYClU),s. 40-60. 6. Kryteria etniczne w spisach ludno~~\O~yC~ ZS~~, s. 61-69.
7. O metodach określenia
narodowościowego
e t ~ iU udnoscl, s. 78-~03. Zakończenie, s. 104-105. Cz. II. P I' Z e s z łoś ć
h i s t ~ ~ n a p o ł u d n I o yv o - w s ch o d n i e j N a d b a ł t. Yk i.
(P rób a
lO
Yc z n e g? s t u d l U m t e r y t o I' i u m e t n i c z n e g o), s. 107-272.
2: Za me~odach hls~orycznego
studiu~
terytoriów
etnicznych,s.
109-UL
bytkl archeologIczne. dotyczące historii najdawniejszej
ludności połud-

l

O?

�905

904
niowo-wschodniej
Nadbałtyki, s. 112-142. 3. Najdawniejsze
świadectwa historyczne o narodach płd.-wsch. Nadbaltyki, s. 143-159. 4. Toponomastyka
historyczna płd.-wsch. Nadbaltyki,
s. 160-175. 5. O drewnianych
nagrobkach i niektórych
innych drewnianych
pomnikach
na terytorium
płd.wschodniej Nadbałtyki,
s. 176-185. 6. Etniczny skład ludności płd.-wsch.
Nadbałtyki, w przededniu i podczas wtargnięcia rycerzy niemieckich, s. 186192. 7. Ukształtowanie
się narodu litewskiego wśród prusko-litewskiej
ludności płd.-wschodniej
Nadbałtyki, s. 193-201. 8. O "Skałowach" i zachodnio
litewskich mieszkańcach
dolnego biegu Niemna, s. 208. 9. Niemieckie statystyki i mapy językowe, jako źródło wiadomości o narodowościowym
składzie ludności Prus Wschodnich, s. 209-218. 10. Rozprzestrzenienie
się i liczebność Litwinów w Prusach Wschodnich w początku XX wieku według
statystyki wyznaniowej,
s. 219-229. 11. Zachodnia granica języka litewskiego w Prusach Wschodnich w początku XX wieku, s. 230-240. 12. Rozmieszczenie litewskich mieszkań, strojów i ornamentu
w Prusach Wschodnich w pocz. XX wieku, s. 241-265. 13. Zakończenie, s. 266-272. Bibliografia, s. 273-278.
We wstępie P. I. Kusner wypowiada się, że skuteczne wyniki przy określaniu przynależności
etnicznej lub wykreślaniu
granic etnicznych może dać
tylko współpraca kilku dyscyplin, jak historii, archeologii, etnografii i lingwistyki. Dla etnografa ważne są przede wszystkim rodzaje mieszkań, rozplanowanie budowli, urządzenie domów, sprzęty gospodarcze, strój i pożywienie.
Zaczynając ':zęść metodologiczną autor najpierw daje historię badań nad
kwestią rubieży etnicznej. Pierwszym,
który to zagadnienie
poruszył był
czeski slawista P. S a f a r i k w pierwszej połowie ub. stulecia, opracował
szczegółowo zaś L. N i e d e r l e na początku bież. stulecia. Następnie autor
zastanawia się nad stosunkiem granic etnicznych do granic przyrodniczych,
omawia granice etniczne na terytoriach
mieszanych, więc dawną gubernię
suwalską (granica polsko-litewska),
Chełms'zczyznę (polS'ko_ukraińska) i Besarabię (ukraińsko-mołdawska).
Dużo miejsca
poświęcił
rozpatrzeniu
kryteriów etnicznych w spisach ludnościowych w Europie zach. i w ZSRR. Przy
próbie ustalenia metod określania narodowościowego
składu ludności w strefach granic etnicznych, P. I. Kusner vlypowiada się, że tu świadomość narodowa i język ojczysty powinny odegrać największą
rolę. Kończąc część
metodologiczną autor szeroko omawia sposoby kartografowania
narodowościowego składu ludności.
Część druga książki Kusnera (Knyseva) "Przeszłość etniczna południowowschodniej
Nadbałtyki"
(z po.dtytułem "Próba historycmego
studium etnicznego terytorium")
(s. 109-272) dotyczy tzw. Litwy Małej ew. Pruskiej.
Po uwagach wstępnych
autor skreślił zarys przedhistoryczny,
tu Kusner
oparł się na starszych niemieckich badaczach, tylko nielicznie uwzględniając niemieckie publikacje międzywojenne
- oceniając je słusznie jako tendencyjne. (W ogóle autor jest bardzo krytyczny i ostrożny w stosunku do
źródeł, nie tylko zresztą niemieckich). Następnie zebrał naj starsze wiadomości o ludach płd.-wsch. Nadbałtyki.
Tu wykorzystał
i omówił Tacyta.
Ptolemeusza,
Jordanisa, Einharda, Wu1fstama, Ibrahima - ibn - Jakuba
i innych. Przytoczył
toponomastykę
historyczną
(głównie na podstawie
pracy G. G e r u 11 i s'a, Die altpreussischen Ortsnamen, 1922) oraz omówił

archaiczne
nagrobki drewniane.
Spróbował ustalić skład ludności południowo-wschodniej
Nadbałtyki przed oraz podczas przybycia zakonu i uformowania się tu narodu litewskiego
wśród pruskolitewskiej
ludności. Po
kró~k~ej analizie dotychczasowej literatury autor wypowiedział się za litewSkOSClątzw. "Skałowów". Dalej przeprowadził
sumienną analizę n:emieckich
spisów ludności i map pod względem ich wiarygodności
- i w oparciu się
n~ d~n~ch statystyk wyznaniowych
podał rozprzestrzenienie
się i liczebność
LItw~no,:, w Pr~sach ~schodnich
w początku XX wieku. Ustalił zachodnią
gramcę Języka htewskIego w pocz. XX wieku. W ostatnim rozdziale omówił
zasięgi litewskich mieszkań, strojów i ornamentu
w Prusach Wschodnich
w pocz. XX wieku. W zakończeniu Kusner omawia ostatnie dzieje Litwy
Pruskiej.
W licznej - kilkujęzykowej
bibliografii nie ma nowszych prac polskich.
np. archeologa J. K o s t l' Z e w s k i e g o, hiJStorYka H. Ł o w m i a ń s k i e g o
(zarówno przedwojenne
jak i powojenne publikacje)
oraz A F i s c h e l' a
Etnografii dawnych Prusów, Gdynia 1937. Z Litwinów brak ważnych mate~
riałów A. B r u o ż i s'a, którego prace, wtedy jeszcze nie drukowane, w Pols'ce
popular!zowal
.j~szcze przed pierwszą wojną M. R o m e r (artykuł "Litwini
w Prustech kStązęcych", ••Swiat Słowiański" 1911).
.

T. 16. P l' o i s c h o ż d e n i e c e l o v e k a i d r e v n e e l' a s s e l e n i e
~ e lo v e c e s t v a, M o s k v a 1931, s. 539, m a p a 1,
(Rec., ::. I. B o l' i s k o v s kij, Sov. Etn., 1952, nr 3, s. 223~228).
. T l' e ~~: Od redakcji, s. 3-4.
R o z d z i a ł 1. P o c h o d z e n i e c z ł o W l e k a l J e g o l' as, s .. 5-:322. Jak
i m o v V. P., Wczesne stadia antropogenezy, s. 7~88. Z a m J a t l n S. N., O powstawaniu lokalnych różnic w kulturze pa~eohtu, s. 89-152.
o g i n s kij J. J., Podstawowe zagadnienia antropologIczne w problema~ie pochodzenia człowieka dzisiejszego, s. 153-204.
B u n a k V. V., Pochodzeme mowy na podstawie danych antropologicznych,
s. 205:-2~0. (; e b o k s a l' o v N. N., Podstawowe zasady klasyfikacji
antropologIcZej, s. 291"'-322.
R;o z d z i a ł. II, D a w n e l' o z m i e s z c z e n i e l u d z koś c i, s. 323-538.
L e v l n ~: ~., l (; e o k s a l' o v N. N., Dawne rozmieszczenie
ludności we
wSc~od:rIeJ l poł~dm?~o-wschodniej
Azji, s. 325-354. D e b e c G. F., Zaludl1lel1le ~ołudmowe.J l Przedniej Azji na podstawie danych antropologiczn?,ch, s. 35.~-370. G l n z b u r g V. V., Dawne i współczesne typy antropologlCzne A~JI .środkow~j, s. 371-392. D e b e c G. F., Dane antropologiczne
? zaludl1lemu Afryki, s. 393-408. D e b e c G. F., T l' o f i m o vaT. A
l (; e b o k s a l' 0.v N. N., Problemy
zaludnienia
Europy na podstawie dan~ch antrOp?loąIcznyc~,
s. 409-468. L e v i n M. G., Dawne migracje czło~"eka w AZJI po~nocneJ na podstawie danych antropologicznych,
s. 469-496.
~.n a k V. V., l T o kar e v S. A, Problemy zaludnienia Australii i Oceanu: s. 497-522.
D e b e c G. F., Pochodzenie
pierwotnej
ludności AmerYki, s. 523-538.
p'. ,I. B o l' i s k o v s kij
tak ocenia tę pracę: "Zaletą zbioru jest jego
wartosc .poznawcza, jest w nim przedstawiony,
uogólniony i przeanalizo\~any duzy antropologiczny
i archeologiczny materiał, który został udostępmony przede wszystkim w ostatnim dziesięcioleciu.
Wobec tego zbiór ten

!1

?

�'.

907
906
w pewnym stopniu osiąga znaczenie p~ręcznika
i ~.zup:łnia wydany przed
dziesięciu laty uniwersytecki
podręczmk antrop~lo.gll (tj. Bunak,. N.esturch.
Roginskij Antropologija, Moskva 1941). Jednoczesme z przedstawlemem
dużego no~ego konkretnego
materiału w recenzowanej
książce został postawiony i rozstrzygnięty
~zereg ważnych .problemów: hist~ry:znych
i te~r.e~
tycznych
Jest
ona skIerowana .. przeciwko
burzuapYJneJ
:asJstowsl{JeJ
nauce" antropologii
i archeologII,
przede
wszystkIm
przecIwko
anglo~merykańskiemu
rasizmowi.
Artykuły
przeniknięte
są bojowym
duchem, - ich autorzy w zupełności władając materiałem
faktycznym, demaskują na tym materiale rozkładającą się burżuazyjną
rasistowską naukę·
W szczególności w myśl uchwały z sierpnia 1948 powziętej na sesji Wszechzwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych im. W. I. Lenina, demaskowane
są
idealistyczne
konstrukcje
weismanistów
- morganistów"
(Sov. Etn. 1952.
nr. 3, s. 223).
T. 17. D e b e c G. F., A n t l' o P o log i c e s k i e i s s l e d o van i ja
v K a m c a t s k o j o b l a s t i (T l' u d y S e vel' o - V o s t o c n o j e k s p e di..:
c i i I.) M o s k v a 1951, s. 263,
(Rec. t e b o k s a l' o v N. N., SOy. Etn. 1952, nr 2, s. 207-210).
T l' e Ś ć: Wstęp, s. 3-4. Rozdział I, Materiał, s. 5-9. Rozdział II, Zróżnicowanie etno-geograficzne
poszczególnych
cech, s. 10-72. Rozdział III,
Problemy klasyfikacji
i genealogii mongoloidalnych
typów Azji północnej,
s. 63-118. Zakońezenie, s. 119-120. Dodatek 1, Tablice somatycznych i kraniologicznych materiałów ludów syberyjskich,
s. 121-221. Dodatek 2. Tablice materiałów
kraniologicznych
ludów Ameryki i Azji zagranicznej
(tj.
poza ZSRR), s. 223-245. Dodatek 3, Dane o pochodzeniu badanych serii czaszek, s. 247-258. Literatura,
s. 259-262.
. .
G. F. Debec prowadził swoje badania w ramach północno-wschodmeJ
ekspedycji Instytutu
Etnografii w latach 1945-1948. Autor swą pracą dał
cenny wkład do poznania składu rasowego całego szeregu ludów Azji pónocno-wschodniej,
przede wszystkim Eskimosów, Czukczów, Korjaków, Itelmen ów, oraz tzw. Starożyłów (dawni rosyjscy mieszkańcy Syberii), Lamutów, Ewenków (Tunguzów), Buriatów i Koreańczyków
północnych. Bardzo
ważna jest klasyfikacja i genealogia tamtejsżych mongoloidów.
Recenzent N. N. (; e b o k s a l' o v, sam dobry znawca tego terenu, reasumując liczne zarzuty, pisze: "Przyczyną licznych omyłek G. F. Debeca
w znacznym stopniu jest jego pasja do analizy danych cyfrowych bez dostatecznego uwzględnienia
realnych właściwości
antropologicznych
tych etnicznych grup ludności o których mowa", (Sov. Etn. 1932, nr 2, s. 210). Ostatnim, specjalnie podkreślonym
zarzutem recenzenta
to brak ilustracji
fotografii przedstawicieli
poszczególnych typów.

T. 18. S i b i r s li: i j e t n o g r a f i c e s kij
s b o r ni. Ii:.
s. 355.
T r e ś ć: Paedmowa,
s. 3. D o l g i c h B. O.. Pochodzenie
s. 5-87.
P l' o k o f i e v a E. D., Przyczynek
do zagadnienia

.l

i

r

M.-L.

1952.

Nganasanów,
o społecznej

organizacji Selkupów, s. 88-107.
T o kar e v S. A, Przeżytki stosunków
rodowych u Chakasów w XIX w., s. lOB-Hl. P o p o v A A, Życie koczownicze i typy mieszkań u Dołganów, s. 142-172. P o t a p o v L. P., Zarys etnograficzny
rolnictwa u ludów ałtajskich, s. 173-19B. A n i s i m o v
A E., Szamański czum u Ewenków i problem pochodzenia obrzędu szamańskiego, s. 199-238. lon o v a O. V., Mieszkalne i gospodarcze budowle Jakutów, s. 239-319.
Vo b lo v I. K., Święta Eskimosów, s. 320-334.
Materiały drukowane w tym zbiorze pochodzą z lat trzydziestych.
Redakcja we wstępnym słowie zwraca uwagę, że większość faktów kulturowych opisanych w tych pracach należy dzisiaj już do przeszłości.
B. O. D o l g i c h, reasumując swoje wywody na temat pochodzenia Nganasanów, pisze: "z szerszego punktu widzenia powstanie Ngana&gt;:anów było
końcowym etapem procesu przesiedlenia
się na najbardziej
północną część
Azji środkowej
ludów uralskiJ:h i ałtajskich
grup językowych:
Neńców
na zachód od Jenisieju
i Tunguzów - na wschód od n:ego. I Tunguzi
i Neńcy okazali wpływ na przodków Nganasanów - neolityczną ludność
paleoazjatycką
Tajmyru, Chatangii i Anabaru, jednak końcowe zwycięstwo
w strefie tundry i tundry - lasu Tajmyru odniósł język neniecki, który
zwyciężył nie tylko paleoazjatycki
- jukagirski lecz również i tunguski.
Tak samo system gospodarczy, kultura materialna i ogólna organizacja życia
Neńców wyparły nie tylko f'ormy gospodarki i życia łowców - Juka,girów.
lecz i Tunguzów.
Kultura neolitycznych
łowców paleoazjatów - Jukagirów - tym nie
mniej zachowała się u Nganasanów w charakterze przeżytków i osobliwości
etnograficznych
w większym stopniu, niż u innych ludów na zachód od
Leny, z wyjątkiem Enców Madu" (s. 87).
E. D. P rok o f i e v a opierając się na materiałach terenowych, częściowo
własnych z lat trzydziestych
próbuje rekonstruować
dawniejszą
organizację społeczną Selkupów. Zajęła się opisem rodu, fratrii i plemienia.
S. A T o k a l' e v na podstawie
głównie dokumentów
archiwalnych
(z Chakaskiego archiwum okręgowego) zajął się przeżytkami stosunków rodowych u Chakasów (dawniej nazywanych Tatarami minusińskimi)
w XIX
wieku. Opisał jednostki
rodowe, pochodzenie
grup rodowo-plemiennych,
stosunki wzajemne rodu i wspólnoty wiejskiej, rodu i rodziny, podstawy
gospodarczej wspólnoty rodu, przeżytki egzogamii i obrzędy weselne oraz
rodzinne. Kończy uwagami o stosunku rodu do administracji
stepowej.
Znany badacz Syberii północnej A A P o p o v w swojej pracy o koCZownictwie i typach mieszkań u Dołganów oparł się na własnych badaniach
terenowych z lat 1930/31. Autor po zwięzłym opisie koczowniczego trybu
życia szerzej zajął się mieszkaniami Dołganów. Wyróżnił 5 typów: 1) "urasa"
- stożkowaty czum ze żerdzi pokrytych skórami,
2) "golomo",
3) "baltysach" i 4) "balagan" - budowle stałe z pochylonymi ści"anami z pionowo
postawionych żerdzi oraz 5) ..syrga dże" - czum na nartach zapożyczony
od Rosjan.

�909
908
L. P. P o t a p o v dał krótki opis rolnictwa u plemion ałtajskich. Dawniej grało ono rolę drugorzędną, ponieważ głównym zajęciem u północnych
plemion było myślistwo, u połUdniowych - hodowla. Tym nie mniej z rolnictwem na tym obszarze spotykamy się już w czasach prehistorycznych.
Oprócz techniki autor opisał formy pracy i własności.
F. A. A n i s i m o v, konsekwentnie
badający wierzenia Ewenków (Tunguzów), tym razem zajął się szamanizmem. Opisał czum szamański i zobrazował społeczną podstawę szamanizmu oraz rolę szamana.
O. V. J o n o v a dała większą (80 stron) monografię o budownictwie jakuckim. Praca oparta głównie na literaturze. Po uwagach wstępnych autorka
krótko charakteryzuje
najdawniejsze
(do przyjścia Rosjan) mieszkania Jakutów. Następnie kolejno omawia budowle stożkowe (szałas, "urasa", czum),
jurtę, bałagan, budowle wielokątne,
obronne, budowle typu rosyjskiego,
budowle gospodarcze, wierzenia i obrzędy związane z mieszkaniem, budowle
kołchozowe.
J. K. Vo b l o v opisał obrzędy i święta Eskimosów z Czukotki.
szość obrzędów powiązana jest z rocznym cyklem gospodarczym.

Więk-

Witold Armon

V, N. BELICER,
Nal'odnaja
odezda
Udmul·tov,
materialy
k e t n o g e n e z u. Trudy Ilnstituta Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja.
Nowaja Serija, tofu X) 142 str. in 4°, 76 rys., w tym 10 tab!. kolor. na kredzie, 1 mapa. Moskwa 1951. Wyd. Ak. N. ZSRR.
W pracy tej autorka systematyzuje
i omawia materiały, odnoszące się
do ubioru Udmurtów (Wotiaków), ogłoszone drukiem, znajdujące się w muzeach i zgromadzone osobiście podczas ekspedycji etnograficznych
w 1930.
1931 i 1938 r.
Stara się ona wykazać pochodzenie poszczególnych form ubioru ludowego, ich ewolucję oraz odbicie w nich stosunków
rodzinno-prawnych
i różnic społecznych. Równocześnie autorka porusza zagadnienie znaczenia
ubioru jako wytworu artystycznej
twórczości ludowej Udmurtów.
Praca zawiera opisy techniki wykonania
ubiorów, formy kroju oraz
zmierza do określenia środowiska
i czasu występowania
poszczególnych
części ubrania. Autorka traktuje ubiór jako dokument historyczny, który
charakteryzuje
etniczną swoistość ll.ldu, jego kulturę oraz wykazuje związki
z ludami sąsiednimi.
Udmurtowie, dawniej zwani Wotiakami, należą do północno-wschodnich
Finnów i liczą ca 600.000 ludzi. Tworzą republikę autonomiczną o obszarze
32 tysięcy klm2 ze stolicą Iżewskiem. Trudnią się uprawą roli. W zaraniu
swej historii znajdowali
się Udmurtowie
pod silnym wpływem dawnych
Czuwaszów czyli Bułgarów Nadwołżańskich,
a następnie pod panowaniem
Tatarów, o czym wspominają ich podania ludowe. W r. 1587 Moskwa, po
obaleniu władzy Tatarów, zwolniła Udmurtów od płacenia im daniny.

Do Udmurtów należą także tzw. Besermenowie. Stanowią oni zudmurtyzowany szczep tatarski.
V. N. Bielicer podzieliła swoją pracę na 10 rozdziałów: 1 - Źródła'
2 -: technika wytwarzania materialów, a więc przędzenie i tkanie, obróbk~
skory, produkcja wojłoku, wyrób obuwia z łyka' 3 odzież kobieca'
4 -. u b'lOry głowy; 5 - obuwie; 6 - ozdoby; 7 - zespoly
"
ubraniowe w stroju
koblec~m; 8 - odzież męska; 9 - odzież Besermenów;
10 - ornament
tkany l wyszywany, wreszcie zakończenie i słownik terminów w języku
udmurtskim, używanych w pracy.
W I rozdziale autorka podaje krytyczny przegląd prac etnograficznych.
dotyczących Udmurtów, z których najdawniejsze
odnoszą się do XVIIi w.
i prac pale&lt;Jetnograficznych, wychodząc z założenia, że zagadnienia etnografii
Udmurtów są historycznie
związane ze starożytnymi
kulturami
dorzecza
Kamy, a więc ananińską,
pianoborską,
czepiecką, oraz z wcześniejszymi
kulturami epoki brązu.
,:,yniki WYko~alisk wykazują, że w epoce ananińskiej,
na pograniczu
[a~u l stepu, przebIegał proces mięszania się typów mongoloidalnych
i europeIdalnych.
Nadb.rzeżna ludność Kamy w epoce ananińskiej
nawiązywała
stosunki
ze swymI południowymi sąsiadami i wchodziła w szeroką orbitę wymiany
ze światem scytyjskim.
. Na 'p0dst~wie szczątków znalezionych tkanin oraz płaskorzeżby na kalmenneJ płYCH:~rob~wej z tej epoki przypuszcza się, że istnialy podówczas
iwa typy odz~ezy: lzejsza - z włókien roślinych i cieplejsza - wełniana
t futrzana ..Og.olny wygląd tej odzieży przypomina
krótką, ujętą pasem odzież
typu scytYJskIego.
Materiały do odz~eży z epoki pianoborskiej
(III w. przed n. e. - V w.
n. e.). są ~ardzo ub~gle. Pewne wyobrażenie o ubiorze dają znalezione 3 figurkI kobIece. Zespoł odzieży przypomina ubiór ludności z epoki ananińskie'
. Następna ~poka, od V do IX w. n. e., z powodu braku odpowiednich b;~
dan archeO~OgICznych, nie wnosi żadnych danych do znajomości odzieży.
, Z?~czme lepiej przedstawiają
się materiały, pochodzące z kultury czepIec~leJ (od IX do ~IV. w.). Analiza tego materiału pozwala wyjaśnić wiele
ws~o~czesnych ?rzeJawow kultury Udmurtów, w. szczególności dotyczących
odzlezy ludoweJ.
Bardzo ubogo przedstawiają
się źródła archeologiczne
i piśmiennicze
dotyczące ~ultury udmurckiej z okresu otl XV do XVII w. Z wieku XVIIi
poch~dzą hczne wzmianki o odzieży tego ludu. Źródła literackie z XVIIIw.
podaJą tylko ~rzy.godne wypowiedzi o stroju Udmurtów, nie wystarczające
~la odtworzema Ich pełnego zespołu odzieżowego. Znacznie bogatsza jest
hteratura
etnograficzna
o Udmurtach z wieku XIX.
A,:torka szczegółowo omawia wszystkie dostępne jej źródła piśmiennicze, n:e wykluczając
i prac w językach obcych, jak np. praca M. B u c h' a
M, Ttlke'go
.. J. Manninen'a
i inn
'
~rugi rozdział pracy, poświęcony t~chnice przygotowania
materiałów
zaWIera'
1 - szczegół owe omOWleme
. ..
.
.'
przebIegu
przędzenia i tkania
opis'
llzywanych narzędzi i będących w użyciu technik tkackich; 2 - ob~óbkę .

�911

910

I
,
l

!:
,1

l,
!

!1

'1 ubkl' czapki pasy i rękawice; ::l produkcj~
.
.
anych na po -sZ"
.
skor, uzyw
.
k" 4 _ wyrób obuwia z łyka tzw, łapcI.
'ł ku na obuwIe, czap l,
d
wOJ o.
.
dzież kobiecą. Przegląd swój autorka zaczyna o
RozdzIał III oma.wla o h
chodzących z X-XI
w. n, e. Przechodząc
kow
mater~al~w wyk?palls
::,'
o~~ębnia 3 typy koszul kobiecych, ró~niąc~ch
do ubJOrow wspołczesnyc
Y
'ł
opis ich wykonania i zasIęgu Ich
.
.
P daJ'e bardzo szczego owy
..
Sl~ krOJem:
o
materiał ilustracyjny
składa się z fotografll oraz 2
uzytkowama. Załączony
b"
z przodu i z tylu Na rysunkach
.
k' d . k szuli wyo razonej
.
.
rysunkow
az eJ.?
'
n ' r kawy podano wyprostowane. Następme
szwy zaznaczono limą pr~eryw~dą,.C; i typowych majtek kobiecych. Ich oIJis
autorka prz~chodzi ~o. oP.ls~~~~d~~one. Dalej omówione są zapaska, napieri rysunek me są na eZY~le.
W zwi zku z tym autorka wyśniki, zazwyczaj zasobme ,:dobJOne h~;~~~~ie o Pi:rwotności wyszyć srebrpowiada mało .pr~~k~niw~JącehP:ZYfetnią odzieżą kobiet jest płócienny chanymi i złotymI mcm!.
wl~r~c mą
Po omówieniu płóciennych
trzy typy chałata.
ł'
Wl'ęC kaftan
łat , kapota . Autorka rozrózma
.
k"e
odzież we maną a
,
części kobiecego stroJu, autor a ~p~su.J . Do tej grupy 'należy też kamisięgający do. kolan,. noszony lat~:w~~SI~~~jem
upodabnia się do kaftana,
z~lka. Kahmlze~~a. ~~~~e~~~b r~o kola~. Autorka porównuje ten ubiór z posIęga troc ę mzeJ l
.
.
isu .e sukmanę z sukna władobnymi ubiorami inknyc.h l~dmOoWw'yNmaS~~~~~yO~aktadałY
na siebie po kilka
go wyrobu W o reSle Zl
. h
:~:Uk takich s~kman. Rzadziej używane były szuby ze skór baramc.
.
W
zdziale IV znajdujemy opis licznych odmian ubioru głowy kob~et.
ro
, .
,'ochy
_ okrętacze oraz
W rozdziale ~ opisane zostały płoclenne po~cz
ł ości załapcie łykowe, które przy gospodarce kołchozoweJ zostały w zupe n
stąpione przez obuwie skórzane.
VI rozdziale, poświęconym ozdobom, autorka sięga wstec~ do w. x..

Obecnie, w warunkach gospodarczych i kulturowych czasów radzieckich,
kobieta Udmurtka ma możność kupowania tkanin i ozdób wyższych gatunków. To też dawny ludowy ubiór uległ szeregom przeobrażeń, uproszczeń
i udoskonaleń,
będących wyrazem nowego żywiołowego rozkwitu socjalistycznej twórczości ludowej.
Rozdział VIII poświęcony jest opisowi odzieży męskiej. Układ tego rozdziału jest taki sam, jak i przy opisie odzieży kobiecej. Autorka zaczyna od
analizy koszuli, której wyróżnia dwa typy. Opis spodni męskich ilustrują dwa
rysunki dwóch ich typów. Rysunki są mało zrozumiałe, widocznie autorka
nie opanowała niezbędnej dla etnografa umiejętności. Na przód koszuli mężczyźni nakładają przodki ozdobnie wyszywane. Zwi,erzchnim odzieniem letnim, nakładanym na koszulę, są chałaty długie do kolan. Cieplejszą odzież
stanowią sukmany sukienne. Podczas zimy nosżone są futrzane półszubki,
kryte suknem. Od początku XIX w. odzież męska zaczyna ulegać wpływom
miasta, co się wyraża w kroju ubrań i doborze materiałów
fabrycznych.
Wśród młodzieży rozpowszechnione
są kamizele. Ważną rolę w ubiorze
posiada pas rzemienny, tkany lub wyrobu fabrycznego. W jego formie i materiale zaznacza się związek z grupami wieku. Miał on również znaczenie
obrzędowe.
Dawny ubiór głowy stanowiły czapki sukienne. Obecnie rozpowszechniły
się czapki typu miejskiego, nabywane w sklepach. Nogi owijano onuczami
[ powszechnie noszono łapcie z łyka.
Analizując ubiór męski autorka zaznacza w nim odbicie warunków ekonomicznych i środowiska geograficznego wykazując, jak ukształtował się on
w ciągu wielu wieków. Występują w nim elementy, związane z leśną kulturą
myśliwską i ze stepową kulturą hodowlaną podobnie, jak to się przejawia
i w ubiorze kobiet.
Ubiór Udmurtów równocześnie ze zróżnicowaniem na grupy wytwórcze
wcześnie zaczął stawać się oznaką odrębności plemiennej. Autorka analizuje
czynniki wpływające na wyodrębnienie się i zachowanie tego ubioru. Obecnie męski ubiór Udmurtów prawie w zupełności zatracił swoją odrębność
narodową, został zastąpiony przez ubiory miejskie takie same, jakie noszą
sąsiedni rosyjscy chłopi i robotnicy.
Rozdział IX poświęcony został opisowi odzieży Besermanów. Ubiór Besermanów jest zbliżony do ubioru Udmurtów. Pewne różnice wyrażają się
w występujących
bardzo archaicznych elp,mentach ubioru głowy. Wykazują
one jakieś przed tatarskie uwarstwienia,
sięgające jeszcze epoki bułgarskiej.
W rozdziale X rozpatrywany jest ornament tkany i wyszywany na ubiorze Udmurtów i Besermanów. Autorka szczególowo omawia ozdobne techniki tkackie, głównie technikę "braną" - i zastosowanie jej na poszczególnych częściach ubiorów.
W kilku wierszach wspomniana jest technika tkania dywanów, które
wykonują udmurckie kołchoźnice.
Autorka zaznacza, że przed Rewolucją sztuka ludowa Udmurtów ograniczała się głównie do tkactwa wzorzystego i hafciarstwa,
obecnie artystyczna twórczość Udmurtów znajduje wyraz w różnorodnych przejawach
sztuki.

ś~~~~~:.

.Jej :ani.em
wi~k~zość oZdóbkme~al°:Yąc~kiUZ~~:~~:d:~y~o~~~a
Tatarów l BaszkIroworaz
wy azuJe z
.
.
d b
ab wane
Ozdoby te były dziełem wytwórczości ludoweJ. Obecme oz o Y n Y
są w miejscowych sklepach.
.
.
R dział VII omawia
zespoły odzieżowe (koshumnYJe komPlekS~)
w str~;u kobiet, typowe dla pewnych obszarów geograficznych.
Autor a

&gt;

t

wyróżnia pięć takich zespołów.
.
..
.
naliza
badanego
materiału
pozwala
następnie
stwlerdzl~
WystęPuJącłe
A
"
.
. .
b zędowego kobIecego zespo li
w niedalekiej jeszcze przeszłoSCl - lstmeme o r
b
g'
we
d ..
ego udmurckiego
a mianowicie modlitewnego, pogrze ow~ o .1 ••
~el~:~~~ Prócz tego w ubiorach kobiecych. wyraźnie za~naczyłY SIę r~:r::iC;
grup wieku. Były to ubiory - dziecięce, dZlewcząte~,. dZJew~ząt r;a :~ześni~
młodych mężatek, mężatek-matek
i staruszek. UbJO~ ~oblet r~w ł
. to
w rażał też rozwarstwienie
społeczne wsi udmurckle].
Zazma"za o Sl~
wy ubóstwie materiałów
i ozdób u biedoty wsio,,:,ej. Nas:ęP?wała ~~~a~~
ozdób i monet z metali szlachetnych - blasz~aml z ołOWIU Itp. - robu ~azastąpIOne przez sukna wy b
.
czów - samodziały wcześniej zostały
.
. dł . . b d o drogie przv rama
brycznego. Równocześnie
zachowali om
uzel
ar z
.
głowy.

�913
912
W ostatnim rozdziale, zakończeniu, autorka podsumowuje wyniki swojej
pracy. Wykazuje ona, że wyróżnione przez nią 4 kompleksy ubioru Udmurtów mogą być sprowadzone do dwóch zasadniczych. Są to: jeden - północny, związany z ludnością strefy leśnorolniczej, zamieszkującej
dorzecze
Czepcy i Wiatki, drugi - południowy ukształtował się na obszarze pogranicza lasostepu, gdzie szczególnie wyraźnie zaznaczył się wplyw stepowych
kultur hodowlanych.
Ostatni rozdział zamyka pracę krótkim opisem życia i kultury materialnej Udmurtów, ich gospodarki, zajęć, mieszkań, jadła i napojów.
Autorka zestawia wyniki badań etnograficznych
z badaniami archeologicznymi i antropologicznymi
starając się wyciągnąć z takiego zestawienia
bardziej ogólne wnioski o etnogenezie Udmurtów. "Po wielkiej rewolucji
październikowej
wraz z utworzeniem Udmurckiej autonomicznej radzieckiej
socjalistycznej
Republiki, naród udmurcki stał się równoprawnym
członkiem w rodzinie narodów Federacji Rosyjskiej. Uczestniczy on aktywnie
w budownictwie
socjalj~stycznym całego wielonarodowościowego
państwa.
wnosząc swój wkład do kultury radzieckiej".
Do pracy dołączony został słownik udmurckich słów, spotykanych w tekście.

V. N. Bielicer bada ubiór Udmurtów w związku z historycznym przebiegiem procesu kształtowania
się narodu udmurckiego.
W ten sposób ujęty
strój ludowy zostaje uwydatniony
jako dokument
historyczny.
Bardziej
zrozumiałymi stają się przejawy twórczości ludowej. sztuka i upodobania
estetyczne UdmurtÓt'V.
Ilnteresująca praca
śnienia etnogenezy

V. N. Bieli':er

Udmurtów.

jest cennym

przyczynldem
Eugeniusz

do wyja-

Fl'ankowski

M. RECHACZEW,
Chołmogorskaja
rezb,a
po
kosti.
Archangelsk, Obłast. Gosizd. 1949, 8°, s. 92, tab!. 63.
Jako motto tej interesującej
książki cytuje autor słowa Lenina i Go/"kiego o sztuce, która jest własnością narodu, powinna więc przenikać do
najgtębszych jego warstw, winna być zrozumiałą i kochaną przez naród.
podwaliny jej bowiem kladli garncarze, złotnicy, kowale, tkacze i wszyscy
inni rzemieślnicy. Do nich należą też rzeźbiarze chołmogorscy, mieszkańcy
niewielkiej, o 80 km od Cholmogor polożonej Denisówki, rodzinnej wioski
Łomonosowa, nazwanej na cześć wielkiego uczonego Łomonosowka.
Autor zaznajamia
we wstępie z historią Pomorza, z bogatą kulturą
mieszkańców Północy, którzy wolni od pańszczyzny, mogli rozwijać swobodnie swe wrodzone zdolności, a pod wplywem kolonizacji nowogrodzkiej,
wnoszącej nowe pierwiastki do kultury miejscowej, stworzyli rzeźbę chołmogorską·
Chołmogory leżały na wielkim szlaku handlowym prowadzącym z zachodu na wschód; były one przed założeniem Petersburga
"oknem do
Europy"; tutaj koncentrowały
się różne ośrodki handlowe, między innymi
ośrodek handlu kością. co wiąże się z powstaniem ośrodków rzeźbiarskich.

kt!

Nal~ży przyznać. że na rozwój prze m ł'
.
Istmenie bogatych klasztorów
(S ł
. y~.OW
tystycznych
wplynęło też
cbrazów, rzeźb i innych ozdób.
o OWIec l).
ore potrzebowaly
pięknych
Rzeźba w kości oddawna była uważan
o niej. pis~rz bizantyjski Jan Tcetce w XII ~ za sztuk~ ro~yjskąj wspomina
LatopIsy l byliny wielkoruskie
w
...,
nazyw~Jąc Ją rzezbą Russów.
morsów, które byly przedmiotem h:;~;:17~ą
o. "rybIm zębie" tj. o kłach
wprowadzono monopol państwow
na h
ymlan~?d
XI~ w., w roku 1649
tego handl~ był Archangielsk i ~hołmOan~el kOSClą. Głownymi centrami
powstają lIczne ośrodki rzeźbiarskie
. kgo;;(· W tych samych punktach
czegodzk. Chołmogory.
' Ja
amugory, Uchtostrow, SolwyO dawności tego przemysłu
art st
. .
historyczne oraz dane lingwist
y ycznego SWIadczą znaleziska
preNeńców zachowały się dawne y~:~
po~ane. przez Żurawskiego;
w języku
o tym, źe były one wyrabiane nie d ~ mekto.ry~h przedmiotów
świadczące
bakowa" tabakierka"
mied :.. gkY:'z kOŚCI,Jak np. "drewniana kość ta.
"
. z,ana
osc prochowa"
h
.
WOjowi rzeźby w kości sprzyjały bo" t
'
. proc oWnJca, itp. Rozkości innych zwierząt morskich i ląd~~ ec~apasy kł.o~ m~muta, morsa oraz
z~wa~e przez wielkich książąt ruskich y ~ ~op~rcle l zamteresowanie
okaplękme rzeźbione przedmioty z ko"
SIadających w swych skarbcach
sztuki chołmogorskiej
Na rozk SCI,wp ywało dodatnio na rozwój ludoweJ'
A
..
az cara Aleksieja Mich'ł
.
w
rsenale (Orużejnej Pałacie)
.,
.
aj OWlcza urządzono
runkiem sprowadzonych
z Ch łPracowmę r~ezblarską, w której pod kierzeźbienia w kości.
o mogor bracI Szeszyninych uczono sztuki

'i

.Rze.źba chołmogorska
staje się modn
.
pOpIerającego twórczość ludową N .
~ na ~worze PIOtra Wielkiego
d
k
. aJwspamalszy Jednak ..
k
Jej roz wit przyPa a na o res panowania Katarz
gorscy rzeźbią na żądanie dwor
ynYk~I (1762-1796). Mistrzowie chołmob"
...
u cars lego szkatułki
c
d
leme, pIersclenie, wachlarze
puh
.
.
.,
zary, oz obne grzetak modnych w owych czasa~h wary b l tYSIące artystycznych
drobiazgów.
z niezwykłym polotem artyst . . yro y te łączyły wysoki poziom technik!
ycznym Najpięk "
.
przeznaczone dla ludnościchołmo
orsk' .
~leJSZe Jednak .były wyroby
narzuconą tematyką ani wymag g.
l.eJ, w .ktorych ~rtysta, meskrępowany
powiedzieć.
amaml odbIorcy, mogł się swobodnie wyZm~erzch rzeźby chołmogorskiej
t
o.na byc modną na carskim dworze. nas ~P~ł W XIX w., kiedy przestaje
'lę d
Artyscl cholmogorscy
t
~
o nowych warunków produk"
d b'
przys osowując
chłopów i urzędników
i w
b' ~JI; o ~waJą nowych odbiorców wśród
jak cygarniczki
fajki bros:~~ ::Ją
la m~h rzeczy bardziej praktyczne
skich, których ~łaścidiele traktu .p. Po:vsta~e szereg warsztatów
rzeźbiar~
dziej intratnej hodowli bydł
Ją hrzezbę Jako zajęcie uboczne obok bark
a rasy c ołmogorskiej
Zjaw"
.
~P?y, oraz majstrowie wyzyskujący czeladn'k'
.
laJą SIę pośrednicy,
dlmlr zarządza zorganizowanie
s e .
l .ow. W .1885 r. w. ks. WłaScowej szkole im Łomo
p cJalnego dZIału rzezbiarskiego
w mieJ'.
nosowa Prawdziwy jednak
następuje od 1924 r. pod opieko rz d
..
renesans rzeźby w kości
szko~a rzeźbiarska im Łomonos~waą ~ ra~zle.c~lego. W tym. roku powstaje
dowI Guriew. Petrowsk"
K'k
.'
kto::eJ mstruktoraml
są artyści luo. IJ. n 0\,\·. ZorganIzowane
artel. do którego mogą
58*

�915

914
należeć byli uczniowie szkoły. Artel daje im pracę, instrumentarium
i zaewnia stały zarobek. Dzieje szkoły rzeżbiarskiej uzupełnia życiorys jednego
~ zasłużonych instruktorów,
artysty Guriewa. Osubny rozdział poświęcony
jest opisowi instrumentów,
narzędzi i materiału
używanego przez artystów chołmogorskich.
Dawniej używano do rzeźby kłów mamuta, tzw.
"błękitnej kości", które obecnie są trudniejsze. do zdobyci~. Materiał~~
bardziej dostępnym jest "rybi ząb" jak nazywają kły morsow, oraz kOSCI
zwierząt domowych, kości rekina, kręgi wieloryba, róg, czasami w rzadkich
bardzo wypadkach kość słoniowa i masa perłowa.
Obróbka kości polega na odtłuszczeniu jej przez gotowanie i na wybieleniu przez zastosowanie wapna i terpentyny, wody utlenionej, albo spirytusu z terpentyną.
Dalszym ciągiem obróbki kości jest jej barwienie, stosowane coraz rzadziej; dawniej używano barwników
roślinnych.
Autor
podaje wykaz roślin używanych do barwienia, są to rośliny używane również przez polskich chłopów w pisankarstwie
i w barwieniu przędzy, jak
skrzyp błotny, czarny bez, rzewień, jarzębina,
liście szczawiu, marzana,
łuski cebuli, kora olchy, czarne jagody.
Instrumentarium
składa się z warsztatu
tokarskiego,
pil, pilników,
raszpli, świdrów i świderków, igieł i szydła do robienia najdrobniejszych
wgłębień na kości. Za pomocą tych prostych narzędzi artyści chołmogorscy
wykonywali i wykonują prawdziwe dzieła sztuki tworząc na kości skomplikowany ornament roślinny lub zwierzęcy w reliefie płaskim, wypukłym
lub wklęsłym. Nie brak wśród ich prac rzeźby figuralnej i ażurowej, o czym
świadczy szereg tablrc z reprodukcjami
rzeźby chołmogorskiej.
Indeks
nazwisk rzeźbiarzy od XVII w. aż do czasów dzisiejszych kończy książkę
Rechaczewa i daje wymowne świadectwo zrozumieniu i opiece, jakim się
cieszy twórczość ludowa w Państwie Radzieckim.
Zofia Matewska

CESKY LID. Rocznik 1-6, C€skoslov. Akad. Ved. 'Praha. 1946-1051.
Rok 1951 jest rokiem jubileuszowym czasopisma ludoznawczego Czeski
Lud; upłynęło bowiem w tym roku 60 lat od jego założenia. Jako czasopismo ludoznawcze Czeski Lud miał wielkie znaczenie dla krzewienia kultury ludowej, dla zaznajamiania
czytelnika z bogatą kulturą ludu czeskiego
i słowackiego.
założenie czasopisma w 1891 r. było wydarzeniem
niezwykle ważnym.
Koniec stulecia przynosi ogólny kryzys i upadek kultury czeskiej burżuazji,
która rezygnuje z ożywczych źródeł ludowych, odwraca się od wszelkiego
postępu, o który walczyła w latach 50-tych i 60-tych w imię ludu, w imię
jego interesów narodowych i socjalnych. Przeciwn:e, burżuazja zaczyna teraz
hołdować kosmopolityzmowi,
odrzucając z kultury wszystko co zdrowe, narodowe i ludowe, w ogóle wS'Zystkoco postępowe.
Wielką odwagę musieli wykazać założyc:ele czasopisma i jego pierwsi
dwaj redaktorzy:
Lubor N i e d e l' l e. jeden z najwybitniejszych
uczonych

sw.ego czas~: .i ~enek Z i b.r t, niestrudzony
badacz kultury ludu czeskiego,
ktorzy podJ~h SIę tak domosłe~o zadania, Jak szerzenie postępu i oświaty.
a przez to .1 kult~ry narodowej, w czasie tak bardzo niesprzyjającym
podobnym uSlłowamom.
Wśród współpracowników
znajdujemy
takie wybitne nazwiska
jak:
A!ojzy J i r a s e k, Zdenek
N e j e d l y. Oskar
H o s t i n s k y, J. M at l e g k a, Z. W i n t e r i inne.
, W pie:w~zym
numerze
znajdujemy,
obok wspaniałej
ilustracji
na
o~ł~dce naJwlęk~zeg? mal~rz.a M. A l e s a, następujące
słowa, które ujawnIaJą cha~a~ter l on~n~cJę Ideową czasopisma: "Redakcji czasopisma idzie
o poz?~me ~ zrozumleme naszej swoistości narodowej i utrzymanie
świad?mOSCl, ktorą zatraca wielu Czechów właśnie dlatego, że dostosowując
SIę do o?ecnych nowoczesnych
wymagań,
stają
się obcymi dla ludu
l łączą
SIę. z o~ólnYr:r prądem współczesnego niwelującego wykształcenia.
Czy ':' .cz~s~e, kIedy SIę nam z jednej strony zarzuca odstępstwo od kultury
słowlansk:eJ,
od ducha. słowia~sk~ego, i z drugiej strony naszą kulturę
nazyw~ SIę. z. pog~rd~ : potęplemem
obcą, którą nam rzekomo sąsiedzi
:aczyl: udzleh~, ,~le Jdzle nam o to, ażebyśmy zbadali swoją przeszłość
l wspołcz~snośc? . Te słowa tworzą jakby program całej naszej kultury
narod.oweJ w tym czasie i są pięknym wyrazem szlachetnych
usiłowań
naszej postępowej inteligencji. Redaktorom
udało się wciągnąć do współpracy na ~ama~h cza.sopisma nie tylko ludoznawców, lecz także historyków,
arche:ologow, fJlologow, historyków
literatury
i sztuki, stwarzając
w ten
sposob org,an napr?.wdę naukowy, opierający się o kilka dziedzin nauko~ch:
,,~tory z roznego punktu
widzenia naświetlał
powstanie,
rozwój
~u~,~le, Jednym słowem cały byt narodu czeskiego, reprezentowanego
przez
C?zasopismo ucierpiało mocno gdy z jego redakcji odszedł L. N i e d e r l e.
PomImo tego C. Z i b r t potrafił utrzymać Czeski Lud na wysokim poziomie
nauko~m.
Ale ?rzed pierwszą wojną światową sytuacja redakcji przede
wszystkIm materI~lna, był~ bardzo trudna; wojna zaś wstrzymała zupełnie
dalsz~ wy~hodze11le czaso.pJsma. Wznowione zostało ono w 1924 r. pod redakCją Z J l' t a, lecz me potrafiło wzbudzić większego zainteresowania
u kosmopolItycznej bur.żuazji, stąd pomimo wszelkich starań ze strony ofiarnego r.edaktora C~?SOpISmo upadało a po jego śmierci w 1932 r. przestało
zupełme wychodzJc. Jest to wymownym a zarazem smutnym świadectwem
sto~unku b~~żuazji do czasopisma, które odegrało tak wybitną rolę w rozwOJU czeskIej kultury ludowej i narodowej.
Cze~ki Lud został wznowiony po kilkuletniej
przerwie w 1946 r, pod
:-edakcJą K. C h o t k a i W. C e r n e g o jako , mies'ęcznik dla historii wsi
l etnogra~ii" .. W .tym samym składzie
pozostawała redakcja do 1951 r., tj. do
G roczmka-J.ublleuszowego,
kiedy
powstał
nowy
zespół
redakcyjny
z O. SkalnJkową
na czele.
Przeglądając
i oc~niaj~~ p.ięćpowoj~nnych
roczników Czeskiego Ludu
trzeba . od razu stwl~rdzlc.
ze redakCja czasopisma nie zawsze 'zdołała
spr?stac tym wszystkIm zadaniom, które przed nią stawia budownictwo
SOCJalizmu, n.owego społeczeństwa
bezklasowego.
W pierwszym
numerze
nowego roczmka wyszedł wprawdzie artykuł programowy redaktorów czaso-

?

�917
916
.
kt'
m kładą sobie oni za cel nawiązanie do tradycji założycieli
pisma, w
ory
.'
.
. .
"
Czes k'tego Ludu , do tradycji N I e d e l' l e g o I Zk'I b l tb'a, ale plawdzlwego
.
d
ł
cJa oWlem me z awa a
k on t ynu owania tych tradycji nie..' osiągn:ęto, Reda
kt'
-t
ł
d
t
· w pełni sprawy z tych wIelkich zadan,
ore ~ anę y prze
ego. roso b Ie
. . A t k ł
.
l
dzaju czasopismem w epoce budowania nowego zycla.
r Y'.~ y me wy uaczały poza obręb burżuazyjnego
p~glądu na :ze~ką przesz.łosc nar~dową; co
najważniejsze
redakcja nie potrahła. ode,rwac ,~Ię od burzuazYJneJ metodologii zarówno w etnografii jak i w hlstonografrl.
.
To były główne zarzuty
stawiane
redakcji
wznowionego
Czeskteuo
Ludu
co było też powodem zmiany składu redakcyjnego
w 1951 r.
~ie można rzecz jasna wszystkiego negować i odrzucać, Czasopismo
i W ciągu tych pięciu powojennych lat swego istnienia ~mi~niało swó,j c~arakter. Zwłaszcza zaś po zwycięsk'm lutym w 1948 1'. wldac p~wn~ OZyWI12nie i upolitycznienie
czasopisma. Treść ideowa i, jak już powiedzIano, ~o,~maina strona, wyraźnie zmieniają się na lepsze, Należy przy .tym podkresJr:,
że zasadniczy przełom nastąpił dop:ero w 1951 r. z rozpoczęciem wydawallla
szóstego z kolei rocznika Czeskiego Ludu. W tym jubileuszowym roku czasopismo, kierowane przez nowy zespół redakcyjny: mogło śmiało stać si~ ~rawdziwym szerm:erzem postępu, oświaty krzewicielem kultury ludowej l tłumaczem wspanialej
przeszłości historycznej
narodu czeski.ego.
Omówimy teraz kolejno wszystkie sześć powojennych roczników, zwracając liwagę tylko na artykuły
zasadnicze względnie ta,kie. które mogą
wzbudzić zainteresowanłe
czytelnika polskiego.
W pierwszym roczniku znajdziemy stosunkowo mało al:tyikułów te?r~tyczno-naukowych
z dziedziny etnografii., występuj~ nat.oml~st .przewazllle
artykuły
na tematy historyczne,
dalej popularyZUjące
I OpIsujące pewne
dzielnice Czechosłowacji z punktu widzenia kultury ludowej.
Rozprawy historyczne
dotyczą naj rozmaitszych
dziedzi~ historii. No
wzmiankę zasługuje artykuł
J. F i l i p a O początkach
rotmctwa
w Czechach w którym autor rozpatruje
dwie fazy rozwoju rolnictwa na terenach
CzeCh': pierwszą od początków neolitu do początków epoki lateńskiej, ce~hl~jącą się niskim rozwojem i słabą produkcją. Druga faza. ?est to właśC?wle
próba industrializacji
rolnictwa, trwająca aż do początko~
okresu hls1o~
rycznego. Bardzo ważnym faktem jest, że ta druga faza rolmctwa trwała az
do początku średniowiecza.
Obszerny artykuł F. R o u b i k a poświęcony jest sytuacji, jaka panowała w Czechach po rewolucji lipcowej, której echa odbily się wśród ludności miejskiej i wiejskiej. Władzcm monarchii austriackiej chodziło przede
wszystkim o libvidację
ruchów biedoty; pragnęły je zdusić przez wzmocnienie organów policji i żandarmerii,
przez ustanowienie
specjalnych oddziałów żandarmeryjnych
oraz przez bardziej surowe prawo sądowe.
J. S k u t i l w artykule
pt. IVIorawski ludowy
pogląd i wyobrażen~a
o dawnych
wiekach
przynosi niektóre wiadomości z tzw. folkloru prehIstorycznego, oparte na materiale archeologicznym.
nie podając 'prz~ ty~
weale żadnych konkretnych
wniosków. Zresztą sam autor podluesla
ze
trzebaby było najpierw zadecydować co pozostało \\' naszej tradycji ludo-

•

wej z epoki przedhistorycznej,
co oczywiście już nie jest tylko przedmiotem
zainteresowania
etnografa, lecz także filologa i historyka.
Historyk F. K u t n a l' poświęcił jeden artykuł zagadnieniu Ludu w historii,
drugi Proroctwom
w życiu
ludu czeskiego, ich rodowodowi. znaczeniu i funkcj i polityczno-społecznej.
Dział etnograficzny
przedstawiają
prace dotyczące różnych dziedzin
życia ludu, np. stroju ludowego, tańców, kultury m:eszkaniowej,
narzędzi
pracy, muzyki i pieśni. Redaktor K. C h o t ek opisuje w krótk'm przyczynku
tzw. górski typ domu w dz'elnicy jabłGnkowskiej
W okolicach C:eszyna.
tut&lt;Ji bowiem, w podkarpackich
dolinach, zachowały s'ę bardzo stare dzielnice kultury
ludowej.
Zwłaszcza '0kolice J.abłonkowa
dostarczają
wiele
szczególnie ciekawego materiału.
Przełęczą
Jabłonkowską
posuwały
się
plemiona
słowiańskie
w kierunkach
południowym
i północnym.
Lecz
zakątek ten dostarcza też wiele mater:ału dla etnografii współczesnej, spotykają się tutaj bowiem trzy różnokierunkowe
dzielnice etnograficzne:
od
zachodu morawska,
od południa
słowacka, i od północy śląsko-polska.
C h o t e k szczegółowo rozpatruje
typ osiedli i mi,eszkań w trzech wioskach Gór Jabłonkowskich
Bardzo ciekawe są tzw. .,kurloki",
tj. domy
z otwartym ogniskiem dzisiaj właściwie tylko resztki.
K. F l' e i s l e b e n o v a opisuje niektóre zwyczaje w okresie Bożego
Narodzenia, zwłaszcza urządzanie bogato zdobionej choinki u różnych narodów. Zwyczaj ten jest stosunkowo, młody datujący się dopieru od w. XVI.
natomiast niezdobiona choinka oraz zielone gałązki
stosowane
były już
w dawnych czasach. Ta ostatnia fm-ma jest właściwym zwyczajem ludowym.
natomiast zdobiona choinka jes1; formą typowo miejską, przejawem mieszczańskiej kultury.
J. K o p f i v a podaje ciekawe wiadomości a rozwoju naj starszego instrumentu muzycznego, mianowicie "dud". Spotykamy go niemal u wszystkich narodów. W Czechach, gdzie niegdyś dudy należały do najbardziej
rozpowszechnionych
instrumentów
ludowych,
tradycja
dudziarzy
upadła
i obecnie tylko nieliczni muzycy ludowi grają na tym instrumencie.
Obowiązkiem badaczy kultury ludowej będzie wskrzesić i ożywić ten piękny
rodzaj muzyki ludowej.
Do każdego numeru dołączony jest dział bibliogra'ficzny i dział literatury, który przynosi recenzje z literatury ludoznawczej i historycznej, sprawozdania, etymologie wyrazów (np. drzew itp.) oraz inne drobne prace.
dotyczące różnych zabytków, zwyczajów, życia gospodarczego
i kulturalnego ludu.
W drugim
roczniku uwagę czytelnika
zajmą następujące
artykuły:
J. K o p a c a O sztuce ludowej
na Czeskim Horcicku, które kiedyś słynęło
w s'zerokiej okolicy z produkcji wspaniałych
wytworów szklanych, rzeżbiarskich,
stolarskich,
malarskich
i innych. Niestety obecnie przeważna
część tych wytworów znajduje się tylko w muzeach, gdyż 'wyrób ich właściwie niemal całkowicie upadł.
A. K o l a f a daje artykuł O dudziarzach
na Czeskim
Południu,
gdzie
jeszcze do dzisiaj zachowuje się sławna tradycja tych muzykó'w ludowych;
iest to właściwie wyjątek z obszernego opisu autora pt. Dudy.

�919

918
L B a l' a fi pisze O ludowym
leczeniu na Walaszsku, gdzie się dowiaduje~y
o ciekawych
sposobach leczenia ludzi i zwierząt, często opartych
na różnych zabobonach,
wierzeniach
i przesądach
ludo"?,ch,,
.
Artykuł J. Kra m a r i k a o tzw. Pis.kvoncu, zwyczaju zlelonośwlą.tecznym na Chodsku w południowo-zachodlllch
cz~chachh. Jest
Z~YC~J .należacy do zwyczajów wiosennych
rozpowszechlllonyc.
na ca ym el'J OrI~n:
cze~.ko-morawskim.
Spotyka się dwie ~or~y tych :v:os,7n~yCh uroczystos.cl:
w zachodniej
części kraju
w postacI "Jazdy krolow , I w.e wschodnIe)
w postaci tzw. "uroczystości
rusadelnych",
wywodzącyc?
Sl~ praw.dopodobnie z 'rzymskich rosalii. (Sam wyraz piskvonc" pochodzI z mem .. Pfmgstschwanz, co jest nazwą
ogona ostatnio
wygnanej
krowy Pfmgstkuh,
zdobionego czerwoną wstążką).
Dwa artykuły
J. K a s a, pierwszy
O młynach
na Dobrussku,
drugI
o czeskich rzeźbiarzach
lalek i drukarzach
afiszów w związku z. ju~ile.usz~wym rokiem artysty czeskiego Mateja Kope.ck!ego (setna roczmc~ s.mler~I),
którego ludowy teatr lalek był jednym z naJwLększych czynów pIOnIerskICh
na początku zeszłego stulecja.
Artykuł O muzyce na Hanej pióra J. Vr b ki. Hana jest to najbardziej
urodzajna część Moraw, która zwłaszcza w zeszłym stuleciu miała piękną
i bogatą tradycję ludową, do niej należy też muzyka ludowa. Skład ,,01'kiestry", zwanej "muzyką", był poniekąd niezwykły:
trąbki, klarnet, flet,
dalej skrzypce i kontrabas.
Niektóre tańce ludowe z Czech opisuje V. V y c p a l e k. Podobny temat
poruszają
S c h e u f l e r 4 iKr
a m a r i k w artykule
pt. Przyczynek
do
studium
tańców
z rytmem
zmiennym,
w którym
podają dokładny
opis
melodii,
rytmu i kroku
tańca ludowego
"sikorka",
charakterystycznego
obecnością taktów n.a dwa i trzy.
Mniej zadowalająco
przedstawia
się dział
teoretyczny
i historyczny,
I tak, już pierwszy numer drugiego rocznika zawiera artykuł
historyka
F. K u t n a rapt.
Sformułowanie
materializmu
dialektycznego
i historycznego przez Stalina,
w którym autor usHuje pogodzić "filozofię strukturalistyczną" z marksizmem
w sposób co prawda nieudolny i pochopny.
To samo dotyczy dwóch artykułów E. B a l a s a. Czy nazwa pogaństwo
jest dla oznaczenia
religii
przechrześcijańskich
właściwa?
Auto·r odrzuca
przy tym nazwę "panteizm
animistyczny"
stosowaną
przez radzieckiego
uczonego Dzierżawina,
wprowadzając
nowy termin dla określenia
religii
starych Słowian, mianowicie, przedchrześcijańska
religia słowiańska (względ.
nie starosłowiańska").
W drugim artykule O magii auto·r próbuje sprecyzować i podać naukową defi.nicję magii.
Każdy numer z.amykają działy: "Literatura",
"Sprawozdania",
"Archiwum Rolnicze" i "Materiały
Archiwalne".
Przy omawianiu trzeciego rocznika Czeskiego Ludu za 1948 rok przytoczę tylko zasadnicze artykuły
wybierając
przede wszystkim te, które mają
większe znaczenie teoretyczne i praktyczne.
Rok 1948 jest wielkim rokiem jubileuszowym,
stąd przeważna
część
artykułów
poświęcona jest Stułeciu Wiosny Ludów. J. P e t l' t y l zamieści.ł
kilka artykułów
związanych
z tą rocznicą: Rok 1948 w tradycji
ludowe1,

Społeczny i gospoda'TCZY stosunek Tolników
i bezrolnych
w pieśniach
marskich w 1848 r. oraz Nowe środki płatnicze
z lat 1848-49.

;0

I"I],

J. R a d i m s k y w związku z 1848 rokiem napisał następujące
artykuły:
O programie wyborczym
dr J. Kozanka do Sejmu Rzeszy w 1848 r., Ankieta
stanów morawskich
o zniesieniu pańszczyzny r. 1847, Kilka listów morawskich z 1848 r. Są to prywatne
listy różnych osób, z których dowiadujemy
się o nastrojach
panujących
wśród społeczeństwa
w roku rewolucyjnym,
Materiał etnograficzny
przynosi artykuł J. V o l' a c k a i L. B a l' a n a
pt. Przyczynek
do europejskiego
i czeskiego
folkloru
pszczelarskiego,
J. S p i r h a n z l a O dworach i wjazdach na Pisecku, tegoż autora O dachu
nad głową (dalszy ciąg poprzedniego
artykułu), L. K a m e n i c k a O starohanackich
stodołach i inne.
W 9-10 zeszycie trzeciego rocznika opublikowany
został artykuł J. J u nk o w e j pt. O wzorowej
pracy polskich
etnografów
i historyków
sztuki,
w którym autorka
opisuje pracę Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki
Ludowej i omawia I-II numer czasopisma Polska Sztuka Ludowa. Etnografii bułgarskiej
poświęcony
został artykuł
O. N a h o d i l a Kilka
słów
o współczesnej etnografii
bułgarskiej
i jej zadaniach. Są to, prawdę mówiąc,
białe kruki na łamach Czeskiego Ludu i należy żałować, że właśnie z życia
ludów bratnich
i zaprzyjaźnionych
narodów
dowiaduje
się czytelnik tak
bardzo mało.
Cenne są mat~riały etnograficzne,
opisujące i rejestrujące
różne dziedziny życia ludu czeskiego z naj rozmaitszych
dzielnic Czechosłowacji.
Tego
rodzaju są artykuły
B. S o u k u p a O kolędach pfibramskich,
E. F l e g l a
O dumkach patriotycznych
z 1848 r., F. L o m a O budowlach
rolniczych
w drugiej połowie w. XIX i inne.
Czwarty
rocznik Czeskiego Ludu otwiera artykuł
nowęgo redaktora
czasopisma A. Vol a v k i pt. Dwadzieścia
lat rozwoju
sojuszu robotniczochłopskiego
w CSR, w którym autor przypomina
dwie znamienne rocznice:
rocznicę lutowego zwycięstwa
ludu czechosłowackiego
w 1948 r., i dwudziestą rocznicę historycznego
V zjazdu Komunistycznej
Partii Czechosłowacji, kiedy na czoło Partii obrany został wódz czechosłowackiej
klasy
robotniczej Klement Gottwald.
W roczniku
tym znajdujemy
artykuły
dotyczące
zarówno
etnografii
jak historii, przede wszystkim zaś wsi. Z artykułów etnograficznych
zwracają naszą uwagę takie, jak L. B a l' a n a O fotografii
ludoznawczej,
o jej
roli i znaczeniu dla etnografii jako dokumencie
i jako dziele artystycznym.
Artykuł V. B o u c k a O rzemiosłach
ludowych,
takich jak garncarstwo,
obróbka drzewa, rzeżbiarstwo
i inne.
Bardzo słuszne i cenne wnioski tkwią w artykule
E. F. B u l' ia n a
O kulturze ludowej. Autor zaznacza, że kultura ludowa, tak jak ją rozumie
lud pracujący, jest trochę inną kulturą niż ta, która weszła w skład słowników naukowych, w zbiory artykułów,
do muzeów i galerii artystycznych
z łaskawą permisją panów feudalnych
i burżuazji. Nie można przyjąć, że
ludem jest tylko ten, który chodzi w stroju, oraz że pieśń jest ludową tylko
wtedy, kiedy się ją śpiewa na wsi. Do skarbca kultury ludowej i narodowej
należą także pieśni i inne zabytki po ,pierwszych bojownikach
z szeregów

I··~
1

l

kra-

�920

!:J21

robot!1iczych za sprawiedliwość społeczną. Na tym polu trzeba jeszcze wiele
odrobić, o ile już niektóre rzeczy nie ułegly całkowitemu zapomnieniu.
Zagadnieniem
periodyzacji
czechosłowackiej
kultury ludowej zajął się
w artykule pod tym tytułem K. C h o t e k. Klasyfikacja
materiału
ludoznawczego może być trojaka: klasyfikacja
rzeczowa - na podstawie pokrewieństwa
i podobieństwa, klasyfikacja horyzontałna
- na podstawie zasięgu terytorialnego,
wreszcie klasyfikacja
wertykalna
w czasie, podług
rozwoju historycznego
i zmian dziejowych. Oprócz tego robimy też podział na dwie podstawowe
grupy: kulturę materialną
i duchową. Może
istnieć wreszcie trzeci podział materiału ludoznawczego. który właśnie proponuje autor, mianowicie na cztery grupy:
1. praca; tutaj będą należeć metody pracy oraz narzędzia pracy,
2. formy i ustroje społeczne,
3. zwyczaje i obyczaje,
4. sztuka ludowa
oraz wiedza we wszystkich
swoich przejawach.
Podług wyżej podanego schematu rozpatruje autor ziemie czeskie i słowack;e. Materiał ludoznawczy w jego pracy o ludowej kulturze czechosłowackiej pod względem historycznym rozpada się na dwie główne epoki:
1. starą kulturę słowiańską w jej praojczyźnie aż do rozejścia się Słowian do ich obecnych siedzib,
2. ludową kulturę czechosłowacką od osiedlenia ziem czeskich i słowac'kich przez Czechów i Słowaków aż po przebudowę
gospodarczą.
która rozpoczyna się od zniesienia poddaństwa
i pańszczyzny.
(W drugiej epoce "'autor odróżnia jeszcze cztery fazy: romańską, gotycką, barok i współczesną).
Dla dalszych badań naszych w tej dziedzinie mamy położone naprawdę
monumentalne
podwaliny w dwóch znakomitych pracach: L. N i e d e I' l e g o
Starożytnościach
słowiańskich
oraz K. M o s z y ń s k i e g o w Kulturze
ludowej

a,rtykuł Z problematyki
najnowszej
polskiej
historii
chlopów
wiąże się ze
znakomitą książką W. K u l i Historia
gospodarcza
Polski
w dobie popowstaniowej
1848-1918.
W czwartym roczniku znajdujemy też dużo ciekawych artykułów, chociaż nierównej wartości, opisujących kulturę ludową różnych dzielnic Czechosłowacji (np.R. K e p k i Jak dawniej pobierano do wojska, H. L a n d sfe l d a Rozwój rzemiosła
dzban karskiego
na naszych :ziemiach, A. S k alowe j Strój blatski i inne).
Należy stwierdzić, że poziom czasopisma podnosi się. Widać to zresztą
już z objętości pisma, które znacznie się powiększyło w stosunku do poprzednich rJczników ale to było ,by tylko dowodem pośrednim. Rozmaitość
poruszanych
zagadnień, szeroki wachlarz tematyki etnograficznej
i historycznej świadczą o wyraźnym postępie Czeskiego Ludu.
Piąty rocznik za 1950 rok. Redakcja podaje do wiadomości czytelników
Czeskiego Ludu, że dotąd był on czasopismem
popularno-naukowym,
zajmującym się historią wsi i etnografią, "nowy zaś (piąty) rocznik utrzymuje
zasadniczo podstawowy
charakter
czasopisma, lecz rozpoczyna pod tymi
dwoma aspektami
(historycznym
i etnograficznym)
systematyczne
badania
ciekawych dzielnic, miast, względnie dziedzin działalności ludzkiej".
Stąd też pierwszy numer nowego rocznika poświęcony został wyłącznie
dzielnicy "Hlucinsko", drugi ma ogólny charakter, trzeci przynosi materiał
ludoznawczy i historyczny ze "Strażnicy". Następne numery poświęcone są
południowej i południowo-zachodniej
części Czech (krainie jezior i stawów
oraz "Chodsku"). Redakcja zapowiada, że "będzie usiłowała podawać systematyczne opisy każdej dzielnicy Czechosłowacji tak, ażeby w kilku rocznikach był podany pełny obraz ciekawych i pamiętnych
z punktu widzenia
historycznego
i etnograficznego
wszystkich częŚCi,Czechosłowacji".
Cały pierwszy dwunumer
piątego rocznika dotyczy "Hlucinska",
północno-wschodniej
części Moraw. L. J i s l pisze o Hlucinsku w dawnych
czasach przedstawiając
etniczne przesunięcia różnych plemion oraz ich kulturę materialną ,aż do trwałego osiedlenia się na tym terytorium
Słowian.

Slowian.

Etnografii
polskiej poświęcone zostały dwa artykuły,
pierwszy pióra
J. J u n k o w e j, Rok działalności
Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki
Lv.6.owej, w którym autorka
ocenia pracę polskich etnografów w ostatnich
latach
i wielki
dorobek
przez nich osiągnięty.
Drugi artykuł
pión)
V. Van k a pt. Oskar
Kolberg
i ludoznawstwo
polskie.
Autor przypomina w swoim artykule olbrzymie znaczenie założyciela nowoczesnej etnografii polskiej O. K o l b e l' g a we wszystkich
niemal dziedzinach
etnografIi. R. 1949 jest rokiem jubileuszowym,
bowiem w tym roku upłynęło
110 lat od rozpoczęcia pracy naukowej tego zasłużonego badacza polskiego.
W 1939 1', nie doszły do skutku wiełkie uroczystości
z okazji stuletniej
rocznicy początku pracy badawczej K o l b e I' g a z powodu barbarzyńskiego
najazdu faszystów na Polskę. Następnie V. Van e k w krótkim szkicu h:storycznym omawia zasługi K o l b e I' g a. zwłaszcza na polu zbierania pieśni
ludowych,
Oprócz wyżej wymienionych pozycyj polskim zagadnieniom, tym razem
historycznym, poświęcone zostały dwa artykuly historyka V. Z it c k a: Nowy
pogląd na. polską historię
chłopów
w związku z dyskusją. która rozpoczęła
się wokół książki S. Ś I' e n i o w s k i e g o D.:ie.1e chlopóu' 1e Polsce. Drugi

I

.I

L. P e r i c h w artykule pt. Od przeszłości do teraźniejszości
objaśnia.
co:&gt;należy rozumieć pod pojęciem "Hlucinslco". Nazwa ta powstała dopierc)
po pierwszej wojnie światowej, ,kiedy Niemcy utraciły część górnośląskieg0
terytorium o obszarze 316 km2 na korzyść Czechosłowacji. Następnie opisuje
historyczny rozwój i znaczenie tego skrawka ziemi. Po drugiej wojnie światowej, podczas której Hlucinsko należało do Rzeszy, mieszkańcy wrócili do
zniszczonych osiedli, aby entuzjastycznie
rozpocząć budowę nowego życia.
A. T u I' e k podaje dokładne statystyczne dane o mieszkańcach
Hlucinska. A. Jer it b e k zapoznaje czytelnika z rozwojem stosunków rolniczych
na Hlucinsku
J. B Ó. z k o v a napisał artykuł Przyczynek
do poznania ludowej
kultury
materialnej
na Hlucinsku,
i artykuł pt. Rozwój stosunkóu·
społecznych

na

Hlucinsku.

L. H o f' k a w artykule Karmasnice
opisuje jeszcze po dziś dzień rozpowszechniony
zwyczaj ludowy, który odbywa się w .iesieni (por. polski
wyraz "kiermasz"). Z notatki N o v ił k a Hlucinsko
kHltHrolne
dowiaduiemy

�923

922

i
1

si~ o stanie umysłowości,
oświaty i ·kultury w pnekroju
historycznym.
Znany dialektolog czeski prof. K e 11 n e l' opisuje dialekt tej dzielnicy, który
należy do tzw. grupy narzeczy lasskich. V. S c h e u f l e l' zaznajamia nas
z kulturą QJieśni Hlucinska.
Cały numer zaopatrzony
jest w liczne fotografie i ilustracje.
Inny zeszyt (dwunumer 5i 6) poświęcony jest południowo-wschodnIej
czę~:i Moraw - "Straznicku"
i "H~nlaćku". Straznicko znana jest w całej
Czechosłowacji z dorocznych świąt ludowych, w których dokonuje się przeglądu twórczości artystycznej
ludu czechosłowackiego.
Straznicko jest zupełnie odmiennym typem kraju niż HOTllacko, które
z nim sąsiaduje. Tutaj wzgórza podkarpackie,
skały, lasy, tam równina
bogata i żyzna, gdzie rośnie krzepkie wino i śpiewa się wesołe pieśni.
Z historią miasta Straznicy zaznajamiamy
się w artykule J. S k a c e l a;
tego samego autora jest artykuł pt. O uprawie wina uStraznicy.
Straznicko
jest słynne z ludowych wytworów rzemieślniczych (np. bogate fartuchy pa.
robków, znakomite dzbanki itp.). Ten temat poruszają artykuły: przyczynki
do rzemiosl
ludowych
w Straznicy
oraz z historii
dzbankarstwa
na Slowaczyźnie.

Problemom HOrI'iacka poświęcone są artykuły O kulturze mieszkaniowej
na Hornacku
V. B o u k a, O problematyce
socjalnej
Hornacka
J. J. J u nk o w e j, O stroju
hornackim
V. B o u c k a, O ornamentyce
hornackicll
STrojów ludowych
L. L e t o li n i k o w e j i i.

c

Opublikowane zostałY' dalej drobne urywki beletry;;tyczne pisane gwarą
oraz powiastki ludowe. W tym i następnym dwunumerze znajdujemy wiele
udanych i pięknych zdjęć z Horiiacka, a zwłaszcza ze Straznicy z dorocznego święta ludowego.
W pozostałych numerach należy zwrócić uwagę na niektóre .ciekawsze
artykuły jak: W. C e l' n e g o Źródla piśmienne
kultury
narodowej
naszej
wsi, w którym autor opisuje obecny stan archiwów byłych folwarków i majątków. Średniowiecznym
siedzibom Słowian poświęcony jest artykuł pod
tym samym tytułem V. D a v i d k a, gdzie są podane statystyczne
dane
o stanie osiedlenia ziem czeskich w przekroju
historycznym.
Autor dochodzi do błędnego wniosku na podstawie udziału Niemców w czeskim życiu
narodowym,
że w porównani.u z czasami
nowożytnymi,'
średniowieczne
osiedla oraz narodowe poczucie czeskie było bardziej czystym, narodowym.
Należy dodać, że tylko państwo ludowe i ustrój socjalistyczny szeroko otworzyły bramę dla pełnego, głębokiego i prawdziwego poczucia narodowego,
dla gorącego patriotyzmu
z poszanowaniem
wszelkich praw innych narodowości i narodów.
D.

R y c h n o v Et

w

artykule

informacyjnym

zaznajamia

czytelnika

7; pracą
radzieckiego
Instytutu
Etnograficznego.
Artykuł
Pieśń
ludowa
oczyma biologa K. K l u s a k a jest recenzją znakomitej
książki V. D l e h l Y
Żywa pieśń. V. D l e h l a był nie tylko wybitnym profesorem
fizjologii ro-

ślin na Uniwersytecie
im. Masaryka w Brnie, ale również doskonałym muzykiem i znawcą kultury ludowej, zwłaszcza pieśni ludowej. V. D l e h l a
nie doczekał się wydania Żywej pieśni, zmarł bowiem rok przed jej ukaza-

niem się. Jego książka pozostanie trwałym pomni,kiem w historii czeskiej
pieśni ludowej.
O znaczeniu rysunku naukowego dla etnografii pisze J. S c h e j b a l,
Etnografia nowoczesna posługuje się nie tylko fotografią, ale bardzo ważnym czynnikiem jest też rysunek naukowy, który ma w Czechach świetną
tradycję w dorobku wielkiego malarza
czeskiego XIX w. J. M a n e s a
(rysunki kolorowe strojów ludowych). "Rysunek jest poglądowy, natomiast
fotografia jest dokumentem",
co oznacza, że zadaniem fotografii jest wskazanie istnienia i formy pewnego przedmiotu, rysunek zaś ma być bardziej
celowy, ma się zajmować konstrukcją
oraz analizą rzeczy. W 7-8 numerze
V. Va ń k a w szkicu O polskiej pieśni ludowej daje bardzo ciekawe opisy
z wesołego życia górniczego.
V. K l u s a k uzupełnia podany w poprzednim numerze portret "Horńacka" cennymi wiadomościami
o horniackiej
pieśni ludowej z licznymi
ilustracjami
muzycznymi i pieśn~owymi.
W ostatnim numerze piątego rocznika zamieszczone są artykuły treści
ogólnej, np. Lud w budownictwie
Zaglębia
Ostrawskiego
po wojnie przeciwko faszyzmowi,
Kobiety
w pięciolatce, opowiadanie
J. V l' b k i O koniokradach i inne.
Znany muzykolog czeski V y c p a l e k ogłosił rozprawę pt. W o z i c k o
w pieśni ze środkowych
Czech z bogatym
materiałem
nutowym.
Dodać
jeszcze należy, że w tym samym numerze ukazał się szkic informacyjny
V. Va ń k a O polskiej
pieśni
ludowej.
Autor we wspomnianym
szkicu
opisuje pieśni podhalańskie, góralskie, krakowskie, kurpiowskie i inne. Wymienić trzeba też artykuł F. B u l a n k a Podręczniki
dla fachowego
kształcenia w czasach Józefa Jungmanna
i B. S o t k o w e j, która pisze o Straśowie, miejscowości
w południowych Czechach, gdzie są produkowane
oryginalne drewniane zabawki ludowe.
Każdy numer zamyka dział: Literatura, oraz Archiwum; dosyć staranna
szata graLcz)',a, wiele reprodukcji
i zdjęć uzupełniają piąty rocznik.
Na ws~ępje stwierdziliśmy,
że pomimo obietnic i szumnycn artykułów
programowych,
rzeczywistość
pozostaje daleko w tyle i pozostawia wi.ele
do życzenia. Dopiero poczynając od 6-go rocznika nowy skład redakcyjny
zmienił oblicze czasopisma, odtąd bowiem czasopismo otrzymało
szkielet
ideowo-polityczny.
Staranniejszy
jest też dobór materiału
etnograficmego
i historycznego, lepsza też strona graficzna i ilustracyjna.
Artykuł wstępny nowego jubileuszowego
rocznika podkreśla:
"Zadaniem nowej redakcji Czeskiego Ludu będzie nadanie czasopismu nowej
treści ideowej, któraby w pełni odpowiadała
dzisiejszym potrzebom, wymaganym od nauki w epoce budowania
socjalizmu.
Czeski Lud będzie
cza~opismem popularno-naukowym,
które
będzie się zajmować
przede
wszystkim zagadnieniami
ludoznawstwa
w szerokiej
łączności z innymi
naukami społecznymi i w ścisłym związku z praktyką. Będz:emy się starać,
aby zagadnienia naukowe były zrozumiałe i ciekawe dla naj szerszego ogółu
czytelników. Wzorem jak należy popularyzować
naukę. będą nam służyły
czasopisma 'radzieckie.

�92-i
Nasze zadanie nie kończy się na popularyzowaniu
zagadnień
ludoznawstwa. Będziemy uważnie śledzili zmiany zachodzące na naszej wsi.
objaśniali problemy z nimi związane. Następnie pragniemy zapoznać czytelnika z naszą sztuką ludową i z jej wpływem na kulturę narodową. Sztuka
ludowa nie je,st tylko podziw~ godnym przejawem twórczości ludowej, dlatego musI. byc badan.a w ZWląZ~U z rozwojem gospodarczym i społecznym.
Czes'kl Lud będzIe regularl1le przynosi! wiadomości o badaniach etnograLcznych w Słowacji i artykuły słowackich pracowników
naukowych.
Nasi et.nografowie, którzy zwiedzili Związek Radziecki i kraje demokracji
ludowe], będą mformowall
naszych czytelników o kulturze tych krajów".
Zgodnie z wytycznymi
wstępnego artykułu
redakcyjnego
czasopismo
przeprowadza przewartościowanie
starych prac naukowych i poglądów odkry:vanie starych,. d~wno już zapomnianych,
lecz cennych tradycji, ~rzynOS1 nową ocenę takIch wybItnych i zasłużonych postaci w historii naszej
etnog:af!i,
jak: P. J. Safar'ika,
B. Nemcowej,
L. Niederleg~,
A. J l r a s k a, K. J. E r b e n a i innych {chciałbym podkreślić zwłaszcza
wartościową
i obszerną pracę J. K l' a m a f i k a: Artykuły
B. Nemcowej
Chodsku i jej znaczen.ie
historii
naszej etnografii
(nr 5-6, 7-8, 9-10.
11-1~). Bardzo ~taranl1le ]~st opr.acowany
dział bibl'ografii
i recenzji,
w ~t?r.ym omawIane. są najnowsze wydawnictwa
etnograficzne
Oraz najwa~l1le]sze. wydarzel1la kulturalne.
Każdy numer zaopatrzony
jest bogato
w ll~strac]e oraz zdjęcia i szkice. Również szata graficzna jest bardzo staranl1le wykonywana.
Należy jednak żałować, że czasopismo przynosi stosu~owo mało wiadomości z życia ludów bratnich państw demokracji ludo.
~eJ. Przyczyny tego stan\# rzeczy należy doszukiwać s:ę w braku odpowiedl1lch kores~ondent~w. i . recenzentów,
i zupełnie
s'łusznym byłoby żądanie.
aby czasopIsmo POSWlęClło w przyszłości więcej uwagi właśnie bogatej kulturze ludowej państw zaprzyjażnionych,
zwłaszcza słowiańsk:ch.
.
· Przejdźmy .teraz do bardziej szczegółowego omówienia chociażby niek~orych zas~dl1lczych artykułów, niesposób bowiem w recenzji całego roczmka omówlc wszystkich artykułów, które przynosi czasopismo.
• ~rdz.o ciekawe są pr,ace redaktora
Czeskiego
Ludu O. N a h o d i l a.
POSWlęC?ne przeważnie tematom teoretycznym. Na uwagę zasługują przede
ws~ystklm: Praca J. Stalma w sprawie językoznawstwa
w marksiźmie
i nie~~or~ zagadnienia
współczesnej
etnografii
(nr 1-2, wspólnie z K l' a m ar l k l e m), O nowe ujmowanie
etnografii
(nr 3-4), J. Stalin i współczesna
etnografia
(nr 11-12).
Praca J. Stalina o językoznawstwie
ma niezm:ernie
ważne znaczenie
d~ \~szystkich dziedzin nauki, w tym również i dla etnografii. Przed czeSkl~l. ,etnografami stoją w świetle prac J. Stalina zadania, które można
stresclC następująco:
. Pierw~z~m i najważniejszym
zadaniem jest opanowanie marksistowskol~m~lOwsk1e] metodologii,
dokładne poznanie dialektycznej
metody matenallzmu historycznego.
· D~u~i~ zadaniem jest zaznajamiani.e się ze zdobyczami etnografii 1'adZleckleJ .Jako najbardziej
postępowej i przodującej
nauki świata.
. !rzeclm zadaniem jest wyjaśnienie zasadniczych pojęć i terminów etnografa, zwłaszcza zaś naświetlenie
stosunku etnografii do innych pokrew-

o

:j

925

:v

,

nych dziedzin naukowych,
jak do archeologii.
antropologii,
lingwistyki
i dialektologii, folklorystyki itp, Z powyższym
łączy się sprawa nieubłaganej walki 7. wszelkimi przejawami
'kosmopolityzmu, nacjonalizmu
i szowinizmu w etnografii, zwłaszcza z nowymi teoriami rasistowskimi
i innymi
reakcyjnymi
teoriami importowanymi
przez anglo-amerykański
imperializm. Oznacza to nie tylko walkę, ale również krytyczne przewartościowanie całej historii etnografii
czeskiej i słowackiej.
Nowe zadania dla
etnografów powstają w związku z budownictwem
socjalizmu, kiedy właśnie
dochodzi do olbrzymich zmian kulturalnych
i materialnych
w życiu czeskiej
i słowackiej w.si.
Etnografia musi pomagać historii w odkrywaniu i uzupełnianiu zapomnianych kart z historii narodu czeskiego i słowackiego na podstawie materiału etnograficznego
i swej specyficznej metodologii.
Piątym wreszcie zadaniem stojącym przed etnografią
czechosłowacką
jest rozpracowanie
i objaśnienie problemów ogólnej, a w szczególności sło_
wi.ańskiej etnografii, przede wszystkim zaś zagadnienie etnogenezy Słowian.
Artykuł O nowe ujm.owanie etnografii
wytycza główne problemy i zagadnienia etnografii, włączającej się w budownictwo nowej . .socjalistycznej
kultury. Idzie o naukowe określenie celu badań etnograficznych,
opracowanie metody badawczej, opierającej
się ściśle na naukowych podstawach
marksizmu-leninizmu.
Etnografia
rozwinęła
się w samodzielną
naukę
w epoce formowania się ustroju kapitalistycznego.
Do powstania etnografii
jako nauki przyczyniło się z jednej strony zainteresowanie
nowymi ludami,
z którymi zapoznawała .się Europa w epoce wielkich odkryć i ekspansji
kolonialnych,
z drugiej
strony wzrastająca
świadomość narodowa, która
świadczyła o formowaniu się narodów burżuazyjnych.
Etnografia jest nauką,
a ponieważ przedmiotem
jej zainteresowania
jest lud, tworzy więc część
składową marksistow~ko-Ieninowskiej
nauki historycznej.
Etnografia
burżuazyjna w swoim historycznym rozwoju nie miała i nie ma ściśle określonej dziedziny swego zainteresowania
i ściśle określonego przedmiotu swego
badania, toteż nie mogła się nigdy zdobyć na naukową definicję tej nauki
(świadczy o tym np. niejednolitość
w nazwach, np. "antropologia
kulturaln.a", "etnosocjologia",
"Vólkerkunde",
;,Vólkerwissenschaft"
itp). Jedynie
słuszną naukową definicję etnografii może podać marksistowsko-leninowskie
ujmowanie. Podług tego możemy charakteryzować
etnografię "jako samodzielną dyscyplinę historyczną
zajmującą się za pomocą swej specyficznej
metodołogii cechami charakterystycznymi
kultury i sposobu życia, bytu poszczególnych etnicznych
i narodowych
społeczeństw,
poczynając
od rodu
a kończąc na narodzie socjalistycznym,
badającą zagadnienia pochodzenia
: stosunków historycznych
tych społeczeństw" .
Ważnym zagadnieniem
jest stosunek etnografii do innych nauk pokrewnych, przede wszystkim do archeologii, lingwistyki i folklorystyki. Najściślejsza współpraca między etnografią i archeologią musi pomóc do objaśnienia niezmiernie
aktualnego
obecnie problemu
etnogenezy
Słowian.
Również ścisła współpraca
musi istnieć między etnografią
i lingwistyką·
zwłaszcza dialektologią.
Trzeba też naukowo określić stosunek etnografii
do folklorystyki. która tworzyła część składową etnografii, chociaż zupełnie

�926
słusznie należy do dziedziny nauk literackich. Współpraca etnografii i folklorystyki umożliwia objaśnienie wielu problemów etnogenezy.
Czeska i słowacka etnografia,
wzorując się na etnografii radzieckiej,
może okazać wielką pomoc w budownictwie ustroju socjalistycznego i kultury socjalistycznej.
Artykuł J. Stalin i współczesna etnografia naświetla olbrzymie znaczenie dziel genialnego
wodza międzynarodowego
proletariatu,
takich jak:
Anarchizm
czy socjalizm,
O materialiźmie
dialektycznym
i historycznym
przede wszystkim
dla periodyzacji
poszczególnych
epok, Marksizm
i kwestia narodowa zwłaszcza definicja narodu dla badań etnograficznych, wreszcie W sprawie marksizmu
w językoznawstwie
która oprócz
wielu innych, wytycza zagadnienie badania Słowian i ich kultury, sposobu
życia itp. Ucząc się na bogatym dorobku i znaczeniu prac towarzysza Stalina dla nauk historycznych, może etnografia położyć fundamenty dla nauki
naprawdę
postępowej,
wielkiej, służącej naj żywotniejszym
interesom narodu w walce o socjalizm i trwały pokój.
Zagadnieniu
powstania narodu czeskiego poświęcił historyk O. R i h a
artykuł pt. Powstanie narodu czeskiego i nacjonalizm
burżuazyjny.
Zakończenie procesu powstania
czeskiego i słowackiego
nowoczesnego
narodu
łączy się ściśle z epoką tzw. "Odrodzenia
narodowego".
Nauka burżuazyjna sprowadzała
zagadnienie
odrodzenia narodowego wyłącznie na pole
literackie. Marksistowskie
ujęcie zagadnienia wymaga badania Odrodzenia
jako epoki, w której się formują nowe klasy społeczne, burżuazja i proletariat, które powstają prawidłowo
w rezultacie rozwoju nowych sił wytwórczych i wytwarzania
nowych stosunków produkcyjnych.
Wschodnią Europę charakteryzują
państwa wielonarodowe
w odróżnieniu od przeważnie narodowych państw zachodnich. W monarchii austriackowęgierskiej burżuazja niemiecka okazała się najlepiej skonsolidowana
i pod
względem gospodarczym
najbardziej
postępowa. Ale wciąż przybierająca
na sile młoda burżuazja innych narodów, czeskiego, polskiego itd., zaczyna
prowadzić walkę z burżuazją niemiecką. W Czechach od początków Odrodzenia narodowego tę walkę prowadzi drobnomies'zczaństwo
i inteligencja
pochodząca z jego szeregów. Ideologowie tej warstwy zwracają się do wiejskiego ludu nie tylko dlatego, że miał on być sojusznikiem w w-1Jce z obq
burżuazją, ale także ze względu na to, że lud wiejski, jako na]liczniejsza
warst wa społeczeństwa, Amiał odegrać poważną rolę jako odbiorca na rynku
wewnętrznym.
W 1848 r. drobnomieszczaństwo
stoi na czele walki rewolucyjnej
przeCiwko ostojom feudalizmu - austriackiemu
absolutyzmowi
i biurokratyzmowi. Klęska polityczna burżuazji w 1948 r. bynajmniej
nie oznaczała jej
klęski gospodarczej. Wprost przeciwnie, jej znaczenie i potęga gospodarcza
wzrasta.
W wyniku tego, że w rękach burżuazji niemieckiej
i żydowskiej była
skoncentrowana
wielka produkcja i wielki kapitał burżuazji czeskiej ud210
się ściągnąć na swoją stronę nieuświadomioną
dostatecznie klasę robotniczą, która stanęła po stronie
swych klasowych
wrogów w ich walce
o interesy gospodarcze i polityczne. Świadczy to o znanym fakcie zamaskowania przeciwieństw
klasowych hasłami nacjonalistycznymi.

927
Wzrost klasowego wyzysku prowadził do wzrostu świadomości politycznej proletariatu
czeskiego. Rezultatem tego było założenie w r. 1878 jedynej
dla robotników wszystkich narodowości partii socjaldemokratycznej.
Epoka
imperializmu przynosiła ze sobą nowe ujęcie kwestii narodowej. Czeska burżuazja idąc śladami całej imperialistycznej
burżuazji świata, stała się po_
słusznym narzędziem imperializmu
i kapitału finansowego.
W tej sytuacji
klasa robotnicza
miała
odegrać rolę wyzwolicielki
z wszelkiego ucisku klasowego i narodowego. Lecz przywódcy austriackiej
socjaldemokracji
zamiast walki rewolucyjnej
prowadzili
walkę oportunistyczną, reformistyczną.
Okazalo się to zwłaszcza na reakcyjnym
charakterze programu narodowego austriackiej socjaldemokracji,
na co wskazywał
jeszcze w r. 1913 J. Stalin. Pierwsza wojna światowa potwierdziła
w zupełności reakcyjny
charakter
socjaldemokracji
i jego kierownictwa,
które
oderwało się od szerokiej rzeszy członków. Jedynie lud czeski prowadził,
i to bez kierownictwa, spontaniczną walkę () narodowe i socjalne wyzwolenie.
Momentem
decydującym
była Wielka Socjalistyczna
Rewolucja
Pażdziernikowa, która oznaczała przełom w życiu narodów świata i przyczyniła się do powstania
niepodległej
Czechosłowacji.
Tylko przez zdradę
oportunistycznych
przywódców
partii
robotniczych
udaje się burżuazji
utrzymać
u władzy, co decyduje o tym, że nowa republika nie staje się
socjalistyczną
łecz burżuazyjną.
Dopiero zwycięska walka bohaterskiej
Armii Czerwonej nad faszyzmem
i walka narodowo-wyzwoleńcza
ludu czechosłowackiego,
kierowana przez
partię komunistyczną,
przynosi rozwiązanie kwestii
narodowej
w sensie
stalinowskiej
polityki narodowościowej.
Historyków zainteresuje
też artykuł znanego archeologa czeskiego, docenta J. B o h m a pt. W sprawie powstania feudalizmu
na ziemiach
czeskich 1 (nr 7-8).
Autor próbuje podać tu naukowe rozwiązanie zagadnienia powstania i pierwszych początków feudalizmu w Czechach i na Morawach. Zagadnienie
to ma zasadnicze znaczenie dla periodyzacji
rozwoju
historycznego
z punktu widzenia materializmu
historycznego,
tak jak to
dokumentuje
historiografia
radziecka. Wnioski sprowadza autor do następujących punktów:
1. Słowianie na czeskich zi,emiach w VIII i IX w. (ale 'również przed tą
epoką) byli rolnikami na stosunkowo wysokim poziomie. Świadczy o tym
nie tylko to, że siedzieli na terenach już z dawna rolniczych, lecz również
ich narzędzia rolnicze, wskazujące na zdobywanie ziemi pod uprawę i prowadzenie innych form gospodarki, jak ogrodnictwa i hodowli bydła. Przesunięcie się osadnictwa
słowiańskiego
na wyższe tereny (np. na Podkarpacie) wskazuje, że Słowianie byli także wyspecjalizowanymi
hodowcami
bydła.
2. Przy wyłącznie naturalnej
gospodarce niektóre rodzaje chałupniczej
produkcji
rzemieślniczej
zaczęły przechodzić w wyspecjalizowaną
drobną
wytwórczość. Oprócz produkcji żelaza i kowalstwa, które już oddawna były
l

Czech

59

Terminu "ziemie czeskie"
j Moraw :T, D.

UŻyWa się w historiografii

częskiej

na oznaczenie

�929

928

stosunków
feudalnych
chociaż dotąd
n'·lezupe ł'me Jeszcze
.
..'
rozwin' t h.
,Ię
yc
A WIęC mczemy oznaczyć okres VIII-IX
p k
wijających
się stosunków feudalnych
St;'
~ e
ę powstających
i rozprotofeudalną
,
'
ą tez B o h m nazywa tę epokę

wyspecjalizowane,
rozwija się produkcja chałupnicza; najwyrazmej
możemy
to zaobserwować
- na garncarstwie
- na bednarstwie
prawdopodobnie
także i obróbce drzewa, zasięgu tego przejścia nie da s:ę dokładnie wysz:ze-gólnić, pozostanie jednak faktem bezsprzecznym,
że jest to produkcja chałupnicza.
3. Przejście niektórych
procesów wytwórczych
od produkcji chałupniczej do wyspecjalizowanej
drobnej wytwórczości, która swymi wytworami
zaopatruje szerokie rzesze Spożywców także w zakresie produktów codziennego użycia, jest dowodem dobrze zorg,anizowanej dystrybucji,
która wykazuje też specjalną organizację społeczną·
4, Od strony technicznej na podstawie znalezionych przedmiotów
daje
się zauważyć,
że rosną wymagania
tak co do jaikości w produkcji
żelaza jak i w innych gałęziach wytwórczości
W rolnictwie przejawia się
to w niebywałym wzroście użycia nowych specjalizowanych
narzędzi w drobnej wytwórczości użycie nowych narzędzi pomocniczych.
5. Wszystkie
te okoliczności świadczą, że dotychczasowa
organizacja
społeczna jest w rozkładzie, co się przejawia
w tworzeniu się klasowego
pod/.fału, Odnośnie charakteru
organizacji,
którą B 6 h m nazywa ogólną
nazwą "rodową", brak na razie archeologicznych
źródeł, i dlatego nie określa
on jej bliżej,
6, Największy odsetek ludności trudni się rolnictwem, część co prawda
niewielka, zajmuje się drobną ,produkcją wyspecjaI:zowaną,
Niesposób dokładnie określić stosunku tej wyspecj.alizowanej
drobnej produkcji do pierwotnej produkcji.
7, Mniejszość - bogata albo nawet bardzo bogata - tworzynajwyże,t
jedną dziesiątą ludności. Mężczyźni tej grupy zostają grzebani jako bojownicy wraz z bronią; kobiety z klejnotami, które przedstawiają
nieraz wielką
wartość jako przeważnie
importowane,
Rzecz jasna, że w rękach tej za·
możnej warstwy
S'kupia się największa
część bogactw, nie pochodzących
z osobistej pracy w gospodarce naturalnej.
8. Istnienia niewolnictwa
nie da się udowodnić bezpośrednio
na podstawie źródeł archeologicznych.
Musimy przypuszczać
o jego istnieniu, ale
nie możemy określić j~o
udziału w produkcji.
Pośrednio
przemawiają
może za niewolnictwem
wielkie fortyfikacje,
lecz udział niewolników przy
tych wspaniałych
budo,wlach nie zawsze jest konieczny; roboty te mogły
być wykonane przez ludzi, którzy byli do nich zmuszeni wolą innych, od
których byli zależni, względnie także przez ludzi zupełnie wolnych, a to
w czasie niebezpieczeństwa.
W tym okresie gospodarki naturalnej
niewolnictwo nie mogło odgrywać gospodarczo decydującej
roli.
Z powyższego i z analizy przede wszystkim innych faktów archeologicznych wynika, że w VIII w, doszło do głębokiej strukturalnej
zmiany w społeczeństwie
słowiańskim
na ziemiach czeskich. Podstawowym
rysem jest
powstanie klas w dotychczasowym
bezklasov.rym
społeczeństwie,
Klasa
uprzywilejowana
opierała się o wielką własność ziemską, z której wysokie
dochody mogą pochodzić tylko z faktu istnienia niewolników
albo ludzi
zależnych. Tzw, Rzesza Wielkomorawska
ujawnia
się nam jako rezultat
bardzo rozwiniętego
procesu historycznego
i jako fotma społeczna z wykształconą już strukturą
klasową charakteryzującą
się wszystkimi cechami.

?

Artykuł J. B 6 h m a ma na celu
l'
,"
wO
wstania i periodyzacji
feudalizmu w C WYh hame dyskusJI w sprawie poże współpraca archeologa z historYkiemz~ch ac, " przy cz~m autor podkreśla,
których poglądach, zwłaszcza co do er~o:claz ,:no,gą SIę, rozchodzić w niekowego rozwiązania tego zagadnienia ~ t YZ~CJl~.Jest mezbędna dla naukim przyczynku historyk F G l'
. (
ez amt B o h :n a polemizuje w krót,
,
'
a u s nr 11-12) ktory twie d"
h
ologla me może jeszcze dać dzisia'
k
'
r Zl, ze arc emicznej formacji panującej
w cz~C~:~h o:;gO określenia społeczno-ekonodyspozycji przeważnie materiał historyc
VILI do XII w, Mamy tu do
zny.
Jak już wspomnieliśmy
redakc'a C
k'
zagadnieniom związan m z' l'
' J
z~s tego Ludu poświęca wiele uwagi
na wsi. Celem artYku~W pośo~~~~:m c~Zlał~l~OŚCi ~rtystycznej
i kulturalnej
ę
czasowych osiągnięć lec'z I'o'wn: .
y
WISIJest me tylko opisanie do tych, '
lez pomoc udowy
- ł
Nowe radosne życie pełne entuzjazmu
.
. m ze"po o~ artystycznym.
cujących w budownictwie
soc' .
l ~flarne~o
wysIłku
mas praczości artystycznej
jak o ty Ja.1Jz:n~ przyn~Osło mebywały
rozwój twórnych Jest to dopiero pocz ~ks,:~
czą tysIące nowych zespołów teatralstarań
ażeby J'ak na'b
d' ą,
l. ząd Czechosłowacki
dołoży wszelkich
,
J ar zIeJ rozwmąć kulturę lud
B d .
fabryki, ~ółdzielnie
produkcyjne
szkoł
t d'
,ową.
u uJą się nowe
zakradane
są nowe zespoły
,t' t ~ y, s ',a lony sportowe, domy kultury,
, .
.
,
,ar
ys ylezne l sportowe
lud
-k"
waCKI staje SIę bardzieJ' w y k sz tał' conym, uswladomionym
. ,
'
d cze" 1 '1. s'1ose l szym, Są mu dane wszelki
T
ś"
,
.' z rowszym l wewinąć swe zdolności twórc ee ,moz
CI, azeby Jak najbardziej
mógł roznieodłą:zną częścią życia ludz lp~aś~lłowania artystyczne.
Sztuka staje się
d .
u. Ie n muzyka i taniec
.
YCJe w przes1złości narodowe'
r~
..
mają swe dawne traruch husycki, ruch we właściw J, ~ ypommJmy
tylk,O wielki rewolucyjny
niósł również rewolucyjn
roz y~ ~gO słowa znaczemu ludowy, który przytury narodowej
jest Ciąygl wO JsIł artystycznych
wśród ludu. Skarb kulu . k'
e wz bogacany
nawet
w
. ,
, CIS u PGlJtycżnego w XVII-XVIII
'.
.ep~c: najWIększego
Jest bardzo duży, Teraz chodzi rz~d w, rozkw~t muzykt, p:esni i tańca ludu
zapomnieni.a i historii WSZyst:'
e wSZystkIm. o to, by wydobyć z mroku
może naród czeski napr
d
Je cen~e tradycJe kulturalne,
którymi
się
•
,
aw ę pOSZCZyCIC,
Nalezy ożywić zapomniane
i'
,
,
dowe, należy sięgnąć ró
" Pdesm, wspamałe tańce i przedstawienia
lut artystów-klasyków
uc w,me.z ~ olbrzymiego
dorobku
naszych
pisarzy
kich i bezustannie
c Z!C SIę cIągle z bogatej kultury narodów radziecchwili obecnej, zesp~łicar~r~~lemy
kulturalne, z. potrzebami
politycznymi
c&lt;:y fabryczne
muszą'
y yczne czy młodzlezowe, wojskowe
wieJ'skie
mu k
'
Jeszcze lepiej pomaga'
l d'
.
,
zy ą, teatrem
tańcam'
, .ł
c U OWI pracującemu
pieśnią
w walce o pokÓj, Jedy ~ J ~ owem w walce
budownictwo
socjalizmu'
Rząd i PrezYdent Kleme~~e G ~ spełmą zadania, które im stawia partia:
o waldo (Artykuły: O. S k a l n i k o v a. Budo-

1:"0

I

I~
I

ł

l

°

59*

�931

930
.
. l'
na wsi i kilka uwag etnograficznych.,
nr
wntC~wo socJa .t~mLUdOWeJ' działaLności
artystycznej
na naszej
f a r l k RozwOJ u
•
."
5 6"
,
.k v
Lud cieszy się, tan czy t śrnewa, nr I
O. S k a l n I o
. .
Jifi

a

1-2, A. S anr 3-4.
)
mne ..
wsi,

Damborsky

L'ACADEMJE SLOVENE DES SCIENCES ET DES ARTS
A LA PROFONDE DOULEUR DE VOUS F AIRE PART
DU DECES DE SON PRESIDENT

PROFESSEUR
SURVENtJ

f •

FRAN RAMOVS

A LJUBLJANA.

LE 16 SEPTF:MBRE 1952

Olomouc
CESKOSLOVENSKA
ETHNOGRAFIE,
Ved. Praha 1953. R. 'I. 1-3.
EW A WRABCOWA.
R a d z i e ck a

s z y m w z o l' e m.

wyd. Ceskoslovenska
f o l k lor

y styka

Akademia
jest

n a-

.

. h
odczytaneto
na pierwszej konferencji czeskich I słowackllc
folklorystów
w marcu 1953 r.)
Zachodnie prądy burżuazyjne skierowały l doprowadziły cze~kosłowacdką
.
.
folklorystykę
w ślepą uliczkę
e k'.e t yzmu 1. formalizmu '.._W śWietle wy arzeń z 1948 r. wykryło się, że czeskosłowacka folklorysty~a
~Ie stOl na po
z~omie wymagań narodu, budującego i tworzącego nowe ~ycle: mo
raFolkloryści czeskosłowaccy zdali sobie sprawę z tego, ze me
~ą
cować według dawnego systemu i rozpoczęli poszuki\:-,a~ia n?wy~
r~:~
Punktem wyjścia jest nauka M. G o l' k i e g o, załozyclela l tw ~Cy
dzieckiej folklorystyki.
Folklorystyczna
koncepcja Gorski~go .pows~a a, ~oz~
wijała s'ę i krzepła w walce z pseudo-naukowymi
teonaml bu~zUaz~J~:)
folklorystyki i słusznie rozstrzygała największe bolącz.ki ~etodolog:cz~e l:d~
lorystyki w ogóle. Przede wszystkim chodzi o zagadmeme pochodze~la
. . Zagadmeme
.,
t o rOZWl
'ązał ..Gorki w polemice
z re-_
wej twórczoścI . poetyckIe].
..
prezentantami
tzw. szkoły mitologicznej,
odrzucając
Ich teone 1 dowo

(Resume referatu

'.
l

'ii
;

L

ci .

dząc, że twórczość ludowa powstaje w ścisłym związku z pracą, że jest
w swej istocie realistyczna i że zasadniczą jej treścią jest walka. Jednocześnie Gorki w polemice z tzw .. antropologiczną
szkołą rozwiązał w nowy
sposób kwestię religii i powstania wiary w bogów w ludowej wyobrażni.
Gorki badał również jaką rolę w pracy i w walee klasowej odgrywają
dzieła twórczości ludowej i doszedł do wniosku o celowości twórczości ludowej, oddziaływującej
aktywnie na kształtujące
ją warunki; ta konk:uzja
Gorkiego obala teorie burżuazyjne.
Osobne zagadnienie
stanowi problem
autora w twórczości
ludowej;
w przeciwieństwie
do twierdzeń Owsianniko-Kulikowskiego
D., W. S. Millera i W. A. Kełtutły,
Gorki jest zdania, że ludowa twórczość poetycka
jest twórczością zbiorową mas pracujących,
jednakże z całokształtu
twórczości ludowej słusznie wydzie:a prawdziwie
ludowe jej cechy od zmckształceń i zm:an narzuconych
przez klasy panujące,
a zwłaszcza przez
kościół.
Zbadanie zagadnienia dlaczego klasy rządzące nie mogły się pogodzić
z ideową treścią ludowej twórczości naprowadziło
Gorkiego do wspaniałych wniosków o wzajemnym
związku ludowej twórczości i historii; lud
odzwierciedla
w swej twórczości i na swój sposób ocenia proces rozwoju
historycznego.
Wnioski Gorkiego o historycznym
uwarunkowaniu
ludowej
twórczości są skierowane przeciw antyludowym,
kosmopolitycznym
teoriom
tzw. benfeizmu, fińskiej (skandynawskiej)
szkoły, neogeografizmowi
itp.
Gorki nigdy nie godził się z burżuazyjnym
poglądem
na twórczość
ludową jako na przeżytek, na relikt dalekiej przeszłości. Marksistowska
nauka
Gorkiego o tym, że "rewolucja
wyzwala
człowieka nie tylko fizycznie, lecz emocjonalnie i intelektualnie"
stała się podstawą radzieckiego
pojmowania perspektyw rozwoju ludowej twórczości w ustroju socjalistycznym. Praktyka
stwierdza codziennie słuszność tej koncepcji.
Gorki oceniał wysoko znaczenie
ludowej twórczości dla literatury;
zagadnienie to rozwiązał nie tylko teoretycznie, lecz całym swym dorobkiem
literackim.
Działalność jego w dziedzinie folklorystyk! miała również znaczenie praktyczne; sam zapisywał utwory literatury
ludowej, był inicjatorem
szeregu
ekspedycji i wielu folklorystycznych
publikacji, zorganizował folklorystyczną
sekcję S. S. P. i in.
Radziecka
folklorystyka
marksistowska,
której
podstawę
stworzyła
folklorystyczna
koncepcja Gorkiego, różni się zasadniczo od folklorystyki
burżuazyjnej;
widać to już w samym określeniu folklorystyki jako specjalnej dziedziny nauki. Należy podkreślić, że radziecka folklorystyka
pierwsza
zaczęła badać i zbierać twórczość klasy robotniczej.
Mylnym byłoby jednak twierdzenie,
że wystarczy po' obaleniu przez radziecką fo:klorystykę
burżuazyjnych
wpływów i przeżytków przejąć gotowe
już akSjomaty, by czeska folklorystyka
w sposób specyficzny
stała się
marksistowską
i socjalistyczną.
Przykładem
dla folklorystyki
czeskiej po,,:inno być nie tylko to, jak pracuje obecnie radziecka folklorystyka,
lecz
r~wnież i to - w jaki sposób osiągnęła ona swoje zdobycze. Walka radzieckich folklorystów
ze szkodliwymi
postulatami
fińskiej lub historycznej

�i \
933
932
E. B. T y lor odkrył jedną z uniwersalnych
form religijnej ideologii,
poprzedzaijącej monoteizm. Reakcyjna teoria degeneracji otrzymała w ten
sposób silny cios, mimo to i animistyczna teoria pochodzenia religii nie może
być przyjęta, ponieważ bierze za punkt wyjścia psychologiczne i logiczne
pomylki samotnego dzikusa.
Dalsze wyjaśnianie
zagadnienia
genezy religii sprowadza
burżuazyjna nauka do badania poszczególnych form pierwotnej religii i do scholastycznych
dysput na temat, którą z danych form należy uznać za
nc.jpierwotniejszą·
. Metafizyczne
i najbardziej
ahistoryczne
poglądy Fr. M. M i II e l' a
konczą się
SP?Só? logiczny na agnostycyzmie.
Preanimistyczne
teorie
M~~ett.a, ~relssa 1 Vlerkandta są również ahistoryczne; teoretyczna bezradnosc I meokrzesany
agnostycyzm
stanowią
typowe cechy konstrukc'j
Edwarda Lehmana.
J
. ~o pier~szych początkowych osiągnięciach jdealistycznej nauki w dzie~llme, ?adan n~d ge~ez~ religii (~aitz, Tylor) nastąpił całkowity upadek
I zasto~. W burzuazYlJneJ etnografu dyskusja o pochodzeniu religii zakończył~ SIę w. praktyce wydaniem "Pochodzenia
idei Boga" W. S c h m i d t a
~zy1J. ZWycIęstwem "teorii pramonteizmu".
Uznano, że typowym
ryse~
Ide.al.l.styczne~o. rO,zV:iązania problemu pochodzenia
religii jest koncepcja
re1J~I~ o własc;wos~1 kategorii wieczystej, ale idealistyczna nauka w więkSZOSCIwypadkow n~e za~ała sobie trudu zbadania kiedy i w jakich warunkach kształtowała SIę ta Ideologia.
.
~his~or!zm,
schematyzacja
i agnostycyzm są typowymi cechami
I oSlągnIęcw.~i burżuazyj?ej
pracy teoretycznej
w tej dz'edzin,ie, idealistyczna.. b?wJem nauka me .była w stanie postawić prawdziwie naukowo
zagadnienia pochodzenia religii.
. Jedyną nauką, która może rozwiązać to zagadnienie jest nauka czerp:ąca. swe źródło ':' dialekt~cznej
n:e~odzie historycznego
materia:izmu;
w dZiełach klasykow markS1Zmu-lemmzmu
są rozwiązane
najważniejsze
zagadni;nia
z tej dziedziny. Należy dążyć do tego, aby na podstawie ich
wsk~zan ~owstały syntetyczne prace, wyczerpujące
bogaty materiał etnografIczny I archeologiczny.

szkoły, walka z pozytywizmem
w ogóle, jest dla czeskich folklorystów
stokroć bardziej pouczającą, niż walka ze szkołą tzw. mitologiczną, rrrimo
to iż wielu czeskich folklorystów do dziś pracuje jeszcze pod sztandarem
tej szkoły.
Radziecka folklorystyka
osiągnęła swój charakter w latach 30 naszego
stulecia, nie znaczy to jednak iż nie rozwija się w dalszym ciągu i nie doskonali. Rozwój ten nie odbywa się spokojnie i mechanicznie, nie jest zwykłym łączeniem nowych teorii ze starymi, lecz jest wynikiem nieustannej
walki przekonań,
krytycznej
i samokrytycznej
wymiany poglądów i do-

v:

świadczeń.
Decydującym posunięciem w dziedzinie radzieckiej
folklorystyki
byla
,praca J. W. Stalina "Marksizm i zagadnienie językoznawstwa",
nie mniej
ważną dla folklorystyki
jest również ostatnia praca J. W. Stalina "Ekonomiczne problemy socjalizmu w Z. S. R. R." oraz XliX Z1jazd KPSS, zwłaszcza
referat Malenkowa.
Powinniśmy zrozumieć, że folklorystyka radziecka jest żywą, społecznie
aktywną i pożyteczną nauką, że nie jest odseparowana
od tego czym żyje
rr.dzieckie społeczeństwo;
radziecka folklorystyka
twórczo odpowiada na
wszystkie pytania społeczeństwa i czasu, jest zdolna nie tylko dotrzymać
kroku w burzliwym tempie rozwoju, lecz temu rozwojowi pomagać i z nim
w!&gt;półdziałać. Nauka nie jest czymś abstrakcyjnym,
naukę tworzą i reprezentują żywi ludzie, uczeni i te zalety są właściwe radzieckim uczonym
i folk:orystom.
Jeśli czechosłowacka folklory.styka chce zwyciężyć kryzys, który przeżywa, chce stać się godną braterstwa
z folklorystyką
radziecką, powinna
włożyć w codzienną swą pracę historyczne doświadczenia,
zdobyte przez
radzieckich folklorystów w walce o socjalistyczną naukę. Pamiętać jednak
należy, że przyswojenie
tego doświadczenia powinno być twórcze; nie czas
na formalizm
i eklektyzm
w dziedzinie fol&lt;klorystyki czechosłowackiej,
należy skończyć z tym raz na zawsze.
Zofia MaLewska
OTAKAR NAHODIL, Krytyka
nych
o pochodt'eniu

pewnych
religii.

.

teorii
idealistyczl, 2~3 str. 116-13'5.

Autor omawia krytycznie w swym artykule najbardziej znane i rozpowszechnione burżuazyjne teorie idea:istyczne traktujące
o pochodzeniu religii. Praca tego rodzaju jest bardzo aktualną nie tylko dla etnografii lec7.
i innych nauk społecznych, które zajmują się zagadnieniem historii religii.
Do liczby naukowych teorii nie wypada zaliczyć tzw. ,.teorii degenerac;i", biorącej swój początek w biblii; teoria ta panowała w nauce przez
całe średniowiecze a przetrwała
do dziś w scholastycznej- "teorii pramonteizmu" wiedeńskiej szkoły historycznej.
Wśród autorów ub. wieku zasługuje przede wszystkim na uwagę T e od o r Wa i t z, którego koncepcja zbliża s:ę do materialistycznego
pojmowania pochodzenia i społecznej roli pierwotnej religii.
Najpoważnieisza
teoria idealistyczna o pochodzeniu religii czerpie swój
początek w anirrrizmie.

OLGA SKA~NIKOWA, Zagadnienie
c z e s k l C h i s ł'O wa ,c k i c h g

)

ZOfia. MaLewska

Ó l'

zbadania
kultury
i życia
n i k ó w I, 2-3, str. 153-162.

C~eskosłowacka etnografia W czasach dawniejszych, a więc w 90 latach
ub. WI~~U badała wyłącznie byt i kulturę warstw chłopskich, pomijając
~ałk~wlc.le. kulturę robotników. Dziś, wzorując się na przodującej etnografii
ladZleckleJ, czeska etnografia zaczyna badać i studiować życie zapomnianYChdo:ychczas klas robotniczych, przede wszystkim zaś zaczyna poznawać
k. ulturę
l'. ZycIe
. gorm
. 'k'ow. Gormctwo
"
Sł
posiada stare i piękne tradycje, Czechy
1
owacJa słynęły oddawna z produkcji kolorowych i czarnych metali Nieprzerwany
rozwó' J czes k'lego gormctwa
"
. w XIII-XIV
k '
zaczyna SIę
w i . trwa
z .rotką
I?rzerwą do XIX w. kiedy zwiększyło
sil; wYdobYci~ węgla
Lo u,zczerbklem
produkcji metali kolorowych.

�935

934
Specyficzne właściwości kultury i życia górników powstały z powodu
sytuacji społecznej, jaka wytworzyła się w związku z pracą górników, jej
niebezpieczeństwami
i trudnościami. Zasadniczą cechą górników jest nie ich
ubiór, zwyczaje
i artystyczna
twórczość, lecz postępowość,
wyrażająca
się w braniu udziału we wszystkich
walkach
rewolucyjnych,
toczonych
przez ludność mieszczańską.
Tradycje
walk górników
powinny
stać się
podstawą etnograficznego
zbadania ich życia i kultury.
Etnografia bada kulturę i byt górników, ich osady i mieszkania, odzież,
sposób odżywiania się, życie rodzinne i społeczne oraz artystyczną twórczość
górniczą. Należy poznać również materiały archiwalne i literackie odnoszące
się do tego zagadnienia.
Zbadanie epoki kapitalizmu
i czasów dzisiejszych
można oprzeć na wszystkich wymienionych
źródłach.

W przeszłości 'kobza istniała w Polsce, na Węgrzech i Łotwie, a w Rumunii i Ukrainie jest dziś jeszcze w użyciu. Bardziej uproszczone pod względem konstrukcji
typy spotyka się również u ludów tiul'skich są to instrumenty muzyczne typologicznie p::Jkrewne lutni. Takiego roJzaju instrumentem była czeska kobza w XIV i XV w. Pod nazwą k o b o s, k o b e s należy
domyślać się również instrumentu
typu lutni.
Przeniesienie nazwy k o b z a (k o b e s) na narzędzie muzyczne z młodszej epoki i innego typu (typu cytry) posiada szereg analogii w dziejach'
innych instrumentów'
muzycznych.
przede wszystkim
ludowych.

Auto'rka kończy artykuł. podając główne wytyczne etnograficznych badań
kultury i życia górników; według tych wskazań badanie podzielić należy
na trzy główne działy: dział A zawiera wiadomości
granicach
danego
okręgu
górniczego,
wiadomości
o organizacji
pracy,
technice,
wynagrodzeniu, o pracy kobiet w górnictwie. Następnie badacz powinien zbierać
wiadomości dotyczące osad i mieszkań górniczych, odzieży codziennej i świątecznej, oraz pożywienia.
Dział B obejmuje
wiadomości z zakresu życia
rodzinnego i społecznego, oświaty, zwyczajów ludowych, zabaw dorocznych;
życie reLgijne, sekciarstwo,
należy brać pod uwagę tak samo, jak wierzenia ludowe i lecznictwo. Dział C zawiera dane o twórczości umysłowej
górników.
Zofia Malewska

DYMITR KARONDZAŁOW,
M a d a r s kiJ
e ż d z i e c. Z
e t n o g e n e z y Bułgarów I, 2-3, str. 20).

Zofia

°

LUDWIK

w

KUNZ,

K o b z a, s z k i c o l u d o w y c h i n s t r u m e n t a c h
m u z y c z n y c h. I, 2-3, str. 163-173.

części wołoskiej Moraw zachował się w kilku wioskach instrument muzyczny zwany k o b z a. W przeszłości instrument
noszący tak starożytną nazwę znany był również i w innych okręgach Czech i Moraw,
o czym świadczą liczne wzw.ianki historyczne.
W Słowacji natomiast nie
był znany, brak bowiem o nim wszelkich wiadomości.
W Czechach spotykamy nazwę kobzy w XIV i XV w. w przekładach
Ksiąg Starego Testamentu
i w rękopiśmiennych
dykcjonarzach
biblijnych
w postaci brzmienia
k o b o s, k o b e s. W łacińskich
wydaniach
tych
tekstów wyrazowi temu odpowiada nazwa n a b u l u m, c i t h l' a, s a mb u c a, (jako nazwy chordofonów) oraz rzadsze już nazwy t i b i a, c y mb a l u m. W końcu XVI w. wspomina autor Szymon Łomnicki o czeskim
instrumencie
muzycznym,
zwanym k o b z i c k a (od k o b z a). Z całego
kontekstu
można
sądzić,
że autor rozumie
pod nazwą
k ob zick a
znany w jego czasach ludowy instrument
muzyczny. Jan Amos Komeński
cytuie w XVII w. kobzę jako instrument strunowy. Kształt tego instrumentu
z XVIII w. znany z rysunku Fr. S. Szporka (ok. 1740). Byla to cytra o dwu
strunach melodycznych i czterech strunach do akompaniamentu.
Dzisie.isze
kobzy uzywane na Morawach posiadalją analogiczny kształt. L. Kum daje
szczegółowy opis kobzy i gry na niej. oraz liczne ilustracje.

;

\'

\

Malewska

za g a d n i eń

Jednym z atutów, którymi posługuje się burżuazyjna
nauka w swym
dążeniu do oderwania
bułgarskiego
narodu od wielkiej rodziny słowiańskiej, zwłaszcza zaś od wielkiego narodu rosyjskiego, któremu zawdzięczają
Bułgarzy wyzwo:enie z jarzma tureckiego, jest płaskorzeźba znana pod nazwą m a d a l' s k i e g o j e ź d ź c a. Płaskorzeźba
ta umieszczona na ścianie
skalnej w pobliżu wioski Madary w półn. wsch. Bułgarii, została odkryta
przez Fr. Kanitza w 1876 r. Kanitz zbadał i opisał swe odkrycie, nawiązując
płaskorzeźbę
do mitu o Herkulesie
i legendy
o św. Jerzym;
a napUi
otaczający rzeźbę odczytał jako łaciński pochodzący z czasów Sewera. Prócz
Fr. Kanitza 'badał płaskO'rzeźbę K. Irecek, kt.óry ok,reślił napis jako gre:ki
1 zaliczył madarskiego
jeźdźca do typu trackkh
płaskorzeźb spotykanych
często w Bułgarii.
W okresie pierwszej
wo}ny imperialistycznej
szereg
uczonych m. in. Szupka, J. Strzygowski,
Szkorpi!, Nikołajew
doszli do
wniosku, że płaskorzeźba
zawdzięcza swe powstanie
prabułgarom
i że
jeździec przedstawia
osobę chana Kruma, sugestia
ta działała w takim
stopniu, że umieszczano na drobnych monetach postać madarskiego jeźdźca
jako reprezentatywny
obraz wysokiej kultury prabułgarów.
Prabułgarzy
wg burżuazyjnych
uczonych posiadali na najwyższym poziomie umiejętność
sztuki wojowania, im teź przypisuje się również genezę
wałów obronnych
znajdujących
się w Bułgarii,
wspaniałą
architekturę.
oraz wspomnianą płaskorzeźbę.
Karondżałow poddaje surowej krytyce wymienione teorie, dowodząc, że
wały są pochodzenia bądź bizantyjskiego,
bądź rzymskiego lub trackiego;
istnieją
też prawdopodobnie
wały słowiańskie,
lecz nie jest to jeszcze
w dostatecznej mierze zbadane.
Materiał porównawczy,
którym posługuje się nauka burżuazyjna
przypisująca powstanie rzeźby madarskiej
prabułgarom,
jest dość ubogi i mało
poważny, burżuazyjni uczeni tendencyjnie
głoszą jakoby płaskorzeżba
madarska była unikatem,
przemilczając
fakt, źe w samej Bułgarii znajduje
się ok. 1200 podobnych rzeźb z postacią tzw. trackiego jeźdźca. W postaci
te} wg postępowej nauki bułgarskiej
skojarzyły się podobieństwa
różnych
bostw i herosów. Wszystkie te płaskorzeżby
umieszczone na kamiennych
tablicach lub skałach różnią się tylko wymiarami
i wartością artystyczną.

�937

936

';,
;;

Związek jaki istnieje między m a d a r s k i m j e ź d ź c e m a rzeźbami
trackimi wypowiada się w treści obrazu i jego greckim stylu. Madarska
płaskorzeźba
przedstawia
jeźdźca w hieratycznej
pozie a więc w jednej
z trzech właściwych
jeźdźcom trackim póz; jest to niewątpliwie
wyobraźenie bóstwa
zamieszkującego
jaskinię
znajdującą
się u stóp madarskiej skały. Miejsce to było miejscem kultu, o czym świadczy ołtarz
ofiarny znaleziony w jaskini oraz odkopane fundamenty rzymskich świątyń.
Początki kultu sięgają zapewne neolitu.
Z innych uczonych Vs. Nikołajew zwalcza na pozór prabułgarską
teorię
o pochodzeniu madarskiego jeźdźca, jednakże dowodzenia jego są bardzo
p0wierzchowne i pozbawione wszelkich podstaw naukowych, cała bowiem
różnica w jego interpretacji polega jedynie na tym, że zamiast postaci chana
Kruma widzi w madarskim jeźdźcu króla Dariusza.
Karondżałow w wyniku swych studiów dochodzi do wniosku, że madarski jeździec jest !jednym z największych
obrazów skalnych trackiego
jeźdźca (2.60 mX3.10 m). Postać taka z psem i lwem u końskich kopyt była
bardzo rozpowszechniona na półw. Bałkańskim i w Azji Mniejszej; wg Karondżałowa jest prototypem
postaci św. Jerzego. Płaskorzeźba
madarska
nie ma więc nic wspólnego ani z prabułgarami, ani ze Słowianami. To samo
można powiedzieć o teorii która przypisuje
prabułgarom
skonstruowanie
wałów obronnych i wybudowanie Pliski. która z całą pewnością jest pochodzenia słowiańskiego.
Z.ofia Malewska

CESKOSLOVENSKA

ROZWOJ

ETHNOGRAFlE wyd. CeskolovenskiJ. Akademi.a Ved.
Praha 1954 Rocmik IiI.

ZORGANIZOWANYCH

BADAŃ

TERENOWYCH

CZECHOSł"OWACKICH

ETNOGRAFOW.

i,:

Skutkiem powstania ośrodka etnograficznych badań w Czechosłowackiej
Akademii Nauk zapewniono koordynację wszystkich prac badawczych oraz
organizowanych
badań terellowych, po raz pierwszy w dZ'iejach naszej
nauki. Kończy się stadium żywiołowej, częstokroć niezupełnie uzasadnionej
pracy terenowej odznaczającej się przeważnie osobistym zainteresowaniem
po,;zczególnych znakomitszych przedstawic:eli
naszej nauki. Gabinet etnografii CZ.S.A.N. i etnograficzny
gabinet S.A.N. zapewniają, na podstawie
II. ogólnopaństwowej
konferencji
etnograficznej,
badania
w s pół c z e s n e g o s p o s o b u ź y c i a i w s pół c z e s n e j k u l t u l' y tak w okręgach
rolniczych, przede wszystkim we wsiach spółdzielczych, jak również wokręgach przemysłowych.
Badania w Horsovskotynsku,
Kladensku,
RosickuOslavansku,
jak również prace terenowe
prowadzone w Słowacji dały
obszerny i cenny materiał, a z nim cały szereg nowych problemów, których
opracowanie jest niezwłocznie potrzebne. Rezultaty najnowszych prac badawczych ocenia:i czechosłowaccy etnografowie w dniach od 21--23 paźdz;ernika 1953 r. na swojej III. ogólnopaństwowej
konferencji
zorganizowanej przez Czechosłowacką Akademię Nauk w Liblicach.

l
,

Ostatnia
"liblicka" konferencja
miała dla naszych badaczy wielkie
znaczenie ze względu na fakt radosny, że w tych obradach po raz pierwszy
ucze~tniczył rzadki radziecki gość, profesor Paweł Iwanowicz Kuszner, który
podzIelił się z naszymi badaczami doświadczeniem uzyskanym przez długoletnie prace badawcze, oraz na ekspedycjach Instytutu Etnografii Akademii
Nauk Z S.RR Jego cenny referat o wS'!Jółczesnym wiejskim sposobie życia
w Z.S.RR. oraz jego uwagi dotyczące naszej
działalności
były wielką
pobudką i cenną wskazówką dla wytyczenia dalszych zadań i nowych metod
w etnograficznej
pracy terenowej.
Konferencja
wykazała, że czechosłowacka
etnografia zrobiła znaczny
postęp w ostatnich kilku latach, przede wszystkim z tego względu, że
marksistowsko-leninowska
teoria stała się podstawą
pracy badawczej
górującą u przeważnych pracowników etnograficznych. Etnograficzne prace
terenowe rozwinęły się nadzwyczaj bogato tak ze względu na ilość, jak ze
względu na metodę i treść, co jasno wynika z toku konferencji. Dyskusja
wskazała na szereg początkowych trudności i niedociągnięć, które na:eży
w najbliższym czasie przezwyciężyć. Cała ocena wyników dotychczasowej
pracy i wyłaniające się nowe zadania zanotowane są w rezolucji, którą dla
informacji załączamy. Materiały z konferenc,ii, zwłaszcza referat prof. P. I.
Kusznera podamy w następnym numerze
naszego pisma ,oraz na łamach
"Czeskiego Ludu".
Tłum.

REZOLUCJA

III

OGOLNOPAN'STWOWEJ

CZECHOSŁOWACKICH

Emilia

KONFERENCJI

Fischerowa

ROBOCZEJ

ETNOGRAFOW.

III ogólnopaństwowa konferencja robocza czechosłowackich etnografów,
która odbyła się w dniach 21-23 października
1953, powzięła uchwałę,
ażeby dla udoskonalenia
prac wszystkich
pracowników naukowych oraz
zakładów wykonane zostało:
1. Dla ulepszenia naukowo-badawczych
prac w dziedzinie zbadania kultury
robotniczej oraz sposobu życia w okręgach przemysłowych:
a) Wspó:ny postęp pracy etnografów i folklorystów, zapewniony wspólnym planem pracy i badań, wspólnym wstępnym przygotowaniem
metodologicznym
i metodycznym pracowników,
ciągłym kontaktem
pracowników w czasie badań, wzaljemnym przekazywaniem
doświadczeń i wymianą potrzebnego materiału - musi się stać zasadą w tej
dziedzinie. Za ścisłe przestrzeganie podanych zasad odpowiedzialni są
kierownicy placówek pracy oraz legalizowani przez nich kierownicy
badań.
b) Na zasadzie
osiągniętych
doświadczeń
zorganizować
wykonywanie
pracy naukowo-badawczej
w miarę potrzeby z udziałem historyków
oraz innych pracowników Akademii, których odnośne prace potrzebne
są do rozwiązania zadania. Dlatego pożądanym jest, ażeby plany robocze i to plany na 1954 rok były zrewidowane na wspólnej naradzie

�939

,.

;

li

'.

r:

kierowników
zakładów oraz tak skoordynowane,
ażeby już w następnym roku można było tworzyć kompleksy brygad pracowników
Cz.S.AN.
c) Celem pogłębienia doświadczeń pracy umożliwić poszczególnym pracownikom, ażeby w określonym czasie mogli uczestniczyć w pewnych
badaniach wykonywanych
przez inne etnograficzne
i folklorystyczne
placówki pracy urządzić w celu wymiany
doświadczeń dwa razy
w roku narady i to zazwyczaj przed rozpoczęciem i przed zakończeniem ekspedycji.
d) Jednolity sposób klasyfikowania
i ułożenia etnograficznego
i folklorystycznego
materiału
jak również sporządzania
odnośnych rzeczowych, miejscowych i innych katalogów musi się stać zasadą placówe'k
pracy.
2. a) Konferencja
zaznajamia
się z wynikami
badań
spółdzielczej
wsi
w Horsovotynynsku
na Wołoszczyżnie, na Śląsku, oraz w SłowacjI
i pochwala dotychczasowe osiągnięcia przy badaniach kultury i sposobu życia we wsi słowackiej
w okresie przejścia do socjalizmu.
W myśl cennych uwag prof. Kusznera słowacka organizacja
badań
kolektywnych
okazała
się najlepsza.
Dlatego
postanawia
N.K.
Cz.S.AN., ażeby w ten sposób zorganizowały
się również badania
wsi spółdzielczej na ziemi czeskiej.
Poleca się N.K. CZ.S.AN. rozszerzyć badania wsi spółdzielczej na
dalsze okręgi środkowej części Czech i Moraw.
Na podstawie rozpracowania
wa:nej uchwały i oświadczenia tow.
prezydenta
republiki poleca się, ażeby do końca lutego zebrali się
pracownicy odcinka badań spółdzielczej wsi z Cz.S.A.N., S.AN. oraz
Cz.S.AZ., i wypracowali
wytyczne dla koordynacji
współpracy przy
tych badaniach na przyszłość. Za wykonanie
zadania jest odpowiedzialny kierownik gabinetu etnografii CZ.S.AN.
b) Konferencja
pochwala badania kultury i sposobu życia Ukraińców
we wschodniej Słowacji, rozpoczęte w bieżącym roku przez fakultet
pedagogiczny
Uniwersytetu
Słowackiego
w Preszowie.
Kierownictwu Etnograficznemw po:eca się nawiązanie stosunków z Towarzystwem
Kultur
ukraińskkh
pracowników
w Preszowie,
objęcie
organizacji tych badań, zgromadzenie zebranego materiału w swoim
archiwum i starania o jego opracowanie i publikowanie. Za wykonanie zadania odpowiedzialny jest kierownik N.K. S.AN. w Bratysławie.
c) Konferencja
przyjmuje
referat o badaniu
kultury i sposobie życia
Cyganów w Słowacji, które organizuje N.K. S.AN. Poleca się kontynuować to badanie i zyskiwać
dlań nowych pracowników
oraz
systematycznie
popularyzować
wyniki. Ze wzg:ędu na ważność tego
badania poleca się N.K. CZ.S.A.N. w Pradze zapewnić możność rozszerzenia badania kultury oraz sposobu życia Cyganów również na
ziemię czeską.
d) Równocześnie poleca się, ażeby materiał uzyskany na podstawie badań był złożony we właściwych zbiorach Cz.S.A.N., lub S.A.N. i ażeby
była ewidencja wszystkich badań.
.

,.

(

3. W sekcji historii kultury czeskiego i słowackiego ludu:
a) Nawiązać współpracę z komisją archeologii historycznej zakładu archeologicznego
Cz.S.AN., przy czym koniecznym
będzie zbadać
metodologiczne zakłady archeologii historycznej. Proponujemy,
ażeby
na rok 1954 zakład archeologiczny
CZ.S.AN. włączył do swych
badań odkopanie średniowiecznej
osady "Ki'i" w okresie nymburskim, przy współpracy dalszych zainteresowanych
instytucji, i ażeby
kierownictwo
badań powierzone
zostało Etnograficznemu
Działowi
Muzeum Narodowego.
b) Koordynować pracę z Państwową Ochroną Zabytków oraz nakazać,
ażeby między pracownikami
tej instytucji był zawodowo wyszkolony
etnograf tak na ziemiach czeskich, j-ak w Słowacji.
c) Celem zabezpieczenia zadania nauczania ośmiolatek i jedenostolatek,
w których programie są materiały z dziedziny folklorystyki
i etnografii, (nag:ąco) gorąco poleca Ministerstwo
Nauki i Oświaty, ażeby
do programu gimnazjum pedagogicznego i wyższych uczelni były włączone wykłady z podstaw etnografii i folklorystyki.
d) W celu wykorzystania
cennych zbiorów złożonych w różnych czechosłowackich muzeach pilnie polecać, ażeby odnośne urzędy zaapatrzyły
muzea w dostateczną ilość pracowników
do wykonania
potrzebnej
dokumentacji.
Proponujemy
stworzenie ośrodka dokumentacji
etnograficznej oraz folklorystycznej
w Brnij:!. Przy tym ośrodku działałaby komisja !bibliograficzna złożona z współpracowników
CZ.S.A.N.
oraz S.AN.
e) .Rozszerzyć przebadanie i spis ikonograficznego
materiału oraz uprzystępnić potrzebnymi
katalogami
pracownikom
naukowym
dla prac
badawczych.
f) Należy kontynuować
badania nad budownictwem ludowym prowadzonym dotychczasowym
sposobem, ażeby w niedalekiej
przyszłości
. stwierdz;ć tak typy rozwojowo-historyczne,
jak również socjalne oraz
gospodarcze i budowlane typy na całe okręgi pierwotnych
czeskich
osiedli.
Według zestawionego
badania
należy :prowadzić w myśl
nag:ącej potrzeby w pewnych wybranych gminach dokładne (pogłębione) badania architektury
ludowej, metodą kompleksów. Instytucje
prowadzące
badania architektury
ludowej powinny mieć zabezpieczoną wszelką pomoc moralną i materialną·
4. Z referatów
i dyskusyjnych
uwag jasno wyni:kła potrzeba zwołania
narad roboczych:
.
a) pracowników z dziedziny plastycznej sztuki ludowej i to najdalej do
końca marca 1954 r.; odpowiedzialne
kierownictwo
Gabinetu Etnografii S.AN.
b) pracowników etnograficznych
oddziałów muzeów i innych specjalistów
muzeałnych - na których roztrząsane będą fachowe metodologiczne
i metodyczne
podstawy pracy muzealnej i naukowo badawcze zadania etnograficznej
muzeologii i to naj dalej do końca czerwca
1954 r.; odpowiedzialny
przewodniczący
związku słowackich muzeów.

�941

940
5. aj Przy ścisłej współpracy z katedrą etnografii w Uniwersytetach
zapewnić podnoszenie
ideolog:czne b:howego
uporządkowanego
wychowania i wyuczenia nowych pracowników naukowych.
b) Zwrócić uwagę prezydium CZ.S.AN. oraz S.AN., ażeby zasadniczo
roztrząsała zagadnienia ulepszenia dystrybucji i popularyzacji czasopism i naukowych publikacji Cz.S.AN. oraz S.AN.
cl Przez systematyczną pracę i wzajemną pomoc pogłębiać szeroką znajomość teorii marksizmu-leninizmu
jako metodologicznej
podstawy
naszej pracy. Przy tym łącznie z odnośnymi organami opracować wzorowy plan dla wszystkich naukowych pracowników na.szego zawodu.
Plan należy opracować do końca grudnia 1953. Odpowiedzialny Oddział Gabinetu Etnograficznego
w Brnie.
dl Koordynować
zbiór etnograficznego
i folklorystycznego
materiału
między wszystkimi instytucjami, które zajmują się tą pracą.
Tłum. Emilia

ANTROPOLOGIA

(Przedmowa
z Wielkiej

Wojciecha
Sowieckiej

Fettera

do artykułu

FischeroW(l

M.

F. Nesturcha,

Karola za dzieło "Przyczynki do antropologii ziem c~eskich'&gt; Póżniej po.~
święcił się archeologii i stał się jego następcą w fIzyczne] antrop?logn
Henryk M a t i e g k a, który w r. 1908 założył Instytut
~ntropOIOglCuzn~.
W r. 1923 założony został następny Instytut AntropologlCzny przy
111wersytecie w Brnie, pod kierunkiem
pro,f. Wojci.echa S uk a. Po r; ~93~
następcą Matiegka został prof. Jerzy M a l y; przez Jego przedwczesną smlerc
r 1950 poniosła nasza antropologia dotkliwą stratę. W r. 1937 zostało
~ło~one w Pradze Hrdlicka Muzeum Człowieka z inicjatywy i funduszu
~aszego antropologa światowej sławy Alesa H l' d l i c k i, Ten postę~ow:v
badacz współpracujący z prof. Matiegką oraz z prof. ~alYn:' usta.~owlł ~la
naszej antropologii plan pracy na następne lata. POl1l~waz. Hrdhcka. ml~ł
okazję pracować z radzieckimi
antropologami
w czaSIe k~l~u odwle~zI~
w Związku Radzieckim
dlatego zamierzenia czechosłowackIe] antropo.ogn
zgadzają się w głóWnY~h zarysach z progra~em
.radzieck~ej antr~pologii
o człowieku. Uważamy tudzież za bardzo wazne, azeby naSI czytelmcy zaznajomili się z całokształtem
radzieckiej
antropologii, który przejrzyście
podaje M. N e iS t u l' C h, w dziele "Wielka S?wiecka Enc~k:opedia" (tom. 2,
Akty-Arietta, str. 535-539). z którego podaJę tłumaczeme hasła "Antropolog:a".

Tłum. Emilia

Fischerowa

Encyklopedii).

Antropologia jest nauką, biologiczną, która przy roztrząsaniu
licznych
problemów ściśle łączy się z etnografią oraz archeologią. Po wystąpieniu
Linneusza w r. 1735 wchodzi w zakres nauk przyrodniczych;
zaliczył on
człowieka do rzędu MaŁp (Primates), klasy ~saków, w rodzinie Vertebrata.
W ten sposób wyrażony związek człowieka z światem zwierzęcym zasadniczo jest pojęciem materialnym,
choć nie dialektycznym,
dlatego że nie
uwzględnia różnicy jakościowej człowieka od zwierząt, od których odróżnił
się w czasie swego historycznego rozwoju, w którym decydującym czynnikiem była praca oraz wytwórczość w określonych warunkach społecznych.
U nas spotykamy pierwsze antropologiczne
publikacje
już w 1831 r.
w 11 romie encyklopedycznego
czasopisma "Krok"
w którym J. J u n g_
m a n n opublikował ,,,Naukę o czło~eku,
czyli antropologię".
W r. 1846
tlaktował o rozwoju człowieka z przodków zwierzęcych Jan Slavomir T om i c e k w swoim dziele "Doba pierwszego człowieczeństwa". Jan Ewangelista P u r k y n e (1787-1869) w swoim pierwszym w Europie zakładzie
fizjologicznym w Bratysławie zapoczątkował naukowy 'kierunek w antropologii swoim przemówieniem "Antropologia jako wstępna nauka wszelkiej
fizjologii". Jego asystent dr Edward G r e g e r (1829-1907) poświęcił się, za
przykładem
swego wielkiego nauczycie:a,
również antropologii,
a czym
świadczy jego dzieło "Człowiek w stosunku do zwierząt". Odkrycie klasycznych zna:ezisk człowieka prehistorycznego,
zwłaszcza na Morawach, przez
J. M a s z k a, M. K t i ż a, J. Wan k l a i innych ugruntowało dalszy rozwój antropologii u nas. Na Uniwersytecie
Karola staje się antropologia
przedmiotem
wykładowym
od lat 90-tych ubiegłego stulecia. Pierwszym
profesorem fizycznej antropologii był prehistoryk
i archeolog prof. Lubor
N i e d e l' l e (1865-1944), który uzyskał veniam docendi na Uniwersytecie

BULETIN I INSTITUTIT
TE SHKENCAVET, Nr
str. 86. Botimi i Institum te Shkencavet, Tirane 1951.

1, str.

97. Nr.

2.

Albański Biuletyn Instytutu Naukowego w Tiranie zawiera obok artykułów o treści medycznej, technicznej, geologicznej, historycznej, archeologicznej oraz filologiczno-lingwistycznej
również artykuły z zakresu ludozn.awstwa mogące zainteresować etnografa.
W zeszycie Nr l, str. 56-71' Rrok Zoji w artykule "P u n e d o r e'
("Roboty ręczne") omawia szczegółowo robótki ręczne kobiet albańskich
związane z przygotowaniem
i ozdabianiem materiałów
służących do sporządzania strojów ludowych. Roboty te dzieli autor na dwie kategorie, a mianowicie na takie, które są samodzielnymi
częściami ubioru, np. galon~,
wstęgi, sznury, oraz wszelkie części ubrania wykonane n.a drutach względme
szydełkiem, i na robótl{i aplikowane, do których zalicza hafty. Artykuł poświęcony jest pierwszej kategorii robót.
Z uwagi na technikę ich wykonania należy wyróżnić trzy grupy: 1. wykonane wyłącznie przy pomocy ręki, 2. robione na drutach, 3. wykonane
przy pomocy igły.
1. Do kategorii ozdób wykonywanych przy pomocy ręki bez użycia jakiegokolwiek narzędzia należą różne rodzaje galonów. Zwyczaj zdobienia strojów ludowych galonami rozpowS'zechniony jest w całej Albanii. Pochodzi
on ze wschodu i został przyniesiony do Europy południowo-wschodniej
przez
krzyżowców. Pierwotnie używano galonów do łączenia różnych części ubioru
na szwach, następnie zaczęły one występować jako samodzielne ornamenty
o różnych motywach. W zależności od kształtu wyróżnia się ich cztery rodzaje. tzw. gajtan, spik, dredhes i pi!.

�943
G a j t a n to galon szeroki w kształcie grubej taśmy, jej przekrój po.przeczny ma' wygląd kwadratu
a bokach około 4 mm. Taśma taka może
składać się z 8, 6 i 5 pasem (pęczków nici). Do sporządzania jej używa się
plecionego kosza w kształcie
walca z rozcięciem podłużnym
w środk~.
U wierzchołka
tego kosza uwiązuje się 8 pasem. Pięć z nich odrzuca SIę
na jedną stronę (np. na lewą), trzy zaś na drugą (np. prawą). Ze strony,

--::::~;:::::::---2
8(1)

łOI
3

Rys. Nr. 1
gdzie znajduje się 5 pasem (por. rys. Nr. 1), bierze się pasmo 2. i przekłada
się na przeciwną stronę ponad pasmo 8, pasmo zaś 3 przekłada SIę ku dołowi
pod pasmo 6. Następnie ze strony, gdzie obecnie znalazło się pięć pasem.
przekłada się pasma 2 i 3, licząc od góry, na stronę przeciwną, itd.
.Przy należnej wprawie praca posuwa się niesłychanie
szybko.

Znów odmienny sposób splatania taśmy galonowej z sześciu pasem występuje w miejscowości &lt;;ermenike. Niewiasta wbija przed sobą w ziemię,
względnie trzyma między kolanami, kawałek drzewa zakończony widełkami
do których wierzchołka uwiązuje się pięć pasem. Pasmo
(por. rys. Nr.
przekłada się na miejsce piątego (pomiędzy pasma 5 i 6), pasmo zaś 6, znajdując~ .się w tej pozycji .po prawej stronie, przekłada się na lewą stronę,
na mIejsce pasma 2 (pomIędzy pasma 2 i 3), itd. Przekrój poprzeczny takiej
taśmy ma kształt leżącej ósemki.
Barwy galonów są różne, obok jednobarwnych
bywają też wielobarwne.
~~te.ri~łe~
służącym. do ~ch splatania są nici wełniane, dopiero w epoce
pozmeJszeJ zaczęto uzywac do tego celu jedwabiu.
O~~i~nny ro?zaj. galon~ stanowi tzw. spik rozpowszechniony
w górach
Albann PołnocneJ. Uzywa
'
.
. SIę go prawie wyłącznl'e do obra mowama. b rzegow
szaty, rz~d~o sto~.uJe ~Ię. go do naszywania
deseni na powierzchni ubioru.
J:st ?n cl.ensz~ ~IZ omowlOny poprzednio gajtan, bo do splatania jego używa
Sl~ cIenkIch mCI. Przekró~ ma kszta.1t kwadr.atu, którego bok posiada wymIary 2,5-3,0 mm. Techmka splatama taka sama jak przy galonie szerokim.

1

rf

---~,=__

2

6
S

3

If

6

2

.}

-1
S

'I

2~;
6~
3

3)

I
~~

Rys. Nr. 3
S

1

If

Rys. Nr. 2

:1
i

·1;

..

'~.~
1···

Inną metodę stosuje się w miejscowościach
MiloH i Mirdita(Alb.
Półn.).
Kobieta trzyma na prawym ramieniu mały koszyk okrągły, na szyję zakłada
już splecioną taśmę, z której końca, trzymanego na wysokości piersi, zwisają
pasma nici w porządku wyżej opisanym. Palcami ręki przeplata pasma.
Jeszcze inny sposób splatania taśmy galonowej, zwanej k a n d e Ike.
występuje w miejscowościach
Myzeqe i MaIlakaster.
Prostokątny
przekrój
poprzeczny tego galonu ma wymiary 2X4 mm. Składa się on z 5 pasem.
Drewienko, którego koniec górny ma kształt widełek, zatyka się drugim
końcem za pas. Przez widełka przerzuca się pięć pasem nici. Ostatnie pasmo
z jednej strony przekłada się palcami (por. rys. Nr. 2) pomiędzy pozostałe
pasma. Następnie dokonuje się tej samej czynności z ostatnim pasmem strony
drugiej, i tak na przemian. Splataną w ten sposób taśmę nawija się na oba
odgałęzienia widełek. Przekrój poprzeczny taśmy przypomina wyglądem leżącą ósemkę·

Tak zwany dredhes jest właściwie rodzajem sznura którego grubość nie
przekracza dwóch mil~metrów: splecionego z czterech' pasem podwójnych.
S~nury t są zazwyczaj czarnej barwy i służą do naszywania deseni na powlerzchm szaty.
,N~j~ardziej ni~s~o~?likowaną
formę galonów stanowią tzw. penj, czyli
w,łasclwle grube mCI roznych kolorów 'służące albo do obramowania
brzegow szaty, albo do wyszywania deseni.
2. R?bótki na drutach, czyli tzw. dziewiarstwo
'ręczne, jest dziś po;is:echm~ znane w Albanii, nie ma ono jednak tutaj zbyt starej tradycji.
rwo~me. sporządzano w ten sposób tylko skarpetki (pończochy, kamasze).
Ręka:VICzkJ, czapeczki, a zwłaszcza swetry i kołnierzyki zjawiły się dopiero
w naJ nowszych czasach.
. Skarpetki, pończochy i kamasze noszą ogólną nazwę I;arapiłt która J'est
pozyczką
. . nazw starszych są wyrazy
'
(Dibra o z J'ęz~ k a t urec k'lego. Pozostałosclą
tiere
). raz te mbath(u)na
(Alb. Półn.). Nazwy te służyły pierwotnie
nie
n a ok reslenie
.
sk arpe t e,k l ecz oznaczały onuce, względnie skarpetki
szyte
Z k awał k ow mate 'ał
.
. nazwy te przeniesiono
na k
"
n u, d oplero
w nowszym okreSIe
cZYŹ~t~~:łt:; ~zlane. ~o dziś dzień w mieście Gjinokastar
(Alb. Płd.) mężaJą obu"Jle na bosą nogę. Rękawice weszły u ludu albańskiego

7

60

�945

944
. . dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. Rozpo'A:szechnienie ich jest
w uzycle
.
.
k'
....
c
. d k nieznaczne. Godnym uwagi jest to, ze mlesz ancy prowmcJl, a Wlę
Je na
.. d .
k'
. d
palcu
okolic górskich i wsi, używają zazwyczaJ Je neJ. r~ aWlcy o Je nym
.'
którą przekłada się z jednej ręki na drugą zaleznle od potrzeby. Rękawice
nie służą do ochrony przed :hłode;n, bo w. t?':n wypadku Albań.cz~k chowa
ręce do kieszeni, używa się Ich wowczas, Jesh w porze chłodnej trzeba coś
trzymać lub nieść w ręku.
.
.
'.
Najbardziej
rozpowszechnionym
matel~lałem. ~t~s~wanym w. dZle:Vla1stwie ręcznym jest przędza wełniana, dople.m pOz~leJ z.acz~to uzywac bawełny. Do tego celu nie używa się nigdy Jedwa~lU ant ~ez lnu. Dla. ~porządzani.a sk.arpetek zimowych noszonych w ok~esl~ chlod~w, gdy w gOl~C~
anują śniegi, używa się przędzy z welny owczej mIęszane) z kOZIą, z u'\\ag,
p
"'1
.
na jej większą odpornosc na WI goc.
.,
..'
Narzędziami
.służącymi do wykonywama
tej kategot'll robot są dwa
rodzaje drutów. Pierwszy rodzaj nosi nazwę krrabza albo grepa, ~~razy te
oznaczają haczyki (małe haczyki). Są to d:uty. n;-etalowe długoscl .1~ cm
o zagiętych końcach górnych. Obecnie. kUPUJ; .Slę )~ na targu, dawn.leJ l~d
sporządzał je sam z długich kawałkow
koscl zWI~rzęcych. Teg? 10dzaJu
iglice albo raczej szydelka widział autor artykułu
)eszcze. obecTIl~ we ~si
Hasana], w okolicy miejscowości Kruja. Podc~s
pracy uz~wa ~nę dwoch
drutów tego rodzaju. Inny rodzaj to tzw. shttza (wyraz uzywany
południu), albo gjytpnere
(nazwa używana na pól~ocy). Są t~ druty :V.sClsłym
tego słowa znaczeniu, zawsze metalo:ve~ gł;adkle ~a c~łe.J dłUg.osCI o v:y.
e 20 cm Podczas robienia robotki uzywa SIę plęClU takIch prętow.
mlarz.
.. ,
.'
D t te
Wyraz shtize wiąże się w wyrazem alb. Sht13 ~cha~, przepycham.
ru Y
służą rzeczywiście do przeciągania
(przepychaI:lla) nICI. pr.zez oczk~.
.
W Albanii stosuje się taką samą techmkę
roblema na dlUtach Jak
\V innych
krajach bałkańskich.
Nić przeciąga s.ię o.d oczka~o?czka
,łącząc
rząd następny z poprzednim. Technikę tę ,st~su)e Sl~ w d:V0Ja~1 sposob ~osługując się albo metodą starszą, przy ktore) przec:ąga SIę mc p:zez kazde
nowe oczko, taka metoda ma miejsce przy stos~wam:x dwóch prętow, ~zględnie posługując się metodą noWSzą, kiedy nabiera SIę nowe oczka na )ede?
pręt, co ma mjejsce przy zastosowaDlu pięc.iu ~rętów. N?wsza n:eto?,a nIe
ma szerszego zastosowania
na obszarach go:sklch, bo. me nadaJe 'Się ona
do stosowania przy robieniu robótk~ w trakCIe chodzema.
.
.
Dziewiarstwo ręczne przechodziło w Albanii trzy fazy rozwoJowe. Kaz?a
7. tych faz znajduje
swój wyraz w ro~:naitYn: sposo?ie sca~ama J?o~zczego~=
nych części składających
się na całosc danej szt~k: .. Z naJ.bardzleJ pryml
tywnym stopniem mamy d? czynienia wów~~as, )~sh. Zl'Ob.lOną na .d~uta~~
tkaninę kraje się i zszywa Jak zwykły matellal. DrugI, wyzszy stoplen .1'0
woju mamy wtedy, gdy część ubioru robiona na, drutach, przez stopniowe
zmniejszanie oczek, otrzymuje pewne kształty skosne l;\b zackr~~lone, przez
co odpada konieczność
krojenia,
jednakże
poszczegolne
CZęSCI ~kł~dowe
lączone są przez zszywanie. Wreszcie najwyższ~ stopi.e~ repre~entuJe )edn?lite wykonanie calości bez żadnych szwow. Na)bardz:e) prymitywny
spo~ob
zachov,rał się jeszcze tu i ówdzie w zapadłych zakątkach kraju. Jak wym~a
z informacji, które autor zebrał od starych kobiet żyjących jeszcze ?becme,
był on bardzo rozpowszechniony
w ich młodości. a wi~c na przelomle obec-

;t~

nego i ubiegłego stulecia. Drugi sposób reprezentowany
jest nagminnie w górach Albanii Północnej,
.JeŚli chodzi o skarpetki, to najpl'ymitywniejszy
sposób ich sporządzania
występuje w okolicy miejscowości Puka oraz w okolicach miasta Shkoder.
Drugi, wyższy stopień techniki reprezentowany
jest w górach Albanii półn.
Zszywa się tu poszczególne części skarpetki ze sobą. zazwyczaj oczka części
okrywającej
łydkę idą poprzecznie w stosunku do oczek stopy.
Wyroby dziewiarstwa
ręcznego posiadają,
rzecz jasna, swe kształty,
można tu mówić do pewnego stopnia o fasonach poszczególnych części skladowych ubioru. Na specjalną uwagę zasługują tu skarr;etki i pończochy.
W Albanii wyróżnia się ich cztery rodzaje: skarpetki
krótkie, skarpetki'
długie, kamasze (bez stopy) oraz tzw. stópki. Skarpetki
krótkie są w powszechnym używaniu, gdyż większość mieszkańców
IRJsi długie spodnie.
Skarpetki. te sięgają do kostki, mają rozcięcie z boku i zawiązkę u góry,
którą okręca się dwukrotni.e dookoła nogi.
Skarpetki dlugie sięgają prawie do kolan. Noszą je kobiety, które fałdują nogawice spodni i wpuszczają je do skarpetek.
Specjalny rodzaj ubioru nóg stanowią tzw. kattma względnie kalce. Jest
to rodzaj kamaszy (bez stóp) sięgających od kostki do kolana. Naciąga się
je na krótkie
skarpetki.
Ostatni wreszcie rodzaj stanowią
tzw. shputa.
'stópki', jest to coś pośredniego pomiędzy &amp;karpetką a dzianym papuciem
sięgającym po kostkę. Nakłada się je na skarpetki. zapinając na kilka guziczków z boku, górna ich część bywa haf.towana złotem i obramowana sze('okim galonem zwanym gajtan.
Specjalnym
zagadnieniem,
któremu
autor
poświęca
sporo
miejsca,
jest problem kolorów i deseni. Urozmaicenie
powierzchni
wyrobów dziewiarstwa ręcznego osiąga się w dwojaki sposób: przez zmianę barw i różnicowanie techniki. Oba sposoby naraz występują
bardzo rzadko i to wył·ącznie jako zjawisko indywidualne.
Zazwyczaj wiąże się oczka raz od tzw.
"dobrej" (zewnętrznej) strony, a raz od "zlej" (wewnętrznej). W ten sposób
powstają desenie na powierzchni
zewnętrznej.
Inaczej postępuje się przy
stosowaniu tzw. "oczek wyrzucanych".
W pierwszym rzędzie opuszcza się
oczka np. przez jedno, w drugim zaś te właśnie oczka "nabiera się", opuszcza się natomias't te, które były "nabrane" w pierwszym rzędzie, itd. Trzeci
sposób to ten, gdy dwa lub trzy oczka rzędu drugiego łączy się z jednym
oczkiem pierwszego rzędu. Czwarty sposób polega na zmianie oczek: jedno
lub więcej oczek łączy się na prawo z nowymi oczkami rzędu następnego.
Desenie powstające w drodze zmiany sposobu łączenia oczek mogą różnicować się w zależności od kierunku poziomego lub pionowego. Technika pozioma jest łatwiejsza, ale daje znacznie mniej estetyczne efekty niż pionowa.
Różnicując powierzchnię
przez zmianę techniki utrzymuje
się zasadniczo
jednolity kolor całości. Kolorem najczęściej spotykanym jest kolor biały.
Różnicowanie
powierzchni
przez dobór różnych kolorów odbywa się
zawsze na tle, które jest jednego koloru. Tradycyjną
barwę tła stanowią
k.olory: biały, czerwony lub czarny. Na tak:m jednolitym podłożu kształtuje
SH:: desenie za pomocą przeplatania
rzędami o innych barwach, albo przez
stosowanie zmiany kolorów co pewną ilość oczek. Dobór kolorów deseni
uzależnion~' jest od indywidualnego
gustu.
60*

�947
946

U;

Podstawowe motywy "'J'stępujące
w ręcznym dziewiarstwie
albailskim
są następujące:
.
Tak zwane "prążki" zaznaczone czy to przez zmIanę bar~,
czy t~ przez
różnlcowanie
techniki.
Prążki poziome noszą n.a~wę r~ądkow (rr,3e.shta),
prążki pionowe palców (gishta). Jak j.e~ne ta.k tez l. drugl~ mogą mlec s~erokość jednego lub więcej oczek. Prązkl ukosne mają taki sam wygląd Jak
opisane przed chwilą, rozchodzą się jednak ukośnie w prawą i lewą str?nę.
Innym starym motywem są tzw. "paluszki" (gis~ta gish~a) powstające
dzięki nabieraniu
oczek raz od strony zewnętrznej,
to znow od strony
wewnętrznej,
i tak na przemian.
.
Paski powstają przez łączenie kilku rządków poziomych, często o róznych kolorach.
. .,
.
Pętlicami nazywa lud albański motyw prązkow ukosn~ch łą~z~cych s~ę
zygzakowato. Specjalne desenie powstają ~r.zez. zas~osowan~e prązk?w. uko.snych, które zbliżają się ku sobie w CZęSCl gorneJ ale me przecmaJą SIę·
Deseń ten jest charakterystyczny
dla skarpetek.
Ponadto spotykają
się także motywy, które lud nazywa kwiatami. Są
to zazwyczaj elementy świata roślinnego. Tutaj również zalicza się ~ardzo
charakterystyczny
element ornamentyki albańskiej, gwiazdkę ośmioramlenną.
która występuje
we wszystkich okolicach Albanii. Naogół biorąc motywy
kwiatowe są jednak rzadkie, jedynie w okolicach miejscowości Lu.ma za~
chodz: wypadek
stowwania
bogato stylizowanej
ornamentyki
kWIatoweJ.
Dla obszaru całej Albanii należy stwierdzić ogromną przewagę figur geometrycznych jako elementu zdobnictwa. W kraju tym istnieje szeroko roz:
powszechniony
zwyczaj robienia prezentó~
z robó.tek ręcznych, dlatego tez
każda kobieta ma ich spory zapas w swej skrzym.
Robótki ręczne są wyłączną domeną kobiet. Jedynie okolice m!ejs~o:
wości Dumre stanowią ciekawy wyjątek pod tym względem, tu rowmez
i mężczyźni oddają się im z zamiłowaniem
i osiągają wysoki stopień doskonałości w tej sztuce.
.
Na zakończenie omawia autor robótki wykonywane
przy pomocy I~ły,
czy też cieniutkiego szydełka. Są to rodzaje siatek muślinowych. ?eC~ml~a
tych robótek jest prosta. Na długie~ nici. robi się. pętliczkę i zawląz~Je s~ę
na węzelek. W ten sposób powstaje dehkatna
siateczka. Sz~uka wlązama
tych siatek przedostała
się do Albanii z' zachodu za pośredmct:vem
Wenecjan. Przed dwoma wiekami przeżywała ona szczy.t swe~o rozkWItu w.Shkoder, które słynęło z tego na całe Bałkany. Obecme zamkła ona prawIe całkowicie.
. .
AUior dał w swym artykule opis kobiecych robótek ręcznych OmaWIając
szczegółowo technikę ich wykonania. Całość zagadnienia potrakto~ał
z p~rspektywy historycznej. Z danych tych wynika, że zw~czaj splatama g~lonow
jest w Albanii dość stary, chociaż nie wytworzył Się tu sa~orzu~me,. lecz
pochodzi ze wschodu. W przeciwieństwie
do teg.o sztuk~ "~lązama Siatek
muślinowych
jest przejawem
wpływów zachodmoeuropeJsklch.
Szt.uka ta
nie stała się nigdy sztuką ludową w ścisłym tego słowa znacz~mu,. le&lt;:z
kwitła po miastach, osiągając tam wysoki stopień rozwoju. Z.wy~zaJ. rob.lenIa
swetrów wzgłędnie czapeczek dzianych noszonych przez gorah me~torych
okolic jest całkiem nowy. To samo dotycza t.akże i ·rękawiczek. ktore do

ostatnich czasów nie upowszechniły
się jeszcze w tym kraju. Rozmaite rodzaje okrycia nóg jak skarpetki,
pończochy
itp. są tu w powszechnym
użyciu, jednakże skarpetki dziane wtargnęły do Albanii stosunkowo późno.
Jeszcze dziś w niektórych
okolicach górskich Albanii Północnej zamiast
skarpetek dzianych używa się skarpetek
szytych z materiału, zwanych te
mbath(u)na
względnie poprostu kawałków materiału,
czyli onuc, na oznaczenie których używano wyrazu tiere (Dibra). Dopiero z biegiem czasu zaczęto wyrazów tych używać na oznaczenie skarpetek a ludność tych okolic
dotychczas zdaje sobie z tego sprawę.
Od siebie dodamy, że ten stan faktyczny pozostaje w całkowitej zgodności
z danymi lingwistycznymi.
Wyraz służący ogólnie na oznaczenie skarpetek
(pończoch) f:arape (f:orape) jest pożyczką z jęz. tureckiego. kaHme 'długa
pończocha, kamasz' jest wyrazem, który oznacza właściwie 'trzcina, pióro,
rurka, rura', a więc coś, co ma kształt wydłużony i jest próżne w środku.
Tak, czy inaczej, jest to pożyczka nowogrecka
(r. j'''lw,).
Występujący
VI tymże znaczeniu wyraz kalce jest oczywista, włoskim calza 'pończocha'
zapożyczonym bardzo późno. Nazwa shpute, to nic innego, jak tylko wyraz
znaczący 'stopa (nogi)'. Stare i rdzennie albańskie wyrazy, to tiere 'onuca,
skarpetka z materiału, skarpetka dziana' (Dibra) oraz te mbath(u)na
wykazujące te same znaczenia. Pierwszy z tych wyrazów nie figuruje, jak się
zdaje, w dotychczasowej
literaturze
leksykograficznej,
ale etymologia jego
nie nastręcza trudności. Dzisiejsza postać wyrazu tiere pochodzi z pierwotnego
*ter-a. i pozostaje w związku
etymologicznym
z alb. czaS'ownikiem
tjen- 'przędę' &lt; *ter-no,
którego pierwotne znaczenie było 'kręcę, skręcam'.
Tak więc tiere
*ter-li
to 'okrętka, owijacz, onuca',
Inny termin
te mbathuna, służący na oznaczenie skarpetki szytej,
onucy, występuje również jako wyraz w znaczeniu 'obuwie'. Znaczenie takie
jest poświadczone już w XVI w. (B'uzuku), co wymownie świadczy o jego
starożytności.
Wyraz ten jest formą 1. mn. imiesłowu
przymiotnikowego
strony biernej czas. m-bath
'wkładam
coś na nogi', któremu
odpowiada
z-dath &lt; *ds_bath 'zdejmuję
~obuwie, skarpetki)'. Przeciwstawne
znaczenie
tych czasowników związane jest z występowaniem
przedrostków
m-&lt;em&lt;*en'na-, w-' i ds 'roz-, z-'. Właściwy morfem czasownikowy
-bath nie
występuje już jako czasownik niezłożony. To -bath zostało całkiem błędnie
wyjaśnione przez G. Meyera (E. W. 264) jako pożyczka z włoskiego basso
'Unterkleid'
(!!), zresztą całkiem niezgodnie z fonetyką historyczną
jęz. alb.
Omawiane -bath jest f,a·ktem rdzennie
albańskim
i oznaczało pierwotnie
'czynić bosym, zdejmować wszystko z nóg' Postać -bath pochodzi ze starszej
--badh z tak częstym uogólnieniem
spółgłoski bezdżwięcznej
powstałej na
końcu wyrazu. To *-badh może reprezentować
.starsze *baz-d- pochodzące
z ie. *bhoz-dhi5
&lt; *bhos-dho. Było to więc prastare złożenie typu san.
śrad-dha(3. sg. śraddadhati
'ufa, wierzy': łac. credo), posiadające w pierwszej części składowej element *bhos- występujący
w lit. blisas, słowo bosr,
pol. bosy, niem. bar, w drugiej zaś formę czasownikową zbudowaną na .podstawie pierw. dhe 'kłaść', występującego
już b. wcześnie ze znaczeni.em
'robić' (por. łac. fec-i, stwniem. tu om, niem. tue). Złożenie to zachowawszy
b~z zmiany swe pierwotne znaczenie uległo licznym zmianom, przeksztaJcemom fonetycznym. i będąc \\' postaci 'barh pozbawionym ""J'kładnika for-

&lt;

�948

rj
"

f"1

.1
'.;

.

l·", .1'

i

f

l"

.'

[i
I':

\

.•.

i~

Ii
"'I
J)

maInego
swej najistotniejszej
treści znaczeniowej,
którą
było pojęcie
roz(-bierać),
z(-dejmować),
otrzymało
ten wykładnik
w postaci prefiksu
*ds-&gt; z-o Wobec stałej korelacji tego przedrostka z przedrostkiem
en-(n-, m-)
'Da., w-' musiało zaistnieć m-bath o przeciwstawnym
znaczeniu 'nakładać
(obuwie)'.
Inny krótki artykuł (Nr '2, str. 71-76), pióra tegoż autora, poświęcony
jest foluszowi, urządzeniu
przeznaczonemu
do zbijania, spilśniania sukna.
Materiał wełni.any, po jego wytkaniu,
poddaje
się procesowi
folowania
(zbijan,a), przez co zyskuje on na spoistości, grubości i ładnym wyglądzie,
Dopiero po dokonaniu tej czynności materiał staje się zdatny do noszenia.
Zwyczaj folowania sukna jest w Albanii nie'słychanie stary. Tkanie należy
do robót kobiecych, zato folowaniem zajmują się wyłącznie mężczyźni. Jak
w:&lt;:.domo procesu tego dokonywano w starożytności
przez udeptywanie
nogami materiału
zalanego wodą w kadzi ,drewnianej
lub stągwi kamiennej.
Autor artykułu stwierdza, że w ALbanii nie ma najmniejszych
śladów tego
rodzaju prymitywnej
techniki folowania.
Pomimo to sądzi on jednak, że
w bardzo odległych czasach technikę tę stosowano równ;eż w Albanii. Do
przypuszczenia
tego skłania go ta okoliczność, że czasownik oznaczający
'foLować' shekel, shkal występuje w jęz. albańskim pospolicie jako czasownik
oznaczający
'deptać, stąpać, kopać nogą'. Przypuszczenie
.swoje wygłasza
autor wbrew temu, o czym informuje nas sam, że w Alb. Półn., w miejscowości Kelmendi, występuje jeszcze bardzo prymitywna,
a więc stara, technika folowania, która polega na tym, że mężczyzna uderza po zwilżonym
materiale umieszczonym w drewnianej rynnie kawałkiem ciężkiego drewna
w kształcie maczugi. Stwierdził to zresztą już przed nim znany badacz Albanii Fr. Nopcsa. W wiekach średnich siłę człowieka zastępuje w wielu
krajach siła zwierzęcia pociągowego, ewolucja ta nie zaszła jednak w AIbanii. Już w średniowieczu
wykorzystano
tu do tego celu siłę wody. Dane
dokumentarne
z r. 1414--1416 dotyczące miasta Sh'mder mówią o foluszach
wodnych miejscowości
RjoHi. Z tradycji
mieszkańców
tej miejscowości
wiemy, że przodkowie
ich przed pięciu wiekami znali folusze o napędzie
wodnym. Zwyczaj folowania materiału
zachował się w Albanii po dzień
dzisiejszy.
Folusz albański zwany valanice ~Da póŁnocy) a derstil (na południu) jest
prymitywnym
urządzeniem
podobnym do młyna wodnego. Z tego właśnie
względu nazywa się go ogólnie mul!ini i zhgunit 'młyn do (zbijania) sukna' .
Folusz jest zazwyczaj, jeśli chodzi o teren Albanii Półn., własnością społeczną kilku rodzin, całego osiedla lub nawet kilku osiedli. Na budowę jego
i utrzymanie
w stanie użyteczności łożą wszyscy. Pracę folowania wykonUJe się kolektywnie
każdy foluje swój materiał według wyznaczonej kolejki bezpłatnie. Są to zazwyczaj folusze mniejsze o jednym młocie. W południowych regionach Ałbanii folusze stanowiCl, przeważnie prywatną własność. Właściciele foluszy są albo zawodowymi foluśnikami. albo uprawiają
to zajęcie pobocznie będąc z zawodu rolnikami. Folowania materiałów
d~
konuje się w takich foluszach za pobraniem opłaty.
Folusz składa się zasadniczo z dwóch odrębnych części, które są ze sobą
nierozerwalnie
związane. Mieszczą się one w jednym budynku,
niekiedy
\V dwóch
os'Obnych sąsiadujących
ze sobą komorach. Są nimi tzw. folusz

949
właściwy oraz prasa (mange albo mangan). Prasa znajduje się niekiedy na
zewnątrz, poza budynkiem folusza właściwego. Folusz właściwy jest zasadniczą częścią całego urządzenia. Porusza go siła spadającej wody i dlatego
buduje się folusze zazwyczaj w miejscach, gdzie zagwarantowany
jest stały
dopływ wody bieżącej. Wodę doprowadza się do folusza przewodem drewn'anym, którego część mająca położenie poziome sporządzana jest z jednolitego pnia drzewnego i nosi nazwę lug. Pionowa część tego przewodu, no5ząca nazwę korW!, kieruje strumień wody prawie prostopadle na sam folusz. W zależności od gatunku tkaniny, którą się ma folować. folusze mogą
być dwóch rodzai: tzw. folusz mokry i folusz suchy.
'
Zasadniczą
częścią składową
folusza
mokrego
jest wielka
beczka
w kształcie sciętego stożka zwróconego
podstawą
ku górze wyrobiona
l. drzewa.
Srednica górna tego stożka wynosi 1 m, dolna zaś 0,50 m wysokość waha się w g'ranicach 3-5 m. Stożek ten wkopuje się w ziemię pozostawiając ponad jej powierzchnią 20-30 cm. Na krawędzi górnej robi się nacięcia dla ujścia nadmiaru
wody. O krawędź opiera się rynnę drewnianą
(korite) w położeniu ukośnym. Strumień
wody z wielką siłą wpada na wewnętrzną
ścianę stożka i ruchem spiralnym osuwa się na dno. Nie znalazłszy tu ujścia, party naporem wody dopływającej
wciąż z góry, odbija
się od dna i ruchem spiralnym
unosi się znów ku górze. Nadmiar wody
wylewa sic: przez nacięcia krawędzi górnej. Oś pi-onowa stoż,ka jest wolna
od wody, która cyrkuluje ruchem spiralnym po jego ścianach wewnętrznych.
Do wnętrza stożka wkłada się sztukę materiału, który wraz z masą wody
opuszcza się ku dołowi i unosi ku górze. Ciśnienie wody dokonuje spilśniania materiału. Proceder ten trwa 24-48 godz. Takiemu folowaniu poddaje się materiały tkane z koziej wełny. Ten rodzaj folusza nie jest zbyt
rozpowszechniony
w Albanii, występuje on tylko w centralnej części kraju,
w dorzeczu rzeki Shkumbini.
Drugą odmianą folusza występującego
powszechnie w Albanii jest tzw.
folusz suchy. Składa się on z wielkiego łoża (koryta) drewnianego
zwanego
taba.n (wyraz pochodzenia
tureckiego, oznacza 'fundament, podstawa
łoże'),
zrobionego z jednolitego kawałka pnia. Po obu końcach tego łoża wbija się
w ziemię dwa pnie prostopadłe, na których umies'zcza się belkę poprzeczną
równolegle do łoża. Na niej uwiązuje się dre'N'Tliane młoty w liczbie 1-5
w taki sposób, że mogą one unosić się i opa-dać. Końce trzonków tych młotów przymocowane
są do jarzma, a głowice ich mogą uderzać o jeden bok
w.ewnętrzny łoża. Równolegle do łoża, pod spodem, przechodzi wał drewnIany mający na jednym końcu koło z łopatkami, jakie widujemy w młynach wodnych. Strumień wody wprawia koło w ruch obrotowy, który przenosi się na wał znajdujący się pod łożem. Na wale nabite są czopy. W czasie
ruchu obrotowego unoszą one głowice młotów naciskając
na końce ich
trzonków, które sp.adając uderzają
z siłą o łoże. Czopy na wale nie są
umieszczone równolegle jeden w stosunku do drug'ego tak, że młoty unoszą się i opadają jeden pod drugim ruchem periodycznym.
W tym łożukorycie umieszcza się materiał. Przez mały otwór wpływa do niego stale
strumień wody uchodzący innym otworem umieszczonym na drugim końcu.
P? stale zwilżanej sztuce sukna biją nieprzerwanie
młoty. Foluśnik zmienIa co godzinę pozycję materiału
i przewraca go Cały proces folowania

�951

950
trwa

ł

11

24-48

godz.

Takiemu

folowaniu

poddaje

się

wyłącznie

materiały

wełniane.
Po sfolowaniu
tkanina
idzie do prasy. Na długim, gładkim kawale
drewna
układa się materiał,
przykrywa
deską i przywala
się ciężkimi
kamieniami. Niekiedy używa się w tym celu bardziej skomplikowanego
przyrządu podobnego do prasy służącej do wytłaczania
oliwy.
W literaturze
klasycznej spotykamy często wzmianki, że folowanie było
czynnością
czyszczenia
i ,prania starych,
poplamionych
szat. W Albanii
praktyka tego rodzaju nie jest znana. Czyszczenia dokonuje się wyłącznie
przy pomocy prania i w tym celu używa się w Albanii ługu, czyli wody,
W której wygotowano
popiół drzewny. Takie samo zastosowanie
znajduje
również wywar z liści bluszczu, zwłaszcza przy praniu materiałów
kolorowych. Starożytni
Grecy używali do prania (folowania) pewnego rodzaju
glinki. Glinkę tę znają również i w Albanii. Jest to tzw. argilta smetica,
glinka koloru żółtawego, bogata w węglany. W Albanii $rodkowej formuje
się z niej kulki i sprzedaje na targu. Używa się jej obecnie do mycia
głowy, gdyż ma ona właściwość łatwego rozpuszczania
tłuszczu, wydzielanego przez skórę ludzką. Dawniej używano jej również do wywabiania
tłustych plam.
Z uwagi na to, że folusze położone są zazwyczaj w miejscowościach
górskich, ludzie zamieszkujący
dalej położone okolice równinne
oddając
materiał do folowania korzystają z usług pośredników.
Pośrednicy ci mają
swe placówki (sklepy), w których zbierają materiały przeznaczone do folowania. Po zebraniu większych ilości przesyłają je do folusza. Po sfolowaniu
odbierają cały transport
zwracając poszczególnym klientom ich sztuki, po
pobraniu należnej opłaty. Aby nie zamienić sztuk materiału,
których jest
wiele, pośrednicy stosują wydawanie
swoistych pokwitowań.
Do krawędzi
sztuki materiału
przywiązują
prostą,
nieokorowaną
gałązkę
miękkiego
drzewa. Następnie
nadcinają
gałązkę poprzecznie
do połowy i od tego
punktu przecinają ją wzdłuż aż do końca. Klient otrzymuje odcięty kawałek, za zwrotem którego ma prawo domagać się swego materiału.
Na zakończenie autor zwraca uwagę na podobieństwo
zachodzące pomiędzy techniką folowania i techniką zbijania filcu, występującą
również
w Albanii. Wyrób filcu odbywa się w sposób następujący.
Strzyżoną wełnę
moczy się w ciepłej wodzie z dodath"lem tłuszczu i mydła, w wyniku czego
powstaje masa podobna' do ciasta. Masę tę wkłada się do płaskiej formy
i następnie
pociera się wygładzonym
kamieniem
ubijając
równocześnie.
Czynność tę wykonuje się tak długo, ·aż masa nie przekształci
się w materiał. Nie ulega żadnej wątpliwości, że technika zbijania filcu jest bardziej
prymitywna
od techniki tkackiej. Autor przypuszcza, że folowanie tkanin
i zbijanie filcu są genetycznie tym samym procesem. Uważa on, iż, w miarę
rozwoju tkactwa w Albanii, zbijanie czyli folowanie, zaczęto również stosować do sukna tkanego, które przechodząc
proces folowania
jednoczy
w sobie dwie techniki wyrobu materiału:
tkactwo oraz zbijanie.
Wnioski autora artykułu
odnoszące się do genezy i ewolucji techniki
folowania
dają okazję
do uwag krytycznych.
Autor
stwierdzając,
że
w ojczyźnie jego nie zachował się najmniejszy
ślad prymitywnej
techniki
folowania polegającej
na udeptywaniu
nogami tkaniny namoczonej w wo-

dzie, przypuszcza
jednak, że technika
ta była ongiś znana i stosowana
w Albanii. Na poparcie słuszności swego przypuszczenia posługuje się on
argumentem natury lingwistycznej,
zauważając, że czasownik folować shkat,
shket znany na obszarze całego kraju, brzmi tak samo jak czas. w znaczeniu 'stąpać, deptać, tratować,
potrącić nogą'. W świetle danych językoznawstwa
porównawczo-historycznego
argument
ten. jak to zaraz zobaczymy, jest błędny ..
Język albański
zna rzeczywiście wyrazy
sh-kat,
sh-ket
.powszechnie
w znaczeniu 'stąpać, deptać tratować' i w tym tylko znaczeniu oraz w innym,
jednak już bardzo przenośnym i wtórnym 'czarować, rzucać urok' znają ten
wyraz albanolodzy. Et'ymologię tego wyrazu podał N. JakI (SBA W 168, 78).
Jest to czas. złożony z przedrostkiem
sh_&lt;*she-&lt;*sm-,
który łączy się
etymologicznie ze słowo S'b- (w takich np. wyrazach jak: stsł. s -zę-ti, ros.
C·}f{aTb'ts'.,pol. ś-cisnąć, itp.). Właściwy element czasownikowy tkwi w -kat
&lt; *kot-nB
oraz ket&lt; *kot-ni6.
Pierwiastek
kel- (kol-: kela-) występujący
tutaj znany jest dobrze z innych jęz. ie., np.: san. kanda*kol-ndo'dziurawy', kiinda(m) 'kawałek, odcinek', kilta*kill-ta'młot', gr.oi-·1.0.Ml
.&lt;*O~-'l.2).~a 'siekiera
o dwu ostrzach', itp. Pierwotne
jego znaczenie było
'bić, uderzać, odbijać, rąbać'. Właśnie w tym wypadku, kiedy sh-kel &lt; *smkot-niB oznacza 'folować', mamy zachowane
prastare
znaczenie pierwotne
'zbijać, zgniatać'.
Znaczenie 'deptać, tratować',
czyli 'uderzać nogą' jest
bez wątpienia
wtór:1e, jak to zresztą słusznie przypuszczano.
W ten więc
sposób porównawcze dane językowe wykluczają przypuszCl':enie, że 'folować'
znaczyło pierwotnie
'deptać', a wykazują
zgodnie ze stanem faktycznym,
że w Albanii folowanie wywodzi się ;&gt;.enetycznie ze zbijania, jak na to wskazuje prymitywna
technika tego procesu, zachowana w miejscowości Kelmendi, gdzie tkany materiał foluje się (zbija się) uderzając ciężkim kawałkiem drzewa.
Odnośni,e innego twierdzenia
autora, że folowanie
tkaniny
jednoczy
w sobie dwie pierwotnie różne i samodzielne techniki wyrobu materiałów,
a mianowicie tkanie i zbijanie (filcu), to ma on bezsprzecznie
rację. Nie
nal~ży jednak stąd wnosić, do czego autor zdaje się być skłonny, że zbilame było jedyną techniką wyrobu materiału
znaną przodkom Albańczy~ów z epoki przedalbańskiej,
i że do.piero póżniej, w miarę zapoznania
SIę z tkactwem i upowszechnienia
się tej sztuki, przodkowie ci zastosowali
starą technikę zbijania jako uzupełnienie
nowopoznanej
techniki
tkani::..
Połączenie tych dwóch technik musiało wystąpić
już znacznie dawniej
w okresie, kiedy obszar językowy (pojmowany wyłącznie w sensie lingwist~cznym), z którego póżniej wyłonił się język albański, nie był jeszcze
anI praalbańskim,
ani też ogólnoalbańskim,
lecz integralną
częścią składową obszaru ogólnoindoeuropejskiego.
Za takim ujęciem przemawia
nie
tylko .ta okoliczność, że folowanie jest równie dobrze znane wszędzie poza
~lbamą, ale przede wszystkim dane samego języka albańskiego
który poslad~, star~, odziedziczony z epoki przedalbańskiej,
czasownik \~ znaczeniu
'tkac
ven]
* ~eb!l-n la
. - m a'Jący a d poWIe
. d m'k i w gr. U·~'7.I·""
' .
.
..
'ts.', stwnlem
weban. niem. web en••

&lt;

&lt;

&lt;

�953

952
Przy okazji warto zwrócić uwagę na inny czasownik o tymże znaczer
niu występujący
powszechnie
na terenie Albanii, jest nim thur (thur ).
Wyraz ten ma zasadniczo kilka znaczeń, a mianowicie:
'splatać, budować
płot, łączyć, wiązać, tkać'. Etymologię jego próbował dać G. Meyer (E. W. 92)
niesłusznie dopatrując się związku pomiędzy tym wyrazem alb. a lac. eratis
'plecionka z gałęzi', gr. 'l(b.p~Ct).o, 'kosz', itd. Etymologii tej nie można było
przyjąć z uwagi na san. krnat-li
'skręca nić, przędzie' wskazujące 11a pierwotne k_(niepalatalne)
w nagłosie wyrazu, z którego w żadnym wypadku
nie może pochodzić albański spirant interdentalny
tho.
Czasownik thur należy wywodzić z ie. * I?or-o (jeżeli postać thurr, z TT
tzw. mocnym, nie jest wtórnego, czyli póżuego pochodzenia, to należy ją
wywodzić z ie. *hor-ni5, czyli z pm:taci obocznej o innym przyrostku). Wyraz ten ma krewniaka
w samym języku albańskim
w postaci rzeczownika
thar-k
* }i.or-ko- 'płot, miejsce ogrodzone, zagroda dla owiec'. Różnica
samogłosek thur: thar-k odzwierciedla
starą apofonię (;;'0 r- pewna stopa
redukcji wokalizmu:
I;,or- stopa normalna z -0-). Tylko pozorną trudność
stanowi tu fakt, że ie. I?-(palatalne)
występuje w alb. jako. th- a nie s(Z ie. k powstaje
w alb. zawsze th w drodze rozwoju fonetycznego z wyjątkiem pozycji przed -u, przed którym jako ostateczne ·stadium rozwoju
fonetycznego
powinno dzisiaj występować
so). Jeśli się zważy, że mamy
tutaj do czynienia
z czasownikiem,
który wykazywał
pierwotnie
różne
ukształtowanie
samogłoski pierwiastkowej
w zależności od miejsca starego
akcentu właściwego poszczególnym formacjom, to nie będzie to dziwne, że
powstała na początku wyrazu oboczność s'półgłosek th-: so, względnie ich
wcześniejszych
stadiów rozwojowych, musiała ulec analogicznemu
wyrównaniu i ujednostajnieniu.
Zwyciężyła w tym wypadku
spółgłoska, która
występowała
częściej, tzn. przed jakkolwiek
ukształtowanym
wokalizmem
z wyjątkiem
stopy redukcji o' z której powstało w alb. u. stare różnice
apofoniczne ulegają w historii jęz. alb. stopniowemu
usuwaniu, przeprowadza się jednolitą samogłoskę w całym wzorze odmiany, jedna z postaci
zostaje uogólniona. W omawianym
czasowniku
uogólnieniu
uległa postać
z wokalizmem na stopie redukcji, co nie jest w tym języku faktem odosobnionym. Omawiane
wyrazy alb. (t".ur, thar-k) należy powiązać etymologicznie z stgr. ·/.o.:po'&lt;::'·W.p-w-; 'sznur do uwiązywania
tkaniny' i jego derywatem czasownikowym
·/.o.:0ru&lt;·'l.ap-:o-wJ
'związywać
tkaninę', arm. sard&lt;
"sar-di*; 'i!,-ti- 'pająk', łac. career&lt; *ker-kro- 'ogrodzenie, szranki, więzienie'. W ś\~ietle alb. faktów językowych okazuje się, że pierwotne
znaczenie pierwiastka ker- było nie tylko 'splatać, wiązać sznur', lecz również
'splatać płot (plecionkę z gałęzi)', czyli że wobec tego odpadają zarzuty
(por. Walde-Pokorny,
Wtb. I, 409) podnoszone
przeciwko etymologii łac.
eareel' pochodzącej od Peterssona (Studier Es. Tegner, 1918. str. 227), które

&lt;

&lt;

rzeczywiście należy tutaj.
Wracając do omawianego artykułu należy stwierdzić, iż dane, którymi
rozporządzamy,
nie pozwalają na ustalenie, od jakiego okresu czasu znane
jest w Albanii prymitywne
urządzenie mechaniczne zwane foluszem. Jedno
jest pewne, że folusz używany dziś w Albanii był już tam znany w XV W.

Na żródło
.... sWlatło chyba po .
.
t jego pochodzenia mogłyby rzuclC
ba d ama e nograficzne sąsiedniego tere
D' e
.
rownawcze
nie udzielić nam jakiejkolwiek
po
nu. P
Językov:e me są tu w staO
a
valanice, to stosunkowo póżna POŻmYCoZckY'
ł n.oc!,lOk
lbanska nazwa folusza
ł dn'
.
a s oWIans a WystępuJ'
u lU nazwa dersttl, dertil, trestit destil'
.
.
..
ąca na pata z całą pewnością wyraz rodzi
J.est Ję~ykow~ n:eJasna. Nie jest
jego zapożyczenia. Etyr;'lOlogia G ~'
me ~ler:nY Jed~akze Jakie jest źródło
mentów łaciński.ch, nie budzi za~fa:i~~ra, Ktory chclał go wyjaśniać z ele-

?t

J

•

Autor powyzszych słów omawia'
d
..
znawczej napisane przez R. zo'z/ąc
wa .alban~k;e .artykuły treści ludosuchego podania
ich treści
l J
P?bZWOlIłsobie me ograniczyć
się do
' ecz pro ował porobi'
z pun k tu widzenia historii jęz alb ' k'
.c pewne uzupełnienia
widzimy etnografia może otrz;mać a~~€~~:; tam, gdZie to ~yło możliwe. Jak
koznawstwa.
Językoznawstwo
. śl'
h
~ pewne poparcie ze strony języtrudniejszy jego dział ety'mol' gJe lkcOdZI. o podstawowy
i za'razem naj"1
,o
lę, s azane Jest w du'e'
.
nosc SZUKania pomocy ze stron
inn ' '.
..z
J mlerze na konie:zprzejawami
życia idziałalnośc~
łYC~ k11auk zajmujących się konkretnymi
' . t
.
l cz oWle a Etnografl'a
"
wasllle
yml naukami
z kt'
h
'.'
wraz z hlstoną
są
ł
znawstwo, w myśl postulatuO~~\
P~n:o:y tak często musi korzystać językonakazującego
badać histo "
. J ar zieJ p~stępowego kierunku naszej nauki
narodu.
Ilę Języka w nierozerwalnej
łączności z histori~
Wacław

Cimochowski

ANDRE LEROI-GOURHAN
- E vol u t i o n e t t e
.
• et la matiere. Edition Albin Mi,che!. Pa'ris 1943; ~t~.n3~iues,

L'homme

ANDRE LEROI-GOURHAN
- E vol u t i o n e t
. . .
Techniques. Edition Albin Michel P . 1g 4 5t ec h n I q U e s. Milieu et
, ans
; str. 512.
Obie powyższe prace stanowiąc
. ł ś'
nych i dlatego może nie 'we wszystk~c~\O c.. ukazały się w latach wojenl
w każdym razie wśród WYbitnYCh etn~~a~h s~ ~ne dostatecznie znane;
uznanie i weszły w skłao" naJ'
..
g . w sWlatowych
zyskały one
.
mmeJszego chocby ze'poł
k"
rego zaden etnolog obejść się nie może
.
~ U. slązek. bez któA. L e l' o i - G o U l' h a n
.ede
.
dyrektor Musee de I'Homm~ J
n_ z czołowych
etnologów
francuskich.
profe:;o::, Uniwers tetu'
' profe,or Inst~tl:tu. Etnologicznego
w Paryżu,
cuskich i międz ~arod VI Lyomc, cz!on.ek wlelt.l JUstytucji naukowych frannych dokument~w
o ~;;:.Ch'h przYPls.uJe technIkom. obok sztuki, rolę jedy~m: gdzie zawodzą l'€lac'/eacbez~~~l::~:~: f~r~ez
~ieki, p~zEde wszystkim
anIa w wymienion ch
..
.
u.
owo y archiwalne. Jako zanajbardziej
materiaine' p~a~~c~ staw:a soble autor opis techniki ze strony
nego, religijnego i este~ l
a ego nl~ p~ru.sza przejawów
życia społeczpod względem całok t~yczn~go, ~o tez uJęcle przez niego tematu zarówno
odmienne od trakto~:;łtu,
Jak l pos:cz~gólnych
elementów, jest zupełnie
Przede
.
la tego zagadnienIa przez innych autorów
.
wszystklm autor oma . '. dk'
.,
. .
.
rYITII Posłl1guja s.
.
wla SIO I naJuardzleJ elementarne
któ'.
lę wszystkie Judy; są to: ogień. dzięki któremu
~ożna

�954
, gotowac
topić. suszyć, zniekształcać;
woda, która rozpuszcza, rozgrzac,
'
.
. .
f'
l b
miękcza, myje, a w różnych ~oztworach dZ.I.ękl proce~om
lZ~ctznymkt ~
chemicznym służy do garbowama, konserwacJI, gotowania; powIe rze,
ore
zasila palenie, które suszy lub czyści.
Powyższe środki elementarne
są ożywione
siłą ludzkich mięśni, .siłą
zwierząt, wody i powietrza. Siła jest ujęta w ruchy ~ierowane, wzmacman.e
przez dźwignie lub transmisje,
oszczędzana przez rownowagę·
Syntezą sil
jest transport, który z jednej strony zapewn.ia :vszędzie d?starczenie surowców, z drugiej - wpływa na rozprzestrzememe
produktow gotowych.
A. Leroi-Gourhan
wychodzi z założenia, że wszelka technika jest uwarunkowana
surowcem obrabianym
materiałem.
a nie środkami elementarnymi, bądź też rodzajem
stosowanej
siły. Dla przedstawienia
poszczególnych technik omawia kolejno techniki właściwe, zaczynając od surowców
trwałych,
a kończąc
na płynach.
Wśród surowców
rozróżnia
surowce
trwałe stałe (kamień, kość, drzewo), trwałe p0ł-plastyczne
(metale),
plastyczne
(garncarstwo),
trwałe giętkie (skóra, przędza, tkanina);- wśród
płynów autor nie wprowadza
żadnych podziałów, włączając w nie i stan
lotny płynów.
Wszelka obróbka surowca przy pomocy środków elementarnych
i siły
sprowadza się z jednej strony do gromadzenia
produktów
potrzebnych
do
zaspokojenia
potrzeb życia materialnego,
jak to: produktów
zwierzęcych
(myślistwo, rybołówstwo,
hodowla zwierząt), produktów
roślinnych
(zbieractwo, uprawa
ziemi), produktów
mineralnych,
oraz do konsumcji
tych
produktów w postaci ,pożywienia, ubrania, mieszkania.
W pierwszym
rozdziale
zatytułowanym
struktura
techniczna
społeczeństw ludzkich,
Leroi-Gourhan,
porus'za ogólne możliwości
uczonych
w zakresie odtworzenia
dziejów ludzkości od prapoczątków.
Podkreśla brak
danych i niebezpieczeństwo
operowania
fragmentarycznymi
dowodami co
do dziejów człowieka, ale uwypukla bogactwo świadectw dotyczących technik. W działalności
ludzkiej autor
rozróżnia
dwa zasadnicze
przejawy.
zjawisko pewnej skłonności, pewnego dążenia, związanego z s~mą natUJ:,ą
ewolucji oraz fakty, które są związane nierozerwaJpie
z ośrodkIem, w ktorym powstają. Skłonność czy dążność wytyka dla' dz:ałalności ludzkiej tory
przewidziane,
prostolinijne;
ona skł~nia do tego, aby krzemień trzymany
w ręku zaopatrzyć w trzonek. Natomiast fakt nie jest przewidziany,
gdyż
jest on wynikiem skłonności i tysiącznych właściwości ośrodka, w którym
się wytwarza. Dlatego odtwarzanie
przeszłości na tych przesłankach
wymaga wielkiej ostrożności i sprawdzań.
By móc otrzymać wyniki ogólne
należy najpierw
dokładnie
~analizować
fakty, wydzielić z nich wszelkie
elementy poszczególne. Wtedy dochodzi się do wniosku, że fakty przedstawiają różne stopnie wartości, często odwrotne do tych, jakie wydają się
przed przeprowadzeniem
szczeg~łowej analizy.
Co do samych technik autor przeczy istnieniu
technik zamkniętych
w sobie rodzajem surowca lub pewnym typem przedmi.otów; uznaje natomiast
zespoły
techniczne,
kierowane
ogólną znajomością
mech~niczną,
~izyczną i chemiczną, np. technika szycia może być stosowana me tylko
do ubrania, ale do szycia naczyń z kory, namiotów i łodzi zszywanych itp.

955
W roz. 11 L e l' o i - G o U l' h a n analizuje poszczególne środki elementarne oddziaływania
na surowiec. Jeśli chodzi o ustalenie czasu kiedy można
zacząć badania technologiczne,
to aczkolwiek nazwa homo faber jest wytłomaczona przez narzędzia, które stanowią jego świadectwo, to jednak narzędzia te są tak mało sprecyzowane
w swej formie i użytku, że badania
technologiczne
trzeba dopi.ero przesunąć na czasy homo sapiens.
Przy omówieniach
szczegółowych autor zachowuje zasadnicze idee wytyczne: zagadnienie
wyrobu, nabycia i konsumcji.
W analizie czynności uderzenia, jako jednego ze środków elementarnych
oddziaływania
na surowiec, autor wydziela rodzaje ruchów zasadniczych:
ruch opierający się, ruch uderzający, wreszcie ruch złożony opierająco-uderzający; następnie omawia zastosowanie tych ruchów w poszczególnych narzędziach i technikach,
kierunkI uderzenia,
wyprowadza
wskaźnik
zależności między ogólną równowagą
narzędzia, ciężarem absolutnym
i możliwością ruchu przyśpieszonego
na tGorze mniej lub bardziej długim.
Początki używania ognia przez człowieka nie są znane. Na podstawie
dotychczasowych
odkryć wykopaliskowych
autor powątpiewa,
aby kiedykolwiek wykryto człowieka, który by nie używał ognia i narzędzi. Omawiając używanie ognia autor podkreśla znaczenie uderzenia i ruchu, stosowane przy wydoIbywaniu ognia, poczym przechodzi do konsumcji, ogrzewania, oświetlenia,
gotowania. Za właści.wości ognia, jako jednego ze środków elementarnych,
autor uważa, prócz zdolności zwęglania, zdolność przetwarzania
surowców bądź na twardsze,
np. ceramika, bądź na miękkie
np. metale.
Wodę rozpatruje
Leroi-Gourhan
w stanie płynnym,
zaznaczając,
że
w stanie trwałym
(lód), lub lotnym (para) miała ona i ma bardzo małe
zastosowanie
w technice poza wpływami
cywilizacji przemysłowej.
Wad ••
w swej postaci naj powszechniejszej,
tj. płynnej, jest używana dzięki swym
wlaściwoś::om
fizycznym, chemicznym, dynamicznym.
Powietrze ma znacznie mniejsze zastosowanie niż ogień i woda. Stosowane jest ono jako siła podtrzymująca
lub poruszająca
(latawce oraz żaglowce, wiatraki,
instrumenty
muzycZJne) ponadto jako czynnik składowy
odgrywa dużą rolę przy konserwacji
żywności (wędzenie, przy czym dym
uważany jest jako kombinacja
powietrza
i drobniutkich
cząstek stałych),
wreszcie ma też znaczenie przy wszelkim suszeniu. Doniosłą rolę odgrywa
powietrze przy wzmacnianiu
ognia.
Źródło siły stanowią
muskuły ludzkie i muskuły zwierząt, woda i powietrze. Zagadnienie
siły rozpatruje
Leroi-Gourhan
z punktu
widzenia
wzmacniania
jej wszelkimi możliwymi środkami:
obciążanie końca narzędzia, którego istotą jest uderzenie.
stosowanie
zasady dżwigni, wahadła.
przeciwwagi.
Znacznie jednak ważniejszym
dla mechaniki
prymitywnej
jest przetwarzanie
ruchu prostolinijnego
na ruch obrotowy,
i następnie
POwrót do ruchu prostolinijnego.
Jest to kolejne stosowanie zasad: korby,
p~dału, pasa transmisyjnego,
zazębienia.
Następnym
zagadnieniem
do rozWIązania była sprawa zachowania siły wytworzonej przez żródło siły; znalazło
ono rozwiązanie przy zastosowaniu
wbijania klina (np w prasach); innym
~agadnieniem
było zużycie siły w odpowiednim
momencie, której rozwią-

�957
956
zanio widzimy w różnych samołówkach
aktywnych
oraz w różnych przedmiotach z zastosowaniem
właściwości sprężyny.
III-ci rozdział pracy poświęca Leroi-Gourhan
transportowi,
przy czym
zaznacza, że jest to wbrew przyjętej kolejności, wynika zaś z zastosowania
planu: wyrób, nabycie, konsumcja,
przy czym transport
jest raczej instrumentem nabycia i jako taki posiada olbrzymie maczenie kulturalne,
gdyż
staje się środkiem rozpowszechnienia,
zapożyczenia,
wymiany dóbr kulturowych. Z punktu widzenia poszukiwań
naukowych
transport
ma olbrzymi.e znaczenie, gdyż dzięki rozpowszechnieniu
różnych przedmiotów
możemy poznać szlaki migracji oraz same wędrówki kulturalne
i ludzkie.
Narzędzia transportu
podzielone są na przedmioty
przy pomocy których
nosi się wlecze, toczy lub płynie. Prócz tego do transportu
zalicza się szlaki
komunikacyjne
i ich urządzenia,
drogi, mosty, sygnalizację.
W sposobach
noszenia przez ludzi ciężarów autor wyróżnia różne sposoby, zależnie od
części ciała, która zasadniczo obciążona jest ciężarem np noszenie ~a głowie, na szyi, plecach. W sposobach noszenia przez zwierzęta rozróżnia sposoby zależnie od zwierzęcia używanego; w zasadzie każde zwierzę może być
jednocześnie
juc.znym i pociągowym (może z wyjątkiem
lamy), jednak ciągnienie przy !pomocy kół stosuje się u zwierząt
z rodziny koni lub wołów _ ciągnienie sanek jest właściwe psom, choć spotyka się psy ciągnące
wózki.
Następnie
autor omawia poszczególne sposoby i części uprzęży st~ISOwane do POSzc2l::gólnych zwierząt. Przystępując
do analizy środkJw transportowych, przy pomocy których wlecze się lub toczy, autor podkreśla, że
hipoteza jakoby ten drugi wywodził się z pierwszego, jest właściwa w szeregu wypadków,
jednak nie powszechnie,
gdyż rozróżnienie
tych dwóch
sposobów transportu
jest uzależnione od powierzchni
ziemi. Następnie przechodzi do omówienia
włók, sanek i środków
przewozowych
na kołach
wszelkich ty1JÓW; wreszcie do uwypuklenia
wykorzystania
siły 110ciągowej
i jej kierunku.
Srodki żeglugi u wszystkich ludów odznaczają się spławnością,
równowagą i wytrzymałością
na opór przy posuwaniu ·~ę naprzód. Można je podzielić w zależności od materiałów,.,i
których są zbudowane, co jednocześnie
pokrywa się z typami: drz·ewo (tratwy, czółna, łodzie i różne statki zbudowane z desek), kora (kajaki i czółna), włókno i łodygi roślinne
(tratwy),
skóra (pływaki, kajaki, umiaki).
W IV-tym
rozdziale
Leroi-Gourhan
przedstawia
techniki
wyrobów,
biorąc za podstawę
klasyfikacji
surowiec z punktu
widzenia jego stanu
fizycznego w chwili jego ohJ:óbki. W ten sposób te same narzędzia mogą
być omówione obok siebi.e, jak również można stworzyć bardziej
zwarte
schematy
techniczne.
Klasyfikae.Je surowCÓw przeprowadza
podług
schematu, jaki był wyżej podany. Linią przewodnią
rozważań jest narzędzie
rozpatrywane
w porządku
kolejności
rodzaju
uderzenia:
narzędzia opierane,
narzędzia
uderzające,
,vreszcie
narzędzia
opierane
i uderzane
z uwzględnieniem
wariantów. poS'zczególnych ruchów.
Po tych rozważaniach
szczegółowych autor omawia w ostatnim, V-tym
rozdziale swej pracy pierwsze elementy ewolucji technicznej. Prowadzi rozważania co do stosunku
wzajemnego
między elementami
zasadniczymi

(ude~·zen.ie, ogien, wo~a, powietrze), a surowcem i narzędziem,
przy czym
u~'1aza, ze Z&lt;J.stosowame oclJ&gt;owiedniego elementu zasadniczego
i. odpowiedniego surowca" uzależnia
użycie odpowiedniego
narzędzia
i warunkuje
otr~ymany
\o\'Yrob. Po~
tą zależnością
autor uwypukla
fakt oczywisty.
z~ Jest sz:reg ~rZ~dml?tow i narzędzi, które są takie s·ame zarówno w przeciągu tYSiąclecI,. Jak. l na o~brzymich przestrzeniach
kuli ziemskiej;
jako
przykł~dY. podaJe ciosłę, ktora od neolitu na całej kuli ziemskiej
służy
do obr?bkl drewna, oraz .kołowrotek znany od Europy do Dalekiego Wschodu
ltd. M~mo to trzeba z&lt;:lac sobie sprawę, że żaden wynalazek
i żadne zapo7.y~ze~le, wytwor~
k~lturowego
nie powstanie
tam,
gdzie ten wytwór
z. ]aklChs względow n~e może być używany czy stosowany. przy czym pozwm kulturalny
dane] grupy odgrywa olbrzymią rolę.
Za ważne zagadnienie
badań naukowych
uważa Leroi-Gourhan
ostateczne ~t,:"ierdzenie, ~zy dany fakt kulturowy
2)ostał stworzony w określony~ m.leJscu c~y tez został pożyczony. W obecnym jednak stanie badań
wazne Jest st":'lerdzenie
czy ludy, które mogły mieć pewien wytwór kulturowy. w.sweJ
kul~urze mają go obecnie, czy też nie mają. Obok tego
Po\~s~Je mne pytame, c.zy w wypadka,ch, gdy rozwiązanie pewnych zagadIlJen Jest powszechne
na ziemi, mogły być i inne rozwiązania,
względnie.
co ,,:płY?ęło na za~tosow~nie r·ozwiązań, które są stosowane w mniejS'zości
n~ zlem~. Au:?r daJ~ dWl~odpowiedzi,
w pewnych wypadkach
jest to wynlkJem merCJI techmczneJdanego
ludu, w innych specjalizacji,
Jak autor zaznaczył na początku pracy, w technice odgrywa olbrzymią
rolę pe:vn~ skłom~ość; poszczególne skłonności stają się ośrodkami promie1110wam~ .mnych, l w ten sposób powstaje olbrzymia, skomplikowana
sieć
skłonnoscl techmcznych.
Przy analizie różnych przedmiotów
trzeba
mieć
na uwadze migrację, pożyczki i powstawanie
samorzutne.
M il i e u e t T e c h n i q u e s.
W. książce

et Techniques,
jako w drugiej częŚCi Evolution
et
o i - Go u l' h a n analizuje
dwie dalsze grupy technik wg
grz~.Jęt~] lmll ,Przewodniej.: produ~cja, nabycie, konsumcja.
Do technik naY~la ,\ zględme zdobywama środkow potrzebnych
do życia fizycznego autol'
~lJcza: łowiectwo, rybołówstwo,
hodowlę zwierząt, uprawę ziemi' do techfilk ko n.sumc]l.., SI'Odk'ow zdobytych
'
- wyżywienie,
ubranie
mieszkanie.
dl'Uglej części tej książki autor wchodzi w rozważania filo~oficzne i do~lek~n~a nau~owe na temat zagadnień pochodzenia
i rozprzestrzenienia
się
akta\\' techmcznych, a następnie na temat ewolucji technik.
~o krótkim
wstępie,
Leroi-Gourhan
przystępuje
w VI-tym
rozdziale
~c~łoSCJ) ?o analizy technik zdobycia środków potrzebnych
do życia. zas~zega Sl~, że jego plan przejścia od środków produkcji
poprzez S'posoby
z ob~wama do samego wyrobu, nie jest planem o porządku historycznym
raczej
d . l ud os kl'ona ame metod i narzędzi odgrywa tu rolę \o\'Ytyczną. W raz- '
u Zl:a~' ty:u ?~awi~
broń, łowiectwo
i rybołóv;stwo,
hodowlę
zwierząt,
p łię ZiemI l obrobkę minerałów.
pow:~zy klasYfi~ac~i. broni .~ ogólną podstawę przyjmuje
wskaźnik,
jaki
i cie' Je w z~leznoscl od roznych kombinacji
długOŚCi części wolnej broni
.zaru drązka, który tworzy tę część wolną. W ten sposób otrzymuje
Tech.mq~e~, .~ e

v.:

MiLieu
l'

�959
958
4 wskaźniki:
clęzaru
względnie
ciężaru-długości,
długości
względnej
i wreszcie długości-ciężaru.
Na podstawie
tych wskaźników
dzieli LeroiGourhan
broń na 6 serii. Ta klasyfikacja
pokrywa
się z drugą, która
raczej przeważa w ujęciu Leroi-Gourhana,
jest to stosowanie podziału na
broń ręczną, rzucaną oraz zbroje. Omawiając poszczególne typy broni autor
dajo ich powiązania genetyczne, opis ich charakterystycznych
cech, zastosowanie oraz rozprzestrzenienie.
Myślistwo
i rybołówstwo
traktuje
autor razem wychodząc
z założenia, że wszelka akcja ludzka dążąca do zabijania lub zdobycia stworzenia
żywego ma te same sposoby i środki. Wśród sposobów rozróżnia następujące: przy pomocy ręki, zwierzęcia myśliwskiego,
broni, przynęty,
pętli,
pułapki, naczynia, ,sieci.
W rozważaniach
o hodowli zwierząt autor wysuwa sprawę powszechnej
skłonności do udomowienia
zwierząt pożytecznych,
sprawę początków udomQwienia, które podług niego powstało
naj prawdopodobniej
w różnych
ośrodkach na kuli ziemskiej, wreszcie sprawę pochodzenia poszczególnych

l1
l

1-

gatunków.
Jako wytyczne dla omówienia uprawy
roli, autor wymienia przygotowanie roli, sianie. pielęgnal~ję rośl':ny, wreszcie ZJbiory.Przy takim ujęciu
zbieractwo włącza do zbiorów, skutkiem czego poszczególne etapy rozwojowo przedstawia
w odwrotnym porządku; tłumaczy to faktem, że w pewnym sensie zbieractwo
istnieje i przy wysokim poziomie kultury rolnej,
np. zbieranie morwy, grzybów oraz przy uprawie roli wśród ludów o różnym poziomie technicznym,
Omawiając
poszczególne działy autor trzyma się linii rozwojowej narzędzi służących do poszczególnych robót.
Na wstępie do rozdziału o minerałach autor podkreśla fakt, że techniki
dotyczące minerałów,
powinny
zajmować
najdłuższy
rozdział w historii
technik, gdyż one dominują w całości dziejów ludzkich, tymczasem wiadomości, jakie posiadamy, są bardzo skromne. Wśród minerałów autor wyróżnia kamienie, a następnie przechodzi do omówienia złota, miedzi i żelaza,
wreszcie do samych kopalni.
L e l' o i _ G o U l' h a n przechodzi
w rozdzi~e
VII-ym
do technik
spożycia. Dzieli je na techniki doty~zące: wyżywienia, ubrania, mieszkania.
W wyżywieniu
wydziela autor trzy czynności: przygotowanie
produktów,
konserwację
i gotowanie ich, zastrzegając
się, że każda z tych czynności
możo poprzedzić inną, czego dowodem jest np.: pieczenie zwierzęcia w całości bez wypatroszenia
i ściągnięcia skóry, przechowywanie
ziarna przed
zmieleniem itp. Następnie omawia autor naczynia służące do przechowywania
pokarmów, oraz przyrządy
do używania narkotyków.
Przez przygotowanie
produktów żywnościowych
autor rozumie różne zabiegi, dzięki którym produkt zdobyty staje się odpowiednim do spożycia. Zaczynając od wykruszania
ziarna, filtrowania.
poprzez ścinanie, ucieranie itp. aż do gotowania, autor
omawia poszczególne narzędzia ;łużące do tych celów, podaje ich cechy
istotne i rozmieszczenie na ziemi. Następnie autor przechodzi do omówienia
konserwacji
produktów
przez suszenie,
wędzenie,
moczenie
i wreszcie
do omówienia
pomieszczeó. i naczyń służących do przechowywania
produktów. Produkty
ży\\'nościow~ analizuje w porządku następującym:
pro-

dukty zwierzęce, roślinne, mineralne
przyprawy
napoje, środki
d'
cające i odrętwiające.
'
,
po meLeroi-Gourhan
z'e g ranlca
.
.
'.
l'
. rozróżnia ubiór od stroJ'u " podkreślaJ'ąc
mlęi zwyczajów
Ważny
b d
d zy mml za ezna Jest od szeregu warunków
'est stwierdze"
ar zo
. .
nIe, ze "me. ma dwóch technik, a dla tej samej. technikim dwóch
J
prz~dml~tow, a. dlatego san:ego przedmiotu
dwóch regionów, gdzieby ewolucJa
l .. op.erała Się...na wartoscIach synchronicznych" . Olb rzymlą. 1'0 l ę W ewoUCJI .odgrywa
mercJa
techmczna,
która
daje nowe rozwiązania
w zWiązku . ze
zmianą warunków ..' geograficznych
po ll'n"II naJmmeJszego
.
.:
np.
.
oporu, z mInimalnym dostosowamem
Się do nich wszędzie tam gd ie
wadzenie
ino W~C]l
.... me Jes t k omecznym.
.
'
wpro.
Jako przykład
podany , jestz fakt
że
J~ponczycy .emlgruj~cy na Syberię do klimatu zimniejszego, noszą po kilka
kImon. lekkich, zamiast fu tra tak powszechnego dla ludów zamieszku' ą
,
Sybenę.
J cycn
. Przyję~ą. k~asYfi~ację ubrania
według części ciała modyfikuje
autor
blOr~c CZę~CICiała, Jako punkty oparcia dla poszczególnych ubrań
w ten
sposob cZ.ęsCi zupełni; sobie pokrewne, np. rodzaj bluzy do pasa, d'o kolan
lub ~o plę~,mogą b!c rozpatrywane
w ramach jednego podziału. Dalszym
podzla~em .Jest podzIał na ubrania proste i cięte, przy czym pierwsze oznacza
ubra~le nIe szyte lub szyte z prostych kawałków
materiału,
drugie z kawalko:v dostosowanych
do kształtów ciała. Rozpatrując
poszczególne części
ubran.la we~ł~g zasad. wyżej podanych, autor omawia kolejno wszystkie
ro~zaJe o~zlezy, .wy~zlela typy, podaje charakterystyczne
cechy oraz rozmieszczenie na ZiemI.
"
VII~ rozdział obejmuje
zagadnienia
pochodzenia
i rozprzestrzenienia
~lę ~aktow ~~lturowy~h. Oba zagadnieni.a są bardzo trudne do rozwiązania,
gd~z technIki zasadnIczych
czynności ludzkich uprawa
roli hodo l
zWIerząt, I~etalurgia, tk.actwo, garncarstwo
- były już bardzo sz~roko r:z~
powszechnlOne
okreSIe: od którego źródła naukowe stają się dostatecznie
lIczne .dla bad~n. Jed~nle badania prehistoryczne
dają ogólne wskazówki
~o do Ich. rozmJ.eszczema wzdłuż Eurazji, w strefie klimatu umiarkowanego
Jednak ~Ie wnoszą one danych co do pochodzenia.
'
LerOl-~o~rh~n
wylicza rozwój materialny
z uwzględnieniem
czynnika
~n~laz~zoscI
(kIedy fakt techniczny A staje się A+X)' plan rozprzestrzen.ema
Się
(w Ja
. k'I spo~o
" 'b np. fakt A francuski
•
o'
,.
staje s'ę
- europejskim
p.. em sWlato,":,ym) inercję techniczną (dlaczego fakt A australijski
wYdaj~
~lę ~ozo~tav;ac stale australijskim
bez oznak ulepszenia); wreszcie stwierzeme zjawIska cofania się.
k' hW dziejac~ ludzkości należy oceniać olbrzymią rolę unifikacji
wszystI.Ck ele~entow
składowych.
Unifikacja
jest tym dłuższa im obejmuje
Wlę .szy .1 bardziej zróżnicowany teren; przerywają
ją tylko wielkie wydarzema
.
ro '. hIstoryczne
.
. D ru g'lm waznym
czynnikiem w rozwoju ludzkości J'est
P
pewnych
o'Sl'Odk'ow specJa
. l me
. faworyzowanych
tUręmIenlOwanle
n
ł
.
przez naże raz p .. agodny klImat, bogactwa naturalne
itp. Związane jest to z faktem
naJ'lep':"~J tec.hmc.zny idzie w kierunku rolniczo-pasterskim
Ił kierunek
te~
..,' w pas:e klimatu umiarkowanego.
'
Cla"u lej
k' moze SIę
. ro ZWJJac
Z biegiem
lerunek rolniczo - pa s te rs k'I wz b ogacił. SIę
. Jeszcze
.
talurgii
o elementy
me-

V;

61

�961
W rozdz. o "Cywilizowanych
i dzikich" L e l' o i - G o u r h a n podkreśla
trudności ustalenia
historii dziejów lub nawet tylko pewnej chronologii
dla wszystkich ludów na ziemi. Historia ogólna dotyczy niektórych
grup
ludzkich; jest historią ludów posiadających
dobre narzędzia.
Autor stara się przedstawić
w grubych zarysach poziom techniczny
różnych grup ludzkich. Dla przykładu
bierze wschodnie wybrzeże azjatyckie i w formie tabeli, przedstawia
istnienie w poszczególnych
grupach zasadniczych
elementów
technicznych,
jak ruchy techniczne,
podstawowe
surowce, narzędzia,
formy gospodarki,
posługując
się metodą
ilościową otrzymuje
kilka poziomów technicznych;
podlug
nich oznacza
grupy ludzkie jako bardzo pierwotne, pierwotne, pól-pierwotne,
pół-przemysłowe i przemysłowe. W podobny sposób, tzn. posługując się wynikami powyższymi, stara się przedstawić
chronologię postępu techniczn€go tychże
ludów.
Elementy które kształtują
specjalnie życie techniczne, nazywa LeroiGourhan ośrodkiem technicznym
i przypisuje mu duże znaczenie w rozwoju techniki. Innym ważnym czynnikiem są pożyczki techniczne. Po rozważaniach
stwierdza,
że obserwacje
dowodzą istnienia
faktów
osmozy
techniczej w granicach wymagań ośrodka geograficznego i w granicach podatności na przyjęcie pożyczki prz€z ośrodek wewnętrzny,
intelektualny.
Każda pożyczka wpływa na ośrodek techniczny pośrednio i bezpośrednio,
zmuszając go do wprowadzania
szeregu zmian w zakresie swego oddziaływania i będących już tylko konsekwencją
dalszą przyjęcia pożyczki.
W następnym rozdziale Leroi-Gourhan
zajmuje się innym czynnikiem,
który
odgrywa
olbrzymią
rolę w caiej ewolucji,
jest nim inwencja
wynalazcza.
Bogactwo
j€j przejawów
wiąże autor ściśle z ośrodkiem
wewnętrznym,
a nie zewnętrznym,
przypisując
ją geniuszowi etnicznemu
grupy; ośrodek zewnętrzny dostarcza tylko materii, w której się ona przejawia. W praktyce trudno jest rozdzielić całkowicie pożyczkę od inwencji
wynalazczej.
W analizie grup ludzkich uderza jednak olbrzymia niewspółmierność
dorobku w zakresie społecznym i technicznym.
W IX-ym i ostatnim rozdziale swej pracy autor porusza problem ewolucji techniki. Stwierdzając
banalność częstych porównań mas ludzkich do
organizmów
żywych, autor uważa za pożyteczne poszukiwania,
które by
przedstawiły
to, co stanowi życie
pewnym zespole ludzkim, a co występuje poza poszczególnymi
jednostkamI.
W zespole ludzkim wyróżnia on
jednostkę, grupę i masę; wszystkim im przypisuje wielki wysiłek w kiel'unku indywidualizacji;
ta indywidualizacja,
czy też dążność do wyodrębnienia się, stanowi podstawę ewolucji ludzkiej.
Za jeden z najważniejszych
problemów badań naukowych uważa LeroiGourhan zagadnienie wspólności pochodzenia. Przy pomocy oddziaływania
i dominowania
poszczególnycq grup na grupy sąsiednie, przez tworzenie się
w ten sposób zespołów, które w pewnych dziedzinach mogą być przenikane
przez wpływ innych grup Locoi-Gourhan
obrazuje
proces wytwarzania
się nowych grup kulturalnych,
politycznych, religijnych.
stosując metodę
w kierunku
odwrotnym,
tzn. od zi'óżniczkowanych
grup współczesnych,
do coraz 'wcześniejszych
i mniej zróżnicowanych.
można otrzymać obraz

w

procesu rozwojowe~O szeregu grup ludzkich, wywodzących
się z jednej
grupy; co do samej metody wysuwa jednak autor pewne zastrzeżenia
~a składowe czynniki ewolucji uważa autor czas, rozprzestrzenieni~
się
faktow
oraz powstawanie
ich w 1'0' z'n y ch mleJscac
..
h na Ziemi
..
·
..kulturowych
"
mezalezme
·
'd od Siebie... Co do postępu technicznego ' .J'est pew' ne ze posuną ł
s:ę r:aprzo : czego me mozna stwierdzić z całą pewnością w stosunku do
ZJaWisk. socJalnyc.h, moralnych, religijnych. Na zakończenie autor stwierdza
ze· WYSiłek
techmczny człowieka trwa nadal , że ele m e n t y t ec h I1Iczne
.
."
orga- •
rnz.uH s:ę na, ,wzor organizmów żywych, i że cała twórczość lud k
'l dUJe tworczosc powszechną.
z a nas a
. Za~adniczą ,,:artością powyższych prac A. Leroi-Gourhana
jest to że
dają ple~wszą probę syntezy zagadnień technicznych. Cały szereg uwag 'jest
b.ardz~ cI~kawyc~, choć niektóre mogą budzić pewne zastrzeżenia
jak np
k:asYf~acJa brom,. tra~t~wanie zbi~ractwa przy pełnej uprawie roii i inne'
trzeba Je~nak prz~znac, ze wszystkie mają swe logiczne uzasadnienie
Ci€~
kawą. probą porownawczego
przedstawienia
poziomu technicznego'
gru
ludzkich na p€wny~ terytorium jest zestawienie umiejętności techniCznyC~
~a pewnym te~ytor!Um przy ~0';l0cy metody ilościowej; sposób ten wymaga
Jednak daleko Idących zastrzezenco
do orientacyjnego
charakteru wyników
-::0 zresztą autor zaznaczył.
•
Wi:lką wartością omówionych prac jest operowanie przez autora nadz~cZ;J
bogatym mater~a~em dokumentarnym,
oraz postawienie zagadnień
tecnnlcznych
na szerokiej płaszczyźnie naukowej. Podawanie
przekrojów
cza:owych poprzez dziesiątki stuleci, bądź przekrojów przestrzennych
obejmUJących całą powierzchnię ziemi.
kKSiąźki ukazały. się podczas wojny, lub zaraz po wojnie i wskutek tego
wy on~ne s,ą na lichym papierze, czego należy żałować ze względu na
?sunkl,
ktor~ ~~aficznie zyskałyby na odpowiedniejszym
papierze. Ry~un~1 te, ~ rl.oscl 577-622 wabu
książkach są wykonane przez autora
l ~d;'.I1acza]ą Się. w cało~ci ~rzejrzysto~cią
i uchwyceniem
istoty przedstawIa.nego p~zedmlOtu. Wielkim utrudl11eniem
w korzystaniu
z nich jest
~mle.szczeme przy końcu książki odnośników, co do ich znaczenia i pocho~el11a. Indeks rzeczowy pozwala natomiast na szybkie znalezienie po szuk Iwanych danych.
Janina Tuwanówna
Paryź, Palais de Chaillot.

Phi~AUL
RIVET et GEORGES DE CREQUI-lVIONTFORT. BibliograIe
d e s l a n g u e s a y m a r a e t k i c u a. Vol. I (1540-1875). publie avec
.,T~z~~~.rs du Ce,?tre National de la. Recherche Scientifique, Paris, et de
res de ,mg. Fun~ , New- ~ork. - Ul11versite de Paris. Travaux et Memoil'Hom~elnsht~t
d Mhn~logle. - LI. Paris. Institut d'Ethnologie.
Mmęe de
3 Mapy. ' Palals de Challlot, Place du Trocadero (16e). 1951. Str. XLII + 499.
.
pełnaMamy
biblioprzedf' sobą.. p'ler:vszy t om wydawl11ctwa,
gra lę kSlązek I artykułów odnoszących
61~

które ma z czasem da~
się do języków aymara

�963

962
. ki~ua (kiczua). Tom pierwszy obejmujący okres od r. 1540 do ~8?5 skła~a
.
ś . Częs'c' pierwsza to wstęp (s. VII-XXXV)
zakonczony Splsię z pięcIU
czę
CI.
"
(XXXVII-XLII)
i trzema mapami . (Mapa 1. Dawny o b szal' p l e se:n ~kr~to,,: Mapa 2 Ję!:yki dawnej diecezji Trujillo; Mapa 3, Państwo Inm,:ema
r::, d
(s' 1-26) obejmuje pozycje 1-23 bibliografii, które omakow) c zęsc ru",
'
" t
'(
27
wia' ' druki i manuskrypty
z lat 1540-1600 wieku XVI. Częsc rzec,la s.
n3/~zereguje
pozycje 24-l0? bibliog~~fii powstałe w w. XVII. Wle,~ xyIn
, 108 189a) przedstawia
częsc czwarta (s. 135-221). Częsc piąta,
(POtztyc~e(s 223-496) podaje bibliografię
(poz. 190-485) z lat 1801-1875
os a ma
.
..
'.
l'
ś 'ą oczeTom drugi wydawnictwa,
którego ukazanJ.a Się z n.eclerp IWO CI
kujemy zacznie się zapewne od bibliografii za r. 18??
.
Wstęp omawia cztery warstwy lingwist!czne,
k~ore pr::ed przybycle~
Hiszpanów zalewały kolejno pogórze Andow nalezące dZI~ .do repub.lik
Ekwador, Peru, Boliwia i Chile. Najstarszą v.:arst~ę ~tanowl J:zyk. pukl~a
używany przez plemiona Uru, których szczątki w h~zble 450 ~SO? mleszkaJ~
1 ;.
ad brzegami I'zeki Desaguadero
i na wyspie Panza JezIOra Poopo.
~.Sg;yŚ plemiona Uru zajmowały pogórze Andów od jeziora Titicaca po
d:'~~iejSzą granicę Argentyny oraz wybrzeża Pacyfiku o~. 16° do 28~ szerokości poludniowej. Częścią ich było zap~wne wy~arłe dZls,. nadbrzeznt; PIe:
mię Cango. Uru-pukina
jest spokrewmona
z Wielką r~d~mą poł~dmowo
amerykańską
języków arawak, wcześnie się jednak od mej. oddzieliła.
.
Warstwę drugą stanowi rodzina lingwistyczna
m~clk (zwan.a tak:e
mocika, yunka lub yunga), która obejmuje obok wł~śClwego. mU~lk takze
język kingnam (cimu). Rodzina ta zajmowała wybrz~za ~acyflku i z~c~od,
b
a Andów m'ędzy 50 a 110 szerokośl~'i poludmoweJ. Centrum Jej obn.e z o~z
.
d'
"'k
szaru stanowiła późniejsza diecezja Trujillo. Dzis roo,zma mu,,1 ~e~rezentowana jest tylko przez Indian z Eten (miejscowOSc nad Pacyflkle~
~a
północ od Trujillo), którzy jednak są w przed~d~iu ?statecznego przYJęcia
języka hiszpańskiego.
Chciałbym tu przypommec dZiełko' F e r n a n d o d e
l a C ar r e r a: Arte de ta tengua Yunga de tos vaHes det obisp~do de Trujmo. Lima 1644, które jako nie dotyczące ani kicua an~ aym~ra me v.:es.zło.do
bibliografii
P. Riveta, ale mimo tego należy do filologu peruwJan~klej.
Nl.ateriały zawarte w tym ciekawym druku wykorzystał dla prze.dstawlenla
języka mucik-yunka
Fr:edrich M u e r, Grundrtss der Sprachwtssenschaft,
l

CIa

n

V

Eand II Wien 1882, str. 364-8.
Trz~cią warstwę lingwistyczną
stanowi ~ęzyk ay~a~a, który. ?~nowal
w XVI w. między jeziorami Titicaca i Poopo a PacyfikIem, a dZls Jeszcze
używany jest przez 600.000 Indian rozproszonych po t~~ obs::arze (plemlOn.a
Kolia, Lupaka, Koliaga, Pakase, Karanga, Carka, Klliak.a I Kauka? Na~większe rozpowszechnienie
języka aymara przypa~~ ~a plerwsz~ tysI~clecle
naszej ery. W epoce tej panował on pomijając
terytonum
Języka
pukina _ na całej wyżynie p~ruwiań~ko-boliwi~s~iej
~~ędz~ 12° a 23°
szerokości południowej będąc tu narzędZlem wysokiej cYWilizacji a zapewne
i silnej organizacji
państwowej. Od tego czasu znaczenie aymara powoli
ale stale s'ę
Czwartą
przyległych
język ludzi),

zmniejsza.
..'
.
i naj potężniejszą obecnie 'warstwę lmgwlstyczną Peru I kraJ6w
stanowi język kieua (zwany także kecua lub runa-s~mi, ~j.
którym mówi dziś 5.500.000 Indian. W pierwszym tysIąclecIu

naszej ery tworzyły plemiona kieua niewielkie państwo ze stolicą w Cu~co;
W XII w. Inkowie stojący na czele państwa rozpoczęli podboje, które
w XIII w. objęły plemiona Aymarów, w XV w. zaś terytoria rodziny mueik.
Około r. 1500, tj. w epoce swego największego rozrostu, państwo Inków
rozciągało się od rzeki Angasmayo będącej dziś granicą Kolumbii i Ekwadoru na północy do Rio Maule w Chile na południe obejmując obszary,
które odpowiadają
prowincjom
nadmorskim
i andyjskim
dzisiejszych
republik Ekwadoru, Peru i Chile oraz górnej Boliwii i okolicom andyjskim
pó!nocnej Argentyny .. W ciągu swego kilkowiekowego
istnienia państwo
Inków drogą świadomej polityki silnego aparatu administracyjnego
narzu::alo ogółowi ludności język kicua, który też stał się środkiem komunikacji
międzyplemiennej
i narzędziem wysokiej kultury na całym obszarze wielkiego imperium. Nacisk państwa nie dał jednak językowi kicua zupełnego
zwycięstwa. W epoce ruiny imperium spowodowanej
najazdem Hiszpanów
a latach 1532-3 języki ludów podbitych, takie jak aymara, mueik, pukina
były jeszcze w pełni żywotne, a podobnie miała się rzecz z mniejszymi
grupami lingwistycznymi
rozrzuconymi na peryferiach państwa, by wspomnieć tylko o kiliasinga, pasto, kara, puruha, atalian, kuli e używanych na
północ od terytorium kicua oraz kunza. kakan, viJela-celupi i araukan występujących
na południe od niego. Przybycie
białych nie zahamowało
jednak procesu unifikacji lingwistycznej
lecz przeciwnie przyspieszyło go.
Kler hiszpański przyjął w XVI w. kicua za język misyjny i narzucił go tym
samym nowonawróconym
tubylcom. Dopiero zatem za panowania Hiszpanów i to dzięki nim język kicua osiągnął szczyt swego rozpowszechnienia.
Na obszarze dawnego państwa Inków wyparł on w ciągu XVII i XVIIIw.
z użycia prawie wszystkie wymienione poprzednio języki warstw dawniejszych, a ponadto zapanował w wielu okolicach leżących poza granicami
starego imperium w dorzeczu górnej Beni, Amazonki, Napo, Ucayali itd.
Rezrost ten hamował fakt, że język hiszpański usuwał z wybrzeża języki
tubylcze a w głębi kraju nawarstwiał
się na kicua. Ekspanz;a kicua związana była z jego różniczkowaniem
się dialektycznym. Wytworzyło się szereg
narzeczy niezbyt zresztą od siebie różnych, jak kiteńo w Ekwadorze
lamista, cincasuyu,
kuskeńo w okolicach Cuzco, dialekt boliwij ski. 'dialekt
argentyński i wiele innych. Wszystkie te narzecza kicua zaświadczone są
dokumentami pisanymi.
.
Cywilizacja
peruwiańska
z okresu przed przybyciem białych, mimo
"';'lego wysokiego poziomu, nie znała pisma. Zwoje różnokolorowych sznurow zwane kipu (quipu) były tylko środkiem mnemotechnicznym.
Literatu:-a ustna w języku kicua sięga swymi początkami epoki inków, ale żaden
z Istniejących dziś tekstów nie może być uważany za prosty przekaz z tej
odległej epoki. Literatura
kieua i aYI~a
rozpoczyna się dopiero po pod~
bOJU 'peru przez Hiszpanów i jest dziełem białych posh.jgujących się tylko
JęzY~lem, a ni.ekiedy także i motywami opowiadań Indian. W zasadzie jest
to literatura
misyjna złożona z przekładów katechizmów
modlitw
Biblii
?raz z gramatyk i słowników. Najstarszym
pomnikiem tego piśmie~nictw-a
lest rękopis pt. "Gramatyka, słownik. modlitwy itd. w języku kicua" (Arte,
V~cabutario. sermones, etc, .. , . en quie/wa)
spisany przez P i o t l' a A p a r ie lO. dominikanina z klasztoru w Limie ok. r. 1540. a więc zaledwie w kilka

�965
964
lat po podboju kraju przez Hiszpanów. Pierwszymi drukami była gramat"ka i słownik języka kicua wydane przez dominikanina
Domingo de
Thomas w Valladolit w r. 1560. W r. 1584 (z datą 1583) wychodzi w Peru
tekst katechizmu
w dwu językach kicua i aymara.
Nowy typ utworów
rozpoczyna rękopis M a l' c i n a d e M o r i a pt. Historia powstania i genealogia królewska
królów
Inków z Peru. Manuskrypt
powstał między r. 1590
a 1600 ale znany nam jest tylko ze słabych odpisów. Jest to pierwsze z licznych prób spisywania po hiszpańsku tradycji ustnej ludności kicua. W roku
le03 wychodzi w Rzymie pierwsza gramatyka
języka aymara napisana po

S.

hiszpańsku przez Ludwika Bertonio.
Z tego rodzaju
manuskryptów
i druków składa się piśmiennictwo
w języku kicua i aymara w XVI, XVII i XVIII w. obejmujące po r. 1800
około 190 pozycji. Jeden tylko utwór z tego okresu zasługuje na bliższą
uwagę, a mianowici.e dramat pt. "Otlantay",
obejmujący
nieslPełna 2.000
wierszY w języku' kicua. Najstarszy znany rękopis, tzw. boliwijski, pochodzi
z r. 1735. Mamy kilka późniejszych rękopisów dość silnie odbiegających
od siebie. Dramat został wydany po raz pierwszY w języku kicua przez
J. J. von Tschudi we Wiedniu w r. 1853 pt. "Otlanta oder die Strenge
eines Vaters und die Grossmuth eines K6nigs
Drama in drei Abteilungen. Wyszło szereg tłumaczeń na języki hiszpański, angielski, niemiecki,
francuski, łacinę, włoski i czeski. powstała też w związku z problemem
powstania
utworu
obfita literatura
naukowa,
która ustaliła, że ogólny
temat dramatu pochodzi niezawodnie z czasów poprzedzających
przybvcie
białych. Akcja rozgrywa się za panowani.a Inka (króla) Pacakutek. Tradycja
ustna stanowiąca
treść dramatu została zebrana i opracowana
literacko
wierszem kicua na wzór dramatów hiszpańskich
przez jakiegoś Hiszpana
w XVII w. Rękopisy, które posiadamy są tylko kopiami zaginionego oryH

•

ginału.
Wiek XIX przynosi wielkie ożywienie piśmiennictwa
peruwiańskiego.'
Za okres od r. 1801 do 1875 mamy 296 pozycji bibliograficznych,
podczas
gdy w okresie 1540-1800 mieliśmy ich tylko 190. Prócz tekstów fabrykowa··
nych przez duchownych katolickich dotychczasowego
typu występują trzy
nowe grupy dokumentów.
Pierwsząlr z nich stanowią proklamacje
stronnictw postępowych z czasóW wojny o niepodległość wzywające Indian do
aktywności politycznej, do tych należy p rok l a m a c j a w dwu językach
w hiszpańskim
i w ldcua podpisana przez Fr. Ksawerego ItUlTi Petino
a datowana w Buenos Ayres 9 sierpnia 1810 r. Wzywa ona mieszkańców
Cochambamba do życzliwego przyjęcia armii przybywającej z Buenos Ayres.
Następne proklamacje
hiszpańsko-kicua
pochodzą z lat 1811, 1813, 1816,
1817, 1819 i 1822. Druga grupa tekstów związana jest z propagandą protestancką. Są to przekłady ksiąg 'Nowego Testamentu
dokonane na język
kicua około r. 1824 a na język a~mara przez V. Pazos Kanki w latach
1826-1827. Przekłady te po większej części pozostały w rękopisie. Wyszła
tylko w Londynie w r. 1829 Ewangelia Św. Łukasza w języku aymara.
Ewangelia Św. Jana w jezyku kicua wyszła w r. 1880, a całość Nowego
Testamentu została wydrukowana
w kicua i aymara dopiero z początkiem
XX w. Trzecią grupę stanowią prace naukowe poświęcone językowi i kul-

,

turze plemion Kicua. i Aymara.
Największe
zasługi w drugiej połowie
XIX .w. ma wspommany
J. J. T s c h u d i. Dzieło jego w dwu tomach
pt. ~le Kechua-Sprache
(gramatyka, teksty, między którymi pierwsze wyGan:~ ~~amat':l Ollant~, oraz. słownik) wydane we Wiedniu w r. 1853 wraz
z ~~zyn~JS~ml ~racda~1 (dr~gle :wy~an.ie OlIanta z r. 1875) stanowi początek
pl a
au oweJ na Językiem I pismlennictwem
k' c
Opis bibliograficzny
piśmiennictwa
w jęzYkaC~ u:icua .
d
v dziele P R' t' G d
"
I aymara
any
\
. . lVe. I '. e CrequI-Montfort
jest wyczerpujący i prec z 'n
Autorowie omawiaJą me tylko wszystkie druki i rękopisy w tych ję;:;c~'
ale na~to wszystkie dzieła i artykuły poruszające problem języka i kultury'
są faksymile
tubylcow Peru. . Przy cennie'sJ zyc h pozycJa
. ch zamieszczone
.
k~rty tyt~ło::eJ oraz po~zątkowy~h lub końcowych stron druku czy l' koplS~. Zamle~",czone są tez faksymile wraz z transkrypcją
wszystkich oiezw
:v dęZykU klcua. z .lat 1~~0-1822. Przeciętnie jednej pozycji poświęcona jest
Je na strona ?Ibl~ografll. Wszystko to sprawia, że dzieło Riveta i Crequi~~ntf~rta
sta!e Się prawdziwą podstawą filologii peruwiańskiej.
Przy całym
Je na
uz~amu dla ogromnych zasług a1ltorów nie można zamykać oczu
~a, zna~,e ~m z~esztą dobrze, ciemne strony badań nad językiem i kulturą
~ru. Plsmlem:llctwo w językach kicua i aymara, którego autorami w oma~vlan~~ 0t~esle 1540-1875 byli wyłącznie biali, jest słabo związane z kul~rą ~ y C?W, ~ pod względem lingwistycznym nie zawsze wzbudza zaufame. h atenał
Ję,zyk?wy amerykański
został w nim sztucznie wciśnięty
:~~c ~maty ~yslema europejskiego.
Konieczne są prawdziwe nowoczesne
b"d an~a tad
zywą mową ludu peruwiańskiego
i jego rodzimą kulturą
a an:a. ~go typu jak te, które przeprowadza
sie obecnie w Ameryce Pół'
nocneJ l Srodkowej.
..Tadeusz

Milewski

d'Et~E MOI:~ D'ETHNOGRAPHIE
FRAN&lt;;AIiSE, Bulletin de la Societe
Re~h nograph;e F.r~ncaise publie avec Ie concours du Centre National de la
1.
e~che SClent~f~que. 6-e annee Nr. 1 Janvier 1952. Nakł. Musee National
ce~ AIts et TradItIons Populaires. Palais Chaillot - Paris XVI-e.
rzy"~e M~ISdd'Ethnographie
Fra.nc;aise, jako czasopismo francuskiego Towaze' "wa
u o.znawcze~.o' wychodzi w Paryżu staraniem Narodo~ego
:r&gt;lJ:uum ..Sztuk
I Tradvcll Ludo yc h" ,prz?, wspolpracy
.
Badań"
N
,.Narodowego Ośrodka
. L M . ~uko:vych . V:~mlemone trzy mstytucje występują teź na łamach
• e
OlS, ktorego tresc składa się z 3 działów.
cieteN~,itl;o;z~ika . szóstego. (styczeń 1952) zawiera oprócz sprawozdań Sooraz pl'
~u:IaP.hle Fran~alse, opracowania materiału badawczo-naukowego
res p zeg ą dZiałalności Musee National des Arts et Traditions Populai..
. ostatme. nabytkI . dla poszczegolnvch
...,.
tego. rzegl ą d te n. obeJmu]e.
działów
. 1951 r. wystawy pt. Les
.
gnon' muzeum
d T ' OpIS ot war t'eJ w gru d mu
Compa~ un our
. d'z d wu najbliższych wystaw
"
wanych
k .de France" ' zapOWIe
proiektoregionalny a h omec ~zerwca .i lipca 1952 oraz wykaz płyt nagranych pieśni
(Compag c , z ktorych większość stanowi piosenki wędrownej
czeladzi
nons du Tour de France).
.
H"

v:

�967
966
Komunikaty
jak: zapowiedź czwartego międzyn.arodo:veg~
zjazdu dl~
·
dziedziny onomastyki, projektowanego
na sierpie n 19,)2 w Upsab,
. d
'
b a d an z
sprawa stypendiów dla pracowników naukowych na wYJ~z zagramcę .w celCich badawczo-naukowych
oraz spis nowych wydawmctw
zamykaJą całeść czasopisma.
Na bliższe omówienie zasługują opracowania
materiałl,l. badawczo-naukowego w postaci dwu artykułów, mianowicie 1. Edith M a u l' i a n g e - o sprzętach bressońskich
(Bur$undia) oraz
2. Charles P a r r a i n - sprawozdanie
z kilku prac dotyczących domu
wiejskiego.

I.

Autorka
pierwszego
artykułu
omawia
sprzęty
domowe pochodzącę
okolic Bresse jako tradycyjną produkcję rzemiosła ludowego tego regionu
Francji. Wykonane z drzewa o dwóch odcieniach, ciemnego i jasnego, przypClminają one kształtem stylowe meble Ludwika XV - jednakże, wyt,,:arzane pod koniec XVIII wieku przez rzemieślników
wiejskich czy małom:asteczkowych,
służyły wyłącznie klasie chłopskiej.
Przetr--:ały
przez wl.ek
XIX do l-ej wojny światowej i dziś jeszcze znaleźć je mo zna w połudOlOwej Burgundii, szczególnie w okolicy Bresse.
Opisując nieco dokładniej
konstrukcję
tych sprzętów wraz z charakterystyką ich ornamentyki,
przechodzi autorka następnie od techniki wykonania do samego wykonawcy,
tj. rzemieślnika
ludowego, który do przyjętego wzoru ornamentyki
niewątpliwie
wniósł własną inwencję· Istniały
w regionie Bresse całe rodziny rzemieślników,
którzy z ojca na syna w,!~
konywali
ten tradycyjny
sprzęt,
nadając
mu owe ce~?y odrębn~scl
występujące
zarówno w ornamentyce
jak i w konstrukcJI
szaf, stołow,
krzeseł itp. Zależnie więc 0d sposobu wykonania
podzielić mo~n~ sprz~t~
bressońskie na kilka grup. Autorka wymienia je według nazw mIeJscowoSCI,
w których występowały
dane grupy.
Artykuł Edithy Mauriange
oparty jest na materiale
informacyjn~m
zdobytym w drodze ankiety oraz na publikacjach
dotyc.zący?h ~p~zęto~
ludowych,
zwłaszcza
Gabriela
Jeanton'a.
Autorka
podaJe rowmez dosc
dużą ilość odnalezionych
sprzętów (550), które posłużyły jej do przeprowadzenia dokładnych badań porównawczych.
Omawiany artykuł jest szkicem do większej pracy, którą autorka zapowiada na najbliższą przyszłość. Zarówno wszechstronne
ujęcie zagadn~eni~.
j3k logiczna i zwarta konstrukcja
szkicu świadczą o dobrym pozlOr:lle
naukowym
i rzetelnym wysilku ze strony autorki, która w swym szkicu
pewne sprawy mogła tylko pobieżnie poruszyć. Tak np. mając opis sprzętu
bressońskiego, technikę je~o produkcji jak i el:'okę. na które; tle powstał chcielibyśmy jeszcze dowiedzieć s:ę czegoś o wspomniane;
klasie .c~ło~skiej
r~gionu Bresse, dla której produkowali opisani przez auto~kę rzeml.eslm~y .-:
czegoś więcej ponad to, że "wzrost ludności w XVIII I XIX Wieku I Je]
bogactwa pociągnęły za sobą zwiększone zapotrzebowanie
na no:ve sprzęt~,
zwiększoną ich podaż i po:ntp". Ta luka, wymagająca
uzu,vemJenla,
~lle
umniejsza, zasadniczej wartości artylmłu, \v którym autorka, n:e poprzesta!ąc
tylko na opisie. podkreśla
ważność roli czynnika ekonomIcznego,
ktory

z

w okresie wzrastającego
kapitalizmu
wywołał przemiany gospodarcze i kulturowe na terenie wsi francuskiej, wyzwalając ją z izolacji. Cały zespół faktów geograficznych,
historycznych,
ekonomicznych,
kulturowych,
a nawet
psychologicznych, zdaniem autorki, zdeterminował
powstan:e rozwój i zani1{
sprzętu bressońskiego.
W przyczynach
ekonomicznych
szczególnie, widzi
ona powód stopniowego zanikania w regionie Bresse tradycyjnych
domowych
sprzętów ludowych, począwszy od drugiej POłO'NYXIX wieku.
Tak więc artykuł Edithy Mauriange,
jakkolwiek
ujęty szkicowo, porusza całość zagadnień historycznych,
ekonomicznych
i społeczno-kulturo•••.•
ych z jakimi wiąże się produkcja omawianego sprzętu i jego występowanie
no. terenie regionu Bresse co pod względem
metodologicznym
jest
całkowicie słusznym ujęciem problematyki.

II.
W swym sprawozdawczym
artykule zaznajamia nas Charles P ar l' a i n
publikacjami
dotyczącymi budownictwa
wiejskiego. Są nimi:
1. ogłoszone w Neues Archiv fU?' Niedersachsen, zeszyt 5, 1950 artykuły
Wilhelma
P e s s l e l' a i innych,
o domu saksońskim,
który
z rac~i
swej "trójnawowej
konstrukcji"
(das dreischiffige
Hallenhaus)
zaliczon"o
do budownictwa
Europy północno-zachodniej
i który występuje
jeszcze
przed okresem
saksońskim
zarówno
w Niemczech
jak i w Hollandii
Jutlandii i Norwegii.
'
2. Dzieło Karola B i e l' m a n n'a "La maison paysanne vaudoise" wydane
w 1946 r. w Lozannie, stanowi zdaniem recenzenta znaczny postęp naukowy,
polegający
na powiązaniu
problematyki
geograficznej
z etnograficzną
w zastosowaniu do badań nad budownictwem
wiejskim na terenie kantonu
Vaud w Szwajcarii. Biermann opisując dom o konstrukcji
poprzecznej, na
ktcrą składają się część mieszkalna, szopa na siano i chlew twierdzi
że
b.udowanie z kamienia stanowi bardzo dawny zwyczaj budow~ictwa
"ś~ódzlp.mnomorskiego", przeciwstawiającego
się zwyczajowi germańskiemu
budcwa.nia domów drewnianych,
przeważających
na terenie Alp. Dalej wy~azuJe autor, że budownictwo
poprzeczne jest charakterystyczne
tylko dla
Jedne.go z trzech odpowiadających
mu typów gospodarstw
istniejących
na
tereme J.::~ntonu Vaud, mianowicie: rolniczo-hodowlanego;
każdy z dalszych
dwu. typow jak winogrodnik
i góral-pasterz
mają odrębny sposób budowama dom?w, tj .. piętrowy śródziemnomorski,
przy którym w tylnej części
bl,dynku gorne pIętro (rodzaj wyżki) przeznaczone jest na szopę, dolne zaś
na chlew.
Wspominając o konsekwencjach
rewolucyjnych
przemian w rolnictwie
~onstatuje Biermann, że - o ile do niedawna w planie jak i w wyglądzi~
~ewnętrznym domów wiejskich zachodziły jedynie nieznaczne modyfi,kacje,
o wprowadzenie
nowej techniki może niewątpliwie
zadać cios tradycyjnemu budownictwu.
(l
3. G e o r g e s A. M e g a s - "La maison grecque. Son evolution histoTi.1t~ et ses rapports avec l'architectuTe
des peuples balcaniques" - wydano
w J~Z. greckim w Atenach 1949.
. tKsiążka ta prowadzi nas do krajów śródziemnomorskich
gdzie budownIc Wo WI . k' l
e)s Ie wncentruJe .. SIę przede wszystkim około domu' mieszkalnego
7.

�969
968
.
łaszcza w Grecji. różnorodnością
form zarówno co .do
i odznacz~. SIę, ~w 'ak i samych d~mów (piętrowe i zwykłe). W górskIch
konstrukcji dachO\~ J t m domy piętrowe
u których parter służy do pookolicach .wyst?puJą
a.
dzi os odarsk'ich i zbiorów.
mieszcz.ema .z~lerząp~ś:~~~
au~or pzagadnieniu budownictwa
bułgarskiego,
Duzo mIejSCa
,
.,
kim oraz dając jego
.
owiań ski ego i albańskiego, porownuJąc Je z grec
,
'
Jugos,ł. .
b' gł ch stuleciach jak i 7.asięg wpływow: hellenrozwoJ hIstoryczny w u Ie y
"
skich słowiańskich, a nawet germansklch.
.'
.,
,k
'k
z pobieżnego streszczenia,
ogramcza Się autor recenz]l,
Ja
wym a
. d'
.ę czy i o ile
Charles Parrain, jedynie do sprawozdania, nie WYPowla. ając SI
k'
.
dzieła spełniają
pod względem metodologIcznym
te warun l
omaWIane
,
'eśli chodzi o etno. kie s ełniać winna każda praca postępowa zarowno j
Ja f' ~ k . pokrewne
jej dyscypliny, Cytowane dzieła,. wnoszące nowy
~~:t~~i;t do lzagadnienia budownictwa wiejski~go na tereme Europy, zasługiwałyby

na dokładne

i krytyczne

opracowame.

HeLena Przeslawska

PROCES-VERBAUX
MENSUELS DE LA SOCIETE DAUPHilNOlSE
D'ETHNOLOGIE
ET D'ARCHEOLOGIE.
27-e anne Nr, 215-216-217. Janvier-Fevrier-Mars
1952.
M
l T
a
Wychodzące w Grenoble czasopi.smo Proces-Verbaux
ens~e s ow·
rlystwa Etno- i Archeologicznego dla Delfinatu, ~awier~ v: zeSZyCIe nr 215217 (styczeń-luty-marzec
1952) sprawozdania 'z dZlałalnoscl t0v.:~rz~stwa ora;
pięć artykułów o tematyce regionalnej z dziedziny etnografll hIstorycznej
i prawnej.
Niektóre z tych artykułów, jak:
R ()n EJ R i v i e re _ Les Maitres

a

Apot.hiccl.ires

, .

en Dauphme

.
des origi-

La RevoLution frant;:aise - oraz
, ..'
..
oM m e L. K o f l e l' _ Impressions de Vouage en '1ums,te, ~t?ly~h pl'
blematyka jest raczej ogólna niż ściśle etnograficzna, mogą rowmez zamterenes

sować historyka kultury.
C t'b ti
'
i' r e - S e s t i e r daje w dwóch artykułach - (" on fi u .on
lVI
. me R l v e
,
d l G
e" i La vie dans
fi l'etude des Coutumes des hameaux du canton
e a
rav
."
.
les hameaux de la Grave a la fin du XVII siecle d'opres l~ LIvre de R~lson
de Pierre Berthet) ujęty w sugestywne obrazy ?pis regl~n~ Haut-Olsans
w kantonie de la Grav·e (Hautes-Alpes
przy granlcy ~vłoskleJ)' .'
'
W pi.erwszym z wymienionych
dwóch artyku~ow zazna~a~Jamy. SIę
z ciężkimi warunkami
życia ludu omawianego regIOnu. "Zycie Ich, pls~e
autorka
przebiega pod znakiem niedostatku:
jałowość. gleby waru~kuJe
'
'b'
t
z
kolei
brak
pieniędzy
co
w
dalszej konsekwencJl pou b ogle z lory, e
"
.
. 1 d 'c' Hodowla
woduje prymitywny sposób mieszkania i odżywlama Się u nos l.
owiec jest jej jedynym dochodem".
.
Z prymitywem życia gospodarczego wiążą się ściśle niektóre tradYCYjne
formy przygotowywania
pokarmów. Do nich zaliczyć trzeba ch.arakter'Yl.
..
d d"
.
w omawianym kantome wspostyczny zwyczaj IstmeJący
o ZlS Jeszcze
' .
.
nego wYPiekani~ czarnego, twardego chleba żytniego, który konserWUje Sl~

przez cały rok, a nawet dłużej. Dziś chleb ten konsumuje lud raczej z przyzwyczajenia i z upodobania tradycyjnego
niż z potrzeby, gdyż piekarnia
w La Grave sprzedaje przez cały rok normalny chleb pszenny.
Tradycyjne wypiekanie
chleba czarnego datuje się od dawien dawna.
W archiwach
Hautes Alpes znalazła bowiem autorka
w inwentarzach
z XVII w. 'wzmianki dotyczące narzędzi i sprzętu związanego z produkcją
lego chleba. Ponadto cytuje ona podobne wzmianki u Ladoucette'a
(1820
i 1834), Fauche Prunelle'a
(1844) M. Reynaud'a (l894), Y. Sevoz'a (1913) i in.
Przechodząc do dokładnego opisu samej czynności przygotowawczej, jak:
przyrządzania zaczynu, jego fermentacji, miesienia ciasta chlebowego, wsadzania go do pieca, - informuje nas autorka, że przygotowania te przebiegają według określonego rytuału, który zawiera momenty magiczne. W drodze losowania przede wszystkim następuje kolejność pieczenia chleba dla
poszczególnych rodzin z całej wioski, a nawet okolicy. Kogo los wyznaczy
na pierwszego, ten ponosi dodatkowy ciężar dostarczenia
większej lloścl
opału, którego dużo pochłania wielki piec. Pieczenie odbywa się bowiem
w wielkich, starych piecach, których kilka jest w regionie. Fakt kolektywnego pieczenia chleba przypisuje autorka brakowi opału w tych wysokogórskich okollcach. Chleb wysadzany
z pieca w pięciu kilogramowych
tw'ardych bochenkach
witany jest przez obecnych radosnymi
okrzykami
ujętymi w rytualne formułki. Z rąk do rąk podają oni sobie kromkę ciepłego rozkrojonego chleba do skosztowania.
Kosztowanie tego pierwszego
wypieku przynosi rzekomo szczęście.
Pieczenie chleba odbywa się w miesiącach zimowych (listopad-grudzień)
równocześnie z zabijaniem świń i z przygotowywaniem
różnych innych potraw. Zapraszają się wówczas wzajemnie sąsiedzi. Nie pójść na zaproszenie
sąsiada i nie być obecnym przy wypiekaniu jego chleba stanowi poważną
dla niego obrazę.
.
Autorka opisuje następnie jeszcze drugi rodzaj tradycyjnego
chleba,
/-wanego "Ies ginades" i wypiekanego przez lud miejscowy w podobny sposób z mąki jęczmiennej.
Zapowiedziane
dokończenie artykułu
w następnym
numerze ProcesVerbaux Mensuels pozwoli niewątpliwie
stwierdzić do jakich wniosków
ogólnych doszła autorka w swych rozważaniach
na temat tradycyjnych
zwyczajów ludowych związanych z przygotowaniami
do gromadzenia zapasów żywno~ciowych na zimę wśród ludności kantonu de la Grave.
Drugi z kolei artykuł tej samej autorki jest pracą źródłową, opartą na
anallzie tekstu kroniki rodzinnej z roku 1692, której autorem jest Pierre
Berthelt. mieszkaniec również regionu Haut-Oisans,
należący jednakże do
klasy mieszczańskiej.
Sam on kupiec z zawodu pochodzi z rodziny kuPieckiej, a dwaj jego synowie są jego następcami.
Kronika jego jest zatem wiernym odbiciem życia klasy burżuazyjnej
na terenie Haut-Oisans, jej ideologii, jej zwyczajów i jej pozycji społecznogOspodarczej. Autorka trafnie wydobyła te momenty z omawianej przez siebie kroniki, której treść jest raczej uboga - zacieśniona jest bowiem li tylko
do wydarzeń dotyczących życia jednej rodziny. Wydarzenia te jednak1:e
skonfrontowała
autorka bardzo umiejętnie z historyczno-politycznym
tłem

�~71

970
epoki, w której żyła rodzina Berthet i wiele jej podobnych, skoligaconych
l nią rodzin
burżuazyjnych
na terenie Francji.
Rzutując w ten sposób na szersze tło zawarte w kronice fakty, dodała
im autorka perspektywy
historycznej,
co ni.ewątpliwie
podniosło wartość
naukową analizy tego dokumentu.
Trz :im z kolei zasługującym
na uwagę jest artykuł P a u l B i s c h'a
pt. Quelques notes sur les bijoux dauphinois. Zawiera on opis kolekcji zebranych przez autora dawnych ozdób, pochod7:ących z Delfinatu.
Do najpowszechniej
występującyćh
zalicza on: krzyżyki, serca, naszyjniki i pierścionki.
Ozdoby te były przeważnie
złote. Autor wykazuje na
odpowiednich
ilustracjach
siedem odmian krzyżyków,
od naj prostszych
konstrukcyjnie
do najbardziej
ozdobnych.
Oddzielny
typ stanowią
krzyżyki
maltańskie,
wyrabiane
w Lyonie
począwszy od XVII stulecia. Służyły one protestantom
nie tylko za ozdobę
ale przede wszystkim do manifestowania
odrębności przekonań religijnych.
Krzyżyki te noszone są dziś jeszcze i nabyć je można u jubilerów na całym
terenie Delfinatu.
Dawniej krzyżyki były ozdobą dziewcząt i kobiet i stanowiły tradycyjny
podarunek
jaki obowiązany
był ofiarować
narzeczony
swej narzeczonej
krótko przed ślubem. Noszono je na czarnej aksamitce, kolorowej wstążce
lub na delikatnym
złotym łańcuszku. Wszystkie one zakończone były artystycznie wykonanym
zameczkiem, służącym do zapinania wstążki czy też
łańcuszka.
Oprócz krzyżyków wyrabiano
w tamtej epoce w królewskiej
fabryce
w Brianc;on serca z kryształu wydobywanego
z miejscowego terenu. Piękne
te ozdoby noszone bywały przede wszystkim w bogatych rodzinach, gdzie
tradycyjnie
przechodziły z matki na córkę przez szereg pokoleń. Wyrabiał
je m. in. aż do rewolucji francuskiej
słynny z techniki artystycznej
rytownik Ludwika XVI, Cayre-Morand.
W drugiej połowie XIX wieku rozpowszechniła
się na terenie regionu
moda całkowicie świeckiei ozdoby, mianowicie: naszY.iników z kolorowych
blaszek emaliowanych:
białych, czarnych, zielonych, żółtych i czerwonych
zdobionych ornamentyką·
Inne ozdoby jak bransoletki i pierścionki występowały, zdaniem autora,
raczej rzadko. Ciężka bowiem praca, która jak w społeczeństwach
pierwotnych, była i tu udziałem kobiety nie pozwalała na ich noszenie. Bransoletki przeszkadzały, a pierścionki niszczyły się szybko przy codziennej pracy.
Pierścionek
zaręczynowy,
to jedyna
ozdoba na terenie
tego regionu.
Był on zazwyczaj
robiony
z brazu
lub z pozłacanej
miedzi z wyrytym sercem, podtrzymywanym
przez dwie ręce. Później zmieniła się moda
I umieszczano na pierścionkach
tylko dwie splecione ze sobą rece.
Ponadto w okresach wolnych od prześladowań
i walk religijnych nosiU
protestanci
pierścienie
z krzyżem maltańskim,
a katolicy z wizerunkiem
lub inicjałem Chrystusa i świętych.
Omawiany artykuł nie może rościć pretensji do wszechstronnie
przeprowadzonej analizy zagadnień związanych z występowaniem
tych wytworów kultury materialnej
jakimi są niewątpliwie opisane przez autora ozdoby.
Interesują
go szczególnie te spośród nich, które są 'Nyrazem walk ideolo-

gicznych między lud.nośc~ą Delf~natu w XVII wieku. Zastrzegając
się na
po~zątkU a~tyku~u, z~ m~ z~mlerza uwzględnić
czynnika geograficznego,
~a~e au~o~ Jedym~ OpIS mektorych ozdób i ich analizę formalną, pomijając
łch umleJs.cowlem~ ':" przestrzeni
i czasie. Tym się więc tłumaczy brak
opracowama
wszechstronnego,
niektórych zagadnień ' Ja
. k np. pro"
. bardzIej
l .
d'b
i z kruszców, - spod u k CJI regIOna neJ oz o z miej.scowego kryształu
łeczno-gospodarczego
aspektu
tejo. produkcji ' J'eJ' genezy ,JU
rozwo'
.
..
.
l. s t opnla.
rozpowszec h mama Się ozdob wsrod poszczególnych
klas l u d noscl regIOnu
l w poszczegolnych Jego okolicach itp.
Wymie~ione braki sprawiają, że artykuł Pawła Bisch'a posiada wartość
tylko
.
. matenałową
h b d' i .może służyć za podstawę do dalszych b a d'an nau k owych
Slt~gaJącyc
ar zieJ w głąb problematyki.
•

o.

o.

Helena

BULLETIN DE L'INSTITUT
FRAN&lt;;AIS
Nr. 3; juillet 1952. Dakar, IFAN, s. 735-1142.

D'AFRIQUE

•

Przeslawska

NO'IRE

t XIV
"

,

. W.nr. 3, t. XI': "Bulletin
de l'Institut
Francais d'Afrique
Noire" znajdUJą Slę..artYku~y l przyczynki z dziedziny przyrody i geografii, historii,
etnografn oraz Językoznawstwa
tzw. Czarnej Afryki Francuskiej.
. W. art~kule ,,~otes d'archeologie sur Tombouctou" R. M a u n y omawia
hI~tonę kIlku głown~c~ ?~dowli
tego miasta,
a ·mianowicie
meczetów
DJmg~ereb~r, Sankore I Sld I Yahya oraz nie istniejących już pałacu kró:ów
Mandmgo l kasby marokańskiej.
Autor traktuje
pracę swoją jako wstęp
do dalszy~h szczegółowych bada1'I. Podkreślając
trudności związane z oprac~wyw~mem
t~gO te~atu,
wysuwa na plan pierwszy fakt nietrwałości
zab~t~ow archltektomcznych
Timbuktu,
wskutek budowania
ich z gliny
~s~meJąc~ na terenie miasta dawne budowle są, zdaniem R. Mauny, zapewn~
lUZ trzecIm lub czwartym
ich odtworzeniem.
J. P. L e b o e u f i M. R o d \~ s o n.w krótkiej notatce pt. "Le s mosquees
de Fort-Lamy
(Tschad, A. E. F.) poda.Ją wykaz meczetów znajdujących
się
w Fort-Lam:y, głównym mieście Terytorium
Czadu,
'
A: L.e ,r; I c h e .w artykule p. t. "De l'enseignement
arabe feminin en
Ma~ntame.
omawia arabskie nauczanie kobiet w Mauretanii,
przy czym
stwIerd~a,. ze n~ tym obszarze nic są rzadkim zjawiskiem kobiety, znające
na pamlęc długie wersety z koranu.
Li W M~uretanii.
nauka
nie była wyłącznym
przywilejem
chłopców.
c~ne dZIewczęta I obecnie pobierają
naukę u marabutów-kobiet
zdoby
wa'ąc n'I.e.
k'Ie.d y. d"
s"
osc zn.~c~ne wykształcenie.
Na ogół kobiety Mauretanki ą bardZIej OSWIecone mz mne muzułmanki
w Afryce.
cz' Aut~~ ~~awia ~awny r~zwój nauczania kobiet muzułmańskich
i przyj ny pozmeJ~zego
Jego zamku. W Mauretanii,
którą Arabowie zawładnęli
~~; dobre dopler~ w X. w., zastali oni silnie zislamizowaną
ludność ber bet;~Sk~ o znaCZnIe wyzszym od arabskiego
poziomie kulturowym.
Obszar
Wi~ ~skutek swe~o ~do~obnionego pustynnego położenia, pozostał na uboczu
lklch wstrząsow JakIm uległ świat muzułmański. Zachował się tu szereg

�972
dawnych instytucji i zwyczajów, międ~Y. innym~ zwyczaj ks~tał~enia ~obiet,
obecnie głównie rozpowszechniony
wsrod rodow marabutow
! ~bltnych
rodzin wojowników. Program zajęć dziewcząt obejmuje recytowame pewnych ustępów koranu na pamięć, Sirę, czyli biografię
proro~a,
o~ól~e
wiadomości z prawa, poezję i gramatykę. Zakres programu naukI zwęza SIę
lub rozszerza zależnie od stanowiska
społecznego uczącego się dziecka.
Artykuł zamykają wzmianki o kilku naj sławniejszych
uczonych kobietach
m&lt;:.uretańskich. Autor wspomina
między innymi o kobietach-lekarzach.
pochodzących
głównie z rodzip wyspecjalizowanych
w tej umiejętności.
Lekarki te opiekują się wyłącznie kobietami i dziećmi. Niektóre z nich
wyróżniły się w chirurgii.
Najciekawszym
z punktu widzenia etnografii jest artykuł H. L h o t e'a
p. t. "Les boites moulees en peau du Soudan dites «Bata»", z 23 rys. i 6 tab!.
"Bata" są to puzderka kształtowane
ze skóry na formach glinianych. Są
one przedmiotem ożywionego handlu na obszarze Sudanu i Sahary. Liczne
ich okazy znajdują się w wielu muzeach europejskich.
Wyrobem "Bata"
trudni się wyłącznie tubylcza ludność czarna, głównie Haussa. W pracy
biorą udział mężczyźni i kobiety. Do mężczyzn należą cięższe czynności kształtowanie
form i naciąganie skóry, kobiety zajmują się zdobieniem.
Do kształtowania
gliny posługują się długim nożem. Krótkim, szerokim
nlJżem oczyszczają i tną skóry. Do wyrobu "Bata" używana jest skóra
z wielbłądów, wołów, rzadziej kozłów. Przygotowywanie
skór poprzedza
moczenie ich przez' 2~3 dni w wodzie, po czym usuwa się nożem szerść
i resztki mięsa. Z kolei rzemieślnik przystępuje do sporządzenia form glinianych. Kształtuje się je na deseczce, a następnie suszy na słońcu. Dalszym
zabiegiem jest wydrążenie formy nożem. po·:zynając od środka podstawy.
Zostawia się tylko ściimki o grubości mniej więcej 1 cm. Zabieg ten ma na
celu ułatwienie rozbicia i usunięcia niepotrzebnej
już formy po wykonaniu
i ozdobieniu
"Bata". Po wydrążeniu
formy, rzemieślnik
przystępuje
do
kształtowania
na niej skóry, na dolnej jej części, P::&gt;Sypuiąc przed rozpoczęciem tej czynności formę talkiem dla zabezpieczenia
skóry od przylepiania się do gliny. Formę obciągniętą skórą suszy się następnie na słońcu,
po czym obcina się skórę nożem u góry wzdłuż ustalonej linii. Po natarciu
skóry masłem dla łatwiejszego
oddzielenia jej od nakładanego
z kolei
nowego, górnego płata skóry, kształtuje
się z niego pokrywę puzderka.
Na tym kończy się praca mężczyzn. "Bata" przechodzi w ręce kobiet, do
których należy zdobienie puzderek. Zajmują się tym żony, córki lub krewne
'wytwórców, wdrażane do tej pracy od dziecka. Na wstępie przygotowywują
cieniutkie wałeczki z wosku, o średnicy zaledwie 1 mm a długości 10-15 cm.
Wałeczki te nakładają
na puzderko
zaczynając
pracę od wierzchołka.
K$ztałtują z nich koła koncentryczne,
krzyżyki, kółka, spirale itp. Po nałożeniu i umocowaniu wałeczków z wosku zabarwiają
puzderko na kolor
czerwonawy. Barwę tę otrzymują przez moczenie łodygi prosa rdzawego
w wodzie zmieszanej z kryształkami
sody. Barwika tego używa ludność
Sudanu i Sahary do zdobienia skór, tykw, a nawet i do pisania.
Za 'pomocą piórka zanurzonego w barwiku kobieta opryskuje puzderko
w taki sposób, aby barwik pokrył wszystkie miejsca nie osłonięte woskiem.
Po zabarwieniu
przesusza "Bata" w cieniu, a następnie, w kilka godzin

973
później, powtarza zabieg barwienia i suszenia, po czym usuwa się wosk
l rozbija formę glinianą, znajdującą się wewnątrz puzderka.
Auto~ omawia różne rodzaj~ "Bata" wytwarzane
w Agadez. Posiadają
one sw.oJe odrębne nazwy w języku
Haussa,
przejęte
następnie
przez
Tuaregow. "Bata" wykonywane są niemal wyłącznie w Agadez i w Timbuktu.
W innych miejscowościach
wytwórczość ta jest slabo rozwinięta.
Ne. Saharze znany jest dotychczas jeden tylko taki ośrodek wytwórczości
przy ty~ ~echnika wyrobu różni się od techniki stosowanej
w Agadez:
D.c ~doblema puz?erek st?,sują szablony do malowania. Omawiając zagadnJe~le po~hodze~lla "Bat~
~ Ag.adez Lhote stwierdza pewne ich związki
z nIezdobIOnymI naczYnIamI skorzanymi,
spotykanymi
w Sudanie Płdn.
or~z z. powszechn~e używanymi tego rodzaju wyrobami u pasterzy saharyjSklch l u Tua:egow .. W pracy autor opiera się na własnych obserwacjach
l na dostępnej mu hteraturze.
Należy żałować, że nie omawia warunków
pracy r:emieślników
agadeskich i nie mówi nic o układzie miejscowych
stosunkow gospodarczych i społecznych.
Artykuł
J. F o u r n e a u p. t. "Sur des perles anciennes
de pate
de verre provenant de Zanaga (Moyen Congo)" mówi a paciorkach z nieprzezroczystej masy szklanej, pochodzących z Zanaga, w środkowym Kongo.
Tego .tyPU ozdoby s~ ogromnie rozpowszechnione
na obszarze "czarnej"
Afr~kl. A~t?r starał SIę rozwiązać zagadnienie pochodzenia tych paciorków.
a ~lanowIcle, czy są one zabytkiem wytwórczości starożytnego Egiptu czy
tez w~tworem czasów. znacznie późniejszych. Fourneau uważa, ~e w~stępowame ~z~lanych pacIorków egipskich w odległej miejscowości środkowego
Kongo me Jest rzeczą szczególnie zadziwiającą. Wiadomo bowiem, że były
one, wyt:va~za~e w s.tarożytnym Egipcie dla celów wymiany z ludami
ba:'?arzyn,sklml,
u ktorych faraonowie
zaopatrywali
się w niewolników,
kos~ sł?mową, kadzidła i złoto. Drogą dalszych wymian docierały takie
~acI~:kl do wy?rzeży morza Sródziemnego i Czerwonego, do Nubii, TripolIta~ll1, ~a~ary l ;\fryki środkowej aż do wybrzeży Atlantyku. Zdobyły one
soble. wsrod ludo:v nie posiadających
bezpośredniej
styczności z Egiptem
osoblIw~ znaczeme. Zamiłowanie
to wykorzystali
najpierw
Fenicjanie
nastę~~Ie handlarze niewolników, wreszcie kupcy nowożytni różnych naro~
dowo~cl. W .ty~ celu i w Europie, począwszy od XVI w. wytwarzano tego
rodzajU paCIOrkI m. in. w Wenecji i w Niemczech.
A. L e r i c h e w krótkim artykule p. t. "Vocabulair'e du chameau en
Mauritanie:' omawia słownictwo mauretańskie,
odnoszące się do wielbłąd~w. Podaje on około 200 nazw, związanych z tymi zwierzętami, wydziela;oąc.pewnegru~y
słów oznaczające poszczególne okresy z życia wielbłądów
lub Ich hodowlI. Wyodrębnia m. in. nazwy okresów rozwoju wielbłąda.
Osob':ą grup~ stanowi~ liczne bardzo określenia odnoszące się wyłącznie
d? WI~lbłądzICY, do rożnych jej stanów, mleczności, dojenia, karmienia
CIeląt Itp. ?bszcrne. jest również nazewnictwo
związane z poszczególnymi
momentamI h~dowlI .. WY~drębn.ione są. także liczne słowa odnoszące się
~~ tre~ury wIelb.ł~~ow? Jucz~ma, okres lania stad itp. Oddzielną grupę
,t«nowlą słowa rozmcuJące WIelbłądy - wierzchowce.
Do dziedziny wyłącznie językoznawstwa
należą obszerne artykuły _
R. P. C u e no t p. t. ,.Essai de grammaire bobo-oule (dialecte de Massala)" .

�975

974
dialectes du Moyen - Togo", ten ostatni ze słownicz. J B e I' t h o P t. " L es
.
..
h dialektów i 1 mapą·
kiem poszczegolnyc.
danie Ch L e C o e u I' z misji naukoDalej kwartalnik
zadwle:a .sprakwolzUdO'W
Ted'a p t Compte rendu d'une
.
l
zba aUla Języ a
, . ."
.
wej wysłane) ce em
. d' BI'ura Instytutu
Badań Saharyjskich
UUl'g r'" wypOWlC z
k'
N
mission au
I e .'
, tzw
nacJ'onalizacji"
Sahary; notat I
AlgIerze w sprawIe
."
"k
Wersytetu w
d . d . Y zoologl'i etnografii i geografii, wreszcIe krom ę
'bl'
f'czne
z
zle
zm
•
,
.
d .
b J lOgra I
k'
Afryki Czarnej obejmującą
sprawozdama
z zlar tytutu Francus lego
."...
't
n,s ,.
,,, naukowvch omówienia pubhkacj: odczytow I p,
łalnosCJ mIsJI
.,
k
Maria Frankows a

1

BULLETIN DE LA SOCIETE ROYALE BELGE D'ANTHROPOLOGIE
ET DE PREHISTOIRE, Rok 1949-1950, t. LX-LXI,
str. 321.
..
ow ższe czasopismo naukowe, wychodzące w Belgii nakła~em BelglJP
y
..
'
t k' .. Ministerstwa
Oświecenia pubhcznego, poki~j FUnd,aC);
~s~:;;je',
zagadnieniom antropolog 'i i arch"o'ogii;
śWIęcone )es , )
.'
t
. wyłącznie artykuły z tych dwu
na treść jego składają SIę ,za em prawIe

~7:~~~~~

dziedzin n~~o~~~h~a
lata 1949-1950 przynosi, oprócz Statutu i sprawo,Tom . d n' l' z)'azdów organizowanych
przez Societe Royale BeIge zdan z posle ze
ł
b' matyce etno? artykuły
o treści ściśle antropologicznej, 4 ar~yku y °bPro .ew 26 artyku"
.'
b a t materiał archeologIczny ze rany
socjografIczne) oraz
Oba Y,
dokładny przegląd materiałów uzyłach sprawozdawczych.
StanowIą one
ko aliskowych jak
skanych drogą, systematycznie
~u:~~~oan:yc~ ~a~k~~ie
Postatnich 15-20
;również znaleZIsk ?rzypad·~~WYc .k o ..
pozaeuropejskich
w szczególności
lat na tereni.e Belga, Franc)1 oraz raJow·
,
zaś Konga Belgijskie~o..
'.
rodzaju broń i narzędzia krzemienne
Materiały te obeJmUją roznego
""
h i opracowane
są przez
z paleolit~ oraz. pr~ed~ioty
~ ~~o~e~~~~I:~:,Z~~OY,Hasse, Hamal-Nandrin,
specjalistow, takIch Jak. Ange ro,
M. Ophoven i in,
.
.
'
.
t t'
na terenie Afryki
Z zabytkami archeologicznymi
znaleZlOnkY~1os ~~~~um Konga Belgij,
. M a u I' i c e B e c q u a e I' t, us osz
,
znpoznaJą nas.
k ł h' 1 Ubanghien
acquisitien nouveLe pour
skiego w Tervuren, ~ arty ~ ac d' . ette cultur~, 2. Seconde contribution
la connaissance de ll~~entalrel
e ie~-e dans Ie Bassin de la Haute Lulua,
i:l la connais~anc~ de l age, de a p , ,_
de la
ierre dans la region de
3. ContributlOn a la conalss~nce de l,ag~ MP;m~ue 6. Pierres trouees de
Bolobo, 4. Le Likombo, 5, Pierre ~rouee e
'
h ~ I' _ Steles et pierla Cote d'Or et essai d'interpretatlOn;
M. L a ~ a c 't
~ _ L'age des pierres levees fi l'ile de Pacques i P, L e n ck - C e v 1 c
res percees au Congo Oriental.
.
o is znalezisk należących
Są to prace materiałowe
daJące. dokład~y B ~ i 'skiego gdzie istniały
Jo autochtonicznej
kultury na te:'eme ~ong~., eS~~doa, Swiadczą o tym
dwa ośrodki ekspansji kulturowej
- U a~g, I l
l rtu
jak: pięściaki
zna:ezione przedmioty
pochodzące przewazme
z pa eo l , ,

i ostrza jedno- i dwustronne, skrobacze, świdry, drapacze, piłki i rylce oraz
kamienie drążone. Niektóre z tych narzędzi i broni jak "likombo" (ostrze)
są dziś jeszcze przez tubylców używane i stanowią bardzo typowy przykład
stosowania broni jako narzędzi.
Wreszcie, krótki przegląd badań archeologicznych
i ogólne zestawienie
osiągniętych
wyników dotyczących
całokształtu
kultur południowo-afrykańskich
na podstawie
szeregu zbadanych
miejscowości
daje Ha s s e
w artykule "Bibliographie Sud-Africaine".
Równie interesujący
jest materiał
wykopaliskowy
z terE:nu Belgii
i Francji, opracowany w siedemnastu różnych artykułach.
Obejmują one
całokształt prac archeologicznych,
których wyniki pozwa:ają na przeg:ąd
dokonanych znalezisk należących do wszystkich epok, od paleolitu począwszy a skończywszy na średniowieczu
- najnowsze bowiem wykopy pod
fundamentami
zniszczonych w ostatniej wojnie kościołów w Belgii wykryły w różnych miejscowościach
stare zabytki sięgające okresu Karolingów, co nie jest bez znaczenia dla historii architektury
średniowiecza 1.
Spośród wspomnianych opracowań z terenu Belgii na szczególną uwagę
zasługują następujące artykuły:
H. A n g e l r o t h - l, Grande pointe double neolithique, 2. Microlithes du
paleolithique
superieur provenant
des cavernes de Goyet et de Spy.
G, H a s s e - 1. Le debitage du silex du Boulonnais en Basse-Belgique,
2. Outils de potiers pret-et
protohistoriques
trouves
en Be:giąue.
3. Mors de chevaux protohistoriques
en Belgique. A. Un chaudron
en bronze de l'age du bronze trouve li Termonlie. Un vase en ,bronze
trouve fi Wichelen,
H. D a n t i n e - Note sur l'emploi du "quartzite
de Wommersom" aux
temps prehistoriques.
L. E lo y - Grande pointe mousterienne
de Goyet.
M. O p h o v e n et J. H a m a l - N a n d I' i n - Melanges d'archeologie prehistorique.
Przykładowo
omówimy nieco obszerniej artykuł pierwszego z powyższych autorów:
"Microlithes
du paleolithique
superieur
provenant
des
cavernes de Goyet et de Spy", w którym autor daje opis mikrolitów,
drobnych krzemieni należących
do paleoli~u, na które dotychczas mało
zwracano uwagi. Literatura bowiem traktująca
o nich dotyczy raczej okresów późniejszych. Nie można negować, zaznacza Angelroth, że w paleolicie
używano drobnych krzemieni łupanych; ważne też jest by prześledzić rozwój tego przemysłu od początku jego ukazania się, tj. od okresu mustierskiego do końca epoki kamieni, kiedy zanika. Dotychczasowa
metoda
wykopaliskowa
mylnie interpretowała
tę produkcję,
pod'{reśla
autor,
bagatelizowała
ją lub
zgoła ignorowała.
Pr6bując
dokladnie
określić
nazwę "mikrolit" opowiada si,ę autor za stosowaniem jej dla pTzedmiotów
z krzemienia nie przekraczających
swymi rozmiarami 30 mm.
Mikrolity występują zawSze równocześnie z narzędziami o rozmiarach
zv,,":vkłych,Żadna epoka nie charakteryzuje
się wyłącznym używaniem mikrolitów, żadna bowiem rasa ludzka, pisze autor, nie zadawalała
się na1

62

Zob. artykuł

M,

Breuer

-

..Quelques

feu\l1es recenles

en Belgique",

s. 309.

�977
d'
czy bronią wyłącznie mikrolityczną, która występuje ,jak wiadomo
rzę .zIem
leolicie J'ak w mezolicie i neolicie. Znalezione przez autora
zarowno w pa
l
..'
i innych' archeologów okazy dowodzą, że mikr~1ity są ty ko zn:meJszeme:n
arzędzi człowiek bowiem, od paleolItu począwszy, mIał tendencję
zwy kł yc h n
'.
.,.
k
d k"
któ
k
d
dukowania rozmiarow narzędzI. To zJawls o re u CJI,
re wy aOj rewszystkie wczesne okresy produkcji
ludzkiej i które zmierza do form
zu ą
.
d k ..
·t
h
o
mikrolitycznych,
stanowi postęp w techmce pro u CJI pryml ywnyc
sp-

Na marginesie nasuwa się jeszcze następująca
uwaga: tytuł omówionego czasopisma jak i jego treść wskazują na to, że nauka na zachodzie
nadal stosuje tradycyjną
terminologię,
mianowicie:
zamiast "archeologia"
używa wyłącznie terminu "prehistoria";
ta niekonsekwencja
została przez
naszą naukę już przezwyciężona.
Helena Przeslawska

łeczeństw.
W konkluzji zwraca autor uwagę na fakt, że istnienie licznych zabytków archeologicznych
w formacie zwykłym jak i zmniejszonym
ws'kazuje
n' to że oba typy okazów stanowią jednolitą całość i że wobec tego mikroli~y badane być winny w powiązaniu z całokształtem
przedmiotów
krzemiennych znalezionych w obrębie danej stacji archeologicznej.
Słuszna ta
uwaga metodologiczna świadczy o tym, że autor nie poprzestaje na metodzie tradycyjnej,
w której na pierwszy plan wysuwa się szczegółowy opis
i analiza formalna, która nie odpowiada złożonemu rozwojowi zabytków
i wiedzie do schematu poza którym ginie człowiek i jego działalność pro-

"ANTH,ROPOS" Revue Internationale
d'Ethnologie et de Lingulstique.
t. 48 roczmk 1953. (Wyd. Anthropos-Institut,
Szwajcaria).

dukcyjna.
Ta dbałość o właściwe metodologiczne ujęcie zagadnienia
charakteryzuje wszystkie wymienione artykuły i sprawia, że w porównaniu z opracowaniami dotyczącymi zagadnień antropologicznych
czy ogó:nych - jak
np. artykuł
Pierre
A. R a d wan s ki - ~ z i ~ a g e 1'a pt. "Pro.~lemes des
Syntheses de la Science de l'Homme", ktory Jest tytlOWO f~rmal.lStyczn~ ~
dział archeologiczny
omawianego
czasopisma
przedstawIa
mewątpllwle
większą wartość naukową.
Ponadto,
autorzy
poszczególnyc~
a~tyku.łÓW
podają na zakończenie wykazy bibliografii, co pozwala czytelmko.wl ZOrIentować się w całokształcie
publikacji
naukowych,
które ostatmo ukazały
się na zachodzie.
Na zakończenie warto również zwrócić uwagę na trzy niezmiernie interesujące artykuły,
mianowicie:
F. T w i e s s e l m a n n'a pt. "Les representations de l'homme et des animaux quaternaires
decouvertes
en BelgIque", w którym autor omawia przedmioty sztuki paleoli~ycznej, do ~t?rej
zalicza znalezione na terenie Belgii różnorodne
rysunkI przedstawIające
ludzi i zwierzęta, ponadto ozdoby, paciorki i wisiorki oraz figurki kobiece
z kości słoniowej pochodzące z okresu oryniackiego, dalej - artykuł Jeanne
G r i p e k o v e n pt. "L'interpretation
des Yab- Yum ti~hetains",
~mawiający sztukę związaną z różnymi formami kultu na tereme T~betu, 1. wreszcie artykuł G. H a s s e'g o pt. "Le chien Tarasqu~, Ie chIen. ChIhuahua
et Ie culte solaire' les sacrifices des chiens au Mexlque, en Chme, en Europe" - dający ~ historycznym
przekroju
porów~a,:,cze
studi,um dotyczące zagadnienia kultu psa na terenie Meksyku, Chm l w E,:rople. Zaga.dnienie to opracował autor na podstawie licznych eksponatow
wystawlO~
nych w 1940 roku na wystawie czasowej w Króle:V7kich M,:ze~ch Szh~kl
i Historii (Musees Rovaux d'Art et d'Histoire) (mIeJscowoŚCI me podaje).
Zarówno ostatni ~rtykuł
jak i większość opracowań
materiałowych
z dziedziny archeologii posiada liczne i dokładne ilustracje zebranych przed·
miotów zabytkowych,
co niewątpliwie
podnosi ich wartość naukową·

~a 48-y tom czasopisma "Anthropos" złożyły się 3 zeszyty, wydane
koleJ~o ~ .1953 r. (F~s~. 1-2, 3-4, 5-6).
Zewnętrzna,
tradycyjna
szata
Jak rown?ez układ trescI pozostały nadal bez zmian, a więc jak w tomach
poprzedmch.
W .tematyce artykułów, składających
się na zasadniczą treść
tego tom~ na pler,:,szy plan wysuwają się zagadnienia
społeczne, religioz~awcze, .Nzykowe. l .folklorystyczne. Zarówno dobór tematyki jak i metoda
uJmowama. z?ga~men przez większość autorów nacechowane są idealizmem,
często ummeJsza~ącym wartość przedstawianych
materiałów. Działy: A n a'"
1~ c t a et
d ~;1 ~ a m e n t a a także M i s c e l a n e a w każdym z zeszytow -. zawler~Ją, ~a~ zwykle, bardzo interesujące wiadomości o aktualnych
0~krYC1aC~, oSlągn:ęc1ach i publikacjach.
Bywają one podane często między
wle~szaffil wYPo::V1edz.idyskusyijnych lub w lapidarnych
notatkach
działu
.,~nl s C e l a n e a . Kazdy zeszyt zamyka obszerna bibliografia, spis wydawmetw otrzymanych oraz nadesłanych do redakcji czasopism.

P:

Treść l-go zeszytu

stanowią

artykuły:

W. H e i s s i g: Wyparcie szamanizmu
przez lamaizm w XVII wieku
według źródeł mongolskich (A Mongolian Source to the Lamaist Supression
of Shamanism in the 17-th Century).
. .Tema:zapowiedziany
w tytule rozwija autor w oparciu o materiały
?lb.lIografl.cz~e,. d.otyczące właściwie biografii tybetańskiego
lamy "N e y_
l C 1- t o Y l n , zYJącego na przełomie XVII w. Jego to działalność misyjna
na ~zecz buddyzmu
głównie spowodowała
zan:k dawnego, czystego szamam.zmu w Mongolii. Szamanizm
ten wraz z bardziej jeszcze archaicz?ym1 .?ozostałościami .pierwotnych
religii lokalnych, z praktykami
ekstazy
l magli, został wchłomęty przez buddyzm, Zasadniczy impuls dynamice tego
procesu nadały misyjne metody lamy Neyici-Toyin.
Rua

M. P a u weI
n da).

Z

.

s: Zwyczaje

pogrzebowe

w Ruanda

(Osages funebres

au

kań .wyczaJe pogrzebowe, jeszcze współcześnie praktykowane
przez miesz. cow Ruandy (Afryka środk.), noszą cechy wielkiej archaiczności. Zda~l~r;: autora artykułu, mogą one być tożsame ze zwyczajami pogrzebowymi
~l&lt;; w o~res~ przedi proto-historycznego
Europy i Azji. Pozycja w jaką
u. ł~da SIę Ciało zmarłego, przedmioty
jakie wkłada się mu w ręce luh
.
" l spow1Jama
....
.
iumIeszcza
z
. obok .' niego sposoby w1ązama
clała, lIczne
zakazy
wyczaJe, zWIązane z pochówkiem osób zmarłych. zdają się być cechą
62*

�,

~

'j

978
fi
. tylko dla kultury obszaru Ruanda, lecz były niegdyś rozspecy c~n~ me także u wielu ludów obszaru Eurazji. podobnie stosunek
powszec łmonektól'y zginął od uderzenia piorunu, jest charakterystycznie
do zmar ego,
.
. l d
'l
b
.
..
d
t wy J'aką w takim wypadku zaJmuJa u y Wle u o szarow
zbllzony
o pos a
,
•
'
poza Ruandą a nawet poza Afryką·
H. N a c h t i g a 11: Podwyżkowe pochówki W.północnej i środkowej Azji
(Die erhoehte Bestattung in Nord.- und HOc~~sl~n).
.,.
.
Istniał szeroko rozpowszechmony
w AZJI połnoclleJ l srodkoweJ zwyczaj umieszczania zwłok osób zmarłych na konst~uowa~ch
:0 t~g? ~elu
platformach
lub po prostu na drzewach. z~yczaJ ten ,ywa wYJa~many
jako powstały w strefie długich i. ba~dzo. sIlnych ,mrozow, .powodUJą~yC~
głębokie i długotrwałe
zamarzame
ZlemL To. zas :utrudmało
poch0v.:kl
wziemne. Obok tego działała także chęć zabezpIeczema. zwłok przed ZWIerzętami.
Zdaniem
autora
artykułu,
wniosek
ten me da SIę utrzymać
w świetle pełnieljszych materiałów. Pochówki platformowo-palowe
praktykowały prawie wszystkie ludy północnej i środkowej Azji, n.awet w ~~runka:::h, gdzie wymienione czynniki klimatyczne były znac~me ł?godn~e~sze. Istnieje natomiast
interesująca
parale:a
tego zwyczaJu, mlano~cle
Zwyczaj zawieszania lub składania, na odpowiednich palowyc~ pod.wyzsze~
niach, czaszek i kości zabitych zwierząt. Wiąże się to z wier~em~m. ze kO~CI,
jako naj trwalsze z części ciała, niezbędne są do odrodzema SIę .tak z';lerzęcia, jak i człowieka. Obok tego czynnik~em bardzo isto~nym Jest. WIara
i wyobrażenia
o świecie umarłych, w ktorYI? przl~byv.:aJą dusze l skąd
wracają na świat. Są to, względnie były to WIerzema megdyś typowe dla
ludów myśliwskich na obszarze przez auto:a om~wianym. ?ne to .właśnie
spowodowały powstanie praktyk, na podłozu ktor~ch ro.zw:nęłY. SIę zwyczaje pochowków podwyżkowych.
Fakt, że tak WlerZe11'la Jak l ~raktYki
pogrzebowe ludów pasterskich
Azji środkowej są p.od~bne d~ .połnocn~82ljatyckich świadczy, zdaniem autora, o kulturalne]
CIągłOŚCI l zasadmczym kulturowym
pokrewieństwie
tych ludów.
M. Van

o v e r b e r.g h: Religia

i magia

Isnegów

(Religion

and Magle

among the Isneg).
.
.
Przedmiotem artykułu jest opis wyobrażeń duchów oraz OplS zabl~gó:v
i praktyk magicznych ludu [sneg, zamieszkałego
w górzystym relon1e
Luzon'u

(Filipiny).

J. H a e k e l: Przyczynki do kulturowego uwal'stwienia w Brazylii /Neue
Beitraege zur Kulturschichtung
Brasiliens/.
Jest to dokończenie rozprawy, której część pierwsza została wyd~u~owana w 47-ym t. "Anthropos'u" (s. 96,3-991). Niniejsza część, podobme Jak
poprzednia, zawiera niezmiernie interesujące mate~iały, ~tnogr~ficzne, dotyczące szeregu brazylijskich
ludów, a w szczegolnoscl ludow ~ o.r o r o,
Kar a j a i T u p i. Wnioski, jakie autor wyprowadza
po zestawIemu szeregu danych etnograficznych,
wskazują na fakt, że u. podstaw kultur l.udów wschodnio-brazylijskich
leży dawna kultura myśhwska, która rozmesiona po szerokim obszarze Brazylii, przyjęła różne warianty. Ta najdaw-

T
r,'

j'

979
niej sza kultura
łowców przyniesiona
została
do Ameryki południowej
z kontynentu
północnego. Przyjęcie tego wspólnego podłoża kulturowego
wyjaśnia i tłumaczy wiele wspólnych składników
w kulturach
poszczególnych ludów brazylijskich,
co autor wykazuje na przykładzie
ludów
B o r o r o, Kar a j a, G e, T u p i i i. Zetknięcie się z ludami o kulturze
wyższej, zwłaszcza z wyżyny peruwiańskiej
spowodowało
zróżnicowania
m. i. przejęcie kopieniactwa Wyodrębione przez W. S c h m i d t a w 1913 r.
"totemistyczne"
oraz "wolno-macierzyste"
kręgi kulturowe przedandY.iskiej
(zachodniej) części Ameryki połudn., nie dadzą się nadal utrzymać. Dwuklasowe kultury totemistyczne i quasi-totemistyczne
w Ameryce tropikalnej zdają się być ze sobą wewnętrznie powiązane. Zarazem są one właściwe
ludom kopieniaczym. Jednak nie da się stwierdzić ich wyrastania
z konkretnej warstwy kulturowej, jakie autor na tym obszarze wyróżnia. Cechy
matriarchatu
występują tu w sposób nierówny i w zależności od stopnia
rozwoju u różnych ludów, w różnych przejawiają
się formach. Występudące tu również tajne związki mężczyzn także wyrastają
z dawniejszej
warstwy kulturowej.
Za taką autor uważa kulturę ustroju macierzystego.
W końcowej części artykułu
autor rozważa możliwość pochodzenia
poszczególnych składników kulturowych ze Starego Świata i przeniesienia ich
drogą kontaktów
transpacyficznych.
Ilość argumentów
przemawiających
na korzyść tej hipotezy stale wzrasta, mimo to autor wstrzymuje się jeszcze
od ostatecznej na temat ten wypowiedzi.
Wnioski końcowe, podsumowujące rozprawę, zestawia autor w precyzyjnie
sformułowanych
punktach,
wskazując w zakończeniu, że szereg jeszcze zagadnień kulturowych z obszaru
południowo-amerykańskiego
należy I'lozwiązać, zan:m zostaną zapełnione
luki i rozwiązane wątpliwości związa.ne z historią kultury tego obszaru.
F. J. N i c o l a s: Opowiadanie z refrenem śpiewanym z E l a w Górnej
Wolcie (Un conte a refl'a,jnC'hal11tE~,des l'Ela de la Haute-Volta
(A. O. F.)).
W języku "e l e" ten typ folklorystycznego
utworu nosi nazwę "esonu".
Tok opowiadania przeplata się z refrenem, który w odpowiednich moment"ch podchwytuje i śpiewa audytorium, słuchające narratora. Treść refrenu.
oczywiście, sensem swoim uzupełnia tekst opowiadania. Autor przedstawia
oryginalny dokument folklorystyczny w fonetycznej transkrypcji
i dos~ownym tłumaczeniu. Opowiastka przedstawia
bajeczkę o dwóch turkawkach.
z których jedna kradnie drugiej 'pisklę. Powołany sędzia stawia przed tur~
kawkami gliniane dzbany, rozstrzygając, że ta jest matką pisklęcia i ta je
ofrzyma, która łzami dzban taki napełni.
R. M. B e l' n d t: Jeden dzień z życia D i e ri, przed jego zetknięciem
się z cudzoziemcami (A Day in the Life of a Dieri Man before Alien Contact).
Andrzej Di b a n a. 58-letni Australczyk
z plemienia Dieri. w czasie
swego pobytu w lecznicy w Adelaidzie, opowiedział o swoim życiu, o stosunkach i zwyczajach ludu Dieri. Ze współudziałem
T. Vo g e l s a n g'a.
znającego język Dieri, opowiadanie
to ujęte zostało w opis jednego ze
zwykłych. codziennych dni, jakie ów Dibana przeżywał w koczującej grll-

�ie współplemieńców,
zanim zetknął się z cywilizacją białych. Na margi~esie wspomnień i refleksji, w opisie tym niezwykły autor odtwarza obraz
codziennych zajęć łowcy z grupy Dieri, jego uciech, trosk, obaw i wzruszeń. A obok tego widać dość wyraźnie obraz stosunków rodzinnych, gospodarczych i organizacyjno-plemiennych.
Powstał w ten sposób oryginalny
dokument, tym wartościowszy, że napisany w dokładnej transkrypcji
fonetycznej

przy udziale

Dibany.

D. S Ich r o e d e r: Religia Tujów z obszaru
Sining (Kuku-nor)
(Zm
Religion del' Tujen des Sininggebiets).
Jest to końcowa część pracy, której rozdziały poprzednie zostały umieszczone w 47-ym tomie czasop. "Anthropos" (s. 1-79. 620-658, 822-870).
Religia Tujów nie przedstawia
jednolitego, zwartego kompleksu. Spleciona jest z różnych, co do pochodzenia, wątków. Jest to wynikiem geograficznej sytuacji
obszaru
Tujów oraz licznych kontaktów
kulturowych
z ościennymi ludami, a w szczególności z Chinami. Najsilniejszym z procesów religijnych
na tym obszarze była, wyrównawczo
działająca, fala
lamaizmu. Wchłonęła ona wątki dawnych kultów oraz wierzenia i praktyki szamanizmu. Badania tych coraz niklejszych śladów kultowych możnaby, zdaniem autora, wykorzystać
dla poszukiwań etnogenetycznych
i d~-a
odtworzenia dziejów tego obszaru, zwłaszcza gdyby w kierunku tym takze
wykorzystano materiały językowe i ludową literaturę tego obszaru. Wielce
pomocnymi mogą w tym być także chińskie źródła pisane. Tymczasem
jednak liczyć się należy z bardzo szybkim zanikiem kulturowej
odrębności
Tuj ów, pod wpływem otaczającego ich żywiołu chińskiego. Nie chodzi tu
o jakąś ekspansję czy polityczny podbój a1bo podporządkowanie
Tujów,
lecz o zwyczajny proces wyrównawczy,
w którym to, co stare ustępuje
przed tym, co nowe i pos'tępowe, tak jak drewniana socha ustąpiła przed
pługiem. "Kiedy wnukowie obecnych Tujów, pisze autor, staną się dziadkami, zasięg chińskiej kultury wzrośnie o nowy obszar, który od innych
chińskich prowincji będzie się różnił tylko podobnie jak według chińskiego
przysłowia prowincje Chin: Co dziesięć mil inna mowa. co IstO - zwyczaj.
A przecież mimo to, wszystko to Chińczycy".

M i c r o - B i b l i o t e k a A n t h r o p o s'u:
Rękopisy niektórych prac, nadsyłanych do redakcji są obszerne, często
wysoce wartościowe,
ale dotyczą zagadnień,
interesują1cych stosunkowo
szczupłą garstkę specjalistów. Prace te nie mogą zatem być drukowane na
łamach czasopisma. Tym niemniej redakcja zdecydowała się wydawać je
w postaci fotokopii filmowych, na taśmach 35 mm, które łatwo można o~:
czytywać przy pomocy niewielkiego, domowego rzutnika. W tej kategorll
wydawnictw
ukazały się m. i. słowniki i gramatyki
trzech papuaskich
języków, mianowicie języka ,.g e n d e" (A. Aufeningers), c h im b u (A. Schaefer) i jęz. "m u l' i k" (J. Schmidt).
Z ciekawszych notatek w dziale "Analecta
et Additamenta"
zeszytu l-go wymienić należy kilka. Pierwsza z nich to E. A. W o l' m s'auwagi na temat austra-lijskich. obrzę-dowych b~bnóVl'. trąbek i słupów. &lt;po-

czynione na marginesie książki R. M. oraz C. H. - B e l' n d t'ó w "Sexual
Behavior in Western Arnhem Land" (New York, 1951).
Druga z nich - to omówienie wyników, -jakie daje tzw. "kalendarz
atomowy". Zrazu entuzjastycznie
rozreklamowane
próby datowania archeologicznych materiałów o strukturze
organicznej, przez zastosowanie urządzenia, którego podstawą jest radioaktywny
izotop węglowy, zwany c-l4,
nasuwa obecnie wątpliwości. Wahania wyznaczników
czasowych są dość
znaczne i niekiedy odbiegają od dat ustalanych inną metodą. W sumarycznej ocenie, autor notatki K. J. N a l' l' wnoskuje.
że zanim archeologia
i paleontologia będą mogły opierać próby datowania na omawianym wynalazku, doświadczenia i badania nad stosowaniem c-l4 muszą ulec znacznemu pogłębieniu i udoskonaleniu.
Do interesujących
etnografa
uwag zaliczyć także należy
notatkę
K. J e t t m a r'a na temat początków hodowli rena a to w związku z radziecką ekspedycją chakaską - L. R. K y s l a k o w'a w 1950 r. (Sovietskaja Etnografija, 2/19'52, s. 3;9-49).
Drugi z kolei zeszy't "A n t h
kuły i rozprawy:

l'

o P o s'u" w 1953 r. zawiera

nast.

arty-

Th. A. S e e b o k: Konstrukcja
i treść magicznych zaklęć Czeremis6w
(The Structure and Content of Cheremis Charms) Cz. r.
Słowo "charm", użyte przez autora rozprawy w jej tytule odpowiada
znaczeniem
łacińskiemu
"i n c a n t a t i o e t a d j u l' a t i o m a g i c aU.
W rozprawie tej przedstawiona
jest psycho-socjologiczna
metoda
analizy
folkloru oraz logiki ,tzw. "myślenia magicznego". Tematem analizy, demonstrowanej przez autora, są formy słowne, mówione i śpiewane, jako zabieg magiczny, u Czeremisów, podstawy ich związków logicznych i semantycznych. Metodę tę au tor nazywa a n a l i z ą s t l' U k t u l' o W ą. Idealizm
tej metody czyni ją powierzchowną.
Autor nie sięga do ekonomicznego,
materialnego
podłoża, z którego wyrasta
semantyka
pojęć, uźywanych
w magicznych formułach i śpiewanych zaklęciach.
J. I t t ID a n n: Księżyc i miesi,ące w zachodnim Kamerunie (Mond und
Monate im vorderen ,Kamerun).
Księżyc zajmuje wyobraźnię
tubylców Kamerunu
w stopniu daleko
większym aniżeli którekolwiek
z innych ciał niebieskich. Fakt ten zdaje
się wynikać z mnogości form i różnych zabarwień w jakich księżyc się ukazuje. To też według wyobrażeń tamtejszego ludu, tok codziennych zdarzeń
pozostaje w stałym związku z księżycem. Fazy i okresy księżycowe stały się
więc kalendarzem czynności gospodarczych i cyklów życia społecznego i rodzinnego.
U. R. E h l' e n f e l s: Pokrewieństwa
ludu K h a s i w czterech tamto
dialektach. (K h a s i K:mhip in four Dialects).
Autor referuje wyniki terenowych badań nad systemem pokrewieństwa
ludu Khasi w Indiach, na pograniczu Assamu. Nazewnictwo różnych stopni
i stosunków pokrewieństwa
zestawia on w 4-ch kolumnach, zawierających
znaczeniowe odpowiedniki w 4-ch dialektach językowych tamt. ludu.

�983

982

:l

:f

d

A. G e r s t n e r: Z życia i społecznych stosunków
ludu We wa e kB o i k i n w północno-wschodniej
Nowej Gwinei (Aus dem Gemeinschaftsleben der Wewaek-Boikin-Leute,
Nord-Ost Neuguinea).
Autor ogłosi! już kilka artykułów na temat ludu Wewaek-Boikin.
Tym
razem daje w krótkim zarysie opis życia w tamtejszych wsiach, opis totemistycznej, dwuklasowej
organizacji, stosunków własności, zwyczajów wojennych itp. Ciąg dalszy tego artykułu drukowany
jest w 3-im zeszycie
czasopisma Anthropos 48-go tomu (1953).

M. Van o v e r ob e r g h: Religia i magia I s n e g ó w (Heligion and Magic among the Isneg.)
Jest to ciąg dalszy artykułu, zapoczątkowanego
w poprzednim zeszycie
Anthroposu.
Niniejsza,
druga część, zawiera opisy edukacji,
ceremonii
wyświęcania oraz czynności tamto czarowników, zwanych w języku Isnegów
"d or a l' a k i t". Z kolei następuje omówienie niektórych zabiegów, wykony-'
wanych przez czarownika, opis zakazów. jakie go obowiązują oraz pozycji
społecznej, jaką zajmuje.

F. N i c o l a s: Etnograficzne teksty ze wschodniej części T a m a j e q des
lullemeden (Texts ethnographiques
de T a m a j e q des lullemeden de l'est.)
Teksty te zebrał autor wśród Tuaregów kolonii francuskiej na obszarze
dorzeczarz.
Nigru. Zawierają
one interesujące
wypowiedzi tubylców na
temat ich pasterskiego
trybu życia, techniki wypasania stad na stepowopustynnych obszarach i wędrówek ze stadami, oraz na temat stosunków
z innymi, sąsiedZJkimi grupami, wreszcie o hodowanych zwierzętach, o dzikich zwierzętach pustyni, o psach, polowaniach oraz o osiadłym trybie życia
grup, zajmujących się rolnictwem w oazach. Teksty spisane są w języku
tuareskim
w fonetycznej
transkryplcji
z tłumaczeniem
dosłownym oraz
stylizowanym.

H. A u f e n a n ge r: Próby tekstów języka Nondugi (Środkowa Nowa
Gwinea) [Textproben
der Nondugl-Sprache
(Zentral Neu-Guinea)].
Autor przedstawia
fonetyczną transkrypcję
trzech podań tubylczych
z Nowej Gwinei, zebranych u ludu W i l k a n e. Tytuły OIPowiadań: "Zemsta
obrażonej kobiety", "Dlaczego ludzie muszą umierać" i "Zarłoczna staruszka". Teksty objaśnione
są dosłownymi
oraz stylizowanymi
objaśnieniami w jęz.niernieckim.

A. F r o e l i c h: Heligijne pogiądy H am b u k u s z u z nad Okawango
(Heligioese Anschauungen
der Hambukuschen
am Akawango im noerdlichen Suedwest-Afrika).
Na treść artykułu składają się: Główne wiadomości o grupie Hambukuszu (grupa murzo Bantu nad rz. Okawango). Nazwa naczelnego bóstwa.
Znaczenie tej: nazwy i jej pochodzenie. Stosunek owego bóstwa do ludzi
i ludzi do tego bóstwa.

I:.

t

li

W. H e i s s i g: Wyparcie szamanizmu przez lamaizm w XVII wieku
w świetle źródeł mongolskich.)
(A. Mongolian Source to the Lamaist SUPlPression of Shamanism) (Dokończenie.)
Artykuł zapoczątkowany w poprzednim zeszycie Anthroposu, omówiony
został poprzednio jako całość.
A. V. G a b a 'i n: Treść i znaczenie starot u reckich napisów (Inhalt und
Bedeutung del' alttuerkischen
Inschriften.)
Najstarszym dokumentem starotureckiego
pisma są napisy runiczne na
kamiennych nagrobkach, znajdowanych w Azji środkowej, m. i. w stepowej
krainie U i g u r, w okolicy T a n g - T u w a, w okolicy M i n u s i n s k a, jeziora B a łka s z, rzeki L e n y i in. Napisy te ryte są na kamieniach kształtu
niewielkich
obelisków. Treścią ich są zazwyczaj krótkie, lapidarne
informac:je o zmarłym. Nad napisem bywa często wyryty rysunek jakiegoś
zwierzęcia lub inny, z kilku pros'tych kresek złożony znak. Studium nad
tymi napisami pozwala w pewnym stopniu na odtworzenie początkowych
faz rozwojowych tureckich ludów.

J

H. E. D l' i vel': Przestrzenny
i czasowy zasięg instrumentu
muzycznego ,,1' a s p" - w Ameryce (The Spatial and Temporal Distribution of the
Musical R'łsp in the New World.).
Instrument
zwany przez autora "Hasp", zdaje się być czymś w rodzaju
muzycznej piły. Autor niestety nie podaje bliżej szczegółowej konstrukcji
owego instrumentu,
omawiając jedynie jego zasięg w czasie oj przestrzeni
na kontynencie amerykańskim.
F. J. E z a n n s: Kilka przys'łowi, zebranych w F a d i'O u t. (Quelques
proverbes serer recuellis li Fadiout (senegal).
Teksty przysłowi, są podane w brzmieniu oryginalnym w transkrypcji
fonetycznej, opartej na wymowie francuskiej
oraz wy1jaśnione dosłownym.
stylizowanym tłumaczeniem.
Th. Vel' h o e v e n: Mikrolityczna kultura centralnej i zachodniej części
wyspy F l o l' e s (Ellie Mikrolithenkulturin
Mi.ttel- lUnd West- Flores.)
Artykuł informuje
o wynikach :poszukiwań śladów archeologicznych
tzw. kultury mikrolitycznej na wyspie Flores. Znaleziska wymienionej kultury wskazują zresztą na jej szeroki zasięg, obejmujący prócz wysp Indonezji także Filipiny. Autor przedstawia
zarazem na 6-u tablicach bogaty
i dobrze wykonany materiał ilustracyjny.
F. Bornemann:
H. E. Kauffmann'a
Pieśni ze Wzgórz Naga.
&lt;H. E. Kauffmanns Songs of the Naga Hills.)
Autor omawia zbiorek pieśni, zebranych przez H. E. Kauffmann'a wśród
ludu ze Wzgórz Naga z okazji etnograficznej ekspedycji na obszar Naga w roku 1936/37, w której Kauffmann brał m. i. udział.
A. B u r g m a n n: Słownik i gramatyka
języka Nondugi z centralnej
Nowej Gwinei. - H. A u f e n a n g e r'a. (H. A u f e n a n g e l' s Vokabular
und Grammatik del' Nondugl-Sprache
in Central-Neuguinea.)

�984
Jest to omówienie 5-go tomu Micro-Biblioteki
Anthroposu, traktującego o języku Nondugl. Jest to zagadnienie bardzo specjalistyczne,
językoznawcze.

,.
r

~.

w. S c h m i d t: Dawna religia Mongołów za panowania Czyngizyd6w
według N. P a 11 i s e n'a (N. P a 11 is e n: Die alte Religion der mongolischen
Volkes waehrend der Herrschaft der Tschingisiden.)
Jest to również omówienie jednej z prac, wydanej w ramach MicroBiblioteki Anthropos'u, mianowicie tomu 7-go, będącego, zdaniem referenta,
dość poważnym przyczynkiem do zagadnień relig:oznawstwa
i mongolistyki
W dziele A n a l e c t a et A d d i t a m e n t a - z ciekawszych notatek,
interesujących
etnografa, na:eżałoby wymienić artykuł C. Albisettiego, opisujący wioskę Bororo, artykuł H. E. Kaufmanna na temat śpichrzów ryżowych u ludu Naga oraz relację T. M. Hermanns'a o iPoliandrii w Tybecie.
Ten ostatni artykuł jest tym cenniejszy, że prostuje i uchyla niektóre, mocno
rozpowszechnione,
a przecież błędne relacje o charakterze
i przyczynach
poliandrii w Tybecie i rzekomo znacznym tam rozpowszechnieniu
tej formy
trałżeństwa.
Dział M i s c e l a n e a zawiera szereg interesujących
notatek,
poczynionych z okazji publikacji różnych prac, ogólnie dotyczących historii
kultury.
Trzeci i ostatni zeszyt 48-go tomu Anthroposu zawiera na wstępie zamieszczone 4-y indeksy: Indeks autorów, indeks geograficzny i rzeczowy
oraz 'indeks ilustracji, - odnoszące się do całego tomu 48-go tego czasopisma.
Cykl artykułów
otwiera rozprawa A. E. J e n s e n'a: - Dwuklasowe
(dualne) systemy w północno-wschodniej
Afryce (Dual-Sy·steme in NordOst-Afrika.)
'Istnienie dwuklasowego podziału grup plemiennych sygnalizowano najwcześniej z obszaru ludów melanezyjskich i australijskich,
a następnie u ludów amerY'kańskich. Stosunkowo niedawno ukazały się iPublikacje wyników
badań afrykańskich,
gdzie stwierdzono również ślady dwuklasowej organizacji plemiennej w Afryce. A. E. Je 11 s e n był jednym z uczestników południowo-abisyńskiej
ekspedycji niemieckiej, zorganizowanej przez Instytut
L Frobeniusa w latach 1950-1952. Zebrał on, między innymi, materiały,
świadczące o istnieniu organizacji dwuklasowej
u ludów południowo-abisyńskich, a także z obszaru Erytrei. Autor stwierdza, że dwuklasowy
system jest właściwy starożytnej kulturze nilotyckiej, która nawarstwiła
się
na jeszcze starsze podłoże kulturowe - pre-nilotyckie.
Owa kultura nilotycka wniosła na ten obszar, obok uprawy zbóż, hodowli bydła rogatego i i.,
omawianą przez autora organizację plemienną.
Polegała ona na tym, że
plemię dzieląc się na klany, tworzyło zarazem dwie klasy. Poszczególne
klany przynależały do jednej z tych klas. Małżeństwo mogło być zawierane
jedynie między członkami dwóch różnych klas; w tym znaczeniu obowiązy\1I!ułaegzogamia. Ale podział na dwie klasy wyrażał się nietylko w normach,
dotyczących zawierania małżeństw. Liczne zwyczaje obrzędy, a nawet zgrupowania domów mieszkalnych i niekiedy posiadanie dwóch odrębnych kacyków - były wyrazem tego dualnego systemu. Podział ten uległ naog6ł

985
dość silnemu zatarciu. Pozostały jednak ,mniej lub więcej wyraźne jego
ślady. Zdaniem autora, nilotycka fala kulturowa, która omawiany tu system
dwuklasowy rozniosła po Afryce, sięgnęła aż do Rodezji. Autor przypuszcza
więc, że ślady tego systemu możnaby odnaleźć także w kulturze Hotentotów
i ludu Herero.
Th. A. S e b e o kiL.
H. O l' Z a k: Konstrukcja i treść magicznych zaklęć Czeremisów. (The Structure and Content of Cheremis Charms) Cz.2-ga.
Artykuł jest dokończeniem rOZIPrawy, któraj część 1-szą wydrukowano
w 2-im zeszycie 48-go tomu. Artykuł omówiony został poprzednio
jako
całość.
K. J. N a r 1': Do zagadnienia staro-paleolitycznych
kręgów kulturowych
(Zur Frage alt-palaeolitischer
Kultur-Kreise.)
Autor krytycznie
analizuje
archeologiczne
periodyzacje
H. O b e l' m a i e r'a oraz H. B l' e u i 1'a. Analizie poddaje również techniki obróbki
kamienia wyróżniane przez archeologów dla okresu omawianego przez autora. Celem tych dociekań jest stwierdzenie, czy przeciwstawianie
"techniki"
- wzgl. "przemysłu
- tłuków pięściowych"
(FausfJkeile) technice wzgl.
przemysłowi odłamkowemu
- jest dostatecznie uzasadnione w tym senSle, że dwie te techniki reprezentują dwie różne kultury, w znaczeniu dwóch
różnych kręgów kulturowych.
SIedząc przestrzenny i chronologiczny zasięg
występowania
odnośnych reliktów, autor stawia hipotezę, w myśl której
oba te przemysły pozostają w genetycznym ze sobą związku, i że drugi z nich
jest wariantem pierwszego. Hipotezę tę popiera autor szczegółowym zesta-'
wieniem materiałów dowodowych, zarazem zastrzegając jednak, że ma ona
charakter hipotezy roboczej, która, jego zdaniem niegorzej jest uzasadniona
niż hipoteza Obermaiera. Natomiast proponulje on aby pojęcie "kręgu kulturowego" zastąpić pOJęciem "przemysł" - wtedy, gdy mamy do czynienia
jedynie z resztkami
narzędzi kamiennych,
stanowiących
zaledwie jeden
zt&gt; składników owej dawnej kultury. Pojęcie ",kręgu kulturowego"
jest bowiem w takim przypadku używane niewłaściwie. gdyż nawet w sensie arche~
ologicznym, określa ono ugrupowanie przestrzenno-czasowe
całego szeregu
elementów kulturowych.
A. G e r s t n e 1': Z życia i społecznych stosu:nków ludu We wa e kB o i k i n w półno'cno-wschodniej
Nowej Gwinei. (Aus dem Gemeinschaftsleben der Wewaek-Boikin-Leute,
Nord-Ost Neuguinea.) Cz. II-,ga.
Jest to dokończenie artykułu, którego l-sza część została opublikowana
w zeszycie 2-im 48-go tomu "Anthroposu". Na treść tego artykułu składają
się opisy, dotyczące święta Yam, święta palmy Sago i święta orzechów Be~
te:u, a nadto święto owoców drzewa Ton (w miejscowym języku "waf e u"). Autor przytacza zarazem mity o pochodzeniu Yam. W zakończeniu
podaje autor opis dawnych wojennych uroczystości. Notatki te pochodzą
z zapisów terenowych, które autor zebrał przy okazji pracy misyjnej na
Nowej Gwinei.
J. J. H o n i g m a n n: Organizacja społeczna Indian C l' e e z Attawapiskat. (Social Organisation of the Attawapiskat
Cree Tnd;ans.)

�---

986
Autor referuje wyniki badań terenowych, prowadzonych
przez niego
wśród Indian C l' e e nad jeziorem Ontario w Kanadzie. Podaje on przede
wszystkim zestawienie określeń, używanych przez wymienionych Indian na
oznaczenie różnych stopni pokrewieństwa.
Z kolei przechodzi do omówienia
ich współczesnej organizacji, rozmieszczenia siedzib, stosunków pokrewieństwa i stosunków rodzinnych. Autor ujmuje zagadnienie raczej socjologicznie.
O'pierając się w swoich wnioskach na metodzie analizy organizacji społecznych, rozwiniętej
przez amerykańskiego
socjo-etnografa
- G. P. M u l' d o c k a. (Social Structure, New York, 1949).
.
G. L e h m a c h e r: D a g d e, główne z irlandzkich bóstw. (Der Dadge.
das Haupt der irische Goetter.)
W ludowych wierzeniach
i folklorze nazwa bóstwa D a g d e uległa
zapomnieniu i zatarciu. Znaczenie tej nazwy, jak również miejsce, jakie
bóstwo o tej nazwie zajmowało na Olimpie staro-irlandzkich
bogów, wynika
z dawnych, północnych sag. Autor wydobył z materiałów bibliograficznych
to, co stanowi cechy wymienionego bóstwa oraz wskazuje na więzy jego
pokrewieństwa
z innymi postaciami irlandzkiego panteonu.

.

"

..
"

!
!

,

J. U l b l' i c h: Kopanie studni w górach Tu-men-tzu
(prow. Kan su.
Chiny zach.) [Brunnengraben
in den Tu-men-tzu
- Bergen (prov. Kansu
West-:China)].
Ludowe spo'soby na poszukiwanie żył wodnych w ziemi dla oznaczenia
miejsca na studnię, w Górach Tu-men-tzu, są jeszcze na ogół bardzo prymitywne. Trudności jakie wynikają z braku właściwych umiejętności tego
rodzaju poszukiwań, zwiększa dodatkowo górzystość terenu i cechy glebowego podłoża. Skutkiem tego jest niedostateczna
ilość studzien, często zresztą wadliwie umiejscowionych
oraz zbyt słabe zaopatrzenie tamto okolic
w wodę. Interesujące są podane przez autora opisy metod chińskich geomantów i poszukiwaczy wody, stosowanych na oznaczenie miejsca na studnię·
Samo kopanie studni odbywa się w sposób podobny jak i w Europie. Trzeba
jednak dodać, że studnie tam kopane sięgają na 40 do 50 metrów w głąb
ziemi a średnica otworu wynosi około 1 metr. Ściany studni ścina się pionuwo i gładko. Do usuwania ziemi i kamieni a także do spuszczania i wyciągania robotników,
kopiących studnię buduje się na powierzchni
nad
krawędzią, rusztowanie z umieszczonym w nim wałem korbowym, liną i koszem. Po wykopaniu, umacnia się krawędź studni drewnianym oszalowaniem
albo obmurowaniem.
Niekiedy z powodu piaszczystości ścian studni, drewniane oszalowanie, zabezpieczające przed osypywaniem się ziemi, sięgać musi
znacznie w głąb studni. Ukończenie kopania studni z wynikiem pomyślnym
kończy uroczystość. w czasie której studnię skrapia się krwią zabitego
na ten cel, koguta.
H. P o h l h a u s e n: Do zagadnienia o pochodzeniu Lapończyków. (Zur
Frage nach del' Herkunft del' Lappen.)
zagadnieniu temu poświęcono już wiele prac. Mimo to zdaje się ono być
nadal nierozstrzygniętym.
Według jedne; z hipotez, do które; autor tego
artykułu
nawiązuje.
Lapończycy są dalekimi potomkami
ludności, która
"przezimowała"
ostatni okres zlodowacenia Europy. w stosunkowo łagod-

...

_-_.

987
nym klimacie
nadmorskiego
pasa
zachodniej
Skandynawii.
Zdaniem
K B W i k l u n d 'a ludność ta żyła zrazu z rybactwa i łowów na zwierzynę
m~rską. Z czasem jednak rozwinęła się tam hodowla renów i to w dwóch
zasadniczych formach, jako hodowla na wpół-koczownicza
na południu, oraz
jako hodowla całkowicie nomadyczna
na północy. Zetknięcie
się owej
łudności z Neńcami europejskimi, pozwo,Jiło tym ostatnim przejąć hodowlę
rena w jej południowej postaci.
Autor artykułu poddaje założenia tej hipotezy krytycznej analizie. Stawia więc pytanie: czy wolna od zlodowacenia strefa przybrzeżna Skandynawii mogła być zaludniona w okresie ostatniego zlodowacenia
Europy,
jeśli tak, czy była zaludniona i jakie są na to dowody a wreszcie, jeśli była
zaludniona, skąd mogła przybyć tam owa ewentualna
ludność. Porównując odpowiedzi na te pytania autor zestawia szereg możliwości, z których
jako wysoce prawdopodobną
określa tę, w myśl której, pierwotn •• ludność
owej strefy przybyła tam z Europy zachodniej. Byli to łowcy renów. Ludność ta, według autora, znalazłszy się w strefie nadmorskiej, zajmowała się
również łowami na morską zwierzynę. Stworzyła ona swoistą dla siebie
kulturę materialną, w skład której wchodziły elementy takie, jak ziemianki
okrągłe względnie szałasy budowane z kamienia, w typie eskimoskich "iglo"
(gdyż ludność ta żyła trybem osiadłym), harpuny z zadziorami, skórzane,
lekkie łodzie, tranowe lampy do oświetlania wnętrza domostw. Kultura ta,
wnioskuje autor, musiała pozostawić po sobie ślady, widoczne jeszcze we
współczesnej ludowej kulturze na tym obszarze. Autor wymienia więc kamienne szałasy, tranowe lampy itp., spotykane w Skandynawii, dopatrując
się w tych przedmiotach reliktów z owej naj dawniejszej kultury tego obszaru.
.
.
Kulturę lapońską uważa Ijednak autor za dopiero czwarte z kolei nawarstwienie
kulturowe w Skandynawii.
Nie rozstrzygając
samego zagadnienia o rasowym pochodzeniu Lapończyków, wymienia on szereg składników 'ich kultury, które wykazują bardzo ścisłe powiązania z kulturami ludów syberyjskiego kręgu pófnQl~nego. To też w końcowyoh wnioskach daje
autor wyraz idei, że należałoby szczegółowo ZJbadać, co w kulturze Lapo'ńczyków jest wspólne z kulturą ludów syberyjskich, co w niej jest pochodzenia fińskiego a co północno-germańskiego
oraz co ewentualnie
może nawiązywać do wymienionej
wyżej, owej hipotetycznej
kultury
ludności
okresu dyluwialnego. Zdaniem autora, kultura Lapończyków jest raczej syntezą składników, z jednej strony syberyjskich,
z drugiej strony finskich
i północno-germańskich.
,,0 ile punkt ciężkości od strony językowej leży
w strefie (ugro-)finskiej, a od strony rasowej w specyficznie lapońskim odcinku, o tyle pod względem kulturowym,
punktu ciężkości szukać należy
w strefie syberyjskiej",
pisze autor w zakończeniu artykułu.
D. V. G o a l: Rytuały związane z okresem dojrzewania
u Ba- Yaka.
(Puberteitsriten
bij de Ba- Yaka.)
Przedmiotem obszernego omówienia są w tym artykule obrzędy, związane z inicjacyjnymi praktykami w okresie dojrzewania płciowego młodzieży
szczepu B a - Yak a z okolicy Kwango (Kongo. Afryka). Artykuł napisany
w jęz. holenderskim.

�989

988
R. de N e b e s k y - Woj k o wi t z: Legenda Lepchów o budowie wieży.
(Die Legende vom Turmbau der L e p c h a.)
Legenda Lepchów przypomina w swoim zasadniczym zrębie biblij:1ą
legendę o budowie wieży Babel. Szczególnie jednak interesującą
okolicznością jest w niej to, że wieża ta miała być zbudowana z glinianych garnków, aż pod strop nieba, aby ludzie mogli do sklepienia nieba sięgnąć, oraz fakt, że na miejscu, gdzie według legendy wieża ta miała być wznieS'iona, ludność miejscowa znajduje gliniane skorupy. Legenda ta ma kilka
wersji, które przez autora zebrane i spisane zostały w terenie, w maharadżacie Sikkimu, u podnóża środkowego łańcucha Himalajów, gdzie mieszka
lud L e p c h a. Autor stwierdził
też istnienie owych glinianych
skorup,
w okolicy wskazywanej
przez legendę.
W. S c h m i d t: Sexualizm, Mitologia i Religia w północnej Australii.
(Sexualismus, Mythologie and Religion in Nord-Australien.)
Artykuł jest wyjątkiem z pracy p. ,t. "Totemismus in Australien", która
znowu jest jednym z tomów obszerniejszego dzieła, noszącego tytuł "Vorstudien zu einer Geschichte der Kultur". Tematem tego dzieła jest studium
totemizmu wyższych kultur łowieckich w zasięgu' światowym.
W omawianym artykule autor polemizuje przede wszystkim z wywodami R. M. i C. H. B e l' n d t'ów, zawartymi w ich pracy "Sexual Behavior
in Western Arnhem Land" (New York, 1951). W kolejnych 5-ciu rozdziałach
omawia autor seksualne życie australczyków
północnych w cyklu rozwojowym od dzieciństwa po wiek dojrzały. W ciągu dalszym przechodzi do scharakteryzowania
religii, mitologii oraz wierzeń tego ludu. Szczególną uwagę
poświęca opisowi tzw. kultu
"Kunapipi".
W rozdziale końcowym, dając
sumaryczną ocenę pracy Berndt'ów, autor pozytywnie wyraża się o zasługach wymienionych
badaczy i autorów wyż. nazwanej pracy.
J. F. R o c k: Wyjątki z Historii Sikk,imu(Excepts
fDom a History of
Sikkim).
Historia Sikkimu, napisana w Ijęzyku angielskim jest narazie jeszcze
maszynopisem, niewydanym
drukiem. Jest to zarazem tłumaczenie z oryginału tybetańskiego,
którego autorami są maharadża Sikkimu i jego małżonka. Obok dziejów dynastycznych
znajdują się w tej pracy fragmenty
o charakterze
etnogenetycznym
dla tego obszaru oraz pewna ilość wiadomości etnograficznych
o zwyczajach rodzinnych, o gospodarce tamto ludności, a narzędziach rolniczych itp. Autor przedstawia
kilka wyjątków z tej
historii przy czym fragmenty o charakterze
etnograficznym
są interesującym przyczynkiem do wiadomości o materialnej kulturze tamtejszego ludu.
Dwa z kolei następujące artykuły są omówieniami
6-go i lO-go tomu
Mikro-Biblioteki
Anthroposu.
Autorem
pierwszego
z artykułów
jest
A. B u l' g m a n n. Omawia on gramatykę języka Yap (Mikronezja), opracowaną przez Hermanna B o l' o C C o, zakonnika klasztoru Kapucynów. Przebywając jako misjonarz na wyspach Karolinach, zebrał on materiały, które
następnie opracował jako "Gramatykę Ijęz. Yap". Borocco pracował jako
zakonnik pod imieniem P a u l i n u s von L o e l' r a c h. stąd praca ta figuruje pod zakonnym nazwiskiem autora,

Drugi z artykułów ,napisany przez A. E. W o l' m s'a jest omowleniem
pracy H. N e c k l e s'a i E. A. W o l' m s'a pt. Australian Languages".

r

J

W dziale A n a l e c t a et A d d i t a m e n t a znajduje się obszerniejsza
notatka archeologiczna
M. v. Stijna na marginesie pracy A. Riesenfeld'a
"The Megalitic Culture of Melanesia", o znaleziskach kamiennych, przedhistorycznych
narzędzi w dolinie rzeki Wahgi na Nowej Gwinei. Tego
samego obszaru dotyczy etnograficzna notatka H. Aufenanger'a,
o kościannych ostrzach oszczepów i drewnianych łyżkach z charakterystycznym
lejkiem, spot)"kanych u tamtejszej
ludności. Interesującą
jest także notatka
S. Hummel'a o obrzędowych maczugach tybetańskich lamów i przypuszczalnym ich genetycznym związku z belemnitami oraz symetrycznymi, podwójnymi toporami z obszaru kulturowego Bliskiego Wschodu i Grecji.
Na temat archeologicznego
znaleziska
szczątków zatopionych
renów
(w Meiendorf i w Stellmoor w Niemczech), powstały interpretacje
w myśl
których, są to ślady ofiar ze zwierząt, zatapianych dla obrzędowo-kultowych
celów. Miały to być praktyki kultowe pierwotnych ludów łowieckich. Autor
notatki A. P o h l h a u s e n, wskazuje jednak na szereg danych etnograficznych, świadczących o tym, że wiele ludów północnych tak łowieckich
jak i pasterskich,
konserwuje
mięso zabitych zwierząt przez zanurzanie
w lodowate wody północnych jezior czy strumieni.
W wyjaśnieniu
oraz
interpretacji
wymienionych
wyżej znalezisk należałoby zatem uwzględnić
możliwość czysto eknomicznego podłoża przyczynowego tych zjawisk.
W dziale M i s c e 11 a n e a na szczególną uwagę etnografów zasługuje
notatka o pracy szwedzkiego badacza kultury, A. C a m p b e 11'a - na temat
historii chleba w Szwecji. Poza tym etnografów słowiańskich niewątpliwie
zainteresuje notatka o artykule V. G e l' a m b'a o tzw. "dymnych chatach"
w rejonie Salzburga w Austrii (VeroeffetI. d. Inst. f. Volkskunde, Salzburg,
t. 4, 1950). Chaty te są ogrzewane typowym dla Słowiańszczyzny
piecem.
Większe skupienie tego typu chat występuje w Styrii i Karyntii, zatem na
obszarze niegdyś licznie zaludnionym przez żywioł słowiański. Autor pozostawia otwartym
zagadnienie,
jak należy tłumaczyć pojawienie
się tego
typU chat w okolicy Salzburga.
Każdy z omówionych
trzech zeszytów "Anth'roposu"
zawiera
dział
.,B i b l i o g r a p h i a", w którym omówione zostały w mniej lub więcej
obszernych recenzjach aktualne nowości wydawnicze
z dziedziny historii
kultury i językoznawstwa,
głównie z lat 1951 i 1952. Uzupełnieniem
tego
działu Jest wykaz "P u b l i c a t i o n e s r e c e n t e s", także orientujący
w aktualnych
wydawnictwach
z dziedzin wyżej wymienionych.
Oba te
działy w tomie 48-ym Anthroposu wymieniają ponad tysiąc tytułów publikacji etnologicznych,
archeologicznych,
językoznawczych
i antropologicznych, jakie w ostatnich latach się ukaz'łły na księgarskim rynku.
Wreszcie każdy z omawianych
zeszytów w dziale końcowym podaje
spis, nadesłanych do redakcji "A n t h l' o P o s'u", czasopism. Tytuł każdego
z czasopism uzupełniony jest wykazem artykułów, stanowiących treść każdego z wymienionych periodyków.
Tadeusz Wróblewski

�991

990
BAKAN FERNHOLM. "L j u s t e r f i s k eH. En ~ve.rsikt over redskap
'v Acta Ethnologica
et Folklonshca
Europaea. Red.
och met od er. F o lk - LI .
k
S:gurd Erixon. Tom VI 1942. Stockho~m (s:r. 5~7~) 4 rys: 2 ~bl. ;) mape .
' literaturze
etnografIczneJ znajduJemy me wIele prac po'l
,.
.
W nau k o weJ'
..
nych wyłącznie zagadnieniom rybołówstwa, a w szczego noscl prymlsWlęco 'sposobom i narzędziom lowu, które zazwyczaj rozpatrywane,
są
t.ywny m
..
. .
między innymi sposobami zdobywan'a zywnoscl. .
'
W zakresie kultury materialnej,
jeszcze do me?a~na
ry,tołowstwo na,·
l . ło również w muzeach etnograficznych,
do dZlałow, ktory~ .mało po·
s~~cano
uwagi, dzięki czemu odnośne zbiory bywają ~rzewazme b~rd.zo
niekompletne,
a przewodniki
i katalogi rzadko poruszają te zagad,mema,
Niedocenianie
wartości
gromadzenia
zbi~rów. z .zakr~su , rybołowst~a
odbiło się też wydatnie na literaturze etnograficzne] me da]ąc.eJ wyczerpuJącego pojęcia o jego historii i roli w rozwoju kultury. ludoweJ. ,
.
Rybołówstwo należy do tych dziedzin gospodarki ludu, ktora roz:-Vlj~ł~
się od zarania dziejów ludzkości, a której ślady znamy od. okresu d~lkosCl.
Niektóre narzędzia kolne na pewnych terenach zachow~ły Się w. formie prawie niezmiennej bądź od okresu brązu, lub żelaza, bądz
czasow wc~esnohistorycznych. Hakan Fernholm poświęca swój artykuł osclom do, kł~cla ryb.
narzędziom, które swą genealogią sięgając pierwotnych
oszc.zepow I harp~nów, trwają w Europie do chwili obecnej jako zakazane. gmące narzędzia

?~

kłusownicze.
. h
.
Narzędziom kolnym w postaci oszczepów a przede wszy~tklm
~rpunow
kościanych poświęcone są liczne prace z zakresu arch~~I~gl1, a t,akze pr~ce
etnograficzne
dotyczące kultur arktycznych,
jednak J:sll chodZI a wspołczesne narzędzia kolne nie wiele im poświęcano uwagI.
. .
.
spośród prac, które się nimi zajmują, na pi;rwsz~~
m~;Jscu nale~
postawić pracę otto H e r m a n a "A magyar lal~sza kon~ve • (BU~ap~z c
1887), który po raz pierwszy daje syste~atYk~ OŚCIdo kłUCia ryb, opierają
się przede wszystkim na materiale. węglerskl.m. Jego. u~!ad systematyczny.
podejmują inni badacze, wśród ktoryah nalezy wymlen.c pracę ~anko J ~
'n o s z'a "A magyar Ralciszat eredete. = (HeI'kunft ~er MagyarlSCh~n. FIscherei Budapest-Leipzig
1900), która to praca ?o~ato. Ilustrowana P?SWlęCa
dt.ży rozdział ościom do kłucia ryb, dając ich uJęcIe hlstor~czr:o-po:ow?awcze w oparciu również przede wszystkim o materiały z WęgIer I z mektorych
krajów sąsiednich.
,"
k'
Narzędziom kolnym poświęca większą uwagę WYbltn~. etnol,Og,fms I
Uuno Taavi S i l' e l i u s w swej pracy "Suomalai~en Kal~st~~ (Hels,nkI1906).
Nie wspominając o krótszych wzmiaIl!kach nalezy ~.t:~l1emc pracę V. C u re y ć'ia "Narodne Ribarstvo u Bosni i Hercegovmt
(Glasn: ~,em. M';J-Z:
Sarajevo 1910), K. M o s z y ń s'k i e g o "Kultura. Ludowa Slowtan • Kra~O\\
Eestlands (Tar~u 1931). oraz pracę
1929 J M ~ n n i n e n a Die Sacltkultur
A N'
. Muzeum
poświęconą ościom węgierskim przez S. G o n, y: y a ".
epra~zt..
z
szigonyygyiijtemenye"
Budapest 19381, w ktol'e] autor ten daje pl,erw~ ą
mapkę rozmieszczenia
różnych form ości na Węgrzech. W 1939 r. autorka
niniejszej recenzji daje krótki przegląd systematyczny
ości śródlądOwyc.h
Wileńszczyzny i Nowogródczyzny pt. "O~ci rybackie" (Wilno 1939), wreSZCIe
,

•

Q

"

,.,

Z. L i g e l' s w pracy pt. "Die Volkskultur
der Letten" (Ryga 1942) poświęca
wiele uwagi ościom do połowu ryb dając cenny opis tej dziedziny rybołówstwa na Łotwi.e. Najbardziej wyczevpujące monograficzne' opracowania narzędzi kolnych zostały poświęcone rybołówstwu
ludów ugrofińskich:
Węgrów, Finów i Estończyków.
H. F e l' n h o l m w pracy swej Ljusterfiske
czyli połowy ryb ościami daje
przede wszystkim krótki przegląd narzędzi kolnych znanych z europejskich
materiałów
archeologicznych
ze szczególnym uwzględnieniem
kościanych
harpunów i ości. Następnie omawia ości brązowe znane ze szwajcarskich
budowli palowych z okresu brązu oraz z Neuchiitel z okresu lateńskiego.
Mówiąc o trójzębie przynosi wiadomość o używaniu go przez Chińczyków.
Autor stoi na stanowisku, iż w Europie rozpowszechnił się on przychodząc
z południa, Jego europejski zasięg obejmował Francję, gdzie miał być pospolity jeszcze do 1700 r. podobnie jak 'na wybrzeżach Morza Sródziemnego.
W Norwegii trójząb miał również być znany do 1800 'r.
Przechodząc do systematyki
ości dzieli je autor na 9 większych grup
a mialIlowic'ie na: 1. ości w posta/ci samorodnych drewianych wideł 2. ości
zwane w Blekinge i w Smaland "narv" , składające się z zębów' osobno
przymocowanych
do drzewca, 3. ości składane z dwóch części wbijanych
w drzewce, 4. ości gałęziowate wykute z jednej części żelaza w kształcie
ręki, 5, ości węgorzowe posiadające
ramiona zagarniające,
odpowiadające
naszym bodarzom morskim, wśród których autor wyróżnia kilka odmian,
6. ości piłowate, 7. ości kabłąkowate w kilku odmianach,
8. ości listwowate,
które dzieli na gałęziowate i grzebieniaste,
9. ości grzebieniaste w kilku odmianach, uwarunkowanych
bądź przez budowę narzędzia, bądź przez technikę wykonania lub formę.
Autor podał 5 mapek, z których 4 ilustrują zasięg poszczególnych grup
i odmian ości, zaś jedna zasięg połowów ryb na ogień, zasięg różnych
form kagańca i połowu na pochodnie. Uwzględnione
materiały
pochodzą
przede wszystkim ze Skandynawii
i Danii, poza tym w niewielkiej ilości
z Finlandii, Estonii, Łotwy i z d. Prus Wschodnich.
Następnie omawia autor inne grabiowate
i hakowate narzędzia kolne
i daje interesujące
opisy letnich i zimowych. dziennych i nocnych połowów
ryb oraz relacje, jakie pozostawił Olaus Magnus. Szczególną uwagę poświęca autor połowom ryb na ogień palący się w kagańcu, a także samemu
sposobowi kłucia ryb, między innymi ciskaniu ryb na odległość z łodzi,
z mostów i z dachów domów. Autor wymienia zabijanie ryb z łuku i strzał
znane w Szwecji jeszcze przed około 60 laty, omawia też niezmiernie prymitywne polowanie na węgorze w ok. Blekinge i Kalmar polegające na tym,
iż na płytkich wodach budowano kanały zaopatrzone w kamienne daszki,
do których wpływały węgorze. Rybak zaś uzbrojony w ość brodząc po wod;:ie z torbą na brzuchu podnosił kamienie i gwałtownie kłuł węgorze,
Autor przedstawia
ilustracje
15 narzędzi, w tym 4 rysunki 11 fotografii.
Praca Fernholma daje cenny zarys historyczny prymitywnego
rybołówstwa w zakresie narzędzi kolnych w Szwecji na tle sąsiednich krajów północnych i po raz pierwszy ujęty w ramy
systematyki
i przedstawiony
kartograficznie
materiał dotyczący ości skandynawskich.
Cenne opisy po63

I,

�993
992
,
'ciekawe
przedstawienie
związku narzęłc)wÓWoraz liczn~ ObSel'\'t~~':zd:J~arakterem
wód, a także gwarowe nazwy
dzi z poławianymi rybam
,
narzędzi.
fl ks 'i dotyczących zagadnień metodo10gIC~Praca ta nasuwa ,szereg re ,e J t
powodu iż wSipółczesna etnologia
nych i trudności, ja'1oe wynta,J~i:
;;~ada
jeszcze dość precyz~j~ie wyw zakresie kultury matena neJ
ani też systematyki
WSzystkl,cn dZI~Ch
pracowanych
metod bada~~zy
zachodzą trudności w identyflkowam,u
łów kultury, w konsekwencji cze o zn ch szczególnie dzięki różnym przY,Jwyróżnionych jednostek, systen:a~c
~ d'anym wy,padku budowa narzędzia,
nym kryteriom podZlału Ja np.
moWa
,
b'
'forma
'
technika umocowa~la zę o~ ~ ,.
'racow wanego materiału, nie daje tez
H, Fernholm nl~ ?odaJe 1:?S~1OPChfor~ ości ani też ilustracji WSZyS~dość dokładnych OplSOWwyrozm~ny
r'
i odmian, z tego powodu czytelmk
kich typowych, podanych ~rzez ~lego gw~ne ości ze zbiorami z innych kranie zawsze może zident~hkO'Wac oma, d~iany ości oparty został w tym sa'óW szczególnie ,że podział na grupy I o d l'a i formy przy tvm nie zawsze
J
,
k t 'um i budowy narzę z
,
.
d'
t'
mym szeregu na ry en
,
d'
Autor nie zawsze po aJe ez
. t technika wykonam a narzę Zl.
zaznaczona Jes
odnośną bibliografię.
,
'pracy
posiadającej
niestety
Szkoda wielka, iż w cennej in~~::f~i~~~na
gospodarcza
i społeczna
zbyt mało ilustracji
nie została
rola narzędzi kolnych,
. '
ależy podkreślić potrzebę jak najReasumująC POwyższe rozwazan?a n
d'
gdyż braki w tym zakresie
. d l'
'a systematyki narzę Zl,
k .
szybszego Uje no lcem
,
. ł'
porównawczych zamy aJąc
często uniemożliwiają korzystame ~ mate na ow
drogę do poznania genezy narzędzia,
Maria Znamierowska-priifferowa

g

"
MONTHLY RECORD OF ANTHROPOLOGICAL
SCIENCE,
"MAN A
May 1952, str. 80.
Vol. LII, Articles 1-120, JanuaryL d ' nakładem Królewk
Man wychodzące w
on yme
Czasop'smo nau owe
.'
'e
owtarzający
się w poskiego Instytutu
Antropologlczne~o.'
WYk~:~;ą s~ładają się: 1) artykuły
szczególnych zeszytach układ t~es~\ n~ i społecznej ludów pozaeuropejnaukowe dotyczące kultury ma en~ ~eJ ydawnictw
we formie recenzji
skich, 2) usystematyzo~any
.przeg ą dwnia Londyńskiego Instytutu Antrol sprawozdań, 3) komumkaty I sprawoz. ~
pologicznego oraz 4) dział korespo~denc.JI. czonych w zeszytach pierwszego
Spośród art~kułó~
nauko.wrC ~:~~SZjest ściśle antropologiczny,
miapółrocza styczen-maJ
1952, Je en .

i
I

\

I

I

)

'~:
i,

nowicie:
, l M surernents
of Northern
Bushmen,
L. H. Well s
Physlca
ea
. b'
badaniach
w którym autor oparł się na przeprowadZonY~wh ppro'~~~C~lyeC~e
zamieszku.
f l
f' nych wśród Buszmena
l pomIarach ce a ogra ICZ.
d '. . W niki swoich badań porównał
jących Ovamb? i częś~ ~ngoh w~cho n~~. u rnnych szczepów jak HottenWells następ me z takimi samymi ~akny . badań Trevor'a, Lebzelter'a i in.
totów, Kwanyama etc., oraz z wym ami

Wells doszedł do wniosku, że Buszmeni północni posiadają niewątpliwie domieszkę murzyńską
w sensie antropologicznym,
oraz że są oni
typem bardziej pierwotnym od skarłowaciałych
Buszmenów południowych,
którzy stanowią późniejszą odmianę tego szczepu.
Na bliższe omówienie zasługują poza tym artykuły dotyczące kultury
materialnej
i społecznej ludów pozaeuropejskich.
W zeszytach z lutego i marca 1952 znajdujemy artykuły: M. C. C1arke'a
pt. "The Murut House". Są one opisem budownictwa mieszkalnego i związanych z nim zwyczajów u szczepu Murutów. żyjącego w północnej części
Borneo, w górzystej i dzikiej okolicy pokrytej gęstymi lasami. Przegląd
warunków
mieszkania
i życia wymienionego
szczepu, przeprowadzony
w 1941 roku pozwolił na zebranie odpowiedniego materiału nadającego się
do analizy badawczo-naukowej
dotyczącej jego kultury materialnej.
Zwyczaje tego ludu podobne są do zwyczajów i sposobów życia szczepów sąsiadujących z nim na Borneo. Szczególnie interesujące są tam zwyczaje związane z budownictwem. Murut, stojąc często przed niebezpieczeństwem
życia
i koniecznością jego obrony, musi zabezpieczyć się przede wszystkim przez
odpowiednią budowę domostwa. By ochronić dom swój przed najściem nań
wrogów, buduje go Murut na podwyższeniu, redukując do minimum rozmiary drzwi i tak je umieszczając
by pozwoliły na skuteczną obronę.
Ostatnio szczep ten opuszcza góry, lokując się na nizinach, opodal rzek.
Ponadto wykazuje on tendencję do opuszczania wspólnych a budowania
indywidualnych
domostw. Autor daje szczegółowy opis dwu charakterystycznych
typów
domów
(kampong),
mianowicie:
kampong
Mesapoh
i kampong Kalugunon. Załączone do artykułu ilustracje dają pojęcie o tym
jaka jest konstrukcja
i rozplanowanie
tego typu domostw. Posiadają one
obok izb mieszkalnych
dla tubylców, izby przeznaczone dla gości, tzw.
papaiing.
Najbardziej
interesującą
częścią domu jest, zdaniem autora,
w samym środku umieszczona platforma podłogi, na której cdbywają się
tradycyjne tańce, organizowane przy uroczystościach
związanych ze zbiorami ryżu. Platforma pomieścić może 20-30 osób. Tańce odbywają się przy
akompaniamencie
śpiewów i niezwykłe go hałasu, jaki wydaje ruchoma
platforma, obluźniająca się wskutek nadmiaru ruchu. Jeśli podczas tańca
wydanego na cześć gościa załamie się platforma, znaczy to, że została mu
okazana największa gościnność.
Oprócz opisu konstrukcji i rozplanowania
domu podaje autor również
sposoby urządzania wnętrz, rozmieszczania rodzin, a następnie przechodzi
do opisu zwyczajów związanych z budownictwem
mieszkalnym Murutów.
Gdy wspólnie zadecydowano
zbudowanie
nowego domu lub wioski,
wódz szczepu wybiera
miejsce, nad którym
wspólnie
się dyskutuje.
Jeśli wybór jest przez wszystkich aprobowany,
2~3-ch
Murutów
idzie
miejsce to oczyścić i splanować, po czym siadają na 20 minut i nadsłuchują
dobrej wróżby z odgłosów dżungli. Jeśli wróżba jest pomyślna, kontynuują
pracę, jeśli natomiast niepomyślna, opuszczają obrane miejsce i nie jest
ono już brane pod uwagę lub, w wyjątkowych
wypadkach, wraca się do
nie?? po odżegnaniu wróżby przez kapłankę, Po uchwyceniu zaś dobrej
wrozby przystępuje się do budowy. Jeśliby przed umieszczeniem słupów pod
budowę miał wydarzyć się zły omen, wówczas kapłanka "babalian" pro63'

�995

994
.
. 'nanie go. Przez trzy miesiące trwa budowa lO-cio
szona jest znoW o. o~~~~ ego Na zakończenie następuje duża uczta. PIerwizbowego domu mlesz a n
.
m palenisku mogą być Spożyte tylko przez
sze potrawy ~gotow.aIl;e n~:;:~udoWanego
domu. Gościom zaś. nie wolno
przyszłych mleszkancoW
3 d'
tańcami i śpiewem. KapłankI natomiast
ich tknąć. Zabawa t:wa 2m,: domu i jego mieszkańców.
modlą się o sZCZęŚCiedl~ nowel?
si
Zwyczaj każe bowiem odprawiat
Starego domostv:a ~llkero~~;e:a. z:~howało _ a duchy długo rzekomo
nad nim modły by Się Ja naJ uzeJ
d .
. go aż samo się nie rozpa me.
.
1n
krążą naoko ło me .
..,
'k" dom jego mies'zkańcom mewo o
Jeśli przYJP3.d1klem·Sipah Się Jat' IgSdybY'tam mieli krewnych, mogliby
'ć . w innym domu nawe
.
schrom
SIę
d'" nieszczęście. Przez trzy miesiące muszą om
bowiem na dom te? sprowa ZIC h
'sk
!PO tym okresie dopiero wolno
mieszkać w pr~WlZ?rycZ'nym sc ~~n:oz:~cząć budowę nowego domu.
1m według obOWiąZUJącego zwyczaJ
Some notes on the Bikom Blacksmiths
e f fFI'e y s Ironworking with a Stone Hammer among the
William
agg
.
Tula of Northern Nigeria.
..'
analizie problematyki
dotyczącej
Powyższe artykuł~ uzupeł~I~J~ ,SIęn: terenie angielskich kolonii Afryki.
obróbki żelaza u prymlty:vuyc
u.ow
materiałem
zebranym na miejscu
Celem ich jest zapozname czyteinta,
z którzy mieli możnoŚć przyjrzenia
w latach 1941 i 1949 przez ob~ au. o.:w~racy
Kultura materialna szczepów
się z bliska pierwotn!m kowa om 1.1 h 'est obu tym 'ludom wspólna, poliBikom i Tula omawlanY'ch przez me J .
.
.
k
się tu z gramcą kulturową·
tyczna gram~a .me cp~ ~y~ułach
mamy szczegółowy opis prymitywny~h
W wymlemony
t h 'ki produkcji Kuźma
kuźni, obrabianego suro~ca,. narz~dzi p~ac~ or~ro~ie~l
podczas gd~ druga
Bikom jest typu katalonsklego
l prze apIa s
,

M. D. J

obrabia tylko dostarczo?y mate~i~~ materiałów postawić tezę, pisze drugi
Można ?a pod~tawle ze~r~ ~ka obróbki żelaza jest pozostałością epoki,
z autorów, ze zanahzowana.
e~ m
t
'e zachodniej
Afryki narzędzia
w której istniały obok SIebie na erem
kamienne I żelazne.
Dona ld

Notes on Some

F. T h o ms on

Primitive

Watercraft

in Northern Australia.
h ś dk h komunikacji wodnej poprzedza autor
Uwagi o prymitywnyc
1'0. ac
bardzie' kurczy się obecnie teren
wstępem, ~ którym po~kr~ślal ~~e~~;:h ludy p~łnocnej Australii. Wyludna którym zyją w zespo ac p e.
bkim tempie stąd nader
niają się one bowiem ,-osta.tnio w ?~~~;;,~e c~:Sie jak największej
ilości
ważną jest sprawą ze",rame w naJ
.
.
danych o ich kultur~e s~ołec~nej ~ m~ter~aln:~tYChczas żadna dobra praca
Thomson zauwaza, ze me u aza a Się
.
ówno HorneU'a
o prymitywnej
żegludze australijski;j,
prace bowIem zar
jak i Thomas'a cechuje niedokładnośc.
.
ch środków komunikacji
Autor podejmuje zadanie opisania prymitywny
australiJ'skie
żyjące
.
h"
ych przez dwa szczepy
,
wodnej, wyrablan,YC l ~zywQn y k M"lnklinidji to lud odważnych żeglaw Arnhem i na POłwysple Cape
or.
a
n

rzy i rybaków, będący dziś na wymarciu. Budowali oni czółna o długości
20-u stóp, w których odbywali dalekie podróże morskie sięgające 350-u mil
odległości od wybrzeży australijskich.
Dużą zręcznością i umiejętnością odzI'aczali się w budowaniu owych czółen, których autor wymienia
kilka
rodzajów, opisując materiał i sposób wykonania.
Jako budulec używane
byly różne gatunki drzewa, od najbardziej lekkich do masywnych. Forma
konstrukcji
oraz rozmiary zależne były od tego czy czółno przeznaczone
było do podróży dalekich czy na krótki dystans. Niektóre rodzaje czółen
j łodzi powstawały
pod wpływem wzorów wprowadzonych przez inne ludy,
np. z Indonezji.
Obszernie rozwodzi się autor nad różnicą i podobieństwem w technice
konstrukcji u obu omawianych szczepów. Liczne odmiany konstruowanych
środków komunikacji wodnej wskazują na bogactwo pomysłów tych pierwotnych ludów. Fakt ten tłumaczy się niewątpliwie różnorodnością potrzeb
oraz rozwojem techniki wykonania. Dodać należy, że niektóre tradycyjne
formy konstrukcji
zanikają z chwilą ukazania się człowieka białego na
terenie wybrzeży australijskich,
wyparte przez sposoby nowoczesnej techniki.
H. T. N o l' r i s - Rock, Shelter Buildings in the N01'th of Arabia.
W pracy tej dowiadujemy się o znalezionych niedawno w miejscowości
Umm Marawaq schroniskach skalnych. Znajdują się one w niezamieszkałej,
dzikiej okolicy, niedaleko punktu Mudawwara
i dotychczas nikomu nie
były znane. Są to zręczne konstrukcje wykonane z dużych, kwadratowych
bloków kamiennych
wyjątkowo
dobrze wykończone. Wnętrze przedstawia czworokątną przestrzeń, która jest zbyt mała by mogła służyć za
mieszkanie i zbyt starannie skonstruowana
by miała być schroniskiem dla
owiec czy kóz. Data i cel powstania tych konstrukcji
są całkowicie nieznane i osłonięte tajemnicą. Nie ma w nich śladu naczyń, napisów czy
krzemieni, ani żadnych innych przedmiotów, które mogłyby naprowadzić
na wyjaśnienie
do czego służyły. Pozostają więc tylko przypuszczenia.
Autor sądzi, że są to grobowce - na południu bowiem od Mudawwara,
poza pustynną jej częścią, znajdują się podobne pozostałości luźnych kamieni i schronów. Jeden z takich schronów, zbudowany w ten sam sposób,
ma długości 25 stóp a 18 stóp szerokości. Wewnątrz znaleziono dużą ilość
wyrobów z krzemienia oraz skorupy naczyń ręcznie lepionych i wypalanych.
Wracając
do znalezisk z Umm Marawaq,
autor powołuje
się na
H. St. J. Philby twierdzącego, że brak śladów przedmiotów ludzkich wskazuje na grobowce - i stawia tezę, że prawdopodobnie owe znalezione przez
niego skalne schrony to nic innego jak grobowce, należące do nieznanej
kultury prehistorycznej
w Arabii. Wskazują one na to, że były tu niegdyś
znaczne osiedla na obecnym bezwodnym pustkowiu.
l' e d e l' ik
B a l' t h - The Southern MongoLoid Migration.
Z poruszoną przez Barth'a problematyką
migracji przechodzimy
do
tych artY'kułów czasopIsma Man, które traktują o zagadnieniach z zakresu
kultury społecznej ludów pozaeuropejskich.

F

�997

996
t k Ie swoim .,The Southern Mongoloid Migration" stwie~~
~arth IW. ar YdoUtyPUmigr~cji ludów do Indonezji i Indii wyszły z AZll.
dza ze na ezący
.'
h' t .
'. d ł
kulturę
rolną
strukturę
pol1tyczną oraz pIsaną
IS onę·
pcsla a Y one
,
h
t'
'dk'em
Chiny były bowiem w czasach przedhis:orycznyc
po ę~nym osro
J.
"
'kultury
któreJ' wpływ SIęgał do połudmowo-wschodmej
promlemowama
,
,
k
ł
" N'
'ęgały tam wpływy z zachodu, Badania archeologIczne wy aza y
A ZJl. Ie SI
. .
..
t h 'k
b 'bk'
również, że kultura ludów Azji miał,a ba~d~IeJ rozWlmętą
ec m ę o ro l
k mienia i lepienia garnków od ludow mIeJscowych.
a Artykuł omawiany jest próbą ustalenia na ,podstaw~e ,danych ar~heolo.
h ' antropologicznych
przy uwzględniemu
czynmkow geografIcznych
gIcznyc l
,
,
'h
A t
licza
i ekologicznych, przyczyn tkwiących w pOWyższych ~I~raCJ~c,
,u ~r za
do tych przyczyn przede wszystkim
napó~ ludn?sc~ Chm, k:.oreJ rozrost
ł falę ludów południowych
w inwaz]ę Indn l IndonezJI począWS~Y
h
pc ną
, k It
h" k' , ustaliły SIę
od 500 roku przed naszą erą. Tradycje zas
u ury ~ ms, leJ. .
'
w południowo-wschodniej
Azji przypuszczalnie
w czaSIe pOJaWlema SIę tam
metali.
R a y m o n d F ir t h -

of Some southPart l, MaUu.
Podczas miesięcznego
swego pobytu w Nowej Gwine~ z~~~ał la~~or
materiał dotyczący przemian społeczno-ekonomicznych
w .ży~lU 1 U. U ow
: tamtym terenie.
Zajmowało
go szczególnie zagadme~lle t.rwama czy
nzaa
nI'ku
ciągłości społecznej" jaka występuje
wśród ludzI w I:h ~Pdoł~C~"
.
t
.est w teJ d ZIe zmle
nym działaniu. Ważnym elementem, zdamem au ora, J ,
d l' S e l i g_
s stem ,{)lkrewieństwa
zwanego klanem. System klanow b.a a l
y
PM l i n o w s k i i S a v iII e. Ich prac e dotyczą Jednak okresu
m a n n,
a
"
20 .
laty
Autor zag rzed
lat 40-u praca Saville'a
jest sprzed
. -ClU
'.
.
~ierza
więc uzupełnić
powstałą
lukę opisem stanu aktualnego.
~h~e
k
' które
elementy
i jakiego
systemu
kulturowego
wy aJą
on wy azac,
, ,
'.'
na społeczno,-gosIPOsię być naj trwalsze i najodpormeJsze
na. Zr~llany ~ .'.
dwa szczepy
darcze wpływy. Analiz.uje on te. za~a~me~~athP~;i~n~~~
wiosek Boru
MaUu i Koita. W zWIązku z ty~
aJe,
r· ten
zdaniem
autora, nie
eastern

New-Guinea

Notes

on the SociaL Structure

Communities:

te~~o:;:~w~~~e
n~yj:by~Zc~:fen~~~~'
:OZ~::ty
e~rOpetjSkie, fj~kk~IW~~~
,
, "
du i kupców
Dane
opogra Iczn
działały
tam wpływy
mISJI, r~ą
"
, klanów i w sytuacji
l'
or'en+owac' s'ę w rozmleszczen u .' .
.
wio,ek pozwa aJ~ z '."
',.
i dale' że lukę po zniknięciu
społecznej tego srodowls~a. ~owladuJemrn:a ęobecni~ spółdzielczość w dzietradycyjnych
form orgamzacYJnych :wype 'f
my produkcji zmodyfikowano
dzinie życia gospodarczego. TradYCYJne zas or.
w rowadzenie
intensyfikacją
kultury
europejskiej
na tym k~er~me'rJ~:~:
z~ieniłY równowych narzędzi produkcj~. T~. r:o~e warun l : o~ inne znów zachowuje
nleż pewne aspekty orgamzacJI zycla społe~:nteb~
, ch wartości kultusię niezwykle rygorystycznie,
.ja,k np. zespo
ra YC~~~azuje to na utrzych związanych z pokrewlenstwem
klanowym,
, .
h
~;;anie
się wśród tubylców symbolicznego
system~ k:v~rt~~~o~~:;::O~;
dodanych do wszystkiego co biorą z kultury europeJs lej.

na razie artykuł nie pozwala niestety zorientować się do jakich końcowych
wniosków dochodzi autor w poruszonej
w powyższym artykule
problematyce.
P. Ho well
among

-

Some Observations

on the Distribution

of BLoodwealth

the Nuer.

Badania terenowe przeprowadzone
w Sudanie anglo-egipskim
są podstawą do tego artykułu,
Autor
nawiązuje
do ostatnio
wydanej
pracy
E van s - P r i t c h a r d'a Kinship
and Mariage
among the Nuer, Oxford
1951, w której tenże stwierdza, że w szczepie Nuer w Sudanie afrykańskim
odszkodowanie
za zabójstwo dzieli się między krewnych zabitego.
Do powyższego zagadnienia
dodaje Howell własne uwagi i wnioski.
Zabójstwo, informuje on, uważane jest wśród szczepu Nuer za przestępstwo
prywatne pociągające za sobą wciąż jeszcze sankcje odwetowe lub restytucyjne, mimo że sankcje karne przez rząd już wprowadzono. Pierwszym obowiązkiem krewnych zabitego u tych ludów jest wywarcie krwawej zemsty
na zabójcy lub zabicie kogokolwiek z jego krewnych. Dla Nuer jest to nietylko obowiązek ale i sprawa honoru. Bywa że dochodzi do ugody między
stronami i w konsekwencji
do zapłacenia odszkodowania
w trzodzie; szczególnie jest to wskazane jeśli rodzina zabójcy jest silniejsza i skłonna prowadzić dalej spór ze szkodą dla strony drugiej. Wówczas pertraktacje
o restytucję prowadzone
są z odpowiednim
rytuałem,
dzięki któremu
zabity
uważany jest za pomszczonego. Odszkodowanie
dochodzi stosownie do tradycyjnego
sposobu wartościowania
do 40 sztuk bydła, niektórzy
żądają
nawet 50 sztuk, jeśli nieboszczyk zabity został dzidą, a 40 jeśli tylko kijem,
Za przypadkowe zabójstwo są dalsze obniżki odszkodowania. Odszkodowanie
za zabójstwo stanowi zaopatrzenie
wdowy po zabitym i nie powinno być
niższe od tradycyjnie
ustalonej wysokości posagu. Podział odszkodowania
jest bardzo charakterystyczną
transakcją, podobną do podziału posagu, między krewnych panny młodej, chociaż niezupełnie we wszystkim. Kilka sztuk
bydła przede wszystkim otrzymać musi wódz szczepu jako tradycyjny
arbiter sprawy, prowadzący
negocjacje.
Niektóre zaś przeznaczone
są na
pewne opłaty, inne na ofiarę o znaczeniu rytualnym,
inne znów w myśl
zwyczaju dla bezpośrednich
krewnych, a pozostałość dopiero dostaje żona
po zabitym.
Z chwilą skierowania
przestępstw
związanych z zabójstwem i krwawą
zemstą na forum sądów - nabrały te dotychczas prywatne i osobiste sprawy
charakteru
oficjalnego i zwiększyły się zarazem stawiane przez krewnych
zabitego roszczenia o odszkodowanie.
Naturalnym
natomiast następstwem
tej sytuacji jest, zdaniem autora, również zwyżka wartości posagu.
A d a m C u r l e - Kinship Structure
in an EngLish ViLLage.
Jest to jedyny artY'kuł czasopisma "Man" omawiający środowi~ko europejskie. CurIe przeprowadza
analizę na podstawie odbytych badań w wiosce
Ycrkshire w Anglii, w której na ogólną liczbę 20a rodzin - 129 rodzin było
spokrewnionych
ze sobą, Istnieje we wiosce, pisze autor, silne poczucie ro-

�999

998
dzinnej wspólnoty. Przeciętnie raz w tygodniu odwiedzają się wzajemnie
członkowie rodzin, w wielu wypadkach
nawet codziennie.
Najbardziej
uznanym stopniem pokrewieństwa
jest prawdopodobnie
kuzynostwo. Związek ten opiera się na wspomnieniach
z dzieciństwa i łączy ściśle ze sobą
młode pokolenie. Między kuzynostwem jednakże następuje rozłam gdy jedna
ze stron przechodzi do wyższego czy niższego środowiska społecznego. Powoli, bez kłótni, zmniejsza się wówczas wzajemne zainteresowanie
i z czaSf:m ustaje wzajemne odwiedzanie się. Bliskie stosunki pokrewieństwa
mogą
istnieć naj dalej w obrębie 2 generacjL We wiosce, pisze dalej autor, rodzina
stanowi potężną siłę społeczną i jak w każdym społeczeństwie,
ma ona
oprócz innych ważnych funkcji za zadanie dostarczanie jednostce pomocy
i oparcia oraz zaspakajanie jej potrzeb. Jednostka znajduje w rodzinie poczucie psychicznej stałości i bezpieczeństwa. Obecnie coraz bardziej zanika
potrzeba wzajemnej pomocy, współzależność między członkami rodziny jest
zredukowana do minimum, natomiast potrzeba uczuciowego oparcia istnieje
nadal. Ten system tworzy się w związku ze specyficzną strukturą społecznogospodarczą. W Anglii zatraca się obecnie system tradycyjnych
wzorów
kulturowych
związanych ze stosunkami pokrewieństwa;
występuje on jedynie tam gdzie są warunki społecznej bliskości, t. j. na wsi i gdzie również
wolniejsze jest tempo zmian życia społeczno-gospodarczego.
Jak dalece osobnik zdolny jest uczuciowo znieść rozłąkę z zespołem bliskich krewnych i do
jakich rozmiarów dojdzie nowa struktura Wyłaniająca się z obecnej płynności życia - oto zagadnienia, które zdaniem autora wymagałyby zbadania.
Artykuł ten jest odzwierciedleniem
stosunków burżuazyjnych,
które autor
omawia tylko ogólnie i raczej fragmentarycznie,
nie dając uzasadnienia ani
wyjaśnień dla omawianych faktów. Ma on zatem tylko wartość materiałową,
jak zresztą większość artykułów czasopisma.
Krytyczna
analiza tych artykułów
wykazuje
niewątpliwe
ich braki.
Z punktu widzenia bowiem stanowiska historyzmu w nauce dzisiejszej nie
v.oystarczające są w tych pracach schematyczne ujęcia zagadnień, które cechująm. in. arty:kuły Curle'a,
Clarlke'a,
Jeffreys'a,
Fagg'a,
Thoms o n'a, czy N o I' I' i s'a. Wykazują one tradycyjne metody pracy, charakterystyczne dla nauki burżuazyjnej,
nie wychodzącej
najczęściej poza opis
badanych faiidów czy zebranych materiałów.
Autorzy tych prac zaznajamiają
nas z -wytworami kultury materialnej
bez p:&gt;wiązania ich z historycznym tłem oraz strukturą społeczno-gospodarczą
danej społeczności czy klasy społecznej W ramach której występują. Większość bowiem autorów zdaje się zapominać, że omawiane przez nich wytwory kulturowe pełnią określoną funkcję gospodarczą, społeczną i kulturową związaną z całokształtem
życia społeczno-gospodarczego
odnośnego
środowiska, a więc nie mogą być traktowane w oderwaniu od niego.
Z powodu zatem braków natury metodologicznej nie można uznać innej
wartości naukowej omawianych artykułów jak tylko ich wartość materiałową. Są one wszak po największej części oparte na b~·::laniach terenowych
i z tego tytułu wnoszą niewątpliwie cenny wkład do ogólnego stanu naszej
wiedzy o ludach pozaeuropejskich.
Helena Pr.zeslawska

PRIMITIVE oMAN Quarterly
gical Conference. Vol. 25 nr 1 &amp; 2 str. 39.

Bulletin of the Catholic AnthropoloWashington, January and April 1952,

Na treść nr 1 i ,2 (styczeń i kwiecień 1952) kwartalnika "Primitive Man"
3kładają się artykuły R h o d a M e t r a u x i A n t o n i n e S. T i b e s a r.
Pierwsza z autorek stawia za cel zbadanie, na podstawie materiałów
uzyskanych
w drodze zespołowych badań terenowych
przeprowadzonych
pod kierownictwem
Dr Alfreda Metraux - stosunków pracy wśród ludności regionu Marbial (płd. Haiti).
Po zapoznaniu się z Marbial pod względem geograficznym
i administracyjnym dowiadujemy się, że mówiąca językiem kreolskim ludność liczy
ponad 25.000 mieszkańców
i rozrzucona
jest po terenie, tworząc grupy
sąsiedzkie. W całej okolicy nie ma ani jednej wioski ani sioła. Okolica jest
biedna, ludność jej składa się przeważnie z drobnorolnych
i z dzierżawców.
utrzymujących
się z rolnictwa, częściowo zaś z zarobków dodatkowych.
Podstawową samodzielną jednostką gospodarczą jest tam rodzina. Jest
ona wspólnotą gospodarczą
opartą o własność indywidualną,
w której
każdy z członków ma swój przydział pracy. Każda rodzina bowiem obrabia
swą własną ziemię. Pewne zajęcia i transakcje
gospodarcze wykonywane
są przez mężczyzn, inne tylko przez kobiety i dzieci - jeszcze inne są
wspólne. Zarobek poszczególnych członków zespołu rodzinnego należy do
całości zespołu - jednakże to co zarobi poszczególna jednostka własnym
przemysłem
jest jej własnością,
którą ma prawo dysponować
według
uznania.
Szczegółowo opisuje autorka stosunek rodziców do dzieci, dzieci do
rodziców i stosunki między krewnymi
oraz ich wzajemne
zwyczajowo
określone prawa i obowiązki.
Następnie omawia stosunki własności, sposoby władania ziemią, warunki jej wydzierżawiania
oraz organizację pracy.
Duża rodzina, dysponująca
dostateczną
ilością rąk do pracy podoła
jej w gospodarstwie.
Zbyt mała rodzina zmuszona jest donajmować ludzi.
Zamożne rodziny również wynajmują
robotników - na sezon lub na rok.
Biedne i przeludll1ione natomia!st gOSiPodarstwa wysyłają nadmiar swoich
członków na zarobek w .sąsiedztwo. Mimo, że wiele taki.ej biedoty pracuje
na cudzym, informuje autorika, żadna z tych grup nie jest zakwalifikowana
jako "robotnicy
rolni". Prace ich, zakontraktowane
indywidualnie
lub
grupowo, opłacane są w gotówce (bez utrzymania) - grupa opłacana za
całość pracy dzieli wynagrodzenie
między uczestników. Ten system pracy
najemnej nazywa się apeya, uważany jest za najgorszy sposób zarobkowania i jest bardzo niepopularny
z powodu ciężkiej pracy i niskich
zarobków.
Zarówno małe jak i większe gospodarstwa
nie mogą obejść się bez
doraźnej pomocy sezonowej w okresach gdy robota Slpiesznie musi być
wy~onana.
Organizacja
pracy całego roku, nieustanne
przygotowywanie
roh pod uprawę, dwukrotne zbiory z niektórych plantacji i związane z tym
tempo pracy wymaga grupowej działalności, a okresy największego
nasi-

�1000

1001

lenia pracy - zespołowego wysiłku i pomocy szerszego sąsiedztwa. Stąd
wytworzyły się na terenie Marbial pewne zorganizowane
formy sąsiedzkiego współdziałania
i samopomocy. Ten system wspólnego wykonywania
większych prac w naglących robotach rolnych uznany jest za wymianę
pracy między równymi, zauważa autorka. Nie obejmuje on jednak wszystkich, zależnie bowiem od pozycji społeczno-gospodarczej
rozróżnia autorka
trzy kategorie
ludzi: takich, którzy korzystają
z pomocy, a sami dla
nikogo nie pracują - takich, co zależni są od wzajemnej pomocy i pracują część dnia na swoim a część u sąsiada lub wędrują od gospodarstwa
do gospodarstwa,
pomagając innym - wreszcie tych co z reguły pracują
najemnie i rzadko tylko uzyskują pomoc.
System współdziałania
opartego o pomoc sąsiedzką określa się w Marbial mianem "kobit", ("combite"). Nazwa ta obejmuje wszelkie odmiany
kolektywnej pracy, a więc zarówno ron, joune, vfljou jak i kove. Wspólną
cechą tych odmian
je,st fakt,
zespolowej
pracy
wykonywanej
przez
grupę ludzi w ciągu jednego lub pół dnia w związku z naglącą pracą sezonową na roli - różnice zaś polegają na warunkach
w jakich odbywa się
ten zespołowy wysiłek.
R o n l to najpowszechniejsza
forma wzajemnej
pomocy sąsiedzkiej
w jakiej mała grupa najbliższych
krewnych
i sąsiadów kolejno pomaga
sobie spontanicznie, zazwyczaj po pół dnia 2-3 razy tygodniowo. Ta wzajemna wymiana pomocy nie pociąga za sobą obowiązku wzajemnych świadczeń (w gotówce czy w naturze). Ron obejmuje w zasadzie tylko 2 lub 3
sąsiadów, jest więc małym zespołem samopomocowym, daje on uczestnikom
obustronną korzyść indywidualną,
jaką jest w szybkim tempie wykonana
praca. - W innych formach taka praca zeSiPołowa następuje na innych
warunker.h. Zespół bywa zwoływany przez organizatora, który niekoniecznie uczestni.czy w pracach gru;py. Usta,la się też pewne. świadczenia
w gotówce lub w żywności - lub jedno i drugie.
J o u n e - grupa obejmująca 5-10 osób, zwołanych przez organizatora
do żniw lub do przygotowania
pod uprawę małego pola i obsadzenia go.
Czas pracy trwa niespełna 1 dzień. Pod koniec dnia organizator
wydaje
poczęstunek mały i drobną zapłatę, lub' tylko zapłatę.
V fi j ou - jest tj"pem "kobit" w którym zaangażowanych
jest 15-20
osób, pracujących przy siewach tylko przez pół dnia, niekiedy 3-4 godziny
rano. Praca ta bowiem musi być wykonana
szybko. Warunki wynagrodzenia takie same jak przy joune: posiłek i niewielka zapłata lub tylko
zapłata. W latach nieurodzajów
jest to największy
zespół zwoływany do
naglących prac.
K o v e - to najpotężniejszy
zespół samopomocy na terenie Marbial,
liczy on bowiem do 100 ludzi. Zorganizowany
jest dla przeprowadzenia
większych prac na roli, jak uprawa rozległych pól na wiosnę i jesienią,
do zbiorów na plantacjach
kawy lub do przetransportowania
ciężkich
materiałów budowlanych przy budowie domu. Zespół ten pracuje bez wynagrodzenia.
Natomiast organizator
wydaje pod koniec dnia, na zakońCLenie robót, poczęstunek połączony z zabawą. co stanowi na.iprzyjemniejl

:Ron przypomina

naszą

tłokę

sąsiedzką.

,
'~

szą nagrodę za pracę. Brak twardej dyscypliny uprzyjemnia
pracę, której
atrakcyjność polega m. in. na tym, że cały zespół pracuje przy akompaniamencie śpiewów i muzyki wykonanej
przez przygodnych
muzykantów
(Protestanci
pracują
przy Śipiewaniu hymnów religijnych).
W ten sposób zorganizowana
praca
daje
okazję
do współżycia
towarzyskiego,
a tym samym wywołuje wśród uczestników największe zadowolenie.
Z punktu
widzenia
gospodarza czy organizatora
forma tej pomocy sąsiedzkiej ma pewne n:edogodności.
Nie sposób bowiem kontrolować wydajności pracy tak dużej ilości osób. Mimo zachęcania z jego
strony do przyspieszenia tempa pracy powstają pauzy i ociągania się spowodowane
atrakcyjnością
pracy
tego ze~łu.
Taka
forma
pomocy
uważana jest przez organizatorów
za bardzo kosztowną. Zapłata bowiem
w poczęstunku wypada na ogół drożej i nie stoi w żadnym stosunku do
wartości usługi. Jedyne zadowolenie sprawia organizahrom
fakt zdobywania
prestiżu. Hojny bowiem organizator może, nawet jeśli zwołuje na ciężką
pracę, liczyć na pomoc tych samych ludzi !przy każdej następnej OIkazji:
Skąpemu
natomiast
nie uda się zwołać "kove". Bywają też wypadki
nadużyć, pisze autorka, ze strony urzędników
i władz, którzy zmuszają
ludzi pogróżkami do pracy dla siebie, nie dając im wzamian wynagrodzenia.
Ostatnią formą omawianą przez autorkę to formalnie zorganizowane
stowarzy1szenia pracy na terenie Marbial, znane pod nazwą Vaksin societies. Tradycja utrzymuje, że pOWls·tały one z szerszych grup rodzinnych
i że "lakou" były ich prototypem.
Podczas gdy ron i inne z wymieni&lt;)Dych form kobit dbają jedynie o to
by praca na roli każdego uczestnika była zrobiona, to Vaksin Societies
jako stowarzyszenia
zawodowe czuwają nad interesami
swych członków,
dostarczają zarobków tym, którzy muszą utrzymywać się z pracy najemnej,
a gdy kto z członków zachoruje wysyłają zespół ludzi dla obrobienia jego
roli. Każde stowarzyszenie
pracy ma swą nazwę i sztandar, który grupa
zabiera ze sobą i zatyka na polu pracy. Są to organizacje o niewielkiej
ilości członków lecz dużej stosunkowo ilości honorowych funkcji. Na czele
każdej z nich stoi przewodniczący wybierany spośród notablów sąsiedztwa,
citszący się autorytetem największym. Jego głównym zadaniem jest zorganizowanie pracy, w której jednak nie bierze czynnego udziału. Ma on do
pomocy kilku członków "urzędników",
którzy wykonują różne powierzone
im funkcje honorowe:
dbają o porządek, dyscyplinę, kontrolują
jakość
posiłków, organizują zabawy itp. Do Vaksin societies wstępują biedniejsi
oraz młodzież. Trwają one tylko przez jeden sezon lub rok rolniczy. Zakłada
się je gdy jest prżynajmniej
20-u członków, którzy skłonni są pracować
razem. Stowarzyszenie takie trwa nieraz dopóty dopóki możliwe jest utrzymanie dyscypliny między członkami. W organizacjach
tych odzwierciedla
się m. in. lokalna hierarchia całej społeczności sąsiedzkiej w Marbial.
Drugim zadaniem Vaksin societies jest organizowanie
życia towarzyskiego całego zespołu, a więc śpiewów, zabaw, orkiestry. Śpiewy przy pracy
służą nie tylko do nadania rytmu pracy ale stanowią również rozrywkę,
bowiem plotka sąsiedzka krąży za ich pomocą wśród zespołu. Aktualna

�1002
1003
piosenka jest ponadto wyrazem opi~ii publicznej .. Drwi ona z tych,. którzy
się spóżniają, mało pracują i nadmIernIe Jedzą. PIOsenka taka pełnI zatem
rolę wychowawczą·
Przez współpracę
i wzajemną pomoc w zorganizowanych
zespołach
sąsiedztwo lokalne połączone jest ściślejszą więzią społeczną. Dla jednych
stowarzyszenia pracy są areną dla zdobywania prestiżu i mocy (p.ełniący
funkcje społeczne "urzędnicy" widzą w nich przede wszystkim ten cel) ze strony pracujących uważane są za gwarancję zachowania niezależności.
Formułując
wnioski końcowe, podkreśla .autorka, że nie można tej
organizacji pracy nazwać spółdzielczą pracą. Ma ona bowiem cel ściśle
indywidualny:
pomoc dla poszczególnych rodzin przy zbiorach i obróbce
roli, która służy indywidualnemu
użytkowi każdego gospodarstwa. Z pracy
członków nie korzysta grupa jako całość lecz każdy z członków oddzielnie.
Wspólna zabawa jest jedynie tą korzyścią w której udział bierze cała
grupa. Praca tak zorganizowana wiążę się ściśle z własnością indywidualną
i ze wzajemnymi stosunkami społecznymi sąsiedztwa. Fakt, że każde gospodarstwo potrzebuje dodatkowej pomocy przy pracach pilnych wpływa na
sposób grupowego organizowania
tej pracy. Grupa taka trzyma się więc
dzięki osobistym celom poszczególnych jednostek, dzięki stałej lub przejściowej wspólnocie ich interesów, a doświadczenia
i przyjemności tylko
\'Iitórnie zespalają sąsiedztwo.
.
Omawiany artykuł zawiera interesującą
problematykę,
której sposób
ujęcia przez autorkę budzi jednakże wątpliwości i zastrzeżenia.
Jeśli chodzi o materiał na którym oparta jest praca - to nie podaje
autorka kiedy i w jaki sposób zostały przeprowadzone
badania terenowe,
jaki był ich rezultat i jaką wartość przedstawia zdobyty materiał.
Braki metodologiczne sprowadzają się do następujących
zagadnień:
Nie przeprowadziwszy
krytycznego
opracowania
materiału,
autorka
ogranicza się do opisu i segregowania faktów, których nie wyjaśnia i nie
podaje w ich historycznym
uwarunkowaniu
i przyczynowym powiązaniu
z całokształtem zagadnień społeczno-gospodarczych,
których stosunki pracy
stanowią tylko pewną część. Bez uwzględnienia konkretnych historycznych
warunków w jakich powstała i istnieje społeczność regionu Marbial obraz
tej społeczności przedstawiony nam w artykule staje się czymś schematycznym. Schematyzm występuje szczególnie w klasyfikacji faktów, dla których brak wyjaśnienia.
Pomijając tego rodzaju braki jak nie podanie wielkości gospodarstw
w cyfrach, ani cen artykułów pierwszej potrzeby, bez których dane dotyczące płac są cyframi martwymi - zasadniczy zarzut jaki trzeba zrobić
autorce, to ten, że schematyzm w ujęciu stosunków pracy na terenie Marbial zaciera różnice klasowe wypływające
z różnic majątkowych,
jakie
istnieją wśród omawianej społeczności.
Brak powiązania zagadnień pracy z całokształtem stosunków społecznogospodarczych wspomnianego środowiska utrudnia zorientowanie się jak ta
społeczność gospodaruje.
Dalej, jeśli Marbial, jak twierdzi autorka na str. 1 jest okolicą biedną,
to w jaki sposób i skąd wzięli się tam ludzie zasobni, o których wspomina
w dalszym ciągu pracy? Powstaje również pytanie co decyduje o doborze

współdziałającego
zespołu sąsiedzkiej samopomocy w niektórych formach
kobit, jak joune, vayou czy kóve? Czy te formy współistnieją
ze sobą
w czasie i w przestrzeni i o ile? Kiedy powstały i jakim uległy przeobrażeniom? Jaki jest dobór klasowy w ich obrębie - lub w jakiej klasie
społecznej występują poszczególne formy współdziałania?
Jakie są podstawy prawne ich istnienia?
Nie wiemy również wcale na jakim szczeblu rozwoju gospodarczego
są ci ludzie. Czy jest to środowisko o jednolitej strukturze goslPodarczej?
Wszak różne procesy historyczne mogły zadecydować o ukształtowaniu
się
odmiennego
układu
stosunków
społeczno-gospodarczych
w środowisku
pozaeuropejskim
jakim jest Marbial.
Brak wyjaśnienia
pewnych faktów ważnych sprawia, że nie wiemy
np. co jest przyczyną, że w Marbial pracujący za wynagrodzeniem
ludzie
nie są zakwalifikowani
jako robotnicy rolni? Zbyt schematycznie jest również potraktowany
opis "niepopularnego
systemu pracy "apeya", jak go
nazywa autorka, a który jest zapewne niczym innym jak znienawidzoną
formą wyzysku kapitalistycznego.
Podobnych pytań i wątpliwości nasuwa się więceJ Jeszcze. Wypływają
one z niedociągnięć
metodologicznych
omawianego
artykułu.
Chcąc je
usunąć należałoby przede wszystkim zastanowić się czy zebrany materiał
daje podstawę do tego rodzaju analizy jaką postawiła sobie autorka za cel
swojej pracy. Jeśli nie, powstaje konieczność uzupełnienia
go dodatkowymi badaniami.
Drugi arlykuł
San Antonio
de Eneno: A Mission in the Peruvian
Montana
jest historycznym
przeglądem
zakładanych
wśród Indian górskich okolic wschodniego Peru misji katolickich. Zainicjowany przez Franciszkanów w XVII stuleciu podbój ideologiczny tubylczej ludności rozbił
się jednakże o mężny opór Indian.
Dopiero w XVIII wieku udało się misjonarzom założyć nie bez trudności i walki, kilka punktów misyjnych, z których San Antonio de Eneno
był najważniejszym,
liczącym 103 mieszkańców 1. Rozpoczęta walka była
przede wszystkim natury gospodarczej, chodziło o opanowanie dostępu do
pokładów soli, eksploatowanych
przez Indian. Przez zagarnięcie tych terenów spodziewali się misjonarze opanować tubylców. Jednakże wobec stale
zaostrzającej
się sytuacji postanowiono
zastosować łagodniejsze metody:
zdobycia za pomocą darów zaufania Indian oraz przekonania ich w drodze
perswazji o korzyściach ewentualnego osiedlenia się misji. Metoda ta jednak nie okazała się całkowicie skuteczna skoro trzeba było sprowadzać
murzynów jako niewolników do ciężkich robót rolnych i uzbroić ich nawet
dla obrony i bezpieczeństwa misjonarzy. Ze zrozumiałych względów stosunek
Indian do murzynów był przez długi czas taki sam wrogi jak do mis.ionarzy.
Z czasem jednak nastąpiły pewne zbliżenia i wzajemne wpływy kulturowe
dzięki mieszanym małżeństwom zawieranym między murzynami a kobietami dwu szczepów indyjskich Amuesha i Campa. Jakie przeobrażenia
dokonały się wówczas w środowisku Indian pod wpływem obcej kultury?
l

Założony w 1710 r.

�1005

1004
Na to pytanie nie ma niestety w artykule odpowiedzi. Jest tylko wzmianka
o wyższości kultury murzyńskiej;
be~ da~szych ",:y~aśnień fakt ten ~edn.a~
ie przedstawia
wartości
naukoweJ.
Nle rozwlmęte
pozostało rowmez
~agadnienie zbadania "ogólnych aspektów kulturowych"
związan~ch.z
powstaniem i rozwojem misji na zdobytych terenach, co było zapowIedzIanym
celem tego artykułu. Na jego zakończenie dowiaduje się czytelnik, że największym wrogiem misji były oprócz Indian częste epi.demie, ~tóre nie
tylko zdziesiątkowały
ludność tubylczą lecz zaostrzyły JeJ wrogosc w stosunku do misjonarzy. Tak więc szalejąca w 1727 r. na terenie Enneno epidemia ora?: krwawe bunty z r. 1742 zadały ostateczny cios miejscowej misji,
która przestała istnieć do XIX wieku.
HeLena Przeslawska

HANDBOOK OF SOUTH AMERJlCAN ,INDIANS,
tution, Bureau of American Ethnology, Bulletin 143.
Vol. 1.
2.
3.
4.
5.

Smithsonian

Insti-

The Marginal tribes, Washington 1946, s. 19+6'24.
The Andean civilizations, Washington
1946, s. 34+ 1035.
The Tropical forest tribes, Washington 1948, s. 26+986.
The Circum- Caribbean tribes, Washington 1948, s. 18+609.
The Comparative ethnology of South American Indians, Washington
1949, s. 26+818.
6. Physical anthropology, linguistics and cultural geography of South
American Indians, Washington 1950, s. 14+715.
W pierwszych latach XX wieku Biuro Etnologii Amerykańskie;
przy
Instytucie Smithsońskim wydało, jako swój trzydz'esty Biuletyn, Handbook
of American Indians north of Mexico. Inicjatywę tego dzieła podjął jeszcze
w r. 1873, a więc na kilka lat przed powstaniem Biura Etnologii Amerykańskiej prof. Otis T. M a s o n, który postanowił
przeprowadzić
pierwszą
w dziejach nauki klasyfikację
szczepów Indian Ameryki Północnej. Szczepy
te znane były ,pod wieloma nazwami angielskimi, francuskimi, hiszpańskimi,
holenderskimi
itd. w zależności od tego, jacy osadnicy z nimi się stykali
i dawali ich opisy. Niejednokrotnie
nazwa jakiejś mniejszej grupy uogólniana była na cały szczep, lub fałszywie przenoszono
nazwę jednego
szczepu na drugi. Bez zaklasyfikowania
i ostatecznego usystematyzowania
szczepów nie mogło być mowy o jakimkolwiek
ogólniejszym dziele.
Z chwilą swego powstania Biuro Etnologii Amerykańskie;
wzięło na
siebie dalszy trud ustalenia listy szczepów. Przeprowadzono
wtedy ich klasyfikację językową 'i to dopiero pozwoliło ostatecznie
wyjść z chaosu.
Zarówno klasyfikacja
etnograficzna,
jak i językoznawcza
wymagały licznych prac terenowych
przy współudziale
całego sztabu specjalistów.
Po ustaleniu listy szczepów przystąpiono
do redakcji dzieła, któr2 rna
charakter
encyklopedii
o układzie alfabetycznym.
Stało się ono podstawą
dla dalszych badań nad Indianami Ameryki Północnej i doczekało się wielu
wydań.
W ćwierć wieku póżniej, bo w r. 1932, dzięki zachęcie znanego amerykanisty skandynawskiego
Erlanda
N o l' d e n s k i' o l d a. powstał projekt

stworzenia podobnego dzieła, ale dla Indian Ameryki Południowej.
Powolano komitet
który miał zbadać, czy wobec 'współczesnego
stanu wiedzy
takie dzieło da się w ogóle zrealizować, po czym, skoro pierwsze badania
dały rezultat pozytywny, przygotowano
projekt pracy.
.
.
W r. 1940 projekt został zaakce&lt;ptowany i wszedł w plan BlUra. Ogolną
redakcję powierzono Julianowi H. S t e war d o w i i rozpoczęto prace nad
jego realizacją·
.
W tym właśnie okresie w Europie toczyła się wojna, co uniemożliwiło
zaproszenie do wspólipracy amerykanistów
starego Świata, Handbook jest
vlięc wynikiem współpracy uczonych obu Ameryk. W jego realizacji brało
udział przeszło 100 badaczy.
Od dawna w nauce dawał się odczuć brak dzieła, które by zawierało
zbiór dotychczas istniejących
wiadomości o Indianach Ameryki Południowej. Redakcja Handbooku wzięła sobie za cel uZUipełnienie tego braku.
Chodziło tu, podobnie
jak w opracowaniu
kultu.r Ameryki Północnej,
o stworzenie systematyki
szczepów południowo-amerykańskich
oraz opis
ich kultury, a równocześnie wykazanie braków w naszej znajomości tego
terenu
i zasugerowanie
problemów
jakimi powinni
zająć się badacze
zarówno w terenie, jak i w studiach archiwalnych.
Poza tym ?O raz pierw·szy miano zebrać bibliografię żródeł i naukowych opracowan dotyczących
Ameryki Południowe}.
Stworzenie
systematyki
szczepów południowo-amerykańskich
okazało
się niemal równie trudne jak w wypadku
szczepów Ameryki Północnej.
Po dokonaniu iego przystąpiono
do opracowania
"ich kultury i tu natrafiono na dalsze trudności. Bodaj największa
z nich polegała na tym, że
spośród dziś żyjących szczepów jedne zostały odkryte w ostatnich dopiero
latach a więc zachowały nieskażoną swą pierwotną
kulturę, inne natomiast' już od 400 lat pozostają
w ścisłych kontaktach
z białymi, dzięki
czemu kultura ich uległa bardzo zasadniczym przemianom. Dla uniknięcia
tych dysproporcji chronologiczno-kulturowych
postanowiono dla wszystkich
szczepów wziąć za punkt wJ"jścia opisu moment, kiedy po raz pierw~zy
zetknęły się z białymi. Jeżeli okres pierwszego kontaktu kulturowego .z ~lałymi należy już do prehistorii szcz~pu, jak w wypadku kultur andYJskich,
jako tło bierze się archeologię, a stan kultury po kontakcie cofa się do
daty, z której pochodzą najstarsze wiadomości pisane.
.
Wszelkie niezwykle interesujące
procesy, jakie towarzyszyły
przeJmowaniu elementów kulturowych
i ;przetwarzaniu
się kultur indiańskich pod
wpływem kontaktów z Hiszpanami, Portugalczykami,
a nawet Murzynami,
zostały tu pomini,ęte. Co więcej, nie posiadamy dotąd niemal żadnych innych
prac poświęconych temu zagadnieniu.
Drugą
poważną trudność
stanowił brak
względnie
niekompletność
źródeł literatura
do Ameryki. Południowej
jest więcej niż niewystarczająca. Istnieją co prawda monograficzne opracowania niektórych grup etnicznych oparte na badaniach przeprowadzonych
w ostatnich kilkunastu latach.
ale wobec ogromnego
bogactwa
szczepów są one przysłowiową
kroplą
w morzu. Dawniejsze opisy to bądź relacje podróżników, których interesowały najbardziej
zewnętrzne i efektowne elementy kulturowe, jak ozdoby,
strój. br:lń, bądź dawniejosze op'racClwania etnograficzne
pochodzące jed-

�1007
1006
nakże z różnych szkół, skutkiem czego zwracają uwagę na różne strony
kultury i rozmaicie je naświetlają.
Nielepiej ma się sprawa ze źródłami
historycznymi.
W ogromnej większości są one zapiskami robionymi przez
misjonarzy,
niekomiPletnymi, czasem nawet błędnymi lub tak podanymi,
że trudno je powiązać z którymś ze znanych szczepów.
W obrębie
czterech pierwszych
tomów Handbooku niejednQkrotnie
spotkać można brak jednolitości
w proporcjach
zarówno poszczególnych
monografii jak i ich rozdziałów oraz różay sposób traktowania
zagadnień.
Pierwsza z tych wad wynika z niejednolitości źródeł. Zupełnie inaczej wygląda opis szczepu oparty o współczesną wyczerpującą monografię i szczepu,
jaki opisuje
się na podstawie
źródeł, dajmy
na to, XVH-wiecznych.
Druga wada jest wynikiem dużej ilości autorów, w związku z czym nie
dało się całkiem uniknąć indywidualnych
różnic.
Ażeby dzieło było łatwe w użyciu, wszystkie artykuły nie tylko pisam.
są wedle jednego porządku, ale także sprowadzone
są do jednego mniej
więcej rozmiaru, co ma te złe 'strony, że w wypadku szczepów dobrze znanych pominięto całą masę nieraz bardzo istotnych elementów ich kultury.
Handbook of S. A. Indians, w przeciwieństwie
do poprzedniego, który
ma układ alfabetyczny, został oparty na ;podzia:e kultur dokonanym przez
C o o p era. Wedle niego cały kontynent dzieli się na 4 strefy: 1) szczepy
zbieracko-łowieckie
wschodniej Brazylii, Gryn Chaco, Pampów, Patagonii
i Ziemi Ognistej, ,2) cywi'lizacjeandyjskie,
,3) szczepy puszcz trop~kalnych
i sawan, 4) szczepy karaibskie i pokrewne, połączone w tym opracowaniu
ze szczepami Ameryki centralnej
pozostającymi
pod wpływem
Ameryki
Południowej. Każdy z pierwszych czterech tomów obejmuje jedną ze stref.
Tom piąty poświęcony jest porównawczym
studiom różnych działów
kultury, tom szósty zajmuje się antropologią, językami, podłożem geograficznym, florą i fauną zarówno roślinami i zwierzętami
dzikimi jak
i hodowcami. W obu tych tomach uwzględnia się już impakt kultury Starego Swiata.
Cztery pierwsze tomy .posiadają identyczną konstrukcję
wewnętrzną·
Podzielone są one na szereg artykułów, z których każdy mówi o jednym
lub o grupie szczepów, przy czym 'kryteria łączenia szczepów są różne bqdź podobieństwo
kulturowe,
bądź wspólna rodzina językowa. Czasem
łączy się je w grupy terytorialne zamiast opierać się na bardzo niepewnych
granicach kulturowych. WielośĆ' kryteriów jest metodycznie niedopuszczalna.
ale w tym stanie wiedzy, jaki dz~ś panuje w amerykanistyce
inne rozwiązanie było niemożliwe.
Każdy z artykułów skonstruowany
jest wedle jednego porządku (oczywiście tam, gdzie mamy fragmentaryczne
dane, nie wszystkie punkty opisu
są wypełnione). Zaczyna się on od ogólnego wprowadzenia,
które zawiera
między innymi dane geol;raficzne. Następnie podane są wszystkie wiadomośći o szczepie: zaklasyfikowanie
go do jakiejś większej jednostki etniczneJ, jezykowej i etnograficznej,
podział wewnętrzny.
omówienie nazw~'
i wszelkie synonimy, wreszcie historia szczepu.
W większości wypadków
historia dotyczy czasów po zetknięciu się
z białymi, tam jednak, gdzie znaleziska
archeologiczne da się połączyć
z historycznym szczepem. przedłuża się jego d2Jieje wstecz. Jeśli zaś istnieje

archeologi'czna kultura nie dająca się połączyć z żadną z istniejących po
konkwiście grup, omawia się ją oddzielnie.
Po wiadomościach
wstępnych następuje
opis kultury. Zaczyna się on
od "czynności podstawowych",
w których zakres wchodzą: uprawa roli,
zbiór dzikich płodów, łowiectwo, rybołówstwo, przygotowywanie
pokarmów
i gromadzenie zapasów. Po nich mamy rozdziały zatytułowane: osada i dom,
ubiór i ozdoby, transport.
Następny rozdział o rzemiosłach zajmuje się
głównie ich technologią. O przedmiotach
wytwarzanych
mowa jest gdzie
indziej, w związku z czynnościami, do których są one potrzebne - np.
o użyciu ceramiki dowiadujemy się w związku z przygotowywaniem
pokarmów, o funkcji ubiorów w rozdziale o ubiorze i ozdobach itd. Rozdział
o rzemiosłach dzieli się na następujące podrozdziały: koszykarstwo, tkactwo,
ceramika, obróbka kory, wytwarzanie
ubiorów, metalurgia,
wyrób broni
i in. Opis kultury materialnej
zamyka omówienie wymiany lub organizacji
ekonomicznej,
a bywa dołączany
jeszcze ,ro~dział o sztuce wojen.nej
i kanibalizmie.
Z kolei przechodzimy
do ogólnego omówienia organizacji
społecznej
i politycznej, po której mamy rozdział zatytułowany:
cykl życiowy. Dzieli
się.. o~ na następujące
podrozdziały:
narodziny, dzieciństwo, rytuał przy
do]sclU do dojrzałości płciowej - i inicj'acje, .małżeństwo, zwyczaje związane ze śmiercią.
Kolejno omawiana jest estetyka i czynności rekreatywne,
które obejmuj~:. zabawy, muzykę, instrumenty
muzyczne, taniec, narkotyki, napoje
upajające.
Rozdział o religii zajmuje
się wierzeniami
o nadnaturalnych
moca::h i istotach, rytuałem religijnym i magicznym, kapłanami
czarownikami, 2n~chorami. Dalej następuje rozdział o mitologii i folklor~e; całość
zamyka OpiS wiedzy i nauki, w które wchodzi kosmogonia, miary i wagi
mierzenie czasu t przes1:rzeni oraz inne ewentualne koncepcje niereligijnej
natury.
Na końcu każdego rozdziału mieści się krótka bibliografia odnosząca
się do tego tylko działu, przy końcu zaś każdego tomu podano pełną bibliografię cytowanych w nim dzieł.
Każdy tom posiada mapę przewodnią obejmującą obszar, o jakim dalej
będzie mowa z podziałem na szczepy. Ponadto niektóre artykuły zaopatrzone są jeszcze we własne mapy. W tQmie szóstym i ostatnim znajduje się
wielka mapa barwna Ameryki Południowej i centralnej z podziałem językowym i szczepowym całego terenu. Zgodnie z założeniami pracy, że za
podstawę brać się będzie kulturę Indian z czasu ich pierwszych kontaktów
również i mapy dają lokalizację szczepów tam, gdzie one się zna'idował;
w czasie pierwszego zetknięcia z biały.mi.
. . Pr.aca jest bogato ilustrowana
zarówno fotografiami
z współczesnego
zycla l archeologii Indian, jak i rysunkami i fotografiami ich wytworów.
Posiada również ciekawy dział ikonograficzny.
Jakkolwiek
dzieło to jest tylko sumarycznym
zebraniem wiadomości
Istniejących o Indianach Ameryki Południowej,
a nie syntetycznym
opraCOwaniem całokształtu
zagadnień
związanych z kulturami
południowoamerykańskimi.
stanowi jednak w tej chwili najlepszy i najbardziej kom64

�1009

1008
pletny podręcznik-encyklopedię
. o b'"
Się
eJsc nI'kt ., kto zamierza
styki.

~u,ltu:' tego. terenu, bez .którego nie. mo~e
zając sle.. Jakimkolwiek
dZIałem amer) kamAmw

Kowalska-Lewicka

HARRY TSCHOPIK,
JR. T h e A Ym a r a o f C h u c u i t o, P e r U.
Anthropological
Papers of. the American
Museum of Natural.
History,
vol. 44, part 2, New York 1951, s. 137-308.
Praca T s c h o P i k a poświęcona
jest magii Indian
Aymara.
Autor
zajmuje się wyłącznie białą magią i jej rolą w życiu jednostki i społeczności, na tle typowej dla tych okolic wsi Chucuito.
.
Chucuito położona jest na brzegu jeziora Titicaca w departamencIe
Puno w południowej
części płaskowyżu
peruwiańskiego .. Wieś .ta :wedle
dokumentów
i żywych jeszcze tradycji istniała już za czasow '1n~ow 1, b~ła
wówczas stoHcą jednej z prowincji ich imperium. Po podboju hIszpansklm
Chucuito gra zrazu równie wybitną rolę dzięki odkryciu w pobliżu bogatych kopalni srebra. Jest wtedy ważnym ośrodkiem miejsk~
zbudowanym
wokół dwu wielkich placów. W początkach XVU w. powstaJ.ą t.u d:va kościoły w stylu kolonialnym stojące do dziś, lecz opustoszałe 1 me uzywa~e
na równi z placami, nad którymi dominują· W r. 1780 wy~uch~ po",:stame
Indian pod dowództwem
potomka Inków Tupac Amaru 1, mimo ze z~staje krwawo sUu'mione, ruchy wolnościowe trwa'ją do r. 18~1. W. c~asle
zamieszek basen jeziora Titicaca· zostaje wyludniony,
a C:hucUlto .dzIell ~o~
innych osad. Z kwitnącego
kolonialnego
miasta schod,zi do r?l: UbOg.IeJ
wioski, której mieszkańcy poza rolnictwem, będącYn: g!ownym ~:odłem l.ch
utrzymania,
trudnią się ubocznie połowem ryb w JeZIOrze. D.ZIS ~hUCUlto
liczy zaledwie około 200 domów zamieszkanych
przez ~5.4 IndIan 1 ?8. ~etysów - nie ma w osadzie ani jednego białego. Na tę llczbę. ludnoscl Jest
aż siedmiu czarowników,
z których każdy posiada liczną khentelę rekrutującą się spośród mieszkańców wioski, a częśc,iowo z okolicznych osad. .
Autor mieszkał w Chucuito blisko dwa i poł roku w latach ~940-19~2.
Mimo tak długiego pobytu nie zdołał wejść "': zażyłe st~SU~kl z Indl~nami. Twierdzi on, że zbliżenie się do Indian 1 pozyskame lC? .zauf~m~
natrafia
na tym terenie na niemal nieprzezwyciężone
trudn~scl.
:VI:kl
prześladowań
i wyzysku wyrobiły w nich ponury.' 'Ijełen pesym:zmu
~Ieufności charakter, i biały, mimo najgorętszych
z Jego strony uSlło:w~n,. Je~~
dla nich zawsze tylko obcym kryjącym w zanadrzu (wedle ich opmn) JaklS
podstęp. Toteż autor w wielu wypadkach
musiał korzystać z pomocy eksperta społecznego, jakim był młody metys urodzony i wyc.ho.wany. w Chucuito i znający doskonale miejscowe
stosunki. Niewąt?llwIe
duzą przeszkodą w nawiązywaniu
bardzie'j bezpośrednich
kontaktow z ~ubylc~ą ludnością był fakt, że autor nie znał języka Aymara, a POsł~~lwa~, SIę ",:"yłącznie językiem hiszpańskim,
którego Z kolei nip. znała 'mę'~szosc I~dlan.
T s c h o p i k, wychodząc
z założenia, że magia pozost~Je w ŚCISłY~
związku z trudnościami
i niepokojami
nękającymi
człOWIeka. stara SIę
przede wszystkim poznać omawianą
grupę wiejską i zbadać funkcjono-

?

warne jej mechanizmu społecznego. W związku z tym dzieli swą pracę na
trzy części. P.ierwsza to opis środowiska, na którego tle instytucje magiczne
stają się dopiero zrozumiałe. Obejmuje ona również charakterystykę
osobowości Aymara. Część druga zawiera opis instytucji magii, tak jak one
wyglądają obecnie. Na podstawie nielicznych źródeł pisanych autor stara
się ująć je historycznie.
Równocześnie przeprowadza
porównanie
z magią
innych współcześnie żyjących grup Aymara. Wreszcie w części trzeciej, na
podstawie poprzednich
danych, omawia związki między magią a osobowością Aymara,
znaczenie
magii w życiu jednostki
i znaczenie instytucji
magicznych w społeczeństwie
jako całości. Między innymi stwierdza on,
że najbardziej
tY'pową z cech ·charakteru Aymara, bierność przejawia
się
w !pełni w ich magii. Czarownik jest tu tylko jakby mistrzem ceremonii,
k'eruje jedynie akcją, podczas gdy działającymi
są siły nadnaturalne.
Podobnie system hierarchii slPołecznej i ucisku, gdzie każda jednostka jest niższa, a zatem zale:ima od drugiej, przejawia się w strukturze ich świata nad~
naturalnego.
Stosunki
tam panujące
są odbiciem struktury
społecznej
wioski Chucuito, a święci chrześcijańscy
wprowadzeni do panteonu Aymara
graią wśród duchów miejscowego pochodzenia
tę rolę co metysi wśród
Indian.
Autor twierdzi, że magia w tych warunkach
społecznych, w których
Indianin znikąd nie może spodziewać się pomocy i opieki, staje się niezwyk~e ważnym czynnikiem dającym pewne poczucie bezpieczeństwa;
jest
jedynym
dostępnym
Indianinowi
sposobem
działana
na otoczenie. Dla
typowych w opisanym społeczeństwie
trosk i lęków powstały odpowiednie
techniki magiczne, mające na celu ich likwidację.
Anna

PRZEGLĄD
ANTROPOLOGICZNY,
Antropologicznego
i polskich Zakładów
przez Radę Naukową T-wa.

Kowalska-Lewicka

organ
Polskiego
Towarzystwa
Antropologii, redagowany
obecnie

Czasopismo to założone w 1926' r. 'było dotychczas jedynym czasopismem
tego rodzaju w Po~sce, umożliwiającym
pracownikom
działającym na niwie
antropologii i nauk pokrewnych
opublikowanie
wyników swych prac.
Do czasu wybuchu wojny światowej w 1939 r., ukazało się 12 tomów
i pierwszy zeszyt 13-go, łącznej objętości 172 arkuszy druku. Wybuch wojny
przerwał tę 13-letnią działalność wydawl1lilczą, a w 1945 r., zaraz po ustaniu
dzialań wojennych
dzięki usilnym wysiłkom ,prof. Adama W r z () s k a założyciela i redaktora
tegoż czasopisma - wznowiono jego wydawanie,
ratując resztki przedwdjennego
nakładu - niezużytego jeszcze przez okupantów hitlerowskich
na makulaturę
- i publikując
zachowane w manu""
skryptach prace przedwojenne
autorów zmarłych i szczęśliwie w pożodze
wojennej uratowanych.
Nieliczne tylko prace i artykuły już przed wojną
złożone, urato",vały się w postaci kopii maszynopisów
na miejscu, bądź
przywiezione przez współpracowników
z innych ośrodków badawczych tak,
że nie wiele prac złożonych (i jeszcze niezbroszurowanych)
w dalszych ze64*

�1011

1010
szytach

XIII

tomu, mogły być zrek~nst:uowane
z k~p~i i opublikowane
powojennych tomach. Nlektore z prac CZęSClOWO.
uratowany~h~
zwłaszcza autorów w czasie wojny poległych, z powodu mekompletnoscl
danych i ich odtwarzania, musiały być odłożone na czas póżniejszy. Wskutek tego po wojnie ukazał się najpierw tom XIV, a po nim dopiero w 1948 r.
w maju dalsze zeszyty (2-4) tomu XIII, jako uzupełnienie przedwojennego
tomu poświęconego 25-letniej rocznicy objęcia katedry antropologii przez
prof. 'dra Jana C z e k a n o w.s k i e g o. Sylwetkę Jubilata jako uczonego,
podał w XIII tomie uczeń jego prof. dr Jan M y d 1a r s k i z dołączeniem
bibliografii.
Jakkolwiek
w okresie dowojennym
osiągnięcia
antropologii
polskiej
'były n:emałe i znane w kraju i zagranicą, tym niemniej działalność na
polu wydawniczym
uznać należy raczej za skromną. Brak funduszów na
publikacje i zbyt małe interesowanie
się nimi ówczesnych władz przyczyniały się do tego, ą niektórzy z badac.zy prace swe musieli drukować zagranicą, bądź też pozostawić je w aktach do czasów bardziej sprzyjających.
Dop'ero po wojnie, dzięki poparciu władz Polski Ludowej, przy znacznie większych możliwościach rozwojowych nauki, a tym samym działalności wydawniczej,
równieź PrzegLąd AntropoLogiczny
może się poszczycić
coraz większym rozmachem wydawniczym,
a prace w nim opublikowane
obejmulją coraz szerszy krąg zagadnień tak, że weszły tu jeszcze ponadto
zagadnienia
antropo- i etnogenezy Słowian, art)"kuły problemowe,
prace
źródłowe, materiałowe metodologiczne, konferencje i zjazdy i in.
Z działów reprezentowanych
obecnie w Przeglądzie
Antropologicznym
WY1nienić należy: artykuły
problemowe,
prace oryginalne
i monografie,
przegląd zagadnień antropologicznych
i badań w Polsce, historia antropologii, wiadomości różne i artykuły drobne, przegląd piśmiennictwa
antropologicznego zagranicznego,
zjazdy i sprawozdania
z działalności
towarzystw i instytucji
naukowych, kronika, polemika, oceny, nekrologi oraz
streszczenia prac w językach obcych.
Do głównych działów należy dział prac oryginalnych,
które możnaby
zgrupować następująco:

w pierwszych

z antropologii
e t n i c z n ej:
Nawiązania
etniczne kalifornijskich
systemów
pokrewieństwa
Przyczynek nad terminologią
pokrewieństwa
S. K l i m e k, t. XIV), Szlaki
migracyjne
człowieka
na kontynencie
amerykańskim
(K. S t o ł y h w o.
t. XVI), Przyczynek do antropologii Gruzji (Z. S i e m i o n ó w n a, t. XUI),
Charakter antropologiczny
i skład rasowy chłopów z Kish (R. F r a n k i ew i c z ó w n a, t. XVI), Badania antropo-socjologiczne
młodzieży szkół akademickich m. Lwowa (F. Wok r oj, t. XIII), Charakterystyka
antropolog~czna Sikhów (I. M i c h a l s k i, t. XIII), W dwudziestopięciolecie
objęcia
katedry antropologii
I etnologii w Uniwersytecie
Lwowskim przez prof.
J. Czekanowskiego
(J. M y d l a r s k i, t. XIII), Łemki z Wierchomli pod
względem antropologicznym
(F. Kar p i ń s k i, t. XIII), Ludno~ć powiatu
Lesko pod względem antropologicznym
(J. F a 1 k o w s k i, t. XIV), Z roZważań nad rozmieszczeniem
typów antropologicznych
(L. J. B y k o w s k i.
t. XIV), Przyczynek do badań antropologicznych
na Huculszczyźnie (M. N 0-

wo g r o d z k a, t. XV), Mapy antropologiczne
Polski (J. M Yd l a r s k i.
t. XVII), Notatka antropologiczna z polskiej wyprawy badawczej w Ruwenzorii (E. L o t h, t. XVII), Charakterystyka
antropologiczna
ludności okolic
Krynicy (F. Wok r o j, t. XVIII), Zapomniana książka polska z dziedziny
antropologii (O rasach ludzkich czyli zasady etnografii przez J. J. D'Omalius-d'Halloy,
A. W r z o s e k, t. XVIII).
Pierwotna
ludność
Tasmanii
(A. L. G o d l e w s k i, t. XIX),
z antropologii
o gól n e j i s z c z e g Ó ł o w elj :
Cechy barwikowe
i ostrość wzroku dzieci szkolnych woj. poznańskiego
(A. G o d y c k a, t. XIII), Osobliwości budowy sklepienia cZ&lt;lszki Australijczyków (F. I van i c e k, t. XIII), O dziedziczeniu barwy oczu u człowieka
(B. R o s i ń s k i, t. XIV), Wychowanie fizyczne kobiet w świetleantropologii (H. M i l i c e r o wa, t. XIV), Czaszki z Nowosiłki z wieku VI----ilX
(M. Woj c i e c h o w s k a, t. XIV), Antropologiczne
zróżnicowanie
młodzieży szkół akademickich fi. Lwowa, (F. Wok r o j, t. XV), Choroby dróg
żółciowych i reumatyzm stawowy a typy antropologiczne chorych (S. S a wc z y n, t. XV), O wzroście człowieka (B. R o s i ń s k i, t. XV), Zjawisko dojrzewania a rozwój wysokości ciała u chłopców (B. J a s i c k i, t. XV), Tymczasowe doniesienie
o badaniach
antropologicznych
starosłowiańskiego
cmentarzyska w Ptuju (F. I van i c e k, t. XV), Statystyka porodów i poronień według 'Płci (L. Ż y c h s ki, t. XV), Typologia dzieci szkolnych m.
Wrześni w związku z zakażeniem gruż:icą (E. M e jer,
t. XV), Badania
antropologiczne przestępców z Mazowsza północnego (F. Wok r o j, t. XV),
Wyniki badań nad personelem latającym wojskowym i turystycznym
oraz
nad kandydatami
do Ofic. Szkoły Lotniczej (B. R o s i ń s ki, t. XV), Badania antropologiczne
mięśni żywych Murzynów Ugandy (E. L o t h, t. XVI),
Korpus Kadetów Nr 1 pod względem rozwoju fizycznego i zróżnicowania
antropologicznego
(F. Wok r oj, t. XVI), Badania antropo-serologiczne
nad
studentami
Uniwersytetu
Warszawskiego
(J. D ą m b s ki, t. XVI), Wpływ·
dojrzewania u chłopców na wskaźniki konstytucyjne
Pignet'a i Bornhardta
(A. K o t ó w n a, t. XVI), Skład antropologiczny
studentów
Uniwersytetu
i Politechniki
we Wrocławiu (K. S t o 'j a n o w s k i, t. XVI), Szczątki ludzkie SlPrzed ok; 2500 lat znalezione w BisIImpinie (F. Wok r oj, t. XV!). Najstarsze wykopaliska
afrykańskie
z grupy Hominoidea
(B. R o s i ń s k i,
t. XVI), Szkielet z grobu romańskiego
z XII w. z Trzemeszna
Wlkp.
(J. B ł ę d o w s k a i Ż. D u b a s ó w n a, t. XVI), Analiza materiałów antropologicznych z cmentarzyska Zliwki VII-IX
w. (J. S t r a w i ń ska. t. XVI),
Badania antropOlogiczne
w międzyrzeczu
Nilu i Kongo-Crania
Africana
(J. C z e k a n o w s ki, t. XVII), Zmienność budowy ciała pod wpływem
wychowania fizycznego (H. M i l i c e r, t. XVII), Konsekwencje
syntetyczne
czeskich badań antropologicznych
(J. C z e k a n o w s k i, t. XVII), Wały
nadoczodołowe i łuki brwiowe w filogenezie człowieka (W. S t ę ś l i c k a.
t. XVII), Morfologia mózgowia w filogenezie człowiekowatych
(W. S t ę śl i c k a, t. XIX), Kolejność wyrzynania
się uzębienia stałego u człowieka
na tle zmian filogenetycznych
w zakresie tego zjawiska u Naczelnych
(S. p a n e k i E. S t o ł y h wow a, t. XVIII). Układ listewek skórnych na
dłoniach Polaków (W. Ł a s i ń ski. t. XVIII). Analiza anatomo-porówna",:-

�1012
cza Australopithecinae
(W. S t ę Ś l i c k a, t. XVIII), Skok w dal a budowa
cwła (P. S z t e r e w, t. XIX), Typy kraniologiczne Cejlonu (A. W i e r c i ńs ki, t. XIX), Rzadkie nieprawidłowości
uzębienia
u ludności polskiej
(M. G o n d z i k, t. XIX), Środowisko i domniemany
tryb życia Australopithecinae na podstawie towarzyszącej
fauny (W. S tę ś l i c k a, t. XIX),
Porządkowanie
populacji ludzkich według częstości grup krwi (A. K el '.1 S i J. Łuk a s z e w i c z, t. XX), Zagadnienie
typów
somatycznych
(A. Wan k e, t. XIX,), Charakterystyka
antropologiczna
dawnych mieszkańców WY5JPYWielkanocnej
(A. L. G o d l e w s k i, t. XX), Rozwój fizyczny
dzieci i młodzieży szkolnej - Sępolno, Tuchola, Świecie (A. S k i b i ń s k a,
t. XX), Rozwój fizyczny młodzieży szkolnej miejskiej z Bydgoszczy, Grudziądza i Inowrocławia
(J. S a d o w s k a, t. XX), Szczątki kostne ludzkie
z okresu wczesnohistorycznego
z Sąsiadki pow. zamojskiego (L. S a r a m a,
t. XX), Analiza antropologiczna serii -czaszek z Czerska z XVII w. (B. M i s zk i e wi c z, t. XX), Szczątki ludzkie z cmentarzyska
wczesnośredniowiecznego z XI-XII
w. z Bazaru Nowego (N. Wo l a ń s k i, t. XX), Schweizerische Anthropologische
Aufnahme
im Lichte polnischer
Untersuchungsergebnisse (J. C z e k a n o w s k i, t. XX), Neolityczne ludzkie szczątki kostne
z Biskupina (F. Wok r o li, t. XX), Charakterystyka
demograficzno-antropologiczna ludności kolonij podkarpackich
(F. Wok r o j, t. XX), Rzut oka
nr rozwój embrionalny człowieka, Klasyfikacja cech i odmian morfologicznych człowieka, oraz Cechy paleogeniczne w budowie człowieka (E. L o t h,
t. XX);
z zagadnień p r o b l e m o w y c h :
Niedomagania
w rozwoju antropologii polskiej w międzywojennym
dwudziestoleciu (J. M y d l a r s k i, t. XVn), O nowe oblicze polskiej antropologii (J. M Y d l a r s k i, t. XVIII), Ideologiczne podłoże dyskusji nad antropogenezą (J. M y d l a r s k i, t. XX);
z zagadnień
m e t o d o log i c z n y c h :
Profesora Frassetto
nowa klasyfikacja
ludzkich ras kopalnych
(K. M od r z e w s k a, t· XVI), Próba analizy rasowej metodą przekrojów korelacyjnych (K. S t o ł Y h w o i B. J a s i c k i, t. XVI), Taksonomia wrocławska
(Og. Gr. Zastos. Państw. Inst. Matematycznego
K. F lor e k, J. Łuk as z e w i c z, J. P e r k a l, H. S t e in h a u si
S. Z u b r z y c k i, t. XVII),
Nowe metody badania zależności między wzrostem, wagą a wiekiem młodzieży (T. K. N o w a k o w s'k i i J. P e r k a l, t. XVIII), Konferencja antroJjologiczna w sprawie metod taksonomicznych
we Wrocławiu w 1951 r.
(Praca zbiorowa. t. XIX). Metoda grupowania na podstawie tablic J. Czekanowskiego
(W. S k r z y wan, t. XX), Zagadnienie klucza do określenia
typów budowy ciała (Z. M a c h i n k o, t. XX), Archeologiczne określanie
wieku
metodą
promieniotwórczego
izotopu
węgla (J. We s o ł o w s k i,
t. XX), Antropologiczne
opracowanie
uszkodzonego
materiału
kostnego
(K. K u c h a r s k a), W sprawie
badań
podmiotowych
w antropologii
(K. Modrzewska,
t. XX);
z zagadnień
h ist or yczn y ch :
Wznowienie wydawania
Przeglądll
Antropologicznego

·f
~.'

,

i rzut

o.ka na jego

r
"

1013
przeszłość (A. W r z o s e k, t. XIV), Notatka do historii nazwy "antropologia"
oraz Notatka do historii antropologii w Polsce (J. M Y d l a l' s ki, t. XVI),
Cwierćwiekowa
działalność
Polsko T-wa Antropologicznego
(1925-1950.
A. W r z o s e k, t. XVII), Obudzenie zainteresowań
antropologią przez ośro-'
dek wileński na przełomie wieku XVIII i XIX (.J. M Y d l a r s k i, t. XVIII),
Pierwsza książka polska, zawierająca wiadomości z fizjologii, higieny i antropologii
(A. W r z o s e k, t. XIX), Jeszcze o systematyce
Linneusza
(.J. M y d l a r s k i, t. XX), Wiadomości o wykładach antropologii
J. lVIajera
Uniwersytecie
Jagiellońskim
(A. W r z o s e k, t. XX).
Ponadto ukazało się po wojnie w Przeglqdzie
Antropologicznym
wiele
życiorysów zmarłych antropologów jak L. Krzywicki, E. Loth, M. Wojciechowska- Wierzchowska., A. Maciesza, S. Klimek, E. Piasecki,
S. ŻejmoŻejmis, K. Stojanowski,
H. Hoyer (jun.), S. Czortkower, R. Broom, jako
podzwonne
tym, którzy
wiele przyczynili
się do rozwoju antropo:ogii
w Polsce. Zginęło lub zmarło w czasie i po wojnie bezpośrednio wielu
da~szych członków Towarzystwa
bądż współpracowników
Przeglądu,
do
ktorych należą: mgr Romana Frankiewiczówna,
prof. L.Jaxa-By'kowsiki,
L. Hoffmann, W. Kapuściński i L. Krzywicki.
Pozostali przy życiu antropologowie
polscy, dzięki dużemu poparciu
władz Polski Ludowej mogli zaraz po odzyskaniu niepodległości wszcząć
nietylko ożywioną działalność naukową, ale też wychować nowe kadry młodych, światopoglądowo
wyszkolonych
antropologów.
Badania
antropologiczne rażno ruszyły z miejsca i ożywiły się tak dalece, że publikacje
w Przeglądzie poważnie przekroczyły poziom lat przedwojennych
o znacznie większej o'bjętości w stosunkowo krótkim czasie. Dotychczasowe dzieje
Przeglądu można by (za A. Wrzoskiem) podzielić na 3 okresy: p i e r w s z y
ód założenia (1926 r) do końca 1937 r, to okres najcięższego borykania się
z trudnościami
o utrzymanie
choćby wydawnictwa,
d r u g i (19,38-1950)
znamionujący się bujnym rozwojem tego czasopisma (jakkolwiek z przerwą
w czasie działań wojennych), zwłaszcza w okresie po ustaniu działań wojennych i t l' Z e c i zapoczątkowany
w r. J,951 przejęciem agend Towarzystwa Antropologicznego
wraz z redagowaniem
Przeglqdu
Antropologicznego przez ośrodek wrocławski,
dzięki czemu czasopismo zostało należycie
zreorganizowane,
a prace publikowane podciągnięte na jeszcze wyższy poziom przy współudziale
nowo utworzonego
Komitetu
Antropologicznego
Polskiej Akademii Nauk, który to Komitet
ześrodkował wysiłki i plany
prac badawczych, podejmując kolektywną ocenę prac zgłoszonych do druku.
ich uzupełnienia
i poprawki.
.
. Nadmienić należy, że po Kongresie Nauki Polskiej wprowadzono w żyCIe uchwały powzięte na zjeżdzie przedkongresowym
Polskich Towarzystw:
Antropologicznego i Zoologicznego w Łodzi w 1950 r., włączając się w ramy
planu prac badawczych planu B-letniego. Zgodnie zaś z wytycznymi I Kong,0su Nauki Po:skiej, przystąpiono do zaplanowania
i zorganizowania
różnych badań naukowych ważnych z punktu widzenia nauki polskiej i zreo.rganizowania wydawnictw
antropologicznych.
Obok Przeglqdu
ukazywały
SIę. dawniej sporadycznie inne wydawnictwa
antropologiczne:
Prace i Materw!y
Antropologiczne
P. A. U. w Krakowie. A rchiwum
Nauk Antropolo-

v,

�1014
gicznych,
Instyt. Nauk Antropologicznych
Naukowego Towarzystwa
Warszawskiego. Reorganizacja polega zaś na tym, że w miejsce dawniej istniejących, wychodzić będzie nadal Przegląd
Antropologiczny
a prócz tego
Materiały
i Prace Antropologiczne
z siedzibą we Wrocławiu, w którym
publikowane będą monografie i prace materiałowe kranio- i osteologiczne.
W razie potrzeby założone zostanie jeszcze wydawnictwo
poza seryjne.
Ideologiczne przestrojenie
polskiej antropologii i prac publikowanych
ma polegać: a) na .zrewidowaniu dotychczasowych ujęć i teorii opartych na
mendelistycznych
bądż mechanistycznych
koncepcjach,
b) na odrzuceniu
wszystkiego co w nauce niezgodne z rzeczywistością,
c) na oparciu metod
badawczych na materialiźmie
dialektycznym
i historycznym,
d) na zrealizowaniu nowego stylu pracy zespołowej i planowanej, e) na zorganizowaniu
rzeczowej kolektywnej
krytyki naukowej. Jako zasadnicze kierunki badań
naukowych wysunięto
na naczelne miejsce: antropogenezę,
metodologię
l systematykę
antropologiczną,
badania etno genetyczne przy współpracy
z Polskimi Towarzystwami:
Ludoznawczym
i Archeologicznym,
badania
nad dynamiką
rozwojową
dziecka, powiązanie
nauk antropologicznych
z źyciem, celem włączenia się do prac ważnych dla gospodarczego i społecznego życia kraju. Dokonywujące się przemiany ideologiczne w naszej nauce
i polskim społeczeństwie,
znalazły już wyraz w publikacjach
zamieszczanych w Pr.zeglqdzie Antropologicznym.
Franciszek

WOkTOj

MATUSZEWSKII
JOZEF:
A r t y kuł y s ł o w i ań sik i e "Z w i e re i a d ł a sa s oki e g o" (Czasopismo Prawno-Historyczne
.t. I, Poznań 1948,
str. 26-74 i odbitka).
Temat omawianej pracy należy przede wszystkim do zakresu historii
prawa, jednak zagadnienia w niej poruszane mają duże znaczenie również
z punktu widzenia badań etnograficznych
oraz dla ogólnych dziejów Słowiańszczyzny zachodniej.
Zwierciadłem
saskim (SachsenSJ)iegel) nazywał ·się spis prawa zwyczajowego wschodniej
Saksonii, a więc terytorium,
które znalazło się pod
władzą Niemiec po ujarzmieniu Słowian połabskich. Spis ten powstał w latach 1220-1235 jako praca prywatna, jednak z biegiem czasu uzyskał moc
prawa obowiązującego i rozpowszechnił się nie tylko w Niemczech, ale l w
niektórych krajach sąsiednich (między innymi w Polsce), gdzie był częścią
prawa Obowiązującego mieszczan i chłopów aż do rozbiorów). W kilku artykułach Zwierciadła znalazły się wzmianki o sytuacji prawnej ludności słowiańskiej określanej
przez Niemców ogólną nazwą Wendów. Tekst tych
artykułów w średniowiecznym języku niemieckim podał Matuszewski w swojej pracy na str. 70-71 uwydatniając
w nim obok redakcji pierwotnej także
dodatki (interpolacje) dokonane częściowo przez samego autora Zwierciadła.
E i k e' g o von
R e p.g o w' a. częściowo późniejsze (z ezasu ok. r. 1270).

r

1015
. Praca Matuszewskiego
zawiera dokładną interpretację
tych "słowiańSkICh" artykułów
Zwierciadła
saskiego.
Nie było to zadanie łatwe ze
względu na lakoniczność i niejasność przepisów oraz trafiające się w nich
"skoki myślowe" (zwłaszcza wart.
II! 73) zrozumiałe tylko przy dobrej
znajomości całokształtu
ówczesnych stosunków. Bardzo obficie powołuje
Matuszewski literaturę niemiecką zajmującą się Zwierciadłem saskim i polemizuje z nią dochodząc w szeregu zasadniczych
kwestii do własnych
ustaleń. W głównych punktach
pracy są omówione kolejno następujące
kwestie: I Odrębność Wendów w organizacji sądowej, I! Język sądowy,
I!I Stan, IV Podział dzieci poddanych spod różnych panów, V Normy z zakresu prawa familijnego, VI Zależność poddańcza.
Oprócz tych głównych
punktów oznaczonych cyframi rzymskimi
występuje
jeszcze szczegółowy
podział na drobne paragrafy w liczbie stu, których tytuliki dają doskonały
przegląd treści opracowania
i pozwalają na szybkie odszukanie każdego
z poruszonych
zagadnień.
Ta przejrzystość
bardzo ułatwia
korzystanie
z pracy. Można by mieć tylko zastrzeżenie co do posługiwania się w utworach naukowych, nawet prawniczych
czy historyczno-prawnych,
przy ich
pcdziale na części, nazwą i znakiem paragrafu - zostawmy ten znak tekstom ustawowym,
w których też (gdy chodzi o ustawodawstwo
polskie
naszych czasów, a podobnie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego) - odgrywa tylko podrzędną rolę.
I!
W organizacj i sądowej stwierdził M a t u s z e w IS ik i odrębność Słowian
i Sasów. Nie była to odrębność zupełna, jakby wynikało z wyrażenia
na
str. 37 (p. 30), gdyż dotyczyła przecież (co zostało poprzednio wyjaśnione)
tylko sądów ludowych, tzn. funkcjonujących
bez "bannu" (= upoważnienia)
królewskiego.
W sądach ludowych
słowiańskich
stosowano
słowiańskie
prawo zwyczajowe i posługiwano się językiem słowiańskim. Późniejszy dodatek do Zwierciadła saskiego wprowadził pewne zmiany na korzyść języka niemieckiego, ale język słowiański nie został jeszcze wtedy zupełnie
wyrugowany. Stopniowe usuwanie języka słowiańskiego w poszczególnych
terytoriach połabskich dokonywało się dopiero od końca w. XIII i trwało
do w. ·XV. (odpowiednie daty są podane w streszczeniu
francuskim
na
końcu pracy, str. 73). Łączyło się to z likwidacją odrębnych sądów i prawa
słowiańskiego 1.
Artykuły 72 i 73 księgi II! Zwierciadła
saskiego zajmują się kwestią
dziedziczenia stanu i majątku w małżeństwach
stanowo mieszanych oraz
podziałem dzieci urodzonych z małżeństw osób, które były poddanymi różn~ch panów. Przy roztrzyganiu tej ostatniej kwestii uwzględniano
od czasow arcybiskupa Wichmanna (1152-1192) różnice narodowościowe
- mian?wicie ?zieci, których oboje rodzice byli Słowianami, przypadały
panu
ojca, w mnych wypadkach
(tzn. w małżeństwach
czysto niemieckich lub
narodowościowo-mieszanych)
- panu matki. Wydaje się słuszne przypuszW

t

l O sądownictwie
ludowym słowiańskim zob. też T y m 1e n I e c k 1 K., Ludność
lejska w krajach połabskich i pomorskich w wiekach średnich (Slav!a Occ!dentalis

l. 1920, S. 34).

'

�1017
1016
czenie Matuszewskiego,
że reforma
przeprowadzona
przez arcybiskupa
WIchmanna ograniczała się tylko do ludności niemieckiej oraz małżeństw
narodowościowo-mieszanych.
Natomiast obowiązująca
wśród Słowian zasada przynależności dzieci do pana, któremu podlegał ojciec, musiała istnieć już poprzednio wywodząc się z dawnego prawa słowiańskiego, a została zachowana przez arcybiskupa Wichmanna, który pod tym względem
nie wykazywał szczególnych zapędów germanizacyjnych.
Nie usuwano więc
zasady prawa słowiańskiego w małżeństwach
czysto słowiańskich, a tylko
w spornych przypadkach
zbi.egu obojga praw ,przyznawano pierwszeństwo
prawu niemieckiemu. Nie oznaczało to bynajmniej jakiegoś ułatwienia przy
zamianie wolnej ludności słowiańsk:ej w niewolną, ja,k to sobie tłumaczyli
niektórzy słowianożerczy historycy niemieccy. Matuszewski rozprawia się
z nimi gruntownie wykazując na podslaw;e dokładnego zestawienia wszystkich możliwych kombinacji małżeńskich (których jest 16 przy uwzględn'eniu kryterium płci, przynależności narodowościowej
do Sasów lub Wendów
l stanu wolnego lub niewolnego str. 69-61)
że reforma arcybiskupa
Wichmanna nie stwarzała żadnych nowych możliwości zwiększania się liczby
niewolnej
ludności słowiańskiej.
W rzeczywistości
chodziło więc tylko
o pewne uprzywilejowanie
prawa niemieckiego, jednakże nadal utrzymało
się i prawo słowiańskie dla małżeństw zawieranych między Słowianami.
W zakresie stosunków familijnych stwierdził Matuszewski, że Słowianom przysługiwało prawo zawierania małżeństw (ius conubili) z Niemcami,
co wynika z występowania
małżeństw narodo\vościowo-mieszanych
przynajmniej w klasie chł0iP6w poddanych. Art. IIII 73 § 3 Zwierciadła
saskiego
stwierdza praktykę dopuszczającą rozwód na mocy jednostronnego
oddalenia (repudiacji) żony przez męża; miało to stanowić normę właściwą ów··
czesnemu prawu wendyjskiemu.
Można wątpić, czy rzeczywiście występowała zasada o następstwie dzieci za ojcem w małżeństwach czysto wendyjskich, którą Matuszewski uważa za prawdopodobną
(p. 95). Według art. III
73 § 3 zasada ta dotyczyła tylko podziału dzieci poddanych podległych różnym panom, a nie dziedziczenia stanu.
'Wśród ludności słowiańskiej daje się ustalić na podstawie artykułów
Zwierciadła
saskiego istnienie talk wolnych jak i niewolnych. O poddanych
Wendyjkach wiadomo z art. III 73 § 3, że były zobowiązane uiszczać swojp.mu panu opłatę w związku z zamążpójściem ("burmede") i w razie repudiacji ("versne penninge"). Uzależnienie chłopów poddanych od właścicieli
ziemskich było duże, gdyż prawo odejścia mieli tylko w wypadku zawarcia
małżeństwa; dotyczyło to jednak zarówno ludności słowiańskiej jak i niemieckiej.
III

W zakończeniu pracy (p. 100) stwierdza Matuszewski duże znaczenie
Zwierciadla
sCLskiego dla poznania stosunków prawnych Słowian zachodnich, zwłaszcza gdy chodzi o te zagadnienia, które nie są oświetlone innymi
źródłami. Już z podanego tutaj krótkiego streszczenia pracy wynika, że
wnosi ona wiele nowego także do poglądów na przebieg całej akcji germanizacyjnej. Jak podkreśla Matuszewski - przepisy Zwierciadła
saskiego
"nie zajmują jeszcze stanowiska wrogiego wobec języka i zwyczajów praw-

nych słowiańskich. natomiast wyrazme uprzywilejowują
język i zwyczaje
niemieckie" (str. 67). W nawiązaniu do tego można by wypowiedzieć tezę,
że podboje Niemców i llcisk stosowany przez nich wobec Słowian połabskich wynikały początkowo więcej z klasowej istoty ustroju feudalnego.
niż z samych tylko przeciwieństwo
charakterze
etnicznym. Postępy akcji
germanizacyjnej
łączyły się więc ściśle z rozwojem feudalizmu w Niemczech, który odbywał się wolniej niż w innych krajach zachodniej Europy
(zwraca na to uwagę P. N. G a ł a n z a w "Istorii gosudarstwa
i prawa",
Moskwa 1949, str. 351). Znajdowało to swój wyraz w długotrwałym
utrzymywaniu się tam pewnych cech państwa przedfeudalnego,
zwłaszcza tzw.
wspólnoty wiejskiej (marki), która traciła stopniowo swój pierwotny charakter popadając coraz bardziej w zależność poddańczą I. Na tej właśnie
wspólnocie, występującej u Słowian połabskich w formie niewątpliwie jeszcze silniejszej niż u przybyłych na ich ziemie Niemców, polegała przede
wszystkim słowiańska odrębność prawna i sądowa. Matuszewski zwraca
pr~y tym r.aczej U\,:agę na tzw. zasadę, osobowości praw (str. 28, 37, 56).
k~~r~ ?yła J~dnak ~llewątpliwie związana z ustrojem dawnej wspólnoty i jej
pozmeJszyml osłablOnymi formami.
Bardziej trwałe poczucie odrębności etnicznej o charakterze
narodowościowym wykształca się dopiero, jak stwierdza nauka marksistowska,
pod koniec epoki feudalnej~. Rozwój niemieckiej
państwowości feudalnej
po.w?dował w~pieranie resztek ustrojowych wspolnoty pierwotnej zarówno
wsro? lud~oŚCl. niemieckiej jak słowiańskiej, prowadziło to jednak nie tylko
do ~Jednohce~la p~awnego, ale w dalszej konsekwencji i etnicznego. O tyle
a~cJa. germamzacYJna mogła wyprzedzać moment ostatecznego ukształtowan.la Sl~ n~rodowości ~iemieckiej; w początkowym jej przebiegu uwydatn~ał.y .Slę Jedn~k bardzieJ elementy podbojów i ucisku feudalnego niż przeclwlenstw etmcznych.
.
o~awi~nej. pracy można stwierdzić pewną chwiejność przy posługiwam,:, Się nl~~torymi
pojęciami ,etnograficzno-socjologicznymi.
Etniczną
przeclwstawn~~c
Wendów i Sasów ujmuje
się w kategorie:
"szczepu",
(str. 14), ,,~udu (str. 14), "narodowości" (str. 8, 13, 40, 41, 42). nawet "narodu"
(str. 32, .3::&gt;,44). Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że praca została napisana
prze? kilkoma .l~ty, kiedy jeszcze nie było możliwe tak jak dzisiaj korzy~tame z .bardzIej precyzYJnych ustaleń Oipartych na teorii marksistowskiej.
Zresztą l n?uk~ :adzi~cka nie rozstrzygnęła
dotąd ostatecznie zagadnienia
fo.rmy wspolnoscl etmcznej właściwej epoce feudalnej przed wykształcemem się narodowości 3.
Niez~pełnie precyzyjne są też w omawianej pracy określenia dotyczące
stosunkow społecznych - mianowicie raz jest mowa o "niewolnych"
to
z!10wu o ,.poddanych" (na str. 47 nawet o klasie .,niewolnych poddanych"),

yt

n

.:. Zob, o tym, np. D o ~s ch A. - Die Ireien
Marken
in Deutschland,
1933, str. 97
.
Genezę maiki gel'mansklej
przedstawIl
E n g e l s, Pochodzenie
rodziny
własności
pry;-vatnej
i. państwa
("Książka",
Warszawa
1948), str. 173.
'
..
L u t y n s k l, Problemy
I metody
radzieckiej
etnografii,
Przeglad
Nauk Histo·
l ycznych
I SpoJecznych.
I, Ł6dż 1950, str. 315,
'
, ' K u s z n e l' P. L, Uczenije
Stalina
o nacji
i nac,ionalnoj
!culture",
Sow,
Etn. 1949 nr 4, stl·, 4, L li t Y ń s kiJ, L, c,

�)

1019

1018

'!j
t

ll
i

się do stosunkó~ feuZ pun kt u widzenia poprawnej terminologii odnoszącej
. t'
.
.
l' 1 Nlewąt
dalnych należałoby mówić tylko o poddans WIe, me o me,,:,o l :.
.
.
.
dnak
w
konkretnym
rozwoju
historycznym
spotyka
SIę
rozne katel
p lWIe Je
h
., d . h
. ludności z których
wykształciła
się klasa poddanyc ; wsro
mc
gone
,
.. d
.
l'
t
Występowały pewne elementy o sta~lOwisku z~llzonym
o mewo l, co w S .0sunkach niemieckich, gdzie feudallzm ~Ył .meco zah~mOwany
roz:V0J~,
. t
l'doczne J'eszcze w przepisach Zwtercwdła
sasktego. Posługlwame SIt::
Jes w
.
.
.
d"
pojęciem niewolnych w pracy Matuszews.klego ~a .WlęC swoJe .uzasa mem:-,
należało tylko odpowiednio ustosunkowac to pOJęc.le d? p~d~anstw~, by me
wywoływać wrażenia chwiejności t~rminologlczne.J. Rowmez przecl.wstawn~
pojęcie "wolnych" nie pokrywało SIę w ty~ cz~s~e z kla~ą. feudałow, g.dYz
byli jeszcze wolni chłopi 2, chociaż popadający JUZ w mmeJszym lub WIększym stopniu w zależność feudalną·
.'
Matuszewski nie zajął się bliżej rozróżnieniem poszczegolnych kategorIi
wśród słowiańskiej ludności wolnej i niewolnej (poza przygodnymi :vz~iankami o żupanach i witeziach przy organizacji sądowej). Tekst ZWIercIadła
saskiego nie daje bowiem pod tym względem żadnych in~ormacji. W j~~nym ze słowiańskich artykułów (III 73 § 3) spotykamy SIę tylko z odroznieniem wśród ludności niewolnej . ministeriałów
od chłopów ("eigen").
W kwestii tej stanął Matuszewski na stanowisku, że chodzi o "j~~t;ą k.ategorię poddańczej ludności wiejskiej"
(str. 70). Trudno przYPuscl~, aze~y
stanowisko to oznaczało zaprzeczenie różnicy między ministeriałaml
a ogołem chłopów poddanych - chodzi chyba tylko o' to, że art. 73 § 3 traktuie
jednakowo te dwie kategorie ludności, oraz że ministeriałowie
rekrutowa~i
się spośród ludności poddanej. W okresie powstania :ego ~rtyku~';l stano'';'llsko ministeriałów
było już pod wieloma względamI wyzsze mz chłopow,
a proces zlewania się ich z niższym rycerstwem wolnym był daleko posunięty 3.
"
W pracy jest mowa w ogóle o Słowianach (Wendach) bez bllzsze?o odróżnienia, o jakich Słowian chodziło. Tymczasem na obszarze,. g?ZI~ powstało Zwierciadło saskie, występowały plemiona zachodnio-słowlanskle
zarówno z grupy lechicko-połabskiej
jak i serbsko-łużyckiej.
W związku z tym
istniały zapewne różnice tak co do stanowiska prawnego tej ludności jak
i w samym prawie zwyczajowym słowiańskim, o czym jednak Zwierciadło
saskie nie daje informacji. Nie można jednak stwierdzonych w nim "wendyjskich" zasad prawnych odnosić w ogóle do Słowian bez bliższego określenia.

v.:

IV
Praca Matuszewskiego
przynosząc
jętym jej tytułem - daje wprawdzie

cenne ustalenia w przedmiocie obokazję do wypowiedzianych
wyżej

, o tym, że w XIII i XIV w. nie było już wśród Słowian połabskich ludzi absolutnie niewolnych, zob. też T y m i e n ; e c k I K., O. c., str. 16.
, Także wolni najemnicy nawet u chlopów, o których mowa wart.
I 22 § 2.. E b e 1 W., Zum Ursprung des Arbeitsvertrages (Zeitschrift f. die gesamte Staatswls6enschalt, B. 96, s. 325).
3 L a m p e K. H., Die bauerlichen
Ministerialen des XIV bis XVI J. h. Im Erzbistum Magdeburg (Geschichtsblatter f. Stadt u. Land Magdeburg, 1911.H. l n, 2).

uwag natury ogólnej, które są jednak raczej jej uzupełnieniem w pewnym
kierunku niż krytyką. W ogólnej ocenie należy jeszcze raz podkreślić przejrzystość opracowania jak również pewność ustalonych danych faktycznych
oraz ich dużą wartość naukową. Stanowi też omawiana praca dobry przykład łączności między różnymi naukami historycznymi (czy ogólniej humanistycznymi), na co zwraca się tak dużą uwagę w nauce radzieckiej, a w
szczególności w radzieckiej etnografii l. Warto podkreślić, że łączność między etnografią a historią prawa odczuwano już oddawna i w nauce polskiej, a wyniki każdej z tych nauk często znajdowały zastosowanie w drugiej 2.
Władysław

Sobociński

FRANCISZEK
SŁAWSKI, Słownik
etymologiczny
języka
p o l s k i e g o. Zeszyt 1 (A-Czar). Kraków 1952.Nakładem
Towarzystwa
Miłośników Języka Polskiego. Okładka tymczasowa. Cena 10 zł. Str. 1-112.
Zeszyt 1. Słownika etymologicznego
S ł a w s k i e g o składa się z trzech
części. Część pierwsza (str. 1-7) stanowi wstęp, w którym autor podaje
zarys historii badań nad etymologią wyrazów polskich i w ogóle słowiańskich. W krótkich słowach charakteryzuje
on prace etymologiczne Miklosicha, Brucknera, Bernekera, Trautmanna,
Meilleta, Rozwadowskiego, Preobrażeń ski ego, Mładenowa, Vasmera i Koi'inka. Nowy słownik charakteryzuje autor w następujących słowach: "Obecny słownik etymologiczny języka
polskiego ma tylko do ·pewnego stopnia zastąpić słownik Brucknera, uwzględnia bowiem przede wszystkim hasła znane dzisiejszej polszczyźnie literackiej. Objaśnia on przede wszystkim tzw. prasłowa, tj. wyrazy spotykane
i w innych językach słowiańskich, często ogólnosłowiańskie. Zadaniem jego
jest dać pełny przegląd podstawowych wyrazów ogólnosłowiańskich
w dzisiejszej polszczyźnie; jeśli chodzi o derywację natomiast, to wobec ograniczonego miejsca musi się tu dać tylko mniej lub więcej .indywidualny wybór, uzależniony najczęściej od wieku wyrazów, zasięgu w słowiańszczyźnie,
ciekawości formacji.
Z wyrazów obcych uwzględnia się tylko najstarszą
warstwę, która w przeciętnej świadomości językowej często już nie uchodzi
za pożyczki" (s. 5). Część druga zeszytu (8-22) obejmuje pełną i bardzo
cenną bibliografię
przedmiotu
oraz rozwiązanie
skrótów.
Część trzecia
(23-112) to właściwy słownik etymologiczny obejmujący wyrazy od a do
czar. Całość słownika ma objąć pięć zeszytów siedmioarkuszowych,
które
mają się ukazywać w odstępach mniej więcej półrocznych. Nakład 6.000
egzemplarzy.
Słownik F. Sławskiego przeznaczony jest dla miłośników języka polskiego, którzy nie są zawodowymi językoznawcami, ma więc on charakter
popularny i popularyzatorski.
Normalnie nie wysuwa on nowych etymologii
l L u t Y ń s k l,
Problemy 1 metody radzieckiej etnografii, Przegląd Nauk Historycznych i Społecznych I, Łódź 1950,str. 315.
t Z historyków
prawa zwrócił na to uwagę już D a r g u n L., O zastosowaniu
etnografii do historii prawa (Przewodnik Naukowy l Literacki t. I, Lwów 1863).

�:!r 'l'

1021

1020
• daJ'e z dotychczasowej
literatury
l ecz po
. . . nia pochodzenia wyrazów. W tym
]asme
giczny może oddać wielkie usługi. Zaletą

najbardziej
rozpowszechnione
ob.
ł'k
t
l
zakresie nowy s owm
e ymo 0.Jego Jest
.
bf'
b'bl'
f'
o Ita I lOgra la.
T. Milewski

PIERWSZY ZESZYT "S ł o w n i k a e t y m o log i c z n e g o j ę z Y k a
p o l s k i e g o" F r. S ł a w s k i e g o w o b e c "S ł o w n i k a e t y m o 1ogi c z n e g o j ę z y k a p o 1 s k i e g o" A. B l' li c k n e l' a.
Aby ocenić we właściwy sposób wartość pracy Sławskiego dla etnografów, najlepiej będzie, jeśli się ją na wstępie porówna ze Slownikiem
etymologicznym B r li c k n e l' a. otóż gdyby mnie zapytano, czy dla etnografa, nieprzygotowanego
językoznawczo, S:ownik Brlickne'ra jest .pożyteczny, czy też
raczej może szkodliwy, - odpowiedziałbym
krótko: jest, sądzę, raczej s~kodUw)'. :..- Niewątpliwi:e bowiem Słownik ten zawiera bogaty i cenny materiał leksykalny
oraz sporo etymologii trafnych
(a między nimi
nieco
nowych, danych przez autora); z drugiej jednak strony roi się od objaśn~eń
bałamutnych,
wątpliwych,
ryzykownych
lub zgoła błędnych.
Na domiar
złego podano to wszystko z zupełnie wyjątkową
pewnością siebie, graniczącą chwilami z arogancją w stosunku do nie wymienianych
z nazwiska
etymologów innych, choćby byli o wiele krytyczniejsi od Brlicknera. Skrajnie nieporządny wykład jeszcze bardziej przyczynia się do obniżenia wartości dzieła dla niefachowców.
oto garść pouczających
przykładów. I tak według str. 382 staropolskie
słowo orz 'szybki koń, rumak' jest słowiańskim "prasłowem", podczas g~y
według str. 175 i 254 - pożyczką z niemieckiego. Na str. 34 apelatyw Bog
"samorzutnie urósł, niema bowiem łączności między Persją a Słowianami",
aie na str. 283 wyrazowi kur należy "może raczej przypisać...
irańskie
pochodzenie, pożyczkę (np. z pers. churos 'kogut')". Na str. 15 czytamy, że
"prasłowo" barć występuje "u wszystkich Słowian", a ze str. ~6 dowiad;tjemy się, że brak go "na południu". Na str. 507 po podamu wyrazow
sosna sośnia sosnowy itd. pisze Brlickner:
,.prasłowiańskie;
u wszystkich
Słowi~n tak 'samo", co jest błędem, bo Słowia.nom południowym powyższe
wyrazy są zupełnie obce.
Jakże tu ufać podobnemu "Słownikowi"?
Ładnie by wyglądał etnograf, któryby na podobnym źródle oparł swe
wywody.
A oto parę przykładów
etymologii zdumiewających:
czumak
'wożący
towary' ma się wywodzić z turec. czumak 'buława'
(str. 81); krzywonos
'ptak o charakterystycznym
dzi.obie zwany też krzywodziobem,
po niemiec.
Kreuzschnabel,
w naukowej łacinie Loxia curvirostris'
ma być utworzony
od nieść, nosić jak wodonos (str. 361); słowa kozub, kazubek 'torebka z kory
czy łubu' są "od kozy urobione" (str. 263); mogiła pochodzi jakoby "od
rzeczownika *rnogy, a ten od pnia rnog- 'silny'" (str. 343). Pospolicie uznawany i bez wątpienia
słuszny wywód nazwy La.ch, która jest ruską postacią skróconej
(jak np. Stach)
nazwy *Lędjanin'b
od apelatywu
lędo
'ziemia puszczona odłogiem' Brlicknerowi się nie podoba; uważa on, że o"ve
nazwy to ..może raczej przezwisko od lęd.iwi" (str. 289). No i tak dalej!

. ~om~jam już tego rodzaju. d~w?dy krańcowego niedbalstwa
w wysłowle~1U, Ja~ n~. WYPlsywame, ze limę Scytów "wywodzą ... od niemieckiego
(tak.) Schutze
(str. 67), albo że .rogozie zostało "dla kanciastości (tak!) od
rogu yrze wane",
(str. 461; nawiasem mówiąc rogozie nie ma zdaje się
wagole
z wyrazem róg 'cornu') l . Między za'I·ty mozna
.
.,
b'" mc wspolnego
.
w ł 0zyc O }asmeme n~~wy miejscow:j
Dziewoklicz,
jako wywodzącej
się od
,,~rzYku gwałconeJ
(str. 276; parown. z tym raczej moje Polesie wschodnte", str. 2115 i n.).
"

7

Br~cknel' n.ie ogranicza się zresztą do etymologizowania;
informuje też
c~tel~lka
- clą~le ~ jednakową pewnością Siebie - o wielu przeróżnych
sZl;zegoŁach z dZiedzInY etnografii
i dawnej kultury Słowian
A t
.
wywody r .
"
bn'
.
e Jego
l!e mmeJ
o I uJą w bałamuctwa
i błędy, jak wywody językowe
v.:-ystar.c~yc :u n.am .m~si jeden tylko przykład.
Oto na str. 281 czytam;
ni. mm:J, ,'TIl WI.ęceJ, Jak. tYlk~: że kumys, napój z mleka kobylego, był
"me~dYs. zwyczaJZ:-Y Słowianom.
- Z natury rzeczy tego rodzaju informacJe TIl; są grozne .~~a etnografów, znających swój przedmiot
ale za to
m~gą .zno~ wprowadzlc w błąd językoznawców
czy przedstawidieH innych
dZledzm Wiedzy.
Mimo .tych wszystkich braków Słownik Brlicknera
jest niewątpliwie
~rdzo
p~z!teczny,
a.le tylko dla tych, którzy umieją wyszukać szczere
~Larno posrod, zb~t mestety obfitej, plewy. Ponieważ etnografowie na ogół,
li powodu
bra~u JęzykoL'Jn-a:vczegoprzygotowania, do nich nie należą winni
wykorzysty",Vac te~ ?ł.owmk z naj dalej idącą ostrożnością,
uclek~jąc się
we wszystkich wazmejszych wypadkach do pomocy fachowców.
Słownik SIawskiego stoi na wpros't przeciwnym
biegunie
to
k
do Sło
ik
B" k
w s sun u
, ."".n· a
rue. nera .. Jest pi~n~
bez śladów apodyktycznej
megaloma~s~I~J pewnoścI Siebie; przeCiwnie, jego autor na każdym nieledwie
wazmeJszy~ kr~ku PO.wołuje s~ęna źródła i cytuje je obficie, czego Brlickner zupe~nJe n~e robił. W miejsce brlicknerowskiego
niedbalstwa
mamy
u Sla",Vskleg? memal wzorową pystematyczność
i ład. W miejS'ce brlicknerowsklego ~Ip~l'kry:yc?zmu
w stosunku do obcych a bezkrytyczności w stosunk,u .d~ sleb!e, ~l'dzlmy u ~Ławskiego ostrożny krytycyzm wszechstronny.
Własclwle gło~nJe tylko Większą pomysłOWOŚCią góruje Bruckner
nad
autorem Słownika now:go. Dla etnografów
jednak, niemających
językozna.wczego ~rzygot0",Vama, ta zaleta Brlicknera
bynajmniej
nie r6wno~azy zby~ licznych Je~o wad. To też już przed dłuższym czasem pozwoliłem sobie w 32. tomIe Języka Polskiego 2 ,powitać nie tylko w swym
włas~y~, lecz właśni: i w ich imieniu, pierwszy zeszyt pracy Sławskiego
z ~aJwlększy~n uznamem. Podkreśliłem
tam też, że wyjąwszy drobiazgi,
:nozna na. tej .pr~cy ~olegać i że daje ona dobrą orientację w dotychcza,owy.c~ o~lągnJęcJach Językoznawców. poświęcających
się m. i. słownictwu
SłowIansklemu czy polskiemu.
J::'on:iiam

tego rodzaju.
jak np. że na str. 63 pod sŁowem cierzeń, albo
czy tez. powiedzmy.
na str. 454 pad rapcie na próżno szukamy
etymologii,
193-202.

też fak.ty

11: kstl.lej 4I2kPaOldwlekbądź
pleszma.
l

j

, Zeszyt

5. stl'.

�1023
J
a rzecz iż nie jest i ta praca całkowicie wolna od usterek. Na
ogół ~::nak
są' to, jak powiedziałem przed ~hwilą, .drobiazgi. I tyl~o t~
i owdzie zauważyłem,
gdy chodzi o słowa mteresuJące
etnografa, Jakąs
poważniejszą niedokładność czy też z.naczniejszy lapsus alb~ błąd rzeczowy.
W stosunku do informacji
SławskIego o wyrazach
b oCtan, B6g, br~g,
chata chleb, chlew i chmiel podniosłem pewne zarzuty w Języku PolskIm
na str. 194-201, i tam czytelnika odsyłam (poważniejsze z nich dotyczą
tylko słów Bóg, bróg, chleb i chmiel). W tymże cza~opiś~ie podałem też
uwagi lub nowe etymologie w stosunku do apelatywo~:
bt.es, brzost,. byk:
chalupa, chlop (przy tym i pacholoraz
otrok), ~reszcle ~tasto: Pomewaz
Język Polski jest łatwo dla każdego dostępny, me będę 'SIę WIęc na tym
tu miejscu powtarzał.
Najważniejszym
brakiem Słownika Sławskiego są w oczach etnografa
zbyt szczupłe jego rozmiary, powodujące zbytnią krótkość informacji. Ta
wada w zasadzie nie wynika oczywiście z winy autora. Choć czasem (acz
zgoła wyjątkowo) i on się do jej zwiększenia prz~cz~nia,. uwzg~ędniając
niepotrzebnie etymologie zbyt mało prawdopodobne.l
uJmuJą~ sobIe ~ ten
sposób miejsca na pożyteczniejsze wywody. Tak, powIedzmy, s.ledem ~Ierszy
poświęconych
etymologii Sobolewskiego pod wyrazem
boctan mo zna .by
śmiało skreślić, a za to dodać np na ,str. 27, że apelatywowi baran (u Łuzyczan Górnych boran, u Czechów beran itd.) odpowiadają pewne wyrazy
w słynnym słowniku Hezycha z V. w. n. e., oraz wyraz albański beT
'owca' i że apelatywy w rodzaju włoskich gwarowych bera, biir 'baran'
występują na przestrzeni
od północnych Włoch aż do Belgii i nawet ~o
Szwecji włącz.nie, podczas, gdy z drugiej strony do tegoż zespołu nalezą
też bez wątpienia
osetyń. var 'jagnię' oraz nQwopers. barra 'to samo'
« *varnak) wraz z ich odpowiednikami w językach staroindyjskim.
Qrmiańskim starogreckim i łacińskim, znaczącymi 'jagnię', 'baran' lub 'owca'.
Horyzonty
jakie te związki otwierają, są i dla etnografów i dla językoznawcóW bez porównania
donioślejsze od tych, jakieby otwierała etymologia wyrazu bocian, dana przez Sobolewskiego, choćby nawet nie była
chybiona, lecz trafna.
. . .
.
Jak w stosunku do wyrazu baran, tak i do CZęŚCImnych chCIałoby
sią dodać mniej albo więcej istotne uzupełnienia. Dajmy na to pod słowem
bosy bardzo by warto dopisać, że prastare jego pierwotne znaczenie 'goły'
dochowało się i u Słowian, jak tego dowodzi przy1;Qczone w znanym słowniku B. Hrynczenki wyrażenie ukraińskie ćolovik z bósoju hub6ju 'mężczyzna z gołą wargą, bez wąsów'. Wobec tego i nasze. bos~ :radlo, bose
kolo, bosy wóz należy zapewne rozumieć w tymże senSIe, tj. Jako ~chowujące dawne znaczenie wyrazu bosy: 'goły' (chodzi tu o radła, koła l wozy
nieokute). .
. .
W Języku Polskim wysunąłem pewne zarzuty czy zast:zezem~ .tylko
w stosunku do objaśnień wyrazów, interesujących
etnografow w sClsłym
znaczeniu słowa. Możnaby jednak zarzucić coś nie coś i etymologiom
latywów z dziedziny toponomastyki, która przecież wielu etnografów 1'0":'nież interesuje. Tak np. wyraz blonie polączył Sławski bardzo ryzykownIe
ze słowem blona 'cienka tkanka' i mylnie powołał się tu na Fortunatowa.
Apelatyw powyższy jest vvyraźnie spokrewniony z apelatywem błoto i właś-

ape-

nie tak, a nie inaczej, stawia tę rzecz F o r t u n a t o w w 4. tomie Archiv
f~r sl~vische Philot.ogie". na str. 579. Każe co prawda z tymi wyraz;mi porownac (tylko porownac!) i słowo, któremu odpowiada nasza blona ale
wyraźnie się co do niego nie wypowiada.
'
Czy prasłowiański
wyraz, kontynuowany
przez nasz brzeg, jest istotnie
p l' a p o k r e w n y ze starogermańskim
berg 'góra' - to też jeszcze wielka
kwesti8:' Należało takie twierdzenie w każdym razie sformułować ostrożniej
(analogIczny zarzut stosuje się do wyrazu bróg; ob. Język Polski, 1. c.,
str. 194 i n.).
Myślę, że powyższe uwagi wystarczą, by czytelników
Ludu" zorientować w wartości (bardzo znacznej wartościl) pracy SłaWsIkiego a równocześnie ostrzegą, by i jego wywodów nie traktować
jako za~sze i we
:-vszystkich wypadkach
zupełnie nieomylne. Myślę też w kaźdym razie,
ze po przeczytaniu tych tu moich uwag czytelnicy, którzy jeszcze Słownika
Sławskiego nie znają, zechcą się z nim zapoznać, a, zapoznawszy się, równi~
gorąco zapragną doczekać się jak naj rychlej doprowadzenia go przez autora
do pomyślnego końca, jak ja tego pragnę 1.
Kazimierz Moszyński

HENRYK UŁASZYN, Pochodzenie
etniczne
nazwy
Ukrainiec, Łódzkie Towarzystwo Naukowe, Wydział I, nr 1, Łódź 1947, str. 14.
W krótkim, jasno napisanym artykule autor poddaje rewizji nigdzie
dotąd nie kwestionowany
pogląd, jakoby nazwa Ukrainiec była formacją
polską, utworzoną od podstawnika
Ukraina. Dochodzi do wniosku, że jest
to wyraz zapożyczony w postaci gotowej, sufIksalnej z języka ukraińskiego.
Wskazują na to fakty następujące: 1. Znikoma ilość w języku polskim nazw
mieszkańców krajów z przyrostkiem
-ec, co jest bardzo znamienne wobec
obfitości nazw tego typu w języku rosyjskim i ukraińskim.
2. Nieliczne
przykłady polskie są nazwami mieszkańców krajów etnicznie nie-polskich,
podczas gdy nazwy dotyczące krajów etnicznie polskich tworzy się przy
pomocy przyrostków -anin, -czyk, -ak. 3. Obok nielicznych formacji z przyrostkiem -ec istnieją w języku polskim paralelne nazwy z przyrostkami
typowo polskimi, a więc mamy nazwę Ukrainiec obok Ukraińczyk Morawiec obok Morawianin i Morawczyk, Zaporożec obok ZapOTożanin ZaporoŻczyk.
H. Ułaszyn stwierdza,
że w innych językach zachodnio..:słowiańskich
p~nuj~ podobny stan rzeczy jak w języku polskim, a więc że brak im odpo~ledmch nazw z przyrostkiem
-ec. Wyjątki są, jego zdaniem, właściwie
~d:ntyczne z wyją~ami
polskimi, co zdaje się wskazywać na wspólne ich
zrodła .. Sp~awa ta Jed.nak wymagałaby gruntowniejszego
zbadania, bo jeśli
n~. WZląC Język .czeskl, to uderza tu większa niż w polskim liczba przykładow z przyrostkIem -ec. Przytoczę tu (za Fr. T r a w n i c z k i e m Mluvnice
spisovne cesHny .1, s. 287); Moravec, Balkanec, Ukrajinec, Litevec: Cernoho-

i

.
l W międ;yCZasie
uka.zał się 2 I 3 zesz~t "Słownika" Sławskiego. Pod względem
Z~let przewyzsza on bodaj zeszyt l-y. Dośc obszerne moje uwagi do niego znajdują
SIę w ostatnim zeszycie Język.a Pol.sk.iego z r. 1953.
.

65

�1025

1024
· . 'ec Ll'by;ec GaLite;ec Ko'rejec, Austra!ec, Brazi!ec, Makedonec, AtTee, B o tlV11,
J'
J'...
. t
bane". Jest przy tym rzec~~ zna~len~ą,
~e wszy~tkle te nazwy, ~ WYJą.kiem Moravec, dotyczą kraJow etlllczme me-czeskIch, bo dla czeskIch etmy
cznie są nazwy z przyrostkami
-an, -ak. Obok g:varowego Mora~ec. ma.m
zatem Moravan
i Moravcik, obok Litevee, jest Lltvan, obok Gat1!eJec Jest
nazwa GaLilean i GaLilejan; są też obocznosci AtLstrate~ II Austratan~ Makedonec II Makedonan,
Atbanec II Atbanan. Brak natomIast paralelneJ nazwy
li

przyrostkiem

-(In, czy -ak,

obocznej do Ukrajinec.

Zenon Sobierajski

SEBASTIAN FABIAN KLONOWIC, F l i s to jest spuszczanie statków
Wisłą i inszymi rzekami do niej przypadającymi,
opracował Stefan H l' ab e c Wrocław 1951, Bibl. Nar. seria I, nr 137, stron XXXVI, 104, 2 nlb.
Flis Klonowicza
W opracowaniu
Stefana Hrabca należy do starannych wydawnictw.
Za podstawę wydania przyjął v;ydawca drugie,. rozszerzone wydanie autol~skie Flisa z r. 1598, zaznaczaJąc zreszt~ sumiennie
partie, których brak w wydaniu pie~wszym z r .. 1595.. Wyda~ml; z 1': 1598
nie miałem, niestety, pod ręką, porownywałem
Jedyme tU.l 0v.:~zle, na
próbę, tekst z wydaniem pierwszym. Porównanie wykazał? Wlernosc tek~tu
w wydaniu Hrabeca, wierność dochodząca - na szczęście w bardzo mewielu szczegółowych wypadkach - do pewnej przesady. I tak np. skrót
••reipub." można było rozwiązać bez zbędnego zaznaczania r:awiasem uz~pełnionej części wyrazu (5) I. Podobnie bez nav-:iasu nalezało. ~zu?ełmć
wedle wydania z r. 1595 wiersz 703 (52). Nie nalezało pozostawlac wiersza
1810 wyraźnie zepsutego w wydaniu z r. 1598, lecz poprawić go wedle
wyd'ania pierwszego, jak to już zrobił w swym wydaniu T ~ ; ~ s k i. D~l~j,
wobec stosowania
przez wydawcę
także własnych obJasmen w tekscle
w nawiasach prostokątnych
(20, 21), niejasnym staje się charakter uzup:łnień nieobjaśnionych
w przypiskach
a umieszczonych
opodal.w
~aklc~
samych nawiasach (17). Nie wydaje się też potrzebne zachowywame plsowm
.,puł", "dłótem", "fóra" itp. (XXXIII i passim), a ty~ m.?,iej podwój~e;~
nosówki (tęndetę 11) czy też pisowni "Mochetska" , "egiptski , "sarmatskle
(74 85 87)' wystarcz'ało zanotować te właściwości we wstępie. Objaśnienia
tekstu: jak przystało na wydawnictwo przeznaczone dla szerszych kół, są
obfite i staranne 2.
Wydawca rozumiał potrzebę nowego Sipojrzenia na Flisa i jego autora.
Podkreślił silnie stosunki Klonowicza z protestantami,
jego zatarg z potężnymi jezuitami, podejrzewającymi
go o autorstwo
atakującej
z.akon
broszury 3, wskazał antyszlacheckie nuty w jego poemacie, hamowane Jedynie lękiem mieszczanina-poety
(XX). W charakterystyce
Klonowicza. jako

V;

I Liczby
w nawiasach oznaczają strony omawianego wydawnictwa.
'Zupelnie
wyjątkowo
zdarzają się potknięcia
jak np. wyjaśnienia
zwykłego
błędu drukarskiego
rzekomą archaizacją
(Kazimirza, wiersz 671), albo objaśnienie
niezbyt ściśie i z b i c y jako skrzyni (w. 1393), czy wreszcie niepotrzebne notowanIe
pisowni rafa-raffa (w. 1093).
, Equitis Poloni in Jesultas actio prima, 1590.

nieśmiałego wprawdzie i niezdecydowanego
("dwoista postawa"), ale bądź
co bąjź bojownika o !postęp, o sprawę wyzy&amp;kiwanego I:hłopa i poniżanego mie3zczanina, autor przejął ocenę twórczości KJonowicza sformułowaną przez J. 1. Kraszewskiego 4, W ujęciu tym można ,pójść jeszcze
dalej, można
postawić
problem,
który
dla autora jakby
nie istniał,
a mianowicie czy słusznie zalicza się Klonowicza do pisarzy postępowych,
czy naprawdę próbował on, choćby nieśmiało, zwalczać magnaterię i kler 6.
Nie miejsce w krótkiej recenzji na zasadniczą i szczegółową dyskusję.
Trudno jednak nie zauważyć, że Flis dedykowany był właśnie magnatowi
Stanisławowi
Gostomskiemu,
synowi znanego Anzelma. Grozi Klonowicz
we Flisie biorącemu 'się do spławu zboża Wisłą "chciwemu Polakowi"
losem Ikara, losem Iksyjona (32-33) - a nawet jeszcze gorszym losem:
ruiną majątkową (39,53). Drwi, porównując go do ryby i pająka wodnego
(34-35), a co obrażliwsza, zestawiając go z chłopem, który wynalazł płY'Nanie po wodzie (36). Rozedrze szaty nad upadkiem prostoty i niewinności
w ojczyźnie (37), nad wzrostem chciwości i pychy (39), zapłacze nawet nad
niedolą chłopów, z których potu pan się nie cieszy, jakby mógł się cieszyć
spokojnie, gdyby nie był chciwy (38), a wszystko to są skutki ... spławu
zboża do Gdańska. Mimo woli przypomina się święte oburzenie pana Anzelma Gostomskiego, że "sie wsi ubożą i nabożeństwo ginie", bo mu księża
robią konkurencję
w handlu gorzałką 6. A jeżeli tak wymownie przedstawione argumenty nie poskutkują "Jedź, gdzieś umyślił, jedź w Bożą godzinę,
Cnotliwy ziomku ... " (czytaj: Jedź, złam kark,

niecnoto!)

powiada zniecierpliwiony
autor Flisa i próbuje z innej beczki: staje
się skwapliwym doradcą, radzi ostrożność, radzi jak najmniejsze i powolńe
angażowanie się w żeglugę, a już - Boże uchowaj - nie brać do żeglugi
morskiej
(51 i nast.). C u i p l' o d e s t? Czy przypadkiem
Flis
nie był
napisany, albo przynajmniej
przerobiony
przed drukiem na zamówienie
i w. interesie
Gostomskich i im podobnych wielkich eksporterów
zboźa,
powIązanych gospodarczo z bogatym mieszczaństwem
gdańskim? Czy nie
miał za zadanie odstraszać
lub przynajmniej
hamować
niepożądanych
konkurentów
w handlu zbożem? Ale zostawmy tę rzecz szczegółowej
dyskusji 7.
Flis
Klonowicza !przedstawia dla etnografa
wartość jako ciekawy
zabytek kultury XVI wieku, wieku głębokich przemian tak gospodarczych
jak ideologicznych. Jednym ze świadectw przemian, jakim uległa psychika
społeczeństwa polskiego w XVI wieku, jest sam fakt podjęcia przez Klo'. Jest tam mowa i o ant'ymagnackiej postawie Klonowicza, hamowanej strachem
l mowa o późniejszym
zapomnieniu poety z powodu jego postępowości.
'
• Por. ostatnie uwagi O zatracie społecznego charakteru
poezji mieszczańskiej
pod koniec XVI w. B u d z y k K., O syntezę polskiego renesansu, Pam. Lit. 1952,41.
; G o s t o m s k i A.,Gospodarstwo, WYd.. S. IngIot, Wrocław 1951, 101.
Bez takIego tłumaczenIa uwagI KionowlCza muszą się wydawać bezsensownymi,
jak to przyjął ostatnio K r z y Ż a n o w s k I J., Historia literatury
polskiej, Warszawa 1953, s, 216.
lest

65*

�1027

1026
nowicza tematu zupełnie nowego w polskiej poezji, jakim była żegluga
wiŚlai1a. Klonowicz zdawał sobie sprawę z nowości podjętego tematu i w sposób znowu charakterystyczny
dla renesansu - odważył się go podjąć
ośmielony wzorami starożytnych poematów traktujących
o żegludze. Usprawiedliwiało go to zarówno we własnych oczach, jak i w oczach czytelników. Klonowicz odbiegł jednak od swych wzorów daleko, ponieważ nadał
swemu dziełu charakter
praktycznego
informatora
i przewodnika
dla
żeglujących Wisłą. Napisanie poematu poprzedziły swego rodzaju "studia
w terenie" czyli podróż autora Wisłą do Gdańska. Dzięki niej, dzięki poczynionym obserwacjom
i notatkom spisywanym
na gorąco. Flis zawiera
wielkie bogactwo informacji o sztuce flisackiej XVI wieku, o rodzaju używanych środków transportu
wodnego uzupełnionych
tłumaczeniem
ich
genezy, bardzo obfity słownik flisacki i dokładny opis zwyczajów połączonych z przyjmowaniem
nowego członka do flisackiego bractwa. Z obserwacji własnej Klonowicza pochodzą też opisy miejscowości położonych nad
Wisłą wraz z ciekawymi
szczegółami obyczajowymi,
opis samej Wisły
i rzek do niej wpadających,
czy nawet - przetworzony
już w kierunku
satyrycznym - opis rozmowy Polaka z gdańszcz~ninem. Poemat swój przeplata Klonowicz bajkami i opowieściami, częściowo, zdaje się, pochodzenia
ludowego, częściowo zaś zaczerpniętymi
z literatury
starożytnej
lub z naszego Długosza. Zamieszcza równiez kilka szczegółów dotyczących ubiorów
wsi 8.
Wydawcy i wydawnictwu
należy się szczera wdzięczność za udostępnienie tak ciekawego i starannie opracowanego
utworu.
Józef Mitkowski

ANZELM GOSTOMSKI, G o s p o da l' s t w o, wyd. S. Inglot,
1951, Bibl. Nar. seria I nr 139, stron XLI, 1 nlb., 132, 1 nlb.

Wrocław

Epoka feudalna wycisnęła głębokie piętno na życiu i obyczajach wsi
polskiej. Nie rzadko okazuje się, że swoi.sty sposób wznoszenia zabudowań
czy ogrodzeń, że hodowanie tych a nie innych rodzajów zwierząt domowych, że uprawianie
pewnych rodzajów rzemiosł, jest przetrwałym
aż do
ostatnich
czasów śladem dawnych pańszczyżnianych
stosunków. pozostałością zarządzeń dworskich czyli tzw. ustaw wiejskich. Cały szereg zjawisk, które jak naj żywiej interesują
etnografa, ma bardzo starą metrykę
i może znaleźć swe wyjaśnienie
w odległej przeszłości historycznej.
Taki
np. na pozór sielankowy zwyczaj przędzenia przez kobiety wiejskie w długie jesienne i zimowe wieczory, ma swą genezę w przymusowej
i wymierzanej robocie dla dworu. Nie jest też wykluczone, że barwny strój regionalny, odmienny w każdej okolicy, a jeśli chodzi o szczegóły w każdej
bodaj parafii, spełniał rolę bardzo prozaiczną, utrudniał kmieciowi ucieczkę
i osiedlenie się w innych stronach, niczym pasiak obozowy.
• Wyzyskanych
m. in. w cytowanej
wielokrotnie
w literaturze
pracy M a c i e j o w s k i e g o W. A., Polska
aż do I pol. XVII, por.
Lud, ser. V, s. 122.

etnograficznej
0, K o l b e r g,

Wiek XVI, wiek rozkwitu gospodarki
pańszczyźnianej,
stanowi niewątpliwie jeden z najciekawszych
okresów w dziejach wsi polskiej. Jest
więc rzeczą jasną, że ponowne - po stuletniej przerwie - wydanie drukiem podstawowego
źródła do szesnastowiecznej
historii wsi, folwarku
i chłopa polskiego, jakim jest Anzelma G o s t o m s k i e g o Gospodarstwo,
dokonane ·przez wybitnego
znawcę dziejów wsi i spraw gospodarczych
XVI stulecia, prof. Stefana I n g lota,
wzbudzić musi wielkie zainteresowanie nie tylko wśród historyków i językoznawców, ale i wśród etnografów.
Pierwsze wydanie
Gospodarstwa ukazało się drukiem w roku 1588.
Przedrukowano
je dwukrotnie w wieku XVII, póki nie wchłonął go w siebie
późniejszy Haur. W wieku XIX zainteresowano
się ponownie Gospodarstwem,czego
wyrazem były aż trzy wydania, dwa Wójcickiego i jedno
Radwańskiego.
za autora Gospodarstwa uchodzi Anzelm G o s t o m s k i, wojewoda
rawski, bogacz i magnat, który pięciu spośród swych dwunastu
synów
umial wepchnąć do senatu, a swoje "sobiep.aństwo" dał odczuć nawet królowi Batoremu, ostentacyjnie
opuszczając miasto Rawę, gdy Batory przybyl tam bezpośrednio
po koronacji. W szesnastu "listach" i paru dodatkach zawarł wojewoda rawski całą "mądrość" szlachcica, pana feudalnego,
organizującego
swój majątek jako p.aństwo w państwie. Gospodarstwo jest
zbiorowiskiem
(nieuporządkowanym
należycie
skutkiem
śmierci
autora
przed drukiem dzieła) rad i nauk, jak należy a d m i n i s t r o wać majątkiem ziemskim; wśród rad tego rodzaju nie brak i znacznej liczby pouczeń
dotyczących techniki rolnictwa, nawożenia ziemi orki bronowania
siewu
itp., oraz techniki pokrewnych rolnictwu gałęzi gospod'a'rki. przede ~szystkim sadownictwa. Myślą przewodnią Gostomskiego jest wyciągnąć jak największy dochód z chłopa poddanego, z jego pracy: "Robota kmiotków, to
dochód albo istota nawiększa w Polszcze" NB: (19) t, pisze zaraz w pierwszym
liście pan Anzelm. Z dalszych kart można się przekonać, że jakkolwiek
główny nacisk kładzie na rentę odrobkową,
na pańszczyznę,
nie gardzi
jednak także rentą produktową
ani ,pieniężną. Cały rozbudowany
aparat
administracyjny,
zarówno złożony z oficjalistów
(urzędn:k, ekonom, rewizor, klucznik i in.), jak i z chłopów (włodarz, km'barze), między innymi
także ze szczątków dawnego samorządu wiejskiego (przysiężnicy) służy wyłącznie do tego, by zmusić chłopa do jak najwydatni,ejszej
pracy na rzecz
pana. Władza pana, jako najwyżs'zego i ostatecznego
sędziego a także
ustawodawcy,
służy konsekwentnie
jako narzędzie wyzysku ekonomicznego.
s7.afując hojnie w stosunku do opornych i opieszałych plagami. karami pieniężnymi, konfiskatą plonów, burzenh:m domostw w mróz. wygnaniem ze
wsi w rok głodowy, braniem na łańcuch, czy wreszc:e szubienicą. Pouczający jest przy tym -rejestr "instrumentów"
służących do karania
chłopa
(łańcuch, kabat, gąsior, kuna; 23-24). Można powiedz:eć bez przesady.
że Gas'tomski
opracował
wszechstronnie
i szczegółowo
s y s t e m w yz y s k u c h ł o p a. A było to bardzo "potrzebne mniejszym. śrzednim i nawiętszym Panom, potrzebne
urzędnikom
i chudym ziemianom"
jak zachwalał dzieło na karcie tytułowej poeta Stanisiaw Grochowski. Spokojny,
Liczby

\\. nćl\viasach

oznaczają

strony

olna\\'ianego

wyd~wnict\va.

�1028
rzeczowo chłodny ton, w jakim Gostomski zwraca się ze sv.'Ymi niejednokrotnie wprost okrutnymi
radami do braci szlachty, czyni Gospodarstwo
lekturą daleko bardziej wstrząsającą,
niż wszelkie literacko przetworzone
"lamenty chłopskie". Nie brak zresztą i w Gospodarstwie scen bardzo plastycznych, jak np. obrazek wzywania chłopów na robotę (43).
Radząc szczegółowo jak chłopa wyzyskiwać,
trzeba było oczywiście
nie mało napisać o życiu chłopa. Gospodarstwo zawiera więc całe bogactwo
informacji o życiu wiejskim końca XVI wieku, informacji tym cenniejszych, że nie przeobrażonych
wizją poety czy artysty, lecz rzeczowych.
Wylicza więc Gostomski dokładnie inwentarz chłopski i narzędzia rolnicze
(34-35, 36, 43; sieczkarnia
70). Wylicza naj rozmaitsze sprzęty i naczynia
gospodarskie (22, 23, 31, 49, 52 m in. zegar 109). Wspomina o zabudowaniach chłopskich (75), o chatach (23, 75), o pokrywaniu
dachu, przy czym
gani gonty, zaleca zaś słomiane strzechy (75), o oborach (19, 31 itd.), o spichlerzach, gumnach, stajniach (27), wołowniach (27),cielęcińcach
(27), karmnikach (27), gołębińcach
(21) i chmielnikach
(21). Wspomina o grodzeniu
płotów (23), o naprawie mostów i dróg (55). Szeroko omawia sprawy związane z rolnictwem. Nie mało uwagi poświęca hodowli bydła, nierogacizny,
drobiu, ,nawet hodowli ryb i pszczół, oraz leczeniu zwierząt (80). Wcale
bogaty materiał
przynosi do rzemiosła
wiej.skiego (przędzenie
61, 63,
85-87; tkactwo 79; kowale 116, stelmachy, kołodzieje; gwożdziarstwo
24,
62; wyrób gontów 24, cegieł 24; tracze 53 itd.), do gorzelnictwa, piwowarstwa (97-100) i młynarstwa
(22, 52-55). Ciekawa jest troska Gostomskiego
o lasy (23). Bardzo wiele uwagi poświęca wojewoda organizacji i technice
spławu zboża (szkuty, komięgi, port, 66, 70-74) i innych produktów do
Gdańska, barwnie przedstawia
organizację
sprzedaży zboża folwarcznego
w miastach (44-45). W trosce o majątek pański daje szereg rad, jak zabezpieczać domy, zabudowania
gospodarskie a także lasy od pożaru (30,
31, 50, 102-104). Nakazuje dokładne prowadzenie rejestrów, przechowywanie kwitów i ,karbów. Możemy wreszcie dowiedzieć się nie jednego szczegółu o ówczesnych miarach (112) i o cenach. Najmniej stosunkowo dowiadujemy się o życiu obyczajowym, bo te sprawy nie interesowały pana wojewody. Bąknie tylko, by wieczorami paliło się światło w izbach gdzie przebywają kobiety (96). Zakaże klucznikowi towarzystwa
wszetecznic - i na
równi z nimi towarzystwa
chłopów; chodzi mu po prostu o to, aby
klucznik w ogóle unikał obcych osób. Wyraz.j troskę o nabożeństwo, które
ginie, ale tylko na marginesie ataku na księży, którzy mu robią konkurencję w handlu wódką. Daleko już więcej obchodzi go sprawa marnowania czasu chłops'kiego przez grę w karty (33), albo sprawa "biegunów"
czyli włóczęgów, bo ci mogą spowodować zbiegostwo kmieci, a więc każe
ich z miejsca brać 'na łańcuch. Najbardziej
zaś boli go naruszanie interesów pańskich, co krok więc piętnuje złodziejów i złodziejstwo: złodziejami
są chłopi i młynarze, służba leśna i włodarze i dworki, miernicy, celnicy
i stróże, klucznicy i urzędnicy; jednym słowem, nie można ufać nikomu.
Znamienna jest też przestroga Gostomskiego, by nie dopuszczać do przestawania chłopów z mieszczanami
(34), a zwłaszcza ze zubożałą szlachtą
(107), gdyż chłopi mogą od nich nabrać ducha oporu.

1029

"l

"~

Osobną dziedzinę, na którą warto zwrócić uwagę, stanowią przysłowia
i "złote myśli" pana wojewody. Czy je sam wymyślał, czy tylko powtarzał,
o co podejrzewał
go Aleksander
B l' li c k n e r, trudno rozstrzygnąć.
Nie
podobna w każdym razie odmówić im ciętości i swoistego wdzięku. Oto
kilka z nich dla przykładu:
'
"Gospodarstwo nawiętsze nie pomoże, kiedy złe szafarstwo" (15).
.,Starego sługi z jedną winą nie gardzić. aby nowotnego ze dwiema nie
dostał" (16).
"Rozum nie tak wiele należy w nauce.
(=
polega na nauce), jako
w eksQ;&gt;eriencyjej" (17).
..Zbytek w domu, jako suchoty ciału: powoli stęka. ale pewna śmierć"
(17).
"Nie wie człowiek, kiedy co ma.
jako to smakuje,
aż dopiero, gdy to straci,
toż to cukruje" (19).
.,Nie płaci

bogaty,

jedno

winowaty"

(3B).

W sumie "Gospodarstwo daje żywy, barwny obraz życia wsi polskiej
z końca XVI wieku, obraz, w którym wyrażnie zarysowuje się walka wsi
z dworem, na którą zwrócił już uwagę przed kilkudziesięciu laty I. T. B ar a n o w s k i w swym pięknym studium o GoS'tomskim i jego dziele.
Wydanie Gospodarstwa Gostomskiego
przez S. Inglota jest pozycją
bardzo cenną. Wartość jego osłabia, niestety, znaczna ilość błędów i omyłek druku, nieuporządkowana
ortografia
i interpunkcja.
a także niestaranne objaśnienia. Np. na ospy = na miarę, objaśniono: ospy - otręby ze
zbóż (54). Nie wtąż = nie wciąż, objaśniono: nie za to samo (70). Bobek
w parzą mieszając, objaśniono: w parzą
razem (BQ), gdy parza = jadło
dla zwierząt. Rodzicy, objaśniono błędnie: na miejscu urodzeni (118). Tym
podobnych błędów jest znacznie więcej, nie mówiąc już o braku potrzebnych objaśnień w miejscach niejasnych, przy równoczesnej dość znacznej
liczbie objaśnień nieptrzebnych,
notujących np. pisownię "białłego" zamiast
.,białego" (94), co &lt;lbsolutnie nie ma żadnego dla nikogo znaczenia. Brak
indeksu rzeczowego utrudnia
znacznie korzystanie
z wielkiego bogactwa
materiału zawartego w Gospoda,rstwie.

=

Józef Mitkowski

ARNOLD
STANISŁAW:
Geografia
historyczna
W-wa 1951, s. 112, map 3, z iI. zawiera literaturę oraz wykaz
kartograficzno-historycznych.

Polski.
materiałów

Spośród szeregu dyscyplin zaliczanych do nauk pomocniczych historii,
uczeni polscy zajmowali się stosunkowo najmniej geografią historyczną.
Poświęcano jej mało miejsca w pracach dotyczących nauk pomocniczych,
istnieje niewiele monografii
specjalnych.
To też "Geografia historyczna
Polski" S1. A l' n o l d a jest "pi.erwszą od czasów Glogera próbą nowego podręcznika". Już sam fakt, że Gloger napisał swoją pracę przeszło 50 lat temu

�1031

1030
świadczy o tym, że wydawnictwo
to jest niewątpliwie
przestarzałe
i nie
może sprostać wymogom dzisJejszej nauki. Dlatego autor w swej pracy
musiał uwzględnić dorobek faktograficzny,
ale przede wszystkim "wprowadzić do analizy trudnych zagadnień geograficzno-historycznych
założenia
metodologiczne
materializmu
historycznego".
Te założenia przesądziły niejako o układzie wewnętrznym
książki. Dwa
pierwsze rozdziały są bowiem poświęcone zagadnieniom
ogólnym, przede
wszystkim metodzie badań geograficzno-historycznych,
dwa dalsze odnoszą
się już ściśle do geografii historycznej Polski.
W pierwszym rozdziale wprowadza autor czytelnika w zadania i zakre~
badań geograficzno-historycznych.
Przedstawiając
krótko rozwój tej dyscypliny w nauce burżuazyjnej
przechodzi następnie do założeń materializmu
historycznego (poglądy Marksa, Engelsa, Stalina), do określenia zadań geografii historycznej
w ramach ogólnych zadań geograficznych, w końcu do
sformułowania
pełnej definicji. "Geografia historyczna"
pisze Arnold "jest
nauką, która przedstawiając
dzieje krajobrazu
kulturalnego
i historycznopolitycznego bada rolę i znaczenie danego środowiska geograficznego w rozwoju sił wytwórczych
i odpowiadających
im stosunków
produkcyjnych
poszczególnych społeczeństw ludzkich".
Z tej definicji wyprowadza
autor zadania spoczywające
na geografii
historycznej w stosunku do historii i innych nauk społecznych.
Rozdział drugi zawiera wskazania
dotyczące metody badań geograficzno-historycznych,
rekonstrukcji
krajobrazu
naturalnego,
kulturalnego,
w końcu historyczno-politycznego.
Autor poświęca stosunkowo najwięcej
miejsca badaniom nad osadnictwem (znaczenie materiału toponomastycznego)
zwłaszcza nad położeniem topograficznym
osiedli. Liczne ilustracje
(przeważnie wycinki map) uzupełniają
wykład. Rozdział ten zawiera również
przegląd najważniejszych
wydawnictw
kartograficznych,
przedstawiających
ziemie polskie.
Na podstawie zestawionych przez siebie materiałów autor stwierdza że,
"jedyną możliwą" metodą w rekonstruowaniu
krajobrazu
naturalnego, kulturalnego
czy historyczno-politycznego
jest m e t o d a l' e t l' o g r e sywna.
Arnold dowodzi, że badania historyczno~geograficzne
należy przeprowadzać na terytoriach
niewielkich, ale stanowiących
samodzielny
"region
geograficzny".
Zestawienie wyników prac przeprowadzonych
na tych niewielkich terytoriach,
ich synteza i generalizacja
to dopiero dalszy etap
pracy.
Na tym kończy autor omówienie kwestii metodologicznych
i przechodzi
już do prawdziwej
geografii historycznej
Polski, dając szkic Jej rozwoju
terytorialnego
od czasów najdawniejszych
do chwili obecnej, i wykazując
przyczyny licznych zmian jakim podlegało terytorium
naszego kraju, (rozwój osadnictwa,
kierunki
ekspansji, proces odpadania
ziem polskich na
zachodzie, rozbiory). Stwierdza, że Polska jest państwem "jednonarodowym
opartym geograficznie o swe dawne podsta\\'y historyczne".
W końcowym rozdziale autor przechodzi do charakterystyki
geograficzno-historycznej
ziem polskich. dając najpierw
szereg uwag ogólnych

a następnie przedstawiając
rozwój terytorialny
i podziały administracyjne
poszczególnych ziem. Wiadomości te uzupełnia autor wykazem literatury
oraz materiałem
kartograficzno-historycznym.
Oczywiście szczupły podręcznik w żadnym wypadku nie wyczerpuje
całokształtu
zagadnień i nie może dać odpowiedzi na wszystkie pytania
stawiane geografii historycznej
przez nauki społeczne. Należy się jednak
spodziewać, że w ślad za pracą Arnolda ukażą się wydawnictwa
monograficzne, które wiadomości zawarte w podręczniku
poszerzą i uzup·::!łniil.
Zofia

Semrau

BARANOWSKI
BOHDAN, Z n a j a m ość
Wsch odu w da wn ej
p o l s c e d o XVIII w i e k u. Łódź 1950. Łódzkie Towarzystwo
Naukowe,
Wydział III. Str. 256.
Zagadnienie znajomości tego czy innego kraju czy całego obszaru przez
ludność innego kraju jest zagadnieniem
b. skomplikowanym.
Jak obraz
jednego narodu, jego cech etnicznych odbił się w wyobrażeniu drugiego narodu? Co należy obejmować pojęciem "znajomości", czy znajomość czynną,
wyuczoną czy tę, która przesiąkła
przez wszystkie
przeszkody i granice,
dzielące oba regiony i utrwaliła
się w świadomości zbiorowej jako jakiś
mglisty obraz? A w związku z tym jakie warstwy wchodzą tu w rachubę
jako aperceptorzy
tych wyobrażeń, czy tylko dawne warstwy wyższe. których wyobrażenia
czy znajomości najlepiej z zachowanych źródeł możemy
skontrolować,
czy i waTstwy niższe, do których też przenikały pewne wiadomości i które tworzyły, może dokumentarnie
ta:k dobrze nie zachowane,
ale tym niemniej trwałe i ciekawe wyobrażenia?
Te wszystkie problemy naj jaskrawiej
występują przy badaniach stanu
znajomości krajów odległych, egzotycznych, &lt;&gt; cechach kulturalnych,
etnicznych wyraźnie odrębnych. Pogłębianie znajomości, kształtowanie
się obrazu
odleglych ludów i plemion występuje tu jako jeden z czynników świadomości zbiorowej, dyferencjacji
etnicznej. Dlatego badania nad tym problemem mają swe historyczno-społeczne
doniosłe znaczenie.
Śród tych badań specjalne miejsce zajmują prace dotyczące znajomości
krajów orientalnych
wśród narodów europ€jskich. W średniowieczu między
chrześcijańską
Europą
a "pogańskim",
"saraceńskim",
"bisurmańskim"
Wschodem wytworzyła się przegroda, która przyczyniła się do specyficznego
kształtowania
się wzajemnych
wyobrażeń. Wyobrażenia
te następnie ulegały stopniowej ewolucji. Badano kształtowanie
się tych wyobrażeń w literaturze. (M a r t i n o P., L'Orient dans la litteratul'e
fran~aise au XVII
et
XVIII
s., 1906, H u l t s c h P., Der Orient in der deutschen Barockliteratur,
1936), w opin ii społecznej (R o u i 11 a l' d, The Turcs in French History,
thought and Literature,
K p bl M C t&lt; 11H PI" I1cTopl15ł MycYJ1MaHcTBa.1903),
odbicie tych wyobrażeń w twórczości ludowej.
Spośród krajów, które wytwarzały u siebie wyobrażenie Wschodu, Polska
- obok np. Rosji, Węgier, narodów południowo-słow:.ańskich
- znajduje
się na specjalnym miejscu. W 'przeciwieństwie
do takiej np. Francji. Niemiec czy Anglii. Polska stała w bezpośrednim kontakcie z ludami Wschodu

�1033

] 032
i stąd obraz Wschodu w opinii polskiej kształtował się pod wpływem czynników o wiele bardziej złożonych.
Przeglądowi
wyobrażeń o Wschodzie w Polsce od czasów najdawniejszych do końca XVII wieku poświęcona
jest
praca prof. B. B a r an o w s k i e g o, Znajomość
Wschodu
w dawnej
PoLsce do XVIII
wieku.
Autor rozpoczął badania nad dziejami orientalistyki
polskiej, niestety przygotowane materiały
spłonęły w 1939, a ZiI'ekonstruowane
szczątki pracy
znów stały się pastwą płomienia w 1944 r. Z podziwu godną wytrwałością
autor mimo, że już odbiegł od badań nad dziejami orientalistyki
polskiej
i poświęccjł się badani.u przeszłości chłopstwa polskiego, jeszcze raz spróbował odbudować
poprzedni
wątek i dać mu mniej więcej skończoną
postać jako pracy,
poświęconej
analizie
znajomości
krajów
Wschodu
w Polsce.
Pracę swą autor ujął geograficznie,
to znaczy podzielił ją na działy
według krajów: Tatarszczyzny,
Turcji, krajów arabskich,
Afryki, Persji,
Kaukazu, stepów kałmuckich,
Indii, Indochin, Chin, Japonii. Losy, jakim
ta praca ulegała, odbiły się na pewnej nierównomierności
poszczególnych
części: obszary bliższe, bardziej interesujące autora, opracowane są bardziej
szczegółowo, nawet z rękopiśmiennych
źródeł, dalsze obszary (Afryka, Indie,
Azja Wschodnia) dużo pobieżniej. Jak wspomnieliśmy,
autor wyszedł od
badań nad historią orientalistyki
polskiej i w tym kierunku szły pierwsze
jego zainteresowania:
to odcisnęło swoje piętno i na kompozycji pracy
niniejszej. Szczegółowo opracowany jest np. stan znajomości języka tureckiego wśród ówczesnej warstwy szlacheckiej
oraz wśród mieszczan (np.
Ormian), który zresztą ibył przedmiotem osobnego cennego studium B. Baranowskiego
(w "Roczniku
OrientaListycznym"
XIV, 1939), zanalizowane
są prace przekładowe
z języka tureckiego podjęte w XVI i XVIII wieku,
omówiona jest organizacja
służby tłumaczowskiej,
tzw. dragomanów
(zob.
osobne studium
autora o Ormianach
tłumaczach
języków
wschodnich
w "MyśLi Karaimskiej"
1946). Nie zostały w pracy Baranowskiego
osobno
przedstawione
drogi i szlaki, którymi znajomość Wschodu przenikać mogła
do ziem polS'kich, ale tym niemniej z toku pracy możemy łatwo sobie te
drogi wyobrazić.
A więc świadomość
spraw wschodnich
przenikała
do
Polski za pośrednictwem
kupców arabskich, żydowskich, którzy prowadzili
we wczesnym ś'redniowieczu
rozległy handel między ziemiami słowiańskimi a Wschodem. Zródłem wiadomości o Wschodzie były misje; wyobrażenia krajów Wschodu, urobione za pośrednictwem
czynników kościelnych,
zaprawione
były dużą dozą fanatyzmu
religijnego, który odcisnął się na
całym obrazie krajów Wschodu w opinii polskiej wczesnego średniowiecza.
Jeśli chodzi o źródła bezpośredniej znajomości Wschodu, to były one związane z wyprawami krzyżowymi, następnie pielgrzymkami
do Palestyny (zob.
R o h l' i c h t, BibLiotheca geographica Palestinae, 1890, Z i m o lon g, Navi3
Peregrinorum,
ein PHgerverzeichnis
in Jerusalem
1938, G o l u b v i t s
BibLiotheca Bio- BibLiographica
1936), a wreszcie z ~oS'elstwami. Bezpośredni
kontakt narody ~łowiańskie miały z narodami tureckimi, jak Chazarowie,
Pieczyngowie już we wczesnym średniowieczu. Później nastąpił okres zmagań wojennych z Tatarami, Turkami, które wywarły specjalny wpływ na
wyobrażenie Wschodu w opinii polskiej. znów zabarwiając
go piętnem nie-

°

tolerancji religijnej.
Atoli ten bezpośredni
kontakt, mimo, że nawi.ązany
w warunkach
wojennych, naniósł pewną korekturę na poprzednim, przez
fanatyzm religijny wytworzonym
wyobrażeniu.
Nastąpiło bliźS'ze poznanie,
zamiast mitycznych "saracenów", bezbożnych "bisurmanów"
widziano ludzi
obcego plemienia, ale nie pozbawionych
zwykłych cech ludzkich, w coraz
dłuższych okresach między wojnami prowadzono z krajami tureckimi oźYwiony handel, Isprowadzano
stamtąd
liczne towary,
owoce, przedmioty
zbytku, które stały się modne w domach szlacheckich w XVII wieku, spowodowały charakterystyczną
"orientalizację"
życia szlacheckiego i przygotowały grunt pod inny, z innego źródła już płynący ;,orientalizm" kulturalny w XVIII wieku.
Autor omawianej pracy nie analizuje głębiej obrazu Wschodu, wytworzonego w opinii polskiej okresu omawianego,
daje tylko ogólną ocenę
dorobku literatury polskiej o Wschodzie, która to ocena wypada dość negatywnie: "tak bardzo ,pozoS'tawali.śmy pod urokiem wyższej kultury
zachodu, że po prostu niewolniczo woleliśmy ko·rzystać z drugorzędnych
prac
obcych, niż z naprawdę
wartościowego
dorobku
naszej
orientalistyki"
(s. 240). Wniosek ten należałoby jednak uzupełnić uwagą, że tak jak z jednej strony nasza wiedza o Wschodzie czerpała wówczas z dzieł zagranicznych, tak i z drugiej strony zagranica niejednokrotnie
obficie korzystała
właśnie z prac polskich. Akademik I. J. K I' a c z k o w s kij w niedawno
wydanej świetnej pracy O'lepKH no HCTOpHHpyCCKOH
apa6HcH1KH,MoskwaLeningrad
1950, podał np., że szereg polskich
dzieł o Wschodzie było
przełożonych w XVII wieku na język rosyjski. i wydanych w Moskwie, jak
np. Dwór tureckiego sultana S t a r o w o l s k i e g o, który już w r. 1649, tj.
3 lata po wydaniu go w Polsce przywieziony został do Moskwy przez diaka
Grzegorza Kunakowa
i do końca XVII wieku pięciokrotnie
przełożony.
Podróż do Palestyny A n s e l m a z Krakowa wydana w Polsce po łacinie
w r. 1512 przetłumaczona
była na rosyjski w XVII wieku z polskiego wydania, tak samo znana jest po rosyjsku w tymże okresie podróź na Wschód
Mikołaja Radziwiłła, (Kraczkowskij,
str. 26-27). Nie zaws'ze można się godzić ze wszystkimi uogólnieniami
autora, gdy np. traktuje
on nienawiść
do Turków i Tatarów w XVII wieku jako owoc przede wszystkim fanatyzmu religijnego a pomniejsza fakt, że Turcy i Tatarzy byli bezwzględnie
grozą w XVI i XVII wieku dla całej Europy Wschodniej, tak dla Polski,
jak i dla Ukrainy, Moskwy, Węgier, Mołdawii i Wołoszczyzny, co zresztą
wysunął już w swej recenzji R. M i e n i c k i (zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, XVII, 1951, 1-2).
Jeśli chodzi o pewne uzupełnienia, to należałoby ·zwrócić większą uwagę
na znajomość orientalnej literatury naukowej w Polsce wczesnego średniowiecza. B. Baranowski
wspomina tylko o dziełach
Alhazena,
znanych
Ciołkowi-Witelonowi.
Ale oprócz Alhazena jeszcze dzieła wielu piszących
po arabsku uczonych średniowiecznego
Orientu znane były w Polsce, oczywiście w przeważnej części nie z oryginałów w języku arabskim, ale z przekładów łacińskich, jak dzieła Awicenny (Ibn Sina), Awenzoara (Ibn Zohr),
ElbukaS'sena
(Abu al-Kasim),
Halyabalesa
(Ali ibn aI-Abbas),
Mesue
(Jahia ben Maseweih), Serapiona
(Jahia ibn Sarafiyun),
Rhazesa (Mohammed ben zakariya
al Razi), Joanicjusza
(Abu Zay&lt;:l Hunayn) i in.

�1034
W XVI wieku lekarz wrocławski Kirstenius przełożył nawet niektóre prace
Awicenny bezpośrednio z arabskiego. Autorów z z:em zachodnich uwzględnia B. Baranowski zresztą dość pobieżnie, o uczonym gdańskim Fabrycym,
który był autorem gramatyki arabskiej i szeregu przekładów z arabskiego
pisze tylko, że "znał nietylko hebrajski, ale ponoć jeszcze język syryjski
i arabski" (5. 51).
Jak już wspomnieliśmy,
autor obejmuje swymi rozważaniami
przede
wszystkim warstwy oświecone, możnowładztwo,
szlachtę i część mieszczaństwa. Nie zajmuje się obrazem WS'chodu u ludu, którego wiedza o Wschodzie kształtowała
się z jednej strony pod wpływem zdeformowanych
wiadomości, przenikających
od warstw oświeconych, z drugiej zaś strony pod
wpływem własnych spostrzeżeń, z najazdów, wypraw wojennych, niewoli
na Wschodzie, służby przy poselstwach
czy misjach kup:eckich itd. Mało
dotąd z.bad&lt;:lTIąjest rzeczą, w jakim stopniu pewne zainteresowania
Wschodem muzułmańskim
przenikały
za pośrednictwem
wyznania aTiańskiego,
którego niektórzy
przedstawiciele
uprawiali
swoistego rodzaju
"islamofilizm". Baranowski
słusznie zwrócił uwagę na ten mało dotąd dostrzeżony moment w dziejach tego tak ciekawego dla dziejów postępowej myśli
polskiej kierunku, który płynął jednak przede ws'zystkim z opozycji do fanatyzmu urzędowego kościoła.
Jeśli chodzi o odbicie wiadomości o Wschodzie i jego ludach w wyobrażni ludu n.aszego, to tutaj
materiału
sporo na ten temat
zebrał
K. W. W ó j c i c k i (Obrazy starodawne,
I). Obraz ten ukształtował
sie:
przede wszyS'tkim z najazdów i niewoli tatarskiej.
Tatarzy wyobrażeni są
tam jako ludzie "czarni", np. w pieśni o niewolnicy,
która "czarnemu
Tatarowi czarne nogi myje". Tak samo Turcy jako najezdnicy wspominani
są np. w pieśni śląskiej "Wandrowali
Turcy" (zob. zaranie
Śląskie 1,1,
zeszyt 4) czy w opowieściach innych okolic Polski (G l o g e 1', Walka z muzulmanami
w pieśniach
ludu polskiego,
1877, Kronika Rodzinna). Autor
częściowo uwzględnił to zagadnienie w swej nowszej pracy Chlop polski
w walce z Tatarami,
Warszawa 1952, w rozdziale "Wspomnienia tatarskich
najazdów w pieśniach i podaniach ludu polskiego", gdzie wspomniał i o związanej z tatarskimi najaroami
tradycji koni·ka zwierzynieckiego.
Poza samym wyobrażeniem
krajów i ludu Wschodu u ludu polskiego
pozostaje - również przez B. Baranowskiego
nieuwzględnione
- przenikanie wschodnich motywów literackich do wyobrażni i twórczości ludowej
polskiej,
będące
też refleksem
obrazu
Orientu. W literaturze
ludowej
spotyka się motywy
zaczerpnięte
ze średniowiecznych
romansów pochodzenia wschodniego,
z żywota Buddy znanego jako Zywot Barlaama
i Józajata (zob. cjJp a H K o, BapnaaM 11lOaeacjJ. Lwów 1897,s. 159-202, J an ów J., Żywot Barlaama i Józafata, wstęp Lwów 1935 i K l' a c z k o w ski. j
j. w. s. 31) i przerobionego zapewne z jakiegoś tekstu pehlewijskiego, z motywów wschodnich W Historii o żywocie i znamienity~h
sprawach Aleksandra Wielkiego.
S. C i s z e w s k i we wsi Bukowno k. Sławkowa zap:sał opowieść ludową będącą wersją opowieści o lampie Aladyna z Tysiąca i jednej
nocy (Wisła. II. 1888. s. 468-474).
Słynne anegdoty tureckie Nasreddina

1035
Hodży krążyły i wśród lUdności Wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej
(zob. K y 3 M 11LI e e l&lt;11H n., Typeul&lt;l1e aHel&lt;AoTblB Yl&lt;pal1HCl&lt;ol1
HapoA. enoBecHoem, Kl1eBCl&lt;aSl
CTapl1Ha, 1886, II i III).
Aczkolwiek praca Baranowskiego
nie daje całego obrazu
Orientu
w opinii i wyobrażni
dawnej Polski, to jednak stanowi ona pożyteczny
przyczynek
do dziejów kultury, przedstawiając
nam stan wiedzy naszej
o Oriencie w dawnych czasach. Należałoby się więc jeszcze zastanowić,
jaki był trwały dorobek tej ówczesnej wiedzy wschodoznawczej,
co z tych
dzieł ma wartość naukową do dziś dnia? Jeśli chodzi o wiadomości etnograficzne, to szereg dzieł daje nam bezpośrednie i cenne materiały do poznania ówczesnej kultury materialnej
wielu ludów Wschodu. Już Benedykt
Polak przekazał nam ciekawe wiadomości o życiu ludów Azji Wschodniej.
Bezpośrednie spostrzeżenia
o sposobie życia Tatarów mamy u wielu autorów, u Pas'zkowskiego, li Bea'uplana, a Miechowita przekazał wiele trafnych
wiadomości o etnicznym składzie ludów Europy północno-wschodniej
i AzjL
U autorów tych spotyka się nawet wiele terminów np. z zakresu pożywienia
ludów Wschodu jak "kum iS', (kumys), ".szurb" (czorba, zupa po turecku)
i in.
Praca Baranowskiego
pozostanie cennym wkładem do dziejów naSiZej
kultury i wiedzy o obcych ludach.
Jan Reychman

JAN FIJAŁEK: Pabianice
i włość
pabianicka
w drugiej
p o ł o w i e XVII i w XVIII w., Prace Instytutu
Historycznego U. Ł. nr 4,
Łódż 1952.
Czwartą z kolei powielaczową publikacją wydaną przez Instytut Historyczny U. Ł. jest praca Jana F i j a łka,
Pabianice
i wlość pabianicka
w drugiej polowie XVII i w XVIII w. Młody powojenny ośrodek naukowobadawczy skupiający się wokół Instytutu Historycznego U. Ł., związał swą
problematykę
z rejonem łódzkim, opracowując
dzieje przemysłu i powstania klasy robotniczej na tych terenach, a także stosunki gospodarcze i spo.
łeczne wsi dawnego województwa sieradzkiego i łęczyckiego.
Temat pracy J. Fijałka leży niejako u styku tych dwu kierunków badawczych. Obejmuje tak problematykę
wiejską, jak i miejską. Miasta Pabianice i Rzgów stanowiły wprawdzie integralną część feudalnej włości, będącej uposażeniem Kapituły krakowskiej, niemniej jednak jako ośrodki wytwórczości rzemieślniczej i ogniska lokalnego handlu oraz większe skupiska
ludności tak swą strukturą
ustrojową, jak i społecznym składem różniły
się znacznie od innych miejscowości leżących na terenie włości.
Wprawdzie
słabo przeprowadzony
społeczny podział pracy pomiędzy
miastem i wsią decydował o rolniczym charakterze tych miast, których ludność utrzymywała
się przede wszystkim z uprawy ziemi, ale po okresie głębokiego upadku i ruiny po pierwszej i drugiej wojnie północnej, które nie
oszczędziły i dóbr kapitulnych,
w połowie XVIII wieku nastąpiło pewne
ożywienie gospodarcze, zapoczątkowujące
i tutaj okres układu kapitalistycznego i narodzin preproletariatu.

�1036
Monografia J. Fijałka daje całokształt
rozwoju życia gospodarczego
na przestrzeni 150 lat dużej jednostki gospodarczej, jaką była włość pabianicka, stanowiąca kompleks 23 folwarków. Autor nie ogranicza się jednak
do rozpracowania stosunków gospodarczych i wykazania zmian w nich zachodzących w ciągu dziesięciolecia. W oparciu o poszerzoną bazę źródłową
wprowadził też ciekawe materiały z zakresu życia obyczajowego i kulturalnego mieszkańców włości.
Praca oparta jest na starannie zebranym materiale drukowanym i rękopiśmiennym. Prócz dawnych opracowań, ~wiązan~ch z tą samą t:matyką,
jak Maksymiliana Barucha i Adama Krzyzanowskiego, wykorzys:uJe bo?ate
materiały archiwalne z Archiwum kapitulnego Krakowa, z Archiwum łodzkiego, oraz księgi miejskie, przechowywane
w Archiwum Diecezjalnym
we Włocławku, które w pierwszym rzędzie dostarczają szczególnie cennego
materiału dla stosunków obyczajowych.
Autor wyodrębnił 8 rozdziałów objętościowo bardzo niejednolitych oraz
wstęp, zawierający krytykę źródeł i omó~ienie lite:-atury pr.ze~mi?tu. ~ytuły rozdziałów są następujące: I. Położeme geografiCzne pabiamckich dobr
kapitulnych;
II. Miasta, folwarki i wsie włości; III: Stosunki admi.nistracyjne, społeczne i gospodarcze poddanych; IV .Rolmctwo, hodo;v~a i przetwórstwo rolniczo-leśne; V Handel wewnętrzny i zewnętrzny włosci; VI Kredyt produkcyjny i konsumpcyjny; VII Dochód społeczny z włości i jego podział; VIII Zagadnienia obyczajowe, kulturalne i społeczne włości.
W oparciu o dane dostarczone przez źródła, a także posługując się metodą porównawczą i retrospektywną,
przeprowadził autor wnikliwą analizę
stosunków demograficznych
we włości, ustalając stan zaludnienia w poszczególnych okresach, zróżnicowanie zawodowe i majątkowe. Liczba mies~kańców największego skupiska ludności Pabianic nie dochodziła 700 osob
(okres badany 1685-1700), zamieszkałych w 86 domach. Wśród nich z.amożniej si liczyli nie więcej jak 120 głów, w przybliżeniu 18%•
Reszta, tJ. 82%
ludności miejskiej składała się z średniozamożnych i ubogich mieszkańców.
Podobnie pod wz~lędem zróżnicowania .majątkoweg,o przed~tawiała się. ~ytuacja na wsi, przy czym stosunek zamoznych chłopow do biedoty był roz?y
w poszczególnych czasokresach, uzależniony w dużej mierze od kształt~Jących się zmian gospodarczych i gwałtownych klęsk elementarnych.
ZruJnowani wojną półrolnicy i kwartownicy staczali się do sytuacji chałupników
i komorników. Pomoc materialna
kapituły umożliwiała odbudowę gospodarstw chłopskich. Pomoc ta obejmowała przede wszystkim chłopów bogatych. Wnioski narzucające się pozwalają poprzeć sformułowaną przez Rutkowskiego tezę, że w okresie odbudowy wsi po wielkich zniszczeniach wojennych XVII i XVIII w., wielka własność w pierwszym rzędzie pr.zychodziła z pomocą zamożnym chłopom. Wynikiem tej odbudowy było ZWiększenie się z jednej strony ilości bogatych gospodarzy, z drugiej zaś biedoty
wiejskiej i ludzi luźnych. Około siedmiuset rodzin, liczących w przybliżeniu
3,600 głów, stanowiło przeciętny stan ludności wiejskiej w dobrach kapitulnych.
Dość dokładne dane zebrał też autor odnośnie zajęć ludności i jej powinności feudalnych. Słusznie też podkreśla, że do upadku rzemiosła miej-

1037
skiego przyczyniły się nie tylko niesprzYJaJące warunki gospodarcze, ale
też i klęski elementarne,
w szczególności dotkliwe dla miast zarazy. Nadmierna ilość obciążeń, pochłaniających
cały niemal dochód pracy chłopa czy
mieszczanina, uniemożliwiała rpodniesienie stopy życiowej poddanych włości
pabianickiej. Jednakowoż ludności miejskiej powodziło się nierównie lepiej,
na co wskazują zarządzenia administracji
dóbr oraz testamenty mieszczan.
Bardzo cenny materiał zawiera rozdział IV, omawiający
gospodarkę
włości, stan rolnictwa, hodowli oraz przetwórstwa
rolniczo-leśnego.
Cyfry,
na których autor buduje swe konstrukcje, pochodzą z lat 1750-1794, a więc
z okresu, gdy w życiu gospodarczym w Polsce nastąpiło wyraźne ożywienie.
Ze włość pabianicka należała do przodujących gospodarczo ośrodków wielkiej własności, świadczy o tym poważnie rozwinięte przetwórstwo rolniczoleśne. Liczne młyny, browary, gorzelnie, potażownie, tartaki, wreszcie cegielnie, podnosiły znacznie dochodowość dóbr. Taniość siły roboczej zmniejszała znacznie koszta produkcji. Należy sądzić, czego autor nie precyzuje, że
opierała się ona na sile pańszczyźnianej lub przymusowym najmie.
Ciekawe wnioski wysuwa autor odnośnie kredytu wiejskiego i miejskiego. Polemizując
z idealistycznym
ujęciem w pracy Krzyźanowskiego
"Zakładka na sprzężaj ... ", autor wykazuje, że wprawdzie w pierwszej fazie po zniszczeniach wojny "Zakładka" przyczyniła się wydatnie do regeneracji gospodarki wiejskiej i folwarcznej, ale warunki pożyczki były bardzo
ciężkie dla pańszczyźnianego chłopa. Z chwilą gdy musiał on spłacać roczne
raty, popadał w nową ruinę. Korzyści z pożyczki, podnoszące dochód gospodarki chłopskiej, nie wystarczały bowiem na wywiązanie się z powinności
feudalnych. Podobnie ocenia Fijałek kredyt miejski, który choć doraźnie likwidował nędzę, w okresie największego upadku miasta, poprzez formy zastawów i wysokość oprocentowania przyczynił się do przewlekłego kryzysu.
majątkowego mieszczan.
Pożytecznym uzupełnieniem obrazu stosunków we włości pabianickiej,
jest wprowadzenie rozdziału o stosunkach kulturalnych
i obyczajowych jej
mieszkańców. Autor wyodrębnił w nim następujące zagadnienia: obyczajowość, religijność, zdrowotność oraz próby walki z ciemnotą i nędzą przel:.
szkołę i szpital dla ubogich. Rozdział ten opracował autor na nowym i nieznanym materiale archiwalnym, wydobytym z ksiąg miejskich wójtowskich.
Niedoceniane przez historyków księgi sądów miejskich okazały się Dierwszorzędnym
źródłem dla poznania kolorytu
obyczajowego
mieszkańców
małego miasteczka.
Jednakowoż jednostronność owego materiału, którego osnową są przeważnie kryminalne
przestępstwa,
zaciążyła nieco ujemnie na wniosk'lch
1 uogólnieniach
autora. Przy tem zbyt naiwe i krzywdzące dla mieszkańców włości jest uzależnienie całego ich morale od ilości skonsumowanej
wódki. Przymus propinacyjny zaciążył niewątpliwie na życiu wsi i feudalnego miasteczka, a ponura kronika przestępstw kryminalnych
miała bezspornie jedno ze swych źródeł w alkoholu, ale na stosunki obyczajowe nie
można spoglądać wyłącznie przez pryzmat ławy ookarżonych.
Z drugiej też strony opieranie się na materiałach
z ksiąg miejskich
prowadzi autora do wręcz naiwnych wniosków. I tak np. mówiąc o muzyce

�1039

1038
wiejskiej, grającej do tańca, stw~erdza Fija~ek z całą o~trożnością: ••sp?ty~,
kamy ich (skrzypków) kilkakrotm~ W. XV.II I na prz~łomle XVII~ st~lecla ...
Przecież do ksiąg sądowych trafIalI om przypadkIem,
a gralI me tylko
kilkakrotnie
w XVII, ale niewątpliwie
żadne wesele czy zabawa bez nich
się nie odbywała. Inny przyklad. Autor na podstawie przepracowanych
ksiąg wójtowskich,
w których nie znalazł odnośnych spraw, konkluduje,
że życie rodzinne mieszczan płynęło harmonijnie,
nie zakłócone cudzołóstwem, ani innym wykroczeniem
seksualnym.
Gwałcenie kobiet miało
natomiast miejsce między rokiem 1640 i 1721. Na poparcie tego cytuje tylko
je.:lną sprawę. Czy na podstawie tak nielicznych dowodów można wyciągać
tak daleko idące wnioski, aż do próby periodyzacji
życia obyczajowego
włącznie?
Z wybranych przez autora barwnych i jaskrawych przykładów z ksiąg
miejskich wójtowskich wynika natomiast, jak dalece na życiu obyczajowym
zaciążył przymus ideologiczny stosowany przez feudalną władzę. Struktura
społeczno-gospodarcza,
przymus pozaekonomiczny
znajdywały
swe umocnieni.e w organizacji władzy dominialnej i jej organów. Mechanizm sądownictwa, zespół norm i przepisów prawa karnego, przymus praktyk religijnych, odpowiadały ściśle potrzebom feudalnego właściciela, były ważkimi
elementami
aparatu ucisku, kt6ry zapewniał klasie panującej
jej niczem
niekrępowaną
przewagę i nieograniczony
wyzysk mas poddańczych. Kat,
pręgierz, tortury stały na straży norm prawnych i moralnych, narzuconych
przez panującą klasę. Groźny cień szubienicy zawisł nad włością pabianicką·
Reasumując, praca J. Fijałka, będąc wyczerpującą
monografią jednej
z większych jednostek gospodarczych, jaką była włość pabianicka, stanowi
cenny wkład do badań nad rejonem ł6dzkim. Umiejętne wykorzystanie
materiału
zawartego
w inwentarzach,
lustracjach
i rachunkach
administracji
kapituły
oraz odpowiednie
jego usystematyzowanie
umożliwiły
autorowi zbudowanie właściwej konstrukcji
obrazu. Liczne wykresy graficzne i tablice unaoczniają zachodzące zmiany w procesach gospodarczych,
ułatwiając czytelnikowi korzystanie z materiału statystycznego
i podsumowanie narzucających
się mu wniosków.
Zofia Libiszowska

A. PRZYBOS, P o w s t a n i e K o s t k i N a p i e r s k i e g o 1651 r.
J. REYCHMAN, W s p r a w i e n o w y c h b a d a ń n a d p r z e s z ł oś c i ą r u c 11 U W ~ P o Ł e c z n y c h n a P o d h a l u. Wierchy, XX, 1950l51.
Ciekawy rocznik Wierchów
obok pracy poświęconej
pobytowi Lenina w Poroninie, obok rozpraw z zakresu geografii gór, turystyki itp. przyniósł dwa artykuły poświęcone walce klasowej na Podhalu: P l' z y b o s i a
"Powstanie Kostki Napierski.ego 1651 r." oraz J. R e y c h m a n a "W sprawie
nowych

badań nad przeszlościq

ruchów

społecznych

na Podhalu".

Artykuł Przybosia oparty na szerokiej bazie literatury
i źr6deł daje
obraz powstania
podhalańskiego,
uwzględniając
ogólne tło tego ruchu.
zarówno w jego wcześniejszej
fazie buntu przeciw Komorowskiemu,
jak

1

i współczesnych
Kostce powstań chłopskich w Wielkopolsce i Lubelszczyźnie. Autor kreśli sylwetkę Kostki, człowieka, który mienił się być synem
królewskim i był nim prawdopodobnie,
a przez szlachtę uważany był za
awanturnika
i włóczęgę. Może w samej charakterystyce
Kostki dobrze
byłoby podkreślić
tę ogromną nienawiść
do szlachty, jaka bije z jego
wszystkich odezw i listów. Czy u człowieka szlacheckiego pochodzenia nie
świadczy to o jakiejś· zadawnionej, wiecznie piekącej ranie? Czy obok zrozumienia chłopskiej niedoli nie występuje u Kostki moment jakiejś urażonej ambicji?
Autor zajmuje się też postaciami współpracowników
Kostki: Zdanowskim Marszałkiem Łętowskim, Radockim. Najbardziej radykalny wśród nich
to stary bakałarz z Pcimia Radocki. Z listu jego da się wnioskować o nastrojach panujących
wśród chłopów w dobrach kasztelanii
krakowskiej.
Chłopi gotowi są pójść na szlachtę, czekają tylko uniwersału królewskiego.
Pisze autor, że już przedtem chłopi kasztelańscy ••prawowali się w sądach
referendarskich,
powołując się na rzekomy przywilej kr6lewski, prawdopodobnie pióra Marcina Radockiego". Opiera się w tym twierdzeniu
na
zdaniu mandatu królewskiego "iż wy wyjąwszy z kancelarii naszej za złym
udaniem reskrypt nasz jakiś ... robocizny ... oddawać nie chcecie". (rp l' z yb a ś, Materiały
do powstania Kostki Napierskiego
,s. 8). Nie zachodziła tu
kwestia podrobienia
dokumentu,
ale o rzekomo fałszywe przedstawienie
sprawy w sądzie referendarskim,
które spowodowało przychylne dla chłopów orzeczenie. Wielokrotnie w pismach wychodzących
z kancelarii królewskiej do poddanych
pojawia się tego rodzaju formułka,
gdy chodzi
o zmianę przychylniejszego
orzeczenia na gorsze.
Przy omawianiu testamentu drugiego z przywódców chłopskich Łętowskiego wartoby dodać, o jakich to dokumentach
(s. 80) pamiętał sędziwy
wódz górali nowotarskich
w obliczu śmierci.
Wyrażnie zaznacza bowiem
swoją troskę o gromadzkie prawa i przywileje, owe inwentarze i dekrety
referendarskie
będące dla chłopów podstawą obrony w sądach referendarskich.
Wydaje się wreszcie, że autor nieco przecenił oddżwięk haseł powstańczych Kostki wśród chłopów (s. 68). Z uważnego śledzenia źródeł wynika,
że g¢rale odnieśli się, zwłaszcza początkowo z dużą nieufnością do agitacji
K0stki, pytali o radę miejscowych plebanów (por. Przybcś, Materiały do
powstania Kostki Napierskiego s. 18), czekali, jak w kasztelanii krakowskiej, na uniwersał
królewski. Co ciekawsze, wśród licznych wzmianek
współczesnych
o ruchu Kostki Napierskiego
brak wiadomości o aktach
gwałtów ze strony chłopów. Cały ruch cechuje nastrój oczekiwania, który
może przemieniłby
się w czyn. gdyby si.ę Kostce udalo mieć jaki większy
sukces.
Na pytanie, dlaczego Kostka zamknął się w Czorsztynie daje w pewnej
mierze odpowiedź zapiska w kronice ks. Ranotowicza proboszcza przy kościele Bożego Ciała a Kazimierzu (B. J. rkps 3742 k. 48), który notuje, że
czekał on na posiłki z Węgier i Czech, aby w większej liczbie uderzyć na
Kraków.

�1040

1041

Na zakończenie dodać jeszcze trzeba, że niesłusznie określił autor starostwo nowotarskie, jako ekonomię królewską, gdyż królewszczyzny w tych
okolicach zawsze stanowiły "panis bene merentium", chleb dobrze zasłużonych, a dochody z nich nie zaspakajały bezpośrednio potrzeb dworu królewskiego.
Artykuł A. Przybosia jest cennym zestawieniem naszego dorobku (do
początku r. 1951) o powstaniu podhalańskim.
Ciekawe i nowe są wiadomości o oddźwiękach ruchu Kostki w laudach i instrukcjach
sejmikowych.
świadczące o tym, jak bardzo szlachta przeraziła się tym ruchem i jak
cieszyła się z jego ugaszenia.

*

*

*

Krótki artykuł J. R e y c h m a n a omawia rozmaite formy walki klasowej na Podhalu. Celem artykułu jest, jak twierdzi autor, zainteresowanie
młodszych badaczy przeszłością społecznych ruchów chłopskich
w tym
rejonie.
Wzrastający ucisk ze strony starostów królewskich powodował większe
nasilenie walki. Początkowo chłopi próbują tylko drogi skarg i spraw
w sądach nadwornych,
i taki charakter mają wystąpienia
górali przeciw
Ratułdowi z końcem XV w. W początkach wieku XVII dochodzi już do
zbrojnych wystąpień przeciw staroście Komorowskiemu,
w połowie tegoż
wieku do powstania Kostki Napierskiego. W stosunku do badań nad rokiem
1651 autor wysuw.a szereg postulatów, częściowo zrealizowanych
ostatnio
przez historyków. I tak np. w świetle rachunków miejskich wystąpiła wyraźniej sympatia naj uboższych warstw Krakowa i Kazimierza dla ruchu
Kostki.
Jest rzeczą oczywistą, że ruchów na Podhalu nie można traktować
całkiem odrębnie, bez powiązania z sąsiednim terytorium,
a więc czorsztyńskim, lanckorońskich,
dobrami kasztelanii krakowskiej, wsią Kasinką.
Wszędzie tam w ciągu XVII wieku, zwłaszcza w drugiej jego połowie mamy
do czynienia z ogniskami oporu. Do równoczesnego
niemal wystąpienia
chłopów we wszystkich tych królewszczyznach
dochodzi w latach 16691672, kiedy to w lanckorońskim
zawiązuje się formalna chłopska konfederacja i dochodzi do strajku
rolnego, kiedy chłopi napadają
na dwory
w Czarnym Dunajcu, Dzianiszu i Barwałdzie, kiedy w r. 1670 oddziały
górali staczają formalną bitwę pod Nowym Targiem z chorągwiami królewskimi, kiedy w czorsztyńskim widzimy silną agitację przeciw odrabianiu
pańszczyzny.
Tezy autora moż.rlaby uzupełni.ć twierdzeniem, że bunty czy powstania
chłopskie nie wyczerpują
formy walki klasowej na wsi w XVII w. Do
otwartych
wystąpień przeciw szlachcie dochodzi bardzo rzadko, a opór
przejawia się głównie w zorganizowanej
odmowie powinności odrabiania
pańszczyzny i in. I te wystąpienia uważane były przez szlachtę jako bunt.
Jest rzeczą bardzo interesującą śledzenie tego rodzaju chłopsJkich wystąpień.
Niekiedy mają one oparcie w organizacji gromadzkiej, a na czele stają wójtowie, kiedy indziej, wójtowie pozostają na usługach dworu, a na czele chłopów idą kmiecie. Nazwiska ich mamy często zachowane w aktach: w Ka-

since w połowie XVII w. przewodzi Filip Bolisęga, stracony w r. 1654
w Oświęcimiu, w dobrach kasztelanii krakowskiej przez pół wieku czołową
rolę odgrywa Walenty Marszałek z Krzeczowa, w dobrach lanckorońskich
u schyłku wieku staje na cześć zorganizowanej
akcji Jakub Smietana,
karczmarz ze Skawicy.
W dalszej części swojego artykułu omawia Autor zagadnienie zbójnictwa. Zagadnienie to doczekało się niedawno poważnego monograficznego
opracowania w książce O c h m a ń s k i e g o, Zbójnictwo góraLskie.
Autor, który tej sprawie poświęcił już szereg artykułów, rozważa źródł.a
zbójnictwa, jego skład społeczny. Można by tu dorzucić jeszcze uwagę
o związku zbójnictwa z natężeniem klasowego ucisku. W świetle kroniki
Andrzeja Komonieckiego pokazuje się, że w "państwie" żywieckim dużo
wzmianek o zbójnikach znajdujemy
w okresie rządów Komorowskiego,
liczba ich ogromnie maleje w ciągu kilkudziesięciu lat, kiedy Żywiecczyzna
jest w zarządzie królowych, i znowu wzrasta z nastaniem władzy Wielopolskich, którzy jak się okazuje, potrafili w stosunku do lat poprzednich
niemal podwoić dochody. Wówczas też karty kroniki przepełnione są wiadomościami o zbójnickich akcjach i straszliwych egzekucjach.
Wydaje się natomiast, że zaliczanie raubritterskich
wyczynów szlachty
do zbójnictwa, jako owego Jana Pieniążka Jelitczyka jest nieuzasadnione,
gdyż raubritterstwo
wyrosło na całkiem innym podłożu, jak to wykazał
Engels, mianowicie jest wynikiem zubożenia rycerstwa u schyłku feudalizmu.
Autor kończy sw6j artykuł krótką charakterystyką
ruchów narodowo
wyzwoleńczych na terenie Podhala w XIX, ze szczególnym uwzględnieniem
działalności Stowarzyszenia
Ludu Polskiego, zwłaszcza Tetmajera
i Goszczyńskiego oraz powstania chochołowskiego.
Obok postulatów
badawczych
wysuwanych
przez autora
warto by
jeszcze zwrócić uwagę na zagadnienie stosunk6w panujących wśród robotników w rudach i hutach tatrzańskich, gdyż 'j ta kwestia wchodzi w zakres
dziewiętnastowiecznej
specyfiki Podhala.
Janina Bieniarzówna

STANISŁA W SZCZOTKA. P o w s t a n i e c h ł o p s k i e p o d w o d z ą
K o s t k i N a p i e l' s k i e g o, Warszawa 1951, wyd. Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza, s. 173.
Trzechsetna
rocznica powstania
chłop6w podhalańskich
pod wodzą
Kostki Napierskiego skłoniła wielu historyk6w do ponownego zbadania tego
najpoważniejszego
ruchu antyfeudalnego
na ziemiach rdzennie polskich.
Zagadnieniu temu poświęcono szereg artykułów, ukazało się też kilka wydawnictw m. in. zdawna oczekiwana monografia wybitnego badacza w zakresie wsi polskiej Stanisława S z c z o t k i. SzJCzotka jeszcze przed woiną
napisał obszerną rozprawę,
kt6ra uległa zniszczeniu w czasie okupacji.
Streszczenie pracy ogłosił we Lwowie w Sprawozdaniach
Towarzystwa Naukowego w r. 1938.
Napisana
jasno i przejrzyście
książka Szczotki rzuca światło
na
dolę chłopów polskich w XVII w. uwzględniając
szczególnie specyfikę
66*

�1042
ziem południowej części dawnego województwa krakowskiego. Przedstawia
tradycje rewolucyjne Podhala, zwłaszcza wa:kę chłopów nowotarskich ze
starostą Komorowskim w latach 1624-1633, podkreśla wpływ wojen kozackich na wzrost natężenia ruchów chłopskich w Polsce, wreszcie charakteryzuje samego Kostkę i bezpośrednie przygotowania
do wybuchu ruchu
podhalańskiego. Maluje przebieg akcji, i oddźwięk jej w obozie szlacheckim
pod Beresteczkiem,
kreśli oblężenie i zdobycie Czorsztyna, przedstawia
proces i śmierć przywódców, wreszcie przebieg ruchów chłopskich w innych
dzielnicach Polski zwłaszcza w Wielkopolsce. W zakończeniu nawiązuje
Szczotka do wypadków rozgrywających
się na Podhalu w 20 lat później, tj. do bitwy górali pod Nowym Targiem z wojskiem koronnym. w r.
1670.
.
Autor
zastanawia
się m. in. nad społeczno - ,gospodarczym programem powstania i uważa (s. 104), że program ten "odzwierciedlał najistotniejsze źądania chłopów zrywających się do walki z uciskiem feudalnym" a było nim zniesienie poddaństwa, zniesienie znienawidzonego stanu
szlacheckiego i obdzielenie wrE'szcie chłopów majętnościami
dziedziców.
Wydaje mi się, że w znanych materiałach sprawa programu Kostki nie
przedstawia się całkiem jasno. Z jednej strony padają demagogiczne hasła
uniwersału Napierskiego z 22. VI. 1651 r. "Obiecuje JKM wszystkie wolności tym wszystkim, którzy teraz przy nim stać będą i będą dwory szlacheckie wasze i to wszystko cokolwiek w nich zastaniecie". "Sami się chciejcie z tej ciężkiej niewoli wybić, kiedy czas macie. Mają li oni was w niwecz obracać do ostatka, lepiej, że ich wy sami obrócicie". W żadnym
z tych oświadczeń nie ma ani słowa wzmianki, jak sobie wyobrażał Kostka
p:zy~złość po obaleniu szlachty, nie ma też mowy, czyją własnością będzie
ZIemia.
Z drugiej zaś strony, rzekomy czy teź prawdziwy uniwersał Napierskiego obiecuje uwolnić chłopów od ciężarów i robocizny CI pozostawić
na samych czynszach "we wszelakich wolnościach tak jak szlachta" ale nie
nadmi~nia, komu te czynsze będą płacone. Kronikarz Goliński stoj~CY bardzo bhsko rozgrywających się wypadków twierdzi, że "chłopów od poddaństwa uwolnić obiecował, tylko aby mu czynsze dawali, od robocizny ich
uwalniając".
I w tym więc wypadku chodziłoby o postępową zamianę
renty odrobkowej na pieniężną.
Propaganda Kostki zostawała przyjęta przez chłopów,..,
każdym razie
w fazie początkowej, z rezerwą. Świadczy o tym list Radockiego z Pcimia,
\Ii któl'ym mówi, że chłopi poszliby
chętnie, ale czekają na uniwersał kró~ewski. W liście z Nowego Targu z dnia 14. VI. pleban 'l. SzaIlar donosi,
ze chłopi radzą się co czynić, gdyż ich namawiają do podniesienia buntu
prz:ciw szlachcie. Z zapiski Pastoriusza wynika, że Kostka uciekał się i do
p'ozby wobec niechętnych akcji. ,,1 bardzo wielu już zgłosiło się do tego
m:c?ego. spisku, którym ten pseudo-Kostka
kazał odróżniać się zielcmymi
w.lenc~ml grożąc, że spali chaty i wsie tym wszystkim, którzy by tych wie11cow me wystawili". (Przyboś, Materiały do powstania K, N., s. 116).
W tych warunkach
nie dziwi nas, że tak mało chłopów znalazło się
z Kostką w oblężonym Czorsztynie. Chłopi nie dowierzając. czekali na jego

1043

•

I

•
!

zdecydowany sukces. Zamiast niego doczekali się upadku Czorsztyna. Słusznie więc Szczotka podkreśla
słabość ruchu chłopsk:.ego (s. 122). Górale
nie powstali, nie udało się też Radockiemu zachęcić do wystąpień poddanych kasztelanii krakowskiej.
Jest bowi'?m rzeczą bardzo charakterystyczną,
że mimo dużej liczby
przekazów źródłowych
o powstaniu
Kostki. nie zachowały
się żadne
wzmianki o samodzielnych wystąpieniach chłopskich, jak np. napadach na
dwory, a niewątpliwie niechętna opinia szlachecka, byłaby takie' fakty jak
naj chętniej podkreślała.
Odmiennie natomiast
od autora można by potraktować
postać Stanisława Łętowskiego - Marszałka w świetle jego testamentu
zachowanego w aktach grodzkich krakowskich. Chodzi zwłaszcza o fakt wyp;erania się przez Łętowskiego bliższych stosunków z Napierskim. Autor, biorąc
w obronę starego przywódcę chłopskiego pisze, "że Marszałek mógł jeszcze
wciąż mieć nadzieję, że jego zarzut niekompetencji
sądu odniesie jakiś
skutek, przewlecze proces i wykonanie wyroku" (s. 135). Jednym słowem, że
wypierając się Kostki grał na zwłokę. Tymczasem, gdyby wziąć dosłownie
oświadczenie Łętowskiego, to wynika zeń, że do pójścia pod Czorsztyn
skłonili go sąsiedzi Jarząbek i Krupowie. Wybrał się do Kostki z dokumentami gromadzkimi, licząc może na jakąś pomoc Kostki w spornych sprawach
ze starostą nowotarskim. Jeszcze w obliczu śmierci dużą wagę przywiązuje
Łętowski do owych dekretów, skoro w testamencie wspomina o miejscu
przechowywania aktu komisarskiego i inwentarza skarbowego, i każe zwrócić się do sług biskupich o oddanie innych dokumentów, zabranych mu na
Czorsztynie. I jeszcze jeden szczegół: Marszałek w swojej ostatniej woli
przykazuje zwrócić dług dworowi, co również nie wskazuje na zerwanie się
z poddaństwa.
W świetle więc testamentu Stanisław Łętowski Marszałek nie reprezentuje ogólno-polskiego
bojownika chłopskiej sprawy. Nie wyrósł nad
własne środowisko, ale do końca życia zostaje natomiast patriotą nowotarskim, dla którego najważniejsze są sprawy dotyczące wsi "państwa" nowotarskiego.
Na zakończenie Sz,czotlka omawia krótko inny ruch chłopski z lat
1669-1672. I rzeczywiście ruch ten nie zbadany dotąd szczegółowo, poza
krótką rozprawą Czubka o bitwie nowotarskiej, zasługuje na baczną uwagę·
To nie tylko starcie poddanych
nowotarskich
z wojskiem królewskim
w r. 1670, z powodu nadużyć przy wybieraniu stacji żołnierskich. Zasięg
jego obejmuje bowiem szereg królewszczyzn w okolicach górs'dch: starostwo lanckorońskie, nowotarskie, barwałdskie, czorsztyńskie, poniekąd i dobra kasztelanii krakowskiej. Słychać tam i o agitacji wśród chłop:'Jw, o' organizacji wojskowej, o zdecydowanych wystąpieniach
przeciw dworom, że
wspomnieć najścia na dwory w Barwałdzie, Czarnym Dunajcu i Dzianiszu .
Rysują się postacie przywódców: szlachcica Stanisława Wierzbięty, chłopa
Klimuta Czarnego ze Skawicy, Stanisława Buchańskiego, wreszcie agit'ltora
wożnego sądowego Szymona Szarkowicza. Na stłumienie ruchu w Nowotarszczyźnie, gdzie działały też oddziały ze starostwa lanckorońskiego wysłano
7 wyborowych chorągwi. Doszło do bitwy pod Nowym Targiem d\\'Ukrotnie:
pod koniec 1669 r. i \v kwietniu 1670 r.

�. "-:,
1045

1044
Ruch 1669-72 nie wywołał takiego oddźwięku w publicystyce szlacheckiej, jak ruch Kostki. Tłumaczy się to chyba tym, że już czasy były znacznie spokojniejsze niż w okresie wojen kozackich i szlachcie nie groziło uderzenie od tyłu. W każdym bądź razie, pod względem bezpośredniego udziału
chłopów w akcji ruch ten przedstawia
się znacznie poważniej niż powstanie Napierskiego,
gdzie osoba przywódcy wybija się na plan pierwszy.
Charakterystyczą
dla roku 1651 jest atmosfera
wyczekiwania
ze strony
chłopów: w dwadzieścia lat później chłopi nie czekają, ale działają.
.
Książkę Szczotki o powstaniu
podhalańskim
czyta się z dużym zainteresowaniem,
gdyż autor umiał pogodzić głęboką znajomość; przedmiotu
z lekką formą opowiadania, co w naszej literaturze historycznej jest rzeczą
dość rzadką·
.
Janina

Bieniarzówna

JOZEF BURSZTA. W i e ś i kar c z m a. Nakład Ludowej Spółdzielni
Wydawniczej,
Warszawa
19,50. '8°, s,tr. 228 - 4 nlb. ryc. z przedmową
Sto Szczotki.
Praca J. B u l' S z t y posiada raczej charakter historyczny z wyraźnym
akcentem socjologicznym; autor położył główny nacisk na uchwycenie funkcH gospodarczej i społecznej karczmy we wsi, na nakreślenie historii rozW{)ju karczmy w dawnej Polsce i jej roli jako narzędzia ucisku klasowego.
Temat, jak też i jego opracowanie nie jest obojętny dla etnografa. W literaturze etnograficznej
i w materiałach
spotyka się bardzo często wzmianki
o roli karczmy w zwyczajach, obrzędach i wierzeniach; powstaje pytanie, jak
dawną jest ta instytucja, jak zmieniały się jej funkcje gospodarcze i społeczne w ciągu dziejów. Autor zdawał sobie sprawę z tych zagadnień stwierdzając w zakończeniu, że jest to jedna z naj starszych instytucji na wsi, sięgająca czasów przedhistorycznych.
Uderza go też wszechstronność
'1 różnorodność funkcji karczmy, służącej jako miejsce styczności towarzyskich
miejsce sądów, transakcji handlowych a odgrywającej
ważną rolę w życi~
wsi. Przedstawiona
przez autora zmienność tych funkcji od wczesnego średniowiecza do upadku Polski szlacheckiej oraz dzieje jej w XIX w. wymaga
przeanalizowania
materiału etnograficznego,
związanego z karczmą, w celu
wykrycia, kiedy i w jakich warunkach funkcje te powstawały lub zanikały.
Możliwe, że na drodże retrogresywnej
eliminacji uda się odtworzyć pierwotne znaczenie tej instytucji, niepoświadczone
źródłami pisanymi.
Książka J. Burszty, napisana z pasją i niemal literackim zacięciem, będąca zarazem syntezą rozważań
historycznych
na ten temat, walcząca
o prawdziwy postęp· wsi, jest również ważną pozycją w literaturze etnograficznej, jakkolwiek autor nie jest etnografem i celów etnograficznych
sobie
nie ~tawiał. Natomiast przedstawił funkcje karczmy średniowiecznej
- od
cZ&lt;l;sow propinacyjnego
regale książęcego, poprzez karczmę sołtysi,ą i plebanską, ukazał skutki zwycięstwa karczmy szlacheckiej. Można mieć pewne
wą~p~iwości, czy autor nie uogólnił zbyt pośpiesznie
zdarzeń zawartych
w zrodłach, czy wogóle podstawa doboru źródeł była jasno sprecyzowana
nie mniej autor dowiódł, że dzieje karczmy wiążą się ściśle z procesami

•

feudalnymi i stanowią poważną część historii wsi. Wśród tez autora zasługują na uwagę tezy zawarte w VI-tym rozdziale, w którym autor wykazuje, że szlachta w trosce o zwiększenie konsumcji, wyzys~iw~ła ~wn€'
zwyczaje ludowe, jako okazję do zaostrzenia przymusu SpozycIa. Lttkup,
zwyczaj wkupywania
się, wszelkie formy poczęstnego,
~br~ęd we~elny,
ułatwiały ten proces. Co prawda autor dotyka t.ego za~adnIenIa r,acz~J powierzchownie, nie leży ono bowiem w centrum Jego zamteresowan,
me zużytkował też materiałów
etnograficznych,
choć właśnie byłoby ciekawe
określenie, które z istniejących zwyczajów wiejskich są rezultatem
narzutów dworskich, a które stanowią warstwę starszą. Tak np. w obrzęda~h
zaręczynowych
i weselnych karczma odgrywa dość ważną rolę, sz~~egol~
nie po powrocie z kościoła weselnicy wstępują do karczmy. W p.ołud~lOW:,J
części np. województwa
lubelskiego przYbyw~ją ta~ "ze SW~Ją .wodk~ •
w Opoczyńskiem
zaś kobiety przy tej sameJ ?kaZJI pr~ywozą Je~zeme.
W karczmie przepijano pieniądze zebrane w czaSIe rozpl~cm. Powsta.Je p~tanie, czy zakazy biskupów, wzbraniające
księżom udzIału w .zawIeran:u
małżeństw w karczmie, są tylko odbiciem ówczesnych stosunkow, w ktorych pleban był posiadaczem karczmy, czy też są ś~adem form starszych
obrzędu weselnego, w których karczma odgrywała wazną rolę. (Z. G log e 1',
Encyklopedia
Staropolska).
Anal{)giczne przykłady łączą się .z ~ogrze.bem.
z chrzcinami, zebraniami maszopskimi na Kaszubach, zwyczaJamI sobotkowymi, świętomarcińskimi,
dożynkowymi,
jarmar~znY~i. itp. Karczma ?~ła
także miejscem sądów świeckich i duchownych, Jak sWIadczą o ty.m ro~ne
źródła; najciekawsze w tym względzie są średniowiecz~e zakaz:y bISkupow,
zabraniające
odbywania tam sądów. I znów wysuwa SIę pytame, c~Y są~~
w karczmie
są urządzeniem
feudalnym,
pozorującym
ekst::ytonalnosc.
o czym wspomina
Świętochowski a tym sa,mym .. bezstronnosc, . cz~ ko~~
tynuacją zwyczajów dawniejszych. Eksterytonalnosc
karc.z~y znaJdUje sWOJ
wyraz w bogatej literaturze paremiologicznej:
"W ~arc~mIe I chł?p w czapce
bywa", "W karczmie niemasz pana" itp. powstaJe Wlęc ~ytame~ ~zy cała
obyczajowośĆ i obrzędowa funkcja karczmy była wyłączme WynIkIem ~tosunków feudalnych
czy też i przedfeudalnych.
Sama nazwa występuJąca
w różnych formach na całej Słowiańszczyźnie
w języku węg.ie~ski~ ~ rumuńskim, a także wschodnio-niemieckim
wskazuje na dawmeJsze JeJ powstanie. W języku staro-cerkiewnym
wyraz ten oznaczał obok karczmy
także napój z chmielu; w bułgarskim kI' C m o vat i oznaczało tyle co "kramarzyć",
kupczyć".
B r u c k n e l' zestawia
ze st.-cerk.,
k l' c z a ~ .
dzban lub kI' k y g a, wóz, nosze. Nie wchodząc w szczegoły zagadmema
należ; stwierdzić, że karczma stojąca przeważnie w środku w~i, w pobliżu
kościoła, szynkująca
miód, jest instytucją starszą od urządzen feudalnych
i pańszczyźnianych.

Ciekawe zagadnienie na marginesie karczmy stanowią formy budowlane karczem, zajazdów, gospód, oberż, możliwe że studia nad tym ~aga~nieniem rzuciłyby
pewne światło na samą genezę i kształtowame
SIę
karczmy, jako instytucji; interesującym
szczegółem jest fakt częstego występowania

podcienia.

Józef

Gajek

�1047

1046
A.

DOBROWOLSKA,

Ikonog

a f i a l u d o we j o d z i e ż y z aSłowiański.
II, 33 - 60. Kraków
Studium Słowiańskiego.
l'

&lt;: h o d n i o - s ł o w i a ń s k i e j. Pam:ętnik
1951, 80, ryc. 28, mapa

1. Nakładem

Ciekawa rozprawa
z zakresu kostiumologii
należy do serii licznych
prac z tej dziedziny, które w ostatnich latach pojawiły się w druku (np.
Kusznira,
N. Belicerowej,
T. A. Kirukowej,
N. P. Gorbac z e w e j bułgarskie wydawnictwo albumowe, prace st I' a n s k i e j, B. S o tk o w ej, ,albański album strojów ludowych, 10 zeszytów Atlasu Polskich
Strojów Ludowych.
A. D o b I' o W o l s k a wydała również w 1948 r. Strój
ludowy na Łużycach,
drukowany w Bibliotece Studium Słowiańskiego Nr 3).
W części wstępnej wymienionej
pracy po słusznych na ogół rozważaniach nad metodyką badań ubiorów, wytknęła
sobie autorka plan przeanalizowania
tych elementów
z zespołu ubiorów zachodnio-słowiańskich,
które przetrwały
do czasów współczesnych
w etnograficznym
materiale
. ikonograficznym,
oraz wykreślenia
zasięgu elementów
na obszarach
posłowiańskich tj. w Westfalii, Hannowerskiem,
Brunszwickiem,
na obszarach
dawnej Marchii, Altenburskiem,
w Saksonii, Hesji, Turyngii,
Frankonii
i Bawarii. Podstawę stanowią jej poprzednie studia nad strojem ludowym
na Łużycach, w których doszła do wniosku, że na dawnym obszarze posłowiańskim, wokół łużyckiego centrum istnieje, lub do niedawna
istniał.
zespół odzieżowy środkowo-północno-europejski,
jako rezultat
oddziaływania podłoża słowiańskiego,
Obszar ten stanowi w ujęciu autorki pas
przejściowy między kulturą Wschodu i Zachodu.
Za naj istotniejszą cechę uznała autorka: 1) płócienną białą płachtę żałobną, noszoną w kombinacji
z czółkiem i podgębnikiem,
2) wałek chusty
noszonej w rękach lub pod pachą, 3) męską koszulę noszoną "na Wypust".
Elementy te zwracały zresztą już dawniej uwagę niemieckich etnografów
(R. Drescher, Hottenroht,
A. Scholtin, R. Julien, E. Huck), żaden jednak
z tych badaczy nie widział zjawisk tych w tym zasięgu, co A. Dobrowolska
i w tym jej główna zasługa. Uznając ważność tych etnografi.cznych osiągnięć
autorki
nie sposób !pominąć milczeniem
niedociągnięć
wynikających
zresztą z niedostępności szeregu pozycji bibliografi.cznych i zbiorów. Główny
7..arzut
dotyczy samej metody postępowania;
w pracy potraktowano
zbyt
ogólnikowo szczegółową analizę wymienionych
faktów kulturowych,
posługując się opisem ogólnym ubioru w oparciu a materiał fotografi.czny. W toku
dowodzenia odwołuje s'ię autorka do pracy o ubiorze łużyckim, ale i tam
brak np. rysunku naczółka. Mimo to autorka wyprowadza
śmiały wniosek.
że ubiór ten nie ma ni.c wspólnego z średniowiecznym
i renesansowym
kobiecym strojem żałobnym; na stronie zaś 31 stwierdza ogólnikowo, że
w Kletnie biała usztywniona chusta przypomina kornet klasztorny. Ten brak
szczegółowej analizy' i precyzyjnego określenia typów i odmian odzi.eży budzi
pewne wątpliwości
co do słuszności załączonego na końcu pracy kartogramu.
Natomiast dość miejsca poświęcono udokumentowaniu
zasięgów Sło.
wian zachodnich
przy pomocy L. N i e d e l' l e g o. W ten SfPosób umacnia
autorka tezę o sło'wiańskości wymienionych
elementów. lecz argumenty
tE'

~
:

••

l

\

i

i
I

l

'I.

I

~

są raczej pozaetnograficzne.
Nie znaczy to, by nie posiadały one swojej
wagi, byłoby jednak lepiej, gdyby wnioski opieraly się na zasięgach dobrze
określonych pod względem systematycznym
faktów etnograficznych.
W pracy stawia autorka tezę o wyodrębnieniu
się ogromnej
grupy
lcostiumowej Słowi.an Zachodnich w związku z użyciem białej płóciennej
płachty żałobnej (płachta, czółko, podgębnik), która nie ma żadnego genetycznego związku 7. zachodnio-europejskim
ubiorem klas uprzywilejowanych.
Funkcja obrzędowa tego zespołu odzieżowego stanowi wedle autorki warstwę młodszą, pierwotnie bowiem był to ubiór powszedni. Wobec takiego
postawienia
tezy powierzchowne
potraktowanie
zagadnienia
dwu stref
kulturowych,
z których jedna związana jest z apotropicznym,
żałobnym
kolorem białym, a druga czarnym, jest uchyleniem
się od ważnego
w tej sprawie problemu. Żałobny kolor biały nie powstał w Europie na tle
zróżnicowania
klasowego,
lecz był etnicznie, kulturowo
uwarunkowany .
nim został wyparty przez kolor czarny. Pobieżny przegląd literatury
np.
A. F is c h e l' a. Zwyczaje
pogrzebowe
ludu
polskiego.
Z i b l' t a Listy
z ceskych dejin kulturnich,
wskazuje podobnie jak H o f f m a n - K l' a y e r a
Handworterbuch
(IX 348), że Czechy, Szwajcaria,
środkowe
i północne
Niemcy do XVI w. nosiły białą odzież jako żałobną Wprawdzie na stronie 52 powołując się na Plutarchą,
Weinholda
i Eberta
stwierdza, że w świecie germańskim
żałobnym kolorem jest kolor czarny, ale
sprawa ta nie jest zupełnie rozstrzygnięta.
R. B e i t l stwierdza
np., że
w Skandynawii
płaczki pogrzebowe posiadały na wzór Nenn biały ubiór
głowy (Deutsche Volkskunde,
str. 181). Tenże sam autor podkreśla, iż kolor.
biały jako żałobny stanowi formę starszą (str. 192, porównaj też Deutsche
Volkskunde
II, 2·62 oraz K. H e c k s c h e r, Die Volkskunde
der germanischen Kulturkreises,
str. 257-8;
491-2).
Należałoby
również przebadać
jak zagadnienie
to kształtuje
się na terenie celtyckim, czy rzeczywiście
kolorem żałobnym był kolor żółty. Tej strefie przeciwstawia
'się strefa
śródziemnomorska
tj. Babilonia i Egipt, a dalej Semici, Rzymianie, Grecy
z czarnym kolorem żałobnym, choć nie brak danych, że kolor biały odgrywał u Greków też pewną rolę. Autorka wraca zresztą na str. 47 do tego
zagadnienia
w ogólnym stwierdzeniu,
że kolor biały jako żałobny istniał
w Egipcie i jakoby związany był z kulturami
rolniczymi. Co do Egiptu
sprawa wcale nie jest prosta; F i .sc h e r (Op. cit. 308) podaje za Chudziński.m,
że tam był nim kolor czarny, jak u Babilończyków (B. M e i s s n e 1', Assyr.
u. Bab. str. 409). przykład rolniczych Indii nie jest argumentem,
skoro i nierolniczy Kirgizi uważają biały kolor za żałobny. Przytoczone argumenty niesą więc przekonywujące;
wiązanie żałobnego koloru białego z patriarchatem
i rolą białego płótna lnianego u Słowian, bez przytoczenia
dostatecznych
dowodów jest w obecnym stanie wiedzy przedwczesne.
Biała płachta noszona na ramionach
lub zarzucana
na głowę, jako
odzienie żałobne, utrzymująca
się do niedawna na Łużycach, znana była
Niemcom na dawnych obszarach słowiańskich,
a także na terenie Kaszub.
Mazowsza Pruskiego, a także częściowo w Poznańskiem,
Sandomierskiem
i Lubelskiem.
Natomiast należy wyraźnie stwierdzić. że biała naramienna.

�1049

1048

KRYSTYNA PlERADZKA,
Uwa,gi
o bartnictwie
c a c h. Pamiętnik Słowiański, t. I, s. 83-100 i odb. Kraków

ł
łachta jako odzienie powszednie,. ~yła zna~~
czasem zarl.ucana na g owę P b
' Włoszech Francji, SzkocJI, Rolandn,
. k ym obszarze
o we
,
.. .
. B
na daleko Wlę sz
.'
h
Egipcie Grecji Etrurll I Rzymie.
ez
a także w czasach sta~ozytnyc
w'ę
suge~tywne 'mniemanie o wyłącznj(
podkreślenia tych faktow stwarza SI
.
słowiańskim zasięgu płachty.
k'
k 'u i konstrukcji
podkładki trudno
Również wobec braku rys~n ow h r~J 'ako część żałobnego odzienia.
orzec, czy czółko okrywane. ~Iał~ .c k~:g~'. ~nio5ki A. Dobrowolskiej
opiejest przynależne d~ zespołu St~~~~:SIikon~grafiCzi1ym. wydają się słuszne.
rające się wyłącznie na. ma
ozważaniu tzw. podgębnika, dopóki jednak
podobna uwaga nasu",:a Sl~ przy r.
talone że 1) nie wiąże się on genew świetle analizy krOJU m~ zostanłle us
śre'dniowieczu i 2) że odpowiada
tycznie z analogiczny~
ublOren; ~i:w:n:IOgiCZnym
formom.
bałtyjskim i wsc~odmo-słowla~s.
kreślenia czółka i podgębnika przeBrak precyzy]n~go typol0.glczl:ue o t afi rozstrzygnąć, czy ilustracja np.
jawia się i w tym, ze czy:el~lk ~~~t~~h: Bauerntrachten
(str. 182) u~struzamieszczona u R. R e t z a. a ł
Walsertal w kantonie Graubmden
jąca kobiece żałobne nakrycie g o~~ z.
Jedynie historyczne wiadomości
iest właśnie łużyckiego typu, czy. ez me..
wne światło lecz nie jest to
~ pochodzeniu tej ludności z WalliS rzucają pe
,
prawdziwie etn~gr~ficzny argumet~
agadnienie noszenia w ręku lub pod
Ciekawie ujmuje A. Dobrowo. s a z rolle której się nie rozwija i która
pachą zrulowanej płachty, zwanej Reg~n eśliW'S~Y na mapie znane punkty
nie ma znaczenia praktycznego.
wy. r
.
dawnym zasięgiem Słowian.
występowania wałka-chusty,
pokrywające Się z
tk' za słowiańskie, wyR t t e n r o t h e m te szczą I
autorka
uznała
za
ok'
Skane i Dalarni w Szwecji uznała
stępow~nie zaś w~łnianyC? .w~i~h~~~ek
taki, jako dodatek stroju, ma b~ć
za przejaw wpływow słoWI~ns ht
która straciła swą praktyczną funkcJ~.
formą przeżytkOWą da",:neJ płac. ~
łowiańskimi chustkami-płachtamI,
Możliwe też, że pozostaje w zWlbąz ud:e WS
eselnym Niemniej jednak takich
.
.
. ą rolę worzę
zle.·
k' .
odgrywaJąc~ml :vazn
.
wschód od Bremy, Łużyc, Ziemi !;,ubus lej
chust-wałkow me s~otYka ~Ię ~a
. w raźnie do ludowych ubiorow Czech
i Dolnego Śląs~a; me nawiązuJą te~vi
w. z Gdańska. Możliwe, że pewne
i Polski, poza Jednym dow~deJ? z
tl ~łownikowym
ale autorka podała
światło rzuciłyby tu rozwazama na
e..
,
tylko termin niemiecki.
.
. l'
a Wypust" tvpu poncho (?)
Uwagi na temat ~bi?rkukmlę~k;egoą'~y~~z: ~zk7cem zagadni~nia. otwierają
białego kitla z guzami, Ja o Wle { s
drogę dla poszukiwań dalszy~h:
t
'one przez autorkę wyniki poNależy stwierdzić, że zWlęz~e. przeds aV:I dalsz ch badań i uzupełnień,
szukiwań etnograficznych,
choclaz wy~aga~ą
eSj; w oparciu o materiał
świadczą o możliwościach
historycznej
re rogr ·
moz'll'wości dalszych
t
.
problem
OWIera
Ś mlało zarysowany
etnograficzny.
poszukiwań.
h ilustracjami
nie podano
w t?bliCac
Szkoda, że pod zestawionymi
literatury. z której wykonano reprodukcJe.
Józef Gajek

Autorka sumiennie zestawiła wiadomości, jakie odnośnie bartnictwa
na Łużycach udało jej się odszukać w żródłach średniowiecznych.
Rozpoczynając od wzmianki Thietmara i wiadomości, zaczerpniętych
z dokumentów, dotyczących danin i dziesięcin w miodzie na rzecz szeregu biskupstw
i klasztorów,
omawia dokładniej
stosunki
panujące na obszarze puszcz
w dobrach dwu klasztorów cysterskich na Dolnych Łużycach, w Dobrymługu i Sławinie, następnie w ziemi żarskiej i puszczy zgorzelskiej i na pograniczu Górnych i Dolnych Łużyc. Na podstawie tych skąpych zresztą
wzmianek stara się ocenić znaczenie bartnictwa dla gospodarki omawianego
terenu w okresie średniowiecza, próbuje określić prawne stanowisko bartników, ich stosunek do innych kategorii ludności wiejskiej i do innego
typu zajęć, odtworzyć ich organizację
wewnętrzną.
Jeśli chodzi o okres
póżniejszy, od w. XVI po XVIII, dane dotyczące stowarzyszeń
bartnych
czerpie z literatury,
przede wszystkim z pracy pochodzącego z Górnych
Łużyc A. G, S c h i r a c h a ,(wyd. 1774).
W zakończeniu autorka podkreśla, że "studia nad bartnictwem
łużyckim wymagają
szerokiego materiału
porównawczego
przede wszystkim
z ustrojem bartnym w Polsce (mającym o wiele liczniejsze prawa i przepisy), a następnie w całej zachodniej Słowiańszczyźnie".
Zwraca uwagę na
wartość zbierania materiałów
ono- i toponomastycznych,
mających związek z bartnictwem,
oraz słownictwa technicznego, które na tym obszarze
mogłoby wykazać wiele powiązań z resztą Słowiańszczyzny,
na skutek
utrzymującej się przez długi czas odrębności bartników jako zwartej grupy.
opierającej się dłużej, niż inne grupy zawodowe wiejskie, procesowi germanizacji. Jest to już jednak - jak podkreśla - dziedzina badań językoznawczych, tak jak - dopowiadamy za autorkę - próba bardziej szczegółowej rekonstrukcji
obrazu gospodarki bartnej na Łużycach, wyciąganie
wniosków z materiałów
porównawczych
zebranych
z innych terenów.
mogłaby być dziedziną, w której historyk spotkałby się w swej pracy z etnografem. Nie ulega wątpliwości, że pierwszy w tej pracy musi mieć głos
histQ;Tyk, ustalający
na podstawie źródeł konkretne.
związane z badanym
terenem fakty. To zadanie wzięła na siebie K. Pieradzka
w omawianej
rozprawce i w pełni z niego się wywiązała.

•
,I

I

6

Anna

\

~,
;

11

HI,
\

q

11

j\

___

na Łuży1949.

L

Kutrzeba

WŁADYSŁAW RUSIŃSKI, T k a c t w o l n i a n e n a S l ą s k
rok u. Przegląd Zachodni, nr 11/12, Poznań 1949 i odb., str. 81.

li

d o 1850

Klasycznie rozwinięte na Śląsku tkactwo wiejskie ma wiele opracowań
monograficznych.
W. Rusiński w oparciu o istniejącą bogatą literaturę
pocijął się próby syntezy jego historii w okresie feudalizmu a w tym także
ruchu i powstań tkaczy śląskich.
Z bogatej treści pracy interesuje
nas
na tym miejscu omawianie
przyczyn szczególnego rozwoju tkactwa na
Sląsku XVl-XVIII
w. i jego formy wytwórcze.

�1050
Tkactwo na Sląsku - jak zresztą i gdzie indziej - należało pierwotnie
do pospolitych zajęć słowiańskiej
ludności kraju. Średniowiecze
przynosi
miejskie formy cechowe produkcji t~ackiej .. począwsz~ od XV~ ~. Śląsk
eksportuje wyroby tkackie na dalekle rynkl zachodmo-europeJskle;
Po~~
stawą koniunktury
było jednak nie tkactwo cechowe, lecz wytworczosc
wsi śląskiej: okazuje się, że wytwórczość wiejska łamie stopniowo monopol
cechów (Bannmeilenrecht)
i doznaje wspaniałego rozwoju, tak że na eksport

L
!

idzie właśnie płótno wyrobione na wsi.
Szukając przyczyn szczególnego rozwoju tkactwa
wsi śląskiej .a~tor
podkreśla szczególne właściwości fizjografic~ne
i klimat~czne,
sprzYjające
uprawie i przeróbce lnu (gleba, teren sprzYjający uprawle lnu na małych
kawałkach gruntów, obfitość wód, nasłonecznienie,
obfitość lasów - stąd
łatwość bielenia). Nie te jednak czynniki były zasadnicze. Nie były nimi
także szczególne warunki
dystrybucji.
Zasadniczy
wyznacznik
rozwoju
autor upatruje
słusznie w procesie produkcji i w ustroju wsi śląskiej.
Uprawą lnu i jego przeróbką zajmowała się w o~ro.mnej większości ludn~ś~
pańszczyźniana.
Tkactwo było początkowo
zUJęclem ubocznym ludnoscl
trudniącej się rolnictwem. To powodowało taniość produktów.
Zasadnicze
jednak znaczenie autor przypisuje
właścicielom
ziemskim, a mianowicie
ich roli w ukształtowaniu
się wytwórczości tkackiej. Właściciele ci pobierali od ludności trudniącej się tkactwem dodatkowe daniny i czynsze i stąd
byli zainteresowani
w rozwoju tej gałęzi produkcji. W obronie tkaczy wiejskich i własnego interesu podjęli walkę z monopolem cechów i tę walkę
wygrali, opanowując
róvmocześnie
całkowicie produkcję
pańszczyźnianą.
Do opanowania jej dochodziło różnymi drogami: poza organizowaną
produkcją tkacką we dworze siłami czeladzi folwarcznej
właściciele narzucili
ludności specjalne daniny w lnie SUrowym, przędziwie, przędzy i gotowym
płótnie. Poza tym wyznaczyli robocizny, a mianowicie przędzenie dla dworu
w określonych dniach, bądź też przerobienie na przędzę odpowiedniej ilości
surowca, a nawet tkanie płótna z dostarczonej przez dwór przędzy.
Jeszcze ciekawszy jest dalszy rozwój mający związek ze strukturą społeczną wsi śląskiej a nawet z jej kształtem i ustrojem gruntowym. Tkactwo.
będące początkowo ubocznym zajęciem, staje się z czasem zawodem głównym. Uprawia go ludność uboga - chałupnicy i komornicy. Wraz z rozwojem ludności coraz więcej ludzi nie znajdujących
gdzie indziej utrzymania przechodzi
do tkactwa.
Właściciele
ziemscy regulują
ten ruch
w imię własnych interesów; na gruntach dawniej gminnych, a potem przejętych przez dwór, takich jak typowe tam skotnie, wygony i nawsie, wielka
własność ziemska osadza "wolnych"
rzemieślników
tkaczy. Powstają
w ten sposób wewnątrz lub z boku już istniejących wsi całe kolonie tkackie
(Auensiedtungen).
Po części tkacze mieszczą się także jako komornicy
w chałupach kmieci. Stając się zawodem głównym, tkactwo wiejskie rozdziela się na kilka odrębnych procesów produkcyjnych:
uprawę lnu, przesuniętą teraz glównie na północne, nizinne tereny Śląska, dalej przędzenie.
tkanie i bielenie. Tkacze zajmują się już tylko samym tkaniem i zostają
odizolowani od reszty procesów produkcyjnych.
Właściciele ziemscy stają
się organizatorami
i nakładcami produkcji, a kapitał handlowy. w zasadzie

-1
I

l
I
~

1051
miejs~i, wciska s.ię mi~dzy :v~tw~r?ę lnu i niei a tkacza oraz między niego
a odblOrcę. W tej specJalnoscl zaJęc leżał z jednej strony ciężki los tkaczy
a z drugiej zarodki późniejszego upadku tkactwa.
.
. Tec~n~ka produkcji. mało jest dotąd znana i autor poświęca jej niewlele .ml:Jsca. p:zędzeme za pomocą kądzieli było całkowicie podobne do
tego,. Jak.l~ do.. medawna spotykaliśmy
na wsi polskiej. Również przyrządzame mCl: .mc była motana na motowidło długości jednego łokcia (57-59
c~). Dwudzlestokrotne
omotanie stanowiło "pęczek" (na terenach mało polSklCh zwane "pasmem"), 20 pęczków stanowiło motek, 3 motki "pasmo".
zaś z 4 ~asem powsta:wała "sztuka". !,rzędzę tkano na krosnach ręcznych
WynalezlOne w P?łOW.l~ ?CyIII w. czołenko szybkobieżne weszło w użycie
na Śląs~~ znac~me pozmeJ. Apretury aż do końca XVIII w. dokonywano
tradycYJ me, doplero od tego czasu pojawiają się chemiczne sposoby bielenia.
.
Resz~ę pracy autor poświęca upadkowi tkactwa oraz opisowi rozruchów
I powstan tkaczy śląskich.
. .Śl~sk - jak powiedziano wyżej - stał się klasycznym terenem tkactwa
"':'leJskl~go. Roz,:"in.ięte silnie i uprawiane
przez 300 z górą lat wyraziło
Sl~ ~arowno w zyClU gospodarczym, położeniu ludności i jej kulturze, jak
tez. l W przetworzeniu
kształtów wsi tamtejszej. Nasuwa się tu pewna analogIa ~ terenami. południowej
;.wałopolski. Szereg źródeł wskazuje,
że
syt~acJa na t.ereme ~kact:va panszczyźnianego
była tu miejscami mocno
zbbzona do tej .we .w~Iach sląskich. Nie mamy niestety dotąd pracy, któraby
~kazywała nasIleme l formy produkcji tkactwa małopolskiego. Jest faktem
~e b~ło ono szczególnie rozwinięte na całym Podkarpaciu
w podobnych d~
sl:'łskICh wa~unkach geograficznych
i topograficznych.
Ciekawe, że szczegol?y r~zwóJ ,tkactwa wiąże się, tak jak i na Śląsku, z typem osadniczym
WSI ł~n~w lesn.ych właśnie ze względu na możność osadnictwa tkaczy na
~awslU l sk?tmach. M?żna tu d~ć przykłady z wsi powiatów łańcuckiego
l . przewarskIeg?
. Pommąwszy
klika monografii
dotyczących tego terenu,
plerws~e bardz~eJ systemat~czne dane znajdujemy u W. S t Y s i a 1. Tkacze
we WSI C~ar?eJ
łanc~c~im ~zyskują w 1670 r. zwolnienie od pańszczyzny JeSIenneJ. l .zm:oweJ l mają specjalny cech, akceptowany
przez
pana w 1758 r. SI.ln.le Jest rozwinięte tkactwo w Handzlówce,
Husowie,
a zwłaszcza. w KosmI~. ,W tej ostatniej na 168 gospodarstw w 1773 r. było
45 "tkacz~ l chału.pmko,,:," 2. Brak niestety u Stysia danych do wsi pow.
prze,,:,or~klego. Mozemy SIę tu posłużyć innymi źródłami. Inwentarz z r. 1729
~Yl:lle~Ia w .Markowej ,127 kmieci, a prócz nich tylko tkaczy na zagrodach
%
w
lud nOSCI
,. Mark lIczbIe
. bł' 51 l 12 "tkaczow komorników" 3. Zatem ponad 30
owej . y o wowczas tkaczami. Podobnie zapewne było w Kosinie, skoro
tkacze .leszcze w 1800 r. otrzymują specjalne "prawo tkaczów kosińskieh"',

v.: ~0v.:.

l W.
S t Y ś, Rozdmbnianie
gruntów
ch!opskich
w byfym
zaborze
od roku 1787 do 1931,Arch. Tow. Nauk. we Lwowie, Lwów 1934.
austriackim,
• Tamze, str. 12-20.
'doSSOÓJineum,rkps nr 9690,Inwentarze, str. 28-36. Inwentarz specyfikuJ'e tkaczy
zagro mk w na'.' ,"zagrody
tkackl'e
.
' ,
,
'
c at"e (13),,,zaglOdy
trzycwlerciowe
tkackie" (4)"zagrody dwucwlerclOwe tkackIe" (20), "zagrody
pelnoćwlerciowe
tkackie"
(14)'
Wszyscy są tkaczami czynszowymi.
'
l U J a n o \\' ski.
Księgi sądowe wiejskie
II nr 7041.

�1052
W Albigowej na 40 kmieci w 172~ r. było 26 zagrodników i 1~ tkaczy c~ynowych 5. W Wysokiej (pow. Łancut) spotykamy w tym czaSIe następującą
::rukturę ludności: 57 kmieci, 4 zagrodników, 8 budników, 27 tkaczy czynszowych, 14 "komorników u tkaczów" i 16 komorników u kmieci 6. W Kraczkowej na 59 kmieci i 42 zagr6dników wraz z budnikami mamy 24 tkaczy
czynszowych i tkaczy komorników oraz 15 komorników kmiecych 7.
Być może, wsie pow. łańcuckiego
i przeworskiego
były specjalnym
okręgiem o silnym rozwoju tkactwa wiejskiego. Jak widzimy, niezależnie
od zwykłych danin czy powinności pańszczyźnianych
dotyczących przeróbki lnu czy przędzy, mamy tu do czynienia z wykształceniem
się - podobnie jak na Sląsku - odrębnej warstwy ludności wiejskiej, zajmującej
się wyłącznie produkcją tkacką. Jest to ludność bezrolna bądź małorolna zagrodnicy a zwłaszcza chałupnicy. Charakterystyczne,
że jedynie tkacze
są tu ludnością czynszową.
Sytuacja jest tu podobna także pod względem osadniczym. Omawiane
wsie są wsiami łanów leśnych. Ludność bez- i małorolna skupiona jest tu
w środku wsi, na nawsiu B. Jest tu ta różnica, że gdy na Sląsku skot nie zostały rozparcelowane i przydzielone zagrodnikom i chałupnikom pod zabudowania i ogrody 9, to we wsiach łańcuckich skot nik i nie przeszły żadnej
ewolucji a zabudowana została po części tylko przestrzeń środkowa, to jest
wspólna własność gminna. Tłumaczy się to mniejszym rozwojem tkactwa
a stąd mniejszym zagęszczeniem ludności we wsiach tutejszych w porównaniu do śląskich.
Podobny w wielu punktach
rozwój tkactwa małopolskiego nie mial
tu z wielu względów takich warunków rozwoju, jak to miało miejsce na
Sląsku. Stąd zapoczątkowany po podobnej linii rozwój został zahamowany.
Tylko tu i ówdzie powstały osady przemysłu tkackiego (np. w pow. łańcuckim Rakszawa, w pow. jasielskim wieś Nawsie). Również organizacja
wytwórczości nie rozwinęła się do takiej formy, jak na Sląsku. Zapoczątkowany przez dwór przemysł nakładczy 10 nie doprowadził
do masowej
produkcji na eksport, nie rozwinęła się też specjalizacja w uprawie i przeróbce lnu oraz w tkactwie. Tym niemniej wszystkie bodaj elementy tej
organizacji spotykamy tu w zarodku: uprawę i przeróbkę surowca przez
chłopów, handel przędzą na targach, tkactwo jako wyłączny zawód, nawet
pośrednictwo
kapitału
handlowego
w prymitywnej
postaci znanego na
Podhalu [płóciennictwa. Wygląda jednak na to, że tkactwo małopolskie
zaczyna się rozwijać na wzór śląskiego dopiero wtedy, gdy to ostatni~
chyli się już ku upadkowi. Nie miało też ono ani politycznej, ani gospodar• Ossol., rkps nr 9690, str. 19.
, Tamże, str. 25-28.
, Tamże, str. 19-23.
• G. H I l d e b l' a n d t, Dor/untersuchungen
in dem alten deutsch-ukralnlschen
Grenzbereich von Landshut, w "Beitrlige z. Siedlungsgeographle
des GeneraIgouvernem en ts", Kraków 1943, s. 97-169.
• Tamże, str. 107.
lO Np. w Inwentarzach
wsi starostwa ropczyckiego z 1760 r. napotykamy w określeniu powinności t.kaczy na wyznaczanie taksy cen dla tkaczy za przeróbkę dostarczonego lnu dworskiego. - OssolIn. rksp nr 9679, k. 25.

1053

]

czej kon.iunktury, dlatego też pozostało niedorozwinięte.
Ciekawa była jego
forma, Jaką ono w szeregu wsi przyjęło, mianowicie wiejskich cechów
tkackich. Zarówno ta ciekawa forma, jak w ogóle tkactwo małopolskie,
czeka na specjalne opracowanie.
Jó?ef Burszta

~
I

JAN ZOŁNA-MANUGIEWICZ,

"P o l s k i s t rój

l u d o w y".

W miesięczniku "Wiedza i Zycie" (Ul' 11 za rok 1951) ukazał się artykuł
Jana Żołny-M a n u g·i e w i c z a "Polski strój ludowy". Jak wynika z samego
tytułu, artykuł. ma da~ przegląd różnych typów strojów ludowych, jakie
wytworzył narod polskI, czym do pewnego stopnia ubiega akcję Polskiego
T-~a Ludoznawczego, które przez wydanie mo'numentalJnego "Atlasu polsktch strojów
ludowych"
chce ostatecznie ustalić ilość i jakość polskich
strojów regionalnych. Trudno przypuścić, aby badania nad tym problo:"mem
autor mógł dokonać sam bezpośrednio w terenie, niezależnie od tego w niedużym artykule musiał dokónać tak wielkich skrótów i uogólnień, że wywody I przedstawienia
zawarte w artykule wymagają wielu zasadniczych
sprostowań i wyjaśnień, bo o uzupełnieniach
w ogóle myśleć nie można.
Niejako we wstępie - str. 931-32autor zapowiada najpierw jeszcze
jeden artykuł, w którym ma wyjaśnić genezę indywidualizmu
strojów regional-?Yc~, czyli historyczną stronę problemu. Bezpośrednio jednak po tej
zapow~edzl wygłasza zasadę, którą się będzie kierował w omawianym art y~ule, ze "przy charakterystyce
tzw. strojów regionalnych trzeba ograniczyć
SIę do przedstawienia
nasuwających
się wyodrębnień lokalnych nie określając ich dawnego zasięgu". W tych dwu wypowiedziach tkw/ zasadnicza
sprzeczność. Raz autor sięga głęboko w przeszłość aż do okresów przeddziejowY~h, to znów ogranicza się do wyodrębnień
lokalnych, czyli staje
na gruncIe rejestrowania
faktów i nic więcej.

i
I

I

'I

t

Należy się zgodzić z autorem, że "prowincje kostiumologicznie
nie pokrywają się z regionami etnograficznymi",
przy czym autor może raczej
miał na .myśli regiony etniczne, bowiem strój również składa się na region
etnografIczny.
Tutaj musi się zauważyć, że na terenie tej samej grupy
etnicznej może być wiele regionów, czy jak chce autor prowincji kostiumologicznych, a które powstawały
w różnych czasach, często od siebie
znacznie odległych. Działo się to na skutek różnorakich a wielce ciekawych
przyczyn i wpływów. Jeśli tedy różne typy strojów na terenie tej samej
grupy etnicznej ustawi się i będzie badać na tej samej płaszczyźnie czasowej, tzn. w ostatniej fazie, a nie zbada się tego zagadnienia przy pomocy
meto~ ir:nych dys~yplin naukowych, a przede wszystkim historycznej,
t~.
OP~ŚCI SIę tak wazny problem, jakim jest rozwój kultury ludowej. Przy
takIm badaniu za rodzime i własne można wziąć obce wtręty lub naniesienia. Albowiem badania etnograficzne bez uwzględnienia możliwych do wyzyskania przesłanek i źródeł historycznych, w obecnym stadium tej nauk;
nie mogą mieć większej wartości; etnografia w dzisiejszym ujęciu musi być
nauką o rozwoju rodzimej kultury.

�1054
Aby nie być gołosłownym przytoczę fakty. W Haczowie pow. Brzozów
w miejscowości, która według podań i faktów w dużej mierze zaludniona
bvła swego czasu szwedzkim elementem jenieckim, kobiety aż do dzisiejs;ych czasów noszą bardzo efektowny strój, który wykazuje wiele odrębności w porównaniu
z innymi strojami regionalnymi.
Powierzchowny
badacz nie stosując solidnej metody historycznej, stwierdziwszy odrębny strój
mógłby zarejestrować
nowy region kostiumologiczny,
a nawet ulec sugestii i doszukać się w haczowskim stroju wpływów szwedzkich, czy innych.
Tymczasem,
jak to stwierdza
tradycja
a przede wszystkim pamiętni,ki
ks. Michny, strój ten został skonstruowany
w poł. XIX w. przez dwor,
którego właścicielka z pasją uczyła haftu wiejskie dziewczęta. Strój haczowski musi więc być stanowczo wyłączony z szeregu polskich strojów
ludowych, a Haczów włączony do regionu, w którym się mieści.
Na terenie Lasowiaków (widły Wisły i Sanu), a których Manugiewicz
zupełnie pomija, obok zasadniczego stroju tej grupy na peryferiach
wytworzył się szereg lokalnych
odmian, coś w rodzaju podregionów.
Wewnątrz grupy znajduje się bardzo ciekawy i odrębny region kostiumologiczny którego żadną miarą nie można zaliczyć do peryferyjnych
odmian.
TylkO' przy zastosowaniu
metody historycznej
można dowieść, że mała
grupa Lasowiaków przyjęła strój Rzeszowiaków, a to dzięki temu, że przez
centralną miejscowość biegła ongiś droga handlowa, która łączyła ją z ważną
miejscowością na terenie Rzeszowiaków.
W dalszym ciągu swego artykułu, w którym autor wyliczył i opisuje
poszczególne typy strojów ludowych opierając się na grupach "etnograficznych" pozornie jest konsekwentny
założeniom umieszczonym
v:e. wstę?ie
i podtytuły konstruuje bądź w liczbie pojedynczej co ma oznacza c, ze reglOn
kostiumologiczny
pokrywa się z etnicznym, bądź w liczbie mnogiej, co
miałoby oznaczać, źe na terenie tej samej grupy etnicznej istnieje więcej
regionów kostiumologicznych.
Mówi więc: "Strój sandomierski" .a obok tego
"Stroje rzeszowskie". Specjalnie chciałem zająć się tym ostatmm ustępem.
b0wiem interesuję się strojami Rzeszowiaków.
Przeczytawszy
tytuł "Stroje Rzeszowskie" czytelnik mając w p~ini.ęci
wstęp, oczekuje opisu conajmniej
kilku strojów z terenu. Rzesz?,wlako"·.
których
region został ogólnie okreś'lony ja'ko :,wschodma
częsc M~łopolski". Ponieważ pod pojęciem Małopolska w. rozn~c? cza.s.ach rozumIało
de-: różne tereny, niejeden może sobie mylme umleJscowlC na~zą grupę·
Faktycznie
Rzeszowiacy zajmują dorzecze średniego a następn~e praw:obrzeżne dolnego Wisłoka, ściśle południowy
kraniec PodkarpaCIa, a połnocny Niziny Sandomierskiej
w powiatach Rzeszów, Łańcut i Prze:vor.sk
Dopiero w końcowej fazie rozwoju kostiumologiczn~go
teren Rzeszowlak~w
podzielił się na trzy regiony kostiumologiczne,
VI ktorych
ta~ stroJ.e .mę~kle:
jak i kobiece znacznie się od si~bie różniły. A wytworzYł; .~Ię mmeJ :"lę:eJ
w sześćdziesiątych latach ub. WIeku. Do tamtego czasu soroJ RzeszowJakow
był jednolity, na co jest wiele historycznych
dowodów. Tedy "brązowe.
bufiaste sukmany samodziałowe"
nie są wcale charakterystyczne
dla Rzeszowiaków, a tylko dla jednego regionu, którego c~ntralnym pu?kt~m jest
Rzeszów.
Charakterystycznym
a wspólnym
stro.lem Rzeszowlakow
byl

1055
i

żupan czarny względnie granatowy u mężczyzn a błękitny u kobiet. a który
na w~chodzie regi?nu e~nic~nego, w. okolicach Przeworska
ustąpił miejsc~
u męzczyzn okrYCIU, ktore Jest własnie wtrętem wOjskowym. naśladownictwem wojskowego, austriackiego
płaszcza.

t

\~ytłum~czenia
wYm.a~a też stwierdzenie,
że "wschodnia
część MałopolskI prz~Jęła. do odzlezy ludowej zapożyczenia szlacheckie".
Prawda.
zupan o ktorym Jednak Manugiewicz ani nie wspomni jest rzeczywiście szlach:ckie~o pochodzenia, przejęc.ie go do stroju ludowego nie nastąpiło bezpo~redmo od szlac?ty, a~e dopIero za pośrednictwem
mieszczan, i nie jako
nasladow~ze
zapozyczeme.
Przyjęcie
żUiPana do stroju
ludowego, które
nastąpił? J~szcze w pIerw. poł. XVIII w. było aktem świadomym i celowym,
był? dązemem chłopa do podwyższenia swego stanu chociażby tylko przez
stroJ.

I
I

·1
!

I

~rzechodząc. do stroju kobiecego, od bardzo dawna, obok płótna na
tereme Rzeszowlaków kobiety używały do stroju sukna i jedwabiów
a nawe~ .brokatów. Naturalnie tylko bogate kmiotki, bo właśnie one for~owalv
~troj ~udo",:y~ przejęty ?astęp?ie przez uboższe warstwy chłopskie. Prawdą
Jest, ze p~oclenne stroJe kobIece, a nawet koszule męskie we Wszystkich
trzech reglOnach pokrywane były haftem typU "Richelieu", ale tylko w końco~vym ~kre~i~ ostat:niej..,iazy, u kobiet "fartuchy, zapaski, katanki" nigdy
z~s "suklenkI l stamczkI , tych bowiem określeń w stroju ludowym nigdy
me było.

i

!

I

i
1

i

~

:v

• .Na tereni~, Rzesz~:Vi~,ków, w~ wszystkich trzech regionach nie używały
kO?Iety "Z~WIC ~a';.oJow
~o Je ubiera lVIanugiewicz, ale tylko "rań tuc~o:v - la.ntuchow . Okresleme tych części stroju podobieństwem
do ręczmkow mo.ze wy~ołać u czytelnika fałszywe \\,-yobrażenie. Otóż rańtuch
to płat pło~na fOJedynczej szerokości (półtora łokcia _ 90 cm) a długości
~ztery ~OkCI~.(OK.~,5 m) haftowany nie tylko na końcach, ale bardzo często
I na teJ C.ZęSCidłuzsz.ego boku, która przypadała na ramiona względnie nad
czoło. Rantuchy bOWIem noszono w jednych regionach wyłącznie na ramionach, w innych na głowie.
'. Haft meandrowy
uogólnia' autor do całego regionu Rzeszowiaków;
fa~tyczl1l.e ~tosowany był tylko w łańcuckim
a częściowo w Przewors~lln reg:ome ~o~tiumologi~zny.m, ściśle na tym terenie, na którym w XIV
\\ leku mIała. ml~jsc~ kolol1lzacJa na prawie niemieckim, zdaje się w części
elem~nten: memlec.klm, a .częśCiowo śląskim. W tym regionie dopiero w końcow~J faZIe rozwoJu stroJU ludowego stare hafty typu meandrowego
były
wypIerane przez hafty o motywach roślinnych.
.Pisze autor w opisie st~Oju sandomierskiego,
że rańtuchów
używały
k?blety przy ,dal~zych. wędrowkach.
Czy w Sandomierskiem
rzeczywiście
uz~wan.o okreslema .rantuch - nie wiem. Natomiast u Lasowiaków, którzy
sąs~a~uJą : Sa~domle.rsklem wyraz rańtuch jest n'eznany, na określenie tej
:ZęS.CIstro.Ju uzywa s~ę .staropolskich wyrazów "zawicie" i "podwika". Tych
l,o~l~ty uzywały własme tylko od wielkiego święta, stroiły się w nie do
kosc1oła, na wesela, chrzciny. Natomiast do podróży odziewały się w płachtę.,łOC?tusę - oktuskę". Był to kwadratowy
płat płótna o boku trzech łokci
a WIęC zszyty z dwu trzyłokciowej
długości pojedynczej szerokości kawał~
67

�1057

1056
.'
ht składaną na krzyż ubierało się bądź na głowę bądź .na
koW płotna. Płac ę t przewijało na piersiach i zawiązywało dwa konce
ramiona, bardzo częs o
z tyłu na krzyżach.
.
. k b'
.
t
wspomnianego artykułu w skład lubelskiego stroJu o lew.edłUg a~r~~~e głowy" wchodziła "chamełka". Ponieważ .chamełka była
cego Jako "u
h'
tak u Rzeszowiaków
jak i Lasowiakow, prawdopoużywana powszec me
'.
t' .
rostu
d bnie będzie oznaczała to samo. Otóż chamełka to me s rOJ, a po P
.
o
d w kształcie krążka z patyka lub trzciny z dwoma sznurkamJ.
~~~~rz~ czasie czepienia zakładało się na uczesa~e w jeden snope~ wł~sy.
. dY
. głowy Włosy rozdzielało się następme na dwa "ogony, kazdy
az o sameJ
.
h
łk"
t
.ch skręcało z jednym ze sznurków, uczepionym do c am: I I nas ęp:i~1 owijało naprzemian
wokół niej, a końce zawiązywa.ło, ze. powsta:vał
.
kok" Dopiero na ten ..!kok" nakładało Sl·ę stroJny czepiec.
pewnego 1'0d zaJu "
.
.
.
. JM
g'
T Ie skromnych uwag wyłącznie
odnośnie WYPOWiedZI '. anu le" Yale l' J'edno i drugie jest bardzo dalekie od wyczerpall1la tematu,
w.cza,
, . ., t
odrębne
jakim: są stroje Rzeszowiaków, który~ .też ma~ POSWlęCIC."rzy zła . .
monografie.
Jedna z niah, a mianOWICie "StróJ Rzeszowskl wys
JUz
rukiem
nakładem
Polskiego
T-wa
Ludoznawczego.
d
Franciszek Kotula

ATLAS POLSKICH
Strój

I'

I:

rI

I!
I'

l!

Ii

I:
I

STROJOW

LUDOWYCH

szamotulski

Staraniem
Minist~rstwa
Kultury i Sztuki (Departament
Twórc~ośc~~
oraz polskiego Towarzystwa
Ludo7.nawczego przystąpiono
do realtzacJI
cennego wydawnictwa
Atlasu Polskich Strojów Ludowych. Cele~ teg? wyd wnictwa jest opracowanie
naukowe kilkudziesięciu
monografu ~blorów
l:dOwych, noszonych jeszcze dziś w poszczególnych regionach POlS~I: .
Proces zanikania strojów zaznaczył się wyraźnie w:poce
rozWIJaJącego
lę kapitalizmu w XIX w. na ziemiach polskich. Stosunki feudalne .wpływały
~aczej statycznie na utrzymanie się odrębności, regiona~nych w stroJa~h ludo·
wych ze względu na znaczną izolację poszczegolnych Ziem, a nawet Wlę,k~z~ch
kompleksów wsi jednego dziedzica. Te kompleksy wsi, je~nego. własc?cle:a
stanowiły izolowane organizmy gospodarcze, co szczegolme uWldaczm~ Się
w Polsce XVII i XVIII w. Te same zaś przyczyny wpły:vały z ko~el ,na
kształtowanie się odrębności w ubiorach ludowych poszczeg?lnyC? reglOnow.
Partykularyzm
feudalny - moim zdaniem - wpływał z JedneJ ~t~ony na
wykształcenie się prowincji i regionów kostiun:ologi~zn!ch,
z. drUgle\.st;o~y
na ich zachowanie i przetrwanie,
a poniewaz kapltaltzm nJ:e rozw J~
ę
równomiernie i równocześnie na wszystkich obszarach polskICh w XI
w.,
było to przyczyną nierównomiernego
tempa zaniku strojów ludowych w poszczególnych ziemiach.
.
Dz:ęki realizacji wielkiego pl.anu przebudowy i rozbudoWJ', gospodarcze:
w Polsce Ludowej dokonują się również zmiany w układzl: stosu~ó",
społecznych. Z każdym rokiem wzrasta liczebnie klasa robotmcza, zaSilana

•

głównie przez dopływ ludności ze wsi. Ta migracja ludności wiejskiej do
miast i ośrodków przemysłowych bynajmniej nie sprzyja utrzymaniu dawnych strojów ludowych. Na tempo zaniku strojów ludowych w Polsce
wpłynął również fakt znacznego przemieszania
się ludności na naszych
ziemiach w czasie i po wojnie. Pamiętam jeszcze, jak w niektórych regionach
Wielkopolski przed drugą wojną światową noszono resztki zanikających strojów ludowych, czego dziś się tam w ogóle już nie spotyka, nawet podczas
uświęconych tradycją uroczystości ludowych. Tak. np. w południowej części
pow. średzkiego, wśród tzw. Tośtaków, jeszcze w latach 1930-35 wielu
wieśniaków nosiło od święta długą sukmanę koloru granatowego,
bufiaste
spodnie (różnego koloru), wpuszczane w wysokie buty, i czarny, niski, płaski
kapelusz. W zimie zamiast czarnego kapelusza nosili wieśniacy wysoką,
futrzaną czapkę, zwaną tutaj "baraniówka".
Starsze kobiety (mężatki) ubierały się w długą po kostki czarną spódnicę, kabat takiego koloru, na głowę
wkładały czepek z karbowanego tiulu z koronkami z tyłu głowy i chustkę.
W Dębiczu (środkowa część pow. średzkiego) starsze kobiety w czasie lata
nakładały spódnicę perkalową, czarny lub biały kabat, fartuch czerwony
z białym haftowanym
szlakiem i kolorową chustkę na głowę. Wyraźnie
tutaj występowały kolory narodowe przy fartuchach.
Stare kobiety z Dębicza twierdziły w r. 1933, że w takich kolorach fartuchy zaczęły nakładać
"od Bismarcka i Wilusia", tj. ostatniego cesarza niemieckiego Wilhelma II.
Przytoczone wyżej fakty, pochodzące z mojej autopsji w latach 1930-1938,
świadczą jak szybko w naszych oczach zanikają resztki dawnych strojów
ludowych. Trzeba więc ratować te cenne i stare zabytki naszej kultury
ludowej. Tego zadania - wielkiego i odpowiedzialnego
- podjęło się Pol.
Tow. Ludoznawcze.
Wydawnictwo ,.Atlas Polskich Strojów Ludowych" pod naczelną redakcją, J ó z e f a G a j k a 1P0myślane jest jako seria publikacji popularnonaukowych,
by mogło również
spełniać
swą służbę
społeczną,
swe
zadanie w świetlicach,
by mogło być pomocą dla teatrów zawodowych
i amatorskich,
dla coraz więcej rozwijających
się zespołów świetlicowych
i regionalnych. Atlas składać się będzie z szeregu monografii, obejmujących
wszystkie typy strojów ludowych z całego obszaru Polski. Na całość wydawnictwa złoży się 5 części. W skład każdej z nich wejdą zeszyty, zawierające
monografie poszczególnych strojów.
Sądzę, że po opracowaniu poszczególnych strojów ludowych w takiej
formie przyjdzie dopiero czas na syntetyczne opracowanie
naukowe po. szczególnych prowincji kostiumologicznych,
wyłowienia cech wspólnych dla
stroju ludowego poszczególnych prowincji. Te zaś prace syntetyczne dadzą
materiał i podstawę (może?) do opracowania monografii naukowej o polskim
stroju ludowym w ogóle. Ta wielka synteza w sprawie polskich strojów
ludowych stanowiłaby koronę wysiłków polskich etnografów i etnologów.
Fakt faktem, że trzeba było rozpocząć pracę w tej dziedzinie od zebrania
materiałów i ich opracowania w formie monografii popularno-naukowych
o poszczególnych strojach regionalnych, aby dojść od analizy do większych
syntez, aby przejść od indukcji do dedukcji, posiłkując się przy tym marksistowską teorią, o rozwoju społeczeństwa. Droga ta jest słuszna. lecz dziś
jeszcze nie wiadomo, czy będzie osiągalna. Końcowa faza tych' wysiłków
67*

�1059

1058
. . b dzie od ilościowego i jakościowego
zgrom~dze~1ia mate~ia~ów
zale~ec
ę h . 'r6dłowych
dowodów historycznych.
VV kazdym razie Jest
analltycdzn'YŚct 1 .ze \v teJ' ogromnej pracy polskim etnografom i etnologom
Zl o, z. nl'eż i inne dyscypliny
ł
h'ISt orycy.
Pewne
,
naukowe,
zwaszcza
pomoc muszą row
.
.
ólnie zaś historycy kultury matenalneJ.
.
SlCZewg tk'e tego rodzaJ'u wydawnictwa mają spełnić jeszcze inne zadame.
szys l
. l' t
.
P l
e dac' materiał tworzywo do rozwoju kultury socJa IS yczneJ w 0l\!aJą on,
. t'
.
.
.
L dowej Opracowane zabytki polskiej kultury ludowej s aJą Się WięC
sce bl~nem a·rtystyczno-kulturalnym.
Minister Włodzimierz. Sokorski, fo.rmui~fąc zadania polityki kulturalnej. w ~wietle VI ~lenum, pisze: " .... Pler~
szy wniosek, wynikający
dla POlltykl kulturalnej
z uc~w~ł VI .PI:num
.
uświadomienie
sobie rodowodu
naszej kultury,
uSW1~dor~1l:me ~obJe
t~gO nurtu kulturalnego, do którego śmiało powinniśmy ?aw:ązac, l z,ktorego
sami dzisiaj wyrastamy 1 •• , kultura ~o~jalistyczna,. kto:a Jest ws?olna dla
wielu narodów w swoich treściach socJallstycznych, J~st Je?n?cześme kulturą
głęboko narodową w swoich środkach ~yrazu, w kl:~~cle l formach .artystycznych ... realizm socjalistyczny, to me tylko
ogo.mkowo form';lłuJąc .
realistyczne formy wyrazu, lecz środki wyrazu narodowe w swej for~le.
w swym klimacie, kolorycie i tradycyjnych
wzorach" 2. Atlas Polskich
Strojów Ludowych
przynosi te "tradycyjne wzory", pozwala.
.sw~m pop~larno-naukowym
ujęciu wykorzystać materiał dla potrzeb dZISieJszeJ kultUIY
polskiej przynosi na swoim odcinku "środki wyrazu narodowe",
kolory~
polski ~rzez co wielu odcinkom kultury socjalistycznej. w Polsce Ludowe]
przyn~si pomoc; podsuwa formę wyrażenia treści socjalIstycznych. zespołom
świetlicowym,
teatrom amatorstkim i zawodowym, scenarzyst?m
Itp. Atlas
wypełnia zatem jedną z bardzo ważnych luk w zapotrzebowanJU społecznym
chwili obecnej w Polsce Ludowej.
.'
3
Jan Zołna - M a n u g i e w i c z, pisząc o polskim stroJu .ludowym , po.wjada: "strój ludowy je'st wykwitem dłu?otrw~łego
r~zwoJu kultur~ materialnej
SlPołecznej i artystycznej
chłopow. Nie w Je.go barwnoścI, lec~
w estet;ce
w pozycji dowodu istnienia zaawansowanej
bazy. ar:ystyc~eJ
i starannego szlifu ·kulturalnego naj szerszych mas narodu tkWI gowna Jego
• If'

••

•

t

v:

waga.
,
.
b
k'
do
Oto furtka do bajecznego Sezamu, skąd czerpac mozna
ez onca
budownictwa
kultury socjalistycznej".
.
.
.,Z jednej strony je3teśmy świadkami ---: ;pis7;e .J. M .. S. 4 -z~m~an~
stroju ludowego, z drugiej znowu coraz lepie] uswtadamJamy
~o~le, JaklE'
bogactwa narodowej tradycji tkwią w tym kulturalnym
przeka~le . Dodam
do tych słów od siebie, jak wielkie znaczenie ma opraco:vame nauko:ve
posz~zególnych strojów ludowych do tworzenia realistyczne] kultury socJalistycznej w dzisiejszej Polsce, na co wyżej zwróciłem uwagę·

I

!

l Włodzimierz
Wiedza I Zycie.

S o k o l' S k i: Zadania
polityki
kulturalnej
Nr 6-7, 1951 r. R. XVIII, s. 545.

, L. c., s. 54B.
3 J.
Z o ł n fi - M a n u g i e w i c z:

1951r.

R. XVIII, s. 930.
• J. M. S.:
Polski
strój
z dn. IB. V. 1952 r. R. VIII Nr

Polskl'

str6J'

ludowy
(Przegląd
20 (374). s 7.

ludowy.
prasy).

w świetle
Wiedza
T

ygo

i

d'k

ni

VI Plenum.
Zycie.

Nr

•
,
:i

Atlasspełni.a
jeszcze inną rolę. Zaznajamia on z polskimi strojami ludowymi zagraniczne
ośrodki kulturalne.
"Nasze stroje regionalne,
chociaż
razem wzięte istotnie wyrażają polski indywidualizm
narodowy, są doskonałym przykładem
więzi internacjonalistycznej
w kulturze.
Większość
składających
się na nie elementów stanowi dziedzictwo bardzo szerokich
wspólnot geograficznych, wybiegających daleko poza po:ską jednię narodową.
Zostały one tutaj tylko wyselekcjonowane,
przeobrażone
i w charakterystyczny dla grupy regionalnej sposób sprzęgnIęte'''.
I na tym więc odcinku kultury, jak na tylu innych, potwierdza się znana
prawda, że nie ma prawie nic narodowego, co by równocześnie
nie było
międzynarodowe, przynajmniej
w swoich elementach składowych, w swoich
prametrykach"
5. Poszczególne
zeszyty Atlasu przyniosą niewątpliwie
wiele
materiału, świadczącego o zapożyczeniach obcych w naszych strojach regio··
nalnych. W przyszłej pracy syntetycznej
o naszych strojach ludowych da
się wykazać te obce zapożyczenia, jednakowe dla wielkich wspólnot geograficznych i wielu narodów i wyselekcjonować
w naszych strojach cechy
indywidualne,
narodowe. Może dopiero wtedy będziemy mogli coś pewnego
powiedzieć o genezie polskiego stroju ludowego? Wydaje mi się jednak
że co do genezy odzieży ludzi w ogóle należy sięgać aż w odległe czasy
starożytne,
lecz co do genezy naszych strojów ludowych
tak dalekie
cofnięcie się aż do starożytności byłoby zbyteczne. Innego zdania jest Jan
Zołna-Manugiewicz,
który mówi 0: "Wypada tedy poprzestać u wstępu na '
prostej uwadze, że polski strój ludowy w ogromnej mierze jest wykwitem i
złożoności dziejów starożytnych
i złożoności podłoża gospodarczego, które
składało się na rozwój i przekształcenie
ludzkiej odzieży". Do problemu
tego wrócę przy omawianiu genezy stroju szamotulskiego z punktu widzenia
historyka. W każdym razie cytowany autor rozwój odzieży kobiecej na terenie północnej Polski łączy z przewagą matriarchatu,
męskiej zaś na południu
naszego kraju z panowaniem patriarchatu.
W ten sposób cały problem genezy
polskiego stroju ludowego został przesunięty
do czasów pradziejowych.
Jest to zagadnienie bardzo sporne, bo nie posiadamy na to żadnych pewnych
dowodów żródłowych. Nie ulega wątJpliwości - i jest rzeczą zrozumiałą,
że skrzyżowanie
się różnych kultur w dawnych czasach przez najazdy
różnych ludów wywarło wzajemnie swój wpływ na kształtowanie się również
odmian w odzieży wśród ludów w czasach pradziejowych.
Już na pJdstawie
dotychczas wydanych drukiem zeszytów Atlasu Polskich Strojów Ludowych
d::. się tyle powiedzieć z całą pewnością, że odmienności w polskich strojach
regionalnych nie da się dalej wstecz przesunąć niż poza epokę feudalizmu
w Polsce. W każdym razie na wszelkie daleko idące wnioski co do genezy
odzieży ludzkiej, a poszczególnych
strojów narodowych
w szczególności,
jest za wcześnie z powodu braku dostatecznej
jeszcze ilości materiałów
dowodowych tak etnograficznych
jak i historycznych.

lI.

powszechny

• Jan
'Tamże.

Z o l n a - :\-1 a n u g I e w i c z
s. 9~5.

Op.

cit..

s. 95U.

�'(---"

...

,!
l'

i

1060
.
Reasumując

Polskich

to co powiedziałem wyżej o cennym wydawnictwie
Atlasu
,
, ., .
d'
t'
Strojów Ludowych,
można by stresclC Jego za ama w nas ępuJący

sposób:
.
L Atlas rejestruje ginące stroje ludowe i jest częścią Pol. Atlasu Etnog'T.
2. Spełnia doniosłą służbę społec.zną.
."
.
3. Przynosi wiele materiału,
ktory posłuzyc moze do opracowama
syntetycznej pracy o polskim stroju ludowym...
.
4. Przynosi
materiał
do rozwoju kultury
socJalIstyczne)
w Polsce
Ludowej.
.
5. Opracowane stroje ludowe stanowią problem artystyczno-kulturalny.
6. Wydawnictwo ma znaczenie międzynarodowe.
.
,.
7. Zwalcza skutecznie kosmopolityczne wpływy mleszczanskle na stroje
ludowe w XIX w.

*

••

••

*

Jako badacza miasta Szamotuł 7 i ziemi szamotulskiej z punktu widzer:ia
historycznego
interesuje
mnie przede wszystkim
zeszyt Atlasu Polskich
Strojów Ludowych '- Strój szamotulski, opracowany
przez' znawcę tego
problemu A d a m a G l a p ę. Zeszyt ten ukazał się drukiem
w r. 1951
i obejmuje: 1) Wstęp, 2) Obecny stan stroju na, badan~m obs~arze, 3) .Rys
historyczny,
4) Zasięg badanego stroju, 5) Ogolny OpIS stroJu ~ęskiego,
6) Szczegółowy opis stroju męskiego (nakrycie gło~y, kosz~la, ubIOry ~zYi,
kurtki, kaftan, kożuchy, obuwie, dodatki do męskiego ubl~ru), 7) Ogolr:y
opis ubiorów kobiecych, 8) Opis szczególo,:"y u?io~u kO~le~ego (okrycI~
głowy, koszula, kołnierzyki,
gorsety, bluzkI, spodmce, blelI~na.' zapa~kl.
okrycia wierzchnie,
rękawiczki,
pończochy, obuwie, uzupełmeme
s:r?Ju),
9) Materiały
i wytwórcy
strojów ludowych, 10) ~harakterystYk~
zrodeł.
Poza tym zeszyt, bogato ilustrowany,
zaopatrzony. Jest. w ~kaz. lIter.atur~,
przypisy, w dwa streszczenia (w języku rosyjskIm
I ang.lelsklm) I .SpIS
ilustracji. Wszystkie zeszyty Atlasu mają podobny,
z gory uzgodmon.y
układ, co należy przyjąć z najwyższą pochwałą i uzn?niem. D~kładny op~s
stroju szamotuIskiego podany jest w przystępny sposob dla ogołu czytelmków nie stwarzając żadnych trudności.
Jako historyka interesuje mnie głównie obecny stan stroju na badanym
obszarze i rys historyczny stroju szamotuIskiego. Autor tego zeszytu p~zeprowadził skrupulatne badanie w terenie i zebrał. skr~ętnie. dostępną .mu ~Iteraturę przedmiotu. Szkoda tylko, że nie porozumlał Się z historykami, ktorzy
przeprowadzali
badania naukowe i przyg?towali do. ~ru~u pracę, doty~zą~ą
ziemi szamotuIskiej. To porozumienie wzajemne umozlIwlłoby pr~edstawlen::
pełniejsze rysu historycznego stroju szamotuIskiego. po.staral,? SIę ~zupełmc
pE'wne braki w tym rysie historycznym. czego autor me będZie mJał za złe
dla dobra nauki.
Z dotychczasowych,
ogłoszonych
zeszytów
Atlasu
najdokładniejszy
najpełniejszy
zarys historyczny przynosi zeszyt T. S e wer y n a o stroju
, Kronika
miasta
SzamotuL
W przygotowaniu
grafia i żródła do dziejów
Szamotu!
! okolicy.

do druku.

Tamże

obszerna

biblio-

I

ł

1061
dolno-śląskim (Podgórze) z 1'. 1950. Autor, dysponując bogatym, zachowanym
do naszych czasów, źródłowym materiałem historycznym, mógł przedstawić
zarys historyczny
stroju dolno-śląskiego
w poszczególnych
wiekach (od
XIV-XIX
w.), czego nie mógł zrobić Adam Glapa w swoim zeszycie z po.
wodu znikomej wprost ilości żródeł historycznych odnoszących się do stroju
szamotuIskiego.
Siłą rzeczy musiał w wielu wypadkach
ograniczyć się do
przypuszczeń
więcej lub mniej trafnych,
ograniczyć
się do chronologii
względnej, ustalonej
na podstawie
analizy poszczególnych
części ubioru
męskiego czy żeńskiego szamotuIskiego oraz do przeprowadzenia
pewnych
analogii. Była to rzecz konieczna przy braku źródeł historycznych (dawnych
opisów i materiału ikonograficznego). Bezsprzecznie zadanie autora w takich
warunkach
było o wiele trudniejsze niż cytowanego wyżej dla porównania
autora zeszytu o stroju dolno-śląskim.
"Jak wyglądał strój - pisze autor zeszytu na str. 7 - na terenie Szamotulszczyzny w XVII i XVIII w. nie wiemy z powodu braku źródeł. Przypuszczać można, że dzisiejszy, bogaty i piękny strój Szamotulan rozwinął
się głównie w początkach wieku XIX. Najwcześniejszy jego opis pochodzący
jednak z drugiej połowy XIX w. zawdzięczamy
Oskarowi Kolbergowi ...
Dotychczasowe fragmentaryczne
dane i badania terenowe pozwalają jednak
przypuszczać,
że szczytowy rozwój ludowego
stroju
przypada
na lata
1860-1890".
Autor w swoich przypuszczeniach
stanął na stanowisku, że strój szamotuIski "rozwinął się głównie w początkach wieku XIX". To przypuszczenie
autora nie wytrzymuje krytyki historycznej, gdyż właśnie w XIX w. strój
szamotuIski już zanikał, na co mamy dowody w zapiskach biblioteki kolegiackiej w Szamotułach. Z nich dowiadujemy się, że w obronie zanikającego
stroju
toczyli
walkę:
proboszcz
szamotuIski
ks. Wincenty
Taszarski
(1809-1859) i administrator
tejże parafii ks. Walenty Kryzan (1864-1912).
Od r. 1836 Taszarskiemu
"w trzecim roku kapłaństwa
poruczoną ...
była parafia SzamotuIska, rozległa, ludna i wymagająca
wielkiej troskli--vości" 8. Taszarski gorliwie zajmował się obroną polskości i kultury narodowej i ludowej na swoim terenie, szczególnie w okresie poznańskiej Wiosny
Ludów. On to zachęcał chłopów i mieszczan swej parafii do wzięcia udziału
w tworzących
się oddziałach
wojska polskiego w obozie dobrojewskim
i bukowskim w strojach ludo"vych. Z tego powodu miał zatargi z miejscowymi władzami
prusk!mi. Często nawoływał
do zachowania
i noszenia
pięknych strojów ludowych. Zaborcy widząc w strojach ludowych jeden
z przejawów
polskości występowali
przeciwko noszeniu ich, dając temu
wyraz na łamach założonej ok. r. 1850 gazety niemieckiej
"Samtersches
Kreisblatt". Następca Taszarskiego, Walenty Kryzan, robił nawet trudności
wszystkim tym osobom, które wstępując w związek małżeński nie posiadały
stroju ludowego. Powyższe szczegóły świadczą, że strój szamotulski
nie
mógł się rozwinąć "głównie w początkach wieku XIX", ani też "szczytowy"
rozwój nie może przypadać w żadnym wypadku na lata 1860-90. W tych
latach mamy do czynienia z odrodzeniem się stroju, z którego to okresu
najwięcej zachowało się strojów. Potwierdza to fakt. że autor zeszytu znalazł
. Pamiętnik

Religijno-moralny.

Warszawa

1859. T. IV.

s. 560.

�1062
jeszcze dzisiaj najwięcej oryginalnych strojów na terenie parafii szamotulskiej (por. Mapa zasięgu stroju szamotuiskiego,
s. 8). Z 24 miejscowości.
w których podczas poszukiwań w terenie znalazł dzisiaj autor stroje szamotulskie, 8 przypada na dawną parafię szamotulską,
a więc prawie 33°",
wszystkich miejscowości, gdzie zachowały się stroje.
Podane wyżej dane o akcji Taszarskiego
i Kryzana są powszechnie
znane również wśród miejscowej ludności, często ich walka o uratowanie
stroju szamotuiskiego
była tematem
licznych artykułów
w miejscowej
prasie przedwojennej
(Gazeta Szamotuiska
z dodatkiem
"Na ugorach",
Słowo Ziemi Szamotuiskiej).
Wśród miejscowej ludności (starszego pokolenia) opowiada się wiele anegdot na ten temat, często przesadnych i nierealnych. Świadczą jednak one o nasileniu i popularności tej walki o zachowanie ludowego stroju szamotuiskiego, prowadzonej przez wspomnianych
kapłanów parafii szamotulskiej w XIX i z początkiem XX w.
Słusznie autor zeszytu na str. 6 podkreśla
z zebranych
informacji
w terenie, że "strój ludowy był oznaką polskości". Dodam jeszcze, że szereg
polskich stowarzyszeń na przełomie XIX i XX w. w Szamotułach propagowało noszenie stroju ludowego. Np. pcdczas zorganizowanej pieszej wycieczki
"Sokołów" dn. 25. 9. 1910 r. do Niegolewa gniazdo szamotulskie wystąpiło
w mundurach
sokolich i strojach szamotuiskich.
Wycieczka odbyła się
z okazji 500-letniej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem.
Mundur sokoli
i strój szamotu:ski były wtedy zewnętrznym wyrazem polskości. Ta tradycja
polskości stroju była podtrzymywana
stale podczas zaboru pruskiego, a sam
strój walczył o pierwszeństwo z kosmopolitycznym ubiorem mieszczańskim.
Z powyższych danych wynika, że strój szamotulski trzeba podstarzeć,
w przeciwieństwie
do odmłodzających
przypuszczeń autora zeszytu. Strój
szamotulski jest o wiele starszy i powstał w ustroju feudalnym
przed
XIX w. Z pewnością formował się dość długo w ciągu wieków istnienia
poddaństwa i pańszczyzny chłopów. Bezpośrednich przekazów źródłowych
nie posiadamy na ten temat, co nie pozwala przedstawić
"jak wyglądał
,trój na terenie Szamotulszczyzny
w XVII i XVIII w." - jak słusznie
zauważa autor zeszytu.
Należy jednak przypuszczać, że strój ten powstał najprawdopodobniej
na przełomie XVI i XVII w., ulegając stale pewnym modyfikacjom
pod
wpływem naj rozmaitszych czynników. Jego powstanie i kształtowanie
się
7.wiązane było z rozwojem ówczesnych stosunków gospodarczo-społecznych.
z formami produkcji i rodzajem produkcji w Szamotułach j okolicy.
Szamotuły z okolicą słynęły od połowy XVI w. do poło XVII W. jako
jeden ze znanych i poważnych ośrodków
produkcji
sukna w kolorach:
białym, niebieskim, czerwonym i czarnym. Wszystkie te kolory znalazły
zastosowanie w stroju szamotuiskim. Najbardziej rozpowszechnioną
i największą gałęzią produkcji w mieście było właśnie tkactwo, z czego przede
wszystkim słynęły w kraju i zagranicą Szamotuły. Tkactwo przynosiło
największe dochody mieszczanom i było głównym
źródłem utrzymania
większości mieszkańców miasta. Z początkiem XVII w. ok. 300 wykwalifikowanych sukienników
było w Szamotułach zatrudnionych
w przemyśle
sukiennym. Zamieszkiwali oni całą dzielnicę miasta wzdłuż ulicy Sukienniczej nad Samą w sąsiedztwiE" murów miejskich, Przeważając,!
formą

1063

.j

I
1

I

produkcji w przemyśle sukienniczym była w nueSCle forma warsztatoworzemieślnicza. W tych warsztatach sukienniczych pracowało od 1-5 wykwalifikowanych sukienników, najemników. Wśród tej formy produkcji sukna
przeważały warsztaty, zatrudniające
od 3-5 pracowników najemnych. Byli
to czeladnicy-sukiennicy.
W Szamotułach istniał liczny cech sukienników.
którego statut był wzorem dla takiego cechu w Obrzycku. drugiego ważnego
ośrodka przemysłu sukienniczego
w ziemi szamotuiskiej.
Na przełomie
XVI i XVII w. pojawia się w Szamotułach inna, nowoczesna forma produkcji, oparta o założenia wczesno-kapitalistyczne.
Była nią manufaktura,
znajomość której przynieśli do Szamotuł cudzoziemscy protestanci z krajów
~achodnio-europejskich,
zwłaszcza Szkoci. Tych manufaktur. było od 2-3
w pierwszej połowie XVII w. Jedna należała do burmistrza miasta Beckera.
Niemca z pochodzenia, zatrudniająca
ok. 30 osób. Drugą, nieco większą.
posiadał Szkot Gordon, wielki kupiec i bankier. W drugiej pol. XVII W.
istniała na terenie miasta manufaktura,
której właścicielem był magistrat.
Szamotuły były ponadto w tym czasie poważnym ośrodkiem handlowym
sukna, o czym świadczą zakładane przez obcych kupców składy sukna.
Zakładali oni kantory, głównie w celu skupu sukna od właścicieli warsztatów produkcyjnych oraz od. chałupników. Tak np. w końcu XVI w. osiedlają
się w mieście dwaj bracia Franciszek i Szymon Johnston z Szkocji. Poza
tym swoje domy handlowe posiadali w Szamotułach Forbesowie i Gordonowie, również Szkoci. Forbesowie mieli ponadto wielki dom handlowy
VI Poznaniu. Swoje placówki skupu sukna posiadały w Szamotułach
jeszcze
dwie osiadłe w Poznaniu rodziny kupieckie: Winklerowie i Watsonowie.
Kupcy wysyłali sukno szamotulskie do Anglii, Szkocji i Rosji. Wszystkie
gatunki produkowanego
sukna w Szamotułach i okolicy. znane i cenione
z swej dobrej jakości i barwności za granicami, zwały się w języku kupieckim "suknem szamotuIskim" .
Te wszystkie względy natury
gospodarczej
wpłynęły na zamożność
i dobrobyt
mieszczan, szczególnie kupców i producentów
sukna. Jeszcze
w drugiej poł. XVII w. zamożność mieszczan szamotuiskich i mieszkańców
okolicznych była znaczna, gdyż podkreśla to wyraźnie vi swych krótkich
wiadomościach relacja z podróży Włocha Aleksandra Bichi z r. 1696. Ta
sama relacja podkreśla bogaty strój kupca szamotuiskiego, u którego na
obiedzie był wspomniany Włoch.
Główną więc przyczynę, która zadecydowała
o powstaniu
bogatego
stroju szamotuiskiego, należy upatrywać w tym, źe Szamotuły i okolica były
ośrodkiem produkcji wysokogatunkowego
sukna. Z tego solidnego i barwnego
sukna szamotuiskiego
powstał prawdopodobnie
w owym czasie barwny
ludowy strój szamotuiski. Był to strój mieszczańsko-chłopski,
może nawet
zrazu tylko mieszczański. Produkowane w Obrzycku pstruchy znalazły również zastosowanie w stroju ludowym. Obrzycki ośrodek produkcji sukna
rozwinął się dopiero w latach czterdziestych XVII w. Jest to bardzo ważna
uwaga, która nas orientuje co do ewentualnego powstania stroju szamotuIskiego. Strój szamotulski był bardzo kosztowny i nie wszyscy chłopi i mieszczanie mogli sobie nań pozwolić. Był to raczej strój odświętny i okazały.
Na codzień noszono inny, skromniejszy
ubiór. podobny do powszechnie

�1065

1064
używanego przez ogół chłopów i mieszczan. Że był to strój odswiętny
i okazały,
świadczy najlepiej fakt używania go w XIX w. do ślubów.
podczas procesji oraz ważnych uroczystości
rodzinnych,
narodowych
itp.
Po jakości sukna i barwach jego, z jakiego uszyto strój, odróżniano pochodzenie społeczne, stan zamożności. st.an cywilny, co słusznie podał na
str. 5 i 6 autor omawianego zeszytu.
W XVIII w. produkcja sukna w Szamotułach upadła prawie zupełnie.
W związku z tym zaczyna zanikać i strój szamotuIski. Wspomniany wyżej
ks. Taszarski, który bardzo niedbały był w zapisywaniu wszelkich wiadomości i czuł wstręt do pióra, zapisał tę uwagę na kartce kont.rolnej od
spowiedzi wielkanocnej
z r. 1839, powołując się na zeznania starych ludzi
z swej parafii. Kartkę powyższą znalazłem w formie zakładki w książce
podczas przeglądania biblioteki kolegiackiej w Szamotułach w r. 1947. Jest
to więc niezbity dowód, że strój szamotuIski powstał najpóżniej w XVII w.,
skoro - jak nas informuje ta luźna zapiska - zanikał on już w XVIIIw.
Ta kartka zawierała jeszcze jeden ciekawy szczegół, że "jaki męskie
szyto z sukna zielonego, niebieskiego' i czerwonego". W tych wszystkich
kolorach produkowano gatunki sukna w Szamotulszczyźnie w XVI i XVII w.
W noszeniu białych spodni i niebieskiej "jaki" u mężczyzn dopatruję
się
wpływu barw miasta, które występują w herbach Szamotuł w XVI i XVII w.
oraz takie same barwy herbowe mieli Szamotulscy,
feudalni właściciele
miasta i całego wie:kiego klucza dóbr w parafii Stare i Nowe Szamotuły.
Byli oni dziedzicami miasta i Szamotulszczyzny
do końca XVI w. Kolor
czerwony wywalczył sobie obywatelstwo
w stroju męskim na przełomie
XVIII i XIX w. Sam autor zeszytu podaje również na str. 16: "Z biegiem
czasu "marynus" podobnie jak i materiał zielony został zastąpiony suknem
czerwono-amarantowym",
co potwierdza trafność zapiski. Nie trudno dopatrzeć się tutaj przyczyny. Zadecydowały
o zwycięstwie koloru czerwonego względy narodowe podczas zaborów.
Kolor zielony i niebieski były charakterystycznymi
w strojach chłopskich w feudaliżmie dla większych obszarów dawnej Polski. Leon Z i e nk i e w i c z w wydanym "Zbiorze ubiorów ludu polskiego" (Paryż 1841 r.) tak
np. opis).lje stroje wielkopolskie:
"Ubiór zwyczajny mężczyzn jest kaftan z sukna zielonego lub granatowego, podszyty najczęściej materyą białą, czerwoną lub jasno niebieską;
wyłogi i kołnierz są z aksamitu czarnego lub niebieskiego. Spodnie latowe
są z grubego białego płótna, zimowe ze skóry lub sukna granatowego lub
zielonego ... Mała, miałka czapka, z sukna zielonego lub niebieskiego ...
W niedzielę obłóczą na kaftan, któryśmy dopiero co opisali, dwie suknie
z sukna granatowego
lub zielonego: jedna krótka,
ozdobiona
sznurami
i spięta z przodu, jest nazwana spodnią suknią, a druga wierzchnią albo
sukmaną; ostatnia zachodząc aż za kostki, podszyta jesL materyą koloru
czerwonego, białego. albo jasno zielonego, przystrojona
sznurkami jedwabnymi. mocno fałdzista i zawsze rozwarta. Na głowie mają czapkę kształtu
wysokiego, z sukna zielonego lub granatowego ... ". Rzekomo opis ten ma się
odnosić do wygasłych strojów z okolic Srody i Wrześni. Niemniej ma wiele
cech wspólnych z strojem szamotuIskim.

Dodaję przy tym, że wiele materiału co do ubiorów ludowych w Wielkopolsce przynoszą listy gończe, ogłaszane w niemieckim Dzienniku Urzędowym Królewskiej Regencji w Poznaniu (Amtsblatt der Koniglichen Regierung zu Posen) i takiż dla regencji bydgoskiej. Smiało można wykorzystać
to jako materiał porównawczy, czy kontrolny, choć są to lakoniczne opisy
ubiorów. Co prawda opisy są zbyt krótkie, lecz za to jest ich dużo w pierws7ej połowie XIX w. Dla przykładu
podaję chociaż jedną taką próbkę.
Paweł Bremberowicz z Wielichowa: "Odzież - Przy ucieczce miał na sobie:
l) brunatno-sukienną
czworograniastą
czapkę; 2) surdut niebiesko-sukienny;
3) kamizelkę czarno-sukienną
z żółtemi spicastemi guzikami; 4) spodnie
latowe z ż6łtemi paskami; 5) buty iałowicze; 6) kaftanik niebiesko-sukienny
stary; 7) koszulę zwykłą lnianą" 9.
Nieodzowną częścią ubioru szamotuIskiego
jest u mężczyzn kapelusz.
Pojawić się on mógł tylko wtedy, kiedy rozwinięta była już tutaj produkcja
pilśnienia sukna. Na przełomie XVI i XVII w. znajdowały się w Szamotułach
dwa folusze do tego celu. W sąsiedztwie tychże istniały farbiarnie
sukna.
Tak farbiarze jak pilśniarze czyli folusznicy należeli do cechu sukienników
w tym mieście.
Z zanikaniem
produkcji samodziałowej
w XIX w., wypieranej
coraz
bardziej przez wyroby fabryczne, zanika - mimo starań niektórych ludzi
i stowarzyszeń polskich - strój szamotuIski. Nie miał podstaw utrzymania
się w warunkach rozwijającego się kapitalizmu i przy fabrycznych formach
produkcji. Pozostały do dnia dzisiejszego tylko szacowne resztki oryginalnego
stroju szamotuIskiego.
Skoro rzuci się okiem na załączoną w zeszycie na str. 8 mapę zasięgu
stroju szamotuIskiego,
to nasuwa się od razu myśl, że zasięg obecnego
stroju pokrywa się mniej więcej z granicami historycznej ziemi szamotuIskiej, która po większej części należała wraz z Szamotułami
do jednego
właściciela feudalnego lub bliskich krewnych. Ta wielka włość szamotuIska
w XVI-XVIII
w. stanowiła odrębną jednost.kę gospodarczą, prawie samowystarczalną.
Odrębność gospodarcza
sprzyjała
wyselekcjonowaniu
pewnych odmienności w stroju ·chłopów i mieszczan w tej okolicy, lecz równocześnie działała statycznie na powstały strój szamotuIski aż do momentu
załamania się tej odrębności gospodarczej w kapitaliźmie. Trudno natomiast
zgod iĆ się z autorem, aby dawny zasięg stroju szamotuIskiego był większy'
od historycznego obszaru ziemi szamotuIskiej. Autor jest skłonny do przyjmowania str~ju szamotuIskiego za pewien typ, z którego powstały odmiany
na. obszarze srodkowego dorzecza Warty. Opiera się przy tym na pewnych
cech.ach podobieństwa
stroju szamotuiskiego
z wygasłym na tym obszarze
stroJem. Zresztą, może autora dobrze nie rozumiem? Na mapie zaznacza
w leg:n.dzie wyraźnie: "dawny zasięg stroju szamotuIskiego",
tymczasem
w tekscle na str. 9 pisze: "Na reprodukowanej
mapie obok miejscowości.

7

,. Amtsblatt
der Koniglichen
Regierung
zu
Posen.
Jahrgang
1832. Dziennik
U~ędOWY Królewskiej
Regencji
w Poznaniu
na rok 1832. Oeffentlicher
Anzeiger.
Bellage zu Nro 14 des Amtsblatt
der Konig!. Regierung
zu Posen. POSen, den 3. April
1832. Nro H. Publicz.ny Donosicie!.
Dodatek
do Nr. H Dziennika
Urzęd. Król. Regencyi
w Poznamu.
Poznan.
dnia 3 kwietnia
1832. Nr 14. s. 193.

�'.: '"

t

I

i

..

1066
w których do dzisiaj zachował się szamotuiski strój ludowy, zaznaczono
również zasięg stroju, wyglądem bardzo zbliżonego do szamotuIskiego".
a to już mówi coś innego. Zachodzi tutaj pewna niekonsekwencja.
Trudno
dziś rozstrzygnąć, które z tych strojów (szamotuiski czy też zaginiony) były
pierwotniejsze,
miały starszą metrykę. Wiadomo zaś mi, że etnografowie
przyjmują coś w rodzaju zasady, że to, co znikło jest starsze i pierwotniejsze
od tego, co trwa i zachowało się. W zasadzie tej jest wiele logiczności, lecz
w omawianej
sprawie
autor zeszytu stoi (według mapy) na innym
stanowisku.
Na marginesie omawianego zeszytu należy wyrazić dwa życzenia: 1) aby
na przyszłość autorzy wiązali więcej swoje opracowania
z przemianami
w bazie gospodarczo-społecznej
na poszczególnych terenach, co jest jednym
z kluczy do poznania skomplikowanego
procesu genezy stroju ludowego,
i 2) aby ściślejszą nawiązano
współpracę
z historykami
poszczególnych
regionów. Wzajemna współpraca
przyniesie niewątpliwie
lepsze wyniki.
Sądzę, że moje tutaj skromne rozważania dadzą zachętę do podjęcia dyskusji
na ten temat przez różnych specjalistów,
co ułatwi drogę do poznania
problemu genezy polskich strojów ludowych.
Ludwik

ODPOWIEDŹ

Gorrwlec

NA' RECENZJĘ

Na tle założeń ogólnych i wartości ideowych A t l a s u P o l s k i c h
Strojów
Ludowych
Ludwik Gomolec
w recenzji, zamieszczonej
w niniejszym tomie, szeroko i wnikliwie omawia moją pracę o stroju szamotuiskim, zwracając specjalną uwagę na historyczne powiązania i wnioski.
Szeregu szczegółów w niej podanych nie znałem i w pracy mej nie umieściłem. Dotyczą one przede wszystkim:
1. noszenia stroju szamotulskiego
jako munduru
przez .,Sokołów".
którzy np. w 500-letnią rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem. ubrani
w ludowy strój, manifestowali swe uczucia patriotyczne;
2. iPropagowania stroju !przez księży: Taszarskiego IKrSzana;
3. istnienia na terenie Szamotuł większej liczby warsztatów tkackich;
4. wiadomości zawartych w listach gończych, mogących niekiedy służyć
za cenny materiał informacyjny.
Z innymi wywodami i zastrzeżeniami Ludwika Gomo\ca się nie zgadzam.
W związku z sugestiami
recenzenta
jakoby strój szamotuiski
"powstał najprawdopodobniej
(tylko przypuszczenie
przyp. A. G.) na
przełomie XVI i XVII w.", pozwalam sobie przytoczyć moją wypowiedź.
zawartą w pracy, którą L. Gomolec pominął i nie zwrócił na nią uwagi.
Jest nią zdanie: "Niektóre prymitywne formy odzieży, jak: "płachty", krajki
wełniane, kożuchy, zapaski, jak i zachowane do niedawna nazwy ubioru
i materiałów
("czechoł", "duchenka",
"portki",
"gacie", "warp", "pilśń")
pozwalają przypuszczać, że w ubiorze Szamotulan istnieją elementy, których
wykształcenie należ:,; odnieść do czasów odległych" (str. 6). Źe powstaniE'

i
I
•
I

1067
części tych zjawisk należy odnieść do średniowiecza, a może czasów przedhistorycznych, wiadome jest każdemu historykowi interesującemu się zagadnieniami kultury. W celu jednak naszpilenia pewnych form stroju piszę dalej
w pracy: "W przypuszczeniu tym utwierdza nas fakt, że szereg szczegółów
znanych nam ze współczesnego ubioru szamotuiskiego znajdu.ie swe odpowiedniki w polskim materiale historycznym
lub ikonograficznym,
pochodzącym z XV. w. Przykładem może być publikowana przez T. S e w e r y n a
reprodukcja
z tzw. Kodeksu Hornigowskiego".
W zdaniu tym stwierdzam
więc, że pewne formy występujące w stroju szamotulskim istniały już na
terenie kraju w XV w.
Jeśli chodzi o "dzisiejszy, bogaty i piękny strój Szamotulan",
jego
rozwój i szczytową fazę, to podtrzymuję
swoje wypowiedzi i datuję ten
okres na wiek XIX, ponieważ pewne części odzieży wspó'czesnej, jej forma
oraz surowiec w XVI i XV:II w. w ogóle nie były znane. Myślę o kabatku _
ruro ku, jedwabnicy, tiulowych czepkach i kryzikach, o butach kropowych,
formie kapeluszy, wiązaniu chust barwnych na kołnierzu, kroju spodni itd.
O niemożności powstania stroju współczesnego w XVI i XVII w. utwierdza
mnie również ogólnie znana ciężka sytuacja chłopów i mieszczan w XVII
i XVIII w., których warunki bytowania poprawiły się dopiero pod koniec
XVIII w. i na początku XIX w. pod wpływem rozwoju kapitalizmu
i uwłaszczenia.
Nawoływania do zachowania stroju przez księży Taszarskiego i Kryzona
siolw moim mniemaniu podobnymi sygnałami zwracającymi uwagę w okresie
trwania stroju, jak liczne głosy naszych pisarzy z XVI w., stwierdzające
chylenie się Rzeczypospolitej do upadku w okresie jej największej potęgi.
Innym powodem o zabarwieniu
wybitnie społecznym mogło być odwrócenie uwagi chłopów od narastających
międzynarodowych
ruchów
i przemian socjalnych, a zainteresowanie
ich wartościami lokalnymi. Charakterystycznym
jest, że podobne nawoływania do zachowania stroju ludowego i opisy stroju przez księży w XIX w. miały również miejsce na innych
terenach, podczas gdy w tym samym czasie postępowe jednostki nawoływały
do zrzucenia stroju ludowego. Ciekawe to zagadnienie o charakterze
wybitnie społecznym wymaga jednak szczegółowych badań.
Rozwój tkactwa w Szamotułach mógł mieć pewien wpływ na strój
ludowy, ale nie decydujący. W wielu ośrodkach na terenie kraju w średnio''''ieczu, jak i w okresie odrodzenia i oświecenia, istniały liczne żywe ośrodki
tkackie, a stroju ludowego w tych okolicach od dawna już nie widać.
W Wielkopolsce w XVIII w. istniały manufaktury
wyrabiające
sukno (s).
jedwab (j) i płótno (p) w następujących
miejscowościach:
Międzychód (s),
Poznań (sj), Wschowa (sp), Koźmin (s), Zduny (sp), Bojanowo (sp), Rawicz (s), Leszno (p). Na Ziemi Lubuskiej wielkimi ośrodkami tka,;:kimi były
Gorzów, Drezdenko, Biała, Radolin, Trzcianka
(tkacze wywędrowali
do
Łodzi i Ozorkowa), Piła, Brójce, Międrzyrzecz eksport na Daleki Wschód).
Gubin, Zielona Góra, Lubsko, Świebodzin (eksport do Szwecji, Holandii.
Ameryki), Sulęcin, Bobrowice. Patrząc jednak na mapę tych ośrodków
tkackich widzimy, że nie zawsze one wpływały na zachowanie stro.ju ludo:v~go. Poza ośrodkami produkcyjnymi.
których nie można nigdy zlekcewazye. wpływa.ją jednak na strój ró'''''nież inne liczne czynniki.

�.....

::":.-::::

...

- --:-.-",-,.-

1069

1068
Zanotowana przez Taszarskiego uwaga, że "jaki męskie szyto z sukn&amp;
zielonego niebieskiego i czerwonego" oraz dopatrywanie
się w tych kolorach prz~z Gomolca silniejszych powiązań z Szamotułami, szczególnie jeśli
chodzi o kolor niebieski,
wydaje mi się bardzo wątpliwe.
Kolory te
w ubiorach były noszone na wielkich obszarach, wyrabiały sukna w tych
barwach liczne manufaktury
w XVIII w. i XIX w. między innymi w Wielkopolsce wyrabiała
je np. manufaktura
we Wschowie, której
dobrze
zachowane próbki sukna można było oglądać na wystawie "Wieku Oświecenia" w Warszawie. Jaki, kamizelki w barwie bławatkowej, niebieskiej są
znane w hist.orii kostiumologii. Kolor ten był modny wśród wszystkich
warstw społecznych pod koniec XVIII i na początku XIX w. w stroju
ludowym na terenie Wielkopolski np. w okolicach Poznania i Krobi przetrwał on nawet poważną część drugiej połowy XIX w. Wspomina o nim
wielokrotnie K o l b e l' g.
Przy końcu swej recenzji Ludwik Gomolec wskazuje mi na niezgodność
z: tekstem pracy jednego podpisu pod mapą. Uwaga ta jest słuszna.
Powstała ona jednak nie z mojej winy. Praca była ;pisana w Poznaniu,
redagowana w Lublinie, a drukowana w Krakowie. Mapę wykonano poza
Poznaniem i w związku z tym nie miałem możności w odpowiedniej chwili
poczynić właściwej korekty.
Kończąc swą odpowiedź na recenzję dziękuję L. Gomolcowi za pracę
i trud, włożony w napisanie cennej i twórczej recenzji. Szkoda, że nie
miałem możności poznać i skorzystać z wyników Jego badań nad regionem
Szamotuł w toku pisania pracy o stroju szamotuIskim.
Adam

Glapa

WŁODZIMIERZ
HOŁUBOWICZ,
G a rn c ar s two
wie.js k i e z ac'h o d n i c h t e l' e n Ó w B i a ł o l' U s i. Prace Historyczne, t. 3/4. Toruń
1950 r., str. 286, ryc. 66, fot. 4.3, mapy 2.
Obszerna

rozprawa Włodzimierza H o ł u b o w i c z a wydana w Pracach
jest w istocie swej dziełem etnograficznym,
które złożyły
się wyniki badań terenowych i poszukiwania autora z lat 1937-1939, a dalej
materiał pochodzący bądź z informacyj bądź 'też oparty na danych urzędów
gminnych i izb rzemieślniczych.
Ogółem badania objęły 149 miejscowości
z obszaru litewskiego, polskiego i białoruskiego, tj. obszar zamknięty w granicach średniej Dźwiny, górnej Prypeci, średniego Bugu, górnej Narwi,
a więc całe górne i średnie dorzecze Niemna. Autor podaje na stronie 24 i 25
wykaz przebadanych wsi w dwu tabelach z których wynika, iż w Hl miejscowościach zebrał materiał osobiście, w 23 pośrednio, razem więc 39 miejscowości, natomiast w szczegółowym zestawieniu str. 15-30 podaje 149 wsi.
Skutkiem tego zaciera się zagadnienie pochodzenia materiału i trudno się
zorientować, gdzie autor gromadził materiał
bezpośrednio, a gdzie tylko
pośrednio, zwłaszcza że podając charakterystyki
ośrodków garncarskich
niekiedy podaje informacje o swoim pobycie. w innych wypadkach pomija
t~ sprawę.
Historycznych

na

Całość dzieła składa się zasadniczo z 5 obszernych rozdziałów, których
przedmiotem jest obróbka surowca (U); podstawki, koła i inne narzędzia
(III); technika garncarska (IV); typy naczyń (V) oraz obróbka naczyń (VI).
00 tych rozdziałów dodany jest wstęp w którym omawia autor głównie teren badań i ośrodki garncarskie, oraz zakończenie (VII) zawierające uwagi
na temat folkloru i terminologii związanej z garncarstwem,
a także stanowiska społecznego garncarza i techniki sprzedaży; całość zamykają uwagi
ogólne (VIII). Każda z tych części jest właściwie studium porównawczym
Qlllawianych zagadnień, nawiązujących
do materiału archeologicznego bądź
teź do ceramiki społeczeństw pierwotnych. Wprawdzie rysujące się w umiejętnie dobranym materiale analogie, dalekie w czasie i przestrzeni od faktów badanych przez autora, urzekają ostrożnością oceny zjawisk, nie mniej
należałoby je traktować ostrożniej, tak jak wszelką komparatystykę
o charakterze formalnym.
Przechodząc do uwag nad wartością dzieła nie sposób pominąć faktu, iż
zaobserwowany
i opracowany przez autora materiał etnograficzny
stanowi
najwyższe oSią,gnięcie w [Jolskiej literaturze
etnograficznej
na temat garncurstwa. Szereg opisów i spostrzeżeń, jak uwagi wiążące jakość gliny z techniką budowania naczynia, uwagi' dotyczące żaren płaskich służących do rozcierania domieszki, oraz ich znaczenia przy sporządzaniu pieczywa obrzędowego; uwagi o roli kobiet w garncarstwie,
analiza podstawek i kół, techniki formowania naczyń, uwagi na temat związku techniki z kształtem naczyń należy uznać za wzorowe. Szczegółowe obsarwacje pozwoliły autorowi dostrzec wie:e istotnych momentów posiadających
duże znaczenie dla
systematyki form i technik; za przykład posłużyć może wyraziste określenie
techniki ślizgowo-taśmowej.
Bezpośrednie badania autora pozwoliły mu również w wielu wypadkach poczynić kontrolę i ,podać krytycznej analizie i ocenie dotychczasowe materiały i opisy. Oczywiście nie brak tu szeregu drobnych
niedomówień czy przeoczeń, zwłaszcza jeśli chodzi o takie drobiazgowe, lecz
ważne zagadnienie., jak sposób zachowania się garncarza w procesie wytwarzania, choćby np. jak siada garncarz przy kole czy okrakiem, czy z boku.
wiele mogłyby wyjaśnić rysunki, które nie są najlepszą częścią pracy. Dość
słabo wyszedł rozdział V,I, daleko tu do precyzji poprzednich rozdziałów,
opisy wypalania. hartowania, odymania nie są tak dokładne jak w innych
rozdziałach.
Byłoby również bardziej celowe, gdyby autor materiał słownikowy, zawarty w vn roz. (Varia), podał w układzie alfabetycznym
na końcu pracy.
a nie jako wyjaśnienia do poszczególnych rozdziałów - są to jednak drobne
usterki w porównaniu z wartością całego dzieła, które w bibliotece etnografa, a zwłaszcza pracującego nad zagadnieniami z zakresu kultury materialnej jest nieodzowne.
Józef Gajek

�1071

1070
KSAWERY PIWOCKI:
O historycznej
genezie
polskiej
s z t u k i l li d o we j. Studia z historii sztuki polskiej pod redakcją K. Piwockiego, Tom 1. Wrocław 1953. str. VII .+ 45 .i- 80 ilustracji.
Praca K. P i wo c k i e g o ukaz ala się w pierwszym kwartale 1953 roku.
Stcmowi ona w ramach badań nad marksistowską
syntezą dziejów sztuki
polskiej pierwszy tom nowej 'serii wydawniczej
pod nazwą:Studia
i monografie
do dziejów Sztuki Polskiej, wychodzącej z ramienia Państwowego
Instytutu Sztuki.
Problem poruszony przez K. Piwockiego jest szczególnie ważny w chwili
obecnej, kiedy toczą się dyskusje mające na celu zarówno teoretyczne jak
i historyczne ujęcie zagadnienia
narodowej formy w dawnej jak i dzisiejszej sztuce polskiej oraz związane z tym zagadnienie
stosunku
twórczej
inwencji artystów do dziedzictwa i aktualnych
nurtów samorodnej
twórczości ludu wiejskiego,
jak to podkreślił w swym słowie wstępnym
do
powyższej książki dyrektor Państwowego
Instytutu
Sztuki, Juliusz S tarzyńskL
.
Praca K. Piwockiego obejmuje 8 rozdziałów. W pierwszym z nich postawił autor zagadnienie i określił cel i zakres pracy, rozdziały 2-7 stanowią rozwinięcie problematyki
w oparciu o licznie zebrany materiał z dziedziny plastyki, ostatni zawiera wnio-ski końcowe autora.
Za podstawę do swoich założeń teoretycznych
przyjmu.ie K. Piwocki
sformułowanie Lenina dotyczące dwu antagonistycznych
nurtów w kulturze
soołeczeństwa
klasowego, stanowiących
dialektyczną
jedność kultury nan~rodowej,
oraz Stalinowską
definicję
narodu.
Do zdefiniowania
zaś
sztuki ludowej posługuje się tezą uczonych radzieckich N i e d o s z i w i n a
i F i o d o r o w - D a w y d o w a, według których
"ludową jest ta sztuka,
która wyraża przodujące
dążenia ludu...
jego uczucia i myśli i to bez
względu na to czy jest to sztuka "uczona" czy "samorodna". Ludowość bowiem przestaje
oznaczać jedynie twórczość artystów
chłopskich, a staje
się synonimem
każdej postępowej,
"ludowej" w swej. najgłębsze~
treś?i
działalności artystycznej".
Tak pojęta sztuka ludowa Jest ,- zdamem Plwockie"o - ściśle związana ze sztuką zawodową. Fakt ten, sądzi on, pozwala;;a
"wydobycie brakujących
ogniw w rozwoju samorodnej twórczości
naszego ludu w przeszłości".
W pracy swej więc, opierając się na powyższej definicji: stawia sO?ie
Piwocki za cel: a) wydobycie w naszej sztuce ubiegłych wiekow elementow
szczególnie związanych
z życiem najszerszych
mas ludowych a występujących '\" bezimiennej twórczości prowincjonalnej,
b) wykazanie, że w "pe-.
ryfery}nej działalności mistrzów [cechowych" tkwi źródło nieuczone,i sztukl
ludowej wieku XIX i XX.
Tak postawioną tezę rozwija autor w swej pracy przy pomocy metody
historyczno-opisowej,
z zastosowaniem periodyzacji dziejów sztuki polskiej.
ustalonej na konferencii
historyków
sztuki w łJagowie w r. 19:)0. a oP~blikowanej w ..Materiałach
do studiów i dyskusji ... " w roku 1951 (nr ;».
ZE'brany :Jrzez nutora materiał
fakt·Jgraf:czny
obejmujący
budownictwo.
malarstw~ i rzeźbę stanowi egzemplifikację
mającą służyć do uzasadnienia
post.ulowanych przez niego tez. RJzważan:a jego dotyczą w~'łącznie plastyki.

Analizę sztuki polskiej w 'jej. historycznym
rozwoju przeprowadza
Piwocki w powiązaniu z procesami przemian społeczno-gospodarczych
i politycznych jakie dokonały się w poszczególnych epokach, od protofeudalnej
począwszy.
Sztuka okresu p r o t o f e u d a l n e g o, jako sztuka nierozwarstwionego
i nieukształtowanego
·jeszcze w naród społeczeństwa,
uprawicma jest przez
"szerokie masy ludu", jest ,.ludową" - stwierdza Piwocki. Świadczą o tym
garncarstwo
ówczesne, tkactwo, budownictwo,
ciesielstwo oraz nieco póżniej kaflarst'\vo, w których autor widzi pewne, bliżej przez niego niesprecyzowane
elementy
rodzime, ja.k, ,.charakterystyczne
dla puszczaóskiej
Polski budownictwo
drzewne i pewne procedery garncarskie",
decydujące
o rozwoju niektórych gałęzi naszej sztuki. W swoim całokształcie jednak ma
sztuka okresu pro to feudalnego "zasięg o wiele szerszy niż póżniejsze terytorium narodowe" i jest - zdaniem autora - "w pewnym sensie kosmopolityczna",
co nie pozwala mu obszerniej omówić tych "reliktów sztuki
n.ieskrystalizowanego
jeszcze w naród społeczeństwa i włączyć je do naszej
sztuki narodowej,
która przed wiekiem XVI na terenie naszym nie występuje." (str. 5-£),
Powyższe stanowisko autora, zmierzające do pominięcia sztuki ludowej
okresu protofeudalnego
jako "w pewnym sensie kosmopolitycznej"
i nie
mieszczącej się w sztywnych ramach zakreślonych
przez niego dla sztuki
n a l' o d o w e j, jest sprawą podstawową,
która zaważyła na pracy Piwockiego, a do której omówienia powrócimy jeszcze nieco dalej.
.
Charakteryzując
następne dwa etapy dziejów plastyki przypada')ące na
okres wczesnego feudaHzmu i monarchii
stanowej,
podkreśla
autor, że
f e u d a l i z m jest w istocie swej antynarodowy,
gdyż w chwili pełnego
rozkwitu "pielęgnuje
patriotyzmy
lokalne i autonomizm
prowincjo.nalny"
Sztuka zaś tego okresu jest niemal wyłącznie religijna i kosmopolityczna,
zunifikowana
szerzoną przez kościół ideą ponadnarodowościowej
jedności
chrześcijańskiej.
Dwa ważne momenty składają się, zdaniem autora, na rozwój sztuki "rodzimej"
tego okresu, mianowicie:
....
1) reforma
franciszkańska,
dzięki której w Polsce sztuka rellg1Jna zostaje dostosowana
do potrzeb
szerokich
mas ludowych.
(Wprowadzom~
bowiem wówczas do ikonografii
elementy
"bardziej
ludzkie" przetrwają
jako stały motyw VI późniejszej sztuce ludowej);
2) rozwój cechów dokonywujący
się w większych ośrodkach miejskich
na tle emancypacji miast i powstające w związku z tym u schyłku XV wieku
warsztaty
rzeźbiarskie
i malarskie.
Wymienione
momenty
stwarzają
,,p o c z ą t k i n a I' o d o w e j t r a d y c j i n a s z e j s z t u k i, w c h o d z ą c g ł ę b o k o w l u d o w y n u I' t
d a l s z e g o l' o Z woj u n a s z e j p l a s t y k i", pisze autor (str. 8).
Jak widać z powyższej cytaty, koncentruje
Piwocki swe rozważania
głównie na zagadnieniu sztuki narodowej, wiążąc ją wtórnie z "nurtem ludowym". Do sprawy tej wypadnie ·nam również powrócić.
Pierwsze trzy ćwierci w i e k u XVI to okres, który Piwocki nazywa
okresem przejściowym. Odbiega przy tym podziale nieco od przyjętej periodyzacji, nie uzasadniając
bliżej dokonanej zmiany. Wymieniony okres char'lkteryzu.ią z .jednej strony: wzrost dobrobytu gospodarczego. a pod wzglę68

�.:'f;a

1072
dem politycznym gwałtowne starcia i walki klasowe między dworem, kościołem, magnaterią,
szlachtą
i mieszczaństwem,
zakończone
klęską
miast
wypartych ze sejmu - z drugiej strony: wzrost fali reformacji religijnej.
W 'starciach tych, podkreśla autor, zaczyna krystalizować
się poczucie jedności n a l' o d o w e j ówczesnego społeczeństwa
polskiego, co z kolei ma
wielki wpływ na sztukę tego okresu. Drugim ważnym wydarzeniem,
które
pod względem
ideologicznym
jak i warsztatowym
zrewolucjonizował.)
rodzimy nurt" ówczesnej sztuki, to wtargnięcie do naszego kraju renesan~owej sztuki dworskiej
wraz z naplywem
artystów
obcych, u których
terminują
i z którymi walczą starzy nasi mistrze cechowi. Zostają oni
jednak przez przybyszów odsunięci od zamożnych mecenasów i, przenosząc
się na prowincję, tworzą tam dzieła które odczuwamy "jako szczególnie rodzime", a które łączą "modne nowinki formalne i zdobycze metody realistycznej renesansu z tradycjami odziedziczonymi po dawnych średniowiecznych warsztatach
cechowych",
pisze Piwocki, podkreślając
następnie,
że
"proces ten ma niezmierne znaczenie dla dalszego kształtowania
się n u l' t u
l u d o we g o i n a l' o d o w e g o naszej sztuki". (str. 10, podkreślenie
moje
- H. P.). Na uzasadnienie
swych twierdzeń przytacza
autor liczne przykłady cech rodzimych występujących:
w architekturze
sakralnej tego okresu,
w dominującym budownictwie drewnianym i we wzorującym się na nim
budownictwie
murowanym,
w tradycyjnych
cechach ciesiółki i rodzimego
snycerstwa, w rzeźbie oraz w malarstwie (szczególnie w polichromii o spolszczonej tematyce ewangelicznej). Ponadto pojawia się w omawianym okresie
drukowana
książka jako narzędzie propagandy
religijnej
oraz drzeworyt,
z którego później rozwinie się drzeworyt ludowy.
Zagadnienie
"rodzimości"
sztuki tego okresu wiąże autor zatem wyraźnie z faktem emigracji mistrzów cechowych na prowincję. W związku
z tym powstaje pytanie, czy fakt ten jest jedyr.ym i wystarczającym
Warunkiem rozwoju cech rodzimych ówczesnej sztuki. Zagadnienie
to wymagać
będzie oddzielnej analizy -.
Okres od końca XVI d o p o ł o w y XVII wieku cechuje na początku,
jak już wspomniano, faza wielkiej koniunktury
gospodarczej, dzięki której
wzbogacają się szlachta i miasta, a następnie:
zapowiadający
się zwolna
upadek miast oraz całkowite zwycięstwo demokracji
szlacheckiej. Rokosze
drobnej szlachy i rewo:ucyjne
ruchy mieszczaństwa
i chłopów dopełniają
całości obrazu tego okresu. - W dziedzinie sztuki występuje
wzmożony
n.ch budowlany kościelny i świecki, spowodowany
zwycięstwem
koptrrefcrmacji oraz powstaniem
na kresach Rzeczpospolitej
magnackich centrów
,kulturalnych
i artystycznych
jak Nieśwież, Zamość, Zółkiew, przyciągających zarówno obcych jak i miejscowych artystów i rzemieślników.
Ten odrębny od warunków
na zachodzie Europy układ sił społecznych wpłynął
na rozwój pierwiastków
"rodzimych" przede wszystkim w naszej architekturze tego okresu, podkreśla autor, wykazując je na bardzo licznych przykładach, występujących
w detalu architektonicznym
(jak: szczyty fasad, absydy i sklepienia kościołów, pilastry i głowice kolumn, attyki i portale domów mieszczańskich)
w ornamentyce
roślinnej, której motywy powtarzać
się będą w późniejszej sztuce ludowej, a które, jako "swojskie przekształcenia ornamentyki
renesansowe,; obok reminiscencji
motywów gotyckich ...

1073
świadczą o poczuciu rodzimej formy rzemieślnika
i artysty
polskiego."
Pierwsza połowa XVII wieku ma więc, zdaniem autora, decydujące znaczenie dla ludowej tradycji naszej sztuki i to nie tylko w dziedzinie architektury, ale również w rzeźbie, płaskorzeźbie, snycerstwie i malarstwie.
Między
in. omawia autor obszerniej rodzimy rozwój polskiej rzeźby nagrobkowej
tego okresu, dostosowanej
do prymitywnych
wymagań i gustów szlachty
prowincjonalnej,
wskazuje na swoiste cechy rzeźbionych kap:iczek drewnianych i słupów przydrożnych,
tak charakterystycznych
dla naszego krajobrazu, w dziedzinie malarstwa
zwraca szczególną uwagę na zapoczątkowany przez naszych malarzy cechowych typ tzw. portretu sarmackiego, na
obrazy wotywne oraz malowidła ścienne i na szkle, odzwierciedlające
"rodzimą" atmosferę ówczesnego społeczeństwa.
"Ten rodzaj sztuki cechowej,
konkluduje autor, przekaże późniejszym ludowym świątkarzom
pewne ikonograficzne formy oraz motywy ornamentacyjne."
Wreszcie, nader ważne
stwierdzenie
autora, że odbiorcami dzieł prowincjonalnej
sztuki cechowej
są przedstawiciele
szlachty, drobnego mieszczaństwa oraz miejscowego kleru,
posłuży nam jeszcze do dalszych rozważań.
W i e k XVII, czyli okres tzw. sarmatyzmu, sięga od połowy XVII wieku
do czasów Stanisława Augusta. Dokonuje się w tym okresie zróżnicowanie
szlachty i całkowity podział klasowy społeczeństwa. Ustrój Rzplitej staje się
wówczas na skutek nierządu magnatów ustrojem wstecznym, a kraj stopniowo uboźeje. Po ostatecznym
upadku miast obejmuje szlachta monopol
nad obrotem towarowym i manufakturami,
zwłaszcza zaś nad przemysłem
artystycznym.
- W zakresie sztuki mamy w tym okresie ciekawe próby
z\viązania architektury
murowanej
z drewnianą.
Po zniszczeniach
jakie
w kraju dokonały wojny szwedzkie, rośnie ruch fundacji kościołów i klasztorów, a masowym zjawiskiem stają się pielgrzymki do różnych miejsc cudownych i odpustowych, dookoła których grupuje się wielu artystów cechowych, szukających u pielgrzymów zbytu na swe wytwory. Charakterystycznym także zjawiskiem tego okresu jest liczbowy wzrost cechów prowincjonalnych oraz silne zróżnicowanie artystów cechowych, z których część przyjmuje nowe wzory, większość natomiast kontynuuje
dawne tradycje, szczególnie w dziedzinie budownictwa
sakralnego.
Wśród nich celują cieśle
w mistrzowstwie
przenoszenia
barokowych
form świątyń murowanych
do
budownictwa drewnianego. Kościelna barokowa sztuka cechowa tego okresu
dostarczyła więc, zdaniem Piwockiego, sztuce ludowej pewnych schematów,
które przetrwały w niej do ostatnich czasów. Szeroko omówione przykłady
c'?ch "rodzimych"
sztuki siedemnastowiecznej,
do których autor zalicza:
w budownictwie
- łamany dach polski i "znane od prawieków"
podcienie
występujące
powszechnie
u lamusów,
śpichlerzy
oraz domów miejskich
i wiejskich, - dalej, prymitywną
figuralną rzeźbę kościelną, drzeworyt ludowy rozwijający się na tle ruchu odpustowego czy wreszcie wciskającą się
do ~antlfaktury
rodzimą transpozycję
motywów rokokowych,
- dowodzą
zdanIem jego, że przejścia od sztuki oficjalnej do warsztatów
cechowych,
a od nich do dzieł wyraźnie ludowych są u nas nieznaczne.
Jak widzimy, rozwinął autor w rozdziałach
IV-VI
swojej rozprawy
Szczegółowo zagadnienie rozwoju sztuki cechowej i zawartych w niej ele68"

�1074

1075

mentów
rodzimych"
iako zagadnienie kluczowe. Przy czym należ~" zwrócić
uwagę,
analizę s;t~ki cechowej. przeprowadził
na po~staw~e zebranego
materiału faktograficznego
wyłączme od strony formalneJ, a me od strony
treści co wskazywałoby
nato, że w badaniach nad sztuką nie została jeszcze ~rzezwyCiężona dotychczasowa
tradycyjna
metoda badań. Pewne zastrzeżenia budzić może również brak zróżnicowania
przestrzennego
tego
materiału, a w konsekwencji
tak przedstawiona
sztuka cechowa nie daje
nam integralnego
obrazu jej przemian rozwojowych
w ramach czasowoprzestrzennych. Ponadto - mylne wydaje się stanowisko autora, k!óry zdaje
się widzieć "nieznaczne przejścia od sztuki oficjalnej do warsztatow cechowych, a od nich do dzieł wyraźnie ludowych" w ten tylko jednokierunkowy
sposób. Zjawisko to wszakże w dialektycznym procesie rozwoju nie przebiegało jednokierunkowo
i nie może być ujmowane w taki schemat.
Piwocki kończy swą pracę na po ł o w ie XIX wieku czyli na okresie.
w którym ustrój kapitalistyczny narasta w Polsce, a który na terenie rodzimej twórczości artystycznej
cechuje ogromny rozkwit sztuki ludowej. Rozkwit ten warunkują,
zdaniem autora, cztery przyczyny:
1) postępujące
rozwarstwienie
wsi z chwilą oczynszowania
włościan,
2) wzrost jej zamożności, a co za tym idzie wzrost stopy życiowej i po~
trzeb estetycznych warstwy chłopskiej,
3) budzenie się wśród chłopów poczucia odrębności i świadomości klasowej, co znalazło wyraz w sztuce ludowej tego okresu,
4) upadek cechów spowodowany rozwojem manufaktur,
przemysłu artystycznego i artystycznych
szkół zawodowych.
Odrębność "ludowego nurtu" tej sztuki i jej odskok od sztuki oficjalnej
wyraża się, zdaniem Piwockiego, w rodzimym charakterze
ornamentyki.
występującej
zarówno w ceramice, w meblarstwie,
(np. kolbuszowskim),
w snycerstwie itp. Ostatni ten rozdział, podobnie jak dwa pierwsze, ujęty
jest sumarycznie;
brak w nim przykładów
tak licznie przytoczonych
dla
trzech poprzednich
okresów, stąd zaciera się wyrazistość
naszkicowanych
przez autora momentów przejścia od sztuki cechowej do sztuki ludowej, nie
wiemy bowiem w jaki sposób przekształca się produkcja cechowa w czysto
ludową, co w niej zachowało się z tradycyjnych
treści. a w czym wyrażają
się treści nowe.
Przechodząc w rozdziale VIII do podsumowania
rezultatów
swej rozprawy stwierdza autor, że artyści cechowi byli bezpośrednimi poprzednikami
ludowych twórców, którzy przejęli od dawnych warsztatów
cechowych
sporo gałęzi produkcji artystycznej
oraz, że ta ich produkcja służyła wyłącznym potrzebom warstwy chłopskiej w XIX i XX wieku. Prowincjonalna
sztuka cechowa, stwierdza autor dalej, zawiera cechy, które "uderzają nas
swą ludowością i które szczególnie żywo odczuwamy jako narodowe". Trzeci
wniosek wreszcie, że współczesna "nieuczona" sztuka ludowa wykazuje nieprzerwany
rozwój historyczny
"od najdawnieiszych
czasów", natomiast
"nurt sztuki chłopskiej" był zbyt. nikły by st.worzyć "pełnię tradycji artystycznych naszego ludu".
Pozostawiając
historykom sztuki ocenę zanalizowanego
materiału faktograficznego - z którego ..nieco chaotyczny wybór zabytków ... jako w dużej mierze przypadkowy" . : " Ciak przyznaje autor s. 4). istotnie budzić może

l~

pewne wątpliwości - zajmiemy się wyłącznie analizą pracy Piwockiego od
strony jej podstaw teoretycznych.
Omawiana rozprawa jest próbą zakrojonej na szeroką skalę syntezy historycznej obejmującej
rozwój naszej sztuki w historycznym przekroju na
przestrzeni kilku wieków.
W związku z tym powstaje pytanie: czy autor konsekwentnie
przeprowadził cel swojej pracy i czy wnioski jego końcowe zgodne są z tokiem rozważań i z tematyką zapowiedzi·aną w tytule pracy? Inaczej mówiąc, czy
praca Piwockiego daje nam integralny
obraz genezy i rozwoju polskiej
sztuki ludowej w jej nieprzerwanej
ciągłości przemian dziejowych, od najdawniejszych czasów począwszy.
W trakcie naszej analizy zwróciliśmy kilkakrotnie
uwagę na fakt, że
mimo zapowiedzianej w tytule historycznej genezy sztuki ludowej interesuje
się autor głównie sztuką narodową i cechową, wiążąc obie z tzw. nurtem
ludowym. Należałoby więc prześledzić na zasadzie jakich przesłanek logicznych przeprowadza
Piwocki tę podstawową zmianę. By odpowiedzieć na to
pytalnie, trzeba 'przyjrzeć się kilku terminom występującym w !pracy. Mianowicie terminom:
"rodzimy", ,,,nurt ludowy", "nurt narodowy".
Wszystkie
trzy jako terminy bliżej niesprecyzowane
wprowadzają
do pracy pewien
chaos. Oto jak rozumie autor pojęcie "rodzimy": "w każdorazowym
przekroju historycznym, pisze on, (s. l) istnieją zespoły form, odczuwane jako
szczególnie rodzime, w dużej mierze przez nawiązanie do starszych, zadomowionych już w kulturze danego narodu tradycji". Innymi słowy - za "rodzime" uważa autor jakieś bliżej nie sprecyzowane
a oparte o tradycję
zespoły form kulturowych. W oparciu o tradycję występuje również i "nurt
lt]dowy" w sztuce polskiej, podkreśla dalej Piwocki. I, nie precyzując bliżej
terminu "nurt", konkluduje: "nurt ludowy w sztuce polskiej ... jest równocześnie nurtem
narodowym"
(s. 2). Z przytoczonej cytaty W)"nika, że Piwocki stawia znak równania między terminami: rodzimy - ludowy - narodowy. Takie stanowisko budzić musi poważne zastrzeżenia. Powyższe bowiem terminy nie są synonimami. Istnieje między nimi różnica znaczeń,
która wymaga dokładnego i jasnego sprecyzowania oraz rozgraniczenia tych
pojęć celem uniknięcia logicznych pogmatwań. Słusznie zwrócił ·już na to
uwagę R. R e i n f u s s w artykule Z zagadnień sztuki ludowej I. Artykuł
ten zawiera wiGle cennych wytycznych mogących służyć do uporządkowania
pojęć i definicji przy tego rodzaju syntetycznej pracy jakiej podjął się nasz
autor, zamierzając przedstawić historyczną genezę sztuki ludowej.
Nie może więc być znaku równania między terminami "sztuka ludowa"
i "sztuka narodowa". Sztuka narodowa jest bowiem bardziej złożoną i historycznie pó~niejszą fo'rmą twórczości artystycznej od sztuki ludowej " pojętej
szerzej, tj. jako sztuki ,.ludu", która w okresie protofeudalnym
jest sztuką
owej masy etnicznej, o której autor· mówi, że zasięg jej obejmuje całą Sło: Polska
Sztuka
Ludowa,
R. VI, 1952, nr 2.
• Zagadnienie
ta poruszyliśmy
obszerniej
w pracy p. t. "Zagadnienie
nurtu
ludowego i narodowego
w sztuce polskiej.
Kilka uwag na mal'ginesie
dyskusji".
(Maszyno_
pis dostarczono
redakcji
Polskiej
Sztuki
Ludowej
\\' lipcu 1953 r. Dotvchczas
prac~'
tej nie wydrukowano
an! też nie zwrócono).

�1077

1076
wJanszczyznę, a którą E. F r a n k o w s k i słusznie nazywa "praźródłem kultury ar:ystycznej" 2,
'
Takiej ""łaśnie sztuki ludowej autor nam w pracy swej nie pokazał.
Definicja natomiast przejęta przez niego od radzieckich uczonych odnosi się
raczej do sztuki społeczeństwa socjalistycznego 3, w którym pojęcie "ludu"
pokrywa się z pojęciem "narodu", a pojęcie sztuki ludowej ze sztuką narodową. Dlatego to, nie rozgraniczając
tych pojęć i usiłując stosować terminologię współczesną do zjawisk sztuki wczesnodziejowej,
wikła się Piwocld
w sprzecznościach przy ustalaniu genezy sztuki ludowej.
Początek rozwoju sztuki ludowej ustala autor, jak wiemy, na koniec
wieku XVI i widzi jej źródło w prowincjonalnej
sztuce cechowej. Powstaje
w związku z tym pytanie czy słusznie uwaźa on sztukę cechową za najbardziej rodzimą i tak charakterystyczną
by ją uznać za wyłączne źródło sztuki
ludowej XIX i XX wieku? I to wbrew stwierdzeniu, że sztuka okresu protofeudalnego i feudalnego jest sztuką ludową, "uprawianą przez szerokie masy
ludu, zawierającą elementy rodzime decydujące o rozwoju przyszłej sztuki".
Jeśli tak jest, a co do tego nie może chyba być wątpliwości, to nieuwzględnienie przez autora sztuki tych okresów oraz przesunięcie początków sztuki
ludowej na koniec XVI wieku jest uproszczeniem
niezgodnym z prawdą
historyczną. Ta niekonsekwencja
metodologiczna, - wynikająca, jak wykazaliśmy, z braku sprecyzowania
i rozgraniczenia
pojęć, - występuje najjaskrawiej w chwili kiedy autor, przyznając, że sztuka okresu protofeudalnego jest sztuką mas ludowych, odrzuca ją z kolei jako "w pewnym sensie
kosmopolityczną"
dlatego, że ma zbyt szeroki zasięg terytorialny,
bo szerszy od późniejszego terytorium
narodowego.
Na określenie sztuki ówczesnej jako "kosmopolitycznej"
żaden historyk
kultury materialnej zgodzić się nie może. Szeroki bowiem zasięg terytorialny
jakiegoś zjawiska kulturowego
dowodzi jego pierwotności i nie może być
identyfikowany
z ko~mopolityzmem
czyli ze zjawiskiem z okresu imperializmu.
Łączenie zaś genezy sztuki ludowej z późniejszą od niej sztuką cechową
1 z okresem tworzenia się w XVI wieku sztuki narodowej, c;:zyli procesem,
który narastał wiekami przez ścieranie się kultur, - jest podstawowym
błędem metodologicznym, który zaważył na całej pracy Piwockiego.
Ponadto, definicja sztuki ludowej Niedosziwina, - mająca szerszy zakres oj tej. k!óra ujmowała ją dotychczas jako sztukę .,chlopską", - stosowana przez Piwockiego, stawia go niejednokrotnie
przed trudnością, gdy
chodzi o przykładowe
zastosowanie
zebranych
materiałów.
Przechodząc
bowiem od teorii do praktyki czyli do uzasadnienia
swoich tez, wraca Pi'wocki często do tradycyjnego podziału sztuki na sztukę ludową czyli ,.chłopską" i sztukę nieludową czyli "elitarną". Podział ten jest w stosunku do
bIAdanej przez niego sztuki społeczeństwa
klasowego podziałem
jedynie
słusznym.
, E. F r a n k o w s k i -

Z metodologii badań nad sztuką ludową. Materiały do
studiów I dyskusji ... , t. V, 1951, s. 372.
, Zob. G. N i e d o s z i w i n - O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej.
Przekład z ros. Polska Sztuka Ludowa, R. V, 1951, nr 3.

Poza tym, w związku z przyjętą definicją sztuki ludowej jako "sztuki,
która wyraża przodujące dążenia ludu ... która daje korzyści ludowi i służy
jego potrzebom ... " wyłania się jeszcze jedna trudność. Przy konsekwentnym
bowiem skonfrontowaniu
tej definicji z wybranymi przez autora przykładami niektórych zabytków, powstać musi wątpliwość czy tego rodzaju dzieła
prowincjona:nej
sztuki cechowej jak nagrobki i portrety szlacheckie, port&lt;'le i wnętrza domów mieszczańskich z XVI, XVII czy XVIII wieku istotnie
.,służyły potrzebom ludu i odbijały historię życia" tej upośledzonej wówczas
klasy społecznej? Wiemy natomiast, że jak niegdyś w podgrodziach wczesnofeudalnych rzemieślnicy pracowali na potrzeby panów grodów i ich drużyn.
tak i praca mistrzów cechowych XVI-XVIII
wieku była przede wszystkim
na usługach szlachty, magnatów, mieszczan i kleru, o czym autor zresztą
wspomina (s. 23) - a następnie dopiero zaspakajała potrzeby ludu, a więc
tylko ubocznie "służyła" ludowi. Inna rzecz, że twórczość ta, z uwagi na
jej wątki tematyczne jak i formalne, słusznie zaliczona być może do "nurtu
ludowego" naszej sztuki narodowej.
Definicja więc Niedosziwina, odnosząca się do sztuki realizmu socja~i~
stycznego, nie jest adekwatnym
narzędziem dla ustalenia
genez! .P?lskleJ
sztuki ludowej i nie może być stosowana do sztuki Dormacji wczesmeJszych.
Tak samo i sztuka ,cechowa jako zjawisko o wiele późniejsze nie reprezentuje
sztuki ludowej całkowicie. Skoro bowiem 'pewne zawarte w niej elementy rodzime (jak p()dcienie, które m. in. autor wymienia) znane są "od prawiekó~',
to n.ie stanowią one wyłącznego kryterium
"rodzimości" czy "ludowoŚCI",
nie są najhardziej charakterystyczne
wyłącznie dla sztuki cechowej. Dlatego
też twórczość mi'strzów cechowych nie może być uważana za źródło sztuki
ludowej XIX i XX wieku, nawet z racji ich wyemigrowania
na prowincję·
Twórczość ich jest raczej pośrednim ogniwem t kontynuacją
sztuki ludowej
wieków poprzednich, mającej "swą historię i swój nieprzerwany
rozwój od
naj dawniejszych czasów", co autor słusznie w zakończeniu swej pracy podkreślił, a czego niestety w niej nie wykazał.
Na sprawę właściwego podejścia do zagadnienia sztuki ludowej zwracali
swego czasu już niejednokrotnie
uwagę etnografowie (Dynowski, Frankowski, Reinfuss, Stelmachowska) 4 podkreślając,
że początków sztuki ludowej
nie można ustalić z pominięciem ważnego dla dziejów sztuki polskiej okresu
wspólnoty pierwotnej i jej kultury materialnej,
w której całokształt twórczości artystycznej,
jest "sztuką ludu" ściśle związaną z pracą, z procesem
produkcji i z potrzebami polskiej masy etnicznej. Dynowski ponadto w swej
polemice przeprowadzonej
właśnie z Piwockim 5 wskazał na metodę, która
pozwoli wykryć kierunkowość
działania "nurtu ludowego" przewijającego
się w sztuce polskiej na przestrzeni wieków, od czasów zamierzchłych
począwszy. Odkrycia bowiem archeologiczne
zabytków wykopaliskowych
są
• W. D y n o w s k l R.

n,

nr 9-12,

1948, R. III,

Historycyzm
1949, nr 1-5

E. F I' a n k o w s k i op. cit.
R. R e i n f u s s - op. cit.
" W. D y n o W s k I. op. cit.

w sztuce
i 7-8,

ludowej.

Polska

Sztuka

Ludowa,

�1078
dowodem, że już w neolicie mielismy na ziemiach naszych sztukę ludowa
dojrzałą stojącą na pewnym poziomie artystycznym. Piwocki uznaje wprawdzie znaczenie tego materiału zabytkowego, nie wyprowadza
jednak z tego
słusznego stwierdzenia
konsekwentnych
wniosków.
Reasumując należy podkreślić, że autor nie uwzględnił w swej pracy
"nieprzerwanego
rozwoju od najdawniejszych
czasów" sztuki ludowej, a co
za tym idzie, nie dał integralnego obrazu genezy i rozwoju tej sztuki w ciągłości jej przemian dziejowych. W konsekwencji i końcowe wnioski jego nie
pokrywają
się z powyższą problematyką.
Praca bowiem Piwockiego ma
zakres węższy od zapowiedzianej
w tytule tematyki, sProwadza się li tylko
do zagadnienia sztuki cechowej i zawartych w niej elementów rodzimych
i narodowych, winna zatem mieć odpowiedni do tego tytuł.
Nawiasowo nasuwa się jeszcze jedna uwaga: skoro badania nad sztuką
ubiegłych wieków nie są nawet jeszcze rozpoczęte, jak zaznacza na samym
początku swej pracy autor, (który był zmuszony na bardzo tylko nielicznych
przekazach drukowanych
oprzeć swą pracę) - to, naszym zdaniem, za wcześnie jest na tego rodzaju syntezę historyczną
zakrojoną na wie:ką skalę,
jaką zamierzał dać autor. Synteza bowiem taka będzie możliwa dopiero
w oparciu o szereg systematycznych
i szczegółowych opracowań monograficznych, uwzględniających
specyfikę sztuki ludowej w obrębie każdej formacji społecznej.
Zasługą Piwockiego jest, że pierwszy postawił zagadnienie genezy sztuki
narodowej i wskazał na przełomowy w dziejach sztuki polskiej moment
kształtowania
się sztuki narodowej z chwilą budzenia się świadomości narodowej w Polsce u schyłku XVI wieku. Jakkolwiek
zbyt sztywną wydaje
się tak wyznaczona sztuce narodowej granica -, zwłaszcza gdy wziąć pod
uwagę, że już w epoce feudalnej mamy zalążki kształtowania
się tej sztuki
na zasadzie współistnienia
i wzajemnej interpenetracji
elementów ludowych
wchodzących w jej skład jako kulturowe dziedzictwo przeszłości oraz elementów nowych wprowadzanych
przez sztukę dworską, szlachecką, mieszczańską czy cechową - to postawione przez autora poraz pierwszy zagadnienie pozwala zorientować się w genezie tego zjawiska i niewątpliwie
stanowić będzie podstawę do dalszych dociekań. Wykazanie bowiem jak współistniały ze sobą w naszej sztuce na przestrzeni dziejów dwa "nurty" ludowy
i narodowy, kiedy i w jaki sposób ścierały się one i krzyżowały zanim nastąpił proces wzajemnego stopienia się ich w nowe zjawisko sztuki ogólnonarodowej w dzisiejszej kulturze socjalistycznej będzie należało do dalszych
zadań w tej dziedzinie badań naukowych. Piwocki zapoczątkowując
te badania ograniczył się jedynie do analizy prowincjonalnej
sztuki cechowej.
a. co za tym idzie, uwzględnił tylko jeden z przejawów nurtu narodowego
: h.:dowego w sztuce społeczeństwa klasowego.
Zagadnienie natomiast genezy sztuki ludowej pozostaje nadal zagadnieniem otwartym, nieopracowanym.
Interesująca
praca Piwockiego toruje niewątpliwie drogę przez tę niezmiernie ciekawą problematykę·
zasługującą
ze wszech miar na obszerniejsze i głębsze potraktowanie.
Helena

P1'2:eslawska

"POLSKA ,SZTUKA LUDOWA", czasopismo, rok I, nr 1~2; rok n,
nr l, 2, 3, 4--5, 6-7-8, 9-10, 11-12; rok III, nr 1-2, 3-4, 5, 6, 7-8, 9-10.
11-12; rok IV, nr 1-6, 7-12; rok V, nr 1-2, 3, 4-5, 6. Warszawa-Kraków
1947-51, wydawnictwo Państwowego Instytutu Badania Sztuki Ludowej Państwowego Instytutu Sztuki.
Wydan'e pięciu roczników "Polskiej
Sztuki
Ludo'we,j"
w 44nr. 'o zawartości 1184 stron druku, iPeriodyku poświęconego wyłącznie sztuce ludowej.
jest faktem niezwykłym, nawet w skali europejs'kiej, walnie przyczyniającym
się do rozwinięcia problematyki
polskiej sztuki ludowej. W czasie od 1947
do 1951roku włącznie na łamach czasopisma wypowiedziało się grono badaczów, teoretyków
i praktyków:
historyków sztuki, etnografów,
artystów
plastyków i jej licznych entuzjastów, z zakresu szeroko pojętej sztuki ludowej i dziedzin
pokrewnych.
ze szczególnym
uwzględnieniem
plastyki
ludowej.
W omawianym pięcioleciu wyodrębniają
się okresy - etapy przeobrażeń czasopisma, związane głównie z jego kierownikami
redakcyjnymi
i wy··
stępującymi warunkami.
Zdolności i możliwości organizacyjne
redaktorów.
zainteresowania,
przygotowanie naukowe i artystyczne, oraz wrażliwość na
przebieg rozwoju poglądów na problematykę
sztuki ludowej itp. wpływały
niewątpliwie
na rozwój "P. Sz. L.". W tym czasie czasopismo przechodziło
trzykrotne zmiany naczelnych redaktorów, którzy reprezentowali
różne stanowiska: od formalnego podejścia do zjawisk prawie wyłącznie zabytkowej
sztuki ludowej, po przez połączenie jej przejawów samoistnych
ze sztuką
ogólną, do najszerszego ujęcia tradycji i nurtu współczesnego w oświetleniu
marksistowskim.
W okresie pierwszym czasopisma, (1947-48), twórcą i redaktorem
naczelnym
był Józef G l' a b o w s k i, organizator
państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki Ludowej,
historyk
sztuki,
znany jako twórca
jednej
z pierwszych wystaw retrospektywnych
polskiej sztuki ludowej w IPS-ie.
w 1938 r. Publikowany
materiał w "P. Sz. L." redaktor podzielił na trzy
zasadnicze działy z przeznaczeniem
na: 1) rozprawy teoretyczne, 2) opracowania i materiały 3) informacyjny
z różnorodną treśc:ą. Materiału ilustracyjnego nie traktował
samodzielnie, lecz zawsze wiązał ściśle z tekstem.
Wyodrębnieniem
działu teoretycznego
Grabowski
zaakcentował
zainteresowania teorią sztuki ludowej i organizacją
jej problematyki
formalnej,
drukując w pierwszych numerach zasadnicze rozprawy: Piwockiego, Grabowskiego, Dynowskiego, Krzyżanowskiego
i Chybińskiego. Poza numerami
tematycznie o różnorodnej treści, redaktor opracował dwa numery monograficzne: jeden podwójny (nr 4-5, rok Ill, poświęcony wystawie sztuki
ludowej Mazur i Warmii, zorganizowanej
w Olsztynie w 1948 i jeden potrójny poświęcony Wystawie Sztuki Ludowej w Krakowie.

�1081

1080
Grabowski redagował "P. Sz. L." prawie przez dwa lata, tj. włącznie
do lO-go numeru rocznika drugiego. Rezultatem jego pracy było zmontowanie czasopisma i nadanie mu określonego kierunku
w formie, treści
i obliczu zewnętrznym. Zmobilizował właściwych współpracowników
i autorów, pobudził ich zainteresowania,
odnalazł
indywidualną
fizjognomię
"P. Sz. L.", która od razu stanęła dobrze orgnizacyjnie, stając się oficjalnym
organem nowo powstałego Instytutu. Pracę miał niewątpliwie trudną, pionierską, bez żadnych wzorów, opartą na własnym wyczuciu.
Józef Grabowski pod koniec drugiego rocznika ustąpił, a numer 11-12
po:ip:sał Roman R e i n f u s s dotychczasowy kierownik Sekcji Zdobnictwa
Ludowego. W układzie czasopisma zaniechano osobnego działu publikacji
materiałów, który włączono do działu informacyjnego.
Z początkiem trzeciego rocznika występuje nowy redaktor naczelny.
Tadeusz Z y g l e 1', dotychczasowy kierownik Sekcji Tańca Ludowego. Układ
czasopisma pozostał ten sam, lecz linia nieznacznie się zmieniła, gdyż zaczęto publikować artykuły z akcentami ideologicznymi. Za podstawę kierunkową posłużyła wypowiedź wiceministra Sokorskiego, z okazji Festiwalu
Muzyki Ludowej w Warszawie w 1949 r. Na niej oparto kilka prac, m. in.
Wojciechowskiego, Seweryna i Zywirskiej. Po za tym, obok inowacji tematycznych i na okładkach wprowadzono
żywsze akcenty dekoracyjne
motywy ze zdobnictwa ludowego.
W obliczu czasopisma z tego okresu występują nierównomierności,
tak
że np. dział prac poświęconych teorii sztuki ludowej uległ poważnemu
zdeprecjonowaniu.
Jest to wynikiem m. in. wstrząsów, jakim ulega Instytut
P. Sz. L., gdyż ta dotychczas samodzielna jednostka została włączona jako
sekcja do Państwowego
Instytutu
Sztuki.
Przemiany organizacyjne zaważyły na "P. Sz. L." i to uwidoczniło się
w daleko idącym kryzysie
wydawniczym.
Rocznik czwarty czasopisma
zamyka się wydaniem zaledwie dwu numerów (nr 1-6 i nr 7-12, IV),
o 158 stronach, co stanowi tylko 42"/0 druku w stosunku do rocznika z ubiegłego roku. Redakcja ulega dalszym zmianom formalnym. W numerze 1-6
brak nazwiska naczelnego redaktora, figuruje tylko zespół.
Od numeru 7-12 jako redaktor naczelny p::&gt;dpisu;e czaiopismo Roman
R e i on f u s s, dotychczas faktyczny jego kierownik, Od tego czasu nastąpiła
stabilizacja. Reinfuss jest wysLkolonym etnografem. znanym z badań terenowych nad zdobnictwem
ludowym. Nowy redaktor
wprowadził
pewne
zmiany w układzie czasopisma. Zlikwidował dział opracowań i połączył go
z działem teoretycznym. Jego praca redaktorska charakteryzuje
się tendencjami do zobrazowania
stanu polskiej sztuki ludowej w ujęciu topograficznym. Celom tym służą rozprawy: Reinfussa, Krzyżanowskiego,
Sobieskich i innych autorów. Prace te uzyskały podbudowę dokumentacyjną
pod
postacią po raz pierwszy wydanej bibliografii plastyki ludowej.
W sprawozdawczym
artykule "U progu piątego roku", (nr 1-2, V).
redaktor
Reinfuss
scharakteryzował
dotychczasowy
czteroletni
dorobek
"P. Sz. L.", podał osiągnięcia i braki oraz nakreślił plan pracy na najbliższą
przyszłość, zgodnie z postępującymi nowymi potrzebami. Stwierdził konieczność przejścia
na całej linii do powtórnego
ujęcia
metodologicznego
r:agadnień ze stanowiska materializmu historycznego. Redaktor w planach

swoich w czasopiśmie przewidywai: poszerzenie tematyki, w dążeniu do
bardziej
równomiernego
uwzględnienia
ludowego
dorobku
twórczego
z terenu całej Polski, w odniesieniu do przeszłości i do teraźniejszości.
Wysunął potrzebę publikowania
prac syntetycznych
poświęconych
sztuce
ludowej historycznej, jej periodyzacji itp. W sugestiach i wypowiedziach
redaktorskich przewinęła się troska o zmianę charakteru czasopisma w kierunku zaktualizowania
zagadnień sztuki i twórczości ludowej.
W wyniku tych tendencji rocznik piąty wykazuje pewne zmiany. Wydawnictwo przedstawia się nieco obszerniej od poprzedniego, gdyż składa
się z podwójnej ilości zeszytów, przy nieznacznym zwiększeniu ilości wydrukowanych stron. W układzie wprowadzono stały dział tłumaczeń z języków
Obcy~h, a dział informacyjny sprecyzowano do tytułów: recenzje, sprawozdama i drobne wiadomości. W tematyce zagadnień redaktor podał przykłady osiągnięć radzieckich, liczne sprawozdania
z wystaw i konkursów
krajowych,
zjazdów dyskusyjnych
oraz artykuły
z pogranicza
sztuki
l~d~wej.
tym roczniku redaktor postarał się o opublikowanie
drugiej
blbhografn, dotyczącej rzemiosła artystycznego.
•
Redaktorską
pracę
Romana
Reinfussa
charakteryzują
usiłowania
w kierunku
upraktycznienia
i związania
problematyki
sztuki ludowej
i twór~zości. wsi i miasta
ze sztuką ogólną, na bazie marksistowskiej,
w powlązamu z realizmem socjalistycznym. Organizacyjnym
tego wyrazem
było powołanie odpowiedniego
kolegium redakcyjnego,
w którego skład
weszły: Sekcja Teorii i Historii Sztuk Plastycznych oraz Zakład Badania
Plastyki
i Zdobnictwa
Ludowego.
Zapoczątkowano
nowe naświetlenie
pl'?ble~atYki
l.udowej, publikując
przede wszystkim wypowiedzi dyskusYJne l postawlOne tezy z konferencji jadwisińskiej.
Nadto redaktor drukował sporo prac wyszłych z jego warsztatu
badawczego,
z ogromną
przewagą materiałów ze zdobnictwa ludowego.
Ga~unkowo, jaki jest dorobek "P. Sz. L."? Rozpatrzmy jej publikacje
w podZIale wg. grup zagadnień, rozpoczynając od ogólnych i podstawowych.
Na początku pierwszego rocznika minister kultury i sztuki określił cele
i zadania nowoutworzonego
przez Grabowskiego
Państwowego
Instytutu
Badania Sztuki Ludowej oraz roli "P. Sz. L.", jako jego organu. Minister
D.ybowski m .. in. powiedział: "Dorobek sztuki ludowej jest jednak dotąd
?Iedostateczme
zbadany. Poznanie go, zbadanie i ustalenie jego walorów
l własności, a specjalnie tych, które pozwoliły sztuce ludowej być naprawdę
sztuką mas - oto główne zadanie, które postawiłem Państw. Instytutowi
Bada~ia Sztuki Ludowej. Organ Instytutu,
"P. Sz. L." ma być nie tylko
techmcznym narzędziem jego pracy, lecz również łącznikiem między Instyt~tem a społeczeństwem". Uzupełnienia programowe opublikowano Wf drugIm roczniku czasopisma, w artykule pt. ,,0 właściwy stosunek do sztuki
ludowej", (nr 5, II), w którym wiceminister
Sokorski, z okazji Festiwalu
MU~Yki Ludowej, wysunął szereg podstawowych
założeń ideologicznych.
StwIe.rdził: że dojrzał postawiony problem wchłonięcia sztuki ludowej do
sztukI ogolnonarodowej
i wykazał jej możliwości i perspektywy
- jako
przyszlej nowej sztuki ludowej. Wiceminister
nakreślił
szereg nowych
zadań, a jedno z nich brzmi: .,to dalsza praca badawcza nad polską sztuką
ludową. jej dokumentacją
i utrwaleniem
- pod kątem wydobycia nurtu

'!!

�1082
historycznegu
- jej rozwoju".
Z tym łączą się zadania zmierzające
do
wykształcenia
nowych form organizacyjnych,
które zapewnią
planowy.
świadomy rozwój sztuce ludowej. Poza tym, z tych wypowiedzi postawionych przez czynnik oficjalny,
utworzyły
się podstawowe
wytyczne
dla
czasopisma.
Z zakresu stanu i potrzeb naukowych badań wyróżnia się syntetyczna
rozprawa R e i n f u s s a, omawiająca badania nad polską plastyką ludową.
(nr 1-6. IV). W pracy tej dotychczasowy
materiał
rzeczywisty
przedstawiono w ujęciu historycznego
rozwoju sporadycznych
zainteresowań
oraz
badań systematycznych.
Badania polskiej sztuki ludowej trwają zaledwi~
około pięćdziesiąt lat i w dorobku swo:m mają kilkanaście publikowanych
pozycji o różnej wartości tematycznej
i zasięgu terenowym.
Nową drogą
w tym zakresie są prace zespołowe Państw. Instytutu
Sztuki. Placówka
ta wysuwa szereg zagadnień
odpowiadających
potrzebom
nowej rzeczywistości. Informuje
o tym drugi artykuł tegoż autora pt. "Po I-ej ogólnej
konferencji
naukowej. badań nad sztuką, (nr 7-12, IV), zorganizowanej
• w Krakowie jako jedna z form przygotowania
do Kongresu Nauki. Na tej
konferencji
Sekcja
sztuki
ludowej
wystąpiła
z własnymi
postulatami
sprecyzowanymi
w referatach:
Eug. Frankowskiego,
w sprawie zagadnień
metodologii badań nad sztuką ludową i R. Reinfussa, dotyczące organizacji
badań nad polską sztuką ludową, (oba drukowane
w "Materiałach
do
Studiów i Dyskusji ... ", nr 5). Rezultatem
konferencji
było stwierdzenie
konieczności ustawienia
zagadnień sztuki ludowej na bazie materializmu
dialektycznego
i historycznego.
Konferencja
wytyczyła
drogę do dalszych
działań w tym kierunku.
Wyłoniła się konieczność zwołania nowej konferencji z zaproszeniem różnych specjalistów z dziedzin pokrewnych
i stycznych dla przeanalizowania
podstawowych
zagadnień sztuki ludowej. Konferencja odbyła się w Jadwisinie pod Warszawą, o czym informują artykuły
sprawozdawcze
drukowane w "P. Sz. L.", (nr 3, 4-5, V). Na tej konferencji
\II referatach
zasadniczych
sformułowano
tezy, później przedyskutowane
i uchwalone. Dotyczą m. in. konieczności planowego organizowania
badań
naukowych w ścisłej współpracy pokrewnych
dyscyplin: historii społecznej
I gospodarczej,
etnografii, historii kultury materialnej,
prehistorii,
archeologii i historii sztuki. Stwierdzono
konieczność
zaplanowania
szerokich
badań terenowych
całej Polski etnograficznych
i archeologicznych
z uwzględnieniem
również
i metody wykopaliskowej,
badań zabytków
sztuki polskiej pod kątem zawartej w nich tradycji sztuki ludowej, gromadzenie ikonografii
ludowej,
poszukiwania
pisanych
źródeł do niej itp.
Postulowano
mocne związanie
prac naukowo-badawczych
z twórczością
ludową współczesną
i procesem rozwoju sztuki polskiej zmierzającej
do
realizmu socjalistycznego
oraz z działalnością produkcyjną
rzemiosła i przemysłu artystycznego.
Zaplanowane
prace winny oprzeć się na ścisłej
współpracy
zainteresowanych
instytucji,
głównie: Państwowego
Instytutu
Sztuki, Ins·tytutu Historycznego i Instytutu Historii Kultury Materialnej.
W pierwszych rocznikach "P. Sz. L." sporo miejsca poświęcono zagadnieniom
teoretycznym.
Opublikowano
rozprawę
Ksawerego
P i w o ck i El g o - Pojęcie sztuki ludowej,
(m 1-2, I). w której autor rozpatruje
wartości sztuki ludowej. poszerza zakres poza sztukę chłopską i VI określa-

1083
niu jej wychodzi od dzieła artysty.
Sztukę
ludową definiuje:
"ludową
n&lt;lzywamy taką sztukę, której dzieła posiadają cechy stylowe uznane przez
naukę za specyficznie ludowe". Druga jego rozprawa, drukowana
znacznie
później, na temat sztuki ludowej w zestawieniu
ze sztuką tzw. narodową.
(nr 3, V), stanowi wstęp do wygłoszonego referatu na konferencji w Jadwi·sinie, pl. Nurt ludowo-narodowy
w sztuce polskiej.
Wywody Piwockiego
dążyły do historycznego
ujęcia dziejów polS'kiej sztuki ludowej w oparciu
o dokumentację
historyczną.
Jego zasadnicze
uogólniające
sformułowania
doprowadzają
do konkluzji: "głównym celem była próba udowodnienia,
że
współczesna sztuka ludowa ma swoją historię, swój nieprzerwany
rozwój
0d naj dawniejszych
czasów i że bezpośrednimi
poprzednikami
ludowych
twórców była "prowincjonalna
sztuka" i że "sztuka prowincjonalna"
w swej
istocie była równocześnie
głównym nurtem sztuki narodowej
w formie".
Historyczne
śledzenie procesu rozwojowego
sztuki ludowej jest tematem
rOl'lprawy W. D y n o w s k ie g o - Historycyzm
w sztuce ludowej,
(nr 10,
11, 12, II; nr 1, 2, 3, 4, 5, 7-8, HI), 1'ozprawy dającej asumpt do poszukiwań
początków
sztuki ludowej,
powiązania
jej z rzemiosłem
historycznym
i związkami
stylowymi.
Dowodzenia
i wnioski W. Dynowski
opiera na
licznym materiale
dokumentacyjnym.
J. G l' a b o w s k i opublikował
rozprawę Zagadnienia
stylu ludowego, (nr l, IiI), w której wyłożył poglądy ze
strony artystów, literatów,
etnografów
i historyków
sztuki. Opierając
się
głównie na spostrzeżeniach
Piwockiego, wylicza kryteria formalne i pozaformalne
do oceny stylu ludowego,' dodając
swoje bliżej nieokreślone
"odczuwanie
istoty stylu ludowego"
przez ludzi wrażliwych
na sztukę
ludową,
a szczególnie
artystów.
Uzupełnieniem
niektórych
poglądów
J. Grabowskiego
jest jego artykuł
na temat: "Sztuka ludowa - sztuką
ludów", (nr 6, 7, 8, II), w którym dowodzi, że sztuka ludowa ma dwa
aspekty: narodowy i międzynarodowy,
a dokładniej
ogólnoludzkI. Porównawczo ujmuje elementy rzeżby ludowej: polskiej i murzyńskiej,
w których
widzi pewne i wspólne cechy stylowe podobieństwa
i różnice. Z nauki
radzieckiej dotyczącej sztuki i etnografii ogłoszono w przekładzie
obszerną
pracę G. N i e d o s z i w i n a - O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej,
(nr 3, V), jako przykład marksistowskiego
i. dialektycznego
ujęcia problematyki ludowej. '
Zagadnienia teoretycznych badań i dokumentacji
sztuki ludowej znalazły
nieco miejsca w czasopiśmie. Brak osobnych prac metodologicznych
ujmu.iących podstawowo ten problem. Zagadnienia
o podobnym zakresie występują fragmentarycznie
i okolicznościowo
przy różnych
tematach,
np
J. K l' Z Yż a n o w s k i e g o - O poznaniu literatury
ludowej,
(nr 1-2, I)
i - Folklorystyka
w zasięgu badań naukowo-literackich,
(nr 1-6, IV),
A. C h y b i ń s ,k i e g o O potrzebach
polskiej
etnografii
muzycznej
(nr 1-2, I), T. Z y g l e l' a - Polskie tańce ludowe i ich badanie, (nr I, II)
i innych.
Z zakresu samej techniki badawczej w "P. Sz. L." jest kilka artykułów.
np. S t a r o n k o w e j - Wskazówki do badania tkanin ludowych,
(nr 1-6,
IV), jedna z pierwszych tego rodzaju prac w języku 'Polskm, która podaje
ubok ogólnych wiadomości technologicznych
i formy systematyki
badania
~plotów różnorodnych typów tkanin w tkactwie ludowym. Podobnie. zagad-

�1085
1084
"
techniki badawczej łużą prace T, Z y g l e l' a, (cytowane wyżej) oraz
me~~m
_ Z doświadczeń nad notowaniem
tańców ludowych,
(nr 3, II)
Z ~~lwiadczeń
nad fotografowaniem
tańców ludowych, (9, 10,II), prace

t:.-

o charakterze
sprawozdawczym.
.
'
.
w zastosoM e t od a badań terenowych przy pomocy kwestlOnanuszow
dd . . k
.śmie
waniu do zagadnień
sztuki ludowej znalaz~a o ZWlę w ~zasopl
.
Wydrukowano
ogólne instrukcje i kwestionarlUsze
odnos,zące SI? d? zdo~nictwa ludowego w budownictwie
i wnęt.rz~, opraco~ama
tkamn 1 stroJu.
wycinanek. pająków i wszelkich przedmlOtow zdobmczych, (nr 1-6, ~V).
Również opubl:kowano przekład !pracy K o l' b e g o .- Program etnograf.tcznych badań kazachskiej
kołchozowej
wsi w ZSRR, Jako przykład szerokIego
ujęcia zagadnienia.
.
, Na osobne ujęcie i omówienie zasługują różne opracowama z po~zczególnych działów sztuki ludowej. Należą tu opisowe prace monOgraflc~n~,
lub krytyczne większych całości tematowych,
albo w~br~nych zagadme~
fragmentów
przyczynkowych
itp., obejmujących
zasięgiem
terencałe.1
Polski, jej większych lub mniejszych obszarów.
.
"
Przy rozpatrzeniu całego publikowanego matenału z teg~ zakresu rzu~_,
się w oczy olbrzymia przewaga tematyki z plastyki lU~O:"~J. Ma to ~w~J~
uzasadnienie
w dzisiejszej
powszechności,
popularnoscl
1 at~akcYJnosc.1
badawczej samej plastyki ludowej. Dział ten mo~na rozpatrzec ~rup~ml.
W "P. Sz. L." naj liczniej występuje tematyka zdobmcza? malars.tv:ra 1 r.zez~y:
budownictwa,
strojów, nieco mniej z ceramiki, tkamn, grafiki, najmniej
z przedmiotów obrzędowych i różnych.
.
Architekturę
ludową reprezentuje
w czasopiśmie budowmctwo
użytkowe, Z monograficznych
opracowań wyróżnia się G. C i o łka
Dach
w polskim budownictwie
wiejskim,
(nr 1-2, I; nr 1, II), w którym au~or
omawia konstrukcję
dachu, jego kształty i odmiany oraz ozdoby, o~eruJąc
szerokim materiałem
porównawczym
z całej Polski i kartograficznym
ujęciem ważniejszych odmian.
.'
.
'. '.
Drukowane
prace ze zdobnictwa odnoszą Się do ~oznych ~agadn~en.
do budownictwa, sprzętów, ubiorów, haftów, szopek, wycmanek,. pisanek Itp.:
łącznie 25 prac na ogólną liczbę 52 publikacji z całe~o matenału
plastyki
ludowej. Z ciekawszych !prac można wymienić: R. Rei n.f u s s a -:
malowanych zrębach chałup wiejskich, (7-8, III) z t~renu srodko:,eJ 1 południowej .Polski, uZUlpełniony opracowaniem K o t U 11 z Rzeszo:,sklego (nr 1-2,
V). Ze zdobnictwa sprzętarskiego wyróżniają się oprac~wama ':'VI. K o l a g o
_ Łyźniki
podhalańskie,
(nr 9-10, II), niezwykle .. 1nt.eresuJ,ące sprzę
o bogatych typach i formach dekoracyjnych .. Niemmej .cl~kawle wystęP';lJą
monografie
nowo odkrytych
typów skrzyn:
morawlckl~h,
kasz~wsklCh
i innych z okolic Krakowa w wyczerpującym
opracowamu
~. ~emfussa,
(nr 1, 9-10, II; 1-2, III). Z wycinanek papierowych mamy krotkl~ opracowanie biograficzne trzech pokoleń artystek ludowych, S!rycharsklch
z Łowickiego. Z ceramiki sporo uwagi poświęcono
zdobm.ctw~ kafl?wen:u.
głównie z Mazurów i Śląska Dolnego. Nowością w zdobn.lctwl~ hafclarskJm
jest artykuł Z. S z e w c z y k a - Wyszywane pantofle gOra~skle, (n: 11-12,
II). Zdobnictwo szopki krakowskiej to całe bogactwo form; mf.ormuJe o t~~
obszerne opracowanie R. R e i n f u s sa pt. Architektura
szopki krakowskie).

?

.:r'

(nr 11-12, U) oraz kilka opracowań
sprawozdawczych
Z. K u l' k o w e j.
O żywych tradycjach dzisiaj kwitnącego zdobnictwa mówi artykuł CieśliR e i n f u ss o w e j - O okuciach wozów z okolic Makowa, '(nr 11-12, II;
1-2, III). Kończy ten dział teoretyczna
rozprawa K. H o m o l a c s a O wartości zdobni~twa ludowego, (nr 9-10, 11-12, III). W ogóle zdobniczą
tematyką wyróżniają się zeszyty: 2, 9-10, rocznika II-go. prawie cały rocznik III-ci oraz z roczn:ka V-go nr 4-5, 6.
Zagadnieniom
rzeżby, malarstwa
i grafiki ludowej poświęcono sporo
uwagi i miejsca w "P. Sz. L.", zwłaszcza w początkowych jej rocznikach.
Podstawowe znaczenie mają opracowania syntetyczne J. G l' a b o w s k i e g o,
głównie z wystaw sztuki ludowej w Krakowie oraz na Mazurach i Warmii.
Opierając
się na eksponatach
z wystawy krakowskiej,
autor rozprawy
przeprowadził
szczegółową klasyfikację
rzeżb, malowideł,
zwłaszcza na
szkle i w końcu drzeworytów, przy tym biorąc za podstawę
regionalne
i techniczne kryteria, zwłaszcza kryteria formalne. Grabowski przeprowadził
szczegółową analizę głównego materiału rzeźbiarskiego i zastosował podział
na grupy o tytułach: 1) bryła symetryczna gładka, 2) asymetryczna miękka,
3) o miękkich liniach falistych, 4) o panującym
układzie ornamentalnym,
5) o dominującym wyrazie uczuciowym i 6) grupa chwiejna bez specjalnej
dominanty. Klasyfikacja ta jest charakterystyczna
dla osobowości badawczej
autora. W analizie malarstwa Grabowski widzi daleko występujące różnice
między obrazami na szkle a malarstwem
na płótnie i papierze,
które
tłumaczy odrębnościami warsztatowego
charakteru
i stosowanymi umiejętnościami u twórców ludowych.
W malarstwie
na szkle przeprowadza
różnice stylowe i wyodrębnia
typy w ujęciu terytorialnym.
Drzeworyty
ludowe potraktował
fragmentarycznie
z uwagi na słabą ekspozycję tego
działu na wystawie krakowskiej.
Poza ujęciem Grabowskiego, w związku
z tą wystawą, warto wspomnieć o opublikowanych
interesujących
wypowiedziach z doznań krakowskich
artystów plastyków na temat wartości
czysto plastycznych
dzieł twórców ludowych. W rocznikach późniejszych
jest także sporo artykułów
z wyodrębnionych
zagadnień, poświęconych
zespołom malarstwa
na szkle, ikonografii obrazów, szkołom rzeźbiarskim,
np. "krośnieńskiej",
(nr 3, II). Poza tym, po raz pierwszy w czasopiśmie
występuje nowa tematyka ze sztuki ludowej miejskiej: M. Ż y w i l' S k i e j
Zagadnienie
prymitywnej
sztuki robotniczej,
(nr 1-2, II) oraz "Twórczość
plastyczna górników,
(nr 1-2, 3, 4-5, V) a także: Z y c k i e g o - Na marginesie pierwszej ogólnopolskiej wystawy amatorów plastyków, (nr 6, III).
Wartości ceramiki ludowej były reprezentowane
prawie we wszystkich rocznikach "P. Sz. L.". Jest kilka prac ogólnych i wybranych zagadnień z ceramiki dawnej i współczesnej, w zasięgu terenowym
większym
i mniejszym.
Było sporo recenzji z regionalnych
wystaw sztuki ludowej
z głównym nasileniem
tematyki
garncarstwa
ludowego. Jeden artykuł
przeznaczono na biografię ciekawego twórcy ludowego, garncarza iłżeckiego,
Stanisława
Kosiarskiego
z omówieniem jego twórczości oraz środowiska.
(nr 1-2, I). Współczesną kaszubską ceramikę ludową omówiła B. S t e l m ac h o w s k a, charakteryzując
dwa warsztaty: Leona Necla w Chmielnie pod
Garczem i Meissnera w Kartuzach,
(nr 7-12, IV). Z Polski południowej,
1. B o jar s k a opracowała krakowską
ceramikę ze zbiorów Muzeum Prze-

�1086
1087
mysłu Artystycznego
w Krakowie, (nr 5, Ill). Krakowsk~e garncar~two dy~ponuje dużymi tradycjami
rzemieślniczymi
i cechowymI, o czym ulformuJe
źródłowy artykuł J. K o s t y s z a, zdun~ k:akows~,iego,
dotyczący dziejów
rzemiosła ceramicznego, (nr 1-2, V). Duzą clekawosc budzą kafle zabytkowe
z pogranicza rzemiosła i twórczości ludowej: a także opublik~wane ilustracj:
o bogatej skali tematycznej,
w opracowamu
G r a b o w s k l e g o, K o t U 11,
R e in f u s s a i S kur P s k i e g o.
Tkaninom, ubiorom i haftom ludowym poświęcono dość uwagi i miejsca
w czasopiśmie. Cieszą się uZ!1aniem ozdobne tkaniny, "płachty" mazurskie,
które opracował
Grabowski
w oparciu o liczne eksponaty,
(nr 3-4, III),
a zasłużoną sławę u znawców mają ludowe dwuosnowowe
dywany białostockie, (nr 7-12, IV), opracowane przez Woj c i e c h o w s k i e g o. Pisano
także o "szmaciakach"
mazurskich,
'spiskich "kanafasach"
góralskich i pasiastych wełniakach
opoczyńskich. Białe płótna ludowe dawniej były zdobione drukiem odciskanym ręcznie przez wędrownych lub osiadłych farbiarzy
na Sląs~u i w Lubelsk.em - na południu. Info'rmacje o tym m. in. artykuł
G l' e n i u k a, uzupełniony
licznymi
przykładami-lPróbkami
ornamentyki
z tego zakresu, (nr 9, HI). O torbach góralskich z IProstej tkaniny wełnianej
ozdobionych ornamentem
naszywanym
i frendzlami z osnowy tkackiej, jako
ciekawymi formami powiązania genetycznego z odległymi krainami i kulturami, zaznajamia
czytelnika praca R. Reinfussa, (nr 4-5, III). Z ubiorów
omówiono nowopoznane:
mazowiecki z Kołbieli i z powiatu będzińskiego,
nowopoznane a poprzednio nie znane. Mały dorobek z tego zakresu tłumaczy
się wzmożonym zainteresowa:niem
badawczym w kierunku potrzeb "Atlasu
Polskich
Strojów
Ludowych"
wydawanym
przez Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze.
Większym powodzeniem u badaczy cieszyły się różne części
strojów, jak czepce, zapaski, gorsety krakowskie.
Odnaleziono
i opisano
wytwórców ludowych ubiorów w Karpatach
Polskich; (nr 1-2, V). W zakresie haftów najwięcej
uwagi poświęcono
opisom
tiulowych
czepców
kurpiowskich
i wielkopolskich.
Pozo.stałą grupę artykułów,
recenzji z wystaw i. różnych opisów przeznaczono na tematykę powiązania zakresu plastyki ludowej z tzw. przedmiotami obrzędowymi
z tradycyjnej
kultury
ludowej.
Mamy tu ogólne
opracowanie
A. C h ę t n i k a Sztuka kurpiowska
w okresie wielkanocnym,
(nr 2, II), kilka artykułów
dotyczących szopki, głównie krakowskiej
oraz
pisanek.
Inne działy polskiej sztuki ludowej, jak: literatura
ludowa, muzyka
i taniec ludowy stoją daleko w tyle pod względem ilości publikowanych
prac. Z literatury
ludowej
do zanotowania
jest zaledwie
kilka prac.
Poruszane
zagadnienia
w głównym
swym trzonie nie wykraczają
poza
orbitę organizacyjno-metodologiczną
poznawania
i badania polskiej literatury ludowej. Z zagadnień
ogólnych ogłoszono dwa artykuły
kierownik-'
Sekcji Literatury
Ludowej P. Instytutu
Sztuki, J. K l' ZYż a n o w sk i e g o,
omawiające zagadnienie poznania literatury
ludowej, (nr 12, I) i - Folklorystyka w zasięgu badań naukowo-literackich,
(nr 1-6, IV). Są także dwie
prace dotyczące związków między literaturą
oficjalną a literaturą
ludową:
K l' z Y ż a n o w s k i e g o 'J. - Sprawa. ludowości w poezji A. Mickiewicza.
(Ul' 11-12. III) i P i o t l' o W s k i e g o Elementy ludowe H' "Tańcu zbó.inic-

kim" Kasprowicza,
(nr J, II). Nadto wydrukowano
jeden żródłowy artykuł
K a m y Ieo w s k i e g o omawiający
tematykę kolęd. Z zestawienia wynika
że są to dopiero w tym kierunku początki możliwości i postawionych
zadań~
Z zakresu muzyki i tańca czasopismo rozporządza
nieco większymi
osiąg&lt;1ięciami. A. C h y b i ń s k i omówił zagadnienie po:rzeb polskiej etnografii muzycznej;
w pracy tej mówi o nowych wymaganiach,
potrzebach i celach oraz zakresie nowoczesnej
nauki o folklorze muzycznym.
Punktem
wyjścia do tych rozważań
jest ocena krytyczna
dzisiejszych
wartości dzieła K o l b e l' g a. Stw:erdza potrzebę wydani.a tek rękopiśmiennych Kolberga oraz reedycji jego, Ludu" bez żadnych przeróbek i uzupełnień. S o b i e s c y omawiają ohłonność muzycZlIlą ludu,cp:sują
pieśni i mUzykę ~u~ową wielkOlPolSiką i ziem.i lubuskiej. W:ększe zainteresowania
budzą
rzadk~e lI~st:um:nty muzyczne, które udało się odszukać w północnej części
Polsk1: (sIesIenkI-dudy, maryna, kozioł zbąsko-lubuski,
gęśle). W mniejszym
stopniu były omówione tańce ludowe. Jest kilka artykułów
sprawozdawczych z tematyki i techniki badania tańca ludowego, o sposobach notowania
i fotografowania
oraz jeden artykuł opisujący tańce wielkopolskie.
Cały opublik~wany
materiał w "P. Sz. L." można ugrupować
według
sche~atu
tery tonalnego.
Pozwoli to na pokazanie
nasycenia
badawczego
w w1ększym lub mniejszym stopniu jednych terenów, obok zaniedbanych
terenów innych. ~a ogólną liczbę około 110 pozycji, dotyczących większych
r~zp:aw, arty~uło,:"
sprawozdań
z badań, przyczynków
itp., bez uwzględmema recenzJI ogolnych, na tematykę związaną z zasięgiem obszaru całej
Polski, lub jej części, liczy się około 30 pozycji, co stanowi większość tema~
ty&lt;;zr:ą w porównaniu
z innymi. Z. poszczególnych
krain, regionów Polski,
naJWIększym nasyceniem
dysponuje
polskie Pogórze Karpackie,
posiada
około 16 pozycji. Na tych terenach badano budownictwo, zdobnictwo ludowe.
~Uży~ zainteresowaniem
cieszyło się obraźnictwo
na szkle, zabytkowe
t wsp.ołczesne,
(m. in. odbyły się trzy kursy malowania
obrazów w pow.
nowotarskim).
Tematyka zbójnicka budziła w plastyce i literaturze
zaciekawienie i doprowadziła
do wykrycia wielu wspólnych motywów z kulturą
zakarpac~ą:
Sło,waków, nawet i Węgrów. Z Mazowsza północnego
było
14 POZYCJI,z głownym nasileniem
na obszar kurpiowski.
Na tym terenie
poświęcono
się badaniom
zdobnictwa
blldowlanego,
haftom
i strojom
Pusz~zy B~a~ej i Zielo~ej. Również odbył się konkurs na wnętrze chaty
kurplOwskleJ. Kultura l sztuka Mazurów północnych została , odkryta" od
czasu zorganizowania
wystawy
przez S k u l' P s k i e g o or~z opublikowanych wyników w "P. Sz. L." i w osobnym katalogu. Mało uwagi zwrócono
na. pó~nocne Podlasie, skąd, poza tkaninami,
brak materiałów
z innych
dz:edz~n. Z Małopols~~ południowo-wschodniej
jest w czasopiśmie 9 pozycji.
~lowme z Rzes~owsK1ego. Tematyka
dotyczy różnych zagadnień wyszłych
z dwu pracowm: Muzeum w Rzeszowie i obozu naukowego w Weryni oraz
z wystawy sztuki ludowej w Łańcucie. Z kolei następne miejsce zajmuie
Małopolska południowo-zachodnia
o 8 pozycjach. Badania na tym teren'ie
prowadz~ne
bYł~ w bliższych
i dalszych
okolicach
Krakowa,
głównie
w zakr~sIe zdobmctwa. Odnaleziono nowe typy skrzyń malowanych z okolic
r,,'Ioravllcy, Kaszowa i z innych punktów. W jednym tylko wypadku opublikowano zbadane zdobnictwo metalowe z okuć wozów z okolic Makowa.

69

�1089

1088
' dąbl'o"'skie
urzadzono konkurs na nie
,
b 'ały ma lowan k l
",.
.
k
k'
Rozgłosu duzego .na l .
owodzeniem cieszyły się SZOpkl kra ows leo
i wystawę· Takze duzym P
s nt etyczną oraz trzy recenzje z konkurz których ogłoszon~ j:dną ~ra~ę w~kie zbior~ ceramiki ludowej, wystawę
sów. Również. omowlOno
rz~roanizowaną przez T. S e w e l' y n a i. ~sztuki ludowe] w 1948 r. zd~bnictwa ludowego. Na następnym ml':]Sc.U
stawę krak.owską. z ~akresu k' l kie z 7-ma pozycjami, odnosząCyml. s;ę
znajduje Slę wo]ewod~two d Ie ~c Prace badawcze
miały tu przewazm:
wyłącznie do plastykl
lu ~we]. , k'emu poświęcono nieco więcej uwag!.
charakter dorywczy. !y:ko
poczyns. l b ła wcale badana. Główny nacisk
Część sandomiersko-swlętokrzyska
me t Yl' ludowe]' w Kielcach, Radomiu
.
nie wystaw sz u u
.
d b . t o w Opocznie ceramikę kIelecką·
Położono na zorgamzowa
.
g' onalne z o mc w
,
.
oraz konkursow na re l
..'
da i Wielkopolska. Badama na
Taką sam~ ilość ~rukowa.nY~h ~~~c:i ~~~~wej, zresztą doskonale zorga~itym tereme ogramczały Slę o h
Archiwum Fonograficzne, pod klezowane i prowadzone przez Zac o me ł'
badaniami tańców wielko.
k'
h Prace te uzupe mano
.
runkiem S o b l e s l c :
Na tym terenie z ,powodzemem
polskich w opracowamu
A. :: ~ a ~ y. nad zanikającymi
instrumentami
przeprowadzono
odkr~~cze
~ ama . .edna o hafcie i czepcach wielkomuzycznymi. Z plast'ykl Jest ma o'b~rac. C]h i wystawie miejscowej sztuki
.
d'
Ku]aw - o rzez larza
,.
h
polsklCh, Wle z.
.. publikowanych,
dotyczących rozny~
ludowej. Ze Sląska. Jest 6 P.oZY~]lb~daniach
na tym terenie
informU1.ą
zagadnień z plastykl ludowe].
. . M G ł a d y s z a Badama
Z Reinfussowe]
l
.
.
artykuły 'sprawozda:vc.ze
. . ,_.
wadzone były w r. 1947; do artykułu
nad strojem w powIecIe będZl~~~~I:af:~ołączona m3lpika z podkr.eśleniem wsi
sprawozdawczego W. K o l a g
d t t 'ch ml'e]'sc znajduje
Slę centralna
. dnym z prze os a m
.'
zbadanych. N a ~e
..'
k lice Warszawy z 5-ma pubhkowanyml
polska, Sieradzkle, ŁOwlckle l dO,o
tym terenie nie prowadzono. Przedpozycjami. Systematycznych
ba an nk~ 'wartykułach'
o stroju kołbiel'k'
d
'nych poszu Iwan
.
.
stawiono wym l z oraz
. k"
rawozdanie z pokazu zapaski ludowe]
skim z powiatu Mińsk MaZ?Wle~ l \ sp dotyczy wycinanek łowickich, gdzie
w Piotrkowie TrybunalskIm.
esz a rt czną w podchodzeniu do rozwiąm. in: omówion? jej rolę .społe~:~~~i~:O
jest zaledwie 5 pozycji, w t::m
zywan tematykl aktualne]. Z
. W rowskie). Z podlasla połudmojedna odpada ~a Mazowsz~ wschO~~~~g~n~~wano trzy wystawy: w Lublinie.
wego nie :-na .mc. Na ty~h o sz~rac ozostałe prace dotyczą: J. S w i e ż e g o,
LubartowlC l W~grow:e .. D"":le ~ n i u k a o drukach na płótnie w połudo świątkarzach blłgora]sklCh l &lt;:Xl e
.
' końcu znajduje się PomJrze
n:owej Lubelszczy~nie. WreszcIe na .s~y~
o b l' o W o l ~k e j, o meblac?
tylko o 2-u pozycJach dru~o:an~~~
d~tycZY i Ziem Zachodnich, ogramludowych na Kazubach., Po ~~; ki ludowej. To wszystko.
.,
czony do dwu fragmentow ~
.y
t'
ł P Sz L" występuje w roznych
Z tego zestawienia wymka, ~e ma ~~~e" o· Z~st~wienie podaje, że najgranicach cyfrowych wyzyskanIa dtere
pgog'o'rze a najmniej sza (2) na
'1 "
.. (16) przypa a na
,
większa 10SC P?ZYC]l
.'
I
wahają się w granicach 14-4.
ocne
Pomorze i ZiemIe Zachodmo-.połr:
. r;z~~towane w czasopiśmie: Ziemie
Poza tym, są obszary zupełme r:le rep
kie
o órze wschodnie, Podlasie
zachodnie i południowo-za~hodme,
ka.~pac m ~~dą
się i dalsze luki terepołudniowe i inne. W podzIale szczego owy

J.

I'

i

nowe. Oczywiście, zastosowany tutaj podzIał topograficzny ma charakter
dowolny, gdyż chodziło tu o wykazanie stanu ogólnego.
A publikacje w zasięgu sztuki ludowej miejskiej? Badania w tym
kierunku mają dopiero początkovv'y charakter. Ograniczają się do dwóch
autorów: M. Zywirskiej i Życkiego. Prace ich związane są z wielkimi
środowiskami
przemysłowymi:
Sosnowca, Katowic, Warszawy
i innych
miast, pozwalające na zorganizowanie
gromadzenia
okazów współczesnej
i aktualnej twórczości proletariatu miejskiego i wielkomiejskiego.
Dział recenzji rozpada się na kilka grup: 1) Sprawozdania z działalności
instytucji
macierzystych
i pokrewnych.
Mamy sprawozdania
z Państw.
Instytutu Badania Sztuki Ludowej za lata 1948-49, (nr 1-2, III, nr 11-12);
O l-ej konferencji naukowej w sprawie badań nad sztuką, (nr 7-12, IV);
Obrady etnografów oraz sprawozdanie U l' b a n o w i c z a z ważnej konferencji w Jadwisinie, (nr 4-5, V). 2) Sprawozdania ze zbiorów i imprez: a) muzea: J. M a n u g i e w i c z a - Zadania generalne Muzeum Kultur Ludowych
w Młocinach, (nr 7-8, III), i wspomniane wyżej zbiory ceramiki krakowskiej w zbiorach Muzeum Przemysłu
Artystycznego
w Krakowie
oraz
wiadomość o otwarciu Muzeum Etnograficznego
w Krakowie. Z obcych
terenów podano obszerne sprawozdanie M i l s z t e i n a - o Państw. Muzeum
Etnografii Narodów ZSRR w Moskwie, (nr 1-6, IV); b) wystawy: najwięcej
sprawozdań odnosiło się do regionalnych wystaw sztuki ludowej w Radomiu,
Kielcach, Lublinie, Łańcucie, Pułtusku, Olsztynie, Włocławku, Zakopanem,
Węgrowie, Piotrkowie Trybunalskim, Krakowie, Dąbrowie n/Wisłą i innych.
Z wystaw ogólnopolskich sprawozdań mamy tylko 3, a z wystaw polskiej
sztuki ludowej zagranicą zaledwie 1, (z Kijowa). A przecież Polska była
obsyłana zagranicą dosyć licznie, np. do Moskwy, Paryża, Londynu i innych.
Podano kilka sprawozdań z wystawionej w Polsce obcej sztuki ludowej:
C s o l' b y - Na marginesie wystawy węgierskiej sztuki ludowej w Warszawie, (nr 11-12, II); R e y c h m a n a - O wystawie słowackiej sztuki ludowej
w Bratislawie;
c) kursy, konkursy, festiwale: Jedno sprawozdanie z kursów
malowania na szkle w Nowym Targu; liczne sprawozdania z konkursów:
szopki krakowskie - 3, malowanki dąbrowskie - 1, wycinanki łowickie - 1,
wnętrze chaty kurpiowskiej - l, opoczyńskie zdobnictwo - 1, i ceramika
kielecka 1. O festiwalach pisano: Z tańca w Pradze, (II, nr 11-12)
oraz z Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Ludowej, (III, nr 6); d) recenzje
z książek: dotyczących polskich wydawnictw 4, obcych 8. Węgry i Czech.)słowacja poświęcają sporo wysiłków na opublikowanie własnych wartości
sztuki ludowej. Czeskie czasopismo "Tvar" bratnie ,.P. Sz. L." służy głównie
celom dekoracyjnym, kładąc nacisk na adaptację elementów ludowych do
twórczości plastycznej ogólno-narodowej,
o nachyleniu praktycznym.
W zakończeniu części sprawozdawczej należy podkreślić wysiłki bibliograficzne. Nikły plon z tego zakresu w poszczególnych zeszytach "P. Sz. L."
został bardzo korzystnie zastąpiony osobnymi jednostkami wydawniczymi:
Piotra G l' Z e g o l' Cz y k a - Plastyka ludowa Polski, zarys bibliograficzny,
Warszawa 1951, s. 39, załączona do nr 1-6, r. IV, "P. Sz. L." i druga:
Andrzeja R y s z k i e w i c z a - Bibliografia
rzemiosła artystycznego,
cz. I Tkaniny, Warszawa 1951, str. 15, jako załącznik do nr 3-go, r. V. Wydaw69"

�1091
1090
. t
t uzupełniają
poważnie dorobek czasopi:;ma l jego kierov:ników,
~~ca~a Gerzegorczyka jest bibliografią
specjali~owaną,
po, raz pIerwszy
,
, , w wyborze polską i obcą produkcję
wydawmczą
z zakresu
uIJmutJką?iudOWeJ',Dotychczas mówiło się tylko o sztuce ludowej, w !?raktyce,
p as y l
, .'
t k'
ł
e z pIa
w tym określeniu rozumiano często tresc zWIązaną a ze wy ączm
,~
t k
W bibliografii tej po raz pierwszy
tematyka
z zakresu
plas,t,YKl
~ Ytął'a właściwie
zatytułowana
i bardziej
sprecyzowana,
OCZyW1SCJe
Z0Szakresie
a
potrzeb bibliograficznych.
Jest to bl'bl' lOgra f"la r.ozumowana
~ adnotacyjna,
to jest starająca się opatrzyć ważniejsze pozycJe. uwagar:ll
~rientaCyjnymi, lub wyliczeniem zawartości treściowej. Uw~ględma ~)O.z~cJe
wydawniczo samoistne i ciągłe, przede wszystkim c.zasopl~~a Waz~leJ.sz~
do 1949 r. włącznie. Cały materiał podzielono ,na OSIemnaSCle ro~dzlało.w,
1) zagadnienia
teoretyczne;
2) opracowania
ogolne;. 3) opracowama
reglO~
nalne, 4) budownictwo użytkowe i kultowe; 5) z~obmct,:"o (sprzęty, zabawkI.
szopki); 6) rzeżba; 7) drzeworyt;
8) wycinankI, r:aleplankl; ~) m~larst\~o:
malowanki;
10) pisanki; 11) ceramika;
12) tkanmy!
13) ubl.ory l stroJe,
14) hafty; 15) przemysł ludowy; 16) ochrona SZtUkI lud?weJ; 17) ~uz~a,
wystawy, kongresy; 18) bibliografia. W obrębie POSzcz~golnych rozdziałow
autor przyjął układ rzeczowy i topograficzny.
Wszys~klCh wydru~o~any~h
pozycji jest 723. Do bibliografii dołączono indeks ?sob., Dru,g~ bIbllOgrafl~
tkanin tematem swoim przekracza zakres ludowej tworCZOSCI plastycznej,
gdyż wchodzą tu dzieła rzemiosła artystycznego. W przedmowie au~or ~tara
się wyjaśnić, że "rzemiosło artystyczne
i .sztu~a. ludo\~a wykaZUją llc~ne
punkty zbieżne i ocena jednego bez znaJom~scl drugiego elem.entu Jest
niepełna". W bibliografii stara się podać całą llteraturę w układZl~ a1fab~:
tycznym. Pozycji podano 249, do których nie stos?wano adnota~Jl. Całosc
została zaopatrzona skorowidzem rzeczowym, podZIelonym na .oslem tematów. Następne
bibliografie
mają być poświęcone:
haftom
l koronkom.
ceramice, szkłom, sprzętom i innym.
'
Z kolei należy ogólnie scharakteryzować
całokształt dorobku "P. Sz. L.".
W zakresie
problematyki
metodologicznej
rezultaty
osiągnię~ ni: .są
wielkie
jak tego należało
by się spodziewać
na podstawIe
pIęClOletniej działalności samego czasopisma. Takie zasadnicze pytania, jak: cz~m
jest sztuka ludowa? Jaki jest jej zakres? Jaki jest stosunek d? S~tUkl "n~e~
ludowej? itp. nie znalazły jeszcze należytego ujęcia w czasopls;me, c~oclaz
jego działalność rozpoczęto właśnie od postawienia
tych ?ytan. Skonczyło
się prawie na początkowych wypowiedziach
J. GrabowskIego, W. Dyno~skiego, K. Piwockiego i paru innych. Dalsze r~czni~i
"P. Sz. L." me
wykazują
należytego pogłębienia
tych zagadnien,
m~ wszyscy ~e~r:t~cy
wypowiedzieli
się w tym jedynym czasopiśmie,
zarowno dawmeJsl
Jak
i nowsi badacze. Brak było publikowanych
dyskusji w czasopiśmie w zakresie
podstawowej
problematyki
sztuki ludowej.
Usiłowania
w tym
kierunku
przeprowadził
E. Frankowski,
lecz opublikował. je na i~nY:n
miejscu (Materiały do Studiów i Dysk., nr 5), oraz R. Remfuss głowme
w zakresie organizacyjnym.
Poza podstawowymi
brakami z teorii sztuki ludowej, w lOP. S~. L:"
występują dalsze niedociągnięcia. Sztuka ludowa w praktyce badawczej naJwięcej jest związana z dyscypliną etnograficzną, W czasopiśmie, \To; tym zakre-

sie nie pokazano wypróbowanych i stosowanych zdobyczy metod badawczych
przy ustawianiu
i ocenianiu przejawów
sztuki ludowej, a przecież nieco
znanych, lecz tylko fragmentarycznie.
Również słabo przedstawia się sztuka
ludowa w aspekcie etnografii historycznej.
Nie wystarczy tu powód, że
sama etnografia
dopiero teraz zapoczątkowała
zainteresowania
w tym
kierunku. Odczuwa się również brak powiązania zagadnień sztuki ludowej
z kulturą
materialną.
z całokształtem
życia ludu, co uzależnionym
jest
w wysokim stopniu od etnografii. Jednak, dotychczasowy dorobek "P. Sz. L."
o etnJgraficznym charakterze krytykuje J. S t a r z y ń s k i, dyrektor Państw.
Instytutu
Sztuki, (tamże, nr 7-8). Kierunek ten ocenia jako zbyt wąski
i wysuwa sugestię zmiany na inną linię działalności. Uważa, że problemy
sztuki ludowej powinny być rozważane historycznie, a zarazem powiązane
ze współczesną plastyką polską. Zatem, J. Starzyńskiemu
chodzi o większe
związanie czasopisma z życiem, przede wszystkim przez nastawienie
w kierunku artystycznego
wykorzystywania
wartości ludowych w adaptacji do
sztuki współczesnej.
Sztuka ludowa ujmowana historycznie i ze stanowiska sztuki wymaga
również bliższych kontaktów z dyscypliną historii sztuki, w tym kierunku
brak większych osiągnięć w czasopiśmie. Brak opracowań z zagadnień estetyki sztuki ludowej. Brak pozytywnych kontaktów z pokrewnymi
czasopismam'. K. Piwocki wypowiada się za bliską wspólJpracą z ,Biuletynem Historii
Sztuki". Zdaniem jego, czasopismo to powinno uwzględnić w b. szerokiej
mierze zagadnienia z pogranicza i samej sztuki ludowej, a "P. Sz, L." powinna w coraz większym stopniu poruszać zagadnienia
dotyczące całokształtu sztuki polskiej. Idąc dalej, s?-mo wejście w orbitę historii sztuki
nie wystarcza sztuce ludowej. Zachodzi konieczność oparcia badań jej na
głębszej znajomości podłoża historycznego, na wiązaniu i charakteryzowaniu
przy pomocy histor~i politycznej, gospodarczej, prehistorii i archeologii, czy
opisów socjograficznych.
Trudnym jest, w badaniach nad sztuką ludową, zrezygnować z dotychczasowego rozpatrywania
jej zagadnień wyłącznie na tradycyjnej
kulturze
chłopskiej i przejść od razu na szerszą bazę powiązania ze współczesnośc'ą,
oraz traktowania
łącznego ze sztuką "nieludową".
Jednak, o to upomina
się nowa rzeczywistoćś powstała z rewolucji politycznej i kulturalnej,
te~o
wymaga nowa ideologia. Redaktor Reinfuss, w ocenie dorobku czterech
roczników "P. Sz. L.", dowodzi, że czasopismo nie reprezentowało
właściwego stanowiska metodologicznego; gdyż od r. 1947, t. j. od początku swego
istnienia, nie umiało przestawić
się od razu na nowy sposób myślenia,
oparty o zasady materializmu
historycznego.
A w tym czasie kierunek
materialistyczny
już opanował prawie wszystkie dyscypliny. Jednak, przewrót
w historii sztuki i estetyki nie dosięgnął "P. Sz. L.", która nie usiłowała
dać nowych ujęć zgodnych z marksizmem-leninizmem.
Wreszcie, dochodzi
on do wniosku, że brak sprecyzo\vania
nowych metod badawczych
odbił
się ostatecznie na sposobie opracowania
artykułów w czasopiśmie.
Z zakresu dokumentacH w lOP. Sz. L," wystepuie niewielka ilość prac,
Brak dostatecznych
przykładów
sformułowań
teoretycznych
i opracowań
z różnych dziedzin, np. badanie źródeł archiwalnych,
muzealiów, różnych
zbiorów itp, opóźnia zrozumienie podstaw 3ztuki ludowej, Zasoby muzealno

�1092
'. znane Zachodzi pilna potrzeba ich inwentaryzacji
dla wrastającego
są malO
'
tk'
kI d
zapotrzebowania
społecznego
i naukowego,
Mamy zac::ą l przy a ?we
'k
wanych
prac
w
"Pracach i Materialach
Etnograftcznych"
polskle,go
pu bl l o
f'
bl' k ...
k .
Tow. Ludoznawczego.
Dokumentacja
bibliogra lczna pu l aCJI.. I r~ OPISO\~
bęzpośrednio lub pośrednio związanych ze sz~uką ludową rOZWIJaSl~ p~w~l1.
Praktycznie stoi temu głównie na przesz~odZle brak ~e.trospektyw~eJ blb:lO~
grafii etnografii polskiej, gdyż opracowama. G.awełk.a l mnych na~ezy u:vazac
za fragmentaryczne.
Dwie wydrukowane
blbhografle o pl~styce l tkanmach,
załączone do "P. Sz. L.", to dopiero początek. Odczuwa Slę brak cor~cznych
ich uzupełnień.
Brak bibliografii
z historii sztuki, która. uwzgl~d.~lała by
sztukę i twórczość ludową w całej rozciągłości. Należy takz~ zwrOClC uwa~ę
i na bibliografie
prowincjonalne
z różnych zakresów, na Ich opr~cowame
i wydanie - tak bardzo potrzebnych do monografii regionalnych
l opracowań terenowych.
Badania terenowe jako bezpośrednie źródła sztuki, ujmowane w zasięgu
kultury ludowej żyjącej lub przeszłej, ich strona .metodo~o~iczna, doku,me?tacyjna i organizacyjna
nie wystąpiły dostateczme wyrazme :v czasopIśmIe.
Wyłania się konieczność powiązania rozczłonkowanych
badan .nad. kult~r3
wsi drobnomieszczańską
i proletariacką
miast oraz odpoWledmego
Ich
ust~wienia w sztuce ludowej. Odczuwa się rÓ'Nnież brak większej pracy
ujmującej
w sposób kwestionariuszowy
całokształt zagadnień ~olskiej sztu~i
'ludowej
ze stanowiska różnych dyscyplin naukowych. By mozna to zrea11zować z powodzeniem,
przed tym potrzebne
jest ustalenie
szczegółowe
wszystkich ważniejszych przejawów sztuki ludowej. W dalszyrn rozpracowaniu, na podobne ujęcie czekają poszczególne działy szt';lki ludowej. ~etod~logicznie powinno się rozpracować
formy i typy badan terenow~ch
l ta~ze
pracownianych,
zbiorowych i indywidualnych
dotyczących wszelkIch p.rzeJawów gromadzenia
materiałów
dokumentacyjnych.
Brak sprecyzowama
podziału Polski na okręgi badawcze, opartych na kryteriach
geograficznych,
etnograficznych,
historycznych,
z teorii sztuki itp. dostatecz~ie uzasadni?nych.
R. Reinfuss wysunął projekt podziału i wytypowania terenow do badan (Mat.
do Stud. i Dysk. nr 5), postulując hierarchię potrzeb badawczych i konieczności podziału terenowego
na trzy grupy podstawowe:
1) obszary przebadane, mniej więcej olPublikowane, 2) obszary obadaniach
fra~metar.ycznych, 3) obszary, gdzie po drugiej wojnie dokonała się całkOWIta zmIana
ludności. Ponad to uwzględnia i tereny, które skutkiem gwałtowego tempa
urbanizacji
zatraciły lub zatracają cechy kultury tradycyjnej.
Wyniki badawcze pod postacią publikacji:
monografii terenowych,
zagadnień, opracowań
syntetycznych
itp. przedstawiają
się dodatnio w "P.
Sz. L.", z pewnym zaniedbaniem
tych ostatnich. Prawie wszystkie monografie poświęcone były plastyce ludowej z jednostronnymi
zainteresowaniami sprawami zdobnictwa i o1'llamentyki. W. J a s t l' Zę b o w s ~ i naz!wa
to ,.zbieractwem
motywów" i ocenia słowami: ,.1 to co w badamach wmn~
być opracowane na końcu. stało si.ę podstawą do określe~ i charakterystY~1
sztuki ludowej na założeniach naukowej estetyki. Rzuca SIę np. brak oparcIa
plastyki ludowej na założeniach naukowej estetyki. Rzuca się w oc~~ przypadkowość i rozlpraszanie się we fragmentaryczności
i przyczynkowoscl opr~cowań poszczególnych
zjawisk sztuki. tak. że niejednokrotnie
zatraca SIę

1093
związek z całością sztuki ludowej. Inne działy, jak literatura
ludowa są b.
słabo reprentowane
w czasopiśmie. W ogólności, we wszystkich
działach
sztuki ludowej występuje w malej ilości tematyka świecka. Dążyć powinno
się do poszerzenia w ogóle zakresu tematyki z równomiernym
uwzględnieniem dorobku z całej Polski.
Strona zewnętrzna czasopisma w pięciu rocznikach przedstawia
się niejednolicie. Są wahania: od wysokiego - do przeciętnego poziomu typograficznego, uzależnionego
w głównej mierze od drukarni,
wyposażenia
technicznego, starannego lub pośpiesznego tłoczenia. Na 21 numerów drukarnie
zmieniano 10 razy, co nie wpływało dodatnio na jednolity wygląd czasopisma. W poszczególnych
numerach
starano się jednak zachować jednolitość układu graficznego, zarówno wewnętrznego
jak i zewnętrznego.
Teksty
składano przeważnie
trzema wielkościami
czcionek, (dla artykułów,
sprawozdań, przypisów). Jednolity typ graficzny został naruszony od czasu wprowadzenia
tłumaczeń
w językach obcych, gdzie zastosowano
różne kroje
czcionek. W pierwszych rocznikach starano się zachować oryginalny układ
jednoszpaltowej
kolumny z dużym marginesem z jednej strony, na którym
drukowano
podtytuły.
Dalsze prace składano w kolumnie dwuszpaltowej.
Ten ostatni układ ustalił się całkowicie w późniejszych rocznikach. Zastosowano ładną tytulaturę
artykułów,
składaną przy pomocy dużych wersalików. Stosowano ilustracje jedno i wielobarwne.
Klisze siatkowe były dość
dobrze trawione w początkowych
rocznikach, póżniej popsuły się. Ryciny
wielobarwne
drukowano
na osoby ch wkładkach,
które przeważnie
wypadały zadawalająco
- jak na nasze warunki.
W reprodukcjach
barwnych
tkanin nie zawsze udawało się uzyskać pożądaną czytelność samego obiektu
i jego efektów barwnych, (np. wkładki do nr 2, rok II, nr 3-4, III; nr 712, IV). Okładki, zmieniane w każdym numerze, odznaczają się dużą oryginalńością i wpływają w znacznym stopniu na podniesienie
wartości estetycznych czasopisma. W poszczególnych rocznikach
w tym kierunku przejawia się duża rozmaitość w technikach i kolorystyce. Korekta w poszczególnych numerach zadawalająca.
Introligatorskie
wiązanie okładziny z drukowanym tekstem stosowano mechanicznie
drutem, bardzo rzadko dobrym
wiązaniem nićmi lnianymi, co nie niszczy poszczególnych
składów. Całość
wyposażenia
architektonicznego
i typograficznego
daje estetyczne i efektowne wrażenie.
Nakłady czasopisma wahały się od 2000 do 2900 egzemplarzy, a zeszyty
mazurski i krakowski rocznika drugiego wynosiły po 4830egzemplarzy. Małe
nakłady
spowodują,
że "P. Sz. L." stanie się w prędkim
czasie rzadkością.
W wyniku różnych tendencji włączenia sztuki ludowej do sztuki narodowej, osiąga się powoli lecz skutecznie
prawo obywatelstwa
dla niej.
przez równoczesne traktowanie
z twórczością elitarną. W tym jest znaczny
udział "P. Sz. L." i to stanowi
bodaj że najważnie;szą
zasługę czasopisma i jego twórców. Druga, to możność wypowiedzenia
się we własnym organie. Możność postawienia i rozwinięcia problematyki
ludowej, po
przez szereg wypowiedzi badaczów teoretyków
i praktyków,
jej licznych
entuzjastów z różnych dziedzin naukowych, artystycznych
i innych. Trzecia,
to zgromadzenie i opublikowanie
obfitego i różnorodnego materiału. wyda-

�1094

1095

nego wrowo i opracowanego krytycznie, który już obecnie jest całą kopalnią, źródłem do wyzyskania naukowego, artystycznego
i szerokiego wachlarza społecznego.
Strona naukowa czasopisma na ogół jest utrzymana
na dobrym poziomie zarówno w realizacji tematycznej, jak i w podejściu i rozprowadzeniu
ter~nowvm. Prace drukowane, będące rezultatem
poszukiwań i badań, odznaczają' się dużym stopniem wykorzystania
i poparcia dokumentacyjnego.
dokładnością i wiarygodnością
osiągniętych wyników. Niektóre z· nich niewątpliwie będą miały charakter trwalszy na dalszą metę. Twórcy, kontynuatorzy redaktorscy, różni badacze włożyli dużo osobistego wkładu i. wysiłku,
do poszukiwania właściwych metod w dążeniu do usystematyzowania
badań
nad sztuką ludową. Również są widoczne duże wyniki prac, będące rezultatem wysiłków kolektywnych.
Dalej, rozpoczęto na całej linii zmianę czasopisma w kierunku stosowania metody materializmu
dialektycznego
i historycznego. To wszystko, zgromadzone i przejawione
w pięciu rocznikach
"P. Sz. L.", stanowi poważny dorobek, który wpłynie na dalszy rozwój poglądów na sztukę ludową, a szczególnie na rozwój plastyki ludowej. W następstwie, dorobek ten ma dużą wagę i dla UlPowszechnienia wogóle wartości
sztuki ludowej. Czasopismo "P. Sz. L." w swych dotychczasowych
pięciu
rocznikach
stanowi ważny etap na drodze do zrozumienia
ideologicznowychowawczej
i społecznej wartości i roli polskiej sztuki ludowej. *
Henryk

Zwolakiewicz

RACHMIEL
BRANDWAJN,
"La
langue
et
l'esthetique
P l' o u d h o n". Prace Wroclawskiego Towarzystwa
Naukowego,
Nr 30, Wrocław 1952, str. 116.

de
Seria A.

Post3.ći
doktry:ny ekonomiczno-społeczne
P l' o u d h o n'a były wielokrotnie przedmiotem
analizy i krytyki, na której czoło wysuwa się dzieło
polemiczne Karola M a l' k s a "Nędza Filozofii",
.stanowi.ące od,powiedź na
pracę Proudhon'a
"Filozofia
nędzy".
Dotychczas
jednak nie zajmowano
się' twórczością znanego teoretyka socjalizmu utopijnego od strony filologicznej i estetyczno-literackiej.
Tym właśnie
zagadnieniom
,poświęcona
jest omawiana praca, składająca się z trzech części, z których pi.erwsza zajmuje się charakterystyką
słownictwa, druga morfologią i składnią, a trzecia
doktryną estetyczną Proudhon'a.
Autor stara się udowodnić, jako zasadnicze twierdzenie
swojej pracy,
że Proudhon był zarówno w dziedzinie językowej, jak również estetycznoliterackiej
kontynuatorem
i epigonem wielkich pisarzy francuskich
Wieku
Oświecenia.
"Tam właśnie", powiada autor, "należy szukać klimatu jego
dzieła, jego środowiska
naturalnego,
właściwośoi jego słownictwa, źródła
i początku jego pomysłów" (str. 6). Na obfitym materiale przykładowym
autor wy~azuje, że słownictwo Proudhon'a
pełne jest termi.nów wyrażających aspiracje rewolucyjne
XVUI w. wyrazów zapożyczonych z mechanik l
Recenzja dalsz~'ch roczników

11każe się w nast. t. Luciu..

i innych nauk ścisłych, neologizmów i archizmów, właściwych
tej epoce,
lub utworzonych przez pisarza dla dokładnego wyrażenia jego myśli. W dziedzinie gramatycznej
język Proudhon'a
odznacza się skłonnością
do używania długich zdań, lub ich przeciwieństwa,
skrótów zdaniowych, rozproszeniem i rozdrobnieniem,
styl zaś jego cechuje użycie antytez, klasycznych
metafor, zwrotów wzorowanych na Biblii a zwłaszcza wybitne akcenty polemiczne. W dziedzinie doktryn językowych Proudhon nie dał, jak powiada
autor, nic nowego, lecz niewolniczo trzymał się dziela B e l' g i e r'a: Les elements primitifs des langues. Teoria Bergier'a o jedynym prajęzyku ludzkości i o ważności języka hebrajskiego,
jako języka najbardziej
zbliżonego
do owego prajęzyka nie odpowiadała już wynikom językoznawstwa
pierwszej połowy XIX w., które zrezygnowało zarówno ze spekulacji na temat
języka pierwotnego, jak również z prób stworzenia gramatyki powszechnej,
tak charakterystycznych
dla Wieku Oświecenia. Zatem i w tej dziedzinie
Proudhon był epigonem XVIIIII w.
Koncepcje
estetyczne
Proudhon'a
uległy, zdaniem
autora,
ewolucji,
w której da się wyróżnić dwa okresy przed- i opo- 1848 r. W pierwszym
z nich Proudhon, głoszący ideał surowej .sprawiedliwości, nie docenia znaczenia artysty w społeczeństwie
i stawia go narówni z rzemieślnikiem.
Od
poety żąda opiewania
niedoli mas r·obotniczych, gnębionych przez kapitalizm. Romantyków nie rozumie i traktuje ich j.ako wrogów ludu. W drugim
okresie, tzn. w latach 1851-1865, pomysły estetyczne Proudhon'a
ulegają
pewnym zmianom. Rola artysty rośnie w jego oczach, ale za cenę ciasnego
utylitaryzmu,
wyrażającego
się w formule, że piękne jest to co jest użyteczne. Głosi też nadal podporządkowanie
sztuki etycznemu ideałowi sprawiedli.wości. W krytyce literackiej
nie wychodzi
Proudhon
poza ideały
racjonalistów
XVm!I w. Biorąc ideał "postępu społecznego" za najwyższe
kryterium
sztuki s~awja Proudhon
WergHego ponad Homerem, star3. się
zracjonalizować
cudowność i potępia epopeję chrześcijańską.
oszczędzając
jedynie "Pieśń o Rolandzie". Język francuski uważa za najdoskonalszy
z języków,zarówno
pod względem dźwiękowym,
jak również ze względu na
jego walory ekspresywne,
które osiągnął w poezji kl.asycznej.
Pod koniec pracy zwraca autor uwagę na wpływ, jaki idee Proudhon'a
wywarły zarówno we Francji, jak i poza jej granicami, gdzie znalazły wybitnego zwolen.niJka w osobie T o łs t o j a, który mu był bliski w koncepcjach
estetycznych
i w stosunku do zagadnienia
feminizmu.
W konkluzji
autor stwierdza,
że estetyka Proudhon'a
nosi na sobie
piętno trzech idei: Postęp-Rozum-Sprawiedliwość,
które
wypisała
na
swym sztandarze
burżuazja
Wieku Oświecenia. Racjonalizm
burżuazyjny
nie pozwolił Proudhon'owi
zerwać otwarcie z kapitalizmem,
lecz trzyma}
go stale w zawieszeniu między dwoma biegunami, Kapitałem i Pracą. Dzisiejsi reformiści z Leonem Blumem na czele wracają chętnie do przestarzałych i przezwyciężonych
idei Proudhon'a.
Praca R. Brandwajna
zawi.era dwa załączniki:
wykaz neologizmów
Proudhon'a
i fotokopię komentarzy
lVIetternicha na marginesie
broszury
"La Justice poursuivie
par l'Eglise". Podział omawianej pracy jest jasny,
dobór przykładów prawie z,awsze trafny, a język płynny i naturalny, wolny
od uczonego pedantyzmu
w jaki łat.wo popaść przy takim temacie. Roz-

�1097

1096

•

prawa ujęta jest ze stanowiska
marksistowskiego,
ale odczuwa s-ię brak
wstępu traktującego
o doktrynach
społeczno-ekonomicznych
Proudhon'a,
tak że jego teorie estetyczno-literackie
są jakby zawieszone w powietrzu.
Można bylo wykorzystać
zwięzłą, a bardzo wnikliwą charakterystykę
prac
Proudhon'a
przez Marksa, zamieszczoną w 16, 17 i 18 numerze czasopisma
.,Sozial-Demokrat" .
Mimo powyższego
braku,
praca
stanowi
cenny
dorobek,
zarówno
z punktu widzenia filologicznego.
jak i w dziedzinie historii
teorii estetycznych.
Stanislaw

Gniadek

•

PRACE ,I MATERIAŁY
ETNOGRAFICZNE.
Tom VUI-IIX.
Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze.
Red.: Józef Gajek i Kazimiera
ZawistowiczAdamska. Łódź-Lublin
1950/51. str. XXVI +778.
Tom VIII-IX
Prac i materialów
etnograficznych
wypełniają
prawie
wyłącznie monografie
napisane
i materiały
zebrane w toku zespołowych
badań terenowych,
prowadzonych
przez Zakład Etnografii
Uniwersytetu
Łódzkiego. Juź pobieżne przejrzenie
tomu pozwala stwierdzić,
że materiały te zebrane w badaniach
prowadzonych
pod kierownictwem
prof. Zawistowicz-Adamskiej,
dzięki jej uporczywej
energii i pełnej poświęcenia
pracy - dotyczących
jednej klasy zjawisk, są zbiorem bogatym, posuwającym naprzód wiedzę o badanych faktach. Przestrzennie
badania te objęły
znaczne obszary: Kaszuby i Pomorze Zachodnie, Mazury i Warmię, Śląsk
Cieszyński, Spisz i Orawę, dalej Dębickie, Sądeckie, Rzeszowskie, Łaskie,
Sieradzkie, Łowickie, Kurpiowszczyznę
oraz okolicznościowo
również tereny
Wielkopolski, Podlasia i in. We wszystkich badaniach na tych terenach skupiano uwagę na jednym kompleksie zagadnień: pomocy wzajemnej i współdziałaniu gospodarczym.
Szczegółowo opracowano
te zagadnienia
na przykładzie gospodarki
pasterskiej
i na przykładzie
zespołowego rybołówstwa
a wyniki opracowań
przedstawiono
w formie monografii.
Poza monografiami tom podaje dziesięć prac zawierających
usystematyzowany
materiał
opisowy różnych dziedzin pomocy wzajemnej
zebrany przez pracowników
zakładu
w toku własnych
badań. Do tomu wchodzą ponadto trzy prace
nie pochodzące z Zakładu Etnografii U. Ł. a mianowicie:
Jadwiga C h e łmińska
- Świątkowska
Wycinanka
Łowicka,
Janina
Kraj e w s k a - Plecionki ze słomy, i praca związana tematycznie
z całością
tomu nie pochodząca jednak z badań terenowych
Zakładu
Bohdana B ar a n o w s k i e g o - Ślady współdziałania
na ~si z XVII
i 'XVIII wieku.
Jest więc ten tom wynikiem
pracy zespołowej
prowadzonej
konsekwentnie nad jednym kompleksem
zagadnień, kierowanej
jednakowymi
założeniami teoretycznymi
i prowadzonej
podobnymi
metodami,
rezultatem
poważnego wysiłku badawczego zas-ługującego na szczegółowsze rozpatrzenie. Zanim jednak przejdziemy
do takiego rozpatrzenia,
podkreślmy,
że
większość prac tego tomu została przygotowana
do druku
w r. 1948,
a z druku tom wyszedł dopiero w listopadzie r. 1951. Te trzy lata. w ciągu

.1

1

których treść tomu zastygła w metalowych kolumnach czcionek, życie nauki
w Polsce przeszło przez rozwój w kierunku marksizmu i potoczyło się w nowym kierunku.
W okresie tym, cała nauka w Polsce, a więc i etnografia
przestawiła
się pod wpływem
metodologii
marksizmu,
co pociągnęło
za
sobą konsekwencje
zarówno w dziedzinie metod badań, jak i w dziedzinie
teorii. Redakcja
starała się w czasie druku wprowadzić
korekty,
starała
się nadać problematyce
nowy kierunek, wprowadzając
uzupełnienia
materiałów i literatury.
Jednakże zupełna przeróbka
była technicznie
niemoź!iwa, więc " ... niektóre rozdziały tomu niniejszego w pewnym sensie mają
już dzisiaj pod względem materiałowym
wartość historyczną.
Materiały te
bowiem dają obraz stosunków "wczorajszych",
sprzed trzech lat, co w obliczu przemian dokonywujących
się na terenie wsi dzisiejszej stanowi poważne odchylenie
od a·ktualnej rzeczywistości.
Spółki szałaśnicze
czy rybackie mają więc dziś odmienne
założenia" pisze redakcja
w słowie
wstępnym.
Redakcja zwraca również uwagę czytelnika na niedostatecznie
przemyślane
dyrektywy
badawcze i na niejednolite
stanowisko
metodologiczne, na to, że nie uwzględniono
, marksistowskiej
teorii wsi i warstwy
chłopskiej".
Tak więc szybki tok zmian społecznych w polsce oraz rozwój
nauki spowodowały,
że w długim okresie kiedy tom czekał na druk, treść
jego uległa zmianie w stosunku i do nauki, i życia społecznego, że zatem
w jego ocenie trzeba stosować inne sprawdziany
niż do prac "aktualnych"
w pełnym tego słowa znaczeniu.
Na czele tomu znajduje
się teoretyczna
rozprawa
K. Z a w i s t ow i c z _ A d a m s k i e j pt. Pomoc wzajemna i wspóldziałanie w kulturach.
ludowych. Rozprawa
ta daje niejako przegląd założeń teoretycznych
wszys-tkich prac zawartych
w tomie, dlatego - ponieważ stanowi ona podsumowanie i próby uogólnienia wyników osiągniętych
w badaniach
terenowych
_ po.święcimy jej najwięcej uwagi.
Zainteresowanie
zagadnieniem
pomocy wzajemnej
i współdziałania
zjawiło się w nauce mieszczańskiej
jako reakcja na darwinizm społeczny drugiej połowy XIX wieku. Przeniesiony
do nauk społecznych darwinizm wyrażał się tu teorią stwierdzającą
że jedynymi istotnymi czynnikami rozwoju
społeczeństwa
jest walka o byt toczona zarówno między jednostkami
jak
i zbiorowościami,
oraz towarzy5'Zące tej walce zjawiska doboru. W przeciwieństwie
do tej teorii. zwolennicy różnych poglądów organicystycznych
wskazywali,
że dla rozwoju społeczeństwa
większą wagę posiada współdziałanie, że walka i w5'półzawodnictwo
są tylko zjawiskami o wtórnej ważności. Ponadto każda walka i współzawodnictwo
z koniecznością
związane
są ze zjawiskami
współdziałania
i pomocy, które dop:ero decydują o rozwoju i postępie. W literaturze
polskiej poglądy na te zagadnienia
starał się
usys.tematyzować
znany tłumacz H. Spencera J. K. P o t o c ki w szeregu
rozpraw wydanych
w r. 1900 pod wspólnym
tytułem Współzawodnictwo
i współdziałanie
(2-gie wyd. 1907). Jednakże z konsekwentną
teorią pomocy
wzajemnej,
opartą na szerokich materiałach
etnologicznych
wystąpił .dopiero K I' o P o t k i n wydając w r. 1902 dzieJo pt. Pomoc wzajemna Jako
czynnik ewolucji.
Książka ta właściwie postawiła zagadnienie pomocy wzajemnej jako zagadnienie
etnologiczne, gdyż jako zagadnienie
filozofii spo-

�1098
łecznej i doktryny społecznej rozważał je inny kierunek myśli, a mianowicie przeciwstawiający
się marksizmowi solidaryzm
(Ch. Gide, L. Bourgeois.
C. BougIe i i.). W socjologii mieszczańskiej, zwłaszcza amerykań,kiej,
współdziałanie i konflikt rozpatrywane
są idealistycznie
jako szczególne formy
procesów społecznych, pojętych jako kompleksy wza,;emnych oddziaływań.
lub też jako społecznie ustalone wzory zachowań.
Zagadnienie
współdziałania
i pomocy wzajemnej
posiada wielką ważność dla teorii genezy źycia społecznego i teorii rozwoju społecznego. Zycie
społeczne zaczyna się od tego okresu, kiedy ludzie zaczynają współdziałać
dla zdobycia środków zaspokojenia
potrzeb, chociażby 'ta współpraca
występowała w bardzo prostej postaci i ludzie posługiwali się przy tym bardzo
prymitywnymi
narzędziami.
Rozwój
społeczeństw
nie,antagonistycznych,
zwłaszcza -społeczeństwa pierwotnego
we wszystkich
jego etapach rozwojowych, jest przede wszystkim
rozwojem stosunków
współdzialania,
stanowiących podstawową
formę stosunków produkcji.
Mimo tej doniosłości.
zagadnienia te nie zostały dotychczas szerzej opracowane
ani dostatecznie
wyjaśnione.
Albo dawano
inteI'pretacje
zjawi.sk wS'Półdz,iałania, uzasadniające
idelogie bezpośredni.o lub pośrednio solidarystyczne,
albo też ja'k w pracach socjologów i etnologów amerykańskich,
traktowano
je "formalistycznie",
bez uwzględnienia
ich historycznej
treści, wynikającej
z roli
spełnianej przez stosunki współdziałania
w różnych formacjach
społecznoekonomicznych.
Socjologowie i etnologowie amerykańscy
starali się opisać
zjawiska współdziałania
jako pewną stałą formę stosunków międzyludzkich,
występującą
we wszystkich historycznych
typach społeczeństwa,
bez zwrócenia uwagi na różne ich znaczenie i różną treść w tych społeczeństwach.
Etnologowie ze szkoły psychologicznej
starali się wykryć mechanizm psychiczny tworzenia
się "nawyków
współdziałania",
np. Margaret
Mea d
w pracy Cooperation and Competition among Primitive Peoples. (N. Y. 1937).
Po tych kilku uwagach podkreślających
ważność zagadnienia
i możliwość l1iewlaściweg:&gt; teoretycznie
stawiania
przejdźmy
do pracy K. Z aw i s t o w i c z, która starała się dać systematyczne
opracowanie
przynajmniej pewnej dziedziny zjawisk współdziałania
i pomocy wzajemnej. Trzeba
stwierdzić, że autorka postawiła zagadnienia konkretnie.
Przede wszystkim
ogranicza je do niektórych
zjawisk współdzialania
gospodarczego.
Dalej
opiera się na badaniach
tereno"vych dających opis faktów, " ... które pozwoliłystwierdzić
jakie rodzaje pomocy wzajemnej bądź do dziś mają zastosowanie, bądź też były stosowane w niedalekiej
przeszłości, oraz jaką
postać ma współdziałanie
w ramach zorganizowanych
spółek gospodarczych
(pasterstwo szałaśnicze i ma'Sz,operie kaszubskie). Od r. 1949, dla pogłębienia
studiów, metodę pracy terenowej zmieniono w ten sposób, że badania obejmowały wszystkie gospodarstwa
jednej wsi. Wyniki tej metody okazały się
bardzo owocne: 1. opracowywane
zagadnienie wystąpiło na tle stosunków
gospodarczych
i społecznych
konkretnej
społeczności
wiejskiej,
a nadto
2. można było stwierdzić, w jakim kręgu ludzkim wymiana usług i świadczeń ma moc obowiązującą.
A więc kto, z kim. w jakich okolicznościach
i na jakich warunkach
współpracuje"
(str. 2\

1099

·1

•

,l'

./.

'f

Autorka widzi również. że zbadanie formy \'!ystępovvania zjawisk w różnych typach społeczeństw nie jest wystarczające
dla uogólnień naukowych,
gdyż identyczne formy mogą spełniać w różnych warunkach
różne funkcje
i posiadać różną treść społeczną. " ... instytucje
społeczne w swych założeniach podstawowych
na pozór takie same mogą występować w zupełnie
odmiennych
stosunkach
społeczno-gospodarczych,
a tym samym funkcje
ich będą zupełnie odmienne. Wystarczy
wymienić naszą tłokę pańszczyźnianą i tło~~ę sąsiedzką. W jednym i drugim v';Y'padku~hodzi
o zespołowy wysiłek w naglących robotach rołnych, jednak sens społeczny i gospodarczy tłoki pańszczyźnianej
i tłoki sąsiedzkiej jest zupeJnie inny. choćby
nawet w jednej i drugiej uczestniczył ten sam zespół ludzki. Podobnież potrzeby które powołały do życia jakąś instytucję nie za¥.'sze decydują o tym,
że n.a przestrzeni
wieków w takich lub innych stosunkach
instytucja
ta
zachowa swój pierwotny
zakres działalności.
Wreszcie zakres działalności
. jak.iejś instytucji może być w głównych zasadach zachowany, lecz podstawy
społeczno-prawne
ulec mogą daleko idącym przeobrażeniom"
(str. 3). Autorkasłusznie
podkreśla,
że " .. jakiekolwiek
.zasadnicze uogólnienia
są
raczej przedwczesne
dopóty, dopóki w literaturze
etnograficznej
nie ukażą
się prace, które będą wynikiem dokładnych badań z tej dziedziny. uv.:zglę~niających
instytucję
pomocy sąsiedzkiej
i wszelkie formy wspołdzIał~ma
gospodarczego na tle stosunków spoleczno-gospodarczych
konkretnego
srodowiska kulturowego"
(str. 4).
Tu jednak przejawiło
się pewne zwężenie
teoretycznego
stanowiska
autorki. która nie mogła dokonać Ikroku .zasadniczego i dostrzec nie tylko
koniecz:~ości badania zjawisk współdziałania
w różnych środowi!lkach kulturowych, lecz także w różnych typach historycznych
społeczeństw;
~~yż
w ramach jednej formacji społeczno-gospodarczej
mogą występowac rOZl1e
środowiska kulturowe, lecz wyS'tępujące w nich formy współdziałania
i pomocy wzajemnej
będą miały pewne cechy wspólne wynikające
z z.asad~i:
czego podobieństwa
stosunków
produkcji.
Np. formy pomo~y sąsIedz~IeJ
we wsi kapitalistycznej
mogą być różne w różnych środOWIskach etmcznYLh, lecz będzie między nimi mniejsza różnica historyczna ni~ m!ędzy formami pomocy sąsiedzkiej w społeczeństwie
feudalnym
i kapItalIstycznym
w tych samych środowiskach
etnicznych. Autorka podaje słuszny przykład
że innym zjawiskiem
jest tłoka pańszczyźniana
we wsi feudalnej, a tłoka
sąsiedzka we wsi wS!półczesnej. Jednakże mimo tego, że autorka d~s~rzegła
tę zasadniczą różnicę, w toku wywodów nie zawsze przestrzegała
Jej .k~nsekwenime
zwłaszcza na str. 11-15, gdzie p{)dając różne "wybrane SWIadom i':! z b;rdzo różnych i bardzo od siebie odległych środowisk" przykła.~y
pomocy wzajemnej w różnych kulturach, zestawia formy pochodzące z roznych :orm&amp;cji historycznych.
Niekonsekwen~ja
ta przejaw~a się zwłaszcza
w sformułowaniu
na str. 147 gdzie m. in. pIsze: "InstytucJa pomocy wzajemnej, oparta o zasadę do ut des, jest powszechnie
znana w kulturac.h
tradycyjnych
nie tylko na Słowiańszczyźnie,
ale i u innych ludów europeJskich i pozaeuropejskich.
Jej podstawy,
formy i zastosowanie
mogą być
różne ale te same zasady bodajże na całym świecie. Zawsze i wszędzie bo\','iem pom0C wzajemna'
tego rodzaju
polega na współdziałaniu
w tych czynnościach gospodarczych
i społecznych.
którym jednostka a na-

�1100

llOI

wet mała rodzina
5'prostać nie może". To niedostrzeżenie
konieczności
uwzględnienia
różnic w społecznej treści zjawisk współdziałania
w różnych
formacjach spowodowało również, że autorka nie rozgranicza również dostatecznie tych zjawisk w różnych typach społeczeństw. Autorka dobrze zdaje
sobi.e s~rawę, że czym .in~ym jest w5'półdziałanie gospodarcze w społeczeństwJe pI~rwotnym, gdzIe Jest ono podstawową
formą stosunków produkcji
lub :vymka z~st.ruktury
stosu.nk~w ~ro.dukcji, a czym innym w innych for~ac~ach, .gdzIe ~est .ono bądz ZjawIskIem marginesowym,
bądź też przezytkIem, Jednakze me przeprowadza
tej zasady konsekwentnie
w swoich
rozważaniach.
Wprawdzie zjawiska
współdziałania
nie zostały jeszcze dostatecznie
oprac?:v~ne w hteraturze
etnograficznej
i socjologicznej, lecz trudno także
ZgO~zICSIę ze. słowami a~torki piszącej: "W literaturze etnograficznej
i etnosocJoJog.czne] zagadn:e:l1.u pomocy wzajemnej
i współdziałania
dotychczas
POśwIęcon.o mewIe~e mIeJsca" (str. 3), natomiast nie można się oprzeć pew~emu zdzIwIenIu, ze ~utorka zrezygnowała z wykorzystania
części tej Iitelatury. M. m. brak hteratury
anglo-saskiej
zawierającej
wiele materiałów.
Jak~y d!a usprawiedliw~~nia autorka pisze na str. 145: "Nadmienić przy tym
nalez~,. z= lP~nktem wYJsc:a do pracy niniejszej są st03unki społeczne ws,i
polskle~" ~orownawczo ~edynie sięgam do innych ludów europejskich i pozaeu.ro~eJsklch ze szc.zegolnym uwzględnieniem
Słowiańszczyzny".
Rzeczywiśc:e mne monografIe tomu i materiały
ograniczają
się jedynie do stosunkaw polskich, jedna1kże K. Zawistowicz w swojej pracy bardzo często sięga
do Thurnwalda, MaunierH i innych a odpo'wiednie wykorzystanie materiałów
z~bra?ych przez etnologów anglo-saskich
mogłoby pomóc w wyświetleniu
mektorych spraw.
. Po tych u.wag~ch ogólnych o pracy K. Zawistowicz-Adamskiej
przejd~my do pr~eJrzema układu i treści. Rozpada
się ona na dwie części.
Plerwsza daJ.e kl.~sYfikację i analizę różnych postaci pomocy wzajemnej.
druga oma,",:la ro~ne rodzaje. Sp?łek gospodarczych.
Klasyfikacja
zjawisk
pomocy wzajemnej przedstaWIa Slę następująco:
Współdziałanie
1. Pomoc i współpraca w warunkach
zwykłych
A. Prace sezonowe
B. Prace inwestycyjne
C. Dary obrzędowe
D. Świadczenia wynikające
z prawa gościnności

pomoc

wzajemna

II. W wypadkach szczególnych
A. Samorzutna pomoc dotkniętym
nieszczęściem
B. Współdzi,ałanie na rzecz
wspólnego dobra

. .Omów!eniu .. tych zjawiS'~ 'poświęcona jest część pierwsza, gdzie po sk1asyfIkow.amu rozn~c~ rodzaJow pomocy wzajemnej
autorka
omawia podsta,",:y l. uu:sadmam.e
pomocy wzajemnej
(sąsiedzkiej).
Znajdujemy
tu
anal~ę zJawlsk wymIany świadczeń i równowagi usług daleJ' pracy zespołowej' l wreSZCIe
'" ZJaWlSk pomocy wzajemnej połączonej ' z uroczystością to-

l'

I
i

)

,
I

I

wal'zyską. Następny
rozdział omawia "Występowanie
pomocy wzajemnej
w określonej społeczności". A więc mamy tu pomoc wzajemną i współdziałanie wśród krewnych i przyjaciół, gdzie autorka daje analizę tych zjawisk
występujących
w bardzo zróżnicowanych
formach grup rodzinnych,
rodowych, krewniaczych
itp., dalej zjawiska współdziałania
w grupach sąsiedzkich "dawniej i dziś" i wreszcie analizę zjawisk solidarności gromadzkiej.
W części drugiej, omawiającej
spó~ki gospodarcze autorka
daje najpierw ogólną charakterystykę
właściwości spółek, zaliczając do nich zrzeszenia trwałe, dobrowolne, oparte o własną organizację gospodarczą i społeczną zgodną z nakazami prawa zwyczajowego, łączące się dobrowolnie dla
osiągnięcia korzYści materialnych
będących udziałem wszystkich członków.
Klasyfikując
spółki autorka wyróżnia ~ółki rolne i S1Pó1Ikimyśliwskie oraz
rybackie. W zakończeniu
- podsumowuje
swoje wywody dając ostrożne
uogólnienia, jakie można było podstawić w oparciu o rozporządzalne
ma. teriały.
Czytelnik
;pracy K. 2awistowicz
odczuwa pewien
żal do autorki,
że sama tak długo tkwiąc
w opracowywanym
zagadnieniu
i dobrze
zdając sobie sprawę z zakresu każdej używanej nazwy, nie uważała za konieczne pomóc czytelnikowi w zorientowaniu
się w znaczeniu szeregu nazw,
które w języku potocznym występują
często jako równoważniki
a którym
autorka przypisuje inne znaczenia, jednakże bez wyraźnych ustaleń definicyjnych. A więc nazwa najog6lniejsza
to w s P 6ł d z i a ł a n i e; Autorka
interesuje się tylko jedną jego postacią a mianowicie współdziałaniem
gospodarczym; przejawem współdziałania
gospodarczego jest p o m o c a wśród
jej różnych możliwych form szczególnie interesuje
nas p o mo c w z a j e m n a, która dla autorki jest identyczna
z IP o m o c ą s ą s i e d z k ą. Lecz
oprócz tych nazw, które czytelnik może sobie jakoś ustawić, w tekście występuje cały szereg inńych terminów:
wymiana usług i świadczeń, praca
zespołowa, wzajemność, odwz.ajemnianie usług, równowaga usług, odwdzięczanie, odrobek, wspieranie się w potrzebie, podział pracy itd., których definicje zostały podane w uwiklaniu, w tekście w toku rozważań - co czytelnikowi pedantycznemu,
chcącemu uzyskać przejrzysty
obraz, oparty na
wyrażnie oddzielonych zakresach zjawisk, utrudnia czytanie pracy. Również
terminologia
socjologiczna - o co jednak trzeba przede wszystkim winić
socjologów - nie jest dostatecznie wyrażna i nie ZB.WSzemożna sobie zdać
sprawę
ze stosunków między zakresami
takich nazw jak: społeczność
wiejska, społeczność zamknięta,
wspólnota
wioskowa, .grupa współżyjąca,
grupa współdziałająca,
wspólnota rodzinna, pospółka rolnicza itp.
I wreszcie ostatnia uwaga krytyczna, dotyczy niejednolitości
stanowiska
metodologicznego
i teoretycznego.
Autorka "potrafiła"
ustawić koło siebie
Krzywickiego,
Ciszewskiego,
Thurnwalda,
MalinowskiegC', Mauniera,
Moszyńskiego, Engelsa i etnografów radzieckich. To ułożenie nie wyszło jednak
pracy na dobre. Czasami czytelnik odnosi wrażenie, że autorka szuka nowej syntezy, czasami spotykamy wyrażną akceptację stanowisk rozbieżnych
i zasadniczo trudnych do pogodzenia. Jest to jednak cecha charaterystyczna
wszystkich prac powstających
w okresie przejściowym
jakiejś nauki, kiedy
zaczyna się proces przejścia do nowego stanowiska i kiedy stanowiska zazębiają się. zwalczają zanim nastąpi przegrupowanie
problematyki
na no-

�1102
wych podstawach
metodologicznyc~ .. W pracy K. Zawistowicz-Adamskiej
ten proces występuje bardzo wyrazme.
.
. ..
Z ko;ei przejdźmy do podkreślenia
zasług autorkI. Tu trzeba wyrolemc
na pierwszym miejscu fakt postawienia z~ga~I1ienia współdziałan.ia. gospodarczego i pomocy wzajemnej jako zagadmenla kultury społeczneJ I ~o~ganizowania systematycznych
badań terenowych.
Obadamach
pomowImy
później teraz wskażmy ważność pracy K. Zawi~to~icz
jako przy&lt;:zynka
teoretycznego, w którym po raz pierwszy zagadmeme pomocy wzaJ~m?ej
zostało systematycznie
opracowane na podstawie konkretnych
matenałow.
Mimo zwężenia zagadnienia i mimo poważnych
uchybi,eń nieuniknionych
wtedy, gdy podejmuje
się nowy temat, praca K. Zawistowicz .daj~ prze-o
gląd faktów w tej dziedzinie, wysuwa hipotezy robocze i wskazuJe kIerunkI
dalszych badań.
Dalej podkreślić trzeba, że w uporczywej pracy w ciągu siedmiu lat
K. Zawistowicz potrafiła wykształcić
grono uczniów, przygotować
ich .do
prowadzenie badań w ciągu tych lat. Tom zawi.era cztery monografie i dZIesięć innych prac uczniów prof. Zawistowicz,
dając poważne
świadectwo
o wytężonej pracy młodego ośrodka etnograficznego w Uniwersytecie Łódzkim. Prowadzenie badań w ciągu szeregu lat nad jednym kompleksem zagadnień, pozwoliło na zebranie poważnego archiwum materiałowego
znacznie szerszego niż materiały
przedstawione
w omawianym tomie, posuwającego naprzód wiedzę o faktach z zakresu pomocy wzajemnej
i współ~
działania.
Wśród monografii opracowanych
na podstawie własnych badań terenowych na pierwszym miejscu znajduje się s'tudium Bronisławy KopczYńskie~J a w o l' iS rk i e j Gospodarka pasterska w Beskidzie śląskim. Praca składa SlEl
z trzech części: W pierwszej
podano przegląd
dotychczasowych
badań
nad pasterstwem
wysokogórskim, zwracając uwagę na cztery grupy zagadnień, a mianowicie:
geneza
pasterstwa
wysokogórskiego,
zagadnienia
prawno-własnościowe,
zagadnienia
gospodarcze
i zagadnienia
społecznoobyczajowe. Część druga poświęcona jest historii szałaśnictwa
na Śląsku
Cieszyńskim ujętej w trzech rozdziałach: początki osadnictwa i kolonizacja
wołoska, rozwój stosunków własnościowych,
rozwój terytorialny
i gospodarczy szałaśnictwa.
Część trzecia oparta na materiałach
zebranych w terenie, tzn. w górach i wsiach górskich, mówi o tradycyjnej
kulturze pasterskiej.
Głównym celem badań autorki i współpracującej
z nią grupy było poznanie spółek szałaśniczych (pasterskich) ich organizacji, funkcji spełnianej
w życiu gospodarczym
i społecznym wsi itp. Również w tych badaniach
zagadnieniem
naczelnym była sprawa współdziałania
gospodarczego, przy
czym jednakże zbadano całokształt spraw związanych z gospodarką szałaśniczą, kulturą materialną,
zwyczajami, obrzędami, przesądami
itp. Monografia napisana jest z wielkim nakładem pracy. Autorka starała się wyko.
rzystać wS'zystkie dostępne źródła archiwalne, a w pracy terenowej dotarła
do wszystkich szałasów w groniach beskidzkich, Nie wchodząc w jej merytoryczną ocenę, chciałbym zwrócić uwagę na niedostateczne
może podkreślenie specyfiki Śląska Cieszyńskiego jako kraju, gdzie kapitalizm wkroczył
stosunkowo wcześnie (np, 'IV Ustroniu powstają huty żelazne już w latach

1103

~

?

I

tI
l
r
I

!

,I
,

i
l

I770-tych). gdzie wczeSme powstała sieć kolei i rozwinęły się miasta przemysłowe wywierając wpływ na ogólne procesy życia gospodarczego, a' więc
i na gospodarkę szałaśniczą.
Druga monografia, napisana przez Zdzisława B a t o l' o w i c z a przedS'tawia zespołowe rybołówstwo na polskim wybrzeżu. Jest to studium omawiające maszoperie kaszubskie. Monografia ta składa się z trzech części:
zarysu historycznego
rozwoju rybółówstwa
zespołowego, gdzie m. i. autor
zajmuje się pochodzeniem
nazwy "maszoperia",
oraz bada występowanie
i zasięg maszoperii, jej składem osobowym, terenami połowów i organizacją
pracy zespołowej. W trzeciej omawia technikę połowu opisując używane
narzędzia pracy. Wreszcie część czwarta mówi o roli i znaczeniu maszoperii
w życiu gospodarczym i społecznym wsi rybackich. W zakończeniu przedstawiono przyczyny upadku maszoperii
i ich stosunek do współczesnego
rybołówstwa morskiego.
Następna
monografia
Jadwigi K u c h a r s k i e j poświęcona
jest gospodarczym
i społecznym podstawom maszoperii
kaszubskiej.
lie poprzednia monografia
zajmowała się przede wszystkim historią i t€chniką
pracy rybackiej o tyle mognografia
Kucharskiej
omawia społeczną strukturę, współdziałanie
gospodarcze, zasady podziału dochodu itp. w maszoperiach. Na uwagę zasługują opracowane przez autoI'kę tablice przedstawiające graficznie strukturę
i organizację poszczególnych maszoperii.
W pewnym sensie uzupełnieniem
tych prac jest rozprawa Teresy G u tt ó w n y pt. "Obrzędy, wierzenia, zwyczaje i przesądy wśród rybaków polskiego wybrzeża", dająca obraz roku obrzędowego w życiu maszoperii, wierzeń i zwyczajów związanych z połowami itp. Praca ma charakter
rejestrujący. Nie chodzi tu o pakazanie funkcji tych obrzędów w życiu i pracy,
lecz a ich zanotowanie.
Monografie te opracowane są według podobnych założeń metodologicznych i w ten sposób by odpowiedziały
na naczelne pytanie postawione
wszystkim
badaniom
prowadzonym
przez
Zakład
Etnografii
U. Ł.:
" ... w jakim kręgu ludzkim występują
wymienione
formy współdziałania, jakie z,asady decydują o zrzeszaniu
się zespołu współdziałającego.
a więc kto z kim, na jakich warunkach
i w jakich okolicznościach współdziała i współpracuje"
(str. lO).
Materiału do odpowiedzi na to pytanie naczelne mają również dostarczyć 'Prace zamieszczone w dziale Materiały. Wymieńmy je po kolei:
Maria B i e l' n a c k a i Aurelia W i e l' z c h o n i ó w n a zebrały materiały dotyczące pomocy sąsiedzkiej przy robotach rolnych. Autorki dają
tu przegląd rodzajów pomocy, zachowane różne jej nazwy, jej formy, przebieg, organizację,
związane z nią zwyczaje i obrzędy. Aniela J a s k u l a n k a przedstawia
fakty pomocy wzajemnej
przy pracach związanych
z lnem, konopiami i wełną, jako szczególnie ważne, wgoS'podarstwie
tradycyjnym,
gdzie materiały
odzieżowe produkowały
same gospodarstwa.
Autorka
wyróżnia
pomoc bezinteresowną,
pomoc na zasadzie wymiany
świadczeń, pomoc za wynagrodzeniem
i wreszcie wspólne przędzenie o charakterze zebrań towarzyskich. Maria S k l' Z o S Ó w n a omawia pomoc wzajemną przy dar'2iu pierza. Henryk Ś w i ą t k o w s k i - pomoc sąsiedzką
przy budowie. Dalej Aurelia W i e r z c h o n i ó w n a opisuje pomoc wza-

°

70

�r

1104

1105

~.

na podstawie badali. archeologicznych.
(Bibl. Archeolog. T. r., A. Nasz, Opole,
Wrocław 1948 r.). Recenzje R. Reinfussa
i Jakimowicza,słusznie
nader
dodatnie, uwydatnily wartość gruntownej metody pracy A. Nasza. W c12iele
niniejszym
ujął autor swój temat następująco:
po wstępie dał w pięciu
rozdziałach
zarys metody rekonstrukcji
paleontologicznej
w archeologii,
zestawił
materiał
archeologiczny,
zanalizował
go, dzieląc typologicznie,
uwzględnił analogię. zasięgi i chronologię, dał porównawczą syntezę typologiczno-chronologiczną
i omówił ośrodki produkcji.
W rozdziale o analizie
konstrukcyjno-ewolucyjnej
przedhistorycznych
i wczesnohistorycznych
żaren opowiedział o kamieniach żarnowych
(neolitycznych
ze sławnym
mikorzyńskim),
osi (wrzecionowe),
paprzycy,
rączce,
żerdce-kierownicy,
kadłubie i mechaniźmie, regulującym rozstaw kamieni żaren, poczym przedstawił w rozdziale ostatnim swe wyniki. Streszczają
się one w tezach:
prymitywne
żarna z rozcieraczem są u nas powszechne od 1. okr. neolitu
do okresu wpływów
kultury
prowincjonalno-rzymskiej
włącznie;
żarna
rotacyjne są późno-lateńskie
i trwają przez okres rzymski, wczesno-historyczny do chwili obecnej. Autor podał trafnie i przejrzyście ewolucję konstrukcyjną
poszczególnych
elementów
składowych
żaren
rotacyjnych
w świetle znanego nam dotychczas materiału
wykopaliskowego.
Stwierdził
całkowitą zbieżność typologiczno-konstrukcyjną
między żarnami wczesnodziejowymi
z okazami z naszej współczesnej
kultury
włościańskiej,
typ
zatem naszych obecnych żaren rotacyjnych
stanowi okaz żyjących elementów staropolskiej
naszej kultury.
W źródłach
historycznych
znajdujemy
wzmianki o młynach zbożowych (motendina,
molin(/. aquaria),
czyli że
obok prostych żaren istniały też bardziej złożone mechanizmy
młyńskie.
Tym ostatnim dała w kilka wieków później wielki rozwój era pary i elektryczności. - Autor, mieszkający
w Oporowie pod Wrocław~em, wyzyskał
wśród innych wszelkie dane oporowskie.
- Piękną jego pracę zamyka
obszerna literatura
i spis tablic i rycin, bardzo pouczających.
Całość robi
wrażenie bardzo dodatnie.
J el'zy Pogonowski

.
dkach klęsl&lt;. żywiołowych i nieszczęsc, ograniczając się tylko
-emną w wypa .
.'
k
..
~okrótkiej
notatki na czterech stronach. Mana. B l e r n a c a P~Wlęca
.
pracę zJ'awiskom współpracy
gromadzkiej
na rzecz wspolnego
naS t ępna
.
k . . l'
d
'
l do
dobra' budov-'Y dróg, naprawy mostow, budowy
OSCIOow,
~m~w u ., . zkól świetlic
itp Dary i świadczenia
obrzędowe
opisuJe Mana
·WYCH.s,
.
.
d"
d 'e ka dary
dary zWiązane z naro zmaml
Zl c ,
S Z u:). e l,. t o \V a wyróżniając
,
..
k' . d
l'
dary
zwiazane ze śmiercią członka społecznosci wleJs lej, ary wese ne,. l'
•
dla 'dzieci związane z obrzędami dorocznymi. Ta ~ama. au~ol'ka rejestruje
fakty obrz~dów i zwyczajów związanych z narodzmam~ dZiecka.
Jak więc widzimy zarówno monog'rafie jak i matenały
zostały ~ak dobrane by możliwie wielostronnie
zanotować, naświ·etlić i. wyjaś~i~ fakty
pomocy wzajemnej
i współdziałania
gospodarczego
na ~Sl. polgkl~J .. Przy
czym główny nacisk położon~ na notowanie .starych, zamkaJą~ych JUz ~adycji przeżytków i pozostałosei. O monografJach tych l matenałach. moz~a
pO\viedziećże nie notują nowych, w~owych
\~aru~kach rodzącyc.h Się form
wspóldzi2:łania. Tłumaczy ,się to tym, ze matenał~ Jakle zostały. ujęte w ty~
tomie zostały zebrane przed rokiem 1949, a WIęC p~ze~ rO~lem z~s~dmczego przełomu w rozwoju spółdzielczości
produkc~JneJ.
NI~ .~lezme ~
tego trzeba jednak stwie,rdzić, że materiały
t~, moze ~b~t sClsle o~ramczają się do rejestracji,
nie starając się stwie,rdzl.c cz~nnikow .t:~w.odUJących
powstawanie
i przekształcanie
się forI?' wspo.łdz?ałan~a .. W~rt~sc IC~ polega
przede wszystkim na tym, że uchwyCiły zamkaJące JUZ ZJa:VlSi~~,~e staną
się podstawą dalszych badań, że posłużą do przyszłych uogolmen l rozwa- .
żań teorE;tycznych. Jednakże, gdyby zostały podane
wraz z konteks,tem
w którym występują, z zaznaczeniem
tedencji
rozwojoWych,. mo~łybY
lepiej spełnić swoje z.adania. Materiały te zbierano według kw~stJonanuszy
opr,lcowanych w Zakładzie Etnografii U. Ł. i OgłOs~onych dru.klem. w prac~
1&lt;. Za w i s t o w ic z - A d a fi s k:i e j Zywe tradycJe wsp6ŁdZl~łant~ na ws~
(polski
ilnstytut
Służby
Społecznej,
Łódź
1948). K.westronarl~sze.
te
uległY w dalszych pracach zakładu przeróbce i ulepS'zemu, ,po~obTIle zm~e~
nUy ;ię metody prac terenowych l. Prof. Zaw~stowicz we :vstęple do sWOJeJ
pracy wskazywała,
że pierwsze badania, ktorych wyniJlu ~warte.
zostały
w tym tomie; prowadzono jeszcze prawie po omacku, ucząc Się dopiero .sta~
wiać zagadnienie
i szukając właściwych metod. O tym trzeba pamlętac
chcąc ocenić właściwie ten tom.
Jan szczepański

ADOLF NASZ. Żarna
wczesnodziejowe.
Warszawa -, Wrocław
1950 r. Nakł. Pol. Tow. Archeolog. Z zasiłku Kierownictwa
Badan nad p~czatkami Państwa
Polskiego. Min. Kutury
i Sztuki Nacz. Dyrekcja
m~zeów i ochrony zabytków.
(Studia wczesnodziejowe.
Seria archeologiczna - T. I. Red. K. Majewski).
. . .
,
Młody archeolog i etnolog wrocławski Ado~ N a s z .dał ,SIę JUz ~znac
zaszczytnie pracą swoją o Opolu, starym polskim grodZIe gornośląsklm
"Omówienie tych metod wymaga osobnej recenzji i powinno zostać
do ogÓlnej clysk\l~ji o metodach etnograficznych
badań terenowych.

wlączone

L

70*

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11389" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11367">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/207e06d11615f2ccdb32db153708689a.pdf</src>
        <authentication>35e20f41e5d17164c4da12959b4b3f6d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135663">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135664">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135665">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135666">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135667">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1955 t.42 cz.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135668">
                <text>LUD 1955 t.42 cz.2,s.607-800</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135669">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135670">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135671">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135672">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135673">
                <text>RECENZJE

I

t-

SPRAWOZDANIA

tAKt:'\::' Er~:I-:{JRA,rH

p-o,.,

" V\'"
KRATKIJE
NAUK

SOOBSZCZENIJA

SSSR, z, VI-VII,

INSTITUTA

X, XIII-XV,

ETNOGRAFII

XVII-XX,

AKADEMII

Moskwa-Leningrad

1949-1954

J,

f,
IJ'
"

Wydawane przez Instytut Etnograficzny Akademii Nauk ZSRR "Kratkije
Soobszczemja" (Sprawozdania) przynoszą wiele cennego materiału z dziedziny ludoznawstwa w postaci artykułów i streszczeń rozpraw kandydackich. W niniejszym przeglądzie uwzględniono tematykę dotyczącą głównie
ludów pochodzenia wschodniego.
Na treść zeszytu VI składają się: sprawozdanie G. G. S t r a t a n o w i c z
z ekspedycji do Dunganów grupy Oszskiej - jest to opis życia tego ludu
na terenie Kirgizji; S, P. R u s i a j k i n a zajmuje się narodowym strojem
i ornamentem Tadżyków z okręgu Garmskiego; T. A. Ż d a n k o informuje
o strukturze rodowoplemiennej
i o rozsiedleniu Karakałpaków
w dolnym
biegu Amu-Darii w XIX i na pocz, XX w.; A. S. M o r o z o warozpatruje
resztki niewolnictwa w Turkmenii w XIX w. Artykuł E. R. B i n k i e w i c z a
przynosi wyniki jego badań nad rozplanowaniem
i architekturą
domostw
czerkieskich.
W zeszycie VII I. P. S t r o g a n o w a pisze o literaturze i folklorze ludu
Suahili, A. I. P e r s z i c omawia organizację rodowoplemienną i skład szczepowy koczowników Arabii pólnocnej w XIX-XX
w.; Z. A. N i k o l s k a
analizuje rodowe formy i stosunki u Awarów (w Dagestanie) w XIX w.;
G. P. Was i l i e w a opisuje szczep Turkmenów nochurskich.
Zeszyt X przynosi artykuły: J. A. S z i b a j e we j, Rys historyczny mieszkania u Chakasów;
A. P. D u l z o n a, System liczenia czasu u Tatarów
czulymskich;
A. N. B e r n s z t a m a, Materiały
do badań architektury
Kir··
Oizów i Kazachów XVIII-XIX
w. ~J.) Siedmiorzeczu;
L. I. Ł a w r o w a, Rozsiedlenie Swanów na Kaukazie pólnocnym
do XIX w.
W zeszycie XIIIB.
O. D o ł g i c h pisze o urządzeniach
obrzędowych
u Nganasanów i Enów. Chodzi tu o tzw. "bramę kamienną" dla ochrony
przed złymi duchami; A. N. P e r s z i c rozpatruje patronimia u Arabów;
J. S. S m i r n o w a zestawia życie kobiety abchaskiej w czasach przedrewolucyjnych i w epoce radzieckiej.
W XIV zeszycie S. S. G a d ż i j € W a analizuje kwestię tuchumu i dużej
rodziny u Kumyków kajakenckich.
W zeszycie XV M. G. L e w i n referuje prace nad Atlasem etnograficz-"
nYm Syberii;
S. W. I wan o w wskazuje na ornament ludów Syberii jako

�608

609

na źródło historyczne;
N. F. P r y t k o w a omawia typy ubrań u ludów
syberyjskich.
W zeszycie XVII N. A. K i s l a k o w przedstawia wyniki badań nad rodziną i małżeństwem
u Tadżyków; B. Ch. Kar m y s z e w a kreśli szkic
etnograficzny hodowli bydła u Łokajów.
Zeszyt XVIII przynosi artykuły: Z. A. N i k o l s k i e j .i E. M. S z i 11 i n g a
o żeńskim stroju ludowym Awarów; P. 1. Kar a l k i n a, Kumandynawie,
zawierający
materiały
etnograficzne
z życia Ałtajczyków
północnych;
B. O. D o ł g i c h 2 o danych dziejach Buriatów zachodnich; N. N u r d ż an o w w~kazuje, jaką rolę przy powstawaniu
teatru ludowego u Tadżyków
odegrali śpiewacy i muzykanci.
W zeszycie XIX S. S. G a d ż i j e watraktuje
o stroju narodowym u Kumyków kajakenckich;
G. E. M ark o w dostarcza materiałów do etnografii
Gagauzów, głównie z dziedziny budownictwa i stroju.
W zeszycie XX zamieszczono następujące
artykuły:
B. O. D o ł g i c h,
Stare

zwyczaje

Enów,

związane

z

urodzinami

dziecka

i nadaniem

mu imie-

S. S. G a d ż i j e w a, Kumycy
kajakenccy
w XIX-XX
w. (streszeze··
nie pracy kandydackiej);
1. W. Z a c h a r o w a, Kultura
materialna
Uj gurów
'Ul Związku
Radzieckim;
S. P. R u s i a j k i n a, Strój
ludowy
Tadżyków
okręgu
Garmskiego;
R. K o s b e r g e n o w, Polożenie ludności karakalpacnia;

kiej

w Cha.nacie

Chiwańskim

na przełomie

XIX-XX

w.

Wlodzimierz

Zajączkowski

SREDNIEAZJATSKIJ
ETNOGRAFICZESKIJ
SBORNIK
(Collectanetl
z etnografii Azji Środkowej) Trudy Instituta
Etnografii Akademii Nauk
SSSR im. N. N. Mikłucho-Makłaja.
N. S. t. XXI, Moskwa 1954, ss. 413
z tab!. i ryc.
Uczeni radzieccy w swoich licznych rozprawach
drukowanych
w serii
wydawnictw Instytutu
Etnograficznego
AN ZSRR sporo uwagi poświęcają
ludom Azji Środkowej. Dotyczy to również i referowanej pracy.
J. P. W i n n i k o w podjął się opracowania zagadnienia przebudowy socjalistycznej gospodarki i życia Dajchanów, zamieszkujących
okręg Maryjski
Turkmeńskiej
SHR. Autor w oparciu o bogaty materiał historyczno-etnograficzny wykazuje zmianę kultury i źycia Turkmenów-kołchoźników,
która
nastąpiła
w wyniku
budownictwa
socjalistycznego.
Turkmeni
tekińscy
w końcu XIX w. opanowali teren oazy Murgab, gdzie nastąpił rozdział
ziemi i wody w ramach organizacji rodowo-plemiennej,
co hamowało rozwój gospodarstw d.ajcha11skich. Zn~czne zmiany w aule turkmeńskim nastąpiły dzięki rewolucji październikowej, która przyniosła reformę rolno-wodną.
Z wprowadzeniem
gospodarstw kolektywnych
zaczęła wzrastać produkcja,
a w związku z tym podniósł się poziom kulturalny ludności.
Monografia G. P. Was i l i e w e j traktuje o Turkmenach
nochurskich
Po dostarczeniu
wiadomości o rozdzieleniu tego ludu, który zajął połud-

niow· .... achodnią część okręgu Aszchabadzkiego Turkmeńskiej SRR autorka
zastana:via się nad p~oblemem pochodzenia
opisywanej
grupy ~tnicznej.
Z koleI charakteryzuje
rolnictwo, rzemiosło, zajęcia domowe i handel.
W rozdzial: o kulturze materialnej
zawarte są dane o domu, budynkach
g?spodarsklch,
pożywieniu, ubraniu. Wielką wartość przedstawiają
materIały dla charakterystyki
organizacji społecznej i życia Turkmenów nochurskich na przełomie XIX i XX w. Dalej traktuje o rodzinie małżeństwie.
wierzeniach religijnych i obrzędach.
'.
Monografia Was i l i e w e j jest
mało dotąd badanego ludu.

cennym

wkładem

do znajomości

tego

i spoJest to wartoSC1~Wyp:zy~zynek d~ ba.d~ń nad środkowo-azjatycką
architekturą
ludową,
ktora dZiękI coraz l!czmeJszym ekspedycjom
jest wszechstronnie
opracowywana.
Kolejna

rozprawa

~o.by k07J,strukcyjne

to A. K. P i s a re z i k a: Materiały

majstrów

ludowych

doliny

budowlane

Fergańskiej.

O. A. S,u c h a.:: e watraktuje
o cechach dawnych w formach okrycia
gło,":y ludow A;ZJI Środkowej. Po wnikliwym zanalizowaniu
naj starszych
koblecych.okryc
gł?wy: zawoju (czalmy), czapeczek o różnych kształtach
o~az męskich: z~WOJU.cczalmy), czapek futrzanych, czapek filcowych, kołpa~ow oraz tzw. ttUbeteJek dochodzi autorka do ciekawych wniosków o wzaJemnych Wpł!w.ach rozmaitych lu:iów. Badania i analiza ich mogą dopomóc
": rozst~~ygmęc1U szeregu zagadnień etnogenezy i historii kultury mieszkańcow AZJI Środkowej.
Ar~Y.kuł W. W. G i ~ z b u r g a dotyczy antropologii i traktuje o dawnej
l~dnoscl centr~lneg~ TIan-szanu i Ałtaju na podstawie danych antropologIcznych (I tysiąclecie p. n. e. - I tysiąclecie n. e.).
Włodzimierz

Zajqczkowski

SBORNIK MUZlEJA ANTROPOŁOGII I ETNOGRAFII, T. XIV, Wyd.
Ak. N~uk ZSRr: Moskwa-Leningrad
1953. Instytut Etnografii im. Mikłucho
MakłaJa. Kol~glUm Redakcyjne: S. P. Tołstow, L. P. Potapow, S. W. Iwanow, N. A. Klslakow, D. A. Olderogge.
"S~o:nik Muzieja Antropołogii i Etnografii" ("Rocznik Muzeum Antropologu I Etnografii") zawiera prace teoretyczne i opracowania zbiorów muzealny.ch; n:a on :vspólny cel, jakim jest wyjaśnienie problemu etnogenezy
n~rodo~. aZJatycklCh, wykrycie łączącej je niegdyś więzi, zachowanej w termmologu lub fragmentach zjawisk kulturowych.
P~szczególne opracowania omawiają geograficzne rozmieszczenie narodo'w
oraz Ich
.. h' t
.
. rozwol
loSoryczny, ekonomiczny i społeczny. Na takim tle podany
~est OPiS poszczegolnych eksponatów, oparty częściowo o metryki muzealnp
! badanIa
autorów O .
ł '"
.
.
. pisy uzupe DlaJą piękne, Jedno lub wielobarwne reprod u k cJe.
Z zakresu etnografii
'
zwracają uwagę prace L. P. P o t a p o w a, W. W.
39 "Lud",

t. XLII

�6lO

611

A n t l' o P o we j, O. A. S u c h a l' e w e j, E. D. P l' o k o f i e we j, E. G. H a ff e n b e l' g a, S. M. A b l' a m z o w a i E. W. Z i b e l' t a.

Rozpowszechnione
niegdyś wśród Koriaków, dziś prawie zupełnie wyszły
z użycia, podobnie jak i u Ajnów z Wysp Kurylskich. J o c h e l s o n w pracy
The Yukaghir
and the Y1ikaghirized
Tungus (Memoir of the ArneI'. Mus. of
Nat. Hist. v. IX. Leiden-New
York 1926, s. 387) wspomina o istnieniu ich
u Jukagirów.
Ajnowie sachalińscy używali nart siatkowych innego typu; wnętrze ramki
viypełniały skrzyżowane
poprzecznie rzemienie. Przedni koniec był nieco
podniesiony w górę. Stopę przymocowywano
za pomocą dwóch pętli.
Narty ślizgowe miały największe zastosowanie u mieszkańców
Sybiru.
Konstrukcyjną
ich podstawę stanowi drewniana listwa (dł. ca 130 cm, 'szer.
12-35 cm); przedni jej koniec jest nieco podniesiony w górę i zaostrzony.
Autorka dzieli narty ślizgowe na proste i wygięte. Różnica ta pociąga za
sobą szereg innych cech; narty o równej podstawie nie wymagają podszycia
futrem, ponieważ nie są tak cienkie i łamliwe jak narty o podstawie falistej; te ostatnie są natomiast elastyczne i lekkie i są używane przez myśliwych. Narty o równej podstawie były używane przez wszystkie sajanoałtajskie narody. Wyrabiano je z brzozowego i czeremchowego drzewa, jodły,
,jarzębiny lub wierzby. Koniec narty obity jest zwykle blachą lub korą
brzozową, czasem zwykłą deseczką. Narty podszywa się skórą z nóg końskich, krowich lub reniferowych.
Istnieją cztery sposoby przymocowania
podszycia: przybija się je drewnianymi
gwoździami, przyszywa sznurkiem
przeciągniętym
przez otwory w desce, przysznurowuje
się skórę drutem
lub sznurem, wreszcie przykleja się skórę do nart. Niwchowie przybijali
do skóry listewki z fiszbinu na całej długości, co zwiększało szybkość.

W. W. A n t I' o P o w a, Narty ludów Syberii (s. 5-36). Narty stanowią
nieodzowny element kultury materialnej
mieszkańców północy; powstanie
ich wiąże się z twardymi warunkami życia sybirskich ludów.
Brak materiału archeologicznego utrudnia wyjaśnienie historii powstania
nart, najwcześniejsze
zabytki w postaci rysunków na szabalińskich skałach
pochodzą z VII-IX
w. Źródła historyczne poświadczają, że narty były znane
jeszcze wcześniej. Kroniki chit'lskie wspominają o istnieniu nart w VII w.
vlśród plemio:J. Wzgórz Sajai1skich i Sajano-Ałtajskich.
Nazwa nart przytoczona przez R a s z i d - a d - d i n a z XIII-XIV
w. odpowiada całkowicie
ndzwie używanej pr&lt;lwie przez wszystkie ludy sajano-ałtajskie.
W notatkach
podróżników z XVII w. spotykamy częste wzmianki o nartach; mówi o nich
L a m a l' t i n i e 1', W i t s e n i in. Ogólnikowe opisy nie pozwalają niestety
przedstawić ich kształtu, dopiero materiały etnograficzne rosyjskich podróżników z XVII i XVIII w. zawierają rysunki i opisy w dostatecznym stopniu
wiarygodne
i jasne, a zbiory muzealne z XIX w. pozwalają na ogólny
ich opis.
Praca W. W. A n t l' o P o w e j opiera się na opisie kolekcji nart, znajdującej się w Muzeum Antropologii i Etnografii w Moskwie; wykorzystano
również zbiory Państwowego Muzeum Etnografii narodów ZSRR w Leningradzie i źródła historyczne.
Za podstawę klasyfikacji nart uważa autorka cechy konstrukcyjne
najbardziej stałe i w pewnym stopniu warunkujące
kształt nart i technikę poruszania się na nich. Wszystkie narty używane przez narody syberyjskie
dzieli na dwie grupy: narty ślizgowe i narty do chodzenia, znane u nas pod
nazwią karpli. Obie grupy podlegają dalszym podziałom na typy, zależnie
od cech konstrukcyjnych,
jak sposób umocowania stopy i materiał, z którego
są wykonane. Dodać należy, że ludy spokrewnione
etnicznie
posiadają
narty jednakowego typu.
Charakterystyczną
cechą nart do chodzenia (karpli) jest rama lub owalna
obręcz, która miewa czasem kształt półowalny lub okrągły (niekiedy formę
ósemki). Wnętrze takiej ramy wypełniają skrzyżowane rzemienie, przymocowane czasem poprzecznie; tego rodzaju narty zapobiegają zapadaniu się
nóg w głębokim śniegu. Karple znane są prawie wszystkim narodom świata,
zwłaszcza w wysokogórski'ch częściach Azji Centralnej, w Japonii, Ameryce
itp. Na Sybirze rozpowszechniony
jest typ rakietowy, czyli siatkowy. W życiu codziennym noszą one nazwę łapek, termin używany i w literaturze
naukowej. Ramka wykonana
z dwóch listewek drewnianych
ma kształt
jajowaty, wnętrze jej wypełniają drewniane poprzeczki i rzemienna siatka
z foczej skóry. Przedni koniec łapek jest szerszy i bardziej tępy od tylnego;
wymiary ich są różne (60-100 cm dł. i 15-25 cm szer.). Narty siatkowe znane
są tylko w płn. części Sybiru, używają ich do dziś Czukcze i Eskimosi.

I

,~[\

..

~.".:

Narty podszyte futrem były używane podczas zimowych łowów, narty
bez podszycia, golice - podczas łowów wiosennych; w niektórych okolicach
nie uważano ich za prawdziwe narty. Narty podszyte futrem używane są
przez Ajnów na równi z golicami, tak samo jak i przez Niwchów, Nanajów,
Ulczów i Ewenków. Narody tunguzo-mandżurskie
posługują się nartami
wygiętymi z drzewa brzozowego lub jodłowego. Po uprzednim rozgrzaniu
drzewa nad ogniem i zwilżeniu go wodą narty wyginano. Narty Tunguzów
mają 150 cm dL Ob3 ich końce są zaostrzone; przedni zawsze, a tylny czasem
podniesiony w górę. W. B o g o l' a z twierdzi, że szybkość biegu Ewenka na
nartach dorównuje szybkości biegu renifera. Takie narty używane były przez
Jukagirów, Ketów i Dołganów. Spotykało się je również u sąsiadujących
z Ewenkami i Ewenami Chantów i Jakutów, a także wśród niektórych
grup Tatarów syberyjskich.
Narty nadamurskie są pod wieloma względami podobne do nart ewenkijskich u Nanajów i Ulc~ów. Niewiele wiemy o nartach Oroczów i Ugedejów;
sądząc z paru eksponatów znajdujących się w muzeum, różnią się one wymiarami, dochodzą bowiem do 2 m dL Wyrabiano je z dębu lub wiązu,
a podszywano skórą kozicy.
Prócz opisanych dwu zasadniczych typÓW nart spotyka się jeszcze w z.a38"

�612

613

chodniej Syberii u północnych Mansi, północnych i wschodnich Chantów
inne formy nart, które z braku materiału trudno jest sklasyfikować. Charakterystyczne jest ich specjalne wzniesienie dla stopy oraz znaczna długość
(ponad 2 m). Do hamowania biegu przy schodzeniu z góry służy kij narciarski, zaopatrzony na końcu w kółko lub rodzaj łopatki, najczęściej zaś
w żelazny haczyk. Autorka podkreśla, że ludy syberyjskie używają również
nart rosyjskich; znane są one w zach. Syberii, w Jakucji, na Kamczatce
oraz wśród Neńców, Chantów i Mansów.
W zakończeniu artykułu omawia terminologię; jest ona u ludów tunguzomandżurskich
bardzo zbliżona. Wyjątek stanowi nazwa nart u Ewenków
meregte, podczas gdy we wszystkich innych językach nazwa ta brzmi suksitla, sokselta, sulta, sochai!la itp. Szereg innych terminów związanych z nartami przemawia za tym, że Ewenkowie posiadali wspólny źródłosłów tunguski.
Terminologia ludów sajano-ałtajskich
jest bardziej urozmaicona, dotyczy
ona nazw golic i nart podszytych. Charakterystyczne,
że wszystkie narody
syberyjskie używają różnych nazw dla nart podszytych i golic. Wśród plemion tiurskich nazwa nart i sanek jest zbliżona.
Przeprowadzona
analiza typów nart używanych na Sybirze pozwala na
stwierdzenie, że: 1. różnorodne typy mają ściśle zakreślone zasięgi geograficzne; 2. typy nart są ściśle związane z pewnymi grupami etnicznymi;
3. istnieje wyraźna zależność poszczególnych typów nart od kierunku gospodarczego ludności, np. narty typu siatkowego używane do chodzenia były
rozpowszechnione na terenie tundry wśród paleoazjatów płn.-wsch., gdzie
ułatwiały poruszanie się na nierównym terenie. Brak odpowiedniego materiału do wyrobu długich desek odgrywał w tym również niemałą rolę.
Plemiona łowieckie używają nart ślizgowych na terenie tajgi i pasa
leśno-tundrowego
Sybiru. Narty tych plemion zdumiewają
doskonałością
swych proporcji i wykonania oraz praktycznością szczegółów.
Narty wygięte rozpowszechnione
są w pasie tajgi, ciągnącym się od
Uralu do Kamczatki. Trzy odmiany wygiętych nart występują wyraźnie
wśród trzech etnicznych grup: szerokie i krótkie spotyka się u Ewenów
i Ewenków; długie i wąskie, zaopatrzone specjalną główką u ludów nadamurskich (Oroczów, Nanajów, Ulczów i Ugedejów); u Selkupów, częściowo
u Chantów i Mansi spotyka się narty dość długie, stopniowo zwężające się
ku tylnemu końcowi.
Zagadnienie pochodzenia nart jest trudne do rozwiązania. Łączy się ono
ściśle z ogólnym problemem etnogenezy
narodów
sybirskich;
zdaniem
autorki można przypuszczać, że wygięte narty ślizgowe narodów nadamurskich powstały
z wygiętych
nart używanych
przez tunguskie
narody,
lecz posiadają bardziej udoskonaloną formę, rozwiniętą pod wpływem Niwchów, naj dawniej szych mieszkańców tej krainy. Trudniejszy jest problem
genezy wygiętych nart zachodnio-syberyjskich.
Autorka podkreśla różno-

rodność golic i zmienność ich w porównaniu z ustaloną formą nart podszytych.
Przed Rewolucją Październikową
narty
miały szerokie zastosowanie
u ludów trudniących się łowiectwem. Zmiana ustroju, przejście od łowiectwa do hodowli i rolnictwa stopniowo wpłynęły na mniejsze ich użycie.
Obecnie wraz z przejściem gospods.rstwa na nowe tory narty przetrwały
w kołchoźniczych brygadach myśliwskich.
L. P. P o t a p o w, Pożywienie
AUajczyków
(s. 37-71). L. P. P o t a p o w
jest autorem pncy
pt Oczerki po ist01'ii AUajcew,
Nowosybirsk
1948.
Szkic o pożywieniu Ałtajczyków jest owocem długoletnich studiów i obserwacji nad życiem Ałtajczyków. L. P. P a t a p o w opracował zagadnienie
dotychczas całkowicie nie zbadane; zanalizował rodzaje pożywienia i sposoby jego przygotowania,
podał terminologię ludów ałtajskich,
związaną
z tą dziedziną, dając w ten sposób cenny przyczynek do badań skomplikowanego procesu etnogenezy tego narodu.
Autor rozpatruje pożywienie Ałtajów, posługując się danymi archeologicznymi i nielicznymi źródłami piśmiennymi. Zabytki archeologiczne pochodzą z neolitu lub wczesnego brązu, z cmentarzysk typu afanasjewskiego.
Głównym pożywieniem ówczesnych mieszkańców Górnego Ałtaju było mięso
dzikich zwierząt (kozica, chomik, zając, lis, maral), mimo że w znaleziskach
tego okresu znaleziono kości zwierząt domowych, jak pies, koń, owca. Obok
mięsa spożywano korzenie, kłącze i łodygi roślin jadalnych, owoce, jagody
i orzechy. Zboża znane były na podgórzu Ałtaju nieco później w okresie
andronowskim. Z podgórza mogła znajomość ta przeniknąć do mieszkańców
Górnego Ałtaju. Brak natomiast wiadomości i śladu używania w tym czasie
nabiału. Mięso spożywano pieczone w popiele lub nad ogniskiem, albo gotowane; istnieją bowiem naczynia typu afanasjewskiego,
kotły z brązu
scytyjskiego i typu karasukskiego.

I

~.

l

j

Dane z pierwszej połowy I tysiąclecia p. n. e. pozwalają wnioskować,
że głównym pożywieniem ówczesnych pasterskich plemion ałtajskich był
nabiał i mięso domowych zwierząt. Źródła chińskie podają, że Hunowie
umieli wyrabiać sery i inne przetwory mleczne; to samo twierdzi H e r od o t, wspominając o wyrabianym przez koczowników kumysie. S. J. R ud e n k o znalazł w niszy grobowej w kurhanie Pazyrakskim II worek doskonale zakonserwowanego
sera, który tam przeleżał dwa tysiące lat. Znalezisko to świadczy o pożywieniu starożytnych mieszkańców Ałtaju. Koczowniczy tryb życia sprzyjał wyrabianiu kumysu przez wstrząsanie i fermentację mleka klaczy nalanego do worka z koziej skóry. Naczynia o wąskich
szyjkach znajdowane w mogiłach ałtajskich napełniane były zawsze kumysem, który stawiano nieboszczykom obok dań mięsnych. Baranina była również znana, o czym świadczą resztki kości. Kości te nie noszą śladów ognia,

�614

615

a więc mięso gotowano, nie pieczono. W tymże kurhanie znaleziono ziarna
jęczmienia.
We wczesnym średniowieczu, kiedy mieszkańcy Ałtaju należeli do tiurskich kahanatów
(VI-VIII
w.), podstawą pożywienia był kumys i mięso.
Kroniki chińskie mówią o kumysie jako o napoju upajającym, obrzędowym.
Współcześni Ałtajowie częstują gości wódką wyrabianą z mleka, tzw. arakq.
Kronikarze
chińscy wspominają
o chlebie znanym tiurskim koczownikom
i o mące ze zmielonych kości zwierzęcych w latach głodu. W literaturze
podróżniczej z XIX w. znajdują się wzmianki, że biedota ałtajska zbiera
kości ogryzione, rozbija je na 'drobne kawałki i gotuje przez czas dłuższy
w wodzie.
W pierwszej połowie XII w., kiedy Ałtaj należał do państwa Kara-chińskiego, rozpowszechnione
było spożywanie chleba i pożywienia zbożowego.
Ciekawe materiały
o pożywieniu Ałtajczyków
dają rosyjskie źródła
z XVII i pierwszej połowy XVIII w. Źródła te mówią, że północni Szorcowie uprawiali rośliny zbożowe w I ćwierćwieczu XVII w. Mięso zwierząt,
ryb, rośliny dziko rosnące uzupełniały ich pożywienie. W tym czasie siano
głównie jęczmień, czasem pszenicę. Rosyjskie źródła stwierdzają, że płd. Ałtajczycy oprócz jęczmienia jedli korzenie peonii i sarany oraz korzenie innych roślin. Ponieważ mięso zwierząt domowych nie wystarczało (lo wykarmienia rodziny, a raczej rodu, Ałtajczycy szli za stadem dzikich kóz lub
marali, polując na nie w razie potrzeby.
W ałtajskim folklorze przechowały się liczne wspomnienia o pożywieniu;
podania i epos heroiczny mówią o mięsie dzikich zwierząt i o roślinach
jadalnych, o saranie (Lilium
marta.gon)
i o kandyku
(Erythronium
dens
cQ,nis). Kłącze peonii (Paeonia anomala)
zbierano na wiosnę, suszono, tarto
na mąkę i robiono z niej placki lub kaszę. Na ogół nie groził w zimie głód
tylko tym Szorcom, którzy zakonserwowali
dostateczną ilość kłączy peonii.
Robiono również zapasy orzechów cedrowych, które tłuczono ze skorupką
i mieszano z jęczmiennym t.luknem. W folklorze Teleutów i pld. Ałtajczyków
opiewa się "góry mięsa i rzeki wódki zwanej araka". Tłuszcz z końskiego
podbrzusza porównują do obłoków, araka nosi nazwę "wielkiego jedzenia".
Wspomina się też o mlecznych produktach, jak kumys i sery, masło i t.waróg. Stare opowie.ści wspominają
a mleku łosia i ·renifera. W legendach
myśliwskich duchy -- gospodarze gór -- doją samice renifera. Mięso jednak
jest największym przysmakiem Ałtajczyków.
Najbardziej używanym zbożem byl jęczmień, spotykany w postaci ta/kana
(tlukna).
Polewka z całych ziaren :nosi nazwę kocza. Prócz kandyku, sarany
i peonii spożywano barszcz (He7'C1Cle1nn sphond.), jagody i rzewień. W folklorze znajdujemy wzmianki o ulum czikir lub czikir (cukier lub słodycze).
Dane te świadczą, że pożywienie Altajczyków nie ulegało większym zmia~
nom w ciągu dziejów.
Po7.ywienie ludów aJt.c.jskich zacho\vało dawne zasadnicze skladniki; s;l

.

,

.
'

f

;
ł

,

to: mięso i nabiał. Potrawy mączne i chleb odgrywały niewielką rolę, natomiast mleko i przetwory mleczne (kumys, sery itd.) stanowiły obok mięsa
pożywienie Ałtajów-pasterzy.
Kiszone mleko, znane u Mongolów pod nazwą kumys, Ałtaje nazywają
czegeń, inne plemiona mówiące językiem tiurskim nazywają
je aj ran, np.
terminem tym poslugują się Chakasi-kaczyńcy.
Zakwaszanie mleka odbywa się wczesną wiosną; jako zakwasu używają
wędzonej kości ogonowej lub żyły końskiej, czasem wędzonego sera, zwanego kurut. Mleko zlewają do wielkiego worka skórzanego, po czym dole-o
wają każdorazowy udój. bo mieszania służy kij z podziurawionym
krążkiem na końcu. Nazwa worka do mleka, saba, przetrwała do dziś u Tubularów, którzy używali jej do określenia naczynia z kory brzozowej, służącego do gotowania jęczmiennej brahi, napoju ofiarnego z tlukna i sfermentowanego jęczmienia.
Czegeń stanowi podstawę
letniego pożywienia Ałtajczyków.
Z resztek
czegenia sporządzają wódkę i kwaśny ser, zwany kurut. Ususzony kurut nawlekają na sznurki i wieszają na ścianach jurty. Przed Rewolucją Październikową kurut zastępował chleb i ratował przed śmiercią głodową. Bogacze dzieląc się zapasami kuru tu z biedotą ściągali od niej haracz w formie
robocizny. Wedle obliczeń rodzina ałtajska złożona z 5 osób potrzebuje
trzech kawałków kurutu dziennie. Kurut jedzą popijając herbatą gotowaną
z mlekiem i odrobiną masła z solą. W zimie kurut rozpuszczają w wodzie
i gotują rodzaj polewki, którą zasypują jęczmiennym
tłuknem. Bogacze
jedzą kurut ze śmietaną, a nawet z miodem .
Innego rodzaju serki wyrabia się z resztek czegenia: twarożek osiadający na ścianach skórzanego miecha, w którym przechowuje
się czegeń,
składa się do krowich pęcherzy, dolewa trochę masła i zamraża na zimę·
Altajczycy prócz kwaśnych sporządzają też i słodkie sery, dodając odrobinę czegenia do gotującego się słodkiego mleka, które po krótkim czasie
ścina się na ser czerwonawego koloru. Ser ten nosi nazwę edegej lub ezegej .
Zlewają go do worka płóciennego i kładą pod prasę. Autor nadmienia, że
tylko południowi Ałtajczycy wyrabiali sery, północni natomiast serów nie
przyrządzali.
Maslo, czyli sardiu, wyrabiano z małymi wyjątkami w sposób nader prymitywny: zbierano śmietankę, dodawano do niej wodę zaprawioną tłuknem
lt:b mąką. brome składa się potem do żelaznego naczynia i po 10 dniach
wyjmuje i ściska się rękoma. Z otrzymanej masy wytapia się masło i przechowuje w pęcherzach zawieszonych pod stropem jurty.
Do mlecznych produktów zalicza autor wódkę z mleka sfermentowanego.
Ałtajczycy posługują się w tym celu bardzo prymitywnym
aparatem destylacyjnym. Ałtajczycy północni nie używają wcale mlecznych produktów
płynnych. Autor podkreśla fakt, że przygotowanie potraw i wyrobów mlecznych bylo zawsze zajęciem kobiet.

�617

616
Istotne jednak znaczenie w odżywianiu się Ałtajczyków miało mięso.
Południowi Ałtajczycy jako pasterze żywili się głównie mięsem zwierząt
domowych, północni natomiast używali mięsa zwierząt dzikich. Przeważało
jednak
spożywanie
mięsa bydła domowego: bogacze gotowali olbrzymie kotły mięsiwa, gdy biedacy rzucali się łapczywie na odrzucone przez
nich kości.
Ałtajczycy jedli dawniej mięso surowe; zwyczaj ten istnieje dziś jeszcze
wśród myśliwych, którzy uważają za przysmak surowe nerki, wątrobę
i ścięgna nóg ubitego zwierzęcia. Piją również chętnie ciepłą krew.
Najulubieńszym
gatunkiem mięsa jest u Ałtajczyków
baranina, gotowana bez soli w wielkich kotłach. Północni Ałtajczycy gotowali mięso w naczyniu z kory brzozowej za pomocą rozpalonych kamieni. Znane było również smażenie mięsa na rozżarzonych węglach lub pieczenie nad żarem
małych kawałków baraniny, nawleczonych na drewniany rożen.
Zabijanie barana odbywało się podług starego rytuału, podobnie jak
zdejmowanie skóry i podział mięsa. Z mięsa sporządzali kiełbasy i krwawe
kiszki. Nawet jelita zjadali, np. jelita proste konia zjadali biedacy ałtajscy
w okresie przedrewolucyjnym.
Prócz baraniny Ałtajczycy jedzą również
koninę i mięso krowie. Za najlepszy sposób konserwowania uchodzi zamrażanie drobno pokrajanego wraz z tłuszczem mięsa, zaszytego w żołądek lub
jelita. Najdogodniejszy
sposób konserwowania
mięsa polega na suszeniu
lub wędzeniu go; znane jest także solenie.
Do przechowywania
mięsa mrożonego służą specjalne budynki palowe.
Północni Ałtajczycy, trudniący się myślistwem, jedli mięso wszystkich
upolowanych
zwierząt, nie wyłączCljąc wiewiórki. Południowi Szorcowie,
naj ubożsi z Ałtajczyków, zjadali mięso borsuka, wydry, tchórza, sobola itp.
Pieczenie mięsa stosowano bardzo rzadko, istniały co do tego zakazy sakralne, zapach bowiem pieczonego mięsiwa nie jest miły leśnym "gospodarzom tajgi". Nie gardzono
mięsem cietrzewi,
dzięciołów, głuszców.
Jedzono też ryby suszone, gotowane i pieczone. Południowi Ałtajczycy nie
jedli ryb.
Spożycie produktów zbożowych rozpowszechnione było u Ałtajów pozostających pod wpływem rosyjskich rolników. Ałtajska uprawa zboża ograniczała się do jęczmienia, czasem pszenicy. Mąka, z' prażonego jęczmienia,
tzW. talkan, zmielona na żarnach, gotowana na mleku, herbacie lub wo··
dzie z domieszką tłuszczu, stanowiła zasadnicze ich pożywienie. Odmianą
tego był tomon, kasza z ziarnem prażonego jęczmienia. Myśliwi składali
w ofierze tałkan zmieszany z tłuczonymi orzechami cedrowymi. Bryja zwana
salamat,. gotowann na mleku z tałkana z masłem, była przysmakiem. Ałtajczycy przed Wielką Rewolucją nie znali wcale chleba pieczonego na kwasie
i jedli przaśne placki z jęczmiennej
mąki. Tylko nieliczni spośród .nich,
sąsiedzi rosyjskich
chłopów, umieli wypiekać chleb kwaśny. Dzisiejsza
nazwa chleba kalasz świadczy a rosyjskim pochodzeniu umiejętności wy-

tl

t&lt;

I

f

i
!

pieku chleba. Ostatnio weszło w użycie proso, z którego robią tal kan i kaszę.
Kasza, bryja i makaron weszły niedawno w użycie.
Ałtajczycy umieją sporządzać piwo z jęczmiennego słodu. Myśliwy nie
'wejdzie do tajgi, nie wypiwszy przedtem sbyrtki, czyli fermentującego
napoju ze słodu. Najdawniejsza
jest braha, wyrabiana
z kłączy kandyku
(Erythronium
dens canis). Napój ten był w użyciu jeszcze przed 60-70 laty
u północnych Szorców. Północni Ałtajowie umieli też pędzić samogonkę.
Rośliny dziko rosnące przechowywali
północni i południowi Ałtajowie
na zimę lub spożywali je na surowo. Zwyczaj ten rozpowszechniony w latach
przedrewolucyjnych
przetrwał nawet czas jakiś w kołchozach, gdzie początkowo organizowano specjalne brygady do zbierania kłączy, cebul, pędów
i owoców leśnych. Pierwsze miejsce zajmował wśród roślin kandyk, inaczej.
zwany psi ząb. Gotowano go na mleku lub wodzie, na zimę suszono. Sarana
(LHium martagon), której cebulę pieczono w popiele, gotowano na mleku
lub suszono i mielono na mąkę. Do czasów dzisiejszych przetrwało zbieranie kałby (Allium victorialis), rośliny a wielkiej ilości witamin. Kałba nadaje
się do jedzenia surowo, gotowana i suszona. Spożywa ją ludność ałtajska
i rosyjska. Kałbę zbierają w tajdze i wywożą na targ jako środek przeciwszkorbutowy.
Korzenie peonii (Paeonia anomala), zwanej przez Szorców "niebiańskim
grzmotem", są również jadalne; suszone i zmielone na mąkę z dodatkiem
tałkanu ratowały od głodu biedną ludność. Z innych roślin dziko rosnących
spożywano czosnki i cebule, jak dziką cebulę (Allium
schoenoprosum L.).
czosnek górski (Allium montanum L.), barszcz (Heracleum sphond.), groszek
żurawi (Vicia sativa) oraz roślinę zwaną aszenezi, czyli "matka chleba" (wg
We r b i c k i e g o Crepis Sibirica). Nazwa ałtajska przypomina nazwy roślin
używane wśród ludu polskiego, np. "matka ziela wszelakiego", "ciotka ziela
wszelakiego", odnoszące się do macierzanki itp.
Zbieranie i przechowywanie
oskoły jest również znane. Z jagód leśnych
spożywano jagody czeremchy (suszone, mielone mieszają z masłem i miodem
i zamrażają na zimę). Przechowują również owoce kaliny i jarzębiny. Do
najpożywniejszych
należą orzechy cedrowe.
Ałtajczycy używają również herbaty cegiełkowej, biedniejsi piją wywar
z liści malin, porzeczek lub spirei (Spiraea ulmaria), zwanej "synem herbaty".
Ustrój socjalistyczny wprowadził ważne zmiany w pożywieniu narodów
ałtajskich.
W skład ich pożywienia weszły nie znane dawniej jarzyny,
jak ziemniaki i cebula. Podstawę codziennego pożywienia stanowi chleb;
spożycie mięsa wzrasta w zimie.
Jednakowe nazwy i sposoby przetwarzania
nabiału u Ałtajczyków i innych tiurskich narodów odzwierciedlają
prastare związki kulturowe, jakie
niegdyś łączyły południowe plemiona ałtajskie z oddalonymi od nich po~
krewnymi
plemionami. Jedność kulturowa
Ałtajów i plemion tiurskich,
a nawet ·mongolskich. wyrażająca się nie tylko w nazwach i sposobach przy-

�619

618
E. W. Z i b e

gotowania pokarmów z mleka i w ceremoniale picia kumysu czy też w dzieleniu mięsa i zdejmowaniu
skóry z ubitego zwierzęcia (lub zwyczaju zbierania i przechowywania
pe\vnych roślin, zwłaszcza sarany i kandyku) świadczy o jednakowo niskim poziomie sił wytwórczych i materialnych warunków
wszystkich tych plemion. Podobne warunki środowiska geograficznego wywarły hamujący wpływ na rozwój etnograficznych
różnic w ich kulturze.
Postęp i kształtowanie
się etnograficznych
właściwości kultury i bytu plemion ałtajskich rozpoczyna się dopiero w XVII w., z chwilą kiedy Ałtajskosajańskie Góry przeszły pod władzę Rosji i kiedy, dzięki kontaktom z rosyjską ludnością, zaczął się podnosić ogólny poziom życia Ałtajczyków.

E. G. H a f f e n b e l' g, Jurta chazarska (s. 72-92). Autor daje opis jurty,
istniejącej
uChazarów
afganistańskich.
Dzielą się oni na dwie różne
pod względem ilościowym grupy: liczebnie większa B e l' b e l' i w środkowej
części Afganistanu między Kabulem i Geratem, w górskim obszarze zwanym
Chazaradżet lub po prostu Chazara i druga grupa, mieszkająca w północnozachodnim Afganistanie
na południowym
wschodzie Płaskowyżu
Badgijskiego, należy do części narodów nieafgańskich,
pochodzenia mongolskiego
i irańskiego, jak Dżemszydzi, Firuzkui, Tejmanowie,
Chazarowie
i inm.
Zdaniem B a r t o l d a, są oni potomkami mongolskich wojsk Dżingis-chana,
pozostawionych
w garnizonach
pilnujących
Afganistan.
Z biegiem czasu
potomkowie
ci, odcięci od swej mongolskiej
ojczyzny, wynarodowili
się
i zasymilowali z Tadżykami.
Jurta opisana przez Haffenberga,
a zakupiona w 1928 r. przez członków
ekspedycji środkowo-azjatyckiej
Bukinicza i Haffenberga, stanowi własność
M.uzeum Antropologii i Etnografii.
Bogato ilustrowana rozprawa daje szczegółowy opis jurty, która zdaniem
autora zachowała w swej konstrukcji
podobieństwo
do grobowca Dżingischana, majdującego
się do dziś '.v Ordosie. Zewnętrzne podobieństwo potwierdza fotografia tego grobowca, umieszczona w jednej z prac B. N. P ot c; n i n a; niestety,
nie podaje on konstrukcji
drewnianego
szkieletu tej
zabytkowej budowli. Podobieństwo jurt Chazarów z grobową jurtą Dżingischana zdaje się podkreślać znany w historii fakt. że formy zarzucone w życiu
codziennym nie przestają trwać w dziedzinie kultu. a także iż grupy ludności odizolowane od swej ojczyzny zachowują w nowym otoczeniu pewne
cechy swej rodzimej kultury. Z tego powodu autor słusznie może uważać
jurty Chanai Chyrga, nazywane prz.;z sąsiadów Chana i Chazara, za przeżytel( jurty Mongołów z XIII W., zachowany w środowisku bogatych Chazarów 'N warunkach całkowitej izolacji od ich mongolskiej ojczyzny. Odkrycie dawnego typu mongohkiej jurty przemawia na korzyśC:: teorii W. W. Bartolda o roli Mongołów w etnogenezie Chazarów.

l'

t, Naczynia

z wymienia.

krowy

w zbiorach

Muzeum

Antro-

i Ameryki Południowej Muzeum znajduje się 7 naczyń z krowiego wymienia. Ponieważ w literaturze
etnograficznej
brak opisów tego rodzaju naczyń, autor stara się wypełnić
istniejącą lukę swoją ciekawą rozprawą·
W dziale Ameryki Południowej znajdują się trzy naczynia araukańskie.
Przed inwazją hiszpańską pasterstwo w Chile było słabo rozwinięte, jedynym
zwierzęciem domowym była lama. Araukanie
mieszkają obecnie w rezerwacie w płd. części centralnego Chile. Obok naczyń metalowych używają
również glinianych, drewnianych
i skórzanych, do których zaliczyć należy
wspomniane naczynia z wymienia krowy. Służyły one do przechowywania
suszonego ziarna kaszy, grochu lub mąki. Naczynia te nie posiadają szwów,
górny brzeg jest przymocowany do pałąka. Skóra nie jest wyprawiona i zachowuje owłosienie. Sutki służą jako podstawki. Naj ciekawsze, że w tych
samych zbiorach znajdują się naczynia drewniane, zrobione na podobieństwo takich skórzanych naczyń.
Naczynia ałtajskie z Sybiru, zrobione z wymienia krowy lub klaczy,
różnią się od araukańskich
tym, że posiadają szwy; skóra jest wyprawiona
i pozbawiona włosia. Nosidła są z rzemienia. Przechowywano
w nich przybory do szycia, igły, naparstki i nici. Wiaderka z wymienia służyły do przechowywania
soli i korzeni
kandyku.
Tunguzi,
Buriaci
i Mongołowie
przechowywali
suche produkty w skórzanych workach; masło, tłuszcz rybi
i reniferów trzymano w workach zrobionych z żołądka, pęcherza lub jelit.
Warunki istniejące na Północy, gdzie brak odpowiedniego surowca, wpłynęły
na gezenę naczyń skórzanych lub z wewnętrznych
organów zwierzęcych.
W zakończeniu swego artykułu cytuje autor słowa L. P. P o t a p o w a:
"Przewagę skórzanych naczyń tłumaczą warunki życia pasterzy i gospodarki
ich zastosowanej do bezleśnej okolicy i stepów. Konieczność ciągłej zmiany
miejsca wpłynęła na ilość, rozmiary i materiał domowych sprzętów i naczyń. Skórzane wyroby Kazachów świadczą o umiejętności koczownika wyzyskania wszystkiego tego, co można otrzymać od bydła, nie wyłączając
jego żołądka, a nawet otrzewny".
pologii

r
I

i Etnografii

AN ZSRR. W dziale Syberii

O. W. H i r s z f e l d, Miotacze w materiała.ch
etnograficznych
muzeów
i Moskwy
(s. 98-118). Autor daje klasyfikację miotaczy oszczepów. Zbiór miotaczy znajduje się w muzeum moskiewskim i leningradzkim
i składa się ze stu trzydziestu kilku eksponatów.
Większość posiada dokładne metryki, te zaś, które ich nie posiadają, mogą być z łatwością określone na podstawie analogii; każdy bowiem naród posiada ustalony i wyrażny ich typ.
Literatura
odnosząca się do miotaczy jest uboga, podaje opis kształtu,
sposoby użycia i geograficzny
zasięg. Wyjątek stanowi praca F. H. C us h i n g a i F. Kra u s e. Pierwszy stara się wyjaśnić ewolucję miotaczy pierLeningradu

�621

620
wotnym używaniem drewnianych lub skórzanych ochraniaczy dłoni z otworami na palce. Podobne otwory posiadają deseczki Indian kalifornijskich
i meksykańskich,
a jeszcze bardziej zbliżają się one do południowo-amerykańskich miotaczy. C u s h i n g twierdzi, że miotacze oszczepów są prototypem łuku, i poszukuje form przejściowych. Radziecki uczony A. P. Ok ł a··
d.n i k o w widzi początek łukl\ w zachowanej
u Dołganów dziecinnej
z"bawce w postaci strzały ciskanej przy pomocy laseczki ze sznurkiem, do
którego przywiązywano
strzałę. Ta wylatywała dzięki elastyczności drzewa
i prężności naciągniętego sznurka. Zdaniem O kła d n i k o w a jede~ tylk~
krok dzieli ten przyrząd od łuku; pozostawało jedynie przymocowac drugI
koniec cięciwy. Miotacze oszczepów istnieją w płn. Ameryce, będącej klasycznym krajem łuku. Mieszkańcy Alaski i Wysp Aleuckich używają na
ladzie łuku, do polowań na morzu -- miotaczy. Podobnie Czukcze posługi\\:ali się jeszcze w połowie XIX w. łukiem, lecz i miotacz był również i~
znany, tak jak Aztekom, Inkasom i Mayom. Wśród plemion płd. Brazylll
miotacze są używane na wojnie i podczas rytualnych
tańców; przetrwały
t£\m, gdzie zastosowanie ich było bardziej celowe niż użycie łuku, np. na
polowaniu na morzu. W Afryce nie natrafiono dotychczas na ślady miotacza.
Miotacze oszczepów spotykało się nie tak dawno na wyspach Pacyfiku
w trzech regionach: północnym, równikowym
i południowym. Do pierwszego autor zalicza płn. wsch. Azję, płn. wsch. Amerykę i Grenlandię. Region ekwatorialny
obejmuje płd. zach. część Ameryki Półn., Amerykę środkową, Brazylię środkową i płn. z:lch. część Ameryki Połud. Region południowY stanowi Australia i częściowo Melanezja.
Autor ilustruje pracę rycinami miotaczy. Służą one do ciskania oszczepu,
dzirytu lub harpuna. Różnice kształtu są znaczne. Funkcja miotaczy nie
ogranicza się do pola bitwy lub łowów, posługują się nimi np. w Australii
przy przenoszeniu
wielkich przedmiotów,
nieceniu ognia; zastępują
one
nawet nóż dzięki ostremu krzemieniowi, umieszczonemu w rączce. podczas
tańców rytualnych uczestnicy śpiewają "pieśni miotaczy". Czasem miotacz
służy podobnie jak łuk za narzędzie muzyczne. Miotacze wyrabiają prze-o
ważnie z drzewa h.b kości, są często ozdobione malowanym lub rzeźbionym
ornamentem.
F. Kra u s e dzieli miotacze na męskie, kobiece i mieszane, zależnie od
tego, czy są zaopatrzone w rowek, czy w podpórkę do oszczepu, czy też
mają jedno i drugie. Nomenklatura
jego jest chybiona, lecz sama zasada
podziału według punktu oparcia może być uważana za słuszną·
O. W. H i r s z f e l d klasyfikuje miotacze znajdujące się w muzeach radzieckich na podstawie geograficznego areału ich zasięgu.
O. A. S u c h a r e w a, Z dziejów artystycznego
przemyslu
w Uzbekistanie
Wyrób
tabakierek
(s. 119-139). Wyrób ozdobnych tabakierek
z tykwy
jest stosunkowo nowym działem w artystycznym
przemyśle Uzbekistanu.

':"

1

W wykopaliskach brak tabakierek; milczą o nich podróżnicy XVII i XVIIIw.
jak i inne źródła historyczne. Prawdopodobnie
weszły one w użycie wraz
ze zwyczajem używania tartego tytoniu zmieszanego z wapnem i tłuszczem.
Zakaz bowiem palenia tytoniu, obowiązujący Mahometan, nie dotyczy tego
sposobu używania go. Tabakierki mogły służyć do przechowywania
sproszkowanego
tytoniu. Wedle relacji majstrów
przemysł ten rozwinął
się
w końcu XIX w. w związku z uprawą tykwy drobno owocowej, nadającej
się do ich wyrobu. Przedtem używano tabakierek drewnianych, a w Taszkencie i Ferganie - rogowych lub metalowych. Właściciele działek uprawiali tykwy i jednocześnie byli wytwórcami tabakierek. Zbiór z 1/. ha wynosił około 3000 tykw odpowiednich do przerobienia na tabakierki, reszta
szła na opał lub wyrób rakiet. Jak głosi tradycja, rozwijający się przemysł
przysparzał wytwórcom wiele troski, brak bowiem było mitycznego założyciela; po długich poszukiwaniach
postanowiono obrać na patrona Hodżę
Bachowadlina
Nakszbanda,
który jest opiekunem żebrzących derwiszów,
używających zamiast miseczek tykw. Od tego czasu część dochodów wpływa
do kierownika derwiszów żebrzących. O niedawnym stosunkowo powstaniu
tego rzemiosła świadczy brak obrzędów i zwyczajów tak charakterystycznych dla dawnych rzemiosł.
Tabakierki
uzbekistańskie
są ozdobione bogatym ornamentem
batikowym; wosk zastąpiony jest przez ci~sto lub warstwę gęstego kleju. Tykwę
w ten sposób przygotowaną kładą do wody lub gorącego popiołu. Inny sposób wykonania ornamentu polega na gotowaniu w tykwie lnianego oleju,
który barwi na brązowy kolor te miejsca tykwy, z której wycięto wierzchnią
warstwę naskórka. Najpiękniejsze
jednak są tabakierki
taszkienckie
lub
bucharskie
ozdobione grawerunkiem.
Autorka po długich poszukiwaniach
znalazła
zaledwie 4 osoby znające
tę technikę.
Kobieta
Chikojat-Oj,
licząca wówczas 65 lat, pracowała z zadziwiającą
wprawą i zręcznością·
Ulubionym motywem powtarzającym
się był ptak-feniks o ludzkiej twarzy.
Z motywów
współczesnych
najczęściej
występował
samolot, elementy
roślinne w postaci krzaków, drzewka granatu z owocami, rozetki. Często
również' w ornamencie występuje nóż, zwrócony ostrzem ku górze. Motyw
ten posiada wedle wyjaśnień
artystki znaczenie magiczne, odpędza złe
duchy.
Wśród pozostałych wytwórców tabakierek wyróżnia się Esambaj Chamrajew subtelną linią ornamentu i doskonałością rysunku.
Zdobienie tabakierek posiada odległe tradycje, które łączą je z innymi
działami sztuki stosowanej starożytnej Azji. Dzięki jednak stosunkowo późne·mu powstaniu
tego artystycznego
rzemiosła tradycje te rozwijają
się
dalej, lecz nie są skrępowane
przepisami islamu; tym należy tłumaczy'':
cechujący je realizm, tak niezwykly w sztuce stosowanej ostatnich stuleci.
S. M. A b r a m z o n,
(3. 147-193). W zbiorach

Etnograficzny

album

Muzeum Antropologii

P. M. Koszarowa
(1857)
i Etnografii im. Piotra Wiel-

�622

623

kiego znajduje się album etnograficzny
wykonany przez artystę-malarza
P. M. K o s z a l' o w a, członka naukowej wyprawy do kraju Kirgizów. Prócz
albumu w zbiorach znajdują
się szkicowniki
jego zawierające
rysunki
odzieży, przedmiotów
codziennego użytku, typy Kirgizów, pejzaże, napisy
tybetańskie, narzędzia rolnicze itp. Rysunki te sprzed wieku pozwalają odtworzyć dawne formy ż.ycia Kirgizów i Kazachów i poznać ich kulturę.
Odznaczają się one artystycznym
wykonaniem
i zaopatrzone
są w opisy.
K o s z a l' o w ofiarował swe dzieło Akademii Nauk w 1879 r.
W okresie powstawania
albumu Kirgizi przeżywali chwile decydujące
o ich dalszym narodowym życiu. Poszczególne ich plemiona gnębione przez
mandżursko-chińskich
f'2udałów i kokandzkich
chanów zwróciły się do
Rosji z prośbą o opiekę. Plemię Bllgu w 1855 r. przyjęło dobrowolnie obywatelstwo rosyjskie, a w parę lat potem przybyła nad Issyk-Kul ekspedycja
naukowa Semenowa i Koszarowa. W rosyjskiej nauce nie brak prac odnoszących się do kultury i życia Kirgizów w tym okresie: do tych należą prace
kazachskie uczonego CzoJcana Walichanowa,
podróżnika,
W. W. Radłowa,
A. Gołubiewa, M. Weniukowa i in.
Ustrój społeczny Kirgizów nosił cechy patriarchalno-feudalne.
Społeczeństwo dzieliło się na warstwę feudałów, tzw. bajów i mananów, oraz
warstwę wyzyskiwaną,
zwaną bukara. Feudalna arystokracja
i bogaci właściciele ziemscy posługiwali
się niewolnikami.
Gminne pastwiska
i bydło
znajdowały się w rękach bogaczy. Ugrupowania feudalne toczyły nieustanne
Vlojny w celu zdobycia lepszych pastwisk, władzy i wpływów politycznych.
Semenow-Tiat.-Szański
i Koszarow
byli świadkami
takiej
wojny, toczonej między Bugu i Sarybagysz. Uczony uwiecznił to w swych wspomnieniach, artysta - w rysunkach.
Kultura Kirgizów i Kazachów posiada dużo wspólnych cech, co należy
tłumaczyć wspólnotą poszczególnych faz rozwoju, stycznością obu narodów
w ciągu wielu wieków, a przede wszystkim jednakową gospodarką pastersko-rolniczą·
Plemię Bugu posiadało pola nad brzegami jeziora Issyk-Kul, a plemię
Sarybagysz - nad rzekami Kyrmet i Kissingir. Kirgizi starannie uprawiają
rolę, stosując przy tym sztuczne nawadnianie.
Kara-Kirgizi
sieją pszenicę,
jęczmień i proso. Takie same wiadomości znajdują się w kronikach chińskich z XVIIIw.
Koszarow uwiecznił w swym albumie niektóre narzędzia
rolnicze, jak np. bronę z gałęzi i radło. W albumie znajdują się rysunki
przedstawiające
budownictwo
Kirgizów, ich odzież, broń, sprzęty domowe,
naczynia itp. Piękne rysunki Koszarowa dają pojęcie o zmianach, jakie
za~zły w odzieży Kirgizów. Sądząc z rysunków
jego zmienił się krój
niektórych części odzieży, inn2 wyszły również z użycia, jak np. czerwone
buty na wysokim obcasie. Wyszły również z użycia samodziały wyrabiane
przez Kirgizki, zaczęto bowiem nabywać od Rosjan tkaniny fabryczne. Walichanow wspomina, że rosyjskie towary, jak tkaniny i naczynia fabryczne,

zaczynają wypierać dawne samodzialy i naczynia wyrabiane z drzewa. Oddawano bydło w zamian za perkale, mitkale, lusterka i inne, zdaniem Kirgizów, luksusowe przedmioty.
U podstaw kultury Kirgizów tkwią cechy, które ją wiążą z trzema historyczno-kulturowymi
kręgami:
srodlcowo-azjatyckich
narodów
Uzbeków
i Tadżyków (obu\de i naczynie), z Dżungarią i wschodnim Turkiestanem
(odzież, drewniane
sprzęty, terminologia
narzędzi
rolniczych),
wreszcie
z Mongolią i Ałtajem (kształt jurty, typ siodła). Istnieją bardziej odległe
i głębsze związki wskazujące na wspólność pochodzenia plemion kirgizkich
i plemion płd. Syberii i centralnej Azji. Potwierdzają
to niektóre elementy
kultury materialnej
Kirgizów analogiczne
do kultury narodów Sintzianu.
Artykuł S. M. Abramzona o etnograficznym
albumie Koszarowa podaje
r0wnież opisy tekstowe oraz uwagi zrobione przezeń do wszystkich tablic
i rysunków. Reprodukcje
odznaczają się dobrym wykonaniem.
E. D. P rok

o f i e w a, Materiały
do religijnych
wierzeń Enców (s. 194niegdyś w rozwoju narody Północy dzięki mądrej polityce
Komunistycznej
Partii z każdym dniem osiągają coraz to wyższy materialny
i intelektualny
poziom. Powstające na dalekiej północy centra przemysłowe
wciągają w orbitę miejscową ludność, a kolektywna
gospodarka łowiecka
i rybacka zaopatruje
członków w odpowiednie narzędzia. W latach stalinowskich
pięciolatek
powstała
tu sieć instyt,ucji
oświatowych,
klubów
i szkół, dzięki którym oświata dociera do odległych zakątków. Dawniejsi
koczownicy prowadzą dziś życie osiadłe, a wyzyskiwani ongiś przez obcych
kupców myśliwi są obecnie ludżmi świadomymi swych praw.
Przeszkodę do wyzwolenia się z dawnych form życia stanowią przeżytki
wierzeń religijnych i dawnej ideologii, trwającej dziś jeszcze w zapadłych
miejscowościach leśnych, gdzie ludzie wierzą w potęgę zaklęć szamana i moc
złych duchów. Konieczność wykorzenienia
dawnych przesądów
wymaga
znajomości pojęć religijnych
tych narodów. Opracowania
materiałów
do
religii Enców podjęli się G. N. Prokofiew i G. D. Werbow.
230). Opóżnione

*
Encowie znani \\' literaturze
etnograficznej
pod nazwą jenisjejskich
Samojedów należą do nielicznej grupy wschodnich Samojedów
która liczyła
w 1926 r. zaledwie
378 osób. Dzielą się oni na 3 rodowe grup~: Maddu, Baj
l Moggod! lub
l\iIongandi. Zmieniają miejsca pobytu zależnie od pór roku
i ~ołowów. Oprócz tych B. O. Dołgich wspomina o grupie D'iuczi, o której
mJ!czą Werbow i Prokofiew, a także Ostrowski.
. .Podstawą religii plemion samojedzkich
są pojęcia animistyczne,
magia
fetyszyzm oraz późniejsze wyobrażenia
monoteistyczne.
Na zbadanie zasługują pojęcia o duszy-cieniu, o duszy-sobowtórze
i o święcie pozagrobowym; są to słabo skrystalizowane
wyobrażenia,
o czym świadczy brak
l

�625

624
specjalnych określeń dla duszy-cienia i dla świata pozagrobo:vego, ~odobnie jak pojęcie jednego boga nie znalazło jeszcze odPOwl~dlllka.w. Języku
Enców. W materiałach
Prokofiewa znajduje się sporo wladomoscl, odnoszących się do szamanów i szamanizmu.
. ,
.
Autorka na podstawie zebranych przez Prokofiewa ma.tenałow ~ochO.dzl
do wniosku, że religijne pojęcia Enców i innych plemIOn samoJedzkic~,
uwarunkowane
podobnym środowiskiem geograficznym i typem gospoda~~I,
sa bardzo do siebie zbliżone. Encowie, Neńcowie, Nganasanowie ~~prawlaJą
niemal identyczne obrzędy pogrzebowe, narodzino\:e i in. ,Zgodno~c ta ~~ze~
jawia się m. in. we wspólnej niegdyś tym plemIOnom lde~logll rehglJ~eJ
i w terminologii. Świadczy to o jedności etnicznej poszczegOlnych. ple~?n
samojedzkich
i o ich wspólnym niegdyś języku. poznanie wierzen rell~IJnych może się więc przyczynić
do zbadania
etnogenezy
tych ple~IO~.
Różnice jakie dziś spostrzegamy,
wynikły z późniejszego rozszc~eplellla
etniczn~j wspólnoty na odrębne grupy, które rozwijały się w odmle~nych
warunkach
historycznych,
a także dzięki asymilacji
obcych SamoJedom
elementów etnicznych,
Materiał porównawczy
zaczerpnięty li innych narodów pomaga do w~krycia różnic i dróg, na których powstają te różnice. ,Ja~o pr,z.ykład mo ze
służyć porównawcze studium strojów i bębnów .sza~ans~lch ,roznych na:-odów sybirskich. Porównanie
to odkryło istnieme plerwlastkow
tunguskIch
i keckich w strojach szamanów eneckich,
,
Prócz podobieństw istnieją także różnice w religijnych obrzędach ,Enc0.w'
Selkupów i Neńców, jak również różnice językowe między Selkupaml a połnocnymi grupami samojedzkimi.
Porównawcze
badanie historii religii znajdzie
w poznaniu religijnych wyobraże1'1 Samojedów,

"SBORNIK

MUZlEJA

ANTROPOLOGII

również

I ETNOGRAFII",

pewne

oparcie

t. XV,

1953.

'b
k"
Cz'Ukczów i EskiW. W, A n t r o p o w a, Współczesna
rzez a w oset 'U
"
'du' c
,
( 5-122) Autorka opracowała zbiór wyrobów z koscI, znaJ Ją Y
mosow s.
.
" t
b'
się w Muzeum Antropologii i Etnografii A, N. ZSRR. Wartosc :go z ~oru
polega nie tylko na ró7.norodności Wytworów, lecz przede ,,:szystktm ~a ~ego
artystycznym poziomie, Wszystkie rzeźby pocho~zą ~ kombmatu Uelens~lego
i powstały w latach 1945--1949, Wszystkie posiadaJą dokładne metrykI, co
pozwala dzięki nazwiskom wytwórców, wyryt!m częst~ ,na ekspona.tach, n:
określenie indywidualnych
właściwości rzeźbiarzy, ZblOr sldada SIę z 35
r-eźb wykonanych na kłach morsów; są to rzeźby wypukle, azurowe, pła'-k
'by i grawerowania.
Zbiór zawiera drobiazgi toaletowe, kałamarze.
s orzez
. k,·t
'e
do
rozcinania
papieru,
szachy, fajki, pudermcz l I p.
It
noz
'
. d'
"
'ch ku urze
Rysunki zawierają sceny z życia Czukczow I aJą pOJęcIe o ~
"
"
'b' rska Czukczów i Eskimosów ma odległe tradycJe; sWladczą
Sztu k a rzez Ja

o tym znaleziska archeologiczne (figurki ludzi i zwierząt). Rzeźby te odznaczają się realizmem
(starożytna
kultura
Punuk.
po beringa-morskiej
kulturze).
Źródła historyczne z XVIlI w. wspominają o rozpowszechnionej
wśród
mieszkal'lców Półw,vspu Czukockiego rzeżbie w kości, jak również i o rysunkach na kłach morsów. Kraszennikow pisze z podziwem o łańcuszku wykonanym z kości; Merck, członek płn.-wsch. ekspedycji kap. Billingsa, również
wspomina o nich, zwłaszcza a rysunkach, którymi ozdabiano żebra wieloryba, stanowiące
podstawę czukockich dachów i eskimoskich
ziemianek.
W drugiej pol. XIX w. amerykańscy i angielscy podróżnicy i badacze zwracają uwagę no rz.:źbę Czukczów. W. H o f f m a n i B. G r li n wed e l dają
wartościowe opracowania sztuki Czukczów i Eskimosów. Zaczynając jednak
od połowy XIX w. sztuka ta zaczyna upadać z powodu zetknięcia się Czukczów z amerykańskimi
kupcami. Czukoccy rzeźbiarze zaczęli stosować się
do niewybrednego
gustu odbiorców i wyrabiali
przedmioty
naśladujące
europejskie guziki, łyżki, widelce itp. Rzeźba Czukczów i Eskimosów zatraciła w ten sposób swe artystyczne walory, Autorka podkreśla dwa kierunki
cechujące t~ sztukę w pierwszej połowie XIX w.; rzeźby z tego okresu wyk8.zują tendencję do uproszczonego przedstawiania
zwierząt i ludzi. ale nie
brak rzeźb realistycznych
Sztuka grawerowania
na kości kwitnie wśród Eskimosów; Czukcze uprawiają raczej rzeźbę, rozwój tej sztuki rozpoczyna się w końcu XIX w.
i łączy się, jak przypuszcza S. 'vV. I wan o w, z rysunkami
na kościach
i kłach, W pIn. Ameryce istniał ten sposób zdobienia kości w kulturze Tule,
która jest odpowiednikiem
kultury Punuk na wybrzeżu azjatyckim. 'Gravverowanie kości rozwinęło się w latach ustroju socjalistycznego.
Wspaniały rozwój sztuki rzeżbim'skiej
Czukczów i równoczesny zanik
,iej u amerykańskich
Eskimosó\v świadczy wymownie, że sztuka ludowa
może kWItnąć jedynie w warunkach ustroju socjalistycznego dzięki ogólnemu
dobrobytowi, jakim obecnie cieszą się opóźnione niegdyś w roz\voju narody.
N. F. P l' Y t k o w a, Odzież Chantów
(s. 123-233). Chantowie (Ostiacy)
z&lt;1mieszkują dorze~ze Obi; granicę ich siedzib stanowi ujście Obi, rzeka
Alimka, dopływ Irtysza, na płn.-wschód rzeka Waśjugan. Największe zagęszczenie ludności jest \\' okręgu Chanty-mansyjskim.
Chanto'Nie mieszkają w Jamalo-nenieckim
okręgu i na płn. wsch. w okręgu Narymskim.
Dzielą się oni na rybaków i myśliwych, częściowo na hodowców renów,
według zaś różnic dialektycznych
podzielić ich można na trzy grupy: północną. południową
i wschodnią·
Kultura materialna
Chantów, zwłaszcza
odzież, dzieli się równieź na trzy grupy, odpowiadające terytorialnie wymienionym grupom językov.'Ym: grupę północną stanowią Chantowie obdorscy.
Szuryszkarscy i kazymscy, do grupy południowej należą Chantowie z samarskiego i kondyńskiego
okręgu nad środkov..-ym i dolnym biegiem rzeki
Kondy. dolnym biegiem Irtysza
Nazyma. grupa \\'schodni3
obejmuje
-,i;1 ~.LlId.;·,

t.

XLII

�266
Chantów nad rzekami Ob. Jugan, Fim, Trom-Jugan.
Agan oraz Chantó\\'
vischodnich.
Liczne wiadomości
o odzieży Chantów,
czyli Ostiaków, znajdują
się
w opisach dawnych kronikarzy
i podróżników.
Poważne miejsce zajmują
opisy ostiackiej
odzieży w sprawozdaniach
naukowych
ekspedycji.
Wszystkie jednak te materiały pochodzą naj wcześniej z XVII w. Brak natomiast
zupełny materiału
archeologicznego.
W zbiorach muzeów radzieckich
spotyka się liczne okazy stroju Chantów, lecz metryki ich są niedokładne.
Autorka opiera się na materiale muzealnym i historycznym.
Wzmiankę o odzieży Chantów spotyka się w kronice .Jesipowskiej i w rękopisie wydanym
przez A. T i t o w a. Wzmianki te, zarówno jak i opisy
P a 11 a s a i' Z u j e w a mówią, że Chantowie nosili odzież ze skóry jesiotrów, sumów i miętusów
Chantowie, hodowcy renów, używali skór takż"
do wyrobu odzieży letniej; natomiast w tych okolicach, gdzie skóra renó',v
była importowana,
skóra ryb była jedynym surowcem, z którego wyrabiano
też odzież zimową. Chantowie-myśliwi
używali prócz tego skór wiewiórek
i gronost.ajów oraz skórek ptasich, np. łabędzi lub gęsi.
Wschodni i południowi Chantowie wyrabiali płótno z pokrzywy. Trudniły
się tym kobiety i dlatego na ich mogiłach stawiano zwykle ostiackie wrzeciono z drewnianym
ciężarkiem. Warsztat tkacki zbliżony jest do warsztatu
tobolskich Tatarów.
Do sporządzania
niektórych części odzieży Chantowie używali kory brzozowej, np. na pasy kobiece zw. wen;p. Wyrób odzieży był zajęciem kobiecym.
toteż rodzice odmawiając
swatom twierdzą, że ich córka nie umie szyć ani
kroić, a rodzice starającego się odpowiadają, że nie będzie ona musiała szyć
skór sobolowych ani bobrowych.
Czauki i odzież dziecięcą szyje się ze skóry rena, zwanej peszka. Niepluj, c~Yli s]{óra 3-5 miesięcznego
rena, była używana
do sporządzania
odzieży kobiecej. Zamsz wyrabiano z najcenniejszego
niepluju z 3-miesięcznego cielęcia. Skóra rena nazywała się pośtiel. Skóry tak wyprawiano,
by
uzyskać ich miękkość, elastyczność i odpowiednią cienkość. Autorka omawia
szczegółowo wszystkie te zabiegi. Używano też specjalnego struga do usunięcia miazdry i skobla zrobionego z rogu rena, którym zmiękczano skórę. Nad
rzeką Kazym przetrwał
do dziś dawny sposób wyprawiania
skór rybicl1.
o których wspomina A. Titow i J. Georgi. Zakazy religijne nie pozwalały kobietom zdejmować skóry z miętusa. Skóra ryb, używana w XVIII w. do
różnych wyrobów, już w XIX w. służyła tylko jako podszewka do ubrali
sporządzanych
z ptasich skórek. Obecnie wyrabia się z nich worki na mąkę.
Chantowie farbowali skóry roślinnymi barwnikami,
wyrabianymi
z kon'
modrzewia, czeremchy i z bieli brzozowej.
Przykrawanie
skóry wymagało dokładności
i starania. Ze skóry z nóg
szyto obuwie, z grzbietu sporządzano plecy ubrania, z szyi - rękawy, czapki
i dziecinną odzież ..

627
Skórki ptaków, używane dawniej na odzież, służą dziś tylko jako podszycia zimowej odzieży kobiecej lub jako wierzch dziecinnych futerek. Do kraiania skór służył nóż o wąskim osll'ZU i drewniane.i oprawie oraz specjalna
&lt;Je.ska.
Autorka daje opis obróbki pokrzywy.
Z takiego płótna szyto koszule
Gotową przędzę bielono za pomocą gotowania jej w ługu z popiołu osiny.
Płd. Chantowie farbowali
pokrzywę w odwarze korzenia mareny. Wyrób
płótna z pokrzywy istniał w XVIII Vi. W początkach XX w. było zaledwie
kilka specjalistek w tej dziedzinie.
Do szycia odzieży używano ścięgien łosia i rena oraz igieł zrobionych
7. kości łapek
wiewiórki. PosługiwarlO się również kościanym szydłem. Przyrządy do szycia przechowywano
w igielnikach lub haftowanych
woreczkach
~ tkaniny lub skóry, tzw. szwejkach, albo w pudełeczkach z kory brzozowej.
W podobnych pudełkach większych rozmiarów przechowywano
odzież, trzer)&lt;,ną za pomocą L'zepaczek zwanych nal'ep. Do przechowywania
większei
ilości odzieży służyły specjalne
przybudówki
i worki. Do stroju zalicza
również autorka ozdoby lane z ołowiu.
P r v t k o w a omawia odzież męską i kobiecą, posługując
się opisami
I.hldróżników, np, z 1692 l'. posła w ChinClch Izbranniedesa.
Owczesna odzieL
męska, nie wykluczając
butów i pończoch, wykonana
była całkowicie ze
skóry jesiotra lub miętusa, Opis ten dotyczy płd, Chantów, płn. bowiem
ncsili odzież futrzaną rozciętą na piersiach lub odzież zamkniętą, z kapiszonEm zwanym kapo)'. Warstwy uboższe zadowalały się odzieżą ze skóry ry\)
nawet w zimie.
W XIX-XX
w. odzież Chantów składała się ze spodni, koszuli, odzieży
wierzchniej, butów i pończoch, szytych ze skóry renów lub ryb. Odzież była
ozdabiana haftem paciorkowym,
który zastąpiono
w czasach późniejszych
wycinanką z kolorowych tkanin bawełniClnych. Wycinankę stosują jeszcze
i dziś; do naj piękniejszych
należą aplikacje z okręgu Kazym. Liczne zdjęcia
eksponatów dają czytelnikowi pojęcie o ornamentyce
Chantów, o kroju icn
odzieży (poncho i j2go przeobrażenia),
Na koszulę wkładano zwykle malicę,
czyli 9UŚ, która była uszyta z całej skóry rena. Bardziej skomplikowanym
]{rojem wyróżniały
się kl1mysze, uszyte z kilku skór, Obok kumyszów
i gusiów używają rosyjskich tulupów i kożuchów. Malicę i kumysz przepasują pasem z szerokiego rzemienia i zaopatrzonym w metalową lub kościaną
sprzączkę·
W lecie na koszulę wkładają Chantowie chałat, zrobiony z kupnej tkaniny, przeważnie jednak noszą zniszczoną odzież zimową.
Opisy odzieży kobiecej zClopatrzone są w liczne ilustracje. Odzież kobieca
Po~obnie jak męska odznacza się krojem p o n c h o. Krój koszul Chantów
sWladczy o etnogenetycznych
związkach z Mordwinami
i narodami w dorzeczu Wołgi. Znać również wpływy rosyjskie w sposobie ubierania się, np
noszenie spódnicy, przyszywani€ falbany do koszuli, używanie kaftanika itp.

�629

628
Najbardziej
char.ótkterY3tyczną część odzieży kobiecej stanowil pas z kory
brzozowej zwany weryp. Jest to zarazem najstarszy element odzieży kobiet
chantyjskich,
noszony niegdyś przez nie do późne,i starości.
Kobiety południowej grupy Chantów przytrzymywały
obuwie za pomocą
tego pasa i przywiązanych do niego łańcuszków, Pas zastępował nie używane
dawniej przez kobiety chantyjskie
spodnie, które zjawiły się znacznie
później; obyczajowo spełniał rolę cingulum castitatis.
Dziecięca odzież zachowała elementy dawnej odzieży Chantów.
Odzież Chantów w XVII i XVIII w. ulegała nieznacznym i stopniowym
zmianom, szczególnie u Chantów znad Obu i Irtysza, gdzie ludność miejscowa spotykała się z rosyjskimi kupcami i osadnikami; większym zmianom
L;]egała odzież męska niż kobieca.
Północna grupa Chantów zachowała do dziś futrzaną zamkniętą odzież
typu guś.
Południowi Chantowie zatracili swój dawny strój, wschodni zaś Chan towie zachowali zasadnicze elementy dawnej odzieży.
Większość narodów wschodniej
i zachodniej
Syberii używała odzieży
rozciętej z przodu, tzw. raspasz1wj;w
H!spaszku, i nie używała wcale odzieży
spodniej. Nie istniały również różnice między odzieżą kobiet i mężczyzn.
Najbardziej trwałe elementy przetrwały w stroju kobiet, np. pas, chustka
na głowę. ozdoby z ołowiu i paciorków oraz obuwie zbliżone do pończoch.
Stosunki handlowe z Rosjanami, Neilcami i ludami nadwołżańskimi,
wymiana towarów za futra i skóry przyczyniły się do zmian w stroju Chantów,
S. W. I wan o w, Orna mentyka budowli znad Amuru (str. 234-290). Dokładne zaznajomienie się z ornamentyką budowli narodów Związku Radzieckiego, a więc w tej liczbie i narodów syberyjskich, ma obok wartości historycznej i etnograficznej również znaczenie praktyczne. Wspaniale rozwijające
się budownictwo radzieckie, domy mieszkalne i budynki społeczne wymagaj a
znajomości rodzimych pierwiastków
architektonicznych.
Niewyczerpane bogactwo pomysłów zdobniczych, dających się zastosować
w nowej architekturze
radzieckiej, znajduje się w rzeźbie, zdobiącej zrębowe budowle Mansi i Chantów i wielokątne jurty Chakasów. Nie brak też
motywów ornamentacyjnych
w starych domach jakuckich na bogato rzeźbionych drewnianych
przegrodach, dzielących ich wnętrza. Podobne boga ..
ctwo ornamentu
zdobi drewniane budowle Niwchów, Nanajów i Ulczów'.
S. W. I wan o w, autor dzieła Materialy
po izobrazitelnomu
iskusstw1t
narodow Sibiri XIX -- nacza/a XX w. (wyd. A. N. ZSRR 1954) omawia architekturę (i ornament) narodów dolnego Amuru, tj. G01dów, Ulczów i Nanaj ów, które badał podczas ek~pedycji. w 192, r. Badania te objęły również
"VV &lt;:rchiwum Pol. Towarzyshva Ludoznawczego
we Wrocławiu znajdują się
w zbIOrach po prof. Stanisławie P o n i a t Ow s k i m rysunki ornamentów zdobiacych
odzież
GO~dÓV.', Oroczó\ov
i Ulczó\\'.
Polski
dzienniku
podcó7.~·· po kra.~aC'h nadatlltll'skich

uczony
\\" 19H

nie
L

D

wspornina

jednak

ornan'ent~vce budo\vli

S·WYITI
Goldóv.-.

\V

bLido\\'nictwo kultowe i budynki gospodarcze, jak spichrze, które są jednocześnie letnim mieszkaniem
Ulczów i Niwchów. Jedni i drudzy dbając
o estetykę tych budowli zdobią je ze\'.·nątrz i wewnątrz piękną rzeźbą. Z zalaczonych ilustracji P. Szymkiewicza widać, że ozdobą dachu są śparogi,
p~kryte u Nal".ajów bogatą rzeżbą. W budownictwie narodów nadamurskich
zwracają uwagę dach slegowy, socha i ślemię, zrąb zbudowany z okrąglakóW o węgłach złączonych na robłap, nic brak też ścian przysłupowych. które
w;dac na rysunku Schrenka z poł. XIX w.
Konstrukcję
slegową i dach na sochę i ślemię spot.yka się w domach
mieszkalnych, spichrzach, domkach nagrobnych Ulczów i Niwchów.
Iwanow zbadał spichrze Ulc;&gt;:ów i Niwchów, które służą im za letnie
mieszkanie. Są to budynki palowe, przeznaczone do przechowywania
żywności, narzędzi rybackich, łowieckich i odzieży. Ulczowie przechowywali w nich
I'aczynia rytualne,
używane
podczas święta niedźwiedzia.
Wejście do
"pichrza dozwolone było tylko członkom rodziny. Czasem w spichrzu mie,zkała obdarzona artystycznymi
zdolnościami dziewczyna, którą zwalniano
od zajęć domowych. Wejście do spichrza mieści się w ścianie frontowe].
Spichrze były niegdyś znane wszystkim narodom z dorzecza Amuru. Autor
d~lje rysunki konstrukcji
spichrzów i ornamentu.
Rzeźba bywa w wielu
przypadkach polichromowana;
przeważa kolor czarny i biały.
Dawniejsi hadacze nie zwrócili uwagi na sakralne budownictwo Nanajów
i Ulczów reprezentowane
przez domki nagrobne, budowane tak samo jak
:;pichrze i domy mieszkalne na sochę i na ślemię; mają one śparogi lub
p,lzdur, ściany zaś ~ą przewaźnie ażurowe. Specjalnie ozdobne są domki
nagrobne szamanów, a w ornamencie ich przeważają emblematy szamańskie ..
,i'lk żmija, żaby itd.
Końce belek wystają daleko poza węgły i są pokryte rzeźbą. W ornamencie nadamurskim
są motywy zoomorficzne, choć przeważają
motywy geometryczne: trójkąty, kółka, rozety, łańcuchy, wstęgi i spirale. Wykorzystując
Idka nieskomplikowanych
motywów rzeźbiarze nadamurscy
stworzyli niesłychanie bogatą ornamentykę.
Ornament wstęgowo-spiralny
spotyka się też na wyrobach z kości, drewnianych naczyniach i sprzętach.
Iwanow zwraca uwagę, źe ornament. wstęgowo-spiralny,
charakterystyCl.ny n2. terytorium
zamieszkałym
przez Nanajów,
Ulczów, Niwchów
sachalińskich i omurskich orr-z Negidalów. wiąże się ściśle z artystyczna
obróbką drzewa i kości, co było i jest zajęciem mężczyzn. Ornament wstęgo\'.'o-spiralny, który osiągnął tak doskonale formy nad dolnym Amurem,
.I('st ja!( gdyby kontynuacją
ornamentu
sznurowego i siatkowego, którym
w neolicie ludy w dolinie Amuru i na wyspach japońskich zdobiły ceramikr:.
Technika rzeżby nadamurskiej
przyniesiona
tu została, zdaniem Iwanowa,
przez EwenkÓw. A,inowie, najbHżsi sąsiedzi Niwchów sachalińskich. nie stosUJą tej techniki. J8P0l1CZYcy rzadko.

�631

630
N. A, K i s I a k o w, Zasiany
~ldbl)e
kobiet
Wcliycldch
(s. 29l-3lt»).
Kjs18kow ;:.pbujE' zbiór w~selnycl1 zasłon. Tadżyczek
z Muzeum Antropologii i Etnografii
w Leningradzie.
Jest to 10 zasłon, reprodukowanych

Sborniku" .
Tadżyckie zasłony weselne zwane rubancly (od ru-twarz, bcmd-zakrywać;
wychodzą 7. użycia. Sądząc z opisu podróżników
XIX w. i XX w. rubandc'
można było znależć wśród bogatszych
rodzin. A. A. Bobrinski.
posiadacl.
7naCZnC,I kolekcji zasłon. zaznacza w swej pracy o ornamencie
Tadżyków
'(Górna Buchara), że rubandy były używane tylko podczas wielkich uroczy\I'

..

stości.
Kislakow podaje zasięg zasłon kolekcji
leningradzkiej;
pochodzą
on,'
'l. doliny
rzeki Chingou z okręgu
V'lahia. Reszta
zasłon została
nabyt'\
w Darwazie, kilka w regionie przypamirskim,
trzy w dolinie Wandża w górnym biegu rzeki Jach-su
i w dolinie Karatagin.
Wytwórcami
zasłon byli
mieszkancy Darwazu, lecz głównym centrum wyrobu ich mogła być dolina
rzeki Chingou w środkowym
i górnym jej biegu.
Po tym wstępie autor daje opis zasłon z leningradzkich
zbiorów oraz
dwu ze zbiorów własnych.
Wszystkie
rubandy
wykonane
są z kwadratowych
lub prostokątnych
kawałków
bawelnianej
tkaniny.
W górnej
części znajduje
się wycięcie
/. wsta"vioną
siatką
(file).
Jest to otwór na oczy. Do górnych
naroży
przyszyte są tasiemki, za pomocą których przymocowuje
się je do stroju
głowy panny mlodej. Zasłona jest całkowicie pokryta jednostronnym
haftem.
Kompozycja
ornamentu
nie wykazuje
różnic pomiędzy
poszczególnymi
zaslonami. W środku każdej znajduje się prostokąt podzielony na kilka pasów
i otoczony 1-2 szlakami.
Zasadniczym
motywem
ornamentu
są koguty,
pawie, ornamenty
w kształcie drzewek
trójkątów
i rozet. Przeważa kolor
czerwony, zwłaszcza w hafcie przedstawiającym
ptaki. Ptaki są umieszczone
po obu stronach drzewka, a podstawę ich tworzy trójkąt.
Wyjątek wśród tych barwnych zasłon weselnych stanowią rubandy białe.
wykonane
techniką
file lub ozdobione
białym
haftem,
które pochodzą
z okręgu pamirskiego.
Rubandy służył." jako zaslony wkładane przez pannę młodą podczas jej
przeprowadzki
do domu męża. Kislakow jest zdania, że zarzucanie zasłony
na twarz nowozaślubionej
nie ma związku z panującym
wśród mahometan
zwyczajem
stałego zasłaniania
twarzy. Po przyjeżdzie
do domu małżonka
zdejmuje się zasłonę z twarzy oblubienicy koncem strzały, wałkiem do ciasta
lub zwyklą pałeczką. Czynność tę wykonuje zwykle teść lub mały chłopak
z rodziny męża. Autor przypuszcza,
że zasłona odgrywa w obrzędzie weselr.ym magiczną rolę. Obrzęd odrzucania zasłony nosi nazwę rubinik, tzn. ogląd~\nie twarzy oblub:enicy, O magicznym znaczeniu zaslony świadczą motyW:'
zdobiącego ornamentu,
,iak kogut, drzewko, rozety symbolizujące
plodnoś~
i siłl{ witalną, Kogut by! uważany
w wielu religiach
Wschodu
za ptak"

l:-ó-1\\'a
zwalczającego
demon .v I' złe siły. Pianie
I . słoneczneg()',
kogutó'X
\,:g \:sląg Zoroastra z epoki Sasanidów odstrasza złe duch
t
nie posIada krzyk pawia i gdakanie
kury. Czerwien
,y, ~ s~mo znacze. 'iaże sio z pOJ'ę i
a'
V.
POJęCIU ludowym
,I,...
c.em o",nla. dlatego u większości narodo' \\' weselne zasłon,'"
',da] .'"
a b
))(.;,
"
anvę czerwoną, np. rzy mskie .f/anielim.
Zo,1'ia Maleu,ska

SOWIETSKAJA
l\loskwa.

ETNOGRAFIA,

1954

l'

.,.

zeszyt

1 i 2. wyd. A N

. ZSRR.

Oba
'. I'

zeszyty
"Svwiebkoj
Etnografii"
zawieraJ'ą. prace , l'fe era"t,' I al .tv_ ".
on,awJa.1ące problematvkę
ukrail1ska
co S'lę "'1' ąze
.
.
z t'rzec h setn:l
rocl1lcą połqczel1lR Ukrall1Y z pal'l'ilwern rosyjskim
t k ł
JiórR E K 1'a we'
..
.,
np, ar y u wstępny
I
..
C I A. K u n I c k I e g o pt. Nieruszimaja
dl'użba dwuch
b ra1SK:1C narodowo
h
Inne prace omawiają
zagadnienia
antropologiczne
lub
f
e tnoora lczne
A A F Or m o z o w re f'eruJe sprawę
odnalezienia
śladów
człOWIeka z epokI mustIerskiej
w Staroselju
na Krymie
M M G
.
1'10 v'
'..
b'
.
,
.
.
e l' a s 1,
\,'
wY.1aSl1laprze
leg
wykonanych
prac
J
J
R
o
g"
k'
.
f
o'
•.
•.
'
•.
I n s l pIsze o morolo",lcznych
własclwosclach
odnalezionego
szkieletu ' L I'n' - G a n' porusza
d'
.
zab~ l1Iel1le etnogenezy
Dunganów. Artykul ten jest tłumaczeniem
z języka
chll1sklego pIerwszej części pracy L i ń - G a n pt. Próba zbadania pochodzeJl~Ci 1 ukszta.ltowania
się Dunganóu;,
opublikowane;
w 1952 l' w chin" lm czasopIśmie "Sit'l tziat'lsze" B O D I"
h"
..
mikt; z S. A
,_,'
., .
.
o glC
plowadzI
dalszą pole",. A
. ~ .. kar I e w e m na temat etnogenezy
Buriatów.
Artykuły
",.
.~,P e t l' "o waporusza'
;
,"
,',
..
Ją wazne
zagadmel1la
związane z kształtowaniem ..
_J(~. nUl',ych
rorm zyCJa w ustroju socjalistycznym
T e l' e n t i e
.,
zmlanv ON·
;
L t
"
..
.
wa OmaWIJ,
p t'
zyc.u
o ySZ(,W wraz z przeJsciem ich do kołchozowe; gospodarki
rRow za~tanawia si(~nad nowymi formami zawierania małże~stw w Chin:
ej . epublIce Ludowej
I K'
.
w bułgarskich
pI'es'nl'a h' h'
. o J e w PIsze o rewolucyjnych
tradycjach
c
erOJcznych
M G I'
.
antropologicznych
prac K M B .
..
.
..• e w I n omawIa znaczenie
zitiskiej gminy rOdzinnej.'
.
e r a, a R. L. C h a l' a d z zagadnienie
gruhU:•

'7

.

"

b.

~.

.'

.,

YO

.....

O'

Sk: .

Pozostała część zes t
1
'.
Zeszvt ') J'est"całk
" zy ~ . wypell1la kronika,
sprawozdania
i krytyka.
•
~
OWICIeposwlecon
.
inę z Ros"
.'
.'
y zaga' d'l1IenlOm
związków łączących UkraV '. Ją I wykaZUje wspolne cechy w kulturze obu bratnich narodów.
w kronice
sprawozdani
.
.
S€sji mlE'SZczone
V' d ..
.
e z archeologIczno-etnografIczne;
.
, y z. l-l!stor;Y'cznego A. N. ZSRR w dn 23-26 1\7
..
.,
o Uczestni t .
.
zawIera wzmlanke
sel. '~Ó'f c wIe przedstawicieli
polskiej archeologii i etnografii (Witold H€n~
Ze •. Ga,lek, ZdZIsław
Rajewski),

�633
632
A. 1. K o z a c z e n k o pisze na temat: Starorliska
)]orodou:ość
(zeszyt 2,
s. 3). Kronika ruska z IX w. nosząca nazwę powiesi
wremiennyc~
Let zaczyna
się zdaniem "Otkuda jest poszła Russkaja zemła'!"; słowami tyrru rozpoczyna
swój referat A. 1. K o z a c z e n k o, zastanawiając
się nad problemem pochodzenia narodów wschodnio-słowiańskich.
..'
Kształtowanie
się narodowości staroruskiej
formowało Się, J.ak potwierdzają znaleziska
archeologiczne,
w dorzeczu D~iepru. .wytworczo-ekon~miczną podstawę tego procesu stanowiły: rozwOJ rzemiOsł, u~osko~al~ma
w zakresie rolnictwa, wytwórczość towarowa, powstame feudallzmu l pierwszych państw.
.
Historyk radziecki B. A. It y b a k o \V podkl:eśla, że w kulturze sta~oruskiej istniało wiele zjawisk sięgających
swym początkiem epo~l A.ntow
(język, rolnictwo, hodowla, zwyczaje pogrzebow.e itp.), co p~zwala n~e~torym,
jr,k np. B. D. G r i e k o wow i, utożsamiać Antow z RosamI. AntowIe Jedn~k,
. _.
p N
T r e t l' ~ k o waskładali
się z połudmowo-zachodmch
zdanlen1
.'
~
,
.
plemion słowiańskich, Rosowie, inaczej Rusowie, zaś z połudm~wo-wschOdnich, wchłonąwszy z czasem olbrzymią masę Słowian wsc~odmc.h. . . _
W początkowym
stadium kształtowania
się naro~owosCl .n~Jw~zmeJszą
rolę odgrywała wspólność językowa i terytorialna.
Ogoln~słowlans~l.e pok~ewieństwo językowe było podstawą ułatwiającą
n~wiąz.ame. :ącznoscl pO.ffilę~
dzy słowiańskimi plemionami wschodnimi; wywyzszeme KIjowa do po.zlOmu
st~licy ziem ruskich również przyczyniło się do rozwoju narodowego Języka
wschodnich Słowian,
Wraz z rozwojem pisma powstał staroruski
język literacki, niezbędn~
w handlu i w stosunkach państwowych. Jednocześnie ze wzrostem językoweJ
łaczności ',""zrasta łączność terytorialna
pod wpływem zmian, j~kie zaszły
\~raz z przejściem Słowian do życia osiadłego i ro~nictwa .. Gmma rod~wa
zamienia się w terytorialną
(tzw, werwb).
EkonomIczną ~e.Jyodst.awą ~est
rołnictwo. Z biegiem czasu powstaje feudalna
klasa własclcleh
zle~skich.
Więż rodowa pozostaje jeszcze w formie zanikającej
na wsi, w ~mastach
natomiast powstaje i krzepnie więź terytorialna,
a w dalszym rozwOJU społeczeństwa zjawia się łączność ekonomiczna.
.
..
.
Budzi się również poczucie narodowej łączności, przeJaw~aJące SIę w patriotyzmie. Pojęcie Ruś zastosowane do łudnoś~i i .terytorIum w sto~unku
do wszystkich
Słowian wschodnich
było Odzwlercledlemem
poczucia Ich
wspólnoty.
.
l
.,
Materiałv archeologiczne wykazują wspólne elementy wschodnlO-s OWlanskiej gospodarki, domowego życia, zwyczajów i twórczości. W VII-IX w.
kształtują
się formy życia Słowian, charakterystyczne
dla dalszych ~t~le~l.
Do tych elementów zalicza się np. izbę zrębową z piecem przy tyln~J SClame.
domowe sprzęty wykonane z gliny i drzewa, łubu i kory brzozoweJ; ozdo?y,
.iak sprzączki, zapinki. zausznice, naramienniki,
~ie uległy większym Z~l~~
nom. w ciągu wieków i stanov,'ily przejawy orygmalne.1 wschodmo-słowlanslde.i. czyli ruskiej

kultury,

która

była kulturą

Antów.

Obyczaje i \'.:iara wschodnich Słowian uległy zmianie wraz z zanikiem
rodowego ustroju. Chrześcijaństwo,
które zjawiło się na Rusi jeszcze przed
X \\' .. uległo w pewnym stopniu r u s y f i k a c j i. Chrześcijańskie
pojęcia
docierając do odległych zakątków wiejskich zlewały się z pogańskimi przeżytkami, dając w rezultacie nową, synkretyczną
wiarę.
Wzmocnienie językowych i terytorialnych
więzów wzrastało wraz z rozwojem staroruskiej
kultury. W IX-XII w. Ruś osiągnęła niezwykly poziom;
najpiękniejszym
dowodem rozkwitu artystycznej
i politycznej literatury jest
Słowo o pułku
Igora (1187).
wysoki poziom osiągnęła sztuka staroruska.
O rozkwicie budownictwa
świadczą takie zabytki, jak kościoły św. Zofii w Kijowie i Nowogrodzie W,
ivIalarsl wo fresko\ve, muzyka, pieśni wyróżniają się swą artystyczą perfek·
C.lą Kwitnie
życie ,umysłowe, o czym świadczą kroniki;
np. w rostowosuzdalskiej ziemi pod koniec XIII w. ukazują się kroniki, w których zapisuje
się wydarzenia z całej ziemi ruskiej.
Skonsolidowaniu
staroruskich
narodowości
pomogła ekonomiczna
więź
pomiędzy poszczególnymi
ziemiami ruskimi. Mapa rynku zbytu owruckich
przęślic z różowego łupku w XI-XIII w. umieszczona w pracy B. A. R yb a k o w a świadczy, iż granice zasięgu tych przęślic odpowiadają
etnograficznym granicom ruskiego osadnictwa (B. A. R y b a k o w, Istorija
kuLtury
driewniej
Rusi). Podobny zasięg miały szklane paciorki wyrabiane w Kijowie
i inne przedmioty należące do kultu lub stroju.
Nie istnieją żadne podstawy do twierdzenia, że feudalizm doprowadził do
podziału staroIllskiej
narodowości na trzy nowe narody: wielkoruski, białoruski i ukraiński. Dopiero w XIII w. następuje ten podział wskutek specy[icznych warunków
tego wieku. Poszczególne ziemie staroruskie
oderwane
od macierzy stały się własnością
Polski i Litwy, a następnie
zaborcó~
tureckich i tatarskich.
Północno-wschodnia
Ruś nie przerwała swego rozwoju etnicznego. Z jej
rdzenia powstaje nowy naród wielkoruski
i zaczyna odgrywać przodującą
rolę wśród wschodnio-europejskich
Słowian. Stopniowo z tego samego rdzenia powstają
narody
ukraiński
i białoruski.
Wewnętrzna
cechująca je
odporność uwarunkowana
była wysokim poziomem kultury
i etnicznego
rozwoju staroruskiej
narodowości.
. Bez względu na wielowiekową
izolację trzy bratnie narody zachowały
sWladomość łączącej je więzi etnicznej, bliskości kultury i pokrewieństwa
Językowego. Pod przewodnictwem
starszego narodu rosyjskiego prowadziły
bratnie narody ukraiński i białoruski. wałkę o wyzwolenie i o złączenie się
z narodem rosyjskim.
. S. A. T o kar i e w. O wspólnocie
ku[turowej
nal'Odów
wschodnio-slolt:'ańskich (s. 21) a:lalizuje w swym artykule zjawiska kultury materialnej,
:'po!ecznej i duchowej przejawiające
się w zbieżnych formach trzech bratn:ch narodów wschodnio-słowi"ńs!&lt;icl1:
Rosjan, Białorusinów
i Ukraińców.

�635

634
t:ażdy 7, tych narodów stworzył swoistą kulturę. złączoną mimo swej narodowej specyfiki z kulturą bratniego narodu. Kułtura
b i a ł o r u s k a .posiada wspólne cechy z rosyjską i ukraińską,
l' o s Y j s k a - z ukramski-j
i białoruską,
uk r a i ń s k a zaś kultura wiąże się ściśle z rosyjską i białoruską. Wspólne cechy nosi przede 'wszystkim
rolnictwo,
narzędzia
typu
,,\os{;hodnio-slowiallsidego:
socha, radło, soszl{a; wielkorosyjska
czerkusza
l~ie posiada
płozu, sierp wschodnio-słowiański
jest zawsze ząbkowany
w przeciwieństwie
do sierpa używanego na zachodzie.
N. J. L e b i e d i e w a, znawczyni przemysłu tkackiego, ustala jednakie
u wszystkich Słowian narzędzia do obróbki lnu i do tkania. Technika tkacka
też jest jednakowa. Inne dziedziny wytwórczości nie są jeszcze należycie zbadane i nikt z etnografów nie zdołał ustalić charaktel'ystycznych
dla SłOWIan
'Aschodnich narzt;dzi do obróbki gliny, drzewa, skóry itp. surowców.
T o kar i e w rozpatruje
między innymi osadnictwo wschodnio-s.ło:viańskie, budownictwo,
sprzęty
domuv,e, odzież i podkreśla
podoblenstw().
a nieraz identyczn0ść form.
Zycie społeczne
Słowian wschodnich
posiada
również pewne cechy
"vspólne. podobieństwo przejawia się w obrzędach narodzi~OwYCh, ,,;,eselnych
i pogrzebowych. W obrzędach narodzinowych zaznaczaJą SIę trzy głowne momenty: zwyczaje przednarodzinowe,
przyjęcie noworodka do grona rodzmnego, wreszcie obrzędy oczyszczalne.
W rytuale pogrzebowym tych Słowian zwraca uwagę stosunek do zmarłych nagłą śmiercią i lęk przed osobą zmarłego, w weselnych zaś ob~·zędac.h
kładzie się nacisk na zapewnienie płodności i bogactwa oraz zabezpIeczenIe
młodej przed złym spojrzeniem.
W życiu rolników wschodnio-słowiaóskich
odgrywa znac.zną ~olę cykl
obrzędów solarno-agrarnych.
Cykl ten rozpoczynają w okreSIe Bo~ego Narodzenia ukraińskie
koLadki i szczedri'lvki, u Wielkorosjan
tzw. wmogradw
i owseń. We wszystkich tych zwyczajach niemałą rolę odgrywają wróżby.
czary i magia, których nie wytępił prawosławny koś~iół.
..,
.
..
W dziedzinie duchowej kultury narodów wschodmo-slowlansklch
rowmez
spotyka się podobieństwa
i wspólne rysy. Wprawdzie folklor tych .na~o~ów
nie jest jeszcze dokładnie zbadany, lecz poszczególne prace omlawlaJące
poezję białoruską, ukraińskie dumy i ruskie byliny, pozwalaj~ wnioskować.
i.e łączy je wspólne umiłowanie
wolności i kult bohaterow
ludowych:
Chmielnickiego, Dorosza, Gajdy, Karmeluka i innych walczących o wyzwolenie z przemocy feudalizmu i carskiej niewoli.
S. A. T o kar i e w uważa, że należałoby zbadać epos heroiczny i historyczny narodów wschodnio-słowiańskich,
ich muzykę i pieśni. poc~ątek. tym
badaniom dal Iwan P r a c z (1790), a L. M a s ł o W w 1913 1'. stwIerdzIł, ze
niektóre pieśni ukraińskie zbliżone są do rosyjskich.
Te same rezultaty da,ją badania sztuki plastycznej. L. A. D i n c e s pod-

!,.!·(..~!a historyczną
jedność ludowego stylu artystycznego,
przejawiającego
"ię ". różnych działach sztuki ludowej. Archaiczny ornament geometryczny
Vze.rwał we wzorzystych tkaninach
i haftach u zachodnich Ukraióców.
Białorusinów, południowych Wielkorusów, a częsciowo \•...Karpatach. Na tej
nilj'larszej
warstwie
powstaje i rozwija się u każdego narodu odrębny.
beli'Gzie,jskomplikowany
styl: Ukraina w swym środkowym pasie wyróżnia
,i;;; ornamentem
roślinnym, północni Wielkorosjanie
swoistą, symetrycznie
tiguralną kompozycją. Działały rzecz oczywista i obce wpływy, np. Bizanr.ium. rpnesans i barok.

*
S. A. T o kar i e w kończy swój artykuł dość gorzkimi slowami wyrzutu
pod adresem etnografów, którzy w porównaniu z historykami, archeologami
i lingwistami spóżnili się mocno w zbadaniu historycznej łączności wschodnio-slowiańskich narodów, a jeszcze bardziej wszystkich narodów słowiańskieJl. Na,ibliższym i najważniejszym
zadaniem etnografów radzieckich jest
historyczno-porównawcze
badanie
ludowej
kultury
Rosjan,
Ukraińców,
Bialorusinów i wyłowieniE' naj dawniejszych
i naj istotniejszych
wspólnych
cech w kulturze tych narodów.
G. S. M a s ł a w a, Hi,st()l'yczn(l-kulturo~ve
c(izieży

więzi

z.achowane

w

ludowej

(s. 42).

Zagadnienie historyczno-kulturalnych
związków, jakie łączyły i łącz')
w;.chodnio-słowiań3kie
narody,
jest na.lwazme.lszym
zagadnieniem
słowiańskiej etnografii. Kwestia kulturowej
łączności narodów ukraińskiego
i rosyjskiego
niejednokrotnie
interesowała
etnografów.
G. S. M a s ł o w a
zwraca uwagę na poważne znaczenie badań nad ludową odzieżą w XIX w.
W artykule swoim stara się wykryć wspólne cechy odzieży ukraińskiej
i rosyjskiej, pomi,iając różnice klasowe, które znajdują swe odbicie w stro,iu
ludowym.
Odzież ludu rosyjskiego i ukraiilskiego zachowała w XIX w. tradycyjn&lt;;
rysy dawnego przyodziewku
staroruskiego,
mimo iż uległa w tym czasie
znacznym zmianom pod wpływem rozwijającego
się w Rosji kapitalizmu.
Wspólne rysy w odzieży trzech narodów wschodnio-słowiańskich
występują wyrażnie nie tylko w dawnej, lecz i w nowszej odzieży. Jednakże
warunki geograficzne i gospodarcze zadecydowały o materiałach używanych
na odzież; szyto ją przeważnie z lnianego i konopnego płótna lub z wełnianego samodziału.
Na północy używano płótna lnianego, na południu
konopnego. Tkaniny miały splot bardziej lub mniej skomplikowany.
Wśród
Ukraińców rozpowszechniona
była tzw. technika zakladnaja
lub palasnaja,
stosowana przy tkaniu zapusek, kilimów i innych bardziej ozdobnych tkanin,
ROSjanie znali również te rodzaje techniki tkackiej i stosowali je do upięk··
sl&lt;tnia koszul i szuszpanów. Podobie!istwo zaznaozało się także w sposobacil
'1.:'Cia i haftu: Ukt'8il'Jska technika liii wykazuje
analogię do rosyjskiego

�637

636
Dcl\\TJY lO.;;yj5ki dwustronny
szew, zwany na południu
dosiulny,
1.JkrainJd nazywały sztopiu:ka.
Ukraińskiej
mereżce. zwanej wirizllwanni,
odpowiadała rosyjska nazwa u;yrezy.
Sposoby farbowania
tkanin również wykazują wiele analogii; narod~
wschodnio-słowiańskie
posługują się w tym celu jednakimi
barwnikaml
roślinnymi, zwierzęcymi lub mineralnymi,
jak korzeń marzanny ~maruny),
czerwiec (koszenila) i lIl. W wielkorosyjskiej
nazwie sarafana barwlOnego na
kolor czerwony, zwanego merc,wi!;: lub maturnik,
krY.ie się nazwa rośliny

naboru.

bawiącej.
Ukraińcy, Białorusini i Wielkorusi używali na odzież płótna drukowanego
domowym sposobem. Płótno to nosiło nazwę wybojka, ukr. wybijka, nabojka
łub pieczatka (na Lubelsz('zyźnie: drukowanka, malowanka).
Odzież Ukrainki składa się w swej pierwotnej postaci z koszuli płóciennej i umocowanej w pasie dergi albo zapaski. Analogiczna jest odzież Wielkorosjanki, złożona z koszuli i wełnianej poniowy, która zastępuje spódnicę·
Koszula kroju poncho znana była w Rosji, lecz uważana za przeżytek. Ukrainki nosiły właściwie dwie odmiany koszul: jedna miała wstawki na ramionach ~rzyszyte równolegle do nitek osnowy górnej części koszuli, inny
natomiast krój miały koszule z rękawami,
tzw. suciLnymi,
przyszytymi
do obszewki, co odpowiada wielkoruskiej
nazwie koszuli uszytej z jednego
k"wałka plótna - sucilna lub iscelnica. Zwykłe górna część koszuli uszyta
była z cienkiego płótna, dolna z grubego.
Ramiona koszuli irękawy zdobił zwykle haft. Ornament układano w poprzeczne, rZHdziej podłużne pasy. Męskie koszule miały haftowane przody,
r0zciete na środku lub z lewej strony; w tym przypadku
koszula nosiła
nazw~ kosoworatki.
Koszule Ukraińców i Rosjan miały krój poncho, noszono
ie' "na wypust". Kosoworotki
rozpowszechniły
się u Wielkorosjan
razem
z wierzchnią odzieżą dwupołową, zapinaną na lewym boku.
Charakterystyczną
częścią odzieży kobiecej
jest ukraińska
plachta ..
u Wielkorosjanek
poniowa.
I płachta, i poniowa składają się z pionowo
ustawionych dwu płatów tkaniny, w przeciwieństwie
do mołdawskiej
katrinty i południowo-słowiańskiej
joty, sporządzonych podobnie jak ukraińska
obhortka
z jednego, poziomo ułożonego kawałka tkaniny. Wzór tkaniny na
poniowie czy też na płachcie tworzy kratka lub szachownica; materiał jest
wełniany granatowej lub czerwonej barwy, stąd pochodzi nazwa siniatka lub
czerwona, używana do określania tej części odzieży na Ukrainie i Wielkorusi. Prócz tego istnieje pewna odmiana, nazywana przez autorkę poniowqplClchtq, ponieważ łączy w sobie oba typy. Poniowę-płachtę
spotyk.a się
\'.' gub. orłowskiej i kurskiej oraz smoleńskiej pod nazwą snowan.kt, koiyszki i poniowy.
Strój ten był również znany na terenach pogramcznych
Białorusi.
Inna częścią kobiecej odzież~' u!uaińskiej
bezręk~wka. złożona z krótkiego staniczka

jest gorset zwany kirsetka, czyli
i prz~'szytej dOI) falbany, posze-

Tzonej \\' biodrach. Kirsctkc: weszla \\' modę !la począlku XIX w. Gorset,
cz\'li kirsetkę, nosiły również południowe Wielkorosjanki.
wkładając go na
sa~afan albo do poniowy.
Do stroju obrzędowego Ukrainek należał tzw. SZUSZUl1,
długi kaftanik
perkalowy, z okrągłym kołnierzykiem
zakoóczonym falbanką. Szuszun noszono jeszcze w drugiej połowie XIX w. Był to strój świąteczny i weselny.
Wielkorosyjski szuszun różnił się od ukraińskiego krojem poncho i materiałem: szyto go z wełny.
Najbardziej jednak charakterystyczne
były stroje głowy dziewcząt i kobiet. Mężatki zakrywały
włosy, dziewczęta nosiły czółka, wianki, czasem
wstążki. Do najdawniejszych
strojów głowy kobiet zamężnych należała namitka (nazwę tę spotyka się w żródłach z XI w.). Strój ten przetrwał do
XIX w. Był to długi ręcznik z cienkiego, białego płótna, umocowany na
sztywnej hamełce wykonanej z łubu. strój ten uzupełniała siatka. Podobny
strój głowy znany był w północnej Wielkorosji, zwany też kibałka
lub
kibała .. znany na Ukrainie w brzmieniu kimbCiłka. Nazwa ub rus, oznaczająca
staroruski płócienny ubiór głowy, istnieje dziś jeszcze na Ukrainie w zachodnich jej regionach jako obrus. Inne stroje głowy znane pod nazwą oczipok,
sied/ok, u Rosjan szełomok i kokosznik
pochodzą od jednego prototypu. Do
nowszych należy wielkoruski powojnik
i ukraiński oczipek.
Ukraińskie paciorki i szklane perły splecione w monisto lub namisto
znane są również i Wielkorosjankom.
Do najdawniejszych
należą ozdoby
z piór. noszone na Ukrainie jeszcze w XIX w. Do ozdób należały również tzw.
staroruskiE' kolty, czyli kolczyki, wykonane z metalu lub szkła.
Strój męski skladał się z koszuli i płóciennych spodni z OCZ kurem. Podobieństwo w odzieży Ukraillców i Wielkorusów zachowało się w większym
stopniu na zachodzie niż na wschodzie.
Świta, kożuch, japończyca
(opończa) są dawnymi terminami oznaczającymi odzież wierzchnią. Dawne wielkoruskie
kaftany i ukraińskie
świtki
szyto z samodziału; krój miały one prosty o całkowitych plecach i bocznych
klinach. W XVIII w. plecy byJy cięte, a w pasie przyszywano sfałdowaną
część dolną, zw. fałdy, tl'umarka,
jubka (wpływ polski), Wielkorosjanie
lJoddiowka.
Odzież ukraińska i wielkorosyjska
posiadała dwie poły zachodzące jedna na drugą. Z futra szyto u Wiełkorosjan poluszubki,
u Ukraińcćw kożuchy. Do wierzchniej odzieży wkładanej podczas zimy nałeżały płócienne balachony,
u Ukraińców plótnianki.
Włosy strzyżono na Ukrainie
w makitrll,
na Wielkorusi -. w gOl szok, a głowy pokrywano barankow~
czapką stożkowatego kształtu, bialoruska magrelka lub ukraińska magirko .
w lecie noszono słomkowe kapelusze.
Wielki bezwarunkowo
wpływ wywarło na rozwój odzieży ukraińskiej
zjednoczenie się Ukrainy z Rosją. Ścisła łączność kulturowa obu narodów
zllalazła swe odbicit w stroju. Specjalne zbliżenie widać w odzieży ludności
mieszkającej na pograniczu rosY.isko-ukraińskim.
Rozwó.i nowych warunkó\\'

�639

638
ekonomicznych i zwiększony dobrobyt wpłynęły ogro:T,nie na odzież ludo'są
Kupcy ukraińscy przywozili do Rosji skórę, wełnę, konopie, kilimy, haf toWeine r~czlliki, wywożąc w zamian wyroby środkowych guberni rosyjskich.
Rozwój przemysłu rosyjskiego w XIX w., zwłaszcza produkcja bawełnianych tkanin zaczęła wypierać domowe samodziały.
G. S. S u c h o b l' U S w artykule o zasadniczych rysach podobiet1stwa 1'0syjskie.i i ukraińskiej
twórczości ludowej, umieszczonym w 2 zeszycie "Sowieckiej Etnografii" za rok 1954. s. 60, mówi o wspólnym rdzeniu, JakIm był:,
folklorystyczne tradycje staroruskiej ludności w historii rozwoju wschodmoslowiat'J.skich narodów.
Bohaterowie rosyjskich bylin są chłopskimi synami, jak np. Ilia Muromec.
i walczą o zjednoczenie ojczyste.i ziemi, występują w obronie uciśnionych
mas ludowych, toczą walki o Ki.iów.
Wyzwołencze idee i głęboki patriotyzm bylin przyswo.ione zostały przez
folklor wschodnio-sło\\rianski.
W eposie ukraińskim
,:""ystępują posta:lc
legendarne
Iwasia Konoczenki, Nikity Kożemiaki, zwycięzcy Pleczyngow,
dzielnej kobiety-rycerza
Perepietychy.
Wspólna walka narodów ukraińskiego
i rosyjskiego wzmacniała węz l;,'
przyjaźni łączące od wieków oba te narody. Najbardziej rozpowsze~hmonym
tematem utworów ludowej poezji ukrail1skiej są powstania chłopskIe i walkI
wyzwoleńcze. Obok legendarnych
bohaterów zjawiają się wzięte z rzeczywistości postacie, uznane w oficjalnej historii carskiej Rosj i za bandytóW
i opryszków. W utworach ludowych występują oni jako obrońcy i bo~aterscy
wodzowie chłopów walczących o wyzwolenie. Pugaczow, Steńka RazIn, PallI,
Dowbosz, Płatow, wreszcie Bohdan Chmielnicki w pieśniach i dumach są
przedstawieni
jako mściciele krzywdy społecznej.
..
.
.
Ideowa wspólność ludowej poezji ukraińskiej i rOSYJskIeJ pogłębIła
się
jE:&gt;zcze bardziej wraz z rozwijającym
się rosyjskim ruchem rewolucyjnym.
Przyswajano
sobie również polską rewolucyjną
poezję. Zasadnicze tł? stanowiłv pieśni rewolucyjne:
Warszawianka,
Czerwony
sztandar,
Mu;dzyJlJrodóu:ka, MarsyLianka.
Od 1905 r. zaczęto śpiewać na Ukrainie pieśni
rewolucyjne
na nutę Marsylianki,
lecz różniące się swym proletariackorcsyjskim charakterem.
Wielka Rewolucja Październikowa
skierowała uciśnione narody carskie.i
Rosji na drogę, jak mówił Lenin, "samodzielnego tworzenia nowego życia".
F. J. Ł a w l' o W \V artykule
zatytułowanym
Przyjaźń
narodów
ZSRR
w ukraińskiej
twórczości
narodowo-poetyckiej
przytacza liczne fragmenty
poezji ukraińskiej,
w których naród ukraiński wyraża w zdecydowany sposób swą przyjaźń dla narodu rosyjskiego, a Związek Radziecki za prawdzlwego przyjaciela i obr0l1cę mas uciśnionych.
A. M. K i li k o w z\'.'iezłym artykule omawia znaczenie
grała \If poezji ukrail1skiej postać Bohdana Chmielnickiego.

rolę. jaką od~-

W swych pieśniach i dumach uwieczni! naród ukraiński walkę z zaborcami i jej głównych wodzów: Dymitra Wiśniowieckiego,
Samuela Kiszkę.
Bajdę, Chmielnickiego i Ostrianicę. W dumach tych znalazła wyraz serdeczno;
przyjaźń narodu ukraińskiego
dla Rosji i zrozumienie
wspólnego celu
\,. zwalczaniu najeźdźców. Chmielnicki jest i teraz bohaterem wielu pieśni
poświęconych trzechsetnej
rocznicy przyłączenia Ukrainy do Rosji. Kołcho7.0'\' i poeci nadają
'oardziej wspóiczesne rysy swemu narodowemu
bohate,'O\Y1 i czynią z niego bojownik,"
o wieczny i trwały pokój, o wolność i równoŚĆ wszystkich narodów.
B. B u 1:n i k - S i we r s k i, Sztukc/ [';clOWCI
Ukrain'iJ (s. 91). Badania nad
sztuką ludową Ukrainy wykryły niezwykle szybki i wspaniały jej rozwój
w okresie walk wyzwole:'1czych. Ludowa sztuka Ukrainy tkwi swymi korzeni"mi \If sztuce Rusi Kijowskiej, kolebce trzech bratnich narodów wschodnio-słowiańskich;
rozkwit jej potęguje się z chwilą przyłączenia się Ukrainy
do Rosji. a wznosi się na najwyższe szczyty po wprowadzeniu
ustroju radzieckiego.
Stan majątkowy chlopów ukraińskich w okresie kapitalizmu nie sprzyjał
rozwojowi sztuki. Artystyczny przemysł ludowy kierowany przez kapitalistycznych odbiorców,. mimo wpływów kap italistycznych
miłośników sztuki
ludowej, nie zatracił swych cech narodowych i pozostał nadal wyrazem artystycznych zamiłowań i dążeń ludowych twórców ukraińskich.
Na tle tego dziedzictwa szybko powstaje i rozwija się radziecka sztuka
wolnego narodu ukraińskiego,
która opierając się na dawnych tradycjach
tworzy nowe całkiem wartości. Sztuka w pojęciu radzieckim jest potężną
bronią walki ideowej. Dlatego w latach naj gorętszych bojów z najazdem
obcych interwentów
i walk z kontrrewolucjonistami
Partia wydała szereg
z&lt;JrządzEl1odnoszących się do tzw. kustarnego
proizwodstwa,
czyli ludowego
przemysłu artystycznego.
W. l. L e n i n podpisuje dekrety o zastosowaniu
odpowiednich środków w zakresIe przemysłu ludowego. W myśl tych dekretów ustanowiono
Radę Narodowej Gospodarki Ukrainy
i zorganizowano
urząd, któremu podlegały
dotąd wszystkie
szkoły przemysłu
artystycznego i pracownie artystyczne. Wywarło to zdecydowany wpływ na rozwój
przemysłu ludowego i zapewniło ogólne podwyższenie jego poziomu. W istniejących JUż przedtem ośrodkach zorganizowano pracownie kobiernicze, ceramiki artystycznej,
hafciarnie,
drukarni\:! płócien, tkalnie itp. W 1919 r.
Powstało na Ukrainie przeszło 200 pracowni przemysłu artystycznego, szkoły
instruktorskie
i szkoły obróbki drzewa.
W maju 1919 r. urządzono wystawę ukraińskiej
sztuki ludowej. Osobliwością tej wystawy i zarazem przejawem nowego ustroju były dzieła artystów ludowych podpisane przez twórców. np. rzeźby Iwana G o n c z a l' a
oraz hafty i dekoracyjne malowidła Hanny S o b a c z e n k o.
Główne zasady. na których opierCl się sztuka radziecka, są następując::,:
1) Zasada podtrzymywania
i dalszego rozwoju najlepszych tradycji dawnej

�641

640
sztuki ludowej. 2) Stworzenie 1. rozwój artystycznego przemysIu istniejącego
w dawnych ogniskach na nowej :oodstawie ekonomicznej, wskazanej przez
W. 1. L e n i n a w dekrecie o kooperacji. 3) Aktywne podtrzymywanie
indywidualnej twórczości ludowych mistrzów, tworzących dzieła odpowiadające
potrzebom i interesom
socjalistycznego
spoleczeństwa,
oparte na najlepszych tradycjach sztuki ludowej.
Ukraińska sztuka ludowa w latach powojennych
rozwijała się zgodnie
z tymi założeniami. Ożyły dawne ogniska przemysłu kobierniczego
w Reszetiłowce i Dehtiarach,
czynne są obecnie dawne tkalnie w Królewcu.
w Oposznie i Chomytce zorganizowano pracownie ceramiki. Wszystkie wytwory sztuki ludowej stosują w swej ornamentyce
radziecką emblematykę.
W 1936 1', urząd;:ono w Moskwie wystawę ukraińskiej
sztuki ludowe,i.
K. W. C z i s t o w pisze o pewnych zagadnieniach folklorystyki w związku
z artykułem B. S. B a c h t i n a pt. Oczerki russkogo narodnogo poeticzeskogo
tworcze&lt;;twa sowietsKo,i epochi ("Sow. Etn:', z. 2, 1953).
A. F. B u d z a n omawia ukraińską rzeźbę w drzewie. Rzeźba ta posiada
odległe tradycje, sięgające czasów wczEsnohistorycznych
i rozwija się wspaniale w warunkach ustroju radzieckiego. Autor przytacza nazwiska artystów
l opisuje różne sposoby obróbki artystycznej drze\~a, stosowane u Hucułów,
np. lnkrustację z paciorków i metalu. Artykuł zdobią liczne ilustracje, przedstawiaiące motywy i ornamenty stosowane przez rzeźbiarzy ukraińskich.
A. S. B i e ż k o w i c z pisze o dekoracyjnym
malarstwie
ściennym na
Ukrainie, które podobnie jak i rzeźba posiada stare tradycje, na tle których
rozwija się nowe malarstwo radzieckiej Ukrainy.
W dziale kroniki po sprawozdaniu
z sesji jubileuszowej
Instytutu Nauk
USRR i sesji AN ZSRR, poświęconych 300-leciu
przyłączenia Ukrainy do
Rosji, najbardziej
interesujące
dla polskich etnografów
jest sprawozdanie
z posiedzenia Naukowej Rady Instytutu
Etnografii im. Mikłucho Makłajo,
w którym uczestniczyli przedstawiciele wielu innych pokrewnych nauk. Posiedzenie to odbyło się w dniach 16-17 II 1954 r. Zebrani obradowali nad
przygotowawczymi
pracami
do atlasu
historyczno-etnograficznego,
jako
pracy mającej dać ogólne ujęcie rosyjskiej kultury ludowej i ukazującej
jej wszystkie specyficzne właściwości, rozmaitość form i granic zasięgów.
P. 1. K u s z n i e r wygłosił referat o zadaniach i programie prac nad
atlasem.
Referat
poddano
wyczerpującej
krytyce.
Fakt organizowania
w Związku Radzieckim prac nad atlasem etnograficznym
świadczy wymownie o aktualności i poważnym znaczeniu tego rodzaju pracy.
Etnograficzny
materiał zebrany do atlasu oraz materiały z pokrewnych
dyscyplin pomogą wyjaśnić genezę wielu zjawisk kultury materialnej
i duchowej, sięgającej w głęboką paeszłość narodu.
W dyskusji zabierał głos R. I. lI.·s a n i e s o w. podkreślając
ważne znaczenie atlasu etnograficznego:
u\\'ażal. że II' prac~' nad nim zaintere-

sowani są zarówno etnografowie, jak i historycy, historycy kultury i lingwgci rosyjscy. Awaniesow proponował
ograniczyć prace nad atlasem do
terytorium, na którym kształtowała się rosyjska narodowość, ponieważ głównym i zasadniczym celem atlasu jest wyjaśnienie
problemu kształtowania
sie i rozwoju tej narodowości; podkreślił w swym przemówieniu,
że zasadnicze kategorie z historii zjawisk językowych i dialektologicznych
znajdują
potwierdzenie
w faktach etnograficznych.
Dlatego proponował
nawiązanie
ścisłego kontaktu między insty~utem etnograficznym
a lingwistycznym.
W dalszej dyskusji zabierał głos S. P. T o ł s t o w, który podkreślił, że
w pracach nad atlasem należy wykorzystać
krytycznie wszystkie naj cenniejsze wartości zdobyte przez rosyjskich etnografów,
sprzeciwił się prop0!10Wanemu przez Awaniesowa
ograniczeniu
atlasu do terytorium
rosyjskiego, poni~waż obok problemu kształtowania
się narodowości rosyjskiej
stoją inne jeszcze zagadnienia związane z formowaniem
się burżuazyjnego
narodu. Tołstow ubolewał, że prace nad atlasem nie objęły również Sybiru,
P. 1. K u s z n i e r odpowiedział, że nie jest łatwo prowadzić równoległe
prace nad kilkoma naraz zagadnieniami.
Zgodził się z propozycją S. P. Tołstowa, aby atlas objął również Syberię, niestety. brak materiału
etnograficznego z tego kraju nie pozwala na natychmiastowe
włączenie Sybiru,
który trzeba będzie opracować w następnym wydaniu atlasu.
Z kolei pracownicy
atlasu referowali
poszczególne działy: G. S. M as ł o IV a przedstawiła
stan prac nad odzieżą rosyjską. Materiały pochodzą
l. trzech źródeł: z badań
terenowych, zbiorów muzealnych, z archiwów i literatury. Materiały w ilości 7000 zdjęć tworzą kartotekę ułożoną wg guberni,
11 IV ich obrębie powiatami. Materiał będzie ujęty w przekroju czasowym.
Skartografowaniu
ulegnie też terminologia odzieży.
E. E. B ł o m k w i s t referował
rosyjskie budownictwo
ludowe. Mapy
będą obejmować 15 tematów, m. in. rozprzestrzenienie
typów mieszkal1
wg materiału, techniki wykonania, sposobu połączenia domu z podwórzem,
usbwienia
domu do ulicy, rozplanowania
wnętrza itd.
Najwięcej miejsca zajmą w atlasie narzędzia rolnicze. Dział ten obejmie
materiały odnoszące się do techniki rolniczej przed Rewolucją Październikową. W drugiej części znajdą się materiały wykazujące lokalne właściwości narzędzi rolniczych. W tym też dziale umieszczonych będzie 21 map
oraz album z materiałem
'ilustracyjnym.
Całość wyjaśni
etapy rozwoju
historycznego techniki rolniczej Rosjan, wskaże wpływ naturalnych
warunkow na gospodarkę rolną i wzajemne wpływy jej form. Etniczne tradycje
i kulturowo-historyczne
związki narodu wycisnęły
swe piętno na tym
materiale.
S. K. Z e g a ł o waz
Państwowego
Muzeum Historycznego
zaproponowała opracowanie
chłopskiego przemysłu, odgrywającego
k:edyś powaźn~
rolę na nierolniczych
t.erenach. N. L L e b i e d i e w a i K. W. S i w k o w
łl

"Lud", t. XLII

�....

_ _ _.,' __ .....o...--:...~
---_.'_

•

.

.._"

~_, __

•.__

643

642
zarzucili dość pobieżne i skąpe traktowanie
niektórych
zagadnień atlasowych, np. w dziale budownictwa
i narzędzi rolniczych; kartografuje
sią
tylko różnice, pomijając podobieństwa. S. P. T o ł s t o w podkreślił wielkie
znaczenie atlasu dl&lt;l opracowań historycznych zagadnień kultury rosyjskiej.
P. 1. K u s z n i e r podkreślił konieczność nawiązania kontaktu z innymi
instytucjami
naukowymi, pragnącymi uczestniczyć w pracach nad atlasem.
Atlas zaznajomi Rosjan z niebywałym bogactwem rosyjskiej kultury ludowej i stanie się pomocą w budowie komunizmu. W tym też celu należy
poszerzyć jego historyczne ramy aż po dzień dzisiejszy. Materiały do tego
okresu należy zebrać drogą naukowych ekspedycji i sieci korespondentów,
do której należy włączyć muzea.
W dalszym ciągu kroniki znajdują się sprawozdania z narad ukraińskich
etnografów we Lwowie w dniu 23-26 II 1954 r., sprawozdanie z sesji naukowej poświęconej historii narodów środkowej Azji i Kazachstanu,
sprawozdanie z prac kirgiskiej archeologiczno-etnograficznej
ekspedycji w 1953 r.
Znajduje się tam również sprawozdanie
z prac krajoznawczego
muzeum
w Tuwie, opis chińskich zbiorów w muzeum kazańskim oraz sprawozdanie
z wycieczki do Czechosłowacji w dniach 21-23 X 1954 r.
Dział krytyki i bibliografii zawiera
ocenę pracy M. O. K o s w e. n a,
Oczerki istorii
pierwobytnoj
kultury,
Moskwa 1953, S. J. R u d e n k i, Kultura nasielenija
Cornogo
Ałtaja
w skifskoje wriemia, M. L. 1953 r. oraz
L. W. O s z a n i n a i W. 1. Z e z e n k o we j Woprosy etnogenezy narodow
srednej Azji w swete dannych
antropologii,
oceny dokonał B. D o ł g i c h.
BIAŁORUSKA SZTUKA LUDOWA. Wyd. AN BSRR Instytut Historii,
Sekcja Etnografii i Folkloru, Mińsk 1951 r.
Sekcja etnograficzna Instytutu Historii AN na kilka lat przed wybuchem
wojny zaczęła organizować kolekcję białoruskiej sztuki ludowej. Szczęśliwym
zbiegiem okoliczności ocalała pierwsza część, która została wydana w 1951 r.
Album daje dokładny przegląd poszczególnych działów białoruskiej sztuki
ludowej,
na którą
składają
się tkactwo,
kobiernictwo,
koronkarstwo,
hafty itp.
Odpowiednio do materiału, artystyczne wyroby ludu białoruskiego dadzą
się podzielić na następujące
grupy: tkaniny, hafty, koronka. Artystyczna
plecionka, mereżka stosowana w zdobieniu odzieży lub jako osobne jej elementy. Artystyczna
obróbka drzewa stosowana w budownictwie
i w wyrobach drobiazgów, inkrustacja,
intarsja, mozaika, wyroby z łubu i kory.
Wyroby z korzeni w formie plecionek ze słomy i wiór. Artystyczna obróbka
skóry, rogu, kości i muszli. Artystyczna ceramika i wyroby z metalu. Malarstwo na szkle, drzewie lub skórze. Druki na płótnie, tzw. nabojki. Zabawkarstwo.
Wymienione działy sztuki ludowej Białorusinów znajdują się przeważnie
w wydanym niedawno albumie. Widzimy tam szereg barwnych i jednobarw-

nych plansz przedstawiających
białoruskie kobierce, kilimy, tkaniny, ręczniki
ozdobione kolorowym haftem, pasy nicielnicowe, koronki i mereżki, haftowane koszule oraz drukowanki na płótnie, znane również na terenie Polski.
Zofia

W. W. MA WRODIN, D o o koł a A n i ó w
wietskaja Etnografija"
1954, zesz. 2, s. 32-41.

P s.

Malewska

M a u r y c e g o.

"So-

W nrze 2 czasopisma "Sowietskaja Etnografija" za 1953 r. ukazał się artykuł M. J. B raj e Ż e w s k i e g o pt. O Antach u ps. Maurycego (nie znany,
niestety, podpisanemu recenzentowi). Ogłaszając go redakcja zaprosiła również innych badaczy do wypowiedzenia się na ten temat, a omawiany artykuł M a w r o d i n a jest właśnie takim głosem w dyskusji. Autor zgadzając
się w zasadzie z tezami poprzednika wnosi doń jednak szereg uzupełnień.
Przypomnijmy
najpierw fakty stanowiące punkt wyjścia dla wywodów
autora. Z przełomu VI na VII w. zachował się nam bizantyński podręcznik
sztuki wojskowej przypisywany dawniej powszechnie cesarzowi Maurycemu
(582-602), dziś uważany raczej za anonimowy (stąd nazwa pseudo-Maurycego), ale nie powinno ulegać wątpliwości, że powstanie jego przypada na
'czasy tego władcy. Rozdział 5 księgi XI dziełka mówi o tym, Jak należy
wojować
ze Sklawami,
Antami
i innymi
podobnymi
szczepami (przekład
polski podpisanego w zbiorze Creckie i lacińskie źródla do najstarszych
dziejów Słowian, Poznań-Kraków
1952, s. 91-99, oraz u G. L a b u d y, Slowiańszczyzna pierwotna,
Warszawa 1954, s. 81-86). Przy udzielaniu wskazówek
wojskowych autor rozwodzi się szerzej nad charakterem i zwyczajami przeciwników, tj. w tym przypadku plemion słowiańskich, i dlatego uwagi jego
są od dawna uznane za jedno z najcenniejszych
źródeł do dziejów Słowian
w tej epoce. Co do Antów z kolei, to występują oni w źródłach pisanych
po raz pierwszy w połowie VI w. u Jor d a n e s a (5, 34-35 i 23, 119) oraz
u P rok o p i u s z a (passim). Pierwszy z tych autorów poświadcza wyraźnie
w obu cytowanych
miejscach
ich słowiańską
przynależność
szczepową,
tj. pokrewieństwo
etniczne ze Sklawinami
i WenedamL oraz określa ich
sledziby jako rozciągające
się pomiędzy dolnym Dniestrem
a Dnieprem.
Wiadomości te pochodzą z historii gockiej słynnego K a s j o d o r a, powstałej
w latach 526-533, ale odpowiadają
zapewne nie współczesnemu
jej, lecz
Wcześniejszemu sta:1owi rzeczy, prawdopodobnie
ze schyłku V w. Prokopiusz
bowiem stwierdza obecność Antów nad dolnym Dunajem już w trzecim
dziesiątku lat VI w., czyli że Dniestr stanowiący jeszcze u Jor d a n e s aK a s j o d o r a ich południowo-zachodnią
granicę był już wówczas przekroczony, z czego wnioskujemy, że relacja tych dwu autorów mówi o faktach
vlcześniejszych od opisanych przez Prokopiusza.
Z drugiej strony tenż9
P;-okopiusz mówi o "niezliczonych plemionach Antów" siedzących na płn.
od Morza Azowskiego, a więc nad dolnym Dnieprem. Najwięcej wiadomości
o Antach znajdujemy u tych dwu autorów. Później wspominają o nich tylko

�645

644
sporadycznie M e n a n d e r P r o t e k t o r (druga połowa VI w.) oraz znany
nam już ps[eudo]-M a u r y c y. Od początku zaś wieku VII imię Antów
ginie z naszej tradycji literackiej.
Szczupłe te wiadomości przekazane przez pisarzy bizantyńskich
usiłuje
M a w r o d i n rozszerzyć głównie za pomocą danych archeologicznych. utożsamia mianowicie Antów z ludem, który w III i IV w. stworzył i rozwinął
tzw. kulturę czernichowską
nad Dniestrem, południowym Bohem i na nizinach naddnieprzańskich.
Wyraża nadto przekonanie,
iż docierali oni już
wówczas, a więc znacznie wcześniej, niż zapisała to tradycja literacka, nad
Morze Czarne i do ujść Dunaju. Był to jego zdaniem szczep kulturalny, rolniczo-pasterski,
o zróżnicowanym
stopniu rozwoju gospodarczego i społecznego. W tych to Antach upatruje Mawrodin przodków póżniejszych ruskich
Siewierzan, którzy imię swoje mieli zawdzięczać huńskiemu szczepowi Sawirów, który rozpłynął się w masie ludności słowiańskiej
pozostawiając
jej
jedynie swoje miano, podobnie jak to miało póżniej miejsce z ałtajskimi
Bułgarami wśród Słowian południowych.
Tezy te są bardzo interesujące i będzie rzeczą. ciekawą przekonać się, Cz)'
i w jakim stopniu utrzymają się w ogniu dalszej dyskusji. Pozostają jeszcze
bowiem do wyjaśnienia
niektóre sprawy,
jak stosunek datowanego
tak
wcześnie osiedlenia Słowian nad Morzem Czarnym do faktu obecności tam
właśnie w III i IV w. Gotów, następnie naświetlony ułamkowo, lecz wyraziście, przez M e n Do n d r a Protektora proces tarć pomiędzy Antami i Awarami w drugiej połowie w. VI, na koniec zaś wyróżnienie w tradycji zachowanejprzez
ps. Maurycego
szczegółów odnoszących
się do Sklawinów
i Antów, ponieważ autor bizantyński
mówi ogólnikowo
o obydwu tych
szczepach słowiańskich.
Sprostowania wymagają natomiast takie szczegóły, jak wiadomość, jakoby
niejaki D o b r o g o s t (Anta wspomniany
przez A g a t i a s z a III 7 i 21)
był dowódcą bizantyńskiej
floty czarnomorskiej,
gdyż był on oficerem wojska lądowego i tylko przygodnie dowodził w 555 r. kilku okrętami na rzece
Rion - albo jakoby Anta C h i l b u d i u s z (Mawrodin czyta C h wal i b u d)
był w tl'zydziestyeh latach VI w. dowódcą bizantyńskich
wojsk nad dunaj skich bo generał tego imienia był wedle P rok o p i u s z a (Wojna gocka
III 14) osobistością zupełnie różną od młodego Anty tego samego nazwiska.
Marian

BADANIA

ETNOGRAFICZNE
NAD KULTURĄ KLASY
W ZWIĄZKU RADZIECKIM

Plezia

ROBOTNICZEJ

Wstęp
Nauka radziecka przywiązuje dużą wagę do badań nad klasą robotniczą
Jest to zupełnie zrozumiałe. Przed Rewolucją Pażdziernikową
bowiem na
barkach klasy robotniczej spoczywał ciężar walki z caratem o wyzwolenie

społeczne, o zniszczenie kapitalizmu.
Po zwycięskim zaś obaleniu starego
ustroju klasa robotnicza ZSRR odgrywa przodującą rolę w budowie nowego
społeczeństwa
i nowej socjalistycznej
kultury. Kultura
klasy robotniczej
staje się obecnie syntezą wszystkiego, co postępowe i przodujące w kulturze
narodów radzieckich. Toteż rozwój klasy robotniczej był od dawna przedmiotem zainteresowań historyków, w pewnej mierze ekonomistów i filozofów ZSRR. Etnografowie
radzieccy natomiast stosunkowo słabo uwzględniali w swoich badaniach zagadnienia kultury robotniczej. W okresie międzywojennym podjęli je głównie w odniesieniu do problematyki
folklorystycznej. Dopiero lata powojenne przyniosły znaczne rozszerzenie tematyki.
W oparciu o sformułowane
jeszcze przed wojną marksistowskie
ujęcie
przedmiotu i zakresu etnografii podjęto na dużą skalę badania nad socjalistyczną kulturą i bytem ludów Związku Radzieckiego. Badania te dotyczyły
początkowo
środowiska
wiejskiego,
przeobrażeń,
jakim podlega kultura
ludowa pod wpływem kolektywizacji,
z biegiem czasu rozszerzono je także
na środowisko robotnicze.
Artykuł niniejszy ma na celu zaznajomienie
czytelnika polskiego z założeniami teoretycznymi
badań nad kulturą klasy robotniczej i opublikowanymi wynikami. W literaturze polskiej pojawiło się wprawdzie szereg artykułów i recenzji informujących
o drogach rozwoju etnografii radzieckiej, nie
zajmują się one jednak problematyką
robotniczą lub poruszają ją tylko
marginesowo 1. Artykuł niniejszy ma charakter sprawozdawczy i nie wyczerpuje tematu. Opiera się na materiałach
dostępnych
w bibliotekach
krakowskich.
I. Rozwój
r ob ot n iczą

badań
etnograficznych
w ZSRR wok
r esie

nad
klasą
m i ę d z y woj e n n y m

Rozwój badań etnograficznych
nad klasą robotniczą w ZSRR pozostaje
w ścisłym związku zarówno z kształtowaniem
się etnografii
jako nauki,
~ ewolucją poglądów na jej przedmiot, zakres, zadania i metody, jak też
z potrzebami społecznymi, z wymogami, jakie stawiało życie.
l Podajemy
najważniejsze z tych prac. Opracowania ogólne charakteryzujące
etnografię radziecką: E. F r a n k o w s k i, Etnografia
radziecka,
"Lud", t. XXXIX,
Kraków-Poznań
1952, s. 1-42;
A. K ł o s k o w s k a, J. L u t Yń s k i, Z zagadnie1'/,
teorii i metodologii
wspó!czesnycn
badań nad spo!ecze"stwami
pierwotnymi,
cz. II:
Problemy i metody radzieckiej
etnografii,
"Przegląd Nauk Historycznych i Społecznych", t. l, Łódż 1951, s. 298-327. Studia specjalne: E. F r a n k o w s k i, Zagadnieme metodologii
badań nad sztukq ludowq, "Materiały do studiów i dyskusji z zakresu teorii i historii sztuki i krytyki artystycznej
oraz metodologii badań nad
sztuka"
.
b'
'.' Warszawa
1951, t. V, s. 369-382 (W artykuie tym autor charakteryzuje
m. in.
~dal1la nad sztuką ludową w Związku Radzieckim); J. K u l c z Y c k i recenzja pracy
Z.. lOt'Owe,J etnografów radzieckich pt. Anglo-amerykańska
etnogr~fia
w
s!użbip

ł,n~enaltZ1nu,
c

"Zycie

Nauki"

1952, nr

5, s.

133-153;

J.

L

li

t Y ń s k i,

Zagadnieniz

p rlOclY7acji
h' t ..
.
cZnych
-.
lS or"
p'erwotnej
UJ
radzieckiej
etnografii,
"Przegląd Nauk History1 Społecznych", t. III, Łódż 1953, s. 308-341; J. S z c z e p a ń s k i, Dyskusja

�646
W pierwszych latach po Rewolucji Październikowej
głównym przedmiotem badań etnografii był ustrój rodowy i jego pozostałości u różnorodnych
ludów
Związku
Radzieckiego.
To stanowisko
programowe,
przejęte
w spadku po etnografii burżuazyjnej,
zostało rozwinięte przez szereg wybitnych uczonych, przede wszystkim M a r r a i jego uczniów. Zarówno na
naradzie etnografów w 1929 r., jak na zjeździe archeologów i etnografów
W 1932 r., które odbyły się pod kierownictwem
współpracowników
M a r r a,
kwestionowano możliwość utworzenia marksistowskiej
etnografii jako samodzielnej nauki. Etnografia miała być jedynie nauką pomocniczą historii!.
Redaktor czasopisma "Sowietskaja
Etnografij a", które powstało w 1931 r.,
M a t o r i n, tak formułował
zadania etnografii:
"Etnografia
powinna zajmować się tą częścią' poznania historycznego, która związana jest ze społeczeństwem przedklasowym i jego przeżytkami, o ile można je badać drogą
bezpośredniej
obserwacji" 3. Jeszcze u schyłku lat trzydziestych
akademik
S t r u we, również redaktor "Sowietskoj Etnografij i", wyrażał pogląd, że
zadaniem etnografii jest zajmowanie się tymi ludami, które nie przekształciły się jeszcze w narody i są na poziomie ustroju rodowego lub wczesnoklasowego. O ile zaś etnografa interesuje kształtowanie
się narodów socjalistycznych, to w badaniach swoich powinien uwzględnić tylko te zjawiska
kultury, które genezą swą sięgają w daleką przeszłość, zwłaszcza gdy mają
charakter przeżytków hamujących dalszy rozwój 4.
W tym samym czasie kształtują się jednak także inne poglądy na przed~
miot i zadania etnografii, nawiązujące do postępowych tradycji etnografii
rosyjskiej z połowy XIX w. Krystalizują
się one w toku licznych dyskusji
i polemik, a do ich ostatecznego sformułowania
przyczyniają
się postanowienia partii i rządu w sprawach historii (1934) 5. W myśl tych nowych założeń przedmiotem etnografii jest lud w całym jego historycznym
rozwoju
od ustroju wspólnoty pierwotnej
aż do komunizmu.
Dlatego badań nad
współczesnością nie ogranicza się do analizowania
tylko przeżytków i ich
ujemnej roli dla dalszego rozwoju kultury. Etnografia winna ogarniać szemetodoLogią etnograficznego
badania kołchozów
w Związku
Radzieckim,
"Przegląd Nauk Historycznych i Spolecznych", t. III, Łódź, 1953, s. 341-368. Ponadto ukazały
się tłumaczenia artykulów etnografów radzieckich. Na specjalną uwagę zasługuje
praca zbiorowa poświęcona przede wszystkim badaniom nad współczesnością, pt.
Nowe drogi
etnografii
radzieckiej,
"Archiwum Etnograficzne",
nr 6, Poznań 1954,
Wyd. PTL.
, S. P. T o l s t o w, Sowietska]a
szkoła w etnografiji,
"Sowietskaja Etnografija",
1947, nr 4, s. 12-13; S. A. T o kar i e w, Osnowny je etapy razwitija
russkoj dorewolucjonnoj ; sowietskoj etnografij!,
"Sowietskaja Etnografija",
1951, nr Z, s. 176-177;
O. A. K o l' b e, O rabotie żurnała "Sowietskaja
Etnograftja«,
"Sowietskaja Etnografija" , 1951, nr 4, s. 211-21Z.
, Ch. M. M a t o l' i n, Sowremiennyj
etap i za.daczi sowietsKoj etnografiji,
"Sowletskaja Etnografija",
1931, nr l-Z,
s. 20-Z1.
• S. M. A b l' a m z o n, Plenum Instituta Etnografij;,
"Sowietskaja Etnografija",
1938, nr 1; s. 230-Z32 (referat Struwego).
, S. P. T o ł s t o w, o. c.. s. 13.
nad

647
rokie dziedziny kultury i uzyskać ścisłe powiązanie z życiem, z aktualnymi
zagadnieniami przebudowy społecznej.
Na tle takiego rozwoju etnografii
badania
etnograficzne
nad klasą
robotniczą w pierwszych latach po Rewolucji nie miały korzystnych warunków rozwoju. Zarówno założenia teoretyczne, jak i potrzeby życia praktycznego kierowały zainteresowania
etnografów ku badaniom nad ludami prymitywnymi, które wchodziły w skład państwa radzieckiego. Do najważniejszych bowiem zadań, jakie stanęły przed władzą radziecką, należało pokonanie zacofania gospodarczego i kulturalnego
tych ludów i włączenie ich
w ogólny nurt budownictwa
socjalistycznego.
Dla zrealizowania
tego celu
konieczne było gruntowne poznanie ich kultury poprzez systematyczne
badania etnograficzne.
Z biegiem czasu, gdy pierwsze trudności zostały pokonane, gdy niektóre
ludy od ustroju wspólnoty pierwotnej
lub stosunków feudalnych przeszły
wprost do socjalizmu, zakres etnograficznych
badań radzieckich zaczął się
stopniowo rozszerzać. Niezależnie
od oficjalnych sformułowań
teoretycznych etnografowie radzieccy podjęli na razie nieliczne i wycinkowe studia
nad kształtowaniem
się kultury socjalistycznej.
Taki kierunek prac narzucało samo życie. W okresie realizowania .kolejnych planów pięcioletnich
i szybkiego rozwoju kolektywizacji wsi nie można było pominąć aktualnie
zachodzących przeobrażeń kulturalnych,
tym bardziej że badania nad nimi
miały doniosłe znaczenie praktyczne.
Badania nad kulturą klasy robotniczej zapoczątkowali
folkloryści, którzy wcześniej od innych etnografów
skierowali
swe zainteresowania
ku
życiu współczesnemu
mas pracujących.
Opierając się na marksistowskiej
koncepcji twórczości ludowej, sformułowanej
przez Gorkiego, rozpoczęli oni
zbierać i badać folklor miejski. Zerwali w ten sposób z dawnymi zapatrywaniami, w myśl których twórczość robotników jest produktem
rozkładu
tradycyjnej
kultury ludowej. Wykazali natomiast, że pieśni i opowiadania
rcbotników są przejawem
ich swoistych
uzdolnień
i w równej
mierz~
z6.sługują na uwagę jak analogiczna twórczość ludu wiejskiego 6.
W 1925 r. pojawił się niewielki artykuł wybitnego folklorysty radzieckiego J. M. S o koł o w a Pieśni fabryki i wsi 7, który wzbudził powszechne
zainteresowanie.
W niedługi czas potem w wielu ośrodkach przemysłowych
ZSRR (przede wszystkim w Moskwie i Leningradzie)
rozpoczęto badania
nad folklorem robotniczym 8. W toku tych badań zbierano pieśni i opoWieści dawne, przedrewolucyjne,
które w nowych warunkach
życia szybko
zanikały. Przedstawiały one ciężką dolę robotników w ustroju kapitalistycznYm, odsłaniały ich dążności rewolucyjne.
Ponadto zaczęto zbierać także
utwory nowe, które odzwierciedlały
wydarzenia lat ostatnich - opiewały
Wielką Rewolucję Październikową
oraz osiągnięcia budownictwa
socjalistycznego. Badanie twórczości współczesnej
pozwoliło na głębsze wniknięcie w dynamikę jej kształtowania
się i na pełniejsze oświetlenie roli,

�649

648
jaką twórczość ta spełnia w życiu społecznym. Studia folklorystyczne
wykazały, że twórczość literacka
ludu pracującego
nie tylko odzwierciedla
przeobrażenia
społeczne, ale staje się również jednym z czynników, który
może sprzyjać postępowi społecznemu lub hamować go. Stąd pochodzi duże
znaczenie praktyczne badań nad folklorem 9.
W wyniku badań przeprowadzonych
w latach dwudziestych
i trzydziestych opublikowano
szereg prac poświęconych pieśniom, poezjom, opowieściom tworzonym przez robotników lub powstałym w innych środowiskach
społecznych, ale przez robotników twórczo przekształconym 10. Należałoby
jeszcze podkreślić, że oprócz prac zajmujących się wyłącznie folklorem robotniczym pojawiły się publikacje ogólniejsze, obejmujące zarówno twórczość robotników, jak ludności wiejskiej i inteligencji pracującej.
Należy
do nich np. szereg opracowań i wydawnictw źródłowych dotyczących folkloru rewolucyjnego
względnie folkloru z czasów wojny domowej It. Na
uwagę zasługuje również obszerna publikacja, powstała z inicjatywy G o rkiego, Twórczość ludów Zwiqzku Radzieckiego (1937).
Po 1930 r. zainterę~owania problematyką robotniczą w etnografii radzieckiej wzrastają
i ogarniają
stopniowo także inne dziedziny kultury poza
folklorem. Już w 1931 r. na łamach "Sowietskoj Etnografiji" wysunięto postulat (wbrew poglądom M a t o r i n a), iż badania nad życiem i kulturą robotników powinny stanowić jedno z głównych zadań etnografii. W związku
z opracowywaną
w tym czasie wedle projektu G o r k i e g o historią zakładów przemysłowych podkreślono konieczność ścisłej współpracy etnografów
z historykami. Domagano się, aby historycy zajmowali się życiem robotników nie tylko w ustroju kapitalistycznym,
ale także w okresie tworzącego
sic: socjalizmu. Do istotniejszych problemów, które powinny być przedmiotem etnografii, zaliczono zagadnienie powstawania klasy robotnicznej z lud• Zob. np. M. A z a d o w s k i, Przedmowa,
,,8owietskij Folklor", 1934, nr l.
s. 3-8; A. M. A s t a c h o w a i P. G. 8 z Y l' a j e w a, StaTaja Taboczaja piesnia, ,,80wietskaja Etnografija", 1934, nr 1-2, s. 201; A. Ł. D Y m s z Y c, Nielldacznyj
opyt,
"Sowletskij ~olklor", 1935. nr 2·-3, s. 385.
, "Wiestnik Proswieszczenija", 1925, nr 4, s, 109-124.
, Zob. np. A. M. A s t a c h o w a, Z. W. J e wal d, otcziot o Tabotie bTygady po
iZllczeniju. j()tklom
roboczej STeely, "Sowietskaja Etnografija", 1932, nr 2, s. 4; A. M.
A s t a c h O w a, FolkcoTnaja
sekcija Instituta,
"Sowietskaja Etnografija", 1936, nr L,
s. 147-149.
'M.

Azadowski,

o. ~., s,."

u Należy tu wymienić prace następujących folklorystów: S o b o l e W (np. wydana pod jego redakcją większa praca pt. Folk/OT fabTiczno-zawodskich.
raboczic/ł,
Staty i materialy,
Smoleńsk 1934, która spotkala się jednak z ostrą krytyką), J. M,
S o k o lowa,
P. S. L i p i e c, A. W. G u l' i e w i c z, A. Z. D y m s z y c, A. M.
A s t a c h o w a i ir.ni.
tl Np. A. M. A s t a c h o w a, Folklor
graźdanskoj
wojny,
"Sowietskij Folklor",
(1934), nr l, s. 9-39; J. A. S a ni a l' i n, Ukmi.nskij
reu:olucjonnyj
folklor,
"Sowietskil
Folklor", 1934, nr 1, S. 53-BO n .

•...

_--~---- --_._

•....

_.'~--..._ ..-._., .. -

ności pochodzenia
wiejskiego oraz problem jej uczestnictwa
w realizacji
planu pięcioletniego 12.
Sformułowane w 1931 r. postulaty zaczęto realizować już w okresie międzywojennym. Badania nad klasą robotniczą były prowadzone między innymi
w ścisłym powiązaniu z organizowaniem
muzeów i wystaw. W wielu republikach Związku urządzano wystawy
poświęcone
poszczególnym
ludom
w okresie ich walki o socjalizm. Dla uzyskania potrzebnych danych tworzono ekipy badawcze, które w szerokim zakresie uwzględniały problematykę robotniczą· Tak na przykład w związku z organizowaną
w 1932 r.
wystawą Budownictwo
socjalistyczne
Republiki
Ukraińskiej
zostały przeprowadzone badania nad życiem i kulturą robotników niektórych zakładów
przemysłowych Donbasu. Zwrócono przy tym uwagę zarówno na położenie
ldasy robotniczej w dobie kapitalizmu,
jak też poprawę warunków
bytu
po Rewolucji Październikowej.
Zebrano ciekawe materiały dotyczące kultury materialnej i duchowej górników, zbadano problem przechodzenia kołchoźników
w
szeregi
klasy
robotniczej 13. Podobnie
zorganizowana
w 1934 r. przez Państwowe Muzeum Ludów Związku Radzieckiego ekspedycja jakucka, pozostająca pod kierownictwem
prof. T o kar i e w a, przeprowadziła badania nad rozwojem przemysłu i nad kształtowaniem
się klasy
robotniczej w Autonomicznej
Republice Jakuckiej oraz nad walką robotników o realizację planu pięcioletniego 14.
U schyłku okresu międzywojennego
pojawiło
się szereg monografii
przedstawiających
rozwój gospodarczy i kulturalny różnych ludów Związku
Radzieckiego po Wielkiej Rewolucji. Czasopismo "Sowietskaja Etnografija"
wprowadziło nawet w 1938 r. specjalny dział poświęcony tym zagadnieniom,
pt. "Ludy Związku Radzieckiego po Październiku".
Niektóre monografie
przedstawiają, najczęściej zresztą w sposób bardzo sumaryczny, dzieje klasy
robotniczej na tle rozwoju przemysłu 15.
W porównaniu ze studiami nad klasą robotniczą o wiele intensywniejsze
były w tym czasie badania poświęcone przeobrażeniom
wsi pod wpływem
k?l~ktywizacji. Ogółem jednak badania nad kształtowaniem
się kultury socJahstycznej były w okresie międzywojennym
(pomijając prace folklorystów)
stosu~ko,:",o nieliczne i fragmentaryczne.
Pozostawały
one jak gdyby n~
margmesle podstawowej
tematyki
etnograficznej,
która
dotyczyła,
jak
v.:sPomniano, głównie zagadnień reliktowych. Dopiero lata powojenne przyniosły w tym zakresie zasadniczy zwrot.
A., KS. nowym
1931,"S.
nr 3-4,
1-3.

zadaczam

sOlvl'etsko' '

.
e t nogra f'"111, "Sowletskaja

Entogl'afija"

fIJa"" J. S a m a l' i n, Socjalisticzeskoje
stroitielstwo
USSR, "Sowietskaja
Etnogra, 1933, nr 3-4, s. 204-211.
sss~' S. o kar i e w, Jakutskaja ekspedicija Gosudarstwiennogo
Muzeja Narodo'U.'
,: "Sowletska)a Etnografija" , 1935, nr 2, s. 177-180.
SOW,!. M. L e k o m c e w, Socjal'isticzeskoje
stroitielstwo
sredi narodow
powo/źja,
..•
letskaja Etnografija" , 1937, nr 2-3, s. 3-14.

?

�651

650
II. Z a ł o ż e n i a t e o l' e t y c z n e
graficznych
nad

p o woj e n n y c h
klasą
robotniczą

b adań

etn

0-

Konieczność odbudowy kraju po zniszczeniach wojennych i przeJscla do
nowego etapu, budowy komunizmu, postawiły nowe wymagania przed etnografią radziecką. Rozpoczął się okres, w którym na czoło wysunęły się badania nad życiem współczesnym.
O tym, jak wielką wagę przywiązuje
się
po wojnie do tych badań, świadczy między innymi artykuł od redakcji
"Sowietskoj
Etnografiji",
z 1951 r. Jego autor podnosi, że "W ostatnich
latach w etnografii
radzieckiej
nastąpił zasadniczy przełom. Od badania
wyłącznie
archaicznych
form kultury
i przeżytków
ustroju pierwotnego
etnografia
zwróciła się do badania
współczesnego
życia narodów
ZSRR
i współczesnych
narodów za granicą. Ten przełom zakończył kształtowanie
się radzieckiej szkoły etnograficznej,
której główną zasadą jest pełny historyzm, wierność
jedynej naukowej
metodzie materializmu
dialektycznego
i historycznego,
związek badań naukowych
z zadaniami
praktycznymi
utworzenia nowego komunistycznego
społeczeństwa" '0. Historyzm etnografii
radzieckiej
nie pozostaje w sprzeczności z zainteresowaniami
współczesnością. "Etnograficzne
badanie tylko wtedy stanie się historycznym
[cytuję
słowa L e w i n a ze sprawozdania
z. badań terenowych
Instytutu Etnografii
w 1947 r.], jeżeli nie będzie się ograniczać do notowania form archaicznych,
czym tak często grzeszyły dawne prace. Każde zjawisko powinno być zbadane w całej jego złożoności, odbijającej
obumieranie
starego i powstawanie, i rozwój nowego" 17. "Tylko wszechstronne,
doprowadzone
do współczesności badanie kultury i życia ludu - podnosi Kor b e w analogicznym
sprawozdaniu
z 1948 r. - daje możność odkrycia dialektyki procesu rozwoju
poszczególnych
zjawisk, wyjaśnienia
ich pochodzenia, prawidłowego
ujęcia

'!V

tzw. etnograficznych
przeżytków" 18.
Pomijając badania folklorystyczne,
wyróżnić można w powojennych studiach nad kształtowaniem
się kultury socjalistycznej
trzy zasadnicze kierunki. Na przełomie
1947/1948 r. zapoczątkowano
na dużą skalę badania
terenowe nad życiem i kulturą mieszkańców kołchozów. W latach następnych w "Sowietskoj Etnografiji"
pojawiło się szereg prac referujących
dotychczasowe wyniki badań na tym odcinku. Prace można podzielić na dwie
grupy. Jedne są próbą monograficznego
ujęcia całokształtu kultury kołchozu
lub kilku kolchozów, inne zajmują się analizą tylko jednej kategorii zjawisk, np. mieszkania,
odzieży, pewnych typów zdobnictwa na określonym
terenie. Zarówno badania monograficzne
syntetyczne,
jak specjalne, tzw.
" K nowym

uspiecham

sowietskaj

etnografiji,

nr 2, s. 3.
11 M. L e w i n,
polewy je issledowanija
kaja Etnografija" , 1948, nr 3, s. 139.
"o. Kor b e, Sessija poswiaszczenaja
"Sowietskaja

Instituta
itogam

Etnografija" , 1949, nr 3, s. 208.

"Sowietskaja
Etnografii

Etnografija",

w

ekspedicjonnych

1951,

1947 g., "Sowietsrabot

1948

umatyc.zne, stawiają ~obie za cel prześledzenie
przeobrażeń, jakim podlega
tradycYjna kultura wiejska pod 'wpływem ustroju socjalistycznego,
przede
wszystkim na skutek wprowadzenia
kolektywizacji.
Podobne badania terenowe nad kulturą klasy robotniczej rozpoczęto dopiero n~ pr.zełomie 1949 i 1950 r. Celem ich było zaznajomienie
się z przeobrazemaml
kultury
robotniczej
w ustroju socjalistycznym
a zwłaszcza
w okres~e przejścia od socjalizmu do komunizmu. Ponieważ jednak zainteresow~me problematyką
robotniczą w dotychczasowej
etnografii radzieckiej,
a takze w przed~ewolucyjn:j
rosyjskiej,
było stosunkowo słabe, zaś prace
z tego zakresu mehczne, me można było ograniczyć tylko do badań nad
współczesnością, kcnieczne okazało się odtworzenie kultury robotniczej także
w ustroju kapitalistycznym.
Trzeci kierun~k. b.adań nad kształtowaniem
się kultury socjalistycznej
ma charakter
ogolmeJszy, w pewnej mierze syntetyczny. Należą tu badania
na~ ~szt~łtow~niem
się narodów socjalistycznych
i ich kultury. W szczególnOSCI zajęto s~ę p~.oblemem ludów, które ominęły kapitalizm
i u których
proces konsohdacJI
narodowej
rozwinął
się dopiero w ustroju
socjalistycznym.
Doniosłe jest z natury
rzeczy zagadnienie
teoretycznych
założeń
na
których opie~ają się badania nad współczesnością,
a zwłaszcza nad klasą
robotmcz.ą. MIes.zczą. s.ię one w ramach podstawowych
założeń programowych
etnogra~ll
radZieckieJ:.
myśl tych założeń, jak wyżej Wspomniano,
przedmIOtem e~nografll Jest lud, jego życie i kultura w całym jego history;cznym roz:"oJu 19. Etnografowie
radzieccy podkreślają,
że kultury nie nalezy odrywac od konkretnego
ludu, który jest jej twórcą i nosicielem 20
Kulturę ~tanowi z.arówno proces pracy i twórczości 21, jak i jego wyniki
w
nagromadzonych
elementów
społecznego dorobku . Ob'eJmuJe. ona
tr postaCI
d'
.
.
zy .uze .dzlał.Y: kulturę matenalną,
ustrój społeczny i kulturę duchową %Z.
O.pIeraJąc Się na założeniach
materializmu
historycznego
etnografowie
radZieccy podkreślają
zależność kultury od materialnych
warunków
życia,

g.,

lit"

IS

s '. P

'zmam

w

T o l' s t o w, o. c.; takzi' 1. l. P o t i e c h i n, Zadaczi borby
etnografii,
"Sowietskaja Etnografija"
1949 nr 2 s 7 n

z kosmopo-

"Dob't
'
'
,
,.
.
Etnog' f.' I me podkreśla to Tołstow na sesji poświęconej ocenie pracy Instytutu
tHta ~: u. Por. T. A. Z d a n Ie o, Obsużdenije nauczno-issledowatielskoj
raboty Insti
, nografii
A. N. SS5R, "SowietskaJa Etnografija"
1949 nr 1 s 171
.l S.
A T o k a'
Z'
'
•
,.
.
Krak"
r I e w,
agadnIenie
etnogenezy w etnografii
Lud" t XXXIX
O\V-Poznań
1952, s. 92.
,,,
'o
,
" P. 1. K u s Z .
..
Clenije
dla
.
n ~.e r, Uc~en'.1e
Stalma o nacji i nacjo1talnoj
kulture
i jego zna-

K am
etnografa,
"SowJetskaja Etnografija"
1949 nr 4 s 11' ostatnio M D
m a r l w drug'
d i
.
"
,.,
. ..
1954 s 127 d
Im wy an u dziela zbIorowego Istoriczeskij
matierializm
Moskwa

tego ~low' al na~tępującą definicję kultury: "Przez kulturę w szerokim ;naczenlu
Wytworzo:y~OZUmlemy całokształt materialnych
i duchowych dóbr, czyli wartości
rażających st' pr~ez. ludzkość w procesie jej społeczno-historycznej
praktyki i wyponadto K a m
oplen
, l
,.. SIłamI przyrody i spoleczenstwa".
m a" Jej władzy nad ży, WIOowymI
Ustalić stosun k
r I analizuje pojęcIe kultury materialnej i duchowej i stara sili
e poszczególnych elementów kultury do produkcji, bazy i nadbudowy.

�653

652
w szczególności od sposobu produkcji
charakterystycznego
dla danej formacji. Ze zmianą sposobu produkcji zmienia się treść kultury. Po kulturze
pierwotnej, związanej z ustrojem wspólnoty pierwotnej, następuje kultura
niewolnicza, feudalna, kapitalistyczna
i socjalistyczna.
Treść kultury jest
ściśle powiązana
z podziałem
klasowym.
Odbijają
się bowiem w niej
sprzeczności charakterystyczne
dla społeczeństwa
klasowego. Zagadnienie
to w następujący
sposób przedstawia
K u s z n i e r, opierając się na pracach Lenina i Stalina ~3. Masy ludowe, które są twórcami i nosicielami kultury, tylko w pewnej mierze korzystają z wyników swej pracy. Wyniki te
przypadają bowiem w udziale przede wszystkim klasom panującym. Jeżeli
społeczeństwo klasowe jest w okresie rozwoju i klasy panujące odgrywają
rolę postępową (tzn. likwidują dawne stosunki społeczne i otwierają drogę
do rozwoju nowych sił wytwórczych), to kultura takiego klasowego społeczeństwa na ogół ma charakter postępowy i jej osiągnięcia mogą być zachowane przez całe wieki. W okresie jednak zarysowywania
się coraz silniejszych sprzeczności
między siłami ,wytwórczymi
a stosunkami
produkcji
zaznaczają się w kulturze tendencje schyłkowe, zwłaszcza w tych jej dziedzinach, które bezpośrednio zależą od klas wstecznych. Dochodzi do władzy
nowa klasa, postępowa, a z nią nowa kultura. W każdym klasowym społeczeństwie można więc wyróżnić dwie tendencje kulturowe i dwie kultury,
różne co do swej treści.
Od treści kultury należy odróżnić jej formę· K a m m a r i zastanawia się
nad istotą tego pojęcia i definiuje je w następujący
sposób: ,.Narodowa forma
kultury _ to przede wszystkim język narodowy, jak również specyficzne
formy narodowej
sztuki i kultury, w których przejawia
się układ psychiczny narodu i które odzwierciedlają
cechy szczególne bytu narodowego.
Marksizm-leninizm
uczy, że każdy naród ma swe jakościowe cechy szczególne, uwarunkowane
całym jego rozwojem historycznym, przejawiające
się
v: specyficznych właściwościach jego kultury narodowej. Każdy naród - za'równo wielki jak i mały - wnosi własny, swoisty wkład do ogólnej skarbnicy
kultury światowej, uzupełnia ją i wzbogaca" 24. Forma kultury jest więc
wyrazem drogi rozwoju, jaką przechodzą poszczególne narody, jest odbiciem
specyficznych cech etnicznych, które kształtują się w ciągu wieków.
Przechodząc do kultury robotniczej należy zastanowić się, jakie miejsce
zajmuje ona w kulturze całego społeczeóstwa
w ustroju kapitalistycznym
i socjalistycznym.
W ustroju kapitalistycznym,
analogicznie jak we wszystkich społeczeństwach
klasowych, istnieją dwie kultury: kultura klasy wyzyskującej
i wyzyskiwanej,
L e n i n polemizując
z burżuazyjnym
hasłem,
kultury narodowej tak ujmuje powyższe zagadnienie:
"W każdej kulturze
narodowej
są, choćby nawet nie rozwinięte,
elementy kultury demokra-

tycznej i socjalistycznej,
ponieważ w każdym n
d'
.
i wyzyskiwane,
których warunki życiowe nieuch:~~n~: :O~zmais: pra~uJące
mokratyczną i socjalistyczną. Ale w każdym narodzie ist .. ą .eol~g~ę detura burżuazyjna
(u
. k
..
meJe rowmez kul,
.
Wlę SZOSCIponadto czarnosecinna
i klerykalna) - . t
me w pos~acl samych tylko »elementów«, lecz w postaci kultur
a
,I?
Dlatego tez »kultura narodowa« w ogóle 'e t kl'
,y p nUJąceJ.
burżuazji" 25.
.l s
u turą obszarmkow, klechów,
Kultura burżuazyjna
i proletariacka
kształtowały się w d'
h
runkach Burżuazja ja! o kI
k
o mlennyc
wajuż w ~stroju feudaln~m
~~:s: :~~o~t~jąca, mogła rozwijać swoją kulturę
~~~i:~~:~Y::~~mm~~:~:~i
~e~~~:jU ok:I~~t:~i~~;~:i;:'2r~
S;:ł~::~:;;;~
podstawy materialne i ideowe rodz pr~es. a~KI ~~!tur~ s~cjalistycznej,
jej
ą
WielikiegO przemysłu powstaje' klasa r~~o~~JiC~~sl~~~:t~li~:~:c:i'ę Z. ~o~w~j~m
pog ąd rewolucyjny oparty na nauko
'
J
JeJ sWla 0kapitalistycznym
powstaje
nowa m~~~ ~~dstawach .. W walce z uciskiem
estetyka, literatura
i sztuka K It
nosc .proletarIacka,
socjalistyczna
,
•
. u ura proletarIacka
nie
. d k
kow pełnego rozwoju 27.
ma Je na warunW ustroju kapitalistycznym
zaznacza"
, .
między kulturą burżuazYJ'ną
'l t . Ją SIę wyrazme sprzeczności po. .
a pro e anacką
Pierwszą
h'
k
SCIprywatnej i dążenie do
. d .,..
cec ule ult własnodrugą _ szacunek dla racW~gO y zY~lOweJ k~sztem mas eksploatowanych,
trosk materialnych
i wyPZVS!yI humamstyczna
Idea uwolnienia ludzkości od
'
J
m gospodarczego
Odmienn
. t t k'
das
posiadających
i
wyz
k'
.
Y Jes a ze stosunek
I
ys Iwanych do zagadnień na d
wysuwa hasła narodowe
za
'
ro owych. Burżuazja
nych narad'
,'
pomocą ktorych rozdzielić chce proletariat
różow na wrogie obozy rozbić .
.
jego działania
Ta sama p
t '
b . Jeg.o sOJusz, a przez to osłabić siłę
.
rzy ym
urzuaz]a sprzymie
.
,
z burżuazją innych kraJ'ów P l t .
,
rza Się rownocześnie
,
. ro e anat natomiast wy
h ł
mIędzynarodowej
która wchła .
. b"
suwa
as o kultury
kolwiek bądź kol~kt
"
d ma w SIC::Ie me »kulturę narodową« (jakiegoywu nar o owego) w całości Ie . b'
narodowej wyłącznie jej kon k
t.
,cz
lerze z każdej kultury
men ty" 28.
se wen me demokratyczne
i socjalistyczne eleProletariacka,
socjalistyczna
kultura
'
dopiero w wynl'k
..
.
moze wszechstronnie
rozwinąć się
u ZWYCIęskIe] rewol
"
. l'
tury proletariatu.
Przewrót
olit c UC]I,soc]a Istycznej, na gruncie dyktaprzeobrażenia
kulturalne
KuPlt y zn~ II.społeczny musi więc wyprzedzić
Lą'
.
ura soc]a Istyczna nie zry
, .
czą SIę w niej postępowe d
k t
.
wa z przeszłosclą,
z Iilteresami lud .
'.'
emo ra yczne, rewolucYJne tradycje narodowe
Zl pracuJących wszystkich krajów.
:ow

P. 1. K u s z n i e f, Q. C., s. 12 n.
" Socjalistyczne
narody ZSRR w waTlml&lt;.ac/' Vrzecnodzenia
od socjalizmu do leO,
m-unizmu,
"Zeszyty Filozoficzne" (Nowych Dróg), Warszawa 1954, z. 1 (11), s. 27.
!~

'

" J . L L e n 1 n, DZiela,
t. XX S 9
·W·
'
..
. S t a 11 n, DZiela, t. XI, s. 50.

"W

. Berestnie
"EolszeWik"
" W

'"
kulture
w, O socJaLlstlczeskoj
nr lO, s. 23.
. L e n 1 n, DZiela, t. XIX, s, 242.
,1951,

i kulturnaj

rewolucji w SSSR,

�65~

654
. .
.'
ednolita co do swej treści. Jedność socjaliKultura soc)allsiyczna Jest)
Z.
k
Radzieckiego uwarunkowana
stycznej treści narodowyc~
kultur d . lv.:lą~ gU ~ame"o ustroju społecznego
'l
,.
teJ' same) gospo ar n, e o ~
'"
d'
jest wspo nOSClą
..,
l'.
Kulturę w&lt;zystkich naro ow
·
amej ideologu l ce ow.
"
.
t
i państwowego,
ej s
,
l'
lka o zwycięstwo komumzmu,
'k
. den wspolny ce. wa
..
Zwiazku przem a Je
.'
tków i pozostałości ideologu
.
k zenienie wszelkich przezy.
t
o ostateczne wy Ol'
,.
d'
d' nkich Kultura socjalistyczna s wo.
. iadomoscl lu Zl ra Zle_
.
burżuazyjnej w sw
. l' l d
Cechu)'e ją troska o człowieka pracu. t
ez sam lud l d a u u.
. . t
"'
rzona )es' prz
,
d'
. do zapewnienia pokoju SWla owego - .
b
'ego interesow,
ązeme
jącego, o rona)
."
ultura socjalistyczna
występuje
jednak
Jednolita
co do swe) trescl k h N' . st bowiem prawdą, jak pod..
d
h formach narodowyc.
le Je
w roznoro nyc
.
'~l' t
ym różnice narodowe od razu
,
l"
w ustroju SOC]alS yczn •
. ..
kresla S t a l n, ze
.
.
. l'zmu nastąpi pełny rozwoJ l rozznikną. W pierwszym etaple rozw~]u sOdcJa.
lOW
drugim etapie światowej
.
.,
h dotad narodow
opler
~o
kwit uClemlęzonyc
,
.
' .
anil-anie różnic narodowych'
.
l t 'atu nastąpl stopmowe z
.•.
h
dyktatury
pro e an .'
"
ltur .31 to całokształt tych specyficznyc
Narodowa forma SOCJallstyczne.J ku
:Y d
. treści kultury socjalistycznej
,
. f
rażania mlędzynaro owej
.
..
sposobow l orm wy.
.. '0.' . od form i sposobów wyrażama te)ze
u danego narodu, ktore ,odrozm Ją )o~.m głównym czynnikiem wyznaczakultury u innych narodowo p~tdsta,,: t Yna~odowy język. Poza tym decydują
jącym tę narodową formę ku ury .)es t k' literatury
muzyki architektury
.
k'
drębności narodowe) sz u l,
, .,
.
o nie) ta ze o
.
d o narodu wiąże się wzbogaceme
itd. Z rozkwitem kultury, narodowe] Kaz eg skład Związku Radzieckiego 32.
h
kultur wszystkich narodow wchodzącyc
w
.
. ł St alin
.
.. k lt ry w ustroju socjallstycznym UJą
Stosunek formy l tresCl u u
,..
b'
studentów Komu'b
swym przemowlemu na ze ram u
w następujący sp oso w
.
h Wschodu w 1925 r. Mówiąc
.
U . ersytetu
Mas Pracu]ącyc
.
mstycznego
mw
d
. twa socjalistycznego
zapytuJe:
o stosunku kultury naro~o:vej do bu O;:l~ia? Oczywiście, że nie ma! Bu, CZy nie ma tu sprzecznoscl me do pogo z .. słuszne Słuszne jest jednak
duj~my kulturę proletari~c~~. J.es~ ~o :~~:~~::yczna
co' do treści, przybiera
również to, że kultura plO e an~cK.,.
ma'tY'ch narodów, wciągnię.
by ujawmama Slę u roz
,
rozmaite formy l sposo.
.
ależności od różnic języka, obyczatych do budownictwa SOCJa1Jstyc~n.ego.w ~wa co do formy _ taka jest kultura
jow itp. proletariack~
~o .tres~~":l~::d Kultura proletariacka
nie niweczy
ogólnoludzka, ku ktore] ldZle s .]
.,.
d'
t kultura narodowa nie
. l
daje jej tresc I na o wro ,
kultury narodowe),
ecz.
..
da'e 'e' formę. Hasło kultury naroniweczy kultury prolet~nackleJ,
lec~ ,~. J Jsteru władzy stała burżuazja,'
dowej było hasłem burzuazy)nym,
opo l u
L

1

•

.
:
_

C?

'10

J. S t a l i n, Dzie!a,

t. XI, s. 346-347. Zagadnienie

.

.
kultu'.

"J. S t a l i n, Marksizm
a kwestia narodowo-kolonialna,
Warszawa, 1949, S. 210.
Zagadnienie
stosunku
treści i formy kultury
w ustroju socjalistycznym
omawia
!'ównież S t a l i n w pracy Markisizm
a zagadnienie
językoznawstwa,
Warszawa 1950,

s. 19-20.

to omawia także K a m m a r t

we wspomnianej
już pracy zbiorowej.
"J
S t a l i n, Dzie!a, t. XI, s. 348-35B. .
K a m m a r i e g o.
01 Z·ob. przyp.
22 - określenie tego POJęcl.a przez _.
. obogaszczenije
A E Mo r din ow
Rascwtet
i w.al1nno]e
" Zob. np.
.
.
,
11 25
narodów
SSSR, "Woprosy Fiłosofii", 1951, nr 6, S.
-.

a konsolidacja
narodów dokonywała się pod egidą reżimu burżuazyjnego.
Hasło kultury narodowej stało się proletariackie,
kiedy u władzy stanął
proletariat,
a konsolidacja narodowa
poczęła dokonywać
się pod egidą
władzy radzieckiej" 3".
Wypada z kolei zastanowić się nad rolą klasy robotniczej w tworzeniu
nowej, socjalistycznej kultury. Dziełem tej klasy jest przede wszystkim obalenie ustroju kapitalistycznego,
które było, rzecz jasna, podstawowym
warunkiem rewolucji kulturalnej. Klasa robotnicza pod przewodnictwem swojej
partii kieruje dalszą przebudową gospodarczą i społeczną ustroju, stwarzając
przez to odpowiednie warunki do rozwoju jednolitej co do swej treści kułtury socjalistycznej
w całym Związku. Pod jej kierunkiem dawne narody
burżuazyjne przekształcają
się w socjalistyczne, przy czym równocześnie dokonuje się proces konsolidacji narodowej ludów, które ominęły kapitalizm.
Rozwój nowych narodów socjalistycznych jest zasadniczym warunkiem rozkwitu kultur narodowych pod względem ich formy.
Klasa robotnicza, powstała
z różnorodnych
klas, warstw społecznych
i grup etnicznych, wchłania w siebie różnorodne elementy kulturalne i prze .•
pracowuje je w jednolitą całość. Dokonuje jednak przy tym pewnej selekcji - dąży do przejęcia najlepszych, postępowych tradycyj narodowych,
\'valczy zaś z ujemnymi przeżytkami
ustroju klasowego 34. Stąd też klasa
rcbotnicza jest i\'1órcą najbardziej rozwiniętych form kultury socjalistycznej
i pod tym względem wyprzedza jeszcze ciągle socjalistyczną
wieś.
Czołowa roła klasy robotniczej w walce z uciskiem kapitalistycznym
() wyzwolenie ekonomiczne, polityczne i ideologiczne, jej decydujący udział
w tworzeniu nowej kultury
mas pracujących
po zwycięskiej
Rewolucji
Październikowej
nałożyły na nauki historyczne
obowiązek intensywnych
badań nad jej przeszłością i teraźniejszością.
W związku z tym historycy
radzieccy już od dawna prowadzą badania nad kształtowaniem
się klasy
robotniczej i rozwojem ruchu robotniczego w ustroju kapitalistycznym.
Nie
omawiając bliżej osiągnięć nauki radzieckiej na tym polu, należy podkreślić,
że w ostatnich latach badania te przybrały na sile i intensywności. Na uwagę
zasługuje m. in. fakt, że zapoczątkowano wiełkie wydawnictwo źródłowe dotYCzące ruchu robotniczego w Rosji w XIX w., pod redakcją A. M. P a n-

" S t a l i n już w 1913 r. polemizował z tezą, że kultura socjalistyczna ma zachować Wszelkie narodowe właściwości. W pracy Marksizm a kwestia narodowa; Dzieła,
t. II, S. 334-335). pisze: "Pomyślcie tylko: "zachować" także "właściwości narodowe"
Tatarów zakaukaskich,
jak samobiczowanie
siG
w święto "Szachsiej-Wachsiej"!
"Rozwinąć"

takie

,,\vlaściwości

narodowe"

Gruzinów,

jak

lIprawo

zemsty!

...

et

Zna-

Czenie kultury robotniczej jako syntezy wsz~'stkiego co najiejsze w kulturze danego
narodu podkreśla artykuł redakcYjny "Sowietskoj Etnografii Poświęcony znaczeniu
XIX zjazdu dla rozwoju etnografii, 1952, nr 4, S. 7-8.

�()56

65'1

kra t o w e j. Ponadto duży nacisk położono na przeobrażenia
klasy robotniczej w ustroju socjalistycznym,
zwłaszcza na problem
współzawodnictwa
pracy i sojuszu robotniczo-chłopskiego.
Natomiast zarówno zagadnienie warunków życiowych mas ludowych, jak kształtowania
się ich kultury było
dotąd w badaniach historyków słabo uwzględnione. Na tym odcinku konieczna okazała się współpraca historyków z etnografami 35.
W etnografii radzieckiej badania nad kulturą klasy robotniczej są jednak
na razie w fazie początkowej.
Nie ustalono jeszcze do tej pory w sposób
dostatecznie ścisły zadań, celów i metod badania kultury klasy robotniczej,
nie przeprowadzono
wyraźnej granicy pomiędzy uprawnieniami
i obowiązkami historyków a etnografów w tym zakresie 3G. Tematyka badawcza kształtuje się w samym procesie badania pod wpływem potrzeb życia. Niemniej
pojawiły się zarysy programu etnograficznych
badań nad klasą robotniczą.
Na szczególną uwagę zasługuje program przedstawiony
przez W. J. K r up i a ń s k ą w jej studium o robotnikach uralskich.
Zdaniem K l' u p i a ń s k i e j "pierwszym krokiem w etnograficznych
badaniach nad klasą robotniczą jakiegokolwiek
zakładu lub ośrodka przemysłowego powinno być przebadanie
historii
kształtowania
się jego kadr
robotniczych,
wyjaśnienie
ich terytorialnego
i społecznego
pochodzenia.
W ślad za tym powinno się wykazać, jakie kulturalne
nawyki i tradycje
przynieśli ze sobą przedstawiciele
poszczególnych warstw społecznych i grup
etnicznych. Główne wreszcie zadanie pracy polega na starannym
zbadaniu
tego, w jaki sposób z różnorodnych
właściwości
kulturalnych
powstają
wspólne formy kultury i życia" 37,
Obok K I' u P i a ń s k i e j także C z e b o k s a I' o w, autor pracy o robotnikach moskiewskich,
opracował ogólne wytyczne badań nad kulturą robotniczą w dobie socjalizmu. Jego zdaniem, głównym celem badań powinno być
wykrycie nowych cech kultury robotniczej,
kształtujących
się na gruncie
przeobrażeń
ustrojowych. Należy zwracać uwagę na zmiany, jakie zachodzą
w całokształcie
życia zawodowego,
społecznego,
rodzinnego
robotników,
a także na rozwój nowej, socjalistycznej
świadomości - świadomości aktywnych budowniczych
społeczeństwa bezklasowego 38.
. Referując program badań etnograficznych
nad klasą robotniczą należy
podkreślić, że pauka radziecka przywiązuje zasadniczą wagę do ich znaczenia praktycznego.
Jednym z warunków
przejścia od socjalizmu do komu" Za tiesnoje sotrudniczestwo
etnografow
1053, nr 3 ,s. 3-4.
u P. 1. K u s z n i e r, Ob etnograficzeskom

! istorikow,

izuczeniji

"Sowietskaja

Etnografija"

socjalisticzeskoj

kultury

i by ta narodow
SSSR, "Sowietskaja Etnografija", 1953, nr 1, s. 17; W. J. K r u p i a ns k a, Opyt etnograficzeskogo
izuczenija
uralskich
raboczich
wtoroj
połowiny
XIX
w., "Sowietskaja Etnografija", 1953. nr 1, s. 64.
" W. J. K r u p i a ń s k a, dz. cyt., s. 65, 66.
" N. N. C z e b o k s a r o w, Etnograficzeskoje
izuczenije
kultury
i by ta moskowskich. raboczicn,
"Sowietskaja Etnogra!ija", 1950, nr 3, s. 107, 108.

~~:m~ jest podniesienie ~oziomu kultury społeczeństwa. Do urzeczywistnieego postulatu
komeczna
jest zarówno
znaJ'omo"
d t 11
.
stanu kultur
'ak'
.
. .
sc
o yc czasowego
ł'
.
. y, .l
1 prawldłowoSCI rządzących
jej rozwojem. Na tIe takiega
~a oz:ma Jasno występuje
doniosłość praktyczna
badań etnograficznych
rzy oczmy konk~etn~ przykład.
Dla polepszenia
warunków
mieszkanio~
WYdCh
?rzebudow~Je
Się obecnie wiele osiedli kołchozowych i robotniczych'
B a 'Ima etnograficzne
wskazuJ'ą . k' t
b'
.
.
.
' .la I yp udownictwa
jest przez ludnoś'"
d anego t erenu cemony
i
. k' h
. .
\;
. .
.
.
z.la IC przyczyn, Jakle panują w tej dziedzinie
nawyki I tradYCJe, o Ile są one szkodliwe lub pożyteczne. Materiał dostarczony przez etnografa staje się podstawą działalności
praktycznej 3~.
nI.

l

l

Przebieg

i wyniki
powojennych
badań
f i c z n y (' h n a d k l a s ą r o b o t n i c z ą.

etnogra_

Po drugiej
wojnie światowej przystapiono
do k t
.
.
rozpoczętych
studiów nad folklorem rOb'otniczym 40 °snzeYrnSzUeowbaandla
.dawtllleJ
"rafi
. .
.
ama e nooczne
pOswlęcone klasie robotnicz·ej jej życiu i kult
'.
wspomnieliśmy, na przełomie 1949 i 19"0' Z t
b
~rze, podJęto, Jak
.
;) r. a eren
adan obrano nai .
przoduJące zakłady przemysłowe
Moskwy i Lenin"radu 41
•
_pier:,
t':l przerzucono
na ośrodk'
o
• Z kolei
badamtl
l przemysłowe
Uralu
węgl
b .
moskiewskiego
Uzbekistanu 42 Uk .
43
'
owego
asenu po:l.
,ramy
, a w 1951 r r' wmez
"
R
.
Łotewskiej,
Armeńskiej
i GruzińskieJ' (cziatursk'
. °ł
epubhkf
O t t .
l przernys
manganow)
44
S a m~ lata przyniosły szybki rozwój badań nad kulturą robot .
y:
wszystkIm w Republice RosyjskieJ
Armeńskie'
i
'"
~~:zą przede
wszelkiego prawdopodobieństwa
w ~iedłUgl'
J.
Gruzm~kleJ
. Według
k
b' .
..
m czasie zostame WYdany
.
szy z 101' studlOW jako rezultat tych bada'
D te.
Wlęy
kilka prac, które podsumowuJ'ą dotych
n.
o .,1 ?or
ukazało siE: tylko
.
czasowe wymkl badań
Juz w 1950 r. pojawiła się praca C z e b o k s ar'
.
rze i ';vciu robotników
ra
.
.
o w a Poświęcona kultuprzedstawia
w niej życfe r~;~c~~~ w dwoch fabrykach moskiewskich. Autor.
do przeobrażeń
ustrojowych
S;~i~~ na tle ich zakładów?racy.
NawiązująC
za poprawę warunkow pracy robotni-

:c

1.
u s z n i e r, Ob etnograficzeskom
izuczenii
s 19
mawIamy Je przy końcu tego rozdziału.
'" .
.
O. Kor b e, Sessija uczenogo so . t I
t·
•
gam ef:spedicjonnych
isstedowanij
19t~'e a ns lt.uta Etnografii
poswtaszczenaja
it'O"
lC5-1(6.
g., "SowletskaJa Etnografija, 1950, nr 3, ••
::~.

••

" T. A. Z d a n k o, Rabota Instituta
1951, nr 2, s. 214.

Etnografija",

E

tnograf"

..

A N SSSR w 1950 g., "Sowletskaj:ł

'. "Ł. S t a r c e w a, Koordinacjonno'e
.
..
nIlu soclalisticzeskoj
kuttu,'y
i byt
J. sowleSZCZa1llJe poetnograftezeskom
fzucze~
nr 1, s. :-5.
a na? odow SSSR, "Sowietskaja Etnografija",
1951
fi

..

'

Ob etnograficzeskoj
i antropo!ogiczesko"
r'
.
Czeskogo sowieszczanija
1951 g
S
J
abotte na mtestach posTe etnograG. S. C z i t a j a, Gruzinskaja
so·~./~tsCk:I.:tskajaEt~?grafija", 1952, nr 1, s. 201-203;
skoJ .Piatiletki,
"Sowietskaja EtnOgrafiJ/
le9t5n20graflJaza gody postewojennoj
stalin"
•• Ł S t
'
, nr 3, s. 185 186
.
a r c e w a, dz. cyt., s. 175-180.
'
.
42

,.LUd",

t. XLII

�658
,,
,
dnictwa i ruchu stachanowskiego. Praca
ków, przedstawia rozwoJ wsp~łza,:o
Autor mimo zapowiedzi na wstępie,
ma charakter sprawozdawczy I .aPISO:. c 'ne" kultury robotniczej, powstaoie uwzględnia walki elementowI tr Y YJ. nJo\"eJ' kultury
socjalistycznej.
t
. k ·t r mu z e emen
ami
'v
łej w okresie
api a IZ,
. d
h trudności Praca C z e b o k s a "
.,.
k gdyby bez za nyc
.
RozwoJ dokonUje Się Ja
k
d
dyskusji przeprowadzonej
r o waspotkała
się z ostrą' kryty .ą po czas
w związku z badaniami kołchozowymI.
d ne w 1953 r.
.
t·
dwie nowsze prace wy a
Wyższy pozIOm reprezen UJą
. .
.
znać z ich
.
d'
ło" tematu i ciekawe wymln warto Się zapo
.
Z uwagi na om os sc
. , k ą to wspomma. h
brl owana przez K l' UP I a n s
,
treścią· Pierwsza z mc , opu .1 {
b d'
robotników
uralskich,
Opiera
na już wyżej Pró.ba etnograftezn~go rz:z :~~edycję
zorganizowaną w lecie
się ona na materiałach zebrany.~ Pk demii Nauk Związku Radzieckiego.
1951 r. p:zez Instytut Et~o;:a~~d~ni:
nad zespołem robotniczym pracująEkspedycJa ta pr~epro.wa Zl
.
K 'byszewa w Niżnym Tagile, która
cym w metalurgicznej
fabryce Im.
UJ
należy do najstapr:;:~~ił~a::~:r::~;~~~:'
charakterystyką
rozwoju górnictwa
Pracę swą po k . w ZWiązku
.
z t ym d'zle ł o L e n i n a . Rozwój kapitaltzmu
na RUra.~u'g:~:Y:u;~: uwydatnił specyficzny charakter ~órnic~wa u:al~kiegho,
w oSJt,
,
d
inn ch młodszych osrodkow gormczyc .
jego zacofame w stos~n.ku U :IU _ ~odkreśla L e n i n _ było poddaństwo;
~~~~:i~l~r~;~~;~i:a~u~~CZ;Ch
byli .jedn~cześnie i obsz~rn~eam~~ ik:~~:~;;
.
,
ł
·ch oplerah swe panowame
zakładow przemys owy , .
.
ładania" 46 To stało
.. l
monopolu I na swym prawie w
'
i konkurenCJI, ecz na.
'l uralskim i niewolniczego
.
owodem zacofania techmcznego w przemys e
, ,

cielaml

~~ł~enia robotników, Wpływ ustroju poddańczeg~ na ż~~~~a~~:tn~~~;\;:-,
znaczył się jeszcze z k0l1cem XIX w. Jednym z Jego p
J.
..
h do
.'
dl zdob cia sił najemnych i przywlązama
IC
odrobIn. przemysłow~y
a
bY'"
zarobków umożliwiali robotnikom
h fabryk a takze celem o mzema
. . lk'
swyc
.'..
.
twisk i lasów za darmo lub za mewie ą
użytkowame Ziemi fabrycznej, pas
.
l . os" od swych
.
w za eznm c obniżkom.
opłatą. Robotnicy, ktorzy
otrzyma l'I na d'Zl~ły, popadah
.,
,
ł
ich ulegała rownoczesme
znaczny
. .
zakładow pracy, a p a~a .,
ły
t ch przeżytków pańszczyzmaL e n i n podkreśla d~blt~le, u~edmny ~P k;:so~ej
i kultury uralskich robotnych na kształtowame Się sWla omoscl
ników.
.
.
s osób szczególnie interesujący
na
Zagadnienie powyzsze występuJe w .P
h N" nego Tac1iła
powstały
.
..
kł d'
metalurglcznyc
IZ
",.
przykładzie
hIstora za a ow
.d
y c h 47 Pierwsi
one w 1726 r. jako własność bogatej rOdZ~ny .D e ~~łY o ~oskWY . i innych
rzemieślnicy i majstrowie
zostali sprowa zem z
,
.,
Rosji
Warszawa 1953, s. 494.
" L e n i n, ROZWÓj kap,taltzmu w
,
. l
leżących do rodziny Demi"Rozwój
przedsiębiorstw przemysłowych Ula Ul tnal'a chozia;stwa
Demidowych
.
K f'
g a U s w pracy s or ]
,
dowych przed"tawił n. B.
a: e n d 1949 Dotychczas wyszedł tylko I tom dotyczący
w XVIII-XIX w., Moskwa-Lemngra
.
.
XVIIIw.

65!)
większych ośrodków, natomiast robotnicy niekwalifikowani
rekrutowali
się
z ludności wiejskiej z okolic nadwołżańskich.
W pierwszej połowie XIX w.,
gdy odkryto w Niżnym Tagile pokłady rudy miedzi, złotonośnego piasku
i platyny, D e m i d o w i e sprowadzili około 11 tysięcy chłopów z Ukrainy
i środkowych guberni Rosji.
Zagadnienie kształtowania się klasy robotniczej w Niżnym Tagile w drugiej połowie XIX w. jest stosunkowo słabiej znane. Można przypuszczać, że
na skutek nieznacznego jedynie rozwoju zakładów imigracja nowych sil
~oboczych była niewielka. Zachowały się źródła, które świadczą, że w latach
osiemdziesiątych przybyła tu grupa biedoty tatarskiej z guberni symbirskiej-.
Tak więc wśród robotników Niżnego Tagiła przeważała ludność rosyjska;
pozostała zaś, np. ukraińska (z wyjątkiem świeżo przybyłych Tatarów), łatwo
ulegała asymilacji.
Badania przeprowadzone
w 1951 r. wykazały, że wśród starszych robot~
ników fabryki, mających za sobą od 6 do 40 lat pracy, przeważają miejscowi
(516/n), 20% pochodzi z pobliskiego świerdłowskiego okręgu, a 29% z okolić
dalszych. Wśród młodszych natomiast miejscowi stanowią tylko 8%. Znaczna
część robotników starszych pochodzi z rodzin, które pracują tutaj od szeregu
generacji. Wśród tych rodzin właśnie przechowało
się sporo elementów
dawnej kultury tradycyjnej. W strukturze klasy robotniczej Niżnego Tagiła
następują obecnie szybkie zmiany. Gwałtowny rozwój przemysłu, budowa
fabryk-gigantów
przyciągają
nowe siły robocze, rekrutujące
się z różnorodnych narodowości, z różnych republik Związku.
W warunkach
życia robotników uralskich przed rewolucją można wy:'
różnić kilka etapów rozwojowych. Reforma z 1861 r. wywołała kryzys w tych
fabrykach i kopalniach, które opierały się na pracy przymusowej. Liczni
robotnicy opuścili wówczas swe warsztaty pracy, przenosząc się do innych
zakładów, najczęściej zaś wracając do swych wsi rodzinnych. Dawna izolacja
wsi poddańczej uległa załamaniu, coraz częstsze stawały się małżeństwa
pomiędzy przedstawicielami
różnych grup etnicznych, stopniowemu rozpadowi ulegały Jawne wielkie rodziny, które prowadziły wspólną gospodarkę.
Narastała ekonomiczna emancypacja
kobiet i młodzieży. Starsze pokolenie
górników w tym czasie było jeszcze silnie związane z ziemią i pracą na
mli. II młodych natomiast. zwłaszcza u kobiet, coraz wyraźniej występowała
dążność do zerwania z gospodarką rolną.
Dalsze zmiany w kulturze
robotniczej
pozostają
w ścisłym związku
z kształtowaniem się świadomości klasowej, z rozwojem ruchu robotniczego.
Druga połowa XIX w. przynosi szereg buntów i strajków, w których robotnicy wysuwają żądania podniesienia płacy, zniesienia kar pieniężnych, znie.,.
~ienia pracy w dni świąteczne itp. Pewne pozostałości ideologii chłopskiej
hamują jednak rozwój klasowej świadomości robotniczej. Dalszy rozwói
ruchu robotniczego przypada na początki XX w., gdy w ośrodkach przemy~hwych Uralu pojawiRją się pierwsi działacze bolszewiccy.

�661
()60

k?W

Wszystkie te przeobrażenia świadczą jasno, że wśród pracowników zakładów metalurgicznych
Niżnego
Tagiła
narastają
nowe, odmienne
od
chłopskich, formy życia i pracy, nowe stosunki rodzinne i społeczne. Sami
robotnicy stop:J.iowo uświad.amiają sobie swoją odrębność, a kulturę swoją
oceniają jako bardziej postępową od chłopskiej.
Położenie robotników uralskich
w drugiej połowie XIX w. było bardzo
tiqżkie. Zarobki ich były niższe w porównaniu z płacami w innych częściacn
Rosji. Robotnicy południowo-rosyjscy
zarabiali na przykład dwa razy więcej.
Mały kawałek
ziemi, który przydzielała
fabryka.
nie wyrównywał
tej
różnicy, a wiązał robotnika
z zakładem pracy. Na tle niskich zarobków
olbrzymie rozmiary przybrało tUlaj zjawisko pracy dzieci. Warunki życia
robotników w Rosji carskiej - niskie zarobki, długotrwały czas pracy, brak
możliwości kształcenia
się - nie sprzyjały,
rzecz jasna, rozwojowi
ich
kultury.
Przedstawiwszy warunki społeczno-gospodarcze
robotników autorka omawia z kolei ich kulturę
materialną,
w szczególności sprawę mieszkania,
odzieży, pożywienia. Już w połowie XIX w. Niżnyj TagH był największym
miastem Uralu, liczącym 21 tysięcy mieszkańców. Stanowiło ono ośrodek
administracyjny
dużego okręgu górniczego, a zarazem ważne skupienie handlowe. W pierwszej połowie XIX w. dużą rolę odgrywało tutaj chałupnictwo,
przemysł nie pochłaniał bowiem wszystkich rąk robo'czych, a rozwój rolnictwa stwarzał zapotrzebowanie
na towary przemysłowe. Położenie ekonomiczne chałupników było korzystniejsze
niż robotników, gospodarstwa
ich
były większe. Z rozwojem kapitalizmu w drugiej połowi·e XIX w. zaznacza
się jeszcze wyraźniej proces społecznego rozwarstwienia.
Wielu chałupników
staje się bogatymi przedsiębiorcami
i posługuje się liczną siłą najemną·
W tym czasie ludność Niżnego Tagiła szybko wzrasta. W 1889 r. wynosiła
już 32 tysiące.
Charakterystyczny
jest fakt, że większość robotników
czasie swe własne domy i małe gospodarstwa.
Tylko ci,
przybyli do miasta, mieszkali jako podnajemcy. Dążyli oni
dania własnej zagrody, choćby kosztem wielu wyrzeczeń
u miejscowych bogaczy. Posiadanie gospodarstwa, jak już
bowiem
niezbędnym
uzupełnieniem
zarobków,
jakie

posiadała w tym
którzy niedawno
jednak do posiai zadłużenia się
wspomniano, było
przynosiła
praca

w fabryce.
Osiedle robotnicze zachowało do chwili obecnej plan charakterystyczny
dla budownictwa uralskiego z początku XVIII w. Typy zabudowań mieszkalnych i gospodarczych wiązały się z tradycyjnymi
wzorami, przynoszonymi
przez różnorodne fale osadnicze. Przeważał
typ budownictwa
środkoworosyjskiego z szeregiem jednak swoistych cech lokalnych. Prawie do końca
XIX w. mieszkania robotników nie różniły się od mieszkań chłopskich. Dopiero na przełomie XIX i XX w. zaznaczył się w nich silniejszy wpływ
kultury miejskiej. Pojawiły się wówczas nowe meble, dotąd przez robotni-

nie u~ywane,. jak kanapy, kredensy. W zamożniejszych rodzinach robotmczych n:leszkama
zdobiono różnymi makatami,
serwetkami,
figurkami
fa?ryczn~J ~oboty. Zmiany te kształtowały
się pod wpływem środowiska
mleszczanskl~go .. Ciężkie położenie materialne robotników. brak warunków
do ksz~ałcema SIę, uniemożliwiały
rozwój samodzielnej
twórczości artystyczneJ.
Proces wzajemnego
oddziaływania
tradycyj
kulturalnych,
reprezentowan~ch
p:~ez różne grupy etniczne, z jakich składała
się ludność
ro~~tl1lcza NIZnE'go Tagiła. a także oddziaływanie miasta na ludową kultur~
ml.eJscowych robotników w sposób charakterystyczny
występuje na przykładZie ublOr.u. Autorka analizuje zmiany, jakie zaszły w drugiej połowie XIX
Vl. w stroJu. kobie.cym, i podkreśla
znaczenie wpływów miejskich zwłaszcza
w lab ch OSIemdZIesiątych i dziewięćdziesiątych.
Warunki bytu robotników
u~a~sk~ch odbijają się między innymi na ich pożywieniu. Było ono typowo
wleJs,kle, bardzo prymitywne, a uległo zmianie pod wpływem miasta dopiero
z konc.8n;- X~X w. Ni:mni~j jednak było stosunkowo lepsze od pożywienia
robotmkow mnych osrodkow przemysłowych,
gdyż znaczna część robotni~ów. uralskich posiadała gospodarstwa,
a żony ich nie pracowały w fabryce
l zajmowały się wyłącznie domem.
W zakończeniu swej pracy podkreśla
autorka,
że materialna
kultura
robotników Niżnego Tagiła, pomimo ich różnorodnego pochodzenia etnicznego, była .w .drugiej połowie XIX w. stosunkowo
jednolita.
Największym
przeobrazemom
uległa ona na przełomie XIX i XX w., gdy pod wpływem
ruchu ~ewolucyjnego
zaczęła wchłaniać
nowe elementy
kultury
s~cjalistycznej.
Podobną
problematykę
spotykamy
w pracy etnografa gruzińskiego
R, o b a k i d z e 48. Przedmiotem jego studium jest ludność górnicza wielkiego
os;:ocJ.kaprzemysłowego Gruzji. produkującego rudę manganową - Cziatury.
O.srode~ ten rozwinął się dopiero w drugiej połowie XIX w., już po zniesien.lU. panszczyzny. W związku z tym ustrój pańszczyźniany nie zaciążył tak
SlIme na doli robotników, jak to miało miejsce na Uralu. Następstwem
reformy agrarnej z 1861 r. był napływ licznych chłopów z okolic Cziatury do
pracy "': kopal~iach. Na chłopach tych ciążył obowiązek zapłacenia wykupu
Z'l. ,nadziały .. kt.ore otrzymali w wyniku reformy. Potrzeba im było pieniędzy,
ktoro stara11 Się zdobyć pracą w przemyśle. Praca w przemyśle jako źródło
do~atkowego dochodu w gospodarstwie
rolnym była powszechnym zjawiskIem jeszcze w końcu XIX w. Uważano ją za ważne uzupełnienie niedostatecznY~h dochodów, jakie przynosiła rola. Cziaturscy robotnicy-chłopi
pra~owah w kopalni nie więcej niż 150 dni w roku, w okresach gdy nie było
ro?o: polnych. Kiedy wraz z rozwojem kapitalizmu następowało coraz wyrazmeJsze rozwarstwienie
wsi podmiejskiej i rosły szeregi ludności bezrolnej,
. ., A. 1. R o b a k i d z e, Niekotoryje
cZ'lesty slemiejnogo
nmkow,
"Sowietskaja
Etnografija",
1953, nr 4, s. 20-29.

by ta

cziatuTskich

gor-

�~62
ta ostatnia zaczęła przenosić się do miasta i stała się głównym zrębem proleiariatu cziaturskiego.
Schyłek XIX w. przynosi szybki rozwój ruchu robotniczego w Cziaturze.
Na szczególną uwagę zasługują tzw. "Cziaturskie dyskusje" (mityngi), organizowane przez St a l i n a. Przodujący robotnicy-aktywiści
rozwijali działalność polityczną wśród okolicznych chłopów.
Proces kształtowania
się cziaturskiej klasy robotniczej odzwierciedla się
w historii następujących po sobie generacji w ramach poszczególnych rodzin.
'Przedstawiciele naj starszego pokolenia byli wyłącznie rolnikami, ich dzieci
miały już zajęcie dodatkowe związane z górnictwem: pracowały przy transporcie manganu. Wnuków spotykamy jako niewykwalifikowanych
robotników w kopalni. prawnuków zaś &lt;:zęsto jako wykwalifikowanych
górników.
Charakterystyczne
są skutki impaktu ustroju kapitalistycznego
na życie
górników. W wielu okolicach chłopi-górnicy żyli w wielkich patriarchalnych
~'odzinach skupiających
trzy. cztery pokolenia, a więc często ponad dwaIdzieścia osób. Mężczyźni w sile wieku pracowali w przemyśle, pozostali zaś
'członkowie rodziny wspólnie prowadzili gospodarstwo.
Zarobki mężczyzn
wydatkowano
na potrzeby całej rodziny. Gdy dochody z rolnictwa coraz
bardziej malały, a dochody z pracy w przemyśle stawały się podstawą utrzymania, wielka rodzina zaczęła się rozpadać na szereg małych, indywidual'nych rodzin. Proces ten zaznacza się niejednokrotnie
dopiero z początkiem
'XX w. Cziaturska kiasa robotnicza kształtowała się podobnie jak na Uralu
'z ludności chłopskiej i utrzymywała
przez dłuższy czas właściwości jej
kultury.
W epoce socjalizmu nastąpił gwałtowny rozwój przemysłu. Wzrosła ilość
'robotników nie posiadających
gospodarstw
i prowadzących
styl życia
~iejski, przeważa jednak nadal typ robotnika-właściciela
małej zagrody,
'która dostarcza mu produktów do własnego spożycia. Robotnicy ci mieszkają
we wsiach podmiejskich
razem z kołchoźnikami
i niejednokrotnie
z nimi
·Współpracują. Rozwój budownictwa mieszkaniowego poszedł w dwóch lde(runkach. We wsiach nadal przeważają
domy chłopskie typu zachodnio'gruzil1skiego, ale dostosowane
do nowych wymogów życia. W mieście
'natomiast domy robotnicze mają charakter
typowo miejski, podtrzymują
jednak ludowe tradycje zdobnicze. Urządzenia wnętrz zarówno na wsi, jak
'w mieście mają charakter miejski.
O ile kultura materialna
zachowała jeszcze niektóre dawne formy, na
ogół zresztą przekształcone i dostosowane do nowych warunków, to w życiu
społecznym nastąpiły zasadnicze przeobrażenia. Praca w przemyśle stała się
głównym źródłem dochodu rodziny robotniczej, podczas gdy dawniej była
tylko ubocznym. uzupełniającym
dochody z gospodarstwa rolnego. Nastąpiło
'równouprawnienie
gospodarcze i społeczne kobiet, a przez to wzrosło ich
znaczenie zarówno w rodzinie, jak też w szerszym środowisku. Pojawiła się
nowa, socjalistyczna inteligencja, pochodząca przeważnie z rodzin górniczych.

663
Są jednak takie ludy, u których rozwój przemysłu a w związku z tYm
także kształtowanie
się klasy robotniczej nastąpiło dopiero po Rewolucji
Pażdziernikowej.
Należą do nich między innymi mieszkańcy południowe~
Syberii, Szorcowie, którym wybitny znawca stosunków południowo-sybe':'
ryjskich P o t a p o w poświęcił ciekawe studium 49. Szorcowie byli do nie .•.
dawna ludem myśliwsko-zbierackim,
w pewnej mierze rolniczym, eksploa-:towanym przez starostów, bajów i szamanów, a przed rewolucją także przez
carat. Lud ten prowadził tryb życia koczowniczy, mieszkał w prymitywnycJ:!.
jurtach, nie posiadał pisma. Wyzwolenie Szorców spod zależności bajó"y
napotykało duże trudności z powodu niskiego poziomu rolnictwa. Wprowadzenie kolektywizacji,
wysunięcie rolnictwa na pierwszy plan w życilf
gospodarczym, rozwój hodowli bydła pokonały
stopniowo
te trudności.
Podniósł się poziom życia Szorców, na miejsce dawnych jurt wprowadzono
domy mieszkalne, opracowano alfabet szorski, pojawiła się rodzima literatura, wyrosła z tradycyjnej twórczości ustnej.
Ponieważ w sąsiednim Zagłębiu Kuźnieckim powstały wielkie zakład)i
przemysłowe, a na terenie samej Szorii zbudowano szereg kopalń, wielu
Szorców przeszło do pracy w przemyśle i górnictwie. Okazali oni dużą zdol-:ność przystosowania
się do nowych zajęć, a wielu z nich (m. in. kobiety)
uzyskało wyższe kwalifikacje zawodowe, nieraz nawet stopnie inżynierskie.
Na uwagę zasługuje wielkie zainteresowanie,
jakie budził wśród Szorców
rozwój przemysłu w sąsiednim Kuzbasie. Szorec S k w o r co w, który już
przed Rewolucją Październikową odkrył pokład rudy nad rzecz.ką Tasztagoł,
na wiadomość o budowie wielkiego ośrodka przemysłu
socjalistycznego
w Kuźniecku zawiadomił w ] 930 r. o swym odkryciu władze radzieckie,
przyczyniając się tym do uruchomienia nowej, wielkiej kopalni. Inny Szorec,
S z a r o g a s z e w, przeszedł piechotą 200 km, żeby zobaczyć budowę wielkiej
fabryki w Stalińsku. Dowiedziawszy się, że fabryka będzie czerpać rudę
żelazną z Uralu, zwrócił uwagę na to, że o wiele bliżej, w Szorii, znajdują
się wielkie pokłady rudy. Nowopowstałą kopalnię nazwano jego imieniem.
Prace powyższe, poświęcone problematyce robotniczej, stanowią charak,.
terystyczny przykład nowego kierunku w etnografii radzieckiej. Zapowiedziane są dalsze studia z tego zakresu. Na konferencji poświęconej etnograficznym badaniom
nad socjalistyczną
kulturą
i bytem ludów Związku
Radzieckiego, która odbyła się z końcem 1952 r., przedstawiono plan publikacyj na najbliższą przyszłość.
Etnografowie
ormiańscy przygotowali
w 1952 r. dwie prace: E. T,
Kar a p e t i a 11, Byt robotników
jerewiańskiej
fabryki
obrabiarek
im.
Dzierżyńskiego
i W. S. T e m u dr ż i a n. Kultura
i byt robotników
przemysłu tekstylnego
Armenii.
Na 1953 r. została wówczas zaplanowana monografia pt. Byt robotników
przemysIu
konserwowego,
której
celem było
•• L. P. P o t a p o w, Szorcy
Etnografija",
1950, nr 3, S. 123-136.

Tla

puti socjaListiczeskogo

razwitija,

"Sowiet~kaj.

�665

()64
przedstawienie
zmian zachodzących w życiu rodzinnym i zawodowym robotników i prześledzenie procesu walki elementów kultury tradycyjnej
z eleJllentami nowymi.
Etnografowie ukraińscy prowadzą od 1950 r. systematyczne
badania nad
kulturą i bytem robotników kilku dużych zakładów przemysłowych Ukrainy.
Specjalnie aktywny, o ile chodzi o pracę nad problematyką
robotniczą, jest
()środek gruziński. W 1953 r. rozpoczęto badania nad górnikami pracującymi
W kopalniach
węgla, a także nad robotnikami zatrudnionymi
przy nowych
wielkich budowlach socjalizmu na terenie republiki.
Etnograf kazański W o r o b i e w prowadzi badania nad życiem robotników fabryki chemicznej Bondińskiego
w Kazaniu. Tematyka jego badań
.obejmuje historię powstania przedsiębiorstwa,
kształtowania
się kadr robotniczych, ruch rewolucyjny, skład narodowy robotników, wzrost ich świado-tllOści socjalistycznej, udział w życiu społecznym fabryki itp. 50
Fakty powyższe świadczą o szybkim rozwoju etnograficznych
badań nad
kształtowaniem
się klasy robotniczej i jej kultury w licznych republikach
'Związku. Coraz więcej etnografów zdaje sobie sprawę z doniosłego znaczenia
tych badań dla zrozumienia życia współczesnego i działalności praktycznej.
'Także badania folklorystyczne
nie pozostają w tyle za innymi działami
Etnografii. W latach powojennych
kontynuuje
się dawniej już rozpoczęte
ł;tudia nad folklorem robotniczym. Idą one zarówno w kierunku dalszego
'zbierania materiałów,
jak opracowania
już zebranych źródeł. Do ciekawszych pracz
tego zakresu, wydanych po wojnie, należy wybór tekstów
przedrewolucyjnego
folkloru południowo-uralskiego
pod redakcją W. M.
i d i e l n i k o w a 51. Wybór ten zawiera oprócz utworów chłopskich także
pieśni, bajki i czastuszki ułożone przez robotników. Interesująca jest również
praca A. P. P r u s a k o w a o współczesnym folklorze robotniczym fabryk
moskiewskich, opublikowana w 1949 r. w "Sowietskiej Etnografii" 52. W opar~iu o materiały zbierane od 1929 r. przedstawia ona rozwój twórczości robotniczej od końca lat dwudziestych do chwili powstania pracy. Autor omawia
,tematykę utworów robotniczych i jej zmiany w zależności od aktualnych
wydarzeń.
W pieśniach, opowieściach i przysłowiach
robotników znajdują
oddźwięk: rozbudowa stolicy w latach pierwszych pięciolatek, masowy ruch
współzawodnictwa
pracy, radość z ustanowienia
Konstytucji
Stalinowskiej,
wreszcie walka z najeźdźcami w okresie Wielkiej Wojny Ojczyżnianej i entuzjazm dla odbudowy ojczyzny w latach pokoju. Autor podkreśla bogactwo
ł różnorodność twórczości robotniczej, jej wysoki poziom ideologiczny i war~ość artystyczną. Zwraca również uwagę na zanik niektórych dawnych form

.s

Wszystkie
" Narodnoje

$O

powyższe
informacje
pcdaje
tu:orczcslwo
}llżnugo
Urala,

S t a l'
zapisał

C

e w a, dz. cyt., s. 173-180.
1. S. Z a j c e w, pod redakcjoj

Z przedmową
W. M. 8 i d i e 1 n i k O w a, Czelabińsk
19·18.
•• A. P. P r U s a k O w, Sowriemiennyj
FolkloT
moskowskich
Taboczich,
wietskaja
Etnografija",
1949. nr 3, s. 201-207 (tłum. polskie w tygodniku
"Wieś",

nr 43, s. 4).

,,801949.

twórczości i powstawanie nowych. Z innych opracowań na uwagę zasługuje
praca N. Jaś k i dotycząca twórczości robotniczej w Zagłębiu Donieckim 5~.
Po ostatniej wojnie napłynęła do Donbasu znaczna ilość młodzieży, która
miała pomóc w odbudowie zniszczonych zakładów przemysłowych. Młodzież
ta w pieśniach, opowiadaniach. wierszowanych listach do rodziny daje wyraz
swojej radości z wyjazdu do wielkiego ośrodka przemysłowego,
przedstawia nowe warunki życia, opiewa przodowników
pracy i stachanowców.
Oprócz opracowań
poświęconych
specjalnie
folklorowi
robotniczemu
wydano szereg innych publikacji o ogólniejszym znaczeniu. Niektóre z nich
przedstawiają
twórczość ludową w jej historycznym rozwoju, zwłaszcza w latach władzy radzieckiej,
inne dotyczą wyłącznie folkloru Wielkiej Wojny
OjczYźnianej względnie okresu powojennego. Do pierwszych należy na przykład praca zbiorowa wydana w 1952 r., poświęcona twórczości poetyckiej
ludu rosyjskiego 54. Praca ta obejmuje również materiały robotnicze. Stała
się ona punktem wyjścia prowadzonej na łamach "Sowietskoj Etnografiji"
dyskusji, która dotyczyła zasadniczych problemów folklorystyki.
Bardzo bogaty jest folklor Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Przejawiał się
on w różnorodnych
postaciach, przede wszystkim jako folklor frontowy
i partyzancki.
ponadto jako twórczość jeńców wojennych i ludności zamieszkującej terytoria
okupowane.
Odsłaniał on patriotyzm
ludzi radzieckich,
wiarę w zwycięstwo socjalizmu. Charakterystyczną
cechą tego folkloru był
związek z literaturą, przejmowanie przez lud szeregu pieśni znanych poetów
i kompozytorów i twórcze ich przekształcenie 55.
Twórczość ludową okresu powojennego
charakteryzuje
nie spotykana
dotąd masowość, rozmaitość form i rodzajów literackich, a przede wszystkim
coraz wyższy poziom ideologiczny. Folkloryści radzieccy starają się uchwycić wszelkie przejawy twórczości ludowej, zbadać mechanizm jej powstawania i rozwoju G6. Do specjalnie interesujących
jej przejawów należą pieśni
o pokoju, wyrażające
dążność społeczeństwa
radzieckiego
do utrzymania
pokoju światowego. Autorami ich są prości robotnicy i kołchoźnicy, przedstawiciele
"N.

różnych
Jaś.k

o,

narodów

Związku

Socjalistlczesk.ij

57.

Donnas

W

nctTodnom

poeticzeskom

tworczestwie

l'Owietskogo Zakaj·paLi.ia,
"Sowietskaja
Etnografija"
, 195t, nr 3, s. 153-157.
" Redaktorzy:
A. M. A s t r a c h o w a, 1. P. D m i t rak
olw, A. N. Ł o z a n O w a.
" w. 1. C z i c z i e r o w, Matierialy k istorii sowietskogo folkloTa, "sowietskaja
Etnografjja",
1949, nr 4, s. 33-40;
8. M. Mi n c a, Forklor
Wielikoj
Otieczestwiennoj
Wojn'y w moskowskich
archiwach., "Sowietskaja
Etnografija",
1946, nr 2, s. 188-192.
L D a n i l e w i c z, Muzyka na frontach
Wie Ukuj Otieczestwlennoj
Wojny, MoskwaLeningrad
1948: W. Kra
w c z i n s k a i P. S z Y r i a j e w a, Czastuszki
Wielik01
Otleczestwlcnnoj
Wojny, "Sowiets"aja
Etnografija",
1949, nr l, s. 58-66 n.
"Zob.
np. W. J. KT U P i a n s k a, Narodnoje
pieslcmwje
tworcezstwo
poslewojennogo
pip.rioda,
u W. K.
S o koł
,.Sowietskaja

"Sowietskaja
Etnogl'afija",
1951, nr 3, S, 64-85 .
o w a, Narod.noje poeticzeskoje
tworczestwo
w bOT'be za

Etnografija",

1952, nr

l, s. 9-21.

miT.

�666

667

W zakończeniu wypada parę uwag poświęcić zagadnieniu
techniki badawczej stosowanej zarówno przez folklorystów,
jak i innych etnografów
radzieckich. Wszystkie prace opierają się na badaniach terenowych prowadzonych przez specjalne ekspedycje złożone zwykle z kilku osób i pozostające
pod jednolitym kierownictwem.
Utrzymują one zazwyczaj stałą łączność z badanym przez siebie terenem przez korespondentów,
którzy donoszą a aktualnych wydarzeniach.
Oprócz materiałów terenowych etnografowie
radzieccy
posługują się wszelkimi innymi dostępnymi źródłami. Do źródeł tych należą:
rr.ateriały archiwalne, źródła urzędowe, prasowe, dane statystyczne, zabytki
materialne
itp. Na uwagę zasługuje stałe dążenie do doskonalenia techniki
badania terenowego.
Danuta

CESKY LID R. XXXIX-XL,

CSAV, PRAHA

Dobrowolska

1952-1953.

"Czeski Lud" ("Cesky Lid") wydawany przez Czechosłowacką Akademię
Nauk (CSAV), redagowany
obecnie przez Olgę Skalnikową
jako dwumiesięcznik, cieszy się już od swego założenia wielką popularnością.
Jego znaczenie wzrosło
zwłaszcza
po pierwszej
ogólnopaństwowej
konferencji
ludoznawczej w 1949 r., która stanowi datę przełomową w czeskiej etnografii.
W czasie między pierwszą i drugą konferencją
wyjaśniona została podstawa ~deologiczna prac etnograficznych
i przedyskutowane
poglądy na
przedmIOt, zakres i cel etnografii.
Druga ogólnopaństwowa
konferencja
ludoznawcza
postawiła
za wzór
~race etnografów
radzieckich,
którzy badaniami
życia wsi kołchozowej
l klasy robotniczej
ZSRR pomagają
przy przebudowie
kultury
i życia
w przejściowym okresie od socjalizmu do komunizmu. Konferencja z wdzięcznością przyjęła propozycję powołania gabinetu etnograficznego
w ramach
Czechosłowackiej
Akademii Nauk. Żywa dyskusja ujawniła szereg dotychczasowych braków w pracy ludoznawczej
i wytyczyła wyraźny program
dalszych badań etnograficznych.
Za pilne zadanie uznano podjęcie badań
nad żYci~m klas! robotniczej, któremu zaczyna się poświęcać uwagę dopiero
w os:atmm c~asle: Konferencja przyjęła również rezolucję, wzywającą etnografow czeskich I słowackich do podjęcia walki z nacjonalizmem
burżuazyjnym i kosmopolityzmem.
Tr~ść obu omawianych roczników "Czeskiego Ludu" świadczy o tym, że
wstą~lł .. on n~ drogę wytyczoną przez obie konferencje.
Treść tę można
podzlehc na kilka grup. Najobszerniejszą
stanowią prace z dziedziny historii
ludu czeskiego zajmujące
się ludową twórczością
oraz sprawozdania
na
temat doświadczeń z etnograficznych badań w Związku Radzieckim i w państwach demokracji ludowej.
Dalszym ciągiem dyskusji z 1951 r. o powstaniu feudalizmu na czeskich
zie~iach jest przyczynek Karola C e r n o h o r s k i e g o pt. Ceramika i feudaltzm (z. XXXIX, z. 9-10;
R. XL, z. 1), poruszający
stronę techniczną

produkcji ceramicznej. Autor na podstawie literatury archeologicznej
i materiału ceramicznego występuje przeciwko twierdzeniu B o h m a, że szybko
obracające się nożne koło garncarskie,
istniejące
na czeskich ziemiach
rzekomo już w pierwszej połowie IX w., dowodzi istnienia specjalnej ceramicznej produkcji
rzemieślniczej.
Dokładny
opis poszczególnych
naczyń
w pracy J. P o u l i k a Starosłowiańskie
Morawy
służy Cernohorskiemu,
badającemu
znaki techniczne produkcji rzemieślniczej
naczyń, do sformułowania twierdzenia
wręcz odmiennego, tj. że ceramika ta produkowana
była za pomocą mniej doskonałego ręcznego koła garncarskiego.
Wysoko
rozwiniętej ceramiki typu blucinskiego,
z końca VIII i początku IX w., nie
można uważać za produkcję masową. Cernohorsky powołuje się na metodę
stosowaną przez B. A. R y b a k o v a w pracy Riemiesło driewniej
Rusi.
W drugiej części artykułu podana jest analiza znaków słowiańskiej ceramiki, tzw. grodowej. Autor nie zgadza się z ogólnym poglądem, że owe
znaki są gmerkami. Garncarze mieli rzekomo brać tylko udział w ich stosowaniu. Autor wyróżnia dwa rodzaje znaków. Pierwsze z nich w postaci
płytkiego okrągłego dołka albo okrągłej wypukłości nie są w rzeczywistości
znakami, tylko rezultatem
użycia wadliwego narzędzia produkcji, tj. koła
garncarski~go.
Zabiegi garncarza nad zużytym kołem sprowadzały
się początkowo do tymczasowego,
później do trwałego umocowania
na środku
pierścienia koła garncarskiego
okrągłej nasady, która ułatwiała formowanie
dna. Znaki pojawiające się w czasie od VIII do XIII w. stopniowo wypiera
bardziej doskonałe nożne koło garncarskie.
Przykra dysproporcja
nieoznaczonych i oznaczonych naczyń (ostatnich jest o wiele mniej) jest głównym
zarzutem przeciwko tłumaczeniu ich jako znaków własnościowych. Socjalne
położenie garncarzy
niewola feudalna, przeczy możliwości istnienia prywatnego, rodzimego prz·emysłu. C e r n o h o r s k y w przeciwieństwie
do J.
K o s t l' Z e w s k i e g o podaje. że wyrobów garncarskich przeznaczonych dla
najbliższego otoczenia nie trzeba było oznaczać własnymi znakami. Wprost
odwrotnie, znaki na dnie naczyń ceramiki grodowej stosowane były na życzenie konsumenta i garncarz kierował się przy ich wykonywaniu życzeniami odbiorcy.
Dalszym przyczynkiem
dyskusyjnym
do zagadnienia
powstania
feudalizmu na ziemiach czeskich jest artykuł historyka V. H u s Y (R. XL, z. 2),
zawierający podsumowanie
dotychczasowych
wyników.
Franciszek G r a u s w pracy Rzesza Wielkomorawska
(R. XL, z. 4) stara
się wykazać, że nie możemy udowodnić w tym państwie istnienia stosunków
feudalnych, choć musimy wychodzić z takiego założenia. Dowodami przeczącymi feudalnemu charakterowi Rzeszy Wielkomorawskiej
są źródła piśmienn'2 (Legendy panońskie). a także etniczna niejednolitość ludności tego państwa
i wreszcie mała trwałość Rzeszy Wielkomorawskiej.
Graus uważa Rzeszę
Wielkomorawską
za przedfeudalną
formację
państwową
i byłby gotów
oznaczać ten okres jako protofeudalny.

�668

669

Artykuł

B o h m a Zagadnienie powsta.nia feudalizmu na terytozamknięciem dyskusji wszczętej na konferencji
w kwietniu 1953 r. w Liblicach. Zgodnie z F. G I' a u s e m B o h m uważa za
niewłaściwe mówienie o czysto feudalnym charakterze ziem czeskich w X w.,
natomiast
uważa za słuszne stosowanie analogii dla udowodnienia
feudalnego charakteru
Rzeszy Wielkomorawskiej.
Szerzenie chrześcijaństwa
na
terytorium
tego państwa zaczęlo się jeszcze przed misją Konstantego i Metodego, która może oznaczać tylko wzmocnienie
feudalnego
charakteru
społeczeństwa.
Jądro sporu Bi:ihma z Grausem tkwi w pytaniu, czy wolno
archeologicznie
udowodnioną
dyferencjację
majątkową
w IX w. utożsamiać
z klasowym zróżnicowaniem
społeczeństwa
o mniej wyraźnych
stosunkach
feudalnych.
Wypowiedzi
Cernohorskiego
Bohm uważa za ważne, lecz nie
za przekonywające.
Wielkie Morawy jako państwo z wieloma feudalnymi
cechami mogą być uznane za protofeudalne.
lecz nie (jak sądzi Graus) za
związek plemion bez własnej bazy gospodarczej i jedności etnicznej. Pomimo
różnych aspektów, z jakimi poszczególni dyskutanci
przystępowali
do wyjaśnienia problematyki,
dyskusja okazała się bardzo pożyteczna i stanowi
krok naprzód w badaniach
nad powstaniem
i początkami
feudalizmu
na
ziemiach czeskich.
Artykuł F. G I' a u s a Lenne prawo w Czechach (R. XXXIX z. 3--4),
wychodzący równocześnie
w polskim czasopiśmie "Sobótka", dzieli się na
dwie części: na rozważania na temat ustroju lennego i różnic między pojęciem feudalizmu a lenna oraz na rozważania o tym systemie u ludów słowiańskich, przede wszystkim zaś li .Czechów. System lenny jest wyrazem
słabo rozwiniętej władzy feudałów, którzy są zmuszeni do organizowania
się,
aby móc panować nad swoimi poddanymi. Okres, kiedy lenna zmieniają się
w dziedziczne dzierżawy lennych
panów, jest końcem systemu
lennego.
W Czechach przejawił się on podobnie jak w innych krajach w różnych modyfikacjach,
niezależnie
od niemieckich
lub innych wzorów. Rozwijał się
tu zupełnie samodzielnie
i organicznie, tylko dodatkowo zostały na grunt
czeski przeszcz·epione pewne formy obietnicy lennej. Artykuł ma być bodźcem do otwarcia dyskusji.
Interesująca
rozprawa Z. D I' o b n e j, Czeskie życie wieku XV w zwierciadle Jeńskiego Kodeksu (R. XXXIX. z. 1-2, z. 5-9), informuje czytelników
o darze prezydenta NRD Wilhelma Piecka złożonym prezydentowi
CSR Klementowi Gottwaldowi
podczas jego wizyty w Pradze w 1951 r. Uwaga
autorki skupia się na historycznie
bardzo cennym uzupełnieniu
kodeksu.
na jego miniaturach,
które są żywymi ilustracjami
życia w drugiej połowie
XV w. Chociaż tematyka miniatur ogranicza się przeważnie do pierwiastków religijnych, możemy znaleźć i tutaj dużo żywych i plastycznych posta:i.
Kodeks całą swoją treścią jest husycki, lecz ma sz reg postaci mieszczańskich, które umożliwiają
badanie ich stroju i odzieży. Obrazy przedstawiają sceny z walk husyckich, pokazują też husytów w stroju rycerskim
rium

Jarosława

CSR (R. XL, z. 4) jest

.,

I

z końca XV w. Miniatury
odzwierciedlają
średniowieczne
prawo z jego
przepisami oraz zupełnie swiecki motyw ówczesnej łaźni.
Praca
Józefa
M a c k a, Koniec
ludowego
Tabara,
napisana
została
z okazji 500 rocznicy poddania się Tabora królowi Jerzemu z Podiebradu
(1 września 1452 r.), kiedy Tabor przyłączył się do ostatnich miast królewskich, uznał zwierzchnosć feudałów i wydał niegdyś rewolucyjnyc~
kazn~dziejów (Konrada, Biskupca). Macek opisuje chciwą politykę mle~zczansiwa taborskiego
podczas walk husyckich. Rocznica klęski taborsklej
J.est
śwwdectwem,
że ostateczne zwycięstwo ludu gwarantuje
tylko rewolUCYjna
droga walki.
Obszerne studium Otokara N a h o d i l a zajmuje się znaczeniem dziennika podrói:y Marcina K a b a t n i k a z drugiej połowy XV w. (R. XXXIX,
z. 7-1! i z. 9-10). Kabatnik
był jednym z posłów czeskobraterskiego
kościoła miasta Litomy~la. Kabatnik opisuje swą podróż przez Turcję, Palestym;, Egipt i Turkmenię;
opisy świadczą o talencie obserwatorskim
podróżnika. Omawia rolnictwo, ustrój, stosunki narodowościowe,
kulturę i tryb
żYCia mieszkańców
tych krajów. Jego dane, o Turkmenii,
jak wykazuje
NahoJil, są historycznie
i etnograficznie
wie'rne i zupełnie ścisłe. Kabatnik, rzemieślnik z Litomysia, nie znał pisma, dlatego dyktował swój dzienniK podrózy (stąd niektóre błędy, zwłaszcza w imionach osobowych). Chociaz podróL Kabatnika
miała czysto religijny charakter,
dziennik jest zupełni.;, bezstronny i dlatego jest on ważnym źródłem historycznym;
jest to
wspaniały
zabytek ludowy w dziejach
etnografii
czeskiej, który można
śmiało porównać z rosyjskim dziennikiem podróży twerskiego kupca Afanazija N i k i t i n a.
Historią ludu czeskiego na początku XVII w. zajmują się artykuły Wacława H u s y, Placz niewolników
z roku 1620 (R. XL, z. 5), i Józefa P e l iŚ e n s k i e g o Nowiny
nie każdemu znane o starym Czechu (R. XL, z. 6),
dotyczące politycznej
publicystyki.
Placz niewolników,
drobna ulotka, jest
podobny do pieśni kramarskich;
powstał, według Husy, w środowisku zamo~nych chłopów i jest wyrazem samodzielnej
ludowej twórczości literackiej z okresu poprzedzającego
bitwę pod Białą Górą. Husa podaje pełne
brzmienie tekstu, który jest lamentacją
nad położeniem
ludu czeskiego.
J. P o l i s e n s k y w swej pracy wyraża wątpliwość co do ludowego pochodz~nia tego utworu i udowadnia, że zadaniem Płaczu niewolników
nie było
zwracanie się do ludu, lecz była to ulotka, która miała wesprzeć wymagania stanów,
które
ucierpiały
wskutek
działań
wojennych.
Historyczne
znaczenie dokumentu
opisującego cierpienia
mas ludowych jest oczywiście
n:cwątpliwe.
P o l i s e n s k y popiera swoje twierdzenie
przykładem
innych
politycznych druków z owej epoki, zwłaszcza przykładem
Nowin nie każdemu znanyclt o starym Czechu z 1620 r.
Wkładem do historii ludu na Morawach w XVII w. jest również drugi
artykuł P o l i s e n s k i e g o O zadaniach ruchów ludowych we wschodnich

�671

670
Morawach
w okresie późnego feudalizmu
(R. XXXIX, z. 1-2). Dotąd zupelnie nie wykorzy&gt;:tano materialu dotyczącego tej tematyki, toteż autor analizuje i ocenia źródła do historii ruchu ludowego na Wołoszczyźnie. Zwłaszcza
druga połowa XVI w. obfituje w źródła, które służą autorowi do oceny
ludowej walki w wojnie trzydziestoletniej.
W granicach dwóch stuleci reprezentowane
są wszystkie rodzaje konfliktów
klasowych okresu feudalizmu, walka poddanych z feudałami, walka miast z panami oraz wszystkie
formy tych konfliktów (bierny opór, ucieczki, opór indywidualny, zbiorowy).
Wacław H u s a zajmuje się powstaniem z 1775r. (R. XXXIX, z. 11-12).
Autor krytykuje idealistyczno-reakcyjne
stanowisko historyków burżuazyjnyc.~, zwlaszcza Józefa S vat k a. Przytacza kilka nowych dokumentów, jak:
pl.esn W~soł~ naprzód dzie!ni Czesi, proroctwo, częściowo szyfrowane, listy
kIlku ofIcerow dotyczące powstania, na podstawie których odsłania mało
znane szczegóły o przygotowaniach
do powstania i jego przebiegu.

z. 3, z. 4, z. 6) omawia znaczenie twórczości malarza dla badań nad strojem,
życiem i obyczajami ludu. Jego rysunki są ważnym źródłem historycznym
dla głębszego poznania ludu czeskiego w 70 i 80 latach XIX w. (husyci, Jan
Kozina, ludowi kronikarze, chłopi spod Chlumca). Ilustracje Alesa do pieśni
ludowych uzupełniają
ludową poezję i przybliżają
nam ją. W "Czeskim
Ludzie" zamieszczona została również recenzja filmu Mikołaj
Ales wyprodukowanego w 1952r. (R. XXXIX, z. 1-2).
O znaczeniu pracy prezydenta
CzAN Zdenka Nejedlego dla etnografii
czeskosłowackiej pisze J. Kra m a f i k w artykule poświęconym 75 rocznicy
jego urodzin (R. XL, z. 1).
90 rocznicy urodzin
Ludvika
K u b y pOswIęcone są' dwa artykuły
V. Vy c p a l k a i D. S t rań s k i ej (R. XL, z. 2, 3). Obaj autorzy zwracają
uwagę na wkład wielkiego malarza czeskiego, znawcy muzyki ludowej i folkloru do etnografii słowiańskiej, w postaci podstawowego dzieła Słowiań-

Do badań nad historią ludu czeskiego należy dołączyć szereg rozpraw
o przedstawicielach
i wybitnych postaciach kultury i twórczości ludowej.
W o?U omawianych rocznikach "Czeskiego Ludu" poświęcono wiele uwagi
wYl1lkom prac z dziedziny historii twórczości i kultury ludu czeskiego.

szczyzna

. O~szern~ ,s~ud.ium .Jar~sława
Kra m a r i k a omawia działalność wyb: tneJ ..powlesclOpIsarkI Bozeny N e m c o ve j na Chodsku i jej zasługi dla
hIstOru etnografii czeskiej (R. XXXIX, z. 1-2, z. 2-3, 5-6, 7-8, 11-12).
Walczyła ona aktywnie o prawa narodowe i postęp społeczny. Kra m a f i k
poddaje szczegółowej analizie jej Obrazki
z okolicy
domazlickiej,
opubli~{Q,:ane w latach 1845-1846, w których wykazała umiejętność obserwacji
~ycIa ludu. W. Ob:azkach
opisuje dokładnie chodski strój ludowy, obrządki
I zwyczaje, hIstOrIę powstania Psiogłowców pod koniec VII w. N e m c o v a
zebrała. r,ó:vnież dużo ciekawego materiału
do swych Narodowych
bajek
l· .opOWWSC1: Chociaż zapisy N e m c o v e j nie są wykonane
metodą filologIczną, to Jednak zapisy pieśni ludowych, drobne folklorystyczne
obrazki,
humorystyczne ludowe opowiast.ki i legendarne baśnie mają znaczenie dokumentarne. Bardzo cenne są uwagi jej o pracy i płacach na wsi i w fabrykach. Jej zainteresowanie
życiem biedoty wiejskiej i robotników jest
w ow~ch cz~sach wyjątkowe.
Studium Kra m a f i k a na podstawie do~ł~dneJ analIzy twórczości N e m c o v e j pokazuje czytelnikowi znaczenie
Je.] pracy w histori ludoznawstwa czeskiego .
.W zes~Ycie 3-4 XXXIX rocznika "Czeskiego Ludu" wspomniano o setneJ ~oczl1lcy śmierci jednego z naj wybitniejszych
literatów czeskiego odrodzel1la n~rodowego, F. L. Ć e l a k o v s k i e g o, i jego trwałych zasługach
\V badal1lach
nad ludową poezją słowiańską.
Viery H a s a l o v e j Mikołej
A!es spadkobierca
i twórca ludoczeskiej
sztuki
(R. XXXIX, z. 9-10) przypomina o setnej
ro;c.znICYuro.dzm sł~nnego. malarza ludowego. Drugi obszerny artykuł pióra
te,ze autorkI Czesk1 lud t !udoznawstwo
w dziele Mikołaja
AleJa (R. XL.
Praca

WYCh. tradYCji.

w swoich

pieśniach.

Krótkie notatki dotyczą życia i twórczości kilku wybitnych naukowców
czeskich. O. S k a l n i k o v a ocenia prace wielkiego socjalistycznego
historyka literatury, krytyka i folklorysty Bedficha Va c l a v k a - nad czeską
ludową pieśnią (R. XL, z. 2). Tamże W. S 'c h e u f l e r zamieścił krótką
notatkę o znaczeniu dorobku Jana E i s n era. Pióra tego autora jest również notatka o całokształcie pracy wybitnego czeskiego historyka
sztuki
Zdenka W i r t h a.
Oba omawiane roczniki "Czeskiego Ludu" zawierają szereg ważnych prac
odkrywczych z dziedziny materialnej
i duchowej twórczości czeskiego ludu.
Prace Ie poświęcone są przede wszystkim badaniom nad budynkami ludowymi, rzemiosłem ludowym, nad pracą domową i strojem ludowym.
Kilka artykułów
dotyczy budowli ludowych, np. praca Ludvika B ar a n a Do badań nad architekturą
ludową. Zawiera ona metodyczne wskazówki: jak badać budownictwo,
jak śledzić gospodarcze, kulturalne
i socjalne życie rodziny i społeczeństwa. Budynku nie można badać tylko jako
gospodarczą i architektoniczną
całość, lecz jako żywą i zmieniającą
siE:
jednostkę w związku z rozwojem dóbr materialnych
i stosunków produkcyjnych. Typ domu ludowego jest określony przez stopień i wzrost produkcji (przede wszystkim przez rozwój środków produkcyjnych,
technikę
i wydajność pracy, położenie geograficzne, typ osiedlenia, ogólny charakter
wsi, obszar i jakość gleby oraz typ gospodarki). Starej architektury
nie
można badać w sposób statyczny. Jedynie słuszną metodą naukową j€'~t
badanie domu ludowego jako całości. Za wzór badań nad architekturą
ludową podaje Baran radzieckie i polskie prace badawcze z tej dziedziny.
Autor opisuje niektóre og6lne zasady zapisywania i notowania architektury
lUdowej w terenie, podkreślając konieczność zapisu terminologii przy oznaczaniu typów i konstrukcji domów ludowych. W szczególności autor zwraca
uwagę na materiał budowlany oraz konstrukcje
ludowych domów drew-

�672
nianych. Wreszcie \vYJasma terminologię
ludowego domu murowanego.
Eyłoby wskazane, aby etnografowie, architekci i historycy sztuki posługiwali się tymi samymi metodami.
Krótka wzmianka E. B a l a s a dotyczy wystawy modeli ludowych budynków urządzonej w Pradze w 1953r. (R. XL, z. 3).
J. K o p a c opisuje stare drewniane budynki we wschodnich Czechach
na Horacku. W tym pagórkowatym zalesionym kraju drzewo było jedynym
materiałem budowlanym. Po pierwszej wojnie światowej nastąpił całkowity
przewrót i początek zanikania starej po:lgórskiej sztuki budowlanej. Praca
K Co P a c a, obfitująca w liczny materiał fotograficzny, podaje różne typy budowli ludowych (R. XXXIX, z. 5-6).
Drewnianym
wiatrakom
poświęcił
swoje
studium
W.
Klim a
(R. XXXIX, z. 5-6). Ten rodzaj budownictwa
ludowego w Czechach już
prawie zanikł, lecz zachował się w północnych Morawach w rejon:e Ołomuńca i Ostrawy, lecz w bardzo złym stanie. Są to przeważnie drewniane
wiatraki typu niemieckiego. Klima opisuje szczegółowo konstrukcję
wiatraków, rozmiary i funkcje poszczególnych części. Drewniane wiatraki, których obsługiwanie było bardzo łatwe i tanie, pochodzą przeważnie z początku XIX w. i niektóre z nich były czynne jeszcze po drugiej wojnie światowej; przerabiały 20-30 q zboża dziennie.
M. Z e m k a Żelaźnictwo
na Zdarsku (R. XL, z. 1) jest niepełnym przeglądem rozwoju hutnictwa w tej biednej części Wyżyny Czesko-morawskiej.
Artykuł Z. D l' o b n e j Skromne rzemioslo (R. XXXIX, z. 1-2) zawiera
kilka uwag o ceramice. Ba:lania nad ceramiką średniowieczną były dotychczas pomijane, i to nie tylko dlatego, że dotąd nie ma w Czechosłowacji
rozbudowanej archeologii, lecz również dlatego, że średniowiecze pozostawiło
tak bogate dzieła artystyczne i rzemieślnicze, że prosta ceramika ludowa
badaczy nie interesowała.
F'onieważ badania w tej dziedzinie są dopiero
w początkach, powstaje szereg problemów, które muszą być rozwiązane, jak
zagadnienie związku ceramiki średniowiecznej
ze starą ceramiką słowiańską, rozwój szybko obracającego się nożnego koła garncarskiego, powstanie
rozwojowego szeregu typologicznego ceramiki ludowej, jej wartość i piękno
artystyczne. Autorka analizuje znalezioną ceramikę garncarską, pochodzącą
z okolic z Tabora z okresu husyckiego, i bada funkcję poszczególnych rodzajów naczyń. Bogactwo wytworów ceramicznych z XIV-XVI
w. jest dziełem
artystów ludowych i wzbogaca czeskie rzemiosło ludowe.
Ludowej produkcji ceramicznej dotyczy artykuł K. C e l' n o h o l' S k i e g o
O początkach produkcji fajansowej na terytorium
Czechoslowacji.
Autor dokonuje krótkiego przeglądu dotychczasowych
badań nad ceramiką. Produkcja wyrobów fajansowych na ziemiach czeskich powstaje w południowych Morawach pod koniec XVI w .. a jej twórcami są religijni sekciarze,
tzw. nowochrzczeńcy.
Uczeni przypuszczają,
że znajomość tej produkcji
szerzyła się wśród nich pod wpływem sekciarzy z alpejskich i południowo-

673
niemieckich lub weneckich krajów, któl'ZY osiedlili się w pierwszej połowie
XVI w. na Morawach. Na wyrobach fajansowych odbija się niewątpliwie
wpływ włoski.
Wszystkimi rodzajami ceramiki habańskiej zajmuje się H. L a n d s f e l d
(R. XL, z. 5). Habańscy rzemieślnicy byli przede wszystkim garncarzami
zdunami, a ich produkty :macznie przewyższały produkcję wytworów fajansowych. Landsfeld zajmuje się ceramiką z lat 1540-1685, analizując pos2Jczególne rodzaje produktów ceramicznych i ich wzajemny stosunek w rozwoju produkcji
habańskiej.
Podkreśla ścisły związek między produkcją
nowochrzczeńców na Morawach i w Słowacji oraz różnice między czeską
chałupniczą produkcją ceramiczną a specjalną produkcją habańską. Bardz')
cenny jest spis znalezisk
skorup ceramiki
habańskiej
na Morawach
i w Słowacji łącznie z dokładnym
opisem znalezionych wyrobów. Duża
różnorodność wyrobów rzemiosła garncarskiego
i zduńskiego zdobionych
artystycznie świadczy o znaczeniu tej produkcji.
Współczesną produkcją ceramiczną w Kolovcu (zachodnie Czechy), o bardzo starej tradycji, zajmuje się W. S c h e u f l e r (R. XL, z. 6). Prace wykopaliskowe dGstarczają tutaj wiele interesującego
materiału
z XV w.
Przedstawicielem
ludowej produkcji ceramiki artystycznej w Kolovcu jest
rodzina Rudolfa Volfa, jedna z nielicznych, nawiązujących
do starych tradycji ludowych.
Produkcję chałupniczą tekstylną opisuje J. S t a n k o v a (R. XL, z. 4).
Omawia popręgi nazwane przez wytwórców trakami, które służą do noszenia
różnych ciężarów na plecach. Ta osobliwa, prymitywna produkcja znana jest
już tylko naj starszej generacji. Tradycja jej wyparta została przez konkurencję maszynową. Produkcja traków należy od naj prostszych podstawowych technik tkackich.
W innej pracy zajmuje się J. S t a n k o v a (R. XXXIX, z. 7-8) chałupniczą produkcją powrozów
VI
Zdarsku na Wyżynie Czesko-morawskiej.
Jeszcze do niedawna małorolni chłopi produkowali w tym kraju powrozy
z lnu na tzw. wózkach powroźniczych.
Dzisiaj narzędzie to stosuje się
rzadko i ma wartość dokumentu historycznego. Wózki powroźnicze były
znane we wszystkich górskich terenach Czechosłowacji. Podobne narzędzia
z terenu Polski notuje K. M o s z y ń s k i w Kulturze
ludowej
Słowian.
Czescy etnografowie podali dokładny opis tego narzędzia i technikę produkcji powrozów.
L. B a l' a n a zainteresował
typowy
dla Słowacji
przewóz
siana
XXXIX, z. 3-4). Autor opisuje nosze, na których odbywa się przewóz
siana na krótszych odległościach. Jest to jeden z podstawowych typów ręcznych środków transportowych
zwanych włokami, które w niektórych częściach Słowacji składają się tylko z dwóch drągów bez łączących poprzecznic. Siano gromadzi się w specjalnych schowkach a dopiero zimą przewozi
do wsi.

m.

13 "LuLj·.

t. XLII

�675

674
R. Ki' i Zk o v a (R. XXXIX, z. 11-12) widzi w badaniach nad strojem
ludowym podstawę do współczesnych usiłowań stworzenia mody narodoweJ.
W 1948 r. podjęto w Czechach pierwsze próby wytworzenia
stroju n.arodowego, lecz najbardziej
znamienne dla tych tendencji były lata oSiemdziesiąte XIX w.; ośrodkiem zainteresowań
stalo się wtedy czasopismo
"Nasz Strój" (M. P l' o c h a z k o va). Drugim ośrodkiem tego ruchu była
Praga. W latach 1886-87 powstał tutaj Komitet do krzewienia haftów lu~Owych. Centralną
postacią tego ruchu stała się Renata T y l' S o v a, ktora
zajmowała się tą problematyką
w piErwszych rocznikach "Czeskiego Ludu";
tendencje te nie znalazły szerszego zastosowania.
Dopiero obecnie walezy
siG o twórczą prz€-mi:1:w postępowych t,adycji stroju l:.tdowego, sbje się on
nieoceniunym
skarbem przy tworzeniu nowego stylu odziewania się czeskich mas pracujących.
W dniach 24-25 marcs 1953 r. odbyła się w Liblicach Pierwsza Ogólnopaństwowa Konferencja
Folklorystyczna,
która wykazała, że folklorystyka
czechosłowacka przystępuje
dopiero teraz do rozwiązania zagadnień, które
już dawno etnografia w swoim zakresie rozwiązała. Celem konferencji była
likwidacja
metodologicznej
i metodycznej
niejednolitości
w pracy folklorystycznej. Konferencja
doszła do następujących
wniosków: 1. Folkloryści
czechosłowaccy muszą opanować metodologię marksizmu-leninizmu
i będą
się nią konsekwentnie
kierować w swojej pracy. 2. Roz,:"iną działalność
w dziedzinie teorii folklorystyki. 3. Za najważniejsze
zadame uznano badanie tych wytworów twórczności ludowej, w których odbija się wspaniały
proces budowania
społeczeństwa
socjalistycznego
i powstawanie
socjali"
stycznych narodów Czechów i Słowaków. 4. Przy badaniach nad folklorem
wskazówką będzie aktualność i typowość tematyki (podkreślić i popularyzować postępowe tradycje ludowe; osobną uwagę należy poświęcić bajkom
i opowiadaniom).
Specjalną uchwałę z Konferencji
powzięły sekcje muzyczne oraz piśmiennictwa
ludowego.
K. K l' a m a r i k w referacie Folklorystyka
czeska po roku 1945 (R. XL,
z, 3) wskazał zasady, którymi się kierowała folklorystyka
czechosłowacka.
Rozwój powojennej folklorystyki w Czechosłowacji można podzielić na dwa
okresy. Okres pierwszy, do 1948 r., charakteryzuje
brak jednolitej
podstawy metodologicznej
i metodycznej. W okresie drugim, po lutym 1948 1'"
przenika do Czech znajomość marksizmu-leninizmu
i folklorystyki radzieckiej; w okresie tym masowo wyrasta twórczość artystyczna
w fabrykach,
na wsi i VI armii. Rozpoczyna się systematyczne zbieranie elementów twórczości współczesnej i twórczości klasy robotniczej w ogóle. W nowszej folklorystycznej
literaturze
największe
pozycje zajmują studia nad pieśni&lt;l
ludową. Pomijane są opowiastki i bajki, które będą wymagały również systematycznego
zbierania i porządkowania.
Bardzo rzadkie są prace z dziedziny h:.tmoru ludowego. Przede wszystkim należy badać nowopowstające

zwyczaje (dożynki spółdzielcze, manifestacyjne
przypominać i usiłować ożywiać stare,

,

dostawy

zboża), a nie tylko

Karol F o j t i k zajmuje
się zagadnieniem
istoty
kultury
ludowej
(R. XXXIX, z. 1-2, 3-4). Analizuje charakter
kultury i sztuki ludowej
i dochodzi do określenia jej trzech podstawowych elementów: 1. Postępowa
sztuka i kultura,
wyrażająca
interesy mas pracujących
i wyrastająca
w walee z wyzyskiwaczami,
stanowi
podstawę
socjalistycznej
kultury
i sztuki ludowej. 2. Kułacka sztuka i kultura, która powstała jako nadbudowa kapitalistycznych
stosunków produkcyjnych,
wyraża obce ludowi,
importowane
poglądy, które nadużywają
form ludowych do propagandy
ideologii burżuazyjnej,
zniekształcają
one kulturę ludową i ośmieszają postępowe dążenia ludu. 3. Przeżytki starej kultury i sztuki związane są treściowo z nienaukowym poglądem na przyrodę i społeczeństwo, z przedchrześcijańską religijnością.
Nie można w całości odrzucić kultury
kułackiej
i obrzędowej, ponieważ "kultura
proletariacka
musi być rezultatem
prawidłowego rozwoju tej sumy wiadomości, którą ludność nabyła pod jarzmem
społeczeństwa kapitalistycznego"
(Lenin).
Fojtik podkreśla,
że o ile ludowe zespoły świetlicowe
na wsi mają
dobrze spełniać swe zadania, muszą się stać narzędziem walki klasowej.
WzoroVv-ymi zespołami idącymi po właściwej drodze są np. słynne zespoły
"Hradiszczan"
oraz "Vycpalka".
Opracowanie problematyki
badań nad robotniczym trybem życia należy
do zadań czechosłowackiej
etnografii. O. S k a l n i k o v a w pracy O ludoznawczych
zadaniach
nad życiem klasy robotniczej
(R. XXXIX, z. 7-8),
analizuje
tryb życia robotników
w społeczeństwie
kapitalistycznym
oraz
współczesną kulturę i życie klasy robotniczej.
Inicjatywa
Skalnikovej
nie została bez echa.K.
F o j t i k napisł Przyczynek
do poznania trybu życia klasy robotnicznej
w Brnie
w drugiej
połowie XVIII
i pierwszej
polowi e XIX w. (R. XL, z. 2, z. 5). Autor wskazuje przyczyny, które odciągały badaczy od studiów nad życiem klasy 1'0botnicznej i opisuje socjalne położenie robotników w Brnie. Nie można jednak ograniczać się tylko do tej jednej strony opisu życia klasy robotniczej.
Nie wolno lekceważyć
studium
kultury
materialnej
życia proletariatu.
zwłaszcza zaś jego bytu (np. jego mieszkań itd.). Druga część pracy poświęcona została opisowi odzieży robotniczej i potraw.
V. Kar b u s i c k y w Przyczynku
do folkloru
robotniczego
(R. XXXIX,
z. 5-6) dokonuje przeglądu robotniczej twórczości pieśniowej. Autor dochodzi do wniosków, że robotniczy folklor jest jakościowo nowym zjawiskiem. Klasa robotnicza i tutaj sta,ie się opiekunem wszystkich prawdziwych
wartości ludowych.
P. Va v r u c h w Roczniku XL, z. 3 informuje o Pracy i doświadczeniach
dia piśmiennictwa
ludowego ULT (Centrala Twórczości Ludowej).
W CSR w 1953 r. było 15000 zespołów i kółek ludowej twórczości art ywydzialu

43'

�677

676
stycznej (nie licząc dzieci~cych i wojskowych) z ogólną liczbą 300000 członków. ULT kieruje pracą zespołów, pomaga ludowym autorom, (ocenia ich
prace, służy im radą i urządza dla nich szkolenie), zaznajamia ogół z ich
pracą za pośrednictwem
prasy i radia, zajmuje się zagadnieniem ludowych
bajarzy, zapisuje nową twórczość ludową. W ludowym piśmiennictwie
występują teraz dwa nurty:. pierwszy, mniej liczny, nawiązuje bezpośrednie
do tradycyjnego folkloru ludu wiejskiego (bajki, pieśni ludowe), a treść prac
wyrasta bezpośrednio z przeżyć życia współczesnego, drugi, znacznie liczniejszy, nawiązuje do starszego folkloru klasy robotniczej.
Alois G r e g o l' w studium O zapisywaniu
pieśni ludowych (R. XL. z. 3)
podaje reguły utrwalenia
ludowej twórczości pieśniowej, Zaprzecza dotąd pokutującemu
poglądowi, że w pieśniach ludowych decydująca
jest
melodia i że tekst nie ma takiego znaczenia, Podkreśla
wielką potrzebę
wprowadzenia
jednolitych
i ogólni&lt;' obowiązujących
reguł dla zapisów
pieśni ludowych.
Z potrzeb współczesnej twórczości ludowej wychodzi K. R e i n e r w artykule pl. Zadania folklorystyki
muzycznej
(R. XL, z. 3). Wymienia on zadania folklorystyki
muzycznej przy równoczesnym rozwoju zespołów śpiewr,czych i muzycznych w poszczególnych dzielnicach. Zespoły chcą śpiewać
pieśni swojego regionu, dlatego potrzebne im są popularne analizy pieśni
i wykłady o pieśniach regionalnych.
L. Ś m i d (R. XL, z, 1. z. 2) zajął się specyficznym rodzajem twórczości.
pieśnią żołnierską, która należy do postępowej twórczości ludowej. Rozwój
tego osobliwego rodzaju pieśni ciągnie się już od XV w. Pieśni żołnierskie
są odbiciem ówczesnych wydarzeń, są pieśniami społecznymi i stanowymi.
Powstawały
przeważnie
w czasach wstrząsów
i prawie zawsze dotyczą
jakiegoś konkretnego wydarzenia, Spotyka się w nich świat żołnierza i człowieka wiejskiego, wyrażają one swoisty liryzm oraz tęsknotę. Zołnierska
pieśJ'l ludowa stanowi ważny dział czeskiej literatury
ludowej.
L. K u n z w studium pl. Uwagi do badań nad muzyką ludową i nad instrumentami
muzycznymi
(R. XXXIX, z, 9-10, z. 11-12) zajmuje się, 'opisem poszczególnych ludowych instrumentów
muzycznych i ich podziałem.
Cenna jest ta część, w której autor bada funkcje poszczególnych instrumentów.
O 70 rocznicy powstania czeskiego hymnu robotniczego i o twórcy jego
F. H l a v a c k li wspominają V. K a l' b u s i c k y i F. T i c h y, naświetlając okoliczności jego powstania (R. XL, z. 5).
J. S p i l k a dokonuje
krytycznego przeglądu zbiorów przysłów, które
były dotąd w Czechach publikowane (R. XL, z, 4). Wymienia również przygotov,T)'wany przez siebie spis literatury
dotyczące.i przysłów z okresu
1852-1952

1'.

O znaczeniu
z. 5).

monety

w ludowych

podaniach

mówi J. P e t r t y l (R. XL,

Artykuł

E. V r a b c o w e j Stalinowska
konstytucja
u; poezji ludowej
(R. XXXIX, z. 11-12) analizuje znaczenie pieśni i czastuszek, w których odbijają się sukcesy budownictwa
socjalizmu i które pomagają radzieckim ludziom w urzeczywistnieniu
ustroju komunistycznego.
narodów

ZSRR

Ciekawą rozprawę zamieścił K. H ł u b u c e k na temat ludowego zwyczaju "Chodzenia z cygrem" (R. XL). Autor opisuje ten stary zwyczaj w południowych Czechach na Doudlebsku. CygI' jest to torba pleciona ze słomy,
różnych rozmiarów
i zdobiona wzorami. Otrzymywała
ją panna młoda
w dzień pierwszych zapowiedzi i chodziła przed ślubem do krewnych i są"iadów, którzy jej ofiarowywali ślubne dary. Po ślubie wieszano "cygry" na
poddaszu. Hłubucek
żywo opisuje ten tradycyjny
zwyczaj, który znikł
z koJ'lcem XIX w.
Etnograficzne
badania współczesnej, spółdzielczej wsi są jednym z naj\"iażniejszych zadań, wytyczonych przez Ogólnop&amp;ństwową Konferencję Ludoznawczą. O pilności tych badali i potrzebie mówią doświadczenia etnografii
radzieckiej, która obecnie poświęca wiele uwagi zagadnieniom badaJ'l etnograficznych w kołchozach (R. XXXIX, z. 1-2, 5-6, 7-8, R. XL, z. 2, z. 4).
Dyskusja radzieckich etnografów posłużyła J. Kra m a [. i k o v i za wzór
do jego pracy teoretycznej pl. O niektórych
zagadnieniach
badania wsi spółdzielczej
(R. XXXIX, z. 1-2, 3-5). Kramafik
podaje, że większość radzieckich prac etnograficznych
ma charakter
monograficzny. Taka metoda
jest prosta, lecz występują tutaj trudności w wyjaśnieniu przyczyn powstawania poszczególnych zjawisk kulturowych. Zbadanie ekonomiki jest ważne,
lecz etnografia nie może na tym poprzestać. chociażby dlatego, że tego nie
wymaga specyfika jej pracy. Etnograficzne
badanie wsi obecnej ma za
zadanie wykrywanie sprzeczności klasowych i szerokiej problematyki walki
klasowej na wsi. Niezmiernie ważna będzie oczywiście problematyka
współczesnej kultury
wiejskiej, która ''''Ymaga zupełnie nowej metody pracy.
Jednym z podstawowych
zadań etnografii jest wskazanie właściwości roz",joju spółdzielczości i wzrostu nowej kultury. Zasięg badań musi się ograniczyć do kilku wsi, najlepiej w ramach jednego powiatu. Zupełnie specyficzny charakter
muszą mieć badania w nowoosiedlonych
terenach CSR,
gdzie są przesiedleńcy z różnych stron, i chociaż na początku będą przeważać prace monograficzne, nie należy omijać prac tematycznych.

[

'.:,
,...•i

l.~

W 6 numerze "Czeskiego Ludu" z 1953 r. znajdujemy
sprawozdanie
z przebiegu III ogólnopaństwowej
konferencji etnografów czechosłowackich
w Liblicach. Konferencja dokonała przeglądu całorocznej pracy. P. L K u s zn i e r za zasadniczy błąd w pracy czeskich etnografów uważa mechaniczne
przejmowanie
doświadczeń radzieckich i przeszczepianie ich na grunt cze&lt;ki. Ci uczeni zapomina,ią, że w ZSRR już dawno nie istnieją przeciwieństwa klasowe i że na wsi radzieckie.i nie ma kułaków. Następnie Kusznier
zwrócił uwagę na metodę badań nO\\ioosiedlonych terenów. Kusznier wy-

�679
etnografii słowiailskiej i bad2.ń etnograficznych
w państwach ludowodemokratycznych.
Również mało uwagi poświęcono krytyce współczesnej etnografii burżuazyjnej,
która zaciera pozytywne wnioski z badań nad życiem
ludu. Trzeba tutaj jednak wyjaśnić, że te zadania od 1953 r. przeszły do
"Ceskoslovenskiej
Ethnografii".
J. Damborsky
i J. Navrati,

głosił zasadniczy referat (R. XL, z. 6), w którym scharakteryzowal
zadania
etnografii i stan badań nad współczesnym trybem życia w ZSRR.
W dokładnym studium o pochodzeniu religii podkreśla
O. N a h o d i t
aktualne polityczne znaczenie tego problemu. Główny nacisk położył autol'
na zagadnienia metodologii. Studium myślenia (języka) społeczeństwa pierwotnego nie jest, jak dotąd, w dostatecznej mierze zbadane i opracowane.
Takie studium może naświetlić
dużo ciekawych problemów,
związanych
z kwestią powstania religii (R. XXXIX, z. 3-4).
Opracowanie
problematyki
dotyczącej
historii etnografii
jest jednym
z podstawowych braków dotychczasowej pracy; redakcja ,.Czeskiego Ludu"
stara się temu zapobiec przez wprowadzenie specjalnego działu "Dokumenty
z historii etnografii".
Pierwszą pracą z tej serii jest artykuł O. N a h o d i l a Ze spuścizny rękopiśmiennej
Lewisa H. Morgana (R. XXXIX, z. 5-6).
Następnym dokumentem
z historii etnografii pióra tego samego autora
jest ocena działalności jednego z założycieli Komunistycznej
Partii Czechosłowacji - Bohumira S m e l' a l a, popularyzatora
dzieła Marksa i Engelsa.
O doświadczeniach
z badań w terenie referuje O. N a h o d i l JI artykule
Ukraińska
ekspedycja
i rezultaty
jej pracy etnograficznej
(R. XL, z. 6).
J. Kra m a r· i k i Z. M i s U l' e c (R. XXXIX, z. 7-8) podają rezultaty
prac seminarium
ludoznawczego
na Horsovotynsku
i Zdarsku.
Badano
głównie rozwój spółdzielczości, problematykę
nowych osiedli i zagadnienia
stanu i rozwój kultury ludowej w tym regionie.
Z notatek zamieszczonych
wabu
rocznikach
"Czeskiego Ludu" cenna
jest notatka H. J o h n o v a o wystawie ludowej produkcji
artystycznej
w Pradze (R. XL, z. 1). Notatka H. L a u d o we j (R. XXXIX, z. 3-4) o ogólnopaństwowym
przeglądzie zespołów twórczości ludowej w Strażnicach na
Morawach w 1952 r.; również B. G u n d y o pracy muzealnej na Węgrz':!ch.
referat H. L a u d o v e j o rozwoju i dokumentacji ludowej w Rumunii oraz
sprawozdanie
H. H y n k o v e j o ludoznawstwie
w Albańskiej
Republice
Ludowodemokratycznej
(R. XL, z. 6).
"Czeski Lud" zwraca również uwagę na premiery teatralnych
i filmowych przedstawień, które realizuje od strony etnograficznej
i folklorystycznej (dramat NI a h p n a o słowackim bohaterze narodowym J a n o s i k u (R.
XXXIX, z. 1-2),
film o słynnym
czeskim podróżniku
E. H o l u b i e
(R. XL, z. 1).
W dziale krytyk i bibliografii zamieszczono recenzje niektórych nowych
wydawnictw
radzieckich
i czeskich z dziedziny etnografii i folklorystyki.
Niesposób pominąć ocenę strony graficznej
czasopisma. "Czeski Lud"
drukowany jest na kredowym papierze z licznymi reprodukcjami
oraz wielu
barwnymi ilustracjami.
W sumie można powiedZieć'. że czasopismo odzwierciedla
twórczą pracę
etnografów czechosłowackich.
Do stałych braków nałeży ciągłe pomijanie

l

(Olomouc)

[

CESKOSLOVENSKA
ETHNOGRAFIE,
wyd. Ceskoslovenska
Akademia
Ved, Praha R. I, 1953, R. II 1954.
Otwarcie Czechosłowackiej
Akademii Nauk 29 X 1952 r. stworzyło nieograniczone możliwości pełnego i bogatego rozwoju wszystkich gałęzi wiedzy w ludowodemokratycznej
Czechosłowacji.
W ramach tejże CzAN (CSA V) wyłoniły się także szerokie perspektywy
rozwoju badań etnograficznych.
Powstał gabinet etnografii
CzAN, który
organizuje
naukową pracę etnograficzną
na podstawie
wspólnego planu
i pod wspólnym kierownictwem.
Równocześnie
utworzony został gabinet
etnografii w Słowacji. Oprócz tych nowych organów istnieje dawniejsze
Towarzystwo Etnograficzne Czechosłowacji. Organizacja i koordynacja pracy
tych instytucji w CzAN dzięki jednolitemu
kierownictwu
daje gwarancję
pomyślnego rozwoju etnografii w Czechosłowacji.
Wyłoniły się także nowe możliwości wydawnicze. W 1953 r. gabinet etnografii zaczął wydawać wspólnie z gabinetem pieśni ludowych przy CzAN
i przy współpracy z Gabinetem Etnografii Słowacji nowe, ogólnopaństwowl'
kwartalne
czasopismo
etnograficzne
"Ceskoslovenska
Ethnografie".
Ten
nowy organ, skupiający pracowników w dziedzinie etnografii pod redakcją
Otakara N a h o d i l a, ma bardzo odpowiedzialne
i zaszczytne zadanie stać się ośrodkiem twórczej pracy i drogowskazem
naukowego
poziomu
oraz dążeń etnografii
w Czechosłowacji.
Zbędne byłoby podkreślać,
jak
wielka była konieczność
wydawania
takiego czasopisma. Dotychczasowe
organy prasowe naClkowych czasopism .,Cesky Lid" i słowacki "Narodopisny
Sbornik", obecnie "Slovensky Narodopis", nie potrafiły mimo swego wysokiego poziomu w dostatecznej
mierze służyć pracownikom
naukowym
z dziedziny etnografii w kierunku zaspokojenia
ich dążeń publikacyjnych.
Z uchwał II ogólnopaństwowej
konferencji czechosłowackich etnografów
wyłoniły się zręby programu nowego czasopisma. Za główne zadanie przyjęto studium przeszłego i współczesnego życia kultury narodów Czechosłowacji z punktu widzenia marksistowskiego.
Konferencja
wskazała przede
'wszystkim braki w wiadomościach
teoretycznych.
Czasopismo podzielono na następujące
działy: 1. Problemy teoretyczne.
2. Etnografia
Czechosłowacji,
3. Etnografia
krajów
obcych;
utworzono
(1954 r.) dwa nowe działy: etnografia i folklor ZSRR i etnografia słowiańska.
4. Zagadnienia metodyki etnografii, 5. Historia nauki, 6. Wiadomości z badań w terenie. 7.Kronika.
8. Krytyka oraz bibliografia.

�680

681

W dziale pierwszym wydrukowany jest artykuł O. N a h o d i l a, poświęcony krytyce burżuazyjnych
teorii o pochodzeniu religii; jest on przykładem
bezkompromisowego
stanowiska i walki ze starymi idealistycznymi
poglądami na religię. Autor poddaje krytyce kilka najbardziej
znanych burżuazyjno-idealistycznych
teorii o powstaniu religii. Na uwagę zasługuje Teodol'
W a i t z, który swoim pojmowaniem
zbliża się do materialistycznych
poglądów na powstanie i zadanie religii. Poważną była również teoria animizmu E. B. T a y lor a, która zadała cios teorii degeneracyjnej.
Metafizyczna i niehistoryczna
nauka F. M. M u II e r a musiała z konieczności
skończyć agnostycyzmem,
podobnie zresztą jak i poglądy E. L e h m a n a.
Również preanimistyczne
teorie M a r e t t a, P r e u s s e g o i V i e r k a n t a
są anty historyczne. Po pewnych początkowych
osiągnięciach nauki idealistyczne,; następuje
w tej dziedzinie (W a i t z, T a y lor)
upadek. Pracą
S c h m i d t a, Der Vrsprung
dcr Gottesidee
(Munster, 1953, s. 508), w duchu
teorii pramonoteizmu,
kończy się w etnografii burżuazyjnej
dyskusja o początkach religii. O. N a h o d i l stwierdza, że cechą idealistycznego poglądu
na te zagadnienia jest szczególne pojmowanie religii jako jakiejś "wiecznej"
kategorii; nie wysuwa się w ogóle pytania, kiedy i w jakich warunkach
religia powstała. Charakterystycznym
wynikiem i znakiem burżuazyjnego
studium tego problemu są antyhistoryczność,
socjologiczne schematyzowanie
i agnostycyzm.
W 1953 !" owa ważne wydarzenia stały się punktem
woju czechosłowackiej etnografii i folklorystyki.

zwrotnym

w roz-

W marcu 1953 1'. odbyła się w Liblicach II ogólnopaństwowa
konferencja
czechosłowackich
folklorystów. Zadaniem jej było usunięcie metodologicznej i metodycznej niejasności w pracach folklorystycznych,
otwarte ujawnienie stanu współczesnej
czechosłowackiej
folklorystyki,
jej osiągnieć
i braków, i na tej podstawie opracowanie planu dalszej pracy badawczej
w danym dziale. Konferencja oceniła znaczenie Zdenka N e .l e d l e g o jako
twórcy i ojca duchowego współczesnej czechosłowackiej folklorystyki. Podkreślono, że nie wystarczy samo wydawanie materiałów i pomijanie zasadr.i~7.ych problemów, lecz trzeba będzie koniecznie wyrugować tradycje kosmopolitycznej szkoły wiedeńskiej, tradycje dzieła Jerzego P o l i v k i, przedstawiciela kryzysu folklorystyki burżuazyjnej. Czechosłowacka folklorystyka
ma bogate i sławne tradyc'!e (S a f a !' i k, N e m c o va, N ej e d l y, Va c l a\' e k), które dzisiaj mogą służyć za wzór. Konferencja dowiodła, że współczesna folklorystyka
w Czechosłowacji
ma wszystkie realne warunki do
pracy w nowym duchu. Trzeba tylko gruntownie
opanować metodologię
marksizmu-leninizmu,
rozwinąć studium zagadnie!l teoretycznych, a przed,:
wszystkim studiować te ut\'/ory ludowe, 'w których odzwierciedla się proces
powstawania
społeczeństw2- socjalistycznego
I formowania się socjalistycznych narodów Czechów i Slowaków. Dużo uwagi poświęciła konferencja kweSTii studium n(lw'~go działu, folkloru robotniczego. Przykładem musi być walk:~

szkoly radzieckiej przeciwko tzw. \\'iedeńskiej
historycznej i mitologicznej
szkole.
W pażdzierniku 1953 r. odbyla się III ogólnopaństwowa
konferencja czechosłowackich etnografów w Liblicach, gdzIe oceniano wyniki naj nowszych
prac badawczych, prowadzonych na podstawie uchwał II ogólnopaństwowej
konferencji etnograficznej.
Chodzi tu o badania współczesnego sposobu życia i kultury tak w okręgach rolniczych, głównie w gromadach spółdzielczych (okręg horszowskotyński),
jak również w okręgach przemysłowych
(Kladno, Rosice-Oslavany).
Znaczenie konferencji
podniósł udział radzieckiego etnografa prof. P. I. Kuszniera, który w swoim referacie o współczesnym
wiejskim
sposobie życia w ZSRR wskazał
czechosłowackim
ctnograf0m
nowe drogi i nowe metody terenowej
pracy etnograficznej.
Konferencja
wykazała, że czechosłowacka etnografia uczyniła w ostatnich
latach znaczny krck w przód, przede wszystkim dzięki temu, że marksistowsko-leninowska
teoria stała się podstawą pracy badawczej większości
pracowników etnograficznych.
W czasopiśmie "Ceskoslovenska Ethnografie"
w numerze 1 z 1954 r. przedrukowano referat P. L K u s z n i e r a, Etnograficzne studium współczesnego
wiejskiego
życia w ZSRR, w oryginalnym rosyjskim brzmieniu, w którym autor mówi o przedmiocie etnografii. Dawniej etnografowie
interesowali
się wyłącznie narodami, których obyczaje
i życie różniły się od obyczajów i zwyczajów własnego narodu, np. afrykańskie, australijskie.
W okresie formowania
się narodów burżuazyjnych
i zaostrzenia
zagadnień narodowościowych,
etnografia
skierowała
się do
studiów nad innymi narodami, wytyczając sobie za główne zadanie określenie granic narodowościowych.
Etnografowie
reakcyjni i rasiści dzielili
etnografię na 2 gałęzie: studium narodów pierwotnych i narodów kulturalnych. Ograniczenie studium do narodów pierwotnych
znajdziemy początkowo również u niektórych etnografów radzieckich. Dopiero narada etnografów w Leningradzie w 1938 1. "'ysunęła decydującą tezę, że najważniejsze jest badanie
kultury
narodowej
współczesnej.
Badanie życia ludu
pracującego jest właściwie w systemie soc:ialistycznym studium całego społeczeństwa. Ale przede wszystkim trzeba szczególowo poznać życie miasta
i wsi. Aż do ostatniej chwili zajmowali się radzieccy etnografowie
przeważnie studiowaniem
życia rolników. To studium ma już wieloletnią tradycję. Pierwsze prace dotyczyły losów wspólnoty gminnej. Etnografia odegrała również bardzo ważną rolę w rozbiciu narodników. Póżniej pojawił się
pozytywizm, który nie traktował
etnografii .lako całości, lecz badał tylko
poszczególne czynniki, np. odzież, mieszkanie, które wydawały się charaktErystycznE:. Pozytywizm oddziaływał .leszcze do trzydziestych lat XX w.
Ku" z n i € r mówi! o konkretnym
prowadzeniu
badań współczesnego
wiejskiego sposobu życia w ZSRR. W chwili obecnej badanie koncentruje
"i~ w guberni worcneskie.i i tambowskiej
stosując system brygad. Głównym zadaniem studium jest badanie ",,'pływu soc.ialistycznych społeczeństw,

�683
zwłaszcza systemu lwłchozowego, na życie rolników, na życie rodzinne, poziom kulturalny
obywateli, ich moralne poglądy. Szczególnie studiuje się
kwestię inteligencji wiejskiej i artystyczną twórczość ludową. Ważne i interesujące jest studium wielostronnego wpływu miasta na życie wsi.
Najważniejszym
czynnikiem
współczesnego
życia wiejskiego jest kołchoz' dlatego etnograf musi zaznajomić się z jego urządzeniami, by zbadać,
w j;kim stosunku pozostają one do życia rodzinnego. Etnograf musi z~ać
ekonomikę kołchozu, technologię i mechanizację procesów roboczych. Wazne
jest również zagadnienie preliminarza
całego kołchozu i pojedynczego rolnika. Autor wreszcie dochodzi do konkluzji, że zadaniem etnografa Jest
przedstawić sposób życia ludu jako wynik skomplikowanego
dialektycznego
procesu socjalnego rozwoju. Etnografia
jako wiedza o codziennym życiu
mas ludowych może się rozwijać tylko w tym wypadku, jeśli będzie przepojona humanistyczną
ideą reform socjalnych i troską o dobro mas pracujących. Pomoc naukowa służąca do wytworzenia lepszych warunków życia
zawsze była i będzie głównym celem prawdziwej nauki, Do tego celu zmierzają także wszystkie usiłowania radzieckich etnografów.
Prace słowackiego
etnografa
Soni K o wac z e w i c z o we j dotyczą
teoretycznych
problemów bad8.ń na polu ludowego sposobu ubierania si~.
Główna uwaga czeskich i słowackich etnografów i folklorystów jest dZIsiaj skierowana na studium współczesnego sposobu życia i kultury czes.~ego
oraz słowackiego ludu, dlatego w rozdziale "Etnografia CzechosłowaCJI są
przedrukowane
poszczególne
artykuły
naświetlające
przeszłość. kult~ry
i sposobu życia czeskiego oraz słowackiego ludu. Celem cza~oplsma J~st
publikowanie studium o postępowych i demokratycznych
tradYCJach w dZlejach czeskiego i słowackiego ludu, o tradycjach walk z uciskiem socjalnym,
narodowym

i duchowym.

Jitka S t a n k o v a w Ręcznym tkactwie
na Hornacku
omawia wyroby
ludowe hornackich tkaczy w południowo-wschodnich
Morawach; wyroby te
tworzą
przejście
między
jednokolorowymi
albo pasiastymi
tkaninami
(płótna, kanafasy, party) i słowackimi, bardziej zdobnymi i pstrymi "płatny
preberanymi".
Autorka skupia swoją uwagę na samych wyrobach, ich kolorowych wariantach i ornamentach. Analizuje bardziej skomplikowane wzory
czeskich i morawskich
tzw. "rypsowych" kanafasów,
z którymi spokrewnione są poszczególne formy wzorów hornackich. Najbardziej rozpowszechnioną
formę
przybiera
na Hornacku
XX w. podstawowy
materiał
w pręgi, z nowym ornamentem,
bardzo zbliżonym do wzorów słowackich.
Na starszych poszwach, na pasach spódnic z błękitnego płótna są drobniejsze, prostsze i mniej pstre wzory niż na tych przedmiotach z okresu nowszego. Tkanie za pomocą igły drewnianej z "nabirackiem"
jest rozpowszechnione u wszystkich
narodów
słowiańskich,
Rumunów
i Węgrów, a na
Hornacku jest najbardziej
zachodnim wyrazem tej techniki, podczas gdy
gdzie indziej na Morawach i w Czechach tego nie znajdujemy.
Głównym

ośrodkiem tego wzorowego tkania była prawdopodobnie
wschodnia częś"·
Europy. Artykuł J. S t a n k o w e j ilustrowany jest licznymi zdjęciami wzorów poszczególnych typowych tkanin.
Rozprawa Ludwika K u n z a, Kobza, jest przyczynkiem do badania ludowych instrumentów
muzycznych. (Zob. "Lud", t. XLI, s. 934-935).
Przyczynek
do historii
czeskich budynków
wiejskich
daje Jaroslav
K I' a m a f i k w artykule Sto~unki budowlane
na chodskiej
wsi w 30 i 40
latach XIX w. Autor, znawca Chodska, zaznajamia
czytelnika z dokumentami dotyczącymi rozwoju południowo-czeskich
budowli wiejskich, mianowicie z suplikami i petycjami poddanych do zwierzchności o pozwolenie na
budowę. Zajmuje się stosunkami prawnymi, a przede wszystkim rozporządzeniami dotyczącymi budowania domów w południowych Czechach na początku XVIII w., w świetle których trzeba zrewidować niektóre wnioski
dotyc;hczasowych badań o przeszłości budowli wiejskich. Supliki i petycje
są cenne przede wszystkim dlatego, że do nich dołączano plany budów
i z prawnych pertraktacji
można uzyskać ważny materiał do badań nad
historią wsi.
o

Na ludowe budowle z innego kranca Czech, mianOWICIe z Pojeziera,
zwrócił uwagę w swojej pracy J. S c h e y b a 1. Autor usiłuje wykazać złożoność północno-czeskiej
architektury
wiejskiej i wytyczyć jej główną problematykę. Przyrodnicza i etniczna niejednolitość kraju przejawiała
się od
samego początku również w kulturze ludowej, w budownictwie.
Ludowe
budowle :l okolic Frydlantu i Liberca są typami górno-łużyckimi
(Zytawa).
Bliskie stosunki gospodarcze
i kulturalne
między nazwanymi
terenami
w przeszłości dały możność powstania budynków tego samego typu. Ludowy
dom w okolicach Jabłonnego
należy już konstrukcją
i zdobnictwem
do
środkowo-górskiej
architektury,
typowej dla Litomei'icka. Następnie określa
Scheybal izerski i podkarkonoski
typ (okolice Rychnowa i Jablonca) szerokich, przestrzennych
budowli z wieloma izbami i stryszkami na siano. Ponieważ kraj jest tutaj mało urodzajny, więc budowle gospodarcze mają
małe znaczenie. W urodzajnej okolicy Mnichowe HradiSte znajdujemy typy
środkowo-czeskiego
domu rolniczego z typowo czeskim planem (izba-sień,
komora-chlew). Między tymi terenami leży typ poizerski (turnowski) w Czeskim raju, który jest naj bogatszy i naj rozmaitszy, ponieważ jest mieszaniną
wszystkich
poprzednich
typów. Charakterystyka
i określenie
głównych
typów przez autora jest podstawą do poszczególnych regionalnych
monografii, które będą się zajmowały pólnocno-czeskim
ludowym budownictwem.
Artykułem programowym
jest rozprawa Olgi S k a l n i k o w e j, Do badań nad kulturą
i trybem
życia czeskich i słowackich
górników.
Badania
nad trybem życia klasy robotniczej
rozwijają
się w Czechosłowacji pomyślnie i planowo. Instytut
etnografii
i folklorystyki
Czechosłowackiej
Akademii
Ns.uk przy tych badaniach
zwraca
uwagę przede
wszystkim na zagłębie kladenskie. które staje się z pierwotnie mało osiedlonego

�684
terenu rolniczego, podczas narastania
i rozwijania się kapitalizmu, zagłębiem przemysłowym z wysoko rozwiniętym ciężkim przemysłem . .o., S.k a In i k o w a zajmuje się mieszkaniem robotniczym na Kladensku, sClsleJ stosunkami mieszkaniowymi
górników i hutników w kladenskich
osiedlach
Bradysek - Olsany w latach 1860-1910. Szybki rozwój tego kraju przy~osi
kryzys mieszkaniowy, który kapitaliści starali się zlikwidow~ć budo,,;amem
kopalni. Warunki
ekonomiczne
określały
charakter
domow rodzmnych,
które sobie budowali niektórzy robotnicy. Budynek mieszkalny na Kladensku różni się bardzo od mieszkania wiejskiego; staje się on typem domu
mieszkalnego
bez pomieszcze6 gospodarczych,
z mieszkaniami
dzierżawnymi, z małym podwórkiem
bez ogrodów mieszczącym
się. na ~ardzo małej przestrzeni.
Podstawowym
rysem mieszkania robotmczego .Jest
jego dostoso\'lanie do życia kolektywnego
mieszkal1ców, tak w k~lomac~
robotniczych,
.iak w rodzinnych domach ciasno stojących przy soble. TakI
kolektyw reprezentował
nie tylko przyjacielskie
i rodzinne związki, lecz
przede wszystkim więzy solidarności klasowej. Jako przykład podobnego
charakteru podaje Skalnikova kolonię Brandysek; można się z tym jednak
spotkać również w innych miejscowościach.
Do artykułu dołączono plany
po~zczególnych domów górniczych (fasada na pierwszym planie nie zgadza
się z planem tego samego domu).
Obszerne studium O. N a h o d i l a, Do zagadnienia
wielkorodziny
i Je;
mzk/adu
u wschodnio-słowiańskich
Ukraińców,
zajmujące się mniejszości.l
narodowościową
w Czechosłowacji, zawiera rezultaty ekspedycji z sierpnia
1953 r. która przeprowadzała
badania ukrail1skich wsi we wschodniej Słowacji 'w województwie
preszowskim.
Chociaż wielkorodzina
u ludności
ukraińskiej we wschodniej Słowacji jest do połowy wieku minionego w rozJdadzie, to była ona jednak jeszcze do lat 40 naszego stulęcia bardzo rozpowszechnionym
przeżytkiem,
który istniał w związku ze znacznym społeczno-gospodarczym
zacofan,iem. Jeszcze do dzisiaj dochowały się niektóre
wiełkorodziny,
przede wszystkim
w oddalonych
i trudno
dostępnych
osiedlach. Autor zgromadził obszerny materiał, który świadczy o tym, że
zagadnienie
ukraińskiej
wielkorodziny
w Słowacji wschodniej
musi być
uzupełnione jeszcze w dalszych ekspedycjach. Ważne jest również badanie
terminologii;
na t.ych terenach dochowały się bowiem najstarsze
nazwy
dotyczące st.osunków plemiennych
i rodowych.
Autor jest przekonany,
że badania tych nazw mogą się przyczynić w dużej mierze do wY.iaśnienia
zagadnienia rodowych z\viązków u dawnych Słowian.
Trzy prace dotyczą czeskiego i słowackiego folkloru. A. M e l i c h e re; k \" artykule Slo wacka historyc.zna pleśń z XVI i XVII w. omaWla role.
jaką odegrała '1\' tych wiekach słowacka pieśń historyczna, jak się w je i
treści odbiiała sytuacja historyczna.
J. H o rak
\V Parodii
w czeskich i s!ou;c:ckich pieśniach
ludow'ych
analizuje 14 pieśni kJas~'ka literatury
czeskiej Karola Jaromira
E r b e n a,

685
które przedstawiają
podstawowe typy ludow'ej pieśniowej parodii mił03ne,i.
politycznej,
pracowniczej,
religijnej
(porównaj z folklorystą
polskim W.
K o s i ń s k i m i innymi). Autor zalicza czeskie i słowackie parodie do
grupy parodii komicznych, chociaż i tutaj przedstawiona
jest parodia społeczno-polityczna.
Te stare ludowe parodie były żródłami, z którego czerpali
wielcy poeci C e l a k o v s k)' i H a v I i c e k, a do których nawiązywał,"
rów'nież pieśni robotnicze.
Czasopismo "Ceskoslovenska
Ethnografie"
kontynuuje
również wielka
tradycję czeskiego i słowackiego ludoznawstwa
w dziedzinie etnografii słowiańskiej
i zamieszcza liczne materiały,
dotyczące zagadnień
wspólnoty
historycznej, kultury i trybu życia narodów słowiańskich i narodów ZSRR.
zagadnień etnogenezy Słowian i historii etnografii słowiańskiej.
Rozprawa D. K a l' o n d ż a ł o v a Madarski jeździec omawia podstawowe'
problemy etnogenezy Bułgarów (zob. "Lud" t. XLI, str. 935).
O. N a h o d i l na podstawie materiału etnograficznego
tungusko-mandżurskich ludów ZSRR zajmuje się zagadnieniem
totemizmu. Nauka burżuazyjna wychodziła tutaj przede wszystkim z kryteriów psychologicznych
i nagromadzony
materiał analizowała w oderwaniu od życia gospodarczego
i społecznego pierwotnego kolektywu ludzkiego. Według N a h o d i ł a totemizm powstaje jako jeden z wyrazów narastającej
t'eligii matriarchatu.
wspólnej całej ludzkości. Totemizm stopniowo zanika 'N związku z przejściem do patriarchatu,
kiedy totemy i żel1scy przodkowie ustępują miejsca
rozwiniętej genealogii patriarC'halnej. W okresie patriarchatu
wyobrażenia
totemistyczne ulegają zmianom. Druga część pracy poświęcona została przeżytkom totemizmu u tungusko-mandżurskich
ludów.
Artykuł
L H r b k a Nowe arabskie źródła o wschodniej
i środkowe}
EUTOpie omawia dziennik podróży hiszpańskiego
Araba A b u H a m i d a
al
A n d a l u s i e g o. który odwiedził w XII w. Rosję i Węgry. Trzeba
podkreślić, że z arabskich dzienników podróży, które są niezmiernie cenne
dla badań nad najdawniejszym
okresem historii słowiańskiej,
korzystała
czechosłowacka
archeologia i etnografia bardzo mało, natomiast w ZSRR
i w Polsce poświęca się im wiele uwagi. Praca A b u H a m i d a była d"
niedawna nieznana; w 1953 r. wydał ją C. E. D u b l e r w Madrycie, Wydawca napisał obszerny komentarz i dołączył słownik terminów; w pracy
uderza
nieznajomość
języków
słowiańskich
oraz
pomijanie
nowych
prac radzieckich,
które mogłyby mu w wielu wypadkach
pomóc, A b u
H a m i d przebywał u Kamskich Bułgarów, zwiedził całą Rosję i Węgry.
W jego opisie podróży jest wiele ciekawych, cennych wzmianek. ważnych
dla zapoznania się z życiem Słowian.
Ewa V

l'

a b c o va

mówi o pieśni radzieckiej

o S t a l i n i e i L e n i n i e.

V. H a s a lo v a omawia wkład w etnografię czechosłowacką twórczośd
malarza Vaclava F i a l y, który w latach 1936, J937 zwiedził Zakarpacką
Ukrainę. gdzie pracowR\ we wsiach Sirokij Lug i Nowoselica, Jego wy-

�686

687

kresy, grafiki i obrazy z tego kroju są nieprzebranym
źródłem badań
etnograficznych
terenów wzdłuż rzeczki Lużanki zamieszkałych przez Bojków. Obrazy F i a l y ilustrują
zręby, chaty bez kominów, małe młyny
i drewniane kościoły, wnętrza poszczególnych izb i typy mieszkańców. Prace
te dają wgląd w stosunki, jakie panowały w Zakarpackiej
Ukrainie do
czasu jej wejścia w skład wielkiej rodziny narodów radzieckich.
Dotychczas prawie nieznane są prace o dużej wartości prof. A. M u s i l a,
prof. O. P e l' t o l d a, prof. C. L o u k o t k i, które musiały być wydawane
na obczyżnie. Dlatego czasopismo poświęca teraz wiele uwagi tym pracom
w dziale etnografii egzotycznej. Jedną z nich jest rozprawa O. P er t o l d a,
Artystyczno-rzemieślnicze

opracowanie

metali

na Cejlonie.

Druga rozprawa O. P e l' t o l d a dotyczy resztek starego rolniczego sposobu uprawy ziemi na Cejlonie. Autor omawia prymitywny sposób uprawy
ziemi, tzw. czhinnów,
charakterystyczny
dla synhalskich szczepów wyspy,
który prźetrwał do XX w. obok rozwiniętego indyjskiego sposobu rolnictwa l.
P e l' t o l d uzupełnia uwagi Anglika J. E. T e n n e n t a własnymi spostrzeżeniami, uzyskanymi na Cejlonie w 1910 i 1922 r. Uprawa chinnów
jest pierwszym stopniem przejścia od zbierania do orania ziemi.
Północno-wschodnie
tereny Brazylii są jak dotąd pod względem etnograficznym i językowym zupełnie nie zbadane. Ćestmir L o u k o t k a wykonał
ważną pracę gromadząc i porządkując
istniejący materiał o indiańskich
szczepach Brazylii. Autor podaje również mapę z rozmieszczeniem Indian.
Druga praca L o u k o t k i poświęcona
została ceramice południowoamerykańskiej.
Autor podzielił znalezioną ceramikę na trzy grupy: 1. na
znalezione rzeczy archeologiczne, 2. na wyroby historycznych
wymarłych
szczepów i 3. na wyroby dzisiejszych Indian. Jest to ceramika tylko zdobnicza i użytkowa.
W artykule o mowie papuańskiej w dziele N. N. M i k ł u c h o - M a kła ja
autor uzupełnia materiał filologiczny podany w 3 tomie dzieł M i k ł u c h oM a kła j a nowszymi danymi. Na tej podstawie szczegółowo opisuje dialekty papuańskie
wysp Nowej Gwinei i podaje ich klasyfikację;
mapka
uzupełnia materiał podając rozmieszczenie języków papuańskich
na wybrzeżu przy zatoce Astrolabe i na pobrzeżu Makłaja. Dołączony jest również
mały słownik.
Praca K. Z vel e b i l a O rozwoju
niektórych
szczepów poludniowoindyjskich
dotyczy tych ~zczepów, którym dotychczas poświęcano mało
uwagi. Autor opisuje różne mniej czy więcej rozwinięte stadia desyntegracji
u szczepów Otarów, Malaialiów, Kallarów, Marvarów, Malasanów,Kanikkarów i Kadarów.
V. M a
t

l'

e k

Czhinn _

'akiejko!wiek

w

Mieszkaniach

wyrąbane
uprawy

mie,isce
roli.

i budowach

w dziewiczym

li

lesie.

Lapoń.czyków

(w południo-

obsadzone

,ieden

tylko

rok,

bez

\

~

u;ej Szu;ecji i Noru;egii)
opisuje przede wszystkim stare typy mieszkań lapońskich, tzw. koty (lekkie, przenośne namioty kryte płótnem albo materiałem wełnianym, lub izby kryte korą brzozową albo darniną), których
dotychczas używają obok nowych typów izb i zrębów. Autor wyróżnia dwa
typy kotów; zajmuje się też niektórymi innymi rodzajami budowli lapońskich: tzw. gammą, służcą dziś za budowlę gospodarczą, i innymi budowlami
tego rodzaju. Daje też szczegółowy opis życia Lapończyków.

W dziale metodycznym czasopisma zamieszczony został artykuł L. B ar a n a (wykonawcy doskonałych zdjęć kolorowych w "Czeskim Ludzie")
o znaczeniu fotografii kolorowej dla etnografii.
Podobny charakter ma przyczynek J. V. S c h e y b a 1 a O roli rysunku
przy

badaniach

etnograficznych.

Krótka notatka w dziale "Historia nauki" (tylko w 1953 r.) poświęcona
została życiu i twórczości etnograficznej
czeskiego badacza Vaclawa S v ob o d y (1850-1924), który jako lekarz okrętowy zwiedził kraje Dalekiego
Wschodu, uzbierał i uporządkował cenny materiał ludoznawczy.
W drugiej notatce ocenia M. P l' o k o p e c tylko część dorobku znakomitego antropologa czeskiego Alesza H l' d l i c k i (t 1934) podając również
bibliografię jego prac.
Artykuły jubileuszowe poświęcone zostały 70 rocznicy urodzin prof. Otakara P e l' t o 1 d a, znakomitego orientalisty czeskiego, i 10 rocznicy śmierci
Lubora N i e d e l' l e g o, autora epokowego dzieła Slowiańskie
starożytności
i Życie

dawnych

V. P

Słowi·an.

w artykule Terenowe badania nad czeską architekturą
lusprawozdanie o organizacji badań w Towarzystwie
Ludoznawczym w 1952 r. Badania, które się ograniczają do 6 obwodów i swoją
treścią są zasadniczo kompleksowe, planuje się na sześć lat; obejmują one
prace badawcze w terenie, opracowywanie
i uporządkowanie
uzyskanego
materiału dokumentarnego
(fotografii, planów, rysunków i opisów).
Dwie notki E. B a l a s a dotyczą architektury
ludowej
na Votocku
i Vlasimsku w Czechach środkowych i konkretnych
rezultatów badań terenowych, które w 1953 r. przeprowadzał gabinet ludoznawczy. Autor opisuje
rajciekawsze
budowle ludowe oraz metodę, przy której pomocy opracowuje
się uzyskany materiał.
dową

l'

a żak

i jej

spis podaje

O. N a h o d i l i V. S c h e u f l e l' podają informacje o badaniach etnograficznych na Horsovskotyńsku
w południowych Czechach u przesiedleńców czeskich z Wołynia.
Sprawozdanie
E. V r a b c o v e j opisuje pracę grupy folklorystycznej
ukraińskiej
ekspedycji kompleksowej
w 1953 r. do wschodniej Słowacji.
Kronika zawiera ciekawy materiał o pracy Gabinetu Etnograficznego
CzAN i Wydziału Etnograficznego Muzeum Narodowego w Pradze.
Z pracą i zbiorami Muzeum im. Naprstka w Pradze zapoznają czytelników :utykuły Ć. L o li k o t k i i V. S o l c a.
.

�688
Sprawozdanie z przebiegu konferencji o ludowości w literaturze czeskiej
7: lutego 1!J54 r. naIJisal J. J e c h. Potrzebami ulepszenia pracy etnograficznej w muzeach zajęła się konferencja etnografów-muzeologów
w Martinie
w maju 1954 r., o której komunikuje V S c h e u f I er.
Z wiadomości o etnografii zagranicznej
wielkie znaczenie ma artykuł
J. Kra m a ["i k a poświęcony przeglądowi dorobku etnografów radzieckich
za 1953 r., opierający się zasadniczo na materiałach z konferencji archeologów i etnografów radzieckich w Moskwie w kwietniu 1954 r. J. Kra m a f i k
podaje również sprawozdania
z działalności etnografów niemieckich i łużyckich.
Obszerny dział "Krytyka i Bibliografia"
stanowi ostatnią część czasopisma. ZawiEra on 3zereg recenzji najważniejszych
prac krajowych i zagranicznych. Z prac czeskich i słowackich autorów są tu krytycznie rozpatrywane L. N i e d e r I e g o Podręcznik słowiańskich
starożytności;
Zdenka N ej e d l e g o Stare opowieści czeskie A. Jiraska jako źródło historyczne i O kulturę ludową
i narodową;
O. N a h o d i I a i J. Kra m a f i k a J. V. Stali,l
i etnografia;
trzytomowa praca słynnych podróżników
czeskich J. H a nz e l k i i M. Z i k m u n d a Afryka
snów i rzeczywistości,
następnie "Narodopisny Sbornik" Słowo.ckiej Akademii Nauk, XI, 1952 i inne.
Z radzieckich prac omawiana jest książka Anglo-amerykańska
etnograj'iG
w służbie imperia1.iz·/n1L, N. K o l p a k o w ej Ksiqżka o rosyjskim
folklo?·",·?
oraz czasopismo "Etnografia Radziecka" za 1953 r.
L. H c I it omawia X i XI tom ".Jahrbuch des Muzeum fUr Volk~kunde"
i V. S t a n o v s k y Fiń.~!:i epos KaLevala. Przegląd bibliograficzny
R. B e ..
d n a f i k a dotyczy literatury
etnograficznej
na Węgrzech w latach 19381948. Wreszcie specjalna
bibliografia 1. S v i t a k a obejmuje prace Karola
M ark s a i Fryderyka E n g e I s a.
Jak wynika z przeglądu obu roczników czasopisma (1953, 1954), redakcji
udało się pomyślnie rozwinąć pracę umożliwiając wszystkim ośrodkom naukowym i wszystkim dziedzinom nauki ludoznawczej jak naj szersze publikowanie rezultatów. pracy badawczej.
Czasopismo "Ceskoslovenska
Ethnugrafie" stało się zwierciadłem bogatej i płodnej pracy etnografów czechosłowackich.
Redakcji
jednak
nie udało się pozyskać
współpracowników
ZSRR
i państw demokracji ludowej. Również informacje o stanie badań etnograficznych, o pracy etnograficznej
w ogóle u bratnich narodów i u innych
narodów przedstawiają
się ubogo.
Przy omawianiu czasopisma nie można pominąć jego szaty zewnętrznej.
która jest na wysokim poziomie, zwłaszcza o ile chodzi o jakość druku
i papieru, o doskonałe reprodukcje.
przede wszystkim kolorowe. Większą
uwagę należałoby jednak poświęcić obcojęzycznym streszczeniom.
J.

Damborsk.y

i J.

(Olomouc)

Navratil

l

689
ETHNOGRAPHL\..
A Magyar Neprajzi Tarsasag
Folyoirata.
Rocznik
1953. Redaktor
główny G. Ortutay, redaktor 1. Balassa. Budapest,
wydawnictwo
Akademia i Kiadó Budapest, s. 476.
LXIV

Wydawane od wielu lat zasłużone czasopismo etnograficzne
węgierskie
"Ethnographia"
przeszło w ciągu ostatnich lat znamienną ewolucję. Ewolucja
ta,. an~logicznie do procesu zachodzącego w innych dyscyplinach nauki, wyraza Slę a) w zwróceniu większej uwagi na zagadnienia współczesne, ze
szczególnym uwzględnieniem naj nowszych przemian zachodzących w związku
z procesem socjalizacji wsi, b) w ujmowaniu pewnych zjawisk kompleksowo.
łącznie z wynikami innych dziedzin nauki, c) w oparciu metody badań o zasady materializmu,
d) w traktowaniu
nawet tematyki przyczynkowej
na
szerokiej bazie pewnych ramowych, wysuwających
się na czoło zagadniell
kluczowych, co pozostaje w związku z zarysem planowania.
Rocznik otwiera przekład artykułów znanego radzieckiego badacza P. 1.
K u s z n i e r a O etnograficznych
badaniach
socjalistycznej
kultury
i bytu
narodów

ZSRR.

Dwa obszerne artykuły zajmują się przemianami
we współczesnej wsi
węgierskiej. Pierwszy z nich F. B a k ó, Przyczynki
do dziejów socjalistycznego budownictwa
wsi, zajmuje się nową wsią powstałą na byłych dworskich polach, wchodzących dotychczas w zakres kilku gmin wiejskich w okolicy miasta Sarospatak, na terenach, gdzie były rozrzucone tzw. tanya, tj.
rodzaj odosobnionych
folwarcznych
zabudowań, zbudowanych
u schyłku
XIX w. Lepsze z tych budynków zamieszkane były przez oficjalistów d";"orskich, mniejsze przez biedotę folwarczną. Zależność od dworu była duża:
wszyscy mieszkańcy tanya zobowiązani byli do rozmaitych posług we dwor~e .. Byt tej ludności był nędzny, mieszkania prymitywne,
stan kulturalny
mskl; prenumerowanie
dzienników było podejrzane w oczach dworu a nauczyciel, który poza nauką zajmować
się chciał działalnością
oś~iatową,
wpadał w niełaskę i bywał zwykle przeniesiony do innej wsi.

.•~

Po wyzwoleniu w 1945 r. ludność tych osiedli otrzymała ziemię. Ponieważ dotychczasowe zabudowania nie wystarczały, zbudowano nowe domki
i tym sposobem powstała nowa wieś. Domy budowano prywatnie
mając
możność uzyskania na ten cel pożyczek państwov.'Ych. Większość {udnośei
posiadała własne n3rzędzia. Domy budowano, według dostarczonych wzorów.
z drzewa, cegły, a niektóre budynki gospodarcze z gliny zmieszanej ze słomą.
Przy budowie korzystano z pomocy sąsiedzkiej lub z pracy rzemieślników
budówlanych. W roku 1953 przekształcono nowe osiedle w gminę, ale z nazwą nowej gminy były kłopoty; okoliczni kułacy lub byli oficjaliści dworscy
Zł~śliwie nazwali ją "Betyarszallas"
(Osiedle rozbójników),
poszczegółne
uhce przezwano od nazwisk, przezwisk, cech charakterystycznych
itd. We wsi
kształtowało
się nowe życie, powstała komórka partii, zaprenumerowano
wiełe dzienników
i tygodników. Uwagę zwraca fakt. że wieś nie uczyniła
H

.,LUll'·.

t.

XL!!

�691

690
dotąd żadnego kroku na drodze do socjalistycznej gospodarki. Autor tłumaczy to dawną nieufnością wzajemną ludzi, celowo rozniecaną przez dwór,
a potęgowaną przez ciągłe przerzucanie czeladzi dworskiej z jednych osiedli
do innych, co nie sprzyjało wytworzeniu się poczucia wspólnoty. Wpływał na
to również niski stan świadomości, brak przeszkolenia politycznego i brak
agitacji; nowi lokatorzy wsi i nowi posiadacze ziemi "nie widzieli różnicy
między gospodarką pańską a spółdzielczą ... We wstąpieniu do spółdzielni
produkcyjnych
widzieli powrót do sytuacji podobnej do stosunków z czasów pańskich i tego się lękali".
a ile w tej wsi istniały tego rodzaju opory, to w innej nowej wsi, Ebes,
w komitecie Hajdu, opisywanej w artykule L. S z o l n o k y, Uwagi etnograficzne w związku z utworzeniem
nowej socjalistycznej
wsi, warunki ukształtowały się odmiennie. Poprzednio w Ebes, leżącym blisko miasta Debrecen,
istniała również nędzna tanya. Po 1945 r. osadnicy, którzy otrzymali tu
ziemie podworskie, postanowili założyć nową wieś. Założono ją według ustalonych z góry planów, przy czym wprowadzono całkowicie plan geometryczny wsi z prostymi ulicami i kwadratowymi
parcelami. Nie wszystkim to
się podobało. "Znam wiele wsi ... Słyszałem, że w Ameryce są takie proste,
równe ulice i jednakowe wszystkie domy. Ale przecież my nie jesteśmy
'. w Ameryce ... " - mówiono. Oczywiście przy wykończeniu szczegółów bu'dowy nastąpiło zróżnicowanie, dostawiano rozmaite budynki gospodarcze;
jedni stawiali na polu piec gliniany, inni otaczali dom płotem plecionym
z wiklin, inni jeszcze malowali domy we wzory itd. Artykuł szczegółowo
opisuje kulturę materialną obecnych mieszkańców wsi i ich życie kulturalne,
podkreślając wytwarzanie się nowej świadomości. W Ebes nastąpiło zresztą
znaczne zróżnicowanie:
z tych, którzy w 1945 r. otrzymali ziemię, jedni
wykorzystali pomyślną wówczas koniunkturę i znacznie się wzbogacili, inni
zaś pozostali w niezmienionych
warunkach.
Wkrótce po wszczęciu akcji
zmierzającej do podniesienia poziomu techniki rolnej zawiązała się w Ebes
spółdzielnia produkcyjna. Dobremu funkcjonowaniu spółdzielni produkcyjnej
stało na przeszkodzie oddalenie mieszkaniowe jej członków, rozdzielonych
na odległych tanya; wówczas postanowiono wybudować całkowicie nową
wieś, która stała się wsią socjalistyczną od swego założenia.
L. T 1\ k a c s w artykule Do spra.wy wędrownych
śpiewaków z obrazkami
podaje, że szereg tekstów, w które zaopatrywane
były aż do XIX wieku
obrazki pokazywane na jarmarkach, odpustach itd. przez wędrownych śpiewaków, było spisanych na druczkach. Teksty te składały się z dwóch części,
z których jedna, pisana prozą, podawała treść rozmaitych, zazwyczaj mrożących krew w żyłach wypadków;
drugą część, pisaną wierszem, śpiewak
rozdawszy druczki publiczności śpiewał razem ze swoją rodziną i z otoczeniem; równocześnie rozwiesiwszy na ścianach obrazki wskazywał kijkiem
odpowiadającą
danej zwrotce ilustrację. Jak stwierdza analiza autora teksty te, pisane dla publiczności
drobnoburżuazyjnej,
opisują rozmaite

morderstwa,
kradzieże itp. zbrodnie. Pisane są złą węgierszczyzną, przypuszczalnie nie są ta utwory rodzime, ale tłumaczenia, i to głównie z języka
niemieckiego. Nawet te teksty, które tematycznie związane są z Węgrami,
np. a zbójniku Rózsa z połowy XIX wieku, nie odpowiadają ujęciu tej samej
postaci w węgierskiej tradycji ludowej i balladzie.
M. B e l e n yes y w artykule Rybolówstwo
w XIV w. podaje wiadomości
zaczerpnięte z źródeł historycznych i ikonograficznych,
dotyczących rybołówstwa na Węgrzech. Łowienie ułatwiały wówczas zapory na rzekach oraz
sltuc.~ne jeziora wykopane na terenach bagnistych itp. Do łowienia ryb służyły głównie sieci rozmaitych rodzajów. Łapano również ryby do "klauz",
których wyższą formą były tzw. szegy (czytaj sedź, słowo siedź lub turec.
siike, siigen?), rodzaj specjalnie konstruowanego sprzętu do łapania ryb, przenośnego i wymagającego stałego pilnowania. Obok tego występuje vejsze,
rodzaj wmontowanej w brzeg pułapki na ryby.
Artykuł znanego iranisty węgierskiego J. H a I' m a t t a, Dane irańskie
do dziejów chleba, jest z pogranicza
zagadnień językoznawczych.
Autor
wskazuje na to, że u pierwotnych plemion irańskich. z początkiem I tysiąclecia p. n. e. był znany chleb wypiekany w popiele, zwany w języku staroilańskim nikiina, tj. "zakopany" (= w popiele), skąd ormiańskie .nkan=chleb
i w języku brahui nikan = jedzenie. Widać z tego, że plemiona te znały
wypiekany w popiele chleb, który niemiecki badacz dziejów pożywienia
Maurizio porównuje słusznie z polskimi podpłomykami. Inna grupa wyrazów
na oznaczenie chleba pochodzi z jakiegoś staroirańskiego
nayna (porównaj
pols. nagi, niemiec. nackt) = goły, nagi, to znaczy nie zakopany w popiele
i nie pokryty (popiołem); stanowi przeciwstawienie
poprzedniego określenia i oddaje już pojęcie chleba pieczonego w piecu, co zapewne przejęły
ludy irańskie od ludów semickich. Od tego wyrazu pochodzi niechybnie
nowoperski nan = chleb, baluczi nagan oraz szereg wyrazów w językach
ug~ofińskich, jak nań, tureckich, np. nan, itd. Niezależnie od tego znany jest
w Języku chorezmijskim wyraz pakand «
staroirańs. upa kanta = w dole
zakopany), od którego pochodzi oguski bakand, cytowany przez Ibn Fadlaf'a), i prawdopodobnie
baszkirski beketey. Autor poza sprostowaniem wielu
my~nych dotąd etymologii (wyrazy bowiem pochodzące od nayna i od nikana
chCIano wyprowadzić ze wspólnego jakiegoś pnia), wskazuje na doniosłe
wnlOski, jakie można stąd wyprowadzić o rozprzestrzenianiu
się rozmaitych
sposobów wypieku chleba.
L. K i s s w artykule Stożkowate piece w Hodmezovasarhely
pisze. że
zbudowane z gliny i cegły bielone piece o stożkowatym
kształcie służą
do ogr.ze:-rania mieszkania oraz do. wypiekania chleba; umieszczone są zwykle
w kąCIe Izby i koło nich koncentruje się w zimie życie mieszkańców chałupy.
Kszt~łt takiego pieca bywa okrągły, opływowy, gruszkowaty, czasem przypomma czworokątny, ścięty z góry ostrosłup. Piece te obecnie zanikają Już
w XIX wieku wyrugowały je piece kuchenne z płytą i piece kaflowe. ~utor
44'

�692

693

oprócz opisu pieców i narzędzi służących

do ich budowania

daje opis sprzętu

piekarniczego.
B. Kor o m p a y w Północnych
bylinach
zapoznaje Węgrów z tym
rodzajem rosyjskiej twórczości ludowej.
Inną niezmiernie ciekawą dziedzinę ludoznawstwa
omawia L. V a j d a
w artykule Walka Pigmejów z żurawiami.
Artykuł ten wchodzi w zakres
dziejów ludowej, legendarnej, tradycyjnej geografii średniowiecza, w zakres
owych podawanych z ust do ust wątków o ludach karłowatych,
ludziach
z jednym okiem, rybach o głowach mnicha itd. Autor podaje ustęp z opisu
wysłanego do Tur-;:ji dyplomaty siedmiogrodzkiego Borsosa z początku XVII
w.; w opisie tym po skreśleniu dość dokładnego obrazu krajów arabskich
Borsos podaje, że gdzieś za Indiami znajduje się kraj antypodów, karłów,
dokąd lecą od nas żurawie i walczą tam z antypodami. Niechybnie wyobrażenie o antypodach, czyli karłach, powstało na gruncie wiadomości o Pigmejach, których tradycja przenosiła często z Afryki do Indii. Borsosczęść wiadomości zebrał w Konstantynopolu,
ale zmieszał je z wiadomościami zaczerpniętymi z legendy ludowej, w której wątek o wędrówkach ptaków na kres
ziemi (mającej według dawnej ludowej kosmografii kształt plaskiego dysku)
oraz o walce z zamieszkującymi
tam karłami spotykany
jest nie tylko
u ludów ugrofińskich
dalekiej północy, lecz również u Indian północnej
Ameryki i jest może odbiciem pewnych wydarzeń z okresu wspólnoty pierwotnej i struktury rodowej.
W dziale materiałów i komunikatów
gotowanej przez siebie większej pracy

A. B e l' e s podał fragment z przyo kijach pasterskich
pt. Przyczynki
do wyrobu
i używania
kija pasterskiego
w komitacie
Hajdu-Bihar.
Pasterze owiec używają tam szczególnego kija pasterskiego o haczykowatym
zagięciu, zwanego kampó. Zagięcie to, ,vykonane z żelaza lub miedzi, często
ozdobne i osadzone na wysokim kiju, służy do chwytania owcy i wyciągania ki za nogę tylną

ze stada.

F. B o d g fi.1 w artykule Przemiany
jednej
piosenki
robotniczej
podaje
rozmaite warianty dawnej pieśni wędrownych rzemieślników;
w pieśni tej
odbijały się losy przemian węgierskiej klasy robotnicznej. K. L u k fi.c s publi\ kuje szereg materialów Do dziejów rybołówstwa
w okoLicach jeziora FertO
i Rabakoz, na podstawie danych z XV w. o narzędziach rybackich i położeniu
socjalnym rybaków. S. B a l i n t zaznajamia ze Starymi
tradycjami
ó nieśmiertelności
Rakóczego i o jego mars;;u w okolicach
Szegedu. G. T a k a t 3
opisuje ostatnią dawnego typu szopę na zboże i siano w Somogyjfl.d.
Bek e
pisze O pewnej nazwie ducha leśnego u ludu Korni podając, że lud Komi
unika nazwy ducha leśnego uważając ją za tabu i używa peryfraz, jak kuź
(długi) r:..: ku, '" (węgierski) hosszu. V. D i ó s z e g i zajmuje się pewnymi
tradycjami szamanizmu, których pozostałością jest czasownik rejtez "" revii.1
(skryć), wyrażający kontakt z ponadnaturalnymi
istotami.

O:

Następny
dział czasopisma to "Przyczynki
do dziejów
etnografii".
I S a n d o r ~m~eszcza tu dłuższy przyczynek: Poczqtki naszej muzeologii
etnograftczne?
Sięgają one lat 70-tych XIX wieku i reprezentowały
wówczas
pewną funkcję społeczną; były to na początku kolekcje osobliwości, zbieran~ch . p.rzez prywatne osoby, oraz zbiory szkolne. Pewną rolę odegrały tu
rowme.z wystawy przemyslowe i rolnicze oraz wielkie wystawy światowe,
na ktorych. eksponowano
przedmioty
węgierskiego
przemysłu
ludowego,
wzory tkanm, modele chat, gospodarstw chłopskich itd. Eksponaty wystaw
daw.ałY .zw:k~e pocz~tek zbiorom stałym. U schyłku XIX w. rozpoczyna się
realIZaCJa .Idel muz:ow etnograficznych;
na tym polu wielkie zasługi połozyl1 J.. X a n.t u s I F. R ó m c r. Z okazji wystawy wiedeńskiej
w 1873 r.
zorgal1lzowal1 oni wystawę eksponatów węgierskich; była to pierwsza węgIerska wystawa etnograficzna; stała się ona zaczątkiem Muzeum Rzemiosła
Artyst~cznego.;V
Budapeszcie, podczas gdy zebrane
przez podróżników
kolekcJe, ~ ~a~ow egzotycznych złożyły się na zbiory Muzeum Etnograficznego: ~ozr.ozm.em~ to, charakterystyczne
dla epoki kapitalizmu, wyrażone jasno
\,,: n:emlecklm Języku. przez "Volkskunde" i "Volkerkunde", rozdwoiło drogi
\\ęglersklego muzealmctwa etnograficznego, podobnie zresztą jak i polskiego.
, W dziale dyskusyjnym
zamieszczono cały szereg przyczynków
języko~naw:czyCh, o. s~stemat~zaCJi gier: dziecięcych; w obszernym artykule pt.
J rze]a.wy
s~c]a~tstyczne]
kultury
i sposobu życia w naszych wsiach L. K a rd o s s nawIązuJe do umieszczonego w .,Etnographia" '" 1952 nr 3-4
programowego. artykułu 1. B a l a s s a, O pewnych zagadnieniach
z zakresu badań
Pt~ogra!tcznych

nad

budowaniem

życia

socjalistycznego

w

naszej

wsi,

W,SKaz.uJąCn~ potrze,bę ~runtownych
badań nad przemianami
kultury nie
tJil.ko we WSiach społdzlelczych, ale i we wsiach nie posiadających
spółdZlelm.
.
. W dziale "Wiadomości etnograficzne"
umieszczone są notatki: Ekono~~~c~ne p.ro.blemy
soc!alizmu
w ZSRR J. Stalina
jako
drogowskazy
dla
,g erskte]
etnografII,
"Prace etnograficzne
w 1952 r." (prace Komitetu
~:~~grafiCZn~gO, W. A. N., Towarzystwa Ludoznawczego: wydawnictwa, zbiema.tenało~,
przygotowanie
bibliografii,
wystawy,
filmu), Uczcze70-te] roczmcy urodzin Z. Kodcily przez Węgierskie
.,
Towarzystwo
L"ltOZnawcz
.
•.•
.
.
e, O go'l no k raJowy
konkurs
etnograficzny
w 1952 r. w zakresie
sztUkI /'Jdowe.' ( ..
. d'
.
.
Nauk ZŚ.
J z lIcznymI z. Jęciami), Prace Instytutu
Etnografii
Akademii
nija" x_rRR, -;'luas et-;wgraflczny
Syberii
(przekład z "Kratkije Soobszcze, . \, 1952). W dZIale tym zamieszczono przekład artykułu M L e
.
o polskie
t
f"
...
.
W l n a
J. e nogra 11 ("Kratkije Soobszczenija", XV 1952) notatkę o zjeździe
k rakowskim PTL z 1951 r. prze ł ozoną
.
z "Ludu" " oraz sporządzony przez
znanego
nam
z
Ludu"
(t
XXXVI
śk .
"
.
, 1946, s. 405-407) Christo W a kar e lgo wyczerpujący • prze g l ą d bł'u gars k"lej lIteratury
.
JataI e1943
etnograficznej
za
-1951 (do 19~3
. t . .
.
5chrift f"
.
r. IS meJą łatwo dostępne przeglądy np. w ooZeitUl' slavlsche
Philologie").
n:e e

�695

694

próbę syntetycznego ujęcia, której autorem jest Richard Wei s s. Jakkolwiek
od ukazania
się jego dzieła upłynęło już dziesięć lat, zasługuje
ono
na szersze omówienie. Autor nie ogranicza się bowiem do zobrazowania kultury ludowej dzisiejszej Szwajcarii, ale przytacza również szereg wywodów
na tUry teoretycznej i metodologicznej.
Obszerne, starannie wydane dzieło Wei s s a, autora m. in. cennego
studium o szałaśnictwie alpejskim (vas Alpwesen Graubiindens,
Wirtschajt.
Sachkultur,
Recht, Alplerarbeit
und Alplerleben,
Erlenbach - Zurich, b. r.),
ma specyficzny charakter. Przynosi ono bowiem nie tylko usystematyzowany
przegląd dotychczasowego dorobku badawczego etnografów szwajcarskich,
ale ustala też określony program zadań badawczych, który zawarty jest
z3.równo W części teoretycznej, jak i w ustępach opisowych.
Zasadnicza treść części ogólnej dzieła (s. 3-67) stanowi prńbę odpowiedzi
na pytania, co jest przedmiotem etnografii, na czym polega jej stosunek do
innych nauk i jaka jest jej metodologia. Autor stara się, niestety w sposób
nie dość jasny, stworzyć taką koncepcję etnografii, która byłaby dostosowana
do specyficznych warunków Szwajcarii. Odnośne wywody Wei s s a ująć
można w następujący sposób.
Autor wychodzi z założenia, że "etnografia z historycznego pojęcia narodu,
z pojęcia społeczeństwa wchodzącego w ramy państwa wyodrębniała swoje
własne, pozahistoryczne
i pozaklasowe pojęcie ludu" (s. 3). Istota tego, co
ludowe (das Volkstiimliche), wyraża się, zdaniem We i s s a, w dwóch zasadniczych elementach. Element pierwszy powstaje przez to, że działania
jednostki czy kręgu jednostek warunkowane są określonymi więziami, wynikającymi ze współżycia ludzi w ramach jakiejś wspólnoty (Gemeinschaft).
Przez pojęcie wspólnoty, którego autor bliżej nie definiuje, rozumie on nie
tyle określoną grupę społeczną, co raczej pewną trwałość jakiegoś zespołu
wartości kulturalnych,
kontynuowanych
w drodze tradycji ustnej. Drugi
element tego, co ludowe, to wspomniana już tradycja, której zadaniem jest
umacnianie wspólnoty. W nowoczesnym społeczeństwie, dowodzi Wei s s,
tyl~o pewne wartości kulturowe i tylko w pewnych klasach społecznych
maJ~ charakter ludowy. Istnieje poza tym zespół dóbr kulturowych, których
przYJmowanie, kontynuowanie
lulc odrzucanie
jest indywidualną
sprawą
osobnika. W każdym człowieku, niezależnie od jego zawodu czy przynależności klasowej, toczy się walka między elemeJ1tami kultury opartej na wspólnocie i tradycji
a elementami
kultury
indywidualnl.'j
(Individualkulturl,
~pecyficznej dla każdego człowieka. Zadaniem etnografa jest uchwycenie
we współczesnych warunkach elementów tak pojętEej kultury ludowej, która
.Jest częścią ogólnej kultury (der Kultur i.\berhaupt).

W dziale recenzji umieszczono omówienie III wydania dzieła Z. K o d a l y,
Węgierska muzyka
ludowa,
L. Var g Y a s a Rytm wiersza węgierskiego,
zbioru pieśni ludowych poety J. A l' a n y, Księgi zbiorowej
ku uczczeniu
70-lecia Z. Kodaly, pracy L. D e g h O poezji
ludowej
opiewajqcej
walki
a wolność z 1848 r., pracy M. Z s i r a i a O pionierach
językoznawstwa
porównawczego

ugrofi1'Lskiego

z XVIII

w., Węgrach

Sajnovicsu

i Gyarmathim,

pracy A. A n i s i m o w a, O kulcie niedźwiedzia
u Ewenków,
oraz recenzje
kilku dzieł zagranicznych,
jak "Jahrbuch des Museums fUr Vólkerkunde"
(Lipsk), A. R. R a d c l i f f e - B l' o w n and D. Forde, African
Systems of
Kinship
and Marriage
i G. P e e l, Isles of Torres Stvaist (między Australią
a Nową Gwineą). Artykuły zaopatrzone są w krótkie streszczenia rosyjskie
i francuskie, angielskie lub niemieckie.
Widzimy tu dużą rozpiętość tematyki, śmiałe i nowatorskie tendencje do
poruszania wciąż wyłaniających si«: nowych zagadnień, do rozszerzenia tradycyjnych ram dawnej etnografii
i otwierania dla niej nowych, śmiałych
perspektyw. Niektóre artykuły w metodzie i tematyce mogą zawierać i dla
nas wiele pouczającego
materiału,
mogą nasunąć nam pewne analogie,
zwrócić uwagę na pewne gałęzie etnografii mniej pielęgnowane. Ponieważ
pod względem merytorY'cznym materiał zawarty w "Etnographia"
zawiera
wiele danych przydatnych
bezpośrednio
dla naszych
prac, np. dane
o dawnym rybołówstwie, o pożywieniu, bliższy kontakt z węgierską etnografią, jest przy dzisiejszym kierunku prac ludoznawczych w obu krajach postulatem aktualnym.
'Nie trzeba jednak sądzić, że dla "Etnographii"
mamy same tylko pochwały. Artykuły są na nierównym poziomie, co wynika choćby z tego, że
redakcja publikuje róvmież niezupełnie wypracowane lepsze prace ludowych
zbieraczy. Redakcyjnie układ czasopisma sprawia wrażenie nie przemyślanego. Na podstawie tej recenzji czytelnik mógłby sądzić, że np. dwa obszerne
artykuły o budownictwie
wsi socjalistycznej
są umieszczone obok siebie.
W istocie tak nie jest, albowiem są one przedz'ielone małym przyczynkiem
o wędrownych
handlarzach
obrazkami. Czy nie byłoby bardziej celowe
umieścić je obok siebie, kierując się w układzie tematycznym czasopisma
pokrewieństwem
zagadnień?
Redaktorem
głównym czasopisma jest G. O l' t u t a y, znany etnograf,
autor dzieła o węgierskiej sztuce ludowej, po wyzwoleniu minister oświaty,
obecnie dyrektor Instytutu Etnografii Uniwersytetu w Budapeszcie. Redaktorem naczelnym jest L B a l a s s a, nasz zeszloroczny gość i organizator
wystawy węgierskiej sztuki ludowej w Warszawie.
Jan Reychman

R. WEISS, Vol k s k u n d e d e l' S c h wei z. Grundriss mit 10 Tafeln,
8 PHinen und 3l4Abbi:dungen. Erlenbach-Zi.irich(1946).
S. XXIV+436+4 nlb.
Etnografia szwajcarska wzbogaciła się w okresie powojennym o nową

,,

~a tle takiego uj ęcia definicja etnogrć'lfii, jaką sformułował
We i s s,
staja się niECOj3~!1iejsza: "Etnografia jest nauką o życiu ludu (Volk31eben).
Na życie ludu składają się wzajemne stosunki zachodzące pomiędzy ludem
a kulturą ludową. o ile określone są wspólnotą i tradycją" (s. 11). Aby uchro-

�:c

696
nić się przed zarzutem zwężc..nia programu badań etn()graficznych do coraz
h::trdziej kurczącej się sfE'r,r zjawisk dawnE'j kultury tradycyjnej (co, praktycznie biorąc, oznaczałoby systematyczną
likwidacje; żywego przedmiotu
zainteresowań badawczych etnografii), autor wypowiada następuj ący pogląd:
"W przeciwstawieniu
do tendencji ujmowania etnografii jako antykwarskiej
nauki muzealnej należy wykazać, że etnografia posiada charakter
nauki
o współczesności" (s. IX). Wyraża również przekonanie, że także we współ·.
czesnej rzeczywistości kulturo'vej
rodzi się ustawicznie kultura oparta na
wspólnocie i tradycji. "Obserwacja procesu stawania się jest płodniejsza od
badań nad tym, co się już dokonało. Etnografia skierowana ku poznawaniu
teraźniejszości nigdy nie utraci przedmiotu badań" (s. IX).
Nasuwa się z kolei pytanie, w jakim stosunku pozostaje etnografia do
historii, skoro przedmiotem jej baoań jest aktualna rzeczywistość. We i s s
wyraźnie podkreśla, że etnografia posiada wiele wspólnych cech z innymi
dyscyplinami humanistycznymi
(Geisteswissenschaften),
zwłaszcza z poszczególnymi naukami historycznymi,
zajmującymi się tym czy innym działem
kultury. "Jednak w przeciwstawieniu
do nauk o kulturze, posiadających
wyspecjalizowany
przedmiot badań, etnografia obejmuje całokształt zagadnień kultury
ludowej, pojętej jako nierozerwalna
całość. W tym leży
uzasadnienie, dlaczego ogarnia ona swym przedmiotem naj różnorodniejsze
dziedziny kultury ... " (s. 45). Mimo pokrewieństwa
z naukami historycznymi
We i s s nie traktuje etnografii w sposób wyraźny jako części historii. Jego
zdaniem bowiem metoda historyczna znajduje w etnografii o tyle zastosowanie, Q ile zachodzi potrzeba odnajdywania
w przeszłości korzeni teraźniejszości.
Tak w ogólnym zarysie przedstawiałaby
się koncepcja etnografii w ujęciu
We i s s a. Budzi ona szereg zasadniczych zastrzeżeń. Dotyczą one przede
wszystkim kwestii, czy istota kultury ludowej, jej trwanie i rozwój uwarunkowane są jedynie wspólnotą i tradycją. Dalej, czy możliwe jest wyodrębnienie tak pojętej kultury
ludowej z całokształtu
zjawisk kulturowych,
związanych z masami ludowymi? Sądzę, że na obydwa pytania odpowiedzieć
musimy przecząco. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że kultura mas ludowych
rozwijała się w okresie feudalizmu, a później kapitalizmu, pod przemożnym
wpływem warunków ustrojowych, które determinowały
możliwości i kierunek jej rozwoju. Kultura ludowa nigdy nie stanowiła jakiegoś autonomicznego
kompleksu
zjawisk
kulturowych,
lecz rozlicznymi
więzami
powiązana była z ekonomiczno-społeczną
podstawą społeczeństwa,
z jego
sposobem produkcji. Ni~dostrzeganie tych faktów musi prowadzić w konsekwencji do tego, iż obraz kultury ludowej składa się z wycinków różnych
zjawisk dawnej kultury tradycyjnej,
nie powiązanych
ze sobą w jedną
nierozerwalną
całość. Wydaje się przeto, że studiów etnograficznych
nie
można ograniczać jedynie do dawnej, tradycyjnej kultury mas pracujących
czy też do tych ,'.:spółczesnych elementów kulturov.rych, które tradycyjnego

697
charakteru
nabrały w zupełnie niedalekiej
przeszłości. Etnografia winna
dążyć do pełnej rekonstrukcji
minionych czy aktualnych procesów kulturowych toczących się w łonie mas ludowych. Ze przy tym etnograf może nieraz
wkroczyć na teren sąsiedniej dyscypliny naukowej, z tym faktem trzeba się
pogodzić. Przecież postulat ścisłego przestrzegania zakresu danej nauki traci
coraz \V'}'raźniej swą moc obowiązującą (por. chociażby fakt pogłębiania się
współpracy różnych dyscyplin, np. etnografii i archeologii). Tendencja do
rozszerzenia problematyki badawczej etnografii ma swoje wyrażne uzasadnienie w teorii i metodologii materializmu historycznego. W tym też kierunku wyraźnie zmierza etnografia radziecka.
Mimo wyrażonych wyżej zastrzeżeń trzeba jednak stwierdzić, że pewne
postulaty autora nie są pozbawione wartości. Tak np. domaga się on, aby
badania etnograficzne
ogarnęły inne, poza chłopstwem, klasy społeczne.
Pierwsze, skromne zresztą rezultaty badań etnograficznych,
obejmujących
także ludność robotniczą
czy drobnomieszczańską,
uwzględnił
Wei s s
w części szczegółowej swej pracy. Dalszy pozytywny dezyderat dotyczy
sposobu rozpatrywania
przez badacza zjawisk kultury.
Wei s s usilnie
i w wielu miejscach domaga się, aby w badaniu kultury dostrzegać nie
tylko dany wytwór kulturo\&gt;vy, ale i człowieka, który tym wytworem w określony sposób się posługuje. Zadaniem etnografa ma być badanie kultury
w jej rozlicznych powiązaniach z człowiekiem. Należy tu jednak zauważyć,
że Wei s s w stosowaniu tego postulatu ogranicza się przede wszystkim
do związków najbardziej
rzucających
się w oczy, a pomija przyczyny
głębsze, nieraz ukryte, ów szerszy kontekst zjawisk, w obrębie którego mogło
dojść do wykrystalizowania
się tych powiązań, mianowicie ustrój społecznoekonomiczny. W związku z tym obraz niedawno minionej i współczesnej
kultury ludowej Szwajcarii, jaki zarysowuje We i s s w części szczegółowej
swej pracy, zawieszony jest w gruncie rzeczy w próżni, co nie pozwala na
uchwycenie i zrozumienie mechanizmu rozwojowego badanych przez niego
zjawisk. Wreszcie, niewątpliwie słusznie, nawołuje Wei s s do podejmowania
badań nad współczesną rzeczywist.ością. Trafnie ocenia on wielką wartość
bezpośredniej obserwacji aktualnie toczących się procesów kulturowych dla
wzbogacenia naszej wiedzy.
Kończąc uwagi poświęcone części ogólnej dzieła We i s s a należy zauważyć, że wachlarz poruszonych przez niego zagadnień ogólnych jest o wiele
szerszy (np. szczegółowo został w pracy przeanalizowany
stosunek tradycji
do postępu). Marginesowo dodam, że pod względem metodologicznym autor
reprezentuje wyraźny eklektyzm. Etnografia, zdaniem autora, nie ma jednolitej, ogólnej metody, lecz posługuje
się różnymi metodami, mianowicie
historycznO-filologiczną,
geograficzną, socjologiczną i psychologiczną.
Część szczegółowa dzieła (s. 71-366) oparta została na materiałach zawartych w licznych studiach i przyczynkach, które przytoczył autor w przypisach. Nadto wykorzystane
zostały nie opublikowane
materiały. zebrane

�-t
i

699

698
w związku
attasu

z przygotowanym
wydaniem kolejnych tomów Szwajcarskiego
oraz własne materiały autora. Jeśli chodzi o wy~ostarszych źródeł, to składają się na nie w dużej mierze materiały

etnograficznego

rzystanie

ikonograficzne.
Na część szczegółową składa się dwanaście rozdziałów, któr: poświęco.ne
zostały następującym
zagadnieniom:
1. osadnictwo; 2. budowmctwo i mieszkanie; 3. gospodarka i kultura materialna; 4. pożywienie; 5. ubiór; 6. zwyczaje i uroczystości; 7. zabawy i sport; 8. widowiska i taniec; 9. muzyka
i śpiew; 10. język; 11. wierzenia
i wiedza, wreszcie 12. państwo, prawo
i charakter
narodowy.
W przytoczonej
klasyfikacji
zjawisk kulturowYch
uderza brak logicznego układu zagadnień, tak jasno sprecyzowanego przez
materializm
historyczny.
Charakterystyczny
jest również brak osobnego
działu dla problematyki
dotyczącej różnych instytucji społecznych, przede
wszystkim rodziny. Wprawdzie uwagi o rodzinie czy innyC~. instytu:j~ch na
wsi (kręgi pokrewieństwa,
sąsiedztwo) powtarzają się w roznych miejscach,
w nawiązaniu do tych czy innych działów kultury, nie może to jednak zastąpić osobnego, chociażby tylko zwięzłego omówienia.
Opisy zawarte w części szczegółowej są zwięzłe, pozbawione
balastu
mniej ważnych szczegółów. Każdy rozdział poprzedzają uwagi teoretycz~e,
w których autor stara się określić, na czym, jego zdaniem, polega specy~~a
badań etnograficznych
nad tą czy inną dziedziną kultury. Tekst uzupełmaJą
liczne materiały ilustracyjne (przede wszystkim fotografie) oraz kartogramy.
Omawiając pokrótce treść rozdziałów części szczegółowej poświęcę nieeo
więcej uwagi problematyce kultury materialnej.
Część opisową dzieła rozpoczyna Wei s s uwagami o o s a d n i c t w ~e.
Autor nie sprowadza etnograficznych
studiów nad osadnictwem
do OPiSU
tylko form podstawowych. "Nie miasto ani wieś, lecz l.udność mia~t i ludność
wsi, jej stosunek do rodzinnych
osad jest prze~ffilotem .badan :t.no~raficznych" (s. 71-72). Analizę poszczególnych rodzajow osadmctwa wleJ~kiego
wiąże autor z odpowiednimi typami ustrojów gruntowych oraz z panującym
na danym terytorium typem gospodarki. Interesujące
są uwagi poświę.co~e
związkom, jakie zachodzą między rodzajem osady a życiem jej mieszkancow
(np. analiza zjawiska gościnności).
W rozdziale poświęconym
b u d o w n i c t w u i m i e s z k a n i u autor
zwraca przerle wszystkim uwagę na konieczność wiązania charakteru budownictwa z jego przeznaczeniem (aspekt użytkowy) i możliwością stosowania
takich czy innych surowców lokalnych (aspekt geograficzny). Autor zrywa
z tendencją
do rozpatrywania
konkretnych
budowli pod kątem tego czy
innego stylu budownictwa. Szczególnie stara się odgrodzić od tych koncepcji
etnografii
niemieckiej,
które we współczesnym
lub niedawno minionym
budownictwie
upatrywały
kontynuację
stylów budownictwa
germańskiego
(np. alemańskiego).
Wprowadzając
typologię
wedle kryterium
surowca
i kryterium przeznaczenia We i s s tworzy w rezultacie obraz budownictwa,

który odzwierciedla
zarówno właściwości naturalne
poszczególnych części
kraju (budownictwo kamienne na południu, drewniane na terenach alpejskich i szachulcowe w rejonach centralnych),
jak i współistniejące
z nimi
warunki ekonomiczne
(budownictwo
przystosowane
do celów gospodarki
rolnej: zagrody jednobudynkowe;
budownictwo związane z gospodarką pastersko-hodowlaną:
zagrody wielobudynkowe,
rozrzucone).
Omawiając w n ę t r z e domu chłopskiego, jego strukturę
wewnętrzną,
wyposażenie i sposób użytkowania
zwraca autor uwagę m. in. na dwa
charakterystyczne
zjawiska. Po pierwsze wskazuje na coraz wyraźniejszy
upadek dawnej wspólnoty mieszkania; na miejsce jednej izby, stanowiącej
w dawnej kulturze tradycyjnej główne pomieszczenie dla rodziny, wprowadza się szereg izb mieszkalnych o specjalnym przeznaczeniu
(np. izba dla
rodziców, dla dzieci itd.), na wzór miejski. Po drugie poziom techniczny
wyposażenia wnętrza uległ daleko idącej modernizacji
("die zunehmende
Individualisierung
im Menschlichen und die Technisierung oder Spezialisierung im Sachlichen", s. 98).
W rozdziale poświęconym g o s p o d a r c e i k u l t u r z e m a t e r i a In e j (die Sachkultur) godne uwagi są poglądy autora na zadania etnograficznych badań nad zjawiskami gospodarczymi. Jego zdaniem etnograf stara
się nie tylko uchwycić wpływ gospodarki
na kulturę,
ale także poznać
właściwy proces produkcji i jego rezultaty (= kultura materialna),
a ile
przebiega on w ramach tradycyjnych wzorów. W szczególności winien etnograf poznać "formy produkcji,
procesy pracy oraz narzędzia"
(s. 103).
Niestety, zagadnienia te nie znalazły dotąd, w świetle pracy We i s s a, swej
należytej realizacji. W rozdziale tym znajdujemy
natomiast
wiele uwag
a wpływie czynników
gospodarczych
na kształtowanie
się świadomości
społecznej poszczególnych
kategorii
zawodowych
ludności wiejskiej,
co
w dużej mierze winno wchodzić w zakres rozważań o strukturze gospodarczej i klasowej wsi szwajcarskiej,
których brak, jak już podkreśliłem, daje
się odczuć.
W rozdziale
o p o Ż y w i e n i u analizuje autor poglądy chłopstwa na
jedzenie i picie, ich znaczenie dla utrzymania sprawności fizycznej i umysłowej oraz dla samopoczucia. Interesująco
jest uchwycona problematyka
społeczna czynności związanych z zaspokajaniem głodu. Autor wskazuje, jak
na gruncie konsumpcji wytwarzają
się różnorodne więzi społeczne: wspólnota domowa, szersze związki rodzinne, kręgi znajomych itd. Korzystając
z materiałów Szwajcarskiego
atlasu etnograficznego
autor przedstawia rozprzestrzenienie
poszczególnych rodzajów pożywienia ludu, starając się łączyć
je zarówno z warunkami
naturalnymi
terenu, jak i panującym
typem
gospodarki.
Podobnie jak w innych rozdziałach,
tak i rozważania
o u b ior ze
ludności wsi szwajcarskiej
poprzedza autor szeregiem uwag o charakterze
~ostulatywnym.
I tak przestrzega on przed wysuwaniem w badaniach nad

�701

700
strojem na plan pierwszy problematyki estetycznej. Podkreśla konieczność
rozszerzania dotychczasowych
zainteresowań
strojem również i na sprawy
współczesnego ubioru ludowego.
Szczególne znaczenie przypisuje autor badaniom nad sposobem noszenia
stroju. Wyróżnia, a następnie omawia cztery zasadnicze kategorie stroju
ludowego: 1. stroje świąteczne i uroczyste, których funkcja polega na zmienianiu codziennego wyglądu człowieka w związku ze zwyczajami i obrzędami; 2. stroje, które podkreślać mają wiek, płeć i stan cywilny człowieka:
3. ubiór zawodowy, który wyraża zróżnicowanie zawodowe; 't. stroje miejscowe, których geneza tkwi w lokalnych warunkach
i tradycjach (s. 141142). Przedstawiona
systematyka stroju pomija niestety tak silnie przejawiające się w ubiorach zróżnicowanie klasowe.
Problematyce
z w y c z a j ó w i o b l' Z ę d ó w poświęca autor następny
rozdział. Uważa, że problematyka
ta zajmuje szczególnie ważne miejsce
w badaniach etnograficznych.
Świat zwyczajów i obrzędów ludowych stanowić ma bowiem węzeł, który splata kulturę materialną i kulturę duchową
w jedną całość. W badaniach nad zwyczajami i obrzędami wyróżnia autor
ich stronę formalną i stronę znaczeniową. Pierwiastki
formalne, zdaniem
autora, są bardzo istotne. Niemniej nie klasyfikuje on i nie rozpatruje zwyczajów czy obrzędów wedle ich cech formalnych, lecz wedle roli, jaką pełnią
w życiu społecznym wsi. W związku z tym wyróżnia: 1. zwyczaje i obrzędy
odnoszące się do poszczególnych
okresów życia człowieka; 2. zwyczaje
i obrzędy doroczne, wreszcie -3. zwyczaje i obrzędy, których termin realizacji
nie jest z góry oznaczony (np. różne zwyczaje związane z produkcją, wymianą, życiem towarzyskim itp.).
W ramach trzech dalszych rozdziałów omawia autor takie zjawiska kulturowe, jak z a b a w y i s p o l' t, w i d o w i s k a i t a n i e c, m u z y k ę
i p i e ś ń, aby z kolei przejść do problematyki
j ę z y k a oraz w i e l' z e ń
i w i e d z y l u d o w e j. Szczególnie ten ostatni dział zagadnień zasługuje
na uwagę. Wei s s traktuje
zarówno wierzenia, jak wiedzę ludową jako
dwa zasadnicze składniki tradycyjnego światopoglądu ludu. Światopoglądowi
temu poświęcono dużo uwagi, gdyż wyraża się w nim stosunek człowieka do
wszelkich elementów otaczającej go rzeczywistości. W sposobie widzenia tej
rzeczywistości i jej wyjaśniania splatają się zawsze, w ramach kultury tradycyjne.i. pierwiastki irracjonalne, wierzeniowe oraz pierwiastki racjonalne,
oparte na doświadczeniu.
Część szczegółową kończą uwagi o p a ń s t w i e, p l' a w i e i c h a l' a kt e r z e n a l' o d o w y m. Autor wyraża pogląd, że studia etnograficzne skierowane
ku poznaniu
człowieka
winny być uwieńczone
rozpatrzeniem
tharakteru
narodowego. Wprowadzenie zaś problematyki państwa do swego
dzieła stara się autor uzasadnić specyficznymi warunkami
szwajcarskimi.
"Państwo ze swymi urządzeniami i działaniami stanowi jedyną więź, która
spaja wszystkich Szwajcarów, i to odróżnia ich od innych narodów. W pań-

.stwie też tkwi najważniejszy
czynnik, który formował ogólnoszwajcarskie
rysy charakteru narodowego" (s. 331). Autora interesuje szczególnie problem
stosunku mas ludov.rych (a więc nie tylko proletariatu miejskiego) do państwa
i jego prawa jako tych czynników, które ukształtowały, jego zdaniem, w toku
procesu historycznego wspólnotę szwajcarską. Niestety, analiza owego stosunku niewiele ma wspólnego z marksistowską analizą ustroju kapitalistycznego.
W rozważamach swych nad charakterem narodowym autor zaleca daleko
idącą ostrożność, a to nie tylko ze względu na specyficzne stosunki szwajcarskie, ale i stan dotychczasowych studiów nad charakterologią
narodów
W analizie zaś konkretnych cech charakteru narodowego Szwajcarów zwraca
uwagę na takie ich cechy, jak unikanie krańcowości w zachowaniu, brak
przesady, realizm w myśleniu, utylitaryzm w działaniu itd.
W zakończeniu niniejszych uwag wypada podkreślić, że w świetle dzieła
We i s s a także etnografię szwajcarską
nurtuje potrzeba poddania rewizji
dotychczasowych
koncepcji, .określających
zadania i metody tej nauki
Godne uwagi są projekty autora, występujące
jednak niemal wyłącznie
na odcinku zagadnień szczegółowych. W świetle tego faktu zarysowuje się
wyraźnie pionierska rola etnografii marksistowskiej,
zrywającej ze starymi,
przeżytymi już założeniami teoretycznymi i metodologicznymi badań etnograficznych.
Władysław

Kwaśniewicz

KULTUR UND SPRACHE, wydane przez Wilhelma K o p p e l' s a przy
udziale Roberta H e i 11 e - G e l d e r n a i Józefa H a e k e l a. Nakład: Herold, Wien, 1952.
Książka ta stanowi IX rocznik wydawnictwa
"Wiener Beitrage zur Kulturgeschichte und Linguistik" i poświęcona została Czwartemu Międzynarodowemu Kongresowi Antropologii przez Instytut Etnologii Uniwersytetu Wiedeńskiego. Obejmuje ona 511 stron druku i zawiera prace z różnych dziedzin
wchodzących w zakres etnologii, pojętej według zasad szkoły kulturowohistorycznej P. W. S c h m i d t a i W. K o p p e r s a. Naczelne miejsce w tej
pracy zajmuje artykuł W. K o P p e l' s a (Uniwersytet Wiedeński) z dziedziny
metodyki etnologii pt. Der historische
Gedanke in EthnoLogie und Prahistorie (MyśL historyczna
w etnoLogii i prehistorii;
streszczenie podajemy
niżej).
Z dziedziny r e l i g i i i k u I t LI r y artykuły zamieścili: 1. Alojzy C los s
(Uniwersytet Graz), w pracy pt. Das Versenkungsopfer
pisze na temat ofiary
składanej przez zatopienie osoby względnie zwierzęcia; 2. Christoph von
F li l' e l' - H a i m e 11 d o r f (Uniwersytet
Londyński), omawia kult bóstwa
Ayak LI plemienia Kolams. mieszkającego wśród Gondów północnego Hyderabadu; 3. Józef H a e k e l (Uniwersytet
Wiedeński), porusza sprawę nagualizmu. tj. wiary w zwierzę jako nieodłącznego towarzysza i opiekuna, po

�702
prostu sobowtóra człowieka. W przekonaniu różnych plemion indiańskich
Ameryki Środkowej i Południowej sobowtór ten, niby cień, jest tak silnie
zespolony z człowiekiem, że na wypadek zranienia lub śmierci człowieka
zraniony zostaje lub umiera również jego zwierzęcy sobowtór; 4. Aleksander
S l a w i k (Uniwersytet
Wiedeński) omawia problem święta niedźwiedzia
u Ajnów i u Giliaków, przy czym całkiem słusznie zauważa, że dotychczasowe
opracowania opierały się głównie na opisach i wstępnych badaniach badaczy
zachodnio-europejskich,
a zupełnie pomijały literaturę radziecką i japońską·
Niestety i sam autor w ramach
niezbyt długiego artykułu
nie mógł
wypełnić tej luki i obiecuje uczynić to w będącym już na ukończeniu studium o Ajnosach. Wśród prac, z których S l a w i k korzystał, wymienia
również Bronisława P i ł s u d s k i e g o, Das Biirenfest der Ajnen auf Sachalin, "Globus", t. XCVI, nr 4, 1909.
Z zakresu s o c j o log i i omawiany tom zawiera następujące prace: 1. Stefana F uc h s a (Bombay), o społecznej organizacji Gondów we wschodnim
lVIandla w Indiach środkowych. Endogamiczna grupa plemienna ulega tam
rozszczepieniu na egzogamiczne podgrupy rodzinne, które są zorganizowan~
dwojako: a) w garb, tj. pokrewieństwo osób wywodzących swoje pochodzenie
z jednej i tej samej wsi, oraz b) w gotra (zwanej takźe kut), tj. pokrewieństwo osób wywodzących swój początek od wspólnego przodka z linii męskiej. 2. Walter G r a f (Uniwersytet Wiedeński) daje pewien przyczynek
do badań nad indywidualnością
muzyków w etnologii muzycznej. Zastanawia się, w jakim stopniu twórcza jest osobowość śpiewaka czy muzyka przy
produkowaniu, a zwłaszcza reprodukowaniu
utworu posiadającego pewną
ustaloną już, przynajmniej w zarysie, formę muzyczną i z grubsza ustalony
tekst. 3. Anna H o h e n war t - G e r l a c h s t e i n (Uniwersytet Wiedeński)
wypowiada uwagi na temat małżeństwa między rodzeństwem w królewskich
rodzinach starożytnego Egiptu. Wiąże ona ten zwyczaj z panującymi tam
wyobrażeniami religijnymi i z podobną instytucją znaną u niektórych ludów
afrykańskich. 4. Ryszard M e i s t e r (Uniwersytet Wiedeński) omawia początki i wczesne formy wychowania. Jakkolwiek autor przyznaje, że nauka
o kręgach kulturowych szkoły kulturowo-history.cznej
jest obecnie w toku
rewizji, uważa jednak, że przy ostrożnym zużytkowaniu materiału etnologicznego i przy zastosowaniu kryterium pośredniej dokumentacji przez materiał faktyczny, dostarczony przez prehistorię, możliwe jest już teraz urobienie sobie pewnego wyobrażenia o początkach i formach wczesnego wychowania. Za jedną z takich wczesnych form uważa on inicjację. (Podobny
pogląd wyraziliśmy w artykule pt. Inicjacja u krajowców Afryki południowozachodniej
jako prutotyp
instytucji
wychowawczej
i kształcqcej,
"Przegląd
Orientalistyczny",
t. XVIII, nr 1(9), 1954). Styl artykułu jest szczególnie
ciężki; bywają zdania na 20 wierszy druku, np. zdanie obejmujące 19 i pół
wiersza na s. 252 i pół wiersza na s. 253. 5. Wilhelm S c h m i d t (Uniwersytet Fryburski,
Szwajcaria)
pisze na temat społeczeństwa
i rodziny

703
UIDęŹczyżnionym" matriarchacie, tj. takim, w którym kobieta spada do
~li' taniej siły roboczej, mężczyzna zaś dziedziczy wprawdzie w linii matki
(brat matki, syn lub siostrzeniec po stronie matki), ale równocześnie posiada
wYraźną przewagę ekonomiczną, między innymi przez posiadanie wielu żon.
S c h m i d t dokonuje tego opisu, jak należało przypuszczać, zgodnie z założeniami swej szkoły, stąd też wywody jego mogą znaleźć należyty oddźwięk jedynie u zdecydowanych jej zwolenników.
W dziale m e d y c y n y zamieszczone są dwie prace: 1. Erich D r a b e c
(Wiedeń) omawia Medycynę u krajowców Australii, 2. Hans F e r i z (Amsterdam) - Diagnostykę
moczu w indiańskiej
medycynie
ludowej.
Obydwaj
autorzy wyrażają się z całym uznaniem o ludowej medycynie badanych
ludów. F e r i z odnosi się nie tylko z sympatią do badanych przez siebie
Indian Quechua (Peru), ale nawet zdobywa się na słowa krytyki pod adresem europejskich intruzów, którzy tych Indios skazali na zagładę. Wbrew
przewidywaniom Europejczyków Indianie Quechua nie wymierają, a raczej
zanotować można u nich pewien przyrost naturalny. Z drugiej strony nie
można zaprzeczyć, źe ich obecna postawa życiowa jest pełna apatii. Podobne
spostrzeżenia narzuciły mi się w czasie pobytu w Afryce odnośnie do Hotentotów, z tą różnicą, źe tych cechuje nie tylko owo zobojętnienie i melancholia, ale również ubytek liczby ludności (por. R. S t o p a, Hotentoci, "Lud",
t. XXXVIII).
W
dziale
"S t o s u n k i
k u l t u r o we
S t ar e go i N ow e go
Ś w i a t a" znajduje się artykuł: 1. Roberta H e i n e - G e l d e r n a (Uniwersytet Wiedeński), dotyczący niektórych problemów wędrówek ludów na Pacyfiku. Między innymi autor zwalcza skutecznie tezę H e y e r d a h l a, jakoby
Polinezyjczycy pochodzili z Ameryki.
W dziale j ę z y k o z n a w s t wazamieszczone
są prace: 1. Vaast van
B u l c k a (Uniwersytet Kisantu, Belgijskie Kongo) i 2. Paula S c h e b e s t y
(Akademia Handlu Światowego, Wiedeń). Obydwaj autorzy omawiają problem przypuszczalnego języka pigmejskiego (dokładniejsze streszczenie w oddzielnym artykule). 3. Wilhelm H a v e r s (Uniwersytet Wiedeński) pisze na
temat indoeuropejskiego prawa enklizy w modlitwach w Missale Romanum
(mszał rzymski); przytacza między innymi wyjątek z listu polskiego robotnika:
"to mi proszę napisać" zamiast "proszę mi napisać to", jako przykład takiej
antycypacji enklitycznego zaimka los. 1. poj. "mi". 4. Ernst L o c ker (Uniwersytet Wiedeński) rozważa problem rozwoju i rozkładu typu języków indoeuropejskich. Jakkolwiek nie we wszystkim zgadzamy się z autorem, jednak
uważamy już samo podjęcie tego rodzaju badań za olbrzymi krok naprzód
w dziedzinie językoznawstwa ogólnego. 5. Stefan W u r m (Ośrodek Turkologiczny, Londyn) daje próbę klasyfikacji języków "tonalnych" i zastanawia
się, czy nie należałoby uważać za takie również języki tureckie. Wprawdzie
uwagi swe ogranicza on do języka Karakalpak,
którego stosunki akcentowe (tj. przyciskowe i intonacyjne) są mu stosunkowo dobrze znane, ale

�704
705
uważa, że na ogół podobne tendencje

i kazachskim.

dają się zauważyć w języku uzbeckim

W dziale p r e h i s t o r i i: 1. Franz H a n c a r (Uniwersytet
Wiedeński)
omawia stan hodowli konia w Azji środkowej w pierwszym tysiącleciu p.
n. e. oraz jej znaczenie w wymienionym okresie. 2. Karl J e t t m a r (Wiedeń) omawia problem praojczyzny Tunguzów na podstawie dotychczasowej
literatury z zakresu etnologii, historii, prehistorii, antropologii i językoznawstwa. Szczególnie bogato jest tu reprezentowana
literatura radziecka.
Ważniejsze miejsce w omawianym tomie zajmują dwa problemy, które
stanowią pewien wkład szkoły kulturowo-historycznej
do metod i problematyki tak etnologii, jak i językoznawstwa
w ogóle. Pierwszy _ to zagadnienie metody w badaniach etnologicznych,
drugi to problem języka
pigmejskiego.
Wilhelm K o p p e I' s w pracy Der historische Gedanke in Ethnologie und
podaje, że już 1. L e i b n i t z (1646-1716) uznał konieczność badania związków między językami (a zatem i między ludźmi), 2. J. F. L a f i t a u
(1670-1740) łączył kompleks matriarchalny
Lykiów (H e r o d o t) z matriarchatem Irokezów, a 3. B a c h o f e n (1815-1887) ustalił następujący schemat
rozwoju społeczeństwa: a) promiskuityzm, b) matriarchat,
c) patriarchat.
Prahistorie

Schemat B a c h o f e n a przyjmuje w zasadzie 4. L. H. M o r g a n (18181881). Niektórzy badacze zwalczają go wskazując, że na początku była rodzina
monogamiczna bilateralna (o równych uprawnieniach obu płci). Schemat B a-o
c h o f e n - M o r g a n byłby tedy według jego przeciwników k o n s t r u k c j ą.
a nie odpowiadającą
historycznej rzeczywistości rekonstrukcją.
Co do nas,
sądzimy, że samo określenie "konstrukcja" nie zdoła jeszcze zachwiać systemu
M o r g a n a. 5. H. S. M a i n e (1822-1888), socjolog, sądzi, iż społeczeństwo
ludzkie wszędzie przechodziło przez tę samą serię zmian i VI'Ystępuje przeciw
przyrodniczo-ewolucjonistycznemu
pojmowaniu
etnologii. K o p p e r s nie
przytacza tu dosyć ważkich argumentów
dla poparcia stanowiska M a i..
n a' a. 6. A. B a s t i a n (1826-1905) tworzy naukę o ,.myśli elementarnej",
tj. o jedności psychicznej wszystkich ludzi i o podobnym rozwoju kulturowym
jako normie. Obok tej "myśli elementarnej"
uznaje on "myśl ludów", która
geograficzno-klimatycznie,
a więc przez wpływ środowiska, kształtuje twory
odbiegające od myśli elementarnej".
Uznaje on moment pokrewieństwa kulturowego (podobnie jak !VIa i n e), sądzi jednak, że taki związek musi być
udowodniony w każdym poszczególnym wypadku.
Natomiast
G r ił b 11 e l'
(historyk) twierdzi, że w większości wypadków non liquet jest najlepszą metodą badań. 7. E. B. T y lor (1832-1917) zajmuje się kwestią, w jakim stopniu "myśl elementarna"
odgrywa rolę w powstawaniu tworów kulturowych.
a w jakim historyczny związek. Jego stanowisko w tej sprawie jest podobne
do stanowiska A. B a s t i a n a. Nie uznaje on promiskuityzmu
i uważa, że
matriarchat
był wcześniejszą formą społeczeństwa. Zbyt często zwraca się
do myśli elementarnej
(ewol'Jcjonizmu) tam. gdzie wypadałoby raczej zają~

. k o non Liquet. L o w i e charakteryzuje
T y lor a . twierdząc,
że interstanOWIS
.
.
materiał
z
jednoczącego
stanowiska
ewolUCJomstycznego,
mlarł
on
t
pre owa.
.
d
d
rozsadkiem. 8. F. B o a s (1858-1942) porusza kwestIę, czy w akowane",o
,
..
k t k'
.
padku prawdopodobniejsze
jest samodzIelne powstame, czy on a o
nym wy
.
.
.
. .
edług
niego
historyczno-etnologlczme
upada zarowno promI-.
W
It
Y
ku urow .
..,
_·t
'ak i nauka o wcześniejszym powstamu matnarchatu.
Pokrewlen~kUl yzm, J
.
.
t t '
stwo kulturowe
uznaje, jednak tylko w sąsledmch obszarach. Ten os a m
punkt krytykuje m. in. G I' a b n e r. B o ~ s .tłurr:aczy rozwój .kultu.ry przez
iitner causes i extraneous influences.
GdzIe Jest Jednak krytenum, ze w ~a.
kompleksie pewn'? elementy należy przydzielić jednym albo dru~lm?
~:ża
on egzogamię pokrewieństwa
krwi za wcześniejszą niż tote~lzm
9. Emil D u r k h e i m (1858-1917), socjolog, był. przekonany, że b.ezrodzl?ny
klan totemowy był praformą ludzkiego społeczenstwa. L e v y - B ~ u h l op~era
'e na nim w nauce o alogicznym lub prelogicznym
myślemu prymltySl
b' k
wów. Obaj jednak zbyt zapatrzeni byli w teorie zrodzone przy
lUr u.
Australczyków
uważa D u r k h e i m błędnie za naj prymitywniejszą
for~ę
ludów. Według K o p p e r s a klan totemowy jest wtórny,
a przed mm
istniało już indywiduum i rodzina. 10. Dyfuzjoniści, Elliot S m i t h (1871Hl37) i P e l' r y. S m i t h, specjalista w fizycznej antropologii, był jednak,
L.daniem K o p p e l' s a, dyletantem w etnologii. Całą kulturę tłumaczył on
po "panegipsku". Według K o P p e I' s a "panbabilonizm" nie utrzymał ~ię tak
samo, jak i ,.panegipcjanizm". P e I' r y różni się od S m i t h a o tyle, ze znał
i etnologię. L o w i e miesza dyfuzjonistów
angielskich z G r a b n e I' e m
i S c h m i d t Eo m mówiąc: "The German diffusionists are incomparably supęrior to their British counterparts". 11. B. M a l i n o w s ki (1884-1942), twórca
ahistorycznego funkcjonalizmu, w pracy The Australian
FamiLy ustala, że na
terenie Australii pojedyncza rodzina ma naj starszy zasięg i jest naj starszą
formą społeczną. Jego Coral Gardens stanowią ważną zdobycz językową.
W Culture and Freedom (1951) !VIa l i n o w s k i wyraża się: "Im dalej wstecz,
tym większa wolność jednostki i rodziny". 12, Fritz G r a b n e r (1877-1934),
wyszkolony historyk, a później etnolog, kontynuuje
myśli B e r n h e i m a

w

Lehrbuch

der

historischen

Methode

und

der

Geschichtsphilosophie.

B e r 11 h e i m uważa, że: "Historische Gesetzmassigkeiten
gibt es nich t, wohl
abel' gewisse Regelmassigkeiten,
darum ist die Auffassung von Homogenitiłt
der Entwicklung abzuweisen". Stanowisko G r a b n e I' a dałoby się streścić
\V słowach: Historia
operuje dokumentami pisanymi, etnologia realiami. Tam
gdzie nie Jest możliwe ustaleniE absolutnej chronologii, trzeba zadowolić się
chronologią względną. R a t z e l mocno podkreślił paralele kulturowe. F l' ob e n i u s zestawił kultul'ę indonezyjską z zachodnio-afrykańską.
Tkwił on
jednak jeszcze w myśleniu przyrodniczym
(morfologia kulturowa). Związki
kulturowe przy braku źródeł piśmiennych należy badać na podstawie realiów.
Na podstaWie jakich kryteriów można stwierdzić, że zachodzi związek
kulturowy, a nie odrębne, nowopowstałe zjawisko, np. w kwestii rozszerze4&gt; "LUd",

t. XLII

�706
nia się użycia maty wiszącej w Południowej Ameryce? otóż: 1. common
sense mówi, że raczej zachodzi tu związek kulturowy (pokrewieństwo kulturowe) niż oddzielny wynalazek w każdej większej grupie; 2. podobne elementy językowe również przemawiają
za genetyczną jednością; 3. w europejsko-przednio-azjatyckim
kręgu kulturowym
spot~kamy P?zor.nie niezależne paralele literackie, które przy głębszym badamu okazuJą s~ę zgodn~ściami wynikłymi
ZE!
związku genetycznego.
Podobne kry ten a uznają
G r li b n e r dla ludów prymitywnych.
L o w i e (za B o a s e m) twierdzi, że jeszcze nie udowodniono,
jakoby
ludzkość była uboga w nowe, samodzielne, podobne wynalazki kulturowe.
K o p p e r s jest przeciwnego zdania. Dawniej i L o w i e był innego zd.ania.
L o w i e słusznie twierdzi, że nie ma istotnych różnic psychicznych mIędzy
prymitywami a ludźmi cywilizowanymi. T y lor, B o a s (B a s t i a n), L o w i e.
G r li b n e r są w tym zgodni, że mówią o związku kulturowym tylko wtedy.
kiedy go można pozytywnie wykazać. Jednak w razie niemożliwości wykazania istnienia takiego związku T y lor
i B o a s wnioskują o samoistnym
powstaniu. Według K o p p e r s a trzeba udowodnić samoistne powstanie,
tak samo jak genetyczny związek. Jeżeli zaś nie można wykazać ani samoistnego powstania, ani genetycznego związku, to według zasady K o p p e r s a
non hquet sprawa nie dojrzała jeszcze do rozstrzygnięcia.
Tak np. Jen Y d e
twierdzi, że dmuchawka w Południowej Ameryce nie ma związku genetycznego z dmuchawką
w południowo-wschodniej
Azji. Według K o p p e r s a
raczej należałoby tu zastosować zasadę non liquet.
H e i ze r i L ow ie
przypuszczają niezależne powstanie zwyczaju zatruwania (i ogłuszania) ryb
w Starym Świecie, K o p p e r s zaś uważa, że i tu non liquet byłoby o wiele
słuszniejsze.
Według K o p p e r s a w nauce o kręgach kulturowych pojawił się kryzys (K o P p e r s 1951); należy przeto naukę tę pogłębić i rozszerzyć, gdyż
metoda tu zastosowana okazała się dobra. Przy braku pisanych źródeł zarówno ugrupowania kulturowe, jak i moment czasowy i przyczynowy dadzą
się niejednokrotnie
wykryć tak ze sposobu nawarstwień, jak i z ich układu
w geograficznej przestrzeni.
Paralele:
południowo-wschodnia
Australia
i Południowa
Ameryka, dalej Kalifornia
i Północna Ameryka; Pigmeje
Afryki i wschodniej Azji pochodzą prawdopodobnie
ze wspólnego źródła pólnocno-wschodniej
Azji. B o a s odrzuca pogląd o pierwotności (dawności)
totemizmu i matriarchatu,
utrzymywany ze stanowiska ewolucjonistycznego,
i widzi w bilateralnej
(równouprawnionej)
organizacji
rodzinnej
starszą
formę i niższy stopień rozwoju społeczeństwa; pogląd ten jednak obecnie
nie da się utrzymać.
Według K o p p e r s a podział na homo diluvialis
i homo sapiens (recens)
jest niesłuszny (oczywiście K o p p e r s nie ma tu racji, podobnie jak i wówczas, gdy zwalcza ewolucjonizm). Plemię Yamana przybyło z początkiem n. e.
do Ziemi Ognistej i potrafiło utrzymać się przy gospodarce przywłaszczającej

707
(::bieracko-łowieckiej)
przez 80 pokoleń. Stąd K o p p e r s wYci~~a wniosek.
że gospodarcza strona kultury musiała być w starszym paleollcle trwalsza
iż rasa. Gdyby nawet tego rodzaju twierdzenie było słuszne dla podanego
~u okresu i wymienionego plemienia, to jego generalizacja, rozciąganie jego
wagi na cały starszy paleolit budzi poważne zastrzeżenia. "Człowieczeństwa
nie można dzielić", powiada K o p p e r s. "Nosiciele i sporządzacze ~ych
narzędzi (mowa o naj prymitywniejszych
narzędziach w początkach plelstocenu) musieli tedy być pełnymi ludźmi, którzy posiadali również jakąś odpowiednią kulturę duchowo-społeczną
(język, rodzina, religia)". Wyrażenie
pełnymi ludżmi" nasuwa mocne wątpliwości, bo wszakże już same anato~iczne cechy zgoła nie umożliwiały owemu praczłowiekowi
wydawania
dźwięków przedniojęzykowych
w rodzaju p (b), t (d), f (v), s (z). Jeśli jakikolwiek język ludzki posiada zawsze trzy aspekty: 1. system fonetyczny,
2. strukturę gramatyczną (morfologia i składnia) i 3. słownictwo, to "język"
ten (starszego paleolitu) posiadał niezupełny (ułomny) system fonetyczny.
W takim systemie fonetycznym przy minimum trzech szeregach lokalizacji
dźwięków dwa szeregi: wargowy i zębowy, są nieobecne względnie istnieją
w postaci zarodkowej jako tzw. bloki mlaskowe, a tylko trzeci, gardłowy
chodzi tu głównie o dźwięki welarne, faryngalne
i laryngalne),
jest dostatecznie reprezentowany
(k (g), k', g', kx', l'].
Struktura gramatyczna wyrażająca się w postaci prawideł budowy grup
syntaktycznych
(skupień) właściwie jeszcze nie istnieje. Owe bowiem grupy
są tylko przygodnymi
zestawieniami,
i to odpowiednio
nie do wartości
logicznej poszczególnych członów, ale zgodnie z emocjonalną barwą wy_
rażanych przeżyć.
Trzeci aspekt języka - słownictwo, choć ubogie, podobnie jak uboga jest
kultura owego okresu, ale istnieje.
Byłby to tedy jeszcze nie "pełny" język, ale raczej "mowa" ułomna,
stojąca na pograniczu między pseudomową małp a właściwą, pełną i zorganizowaną mową ludzką. Pewien przeżytek z tego okresu stanowią mlaski
i niezwykle uboga gramatyka języka buszmeńskiego. Wypada jednak dodać,
ż~ w buszmeńszczyźnie bloki mlaskowe przednie są już wariantami odpowiednich dźwięków wargowych i zębowych, ale nie jedynymi reprezentantami
czy surogatami o'N'Ych dźwięków, jak to miało miejsce w systemie fonetycznym praczłowieka w paleolicie starszym.
"Jeżeli istnieją poszczególni badacze (np. Wei n e r t) - mówi dalej K o pp e r s - którzy przyznają Sinantropowi znane osiągnięcia kulturowe (używanie ognia, narzędzia, broń, polowanie na grubszego zwierza), a równocześnie określają go jedynie mianem "małpolud", "przedczłowiek", to takie
postępowanie zdradza jakąś logikę i filozofię, którą nie każdy potrafi zrozumieć i ocenić". Wypada przytoczyć załączoną tu tabelę antropologa B un a k a, Stadia rozwoju kultury, myślenia, mowy i ich wzajemna zależność.
aby stwierdzić, że K o p p e r s nie ma racji i zgoła niepotrzebnie miesza tu
45'

�709

708
-_ .. --_ ..------

_.- .. _----

S t a d i a l' o z woj

----

! Wykorzystanie

I

zewnę-!
przedmiotów

Społeczeństwo

Myślenie

1------------------.---'--trznych

i

i

i

I

I

1-- -- - _._--

i

i

.---

T

j S"'''naty''"'

I
I

i ic h

\\-

Z

a j e m n a z a I e ż n ość

Wyrażenie

Mowa

Przedstawienie
w maksymach wąskiego kompleksu
postrzeżeń

l

Przypadkowe

l

u k u l t u l' y. m y ś l e n i a, m o w y

Sygnały

Ku-mowne
stadium

I
i

dżwiękowe

szerSZY-~l~~~-~rzed-

Pierwiastkowe
jęcia

po-

Wyższe małpy

Przedmowne
stadium

Rozmaite i ściślej związane z aktami postępowania szmery wydawane
przy spełnianiu funkcyj życiowych

~

cco

~

~

---

--- -_

Przechodnie formy;
paleantroPOlogicznel
niewiadome

,

-'--_. __

.-

::::

'O
~,
co

o.

I

Pitekantropy,
sinantropy

Preszelska

I

'§
~
li

N

Wieloznacz-'
ne, nie związane wyrazy - zdania

Powiększenie roli średniojęzykowych artykulacji - dźwięków głosowych i wibrantów (płynnych r i 1)

Coraz więcej zróżnicowanych
wyrazów zdań

Początek przyswojenia
sobie przedniojęzykowych artykulacji (zębowych itd.) i rozwiniętych
m·tykulacji średniojęzykowych
w ich
formie "diffuse«

iii

p:;

ell

.~

'0"
~l

I

Coraz więcej
zróżnicowanych pojęć, w
tej liczbie poj.
o zjawiskach

Q)

t:
co

~
o

'O

....

!il :~::~~~;P~~~~i~!1
",gani-~~~;:~i"
I
I

,
l

N

______._____

Związane
wysłowienia

~~:~~:r~~:Z:'-do
rzucania, plastyczna sztuka,
początki życia
osiadłego

--------------_

;&gt;,

t:
&lt;'Q),

N
tJ

:::

Szelska,
aszelska

I

wc::~~o-I
rodowa

(S~~~~~y)

_ -

Przechodnie fOrmy!
pitekantropów- pale-I
antropów, palean, tropologiczne fakty!
ało ~ia~oIT1~__-'

.1_..:

~

Przewaga mniej
grubych płaszczyzn (zgrzebła
i szpice); szerokie
wykorzystanie

Q)

o

"O

Q)

~ ------.------

;:J

_

Określone, ale słabo zróżnicowane
artykulacje dźwięków krtaniowych,
welarnych i nosowych; również dżwięków wdechowych (mlaskowych)

Okrzyki,
wezwania

Pojęcia o zasadniczych
rodzajach
działalności

Q)

Słabo obrobione
płaszczyzny i jądra
(ręczne ostrza)

'g.

Bo

----------1

"-1

'N

~

typ

1

I

i-l

Fizyczny

-'---1

stawień i komplek-:
sy postrzeżeń

Narzędzia nieustalonego kształtu

I

Archeologiczne
epoki

dźwiękowe

-----_ .._-----_

1---

*)

i
i

'c

Mustierska

Paleantropy: neandertalczycy typu
»La Chapelle«,
Eringsdorf i i.

I

i
i

'O

Q)

Ji
I,

Sprecyzowanie artykulacji wytw~-=-I pó;:~-;~l~~;it
rzanych dźwięków i zróżnicowanie
ich według głosowosci i sposobu
wymawiania; afrykaty (zwarte.
SZczelinowe i t. d.).

:-;e~~ntropy:
cr~~-i
magnon i i. przed- !
stawiciele typu Ho-!
mo sapiens.
i

I

II

.
Zob.

.._--------

• Załączoną tu tabelę zaczerpnąłem z mojej recenzji pracy radzieckiego
loga W, W, Bunaka "Powstanie mowy według dan~'ch antropologii".

antropo-

-T------------------

Biul~t;I~-;-OI-S-kl-·~~-O

_,

owarz:,:st\\'3

Językozna\\ czego.

zeszyt

XIII.

------------.
str.

193-206.

�710

711

kwe~tię terminologii, gdzie oczekiwalibyśmy jakichś ważkich kontrargumentów. Jako przeciwnika poglądów H. We i n e r t a stawia K o p p e r s znanego
biologa H. M li c ker m a n n a, przytaczając jego wypowiedź: "Tutaj (tj. do
ludzkości jako jednostki rozrodczej) odnosi się ten fakt, że naj starszych
wskaźników
działalności kulturowej
w zasadzie nie powinno się inaczej
oceniać niż uzdolnienia tych, którzy zbudowali pierwszą maszynę parową
i którzy dzisiaj rozsadzają pokrywy kryjące energię atomową. W każdym
osiągnięciu kulturowym
chodzi zasadniczo o uzewnętrznienie
tego samego
człowieczeństwa,
co potwierdza
się również przez jedność świadomości
moralnej w całej ludzkości. Tę świadomość należy przypisywać także ludziom
najstarszej epoki, mimo że dokumenty ograniczają się tylko do początków
kultury materialnej, jak tego dowodzą owe reliktowe ludy prymitywne; jakkolwiek w kulturze materialnej stoją one na poziomie ludzi naj starszej epoki,
to jednak przejawiają
ową świadomość moralną". Tutaj wywody K o pp e r s a mają charakter
wyraźnie apologetyczny
i dlatego nie będziemy
z nimi polemizować.
Między dziś żyjącymi prymitywami
a człowiekiem przedhistorycznym
i£tnieją dwa paralelizowania,
które uczeni stosują:
1. swobodne, tj. bez
uwzględnienia związków genetycz:J.ych, i 2. skrępowane, które uwzględniają
związki genetyczne. Według K o p p e r s a paralelizowanie,
zwłaszcza w sposób drugi, może być owocne, gdyż istnieje pewna jedność człowieka i jego
kultury (M e n g h i n, WeUgeschichte der Steinzeit - paralelizuje również,
ale dużo z tych paralel krytyka odrzuciła).
Co do wzajemnego stosunku prehistorii i etnologii, zdaniem K o p p e r s a,
powinny one współpracować. Rozumie się, że obie nauki, etnologia i prehistoria, które zgodnie ze swą naturą są naukami humanistycznymi,
z wdzięcznością przyjmują każdą pomoc, której im mogą udzielić na przykład dyscypliny przyrodnicze. Antropologia fizyczna, przede wszystkim zaś paleoantropologia zasługują na odpowiednie uwzględnienie, czego nie trzeba specjalnie
uzasadniać.
Resztę artykułu K o p p e r s a zajmuje omówienie prac z zakresu metodyki prehistorii. W sumie wypada stwierdzić, że artykuł jest interesujący
i napisany ze znawstwem
materiału
i rozległą erudycją, jednakowoż ze
względu na antyewolucjonistyczne
stanowisko autora może być przyjęty
bez zastrzeżeń jedynie przez zwolenników szkoły kulturowo-historycznej.
Roman

Stopa

FOLK-LIV - ACTA ETHNOLOGICA ET FOLKLORISTICA EUROPEA,
t. XIV-XV,
XVI.
Wydawane w okazałej szacie graficznej przez szwedzką Akademię Nauk
Etnograficznych
i Folklorystycznych l czasopismo "Folk-Liv
- Acta Ethno1

Kung!.

Gustav

Adolfs

Akademien,

Uppsala.

et Folkloristica
Europea"
jest dzisiaj jednym z najpoważniejszych
pism etnograficznych
na terenie Skandynawii.
Sk~pia ~no s~eroki odłam
myśli etnograficznej,
a zarazem stanowi jeden z osrodkow mIędzynarodowego ruchu naukowego. W okresie międzywojennym, na który przypada założenie pisma, w szczególności w latach trzydziestych,
gdy na swobodny
rozwój nauk etnograficznych pada cień faszyzmu, gdy hitlerowska doktryna
rasistowska przekreśla całkowicie wszelką możliwość pracy twórczej etnografa-humanisty,
"Folk-Liv", ukazujący się na ziemi skandynawskiej,
staje
się ostoją dalszego nieskrępowanegc
rozwoju etnografii. Pismo staje się
od 1938 r. organem Międzynarodowego
Stowarzyszenia Etnologii i Folkloru
Europejskiego oraz kilku innych organizacji międzynarodowych 2. Prowadzi
ono od tej chwili regularną kronikę wydarzeń na polu etnografii i folkloru
w różnych krajach 3, informuje o ważniejszych przedsięwzięciach
badawczych, a zarazem zamieszcza szereg prac i artykułów o ogólniejszym znaczeniu , które drukuje w językach obcych, inne zaś opatruje obcojęzycznymi
streszczeniami.
Z chwilą normalizacji stosunków po wojnie pismo powraca do swej dawnej roli organu etnografii, przede wszystkim skandynawskiej.
W rocznikach
za lata 1950-1952 (t. XIV-XV
i XVI) przeważają zainteresowania
własnym
terenem i własną tematyką regionalną; autorami są badacze skandynawscy.
Cele i zamierzenia badawcze na przyszłość ujmuje w swym programowym
artykule główny redaktor pisma, wybitny uczony szwedzki Sigurd E r i xo n,
dyrektor Instytutu
dla Badań Ludoznawczych
przy Muzeum Nordyckim
oraz profesor uniwersytetu
sztokholmskiego.
Artykuł E r i x o n a, Wprowadzenie do badań nad życiem ludu lub etnologią nordycką"
(t. XIV-XV),
zasługuje na bardziej szczegółowe omówienie. Zanim jednak do tego przy··
stąpię, parę wstępnych uwag ze względu na używaną przez autora terminologię, która może się wydać niejasna dla polskiego czytelnika.
W skandynawskiej
terminologii etnograficznej,
obok ogólnie przyjętych
terminów "etnografia"
i "etnologia", w powszechnym użyciu jest również
rodzime wyrażenie folk-liv,
co znaczy "życie ludu". Badaniem zaś życia ludu
zajmuje się nauka zwana tu "folklivforskning".
Ma ona nieco odmienne
cele i zakres aniżeli niemiecka "Volkskunde" oraz powstały na gruncie angielskim folklore.
Zarówno "Volkskunde",
jak i "folklivforskning"
nastawione są wyłącznie na badanie stosunków europejskich, na studium rodzimych kultur ludowych, przeciwstawiając
się w tym zakresie angielskiej
"social anthropology". Ta ostatnia, określana również jako "nauka a człowieku", wysuwa ogólniejsze cele poznawcze i operuje teorią, która rozbudowana została przede wszystkim pod kątem widzenia badania tzw. pierlogica

, Jak np. Międzynarodowej
Komisji
dla Sztuki Ludowej
i Folkloru
(CIAP).
.'. ~rzejmując
zadania
wydawanego
przez Międzynarodowe
Stowarzyszenie
Etnologu l Folkloru
Europejskiego
czasopismo
"Folk",
którego
z druku
ukazały
się
jedYnie dwa Zeszyty, I, 1-2, 1937 (Hirzel, Lipsk).

�712
wotnych kultur społeczeń~tw pozaeuropejskich.
Jeśli chodzi o różnice, to
należy podkreślić.
że niemiecka
"Volkskunde"
nastawiona
jest przede
wszystkim na badanie kultury
materialnej,
którą
traktuje
dość wąsko
i w sposób czysto opisowy. Natomiast
skandynawska
"folklivforskning",
aczkolwiek kultura materialna stanowi tu również punkt wyjścia, ma pewną
socjologiczną orientację (co znów ją zbliża do "social anthropology"),
która
w odniesieniu
do konkretnych
historycznych
sytuacji pokrywa
się pod
względem zakresu i metod z socjologią (np. mówi się "African sociology").
Tak więc badanie jolk-liv'u
uwzględnia w znaczniejszym
stopniu tło społeczne, kładzie nacisk na problemy organizacji
społecznej i gospodarczej,
interesuje się instytucjami prawno-politycznymi
itp. Oczywiście zakres jolkli·u'u jest o wiele szerszy od tradycyjnie
pojętego folkloru, który nie jest
tu.taj traktowany
jako nauka autonomiczna,
lecz zawsze ujmowany
jest
w szerszym układzie kulturowym jako jeden z działów etnografii.
Terminologia
skandynawska,
niejako wychodząca
od życia i jego problemów, a w każdym razie przybliżająca
etnografię
od życia, ma swoje
uzasadnienie historyczne. Etnografia i popularne zainteresowania
regionalnoludoznawcze odgrywały bardz·:) istotną rolę w procesie demokratyzacji, który
w oparciu o uprzemysłowienie
i ronlój
masowej oświaty doprowadził do
ukształtowania
się nowoczesnego obJ:',cza narodów skandynawskich
na przełomie XIX i XX w. Nie miasta, których było niewiele na wielkim i rzadko
zaludnionym obszarze Skandynawii, lecz wieś i małe miasteczko, zorganizowane w pewne rejony kulturowe i polityczne, stały się ośrodkami dynamiki
społecznej,
nadając
skandynawskiej
rewolucji
burżuazyjnej
tak swoiste
i charakterystyczne
dla niej oblicze. Jest również rzeczą znamienną, że proces ten miał miejsce na terenie Skandynawii nie tylko w krajach par e.1:cellence chłopskich, jakimi były Norwegia czy Finlandia,
ale również ogarnął
kraje o silnych tradycjach
feudalno-szlacheckich,
jak Dania i Szwecja.
W pierwszym wypC'.dku ruch ten miał charakter zarówno narodowy, jak i społeczny, w drugim przede wszystkim społeczny. Oczywiście dziś, po przeniesieniu się zainteresowań
ludoznawczych i regionalnych na uniwersytety oraz
do tak licznych na tamtejszym
terenie muzeów, z ich rozwiniętymi
instytutami badawczymi, wykładana
z katedr uniwersyteckich
etnografia stała
się nauką akademicką i zatraciła wiele ze swego pierwotnego rozmachu rewolucyjno-społecznego
(czego nauka burżuazyjna
na ogół nie lubi). W tym
też środowisku akademickim
zrodził się nowy termin naukowy "etnologia
nordycka" (nard isk etnologii), który na ogół pokrywa się z bardziej popu·l13rnym jolk-liv.
Czym jest dziś folk-Uv i jakie są jego zadania aktualne dlil
obecnego stanu etnografii skandynawskiej,
informuje
artykuł E r i x o n a.
W jego ujęciu badanie życia ludowego ma szeroko zakreślone cele badawcze. Pojęte naj szerzej zmierza ono do pogłębienia naszej wiedzy o człowieku, do lepszego zrozumienia go jako istoty tworzącej kulturę i żyjącej
w niej. Stanowi
::&gt;no zatem dział etnografii
ogólnej czy etnologii, ale

713
może być także nazywane
etnografią.
Przedmiot
badań jolk-liv'u
sta·nowi kultura ludzka, która jest zawsze oparta o grupy społeczne czy społEczeństwa, które są jej nosicielami. Kultura - według E l' i x o n a - nie
pokrywa się dokładnie z odpowiadającą
jej grupą społeczną, lecz może
w całości lub w swych pewnych cechach rozciągać się poza granicę terytorium zajmowanego przez jej nosicieli. Fakt ten ogromnie komplikuje zadanie badawcze.
Definicja kultury, jej właściwości, podstawowe prawa oraz metoda badania z.iawisk kulturowych są następnie przedmiotem rozważań autora. Poniew«ż jednakże jego poglądy w tym zakresie nie odbiegają od ogólnie przyjętego stanowiska
znanego z etnografii ogólnej, ograniczam się do podania
jedynie kilku wyjątków. A więc w skład kultury wchodzą: "organizacje, wyposażenia, techniki, wytwory, zachowanie,
normy i idee, jakie człowiek
~t'worzył, rozwinął i obrócił na swój użytek i jakie w mniejszym lub większym stopniu stanowią jego pomocnicze sposoby zaspokojenia swych fizycznych i duchowych potrzeb" (s. 6). Charakteryzując
kulturę pisze autor:
"najbardziej zasadnkzącechą
kultury jest to, że może być ona przenoszona,
zarówno w całości jak i częściowo przez swe składniki, z jednej jednostki
na drugą oraz że może być przekazywana
z pokolenia na pokolenie na zasadzie współpracy w obrębie grupy" (s. 6).
.Jeżeli chodzi o metody analizy rzeczywistości kulturowych,
autor świadomie głosi pewien eklektyzm: wszystkie metody są właściwe, o ile prowadzą
do celu, tzn. zbliżają nas do prawdy. A więc w badaniach życia ludowego
celowe może być posługiwanie się zarówno metodą typologiczną, jak i kulturowo-geograficzną
(kręgów kulturowych), porównawczą (zasięgów), socjologiczną czy statystyczną. Ważna również jest metoda psychologiczna, dostarczająca badaczowi pewnych jednolitych
podstaw dla jego wiedzy o człowieku, o jego podłożu biologicznym, funkcjach umysłowych, formach zachowania się itp. Szczególny nacisk kładzie autor na metodę historyczną i historyczny charakter
zjawisk kulturowych:
"Podobnie jak społeczeństwo,
kultura składa się ze starego i nowego, z wytworów już ukończonych, z powtórzeń i tworów znajdujących
się jeszcze w toku rozwoju, jest ona mieSZaniną dobrego i zlego, wspomnien
i tradycji, sprawo
treściach już
zużytych i prz"brzmiałych,
jak też i spraw, jakie uczestniczą w wiecznej
walce o zmianę, o odnowienie myśli i działania. Wszelka funkcja i wszelkie
działan:ro oznacza coś, co się jeszcze rózwija, posuwa w czasie, coś, czego nie
możemy sobie uzmysłowić, zanim nie zostanie dokonane, to znaczy, zanim
nic stanie się faktem historycznym. Dla tych powodów badanie życia ludowego staje się działem nauki historycznej,
nawet wówczas, gdy ono jest
skoncentrowane
na teraźniejszości"
(s. 9).
Drugim momentem, który naukom etnologicznym nadaje charakter historyc~ny, .iest skoncentrowanie
ich na określony obszar kulturowy, (ich regionalizacja). Im mniejsze ugrupowanie
społeczne, wycinek życia czy badana

�714
społeczność kulturowa,
tym większe są możliwości uchwycenia
ciągłości
procesu historycznego
i pokazania nawarstwionych
tradycyjnie
związków
pomiędzy różnymi epokami. Zasada regionalizacji w badaniach etnograficznych, to znaczy branie jako przedmiot badania mniejszych zespołów o wy_
raźnie określonych czasowo i przestrzennie ramach, stanowić winna, zdaniem
autora, punkt wyjścia dla nowocześnie pojętych badań życia ludowego. Zasada ta jest szczególnie ważna dla społeczeństw o bardziej zróżnicowanej
kulturze i bogatych historycznych nawarstwieniach,
jak społeczeństwa europejskie. Jest to droga, jaką winna pójść etnografia Skandynawii na jej obecnym etapie rozwojowym. Pozwoli jej to "na rozwinięcie się w bardziej
konkretną naukę aniżeli etnologia ogólna, która dokonuje wielu uogólnień
w zbyt może jeszcze wczesnym stadium rozwojowym" (s. 10).
W praktyce na tym etapie, będącym jeszcze wstępnym stadium do ogólniejszych ujęć, wskazane jest podejmowanie mniejszych problemów i tematycznie węższych zagadnień, prowadzenie badań w skali lokalnej, typu lustracji raczej niż wyczerpujących
opracowań monograficznych,
biorących za
przedmiot badań mniejsze jednostki, okresy lub tematy. W chwili obecnej
oraz zapewne przez pewien czas jeszcze będą one musiały poprzedzać badania o bardziej syntetycznym
charakterze,
będą koniecznym wstępem do
szerszej problematyki, zawartej w ramach dążącej do uogólnień nauki, którą
autor określa jako historię kultury.
W dalszej części artykułu autor poddaje analizie pojęcie kultury, rozbudowując je pod kątem teorii różnych typÓW kulturowych,
występujących
w określonych warunkach
historycznych.
Te typy czy wzorce kulturowe,
których autor wyróżnia parę rodzajów, aczkolwiek ich nie analizuje w oparciu o konkretny materiał historyczny, mają służyć jako pomocnicze narzędzie analizy historyczno-etnograficznej.
Na razie są to luźno rzucone pomysły i sugestie.
W pierwszym
rzędzie autor usiłuje dać historyczną
definicję pojęcia
"lud" i "ludowy". Przyjrzyjmy
się tej ostatniej: "warunkiem, by jakiś element kulturowy mógł być uważany za ludowy, jest fakt, że musi on występować w danej grupie ludzi jako taki składnik, który został wcielony
w życie, odziedziczony, wyuczony i w pełni zasymilowany,
a zatem nie
rr.oże to być taki element, który nie zostal wcielony w życie, odziedziczony,
peryferyczny, mniej lub więceJ przypadkowy. Nadto, by spełnić te warunki,
składnik ten musi występować
odpowiednio często w obrębie grupy czy
społeczeństwa i musi być w sposób regularny wchłonięty przez kulturę" (s. 11).
Z definicji tej wynika, że ludowy element kulturowy może występować zarówno w kulturze miejskiej, jak też i wiejskiej czy też innych zespołach,
zależnie od warunków
historycznych.
Kulturę
ludową można, zdaniem
autora, utożsamić z żywą kulturą tradycyjną. Jest to kultura zasadniczo stacjonarna, mało podatna na rozprzestrzenienie
się i migracje. Kulturze ludowej autor przeciwstawia
kulturę mobilną (mobile culture), typ kulturowy,

715
który cechuje wielka ruchliwość i ekspansywność. Jest to zazwyczaj kulture
reprezentowana
przez oficjalne organy państwowe, czy warstwy
zachowuiace duże wpływy w danym społeczeństwie.
Trzecim typem kultury jest
k~ltura czysto zawodowa. Do tego typu należą "wszelkie myślenie twórcze
czy wszelkie nowe wynalazki powstałe na gruncie specjalizacji", zanim nie
przedostaną
się do ogólnej świadomości
i nie przekształcą
się na wyżej
wspomniany typ kultury mobilnej. W pewnych warunkach
historycznych,
gdy ten ostatni typ kultury pokrywa się z kulturą miejską, należy go przeciwstawić kulturze wiejskiej. Ale kultury ludowej nie należy identyfikować
ani z kulturą wsi, ani miast; może ona przenikać obie. W innym sensie
kultura ludowa przeciwstawia
się dalszemu typowi kulturowemu,
to jest
rzechowanej
(zmagazynowanej
jak ją nazywa autor) kulturze, jaką
p
.
h
.,
mamy np. w pomnikach, literaturze, książkach itp., o ktoryc
CZęSClOWO
zapomniano, a z,awartość ich nie ma już pełnego,.'Po,:,"s.zech~egO ob~egu. ~CZywiście w obrębie tych wzorców kulturowych
IstmeJe WIele typow posrednich i mieszanych.
Na tle powyższej teorii typów kulturowych
staje się dopiero jasne pojęcie kultury ludowej oraz jej roli w ~ełnym kontekście życia. "Poprzez swą
różnorodność i swe liczne odcienie kultura ludowa jest tworem pełnym
kontrastów, występujących
w trzech wymiarach: historycznym, geograficznym i społecznym. Ważnym zadaniem badań kulturowych
będzie znalezienie tych kontrastów oraz ich interpretacja"
(s. 13). Będzie to ważne narzędzie historycznej
analizy zjawisk dyfuzji, kontaktów
kultury czy też ich
gwałtownych zderzeń.
Właściwym przedmiotem badań etnograficznych
jest kultura ludowa, badanie zaś innych typów, jak kultury mobilnej czy centralnej,
zasadniczo
leży w zakresie innych nauk historycznych. Nas, etnografów, interesuje ona
jedynie o tyle, o ile tkwią tu czynniki, które mogą mieć wpływ na kulturę
ludową lub gdy nikt inny nie podejmuje tych badań. Na ogół jednak zadowalamy się wynikami pracy badawczej innych i te właściwie są jedynie
istotne dla badacza kultur ludowych.
Faktem jest, że dotychczas badania kultury ludowej brały za przedmiot
wieś i życie wiejskie. Nie wynika to jednakże z przesłanek czy założeń warsztatowych, lecz z historycznego faktu, że chłopstwo stanowiło na tych terenach absolutną większość aż do końca XIX w. Zaważyła też tu okoliczność,
że chłopstwo było "nosicielem najbardziej silnych tradycji kulturowych oraz
że ono właśnie przechowało tak liczne formy reliktowe" (s. 14).
Obecnie badania etnograficzne nadal jeszcze będą musiały zajmować SIę
wsią jako podstawową grupą społeczną, biorąc za przedmiot analizy mniejsze ugrupowania w jej obrębie, a więc zagrodę, społeczność wiejską oraz
pewne formy życia rodzinnego. Ale nie ma powodu - stwierdza autor by już na obecnym etapie nie rozciągać naszych zainteresowań badawczycq
na wtórne ugrupowania. jak np. miasto. Co więcej, takie rozszerzenie naszych

�716
zainteresowań
badawczych staje się w chwili obecnej koniecznością. Jednakże w tych o wiele bardziej złożonych środowiskach, gdzie usadowiły się
inne typy kultur, jak typ mobilny i zawodowy, badania kultury ludowej
będą, rzecz prosta, procedurą o wiele bardziej trudniejszą,
skomplikowaną,
zbliżającą nas coraz bardziej do typu badail socjologicznych. Toteż dawne
"typologiczne
podejście do wytworów kultury materialnej
winno ustąpić
miejsca badaniu szerszych zespołów kulturowych,
ocenom ilościowym oraz
socjopsychologicznemu
punktowi widzenia" (s. 14). "Przedmiotem
badania
życia ludu jest zatem - konkluduje autor - porównawcze studium kultury
na bazie regionalizmu.
zorientowane
socjologicznie
i historycznie
oraz
uwzględniające
niektóre aspekty psychologiczne"
(s. 15).
Wartość wyżej podanej teorii, jak wszelkiej teorii naukowej, musi być
mierzona jej przydatnością
badawczą jako narzędzia pomocniczego, które
nam winno ułatwić poprawne stawianie hipotez, kierowanie naszymi krokami w badaniach terenowych czy w historycznej
analizie materiału. Jak
spełnia to zadanie powyższa teoria typów kulturowych?
Odpowiedż na to
pytanie byłaby trudna i przedwczesna. Faktem jest, że ani jedna z zamieszczonych w roczniku rozpraw szczegółowych nie uwzględnia szerzej historyczno-typologicznej
problematyki,
nie jest oparta na jej ogólnych założeniach, ani też nie daje konkretnej analizy materiału w kategoriach powyższych wzorców kulturowych,
lecz stanowi o wiele bardziej ortodoksyjny
typ analizy etnograficznej,
która nie wychyla się poza przyjęte ramy. Do
problemu tego powrócimy jeszcze w koilcowych partiach tego szkicu.
Pierwsza z tych rozpraw, praca A. M. N Y l e n ze Sztokholmu, ma char:'kter odcinkowy. Przedmiotem
zainteresowania
autorki
jest jeden 1'0,dzaj wytworu
kultury
materialnej,
a mianowicie
naczynia
do podawania
masła na stół i ich różne typy, jakie występują
na terenie
Szwecji. Praca oparta jest na zbiorach Muzeum Nordyckiego w Sztokholmie
oraz na materiałach zebranych drogą ankiety. Maselniczki szwedzkie odznaczają się wielką różnorodnością
formy i bogactwem ornamentyki.
Te cechy
formalne łączy autorka z rolą masła w tradycyjnej kulturze wiejskiej: z jednej strony masło było cenionym artykułem spożycia, którego duża wartość
odżywcza byla znana, z drugiej, jako wartościowy
produkt gospodarstwa
chłopskiego, było wyrazem zasobności jego właścicieli oraz stąd wynikającego
prestiżu i pozycji społecznej. Spożycie masła było ściśle racjonowane w dnie
powszednie, natomiast w dnie świąteczne i podczas różnego rodzaju uro·
czystości podawano je w wielkich ilościach. Z tą świąteczną obfitością, ktć&gt;ra
stanowiła jeden z tradycyjnie określonych sposobów pokazu wyprodukowanych dóbr i ujawniania ich wartości w systemie gospodarki w małym stopniu posługującej
się pieniądzem, łączy autorka wyżej wspomniane ozdobne
maselniczki. Praca jednakże nie jest studium z zakresu gospodarki pierwotnej, lecz nacisk położono tu na ergologiczną stronę zagadnienia. A więc
wiele dowiadujemy
się o technice obróbki i zdobienia tych przedmiotów,

717
które wykonane były z drzewa na odpowiednich tokarkach. Następnie autorka, biorąc za podstawę kryteria
formalne, szereguje powyższe maselniczki w sześć ogólniejszych
grup typologicznych,
a więc maselniczki
w ksztołcie talerzy, kielichów, lichtarzy, naczyń z pokrywkami
itp., i wyznacza zasięgi każdego z typów, próbując je powiązać z warunkami
lokalnymi oraz oddziaływaniem
zewnętrznych
wpływów kulturowych.
Praca Giista B e r g a, dyrektora Działu Badań Etnograficznych
Muzeum
Nordyckiego, poświęcona jest dawnym narzędziom łowieckim, w szczególności stępicom, co do których przez dłuższy czas zdania etnografów były
podzielone. To niezwykle archaiczne narzędzie łowieckie, sięgające jeszcze
epoki brązu, nie występuje zupełnie na terenie Europy zachodniej; w Skandymnvii znane jest jedynie z wykopalisk
archeologicznych,
dość niedawnych i stosunkowo bardzo nielicznych (lO okazów na terenie Szwecji, Norwegii i Danii). Szczupłość danych wykopaliskowych
oraz zła prezerwacja
materiału, który przechowywał się jedynie w specjalnych pokładach torfiastych, a ponarito okoliczność, że z reguły niszczały drobniejsze części tych
samotrzasków
o dość skomplikowanej
konstrukcji, wszystko to przez dłuższy czas nie pozwalało na poprawne zrekonstruowanie
ich mechanizmu oraz
określenie ich przeznaczenia
łowieckiego. Historii oraz metodyce tego za~
gadnienia poświęcona jest obszerna rozprawa B e l' g a, który zebrał w niej
w sposób niez\l\rykle sumienny i dokJadny wszelkie dane - etnograficzne,
archeologic7.ne, przekazy ze średniowiecznych
źródeł oraz literaturę porówI1m'lezą - które mogły rzucić światło na to zagadnienie.
Z wywodów autora wynika, żo wielce pomocny w rozwiązaniu
tego
zagadnienia był materiał etnograficzny, który autor skrzętnie zebrał z terenu
całej Europy. Jeśli chodzi o obszar Polski i Europy środkowej, autor kilkakrotnie powołuje się na prace K. lVI o s z y ń s k i e g o, który w trakcie swych
nadań terenowych
znalazł parę okazów tych bardzo starych przyrządów
łowieckich Praca zawiera bogatą literaturę
przedmiotu
(około 60 pozycji)
oraz doskonałe ilustracje i rYEunki.
Obszerne studium P. A n d e l' s e n a z Kopenhagi poświęcone jest dawnym typom nicielnic, spotykanych na terenie Danii oraz przyległych obszarach kulturowych.
Praca ma charakter
morfologiczno-typologiczny.
Autor
~ychodzi od naj starszych występujących
na tym obszarze kulturowym
nicle111lc oczkowa tych i uwzględnia stopniowo ich coraz bardziej rozwinięte
fo:my. Następnie omawia lokalnie występujące
ich nazwy, których etymo10b
. . S',{an d ynawll... me została jeszcze
.
. . la. na terenl'e za c h o d mej
całkowicie wyJasnlOna . Obok ma t·e.rIa ł'·ow s k andynawsklc}1
.
uwzględnIa. autor w oparciu
0, szeroko
cytowaną
literaturę
przedmiotu
również szerszy materiał
porownawczy
.
. ,
' zaro' wno europejs. k'-I, jak
i egzotyczny, tak że jego praca możl?
~Iec pewne znaczenie dla tych wszystkich, którzy interesują się rozwojem
PIerwotnych tech 111
"k tk ac k'ICh'. LIczne IlustraCJe,
.
. rysunkI . oraz schematyczne

�.,

.

719

718
przedstawienia
procesów technicznych
tość tego bardzo sumiennie i rzetelnie

w tkactwie
wykonanego

ludowym
studium.

podnoszą

war-

Jedyna w tym zbiorze, nadesłana z Anglii, praca E. E t t l i n g e r poświęcona jest folklorowi okolic Oxfordu. Autorka podaje szereg przykładów
dawnych praktyk, zwyczajów czy obrzędów, jakie przetrwały w formie reliktowej do dzisiejszego dnia. Wspomina o pozostałościach dawnych przesądów
i zabobonów, jak np. czarownictwa, gier i zabaw ludowych itp., które sprawiają, że folklor posiada tu wiele cech atrakcyjnych,
podnoszących urok
tych malowniczych
okolic. Może to mieć pewne praktyczne
znaczenie dla
krajoznawstwa
i turystyki, ale tak pojęty folklor nie przedstawia wielkiej
wartości dla nauki. W wyborze materiału
i jego interpretacji autorka kieruje się dawną, obowiązującą
jeszcze za czasów ewolucjonizmu
receptą,
jaką w formie prawie że niezmienionej podawało dla kilku pokoleń zbieraczy
starożytności ludowych czasopimo "Folklore". Przyjętą zasadą było tu zbieranie archaizmów kulturowych,
które traktowano
jako przeżytki, na podstawie których mOżna było odtworzyć dawniejsze stadia kulturowe. Natomiast ten typ badań folklorystycznych
nie interesował się szerszym podłożem społecznym,
ani też nie uwzględniał
tych sił i momentów,
jakie
w międzyczasie przekształciły
do gruntu oblicze wsi angielskiej. Badania
tego typu wychodziły z innych kół i jedną z ważnych ich form było
opracowanie typu opisowo-statystycznego,
tzw. social survey (lustracje społeczne), jakich pojawiło się dosyć sporo w Anglii i jakie uwzględniały
w pierwszym rzędzie środowisko miejskie, ale także w pewnym stopniu
i problemy wsi oraz rolnictwa angielskiego.
Autorka domaga się obecnie rozszerzenia i unowocześnienia problematyki
folklorystycznej,
lecz sama tych postulatów nie realizuje. Ma ona pewne
zrozumienie dla zagadnienia dynamiki zmian, zdaje się dostrzegać rolę techniki i ulepszonego narzędzia w rolnictwie, ale zagadnień kultury materialnej nie włącza do partii materiałowej swej pracy. Pragnęłaby do nowocześnie
pojętego
"survey'u
folklorystycznego"
wprowadz·ić
"studium
tradycji
angielskich
robotników
rolnych,
rzemieślników
i drobnych
kupców",
ale za równie konieczne uważa "badanie
roli dworu i plebanii
w życiu wiejskim". Dostrzega wielkie zmiany w życiu wsi angielskiej w związku
z postępującą
(już od dłuższego czasu) urbanizacją,
co bynajmniej
nie
wpływa na zmianę jej własnego stanowiska badawczego, u którego podstaw
leży nadal zbieractwo i chwytanie ginących form i pozostałości reliktowych.
"Auta i linie autobusowe
ułatwiają
odwiedzanie
miast targowych
z ich
kinami. Zainstalowanie
odbiorników radiowych nawet w najbardziej
odległych wioskach położy szybko kres ich regularnym
właściwościom lokalnym. Nowoczesne, utarte formułki językowe i gwara miejska (slang) w niedługim czasie zastąpią dawne powiedzenia ludności wiejskiej i jej bogaty
język. Nie ulega wątpliwości, że praca badacza folkloru w najbliższych dziesięciu, dwudziestu
czy trzydziestu latach stanowić będzie ostatnią szansę

uratowania bardzo wielu atrakcyjnych zwyczajów od zapomnienia" (s. 88/89).
W całości praca niewiele wnosi nowego i nie posiada znaczenia, jeśli chodzi
o rozpoczęte u nas niedawno badania nad folklorem mas pracujących, folklorem ludności miejskiej, grup zawodowych, jak np. nad folklorem górniczym itp. Kto wie, czy jednym z motywów napisania tej rozprawki nie była
właśnie obawa, by nie pozostać w tyle poza wypracowaną już nową tematyką i metodą tych badań, jakie wyrastają
obecnie na tle wielkich przemian, dokonujących się w świadomości mas w krajach socjalizmu.
Prof. E l' i x o n, w syntetycznym
artykule
dającym przegląd zagadnień
bez wnikania w szczegóły, zajmuje się reliktami dawnego zbieractwa i łowiectwa na terenie Skandynawii.
Na obszarze tym znane były archaiczne
sposoby i narzędzia łowieckie, jak różnego rodzaju pułapki na zwierza, sidła,
samotrzaski, paście, doły łowieckie itp. Niektóre z tych praktyk przetrwały
do czasów nowożytnych.
Istnieje na ten temat dość obfita literatura,
na
którą się autor powołuje.
Ogólnie biorąc łowiectwo,
poza niektórymi
obszarami, zresztą dość ograniczonymi, nie odgrywało w dawnych czasach
większego znaczenia w życiu i gospodarce mieszkańców Półwyspu Skandynawskiego. I tak łowiectwo było bardziej rozwinięte w pasie lasów sosnowych na północy. na niewielkim
obszarze przylegającym
do wybrzeży
Atlantyku oraz nad północnym Bałtykiem, gdzie od bardzo dawna organizowano zbiorowe polowania na foki. Wiele archaicznych form organizacyjnych tych polowań utrzymało się przez dłuższy czas, a nawet niektóre przetrwały w postaci reliktowej po dziś dzień. Natomiast dość rozpowszechnione
było zbieractwo miodu, podbieranego dzikim pszczołom i używanego do wyrobu chleba, oraz wosku pszczelnego, o czym świadczą liczne relacje średniowieczne i późniejsze.'
Druga część pracy poświęcona jest zbieractwu roślinnemu, przy czym
autor w świetle istniejących danych stara się rozstrzygnąć dla terenu Skandynawii sporną do dziś kwestię, czy zbieractwo
roślinne było na tym
obszarze podstawowym
środkiem egzystencji od czasów naj dawniejszych,
czy też jedynie
dodatkowym,
chociaż może ważnym,
uzupełnieniem
jadłospisu.
W oparciu
o istniejącą
literaturę
skandynawską
z tego
zakresu oraz szerszą literaturę porównawczą
(M a u r i z i o, M o s z y ń s k i,
M a n n i n e n - dla obszaru bałtyckiego) autor, po sumiennym rozważeniu
wszystkich pro i contra, przychyla się do stanowiska niektórych uczonych
skandynawskich,
że na obszarze Skandynawii
od czasów naj dawniejszych
rolnictwo i hodowla bydła dostarczały podstawowych artykułów wyżywienia,
przy czym pewną rolę odgrywało rybołówstwo oraz w mniejszym łowiectwo.
Nato.miast zbieractwo było sprawą drugorzędną, mogącą mieć pewne znaczeme dodatkowe czy zastępcze w okresach niedoborów czy głodów, spowodowanych nieurodzajem,
klęskami elementarnymi
itp. Główna rola zbie~~ctwa polegała na dostarczaniu produktów uzupełniających,
a więc środow leczniczych. pożywek witaminowych,
jak owoce, jagody oraz niektóre

�-.,.,;----~

721

720

J L i n g i s ze Sztokholmu, analizując zasięg sochy na obszarze Szwecji,
dochodzi do wnio3ku. że występowanie
tego archaicznego
narzędzia ornego pokrywa sic: w znacznym stopniu z obszarem dawnej kolonizacji fińskiej, datującej się jeszcze z XVI i XVII w., oraz z obszarami na terenie
Szwecji. gdzie fińskie wpływy kulturowe zaznaczyły się szczególnie silnie,
Autor odróżnia typ sochy "fińskiej"
od rodzimego
typu "szwedzkiego",
różniącego się w szczegółach konstrukcyjnych
oraz w przeznaczeniu. Pierwszy z nich, przypominający
znany u nas typ tzw. "sochy ruskiej" z przekładalną łopatka, wyposażony był w hołoble i zaprzęgany w jednego koni::&gt;.
Autor przypuszcza, że ten typ sochy używany był przede wszystkim w żarowej uprawie
leśnej. Natomiast
drugi
typ sochy krzywogrządzielowej
(z grządzielem
wygiętym w kształcie litery "S") miał inaczej osadzone
police i znajdował
zastosowanie
przede wszystkim
przy uprawie
pól.
Autor wyraża przypuszczenie, że typ rodzimej sochy mógł powstać ze skrzyżowania typu fińskiego ze zwykłym pługiem. Nie ma on odpowiednika nGl
innych terenach europejskich.

specjalne rośliny (co hyło szczególnie ważne w krajach północnych ze
względu na szkorbut), stymulantów,
oraz niektórych środków oznaczeniu
przemysłowym
(jak np. barwiki), lecz poza tym nie miało większego znaczenia jako podstawowy
składnik pożywienia. Praca wymienia niektóre
rośliny, które mogły mieć większe znaczenie dla zbieractwa na terenie Skandynawii.
Obszerne studium A. G. N i k a n d e r a z Abo zajmuje się formami osadnictwa oraz kształtami wsi w poszczególnych prowincjach Finlandii, które
bada w związku z istniejącymi warunkami klimatycznymi,
topograficznymi
oraz na tle różnych wpływów kulturowych,
jakie w różnych epokach oddziaływały. W pracy uwzględniono plany szeregu dawnych osiedli wiejskich
różnego typu, z których naj starsze pochodzą z 1644 r. Znaczna większość
jednakże repl'Oduko\vanych
w pracy planów pochodzi z drugiej połowy
XVIlI w.
Bardzo ciekawie wypada studium Elzy E n a j ił r v i - H a a v j o z Helsinek, poświęcone dawnym buhaterskim
pieśniom fińskim, tzw. "starym ru··
nem ludowym". Autorka, opierając się na materiale historycznym, dość niepełnym i nierównej wartości, kładzie nacisk na moment sytuacyjny wykonywania tych pieśni, a więc na szersze społeczne powiązania, jakie w pierwszym rzędzie interesowałyby
nowoczesnego
i teoretycznie
wyszkolonego
badacza terenowego. A więc obok wątku tych starych pieśni, ich melodii,
pokrewnych
im form, znanych z innych terenów, autorka
uwzględnia
w pełni okoliczności, w jakich były one śpiewane, cały kontekst sytuacyjny
(formy grupowego czy indywidualnego
odtwarzania oraz momenty i okazje
ich wykonywania),
i na tej drodze usiłuje znaleźć ich funkcje społeczne
,1/ życiu gromadnym
ludu fińskiego.

E. von L a i d ze Sztokholmu
zajmuje
się pochodzeniem
na terenie
Szwecji specjalnych
urządzeń do suszenia zboża, tzw. przepłotów, jakie
znane są z terenów Europy, Eurazji oraz Dalekiego Wschodu. Urządzenie
to występuje w kilku formach na terenie Szwecji, a więc w postaci wysokich płotów, stawianych
prosto lub pod kątem i dochodzących
niekiedy
do 5-6 metrów wysokości, jak również w postaci przewiewnych
szop krytych dachem. W Szwecji nie wznosi się ich w polU', lecz z reguły w pobliżu
zabudowań gospodarskich.
Dawniejsze badania
łączyły je z wpływami
fińskimi, co zdawało się znajdować potwierdzenie
w tradycji ustnej, która
przekazała w ich nazwie określenie: fińskie. W świetle jednakże nowszych
badań, zwłaszcza materiałów, jakie stały się dostępne w związku ze szwedzkimi badaniami atlasowymi, autor przypuszcza, że są one na terenie Szwecji
o wiele dawniejszego pochodzenia. Uważa on, że należy je łączyć z wprowadzeniem uprawy rolnej na obszar Skandynawii,
uprawy, która przyszła
z terenów Europy środkowej, podczas gdy rozwój rolnictwa w północnowschodniej Europie, a więc także i na obszarach dzisiejszej Finlandii i częściowo Rosji, nastąpił później.

Ponadto rocznik przynosi kilkanaście
obszernych omówień i recenzji
książek i prac z dziedziny etnografii i nauk pokrewnych, jakie po wojnie
ukazały się w krajach skandynawskich.
Objętościowo
znacznie mniejszy tom XVI (1952) "Folk-Liv"
przynosi
szereg rozpraw i przyczynków o węższej tematyce, ograniczonych po większej części do jakiegoś jednego wytworu czy jednej wąskiej dziedziny historii kultury materialnej.
Wszystkie zamieszczone tu prace dotyczą wyłącznie terenu Skandynawii. Kilka z nich powstało w związku z opracowywanym obecnie w Szwecji atlasem etnograficznym.

Przedmiotem studium 1. A s t l' o m są stare narzędzia służące do obróbki
lnu, jakie spotyka się na terenie Szwecji. A więc między innymi wspomina
autorka o występujących
na tym terenie archaicznych międlicach i cierlicach oraz nieco późniejszych młotach, mieczach i wałkach oraz deseczkach
do otrzepywania
włókna już zmiędlonego. W przygotowywanym
obecnie
atlasie szwedzkiej kultury ludowej, obejmującym
lata 1850-1900, jedna
z map Poświęcona będzie tym narzędziom, a materiał zebrany w związku
z powyższą publikacją został włączony do niniejszej pracy. Praca uwzględn~a m. in. zasięgi poszczególnych narzędzi, które na obszarze Skandynawii
nie przebiegaja jednakowo. Na przykład najstarsze z tych narzędzi. międ-

Praca H. H a g a l' a ze Sztokholmu poświęcona jest specjalnemu typowi
jarzma, używanego na tamtejszym terenie do prowadzenia
młodych i nie
przyzwyczajonych
jeszcze do chodzenia w zaprzęgu wołów (stąd nazwa:
marknadook)
oraz do przyzwyczajania
ich do normalnej pracy pociągowej.
Autor wyróżnia trzy typy tych jarzem oraz porównuje je z normalnym
typem jarzma, występującym
na terenie Szwec,ii, podkreślając
zachodzące
między nimi różnice.

".

�722
lica, znana z terenów Europy południowej i zachodniej, przeszła na teren
Skandynawii jeszcze w czasach przedhistorycznych.
Występuje ona na niektórych obszarach Szwecji, jest szeroko rozpowszechniona
w północneJ
Norwegii, natomiast całkiem nie występuje na obszarze Danii i Finlandii.
Tymczasem noże i miecze do oczyszczania włókna, pochodzące z kontynentalnej części Europy, przedostały się do Skandynawii
dopiero w czasach
nowożytnych. Deseczki do otrzepywania włókna, niekiedy oprawione w podstawki i tworzące rodzaj stołeczków (których istnieje parę typów), autorka
datuje na tamtejszym terenie na XVI-XVII
w.
Wyjątkowo interesująco
przedstawia
się praca E l' i x o n a poświęcona
badaniu układu przestrzennego
starych wsi szwedzkich; autor w sposób
umiejętny wiąże układ ten z formami tradycyjnej
organizacji wioskowej
oraz występującymi
na tym terenie instytucjami
prawno-politycznymi.
Artykuł jest zapowiedzią obszerniejszej pracy dotyczącej tradycyjnej organizacji wsi szwedzkiej, jaka od kilku lat jest przedmiotem badań kierowanego przez autora Institutet for Folklivsforskning w Sztokholmie. W artykule dano jedynie topograficzny przegląd miejsc na terenie wsi, gdzie
zbierała się starszyzna wiejska dla odbywania
narad. Miejscami takich
zebrań mogły być najbliższe skrzyżowanie dróg w obrębie wsi, plac główny
we wsi, często zwany rynkiem, wybrane miejsce przy głównej ulicy wiejskiej, plac koło źródła czy wodopoju, miejsca na wzniesieniu we wsi czy
poza jej obrębem, plac koło kościoła, miejsce spędu bydła we wsi czy jego
dojenia itp. W wielu wypadkach miejsca takie markowano przez położenie
wielkiego płaskiego
kamienia
lub szeregu mniejszych,
które układano
w kształt koła; w środku znajdował się kamień przeznaczony dla naczelnika wsi. Każdy z tych kamieni miał swą odrębną nazwę, odpowiadającą
hierarchicznemu
układowi organizacji
wioskowej. Obok posiedzeń rady
wioskowej miejsca te mogły spełniać inne funkcje w życiu gromadnym,
a więc niekiedy odbywały się tu zawody zapaśnicze, gry i zabawy młodzieży, targi czy też odbywano tu kary na widoku publicznym.
Przejrzyste
tablice, na których wyszczególniono rozmieszczenie terytonalne tych miejsc, przeznaczenie, do jakiego służyły, oraz szereg ilustracji
planów, pokazujących do dziś przetrwałe ich ślady na terenie wsi, dopełniają tej cennej pracy.
I. T a l v e ze Sztokholmu usiłuje rozstrzygnąć
niedostatecznie
znane
zagadnienie niewielkich domów o dość archaicznej konstrukcji, występujących na obszarze wsi szwedzkich, które znane są pod nazwą bastu, co po
szwedzku znaczy łaźnia. Domki te mają obecnie inne przeznaczenie gospodarskie, są one mianowicie używane jako miejsca do suszenia lnu, przewietrzania ziarna, przechowywania
słodu otrzymywanego z jęczmienia czy
wędzenia mięsa. Autorka zastanawia się, czy ich nazwa nie jest reliktem
ich dawnej właściwej funkcji, w szczególności czy nie były to tzw. łaźnie
parowe. Łaźnie te były powszechnie znane w miastach dawnej Szwecji,

723
spotykało się je we dworach i wikarówkach, ale brak przekazów,
(Jne rozpowszechnione
po wsiach. Były one częstsze na terenach
osadnictwa fińskiego.

czy były
dawnego

G. R ił n k ze Sztokholmu porusza zagadnienie
sezonowej translokacji
rodziny wiejskiej w Szwecji
czy jej poszczególnych
członków, z czym
łączyło się jadanie, a nawet sypianie w innych pomieszczeniach, takich jak
piekarnia, warzelnia piwa czy dawny dom mieszkalny. Zwyczaj ten występował jedynie w niektórych prowincjach Szwecji, natomiast w innych tego
rodzaju zmian mieszkania
nie praktykowano,
przynajmniej
w okresie
badanym, to jest w latach 1850-1900. Autor wyraża przypuszczenie,
że
wprowadzenie osobnego budynku na kuchnię
mogło przyczynić
się do
zaniku tego zwyczaju.
Przedmiotem rozprawy A. N y m a n a jest utrzymująca się do niedawna,
zwłaszcza w północnych
okręgach, praktyka
wypędu bydła na letnie
pastwiska, położone w niektórych
wypadkach
w znacznej odległości od
stałego miejsca zamieszkania. Te letnie pomieszczenia
dla bydła i jego
obsługi miały mniej lub bardziej stały charakter. Dość często znajdowało
się tu kilka zabudowań gospodarskich, takich jak szopy, obora, stodoła na
siano, a nawet niekiedy na zboże; o ile w pobliżu były pola uprawne, mógł
znajdować się tu w pewnych wypadkach dom mieszkalny. Bydło wraz
z doglądającym je personelem spędzało tu cały sezon letni. Znane także były
wypadki zmiany i to kilkakrotnej
tych letnich sadyb w ciągu jednego
sezonu. Jeśli znajdowały się one w pobliżu, mleko odnoszono codziennie do
wsi, zazwyczaj rano. W tym wypadku dziewczęta przez cały ranek pracowały w domu, po południu udawały się do letnich kwater, gdzie spędzały
noc. W wypadkach gdy były one położone dalej od wsi, przeróbka mleka
na masło i ser następowała na miejscu. Autor pokazuje, jak w perspektywie
historycznej granice występowania
tego zwyczaju stale przesuwały się na
północ. Obecnie utrzymuje się on jedynie w niektórych północnych okręgach
kraju, natomiast na południu wyszedł całkowicie z użycia. Jakież refleksje
ogólniejszej natury nasuwają nam te trzy powojenne roczniki "Folk-Liv"?
W szczególności, co mogą one powiedzieć nam o obecnym stanie etnografii
w krajach skandynawskich,
jej tendencjach
na przyszłość oraz miejscu
wśród innych nauk?
Oczywiście tych kilkanaście prac i przyczynków, jakie tutaj omówiliśmy,
nie stanowi dostatecznej podstawy do szerszej charakterystyki
etnografii
skandynawskiej. Brak po temu danych materiałowych, tak że wszelkie takie
&lt;&gt;&lt;:enybyłyby zbyt pochopne. Niemniej sądzę, że możemy tu podkreślić
k.llka bardziej uderzających jej cech, tym bardziej że próbka nasza, cho&lt;~
niewielka, była jednakże dość reprezentatywna.
Mieliśmy tu bowiem obraz
et~o6rafii, .iaka promieniuje ze środowisk uniwersyteckich,
jaka jest przed~:otem badan instytutów naukowych przy wielkich muzeach oraz prac nad
asem szwedzkiej kultury ludowej. Jest to wachlarz dość szeroki. Ponadto
46*

�725

724
mieliśmy

artykuł

programowy

le::idera ruchu

oraz parę

prac

z dun.-;kiegn

i finlandzkiego
środowiska.
Wszystkie bez wyjątku prace, zarówno dotyczące kultury materialnej a tych było najwięcej - jak i folkloru, oraz prace grawitujące ku zagadnieniom społecznym (jak np. studia nad osadnictwem)
reprezentowały
tradycyjną problematykę
etnograficzną
oraz stosowały jej klasyczne metody.
Była to więc etnografia nastawiona przede wszystkim na badanie kultury
ludowej wiejskiej jako pewnego historycznie pojętego izolatu kulturowego,
posługująca się metodą porównawczą i typologiczną. Analiza etnograficzna
była z reguły analizą historyczną;
co więcej, wszelki opis etnograficzny
wychodził
z przeszłości
raczej
aniżeli
z teraźniejszości.
A więc nie
teren był tu punktem wyjścia, lecz dość nie określona przeszłość widziana
od strony przekazu historycznego
lub gablotki muzealnej, których ramy
czasowe mogły mieć bardzo szeroką
rozpiętość,
poczynając
od okresu
wczesnodziejowego,
kończąc zaś na wieku XIX, a zwłaszcza jego drugiej
połowie. Niesposób również oprzeć się wrażeniu,
że pomiędzy badaczem
a terenem oprClCowywanym przez niego stał eksponat muzealny, który
kształtował
jego widnokręgi badawcze, sugerując mu z jednej strony zainteresowanie
martwym wytworem kultury materialnej,
z drugiej zaś odsuwał sprzed jego oczu problematykę
żywej grupy ludzkiej. Toteż w omawianych
pracach
zagadnienia
społeczne nie wychodzą poza tło ogólne;
natomiast
takie problemy, jak rodzina, jej różne formy i ugrupowania
lokalne, jej organizacja
gospodarcza
itp., mimo wyrażnych
zapowiedzi
Erixona nie stają się odrębnym przedmiotem badań. Tak samo nie widziało
się tutaj dążenia do pogłębienia metod badań etnograficznych
w kierunku
intensywnego
studium małych grup czy instytucji, opartego na szczegółowych i metodycznie prowadzonych
obserwacjach
na przestrzeni
dłuższego
okresu czasu, w oparciu o odpowiednio skonstruowaną
teorię. A przecież ta
metoda właśnie, zastosowana po raz pierwszy na terenie kultur prostszych
wśród społeczeństw egzotycznych, zadecydowała
o wielkich postępach nowoczesnej etnografii. Warto przypomnieć, że w tym kierunku, tzn. w kierunku pogłębienia
metody badan terenowych. zdążają nasze nowsze kwestionariusze atlasowe.
Uderzająca była wielka l'ozpiętość pomiędzy śmiałymi i pełnymi pololu
koncepcjami prof. E l' i x o n a a dość jednostajnym,
konserwatywnym
obrazem etnografii skandynawskiej,
jaki wyłaniał się z omawianych prac. Nie
wszystko jednakże spośród bardzo ciekawych koncepcji E r i x o n a jest dla
nas możliwe do przyjęcia. Chwilami razi nas jego eklektyzm. Pewne zastrzeżenia mamy również w stosunku do jego historycznej
teorii typów czy
wzorców kulturowych.
Trudno
oczyw-iście przeprowadzić
gruntowniejszą
krytykę tej koncepcji kultury. dopóki nie zobaczy się jej zastosowanej
w badaniu konkretnej
rzccz~·wistości. Sądzę .iednak7.e. iż różnica pomiędzy

,,«mi ,;prowadza się do tego, że dla nas. patrzących od strony naszych sto,unków i potrzeb w krajach socjalizmu. nacechowanych
bardzo silną dynamiką zmian zarówno \\' strukturze,
jak i w świadomości mas Erixonowski
"chemat wzorców kulturowych
v"oydac się musi zbyt statyczny, zbyt mało
'poglądający
w przód, a zbyt wiele wstecz, nawet, być może, ku dawnemu
układowi klasowemu
społeczenstwa
szwedzkiego,
od którego
wyraźnie
v,y\vodzi on swą genealogię. Nie wydaje się więc, by mógł on być przydatny w szerszym zastosowaniu,
aczkolwiek
nie rozstrzyga
to sprawy
\..zorców czy typów kulturowych stanowiących pr6bę nowej analizy zjawisk
_polecznych, która nie wypowiedziała
jeszcze swego ostatniego słowa.
W obrebic postawionych sobie celów omówione prace były niewątpliwie
dobre, na wysokim poziomie. Na ogól był to poziom wyrównany, co świadczy
',vyraźnie o istnieniu dłużsl.ych tradycj i w tym zakresie, o istnieniu pewnego
,dylu pracy na tamte.iszym terenie, o skandynawskiej
szkole etnograficznej.
Styl ten przejawiał
się w gruntownym
opanovv'aniu źródeł i literatury
przedmiotu, w jasnej ekspozycji, którą uzupełniały dobre rysunki i ilustracje,
mapy, tabele itp. Wyrażał się również w umiejętnym postawieniu problemu,
który był ujęty wąsko. lecz konkretnie, miał wyraźnie zarysowane granice,
stanowiąc niewielką, ale wzorowo pomyślaną monografię jakiegoś niewielkiego problemu czy zagadnienia, które zostało pod każdym względem wynerpane

i może służyć jako wzór dobrej

pracy naukowej.

Na koniec jeszcze jedna sprawa, do której nie przywiązywałbym
większego znaczenia, gdyby nie to, że ostatnio zjawisko to zaczyna przybierać
rozmiary niepokojące.
Mam tu na myśli ugruntowującą
się coraz silniej
w burżuazyjnej
nauce zachodnio-europejskiej
tendencję
do ograniczania
.-ie do swego własnego obszaru, z czym łączy się całkowite pomijanie
terenów nieco dalej położonych oraz lekceważenie cudzego dorobku nauko ..
wego. Trzeba jednakże podkreślić z satysfakcją, że zasadzie tej nie hołdują
Skandynawowie, że tego rodzaju szowinizm czy etnocentryzm
naukowy je;;t
obcy ich stylowi pracy. Jeśli chodzi o tereny Europy środkowej, a więc
obszar, jaki z natury rzeczy był domeną badawczą polskich etnografów, ich
prace i dorobek naukowy
są Skandynawom
dobrze znane i cytowane.
Toteż często natrafia się na nazwiska polskich badaczy w tekście czy przyplskach i wykazach literatury. Obok wspomnianego już prof. K. M o s z y ńs k l e g o, który był tu niejednokrot.nie
cytowany, spotykało się nazwiska
mnych polskich etnografów
F i s z e r a, F r a n k o w s k i e g o, S e wer.y n a. ze starszych zaś G log e r a i Ł u n i e w s k i e g o. W innych okohczn OSClac
..
h sprawa byłaby prosta i naturalna, w obecnym jednak układzie
stosunków
trzeba o ty m wspommec
. . JaKO
. ,
..
. wlel.
. ,
o Jeszcze
Jednym dowodZIe
k Ie]. rzet e InOSCl
.. b ada\\'Cze.l. l. kultury naukowej Skandynawów.
A. W.

�727

726
J. SODERSTROM, A. S p a r r m a n's E t h n 01 () g r a p h i ca l C o 11 e ctlon
from
James
Cook's
2nd
Expedition
(1772-1775). Th~
Ethnographical
lVluseum of Sweden, Stockholm (statens Etnografiska Museum). New Series. publication No 6. stockholm 1939.
Autor poświęca swą pracę starej i cennej kolekcji przedmiotów pochodzących z wysp Pacyfiku, przywiezionych przez drugą ekspedycję kapitana
Jamesa C o oka. Przedmioty
te zostały zebrane przez Andersa S P a r rm ~.11 a, botanika i lekarza, ucznia L i n n e u s z a, jedynego Szweda w tej
wyprawie.
W 1802 i w 1818 r. S P ar r m a n sam publikował
dość wyczerpującą
relację ze swej podróży. W 1893 r. H. G i g 1i o l i wydał opis etnograficznej
kolekcji przedmiotów pochodzących z trzeciej ekspedycji a znajdujących się
w Muzeum Przyrodniczym we Florencji. W 1928 r. znany niemiecki lekarz
i etnograf Karl von den S t e i n e n opublikował trzytomową
pracę pt. Die
Marquesaner
und ihre
Kunst,
w której zamieścił wzmiankę o kolekcji
S p a r r m a n a, reprodukując
niektóre jej obiekty. Praca S o d e r s t r o m a
stawia sobie za cel opis materiału wraz z możliwie najściślejszym
podaniem dokumentacji;
służyć może ona etnologom i innym naukowcom interesującym się wyspami Pacyfiku, ich ludami i kulturami.
Praca zawiera: wstęp, wprowadzenie
oraz 1. krótki życiorys Andersa
S p a r l' m a n a; 2. krótki opis drugiej ekspedycji Jamesa C o o k a na Pacyfik w latach 1772-1775; 3. spis kolekcji Sparrmana'
z wysp Markizy.
Tahiti, Tonga, Nowej Zelandii, Nowej Kaledonii i Tanna, wreszcie 4. opis
przedmiotów znalezionych w kolekcji S P a r r m a n a wraz z wyszczególnieniem miejsca ich pochodzenia; zawiera również uwagi zamykające pracę,
addendum, bibliografię liczącą 68 pozycji oraz 60 ilustracji przedmiotów
zbioru.
Z wysp Markizy zostały opisane następujące przedmioty: diadem z masy
perłowej., drewniane ozdoby napierśników i wachlarz; z wysp Tahiti - łuk,
kołczan, strzały, siekiera, tłuczek poi, tłuczek do włókna na tkaniny, drewniane stołki honorowe, drewniane stołki pod głowy, ozdoby uszu, grzebień
do tatuażu, ozdoba głowy z czarnych włosów ludzkich, rodzaj napierśnika
ozdobionego piórami i zębami rekina; z wysp Tonga - wojenne maczugi,
łuk l, strzały. bazaltowe dłuto, zabezpieczenie od myszy, wędka z haczykiem, wiosło do czółna, fletpana, grzebienie, ozdoby, naszyjniki i bransolety;
z Nowej Zelandii _ drewniana broń (pouwhenua),
maczugi, siekiera, tkany
płaszcz, drewniana fujarka, kościana zatyczka i grzebień z fiszbina; z Nowej
Kaledonii _ drewniane maczugi wojenne i grzebień z ruchomymi zębami;
1 M6\viąc
O polinezY.lsi{iln
luku, pochodzącym
z kolekcjI
Spal'I:łnana.
autor mocn·,
podkreśla,
iż "całkowicie
zgadza
się z tymi,
którzy
utrzymują,
iż łuk nIgdy przeZ
diuższy czas nie był regularną
i powszechną
bronią
w polinezjI.
Tylko \\' niektórych
ckresach
i na niektórych
grupach
wysp
użyv;any
był v·: czasie
wojn~·. najczęściei

pod

wpływem

Melanezji"

(s. 39).

z Tanna

-

miotacz

kamieni,

oszczep, strzały,

koszyk, naszyjnik

i grzebień

z żółwiej skorupy.
Opis przedmiotów podany przez autora dotyczy ich konstrukcji,
materi&amp;łu, z którego były wykonane, ewentualnie narzędzi i techniki. z pomocą
których były sporządzone, nazwy rodzimej i jej pochodzenia, funkcji i roli
społecznej przedmiotu, o ile były znane, zasięgu geograficznego, przynależrości do określonej
kultury ewentualnie
związku z kulturą europejską·
poza tym zawiera dane dotyczące stanu zachowania przedmiotu, numeru
inwentarza i nazwy muzeum, w którym się przedmiot znajduje, a także
wzmianki bibliograficzne
i cytaty dotyczące tych przedmiotów. Niejednokrotnie autor podaje dysknsyjne teZY O pochodzeniu danego okazu.
Praca ilustruje trudności, jakie stają przed etnologiem, badaczem kultury
ludów pozaeuropejskich
pochodzącej
z wieków minionych
i z terenów
odległych, gdy od razu nie została zebrana kompletna dokumentacja. Toteż
w uwagach końcowych autor podkreśla szczupłość materiałów i rozległość
terenów, z których pochodzą obiekty, oraz. brak wyczerpującej
literatury
przedmiotu
i robi uwagi krytyczne
odnośnie do własnych
wniosków.
Zastrzega sit';, iż, być może. będzie je w przyszłości korygował.
Sumienna i wnikliwa praca przynosząca materiały do wniosków o charakterze etnogenetycznym
może dopomóc w określeniu trudnych do opracowania zbiorów pozaeuropejskich
znajdujących
się w Polsce, bowiem
poszczególne okazy tych zbiorów, nie zawsze zbierane
w zespołach, po
pożodze wojennej niejednokrotnie
zostały pozbawione dokumentacji.
Maria

Znamierowska-Prufferowa

JUAN E. CORIAT, El hombre
del
Amazonas
Y Ensavo
m o n o g l' a f i c o d e L o r e t o, Lima 1943.
Etnograficzna
literatura
hiszpańska,
ściślej kreolska, jest dziś jeszcze
uboga; autorami jej są w przeważnej części nieetnografowie.
Z wyjątkiem
Chile, Argentyny i Brazylii, gdzie nauka stoi wyżej niż w reszcie republik
amerykańskich,
wszędzie spotykamy amatorskie traktowanie
tej dziedziny
wiedzy. Po ostatniej wojnie światowej, dzięki temu, że wielu uczonych
europejskich
przebywało
na emigracji
w Ameryce Południowej,
poziom
podniósł się i niewątpliwie podnosić się będzie nadal; jednak dotąd jeszcze
prace typu EL Hombre deL Amazonas są częste i, co więcej, są bardzo
poczytne - omawiana książka doczekała się już drugiego wydania. Stanowi
ona rodzaj monografii
Loreto, największego
i najsłabiej
zaludnionego
z departamentów
Peru, obejmującego dorzecza Ucayali, Maranionu i górnej
Amazonki. Cały ten obszar, z wyjątkiem nielicznych i rzadko rozrzuconych
osad, zamieszkują Indianie, którzy do dziś zachowali pierwotną
kulturę·
. Opis Loreto podzielił C o r i a t na dwie części. W pierwszej z nich,
clekawsze.i dla nas. za.imuje się Indianami i ich kulturą (s. 9-16n, w drugiej,

�~

..- _._ .•.. ~-,-_.. -

729

728
krótszej, daje monograficzny
opis departamentu;
a więc podaje granice.
wykaz i opis osad, dane statystyczne
o populacji, handlu itd. (s. 163-241).
Jakkolwiek
książka C o r i a t a została napisana i wydana w Peru, typowa jest również dla innych republik i jako taką będziemy ją omawiać.
Zanim jednak przystąpimy
do jej oceny, przypatrzmy
się, jak wygląd"
współczesna etnografia południowo-'l.merykańska
(z wyjątkiem, jak to już
wspomniano, republik Chile, Argentyny i Brazylii) i jak ustosunkowała
sh~
do przedmiotu swych badań. czyli do Indian.
W większości republik
Indianie
stanowią
olbrzymi procent ludności,
przy czym byli pierwotnymi panami i gospodarzami tych ziem (np. w Peru
wedle danych z 1943 r. było 45,9% Indian mówiących własnymi językami,
resztę zaś stanowili biali i metysi, których j st bardzo wielu i do których
zalicza się również czystych rasowo Indian mówiących już po hiszpańsku).
Indianie, jeśli mają szczęście zamieszkiwać
tereny, do których nie dotarł
.ieszcze biały kolonista, żyją niezależni; przeważnie jednak podlegają władzy
i stają się ofiarami wyzysku białych "patronów",
którzy zmuszają ich do
pracy bez lub za niskim wynagrodzeniem.
W obu wypadkach
Indianie
pozbawieni są praw, a interwencja
rządu przejawia się tylko w wynaradawianiu ich i włączaniu w ogólną gospodarkę pa11stwoWą jako żle płatnej
sHy roboczej. Tak czy inaczej posiadanie w kraju "mniejszości" indiańskiej
jest sprawą wysoce drażliwą, sprawą, z którą sfery rządzące nie bardzo
wiedzą, co robić: naj chętniej też problem ten pokrywają milczeniem. Znajduje to oddżwięk w nauce; rokrocznie ukazuje się szereg prac miejscowych
uczonych i literatów na temat dawno wygasłych cywilizacji amerykańskich,
zainteresowanie
archeologią jest niezwykle żywe i powszechne, jednakże
na temat współcześnie żyjących Indian pisze się niewiele.
W Peru nie wszyscy wykazują brak zainteresowania
Indianami. Mieszkańcy miast i terenów całkowicie skolonizowanych
przez białych
oraz
właściciele wielkich majątków ziemskich w górach, dla których Indianin
jest chłopem pańszczyżnianym,
uważają go za ponurego, leniwego i pozbawionego inteligencji
"dzikiego", którym nie warto zaprzątać sobie głowy.
Inne uczucia dla Ir,dian żywią biali mieszkańcy dżungli. Ciężkie warunki
życia, stale czyhające niebezpieczeństwo,
walka z przyrodą, która tu jest
.ieszcze prawdziwą
potęgą, wreszcie bardzo rzadkie zaludnienie sprawiają,
że ludzi łączy jakieś nieuchwytne
poczucie braterstwa.
Indianie lepiej od
białych dostosowali
się do miejscowych
warunków,
żyjąc na wolności
zachowali godność i poczucie własnej wartości. Słowem Indianie sa tu
.ieszcze siłą, z którą trzeba się liczyć. Wszystko to sprawia, że mimo 'Wyzysku i rażących nierówności
społecznych
biały człowiek puszczy żywi
specyficzny szacunek dla Indianina,
w niektórych
sytuacjach
życiowych
współżyje z nim jak równy z równym, zna jego język, interesuje się jego
życiem i kulturą. Zupełny jednak brak przygotowania teoretycznego sprawia,
że nawet ci, którzy sąsiadując z Indianami przez wiele lat poznali ich życie,

nie umieją zrobie użytku z posiadanych wiadomości. Interesuje ich wyłącznie
to. co \\. kulturze Indian jest egzotyczne, rzucające się w oczy, a przede
wszystkim to, co drażni ich z dawna przyjęte poglądy moralne. Dlatego też
w opisach kultury Indian przeważają barwne opowiadania, często o charakterze anegdot, na temat urodzin, inicjacji, małżeństwa i wszelkich zboczeń
seksualnych, opisy obrzędów, deformacji i okaleczeń ciała, mity i legendy.
Zainteresowanie
budzą również ozdoby i broJ1: o innych elementach kultury
opis milczy.
Książka C o r i a t a jest właśnie typowym
przykładem
tego rodzaju
literatury. Autor urodził się i przebywał przez całe życie w puszczańskim
departamencie
Loreto i niewątpliwie
widział tyle, że niejeden z amerykanistów mógłby mu pozazdrościć. Odbył szereg podróży wzdłuż dopływów
Amazonki i zna życie dżungli i jej mieszkańców.
Okazuje się jednak, że
niestety nie umiał patrzeć i nie umie przeprowadzić
selekcji wśród zdobytych wiadomości. Interesują
go przede
wszystkim
diversas
costumbres
originales i curiosus (tytuł jednego z rozdziałów) i o nich głównie pisze, od
czasu do czasu snując uogólnienia i wyprowadza:iąc
wnioski, przeważnie
nie uzasadnione naukowo.
Najciekawszy
i najbardziej
wartościowy
materiał,
jaki znajdujemy
u C o r i a t a, to licznie cytowane opowiadania kupców, wojskowych, właścicieli stateczków, kursujących
po dopływach Amazonki, o ich kontaktach
z Indianami. Opowiadania te, niewątpliwie
autentyczne, dają podobnie jak
cała książka bogaty materiał nie tyle do kultury Indian, co było zamierzeniem autora, ile do poznania stosunl,u białych mieszkańców Loreto do ich
indiańskich sąsiadów, i to w okresie blisko półwiecza., mniej więcej od
roku 1900. ł.ącznie z drugą częścią, gdzie autor dał monograficzny
opis
departamentu
Loreto, książka
C o r i a t a służyć może za dokument
do
studiów nad ekspansją białych w puszczy i kształtowaniem
się stosunków
między białymi przybyszami a miejscową ludnością indiańską.
AnlW

d

Kowalska-Lewicka

D. B. STOUT. San
BIas
Cuna
acculturation:
an introt i o n, Viking Fund Publicaiions
in Anthropology, nr 9, New York 1947 .

li C

Praca D. B. S t o u t a poświęcona jest bardzo istotnemu zagadnieniu,
mianowicie zmianom, jakie zachodzą w kulturze ludów egzotycznych pod
WPływem zetknięcia się z kulturą europejską.
Proces kształtowania
się
kultury tubylczej pod wpływem kontaktów
bada autor na przykładzie
Ill?ian Cuna, jednego ze szczepów Ameryki centralnej.
Zamieszkują
oni
gł~Wnie obszar dzisiejszej Panamy, poczynając od strefy Kanału Panamsk~ego, a kończąc na granicy kolumbijskiej,
przy czym niektóre ich grupy
zYJą już w granicach Kolumbii nad zatoką Draba i nad Rio Atrato. W swych
badaniach autor ograniczył się jednak tylko do szczepu Cuna mieszkającego

�731

730
na wybrzeżach Zatoki Meksykańskiej
(wybrzeże San BIas) i na wysepkach.
leżących blisko brzegu, przy czym główne prace prowadzone były na wyspach: Carti-Sugtup,
Nargana, Corazon de Jezus, Tigre i Aligandi i trwały
ocl. września 1940 r. do stycznia 1941 r.
Pierwsze kontakty Cuna z białymi sięgają samych początków konkwisty,
bo 1514 r., kiedy do wybrzeży Darienu przybyli dwaj Hiszpanie A n d a g o y a
i O v i e d o. W opisie ich podróży czyta się o Indianach nie nazwanych co
prawda, ale których kultura jest niewątpliwie
kulturą szczepu Cuna. Do
około 1700 r. wzmianki o Cuna spotyka się często. Potem przychodzi okres,
z którego brak jakichkolwiek
źródeł pisanych; dopiero w czasie prac związanych z budową Kanału Panamskiego, a więc w drugiej połowie XIX w.,
następuje ponowne "odkrycie" Indian. Najpierw na terenach Cuna zjawili
się inżynierowie
robiący pomiary, za nimi przyszli etnografowie,
Erland
N o l' d e n s k i o l d i Henryk Was s e n, którzy opublikowali
szereg prac
etnograficznych.
D. B. S t o u t postawił sobie za cel zbadanie przemian
kulturowych, jakie zaszły u Cuna od XVI w. do doby obecnej. Dla czasów
dawniejszych
czerpał dane z relacji kronikarzy
i podróżników, natomiast
materiały do ostatnich kilkudziesięciu
lat znalazł w zbiorach muzealnych,
które N a l' d e n s k i o 1d i Was s e n zgromadzili w SzwecjL, a przede
wszystkim zebrał je podczas własnych kil\;:umiesięcznych badań terenowych.
Pracę rozpoczyna autor od naszkicowania
tła: ogólnych danych o kraju,
grupach Cuna, ich liczebności, antropologii, języku, po czym przechodzi do
szczegółowego opisu kultury szczepu Cuna z okresu, gdy przeprowadzał
wśród nich badania (rok 1940). Uzyskawszy pełny obraz współczesnego stanu
kultury
badanego
szczepu przystępuje
do historycznego
rozpatrzenia
kontaktów
Cuna z obcymi przybyszami.
Analizuje
po kolei kontakty
z konkwistadorami,
Murzynami, piratami, szkockimi i francuskimi
kolonistami (XVII i XVIII w.), bada rozwój handlu na tych terenach, działalność
misji, interwencje
władz, wreszcie
penetrację
naukowców,
turystów
i osadników.
Zgromadziwszy
powyższe dane przechodzi do systematycznej
analizy
całej kultury, szukając wartości, które zostały zagubione, wyróżniając obce
zapożyczenia i przekształcenia
dawnych rodzimych form.
Pracę kończy S t o u t podsumowaniem
wyników i podaniem ostatecznych wniosków. Uzupełnieniem całości jest słownik wyrazów Cuna użytych
w tekście, terminologia
pokrewieństw,
bibliografia, piętnaście tablic fotograficznych
ilustrujących
życie współczesnych
Cuna i mapa badanego
terenu.
Na podstawie wnikliwej analizy całokształtu kultury ujętej historyczn~e
dochodzi autor do tym ciekawszych wniosków, że w wielu punktach daJą
się one zastosować do innych ludów egzotycznych, które weszły w kontakt
z białymi. Wnioski te postaram się zreferować poniżej.

ogółny kierunek rozwojowy
Cuna zmierza do zatracenia
rodzimych
wartości kulturowych.
Proces ten rozpoczął się jeszcze przed konkwistą·
Już wtedy bowiem w kulturze Cuna zaczęły się zacierać cechy andyjskie,
a na ich miejsce dochodziły do głosu cechy kultur tropikalnych (wedle klasyfikacji S t e war d a). przejęte od ościennych szczepów. Po zetknięciu się
z białymi Cuna wykazali jeszcze większą skłonność przejmowania
obcej
kultury; co więcej, przejmując ją przeważnie nie asymilują nabytków, nie
rodzi się też u nich reakcja przeciw wprowadzanej
nowości. Po prostu
adaptują
gotowe już elementy
w niezmienionej
formie. Skutkiem
tego
kultura Cuna stanowi mozaikę elementów rodzimych i obcych istniejących
obok siebie.
W przemianach kulturowych
wyróżniamy dwa okresy; okres konkwisty,
P')
której nastąpiły dwa wieki (XVII i XVIII) stabilizacji; w tym czasie
szczep Cuna przyjmował
i przyswajał
sobie obce elementy; okres drugi,
współczesny, datujący się od połowy XIX w., kiedy budowa Kanału Panamskiego oraz rozpowszechnienie
uprawy i handlu orzechami kokosowymi
wciągnęły Cuna w orbitę interesów ogólnoświatowych.
Jest to okres gwałtownego zanikania pierwotnej
ich kultury i przejmowania
kultury europejskiej.
Rezultatem przemian są, biorąc ogólnie: gospodarka towarowo-pieniężna
i związanie z gospodarką światową, a co za tym idzie - fluktuacje rynkowe;
brak zainteresowania
dla produktów
spożywczych i wyrobów rzemieślniczych miejscowych na korzyść nabywanych w sklepach, w związku z czym
upadają uprawa roli i miejscowe przemysły; wzrost bogactwa poszczególnych jednostek i rodzin i powstawanie
klas społecznych; rozkład wielkiej
rodziny stanowiącej jednostkę polityczno-gospodarczą
i emancypacja małych
rodzin stających
się niezależnymi
jednostkąmi
gospodarczymi;
wreszcie
naśladowanie białych (przez Cuna z San BIas), przede wszystkim Ang1osasow, a nie Kreolów, w stylu życia, postawie względem drugiej płci, religii,
w przesądach rasowych względem Murzynów itd.
Kontakty z białymi utrzymywane
są głównie
czemu większość innowacji wiąże się z tą płcią.

przez

mężczyzn,

dzięki

W przejmowaniu
poszczególnych elementów kultury zauważa się wybitny
wpływ
autorytetów
miejscowych,
jak naczelników,
szamanów,
a ostatnio coraz częściej młodych ludzi, którzy przez pewien czas pracowali
w miastach u białych.
Ciekawe, że stan europeizacji poszczególnych wysp zamieszkałych przez
CUna jest różny i nie zależy od ich odległości od miast. Zdaniem autora rolę
główną odgrywają tu jednostki-n'Jsiciele
kultury europejskiej
oraz to, czy
i w jakim stopniu biały człowiek cieszy się tam prestiżem.
Anna

Kowalska-Lewicka

�733
732
REVlSTA DEL lNSTlTUTO ETNOLOGlCO NAClONAL, Bogota (wychodzi od 1943 r.); BOLETlN DE ARQUEOLOGlA,
Organo deI Servicio
Arqueologico Nacional, Bogota (wychodzi od 1945 r.).
Etnografia zaczyna rozwijać się w Kolumbii dopiero w okresie drugiej
vV'ojny światowej. W tym czasie przebywał na emigracji w Bogocie znany
hmervkanista
francuski
Paul R i vet
i jemu zawdzięcza się stworzeme
ll'lstitutoEtriolOgico
Nacional, którego był pierwszym dyrektorem. Instytut
został powołany dekretem rządu z czerwca 1941 r. W roku 1945, po powrocie
R i vet a do Europy, Instytut został połączony z istniejącym przy Ministerstwie Oświaty Servicio de Arqueologia, zainicjowanym
przez znanego
Clrcheologa kolumbijskiego
Gregorio
H e l' n a n d e z de A l b a. Wedle
dekretu rzadu każdorazowy szef Servicio de Arqueologia staje się, od czasu
polączenia 'obu instytucji, automatycznie
dyrektorem Instytutu; honorowym
dyrektorem
został dożywotnio
R i vet.
Siedzibą Instytutu
jest Bogota,
stolica Kolumbii.
Instytut w dzisiejszej swej formie organizacyjnej
jest naczelną instytucją
państwową
kierującą
wszystkimi
badaniami
finansowanymi
przez r~ąd.
Należy do niego Muzeo Arqueologico Nacional w Bogocie, a pod jego opieką
pozostają tzw. parki archeologiczne na prowincji, czyli muzea. n~ świeżym
powietrzu. Personel Instytutu składał się w 1947 r. z szesnastu osob, pracu.1ąl:ych w następujących
sekcjach: 1. muzeologicznej, 2. lingwistyki i. etnografii, 3. archeologii, rysunku technicznego i kartografii, 4. fotograficzneJ,
5. modelarstwa i rekonstrukcji
obiektów archeologicznych.
Dyrektorem był
Luis Duque G o m e z.
Instytut wysłał już w teren szereg ekspedycji archeologicznych
i etnograficznych; te ostatnie miały charakter czysto rekonesansowy.
.
Od 1943 r. Instytut wydaje własne czasopismo pt. "Revista deI Instltuto
Etnologico Nącional", wychodzące dwa razy do roku i obejmujące następujące działy: etnografię,
archeologię,
lingwistykę,
antrop~lo~,ię. Artykuły
z zakresu językoznawstwa
przeważały
w tomach "RevIsta , w okresie
pobytu R i vet a w Bogocie. W dalszych tomach poruszana jest głównie
problematyka
archeologiczna i etnograficzna.
W lutym 1945 r., a więc w miesiąc przed fuzją obu instytucji, ukaz at
się pierwszy zeszyt organu Servicio Arqueologico Nacional, wychodz.ący t:oretycznie sześć razy do roku, pt. "Boletin de Arqueologia". Zakres Jego Jest
zupełnie ten sam co "Revista".
Poziom artykułów etnograficznych
zamieszczanych w obu czasopismac11
jest różny. W "Re vista" pisują na ogół uczeni nie związani z. Insty~utern,
\vśród nich także europejscy emigranci. Artykuły są tu obszermeJsze l bardziej wyczerpujące.
"Boletin de Arqueologia". mimo że jest orga~e~ Servicio obsługiwany jest prawie ",,..yłącznie przez młodych pracowmkow
In~
stvt~tu i ma charakter głównie informacyjny
o działalności i najnows~y~n
os'iągnięciach obu instytucji. Artykuły są przewClżnie sprClwozdawcze, krotkle

i :)urdzo pobieżnie (;pisujące badane ludy i zjawiska. Z cytowanej literatury
wynika, że autorzy nie znają zupełnie zagranicznych wydawnictw i pracują
wyłącznie w kręgu publikacji południowo-amerykańskich.
W obu czasopismach publikowane
są prace dotyczące Indian żyjących w granicach
Kolumbii.
Poziom czasopisma "Revista" jest o wiele wyższy, ale i on pozostaje
j€ozcze znacznie poniżej poziomu przeciętnych wydawnictw etnograficznych
europejskich.
Niemniej nawet artykuły w "Boletin de Arqueologia" przevo/yższają znacznie przeciętną literaturę
pseudoetnograficzną,
jaką do dziś
spotyka si~ w krajach Ameryki Południowej.
Anna

Kowalska-Lewicka

PAUL RACIN, Indians
of South
America,
The American Museum of Natural History Science Series, vol. III, New York 1946, s. XV1I +324
Indians of South America jest jedną z całego szeregu prac wydawanych
w ramach tzw. Science Series Amerykańskiego
Muzeum Historii Naturalnej. Seria ta, pomyślana jako wydawnictwo naukowe, ale przeznaczone dla
szerokich rzesz niespecjalistów,
obejmuje szereg prac z różnych dziedzin,
których celem jest syntetyczne
przedstawienie
obecnego stanu wiedzy.
Przystępność ich polega jedynie na sposobie ujęcia i prostym języku, podczas
gdy ich treść jest w pełni naukowa, a autorzy rekrutują się spomiędzy wybitnych naukowców. Takim jest Paul R a d i n, autor recenzowanej książki,
znany amerykanista,
profesor Black Mountain College w północnej Karolinie i autor wielu prac z zakresu zagadnień kultur amerykańskich.
Jeszcze z końcem XVI w., a więc bezpośrednio po konkwiście, pierwsi
biali rozpoczęli penetrację puszcz Ameryki Południowej. Wiek XV'll i początek XVIII w. przynosi nam już szereg źródeł do znajomości Indian
południowo-amerykańskich,
nieraz nadzwyczaj interesujących,
ale z reguły
niekompletnych.
Wszyscy bowiem ludzie, którzy w tym czasie zapuszczają
się w dżunglę, to bądź eksploatatorzy,
bądź misjonarze
tylko ubocznie
zainteresowani kulturą spotykanych szczepów. W drugiej połowie XVIIIw.
i w XIX w. zjawiają się już podróżnicy, których przyprowadziła tu wyłączni~
ciekawość i chęć poznania dotąd nie zbadanych ziem i ludów. Ale okres
poważnych badań etnograficznych
rozpoczyna
dopiero wielka wyprawa
Karola v o 11 d e n S t e i n e n a do wnętrza Brazylii, jaką przedsięwziął
w roku 1884. Od tego momentu cały szereg ekspedycji etnograficznych
rusza
w głąb lądu amerykańskiego.
Do pierwszej wojny światowej badaczami
k~ltur Ameryki Południowej są przeważnie uczeni europejscy, po roku 1918
pIerwsze miejsce zyskuja badacze amerykańscy, głównie z Ameryki Północnej, Dopiero ,iednak ostatnie kilkanaście lat przyniosło niezwykłe ożywienie
na polu badań etnograficznych
Ameryki Południowej. Z końcem XIX i początkiem XX w. Ameryka Południowa była mniej znana niż wnętrze Afryki
czy Nowej Gwinei a i teraz jeszcze znajomość jej pozostawia wiele do życzenia.

�735

734
Wobec takiego stanu wiedzy wszelkie próby syntezy kultur południowoamerykańskich
zdają się być przedwczesne. Niemniej jako wynik dążenia
do uporządkowania
dotychczas posiadanych wiadomości powstało już kilka
ogólnych opracowań. Najnowszym z nich, bo wydanym w latach 1946-1950,
jest Handbook
of South American
Indians,
Wszystkie opracowania są
jednak mniej lub więcej sumarycznym zebraniem wiadomości o Ameryce
Południowej, a nie ich syntezą. Jedynie książka R a d i n a jest próbą ujęcia
syntetycznego.
Niewątpliwie
autorowi ułatwił
zadanie fakt, że jest to
książka popularnonaukowa,
dająca więcej swobody w tworzeniu nowyc~
koncepcji, uwalniająca
od stosowania całego aparatu naukowego w postacI
cytat, przypisów i odnośników, wreszcie zmuszająca do zwięzłości, a co
za tym idzie _ daleko idącej selekcji materiału. Przyszłe badania pokażą,
czy wizja R a d i 11 a jest zgodna z prawdą, niemniej na obecnym etapie
wiedzy książka jego spełnia swoje zadanie, dając czytelnikowi obraz Ameryki Południowej jako zwartej całości.
Autor postawił sobie za cel wykrycie i sprecyzowanie specyfiki kulturowej poszczególnych szczepów i następnie połączenie ich w większe grupy,
związane wspólnymi cechami. Dalej bada on, jak kształtowało się współżycie tych grup i jak dalece wzajemne kontakty znalazły wyraz w ich kulturze. Trzecim wreszcie zadaniem, jakie stawia sobie R a d i n, jest przebadanie związków między kulturami Ameryki południowej i Środkowej. Poza
tymi naczelnymi autor porusza cały szereg zagadnień ubocznych, jak na
przykład niezwykle interesujący
problem wędrówek szczepów, apercepcji
wartości kulturowych
przyniesionych
przez Europejczyków
i in.
Na podstawie jakości kultury poszczególnych szczepów R a d i n dzieli
wszystkie ludy południowej Ameryki na trzy zasadnicze grupy:
1. szczepy wędrujące, nosicieli wyższej, kopieniaczej kultury;
2. szczepy należą'ce do starszej warstwy kulturowej,
które wędrowni kopieniacze zastali już na kontynencie;
3. szczepy, które wytworzyły cywilizację (Quechua i Aymara).
Najwięcej bodaj uwagi poświęca autor szczepom, które nazywa nOS1Cle12mi kultury kopieniaczej, to znaczy Arawakom, Karaibom i szczepom TupiGuarani. Podaje charakterystykę
ich kultur i omawia wpływ, jaki wywierCIli na spotkane na drodze swych wędrówek ludy należące do starszej warstWY kulturowej,
Przypisuje im przyniesienie
i rozpowszechnienie
kopieniactwa i wielu innych wartości kulturowych, Zajmuje się wreszcie kolebką
tych trzech grup.
Zdaniem jego najpóźniej na kontynent południowO-amerykański
przybyli
Arawakowie, Ich pierwotne siedziby mieściły się na Antylach, skąd drogą
wodną, od ujścia Orinoco poprzez bifurkację między Orinoco a Rio Negro,
dostali' się w dorzecze Amazonki. Wędrówka ich odbywała się bardzo późno,
bo około XIII w. n. e.
Szczegółowo rozwodzi się autor nad 'rupi-Guarani.

Przez długi czas byli

najbardziej
tajemniczą
grupą, Wędrowali
w chwili, kiedy zetknęli się
z nimi pierwsi Europejczycy, a potem jeszcze podwoili tempo swych wędrówek, Znalezienie ich kolebki, początków kultury, pokrewieństw
z innymi szczepami oto zagadnienia,
które dla tej grupy do dziś nie
zestały jeszcze całkiem wyjaśnione, Autor jest jednak zwolennikiem teorii,
że Tupi-Guarani
przybyli z północy, wylądowali u ujścia Amazonki, skąd
posuwali się na południe. Ich wtórna ojczyzna znajduje się gdzieś między
T'lpajoz a Xingu. Atrakcyjność
ich kultury jest tak wielka, że do dziś
jesteśmy świadkami przejmowania jej elementów przez stykające się z nimi
szczepy.
stosunkowo
naj mniejszy wpływ na ludy ościenne mieli wojowniczy
Karaibowie, którzy wiedli ustawiczne wojny z sąsiadami. Pierwotną
ich
ojczyzną jest prawdopodobnie
Brytyjska
Gujana, gdzie przebywali
już
w momencie, gdy Arawacy przybyli z Antylów.
Ciekawie omawia autor teorię basenu Amazonki jako terytoriuII\
gdzie
ustawicznie oddziaływują
na siebie stale wędrujące
szczepy indiańskie
i gdzie wytworzyły się pewne wspólne cechy kulturowe, charakterystyczne
dla wszystkich niemal mieszkańców tego olbrzymiego obszaru.
Wciąż jeszcze żywą dyskusję budzą teorie związane z kontaktami kulturowymi między "cywilizacjami"
a resztą ludów amerykańskich
i między
ośrodkami cywilizacyjnymi
Południowej
a centralnej
Ameryki.
Radin
opowiada się po stronie tych uczonych, którzy uważają cywilizacje południowo-amerykańskie
(Nasca, Chimu, Tihuanaco) za starsze od centralnoamerykańskich.
Stąd dopiero szły wpływy na północ i cywilizacja Majów
powstała na bazie elementów
kulturowych
przyniesionych
z południa.
Po~ląd ten jest związany z przyjęciem przez R a d i n a Ameryki PołudnioweJ za kolebkę uprawy kukurydzy; jego zdaniem uprawę zapoczątkowano
prawdopodobnie w północnym Chaco.
o C~wilizacje południowo-amerykańskie,
mimo swojej archaiczności,
nie
d,dzlaływały na tereny leżące na wschód od Andów. U niewielu tylko ludów
le.snych udało się odnaleźć ślady ich wpływów, a i te nawet odnoszą się do
memal ostatnich lat trwania imperium Inków lub nawet do okresu po jego
upa~ku (szczepy Chane, Chiriguano, Jivaro, Araukanie), Autor przYJ'muJ'e
teonę
.
' kt'ora g ł"OSI, ze k ompleks kultur na wschód od Andów jest młody
ltkultury te rozwinęły się nie jako prowincja andyjska
ale jako rozprzes rzenien' Ie k omp l e k su kulturowego Meksyku poprzez Zatokę
'
Meksykańską
wzdłuż",JeJ wy b'rzezy ku połnocy,
,
Florydę, Antyle, stąd przez Orinoco Rio'
Negro I Amazonkę.
'
Reasumując
możemy stwierdzić, że książka R a d i n a mimo że daJ'e
Popularne
' , k
"
'
na k
,uJęcie.
ultur Ameryki Połudmowej, ma znaczenie również i dla
. d'na z plenvszych prob
,
z u owcow '. jako Je
syntezy najmniej na świecie
nanego a naJbardZiej zróżnicowanego terenu.
Anna

Kowalska-Lewicka

�736

- ,

737

PAUL FEJOS, E t h n o g l' a p h Y o f t h e Y a g u a, Viking Fund Publication in Anthropology, nr J, New York 1943.
Praca F e j o s a opiera się na materiałach
zebranych przez ekspedycję
wysłaną w 1940-1941 r. przez Viking Foundation.
Wzięło w niej udział
kilka osób: geolog, który między innymi sporządził mapę badanego terenu.
fetograf, specjalista
obsługujący
elektryczny
aparat do notowania dźwięków oraz intendent
dbający o wyżywienie,
mieszkanie
i środki komu·
nikacji. Kierownikiem
zespołu był etnograf, autor omawianej książki.
Ekspedycja p(\za notatkami terenowymi, tekstami i melodiami utrwalonvmi na taśmie
przywiozła duży zbiór fotografii dwu- i wielobarwnych
o;az trzy zbiory eksponatów etnograficznych,
z których jeden został ofiarowany Muzeum Narodowemu w Limie, dwa dalsze muzeom USA.
.
Głównym celem wyprawy było opracowanie całokształtu kultury Indian
Yagua, szczepu żyjącego na obu brzegach Rio Maranion. Terenem ~ksploatacji naukowej stał się obszar leżący na północ od Maranionu, między t~
rzeką a Rio Putumayo.
Yagua byli dotąd jednym z najmniej zbadanych szczepów, a w dodatku
szczepem, którego nie dosięgła jeszcze europeizacja.
Nazwa, pod jaką znani są w literaturze
naukowej, została im nadana
przez szczepy z nimi sąsiadujące, sami natomiast nazywają siebie Nihamwo.
zaś w literaturze
podróżniczej, zwłaszcza starszej, spotkać ich moż.na P~
mianem Indian Peba. Nie posiadają żadnej szczepowej organizaCJI, zy]ą
połączeni w oddzielne, zamknięte i niezależne od siebie klany, zamies:kUj.ą~e
wielkie wspólne domy rozrzucone nad brzegami rzek na przestrzem Wle u
setek kilometrów. Mimo to, dzięki wspólnemu językowi i wspólnej kulturze
odróżniającej
ich od innych Indian.
traktuje
się ich jako jedną grupę·
W czasie gdy F e j o s przeprowadzał
nad nimi badania, a więc w latach
1940-1941 cały szczep liczył około 1000 osobników żyjących w 25-35 klanach z ktÓrych każdy składał się z 25-30 członków. Ekspedycja prze~adała
dwa~aście klanów zamieszkujących
nad Rio Maranion i jego lewobrzeznym!
dopływami, między ujściem Rio Napo i Rio Putumayo.
.
Yagua, jak wspomniano, żyją w wielkich wielorodzinnych
domach st~Ją.cych w dżungli nad spławnymi rzekami, najczęściej w pobliżu strumIem.
skąd czerpią wodę do picia. Dom taki, zbudowany. na pla~le owalnym
i kryty liśćmi palmowymi, stanowi w pewnym sensie .0dPowledn.lk naszej
wsi, żyje w nim bowiem wiele oddzielnych rodzin patrYll~earnych
l pa.trylokalnych, podlegających
władzy, bardzo zresztą ogramczoneJ, .wsp~lne~o
naczelnika. Drugą ważną osobistością w domu-wsi jest szaman, ktory kleru~e
obrzędowym
życiem społeczności, zna magię i lecznictwo. Tego rodzaJ~
wielorodzinne
domy są typowe dla osadnictwa całego dorzecza AmazonkI.
Podstawę utrzymania
Yagua stanowi przede wszystkim my~li.stwo. p~y
użyciu dmuchawki i zatrut~'ch strzał oraz kopieniactwo:
uprawiają głoWllle
banany

i bul ••••
'!· yuka.

Opis kultury Yagua podzielił autor na trzy zasadnicze działy. Pierwszy
z nich daje charakterystykę
tła geograficznego,
historię i dotychczasowy
;;tan wiedzy o Yagua. metodę pracy terenowej,
wreszcie zapoznaje
nas
'l głównymi
informatorami.
Następnie omawia autor kulturę techniczną, do
],lórej zalicza: dom. ubiór. pożywienie (traktowane łącznie z jego zdobywaniem), komunikację, wreszcie narzędzia i techniki produkcji. Trzeci i ostatni
dział nosi ogólny tytuł "kultura
nietechniczna"
i obejmuje tzw. kulturę
duchową i społeczną oraz w zakoilczeniu podsumowujące
ujęcie kultury
Yagua. Jako aneksy dochodzą: lista artefaktów i ich funkcji, słownik wyrazów Yagua zaopatrzony w uwagi na temat fonetyki, bibliografia
i indeks.
Książka posiada bardzo bogaty materiał ilustracyjny
w postaci 56 tablic
7.fotografiami z życia Yaglla, 27 ilustracji kreskowych w tekście przedstawiai'lcych różne przcdmioty, głównie z punktu widzenia ich konstrukcji,
oraz
Z mapy. Dołączenie tak bogatego działu ilustracyjnego,
zwłaszcza fotograJicznego, ma dla prac etnograficznych
bardzo istotne znaczenie. Rysunki
mogą dać tylko wierny obraz konstrukcji,
np. samołówek, domu mieszkalr,,~go itp., fotografie natomiast zapoznają nas z różnymi dziedzinami życia
Yagua i są doskonałym uzupełnieniem
opisu.
Powróćmy jednak do działu pierwszego, do wprowadzenia,
gdzie autor
poza innymi omawia metodę pracy terenowej.
Po przybyciu w dorzecze Amazonki członkowie ekspedycji
starali się
zebrać pierwsze informacje o Yagua w drodze wywiadów przeprowadzonych
wśród białych mieszkańców tego obszaru, a więc głównie kupców i żołnierzy, którzy stykali się z Indianami. Biali eksperci społeczni byli też pIerwszymi nauc7.ycielami
języka
Yagua
i służyli zrazu za tłumaczy. Po
zgromadzeniu
podstawcwych
wiadomości
przystąpiono
do właściwych
badail.
Na terenie klanu noszącego nazwę Mrówka, nad Rio Ampi Yaeu, został
:ołożony obóz-baza, skąd członko\Nie ekspedyc,ii robili wypady do dalszych
jedenastu
domów-osiedli
rozrzuconych
na przestrzeni
stukilkudziesięciu
kilometrów.
Dzięki bezpośredniemu
sąsiedztwu
z Indianami
i bliskiemu
z nimi współżyciu badacze mieli okazję obserwowania przez sześć miesięcy,
dzieil po dniu, ich życia. F e j o s wkrótce przeprowadził
się do domu klanowego i do końca pobytu mieszkał z Indianami i uczestniczył we wszystkich
ich czynnościach.
Podstawą badalI były wywiad i obserwacja. Mimo jednak bliskiego współżycia i zwiedzania licznych domów-klanów nie zaistniały wszystkie sytuacje,
,iakie badacz chciałby znać nie tylko z opowiadania
informatorów,
ale
i z autopsji. F e.i o s uciekł się więc do nowego sposobu: zachęcił Indian do
zC1inscenizowania wydarzell z ich życia. Istotnie, pod kierunkiem
szamana
klan pokazał szereg czynności i obrzędów, m. in. przenosiny
do nowego
domu, co umożliwiło ekspedycji opis tych wydarzeń i ich sfotografowanie.
Ekspedycja. której
rezultatem
jest niniejsza
książka. stanowi
jedną
1;

,.LlItl",

t. XLII

�739

738
z pierwszych, ale w tej chwili już i jedną z wielu, jakie etnografo,,:,ie amerykańscy kierują nad górną Amazonkę. Sama książka spotkała Się z przychylną krytyką w USA i jest tam uważana
za przykład
poprawnego
monograficznego
opracowania kultury jednego szczepu.
Anna

(W związku

Kowalska-Lewicka

PROBLEM JĘZYKA PIGMEJSKIEGO
z recenzją artykulów V. van B u l c k a, i O. P. S c h e b e s t y)

Vaast van B u l c k, Existe-t-H

des pygmees en Afrique CenŚrodkowej?
(Międzynarodowy zespół bantusko-sudański,
czerwiec 1949 - styczeń 1951).
.
Instytut Afrykański
zorganizował wyprawę międzynarodową
do Afryki
celem ustalenia
granicy językowej bantusko-sudańskiej,
jako też cel~m
położenia podwalin pod gramatykę porównawczą języków bantuskich i mebantuskich, używanych wzdłuż tejże granicy.
.
Sekcja zachodnia zespołu, w której skład wchodził prof: Male. G,ut h l' ~ e,
P. J a c q u o t i kpt. R i c h a l' d s o n, miała za zadame zbadac gramcę
językową poczynając
od angielskiej
Nigerii aż do Ubangi; jej ~unk~em
wyjścia była Duala, punktem końcowym - Bangui. Sekc!a. wschodn.l~ miała
W"znaczony teren badań od Ubangi do Nilu. W skład Jej wchodzlh: prof.
J
.
A. N. Tucker
P. Hackett
i prof. V. van BuIck.
Badama przeprowadzano w latac1; 1949-1951 i trwały one ogółem dziewiętnaście
miesięcy.
Wprawdzie celem nie było zbadanie problemu języka Pigmejów, ~edna.k ~am
teren już skłonił do obserwacji i notatek na temat języka grup pIgmejsinch,
spotkanych na badanym obszarze. Wynikiem obserwacji poczynionych przez
ekspedycję jest artykuł Vaast van B u l c k a pod wyżej przytoczonym tytułęm. Obserwacje pozwalają, jego zdaniem, na ustalenie metody i terenu
badań dla definitywnego rozwiązania problemu języka pigmejskiego. A oto
trale?

-

Czy istnieje

język

une langue

Pigmejów

w Afryce

streszczenie notatek i uwag V. van B u l c k a.
Na drodze swych badań sekcja wschodnia spotkała nie mniej niż 28 grup
Pigmejów lub Pigmoidów, rozproszonych
na przestrzeniach
bardzo rozległych.
Najciekawsze z owych grup są:
.
Grupa 1: Efe; żyją w symbiozie 7. Balese (misja Lolwa, terytonum E~ulu).
Grupa 2: mówią ci'Buti' *; żyją w symbiozie z 'ba'Bila (na zachod od
Lolwa).
Grupa

3: Efe-Mvuba;

żyją w symbiozie

z Mvuba

. .
.
t
(misJa Oyshla, tery 0-

rium Beni).
Pigmeje Abulu i Asua rozumieją się bez wielkich trudności.
.
.
Grupa 22: Znajdujemy
tam również, ciągle jeszcze w tej samej ':Sl;
Mangbaalu, grupę 4 i 5; jest to jedna rodzina PigmejÓW wędrownych, mOWl
• ci- (wym.
R.

S.).

liii-l,

'1:;0- są to przedrostki

klas

imiennych

w językach

Bantu

(przy·p.

ona językiem Efe ('Balese-Karo), chociaż kraj Balese albo Mvuba położony
jest w olbrzymiej odległości na wschód czy na północny wschód.
. Grupa 23: Pigmeje ci żyją w samym środku 'ba'Baali, a mówią ci'Buti
z&lt;ibarwionym przez 'i'Ndaaka, a nawet zmieszanym z li'Baali. Mówią o sobie, że należą do klanu baKan go.
A teraz kilka uwag o niektórych z owych grup pigmejskich.
Pigmeje Aka (północno-wschodnia
część Konga Belgijskiego)
mówią
językiem Asua. Mieszkają wśród grupy wysokorosłych
Murzynów mówiących językiem M'?egye-Mangbetu. 'Asua (1. poj. asua-e) nazywają się sami,
'Aka (1. poj. naka) nazywają ich wysokorośli sąsiedzi. Mieszkają na lewym
brzegu rzeki Langele; prawy brzeg zamieszkują bantuscy boBwa.
Na drodze do miejscowości Niapu (zwanej w języku Malele-ti Nyakpu,
niedaleko Stanleyville,
napotkano
również Pigmejów. Ci Pigmeje mówią
(oczywiście niektórzy) tylko językiem Asua, który to język wyraźnie różni
się od iVIalele-ti. Czyżby to był stary język lVIalele-ti? - zapytuje autor.
Tak zwanych rodzajników
właściwych
całej grupie
lVIeegye-Mangbetu:
Na, Ne, No (L mn. A, E, O) wcale tu nie ma. Jednak przy pewnym wysiłku
Murzyn lVIalele-ti i Pigmej Asua potrafią się porozumieć. Wszyscy mieszkaócy tych okolic zgadzają się. że ku północy Malele-ti nie sięgają poza
rzekę Bima. A wszakże wiemy, że Bima stanowi granicę między aZande na
północy i aMalele na południu. Ich (Asua) tedy terytorium rozciąga się na
zachód aż do źródeł Rubi, na wschód ogarnia caly basen Nava i Nepoko,
a na południu sięga aż do Aruwimi. Na prawym brzegu Ituri także mieszkają Asua. Również Pigmeje Asua są we wsi Mokope, dużo dalej na
zachód, gdzie mieszka kilka starych plemion nadbrzeżnych,
które mówią
jeszcze 'i'Tuungu,
językiem archaicznym
substratu.
W okolicy Kisanga,
w Medje, Mangbaalu Pigmeje mówią tym samym językiem Asua.
Między Bagola i Bakombe, na zachód od Panga, są również Pigmeje,
którzy mówią językiem Asua-ti. Prawie wszyscy oni (kapitanat Zozo) nie
mówią żadnym innym językiem prócz Asua, jakkolwiek ich sąsiedzi Bantu
m.ówią językiem Popoi. Asua byłby tedy językiem spotykanym najczęściej
w tej grupie Pigmejów.
A oto kilka obserwacji na temat, jak w ustach Pigmejów kształtuje
się
język ich wysokorosłych sąsiadów.
Oto na przykład baSua, zwani baMbuti w języku ki'Bila; Pigmeje ci mówią językiem ki'Bila, sami nazywają swój język ci'Buti. Charakterystyczne
cC'chy fonetyczne ich wymowy są następujące:
Zanik wybuchowych gardłowych (la disparition des explosives gutturales,
remplacees par un coup de glotte), a raczej pojawienie się szczególnie silnie
zaznaczonego zwarcia krtaniowr:go na miejscu bantuskich
(język ki'Bila)
zwartych gardłowych
(prawdopodobnie
chodzi tu o spółgłoskę ejektywną
typu
k')
R'OWUICZ
"
.
.
wpada w oczy, a raczej w uszy, fakt, że normalna skala
Ich mówienia jest o wiele wyższa niż ta. którą stosują ba 'Bila, którzy
47'

�740
mówi;! tymze samym językiem ki"Bila. Czyżby \vpłynE:ła na to okoliczność,
iż w lesie tropikalnym przyzwyczaili się mówić wysokim tonem? - zapytuje
autor. otóż my poszukiwalibyśmy
przyczyn tego faktu raczej w ich rodzimym (na ogół zapomnianym) języku, który posiadał ton semantyczny, a więc
i bogate zastosowanie
tonów wysokich. Z drugiej strony przyczyn szukaliśmy \v fizjologii ol';;anów mowy u ludzi małego wzrostu (małe wiązadł.~
głosowe u dziecka dają mowę na ogół o oktawę wyższą niż mowa dorosłego
człowieka).
Najbliżej języka Asua stoi język Abulu i Mangbetu. Co do pochodzeniCl
Asua są tedy możliwe dwie hipotezy:
1. albo Pigmeje zapożyczyli język Asua u wysokorosł:vch sąsiadów mówiących Abulu-Mangbetu
i zróżnicowali go (zwłaszcza jego stronę fonetyczną) w swoich ustach do tego stopnia, że obie grupy (Abulu-lVIangbetLt
i Pigmeje) tylko z trudem mogą się porozumiewać,
2. aibo Abulu
względnie cała grupa Meegye-Makere-Malele,
podbit,'
kiedyś przez Mangbetu, przyjęła jeSZCZ2wcześniej język swego substratu, ti
język pigmejski Asua.
O. P. S c h e b e s t a wypowiedział się za pierwszą hipotezą·
Dialekty Meegye wyjaśniają
się łatwo - jeśli się wyjdzie od Mangbetu
jako dialektu macierzystego
- przez utratę spółgłosek interwokalicznych
i przez kontrakcję lub asymilację samogłosek, które znalazły się w kontakcie wskutek pierwszego procesu językowego.
otóż język Asua również zachował spółgłoski interwokaliczne,
co więcej.
są one nawet tam, gdzie nie ma ich w Abulu lub Mangbetu. Stąd wniosek.
że Asua przedstawia
formę starszą nawet niż Abulu czy Mangbetu. Byłby
to tedy język proto-lVfangbetu (pOl'. język hotentocki
o fonetyce i słownictwie buszmellskim,
a gramatyce chamickiej, który wyjaśnia się najlepiej
jako chamicka kontynuacja
substratu buszmeńskiego).
Najważniejszym
argumentem na korzyść tej drugiej alternatywy wydaje
się autorowi następująca
okoliczność: podczas gdy dialekty grupy MeegyeMangbetu są liczne i mocno zróżnicowane,
to Pigmeje Asua, chociaż rozproszeni wśród ludów posługujących się owymi różnymi dialektami, mówią
wszyscy jednym i tym samym językiem.
Wróćmy
do poprzednio
omawianych
baSua
mówiących
językiem
ci'Bil" j rzućmy okiem tym razem na budowę gramatyczną ich języka.
Otóż blok utworzony
przez języki Kuumu-Bira-'Bila
ma tylko dwie
klasy roominalne; iNd::laka-iMbo-i'Budu-kiNyaali
mają ich osiem. iBeeke
ma tylko dwie, ale w nim są widoczne wpływy iNdaaka i iMbo. Dialekt
ci'Buti łączy się doskonale z krEila.
Blok Kuumu-'Bila-Bira
zajmuje wobec tego stanowisko całkiem wyjątkowe. Niektórzy wątpią, czy można jeszcze te języki nazywać bantuskimi
Inni widzą w nich proto-Bantll.
Blok Mamwu-Lese-Mvuba.
do którego należ~' również jęz\'k Pigmejów

741
J':fe.. uważa się za należący do języków \\'schodnio-sudańskich,
ale jako podgrupę z cechami charakterystycznymi
wyraźnie odróżniającymi ją od innych
języków. W szczególności fakt samogłosek prefigowanych
przed rdzeniem
nominalnym
wymaga wyjaśnienia.
Wyłania
się tu możliwość substratu
pigmejskiego.
Między Ete i M"uba lub 'Barelse-Karo
czy 'Balese istnieją tylko różnice
dialektyczne, i to szczególnie z punktu widzenia fonetyki. Tak samo między
ci Buti i ki'Bila lasu podwzrotnikowego
są tylko różnice dialektyczne.
lVliędzy Asua-ti i dialektami grupy Meegye, zdaje się, zachodzą różnice
,;;ęgające głębiej niż różnice dialektyczne. Istnieje wiele wskaźników, które
każą przypuszczać, że Asua-ti stanowi język, który można by nazwać protoAbulu. W każdym razie język Asua-ti nałeży zbadać dokładnie i skonfrontować go zarówno z blokiem Meegye, jak i z grupą bantuidalną
(Mba-ml,
Ndunga-li Dongo-ko). Trzeba tu również uwzględnić wyniki badań antropologicznych
S c h e b e s t y i G u s i n d e g o, według których wszystko
·ł.'skazuje na to, że nie ma tu tlzech czy czterech grup, które odpowiadałyby
gi'upom językowym, a raczej jest jeden jedyny blok.
Paul S c h e b e s t a. Dos Problem der Pygrndenspraclte.
1. Watwa mówiq językiem Kirundi. Dialekt Watwa różni się jednak od
Kirundi w dwóch punktach:
a) rzeczowniki Watwa są inne, jakkolwiek pochodzą one od czasowników
Kirundi. Również wiele wyrazów Watwa, których nie używają Warumdi,
zc1aje się być archaicznym Kirul1di.
b) Wat.wa mają \vłasne pnie czasownikowe, kt.órych nie znają Warundi.
2. Batśwa. H u l s t a e r t wskazuje
na dziwną fonetykę Batśwa, która
odróżnia ten dialekt od języka Nkunde i sprawia przynajmniej
z początku
pewne trudności we vnajemnym
porozumiewaniu
się.
Najważniejszą
z owych cech jest: zanik nosowych (n,m), w miejscu
],[orych pojawia się glottal stop, np. 'sa'ba zamiast nsamba. W podobny
sposób zanika interwokaliczne
k; f&gt;p; mp&gt;f; ń&gt;n; tsi&gt;ti.
. S c h e b e s t a zaznacza, że wymienia te właściwości, ponieważ znajdują
SIę one również
u Pigmejów znad rzeki Huri.
3. Ituri-Bambuti.
S t li h l m a n n, który podobnie jak później J o h ns t o n miał do czynienia z południowymi Efe, podkreśla wybitne rysy fonetylu pigmejskiej,
a mianowicie: wszystkie wyrazy pigmejskie składają się
z pOJedynczych, oddzielnie, w oderwaniu jedna od drugiej wymawianych
zgłosek, które są prawie wszystkie ró\.\'nie silnie akcentowane.
Sp6łgłoski k, g i b wymawiają
się słabo, podczas gdy p posiada często
"'c' mowę ostrą. Samogłoski są długie i czyste (prawdopodobnie
mowa
.) braku samogłosek nosowych).
Nigdy nie słyszeliśmy mlasków. Zgłoski są otwarte.
.
j o h n s t o n tak charakteryzuje
obcą Murzynom fonetykę Efe: k zostaje
zastapione
prz,ez szczego'1ny rodzaj .' dyszema (gasp. hiatus), dźwięk,
.
.
który

�743

742
zbliża się do mlasku (prawdopodobnie
chodzi tu o iniektywne 'g), w innych
wypadkach podobne jest do charczącej, wybuchowej, krtaniowej
g~oski ~'
J o h n s t o n całkiem niewłaściwie porównuje 1;en dźwięk z arabskIm 'Am,
które jest głosową, szczelinową, gardzielową (iaryngalną) i wobec tego dałoby się porównać z poprzednim 'g l. Podkreśla on również śpiewną intonację
wyrazów.
.
Problem języka Bambuti komplikuje się przez to, że Pigmeje znad Itun
mieszkają wśród plemion murzyńskich, które należą do kilku grup językowych typu bantuskiego
lub sudańskiego,
a mianowicie:
bantuskie
są
grupy Bira-Kumu,
Nyari-Ndaka-Budu-Bali;
sudańskie zaś grupy: MvubaBalese-Mamvu
i rl'1angbetu-Medje,
której południowymi
'IIJYPustkami są
Barumbi, Popoi, Babeyru i Medje. Bambuti
są tedy często poliglotami,
mówią nierzadko kilkoma spośród tych języków, jednak z fonetyką pigmejską·
Dalszą okolicznością utrudniającą
badanie wpływu różnorodnych języków
na ewentualny język pigmejski jest fakt, że niejeanokrotnie
Pigmeje mówią
między sobą nie językiem swoich wysokorosłych
sąsiadów, ale językiem
Murzynów
mieszkających
czasami w ogromnej
odległości od obecnych
siedzib Pigmejów.
Najsilniejszy
wpływ na Eie wywarła, jak się zdaje, sudańska grupa
Mvuba-Balese-Mamvu
i bantuska grupa leśnych Babira, do której należą
również dialekty pigmejskie
Basua tudzież Pigmeje Kango mieszkający
wśród Babali-Bandaka.
W ten sposób dzielą się języki Ituri-Bambuti
na grupę południowozcchodnią (Bantu), grupującą się wokół języka leśnych Babini, i na grupę
północno-wschodnią
(Sudan), grupującą się około języka Balese (który tu
zl:ajduje się zamiast języków Mvuba, Balese, Mamvu i Monbutu). W obszarze Leśnych Babira, Baamba;, Bandaka, Mabudu, Balika i Babali używają
Bambuti jako języka rodzimego języka Sua względnie Kango (Ango), które
są dialektami języka Kumu-Bira.
S c h e b e s t a uważa, że zarówno Sua-Kango, mający na ogół wygląd
podobny do języków bantuskich,
jak i Efe, język pozostaj~cy .pod .wpł~wem języków sudańskich,
posiadają
w swej gramatyce
I s£Owmctwle,
a zwłaszcza w swej fonetyce,
resztki
prajęzyka
pigmejskiego.
Naszym
zdaniem stanowi on, podobnie jak w innych stronach Afryki, język buszmeński, substrat i podstawowe tworzywo, z którego czerpały w swym rozwoju tak języki bantuskie, jak i sudańskie.
4. Bira-Sua. Cechy tej grupy są:
a) zasadniczo bantuskie słownictwo:
b) bantuski szyk zdania,
1

nym

\VzajelY,ny
stosunek,
~ raczej
PC\\ ne pontie.szanie
'g Jlpst:'nje
na,jlepie,;
fakt,
że w jęz, Bart
b. i

ejektywne.

ejektywnego
mogą
byc'

(j

k' z ir!iektywiniektywne
lub

poza tym jednak struktura
obca dla Bantu i obcy duch języka. Brak
prefiksóW klas i brak składni zgody przy poszczególnych częściach zdania.
Na miejscu klas istnieje podział na istoty żywe i nieżywe, co stanowi rys
zupełnie obcy dla Bantu. Rys ten natomiast istnieje w równie silnym stopniu w buszmeńszczyźnie.
Połączenie imion z czasownikami w zdaniu dokonuje się przez przyimki i pewną liczbę czasowników ułomnych, posiłkowych (podobnie w buszmeńskim),
które w swoich zużytych formach dla
liczby pojedynczej
i mnogiej łatwo mogą uchodzić za prefiksy klasowe
Jakkolwiek
genetivus i possessivum
stawia się zasadniczo po odnośnym
rzeczowniku (nomen regens), to jednak tu i ówdzie spotyka się odwrotny
szyk, co znów przypomina
język względnie języki buszmeńskie.
Pluralis
rzeczowników wyrażających to, co nieżywe, albo jest równy Sg., albo urabia
się przez reduplikację;
oba procesy spatykane są w buszmeńszczyźnie.
Różnica między żywotnym a nieżywotnym pojawia się także w zdaniu;
wyraża się ona przez to, że apozycja przy nieżywotnym nigdy nie otrzymuje prefiksu ba-, lecz podlega reduplikacji
bez względu na to, czy rzeczownik ma już prefiks ba-, czy nie. Natomiast apozycja w klasie istot
żywych przyjmuje prefiks ba- i może jeszcze oprócz tego podlegać reduplikacji (jakkolwiek z reguły tak się nie dzieje). Różnicę między żywotnym
a nieżywotnym wyraża na przykład w języku buszm. f Ku zaimek 3. os. 1. poj.
ha dla żywotnych, ga dla nieżywotnych.
Z zasady genetivus stawia się po określonym rzeczowniku (por. Bantu),
a między nomen regens i rectum wstawia się partykułę -a- (por. Bantu).
Jednak przy częściach ciała albo wyrazach złożonych, które wyrażają
jedno pojęcie, stoją wyrazy pozornie (?) bez partykuły genetivu obok siebie
(iak samo dzieje się w buszmeńszczyźnie
z tą różnicą, że nomen rectum
poprzedza regens).
5. Balese-Efe. oto najważniejsze
cechy grupy, l{tóra obok omawianej
zachowała najwięcej cech pierwotnego języka pigmejskiego.
Ponieważ grupa ta stanowi ośrodek sprzecznych zapatrywań na problem
języka pigmejskiego
(S c h e b e s t a - We s t e r m a n n), przeto nic dziwnego, że posłuży nam ona niejako za odskocznię dla przedstawienia
własnych
obserwacji i własnego poglądu na całokształt zagadnienia.
a) Wszystkie czasowniki Efe mają samogłoskowy nagłos. Przykłady, które
podaje S c h e b e s t a, dadzą się jednak interpretować
jako reduplikacje:
eLe&lt;!e!e 'przS'chodzić', por. N2se&lt;llhe,
sa&lt;llha, Ige 'przychodzić', por. równ:eż S,ife, Ila 'iść', /igaba 'wejść'; ob' 'iść', por. N211k::&gt;aU, toa&gt;u 'odejść'. Mlask
boczny II najczęściej przechodzi w spółgłoskę boczną L Rzeczowniki mają
nagłos także i spółgłoskowy. S c h e b e s t a sądzi, że w tych wypadkach
SPółgłoska stanowi prefiks, którego funkcja nie została jeszcze ustalona.
Tu jednak argumenty,
jakie podaje We s t e r m a n n, Die Sprache
der
Pygmaen,
"Zeitschrift
fill' Phonetik und allgemeine Sprachwissenschaft",
R. V, 1951, Z. 3/4, s. 233-240, przemawiają
zdecydowanie na korzyść te~

�745

744
tezy, że nagłos w języku Efe jest \v zasadzie spółgłoskowy, CI ewentualne
odchylenia
od tej reguły dają się łatwo wyjaśnić jako pierwsze kroki
w kierunku prefiksacji elementu samogłoskowego (początki systemu klasowego imion); proces ten w większym stosunkowo nasileniu obserwujemy
w pozostałych językach grupy Mvuba-lVIomvu-Lese, do której należy i Efe.
Wyraziliśmy się jednak, jakoby to były pierwsze kroki w kierunku prefiksacji, gdyż zdaje się nam, że język Efe posiada prócz tego szereg innych
cech, które przypominają
w większym stopniu sudańską grupę Kwa. Związek zaś tej ostatniej z buszmeńszczyzną zdaje się nam być niezaprzeczalny.
Sprawą tą zajmowaliśmy się w artykule pt. Bushman and Hottentot amon9
tile Isolatinp Languages of Africa, "Rocznik Orientalistyczny",
t. XVII, 1953,
s. 351-371. W artykule tym doszliśmy do następujących
wniosków:
1. Na skutek dUŻego podobieństwa
w gramatycznej
budowie języka.,
fonetyce i słownictwie
grupa hotentocko-buszmeńska
i sudańska
grupa
Kwa muszą być uważane za genetycznie pokrewne.
2. Nie ma metodycznych względów, które by stanowiły przeszkodę dla
porównywania
języków mlaskowych
z bezmlaskowymi.
Próba ustalenia
korelacji poszczególnych
bloków mlaskowych
z odnośnymi spółgłoskami
wydechowymi
i labiowelarnymi,
przeprowadzona
dla wszystkich fonemów
spółgłoskowych
języka Ewe, dała wyniki zdecydowanie
pozytywne. Stąd
nasuwa się "';niosek, że badanie tego rodzaju może się okazać owocn~
również i dla tych języków afrykańskich,
w których przypuszcza
się
działanie substratu buszmeńskiego i,&gt;,'zględnie pigmejskiego, a więc nie tylko
dla :ięzyków sudallskich, ale równie dobrze dla języków Bantu, a nawe';
w pewnym stopniu dla języków chamickich.
3. Jest wysoce prawdopodobne,
że badania tego rodzaju wykażą, że
\Vszystkie języki afrykańskie
stanowią kontynuacje
języków mlaskowych ~.
Dlatego też w dalszym ciągu artykułu spróbujemy, wykorzystując
niezwykle cenny materiał S c h e b e s t y dotyczący języka Efe, zbadać, o ilc
jego fonetyka i słownictwo przypominają
charakterystyczne
cechy buszmeńszcz,vzny, te mianowicie, które stanowią również podstawową charakterystykę
języków sudańskich,
a zwłaszcza typu, jaki reprezentuje
najstarsza grupa sudanska, mianowicie
Kwa.
1. System fonetyczny. \V zasadzie te same dżwięki, które są specyficzną
właściwością buszmeńszczyzny
(mlaski) i grupy Kwa (labiowelarne
jako
pochodne mlasków, znajdują się również lub są wszelkie dane po temu.
że były w systemie
fonetycznym
pierwotnego
języka
pigmejskiego.
O. S c h e b e s t a stwierdza
istnienie mlasku wargowego w języku Efe,
a O. T r i 11 e s za'..lważył mlask podniebienny!,
boczny':,
zębowy.' i W3r, W pi acy pt. F'uJn Clicks to Expiwtory
Consonants
(pr~ygolowanej
wykazuję
słuszność
te.i lezy w odniesienIu
do wszystkich
roclzimych
grup
Afryki.

do druku)
językowych

;owo-z&lt;;bowy :. u Pigmejów żyjących w symbiozie Z bantuskim plemieniem
:,,:dzfm (Dzem luh Djeml.
O. T l' i II c·s podaje następujące
przykłady: mlask podniebienny
! ma
być w wyrazie:
1. Hn[Jui 'rodzaj mrówki gryzącej'; por. N" !gll:!gU:,
!no!no 'mrówka',
iYaunde e-kukum
'mrówka');
2. Hngllrh
'rodzaj grzyba jadalnego' lub wykrzyknik wyrażający
zdziwienie: por. z jednej strony 54 !num(l, N2 lku-be 'bulwa, kłącze, korzeI1
jadalny', S I tkaui 'dzika cebula', N. !g(lri 'grzyb, mający gorzki smak',
z drugiej N. ollru&lt;!gnru&lt;!gu!gu
'grzmieć, dziwić się'; mlask zębowy.'
~11a być w wyrazie
Niii 'drzewo, mające owoce jadalne'; por. N .. ·ne 'jagody',
S~ 'kiln 'jagody drzewa Kareeboom'.
.,
Zarówno dżwięki labiowelClrne iniektywne
'gb, jak i iniektywne
wargowe w rodzaju 'b stanowią produkt pochodzący z bloków mlaskowych !gw,
:te, jak to omawiam dokładniej w pracy, wspomnianej w notce na str. 73:3
From
Clicks to ExtJiratory
Consonants.
I tak wyraz
cytowany
przez
S c h e b e s tę o'gbi należy analizować, zresztą zgodnie z wywodami Wes t e l' m a n n a, na prefiks 0- i rdzeń g'bi, którego mlaskowyodpowiednik
zn8jduje się w SI !khwa 'dziecko', SI C'kwa 'niemowlę',
S2 ("";)kwoin-ki
'maly', S., iwi:&lt;·:·)ht:i
'mało', S2+i 'mały'. Powstało tedy g'bi z !gwi, którp.
tyło wariantem
!khwa, względnie z ·:)kwi, które przeszło w tkwi (!gwi);
w tl'8.kcie bowiem zanikania
mlasku wargov,;ego tenże mlask przechodził
już na h?feni-= buszmeńszczyzny
albo w mlask najbliższy pozycją i łClgodnym (niewybuchowym)
sposobem rozwarcia,
tj. w mlask zębowy / lub
w mlask najbliższy wrażeniem akustycznym,
tj. w mlask podniebienny!.
Dodaimy tu jeszcze następującą uwagę wyjaśniającą
ten proces szerzei·
. Naturalną
charakterystyką
dziecka jest czynność ssania, stąd mówim~
,~,esek, po łacinie fililLs (por. felate
'ssać', femina 3 'kobieta'). Dokonuje jej
oz:ecko przede wszystkim wargami (por. mlask wargowy \;./) i językiem
:POl'. welarne kX,k'w,
kw jako dźwiękowy wyraz czynności połykania, jak
'~ .omaWIam na Innym miejscu). Pierwotnym
tedy wyrazem określającym
(jzle~k() było coś w rodzClju :~.kwa, ··,)kwi, a ikwa, /gwa lub !kwa są pochOdnymi. tej posiad wyrazoweJ'. PnI'. S, " ·;'.klVU· 'dzl'ecko' . C 1, fgloa ,:!C
d('!t:, S, .'khwa
·id.· P0l'. SI ku:a-kn, 'omi, C~ !kum, N. (gom 'ssać'. Oparc'em dla samogłoski i w wariClllcie
',kwi,
tkwi (!gwi) &gt;-g'bi
mogło być
~._

_

i \\' wyraLach

.),

takich, jak wymienione

l

...
_"

.

.,.

wyżej S~ .'/kwoin-ki

•

'mały',

S3 /wi

.

:małe', SI; Ind : 'malo', Sil l:i:, S2~i';·mały'. Kontynuacją pigmejskiego _g'bi,
dZICck,)' zdaje się być tak często na terenie zachodnio-sudańskim
występuFee bi ~o-biJ na oznaczenie dziecka. Nawiązanie zaś z pojęciem 'mały' wyka~u]e zachodnio-sudańskie
pi 'maly' (Kebu pi-T 'dziecko', 5enufo pya, pl. pi-7'i
cZlecko') tudzież bantuski pr&lt;:-fiks dla deminutivum
pi-o Wreszcie jeszcz'J
iedna a'ociac'Ol
z d·zlec l',lem. a mlanO\\'ICle
..
. n&lt;1zwa pIersi
.
~
.• ,
J
kobiEce.i wykazuje
J

-; P'-H'.

indcOlIi'.

"'clhei

&gt;

lac.

_rc~ 'doić',

�747

746
nawiązania pigmeo-buszmeńskie.
W buszmeńskim SI oznacza ją wyraz !kwei
!kwei,
z którego pochodzi również buszmeńskie
C2 bi: sa. W języku
Ababua (J o h n s t o n) są wyrazy, które zdają się być kontynuacją
pewnych wyrazów buszmeńskich,
mianowicie:
bere, Li-bele, czy Li-bene pochodzące z Jkwei
g'bei &gt; gbe &gt; be, przy czym Jkw w śródgłosie jest traktowane inaczej i przechodzi najpierw w dźwięk pośredni między l, r i n
(warianty), a następnie ustala się już jako fonem w postaci jednego z tych
dźwięków. Wyraz Li-kuku, oznaczający pierś kobiecą. w zachodnim dialekcie
Ababua jest reduplikacją
buszmeńskiego N3 ku: 'id' zaopatrzoną w prefiks
bantuski li-, który jest tu zupełnie zrozumiały, ponieważ N3 ku znaczy
także 'mleko'. Odnosi się to również do Sj Jkwei: Jkwei i Ababua li-bele.
które także znaczą 'mleko'. Wreszcie w szeregu języków zachodnio-sudańskich rdzeń bi (be, bebe, e-be, a-bili, Li-bUi, e-bi, le-bi itp.) oznacza pierś
kobiecą lub mleko. Wypada tu jeszcze dodać, że najbliższą formą dla Jkwei
Jkwei jest wyraz a-bei w języku bantuskim
Pallwe (!kw &gt; b).
Inne cechy fonetyczne wymowy pigmejskiej,
jak ów hiatus (faucai gasp)
i jego związek z tak częstymi na terenie buszmel'J.szczyzny dźwiękami sprężnymi (ejektywnymi)
w rodzaju k', kx', były już omawiane. Nasuwa sh:
przypuszczenie,
że i owa wymowa "staccato", stanowiąca jedną ze specyfJcznych właściwości Pigmejów, wypływa z zaniku względnie z nie tak dawnego jeszcze (wobec residuów mlaskowych u Efe i u Pigmejów Ndzem)
istnienia dźwięków mlaskowych w języku pigmejskim.
Inna cecha fonetyczna, mianowicie obfite stosowanie tonów w wymowie
pigmejskiej, wskazuje również na buszmeński czy buszmenoidalny
charakter pierwotnego języka pigmejskiego .. Jak wiadomo, zarówno buszmeńszczyzna, jak i spokrewnione
z nią języki sudańskie Kwa posiadają tzw. ton
semantyczny,
wyrażający
się w pięciu szablonach tonalnych (ton wysoki,
średni, niski, spadający i wznoszący się).
Wobec szkicowego charakteru
opisu języka
Efe, dokonanego
przez
O. S c h e b e s t ę, nie jest dla nas możliwe rozpatrywanie
budowy gramatycznej tegoż języka, choć na podstawie przedstawionego
materiału odnosi
się wraż nie, że jest ona w zasadzie sudańska, a zatem podobna w głównych

&gt;

zarysach do buszmeńskiej.
Musimy tedy poprzestać
na kilku jeszcze zestawieniach
leksykalnych.
Niektóre z nich są żywcem wzięte z buszmeószczyzny i wraz z tymi, które
uległy pewnym, zresztą na ogół nieznacznym przeobrażeniom
fonetycznym,
dają wyjaśnienie,
skąd hipotetyczny
język pigmejski czerpał swe słownictwo, a w szczególności zaś skąd czerpał te wyrazy, które nie znajdują się
w językach ani bliższych, ani dalszych wysokorosłych sąsiadów.
Naszym zdaniem Pigmeje posiadali własny język zanim wskutek sym- .
biozy z wysokorosłymi
i posiadającymi
wyższą kulturę sąsiadami przejęli
ich język. Był to język buszmeński lub do buszmeńskiego
podobny.
A oto dla ogólnej orientacji kilka zestawień wyrazów buszmeńskich

mających swe odpowiedniki albo w języku samych Pigmejów, albo w języku ich sąsiadów, co zresztą nie powinno dziwić nas wobec faktu
że
stoimy na stanowisku
pigmeo-buszmeńskiego
substratu
dla wszystkich
grup językowych Afryki.
Dokładne uzasadnienie tego punktu widzenia podajemy w zapowiedzianej
już pracy a przejściu mlasków w dźwięki wydechowe na terenie języków
afrykańskich.
Tu zaś ograniczymy się jedynie do fragmentarycznego
podania materiału
leksykalnego wiążącego się z problemem języka pigmejskiego, a pośrednio
także z problemem
pigmeo-buszmeńskiego
substratu.
A oto zestawienie
}c.ksykalne 4:
1. IVlpollgwe: e- r,tuntu
'tłum, ludzie', S~,o tu, pl. tutu 'osoba, ludzie'.
2. Pallwe: a-bei: Sl Jkwei Jkwei 'pierś kobiety', C2 bi:sa 'pierś kobiety'j
3. Yaunde: nkuk 'pierś (mężczyzny)', Na ku: 'pierś, mleko';
4. Pallwe: ngan, Na Ixani, Yaunde, ngan 'krokodyl', N2 tsxan 'jaszczur'
Bulu: ngan, N. tsai 'większy gatunek jaszczurki';
5. lVIabea (Ngumba): ka, ma-kCl: 'kraj' , C.,kxom
N kx'a 'kraJ'" ,
_.
,3 N, kx'a ,1,2
Easiki: ':l-koni 'kraj', Sj.'xo:e, N Jn:J1'e, N3Jpoli, C2Jnu:, N1Jhub, Jgub 'kraj";
Banoho: e-tomba;
Duala:. e-kombo,
e-kumbu,
C2 kxom 'kraj';
6. Balese: a-ka 'ręka':
Ba-bongo (Akwa): akaka 'ręka' Sl-' tka' Liduma: Li-kaka, 'id.'; Bayanga: danda &lt; /ka nlka; Pande: li-;ando'&lt;
/k~nika
'ręka';
7. Babongo (Akwa): H-tata 'glowa', Sl-5 Ina, N. tanas 'id.';
8. Llduma: koko 'dziadek', S2 Jk:Jn; i'Khomani:
Jko-Jko- 'dziadek" l\'Iabea (Ngumba): m-bamba
'dziadek', N2ba-ba 'ojciec ojca';
,
9. Liduma:n-jala
'głód', N. Jab, C,I/kaba, Satxla: 'id.';
10. Yaunde: n-da 'dom'; Duala: n-dabo, Só/lna, Solla 'dom';
11. Duala: 'da 'jeść'; Suaheli la, Sl/lk'3:17 'jeść surowe mięso';
12, Mabea: sana 'znać, C2*ana,
Sól/ka, Sl/lkwaka
'id.';
N. 13. Mabea (Ngumba): ko, bako, min-tuLi,
bon-tuli
'szczur', Duala: pui:
,
duru-b
'm.ysz zwykła', Cj t'uru, N. bou-s, N2/nu-hu
'mysz', N. !kou-s
mysz długonosa';
14. Mabea: kwe 'kamień', SIJkwe 'kamień';
15. Duala i Banoho: mu-nia 'rzeka', N. Jd -b 'rzeka··
16. Kibira: mu-tutu
'warga', SI tu-g Im., tu:eJkunt~
*ku: 'usta';
'warga', Sl tu: S.
j

17.
Kibira:.. n-kuo 'ciE:l"ń': Nj ,..'oJku S 4. Ixu 'c)'ern",
18
. Babah (Ababua): kbengbe, So/kwa/kwa
'palec u nogi';
,. 19. Ababua:
i-dede,
S,la1''I, S·) ale, N3 tali
NI tari, S.•
,!a.·)li,
JęzYk';
.,'
l

ohn s t o
ges, • H.
sir. J -197.

11.

-"

CClmparalive

Study

of the

Baniu

and

Semi-Bantu

N t

2 En?

Langua-

.

�749

748
-:-'~
n''''«( 'drzewo", Ba. I10:, S • j b wa
bali: m-paho,
'drzewo': N2 Iketrj NI !giii' 'drzewo';
. Ab a b ua, n- k.a , Kibira: n-ke:
21. Kibira:
n-kali,
Ababua: o-kali,
kal,
.
k'
N
Iga'
S,
/kais·we.
Sj
'ai-ti,
S,
'2-l-,i
'kobieta, żnna';
S,I,
ge- t,
3
'"
b'
.
20,

Ababua:

bu:,u,
n-banga

Olre-ba/H':,

(I, • oznaCZ8 ton \vznoszący się, np. i'i, • oznacza ton opadający,
np, ri, ,.id" .~ idem (to samo znaczenie), S" 2,:1," "." - dialekty poludnio\\'ej grupy Buszmenów, N" 2':1 -- Llialekty północnej grupy Buszmenów,
C,,2 - dialekty centralnej
grupy Buszmenów, N, - Nama, dialekt jęz.
rdcntockiego,
Kol'. - Korana, dialekt jęz. hotentockiego.

np.

S

22. Kibira:

pa, N. ma, S;;!xa 'dać';
23. Ababua: lulv., C21Ik'um,
N. Olll 'spać';
..,
24. Balese: koku 'skóra', N. kho-b, Sig·) , C2kJ,: 'skora;
'S,
.25. Pigmeje
Dzem: kaki 'tęcza', kaki==ka
'mebo ,. ki 'pierścień',
.'ka:-xlL 'nieba' - 'twarz'; ppr, N 1 ike 'pierścień';
26, Zande: bangwa
'las', N2 !kan, Ni !~iii 'drzewo';
,
27 Pigmeje Dzem: bo 'ciało', S., ':-:~'ohaka 'ciało', So: :,P -j'·a:, C2 k:Jxo, C,/\
kohO.' !kh~!. '~ięso', Banda dungdwi,
'ciało', S" //k'u:i, C, 'gwi 'CIało' ..
Powyższe przykłady, naszym zd8niem, uzasadnia.ią dostateczme
nastę-

pujące wniosl&lt;i:
a) że Pigmeje,

zanim

przyjęli

język

KWARTALNIK HISTORII KULTURY MATEHIALNEJ
(Polska
mia Nauk, Instytut Histf)l'ii Kultury 'vlaterialnej).
R. II, nr 1-2
Warszawa 1954, PIW,

.
ł h sąsiadów,
SWOIch wysokoros yc

posiadali własny język;'
.
. był to .J'czyk
buszmeński lub W zasadZIe podobny do buszmeńb) ze.
.
skiego:
'y Sl'ę liczyć zarówno
c) że z pigmeo-buszmellskim
su b s t ra t em· nalez
w językach sudańskich, jak i bantuskich,
.
'Obecnie należy zbadać, w jakim stopniu i pod ji:lkimi względamI su~strat ten wpływał na wytworzenie się charakterystyc~n.ych
cech w )ęz~kU
sudańskim z jednej strony, a :ięzyków Bantu z drugiej strony. ChodzI tu
przede wszystkim o fonetykę i słownictwo, ale nie można Jednak zapominać i o budowie

gramatyczne.i.

OBJAŚNIENIE

ROl7lHJ]

Stopu

ZNAKÓW I SKRÓTÓW

l sk zębowY
- mlask boczny (lateralnY),
" ,_ mlask wargowy, , - m a
.'
'('
ocn~
l k d iąsłowv
' - mlask podniebienny
(palatalny),
- m as
z
•.
samogloskę długą, ' _ akcent dynamIC~Y
zwarcie krtamowe, : - oznacza
nosowa, il _ oznacza "o" szerokIe,
.
pi k) a diereza, ;) - samogłoska
(r,rzy~.s ,
.
a" _
.J"
W _
wymawia
się jaJ.:
\'
1\ -- samogloslca 130średnia mIĘdzy " . \ '''""
-półgłos1,,, 5Zcze mowco
. Iskle w" (U) Y - wymawia Slę )a,- .,J , ,. - "
.•
,
angle
".:
'
.'
,_
spółgłoska zwarto-szczelmowa
(wemiękko-podmeblenna
(we la,rnal, l'-X
"
kt
t ts' _ ejek'b
. 'ektvwne b t -- eJe ywne ,
lclrna), p' - e.idct)'wne p,
- ll11.
'.
.
t·
'rtv ..
'ts t _ lateralne t (tl), d (d) - "cerebralne"
(cofmęte) d,. J, z, a ',_
tywne
",
. 'd
_ injektvwne
d o Intelkulacją kOllca języka ku podmeblemu,
",'.'"
kk'
_
,
_ k' (k palatalne); tutaj jednak c ,~ b, k - ejektywne
. x
tywne g, c
,
b h:
labiowelarna dy5, ktywno kx 'gb - iniektywne lablOwelarne g,
p ,
e),~tywna (nie~losowa). gb - labiowelarna dysjektywna (głosowa),
-.ozdna,It
,~
t'
k' np a . - oznacza ton sre nI,
cza ton wysoki, np, (l, -- oznacza on ms l,
"

,lc.

n:

'O

Akadei nr J,

Po ukazaniu się w kOllCU 1953 r. pierwszego podwójnego zeszytu wydawnictwa periodycznego
Instytutu Historii Kultury Materialnej
PAN pod
nazwą "Kwartalnik
Historii Kultury
Materialnej"
do jesieni roku 1954
otrzymaliśmy
dwa dalsze zeszyty tego wydawnictwa,
Jest to zeszyt podwójny nr 1-2
za pierwsze półrocze 1954 r. oraz zeszyt nr 3, wydany
\V ciągu września
1954 r.
Zbyteczne byloby specjalne podkreślanie
wagi wydawnictwa
poświęconego podstawowym
problemom
rozwoju kultury
ludzkiej, problemom,
które dotąd nie zawsze były w nauce llależycie doceniane i nie zostały
jeszcze w sposób dostateczny oświetlone. Na pewno zaś nie potrzeba podkreślać \Ii gronie etnografów
wagi wydawnictwa
poświęconego zagadnieniom kultury materialnej,
Nie znaczy to, by etnografia
ograniczała
swe
zainteresowania
wyłącznie do "historii sił wytwórczych
i do technicznospołecznej strony produkcji podziału, wymiany i konsumpcji
dóbr materialnych"
(por. artykuł
programowy
K, M a j e w s k i e g o w zeszycie
z 1953 1',). Interesuje
się ona wszystkimi dziedzinami twórczości ludzkiej.
określając
zakres swych zainteresowań
stopniem rozwoju kultury
(tzw.
pierwotne i niższe kultury), sposobem przekazywania
doświadczeń (tradycja
b?zpośrednia,
najczęściej
ustna) lub wreszcie przynależnością
do określonych grup ludzkich (grupy plemienne, narodowe, wiejskie itp.), zależnie od
)Jostawy mniej lub więcej świadomie przyjmowanych
priez różne kierunki
i różnych naukowców i miłośników etnografii. Sądząc po większości opraCpwal'l syntetycznych
i monograficznych
opisów terenu, etnografia polska,
r.a pierwszym miejscu każdego opisu, obejmującego
wszystkie dziedziny
życia, stawiała już od dawna kulturę materialną. Co do zakresu tego pojęcia
nie by lo całkowitej zgodności w ujęciach poszczególnych autorów, Ponadto
mała liczba etnografów
nie potrafiła
wyczerpująco
opisać tych różnych
zjawisk
kultury
materialnej,
jakie występowały
w kulturze
ludowej,
W zespołowych badaniach terenowych
starano się jednak ogarnąć całość
kultury jakiegoś regionu; w indywidualnych,
prowadzonych
także i poza
granicami ziem etilOgraficznie polskich, ograniczano
się nieraz wyłącznie
do kultury materialnej
(M o s z Y ń s k i, G a je k, M a l i c k i) lub nawet
Wylącznle niemal do narzędzi produkcji rolnej &lt;Ob ręb s ki).

�751

750
W okresie powojennym
wzrasta silnie zainteresowanie
etnografów
ku~turą materialną.
vlf pracach
zespołowych
~rganizOWany~h przez p?l~kle
Tow&lt;:rzystwo Ludoznawcze postawiono od kilku lat. n,a plerWSzy~ ml~Jsc~
pracę nad sporządzeniem
możliwie dokładnych
OPISOW,narzędzI, tecnmk
i form pracy w podstawowych
dziś jeszcze dla WSI dZiałach ..go~podar~l,
w rolnictwie i hodowli. Objęto nią ogółem w formie monografn kllkadz:~siat. wybranych
jako reprezentatywne,
miejscowości rozrzuco~ych ~' rozn;ch regionach kraju, Od tych samych zagadnień rozpoczęto rowmez pracę
nad polskim Atl,,',sem Etnograficznym
zapoczątkowanym,
przez ,P', T. ,L.
a od 1954 1'. kontynuowanym
przez IHKM PAN. Rownoczesme
n:ektóre katedry uniwersyteckie
poprzez prace studenckie organizow.~łY zbIeranie materiałów
dotyczących
m. in. rozwoju narzędzi produkcJl r~lneJ'
VI Krakowie
(katedra
prof, K. D o b r o w o I s k i e g o) miało to nueJsce
w kilkunastu pracach w odniesieniu do wybranych
wsi Małopolski, w nawiązaniu do roli tych narzędzi w rozwoju społeczno-gospodarczym
badar~ych
wsi w okresie ostatnich 100 lat. W poznaniu katedra prof, E, Frankowsklego
skierowała prace studenckie również i na materiały historyczne XVIIIw.
Badaniami terenowymi objęte są m. in. wiejskie i małomiasteczko,,:e
narzędzia pracy rzemieślniczej;
prace zespołu doc. J. K l i m a s z e W. s ~ l eJ. nad
rzemiosłem kieleckim XIX i XX w. i praca mgr W. K w ~ s n l e W l C Z a
o rzemieślniczej
wsi Świątniki.
Silnie zaawansowane
są WięC prace nad
uzupełnieniem
dokumentacji
źródlowej
dotyczącej
zagadnienia
roz.w0~u
sił wytwórczych
na drodze etnograficznych
badań tere~owych. W ~ązem'.l
do historycznego
ujęcia i zrozumienia
problemu badan zaznacza Sl~ wyraźna tendencja
do przekroczenia
w pracach etnografów
czasu objętego
materiałem
dostępnym w badaniach
terenowych,
a więc około 100 lat
zachowanych w pamięci informatorów,
do zmniejszenia
luki międz~ terenowym materiałem
etnograficznym
a coraz bogatszyn:
~rch~olOgl.cZnym
materiałem wykopaliskowym.
Na przeszkodzie w wypełmemu tej ~uln przez
etnooTafów stoi wspomniany wyżej brak kadr, następnie brak u WIelu etno ..
graf~w przygotowania
do pracy archiwalnej,
.wreszcie t:Ciążli:vOŚĆ i ~mudność tej pracy, niewspółmierna
do jej wynikow na odcmku mteresu,Jącym,
etnografię, zwłaszcza wporównaniu z rezultatami terenowej pracy etnograilczneJ.
Tych kilka uwag wstępu pozwala dostatecznie zrozumieć, z jakim zadowoleniem etnografowie
musieli przyjąć "Kwartalnik
Historii Kultury Ma~
terialnej",
pismo, w którym
przede
wszystkim
historycy,
wYsz,kolem
w pracy na starych źródłach pisanych, włączyli s~ę w nurt b~dan .nad
techniką i organizacj ą pracy dnia codziennego
roznych
okresow
hIStorycznych,
Byłoby jednak niewątpliwie
krzywdzące dla redakcji i ,autorów "Kwartalnika".
gdyby ich poważny wysiłek zawarty w omawIanych
zeszytach
otraktować
wyłącznie jako dostarczenie
materiału źródłowego .do s~ntezy
~istoryCznej, w której etnograf współzawodniczyłby
z historykIem
mnych

dziedzin kultury, "Kwartalnik"
ma niewątpliwie
znacznie bardziej ambitn.:=
cele; jest wyrazicielem
tych ambitnych
założeń metodologicznych,
jakie
pcst8wił przed sobą Instytut Historii Kultury Materialnej,
a których wyr8zem było połączenie w jedną dyscyplinę archeologii i etnografii.
VV omawianych
zeszytach
"Kwartalnika"
zagadnienia
metodologiczne
i programowe poruszone zostaly w artykule kierownika Działu III (historii
kultury materialnej
średniowiecznej
i nowożytnej)
Jana P a z d u r a, Nie/{,lóre postulaty

badawcze

w

zakresie

historii

kultury

materialnej

nowo-

(zeszyt 3, s, 331-345). Autor nawiązując
do uchwał i dyskusji II
Zjazdu PZPR usiłuje wykazać "przydatność
historii kultury materialnej
jako nauki o rozwoju narodowych
doświadczeń produkcyjnych"
przy rozwiązywaniu aktualnych zadań gospodarczych. Przytoczona m. in, wypowiedź
Z. N a w a k a wzywa do poznawania
metod pracy "ludzi mądrych i doświadczonych,
oddanych
władzy
ludowej,
pełnych
twórczej
inicjatywy
i pomysłowości,
znających
swój teren, właściwości jego gleby i kaprysy
jego klimatu, umiejących właśnie w tych warunkach
wydzierać ziemi wysokie plony, osiągać najlepsze
rezultaty
w hodowli" (5.334), Wezwanie
to nie powinno pozostać bez echa wśród grona etnografów,
zarówno starszych, jak i początkujących,
kierowników
prac zespołowych czy autorów
skromnych rozprawek magisterskich,
którzy znajdując się już dzisiaj w posIadaniu poważnego
dorobku
wypowiedzi,
ocen i pomysłów praktyków
wiejskich - uczonych doświadczeniem
pokoleń - powinni jak najszybciej
udostępnić: w druku materiały
swych badań terenowych,
dotyczące tych
właśnie zagadnień,
żytnej

Na marginesie
artykułu
doc, Pazdura
wysunąć można jeszcze jeden
postulat dotyczący właściwego wykorzystania
dorastających
w tej chwili
pajmłodszych kadr etnografów, absolwentów studium historii kultury materialnej. Bardzo niewielka
ich część interesuje
się zagadnieniami
odległej
przeszłości. Większość (np, studenci warszawscy) zmierza do czynnego udziału
w dzisiejszej przebudowie
życia. Swe doświadczenia
w pracy terenowej
I wIadomości historyczne mogliby z jak największym
pożytkiem ofiarować
dla kontynuowania
prac poświęconych
zagadnieniom
rolnym, rozciągnięt~ch na większą niż to dotąd mogło mieć miejsce ilość miejscowości, wykonywClnych w szybszym tempie i według jednego schematu, wyłącznie już
z punktu widzenia potrzeb praktyki. Dotąd każda tegó rodzaju inicjatywa
zamv
, ".l, a l'a SIę w s l&lt;wmnych ramach terytorialnych
ze względu na trudności
fJnan"o"ve
bada' n •,erenowyc h I. b l'a k s t alych kadr. Kadry IV działu IRK1\!
- \
są zbyt male. Do wyników, o których mówił Z. Nowak i które chce widzieć
w " pracv
etno"rafa
d oc. paz d ur,cJsc
d' .. mozć:my
'
"
&lt;..
tylko poprzez zdjęcia etnngl
aflczne
cal
eJ'
Pol"]
,
d
k
t
"
t.. ,
S {l, po
ą em wldzema wydobycIa. z każdej wsi elemeni zaCClanla
,"'
,
t Ow
. PosteDlI
.,
w zakreSIe. rozwoJu.. SIł wytworczych.
Tylko przez
Ego roj aju
zd'e
'
ł'
P
.
~
J .cla ca eJ
olskI, przy dostatecznie
gęstej sieci punktów
b a d anvch d 'd .
"
, do wyt:vc:zenia etnograficznych
.. .. oJ zlem:v rOW111ez
regionów
7

�753
752
XIX , piEon\:;zej poło'''''''Y XX \\'., charakteryzowanych
nie na podsta\'vie
JjrzeżyE&lt;ów świadomości f2udalnych podziałów administracYJnych
J własno"'ciOwych i nal'Zuconego niejednokrotnie
świątecznego ubioru, lecz na pod'"
.
N'·
t'
.e o wvtyczel1lu
stawie różnic w zakresie sił wytworczych.
1 Ie
w ą plę· Z .
"
.'
. '.
'lał doc Pazdur
biadaj ae nad brakiem ułatwienia
tego typu reglOnow mys
.
,
. .
. ..
..
)
ze strony etnografów
w pracach
zespołu pr.of. B o ~ I n s_k I e J (s. 3,3~~
wytyczającego
regiony gospodarcze dla okresow wczesl1leJ"zych. EtnOgr ..
rowie ~oglibY odwrócić ten zarzut.
Znacz~ie łatw~ej byłoby .'vyzn.acz~.~
punkty współczesnych
etnograficznych
badan szczegołowych znaj ąc gl amL_
dawniejszych
regionów gospodarczych.
.
Zdajemy sobie sprawę z k0nieczności przeprowadzema
tego typu pracy
nad przemianami
w zakresie podziałów regionalnych.
.
Systematycznie
prowadzone
prace stac.ionarne
i atlaso~ve. o ,kt.orych
wspomniałam
już wyżej, są tego najiepszym
dowodem. Ro:vn~cz~sme. zaś
doskonale zdajemy sobie sprawę z wagi i trudności zagadn.lema, l \~, zadnym razie nie chcemy powtórzyć blędu wytyczania
reglOnow etnogratlcznych wyznaczanych
w oderwaniu od źródel historycznych
i me zWlązanyc\'
z konkretna
epoką. Wszak nawet w zakresie jakości gleby, jak to stwler ..
~zamy w n~szym etnograficznym
materiale odnośnie na przykład do Kur~
piowszczyzny,
mogły zachodzi(' znaczne
odchYlem~. p~mlędzy . epokaml~
.:Ylateriał zdobywany przez etnografa moze wiele wYJasl1lc l wa~l1le u~up~ł.
nić pracę historyka
wcześniejszych
okresów historycz~ych.
Nie mo~e. J~J
jednak całkowicie zastąpić. Natomiast
w interpretacji
mate,rIałU zrod~;'
p;sanych, wydobywanych
przez historyka, etnograf mewątpln\ Je moze b~_
.i8k najbardziel
pomocny
.
Jeśli chodzi o 'Nypowiedzi autora, dotyczące roli etnogr~fii we wspol.:
pracy z historią kultury materialnej
(s. 336 n.) i rady .,prze)scla z wldo"":nI
na scene teatru",
chciałabym
przypomnieć
jeden z hcznych
artykułow
radzieckiego teoretyka etnografii L. P o t i e c h i n a (.,Sowietskaja Etnografija", 1953, nr 3), gdzie bardzo trafnie, jak mi się. wYdaj~, .została określcna rola etnografii w badaniach dotyczących wspolczesnoscl. Została tam
również omówiona 3prawa &lt;;tosunku etnografii do innych nauk, o ktorych
wspomina również P a z d u r (m. in. ekonomii).
Dla każdego z etnografów
sprawa ta jest w tej chwili zupełnie jasna.
Jednocześnie
zaś powinno b.yć zrozumiałe i dla nieetnografów,
że na:vet
przy przyjęciu definicji zakresu etnografii potie.chi~1a, wyzn~czaJąceJ m.leJsce
etnografii
w obrębie badań historycznych
kazdeJ formac)], od wspolnoty
nierwotnej
00 socjalizmu.
niesposób wymagać od każdego etnografa,
by
~tał się s~cjalistą
od wszystkich epok i zagadnie1'l. Wobec szczupłości grona
etnografów
zrozumiały
mu:; i być 'fakt istnienia
ogromnych
luk materiałowych i luk w zakresie syntezy na wielu odcinkach
postulow~yc~.
nie mówi ac oczywiście o tym. że nie można również i tempa włączama Sl&lt;:;
etnogr8fii' w nurt przebudow." ideologicznej nauki polskiej mierzyć Jed~'-

nie liczbą wydanych
nowych pozycji bibliograficznych,
bez brania pod
uwagę znikomej ilości kadr i ich często wielostronnego
przeciążenia. Z prac
prowadzonych
w rozmaitych zakładach uniwersyteckich,
będących w toku
badań czy nawet już gotowych do druku, a nawet z wielu prac przed
i po wojnie drukowanych,
nie wynika bynajmniej,
by jak zdaje się sugerować autor (s. 338), etnografia
ograniczała
się wyłącznie
do badania
.,reliktów starożytności
słowiańskich".
Mamy
wszak
etnografów
historyków,
interesujących
się problemem
kształtowania
się polskiej
kultury ludowej średniowiecza
(K. D o b l' o W o I.s k i), czy też etnografów
i socjologów badających
od dawna proces narastania
kapitalizmu
na wsi
polskiej (m. in. zespół współpracowników
katedry etnografii
ogólnej UJ).
Mamy wspomniane
wyżej prace dotyczące przemysłu ludowego w jego historycznym rozwoju i prace dotyczące
polskiej
sztuki ludowej
aż po jej
zagadnienia współczesne włącznie (D y n o w s k i, G ł a d y s z, R e i n f u s s,
S e w e r y n). Prof. K. A d a m s k a podjęła prace nad kształtowaniem
się
k-..lltury robotniczej
Łodzi, dr D. D o b r o w o l s k a prowadzi od kilku lat
zespołowe badania poświęcone kulturze robotników Wieliczki. A prowadzone
od szeregu lat prace aspiranta
mgra P. K a l e c i a k a nad wydajnością
pracy narzędzi rolniczych w pow. limanowskim
nie tylko nie dotyczą
ckresu starożytności
słowiańskich,
lecz we wnioskach
swych silnie wybiegają w przyszłość. Te zaś, bodaj że jedne z naj trudniejszych,
prace
usiłujące oświetlić zamierzchły okres starożytności, w żadnym wypadku nie
są opierane wyłącznie na etnograficznym,
współczesnym
materiale źródłowym, ale sięgają przede wszystkim do materiałów językowych, archeologii
i w coraz większej mierze do świadectw pisanych (K. M o s z y ń s ki).
Poza etnografią omawia autor innych "sojuszników",
zrzeszonych w Instytucie Historii Kultury
Materialnej
PAN, a więc archeologię
polską
i śródziemnomorską
mające stosunkowo
mało powiązań z problematyką
czasów nowożytnych.
Mówi następnie także o współpracy z historią nauk
technicznych
i Instytutem
Historii PAN, podkreślając
szereg momentów
wspólnych zainteresowań
przy konieczności rozdzielenia
głównego przedmiotu badań (s, 340). Wreszcie zastanawia
się nad sprawą zabezpieczenia
źródeł rzeczowych dla badań nad historią rzemiosła oraz szkoleniem kadr
historyków kultury materialnej,
także spośród ludzi o wykształceniu
technicznym. Nad wyraz słuszny postulat powiązania
naszych prac z badaniami prowadzonymi
w innych krajach
nad rozwojem sił wytwórczych
kończy ten ciekawy artykuł, będący zapewne wyrazem szeregu poglądów
w"pólnych dla całego zespołu współpracowników
Działu III IHKM najbliżej zasadniczo stojącego redakcji "Kwartalnika".
'
.
Omówiony artykuł J. P a z d u l' a umieszczony jest jako jedyna pozycja
artykułowa \V numerze 3. Innego typu problematykę
omawia w numerze 1-2
&lt;irtYkuł pt. GI.ówne problemy
rozwuju
sil wytwórczych
w okresie OdrodZenia. Nawiązując
do własnych prac, dotyczących
kryzysu
feudalizmu
~B "Lucj",

t. XLII

�754
w XIV i XV w. oraz do współczesnej literatury
europejskiej,
M. M a ł ow i s t charakteryzuje
w pierwszym
rzędzie przeobrażenia
w zakresie stosunków własnościowych
\vsi w krajach zachodu i wschodu Europy, tłumacząc m. in. układem sił klasowych w Polsce i krajach sąsiednich możliwośf:
rzucenia na rynki zachodnie wielkiej masy artykułów rolniczych i hodowlanych. Z drugiej strony znaczny wzrost produkcji przemysłowej
na Zachodzie, przekształcającej
się już w twórczość typu kapitalistycznego,
pozwa13
niektórym
krajom
Zachodu, dzięki dochodom uzyskanym
z eksportu
tej
produkcji, na zaopatrywanie
się w artykuły Wschodu oraz w wiele podstawowych surowców.
Autor
omawia podstawowe
dziedziny
wytwórczości
rękodzielniczej,
górnictwo i met2.lurgiE; w Europie, a specjalnie w Polsce,
oraz istotne zmiany w produkcji tekstylnej
tego okresu, jak również związane z rozwojem przemysłu przesunięcia
geograficzne
i elementy postępu
technicznego
(m. in. zastosowanie
siły wodnej). Podkreśla
wzmożenie się
produkcji
tal1szych wyrobów
tekstylnych,
przeznaczonych
dla szerszych
niż dotychczas kół społecznych, wzrost znaczenia przemysłu artystycznego,
pojawienie
się nowych gałęzi produkcji, papiernictwa
i drukarstwa.
Imponujący skok w dziedzinie produkcji
przemysłowej
i w zakresie rozwoju
gospodarki towarowo-pieniężnej
pokrywa się w dużej mierze z przeobrażeniami zachodzącymi
w. dziedzinie nadbudowy
ideologicznej.
Krzepną już
nowe siły społeczne, chociaż zachowały się jeszcze elementy feudalne, silnie
dochodzące do głosu zwłaszcza w specyficznych
stosunkach
polskich, zwycięstwa szlachty nad chłopstwem
i mieszczallstwem.
Artykuł prof. M a ł o w i s t a stanowi podbudowę i ogólne tło na razie do
jednego tylko artykułu
szczegółowego, zamieszczonego
w następnym
dziale
omawianych
nrów 1-2 (Studia i material.y). Jest nim artykuł M. F r a nc i ć a Technika młynów wodnych w Polsce XVI i XVII w. Autor postawił
sobie za cel wydobycie z analizy opisów techniki konstrukcji
różnego typu
młynów wodnych, wprowadzanych
w epoce Odrodzenia, elementów postępu
technicznego
i znajduje je w rozbudowie
i zmianie typu koła młYl1skiego
i mechanizmu
trarlsmisyjnego.
Autor korzysta z wskazań ekonomii marksistowskiej, sięga do opisów zawartych
w literaturze
historycznej,
etnograficznej, rolniczej, technicznej,
do literatury
pięknej
i słowników
historycznych,
ponadto
do drukowanych
i rękopiśmiennych
źródeł
okresu.
Artykuł
metodologicznie
poprawny,
stara
się konsekwentnie
wyczerpać
zagadnienie
obejmujące
wszelkie typy młynów. niezależnie od ich zastosowania do różnych dziedzin produkcji.
Rozpiętość
czasowa i tematyczna
innych
zawartych
w omawianym
zeszycie artykułów
jest bardzo duża. Pierwszy wstępny
artykuł dotyczył
węzłowych
problemów
epoki Odrodzenia.
Drugi artykuł
J. P a z d u r a
poświęcony jest pn:emy~:łowi metalowemu
Zagłębia Staropolskiego
w I pol.
XIX w. Na konkretnym
przykładzie,
\'1 warunkach
naturalnych
regionu

755
i specyfice polskich stosunków feudalnych
nej po Odrodzeniu wielkiej epoki postępu

okresu, omawia odbicie następtechnicznego,
epoki Oświecenia.

P'Jzostałe prace zamieszczone w dziale Studia i Materiały (nr 1-2) dotyczą różnych
okresów
historycznych
i różnych
zakresów
tematycznych.
(W. D z i e w u l s k i, Zaludnienie
i rozmiary
Szczecina w 1124 r., Z. Ś w i el' h o w s k i. Wczesnośredn'iowieczny
warsztat
budowlany
na przykładzie
/-;olegiaty w Kruszwicy,
J. B u r s z t a, Budownictwo
wiejskie
w kluczu
nmowsldm pod Nakłem w I pol. XVII w. i M. K o m a s z y ń s k i, Budowllictwo
wlocl-awskich
drukarń
perkalu).
Dla etnografa
cenny jest artykuł
B u r s z t y, jako spojrzenie na historię budownictwa
wiejskiego od strony
źcódel archiwalnych,
ilustrujących
istniejący
stan faktyczny
sprzed paru
wieków, wyjaśniających
jego genezę i udział czynnika normującego
życie
\':si dworu feL;dalnego.
Jak najbardziej
należy oczywiście
postulować
wydobycie
na szpalty
druku większej ilości podobnego materiału,
dotyczącego
również
innych
dzielnic. Dla odtworzenia
pełnego obrazu życia wsi siedemnastowiecznej
lIte wystarczą
wybrane pojedyncze
fakty. Podobnie najlepiej
opracowany
materiał
badań
stacjonarnych,
prowadzonych
dzisiaj
przez
etnografa
w jakimś
jednym punkcie, nie pozwala na wyciągnięcie
wystarczających
wniosków uogólniających
dla całej Polski. Szukając odbicia prawidłowości
rozwoju historycznego
w konkretnych
warunkach
geograficznych
ikon,..
kretnej historii regionu, oczekujemy jak najbardziej
od historyków kultury
materialnej
dostarczenia
przynajmniej
tak bogatego i zróżnicowanego
terytorialnie materiału kultury mat€rialnej
wsi wieków ubiegłych, jak material
udostępniony
w źródłach i opracowaniach
etnograficznych
XIX i XX w.
Dopiero wtedy wnioski etnografa,
dotyczące historii regionów etnograficznych Polsld, znajdą właściwe oparcie. Nie wątpię, że w tej pracy spotkają
SIę ze sobą zarówno historycy różnych specjalności,
jak i etnografowie,
zapominając we wspólnej trosce o odtworzenie rozwoju kultury materialnej
WSI o dzielącej ich do niedawna różnicy wykształcenia
i różnicy w tematyce
zainteresowal1.
Temat dotychczas
"etnograficzny"
ściągnął zainteresowanie
historyka, a źródło pisane, coraz bardziej udostępniane
i popularyzowane
IJl'zez historyków
właśnie
na odcinku
zaniedbanej
poprzednio
kultury
materialnej,
przestanie
już niedługo odstraszać etnografa
czysto technicz··
nymi trudnościami
(por. w recenzowanym
zeszycie ,.Kwartalnika"
dwa
nowe działy, zatytułowane
Teksty źródłowe i Informacja archiwalna
zawier~.lące Janiny L e s k i e w i c z opracowanie
Gospodarskich
przepisó~
Leon11
\Vlelopolski
_ .
. eJ'" - r. o k . 18 10 oraz B. B a r a n o w s k l. e g o Księgi
miejskie "'
- jJolllclmowo-wschodniej
Wielkopolski
jako źródło dla historii
kultury
m'lteria
..
_. _. 1ne]' XV - XVII w..) N'Ie zapomll1a]my
przecież, że praca archiwalna
ILia Wyma&lt;&gt;a
t~kie
. na","ł a d u SI'ł f'lzycznych i kosztów, jak praca etnografa
.. ."
~
go
w tereme
.
we'
J .. '. może by'c przy t ym \\y",onywana
na margll1eSle pracy zawodo]. esll ZilSchodZI o wzór takiej pracy, artykuł Burszty
może zań posłużyć.
l.

.

.

�756
Zeszyt 3. "Kwartalnika"
zawiera, poza omówionym na wstępie artykułem
programowym
J. Pazdura, w dziale nazwanym Studia i Materiały 5 artykułów, z których cztery: R. K i e l' s n o w s k i, Rośliny uprawne i pożywienie
roślinne
w Polsce '.vczesnofeurialnej,
Z. p o d w i ń s k a, Narzędzie uprawy
roli
w Polsce
w okresie
v'czeslwśrer1niowiecznym,
T. D z i e koń s k i,
() częściach ]:.racujących
plugów
i such 1W ziemiach polskich w XIX
w.,
T. L e w i c k i, Zl'uula
arabskie
i peTskie o hodowli
zwieTzqt
domowych
v. Słowian,
związane są tematycznie
z problematyką
podstawową
również
wielu prac etnograficznych.
Różny jest oczywiście
zakres czasowy tych
prac, w trzech wypadkach
ograniczony
do okresu wczesnośredniowieczil~go, w artykule Dziekońskiego do w. XIX, jakkolwiek podany przez autora
materiał dokumentarny
dotyczący wiejskich narzędzi rolniczych moż~ typologicznie być odniesiony
w niektórych
wypadkach
także do okresów
wcześniejszych.
Nasuwa się tu, bodaj przez zestawienie
z poprzednimi
zeszytami (por. uwagi o artykule Burszty), ten sam postulat wypełnienia
luki między okresami tradycyjnie
uwzględnianymi
w pracach archeologów
t historyków
okresu starożytnego
i średniowiecza.
a dotychczasowymi
pracami etnografów, przez prace historyków kultury materialnej
Polski średniowiecznej i nowożytnej. Omawiane prace luki tej nie wypełniają. Natomiast jeśli chodzi o zakres źródeł, to widać, zwłaszcza w trzech pierwszych
pracach, wyraźną tendencję
do wydatnego
rozszerzenia
podstawy źródłowej na wszystkie dostępne dla epoki źródła, które dotąd niejednokrotnie
stanowiły domenę różnych nauk. I tak u historyka Kiersnowskiego
dającego bodajże pierwsze w literaturze polskiej zestawienie materiału wczesnofeudalnych źródeł pisanych a dotyczących roślin uprawnych, z próbą oceny
ich roli w dziejach społeczeństwa,
jeJt konfrontacją
uzyskanych
danych
z wynikami prac wykopaliskowych,
przy świadomie słabym sięgnięciu do
prac etnograficznych
(Benetowa, Maurizio). Archeolog P o d w i ń s k a podkreśla konieczność
uwzględniania
w pracy
nad narzędziami
rolniczymi
wszelkiego typu źródeł, w tym również pisanych źródeł archiwalnych
i literatury rolniczej. W praktyce jednakże ogranicza się w pierwszym rzędzie
do zabytków archeologii, które uzupełnia pracowicie zestawianymi
matenałami
ikonograficznymi,
zarówno z polskich, jak i obcych źródeł, oraz
z literatury
historycznej
i etnograi'icznej.
Szkoda, że w zestawieniu
tego
materiału
nie ustaliła kryterium
doboru, dając m. in. znacznie szerszy l'iż to głosi tytuł - zakres narzędzi (np. cepy, kosy) oraz nie interpretowa\:\
dokładnie publikowanego
materiału. Szkoda również, że w publikacji rysunków powtarzanych
za innymi autorami (np. za L e s e l' e m), nie dopilnowała ścisłości wykonania, dopuszczając do dość zasadniczych niedociągnięć.
Nie można również przyjąć bez zastrzeżeń przeprowadzonej
przez autork~
oceny dotychczasowego
stanu badań,
a zwłaszcza
zbyt schematycznego
podziału prac omawianych na historyczne, etnograficzne, archeologiczne itp.,
bez ich głębszej metodologicznej
analizy i bez zwrócenia uwagi na zmienny

757
\\' ró~nYCh okresae:h zakres wymienionych
nauk. W dużej pracy, której
powyzszy artykuł
jest zaczątkiem,
prowadzonej
niewątpliwie
z wielkim
nakładem
pracy i zapału badawczego,
można było właściwie omówieniu
dotychczasowej
literatury poświęcić odrębny artykuł.
Odmienny charakter
ma praca etnografa D z i e koń s k i e g o. Jest ona
próbą spojrzenia
na materiał
historyczny
poprzez doświadczenie
technologiczne współczesnej
praktyki
rolniczej. Autor w oparciu o podręcznik
Gleboznawstwa
W i l i a m s a stara się ocenić wartość użytkową narzędzi
rolniczych,
zebranych
w zbiorze
prof. B i e d r z y c k i e g o w Szkole
Główne] Gospodarstwa
Wiejskiego w Warszawie, w zastosowaniu
do różnego rodzaju gleb. Jest to niewątpliwie
zagadnienie,
które
należałoby
,jeszcze rozpracować
w terenie, wykorzystując
doświadczenia
produkcyjne
rolników i rzemieślników
wiejskich w różnych okolicach kraju, na różnych
glebach, i stwierdzić, w jakim stosunku pozostaje rolnicza wiedza ludow;ł
00 współczesnych
osiągnięć nauki. Przedstawiony
przez autora wzór opisu
przedmiotu
muzealnego,
niewątpliwie
bardzo precyzyjny,
nasuwa wątpliwości w punktach oznaczonych: grupa etniczna oraz nazwa ludowa, wypełnianych
dla zabytku, którego proweniencja
bardzo ogólnie tylko i to nie
v.-iadomo na podstawie jakich danych została określona (okolice Warszawy),
d czas nie został
określony wcale. Wydaje mi się, że od etnografa, poza
czysto technicznym
opisem zabytku materialnego,
trzeba by jednak koniecznie wymagać uzupełnienia
opisu przedmiotu danymi dotyczącymi wy_
stępowania takich lub podobnych przedmiotów na wsi. z podaniem miejsca,
czasu, opisu i oceny funkcjonowania,
uzyskanych od bezpośredniego
użytkownika lub bodajże z tradycji miejscowej.
Oczywiście nie zmniejsza to
\' ymagań w stosunku do poziomu potrzebnych
dlań dociekań naukowych
dobrze wykcnanych
fotografii
właściwie
ustawionych
przedmiotów
oraz
Jasno i przejrzyście
zrobionych rysunków schematycznych,
których bardzo
piękne wzory daje autor. Postulatowi
stworzenia
powielonej
sposobem
mikrofotograficznym
kartoteki
zabytków
etnograficznych
można
tylk0
przyklasnąć.
Ułatwiłaby
ona niewątpliwie
zarówno
pracę naukową,
jak
I wszelką akcję szkolenia i popularyzacji
wiedzy.
Niesposób w paru słowach zbiorowej recenzji dać wyczerpującą
ocenę
\\'.;;zystkich prac zamieszczonych
w omawianych
zeszytach ..Kwartalnjka".
Prace , B u r s z t y ,o p. d',w I",n 5 k' I e ],
. D' z I e k o n. s k' l e g o ..i inne muszą
~~stac sumiennie
przestudiowane
przez etnograi'ów
pracujących
w tej
lWl!l .nad zagadnIenIem
narzędzi rolniczych, budownictwa
czy np .. w wyrcadku pracy B Ll r s z t y, przez opracowujące
region wielkopolski
środoWIsko
pozn
.
"
.
. ,ans. k'Ie. P owmny
w nawlązanIU
do prac
tych pojawić
się
\\ "LudZie" czy w "Kwartalniku"
notatki polemiczne CZy też podsumowanie wła~nych wyników badali. Redakcja "Kwartalnika':'
iak naj' bardzie]'
czeka n
'
..
'..
,
a ~prawozdanIa z prac etnograficznych.
Będą one zawiązką tej przyszłeJ wspołpracy etnografa i historyka, o jakiej wspominałam
powyżej.
Ale llle tylko historycy, archeologowie,
etnografowie
przystępują
do tej

�759

758
współpr"cy na łamach "Kwartalnika
Kultury Materialnej".
W omawianym
zeszycie 3. mamy ponadto wspomniany już artykuł orientalisty T. L e w i ck i e g o. Jako ostatni w cyklu Studia i Materiały drukowany jest artykuł
zr:anego historyka
sztuki T. M a ń k o w s k i e g o, Organizacja
produkcji
w tkactwie artystycznym
dawnej Rzeczypospolitej.
W obu wypadkach mamy
00 czynienia z cennymi informacjami
znanych
specjalistów,
dzielącycl-J
się z czytelnikami wynikami naj nowszych swych prac.
Jako nowość został w omawianym zeszycie 3. wprowadzony dział Ikonografii, zawierający
G. L a b u d y, Kalendarz
poznański
z polowy
XVII
w.
jako źródło ikonograficzne
do dziejów wsi. Autor poprzedza omówienie
kalendarza oraz załączonych do niego rycin (reprodukowanych
na 12 tablicach) charakterystyką
wartości źródeł ikonograficznych
oraz przeglądem
polskich kalendarzy XIV-XVII
w., przy którym zestawia bardzo starannie
dotychczasową
polską i częściowo obcą literaturę
przedmiotu
(w tym
gruntowne
studium o kalendarzu
szczyrzyckim K. D o b r o w o l s k i e g o).
Wreszcie oba omawiane zeszyty "Kwartalnika"
zawierają duży (łącznie
56 pozycji) dział Sprawozdań
i Recenzji oraz Kronikę naukową· Zestawienie
problematyki
poruszonej
w obu tych działach
jeszcze raz przypomina
o szerokim zakresie tematycznym
objętym badaniami kultury materialnej.
Chętnie jednak widzielibyśmy
obok omawiania
bieźąco ukazujących
się
prac także jakieś próby podsumowania
osiągnięć w poszczególnych działach kultury materialnej.
Kronika naukowa przynosi w dziale pracowni
muzealnych
sprawozdania
z wystaw
bieżących
oraz przegląd
muzeów
z punktu widzenia ich prac w zakresie przede wszystkim (choć nie wyłącznie) kultury materialnej.
W dziale inwentaryzacji
zabytków gospodarczych i budowli przemysłowych
uzyskaliśmy opisy i fotografie z Warszawy
i woj. kieleckiego, łódzkiego, lubelskiego i wrocławskiego. W nrze 1-2 mamy
ponadto sprawozdanie
z prac konserwatorskich
w Krzemionkach
opatowskich, w 3. z prac terenowych Komisji Badań Dawnej Warszawy. Kończą
oba zeszyty sprawozdania
z prac Instytut'..l Historii Kultury Materialnej
oba zeszyty sprawozdania z prac Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN.
Anna

Kutrzeba-Pojnarowa

LUD, organ Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Ogólnego zbioru
tom XL za rok 1952-1953. Indeks t. I-XXXIX.
opr. przez J. G a j k a
i Z. M a l e w s k ą. Poznań 1953.
Każdy naukowiec podejmujący
pracę na pewien temat wie, ile trudu
i czasu musi poświęcić, aby zebrać materiał rozproszony po wydawnictwach;
wie, z jakim mozołem wyławia się nieraz drobne szczegóły w rocznikach
czasopism. Poszukiwania
\V literaturze
ułatwiają
w szczupłym
zakresie
bibliografie, a w szerszym - indeksy albo skorowidze *. (Zagadnienie skoro-

e
...

• 1903 r. \V XI tomie
"Ll1du".
s. 390, pisał
potrzebie
zestawienia
i Hporzqdkowania
w miarę
jak wzrasta
matHiel
ludoznawczy

Seweryn
U d z i e l a \V artykule
ptopowiadań
ludowycl~
(s. 389-393):
i powiększają
się ciągle zbior~', jak

widzów poruszyla
Flora Z i e n k i e w i c z o w a w artykule
pt.: Projekt
i uzasadnienie
skorowidzów
do u:ydawnictw
etnograficznych
Akademii
UmiejętIlości,
"Lud", t. XXVIII,
s. 1--16) *. Etnografowie
korzystający
dotychczas tylko z bibliografii F. G a we łka
i J. S. B y s t r o n i a oraz
z zestawień bibliograficznych
w rocznikach "Ludu" i "Wisły" (M. T r e t er,
Przegląd treści dziesięciu roczników czasopisma etnograficznego
pt. "Lud"
1895-1904, "Lud", t. XII, s. 1-50; E. M a j e w s k i, Systematyczny
przegląd
treści "Wisły"
z lat 1899-1904) z wdzięcznością
i uznaniem witają XL tom
.,Ludu" przynoszący indeks do trzydziestu dziewięciu poprzednich roczników.
Zaznaczamy,
że Indeks "Ludu"
ukazuje się w sześćdziesiątą
rocznic.:ę
zalożenia Towarzystwa
Ludoznawczego
(1894 r.), a zarazem w przeddzień
sześćdziesiątej rocznicy ukazania się pierwszego rocznika czasopisma (1895 r.j
i w stuczterdziestą
rocznicę urodzin O. K o l b e r g a. Dodajmy jeszcze, źe
nazwę swą wzięło czasopismo "Lud" od dzieła K a l b e r g a Lud. Jego zwyczaje,

sposób życia,

mowa,

podania,

przystowia,

obrzędy,

gusła,

zabawy,

organ Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego był
więc przy założeniu uważany za kontynuację
dzieła K o l b e r g a.
W przygotowanie
Indeksu
"Ludu"
włożyli autorzy, prof. J. G a je k
i Z. M a l e w s k a, ogromny trud, z którego zdajemy sobie sprawę, gdyż
oprócz prac naukowych
i wykładów uniwersyteckich
do obowiązków ich
należą takie, jak organizowanie
Polskiego Towarzystwa. Ludoznawczego,
rE:dagowanie szeregu wydawnictw oraz uczestnictwo w zjazdach i konferencjach. Dodajmy do tego dwie generalne przeprowadzki
polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
z Lublina do Poznania, a następnie z Poznania do
Wrocławia, a uzyskamy obraz trudności, jakie mieli do zwalczania autorzy.
Wydanie Indeksu mimo tych nieprzezwycięźonych,
zdawałoby się, trudności
doszło jednak do skutku. Indeks ukazał się jako XL tom "Ludu" obejmujący
1111 stron druku.
Indeks
podzielony został na VII działów. Pierwszy
zasadniczy
dział
obejmujący przeszło połowę objętości (626 s.) to indeks wyrazowo-rzeczowy.
Wymagał żmudnej i drobiazgowej
pracy, ale jakżeź ułatwia teraz pracę
naukowcom. Z łatwością orientujemy się obecnie w każdym zjawisku etnograficznym, o ile zostało ono omówione
na łamach
"Ludu". Orientację
ułatwiają
przede wszystkim hasła syntetyczne,
przy których znajdujemy
alfabetyczne
zestawienie
wszystkich wyrazów-haseł
związanych
z danym
pieśni,

mu,zyka

i tańce;

7."chodzi potrzeba
naukowego
spoż~'tkowania
tego materialu
uczuwamy
brak wielki
kSlą%ki, która
by caly dotychczasowy
dorobek
na tym
P~lU
razem
zgromadziła.
UPorządkowała
i ułatwiła
uczonym
korzystanie
ze skarbca,
w którym
nagromadzono
mnostwo
wyobr3żni
ludowej,
wiedzy
ludu,
jego z'wyczajów
i obyczajów
itd ....
. Zestawienia
wątków pieśni,
opowiadaJó
itd.,
sporządzenia
do ogłoszonych
J'Uż
d lukIem
zb"
.'.
..
.
lOro w etnogl aflczn~ ch dokładnych
l11deksow
możem v "orąco
pragnąć
nlOZelny
tę p t·
b
.
. o
,
.
.
o l7.e ę tutaJ z całym
naciskiem
zaznaczyć
i uchwalić
ale uchwały
teJ'
Ille potraflm
dla.
y \\)' 'k ?nac . dla braku
&lt;odpowiec1nio przygotowanych
rąk ' do pracy
takiej,
bl akll iunduszow
...
(przyp.
red.).

�760
tematem. Hasła syntetyczne są odsyłaczowe, np.: "A m u l e t y p[atrz] ametyst, belemnit,
beryl, bursztyn ... " Aby więc dowiedzieć się, w którym
tomie i na której stronie użyto danych wyrazów, musimy według alfabetu
szukać, np.: "Ametyst w wierzeniach" i otrzymujemy
wskazówkę, że wyraz
ten i z nim związany
problem
został omówiony
w tomie XXXIX n'.l
s. 325 ... itd.
Drugi dział, dotyczącyetnogeografii,
pozwala z łatwością wyszukiwać
wiadomości odnoszące się do pewnych miejscowości; i tak możemy odnaleźć,
w których tomach i gdzie mowa jest o Bronowicach
czy Biskupinie.
Ponieważ w Indeksie każda miejscowość podana jest pod nazwą powiatu.
musimy zawsze wiedzieć, w jakim powiecie dana miejscowość się znajduje.
To utrudnia
czasem wyszukiwanie,
zwłaszcza gdy zaszły zmiany w podziale administracyjnym.
Natomiast układ miejscowości według powiatów
ułatwia nam pracę, gdy zamierzamy opracować monografię powiatu. Obok
nazw miejscowości mamy tu zebrane też nazwy przysiółków,
niw, lasów,
jezior itp., a więc toponomastykę.
Dalsze działy obejmują
indeks osobowy zawierający
wykaz nazwisk
i imion, indek-s autorów i osób związanych z ludoznawstwem,
indeks autorów artykułów
"Ludu"
z zestawieniem
bibliograficznym
oraz wykaz
placówek naukowych,
wykaz ilustracyj, map, rycin i tablic.
W ten sposób czterdziesty tom "Ludu" wchłonął treść trzydziestu dziewięciu roczników i podał ją uporządkowaną
według
pewnego
systemu,
który ułatwia pracę naukową
etnografom,a
uczy systematyki
i daje
wskazówki do pracy młodszym adeptom nauki.
Rozwaźając korzyści, jakie czerpiemy z omawianego
Indeksu,
zwrocmy
przede wszystkim uwagę na to, że Indeks jest równocześnie
"słownikiem"
występującym
z całym bogactwem języka polskiego, nazwami naukowymi
i gwarowymi,
nazwami miejscowości
wraz z nazwami
topograficznymi,
nazwiskami i imionami; imiennictwo stanowi ważny dział w zakresie dziejów kultury ludowej, a więc korzystać będą z Indeksu takźe językoznawcy
i historycy kultury.
Niektóre hasła zostały tak opracowane, że nie tylko wskazują na zagadnienie czy temat, ale podają zebrany materiał
ułożony według wskazań
współczesnej nauki. Weźmy na przykład pod uwagę hasło: "B aj k a z w i er 7. ę C a i B a Ś ń m a g i c z n a według układu Aarne-ThompsonJ. Krzyżanowski". Nie miejsce tu objaśniać znaczenie układu Aarne--ThompsonKrzyżanowski.
W tym celu odsyłam czytelnika do artykułu Juliana K r z yż a n o w s k i e g o, Morfologia bajki (.,Lud", XXXVII, s. 1-31). Przytoczę
z tego artykułu
tylko jedno zdanie: "W różnorodnym
świecie motywów
można się dzisiaj bez większej trudności zorientować.
folklorysta bowiem
amerykański,
S. Thompson, sporządził gigantyczny
przegląd odmian obejmujący kilkadziesiąt
tysięcy pozycyj". Otóż w Indeksie wątki naszych bajek
zaopatrzone zostały numeracją klasyfikacyjną
według systemu A a r n e g o,

761
zastosowaniu
praktycznym
T h o m p s o n a - K r z y ż a n o w s k i e g o.
W ten sposób autorzy Indeksu przeprowadzili
systematykę
wątków polskiej
bajki, przytoczonych
i zapisanych w "Ludzie".
Naturalną
jest rzeczą, że przy tak poważnym
wysiłku,
dokonanym
\':Śród nie sprzyjających
okoliczności, mogły się nasunąć nieprzewidziane
t.rudności i mogły się zdarzyć pewne pomyłki i niedociągnięcia.
Errare
11 umanum est..
Nie chcę wyszukiwać "dziur" w całości pracowicie i sumiennie wykonanej,
ale przy tej pierwszej próbie indeksowania,
za którą
pójdą następne, warto się zastanowić, z jakich przyczyn wyniknąć mogą
pewne pomyłki lub braki i jak im należy zapobiegać.
Jako pierwsze, i to dość pospolite, wymienię
pomyłki drukarskie;
tak
na przykład zamiast strony 223 podana jest 23 albo 232, zamiast tomu XIX
znajdujemy
tom XX itp. Takie pomyłki utrudniają
wyszukanie odpowiednich miejsc w tekstach.
Można ich uniknąć przez skrupulatną
korektę,
którą wykonuje umysł nie przemęczony. Możliwe są też pewne opuszczenia
nazw miejscowości. Jeżeli wymienia się wszystkie pozycje, w których dana
miejscowość jest wzmiankowana,
to opuszczenia stanowią małą lukę. Gorzej
jednak, gdy pewne miejscowości
umieszczone są w nieodpowiednich
powiatach; np. Haczów, Porąbka Uszewska nie leżą w powiecie limanowskim.
Niektóre błędy mogą być spowodowane nieodpowiednim
użyciem wyrazu
przez autora artykułu, np. wyraz "szczyt" w ogóle jest wieloznaczny, można
mówić o szczycie wieży, 0 szczycie góry, o szczycie głowy itp., ale w etnografii, gdy mowa jest o dachu. jest on jednoznaczny.
Szczytem nazywamy,
gdy mowa o dachu dwuspadowym,
część trójkątną
między oboma krawędziami płaszczyzn dachu a węższą ścianą, którą to ~cianę nazywamy teź
ścianą szc~ytową. Jeżeli więc autor pisze ("Lud" XXXIV, s. 147): "Szczyt
dachu jest kryty albo warstwą słomy przyłożoną kozłami...
albo też posiada charakterystyczną
formę...
takie zakończenie
dachu zwie się h rebhj, ... ". to używa on słowa "szczyt" w niewłaściwym
znaczeniu, bo to,
o czym mówi, jest raczej grzbietem dachu, grzebieniem
dachu - hrebiń!
Czy więc należało
przy haśle "szczyt·· cytować
"Lud". tom XXXIV.
5trona 147? Czy w ogóle powinno się w każdym wypadku użycia słowa
,.szczyt" notować skrupulatnie
numer tamil i strony? Czy to nie zbytnia
drobiazgowośĆ w notowaniu pozycji. gdzie słowo "szczyt" jest wymieniane?
Może należałoby podać znaczenie, w jakim to słowo zostało użyte? W innym
miejscu (,.Lud", V, s. 63). W Slow'/lik1t gwory ludu krakowskiego
z okolic!}
C"ernic:howa, użyto też niewłaściwie:
"kalenica - szczyt dachu". W Indeksie
Pi'Z)'
wyrazie hrebiń znajdujemy
odsyłacz: "p. grzebień", ale pod hasłem
"grzebień" nie znajdujemy
wyrazu "grzebień" użytego w znaczeniu "grzebień dachu". Podobnie też przy haśle: "indeks" czytamy odsyłacz: "p. skorowidz". ale jednak takiego hasła pod literą S nie znajdujemy.
Można by wyszukać więcej podobnych przykładów;
ale zrozumiałe, że
prz~' wypisywaniu
tak olbrzymiej
ilości kartek,
mając
umysł znużony
\V

�763

762
innymi

pracami

a niuaz

osobistymi

dolegliwościami,

można

popełnić

niejeden błąd.
.,
.
d
t kułów
W najbliższej przyszlości planuje się opracowame .mdeksu, o ar y
treści etnograficznej
w "Orlim Locie" i "Ziemi"; ~ownocz~sme ,p.rzygo,to~
wuje się indeksy wydawnictw
polskiej
Akademll
UmleJętnoscl.
Jezel~
przygotowanie
Indeksu
"Ludu" trv,;ało pięć lat, na Ile ,lat mozemy rozPla"
nować przygotowanie
dalszych indeksów?
A przeclez m?eksy następnnależv uważać za wydawnictwa
pilne. Ilość pracowmkow.
nauk~",:ych
wzra~ta, a pracy przed nimi wiele, wymagania coraz większe ~.trudme)sze.
Należałoby prace racjonalnie
rozplanować
i metody ,usprawmc. przygoto;
zootało
POof7Pozonp
ppwnym1 pra~aml wstępnym.,
wanle. I n d e k su ..rudu"
~,
., .
.
.
jak na przykład opracowaniem instrukcji, której auto~emjest prof. J. G a J e k,
przedyskutowanie
tej instrukcji odbyło s~ę n~ spec~alme, w tym celu zwoł~
lanej dwudniowej
konferencji
etnografow
J.
specJallstow
z, ~Okdre~Yc
gałęzi nauk. Dziś powinni autorzy Ind~ksu.' wzb~gacem dos:"la czem,em,
podzielić się z nami swymi spostrzeżemaml
n.ad mdekso.w,~m~m, abYS~y
mogli uniknąć pewnych błędów. Poza tym nalezałoby zwrOClC Sl~ .ponow~le
do etnografów
polskich, by każdy w zakresie swej specJalnosc1 z~c~cJał
wypróbować
praktyczną
przydatność
Indeksu,
by zec~clał ws~azac .leg~
blędy i braki. Trzeba by następnie, aby Zarząd PTL l. R:dakC.la "L~d~
zwołali ponownie
konferencję
etnografów
celem
omOWlema wymkow
dyskusji nad Indeksem
i zastanowienia
się nad dalszym ?~anem pracy
i sposobami uniknięcia
błędów i niedociągnięć
w prz.yszłOSCL.Trze~a by
uniknąć także obarczania indeksowaniem
ludzi przec.ląz~nych .mnyml obowiązkami, a indeksującym
stworzyć atmosferę ży.czllwe) wspołPracy.,
l'Holoclzy, by ułożyć słownik, organizują
speCjalny warsztat naukow~,
ddzie grono specjalistów
pracuje tylko nad słownikiem. Czyby. u nas ~le
~dało się podobnie zorganizować pracy, bo przecież indeks ma wIele wspolnego ze słownikiem?
Sądzę, że wpłynęłoby
.to dod~tnio na pr~cyzYJne
opracowy"vanie indeksów i skróciłoby wyoatme czas 1ch wykonama.
Leopold

Węgrzynowicz

WIERCHY, organ Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-K,rajoznawczego,
wydawany
przez Komisję Turystyki
Górskiej Zarządu Głownego PTTK,
redaktor Wład'lsław Krygowsld, Rocznik 23, 1954 r.
czasopismo' "Wierchy" założone w 1923 r. z okazji pięćdziesięciolecia
istnienia polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego
jako jego organ, po polą~
czeniu sie PTT z Polskim Towarzystwem
Krajoznawczym,
stało Się z kolei
organem 'nowopowstałegO Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego.
'k
Już w pierwszym tomie czasopisma
jako podtytuł
podano, "Ro~zm
poświęcony górom i góralszczyźnie"
- i istotnie, obok artykuło:"
zaJmuj,tcych sie problemami
turystyki, krajoznawstwa
i przyrody, kazdy nowy

t0m przynosił
artykuły
ni'=raz niezwykle
ciekawe,
związane
z ludem
zamieszkującym
górskie i podgórskie okolice, jego kulturą i historią, DZIś
każdy, kto pracuje
nad etnografią
górali podhalańskich,
gorczańskich
i innych, musi przede wszystkim sięgnąć po roczniki "Wierchów".
poza
dzialem artykułów, często o treści etnograficznej,
w każdym tomie znajduje
się Kronika, która jest przeglądem wszystkich prac naukowych prowadzor,ych \V danym roku na terenie Góralszczyzny. W obrębie kroniki znajduJ"
się również obszerny dział recenzji, gdzie omawiana jest literatura
przede
wszystkim
naukowa,
posiadająca
związek z górami. Jakkołwiek
czasopismo obejmuje zagadnienia dotyczące wszystkich polskich gór, to jednak
naj obficiej reprezentowany
jest tu dział Tatr i Podtatrza.
Ostatni, recenzowany
tu rocznik "Wierchów"
zawiera również kilka
artykułów
i notatek mogących zainteresować
etnografa.
Zakres ich jest
dość szeroki. Dwa zajmują się przemysłem
i rzemiosłami
uprawianymi
dawniej i współcześnie w okręgach górskich, jeden omawia walkę chłopów
z wielką własnością ziemską, W dziale Kroniki znajdują się sprawozdania
z badań fołklorystycznych
oraz prac konserwatorskich
zabytków architektury ludowej, prowadzonych
głównie na terenie powiatu nowotarskiego.
Władysław Kry g o w s k i w obszernym artykule Z dziejów dawnych
przemysłów
.w Karpatach
i Sudetach
stara się zestawić i omówić wiadomości zaczerpnięte z literatury
i źródeł, dotyczące dziedziny rzadko dotąd
omawianej na łamach "Wierchów", zagadnień gospodarczych
związanych
7. kopalnictwem
i przemysłami
(np. huty szkła i żelaza), oraz wytwórczość
chałupniczą.
Okre~, którego dotyczą wiadomości, jest bardzo rozległy, bo
obejmuje czas od XIII do XIX w, Szczególnie interesujące
są informacje
o zakładach produkujących
nie tylko rękami chłopów, ale i dla chłopów.
Takimi były np. huta żełaza i hamry (kuźnice) w Nowym Sączu, które
w 1569 r. wyrabiały m. in, "podkowy, łopaty, radlice, trzodła i inne narzędzia rolnicze", Z 1613 r. istnieje wiadomość o masowym wyrobie sierpów,
przy czym w jednej pracowni "sierpacza" w tymże roku wyprodukowano
w ciągu trzech tygodni 5300 sierpów.
Również ciekawe dla rozwoju maszyn rolniczych są znacznie póżniejsze
wiadomości ze Śląska, gdzie w Ustroniu w fabryce powstałej przy kuźnicy
Adama wyprodukowano
ok. 1850 r. pług ośmioskibowy ciągnięty przez ma,·
szynę parową,
Znajomoś(; ośrodków, które produkowały
narzędzia pracy. jest dla etnografa bardzo istotna, zwłaszcza przy badaniu rozwoju i historii użycia tych
narzędzi, i dlatego pracę tę czyta się z dużym zainteresowaniem,
mimo że
nIe brak w niej rzeczy znanych z innych publikacji.
Wanda Gentil T i P P e n h a u e r w artykule
Wytwórca
ludowy
na
POdhalu
zajmuje się współczesnym przemysłem
ludowym i to tymi jego
gałęZiami, które posiadają związek ze zdobnictwem, przy ~zym teren Podhala ldentyfikuJ'e. . o l'l'e mozm! wnoslc.. z wymlemonyc
..
h przez mą
.. mlejsco-

�765
764
wości, z obszarem dzisiejszego powiatu nowotarskiego.
W artykule tym,
wykazującym
znajomość terenu, autorka podaje obszerny spis wytwórców
ludowych z podaniem rodzaju ich wytwórczości i nazwy wsi, w której żyją
i pracują,
omawid geograficzne
rozmieszczenie
wytwórców
i ośrodki,
\V których
szczególnie rozwinęły się pewne gałęzie przemysłów; wreszcie
podaje szereg obserwacji
na tem&lt;Jt charakteru
przemysłów
i twórczości
wiejskiej w ogóle. Artykuł podkreśla również znaczenie, jakie dla przemysłów wiejskich ma opieka państwa, która w ostatnim dziesięcioleciu wyraziła sięm. in. w zorganizowaniu
3 konkursów, a to w 1947 r. konkursu na
wzorzec ludowej wytwórczości, w 1949 r. konkursu haftu i rzeżby ludowej
na podhalu i w 1953 r. konkursu' pamiątkarstwa
podhalańskiego.
Pierwszy
konkurs zorganizował Instytut Przemysłu Ludowego, zaś dwa dalsze Ministerstwo Kultury i Sztuki i Wydział Kultury WRN w Krakowie.
Irena R y c h l i k o w a w artykule Z dziejów chłopskich walk o Turbacz
opisuje walkę chłopów z wielką własnością w XVIII w. Stanowi on część
przygotuwywanej
do druku obszerniejsze] pracy pt. System ucisku feudalnego i walka

klasowa

chłopów

w kluczu

wielkoporębskim

w drugiej

polowie

Autorka zajmuje się tu historią walki rodziny potaczków
z podobina o hale i lasy Turbacza, które kupiła w r. 1751 od ks. Janusza
Aleksandra S a n g u s z k i, po czym przez szereg lat prowadziła o nie proces
z W o d z i c k i m i, następcami S a n g u s z k ó w, którzy postanowili odebrać
potaczkom ich własność. Proces kończy się w roku 1790 ostateczną utratą
Turbacza przez prawnych włąścicieli na rzecz Wodzickich.
Kronika "Wierchów" zawiera notatkę dr Włodzimierza P o ż n i a k a pt.
Akcja
zbierania
folkloru muzycznego
na Podkarpaciu.
Dr Pożniak daje
m. in. podział podkarpacia
na okręgi etnograficzno-muzyczne,
który jakkolwiek, w myśl jego własnych słów, ma charakter prowizoryczny, roboczy,
przecież jednak
zgodny z dotychczasowymi
badaniami
etl}0graficznymi.
Są to: 1. Skalne podhale. 2. Orawa, 3. Spisz, 4. Pieniny, 5. Ochotnica i okolica, 6. północne podhale, 7. Kamienica, ł~ącko i okolica, 8. Sądecczyzna.
9. obszary połemkowskie,
10 okręg Babia Góra-Zawoja,
11. Żywiecczyzna

XVIII

wieku.

zachodnia i północna.
Na ukończeniu są na razie badania nad folklorem muzycznym Skalnego
podhala, których częściowe wyniki opublikował W. Kotański w czasopiśmie
, Muzyka" (lata 1953 i 1954). Rejon Skalnego Podhala. według badań muzykologicznych, kończy się. idąc ku północy, na dolinie Dunajca. niemniej
sfera jego wpływów sięga po Chabówkę·
Również na ukończeniu jest zbieranie materiałów
muzycznych Orawy
i Spisza. Okazało się przy tym, że Orawa wykazuje
silniejsze
związki
z muzyką Podhala, podczas gdy na Spiszu dają się zauważyć w muzyce
\vpływy v,'ęgierskie.
Niezwykle interesujące
Ukończono tam zbieranie

obserwacje
poczyniono
w rejonie
Ochotnicy.
materiału terenowego i obecnie przygotowuje go

.j
J

)

do druku Aleksandra
S z u l' m i a k. W czasie prac stwierdzono wpływy,
jakie wywarło tam osadnictwo wołoskie na muzykę.
Na razl~ pr~ce krakowskiej ekipy muzykologicznej Państwowego Instytutu. SztukI, ktora swym działaniem ma objąć całą Małopolskę, nie sięgnęły
dale} na wsch~d poza granice województwa krakowskiego, czyli że górskie
tere,ly wo]ewodztwa
rzeszowskiego czekają dopiero na opraco
.
WK'
H
wame.
'. .'
ron~ce
anna P i € ń k o w s k a w artykule Z zagadnień
i prac
l-.onserwat01.~klCh
na PodhaLu
zdaje
sprawI'
z
zabezpieczanI'
. d
. t
'
.
a ok'azow
bu owmc wa goralskiego,
jakiego dokonuje się w ostatnich latach. Prace
objęły, ob~k. dawnych kościółków w Białce Tatrzańskiej
i Trybszu, również
I z~bytkl sWleckle, Jak stary za,iazd w Jeleśni koło Żywca. Podjęto również
mY~I. ,stworzema n~turalnych
parków etnograficznych,
z których
jeden
po,,: staJe ~a Orawle, drugI w Zakopanem.
Orawski
park etnograficzny
z~.a.1dUJeSIę. \v Zubrzycy Górnej, a jego główną atrakcją jest odrestauroII ana
obecme zagroda
sołtysów
.
".
' Moniaków ,., z r 1784 stano' wląca t ypowy
przy kł a d budowmctwa
orawsklego . Pomieszczono
w n'e'
, . tl'ICę oraz
.
l]
sWle
muzeum reglOnalne. W pobliże
dworka
Moniaków
przewieziono
starą
karczmę z podwilk~, zabytkowy lamus drewniany, a w przyszłości planuje
SIę zrękonstruowame
na pobliskim potoku folusza'
ły
N'
kI
.
I m
na.
le~wy . e cenne prace podjęto w samym Zakopanem. Postanowiono
otoczyc
część ulicy KościeliskieJ' ' , gd'Zle rozwmę
. ła
..
. t opIeką konserwatorską
"lę na.ls arsza zabudowa Zakopanego. Do konserwacji wybrano 18 realności
z. czego dotąd 5 zrekonstruowano.
Jest to o tyle ciekawy eksperyment
.. '
~~ doma~h tych na~al mieszkają ich właściciele i nadal płynie tu norm~l~=
z..Cle, me ]ak. w WIększości innych tego rodzaju parków, traktowanych
jak
muzea. Planu]:
s~ę przeniesienie
tam starych chałup z innych pobliskich
dla zapełm€ma. pu~t~k ~owstałych po usunięciu niestylowych budowli.
~J,~konstrU()wano rowmez me związaną terytorialnie
z parkiem zakopiańs om starą chałupę Sabały na Krzeptówkach.
Akcj~ ta ma olbrzymie z;laczenie dla zachowania
okazów d
budowmctwa wiejskiego, które w zastraszającym
tempie gl'n'
awnego
całeJ Polski.
Ie na terenie

\\:1

Ostatnią
etnografa
chów"
jest interesującą
. d
',
Zb o
;~a omosc, podana za
Podh 1'10 w(s I e g o w pracy pt.
d a n s. 276-277), o pobycie na
po
Zoriana Dołęgi
II' lO pseudonimem
atach 1813-1818 i w tym czasie

.
no t a tl&lt;ą umieszczoną w Kronice "WIerAmbrożym Grabowskim przez Juliusza
Z dziejów badań etnograficznych
na
P o dh a l u A d ama Czarnockiego, znanego
Ch d a k owskiego. Bawił on w GalicJ'i
wyprawił się do Zakopanego.
Anna

KowaLska-Lewicka

LINGUA
_.
.
liczny"
nr 1 POSNANIENSIS
P'
" IV Zeszyt
dodatkowy: "Bluletyn
Fonograrek'
~
,oznan
1953, s. 106 - 1 mapa. Redagowali: Leon Kaczma.
ładysław Kur a s z k i e w i c z, Jan O trę b ski.

�767

766
W szerokich kołach naukowych dobrze znane jest wydawnictwo poznańskich językoznawców,
"Lingua Posnaniensis",
którego wyszły już cztery
obszerne tomy. W 1953 r. zespół poznańskich językoznawców
zaczął wydawać "Biuletyn Fonograficzny" jako suplement do poszczególnych tomów "L.P:'.
Z przedmowy
dowiadujemy
się, że wydawnictwo
powyższe powstało
w celu Dublikowania opracowań na temat praktyki badawczej Zakładu FonOdrafi;znego UP \V oparciu o Komitet Redakcyjny "Lingua Posnaniensis".
i rozwój
Nina B o l' o W s k a (zm. w 1953 r.) w artykule pt. powstanie
Zakł.adu Fonograficznego
UP (s. 7-18) daje krótką historię tej placówki,
która pcwstała z inicjatywy i pod kierownictwem
prof. L. Z a b r o c k i e g o
w 1946 r. pod nazwą Archiwum Fonograficznego UP. Zadaniem tej instybcji
było zapisywanie
dialektów
Ziem Zachodnich,
ratowanie
ich od
z?głady. Dzięki poparciu czynników nadrzędnych, po zakupieniu aparatury
(początkowo bardzo skromnej) i zbudowaniu
studia, już w 1948 r. można
było przystąpić do pracy. W myśl programu pierwsze wyprawy badawcze
kierowa:lO na Ziemie Odzyskane: do pow. złotowskiego, na Dolny Śląsk, na
Mazury i Warmię oraz Pomorze Zachodnie
i Gdańsk. Później
zaczęto
utrwalać dialekty z całej Polski, a nawet i spoza granic Polski; mianowicie
utrwalono
jeden z dialektów
Polonii rumuńskiej,
dialekty
albańskie
i litewskie. W 1951 r. następuje reorganizacja już dobrze zasłużonej placówki,
powstaje odrębny Instytut Fonograficzny
UP, na czele którego stoi Rada
Naukowa'
kierownikiem
został dr L. K a c z m a rek.
Z biegiem czaSH
Zakład r~zszerzYł swoje zainteresowania
nawiązując
kontakty
z innymi
instytucjami.
W roku 1952 plan bad3wczy Instytutu obejmuje: 1. dialektologię, 2.embriologię
i patologię mowy ludzkiej oraz 3. fonetykęeksperymentalna. W tymże roku następuje
reorganizacja
Instytut
wchodzi
w sldad' Katedry
Języka Polskiego.
Obecnie Zakładem
kieruje
dr M.
b

J a s s e m.
Bardzo
Fonograf

interesujący
na

usługach

Jest

retrospektywny

dialektologii

i

artykuł

etnografii

L.

K a c z m ark

muzycznej

w

a

polsce

(s. 19-54). Pierwsze wzmianki o fonografie stosowanym za granicą znajdujf"my w polskich czasopismach etnograficznych,
tj. w "Wiśle" i "Ludzie",
w latach dziewięćdziesiątych
ub. w. Pierwszym
Polakiem,
który zaczął
stosować fonograf
w swoich badaniach,
był Bronisław
P i ł s u d s k i.
W latach 1902-1905 po odbyciu zesłania badał on Ajnów na Sachalinie
i za pomocą fonografu zapisywał ich pieśni, podania itp. Do Polski przywiózł około 100 zapisanych wałków. z których większa część zachowała się
do dziś. Także w Krakowie wystąpił on z inicjatywą zapisywania tekstów
polskich. W 1914 r. Juliusz Z b o l' a w s k i z własnych oszczędności zakupił
aparat fonograficzny
i utrwalił kilkaset melodii góralskich. Całe szczęście,
że cenny materiał zawarty w tym zbiorze zachował się, choć już właściwie
w innej postaci; mianowicie Adolf C h Yb i ń s k i przepisał go na nuty, jako
że wałki od częstej reprodukcji zniszczyły się.

W okresie mlęaZYWOJtmnym językoznawcy
nie używali fonografu. Szerokie zastosowanie znalazł on natomiast w etnografii muzycznej. Początek
dał Poznań. Tu w 1930 r. ówczesny kierownik Zakładu Muzykologii UP
prof. Ł. K a m i e ń s k i stworzył
Regionalne
Archiwum
Fonograficzne.
Zasięg zainteresowań
tej instytucji stopniowo rozszerzał się poza Wielkopolskę na Pomorze, Mazowsze, Podhale, Górny Śląsk. Większość stanowiły
lI\'n\ialenia z Wielkopolski. Do wybuchu wojny zebrano około 4000 nagrań,
przede wszystkim pieśni. W czasie ostatniej wojny materiały te zaginęły,
W 1936 r. powstało
w Warszawie
Centralne
Archiwum
Fonograficzne,
\\' którym w przeciągu krótkiego czasu zgromadzono około 20 000 pieśni.
Niestety i ten zbiór nie przetrwał;
spalił się w powstaniu warszawskim.
W innych ośrodkach prace były prowadzone w mniejszej skali.
W Polsce Ludowej inicjatywa
zastosowania
fonografii wychodzi znów
z Poznania. Już w 1945 r. muzykologowie, przede wszystkim M. S o b i e s k i,
zaczynają krzątać się około uruchomienia
Zachodniego Archiwum
Fonograticznego. Początkowo była to robota całkiem partyzancka
M. i J. S 0u i e s k i c h. Ilość nagraI'J. wzrastała jednak z każdym rokiem. W roku 1950
wspomniana
placówka
pod nazwą
Zakładu
Muzyki Ludowej
weszła
w skład Państwowego
Instytutu
Sztuki; zajmuje się zbieraniem folkloru
muzycznego w skali ogólnopolskiej, Do 1953 r. wykonano około 30000 nagrano
W dziedzinie dialektologii autor szczegółowo omówił działalność Instytutu
Fonograficznego
UP.
J. O trę b s k i opublikował artykuł programowy
Co utrwalać
na płytach (s. 55-70). We wstępie czytamy: "Wprawdzie podstawowym zadaniem
Zakładu Fonograficznego
jest utrwalanie
gwar, ale przecież nie może być
obojętna i nagrywana treść. Jest rzeczą w najwyższym stopniu pożądaną,
aby w wyniku nagrywania gwar powstał też odpowiednio obfity materiał
folklorystyczny. W związku z tym należy się uprzednio rozpatrzyć starannie
w tej miejscowości, której gwara ma być utrwalona, i wywiedzieć się;' co
w niej jest charakterystycznego
w zakresie zajęć, zwyczajów, strojów itd. -'i to właśnie uczynić tematem opowiadań
lub rozmów" (s. 56). Ale nawet
uardz0 wyczerpujące
odpowiedzi na 19 pytań dotyczących np. wesela nie
dadzą nam pełnego obrazu. Idealnym utrwaleniem
takiego obrazu dla etnografa będzi'.? film dźwiękowy. W jakim stopniu jednak wymienione przez
J. O trę b s k i e g o teksty mogą być przydatne dla etnografa? W pierwszym rzędzie dadzą niewątpliwie
cenny materiał terminologiczny.
Czasem
1"\\vet nieco więcej - potwierdzenie znanego lub zanotowanie nowego faktu.
Dobrze by było, żeby redakcja PAE skorzystała
z apelu J. O s t l' ę b ..
s k i e g o, że "wszelkie poprawki i uzupełnienia do powyższego tekstu autor
PI'7.\'jmuje z wdzięcznością" (s. 68), i nadesłała swoje uwagi.
Tematy do nagra1'! zostały przez J. O t l' ę b s k i e g o ugrupowane następUJ'1co: Al C z ł o w i e k: urodziny i śmierć; choroby i ich leczenie; uroki
1 Ich odczynianie: chrzciny, zabiegi koło dzieci, wesele; rodzina i krewni;

�768

769

odzież, bielizna,
nakrycie
głowy, obuwie; zajęcia kobiet (pnyrządzanie
potraw, zabiegi o czystość', pranie bielizny; chów drobiu, chów świń, chów
krów i wyroby mleczne; doglądanie psa; gospodarstwo ogrodowe; o ziemniakach; roboty kobiet podczas żniw; zbieranie grzybów i jagód; o kwiatach
i ziołach; tkactwo); zajęcie. mężczyzn (o koniach, uprzęży, wozie i saniach;
roboty w polu; inne roboty); zabawy dzieci, młodzieży i starszych; ocena
wartości człowieka: starodawne zwyczaje; dawne wierzenia; mierzenie czasu,
ilości i długości. B) D o m. S p r z ~ t y. Z a b u d o w n i a g o s p o d a r s k i e
itd.: dom; sprzęty domowe: zabudowania gospodarskie, stodola, sad, ogrorlzenie. C) P o l e. D) L a;;. E) S t u d n i a. S t a w i j e z i oro.
R z e k 3.
Opis procesu utrwalania
na płytach zarówno w terenie, jak i w studio
dał Mieczysław P l u c i ń s k i w artykule Z praktyki
dźwiękowego
utrwCtlonia gwar (s. 71-77).
Projekt .,mówiącej książki" nakreślił prof. Z a b r o c k i w notatce O dwudumesjonalnym
utrwalaniu
mowy ludzkiej
(s. 78-80).
Bardzo ciekawa jest notatka bibliograficzna
pióra W. Z i e m a c k i e g ()
Adam Wikszemski
- Polski pionier fonogra.jii
(s. 81-83), z której dowiadujemy się, że wynalazcą fonograficznego zapisu dźwiękowego był Polak, lekarz
z zawodu, źyjący w latach 1347-1890, który swój wynalazek opatentował
w 1889 r.
Zeszyt zamyka Katalog Płytoteki Zakładu Fonograficznego UP (s. 84-105)
opracowany przez Ninę B o r o w s k ą i Zenona S o b i e raj s k i e g o. Do
katalogu dołączono mapkę ()partą o mapkę orientacyjną do polskich tekstów
gwarowych K. N i t s c h a. Układ katalogu grupuje poszczególne dialekty
również według klasyfikacji tegoż wielce zasłuźonego badacza gwar polskich.
Dla przykładu zacytujemy jeden zapis ze s. 89. "III. Dialekt wielkopolski.
A. Wielkopolska właściwa. 1. Część zachodnia. 19. Dąbrówka Wielkopolska,
pow. Międzyczecz. O uprawie i przędzeniu lnu, tkaniu płótna oraz przędzeniu
wełny. Opowiadanie. Nr 341 AB, 342 AB, 343 A", to znaczy, że opowiadanie
powyźsze zajmuje obie strony płyt nr 341 i 342 oraz jedną stronę płyty nr
343. Specjalnie wybrałem ten zapis, żeby dać pojęcie o przydatności "płytoteki" do badań etnograficznych.
Na większości płyt utrwalone są gwary
wielkopolskie.
Po przejrzeniu
zeszytu widzimy celowość właśnie takiego doboru artykułów: zarys historyczny, omówienie spraw programowych
i dotychczasowych osiągnięć. W następnych numerach, według informacji redakcji, treść
zostanie urozmaicona oraz będą publikowane artykuły z innych ośrodków.
Witold

Armon

POLSKA SZTUKA LUDOWA, dwumiesięcznik,
rok VI, nr: 1, 2, 3, 4-5
i 6; rok VII, nr: 1, 2, 3, 4-5 i 6. Kraków - Warszawa 1952-1953, wydawnictwo Państwowego Instytutu Sztuki.
Problematyka
polskiej sztuki ludowej należy do ważniejszych zagadnień

w oracach Państwowego
Instytutu
Sztuki. W zapoczątkowanej
dyskusji
wyłonił się nowy pogląd jak naj szerszego ujmowania sztuki ludowej w łącznym traktowaniu
jej ze sztuką narodową, Pogląd ten przeciwstawia
się
ujęciu dawniejszemu, zmierzającemu
do określenia wartości sztuki ludowej
od strony jej odrębności, wynikających
z zapóźnionej
kultury
ludowej.
Pogląd dawniejszy nie mógł się utrzymać, gdyź nie odpowiadał założeniom
estetyki marksistowskiej,
Inicjatorem
i reprezentantem
nowego stanowiska
jest Państwowy Instytut Sztuki.

a programowym i nowym ujęciu całokształtu sztuki ludowej dowiadujemy się z artykułów Aleksandra J a c k o w s k i e g o, Na marginesie prac
Państwowego
rem ("Polska

Instytutu

Sztuki

w zakresie

badań nad sztuką

ludową

i folklo-

Sztuka Ludowa", 1953, nr 3, s. 117 i nast.). Badawczy program
Instytutu opiera się na następujących
wytycznych: 1. skierowanie problematyki sztuki ludowej na historyczne podstawy w powiązaniu ze sztuką
narodową; 2. wyjście poza zakres sztuki wiejskiej i poszerzenie zagadnień
na sztukę peryferyjną
miejską itp.; 3. wypracowanie
nowych metodologicznych form w oparciu o estetykę marksistowską;
4. badanie przejawów
sztuki ludowej w powiązaniu z róźnymi dyscyplinami naukowymi; ,5. osobne
ujmowanie organizacyjno-badawcze
folkloru słowno-muzycznego
ze względu
na jego wagę społeczną; 6. dążenie do wykrycia postępowych nurtów sztuki
ludowej i folkloru; występuje
tu szczególna rola Państwowego
Instytutu
Sztuki, jego zakładów badawczych i organu "Polska Sztuka Ludowa" (PSzL).
Program ten wymaga stałego oparcia i uzupełniania badawczego ze strony
instytucji pokrewnych, a szczególnie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego,
Instytutu
Badań Literackich,
uniwersyteckich
zakładów etnograficznych,
muzycznych itp.
Roczniki VI i VII (1952-1953) Polskiej Sztuki Ludowej cechują usiłowania przeprowadzenia
przemian - walka o nową postawę, treść i rozbudowę
programową.
Pierwsze dwa numery rocznika VI (podobnie jak i ubiegły
rocznik V) redagowane były pod kierunkiem Romana R e i n f u s s a, który
umieścił szereg artykułów omawiających stan zainteresowań
sztuką ludową
w Polsce. R e i n f u s s rozszerzył tematykę sztuki ludowej na zagadnienia
plastyki górniczej i zapoczątkował współpracę z dyscyplinami pokrewnymi,
szczególnie z archeologią. Cenna jest nade wszystko jego uparta i wytrwała
działalność inwentaryzacyjna
z zakresu plastyki i zdobnictwa ludowego,
która walnie wzbogaciła treść "PSzL.". Od nr 3 rocznika VI kierownictwo)
czasopisma przechodzi w inne ręce. Redaktorem naczelnym został A. Jackowski, a w 'zespole redakcyjnym
następują
częściowe zmiany. Z adnotacji
redakcyjnej
na okładce znikają dotychczasowe
placówki:
Sekcja Teorii
i Historii Sztuk Plastycznych
i Zakład Badania Plastyki i Zdobnictwa Ludowego, a pozostaje tylko informacja, że dwumiesięcznik jest wydawany przez
Państwowy Instytut Sztuki. Siedziba redakcji przeniesiona zostaje z Krakowa do Warszawy. Zmiany te świadczą o tym. że ..PSzL" praktycznie prze49 ..Lud".

t. XLI[

�770
chodzi pod bezpośrednią
opiekę Instytutu.
Po reorganizacji
~z~s~Pismll
włączyło się do walki o nową treść i nowe formy pracy. Z zagadmen Ideologicznych, jeszcze za czasów redaktorstwa
Reinfussa, wydrukowano .. wypo··
wiedzi redakcji w związku z dyskusją nad projektem
konstytuCJI. oraz
podano fragmenty z przemówienia
B. Bieruta na otwarciu radiostacji we
Wrocławiu ("PSzL", rok 1952, nr 1). W związku ze śmiercią J. Stalina opublikowano wyjątki z okolicznościowych przemówień B. Bieruta oraz artykul
wstępny od redakcji ("PSzL", 1953, nr 1).
Nowy redaktor położył nacisk na teoretyczne zagadnienia sztuki i ~wó~czości artystycznej, problem pojęcia sztuki ludowej i jej zakresu staje SIę
zagadnieniem węzłowym. W dyskusji występuje na ogół zgodność poglądów
na istotę sztuki ludowej, której przeciwstawia
się sztukę nieludową. Trudności wyłaniają się przy określaniu pogranicza jednej i drugiej. W dawniejszych rocznikach autorzy skłaniali się do autonomicznego
rozpatrywania
cech formalnych sztuki ludowej, jej genezy, psychologii procesu twórczego
itp., a tej przeciwstawiano
sztukę warstw wykształconych. W nowych poglądach między sztuką ludową a nieludową występują różnice wyrażające się
w treści, którą rozpatruje się we współzależności od zjawisk historycznych
i estetycznych.
W rozwiniętej
dyskusji nad książką K. P i w o c k i e g Ol
zagadnienie to nabiera nowych aspektów. A. Woj c i e c h o w s k i w artykule Z dyskusji nad pojęciami - "sztuka ludowa" i "ludowość" w sztuce
("PSzL", 1953, nr 2, s. 73-82), obok chłopskiej sztuki na wsi widzi postępowe elementy sztuki plebejskiej, które drogą wymiany wzajemnych wartości kształtują się w naszej sztuce w odrębny nurt wiejsko-plebejski,
a ten
łacznie ze sztuką wiejską stanowi sztukę ludową. Recenzent książki Piwo&lt;:l~iego,K. Malinowski 2, sugeruje możliwości wymiany wartości między sztuką
amatorską a ludową. A. J a c k o w s k i ("PSzL", 1952, nr 3, s. 125) idzie
jeszcze dalej twierdząc, że zakres sztuki ludowej należy poszerzyć na rozległe
dziedziny sztuki robotniczej, rzemieślniczej, wszelkiej peryferyjnej miejskiej,
gdyż dopiero w niej ujawniają się najważniejsze treści postępowe. K. P iw o c k i w artykule pt. Próba definicji kilku pojęć ("PSzL", 1953, nr 6,
s. 323-326) podszedł naj wnikliwiej do zagadnienia pojęcia sztuki ludowej
i jej stosunku do sztuki narodowej. Rozpatrzył on dotychczasowe ujęcia i to
doprowadziło go do nowych sformułowań
w oparciu o metodę marksistowską. "Trzeba się chyba pogodzić z faktem, że sztuka ludowa - wbrew
dawnym naszym zapatrywaniom,
opartym o rozważania nad prymitywnym
"stylem ludowym" - obejmuje zarówno dzieła o formie prymitywnej,
jak
i niekiedy bardzo rozwiniętej i dojrzałej. Decyduje tutaj wiedza warsztatowa
artysty, jego talent i horyzonty treściowe i umysłowe. Dlatego wydaje sięsłuszna próba analizy możliwości artystycznych
naszych drzeworytników
XVI i XVII w., jakiej dokonuje Seweryn. Zbadanie stosunku artysty do
świata, a przede wszystkim do otaczającej go rzeczywistości społecznej poprzez treści zawarte w jego dziele, pozwoli zaliczyć go bądź do twórców

771
ludowych, bądż do "nieludowych". Przyjrzyjmy się dotychczasowym sformułowaniom. Wojciechowski w swoich rozważaniach wychodzi z założenia przynależności klasowej twórczości ludowej w oparciu o historyczne podłoże
nurtu wiejsko-plebejskiego.
Jest to nowe podejście do problemu, odpowiednio zaktualizowane i oparte spostrzeżeniami historycznymi. Wartości tej koncepcji uzależnione są w dużym stopniu od dysponowania żródłami i podstawowymi opracowaniami z zakresu różnych dyscyplin w nowym oświetleniu
dla powiązania z dzisiejszą twórczością ludową. Jackowski, podobnie jak
i Wojciechowski,
opiera swoje sformułowania
na przynależności
klasowej
twórcy, lecz zakr~s sztuki ludowej poszerza na rozległe dziedziny sztuki
peryferyjnej miejskiej. Sztuka chłopska czy wiejska jest tu na uboczu, a o jej
wejściu do sztuki ludowej mają zadecydować zawarte w niej "najważniejsz&lt;'
treści postępowe". Oczywiście, to kryterium ma obowiązywać również treści
twórczości peryferynej
miejskiej. Wyłaniają
się jednak trudności oceny
tych treści i dostowania
odpowiedniego
miernika.
Na razie należy się
domyślać bogatych złóż zawartych w sztuce peryferyjnej, gdy sztuka wiejska
dysponuje przejawami już od dawna ujawnionymi. Należy zebrać jak najwięcej materiałów do zobrazowania "najważniejszych
treści postępowych".
Najwięcej
uchwytnych
elementów
zawiera
definicja
Piwockiego,
która
choć niejasno przedstawiona ma jedną ważną zaletę - jest ostrożna. Autor
nie podziela całkowicie entuzjazmu innych dyskutantów, lecz doszukuje się
w sztuce ludowej wartości możliwie pewnych i ustalonych. Zdaniem autora,
zachodzi konieczność
wypróbowania
wszelkich
moźliwości oceny dzieła
artysty ludowego. Należą tu kryteria treściowe, przynależności
klasowej,
oceniana artystów w sensie różnic między poziomem ich rozwoju kulturalnego, różnic umysłowych i pojęciowych, oraz kryteria formalne, których nie
da się odłączyć od dzieła. Definicja Piwockiego ma charakter
kompromisowy, gdyż autor pragnie powiązać podstawowe elementy ze zmiennymi
i aktualnymi. Autor dochodzi do stwierdzenia prymatu treści, lecz nie rezygnuje z wartości formy - potwierdza jej. walory. Jest to słuszne stanowisko,
pozwalające na głębsze zrozumienie dzieła i jego twórcy. Uwagi Malinowskiego wiążą się z wartościowaniem
sztuki amatorskiej
w powiązaniu ze
sztuką ludową. Koncepcja ta 'zahacza o szerokie pojęcia amatorstwa
czy
dyletantyzmu,
które są tak rozciągłe, różnokierunkowe
i z natury płynne
i nieuchwytne, więc należy z niej zrezygnować dla uniknięcia dalszego zamętu. Poza wspomnianymi
prcblemami dyskusja poruszyła i inne, jak np.
pojęcie ludowości w sztuce polskiej, rodzimości, narodowości itd. Czy można
spodzif"wać się dalszego rozwinięcia dotychczasowych wyników? Nieprędko.
S'l trudności w terminologii, w slabej koordynacji dyscyplin naukowych itp.
Rozwinięcie problematyki sztuki ludowej potoczyło się w kierunku oparcia
iej badań o historyczne podstawy. Częściowym zrealizowaniem tych zamierzeń było wydanie specjalnego zeszytu "PSzL", poświęconego sztuce ludowej
Odrodzenia ("PSzL",1953, nr 4-5). Podwójny ten zeszyt jest odbiciem zadal1

�772
naukoznawczych
z inspiracji PAN-u
Instytutu.
Na sesji odrodzeniowej
rozpatrzono zagadnienie naj pełniejszego włączenia sztuki ludowej i folkloru
do prac zespołowych w badaniach
nad sztuką. J. Starzyński
stwierdził,
"... że badania nad sztuką ludową i folklorem mają doniosłe znaczenie dla
zrozumienia źródeł wartości narodowej formy, sztuki i literatury polskiego
Odrodzenia" (jak wyżej, s. 199). O niektórych artykułach tego zeszytu będzie
mowa dalej.
Państw. Instytut Sztuki prowadzi dwukierunkowe
badania nad sztuką
ludową: a) w zakresie folkloru słowno-muzycznego,
b) plastyki, zdobnictwa
i architektury
ludowej; dział folkloru zostaje wysunięty na czoło ze względów społecznych 3. Sama akcja badawcza nad folklorem prowadzona jest
w terenie przez odpowiednie zakłady. Zorganizowano zakład specjalnie do
prac terenowych pod nazwą "Akcja Zbierania Folkloru", pod kierownictwem
M. Sobieskiego
i przy pomocy etnografa
M. Gładysza.
Jest również
i dawniej utworzony "Zakład Badania Muzyki Ludowej" z siedzibą w Poznaniu. Następnie zorganizowano
regionalne
ekipy badawcze: śląsko-dąbrowską, poznańską, krakowską, kielecką, rzeszowską, olsztyńską i gdańskopomorską·
W zakresie teorii folkloru ukazał się zaledwie jeden artykuł: A. J a ck ow sk iego O wartości poznawczej folkloru, ("PSzL", 1953, nr l,
s. 9-25). Przedmiotem
badań są w zasadzie wszelkie utwory artystyczne
przekazywane
ustnie, a wyrażane gestem, muzyką i tańcem. Przekaz ustny
nie jest jedynym warunkiem zaliczenia utworu do folkloru ludowego. W grę
wchodzą również przekazy powstałe przy pomocy nowoczesnych środków
rozpowszechniania
kultury (radio, teatr, kino itp.), jeżeli zostały przyswojone
przez lud. Autor rozwija pojęcie ludowej twórczości i charakteryzuje
zjawiska folkloru. Użyto tu na nowo nazwy fokfloru, którą zarzucono w polskiej
terminologii, a nie wynaleziono nowej. Wywody autora należy uważać za
podstawowy materiał do dalszej dyskusji.
Nie będę tu omawiać poszczególnych artykułów - przejdę do samych
wyników. Liczbowo przedstawiają
się skromnie:
z ogólnych zagadnień
3 artykuły, z teorii l, z folkloru literackiego 3, dotyczących pieśni i muzyki
ludowej 7, o obyczaju l, biografie badaczów l; razem 16 większych i mniejszych pozycji. Odczuwa się brak opracowań z metodyki badań poszczególnych gałęzi folkloru, pokazania różnych form dokumentacji,
techniki prac
terenowych, kwestionariuszy
itp. Z folkloru literackiego jest zaledwie jedna
praca - a przecież w tym zakresie były poważniejsze zapowiedzi 4. O pieśni
i muzyce jest nieco więcej artykulów,
ukazujących
między innymi nowe
oblicze artystyczne. Zaletami metodycznymi odznaczają się prace C h o l' os i ń s k i e g o i S a d o w n i k a świadczące, że' autorom tym nie są obce
zasady znajomości
warsztatu
w tym zakresie. Artykuł
G ę b i k a naświetla nową atmosferę artystyczną
we współżyciu autochtonów
z ludnością n3.pływową· W zróżnico'Naniu
terytorialnym
7 artykułów
do-

773
tyc:zy tylko trzech regionów:
śląsko-dąbrowskiego,
kieleckiego
warmińsko-mazurskiego;
o innych regionach
brak opracowań.
Z zakresu
tańca ludowego, poza jednym artykułem
i jedną recenzją i to z telenów obcych, nie ma opracowań.
Polski dotyczy 7 artykułów,
terenów obcych 5. Brak bibliografii
folkloru
w czasopiśmie
utrudnia
orientowanie się w publikowanym materiale. Mało jest wiadomości o ludowych pieśniarzach, muzykach, narratorach itp. Brak opracowań ilustrujących
formy pracy artystów wykształconych, czerpiących tworzywo ze źródeł folkloru ludowego (np. mało wiemy o pracy Sygietyńskiego
nad zespołem
"Mazowsze"). Państw. Instytut Sztuki. wysuwając
na czoło badania nad
folklorem, podkreślił jego aspekty zapotrzebowania
społecznego. Dotychczas
nie znalazły one uzasadnienia
i potwierdzenia
praktycznego - po prostu
zagubiły się w czasopiśmie. Poza tym brak w "PSzL" opracowań, które
mówiłyby, jak układa się współpraca i koordynacja badań nad folklorem
Wt) współdziałaniu
z dyscyplinami pokrewnymi, np. z muzykologią, historią,
badaniami. literackimi, etnografią itd.
Pracę badawczą w zakresie zagadnień sztuki ludowej związanej z plastyką prowadzi Zakład Architektury,
Plastyki i Zdobnictwa Ludowego pod
kierownictwem
R. Reinfussa, w ramach Państwowego
Instytutu
Sztuki.
W praktyce główne zainteresowania
koncentrują
się na plastyce wraz ze
zdobnictwem, architektura
zaś schodzi właściwie na dalszy plan. Jednakże
dorobek zawarty w roczniku VI i VII jest dość bogaty i urozmaicony, obejmuje z plastyki ze zdobnictwem około 30 artykułów
(z architektury
2,
z badań terenowych, omawiających zbiory, wystawy itp. 21, związanych ze
współczesną
twórczością ludową 20), razem 72 mniejszych
i większych
artykułów.
Plastyka jako przedmiot osobnych badań cieszy się w czasopiśmie powodzeniem. Jej zakres obejmuje
wszelkie dziedziny życia ludu wyrażane
w plastycznej twórczości. W badaniach stosuje się dwudziałową systematykę:
1) grafika, malarstwo, rzeźba, strój, tkaniny itd.; 2) zdobnictwo architektury,
stroju, wnętrza, sprzętu itd., jako manifestację formy związanej z przedmiotem i z techniką wykonania.
W praktyce podział ten jest dość płynny,
gdyż mieszają się tu ze sobą przedmioty sztuki ludowej z przedmiotami tzw.
przemysłu artystycznego,
lub zgoła samego przemysłu. W czasopiśmie są
.j. artykuły
z grupy pierwszej, z zagadnień ogólnych, z grafiki 2, malarstwa 2,
rzeźby 3, dotyczące stroju i jego części 7, tkanin 4, z drugiej grupy (zdobnictwo związane z ceramiką, strojem, z kowalstwem artystycznym
itp.) 10
artykułów).
Jedną z wybitniejszych
pozycji w czasopiśmie jest T. S e weI' y n a,
Ludowa
grafika
staropolska
(,.PSzL", 1953, nr 4-5,
s. 201-256). Autor,
wytrwały badacz polskiej sztuki ludowej, zajął się żródłami ikonograficznymi
i ich przydatnością dla etnografii 8 i sztuki ludowej. S e weI' y n znalazł wartościowe materiały zawarte w starodrukach i w grafice staropolskiej. Wyko-

�774
rzystał np. druki: F a I i m i r z a O zioiach y moczy gich, P a p l' o c k i e g {)
Kolo
rycen;k.ie,
J e.ż o w s k i e g o Oekonomia
aLbo
porzqdek
zabaw
ziemiańskich,
H a u l' a Sktad aLbo skarbiec ... , B o l e s ł a w i u s z a PrzeroźLiwe echo trqby
ostatecznej,
itp. Nie pogardził także zbiorem odcisków
drzeworytniczych
J. M u c z k o w s k i e g o. Z grafiki religijnej służyły autorowi różne odpustowe i jarmarczne drzeworyty ulotne, jak i opublikowany
aotychczas materiał u. Cały ten materiał autor rozpatrzył i ocenił wyróżniając książkową grafikę plebejską XVI i XVII w. o treści świeckiej i grafikę
ścienną dewocyjną z późniejszych wieków, służącą potrzebom wsi. Drzeworyt
staropolski w książce, który z konieczności zastępował miniaturę, wyglądałgrubo, szorstko i wulgarnie,
wykonywali
go zapewne ludzie z ubogiego
świata plebejskiego;
treściowo przedstawia
on mozaikę światopoglądów,
uczuć, naiwnych interpretacji
lub akcentów społecznych. Seweryn ocenił
wartości treściowe i artystyczne tych dzieł, ich wagę, podkreślił ich realia
ilustrujące
rzeczywistość
staropolską oraz przedstawił
je jako oręż walki
społecznej. Grafikę ścienną cechuje zdaniem autora "odstępstwo od założell
r'-'!alistycznych i ideologii społecznej ... " Etapy te nie rozgraniczają się w czasie ani w przestrzeni, przynajmniej
w obecnym stadium badań. S e w e l' y n
sięgnął naj dalej w głąb wieków z wszystkich dotychczasowych
autorów,
potrafił doszukać się w tych utworach graficznych cennych elementów ludowości i rodzimości oraz wydobyc ich sens społeczny. W ten sposób autor
potwierdził
tezę P i w o c k i e g o I", że źródła ludowości przedostatniego
wieku tkwią głównie w ludowym nurcie sztuki wczesnozabytkowej.
Należy
spodziewać się dalszych badań i wyników w tym kierunku, tym bardziej
Ż" bogate zasoby środowiska
krakowskiego przed wszystkim predysponują
do tego rodzaju prac.
Z innych artykułów z zakresu plastyki, posługujących
się metodą historyczną,
wymienić
należy:
H. P i e ń k o w s k i e j Dekoracja
maLarska
kościoła w Orawce ("PSzL", 1953, nr 6, s. 335-347); J. R o z e n - P r z e w o rs k i e j Z zagadnień. renesansou.:ego ubioru Ludowego ("PSzL", 1953, nr 4-5,
s. 257-280); F. K o t u l i, Z badarz nad Lu.dowym. strojem
Rzeszowiaków
("PSzL", 1952, nr 4-5, s. 212-226); R. R e i n f u s s a ELementy renesansowe
w PoLskim mebLarstwie lu.dowym ("PSzL", 1953, nr 6, s. 327-334\. Z architektury ludowej mcźna wymienić artykuł J. Kra s s o w s k i e g o, O c!tatupte
polskiej
na przetomie
XVI i XVII
w. ("PSzL", 1953, nr 4-5, s. 283-302),
w którym poddaje analizie przykłady zabudowy wiejskiej, ze szczególnym
uwzględnieniem
form i układów przestrzennych
historycznie uwarunkowanych. Z różnych działów sztuki ludowej jest szereg artykułów, mniej lub
więcej wartościowych
i interesujących,
których omówienie zajęłoby sporo
miejsca.
Z dziedziny zagadnień dokumentacji przede wszystkim odczuwa się brak
przykładowego artykułu, który mógłby zilustrować metody pracy dokumentacyjnC'j, zagadnienia warsztatu itd., choć doświadczeń nie brak. Bibliografi~

775
przygotowawczo
wprowadzają
w zagadnienie
tematu bad~ń, w ~ateriałY
i źródła. Bibliografii jest obecnie coraz więcej, zarówno ogolnych, Jak spe~
cjalnych. Czasopismo
nie prowadzi
systematycznej
rejestracji
bieżąc~)
produkcji wydawniczej, jak to czyni np. "Przegląd Artystyczny'&gt; ZastępuJe
ją okresowa bibliografia Jako publikacja załącznikowa do czasopIsma. W ten
sposób została wydana retrospektywna
bibliografia Grzegorczy.~a z zakr.esu
plastyki, jak również bibliografia rzemiosła artystycznego, częsc ~ Tkanmy.
ułożona przez A. Ryszkiewicza. W okresie następnym ukazało Sl~ opraco~
wani~ 1. C h m i e l i ń s k ; ej - Mcteria~y
do bibliografii
polskteJ
sztukt
~udowej
jako załącznik do czasopisma (nr 6, 1952 r.). Obejmuje lata 19501952 i j~st do pewnego stopniD. kontynuacją
opracowania
Grzegorczyka.
Bibliografia Chmielińskiej
przekracza
zakres plastyki ludowej i wchodzI
w zagadnienia folkloru. stosując w tej bibliografii rzeczowy podział materiału autorka
zachowała układ alfabetyczny
w poszczególnych
działach.
z wyjątkiem działów "Wystawy" i "Opracowania regionalne", o czym zresztą
sama wspomina. W dziale regionalnym pozostawiono tylko ogólne opracowania
a zagadnienia
szczegółowe grup regionalnych
rozmieszczono
po
różnY~h działach. Układ taki jest słuszny ze stanowiska oszczędności miejsc~,
jeżeli jest konsekwentny
do koń·ca. Brak indeksu miejscowości utrudma
poszukiw'lnia. W każdej bibliografii operującej w pewnych zasięgach ~e~ytorialnych
obok indeksu osób i rzeczy obowiązuje również indeks mleJscowości. JednoC'7.€Śnie trzeba przyznać,
że w porównaniu
z bibliografią
Ryszkiewicza opracowanie Chmielińskiej zyskuje przez celowe wyposażenie
typograficzne, co w wynikach pozwoliło na umieszczenie prawie podwójnej
ilości pozycji bibliograficznych.
Poza bibliografiami
recenzje i sprawozdania
są również informacyjnym
źródłem produkcji wydawniczej. W roczniku VI i VII czasopisma jest 16
pozycji, przeważnie krótkich, dotyczących polskich wydawnictw 7, obc~ch !l,
folkforu 4, plastyki 5, bada!'l wykopaliskowych
1. Cyfry te wskazuJą na
pewną przypadkowość.
Występuje przewaga materiału
zagranicznego. Nie
widzi się usiłowań informowania
o ważniejszych
publikacjach,
przede
wszystkim nie doczekały się omówienia podstawowe publikacje w zakresie
sztuki ludowej; wskazuje to na brak planowania na dalszą metę.
Periodyk o ambicjach zarówno naukowych, jak i społecznych powinien
poło:i:yć większy nacisk na dział recenzji z wydawnictw.
Wszelkie zbiory jako formy dokumentacji
odgrywają
poważną
rolę
w pracach badawczych.
Należą tu, oprócz bibliotek, zbiory archiwalne.
muzealne, wystawy itp. Uzupełnieniem
samych obiektów są publikowane
o nich informacje pod postacią katalogów, spisów inwentarzowych,
sprawozdań itp. W czasopiśmie drukowano jedynie sprawozdania z wystaw i konkursów sztuki ludowej. Na ogólną liczbę 16 sprawozdań połowa dotyczyła
sztuki ludowej i przemysłu artystycznego.
Sprawozdania
informowały
na
Cl;?;ółobiektywnie o :;pecyfice wystaw, szczególnie regionalnych. uzupełniając

�776
te informacje reprodukcjami
najciekawszych
okazów wystawowych, czasem
wielobarwnymi
tablicami. W ten sposób pokazano w czasopiśmie bogactwo
zjawisk sztuki ludowej. Natomiast inne rodzaje zbiorów nie znalazły odbicia
w czasopiśmie. Brak artykułów informujących
o zbiorach muzealnych (nie
licząc jednej recenzji z przewodnika
S. B ł a s z c z y k a z działu kultury
i sztuki ludowej w Rogalinie, "PSzL", 1953,nr 3, s. 190--192). W tej dziedzinie
jeszcze można sobie radzić, ponieważ muzea drukują lub powielają katalogi
itp. informacje. Zupelnie źle jest z informacjami o zbiorach archiwalnych
dotyczących sztuki ludowej, filmów, płyt utrwalających
dźwięki, dokumentów
graficznych, rękopisów, druków, rycin, nut, map itp. Nie wiadomo, co posiadają z tej dziedziny Państwowy Instytut Sztuki i jego zakłady badawcze,
a także zakłady uniwersyteckie,
muzea itd. Wiąże się z tym zagadnienie
udostępni:lnia i formy korzystania z tych zbiorów do pracy naukowej. Ossoliroeum wydaje osobny periodyk poświęcony zbiorom specjalnym Zakładu lr.
Zapewne wiele się dokonuje w interesujących
nas dziedzinach i na odcinku
sztuki ludowej. Należy się spodziewać, źe również "PSzL" zlikwiduje w tym
kierunku dotychczasowe
braki.
Ważnym rodzajem dokumentacji
są sprawozdania
z badań terenowych.
W tym zakresie jest 6 artykułów:
2 ilustrujące
metodykę i wyniki prac
v;ykopaliskowych,
3 dotyczące wyników badań zabytkowej i nowej sztuki
Indowej, 1 sprawozdanie
z instytucji pokrewnej.
Jeźeli z tego odliczymy
dwa sprawozdania
nie wchodzące w' zakres prac Państwowego
Instytutu
Sztuki,
to na koncie
tej instytucji
i jej zakładów
badawczych
S'l
zaledwie cztery sprawozdania
jako rezultat
dwuletniego
dorobku z doświadczeń
terenowych.
Pod względem
jakościowym
publikowany
materiał jest nieco jednostronny,
brak tu np. choćby dyskusyjnego
pokazania
szerszych możliwości ujmowania pracy terenowej jako warsztatu badawczeg o
Specyficzną formą pracy terenowej są badania związane z postaciami
twórców ludowych. W czasopiśmie opublikowano 5 sylwetek artystów ludowych; biografie te uwzględniają
rozwój twórczy artystów ludowych. Ten
rodzaj publikacji datujący się od początku istnienia "PSzL" jest zjawiskiem
dodatnim. Ażeby nie wpadać w pewien szablon, należy skalę rejestru twórców ludowych jak najbardziej
poszerzyć. Czeka na opracowanie
cały ich
szereg.
W ujęciu geograficznym
opublikowany
materiał z plastyki ze zdobnictwem i architekturą
liczbowo przedstawia
się następująco:
około 10
artykułów dotyczy całego obszaru Polski, Śląska 3, Podgórza 5, Małopolski
południowo-zachodniej
6, Małopolski południowo-wschodniej
7, Małopolski
północnej 5, Polski centralnej
5, Wielkopolski
2, Pomorza 4, północnowschodniej części Polski 6, obszaru między Bugiem a Wisłą 2; razem około
55 artykułów.
Najwięcej
jest pozycji odnoszących
się do południowowschodniej
Małopolski, najmniej
do Wielkopolski
i Lubelszczyzny,
brak
zupełnie artykułów dotyczących Ziem Zachodnich. W porównaniu z wyni-

777
kami z lat dawniejszych
poważniejszych
osiągnięć

czasopismu w roczniku
w tej dziedzinie.

VI i VII nie wykazuje

Powiązanie sztuki ludowej ze sztuką ogólną w nowym i żywym współdziałaniu odbywa się przede wszystkim w ramach inicjatywy państwowej.
Departament
twórczości Ministerstwa Kultury i Sztuki czynnie opiekuje się
rodzącą się nową sztuką ludową i tej opiece nadaje odpowiedni kierunek
Podstawowo naświetla to zagadnienie
K. P i e t k i e w i c z w artykule pt.
Zagadnienie
opieki nad twórczością
ludową, ("PSzL", 1953, nr 2, s. 95-106).
Państwo roztacza opiekę nad ośrodkami twórczości ludowej. Powołano do
życia uprzednio zanikłe ośrodki, utworzono calkiem nowe, poparte badaniami
t&lt;:!renowymi, konkursami,
wystawami, nagrodami, konferencjami
itp. Nowa
sztuka ludowa przestała być anonimową, a jej twórców awansowano
do
rzędu artystów. Ludowy artysta nie jest mniej wartościowy - jego rola
poszerza się webec nowych zadań społecznych stojących przed sztuką. Pisze
o tym K. P i e t k i e w i c z w artykule pt. Społeczna rola artysty ludowego
(PSzL, 1952, nr 2, s. 68-73). W związku z opieką i aktywizacją twórczości
ludowej sami twórcy i ich wytwory nabierają nowego sensu. Sztuka ludowa
i jej przejawy zaczynają przenikać i wiązać się z ruchem świetlicowym
i amatorskim. Z tej dziedziny brak jakiegoś oddźwięku w czasopiśmie. Natomiast problem wiązania twórczości ludowej z zapotrzebowaniem
gospodar··
czym przy współpracy
z artystami
zawodowymi odbił się żywym echem
w czasopiśmie. Pokazano szereg prób i możliwości oraz wysunięto różne
pomysły. Oto niektóre artykuły,
których tytuły mówią same za siebie:
K. P i e t k i e w i c z a, Nowe drogi plastyki ludowej na tle współpracy
artystów zawodowych
z ludowymi ("PSzL", 1952, nr 4-5, s. 198-202); K. P i e tk i e w i c z a Narady robocze z attystami
ludowymi
(tamże), s. 261-262),
W. T e l a k o w s k i e j, Projektanckie
kolektywy
robotnicze chłopskie i młodzieżowe(taffiŹe,
nr l, s. 17-22); W. T e l a k o w s k i e j, Próba włączenia
twórczości
ludowej
do wzornictwa
przemysłowego
("PSzL",
1953, nr 3,
.'l. 135-141) itd. Wytworzył
się nowy kierunek działania, który ma charakter
praktyczny.
Trudno tu zdobyć się na jakąś ocenę rozwijającego
się problemu; jest on jeszcze w stadium prób i doświadczeń warsztatowych.
Strona zewnętrzna
czasopisma zmieniła się niewiele.
Ogólnie biorąc,
"PSzL" nie wykazuje poważniejszych
zmian w stosunku do dawniejszych
roczników. Wyposażenie typograficzne
jest w dalszym ciągu niejednolite,
gdyż każdy zeszyt wygląda inaczej. Ciągłe zmiany drukarń
nie przy·czyniają
się do podnoszenia
wyglądu
zewnętrznego
czasopisma;
natomiast w poszczególnych rocznikach
tworzy się pewnego rodzaju mozaika
typograficzna z różnych czcionek, układu kolumn, tytułów itp. Ważnym problemem są same ilustracje, stanowiące poważny czynnik w wyposażeniu
"PSzL". Ich poziom jest niejednolity,
szczególnie w ilustracjach
wielobarv,;nych. Natomiast
tekstowe
ilustracje
są interesujące
i w reprodukcji
oczywiście uzależnione od oryginałów. A bywa też i tak. że dobrą foto-

�779

778
grafię odbito żle (np. do artykułu E. F l' a n k o w s k i e g o zreprodukowano
hafty kurpiowskie słabo) z powodu złej kliszy i nieodpowiedniego
papieru
("PSzL", 1953, nr 6, ryc. 2, 5, 7, po s. 382). Całkiem słabo przedstawiają
się
ilustracje
wielobarwne,
jak np. tkaniny opoczyńskie ("PSzL", 1952, nr l,
tabl. I, nr 2, 7 i inne), fragmenty tkanin gdańskich (tamże, nr 2, po s. 78) itd.
Jeżeli reprodukcja wielobarwna w czasopiśmie ma być dokumentem-ilustracją, a nie jego cieniem, i ma działać estetycznie, to poziom jej musi wzrosnąć.
Dobrym przykładem
mogą być reprodukcje
offsetowe niektórych
tkanin
ludowych w książce obrazkowej,
W. B a l' u c k i ej Malowane
domy.
W tym samym wydawnictwie
wycinanki, ceramika i malarstwo wyszły źle
w offsecie, co świadczy, jak ciężko jest dobrać odpowiednią technikf~
do reprodukowania
wielobarwnego
przedmiotu. W czasopiśmie ograniczenie
się do klisz siatkowych
zuboża kolorystycznie
reprodukcje.
Okładka
w każdym zeszycie jest inna i to jest dużym osiągnięciem graficznym. Do
IE'pszych można zaliczyć okładki: w roczniku VI tylko okładkę nr 2;
w roczniku VII dobre okładki mają nr l, 3, 4-5, w których widoczny jest
postęp. Wartość artystyczną i użytkową obniżają okładki z nalepkami obrazkowymi, a rekord pod tym względem wzięła okładka nr 6, rocznika VI.
Zmiana na lepsze wystt;puje od rocznika VIII. Oprawa introligatorska
polegająca na wiązaniu składek drutem niszczy czasopismo.
Kolportaż należy do najsłabszych stron "PSzL". Samo czasopismo wychodzi z poważnymi opóźnieniami; nadto upływa sporo czasu, zanim czytelnik
dostanie je do rąk. Opóźnienia te wywołują deaktualizację,
która z kolei
zmniejsza liczbę prenumeratorów.
W zakończeniu należy podsumować dotychczasowe
spostrzeżenia.
Przy
ocenie całości nasuwają się wnioski wynikające z postulatów Państwowego
Instytutu
Sztuki.
Na łamach
"PSzL" pokazano
tendencje
formowania
nowego oblicza sztuki ludowej, inicjowane przez Instytut. Przeciwstawiały
się one statycznemu traktowaniu sztuki ludowej w dawnym światopoglądzie
i zmierzały do budowy nowych założeń teoretycznych
oraz do stosowania
odpowiedniej polityki organizacyjno-badawczej.
W czasopiśmie zaczęto rozwijać problematykę sztuki ludowej w powiązaniu ze sztuką ogólną na podstawie estetyki marksistowskiej.
Zapoczątkowano dyskusję o nowym pojęciu
sztuki ludowej, a jej zakres usiłowano poszerzyć o wartości zabytkowej
i obecnej peryferyjnej
sztuki miejskiej. Występują tu tendencje do eklektyzmu, tworzą się niejasności terminologiczne,
jednokierunkowość
dyskusji
itd. Wydano parę zeszytów specjalnych z doskonałym zeszytem poświęconym
sztuce ludowej Odrodzenia. Czasopismu dotychczas nie powiodło się powiązanie sztuki ludowej z pokrewnymi dyscyplinami oraz zjednanie w większym
stopniu szerszego grona współpracowników.
Zastosowano podział badań na
folklor słowno-muzyczny
oraz plastykę z pokrewnymi działami i temu podziałowi dano odpowiedni
wyraz
w czasopiśmie.
W dotychczasowych
osiąg:1ięciach dział plastyki góruje dynamiką zagadnień i żywotnością bada-

czów. Teoria folkloru jest w zal:zątku. W programie, zarówno w folklorz-2,
jak i w plastyce, starano się WY.iśćpoza kanony metody etnograficznej,
ale
w praktyce korzystcl.ł10 z niej w ca1e.i pełni. Zagadnienie dokumental:j i
w czasopiśmie przedstawia się jednostronnie i ubago. Brak podręcznika do
1)olskie.i sztuki ludowej działa haml jąco na rozwój jej metodologii i stwarza
~ cza~opjśmie
poważne
luki. Daje się jednak
zauważyć
w "PSzL"
powiązanie problematyki
sztuki ludowej z życiem, i to jest b. cenne. Czasopism') interesuje się wzrostem opj~ki nad współczesną sztuką ludową i jej
twórcami, w powiąZ3niu z zapotrzebowaniem
społecznym i gospodarczym.
Ir..dywidualnC;' osiągnięcia \V tych kierunkach są w sferze doświadczeń i nie
pozwalają na zbytni optymizm i ferowanie
powierzchownych
wniosków.
W czasopiśmie pl'7.ewijają się dwie tendencje: naukowa i propagandowopopularyzatorska.
Jedna i druga usiłują spełnić swoje zadania. Jednakże
strona naukowa przeważa wyborem problemów, ilością i jakością oświetlanych zagadnień,
poziomem i wiarygodnością
źródeł itp. W czasopiśmie
ukazano nowe stanowisko w badaniach nad sztuką ludową i to poszerzyło
jej horyzonty oraz przyczyniło się walnie do dalszej popularyzacji.
Czasopismo "Polska Sztuka Ludowa" w ostatnich rocznikach jest na nowej drodze
rozwojowej.
1

Henryk

Z1!Jolakiewicz

IRENA KARPIŃSKA, P o l s k i e u b i o l' Y l u d o wen a s c e n i e. Nakładem Polskiej YMCA w Wielkiej Brytanii, Stowarzyszenia Polskich Kombstantów, Związku Harcerstwa
Polskiego, Londyn 1953, ss. 185+2, tablic
jednobarwnych
17, kolorowych 1. Rysunki i plansze kolorowe według opracowania etnograficznego
autorki wykonała Irena Bogdanowiczowa, okładkę
projektował Stan:sław Gliwa.
Praca
Ireny K a l' p i li s k i e j stanowi
nr 9 "Biblioteki
Teatralnej"
wychodzącej na emigracji. Przeznaczona jest dla sceny, zespołów amatorskich, dla których, jak zaznaczono w przedmowie,
"strój ludowy, jako
przejaw zewnętrzny żywego związku z Ojczyzną, jest czynnikiem wychowawczy'm ogromnej wagi, zachowującym
niezmiennie
swoje oddziaływanie
uczuciowe". Poza tym "autorka zmierza wyraźnie do wyrugowania
strojów
ludowych stojących w sprzeczności z pierwowzorami.
Dlatego dostarcza
wiadomości o prawdziwym stanie rzeczy, a zarazem wskazuje, w jaki sposób
można sporządzić stroje najbardziej
zbliżone' do autentycznych".
Z tego
powodu układ pracy został dostosowany do wymogów zespołów amatorskich,
których działalność i cele na emigracji są nieco inne niż w kraju.
Aby osiągnąć zakreślone zamierzenia,
autorka treść swej pracy ujęła
w siedem rozdziałów, zaznajamiając czytelników we wstępie z historią stroju
ludowego, głównymi regionami i wartościami artystyczno-reprezentacyjnymi
W dalszych rozdziałach omawia ubiór lowicki, góralski, krakowski, górnośląski i kurpiowsk:.
W uwagsch kOllcowych zamieszczonych
w rozdziale

�780
siódmym autorka zwraca uwagę na dydaktyczne znaczenie stroju, konieczność walki z pseudoludowością
oraz sumuje trafnie
szereg, częściowo
poprzednio wypowiedzianych,
zaleceń dotyczących używania ubioru chłopskiego na emigracji. Całość zamyka krótki rozdział w języku angielskim "To
our readers", wykaz tablic i spis rzeczy.
Każdy rozdział poświęcony pewnemu typowi stroju zawiera opis położenia
regionu, stan zachowania i czas używania stroju, opis ubioru kobiecego, opis
ubioru męskiego, zastosowanie teatralne ubioru oraz wykaz literatury, na
.ialdej autorka oparła swoją pracę. Zwykle z każdym rozdziałem są związane
dwie lub trzy tablice rysunkowe, przedstawiające
postacie z przodu i z tyłu,
ubrane w omawiany strój, oraz rysunki analityczne poszczególnych części
odzieży.
Praca napisana jest żywo, poprawnym polskim językiem, wydrukowana
j(;st na papierze bezdrzewnym. Wi.dać tu wielki wpływ prac z tej dziedz~?y
wydanych w kraju, a szczególnie silne oddziaływanie Atlasu polskich stro]Ow
ludowych,
wydawnictwa
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Wpływ
tE,n uwidacznia
się nie tylko w układzie, ale również w formułowaniu
pewnych zdań i zaczynaniu rozdziałów tymi samymi słowami, bez ujęcia ich
w cudzysłów; dotyczy to np. rozdziału II pt. Ubiór lowicki, zaczynającego
się tak samo jak w pracy Jadwigi Ś w i ą t k o w s k i ej:. "Na zachód od
Warszawy ... " itd. Naśladownictwo
Atlasu
zaznacza się też w rysunkach
analitycznych, które w większości są przerysowaniem
rysunków z wydawnictw krajowych,
na co autorka
zwraca czytelnikom
uwagę. W opisie
poszczególnych strojów kieruje się pewnymi uproszczeniami, aby w drobiazgach nie zgubić sylwetki całości stroju i jego krasy. Zastąpienie jednak
w większości wypadków wymiarów i dat ogólnymi określeniami,
jak np.
na s. 37: "ten szeroki pas", "dawne gorsety", "kapelusze średnio wysokie"
(s 44), bez uprzedniego bliższego określenia, co w stosunku do czego jest
dawne czy szerok'ie, wprowadza pewien zamęt i trudność w rekonstruow2.niu stroju. Błąd ten popełniają też niekiedy autorzy w kraju. Zwrócenie
więc na ten błąd uwagi jest konieczne i ważne. Pewne opisy autorki są
zbyt ogólne i sprowadzają się tylko do jednego zdania, jak np. opis kamizelki na s. 44.
Niedociągnięciem
w opisie strojów jest brak konsekwentnego
zaznaczania, przez kogo omawiany strój jest noszony i przy jakich okazjach. Istnieją
przecież różnice w stroju odświętnym dziecka, dziewczyny, mężatki i staruszki. Różnice te uwidoczniają się też w stroju męskim zależnie od wieku
i stanu oraz charakteru
święta, z okazji którego mężczyźni go ubierają
In2czej podczas wesela wygląda
drużba,
inaczej
starosta,
pan młody.
a jeszcze inaczej uczestnicy orszaku w2sdnego. Zróżnicowania
te autorka
nie zawsze i niekonsekwetnie
zaznacza. U autorki piszącej pracę w Londynie, w odległości setek kilometrów od ojczyzny, w świetle dosyć nawet
szczegółowej literatury wspomniane szczegóły zatarły się. A szkoda. dobrze

781
był0by przecież, ażeby czytelnicy
cowaniu wiedzieli.

'N

Australii

cą

K&amp;.nadzie coś o tym zróżni-

Nie można powstrzymać się od podkreślenia i wytknięcia braku w pracy
opisu chorby jednego ubioru ze staropiastowskich
Ziem Odzyskanych czy
choćby z Wielkopolski.
Wzmianka
we wstępie, że na Dolnym Śląsku
i w Wielkopolsce są stroje ludowe, jest niewystarczająca.
Śląsk, Ziemia Lubuska, Pomorze Zachodnie stanowią I/;J część kraj u. Obszary te, odzyskane
w 1945 r. po d~ugich wiekach zaboru, zagospod"row&lt;?nf' i odbudowywane
olbrzymim wysiłkiem całego narodu, tak silnie zrosły się z życiem każdego
Polaka w kraju i tak wielki wpływ wywierają na życie nasze, że pominięcie
ich za granicą uważać musimy za poważne niedopatrz,mie.
Zapewnienia
o uczuciowym
oddziaływaniu
i o uczuciowych
powiązaniach
z krajem
przy jednoczesnym
pominięciu
'h jego obszaru są dla nas mało przekonywające,
a bolesne jest, że wśród niektórych
rodaków istnieje brak
zrozumienia dla spraw tak istdnych. Możliwe, że w środowisku, w którym
"utorka pisała l wydała S\vą pracę, musiała pominąć przedstawienie
strojów
z Ziem Odzyskanych,
i to by ją częściowo usprawiedliwiało.
Natomiast
zupełnie niezrozurniały jest fakt pominięcia stroju z Wielkopolski, kolebki
narodu, i to szczególnie w tym czasie, kiedy na tym obszarze intensywnie
prowadzi się badania nad początkami państwa polskiego i czyni się przygotowania do r,bchodu tysiącznej rocznicy jego istnienia.
Nie można równieź się zgodzić, źe "tradycyjne
ubiory były wytwarzane całkowicie na wsi, w obrębie własnego gospodarstwa" (s. 11), źe "najdawniejsze gunie powstały z koca", że strój ludowy w genezie swej sięga
głównie do XVIII w. (s. 21) itp. Mimo tych i innych niedociągnięć i błędów
praca Karpil'lskiej jest wartościową
i twórczą pozycją; przejawia
się to
głównie w działach zatytułowanych
"zastosowanie teatralne". Autorka wykazuje swobodę, fantazję i doświadczenie w podawaniu pomysłów uszycia
i przystosowC'.nia ubiorów ludowych do sceny. W opisach tych autorka
jest więcej dokładna, widzi ubiory ludowe nie tylko w wymiarach, które
tu dość często podaje w centymetrach
(a nie w ogólnikach i calach, jak na
s. 40), lecz sugeruje również trafne uwagi malarskie dotyczące zestawienia
kolorów, unikania
szycia przesadnie
jednolitych
ubiorów, stwarzających
wr",żenie mundurów,
użycia innych materiałów
do szycia kostiumów na
scenę, a innych (oryginalniejszych,
solidniejszych), "gdy występy odbywają
się w czasie imprez bez sceny, na procesjach albo na zabawach tanecznych,
,Jak np. bale kostiumowe, w których są z bliska oglądane" (s. 178).
Bardzo słusznym rozwiązaniem jest niewłączenie (poza jedną) do pracy
barwnych plansz strojów, chociaż może to jest tylko przypadek wynikły
z chęci ominięcia podrożeni&amp;. kosztów wydawniczych. Doświadczenie w kraju
wykazało, że włączenie tablic barwnych do Atlasu nie zawsze pomaga kierownikom zespołów artystycznych,
którzy zasugerowani barwnością plansz
d:?ją szyć kostiumy jak naj dokładniej tylko według nich, nie czytając treści

�783

782
monografii, w której jest mowa o odmianach kolorystycznych
i układach
pewnych części. Niemożność włączenia do każdej monografii większej ilości
plansz barwnych powoduje szycie ubiorów tylko podług jednej lub dwóch
zamieszczonych, co niek.iedy stwarza z ubioru ludowego rodzaj munduru,
psującego wrażenie swojskości i rodzimości. Częściowe pominięcie plansz
barwnych i zastąpienie ich jednobarwnymi
rysunkami zmusza zainteresowane osoby do gruntownego
przestudiowania
treści i zastanowienia
się,
dzięki czemu praca sprzyja wierniejszemu
odtwarzaniu
ubiorów, posiada
więcej zalet wychowawczych.
Praca Ireny Kar p i ń s k i e j ze względu na rozdziały dotyczące przystosowania ubiorów do sceny jest cenną publikacją
i może posłużyć za
poważną pomoc innym autorom w celu napisania podobnej, a zarazem doskonalszej po ominięciu wymienionych usterek. Pracy takiej w kraju nie
posiadamy, choć jest bardzo potrzebna, dlatego pionierski wysiłek K a l' p i ń,; k i El j winien być przykładem.
Adam

O GENEZIE ŁODZI KLEPKOWYCH
Niedawno

na. Baltyku

się praca

NA POMORZU

Krystyny P i e l' a d z k i e j pt. Walki Slo··
(Warszawa 1953). W pracy tej zostały
przytoczone materiały pochodzące z'moich badań nad środkami komunikacji
wodnej i transportu
u Słowian w okresie przed- i wczesnopiastowskim
i, zgGdnit' z obowiązującymi
w tym względzie zwyczajami, zaopatrzone
wskazówką co do osohy ich autora. Nie zgłaszałbym z tego powodu żadnych
zdstrzeżeń, gdyby nie okoliczność, że informacje moje, przekazane autorce
w czasie gromadz€;nia przez nią materiałów, uległy zniekształceniom powoctujqc opublikowanie pewnych nieścisłości.
Jest zrozumiałe, że autorce, będącej historykiem, a nie a.rcheologiem czy
etnologiem, trudno było nie popełnić omyłek w analizie materiału archeologi:::znego i etnograficznego,
szczególnie w zakresie zagadnień czysto tech·nicznych. Materiał, który autorka musiała zinterpretować,
zawarty głównie
w źródłach niemieckich
i skandynawskich,
nie należy do najlepiej upa-o
rząd kowanych, dostatecznie ścisłych i dostatecznie obiektywnych, wykluczających możliwość wyrobienia sobie fałszywego sądu. Tym bardziej jednak
uwa'~am Z2, konieczne sprostować błędne twierdzenia, które zakradły się do
pracy.
.
W ustępie zatytułowanym
Cechy charakterystvczne
konstrukcji
statkow
slowiańskich
(s. 46, 47), który, jak podaje autorka, został oparty o moje
nie opublikowane dotąd wyniki badań, wyraziła ona sąd, iż "szczegółowa
analiza całego materiału archeologicznego dotyczącego znalezionych na południowym
wybrzeżu
Bałtyku
statków
słowiańskich,
pochodzących
z X-XII
w., pozwala na stwierdzenie pewnych charakterystycznych
cech
rodzimych, odróżniających
je od statków skandynawskich".
Sąd ten jest
wian

ukazała

Glapa

w X-XII

'Wieku

prawdziwy, gdyż łodzie Pomorzan faktycznie wykazują niektóre cechy rozniące je od współczesnych im łodzi skandynawskich,
ale nie wynika on bynajmniej z większości przytoczonych przez autorkę przesłanek, z których
jedne dowodzą różnic pomiędzy łodziami skandynawskimi
a pomorskimi,
zaś inne świadczą' o ich podobieństwie.
.

~,

Wśród dziewięciu wymienionych przez K. P i e l' a d z k ą cech łodzi znalazły się następujące
nieścisłości, których źródłem moje informacje nie
były:
1) Skandynawowie
budowali z drzewa dębowego jedynie stępkę łodzi
(cecha l);
2) konstrukcja
stępki w kształcie litery T, typowa dla Pomorza, zdarza
się u Skandynawów
zupełnie wyjątkowo (cecha 2);
3) łodzie skandynawskie
oraz łodzie pochodzące ze znalezisk na wschód
od Wisły są łodziami wiosłowo-żaglowymi,
zaś łodzie słowiańskie,
pochodzące ze znalezisk na zachód od Wisły, są łodziami wiosłowymi
(cecha 8);
4) klepki łodzi skandynawskich
oraz klepki łodzi pochodzących ze znalezisk na wschód od Wisły łączone są nitami z żelaza, zaś klepki
łodzi słowiańskich, znałezionych na zachód od Wisły, łączone są kołkami drewnianymi (cecha 9).
Wszystkie powyższe twierdzenia wymagają sprostowania. Łodzie pochodzące ze znalezisk pomorskich wykazują tyłko niezbyt istotne i nieliczne
cechy konstrukcyjne
różniące je od współczesnych łodzi skandynawskich,
natomiast liczne ich cechy istotne bardzo je do łodzi skandynawskich
zbliżają. Przede wszys'tkim założenia konstrukcyjne
łodzi pomorskich
są te
s,lme, co łodzi skandynawskich:
konstrukcja
klepkowa, użycie stępki pełniącej rolę kręgosłupa łodzi, jednakowy kształt stew, czyli belek dziobowych
i rufowych stanowiących przedłużenie stępki, nadający łodzi kształt symetryczny, wysokość stew znacznie podnosząca dziób i rufę łodzi, wreszcie
proporcja kształtów, ster w kształcie dużego wiosła u prawej burty itd.
Przesądzają
one w połączeniu z danymi historycznymi
nie tylko sprawę
podobieństwa
łodzi pomorskich do skandynawskich,
ale odgrywają także
dużą rolę w ocenie zagadnienia genezy łodzi klepkowych na Pomorzu. Z cech
różniących można wymienić jedynie: mniejszy rozmiar łodzi (Słowianie nie
budowali łodzi o tak dużych rozmiarach, jak na przykład łodzie z Gokstad
czy Aasa), dużą płaskość dna w łodziach skandynawskich
nie występującą
w tak silnym stopniu, wreszcie brak "klamer", tj. zgrubień w klepce wykonanych dla tym lepszego związania jej z wręgą, a może także uszczelnianie
łodzi przy pomocy mchu, a nie sierści zwierzęcej maczanej w smole (nie
jest jednak dowiedzione, że mchem posługiwali się w tym celu tylko Słowianie).
.
••V związku z rodzajem budulca trzebLl stl.vJerdzi'::, :le dąb w Skandynawii
należy faktycznie do rzadszych okazów flory. Na północy nie ma go zupełnie,

�784
a na południu, mniej więcej po Dalarne, występuje skąpo. Jest więc zrozumiale, że Skandynawowie
nie mieli drzewa dębowego w takiej ilości, jak
Słowianie i musieli poslugiwać się w szkutnictwie także i innymi gatunkami
drzewa. Nie znaczy to jednak, że ograniczali się do wykonywania z dębu
tylko stępki łodzi. Wiadomo bowiem, że na przykład łódź I z Nydam (w miejscowości tej znaleziono dwie łodzie) i łódź z Aasa, czyli Osebergu, były budowane w całości z dębiny. Najprawdopodobniej
z drzewa dębowego były
budowane wówczas także małe łodzie skandynawskie noszące miano eikiar,
a służące nie do celów wojennych, lecz do przepraw przez rzeki i wąskie
zatoki; być może, że z drzewa dębowego budowano także i inne łodzie,
na temat których brak relacji. Przypuszczenie takie znajduje poparcie we
współczesnym
materiale
etnograficznym;
do dziś mieszkańcy
BohusHin
i okolicy posługują się łodziami budowanymi z dębiny, a noszącymi nazwę
ekorna.

Również mało jest prawdopodobne, ażeby konstrukcja stępki o przekroju
poprzecznym w kształcie litery T zdarzała się u Skandynawów wyjątkowo.
Konstrukcja taka jest zwykłą konsekwencją zastosowania stępki. W łodziach
większych rozmiarów, gdzie na stępkę musi być dobrane drzewo o większej
grubości i gdzie nie można robić głębokich wycięć, by nie osłabić stępki
(w wycięciach stępki wykonanych
symetrycznie
umocowuje się pierwsze
klepki), kształt ten nie występuje tak wyraźnie, jak w łodziach małych,
gdzie górna część stępki może mieć taką szerokość, iż stanowi jak gdyby
pierwszą klepkę dna. Słowianie budowali łodzie na ogół mniejsze od skandynawskich i zapewne w związku z tym kształt "T" stępki rzuca się tutaj
bardziej w oczy. Nie wiem wprawdzie, jak wygląda stępka w łodzi z Kwalstind (9,5 m), ale nawet w dużej łodzi z Gokstad (23,5 m) kształt ten daje
się odczytać niemal tak samo wyraźnie, jak przy łodziach pomorskich.
Nie można także przypuszczać, jakoby klepkowe łodzie wiosłowe stanowić miały rodzimy typ łodzi właściwy Słowianom, a łodzie wiosłowożaglowe typ łodzi właściwy Skandynawom. Trudno również sądzić, że Skandynawowie łączyli klepki łodzi tylko przy pomocy żelaznych nitów, a Słowianie tylko przy pomocy drewnianych kołków. Łodzie wiosłowe pływają
po wodach śródlądowych i przybrzeżnych Skandynawii jeszcze i dziś, a łodzie kołkowane były tam, podobnie jak na innych terenach, długo w użyciu
(dla większości rybackiej ludności Skandynawii i innych krajów europejskich
żelazo było materiałem raczej trudno dostępnym, i to chyba niemal do końca
okresu feudalizmu). Podkreślając
fakt, że łodzie pomorskie pochodzące ze
znalezisk na wschód od Wisły (podobnie jak część współczesnych im łodzi
skandynawskich)
są łodziami wiosłowo-żaglowymi
i że są one łączone
nitami z żelaza, stwierdzałem, że: 1. różnią się one pod tym względem od
łodzi zachodnio-pomorskich
(pochodzących. ze znalezisk na zachód od Wisły),
2. wskutek posiadania
wymienionych
cech bardziej się upodabniają
do

785
współczesnych im łodzi skandynawskich,
coraz częściej w owym okresie
zaopatrywanych
w żagle i budowanych mocniej (nity żelazne).
Na podstawie tych stwierdzeń wysuwałem wniosek: 1. o wcześniejszym
pojawieniu
się łodzi klepkowych na zachód od Wisły niż na wybrzeżu
położonym na wschód od niej; 2. o samodzielnym kontynuowaniu na zachód
od Wisły form przyniesionych
tu dawniej .(0 czym świadczą zmiany występujące później na Półwyspie Skandynawskim,
a nie spotykane na Pomorzu).
Dla wyjaśnienia dodaję, że pojawienie się łodzi klepkowych na Pomorzu
wiążę z oddziaływaniami
skandynawskimi.
Do wniosku tego dochodzę na
podstawie następujących
przesłanek:
1. łodzie pochodzące ze znalezisk pomorskich zostały wykonane między
X a XII w., to znaczy w okresie kulminacyjnym ekspansji Słowian na
Bałtyku, zamykającym
ostatecznie epokę skandynawskiej
hegemonii
na tym morzu;
2. ~ostały one wybudowane na Pomorzu, a nie po drugiej stronie Morza
Bałtyckiego, z czym się godzą nawet najbardziej
nacjonalistyczni
autorzy niemieccy;
3. zdradzają one rzucające się w oczy niezaprzeczone podobieństwo do
łodzi skandynawskich
z czasów największego nasilenia ruchów skandynawskich na południe.
Owe trzy całkowicie pewne przesłanki pozwalają mi na postawienie następującej hipotezy: pierwsze łodzie klepkowe, znane nam z obszaru Pomorza, wybudowała we wczesnym średniowieczu ludność miejscowa. Wybudowała je ona na wzór łodzi, które w dużej liczbie pojawiały się na
południowym wybrzeżu Bałtyku w czasie długotrwałych ruchów wikińskich.
W budowie tej odzwierciedliły się różnice powstałe pod wpływem warunków
lokalnych, ale nie są to różnice pierwszorzędne dotyczące konstrukcji. Budowniczymi owych łodzi byli nad Wisłą i na zachód od niej Słowianie, zaś
na wschód - ludność staropruska.
W ten tylko sposób tłumaczyć można
uderzające
zbieżności w konstrukcji
łodzi pomorskich i skandynawskich
z okresu wikińskiego, podobieństwa
pomiędzy łodziami znalezionymi na
zachód i na wschód od Wisły i nie znaczne zachodzące między nimi różnice.
Taka hipoteza nie ujmuje sławy słowiańskiemu
korabnietwu
nad Bałtykiem i nie pomniejsza
osiągnięć Słowian w żegludze morskiej, które
w pewnym okresie (wiek XII) nawet przewyższały współczesne osiągnięcia
skandynawskie,
a jest całkowicie zgodna z faktami dowiedzionymi.
Tadeusz

Delimat

MARKO POLO, a p i s a n i e ś w i a t a. Z oryginału starofrancuskiego
z uwzględnieniem
redakcji
starowłoskich
i łaciJ'lskich przełożyła Anna
Ludwika C z e r n y. Wstępem i przypisami
opatrzył Marian L e w i c k i
(Warszawa) 1954,Państwowy Instytut Wydawniczy, 80, ss. 806, ilustr.32, mapa 1.
SO "Lud",

t. XLII

�786

787

Pojawienie się pierwszego polskiego przekładu znakomitego dzieła Marka
P o l o pt. Opisanie świata jest zdarzeniem niecodziennym. Wartość tej relacji polega na bezpośrednim i prostym przedstawieniu
ówczesnych wydarzeń
politycznych, faktów historycznych,
geograficznych,
obyczajów i świadczy
o niezwykłym darze autora do obserwacji i o jego inteligencji.

narodzonego dziecka. Opisany jest również zwyczaj grzebania zmarłych. Na
miejscu ciałopalenia wycinają z papieru konie, wielbłądy, niewolników, tkaniny i spalają to razem z ciałem nieboszczyka. W królestwie Dagrojan czarownicy leczą chorego przy pomocy czarów. Gdy nie ma nadziei na wyzdrowienie, duszą go i gotują, a potem schodzą się krewni zmarłego i zjadają go.

Marko P o l o przeszedł w latach 1269-1295 w kierunku południkowym
Azję Mniejszą, Persję i całą Azję środkową; dotarł do Chin, odbył podróż po
Chinach, zawadził o Półwysep Indochiński,
wyspy Indonezji oraz Indie
i drogą morską powrócił do Azji Przedniej, a stamtąd do Europy.
Opisanie świata stanowi także wiarogodne źródło materiałów
dla etnografów. Marko P o lo bowiem opisując poszczególne kraje i prowincje
zwraca baczną uwagę na obyczaje i obrzędy ludności tubylczej i poświęca
im sporo miejsca. Tak na przykład mówiąc o Karaunach na terenie Persji
wskazuje
na ich praktyki
magiczne mające sprowadzić
mrok. Żałoba
u mieszkańców Hormuzu trwa cztery lata, a specjalne płaczki codziennie
zawodzą w domu zmarłego. W kraju Tangut panuje zwyczaj palenia zwłok
nieboszczyka wraz z ubraniem i przedmiotami codziennego użytku, a także
z wycinanymi z papieru ludźmi, końmi i wielbłądami. Powszechnie przyjęte
jest również sporządzanie horoskopu dla zmarłego. Kobiety Kemulu korzystają z pełnej swobody obyczajów. W mieście Kan-czou obchodzą święta
bożków, oznaczone ściśle według kalendarza. Małżeństwa zawierają z krewnymi, a także z macochami. Obszernie traktuje nasz podróżnik o sposobie
życia Mongołów, opisując ich domy, środki lokomocji oraz zwyczaj grzebania władców na górze Ałtaj. Sporo też miejsca poświęca religii i bóstwom
mongolskim, szamanom, pożywieniu, powszechnie stosowanemu znakowaniu
bydła. Ciekawym obrzędem
jest składanie
przez chana duchom
ofiar
z mleka. Często praktykowane
są czary przez kapłanów, którzy zjadają
zwłoki ludzi skazanych na śmierć. Szamani wymuszają
stale na chanie
ofiary dla swoich bóstw. Szczegółowo przedstawiony
jest sposób wybierania
przez chana służebnic. Obszerne opisy poświęcone są uroczystościom z okazji
urodzin chana i święta Nowego Roku, kiedy to chan otrzymuje od poddanych
niezliczoną ilość darów.
W Tybecie i w prowincji Gajndu panuje
duża swoboda obyczajów.
W kraju Zardandan
("złote zęby") poważną rolę odgrywają
znachorzy,
którzy leczą zabijając bydło na ofiary i urządzając uczty. Spotyka się tu
zwyczaj tatuowania zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Rozpowszechniony jest
kult przodków. Na uwagę zasługuje kuwada - zwyczaj polegający na tym,
że po urodzeniu dziecka żona wstaje, a do łóżka kładzie się z noworodkiem
mąż, gdzie przebywa przez 40 dni. Zanotowano
tu także palenie zwłok
zmarłych. Obszernie traktuje się o obyczajach Chińczyków, o prowadzeniu
się dziewcząt chińskich, o wydawaniu ich za mąż itd. Mówi się też sporo
o bóstwach chińskich.
U mieszkańców Mandżi powszechnie sporządza się horoskop dla nowo-

Ludność wyspy Ang?man (Andamany) posiada głowy, oczy i zęby podobne do psów. Wzmianka ta jest reminiscencją
bajek o psiogłowcach.
W królestwie Maabar istnieje zwyczaj dobrowolnej śmierci wdowy na stosie
wraz ze zwłokami męża. Mówi się tu o czci dla wołu, o oddawaniu młodych
dziewcząt w służbę bożkom.
Przy opisie Indyj Marko P o l o zwraca uwagę na wróżby braminów,
wskazuje na godziny złowróżebne, wróżenie z lotu jaskółek. Relacja o Wyspie Męskiej i Żeńskiej jest ciekawym fragmentem podania o Amazonkach.
Wątek o Krainie Ciemności i klaczach używanych za przewodniczki
jest
bardzo stary, gdyż znajdujemy go już w legendzie o czynach Aleksandra
Wielkiego. Terenu Rusi dotyczą opisy sposobu budowania domów, wiadomości o wyrobie piwa i o urządzaniu hucznych uczt.
Znaczna większość opisów Marka P o l o zawiera nowe i wiarogodne informacje, świadczące o doskonałym zmyśle obserwacyjnym
autora. Jest on
odkrywcą nowych ziem i nowych ludów.
Książkę tę czyta się z niezwykłą łatwością, co jest dużą zasługą tłumaczki A. L. C z e r n y, która potrafiła dać przekład o wysokich walorach.
Szczegółowy wstęp i bogate przypisy oparte na wnikliwych i wszechstronnych badaniach wybitnego specjalisty od zagadnień Środkowego i Dalekiego Wschodu, prof. M. L e w i c k i e g o, wzbogacają to cenne wydawnictwo i pomagają czytelnikowi w zrozumieniu często dosyć skomplikowanych
problemów.
Włodzimierz

ROZKWIT

LUDOZNAWSTWA

Zajqczkowski

NA ŁUŻYCACH

*

Na zachód od Śląska, nad rzeką Sprewą, znajdują
się Łużyce. Żyje
tam około pół miliona Słowian, tzw. Serbów Łużyckich. Chociaż część
z nich nie mówi już językiem ojczystym, to jednak posiada świadomość
narodową i uporczywie dąży teraz do przyswojenia sobie mowy ojczystej,
aby spotęgować swoje zachowane cechy etniczne. Ten naj mniejszy i najbardziej z nami spokrewniony
naród słowiański zachował do dziś swoją
• Niniejszy

niektórych rozdziałów większej pracy pt.
w której autor podejmuje bodaj pierwszą
'oN
polskiej literaturze naukowej próbę opracowania, w najo;;q!niejszych chwilowo
remach, dziejów ludoznawstwa łużyckiego.
Zarys

50':'

dziejów

szkic jest

ludoznawstwa

streszczeniem

łużyck.lego,

�'788
bogatą kulturę ludową, która w ramach Niemieckiej Republiki Demokratycznej znalazła dobre warunki rozwoju.
Warunki naturalne Łużyc wyodrębniły kilka zasadniczych grup etnicznych: 1) horianie (mieszkańcy wzgórz), 2) polanie (mieszkańcy równin),
3) holanie (mieszkańcy lasów), wreszcie 4) Łużyczanie, zamieszkujący słynne
biota (Spreewald), tzw. łużycką Wenecję. Grupy te różnią się narzeczem,
usposobieniem, obyczajami, strojami i budownictwem.
Dzieje Łużyc to wiele wieków bezlitosnej germanizacji i bohaterskiego
oporu warstw ludowych. Losy Łużyc dziwnie się splotły z losami Polski.
Rok 963, pod którym imię Polski zanotowano w żródłach pisanych, jest
ostatnim rokiem niepodległości Łużyc. Już więc od zarania naszych dziejów
datują się nasze związki z Łużycami. Zagadnienie łużyckie obok pomorskiego stanowiło główny kierunek polityki trzech pierwszych historycznych
władców polskich z rodu Piastów. Potwierdzają to źródła współczesne, szczególnie kronika Thietmara. Zanotowała ona m. in. rok 1018 jako datę zawarcia pokoju w stolicy ł.•
użyc, w Budziszynie, oraz datę zwycięskiego zakończenia wojny Bolesława Chrobrego z feudalnym cesarstwem niemieckim.
Piszemy o tym we wstępie niniejszego szkicu o ludoznawstwie łużyckim,
gdyż właśnie lud łużycki uznał 30-letnie rządy polskie na Łużycach (10021032) za najpromienniejszy
okres swych dziejów. Znamiennym tego potwierdzeniem jest łużycka pieśń ludowa Serbów dobyća (Zwycięstwa Łużyczan).
Wdzięczny lud łużycki przechował w niej pamięć o wielkim władcy polskim
Bolesławie Chrobrym, który trzykrotnie wyprawiał się na Łużyce, aby wyzwolić je spod ucisku germańskiego, a następnie hojnie nagrodzić dzielnych
wojów łużyckich. Wymowny to fakt, że Bolesław Chrobry przetrwał właśnie
w łużyckiej pieśni ludowej. Archiwa łużyckie kryją zapewne wiele cennego
materiału, a ponadto dużo nie znanych szczegółów znajdzie się jeszcze
w średniowiecznych źródłach po ponownym przeprowadzeniu
badań nad
przeważnie tendencyjnymi
opracowaniami uczonych niemieckich.
Pierwsze łużyckie zapiski ludoznawcze pochodzą z XVIII wieku, kiedy
to nieliczni Łużyczanie po zdobyciu wykształcenia poświęcili się badaniom
i naprawie stosunków wśród ludności łużyckiej. Pionierem tego ruchu był
Abraham F r e n c 1. Większość jego prac zachowała się w rękopisach. Najważniejsza z nich to licząca 1936 stron Historia populi et rituum Lusatiae
Superioris,
zawierająca znaczną ilość materiału ludoznawczego, dotyczącego
dawnych Łużyc. Praca ta została obecnie udostępniona
badaczom dzięki
sporządzeniu fotokopii oryginału.
W początkach XIX wieku ludoznawstwo łużyckie nabrało wielkiego rozmachu. Najwybitniejsi przedstawiciele narodu łużyckiego, jak Zejler, Radyserb-Wjela, Mućink, Hórnik, Jordan. Smole I' i inni, uważali pracę ludoznawczą za istotną część wspólnego zadania wszystkich światłych Łużyczan.
Obok pojedynczych zbiorów materiałów ruch ten stworzył wielkie dzieło
ludoznawstwa
łużyckiego, mianowicie
dwutomową
pracę Jana Arnośta

789
S m o l e l' j a pt. Pjesnicki hornych a ddnych Łuziskich Serbow (1841-1843).
Ten monumentalny
zbiór zawiera 331 pieśni górno-łużyckich
i 200 dolnołużyckich z melodiami i niemieckimi tłumaczeniami,
a ponadto pierwszy
zbiór łużyckich legend i bajek, przysłów oraz opis zwyczajów, strojów i statystykę Łużyc. Staraniem Niemieckiej Akademii Nauk ukazało się w roku
1953 nowe wydanie zbioru S m o l e l' ja.
Praca S m o l e l' j a pobudziła współczesnych do jeszcze żywszej pracy
zbieraczej. Zdaniem Adama G l a p y, którego uwagi na ten temat znajdują
się w niniejszym tomie "Ludu", wywarła ona wpływ na naj znakomitszego
naszego ludoznawcę, Oskara K o l b e l' g a, i stała się dlań wzorem przy
opracowaniu serii tomów "Ludu". W ten sposób nauka łużycka oddziałała
za polskim pośrednictwem
na całe ludoznawstwo europejskie w XIX w.
Dzieło Smolerja
i jego współpracowników
prowadził
dalej Arno~t
M u k a, dając m. in. szereg zasadniczych prac z dziedziny etnografii. Spośród nich wyróżnia się Serbska statistika
(1884-1886), przedstawiająca
sytuację ludnościową każdej wsi łużyckiej. M u k a zorganizował pierwszą
łużycką wystawę ludoznawczą w Dreźnie (1896), a następnie stworzył z jej
zbiorów łużyckie muzeum ludoznawcze w Budziszynie (1900) oraz przyczynił
się do stworzenia Oddziału ludoznawczego Macierzy Łużyckiej. W okresie
międzywojennym kierownictwo prac ludoznawczych na Łużycach objął Ota
W i ć a z. Zbierał on materiały ze wszystkich prawie dziedzin kultury ludowej. W pracy swej był właściwie osamotniony. Drobne prace ogłosili jeszcze
Bjarnat K l' a w c i Meranka Le s a w i c. Młoda inteligencja łużycka zaangażowała się w pracy kulturalnej
oraz w walce politycznej z faszyzującą
niemczyzną·
Ludem łużyckim i jego kulturą zajmowali się także uczeni sąsiednich
narodów - z Niemców A n t o n, M li 11 e 1', von S c h u l e n b u l' g, S c h n e ewe i s i inni oraz z Czechów Cerny, Kuba, Pata i inni. Z Polaków trwały
ślad w łużyckiej etnografii pozostawił Adam F i s c h e 1', Łużyczanie "Etnografia słowiańska", z. 2, Lwów-Warszawa
1932 oraz Rozwój łużyckich
badań etnograficznych,
"Ruch Słowiański", 1931, R. IV, nr 1-2, s. 49-52
Sporo mat.eriału o ludzie łużyckim znajduje się w naszych czasopismach,
zajmujących się specjalnie sprawami słowiańskimi, jak np. "Ruch Słowiański", często w postaci krótkich a ce~nych wiadomości kronikarskich
ukrytych wśród innego tekst.u. Olgierd N o w i n a ogłosił cenną rozprawkę pt.
Liczba i rozmieszczenie
Serbów Łużyckich,
1938. Ponadto należy wymienić
prace takich wybitnych polskich przyjaciół Łużyc, jak Tadeusz P o w i d z ki,
Józef K o s t l' Z e w s k i, Tadeusz Stanisław
G r a b o w s k i, Witold T as z y c k i, Tadeusz L e h r - S P ł a w i ń s k i, Józef W i d a j e w i c z i inni.
Niektóre sformułowania
mogą niekiedy budzić pewne zastrzeżenia, jednak
we wszystkich pracach możemy znaleźć dużo interesującego materiału.
W końcu maja 1945 roku II Armia Wo.iska Polskiego pod dowództwem
gen. Karola S w i e r c z e w s k i e g o zadała śmiertelny cios armiom hitle-

�790

791

rowskim pod łużyckim Budziszynem i wskrzesiła pamlęc wOJow Chrobrego.
Mocno okaleczone Łużyce rozpoczęły nowe życie. W stosunkach politycznych,
gospodarczych i kulturalnych
Łużyc dokonał się wielki przełom. Po dziewięciu wiekach walki i ucisku naród łużycki otrzymał zupełne i rzeczywiste
równouprawnienie
z narodem niemieckim w obrębie Niemieckiej Republiki
Demokratycznej.

spyt a literatura")
prof. dr Ota W i ć a z, Bozidar D o b r u c k y i Michał
N a w k a; drugą (Rjad B, "Stawizny a socjologija") Ernst P a l m, dr Alfred
M e t s k i Mercin Kaś p o r; wreszcie trzecią (Rjad C, "Ludoweda") dr Błazij N a w k a, Pawoł N e d o, Kurt P e t r i Jurij W i n a r. Ukazały się dotąd
trzy zeszyty, w których znajdujemy szereg wartościowych rozpraw i materiałów naukowych.

Kierownictwo życia kulturalnego Łużyc objęła ponownie naczelna organizacja łużycka "Domowina" (Zwjazk Łuziskich Serbowi pod przewodnictwem najpierw Pawła N e d y, a następnie Kurta KI' j e n c a. W roku 1948
Łużyce przeżyły swoją nową "wiosnę ludów", gdy sejm saski uchwalił
u~.tawę o zapewnieniu praw ludności łużyckiej. Powołano wtedy Łuziskoserbski Zahrjad Ludoweho Kubłanja i odtąd datuje się wspaniały rozwój
łużyckiej kultury ludowej. Łużyczanie otrzymali własne szkolnictwo państwowe i pierwsze łużyckie szkoły średnie. Odżyło czasopiśmiennictwo. Ukazały się nowe wydawnictwa - podręczniki szkolne i książki popularne, które·
mają wyrównać ogromne straty powstałe na tym odcinku wskutek szaleńczego niszcz·enia przez hitlerowców bibliotek łużyckich. Stworzono także
Łużycki Teatr Ludowy oraz 700-osobowy państwowy artystyczny zespół muzyczno-taneczny. Spelnia on ważną rolę w życiu kulturalnym
Łużyc, a ponadto występując często w wielu miastach niemieckich podbija serca słuchaczy i widzów i zdobywa je dla łużyckiej kultury ludowej. Plastycznym
wyrazem tych nowych czasów na Łużycach są barwne dwujęzyczne (łużyckie
i niemieckie) oficjalne napisy na drogach, ulicach, szkołach i urzędach, które
zadziwiają wszystkich i świadczą publicznie o tym, że język łużycki otrzymał
wreszcie na Łużycach pełne prawa obywatelskie.
W celu stworzenia Łużyczanom zaplecza naukowego powołano w roku
1951 ośrodek badawczo-naukowy,
organizujący samodzielne studia naukowe
na najważniejszych
odcinkach, tak bardzo potrzebnych dla umocnienia podstaw rodzimej kultury narodowej. Zadanie to spełnia Instytut dla Badań
nad Ludem Łużyckim w Budziszynie (lnstitut za Serbski Ludospyt). Dyrektorem jest jeden z najwybitniejszych
przedstawicieli
ruchu umysłowego
nowych Łużyc, Pawoł N o w o t n y, absolwent Uniwersytetu
Poznańskiego
oraz były nauczyciel gimnazjum polskiego w Gdańsku w okresie hitlerowskim. Instytut jest placówką Niemieckiej Akademii Nauk i nawiązuje do
wspaniałych
tradycji słynnej Macierzy Łużyckiej (Maćica Serbska). Dzieli
się on na trzy działy, obejmujące swymi pracami: 1) język i literaturę,
2) historię i socjologię oraz 3) etnografię. Chlubą Instytutu jest biblioteka,
licząca już ponad dwadzieścia tysięcy tomów, a zawierająca prawie wszystkie
stare rękopisy i druki łużyckie.
Organem Instytutu, zamiast dawnego "Casopisu Maćicy Serbskeje", jest
"Letopis" (rocznik) wychodzący w trzech seriach, odpowiadających
trzem
działom Instytutu. Naczelnym redaktorem jest Pawoł N o w o t n y, a wydawcą ,.Domowina". Poszczególne serie redagują: pierwszą (Rjad A, "Rece-

Ludoznawców polskich zainteresuje
specjalnie seria trzecia, zeszyt poświęcony ludoznawstwu
łużyckiemu.
Otwiera
go najwybitniejszy
ludoznawca łużycki prof. Pawoł N e d o swoją próbą ujęcia całokształtu dziejów
ludoznawstwa łużyckiego wart. Prehlad stawiznow serbskeje ludowedy. Ponadto Pawoł N e d o podaje cenne, posiadające jednak jeszcze znaczne braki,
uzupełnienia bibliografii ludoznawstwa łużyckiego, w opracowywanych
pod
jego kierownictwem
przez seminarium
ludoznawcze Instytutu
Łużyckiego
na uniwersytecie
w Lipsku Dodawki
do bibliografije
serbskeje ludowedy.
Praca ta zawiera 610 pozycji bibliograficznych
ułożonych według nowego
podzialu. Ponadto wspomniany zeszyt zawiera dwie prace etnograficzne bogato ilustrowane:
E. Kra w c, Prinosk
k studijam
Wojarowskeje
drasty
i E. D u c m a n, Kladżita cheza w Bezdowach. Cennym dodatkiem jest streszczenie w języku niemieckim, może zbyt lakoniczne, cennej i zasadniczej
pracy PawIa N e d y. Natomiast odczuwa się mocno brak części kronikarskiej
i sprawozdawczej,
która by informowała o pracach, zamierzeniach i osiągnięciach łużyckich ludoznawców. A prace te są bardzo intensywne. Odbywają
się okresowe konferencje
i zjazdy, które mają na celu przygotowanie,
glównie spośród nauczycielstwa
i młodzieży akademickiej
pracownikó'v"
terenowych
do zbierania materiałów
wśród ludu łużyckiego (jego pieśni,
podań i bajek, jego zwyczajów i wierzeń). Krótkie wzmianki o tym rejestruje miesięcznik "Rozhlad" (Przegląd), który jest odbiciem życia artystycznego, literackiego
i naukowego Łużyc. Naczelnym redaktorem
jest
znakomity artysta-malarz,
uczeń Skoczylasa oraz były redaktor
"Nowej
Doby", Merćin N a w a k ~ N j e c h o l' ń s k i, jednym
z jego zastępców
utalentowany
pisarz łużycki Jurij B r e z a n. W zespole redakcyjnym znajdujemy wiele nazwisk wybitnych mecenasów łużyckiej kultury ludowej.
W kronice "Rozhladu" (w zeszytach rocznika cz;wartego za rok 1954) znajdujemy krótkie sprawozdania z obrad sekcji ludoznawczej Instytutu, dotyczących uaktywnienia
pracy ludoznawczej na całym obszarze Łużyc, gromadzenia materiałów
etnograficznych
w muzeach oraz podjęcia wielkiej
akcji inwentaryzacji
w dziedzinie łużyckiej kultury ludowej.
Na ogólnołużyckiej konferencji ludoznawczej, która odbyla się w Budziszynie w końcu grudnia 1953 r., prof. Pawoł N e d o przedstawił nowe zadania, jakie mają wykonać łużyccy ludoznawcy. Temat ten zreferujemy
tu
nieco obszerniej, opierając się na wspomnianej pracy prof. N e d y o dziejach
ludoznawstwa łużyckiego. We wszystkich prawie dziedzinach praca ogranicza si~ do zbierania materiału. Lepiej opracowane są zwyczaje i obrzędy,

�793

792
częściowo również muzyka ludowa. Brak natomiast nawet skromnego przeglądu z zakresu kultury materialnej. Sytuacja jest o tyle cięższa, że znaczna
część skromnego materiału, nagromadzonego szczególnie w okresie międzywojennym, uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej. Duże opóźnienia w zakresie opracowań naukowych są na szczęście w pewnej mierze
rekompensowane
dzięki utrwaleniu materiałów ludoznawczych w dziełach
kultury i sztuki (poezja, proza, sztuki plastyczne, muzyka), poświęconych
łużyckiemu ludowi pracującemu.
P. N e d o postawił
I. Organizację

ludoznawstwu

łużyckiemu

jako główne zadania:

pra'cy:

1. Instytut dla Badań nad Ludem Łużyckim ma stać się ośrodkiem
wszelkiej pracy ludoznawczej. Instytut winien utrzymywać stały kontakt ze wszelkimi podobnymi instytucjami
krajowymi
i zagranicznymi w celu rozwoju tej pracy i W"ymiany wyników badań.
2. Instytut dla Badań nad Ludem Łużyckim planuje i koordynuje badania instytucji i prace indywidualne, a przede wszystkim wyznacza
zadania Instytutowi Łużyckiemu przy uniwersytecie w Lipsku, kieruje
i ułatwia pracę naukową młodej kadry, organizuje ekspedycje i przeprowadza inwentaryzację
w oparciu przede wszystkim o studentów
i nauczycieli.
II. Warunki pracy:
1. Instytut dla Badań nad Ludem Łużyckim winien sporządzić dokładną
bibliografię ludoznawstwa, zawierającą nie znane dotychczas pozycje.
Bibliografia
zostanie udostępniona
każdemu pracownikowi
naukowemu.
2. Należy założyć obszerne archiwum z dokumentacją przedmiotów i zagadnień kultury materialnej.
3. Powinny powstać centralne zbiory muzealne do pracy badawczej.
4. Najcenniejsze prace z dotychczasowej literatury, a obecnie niedostępnej , winny być ponownie wydane. Do nich należą pieśni S m o l e r j a,
prace Schulenburga
oraz słownik języka dolno-łużyckiego
Muki.
Mniejsze tego rodzaju prace należy mikrofilmować.
III.

Właściwą pracę:
1. Zmiany społeczne na wsi po roku 194.5.Stwierdzenie objawów gospodarczych i społecznych zmian na wsi, obserwacje skutków obecnego
rozwoju spółdzielni produkcyjnych.
W wyniku tych studiów należy
wysuwać konkretne propozycje zmierzające do polepszenia stosunków
na wsi i rozwoju nowej kultury wiejskiej.
2. Łużycki strój narodowy. Niezwłoczna inwentaryzacja
poszczególnych
grup strojów narodowych w obrazach, rysunkach i dokładnych opisach. Opracowanie monografii poszczególnych grup według ich rozwoju historycznego. Do takiego kolektywu roboczego powinien należeć

3.

4.
5.
6.

7.

artysta zdolny do wypracowania nowych projektów dla zespołów kulturalnych na podstawie tych studiów.
Łużyckie tańce narodowe. Stwierdzenie i zanotowanie jeszcze nie znanych tańców. Studia porównawcze. Zadanie miałby przejąć wykształcony naukowo choreograf, który byłby zdolny zestawić ze starych
elementów nowe tańce.
Studia muzyki narodowej, przede wszystkim instrumentalnej,
oraz nad
instrumentami
w celu ożywienia muzyki.
Inwentaryzacja
przedmiotów ludowej kultury materialnej i twórczej
sztuki ludowej przez ekspedycję.
Systematyczne zbadanie ważnych dla nas archiwów w poszukiwaniu
konkretnego materiału o stosunkach społecznych, gospodarczych i socjalnych łużyckiego ludu pracującego w przeszłości i założenie centralnego zbioru tych materiałów w Instytucie dla Badań nad Ludem
Łużyckim.
Opracowanie naukowe pieśni, bajek, legend, przysłów itd. w celu wydobycia przejawów krytyki społecznej i tendencji postępowych.

Zainteresowanie
nasze Łużycami i ich przebogatą kulturą ludową wzro··
sło znaczenie po zakończeniu drugiej wojny światowej. W nowej Europie
Polska spotkała się z Łużycami przy granicznej Nysie Łużyckiej. Odżyła
pamięć związków Łużyc z Polską na przestrzeni prawie tysiąclecia.
Odżyła
piękna łużycka pieśń ludowa o dobrym dla Łużyczan Bolesławie Chrobrym.
Już wiek dziewiętnasty wydał w Polsce wielu prawdziwych przyjaciół Łużyc.
Wspomnę tu jedynie dwa wybitne nazwiska: Wilhelm B o g u s ł a w s k i,
autor jedynych dziejów Łużyc, oraz Alfons P a r c z e w s k i, który często
przyjeżdżał na Łużyce i często stawał w ich obronie. Dawne tradycje
wznowił w 1945 r. w Polsce głównie Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc
"Prołuż", który ze swej poznańskiej
centrali rozwinął pełną entuzjazmu
i rozmachu szeroką działalność na rzecz Łużyc. Spośród osiągnięć "Prołużu"
należy przede wszystkim wymienić zorganizowanie
akcji stypendialnej,
w wyniku której kilkudziesięciu młodych Łużyczan znalazło dobre warunki
studiów na wyższych uczelniach polskich
w Poznaniu,
we Wrocławiu
i w Krakowie. Dzisiaj prowadzą oni już odpowiedzialną pracę dla dobra
swego ludu. Na przykład mgr Anton N a w k a wykłada w gimnazjum łużyckim w Budziszynie, Marka R j e c k e c opracowuje podręczniki
dolnołużyckie i wraz z innymi kolegami uczy w gimnazjum łużyckim w Chociebużu. Mgr Hinc S e w c prowadzi pracownię językoznawczą Instytutu w Budziszynie, a wszyscy utrzymują kontakty naukowe z Polską, w której zdobyli
wyższe wykształcenie. Obok działalności "Prołużu", popularyzującego w oryginalnej formie piękno łużyckiej kultury ludowej, należy wymienić jeszcze
kilka pomniejszych towarzystw przyjaciół Łużyc oraz Polski Związek Zachodni, który w roku 1946 zorganizował w Poznaniu I Ogólnopolski Zjazd
Łużycoznawczy naukowców i działaczy społecznych. Bezpośrednie kontakty

�795

794
Polski z Łużycami wznowił po wOJnie autor niniejszego szkicu w czasie
swego pobytu na Łużycach w lutym 1947 r. Od tego czasu wiele zmieniło
się na Łużycach i to zdecydowanie na korzyść. Mogli się o tym przekonać
naoczni2 wybitni uczeni polscy, np. prof. Tadeusz L e h l.' - S p ł a w i ń s k f,
a niedawno (na wiosnę 1955 f.) prezes Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego prof. Józef G a je k.
Na Łużycach dokonuje się dziś wielki przewrót. W Niemieckiej Republice Demokratycznej,
prawie za rogatkami jej stolicy, żyje naród słowiański
i przeżywa
swoje odrodzenie
dzięki słowiańskiej
prężności
oraz poparciu
demokratycznego
rządu niemieckiego.
Ogromne
sumy pieniężne
wydaje się w Budziszynie i Chociebużu na rozwój łużyckiej kultury ludowej,
która przetrwała
zwycięsko wiele wieków bohaterskich
zmagań. Ludoznawstwo łużyckie znajduje się obecnie w pełnym rozkwicie.
Jedną z instytucji zagranicznych, z którą Instytut dla Badań nad Ludem
Łużyckim w Budziszynie utrzymuje kontakty naukowe i z którą wymienia
swoje wydawnictwa,
jest Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze.
Alojzy

Matyniak

JOZEF BURSZTA, S P o ł e c z ,~ń s t w o i k a l.' c z m a. P l.' o p i n a c ja,
karczma
l sprawa
alkoholizmu
w społeczeństwie
pols k i m XIX w i e k u. Warszawa 1951, ss. 264.
Badania nad dziejami wsi i chłopa polskiego znamionuje
obecnie dość
znaczne ożywienie. Znajduje to swój wyraz zarówno
publikacji
coraz
liczniejszych materiałów źródłowych, jak i specjalnych badań monograficznych. Wśród tych ostatnich na osobną uwagę zasługują dwie prace J. B u rs z t y, poświęcone badaniu roli i znaczenia karczmy w życiu dawnej wsi
polskiej i niektórym pokrewnym zagadnieniom. Autor bowiem, z wykształcenia socjolog, pojął swoje zadanie dość szeroko i dał w konsekwencji interesujące i przynoszące sporo nowych spostrzeżeń opracowania
(omówieni~
pracy pt. Wieś i karczma zob. "Lud", t. XLI, cz. II).
W uwagach wstępnych do pracy Społeczeństwo i karczma autor zauważa,
że jest ona w pewnej mierze kontynuacją wydanej w 1950 r. przez Ludową
Spółdzielnię Wydawniczą książki pt. Wieś i karczma. Rola karcZ'my w życiu
wsi pańszczyźnianej.
W dalszym ciągu uwag autor wskazuje na dwie zasadnicze trudności, które trzeba było w toku opracowywania
pokonać, a mianowicie: 1. trudność wynikającą z wielkiej różnorodności i zmienności warunków gospodarczych
i społecznych XIX w. na naszych ziemiach, do czego
przyczyniał się też w znacznym stopniu podział ziemi między poszczególne
zabory; 2. trudność w zdobyciu odpowiednich materiałów źródłowych, dla
pozyskania których trzeba było przedsięwziąć
szerokie i uciążliwe poszukiwania. Trudności
te zdołał jednak autor na ogół szczęśliwie pokonać
i w rezultacie dał czytelnikom interesujące
studium.
Treść pracy ujął sam autor naj ogólniej w dalszym ciągu swych uwag

w

•

wstępnych: "Propinacja,
ruch społeczny przeciw pijaństwu ludu i karczma
stanowić będą odtąd trzy nieodłączne strony jednego strumienia
zdarzeń
społeczno-historycznych.
Rozpatrując każdą z nich zawsze będziemy musieli
mieć na oku resztę pozostałych, a wszystkie umieszczać głęboko w gospodarczo-społecznych
i politycznych
przemianach
powiązane"
(s. 14). Poza
zakres terytorialny
Polski wykracza rozdział ostatni (Kapitalizm
i karczma),
w którym przedstawione
zostały niektóre fakty ze stosunków niemieckich,
rosyjskich
i amerykańskich,
pozostające,
rzecz jasna,
w luźnym tylko
związku z całością pracy poświęconej w zasadzie stosunkom polskim.
Można było spodziewać się, że tego rodzaju tematyka pozwoli autorowi
spojrzeć na omawiane zagadnienia także oczyma etnografa. Liczniejsze nawiązania do zagadnień etnograficznych
znajdujemy
jednakże tylko w jednym z rozdziałów (VI), zatytułowanym
W niewoli nędzy, tradycji i karczmy.
I'rzy tej sposobności autor powołał się wielokrotnie
na pracę O. K o 1ber g a.
Wojciech

Hejnosz

ROMAN REINFUSS, P o l s k i e d r u k i l u d o wen a p ł ó t n i e, Warszawa 1953, ss. 256, 198 rycin, XVI tablic, l mapa.
Autor podkreśla we wstępie, że zagadnienia ludowych druków w Polsce
pragnie rozpatrzyć z punktu widzenia materializmu historycznego, przy czym
pewien wzór opracowa1'J, stanowi praca N. N. S o b o l e w a, Nabojka w Rosji,
historia
i sposób roboty;
stawia więc sobie ambitne cele uchwycenia
historii tej gałęzi przemysłu ludowego, jego genezy, rozwoju i upadku w powiązaniu ze stosunkami gospodarczymi i społecznymi.
W pierwszym rozdziale, w oparciu o prace G. S c h a e f e r a, R. F o rl.' e r a i F. B o c k a, daje autor
przegląd wyników badań nad pochodzeniem
ttchniki
drukowania
płócien; uzupełniając
je danymi S o b o l e w a i M.
W i s z y, a także P. J i l.' i k a i in .. Całość zagadnienia rozpatruje
autor na
tle stosunków gospodarczych, zwłaszcza na tle rozwoju przemysłu włókienniczego. Wprowadzenie
do dyskusji
materiałów
wschodnio-słowiańskich,
zwłaszcza rosyjskich,
pogłębia analizę. Należy uznać i podkreślić
trafną
tezę autora, która jest poszerzonym poglądem J. P. F u r m a n a, że druki
na płótnie jako przemysł ludowy pojawiają się nie wcześniej niż w pierwszej połowie XIX w.; są bowiem końcowym rezultatem dawnego przemysłu
tekstylno-farbiarskiego,
któremu kres położył wynalazek perotiny. Technika
ludowego drukarstwa na płótnie przetrwała przez jakiś czas w środowiskach
miejskich i małomiasteczkowych,
by w końcu ulec wielkiemu przemysłowi.
W rozdziale II podaje autor historię drukarstwa
tekstylnego w Polsce;
w wywodach swoich jednak opiera się w małej mierze na badaniach archiwalnych,
natomiast
wyzyskuje
dotychczasową
literaturę
przedmiotu.
W świetle tego materiału trudno orzec, czy XV w. jest rzeczywiście tym
okresem, w którym wprowadzono
na Sląsku, w Małopolsce i w Międzyrzeczu Wielkopolskim technikę drukowania płócien,

�796

7lJ7

Z okresu od połowy XVIII w. autor zebrał więcej materiałów; porusza się
swobodnie, szkicuje rozwój tej gałęzi przemysłu, trafnie podkreśla stosunki
społeczne, narodowościowe,
odzwierciedlające
się w rozwoju lub upadku
omawianego przemysr;l. Niewątpliwym
osiągnięciem autora jest uściślenie
zasięgu ręcznych druków w Polsce; także analiza przedmiotu. W rozdziale
III autor przęprowadził analizę typów desek, rozpatrzył ich pochodzenie na
tle stosunków produkcyjnych
w tej gałęzi przemysłu. Równie dokładnie
zanalizował technikę drukowania; zestawiony materiał stanowi trwały wkład
do historii rzemiosła w Polsce, tłumaczy też przekonywająco problematykę
drukarstwa ludowego. Szczególnie zagadnienie wzorników drukarskich rzuca
ciekawe światło na węzłowy problem rozpowszechniania
się ornamentów
ludowych i ich pochodzenia.

W rozdziale VI omówił autor analogie i różnice między polskimi drukami
tekstylnymi
a wyrobami sąsiedzkimi. Trafne wydaje się ustalenie dwu
stref wpływów: wschodniej i zachodniej; uzasadnienie tej tezy jest wnikliwe
i przekonywające.
Praca świadczy o rzeczo\vym i metodycznym opanowaniu problematyki
etnograficznej.
Będzie również bardzo instruktywna
dla naszych ośrodków
produkcji tekstylnej.
Józef

ROMAN REINl"USS, G a l' n c a l' s t w o l u d o w e, Warszawa 1955 r.,.
ss 94, rycin w tekście 54, tablic 47.
Powojenna literatura etnograficzna otrzymała w pracy R. R e i n f u s s a
drugie, obszerniejsze ujęcie zagadnień garncarstwa
wiejskiego. Pierwszym
była praca W. H o ł u b o w i c z a Garncarstwo
wiejskie
zachodnich
terenów Białorusi,
wydana w roku 1950. Opracowanie to, mające zasadniczo
charakter
studium porównawczego
do celów analizy materiału archeologicznego i obejmujące tylko skrawek polskiego terytorium etnicznego, ze
względu na wartość przedstawionego materiału zostało uznane za najwyższe
osiągnięcie w naszej literaturze etnograficznej na temat garncarstwa 1. Praca
R. R e i n f u s s a ma zupełnie inny charakter.
Jest to praca popularna,
przeznaczona dla szerokiego kręgu czytelników, z akcentem na problematyce
artystycznej.
Stanowi
ona jednak
podsumowanie
całokształtu
naszych
dotychczasowych
wiadomości
o polskim
garncarstwie
ludowym
także
w zakresie ważniejszych zagadnień technicznych
i wypełnia, jakkolwiek
tylko prowizorycznie, dotkliwą lukę w literaturze etnograficznej
o garncarstwie. Nie można jej porównywać z pracą W. H o ł u b o w i c z a, sta·
nowi jednak podobnie niezbędną pozycję w bibliotece każdego etnografa.

Omówiwszy szczegółowo historię techniki drukarskiej
na płótnie autor
przeszedł w rozdziale IV do analizy ornamentu. Przeprowadził analizę poszczególnych elementów, jak też i zespołów tworzących układy spoiste.
W części tej oparł się wyłącznie na obfitym materiale zebranym przez
siebie. Pewnym niedociągnięciem jest brak ilościowego zestawienia desek,
wzorów i płócien dla poszczególnych regionów. Sądzę, że przy analizie formalnej można było osiągnięte wyniki zestawić w tabele o charakterze statystycznym, wówczas analiza zawarta w tekście, jak i wyniki końcowe
wypadłyby bardziej przekonywająco.
Zwłaszcza wyraźniej zarysowałyby się
wszelkie tendencje do współwystępowania
zespołów elementów na określonych obszarach.
W rozdziale V próbuje omówić wyniki uzyskane w zakresie typologicznego ujęcia materiału ornamentacyjnego
w perspektywie historycznej. Materiał ten, przew&lt;lżnie nie datowany i o niedokładnie określonej proweniencji,
utrudniał mu pracę. Dlatego też autor postawione sobie zadania zrealizował
na drodze porównawczej, szeroko podmalował tło, omówił style historyczne,
tkaniny wartościowe, drukarstwo na skórze, wykrył w zakresie ornamentacji
druków na płótnie wpływy wymienionych dziedzin. Jest to naj wnikliwsza
część pracy, wnosząca poważny dorobek w dziedzinę dziejów kultury ludowej. Podkreślić należy, że autor starał się wykryć w ludowych drukach
na płótnie tradycję sztuki ludowej, w związku z tym poddał krytyce poglądy F o l' l' e l' a; ostatecznie jednak wnioski nie wypadły tu przekonywająco, tak zresztą, jak niecałkiem przekonywająca
jest cytowana w tym
dziale praca G l' e n i u k a. Zajęcie odrębnego
stanowiska
wymagałoby
jeszcze przeanalizowania
materiału i udokumentowania
go ilustracjami.
Wartościowa jest również część pracy, w której autor przeprowadza
regionalizację obszaru Polski pod kątem widzenia druków na płótnie. Jasne,
żo zróżnicowanie
to nie jest uwarunkowane
starym podłożem etnicznvm, złożyły się bowiem na to procesy nowsze, niewiele starsze od ludowych druków na płótnie.

Gajek

.

1

i

Praca składa się z pięciu rozdziałów omawiających kolejno: dzieje garncarstwa w Polsce, technikę wyrobu i sprzedaż naczyń glinianych, genezę
i rozwój różnych rodzajów naczyń, zagadnienia formy i zdobnictwa oraz
charakterystykę
poszczególnych rodzajów ceramiki ludowej. Pracę uzupełnia
"łowo wstępne wyjaśniające
potrzebę opracowania
tematu oraz rozdział
z uwagami o różnych aktualnych
zagadnieniach
rzemiosła garncarskiego .
Przy takim zwężeniu problematyki, a zwłaszcza przy rezygnacji z charakterystyki regionalnej, która dla czytelnika byłaby może największą atrakcją,
a którą omówienie poszczególnych rodzajów ceramiki niezupełnie równoważy, zamieszczanie uwag na temat
sprzedaży
wyrobów
ceramicznych
przez garncarza wydaje się raczej zbyteczne. Poza tym budowa pracy
przekonywająca
i przejrzysta.
O wartości pracy decydują poza wspomnianymi
na wstępie również
inne momenty. Tak na przykład autor podniósł i uwypuklił historyczną
I

Patrz

rec.

J. Gajka

"Lud",

XLI.

s. 1068.

�798
wartość pojęcia garncarstwa
ludowego. Spostrzeżenia
jego nie są własne;
zaczerpnął je z prac archeologów radzieckich i z głosów polskich w dyskusji
nad zakresem pojęcia sztuki ludowej i zastosował umiejętnie
do analizy
etapów rozwoju garncarstwa
w Polsce, uzyskując obraz szkicowy, jasny
i tym bardziej cenny, że w dotychczasowych
opracowaniach
bądź w ogóle
nie brany w rachubę, bądź przedstawiany
nader mgliście. Poza tym, autor
zadał sobie trud wydobycia na jaw genezy wyrobów współczesnej ceramiki
ludowej i ustalenia ich chronologii oraz pokusi! się o przedstawienie
zmienności form ceramicznych
w czasie. Wysiłek ten, wobec ogromnego niedostatku źródeł i badań w tej dziedzinie oraz wobec konieczności ostrożnego
posługiwania się metodą typologiczną, nie doprowadził rzecz jasna do zupełnie zadowalających
rezultatów i wyniki uzyskane przez autora posiadają
w dużej mierze wartość tylko roboczą, niemniej uwaźać je należy za duźy
krol{ naprzód.
Dalsza, ważniejsza zaleta tej pracy to rezygnacja z efektownych, w dotychczasowej
praktyce
niekiedy
stosowanych,
wielce
niebezpiecznych
a w gruncie rzeczy ahistorycznych
prób zestawiania współczesnej ceramiki
ludowej z ceramiką okresu protohistorycznego.
Zasługuje wreszcie na podkreślenie
fakt, że zagadnienia
artystyczne
garncarstwa
zostały opracowane
wzorowo. Autor wyszedł poza konwencjonalne i w pracach o charakterze popularnym zwykle tolerowane określenia w rodzaju: "szlachetność kształtów", "nieprzeładowanie
w ozdobie",
"wielobarwność",
"bogactwo rytu" itp. Dążąc do uchwycenia istoty strony
artystycznej
dzieł garncarstwa
ludowego przeprowadzi!
gruntowną analizę
wszystkich możliwych elementów estetycznych
wchodzących w tym wypadku w rachubę. Drobiazgowość tej analizy doprowadzHa wprawdzie do
powstania
szeregu dłużyzn, ale ukazała również, na czym polega często
podkreślana,
lecz nie uchwycona
dotąd dokładnie
wartość
artystyczna
wyrobów garncarskich,
i pozwoliła wnioskować, że do krytyki artystycznej
wyrobów ludowych można i należy stosować takie same kryteria, jakie
obowiązują przy ocenie dzieł rzemiosła artystycznego.
Nie udało się wszakże autorowi uniknąć kilku niedociągnięć. Jednym
z nich jest tytuł dzieła. Autor, dając liczne dowody starannej,
wnikliwej interpretacji
stosowanych
w pracy terminów,
nie dostrzegł dużego
prawdopodobieństwa
błędu w interpretacji
samego terminu garncarstwo.
Ow prawdopodobny
błąd wynika z wywodzenia
garncarstwa
od garnka,
naczynia przewodniego całej ceramiki słowiańskiej, zamiast, co jest bardziej
prawdopodobne,
a na co zwrócili już uwagę uczeni radzieccy (B. R y b ak o w, Riemieslo Driewniej
Rusi, Moskwa, s. 352), od garna, czyli pieca
do wypalania
wyrobów ceramicznych,
zarówno naczyń, jak też różnych
innych przedmiotów
użytkowych,
nawet związanych
z architekturą
(np.
kdle) oraz galanterii glinianej. Autor, jeżeli zdawał sobie sprawę z poważnych wątpliwości
terminologicznych
w tym zakresie, a chciał ograniczyć

799
się w pracy do najobszerniejszej
i najważniejszej
grupy wyrobów ceramicznych, jaką stanowią naczynia, mógł i powinien był dać swej pracy
tytuł dokładnie odpowiadający
jej zawartości,
a nie budzący zastrzeżeń
natury semantycznej.
Inna usterka to zbytnie "odetnografizowanie"
pracy, wyrażające
się
między innymi w rezygnacji z przeprowadzenia
choćby najogólniejszych
obserwacji
nad związkami przestrzennymi
ceramiki polskiej. Obowiązek
ostrożności w przeprowadzaniu
zestawień formalnych
przy braku odpowiednich badań był niewątpliwie dużą przeszkodą. Przeszkodą taką jednak
był również brak materiału obserwacyjnego
odnoszącego się do związków
czasowych ceramiki, z którym autor uporał się w sposób nie budzący
zasadniczo zastrzeżeń. Ograniczając się do wskazania analogii (z Ukrainą,
Czechami i Niemcami) nie uwzględnił autor potrzeb masowego odbiorcy,
którego może mniej interesować będą drobiazgowe rozważania nad strukturą motywu zdobniczego, niż interesowałyby
go cechy wyrobów ludowych
wspólne dla Słowiańszczyzny,
Europy, całego świata i ich różnice, czyli
właśnie to, co stanowi odzwierciedlenie
indywidualizmu
narodowego. Nie
trzeba dodawać, że dla etnografa
uwzględnienie
tego momentu miałoby
specjalne znaczenie.
Budzi wątpliwość
twierdzenie
autora o regresji
siwaków
w okresie
wczesnego średniowiecza.
W posiadanym
obecnie materiale wykopaliskowym z wczesnego średniowiecza widoczny jest wprawdzie spadek ilościowy
produkcji naczyń o barwie siwej, nie jest to jednak wystarczająca
przesłanka do wyciągnięcia powyższego wniosku. Technika redukcyjna
wypalania dająca naczyniu kolor siwy znana była w Polsce od czasów "przedhistorycznych" i utrzymała się do dzisiejszego dnia.
Trudno przypisać ustępowanie bardzo starej techniki redukcyjnej
obniżeniu się poziomu garncarstwa
w okresie po wędrówkach
ludów. Równie
trudno powiązać je z jakimikolwiek
znanymi
przemianami
w technice
garncarskiej,
zachodzącymi
we wczesnym
średniowieczu.
Zupełnie
już
trudno dopuścić możliwość renesansu
ceramiki
siwej w pełni średniowiecza, tj. wtedy gdy pojawia się i zaczyna upowszechniać
polewa. Zjawisko, które uderzyło autora, odnosi się najprawdopodobniej
do ceramiki
pochodzącej z ośrodków miejskich, które widocznie w tym czasie wprowadzać zaczęły modę czerwonego
czerepu
przeznaczonego
do przyjęcia
szkliwa (szczegółowego wyjaśnienia tego zjawiska oczekujemy od archeologów). Ceramika ta miała wówczas swoją własną
linię rozwojową
i nie
odzwierciedla stanu, w jakim znajdowała się współczesna jej ceramika wsi.
Teza ta ma charakter dyskusyjny, nie kwalifikujący
się do zamieszczenia
w opracowaniu
popularnym,
tym bardziej że czerpać będą z niego nie
tylko miłośnicy sztuki ludowej. Nie przekonuje
także zamiana
utartej
w literaturze
etnograficznej
nazv"y naczyń bańkowatych
lub tykwowatych na nazwę "fl"szkowate".
Ba.ńka czy tykwa
określa kształt niegorzej

�800

u

M

od niemieckiej fLaszki, a na pewno wyraźniej wskazuje na genezę tego
niezmiernie ciekawego naczynia. Autor nie wikłał się w tej pracy w precyzyjne rozróżnienia formalne ani nie trzymał się podziałów tradycyjnych
(odstąpienie od tradycyjnego a niezupełnie uzasadnionego podziału garnków
na beczułkowate i dzieżkowate należy zanotować jako jedną z wielu wartościowych nowości pracy), niepotrzebnie
jednak kusił się o nowatorskie
ujęcie tam, gdzie na razie nie jest to ani możliwe, ani konieczne.
Wymienione usterki pracy wynikają z faktu, że autor stanął
przed
zagadnieniem mało jeszcze znanym i wykonać musiał pracę pionierską, przy
której o pomyłki nie trudno. Praca nad książką była żmudna, toteż jej
ukazanie się trzeba powitać z radością.
Szkoda tylko, że autor nie załączył mapy rozmieszczenia wymienionych
w pracy ośrodków garncarskich.
Tadeusz

z

E

A

OD REDAKCJI

Delimat

,i

Dział Muzealny od lat prowadzony w "Ludzie" ma za zadanie informowanie o materiałach
znajdujących
się w muzeach, a także przedstawianie braków i potrzeb w tym zakresie.
Naukowa
i społiecz,np-wychowawcza
rola muzeów jest w Polsce
coraz większa, toteż redakcja "Ludu" pragnie poświęcić im szczególną
uwagę w związku
z potrzebą koordynacji
Arac dotyczącY'c'h ludoznawstwa.
Obecnie zebrano sprawozdania
ponad 60 muzeów
posiadających
zbiory etnograficzne.
W niniejszym
tomie opublikowano
tylko część *.
Sprawozdania
te, obejmująoe okres d'o końca 1954 r., dają wgląd w osiągnięcia uzyskane w ciężkich powojennych
warunkach
oraz ilustrują
obecny, jakże trudny stan muzealnictwa
etnograficznego
w całej Polsce.
Liczby
określające
ilość zabytków
świadczą o latach wysiłków,
zapału, ofiarności, a nieraz i wyrzeczenia
się możliwości
opracowywania i publikowania
tych dokumentów
przeszłości.
Pracownicy
muzealni dźwigają bowiem ciężar poszukiwania
i zdobywania
w terenie
zabytku i jego dokumentacji
oraz całej żmudnej i niewdzięcznej
pT'acy
przy inwentaryzacji,
katalogowaniu,
konserwacji
i ekspozycji
zbiorów.
Tym często mało znanym pracownikom
muzealnym,
którym muzea
zawdzięczają
swój rozwój lub przetrwanie
w latach wojny, należą się
wyrazy szczególnego uznania.
Woj. białostockie
MUZEUM PRZYRODNICZO-LEŚNE

W BIAŁOWIEŻY

Muzeum Przyrodniczo-leśne
przy Białowieskim Parku Narodowym jako
ośrodek wystawowy podległe jest Ministerstwu
Leśnictwa i nie jest instytucją samodzielną, lecz wchodzi w skład Białowieskiego Parku Narodowego .

•

.• Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii Znamierowskiej-Priifferowej
syntetyzujący
je i poruszający
najpilniejsze
problemy muzealnictwa etnograficznego ukażą się w "Ludzie", w t. XLIII. W tomie tym zamieszczony
będzie także spis muzeów. Ze względu na trudności wydawnicze, pragnąc
umożliwić druk wszystkich sprawozdań, redakcja zmuszona była w niektórych wypadkach poczynić konieczne skróty, nie zawsze mając już możność
porozumienia się z autorClmi. których prosi o wyrozumiałość,
51 ..Lud",

t. XLII

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5913" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5893">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4bb7e73277a9f79be7c049a8921d4bc8.pdf</src>
        <authentication>566ff2b3db71c7941fba7a999a9afee7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70503">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70504">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70505">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70506">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70507">
                <text>LUD 1956 t.43, s.192-358</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70508">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70509">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70510">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70511">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70512">
                <text>RECENZJE

SOWliETSKAJA

I

ETNOGRAF1IJA, AN ZSRR, MOSKWA 1954, z. 3.

W. B e l i c er, G. M a s ł o w a, Protest przeciwantymarksistowskim
błędom w badaniach naukowych nad ubiorem. Badania nad kulturą materialną
a szczególnie ubiorem w ZSRR są prowadzone z wielkim rozmachem. Szereg
ekspedycji terenowych opracowuje 'kulturę ludności rosyjskiej, ukraińskiej
i bialoruskiej, ludów zawołża, krajów nadbałtyc~ich, północnoeuropejskiej
części ZSRR oraz wschodniej i środkowej Azji i Kaukazu. Rezultatem tych
badań są liczne monografie i pu'bli:kacje zbiorów muzealnych, a także przygotowane atlasy poświęcone ubiorowi. Autorzy poświęcają również wiele
uwagi metodologii badań naukowych;
wielu etnografów
radziec!k,icl1, jak
B. A. Kuftin, N. J. Lebedewa i N. W. Belicer w pracach swY{:h rozważają
zagadnienia klasyfikacji
i systematyki badań nad ubiorem. Interesującym
zagadnieniem staje się również zagadnienie :stroju ludowego w warunkach
wspólczesnych. W tym zakresie na uwagę zasługują prace T. A. Krjukowej,
L. P. Potapowa, M. N. Szmelowej i E. B. Semenowej. Obok tego powstał zupełn,i'e nowy problem !badań nad ubiorem robotników. W. J. Krupianska,
M. N. Lewison-Neczajewoj,
E. L. Kosickoj i Z. P. Papowa poczynili pierwsze
interesujące
próby w tej dziedzinie.
Autorzy zwracają uwagę na szereg 'prac powa:imych etnografów, na których ciążą błędy metodologiczno-ideologiczne;
szczególnie dotyczy to pr~c
zwolenników teorii marrowskich. Zas'adniczym błędem jest teza wywodzema
ubioru z pierwotnej magii czy chęci zdobienia. Podobne 'założenia cechują
również prace etnografów burżuazyjnych.
Na przykładzie prac A. K. Supinskiegoi
N. P. Grinkowej, poświęconych
badaniom nad pochodzeniem białoruskiej pon:ewy, tj. płachty, lub zapa&amp;ki
i pasa, Belker i Masłowa wykazują, jak błędna metodologia badań doprowadza do pomieszania dwóch różnych części ubioru o różnym zastosowaniu
praktycznym, i to wbrew oczywistym faktom potwierdzającym
ich pochodzenie i funkcję, jaką spełniały. A. K. Supinskoj jak i N. P. Grinkowa zakładają z góry magiczną rolę pa'sa w pierwotnym
społeczeństwie, a następnie stawiają znak równania między poniewą a pasem. Tymczasem najstarsze źródła pisan~ potwierdzają,
że poniewa była podstawową
częścią
ubioru kobiecego. Był to kawałek wełnianej tkaniny, którym owijano dolną
część tułowia \\ryłącznie dla ciepła. Pas natomiast u wszystkich
ludów
zawsze służył przede wszystkim do przytrzymywania
ubioru w talii i obciskania odzieży wokół ciała.
Do pasa przyczepiano amulety i używano go podczas niektórych obrzę.-

",ie'

193

SPRAWOZDANIA

•

dów, ale i inne części odzieży, takie jak obuwie lub wierzchnie ubranie,
były używane w różnych obrzędach, a pochodzenia ich i zastosowania praktycznego nie mogą zaprzeczyć zwolennicy magicznego pochodzenia ubioru.
Drugim argumentem magicznego pochodzenia ubioru, wysuwanym przez
zwolenników Marra, była paleontologiczna analiza terminów.
Teoria Marra o prelogicznym i całkowioie mistycznym myśleniu pierwotnego człowieka stała się powodem błędnych
wniosków o wyłącznie
magiczno-kulto\\rym
,pochodzeniu sztuki; haft i ornament,
nawet barwa
i wzór tkacki 'rnater,i!ału nabierały magicznego znaczenia. Talk. zwana "trudmagiczeskaja
teoria" Marra doprowadziła
do tego, że magiczne obrzędy
uznano za dzieło procesów, a działalność człowieka sprowadzono do ciągłego
szeregu czarów i magii. Wpływ tej teorL~ za.ciążył na pracach N. ip. Grinkowej i T. D. Krjukowej, poddanych zresztą gruntownej krytyce B. 1. Szarows~iej. Pożałowania godnym jest 'fakt, że teoria ta zostala wyłożona bez
krytyki i komentarzy w dużej i interesującej
pracy o zdobnictwie \bułgarskim, wydanej prz·ez Bułgarsiką AN w 19'51 1'. Również na pracach poświęconych lbadaniom ornamentu w sztuce ciąźą błędy koncepcji marrowskich.
Dowodem tego jest praca L. A. Dincesa, który poszukuje w sztuce rosyjskiej
dowodów mitycznego, stadialnego
myślenia i wyolbrzymia
w niej zna,..
czenie elementu religijno-kultowego.
Szereg pra'c na temat ubioru j ornamentu pod wpływem schematyzmu
N. J. Marra zostało napisanych w oderwaniu od konkretnego
środowiska
hIstorycznego, a fakty historyczne zastąpiono strukturami
abstrakcyjnymi,
jak np. teorią szeregu, w rezultacie której pas tylko drogą zmian formalnych prretworzony został poprzez ros,yjską poniewę w mordwiński pulagaj.
Schematyzm, formalizm i abstralkeyjność w praca,ch niektórych etnografów radzieokich są wynikiem anaHzy paleontolog,~c:znej iMarra.
Wiele zastrzeżeń metodologicznyoh budzi praCa D. K. Zelenina POSWH~eona wspólnym elementom w sztuce rosyjskiej i fińskiej .. W pracy tej aubr
chce dowieść, że wspóLne elementy tej czy innej sztuki mogą być tłumaczone wędrówką i przenoszeniem 'się mody, bez w2)ględu na grani'ce państ-.
wowe lub etni,czne. Belicer i Masłowa przytaczają szereg przykładów obalających tę koncepcję, wymazują m . .in., że moda noszenia żupana, który
wprawdzie przywędrował
do Rosji z Hiszpanii, zmieniała s.ię, natomiast
moda na sorokę nie jest znana poza wschodnią Europą itd. Koncepcja mechanicznego rozwoju mody w oderwaniu od środowiska historycznego ziaciera
odrębnośc.i narodowe
i obniża wartość 1J\vórczej inicjatywy
narodu, co
w konsekwencji prowadzi do kosmopolitycznych
idei burżuazyjnych .
Rzecz zrozumiała, że nie należy pomijać w badaniach wpływów kultury
narodów
sąsiadujących.
Materiały
porównawcze są pomocne, a czasami
roz'strzygają.ce w .badaniach tego 'Czy innego zjawiska - n.ie mogą jednak
stać się celem samym w sobie. Zasadą naukową każdego etnografa powinno
być dążenie do chronologi'cznego ustalenia dat badanego przedmiotu. Zagad13 "Lud"

t. XLIII

�194
nienie to przedstawia
nieraz poważne trudnośc'i, szczególnie w badaniach
nad ubiorem, lecz za pomocą materiału z pokrewnych dyscyplin, jak źródła
pisane i materiały
archeologiczne
i językowe, powinno się rozwiązywać
trudności datowania zjawisk. Zasadą radzieckiego etnografa jest zasada ścisłego historyzmu.
W końcu swej pracy Belicer ,i Masłowa podnoszą zagadnienie analizy
klasowej ubioru, dotychczas raczej pomijanej
przez naukowców. Autorzy
artykułu stawiają zarzut m. in. T. E. Simonence, że w pracy swej -o ludności obszarów zakarpackich
pomija zagadnienie
ubioru tamtej 5zej ludności i niJ€ przeprowadza analizy klasowej, choć w okresie przez niego omawianym podział ten występował jeszcze bardzo wyrażnie.
Praca
M. N.
S~melowej jest udaną próbą powiązania typu ubiorów z historycznym i geograficznym środowiskiem, lecz szkoda, że autorka nie przeprowad~:ła badań
nad zróżnicowaniem klasowym w ubiorze. Państwowe Muzeum Historyczne
wydało szereg prac uczestników ekspedycji. w których podjęto cenną p,'óllę
wykazania odbicia kla'sowego podziału wsi w ubiorze. Również w pra~y
W. J. Worobjewa ubiór kazańskich
Tatarów został do pewnego stopma
zróżnicowany wg grup klasowych ludności tatarskiej.
zagadnienie
badań
nad ubiorem w świetle analizy klasowej ma wielkie znaczenie teoretycznonau'kowe. zagadnieniem
tym winni zająć się nie tylko etnografowie
radzieccy, lecz i naukowcy
krajów demokracji
ludowych.
.
BelLcer i Masłowa podkreślają,
jakie znaczenie miały masy pracujące
w kształtowaniu
kultury materi'alnej i duchowej. Naukowcy burżuazyjni
natomiast
silą się na udowodnienie,
że masy są twórczo
bezpłodne,
że swą niższą kulturę przyjęły od 'klas panujących.
Zapominają
OIll:, że
wprawdzie
klasy wpływały
na siebie, lecz wpływ ten nie był jedno'stronny i klasy panujące
również przejmowały
pewne kulturalne
elementy od mas ludowych. Autorzy podają szereg przykładów
pochodzenia
ubioru klas panujących
z ubioru ludowego, m. in. sarafan pochodzący
od sukmany itd. Artykuł kończą wezwaniem do etnografów, by badając
historię ubioru nie zlapominali o stroju wspókzesnym.

M. M. jp l i s e c k i, Powiq21ania folkloru
dOliskiego i zaporoskiego
koza·(roo zagadnienia
rozwoju rosyjsko-ukraińskich
powiązań folklo~'Ystycznych). Artykuł
jest poświęcony analizie utworów
ludowych:
dum,
pieśni, i eposu kozaków dońskich i zaporoskich. Autor stawia 'E?bie za ~adanie udowodnienie
ścisłego
powiązania
twórczoścI
ludowej
narodow
rosyjskiego i ukraińskiego
jako wynik związków ekonomicznych
i politycznych obu narodów, poczynając od XV w.
DążeDl:e kozaków
dońskich i zaporoskich
do zjednoczenia
'się stało
się podwaliną
braterstwa
narodów rosyjskiego i ukraińskiego
i znalazło
równocześnie wyraz w ich twórczości ludowej.

r
:f,

'~.·I'.

;':
~,.

:'1

';

:i.4

TUW,.,::5

s. r. Waj n ," , i n, W'p"cze;na Muka "'źbi",'ka
Rzeźba ludowa Tuwińców, eksponowana
w wielu muzeach Związku Radziec~iego, budzi powszech~y zachwyt~recyzją
WYkonania, i. subtelnym
smakiem. Małe statuetki me przekraczaJące
25 'cm wysokoscl wykonane
są przeważnie
w kamieniu,
którego piękne
barwy
podnoczą
wdzięk
rzeźby. Sztuka ta jest głównie rozpowszechniona
w okolicach Kop-Sok,
u podnóża gór, gdzie stosunkowo najłatwiej
można wydobyć agalmatolit.
Jedyną pracą drukowaną,
poświęconą sztuce ludowej Tuwińców i ich
rzeźbie, jest artykuł l. M. M j a ob k o wa pt. Sztuka Tunnu-Tuwy.
W artykule tym scharakteryzowane
są tradycyjne
formy rzeżby ludowej.
S. 1. Wajnsztejn, nawiązując do artykułu L M. Mjahkowa, analizuje rzeźbę
współczesną, w Iktórej 'stwierdza dążenie do zerwania z pewnymi formami
tradycyjnymi, przy za.chowaniu innych. Tradycyjną formą tuwiń3kiej rzeźby
była jej statyczność, ponadto pozbawiała ona 'człowieka jego cech indywic:ualnych, podając ,go jako przedstaWliciela narodowej i socjalnej
gImpy;
z takiego stosunku do przedmiotu wynikał jej charakter umowny, uogólniający.

W sztuce współczesnych rzeźbiarzy Tuwińców występuje wyraźnie dążenie do stworzenia realistycznego obrazu przedmiotu i do opanowania zagadnienlia ruchu w rzeźbie. Na przykładzie szeregu prac jednego z najzdc&gt;lni.ejszych rzeźbiarzy Tuwy, Ch. K. Tajbu-chaa,
Wajnsztejn ilustruje Unię
rOZlwojoWą rzeźby tuwińskiej.

L J. P o d k o p a j e 'w, Przesz/ość i 'l.0spólczesność narodów
Indochin.
W stosunkowo krótkim artykule I,J. Podkopajew podaje szereg informacji
odnoszących się do historii ekonomii polityki i obyczajów narodów Wietnamu, Laosu i Kambodży. Zamknięte w 14 stronach informacje mają charakter encyklopedyczny.
Z narodów Indochin, Wietnam ma za sobą najdłu:ilszą drogę historyczną
liczącą 4 tys. lat wg starych kronik wietnamskich. W ]11 w. przed n. e. Z')stał wcielony do ,cesarstwa chińskiego. N:iepodległo.ść pełną odzyskał Wietnam dopiero w XV w., rozszerzając równocześnie 'swe terytorium do granic
staregu Wietnamu i części Kambodży.

ctwa.

,

Koniec XVIII w. i wiek XIX są okr'esem buntów i powstań chłopskich.
W rezultacie jednego Z naj dłuższych powstań, tzw. powstania Taiszonów
(1771-1802), ówczesny król Ige Anu za pomoc wojsk francuskich i sjamskich przeciw powstańcom oddał w użytkowanie Francji port Turan. Stało
się to początkiem kolonizacji Wietnamu przez Francję, która ~akończyła
się w 1893 r. protektoratem
nad Kambodżą. Zagarnięte tereny zosiały podzielone na trzy części: Tonkin, Annam i Kochinchina, z różną organizacją
administracyjną
w każdej z nich.
Walki narodowo-wyzwoleńcze
trwały. Utworzenie
się Komunistycznej
Partii Wietnamu i następnie powołana przez nią w 1941 r. Liga Niepodleg13*

�196
łości Wietnamu "Wietmin" skonsolidowała cały naród i pozwoliła na zorganizowanie Armii Ludowej, która w niedługim czasie uwolniła od okupantów
7 północnych prowincj'i. Klęska Japonii przyśpieszyła całkowite wyzwolenie
Wietnamu i 2 [X 1!}4'5 r. została ogłoszona Demokratyczna Republika Wietnamu ze stolicą w Hanoi oraz Komitety Narodowe w Gue i Sajgonie.
Wietnamczy.cy jako naród tworzą zasadniczo joonolitą grupę etniczną.
W całym kraju używany jest język wietnamski, podobny do narzeczy południowochiń,skich. Przez długie wieki Wietnamczycy posługiwaH się alfabetem chińskim obecnie w użyciu jest zlatynizowany alfabet wietnamSlld.
Język wietnamski posiada sześć tonów. W piśmie tonalność i akcent sł~v.:
są oznaczone specjalnymi znakami. W zależności od akcentu i tonalnoscl
słowo może mieć liczne i różne znaczenia.
Wietnamczy,cy jako typ antropologiczny :są przedstawicielami
południowych mongoloidów.
Najbardziej zaludnionymi terenami Wietnamu są delty rzek, gdzie stosunkowo najłatwiej sza jest uprawa ryżu, podstawowego produktu gospodarki rolnej Indochin. Ryby i ryż są codziennym poka'rmem ludzi pracy.
Sposób jedzenia i podawan~a potraw podobny jest zwyczajom chińskim
i japoń'S1kim.
Strój Wietnamczyków jest jednakowy na całym obszarze kraju. Składa
się on z długich szerokich spodni, uszytych z brązowego, czarnego lub
białego materiału bawełnianego. Do tego są noszone kurtki niezapinane,
z długimi wąskimi rękawami. Męż,czyźni noszą na głowie kapelusze w formie stożka, kobiety - okrągły strój głowy, z szerokim rondem opuszczonym.
coś w rodzaju przewróconej tacy.
Domostwo wietnamskiego chłopa jest zazwyczaj bardzo skromne, składa
się przeważnie z jednej izby a bambusowych ścianach, z dachem krytym
liśćmi palmowymi. Bardzo często dom jest wzniesiony na palach [pośród zalanego wodą pola ryżowego. Domostwa trzyizbowe są budowane beZipośrednio na ziemi, bez fundamentów.
Ściany w tym wypadku są lepIone
z gliny pomieszanej ze słomą. W reprezentacyjnym pokoju na wprost drzwi
znajduje się ołtarz przodków, na prawo i lewo od niego znajdują się drzwi
prowadzące do iZJbmieszkalnych. Stół, ławki, wałeczki pod głowę i maty,
sporządzone własnoręcznie 'przez członków rodZJiny - to ,całość sprzętów.
Natomiast stół-taca i stół-ołtarz, na którym znajduje się ozdobna skrzyneczka, w której przechowuje s&amp;ędeseczki z imionami przodków, wykonane
są przez specjalistów-stolarzy.
Kult przodków jest tu najbardziej rozpowszechniony. Powszechne są
również wierzenia animistyczne, jak kult tygrysa, który jest wyobrażany
jako bożek zła, itp. Ponadto każda gmina ma swego ducha opiekuna, jest
to najczęściej któryś z legenda'rnych bohaterów starożytności. Do nich są
zanoszone modły i organizowane na ich cześć święta.
Wiele świąt łączy się ze zjawiskami przyrody. Święta religijne są naj-

197

ił

częściej święcone wg kultu buddyjskiego i konfucjuszowskiego. Natomiast
święta zwiąZJane z uprawą roli, z.biorami itp. są raczej związane z ludowymi karnawałowo-pantomimowymi
przedstawieniami.
Nowy rok jest
święcony dwukrotnie, wg 'słonecznego (1 stycznia) i kSiężYcowego kalenda'rza (koniec stycznia lub początek lutego), przy czym kSIężycowy nowy
rok jest obchodzony bardzo uroczyście jako święto wiosny.
Kult przodków sprzyja zachowaniu patriarchalnych
stosunków w 1'0dzil1lie wietnamskiej. Głowa rodziny do niedawna posiadała n,emal absolutną władzę nad żoną i dziećmi, ograniczoną tylko prawem obyczajowym.
Prawo obyczajowe działające w gminie wiej'~kiej służyło faktycznie bogatej warstwie
rządzącej i feudałom, choć nominall1lle gmina stanowiła
komórkę niezależną.
Poza uprawą roli chłopi uprawiają różnorodne rzemiosła mające charakter użytkowy lub artystyczny. Często całe wsie specjalizują się w jednym rzemiośle (np. wyrób papieru, ubiorów głowy, przyborów myśkwskich itd.). Państwo ludowe popiera usilnie drobny przemysł
wiejsJd.
Wie;tnarn jest krajem
starożytnej, wysoko rozwiniętej
kultury,
któ:-a
rodziła si'ę w Ikontakta,ch 'Z kulturami Szam i Kohmer, pod silnym wplywern sztuki indyjskiej ok'resu przedbuddy}skiego.
Poza Wietnamczykami, północny i centralny Wietnam jest zamieszkały
przez plemiona Tai. Wśród pó'lnocnych Tai należy rozróżnić plem:ona
Toho, zgrupowane na lewym brzegu Czerwonej Rzeki, oraz Tai - białych,
czerwonych i czarnych (nazwy wg koloru odzieży narodowej), zamieszkałych na prawym brzegu. Niektórzy naukowcy twierdzą, że ludy Tai pochodzą z Tybetu. W staTożytności Taj, wraz z Tybetem tworzyło królestwo
Nańczżao trwające do XlII w. Prawdopodobnie
w II w. n. e. Tai zaczęli
osiedlać się na terena,ch wschodnich Indochin.
W chwili obecnej Tai
stanowią 5010 ludnośd Wietnamu. Na terenie północnego Wietnamu spotyka się rozrzucone niewiel'kie grupki plemion Mjao i Jao. Na południu
centralnego
Wietnamu i na północy południowych
połaoi spotyka się
plemiona Tiam. W centralnym Wietnamie wielką część terytorium zajmują mdonezyjskie
plemiona Moi, ekonomicznie i kulturowo
ba'Tdziej
zacofane od innych ludów Wietnamu; ioh głównym zajęciem jest myślistwo. Szereg innych plemion językowo indonezyj'skich zamieszkuje w góra,ch północnego i 'centralnego Wietnamu. Obok nich spotyka się równie21
'Malajczyków, a dUżą stosunkowo grupę miesz&lt;kańców Wietnamu stanowią
Chińczycy (500 tys.). Wg danych z 1937 r. II:ndochiny zamieszkiwały
42
tysiące Europejczyków.
W długoletniej walce Wietnamu przeciw najeźdźcom udział brały również narody Laosu i Kambodży.
Dwie trzecie 'Z 3 milionów ludności La'Osu stanowią Lao i bliskie im
plemiona Lu, Fuon i in. ludy Tai. Plemiona te mówią podobnym ję!.ykiem i mają podobną kulturę i ,byt. Pozostała 'część ludności! składa się

�199

198
z małych .grup z językiem mon-kchmerskim
znanych w literaturze
pod
ogólną nazwą - górale Kcha. Prawdopodobnie
są to naj starsi mieszkańcy
starego Laosu. Wszystkie te plemiona i ludy są e'konomicznie i ,politycznie z dawna ściśle ze sobą związane. Lao, od których pochodzi nazwa
kraju; stworzyli już w XUI w. 'scentralizowane
feudalne państwo.
Laos jest krajem rolniczym c gospodarce w dużym stopniu naturalnej. Glównym produktem
jest ryż, obok tego Lao zajmują się hodowlą
bydła,
Oficjalną religią Laosu jest buddyzm, jednakże wśród ludu są 'szeroko
rozpowsze&lt;.'hnione wierzenia animisty,czne.
Największy rozkwit państwa Laosu przypada na XI:rr w. O wysokim
stopniu kultury 'starożytnej i średniowiec'znej
w Laosie świadczą p·ękne
architektoniczne
zabytki, które przetrwały w miastach o'kręgu Wien-Tjan,
'oraz ,pagody w królewskiej rezydencji Luan Proban.
Państwo Kambodża zamieszkuje ponad 4 miliony ludzi - przeważnie
Kchmerów (3,5 miliona),300
tysięcy Chińczyków, 350 tysięcy WietnamcZY'ków oraz niewielkie grupy ludów Tszan, Tai i in.
Oficjalną
reHgią Kchmerów
j,est buddyzm.
K:raj wybitnie
rolniczy
(!r5% mieszkańców żyje z uprawy roli). Uprawa obejmuje przede wszyst,kim ryż, kukurydzę i bawełnę. Kambodża, jak zresztą i inne kraje Indochin posiada drzewo ~kauczu'kowe bardzo cenny i pożądany produkt
na rynkach zagrani'czonych. Przemysł jest bardro słabo rozwinięty, a co
za tym iciz;'e klasa robotnicza prawie nie i.stnieje.
Wg sta'rych kronik państwo kchme'Pskie powstal'o w początkach naszej
ery. W V w. występuje jako wasal Chin, w VIiI w. staje się krajem nie.podległym. Przy końcu XV'III:I w. znowu płaci daninę
Wietnamowi,
a w rezultacie wojny pomiędzy Sjamem 'a Wietnamem
staje się lennikiem obu. W czasie ok u'pacjl francuskiej
Kchmer upada ekonomicznie,
obniża Isię też poziom kultury. Kchmer w walka,ch wyzwoleńczy'C'h jednoczył się z Wietnamem i J...aosem. (Po upadku zachował się jedynie sławny
halet narodowy.

A. W. S m o l i ak,
pierwsze

badania

Eksp,edycja

etnograficzne

NeweIskiego

w XIX

'UJ

latach

w. na terenach

1850-1854

O'Nl·Z

PrzyamurZ1a,

Przy-

morza i na, Sachalinie.
Do XIX w. wiadomości a ludach i plemionach zamieszkałych w dolinie
rzeki Amur były bardzo skąpe. Pierwsze informacje o tym kraju pochodzą
od podróżników: W. Poriakowa, E. Chabarowa, Stiepanowa i in.
Z chwilą przyłączenia kraju Amul'skiego do Hosji w połowie XlIX w.
rozpoczynają
się zorganizowane
badania ludności i plemion tam zamieszkałych. Za jednego z pierwszych badaczy tego kraju uchodzi rosyjs~d
uczony, akademik L. 1. Szrenk - mimo że już przed wydaniem
jego

,c

, I
!

,
!

,

\

wielkiej pracy monograficznej
ukazało
się szereg
notatek, arty'kułów
i opisów, o.publi'kowany&lt;.'h przez podróżników, urzędników,
przedstawi,cieli f'iTm handlowy.ch itp.
Najpełniejsze badania naukowe w XIX w. ludów Sachalinu i wybrzeży
AmuTu przeprowadziła AmuI"ska Ekspedycja pod kierownictwem
G. 1. Newelskiego w latach H~50-1854. Nie należy jednak pomijać i innych ekspedycji, które miały miejsce w latach pięćdzie,siątych,
po ponownym
przyłączeniu kraju Amurskiego do Rosji. M. in. w 1855 r. Wschodnio-Sybirski Wydział Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego wysłał na te tereny
przyrodnika B. Maaka, który w swej pracy podał wiele szczegółów z życia
Oroczan, Goldów, Manganów i 'in., .załączając do tego b. interesujący atlas.
Cenne również są mated?ły
zebrane przez rosyjskiego botanika 'Mak'symowicza, który pracował
na wY'brzeżach Amuru w latach
1854-1856,
deleg'Owany przez Rosyjską Akademię Nauk wraz z iSzrenkiem. Szrenk
zajmował się przede wszystkim
fauną
Przyamurza,
obok tego jednak
zbierał materiały
etnografi,czne.
Re'zultatem jego prac !było trzytomowe
dzieło wydane w języku niemieckim (188\3 r.), przetłumaczone
później na
język rosyjski O tubylczych
plemionach
kraju
Amurskiego.
Szrenk wykorzystał w 'swej' pracy wszystkie materiały
opublikowane
i nie opublikowane przez jego poprzedników. Praca jego jest jakgdyby encyklopedią
różnych naśw;etleń
zagadnienia plemion kraju Amurskiego. Stworzył on
bogaty i stosunkowo pełny obraz życia ludów Przyamurza i nie można mu
odmówić tytułu pioniera badań etnograficznych na tym terenie.
Jak już wspomniano, najpelniejsze
badania przeprowadziła jednak ekspedycj,a Neweiskiego, 'który zorganizował
grupę z oficerów marynatki,
delegowanych
do prac kartografkznY'ch
i iP{)szukiwania !złóż mineralnych na tych terenach. Młodzi postępowi ludzie podjęli dodatkowy 'Ob0wiązeik zebrania materiałów ożyciu ludnośd tubylczej. Ek'S'pedycja Newel,skiego objęł.a -badaniami: wyspę Sachalin, amurską odnogę morską, orzekę
Amur, dopływy
nizinne Amuru Gorin i Amgun,
wybrzeża
Tatarskiej
Cieśniny od północnej części do ,cesarlskiej (radzieckiej) granicy.
Wśród U'czestni'ków ekspedycji wielką pracowitością
!i skrupulatnością
wyróżniał 'Się Czkhaczew.
On te' pierwszy
odkrył ,drogę z Amuru poprzez jezioro Kizi 'do Zatoki de Kastri 'i na Sachalin, jak również pierwszy
określił granice zasiedlenia Goldów i Manganów. Cenne są również materiały zebrane przez ,pol'Ucznika N. K. Boszniaka. Z notatek jego opracowano prawie pełny obraz 'zasiedlenia doUny Amm'u, Przyamm'za i Sacha!inu. N e w e l-s k i wykorzystał
w pełni te materiały,
a ponadto notat!;:]
zostały wydane w zbiorze pt. Ekspedycja na Sachalin. iBoszniak nawiązał
bezpośrednie
kontakty
z GiUakami, Manganami,
Goldami, Negidalcami
i Samagirami, co pozwoliło mu opracować obraz ich osiedli, dróg komunikacyjnych, obyczajów i zajęć. Materiały zebrane przez Boszniaka są tak
szczegółowe, że nie dorównuje mu ani ,Szrenk, ani później'si badacze.

�200
Podporuc~nik D. J. O I' l owokazał
się również jednym z a,ktywniejszy&lt;:h
uczestników ekspedycji, a opracowane przez niego opisy wybrzeża Morza
Ochockiego, iPrzyamurza 'Oraz Sachalinu z;ostały opublikowane pt. Amurscy
Oroczonowie i bauntowscy i angarscy Tunguzi.
Do prac ekspedycji włączyła się również grupa pracująca na 8ach&lt;1linie pod kierownictwem
N. W. B u s s e 1(1'. 181513),
który świetnie znał
życie Ajnów 'i wydał pra·cę na ten temat pt. Wyspa Sachalin.
Uczestnik ekspedycji
Rudanowskij
również interesował
się życiem
Ajnów. Objechał en wszystkie osiedla Ajnów i sporządził ich spis oraz
wykaz ludności. Ponadto o,pracował słownik Ajnów składający się z ok.
4GO słó'w, który do dziś jest cennym źródłem dla lingwistów i etnografów.
W notatka,ch uczestników znajdują się również uwagi na temat cięż'kiej 'sytuacji ludności wyspy Sachalin, wyikorzystywanej,
oszukiwJJ.ne'j
:i źle tra:ktowanej przez Japończyków, ,chociaż, jak to pierwszy stwierdził
NeweIski, niezależnej prawie od Japonii.
G, 'I. N e weI s k i w oparciu o materiały :swokh współpracowników
wydał pracę podsumowuj ącą wynlli:i oadań pt. Bohaterskie
czyny rosyjskich oficerów -marynarki
na krańcach ~schodniej
Rosji.
Ekspedycja G. I. NewelS'kiego pierwsza
odkrYła Cieśninę Tatarską
i przyłączyła tereny Przyamurza, Przymorza i sachalinu do Rosji, pierwsza
,przeprowadziła poważne badania n,au-kowe tych terenów, pierwsza dała
dokładny o'oraz zasiedlenia ludnośd, ich 'bytu i współczesnego położenia,
oraz stworzyła
fundamenty
przyjaźni
J;omiędzy ludnością
miej,scową
.a narodem 'rosyjskim.
Jub.ileuszowa
wystawa
w Państwowym
Muzeum
Etnografii ZSRR, poświę.cona '300-leciu zjednoczenia Ukrainy z Rosją została
.zorganizowana w opaf(Jiu o materiały własne i wypożyczone 'z następujących muzeów Leningradu:
Państwowego Ermitażu (dział kultury rosyjskiej), -Muzeum Rosyjskiego, Muzeum Rewolucji
Październikowej,
Woj,sko\vo-Historycznego Muzeum Artylerii, Muzeum Teatralnego,
Muzeum
,Teatru, Opery i Baletu im. S. M. Kiirowa, Muzeum Małego Teatru Operowego, Muzeum W'szechzwiązkowej Akademii ,Sztu'k, Muzeum Historii Religii i Muzeum Literatury Akadem~i Nau:k ZSRR 'oraz Państw. iPu.blicznej
Biblioteki
im. Sołtykowa-Szczedrina,
Naukowo-Badawczego
Instytutu
Teatru i Muzyki i LeningradzkJiego Konserwatorium.
Udział tak Hcznych
instytucji w organizacji wystawy zapewnił bogaty i wyczerpujący materiał historyczno-etnografkzny,
na !którym zastał oparty s'cenariU'sz wystawy. Podstawowym założetlliem 'wystawy było wykazanie nieprzerwanej
jedności l wielowiekowej przyjaźni
narodów rosyjskiego i ukraińskiego.
Wystawa została zorganizowana w ,centralnej sali Muzeum, podzielonej ekranami na 12 części. Każda z części mieściła ,pewien okres 'z (historii

201
Ukraińskiej
Repu1bliki. J?ierwsza częsc została poświęcona materiałom
Rusi Kijowskiej jako !kolebce ~arodów: rosyjskiego, ukraińskliego i ,białoruskiego IX-XI
w. W drugiej 'części znajdowałY się mateTiały ilu'strujące
sytuację Ukrainy
do momentu
zjednoczenia
z Rosją, poczynając od
chwili oddzielenia się narodowości ukraińskiej
od rosyjskiej
(XIV w.)
i włączenia ziem ukraińskich przez polską magnaterię do królestwa polsko-litewskiego, Trzecia część jest poświęcona materiałom z okresu walk
,narodowowyzwoleńczych
ludu ukra,ińskiego (wojny z 1648-1654 'r.) pod
dowództwem Bohdana Chmielnickiego i Perejasławskiej
Rady. Część 4
i5 'są zatytułowane "Ukraina w składzie Państwa Ro,syjoskiego". Podkreśl'ono tu znaczenie, jakie miało zjednoczenie Ukrainy z Rosją dla rozwoju
ekonomicznego, politycznego i !kulturalnego narodu ukraińSkiego. W części
16 znajdują się materiały dotyczące zwycięstwa Wielkiej Rewolucji
Październi!kowej. Część 7 zawiera mateDi,ały i eksponaty z okresu walk narodów rosyjskiego !i ukraińskiego z cudzoziemskimi najeźdźcami w latach
1918-1920. Część 8 poświęcona jest administra-cyjnym granicom Ukrainy
Radzieckiej z zaznaczeniem granic z 1939 r. Tu również znajdują się mapy
ekonomiczne i wykresy iJustrujące socjalistyczne przeobrażenie
Ukrainy
w państwo przemySłowo-kołchozowe na bazie współczesnej techniki przemysłowej i zmechanizowanej
gospodarki
koł,chozQwej. W części9
i iU
znajdują Isię materiały aotyczące rozwoju nauki i sztu1k,i, kultury i bytu
w warunkach ustroju socjalistycznego Ukraińskiej SRR. Część 11 wystawy
została poświęcona przyjaźni narodów ZSRR i ich walce o pokój. Koń'cowa część 12, zawiera materiały dotyczące przodującej roli Partii Komunistycznej Związku RadzieC'kiego w budowie komunizmu .
Na galerii obiegającej salę umieszczono uzupełniającą część wystawy.
Zostały tam eksponowane, wg określonego planu wystawy, materiały doJwmentujące ś,cisłą więź historyczną narodów 'rosyj-skiego i ukraińokiego.
Materiały są podzielone na na'stępujące działY: l) starożytne pierwiastki
związków kulturalnych narodów rosyj'skiego i ukraińskiego, 2) literatura
uikraińska, 3) sztuka plastyczna Ukrainy, 4) ukraińska fematyka w rosyjskiej literaturze i 'sztuce, 5) a'rchitektura, ,6) teatr, 7) muzyka, 8) tematyka
w rosyjskim
teatrze i muzyce, '9) u'kraińs'ka literatura
radziecka,
10)
sztuka pla'stycz:na, 11) ukraińska tematyka w twórczości malarzy i pisarzy
rosyj's!kidh, 12) architektura
Radzieckiej
Ukrainy, 13:) U'kraiń'ski teatr
radziecki, 14) muzyka, 15) ukraińska
tematyka
w radzieckim
teatrze
i muzyce.
Wystawa odznacza się różnorodnością i bogactwem eksponatów (obrazy,
sztychy, mapy, wykresy, wydawnictwa,
rzeźby, 'stroje ludowe, ddkumen ty itd.), a równocześnie budzi głęboką wiarę w nierozerwal~ość braterskiego związku 'narodów ZSRR.
Ekspozycja została dobrze zorganizowana; materiały historyczne i etnograficzne prawidłowo zestawione.

�202
E. P. B u s i g i n, Badania
etnograficzne
1'osyJskiej
środkowego
Powolża.
Badania

203
kultury

materialnej

ludno.~ci

ek'spedycji w 1953 r. ob;ęly
okręgi położone na prawym 'brzegu Wołgi, poczynając od Syzrani do .s~ratowa. Busigin zbadał ponad 10 osiedli; niektóre z nich były położone
ll1a brzegu Wołgi, inne zaś wysunięte w głąb stepu na 3D i 40 km.
W okręgach
stepowych
O'siedla zajmują
przeważnie dna 'szerokich
jarów i położone są na brzegach 'rzeczek i ruczajów. W'sie ,są zazwyczaj
duże, podobne osiedlem iPołudniowowielkoruskim
(np. Sosnowa Maza _
7:30 zagród). Zagrody 'Okręgów stepowych ciągną się po obu 'Stronach ulic,
nieraz całymi kiIometrami.
Wsie na brzegach Wołgi mają plan bardziej złożony. Wieś rozpo,czyna
się cd linii wysokiego zalewu, zajmuje całą po'chyłość brzegu rzeki i nawet część działu wodnego. Również i tu główna ulica jest zabudowana
po obu stronach i ciągnie się wzdłuż brzegu rzeki na kilka kilometrów.
Plan równoległy lu'b prostopadły
ulic bywa 'czasami jednostronnie
zabu'dowany, z 'Oknami zwróconymi
w stronę rzeki lub wąwozu. Szerokość
ulic waha się od 40 do 60 m. ,Zadrzewi€'nie Wsi jest małe.
Dom mieszkalny
jest zazwyczaj 'cztero- lub pięciozrębowy,
poszyty
tarcicą· Spotyka się również, szczególnie w okręgach stepowych, budynki
z ubitej gliny. Zrąb 'składają na miejscu budowy, w odróżnieniu od górnydh okręgów środkowej Wołgi, gdzie zrąb jest ,składany naprzeciw domu
lub na skraju wsi, następnie rozbierają go i przewożą na miejsce ,budowy.
Przy wznoszeniu domu na jego węgłach wbijają cZtLraki (okrągłe słupy)
na głębokość 1 m. Na 'słupy, wznosząces,i,ę ponad ziemią od 6Dcm do 1 rn,
kładą zastawkę (pierwszy wieniec). W drugim ,(czasem nawet w pierwszym) wieńcu wyciosane są wgłębienia do 'położenia podłogi. W górnych
okręgach środkowej
'Wołgi, powyżej KUj'byszewa, szczególnie w Tatarskiej ASRR, słupy pod węgłami domu zrobione 'są "pod lico"; w ten sposób powstaje wrażenie, że zrąb znajduje się bezpośrednio na ziemi. Przestrzeń między ziemią oH pierWlszym wieńcem
zamyka ,się kamieniami,
cegłą lub cienkimi słupkami, które stawia się szczelnie jeden obok drugiego i oblepia gliną. W odstępie 10 do 12,cm od ściany domu znowu
wbija się słupy wysokości od 1 do 11/2 fi i poszywa się je tarcicą lub opłotkami, a powstałą przestrzeń .zapełnia 'się ziemią lub opiłkami. W ten sposób tworzy się nie:szeroka, lecz dostatecznie wy.s'oka przyzba, podcza's gdy
w północny.ch okręgach środ'kowego Powołża przy~by są niskie i szerokie.
Zrąb s'kłada się z 10-12 wieńców. Ostatni wieniec zrębu nazywają "cz€repnymi drewnami";
do niego są przymocowane krokwie dachu.
Dachy domów mieszkalnych
i zabudowań gospodarczych są wyłącznie
o konstrukcji
krokwiowej.
Dachy domów mieszkalnych
są dwuspadowe
(konikowe,
fligerowe)
lub walmowe.
Konikowyoh
dachów 'spotykasię
znacznie
więcej.
Według
słów starych
kOłdhoźników,
ongiś prawie
wszystkie domy posiadały dachy dwuspadowe
(fl'igery);
walmowe
dachy

zaczęto stosować w końcu XIX w. przewazme u ludzi zamowych. Równocześnie spostrzega się tendencje do przeróbki dachów dwuspadowych
na
walmowe. Dach jest pokryty przeważnie tarcicą lub dachówką.
Dla całego okręgu charakterystyczny
jest podział domu na dwie izby
(izba - sier,). Nie spotyka się 'zupeł'nie komory, tak charakterystycznej
dla północnych
okręgów
środkowego
Powołża. Nie stawiano
komór
i ongiś - za sienią bezpośrednio znajdowały się zabudowania podwórzowe.
Jeden z najstarszych
domów w Czarnym
Zatomie jest zbudowany
z grubychsosnowydh
bierwion o średnicy 42'---44 cm. Zrąb składa się
z 9 wieńców. t2.'ba !posiada typowe dla północnej Wielkorusi rozplanowanie. Naprawo
o,d wejścia znajduje się piec, który zajmuje znaczną część
izby. Piec jest ustawiony
na drewnianym
podpiecku
i paleniskiem
jest
Ziwrócony do frontowej ściany. Na prawo, w kącie frontowym znajduje się
stół. Wzdłuż ścian biegną masywne drewnian.e ławy i półki..
W latach władzy radzieckiej
w wielu domach 'stare rozplanowanie
wnętrz zaczęło zanikać. We w9:ach pojawilo się wiele pięciościennych
domów. Prirub
zajmuje miejsce ,sieni, a sień jest przystawiona
z bdku.
Pomieszczenie mieszkalne dzi?li Isię obecnie na dWieczęś'cr: kuchnię i pokój. W kuchni zachował się plan północnowielkoru,skiego
wnętrza, a "ezysta
po10wa", tj. kuchnia i pokój, jest urządzona IPO miejsku. W zWliązku z podniesieniem
,się stopy życiowej chłopstwa
kołchozowego
obserwuje
się
dążenie do podziału wnętrza mieszkalnego na kilka izb (sypialnia, pokój
dziecinny, pokój do pracy itd.). Zmieniły się również sprzęty pomieszczenia mieszkalnego. W izbach kołchoźnitków pojawiły się etażerki 'zkJ5!iążkami, radioodbiorniki, elektryczność, kanapy itp.
Sciany domów .są z reguły poszyte tarcicą. W stepowych osiedladh
.domy są bielone i dlatego muszą być oblepiane gliną. W n!iektórych domach fasada i boczna ściana są poszyte opłotkiem.
Ozdoby domów są dość ubogie - znacznie U'boższe niż w pół-nocnych
okręgach
środkowego
Powołża.
Domy są ozdabiane
plaskorze:bbą
lub
rzeźbą wykonywaną
dłutem. J'ła~korzeźbę spotyka się dziś rzadko,choć
ongiś była ona bardzo rozpowszechniona.
Drewniana
"koronka"
otacza
futryny okienne, gzymsy domów itp. Ornament
rzeźby jest podobny do
'ornamentu stosowanego na całym środkowym Bowołżu. stosują
również
coraz częściej rzeźbę nakładaną.
Wypiłowane elementy ozd'obne "naszywają", tj. przybijają gwożdziami do fasady domu.
Dcmy miesz!kalne wraz :z zabudowaniami
,gospodarczymi
nazywają
zagrodą lub sadybą. Określenie
"sadyba"
obejmowało
ongiś i działkę
przyzagrcdową
przeznacz!Oną na ogród warzywny. Od strony ulicy znajduje Isię dom i stodoła oraz wjazd (wrota). Przestrzeń między zagrodami
wynosi ok. l m. Po drugiej lub trzeciej zagrodzie 'biegnie szerszy zaułek
(6-7 m} łączący równoległe ulice wsi. Grupa zagród oddzielonych za'.lłki,em nazywa się gniazdem.

�204
Często spotyka się na terenie jednej zagrody po2 i 3 domy. Jest to
wynikiem nie'ctost.atecznydl nadziałów ziemi w przeszłośoi, i syn, który
oddzielał się od ojca, nie miał miejsca na budowę domu poza terenem
zagrody oj~a.
Budynki

go.~podarcze i ,domy mieszkalne w zagrodzie są rOZ'plan'Owane
litery P. Okalają one teren podwórza, pozosbwiając
środlkową część podwórza wolną.

w formie rosyjskiej

'Na za-budowania gosp'Odarcze ,składają się: chlewy, stajnie, piwnica
i szopa-podcienie. Przybudowlie szopy używano soch - słupów o średnicy
do 20 cm, wysokich ok. 3 m. Na sochach układano piereklady
(poprzeczne
O'krągłe belki), do ni.dh zaś umocowywano krokwie. Na krokwiach umieszczano !kwtę, zwaną reszoto, !którą poszywano drobnym chrós·tem a następnie .słomą. W osiedlach stepowych śro.dkowączęść
podwórza /poIkrywają często płas'kim dachem, tzw. plaskuchoj,
który pozostaje przez cały
rok, a zimą chroni podwórze przed za:spami śnieżnymi. Dach nad podwórzem jest w:zno:szony również na soch&lt;:lJchi pierekladach.
Pod podcieniem
urządza się powieć, tzn. płaski pomost 'z żerdzi do składania siana.
Zabudowanie podwórza w formie litery n znika powoli, gdyż przy
ikołchozowej orga,nizacji wsi szereg budyn'ków gospodarczych staje 'Się
niepot'rzebny '(np. stajnie, wozownie). Na 2lw01nionych w ten sposób miejscach :za1kłada się O'grady warzywne lub sady. :Ohlewy :są najczęściej z ciosanych bierwion, !Spichrze z cegły, szopy natomia'st mają ściany po&amp;zyte
opłotikami. Piwnice i spichrze są budowane
najczęściej z ubitej
gliny,
wznoszone na kamiennym fundamencie, na którym ustawia się podwójne
dre\\'lliane ściankJi. Przestrzeń między ściankami zapełnia .g,ię!Suchą słomą,
którą zalewa się płynną gliną, starannie wymieszaną i ubijaną nogami
lu!b specjalnymi międlarkami.
&lt;Po wy:;chnięciu gHny drewniane
ścianki
'rozbiera się.
Go:spodarczebudynki
kokhozowe znajdują się na skraju wsi i zaL'JWYczaj [budowane są z cegły lub ciosanych bierwion, kryte blachą, tawi.::ą,
dachówlką, a czasami słomą.
Wśród zabu.dowań gospodarczych brak zupełnie pomieszczeń do su.szenia ziarna. W XIX w. były jednakże na tym terenie budowane stodoły
podobne do stodół Środkowego Powołża. P,rawdopodobnie ludność rosyjska, która przybyła z północnych okręgów gÓI1nejWołgi, ,siłą tradycji utrzymała Istodoły jako nieodzowną
część gospodarczych
zabudowań. 8topniiowo jednak stodoły pazni'kały, gdyż dostatecznie suchy klimat nie 'Wymagał ,specjalnych pomiesz'czeń dla suszenia ziarna.
P ra c e B a ł t Y c ki ej
K ompl elks owej
Eksp edy.c j i
Ant r o p o log i c z n o - E t.n o g r a f i c Z fi e j w latach 1953 i 1954. W ciągu
laba 1953 r. Bałtycka Kompleksowa Ekspedycja Antropologiczno-Etnograficzna pod kierownictwem
prof. N. N. Czeboksarowa kontynuowała
swe
prace na terenach Litwy, Estonii i Łotwy.

205
Zebranie materiału antropologicznego,
które było podstawową
pracą
oddziału w ciągu dwóohsezonów,
zostało zakończone w 1954 r.; zaplanowano tyłko prace uzupełniające i kontrolne. Zadaniem bieżącym jest opracowanie ma'teriałów z 195[2i 1953 r. Zostanie przygotowany do druku tom
prac Bałtyckiej Ekspedycji, poświęcony problemom etnicznej antropologii
tego terenu.
Prace etnograficzne podobnie jak w 1952 r. były skierowane na badania kultury materialnej Ło,tylS'Zów,Litwinów i Esto-ńczyków ,celem 'wyjaśnienia ich historii oraz oharakteru z'\NIiązkówkulturalnych
z narodami
są'Sie.dnimi. Równocześnie w większym !St&lt;l'pniu niż w pierwszym
roku
zwrócono uwagę na badanlil8 socjalistyICZlllyc'hprzeobrażeń w bycie i 'k'Jlturze chłops,t1wa kołchozowego.
W 19!5i3r. naj szerzej rozwinięto prace etnograficzne
na terytorium
Łotewskiej SRR, gdzie równocześnie pracowały dwa oddziały etnogra'fi,c~ne: Oddział IInsty'twtu Etnografii AN "ZSRR w :Składzie 7 osób (kierownlik oddziału L. N. Terentiewa) i Oddzial Instytutu Etnografii i Folkloru
AN Łotewsikiej SRR w składzie8 osób (kierownik oddziału M. K. ISlawa).
Pod·stawowe badania iter.enowe obu oddziałów były prowadzone na obszarze Widzeme, .centra1nej i północno-wschodniej
części ŁotewJskiej SRR
w {)kręgach Cesiss'kim ii Ałuksneńskim. Oddział [nlS'tytutu Etnografii AN
ZSRR pracował także w gauieńskiej dzi,eluicy, i w innych okręgach marszruty antropologów.
Es,toński Oddział Etnograficzny, podzielony na trzy .samodzieLne grupy,
liczą'ce razem 7 osób, kontynuował rozpoczęte w 19·5r2. r. badania na terenie w.sdhodniej Estonii. Jedna IZ grup pod kierownictwem
A. Ch. Moora
pracowała na Iterenie północno-wschodniej
Estonii, druga pod kierunkiem
·L. Treesa - na terenie połUldniowo-wsahodniejEs,tonii,
trzecia pod kierunkiem E. W. Richtera w peczor,sIkim okręgu dzielnicy pskoWiskiej.
Oddciał lltewOlki, liczący 13 osób, pracował ·na terenie Litwy ~ntralnej, w ok~ęgach: Doinuwskim, Dad\\liili-szskim i Kiejdańskim
'Sąsiadującymi z rejonami ZJbadanymi przez ten oddział w 195,2r. Niektórzy z ucz.estników ekspedycji przeprowadzili Ibadania UlZupeŁniające.
Praca na wymienionych
trzech terytoriach
:była' /prowadzona wspóliI1li·ez oddzialem rosyj.skiej ekspedycji !powołanym przez In:s,tytut Etnog.rafii AN ZSRR w 1953 r. pod !kierownictwem O. A. Ga.ncki~j. Do za~
kresu prac tego oddziału naJeżaly badania !kultury matenalneJ
ludności
rosyjskiej zachodnich dzielnic RSFRR, (Smoleńsk, Wielkie Łuki, P:~ów),
również w przyległych okręgach wschodnich Łotewskie:' SRR, w zWlą~m
z przygot.owaniem atlasu etnograficznego.
Próba współpracy
oddzla~ow
Bałtyckiej i Rosyjskiej Ekspedycji w pasie etnicznych granic narodow:
rosyjskiego, białoruskiego, łotewskiego
i estońskiego
udała się z~akomicie. Pozwoliło to, mimo dość 'szybkiegoposuwania
.się ekspedYCJI, na
odkrycie pewnycih nowych zjawisk, oharakteryzujących
drogi przenika-

�206
nia elementów kultury materialnej
i duchowej do sąsiadujących
ze ,sobą
narodów, co świadczy o historycznlie utrwalonych
związkach przyjaźni
i ścisłym powiązaniu bytu sąsiednich lub współżyjących z sobą narodów.
Wszystkie
o&lt;1działy etnograficzne
specjalnie
starannie
badały budownictwo chłopskie, ubiór rodowy i tradycyjne narzędzia do uprawy ziemi.
Leżało to w z'amiarachekspedycji,
by na tych trzech odcinkach prześledzić etniczny rozwój wschodnionadbałtydkich
narodów oraz 'charakter ich
związków 'kulturalnych
z .sąsiednimi narodami.
Najwięcej materiałów
zebrano z zakresu budownictwa.
Wyniki dwuletniej pracy Bałtyckiej Ekspedycji i zbiory zachodniego oddziału Ekspedycji
Rosyjskiej pozwalają w pełni określić typ domostwa ludnościWlschodnich
okręgów nadbałtyckich
r€lpubliik, jak również ~enrtralnych i północnych
okręgów Łotwy i Litwy. Uściślenie granic rozprzestrzeniania
się domostw
zachodnich okręgów zostało włącwne do planu prac terenowych 1954 r.
P,race terenowe w zakresie materiałów o ubiorze były głównie skierowane na badania
ubioru
w-"lPółcze1snego, gidyż ubiór
tradycyjny
tych
okręgów jes't bogato reprezentowany
w kolekcjach muzealnych.
Stosunkowo mało uwagi poświęcono
badaniom
nad narzędziami
do
uprawy :ziemi. K,ierownictwo ekspedycji, zdając ,sobie spra'wę ze znaczenia
tych materiałów
dl.a roz;strzygnięcia problemów etnogenezy, wywalczyło
zgodę na rozszerzenie ,slkładu ekspedycji i ,zaangażowanie dodatkowyeoh
pracowniu(ów, którzy zajmą ,się wyłącznie 'badaniami narzędzi do uprawy
ziemi.
Wi'ele pracy poświęciła ek.'ipe!dycja badaniom chłopskich osiedli, ~_
jaśni:eniu Ich typóW i form, określeniu czasu powstania pos:zczególnych
punktów zasiedlenia i historii ich rozwoju. Równocześnie były prowadzone badania zasadniczych przeobrażeń typu osiedli i wyglądu zaisiedlonych punktów w związku e rozpoczętą akcją przesiedlania
kOłchoźników
z chutorów do osiedli kołchozowych.
Celem zbadania pl'Ocesów przeobrażeń
socjalistyczmyc&lt;h bytu i kulturychłcpstwa
ikołchozowego oddziały ekSlpedy,cji przeprowadzały
,stacjonarne obserwacje.
Oddziały Litewski i Łotewski pracowały wg programu lnstytutuEtnogra Hi AN ZSRR, 'badając całokształt życia chłopstwa kołchozowego, życie
społeczne i kulturalne
wsi, zwyczaje domowe isbosunki
rodzinne. W łotewskich kołchozach współpracowali
z etnografami
folJkloryści.
Estonia 'posiada ilościowo najbogatszy
materiał
etnograficzlny, gdyż
w lartach burżuazyjnej
dyktatury,
jak też w okresie przed Rewolucją
Październikową,
'Prowadzono
intensywnie
zbieranie
mater,ialów.Prace
organizowało Muzeum Etnograficzne
w Ta,rtu, które posiada dziś najbogatsze kolekcje i wielkie archiwum n&lt;lJukowe. W:ększa część tych materiałów wymaga krytycznego O'praeowania i uzupełnienia, niemniej ,posiadają one wielką wartość.

207
Drugie miejsce co do ilości zbiorów ,etnograficznych z-ajmuje Łotwa.
W latach burżuazyjnej
dyktatury
najbaifdziej
opracowanym
tematem
etnograficznym
Łotwy było budownictwo.
Najgorzej
przedstawia
się
sprawa materiałów
etnograficznych
na Litwie, specjalnie w tej części,
która w okresie międzywojennym
należała do państwa polskiego. Materiały zebrane 'W latac'h 19120do 1940 r . .są bardzo skąpe, a prac etnograficznych w tych latach nie prze,prowadzaro ,S'ię na Litwie. Najbardziej
z'badanym okazuje się .strój ludowy. W muzeach w Tartu, Rydze, Wilnie,
K'o'WInie zg,wmadzone 'Są bogate kolekcje ludowego stroju Estończyków,
Łotyszów i Li'twinów. Większa ich część wstała zebrana jeszcze w okresie !przedrew olucyj!nym iJrzy udziale lub z pomocą cerut'ralnych instytucji
etnograficznych Moskwy i Petersburga.
Wielką wartość !posiadają rówiIl,ież
kole!kcjestrojów
Państwowego Muzeum Etnogrrafii Narodów ZSRR iw Leningradzie.
W Estonii dobiegają ;k'ońca Plrace nad A~bumem Ludowego
stroju,
który jest przygotowany do druku przez Instytut HiSitorii ,~Muzeum Etnograficzne AN Es:tOll,skiej SRR. Autor,ami albumu 'są uczestnicy Bałtyokiej
Ekspedycji.
A. Zarynja,
pracownik
Instytutu,
przeprowadza
interesujące badania nad ubiorem i tkaniną il1a podstawie ar,cheologiczillych mat.eriałów wykopaliskowych.
Nie mniej interesująca
jest praca M. K. Sławy
o kobiecym stroju łotewskim w c.kresie od XVli! w. do cza,sów współczesnych.
W badaniach nad architekturą
ludową przoduje w Latach ostabnich Litewska SRR. Materiały o budownictwie
ludowym zbierane
w terenie
w przeciągu kilku lat posiadają wielką wartość. W chwili obecnej zespół
katedry przygotowuje do wydania cztery albumy o budownictwie ludowym.
Badania nad budownictwem
ludowym w 1954 r. zostały włączone w plan
naukowo-badawczy
prac Instytutu Architektury
i Budownictwa Akademii
Nauk Litewsk!ej SRR.
BadaiIlia naukowe nad narzędziami
do uprawy
ziemi dotychczas nie
były pro'\\adzone przez .radzieckich etnografów Ło+wy i Estonii.
Dalszy rozv-:ój pra,c etkspeoycji 'W dużym stopniu będzie zależał od tego,
jak !dalece włączą srię w jej p,race :s'PecjalEci nauk pokrewnych (historycy,
archeologowie i językoznawcy), do czego należy usilnie dążyć. Na uwagę
zasługujer;rćba
e:stoń,skich folklorystów zbadania ustnej twórczości ludowej w związku z rozl\V,iązaniem ,problemu etnogenezy na;I'lodu estońslkiego.

i
"

l

~

l

:1,,
,I

F e r g a ń s k a Ek :sp e d y c j a E t n o g r a f i oczn a została zorganizowana 'w 1950 r. Pods,tawowym zadaniem ekspedycji 'są badania procesu
tv,crzenia się kultury narodu uzbeckiego.
Eksor;.e-ctycjazos'tała podzielona na trzy grupy. Grupa pierwsza przeprowadzała badania stacjonarne w kołchozie im. Stalina, okręgu czartakskiego, dzielnicy
namańgańskiej.
Je,st to jeden z wy'Sokourodzajnych
;;

�208

209

cśrcdków ruprawy bawełny. Grupa druga ekspedycH przeprowadzała
badania kołchozów .zasiedlonyM przez Kilpczaików (półnoana
ozęść doliny
fergańskLej). Zasadnicze badania grupy obejmowały tematy: a) pochodzenie
Kipczaków Fergany, b) proce~ ikształtowall1ia ,się współJczesll1ej kultury
socjalistycznej
u ludów
na pół koczowniczych,
których
gospodarS'tw'V
w przeszłości opierało ;Się głó'Wnie na hodowli bydła, zaś uprawa roli ,stała
na ni-sk!m poziomie. Trzecia grupa rozpoczęła ,swe prace w 19512 r. na
terenie jednego z największych kołchozów im. Stalina okręgu taszłakskiego.
J,eid:nym z głównych problemów Qpra,cowanych przez Ekspedycję FergańlElką jest )problem hisiorii o;ocjaillych stosunków; gru-pa trzeciazajn;owała się nim specjalnie.
Wnioski opracowane
na podstawie
rnaltenałow
zelbranych na terenie dwóch największych
ośrodków kołchozowych 'Fergany .są c'harakterystyozne
dla całego UzbekiS'tanu.
W pracach Fergań-skiej Ekspedycji wiele mLejl&gt;ca zajmowały b~dania
nad zagadnieniem
rcdziny i stosunków rodzinny'ch. Zebrane
materiały
dowodzą, że ekonomic'zne
wyzwolenie
kobiety
spowodowało
zer:vani:
z patriarchalną
rodziną kiszłaku, ustala się zaś forma małej, oddzrelneJ
rodziny.
Druga g-rupa ze:brała interesujące
materiały
za1gaidlIlienie pochodzenia
Kipczaików fergańskich,
dall1ej grupy etnicznej.
,

I1Zucające
dotychczas

A. K. Pi s a

A. I. S o b c z e n k o, Afryka
we współczesnej
literaturze
etnograficznej
A. 'I. So'bczenko rozróżnia !dwa okore-sy w etnografii amerykm'lskiej: 1) cd połowy XlIX w. do drugiej wojny światowej .~2) od początku
drugiej wojny i1wia-towej do chwiJi obecnej.
·Ameryki.

światło
na
mało ?Jba-

O. A. Sucharewa podsumowując stawia następujące wnioski: 1. istnieje
IDonieczność badań IstacjonarnYJCh na terenie jednego obiektu; '2. kołchoz,
a nie osiedle, powinien być obiektem monograficznych
badań; 3. istnieje
konieczność chronologicznego
pogłębienia
badań
mono,gTaficZll1ych, gdyż
porównania 'są wa:imym eloementem każdego badania i pomagają we właściwej ocenie zjaw1s'k.

c z y k i B. Ch. K a r m y SlZ e wa.
Proce ,etnograficzne
w latach
1952~lg53.
Oddział Etnograficzny,
zorganizowany przy Instytucie
Hi-storii, Archeologii i Etnografii
Tadżyckiej AN
SRR przy,stąpił do pTac w dzielnicy Ga.rmskiej.
"
W latach 1952-1,9'5(3 przY'stlllPiono do badań na terenie basenu rzek
Su.rchoba-Wachsz'a.
Rezultatem podjętych prac są szczegółowe materiały
do historii kształtowania
się zasiedlenia, przesiedleń,
toponimiki, kuLtury
materialnej,
bytu rodzinnego i ,stosunków :socja1nYICh 'W okresie przedrewolucyjnym.
Kierownikiem
prac na terenie dzielnicy Garmskiej
jest
N. A. Kisliakow.

w

Poza tym oddział prz€lprowa:dzil -badania iI18d kulturą i bytem robotników LEnir,'tadskiego kembinatu
jed'wabnicz€lgo. W trakcie prac oddział
,wY'sLukiv.ał i zbierał eks1=ona:ty etnograficzne
dla Muzeum Archeolog1cznego i Etnograficznego im. M. S. Andrejewa. Wśród zebranych eksponatów
największe zainteresowanie
budzą hafty złotem szyte.

I'

Tadżykistanie

Obok badań etnograficznych
przeprowadzono
również pomiary antropologicZJ!le nad Tadżylkami i innymi ludami p~d. Tadżykistanu
pod kierunkiem L. W. Oszanina.
Wynikiem
prac jest przy;gotowany do druku
materiał pt. Materiały
o etnogenezie ti'UrkojęZlycznej ludności Tadżykistanu.

,

'".

Od polc&lt;lwyXIX w. do 19120 r. amerykańskIe
:prace etnograficzne ograniczały się do wydawania słowników i gramatyk języków plemion afrykar1s:kich. Mniej wiĘlcej ok. 1920 r. p'race nabierają więks,zego rozmachu, O'rganizuje
'się ekEpedycje
Ipod kierownictwem
takich
etnografów,
jak
G. Schwab, W. Hambly, M. Herskovits i in. Ruch ten wiąże się ściśle z. okresem inwestowania kapitałów ,amerykaóskich w krajach Afryki.
Prace etnograficzne
tego olo'esu ,są pis,ane 'Wyraźnie z pozycji idealislycu:ych. Fed '\[!:ływem teorii lCleterminizmu i niemieckiej 'Szkoły kulturowo-historycznej
etnografia amerykańska stwarza swoją t e o r i ę k u It u r o w y c h a r e a łów
lub kulturowych
kompleksów, która w zasadzie
niczym się nie różni od niemieckiej teorii kręgów kulturowych.
Pierwsze
opracowanie w duchu koncepcji kulturowych areałów wydał M. Herskovits
pt. Wstępna analiza kulturowych
areałów
w Afryce
i Kompleks
hodowli
bydła

we Wschodniej

Afryce.

A. L ScbClzenko .c.onali.zUjącteorię kulturo'Wych areałów wykazuje, jak
wieje zapożyczyła ona z pc,glądów Frcbeniu,sza na zagadnienie kultury.
Zwolennikiem
teorii kuHurowych a'realów jest Hambly. Niewiele zresztą
wniósł Oul nowego do opracowań ludów Afryki.
Drugą teorią niezmiernie popularną wśród etnografów amerykańskich
i dziś jest t e o I' i a a k u l t u r a c j i - zlepek ni-emieckiej koncepcji kulturowych kręgów i amerykańskiego
etnopsychologizmu
oraz angielskiego
funkcjonal'zmu
itd. R. Redfield, R. Linton i M. Herskovits wydali wspólnie
pl"a'cę pt. Podstawa badań akulturacji,
z której wynika, że etnograf przeprowadzając badania powinien mieć na uwadze stale cel swojej pracy, który
nie zawsze musi być czysto naukowym, lecz powinien równi,eż służyć pomocą administracji
w przeprowadzaniu
określonej polityki.
Teoria akultwracji je,st bliska szkole B. Malinowskiego. Spośród innych
prac możGa wymienić pracę M. Herskovitsa o Dahomeyach, S. M. Harleya
i() t.ajnym
.sojuszuPoro
i Literii, zawierają bowiem one obszerny i cenny
materiał etnogpaficzny. Wg A. I. Sobczenko drugi okres etnografii amerykańskiej rozpoczął się w chwili przystąpienia USA do drugiej wojny światowej. Wzrasta zainteresowanie
rządu amerykańskiego
Afryką, co z kolei
wyraża się we wzroście publikacji wszelkiego rodzaju. Znany amerykański
14 "Lud" t. XLIII

�211

210

~
f

Ii

i

I
\

etnograf W. Cline, autor prac o północnej Afryce, dru~owanyCh prze: wYdawnictwo General Series of Anthropology, nie stara SIę nawet ukryc celu
swoich etnograficznych
badań i wyraźnie oświadcza, że jego opracowania
mają służyć do celów wojenno-strategicznych.
Do katege'rii usługowej litera tury etnograficznej,
amerykańskiej,
należy
zaliozyć I:.rzewodniki zebrane ,w jedną serię, a wydane pt. African Handbooks. Muzeum uniwersytetu
PensylwanH (dział afrykanistyki)
w latach
1943-1947 wydało 7 serii poruszających
zagadnienia:
językowe,
składu
ludności, zasoców eikoncmicZll1Y'ch, admini.stTacji kolonialnej
i tubylców
jako siły roboczej i in.
. .
Charakterystycz.ną
cechą prac badawczych
nad Afryką po 111 ~oJme
ś'\dato\\ ej jest takt, że bicrą w nich udział przed,stawiciele
dyscyplm me
związanych
bezpośrednio z etnografią, a etnografowie.
~ążą .~o objęcia
całego rI:roblemu Afryki iop-racowują
zalgaclJnienia admlmstra,cJI koloUlalnej, ru,chów na'redowych i in.
AmerykańSlkie Towarzystwo
Antropologiczne
(Wenner Green Foundation for Anthropological
Research Incorporated),
do którego należą etnografowie
(Ea,scem, Herskovits),
językoznawcy,
socjologowie
~ psychologO\\ ie, :I:racuje obecnie nad rozwiązaniem
tzw. problemu węzło~ międzynarodowych. W stosunku do kontynentu afry1kańskiego węzły mlędzynarodowesą rozumiane np. jako zagadnienie rozpowszechniania
tkalnin 'na .ter~:
nie Afryki Wschodn'ej. Z wydawnictw, które mogą służyć przy real1zacJl
pkt. 4 programu Trumana,
należy wymienić przewodnik
bibliog~afiCzny,
wydany w Waszyngtonie w 1951 r. pt. Point four Near East and Afnca.
Reak,cyjna rola etno'grafii amerykańskiej
najbardziej
jaskrawo Wystę~
puje w pracy R. E. A n d e l' s o n a Liberia, afrykański
przyjaciel
,,:merykt.
Spośród postępowych
etnografów
amerykańskich,
którzy., W. SWOIch pr~cach rozwiewają mit niezależności Liberii, 'należy wymlemc Je,dnego z naJpoważniejszych ekonom'stów
i historyków W. E. Du Bois. Prace jeg.o poświęcone Afryce: Black Folk, Than and Now i The World and. Afnka są
oparte na systematycznie
opracowanym materiale. W. E. Du BOIS zwalcza
różnego rodzaju reakcyjne wystąpienia
o niezdolności samodzielnego rozwoju ekonomicznego i kulturalnego ludów Afryki.
. .
.
Również E. G. R o b e s o n, znana działaczka społeczna, w IkSlązce swej
African
journey
(194,5 r.) demaskuje
niedorzeczność
teorii Tasistlow,s~iej
o prymityv.mości rozumowania
ludów Atryki oraz wskazuJe~a~trasZ~I~y
z !każdym dniem pr,otest przeCIW
Impenal1u cisk kolonialny i wzrastający
.
.
stycznej polityce metropolii. post~powi d~',ałacze ~mery~'anSCy zorgamz~wali Radę do spraw Afryki (CounCIl of Afncan Affairs), ktora ma za zadan.e
prostowanie kłamstw rozs;ewanych przez reakcyjnych etnogl'3.fóv: i przedstawicieli innych dyscyplin oraz podtrzymywanie
ruchu wyzwolenczego ludów Afryki. Czasopismem Rady jest "Freedom" ("Wolność"). Na czele Rady
stoi P. Robeson i W. E. Du Bois.

E. E. B ł o m k w i's t, Wspólne cechy budown:ctwa
w:ej:skiego
Rosjan
Pochodzenie narodów rosyjskiego i ukraińskiego z jednego pnia
,przejawia się w podobieństwach
języków i kultury jak Tównież we wszystki,ch innych fmm.ach i'ch życia i bytu, m. in. w bud'ownictwie.
i Ukraińców.

r
j

.t'

i

I

Współcze"'ne demo,stwo chłopskie - rosyjskie
i ukra'ińskie - przedstawia dziś zjawisko wielce złożone. Autor w swym artykule ogranicza się
do trzeah zagaónień }:cd-s'!awowych budownictwa
wiejs,kiego: a) .l'ozwoj'u
star'OŻylnych fo'rm dcmostwa
chłopskiego,
b) rozplanowania
wnętrza
j U'rzc,dzenia dawnego
dcmostwa,c)
nie'ktÓ'rych metod dawnej
techniki
budowlanej.
NajbaTdziej prymitywnym
budownictwem
mieszkalnym
był
dom jednoizbowy bez sieni. Wg danych archeologicznych z VIII i IX w. była
to podstawowa forma budownictwa wschodniosłowiańskich
plemion, a według wszelkiego
prawdopodobieństwa
charakterystyczna
również i dla
okresu wcześniejszego.
Jednoizbowe ogrzewane domostwo jest często wzmiankowane
w stlarorosyjskich kronik'3.'Ch pod nazwą istopka, istobka, ystobka (nazwa związana
,ze słowem istop:ti - napalić) lub pod synonimami:
ystba, iśćba, .stba,
przekształcone
następn',e
w słowo "izba". Nazwy
te przetrwały
do
dziś - istopka, stopka, w okręgach nowogrodzkim, wołogodzkim i kirowskim to Jjieduża izde'bka lub na terenie zachodniej Białorul,i - maleń!ka
chata. W okręgu wołogodzkim nazywane są tak chatki stawiane w le,ie
przez myśliwych na ckTes polo'wań lJi'llowych. Leśna "istopka" była niedużym zrębem, wpuszczanym na kilka wieńców w ziemię. z ogniskiem pośrodku, z niskimi drzwiczkami
i malutkimi
okienkami w tylnej ścianie
i nad drzwiami. Pod tylną ścianą wyściełano tzw. polati (legowisko), zaś
u bocznych ścian stawiano ławki.
Termin istopka znany jest również na terenie płn. Ukrainy i B:ałorusi.
Zachowały się do dziś w ob:rębie zag,rody chłopskiej jednoizbowe zrębo'we
budowle z ~cdłcgą ubitą 2l :1.iem~,z piecem lub cgniskiem, służące dio przechowywania wa'rzyw w czasie zimy. Istopka -zachowała się również w okoliC8.llh, gdzie z powodu wilgotnego gruntu ,nie można kopa.ć piwni'c. Istopka
Ibudo\\ar:a jest niekiedy z ·sufitem, czasem pokryta tyl,ko ,da'chem; w czasie
mrozów ogrze,\\,'ana jest pie,ce'll, najczęściej 'kurnym, albo też ognisk:em
,wkładanym z kamieni rośr0dku
izty, a czasem ro pros'tu przyniesionym
z chaty garnkiem z rozżarzonymi węglami; oświetlona jest maleńkim zasuwanym okienkiem.
Istopka o tym samym przeznaczeniu
zna'na jeGt u Wielklorusów z okręgów pskowskiego i wielkołukskiego
pod nazwą mszanik, gdyż budowana
jest dla większego ciepła na mchu.
Wszystkie
typy isto]::Ek należy uważać za staTe formy budownictwa
ruskich plemion. Na uwagę zasługuje wyrażenie
na istopke, oznaczające
,wszystkie miejsca ponad sufitem, pod dachem; wyrażenie
to odpowiada
,rosyjskiemu na czerdakie (na strychu).

�212
213
W XIV 'W. jednoizbowe mieszkania :spotyfka się jluż :bardzo .rzadko. Była
to zazwyczaj samotna izdlebka lub ohałupa bez zagro1dy, w której dożywali
swego wieku samotni 'sta'rcy (np. chiżka u dońSlkkh kozaków) lub wyr?~,nicy wiejs1cy. W okre1sie późniejszym
jednoizbowe domostwa .,spotykaslę
iI1aterenach nie zago.spodarowanych, jako pierwszy etap budowmctwa no'Wo~
osiedleńców;
w okresie przedrewolucyjnym
domy takie stawiali chłopI
biedniacy lui!:&gt;też nowożeńcy. Dom bez ~sienj; z rza'dka tylko :był Ispotykany
w płn. Rosji, Syberii i Ukrainie.
Następnym etapem 'rozwoju budownictwa
wiejiskiego był dwuizbowy
.dom składający się 'z ogrzewanej iZby miewkalnej
i nie og'rzewanej s'ieni.
Wielkorusowie nazywali sień sieni, na południu - sency; Białorusini - seney
.lub senkl, a Ukraińcy - sini.
DWlUizbowe mieszkanie jest !dość wczesnym zja'Wi1skiem na terenach zamieszkiwanych przez w'SdlOdn.ich Słowian; ,spotyka się je już w Xl i XlIIIw.
Wzmianki IQ sieniach w miejskich domach drewnia'nych spot)'ika 'się wielokrotnie w starych kroniikach z XI i XII w. W wieka,ch od X:VIIILdo XIX
dwuizbowe mieszkanie stało ,gię zjawiiskiem pow'szechnym.
W środ1kowej i płd. Rosji spotyka się formę przej,ś'Ciową mi'ędJzy domem
jednoizbowym a dwuizbowym. W miejsce ,sieni stawianlo lekkie ogrodzenie
,bez ścian, bez pokrycia lub z pokryciem; cza'sami }:osiadało pokryde i ściany.
Taką odmianę sieni Ukraińcy nazywali chalabuda lub zachiszcz; sporząictzona /była ona z słoCImylub trzciny 'W form,ie Is'załasu.
W olkręgu tulskimi
na Bialoru,si w Gr,oclizi;eńSikiemj; Moło'Ciecznia,ńskiem
sień przybiera nazwę pristen i tristen; obie nazwy podkreślają wtórny, dod,atkowy charakter
tej części tdomostwa.
Z czasem lekka przybudówka
z }:odcieniem przed weJsclem do domu
przeobraziła się w nie ,ogcr:zewaną; najczęściej bez sufitu siel1, która stanowiła część składową domu i była pokryta wspólnym z nim dachem.
stare
budownictwo
trzyizbowe,
kryte wspólnym
dachem,
składało
się u Wielkorusów
z ,izby, sieni i kleci, u Ukraińców z chaty, sini
i komory. Kleć i k&lt;lmora były to nie ogrzewane 'Pomieszczenia służące
przeważnie do przechowywania
dobytku ,rodziny, obok tego służyła za
sypialnię now,O'żeńców odpTQIwadzanych tam P&lt;l olhrzędzie ślubnym ,przez
swacię. Młoda para sypiała w kleci nie'Za:lWilie od pory roku aż do momentlU przyjścia na świat dziedka, następnde sypiała tam tylko latem.
Trzyiiz'bowe domostwoQzostało
odkryte przy wykopali'EIrl:ach z XI'll w.
w Suzdale. Poszczególne
izby były tam cd siebie OIdgrodz'one glinianymi
przepierzeniami.
Wg pisanych źródeł trzyiz'bowe domos1two. znane. bylo j.uż
w końcu X w. na Rusi Kijowskiej jako mieszkanie członkow druzy n kSIążęcych. Z biegiem czasu, zależnie od wzrostu członków rodziny lub dobrobytu
w gOEI=cda'rstwie, kleć-komora
zaczęła przeobrażać
:Elię~ ;pomies~c~eni~
mieszkalne. W ten 5P&lt;lsóh powstał późniejszy typ hudowll, tzw. swwz, tJ.

dwa miesZJkalne 'pomieszczenia powiązane 'sienią. Przy liczniejszej Todzi:nie
były to dwie chaty lub i~by; natomiast u Ibogatszych gos,podaTzy 'były to
czasami zimowa izba i letnie pcmieszczenie
(nazywane 'letnia lub 'biała
izba" gorniJca, Ś'wietloca, przez Uk'raińców świetlica, kimnata).
TrzyizbowIe dcmostlWO feudalnej szlachty Rusi KijowIskiej, Istało się
z 'biegiem czasu typowym dla bojamkich dw&lt;ll'óW i boga'tych mieszczan staroruski'ch miast. PojaJwienie [~ię cegły w,XV w. nie wyrugowało tradycyj_
nych fC'rm !budownictwa
!drewnianego.
Za'chowane
murowane
domy
z XVII w. bogatych mieszkańców Pskowa, Jarosławia, Gorochowki i in. są
budowane według ;planu typowego dla torzyizbowego układu.
TrzyJz'bowe domy przetrwały najdłlUżej w IbUJdownktlv."iewiejskim, Iszczegó'lnie na Ukrain:ie {[l'ró,cz.jej :płn. części); charak1terystycznebyły
one również :dla całej IpId. części WielkoTUlsi oraz dla za,chcdnich terenów rosyjskich (Srnoleńsk, Psków).
Na terenach Górnego Powołża i na Północy ,w :ośrodk.cllchzamieszkJiwanych przez WieIkefusów tflzy,izbowe dcmo'stwoz
tzw. kleciq zniknęło od
dawna. Kleć Losf-ala tam wchłonięta
przez ,kryte pC1dwórze, charak,teryst.yeme dla tych teTf:'nów. W tien ,sposób kl,eć ,stała Is,ięczęś'cią skł&lt;1dciwą podwórza, a nie mieszkania. Późniejsza forma trzyizbowego domostwa, tzw.
dom na dwie izby, spotyka się na tych terenach tylko w postaci zabytku.
Trzyizi:::cwe domoiStwo datuje ISlięz ciluesu Kijowskiej
RUIsi, w Iswej
dawnej formie: izba (chata) + sień + kleć (komora) przetrwało do dnia dzisliejszego u Ukraińców i WielkoI1UsÓw.
Najbardziej
ŻYlNym dowodem 'W's'pólnoty pOdhC'dzeni,a domOiStwa rOisyjskiego i ukcr:aińskiiego jest jego układ wewnętrzny
i urządzenie. W jednym kąci,e izby lub chaty :stał ogromny piec, za,b'ierający nieje'dnokrotmie
1/4 'Powierz'chni miesz'kalnej.
Na przekątnej od pieca zn.ajdował się kąt reprezentacyjny, tzw. perednij
lub czerwony, gdzie wisiały ikony i ustawiony
był IStÓł.Piec umielszczony 'W kącie oddalonym od węjści.a z kątem re&lt;pcr:eze,n1aICyjnYmkoło dr&lt;zwi jest charakterYISJtYICzny dla domootwa połwdJniowych Wielkorw5Ów.
PrzYistępując do r&lt;J'zpatrzenlia P&lt;ldstawowych elementów urządzenia domostwa, w pierwszym rzędzie należy wymienić piec. Tzw. duchowaja piecz
jest pochodzenia wschodniosłowiańskiego.
Badan!,a archeologiczne na terenie Ukrainy
stwierdzają
jego istnienie już na początku 3 tysiąclecia
przed n. e.; prototyp jego z,ostałodkryty
przy wykopaHskach iZ okresu IkultlUry rolnej u plemion trY1&gt;oIEkioch.
Kwadratową ą:;odis'tawę pie,ca Isporzą'&lt;1zaIsię z drzewa (:zrąb albo tardce
'na s'tojakach), ubija Isię 'Z gliny lub układa ,się z ceglieł. Na podstawie układa
'slię z gliny lub cegieł pale:ni'sko, 'nad kw'rym wznosi się tsklepienie pieca.
W glinianej powierzchni pieca robi się niewielkie wgłębienie służące do
p,rzeohowywania zapałek, $&lt;lli, ISl1lSzeI1lia
rękawic itp.
Prz€ldnia część :podstawy pieca jest wysunięta

przed paleniskiem

i two-

�215

214
rzy tzw. szestok (u Rosjzm) Lub pripicwk(u
UkraJiń&lt;:ów). W tzw. czarnych
lub ikurnych riec&lt;l;ch 'rrzypiecek był otwarty, natomiast nad pÓŹIlJiejlszymtzw.
b,alym p.ecem urmoco"vano nad przypieckiem
kożuch (u Rosjan) lu'bkomin
(u UkraińcćlV.'); ,tył to okap, który roohłaniał
i odprowadzał
dym do ,koJTllina - znane Eą równ:eż krmy rośre&gt;dnie.
Na'jprymitywniejszą
fc!'mę pół:kumego pieca spotyka ,się w niektórych
wsiach Zakarpackiej
Ukrainy.
Nad przewodem
pieca umocowano
kisz
(pochlani&lt;lcz dymu).
Później ,piec olm.ymuje jue: trwały komin, 'sporząd.Z!oilYz guiny lub cegieł,
z horyzontalnym
I:r:iewodEm odprowadzającym
dym do sieni. Ten tY'P
pieca jEi3't.róv;Il1,ież"Znany na Zakarpaciu;
,spotyka ,się go także w okręgu
wo.rcl!:€:l!.skim.aż rdo H20 r. Znac.znie lepsze są ,piece "Ztzw. wyvJodem rob
dymCIrem (1=0ukra;ńsku
też bov:dur), nnpoWiSzechnicm:e na całej praw.ie
Ukrainie i w wielu Clkxęgach ,płd:n. Wie1korusi. Dymar 'był ustawiony na.
,ziemi, a w jego dolnej części Ukraiilcy urządzali kab.eju, tj. niewielki gli.Iliany piecyk, na któ.rym można bylo gotować bez rozpalania ognia w &gt;dużym
p'ecu w chacie. C;zalsami dymar nie ,sięgał zliemi; w tym wypadku był Zibija/nyz de:nki,ch del3ek ,i rO:Zlpoczynałsię od otw'oru kcrminowego; u dołu ,był:
zarr:ykacr-:yzasuwaną
zalstawką d'rewnianą. Piece letnie, stawi2.lne na podwórzu lrub w cgrcdzlie rO'L'powlSzecihnionesą :na Ukrainie wśród dońlskiJch,
kubańsk';ch i uraj,s'kich Ko.zaków, 'jak też wśród
przesliedleńców
rUlskich
i uikraiń1skich w środkowej Aizji, aż do Dalekiego Wschodu.
Należy I:cctkreślić, że piece letnie, które ISą c1dmianą [pIiec.aku'mego, były
-stalwiane przez '1U1dzli,
iktórzy nie .zn&lt;:lligo i je.ctyni1e mcgli słyszeć o nim:.
Piece letnie mają formę podobną kształtom pieców z okresu wczesnotSlowiańskich grc-dów w VIII-X w.
Wa'żną C'zęśdą domCls'twa jelst tzw. przedni (czerwony lu'b wielki) kąt
izby, który znajduje się w 'chata:ch uk'I'aińskich i wielkoruskich,
naprzeciw
wejścia, między śc'anami posiladającymi
okna. Święty kąt południowych
Wielkorusów różni 'się tym od q:ós&lt;::nego, że jelst umieslz,czony u drzwi wejściowych i jedna z jego ścian p.rzylega do ,sieni, wc'bec ,czego :pozbawiona
jest okien, Ukraińcy nazywają przedni kąt: pokut, pokuć, pokucia lub pokutcia, rzadziej kut i zakuto
W 'zależno£Cii od nadawanego 'zmaczenia ,słowu kut, można podzielić teren
na dwie strefy:
rierwlsza - to centralna
&lt;c:zęść wielkoruskiego
abslzaru
(Górne F'Owclże, !kraj lI:riok~ki oraz kraj wiatiski), gdzie 'słowo kut lub kuć
i kutn'k oznacza wolny kąt c'bok drzwi. W północnej zaś Rosji, tj. w Archangiellsku, Woło~dzJie, we w'!slc'hcdnichczęściq'ch
okręgów
leningradzkiego
i nowo,grodzkiego maz w okręgach mołotowskim,
swiendłowskim i Ina Syberii u ludów l'CI°yjskich z dawien dawna tu asic..ctłyoh, słowem kut określają kąt przed paleniskiem pieca, a babi kąt - przestrzeń za przepierzeniem lub za:s!c'ną,gdzie
cdbywa 'się gotowanie. Granica między obu zna'czeniami !przebiega za Wołgą na terenie do1nej Karmy.

, I

!

•I

Przystępując
do rOZ1PatTZenia sprzętów domostwarulSkiego
;i ukraińskiego, należy Jla wstępie l:odkreślić, że 'Prawie wlszy&gt;S'tkie meble, prócz
\Stołu i paru ław, były nierulchome. Podsta'wowe urządzenie domol3'twa budowano li ciosa'no wra'z z domem. Na urządzenie wnętrza ,składały się: Jlie&lt;I1uchome ławy, 'I=ółki, polaty (legcwiska), ISlk'rytki na naczynia i in. WykoTZytS'tanie ikażdeg'O kąta i Ikamej ławy było śdśle
ustalome !przez wielowliekową pl'aktykę.
Wokół ś'c:an biegły przymocowame do nich ławy {po ukraińsku
lawi),
'Ponad o:kr:c.mi, wzdłuż ścian umies'ZlCzono pow.woszniki
Iu'b poLcy (półki),
'nieco niżej maJeń.k,ie policzki (półecZlki) dla drobny,ch pr"Zedmiotów; um:eISlZ'CzonaCicek otworu pieca na ścianie 'I:ó~ka, dwu lUlb trzyrzędowa, służyła
ido przechowywania
naczyń; nazywano
ją sudnik,
bludeszn~k,
Ukraińcy
&lt;nazywali ją m;snik. ,Pod półką oz naczynrlami, w m:ejsce nieruchomej
ławy,
w mon towano rcdzaj szafec"Zki na naczynia 'kuchenme 'zwane sudn :ca tub
zalawok. W iZlhach WielkoruIsów północnych
i ś'rodikowych ma1sywny zalawok wraz z sudnikiem
,był umieslZczo:ny na 'bocznej śc:ianie od wejśd.o.. 'za
piecem. Nieruchorne ławy i legowiska do spania znane były już w VIII-IX w.
w'I:ółziemiankoch
Słcwi.an; były one wydęte w gruncie.
Na terenie
wlielko-rulskim krótka
ława u drzwi wejściowY'ch nosiła
:nazwę konik. W bardzo ,starych izba'ch konik był rodzajem /Skrzynki, której
bocm.o. ścianka iko~o drzwi, z,robiona z grubej taTci.cy w pozycji pionowej,
wys'tępowała (poza l.awę; górny ko'niec tej deski 'był wyci01sany w ks'ztałCJie
końskiej głowy. Ława z koń.ską głClwą była przez Wielkorusów
uwa'żallla
'7.0. ławę p-rreznaczoną dla mężczyzn; w przedniej
ściance tej ławy-slkrzynki
były zrobione rozsuwane drzwiczki; mężczyżni składali tam swoje robocze
na'rzędz.ia. Ongiś, w oikresie zimy, prz,echowywano tam ja,gnięta lub koźlęta
i ptactwo domowe i WÓWCZ.alS rozlsuwane drzwiczki
były zamieniane na
-kratę. W płd. Wielkorosi na'Zywali świętym konikiem taką \Szafkę, gdy Ibyła
urmiels'zczona w św:ętym kąc:e :pod obrazami; w takich wYp2.1dkach zawie,gzano nard U'lią daszek na /slli!1Urlkachi pr:zechowywano w niej chleb i jadło
pozostałe z obiadu. Konik dawno już stracił rzeżbę w kształcie końskiej
głowy, .zachC'wując 'I:cczątkowo okrągły rzeźbiony WYlstęp, później lS'tał się
gładką ławą-sk'r"Zyn:ią, by w końcu XIX w. zamienić rsię na 2lwyczaj,ną ławę,
wciąż jednak zachowującą
swą pierwotną nazwę.
W 'literaturze naukowej o istnieniu konika na Uk'rainie n:espotyka
się
wzmianek, lecz w latach 192·0 etnografowie uikratiń·scy odnależli w okręgu
&lt;:'zemidlo\\olskim konika wkSltałcie
długiej deski, iktóra odgradzała krótką
:lawę od drzwi wejściowych.
Półka z naczyniami ku&lt;:hennymi "ZI!lajdowala 'się zaws.ze na sOlanie koło
otworu 'Pieca, ażeby była .pod ręką ,gClspodyni; natomiast inne pól.tki były
Tóżnie 'rozmieszczone. Na północnej £danie obok drzwi umieszczano wielS'zaki na ubranie, przy południowej zawieszano w kącie ikony.
Drugim z kolei elementem urządzenia
mieszkania
jest tzw. pol, nie

�216

217

w znaczeniu po,dłogi, lecz !Szerokiego legowiiska umi€lszczonego między
boczną ścianą pieca a prostqpadłą
do niego Ś'ci&lt;ll11ą
domu. Pol zastępuje
łóżko. Szerokość jego wY'nc1si'zaI2.wY'cz.ajl-Ili2 metra, wysokość ok. 7;5 cm;
składa 'się z kilku de~€,k, jednym ke'l1cem je~'t opa·rty ·na dw'ce 'spoczywającej na dwóch d,rewniany.ch Istojakach lub glinia!Ilych pootumentachzwanej
priwalok,
drugim ·zaś końc€m pol wspiera się na ławie 'umieszczonej .przy
;Prostora&lt;lłej do pieca £Icianie. Pod polem umi€l3zczanoskrzynie
li kufry
;z.domowym mjeniem, zimą zaś trzymano tam jagnięta, ciel.c.1ki,prosiaki
i ptactwo domowe, dołem z przodu cza&amp;3mi odgradzano pol kratą; od czasu
do czasu, ażeby powiększyć pojemność przestrzeni pod polem wykopywano
dół na głębokość 3{)e-40 cm. T€·go redza'jru legowisko znane było na Ukrainie, na Białorusi oraz zach. i płd. okręgach Rosji.
W północnej i środkowej Wielkorusi pol nie miał zastosowania w izbach,
I~dyż drzwi \były umi€'sz,czone w 'ścianie obok ścianki pieca, w mieji3cu,
gdzie przy innym rozplanowaniu
wnętrza, znajdował się pol. Należy tu
podkreślić, że wi,ejskie łaźnie w !północ'nej Rosji i na Powołżu miały ,roZJkład
wewnętrzny
odpowiadający
całkowicie
rozkładowi
wnętrza
mieszkań
,ukra,ii.~ko-lbic.loru~lkich i zad',cdiniorru~ik:ich, tzn. kolo drzwi był ustawiony
,piec z kamieni, z t:al€n;,~kiem zwróconym do bocznej ściany; 'za piecem
mieściła isię Iszeroka ława zwana polek (czasami ,dwu- i trzY's'tOJpniowy);
wokół pozostałych ścian biegły ławy do mycia s'ę. Rozkład wnętrza mieszkań
czy łaźni terenów zachodnich jest chJarakterystyczny dla całego wschodniosłowiańskiego terytorium. Z chwilą gdy można stwierdzić, że rozkład wnętrza łaźni jest oparty na rozkładzie staroruskich
mieszkań, staje się jasne,
że ukraiński, białoruski i zachodnioruski
układ wnętrza jes,t pochodzenia
staroruskiego,
który przywędrował
poprzez rosyjską
równinę na północ
i północny wschód.
Pol jest charakterystyczny
dla tego obszaru, gdzie było rozpowsz,echnione budownictwo naz:emne, tzn. budowanie bezpośrednio na ziemi, bez;
podmurówki,
z ubijaną podłogą ziemną lub glini.alną.
NieodzOlWną częEcią u,rządzenia miCl3zkań ulkraiń£ktch i ruskich są półki,
umi€lSzczane nieco j;:owyżej wz'rclslu cozłowieka. P'ró~z półek biegnących
wzdłuż śaian, lI:on&lt;3.dranzmi cki€!Il,zawies:za·no również .półki tzw. griadki,
Jlajczęściej między piecem a frontową ścianą. Określenie gr;ada jes't pochodzenia Istaroruskiego, znane już o.d XIiIII IW. W znaczeniu poprzecznej
belki na odzież pod ,sufitem.
W chacie ukraińskliej długie cienkie żerdzie zawi,esza'no tuż .po.d sufitem
,n8ld polem, rozw;e,szall1OlTIa nich odzież, obieli:t:ll1ęi przędzę. Podolboną żer-d#
zawieszano nad pie'cem, do Isuszenia cebuli. W środókowej Uk'rainie zaWiie:szone żerdzie nazywa'ją żerdki, na Zakarp.a'CiuUl'chowała
się .dawna nalZIWa
gredci; Huculi Z1dcbią gredci rzeźbą :izazwyczaj
wiesozają na nich koł.dry.
W b. Galicji terminem gr:,adki określają żerdzie l\JJITIieszczaone
w spichrzach,
na kt6rych rozwiesza się ubraIllie i konopie.

Ze starodawnego
urządzenia
mieszkań
ukraińskich
i ruskich przetrwały do chwili obecnej różne rodzaje schowków na ubranie, płótna,
.przędzę itd. NajstarlSzego pochodzenia jest !kadź lIla odzież d. ,płótna, z lipowych klerek zcddziellIlym
wierzchem i u'sZJkami, zamyka!Ila dreW1I1ianym
drążkiem. Ukraiń·cy, południowi Wielkorusowie d. dońscy Kozacy nazywają
ją bodnia - Wielkorusowie z zachodnich okręgów oraz Białorusini _ kub el
,lub kubiel. PÓŻQliejlS'ząfo,rmą je/st szeroka kadź ,(70 cm. :szer. 01',&lt;.60 cm.
WyIS.), :1:ednarsk,iej rClcoty z Ik'lepek 'z oddzielnym
wierzchem, zamy&gt;kana na
Z8. s'uwkę z wiszącym skobelkiem. Była ona dość rozpoWlSZechniona w polowie XIX w.; w 'drulgiej połowie tego wieku zClstała zastąr iona kufrem
lub Skrzynią na odzież. Do chwili 'WY'buchu lPierwlszej wojny świa'towej
kubly (bodn:e) można było lS!potkać u Hucułów IUlb Białorusinów.
PCldlstawowym materiałem
budow'lanym narodów rUlskich bylo drzewo,
charakterystY'czne
prawie dlacalego
terytorium
pró'cz południowego
jej
krańca. B,t;idownictwo drewlIliane było wlaś'ciwe nie tylko dla wsi,ale
i dla mia's't. Techni'ka wZll1o:szenia z'rębu !była już 'W X li XI w. doprowadzona do wysokiego stopnia specjalizacji.
l

"o

Utarło się mniemanie,
że chata ukraińska
jest zwykle lepiall1ką, tzn.,
'że ściany jej \Są plecione i oQlb'lea;;liane
gliną. Zaprzeczeniem
tego ISą domo:stwa całej póŁnocnej Ukrainy ze zrę&lt;bami z bierwion. Obsz.ar, 'na którym
wy:stęI:ują IC.iolSar:e
drewniane chaty z drzewa .ciolSa·nego, obejmuje znaczną
część Czerni'cho.v.lS·zczyzny i ICZęŚĆKijowISZCZYZIl1Y,
również wlięks.zą część
Pc&lt;ilkarą:acia w okręgach Lwowa, Stall1isławowa, Drohobycza i Z8karpacia.
Chaty zrĘJ1;owe Ispotyka Isię cza,sami również Ina terenadh południowych,
:gdlZiedominuje lI:;udc'Wll1lictwo"na zalkłaJd1kę".Granica ty.ch terenów przebiega od Lwowa do uosto'VolSkiego okręgu i na !pó~noc od Krzemieńca 'do
Kremenczu:ga.
W Gkręga·ch &lt;doniepropietrdwskim i woroozyłowgro.dzkim
w strefie 'chat lelpianych z gliny również ~potyka ,się wysepki ,chat z'rębowylc'h. W dalekiej przetSzłości,!5'dy laiSÓW,było znacznie więcej, granica chat
ciosanych przeobiegała o wiele bardziej na iP'0łudnie od obecnej. Na Siczy
Zaporoskiej
kureń
w dolnym biegu Dniepru była z drzewa ciosanego.
natomiast na granicy Polesia zręby pozostają nie oblepione i nie bielone.
Ukraińcy z górzystych terenów karpackich,
również ni.e lepią gliną i nie
bielą swoich chat.
SI:csób woiązania bierwion
w horyzontalne
'wieńce i wy!prowatdzania
z nioh z·rębu je&lt;s't najstaI1szym sy&gt;stemem konstrukcyjnym
a jednocześnie
wspólnym dla Wielkc'YVlsÓW,Białorusinów
.i Ukraińców
oraz ula wielru
inny1Ch 'r:lemicll1 'Wschodnicsłowiań.skich.
SpOi5Ób wrąlbywania w bierwiona
celem połączenia ich w wieniec był różnorodny.
Na podstawie zabytków
architektury
ruskiej można określić ich liczbę na ok. 5'0.
Zr·ęby wielcikątne 'stosowano do ostatnich czasów ,p.rzy bud{)wie wia'traków. W przeszłości 'budownictwo wielokątne ,było przeważnie
stosowane
przy 'Wz'lloszeTIliuwałów obronnych i cerkwi. Na terenach zachodniej Ukra-

�218

r
..

,

,
rzetrwalo do dziś na Hu,culszczyźnie; dr;-,~le
tuccv.dctwo
\\'leloką,tne 'P
,
'h
koLiby tzn, chaty szesClOl'ny
.
"
d
na z' me w gorac,
.
i flisacy budowah do me awna
,t',.
, e 'wprost na mchu, z pi,raml"
,
.
t
dwulIlastokątne
UiSaV\lOn
osmlO- lub ,naV,e
,'
"
tworem na iSlZczycle,
dallnym da·eihem z dran,c z o
,
byla Tównież stosowana
,
. h'tektura drewn.ana '
Na Ul,{rainie wlelckc.,tna arc l,
,.
f
a zachodnio-ukraińskich
, "
k ć "e nym
WlelczrętoV\a
orm
, '
w tc:cic'V&lt;'mCLv,le' o_c, ',
'"
ta. ' tne)' a,rchitektury
rUl:ikleJ,
, '
'e'V&lt;ątpllwle
ze s rozy
cer~i.\\ i v.y'V&lt;
edzl iSlę n.
.
d'
była budowana
już w 9~9 r,
,
.. ' t ; Zo-fii w Nowogro Zlie
'/ 'h'
_
'plerW'5z,a s'" lą yn"a
t '
.kładala Isię z 12 wYsok.c
zrę
z dęt u i I c:EiHl.&lt;.la13 ló·z.czytow; SV\lą yma oS .
t~~zały zrąb
Icentralny.
, "
k"
.,
' dre'wniane
z Clloba.bów , 'lore o ~~
"dzie zachowa l Y Slę
.,
NasiĘ;jf:nym z kclel terenem, G
,
' a~chitekturze
jest półnolcna
,
l 'ej
d UiIczmal'Cone),·'
,
nego drzewa cerkiwIe o z .cz~n "
. 'ledżić śd&lt;słą więź mi:ędzy ar'chl'ik ' .e tak l tu mC2lIl·alP'rzes
k '
RCi:&gt;ja.Jak
Ina "li ·ram:
',hł
,
k ,. , dcmo"twa
c ,cp_&lt;kI'ego . Forma starych cer WI'
tekturą drewni&lt;:lIlych cer 'V\ l l, ' • ~ h
gląd zewnętrzny,
większa częsc
na północy Rosji i na Ukra'm~,
IC
w~
wC'Pólnoty alrchitektonicznej
d
t
.
"
'l
t·
J'e&lt;t SW1&lt;JeC
w€IDlJ
,. '
~zczytow 1 m. e €'IT,enow
-,
'
.' t, hru'ki ROlsjan i UkrallnC')\v.
,
, .-' _ ootCv.o-blerwlOnO",eJ
eo •
,
o
i cie:'ie]lsklCh rr.elC'U Ll'" .
.
k o Ow bierwion
z wlencoW,
,
' wysuwame
onco
Szczególnie
często stosuJe i'&gt;lę
wal' ąc Istopniowo końce 'bierk t
o
jak -np wysu
co h,\c·rzy rcdzaj krel sz ynGw,
'o:
rębu tworzy się podporę okapu
o
t
h górnych WlencOW z
,
wion dwoch lub rzec
0'.-'
Końce bierwion
są obClO. t g pooza SClanę 'U&lt;cmu.
,
dachu daleko wysUnlę e o
nazwę wypuski, pomocZ'l.
,
_obą
Końce te nos'Zą
.
csalIle, 'czasem o.zdcblcne rLez "
:
.
ti ostrybini
lUlb koniki ;(gdyz
.o
o nazywają
Je V),pus ,
o o
.i powały. Ukramcy
zas
'l
'. kloń'skieJ') WYlsuwanie koncow
'.
ik&lt;ztalcle g 0'1'\Y
.,
,o,
&lt;ą czę~to ct&lt;:1C~yv.ar,e IW k o 'ach zrębu i słuzylo roznym
,ożnvch wyso OSC1'
o
'
bierwion bylo stosowane na ro..
k
c'ik-ręin)1ch .galerii, balkonow ltid.
celcm, 11:::8;dż
do [CdtrzyroywaT.&lt;la, gan u,
są stosowane
glównie w bu,
..'
a Syber'l wypus t
ol '
W północnej ROS)l l n
•
h N Ukrainie osiągnęły szczego me
,
k l
h'
gospodarczyc,
a
,
dynkach mlesz a nyc
lob
d
nl'a maJ'ą okap dralIlilcowego
10
ktorych za li' owa
piękną formę u Huc'll ow,
,
h t'
ypusti w .cerkwiacih 'zachodni-o,dachu daleko wysunięty 'Poza ŚCldan~,c ·a' 'kV)I'egO
piddasz~zia
(okapu), który
o'
l'
a podporę
osc wąs
ukrainsklch
s uzą z ."
.
. bud '\I1ek przed deio·z;czem.
bieEnie (1cekcła cerklv,ll l !Chrcm
)
,l
brzeg Dniepru) w.związku
'Uk
'y (prawy l ewy
,
Na ierena,ch IcentralneJ
ram.
. o d ewa J"alkomateriału
budo,
'o
z,re ylS'J1O'1"acz rz
,
z z.anik,8niem la'ww 1TlU51an
formy drewnianej
archlt ' czego zamkały rowmez
wlanego, w nas.tęps Wle
,
o'
'h
ateriał-ów bu'dowlanych, drzewo
'
z"c.zęto Uzywac IliliIlYC ID
, h
tektu'l'Y. S,t o[mc'V&lt;'O.
d'
h gC1spodar.czych, "jak 'SplC rze,
lk
Y zabIJ. c,wamac··
,o
.
t
zaś :st050V.ar:o y o [rz
.
tal'
się świadectwemzamoznoscl
,
Ch t
c'osa'l'lego drze"',a IS . a I
.,','.
k
młyny lid.
a a z .
, L'
ch~'ty-m.a'zan'k1 zmlemła Się, () ap
'
'konstrukCJa
.:&gt;ClanI ~
h t
gC'~lPcdarza. M,lmO ze . .
k 'k'
n'g tl'2Jd),cyjnej formy ,a a
dt YmY'Wany .0Uil lem .,
dachu je~t il'ada-l 'rc .n, .
'l 'one a u góry związane są do
I&lt;ą IPeCl I . ,
,
S '~ny ctaty
z drzewa cicsanegO.C1G
,wy,'unięte końc.e !bierWion
, .'
.
h nazwę zrub lub oszczep, a
"
2 WlenCOW, ncs.zącyc
tWOTZą tradycyjny
konik.
o

1

.,"!

,
) i

o.'

o

o

o

I
\

I

t

219

k:

n

L

Co

,

.'

,

I

I

••

Sirefa drewnianego
ciosanego b'lldownictwa w£1chCidn.iejEuropy obejmuje
wszystkie
w.ielkoruskie
i ibialoruslkie okręgI, j&lt;:lk rÓ'wnieżpółno·cną,
zachcdnią i 'Więklszą część cent.ralnej "Gkra.:lIly, Natcmia'st ,porudniowa Ukraina
leży w strefie słupowego budownictwa,
Dom wiejski w epoce Rusi KijowskJej był JI:ółziemi&lt;:nką 'Z piecem. A~heologowie
jesz,cze ,nie rozwiązali
w pełni zagadnienia konstrukcji
śc:an tego okresu, lecz biorąc pod uwagę,
że domy te .są rozrzucone na pograniczu la,SU i li'1tepu oraz w Istepie, można
prZYIPUSZlCzać,że nie istniało tam budownictwo
zrębowe. Najprawdo,podobniej przeważał
prototyp
współczesnych
ukraińskich
chat na sochach,
tzn. mazanek.
W miejscu wybranym
na chatę wbijano w ziemię 'w roga'ch i n.a przestl'zeni miĘdzy nimi sochi, tj. d·oŚć gru:te pnie, rQlzw,idlC1nena kC'ńcaC'h (jeżeli nie I:c~ic.d.ały TC'zwidlenia, 'Wyrąltywarro wgłębienie). GÓrn·e końc·e ISlo'ch
łączo-no poło'żonymi na nlich je,dnym lt.:lb dwoma wieńcami bierwion.
Na
zręb:,e umocowywano krokwie dachu. Sochy WI'aZ z wieńcami i poprzecznymi
bellk.ami \3tanlowily szkielet chaty, do k)tć&lt;l:e-goprzymoC'owylwano poszycie,
obl€\pia-ue nast&lt;;lpnie gLiną z oit'll stron. FCl5zy,cie mogło być plecione z łozy,
i sitowia lub I&amp;!cmi&lt;:'nyc'h[p·o'w'rÓ!s.eł
orall 'Plot IZkrótki·ch bierwion lub żeridzi
kładzicnych
pooziomo i wpU'sz'czanY'ch w wydrążone w Isocha.ch w;glę'biell1.1ia.
W chacie na sochach cały ciężar krokwiowego
dachu spoczywa na słupach
rusZ'towania ścian .
Technika slu];:cwego budownk,twa
wraz z krokwiową konstrukcją
dachu
była Etclsowar.a na !='oł1.'dniowych ka-ańca'ch wielkor'll5'kI:ego terytorium
przy
wznoszeniu
domów mieszkalnych
i zabudowań
gospodarczych,
Była ona
sk5cwana
przez -wE'.zystkich wSlChcdnich Słowian. Bi&lt;:lłorosini i Wielko,flUJ3i
śrcdko'V&lt;ych ,i czarnoz:emnylCiłl 'cikręgów ~tc~:owaJl.i ją przy tzw. poweti, tj.
szoI:ach przylegających
do d(mu li otwartych
cd Istrony ,podwó-rza.
Na terenie cenkalne'j
Ukrainy nieodzowmą Iczęścią Is~{ładową 'Podwó-rza
jest powitka, która jest a-łbo otwa·rtym z boków podcieniem
na sochach,
albo czymś w rodzaju szopy z wyplatanymi
ścianami i słomi.anym dachem,
w kilćrejstoi
'bydlo lt.:lb ~l1ZelChowuje lsdę ~Iprzęt gcq:cdariSk,i. W okręga·ch
·woTonelskim i orłowskim powetka, nazywają
umies'ZJczoną na pctdwÓ·rzu
plecicną kcmorę [a-zeznaczoną dla synowej, w Iktóre'j sypia latem i przecho'wuje 'swój dobY'tek,
Slurowa
technika
gC€pcda'rczychzabudowań
jelst rozpowszechniona
również dalej na 'l:dncc, w ·\StreIie Ikrytelgo iPo,dwórza.
Na terenach zachodnic,rusk:ic'h okręgów maSy;wna słu'P0wa ko-ns'trukcja
ścdanI:0lączc.na
z krckwiową
techniką
drwus'Padowego Idachu stosowana
jest przy bt.:dowie IkrY't}'lCh gumien
'I:Cisiadających wewnątrz
su.szarnię
zboża (okręg Pskowa); przeciwstawne
slupy ścian powiązane są kladiami
(belkami), na końcac'h których 'są wpuslzczone krokwlie,
Konstrukcja
na stolbach (na słupach) jest najbardziej
charakterystyczna
dla środkowo ·ruskiego jednopiętrowego
zabudowania
podwórza;
na niej

�221

220
spoczywa całe j:ok,rycie :podwórza. Na sikutek dużej 'szerc~ości 'POdwórza
każda belka łącząca parzyste słupy umiesz·czone w przeclwległych
dłu.gich ścianach podwó,rza je'st jes'z:cze lPodparta jednym lub dwoma !Słupaml.
DW'UJPię:Uowekryte podwórza na północy są również bu'dowane s::,stemem słupowym, jest on tu jednak bardziej złożony. Na krytym p~dwor~u,
jedn'C't:iętro\\ym .czy d'wup.iętrowym,
w oddalonym
od domu kącle, mlędzy 's,łupami, 's.taw:a Isię 'Ciepłe na mchu chlewy; /PQzostał.ą w~lmą przestrzeń miE;dzy :słl''I:zilT.dog'rzdl.a się bierwionami
1\lI;':ładanyml POZ~o~lO.Te~
Tod'Laj zz,budO'wania t:,c&lt;io\.\
órza coma,cza sJę 'Wielką praktycznosclą~
.g,dyz
cały dężar da·chu n.ad ~odwórzem s'{:cczywa na sn.:'Pach, a nie. na Ślclanac~
eh1ewów, ,p&lt;Jza·tym IChlE-wy,któ,re ulegają S'z)'bszemu z:n~szC'ze~~u,mogą bye
poprawialne Lub zmieniane cez naru1sz,enia całośCIi ko~'s:tr~kc~l.
.
.
W'sparte na /słupach j:cddenia,
właściwe
dla u!kramsklch
l ~lałoruskkh tHer,ów, ddy I:·oczątek t:ółnC!cnej poweti (drugie ptęt~o. PO'dWOI:za).
Na skuteik wędrówki Słowian w ki€lrunlkiu 'półn.o,cnym, obfltoSoCl ma't.erlału
bu,dowlane.go c,raz sUTC'vl:ego klin:8Jtu pcdcienie
l()trzymalo na polnocy
ściany i dach, tworz~.lc drugl:e ~iętro podwónla.
J'odci€nie na Is·ochach lub słupach, tzw. paw et, bez wątpienia jes,t pochodzenia ~tarorm;kiego i cecbu,je wsrzy/stkie zag'rody ws.cho,dnI1ch Słowian.
Jedną z najstars·zY'ch form kons·:.riUk,cji da,ehu 'dcmów ,słowiańsk~ch j€ł3,t
da'ch na '50chz/ch ll'lb na .slurach. Pod,stawą 1aikie,go 'lia,chu były dWie ·s-oC'hy
'WTyte wziem:ę
na środkowej osi ·budynkru; w Toz,,:id:e~i~ Isoch U!kłada'no
'hieI'wioT.a, które służyły za I':,zczyt dZlchu. Na SL1C'lyciel s'clana'ch, przy dowolr.ej kCJ'J.strlU&lt;;cjity.eh oEl&lt;i':ni&lt;:n, l;Jr.c,cC'wywano p{)lszycie dwuspadow~~o
dachu. Ta hard"-o 'Eta-ra f'Orma dachu z pogranicza la'su i is,tepu
Ukral,nców i u lI:ołvdnic'V\ych WielkorUiEów przed stu laty zOistala 'lastą'piona lekKą
k-rok'V\io'V\ą kClwln.Jkicją, na obszaTach zaś lesis,tych rozwinął (się złożony
dwuspadowy dach na sancach.
Da,ch na słupach 'za'chował 'sdę w stodołach ukraińskich
,i bia~o,ru13kkh
oraz u PQłudniowych
WielkormÓ'W. Ukraińcy
ua-zytwają go klun,a lub
polownik,
Białorusini
gumno, południowi
Wielkorusi ~lunia lub .ryga.
Stodoły są wielklie i J,:ojemne, :przechowuje G·ję W nich z.'boze oraz 'słuzą do
mł6ciki w zimowe :i .słolne dnie.
Ogromny, :stromy daich 'Wspiera 'się na sochach (masywn.y,~h. ,słupaich)
i pokryty
jest słomą. Sochy są stawiane
w jeden rząd, Jezeh. stod~ł~
je'E't 'WEparta na ni·e więcej niż pięc:iu sochach, natomialE't prz~ n.aJbardzleJ
rC1zpows1z€'chnionej formie
cztE'J10- 'i ,s'ze~,ciclSochowych stodoł :sochy 'są
uS~1Wiane w dwa rz~'dy. Czterosochcwa
stod-oła jest budowana w ksz,ta.łcie kwadratu z dachem o prawie stożkowatej formie. Sześciosochowa klunt,1.
(s1Jodoła) jelot raczej pro1s,t.cikątna. W litera lurze
s/potyka się wzmianiki
a dwunasto- lub nawet czternostosochowych
stodołach.
Sciany kluni ,są rabione z -różnego materiału;
n.a północy Ukra1iny. są
z ciosanych bierwion układanych
'w paz; na terenie
centralnej
Ukramy

:r

'W większej
częŚCi rOlSyj"lkichc'larnoziemnych
okręgów pleci'One 'z wierzbiny luib iPrętów leszczynowych;
w okręga,ch woroneskim,
orłowskim, tul ..
skim i riazańskim robią je 'z opłotków -na
terenie południowej
UlI:orainy
lepią je z gliny lub układają
z kamieni. Bardzo często stodoła nie rna
w ogóle ścian, WÓWCZ8.'S
jej d.ach /sięga do 'samej ziemi. W długich śdanach
s'to'doły umieszcza się s!Zerokie i wysckie w,rota wjazdowe;
na k-ró1Jkich
(scll.: ~cianach) ukłc.'da .się 'snopy; iEzeroka prwstrzeń
przejaZJdu na przestrzał' p-o zwiezieniu zboża słu·ży do mł6ckd - jes't ona wyrównan,a i ubita
jak klepisko. stary sposób stawiania dachu na słupach znany jest również
przy krytym jednopiętrowym
podwórzu w środkowej Rosji. Dach na słupach, spotykany obecnie tylko w zabudowaniach
gospodarczych, jest bardzo
starą formą, charakterystyczną
dla trzech wschodniosłowiańskich
narodów.
Artykuł zestał ogranic"-cny lylko do trzech węzłowy,ch 'la.gZldil1:ieńświadczący'ch o W'slpólnc'cie ruskiej i ukraińskiej
kultury
ludowej.
Problem
ten c'bejmuje
szere,g dallszy,ch zagadnień,
'któ-rych opra,cowanie &lt;lałoby
daJ.sze dowody w'5J,:6lnc,gQI:0chodzeni.a zagrody ukraińE1kiej i rosyjskiej, jak
rozwój okn.a i związanych !Z nim Isrzczegół-ć'W,kons'trukcja
sufitu i dachu,
materiał i technika budowlana pokrycia, szczegóły ciosania i obróbki drzewa, rzeźlba na archlileklonocznych
elcmen.ta'Ch, galerie
o'taczające dOlIny
j iCerkwie, różnor.cdne
za'cudowania
gO"~Qodarcze, proces rO'zwoju planu
i wnętrza mieszlkalnego &lt;JTazterminolClgia 'ZJWią'zanaz mieszkalnym
i gOG'Podarczyanbudownktwem.

i

A ..Pe,r'sz i c, O artykule G. J. Stelmacha "Zagadn'ien~e przedmiotu etnoW recenzowanym
tomie Zapisek Naukowych Instytutu sztuki, folkloru i etnografii AN ZSRR szczególne miejsce zajmuje drugi z kolei artykuł G. J. Stelmacha, zamieszczony w części dyskusyjnej,
wymagający specj-alnego roq:&lt;'Ar1zenia. Artykuł ten zatytułow.any
Zagadn;enie
przedmotu
etnografii
nosi chąrakt.er polemiczny,
autor występuje
z ostrą krytyką
.przyjęloE'j ~'IZez r&lt;'.d~ie(kkh unony·ch definicji elnog.rafioi ja:]w gałęzi nauk
hilstorycznych,
Lajmującej
się Iba'dani&lt;;mi e'tnicz,nej ~'recyfiki, na-rodowych
właściwoś,oi kultury i bytu róinych narcdćw IW ich hi,slorYiCznym mzwoju
oraz problem.c.mi etncgene'Zy i e'!ni,c'znej hiGtorili ludów. G. J. Stelmach za17:UCaradzie,c'kim etnografom S. P. Toł;:·towowi, P. 1. Kuszner'o'wi i L. P. Potar C\\ C\\ i r utlik c"VI
.m:ie lego To,czaju ckreślenia
etnograf.ii, której przedmiotu i zadań nie rozumieją. Równocześnie podobny zarzut wprowadzenia
niejasności do zagadnień specyfiki etnograficznych
badań spotyka centralny
organ etnografów ZSRR, czasopismo "Sowietsk'aja Etnografija".
FO'dislaWl()we twierdzenie
G. J. Stelmacha
można Istre~dć na'stępująco:
etniczna, narodowa specyfka
kultury i bytu tego lub innego narodu nie
może być tylko przedm:ot.em badań etnograficznych,
ponieważ jest właściwa wszystkim zjawiskom życia kulturalnego,
wobec czego zajmują się nią
różne dyscypliny
naukowe
(s. 157). Zakres etnografii
powinien
zostać
grafii".

�222
zasadniczo
zawężony.
Zdaniem
autoI"a do okresu Rewolucji
Październi'kovvej należy v;ykreślić
\:;a,clania ustnej i muzycznej 'tvvórczości 1JUdowej,
po RewoJucj,j - badania domosh~'a i jego urządzenia ,oraz ubioru (s. 162).
Etnograf }:o'winien zajmować się tylko kulturą narodową, której naj'cenniejszym pn.ejawem
j€l3t kole'ktywny
charakter
twór,czo3ci i empiryzm.
Empiryzm okazuje się specyficznym
objawem narodolWej kultury :przedpaźdz:ernili!owego okresu ~s. 158), a w pewnym Isto'pniu powstałchara1kte·rystyczny dla niektórych
zjawisk twórczości ludowej w okresie porewolucyjnym ('5. 158).
Dru.gim z kolei ważkim przejawem na.rodowej kuLtury jest wielka ilość
reliktów
pozostałych
z poprzednich
okresów
(s. 159). W okresie porewolucyjnym
zakres badań etnograficznych
Zinacznie zwęża się, wobec
czego w;ielezjaw,is1k Ikultury narodowej
O'Party,ch jeS't tylko na teorii, co
z kolei I:ozbzwia jecharakteryso1yczny,ch
cech kultury ludowej (13. 1(0).
Wobec powyż,sze-go przedmiotem etncgrafii vvopółc'zesne,go okresu powinny
być n.astępują,ce zj.awiska byt.owe: l) rad-zieckie, rewolucyjne ŚlW:ęta i uroczystości poświęcone najbardziej
wybitnym zdarzeniom życia narodu radzieckiego, poszczególnych kolektywów lub rodzin; 2) zjawiska "tradycyjnej
lu.dcwej kUlltury ,bytowej", które z.a,chowały dę W pełni lub w zm:enionej
i o innym znaczeniu formie; 3) relikty o charakterze zabobonów i wreszcie
4) wzajemny wpływ na siebie kultur ludowej i zawodowej (s. 161 i n.).
Jak wynika z tvvierdzeń G. J. S.telmacha, najważniej,s,ze 's'taje się zawężenie
przedmiotu etnografii tylko do badań tradycyjnych, empi'rycznych, przeżytkowych itp. form kultury i bytu.
Swobodna dyskusja
nauko'wa jest niewątpliwie
dźwignią
pCl3tępu
nauki ra'dz:eckiej. Nie k.ażda jednak -dyE1kU'sjapr'zynosi korzyści. Dyskusja
jest celowa tylko w tym wypadku, ,gdy ohie strony :prowadzą 'spór z prawidłowych metodollQgiocznie po'zycji. Nie moźna tego niestety ,powiedzieć
o dyskusji na temat przedmiotu etnografii otwartej przez G. J. Stelmacha.
Należy podkreślić, ź'e punkt widzenia G. J. StelmaiClłla w recenzowanym
artykule n.a temat przedmio·tu etnografii nie jes-t oryginalny. Wśród mnóstwa C'k,reśleń rrze&lt;:!mi'Otu etnCtgrMH przyjętych przez burżuazyjnych
nauIko'wców nie'I:OŚlEdnie miej'Ece 'z.ajrr.uje ter:dencja
traklowan'a
etnografii
jako nauki zajmującej
się oI=i'sem i badaniami
tylko tradycyjnych
form
bytu" przeżytków
zjawisk lUlb za'cofanymi w r,ozwoju ludami, k,tór'e są
poz'baw:l(me kul'iury "zawodowej"
(wg vvyrażenia G. J. Stelmacha). Zrozum,iałe jest, źe ,radzi€&gt;cki etnogr.a,f, jakim jest G. J. stelmach,
nie 'solidaryLUje :się \\1I:rost z tego rcdzaju teoriami. A jednak przeciwstawia
on
narcdową (tr,dycyjną,
empiryczną) 'kul·turę kulturze zawc&lt;iowej, tj. tworzonej przez zawodowych architektów,
kucharzy, artystów, kompozytorów
itd. To I:rzec:wstawienie
jes't 'z gruntu f.ał,szyvve. "Muzykę tworzy lud,
a my, ar:yści, tylko ją aranżujemy"
- ,!=orvviadałwielk.i rosyjski kompozytO'f M. 1. Glinka. Twórcami całej narodowej kultury są masy ludowe,

223
one tworzą ibezp&lt;Jśrednio materialne
i duchowe wartośd
wykorzys'tywane
przez najbardziej
utalentowanych
"zawodowców".
Klasy panujClice przyS'wajająsoibie
lepsze os:ą,gnięcia, lepsze dzieła ludowego geniuszu, przeciwstawiają
swoją ideologię ideologii narod wej, l£,cz jedynym
twórcą
narodowej kultury ~ozcstaje za'ws,ze loud. T'Vv'ier'Cizić,że kuLtura narodowa
jes't empiryczną, I:.rzecJ\\'stawiać ją "teoretycznie
uwarunkowanej
kulturze
zawo&lt;iowej" - oznacza "lać wodę na młyn zwolenników reakcyjnej
teorii
Naumana, który dovvooził, źe kulturę tworzą wyższe warstwy 51połeczeń'stwa, a szerokie masy 'społeczeń,stwa obniźają ją.
W artykule
G. J. Stelmacha
fałszywe
twierdzenia
w dziwny sposób
przeplatają
się z pr.avvidłCtwymi k&lt;Jnce'pcjami, zaczerpniętymi
z prac krytykowanych pl'zez niego S. P. Tołstowa, P. li:. Ku.szniera, L. P. Potapowa
i in. r,dzieckich
etnCtgr.afów. Nikt nie przeczy, że etnografia
nie jest
w s't.anie objąć całokształtu współczesnej kultury i bytu narodów, źe etnograf powinien pozostawać w ścisłym kontatkcie z przedstawic,ielami
innych
dyscyplin history,cwych
i szeroko wykorzystywać
maleriał nauk specjalistycznych, bad'ających różne strony kultury. Nikt nie zaprzecza powszechnie
przyjętej przez radzieckich etnografów tezie, że kolektyw - cały naród jest
twórcą kultury narodowej. Nikt nie zaprzecza, źe w kulturze i bycie narodu
zawsze trwają przeżytki róźnych okresów historycznych. Wobec tych prawd
powszechnie
zn.anych staje się niezrozumiałe,
dlaczego
autor wywala
otw.arte drzwi i z takim zapałem opolemi.cznym do'W'Odzi prawdy ogólnie
przyjętej.
Kategoryczny sprzeciw budzi próba G. J. Stelmacha zawężenia, "okrojenia" etnc,grafi,cznych -cadań wspólcze'sno\Ści, ograniozenia
jch do takich
zagadnień, jak święta, tradycje, zabobony itp. Nie bad.aniami przeżytków
~choći to jest jednym z ważnych
zadań naukowców),
lecz badaniami
ws}:ółcze"i1lej kultu'!y i bytu narodu radz iecikiego , ich formowan:a się i rozwoju, ich narodowej formy i socjalistycznej treści przyczynia się radziecki
etnograf -do budowy komunirstycznego społeczeń'stwa.
Artykuł G. J. Stelrr.acha, przeładowany cytatami, napisany jes't mgliście
i wykrętnie.
Na pierwszy rzut oka nie łatwo zrozumieć nawet podstawowe twierdzenia
autora. Stelmach nie zgłębił nawet takich elementarnych dl.a etnografa pojęć, jak kultura i byt ("narodowa kultura w przedrewolulcyjnym okresie przeds,tawiała sobą w zasadzie byt", s. 161); zaprzecza.
'sobie, gdy twierdzi, że "nie cała kultura narodowa jest przedmiotem etnograf:i" (s. 157) i I:lLec.iwnie, wskazuje, źe tylko etnografia "bada zjawiska
kultury
narodowej
w całokształcie"
(s. 160 is. 164). Niezrozumlałe
jest
określenie pn:ecmictu
etnografii, wynikające
z założenia artykułu,
jako
badań nad "kultur.alno-bytową
kolektywną
twór·czością mas pracującyc~
tego lub innego nórodu na różnych eta'I:ach ich hilstorycznego rozwoju"
(s. 164), gdyż autor, który wykreśla
z 'przyjętego przez naukę radzieC'ltą
zakrecsu etnografii c'adania etni&lt;:zne, '1::adania narodowej spe1cyfiki kultury

�224
oraz bytu i który zawęża ramyetnogra

f"'
11,w końcu wbrew

225

sobie rozszerza
riały;ponad-t'O
Ikla'syfikuje
pora'z
materialnej (tY'PYdomos,tw, odzież).

je znacznie,
,
ł giwałby na 'szczegółową analizę,
Nieduży artYku,ł St~lmacha Dle,:~ U COTazrzadszych o,statnimi czasy,
gdyby nie okazał S,lęprobą, zresztą ~
ą. z
. , d badań tradycjonalsprowadzenia etnograficznych
badan wspołczesnosCl
o
nych zjawisk kultury i bytu,
.,
Konstantmowlcz

Dymitr

Pierwszorzędne

Posiada

niektóre

materiał

zjawk,ka

faktograficzny

kultury
zebrany

i wydany przez D. K. Zelenina w pracy pt. Kob~ece ubiory głqwYUJ,schodnich Słowian
(119216-192,7),a w 'zakresie techniki u,prawy ,roli _ w pracy

pt. Ruskaja socha (19'07). W tej ostatniej pra,cy autor prześledził historię
różnych t'orm tego narz~zi:a. szczegółowo objaśniając jego przezna,czenie
i miejscowe nazwy. Nagromadzen.ie bogatego materiabu o tym mało znanym
odcinku techniki gospodarki rolnej, a także dane lingwistyczne s,tawiają tę
pra,cę o wiele wyżej od prac wydanych 'za granicą na ten temat.
Ostatnimi laty D. K, Zelenin pracował nad słownikiem geograficznym
terminów
zaOipa-irzonychszlczegółowymi
komenta·rzami
etnograficznymi
pt. Etnografo-geograficZJeskij
słowar.

l e n i n Dnia 31 sierpnia 1954 r, zmarł
Z ed t AN ZSRR doktor etnografii, profesor

~:ir:e::;~~~a~~ił~;;:d::i:~:~~~~tr
Konstantinowicz Zele~in.,
.
"
. dzierniku 1878 r, we WSI Lmk w pow,
,D. K. Zelenm uro.~Zlł, Sl~,W. ~;z1904 l' ukończył historyczno-filologiczny
sarapulskim w guberml WI~C leJ., .
o ~z m został delegowany do Akafakultet Uniwersy,tetu JUf]ewSklego, p
,Y
k.
'k'
F F Fortuna'
'al pod kierunkIem a aueml' ow
. .
demii Nauk, gdZie praco~" W 1915 l' obronił swoja dysertację na stopień
t
'A A Sza'chmatowa.
'
.
b
owa I ','
.
"
i 'słowianoznawstwa,
po czym, zOls.tałwy rany
magilstra Języka IosYJsklego.
,
d'
wykładał
w ciagu 10915tetu Peterburskiego,
g, Zle
.
.
U '
docentem
mwer'sy·
..'
d '.nh W l' 1916 został miano'
, k 'kraJow
S~I",lenk'
.
.
q
1916 r. etnografię rosYJs ą l,
t d - 'ę yka rosYJ'skiego a po obrolIlie
dzwy-czaJnym ka' e ry J z
,
wany profesorem na '"
t 'e' doktora (1917 r,) _
ta..
Uniwersytecie
M'O's'klewsklffi
na
IS.
o
:In
n
dY'ser 'CJl na
Ch k
'
,
Uniwersytetu
w
ar! OWle.
profesurem zWY'czaJnym ,
'
a y członkiem korespondentem
25
D K Zelenm został mlanow n
W 19
r,
.
"
ł 'ę do Leningradu
gdzie pra'cował bez
AN ZSRR. W tym czasie przemos SI
.. '..
'.
ł
racami
d
t tniej chwili w ln.'stytucie Etno.grafn l kleI owa p
przerwy
o os a .. U '
tetu Leningradzkiego.
katedry etnograf11
mlWers~
Z l 'a
ukształtowały
się j,uż we
Naukowe za,ilIlteresowa'ma, D. K.
e enln ,
"oa e w okresie
• ,
TY
.
'egc- pra'ce drwKowane, :napl., n
wczesnej młodoso.
lerwsze J
'b. ..
'a'ckiej gdzie spędził dziet . kich doty,czą b. gu erna w,
, I
,
studlOW umwersy ec
,
'to.nl'e
Z tego okre.su nalezy
d'
t dio ał n~ unlwersy """ .
ciństwo, i Jurj€wa, g Zle s li'. W
-a
t'
goworie
ruskich
krestjan
..
t·'
e pra'ce'
Osobennos L w
,
wymiemc
nas ępuJąc,
"
b."
(1901) Prewodniki
Kama i WJatka
"
ast' WJatskoJ gu ernH,
,
J
jugo-wastoczn-tJ
cz
t
'.'t
t
(1904) Welikoruskie
naro~.' ,
, JurJ'ewskomu
untWerSL e u,
, ..
oraz Po ' JUTJewu
t
,
f.' " (1905), poza tym wielką 110sc
,, k k
a+ieriat dlJa etno gra ~Jt
nyje pnslowtJa
a m..
'.
h wy-d'awanych we Wjatce,
Ttykulow w czasopIsmac t
notatek, recenZJI, I a·'
.
opiśmie
Istoriczeskij
WiesRydze i Petersburgu,
wychodzących w czas
"

zna,czenie

pierwszy

l

'o

.'

I

; I

I

:i
'CI

o.

Twórczość naukowa D. K. Zelenina była bardzo 'bogata. Opublikował on
ponad 120 !książek i artykułów, nie Ucząc ipómniejszylch notatek i recenzji.
Większa część jego prac ukaza'ła się 'w następujących czasopismach: "Ziwaja
Starina", "Etnograficzeskoje
O'bozrenije", "I'stoil'iczeskij Wiestn.ik", "Izwie_
stija Otdelenija Russkogo Jazyka i Słowestnosti".
"Sowietsikaja Etnogr.afija", "Kra-jewedenie", poza tym w "Zapi'skach Towarzys'twa Geograficznego" w iClziale etnografii, w "Trudach
lnstituta
Etnografii AN 'ZSRR",
"Izwiestijach AN ZSRR", w wydziale nauk .społecznych itd, Obok tego
wiele artykułów D. K. ,Zelenina zos.tało opublikowanych
w czasopismach
za,granieznych: "Ar,chiv fUr Slaviis-che PhHologie", "Zeitschrift fur Slavische
Philologie", .,Internationales Archiv fUr Ethnographie", "Ethnos" (Stokholm),
.,Lud Słowiański" (Kraków), "SLavi:s'che Runds·chau", "Slavia" (Praha).
Anastazja

Kojdecka

er.

'o

"

"

S. A, WYSZNIElPOLSKIJ,
iMirolwyje
morskije
c h o d s t w o (Oczerki), Moskwa 1953.

'o

'sudo-

Rozprawa Wyszniepolskiego ma ,charakter pracy z dziedziny .geografii
gospcdarczej, z wszystkimi, dla historyka
kultury
b.8rdzo i·stotnY'mi konsekwencjami.2alpowiadając
w swoim tytule syntetyczne ujęcie całokształtu
dziejów światowej żeglug.i morskiej daje ona w rzeczywistości
obraz powstawania sieci wielkich ;mol'1s&gt;kich
dróg hand1owy;ch i rozwoju transportu
morskiego wspókzesny'ch
krajów
kapitaIistyczn)\ch.
Rozdział o żegLudze
rosyjskiej i radzieckiej, zamieszczony na końcu rozprawy, został potraktowany w podobny :sposób.

&lt;

nik" i in.,
'
K Z l nina ow pierwszym rzędzie należy
Wśród dZIeł etnograficznych D, . l"6 ,e 1 e) Volkskunde
która stanowi
t RuSs~sche \Osts av~sc ~
,
wymIemc !pracę
&lt;"
, , k' . f'lolog"i
,; h;storii
kuLtury.
Praca
.
Encyklopedii
slowwns
.eJ t
o,,·
t
jeden z omow
,
.
k'
kultury materialnej
rosyjskiego na, 't
'.
"zym zbIOrem z za lesu
,
d d"
ta Je', plerw_
.'
h bł dów metodologicznych posiada
o z.s
rodu i mimo ·szeregu powaznyc
ę
ł w teJ' pracy własne spostrzet ś'
kową Autor podsumowa
.
wielką w~r o'c na,u
'.
'
. ublikowane rękopisy i muzealne mateżenia posiadaną literaturę,
me op
'

puti

••••

Koncentracja uwagi na geogra'ficzno-gOlspodarczYCh zagadnieni.alch tranS'portu morskiego krajów
[kapitalistycznych
nie pozwoliła autorowi
na
równomierne potraktowanie
innych problemów mieszczących się w temacie,
Pomin.ięte tu "Zostały zupełnieza,gadni-enia
początków żeglugi morskiej i jej
techniczn&lt;J-konstruk1cy,jnego obrazu w naj wcześniejszym
okresie nawet

,j

15 "Lud" t, XLIII

�226
227

w kraja'ch objętych aktualnymi zainteresowaniami
autora (historię żeglugi
otwierają w rOZlprawie Wyszniepolskiego dopiero osiągnięcia starożytnych
potęg morskich), a rozwój jej w dobie przedkapitalistycznej
został przedstawiony ogólnikowo i pobieżnie.
Hi'storyk kultury, poszukujący
w pracy Wy'szniepolskiego materiałów
do interesujący,ch
go zagadnień,
'Zil1ajduje tu właśc.iwie jedynie znane
z innych źródeł, popularnie ujęte inf.ormacje ogólne. Odnosi się to do obu
rozdziałów Wlchodzących w raehubę:
pierwszego - obrazującego rozwój
morskich dróg handlowych i komunikacyjnych
świata, i ostatniego - dotyczącego analogicznych
zagadnień z terytorium
obecnego Związku Rad ..
Rozdział ostatni, w części odnoszący 'się do odleglejszej przeszłości, opiera
się głównie na pracy M a w r o d i n a Naczało moriechodstwa
na Rusi.
Najwięk,sze zainteresowanie
etnografa budzi ustęp o ludowych źród.łach.
dotyczących źeglugi rosyjskiej, roz,poczyn.ający ootatni rozdział pracy. Omówił tu autor poszczególne etapy rozwojowe źeglugi rosyjskiej, zwraeając
szczegóLną uwagę na stare i liczne szlaki morskie łąJczące Ruś KijowSką
i Nowog.rodzką ze światem oraz znaczenie technicznych
i nawigacyjnych
uzdolnień rosyjskich ma6 ludowych dla powstania i ugruntowania
się rosyj,skiej, a następnie ra'dzieck.iej siły morskiej.
Tu właśnie uzys'kać można
stosunkowo sporo jeżeli nie nowego, to 'w każdym ra'zie na nowo 'zinterpretowanego materiału
porównawczego dla 'badań nad przeszłością ,słowiańskiej żeglugi morskiej (m. in. wz'bogacone -o przesłanki przyrodniczo-geo~
graficzne .i ekonomiczne dowody dawności i samodzielności rosyj's'kkh poczynań na morzach).
Tadeusz

CESKY UD,

CSAV, R. 41, PRAHA

i Folkloru, podkreślając,
że najeży badać
klasyczny, lecz również kla'sy rdbotniczej.

j lk
y o folklor

muzyczny

_ Oldfich S i r o vat k a ~apisał artykuł Za delnickou pisni na Oslavansku
(z. 1, s. 4-11) na podstawie wyników ,badań i dośw;~dc.
.
1953
,.'
.a
zen poczymonych
w,
r. w terem e Roslcko.OslaYansko,
przypominając,
że grównym zada~lem In:stytutu Etncigrafii i Folkloru w Brnie jest systematyczne badanie
tel enu Roslcko-Oslayansko
(zamieszkanego
przez rolni'ków i górników)
c~le~ uzyskania wszec~stronne~? obrazu folklorystycznego
w tym okręgu
g~r~~zym. A~tor op~suJe techmKę oraz wyniki lbadań. ,Przytacza, niektóre
PJesn~ ~o~kreslaJ~c, ze obok pieśni ludu -rolniczego uzyskano ,cenny mateI lał pIesm robotmczYlch, i kreśli hi'storię
tych pieśni Na za'ko·
.
d.
. k·
t '"
.
.,
.
nczenle po ale
wmos I me ouologIcZne, które uzyskano w czasie bada'
.
,
n oraz opracowywa'l1Ja zebranego materiału.
Tematem a,rtykułu Hanny L a u d O'W e j, Nowe vlastenectvi
SOUbOTU
ZK RDR Setuza z Usti nad Labe
(
1) ,
..
, .
m z.
,Jest
'IH'zemkame 'Ilowych wartOSCIdo pracy artystycznej zespołu, ludowego pieśni i tańca W·
" F 't'
waj L d·
. T .
.
,czaSie e,,· lu u owej
worczości Artystycznej w Brnie w 1-953
. d
.
leps
h'
'b
'.
r. ,le nym z naJ.zyc
l naj' ardzIe.1 charakterystYlcznych
był występ pogranicznego
7~_
społu ludowego pieśni i tańc&lt;b ZK RDR Setuza kt·,
. -.
,Olego
nowym dorobkiem
~racy ~rtysjycz~eJ b'yło stwor:enie nowych tal1cÓw obrazujących ,pracę po..zczegolnych zawodowo W tancach tych zespolili charakterystYlCZil1e cechy
ludowe całego kraJ'u co d ł t'
..
.
.•
.•
.•
.
'
.
° a o
worczoscl tego pogranicznego zespołu chalaktel .ogolnocz€'skl. Ze8poł ten wykazał zrozumienie swej roli na terenie
pogranIcza.
'.

Detimat

z~

Zorka D o 1 ~
1 o v a ,w artykule
Pokus o novy kroj v souboru ZK
(z. l)'~I~UJe,
w jaki sposób ZeSPÓł ZK Setuza próbował
rozWlązac zaga,dmeme dostosowania
nowego stroju do tańca
W
l
cz"
Z·· Ol
'ta·
.
" ese e gornLe.
espo pOS Wił sobie za zadanie wy,tworzyć stroje, które harmonizo,:,,"ały?y ~ ~Il'undU'r~m gór~iczym. Autorka podkreśla trudnOŚCi, jakie poko~ac mUSiał zespoł, dodając na zakończenie, że zadanie tworzenia stroju
w~ma~a eałego szeregu doświadczeń, a tego rodzaju problem nie da się rozWIązaC od razu.

1954.

"Cesky Lid" założony w 1891 r., redag{)wany obecnie 'Przez Olgę Skalnikową, wydawany przez CzechosłowaCką Akademię Nauk CCSAV) wychodzi jako dwumiesięcznik.
Czwa'rty ro'cznik "Ce'skiego 'Lidu" obejmuje artykuły poruszające
szereg zaga'Ciniell , jak folklor kla'syczny i robotniczy,
ludowe ;budownictwo
oraz wytwórczość, hi,storię ludu czeskiego oraz jego stosunek do innych
ludów słowiańskiich.
W artY'kule K otazkam hudebni totkLoristiky
{z. 1, s. 1-4), dotyczącym
zagadnienia folkloru muzycznego, autor, Józef S t a n i s l a Y, wylicza bogactwa zbiorów pieśni ludowych
zawartych w archiwach
oraz wydanych
w zbiorkach i uważa materiał ten za fundament czeskiej folklory'sty'ki muzycznej. Zdawało s.ię,że prÓiby ożywienia i zachowania
,pieśni ludowej
były bezskuteczne, okazało się jednak, że nie ,było rezultatu u ludności wiejskiej, która niegdyś była twórcą klasycznego folkloru - nie zwrócono natomiast uwagi na klasę robotniczą, wśród której pieśń ta żyla. Autor podaje plan metodycznego ujęcia tego zagadnienia przez. Instytut Etnografii

nie

S~tuz~

o.

Z zagadn~eniem pieśni ludowej ściśle łączy się zagadnienie tańca ludowego. W ZWIązku z rozwojem tańca ludowego konieczne J'e-st opracowan;e
metod )e"o
t
".
..
no owama l oprac,ov.'sma zebranego materiału. Zagadnienie to
omowlla Ol.ga S z e n t p a l o v a w artykule
Methodologicke
otazky lido
veho tance (z. 1, s. 18-28). Autorka opisuje dwa systemy notowania tańc;
~.L:do,~ego przytaczając
zapisy tańca wĘ'gierskiego i czeskiego. Omawia
,owmez prOjekt metodycznej kartoteki do notowania tańca ludowego opraCowany ~~'zez kol:ktyw OśrOdka Twórczości Ludo',,vej. Artykuł zao~trzony
;es1 w te"sty plesm tanecznyoh, nuty do pieśni, wzory kartotek oraz licz'1e
otografie ilustrujące
ludowe tańce wykonane przez węgierskie i czeskie
zespoły ludowe.
•

•••

.'

b

"

�229

228

z

Artykuł Petiłtvrtni
Vratislava V y c p a l k a (z. l, s. 29-32), czyli pięć
czwa,rtych taktu pieśni taneczmej,zawiera
opis tańca zwanego ,;petictvrtni".
Autor opisał najpierw
taneczną, a następnfe historyczną stronę tań;::a
"petiCtvrtni" pl.'zyta,czając odpowiednią literaturę z zaik,rMu historii i biblio·
grafii muzyki.
Jaromir Je·c h, Tvurci
priklad
Josefa Stefana Kubina (z. 5). Arty·
kuł napisany w ZJwiązku z dziewięćdziesiątą rocznicą urodzin Stefana Kubina cibejmuje chafalktery,stykę całoks·ztałtu pracy jubilata.
Josef Stefan Ku tb i n, największy czeski zbieracz prozy ludQwej, aut,ol'
licznych prac etnograf.iczlIly'ch, słowników, bajek, napisał z okazji swego
jubHeus'zu a.rtykuł pt. Mój folklor (z. '5), w !którym mówi o s'woich pra'cach
badawczych w d~iedzinie folkloru i dialektolGgii. zazna'cza on również co jest zwłasz;cza 'dla nas, w.ażne - że I()prócz kultury
ludowej w Czechach 'ba.dał również język i kulturę duchową Czechów miesz;kającyc'h na
Śląsku w powiede kłodzkim oraz strzeleckim.
Fxantis-ek Van c i k, Novy z'ivot na Horsovhotynsku
ve verSich druzstevniku
(z. 15). Artykuł omawia zagadnienie
twórczości poetycikiej robomików lIla Horsovhotynsku, która to twórlczość zrodziła się w czasie ich
pracy i nie jest dotąd znana ani z występów arty'stycznych, ani z rOZigłośni
'Czy czasopi'sm. Autor przytacza przytkł.ady tego rodzaju twórczości wiejoskiej.
W artykule
O promenlivosti
lidoveho,
prozaickeho
podćmi. Rozbor
o Turcich lidojedech
(z. '5) piszą o zmienności prozy w podaniach ~udowych Jaromir J e c h i Dagmar R y c h n o w a, podają rozbiór bajkiłudowej o turkach ludojada·ch, którą przedstaWiają
w czterech wariantach
notowanych w Gkresie trze,ch lat, a opowiadaną przez dwie wieśnia,ciki.
Jifi H o l' a k, Hra "Zalman".
Vynatek
ze studie o stari naśich lidovYch. pisni (z. 5). Autor opisuje grę "Zalman",
obejmującą pieśni i gry.
W której OO2iał biorą chłOlPcy i dziewczęta.. Zgodnie z historycznym rozwojem społeczeństwa pieśni zespołowe są naj starszą poezją ludową· Zawa'rte w grze "Zalman" pieśni i widowiska miały powstać na Ukrainie i stąd
przeniknąć do Polsiki, Czech, SłowaCji i na Morawy. Autor przypu'szcza,
że przyszły te pieśni z pas·terzami wołoskimi.
Jar-omir D o l e a l w artykule Prvni
cesty Ludvika
Kuby
za slovanskou pisni,
ve svetle jeho korespondence
s Edvl(lrdem Jelin"-em (z. l,'
s. 33-'3.7) opisuje na podstawie korespondencji Ludwika Kuby, znalezionej
w Literackim Arohivum Muzeum Narodowego w Pradze, początek działalności Ludwika Kuby (autora dzieta Slovanstvo we swych spevech) i trudności, z jakimi musiał walczyć dążąc do !wytkniętego celu.
Ludwik B a r a n napilsał adykuł z okazji 'sześćdziesiątego roku życia
prof. Karola .Plicka. Karol Plicek, nauczyciel oraz muzyk i teoretyk muzyki,
zajmował się gorliwie czeskim folklorem muzycznym.
Zebrał on 40000
tekstów pieśni ludowy,ch wraz z melodiami sto'sując metodę syntetyczną·

z

Juri V y s lou
i l w artykule Hynek Bim (z 2) w z.wiązku z osiemdziesiątą rGcznicą urGdzin tego pisarza i zbieracza pieśni ludowych podaje
studium o jego życiu i działalności.
Vilem P l' a Z a k w ZWiąz1kJu
z osiemdziesiątą rocznką urodzin J. F. Svobody, wybitnegoC'leskiego
muzeologa, badacza, etnografa i badacza archiwum, redaktora
i pracownika regionalnego, napisał artykuł pt. Vspominame na J. Swobodu
(z. 2). Autor przytac,za tu najważniejsze
zasady
robocze, którymi tposługiwałsię w swojej pralcy F. Svoboda.
Frantisek
B o n u IS opisuje rozwój twórczości ludowej na Hanel1a
podstawie spostrzeżeń poczynionych w czasie krajowych obchodów dożynkowych w Namesti .pod Ołomuńcem, Igdzie wykonano pieśni i tańce 1udo'we
hanackie.
Otokar N a h o d i l w a·rtykule
Sedmdesatiny
zaslouzileho
badatele
prof. dr Otokara Pertolda ('Z. 3) mówi o życiu i działalności tego orientaUsty, historyka religii, etnQgrafa, antropo1oga i podróżnika.
Twórczość ludowych autorów, ważną dziedzinę artystycznej
twórczo~ci
ludowej, opracował Pavel Va v r u c h w artykule Tvorba lidovych auroro
(z. 6). Omówił on całoksztaU za·gadnienia 'twórczości autorów ludowych
w okresie po 1945 r.
Vera H a s a 10 v a w obszernym studiUm Cesky lid a narodopis v dile
Mikol.ase Alse (z. l, 2, 3, 14, '6) opisuje życie i całOkształt twórczości mala't'skiej M~kołaja Aleśa, podkreślając
zwłaszcza wartość jego pracy dla
etinogrMii 'c'zesikiej. Jego obrazy zamieszczone w zeszytach tego rocznika
posłużyły do przedstawienia c'zytelnikom życia ludu czeskiego, dając równocześnie możność :poznania jego twórc:z,ośd.
KaTol Vet l e rl i ZdeiJ:ka J eH n ik o va
zaznajamIają
czytelników
w swym artykule Ukoly a vyhledovy plan brnenskeho Kabinetu pro etnografii a folkloristiku
z zadaniami i projektem plantU praocy :Instytutu Etnografii i Folkloru w /,Brnie.
Z oikaizji 70roku życia 'prof. uniw. dr J. Ho.raka Julius D o Ja tIlsk y napisał artykuł Ipt. Prof. Jifi Horak ućitel dejin slovenskych literatur.
Pro.f.
J. Horak poświęcił życie swe pracy nad zagadnieniem kultury ludu czeskiego i tradycji słowiańskiej.
Jaroslav Kra m li l' i k w pracy O poznani dejin ceskeho lidu (z. 2)
zwraca uwa,gę 'czytelni!ka na fakt istnienia opracowań etnograficznych dotyczących życia, i kUltUTYludrlQści wiej,skiej, przeważnie 'tyLko z XIX i częściowo XX w., i to nie naświetlonych
od strony hrstorycznej - oraz na
prawie zupełny brak opracowań z okresów starszych, j.ak również brak
chronologicznego datowania, AUltGrpodkreśla waTtość historycznego a,spektu,
.laki powinien cecill()wać materiał etnograiiJCzny.
W obszernym artykule Antonina V Gr l i c k i e g o pt. Ze zivota Antonina

Nyvlta~Rychetskeho

autor zaznajamia

vudce

selskeho

povstani

na'S z czołowym uczestnikiem

roku

1775

(z. 3, 4, .5,)

i !Wodzem chłopskiego

po-

�230
231
wstania w 177'5 r., które miało na celu u wolnienie chłopa z ucisku feudalnego. O życiu uczestników
tego powstania dokumenty
his-toryczne dają
skąpe informacje;
historia
bowiem burżuazyjna
niechętnie
wSipominała
o ludziach, którzy wa.1czyli o wyzwolenie ludu czeskiego. Z tego 'też powodu artykuł A. Vorlickiego, który :pierwszy zajął się dokładnym badaniem życia A. Vyvlte-Rychetskiego,
ma ważne znaczenie.
Vera O l i v o va, Prosinec 1920 ve ved:ch pł'oletafskych
basniku (z. 6).
Autorkalopisuje
bogaty zbiór utworów poetyckich, które powstały w okresie prześladowań i aresztcrwań działaczy proletariatu
po zajściach grudniowj"Ch w 1920 r.
J·ako przyczynek do ,historii 'przemarszu wojska Suworowa przez Czechy
w latach 1798-1800 napi'sał C. A m o l' t artykuł o rosyjskkh żołnierzach
we wspomnieniach ludu czeskiego (z. 5). - Przyczynek do historii wzajemnych stosunków czesko-ukraińskich
napisał Jil'i H o l' fi k według pracy
F. Rehora, który położył wiele zasług na polu opracowań etnograficznych,
zwłaszcza dotyczących kultury
ukraińskiego
ludu zamieszkującego
byłą
Galicję.
Na podstawie materiałów doty'czących osiedli rosyjskich napisał mIody
uczony rosyjski M. W. W i t o wipracę pt. O klasifikacji
sider.
Ważne zagadnienie Z1Wiązanez p()lwstarwaniem elementów
kapitalizmu
w okresie feudalizmu, wykorzystanie
w XVI-XVU
w. wolnych sił najemnych w róŻinych gałęziaich wytwórczości opisał Miroslav J a l' os w artykule K otri.zce namezdni
prace v ćeskern hornictvi
w XVI stoleti (z. 2),
na podstawie sytuacji w jednej z najważniejszych
dziedzin czeskiej wytwórcwści
przemysłowej,
w kutnohonskim
górnictwie, "'I dru,giej połowie XVI w.
Vaclav Ś o l c, O voroplavbe i vorafich
(z. 3). Autor podaje we 'Ws,tępie historię spławu, który pClcząwszy od połowy dziesiątego wieku aż do
wprowadzenia komunikacji kolejowej oraz -tran,sportu autami ciężaTowymi
Ibył jedyną możliwością taniego 'trans,portu, zwłaszcza drzewa IW ikłodach
z nieprzebytych lasów południowych
Czech do ośrodków przemysłowych.
Następnie daje Qpi&gt;s technologii 'SiPławiania, opemjąc terminami
używanymi przez flis.aków w ostatnim stuleciu. Opi.suje również ubiór flisaków,
ems 'Sij)ławiania oraz sposób rzarobkowania w zimie.
Jako przyczynek do -studiUm ludowych środków transportowY1clh napisał Ludwik B a l' a n artykuł Krkonosske
krusne. Krusne
służą do piesz..ego tr.a'll'sportu na plecach i znane są, według podania ustnego w Karkonoszach, już więcej niż 150 lat.
Olga

pt. Pfispevek
k poznani nekterych
opisuje \vylwórczość drwali na Zd'arsku, w górzystej okolicy wyżyny czesko-morawskiei,
oraz ich ciężkie
warunki socjalne i materialne w okresie l republiki.
Ivan B o l' k o v s k y omawia w 2rtykule Obytne
stavby
slovanske

technik

S k a l n i k o v -a w artykule

dfevafske

prace

na 2d'arsku

archeologickych
objevech
(z. 2)nowo odkryte budowle Słowian
ws.chodnich i zachodnich: a) w ZSSR odkryte w lataah 1928-1933 (podkreśla fakt, że Słowianie w X-XI w. w budowaniu ulic i urządzeń wodociągowych przewyższają ówczesne ludy Europy zachodniej); b) w .Polsce __
odkryte w związku z badaniami nad powstaniem państwa polskiego oraz
c) Czechów - odkryte IWczasie ostatnich 'badań prowadzony'ch w Czechach.
Zagadnienie _czeskiego budownictwa ludowego poru'sza Emanuel B a l fi s
w a-rtykule Theoreticky
a prakticky
vyznam
studia
lidovych
staveb {z. 4).
Autor omawia historię badań arohitektury ludowej i podkreśla konieczność
współpracy w tej dziedzinie między historykami sztuki, etnografami i architektami. Uwzględnia również 'sposób ż)'cia na wsi i kulturę ludową oraz
przemiany 'socjalno-ekonomilczne zachodzące w obecnej wsi.
Jaroslav Va j d i s wadykule
Nektere zasady tvorby na vesnici (z. 4)
daje api'S ludowego budownictwa ,czeskiego rpocząws'zy od budynków gUnianych i drewnianych do kamiennych i mlliI'o'wanych.
Emanuel B a l a s i ¥1adimir K ,li ma. VeSnicke stavby v okrese 'Votickem (z. 4). Artykuł
obejmuje przegląd współczesnego stanu budynków
wiejskich ze s2iczególnYm 'llwz,ględnieniem naj starszych do1tąd z:aJchowanych
budynków. Artykuł oprac-owany został na pod-stawie badań nad architekturą ludową w 195e r.
których brano pod IUwagę sta-re, ginące j'.lŻ
budynki ludowe j najbardziej godne uwagi poligonalne
s10doły. Dobrze
przemyślana konstrukcja
budowy tydh stodół świadczy o dojrzałości rzemiosła ciesielskiego na ziemia'ch czeskich już w XViII IW.
Josef Sc h e y b a l, O otazkach studia lidoveho nabytku. Atlas lidoveho
nabytku
(z. ,3). Autor mówi o konieczności opracowania zagadnienia me_
blanstwa, następnie daje projekt podawania
wyników
tych opracowań
w atlasie czeskiego, morawskiego i ,śląskiego meblavstwa
w poszczególnych tomach lub zeszytach, z których każdy obejmowałby materiał zebrany
w oznacz.onym regionie etnograficznym. Zadaniem alia-slUmeblaTstwa ludowego byIoby: a) pokazanie bogactwa form i dekoracji, które !Cechują meblarsbwo czeskie, b) naŚ'Wietlanie nie opmcowanego
dotąd zagadnienia
tY'Pów mebli ludowych, e) omówienie rozwoju mebli ludowych, iah form
oraz odchyleń regionalnych. Autor wyraża przekonanie, że praca ta znalazłaby na pewno za'interesowanie nie tylko w kraju, lecz i zagranicą.
Vladimir S c h e u f l e l' w artylkule O vyznamu
stud:a remesel
pro
poznani kultury
naseho Udu (z. 2) podaje krótki
zarys historii rzemiosła
od zarania cywilizalcji aż do dnia dzisiejoszego podkreślając
wpływ rzemiosła na życie i kulturę ludu.
v novych

,l

w

•

Maria

L fi b k c va
i Ladisla v L a b e k poruse;aj ą w artykule
pt.
(z. 2.) na wstępie ,problem powstania artystycznej wytw6rczości ludowej, po czym opisują genezę chust pilzneńskich, ich techniczną
i stylisItyczną stronę wykonania oraz :podają przegląd nazwisk najważniej.szych hafciarek.
Plznenske

."

pleny

�2J2

233

W związku z wystawą
bułgarskiej
sl1tuki ludowej, która odbyła SIEi'
w Pradze na prośbę redakcji "Ceskego Lidu", napisała bułgarska etnografika Maria Wei e wa .artykuł Q bułgars·kiej wytwó"oczości .Ludowej.
Hana H y n k o w fi pisze o folklorystyczny,ch badaniadh w Albanii na
podstawie sprawozdania z &lt;lIbańskiego czasopisma InstytU'tu Nauk 'w Tiranie, "Buletin per shkencat shoqerore" t .2: 1953, s. 80-81.
Uwagi na temat przed,s'tawień teatralnych i filmowych, których fabuły
oparte są na życiu ludu, zawarte są "Ceskim Lidzie" w dwóch wnikliwych
recenzjach: iI. K ,r o va k a, Barevny s!ovensky film "Rodna zem" i tegoż
autora Nasi furianti
w Narodnim
Divad!e
(przedstawia
obraz wiejskiego
życia czeskiego).
W dziale literatury i 'bibliogmfii ,czytelnicy znajdują recenzje i wiadomości dotyczące nowych wydawnictw
czeskich, .radzieckich, niemieckich
i polskich, l1wiązanyah z zagadnieniami etnografii i etnologii.
Podkreślić należy zamieszczenie w czasopiśmie "Cesky Lid" bog.atego
materiału ilustra'cyjnego barwnego oraz fotografii jedno- i wielobarwnych.
Emilia

Fischerowa

"ZEI':DSCHRIFT FUR OSTF'0RJSCHUNG. LANDER UND VOLKER
OSTIJICHEN :MLTTEiLEUlROPA", R. 1!!54, z. 1. Marburg.

1M.

Czasopismo "Zeiotschrift fiir OsHorschung"
wychodzi w Zachodnich
Niemczech od roku 1~~2 i jest organem prasowym Rady Naukowej im.
J. G. Herdera. Redakcja (Hermann Aubin,Erich
Keyser, Her:bert Schlenger) zgrupowa.ła wokół czasopisma szereg uczony.ch naj różnorodniejszych
dziedzin nauki (hi'storil polity1cznej, gospo.darczej, sztuki, arahitektury,
muzykologii, archeologii i in.) biorąc za podstawę lokalizację przestrzenną
ich zainteresowań, ograniczoną do regionów wschodnich Europy środkowej.
Terminem
"Lander
im ostlichen
Mitteleuropa"
obejmuje
się przede
wszystkim ziemie, do których rościły so'bie pretensje hHlerowskie Niemcy.
Historyk, etnograf, a szczególnie badacz zajmują.cy się problematyką
Ziem Odzyskanych znajdzie w tym czasopiśmie wiele nowych i cie'ka'wych
danych, których interpretacja
przez naukę zachodnioniemieoką
wymaga
'stałego dementowania ze strony naszych badaczy.
Rocznik 3, zeszyt 1 niniejszego czasDpisma nie odbiega swym ukla'dem
od numerów poprzednLch. Po dziale roz:praw następują sprawozdania z badań, doniesienia i bogaty dział omówień, r.oZJpada,jący się na zbiorowe (dotyczące jakiegoś zagadnienia w świetle literatury) i jednostkowe (recenzje). Całość zamyka zestawienie literatury dotyczącej Śląska za rok 1953
(15 s. bibliografii).
W dziale 'pierwszym mamy 4 rozprawy. Erich Wei s e w artykule o tematyce historycznej zatytułowanym
Pod.stawy państwowoprawne
drug'~ego
pokoju t01'uńskiego i granice jego mocy pl"awnej na'świetla w 'specyficzn;y

sposób stosunki między Polską a Zakonem Krzyżackim. Autor obala pogląd na s-tosunek mistrza ZakoDtU &lt;lo króla polskiego jako na stosunek
lenny. Argumentacji dla swoich sformułowań doszu'kuje .się między innymi
w pracach hi'storykÓ'w polskich (Kutrzeby, Vetulaniego, Pociechy). Za pomocą swoistej interpretacji
terminów regnum i corona Polon:ae do.chodzi
autor do wniosku, j·ż inkorporacja Prus do Polski nigdy nie miała miejosca
inkor,porowaoilebyły tylko ziemie podległe Zakonowi.
E. L e n d l w artykule pt. Zm~any k'l'ajobrazu kulturowego
w regiont:1ch
wschodnic1J, Europy Srodkowej
W dobie współczesnej
wy,chodzi od kon'cepcji krajobrazu
kulturowego
nie definiując
tego()pojęcia, ·co w dal'szych
częściach artykułu pozwala na, szereg 'dowolnych interpretacji.
Na marginesie 'warto zaznaczyć, iż pojęcia krajobrazu
kultur,owego, naturalnego
i wariant trzeci - pojęc,ie krajobrazu
historycznego, warto byłoby poddać
gŁębszej analizie ze względu na ich wieloznaczność i małą precyzję, kryjącą
pod nowoczesną postacią zdyskredytowane
w nauce ujęcia idealistyczne.
Mówiąc o rozwoju ,krajobrazu kulturowego aU'tor wymienia jako czynniki tego rozwoju zróżnicowane formy ,prawne, doświadczenia w dziedzinie
tedhniki i życia ,gospodarczego oraz różnice postaw ,psych~cznych ludzi
tworzących na danym terenie kulturę. Miernikiem
intensyfikacji
krajobrazuk!ulturowego
je'sit dla, autora narastanie
warstwy ludzi związanych
z ziemią i coraz mocniejsze wiązanie się tej grupy z określonym terenem.
E. L e n d l o'&lt;lcina ,się od koncepcji determin-illmu geograficznego, zajmując stanowi'sJw, które można by nazwać antropogeogr8Jfiicznym, i upatrując główne czynniki rozwoju rw działalności ludzkiej, w energii przekształcającej krajobraz naturalny w kulturowy (autor nie wyróżnia pojęcia krajobrazu hi'storycznego).
W świetle takiego stanowisika I~rzy wyżej przytoczonym ujęciu czynników rozwojU' i miernika
intensyfikacji
krajobrazu kulturowego)
przeprowadzony podział Europy pozwala s,charakteryzować Euro.pę wschodnią
i środkoWQwschodnią w sposób ogólnikowy i - wyrażając się oględnie przynajmniej problematyczny.
Zdaniem autora, Europa wschodnia nie zna struktury ,krajobrazu kulturowego Zachodu. Krajobra'z kulturowy ws'Chodni odznacza się wyspowością osadnictwa. brakiem połączeń komunikacyjnych
między ośrodkami
starego i nowego osadnictwa, oraz ogólnie biorąc, nii:s'zym ,stopniem intensyfikacji. W tej o'statniej dziedzinie w dobie współczesnej mimo r,ozwoju
innych dziedzin w zakresie wiązania ludzi z ziemią widzimy regTes.
Bez bliż,sze,go uzasadnienia, w oparciu jedynie o autorytet H. Hassinger.a l, upatruje autor w Europie zachodniejsamod'zielny
twór geograficzny, odrębny od Europy środokowowscho.dniej. Wiele trudności nasunęło
'H.
H a s s i n g e r: Das geographische
Wesen Mitteleuropas.
Mitteilungen
der'
geographischen
Gesellschaft
1917: t e n ż e: Geographische
Grundlagen
der Geschichte,
Freiburg
1953.

!.

�235

234
określenie granic Europy środkowowschO'C!n.iej, a jeszcze więcej ustalenie
granicy między częścią zachodnią
i wschodnią w ramach poprzednieg0
podziału. Autorowi nasuwały 'się dwa sposoby podziału uwzględniające:
a) przecięcie linią podziału od Gdań'ska 'przez Pressburg do Fiume, b) miejscezamieszkania
plemion starogermań&amp;kich. Granica ta - zdaniem autora
- przesunięta zo'stała przez osiągnięcia naj młodszej przeszłości, a "żelazna
kurtyna" p&lt;Jgłębiła różnice między dwoma częściami Europy środkowej.
Przez pojęcie "ostliches Mitteleuropa"
rozumie w końcu autor obszar
leżący między Morzem Bałtyckim na północy, Dunajem na południu,
na
'wschodzie ograniczony Bugiem i starą granicą prusko-litewską.
Roz'ważania autora nie mają za podstawę dociekań historycznych,
nie
opierają się na pracach typu hist&lt;Jr)'1cznego, jednak ucieka się on do materiału dowodowego, jakiego dla przeprowadzonego
podziału EUTopy może
dostarczyć retrogresja historyczna.
W świetle tej retrogresji Europa środkowa jest terenem ścierania się
wpływów wschodnich i zachodni'ch, o różnym nasileniu w poszczególnych
okresach hi'storycznych. Autor widzi ,cztery okresy: pierwszy od roku 900
n. e. do XV w. charakteryzuje
rozszerzanie się osadniJcitwa na Wschodzie
oraz reoepcja form prawny,ch i goslpodarczych umożliwiających
intensyfikację gospodarczą na Zachodzie. Działalność
osadnicza miała charakter
raczej spontaniczny, nie wszędzie więc 'Przyjęły się postępowe formy rolnictwa w ,wielu regionach
pozostały
formy af'chaicznego
nomadYZJmu.
W drugim okresie, trwającym do XiI:X w., 'li -schyłku XV~I w. zaczyna się
planowe -osadnictwo miej-skie organizowane na wzór zachodni oraz wkraczają nowe formy rolnidwa
(ulepszona trójpolóW1ka, nowe kultury} .i budownictma (szczególnie O'bronnego). W tym s,amym kierunku
idą zmiany
'W trzecim okresie, tm. w XIiX w. W tym też ol&lt;resie Etw:opa śr,odkowowschodnia
najwięcej
zawdzięcza
wpływom
niemieckim
(wprowadzenie
płodozmianu, uprawy chemicznej, zanikanie ugoru). Czwarty okres obejmuje wojny i O'kres międzywojenny.
W okresie międzywojennym
dzięki
zmianom 'struktury agrarnej, rozbudowie przemysłu i 'zmianom -struktury
zawodowej Europa środkowa zbliżyła się i upodobniła do Za!chodu. Po
I'I wojnie światowej cała EurclPa środkowa znalazła się w strefie oddziaływania wpływów ws!chodnich. Pociągnęło
to za sO'bą ogromne zmiany
krajobrazu kulturaweg&lt;o. Po stwierdzeniu, iż reforma rolna miała ogromne
znaczenie np. zmiany w ukł,adzie grunt&lt;orwym, kształtach zagród, rodzajach
zabudowań), autor wyraia sąd, iż nie jesteśmy w 'stanie ocenić wyników,
jakie dały te przeobrażenia dla rolnictwa. Charakterystyczne
jest to uchylanie się od oceny, jakkolwiek w innych miejscach pracy ,oceny są aż nalby1; drobiazgowe. Zainteresowania
autora nie skupiają 'się bynajmniej na
całym obszarze Europy środkowej, a &lt;iotyczą przeważnie, jak się wyraża
sam autor, "deutscher Bewohnerschaft
berau:bten SiedlungSigebieten" (s. 37).
Jakie zmiany widzi E. Lendl na tych terenach? W pierwszym rzędzie

zmiany
gionów
upadek
ref?rmy.

-

'.

osadnictwa: ziemie 'będące w zasięgu wpływów niemieckich z reprzemysłowych
przeksztatciły
'się w pastwiska,co
znamionuje
rolnictwa (szczególnie tereny nadgraniczne).
Czyżby to była ocena
~O~~j? Narzucające ,się jednak z 'Całą bezwzględnością i'nne fakty
umemozllwIa]ą podobną o,cenę znnian w ,przemyśle. W -całej Europie środkowO'wsClhodniej industrializacja
poczyniła wielkie postępy. Autor wyraża
się z a~robatą nie tylko o takich osiągnięcia{:h, jak Nowa Huta, ,Dun,apentele (nIedaleko Budapesztu) czy FUrstenberg (nad Odrą, NRD.), ale nawet
? odbudowie "minimalnych zniszczeń wojennych" w przemyśle Dolnego
Sląska.
Wśród dalszych zmian dostrzega autor zmiany rw strukturze zawodowej
i ,,:,y.znaniowej ludności. Oznacza to - jegoZJdaniem - &lt;umocnienie pozycji
kOSCl?ła prawosławnego
na wschodzie i na poł'Udniu a ",spychanie kościoła
ka'tollckiego i ewangeliJckieg,o w życie katakumb". Dostrzega także upadek
kla-syśredniej
(mieszczaństwa) w ZJwiązku ze zmianami struktury społeczno-gos'Podarczej,eliminującej
inicjatywę prywatną:
"handel w myśl doktryny wschodniej ,skazany na wym,arcie". Kłamliwie informuje autor, iż
wszystkie pomniki przeszłości niemieckiej, świadczące o 'Powiązaniu z Zachodem, a wśród tego 6'0.00 zabytków gotyku i ibaroku, mają być w najbliższych latach zlikwidowane na terenie Polski (s. 3e).
Powyższe 'stwierdzenia
są tak 'wymowne dla każdeg&lt;o, nie tylko nau'kowca, ale przeciętnego obywatela na'szego kraju, że ocena ich tu jes1t bezcelO'wa. Na uwagę zasługuje jedynie funkcja, rola tego typu artykułów.
Kursują &lt;one na Zachodzie jako podstawowe źródło kłamlirwych informacji
o Ziemiach Odzyskanych, w szacie pozornie naukowej, &lt;uma,cnianej przez
propagandę. Opierając się od strony metodologicznej na pods'tawie pojęć nie
uściślonych, jak ,pojęcie 1crajobrazu kulturowego
w ujęciu ahistor)'1cznym,
umożliwiają ogólnikowe -opisy, pozwaiają na 'swoistą interpretację
szeregu
faktów. Niniejszy artykuł jesit przykładem typowym dla tych metod nauiJd
zachodnioniemieckiej.
Co przeciwstawiamy
tym pracom pretendującym
do
zobra,zow_ania przemian kulturowych
na Ziemiach Odzyskanych?
Artykuł następny W. S a l m e n a Znaczenie Norymbergi
dla życ'i:c. muzycznego Europy ś7'Odkowowschodniej
w XV i XVI wieku jest pracą 'specjalistyczną, rozpatrującą
życie muzy-czne Norymbergi jako centrum średniowiecznej kultury muzycznej. Omawia on znaczenie Norymbergi jako ogni-ska
sku,piającego przybyszów z całego Sląska i Europy wschodniej.
Zdaniem
autora 'było to poważne centrum życia muzycznego, ale i poważny ośrodek
gospodarczy, przez który rozprzestrzeniała
'się kultura za,chodnia.
Ostatni artykuł H. G. F l' a n z a, Studia nad budownictwem
XVII i XVIII
wieku w Czechach o'dnosi się do budownictwa
kla-sztornego, kościelnego
i zamkowego, ze sZlczegó1nym omówieniem
postaci dwóch budoWiIliczych
tego okresu: Ch. Dientzenhofera
i J. B. Mathey3-.
Po artykułach
następują
dwa interesujące
spra1woZ&lt;!ania z badań W.

�236

237

~
K l a w i t e r a O poczqtkach
czasopiśmiennictwa
s c h e nk a Dane statystyczme o przesiedlanych
światowej

niemieckich

grupach

ślqskiego
w

czasie

i T. B i e rdrugiiej

wojny

narodowych.

W dziale recenzji figurują prace polskie M. P l e z i Greckie i łacińskie
źródm do najstarszych
dziejów Słowian i nowe wydanie kroniki Thietmar&lt;?
przez M. Z. J e d 1 i.c k i e g o.
Bibliografia dotycząca Śląska za 195'3 r. zawiera2\34 pozycje z literatury
po1."kiej, czeskiej i niemieckiej. Poza działami og&amp;lnymi opracowano rolnictwo, osadnictwo, etnografię, historię, historię poszczególnych miejscowości,
nauki społeczne, zagadnienia kulturalno-oświatowe,
sprawy kośdoła, języka
i literatury.
"Zeitschrift fur Ostforschung"
ze względu na rodzaj problematyki
hi'storycz:nej i 'wS1pÓł1c:resnej,
ważnej dla badacza po'lskiej kultury, oraz sposób jej opracowywania,
właściwy dla przerostów nacjonaHstycznych
n.auki
niemieckiej
okresu międzywojennego,
zasługuje na stałe, sys'tematynne
omawianie krytyczne ze 'strony wielu zainteresowanych
tą problematY'ką
dys.cy.plin.
.
Maria

Trawińska-Kwaśnie'wska

"DEUTSCHES JAHRBUCH FUR VOLKJSKUNIDE" R. 1: 1S5!5, z. 1 i 2,
ol1gan I[1stytutu Etnogra,fii Niemieckiej Akademii Nauk, ini'cjujący wydawn1ictwa periodyczne tegoż 'Ins'tytutu, zasługuje na szczególną uwagę. Przełom
jaki się dokonuje w etnograNi niemieckiej, oraz program przebudowy tej
dys'cypliny omówiony na Kongresie w 1003 r. znajdują tu !Swoją pełną
dokumentację.
Na podstawie
przedmowy
reda'kcji, licznych sprawoZidań
i doboru tematyki artykułów można ,prześledzić zainteresowsnia
u'czonych
niemieckich rozwój ich metod badawczych, telchnik pracy i wytyczne etnografii niemieckiej na prz~szłQ.ść. Rozważania nad tymis'PralWami nasuwają
szereg analogii do .sytuacji w innych krajach, sytuacji :bynajmn~ej IlIie o charakterze przypadkowym. Przełom w naukach humanistyczny'ch i ujęcie etnografii jako nauki historycznej dokonują się w tych kraj'ach w oparciu o różne
tradycje w sposób specyficzny, ale i nas'uwający uwagi o niewątpliwych
prawidłowościach.
Sprawozdawczy charakter niniejszej recenzj'i j€lSt umotywowany dążeniem
do zobraZiowania rw miarę możliwości peŁnego tego przełomu, jaki obecnie
przeżywa etnografia niemiecka.
W 1953 r., w d,niach od 4 do 6 sierpnia, odbył się Kongres Etnograficzny
Niemieckiej Akademii Nauk w BerliJnie, z udziałem licznych etnografów
Niemieckiej Republiki Demokratycznej,
Niemieckiej Republiki Federalnej
i Czechosłowacji. Wśród 20 wygłoszonych referatów referatem zasadniczym,
zawierającym podsumowanie dotychczas'owej działalności etnografów i prQgram, był referat prof. W. S t e i n i t z a. Proca etnograficzna w Niremieckiej
RepubUce Demokratycz'nej.
Na wstępie referent zaznaczył, iiż .p.race etnogra-

iiczne w NRD mają za ,sobą przeszłość dopiero dwuletnią, gdyż dopiero dwa
.Lata temu podjęto prace etnograficzne, tak s!kornpromitowane w poprzednim
okresie przez ra.s~zm. Powyższy stan wysuwa, jako ,podstawowe zadanie ·TehabilJitację niemieckich badańetnagraficznych.
Referent podał przegląd hist&lt;Jrii etnogr&lt;'iii niemieck'iej, ujęty w r&lt;imy trzech ckresów, z wykazaniem
nurtu ,postępowego i reakcyjnego. Odcinając Isię od nazistowskich
ujęć H.
Nauman.a·,podkreślono wpływ 'Pozytywny dwóch niedawno zmarłych badaczy: A. Spamer.a i J. Meiera.
W części programowej referent wysunął problemy wynajdywania
wszelkich tradycji !postępowy,ch, demokratyczno-wolnościowych
w dziedZlinie
sztuki ludowej, które ,były w dotychcza:sowych badaniach zaniedbane, oraz
ścisłego wiązania ich z życiem kulturalnym
mas pracujących, szczególnie
przez po:dejmowaruiez,adańbadawczych,
odp'owiadających potrzebom zespoŁów amatomkicih i nowemu życiu kulturalno-oświatowemu.
Podkreślił potrzebę podejmowania
badań nad :strojem ludowym, meblarstwem,
formami
gospodarki i narzędzi,ami pracy.
Wśród zagadnień Qgólnoteoretycznych porulszył :sprawę przedmiotu etnografii ,tpQjęcia ,Ilud,") oraz 'spraw'ę l~cyfic2ll1ą dla nau'ki niemieclciej stosunku pojęć V'olkerkunide i Vol'klskuulde. Referent stanął na stanowisku
marks~:sltoWlskim, liż przedmiotem
badań etnografa
jest kultura
duchowa
l materialna
mas ,pracującYClh. To stanowisko referenta
nie wykluczyło
współpr,acy z uczonymi NiRiF, choć w.dalszej
części referatu odniósł się
z dez'J:prohatą ·do zachodnioniemieckich
badań nazywanych V'olkskunde der
Heimatvertriebenen,
podejmowanY'ch ze w~lędów
poliitycznych, wzbudza. jących nienawiść międzynarodową,
rozbij.ających przyjacielis'ką 'współpracę
między narodem niemieckim a narodami poIskrm, czechosłowackim i radzieckim.
W referatach i sprawozdaniach uzupełniają,cych szereg referentów wskazywało na możliwości w.iązania etnQgrafii :z praktyką społeczną; wśród referatów .specjalistycznych przew,ażała tematyka folkIOll·J~styczna.
Na Kongresie palstanowiono założyć czasO[:&gt;i'smoetnogra.ii,czne "Deuts,ches
Jahrbuch fUr VQlkskunde", organ IIn:stytutu oparty o k'rąg współpracowników i czyteln1ików z całych Niemiec, dostępny dla uCZionych innych krajów,
o roli pośrerlnika
między Zachodem i WIschodem, gdzie szczególnie
w Związku Radzieckim i krajach Demokracji Ludowych - są wysoko rozwinięte metody pracy badawczej.
Rocznik I tego cZaJsopi:sma{1955) :informuje na's o pracach Instytutu Etnogra1fii. W wyniku programowego referatu prof. W. Steinitza i dyskusji ;kongresowych 'Podjęto w lin1stytucie prace w !Sześciu k:erunkach: 1. Kontynuacja
prac J. Meie'ra w dziedzinie magii (formuły przysiąg). 2. Opracowanie zagadl1lienia tradycji demokratycznyCh w ipieśni, podaniu, bajce, przysłowiach
i sztuce ludowej. 3. S)'\Stematyczne badania na.d kulturą materialną, a 'szczegó1nde nad dziedZliną rolnictwa. W ramy tej problematyki wchodzi Niemiecki

�239.

238
Atla,s Etnograficzny.
4. Badania nad kulturą robotn~czą (Arbeiter- Volkskumie) - 'kręgiem zagadnień niezwykle aktualnym, jednak nie opracowanym metodol&gt;Qgicznie. Specjalna
uwaga poświęcona będzie monQgrafiom
zawodowym (górnicy - Drezno). 5. Badania histor.ii etnografii, wyŁawiaU'ie
niemieckich tradycji demokratycznych.
6. WlJ:ączenie 'planu 'badawczego
og,raniczonej terenowo ,placóW1kibadawczej, jaką jest Wossidlo-Forschungs_
stelle-Rost&gt;Qck.
Ramy przedtstawi'onego programu :badawczego stały się trzonem problematyki c:za:sopisma "Deutsches Jahrbuch fUr Vol'klskunde", wokół którego
slwpiłymę uzupełniają.ce arty'kuły uczonych z kra1jów ościennych. Roltl pośrednika między uczonymi claisOlpismo spełnia przez ,podawanie bibliografii
i &lt;l'pcracowań!Stanu badań od 194151'. Wydano bibliogra1lię prac radzieckich,
a w na1stępnych numeracih kolejno zostaną omówione :badania etno,gr.aficzne
w Polsce, Bułgarii, Czechosłowacji, Szwajca-rii, Skandynawii.
Pierwszy rOC'Zlnlikcza:s'opilSma ,zawiera 12 rOZJpralW,liczne doniesienia
i sprawozdania
(dane biograficzne o etnografach niemieekich, sprawozdania ze zjazdów, 'Wystaw, muzeów), p.rzegląd piśmiennictwa
etnograficznego
w Związku Radzieckim, Austrii, Niemczech oraz rorz;w1iniętych w la'tac;h
ostatlnicih publlikacji z zakresu etnografii Łużyc. Całość zamykają 3~ recenzje.
Tnzy począt'ko\ve artykuły
mają charakter
poszukiwań
historycznych.
Erich L. S oD
h m lid t w artykule Od Niem~ec Tacyta do N.iemiec humanistów
zajmuje slię początkami hilstoriogra:fiii terenów niemieckich od czasÓIWstarożytnych do roku 15120,roku ukazania się dzieła J. B P 'h ma F:undgrubedel'
a!!gemeinen VoLkskunde,
omaWiiając zarówno źród1a (opisy miaslt, l'Odów,
pielgrzymek, 'Podróży), jak i czynniJkli rozwQju Zl3interes'Owańsprawami
Niemiec (l'Ozpad Śiredniowieoznej 'WisIpólnoty 'chrześcijaństwa,
różnicowan~e się
go:srpodarcze i narodowe Europy).
Artykuły Ericha K u n z e i Gi.intera V 'olig t a 'dotyczą
zainteresowań,
ja'kie okazywali późniejlsli kl~JJsycymarksizmu w okresie studenekim, pieśnliom i piśm,iennicitwu ludowemu.
Następna grUJpa artykulów
łąozmie z artykułem
pośmiertnym
Adolfa
S p a m e r a 2 nawiązuje do silnie rozwiniętych na Zachodzie, a szczególnie
w Niemczech w ,okresie przełomu XIX i XX w., badań nad wierzeniami ludowymi. W przeciwieństwie
do idealistycznych podstaw i deskryptywnego
charakteru poprzednich prac z tego za'kresu artykuły te wyka'Lują tendencję
do nowatol1Stwa metodologicznego. A. Spamer postuluje badania wierzeń ludowych w rozwoju historycznym, w całokształcie ich przemian społecznych
i ;podstaw psychologicznych.
Zwraca uwagę na z,wiązek wszelkiich zjawisk
kultury duchowej, powiązanie wierzeń z wiedzą, a nieraz niemożność odl E.
K u n z e, Die drei jinnischen
Runen in der Volksliedersammlung
des jungen Marks, Helsinki;
G. V o i g t,
Friedl'ich
Engels und die deutschen
Volksbii,cher. Berlin.
'A.
S p a fi e 1',
Zauberbucl,
und
Zatlberspruch;
F.
P f i s t e 1',
Von
den
Wundern des Morgenlandes;
H. F e h 1', A/tes Strajrech t im Glauben des Volkes.

dzielenia np. modlitwy od formy przysięgi czy zaklęcia. S;pojrzenie .ł:cistoryczne n,ie pozwala często Dla rozróżnienia {pojęciowe, k'tórymi nauka odot~chcza;s operowała, a lktóre nasuwały i nasuwają srzereg wątpliwości (np.
A:beflglaube, Widerglaube,
Uberglaube,
Glaube, Nachglaube). Nasuwa się
pytanie, .do czego zaliczyć, jalóm pojęciem objąć niesłychanie żywotne zjawiska współcze.."«le, ja'k rozpowszechnienie
ksiąg cudoow:nych, amuletów,
poszu:kliwań skarbów - czy tylko pojęciem przesądów?
tu, 'mimo wszelkich postulatów
na początku artykułu,
dochodzi do głosu dziewiętnas'towieczny p.sychologizm. Zdaniem autora na czoło interpretacj'i,
motywacji
.,przesądów" wysuwają się czynniki IPsychiczneo charakterze poIJLgenetycznym, jl1llkbezradność wobec życia, IStra,ch i nadziej.a 3. Dalsza część artykułu
to rozważania his'tDrycznolltefalckie nad dawnymi tekstami .zawierającymi
zbiory przysiąg i nad ich losami w ,okresie XX w.
W płCzeciwieństwie do poprzedniej pracy roz,prawa F. IP f i iSt e r a kładzie nac:isk na mom.ent historycznego przekazywania· wia'&lt;iomości o Daleikim
Wschodzie. Przedmiotem badań autora jest .proces narastania wiedzy OiPartej
na różnorodnyah przekazach "z drugiej ręki" i postęp poszukiwań własnych,
przede 'wszystkim o ludności W",chodu - wiedrzy, która wraz z szeregiem
wypaczeń weszła dClnarodowych Sikarbców wierzeń, bajek ,i lPodań ludowych.
Krolejno omówion&gt;Q rw ,porządku chl'OnolQlgicznym pOlSzczególne typy źródeł
zawierających relacje o monstrualnych
ludziach, zwierzętach i cuJdow.nych
wydarzenia,ch, o'd mitologii greckiej do czasów Miin!C\hohaulSena.Ze względu
na Iswój historyazny Isposób ujęcia 'Praca może lSt&amp;1ow1ićwzór dociekań genetycznych w zakresie wyobrażeń i wiel1zeń ludowych.
Trzeci artykuł tej grUiPYma cha!fakter programowy. Celem jest ,tu dążenie do skłonienia
historyków
prawa
do wykorzystania
różnoro,dnych
żródeł m. in. wierzeń ludowych. Zdaniem autora historia ,prawa niesłusznie
jest d~ tej ,pory prawie tylkl() hdst&gt;Qrią:inlStytucji i kierunków prawa, a nie
ukazuje działania prawa w życiu. SHa.mi współtworzącymi prawo są ~rz~konania, wierzenia ludowe, a zadaniem nauki jest odkrywać wyobrazema
lu.dzk,ie w działaniu prawnym. Nawet gdy nale'żą one do ikategorii przesądów, miały ;swą silę dlZiałania. Ten ~sób
.podejścia 'wymaga rozpatrzenia
żródeł tzw. lipozl1lprawnych (w tradycyjnym
uję.ciu zajmowano się jedynie
źródłami ar,chiwalnymi),
szczególnie dla prawa
karne~o,
powiązanego
bardzo !Silnie z wierzeniami
ludowymi. Źródłami te.go .ty,pu są: podainia,
bajki, legendy, przysłowia Ol1aZ materiały
ikonograficzne.
Auto~ ,roz,patruje !kilka wybranych za·g.adnień z zakresu wyobrażeń średni'OwlecznyC?,
jak IPorządek świata, człowiek i dia'bei. upiory - śledząc przechodze~le
wyobrażeń ('obyczajowyoh) w poglądy prawne i zwrocając uwagę na ,Ich
ogromne rozpowszechnienie
w dobie wspóŁczesnej. Na szczególne podk,resle-

;r

••I

\

' ••Die Erkenntnis
der
der historische
Motivverfolg.
nicht
in vage Spekulationen

psychologi3chen
Faktoren
abel' ist uns wichtiger
doch setzt sie dessen KUirung voraus,
wolten wir
verlieren".
s. 111.

ais
uns

�241

240
nie za1sługuje wykor,zy.stanie mateIliaŁu iIkonograticznego.
Obraz, jaki
autor roztacza, przed ,czytelnikiem, jest bardzo ciekawy i barwny, pos'iada
jedna'k ten mankament, iż nic nie mówi o miej's'cu i czasie występowania
opisywanych zjawi's'k, co do peWInego stopnia u~prawjedliwić można pro,gnamowością artykułu.
Do gru'py prac pośV\llięconych !kultur,ze materi!alnej wcho.:l:zą dwie ,prace:
Hermanna
G l e i s b e r g a Stud'ia nad etnografią
dotyczącą
mlyn/l1'za
i młyna
o1"az Karola B a u m g a r t e n a, Problemy
badań budownictwa
do!nosaksońskiego
w Mek!emburgii.
Obie prace ujmują zagadnienia historycznie, z omówieniem kanteikstu społecznego porus'zanyah spraw i w oparciu zarówno o źródŁa !archiwalne, jl8.lki wła.sny mateI1iał terenowy. Artykuł
pierwszy podkreśla upIlzywilejowane stanowisIDo młyna.rza wśród różnych
zawodów od okresu średniowiecza.
Młynarz, choć pozJbawiony pewnych
przywilejów, jakie miał rzemieśln,jk (wolność), oieszył 'się uznaniem spo,łecznym z racji IOlbs,ługim1as:zyny,jedynej przez długi 'czas w,śród urządzeń
tecooicznych. Po re'M'oIO:lPek'cji
'dziejów młyna na terenie Niemiec (młyna
wodnego li IpOruszanego ,siłą wiatru) Dmówiono zagadnienia
konstrukcji
młynów, organizacji praoy w młynie, zagadnienie miar i transportu zboża,
stroju młYiIlaI1skiego, wierzeń, przesądów, S!Z.tuikii zdobruictwa związanych
z młyna'I1stwem. Tęs.zerOlką pI1o'blematykę uzupełnia świetnie dobrany
materiał ikonO!grla.ficzny ze 'starodruków.
Pracę Baumgartena charakteryzuje
również dynamiczne ujęcie. Sprawy
zmian w konstrukcji, analizę mOI1fologiczną podbudowuje autor ma'teriałarni a'rchiwalnymi,
uWZJ!?)lędniając takie czynniJki rozwoju budownictwa
gospodarczego ilia wsi, jak intensyfikacjta
I'Iolnictwa i prądy mody oraz
zmia.ny wSitr'Ulkturz'e z,awodowej g,rupy budowniczych wiej'ski'ch.
Powstałe
4 artykuły
,poświęcone są 'zagadnien.iom ~ecjaliistycznym
z ZJakresu sztuki 4.
W dziale doniesień i :sprawozdań znajdujemy spl'awozdanie z Kong'resu
Etno,gnaficznego Niemliec:kiej Aka'demili Nauk w Berlinie z 1953 r. i 'Wyjątki z referatu zasadniczeglO W. S ,t e i n i t z a o stosunku nauk, które
w Niemczech nazywa .się Vol~skunde i Vollkel~kunde.
Historyków kultury materialnej
lZ1aiinteresować .może obszerne sprawozdanie H. K o t h e g o ze zjazdu badaczy nar,zędzi rollllli'czych w Kopenhadze, 1954 r., ora'z R. P e e:s C h .a, Kwestionariusz
w sprawie
narzędzi
rybackich.
1. Web er - K e J l e r m a n n daje ta,kże sprawozd&lt;:mie z wy:stawy. wycinanek polS1ki'chw Bel'lil1lie.
Dział recenlzji cbar,akteryzuje dobór prac na wysokJim Ipoz,i'omiemetodologicznym, o różnorodnej problematyce
etnograficznej.
• W. F r a e n g e r, Der Teppich von Michelteld:
G, Kra f t, Die biiu.erlichho,ndwerklichen
Grundlagen
der thilringischen
Musikkultur;
A. S c h ID i d t, Ein
Strelsunder
Fund zu den Quellen des Wunderharll;
F, H a e r b u r g e r, Schwert
11,
Trammel
als Tanzgeriite,

Krytycznie ujęty przegląd zawartości
opracowań
i materiałów,
jakie
przY'nosi pierwszy rocznik czasopb:ma "Deutsches
J.~hr'bu,C~ f~r. VDłk:skunde", bezspornie w,skatzuje n.a przeł,om w etnografll lllemleckleJ. Znamienne dla tego przełomu ISą na'stępujące :sprawy:
1. Ujęcie historY'czne IPrchlematyik:i e1nogrlafiaznej, (prowadzące do jej
rozszerzenia i pogłębienia.
2. Nowe ujęcia zagadnień cpra.cowywanych dotychczas
przez etnDgrafię niemieoką (zagadnieruie narzędzi rolniczych,
budownictwa,
.folkloru)
w powiązaniu
z 'szeregiem ntajróżnorodniejSlzyc:h zjawisk bazy l nadbudowY, a 'nie tylko ch3Jrak&gt;tery,styc:znych dla etnografii
niemieckiej analliz
morfologicznych i drohia'zgowej systematyki.
..
3. Dążenie do wykorzystania
naj różnorodniejszych
źródeł, tak zrodeł
wywołanych, iZ'dobytych drogą :badań terenowych, jak i źródeł p;isany~h
doty&lt;chcz:asowej domeny zainteres'owań
h:is,toryków. Ogromne znaczeme
zy.skują źródł.a ikonografiozne.
.
4. Nawiązywanie :kontaktów z nauką krajów ościennych, wyrazające SIę
uZinaniem dla dorohku naukowego etnografów radziedkich i badaczy z 'krajów demokracji ludowych (obce prawie zupełnie nauce niemieckiej okresu
międzywojennego.
5. Trudności w zakresie Ibadań nad Ikul&lt;turą .duchową, 'brak opracowanych wzorów badawczy,ch w zakresie magii, IPrzelsątdów i wierze~ ludo~
""Ych. Na Ipodkreślenie jedntak Iza,słu,guje rakt, iż nie ma tu u:cieczkil od .teJ
problelna't)'lki, ale mamy usi.!owalllia w kierun'kiu nawiązywania.
do Ja'k
najl€\pszych t-nadycji folklor)'lS'tów niemieckich (A. Spamer, J. Me!~er).
'6 Wia.zanie badań etn'ognaficznych z prakty.ką społeczną. WyKorzy&lt;s,tanie ~te~iałów
etnograficznych
dla życia kulturalno-ośWliatowego
mia'st
i wsi.
Biorąc pod uwa,gę dotychczl3.sowe osiągnięcia etno,grafii niemie:ckliej, j~k
i !plan 'Instytutu ,Btnc&gt;grafii Niemieckiej Akademii Nauk (OO &lt;czym:ln:formUIJe
nas nioniejs.zy rocznik) należy :się m;odziewać, iż następne roczrukl ozaso-,
pis.ma "Deutsches Jahrbuch
fik Vollksik'UIIlde"'Przyniosą wliele cennY'ch
rozprlaw i materiału

informacyjnego.

Maria

Trawińska-Kwaśniewska

K. H. OTTO, A,rchaologische
Kul,turen
und
die
ErfortS c h u n g
d e l' ik:o n k l' e t e n
Ge s c h i c h t e v o n
S ota m m e n
und
Vol 'k e l' s c h a ,f t e n. ;"Ethnographi.sch_ArchaologiSJche
For~ch'Ung", Berlin IS'53, nr 1, s. ,1~27.
Autor rozpatruje
stosunek archeologii do historii. Będąc jej cz~ścią
archeologia ma takie same cele co rozumiana po marksistowsku
hIStOria, której naczelnym zadaniem jest ~rywanie
praw rozwoju społ.ecznego .
Specyfika archeologii polega na odmieności źródeł i metod szc.z~gOłOWych.
Głównym zaclianiem archeologii jaiko dyscypliny historyczneJ Jest bada-

�242
nie Istruktury ekonomicznej i przemian produkcj'i jaJko klucza do poznania
procesu rozwoju społecznego. 2.rÓ'dla archeolog.iczne wprowadzają
nas bezpośrednio w zagadn:enie produkcji dóbr ma-terialnych
i pozwaiają
wnioS1k'owaćo stanie i rozwoju srił wytwórczy,ch
oraz o stosunkach
między
ludźmi w procesie produkcji. ŚWliadc2ą one takźe o warunka,ch materialnego bytu danego slI:ołeczeńJstwlCl,a cha'rakterze
ustroju
społecznego oraz
zjawi:sikach nadbudowy.
Drugie waźne zada,nie archeologii przy ws,półpracy z etnografią polega
na wypraoowaniu
perliodyzacji epoki ,s'PołeczeństWiCI pierwotnego.
Wiąże
się to ściśle 'z badaniem
etnDgenezy i najdawniej'szych
dziejów plemion
i narodowości sló:bo łub wcale fJIieoświetłonych źródłami pisanymi. Przy
rozwiązywaniu
ty'ch zagednień wyłania
się konieczność
etnicznej interpretacjli ,kuHur archeologicznych;
interpretacja
ta nie jes't jednak jedynym
zadaniem archeologii, lecz tylko jedną z wiełu dróg badawczych, któr~
wiodą do historycznego wykonzystania
materiału al'cheologiczmego.
Następnie przechodzi oao do kJrytyki metody G. K o S IS ,i n n y. Uznanie
Konrieczności etni.cznej interpretacjI!
źródeł ar,cheologicznych
nie oznacza
bowiem przejęcia stoS'Owa.nej dotychczas
w tym za'kresie me~'ody, 'która
w sf'ormułowaniu Koslsinny brzmi: "ostro wyróżniające
'się archeologiczne
prowincje
kulturowe
poikrywają
slię zaws'ze z ohe.ślonymi
lu·dami lub
szczepami". Metoda ta, zwana "osadniczo-archeologiczną"
lub "osadniczohistoryczną", rozszerzyła się poza granice Niemiec i od początku miała swych
gorących zwolenników i przeaiwni'ków. Po 40 latach @cię:ych ,s,porów, k~óre
na terenie Niemiec osiągnęły duże natężenie w okres,ie powojennym, można
stwierdzić, że sprawa wstała [:lrzesądzl()na na niekol12.yść tej metody. DotychczasoWiCI dys'kusja przyczyniła się do łepszego ,poznania meto'dolog:cznych tr·udnośd problemu i uła·twiła zro.wmienie granic poznania naukowego wynikających
z ,charakteru
źródeł archeologiciznych.
Odslłoniła ona
jednak
także ograniczone
możliwości
poznawcze archeo;ogów
s':'ojących
na ·gruncie idealistycznej ko·ncepcji dziejów. Potwier-dziła ~ię slu·c.zność :uarzutów pTze&lt;Ciwko naciąganym wywodom opartym na przesadnych
wniO'skach typologiclZnych i kons·truowalliiu "prowincji
kulturowych"
na pO'd!Stawie nielicznych, wyrwanych
z całości elementów
kulturowych,
co byro
s,zczególnie charakterystyczne
dla szkoły Ko·s'sinny. Uznano powszechnie,
że przecenianie lub f'Ofmalistyczme stosowanie typologi'i prowadzi do błędnych wnioSlków. 20s'tała też podważ,ona zasarda kOllJieC21nejzgodnośd archeologicznych ,,'Prow,incji kultwrowych"
IZ terenami
o'sadniczymi
określonych
ludów j szczepów.
Te słuszne argumenty
ze strony niemiecikich i zagranicznych
(głÓ'Wn~e
radzliec'kich) 'badaczy nie przelkonały jednak zwolenn1ków Kos·sinny. J~den
z nich, A. K i e k e b u s c h, w ·artykule pt. Siedtungsarchiiotogie
zamieszczonym w encyklopedii
Eberta (t. 12, s. 103) 'U's.prawiedliwia różme potknięcia Kossinny, dochodząc do wniosku, że nawet gdyby wszystkie jeg()

243
dotychczasowe wyniki były fa~szywe, to jednak metoda jest słuszna. Przeciwk·o silnym zarzutom hi·storyka E. Wahle w 1941 r. wziął Zlaraz tę metodę
w obronę M. Jahn, który wypowiedział
się w tym samym duchu jeszczE;
w 195'2 r. pisząc: "To, co Kosslinna nakreślił w geniaLny.m za.rysie, pI1zY'sz~e
'badania pow;inny I5prawdzić w!szczegółach i ukształtować".
J ednaik c?'ła dotychczas'Owa 'krytyka do,tknęł.a tylko niektórych
stron
konce'pcj,i Koslsinny, nie ulkazując - przY'najmniej w Niemczech - isto,ty
tego k'erunku.
Faszyzm niemiecki wy:k'Orzystał pracesZJkoły
K'Os'sinny do
"na·ukowej" l:cdbudowy Iswojej ideolQgii i zamiarów Ipol1tycznych. Mógł
on v.rykor.zystać metodę Kos1sinny dla,tego, 'Ponieważ :była Ona imperialistyczno-szowi-lliistyczna w swych pod~tawa.ch i celach. T.rzon teori'i KO'ssi,nny
tworzyła bowiem błędna. nienaukowa doktryna ra'sistcwska, która zależnie
od potrzeby "udowadniała"
autochtonizm
lub wędrówki ludów, aby wykazać wyższość "kultury ,nQrdycznej" . dla poparcia
ikierunlku nacjonalistycznego, 's'przeaznego ;z :prawdziwymi
interesami
narodu niemieckiego.
Autor nie odmawia Kossinnie pewnych zasług, jednakże stwierdza, że
jego ~'posób hLstorycznego wykorzystani.a źródeł archeologicznych
nie może
służyć dal'szemu rozwojowi nauki. Biętrząc hipotezy na hipotezach. krocząc
lod jednych nie udo'wodnicnych tw.ierdzeń do drugi,ch, jeszcze dalej sięgających przygotował on grunt do niena·\viś.ci rasowej, pychy nacjonalistyc.znej i fa!szoWian'a faktów historycznych,
które faszyzm wykorzystał
do
oSlzukiwa'nia narodu niemieokieg'o. W ten ·s:posób błędne teor.ie KOIssi1nny
pomago.ły obiektywnie
faszyzmowi
niemieckiemu
w podbijaniu
obcych
ziem. Autorytatywna
obron.a tw.ierdzeń Kossinny przeciw wszelkiej krytyce
powstl'zymywala
pos.tęp archeolo·gti niemieC'kiej w kierunku
prawdziwie
historycZJl1ej met·ody badań. Ra's'is,t'owskie podejście postawiło .interpreta.cję
etniczną i rozprzestrzenianie
'się "kultur" na pierwszym planie jako główny
cel badawczy. Ku.lturom arc.heologiczmym przY'pisywano cechy hiologiczne,
lud i sZJCZ€'Pokreślano fałs.zywie jako twory trwające po wSlzysblde ozasy
z ich 'przyrodzonymi cechami ra's'owymi. Wskazując na te fakty Ott-a słusznie zauważa, że nie można mówić o jalkimś "geniU'3ZJu" Koss.inmy, a tym
hardziej
o traiktowanriu jego dorobku
jaklO funiClamentu gmachu nauki
&lt;1 rcheologicznej.
Ta strona dokt;:oyny Kos'sinny nie ,była dotychczas w Niemczech dyskutowana i pr,zeważnie nie została nawet rozpoznana, aczkolwiek w Zwią;!1ku
Ra'dzieckim dawno doczekała się należytej
oceny. Autor zwraca .się stanowczo przeciiw wszelikim gło'scm dopuslczają,cym
'stosowanie
metody
Koc'sinny bez jej wypaczeń i błędów, stwierdzając,
że "między konc€lP'cją
Kos1si.nlnya naukowym,i próbami historycznej inter;pretacj;i materiału archeologicznego nie m'Jże być i nie ma w rzeczywistcści żadnego związku" (s. 11).
S'amo .porównywanie kultur archeolcgicznych
z różnymi tworami etnicznymi nie zawiera według Artamonowa,
w :zasadzie nic falszywego.
JednaJcie ten sposób bada.ń nie jest w archeologii niemieckiej zdobyczą Kos&gt;-

�244
s·inny, lecz K. Schumachera,
który ISws()wał go z umiarem.
Natomiast
KO~lsinna rozbu:dował tę metodę w &amp;pos'ób przesadny i jednostronny,
wykr.acz.ając poza dopuszcza1ne granice naukowe. Trzeba więc odróżniać poprawną intel'pretację
etniczną kultur archeologicznych
od tego, ooszkoła
Kos:sinny zwała archeologią osadniczą. Celem wybrnięcLa z obecnego ohaosu
terminologicznego
wyjaśniam, że pod ,pojęciem arche·010gij Q·sadniczej powinno s,'ę rozumieć tylko badanie najdawniejszych
dzriejów osadnictwa
danego obsearu.
Przechodząc do omówienia metody interpretacj,i etnicz.nej w archeologii
zastanawia się aut&lt;Jr nad (pojęCliem ,;k,ultura archeologicZJna". Określenie to
nie jest równoznaczne z terminem "prowincja kulturowa" używanym przez
szkołę Kossinny, przez który rozumiano szereg współczesnych sl~bie form
różnych zabytków (broń, cer.amika, ozdoby, 'Clrnamenty~a i in.), które przeważały na pewnym obszarze. Była to więc suma pojedynczych, często nie
powiązanych z sobą funkcyjnie elementów kulturowych.
Takiemu formalis,tycznemu przedstawianiu
zagadnienia przeciwstawia
autor charakterystykę ,,'kultury archeologicznej"
w ujęciu badl8czy radz.ie,ckich. Rozumieją
oni 'pod tym pojęoiem jedność zabytków ar.cheol0,gicznyoh występujących
na zwartym obszarze w określonym eza,sie, Iktóra to jedność znajduje swój
wyraz w pokrewieństwie
narzędzi, sprzętów, broni, &lt;JzdÓlb,w podobnym
ty,pie budown:iC'twa, obrzędów itd. oraz w równomiernych
przemianach
tych form na skutek rozwoju doświadczenia
przekazywaneg·o z ,pokolenia
na pokolenie (Briusów). Przy wydzielaniu kultury archeologicznej decydują
specyficzne cechy kultury materialnej i duchowej, które w różnych ro-dzaja ch źródeł archeologicznych
odz'wierciedlają
s'zczegółnie typowe rysy
zwyczaJowe będące wynikiem tradycji ł1is,torycz'nej; tylko wj~ksza Hcz'b&lt;l.
takich cech w powiązaniu z wszytstkimi innymi elementami gosipodarczymi
i kulturalnymi
danego kompleksu
określa kulturę
archeologiczną.
otto
zgadza się z BriUlwwem, że kultura
aroheol&lt;ogiczna odzwierciedla
różne
strony źyc;;ia pewnej grupy etnicznej; przypomina jedna1k, iż podobieństwo
form wytworów materialnych
w obrębie jakiejś kultury .archeologicznej
n~e zaws'ze oznacza, że nosiciele tej kultury tworzyli etniczną wspólnotę.
Charakterys.tyczne
cechy danego ,SlZczepuczęsto r·ozchodzą się daleko poza
jego gTanice. Kultura archeologiczna nie może też być pozostałością wszystkich szczepów jednej grupy językowej wbrew niedorzeoznej konstrukcji
Kossinny, usiłującego wykryć za pomocą swej metody praojczyznę "indogermanów".
Otto wskazuje, że podobnie j.a'k w języilwznaws,twie tak też w archeologii
burżUlazyjnej przenoszO!no zjawiska właściwe społeczeństwu klasowemu na
stosunki pierwotne. Tymczasem wyniki ba·dań archeolog:cznych,
etnograficznych i językoznawczych
od Morgana i Engelsa do c,zasów obecnych
wykazały, że rozwój form organizacyjnych
społeczeństwa
postępował od
rodu do plemienia i poprzez związek plemion do narodowości. W neolicie

245
i częściowo epoce brązowej rozszerzanie się plemion odbywało się w dużej
mierze drogą naturalnego
s,tapiania, następnie
z.aś - przed początkiem
rozkładu .społeczeństwa rodowego - znów miał miejsce podział poszczególnych plemion na sk;utek wzrostu ludnośc:i. Tak powstała duża ilość plemion o podobnyoh dialektach lub językach plemienny,ch. W okresie rozkladu 'w'spólnoty pierwotnej
tW'Clrzą się na etapie demokracji
woje,nmej
związki plemion. Wojny i podbój jednych plemion przez drugie nasunęły
konJeczność tworzenia
większych jednostek
organizacyjnych,
w których
drogą asymilacji języJki ,ple,mion ,siln:iejszych brały górę nad innymi. SZJkola
Kos:s~nny nie zwracała zupełnie uwagi na różnice 'zachc'dzące międ'zy kolejnymi etapami procesu etnog(lnezy i tra'ktowa·ła st'o;sunki etniczne w neolicie
tak samo, jak stosunki z pierwszych wieków n. e.
Autor stwierdza dalej, że wł.aściwości rasowe nie odgrywają żadnej roli
w kJs'ltałtowaniu się charok,teru danej kultury, ani też dla historycznego
rozwoju 'określonej gr'upy etni.cznej. Badania antropologiczne
dostarozają
wprawdzie cennego materiału dla ,zagl8dnień etnogenetycznych
z 'biologicznego punktu widzenia, ale chara1ktery.styczne cechy kulturowe danej wspólnoty etnic'zmej nie są zjawiskami biologicznymi, lecz społecznymi.
W końcowej p.artii swego artykułu zajmuje się otto ro-zważaruiami na
temat współpracy archeologii z etnografią. Pisze on, że określanie stopnia
I'ozwoju sił wytwórczych,bazy
i nadbudowy
dla poszc7ególnych
kultur
archeO'log:icz:nych jest rzeczą możliwą, jednaJ~że zadan.ia kgo nie .rozwiąźle
archeologia Ibez IPomocy etnogra:fii, a w miarę możności także języ;k'o!znaws'twa. Problem ten jest s'zczególnie palący dla archeologii niemi2Jckiej,
która nigdy nie miał.a nic wspólnego :z etnognafią morganowSlko-m.ad~)sdstowsiką. Opalrcie wE~ółpTacy między obiema dys.cyplinami na bazie mate.rializmu :hi,st'orycz,nego uchroni cd niebez~:ieczeństwa
Q.perowania s,chematycznymi, ah:storycwymi
analogiami.
Otto referuje daIej wyniki badań etnogra,fów rad.zieckich, głównie Toka':'
rewa i Czebok:sarowa, na temat ."typów g'0.spodarcz'O-ku1tu&lt;rowych" ,i "obs'zarów historyczno-,kulturowych".
Pod pierwszym pojęciem rozumieją oni
spuściz,nę kuiltuI'c·wą ludności Izć:mieszkującej ;pe\v:ien naturalny
obszar
geograficzny. Każdy typ ,goslpcdarcz'0-ku1tu.rowy wy!kazuje okre§lone 2nam:cma Ikultury materialmej, ;powiązane z bazą €Ikcnomi,czną· Typom tym
wca,le nie mUiS'ząodpowiadać je&lt;lnostki etniczne, :gdyż jeden obszar może
być 'zć:mieszkiwany przez kilka grup etnicznych i odwrotnie. Ta,kie ujęc'ie
różni się :zasadnicz'o 'nd nie IPowiąZJ3'nychz grupami etnicznymi "kompleksów
kUJlturowych" etnografii
burźuazyj:nej.
Typy gospodarczo-kulturowe
są
bcwliem systemem wzajemn.ie :pc"N:iązanych zjawis!k, które istnieją i rozwijają się ty~ko n.a określonej bazie ekonomi,aznej pc,szczególnych ludów.
W wyp.ad'ku przesiedlenia się danego ludu w inne środowisko geogI1af.iczllle
zachDwuje on cechy typu gOEIPodarczo-lmlturowego, które zaczynają jednak
ulegać zmiancm. staje
się w.ięc lI'Zeczą jas'ną, że kultury
archeologiczne

�246
247
rozciągają się niekiedy ,daleko poza granice poszczególmych plemion ozy
ludów, a gosj:odarcZQ-kuHurowe
grU'py etniczne mogą :się przedstawiać
rozmaicie w świetle mater,iału archeologicznego.
Gdy podobne typy gospcidarczo-kulturowe
mogą występować na odległych od siebie terenach, obszary historyczmo-kulturowe
obejmują
tyhko
jednolite terytori:a zamies21kane pr.zez ludy złączone wlięzami gospodarczymi
i kulturowymi, Takimi ob.szarami ·były prawdopodO'bnie
neolityczne strefy
ceramiki grzebykowej, ,pucharów lejowatych .i in., w których ,sklad wchodziły lokalne kultury powiązane z pewnymi grupami etnicznymi. Obszary
historyczno-kulturowe
są 'terenami wykształcania
się tradycji i orga;nizacji
etnicznych; w -ich .zasięgu plemiona łąc.zą się w związJki, a następnie stapiają w narodowości.
W zakończeniu Otto po'dkJreśla, że hi.storyczne zadania larcheologii wymagają wykorzystania
wszelkJich do~tępnych źródeł i metod .szczegó~owych.
Zródła archeo.J'o,giczne pow~nlIlY być wszechstronnie
wykorzystywane
do
badani,a ws'zystkich ,dziedzin źycia E/Połeoznego danyoh grup ludzkich. N'3
podstawie tych źródeł trzeba wyprowadzać
typy gospodarczo-kulturowe
i ob.sza&gt;t'y historyczno-ikulturowe.
Badanie dch dziejów przy pomocy etnografii i lingwistyki !pro'wadzi ido rozwiązywania
z'a,gactnień etnogenetycznyah craiz rekonstrukcji
Ikonlkretnej historii plemion i narodowości.
Omówiony artykuoł posiada podstawowe .znaczenie dla dalszego rozwoju
a.rcheologii niemieckiej.
Jest ,to bowiem ,pierw.sza w ,dziejach tej nauki
dogłębna krytyka błędnej metody Ko.ss1nlIly, któm tak fatalnie z.aciąźyła
na archeologii niemiec:kiej ostatnich40
lat. Oparcie krytyki na podstawach
materializmu
historycznego
,pozwoliło autorowi nie tylHco ukazać rnienaukową istotę omawianej metody, lecz przedstawić drogę wyjścia archeoIogii
niemieckiej z jej obeonego imlPa~u.
Jerzy

G. R. GAYRE, Teuton
London 19'54.

&amp;

Slaw

o·n

the

Polis'h

Wielowiejski

Frontier,

A D,iagn'Os'is of the Radal Bas1s on the Germano-Polish
BOI1derlands
with Su.ggestions for ,the Settlea11'ent of Germans and Slaw Claims. G. R.
G a y r e, M. A. L. L. D. Formerly visiting Profesor to Berlin, Hanseatic
and Kiel Unive1"sHies; Secretary of the Interna,tional Congres For Folldore
Lund University,
1935; Editor of Folk, International
Journal fo'r Ethnology and Folklore, 1936; and Editor Proceedings of the Scottish Anthropological Society 19,34~3,6. Eyre and Spottiswo-ode. London 1944.
W siedmiu rozdziałach tej ciekawej ksiąŻJkiomawia lautal' granicę polskoniemiecką z punktu widzenia .geografii, sikła&lt;iu rasowego ludności, stosU!1Jków demograficznych,
etnograficznych,
językowych, wojskowyc.h i gospoda'rczych, aby wysunąć na końcu dzie~a ,propozycję jej zmiany, rewizji
na korzyść Polski i Czech.

Trudny i pas}onujący temat, granica polityczna państwa, moźe być 1:'OZpatryv.'any z wi,elu Ipunktów wi'Ci:zen:a. Można brać za punikt wyjścia polityczny układ sił, interesy jednej lub drugiej strony, albo też starać się po.
szczegółowym z&lt;llP·oznaniu się z faktami zaproponować
jakieś rozwiąz1anie
z punktu ~idzenia nie zainteresowanego
badacza. Pragnieniem
większości
wy])owi:adających się jest uchodzić za autora tego drugiego ty;pu, jednak
opinia publiczna
słusznie wymaga, aby udowodnić to naukową
metodą
pracy oraz wystarczającym
bogactwem wszechstronnej
argumentacji,
Wydaje się, że autor móglby, nie bez racji, pragnąć być zaliczonym właśnie do
drugiego typu pisarzy.
Pr·of. Gayre wychodzi ze .słusznego założenia, że do zamierzchłej przesz'łości naleźą czasy oTIdeliczenias-ię ani z narodowością
mieszkańców, ani
z ich wolą pr,zy wlącz1aniu i.ch do !państw, których mają być obywateLami.
Uznaje zatem przyjętą już dziś zas'adę, źe każdy naród ma prawo do odrębnego, niezależnego bytu państwowego
(zasada samostanowienia
narodów)
oraz zasadę granic op'artych na zasięgu etnicznym
narodu. Przyjmuje
przeto te same zasady ideowe, które miały być podstawą
wytyczenia
sprawiedliwych
granic na konferelIlcji ,pokojowej w Wersalu w 1919 r.
Przyjmując jednakże te ,same zalożenia proponuje inne rozwiązanie,opierając się na boga,t,s;zYmi wszechstrOlIlniejszym materiale :fiaktycznym, którego
dosta,rczylanauka
idwudzriestolocia.
Wydaje się tedy, źe książkę, wydaną w 25 lat po tych historyczmych
decyzjach
i dotyczącą problematyki
rozstrzyganej
na konferencji paryskiej, należałcby oceniać z ,punktu widzenia jpOstępu, jaiki 'ona pr·zynosj
w stosunku do poglądów i decyzji z 1919 r.
Punktem wyjścia mogłoby tu być ,s·f-ormułowanie zastr:zeżeń teoretycznych i rpraktyczlnych w stosunku &lt;lo osiągnięć Konferencji w zakresie ustalen:a :r;odstraw teoretycznych,
będących
podstawą
rozstrzygnięć
grani,cznych oraz samej teohniki przeprowadzanria ustaleń ,gTanic. Olbrzymie znaczenie
prac Konferencji
polegało na tym, źe oficjalmie, pierwszy raiZ
w historii uznano, wysunięte przez siły postępowe
ludzkości, zasady sta!low:enia narodów i ustalenia granic politycznych w oparciu o granicę etnograficzną - jako podstawę decyzji politycznych konferencji.
Uznając jednak teoretycznie (nie bez żadnych ograniczeń), że o przynależności tery'torium d-o &gt;państw rozstrzyga narodowość jego miesZJkańców,
napotkano na 1=ewnych ·obszarach Europy (przeważnie na wschodzie) trudności w ścisłym określen'u tej ne:l'C'do'wośd. Miano ją ustalać '-- z jednej
strony za ,pomocą tzw. cech obiektywnych,
jak język, rasa (interpr'etowana
szerzej i sens·owniej, niż czyniły to później Igkompromitowame naukowo doktryny hitlerowskie),
wielokrotnie
utoźsamiana
z narodowością
i religia
(która, choć zasadniczo j'ako kryterium
pomocnicze, była bardzo pomocna
przy ustaleniach odrębności narod'owej
na dużych polacia'ch terytorium

�248

249
I'

Europy wschodniej) - z drugiej zaś strony ,za [pomocą ustaleńśw.iadomości
narodowej w tzw. 1P1€Jb~scyt.ach.
Praca ta nie mogła, rzecz jasna, 'być beZihłędna i można już obeanie [po
doświadczenIu 37 lat s.f'ormułować p€'\\lne za,st.!'zeżenia ·co do jej wartości.
Zastrz·eżenia te są dwojakiego rodzaju: zm:adnicze, teoretyczne _ odnoszą,ce s-ię do sformułowania
eaóiCliCl
wyzna-czania .granic państw, oraL; techniCZine,prakty'czne - odnoszące ,się odost&lt;lSQwania tych zasad w życiu.
Do pierwszych na'leżałyby moim zdaniem:
a) n'ehi,storyczna .interpretacja zasady etno,~raficznej (granice Polski 'lliP.
ustalone wg danych spisów ludności z 1910 i 1897 f.);
b) niedialEiktyczne tmktowanie
zasa'dy et.nograficznej, tj. pomijanie lub
branie pod uwagę w sposób niewystarczający
nakazów geog'rafii, historii,
obronności i związków gospodarczych pewnych terytoriów;
e) brak 1JC'wózechnośc'i .zastQwwaJlia zasad samostanowienia
[JJarodów
i zasady grani,c etnograficznych;

Po omówieniu tYPo~I'la,fii ,grani.cznego OIbszaTluw rozdziale opierwszY'ffi
prof. R. G. Gayre );:oświęca rozdz,iał odrugi ,problemom rasowym Niemiec
iPol'siki. Us,tc.sunkowanie .się do tych wywodów rprzekQ'acza moje kompetencje; wydaje się jednak, ż€ koncepcja narodu jako tworu historycZJneg'o
wspólnej kultUlry odsuwa na dalszy plan doci€Jkarnia tego typu.
Ciekawe· dociekania odnośnie do wpływu ethnographic
faktory,
a jak
my to 'byśmy nazwali, obiektów hd,storii lkuoJtury materialnej,
na granice
,pań.stwowe Niemiec i PoLski doprowadzają może autora do wniosków zbyt
daleko idących. Nie ISą one, z drugiej sirony, wystarczająco wsze-chstronn€.
Bardzo ciekawe był&lt;lby zape\V"TIe zestawienie
omawianego
tu materiału
z d,8Jnymi, jakimi rozporządza Il11s1. Rist. Kult. Materialnej odnośnie do prac
nad "Polskim
Atlasem Etnograficznym".
Zadanie
to jednak
wybiega
z pewnością poza r&gt;amy krótkiej recenzji książki, którą postanowiono omówić.
Na &lt;pewno jużobecl1ie możn'a powiedzieć, że dane odnośnie do typów osiedli,
form a.rchitektonicznY'ch budowli (cparte na żr6dlach
niemieckich)
oraz
kształtu nakryć głów kobiecych (też ze źródeł niemie,ckich) mogłyby byq
uzupełnione dużo S'zers,zym wachlar:zem obserwacji naukowych (jak wSikazują pl,any .badań naukowych w dz.iedzinie etnografii ,l Wydz. PAN za lata

d) decY'dowa'nie w tyoh ,ólpI13wachrprzez niewy,slpecjalizowany org.alITspołecz,nośai międzynarodowej,
to jest przez Radę Najwyższą, która uWZiględniała w pierwszym rzędzie interesy wielkich mocarstw zwycięskich.
Zarzuty odnośnie do technicznej
strony ~ac Konf.erencji Pokojowej
można by sformułować nast~pująco:
1. Wadliwość d,anych cyfrowych mających odzwierciedlać za,sięg narodowości na spornych terenach (pochodziły one przeważnie z aparatu państwowego narodów, którego klasy panujące uciskały narody wcielone).
2. Nieuwzględnienie
(w wystarczającym
stopniu) na terytoriach
badanych tendencji
rozwoju
demograficznego
ludności
oraz jej struktury
klasowej.
3. Niewłaściwość
biscytach.

metod kontroli

świadomości

1953-19'56)

nal'Odowej przy tzw. ,ple-

W świetle tak sfQrmułowanych zarzutów w ,stosunJku do dorobku konferencji paryskiej trzeba stwierdzić, że prof. G. R. Gayre w omawianej tu
książce, przeprowadza
słuszną korektę wielu anachronicznych
koncepcji
i rozstrzygnięć do'konanych przed laty. Jes't to zatem pr.aca twóQ'cza i tym
ciekawsza, że duża część autorów angie],sildch w dwuidzie,stoleciu, opierając się na żródłach i inspiracjach
n!iemieckich, zajmowała
zdecydowanie
nieprzychyl.ne stanowisko nie tylk'o w stosum,ku odo aspiracji
pol9kich
w,spl'aw,ie granicy 'PolS'ko-miemieckiej na' konfe,ren-cjipok.ojoW€j w 1919' r.,
ale i w stosunku do niezadowala,;ący'eh rozstrzygnięć ,traktatu wersa-lskiego.
Z pewnośdą n'elicz,ne, lecz wartościowe opracowani.a po,1sk,ie, [poświęcone
tej problematyce w dwudziestoleciu
oraz podcz'a,s wojny, na em;,gracji były
dużą pomocą dla autora pracy. Autor nie wymienia jednak ani prac Sroikow.s.kiego, ani Wakar&gt;a, a'ni Smog'orzew.skiego. 'Wymienia jedna'k wi pr;zedmowie nazwisko .polskieg'o ucZOtnego (g.eografa) pr&lt;lf, Bogdana Zabors'k'iego,
dziękując mu za jego udział w opracowanym dziele.

.

Do.syćciekawa
jes,t obserwacja autora (s. 47), że &lt;ldmienne właściwości
dial'ektyc:zne języka niemieckiego pokrywają
się z odmiennymi formami
bUdownictwa (o Ipochodzeniu sł'owiańskim). Przytoczona mapa nr 30 terytorium nare.doweg&lt;l q&gt;użyc:kiegoopiera ,się na dany,ch z 1919 r . .j jest &gt;di'Ś
już prz€starzała, gdyż w 1945 r. Komitet Łużycki wydał bardziej szczegółowy
i !ba,rdziej ak,tua,lny ,atla,siik wra'zz mapą etnograficzną, 'przy,g'otowywany
na konferencję pokojową po drugiej wojnie światowej. Trzeba tu także dodać, że właśnie !po drUtg'ej 'Wojlnie światowej dynamizm demograficz.ny tej
ludności wzrósł .znacznie dzięki ba'I"dziej sprzyj'ającym war&gt;Ull'komporitycznym, ,i należy ,pr••y'Pu.sz,cz.ać,że ob~zar narodowy 'łużycki przedsl.awia ,się
dziś bardziej okazale aniżeli na mapie z 1919, a nawet
1945 r.
Swoje uwagi odnośnie do etn'ogr'aficznej ,charakterystyki
obszaru ,granicznego w 1S44 ,1'. zamyka autor następują.cym stwielr'Cize,n:em: "Odra ]est
,grani,cą po.dzi.ału między Ni€mcami i tymi Słowianami na w,schód od E)~by,
którzy byli wcześnie zgermanizowani
i stanowią dziś część niemieckiej
ludności Prus, oraz Polakami i tymi innymi Słowianami, którzy długo opieraLi się wpływom niemieckim" (s. 43).
Zajmując się w lIV rozdziale swej pracyzagadnieni,em
rozmieszczenia
lu!dności slowi'ań,s,kiej ,na ,pog,raniczu niemieoko-p01,:'kim poddaje prof. G. R:
Gayre analiz,je dwie zamieszczone w pracy mapy (24 i 25) przedstawiające: pierws'za - ludność nieniemieC'ką wewnątrz granic Rzeszy (z podkreś'leniem et.a'pów zmian XVII, XVrTII i ~lX w.) oraz druga - przebiElg
słynnego "Drang na ch Osten". Jest rzeczą godną podkreślenia poprawność
i ści,słość przedstawienia
faktów, znanych z,resztą w Polsce rpowszechnie.

z

,

"!lo
. '\

�250

251
zostały

zaczerpnięte
z dzieła De M a r t o n n e Geographie
Universelle,
vol. IV, 1930; z roczników:
"Statistik
des Deutschen
Reiches", z pruskiego Gemeindelexikon
oraz monografii słynnego Friedricha
B u r g d o r f e r a Bevolkerungsentwicklung
im Deutschen Reich Berlin
1935 i Volksdeutsche
Zukunft,
Berlin 1939, a także Wernera W i t t a Atlas
von Pommerni
innych. R. G. Gayre konfrontuje
tu fasadową sztuczność
sloganu "Das Volk ohne Raum" z następującymi
danymi:
1. odpiywu 1udności niem:eckiej
z obszarów wschodnich N.iemiec przedwojennych
mimo kolosalnych
propagandowych
i finansowych
wysiłków
rządów (przez 100 lat z górą), aby teren ten skolonizować. (Warto tu może
pOQKresllc, że zagadmeniu tE.mu pcświęc.ił w Polsce cenną rOL.!prawę .JÓ.!le~
S z a t l a r s k i pt. Ruchy ludnosciOwe na pograniczu
polsko-niemieckim
w ciągu ostatniego wieku, Instytut Bałtycki, 1947). 2. różnicy w przyroście
namra1Jnym .1-'ola'kówi Niemców. 3. różnicy w gęstoś.ci zaludnienia na 1 ikJm
kw. te-renow g,ran.cznych niemleckich ,i .sąsiadujących z nimi pols'kich.
Jest dość c_,ekawym szczegółem, że publikacja The Future Population
of Europe and the Soviet Union, autorstwa
Franks N o t e s t e i n i innych, (League of Nations, Geneve 1944, s. 56), przewidywa,ły, że w 1960 r.
ludność Niemiec będz;e wynosiła 71 800 000 ludzi, a Polski (w przedwojennych granicach 4040000'0 ludzi. Toteż rozważania swe k011cZYprof. G. R.
Gayre uwagą: "It is evident that lebensraum is an urgent need for the
Slaw but not for the Germans".

Uderzają nazwiska znakomitych
uczonych Słowi",n (slawistów), których
prace wykorzystano do tego opracowania, jak np. Muka, Niederle, Kozier.ov"ski, Lehr-Spławińs'ki,
Milewski.
Niesłycha.nie ważną na konferencji
[lary,slkiej 'kwestię, a mianowicie
g,ra,nicę na·rodową i językową polsko-niemiecką
w końcu XlIX i na ,początku
XX w., ustaLa autor na podstawie diieł zmanych już w c~kresie konferencjol
przedstawicielom polslkim: J. Pa r tiS c h - Schlesien, t. 1, Breslc;u 1895 (ważny
zasięg polskości z 1790 r.), oraz dr Paul L a n g h a u s, Deutsche Erde, 1906.
Natj'onaliten-Karte
der P,rovinz Schlesien. Sł'UlSznie też podkreśla autor
(na s. 52), że chociaż większość ludności, wg danych naturalnie
niemieckich, na spornych terytoriach,
częściowo przyznanych
Polsce, była narodowości niemieokiej, t·o 'w;iększość dz,ieci (także kryterium języka) 'było narodovvości polsk'iej.
Dowodzić tego twierdzenia mają dwie mapki reprodukowane
z książki
Roberta M a c h r a y a, The Polish-German
Problem (London 1941), (s. 18
i 19). Z wyliczonych tu przez autora powiatów ,szereg zo,stało !po.za gmnicami POISlk,i,a wesz'ły w ."'kład państwa !pc!s'kiego jedynie ich sokrawki; są
to Kwidzyn
(Mar:·enwerder),
Złotów (Flatow),
Czł'uClhów (Schlo,:hau),
Wschowa (Fraustadt).

Europe

Uwagi !poświęcone !przebiegowi :i wyn~kom plebiscytu na Sląsku 'kończy
autor słowami potępienia metod bezwzględnej
propagandy
i zastraszenia
zastosowanych przy ich przeprowadzaniu
"Since 1921 the world has travelled a long way, and seen much of German plebiscites, and the intensive
regimentation
of the peoples to obtain desired ends with a show of legality
and there will be very few to day, with these facts in front of them, who
will dare to the plebiscite figures wihout a fee1ing of intense distrust",
i dalej na tej samej (54) stronie: ,.In the plebiscyte we have, we have seen,
many reasons to believe that a mixture of propaganda and fear has produced an entirely erroneus picture".
Stwierdziw.szy, że w Prusach Wschodnich granica 'Polityczn.a 'odc.ieła _
wy,kazaną przez stronniczą przecież .statystykę niemiecką z J 910 r. - :iiczną
ludność 'polską i litewską 'cd swy.ch pańlstw nar'odowych,
autor 'konkludUje: "There is consequently no linglListic justification for the present fu"ontier. U'is on b{)th ~ecgroiphical and langu.a,ge ,grounOis a bad fruntler. 'I,'he
natural fmntie.r as .dictated by ,\peech and the Ea'S'tPrussian
Heights and
!aike.s lies aleng the zone where PoHsh gives way to German in the heart
'of East Pruss:i,a" (os.:!Y5).
Rozdział VI ipoświęcaprof.
R. G. Gayre omówieniu
"Lebensraurn"
i "Drang nach Osten". Prze.ciwstawia tu znane frazesy nacjonalizmu niemieckiego wyraźnemu
i niewątpliwemu
znaczeniu
materiałów
demograficznych i opracowaniom,
również przeważnie
niemieckiem,
odnoszącym
się do określenia tendencji
rozwojowych
ludności niemieckiej na obszarach wschodnich Rzeszy. Bibliografia tego zagadnienia i strona graficzna

,.

,f

o'

Centrale,

Rozdział VI ,pracy poświęca autor omówieniu zagadnienia obro,nności
Bo1sKl w granicadl prL.yL.nanych jej ,przez traktat wensalski oraz zagadnieniu więzów gospodarczych obszaru Polski i Czechosłowacj i. Wychodząc tu
zzal1ożenia, że cele oLronne Cz€Chosłowacjii
P01s!k.isą identycz,ne (opiera
się on tu na ówcLe's'nej ,deklaracji dr Benesza i gen. Silkorskiego 00 do
zwiąL:ku p.oJ.i1yczr.egQ nawdów p{)lskieg.o i czechos'łowackiego po wojnie),
uwaŻJa on, że ,kIin Śląsha niemieckiego, ,oddzie:ający oba kraje, je.st nonsensem z punktu widzenia obronności, geo,gra£ii i z punktu widzenia goslpodarcze.go. Te:i.ę odnośnie 'CIoobronności ilustruje aut'or danymi z pracy ge·n.
N. N o r w i d - N e u g e b a u e r a The Defence of Poland 1939, Londyn 1942.
Czyte1ni'kowi pol,sikiemu nie ma chY'ha :potrzeby streszczać wywodów
autora w tej kwestii, toteż ograniczę się jedynie do końcowego, podsumowującego ustępu pracy, który przytaczam (s. 69): "B e f o r e, t h e r e f o r e, a ss u r e d p r o s p e r i t y c a n b e a c h i e v e d f o r e a s t e r n C z e c h 0słowiakia,
Poland
and S·ilesia,
the whole
mu.st
become,
a s t h e y a r e g e o g r ,ap h i c a l l y, one e c o n'O m i a u n i t, w i t b a n
a s s u r e d o u t l e t f o r t h e i 1" g o o d s a t S t e t t i n, D a n z i g u n-d
K Cin i g s b e r g" (s. 69).
W ostatnim (VII) rozdziale pracy z:1ajduje się podsumowanie poprzednich wywodów i ·sfo.rmułowanie wniosków odnośnie do koniecznych, zdaniem uczonego, zmian ,gr-aniczny.ch po wojnie. Pierwotny, słuszny naszym

�252

253

",daniem wniosek sf'ormułowany jako akcent kończący poprzedni rozdział
os'Łabia on jednak i modyfikuje. Post.amlwia przyznać Polsce jedynie .skrawek wschodni Fomorzl8 zachodniego, część Ziemi Lubu5'kiej i część S1;pka
(cały SJąsk Opolski i prawy hrzeg Odry na Sląsku Średnim i Dolnym) oraz
całe Prusy Wschodnie. Pozostałą
część Sląska Gayre pragnie przyznać
Czechom. Łużyce weszłyby w tej koncepcji w skład państwa czechosłowackiego połączonego związkiem wojskowym i gospodarczym z Polską.
W przyznaniu Polsce całego Pomorza na wschód od Odry widzi aut.or
dwie przeszkody: 1. wątpi, czy Polska jest w stanie zagospodarować l zaludnić cały ten obszer i 2. uważa, że obszar ten jest wyraźnie nordycki co
do składu rasowego ludncści, a .]:,rzeto, zgo.dnie z jego stanowiskiem w tej
sprawie, winien przypaść raczej Niemcem, ponieważ Polsce przyznaje on
skład ludncśCii o typie śródziemnomorskim.
Przystępują.c ,do szacunku Ludności, która może być przesiedlona (Niemców), G. R. Gayre prze;prowa'dza następujące ,rozumowanie:
Ludność
z r, 1925

Prusy Wschodnie
Pomorze całe
z czego część dla Polski
Niem. prow. graniczne:
Poznań, Prusy Zachodnie
Sląsk

2306938
1878782

Niemcy
do przesiedl.

1500000
500000

352 485 chyba 300000
4511 606
4000000

Przyjmując
liczbę Polaków w Niemczech przedwojennych
na 1500000
autor uważa, że liczbę Niemców, których mogłoby dotknąć przesiedlenie,
można w zaokrągleniu
ocenić na 6500000 osób. Ogólne rozumowanie i jego
efekty szacunkowe są słuszne, szczegóły przesłanek jednakże są wyraźnie
przestawione: w Prusach Wsch, nie było 85000'0 Polaków i Litwinów lecz
około 600 000 Polaków, na Sląsku zaś ilość Polaków obliczona według 'spisu
1925 r. jest zupełnie wadliwa. Było na tym terenie (przed wojną) 900 000
Polaków.
Granica na Odrze i Nysie Łużyckiej, 'ust'al'ona w 19'4'5 r., zwiększyłaby
ocenioną na 6 500 000 osób liczbę Niemców, którzy mogliby ulec przesiedleniu - ,gdyby nie straty woje'nne oraz 'QPus.zczenie maSOwe tych terenów
przez ludność niemiecką 'przed nadej-ściem f,rontu, a co najważniejsze, zredwkowanie obszaru, który autor uważa za mający przypaś·ć PoLsce w Prusach Wisch., a co zatem i'dzie, i ]'kzby ewentualnych
mieszkańców Polski
mający·ch ulec ewakuacji (Niemców) -o
około 1000000 ludności. Faktycznie w granicach polskich z 1945 r, znalazlo się około 4 (}OO000 Niemców, których przesiedlono do Niemiec w latach 1946 i 1947, (Ziemie Odzysk'ane zaludniało zatem w r. 1938 - wraz z obszarem GdańSka - około 8000000
ludzi, w tym 1 500 000 Polaków i 6 500 000 Niemców, W 1955 r. wg Rocznika

statystycznego
GUS 1955 było tam: 7000000 ludzi, w tym około 1500000
autochtonów i 5500000 innych - repatriantów
i przesiedleńców).
Autor apeluje do państwa poLskiego 1 czechosłowa.ckiego, aby starały
się ·z,atrzymać tę obcą narodowo ludność ze względów na jej pochodzenie
słowiańskie G['az ra,sę śródziemnomorską.
Ludność ta przeniesiona do Niemiec stanowHa&gt;by element obcy rasowo, a :r.rzez to zakłócający har,monię
jednOllitego składu nordyckiego pań·stwa. Chociaż ta część wywodów pozostaje poza zasięgiem możliwości oddziaływania na naszą świadomość, trudno
oprzeć się pokusie przytoczenia tej argumentacji, która opiera się przecież
na .podstawowym mic;e ITI Rzeszy, że państwo powinno być ra,s'Owo jednolite.
Przechodząc do oceny ca'loś'ci ksiąŻlk.i wydaje Isię konieczne :podkreślić,
że wartość jej nie leży w precyzyjnym :przewidywaniu nadchodzących zmi,an.
To nie było i być nie mogło zamiarem autora. Ważne jest wypowiedzenie
naukowe uzasadnionego prrzeikcnani,a w 1943 r., w którym ją ukończono, że
zmiany granic są niezbędne, oraz w jakim powinny iść kierunku. Dodatkową zaletą jest gruntowność U'zasadnieni'a potrzeby zmian, których ,szczegóły ustaliła historia. Specjalnie ważne jest także wypowiedzenie w 1943 r.
przekonania,
że właściwym rozwiązJaniem byłaby granica na Odrze, 7.8:strzeżeniaolkazały się dziś ju:ż nieistotne.
Wartość i znacz~nie tej ciekawej publikacji podnoszą licznie reprodukowane z wielu wydav.midw mrapy i wykresy. Warsztat .naukowy i wysokie kom,petencje autora stanowią, że praca ta nie jest zwykłą pozycją publicystyczną (nawet w kmju, gdzie publicystyka osiąga ,bardzo wysoki poziom), lecz ma charakter pracy naukowej na niezwykle ważny dla nas
i trudny temat.

Wacław Petsch

LEOPOLD
SCHMIDT,
Vol,k's'k und e
zw i s ch en
Wi'l.'ts c h a f t s g e s c h i c h t e u n d iKu l t u r g e o g r ,ap h i e. "Osterrei&lt;chische
iZeitschr,ift fUr Volkskunde", N. S. B. 19, Gesamtserie
B. 518. Wien 19'55,
Heft 1-'2.
W 'ObEczu przemian, jakim ulegały i ulegają po·glądy na przedmiot
i zakres etnografii, autor artyku'łu postawił sobie za cel 'Określenie, jakie
'st'anawisko zajmuje w,spółczesna etnografia wobec dyscypl.in pokrewnych.
Uważa on, że specjalistom 'nastręczy niewiele wątpliw'Oścl określenie znaczenia i Iprze·dmiotu 'badań etne-graficz'l1ych. Potrzeba ponownego omówienia tych zagadnień wynika według niego raczej ze współczesnych prądów,
dla których etnografia, jako naul,a zwracająca od dawna swe zainteresowanla ku konkretnym
przedmiotom otaczającego nl8s świata, może mieć
duże znaczenie.
Autor wskazuje na specyfikę :problematyki etnogiraficznej na przykładzie ludowego zwYczaju wróżenia z ,rzucanych na wodę 'krzyżyków drew-

�/
J

255

254
nianych, opisywanego przez GriHparzera.
Specyfika
ta polega, podobnie
jak w języikoz:nawstwie, na generaliz«Kji zjawióka w ujęciu przestrzennym
(np. badania
porównawcze
nad rozprzestrzenieniem
zwyczaju) i na jego
specjaliza'cji przy badaniu historycznego rozwoju i genezy danego faktu (np.
badanie hist'orii zwyczaju w jednej miejscowości).
Autor uważa za rzecz zUI:ełnie oczywistą, że &lt;przedmiotem e:nografii
są zespoły tradycyjnych
e1ementów kulturowych
(ilberlieferte
Ordnu.ngen).
Podkreśla on jednak, że celem etnografii
nie jest badanie samego tylko
wystę'r;-owania tradycyjnych
elementów ku:Uurowych, lecz zbadanie, jaka
jest ich rola w ży.ciu ludu, jak utrzymują się one i oddziaływają
wz,ajemnie. Schmidt stoi na sbanowisku, 1. że: tradycji jako zjawiska społecznego
nie można badać wyłącznie z punktu widzenia jednostki; 2. że: zespoły tradycyjnych elementów
kulturowych,
przejmowane
w specyf'cznym
stanie
opodświadomooci, nie mogą też być dostatecznie poznane od strony uwarwnkowań psychicznych;
i 3. że: w związku z tym powinny one być badane
w pierwszym rzędzie w swym szerszym, ku1tu'fowym uwarunkowaniu.
Badanie określonych czasowo i przestrzennie
tradycyjny.ch
zjawisk kulturowych w ich konkretnym,
integralnym
uwarunkowaniu
kulturowym
uważa
autor właśnie za przedmiot etno,g,rafii, wymżając się krytycznie o oderwanych rozważania.ch w rodzaju rozważań Bastiana.
W Cip~H'ciuo te zlalożenia autor .chara'kteryzuje
drogi rozwojowe etnografii. Począwszy od zainteresowania
człowiekiem i jego kulturą, które rozbudził
humanizm,
[:oprzez zainteresowanie
ku1turą
ludową.
związane
z osiemnastowie.cznymi
teoriami powrotu do natury,
etnografia
stał,a się
nauką dopiero w oka:-es.iercmantyzmu.
Wywa.rły na nią duży wpływ filologia i archeologia klasyczna oraz niemieckie badania nad starożytnościam.i
(bracia Grimm). Przez nawiązywanie
do tradycji ludowych etnograLa stanowiła w nauce od początk·u nurt postępowy, przeciwstawiają'cy
się historii
władzy politycznej. Wyrosła w łonie filo!c,g.ii, etnog,rafia przejęła od n'ej
część materiału źródłowego (ustną literaturę ludową) oraz niektóre metody
porz8ldkują·ce (pojęcie mctywu, wariantu
itip.). Od,rętność swą ujawnUa.
etnograf:a w porównawczych
badaniach nad mitologią. Drugimk:orzeniem
tkwiła etnografia w angiels'kiej etnclcgii, wyrastając
zresztą razem z nią
z przyrodniczego
ducha badań XIX w. Od etnologii też przejęła. ona szerokie ujęcia przestrzenne
c:raz dążność do pogłębiania
interprela,cji
i unikania oderwanych uogólnień - wynikające
z obfitości ma~eriału źródłowego. Za przykładem etnologii rozszerzono znacznie zakres źródeł, wychodzą·c 'poza wzorowane na filologii tadania
tn:-dy·cj.i ustnej.
Okres następny, okres badań Iliad sztuką ludową i groma·dzenia mate.riału muzealnego,
był okresem przepI'owadzania
naukowej
klasyfikacji
i interpretacji
zebranego materiału rzeczowego i tradycji. Autor podkreśla,
że dla etnografii tego ak,resu charakterystyczne
jest posłougiwanie się teoretycznymi zdobyczami psychologii i socjol,ogii.

W okresie obecnym zarysowują się - według niego - przed etnografią
dwie drogi. Pierwszą jest posługiwanie się metodologicznymi
os,iągnięc.iami
historii, a zwłasz·cza hist,or·ii gospodarczej. Droga ta oznacza położenie szczegóLnego nacisku na genezę zjawisk, rozszerzenie .bazy źródłowej :prz,ez wykorzystywanie
źród.eł archiwalnych
i możliwości pogłębiania badan przez
dodatkowe studia nad osadnictwem, stosunkami własności itp. Drugą drogę
stanowi dro.ga ujęć przestrzennych,
tj. geografi,i 'kulturowej. Wybranie tej
drogi umożliwia systematyczne
opracowanie większości posiadanego materiału etnograficznego oraz rozs-zerzenle zakresu badań na badania nad k.rajobrazami kulturowymi
poszczególnych obszarów osiedleńczych.
AJutolr zastrzega się, że uważa te metody tylko za najbardziej
dotąd
zbliżoin.e do dokładnośd,
ale nie sądzi, by mogły ·one uchwyc.ić całą z1ożoność zjawisk badanych przez etnografię. Szczególnie trudny do uchwycenia
jest wzajemny stosunek faktu tradycyjnego
i ,człowieka jako nosicieLa tej
tradycj.i; ogólne sformułowania
psycrologii
i sccj'ologii niewiele w tym
mogą pomóc. Mimo tych braków w meto·dach badawczych etnogr1afia wykaza.ła zdaniem Schmi·dta w dągu
swego rozwoju samodzielność
i specyfikę swego przedmiotu badań.
.
Z przytoczonych
poglądów Z!astrzeżenia budz.ić może sformułowame,
że zespoły tradycyjnych
elementów
kulturowych
są oczywiście jedynym
przedmiotem
etnografii.
Zastrzeżenia
te pogłębia oli czytelnika
polskie.g~
fakt, że sprawa przedmiotu
i zakresu etnografii
jest w nauce polskiej
wciąż problemem dY£Jkusyjnym. W klażdym jednak razie zastrzec się można
przeciw temu. że podane przez autora artykułu określenie przedmiotu etnografii nie obejmuje badań nad powstawaniem,
ut'rzymywaniem
się i tendencjami
rozwojowymi
wspólczesny·ch nam zjawisk kulturowych.
Zbyt
ostre wydaje się też przeciwstawienie
ujęcia kulturowo-geograficznego
ujęciu historyc2.'llo-go.sr;'odarczemu, tym bardziej że i przy ujęciu. przestrzennym zjawiska mogą i powinny być ujmowane w dużym stopmu dynamieznie. jako rezul1G.t historycznej
współzależności
szeregu czynni'ków.
Niemniej jednak artykuł stanowi ciekawą próbę sformułowan:a
i rozwiązania niektórych
najważniejszych
problemów współczesnej
etnografii.
Krzysztof

Kwaśniewski

SPRAWOZDANIE
Z PRAC ETNOGRAFICZNYCH
W NIEMIECKIEJ
REPUBLICE DEMOKRATYCZNEJ
ZA LATA 1945-1955.
"

.

Po Zlakończeniu II wojny światowej prace etnog,raficzne w NRD były
początkowo zupełnie zaniedbane. Instytut Etnografii Uniwersytetu
w Berlinie który dzięki zas·ługom prof. Adolfa S opa m e.r a był kiedyś jednym
z najważniejSzYCh ośrodków badań etnograficzny,ch, uległ podcZlas działań

�256
257
wojennych zniszczeniu. Katedry w Berlinie, jak też i przy innych uniwersytetach były opuszczone; ,profesorowie ,i studenci rozproszeni a prof. S:pamer z. iPowo.du choroby oraz warunków wojennych osiedlił się w Dreźnie.
J,ako Jeden z czołowych etncgrafów niemieckich przetrwał on tam ciężki
okres. powojen.ny. Pod je,go kierunkiem powstały nowe etnograficzne pracowme. Przy mtemywnej
,i energicznej w~półpracy dr K. E. F l' i t s c h a
~t,:orzono z ruin Instytut
Etnograficzny,
posiadający
bogatą :bibli-otekę
.1 hczny
materiał archiwelny,
stanowiący bazę dla rozpoczętej !przez prof.
Spamera pracy nauczyci-elskiej na WydzIale Pedagogicznym przy Politechnice
w Dreż-nie. W Berlinie pracowała też w tym czesie dr l'llgeborg WeberKell.ern:ann.' wspó~prac?wnica
prof. Spamera,
nad realizowaniem
pla'nu
załozema blbhotekl, ktorą po przezwyciężeniu
dużych trudności założono
i dołączono w 1947 r. do Komisji Etnograficznej przy Niemieckiej Akademii
Nauk w Berlinie.
Z początkiem 1952 r. z powodu ciężkiej choroby prof. Spamera funkcje jego objął obecny wiceprezes Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie, prof. Wolfgang S t e i n i t z najp'erw jako zastępca, a od czasu śmierci
spa~er~,
tj. od 1953 r., samodzielny kierownik Komisji Etnograficznej,
z ktoreJ powstał w 1953 r. Instytut Niemieckiej Etnografii (Institut f Lir
deutsche Volkskunde). Odtąd rozszerzył się krąg współpracy
oraz praca
w dziedzinie nauki o ludach, prowadzonych
wg zasad nowoczesnych badań etnograficznych.
W maju 1952 r. powstało w NRD Archiwum Pieśni Ludowych (Volksliedarchiv) pod kierownictwem
dr H. S c h e we, przy współpracy dr Ericha i Doris Stockmann. Archiwum współpracuje z Niemieckim Archiwum
Pieśni
Ludowych
w Schwerin,
kierowanym
przez Hansa Erdmanna
z Archiwum w Greifswald (dr Arno Schmidt) i w Dessau (dr Alfred Wirth):
Erich Stockmann zajmuje się organizowaniem
kartoteki materiałowej,
która ma służyć do opracowań niemieckich muzycznych instrumentów
ludowych. Prócz prac systematyczno-porządkowych
nad materiałami pochodzącymi z dotychczasowych
zbiorów przeprowadzono
nowe badania terenowe. Ukazały się drukiem:
nowe wydanie
H a u p t a i S c h m a 1e r a
:'olkslieder
der S01'ben in der Ober- und Niederlausitz,
pierwszy tom z proJektowanych 6-8 tomów pt. Deutsche
VolksEeder
demokmtischen
Charakters
aus
6 Jahrhunderten,
wydany
przez
S t e i n i t z a. Obecnie
H. S c h e w e przygotowuje do druku krytyczne nowe wydanie Das Knaben Wunderhorn.
1. Web e l' - K e II e l' m a n n zakończyła prace związane z wydaniem zbioru pieśni Parisius z XIX w. Tom ten zawiera 782
pozycje. Praca je-st zestawiona wg nowoczesnych zasad tego rodzaju opracowań etnograficznych.
Poza tym dr K. Schulte-Kemrninghausen
wraz
z dr H. Schewe opracowują
pieśni ludowe zebmne przez braci Grimmów
natomiast opracowanie zb:oru pieśni ludowych meklenburskiego
zbieracz~
Richarda Wossidlo powierzono dr H. Erdmanowi.
Badania nad muzyką

ludową prowadzi Instytut przy Wyższej Szkole Muzyki w Weimarze pod
kierunkiem prof. G. Krafta.
Badania nad podaniami
ludowymi prowadzi ośrodek badawczy im.
Wossidla w Rostoku przy Instytucie
Etnografii. Dr P. Beckmann wraz
z prof. G. Hannsem pracują nad zbiorem bajek. Zagadnieniem legend zajmuje się Ingeborg Ml.iller pod kierownictwem
dra P. Beckmanna. Dr Paul
Nedo z Lipska wraz z Instytutem Sorbskim w Budziszynie i Paulem Nowotnym prowadzi prace nad bajkami sorbskimi, tj. łużyckimi.
Prace związane z zagadnieniem gwar ludowych prowadzone są przez
6 ośrodków badawczych, mianowicie:
Brandenburg-Berlinisches
Worterbuch w Poczdamie pod kierunkiem
jego założycielki dr Anneliese BrettSchneider; Mecklenburgisches
Worterbuch
- założony przez prof. Richarda
Wossidla i kontynuowany
przez dr H. Teucherta
w Rostoku; Pommersches Worterbuch
pod kier. prof. H. F. Ros~mfelda w Greifswaldzie
Wymienione redakcje słowników gwar ludowych należą do Niem:eckiego
Instytutu
Mowy i Literatury
przy Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie. Natomiast turyński Słownik
gwar ludowych,
którego kierownikiem
jest dr H. Hucke, jest kontynuowany
w Instytucie dla Badań Gwar Ludowych w turyńskim
archiwum
(Flurnamenarchiv)
przy jenejskim
uniwersytecie im. Friedricha
Schillera. Prace nad Słownikiem
okolic
środkowej
Łaby
pod kierownictwem
założyciela prof. K. Bischoffa zbliżają
się ku końcowi.
Instytut
Etnografii
w Berlinie od chwili przejęci,a spadku po prof.
Spamerze stoi przed nowymi zadaniami. Czekają na opracowania
wspaniałe zbiory prof. Spamera w zakresie wierzeń ludowych. W 1914 r. zapoczątkowano
zbieranie
materiałów
dotyczących
formuł błogosławieństwa
i zaprzysiężenia.
Dzięki apelowi Spamera materiał
nadsyłało cale społeczeństwo. Przy współpracy LUi Struve i 1. Weber-Kellermann
powstała
dokumentacja
nadesłanych
materiałów,
zawierająca
ponad 22000 pozycji.
Kontynuację tej pracy jak też przygotowanie do druku rozprawy Romansbuchlein powierzono dr Johannie Nickel.
Zwyczajami
ludowymi
zajmowała
się 1. Webe-r-Kellermann,
która
stworzyła bogate archiwum zawierające materiał ilustracyjny. 1. Web e fICe 11 e l' m a n n wraz z dr Wilhelmem H a n s e m przygotowuje
obecnie
do druku Rodzinne i doroczne zwyczaje ludowe (Volksbr&lt;J.uch im Jahreslauf und Lebenskreis).
W ramach akcji zbierania materiałów dotyczących
obyczajów wielkomiejskich
dr Reinhard P e e s c h przeprowadził w 1955r.
badania w 22 podstawowych szkoła,ch na terenie Berlina, w czasie których
zanotował ok. 50'00 gier szkolnych. W ten sposób zebrany materiał został
usystematyzowany
i przygotowany do druku w pracy pt. Kinderspie!e in
Berlin.

Prof. dr Wilhelm Fraenger prowadzi od 1953 r. naukowe badania nad
sztuką ludową. Dąży on do przedstawienia
sztuki ludowej w okresie re17 "Lud"

t. XLIII

�258

259

formacji z uwzględnieniem
takich prac, jak Diirera, Weidnitza, Ratgeba.
Boscha i Bruegela.
Dr Friedrich
S i e b e r, kierownik
Instytutu
Badawczego w Dreźnie
przy Akademii Nauk, wydał w ramach publikacji
Instytutu
pracę pt.
Bunte

Mabel

der

Oberlausitz.

Zagadnieniem
badania
strojów ludowych
zajmuje się od kilku lat
dr K. E. Fritsch i dr Waltraud
Koenig, pracownicy
Instytutu
Etnografii
w Dreźnie. Instytut
Etnografii
zamierza
wydać
ilustrowane
dzieło
Deutsches Trachtenleben,
do którego część ilustracji
opracował Wolfgang
Liicking. Tom I zatytułowany Die Lausitz - tom II Schaumburg-Lippe
znajdują się w druku. Dr M. N o w a k - N e u m a n n i dr P. N e d o wydali
w 19M r. naukowe opracowan'e Die Tracht der Sorben um Schlei.fe. Popularne opracowanie
przeznaczone
dla szerszego ogółu wydał Erich F i ed l e l' pt. Deutsche Volkstrachten.
Dalsze prace nad strojem ludowym
prowadzi Zentralhaus
f tir Volkskunst oraz Instytut Sorbski w Budziszynie.
Centralny dom sztuki ludowej roztacza przede wszystkim opiekę nad
regionalnymi
artystami ludowymi, dla których zostały zorganizowane specjalne punkty informacyjne,
lektura zawierająca
zbiory pieśni ludowych,
tańców itp.
Arch:wum
materiałów
ilustracyjnych
pod kierunkiem
drezc1eńskiego
Instytutu Etnografii posiada ok. 15000 eksponatów, zamieszczonych w regionalnych muzeach na terenie Saksonii; analogiczny instytut pod kier.
dr J. Nickel znajduje
się na terenie Brandenburgii.
Istn:eje tendencja
do utworzenia
takich instytutów dla innych reg'onów NRD.
Podczas wojny zbiory niektórych muzeów uległy zniszczeniu, lecz np.
Muzeum w Stralsund posiada już skompletowany
zbiór narodowej sztuki
ludowej, Muzeum im. Oskara 8eyfferta zachowało do dzisiaj swoje wspaniałe eksponaty. Z dawnego Muzeum Etnograficznego
im. Konrada Hahna
w Berlinie została uratowana
tylko skromna
część eksponatów
przez
Friedricha Somotja; zb'ory te są obecnie uzupełniane, a opiekuje się nimi
Centralne Muzeum Sztuki Ludowej (Helena Ebner von Eschenbach i dr
Ulrich Steinmann).
W NRD do 1954 r. kultura materialna
nie była przedmiotem specjalnych badań, dopiero Instytut
Etnografii
w Berlinie prowadzi badania
nad rolnictwem i rybołówstwem.
Prof Kothe zajmuje się m. in. zagadnien'em narzędzi rolniczych typu bezpłużnego. Dr Reinhard Peesch prowadzi
badania z zakresu rybołówstwa;
wydana w 1955 r. jego praca zawiera
bogaty zbiór gwary rybaków z Kietz (Berlin-Kopeniek).
K:erownik'em
naukowego
archiwum
zbiorów byłych ośrodków Atlasu Etnograficznego
jest dr Peesch. Bogaty materiał atlasowy znajduje s:ę w Berlinie; Instytut Etnograficzny
zamierza wznowić i kontynuować
znacznie poszerzone
prace kartograficzne.

Etnografia niemiecka zajmuje się również środowiskiem robotniczym,
pierwszą monografię zawierającą
opracowanie
na temat życia górników
(Berufsmonograph:e)
przygotowuje
ośrodek etnograficzny
w Dreźnie.
Dotychczas katedry etnografii NRD nie są jeszcze dostatecznie rozbudowane. Na Uniwersytecie
Humboldta w Berlinie są prowadzone wykłady;
w zakres'e
etnografii
wykładają:
R. Peesch, E. Stockmann,
G. Voigt
i 1. Weber-Kellermann.
Na un:wersytecie
w Lipsku wykładają P. Nedo
i E. Fie:J.ler; na uniwersytecie
w Rostoku P. Beckmann. Katedrę Slawistyki na Uniwersytecie
w Berlinie prowadzi prof. E. S c h n e e we i s,
autor pracy Feste und Volksbrduche
der Sorben, wydanej w 1953 r.
Przedstawicielem
etnografii
powszechnej
jest prof. Gertrud
Ptitsch,
która od 1952 r. jest kierownikiem
Instytutu
Etnografii przy Uniwersytecie w Berlinie. E. Lips reprezentuje
Instytut przy Uniwersytecie w Lipsku, Prof. B. Struck kieruje Instytutem
Antropologii i Etnologii w Jenie.
H. Damm, kustosz Muzeum Etnografii
w Lipsku jest autorem
działu
"Oceania". Istniejący zbiór w Muzeum Archeologicz:nym w Weimarze jest
pod opieką prof. G. Behma. Zniszczone w czasie działań wojennych w 1954 r.
Muzeum Etnograficzne
w Dreźnie, z którego część eksponatów została zachowana, czeka na odbudowę.
Współpraca m:ędzy naukowcami NRD. NRF a zagranicą została ożywiona dzięki następującym
sesjom: Sesja Etnografów w kwietniu 1952 r.;
3-dniowy Etnograficzny Kongres w Berlinie w 1953 r.; Etnograficzna Sesja
Specjalna z okazji rocznicy Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie we
wrześniu 1955 r.
W 1952 r. przy Akademii Nauk w Berlinie powstała Sekcja Etnografii, zrzeszająca
czołowych naukowców.
Sekcja odbywa w półrocznych
okresach posiedzenia w celu przedyskutowania
ważnych problemów, dotyczących zarówno badań, jak i organizacji etnografii.
O naj nowszych wynikach
pra'cy informują
wydawn'ctwa
Instytutu
Etnografii
Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie. Poza już wymienionymi ukazały się następujące
prace: John M e i e l' Ahnengrab
und
Rechtsstein. Przyczynek
do historii badań etnograficznych
i historii prawa,
A. S P a m e r - Przyczynek do zagadnienia przekazu gwary ludowej; Referaty Sesji Etnograficznej
przy Uniwersytecie
im. Humboldta w Berlinie
z dn. 25-27
IV 1955. Leopold S c h m i d t - Niemiecki
ludowy
dramat
w

świetle

zachowanych

świadectw.

'

za lata
1937-1938 opracowana
przez
R. W i l d h a b e l' a znajduje się w druku. Pod redakcją F. Siebera przygotowujo się podręcznik etnografii, stanowiący pomoc dla nauczycieli oraz
miłośników ludoznawstwa.
Wydawane w Lipsku czasopismo "Volkskunst"
oraz "Natur und Heimat", stanowiące organ Towarzystwa
Demokratycznego
Odnowienia Niemiec, jest przeznaczone
dla szerszych
kręgów
czytelników;
natomiast
Bibliografia

17·

etnograficzna

�261

260

nych wprowadzono
wykłady
dotyczące życia ludu szwedzkiego, początkowo w ramach docentury, zaś od 1925 r. katedry (Nordisk och jiimforande
folklivsforskning),
obejmującej
również
całokształt
ZJagadnień kultury
ludowej, ze szczególnym uwzględnieniem folklorystyki. Piastują ją prof. Dag
Strombiick,
kierown:k
Archiwum
Dialektów
i Folklorystyki
w Upsali
(LandsmiHs och folkminnesarkivet).
Docentami są: Acke Campbell, kierownik działu folklorystyki w tymże Archiwum, i doc. Johan Israel Ruong.
W Lund katedrę
tej samej nazwy i o podobnym
zl3kresie (Nord:sk
och jiimforande folklivsforskning,
sarskilt etnologisk) piastuje prof. dr Sigfrid. O. Svenson. Docentem jest dr Anne B;rgitta
Rooth, omawiająca
w wykładach
zagadnien;e
m'tów azjatyckich
i północno-amerykańskich,
oraz docent dr Jan Ojvind Swahn.
W Goteborgu istnieje Katedra Etnografii
Ogólnej
i Porównawczej,
którą zajmuje prof. Karl Gustaw Izikowitz, kierownik Muzeum Etnograficznego w Sztokholmie.
I n s t y t u t y, a r c h i w a, t o war z y s t w a i m u z e a. W Sztokholmio w 194·2 r. powstał Instytut
Naukowo-Badawczy
łączący wysiłki
dwóch instytucH; nosi on rnj'3110 Instytutu
Muzeum Nordycznego i Uniwersytetu
w Sz.tokholmiedo
Badania Zycia Ludów (Institutet
for Folklivsforskning
Vid Nordiska Museet och Stockholms Hogskola). W 1943 r.
powstaje też Towarzystwo
Ludoznawcze (Samfundet for Svensk Folklivsforskning), pomagające Ins,tytuto'wi w jego pracach. Dzięki niemu i pomocy
z innych żródeł Instytut
ten wydawał
trzy publikacje:
Laos, FoLk-Liv
i rocznik "Liv och Folkkultur".
Instytut ten oprócz prac naukowo-badawczych
i związanych z organizacją
gromadzenia
m3teriałów
w terenie,
opracowywania
kwestionariuszy, szkoli studentów w zakresie b'bliografii,
techniki pracy terenowej
i arch'walnej
oraz w analizie materiałów przywiezionych
z terenu.
Należy też dodać, iż Nordiska
Museet posiada największe
szwedzkie
Arch;wum Kultury Ludowej, obejmujące już w 1948 r. ponad milion stron
opisów, ponad 300000 zdjęć i tysiące rysunków 1.
W 1931 r. zawiązuje się w Sztokholmie w Muzeum Nordycznym Towarzystwo Etnologiczne (Etnologiska Sallskapet); ma ono na celu międzynarodowe zrzeszenie badaczy. studentów i hików zainteresowanych
etnologią. Działa pod przewodnictwem
prof. Sigurda Erixona, organizując opracowywania i dyskusje na zebran'ach etnologów szwedzkich i zapraszanych
etnologów zagranicznych
na tematy dotyczące badań etnologicznych
i antropologicznych, metod badawczych w różnych krajach. wybranych problemów z zakresu kultury ludowej i w szczególności folkloru oraz na tematy
obejmujące
sprawozdania
z międzynarodowych
kongresów etnologicznych
oraz zagadnienia
ogólne, wymagające
dyskusji w skali międzynarodowej.

"Deutsches Jahrbuch
fUr Volkskunde"
jest wydawnictwem
ściśle naukowym Intytutu Niemieckiej Etnografii w Berlinie pod k;er. prof. W. Fraengera (1 tom wydany w 1955 r. - 2 tom w druku). To ostatnie wydawnictwo przeznaczone jest dla etnografów w kraju i za granicą.
Johanna

Nickel

PRZYCZYNEK
DO ZNAJOMOŚCI
LUDOZNAWSTWA
W SKANDYNAWII, DANII I FINLANDII
Szwecja
W Szwecji zainteresowania
etnologią wraz z folklorystyką
rozwlJaH
się na tle badań dotyczących
dialektów
i już od 1878 r. skupiają
się
w Upsali w obecnym Archiwum
Dialektologicznym
i Folklorystycznym
Landmals och Folkminnesarkivet,
które prowadzi szeroką folklorystyczną
działalność naukowo-badawczą
na terenie całej Szwecji.
Z tego ośrodka wyszedł słynny Arthur
Hazelius, tWórca Muzeum
Nordycznego
Skansenu,
przyczyniając
sią walnie do stworzenia
jedneO'o
z największych
i naj poważniejszych
ośrodków ludoznawczych
badań na~kowych w Europie.
K a t e d r y u n i we r s y t e ck i e. W Sztokholmie
w 1919 r. w Muzeum Nordycznym
utworzono
katedrę
obejmującą
badania życia ludów
nordycznych
Szwecji oraz badan'a porównawcze
(Nordisk och jamfi::irande
folklivsforskning).
W 1933 r. Uniwersytet w Sztokholmie otrzymuje prawo
przeprowadzania
egzaminów
przez katedrę w Muzeum Nordycznym. Od
1934 r. katedrę tę na Wydziale Humanistycznym
piastował prof. Sigurd
Erixon, od 19·55 r. prof. John Granlund.
W latach 1943-1945
Uniwersytet
w Sztokholmie
posiada przy katedrze, obejmującej
całokształt zagadnień kultury ludowej, czterech docentów (dr C, G. Liungman,
dr A. J. Eskeri::id, dr O. Hassli::if i dr G. Rank).
Prace ich związane z udziałem w wykładach
i seminariach
uwzględniają
problemyetnosocjologiczne
i folklorystyczne.
Prace dyplomowe na tytuł magistra, kandydata
filozofii lub doktora
obejmują problemy dotyczące całokształtu
kultury ludowej wr'az z folklorem, z mniejszym
lub większym uwzględnien;em
zagadn'eń
gospodarczych, ,etnosocjologicznych,
a w szczególności rozwoju kultury w perspektywie historycznej.
Również na Wydziale Humanistycznym
istnieje w Sztokholmie
Katedra Etnografii Ogólnej i Porównawczej
(Allman och jiimforande
etnografi), którą p:astuje prof. Sigvald Linne, kierownik
Państwowego
Muzeum Etnograficznego
w Sztokholmie.
Przy tej katedrze
docentem jest
Karl Gosta Montell.
W Upsali

już

w 1909 r. pod auspicjami

Katedry

Języków

,.~

A. Z arę b a, Zastosowanie
"Lud",
t. 41 : 1954, S. 830.

1

cji,

Nordycz-

,
.'

kwestionariusza

do badań etnograficznych

w Szwe-

�262
263
Przed kilku laty powstało w Sztokholmie Szwedzkie Archiwum P:esm Ludowej (Styrmansgatan
4) jako ośrodek centralny do badań szwedzkich i w ogóle nordycznych pieśni ludowych.
W Muzeum Nordycznym
istnieje
Towarzystwo
Szwedzkiej
Historii
Kultury
(Foreningen
fOr Svensk Kulturhistoria).
Jedne z największych
w Europie etnograficzne
zb:ory posi'ada Szwecja, skupione przede wszystkim w Muzeum Nordycznym
(Nordiska Museet) i w Skansenie w Sztokholmie, poza tym w Muzeum Historii Kultury
(Kulturhistoriska
Museet) w Lund oraz wokoło
30 większych
muzeach
prowincjonalnych
miejskich,
wśród których
należy wymienić
Muzeum
w Varberg.
Oprócz Skansenu
w Sztokholm'e
wspaniałe
muzea na wolnym powietrzu znajdują się w Bunge (Gotlandia), Vasteras, Harnosand i &lt;Jstersund. Szwecja posiada około 700 lokalnych
muzeów regionalnych,
przeważnie o charakterze
muzeum-wnętrz.
W Sztokholmie
również znajduje się ogromne Państwowe
Muzeum
Etnograficzne
(Statens Etnografi,ska Museum), skupiające pra.ce i zbiory
dotyczące ludów pozaeuropejskich
(dyrektor prof. dr Sigurd Linne, dyrektor-asystent
dr Stig Ryden i in.). Tematu tego n'e omawiam szerzej,
gdyż został on obszernie potraktowany
w artykule A. Z arę b y pt. Uwagi
o muzeach skandynawskich
("Lud" t. XLI, s. 1134-1163).
W Upsali czynne jest wielkie Archiwum Dialektów i Folkloru (Landsmals och Folkminnesarkivet),
stworzone przez nie żyjącego już dr Hermana Gejera. Ma ono charakter
instytutu badawczego i jest ściśle związane z pracą katedry uniwersyteckiej.
W Lund w 1920 r. powstał Instytut Etnologij i Folkloru Uniwersytetu
(Institutionen
for Folklivsforskning
vid Lunds Universitet,
tzw. Folklivsarkivet). Założył go C. W. VOn Sydow; w 1946 r. Instytut został wcielony do
uniwersytetu.
Dyrektorem jego jest profesor skandynawskiej
i porównawczej etnologii i folkloru prof. Sigurd Svenson. W Instytucie odbywają się
wykłady i sem'narh,
a prace obejmują całokształt
zabytkowej
kultury
ludowej łącznie z folklorem. Praca nad gromadzeniem
materiałów, szczególnie z zakresu kultury materialnej, obejmuje głównie najbardziej południową prowincję Szwecji.
Archiwum
Instytutu
(Folklivsarkivet)
obejmuje
rękopiśmienne
materiały uzysk'ane z wywiadów studentów i stałych terenowych
zbieraczy
w liczbie około 187 OOOarkuszy, ponad 8000 fotografii i ponad 2 000 opisów
zagród, domów i ich urządz·eń oraz ponad 17000 ilustracji, głównie fotografii obiektów ułożonych systematycznie, ponad 4·5000 arkuszy prac seminaryjnych, wyciągów, przekładów
itd., ponad 1800 przeźroczy do użytku
oświatowego oraz pewną ilość filmów. Biblioteka zawiera 150(}0 pozycji,
szczególnie z zakresu folkloru.
Do swych studiów

In.tytut

korzysta

ze zbioru Kulturhistoriska

Museet

w Lund. Oprócz tego istnieje w Lund Archiwum

Gwarowe (Lands~alsarkivet) posiadające również materiały do znajomości kultury.lud?weJ.
W Goteborgu istnieje Instytut Ludoznawczy przy WyzszeJ Szkole, po~
iadający równi'eż Archiwum Ludoznawcze (Folkminnesarkivet).
ProwadzI
~n badania w zachodnich prowincjach
Szwecji, szczególnie z zakresu folkloru. W Goteborgu istnieje też Zachodnioszwedzkie
Towarzystwo ~udoznawcze (Vastsvenska Folkminnesforeningen).
Istnieją też w ~zwecJi Towarzystwa
Ochrony Kultury Rodzimej (Hembygdsforening),
1Jczą~e około
125 000 członków, oraz Towarzystwa
dla Spraw Kultury Ludow~J (Hen:bygdsfOrbund), w liczbie 20 oddziałów. Oba te towarzystwa
wspołpracuJą
z muzeami kierowanymi przez specjalistów.
.
P u b l i k a c je. Muzeum Nordyczne i Skansen w Sztokholmie wydają:
1. Nordiskm Museets Handlingar - obszerne, bogato ilustrowane monografie, dotyczące zagadnień kultury ludowej Sz~ecji~ uj~o~anej
.w perspektywie historycznej z uwzględnieniem
śro~owlska l.zrozmcowama
form
wytworów ujętych kartograficznie
(ukazało Slę 48 tomow).
2. Etnologiska Udersokningen - prace porównawcze z zakresu kultury
ludowej Szwecji.
3. "Fauaburen" - roczniki związane z pracami Skansenu.
.
4. "Svenskt liv och Arbete" - pisma poświęcone w znac~n~m. stop?~U
autobiograf'.cznym
opowiadaniom przedstawicieli
różnych specJa1Jstow WIeJskich i miejskich.
5. "Rig" - zawiera prace z zakresu etnologii i historii kultury. Kierownikiem jest dr Mats Rehnberg (od 1918 r.).
.,
6. POZla tym Institutet
for Folklivsforskning
w Sztokholmle wydaje
od 1937 r. "Folk-Liv"
("Acta Ethnologica et Folkoristica Europaea"). pismo poświęcone nordycznej
i europejskiej
etnolo~ii. Red~ktorem
Jest
prof. Si&lt;1urd Erixon. Nordiska Museet wydaje co miesląc pOWielane komunikaty ~.Meddelanden
fran Etnologiska Undersoknin~e~")
do~y:~ące terenowych badań etnograficznych, kwestionariuszy,
techmkl badan l m. zagadnień ujętych w przystępnej formie 2.
•
Państwowe
Szwedzkie Muzeum Etnograficzne
(Statens Etnograflska
Museum) w Sztokholmie, posiadające zbiory pozaeuropejskie
zgrom.adzo?e
w czasie licznych ekspedycji badawczych,
wyd1aje w języku anglelsk~m
pismo "Ethnos", bogato ilustrowane
i zaopatrzone w :na.py. Prace v: ~lm
zawarte dotyczą wyłącznie kultury ludów pozaeuropeJsklch,
podobme Jak
wydawane przez to samo Muzeum "Smarre Meddelanden".
. .
Tematy związane z kulturą ludową i materiałami muzealnymi oma~.vlaJą
też czasopisma: "Svenska Museer", "Nordens Museer" .~raz wYdawmct,,:~
poszczególnych muzeów na terenie Szwecji, jak np. "Goteborgs Museum.
Institutet
for FolksJivforskning
vid Nordiska
Museet och Stock~olms
Hogskola wydaje pismo "Liv och Folkkultur"
pod kier. prof. S. Enxona.
I

A.

Z arę

b a,

Uwagi

a muzeach.

skandynawskich.,

"Lud",

t.

4l: 1954, S. 1136.

�• ~,II.

264

265

W Sztokholmie wychodzą "Acta Lapponica" (ukazało się już 7 tomów)
W Upsali Królewska Akademia do badań kultury ludowej wydaje roczniki:pt. "Saga och Sed" (Saga i obyczaj red. prof. Japan Sahlgren) i pismo pt.
"Arv" (Dziedzictwo, red. prof. Dag Strombiick). W Upsali u~azują się z druku
obszerne i bogato zaopatrzone w mapy serie prac w wydawnictwie. "Studia
Ethnographica
UpsaEens:a". Tematyka tych prac obraca się w kręgu zagadnień kultury ludów pozaeuropejskich. Muzeum w Lund (Kulturh:storiska
Museet) wydaje pismo "Kulturen", poświęcone głównie zagadnieniom etno.'
logii. Od 1879 r. wychodzi w Upsali czasop:smo do spraw dialektologii
,
i ludoznawstwa pt. "Svenska Landsmalen" (pod red. prof. Dag Strom1Jiick).
Dawny tytuł jego brzmiał: "Svenska Landsmal och Svenskt Folkliv".
Liczne prace etnograficzne dotyczące kultury ludowej Szwecji ull lzUją
się w takich czasopismach, jak: "Hembyggden" i "Ymer" wydawane prz~z
Svenska SalIskapet for Antropologi och Geografi i in. Prace dotyczące
kultury ludów pozaeuropejskich
drukowane są w "Meddelanden fran Geografiska Foreningen i Goteborg".
Spośród periodycznych czasopism etnograficznych,
które w ciągu ostat.,.'
nich kilku lat i w bieżącym roku przestają wychodz:ć, należy wymienić
"Laos" - pismo wydawane przez CIAP w Sztokholm:e, o charakterze międzynarodowym
(1951-1955); "Folkminnen och Folktiinkar" - pismo o zagadnieniach folkloru (1914-1944), wydawane w Goteborgu, zostało obecnie
wcielone do pisma "Arv"; ,.Folkkultur" - organ Archiwum Folklorystycznego Uniwersytetu
w Lund (1941-1946), wcielone do pisma "Rig".
Mówiąc o zagadnieniach
ludoznawstwa
należy dodać, iż w Szwecji
w Muzeum Nordycznym, m. in. dzięki prof. S:gurdowi Erixonowi, znajduje
.'~F
się jeden z naj poważniejszych w skali świ'a:towej ośrodków inicjatywy w zat'~
kresie międzynarodowych
prac etnologicznych. Tu też w Sztokholmie odbył
:,1
się w sierpniu 1951 r. pierwszy po wojnie Międzynarodowy Kongres Euro.;:'v:
'':.~
pejskiej i Zachodniej Etnologii.
Jedną z naj poważniejszych,
szeroko zaplanowanych
prac badawczo'It
naukowych w Szwecji stanowi Atlias Szwedzkiej Kultury Ludowej (Atlas
over Svensk Folkkultur),
rozpoczęty przed około 15 laty pod auspicjami
Królewskiej Akademii Gustawa Adolfa do badania kultury ludowej w Upsali (Kungl. Gustav Adolfs Akademia for Folklivsforslming).
Atlas ten
obecnie opracowywany jest wysiłkiem kilku instytucji, jak Instytut do Badania Zycia Ludu, Institutet for Folklivsforskning
vid Nordiska Museet och
Stockholms Hogskola), Samfundet for Svensk Folklivsforskning,
Landsmalsoch Folkm'nnesarkivet
w Upsali i Archiwum Ludoznawcze (Folklivsarkivet)
w Lund. Atlas ma głównie objąć okres od 1850 do 1900 r.
~~J
To bogato ilmtrowane
dzieło ma się ukazać w czterech osobnych to"
mach, z których pierwszy będz:e poświęcony materialnej kulturze ludowej
. ~
(narzędzia rolnicze, hodowla bydła, typy budownictwa,
zwyczaje zw:ązane
z mieszkaniem,
meble, sprzęty gospodarcze, narzędzia i in.). Drugi tom

.nl

~il

,

.

obejmie kulturę duchową (ludowe wierzeni'a i obyczaje, bajki, legendy).
Ostatnie dwa tomy będą poświęcone zagadnieniom językoznawstwa, jeden szwedzkim d'alektom, a drugi - nazwom miejscowym.
Prof. S. Erixon traktuje to przedsięwzięcie jako eksperyment na wielkq
skalę. Podkreśla on, iż zostało jeszcze wiele problemów nie rozwiązanych,
którymi 2J3.jmiesię inny przyszły atlas. Do takich zagadnień należą zjawiska
socjalne o tyle, o ile dadzą się one ująć kartograficznie.
Brak środków
i czasu przeszkodził gruntownemu
opracowaniu zróżnicowania społecznego,
które obecnie sporadycznie tylko uwzględniają komentarze do map. Atlas
ten był pomyślany jako praca, w której wezmą udział wszystkie kraje nordyczne; w tym celu utworzono Nordyczny Komitet Kartograficzny.
Na marginesie dodać można, że niewątpliwą stratą dla polskich etnograficznych
prac atlasowych była nieobecność przedstawiciela
Polski na
międzynarodowej
konferencji CIAP w Namul' we wrześniu 1953 r., na której
w skali europejskiej omawiano sprawę kooperacji przy mapowaniu zagadnień kultury ludowej, a następnie brak przedstawicieli
Polski na posiedzeniu Komisji Kartograficznej
CIAP w Paryżu 1 i 2 lipca 1954. *
W Namul' zotały prz·ez CIAP wyłonione następujące komisje: Komisja
do Spraw Międzynarodowej
Kartografii, Komitet Organ'zacyjny
do Spraw
Międzynarodowej
Konferencji dot. Badania Narzędzi Rolniczych i Komisja
do Spraw Gospodarstwa Domowego.
Na konferencji
Komitetu Wykonawczego CIAP w Namul' w 1953 r.
oraz w Paryżu w 1954 r. została też powołana komisja, której zadaniem
jest badanie budownictwa ludowego i stworzenie atlasu tej dziedz'ny kultury. Prof. S. Erixon (Sztokholm) i dr M. Maget (Paryż) wysunęli szereg
problemów dotyczących budownictwa ludowego (jak: spichrze na słupach,
budynki z galeryjką na piętrze, łażnie. piece, ogniska, typy zagród, współmieszkanie ze zwierzętami) w celu zehrani.a· danych do ich skartografowania.
Spośród doniosłych wydarzeń o charakterze międzynarodowym
należy
wymienić powstanie poa przewodnictwem
prof. Sigurda Erixona Nordycznego Komitetu Wydawniczego (Erixon, Lid i Vilkuna) w celu opracowania
lVI'ędzynarodowego Słownika Regionalnej Europejskiej Etnologii i Folkloru,
z dr Ake Hultkrantzem
ze Sztokholmu jako głównym wydawcą.

Norwegia
W Norwegii w ubiegłym stuleciu silnie było rozwinięte gromadzenie
folkloru, a w szczególności bajek i pieśni jako dokumentów historycznych,
jednak szersze badania ludoznawcze, opierające się na metodzie uwzględniającej charakter środowiska i tło, na ldórym rozwija się kultura ludowa,
• Polskie Towarzystwo
teczne (przyp. Red.) .

Ludoznawcze

czyniło wówczas starania,

niestety bezsku-

�266
musiały sobie dopiero wywalczyć należyte miejsce. Znajduje t~ swe odbicie
w norweskich pracach muzealnych o charakterze
naukowo-badawczym.
1. K a t e d r y u n i w e r s y t e c k i e (Oslo). Od 1866 r. istnieje tu na
Uniwersytecie Katedra Norweskiego Folkloru (Norsk Folkeminnevitenskap),
pośw'ęcona przede wszystkim kulturze duchowej. Obecnie piastuje ją prof.
Reidar Th. Christiansen. Profesorem norweskiej etnologii (Norsk folkelivsgransking) jest prof. Nils Lid. Uwzględnia on prz.ede wszystkim kulturę
materialną.
Norweska etnologia wykładana jest w duchu dawnych tradycji. Jako
nowy element wprowadzono zagadnienie socjolog:i klasy robotniczej i chłopstwa. Profesorem ogólnej etnografii jest dr Gutorm Gjessing, który w 1955 r.
wykładał etnografię Australii. Etnografia ogólna oscyluje w kierunku socjologicznym. Studia specjalne dotyczą kultury i społeczeństwa Lapończyków.
Terenowe prace prowadzone są w Iraku, Pakistanie i Meksyku.
W Bergen nie ma k'atedry etnografii, wykłady tego przedmiotu prowadzi
konserwa,tor mgr KjcH Falck. Poza tym zagadnienia zwyczajów i wierzeń
ludowych wykłada dr Svale Solheim.
2. I n s t y t u t y, a r c h i w a i m u z e a. W Oslo w Bibliotece Uniwersyteckiej
znajduje się, prowadzące prace naukowo-badawcze,
Norweskie Archiwum Folkloru (Norsk Folkeminnesamling),
którego dyrektorem
jest prof. Reidar Th. Christiansen.
W Oslo istnieje Instytut do Badania
Kultury Ludowej (Instituttet for Folkelivsgransk'ng).
Prowadzi on terenowe
prace badawcze przez specjalistów, a także drogą rozsyłania kwestionariuszy. Oprócz niego udział w pracach etnograficznych bierze Muzeum Kultury Ludowej (Norsk Folkemuseum) w Oslo wraz z Muzeum na Wolnym
Powietrzu w Bygday, stanowiącym jego część składową. Zebrano już materiał do niektórych zagadnień, jak naczynia do noszenia wody, ns.'czynia
do masła, drewniane cz·erpaki do mleka, motywy sztuki ludowej i in. Prace
badawcze wiążą się w zna'cznym stopniu z poszukiwaniami
Instytutu
do
Badania Dialektów (MalfOre-Arkiv) w Oslo, który m. in. opracował nazwy
narzędzi do młocki. Istnieje w Oslo Instytut do Porównawczych Badań Kultury (Instituttet for Sammenlignende
Kulturforskning),
posi.adający sekcję
folkloru.
Wśród muzeów etnograficznych należy wymienić bogate w zbiory Uniwersyteckie
Muzeum Etnograficzne
(Universitets
Etnografiske
Museum).
Dyrektorem
jego jest prof. Gutorm Gjessing. Również wspaniałe zbiory
posiada Muzeum Ludoznawcze w Bygday, w Oslo (Norsk Folkemuseum),
którego dyrektorem jest Reidar Kjellberg. Czołowe miejsce zajmuje Norweskie Muzeum Ludoznawcze (Norsk Folkemuseum) w Oslo, posiadające bogate zbiory etnograficzne
z całej Norwegii, W Bergen istnieją również
bogate zbiory etnograficzne w Uniwersyteckim Muzeum Historycznym (Universitets Historiske Museum Bergen). Dyrektorem jego jest prof. Johs Bae,
zaś kuratorem Działu Etnograficznego mgr KjeH Falck. Muzeum w Tromso

267

"~I

poświęca się szczególnie studiom kultury Lapończyków. Kustoszem Działu
Lapońskiego jest Ornulv Vorren. Poza tym istnieją zbiory etnograficzne
w Stavanger, Trondhcim i Tromsa, a oprócz tego w szeregu muzeów regionalnych i specjąlnych.
Spośród towarzystw naukowych należy wymienić Norweskie Towarzystwo Etnologiczne w Oslo (Norsk Etnologisk Samfunn).
3. P u b l i k a c je. Instytut Ludoznawczy (Instituttet for Folkelivsgranskning) wydaje pismo "Norveg" (dawne "Ord ogSed")
i "Studia Sep tentrionalia".
Norweskie Archiwum Folklorystyczne
(Norsk Folkeminnesamling) wydaje Norsk Folkeminnelags Skrifter (kolekcje materiałów),
Studia
Norvegica i Fra Norsk Folkeminnesamling.
Etnograficzne
Muzeum Uniwersyteckie w Oslo wydaje Nordnorske Samlinger, biuletyny, pisma, podręczniki i in. Norsk Folkemuseum wydaje: Norske Bygder, By och Bygd
i Samiske Samlinger.
- Dania

I'

Zainteresowania
ludoznawstwem w Danii w znacznym stopniu wyrastają
ze starej tradycji gromadzenia folkloru w postaci bajek i ballad. Stały się
one sławne dzięki H. C. Andersenowi, który w wielu wypadkach bajki swe
opierał na autentycznych materiałach lud07illawczych. Folklorystyczne prace
terenowe pobudzają społeczeństwo do poszukiwań w zakresie kultury materialnej i sztuki ludowej.
K a t e d r y u ,n i w e r s y t e c k i e. W Danii przy ogromnym rozwoju
badań naukowych, związanych przede wszystkim z pracami Muzeum Narodowego w Kopenhadze, z badaniami ludów pozaeuropejskich,
o których tu
tylko wspom:namy, studia uniwersyteckie
ogDaniczają się jeszcze w 1954 r.
do lektoratu
z zakresu historii kultury ze szczególnym uwzględnieniem
Skandynawii.
Stanowisko to zajmuje dr Axel Steensberg, kustosz Duńskiego Muzeum Narodowego, który swe wykłady poświęca w dużej mierze
szkoleniu pracowników
muzealnych
w wymienionym
zakresie. Na razie
nie ma Katedry Etnografii i Etnologii na Uniwersytecie,
ani też egzaminów na stopnie akademi'ckie. Stworzenie takiej katedry jest zaplanowane.
2. I n s t y t u t y, t o war z y s t w a, m u z e a. Wszelkie naukowo-badawcze instytucje
ludoznawcze w Danii koncentrują
się w Kopenhadze.
Czynne wśród nich są: Oddział Badań Etnologicznych przy Muzeum Narodowym (Nationalmuseets
Etnologiske (Unders0gelse), Archiwum Dialektów
(Udvalg for Folkcmal) w B:bliotece Uniwersyteckiej
i Duńskie Archiwum
Folklorystyczne
(Dansk Folkemindesamling)
w Królewskiej Bibliotece.
Z inicjatywy zgłoszonej w 1946 r. przez C. M. von Sydowa na ósmej
Skandynawskiej
Konferencji Ludoznawczej, odbytej w Oslo w 1949 r., powstał w Kopenhadze Międzynarodowy Instytut Bajki (International Folktale
Institute), który po międzynarodowej
konferencji folklorystów krajów pół-

�268
nocnej Europy przyjął miano Nordycznego Instytutu Porównawczego Folkloru (Nordisk Institut for Folkediktning).
Instytut ten ma działać jako
ośrodek studiów i udzielania pomocy istniejącym
narodowym instytutom
przy gromadzeniu i studiowaniu folkloru. Nie jest jego celem gromadzenie
materiałów,
lecz koordynacja
prac różnych archiwów folklorystycznych
i wzmocnienie nliędzynarodowych
stosunków na tym polu. Zamierza on
stworzyć archiwum kopii bajek, legend i w pewnym zakresie ballad (transkrypcji fotograficznych,
kopii i w niektórych
wypadkach
m:krofilmów)
oraz ośrodek informacyjny dotyczący folkloru i jego studiów. Głównym jednak zadaniem Instytutu są prace nad folklorem obejmujące bajki, legendy
i ballady krajów nordycznych.
Muzeum Narodowe w Kopenhadze koncentruje
nie tylko zbiory pozaeuropejskie, gromadzone przez duńskich badaczy, podróżników i in .. lecz
również zbiory duńskie zebrane w trzecim Dziale Muzeum NaTodowego pt.
Dansk Folkemuseum.
Zb:ory etnograficzne
Muzeum Narodowego są najstarsze w Europie. gdyż zostały udostępnione społeczeństwu już w 1841 r.
Bogate zbiory kultury materialnej zebrane są w Muzeum na Wolnym
Powietrzu w Lyngby, 40 km od Kopenhagi, oraz w i·nnych muzeach o charakterze regionalnym.
Poważny ośrodek badawczy, jakim jest Muzeum Narodowe w Kopenhadze, przyczynia się do powstania tam ośrodka studiów specjalnych z zakresu kultury mater:alnej.
W dniach 1-5 czerwca 1953 r. odbyła się w Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhadze międzynarodowa
konferencja w sprawie badań dotyczących narzędzi do orki. Celowo odbyła się ona w Danii, zapoczątkowując
dalsze prace w skali międzynarodowej,
gdyż rolnictwo
duńskie zajmuje
w Europie stanowisko czołowe. O wyborze miejsca zadecydowały też wieloletnie duńskie studia b2Jdawcze dotyczące roln:ctwa, których rezultatem są
nie tylko liczne publikacje,
lecz przede wszystkim
ogromne, największe
w Europie zbiory dotyczące historii rolnictwa, chemii agrarnej. botaniki
historycznej oraz wspaniałe kolekcje materiałów archeolog'cznych
i etnograf;cznych
ilustrujących
rolnictwo,
zebI'ane w Muzeum Narodowym
w Kopenhadze, w Lyngby oraz w wielu muzeach prowincjonalnych.
Poza
tym odnośne cenne materiały posiada Dział Badań Etnologicznych Muzeum
Narodowego oraz Archiwum Folklorystyczne Królewskiej Biblioteki w Kopenhadze.
Do zadań omawianego tworzącego się ośrodka należą wstępne prace,
mające na celu opracowanie klasyfikacji narzędzi do orl{i dla Międzynarodowej Komisji Atlasu, aby ustalić pewną ograniczoną liczbę typów tych
narzędzi oraz aby na podstawie zebranej w różnych krajach nomenklatury
narzędzi do orki również ustalić międzynarodową
ich terminologię.
Ze
strony Danii zgłoszono propozycję stworzenia w Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhaidze stałego sekretariatu, który by zorganizował odpowied-

269
nią bibliotekę i archiwum do międzynarodowego
użytku pracowników naukowych badających narzędzia do orki.
Na wiosnę '1952 r. odbyła się w Odense w Danii Inter-Nordyczna
Konferencja Etnologów i Folklorystów.
P u b l i k a c j e. Dania, a w szczególności Kopenhaga, jest jednym z poważniejszych ośrodków pozaeuropejskich
badań etnologicznych, prowadzonych na obu półkulach dzięki ekspedycjom przywożącym obfite materiały
muzealne. Są one stopniowo opracowywane
w obszernych monografiach
publikowanych
przez Muzeum Narodowe w Kopenhadze w "Nationalmuseets Skrifter" oraz przez różne wydawnictwa o charakterze etnologicznym
i geograficznym w wielu innych krajach; wymienimy tu np. słynne pra,ce
a kulturze Eskimosów Kai Birket Smitha i inne.
Spośród duńskich wydawnictw
etnograficznych
należy wymienić publikację Towarzystwa
Duńskiego Folkloru (Foreningen Danmarks Folkemin der) pt. Danmarks Folkeminder. Obejmuje ona w sumie ponad 64 pra'ce
z zakresu całokształtu duńskiej kultury ludowej łącznie z folklorem.
Wspomniane tu publikacje nie wyczerpują prac, sz,czególnie z zakresu
folkloru, ukazujących się w druku w innych wydawnictwach.

Finlandia

I.

K a t e d r y u n i w e r s y t e c k i e (Helsinki). W Helsinkach od 1921 r.
istnieje samodzielna Katedra Etnologii (Finno-ugryjskiej
Etnografii), szczególnie uwzględniająca
zagadnienia kultury materialnej.
Zajmował ją pierwotnie prof. U. T. Sirelius, który już od 1906 r. był docentem w zakresie
tej dyscypliny. Obecnie, od 1950 r., zajmuje ją prof. Kustaa Vilkuna. Profesorem nadzwyczajnym jest prof. E. A. Virtanen, (docentem Niili Valonen).
Siedzibą Katedry jest w Helsinkach Muzeum Narodowe. Oprócz tej Katedry
istnieje w Helsinkach
Katedra
Folklorystyki
(Finnish and Comparative
Folk Fict:.on Research). Piastuje ją od 1949 r. prof. lVIa.rtii Haavio. Egzamin
z; folklorystyki
obowiązuje przy kończeniu studiów języka fińskiego. Już
od 1888 r. była tu wprowadzona docentura obejmująca ten przedmiot i od
1898 r. profesura nadzwyczajna;
stanowisko to piastował Kaarle Krohn.
Obecnie przy katedrze tej jest dwóch docentów: Jouko Hautala i Matti
Kuusi.
W Turku od 1920 r. na Szwedzkim Uniwersytecie istnieje Katedra Historii Kultury i Etnografii, uwzględniająca
szczególnie zagadnienia kultury
materialnej. Piastuje ją prof. Helmer Tegengren.
W Fińskim Uniwersytecie w Turku od 1953 r. istnieje docentura w zakresie socjologii i folkloru. nie ma jednak studiów samodzielnych. Dr Niilo
Valonen prowadzi wykłady z etnologii, a miał ją przejąć dr Toivo Vuorela.
Już od 1890 r. istniała na Szwedzkim Uniwersytecie w Turku docentura

�270
socjologii. Od 1919 r .. w ramach praktycznej
filozofii wykłady prowadził
prot Edvard Westermarck, a następnie prof. Rolf Lagerborg, zaś w Fińskim
Uniwersytecie
w Turku prof. R. V. Wikman. Obecn'e na Fińskim Un:wersytecie w Turku wykłady socjologii łącznie z etnologią prowadzi Prof. Esko
Aaltonen. Projektowane
jest utworzenie tu Katedry Etnologii lub Folkloru.
I n s t y t u t y, a l' c h i w a, fi u z e a i t o war z y s t w a. W Helsinkach istnieje Towarzystwo Literatury Fińskiej (Suomalaisen K'rjallisuuden
Seura), posiadające
Archiwum
Folklorystyczne,
którego przewodniczącym
jest profesor na Katedrze Folklorystyki.
Towarzystwo to zostało stworzone
w 1831 r., a w 1859 r. ustalono, iż celem jego będzie wielostronna praca:
gromadzenie
materiałów
historycznych.
archeologicznych,
filologicznych,
etnograficznych
i folklorystycznych
oraz opra-cowywan'e ich i publ'kacje.
Zbiory tego ponad 100 lat liczącego towarzystwa
należą do największych
na świecie. Archiwum Folklorystyczne jest szczególnie bogate; jednym z poważniejszych
motywów
stworzenia
tego towarzystwa
było dopomożenie
E. L a n n l' o t o w i w jego publikacji fińskiego folkloru pt. Kantele. Toteż
pierwsze 100 lat pracy tego Towarzystwa poświęcono gromadz·eniu folkloru.
Obecnie Archiwum to posiada około 1 25{)000 pozycji obejmujących:
s·tare
runy, współczesne pi.eśni, inkantacje, przesądy i wierzen:a, tradycyjne gry,
lamentacje, bajki, legendy, przysłowia, zagadki. muzykę ludową etc.
Ogromną ilość materiałów, bo 133000 pozycji, przysporzył towarzystwu
ogłoszony konkurs obejmujący całą Finlandię. Znaczna część materiału jest
już usystematyzowana.
Towarzystwo skupia poważną część ludoznawczych
publikacji Finlandii.
W Helsinkach istnieje Szwedzkie Towarzystwo Literatury
w Finlandii
(Svenska LitteratursalIskapet
i Finland). Wydaje ono mapy dotyczące kultury ludowej terenów Finlandii z ludnością mówiącą po szwedzku (R. Ah1back, Kulturgeografiska
Kartor over Sverisk-Finland).
Przy Szwedzkiej Akademii w Turku istnieje Zakład Historii Kultury
prowadzący badania na terenach Finlandii, zasiedlonych przez ludność mówiącą po szwedzku.
Fińsk:e Muzeum Narodowe (Suomen KansalIismuseo),
posiadające wyjątkowo bogate zbiory w Dziale Etnograf'cznym.
oraz Muzeum na Wolnym
Powietrzu
(Seurasaaren
UIlkomuseo)
stanowią
naj poważniejszy
ośrodek
naukowo-badawczy
w Finlandii, noszący charakter
instytutu
naukowego ..
Muzeum wydaje liczne publikacje.
Powojenne prace atlasowe w Finlandii obejmują przede wszystkim regiony zasiedlone przez Szwedów. W 1945 r. ukazują się kulturowe map)'
geograficzne szwedzkiej Finlandii (Kulturgeografiska
Kartor over Svenskfinland).
Przy gromadzeniu
i opracowywaniu
licznych materiałów
i map zasięgów wytworów w Finlandii najczynniejszy
udział brały następujące
instytucje: Instytut Słownikowy (Sanakirjasalitio),
Fińskie Archiwum Folk1ory-

271
styczne (Suomen Kirjallisuuden
Seuron Kausanrunousarkisto)
i Archiwum
Kultury
Ludowej
Szwedzkiego
Towarzystwa
Literackiego
w Finlandii
(Svenska LitteratursaIlskapets
i Finland Fo1kkulturarkiv).
.. P u b I i k a c je. Towarzystwo
Literatury
Fińskiej (F'nska Litteratursa.lIskapetJ w Helsinkach
drukuje: "Studia Fennica - Revue de Linguistlque et d'Ethnologie
Finnoise",
które zawierają
prace dotyczące całokształtu
kultury
ludowej a także pismo pt. ,Suomi". Roczniki Towarzysb.~;a K~lewa1a ("Kalevalaseuran
vuosikirja")
Poświęcone folklorowi fińsk-:r:n~_ .~."WYd~w~ne prze~ ~owarzystwo
Popierania
Rodzimego Języka
"VlrlttaJa , ~Os.wlęcone tez hteraturze,
językowi, kulturze ludowej i ogólnym zagadmemom
etnologicznym
(wyszło już 36 tomów do 1956 r.). Poza
tym Tow~rzyst:vo; Finno-Ugryjskie.
(Suomalads Ugrilainen
Seura) wydaje
"Suomalals-UgnlalSen
Seuran Aika Kausk'rJ'a"
(...Journal
d e l a S OCle"",
.•.. ,
F'
m~o-Ougr'~~n~"),
poświęcony
pracom
dotyczącym całokształtu
kultury
lUd?W ugrofmsk.l;;h, o~az ,Suomalais-Ugrila.isen
Seuran Toimituksia"
("MemOlre de la SocI·ete Fmno-Ougrienne").
~iń~ki Związek Ochrony Zabytków
(Suomen Muinaismuistoyhdistys)
pubhkuJe "Arch-wum Ludoznawcze"
(Kansatieteellinen
Arkisto) w znacznym stopniu poświęcone kulturze materialnej,
lecz również językowi i folk~oro.wi. .W wydawnictwie
tym ukazują się obszerne monografie w języku
memIecklm, bogato zaopatrzone w ilustracje i mapy.
To~arzystwo
Fińskiej Literatury
(Suomalainen
K'rjalIisuuden
Seura)
w Hel~mkac.h w~daje serię pt. Suomi. Ukazało się już 107 tomów, z których
ostatme pos~'adaJą streszczenia w obcych językach.
.
Fińska Akademia Nauk wydaje "Suomalaisen Tiedakatemian
esitelmat
Ja Poyt~kirja~"
i.. ,Suomalaisen
Tiedeakatem'an
Toimituksia"
("Anna1es
Academlae SClentlarum Fennicae").
. W krajach skandynawskich
wśród dyscyplin związanych blisko z żyCIem całego narodu badania ludoznawcze zajmują czołowe miejsce zarówno
w zakresie badania
kultury
materialnej,
jak również w zakresie tZ\v.
folkloru 3.
.~
"

,.

Wcześniej
, Przy

tam już n:ż w innych

opracowywaniu

krajach

Europy

obudziła

się świado-

tego artykułu
korzysta,am
z następujących
źródeł:
Jouko
Collections
of the
Finnish
Literature
Society
Studir:t
l, cnnzca, t. 6 e, Helsinki
1947. Sam Owen J a n s O n, Die Vo!kskund1iche
Tiit:gke't
'n
Schwed't
.
,
.,
.
en se, 1939, Schwelz,
"Archiv
fur Volkskunde",
t. 14: 1948. "Lacs",
CIAP,
t. 3.
Stockholm
- Artykuły
i sprawozdania.
ze Szwecji
(prof. dr Sigurd E r i x o n,
Sztokholm),
z NorwegiJ
(prof.
dr Reidar
C h r i s t i a n s e n i prof. dr ave
Arbo
H a e g, Oslo), z Danii. (prof. dr Louis L. H a m m e r l c h j dr Axel S t e e n s b e r g,
Kopenhaga),
z Fmland,j
(prof. dr Kustaa
V i l k u n a, Helsinki)
i z Francji
(dr Marcel
M a. g e t, Paryż).
Maszynopisy,
listy, druki i uzupełnienia,
jakie w 1955 j 1956 r. nadesłali: z Oslo - prof. dr Gutorm
G j e s s i n g i prof. dr Christian
S. S t a n g; z Helsmek - doc. dr Sulo H a l t s o n e n; ze Sztokholmu
- dr Bjorn
H a 11 e r d t oraz
z Lund. prOf. dr Sigurd
S v e n s o n, którym
za nie serdecznie
dziękuję.
Spisy
wykładow
umwersyteckich
na rok 1955/56.

~ a ut a l a, The Fo1k!ore

�272

273

mość wartości kultury ludowej w jej wszelkich przejawach jako dokumentów naj pełniej ilustrujących
życie warstwy, w znacznym stopniu stwarzającej oblicze danego narodu. Konsekwencją tej świadomości było obudzenie
się ruchu, który miał na celu zgromadzenie wytworów kultury ludowej poczynając od czasów naj dawniej szych aż do chwili obecnej.
Dzięki temu ruchowi powstają gigantyczne, bezcenne zbiory Muzeum
Nordycznego wraz ze Skansenem w Sztokholmie, Muzeum Narodowe wraz
z Lyngby w Kopenhadze,
Uniwersyteckie
Muzeum EtnograLczne
wraz
z Bygdoi w Oslo i Muzeum Narodowe wraz z Seurasaari w Helsinkach oraz
wielkie archiwa folklorystyczne 4.
Maria Znamierowska-Priifferowa

i prasłowiańskich
i cech rÓżnicujących
języki nowosłowiańskie
dokonano
podziału języków słowiańskich na 5 głównych grup językowych, mianowicie
na język rosyjski, polski, czeski, słowacki, jugosłowiański, bułgarski. Cronia
kwestionuje taki podział jako oparty "na coraz bardziej rozbieżnych kryteriach". Nie znajduje też jego aprobaty obszerny i schematyczny zarys _
jako zbyt suchy przegląd - konsonantyzmu
i wokalizmu prasłowiańskiego.
Całkowicie odnowiona i poszerzona jest ostatnia część wstępu, poświęcona zagadnieniom
etymologicznym,
przede wszystkim kształtowaniu
się
i strukturze
słów, a pojęta w sposób taki, że etymologia słowa daje nam
zarazem jego historię. W porównaniu
z poprzednimi wydaniami słownika
powiększono ilość jego haseł, szczególnie tzw. haseł naukowych, czyli terminów technicznych i obcych.

Liczne są również hasła uwzględniające
ostatnie osiągnięcia etymologii.

"RICERCHE SLAVISTICHE",
t. 2, Praha 1953, s. 208-210.
Arturo
C r o n i a (rec.) J. H o l u b i F. K o p e c n y, EtymoLogicky sLovnik jazyka
ćeskeho, Praha 1952.
Słown:k ten, wydany po raz pierwszy w 1933 r. i liczący wówczas zaledwie 294 stronice, został w wydaniu trzecim przeredagowany
i powiększony do objętości podwójnej. Współpracowało
nad nim oprócz wymienionych dwu autorów (J. Holub - F. Kopecny) szereg wybitnych konsultantów, jak: prof. Havranek,
Travnicek i dr Vaclav Polak. Zarówno nowe
wyposażenie słownika. jak i jego przeredagowanie
wpłynęły niewątpliwie
na zwiększen:e jego wartości, może on bowiem służyć za wprowadzenie do
studiów gramatyki
historycznej
i prasłowiańskiej
w ogólności, a cz·eskiej
w szczególności. Można też przyjąć, pisze Cronia, iż stanowi on "pierwszy
kompletny słownik etymologiczny słowiański".
Pięćdzies'ęcio-stronicowy
wstęp słownika zawiera genealogię i klasyflkację języków indoeuropejskich,
w tym również języków slowiańskich.
Ujęcie jest tu nowe i aktualne - podkreśla Cronia - ponieważ nie od razu
zaczyna się oi językoznawstwa
czeskiego jak w pierwszym wydaniu, lecz
wprowadza
stopniowo poprzez praindoeuropejski
w zagadnienie
kształtowan'a się na zasadzie cech zbieżnych i czynników natury społecznej, ekonomi·cznej i politycznej, elementów genetycznych i chronologicznych preindoeuropejskich, a także i poz;aindoeuropejskich,
jak kaukaskich, ugrofińskich,
semickich. Po naszkicowaniu
cech wspólnych języków bałto-słowiańskich
• Artykuł ten miał na celu podanie niektórych ważniejszych faktów z zakresu
ludoznawstwa w Skandynawii. Niestety, z powodu technicznych trudności wydawniczych ukazuje się on z dwuletnim opóźnieniem, nie uzupełniony nowszymi danymI.
Nierównomiernie wyczerpujące
materialy posiadane przeze mnie nie pozwoliły na
dokładniejsze opracowanie tematu, który niewątpliwie powinien być szerzej ujęty
ze względu na wagę ogromnych osiągnięć i doświadczeń tych krajów w zakresie
ludoznawstwa.
Szczególnie uderzające jest upowszechnienie
tej dZiedziny wiedzy
w omawianych krajach, w których ośrodki badań ludoznawczych skupiają się przy
muzeach etnograficznych lub przy archiwach folklorystycznyCh.

,

~.

i .odzwierciedlające

doskonale

Najwięcej uwagi poświęcono w słowniku chronologii. Tu jednakże widzi Cronia pewną niekonsekwencję
w tym, że o ile w czeskich hasłach odróżniają autorzy formy archaiczne od nowoczesnych, to pod hasłem obcym
rejestrują
rozmaite formy i odmiany. Pewne zastrzeżenie budzi jego zdaniem, również poświęcenie z;byt wiele uwagi analogiom. Z predy{ekcją włącza się bowiem do słownika przykłady z indoeuropejskiego,
'a nieraz i pozaeuropejskiego,
a przy paralelizma.ch słowiańskich
podaje się analogie do
rosyjskiego, polskiego, serbokroackiego - "a więc do języków, które reprezentują trzy, a nie pięć głównych grup języków słowiańskich",
zauważa
Cronia. Tymczasem nie analogie są sprawą najważniejszą,
lecz samo pochodzenie słów, słusznie podkreśla recenzent. Wadą, szczególnie pierwszego
wydania słownika, było to, że uwzględniono tam przede wszystkim właśnIe
analogie, a nie pochodz·enie słów. Drugie wydanie jest pod tym względem
już nieco lepsze. Mimo wszystko jednakże
słownik Holuba jest jeszcze
niestety, daleki od tego, by zastąpić słowniki będące w użytku. Nawet bo~
wiem trzecie jego wydanie ma "punkty ciemne". Do nich zalicza Cronia
hasła i interpretacje
sporne lub błędne, stanowiące zwykłą bolączkę wszystkich słowników etymologicznych
(a które po części powstają na skutek
błędów w korekde) - oraz niedociągnięcia natury metodologicznej.
Do ostatnich należy bez wątpienia brak w słowniku dokumentacji
historycznej i bibliograficznej
dla poszczególnych haseł - stanowi to błąd
zasadniczy, występujący już w pierwszym wydaniu słownika. Został tu całkowicie pominięty
"Ottuv slovnik naucny", który, jakkolwiek
już nieco
przestarzały, służyć jednakże może w tej dziedzinie jako dobre źródło informacji.
Przechodząc do konkretnych przykładów wykazuje Crania m. in. błędne
Postulowanie,
jakoby ~apożyczenia leksykalne
greckie w języku czeskim
dokonały się bezpośrednio, nawet bowiem neologizmy greckie w czeskim
powstawały pod wpływem języków europejskich.
Chcąc zatem uwzględnić
18 "Lud" t. XLIII

�275

274
w etymologii słowa również i jego historię, nie wystarcza powiedzieć, pisze
Cronia, że takie słowa, jak energia, epidemia, epigon itd., pochodzą z greckiego, skoro wiadome jest, że dostały się do Czech pośrednimi drogami.
którymi były: łacina, włoski, niemiecki, francuski i in. Odległości geograficzne i chronologiczne między Grecją a Czechami są zbyt duże, by można
było postulować bezpośrednie zapożyczenia.
Inna sprawa z zapożyczeniami z łaciny, które oczywiście dokonywały
się w sposób bezpośredni. Lecz i przy nich należy brać pod uwagę histOł"ię
i chronologię, rozróżnić słowa starożytne od typowo średniowiecznych,
kościelne od innych. Absurdem jest, zdaniem recenzenta, twierdzenie, że np.
słowo "opat", a za nim "abatyse" pochodzą z klasycznej łaciny, skoro instytucja i funkcja opata jest pochodzenia chrześcijańskiego
i skoro słowo "opat."
przedsta\\'1a wypaczoną łacinę średniowieczną·
W podobny sposób kwestionuje Cronia upodobnianie wielu słów pochodzenia międzynarodowego,
jak gaz, gobelin i in., do odpowiednich homofonicznych i homologiczJllych słów francuskich. Należy, jego zdaniem, :przede
wszystkim prześledzić prawdziwą drogę, jaką przebył jakiś termin ob.cy,
zanim przybył do Czech, przy czym uwzględnić całość licznych kontaktow,
które Czechy miały z poszczególnymi narodami, językami i cywilizacjami
europejskimi.
Wśród dalszych spraw spornych wymienia Cronia dysproporcję w traktowaniu poszczególnych słów, z których jedne uwzględniono pobieżnie, inne
potraktowano
z przesadną pedanterią,
dalej - historycznie biorąc, zbyt
mało syntetyczny indeks w dodatku i wreszcie stosunkowo zbyt ograniczoną
ilość słów zawartych w słowniku. By się o słuszności tego zarzutu przekonać, wystarczy skonfrontować słownik Holuba ze słownikiem języka czeskiego Vasa-Tnlvniceka
z 1946 r. lub dla słów obcych z Klenota "SLovnik
cizojazycnych
slov" z 1922 r.
Cronia kończy swą interesującą
recenzję następującą uwagą: "jakkolwiek znaczny jest postęP. który Słownik zrobił od czasu swego pierwszego
wydania z 1933 r., z drugiej strony zna'c:wa jest jeszcze droga, którą winien
przebyć, by stat~ się pierwszym kompletnym etymologicznym
słownikiem.
słowiańskim" .

Helena

Przeslawska

L. DUMONT, L a T a l' a s q u e. Essai de description d'un fait local d'un
point de vue ethnographique.
Gallimard, 4e edition.
Bogato ilustrowana rysunkami i fotografiami, interesująca praca o Tarasce składa się z następujących
części: wstęp, obrzęd, legenda, ikonografia i zakończenie. Autor przedstawia
w niej zwierzę urojone, które jest
ostatnim przeżytkiem smoków rytualnych we Francji. Opisywane monstrum
jest związane głównie z Taraskonem, niewielką osadą położoną w południo-

, ..

wej Francji, w dolnym biegu Rodanu, \V Prowansji. Taraska występuje
w ceremoniach łączących się z uroczystościami Zielonych Świąt i z pocesją
św. Marty (29 lipca). Jest ona także przedmiotem miejscowej legendy i stanowi treść wyobrażeń plastycznych tego regionu.
AutOl" we wstępie zastanawia się, czy poruszane zagadnienie posiada
charakter etnograficzny.
Odpowiedź twierdząca, jaką uzyskujemy w toku
rozważań autora, odnosi się nie tylko do samej treści opisywanego zjawiska,
które jest przedmiotem żywej i niezmiennej od wieków tradycji ludowej.
Autor stosuje etnograficzną metodę badawczą i przeprowadza po pierwsze
szczegółową analizę zagadnienia w celu uchwycenia istoty zjawiska ba,danego, po drugie - bezpośrednią obserwację badanych przedmiotów materialnych, nast~nie
uwzględnia związane z nimi praktyki i wierzenia przy
równoczesnym
historycznym
naświetleniu
omawianego
zagadnienia',
po
trzecie - stara się uchwycić związek między badanym zjawiskiem ludowym
a współczesnym środowiskiem taraskońskim.
Jak widzimy, autor nie dąży do wyjaśnieni,a powstania Taraski, do ustalenia jej pochodzenia, gdyż jak podaje: "jej specyfika wymyka się jeszcze"
(s. 14). Badania nad Taraską idą w trzech kierunkach. Na pierwszym miej-'
scu i naj obszerniej (133 s. oraz na 253 s.) potraktowany
jest obrzęd 2 jako
czynnik najbardziej zachowawczy, o charakterze ludowym i miejscowym, tj.
ściśle związany ze środowiskiem.' Dalszla część .pracy poświęcona jest legendzio o św. Marcie i ujarzmionym przez nią smoku oraz ikonografii, tj. tym
wyobrażeniom plastycznym, które przedstawiają
Taraskę samą lub wraz ze
świętą. Te dwie ostatnie składowe badanej całości wykazują mieszaninę
cech lokalnych i obcych. Po omówieniu t.rzech rodzajów wyobrażeń ostateczne wyniki zamyka autor w konkluzji,
w której wykazuje
związek
między obrzędem, legendą i ikonografią.
O b l' Z ę d obejmuje obszerną monografię na temat rytualnej
postaci
(cffigie) zwierzęcia. Na początku autor wyjaśnia nazwę Taraska. Ta nazwa
dotyczy trzech przedmiotów
materialnych:
rytualnej
postaci służącej do
biegów Taraski, która została dokładnie zbadana i opisamJ. przez autora;
postaci małej Taraski, marginesowo tylko potraktowanej
i stanowiącej dodatek do pierwszego opisu; obrazuprzypomina.iącego
bądż rytualną postać
bądź monstrum mityczne. To ostatnie wyobrażenie bada autor w ikonografii 3.
Pierwsza wzmianka o postaci rytualnej pochodzi z 1465 r. Sama nazwa
potwierdzona była daleko wcześniej (o czym mówi legenda) na określenie
zwierzęcia mitycznego. Opis bezpośredni Taraski, którą autor widział pod1 Badania
tekstów
i dokumentów
nie przekraczają
XII\\'.
~ Do określania
całości
świąt
związanych
z Taraską
l.Iż,\'\va autor
słowa
tj. obrzęd.
:: Ta nazwa używana
jest również
da określenia
nal'zęd7..ia gospodarskiego,
i.i1cego do nakrywania
węgli Vl popiele.

'"itt:"
sIu·

�277

276
czas świąt w 1946 r., uwzględnia: a) części składowe jej postaci; b) materiał,
z jakiego jest zrobiona; c) dokładne wymiary poszczególnych części: głowy,
tułowia, ogona i podwozia 4; d) sposoby łączenia tych części; e) ozdoby;
f) kolory; g) napisy; h) wyrób i konserwację
postaci obecnego zwierzęcia
i dawnej jego postaci.
Mała Taraska stanowi prawie trzykrotne pomniejszenie dużej Taraski.
W szczegółach posiada liczne odrębności, jak pęk włosia przyczepiony do
końca długiego ogona i in. Według pewnych danych zrobiona była do celów
rozrywkowych, a dopiero w ostatnich latach służyła w procesji św. Marty.
Autor oparł opis Taraski na źródłach literackich i ikonograficznych.
Źródła literackie podlegają surowej krytyce autora, gdyż opisy Taraski pełne
są fantazji i zapożyczeń. Liczni autorzy dążyli w nich do wyjaśnienia pochodzenia zjawiska taraskońskiego, źle przez nich zaobserwowanego i mało
znanego. Źródła ikonograficzne nie wykaJZują tej różnorodności w odtworzeniu postaci Taraski. Zachowują pewną stałość, tak jak stały i niezmienny
jest kształt Taraski związany ściśle z jego użytkowaniem. Obok przyczyn
funkcjonalnych,
dotyczących stałości wizerunku, istnieją przyczyny ideologiczne, co potwierdza dokument z Awinionu z XVII w. Autor w dalszym
ciągu rozważań przyrównuje
Taraskę
(kształt i funkcję) do pewnych
maszkar karnawałowych
zbadanych i opisywanych przez A. van Gennepa 5
oraz do zwierząt ze stanu Herault 6, jak również wspomina o podobnych
zjawach w Katalonii (Hiszpania), które noszą nazwę dracs. Obszerny rozdział poświęcony jest Tarasce biorącej udział w biegach w czasie Zielonych
Świąt. Tu omawia autor personel, tj. liczbę i funkcję tragarzy i taraskerów.
Pierwsi noszą nazwę "ludzi trudu" (hommes de peine), drudzy - rycerzy
służących (chevaliers
servants).
Dalej opisuje autor kostiumy taraskerów,
podaje datę, miejsce i przebie,g, uroczystości. Mówi o czynnościach Taraski,
wyrażeniach aktorów, melodii itp.
Zachowanie się Taraski w okresie tych świąt było następujące: trzykrotne jej biegi (courses) odbywały się w drugi dzień Zielonych Świąt. Na
placu merostwa i w wąskich uliczka,ch Taraskonu
przy biciu bębnów,
zgiełku i wrzawie tłumu Taraska poruszała się i kręciła na wszystkie strony,
atakując przechodniów, zwłaszcza obcych, w ten sposób, że wpadała na
chodniki i zadawała uderzenia długim ogonem. Widzowie dotknięci i powaleni przez zwierzę byli przedmiotem śmiechu i żartów otoczenia. Publiczność oklaskiwała brutalność zwierzęcia. Starała się sama zbliżyć do Taraski
i dotknąć, gdyż dotknięcie przynosi szczęście, podobnie jak wyrywanie włosów z ogona byka w czasie abriwado lub z ogona smoka w czasie jego ewolucji w Mons (Belgia). Tegoż samego dnia po biegach odbywały się zabawy
• Podwozie dodano dopiero między 1942-1943r. w celu sfilmowania Taraski.
• A. van G e n fi e p. Notes comporatives
sur
Le ChevaL-Jupon,
Paris-ToUlouse 1945.
• Opracowanie na ten temat znane jest autorowi tylko z manuskryptu Herbera.

I

(jeux) poszczególnych zrzeszeń. Występowali wtedy właściciele winnic ze
sznurem i banią, tragarze z św. Krzysztofem i "pijaną beczką", pasterze
z Matką Boską Pasterzy, ogrodnicy, gospodarze z guet oraz marynarze z jesiotrem. Wymienione zabawy poza charakterem
korporacyjnym
zawierają
moment agresji lub pułapki, a więc ten sam, który charakteryzował Taraskę
w czasie jej biegów (agresja).
Według Mourena, autora z końca XVIII w.', tegoż dnia szli także
szewcy, krawcy, murarze i inne bractwa z dwoma doboszami na czele
i z młodym chłopcem niosącym sztandar - oznakę rzemiosła. Każdy z członków bractwa idąc w pochodzie trzymał kij, na którego górnym końcu
tkwiło ciastko plecione w kształcie korony, zwane tortil!ade.
Na końcu pochodu szli przeorzy z ks'ążką bractwa pod pachą.
Ciasto obrzędowe, tortil!ade,
występowało także w czasie posiłku. Spożywali je taraskerzy po nieszporach w niedzielę Zielonych Świąt. Istniał
również zwyczad zawieszania tortitlade
na chomątach zwierząt zaprzężonych
podczas uroczystości ku czci św. Eloi, wierzono bowiem, że ich obecność
chroni zwierzęta od choroby. Widzimy więc, że rola ciasta obrzędowego
znana była w Prowansji. Do dziś powszechnym zwyczajem jest ofiarowywanie chleba biednym w czasie poniedziałkowej
uroczystości. W 1946 r.
rozdano wielką ilość bułek i kiełbasy w przytułku dla biednych.
Czynności wykonywane w czasie obrzędu przez członków poszczególnych stowarzyszeń posiadają moc magiczną. Obfite polewanie widzów wodą
chroni prawdopodobnie od suszy; naśladowanie pracy w ogrodach i plantacjach winogron zapewnia obfity urodzaj, tak jak rzucanie ziaren szpinaku
czy marchwi na młode dziewczęta ma zapewnić płodność (to ostatnie twierdzenie autor podaje w formie przypuszczenia). Tak więc poprzez gesty rytualne przebija dążenie do osiągnięcia korzyści gospodarczych, do zapewnienia bogadwa i dobrobytu.
Dalsze wspólne cechy biegów i zabaw poza agresją - to znaczna szybkość, farandola
taniec stary, prowansalski,
spożycie wina, które jest
zresztą integralną częścią każdego święta w Prowansji. Pijaństwo łączy się
z agresją i wprowadza aktorów w podniecenie i szał, zapewniając w ten
sposób skuteczność ruchów, czy to Ta,raski niesionej przez tragarzy i kierowanej przez taraskerów, czy też "pijanej beczki" niesionej przez bractwo
tragarzy itp. Z konsumpcją wina łączyło się polewanie (aspersion) 8 wodą.
Zjawisko to, jak i zanurzanie osób lub posągów, prawdopodobnie wiązało
się z obrzędami deszczu na obszarze. i to nie tylko Taraskonu i jego najbliższego sąsiedztwa, ale obejmowało także całą Prowansję. W czasie zabawy
w 1946 r. obfite polewanie publiczności i ulic przez marynarzy było jedyną
atrakcją święta. Ono jedno przetrwało spośród wszystkich zanikłych już
zabaw .
7 W XVIII w. święto Taraski odbywało się dorocznie, w XIX w, odbyło się trzy
razy, tj. w 1846,1861i 1891r., gdy w XX w. zaledwie jeden raz, tj. w 1946r.
• Doslownie znaczy «pokropienie».

�278

279

Udział małej Taraski
'. .
.
.
w procesji sw. Marty opisuje autor następująco'
,SW. Ma~ta Je.st czczona 2~ lipca: Jest to data odpowiadająca
według przy~
p~szcz.en . pewnych autorow koncowi jarmarku
w Beaucaire, miejsowości
lekząceJ medaleko Taraskonu. Procesja, która jest żobrazowaniem
legendy
u azuJe Jak ś
M t
.
.
,
.'
. w.
ar. ~ :lJ~rZmlła zwierzę czyniące wielkie spustoszenia
:r ok?l1~Y. ŚWIęta kro~I Je SWIęCO!1ąwodą (według innych autorów robi znak
. zyza 1 przewiązuje .lego szyję swoim pasem). Przebieg tej procesJ'i różni
SIę bardzo od cerem on"
. d .
.
.
.
11 panIe
zIałkowej. Pierwsza uroczystość jest insceni~~~~ą, przekładem; forn:alnym legendy, druga - o charakterze
religijnowym ~. ~rzeJ.aW1U]ą wieczną troskę o pomyślność czy też płodność
grupy wspołzYJąceJ.

silnie na formy legendarne i ikonograficzne pomimo że formy te posiadają
pewne swoiste cechy. Cechy legendarne
to genealogia, miejsce zamieszkania,
nazwa
smoka oraz interwencja
świętej. Cechy ikonograficzne posiadają
jeden ważny rys bestii, a mianowicie lwa ludożercy.
Cechy rytualne
stanowią
masywność
ciała monstrum,
rozwój
zwierzęcia, w którym widzimy dążenie do zastąpienia głowy lwa głową człowieka, a więc uczłowieczenie Taraski w obrzędzie, oraz agresja i podobieństwo z bykiem. Autor z całą stanowczością podkreśla zgodność takich
cech, jak agresja, spustoszenia i ludożerstwo; pierwsza jest odpowiednikiem drugiej, występującej w legendzie, i trzeciej, charakterystycznej
w ikonografii. Analogie do byka (Tara ska ziejąca ogniem i Taraska dotknięta
przynosi szczęście) oraz cecha lwa ludożercy wprowadzają składnik południowośródziemnomorski,
który wyróżnia monstrum taraskońskie od smoków
z innych okolic francuskich.

.Autor .badając l e g e n d ę oparł się na żródłach ustnych i pisanych.
DWIe ankIety
wpro",,:a~zone do zbadania
tradycji
ustnej
dostarczyły
danych dotycząCYC~ mieJsca zamieszkania monstrum, określiły jego charakte~ (kro~Od}:I,. wą~. amfibia, stonoga) oraz wypowiedziały
się na temat
dZlałalnoscl SWlętC].
. Źródła Pis.ane łącz~. św. Martę z życiem Marii Magdaleny i Łazarza,
ktorzy przySzl~ z Betanll do Prowansji, by szerzyć tutaj ewangelię w czasach aposto.l:"klch. Re:ikwie św. Marty odnaleziono w Taraskonie w 1187 r.
Nowy kOŚCIOłbył poswięcony
. 1197 . l'1T' d
.
.
.
. .
w.l.
nlę zy rokiem 1187 a 1212 albo
1221, pOJa w13 Się .J~den ·opis życia św. Marty - drugi między 1250 a 1300 T.,
prz) Pis~wany mIejscowym pisarzom taraskor.skim. Najstarsza legenda poc~o~zeTI1a taraskor.skiego (początek XIII w.) dostarczyła portretu zwierzęCIa l danych dotyczących działalności świętej.
Analiza wszystkich tekstów, po·czawszy od XIII waz' d XX
t . d"
.
.
o
w. poWIel" zlła fakt, ze Taraska różni się swoim wycrlądem od smoko'w c
' ..
'"
.
b
.
.'
eremonlJnyc h pozasrodzlemnomorskich
co potw;erdza
tak'
.k
.
Tarask'
t·
..'
,,
ze l - o n o g l' a f l a.
a "'?S .ępuJe w rzezble, w malarstwie i w grafice bądź sama, bądź
razem z~ SWlętą. Je] wyobrażenia zachowały się również w medalionach
ta~askerow, w ozdobach noszonych na łańcuszku przy zegarku, w przedmIOtach z bazaru oraz na monetach, pieczęciach i herbach z pierwszej
połowy XIIIw.
.

:

.

1

Omówie~ie wyobrażeń Taraski w sztukach plastycznych stanowi cieka'Wą pO~YCJę omawianej publikacji
i podkreśla fakt istnienia w sztuce
Prowa.ns]1 pewn.ego .tyPU lokalnego Taraski, który ulegał silnie wpływom
postaCI rytualnej zWIerzęcia. Znamienny rys wyobrażenia lwa pożerającego
czło':leka łąc~y Taraskę ni~. tylko ze sztuką romańską. DalszYch związków
nalezy sz~ka.c w archeolog\1 Prowansji oraz innych ziem leżących wokół
Morza Środzlemnego.
Po yrzeprowadze~iu
badań nad obrzędem, legendą i ikonografią autor
podkresla
w z a k o n c z e n i u łą
...
k
.
..
.
."
. . cznosc, Ja a IstmeJe między postacią
l ytualną,
OpIsamI legendarnymi
l wyobrażeniami
plastyczny
. T
k'
Po t·
t l
mi
aras l.
s ac ry ua na, niezmienna w ciągu ostatnich kilku wieków, oddziałała

.~

..
.:.

Taraska, jak wynika z powyższego, jest istotą złożoną, syntezą trzech
wyobrażeń występujących
w obrzędzie, w legendzie i w ikonografii, tj.
człowieka, smoka i lwa. Następnie Dumont wspomina a interpretacji
smoków u autorów dawniejszych, którzy szukali niezgodności między obrzędem
i legendą, .gdy tymczasem on sam wykazuje związek między nimi i rozpatruje obrzęd i legendę jako całość.
Istnieje pozorna sprzeczność między Taraską w obrzędzie a Taraską
w legendzie. Cechą zasadniczą Taraski legendarnej jest jej siła niszczycielska, gdy natomiast śV'{ięta uosabia dobro. W obrzędzie święta nie odgrywa
żadnej roli, a Taraska kryje W sobie dwoistość. Ta dwoistość polega na
wyzwoleniu poprzez cechę negatywną (brutalna agresja) cech pozytywnych
i dzięki nim staje się Taraska istotą przynoszącą dobro. Ten związek można
wyrazić w następującej formule: Taraiska rytualna = Taraska legendarna +
święta legendarna.
Pomimo że obrzęd i legenda nie przeciwstawiają
się
sobie, autor nie wie, jak wytworzyła się badana całość; nie wypowiada się
ostatecznie na temat pochodzenia Taraski, przyjmuje bowiem w pracy pevvne
granice chronologiczne, poza którymi kończy się jego etnograficzne ujęcie.
Historię topograficzną
i hydrograficzną
wraz ze studium toponomicznym
włącza autor do prehistor.ii badanego zjawiska.
W psychologizmie
i w teorii przeżytków magiczno-religijnych
szuka
autor czynników powodujących przetrwanie
form badanego zjawiska tradycji ludowej, zjawiska będącego dawnym obrzędem agrarnym. Natomiast
promieniowanie
i rozpowszechnienie
folkloru Taraski poza granice Francji,
do Włoch i do Hiszpanii, łączy z drogami pielgrzymek i jarmarków w Beaucaire.
Praca Luis D u m o n t a La Tarasque jest cennym przyczynkiem
do
znajomości etnografii Francji.
Wanda

Gajz!erowa

�280
ENQU8TES DU MUSEE DE LA VIE WALLONNE,
naire Janvier-Decembre
1954, tome VII - 310 Annee,
60 ilustr., l mapa.

281
Bulletin-QuestionN0s 73-76, s. 128,

Czasopismo wychodzi w Liege, nakładem Musee de la Vie WallO'llne.
Dzieli się ono na dwie zasadnicze części: pierwsza zawiera większe artykuły
i opracowania, druga - notatki materiałowe, oparte częściowo na nadesłanych już. materiałach,
a wskazujące
korespondentom
tematykę dalszych
informacji.
Czasopismo jest bowiem głównie przeznaczone
do utrzymywania kontaktu z siecią korespondentów-informatorów
w terenie. Wysoki
poz:om artykułów wskazuje, że są to raczej zbieracze-amatorzy,
a nie informatorzy terenowi; ich informa·cje uzupełnione
poszukiwaniami
archiwalnymi i literaturą
stanowią główną bazę źródłową prac. W opraco,waniach
największy
nacisk położono na stronę językową
zagadnień,
wnioskując
przede wszystkim z ustalenia zasięgów i etymologii nazw miejscowych.
W dziale pierwszym (Pożywien:e.
Sztuka ludowa. Drobne przemysły
lokalne) Maurice A. Arnould w artykule Zdobienie bulek pieczonych na Boże
Narodzenie w Hainaut (Les Gateaux de NoeL et leur Decoration
en Hainaut),
s. 1-74. zajmuje się zwyczajem wypiekania i spożywania specjalnych bułek
na Boże Narodzen:e. zwyczajem zdobienia tych bułek jedną lub trzema
.plakietkami polichromowanymi
z glinki oraz techniką wyrobu tych plakietek. Zwyczaje te, obecnie z:anikają'ce, datują się z ok. XVII w. Artykuł
ustala zasięgi występowania
tych zwyczajów oraz zasięgi i pochodzenie
związanych z nimi nazw na terenie Walonii i opisuje technikę wyrobu
plakietek
służących do zdobienia omawianych
bułek. Autor porządkuje
nazwy bułek w kilka zasadniczych grup i ustala ich zasięg na tle zasięgów
występowania
zwyczaju
spożycia ich. Wskazuje
przy tym na rozbieżność wynikłą z przeniesienia
nazwy wytworu na inne treści o pokrewnym
znaczeniu społecznym lub wskutek nadawania wytworom nazw wtórnych,
pochodzących od ich cech zewnętrznych.
Tradycyjne
bułki (cougnou) wypierane są ostatnio w związku z upowszechnieniem
się pieczywa pszennego
przez bardziej luksusowe pieczywo świąteczne. Mechanizacja
i stand art yzacja piekarń przyczynia się do zaniku antropomorficznego
kształtu tych
bułek, nawiązującego
do wierzeń, związanych z Bożym Narodzeniem.
Jeżeli chodzi o plakietki służące do zdobienia tych bułek nazwy ich
łączą się albo z tym, co przedstawiają,
albo z ich kształtem. Nazwy plakietek służą czasem do określania całych bułek.
Następnie. autor opisuje technikę wyrobu i zdobienia plakietek, omawia
rynki zbytu i ich zapotrzebowanie
pod względem ilościowym i estetycznym,
wskazując na uzależnienie wytwórców od ciągnących głó\\''1le zyski kupcówgrosistów. Fakt ten, zarówno jak i chałupniczy, w minimalnym stopniu zmechanizowany
charakter
produkcji,
prowadzi
do zaniku tego przemysłu
mimo utrzymującej
się w dość dużym stopniu popularności
jego wytworów wśród ludu.

Praca, oparta głównie na materiale
językov;-ym, rzuca mało światła
na rozwój zwyczaju w jego historycznym
uwarunkowaniu.
Wyjaśnienie
genezy zwyczaju oparte jest prawie wyłącznie na etymologii nazw. Nie
rozwinięte pozostają problemy zaniku tych zwyczajów wskutek industrializacji i centra,uzacji oraz problem, o ile tego rodzaju rękodzieła przechowują
stare elementy sztuki ludowej w dobie industrializacji.
W dziale drugim, - Uroczystości, mieści się praca Josepha R o l a n d a,
Wojskowe
eskorty i procesje (Escortes mHitaires
et Processions, s. 75-93) ..
Autor omawia zwyczaj eskortowania
procesji przez honorową asystę wojskową lub uformowaną w tym celu straż honorową (znany do dziś w wielu
krajach). Zwyczaj ten wywodzi się ze średniowiecza,
kiedy tego roozaju
wystąpienia stanowiły jedyną rozrywkę. "Liczne, najbardziej ludowe i malownicze zwyczaje współczesne
zrodziły
się z końcem
średniowiecza
w epoce, w której życie wspólnoty ludzkiej osiągnęło taki stopień rozwoju,
że człowiek miał realną wartość tylko o tyle, o ile należał do grupy społecznej ...
(s. 75. Świeckie
elementy
rozrywkowe
wchodzące
w skład
obrzędów religijnych giną w XVI-XVIII
w. wskutek krytyki reformacji,
jansenizmu i ośw~ecenia, a nawrót ich łączy się dopiero z romantyzmem.
Autor zwraca uwagę na nierozwiązalność
problemu genezy takich zwyczajów, a w jeszcze większym stopniu - ioch znaczenia. Twierdzi, że relacja
uczestnika daje tylko jednostkowy, subiektywny
obraz, a próba wyjaśnienia
ewolucji społecznego znaczenia takiego zjawiska w czasie, choćby najbardziej logiczna, pozost1anie zawsze h'lpotezą. Omawianemu
zwyczajowi przypisuje autor znaczenie głównie honorowe - a nie obronne, związane z walkami relig:jnymi
w XVII w. Bliższe źródła zwyczaju widzi on w formie
oddawania honorów przez wystrzały i przebieranie
się oraz w kulcie Napoleona, którego mundury
noszą przeważnie
straże honorowe.
Zwyczaj
utrzymuje się dzięki chęci wyróżnienia
się młodych, a nostalgii za mundurem starszych.
Na marginesie
bogato ilustrowanego
zestawienia
opisów źródłowych
sformułowanych
zostało kilka ciekawych uogólnień. Uderza w nich jednak
idealistyczne przypisywanie
zbytniego znaczenia faktom świadomości i brak
rozpatrzenia
szerszego kontekstu
czynników
historycznie
warunkujących
istnienie zwyczaju.
.
W części - Zawody i Rzemiosła - zamieszczona jest praca Willy B a l:
Wyrób lańcuchów
w JamiouLx
(La Fabrication
des Chaines ó. JamiouLx,
s. 94-104). Jest to dokładne, ilustrowane zestawienie opisów i nazw lokalnych urządzeń, narzędzi, wytworów i technik ręcznego wyrobu łańcuchów.
Dane uzyskane zostały od jednego z ostatnich przedstawicieli
starej dynastii miejscowych tchinneti,
tj. rzemieślników trudniących
się wyrobem łańcuchów. Praca ta, prawie pozbawiona dociekań genetycznych
i historycznych, ma głównie charakter materiałowy.
Interesująca
rubryka
Nasze Ankiety (Nos Enquetes, s. 105-127), daje
H

�282

283

pojęcie o kontaktach czasopisma ze zbieraczami i informatorami
w terenie.
Są tu publikowane wzmianki podsumowujące pewien etap badań nad jakimś
zagadnieniem.
Wskazują one problematykę
i zwracają się do informatorów w terenie z prośbą o wypełnienie
dostrzeżonych
luk w materiale
źródłowym. Każda ze wzmianek, podobnie jak i artykuły, zaszeregowana
jest wyraźnie do jakiegoś działu kultury. Ciekawa jest zwłaszcza wzmianka
o kiju z kolcem, służącym do poganiania wołów, który w niektórych okolicach zaopatrzony bywa na &lt;lrugim końcu w łopatkę do oczyszczania odkładnicy z oblepiającej
ją ziemi, spełniając funkcje tzw. w niektórych
okolicach Polski istyka.
Zeszyt kończy się apelem do informatorów o nadsyłanie opisów wszelkich zaginionych lub ginących zjawisk kulturowych,
zwłaszcza znanych
im beZipośrednio.
Krzysztof

Kwaśniewski

PAUL RIVET et GEORGES DE CREQUI-MONTFORT,
B i b li o g r ap h ie de s l a ng ue s a ym a r a et ki c ua, \Col. 2 (1876-1915), ipublie
avec Ie concours du Centre National de la Recherche Scientifique. Paris.
1952, s. 656. - VoL 3 (1916-1940), publie avec Ie concours du centre National de la Recllerche Scientifique et avec l'aide de l'Unesco, sous les
auspices de l'Union Internationale
des Sciences Anthropologiques et Ethnologiques. Ouvrage honore par l'Academie des Inscriptions et Belles-Lettres
(Prix Loubat), Paris. 1953. s. 783. - Universite de Paris. Travaux et Memoires de l'Institut d'Ethnologie, LI. - PaTis Institut d'Ethnologie, Musee
de I'Homme, Palais de Chaillot, Place du Trocadero (l6e).
Pierwszy tom monumentalnej
bibliografii druków i rękopisów dotyczących języków aymara i kicua (kiczua) omówiłem już w t. XLI "Ludu"
(1954, s. 961-965). Tam scharakteryzowałem
również znakomitą metodę
naukową autorów, która na tym samym poziomie utrzymana jest w dwóch
następnych
tomach dzieła, obejmujących
bibliografę
z lat 1876-1940.
W -okresie tym uderza gwałtowny wzrost ilości pozycji bibliograficznych
w porównaniu z okresem poprzednim, co uwydatnia następujące zestawienie:
Okres
1540-1800
180.1-1875
1876-1900
1901-1925
1926-1940

Ilość pozycji
bibliograficznych
190
296
523
903
1090

Postęp ten jednak jest raczej ilościowy niż jakościowy, prace bowiem
z lat 1876 do 1940 mają na ogół ten sam charakter co druki z lat poprzed-

,'I'

ł

,"

nic~ .. ~amy tu więc teksty wydawane w języku kićua lub aymara, w lwiej
CZ~SCIJednak są to tylko przekłady różnych opracowań ka'tolickiego katech~zmu. oraz .kat.olickie pieśni i poezje religijne. Od początku XX w. zaczynaJą Slę pOJawlać w większej ilości przekłady Ewangelii
i innych części
Nowego Testamentu,
wydawane przez Sociedad Biblica Americana (NewYork). W 1901 r. ukazał się w Buenos Aires przekład na język kicua Ewangelii św. Jana i św. Łukasza oraz List św. PawIa do Rzymian,
w 1904 r.
wydano Ewangelię św. Mateusza, a w 1917 r. Ewangelię św. Marka. W 1923 r.
uk~~ał! się wszystkie cztery Ewangelie razem w języku kicua. Pojawiły się
dose llczU1e nowe wydania i przekłady na różne dialekty kićua. Gorzej
przedstawm Slę sprawa przekladów na język aymara, którego znaczenie
W. XX, w~ coraz bardziej
się zmniejsza wskutek ekspansji kićua i języka
hlszp~nsklego.
Tłumaczenie
Ewangelii
św. Łukasza z 1829 r. zostało ponaWDle wydane 'W latach 1898, 1910 i 1921 a w 1929 r. wychodzi przekład
aymara Ewangelii św. Marka. Inne teksty to broszury polityczne (np. przekład kicua przemówienia prezydenta Republiki Peru Leguia z 18 styczniu
1930 r.) oraz broszury i powiastki antyalkoholowe.
Ważniejsze od nich są
~eksty ludowe (pieśni, bajki, legendy) spisane w języku kicua i aymara
I wydane przez etnografów.
Drugą wielką grupę stanowią prace naukowe pisane głównie po hiszpań~ku a ~otyczące języków kićua iaymara.
Są to liczne gramatyki, słowniki
l rozmowki
o celach praktyczno-dydaktycznych.
Przedstawiają
one różne
dialekty tych języków, do dziś dnia bowiem nie wytworzył się ogólny (literacki) język kicua, nie mówiąc już o aymara. Wspomnieć trzeba o cennych
pracach. poświęconych naze\\1Jlictwu Ekwadoru, Peru i Boliwii, wywodzącemu Slę w ogromnej części z kićua i aymara, o pracach omawiających
wpływ tych języków na słownictwo języka hiszpańskiego Ameryki Polud.niowej, o Hcznych pracach bibliograficznych
oraz o rozprawach filologIcznych dyskutujących
głównie problem powstania dra,matu Ollantay.
~aton:iast .~a ogół bez wartości są prace poświęcone problemowi powstania
Językow kIcua i aymara.
Na .po~st~wie ~ej niezmiernie sumiennej, wszechstronnej, pełnej i precyzYJneJ blb~lOgraf1i zestawionej przez P. Rivet i G. de Crequi-Montfort
(cenne są zwłaszcza krótkie streszczenia i omówienia prac podawane przy
~ażdej niemal pozycji) możemy stwierdzić, że do 194'0 r. nie było właściwej
~Iteratury kicua iaymara,
ani też opartego na nowoczesnych podstawach
Językoznawstwa badającego te języki.
Tadeusz

Milewski

"PAPERS OF THE MICHIGAN ACADEMY OF SCIENCE ARTS AND
LETTERS" L. A. WHITE, E t h n o g r a p h i c n o t e s o n S ~ n d i a p u eb l o, 'N e w M e x i c o, vol. 31: 1945, Published 1947, s. 215-222.
Jest to garść luźnych informacji etnograficznych
dotyczących puebla
Sandia znad Rio Grande. Osada ta, która w 1930 r. liczyła 115 mieszkań-

�284

285

ców, zamieszkana jest przez Indian Tigua. Obok Sandia tylko puebla Isleta,
Taos i Picuris mówią jeszcze obecnie językiem Tigua.
Sandia już w XVI w. weszła w styczność z Europejczykami
- obok
niej założył w 1540 r. swój obóz zimowy Coronado, w 1598 r. stała się kolonią hiszpańską, następnie wraz z Nowym Meksykiem włączona została
w obręb USA. Obecnie niedaleko osady przebiega linia kolejowa i szosa
automobilowa. Mimo tych starych i bliskich kontaktów z białymi, Sandia
jest naj zupełniej nieznana etnograficznie. Powodem tego jest w dużej mierze tajemniczość, z jaką Indianie znad Rio Grande, a szczególnie mieszkańcy Sandia, otaczają swoje obyczaje i wierzenia.
Autor prowadził
badania etnograficzne w pueblach Keresanv i tam
zebrał nieco danych odnoszących się do Sandia - sam w niej zresztą nigdy
ni.e był. Ponieważ jednak. jak dotąd, nie ma żadnych wzmianek w literaturze na temat kultury tego pueblo, zdecydował, że nawet te wyrywkowe
informacje mogą stać się pożyteczne dla nauki. Zebrane przez White'a
dane etnograficzne dotyczą organizacji społecznej wsi oraz częściowo jej
obyczaj owości.
Najciekawsza może jest dwoistość władzy w Sandia. Właściwe bowiem
rządy spełnia tu kacyk władający dożywotnio wiejską społecznością. Spełnia
on wszelkie funkcje zarówno religijne, jak i świeckie, łączące się ze starą
organizacją indiańską. Obok niego, urzęduje zarządca wyznaczony przez
kacyka na okres roczny, który zajmuje się sprawami, jakie wynikły dla
Indian w związku z przybyciem białych. Jest on niejako ambasadorem swego
pueblo w kontaktach
z białymi (władzą administracyjną.
kościołem, handlarzami itd.), równocześnie zaś reprezentuje
władzę białych na terenie
wsi. Zarówno kacyk, jak i rządca mają swych pomocników, wśród których
największym znaczeniem cieszy się wódz wojenny, główny pomocnik kacyka
wyznaczany przez niego również na rok.
Wśród ceremonii, o których pisze White, naj obszerniej omówione jest
organizowane przez wodza wojennego zimowe uroczyste polowanie na króli1d, w którym bierze udział cała osada, bez względu na płeć i wiek.
CH. S. BRANT, P r e l i m i n a r y da t a o n T e s u q u e
N e w M e x i c o, vol. 34: 1948, Published 1950, s. 253-259.

puebl

0,

Artykuł Branta jest przygotowaniem do dalszych studiów nad pueblem
Tesuque. Autor stwierdza, że jakkolwiek znajomość etnografii południowozachodnich Stanów Zjednoczonych znacznie postąpiła, to jednak są tam
jeszcze spore luki. Do najmniej znanych należy region Rio Grande, gdzie
dotąd żyje wiele jeszcze zupełnie nie badanych szczepów i istnieje wiele
przez etnografa nie odwiedzanych osiedli.
Jednym z nich jest pueblo Tesuque, którego mieszkańcy mówią językiem tewa, używanym prócz tego jeszcze w 4 pueblach: San Juan, Santa

Clara, San Ildefonso i Nambe. Tesuque leży na wschodnim brzegu Rio
Granda, 9 mil na północ od miasta Santa Fe. Zostało ono zupełnie zniszczone w 1680 r. w czasie powstania Indian przeciw Hiszpanom i następnie
odbudowane w odległości 3 mil od poprzedniego położenia.
Autor zadał sobie trud zebrania wszelkich wzmianek w literaturze i archiwach, jakie dotyczą tego pueblo. Na ich podstawie udało mu się z grubsza naszkicować dzieje Tesuque, zmiany populacyjne od 1790 r. i przyczyny
wahań (epidemie), główne zarysy struktury gospodarczej i społecznej, kontakty z białymi.
Podstawą
gospodarki
jest tu uprawa
roślin, głównie
kukurydzy.
Rozwinęło się tu również garncarstwo, które z czasem uległo skomercjalizowaniu (Indianie dostarczają
na wielką skalę swych naczyń do Santa
Fe i turystom zwiedzającym Nowy Meksyk). Mimo tych przemian gospodarczych wszyscy autorzy podkreślają ogromną zachowawczość tej grupy.
Opierając się na dotychczasowych wiadomościach autor wyznacza niejako problematykę dla przyszłych badań. Twierdzi on, że ciekawe rezultaty
powinny dać szczegółowe badania terenowe nad komercjalizacją
garncarstwa w Tesuque, wkraczaniem pieniądza, nabywaniem
i przyswajaniem
różnych przedmiotów
wyrabianych
fabrycznie oraz nad wpływem tych
czynników na strukturę społeczno-religijną,
obyczajowość i ogólny system
wartości u Indian.
R. N. ADAMUS, Half
house:
a pithouse
in
n yon, vol. 35: 1949, Published 1951, s. 273-295, tabl. X.

Chaco

Ca-

W 1947 r. autor prowadził wykopaliska
archeologiczne
w kanionie
Chaco. VI urwisku podmytym przez wody, na głębokości ponad 5 m pod
dzisiejszą powierzchnią odkryto w połowie zniszcz.on':! ziemiankę. Na podstawie
badania
radioaktywności
węgla
wiek
został
określony
na
'100-740 r. n. e.
Po ustaleniu stratygrafii
autor przeprowadz.a analizę ZJl1alezionego wewnątrz ziemianki materiału; ceramiki, artefaktów z kamienia, muszli i kości,
wreszcie polepy ze ścian i dachu chaty. Niestety, omawiając ceramikę podaje tylko jej typy wedle nazw i symboli ustalonych w nie znanej nam
nomenklaturze
archeologicznej
amerykańskiej.
Opis materiału,
z wyjątkiem ceramiki, uszeregowuje autor nie wedle typów, lecz wedle poziomów,
na których go znaleziono, przy czym poziom najn!ższy stanowi podłoga ziemianki. Obszernie an.alizuje on również polepę z odcisków drzewa, wnosząc,
z jakich bierwion zbudowana była chata (opisywane bowiem pomieszczenie
było półziemianką). Pracę zamyka podsumowanie wyników i analiza znalez;ska z punktu widzenia jego nawiązań do innych osad i ziemianek z tego
samego kanionu.

�287

286
B. J. ]\lliGGERS, The
Beal-Steere
f l' o m M a raj ó
i s l a n d, B r a z i l,
s. 193-213 + tab!. IV.

collection
vol. 31: 1945,

of
pottery
Published
1947,

Gdy archeologiczna przeszłość Andów i wybrzeży Pacyfiku jest stosunkowo dokładnie opracowana, atlantycka
część Ameryki Południowej
stanowi teren niemal nie tknięty przez archeologa. Głównym powodem tego zaniedbania
jest dziewicza wilgotna puszcza, pokrywająca
nieprzerwanie
ziem:e od stoków Andów po wybrzeże
Atlantyku
puszcza, która
zakrywa
wszelkie
pozostałości
dawnych
osiedli czy
cmentarzysk, uniemożliwiając jakiekolwiek badania powierzchniowe, a tym
samym natrafienie na stanowiska kulturowe. Tu i ówdzie podróżnicy i etnografowie natknęli się na dawne naczynia i przedmioty kamienne, najczęściej wymyte z brzegu rzeki. Są to jednak z zasady znaleziska pojedyncze
o nie dającej się uchwycić chronologii czy przynależności etnicznej.
Nieliczne prace wykopaliskowe
prowadzone były na terenach bezleśnych, ale i te poza kolekcjami, najczęściej ceramiki, nie przyniosły szczegółowych danych o życiu miejscowej ludności, nie pozwoliły ustalić chronologii (z wyjątkiem tych stanowisk, gdzie znaleziono przedmioty europejskiego pochodzenia - a więc wiadomo, że są to czasy po konkwiście) ani
powiązań dawnych kultur z dziś żyjącymi szczepami. Wykopaliska te prowadzili bowiem niefachowcy, bez znajomości nowoczesnych metod archeolo-·
gicznych.
Najbardziej znane. głównie z ceriuniki, dwa centra kulturowe dorzecza
Amazonki to Santarem u zlewu Amazonki i Tapajoz oraz wyspa Marajó
u samego ujścia Amazonki do Atlantyku.
Marajó leży prawie na samym równiku, ma 14000 mil kw. powierzchni
a w porze suchej wzniesiona jest zaledwie ok. 1 m nad poziom wody. Dlatego też w porze deszczowej bywa niemal w całości zalana, w porze zaś
suchej wysychają tam wszystkie strumienie i tylko większe rzeki i jezio·ra
zachowują swe wody. Jej północnocentralna
część to bagna; na zachodzie
pokrywają ją lasy, resztę porasta step parkowy, tu i ówdzie poprzerywany
wzniesionymi pagórkami.
Te właśnie, długie nieraz na paręset a wysokie na kilka metrów pagórki, stanowią przedmiot zainteresowania archeologów. Ich budowniczym
był lud, który tutaj wznosił swe osiedla i umieszczał cmentarze, chroniąc
je w ten sposób przed zalewem. Do dziś nie udało się ustalić ani jego chronologii, ani przynależności etnicznej, ani wreszcie powiązań z innymi ludami
przeszłości. Brak znalezisk europejskich świadczy, że kultura Marajó kwitła
przed przybyciem białych. Próbowano wiązać ją zrazu z Karaibami, potem
z Arawakami. ale obie koncepcje pozostały w sferze hipotez. Wreszcie porównanie ceramiki tutejszej z innymi znaleziskami dorzecza Amazonki
wskazuje wprawdzie na silne wpływy czy pokrewiel'Jstwa, ale nie daje
jasnego obrazu tych kontaktów. Porównanie kultury Marajó z kulturą San-

tarem wykazuje jednak duże rozmce między nimi. Marajó charakteryzują:
sztuczne pagórki, pochówek w urnach, naczynia bogato zdobione, figurki
gliniane, których nos i brwi mają kształt T lub Y, oraz tzw. tangas. Te
ostatnie to gliniane malowane trójkąty noszone przez kobiety jako odzież spełniające rolę "listków figowych". Natomiast Santarem nie ma sztucznych
pagórków ani pochówku w urnach, różni się też znacznie kształtem i sposobem zdobienia ceramiki.
W artykule swym Meggers, najlepsza dziś znawczyni tej kultury, daje
szczegółowe opracowanie bogatej kolekcji ceramiki
z Marajó, zebranej
jeszcze w 1871 r. przez uczonego Steere. Kolekcja licząca 50 całych naczyń,
60 skorup i fragmentów
naczyń, 12 części figurek i 5 tanga s zebrana
została na Pacaval, w jednym z najsławniejszych sztucznych pagórków znad
jeziora Arary (dziś już przeszło 100 pagórków jest znanych, na żadnym
jednak dotąd nie przeprowadzano systematycznych prac wykopaliskowych).
Po wstępie, w którym jest mowa o miejscu i sposobie znalezienia kolekcji, następuje jej opracowanie, wresz.cie próba powiązania z innymi znaleziskami ze wschodniej części Ameryki południowej. Ponieważ kolekcja
została zebrana bez uwzględnienia stratygrafii, autorka ogranicza się wyłącznie do jej opisu i klasyfikacji, przy czym określa je wedle sposobu
wykończenia i zdobienia powierzchni naczyń. Ceramika Marajó odznacza
się bogactwem technik zdobniczych. Obok naczyń malowanych występuje
ryt, którego linie są albo jednakie, albo głębsze i płytsze, szersze i węższe,
co daje ciekawe efekty artystyczne, ozasem tło ornamentu bywa usuwane,
przez co sam rysunek wychodzi plastycznie i robi wrażenie reliefu. Stosuje
się również żłobkowanie tła, a w rowki rytu wciera się barwne glinki.
W ceramice Marajó spotyka się kombinowanie różnych technik zdobniczych na tym samym naczyniu lub inną techniką zdobienie powierzchni
zewnętrznej, inną wewnętrznej.
Najczęstszym i najbardziej
charakterystycznym motywem jest spirala okrągła lub łamana, zamknięta w kwadracie, trójkącie, kole lub eHpsie. Relief i modelowanie antropomorficznych
i zoomorficznych głów spotyka się w zdobieniu kraJwędzi otworu naczynia
lub jako aplikację na jego powierzchni. Natomiast elementów roślinnych
nie spotyka się zupełnie ani w Marajó, ani w pozostałym rejonie Amazonki.
Niestety, kolekcje Steerego, jak i inne kolekcje przechowywane w muzeach Europy i Ameryki, ograniczają się prawie wyłącznie do ceramiki,
tak że o życiu i zajęciach ludności kultury Marajó dotąd nic pewnego powiedzieć nie można.
L. A. WHITE, M i s c e 11 a n e o u s n o t e s o n
p u e b los, vol. 32: 1946. Published 1948, s. 365-373.

the

Ker

esan

Autor, który szczegółowo i w ciągu wielu lat pracy terenowej badał
Pueblo. Keresan, publikuje tu luźne materiały, jakie nie znalazły miejsca

�288

289

w dotychczas przez niego wy{}anych monografiach i artykułach. Zebrane
one zostały w pueblo Sant.a Ana.
Są to częściowo materiały językowe, nazwy liczb, nazwy miejscowe,
terminy związane z chronologią (pory dnia, roku itd.), terminy związane
z wiekiem i płcią - częściowo językowo-etnograficzne.
Do tych ostatnich
należy najobszerniejszy
dział obejmujący wykaz minerałów rozróżnianych
przez Indian wraz z ich nazwami w języku Keresan oraz danymi co do ich
zastosowania w kulturze Indian, a więc np. nazwa minerału, jego przeznaczenie - dajmy na to do wyrobu farby, którą maluje się ciało wczasie
pewnych uroczystości, sposób spoTządzania tej farby itd.
Artykuł uzupełnia obszerny wykaz literatury przedmiotu.
Anna

Kowalska-Lewic/en

FUNK &amp; WAGNALLS, Standard
Dictionary
Of Folklore,
M y t h o log y, &amp; L e g e n d, v. 1, 1949, v. 2, 1951, New York.
Ogromny rozwój wiedzy i daleko posunięta specjalizacja w zakresie
poszczególnych jej dziedzin stworzyły w ostatnich dziesiątkach lat konieczność rozbudowy apara,tu informacyjnego. \V warunkach stale wzmagającej
się produkcji naukowej i z roku na rok rosnącej ilości publikacji pojawiła
.się potrzeba systematycznego
i możliwie wszechstronnego
informowania
uczonych o stanie i wynikach badań na całym świecie z dziedziny ich specjalności. Powstały specjalne czasopisma referatowe, coraz częściej zaczęły
się pojawiać drukowane bibliografie, encyklopedie, słowniki - już nie tylko
.obejmujące swoim zakresem daną wiedzę, ale poszcz.ególne jej gałęzi.
Gdy w 1846 r. antykwariusz
angielski William John T h o m a s użył
po raz pierwszy terminu Folklore, by zastąpić nim niezbyt udaną nazwę
starożytności ludowe (popular antiquities),
ówczesny stan ludoznawstwa nie
wskazywał na to, że 100 lat później nauka o wiedzy ludu rozwinie się do
tego stopnia, że w 1949 r. ukażą się w dwu różnych krajach na kuli ziemskiej dzieła encyklopedyczne o identycznym niemal tytule. W Holandii K. Ter L a a n, Folkloristische
Woordenboek,
w U. S. A. - F u n k &amp; Wag n a II's Standard
Dictionary
Of Folklore, Mythology,
&amp; Legend. Liczne
archiwa i muzea etnograficzne na całym świecie gromadzą dzisiaj w swoich
zbiorach przebogate materiały, setki towarzystw
naukowych zajmuje się
badaniami folkloru. W samych Stanach Zjednoczonych istnieje 25· towarzystw folklorystycznych,
a wydaje się około dwadzieścia
periodyków,
w pewnych zaś ośrodkach uniwersyteckich, np. przy Uniwersytecie w stanie
Indiana, dyskutuje się nad ułożeniem programu studiów obowiązującego
do uzyskania dyplomu doktorskiego z zakresu folklorystyki.
Słownik folkloru, mitologii i legend - F u n k &amp; Wag n a II's Standard Dictionary
wydany pod redakcją Marii Leach - jest ostatnim słowem
amerykańskiej
wiedzy o folklorze. Prace przygotowawcze nad słownikiem
trwały 12 lat. Wśród współpracowników,
którzy weszli w skład zespołu

redaktorskiego
znajdują się najwybi\.niejsi etnografowie i folkloryści Stanów Zjednoczonych.
W liczbie tej na czoło wysuwa się kilku uczonych o rozgłosie światowym; dwaj z nich Stith Thompson i Archer Taylor są dobrze znani w Europie dzięki pracom, których przedmiotem jest literatura ludowa i folklor
krajów europejskich. Nad badaniami obydwu uczonych zaciążyła tradycja
szkoły fińsk:ej z jej formalistyczną metodą badawczą. Stith T h o m p s o n,
autor artykułów: Fairy tale (baśnie), Finnish Folklore, Folktale (opowiadania ludowe) Motij, type - jest kontynuatorem badań Antti-Aarnego nad
systematyką zasadniczych typów literatury ludowej. Przetłumaczył
i rozszerzył
oryginalną
pr'8cę fińskiego
badacza
(S. T h o m p s o n: The
Types of the Folktale.
A CLassification
and Bibliography.
Antti
Aarnes,
Verzeichnis
der Miirchentypen
translated
and enlarged,
Helsinki 1928),
a cztery lata później opracował
indeks wątków
literatury
ludowej
(S. T h o m p s o n: Motif-Index
of Folk-Litemture,
a classification
of narrative element in folk-tales,
ballads, myths etc., Helsinki 1932). Obecnie można
jnź mówić nawet o szkole T h o m p s a n a. Uczniowie jego skupiają się
w ośrodku uniwersyteckim
w Bloomington (Indiana University). Prace,
jakie wydali, interesują
nie tylko folkorystów, lecz również historyków
literatury:
'wystarczy wspomnieć: Motif-Index
of The Italian
Novella
in
Prose (Indiana University PubHcations, Folklore Ser'es, nr 2 Bloomington
1942), opracowany przez D. P. R o t u n d a, oraz pracę Thomasa E. S eb o e k nad zestawieniem wątków literatury irlandzkiej wczesnego okresu
(Motif-Index
of Early Irish Literature,
Indiana University Publications Folkloro Series, nr 7. Bloomington). Artykuły opracowane przez S. T h o m p_.
s o n a w pełni odzwierciedlają formalizm tkwiący w metodzie badawczej
szkoły fińskiej Karla Krohna i A. Aarnego. Opierając się na swoich oryginalnych badaniach nad motywami ustnej twórczości ludowej autor traktuje opowiadania ludu w oderwaniu od ich życiowego i historycznego kontekstu, poddając bogatą w swoich przejawach
emocjonalnych
twórczość
sztucznej klasyfikacji. Swoją systematyką
szufladkującą
bogaty i różnorodny materiał w cyfrowo oznaczone działy, poddziały, grupy i podgrupy,
autor nie tylko oddala nas od ideowego rozumienia utworu, ale często
uniemożliwia zorientowanie się w. tym arytmetycznym
labiryncie. Klasyfikacja T h o m p s o n a została przyjęta w słowniku jako podstawa przy
oznaczeniu wątków prozaicznej literatury ludowej.
Archer
T a y lor,
profesor
Uniwersytetu
w Berkeley
(California
University) jest obok S. Thompsona drugim wybitnym badaczem znanym
również w Europie. Badania jego nad zagadkami i przysłowiami zyskały
mu szeroki rozgłos, szczególnie Bibliography
of Riddles, Helsinki 1939; The
Literary
Riddle before 1600, Berkeley 1949; The Proverb, Cambridge, Mass.
1931 (Index F. F. Communication nr 113).
Jako współautor słownika Taylor zamieścił w nim artykuły: Germanie
19 "Lud" t. XLIII

�290
291

o dużej wartości ze względu na przejrzyste opracowanie i bogatą
bibliografię do poszczególnych zagadnień, oraz Proverb
(przysłowie). Do
przysłów autor włącza: cliches (zwroty utarte),priameL,
blason populaire
(terminy i zwroty symbolizujące lub charakteryzujące
narody, kraje i ich
przedstawicieli - np. Merry England, La belle France, Bache, John Bull,
Marianne
itp.), oraz bardzo ciekawą odmianę, tak zwane welleryzmy.
Termin wywodzi się od nazwiska jednego z bohaterów powieści Dickensa _
Sama Wellera. Ci, którzy czytali Klub Pickwicka, przypominają sobie pełn&lt;:'1
humoru Wellerowskie ,powiedzenia w rodzaju: "Wszystko jest dobre, co się
dobrze kończy" - rzekł paw spoglądając na swój ogon: "Karzę ją dobrymi
słowami' - jak powiedział mąż ciskając Biblię w swoją małżonkę. Cechą
tej odmiany welleryzmu (autor odróżnia kilka typów) jest ich dwuczłonowy
układ, przy którym całość wywołuje efekt komiczny przez niestosowne
zestawienie poważnej sentencji z jakimś nie oczekiwanym zgoła obrazem
lub czynem. Na wzmiankę zasługuje rzadki i bardzo ciekawy typ przysłowia, tzw. priamel, o którym Taylor wspomina w kilku zdaniach. Gatunek
ten był szczególnie popularny w piętnastowiecznej
Norymberdze. Specjalną
monografię poświęcił mu Karl E u l i n g, Das Priamel bis Hans RosenpZiit,
Breslau 1905. Najprostszym przykładem priamelu jest powiedzenie hiszpańskie: "Italia para nacer, Franci'a para vivir, Espania para morir" _ Urodzić się we Włoszech, żyć we Francji, umrzeć w Hiszpanii!). Przesłanką,
z jakiej wywodzą się te trzy odrębne frazy, są optymalne warunki, jwkie
stwarzają wymienione kraje w trzech kolejnych okresach ludzkiego życia:
w dzieciństwie, w okresie dojrzałości i starości. Zakłada się tutaj łagodny
klimat Włoch, wesołość Francji i pobożność Hiszpanii. Innym przykładem
priamelu jest powiedzenie: "Anglia jest rajem kobiet, piekłem koni i czyśćcem służących".
folklore

słownika pochodzenia nieamerykańskiego.
Przebywał na Litwie do ostatnich
lat drugiej wojny światowej. W 1941 r. został wybrany na członka przybranego do Litewskiej Akademii Nauk, w 1942 r. był docentem folklorystyki
przy Uniwersytecie Wileńskim. W 1944 r. przeniósł się do Niemiec, gdzie
pracował między innymi (w 1946-1947 r.), jako profesor etnologii i folklorystyki przy Bałtyckim Uniwersytecie
dla "Dipisów" w Hamburgu.
Od
roku 1948 Balys przebywa w Stanach Zjednoczonych. Z bardziej znanych
w Europie
autorów
można by wymienić:
Melvilla
H e r s k o v i t s a,
znanego afrykanistę;
Boggs'a Ralpha
specjalistę
folkloru
iberyjskiego
i lahno-amerykańskiego
(artykuły: Materia.ls, Science &amp; art of folklore,
Types and Classification
of folklore);
E s p i n osa
A u r e l i o,badacza
folkloru hiszpańskiego
i historyka
literatury
(artykuły: Spanish
ballad,
Spanish foLklore). O folklorze i mitologii
słowiańskiej
pisze Jak o b s o n
S vat a v a P irk ova. Od 1942 r. jej badania koncentrowały
się nad zagadnieniami folkloru czesko-słowackich
imigrantów w USA. Owocem tej
pracy było założenie przez nią Archiwum Folkloru Amerykańsko-Słowiańskiego i przygotowanie publikacji o folklorze czechosłowackim na terenie
Nowego Jorku i okolic.
Dłuższy artykuł o tańcu zamieściła Gertruda Kurath, o grach i zabawach Jerome Fried, o zagadkach Charles Francis Potter. Oprócz wspomnianych 5·0 "survey articles" na zawartość obu tomów składa się około 8 ty_
sięcy drobniejszych
artykułów.
One to głównie stanowią
o wartości
Słownika.
W jakim stopniu spełnia on zadania encyklopedii? Czy wyczerpuje w dwu tomach (1200 ss.) materiał, jaki od lat nagromadziła historia
kultury, etnografia, religioznawstwo?
Czy wreszcie ujmuje w sposób wyczerpujący całokszta,łt samej tylko wiedzy o folklorze? Odpowiedź stanie
się jasna, skoro zważy się trudności innych tego rodzaju encyklopedycznych
publikacji, które ukazały się w przeszłości. Jerzy i Alicja Gomme'owie
musieli zrezygnować z ambitnych planów wydania powszechnego słownika
folkloru. Po czterech latach uciążliwej pracy ich wysiłek został uwieńczony
wydaniem dwutomowego dzieła wypełnione.go tylko wiadomościami o zabawach dzieci w Angli:i i Irlandii (Alice B. G o m m e, Traditional
Games
of England, ScotLand ·and Ireland, London 1844-1898). Czterotomowy słownik wierzeń, obyczajów i folkloru ludów germańskich zajął H. F. Fei1bergowi 28 lat (M. F. F e i l b e r g, Biodrag til en Ordbog over Jyske Almuesmal,
Copenhagen 1886-1914), a świetny, lO-tomowy słownik Hanns B a c h t o l dS t a u b l i und Eduard
von H o f f m a n n - Kra y e r, Hand1Vorterbuch
des deutschen Aberglaubens
ogranicza się tylko do zabobonów niemieckich.
W przedmowie do Standard Dictionary
główny redaktor, Maria Leach.
zaznacza wyraźnie. że wydawcy nie stawiali sobie za cel danie wyczerpuJącego przeglądu zagadnie.t1. Przy wyborze przedmiotów kierowano się _
z jednej strony ich znaczeniem, popularnoŚCią, rozpowszechnieniem
_.
z drugiej zaś starano się dobrać rzeczy mniej znane, jedyne w swoim ro-

Artykuł A. T a y lora
zaopatrzony jest w bibliografię zbioru przysłów.
Na pochwałę zasługuje fakt, iż nie pominął w niej Katalogu
Ignacego
B e r n s t e i n a wydanego w Warszawie w 1900 r. Specjalną bibliografi,ę
dołączył Taylor do osobnego artykułu o welleryzmach; _ można by do niej
obecnie dodać jeszcze jedną ważną pozycję: pracę Karola Speroni o welleryzmach włoskich do końca XVII w., która się ukaz'ala dwa lata po wydaniu 22 t. słownika. (Charles S p e r o ni: The Italian
Wellerism
to the
end of the Seventeenth
Century,
University
of California
PubliClations.
FolklOl"e Studies, nr l, Berkeley &amp; Los Angeles-London
1953).
Ogółem w obu tomach słownika zamieszczono 50 większych artykułów
kluczowych (Survey articles), których autorami jest 34 naj wybitniej szych
w swojej specjalności badaczy. Największą ilość artykułów napisał etnograf
i folklorysta litewski Jones B a l y s (Cheremissian
folklore,
Estonian folklore, Estonian
mythology,
Finnish
folklore
wspólnie z Thompsonem,
Finno
folk

_ .. Ugric peopLes, Latvian
song

and

mythology).

folklore

and mythology,

Balys jest bodajże

Lithua11ian

jedynym

folklore,

,

ze współautorów

II

�293

292
dzaju i niejasne. Źródłami, na h.-tórych si~ oparto, były naukowe periodyki,
monografie, pamiętniki, antykwaryczne
książki, rękopisy, zapisy etnografów i relacje ustne. Zawarte w przedmowie credo metodologiczne wyraźnie
zakłada eklektyzm, który będzie nadawał ton całemu słownikowi. "Książka
ta nie nawiązuje do żadnej folklorystycznej
szkoły, nie wypowiada się za
żadną metodą i nie zaleca żadnej teorii. Stara się reprezentować wszystkie
szkoły, wszystkie metody, wszystkie teorie przedstawiając
ich osiągnięcia
i dylematy".
Artykułem węzłowym, ilustrującym
poniekąd eklektyczne stanowisko
wydawców, jest zbiorowy artykuł o folklorze. Pisany przez dwudziestu autorów, podaje dwadzieścia różnych definkji. Wyraźnie zaznacza się tutaj
rozbieżność zdań w sprecyzowaniu priedmiotu
badań, i zakresu, jaki powinien on obejmować. Rozpiętość w określeniu folkloru rozciąga się od definicji szerokich, włączających również wytwory kultury materialnej (Barbeau, Taylor, Thompson), do folkloru rozumianego sensu stricto jako ustnej
twór·czości ludu ("przez folklor rozumie się różne formy artystycznego wyrazu, którego środkiem jest mówione słowo" Bascom). Przy podobnym
określeniu pozostają 'również G. Foster, G. Herzog, G. Kurath, R. Waterman. Smith Marian wyłącza z folkloru muzykę i tańce. Stanowisko "maksymalistów"
najlepiej
wyrażają
słowa M. Barbeau, który twierdzi, że
o folklorze również można mówić, "gdy matka pokazuje córce, jak szyć,
tkać, haftować [... J piec starodawny gatunek placka, [... J gdy wieśniak
idąc w ślady swoich ojców uczy syna, jak ma rozumieć znaki na księżycu.
orientować się w kierunkach wiatru, jak przepowiedzieć pogodę w okresie
zasiewów lub żniw [... J, gdy rzemieślnik na wsi pol{azuje czeladnikowi
sposób budowania stodoły, podkuwania koni [... J". Możemy mówić o folklorze, twierdzi Barbeau, ,.kiedykolwiek wi·edza, doświadczenie, umiejętność, mądrość, zwyczaje i praktyki czerpane z przeszłości są przekazywane
młodszemu pokoleniu przez starsze, bez odwoływania się do drukowanego
słowa lub wskazówek wiejskiego nauczyciela". Inny zwolennik tak szeroko
pojętej definicji folkloru, A. Taylor, włącza również ubiory, formy domów,
kształt narzędzi itp. Przy określeniu z&lt;adań folklorystyki najwyraźniej
na
stanowisku formalistycznym
stoją A. T a y lor
i T h o m s o n. Do zadań
folklorystyki wg Taylora należy zbieranie, klasyfikowanie i interpretacja
przekazanego przez tradycje materiału. Już klasyfikacja materiałów częściowo zawiera - jak utrzymuje Taylor - ich interpretację.
Celem interpretacji
bowiem "jest wykrycie
źródeł pochodzenia,
sposób używama
i historia tych materiałów,
aby następnie określić i wyjaśnić drogi ich
rozprzestrzeniania
się i opisać ich stylistyczne
odrębności". Jest rzeczą
charakterystyczną,
że większość autorów zwęża pojęcie ludu i odnosi je
tylko do ludności wiejskiej. Typowym przykładem jest wspomniany Barbeau. Niektórzy z nich uważają folklor za forma inferior
w stosunku do
sztuki i tradycji uczonej.

·.is,'

11

...

E s P i n o sa widzi w folklorze przejawy mentalności człowieka pierwotnego (primitive).
P o t t e r podkreślając
inacjonalne
cechy folkloru
umieszcza go w sferze intuicji i instynktu. Artykuł o folklorze jest znamiennym przykładem
trudności. jakie n2ipotyka folklorystyka
amerykańska w określeniu swoich czołowych pojęć. Mimo niewątpliwych
osiągnięć
na drodze gromadzenia
i klasyfikowania
materiałów
rozmaitość często
sprzecznych z sobą i błędnych zaJożel1 uniemożliw;.a badaczom przedstawienie syntetycznego ujęcia zagadnień, nie mówiąc już o ich jednolitej
interpretacji.
Dlatego też artykuły metodyczne i zawierające interpretacje
są słabą stroną słownika. W przeważającej części artykułów autorzy ograniczyli się jedynie do opisu. Można by tu na przykład wysunąć zarzut, że
a,rtykuł o micie jest zbyt słabo opracowany i za krótki jak na słownik folkloru, mitologii i legend. Spośród wielu. uczonych, którzy przyczynili się do
badań nad teorią mitu, cytowani są jedynie Gemme i Lang. Ze zdziwieni·em
stwierdzamy brak niewielkiego choćby artykułu informacyjnego o etnografii
i religii. Szczególne niedociągnięcia Standard Dictionary
objawiają się przy
ocenie jego wartości ja.ko źródła informacyjnego o stanie folklorystycznych
badań. Wykazy ważniejszych pozycji bibliograficznych
są w wielu wypadkach niekompletne,
a najczęściej, zwłaszcza w drobniejszych
artykułach,
wcale ich nie ma. W artykule o folklorze estońskim Balys pominął ważnq
pozycję: Oskar L o o r i t s, VoLkslieder der Liven. Verhandlungen
der GeLehrten
Estischen
Gesellschaft,
28, 1936. Gertruda
Kur a t h w długim
19-stronicowym artykule o tańcach nie zamieściła ani jednej notatki bibliograficznej. W FoLkLorze Slowian, stosunkowo dobrze zaopatrzonym w bibliografię, ni·e zauważyłem monumentalnego,
blisko 4Q-tomowego zbioru
O. K o l b e r g a, Lud, jego zwyczaje ... Jest zaledwie podany pierwszy tom:
Pieśni Ludu polskiego.
Również nie włączono do bibliografii Pieśni ludu
Z. G log e r a (Kraków 1912), jednego z największych zbiorów pieśni polsldch. Wydawcy podnieśliby wartość Słownika,
gdyby poświęcili osobny,
większy artykuł folklorystyce,
ilustrujący
stan badań w poszczególnych
krajach, w którym umieściliby spis ważniejszych periodyków. podali wykaz ośrodków folklorystycznych,
zbiorów i bibliotek
specjalnych.
Jest
wprawdzie specjalny artykuł o muzeach, ale o dużych brakach i problematycznej aktualności (Odnosi się to do stanu z 1951 L, w którym został
wydany t. 2).
Stan polskiego muzealnictwa
ludoznawczego jest oparty na danych
z 1935 r. Do wiadomości o muzeach w ZSRR wdarła się pewna nieścisłość.
W a.rtykule jest wzmianka o Muzeum Ludów ZSRR w Moskwie. W 1948 r.
zbiory wspomnianego Muzeum zostały przeniesione do Leningradu, a Muzeum, wzbogacone o zbiory leningradzkie,
ot.rzymało nazwę: Państwowe
Muzeum Etnograficzne Ludów ZSRR. Przeglądając dane o muzealnictwie
inrtych krajów napotykamy luki nieraz ba·rdzo poważne. W jedena~~ostr~nicl&gt;wym artykule obejmującym w porządku alfabetycznym 58 kraJow me

�294

295
znajdujemy
ani jednej wzmianki
Należało by wSDomniec' przy
, o, muzeach ludoznawczych
we Włoszech
&lt;
naJmmeJ o dl. 'h
"
.
w Palermo, założonym przez Giuse
,~oc
n~Jw~ększych: o muzeum
sycylijskie), i o muzeum we FI
,~pe Plt~e (zaWIerającym bogate zbiory
,
orenCJl W spISIe zb"
,
me Uwzględnił Museum fur V"lk k'
1Orow szwajcarskich autor
unde
Volkskunde
w BaZYlei, które o
k
U~d Schweizerisches
Museum
Oceanii i Indonezji iest na 'd
ę l specJalme rozbudowanemu
działowi
Wydawcy nie p;winni
z oczo:O;V"'.ICh
miejsc w Europie.
wych ośrodków, jak archiwa B kP mlJac tak waznych dla badań naukosię jaskrawo w porównaniu'
ra kosobnego artykułu o archiwach odbija
Można by VI takim artykul
z ,sz:ro o opracowanym artykułem o muzeach,
,
e uJąc wykaz ważnie'
h b' .
ml,ędzy innymi archiwa pieśni ludow'ch'
,Jszyc
Z 1Orow specjalnych,
ChlV we FryburO"u czy M' d
),
Jak np. Deutsches Volksliederarlę zynalrodowe A h'
Muzeum Etnograficznym
w G
'
rc l\Vum Muzyki Ludowej przy
enevlle
Wybór szkków biograficznych
'bl'
'
rystach jest daleki od reprez,entat
o .I~ko ~tu najwybitniejszych
folklołalności obejmują
w przewa'
, y~nOSCl, WIadomości o ich życiu i dziu-k'
zaJąceJ wlekszośc'
bad
k'
.
t; Ich, skandynawskich
Nj.e~;
F
.. ,,I
aczy
raJow anglosa,
".."ec, rancJl Kraje
ł
"
k'
wane bardzo ubogo ~
.
'
s OWIans Ie są reprezentoz naZWIsk wybitn"
h
spotykamy ani jednego Nie
'd'
leJszyC folklorystów polskich nie
'
'
,ma za neJ wzmIank'
O K lb
sk lm, A. Fischerze i innych. Z b d
' : o , o ergu, S. Ciszewzamieścić notatki o Mikłucho Ma~ł:~ZY rOSYJskIch wydawcy ~owinni byli
czonym w badaniach nad C k
JU, Bogoraz-Tame
(szczegolnie odznazu czami) o ba'
l
rosyjskich
A. N, AfanasJ'ewie'
k&lt;, '.
,aaczu udowych bajek i legend
,
, z u ramslnch o W H t'
WIelotomowych Materiałów .d t
"
.
,na
lUku ,redaktorze
o e nagrafIl Ukramy
k'
Bogactwo materiału
zgromad
- z czes Ich o J, Polivce.
zwala na jego dokładne prze
l~onego ,w obu tomach słownika nie poana lZowame Nie
"
przeglądnięciu
nasuwają się p
,",
mmeJ nawet po pobieżnym
że autor artykułu
o legendaerWnynehu~atgtlnatury krytycznej,
Wydaje się,
c
IS o ach ludzki h
'
(J. Balys), Dogheaded
people
' t
'.
,c
o pSIch głowach
miocie - lokalizuJ'e baWI'
'Jdes , l1ledos~atecznle zorientowany
w przedem po ame o pS1OO"łow h"
Łotwie (częściowo również na Litwie) " . '" , cac,
wyłącznie w Estonii,
rów, gdy tymczasem już Hez' d
' p~rownuJąc Ich do greckich centa u, ,
JO wspomma o hemik
mIenIa kynokephaloi
Starożyt ' G
' , ,
ynes, a Hekateus
wyKtesias dał nawet d~kładn'
n: r:cy umIejscowili ich w Afryce i Indiach,
loi (P a u l y S _ nr '
y OpIS połnocno-zachodnioindyjskich
kynokephaV&gt; I S S O w a Real
Enc
l
..d'
wissenschaft
t. l : 1924 art 17. k'
yc ~pa Ie der Classischen Altertums-

d:t

~:e;:C:

WI'

b

,

q

,

,

.•..
yno

ephalOI)

Przeglądając
artykuły
związane
tem'a
.
"
o Fauście, IzoldZie, Królu Lirze Ri
,tyczme
z hIstOrIą literatury:
len~Pieglu i o wielu innych po~tacfa;:n k~~nkle'U' Rob~n .~oodzie, Till EuweJ, możemy żywić do autoró
t'"
e weszły do llteratury światahatera ludowego, jak Garo"an~U~reN~nsJe, ze pon:i~ęli tak popularnego bo'"
,le
ma rOW111ezwzm'
k'
'.,
Iegen d arnego Ossjana, Z rodzajó
1't
k'
,
Jan I o plesl1lach
w I era c tch nalezałoby umieścić artykuł

(

(} eposie (tym bardziej że poswlęcono osobne mIejSCe bylinom, balladzie,
noweli), a do artykułów
o baśniach
fabliau
czy moralizing
tales dodać
osobną, chociażby krótką notatkę o średniowiecznych
exempla,
Można by
uczynić jeszcze szereg innych, mniej lub więcej istotnych uwag, jak np,
że w porównaniu z tańcami gry i zabawy potraktowane
są mniej dokładnie, że wśród licznych artykułów o tańcach nie dostrzegamy kankana ani
gavotte, że w mitologii babilońskiej
pominięto takie postacie, jak Enkadu
i Etanu, itd" itd, O wiele istotniejszym
zarzutem, jaki nasuwa się przy
ogólnej ocenie Standard Dictionary,
jest nierówność i często rażąca dysproporcja, z jaką lautorzy potraktowali
folklor poszczególnych krajów i ludów,
W przedmowie
Maria Leach nadmienia,
że mitologia i religia grecka
i rzymska zostały potraktowane
bardziej powierzchownie
z uwagi na to, że
są ogólnie znane,
Nie dziwimy się też zbytnio, gdy w Słowniku
nie spotkamy Hekuby
czy innych postaci mitologi'cznych, Natomiast ze słów zamieszczonych przez
redaktora na samym początku wstępu wynikałoby, że jakkolwiek
słownik
nie wyczerpuje ogromu zagadnień, to jednak jest reprezentatywny
i w tym
znaczeniu uniwersalny,
Niestety, nawet po pobieżnym przejrzeniu
zawalrtości obu tomów musimy stwierdzić niedokładności
i luki. Folklor niektórych ludów potraktowano bardzo powierzchownie,
innych zaś opuszczono, Poważny brak stanowi pominięcie kultury ludowej narodów kaukaskich, folkloru ludów zamieszkujących
Syberię, rejony podbiegunowe
i obs~ary środkowej
Azji.
Gdy o Baskach Maria Leach napisała dłuższy artykuł, nie ma w ogóle
wzmianki o Ainosach - ludzie niemniej
ciekawym z punktu widzenia
etnografii i antropologii.
Najdokładniej
i najwszechstronniej
jest opracowany folklor Ameryki Północnej, zarówno ludności białej, jak i Murzynów
oraz Indian. W sz,eregu artykułów zaznacza się jednostronność,
z jaką traktowany jest dany przedmiot - np, artykuł o rymowanych
kołysankach
(nursery
rhymes)
obejmuje tylko materiał Stanów Zjednoczonych,
a zbiorowi bajek murzyńskich,
Wuj Remus (Uncle Remus), poświęca się trzykroć
więcej miejsca aniżeli Baśniom z tysiąca i jednej nocy, Folklor słowiański
potraktowany
jest mniej dokładnie od germańskiego, nie mówiąc już o tym,
że nie zamieszczono osobnych artykułów dla poszczególnych krajów, Ciekawa jest proporcja pod względem ilości miejsca poświęconego artykułom
syntetycznym:
folklor hiszpański zajmuje 11 s,, francuski 9 s,, fiński 7 s"
litewski 2, germański 6, słowiański 3112 s, plus 21/2 s, bibliografii. W Folklorze słowiańskim
autor nie wspomina ani słowa o folklorystyce radzieck;ej,
której podstawy stworzyła materialistyczna
konc,epcja Gorskiego t, a wg której twórczość ludowa powstaje w ścisłym związku z pracą i jest w swej
istocie realistyczna,

g

\ Maksym G o r k i, O titieraturie,
Moskwa 1935, s. 366; patrz
k t, Etnografia radziecka,
Lud t. 39 : 1952, s. 10.

te~ E. F r a n k o w-

�296

,
\

.

297

W obu tomach poloników jest tak niewiele, że można wyliczyć wszystkie według kolejnych haseł słownika: Bogarodzica, Chelm ("miasto w pobliżu Lublina, którego mieszkańcy - W folklorze żydów europejskich _
cieszą się tradycyjną
sławą głupców, por. Gotham"), Kujawiak,
Mead
(miód : legenda o Piaście) Mazurka, Polka, Szopka, Turoń.
Niektóre wiadomości o tańcach polskich są błędne, np. w artykule
Dance w spisie narodowych
tańców polskich figuruje kamari1iskaja
jeden z najbardziej
popularnych
tańców rosyjskich.
Zbójnicki
'albo tzw.
drobny,
tańczony przez górali na Podhalu, został zaliczony do tańców
ukraińskich. Obok tak dobrze znanych i popuhrnych
tańców, jak kujawiak,
oberek. krakowiak, mazurek, znalazł s:ę również tajemniczy rejdovak. Mazurek potraktowany
jest na szerokim tle porównawczym - według autora
wpływ jego wyraźnie zaznacza się w niektórych tańcach meksykańskich (!).
Mimo licznych większych lub mniejszych niedociągnięć i braków Standard Dictionary
jest użytecznym źródłem informacji nie tylko dla etnografów, ale również i dla historyków kultury w ogóle. Bogactwem swoim obejmuje szeroki zakres wiadomości o rozmaitych wierzeniach
i podaniach,
o bóstwach, demona'ch i istotach nadprzyrodzonych,
o pieśniach ludowych,
balladach, rymach, uroczystościach,
obrzędach, czarach itd. Wiadomości
a folklorze różnych ludów obejmują swym zasięgiem 'przedmioty codziennego użytku, części ciała, zwierzęta, rośliny, minerały, gwiazdy itd., itd. Dla
mieszkańca Europy słownik może przedstawiać dużą wartość jako kopalnia
wiedzy o folklorze Ameryki Północnej. Szczególnie interesujące i cenne są
wiadomości o folklorze klasy pracującej w USA (zwłaszcza artykuł ,.industrial lore"), lud!1Ości m'ejskiej i Murzynów. Artykuły napisane są jasno,
interesująco, często w tonie gawędz.iarskim, a bogata treść zawarta w Słowniku sprawia, że wypełnia on warunki utile cum dolce. Szkoda tylko, że nie
posiadamy indeksu, który ukazał się osobno jako uzupełnienie do 1 i 2 t.
Standard

stać na pierwszy plan. Według Brahmanów
jest on początkiem wszechrzeczy; stał się ofiarą i z ciała jego powstał wszechświat. Kim jest Pradżapati,
jakie jest jego pochodzenie? Tymi problemami zajął się w ,powyższej rozprawie Macdonald. Punktem wyjścia dla niego było stwierdzenie
przez
Paul Musa w dziele Borobudm,
Hanoi 1935, że Pradżapati
wywodzi się
z niearyjskich
warstw Indii i początku mitu należy szukać w obrzędach
agrarnych. Macdonald zajął się tym problemem. oparł się na bogatej literaturze porównawczej, wykazując, jak głęboko w kręgu austro-azjatyckim
tkwi mit, że z ofiary ludzkiej bierze początek nowe życie. Przytacza mity
z Indonezji, Nowej Gwinei i Polinezji, według których z ofiary ludzkiej
powstalo życie roślinne. Według mitu birmańskiego
ród ludzki powstał
z zab'cia i poćwiartowania
dziecka, jedynej pary ludzkiej, jaka pozostała
po potopie, brata i siostry. U lVIiao mamy również podanie, że z jednej pary'
ludzkiej pozosta,łej po potopie, brata i siostry, rodzi się dziecko w postaci
jaja. Z cząstek pokrajanego
jaja powstały dzieci w liczbie nieskończonej.
W ten sposób ziemia s:ę znowu zaludniła. W Chinach nie mamy mitu łączącego powstanie świata z ofiarą jakiejś istoty ludzkiej, ale późniejszy tekst
anty taoistyczny z 570 r. n. e. opisuje, jak Lao-tseu wzmocnił świat przemieniając swoje ciało. Oko prawe stało się księżycem, lewe słońcem, głowa
górą, broda planetami, kOŚci smokami, c:ało czworonogami itd. Na obszarze
himalajskim
w Sikkhimie spotykamy się z legendą o zamordowaniu
demona, który prześladował ludzi. Z ludzi, którzy brali udział w zabiciu jego
i ćwiartowaniu jego ciała, powstały rodziny szlacheck~e. Z kawałków ciała
i kości rÓŻnego rodzaju muchy, osy i moskity. W Tybecie zachodnim
mamy legendę o demonie, po zabiciu którego z części ciała jego powstały
zamki, góry, ziemie itd. Stwierdzen:e więc Musa, że początków mitu o Pradżapatim trzeba szukać poza obrębem aryjskim, znajduje peIne potwierdzenie.
Przekonanie, że ofiara ludzka przynosi z sobą nowe życie, istniało nie
tylko w sferze wiary, ale realizowano je w praktyce. Jeszcze sto lat temu
wśród niektórych pierwotnych
szczepów Indii Centralnych
istniała ofiara
meriah. We wsi na placu ofiarniczym
przywiązywano do słupa człowieka
i każdy z mieszkańców wyszarpawszy kawał jego ciała, biegł z nim szybko
na swoje pole i zakopywał tam. Celem ofiary było połączenie z.iemi, która
jest pierwiastk:em
żeńskim, z ciałem mężczyzny i wzmożenie w ten sposób
jej urodzajności. Jedn3k Macdonald kwestionuje
twierdzenie, że obrzędy
agrarne mogą nam wyjaśnić ten mit. Według niego należy sięgnąć o wiele
głębiej niż w obrzędy agrarne, mianowicie do obrzędów związanych z polowaniem. W nich główną rolę gra akt poćwiartowania
ofiary (ofiarą jest też
Pradżapati w Indiach). Istota obrzędu polega na tym, że ofiarę dzieli się
międzY' członków wspólnoty według pewnej hierarchii. Mamy szczegółowe
studia dotyczące tego zwyczaju z terenu Afryki i Birmy. Przez spożycie
ofiary dochodzi się do identyczności z nią. Pradżapati jest ofiarą, z którego

Dictionary.
Ryszard

Szczepański

A. W. MACDONALD, A p r o p o s d e P l' a j a p a t i, .,Journal Asiałique", t. 240 : 1952, s. 323-338.
Najstarszym
dokumentem
historycznym
dotyczącym
religii indyjskiej
jest Rig Veda. Obejmuje ona okres indoeuropejskich
Ariów. Jednak w ciągu
kilkuwiekowego pobytu Ariów w Indiach religia ich uległa ewolucji, współżycie z masą ludno,ści autochtonicznej
nie mogło pozostać bez śladów.
W ostatnich księgach Rig Vedy spotykamy się z ewolucją pewnych pojęĆ'
relig:jnych i nowymi bóstwami, Wśró1 nich główne miejsce zajmuje P l' ad ż a p a t i. Zjawia się on w okresie przejściowym między Rig Vedq, a Brahmanami (literatura
religijna
pcwedycka).
Występuje
on już wprawdzie
w naj młodszych częściach Rig Vedy, ale nie jako jedyny bóg, lecz jeden
wśród wielu. We wspomnianym okresie przp.jściowym wybija się jego po.~.

�298

299

substancji powstały wszystkie stworzenia. W Vpaniszadach i Brahmanach
figuruje on jako pożywienie najwyższe, pokarm kosmiczny. Jest on kosmosem jako pożywienie, a uczestniczą w nim wszystkie stworzenia według ich
zasług.
Praca Macdonalda jest nie tylko cenna dlatego, że rozwiązuje
mit
o Pradżapatim, ale też i z tego powodu, że jest przyczynkiem do badań nad
pochodzeniem cywilizacji indyjskiej. Problemem jest,' ile w niej autochtonizmu, a ile aryjskości. Rozprawa oświetla wprawdzie tylko jeden punkt, ale
ważny tym bardziej że były zakusy anektowania koncepcji Pradżapatiego na
rzecz "potężnej myśli aryjskiej" (J. H a u e r, Glaubensgeschichte
der IndoGe1'manen, Stuttgart
1937). Szczegółowa analiza jednego tylko mitu wyka.zuje, w jakim kierunku powinno iść badanie nad genezą cywilizacji indyjskiej. Najgłębszymi
swymi korzeniami
tkwi ona w kręgu azjatyckim,
M'yjskość w niej jest tylko epizodem.
Ludwik

Skurzak

G. F. ILIN, Szudry.i
raby
w drew.nieindijski'ch
sbo·rnik a c h z a k o n o w, "Westnik Drewniej Istorii", 1950, nr 2, s. 94-107.
Nim przystąpimy do omówienia rozprawy lUna, należy podać znaczenie
słowa śudra. Śudrowie stanowią czwartą klasę społeczeństwa staroindyjskiego po braminach, kszatrijach
i vaiśyach. Indianiści przyjmują, że śudrowi e są to autochtoniczne plemiona indyjskie podbite przez Ariów wedyckich i sprowadzone przez nich do stanu niewolnictwa, chociaż niektórzy, najpoważ,niejsi, jak Senart, wykluczają, istnienie klasy śudrów niewolników. Ich stosunek prawny w społeczeństwie był płynny. Raz występują
oni jako pełnoprawni
obywatele, zajmujący się rzemiosłem, rolnictwem
i kupiectwem, kiedy indziej uważa się ich za stojących niżej od zwierząt.
Po dzień dzisiejszy brak wyczerpującej
pracy o niewolnictwie w Indiach. W dziedzinie tej, jak zresztą w wielu innych dziedzinach indianistyki, trzeba zacząć od studiów szczegółowych, od opracowania poszczególnych problemów. Charakter taki nosi rozprawa !lina, przemyślana i silnie
udokumentowana.
!lin zakwestionował twierdzenie niektórych histo'ryków,
że śudrowie byli to niewolnicy. Historycy opierają się na dwóch sutrach
(paragrafach), kodeksu prawa Manu (redakcja jego w okresie n. e.), w których mamy przeciwstawienie
śudrów trzem klasom wyższym. Manu VIII,
413, wyrażnie mówi, że "śudra kupiony lub nie kupiony ni,ech spełnia pracę
niewolniczą". Manu VIII, 414, "śudra, nawet wyzwolony przez swego pana,
nie jest wolny od stanu niewolnika, bo stan ten jest jemu przyrodzony".
Dwa te paragrafy są odosobnione. bo we wszystkich innych jest wprawdzie
mowa o obowiązku służenia śudrów innym klasom, ale nigdy jako niewolnicy. Tym dwom sutrom autor przeciwstawia szereg innych z tego samego
kodeksu, w których śudra jest określony jako wolny człowiek, który może
zajmować się rzemiosłem, rolnictwem i kupiectwem. Dla udowodnienia, że
~ówią one o śudrze jako o wolnym człowieku, podstawia w nich autor

1
I.

słowo niewolnik pod śudra i wykazuje przy takiej zmianie całą absurdalność tekstu. Np. Manu VII, 138, mówi: "król może nakazać pracować na
siebie jeden &lt;:lzień w miesiącu rzemieślnikom
i śudrom, którzy żyją ze
swego zawodu". Gdy zmienimy słowo niewolnik na śudra, tekst wtedy nie
ma sensu. M·anu IX, 79: "Syn śudry i niewolnicy mogą za zgodą ojca dziedziczyć na równi z innymi jego dziećmi urodzonymi z żony należącej do tej
samej klasy co on". Wyraźne rozróżnienie między śudrą jako wolnym a niewolnikiem. Zmiana znowu słowa śudra na niewolnik pokazałaby cały nonsens tego paraigrafu, tak samo jak i Manu VIII, 416, który mówi: "Wszystko,
co zarobi niewolnik, jest własnością pana", Kautilya 11, 13 - "postanawia:
krewny sprzedający do niewoli śudrę wolno urodzonego podlega następującej korze". Znowu dowód, że śudra był człowiekiem wolnym.
Wobec tych tekstów, które wykluczają
równanie
niewolnik-śudra,
maJmy dwie sutry Manu wyżej wspomniane, które postana-wiają, że śudra
jest od urodzenia niewolnikiem. Autor chce wybrnąć z tych przeciwności
i tłumaczy oryginał tych sutr inaczej niż Buhler (klasyczny tłumacz kodeksu
Manu). Problem cały opiera się na interpretacji
terminu 'dasya'. Znaczenie
zasadnicze tego słowa to 'niewolnictwo', choć może mieć i pokrewne znaczenie, jak 'stan służebny', 'służba', 'pokorne poczucie zależności'. !lin tłumaczy sutrę VII, 413 w następujący sposób. "Śudra kupiony lub nie kupiony (zamiast tłumaczenia
Buhlera:
'niech spełnia pracę niewolniczą')
niech będzie zmuszony do spełniania niskiej posługi". A Manu VIII, 414,
śudra (niewolnik) w tłumaczeniu Buhlera: "nie jest wolny od niewolnictwa", w tłumaczeniu !lina "nie jest wolny od obowiązku służenia". Na
upartego tłumaczenie to można przyjąć, ale czy to konieczne, czy nie mamy
innego, bardziej logicznego rozwiązania problemu? Dla mnie, jak dla wielu
indianistów tłumaczenie Buhlera nie podlega kwestii. Sprzeczność paragrafów w tym samym kodeksie staje się zrozumiała przy uwzględnieniu
historii tworzenia się poszczególnych kodeksów. Datowanie poszczególnych
kodeksów jako pochodzących z tego lub owego, jak to czynią niektórzy
historycy literatury indyjskiej, nie odpowiada rzeczywistości. Kodeks staroindyjski nie jest dziełem jednej ręki. Jest to zbiór sutr, które powstały na
wiele wieków przed redakcją i rozpowszechnieniem
danego kodeksu, jak
i ze sutr z okresu jego redakcji. Mamy tylko prawo mówić, że ta a ta redakcja ukazała się w danym wieku. Ale chcąc rzeczywiście określić wiek danego
kodeksu, musimy każdy paragraf
osobno przeanalizować
i umiejscowić
w odpowiednim czasie. Gdy ktoś zada sob'.e trud wyłowienia poszczególnych sutr, które wędrują po różnych kodeksach i zawierają nie tylko te
same pOjtanowienia, ale i te same słowa, i złoży je, będziemy wówczas
mieć pra~dziwy obraz rozwoju prawa w Indiach starożytnych. Kodeks Manu
jest również zbiorem sutr z najróżniejszych epok. Wśród przepisów dotyczących śudrów znajdujemy przepisy starsze i nowsze. Dwi.e sutry: VIII, 413
i 414. są przepisami, które w pewnym okresie odpowiadały rzeczywistości,

�300

301

czasowi, w którym śudrowie rzeczywiście byli niewolnikami.
Zagadnienie
śudrów po dzień dz'siejszy nie jest rozwiązane, ale coraz częściej badacze
widzą w nich plemię lub frakcję jakiegoś plemienia autochton:&lt;cznego podbitego przez indoeuropejskich Ariów. Wtedy zostali oni rzeczywiście sprowadzeni do stanu niewolnictwa. Ślady tego mamy w wym'.enionych sutrach.
W miarę posuwania się Ariów na wschód plemiona ich zostały zmajoryzowane przez ludność autochtoniczną. Wtedy oczywiście nie mogło być mowy,
by ludność tę sprowadzić do roli niewolników. Odbiło się to i na ustawodawstwie, gdz'e śudrowie występują już jako ludzie wolni, ale nie należący
do świata aryjskiego.
Prócz tego jednego zastrzeżenia rozprawa IEana oświetla w pełni jedno
z zagadnień w problematyce niewolnictwa indyjskiego.
Ludwik

Skurzak

UWAGI DOTYCZĄCE MAKIETY I TOMU HISTORII POLSKI opracowanej przez Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk pod redakcją profesora dra Henryka Łowmi.ańskiego.
W listopadzie ubiegłego roku otrzymałem pierwszy tom Historii Polski:
ż wkładką o następującym brzmieniu: .,Do Czytelników Makiety Historia
Polski. Opracowana zespołowo publikacja, którą Instytut Historii PAN oddaja do rak czytelnika, stanOwi pierwszą obszerną marksistowską
syntezę
naszych dziejów. Historia
Polski nie jest podręcznikiem
uniwersyteckim
w ścisłym tego słowa znaczeniu, gdyż rozmiary jej przekrac'lają ramy przewidziane dla tego rodzaju pomocy naukowych. Mimo to może służyć za
tymczasowy odpowiednik tego typu podręczn'ka.
Niniejsze wydanie ukazuje s'ę w ograniczonym nakładzie, jako makieta przeznaczona do dyskusji.
Na skutek tego jest ona wyłączona ze sprzedaży księe:arskieji
rozsyłana
jedynie adresatom przez Dział Rozpowszechniania
Wydawnictw PAN. Instytut Historii PAN publikując
makietę pierwszego tomu Historii
Polski
oczekuje od czytelników krytyki i uwag niezbędnych
dla udoskonalenia
całości przed udostępnieniem jej szerszemu ogółowi. Przewidziana na przełom stycznia i lutego 1956 r. konferencja robocza miała podsumować uwagi
i wpr~wadzić popr.~wki do tekstu ostatecznego wydania Historii Polski. Pon'eważ jednak zaproszenie na powyższą konferencję wszystkich czytelników makiety jest rzeczą niemożliw~, Dyrekcja Instytutu
Historii PAN
zwrócih sie o organizowanie zebrań dyskusyjnych na temat przestudiowanej publika'cji i o nadsyłanie przed styczniem 1956 r. ocen i uwag zarówno
zesDołowych, jak indywidualnych
pod adresem Instytutu
Historii PAN
w Warszawie (Dyrekcja Instytutu Historii PAN .. Warszawa, dnia 3 października 1955 r.)".
Oczywiście zastosowałem się do tego wezwania. stanowiącego dla mnie
zaszczytne wyróżnienie, i w dniu 19 grudnia 1955 r. wysłałem żądaną ocenę·
Ponieważ mi na tej sprawie zależało, nie otrzymawszy poświadczenia 00-

bioru mojego rękopisu sprawdziłem osobiście w Instytucie, że poczta W')'wiązała się poprawnie ze swoich obowiązków i rękopis doszedł do rąk właściwego adresata. Wobec tego, że nie należałem do liczby zaproszonych na
konferencję
roboczą, która się odbywała w dniach 6-9 lutego 1956 r.,
a chciałbym uniknąć zarzutu zaniedbania, po porozumieniu się z najbardziej zainteresowanym
oddaję moje uwagi do druku. Jest to zresztą dosyć
poważny wkład pracy, który chcę w ten sposób udostępnić przede wszystkim najbliższym kolegom.
Moje uwagi ześrodkowują się na części pierwszej, napisanej przez prof.
Aleksandra
G i e y s z t o r a, gdyż jedynie w tym dziale uważam się za
kompetentnego.
Dotyczą one jednak przede wszystkim map opracowanych
przez J. Humnickiego. Niestety, jestem zmuszony do nadania moim uwagom następującej postaci krytycznej:
1. Nieliczenie s·ię z wynikami
badań językowych, przede wszystkim
polsk;ch.
2. Nieuwzględnienie
wyników badań antropologicznych, również przede
wszystkim polskich.
3. Podawanie
przypuszcze!'l, jak gdyby były wynikami pewnymi, co
musi w krytycznym czyteln'ku budzić uczucie niepewności, a nawet i nieufności w stosunku do tekstu. Dotyczy to przede wszystkim etnograficznych ekskursów reprezentujących
poziom wiedzy drugiej połowy zeszłego
stulecia.
4. Jednostronne
ograniczenie się do archeologii, jakkolwiek jej uwzględnienie stanowi wielki postęp. Rekonstrukcja
dawnej przeszłości winna się
opierać na możliwie równorzędnym uwzględnieniu wszystkich tu wyliczonych działów.
Bardzo cenne uzupełnienie tekstu stanowią załączone mapy zasięgów
plemiennych. Upra'szczają one uzasadnienie krytycznej oceny całości.
Mapa dotycząca końca III tysiąclecia p. n. e. budzi następujące
zastrzeżenia: O ile mi wi,adomo, kultura fatjanowska jest datowana obecn.ie
dopiero na pierwszą połowę II tysiąclecia, anie na koniec III, jak to czyniono pierwotnie co do grupy moskiewskiej.
Grupa jarosławska
przypadałaby na koniec pierwszej ćwierci II tysiąclecia, czuwaska zaś nawet na
jego połowę. Wyn;k badań 3ntropologi,cznych przemawia za tym późniejszym datowaniem
archeologów radzieckich. Przypuszczalnie
stanowi ona
rezultat nawarstwienia
się ekspansji aryjskiej (indoira~ski.ej) ~a po.dł~że
ugryjskie,
co prawdopodobnie
spowodowało
wyodrębn:eme
SIę Fmow.
W każdym zaś razie obszar kultury fatjanowskiej
odpowiada domniemanej
praojczyźnie Finów, jak na to wskazują wyniki badań nad nazwami zwierząt i roślin. Obce temu obszarowi nazwy są reprezentowane
w językach
Finów nadbałtyckich przez pożyczki późniejsze. Reliktem antropologicznym
ludnOści o kulturze fatjanowskiej
byli poturczeni Bułga:rzy nadwołżańscy,
obecnie zaś są nim zapewne Czuwasze. Resztę "plemion północnych leśnych"

f,1
"

&lt;,

�303

302
tej mapy stanowili niewątpliwie Lapończycy i szczepy ugryjskie. Owcześni
Lapończycy musieli mówić jeszcze jakimś zapewne samojedzkim narzeczem,
gdyż z tymi szczepami zespalają się dotychczas ściślej pod względem antropologicznym, swoje zaś teraźniejsze narzecze przyjęli dopiero stosunkowo
późno od Finów. Przypuszcza się, że Finoi, lokalizowani przez P t o l em e u s z!a gdzieś na wschód od dolnej Wisły, byli Lapończykami, a nie
Finami. Moim zdaniem wchodzi tu w rachubę skupienie ,elementu laponoidalnego w średni'owiecznej części dorzecza Niemna, jak to wykazały badania
Jana M y d la r s k i e g o (1928) oraz Ekspedycji Bałtyckiej zorganizowanej
przez Akademię Nauk ZSRR.
Drugie zastrzeżenie
dotyczy obszaru plemion jutlandzko-skandynawskich i zasięgu ich rz,ekomej ekspansji na kontynencie.
otóż o poglądzie
reprezentowanym
przez autora mapy dowiedziałem się przed kilku laty
od Konrada Ja ż d ż e w s k i e g o. Liczył się on z ewentualnością,
że do
kultury ceramiki sznurowej nawiązują tylko plemiona grupy północnoindoeuropejskiej, korekturę zaś dawnego poglądu, polegającą na przypuszczeniu,
że resztę szcze.pówindoeuropejskich
należy łączyć z kulturą ceramiki wstęgowej, traktował wtedy jaJko możliwość wiele obiecującą. Było to przeciwstawienie się dawnemu poglądowi, opierającemu
się na założeniu, że
ekspansja
ceramiki sznurowej stanowiła archeologiczne
odzwierciedlenie
ekspansji indoeuropejskiej.
Ten nowy pogląd jest zapewne słuszny, lecz
przypuszczalnie dopiero co do II tysiąclecia p. n. e., i to - być może nawet nie samego jego początku. Wobec tego jednak, że do grupy północnoindoeuropejskiej,
prócz Germanów, tu na mapi,e wyodrębnionych,
należeli
jeszcze Bałtowie i Słowianie, zasięg rzekomej ekspansji plemion jutlandzkoskandynawskich
na kontynencie wyznaczałby po prostu strefę zajętą przez
szczepy później wyodrębnione z grupy północnoindoeuropejskiej
jako bałtosłowiańskie. Tak wczesne wyodrębnienie Germanów z grupy północnoindoeuropejskiej jest chyba lingwistycznie nieuzas'adnione. Mogą za nim przemawiać względy archeologiczne, Właściwsze wydaje mi się wyodrębnienie
wspólną sygnaturą obszaru szczepów jutlandzko-skandynawskich
łącznie ze
strefa ich rzekomej kontynentalnej
ekspansji jako obszaru grupy północnoindoe~ropejskiej,
oddzielając te dwie części składowe tylko hipotetyczną
linią graniczną, wyodrębniającą
późniejs,zych Germanów.
Obszar plemion nie przynależnych
do grupy północnoindoeuropejskiej
został rozbity na dwie części - jedna obejmuje resztę szczepów indoeuropejskich Europy środkoweJ', druga zaś plemiona trypolskie i dolnodunajskie.
Należałoby zatem wnioskować, że plemiona aryjskie (indoirańskie) zostały
tu już umieszczone w kategorii plemion stepowych, które tu nie graniczą
z obszarem kultury fatjanowskiej.
Ta lokalizacja szczepów aryjskich przemawiałaby raczej za II tysiącleciem p. n. e. niż za końcem III. Jednakże
pierwotni Indoirańczycy musieli sięgnąć w głąb stepów jeszcze przed wyodrębnieniem
się kultury
fatjanowskiej
i ta zapewne będzie stanowiła

l

,.J

l

podstawę umożliwiającą datowanie ekspansji aryjskiej (indoirańskiej). Licząc
się z tym powiązaniem wydaje mi się wskazane zwrócenie uwagi na to, że
pozostawienie smugi plemion leśnych na rubieży oddzielającej obszar kultury
fatjanowskiej od strefy ludów stepowych najprawdopodobniej
tłumaczy się
przypuszczeniem, iż tam przetrwali lapońscy autochtoni. Badania antropologiczne stwierdziły bowiem, że Lapończycy wykazują zupełnie nieoczekiwaną
domieszkę elementu armenoidalnego,
a tę mogli wchłonąć tylko w strefie
promieniowania
Kaukazu, zatem na dalekim południu, gdzieś na rubieży
lasów i stepów.
Obsz,alTplemion południowo-wschodnioeuropejskich
wyznacza niewątpli-wie zasiąg ekspansji ludów azjanickich. Stan podany na mapie dotyczy zatem
okresu, gdy nie sięgnęła ona jeszcze obszaru zajmowanego przez Basków,
lecz objęła już część obszaru zajmowanego przez Ligurów. Wchodziłby tu
zatem w rachubę jakiś wczesny okres III tysiąclecła p. n. e., w żadnym
zaś razie nie jego koniec, jak to podaje mapa. Ze względów antropologicznych wydaje się wskazane wyłączenie ze strefy ekspansji azjanickiej dawnego obszaru trackiego (obecnie bułgarskiego i wschodniorumuńskiego)
i dołączenie go do obszaru plemion trypolskich i dolnodunajskich,
jakk?lwiek
w okresie eneolitycznym wykazuje ślady nawarstwienia azjanickiego. Swiadczyo--tym
poważna domieszka elementu armenoidalnego,
stwierdzona na
czaszkach z Bilcza Złotego nad Seretem, reprezentujących
niewątpliwie ludność o kulturze ceramiki malowanej (trypolsklej). Pierwotna antrop.ologiczna
przynależność wschodniej części Półwyspu Bałkańskiego do obszaru kultury
trypolskiej nie zostałazata!rta
ani przez przesunięcia Traków, ani nawet
przez ekspansję Słowian, powodującą tak głębokie przeobrażenia stosunków
etnicznych Półwyspu Bałkańskiego.
Dokonany tu przegląd mapy, ujmującej
syntetycznie bardzo wczesną
fazę ekspansji indoeuropejskiej,
przemawia z,a tym, że należy ją odnieść
do II, a nie do III tysiąclecia .p. n. e., zaznaczywszy oczywiście, że dla Azj-anitów zrobiono wyjątek przez uwzględnienie
stanu z III tysiąclecia, gdy
znajdowali się w fazie swojej pierwszej, jeszcze nie zakończonej ekspansji.
Za bezwzględnie konieczne uważam wprowadzenie poprawki wyodrębniającej grupę północnoindoeuropejską,
to znaczy zespolenie graficzne ter~~
torium plemion jutlandzko-skandynarwskich
ze strefą ich rzekomej ekspanSJI,
oczywiście przy zaznaczeniu granicy oddzielającej te dwie zespolone części.
W mapie dotycz\cej połowy I tysiąclecia p. n, e. bardzo poważne zastrzeżenia musi budzić jej część dotycząca Słowian i Bałtów. Resztę można
uważać za uzasadnione uzupełnienie mapy Hermana H i r t a (1907), którą
zmodyfikowałem co do Słowian (J. C z e k a n o w s k i, 1927, s. 91) i co tu
zostało, moim zdaniem, dosyć nieszczęśliwie przedobrzone.
Przede wszystkim nie są mi znane podstawy, które upoważniałyby do
twierdzenia, że Słowianie już Yo.' tak wczesnym okresie sięgali do górnych
części dorzeczy Wołgi i Oki z górnej części dorzecza Dniepru, dotarłszy do

�304
niego dwoma szlakami: bliższym, lewym brzegiem Prypeci - i dalszy!Il.
obchodzącym bagna Polesia od południa. Dotychczas uważano, że do kontaktu Słowian z Finami doszło dopiero w okresie praruskim, a zatem o cał,~
tysiąc lat później. Mapa przeciwstawia się bardzo kategorycznie solidnemu
dorobkowi nauki fińskiej w dziedzinie badań nad chronologizacją pożyczek
w językach fino-ugryjskich.
Przypuszczam, że szlakiem wzdłuż Prypeci
przesunęli się do dorzecza górnego Dniepru dopiero Radymicze j Wiatycze
w wędrówce do swoich późniejszych historycznych siedzib, przy czym na
nadprypeckim
szlaku pozostali, według A. A. S z a c h m a t o w a (1916,
s. 677), im językowo naj bliżsi Dregowicze. Nastąpiło to zaś zapewne dopiero
w okresie zagospodarowywania
północnych rubieży obszaru opanowanego
przez Chazarów, którzy widocznie ściągnęli tam ostJatnią falę Słowian wschodnich, ustępujących z dorzecza Wisły zapewne wskutek naporu JadŹwingów.
Byłoby to ściągnięcie ro.lników (rąk roboczych) na urodzajne pustki. Przemawia za tym wzmianka Latopisu (964), że Wiatycze płacili Chazarom
daninę od radła. Być może, analogicznym ściągn:ęciem rąk roboczych była
ekspansja Słowian na Ukrainę, przypadająca na drugą połowę I tysiąclecia p. n. e. Mogli ją zainicjować Scytowie, którzy rolnikami nie byli,
a przecież niewątpliwie zbożem płacili za artykuły luksusowe sprowadzane
z Grecji. Ta ekspansja przodków późniejszych Ukraińców nie została na
mapie zaznaczona, 'choć rozpoczęła się przypuszczalnie o wiele wieków wcześniej od ekspansji przodków Słowi,enów Nowogrodzkich i Krywiczów, przodków Wielkorusów Północnych. Wzdłuż Prypeci przesunęli się przypuszczalnie
dopiero przodkowie późniejszych Wielkorusów Południowych i Białorusinów - Radymicze i Wiatycze. Przemawia za tym powtarzanie się nazw
grodów wiatyckich na Podlasiu i na prawobrzeżnym Mazowszu, na co już
dawno (1927, s. 114) zwróciłem uwagę. To stwierdzenie poparł Franciszek
B u jak
(1948) wykazaniem powtarzania
się nazw wiatyckich osiedli na
całym prawobrzeżnym Mazowszu, łącznie z Ziemią Chełmińską, aż po Torul1
nawet. To było chyba głównym uzasadnieniem włączenia przez profesora
G j e y s z t o r a (s. 114) Ziemi Dobrzyńskiej do Mazowsza.
Drugie zastrzeżenie dotyczy Bałtów. O ile mi wiadomo, nic nie wskazuje
na to, by Bałtowie Zachodni, to znaczy Prusowie lub Jadźwingowie, dochodzili do Bałtyku między Niemnem a Dźwiną i nawet przekraczali ją w średniej części jej biegu. Na tej północy do Bałtyku doszli jedynie Bałtowie
Wschodni - to znaczy Łotysze i Litwini (Żmudzini), i to stos1.mkowo bardzo
późno, gdyż ponoć nie przed VIII w. n. e. (K. B u g a, 1924, s. 25). Dochodzimy
zatem do drażliwego zagadnienia Neurów.
Hipotetyczne siedziby Neurów zlokalizowano
zgodnie z wzmiankami
rr El r o d o t a. Przedmiotem sporu może być tylko, czy słusznie zostali objęci
sygnaturą oznaczającą Słowian. Większość dawniejszych uczonych, a te;'
i wielu teraźniejszych
uważało i uważa Neurów za Bałtów. Za Słowian
uznał ich natomiast S z a f a T z y k, tego poglądu bronił później N i e d er 1e,

305
u nas zaś ostatnio reprezp.ntowali go Tadew';: L e h r - S p ł a ....
v i ń s k j (1946)
T y.m i e n i e c k i (1951). Ja zaś przeciwstawiłem
się czeskim
autorytetom i ich polskim zwolennikom, zwracając uwagę na to. że zachowanie w nazwie Neurów indoeuropejskiego eu wskazuje na to, że wchodzi
tu w rachubę szczep mówiący jeszcze nie zróżnicowanym bałto-słowiańskim
narzeczem (1927, s. 90). Podtrzymał mnie w tym sporze znakomity znawca
języków Europy północno-wschodniej
Valentin K i P a r s k y (1939, s. 52),
obecnie profesor uniwersytetu w Birmingham. Dalszy nie zakłócony rozwój
językowy musiał zatem przeistoczyć Neurów w Bałtów, oczywiście wschodnich. Ten wniosek popieraj ą świadectwa pisarzy starożytnych. H e r o d o t
podaje, iż po uderzeniu Dariusz,a na Scytów (513-512)
Neurowie odeszli
w puszcze północne. Gdzie się zaś znajdowały te puszcze, podają natomiast
w I w. n. e. P l i n i u s z ("Neurae, apud quos Borysthenes oritur", Natur.
HisI/;. IV, 12, 8H) i w IV w. n.e. Amrnianus M a T c e 11i n u s ("Borysthenes
a montibus oriens Neuriorum", XXII, 8, 40; "Neuri mediterranea inc01unt
Ioca, uieini uertibus celsis, quos prearuptos gelunque tir;pentes aquilones
adstringunt", XXXI, 2, 14). Oczywiście tymi górami u źródeł Dniepru mofe
być tylko Wyżyna Wałdajska, z której wypływają tak wielkie rzeki, jak:
Wołga, Dniepr i Dźwina, a zatem wyżyna, która z tego właśnie powodu musiała się starożytnym wydawać baI1dzo wyniosłą, jakkolwiek Marian P l ,ez i a
(1952) utożsamiał górny bieg Dniepru z Prypecią. Jeśli się jednak doda że
znakomity bałtysta Kazimierz B u ga (1924) lokalizuje siedziby Litwi~ów
w połowie I tysiąclecia n, e. w górnej części dorzecza Dniepru aż po górny
b~eg Dźwiny na podstawie wyników badań toponomastycznych, zupełnie nic
blOrąc w rachubę świadectw pisarzy starożytnych,
to mamy tu wprost
wyjątkową ciągłość źródeł historycznych, obejmującą całe tysiąclecie. Wykazuje ona, iż nie ma podstaw do kwestionowania bezpośredniej łączności
Bałtów Wschodnich z Neurami, tak samo jak nie ma powodu do podawania
w wątpliwość późnego ich przesunięcia się ku wybrzeżom Bałtyku. Wobec
tego umieszczanie Bałtów na obszarze między Niemnem a Dźwiną w połowie
I tysiąclecia p. n. e. należy uznać za niefortunną modYfikację mapy Hermana H i r t a (1907).
i Kazimierz

Sumiennego sprawdzenia wymaga część mapy, która sugeruje, że już
w połowie I tYSiącleCi, p. n. e. Celtowie zajmowali Czechy aż po Dunaj.
Dotychczas uważano, że Czechy zostały przez nich zajęte dopier.o w wieku
IV p. n. e. Ze względów antropologicznych jest natomiast wielce prawdopodobne, że przed tym najazdem był to jeszcze obszar szczepów ilirskich.
Znacznie prawdopodobniejsze wydaje się zaś zaznaczone na mapie sięgnięcie
Słowian na północne rubieże Czech i na Morawy. Znajduje ono bowiem
uzasadnienie w zasięgu kultury łużyckiej. Byłoby to odzwierciedlenie..l'Jl
slawizacji pierwotnie zapewne iliryjskich Lugiów, jak na to wskazują stosunki antropologiczne strefy sudeckiej, a też i przez źródła historyczne po26 "Lud" t. XLIII

�306
307
świadczone ich przesunięcia

do dorzecza Dunaju,

niewątpliwie

przez Bramę

Morawską.
..
.._
Wreszcie należy jeszcze podkreślić, iż jest zupełme me~rawdopodobne,
by Finowie osiągnęli wybrzeża Bałtyku w połoWi~ I tysiąclec.la. p. n ..e. P:ZY~
puszczalnie w tym wczesnym okresie, tak samo Jak I dawnIeJ, docIeralI .~(
morza tylko Lalpończycy, i ,to zapewne nie mówiący jes~cze narzeczem fmskim. Natomiast FinowLe dotarli do niego zapewne dopIero około poc~tku
I tysiąclecia n. e., jeszcze przed z.różnkowaniem się .Fin~w ~adbałtyckIch ..
Jednym z dwu głównych niedociągnięć mapy UjmuJącej systemat~czme
stosunki etniczne na przełomie I w. p. n. e. i początk~ n .. e. je~t. to, ze me
bierze w rachubę obszaru Bałtów Wschodnich w g.or~eJ CZęSC.Idorze~z~
Dniepru, od Prypeci na południu aż po górny bieg Dz,:my na połnoc.y, Jth.
to wykazały ba.daJIlia toponomastyczne Kazimierza Bugl (1924). DalekIe s ęgnięcie tego obszaru ku wschodowi, stwierdzone przez Maksa Vas m e T.a
(1932-1936), a tak pięknie zadokumentowane przez to, że~r~ez Tułę płyme
Upa, co po litewsku znaczy - rzeka, przypada niewąt~lIwle ~a czasy p~
. . .się Finów Nadbałtyckich
na pół:nocny-zachod.
MUSIałor o.
przesumęcIU
. , ..
"
.
ktnoBzas
łnastąpić w czasach poprzedzających ekspansję słowlanską, skoro re I
:ci
tów przetrwał aż do czasów historycznych w. dorzecz~ por?t:vy w post.
Golędzinów póżniej wchłoniętych przez Słowilan, a nlla~OWICle prze~ Wlatyczów. Ni~ ulega wątpliwości, że przesuwanie się Bałtow. WschodnICh. ku
wybrzeżom Bałtyku było spowodowane przez napór Sło:"lan Wsch~dm~~
wypieranych
zapewne przez Awarów z żyznego połudma l, ustęPUJąCY.
wzdłuż osi Dniepru ku północy. Zapewne w analogiczn~ ~posob ~ą~zYło SIę,
o przypuszczalnie pół tysiąclecia wcześniejsze, przesumęcle .prafmow. Nadbałtyckich ku wybrzeżom Bałtyku z ekspansją Bałtów, sięgaJącą w głąb dorzecza Wołgi.
Powyżej omówione fakty i ich hipotetyczne pOWIązania unaoczniają,
iż drugie wielkie niedociągnięcie mapy polega na włączeniu c~łego obs~ar~
Bałtów Wschodnich do terytorium
Słowian Wschodmch, ktore przy .y
sięga poza jego granice na północy, i to w okresie ~koło po~zątku n. e~ ~ n~l~l:
prawdopodobniejsze
wydaje mi się przypuszczeme FrancI~zka D v.
_
(1949) że migracja Krywiczów i Słowienów NowogrodzkIch nas~ą~)lła do
.
' w IV w ...,n e być może - jak to on mniema .. - w łącznoscI
z podplero
d
oy
bojami Hermanaryka,
króla Gotów. Jeśli się zwazy, ze te
wa ~zcze..
złożyły się na Wielkorusów Północnych i zac~owały ~ewne nawlązan:
lingwistyczne do Słowian Połabskich, przesuwaJ~c~c~ SIę. w t~n: samy o
k
. ku zachodowi a ponadto jeśli się uwzglęam, ze pOZYCZkIJęzykow~
o reSle,
.
d'
a wczeświadcza o kontakcie słowiańsko-fińskim,
przypadającym
ople~o n
.
sny okr~s praruski (V. K i p a r s k y, 1952), to mam~ fakty dosyc wymown~~
mawiające na korzyść przypuszczenia
FrancIszka D v o r n I k a .. Je
przel
dopodobne że Krywicze i Słowienie Nowogrodzcy przeszlI na
wIe ce praw,
.
h d . h
d
północny wschód pustką rubieżną, oddzielającą
Bałtow Wsc o mc
o

Zachodnich, dalej zaś na północy obeszli Finów Nadbałtyckich od wschodu.
K i p a r s k y przypuszcza, iż na północ od Dźwiny Słowianie przeszli na
wschód od rzeki Wielikaja, południowego dopływu jeziora Pejpus, na zachód zaś od rzek Łowati, wpadającej do jeziora Ilmeń, i Wołchowa, łączącej je z jeziorem Onegą. Poświadczają tę wędrówkę kurhany okolic Wielkiego Nowogrodu (Nowgorodskije sopki), datowane na wielki VI i VII,
i ślady osadnictwa słowiańskiego w Starej Ładodze, datowane na wieki
VII i VIII (W. W. M a w r o d i n, 1945, s. 81-82).
Rzecz znamienna, na mapie właściwie nie została uwzględniona bardzo
wczesna w głąb stepów Ukrainy sięgająca ekspansja przodków późniejszych
Ukraińców. Nie wzięto w rachubę też i drugiej ewentualności, polegającej
na włączeniu obszaru między Dniestrem a Dnieprem do terytorium Traków.
Uznano ten obszar za przynależny do strefy alano-scyto-sarmackiej.
Niewątpliwie była to warstwa panująca, i ,to nie tylko nad rolnikami tego
obszaru. Tymi rolnikami mogli być zaś tylko Trakowie lub Słowianie _
ich następcy. Jak się przedstawiał proces zastąpienia Traków przez Słowian,
o tym nie wiemy. Wiemy jedynie, że Słowianie musieli poz.ostawać w ścisłym
kontakcie z Trakami, skoro od nich przejęli nazwy wielkich rzek Ukrainy,
na przykład Donu, Dniestru i Dniepru. Przecież później Traków tam nie
było. Byli rumi zapewne wspomniani przez H e r o d o t a Scytowie-oracze.
Scytyjskie nazwy rzek ukraińskich przejęli natomiast Grecy, pozostający
w stosunkach handlowych ze Scytami.
Kończąc te rozważania należy jeszcze zwrócić uwagę na fantastyczne
granice terytorium słowiańskiego na wschodzie i południu. Tak na przykład
nie zaznaczono, że w tym wczesnym okresie Kal'paty, nie tylko wschodnie,
zajmowali jeszcze Trakowie, zaś Celtowie (Kotmi) sięgali chyba do górnej
części dorzecza Wisły. Bardzo zagadkowy jest też klin sięgający daleko ku
południowi zachodnim brzegiem Dniepru. Zawiera on nader wątpliwe twierdzenie, że w stepach na zachód od niego Słowian nie było, wzdłuż Dniepru
zaś wdarli się w głąb stepów od Polesia.
Po tak 'wyczerpującym
krytycznym przedyskutowaniu
map ograniczę
się do zaledwie kilku uwag dotyczących tekstu. Nieomal wszystkie najistotniejsze zagadnienia, dotyczące poprzednich tysiącoleci, a uwzględnione
w omawianych rozdziałacA, zostały już poruszone w tej dyskusji poświęconej trzem mapom. Pozostają jedynie uzupeŁnienia, jednakże dosyć ważne
przez wzgląd na ich dalsze nawiązania.
Profesor G i e y s z t o r wspomina (s. 46): "w VI-VII
w. plemiona słowiańskie ze związku Antów, najwybitniejszego
zjednoczenia wschodniosłowiańskiego". O ile mi wiadomo, pierwsza wi·adomość o tym szczepie dotyczy roku 376. Wówczas Vinithar, następca Hermanaryka,
króla Gotów,
zmógł kroI a Antów Boza i zamordował go łącznie z synami i 70 władykami
słowiańskimi. Antowie są przy tym związani z Wołyniem, gdyż znikają ze
żródeł bizantyjskich po roku 602, jakoby po wyprawie Awarów na Wołyń

2.·

�308
prze&lt;:iwko Dulebom. W łączności z tym należy nadmienić, że A l - M a s u d i
pisząc o Słowianach podaje: "Oni tworzą liczne narody. Otóż między nimi
jest jeden, przy którym od początku była władza; jego król nazywał się
(był zwany czyli nosił tytuł?) Magak (Madżak). Ten naród zwie się Walinjana i temu narodowi zwykły się były podporządkowywać
pozostałe plemiona słowiańskie, ponieważ u niech była władza i inni królowie ich jej
ulegali". Zawarte w nawiasach przypuszczenie
Gerarda L a b u d Y (1948,
s. 101), że wyraz Magak nie jest imieniem własnym pewnego władcy, lecz
jego tytułem, jest bezspornie słuszne. Świadczy o tym fakt nie znany nie
tylko naszym historykom, lecz też i Franciszkowi D v o l' n i k o w i (1949),
jakkolwiek bardzo poważnie uzasadni'ałby jego hipotezę, że Antowie byli
szczepem alańskim, panującym nad Słowianami. Otóż Rene G l' o U S s e t
podaje (1939, s. 173), że sogdyjski wyraz modżak oznaczał u Ujgurów głowę
"kościoła" manichejskiego. Moim zdaniem fakt, że Słowianie wołyńscy mieli
władcę o tytule irańskim (sogdyjskim), upoważnia do wniosku, że Antowic
byli alańską (irańską) formacją polityczną, jednoczącą południowych Słowian Wschodnich jak to przypuszcza Franciszek D v o l' n i k (1949). Uważam
natomiast za pomysł chybiony włączanie przez niego do tej formacji politycznej Radymiczów i Wiatyczów, gdyż ich wtedy w dorzeczach Dniepru
i Oki jeszcze nie było, zaś ich domniemane macierzyste siedziby w dorzeczu
Wisły leżą poza granicami hipotetycznego państwa Antów.
D v o r n i k włącza do państwa Antów Białą Chorwację (Chrobację podka.rpacką i podsudecką), obejmującą też i południowe stoki Sudetów objęte
później państwem Slavnikoviców, natomiast Białą Serbię (łużycką) uważa
za równorzędną, jakkolwiek również alańską formację polityczną. Miała
ona przylegać do Białej Chorwaicji od zachodu, sięgała bowiem po Nysą
Łużycką. Czyżby, ta sugestia miała spowodować u profesora G i e y s z t o r a
(s. 137) wzmiankę: "Państwo polskie nie stykało się bezpośrednio, jak wiadomo, z granicami Niemiec, mając za sąsiadów wzdłuż Odry i Nysy Łu··
życkiej Słowian połabskich". Czyżby istniały jakieś względy umożliwiające
uważ'anie Łużyczan Górnych za szczep połabski? Powinowactwa językowe
nie pozwalają na to w sposób kategoryczny. Jest nim jedynie wzgląd antropologiczny, a mianowicie przypuszczenie dosyć zresztą prawdopodobne, że
przez Łużyce Górne się.gnęła ku południowi ekspansja połabska, której
przypisywać należy wytworzenie się państwowości Przemyślidów w Czecha,ch. Jeśli się zważy, że Levy Hradec był pierwotnie ważniejszym ośrodkiem niż Praga, gdyż Przemyślida Borzivoj tam właśnie wybudował pierwszy kościół w Czechach, to szczególną wymowę musi posiadać fakt, że czaszki w tym grodzie wydobyte a datowane na wieki VIII-XII
posiadaj C!
identyczny skład antropologiczny z teraźniejszymi pomorskimi poborowymi
powiatu Starogard (J. M y d l a l' s k i, 1928) i z czaszkami z Ostrowia Lednickiego, datowanymi na wiek XlV, ponadto zaś są bardzo podobne do czaszek połabskich, datowanych na wieki VI-XII
(R. A s m u s, 1902). Są to

309

l"

fakty nader ważne i tak wymowne, że pozwalają na obstawanie przy połabskiej czy też pomorskiej, w każdym zaś razie lechickiej genezie państwowości Przemyślidów (J. C z e k a n o ws k i, 1951). Zresztą ten wniosek
antropologiczny został już potwierdzony przez wyniki czeskich badań archeologicznych. Zdenko Van a (1952) stwierdził bowiem połabski, brandenburski czy też pomorski, a zatem lechicki charakter czeskiej ceramiki grodziskowej z okresu 800 do 950. Podkreślił przy tym, że nie nawiązuje ona
do dawniejszej autochtonicznej ceramiki czeskiej i w ten sposób poświadczył archeologicznie le&lt;:hickie nawarstwienie. Mogło ono dotrzeć przez Łużyce, gdyż mniej pra1wdopodobny wydaje się bardziej wschodni szlak, skoro
zachował się na nim hipotetyczny relikt dawnej Białej Chorwacji w postaci
państwa Slavnikoviców. Co prawda, należy się też i liczyć z tym, że ekspansja lechicka ogarnęła cały obszar polski, a jej dotychczas żywy ślad
stanowi niezawodnie nazywanie Polaków Lachami, Lęchami przez ich południowych, wschodnich i północno-wschodnich
sąsi'adów.
]=&gt;Y0fesorG i e y s z t o l' (s. 141) oddziela Włślan od Lędz.ian i tych lokalizuje na Wyżynie Sandomierskiej, "nad Wisłą opodal Sandomierza, Zawichostu i Zmigrodu (Opatowa)", jak to zaznacza w innym miejscu (s. 115).
W łączności z tym pozwolę sobie przy,pomnieć, że przy przeliczeniu materiału dotyczącego geografii wyrazów, ogłoszonego przez Kazimierza N it s c h a (J. C z e k a n o w s k i, 1927, s. 151-153),
zwróciłem uwagę na ko:nieczność wyodrębnienia podówczas jesz,cze nie uwzględnianego narzecza
sandomierskiego. Zaznaczyłem wtedy, że nawiązuje ono szeregiem wyrazów
raczej do narzecza wielkopolskiego niż do małopolskiego. Przemawiałoby to
na korzyść przypuszczenia, że narzecze sandomierskie stanowi dialektologiczny ślad ekspansji pallstwa wielkopolskich Piastów, rozpoczynającej się
w drugiej połowie X w. Państwo WillIan mogło być reliktem jakiejś dawniejszej organizacji politycznej obszaru małopc.lskiego. Tadeusz L e w i c k i
(1950, s. :32) komentując
A l - M a s u d i e g o bierze w rachubę państwo
"Wiślan-Chorwatów".
Byłby to zatem analogiczny szczątek, jak państwo
Slavnikoviców w Czechach. Oddzielenie Wiślan od Lędzian miałoby bardzo
wymowne uzasadnienie, gdyby się okazało, że Lędzianie stanowili ongi analogiczny relikt politycz,y, jak państwo Przemyślidów w Czechach, to znaczy że są osadem pozostałym po hipotetycznej ekspansji lechickiej (połabskiej, pomorskiej, a nie wielkopolskiej-piastowskiej),
przypadającej
przypuszczalnie na pierwszą połowę VII w., gdyż łączyłbym z nią exodus Serbów
i Chorwatów na Półwysep Bałkański.
W dyskusji po ostatnim odczycie Zygmunta Woj c i e c h o w s k i e g o,
poświęconym Zapisce Karolińskiej,
czyli tzw. G e o g l' a f o w i B a w a rs k i e m u, Tadeusz L e h r - S p ł a w i ń s k i zwrócił uwagę na to, że nazwa
szczepu Lendzaninoi, wspomnianego przez P o r f i l' o g e n e t ę, jest normalnym greckim pluralem wyrazu Lędzianin. Wobec tego, że P o l' f i l' 0g e n e t a zmarł \V roku 959, nie ulega wątpliwości, że wzmianki pochodzą

�310
z okresu poprzedzającego ekspansję wielkopolskich Piastów, włączającą do
Polski Grody Czerwieńskie, utracone w roku 981. Lechickiego, to znaczy
polskiego charakteru
etnicznego Lędzian-Lachów
oczywiście nie sposób
kwestionować; zresztą bardzo ostrożny Teofil M o d e l s k i (1920, s. 26) zaznacza, że Lendzaninoi "odpowiadają nazwie wschodniej i południowowschodniej Polaków", tzn. Lachom. Czy można Lędzian utożsamiać z Sandomierzanami, jak to czyni Henryk Ł o w m i a ń s k i (1954, s. 97-116),
to
inna sprawa. Nasuwać się tu muszą pewne zastrzeżenia. Otóż Lędzianie
(Lendzaninoi) reprezentowali
formację dawniejszą od Sandomierzan późniejszych, tak przeobrażonych przez ekspansję wielkopolskich Pi,astów, że
odzwierciedliła się ona w ich narzecz.u. Ponadto, jeśli nawet pierwotnie nie
było różnicy szczepowej między Lendzaninoi a Sandomierzanami, to przecież ich obszar musiał sięgać daleko w kierunku południowo-wschodnim,
skoro przez Porfirogenetę zostali wymienieni łącznie ze szczepami ruskimi.
Co najmniej musieli oni stanowić pierwotną ludność Grodów Czerwieńskich. Zdają się za tym przemawiać wyniki badań antropologicznych. Wykazują one bowiem ostro zarysowaną gra!nicę, sięgającą od zachodu i północy po dawny powiat lwowski, który do tego obszaru (lechickiego) nie
należy. Są to co prawda wyniki badań nad ludnością teraźniejszą i wymagają sprawdzenia na dawnym materiale kraniologicznym, którym niestety
nie rozporządzamy jeszcze.
Jest wielce prawdopodobne, że historyczna polsko-ruska granica etnograficzna ustaliła się dopiero w ciągu X w. na całe tysiąclecie na linii przesuniętej ku zachodowi pod naporem mas ukraińskiej
ludności rolniczej,
która uchodziła ze stepów czarnomorskich przed Pieczyngami. Antropologicznie odzwierciedliło się to w charakterystycznej
domieszce właściwej
ludom fino-ugryjskim,
a obcej Słowianom pierwotnym. Nie stwierdzamy
jej bowiem u Słowian Zachodnich i u Litwinów. Nieuwzględnieniem tego
przesunięcia, wyraźnie zasygnalizowanego przez brak przejściowych gwar
polsko-ruskich, tłumaiczy się poniższy ustęp pióra profesora G i e y s z t o l' a
(s. 140-141): "W pierwszej połowie X w., po upadku państwa wielkomorawskiego, Grody Czerwieńskie przeszły zapewne pod zwierzchnictwo Rusi,
jakkolwiek utrzymywały się w nich załogi złożone z Lachów-Lędzian, którzy według przekazu Konstantyna P a l' f i r o g e n e t y płacili dań książętom kijowskim. Jednakże osłabienie ośrodka kijowskiego po śmierci Światosława (973) spowodowało odpadnięcie tego obszaru od Kijowa. Stojący tam
załogami sandomierscy Lędzianie uznali, jak się wydaje, nad sobą zwierzchnictwo czeskie lub też osiągnęli na krótko samodzielność". Ze wzmianki
w Zywocie św. Metodego dowiladujemy się o podboju państwa Wiślan przez
państwo wielkomorawskie (w drugiej połowie wieku IX), które wtedy opanowało zapewne cały szlak podkaxpacki i podsudecki, jeśli nie całą dawną
Białą Chorwację (Chrobację). Po katastrofie państwa wielkomorawskiego
szlak podkarpacki musiał się znaleźć w sferze wpływów Rusi Kijowskiej,

311
skoro Chorwaci uczestniczyli w wyprawie Olega na Bizacjum, jak podaje
Latopis, wzmiankę zaś A 1- M a s u d i e g o, który miał pisać w roku 943,
można interpretować
w ten sposób, że Ruś Kijowska graniczyła z Czechami w Karkonoszach (F. D v o l' n i k, 1949, s. 300). Jednakże pisze on
dalej (303): "one cannot at any rate use it as evidence in favour of a Russian occupation of White Croatia after the Moravian catastrophe". Krytyczną dyskusję tego zagadnienia zamyka (s. 304) następujące sformułowanie: "After the fall of Moravia only the Croats of Bohemia and of the
upper Dniester definitely rema~ned outside Whithe Croatia. It carried
on a more or less independent existence round Cracow as its capital and
other important centres lmown us as Przemyśl and Czervien until it was
again subjugated by the Czechs who looked upon themselvesas the trustees
of Great Moravia and by the Poles who under Mieszko were bent on
gathering all the Polish tribes into one State. The Poles secured for themselves the lands round Sandomierz and the Red Cities, and it was this
part of White Croatia which became the object of the contest between the
Poles and the Russians of Kiev". Nastąpiło to zaś zapewne po klęsce
Węgrów nad Lechem w roku 955, gdy Światosław kijowski był uwikłany
w walki z Chazarami, których pańs,two zniszczył w roku 965.
W tym bardzo krytycznym ujęciu czeskiego historyka nie ma zupełnie
miejsca na braną przez. profesora G i e y s z t o l' a w rachubę supremację
czeską na obszarze sandomierSikich Lędzian. Jest tylko mowa o pretensjach
czeskich, wynikających z tego, że Bolesław I uważał się za dziedzica państwa wielkomorawskiego, czego wyrazem był akt fundacyjny biskupstwa
praskiego, któremu Otton I, ze względu na Bolesława II, nakreślił granicl:;
sięgającą po Bug i Styr (F. D v o l' n i k, 1949, s. 89). Był to piewątpliwie
zasiąg dawnego państwa wielkomorawskiego. Wspomniani przez profesora
G 1 e y s z t o l' a "stojący załogami sandomierscy Lędzianie" byli zapewne
wczesnymi odpowiednikami polskich folwarków na Rusi, które po rozbiorach płaciły dań do rosyjskich urzędów skarbowych. Wreszcie należy zazna:czyć, że w tekście profesora G i e y s z t o l' a nie ma wzmianki o tym,
jak i kiedy znalazły się Grody Czerwieńskie w granicach państwa wielkopolskich Piastów, jakkolwiek na mapie w wyjaśnieniu zostało podane:
Grody Czerwieński.e, bełlkie i przemyskie w składzie państwa polskiego
do roku 981 oraz od 1018 do 1030 i 1031 r.

i'

-,
:.;'
I

--I

Dla mnie największą satysfakcję stanowi stwierdzenie, że nowy podręcznik Historii PoLski, opracowany przez miarodajną instytucję Polskiej
Akademii Nauk, opiera się na lokalizacji praojczyzny Słowian w dorzeczach Wisły i Odry. Uzasadniłem ją w książce Wstęp do historii Słowian
(1927), dobrze znanej slawistom, gdyż została bardzo pozytywnie oceniona
przez podówczas najbardziej autorytatywnego
Lubora N i e d e l' l e g o, jakkolwiek przeciwstawiłem się niektórym jego poglądom. Została ona w Hi-

I

i

:~

�313

312
całkowicie pominięta, choć w niej po raz pierwszy na mapie
umieszczono praojczyznę Słowian w dorzeczach Wisły i Odry. Była to zaś
zasadnicza modyfikacja cieszącej się największym uznaniem mapy Hermana
H i r t a (1907), jednego z ówczesnych czołowych indoeuropeistów.
Nie
mniej dziwi mnie, że wśród dzieł wymienionych w przeglądzie źródeł nie
znalazł się Tadeusza M i l e w s k i e g o Zarys językoznawstwa:
ogólnego
(1948), choćby przez wzgląd na jego liczne mapy zasięgów językowych,
bardzo życzHwie przyjęty przez naukę obcą. Gdyby uwzględniono te dwa
dzieła, zaoszczędzono by sobie tu z.estawionych uwag kry.tycznych. Są one
wyrazem troski a to, aby dzieło wydawane przez tak poważną instytucję
nie spotkało się z zupełnie zbytecznymi zarzutami, zwłaszcza że w kwestiach dotyczących I tysiąclecia n. e. zajmuje punkt widzenia tak bliski zajmowanemu przeze mnie od lat przeszło trzydziestu (T. Lehr-Spławiński,
1924).
Nasuwą się tu pytanie, czyżby naszym historykom nie było wiadome, że
reprez.entowane przeze mnie, razem z Józefem K a s t r z e w s k im i Leonem
K a z ł a w s k i m, stanowisko było początkowo przeciwstawieniem
się podówczas miarodajnym, czołowym przedstawicielom
nauki polskiej, jak na
przykład Jan Michał R o z wad a w s k i, prezes Polskiej Akademi,i Umiejętności? Lokowali oni bowiem praojczyznę Słowian na jakimś ściślej nie
sprecyzowanym wschodzie, ustosunkowując się do całego zagadnienia bardzo sceptycznie. Podręcznik Historii
Polski stwierdza, iż z biegiem lat, po
mozolnych wysiłkach Dsiągnęliśmy pełne zwycięstwo. Stało się to zaś nie
tak dawno, skoro nasz teraźniejszy czołowy slawista - Tadeusz L e h r S p ł a w i ń s k'i - zdeklarował się jako autochtonista dopiero w roku 1946.
O całym dorobku mojej trzydziestoletniej
pracy slawistycznej - gdyż
dawniej byłem afrykanistą - w Historii
Polski
znajduje się tylko taki
passus (s. 22): "Na ogół poglądy burżuazyjnej, a potem faszystowskiej nauki
niemieckiej napotykały
uargumentowany
sprzeciw, choć sprawa pobytu
Gotów na naszych ziemiach bywa'1a ujmowana z błędnych pozycji, uznających jakąś domniemaną szczególną ich rolę w rozwoju kulturowym, a nawet politycznym (W. Antoniewicz, J. Czekanowski)". Nauka obca oceniła
znacznie życzliwiej mój dorobek, nie tylko afrykanistyczny,
lecz też i slawistyczny. Co zaś do zagadnienia Gotów, to mogę powiedzieć z pełnym
poczuciem odpowiedzialności,
że badałem je sumiennie i bez' uprzedzeń.
Za wielkie zaniedbanie redakcyjne uważam niezaopatrzenie
makiety
w skorowidze. Przecież sumienny luytyk musi je sam zrobić lub też nauczyć
się omawianego działu na pamięć. Niestety, nie jest to wypadek wyjątkowy
w nader ważnych publikacjach polskich historyków. Tak na przykład nie
posiada skorowidzów tak dla nas ważne dzieło Gerarda L a b u d y o państwie Samona. Przypuszczam, że nie zostanie mi wzięte za złe, jeśli wyrażę
nadzieję, iż najważ·niejsze pozycje podane w poniższym spisie bibliograficznym zostaną uwzględnione w zapowiedzianym wydaniu Historii Polski.
storii

BIBLIOGRAFIA

Polski

Jan Czekanowski

A S m u s R.: Die Schadelformen
der
altwendischen
"Archiv
flir Anthropologie",
t. 27: 1902, s. 1-36.

Bevolkerung

Mecklenburgs.

B U g a K.: Die Vorgeschichte
der aistischen
(baltisChen)
Stamme
Ortsnamenforschung:
\V. Streitberg,
Festgabe
1924, s. 22-35.
13u jak
F.: Skąd
1948, s. 59--114.
Cze k a n o w

przybyli

kiJ.:

S

Radymicze

Wstęp

i

do historii

Wjatycze

Slowian.

na

Ruś?

Lwowska

im

Lichte

"Światowit",

Biblioteka

der
t.

20:

Slawistyczna,

1927, t. 3, s. XII, 1-327.
_ Różnicowanie
się dialektów
praslowiańskich
w świetle kryterium
ilościowego
[w:]
I Sjezd Slovanskych
Filologóv
w Praze
1929, t. 2, Praha
1931, s. 1-20.
_ Polska synteza slawistyczna
w perspektywie
ilościowej.
Rozpra\vy
Wydz. II PAU.
1947, Seria 2, t. 46, s. 105-154.
Konsekwencje
syntetyczne
czeskich

_

badań

antropologicznych,

pOlogiczny",
t. 17: 1951, s. 320-338.
D v o r n i k F: The Making of Central &amp; Eastern
G

I'

H i

o U S s e t R.: L'Empire
I'

t H.:

des steppes,

Die Indogermanen,

K i p a r S k Y V.:
s, 48~59.
_ The Earliest

Die

Strassburg

Baltische

Contact

of the

Russians

Księgarnia
A!,ademicka.
L e h r - S P ł a w i 11 s k i T.: Kilka

T.:

Państwo

und
with

w.:

M i l e w s k i T.:

Zarys

+

1949, ss. IV

1-350.

Volker.

the

Baltische

Finns

and

Balts,

Lande,

1939, t.

"Oxford

l,

Slavonic

słowiańskiej
Vi
świetle
żródeł
i tradycji
histo-1948, s. 181-227.
Państwo
Samona.
poznań
1949, ss. VIII .•. 357.
uwag

o praojczyżni0

Wiślan-Chorwatów

wozdania
PAU 1950, t. 49, s. 32.
L o w m i a ń s k i H.: Lędzianie,
"Slavia
M a w r o d i n W.

Londyn

1939.

Naukowego
we Lwowie
1924, Nr 2, s. 62-65.
O pochodzeniu
i praojczyźnie
Słowian.
Poznań

L e w i c k i

]I{

Europe,

Antro-

1905, t. 1, 1907, t. 2.

Sprachen

Papers",
t. 3: 1952, s. 67-79.
L a b u d a G.:
Okres
"wspólnoty"
rycznej,
"Słavia
Antiqua"
t. l:
_ Pierwsze
państwo
słowiańskie.

_

Paryż

"Przegląd

Obrazowanije

w

Antiqua",

4:

"Spra-

1954, S. 97-116.

gosudarstwa,
Prace

Tow.

Zachodni.

A l - M a s u d i e g o.

t.

ogólnego,

Tow. Ludoznawcze,
Lublin-Kraków
1947-1948.
O d e l s kiT.
E.: Z onomastyki
i tcrminologii

sprawozdania

1946. Instytut

opisie

drewnierusskogo

językoznawstwa

Słowian.

Leningrad

Etnologiczne,

średniowiecznej,

t.

1945.

1. polskie

"Kwartalnik

Hi--

storyczny",
t, 34: 1920, S. 26.
M Y d l a r S kiJ.:
przyczynek
do poznania
struktury
antropologicznej
Polski
i za··
gadnień
doboru
wojs!ł&gt;wego,
"Kosmos",
t. 53: 1928, s. 195-210.
)1 i e d e r l e L.: Manuel de I' Antiqiute
Slave, Paryż 1923, t, l, t. 2, 1926. R. Champion.
N i t s c h K.: Z geografii
wyrazów
polskich,
.•Rocznik
Slawistyczny",
t. 8: 1918.
p I e z i a M.: Greckie
i łacińskie
żródła
do naj starszych
dZiejÓW Słowian.
Prace
Etnologiczne,
1952, t. 3, s. 1-202.
T Y m i e n i e c k i K.: Ziemie polskie
Poznańsl,ie
Van a Zdz.:

Tow. Przyjaciół
Nauk.
Ze soucasne
problematiky

w starożytności.
evropskeho

poznań

1951, ss. XXIV

praveku

..• Archeologicke

-'- 834,
Roz-

hledy".
t. 2: 1952, s. 436-442.
Vas m e l' M.: Beitrage
zur
historischen
Volkerkunde
Ostem'opas,
l-IV,
iw:]
Sitzungs-Berichte
der Preussischen
Ąkademie
der Wissenschaften,
phil.
hist.
Klasse.
1932, 1934-1936, [rec.] J. J. M i kko I a Baltico-Slavica
1936, s. 356-368.

�315

314
E. KARWOT, K a t a log
m a g i i R u d o l f a. Ź ród ł o e t n o g r at i c z n e XIII w i e k u, z przedmową Józefa Gajka (polskie Towarzystwo
Ludoznawcze. Prace Etnologiczne, tom IV), Wrocław 1955. 191 s. i 8 rycin.
W 1906 r. ogłosił prałat śląski A. F r a n z studium pt. Das Aberglaubenverzeichnis
des Frater Rudolfus ("Theol. Quartalschrift" t. 88, s. 411-436)
z rękopisu lipskiej Biblioteki Uniwersyteckiej
z początku XIV w. , fol.
1-18V,
stanowiącego w XV w. własność dominikanina Konrada z Nysy.
Franz dał przedruk spisu wierzeń i czarów i w przypisach do nich cenne
objaśnienia i materiały ludoznawcze, które byłyby się przydały autorowi,
gdyby był łaskaw zajrzeć do tego studium. Autora szukał Franz wśród
minorytów, np. Rudolfa z Bibrach ok. 1360 r., który jednak już przez datę
rękopisu jest wykluczony. Dnia 5 marca 1915 r. wygłosił wrocławianin
dr Józef K l a p p e r w Śląskim Towarzystwie Ludoznawczym odczyt pt. Das
i:ilteste Denkmal schlesischer Volkskunde, wydany w czasopiśmie "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fur Volkskunde", 17: 191 5, s. 17-57, pt.
Deutscher Volksglaube
in Schlesien in altester Zeit. Rozprawa kończy się
słowami: "In Rudolfs Werk besitzen wir das alteste DenkmaI deutschen
Volksglaubens in Schlesien". Studium to niezmiernie pracowite, oparte na
rozległych badaniach rękopisów śląski/ch, daje łaciński tekst wykazu zabo-bonów Rudolfa, oparty na odkrytym przez Klappera rękopisie wrocławskim
I Q 160 i lipskim; poza tym stwierdził Klapper istnienie księgi I dziełka
Rudolfa w hanowerskiej Bibliotece Miejskiej, nr 7, fol. 148-157v, będącej
widocznie kopią rękopisu wrocławskiego. Już po wydaniu odkrył on dalszy
rękopis w BibHotece Miejskiej w Elblągu. Wydanie swe opatrzył Klapper
apaJratem krytycznym, niemieckim przekładem i bardzo cennymi objaśnieniami wierzeń i czarów z rękopisów śląskich. Obszerne i wyczerpujące wywody o dziele, autorze, rękopisie, miejscu i czasie powstania dzieła, o źródłach i wiarogodności brata Rudolfa itd. uzupełniają całość. Karwot twierdząc, że ta praca względnie dziełko Rudolfa jest
nieznane (twierdzenie
dziwne choćby dlatego, że praca Klappera ukazała się w fachowym piśmie),
'podjął się tego samego zadania, ale w części podstawowej swej książki podaje właściwie tylko paraf'razę lub przekład pracy Klappera niezawsze wymieniając swego dobrodzieja. Jedyna różnica to zastąpienie tezy a niemieckim ,charakterze tych zabobonów przez tezę głoszącą ich polski 'cha-rakter.
T e k s t ł a c i ń s k i jest prostym przedrukiem tekstu podanego przez
Klappera, niestety, bez jego aparatu krytycznego. Zauważyłem nieuzasadnione opuszczenie, s. 20 po w. 5: Ait namque sibi diabolus: Eritis sicut dij
scientes bonum et malwm, przenoszenie końca rozdziału X na s. 60, potem
dowolne zmiany pisowni i błędy drukarskie, jak: 20,2 circumeunt
zamiast
·circueunt,
21,7 crudi zamiast crudo, 25,28 scapulis z-amiast scapulas. Ale
tekst podany przez Klappera-Karwota,
tj. rękopis wrocławski, nie jest
'wolny od błędów, np. czytamy s. 22,15: ori eius i m p o n u n t, manum eius

gdzie autor na pierwszym mIeJscu zapewne napisał: apponul',t
(kładą na usta), a nie imponunt (kładą do ust). - 22,17 gaHinam nigram sub
caLdario ponunt, c o n t r a q u a m. '. coream faciunt:
czytać należy circa
(tak ma rkp. lipski) quod, gdyż tańczą dokoła kotła - 22,18 trufant,
ut
omne, quod a m i t t i t, i n v e n i a t poniewa'żkobiety,
a nie dziecko, robią
te czary, czytać należy z rękopisem wrocławskim amittitur
i z lipskim inveniant "aby wszystko, co się gubi, one znalazły", - 23,21 mulierem siluestrem,
q u o d taunam dicimus: czytać należy quam Faurwm dicimus. - F a u n i:
czytać z rękopisem lipskim Faune. -24,
26 (lapides) incendunt et postmodum f r i g i d a t o s iniciunt
aque: nie studzone, lecz rozżarzone kamienie
rzucano do wody, a b y je ostudzić, więc frigidandos.
- 26,37 Alie sapientiores, u t p u t a n t in hQ;earte -diabolica - powinno być: Alie sapientiores,
utputa in hac arte d. "Inne bieglejsze, mianowicie w tej sztuce diabelskiej".
_ 26,38 ponunt sub se a l i q u o s digitos - czytać należy aliquot digitos,
gdyż kładą pod siebie nie jakieś palce, lecz kilka palców. - 27-41 b: c o nt raillam
materiam
invenies tu contra (przeciw) jest bez sensu, autor
pisał circa (por. nr 17). - 28,43 koniec: Q u i d hoc non ydolatriam
appeIlemus? quid w wykrzyknikach
lub zdaniach pytajnych ma często znaczenie quam (jak), więc ostatecznie jest tu możliwe. Staranniejsi pisarze i takim jest może brat Rudolf - używają jednak qui (=qui jakim sposobem,
jak), i to byłoby tu odpowiedniejsze. - 48,46 puerum die d o m i n i c a
natiuitatis
super vaccarn ponunt wydawca tłumaJczy to za Klapperem:
"W niedzielę po urodzeniu sadzają dziecko na krowę". Chodzi tu o przejęty z kultury rycerskiej zwyczaj sadzania dwuletniego chłopca w dzieJ',
jego urodzin na rumaka. W sielskich warunkach sadzano chłopca na krowę,
jako przyszłego pastucha i gospodarza. Ale oseska dopiero co urodz,onego
chyba nie posadzono tak (chociaż rękopis lipski pisze: n a t u m, tj. "dziecko
urodzone w niedzielę"). Poza tym - i to wydaje mi się ważniejsze - die
dominica
natiuitatis,
znaczy "w niedzielę urodzenia", zwrot to nie tylko
niejasny, ale właściwie nic nie znaczący. Sądzę więc, że autor napisał
dom~nice "w dzień Bożego Narodzenia", kiedy to różne zwyczaje i obrzędy
były w użyciu.
Karwot dodał do te~o przedruku, tak jak Klapper, p r z e kła d p o Is k i. Wyznaję, że przeklaidem tym się nie zachwycam, gdyż w znaczniejszej mierze jest to przekład niemieckiego tekstu Klappera niż oryginału
łacińskiego, więc par-afrazą, a to pa'rafrazą już interpretującą
i dlatego
mniej obiektywną. Ale poza tym są w tym przekładzie (jak też u Klappera)
nieścisłości, np. (podaję tylko moje sprostowania) s. 20 "Już Ewa przekazała jad bałwochwalstwa. wsączony przez ... węża, mianowicie więcej
wiedzieć niż trzeba, przede wszystkim swoim córom, głupim kobietom" a -nie znaj ac siebie samych w wielu próżnościach, przez nie uprawianych,
~obią sobie bogów obcych" .:....."przez mądre badanie przekopaj ścianę, a ty
zobaczysz wiele gadów i największe obrzydliwości" - 20,2 "Chodzą z dzieimponunt,

1

l,

�316
317
ckiem d~ko~a og~ia". - "Rysia i lisa i zająca śpiącego." Także komentarz
s. 104
o wilku zamiast o lisie, s. 106 o lisie, wiI:ku i zającu. _ 21,4
"aby dZiecI odpoczywały" - "pilnie też o słowa" . - 215
, . " P oza t ym g d y
pro:adzone
są z. miejsca porodu do łóżka". - 21,8 "soli, z których 'liżą;'.
~1,1? ,:odgryzaJ~ zębami trzy kawałeczki, które sproszkowawszy dają". _
21,13 :,z.~z~łem węzlastym". - 22,15 "obrusem ołtarza (bo ołtarz jest w kulcie
chrzescIJansklm
mensa, stołem) pocieraj a jego twarz"
- 2917 Wł"
kł d .
h"
.
.
-'"
aznl
w , a aJą po. c rzcle, ... zelastwa, czarną kurę pod kocioł, dokoła którego
tan~zą zapahwszy
swiatła".
Klapper
i za nim Karwat
tłumacza'
Do
kąpieli po c~rzcie", co jest możli\ve, ale tu nieprawdopodobne,
po~ie~aż
ma~y tYIl~OJedno.orzeczenie kładą, odnoszące się do ziaren, żelastwa, kury.
-. _2,20. ,.1 w~zelk~ch chorób'.'. - 23,21 "aby dziecko Fauny płakało, a ich
milczało, l. wiele mnych lekow pełnych nierozsądku robią dla dzieci aby
był! .spokoJne lub uczone". - 23,IX "Poza tym dziewczęta, przez n.iegodziwe
mysh zbyt oddalone od Boga, które wyobraża dziewczyna, umarła w domu
wskrze~zona p~zez Jezusa, ... napisane
(Ps. 52,6): "Którzy się IUdzio~
po~obaJą, pohanbl~m są, bo je Bóg wzgardził". - Powiedzenie Augustyna
WZięte z Enarrat, m Ps. 21 Migne. PL XXXVII .p 1631 _ A F
)
23 22 P t·
. .
'
, .
. ranz.,
". o o Więc wy.m.awlaJą nad wodą kąpieli pewne słówka". _ 23,23
.,Nad. zlOłaml . :. mawiają pewne nie, jak twierdzą, błog,osławieństwa
lecz
:acze:1 przeklenstwa".
- 24,24 "Jakimiś słowami zwracają się do ksi~życa
I gWiazd" . - 2424
"
l'Iczne I". rozne czary" - 24 25
,." .b' up ra,WlaJą
k"
.
,,,w
nocy.
pas I ... , mczego tej. nocy". - 24.26 "imiona i rozżarzą je w ogniu i potem
w c~lu Ich s~udzem~ wrzucają dó wody, i który wtedy wyda jakiś syk"
(nawiasem .m~wląc, Jest to świadectwo dla gotowania za pomocą rozgrzanyc,h kamlem,
tzw. stone-boilers).
25,28 "Aby były kochane
robia
mezom
z• wy d Zk
'''1'III wspo
·'1' ne] swej , chuci krzyż na pleca'ch". _ 2531
'
.
d .
pokarmu
'n'" apoJu. _. 25,32 "Podobme" usmlercając
.
'
"o
.'
~
serce kury w pochwie

n:0':1

I pr~szkUJąc dodawają
mężom do pokarmu".
Nonsens swego przekładu
przeJał Karwot od Klappera
2534
P
,
".':
,
"oza
tym pokrzywę ochrzczoną
wł~snym moczem
(wlęcspozywano
pokrzywy). - 2637 b: Te obrzydliwosci w tym
d"·'
.
'"
, ,
,prze' mlOCle I Wiele Innych znajdziesz, o cherubinie,
je.~li
ostrozme badaJąc przekop as z ścianę przy spowiedzi" _ 27 42 dla 'kr 'l
.'
. b kt·
.
.
'"
o owe]
me a,
orą gmm nazywa pania ~ Holda"~ . - 2843
.
"~ domowych ,okt·ry c h gmln
nazywa. stetewaldiu . " a czasem za domem, garnki ... nigdy za dom niczego me wylewać" . " "Jak tego nie mamy nazwać bałwochwalstwem?"28,45 ."drz~wka. tak że słusznie można by powiedzieć takiemu kościołowi,
co,. megdys powiedziano
bałwochwalczej
bóżnicy (.Jeremiasz 2,20): "Pod
kaZdYn:,drzev:em gałęzl~tym. pokładałaś się ty, nierządnico". - 29,52 "Poza
:ym ,~toz wyhczy zaklęCIa merządnic, bluźniercze błogosławieństwa
starych
b~b? - 29,53 ",Poza ty~ chcą~ jak Bóg znać przyszłość uważają na sny,
wlerzą w znakI, o.gląda~ą ogme. leją kipiący ołów". _ Także przekład
l11nych mIeJsc proSI o wIększą ścisłość, np, s. 60: "wie bowiem, że (l Cor.

,

'

5,6=Gal. 5,9) "trocha kwasu wszystko ciasto zakwasza". - 61 (Psalm. 24,4:)
"Niechaj będą zawstydzeni wszyscy, którzy nieprawość czynią bez przyczyny, podobnie też oszukujący przy pomocy sztuki magicznej". - ,,0 nich
mówi Augustinus: Ta płochość sztuk magicznych panowała. " w przeciągu
bardzo wielu wieków na całym świecie: i dzięki ich wynalazczości
są
haruspi6a, to jest obserwowanie ołtarzy, auguria, to jest zgadywalllie przyszłości z głosów ptaków, 'Pyromancja, to jest obserwoW1anie ognia, aeromancja - powietrza, hydromancja
- wód, od hydor, co znaczy woda, nigromancja, i wiele innych". - s. 63 "ten niech wie, że wykroczył przeciw
wierze chrześcijańskiej
i chrztowi i jako poganin, i odstępca, i wstecznik,
i wróg ściągnął na siebie ciężki gniew Boży .na wieki, chyba że przez
pokutę poprawiwszy się 'z Bogiem pojedna".
Tekst ten nasuwa cały szereg pyta'ń, na które u autora daremnie szu'kamy odpowiedzi. Położenie bowiem jest takie, że tekst brata Rudolfa,
jak każdy pomnik literacki, - pod względem formalnym podlega kompetencji filologa, który go odczytuje z rękopisów, ustala jego brzmienie.
określa rodzaj literacki, czas powstania, źródła hterackie itd. Dopiero tak
przygotowany tekst może służyć za .podkład pod dalsze badania naukowe,
Sumarycznie
z wkładem znacznego trudu zrobił to Klapper i dla przygodnej rozprawy to mogło wystarczyć. Ale z chwilą, gdy temu tekstowi
nadaje się wyjątkowe znaczenie, podbudowa dokumentarna
musi być odpowiedlllio solidniejsza i daleko staranniejsza.
Dla ,krytyki tekstu wchodzi
w Tachubę w pierws7.ym rzędzie rękopis rudzki (=wrocławski
I Q 160), ponieważ jest najstaTszy: ale sumienność naukowa naka;z,uje uwzględnienie
wszystkich znanych rękopisów i okre,ślen:ie wzajemnego ich stosunku, wynotowanie ich różnic.
naj starszym rękopisie, datowanym według pisma
na rok 1275, wiadomo nam, źe nie jest oryginałem (autografem) dzieła brata
Rudolfa, ponieważ zawiera znaczną ilość błędów tekstowych: p07JW1alato
na dalszy wniosek, że obok tego rękopisu nie było w Rudach drugiego
rękopisu tej Summa de confessionis discretione, w szczególności, nie autografu, gdyż zwyczajem klasztornym popraJwiono by kopię tę według oryginału. Klapper (s. 57) s'kłonny jest p.rzyjąć, że kopia ta powstała w samych
Rudach, ale przyznaje: "Dass łIer Codex im Klaster selbst abgeschrieben ist,
kann nicht erwiesen werden". KalI'wot wie więcej (s. 11): "Rękopis ten ...
został bezsprzecznie napi,sany w Rudach" - 'bezsprzecznie' dlatego, że nie
ma na to cienia dowodu. Zostaje jedynie możliwość, że go napisano, tzn,
z pożyczonego z innego klasztoru egzemplarza, wtdocznie też już wadliwego,
przepisano w Rudach. W każdym razie praca nad rękopisami jest palącym
dezyderatem, tym bardziej że rozmieszczenie rękopisów zdaje się wskazywać na popularność dzieł brata Rudolfa w środkowych Niemczech.

°

°

a u t o r z e i c za s i e
p o w s t a 11 i a dzieła mówi Karwot szczegółowo. Autor przedstawi,a siebie sam w wierszowanym dystychu rękopisu
lipskiego (Franz s. 413):

�318

319
Oro Rudolf1ls
ego, ut pro mercede
labarum
Quod sedile rago michi se des in arce polorum.

Ze był cystersem, wnioskujemy z faktu, że z predylekcją w kazaniach
cytuje Bernarda (Klapper s. 28 = Karwot s. 8 z przyp. 18, bez wymienienia
~lappera) .. Ch~~ Karwot przyznaje (s. 8), że "o jego osobie, poza imieniem
l przynaleznoSClą
do zakonu cystersów, nie wiemy prawie nic" twierdzi
ni stąd, ni zowąd: "Jednym z przedstawicieli pierwszej generacji ~ystersów
~udzkll:h był brat Rudolf". Dowodzeniem tej tezy jednak się nie trudzi _
l słuszme, bo to tylko postulat w jego systemie magii polskiej. Otóż twierdzenie, że Rud.Olf był w Rudach, jest nie tylko wysslane z palca, ale i sprzeczne z f~ktaml. Autorowi zależy oczywiście na tym, aby wydrukowany spis
zabobonow udokumentować
jako materiał etnograficzny,
zebrany w samych Rudach, i dlatego mu potrzebny Rudolf w tym klasztorze. Ponieważ
klasztor ~owstał
1252 r. (z przywilejem 1258 r.), Rudolf musiałby tam być
~ drugieJ połowIe XIII W. i tam napisać swoją Summa; ale wskazaliśmy
JUŻ na to, iż nie może być mowy o tym, że w Rudach był autograf. Skoro
tam nie było autografu, nie było i brata Rudolfa. Nawelt nie pomaga komPli:kowanie sobie chronologii, żeby polską magię zrobić starszą o kilkadZI.esląt lat. Na podsItawie bowiem zupełnie innych założeń (że brat Rudolf
to :ysters w środk:owy,ch Niemczech, który swe kazania pisał jeszcze za
zyCla cesarza Fryderyka II) Klapper (s. 24-26) datował powstanie dziełka
m~ędzy 1236-1250 r. - dla Karwota założenia ,te są bez znaczenia, ale
mImo to przejmuje jego wnioski (s. 12 z przyp. 4,1 z Klappera
ale nie
wymieniając go), lecz równocześnie przenosi Rudolfa z Niemiec 'do Rud
gdzie wtedy jeszcze nie było klasztoru, i ewentualnie do Jędrzejowa.
'
Wszystko to są pomysły wiszące zupełnie w powietrzu, albowiem teoretyczna możliwość jeszcze nie jest argumentum, nawet nie cieniem faktu.
Przeto zwracamy się znów do tekstu tych zabobonów. J ę z y k i e m tego
zabytku jest lacina kościelna, będąca w XIII wieku sztucznym językiem
Hterackim, na którego ukształtowanie, prócz nieprzerwanej
tradycji szkolnej, wywierały przemożny wpływ dwa czynniki: łacina Pisma świętego
i liturgii oraz języki narodowe, zwłaszcza romańskie, ponieważ główne
ośrodki oświaty mieściły .się we Francji i Włoszech. Poza tym wykład,
mający za przedmiot spowiedż, przesiąknięty
jest terminologią kanonistyczną, gdyż od wczesnego średniowiecza prowadzono upartą walkę z zabobonem, i to w dwóch kierunkach: tępiono tradycyjne resztki pogaństwa
(nazywano je paganiae) oraz nowotwory, krzewiące się szczególnie silnie
na gruncie sakramentaliów
(np. święcona woda, święcone, krzyż, błogosławienie), ale i sakramentów
(woda do chrztu, chryzma, eucharystia itd.).
Spowiednikom, którzy w pierwszym rzędzie prowadzili tę walkę z racji
swego urzędu, ułatwiono to zadanie przez sporządzenie zestawienia ZJakazanych wierzeń i praktyk. Najstarsze to frankoński lndiculus superstitionum
et paganiarum synodu w Liftinae (r. 743 lub 745): tę inicjatywę kościelną

'!'

"

I

podjęła potem też administracja państwowa, jak o tym świądczą Capitularia
Karola W. (r. 769-771). Takie zestawienia wespół z polemiczną homiletyką
(jak Cesariusa z Arelate: "praedicationes
contra sacrilegos et aruspices,.
contraque augures, lignicolas, fonti,colas fecit", zachowane jako ps.-augustyńskie Sermo 198 De calendis lanuariis, Sermo 278 De auguriis itd. Martinus de B r a c a r a Correctorium
rusticorum,
potem Homilia de sacrilegiis
itd.) weszły jako żelazny trzon do podręczników kanonicznych (libri penitentiales) i spowiedniczych
(tzw. confessionalia), ułożonych w części praktycznej według dekalogu: więc przy pierwszym punkcie włączono egzemplifikację wziętą z literatury
i rozszerzoną
dowolnie nowymi przykładami
życia. Brak nam dotąd corpus dokumentów tej walki, które dla etnografii
europejskiej
zawierają
hardzo cenny materiał. W późniejszym średniowieczu, w miarę mnożenia się podręczników dla księży, było tych wykazów
coraz więcej: z chwilą objęcia przez inkwizycję dominikańską
kierownictwa w prześladowaniu czarownic weszły te spisy zarówno do podręczników
inkwizytorów kościelnych, jak i świeckich, gdyż im powierzono egzekutywę
w tej akcj,j.
Jest to więc osobna i niezwykle obszerna gałąź tradycji literackiej,
której przedstawicielem jest Summa brata Rudolfa. Etnograf przypadkowo.
natrafiwszy na taki tekst, skłonny jest do wyolbrzymienia jego znaczenia.
bo nie zna morza tej liter,a\tury i jej charaikteru międzyczasowego i międzynarodowego. Tu Ryszard Berwi'ński już sto lat temu lepiej widział i ocenił,
sytuację, przypisując klerowi i w ogóle elementowi niepolskiemu doniosłą
rolę w imporcie cz.a,rów, zabobonu, lecznictwa ludowego itd. Ten moment
wiekowej tradycji literackiej dlatego jest tak ważny, ponieważ w średniowieczu rodzaj literacki stanowił nie tylko normę i wzór, ale równocześnie
też był źródłem materialnym
nowych utworów, mało różniących się od
swoich poprzedników.
Nie mamy powodu przypisać Rudolfowi więksrej
oryginalności niż innym: porównać to można z naszymi gramatykami szkolnymi, różniącymi się objętością, rzadko nowym układem, jeszcze rzadziej
nowymi
paradygmatami.
Oryginalność
najwybttniejszych,
jak
np.
Alberta W., Tomasza z Akwinu, jest bardzo względna, u maluczkich jak
brat Rudolf ceniono zdrowy sąd w kompilowaniu.
To nas prowadzi do zagadnienia
ź ród ł a i a u t e n t y c z n o ś c i
spisu zabobonów brata RuJolfa. Jest to zagadnienie centralne, bo ono rozstrzyga o wartości spisu dla ludoznawstwa. Dlatego też Klapper (s. 52-55
Quellen und Glaubwiirdigkeit
des Frater Rudolfus) i Karwot (s. 57-66
Rozdział V, Oryginalność
i wiarogodność
Katalogu
magii
w bardzo
ścisłej zależności od Klappera) omawiają je szeroko. Klapper stwierdziwszy.
że tematowe styczności z Dekretem Burcharda (Holda, Fauna, trzy rybki)
z powodu istotnych różnic o niczym nie świadczą: tylko ofiara dla trzech
sióstr (nr 47) jest możliwym, choć mało pra'wdopodobnym
zapożyczeniem
z Burcharda. W ogóle .,ma się wrażenie, że cały spis zabobonów jest opo-

ii,

i

�321

.320
wieścią człowieka, który doskonale znał i sam praktykował
zabobon
ludowy. Za tym przemawia porządek wierzeń i czarów odnoszących się do
urodzenia, chrztu, małych dzieci, urody kobiecej, małżeństwa i miłości,
niepłodności, szczęścia w domu, do nierządnic i starych bab. otóż autor
podaje, że spotkał taką kobietę i z nią mówił. Rozmowa musiała być
szczegółowa: kobieta twierdzi, że anioł uczył ją wszystkiego. Zatem spis
zabobonów Rudolfa jest prawdopodobnie ska;rbcem wiedzy tajemnej, wypytanym w spowiedzi od Niemki z ludu, wiedzy jeszcze żywej przed połową
:X;In wieku". Ludowość tych czarów potwierdza Klapperowi fakt, że Rudolf
od rozdziału X zupełnie odrębnie przedstawia uczoną, romańską tradycję
magiczną na podstawie Dekretu Gratian.a. Nietrudno wykazać zwodniczość
subiektywnego
wrażenia ludowości itd., ,~tóremu uległ Klapper. Karwot
przedstawia to samo obszerniej i wymowniej. Jak Klapperautor
nie przyjmuje źródeł literackich dla tego -spisu, lecz twierdzi, "że u Rudolfa występują rzeczywiście konkretne fakty, praktyki ,ludowe bez przeróbki literackiej. Tu ma swoje uzasadnienie autentyczność i wiarogodność przekazów
Rudolfa. Owo bezpośred~ie czerpanie danych materiałowych z otaczającego
środowiska stanowi o wartości źródłowej Katalogu magii dla kultury polskiej Xln wieku" (s. 60). Ta obrona auto'chtonizmu polskiego wymienionych przez Rudolfa wierzeń i praktyk jest bardzo wymowna, ale i goło.słowna. Twierdzenie to stoi anegdotą podaną przez Rudolfa w rozdz. X
(vidi feminam doctricem huius fanta,sie itd. - widziałem nauczycielkę tego
urojenia, którą diabeł pod postacią anioła stróża ucżył tego zabobonu), mówią'cą o spotkaniu Rudolfa z taką czarow:n&lt;icą. Anegdot tego typu mamy
kilkanaście w Dialogu CeslaTiusa, Jak u b az V i t r y i in. - XIII wiek
bowiem to jeszcze nie era prześladowań czarownic, które nie musiały się
ukrywać i w najlepszej kOi1'Il~tywie'z klerem popisywały się swą umiejętnością, bo kler podzielał ich wiarę, jak widać z Antipocras
dominikanina
M i koł a j a z Polski. Jakim prawem wolno wnioskować z tego spotkania,
że Rudolf o wszystkich zabobonach przezeń wypi'sanych dowiedział się
dopiero z ust kobiet rud.1Jkich, jemu się przyznających? Pewnie, nie wykluczam, że stary spowiednik jak Rudolf, który teraz poucza młodego, o co
.i:jak ma pytać kobiety w konfesjonale, mógł to i owo podać ze SIWejpraktyki - ale zasadniczy zrąb tego spisu ma źródło swe w tradycji literackiej;
źródło formalne i materialne, a to - ponieważ nic nam nie wiadomo
o takiej tradycji rodzimej - w tradycji niepolskiej. Zresztą spróbujmy
określić, na jakie ośrodki kultury wierzenia i czary wskazują - ograniczamy się do ośrodka polskiego, niemieckiego, romańskiego. Taka wstępna
analiza treści jest pouczająca, bo orientuje badacza. Bezspornie niepolska
jest glosa s. 23.21 (mulierem siluestrem quam Faunam dicimus): oczywiście
Fauna nie odnosi się do żadnego ludowego języka, lecz jest dotąd nie
spotykanym femininum do Faunus, zjawiającego się w wiekach średnich
tylko w uczonych spisach bóstw starożytnych. Tak i Fauna jest terminem

:'

,

..

.\\, ,
I.'"

wybitnie uczonym - ludowym więc jest mulier siluestris. W dicimus brzmi
jakoby przeciwstawienie:
.,którą my, mianowicie uczeni i inteligenci mówiący po łacinie, nazywamy Faunę". Dlatego też nie ma co wspomnieć
o Faunigenae poetów rzymskich (Ovidius, Statius) mogących potwierdzić
wierzenie w dzieci Fauna. - Bezspornie niemieckie jest s. 27,42 (regine
celi quam dominam
holdam vulgus appellat,
ut eas ipsa adiuuet):
autor
(s. 59) daje nam dialektyczną dyskusję o różnicy Holdy Burcharda od HoJdy
Rudolfa zamiast rzeczowego komentarza. Regina celi jest właściwie liturgicznym przydomkiem Matki Boskiej: i że o niej myślał Rudolf, jest pewne.
Ale pierwotny zwyczaj ludowy tu opisany odnosi się w rzeczywistości do
słońca, którego równanie przypada według pierwotnego kalendarza
na
dzień Bożego Narodzenia i które odtąd zbliża si.ę ku ziemi. Że wśród ludu
rola słońca wyrażała się w formach kultu, widzimy chociażby z traktatu
De superstitionibus
M i koł a j a z J a w o r a (z r. 1407, Franz s. 170):
"Sic noui unam vetulam que credidit solem esse quasi deam vocans e'am
slanctam dominam et alloquendo solem benedixit per cum sub crehs verbis
cum obseruancia quadam supersticiosa: que dixit se plus quam 40 annos
credidisse hoc et multas infirmitates curasse" (tak znałem jedną staruszkę,
która wierzyła, że SłOlke jest jakoby boginią, a nazywała je "świętą Panią"
i wzywając Słońce błogosławiła jego imieniem pewnymi słowami wymawianymi z jakąś czcią zabobonną: twierdziła ona, że w to wierzyła ponad
40 lat i wiele chorób tak leczyła). Zapewne nie ona jedna tak wierzyła.
I zabobon analogiczny o księżycu (na widok nowiu czczą go klerycy i nawet
m8Jgistri na kolanach i mówią: Bis got wilkom
newer
mon holder her,
mach mir myns geltes mer, tj. Bądź pozdrowion, miły panie Nowiu, pomnażaj moje pieniądze): panuje prawie do dziś dnia -: z tego wynika, że
holda jest pierwotnie przymiotnikiem
(do żeńskiego sonne, tak jak holder
do męskiego mond), który stał się przydomkiem Słońca. Ow gmin (vulgus
prosty lud), który gościa nocnego nazywał Holda, mógł być tylko niemiecki: bo nic nie stało na przeszkodzie, skoro już Rudolf uważał za wskazane przytoczyć terminy gminu powiedzmy polskiego, pisać np. Swietlana.
Bezspornie ni,emieckie jest wreszcie s. 27,43 (diis penatibus, quos stetewaldiu vulgus appellat):
Rudolf d,je tu obok siebie dwa teTminy oznaczające
bogów domowych, klasyczny i uczony di penates i ludowy stetewaldiu, niewątpliwie niemiecki; na polski termin nie natrafił.
To są jedyne oczywiste dane. Anailiza treści daje podobny rezultat.
W przedmowach
czytamy mądre słowa o metodzie retrogresywnej:
stosowana do tego tekstu wskazuje na zwyczaje południowe, np. s. 20,1 oseski
w workach do dziś, aby je chronić od much i komarów, 2 okrążenie ognia
z dzieckiem na rękach - amphidromia, jako przyjęcie dziecka do grona
rodziny, 5 prowadzenie rodzicielki z podłogi, na której rodziła, do łóżka,
6 dotyk żelaza jako ochrona przed demonami, 7 ligarnentum, zwykle czerwonego koloru itd. To wszystko praktyki południowe, sięgające do staro21 "Lud"

t. XLIII

�322
żytności klasycznej.
Specyficznie polskiego lub chociażby słowiańskiego
wierzenia lub praktyki nie znalazłem w tym spisie.
Zostało jeszcze zagadnienie n a r o d o w o Ś c i brata Rudolfa, które oczywiście wszystkich najbardziej
pasjonuje. Mamy przed sobą trzy umotywowane wypowiedzi. Pierwsza to A. Franza (s. 413): "Seine deutsche Nationalitiit bekunden die in dem Traktate stehenden deutschen Worte: holda
und stetewalden".
Drugą wypowiedź zawdzięczamy
Klapperowi (s. 27):
"Bewiesen wi1rd seine Herkunft auch durch die deutschen Glossen", więc
tak jak Franz. Ale Klapper pomnożył liczbę glos o jedną z kazań: brat
Rudolf zarzuca księżom, że dbają o modne loki, zwane erol, ale nie o tonsurę (s. 27). Glosa ta jest dlatego ważna, ponieważ w spisie zabobonów
mógłby ktoś uważać glosy niemieckie za przejęte ze starszego źródła, w kazaniu zaś wyszydzającym
modne przywary kleru takie twierdzenie jest
niemożliwe. A ponieważ autorem kazań i spisu jest jeden i ten sam brat
Rudolf, to i glosy niemieckie pochodz.ą z jego pióra i świadczą o niemieckości autora. - Trzecia wypowiedź, Karwota (s. 9), opiera się na świadectwie Długosza (um. 1480), że cystersi ,.z Jędrzejowa
(ufundowane'go
1140 r.) byli pochodzenia francuskiego i włoskiego", jak Długosz dodaje,
"bez wszelkiej domieszki Polaków". W pierwszym okresie klasztoru tak
zapewne było, ale już w początku XIII wieku Polak Wincenty Kadłubek
jest tam zakonnikiem: że już dość dawno przed Długoszem Polacy wolny
mieli dostęp, wynika ze słów Długosza: .,prawie do naszego czasu". Karwot
jest zdania, że "naj słuszniej będzi.e uznać Rudolfa za potomka ziemi francuskiej, z wykluczeniem
niemieckiej...
Zresztą dla strony merytorycznej
przeka~anych przez Rudolfa materiałów etnograf'cznych
sprawa jego narodowości nie posiada znaczenia istotnego. Jędrzejów pomimo francuskich
i włoski.ch zakonników był polski i niemniej polskie były Rudy i brat
Rudolf". Nie bardzo się wyznaję w tym rozumowaniu ale to ostatecznie też
"nie posiada znaczenia istotnego": bo już wiemy, że brata Rudolfa nie było
w Jędrzejowie ani też w Rudach i poza tym glosy niemieckie w jego pismach
świadczą, że jednak był Niemcem. O tych glosach mówi Karwot s. 161 n.
i stwierdz.a, że Rudolf "wobec braku rodzimej nazwy dla demonów domowych
wybrał dla nich określenie [stetewaldiuJ, które nie jest imieniem własnym,
lecz nazwą ogólną, gatunkową". Analog::cznie "połączenie wiadomości [nr 42
;laJstawiania stolu dla królowej niebios] z terminem holda jest przypadkowe
i nieistotne" itd.: że tak nie jest, pokazalem w swej uwadze o numerze 42.
Natomiast nie zdradza Karwot ani słówkiem. dla'czego Rudolf używa dla
określenia tych istot właśnie n i e m i e ck i.c h nazw i za autentyczność'
ich brzmienia poręcza mu vulgus, prosty lud. Nie mówi Karwot o tym, bo
możliwy jest tu wniosek tylko jeden: ten prosty lud, którego praktyki
Rudolf opisuje, to lud niemiecki; i Rudolf sam jest Niemcem, jak o tym
świadczy glosa ero!. Nic nie wskazuje na to, że ci Niemcy byli kolonistami
na gruncie polskim lub że brat Rudolf był zakonnikiem w polskim ldasz-

323
torze. Działał on zai)ewne w rodzimych Niemczech i tylko kopia jego dzieł
zawędrowała na Górny Śląsk w drugiel łJo1()wie XIII wieku.
Tak okazuje się cała konstrukcja
tu omówiona "u.ornkiem z kart".
Ograniczam się do uwag tych o samym tekści.e, o samym więc obrazIe·
reszta książki daje do tego obrazu tylko ramę. Tekst zapewne zasługuje
na dobry komentarz, bo jeszcze nie jest dostatecznie rozszyfrowany
cenne uwagi dali Franz i Klapper, niejedno też Karwot. "Analiza etnograficzna Katalogu magii Rudolfa" (s. 61-168) jest przy obecnym stanie
naszej wiedzy o dziele Rudolfa tylko dowolną glosą polonistyczną
do
utworu z pewnością niemieckiego. Glosa to zresztą ba!'dzo ogólnikowa,
bastianowsko szerokoświ'atowa: dziwię się temu odrodzeńiu prądów, przezwyciężonych w mojej młodości.
Ryszard

J. BURSZTA,
Szk ic e
Wydawnicza 1955, ss. 239.

z

d ziej ów

w s i, Ludowa

Gansiniec

SpóŁdz.telnia

Wymieniona publikacja
obejmuje plęC szkiców, będących samodzielnymi rozpI'1awkami, poświęconymi dziejom wsi - i to właśnie stanowi pewną
spójnię wewnętrzną,
pozwalającą na uzasadnione złączenie ich w jedną
całość, pod wspólnym ty,tułem. Są to istotnie tylko s~klice, gdyż autor rozpatruje w nich poruszone zagadni.enia tylko pod pewnymi aspektami i przeważnie tylko na podstawie fragmentarycznego,
niejako przygodnego materiału źródłowego. Ponadto prawie wS'zys·1lkie te rozprawki
(a zwłaszcza
dwie ostatnie) noszą jeszcz.e pewien szczególniejszy charakter, mianowicie
są nacechowane naturalnym, zdrowym regionalizmem, biorącym swe źródło
w tym fakcie, że omawiane w nich stosunki odnoszą się w większej lub
mniejszej mierze do wsi ojczystej autora (Grodzisko, pow. Łańcut).
Pierwsza rozprawka omawia ciężary feudalne chłopów związane z dawnym spławem wiślanym. Jest to zagadnienie bardzo doniosłe, a w dotychczasowej literaturze naukowej w małej tylko mierze zbadane i omówione 1. By unaoczmić ważność tego zagadnienia, wystarczy wskazać na
wielką rolę, jaką spław wiślany odgrywał - począwszy od XV w. w życiu gospodarczym Polski a której to sprawie już znacznie więcej
uwagi poświęcano w badania;t
naukowych. Flisactwem natomiast zajmowano się raczej od strony obyczajowo-technicznej
i z tego powodu było
ono glównie przedmiotem zain.teresowań etnografów, a także innych pisarzy, nie wyłączając poetów, których pociągał pewien - jak autor trafnie
określa - "romantyzm" tego zawodu.
Na te okoliczności zwraca autor uwagę we wstępnej części swej rozprawki, a następnie przechodzi do omówienia samego spławu wiślanego,
zaznajamiając czytelnika z różnymi techni'cznymi stronami tego transportu,
1

Należałoby tu uwzględnić także pracę:

Studium
21·

z historii

prawa

polskiego,

PAU.

P. D ą b k o w s k i, Przewóz
S. 2, t. 32, s. 196 i n.

wodny.

�324

325

jak przystanie ("pale"), tratwy, spław dr cwa, statki, ich budowa i obsługa
itp. Następnie przedstawiono
cit:zary spławne feudalnego chłopstwa, zwracając zwłaS71&gt;2auwagę na ich wielką różnorodność. Obejmowały one główHl~ trzy kategorie
posług: udział flisaków w spławie, prace związane z przygotowaniem przedmiotów, potrzebnych do spławu i obowiązek dowozu do
rzeki zboża i innych towarów, które miały być spławiane. W dalszym ciągu
omawia autor sprawę najmu do flisu, który bywał bądź przymusowy
(z własnych poddanych) bądź też wolny. Ten ostatni był nawet dość szeroko
stosowany (także z własnych poddanych), zapewne ze względu na szczególną
"fachowość", jakiej flis wymagał.
Jako główny teren obserwacyjny
służy autorowi z jednej strony latyfundium sieniawskie, obejmujące dobra Sieniawskich położone w dawnym
województwie ruskim, na wschód od Sieniawy, nad Sanem, gdzie też znajdował się główny port rzeczny tych dóbr, z drugiej zaś latyfundium
arcybiskupstwa gnieźnieńskiego,
obejmujące różne kompleksy dóbr położonych
zarówno w Wielkopolsce, jak na Mazowszu i w Małopolsce. W końcu
(s. 44 i n.) autor zwraca trafnie uwagę na okoliczność, że te ciężary
spławne mogły być i były swobodnie przez feudałów zwiększane, gdyż
zazwyczaj nie były one w inwentarzach
tak szczegółowo opisane, jak inne
powinności poddańcze.
Drugi szkic dotyczy dziejów własności gromadzkiej, wśród której autor
wyróżnia trzy rodzaje: lasy, pastwiska i tzw. "gminne". Tu bierze się pod
uwagę głównie ten ostatni rodzaj, tj. "gminne", które obejmowało różne
wspólne grunty gromadzkie, leżące bądź wewnątrz osady, bądź też obok
zabudowań wiejskich. Najczęściej stosowaną naZiwą - szczególnie na terenie Polski południowej - na określenie
"gminnego"
był termin nawsie.
Nawsie występuje już od naj dawniejszych
czasów we wsiach polskich,
gdyż było ono związane z dawnymi sposobami gospodarowania
wiejskiego.
Głównie bowiem było ono reprezentowane
przez wolny plac, położony
w środku wsi, na którym znajdowały się zbiorniki wody do pojenia bydła
i.tp. i na którym ponadto wykonywano wiele różnych czynności gospodarczych. Autora interesuje
szczególnie sprawa własności "nawsia", zarówno
w czasach średniowiecznych, jak i w dobie póżniejszej, oraz wpływ folwarku
pańszczyźnianego
na tę własność gromadzką. Kończą tę interesującą
rozprawkę uwagi o gospodarowaniu
"nawsiem" w Małopolsce, gdzie niejednokrotnie na "nawsiach" wyrastały miasteczka (np. we wspomnianym
wyżej
Grodzisku) 2.
W inne okolice a mianowicie w górzysty teren Zywiecczyzny, przenosi
nas autor w trzeciej rozprawce, poświęconej rozpatrzeniu
zagadnienia we2

'Na s. 59 znajdujemy wzmiankę o sądzie grodzkim w Przeworsku. Zaszła tu
omyłka, gdyż w Przeworsku grodu sądowego nie bylo, tylko odbywały się tu sądy
ziemskie 1 z akt tego sądu informacja odnośna została zaczerpnięta (Zob. A., G. Z.
XIII, s. 215).

wnętrznego rozrostu wsi. Jest to niewątpliwie bardzo interesujący problem,
w literaturze
dotychczasowej
tylko mimochodem
poruszany.
Chodzi tu
o zorientowanie się, jakie czynniki decydują o rozroście wsi, o jego formie
(zagęszczaniu, rozszerzaniu lub przedłużaniu
się wsi, powstawaniu
nowych
osiedli obok głównej osady itd.). Sprawy te śledzi autor na dwu głównie
przykładach - najpierw na wsiach Zywiecczyzny w okresie od XVII do
końca XVIIIw.
- a następnie (w sZikicu czwartym) na wspomnianej
już
wyżej wsi Grodzisku, gdzie ten proces jest rozpatrywany w okresie późniejszym (od ok. 1850 do 1940 r.). Odnośnie do wsi żywieckich autor stwierdza
(s. 128), ż'e roz,rost tych wsi jest "wyrazem [... J rozdrobnienia, pauperyzacji
i przeludnienia
w warunkach
schyłkowego feudalizmu".
Inaczej układały
się stosunki w Grodzisku (które autor uważa za typową "wieś łanów leśnych"), gdzie rozwój wsi poszedł głównie w kierunku powstawania
przysiółków, położonych w z'asadzie na peryferiach
terenu właściwej wsi.
Ostatni szkic zajmuje się wychodźstwem - i to znowuż z Grodziska,
w ramach czasowych od końca XVIII w. do 1940 r. Najdawniejszą
formą
wychodźstwa
było zbiegostwo poddanych, które i w Grodzisku musiało
przybierać pokaźne rozmiary, jeżeli wolno wyciągać wnioski z tego, co
działo się w pobliskiej okolicy. Po rozbiorach rozwija się tu wychodźstwo
sezonowe za pracą, a to bądź pod postacią tzw. bandochów czy na flis, bądź
teź na tzw. balarkę. Później rozwija się tu wychodźstwo sezonowe do krajów
(przewaźnie) sąsiednich (Saksonia, Prusy, Czechy, Rosja), a następnie do
Ameryki. Poważnie przedstawia się także emigracja osadnicza z Grodziska
na inne tereny Polski. Końcowe uwagi zostały poświęcone omówieniu in.,
nych jeszcze kierunków wychodźstwa z tej wsi w okresie międzywojennym.
Trzeba tu jeszcz,e nadmienić, źe te dwa ostatnie szkice zostały przeważnie
opracowane metodą etnograficzną, na podstawie ankiety terenowej.
W z,akończeniu zaznaczymy, że te bardzo pobieżne uwagi mają na celu
raczej tylko zwrócenie uwagi na tę ze wszech miar interesującą pracę niż
jej dokładniejsze
omówienie. A trzeba nadto dodać, że tekst tej publikacji
jest wzbogacony wielu pracowicie zestawionymi
tabelami oraz kilkudziesięciu pouczającymi
ilustracjami.

,

STANISŁAW
CZERNIK, Chłopskie
1954 Państwowy Instytut Wydawniczy.

Wojciech

Hejnosz

il:,
~'

,

I
::,

i~i

J"I','I'
,II!,

I

i,,',Ii,I';"
I

'II'
I

"I!ii'

:'I:!I'Ij,
":'1'"

I"

,!I
dl
I

;i
i;

I' "

i:I,'

'I'

pisarstwo

samorodne,

Na półkach księgarskich pojawiła się ciekawa książka, która stanowi
pierwszą u nas próbę ujęcia historii literatury ludowej czy - jak to inaczej
nazywa autor - historię twórczości samorodnej chlopa polskiego. Czemik
podjął się bowiem w swoim opracowaniu pierwszej re\vizjonistycznej
próby
nowego spojrzenia na literacką twórczość chłopską z pozycji materializmu
historycznego,
omawiając samorodną literaturę
ludową nie w oderwaniu,
ale w powiązaniu z rozwojem stosunków społecznych w Polsce. W dotych-

I

.

',I'1'1":

,I
"

":1
II
I,

I!
III
"

�326
czasowych bowiem sporadycznie spotykanych opracowaniach przygodni badacze pisarstwa ludowego, wychodząc z błędnych założeń metodologicznych,
dawali spaczony obraz jego rozwoju. Tak bowiem Koniński (pisarze ludowi),
jak i Pigoń (Główne probLemy Literatury
Ludowej, Zarys nowoczesnej
literatury
Ludowej, Wybór pisarzy Ludowych)
omawiając samorodne pisarstwo
chłopskie traktowali je jako coś egzotycznego i oryginalnego, wciągając je
do "schowka curiosów". Czernik po raz pierwszy traktując
ten problem
w związku z histO'I'ycznym rozwojem stosunków społecznych, omawiając
społeczne podłoże jego rozwoju i jego funkcję ideową, doszedł w swej pracy
do przekonania,
że tego rodzaju twórczość mogła istnieć u nas tylko
w ustroju przeciwieństw klasowych (oczywiście w różnej formie) i tezę tę
stara się w swojej książce w sposób przykładowy udowodnić i przeprowc.'·
dzić. Udało się to autorowi tym bardziej, że jest niczłym znawcą tego zagadnienia i dysponuje niemałą wiedzą w tym zakresh:.
Chłopskie pisarstwo samorodne Czernika, jest w praktyce próbą nowej
oceny samorodnej twórczości chłopskiej w zakresie literatury
z czasów
dwóch formacji ustrojowych, feudalnej i kapitalistycznej,
oraz jego sytuacji w Polsce Ludowej, tj. od początku jego rozwoju aż do zaniku w ustroju
Polski Ludowej. Cztery ogromne rozdziiały Chłopskiego
samorodnego
pisarstwa, z których składa się !I:siążka Czernika, to omówienie literatury
ludowej na poszczególnych 'etapach jej rozwoju, począwszy od epoki polskiego
feudalizmu, poprzez formację kapitalistyczną, okres międzywojenny (będący
w zasadzie jeszcze kontynuacją kapitalistycznego) do jego funkcji w Polsce
Ludowej. Patrzenie i ujmowanie literatury chłopskiej nie jako jakiejś efemerydy, lecz ukazywanie jej zawartości poznawczo-ideowej
i artystycznej,
włączanie go w nurt rozwoju literatury ogólnonarodowej cechuje nie tylko
założenie, ale też i wykonanie pracy Czernika.
Czernik stara się w swej książce pokazać, że samorodna
twórczość
chłopska nie była wytworem dopiero (jak twierd~ili dotychczasowi badacze)
ustroju kapitalistycznego,
wytwoil'em wieku XIX, lecz istniała od samego
początku państwa polskiego, ale na tle tej formacji feudalnej przybierała
zupełnie inną formę i charakter - formę twórczości ustnej, anonimowej,
przekazywanej
zbiorową pamięcią z pokolenia na pokolenie, związanej
z ówczesną obrzędowością, zwyczajami i praktykami
religijnymi
itd. Ze
taka twórczość w okresie feudalizmu istniała w Polsce, stara si.ę Czernik
pokazać, cytując różne źródła historyczne, jak Długosza, Bielskiego, Reja,
Górnickiego czy naj cenniejszą pozycję w zakresie badań tego problemu Pieśń świętojańską
o sobótce Kochanowskiego. Jest winą naszej historii
literaitury, że nie zajęła się szerzej opracowaniem tego typu twórczości ludowej, poprzestając jedynie na próbie jej częściowej inwentaryzacji
w postaci olbrzymich zbiorów Kolberga. Owa kolekcja pieśni ludowej czeka
dopiero na swego historyka i badacza, który wydobyłby z niej nawarstwienia ró;i;nych wieków i napisał na jej podstawie .pierwszy rozdział historii

327
literatury polskiej, jakiego dotychczas brakuje. Według 'autora samorodna
twórcz.ość ludowa chłopa polskiego, jego pieśń ludowa, a nie mało znani
nam poeci wierszokleci polscy, rozpoczynają rozwój naszej poezji narodowej. Czernik nie próbuje wprawdzie udowodnić w sposób należyty postawionej przez sieb'e tezy, ale wychodząc z analizy Sobótki dochodzi do wniosku, że "nie Ładysław z Gielniowa i inni wierszopisarze piętnastowieczni
przygotowali grunt pod poezję Jana Kochanowskiego. Instrument językowy
dla mistrza z Czarnolasu przygotowała polska poezja ludowa. Toteż od niej
powinny się zaczynać dZ1eje literatury polskiej". Twierdzenie to nie jest
już dla nas nowością, 2lwłaszcza po studiach Rymarkiewicza, Dobrzyckiego,
Ziomka i Krzyżanowskiego - ale za to faktem bardziej przekonywającym.
Omawiając na podstawie dzieł Kolberga pochodzącą z okresu feudalizmu chłopską twórczość pieśniową i streszczając swoje wywody ze swej
poprzedniej pracy (Poezja chłopów poLskich),
ukazuje Czernik jej przemiany w dziedzinie ideowo-artystycznej,
zachodzące w związku z dokonywającymi się w Polsce procesami społecznymi. W obrębie literatury ludowej chłopa pańszczyźnianego widzi Czernik dwa nurty formalnie odrębne,
ale oba zaliczające się do poezji: realistyczną pieśń i fantastyczną
baśńklechdę. z których pierwsza jednak stanowiła nurt główny i zasadniczy,
powodując stopniowy zanik drugiej. Ta realistyczna pieśń ludowa okresu
feudalnego wypracowała
swój bogaty zasób środków artystycznych,
swój
system wersyfikacyjny,
od podjęcia których w przyszłości zależeć będzie
wartość nie tylko samorodnej twórczości literackiej chłopa polskiego w późniejszej formacji ustrojowej, ale także i poezji narodowej. Rozumowanie
Czernika w zasadzie słuszne. oparte jest na 2lbiorach pieśni ludowej Kolberga, zinwentalI'yzowanej dopiero w pierwszej połowie XIX w., a odbijającej stan o dwa lub trzy wieki wcześniejszy. Trzeba jednak zaznaczyć, że
te pieśni były zbierane przez szlachecko-mieszczańskich
kolekcjonerów, co
nie bez echa odbiło się na jej zawartości poznawczo-ideowej. Czy nie należałoby w tym wypadku sięgnąć także do bogatej liryki lit€il'atury mieszczańskiej XVII w., owych pieśni, tańców i padwanów odwarstwionych
przedtem z konwencji i naleciałości poezji szlacheckiej, w których obok
pieśni weselnych i miłosnych znajdują się równocześnie Lamenty chłopskie
na pany?

,

Ale niestety, samorodna twórczość następnej formacji kapitalistycznej
nie przejęła tego bogatego zasobu konwencji realistycznej pieśni ludowej
i to stało się jej klęską, zadecydowało
o niewielkiej
i błahej wartości
ideowo-artystycznej.
W tym okresie literatura ludowa przybrała już form~
nową, bo stała się literaturą pisaną. ale literaturą małowartościową,
marginesową, usiłującą naśladować wzory czwarto- i pięciorzędnych pisarzy
klas panujących. Pierwsi pisarze chłopscy, pojawiający się jeszcze w okresie pańszczyźnianym w pierwszej połowie XIX w., musieli sami w ciężkich
warunkach materialnych nauczyć się czytać i pisać, by w ten sposób wejść

�328

329

do literatury. Świadczą o tym - jak stara się udowodnić Czernik _ pamiętniki samych pisarzy chłopskich, Magrysia, Szarka i in., albowiem "dojście chłopa do literatury
było w XVIII wieku wielekroć trudniejsze
nii;
dwieście lat przedtem, w czasie Klemensa Janickiego". Ale twórczość (Janickiego, czy Karola Skopa, chłopskiego poety) osiemnastowieczna
była rezultatem nie samodzielnej pracy, lecz wynikiem opieki mecenasów, z czego
wynikała w ich pisarstwie rezygnacja z reprezentowania
interesów klasy
chłopskiej. Nie zaliczymy także do przedstawicieli
twórczości chłopa polskiego takich synów chłopskich, jak Kazimierz Deczyński czy Piotr Ściegienny, którzy w swojej twórczości wyrażali ideologię swojej klasy, ale
byli przecież chłopami już częściowo wykształconymi.
Prawie wszyscy pisarze ludowi tego okresu tworzyli w sposób oderwan)'
ulegając wpływom literatury szlacheckiej. Stąd wartość ich
poezji (z nielicznymi tylko wyjątkami) na tle literatury
ogólnonarodowej
jest minimalna. Ci tylko, którzy nie ulegli konwencjom i wpływom oficjalnej literatury
klas panujących
i nie dali się wodzić na pasku ideologii
swoich protektorów,
byli poetami ·chłopskimi.
Pierwszorzędne
miejsce
wśród nich zajmuje Jan Rak z Rusowa, którego wiersze dzięki zawartemu
W nich reaJizmowi i pójściu
w ślady kanonów bogatej poetyki ludowej,
dzięki humorowi, stały się rzadkim zjawiskiem na tle całego okresu i mogą
dzięki tym zaletom być zaliczone do literatury
narodowej. Gorzej jednak
było z twórczością takich utalentowanych
poetów chłopskich, jak Szarek
czy Kuraś, których poezja była wyrazem narzuconej im przez ich opiekunów
ideologii klas panujących, od której usiłowali się z czasem uwolnić i stać się
wyrazicielami interesów klasy chłopskiej.

i partyzancki,

Cały rejestr poetów tego okresu, więcej lub mniej zdolnych, którego
jednak nie sposób za Czernikiem przytaczać, jest świadectwem, że poezja
ich redukowała się do rymowanej publicystyki, nabrała charakteru
wierszowanych listów, odezw, przemówień, co stało się przyczyną jej degeneracji. Brak opieki nad chłopskimi pisarzami, brak centralnego pisma chłopskiego, zmuszał pisarzy chłopskich do partyzantki
literackiej, do umieszczania swoich utworów w pismach oficjalnych, za cenę ich kompromisów
ideowych. Większą wartość posiadają pochodzące z tego okresu pamiętniki
chłopskie. Wynikało to z braku gotowych do naśladowania w tej dziedzinie
konwencji literackich i w nich na plan pierwszy wybijała się autentyczna
rzeczywistość. Dotyczy to całej twórczości publicystycznej
Bojki, pamiętn~.ków Magrysia i Słomki. Donioślejszą także rolę spełnili chłopscy pisarze
tego okresu działający na terenach Śląska i Mawrów, jak Ligoń i Kajka,
którzy stali się przez swoją twórczość literacką głównymi obrońcami zagrożonej i prześladowanej na tych ziemiach polskości.
Odzyskanie niepodległości
przez Polskę i okres powojenny niewiele
zmieniły w tym zakresie. Jeżeli "do czasu pierwszej wojny światowej chłopska twórczość pisarska mimo różnych odchyleń nosiła charakter nurtu wy-

II
)
•••

I

raźnie kierunkowego", bo w niej zawierała się walka z reliktami pofeudalnymi, nie zawsze świadoma i pełna, w części partyzancka i przygodna", to
w okresie powojennym sytuacja jej jeszcze bardziej się pogorszyła. Przedtem przynajmniej znajdowali pisarze chłopscy opiekę w pismach klerykalnomieszczańskich,
teraz zaś podejmowane
kilkakrotnie
próby zjednoczenia
pisarzy chopskich w odrębnym Związku Literackim Pisarzy Ludowych spaliły na panewce. Upadł projekt J. Kapuścińskiego
założenia Towarzystwa
Przyjaciół Ludowej Literatury, referowany w "Twórczości Młodej Polski",
czy krótkotrwałe
efemerydy w rodzaju "Siewu Woln.ości", "Tajfunu" itd.
NajdłuŻ5zy stosunkowo żywot miała z nich wszystkich "Wieś - jej Pieśń",
która będąc organem literatów ludowych, stanęła na stanowisku wspólnego
frontu chłopsko-robotniczego,
wprowadziła
do literatury
ludowej czynnik
klasowy, społeczno-kulturalny,
z uwzględnieniem ideałów państwowo-narodowych. Ale i ten organ musiał upaść w wyniku walki i starć ideowych.
W okresie dwudziestolecia
międzywojennego
zaznaczyły
się próby
wtargnięcia pisarzy chłopskich do literatury narodowej, zdobycia sobie nowego, inteligencko-mieszczańskiego
odbiorcy. Oczywiście - jak zaznacza
Czernik - nie chodzi tutaj o pisarzy pochodzenia chłopskiego, którzy mając
wykształcenie opuścili wieś i przeszli do pracy zawodowej w mieście, wchodząc równocześnie do klas intel1gencko-mieszczańskich,
bo "ci przestali być
chłopami, chociaż często manifestowali
swą łączność uczuciową ze wsią",
lecz o pisarzy, "którzy nie tylko pochodzą z chłopów, ale łączą rzeczywiście
pióro z pługiem". Postawienie takiego kryterium przynależności pisarza do
samorc.dnej literatury chłopskiej sprawia, że nie będzie należeć do niej
twórczość Kasprowi,cza, Orkana, Wiktora, Dunarowskiego,
Gożdzildewicza
czy Kowalskiego, podobnie jak przedtem Deczyńskiegoczy
Ściegiennego,
bo ci przestali już być chłopami. Pracującemu i łącz.ącemu swoje pisarstwo
z pracą na roli chłopu trzeba było wielkiej cierpliwości i nie lada wysiłku,
aby pokonać napotykane trudności i wedrzeć się do literatury narodowej.
Tylko niektórym to się udało (np. Nędza Kubiniec).
Najlepsze osiągnięcia samorodnej twórczości chłopskiej w okresie dwudziestolecia jak i w czasach przedwojennych
osiągnęło pamiętnikarstwo
chłopskie, spopularyzowane
zwłaszcza przez konkurs Instytutu
GospodalI's-twa Krajowego, reprezentowane
seriami pamiętników
chłopów czy pamiętników emigrantów, które - mimo że prawdopodobnie zostały okrojone,
zawierają
najwięcej materiału poznawczo-dokumentarnego
o sytuacji tej
klasy społecznej w danym okresie. Stanowią one niejako wielką powieść
chłopską, pisaną zbiorowo przez autentycznych
chłopów. Mniej~~e ~aczenie mają pod tym względem, opracowane przez Józefa Chałasmsklego,
również zainicjowane przez Instytut, Pamiętniki
młodego pokolenia chłopó~,
pisane przez ludzi młodych i mniej doświadczonych. Widoczne w okresIe
mied~ywojennym tendencje wdzierania się pisarzy chłopskich do literatuI")'

�330
narodowej nie dały rezultatów, gdyż pisarstwo to nie stało się pisarstwem
chłopów dla chłopów.
Okres powojenny, okres kształtowania
się w Polsce nowego ustroju,
w którym ulegają likwidacji resztki nierówności klasowej, przyczynia się
również do zaniku samorodnej twórczości chłopskiej w literaturze. Dawniej
pisarz chłopski, nie uznawany przez naród, w którym głos miały klasy panujące, miał ciężkie warunki startu literackiego i rozwoju. Dzisiaj warunki
egzystencji pisarstwa ludowego zmieniły się zupełnie, gdyż talenty chłopskie mają wszystkie szanse do pełnego rozwoju. W Polsce Ludowej nie ma
miejsca na egzotyczną twórczość chłopską. Ci pisarze chłopscy, którzy
jeszcze tu i tam piszą i dzialają w sposób partyzancki, są już tylko reliktami
dawnego ustroju. Dotyczy to zwłaszcza pisarzy pokolenia starszego, gdyż
młodsze, dzięki Siprzyjającym warunkom w formie opieki nad młodymi pisarzami chłopskimi, ma otwartą drogę do normalnego kształtowania swego
talentu i rozwoju. Błędem i anachronizmem
były podejmowane w pierwszych latach powojennych próby utworzenia Związku Zawodowego Literatów Polskich, który.ch twórczość związana i poświęcona była zagadnieniom
chłopa i wsi, czy Oddziału Wiejskiego Związku Literatów Polskich, gdyż
grUIPował on nie tyle literatów chłopskich, ile raczej "chłopów z miasta",
tj. pierwsze pokolenie inteligentów pochodzenia chłopskiego. Ci ostatni oraz
błąkający się jeszcze tu i ówdzie samorodni pisarze chłopscy, działający
w nowych warunkach, to niejako ostatni Mohikanie dawnego ustroju kapitalistycznego. Ze inaczej być nie może, stara się Czernik wykazać na przykładzie J. Aleksandra Króla, który był ostatnią przystanią samorodnych
literatóW chłopsl{j'ch, i który otwierał im wrota do literatury narodowej.
Nawiązując do tego, cośmy już na początku powiedzieli, pokazał Czernik
na rozwoju pisarstwa ludowego, że "talent samorodny - to specyfika krajów zaniedbanych pod względem' gospodarczym i kulturalnym", to człowiek
odtrącony przez ustrój, gubiący się w chaosie iJdeologicznym; w pełnym
ustroju socjalistycznym
nie może być miejsca na samorodne pisarstwo
chłopskie, jakie istniało w ustroju feudalnym i kapitalistycznym.
W naszym
ustroju może rozwijać się "tylko świadome pisarstwo robotników i chłopów.
często również twórcze, jak pisarstwo zawodowych literatów".
Książka Czernika poruszająca
i rozwiązująca
problem samorodnej
twórczości chłopskiej stanowi próbę rewizji samorodnego pisarSJtwa ludowego. Jest ona książką ciekawą, zapładniającą, zmuszającą do myślenia nie
tylko badacza twórczości chłopskiej, ale i historyka polskiej literatury narodowej, historia bowiem literatury
polskiej bez samorodnej twórczości
literackiej chłopa polskiego byłaby niekompletna. W literaturze ludowej odbija się przecież jego walka o prawa i sprawiedliwość społeczną na tle różnych okresów historycznych.
Z książki Czernika wynika jasno postulat
wyciągnięcia chłopskiej twórczości literackiej ze "schowka curiosów" i zaprezentowanie jej w ramach literatury narodowej.

331
Może to nastąpić dopiero po nowym opracowaniu twórczości samorodnej chłopa polskiego. Ze udział pisarstwa chłopskiego w rozwoju literatury
ogólnonarodowej nie będzie w;elki, to sprawa inna, ważne jest jednak to,
że chłop polski był jednym z jej współtwórców.
Chłopskie pisarstwo
samorodne
Czernika wyjaśnia bezpłodną a tak
częstą w latach powojennych dyskusję nad literaturą
ludową i stawi'a jej
problem w sposób zdecydowany.
Aleksander

Zyga

W. CICHOWICZ i J. ORAŃSKA, Wielkopolska
w grafice
K. W. K i e l i s i ń s k i e g o. S t r o j e l u d o w e, kra j o b raz.
Kórnik
1952. Nakładem Biblioteki Kórnickiej, s. 19, w tym 7 rycin + 16 rycin na
papierze kredowym.
Wydawnictwo popularne, zaznajamia czytelników nie tylko ze strojami
ludowymi i krajobrazami, utrwalonymi przez Kielisińskiego przed przeszło
stu laty;, ale również przypomina szlachetną postać Kajetana Wincentego
K i e l i s i ń s k i e g o (1808-1849), który już przeszło sto lat temu godnie
reprezentował
postępowy nurt w ówczesnym społeczeństwie polskim. Wypowiedzi j(&gt;go: "Nie zegnę karku przed możnym ani go podle pochwalę",
"Musi przyjść sprawiedliwość i my jej doczekamy", "Z takim ludem naród
upaść nie może, choćby się większe nań zwaliły nieszczęścia", dobrze charakteryzują
Kielisińskiego jako społecznika i dobrze świadczą o autorce,
Józefie Orańskiej, która w krótkim żYdo~ysie jasno i wyraźnie, przedstawia
jego bliskie nam cechy charakteru i równocześnie wprowa.dza nas w okres
walki i wiary ludu wielkopolskiego
w ostateczne zwycięstwo uzyskania
wyzwolenia narodowego i społecznego.
Wiesława Cichowicz, w oparciu o dane zawarte w opisach K o l b e r g a,
w przystępny sposób opisuje akwaforty Kielisińskiego, które dla łatwiejszego uchwycenia kształtów i szczegółów zostały kilkakrotnie powiększone.
Ryciny te odbite są z klisz siatkowych. Wydaje mi się, że powiększenia te
są trochę za wielkie i lepiej by niektóre z nich wypadły, gdyby klisze wykonano kreskowe. Akwaforta się o to prosi. Wykonane w ten spoSób klisze
byłyby wyraźniejsze, mniej miękkie i mniej zamazane.
Przeglądając
reprodukowane
ryciny widzimy poważne zmiany, jakie
zaszły w okresie stu lat. Wiele charakterystycznych
typów dla dawnych czasów zanikło już bezpowrotnie. Szczególnie dobrze ilustrują to ryciny zatytułowane: Z okolicy Trzemeszna, Iskanie głowy, Kobieta z podmiejskich wsi
Poznania, Mala.rz obrazów, Izraelita w Poznaniu i in.
Szkoda, że autorki nie uwzględniły w swym zbiorku przedstawień Kielisińskiego znajdujących się w Gabinecie Rycin PAU w Krakowie i innych
opublikowanych
w Albumie wydanym przez Zupańskiego, a niewątpliwie
dotyczących Wielkopolski.
Wydawnictwo skromne, opracowane jednak estetycznie, sądzę, że będzie'

i:
"

, i

l

I
I,

,I:

i ,

�332

333

nie tylko reprezentować
działalność Biblioteki Kórnickiej, ale przyda się
wielu zespołom świetlicowym i teatralnym
do odtwarzania
scen z okresu
Wiosny Ludów w Wielkopolsce.
Adam Glapa

jedna z ciekawszych pozycji muzyki instrumentailnej
(nr 61 Do ślubu). Jest
to rzadko spotykany przykład beztaktowej melodii instrumentalnej.
Wspomniana melodia odznacza się piękną, majestatyczną
linią, bogactwem rytmiki i ozdobników.

J. i M. SOBIESCY, S z l a k i e m k o z ł a l u b u s k i e g o. Pieśni
zyka instrumentalna
Ziemi Lubuskiej, Kraków 1954.

Nowością zbioru jest umieszczenie przed każdą grupą pieśni tanecznych
krótkiego opisu choreograficznego
z objaśnieniem i charakterystyką
tańca.
W omówieniach niektórych
tańców pominięto istotniejsze różnice. Chodzi
tu o tańce "okrągłe" i "walcerki". Zróżnicowanie tych tańców tylko na podstawie rozmieszczenia
akcentów nie jest wystarczające.
Różnica między
nimi polega przede wszystkim na odmiennym układzie rytmicznymi raczej to należało podkreślić. Na marginesie zaznaczam, że prawdopodobnie
przez przeoczenie
w grupie "walcerki"
umieszczono pieśń należącą do
"okrągłych" (nr 46 - "A ty, dziewulo, coś tak z:bladła").
O ile omówienie poszczególnych tańców ogranicza się do ogólnikowego
podania sposobu tańczenia, o tyle "zabawy taneczne" zostały opracowane
szczegółowo. Opisany jest przebieg zabaw z uwzględnieniem
ruchów i kroków tanecznych w obrębie całej melodii. Strona graficzna śpiewnika opracowana przez A. Darkowa stanowi prawdziwą ozdobę zbiorku. Wykonane
piórkiem rysunki są trafne i oddają wiernie treść i nastrój tekstu, uwydatniając stronę humorystyczną
śpiewek.

i mu-

Pod powyższym tytułem ukazał się w 1954 r. nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w Krakowie zbiór pieśni i melodii instrumentalnych
z pogranicza Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej, zawierający 54 pieśni i 16 melodii "kozłowych" oraz bardzo starannie opracowany wstęP.
Jest to jedyna obszerniejsza publikacja pieśni z tego regionu, tym cenniejsza, że traktująca
o sztuce ludowej regionu pozostającego pod silnym
naporem germanizacji
do roku 1945. Tym samym publikacja
ta stanowi
jeszcze jeden dokument świadczący o polskości i polskiej kulturze
tych
okolic.
Materiał zawarty w śpiewniku zosta,ł zebrany i nagrany na płytach
przez autorów po II wojnie światowej, w latach 1946-1948. Nagrania te
pozwoliły na dokonanie precyzyjnych transkrypcji,
uwypuklających
z dużą
dokładnością elementy wykonawstwa
ludowego, jak tempo, akcenty, ornamentyka. Sposób odczytywania
zapisów melodii wokalnych i instrumentalnych, publikowanych
w śpiewniku,
został omówiony szczegółowo we
wstępie, który podaje również wzmianki historyczne o koźle oraz cechy
charakterystyczne
folkloru lubuskiego. Na szczególną uwagę zasługuje fakt,
że publikacja ta zawiera pierwsze zapisy melodyczne kozła, podane w formie zbioru przeznaczonego
do celów użytkowych,
kompozytorów,
ruchu
amatorskiego.
Sobiescy w wyborze pieśni i melodii instrumentalnych
kierowali się cechą charakteryzującą
muzykę Ziemi Lubuskiej, jaką jest wpływ
kozła i oddziaływania
skali tegoż instrumentu
na melodykę wokalną. Ten
punkt widzenia zadecydował o zakresie tematycznym
i układzie zbiorku.
Należy tutaj podkreślić oryginalność układu melodii w śpiewniku, gdzie
zamiast najczęściej spotykanego podziału według incipitów lub treści tekstowej zastosowano podział muzyczno-taneczny.
W ramach takiego układu
melodie wokalne i instrumentalne
jednego typu tanecznego zestawiono obok
s,iebie w ten sposób, że tańce "chodzone" umieszczone są w jednej grupie,
"wiwaty" tworzą drugą grupę, "szocze" trzecią itd. Słusznie więc podkreślają autorzy we wstępie, że "taki układ uchroni od stosowania nieodpowiednich melodii jako podkładu do tańców i zapewni stylistyczną czystość
wykorzystania
melodii".
.
Oddzielną grupę stanowią pieśni weselne. Wyodrębnienie ich i ułożenie
w kolejności, w jakiej wykonywane są w czasie wesela, może służyć za wzór
do inscenizowania wesel. Oczywiście układ melodii potraktowany
jest przykładowo i nie wyczerpuje wszystkich znanych pieśni śpiewanych podczas
tego obrzędu. Nawiasem dodam, że w grupie "weselne" zamieszczona jest

,.,

to

I
i

Pisownia tekstów słownych opracowana
kreśla najistotniejsze
cechy gwary regionu
i nie utrudnia odczytania tekstu.
Śpiewnik
ukazały się w
cyficzne cechy
starannością i

Sobieskich należy bezsprzecznie do najlepszych, jakie dotąd
druku. Wybrane pieśni w całej pełni ukazują piękno i spemuzyki Ziemi Lubuskiej. Zbiorek opracowany został z wielką
stanowi cenną pozycję w literaturze muzycznej.

I
I
: I

i

·1

I

przez dr Sobierajskiego
pod"kozła". Jest ona przejrzysta

Aleksander

Pawlak

"WIERCHY",
rocznik
24, Kraków
1955. Dwudziesty
czwarty
tom
"Wierchów" przynosi bogatą tematykę bądź ściśle etnograficzną, bądź z nią
bliżej czy dalej związaną. Wśród licznych artykułów i notatek da się wy_
różnić kilka grup tematycznych. Jedną z nich będą dane dotyczące dziewiętnastowiecznych
badaczy, którzy między innymi interesowali się ludem
podhalańskim.
Pierwszym,

jest artykuł Walerego
(s. 7-18). Z okazji
rocznicy urodzin Staszica autor, jak sam to zapowiada, pragnie
sylwetkę jako taternika, posługując się cytatami z Ziem'iorodztwa".
artykuł składa się w większości z dosłownych cytatów, z których
wiera wiadomości natury etnograficznej, jednakże bez omówienia
wydawcy.
Stanislaw

wedle

Staszic

-

układu

pierwszy

czasopisma,

polski

taternik

Goe t la
dwusetnej
"dać jego
Istotnie,
wiele zaze strony

�334

335

Nadmienić należy, że Walery Goetel wydał w 1955 r. reedycję dzieh
Staszica Ziemiorodztwo
Karpatów,
zaopatrując ją w komentarze.
Ciekawy przyczynek do historii etnografii polskiej zawiera rozprawa
Juliusza Z b o r o w s k i e g o Swiętopełk
i jego podróż do Tatr (s. 7~3).
Dowiadujemy się stamtąd, że Żegota Pauli przekazał testamentem rękopisy,
jakie znajdowały się w jego posiadaniu, W. Wisłockiemu, kustoszowi Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie do dziś pozostają pod nr. 5373. Wisłocki wyodrębnił ze zbioru dwa rękopisy pisane tą samą ręką: Moja podróż do Karpat
i Dziennik
podróży
podkarpackiej
odbytej
do Krakowa
i jego okolicy
przeze mnie. Autor ich ukrywał się pod pseudonimem
Świętopełk. Zrazu
przypisywano je bratu Żegoty, Józefowi Pauli, dopiero po przestudiowaniu
pamiętników Jana Kantego Andrusikiewicza,
Świętopełka zidentyfikowano
z ks. Michałem Głowackim wikarym z Poronina, jednym z przywódców
powstaniachochołowskie.go
(ur. 1804, zmarł w więzieniu w 1846 r.).
Michał Głowacki należał do tych ludzi swej epoki, u których zainteresowania ludoznawcze, zwłaszcza folklorystyczne,
miały swe podłoże polityczno-społeczne
Jeszcze jako student uniwersytetu
przewędrował
Podole
zbierając pieśni ludowe; w roku 1830 młody kleryk odbył swą pierwszą
podróż do Tatr. Z tego czasu pochodzą wspomniane rękopisy, które obok
opisu podróży zawierają zapis gwarowy kilku piosenek góralskich.
Drugi zapis folklorystyczny
Głowack'ego to zebrane w 1843 r. opowiadania górala Makucha, spisane gwarą, o śpiących w Tatrach Bolesławowych
rycerzach. OpubliJkował je w 1851 r. W. A. Maciejowski.
Mało stosunkowo znana bohaterska postać młodego wikarego nabiera
w świetle rozprawy Zborowskiego żywych barw, a historia etnografii zyskuje w nim nowego przedstawiciela
epoki kolbergowskiej.
Do tejże grupy da się zaliczyć zamieszczona w Kronice krótka notatka
A. K o wal s k i ej - L e w i c k i e j, Podhale
w tekach
Oskara
Kolberga
(s. 160-161), gdzie autorka stara się zestawić tematycznie i poddać ocenie
zawartość teki Kolberga, która nosi tytuł: Górale, Nowy Targ, Nowy Sqcz,
Jasło, Spisz.

Zarówno z archaicznym typem gospodarki, jak i walką klasową
pów pańszczyźnianych
łączy się artykuł Józe:a B l' o d y, Chłopskie
czunki

wypaleniskowe

na Żywiecczyźnie

w okresie

gospodarki

chłokar-

folwarcznej

(s. 19-42). Jest to skrót studIUm, jakie ukazało się kilka lat temu w "Slavia
Antiqua" (Józef B l' o d a, Gospodarka zrębowo-wypaleniskowa
w Beskidzie
Zywieckim,
"Slavia Antiqua", t. 3 : 195111952.s. 209-288), a którego recenzja
pióra Tadeusza Lalika znajduje się w "Kwartalniku
Historii Kultury Materialnej", Warszawa 1953, s. 236-237. Dlatego też omawiać go tu bliżej nie
będziemy.
Przyczynki
do dziejów turystyki
w Sudetach (s. 116-122) pióra Tadeusza S t e c i a, znanego etnografom z interesującego odczytu na zjeździe PTL
w Jeleniej Górze (czerwiec 1954), wśród licznych wiadomości historycznych,

krajoznawczych
i turystycznych zawierają również ciekawe dane o początkach osadnictwa Karkonoszy i Gór Izerskkh. Początek osadnictwa łączy sit;
tu z odkryciem i eksploatacją rud kruszcowych. Autor mówi też o środkach
transportu
i komunikacji
używanych zimą przez górali, wreszcie o przekształceniu się charakterystycznych
sanek transportowych
w sanki sportowe i tym samym o początku sportów zimowych na tych terenach w XIX w.
Niewątpliwie
najbardziej
interesujący
dla etnografa
jest artykuł
Wandy J o s t o w e j, Wędrówki
górali podhalańskich
(s. 141-153). Autorka
porusza tu zupełnie nowe zagadnienie. Zajmuje się ona sezonowymi wędrówkami chłopów na roboty rolne, w czasie od ok. 1875 r. do pierwszej
wojny światowej. Istniały dwa zasadnicze szlaki wędrówek, jeden z nich
wiódł na południe, na Węgry, drugi na północ, do Królestwa i Galicji. Specjalnością górali była kośba. Często do robót żniwnych zabierano kobiety,
które podbierały zboże.
Dzięki żywości opowiadania i stosowaniu licznych dosłownych cytatów
wyjętych
z relacji informatorów
M'tykuł Jostowej
przy niewą1Jpliwych
naukowych walora.ch nabiera świeżości reportażu dziennikarskiego.
Na tym wyczerpałyby
się artykuły
o treści związanej z etnografią.
Wiele ciekawych wzmianek zawiera jeszcze Kronika. Trudno uszeregować
je wedle jednolitego kryterium. Postaram się jednak połączyć je w pewne grupy.
Kilka notatek dotyczy Śląska. Są to: podpisane inicjałami W. K. Przysłowia ludu Slqska Cieszyńskiego
(s. 165-166), gdzie mowa o dotychczasowych publikacjach
i zbiorach rękopiśmiennych
przysłów oraz o współczesnym zbieraczu przysłów Józefie Ondruszu. W artykuliku podpisanym W. O.,
Czy Istebna doczeka się monografii?
(s. 179-180), znajdujemy dane o licznych, głównie rękopiśmiennych
pracach dotyczących Istebnej i o potrzebie
zebrania ich w jedną, pełną monografię tej niezwykle ciekawej wsi Beskidu
Sląskiego. Wreszcie Władysław O s t w Slqskich zespołach pieśni i tańca
(s. 173-176) omawia historię powstania, repertuar
i walory artystyczne
trzech zespołów: jabłonkowskiego
"Górala", powstałego niedawno Zespołu
Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej, oraz naj młodszego, lecz najlepiej znanego Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Śląsk".
Dzięki M. Cz. C h o l e w i e znajdujemy
szereg wiadomości z terenu
Sącza i ziemi sądeckiej: Wystawa Sztuki Ludowej Zi,emi Sądeckiej (s. 176)
została otwarta w Nowym Sączu w kwietniu 1955. Znalazły się tam obrazki
na szkle, rzeźba, ceramika i haft. Na wystawLe tej po raz pierwszy zaprodukowała swe obrazki o tematyce ludowo-choreograficznej,
malowane temperą
na szkle, Jadwiga Kosalowa, która dotąd znana była ze swych pisanek
i lalek (Obrazki na szkle Jadwigi Kosalowej, s. 176).
Dowiadujemy
się następnie
o zgonie wiejskiego krawca i hafciarza
i jego wybitnym talencie twórczym (Zgon Jana Bulandy z Zabrzeży, s. 176177), jak również o zgonie prof. Józefa Zbozienia. Pochodził on z chłopskiej
rodziny również z Zabrzeży. Zasługą jego było odtworzenie wielu zapomnia-

!I

i:

j:
I,

i:i
,I

I
I

,I

�336
337
nych melodii ludowych. Zajmował się produkcją skrzypiec i basów, rzeźbą
i malarstwem. (Gęśliki nowosqdeckie, s .177-178).
Dzięki artykułowi Hanny P i e ń k o w s k i e j pt. Z aktualnych
zagadnień i prac konserwatorskich
(s. 157-160) dowiadujemy się o dalszym postępie prac w terenach podgórskich. Niestety, dalsze roboty zmierzające do
realizacji parku etnograficznego przy ul. Kościeliskiej w Zakopanem wstrzymano z braku funduszów. Natomiast ukończono remont dworku Moniaków
w Zubrzycy Górnej na Orawie. Oddany pod opiekę PTTK dworek zostanie
zamh:miony na muzeum wnętrza orawskiego i sztuki regionalnej.
Autorka
nawołuje do współpracy między krajoznawstwem
i turystyką a ochroną
zabytków. Wysuwa szereg postulatów tej współpracy.
O uroczystym otwarciu
dworku
Moniaków 11 wrzesma 1955 pisze
M. G o t k i e w i c z: Dworek Moniaków - Krajoznawczym
Ośrodkiem KuL··
tury Orawskiej
(s. 170-171), zaś Wanda J o s t o w a (Z dzialalności Podhalańskiej
Komisji
Opieki nad Zabytkami,
s. 172-173) przedstawia postulowaną przez Pieńkowską współpracę konserwatora
ze społeczeństwem
od
strony organizacji społecznej, jaką jest powstała w 1951 r. w Zakopanem
omawiana Komisja. Szczególne znaczenie dla badań nad architekturą ludową
będzie mieć założona przy tej Komisji kartoteka zabytków powiatu nowotarskiego zaopatrzona w fotografie' i opisy. Ze sprawozdania Jostowej dowiadujemy się również o przeprowadzeniu przez Komisję szczegółowej inwentaryzacji 4 wsi orawskich i 2 nowotarskich.
Jeśli już jesteśmy na Podhalu, wspomnieć
należy o sprawozdaniu
z Uroczystości
Sabalowych
w Zakopanem
(s. 178-179,
podpis W. K.)
w czerwcu 1955, które zgromadziły ponad 100 zespołów muzycznych i tanecznych z całego Podhala.
Notatka o powstaniu Muzeum regionalnego w Krośnie (s. 180), gdzie
między innymi znajduje się również dział kultury ludowej, jest ostatnią
z serii związanych z etnografią.
Z nauk etnogralfii pokrewnych mamy tu E. M o s kał y Przyczynki
do
nazewnictwa
ludowego w Beskidzie Wyspowym
(s. 166-169); autor podaje
toponomastykę
trzech głównych szczytów tego pasma: Łopienia, Śnież
nicy i Cwilina, starając się, gdzie to możliwe, dojść drogą historycznych rozważań do początków danej nazwy.
Drugi artykuł z dyscypliny nam bliskiej to Andrzeja Żak i e g o Początki osadnictwa w Karpatach
Polskich (s. 99-116). Jest to skrót większej
pracy pt. Karpaty polskie w starożytności i wczesnym średniowieczu, jaka
ukaże się w niedalekiej przyszłości. Na podstawie głównie własnych badań
archeologicznych kreśli autor historię osadnictwa północnych stoków Karpat
od paleolitu do mniej więcej XIIIw. n. e. Stwierdza on zgodność rozwoju
osadnictwa tych terenów z resztą ziem polskich; łańcuch Karpat nie
dzielił - jego zdaniem - grup ludzkich żyjących po obu jego stronach
i ni.e był przeszkodą w kontaktach jak na ogół mniemano.

Materiałowym uzupełnieniem artykułu Żakiego są w Kronice notatki
Wacława S t a d n i k a
Dalsze badania
grodziska
Wietrzno-Bóbrka
(s. 161-162) i Heleny Z 011 Ó '1/ i'l Y -Jeszcze
o grodzisku w Brzezówce
(s. 162).
Biorąc ogólnie, "Wierchy" z 1955 r. przynoszą szereg artykułów, przyczynków i notatek z dziedzin interesujących
etnografa oraz są i to
przede wszystkim - kroniką wydarzeń, prac i wydawnictw związanych
z życiem ludności góralskiej.
Nadmienić tu jeszcze należy, że w omawianym tomie "Wierchów"
znalazła się obszerna recenzja "Ludu" t. 41 (s. 230-232).
Anna

ATLAS POLSKICH
Ludoznawcze.

STROJ6W

LUDOWYCH

Kowalska-Lewicka

*

Polskie

Towarzystwo

Atlas Polskich St.rojów Ludowych, którego pierwszy zeszyt ukazał się
w 1949 r., jes,t jednym z ważniejszych wydarz.eń na polskim rynku wydawniczym w pierwszym dziesięcioleciu istnienia PRL. Do chwili obecnej
ukazało się 20 zeszytów, a więc przeciętnie
dwa rocznie. Stanowią one
dopiero cząstkę wielkiego zamierzenia, które w swoim czasie podjęł~ i nadal
realizuje Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Zważywszy, że w ciągu pięćdziesięciolecia kilkakrotnie próbowano wydawać różne seryjne opracowania
i niemal z reguły po pierwszych dwu lub trzech zeszytach wydawnictwa
te zamierały, zasługa PTL oraz Komitetu Redakcyjnego, z J. G aj k i e ID
na czele, jest tym znaczniejsza. Wagę podnosi okoliczność, że decyzja
wydawania Atlasu zapadła w okresie, kiedy etnografia polska, podobnie
zresztą jak i inne działy kultury polskiej, dotknięta została dotkliwymi
zniszczeniami tak w zakresie materiału źródłowego, jak i kadry pracowników naukowych.
Wyjście każdego zeszytu jest w pewnym sensie rewelacją, gdyż ukazują one coraz to nowe możliwości perspektywy
badawczej - z drugiej
strony dają pole do żywej dyskusji. Właściwie jest paradoksem, że Atlas
dotąd nie doczekał się rozleglejszego omówienia w prasie naukowej 1 lub
że nie podjęto dyskusji
na szerszym forum. Opublikowanie
materiału
dyskusyjnego mogłoby dać interesujące wytyczne do dalszych zeszytów 2.
• Recenzja została napisana po ukazaniu się 10 zeszytów i nie obejmuje dalszych
zeszytów (Przyp. Red.).
I J.
R o s e n - P r Ze w o r s k a, J. Swiqtkowskiej
Strój
łowicki,
[rec. w:)
•.Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej
PAN"; J. R o s e n - P r z e w o r ska.
A. Clapa. Strój dzierżacki
[rec. w:), tamże.
, W momencie, kiedy prof. J. Cajek zaproponował mi omówienie Atlasu jako
całości, ogarnęło mnie zakłopotanie. Temat bowiem, jakkolwiek trudny, był jednak
niewątpliwie pociągający. Zaczęłam ponownie przeglądać wielokrotnie widziane zeszyty
Atlasu, co stało się sprawdZianem reakcji, jaką odczuwam każdorazowo, gdy biorę
22 "Lud"

,.

t. XLIII

�~38
Należy podkreślić fakt, iż plan wydawniczy Atlasu Polskich strojów
Ludowych, jest zakrojony na nie spotykaną dotąd skalę. Obejmuje on ziemie
rdzennie polskie i dzieli się na V części: I - Pomorze, II - Wielkopolskę,
III - Śląsk, IV Mazowsze i Sieradzkie, V - Małopolskę.
Zmusza też do intensywnych badań terenowych. Grupy badawcze bądź
też pojedynczy pracownicy
naukowi nie trzymają się utartych
szlaków
w poszukiwaniu materiałów, ale odkrywają zupełnie nowe lub zapomniane
regiony. Często ratowane
są od zupełnej zagłady ostatnie niemal ślady
oryginalnych
ubiorów, nawet miejscowej tradycji, która zanika wraz ze
śmiercią starszych ludzi. Względnie szybkie (jak na nasze stosunki) publikowanie wyników badań czyni ten materiał dostępnym tak dla naukowców,
jak i szerszych kręgów ludzi zainteresowanych
ojczystą kulturą. Atlas
spełnia bowiem niewątpliwie
podwójną rolę. Chodzi o to, czy wypełni ją
właściwie.
Atlas powinien być podstawowym kompendium materiału źródłowego
z terenu w zakresie zachowanych oryginalnych ubiorów (które poznajemy
z opisu, fotografii i rysunku dokumentalnego),
zebranej ustnej tradycji
(relacje starszego pokolenia), wszelkich dostępnych źródeł ikonograficznych
i pisanych (archiwalia) i wreszcie możliwie pełnej literatury. Ale w tym
wypadku zeszyty Atlasu wypełniają tylko częściowo to zadanie. W każdym
zeszycie mamy wybór materiału
dokonywany
do pewnego stopnia pod
kątem zainteresowań poszczególny&lt;:h autorów Nie daje to jednak gwar.ancji,
że możemy tu spotkać się z możliwie najbardziej kompletnym materiałem.
Oczywiście nie będzie on nigdy pełny, luki spowodowane działaniem czasu,
zniszczeniami wojennymi itp. niekiedy są bardzo znaczne.
Atlas spełnia również zadania wydawnidwa
w pewnym sensie popularyzującego wyniki badań. Jeśli chodzi o drugą grupę odbiorców, posiadających słabe przygotowanle, dla których Atlas spełniać powinien rolę podręcznika, doradcy fachowego, a nawet żurnala, jest on zbyt trudny i zbyt
szczegółowy. Operuje terminologią nie zawsze zrozumiałą dla laika, jak to
niżej wykażę. Nie zawiera wskazówek praktycznych, według których można
by było sporządzać stroje nie tylko dla świetlic, zespołów amato.rskich.
ale i dla teatru zawodowego. Rozmiary poszczególnych form i wykrojów,
zwłaszcza w pierwszych sześciu zeszytach nie przekraczają
często 1 cm2
i są stłoczone na jednej lub dwu tablicach. Są one trudne do wyzyskania
nawet przez zawodowych
krawców. Inaczej, znacznie bardziej realnie,
nowy zeszyt do ręki. Obok radości, że znowu wyszło z druku coś z bliskiej ml
dziedziny, że ocalone zostały od niepamięci takie czy inne materiały żródłowe, miesza
się pewna doza zawodu, iż nowa publikacja nie odbiega wiele od pierwszych zesz:,tów. One bowiem posiadały zalety, które zatarły się \V następnych, oraz wady,
które nie zostały całkiem zlikwidowane. Nie znaczy to, aby wydawnictwa nie cecho-o
wało wyraźne dążenie do udoskonalania tak treści, jak i szaty zewnętrznej poszczególnych zeszytów.

339
s~rawy te zostały rozwiązane w czeskiej publikacji B.
S o t k o w ej:
Ltdove Kroje, Wysehrad 1951, której praktyczne
cele
są wyraźnie
kreślone na niekorzyść problematyki naukowej.

N ase
pod-

A przecie~ w li~raturze
radzieckiej
i zachodnioeuropejskiej
istnieją
prace zawIeraJące naJnowszy dorobek - materiały źródłowe tez . . .
,
t k d t
. ..
,
Y l uJęcIa
pIsane a
os ępme, ze mogą służyć zarówno naukowcom jak i laikom.
, Zbyt duży fo~mat :Vyda:vnict:va wymaga specjalnej półki bibliotecznej;
b~łb! ~~ usprawled~lwlOny Jedyme wtedy, gdyby zawierało ono znaczniejszą llosc powlększen ,~ragmentów odzieży, podobnie jak w zagranicznych
wydawmctwach
(Marn Wel e w e j Bułgarski
Narodni Nosii i Szewicii,
Wy~. Nauk~ l Is~ustvo, SofIa 1950; Blażeny S o t k o ve j. Nasze Lidove
Kro)e :' zblOroweJ pracy pod redakcją J. P a l a k a i T. S n a j d r a L'art
pop~latre slovaque, Wyd. Tatran, Bratislava 1951, i wreszcie O. S r o n k 0v eJ Dte Modo. der gotischen Frau, Artia, Praha 1954.
ytuł: Atlas Polskich Strojów Ludowych, zawęża jego istotną treść;

:r

wybIega ~na poza tę nazwę, zwłaszcza w nowszych zeszytach. Omówiona
.lest. w mch także odzież codzienna, robocza męska i kobieca, zimowa,
let.ma, z~wodowa. BYł.o to jednym z podstawowych
dezyderatów
nowej
Instrukc)t, opracowaneJ przez J. G a j k a i wydanej po ukazaniu się pierwszych sześciu zeszytów, w 1952 r.

,.

,

':.'."",'

I,

li

;:1

I

,I
,I
, 'I

:1
,~

.,,
r'

l

;;

Jas~a okład~a układ~ Młodzianowskiego jest ni'epraktycznJa przyczęstym uz.ytkowamu zeszytowo Zastrzeżenie budzi motyw dekoracyjny, który
Ją zdobI. Jes~ ~n każdorazowo wybrany z regionalnych
haftów i wyszyć.
Ale w ~łasklceJ, plakatowej
technice gubi się charakter
motywów, ich
funkCJa Jako ozdoby stroju, wreszcie surowiec i technika wykonania.
Ta sama plakatowość razi w większości tablic barwnych. Wprawdzie
wykonanie ich powierzane jest plastykom (,J. Karol:tko'Wi, M. Koch, W. Manteuffel" A. Mieszkowskiej, Cz. Lewandowskiej,
M. Orłowskiej i A. SzymcZakOwI), ale nadal nie są one .postawione ilia właś-ciwym poziomie. Tablice
barwne obok fotografii i poprawnych
rysunków spełniają bardzo ważną
r~lę. wzoru. W sy.nt~ty.zującej formie podawać mają drugiej grupie czytelmkow obraz mozhwle Jak najbardziej odpowiadający rzeczywistości. Tablice
są bowiem ważne dla tego licznego odłamu czytelników, który nie ma możności oglądać autentycznych ubiorów w terenie bądź też w muzeach etnogra~icznych. Czy te postaci o tępawych rysach twarzy i to.pornych ruchach,
odZIane w kiecki przypominające
papieroplastykę,
i w sukmany wycięte
z blachy oddają rzeczywistość? Myślę, że nie. Ta upraszczająca
manieryCZ~OŚć,która - niestety - jest modna obecnie w świecie plastyków, ma
l1lewlele wspólnego z realizmem
malarskim,
a jest często spodowana
brakiem rzetelnej umiejętności rysunku j operowania kolorem. Na dobitkę
brak odpowiednich farb i niedociągnięcia techniczne naszych poligrafików
Pogłębia jesz,cze bardziej te trudności. Nie są także dość wyraźnie uplastycznione kroje oraz gatunki t.kanin (samodziały, wełny i kretony fa22·

�340
341

bryczne, skóra, tiul, aksamit, atłas itp.). A jednak w wydawnictwach. czeskich, słowackich i bułgarskich efekty takie są wydobywane. WYdawructw~
te operują ponadto wspaniałymi
fotografiami .czarnymi or.az barwnym!.
Fotografia kolorowa jest wprawdzie słabsza od Jednobarwnej, ale prawdopodobnie w latach najbliższych technika ta zostanie u~oskot'llaIon.a. Wte~y
będzie mogła zastąpić grafikę w tych wypadkach,
kIedy ta me będzIe
stała na wysokości zadania.

który to układ dawałby nam już na pierwszy rzut oka pewne perspektywy
rozwojowe. Wraz z niedostatkiem materiału historycznego w tekście (o czym
będzie niżej mowa) jest to jeden z większych niedomogów wydawnictwa
jako całości, nie zaś poszczególnych zeszytów. Rozkład ilustracji na stronie
jest nieco tradycjonalny.
Tu może bardziej nowoczesnym wzorem mogłaby
być wspomniana L'Art populaire
slovaque.
Układ, treściowy zeszytów na ogół trzyma się instrukcji,
które były
wydane dla współpracowników
Atlasu. Zważywszy, że jest ich spora liczba,
a każdy reprezentuje
inny typ umysłowoŚci oraz różne metody pracy,
instrukcje te były niezbędne. Szczegółowy plan instrukcji był niewątpliwie
pomocą dla jednych autorów, ale hamulcem dla innych. Zeszyty nie mają
równej wartości, mimo niewątpliwie
znacznych wysiłków ze strony Redakcji, by je zestroić w harmonijną
całość.

Posiadamy przecież nie najgorsze wzory w zakresie ilustracji dokumentalnej,
począwszy od J. P. Norblina poprzez F. Preka, W. C:rs~na.
K. W. Kielisińskiego, K. Kietlicz-Rayskiego,
J. pieniążka,. w,. Borat~ns~lego
i in. Jakkolwiek mamy tam pewne echa klasycyzmu, secesji I impresJomzm~,
posiadają one względnie dużą dozę wierności i umożli",:,iają odtworz~rue
dróg rozwojowych, jakimi szły poszczególne
typy regIOnalnego
ublO'ru
w Polsce. Są one częściowo, lecz może niedostatecznie 'wyzyskane, szczególnie w zeszytach A. Glapy, M. Mikułowskiej, R. Reinfussa, T. Se~e~yna.

Jedni autorzy, jak A. Glapa, F. Kotula, T. Seweryn, H. Mikułowska,
dają retrospektywny
zarys rozwoju ubioru na danym terenie, uwzględniając
tak materiał ikonograficzny, jak i źródła pisane. Inni, jak np. J. Świątkowska, Dekowski, E. Starek, wzmiankują o nkh tylko ubocznie. Przy tym
A. Glapa sięga aż do starszego okresu żelaza, wspominając o znaleziskach
kultury łużyckiej, T. Seweryn podaje materiał z XIV w. (Kodeks ostrowski
św. Jadwigi
z 1353 r.) i późniejszy, F. K o t u l a w Stroju rzeszowskim
wzmiankuje
źródła osiemnastowieczne
(obraz z kościoła Bernardynów
w Rzeszowie oraz akta sądowe), podobnie jak i Reinfuss; H. M i k uł o w s k a w Stroju
kujawskim
daje starannie
zestawione źródła ikonograficzne z XIX w. Natomiast E. Starek wspomina wprawdz.ie o istnieniu
tryptyku w kościele św. Katarzyny w Sromowcach Niżnych z XV w., na
którym są wy,obrażeni górale w miejscowej odzieży, ale nie podaje jego
siedemnastowiecznych
fresków na chórze drewnianego
kościoła w Orawce
w pow. nowotarskim,
gdzie mamy przedstawionych
górali w charakterystycznych dla nich strojach. J. Świeży przytacza
wypis z akt sądowych
z 1'. 1617, ale wypis ten nie wnosi w treść zeszytu hie istotnego, podobnie
jak w Stl'oju dzierżackim
A. G l a p y materiał archeologiczny, dla którego
brak powiązań ze współczesnością.

Większość zdjęć we wszystkich zeszytach jest wartościowa. Odblt~1 z~pewne były bardziej kontrastowe, czyste i ostr~. ~eśll zaś ~WYdawmctw~~
wypadły blaido, szaro, częściowo zamazane, to me Jest .to wmą tak dosko~
łych fotografików, jak Bułhak, Photo Plat,. Franko",:,skl, KamYk~wskl~ Re~n~
fuss, lecz niezbyt odpowiedniego papieru IlustraCYjnego ora; m~ocl~~lęC
poligrafii. Niestety, niewiele jest takich, któ~e by mogły do~ownac zdJęCIOm
spotykanym w wymienionych
już wydawructwach
zagralll,lcznych. stos.unkowo najlepsze znajdują się w pierwszych zeszytach (np. Go~ale szczawmccy
R. R e i n f u s s a). Pewien procent fotografii, wręcz fatalme. WYko~anY?h,
gdzie sylwetka ludzka niemal wcale nie wycina się z tła, me moze WIęc
spełni'ać roll dokumentu. Takie zdjęcia mamy w pracy E. Starek.
Co gorsza, między fotografiami
dającymi gwaranc.ję a~tentyzmu, do
których można zaliczyć i dZiewiętna,stowieczne fotogra~le Kr,legera z. Kr:kowa (a także i Bayera z Warszawy), plą,c.zą się i. takle, ktore. ~adaJą ~ ~
. d . do albumów rodzinnych
jako mIła pamIątka.
Do tailnch zdJę
Je yme
. ł
. k'
zaliczyć trzeba ryc. 37, ryc. 56 na s. 41 i ryc. 59 na :s. 42 v: Stro!u
OWIC Im
J. Ś w i ą t k o w s k i e j. Autentyzm
tych fotografIi moze, .byc tak sam?
kwestionowany,
jak fot. 2 w pracy J. Ś w i e ż e g o: StroJ krzczon~wskl.
Przedstawia
oną artystów-amatorów,
grających w Weselu Lubelsktn:
na
początku bieżącego wieku. Grupka upoz~wana ~o fotografii n~si k~stlllI~):
częściowo projektowane
przez autora. NIe negując g~~towneJ
znaJomosc
zagadnień terenowych J. Świeżego, nie jestem całk?wlcle przekonana,. czy
jest to materiał dokumentalny,
jakiego Atlas wlmen nam dostar~z~c .
h b . podobne ilustracje byłyby opatrzone wyjaśnieniem w tekscle, ze.
c y a ze
. t ..
taka
'&lt;&gt;A
praw·dziwą chłopską odzieżą a kostiumem teatralnym IS meJe
.
ml'iUzy
.,.
k'
któ
'"
,. 'ca , J'ak między budownictwem
WiejskIm .a de oracJą,
ra J~
sama rozm
przedstawia,
nawet jeśli ta jest najbardziej
naturalIstyczna.
.,
W żadnym niemal zeszycie fotografie nie są ułożone chronologicznie,

1

. Powoduje
to pewne niejasności.
Brak definitywnie
ustalonej daty,
do której powinni byli sięgać autorzy opierając się na znanym ma'tel"iale. /'
Rozumiem, że ustalenie takiej daty nie było rzeczą łatwą, byłaby ona oczywiście tymczasowa, jednakże przyczyniłaby
się do przejrzystości
tekstu.
W treści niemal wszystkich zeszytów spotykamy niejednokrotnie
nawiązania do dawnych źródeł, do prymitywnych,
dawno już zarzuconych form
i krojów, np. koszul, płótnianek i guni typu p o n c h o podłużnego (F. K ot u l a, Strój rzeszowski,
R. R e i n f u s s, Górale szczawniccy),
jest mowa
o dwu zapaskach, które zostały zastąpione przez spódnicę, o pierwotnej
formie portek nie krojonych, lecz dartych (F. K o t u l a), o rańtuchach,
łoktuszach, rąbkach, zapaskach, pstruchach (A. Glapa, F. Kotula, R. Rein-

�343

342
tuss, J. Swieży), pierwotnym obyczaju noszenia koszuli na portkach (F. Kotula, J. Swieży), ale nigdzie nie ma wzmianki, jak dawne są te formy, kiedy
i dlaczego zostały zastąpione przez inne, bardziej skomplikowane. Gdzieniegdzie zagadnienie to samo dobrze uplastycznia się w cytowanym materiale. Np. w Rzeszowskiem darte portki, płótni'anki o kroju kimonO'Wyrn
i takież kożuchy baranie poprzedzały w czasie sukmany, o bardziej skomplikowanym kroju, oraz spodnie sukienne szyte przez zawodowych krawców.
Na Lubelszczyźnie, zwłaszcza w Biłgorajskiem i koło Włodawy, roi się po
prostu od prasta.rych, neolitu niemal sięgających form odzieży tak kobiecej, jak męskiej. Niektóre z nich są na nowo odkryte dopiero w okresie
powojennym i dałyby piękny retrospektywny
materiał, ciekawszy od dziewiętnostowiecznego, raczej nietypowego stroju kszczonowskiego, a są w tym
zeszycie wspomniane ubocznie.
Wyczuwa się także brak wyraźnej definicji, co rozumiemy pod terminem
"strój ludowy", skoro w treści zeszytów mowa jest także a odzieży codziennej roboczej. Czy nie prościej byłoby dać tytuł: Atlas Odzieży Chłopskiej.
tj. tej, która wytwarzana
była na użytek ludności wsi i przez nią tylko
noszona w różnych okolicznościach specyficznych dla życia wiejskiego. Nie··
kiedy używała jej" cała społeczność wiejska. Innym razem ograniczona byla
tylko do jednej warstwy ludności wiejskiej. Ale czy pod tę definicję możemy także podciągnąć ubiory teatralne, komponowane bądź to przez jednostkę, bądź teź przez zespół, tam gdzie z góry mamy założenie kostiumu,
rekwizytu widowiskowego? Czy dokumentem jest zdjęcie mieszkanki dużego miasta, inteligentki,
która dla zabawy przebrała
się za chłopkę?
Wydaje mi się, że nie. Czyż zdanie, iż "twórcą rzeszowskiego stroju był
bliski krewny Bomby urodzony w 1868 r." (F. K o t u l a "Strój rzeszowski",
s. 38), przyczyni'a się do rozjaśnienia
problemu
ubioru rzesz.owskiego.
Jak z tekstu wynika, istnieje tam dużo starych oj prymitywnych form.
.'
Podobnie płynna jest granica między odzieżą codzienną a strojem,
który podniszczony staje się nią właśnie. Niemal każdy zeszyt Atlasu daje
ciekawy materiał do rozważań genetycznych. W szeregi genetyczne i typologiczne dałyby się ująć także i najbardziej typowe motywy ornamentalne.
związane najczęściej z pewnymi określonymi technikami Zidobniczymi (tkackimi, hafciarskimi
itp.). Jedne z nich sięgają niewątpliwie
zamierzchłej
przeszłości (motywy geometryczne przewlekane, tkane, a nawet haftowan~l
krzyżykami). Inne są naleciałościami ostatniej doby, jak roślinny haft barwnymi koralikami. Zagadnienie to ustawił w pewnym sensie S. B r o n i c z
w Stroju PszczY71skim, powołując się zresztą na dawniejsze prace A. i T.
Dobrowolskich.
Problemy te są może łatwo uchwytne dla naukowca obeznanego z materiałem, ale wcale nie takie proste dla niefachowca, zwłaszcza gdy brak odpowiednich objaśnień. To tak bardzo różnorodne ujęcie wprowadza pewien

4·

:',1"

chaos do Atlasu jako całości i utrudnia korzystanie z niego drugiej kategorii czytelników, znacznie liczniejszej od poprzedniej.
Dobrze, że w późniejszych zeszytach Atlasu została zmieniona kolejność omawiania poszczególnych części odzieży. W pierwszych bowiem zaczynała się od uczesania i nakryć głowy, które składają się na końcowe
momenty w czynności ubierania. Nie ustalone zostały wytyczne odnośnie
do nazewnictwa - a tym samym terminologia, jaką posługują się poszczególni autorzy, jest nieco płynna. Tak np. w Stroju rzeszowskim
F. K ot u l i mamy w tekście wspomnianą katankę, z powołaniem się na fotografię
z 1902 r., podpisaną jako lejbik. Tamże podaną mamy nazwę ki klik bez
wyjaśnienia, iż jest to prawdopodobnie nazwa pochodna od kitla. E. Starek
cytuje nazwę kartun bez podania icnteresującej wiadomości, iż nazwa ta jest
podana przez J. S. Bandtkiego (J. S. B a n d t k i e, Wiadomości
a języktt
polskim
w Sląsku i o polskich
Slązakach
1821, Reedycja, Wrocław 1945,
s. 41), a korzeniami sięga XII w., kiedy al kattun al rumi, bawełna, zaczęła napływać do Polski. Nie są należycie objaśnione wyrazy wyszłe
z mowy potocznej i znane tylko specjalistom. Nie wyodrębnione są dostatecznie staropolskie i prasłowiańskie
terminy, jak: kiecka, portki, gacie,
part, parcianka,
duchenka,
czechlo,
gunia,
łoktusza
(mylnie chyba przez
Bri.icknera uważana za pochodną od Lacktuch). Brak wyjaśnienia
słów
cudzoziemskich, jak np. dybet od tybetu, batys od batystu, kaźmirkowe
od
kaszmiru, mulinowe od muślinu. Wiele z nich można zupełnie łatwo związać
z ustalonym okresem historii, z rozwojem stosunków handlowych, zwłaszcza
ze Wschodem we wczesnym średniowieczu. Innym razem są one odbiciem
wpływów i oddziaływań z Z.a'Chodu. Oczywiście są i takie, których pochodzenie trudno dziś ustalić, jak np. (półsukno, me zza lana) ząany nam już
w piętnastowiecznych
źródłach, jak podaje A. Mączak. Cytuje ją S. Bronicz
jako używaną po dziś dzień w Pszczyńskiem w potocznej mowie, gdy natomi'ast w języku literackim nazwy te wyszły już prawie zupełnie z obiegu.
Nowsze pochodzenie posiadają nazwy: jakla, bruszlak itp. Są one zrozumiałe
tylko dla tych czytelników, którzy znają język niemiecki.
Płynna jest także granica górna występowania ubiorów ludowych w róż- '\
nych regionach. W Rzeszowskiem chłopska odzież zatraciła dziś swą żywotność, jest raczej w stanie zaroi.erani·a. Użytkuje się dawne ubiory na
uroczystości państwowe, ale nowych młodsze pokolenie już nie sporządza.
Są one za kosztowne, brak odpowiednich surowców, brak krawców i hafciarzy. Podobny stan rzeczy widzimy w Szamotulskiem.
Są tereny, gdzie ubiór ludowy przeobraził się w rodzaj munduru zawodowego, jak np. u górali szczawnickich. Posiadanie jego było w okresie
międzywojennym
warunkiem przyjęcia do Bractwa Flisaków Pienińskich
(R. R e i n f u s s, Strój górali szczawnickich).
Do pewnego stopnia zjawisko
to występuje także u górali zakopiańskich
(fiakrów), ale już tylko sporadycznie.
Są także regiony, gdzie nie tylko jest ten strój żywotny w swoich

�,&lt;

344

345

tradycyjnych
formach, ale powstają nowe jego formy, przystosowane
do
nowej rzeczywistości - do reprezentacyjnej,
poniekąd narodowej już funkcji społecznej. Proces ten widzimy w pełni w Łowickiem, na Kurpiowszczyźnie, do pewnego stopnia na Podhalu, w Wielkopolsce (Biskupizna).
, I tu jest problem, który nie dość wyraźnie
został uplastyczniony
w Atlasie. Mam wrażenie, że tu właśnie, a nie gdzie indziej naukowcy
mają możność wypowiedzieć się, czy mamy tu zjawiska regeneracji, czyli
odradzania się dawnych form, czy też tu i ówdzie nie zachodzi w niektórych
ubiorach zjawisko, które określić możemy jako degenerację, wynikłą z nieprzemyślenia, z nie dość dokładnej znajomości istotnych regionalnych ubiorów, tradycji miejscowej. Tak np. strój łowicki, jak wynika z opracowania
J. Swiątkowskiej,
odbiegł daleko od tego ubioru, jaki znany był na początku XIX w. sztucznie poszerzone sylwety kobiece, przeładowanie w linii,
barwie oraz wyszyciach, widoczne także i w męskim ubiorze, uczyniły
z tego steatralizowanego
kostiumu - formę bogatą, która jednak zatracila
niemal zupełnie dawne, może surowe, piękno ubioru mazowieckiego. Podobne zbarokizowanie
stroju kurpiowskiego
uwidacznia
się w zeszycie
M. Z y w i r s k i e j, Strój kurpiowski.
W obu tych zeszytach, zwłaszcza
u Swiątkowskiej,
brak rozgraniczenia
między odzieżą noszoną istotnie na
wsi a tymi elementami, które są wynikiem nowej roli, narzuconej przez
życie, zmienione warunki bytu ludności chłopskiej. Elementy te niekiedy
oparte są na miejscowej tradycji, niekiedy jednak są obcą naleciałością.
. Strój dzierżacki w Wielkopolsce jest stosunkowo może najskromniejszy,
jeśli chodzi o efekty zewnętrzne, ale i tu w najnowszej formie występuje
nylon i kolorovv)' haft atlasowy. Te najnowsze formy "ludowe" stroju są
niewątpliwie ciekawe, jeśli chodzi o historię ogólną ubioru, ale w Atlasie,
moim zdaniem, winny stanowić jeden z rozdziałów
w poszczególnych
zeszytach, względnie powinny być opracowane
w oddzi:elnym zeszycie,
natomiast nie powinny wypełniać całej treści monografii. Ponadto dla nieetnografów winny być jaJkieś kryteria, wyznaczniki, gdzie i kiedy można
mówić o regeneracji ubioru ludowego, a gdzie jesteśmy świadkami procesu
degeneracji.
Dlatego te zjawiska uwidaczniają
się w jednych regionach
słabiej, w innych silniej. Pozwoliłoby to uniknąć tandety kostiumowej czy
kostiumologicznej,
która teraz tak bujnie się pleni.
Mimo tych zastrzeżeń, jakie się nasuwają, trzeba przyznać, że w sumie
Atlas przewyższa pod wieloma względami tak nasze przedwojenne
publi··
kacje, jak i współczesne
zagraniczne, któreśmy wymieniali.
Górują one
szatą zewnętrzną,
natomiast
zawierają
znacznie mniej materiału
dokumentarnego
względnie materiał ten jest bardziej jednostronnie
potraktowany. Atlas, będący owocem zbiorowego wysiłku, dlugo będzie stanowił
podstawowe dzieło w swoim zakresie, którego nie będzie można pomijać
w badaniu kultury nie tylko ludowej, ale narodowej.
Janina

Rosen-Przeworska

"POLSKA SZTUKA LUDOWA", dwumiesięcznik wydawany przez Państwowy Instytut Sztuki, R. 8: 1954 W'a'fSzawa, numery 1, 2, 3, 4, 5, 6.
.

··,~~·;

'"

I
,

•.'t

.J

!

•

I

') .. '1

Sztuka ludowa jako przedmiot badań przechodziła różne koleje. Od
czasu ogloszenia artykułu B. S t e l m a c h o w s k i ej ("Lud", t. 36), omawiającego dawne poglądy na sztukę ludową, upłynęło prawie lat dziesięć.
Była to bodaj pierwsza
wypowiedź
powojenna z tego zakresu. Artykuł
streścił dawne poglądy i w ~akończeniu zwrócił uwagę na potrzebę odnowienia badań w tej dziedzinie.
W Polsce Ludowej sztuka ta znalazła się w nowych warunkach
rozwojowych; sztukę ludową uznano za wartość narodową i jako taką potraktOWlano prav,lie równorzędnie ze sztuką warstw wykształconych.
Naukowe i społeczne zainteresowania
sztuką ludową znalazły swe odbicie i w ruchu wydawniczym. Powstalo czasopismo całkiem nowego typU "Polska Sztuka Ludowa" (PSzL"), które obecnie wchodzi w dwunasty rok
wydawniczy. Dotychczas jest ono pozycją o największym ciężarze gatunkowym w tym zakresie. Poza tym w dorobku jest i kilka osobnych pozycji
problemowych,
że wymienię: T. S e w e r y n a Rozdroża, sztuki ludowej
(Warszawa 1948), K. P i w O'C k i e g a a historycznej
genezie polskiej
sztuki
ludowej
(Wrocław 1953), A. Woj c i e c h o w s k i e g o - Elementy
sztuki
ludowej
w polskim
przemyśle
artystycznym,
(Wrocław 1953). Z poszczególnych zagadnień ogłoszono nieco więcej prac. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze jest przodującą instytucją również i w zakresie wydawnictw z dziedziny sztuki ludowej. W "Ludzie" opublikowano:
M. C h o l e w y Stroje
ludowe Ziemi
Sądeckiej
(t. 36) i wspomnianą pracę B. S t e l m a c h o ws k i e j, Na drodze do teorii sztuki ludowej (tamże), T. S e w e r y n a Ikonografię etnograficzą
(t. 37, 38, 39, 41), J. K r z y ż a n o w s k i e g o Morfologię
bajki (t. 37), A. C h ę t n i k a Przemysł i sztukę bursztynia1'ską
nad Narwią
(t. 39), L. M a l i c k i e g o Drukowanie
pŁócien na Śląsku (t. 41); F. K ot u l i Z muzeum miasta Rzeszowa (Prace i Materiały Etnograficzne, t. 6),
A. D o b r o w o l s k i e j Strój Jacków Jabłonkowskich
(t. 7), M. Ż y w i rskiej Garncarstwo
Puszczy Białej
(tamże), G o t k i e w i c z a Pieśni
śląskich gÓ1'ali [ ... J na Bukowinie (tamże), J. D e k o w s k i e g o Z Muzeum Regionalnego
w Tomas.zowie Mazowieckim
(tamże), J. C h e ł m i ńs k i e j - Ś w i ą t k o w s k i e.i - Wycinanka
łowicka
(t. 8) i in., a przede
wszystkim:
Atlas Polsldch Skvjów Ludowych, którego dotychczas ukazalo
się 19 zeszytów monograficznych poświęconych regionalnym strojom ludowym. Jest nieco monografii specjalnych,
wyszlych z różnych pracowni.
m. in. B. S t e l m a c h o w s k i e j Zdobnictwo
ludowe
Ziemi Pyrzycki •.;j
(Poznań 1946). Z Zakladu Badania Plastyki Ludowej wymienić należy prace
ruchliwego badacza R. R e i n f u s s a: Polskie druki
ludowe
na płótnie
(Warszawa 1953), Ludowe skrzynie malowane (Warszawa 1953), Garncarstwa
ludowe (Warszawa 1954). Ostatnio ukazaly się: J. G r a b o w s k i e g o Wycinanka
ludowa (Warszawa 1955) i wydawnictwo
zbiorowe - Haft i zdo-

�347

346
"l

bienie stroju ludowego (Warszawa 1955). Do tego dodajmy nieco wydawnictw
popularyzatorskich
o stroju ludowym, o wykorzystaniu
plastyki ludowej
do celów artystycznych
itp., szereg przewodników,
katalogów wystaw cz..'
wreszcie artykułów
skupiających
się głównie w "PSzL" i rozprószonych
po różnych periodykach
- oto niepełny obraz wysiłków publikacyjnych
ostatniego okresu. Zostały one częściowo unaocznione w retrospektywnej
Bibtiografii
Ludowej plastyki,
opracowanej przez G l' Ze g o l' CZ y k a, i uzupełnione przez A. R y s z k i e w i c z a i J. C h m i e l i ń s k ą ("PSzL" 195U.
1951 i 1952).
W dorobku tym ma poważny udział i "Polska Sztuka Ludowa", co
starałem się przedstawiać
w moich poprzednich recenzjach. Tu podkreślam
żywotność tego czasopisma. W innych warunkach
podzieliłoby los wielu
wydawnictw z okresu przedwojennego
i uwiędło z braku poparcia. W obecnych warunkach "PSzL" rozwija się dalej, utrwalając swą pozycję naukową
i popularyzatorską.
W czasopiśmie zaznacza się daLsze rozwinięcie poglądów na problematykę sztuki ludowej. Zauważamy tu usiłowania przeprowadzenia
prób i doświadczeń metodologicznych.
Można je ująć i przedstawić w trzech fazach
rozwojowych, akcentowanych
w dyskusji: w nawiązaniu do przedwojennych
sformułowań
w świetle idealistycznych
poglądów, uznających autonomiczność sztuki ludowej; w przejęciu przez "PSzL" ideologii marksistowskiej
i we wprowadzeniu
do metod badawczych sztuki ludowej perspektyw historycznych.
Pierwsze powojenne wysiłki nawiązują do poprzedniego okresu dwudziestolecia, wiążąc sztukę ludową ze sztuką tradycyjną
wsi, samorodną
i prymitywną. Głównie zajęto się cechami sztuki ludowej, pojętej statycznie.
Poglądy z tego okresu sprowadzały się do stosowania kryteriów formalnych
i uwzględnianiu
psychologii procesu twórczego. Główne zainteresowania
skierowano na aspekty stylowe sztuki ludowej. Stąd dzieło artysty ludowego
określano pierwszoplanowo.
Próbowano zestawić
cechy stylu ludowego,
a istotę sztuki ludowej starano się ująć za pomocą definicji. Definicja P iw o c k i e g o była zbyt jednostronna.
Nie zdołano odpowiedzieć na pytanie:
czym jest, a czym nie jest sztuka ludowa, oraz jaki jej zakres? SkOlICZyło
się na początkowych prawie wypowiedziach dyskutantów:
J. Grabowskiego,
W. Dynowskiego i K. Piwockiego. Dyskusja wkrótce urwała się z braku
właściwego podłoża ideologicznego, miała jednak tę dodatnią stronę, że
rozpoczęła okres poważnego podejścia do problematyki sztuki ludowej, unikając .powierzchowności
i wulgaryzacji
propagatorskiej
czy też popularyzatorskiej.
Druga faza rozwoju dyskusji - to wejście czasopisma na tory materializmu dialektycznego.
Dyskusję zainicjował ówczesny redaktor
"PSzL"
R. R e i n f u s s, podkreślając, że w ujmowaniu problematyki sztuki ludowej
jedynie słuszna jest metoda historyczna. Czy istnieje odrębna sztuka lu-

')r

I

..

'~

'I

I

dowa? Nowa rzeczywistość nie uznaje podziału na sztukę ludową i nieludową. Jednak w praktyce istnieje osobne traktowanie
sztuki ludowej
mimo wspólnych
ze sztuką ogólną założeń. Sztukę ludową rozumie się
historycznie i objaśnia w powiązaniu ekonomicznym i społecznym. Ma ona
oblicza klasowe. Reinfuss dostrzega przejawy świadomości klasowej w twórczości ludowej. Stąd sztuka ta nie może być tylko obiektem muzealneg:J
zainteresowania,
lecz winna przejść do walki w służbie o socjalizm.
Występuje tu zatem współzależność zjawisk artystycznych
i historycz-·
nych, zarówno w sztuce ogólnej jak i w ludowej. W sztuce tej zmienność formy i treści jest zależna od w'arunków historycznych i społecznego
zapotrz.ebowania. Sztuka ludowa szerzej pojęta obejmuje także tzw. pogranicza, a więc poza twórczością artystyczną wsi występuje również miejska
i mało'miasteczkowa
sztuka amatorska i rzemieślnicza. Sama nazwa 'sz.tuka
ludowa' nie jest określona terminologicznie
i nosi piętno wieloznacznoŚcl.
Podstawowymi
zagadnieniami
są: pojęcie sztuki ludowej, jej zasięgi geograficzne i h~storyczne, jej zakresy przedmiotowe
i jakościowe. U Piwockiego sztuka ludowa obejmuje z'a'równo dzieła o formie prymitywnej,
jak
i techni,cznie rozwiniętej.
Decyduje
tu światopogląd
twórcy ludowego
w stosunku do otaczającego
świata i rzeczywistości
społecznej poprzez
treści zawarte w jego dziele. Jest to niejasne kryterium oceny. J a c k o wski
i
Woj c i e c h o w s k i starali się o interpretację
sztuki ludowej
ze stanowiska marksilstowskiego. Jackowski uważa, że sztuka ludowa swo,im
zasięgiem winna objąć sztukę robotniczą, rzemieślniczą
peryferyjną.
Ale
jaJ&lt; tego dokonać i jakimi środkami, pozostaje na razie w sferze teoretycznej. Ogólnie trzeba podkreślić, że dotychczasowa dyskusja zamierzała ukazać nowe oblicze sztuki ludowej. Miała charakter raczej jednokierunkowy.
choć mimo dużych niejasności rozwinęła i pogłębiła samą problematykę·
sztuki ludowej. Faza trzecia i ostatnia obejmuje okres wydawniczy ósmego
rocznika "PSzL" i jest przedmiotem niniejszej recenzji.
W teorii sztuki ludowej ambicje historycznego podejścia znalazły nasilenie u niektórych
badaczy.
Zapoczątkowana
dyskusja
dookoła książki
p i w o c k i e go
rozwinęła
problem
genezy
polskiej
sztuki
ludowej.
Piwocki ulokował ją w cechowym warsztacie renesansowym.
Tezy Piwockiego wywołały dyskusję. S e w e r y n, A b r a m ow i c z i inni unaocznili
szereg faktów historycznych,
pozwalających
na przesunięcie genezy sztuki
ludowej XIX w. do czasów poprzedzających
epokę Odrodzenia.
T. Seweryn w ostatnich czasach zajął się etnografią i sztuką ludową
w aspektach historycznych.
Penetracje
archiwalne
za zabytkową ikonografią etnograficzną
zwróciły jego uwagę na grafikę ludową i pół1udową
z wieku XVI-XVII, w wyniku czego ogłosił w siódmym roczniku "PSzL"
cenna studium z tego zakresu, ("Lud", t. 42). Artykuł S e w e r y n a pt.
Kultura
Ludowa Odrodzenia
("PSzL" 1954, nr 4) stanowi bazę wyjściową
do badań sztuki ludowej powiązanej z folklorem. Autor na początku stwier-

�349
348
dza, że imprezy naukowe, poświęcone Odrodzeniu, tj. Sesja PAN i Wystawił
w Muzeum Narodowym, popełniły zasadniczy błąd, gdyż nie zobrazowały
wkładu dolnych warstw społecznych w kulturę Odrodzenia. Zadaniem najbliższych badań prowadzonych w zespołach naukowych winno być wykrycie historycznej roli chłopa i rzemieślnika w zakresie sztuki. W związku
z tym autor nakreślił
plan prac; pokazał możność utworzenia
nowej
faktografii systematycznej. Na czoło wysuwają się przekazy zawarte w źródłach ikonograficznych, mało dotychczas wyzyskanych do celów etnografii.
Autor postuluje konieczność tworzenia archiwów historycznych z uwzględnieniem inwentaryzacji fotografi.cznej zabytków XVI-XVII w., jak również
i samych przedmiotów zabytkowych. Oficjalna opieka konserwatorska
pomija często relikty ludowe. Seweryn wysuwa potrzebę szerokiej akcji
konserwowania
wybranych
dzieł prowincjonalnej
sztuki· kośdelnej
i ze
zbiorów muzealnych na potrzeby sztuki ludowej i w ogóle kultury. Niemniej cenne są poszukiwania penetracyjne
samych zabytków rodzimego
rzemiosła i sz.tuki ludowej we wsiach i miasteczkach. W dalszym ,rozwinięciu planu badań Seweryn zwraca uwagę na ważność poszukiwań pisanych dokumentów.
Należą tu druki, szczególnie literatura
rybałtowska,
dawne dzieła o charakterze encyklopedycznym czy rękopiśmienne przekazy
źródłowe. Autor naświetla wybrane zagadnienia świetnie dobranymi przykładami z zakresu zabytkowego rzemiosła ,i sztuki ludowej, podkreślającymi
dobitnie istnienie własnego nuritu ówczesnej twórczości ludowej.
Niez:wykle interesujący
jest przegląd osiągnięć z zakresu .pogranicza
rzemiosła i sztuki ludowej z tego okresu, ukazujący ówczesny podział klasowy. Warto go przytoczyć: "obok architektury drewnianej, której szczytowym osiągnięciem są kościoły z wieżami i sobotami, także zdobnictwo
ciesielskie, wykonywane toporem oraz dłutem prostym i wklęsłym, rytowane i snycerskie zdobnictwo sprzętów, wypla:tanie kobiałek, tac i sakw
z korzeni, garncarstwo łącznie z ceramiką zdobioną, tkanie kolorowych pasiaków wełnianych,
kobi,ernictwo, wyrób mat słomiany'ch, połyskujących
jedwabiście, haftowanie
koszul, kołnierzy, rańtuchów,
zapasek, toczenie
drobnych przedmiotów z bursztynu, tr=ieliny,
rogu i racic, malowanie
sprzętów i narzędzi, rzeźbienie figur i malowanie obrazów do kaplic przyd.rożnych, zdobienie skóry nabijanką metalową, wyciskanie i haftowanie,
kunsztowne wiąz~nie drutu mosiężnego w łańcuszki, rytowanie obrazów
na ołowiu, wyrób pierścionków metalowych, kowalskie ornamentowanie
żelaznych szczypców do opłatków, kowalskie, okucia skrzyń i sepetów,
kratki do okien, zapadki do zamków itp., trybowanie blachy do bąków
(u dud), do obijania rzeźbionej głowy kbzy u dud, zalewanie ołowiem
i cyną ornamentów wyciętych w drzewie, drzeworytnictwo,
szpalernictwo,
wyrób form do odciskania pierników i papierowych kwiatów sztucznych,
wyrób marionetek do obnośnego teatrzyku kukiełek, rozlicznych przedmiotów obrzędowych, np. masek zwierzęcych. - turoni, wilków, jeleni, koni

,.

,.~,

i bocianów, wicie rózg weselnych, wieńców dożynkowych itp.' (tamże,
s. 207-208). Z. wytyczonego zakresu przedmiotowego
wynikają
wnioski
autora:
"l. wąskie było pojęcie sztuki ludowej lokalizujące ją na peryferiach z działalnością cechów;2. nie obejmowała ona jedynie architektury,
rzeźby i malarstwa; 3. w czasach feudalnych nie służy główn~e po~zebo~
Kościoła lecz świeckim potrzebom mas ludowych; 4. ludowosCi teJ sztukl
nie moż~a utożsamiać' z chłopskością". Artykuł ten jest poważniejszym
wkładem do badań kultury .j sztuki ludowej epoki Odrodzenia, wyjaśnia,
poszerza i wZJbogaca zakres badań nad sztuką ludową w oparciu o met.od,ę
dokumentacji, a jednocześnie jest punktem wYjścia do dalszych roz:wazan:
Poza tym unaocznia fakty konkretnie poszerzające zakres genezy sz~kl
ludowej. Jest to nowy głos w dotychczasowej dyskusji, charakterYZUJący
pogranicze zabytkowego rzemiosła i sztuki ludowej.
Drugi teoretyczny artykuł T. S e w e r y n a pt. Zakres przedmiotowy
sztuki ludowej
(nr 5, s. 259), będący jakby podsumowaniem dotychczaso~
wych spostrzeżeń autora, jest ,pracą, która wnosi nowe materiały ~o dotychczasowej dyskusji nad istotą sztuki łudowej. Przy ro~patr~wa~lU ~~jęcia sztuki ludowej wysuwaÓą się pro~le~y zakresu i .zaSl~gu,J:J zJawls •.;
Tu wraca się do podstawowego pytama: Jak daleko SIęgaJą zrodła sztuk
ludowej dziewiętnastowiecznej?
Należy przypuszczać, że odpowiedzi wyczerpująco wszechstronnej nieprędko się doczekamy. Na to trz·eba lat, p~anowej zespołowej pracy. Tymczasem sam pro?lem ~maga.nowe~o
OSWletlenia, Seweryn wraca do znanych tez Piwocklego, ktore - Jak wladomo -ograniczały się do pokazania wpływów uboczn.ych na sztukę lud~wą, do
wskazania właściwych jej źródeł w warsztacle cechowym epokl O~rodzenia. Seweryn uważa, że pogląDY te opierają się na słabym matenale
faktograficznym - żąda więc dokumentów.
,
Seweryn sygnalizuje również istnienie własnego nurtu sztuki ludowej,
a to na podstawie faktów występowania samych zabytków różnorodnych
i ich przekazów. Genezę sztuki ludowej przesuwa wstecz, poza XVI w.
Autor swoje dowodzenie opiera na ostatnich zdobyczach metody J. Krzy±anowskiego tz)w. "głębokkh wierceń" wykopalisk zabytków ze średnio,:
wiecza oraz na własnych spo'strzeżeniach badawczych, dotyczących :P~ki
Odrodzenia. A materiały faktograficzne
Seweryna są o nie byle Jaklm
ciężarze gatunkowym. Z ich próbkami mogliśmy się już zaznajomić w poprzednich artykułach.
.
Sformułowania
Seweryna dotyczą głównie zasięgu i zakresu sztukl
ludowej. Wyznaczenie zas·ięgu geograficznego tej sztuki ma ~~Pital~e. zn~czenie w pracach teoretycznych. Seweryn radzi przeprowadzlc dell11utacJę
zespołów dla osiągnięcia lepszych wyników teoretycznych i pr.aktycznych.
Celem rozważań autora, jak głosi tytuł artykułu, jest rozwiązame ?robl~U
zakresu przedmiotowego sztuki ludowej. W dotychczas?wej d'yskus~l zbytmo
operowano mało skonkretyzowanymi
ogólnikami, me maJącyml oparcia

�351
w wynikach
badawczych.
Zdaniem autora sprecyzowany
zakres sztuki
ludowej pod względem jakościowym pozwoli w dalszym etapie na klasyfikowanie jej jakościowe. Celowi temu służyć ma zestawienie inwentarza
z pogranicza sztuki ludowej i rzemiosła. W artykule autor przedstawia
go sposobem asortymentowym.
Obejmuje takie działy jak człowiek, kultura społeczna i sztuka kultowa. W każdym dziale autor podaje szereg
przedmiotów unaoczniających
powiązanie artystyczne z historycznym. Jest
to pierwszy tego rodzaju zestaw bardzo ważny dla dalszej dyskusji nad
pojęciem sztuki ludowej.
Dotychczas nie mieliśmy
podobnych
wyraźnie
określonych ujęć. Do zespołu pierwszego należy bogactwo stroju regionalnego, na który składa się odzież z płótna, sukna, skóry i futer, ozdoby
z plecionek i słomy, wycinaki ze skóry, aplikacje,
hafty, koronki, pasy
skórzane i metalowe, biżuteria
ludowa, spinki, pierścionki,
haczyki do
gorsetów, guziki, krzyże do korali, sprzączki do pasów itp. Piękno mieszkania określają typy regiona1lne chat, sprzęty rytowane, malowane lub
intarsjowane,
wyroby
ceramiczne,
tkaniny
do nakrywania
łóżek, ław
lub stołów, obrazy, malowanki,
ozdoby ścienne z naszywanych
łusel{
szyszkowych, skrawków
kolorowego
sukna: i prasowanych
kłączy piór,
wycinanki
z kolorowych
papierów
(a więc dopiero
po pojawieniu
się tego tworzywa w handlu, tj. po r. 1870), firanki z wystrzyganych
bibułek, dzbanuszki z wydmuszek itp. Zespół o charakterze
społecznym
obejmuje przeważnie sztukę obrzędową, a więc palmy wieLkanocne zdobione
plecionkami, kwiatami i wstęgami, rózgi weselne z orzechów laskowych,
wydmuszek z jaj, piór i kwiatów, jabłek, kolorowych papierów, korony
i czepce weselne, .pogrzebowe, wieńce dożynkowe
koliste, stożkowate,
koronowate
lub płaskie, podłaźniki, pająki wieszane u powały, światy
z opłatków, pisanki, przedmioty związane z zalążkowymi formami teatru,
maski, słomiane nakrycia głowy, poczwarne turonie, bociany, koniki i inne
maszkary o charakterze
magicznym, wieńce dożynkowe, wózki dyngusowe
z żywym kogutem &gt;ifigurkami par weselnych, drewniane tarcze zginające
się za pociągnięciem sznurka, podkoziołek, gwiazdy kolędnicze, szopki jako
teat.rzyki marionetek
oraz wi.ększoŚć zabawek. Zespół czwarty obejmuje
sztukę kultową, a więc kościoły, kapliczki, dzwonnice, bóżnice, rzeźby,
obrazy na szkle, drzewie, blasze, płótnie i papierze, drzeworyty oraz służące
kultowi feretrony i paramenty
haftowane, aplikowane lub malowane, na
tkaninach, albo też wykonywane z metalu lub drzewa. Bogaty ten zestaw
udowadnia istnienie własnego nurtu sztuki ludowej, izolowanej w masie
od sztuki zawodowej, a częściowo tylko jej podporządkowanej.
Ustalenie cech jakościowych sztuki ludowej daje możność określenia jej
walorów rodzimych, plastycznych i dziedzin przodujących. Niestety, artykuł
zatrzymuje się na tym stwierdzeniu i nie podaje dalszych rozwiązań w tym
kierunku. Bez odpowiedzi zostaje intrygujące pytanie: jak z masy wartości
rzeczy wyłowić te, które należą do sztuki ludowej? Oczywiście nie można

•

'.1

i

.

,.
'

mieć pretensji z tego powodu do autora. Niewątpliwie problem ten wymaga
osobnego rozwiązania. I tego będziemy oczekiwać od autora, jak również
i naświetleń ze strony innych autorów. W zakończeniu
swoich 'wywodów
Seweryn słusznie przestrzega: "nie zrobimy w poznawaniu sztuki ludowej
ani kroku naprzód, jeżeli charakterystyczne
dla niej przetwarzanie
form
narzuconych przez stulecia wyjaśniać będziemy wynaturzeniem lub zwyrodnieniem, rustyfikacją
czy barbaryzacją
[... J zatem trzeba zerwać z przestarzałą zasadą klasyfikowania
dzieł sztuki wedle stopnia odchylenia od
z góry przyjętych wzorów zachodnioeuropejskiej
sztuki".
Artykuł Seweryna odróżnia się swą konkretnością
rzeczową i dobrym
tonem polemicznym w podejściu do problematyki sztuki ludowej. Jego metoda posługiwania się materia:łem HU'stracyjnym jako współrzędnym
kompozycyjnie w wykładzie jest interesująca,
instruktywna,
miejscami wymagająca zmiany poglądów, korekty, np. w odniesieniu do wycinanki papierowej. Seweryn w wywodach swoich umie połączyć metodę etnograficzną
z uczuleniem na zjawiska formy sztuki ludowej.
Artykułem nawiązującym
do osiągnięć Seweryna jest R o s e n - P r z ew o r s k i e j Ubiór na ziemiach polskich w okresie średniowiecza (nr .1,
s. 14-35). W poprzednim roczniku "PSzL" autorka opublikowała
ar,tykuł
o ubiorze ludowym w okresie Renesansu. W pracy obecnej autorka cofnęła
się w czasy odleglejsze. Pierwszym celem artykułu jest pokazanie zbieżności
ubiorów pierwszych wieków n. e. z ubiommi polskimi, jakie podają wczesno-średniowieczne
dokumenty ikonograficzne. Drugim celem artykułu jest
przeprowadzenie
paraleJ.i związków odzieży słowiańskiej
ze współczesną
odzieżą ludową polską. Naświetlenie zagadnień w odniesieniu do celu pierwszego wypadło prawie zadowalająco,
cel drugi nie znalazł rozwinięcia.
Do pracy swojej Rosen-Przeworska
wykorzystaŁa wykopaliska archeologiczne różnej proweniencji,
źródła ikonograficzne
oraz nieliczne pisane
i zestawiła je w kilku grupach. W grupie pierwszej ('Wieki I-V n. e.) autorka rozpatrzyła porównawczo z przekazami ikonograficznymi z rzymskich
pomników nieliczne zabytki wykopaliskowe
odzieżowe obce i miejscowe.
Autorka 'spostrzegła, że istniejące wizerunki Słowian, szczególnie południowych, nie odbiegają od przedstawień odzieży chłopów w polskim malarstwie
odzieżowym. Jest to tylko spostrzeżenie
adnotacyjne.
W grupie drugiej
(wieki VI-X) autorka zgromadziła dalsze materiały, doszukując się powiązań z przekazami ikonograficznymi wczesnego średniowiecza. Tkaniny wykopaliskowe z Wolina, Santoka, Gdańska, Opola i innych, pasiaki wełniane
i kraty rodzimego pochodzenia nie odbiegają zbyt od znanych jeszcze z połowy XIX w. W grupie trzeciej (wieki XI-XII)
autorka podaje nieco więcej materiału ikonograficznego, występującego
częściej na przekazach, jak
np. na miniaturach,
iluminacjach sakramentariów
i ewangeliarzów, na patenach, kielichach, czarach liturgicznych or8.Z na płaskorzeźbach. rzeżb·~.~h

�.352
i ostatnio na odkrytych freskach ze Strzelna i Czerwińska. W .przekazach
tych m. in. występują i wizerunki ludności wiejskiej.
W tymże roczniku "PSzL" jest &lt;irugi artykuł tejże autorki pt. O ubiorze
chłopskim
od XIII w. do Renesansu, będący dalszym ciągiem poprzedniego.
W koncepcji nie różni się od poprzedniego. Autorka podała obfity materiał
ilustracyjny &lt;io artykułu jako uzupełnienie tekstu. Opieranie się jednak
prawie wyłącznie na źródłach ikonograficznych wytworzyło jednokierunkowe spojrzenie na odzież ludową.
Zgodnie z zamierzeniami
Rosen-Przeworska
usiłowała
przedstawić
odzież ludową w rozwoju dziejowym. Jednak stan wiedzy faktograficznej
w pokrewnych dyscyplinach tego zakresu nie pozwolił na należyte opracowanie tematu. Usiłowania Rosen-Przeworskiej
należy uważać za ambitną
próbę, wymagającą pogłębienia metody. Mimo tego niedomagania oba artykułyspełniły
swoją .rolę i ·wskazały na perspektywy genetyczne polskiej
sZJtuki ludowej.
A. A b r a m o w i c z, Uwagi o problematyce
nad sztuką ludową Polski
średniowiecznej
(nr 4, s. 209-213) - to nowy głos, tym razem archeologa,
naw.iązujący do dyskusji nad genezą sztuki ludowej. Artykuł ten w części
pierwszej porusza problem dwóch nurtów w sztuce wczesnośredniowiecznej:
pierwszy - to importowana
sztuka preromańska
i romańska w służbie
dworu książęcego i Kościoła; drugi - to miejscowa i tradycyjna sztuka ludowa będąca wyrazicielem ,szerokiego ogółu. Abramowicz lokuje zaczątkowe
istnienie tych nurtów w okresie pojawienia się klas antagonistycznych,
a więc w zaraniIU feudalizmu. Uważa, że w tym czasie należy liczyć się
z tzw. odskokiem sztuki tradycyjnej miejscowej, a więc ludowej, od -sztuki
oficjalnej (importowanej). Jaki jest z'akres sztuki nurtu rodzimego? Autor
wyodrębnia z niej dwie warstwy kulturowe w zależności od jej przeznaczenia. Pierwsza wiąże się z osobą człowieka iz jego domem: przedmioty wyrabiane przez niego i ozdabiane. Jest to sztuka zupełnie samorodna. Drugato zdobnictwo Z1wiązane z wydzielającym się rzemiosłem. Należą tu: zdobnictwo ceramiczne, przedmiotów z rogu, z&lt;iobnictwo zwiąZJane z szewstwem,
zdobnictwo prostych wyrobów kowalskich, później może i tkactwo. Z warstwy &lt;irugiej autor wydziela grupę specj.alną - zdobnictwo podnoszące
świetność człowieka, jak broń, cz·ęści rzędu, złotni'Ctwo. To ostatnie, zdaniem
autora, najbardziej Z1wiązanejest z miejscowymi tradycjami. Mimo rO:ljdziału
tych dwóch nurtów autor widzi w nich zazębianie się ze sobą w dialektyczną całość.
Abramowicz uzbroił się w te spostrzeżenia w związku z przystąpieniem
do dyskusji na temat genezy sztuki ludowej, a w szczególności w odniesieniu do tez Piwockiego. Autor również prezentuje poważne przekazy wykopaHskowe, zawarte w artykule pt. Sztuka rybaków i rzemieślników
gdańskich XI-XIII
w. (nr 6, s. 323-353). Artykuł ten poparty licznymi materiałami opisowymi i ilustracyjnymi, tak potrzebnymi w tym przedmiocie,

353

~

,I,
.:'

co prawda ogranicza zasięg do środowiska Gdańska, jednak wystarczająco
unaocznia możliwości przesunięcia genezy sztuki ludowej wstecz poza Odrodzenie. Podane tu fakty są znamienne. Autor dzieli swoją pracę na kilka
części. Omawia w nich rozwój badań archeologicznych w Gdańsku i jego
specyfikę, bogaty materiał wykopaliskowy wyrobów z drzewa (łyżki, czerpaki, trzonki bogato zdobione), zdobnictwo w rogu i kości (grzebienie i pochewki do nich), zdobnictwo na metalach (z ołowiu, cyny, brązu, srebra),
po czym ten obszerny materiał dokumentacyjny kończy w sposób następujący: "Czymże jest [... J sztuka rybaków gdańskich? Cechuje ją przecież
powszechność wśród szerokich mas ludowych, tradycyjność, tak zwane
zrośnięcie się z dziejami społeczeństwa, które ją tworzyło, bliskość codziennemu życiu człowieka oraz odrębność w s,tosunku do bardziej kosmopolitycznej sztuki romańskiej, służącej Kościołowi i 'Wielkim feudałom. Archeolog jest skłonny przeciwsta'wić się sformułowaniu
Piwock.iego i widzieć
w sztuce rybaków i rzemieślników gdańskich sztukę ludową - sztukę ludu
pracującego". Wypowiedź ta ma swoją wymowę - jaskrawo przeciwstawia
się statycznemu ujmowaniu sztuki ludowej.
Artykuł Stanisławy M T o z i ń s k i e j pt. Na marginesie badań n.ad kostiumem scenicznym w teatrze Odrodzenia
(nr 3, s. 131-147) jest pracą,
którą zaliczyć należy do grupy związanej z genetycznymi perspektywami
sztuki ludowej. Tendencjami wiąże się on z artykułami omówionymi wyżej,
tematycznie jest pokrewny pracom Rosen-Przeworskiej,
natomiast w metodzie nieco się różni od poprzednich. Praca ta należy do pogranicza badań
literacktch,
ikonografij
kostiumologicznej
i obyczajowości
plebejsldej
z okresu Renesansu. Od czasu o&lt;ikrywczych prac Badeckiego i .innych tzw.
literatura plebejska stała się przedmiotem badań z punktu widzenia zabytkowej kultury ludowej. Różne relikty ludowe z tego zakresu w powiązaniu
z zabytkami ikonograficznymi stały się nowymi obiektami badawczymi do
poznania ówczesnej kultury plebejskiej. Przedmiotem zainteresowań
autorki jest kostium sceniczny w teatrze renesansowym,
ze szczególnym
uwzględnieniem
ubioru mieszczańsko-plebej'skiego
i z pogranicza wiejskiego. Autorka badając rolę i zasięg oddziaływania renesansowego teatru
posługuje się metodą wiązania zabytków literackich z zabytkami sztuk plastycznych. Na tle tekstów dramatycznych i innych Mrozińska przeprowa&lt;iziła analizę kostiumologiczną wyobrażeń scenicznych popularnych bohaterów. Przed wyobraźnią czytelnika przesuwa się tłum Albertusów
klechów, dziadów, chudych kantorów, ciurów, szołtySÓW czy wyobrażeń' Marchołta, ożywionych piórem poetów i rozsławionych słowem powszechności.
Należy przypuszczać, że tradycje te sięgały daleko wstecz w nurt ludowy
tej sztuki. Wydaje się zatem słuszne umieszczenie ich w grupie artykułów
pro blemowych.
Oto prace publikowane w "PSzL", zaliczone do grupy skupiających się
wokół genezy sztuki ludowej. Poglądy Piwockiego, ujmujące wąsko pro-

';:-

2~

"Lud" t. XLIII

�354
355
blemy genetyczne sztuki ludowej, stały się tym rzadkim. zjawisk~em, które
wpłynęło zapładniająco
na dalszy rozwój myśli w tym kl,erunku I przyczyniło się do poważniejszych
osiągnięć u niektórych autorow:
.
Pozostałe dwadzieścia jeden artykułów drukowanych
w osmym roczmku
.
c:~asoplsma
m oz'na uJ'ąć w kilka grup. . Artykuły z. zakresu . stroju ludowego,
.
.
poza omówionymi wyżej, dotyczą czasów .ostatlllch. Stamsław P lOt r o w ~
s k i omówił Współczesne zagadnienia stroJu ludowego (nr 1, s. 3-13). Je~
to fragment większej całości, która ukaże si~ o~o~no. Autor przed~tawlł
zagadnienie stroju ludowego w nowej rzeczywIstoscl, str.oJu. o~gry:",aJąceg.~
nową rolę artystyczną,
społeczną i polityczną. Z dawnej ~leJsk:e~. funkcji
użytkowej, już zanikłej, strój odrodzony przeszedł do nowej ~~nkcJI o charakterze świąteczno-widowiskowym
i stał się ogólną własnosclą narodową·
Strój ludowy służy teatrowi amatorskiemu
i zawodowem.u, .towarz~szy zlo~
tom, manifestacjom
narodowym
i politycznym.
PodkreslaJ.ąc zml~nę roll
stroju, autor omówił jego rozwojowy charakt~r poprzez ~dmlany. reglOnalne~
.. od
I poczucia estetycz.
w za l·eznoscl
' warunko'w ekonomiczno-polltycznvch
.
.
nego ludu. Odradzający się strój powoduje wzrastanie jego zapotr~ebowallla.
Wykonuje się rozmaicie. Obserwacje z różnych. impr~z wYk~zUJą :'" stro~
jach różne ni.edomagania,. dowolności, ,anachrolllzmy I w og?le d~lw.olągl.
Pisano na ten temat niejednokrotnie.
Autor występuje pr~e:lw tej lllef~asobliwej dowolności, podkreśla
niesolidno~ć i br~k wł~sclwych efekt~w
scenicznych. Żąda sięgania do źródeł i wzorow, st~dlOwama Atlas~ PolsklC~
str . 'w Ludowych. Autentyczność
dokumentacYjna
stroJu pOWIllna, zda
OJOautora, występować tam, gdzie chodzi o po dk res'l'eme ~p.oki Wywody.
niem
swoje Piotrowski
zilustro'wał złymi i dobrymi przykładami
zastosowama
stroju

.
. (
3
w opracowaniu E. F r a n k o w ski e g o .nr ,
148-161) jest interesującą
pracą ze stanowiska
inwent~cry.zacYJnego
~. technologicznego.
Haftowane czepce kaszubskie wyszły z. uzycla od połowy wieku; znane są one częściowo z publikacji Gulgowsklego, Sewecryn.a,
Stelmachowskiej
i innych. Autocr, wytcrawny znawca artyst~c~nych tech~lk
ludowych i pokcrewnych, doskonale zobcrazował dokum~ntacYJme l~ cz.ep~~~
haftowanych
popie·rając szczegółowe opisy wzocrowyml repcrod~kc.Jarrl1 f .
graficznymi. ' Inwentacryzację samych ok'azow pop a crł autor omOWlelllem
..
. hlstorU zł;tej nici zabytkowej i współczesnej złotej przędzy hafcla~skleJ, ~arzedzi pracy zobrazowaniem
technik złotego haftu błyskotkami,
kładzlOne~o, wypukiego i haftu przekłuwaneg~.
Artykuł. j~st dob~ym .prZYkłade~
analizy rzeczowej wybranego zagadniellla plastyki 1 zdoblllctwa artystycz
nego na wpół ludowego.
. . ,.
.
Z
mik' prymitywnej
i rozwiniętej wymlelllc nalezy trzy artykuły.
pcraca Zcerca.
I e s; l' I - R e i n f u s s o w e j pt . Siwaki z Białej Podlaskiej f' (ncr 5,
s. 273-295) jest obszerniejszym
artykułem
o charakterze
monogra Icznym,
o prastarych
tradycjach
garncarstwa
podlaskiego z lewego brzegu Bugu.

I

~

ludowego.

Złotogłowie

kaszubskie

Autorka omawia poszczególne warsztaty garncarskie w tym ośrodku, wyliczając nazwiska garncarzy dziewiętnastowiecznych
oraz ich rzemiosło tradycyjne. Ośrodek garncarski
w Białej Podlaskiej,
produkujący
ceramikę
siwą, reprezentują
dwie pracownie:
braci Kazimierza i Ludwika Rogowskich oraz Jakuba Czeczelewskiego w Sielczyku pod Białą. Autorka podaje
też życiorysy garncarzy i opis warsztatów.
Warsztat Rogowskich wyrabia
przede wszyst.kim garnki przeznaczone na lokalny rynek zbytu. Jest to produkcja oparta na starych formach profilowych z zast.osowaniem tradycyjnego zdobnictwa. Wyrabia też i ce·ramikę z przeznaczeniem na zbyt do miasta. Rodzaj ten opiera s:ę na starych kształtach naczyń, lecz użyte zdobnictwo razi uczoną kompozycją jakiegoś przygodnego poprawiacza.
Szczególnie razi tu nadużywanie
elementu zdobniczego drzewka, jakby żywcem
przeniesionego z hafciarstwa lub pisankarstwa.
Pracownia Czeczelewskiego,
mało dotychczas znana, przedstawia
się szczególnie interesująco
dla badacza ceramiki ludowej. Czeczelewski wyrabia garnki na rynek lokalny i nie
potrzebuje kokietować klienta miejskiego zdobnictwem. Jego naczynia odznaczają się szlachetnością
form, czerepu i powiązania celowego zdobiny
z całością. Patrząc na jego dzieła odczuwa się powagę i szlachetność nawiązujące do prastarych
tradycji. Artykuł uzupełn'ono
licznymi przykładami
ornamentacyjnymi
w rysunku i fotografiach przeważnie dobrych.
Leszek D z i ę g i e l w artykule Malowane kafle z Rybnej (nr 2, s. 109118) omówił niedawno odkryte dzieło Jana Oksitowicza, garncarza i kaflarza krakowskiego
z drugiej połowy XIX w., przedstawiające
piec kaflowy
z bogatymi Scenami obyczajowymi, z motywami zwierząt i roślin. Drugi
artykuł z tego zakresu, w op.raCOWaniu Marii Przeździeckiej, pt. CeramikfL
pomorska
(nr 4, s. 214-232), zobrazował stylową ceramikę kaflarską, fa.rfurową i in. Artykuł umieszczono jako przykład możliwości powiązania kaflarstwa ludowego ze stylowym.
Z dziedziny

, I
i

I

I

••
I

I

&gt;}

tkanin

opubl'kowano

Z. C i e ś l i - R e i n f u s s o we j, Dy-

wany dwuosnowowe
braci Składanowskich
Kurpiach
(nr 1, s. 36-49). Bracia Stanisław

z Wyszkowa

na południowych

i Władysław wykonują dywany
sposobem rzemieślniczym,
nie stosują nowych wzorów, lecz ciągle posługują się starymi, odziedziczonymi po ojcu. Autorka n:e podaje samej techniki wykonania, lecz zajęła się wędrówką
motywÓW dywanowych
i ich
przetwarzaniem
w zasięgu dość pokaźnym. Wyszków, Węgrów, Sokołów
Podlaski, Bielsk Podlaski, Augustów i inne, a przede wszystkim prawie
cały obszar Mazurów północnych - to drogi rozwoju tej wspaniałej techniki dywanowej. Autorka reprodukuje szereg dywanów i fragmentów z motywami ornamentalnymi
z tych zasięgów.
Rok 1954 przyniósł w "PSzL" zaledwie jeden artykuł z zakresu rzeźby,
nie licząc opracowań twórców-rzeźbiarzy
ludowych, o których będzie mowa
na innym miejscu. Artykuł Michała W a l i c k i e g o, O nową interpretację
Chrystusa
Frasobliwego
(nr 2, s. 100-103), omawia popularną postać w pol23"

�356
skiej rzeźbie ludowej Chrystusa siedzącego i wspartego na ręku. Autor poszukuje analogii w plastyce wieków ubiegłych. Walicki zwraca uwagę na
drzeworyt A. Di.irera zamieszczony na karcie tytułowej Małej Pasji z lat
1509-1511. Autor znajduje paralele koncepcji diirerowskiej do dzieła rzeźbiarskiego Andrea Brosco, przedstawiającego
strudzonego robotnika z 1490r.
Malarstwo i grafikę omawiają dwa artykuły. Praca M. Wal i c k i e g o
pt. Ludowy refleks sztuki CaUota (nr 3, s. 178-188) omawia związki sztuki
tego artysty z XVII w. z grupą obrazów i grafik ludowych, m. in. i z płytą
ołowianą Jana Golisiewicza z 1678 r., przedstawiającą
Świętą Rodzinę przy
stole. Artykuł Romana R e i n f u s s a, Malowanki
ścienne z Chotyziów
(nr 1,
s. 50-54), odnosi się do zdobnktwa
z okolic Starachowic w Kieleckiem.
'Są to malowanki na papierze wykonane farbami akwarelowymi.
Jest to
sztuka młoda, rozpowszechniona
przez starsze dziewczęta szkolne. Sztuka
ta jest przykładem samorodnych talentów, niekoniecznie zmanierowanych
przez szkołę.
Pokrewne malowankom
są wycinanki. Młoda ta sztuka ma za sobą
sporo tradycyjnych
odmian regionalnych.
Zofia G ł Q W a w artykule pt.
a tak zwanych wycinankach miechowskich (nr 4, s. 251-252) sygnalizuje
nieznane odmiany wycinanek z powiatu miechowskiego. Są to naklejanki
prezentujące się dość oryginalnie. Zbiór wycinanek znajdujących się w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie pochodzi ze Śladowa, z 1926 ·r. Naklejanki te były wykonane przez dziewcz.ęta z inspiracji miejscowej nauczycielki.
Wiązanie sztuki ludowej z zapotrzebowaniem
społeczno-gospodarczym
znalazły oddźwięk w artykule R. R e i n f u s s a pt. Aktualne
zagadnienia
przemysłu
pa;miątkarskiego
(nr 2, s. 67-78). Zapotrzebowanie
to stwarza
różnokierunkową
podaż - dodatnią i ujemną. Zalew tandety pamiątkarskiej w Zakopanem, Warszawie i innych miastach szerzy zły gust i krzywdzące wyobrażenia o naszej sztuce ludowej. Autor usiłuje wybrnąć z tego
impasu organizacyjnego
i społecznego, podając przykłady szcz·ęśliwszego
rozwiązywania formy przez kolektyw artystów i twórców ludowych. Robią
to szkoły artystyczne, zespoły plastyków i twórców ludowych w spółdzielniach, pracowniach, powstają impulsy konkursowe, wystawowe itp. Sporo
wytwarzają,
lecz dalej tandeta panoszy się zwycięsko, pozostawiając nas
w tyle w stosunku do zagranicy. Przykłady ilustracyjne w artykule nie
zawsze są szczęśliwie dobrane, jak np. ilustracja nr 14. Artykuł jest ważną
wskazówką do artystycznego
i gospodarczego uporządkowania
przemysłu
pamiątkarskiego.
Dział folklorystyczny jest również reprezentowany w czasopiśmie. Artur
W y c i s k w artykule pt. Niemieccy zbieracze górnośląskich pieśni ludowych
(nr 4, s. 242-250) opowiada o prześladowaniu
polskich świeckich pieśni
ludowych na Śląsku. Znaleźli się jednak Niemcy, jak Augustyn Henryk
Hoffman, poeta niemiecki z pierwszej połowy XIX w., i Juliusz Roger,
lekarz, którzy odczuli poezję śląskiej pieśni, zajęli się jej zbieraniem i pu-

357
blikowaniem.

ż a n o w s k i opracował tym razem Nasz najpieśń o szewczyku
(nr 5, s. 296-300),
a z obcych mamy w tymże numerze "PSzL" A. L. L l o i d a a angielskiej
pieśni ludowej w tłumaczeniu A. Morawskiej (s. 103-205). Z innych: Stanisława Wall i s a Slownik górnośląskich
wyrażeń
ludowych
(nr 2, s. 104108), zawierający wybór wyrażeń gwarowych dotyczących sztuki ludowej
i folkloru śląskiego. Juliusz Z b o r o w s k i w artykule
W poszukiwaniu
czorsztyńskiej
legendy (nr 3, s. 174-177) zastanawia
się, dlaczego Kostka
Napiers·ki i Stanisław
Łętowski, dwukrotny
przywódca górali, zaginęli
w pamięci góralskiej? Zborowski na podstawie spostrzeżeń i badań u innych autorów zestawia różne zaby,tki tekstowe, mówiące o wędrówkach
elementów legendowych bohaterstwa w obronie uciśnionego ludu podhalańskiego.
a twórcach ludowych są trzy artykuly. Relacja Anny L e w i c k i e j
o Józefie Janosie, rzeźbiarzu ludowym z Dębna (nr 3, s. 162-173) podaje
w opisie postać prawie tragiczną żyjącego w samotności rzeźbiarza i poety
prymitywnego
umysłowością
i środkami
wypowiadania
się. Autorka
wzmiankuje, że Janos nie korzysta z przysyłanego ml,! czasopisma "Polska
Sztuka Ludowa". Wypowiedź w tym kierunku samego twórcy ludowego
wydaje się nie zupełnie wystarczająca.
Adam G l a p ,a przedstawił Antodawniejszy

niego

Julian

taniec

Krzy

mieszczański,

Twardowskiego,

wielkopolskiego

rzeźbiarza

ludowego

z

Piasków

pod Grodziskiem
(nr 4, s. 252-253). Marta Z n a m i e r o w s k a - P r li f f er o w a przedstawiła
Prillową, artystykę
ludową z Pałuk, powiat Szubin
(nr 6, s. 354--374), mającą za sobą studia w Ognisku Kultury Plastycznej
w Bydgoszczy, irzeźbiarkę figurek ludzkich lepionych w glinie. Prillowa
jest również i wycinankarką.
Brak miejsca nie pozwala na omówienie osiemnastu sprawozdań z kon:kursów sztuki ludowej, z wystaw, recenzji. Cza'sopismo zwraca uwagę na
ten dział, odbijający życie sztuki ludowej w jej różnych aspektach. Z dokumentacji,
jest ważna nota Zofii G ł o w y o zbiorach archiwum Sekcji
Badania Plastyki Ludowej w Krakowie (nr 5, s. 315).Trudno też nie wspomnieć o doskonałej recenzji książki W. Borudzkiej - Malowane domy, dowcipnie i wnikliwie ujętej przez T. S e we r y n a (nr 3, s. 190-192). Podobnych pozycji jest więcej.
Strona zewnętrzna czasopisma wygląda dodatniu. Poprawiły się okładkl.
Zniknęły z nich nalepki ilustracyjne,
niepraktyczne
i żle związane z całością typograficzną;
wprowadzono
okładki wielObarwne wpływające
na
atrakcyjność wydawnictwa. Treść poszczególnych numerów pod względem
graficznym przedstawia się jednoliciej niż w latach ubiegłych. Ilustracje
na ogół są dobre. Szycie poszczególnych składów jest czasem fatalne. Na
sześć wydanych zeszytów dwa są szyte drutem. Drut niszczy poszczególne
składy i przyczynia się do szybkiego rozkładu i rozpadu kart drukowanych.
Drukarni nie zmieniano ani razu w ciągu roku.

�358

u

M

z

E

A*)

W. podsumowaniu
całości należy przede wszystkim
podkreślić
wyd~W~ICZY sukces redakcji - wydanie sześciu zeszytów oddzielnych, dwu~leslęcznych,
~godnie z obietnicą w podtytule czasopisma. Rozumie się, że
me zawsze moma dotrzymać tej obietnicy; jest czasem koniecznością wydan.le. numer~. podwójnego. Zdaje się, że ,.PSzL" w tym kierunku przezwyclęzyła sWOJ kryzys. Natomiast, nie przezwyciężono
trudności regularnego
wydawania czasopisma. Oczywiście odgrywają rolę i przyczyny niezależne
od redakcji.
Publikowane artykuły i sprawozdania w ósmym roczniku PSzL" mieszczą się zasadniczo w dwóch grupach: I - sztuka ludowa, "II - folklor,
nadto III - kultura ludowa w powiązaniu ze sztuką ludową i folklorem.
Artykuły ze sztuki ludowej występują - podobnie jak i w roku ubiegłym przeważająco,
zarówno ilościowo, jak również pod względem rozpatrywawanych problemów. Na czoło wysunęły się problemy teoretyczne ze szczególnym zwróceniem uwagi na genezę sztuki ludowej. Daje się zauważyć
stopnio:ve przesunięcie
zainteresowań
w kierunku
historycznym,
wstecz
poza WIek XIX. Artykuły w tym nachyleniu odznaczały się pasją wnikliwszego wejścia watomosferę
badanej epoki. Czasem dociekania te wybiegały
naprzód poza możliwości poparcia ich dokumentami.
W dalszym ciągu
daje się odczuwać zbyt mała ilość osobnych prac roz,wijających zag'adnienia
dokumentacji
historycznej i bieżącej. Bardzo mało j,est artykułów wprowadza~ąc~ch :v zasoby dokumentacyjne
zbiorów publicznych. Nie wiemy, CI)
znaJduJe SIę w zbiorach Państwowego
Instytutu
Sztuki
w Zakładach
Uniwersyteckich
dyscyplin pokrewnych,
w muzeach itp. ~ zasoby dokumentacyjne są bardzo poważne, że wymienię choćby środowisko krakowskie.
Występuje dalsze milczenie w zakresie bibliografii. Z folkloru jest niewiele
prac, brak zupełnie z zakresu tańca. Wytrwały w przyczynkach literaturoznawczych jest J. Krzyżanowski.
Natomiast wystąpił nowy dział kultury
ludowej, dobrze zainagurowany
przez T. Seweryna. Należy podkreślić
że
większo'ść artykułów w "PSzL" odznacza się podniesieniem poziomu na~kowego. Widoczne są tu wysiłki redakcji.

Woj.

MUZEUM PAŃSTWOWE

,.

Czasopismo ,.Polska Sztuka Ludowa" jest wa(Żnym czynnikiem w rozwoju myśli naukowej. Jest jednocześnie jedynym pismem poświęconym
Wył~cznie sprawie sztuki ludowej, przodującym
w Europie. Zyczyć mu
nalezy dalszego rozwoju, przy równoczesnym
ugruntowaniu
dotychczasowych zd.obyczy.
Henryk

katowickie

Zwolakiewicz

""l
~

"

W BIELSKU-BIAŁEJ

Muzeum Państwowe w Bielsku mieści się w zamku, w obrębie "sta~ego
miasta", położonego mniej więcej w centrum miasta. Gmach zamkowy był
wielokrotnie przebudowywany,
nie posiada jednolitego stylu i nie jest chroniony jako zabytek.
W gmachu tym mieści się kilka instytucji. Muzeum zajmuje pomieszczenia o powierzchni za~edwie 418 m2, co stanowi ok. 1/6 ogólnej powierzchni pomieszczeniowej
gmachu. Na wystawę jest przeznaczonych
5 sal,
o łącznej powierzchni
295 m2• Ta zbyt mała przestrzeń wystawowa jest
głównym czynnikiem hamującym
należytą działalność i rozwój Muzeum.
Stąd też wysiłek kierownictwa
skierowany jest na uzyskanie korzystniejszych warunków lokalowych.
Drugą trudnością hamującą pracę Muzeum jest nie odpowiedni rodzaj
zbiorów. Dorobek dwu przedwojennych
muzeów miejscowych, o treści historyczno-regionalnej,
na skutek działań ostatniej wojny został prawie całkowicie zniszczony. Po ostatniej wojnie sta1'aniem i znacznym wkładem pracy
organizatora Muzeum mgr Stanisława Oczki stan z,biorów został wprawdzie
uzupełniony
do ok. 2000 okazów obejmujących
przede wszystkim dzieła
sztuki oraz wytwory rzemiosła artystycznego,
lecz okazy te, pochodzące
głównie z opuszczonego mienia miejscowej burżuazji,
na ogół większej
wartości ekspozycyjnej nie posiadają. Zbiory z zakresu etnografii obejmują
zaledwie 60 pozycji własnych oraz 18 depozytów. Zbiory prawie w całości
są zinwentaryzowane.
Zakresowi i jakości zbiorów odpowiada biblioteczka naukowa Muzeum,
obejmująca prawie tysiąc pozycji zakatalogowanych.
Poza dorywczymi badaniami z zakresu historii i kultury regionu, prowadzonymi w związku z przygotowywanymi
wystawami,
Muzeum badań
systematycznych
nie przeprowadzało
ani prac nie ogłaszało.
* Pod redakcją
prof. dr Marii Znamierowskiej-Prtifferowej.
Zob. Część pierwsza sprawozdań
"Lud",
t. 42: 1956, s. 801_79.
Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii
Znamierowskiej-Prufferowej,
syntetyzujący
je i poruszający
naj pilniejsze
problemy
muzealnictwa
etnograficznego,
ukażą się w "Ludzie",
t. 44. Sprawozdania
te obejmują okres do 1956 r.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9517" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9495">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d948a517220a4a6b8e4c329b03e28299.pdf</src>
        <authentication>946e3030b24b59b0ee419584fb5d6682</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113321">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:170</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113322">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113323">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:146</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113324">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1957 t.44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113325">
                <text>LUD 1957 t.44, s.205-350</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113326">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113327">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113328">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113329">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113330">
                <text>204
Istniejąca i przyjęta sieć badań 'PAE odpowiada w zasadzie
p?~rzebom atlasu; należałoby tylko na pograniczu zasięgów £aktow kulturow~ch, na granicach zróżnicowań kulturowych, a dalej
w .~asach ~społwyst~p?wania
zjawisk antagonistycznych prowadZlC b~~ama uzupe.ł~~aJ~ce, zagęszczając sieć przebadanych miej~COWOSCl,
~elem sClsleJszego sprecyzowania granicy zasięgów
l przebadama uwarunkowań, które na taki, a nie inny zasięg się
składają
44

II

Zobacz ró,,:nież artykuły
"D!e Erforschung

.J. G a J e~,

}.

.,i

dotyczące
der

Polskiego

Ackerbaugeriite

Atlasu

Etnograficznego:

im Zusammenhang
mit
Akademie der Wisse:lBerlin 1957. str. 1-22;

dem polmschen etnographischen
Atlas. Deutsche
schaften zu .serli.n. Band 13. Agrarethnographie,
K. M o s z y n s k l, Na marginesie
dyskusji
o Polskim
Atlasie
Etnograficznym.
Kwartabik
Historii Kultury Materialnej R. IV Warszawa 1956
nr3, str .. 391-412; J. G a je k, W sprawie dyskusji nad Polskim Atlase~
Etnograf!cznym.
Odpowiedź prof. K. Moszyńskiemu. Kwartalnik
Historii
Kult~ry Materialnej
1957 nr 3/4 str. 606-634, J. G a j e k, VAtlas
Ethnograpnlque
Polonais en 1953-1954. Kwartalnik
Historii Kultury Material:lej 1/2 1~58; Ergon str. 307-314; Zobacz też: Polski Atlas Etnograficzny
Zesz.~t probny. P. A. N. Instytut Historii Kultury Materialnej Zakład Etnografn we Wrocławiu, Wrocław 1958.

RECENZJE

I

SPRAWOZDANIA

SOWIETSKAJA ETNOGRAFIJA A. N. ZSRR Moskwa
L. N. CZIZIKOWA, M. N. SZMELEWA: Współczesne
z a b u d o wan i a c h ł o p s k i e (s. 54-72).

1955 z. 1-4'
rosyjskie

Wieś Wiriatino położona w dolinie rzeki Czelnowa (dopływ Cny), należy
to liczby starszych osiedli okręgu Tambowskiego. Wieś jest zabudowana
wg planu osiedli terenów południowowielkoruskich,
lecz zachowała ślady
starszego rozplanowania
zabudowań, właściwego osiedlom położonym na
brzegach rzek i wyciągniętych w jedną linię.
Celem uzyskania pełnego obrazu rozwoju i historii powstawania zabudowań mieszkalnych,
przeprowadzono
szczegółowe badania nad każdą
z ulic i zaułków. W trakcie badań nad budownictwem., brano również
pod uwagę ogólne wypadki historyczne, stan gospodarki i rodzinny byt
chłopów.
W XIX w. dla wsi Wiriatino, jak zresztą i dla całego okręgu Tambowskiego, było charakterystyczne
budownictwo zrębowe. Dawne budynki nie
zachowały się jednakże we wsi i opis ich został odtworzony na podstawie
opowiadań starych mieszkańców i na podstawie resztek starych zabudowań
:majdujących się w okolicy.
Budynek mieszkalny stał wzdłuż ulicy i był pokryty słomianym, czterospadowym dachem, budowany z belek o okrągłych zrębach wieńca; pod
węgły zrębu podkładano dębowe pnie tzw. podwałki. Zrąb izby składał się
z 15 wieńców, belki podłogi były wrąbane w pierwszy wieniec, między po·
dłogą a ziemią pozostawala wolna przestrzeń (ok. 0,5 m wys.). Belki sufitu
były wrąbane w wieniec, tzw. podbałocznyj
wenec.
Sufit był zrobiony
z połowic. tzn. cienkich bierwion przepołowionych.
Budynek mieszkalny
składał się przeważnie z jednej izby, sień była często wyplatana.
Piec
znajdował się w kącie przeciwległym od wejścia, otwór pieca był zwróeony do drzwi (jest to plan izby południowowielkoruskiej,
podtypu wschodniego).
Przeciętne
rozmiary
dawnych
budynków
mieszkalnych
były bardzo
małe (6 X 5, 7 X 7 m), natomiast rodziny zamieszkujące
je liczyły od 25
do 30 osób. Każdy kąt w izbie miał swoje przeznaczenie i nazwę: w perednem ugłu (w reprezentacyjnym
kącie) jadano i przyjmowano gości, \V zadnem
* Wskutek konieczności
lIlieszcza tylko te recenzje

zmniejszenia objętości "Ludu" - redakcja zac7.asopism, które dotyczą aktualnych badań.

�206
(wreprez.entacyjnym
kącie) Jadano i przyjmowano
gości, w zadnem
tylnym) spano, w pecznum ugtu (kąt pieca) znajdował się ruski piec,
w sudnem (kuchennym) prano. Starcy spali na piecu, młodzi na podłodze,
półkach i lawach.
Sypiano
zazwyczaj
na słomie, którą
przykrywano
plachtą tkaną w domu, postitkoj;
płachtą również okrywano się. Kobiety
prały na ławie Irontowej.
Podłogi nigdy nie myto, natomiast przed dorocznymi świętami skrobano ją skrobaczkami.
Domy o dwóch .izbach mieszkalnych
były zjawiskiem
bardzo rzadkim
i należały do najzamożniejszych
chłopów. Niektóre zamożne gospodarstwa
miały po kilka izb w zagrodzie.
Podwórza wsi Wiriatino
były otwarte.
Dawna forma i konstrukcja
podwórza zachowała się do dziś. Kryte pomieszczenia
dla bydła, drzewa
j
narzędzi gospodankich
były zrobione z opłotków i nazywano
je po~L1ieti. Powieti (szopy) stały za domem w odległości od 20-40
m. zaginały
się w stronę domu pod kątem prostym i czasami dochodziły z jednej
&amp;trony domu, z drugiej sięgały do wrót. W dużych rodzinach, które po;iadały wielką ilość bydła, zdarzało się, że za pierwszym szeregiem szop
ustawiano
w pewnej odległości drugi rząd powiet·i.
Szopy były często
przegradzane
na m8.łe izdebki, w których latem sypiały pary małżeńskie
jednej wielkiej rodziny.
Pod szopami sporządzano
piwnice i łażnie zrębowe, w których piec był stawiany wg planu południowowielkoruskiego.
W zagrodach chłopskich znajdowały się szopy i stodoły dla niewymłócoBego zboża i siana. Młócono na klepisku, czasami młóckę organizowano
\V stodole.
Ten typ chłopskich
budynków
byl charakterystyczny
w XIX w. dla
'lvielu okręgów południowowielkoruskich:
w guberniach
orłowskiej, kurskiej, woroneżskiej,
tambowskiej
i przylegających
do nich okręgów tulskiego i riazańskiego.
Niedostateczne
materiały nie pozwalają na ustalenie
czasu powstania tego typu budownictwa.
Od 1880 r. w spoleczno-ekonomicznym
życiu wsi zaszły znaczne zmiany.
Masowy odpływ chłopów na sezonowe roboty sprzyjał stopniowemu wciąganiu chłopstwa w stosunki towarowo-pieniężne,
co z kolei powodowało
zmiany wewnątrz rodzin chłopskich.
Rodziny zaczynają się dzielić, tym
samym zmniejsza się ich liczebność. Wieś zaczyna szybko rozbudowywać
się. Do 1870 r. wieś liczyła 200 domów. Od 1880 r. powstają nowe ulice,
zabudowują stare, powsta je coraz więcej zagród.
Szczegółowe badania pozwoliły na prześledzenie
historii poszczególnycłt
:odzin, które często noszą to samo nazwisko. Poza tym w każdej rodzinie
istnieją jeszcze tzw. podwornyje
kliczki,
(podwórzowe przydomki), które
.:Jodawano do imienia głowy rodziny i które dotąd przetrwały.
Przy rodzinnym podziale, bracia zazwyczaj dzielili między siebie domy
i zabudowania
gospodarskie
lub przesiedlali
się na koniec wsi, gdzie
g'mina wydzielała im kawałek ziemi na zagrodę. ¥,T centrum wsi można
•.;głu

Iw

. !

i

'li

207
było osiedlić się tylko w tym wypadku, gdy ktokolwiek przenosił się na
inne miejsce i sprzedawał
swoją ziemię·
WlataciI
1880 zrębowe budynki
zaczynają być wypierane przez domy
!. cegły.
Chłopi wykupili od ziemian boga tą w glinę ziemię i bez większych
trudności mogli wyrabiać cegłę. Chlopi z dwóch lub trzech gospodarstw
wspólnie zakładali
cegielnię, sta"viali szopę do suszenia cegieł i sami
ją wypalali. W ten sposób w stosunko"vo niedługim czasie (1890 i pierwsze
dziesięciolecie XX w.) wieś była w znacznej mierze przebudowana.
Mimo
pewnych braków domów zbudowanych
w tym okresie (wilgoć, zużycie
WIększego zapasu opału niż w domach drewnianych)
budownictwo z cegieł
;'OZWiJ310 się coraz bardziej.
Pierwsze domy z cegiel stawiane były wg tradycyjnych
planów domów
drewnianych.
W miarę jednak wzrastających
kontaktów z miastem i rozwojem oBrodków przemysłowych,
ludność wiejska zaczęła stawiać większe
wymagania swemu domostwu. W pierwszym rzędzie objawia się to w dążeniu do wydzielenia w domu tzw. czystej połowy. Przy budowie z cegieł,
często ściana fundamentalna
dzieliła budynek na dwie części: kuchnię
i pokój. Do kuchni (jeżeli dom stal wzdłuż ulicy) prowadziły dwa wejścia:
jedno od ulicy, drugie od podwórza; piec był stawiany w kącie przeciwnym od ulicy·, otwór pieca był zwrócony ku wejściu,
prowadzącemu
z' ulicy. Ustawienie pieca świadczy o zachowaniu starych tradycji, chociaż
wejście znajduje się nie w bocznej ścianie, jak ongiś, lecz od ulicy. Budynek
mieszkalny z cegieł. oprócz pieca ruskiego, ogrzewany był piecem kaflowym, który od 1900 r. stawiany był w pokoju na środku "ślepej ściany",
wydzielając w ten sposób miejsce do spania.
W okresie poprzednim, przy podziale rodziny, odchodzącym cała rodzina
wspólnie budowała oddzielny dom. Z braku ziemi często nową izbę przyGudowywano do domu rodzicielskiego lub stawiano ją w tej samej zagrodzie, dzieląc zagrodę między dwie rodziny.
W okresie budownictwa
ceglanego przy podziale, pożądanym było również stawianie osobnego domu, jednakże taniej wypadało stawianie większego domu z myślą podzielenia go- w przyszłości na dwie łub trzy części.
Często, gdy rodzina nie posiadała
środków na wybudowanie
większeg6
domu. początkowo budowano go na jedną rodzinę, przy podziale zaś dobudowywano potrzebne izby. Zrozumiałe, że takie rozwiązanie pomieszczeń
dla rozrastającej
się wci&lt;lŻ rodziny zmieniło tradycyjny
plan wnętrza, jak
również piec zmienił swoje tradycyjne ustawienie.
Piec mógł być stawiany
"~O różnych kątach w z~leżności od kierunku ulicy, wejścia i otaczających
dom innych mieszkalnych
i gospodarczych budynków.
W każdym zaś wyl'adku piec starano się ustawić jak najbardziej
racjonalnie.
tak aby kąt
kuchenny zabierał jak najmniej przestrzeni. W końcu XIX w. i na początkll
XX w. zachodzą zasudnicze zmiany w umeblowaniu domów z cegieł. W użyciewchodzą
meble ruchome .

�209

208
W budownictwie
gospodarczym
nie zaszły w owym czasie żadne zasadnicze zmiany. Spichrze były również murowane z żelaznymi drzwiami.
Biedniejsze gospodarstwa stawiały spichrze gliniane.
Rozwój budownictwa
ceglanego trwał do 1914 r. w Okresie I wojny
światowej rozwój budownictwa
mieszkaniowego
został poważnie zahamowany.
Reforma rolna po Wielkiej Rewolucji Październikowej
przyczyniła sit:
do ożywienia budownictwa, wieś zaczęła rozrastać się w szybkim tempie,
przybyły nowe ulice. W 1920 r. wybudowano 80 nowych domów, z czego
60 było drewnianych,
zaś 20 murowanych z cegły. Nowe budynki zrębowe
by~y obliczone na jedną małą rodzinę. Ogólne rozmiarj' domu zmieniły
się mało, lecz powierzchnia
mieszkalna,
przypadająca
na jednego człowieka wzrosła. W wielu drewnianych domach z tego okresu zachowało się
tradycyjne ustawienie pieca, lecz wzrastająca
tendencja (1900 r.) do wydzielenia "czystej" połowy spowodowała przesunięcie pieca bliżej drzwi, co
z kolei pozwalało w niektórych wypadkach na oddzielenie kuchni od "czystej" połowy. Dla lat 1920 charakterystyczny
zacźyna być drugi typ umieszczenia pieca w kącie koło drzwi. Takie ustawienie pieca, przy niewielkich
rozmiarach domu pozwalało na racjonalniejsze
wykorzystanie
powierzchni
i wydzielenie miejsca na pokój. Ten typ rozplanowania
wnętrza utrzymuje
sit; do dziś. Do pięciosciennych
budynków drewnianych
zaczęto stosować
plan izb domów murowanych
z lat 1900, tzn. wejście było umieszczone
w ścianie przeciwległej
od ulicy, piec znajdował się w kącie około drzwi,
otwór jego był skierowany na ścianę frontową.
Następny etap budownictwa' jest związany z kolektywizacją
gospodarki
wiejskiej.
Poczynając
od 1930 r. we wsi znów powraca budownictwo
drewniane,
gdyż wzrasta
zapotrzebowanie
cegły na budynki
społeczne
organizowanych od nowa kołchozów.
Obecnie większość nowych domów buduje się "na obłap" co ułatwia
obszycie domu tarcicą a kołchoźnicy znajdują, że jest to forma ładniejsza
od poprzednich.
W fundamentach
domów drewnianych
również zaszły
zmiany. Wprawdzie
wiele budynków
wzniesionych
w ciągu ostatnich
2'0 lat znajduje się na drewnianych piwnicach, jednakże przestrzeń między
podłogą a piwnicą jest wyłożona cegłami. Dzięki dostatecznej
ilości cementu na potrzeby
budownictwa,
zamiast
piwnic wznosi się ceglane
umocnione cementem słupy lub pełny cementowy fundament.
Podłogi są
wykładane z 5-cio cm. desek, heblowanych,
ściśle dopasowanych
i połączonych w "szkant".
Belki podłogowe,
tak jak niegdyś,
są wrąbane
w wieniec, jednakże w domach, które mają fundament cementowy, wp,o··
wadza się je w otwory zrobione w cemencie fundamentu, chroni to podłogę
od przedwczesnego gnicia i zniszczenia. Belki sufitu, tak jak niegd-yś, są
wmocowywane w przedostatnim
wieńcu, lecz budowa sufitu i dachu jest
o wiele poprawniejsza.
Sciany drewnianych
domów są wewnątrz otyn-

kov,'ane, zewnątrz zaś poszyte tarcicą i malowane. Niektóre domy później
budowane, mają wygląd i rozklad wewnętrzny na wzór domów miejskich.
Znaczne zmiany zaszły również w planie
wnętrz.
Na 40 zbadanych
domów zbudowanych
ok. 1930 r., 25 domów posiadało plan wnętrza
typu drugiego. Zaleciwie w 8 domach piec znajdowal się na starym tradycyjnym miejscu. Projektuje się również usunięcie pieca ruskiego z pomieszczeń mieszkalnych i ustawienia go w osobnej komórce, przeznaczonej
clo prania, gotowania jadła dla bydła oraz okresowego przetrzymywania
w niej młodego przychówku (cielaka, prosiaka, jagniąt).
Ten ostatni sposób powiększania
przestrzeni mieszkalnej rozpowszechnia się szybko \". wielu okręgach ZSRR, np. na terenie okręgu moskiewskiego, ulianowkiego,
kujbyszewskiego
gorkowskiego.
Okręgi te niegdyś
budowały domostwa wg planu środkowowielkoruskiego,
natomiast na terenie okręgu tambov,lskiego budowano wg planu południowowielkoruskiego.
Domy wieloizbowe nie są związane ze starymi t.radycjami etnicznymi i są
charakterystyczne
dla budownictwa nowego.
Obecnie można odróżnić trzy typy planu wnętrza zarówno w domach
murowanych jak drewnianych, w zależności od ustawienia pieca. Najbardziej przyjętym jest plan z ustawieniem pieca w kącie koło drzwi, z otworem skierowanym
na boczną ścianę. Kołchożnicy uważają go za najbardziej wygodny przy dwuizbowym planie domu. Potwierdzeniem
jest rozpowszechnienie
się w całym kraju tego typu rozplanowania
wnętrza, niezależnie od miejscowych tradycji rozplanowania
izb. Dowodzi to również
o zacieraniu się różnic między poszczególnymi okręgami, które powstały
na tle tradycji etnicznych.
Wraz z ustrojem kołchozowym nastąpiły zmiany w urządzeniu
domu
i w całym bycie ludności. Wielkie zmiany zaszły również w zabudowaniach
gospodarskich. W rezultacie kolektywizacji gospodarstwa wiejskiego zmniejszyła się znacznie liczba zabudowań gospodarczych, część tych budynków
(st.odoły, stajnie) znikły zupełnie, zastąpiły je budynki kołchozowe. Konstrukcja pozostałych jest znacznie ulepszona: plecionka i glina zostały zastąpione drzewem. W rozwoju współczesnego domostwa na wsi wyraża się
proces zacierania
się różnic kulhualnych
i bytowych między miastem
i wsią. Przejawem tego jest dążenie do ulepszenia konstrukcji
domu, d,o
budownictwa
wieloizbowego i urządzania
wnętrza meblami typu miejskiego.
A. P. OKLADNIKOW, W. W. NARYSZKIN: N o wed
a n e o s t a r 0ż y t n y c h k u l t u r a c h n a pół w y s P i e C z u k o t s k i m (Starożytne
osiedle nad rzeką Kanczałan) (str. 151-159).
W 1953 r. czukotskie muzeum krajoznawcze zostało zawiadomione przez
:udność miejscową o odkryciu
dawnego osiedla nad rzeką Kanczałan.
Rzeka Kanczalan
bierze swój początek z gór Anadyrskich,
biegnie na
H ..Luci", t. XLIV.

�211

210
południe i wpada do Kańczałańskiej
zatoki, którą uważa się za ujście rzeki.
Zatoka Kańczałańska
jednoczy się z ujściem rzeki Anadyr, obie więc rzeki
wpadają w rezultacie do wielkiej laguny Anadyrskiej,
która z kolei łączy
się z zatoką Berynga. Okolica jest dość płaska, pokryta tundrą, brzegi rzek
porosłe krzewami.
Pierwsze badania
osiedla stwierdziły,
że składało się ono z li półziemianek, położonych w jednej linii na niewysokim pagórku, prostopadle
do
brzegu zatoki, tzn. z południa na północ. Ostatnia ziemianka znajduje się
o 2 m od urwistego i wysokiego brzegu rzeki. Resztki ziemianek mają dziś
wygląd jam w formie czaszy, o średnicy 3 do 6,5 m, głębokie od 0,5 do l m.
Każda ziemianka
jest otoczona wałem, wysokim od 20 do 30 cm z zewnętrznej strony, szerokim ok. 0,7 m. Wyjście z ziemianki ma dziś wygląd
wgłębienia
w wale otaczającym
ziemiankę.
Zimą, wyjściem z ziemianki
był prawdopodobnie
otwór odprowadzający
dym, gdyż głębokie
śniegi
uniemożliwiały
wydostanie
się na zewnątrz otworem bocznym.
W odległości ok. 200 m od wymienionego
osiedla, odkryto drugą grupę
analogicznych
ziemianek. Znajdują się one na nieco wyższym pagórku położonym wzdluż zatoki w odległości od 10-15 m od brzegu. Ziemianki są
ustawione jak i poprzednie, w jednej linii. Miejsce na osiedla zostało wybrane mądrze, gdyż okolica obfituje w ryby i dzikie zwierzęta, poza tym
przez tę okolicę prowadziły
ongiś drogi wędrówek reniferów.
Jedna z częściowo odkrytych
ziemianek pierwszego osiedla była wykopana w piasku; podstawa
jej znajdowała
się na głębokości ok. 70 cm
od poziomu tundry.
Na głębokości ok. 12-13 cm odkryto ognisko wokół
którego znajdowało
się 7 gładkich
kamieni
otaczających
nagromadzony
popiół. W ognisku i wokół niego znaleziono wielką ilość kości jelenia
północnego; mało natomiast
znaleziono ości ryb. Prócz kości odkryto skorupy prymitywnych
glinianych
garnków
i 16 skrobaczów
z obsydianu.
W ziemiance
znajdowały
się dwie grupy skorup ceramiki.
Obok narzędzi
)tamiennych
znaleziono wyroby kościane: 2 motyki-kopaczki,
młot, harpun.
W tejże ziemiance znaleziono 8 małych, okrągłych kamieni podobnych
do kamieni, których
dziś używają
Czukczowie
jako ciężark6w
do sieci.
Być może mieszkańcy
ziemianek
używali sieci do łowienia ryb. W południowej
i zachodniej
części ziemianki
odkryto resztki dw6ch 'słupów,
które podtrzymywały
pokrycie
ziemianki.
Z przedmiotów
kultury
materialnej znaleziono zaledwo 16 szt. narzędzi kamiennych.
Są to masywne
skrobacze,
z twardym
prawie
pionowym
ostrzem.
Inwentarz
narzędzi
kościannych
jest b. nieliczny.
Składa się nań kopaczka-motyka,
ciężka
i masywna z kła morsa; młot zrobiony również z kła morsa, ostrze kopaczki
illb pałki _ kopaczki z rogu jelenia północnego, w końcu harpun z kości
morsa.
Sądząc z dość
rodzaju.
Pierwsza

licznych
skorup
ceramiki,
grupa to naczynia zrobione

naczynia
z grubej

były trojakiego
glinianej
mas.v,

lawierającej
dość dużą ilość okrągłych
ziaren kamienia,
prawdopodobnie
:norskiego piasku.
Kolor czerpaków
był czerwonawo-szary.
Forma tego
naczynia jest dość niezwykła. gdyż bylo ono bardzo szerokie i stosunkowo
n'skie, dno okrągłe, lekko spłaszczone.
Ceramika z Kanczałanu
ma wiele
wspólnego z ceramiką
staroeskimoską,
podobnie zresztą jak i narzędzia
z kości. Natomiast
przedmioty
z kamienia.
szczególnie skrobacze, różnią
się formą od podobnych narzędzi staroeskimoskich
i raczej są zbliżone do
starokoriackich
z okolic wybrzeża Morza Ochockiego.
Należy podkreślić, że kultura mieszkańców
stanowiska
kanczałańskiego
jest zasadniczo różna od kontynetalnej
kultury środkowej części półwyspu
Czukotskiego,
którą odkryto ostatnimi czasy nad jeziorem Jakitiki i Czyrowego w basenie rzeki Anadyr.
Różnice między obu kulturami
są tak
zasadnicze,
że należy brać pod uwagę istnienie
dwóch różnych kultur.
Kultury
z nad jezior Jakitiki
i Czyrowego
należy uważać
za kulturę
I tysiąclecia p.n.e., kultura Kanczałańska
jest późniejsza. Mieszkańcy z nad
jezior Środkowoczukotskiej
tundry byli kontynentalnymi
myśliwymi i rybakami, natomiast
ludzie z Zatoki Anadyrskfej
należeli do plemion nadmorskich
zajmujących
się nie tylko polowaniem
na jelenia p6łnocnego
i rybołówstwem,
lecz i polowaniem
na zwierza morskiego.
Ich związek
z kulturą
plemion Arktyki nie pozostawia
wątpliwości,
co jest widoczne
szczeg6lnie w ceramice. Wątpliwe
też jest, czy należy za ich przodków
uważać Koriak6w.
Jest to jakaś nieznana dotychczas kultura
p6łnocnowschodniej Azji, która wymaga dalszych badań archeologicznych
z udziałem etnografów,
lingwistów i antropologów.
L. PUSZKAREWA:
Na r a d a k ole k t y w u a u t or s k iego n a d
"R o d z i n a i b Y t r o d z i n y c h ł o p s t w a koł c h oz o w e g o n a r o d ó w ZSRR" (s. 173-175).
t em a t em

6 grudnia
J.954 r. w Instytucie
etnografii
AN ZSRR odbyła się narada
wsp6łautorów
pracy: Rodzina i byt rodziny chłopstwa
kołchozowego
na1'odów ZSRR. W czasie narady wygłoszono
następujące
referaty:
1) W. J.
K r u p i a n s k a: Metoda
badań &lt;ł"odziny kołchozowej
we wsi Wiriatino
dzielni.cy Tambowskiej,
2) E. M. Kra w e c: Badania nad bytem rodziny
chłopstwa.
kolchozowego
Ukrainy,
3) 1. F. S i m o n e n k o: Byt rodziny
we wsi zakarpackiej
Neresnicy,
4) E. T. Kar a p e t i a n: Skład ormiańskiej rodziny kołchozowej.
5) E. P. L a s s e: R O d z i n a i byt rodziny chłopstwa kołchozowego
okręgu
Cesisskiego
Łotyskiej
SRR, 6) A. 1. W i s z n i a u s k a j t e: Rola rodziny
w produkcji
i życiu społecznym
kołchozu.
W trakcie dyskusji skonstatowano,
że prace monograficzne
nad omav!~anym zagadnieniem
zostały w Armenii i Litwie zakończone. 1. F. S im o n e n c e, którego referat oceniono pozytywnie, zarzucono jednak, że nie
zostały zbadane wszystkie rodziny zamieszkujące
wieś Neresnicę, poniewal
autor ograniczył się tylko do rodzin pracujących
w kołchozie.

�213

212
Z dużym zainteresowaniem
wysłuchano
referatu
W. J. K r li p i a n-s k i e j i podsumowania
P. L K u s z n i e l' a o wynikach badań na podstawie etnograficznej
ankiety opracowanej
przez P. L Kuszniera.
Ankiet&lt;&gt;przyniosła dokładne informacje o liczbie ludności, o poziomie jej kultury,
o zawodach, o stosunkach
pokrewieństwa,
o tym kto jest głową rodziny,
o składzie i charakterze
rodziny wsi Wiriatino.
Ankieta objęla 454 rodziny.
Statystyczne
dane pozwalają
na naukowe
opracowanie
nowych
problemów, oraz na rzeczową ocenę rozwoju kultury i bytu rodziny, j&lt;'k
też pogłębią badania
nad różnymi formami wpływu miasta i miejskiej
kultury
na rodzinę
kołchozową.
W referacie
W. J. K l' U P i a n s k i e j
szczegółowo
został przeanalizowany
budżet
rodziny
kołchozowej,
jako
czynnik rozstrzygający
wiele zagadnień bytu rodziny.
P. L K u s z n i e l' zalecał etnografom
stacjonarną
metodę
badań
w trakcie różnych pór roku. Metoda ta daje pełny i wszechstronny
materiał oraz pozwala na wyciągnięcie faktycznych
wniosków.
W trakcie
dyskusji
nad pracą
moskiewskich
etnografów,
oceniono
obiektywnie
metodę posługiwania
się danymi statystycznymi,
ankietami
i budżetami rodzin. Metoda ta pozwoli ustawić badania nad bytem rodziny
na pC'dstawie naukowej i pozwoli na przejście od zwykłych opisów zjawisk
etnograficznych
do ustalenia prawidłowości
rozwoju rodziny.
Na skutek
różnego rodzaju trudności przy badaniu budżetu, zebrani zwrócili się z apelem do Instytutu
Etnografii
o opracowanie
badań budżetów.
Referat E. T. Kar a p e t i a n a o składzie współczesnej rodziny ormiańskiej wywołał gorącą dyskusję nad teoretycznymi
zagadnieniami
związanymi ze strukturą współczesnej rodziny i jej składem liczbowym, oraz nad
możliwością powstania współcześnie wielkich rodzin nierozdzielanych
itd.
Dalszych badań wymagają przeżytki egzystujące jeszcze we współczesnych
stosunkach rodzinnych, oraz przyczyny wpływów przesądów na byt chłopa.
Zagadnienia te często występują w kołchozach okolic nadbałtyckich.
Stwierdzono również, że etnografowie
do dziś nie zajmowali się poważnie źródłem przesądów i przyczynami
ich trwania
wśród ludności.
Uczestnicy
narady stwierdzili konieczność podjęcia badań nad tym zagadnieniem.
Na zakończenie podjęto decyzję wydania materiałów
o rodzinie i bycie
rodziny w oddzielnych zbiorach i seriach.
"SOWIETSKAJ A ETNOGRAFIA",
A. BERNSZTAM:
Zagadnienie
g i s k i e g o.

z 2. Moskwa,

r. (s. 16-27).
n a l' o d u k i r-

1955

p oc h o d z e n ia

Artykuł został napisany z konieczności podsumowania
zebranego w ostatnich latach
materiału,
oraz poddania
anali2lie niektórych
zagadnień
dotyczących
etnogenezy
Kirgizów,
zagadnień
zagmatv:anych
pod wplywem fałszywych teorii N. J. Marra. Skrajny autochtonizm
N. J. M a l' l' a
sprzyjał rozwojowi poglądów według których przodkowie takiej czy innej

'.7'

narodowości pojawiali się tam, gdzie obecnie zamieszkują ich następne poJwlenia. Teoria "autochtonizmu"
odegrała odmienną a zarazem hamującą
rolę w badaniach nad historią narodów Azji Środkowej.
Wielu naukowców radzieckich
uważa lo, że narody Azji Środkowej wywodzą się z ,.genealogicznego drzewa", które wyrosło z zalążka, na którym powstały narody współczesne. odrzucając w len sposób związki kulturowe z narodami
Azji Środkowej.
A. B e l' n s ? t a m zamierza w artykule
scharakteryzować
zasadnicze
etapy historii pO'Nstania ruchu kirgiskiego, biorąc pod uwagę opinie kry··
tyczne na temat jego poprzednich prac. Autor pomija w artykule problem
etnogenezy Tiurków, któremu jest poświęcona specjalnie jego inna praca.
Etniczne i kulturowe
więzi, na terenie Azji Środkowej
w okręgach
z;;mieszkałych
przez ludność osiadhj, rolniczą, powstawały
prędzej i były
trwalsze niż to miało miejsce w okręgach hodowli bydła. Innymi słowy
mcwiąc u ludności osiadłej AzjI Środkowej, szczególnie u Tadżyków, elementy kultury narodowej powstały wcześniej niż u koczowników.
Jeżeli dla I tysiąelecia n.e. można ustalić etniczne nazwy przodków narodów wspóiczesnych,
nie oznacza to jeszcze, że można z całą stanowczością twierdzić o ich etnicznej przynależności.
Sarmaci-Allanie
pierwszych wieków n.e. - nie są jeszcze Turkmenami
- starożytni Kirgizi Jeniseju z III w. p.n.e "- to jeszcze nie tiańszańscy
Kirgizi; Baktryjczycy
z końca I tysiąclecia p.n.e. - to jeszcze nie Tadżycy. Mówił o tym S. P.
T o ł s t o w na sesji poświęconej etnogenezie narodów Azji Sr., w 1943 r.:
,przy wielkiej ilości b. dawno powstałych wspólnot historyczno-terytorialnych, na bazie których, z różnorodnych
miejscowości
i naleciałych
elementów etnicznych zrodził się proces konsolidacji współczesnych,
średnioazjatyckich narodów, ani jeden z tych narodów nie wchodził bezpośrednio
do jakiejkolwiek
ze starszych grup etnicznych.
Przeciwnie, jak starożytne
miejscowe ludy, tak i narody, które przywędrowały,
weszły w różnym
stopniu w skład niektórych,
czasami nawet wszystkich
narodów
Azji
Środkowej, częściowo zaś nawet w skład narodów poza jej granicami".
Przy obecnym stanie badań nie. można jeszcze określić ściśle, jaka była
"podstawowa komórka powstania tego czy innego narodu Azji Środkowej.
Przy powstaniu narodu tadżyckiego wielką rolę odgrywali przede wszystkim Sakowie, Baktryjczycy,
Sogdyjczycy i Tocharzy, lecz do tej chwili pozLstaje niewyjaśnione,
które z tych plemion było nosicielem starożytnego
języka tadżyckiego.
Oprócz Baktryjczyków,
których język jest nieznany,
pozostałe grupy etniczne mówiły językiem północnoirańskim,
gdy tymCzasem język tadżycki przynależy do zachodnioirańskiej
odmiany.
Jest zrozumiałe, że kultura
Sogdu miała wielki wpływ na powstanie
kultury Uzbeków, jednakże Sogdyjczycy mówili językiem grupy irańskiej,
wobec czego nie mogli przemienić się w Uzbeków tiurkojęzycznych.
Praw&lt;Iopodobnie zostali oni "stiurczeni"
językowo przez inne plemiona tiurkQ-

�215
214
języczne, najprawdopodobniej
przez któreś z plemion zachodniotiurskiego
k~ha~atu,
może Karłuków.
Stawiać jednakże znaku równania między
plemIOnami zachodniotiurskiego
kahanatu
lub Karłukami
z jednej strony
a UZbek~n:i z d.rugiej, nie można gdyż wiadomo, że znaczna część plemion
zachodmotlUrsklego
kahanatu,
jak np. kO:1federacja plemion Dułu. weszła
w skład kazachskich
dułatów.
Proces ten nie jest szCZegÓłOw~ znany
zamierzone są badania nad nim; to co jest znane, pozwala jednak na odrz~~
cenie koncepcji pochodzenia narodów współczesnych
z narodowości starożytnych. Nie należy zapominać o różnorodnych
drogach tworzenia się kultury i.o specjalnej drodze rozwoju języka - jednego z najważniejszych
dowodow przynależności
etnicznej.

?YC

.Wielorakie plemiona tiurskie, najczęściej południowosybirskiego
(ałtajskIego), środkowoazjatyckiego
pochodzenia, szczególnie zaś z Siedmiorzecza.
rr:ieszając się z kuszańskimi
i sogdyjskimi plemionami
środkOwOazjatyc~
~Iego MIędzyrzecza, założyły podstawę powstania
narodowości
uzbeckiej
Jesz~ze w okresie zachodniotiurskiego
kahanatu
z VI-VIII
w. Skrzyżowa~la te wzrosły w okresie Karachanidów;
na terenie ich państwa powstalI Uzbecy, którzy aż do XVI w. ciągle wchłaniali
inne plemiona.
Podobny proces, prawie w tym samym czasie, zachodził z Turkmenami,
pr.zy powstawaniu
których
decydującą
rolę odegrali Ogyzi, ob·ejmu.iąc,Y
mIejscowe grupy Sarmatów-Allanów
i plemiona eftalijskie (Hunnów).
Być może, najmłodszą formacją są Kazachowie i Kirgizi, których proces
formowania się narodowości, mimo licznych starożytnych przodków i wczesnej organizacji państwowej
został przerwany
najazdem Mongołów, a co
za t~m idzie, zahamowany
przez słaby rozwój kultury rolniczej i szereg
specJalnych
konkretnych
warunków
historycznych.
Jednym z nich było
przesiedlenie
się Kirgizów za granice Jeniseju i poludniowej
Syberii oraz
podporządkowanie
ich różnym innym narodom.
Wszystkie narody Azji Środkowej, szczególnie zaś Kazachowie i Kirgizi, powstawali historycznie z różnych plemion, narodowości i ras. Źródła
p~sane, odnośnie Kirgizów, zawierają
wiadomości o różnicach antropologIcznych z okresu jednego tysiąclecia.
Autor ma na myśli opisy Chińcz\'ków oraz dzieła Gardizi o Kirgizach w XI w. Właśnie u ludów koczow~iczych szczególnie uderzające są skrzyżowania, podkreślane
nie tylko uwagami w źródłach pisanych, lecz przede wszystkim etnonimiką
tych plemion. Pozostawiając
na uboczu wszystkie możliwości odtworzenia
nazw
plemiennych
z chińskiej
transkrypcji,
autor wskazuje, że w etnonimice
wyrażają
się wspólne nazwy plemienne
Kirgizów, Kazachów,
Uzbeków
i Turkmenów.
Dowodzi to pewnej wspólnoty etnicznej, podziału szeregu
plemion starożytnych
i wcielenia się ich poszczególnych części do różnorodnych formacji etnicznych.
Toteż nie jest przypadkowe,
że w wielu zjawiskach kultury
narodowej
tych ludów dostrzegalne
jest etnograficzne

pokrewieństwo,

IIp. w folklorze,

jako prosty

rezultat

wspólnoty

ich histo-

rycznego rozwoju.
Cechą szczególną etnogenezy
Kirgizów jest jej kształtowanie
się na
dwóch terytoriach:
na brzegach Jeniseju i nad Tia11-Szań. Gałęzią starszą
Kirgizów jest ludność z nad Jeniseju.
Proces rozwoju kirgiskich plemion
nad Jenisejem doprowadził ich do okresu powstania spolecze11stwa klasowego, do utworzenia
własnego państwa
i powstania
specyficznych
cech
kultury,
przede wszystkim
pisma runicznego
w tzw. literackim
języku
orchońskich Tiurków.
Polityczna i ekonomiczna izolacja jenisejskich Kirgizów, odrębna droga ich rozwoju historycznego
sprzyjały
rozszerzaniu
ekonomicznej
podstawy ich gospodarki oraz powstawaniu
im tylko właściwych cech bytu.
Zasadniczą
rolę odegrało rozwijanie
się rolnictwa,
jako pomocniczej gałęzi gospodarki, powstawanie
grodów obronnych i rozwinięte rzemiosło, szczególnie metalurgiczne.
Jenisejscy
Kirgizi nawiązywali
stosunki ekonomiczne z sąsiadującymi
dzielnicami, o czym wyrażnie mówią żródła pisane i zabytki kultury ma·terialnej.
Wystarczy chociażby wymienie znane opisy z chińskiej kroniki
Tamzu z VII-VIII
k., gdzie o Kirgizach mówi się, że byli w przyjaciel~kich stosunkach.
Stosunki el&lt;onomiczne nawiązywały
się również skutkiem akcji wojennych,
kOl1czących się nierzadko sojuszami. Wojenne pochody Kirgizów jenisejskich
sięgały na południe w stepy Mongolii i do
granicy Chin, na zachodzie zaś - do Ałtaju i Siedmiorzecza.
Bezpośrednim
~astępst\'.'em t.ych pochodów było wchłonięcie przez Kirgizów elementów
innych plemion, szczególnie plemion Ałtaju, w związku z tym zaś zjawiły
się pewne cechy, pochodzenia niekirgiskiego;
doprowadziło to do przyswojenia przez Kirgizów pewnych cech kultury
chińskiej i Azji Środkowej.
(wzmianki w kirgiskim
folklorze o Ałtaju, jako o miejscu pochodzenia
Manasa-Żakypa).
Należy przypomnieć
o kronice Tanszu, w której
jest
powiedziane, że państwo Kirgizów "sięgało na wschodzie do Guligani (Kurykanie nad Bajkałem), na południu do Tybetu, na południowym
zachodzie
do Gełoiu (tzn. Siedmiorzecza)".
W trakcie pochodów wojennycu i przyswajania
elementów innych kultur z caią pewnością następowała
utrata pewnych cech własnej kultury.
Z punktu widzenia kahanów tiurskich stanowiło to wielkie niebezpieczeństwo. Autor przytacza w związku z tym slowa Kiul-Tegina
i Bilge-chana,
którymi zwrócili się oni do swych drużyn: "Naród chiński, który daje
(nam teraz) bez ograniczenia
(nas) tyle złota, srebra, zboża i jedwabiu,
(zawsze) był w mowie słodki, a dary miękkie:
kuszące słodką mową
i wspaniałymi
darami, bardzo silnie przyciągali ku sobie daleko (mieszka;ące narody); (ci też) osiedlając się pomiędzy (Chińczykami}, przyswoili
sobie tam "wykształcenie".
Charakterystyczne
jest, że już w okresie Hunnów
Laoszana Czua przestrzegał
jego doradca Czżunsiniue

(II w. p.n.e.) Szańju
przed zbliżaniem się

�216
zbytnim ku kulturze chińskiej tymi słowy: "Liczebność Hunnów nie może
się równać z ludnością jednej dzielnicy ~hińskiej, lecz oni są dlatego silni,
:ie mają odzież i strawę doskonałą i nie zależ8, w tym od Chin. Jednakże.
nańju, ty zmieniasz
obyczaje i lubisz przedmioty
chińskie.
Jeżeli Chiny
użyją tylko l/lO swych przedmiotów,
to Hunno'vie co do jednego znajd,;
się po stronie domu Chań. Otrzymawszy
od Chin jedwabie i bawełnian'~
tkaniny, drzyjcie odzież z nich (zrobioną) biegając wśród kolczastej roślinności, i tym udowodnicie, że taka odzież wytrzymałością
nie dorówna wełnianej i skórzanej
odzieży. Otrzymawszy
od Chin wiktuały
nie spoży\vajcie ich i tym udowodnicie,
że przenosicie
ponad nie ser i mleko".
Jak z tego widać, już w II w.p.n.e. w środowisku
analogicznym
do kirgiskiego, na porządku
dziennym
stał problem
zachowania
swoich etnicznych właściwości, obyczajów i bytu.
Znaczenie pochodów wojennych
jenisejskich
Kirgizów nie zostało wyczerpane przez wytłumaczenie
ich ekonomicznymi
warunkami.
Następstwem ich bylo przeniknięcie
części Kirgizów nad Tiań-Szań,
szczególnie
intensywne
w VIII-X
w., tj. w okresie .gdy tiańszańskie
odgałęzienie
Kirgizów ostatecznie
umacnia się.
Dokumenty takie jak Hmdud-al-Alan
i dzieła I s t a l' c h y potwierdzają
niezbicie twierdzenie,
że w X w. Kirgizi znajdowali
się nad Tiań-Szań,
przy czym Hmdud-al-Alan
wspomina o mieście "kirgiskiego chana", znajdującym się na północ od Tiań-Szań.
Jednakże dokumenty
te wprawdzie
podkreślają
stały przypływ plemion kirgiskich na ten teren, nie pozwalają
jednak na pełne uzasadnienie
ich panowania
w okresie przedmongolskim.
Analiza tematyki
epicznej,
języka, ornamentu
i zabytków kultury
materialnej
Tiań-Szań
tego okresu, jak również współczesna etnografia Kirgizów jaskrawo
świadczą o analogiach
z tematyką
ałtajską,
co z kolei
dowodzi wędrówki Kirgizów przez Altaj i stepy Mongolii. Poza archeologicznymi i pisanymi źródłami, tematyka
ta jeszcze jaskrawiej
występuje
'.~ eposie Manus. Również etnonimika
kirgiska zawiera istotne dane, na
co zwracał uwagę N. Aristow. W VI-X w. przesączali
się oni nad TiańSzań pod dowództwem "książąt-śmiałków"
nie tworząc tu jednak własnego
państwa.
Przesiedliwszy
się nad Tiań-Szań
jenisejscy Kirgizi, w trakcie
swoich wędrówek, krzyżowali się z plemionami Ałtaju i Centralnej
Azji,
przenikali w obce sobie środowisko oraz popadali w zależność kulturalną
i polityczną
przyjmując
od ludności miejscowej
etniczne
i państwowe
właściwości.
W starożytności
ludność
miejscowa,
to byli Usunowie,
póżniej zachodni
Tiurkowie,
Tiurgeszowie,
Karłucy,
przede wszystkim
zaś Sogdyjczycy.
Występowali
również
Ujgurowie,
Jagma,
Karakitaje
i inne grupy etniczne.
W tym właśnie środowisku
i w kulturalnych
z nim stosunkach
rozwijała się historia Kirgizów z nad Tiań-Szań w okresie przed Mongołami.
Kirgiska plemienna mniejszość, przybywająca
z nad Jeniseju, hieodmien-

217
nie podlegała wpływom większości, rdzennie miejscowych
plemion i ludów Tiań-Szań, z których pewna część: stała na wyższym poziomie. Rzecz
prosta, że więcej cech pokrewnych
mogło istnieć pomiędzy starożytnymi
golskim.
.Jako koczownicy
i mieszkańcy
górzystych
terenów
Tiań-Szań
łatwiej wytrzymali
od ludności osiadłej miast uderzenie
najazdu mongolskiego. Wchłonęli oni w siebie różnorodne plemiona tiurskie tego teryKirgizami a koczowniczymi
mieszkańcami
tego kraju.
Koczownicze plemiona, które nie uprawiały
wielu gałęzi wytwórczości,
szczególnie rolnictwa, zdobywały brakujące im przedmioty drogą wymiany
lub wojen z ludno~cią osiadłą, tym samym" zaznajamiały
się z kulturalnymi obyczajami tej ostatniej.
Wpływy sogdyjskie jaskrawo są widoczne
"\~ budownictwie
i ceramice.
Równocześnie
z wpływami
sogdyjskimi
na
zachodzie Tiań-Szań występują
równie silnie wpływy Fergany, czego dowodzi technika budowlana i zawartość warstw kulturowych
w grodziskach
Tiań-Szań.
Drugą istotną okolicznością, kształtującą
etnogenezę tiańszańskich
Kirgizów, było panowanie
polityczne
państw tiańszańskich
nad Kirgizami:
od VI-VIII w. kahanatu
zachodniotiurskiego,
od VIII do X w. państwa
karłuskiego,
od XI-XII w. państwa karachanidskiego,
w XII w. państwa
karakitajskiego.
Brak jakichkolwiek
podstaw
do twierdzenia,
że były
lo pal1stwa kirgiskie, przeciwnie,
Kirgizi podporządkowali
się tym państwowym organizacjom.
Państwa te rozczłonkowywały
plemiona kirgiskie,
skutkiem tego w skład starożytnych
Kirgizów (również Uzbeków i Kazachów) weszły inne komponenty
etniczne, przy czym proces ten nie był
zakończony jeszcze w XIII w. Wystarczy choćby wymienić nazwy z okresu
!=,rzedmongolskiego.
Dowodzi to, że proces tworzenia się kirgiskiej narodowości trwał również w okresie po Mongołach, jak również i tego, że w skład plemion
kirgiskich wchodziły wciąż nowe grupy etniczne, wnosząc nowe elementy
przyszłej kultury narodowej Kirgizów. Wyjaśnia to, dlaczego kultura materialna, sztuka i folklor Kirgizów, obok form starodawnych
posiada elementy kultury, które tylko z biegie"m czasu stały się kirgiskimi.
W procesie formowania
się narodu kirgiskiego
wielką rolę odegrało
masowe przesiedlanie
się Kirgizów
jenisejskich
nad Tiań-Szań
w IX
i. ~ w. Naukowcy
zachodni uważają, że już w X w. powstała kirgiska
grupa etniczna, której kształtowanie
zakończyło
się w okresie pomontorium: chociażby Sogdyjczycy,
ludność iranojęzyczna
tego okręgu była
mieszana na terenie Karłukskiego
Siedmiorzecza
już w XI w., a Fergana
zaczęła tiurczyć się w połowie XII w., o czym wspominają chińskie źródła
pisane i materiały
epigraficzne.
Etniczny skład ludności Tiań-Szań
stawał się mniej więcej jednolity już w VI do VIII w. n.e., szczególnie zaś
Vi XI-XII
w.

�219

218
Zdaniem autora, takie były zasadnicze etapy historii Kirgizów TiańSzan. Historia zasadniczo różna od historii Kirgizów jenisejskich. Odmiennie niż nad Jenisejem, potoczyła się również socjalno-ekonomiczna
i polityczna historia Kirgizów.
Przesiedlenie
si&lt;; Kirgizów nad Tial1-Szal1 następowało stopniowo. Źródla historyczne
pozwalaj,] na wydzielenie
dwóch zasadniczych
etapów:
T w.p.n.e. i od VIII-X
w.n.e. Należy przypuszczać, że trzeci etap przesiedlenia się miał miejsce w okresie Karakitajów
i Mongołów, w trakcie
gdy do końca dobiegało kształtowanie
się podstawowej
masy etnicznej
Kirgizów z nad Tial1-Szań.
Zrozumiałe, że stopniowy proces osiedlania
się Kirgizów nad Tiań-Szal1 nie mógł wywołać zmian zasadniczych w stosunkach społecznoekonomicznych,
które tam istniały. Według badań archeologicznych plemiona
kirgiskie
należały przeważnie
do liczby rolniczokoczowniczego kręgu i jest mało prawdopodobne,
ażeby ich ekonomika
j
ustrój społeczny mogły odgrywać przodującą
rolę w historii rozwoju
Tiań-Szań.
Źródła chińskie z XVIII w. wskazują na plemienne rozdrobnienie Kirgizów. Mówią one nie tylko o podziale ich na zachodnich i wschodnich.
W ukształtowaniu
się wspólczesnych Kirgizów Tiar.-Szań podstawowym
razeniem były plemiona jenisejskich Kirgizów. Wielka masa tiańszańskich
Kirgizów powstawała nie tylko na skutek wędrówek jenisejskich Kirgizów,
nie tylko na skutek przyrostu naturalnego.
lecz w znacznym stopniu na
skutek asymilacji przez Kirgizów koczowniczych osiadłej ludności TiańSzań. Historia Kirgizów Tiarl-Szarl wyjaśnia się w świetJe marksistowskiej
teorii o powstawaniu narodów z różnorodnych plemion, narodowości i ras.
Jest charakterystyczne,
że współczesne badania nad rasowym składem ludności Tiań-Szań, Pamiru-Ałtaju
tzn. dzielnic zamieszkałych przez Kirgizów,
stwierdzają wielką różnorodność typów rasowych. Jeszcze bardziej różnorodne są cechy kulturalnego
rozwoju Tiań-Szan i Siedmiorzecza.
Znana
jest wielka ilość na terenie Siedmiorzecza różnych rodzajów piśmiennictwa:
sogdyjskiego, syryjskiego,
arabskiego, runiczno-tiurskiego,
chińskiego, ujgurskiego, sanskryckiego
itd. W zabytkach kultury materialnej
występują
cechy różnorodnego pochodzenia tradycji artystycznych
i nawyków rzemieślniczych;
widać to w budownictwie,
malarstwie,
rzeźbie, metalurgii
i garncarstwie.
Podczas gdy koczownicza kultura autochtonów
Tiań-Szań
i Siedmiorzecza tworzyła się z miejscowych elementów pod wzajemnym wpływem
centralnoazjatyckich
i południowosybirskich,
kultura
ludności osiadłej,
szczególnie zaś miejskiej powstawała
pod wpływem miejscowej kultury
koczowniczej i osiadłej środkowoazjatyckiej
(sogdyjskiej i syrdariańskiej).
Przejawy miejscowej kultury koczowniczej szczególnie wyraziście występują w okresie brązu, do X w., osiadłej zaś środkowoazjatyckiej
od V do X w.
Po X w. różnorodność kulturalnych
skrzyżowań zmniejsza się znacznie

a różnice elementów
etno-kulturalnych
Tiań-Szań
występują
w mmeJszym stopniu. Pozwala to przypuszczać, że od tej chwili rozpoczyna się
kształtowanie
się cech typowych dla kultury Kirgizów, przede wszystkim
wśród ludności koczowniczej.
Jednakże nie należy uważać wieku X za
okres ostatecznego ukształtowania
kultury kirgiskiej i kirgiskich plemion
nad Tiań-Szań.
Badania
historii powstania
narodowości
kirgiskiej
w oderwaniu
od
środowiska społecznego. \'1 którym plemiona kirgiskie żyly i rozwijały się,
byłyby jednostronne,
Jako konieczny warunek
opracowania
i ustalenia
historycznej prawdy jest objęcie badaniami różnorodnych istotnych faktów,
które wpłynęły na kształtowanie
się kirgiskiej narodowości.
S.

L BRUK:

Sk lad

et n iczn y

kra

,i ó w

b] i s k i e j

Az j i

(O'. 66-82).

Najbardziej
zlożony sklad etniczny cechuje Iran i Afganistan,
gdzie
,ludność
miejscowa
(Persowie
i Afgańczycy)
stanowi&lt;l zaledwie
50%
całej ludności. Autor zaznacza, że polityczne granice obu krajów nie odpowiada ją etnicznym.
Wiecej niż polowa Afgańczyków
znajduje
się poza
granicami
Afganistanu
- w Pekistanie,
gdy tymczasem północna część
Afganistanu
jest zamieszkała
przez ludność nieafgańską.
Wręcz przeciwnie przedstawiaja
:cię sprawy w Iranie, gdzie państwowe granice są
szersze od etnicznych i okręgi pograniczne są zamies:ókane przez ludność
nie perską. Badanie skladu etnicznego narodów bJiskiej Azji natrafia na
poważne trudności z powodu braku
ma1?riałów
statystycznych.
Turcja
np. rozporządza
szczegółowym :spisem ludności.
natomiast
Irak,
Syria,
Liban, Izrael, Jordania i kolonie Adenu posiadają jedynie spisy wg. wyznań i dane o liczermości niektórych mniejszości naTodowych. W innych
krajach materiały
dotyczące składu ludności są opracowane w przybli;i:eniu z usiłowaniem przedstawienia
raczej jednolitego składu etnicznego
kraju. Kraje bliskiej Azji nie posiadają map etnicznych, ani też, lingwistycznych toteż autor oparł się na literaturze.
Większa część ludności krajów" bliskiej Azji zajmuje się przewazl1le
rolnictwem i hodO\"lą bydła. Mieszkańcy miast zaledwie w pięciu krajach
stanowią znaczny odsetek całej ludności (w Izraelu 780/0, w Libanie 45°/0,
w Syrii 300/0, w Turcji 25%, w Iranie 220/0). Gęstość zaludnienia wynosi
mniej więcej 13 osób na l km2, przy czym w Libanie dochodzi do 127 osób,
&lt;l w koloniach angielskich i Arabii Saudyjskiej spada do 3-4 osób. Gęstość
zaludnienia zmienia się zasadniczo przy przejściu z pustyni do oaz, z dolin
rzek na tereny górzyste.
'
Na terenach
bliskiej Azji zamieszkuje
ok. 50 narodów.
Najbardziej
róźnorodny skład ludności posiada Iran: spotyka się tam Azerbejdżańczyków, Kurdów. Łurów, Bachtiarów,
Arabów, Beludżyków
i Turkmenów.
\\T Afganistanie
50%
ludności stanowią Sadżycy, Chezarejczycy.
Uzbecv.

�221

220
Turkmeni, Dżemszydzi, Firiuzkuchowie
i Tajmeóczycy.
Bardziej jednolity
skład etniczny posiada Turcja (gdzie 86% ludności stanowią Turcy, 10,5°/0
Kurelowie
i 1,3%
Arabowie,
oraz nieliczne grupki Czerkiesów, Lazów,
Gruzinów, Ormian itd.). Kraje arabskie, z wyjątkiem
Iraku i Syrii są
również stosunkowo
jednolite w swym składzie etnicznym.
Spotyka sit'&lt;
tam w niewielkim procencie. Persów, Beludżejów, Hindusów i Afrykańczyków. W Iraku zamieszkują również Kurdowie i Turkmet'lczycy, a w Syrii
Kurdowie i Ormianie.
Dostępne materiały w wielu wypadkach
nie pozwalają na rozwiązanie
zagadnienia
czy te lub inne grupy są samodzielnymi
narodami, czy też
VI liczbie
grup etnograficznych
wchodzą w skład innych narodów. Dotyczy to Giliańczyków,
Mazanderańczyków
i Galeszów (zbliżonych do Persów), Kuchgełów i Mamasenijczyków
(zbliżonych do Lurów) oraz Afszarów, Karadagaców
i Szachsewenów
(zbliżonych do Azerbejdżańczyków).
Niedostatecznie
wyjaśnione
pozostaje
zagadnienie
czy można w chwili
obecnej uważać za odrębnych
narodowościowo
Turkmenów
i Tatarów
w Turcji, czy też zostali oni zaasymilowani
w pełni przez Turków. Pewne
grupy miejscowych
plemion najprawdopodobniej
jeszcze nie uformowały
się w narody, lecz mówią podobnymi językami lub dialektami
i zajmują
sąsiednie terytoria. Do grup tych należą Kaszkajczycy, Lurowie, Bachtiarzy,
Kadżarowie.
Językowo większość narodów bliskiej Azji dzieli się na trzy grupy:
irańską, tiurską i semicką. Zaledwie 2,5% ludności zamieszkującej
bliską
Azję nie wchodzi w żadną z w.w. grup językowych.
Większa część ludności bliskiej Azji wyznaje wiarę muzułmańską
obrządku
sunnitskiego
~ub szyitskiego. Wiarę chrześcijat'lską
wyznaje
część Arabów,
Ormian,
Greków i Asyryjczyków.
Wyznawcy religii judejskiej prawie w pełni są
skoncentrowani
w Izraelu.
Po ogólnym wstępie autor podaje krótkie opisy poszczególnych narodów, dzieląc je według grup językowych:
1. G l' U P a i l' a ń ska.
W grupie tej autor wymien~a: Afgańczyków, Tadżyków, Przypamirskich
Tadżyków, Persów, Gilańczyków, Mazanderal1czyków, Galeszów, Tałyszów, Kurdów, Lurów, Kuchgełów, Mamasenijczyków, .Bachtiarów, Chezarejczyków-Berberów,
Dżemyszdów, Firiuzkuchów,
Tajmenów,
Chezarejczyków-dech
i zejnat, Tejmurów
i Nuristal1czyków
(Kafirów).
2. G l' U P a t i u l' ska.
W grupie tej autor podaje krótkie informacje
o Turkmenach.
Uzbekach, Kirgizach, Karakałpakach,
Azerbejdżańczykach,
Szachsewel1czykach,
Karadagczykach,
Afszarach, Kadżarach,
Kaszkajczykach, Karapapachach,
Turkach, Juriukach,
Tatarach
i tiurskich grupach
wschodniego i południowego Iranu.
3. W g l' U P i e s e m i c k i e j autor
czyków i Żydów.

omówił

pokrótce

Arabów,

Asyryj-

4. N a l' o d v i n n y c h g l' U P j ę z y k o w y c h. W części tej znajduje
się krótka cha~akterystyka
Ormian, Gruzinów, Lazów, Greków, Hindusów,
Afrykańczyków
i innych mniejszości
narodowych,
zamieszkujących
na
terenach bliskiej AZJi.
L. FAJNBERG:
sów.
(s. 82-100).

Za gadnieni

ustr oju

l'

o d o w e g o E s k i m o-

Zagadnienie istnienia ustroju rodowego u Eskimosów, szczególnie rodu
macierzystego,
jest sporne; wielu etnografów
twierdzi. że nie było go
wogÓle. Znany naukowiec, badacz życia społecznego Eskimosów D. Jenness
sądzi, że zbudowali oni swą spoJeczność na bazie małej rodziny. K. BirketSmith zapewnia również, że ród u Eskimosów nie istniał. W. Schmidt zalicza Eskimosów do kręgu narodów, dla których typowa była wielka rodzina
patriarchalna,
chociaż równocześnie
przyznaje, że w ich kulturze zachowały się pe\o\'ne cechy ustroju matriarchalnego.
Tymczasem wielu etnografów konstatuje
istnienie rodu macierzystego
Eskimosów w przeszłości.
F.. W. Nelson zapewnia, że Eskimosi z Alaski w kOl1cU XIX w. dzielili się
na rody totemiczne, które zapewne stanowiły jednostki terytorialne.
W. Thalbitzer,
opierając się na materiałach
Nelsona, pisze o istnieniu
rodu macierzystego
Eskimosów, a W. Bogoraz, opierając się
głównie na zachowanych przez Eskimosów formach wspólnoty pierwotnej
i danych religijnych,
wnioskuje,
że istniał tu ród macierzysty.
Żaden
jednak z wymienionych
badaczy nie próbuje rekonstruować
ustroju tego
na podstawie zachowanych
wśród Eskimosów przeżytków.
I właśnie to
rna na celu artykuł F a j n b e l' g a. Autor próbuje w oparciu o materiały
z literatury
zrekonstruować
ród macierzysly
Eskimosów rozkładający
się
jeszcze przed przybyciem
Europejczyków.
Większość danych literatury
dotyczy XIX i początku XX w. Głównym zajęciem Eskimosów było polowanie i rybołówst\vo.
Zdobycz z polowań prowadzonych
w pojedynkę
oddawana była do wspólnej gospodarki
wg ustalonych
norm, które nie
były wszędzie jednakowe. Po upołowaniu foki myśliwy otrzymywał udział
,;tosunkowo mały, większil jej czę~c rozdzielano między pozostałych myśliwych, część otrzymywali członkowie koczowiska nie uczestniczący w polowaniu z powodu pilnych prac, chorzy, starcy i sieroty. W końcu XIX w.
zasady podziału znacznie wypaczyły się, jednakże zwyczaj wzajemnej pomocy zachowal sie. szczególnie w czasie głodu - zapasy żywności były
wó~czas
dzielone' wśród wszys tkich członków
koczowiska.
Zwyczaje
'.\spólnoty pierwotnej
przetrwały
do końca XIX i początku XX w. przy
nodziale mięsa wieloryba.
w przeszłości

Za własność osobistą w społeczel1stwie eskimoskim
z końca XIX w.
uważane były: kajak, sanie, myśliwskie pułapki, odzież, przedmioty domo\\'cgo użytku, zabawki itp. Eskimosi z zatoki Berynga znaczyli swe przedmioty swoim znakiem, tamgą. Wiełka liczba tych znaków oznaczała roz-

�223
~22
kład ustroju wspólnoty pierwotnej.
Za osobistą własność uważane były
również małe odcinki lodu z przeręblami dla fok. W Grenlandii. gdy my~liwy napotykał
przeręblę,
stawiał swój znak, wchodząc w ten sposób
w jej posiadanie.

Własnością
całe j rodziny były zapasy żywności.
Za własność całej
grupy uważano kamienne ogrodzenia wznoszone przez wszystkich członków grupy, wykorzystywane
do polowań na jelenie. groble do łowienia
ryb oraz domy dla mężczyzn tzw. kaiymy.
Tereny mySliwskie i rejony rybołówstwa,
zdaniem Birket-Smitha
były
\vspólne. Zaprzecza temu D. Jenness, który stwierdza
istnienie podziału
tereDOW mysJiwskich
i rybackich
wśród poszczególnych
grup lokalnych.
Przedmioty osobiste mogiy być wypożyczane. Na Alasce właściciel uważał
za niestosowne upomnieć: się o zwrot pożyczonego przedmiotu.
Gdy głowa rodziny umierała, część jego własności wkładano do grobu.
Pozostałą część dziedziczyli krewni i dzieci; wg. innych danych dziedziczyli tylko synowie, zdaniem zaś Birket-Smith'a
i Jenness'a
dziedzictwo
przypadało
wszystkim
dzieciom; synowie dziedziczyli narzędzia myśliwskie, córki zaś _ przedmioty domowego użytku.
Wdowa nic nie otrzymywała w spadku, lecz odbierała swój posag. W Grenlandii ten kto posiadał chałupę nie mógł otrzymać w spadku drugiej itp. Na Alasce w tym
okresie, nie było już takich ograniczeń w dziedziczeniu, co stało się jedną
z przyczyn większego rozdrobnienia
własności wśród Eskimosów Alaski.
Podział
spadku
wśród
dzieci starszych
i młodszych
był różnorodny.
np. w Grenlandii większą część majątku ojca otrzymywał najstarszy
syn,
natomiast inni Eskimosi nie robili różnic między starszymi i młodszymi
synami przy podziale spadku. Na Alasce najstarszy syn otrzymywał mniej
od młodszych, najcenniejsze
przedmioty otrzymywał najmłodszy z synów.
U Eskimosów Alaski, żona zmarłego dokonywała podziału spadku.
W drugiej połowie XIX w. między poszczególnymi grupami Eskimosów
ustaliły się trwałe stosunki handlowe;
jarmarki,
szczególnie na Alasce,
nabrały formy świąt, którym towarzyszyły tańce i różne obchody rytualne.
Jarmarki
były organizowane
zazwyczaj na pograniczu różnych grup eskimoskich.
Handel odbywał się drogą wymiany.
Za jednostkę
wartości
przyjmowano
skórę starej wydry, później skórę bobra.
Wg. Nelsona, w każdym osiedlu na Alasce, z końcem XIX w. można
było znaleźć bogacza (wg. pojęć Eskimosów), który drogą handlu złożył
znaczny majątek wartości kilkuset dolarów.
Bogacz był zobowiązany od
czasu do czasu do organizowania
poczęstunków dla swych współmieszkańców oraz do rozdawania
źywności i podarków.
W ten sposób upewniał
swych powinowatych,
że nagromadzone
bogactwo jest również ich udzialem. W wypadku gdy bogaty Eskimos uchylał się od poczęstunków, albo
go zabijano i zabierano mu wszystko, albo siłą zmuszano go do organizowania przyjęć i rozdania majątku.

Kilkadziesiąt
lat wstecz własność w każdej grupie nosiła charakter
społeczny.
Na wyspie Huniwak wszystkie przedmioty miały znaki wła~mości (proste lub łamane linie) lecz liczba tych znaków była bardzo niewielka. Wszystkie osoby wywodzące się od jednego przodka oznaczały
swoją własność wspólnym
znakiem.
Celem odróżnienia
poszczególnych
gałęzi drzewa genealogicznego
umieszczano kilkakrotnie
znak na przedmiotach (nie wyżej ponad 5). Stosunki własności u Eskimosów w XIX
i z początkiem XX w. w zasadzie zachowały więc charakter
społecznorodowy.
Eskimosów można podzielić na kili{a grup biorąc pod uwagę terytorium,
dialekt i kulturę. Każda grupa nosi swoją nazwę. zapożyczoną od zamieszKIwanego rejonu z sufiksem miut. Wychodźcy z takiej czy innej grupy,
przesiedliwszy się na teren innego regionu przyjmowali nową nazwę·
Jeszcze w 40-latach XIX w. Eskimosi z nizin Jukonu i Kuskokwimuoraz z wybrzeży Zatoki Brystolskiej
nosili jakieś sobie właściwe nazwy,
~achowane w trakcie osiedlania się członków jednej grupy. L. A. Zagoskin
7.auważa, że "tuziemcy tego kraju dzielą siebie niezależnie od nazw osiedli,
'N którym
mieszkają, wg. nazw miejscowych lub przydomkowych.
charakteryzujących
walki wewnętrzne, które zmusiły słabszych lub zwyciężonych
do przesiedlenia
się, albo wg nazw rozrastającego
się plemienia, lub też
w końcu wg nazw przynależących
do różnych pokoleń. Prawdopodobnie
c:hodzi tu o rodowe i plemienne przezwiska.
Skład grupy nie był stały, ponieważ poszczególne rodziny eskimoskie
często przesiedlały
się. Są pewne dane świadczące, że płynność składu
grup zwiększyła się znacznie w ostatnim stuleciu, lecz jeszcze w 80 latach
XIX w. prawie wszyscy Eskimosi urodzeni na terenie przy Zatoce Hudsona,
którzy przesiedlili
się na inne tereny,
przestrzegali
surowo
zwyczaju
powracania
w starości do rodzinnych osiedli; dlatego teź prawie wszyscy
starzy znajdowali
się w grupie, której członkami byli ich przodkowie.
Do niedawna poszczególne grupy były wyraźnie podzielone między sobą,
Do XVIII w. włącznie, a być może i później, grupy eskimoskie wojowały między sobą. Przyczyną wojen prawie zawsze była zemsta rodowa.
Pewne fakty dowodzą, że Eskimos! niegdyś posiadali wodzów, W XVIII w.
plemię
eskimoskie
było całością
społecznO-organizacyjną.
W pracach
Nelsona znajdują się materiały o międzyplemiennych-wojnach
wśród Eskimosów Alaski, o zwyczaju posyłania
gOJ1CÓWdo zaprzyjaźnionych
koczowisk z wezwaniem do udziału w wojennym wypadzie, organizowanym
przez mieszkańców któregoś z koczowisk lub o zwyczaju zapraszania
do
prac przy budowie nowego każymu dla koczowiska współplemienników
z najbliższych osiedli.
Podział Eskimosów na grupy w pewnym stopniu odzwierciedla
ich
poprzedni podział na rody i plemiona, grupy bowiem są resztkami rodów
i plemion, które zachowały do niedawna (niejednokrotnie
do dziś) rodowe

�224
lub plemienne

\J

przezwiska,

wspólnotę

terytorialną,

kulturę

i język, obyczaj

rodowej zemsty.
Na terenie koczowiska zazwyczaj mieszkali członkowie jednej grupy.
PrawiE; wszyscy byli związani z sobą węzłami pokrewieństwa
lub powinowactwa.
Na zachodzie Alaski, mieszkaniec
obcego koczowiska
a-urn-ta
był przeciwstawiany
człowiekowi "mojego klanu" (koczowiska), który był
uważany za krewnego i nazywano go u-jo-huk
(dosłownie dziecko siostry).
N'ektóre dane dowodzą istnienia zwyczaju wzajemnej pomocy; członkowie
jednego koczowiska byli obowiązani troszczyć się o chorych, kaleki, starców, wdowy i sieroty.
Wg Nelsona, Eskimosi z Alaski określali ród terminem u-jo-huk (odpowiada to grenlandzkiemu
u-jo-Tuk).
Thalbitzer wyprowadza
z tego wniosek o matriarchacie.
Na czele takiego rodu znajdował się prawdopodobnie
starszy dziadek ze strony matki.
Na Alasce do początku XX w. a na wyspie Nuniwak aż do 40 lat
XX w. zachował się podział Eskimosów na grupy totemiczne.
Przeżytki
totemizmu zostały uwypuklone
przez Nelsona \ Lautisa.
Nelson stwierdza,
że Eskimosi zamieszkujący
teren pomiędzy rzeką
Kuskokwim a zatoką Koceba, posiadali ustalony system totemów, któremu
odpowiadał
podział na rody. Niestety Nelson nie wyjaśnia
co rozumie
pod nazwą "totem" i "ród", co umniejsza wartość jego informacji. Nelson
wymienia totemy wilka, sokoła, wrony, jako najbardziej
rozpowszechnione
wśród zbadanych przez niego Eskimosów.
W XIX w. totem wśród Eskimosów tego terenu dziedziczony był po linii męskiej.
Wszyscy członkowie grupy nosili na sobie części ze zwierzęcia totemicznego i rysowali
jego stylizowane
wyobrażenie
na broni i innych
przedmiotach
osobistego użytku. Broń ze znakiem totemicznym była uważana za zawierającą
wszystkie przymioty zwierzęcia totemu. Na grobach
również umieszczano często wyobrażenie
totemu.
W okresie opisywanym
przez Nelsona znaki totemiczne, nakreślone w różnych wariantach,
wskazywały właściciela przedmiotu.
Wg Lantisa Eskimosi wyspy Nuniwak szanowali "zwierzęta-pomocników" (inogo). Członkowie wielkiej grupy nosili amulety jego lub rysowali
go na kajakach,
harpunach
itd. Zwierzęta "pomocnicy" były wspólne nie
tylko dla rodziny, ale i dla kuzynów wszystkich
stopni pokrewieństwa.
Prawdopodobnie
jednym z przeżytków ustroju rodowego u Eskimosów
Alaski jest zachowanie
instytucji
seniorów. Za przeżytek
rady rodowej
można uważać, praktykowane
do dziś, posiedzenia
starców, na których
roztrząsane
są ważniejsze
zagadnienia.
U Eskimosów z nad Labradoru
postanowienia
podjęte na takim posiedzeniu są decydujące. Na północnym
zachodzie Alaski wszystkie poważniejsze zagadnienia
były rozstrzygane
na
ogólnym zebraniu mieszkańców.
Przytoczone fakty dowodzą, że istl1iałorównouprav,:nienie
mężczyzn i kobiet w sprawach wspólnoty.

225

Wśród Eskimosów Alaski i Zatoki Hudsona do połowy, XIX w. były
r~zPolvszechnione
domy dla mężczyzn tzw. kazllmu (podobne domy są
zJa";iskiem
związanym
z matriarchatem),
w których mężczyźni przebywah przez cały czas wolny od polowań. Tam pracowali, spali, organizowali narady i uroczystości. Wewnątrz kazllmu mieszkańcy jego rozmieszezali się wg pokrewieństwa
i stanowiska
społecznego. Kobiety i dzieci
mieszkały osobno.
":,,g ZagOs~ina, ~obiety przynosiły do kazymu pożywienie. Nelson podkresla fakt, ze kobIety mogły przychodzić do kazymu tylko na czas trwania niektórych
obrzędów. Na wyspie
Nuniwak
chłopcy po skończeniu
5 lat przenosili się do kazymu. Staruszkowie
w kazymu zaznajamiali
młodzież z podaniami, obyczajami i tradycjami
grupy.
Eskimosi centralni w ciągu ostatnich 100 lat już nie posiadali domów
dla mężczyzn. Mężczyżni zamieszkiwali
wraz ze swymi rodzinami, budynek zaś był wykorzystywany
tylko w czasie świąt. W Grenlandii
prawdopodob.nie również istniały domy dla mężczyzn, ale dość wcześnie znikły.
BudynkI społeczne, które służyły za miejsce spotkań wszystkich mieszkańeów osiedla, prawdopodobnie
zniknęły z chwilą pojawienia
sie wielkich
domów", w których mieszkało niejednokrotnie
ok. 10 rodzin.
."
Święta grenlandzkich
Eskimosów były organizowane
tylko zimą, gdy
.•••
szyscy znajdowali się w swych stałych osiedlach. Eskimosi z nizin JU'konu i Kuskokwima,
poza wielkimi świętami religijnymi,
na które przybywah wszyscy mieszkańcy sąsiadujących
koczowisk (którzy w przeszłości
~YI.i .prawdoPodobnie
członkami
jednego plemienia),
organizowali
święta
.,mIeJscowe" oddzielnie dla każdego koczowiska, celem skrócenia długich
"\iieczorów póżnej jesieni i zimy. W organizowaniu
takich świąt udział
orali wszyscy mieszkańcy
koczowiska, czasami zaś tylko mężczyźni, lub
tylko k~biety. Jeżel.i święto było organizowane
przez kobiety, zapraszały
ene ~ęzczyzn.
"Świętom kobiecym" towarzyszyło
często przebieranie
się
"!' stroJ męski, w trakcie zaś świąt organizowanych przez mężczyzn wszyst10(0
odbywało się odwrotnie.
Zwyczaj ten prawdopodobnie
wywodzi się
J. o.kresu ~atria.rchatu
ze związanyrpi z nim obyczajami odrębnego życia
Jrlęzczyzn I kobIet. Należy podkreślić, że zwyczaj przebierania
się kobiet
w. st.rój męski i mężczyzn w strój kobiecy, jak i zamiana ról w trakcie tań~ow był powszechny u Eskimosów tylko przy tańcach tradycyjnych.
System zawierania małżeństw przez Eskimosów jest mniejwięcej
jednakowy z wyjątkiem
Alaski. Małżeńswo zawierano w 15 lub 16 roku życia
Eyło. ono często poprzedzone zaręczynami, które miały miejsce tuż po uro.ze~lU. się dzieci a czasami odbywały się nawet przed urodzeniem dzieci.
Małzenstwo było organizowane
przez babki rodziny narzeczonego lub naneczonej.
Wśród niektórych
grup Eskimosów
istniał zwyczaj płacenia
kałymu
\okupu) przez rodziców narzeczonego.
W wypadku
gdy narzeczeni
zaIS .,Lud",

'.

i,

t. XLIV.

�226
227
mieszkiwali w różnych koczowiskach, nie widzieli się do momentu zawarcia małżeństwa. Gdy narzeczony nie zjawiał się w ustalonym terminie po
swą żonę, mogła ona wyjść za mąż za swego ziomka. W takich wypadkach
gdy narzeczony
zjawiał się po zam'jżpójściu
swej narzeczonej,
walczył
o nią z jej mężem.
Małżeństwu parzystemu
towarzyszyło małżeństwo grupowe. We wszystkich grupach eskimoskich była rozpowszechniona
poliandria oraz w większym jeszcze stopniu poligamia. W XIX w. wśród różnych grup eskimoskich pozostały jeszcze ślady lewiratu
i sororatu. Młodsi bracia byli
obowiązani troszczyć się o żony starszych, gdy ci ostatni wyjeżdżali w jakąspodróż.
Eskimosi z Igłulik mogli żenić się z dwiema siostrami. Należy
przypuszczać,
że w okresie organizacji
rodowej poligamia
i poliandria
występowały
w formie małżeństwa
mężczyzny z grupą sióstr, z jednej
strony, i kobiety z grupą braci z drugiej strony, w rezultacie czego wszyscy
członkowie dwóch związanych małżeństwem
rodów byli odpowiednio zabezpieczeni mężami i żonami. Później, w związku z rozpadem ustroju rodowego stało się obojętne, czy żony są siostrami (z urodzenia), a mężczyźni
braćmi, odpowiednio zmieniał się i charakter
tych instytucji.
Wszyscy Eskimosi ur;rawiali powszechnie "vymianę żon na dłuższe lub
krótsze okresy czasu. Zwyczaj ten był szczególnie popularny wśród tzw.
"towarzyszy
w pieśni". Każdy mężczyzna z Netsylik miał swego stałego
partnera,
który w trakcie świąt w kazymu śpiewał mu w odpowiedzi
i używał jego bębna. Tacy partnerzy byli nazywani towarzyszami w pieśni.
Uważano ich za ściśle z sobą związanych, od czasu do czasu wymieniali
między sobą żony i mieli w stosunku do siebie pewne określone obowiązki.
Stosunki pomiędzy "towarzyszami
w pieśni" przypominają
stosunki pomiędzy kuzynami w prostej linii w okresie ustroju rodowego. Eskimosi
z wybrzeży Oceanu Spokojnego jeszcze w 30 latach XX w. zachowali teOl"etycznie małżeńskie
prawo braci żonatych z grupą sióstr, do każdej
z nich, jak również prawo grupy kuzynów do grupy kuzynek. W ten sposób grupowe małżeństwo Eskimosów w formie wymiany żon należy wywodzić z praw ustroju rodowego, z wzajemnych praw małżeńskich
braci do
swoich żon, które w wypadku podwójnej egzogamii były siostrami rodzonymi.
Wg zwyczaju Eskimosów grenlandzkich,
jeżeli w trakcić wymiany żon
rodziło się dziecko, obaj mężczyźni w równym stopniu uważani byli za jego ojców. Chociaż dziecko zamieszkiwało w domu jednego z nich, uważane
było za dziedzica obu. W takim wypadku mężczyżni nazywali siebie "przyrodnimi kuzynami". Nazwę tę możnaby również przetłumaczyć:
"partnerzy,
towarzysze, dzielący coś po połowie".
Najczęściej
jednakże wśród Eskimosów występowała
rodzina składająca się z rodziców i dzieci, lecz w wielu wypadkach z rodzicami zamieszkiwali ich dorośli synowie ze swymi żonami, lub córki ze swymi mężami,

':ak ró\vnież i ich C];;ieci. Rodzina CLęsto składała się z braci i sióstr wraz
z dziećmi. Wielka rodzina najczęściej
spotykana
była na terenie Grenlandii. Dom05l'.'o'o b:;ło raczej własnością wspólną małżonków. Zasadniczym
7.ajęciem mężczyzny było myślistwo, kobiety zaś gospodarstwo
domowe.
Rybołówstwo
na Jukonie i Kuskokwimie
oraz w Zachodniej
Grenlandii
było zajęciem wyłącznie kobiet, które latem łowiły siecią nelmy i sigy.
Kobiety eskimoskie z Igługlik również łowiły ryby (łososie) lecz tylko na
wedle;
sieciami
!owili mężczyżni.
W wielu
okręgach,
kobiety
były
często mistrzyniami
w polowaniu na lisy, ptaki i in. drobną dziczyznę.
Kobiety-łowcy
wielorybów zdarzały się rzadko, lecz i tu nie było żadnych
zakazow wzbraniających
kobiecie udziału w polowaniu
na wieloryby.
Kobiety uczestniczyły często w polowaniu na kariba jako naganiacze. Wielkie. znacz.enie przypisywano
magicznym zaklęciom kobiet, zapewniającym
męzczyzme powodzenie w czasie polowania.
W wierzeniach
religijnych
Eskimosów
dominowały
bóstwa rodzaju
żeJ1skiego. Najpotężniejszą
z nich była władczyni morza Sedna znana również i pod tymi nazwami, które oznaczały "ona tam w dole", "stara kobieta", "matka morza" itp. Obraz jej wszędzie był jednaki (chociaż na zachodzie kraju Eskimosów rywalizował z nią "człowiek na księżycu"). Eskimosi wyobrażali sobie ją jako starą kobietę, mieszkającą
na dnie morza·
panukcą
nad stworzeniami
morskimi, które od czasu do czasu oddawał~
ludziom. Jak Sedna tak i inne bóstwa rodzaju żeńskiego były wrogami
m(~żczyzn. Męża, ,vg jednych legend, nie posiadaŁa, wg innych był nim
pie~, wg zaś trzeciej wersji był nim mężczyzna, który odgrywał w jej do~u
pOdrzędną rolę. Na ziemi, odpowiednikiem
Sedny była "leśna gospodyni"
u Eskim.osów znad Oceanu Spokojnego i "matka Kariby" u Eskimosów
znad zatoki Hudsona. Bóstwami rodzaju żeńskiego była ChUa, duch powietrza i Pinga, duch ziemi. Należy przypuszczać, że religijne wierzenia Eskimosóv. z przewagą bóstw rodzaju żeńskiego powstały w okresie matriarchat:.!. Z matriarchatem
związane jest również powszechne przeświadczenie
Eskimosów o ich pochodzen~u od kobiety i psa.
W niektórych
grupach Eskimosów znajdowały
się kobiety szamanki.
Coprawc1a kobieta szamanka
z okręgu zatoki Hudsona, jak i z innych
mogla stosować swe czary tylko w stosunku do kobiet. Uważano również,
że kobiety rzadko mogą stać się wielkimi
szamanami.
Wg niektórych
relacji kobieta mogła dziedziczyć; po ojcu stanowisko szamana.
Prawie wszyscy Eskimosi rozróżniają
ojcowską i macierzystą
linię 1'0dow~. Wiekszość Eskimosów rozróżnia dzieci brata i siostry, co jest niewątP~IWI: .przeżytkiem ustroju rodowego. Z rodowym ustrojem związane jest
r?:"me.z rozróżnienie pomiędzy braćmi męża i żony oraz sióstr męża od
sJ.Qstr z.~ny. W stosunku do młodszych braci zasada ta jest mniej przestrzegana nlz w stosunku do starszych, co zdaniem autora związane jest z wielką rolą starszych braci w okresie początkowym
przej~cia do patriarchatu.

�228

22.

Zdaniem M. Lantisa nuniwaski
system pokrewieństwa
w zasadzie jest
podobny do systemu irokeskiego i Kalifornii zachodniej.
Proces rozpadania się rodu zakończył się stosunkowo niedawno. Dotychczasowy eskimoski układ pokrewieństwa
jest odbiciem rodowego ustroju
społecznego. W miarę posuwania się na wschód zanikają cechy matriarchatu, zanikają domy mężczyzn (oprócz okręgu z nad zatoki Hudsona)
1 zanikają przeżytki małżeństwa
wśród krewnych, totemizm, matrilokalność. Jednakże rozwój rodu patriarchalnego
zostaje zahamowany rozpadem
ustroju rodowego wogóle.
"SOWIETSKAJA

ETNOGRAFIJA",

z. 3, Moskwa,

1955 r. s. 30-42.

O. A. SUCHAREWA : B a d a n i a e t n o g r a f i c z n e
s t w e m koł c h o z o w y m Ś r o d k o w e j A z j i.

nad

c h ł o p-

Badania nowego bytu i nowej kultury
chłopstwa
kołchozowego Azji
Srodkowej jest właściwie badaniem nad problemem przejścia od feudalizmu i przeżytków patriarchatu
do socjalizmu z pominięciem stadium rozwoju kapitalistycznego.
Badania są prowadzone
w trzech
kierunkach:
1) opracowania monograficzne
jednego z typowych kołchozów, 2) badania
nad historią, kulturą i bytem kilku kołchozów o .różnym składzie etnicznym ludności, 3) opracowanie tematów szczegółowych.
Z opracowań monograficznych
ukazały się dotychczas: KuLtura
i byt
tadżiskogo...
kolchoznogo
krestianstwa
("Trudy Instytuta
etnografii
AN
SSSR", nowa serija, t. 24, M, 1954) oraz Proszloje i nastojaszczeje
Ajkyran
(Akademia Nauk Uzbeckoj SSR, Institut
Istorii i Archeołogii, Taszkent,
1955). O bycie i kulturze turkmeńskich
kołchoźników J. R. W i n n i k 6 w
opublikował obszerny artykuł w "Trudach Instytutu Etnografii AN SSSR"
(nowa seria, t, 21. 1954 r.). Wysunięcie na plan pierwszy opracowań monograficznych
jest uzasadnione
potrzebą długich badań stacjonarnych,
co
z kolei sprzyja głębszemu zaznajomieniu się z ~yciem kołchozu.
Wydane dotychczas monografie są wynikiem prac badawczych w latach 1950-1954. Zawierają
one opracowania
dotyczące: historii ludności,
bistorii powstania i rozwoju kołchozu, współczesny stan jego ekonomiki,
warunków życia kołchoźników, ich kulturę duchową oraz opis życia rodziny
i kołchozu.
Liczne zabytki archeologiczne, badania topograficzne, toponimiczne oraz
podania ludowe, przykłady z literatury
na terenie prowadzonych
badań
Jlaukowych uzupełniają
całość. Autorka omawia błędy i niedociągnięcia
"publikowanych
monografii.
Etnografowie muszą w swych badaniach życia kołchozowego zajmować
się głównie współczesnością, w sprawach zaś gospodarki, albo przestudio'lVać ekonomię i agrotechnikę,
albo zrezygnować
z opracowywania
tych

zagadnień, pozostawiając
je ekonomistom. O. A. Sucharewa podkreśla, że
badania nad życiem i bytem współczesnej rodziny radzieckiej jest naczelnym zadaniem etnografów. Zdaniem jej rozdziały poświęcone zagadnieniom
rodziny kołchozowej zarówno uzbeckiej jak i tadżyckiej są opracowane
starannie, mimo, że zbyt wiele miejsca poświęcono starym formom bytu.
.Błędnie potraktowano
jednakże w monografii zagadnienie rozpadu wielkiej
rodziny. Odnosi się wrażenie, że proces rozpadu wielkiej rodziny rozpoczął
się już w XIX w., podczas gdy w rzeczywistości miał on miejsce w chwili
powstania kołchozu. Problem przeżytków przetrwały ch w źyciu współczesnym chłopa kołchozowego
jest problemem
trudnym,
wymagającym
od
etnografa głębokiej analizy, ażeby ocenić czy zjawisko jest pozytywne lub
negatywne w procesie rozwoju życia socjalistycznego.
Autorka na przykładzie niedawno opublikowanej
pracy S. M. Abramsona poświęconej życiu kołchozu kirgiskiego udowadnia,
jak nieostroźna
analiza doprowadza do pozytywnej oceny zjawiska wskazującego na to, że
w tej czy innej rodzinie panują najbardziej
zacofane, patriarchalne
stosunki rodzinne. W monografii
tadźyckiej
takich błędów nie popełniono,
ale teź problem przeżytków
w życiu rodziny
potraktowano
pobieźnie
i deklaratywnie.
A. Sucharewa uważa, że w badaniach nad współczesnością
najistotniejszym
źródłem wiadomości jest człowiek.
W drugiej części artykułu O. A. Sucharewa analizuje dość różne załoźenia obu monografii. Zespół autorski Instytutu historii i archeologii AN Uz.
SRR położył nacisk na problemy społeczno-historyczne,
podczas gdy w tadżyckiej monografii prace szły w kierunku wyłącznie etnograficznym
z niedostatecznym
uwzględnieniem
zagadnień historycznych,
wysiłek skupił się
na zagadnieniach
tradycji i narodowej specyfiki.
W końcu O. A. Sucharewa podkreśla konieczność prowadzenia dalszych
badall naukowych,
szczególnie w okręgu Buchary i Chiwy, gdzie nastąpiło zjawisko przejścia z feudalizmu do ustroju socjalistycznego.
Autorka
uważa, że badania winny obejmować większe tereny i muszą być prowadzone kompleksowo.
Nowym problemem
badań naukowych
są tereny nowonawodnione
na
których osiedlają się przedstawiciele
różnych narodowości, gdzie następuje
proces jednoczenia się różnorodnych kultur i tradycji. Badania w tym zakresie podjął już T. A. Zdanko. Problem ten wymaga jednak wieloletnich
i wszechstronnych
badań.
Z badań tematycznych
instytut wysunął na pierwsze miejsce dwa tematy: domostwo i rodzina kołchozowa. W Uzbekistanie
dobiega końca
opracowanie takiej monografii z doliny fergańskiej. Badania w kołchozach
nad dawną ludnością kipczacką przeprowadza
druga ekspedycja fergańska
pod kierunkiem W. G. Moszkowej. Kipczacy weszli obecnie w skład naro'"
'duwości uzbeckiej. Podobny problem porusza w swej pracy o Beludżach
J. R. Winnikow. Do tego typu opracowań należy również praca L. S. Toł-

�230
stowej, poświęcona
zagadnieniom
etnogenezy
i historii Jwltury
fcrgar.skkh Karaka!paków.
Na zakończenie autorka podkreśla wagę zadań jakie stoją przed ct:10grill;ą w okresie badal1 nad współczesnością.
A. D. BECHIvIAK: N a w e c e c h y b u d o w n i c t w a mieszkaJn e g a c h ł a p s t war
9 s y j s k i e g o (Czerty no\vego w architekture
ruskogo krestiar-skogo żiliszcza) (s. 43-55).
Na wstępie autor zażnacza, że budownictwo
wiejskie w Rosji zi'.r:zęłe
ulegać zmianom już \v okresie rozwoju kapitalizm'\.
Zmiany zasadnicze
nast'lP!ły jednak w okresie porewolucyjnym.
Ogólną c~ciq tych zmian jest
dążenie
do zastosowania
udogodnień
miejskich
w architekturze
wiejskiej, równocześnie
zaś zdobnictwo
domów wiejskich
zachowuje
w dużym stopniu swoje formy tradycyjne,
choć nie je;?t p&lt;1Zbawione nowych
eL:!1lentów, zG'.pożyczonych z budownictwa
miejskiego.
A. Bcchman na przykładzie
wsi JawIe, położonej nad rzeczką Jawlejką
i rzekó: .surą (7 km od miasta Ałtyria, Czuwaska
AS lU',), rysuje obraz
zmian zachodzQcych w budownictwie
wiejskim. Wieś posiada szeroką głów-'ną ulicę i niewielkie zaułki. Zagrody znajdują się z obu stron ulicy w nie·
przerywanym
ciągu. Stara część wsi leży na wzniesieniu. Mieszkailcy obok
rolnictwa,
zajmowali
się niegdyś spławianiem
drzewa, wywózką drzewa
z lasu i in. pracami leśnymi.
Vhele zagród zachowało
tradycyjny
rozkład
zabudowań:
pod"iórze
oloczone zabudowaniami,
dom obrócony szczytową ścianą z trzema oknami
do ulicy. Tego typu zabudowa
zagrody pojawiła
się w okresie rc.:.:padu
wspMnoty i trwała do okresu wielkiego rozdrobnienia
gospodarstw,
tzn.
do ckresu rozwoju kapitalizmu
w XIX w.
W związku z rozwojem przemysłu i pojawieniem
się na rynku m,\lcriał6w piłowanych
i toczonych, towarów żelaznych oraz szkła i in. wyrobów
w życiu i domostwie chłopów nastąpiły zmiany. Okna domów stały się
większe, a podwójnych
skrzydłach, kominy i przewody murowano z cegły,
óawano domom poszycie tarcicowe, ramy drzwi i okien były z tarcic, kar··
nisze i ornament piłowany zastąpiły dawne dłubane (drążone).
Cechą charakterystyczną
izb z połowy XIX w. była wielka ilość gzymsów
horyzontalnych
oraz zamiast ciosanej
sieni ozdobny fronton wejściowy.
Gzymsy były bogato rzeżbione, w czym wyrażał się wpływ miejskiej architektury
kamiennej,
ozdobionej
medalionami,
kasetonami,
roz'etami itd.
Okna formą
daleko
odbiegły od dawnych
małych okienek, ozdobione
gzymsami i rzeźbionymi
futrynami.
W póżniejszym
okresie powierzchnię
frontonu
zaczęto pokrywać
rzeżbionym
poszyciem
i skomplikowanymi
dekoracjami
nakładanymi,
rozmieszczając
je horyzontalnie
równoleglE:
do linii dachu.

r

231
W ogrodzeniu obejścia, tuż obok domu znajdowały
się wrota i furtka
prowadzące na pod\vórze. Wejście do izby w domu starego typu znajduje
się na równi z ziemią· Drzwi \vejściowe nrowadzą
do krytego korytarza
7 wewnętrzną
klatką schodową a kilku s:opniach, które sięgają do podiogi
lub tzw. "mostu" sieni. Dom typu nowego budownictwa
posiada ganek ze
stopniami,
przykrytymi
daszkiem
na dwóch rzeźbionych
kolumienk2ch;
domy ostatnio
budovvane nie mają kolumienek,
daszek spoczywa
aa
wspornili:ach. Vhększość domów posiada tzw. "łeb" i dwuspadowy
óach,
Rzadkie S'l domy czterospa&lt;lo' ..ve, ustawione długą stroną budynku WZdiuż
ulicy.
We wszystkich
zagrodach sad OWOCO\\1Y
przytyka bezpośrednio
do podwórza zabudowanego
jak dawniej z wolną przestrzenią
pośrodku.
Stare
rodwórza
są wielkich rozmiarów
z mnóstwem
zabudowań gospodarczych.
Nie przetrwały
one do dziś. Wszystkie zostały przebudowane.
Z kolei następuje opis jednej z zagród kołchozowych, której budynek mieszkalny zachował architekturę
z polowy XIX w. Podwórze jest zabudowane
w kwadrat. Bezpośrednio
od strony
sieni przylega
szopa z sianem.
Drzwi
z drwalni
wychodzą
na
podcienie.
Do
drw:llni
przylega
obora.
Przy przebudowie
stajnie i pomieszczenia
pomocnicze usunięto.
Za podwórzem, już w ogrodzie na miedzy znajduje
się studnia z której korzystają również sąsiednie zagrody. Obok studni umieszczono krytą piwnicę,
której część nadziemna miała formę stodoły, z drzwiami w bocznej ścianie
i dwuspadowym
dachem.
Wewnątrz
znajduje
się otwór, prowadzący
w podziemną
część, do której składają
lód. Za podwórzem
znajduje
się
warzywnik
i sad OWOCO\vy. Około warzy\vnika
umieszczona
jest szopa
przeznaczona
do przechowY'J\.'ania róźnego rodzaju sprzętu i siana. W najbardziej
odleglej części zagrody znajduje
się łaźnia, niewielki
budynek
zrębowy, o dwuspadowym
dachu.
Dom mieszkalny
zachov:al wewnątrz
tradycyjny
plan; podzielony
jest
na trzy części: izbę ze strychem i piwnicą, sieó z mostem, komorę z podcieniem.
Drzwi z ulicy prowe,dzą do zamkniętego
korytarza, który 'przecina dom
na przestrzał.
Z korytarza
wchodzi się do izby przez sień. Izba jest podzielona na dwie nierówne części. Mniejsze pomieszczenie służy za kuchnię
i pralni~; okno znajduje się w ścianie licoweJ naprzeciw
pieca; większa
część izby jest pomieszczeniem
mieszkalnym
o pięciu oknach.
Kuchnię
dzieli od izby mieszkalnej
piec, szafa z naczyniami kuchennymi
i zasłona
klóra zastępuje drzwi.
.'11' podłodze kuchni znajduje
się otwór prowadzący
do piwnicy, w któreJ :imć) przechowuje
si&lt;; karlone
i jarzyny.
W kuchni stoi stolik, ława
z WIadrami i saganami,
na podłodze koło pieca szaflik, bliżej okna ku-

�232
chenna ława tradycyjnego
typu.
półka na naczynia z poziomymi

233
Tuż nad ławą kuchenną
drążkami do wieszania

umieszczona
łyżek.

jest

Z użytku znikają ławy biegnące wzdłuż ścian i łóżka domowej roboty.
Ze starych sprzętów spotyka się czasami jeszcze półki koło pieca, które
zimą służą za łóżka, latem zaś do składania odzieży i drobnych przedmiotów.
W izbie mieszkalnej kąt ściany długiej i krótkiej jest oklejo::lY tapetą
prawie do sufitu. Tu rozwieszone są fotografie rodzinne.
Podłogę i sufit
przy zmywaniu skrobie się dużym nożem tzw. kosariem,
również ławy
i stoły są w ten sposób oczyszczane. Sufit myje się parę razy w roku.
Z sieni wchodzi się do komory, w której przechowuje się odzież i zapasy żywnościowe. Tuż pod komorą z::lajduje się podklet do której wchodzi
się z drwalni (saraj). Jest to pomieszczenie przewidziane dla bydła domowego w czasie mrozów. Sufit w sieni ułożony jest z desek pokrywających
tylko połowę przestrzeni.
Podłoga sieni nazywana jest mostem, pomieszczenie zaś pod podłogą podmostem. Latem umieszcza się tam świnie. W sieni
ustawione są drewniane
łóżka i skrzynia z płaskim wierzchem. Na ścianach wiszą przedmioty gospodarstwa domowego.
Na strych wchodzi się po drabinie.
Tu zwraca uwagę konstrukcja
komina, który nieodmiennie
posiada dodatkowo poprzeczny przewód kominowy, umieszczony na deskach opartych ponadto ::la bierwionie. Dodatkowy
przewód używany jest przy czyszczeniu sadzy w kominie, a co ważniejsze.
jest to prymitywny
skrolowiciel,
który zmniejsza groźbę poźaru.
Konstrukcja
ścian z masyw:1ych bierwion jest nieskomplikowana.
Komora i pomieszczenie pod nią są zrobione z grubych desek. Sufit spoczy,va
na ścianach zrębowych i na jednej maticy biegnącej w poprzek domu, która
równocześnie słuźy do umoc:1ienia wiązań.
Podłoga ułożona jest na ścianach i bierwionach poprzecznych.
Pod piecem podłoga jest dodatkowo umocniona dwoma bierwionami i podpórkami
w piwnicy. Dach domu jest dwuspadowy, pokryty tarcicą z frontem wspartym na belkach poszytych deskami. Pochyły gzyms bramujący
wsparty
jest na belach
biegnących
wzdłuż wiązań.
Dom został wybudo"'any
w 1863 r. i jest bardzo charakterystycznym
wzorem architektury
drugiej
połowy XIX w. Pośrodku rzeżbionego gzymsu znajdują się dwa lwy, których rysunek stracił wiele z tradycyjnego kształtu. Przednie, pochyłe deski
frontonu (w gwarze miejscowej periliaJ przykrywają
krokwie dachu i opierają się na wystających
końcach bierwio:1 najwyższego wieńca.
Końce
wieńców obciosane półokrągło są ozdobione rzeźbą i wypolerowane
do połysku. Deski pokrywające krokwie są pokryte głęboką rytą rzeźbą.
Niemniej interesujące
są futryny i okiennice bogato ozdobione, o nie
powtarzającym
się rysunku rzeźby, mimo że często wyko:J.ywane przez
tegoż samego majstra. Domy zostały wybudowane przez zespół cieśli, którzy
równocześnie wykonywali rzeźbę i in. ozdoby.

Jak wynika z opisu drugiego domu kołchozowego, połoźenie domu oraz
zabudowanie podwórza są podobne pierwszemu.
Dom, ongiś podzielo:J.Y na
dwie części: mieszkalną
i gospodarczą, dziś jest zamieszkały
przez dwie
rodziny. Dawna izba mieszkalna została podzielona na trzy części: sypialnię.,
bawialnię i kuch:J.ię. Dawna sień została również przerobiona
na pokój.
tzw. środkowy.
Wejście do izby z niskim ganeczkiem jest bezpośrednio
z ulicy. Wewnętrzne schody wzdłuż ściany licowej prowadzą do sieni z komorą i skrzynią w rogu. Pokoje są wypełnione
meblami
fabrycz:lymi.
W izbie środkowej zachowały się jeszcze łóżka i półki pod sufitem. Zniknęły
ławy pod ścianami.
Lewa połowa domu jest podzielona na trzy części: dwie izby mieszkalne
z ławą i półkami.
We wszystkich prawie izbach prócz pieca
ruskiego znajdują się płyty kuche:J.ne a nawet okrqgłe piece w kożuchach ..

i kuchnia

Opisywany dom jest masywnej konstrukcji.
Bierwiona mają średnicę
30 cm. Budynek jest wysoko wzniesiony ponad poziom ziemi. Dom pokryty jest czterospadowym
dachem
klepkowym,
po bokach
ma dwa
ganki wsparte
na kolumienkach.
Ramy okienne i okiennice
są bogato
i pięknie
rzeźbione. Autor stwierdza, że podobne zmiany w układzie wnętrz
i zuslosowaniu ich do nowych warunków bytowych zaszły w domostwach
niemal całej wsi.
W budynkach późniejszych ornament rzeźbiony przybiera inny charakter, zaczęto stosować ozdoby toczone i nakładane.
Okna zaczęto wstawiać
szersze, bez okiennic, ramy przy zdobiono również toczonymi ozdobami.
Ganek jest zręcznie wkomponowany
w ścianę i znajduje się pod dachem
domu. co niewątpliwie
zostało zapożyczone z miejskiej architektury
drewnianej. Zagroda najnowsza z 1953 r. zabudowana jest wg planu tradycyjnego,
Dom w miejsce
sieni posiada
korytarz
na przestrzał
z wejściem do
komory i na podwórze. Podobne korytarze spotyka się również w domach
starych. Latem rodzina sypia w korytarzu, ponadto służy 0:1 do przechowywania rowerów. Po schodach w korytarzu wspina się do komory, przy
której znajduje się drewniana drabina na podstryszek.
Drzwi z korytarza
prowadzą do izby "przejściowej". z oknem i piecem ruskim z prawej strony.
Przestrzeń za piecem przeznaczo:'ia jest do suszenia odzieży. Zimą miejsce
to będzie służyło do chowania jagniąt,
cieląt itd. Z przedpokoju
jest
wejście do kuchni z oknem naprzeciw paleniska pieca. W kuchni znajduje
się wejście do piwnicy. kuchenna ława i :lad nią półka. Piec jest stawiany
tradycyjnie.
Izby są stosunkowo niewysokie, zaledwie 21/2 m, natomiast okna stały
się znacznie wyższe i szersze, to też zmieniło się równieź ich zdob:1ictwo ..
Fronton, czyli łeb jest poszyty deskami w jodełkę. Gzyms horyzontalny zachował rzeźbiony karnisz.
Górna część futryn okie:J.nych jest ozdobiona
rzeźbą podobnie jak ganek. Okna są bl?z okiennic. ganek bez kolumienek.

�235

234
zamknięty z boków ścia:1ami domu. Dach jest pokryty
wsi uważaja dachy tarcicowe za trwalsze od innych.

klepką.

Mieszkańcy

W podsumowaniu
aut er stwierdza, że zmiany główne w budownictwić;
kołchozowym dotyczą planu wnętrza domu dzielonego na wiele izb i pomieszczeń oraz zmienia się zasad:1iczo urządzenie wnętrz, z którego znikają
meble domowej roboty. Natomiast w sposobie wznoszenia domów i w ornamencie zdobniczym zachowało się wiele cech tradycyjnych,
z czym prze:'
mysł budowlany
przy projektowaniu
domów kołchozo'.vych powinien si~
liczyć.
W. STEINITZ:
Niek tór e
rn i e c k i e j (z. 2 s. 54-66).

za g a d n i e n ia

et nog raf ii

n i e-

Dla lepszego zrozumienia
współcz.:snc[;o
:;tanu prHC etnograficznych
Niemieckiej Republice Demokratycznej,
a'Jtor mvaża za wskazane podać:
krótki zarys historycznego
rozwoju tej nauki w Niemczech, poczynaj8,c
oti okresu reformacji
i Wielkiej wojny chłop~khoj w Niemczech, po przez
okres wielkich ruchów społecznych,
okres "burz i ucisku" wojen napoleońskich do ch\;vili ukazania
się Czarodziejskiego
rogu Arnima
i Brentano, którego wydanie
stało się bodżcem żywych zainteresowań
poezją
i sztuką ludową.

VI

Okres od 1770 r. do 1848 r. jest okresem \vzmożonej pracy badawczej,
na której nie ciążą uprzedzenia
nacjonalistyczne.
Naukowcy
niemieccy
współpracowali
w owym czasie ściśle z światem słowiańskim;
niektórzy
zaś z nich, jak A. Herder i J. Grimm głosili wielką przyszłość narodów
słowiańskich.
Auter, mówiąc o postępowości
wielkich romantyków
niemieckich, nie zapomina jednak, że nie byli oni wolni od obciążeń ideologii
burżuazy jnych.
Po roku 1848 demokratyczny
kierunek
badań \': etnografii
niemieckiej
upada st.opniowo. R y l, który niewątpliwie
położył wielkie zasiugi dla
etnografii
niemieckiej.
w referacie
swym pt. LlldcZ1,awstwo
jako nauka
(1858) zrywał
już całkowicie
z postępowymi
tradycjami
etnografii
niemieckiej.
Burżuazyjni
etnografowie,
popierani
przez real~cyjnopolicyjny
system państwowy,
zacierali świadomie demokratyczne
elementy w kulturze narodowej, stwarzali atmosferę nieufności i uprZedZe!1 do ludu i jego
siły twórczej.
Powstc'W?!Y nowe leorie, budowane
na zasadzie nowych
poglądów. W latach 1920 H. N a u m a n n stworzył teorię, zasadzającą
się
na twierdzeniu, że rozwój kultury narodowej następuje tylko w warstwach
wyzszych społeczeJ1stwa, natomiast
masy ludowe przejmują
pewne elementy kultury od warstw wyższych, wulgaryzują
je i wypaczają.
Teoria
'90,' gruncie
rzeczy antynarodowa,
t.ym niebezpieczniejsza,
gdyż pochodzi od
wybitnego etnografa, na którego pracach wychowywali
się przyszli pedagogowie niemieccy.

Nie wszyscy ~ecJ~ak et.nografowie nie,nieccy przeszli na pozycje reake
('yjne. Wymienić na!ezy tu przecie w~zystkim A. S P a m e r a (1883-1953),
znanego nie tylko i.e swych prac naukowych,
lecz również ze swej dziae
łalności społecznej, jednego z twórców republiki
radzieckiej
w MUnchen
(1919 r.) skaz&lt;mego 0&lt;:&lt; śmierć (V/Foku nie wykonano na skutek interwenc ii
wpływO'.vych 118.uko'.vców uniwersytetu
w l\1Unchen). Odsunięty
od ŻYC;'l
polityczne"o
i r:auko· •.:e;(), dopiero w 1926 r. powrócił do pracy dydaktycznej.
Pc upa~jku l1i.ilerO\\,Tów zostal ,&gt;vybrany na c::ionka Pruskiej
Akademii (19-+-; r.), rf)/~;;
...
·in&lt;~! ;:Y\\'&lt;1 ciziałalno;ć: naukowq, zorganizował
prac~
t'tnografiCZ!le w J\EID, pO·,\Otllj"C Komisję do spraw niemieckiej etnografii.
A. Spamer obc:jmow81 ~:.wyrni zainkresowaniami
i badaniami wiele dyscyplin etnogra~icznych,
jaic malarstwo
i twórczość
ludo\vą,
upodobania
i zwyczaje oraz ogólne zagadnienia
metodologiczne
etnografii.
Drugim wybitnym przedstawicielem
etnografii niemieckiej
w pierwsz0j
1)010wie XX w. oył J. lVIe y e r związany również z pracami
Instytutu
Etnografii Niemiec, odznaczony za swe prace z dziedziny pieśni ludowych
niemieckich.
Zebralon
olbrzymi materiał
Jicz&lt;:jcy ok. 30000 pieśni lud o,.
wycb, l~tóry stał się podstawą jego \vjclkiej pracy naukowej, pt. Niemieckie pieśni i ich melodie.
Druga jego praca pośv:ięcona ludowym pieśniom
demokratycznym
z okre'su przed 1848 r. i późniejszym
która ukazała się
drukiem, pt. Ludowe
pi e Ś'/,i ivlozeii. i SCWTy, jest jak dotychczas jedynym
:dJiorem pieśni o tematyce walki klasowej robotnikó\v niemieckich.
Meyer
w 1920 1'. odstąpił od teorii Naumanna tak dalece, że nie pozwolił mu korzystać ze sVloich prac dla uzasadnienia
jego teorii. W pracach Meyera
występuje wyraźnie jego linia rozwojowa 'vV kierunku
coraz większej jego
demokratyzacji.
Od 1945 r. do swej śmierci, :;',Iey~r walczył o jedność nauki
ni:2mieckiej. DernonsLrovvał to wspólpracujqc
ściśle z Komisją do spraw
ni.emieckiej etnografii,
której pozostawił
w spadku ok. 10000 fotografii
i kopii pie~ni chłopskich, robotniczych
i źołnierskict..
Po wojnie przed etnografią
niemiecka stanęło wielE: nowych zagadnień
organizacyjnych
i problemowych.
Pierwszym
z nicll bylo: czy i w jakim
stopniu naukowcy niemieccy, niemarksiści
włączą się do prac nowopowolanych do życia instyt.ucji naukow);:h
NRD. JednakŻI~ słuszność nowego
k;erunku prac, uznana przez wszystkich etnografów i cały kolektyw pracowników naukowych
Instytutu
Etnografii
przekonała,
że metoda badań
historyczno-ma terialistyczna
nie zawęża
lecz
rozszerza
i wzbogaca
plan badań naukowych.
Toteż etnografowie
niemarksiści
wnoszą
dzi!',
znaczny wkład w prace Instytutu i są jego aktywnymi wspólpracownikami.
Drugim zagadnieniem,
które jest dyskutowane,
to zagadnienie
stosunku
etnografii powszechnej
(Volkerkunde)
do etnografii narodowej (Volkskuncle). Na łamach czasopisma Niemieckiej
Akademii Nauk ukazał się artykuł
L Weber-Kellerman
poruszający
to zagadnienie,
Volkskunde
i Volkerknnde są synonimami;
nie ma między nimi zasadniczych
różnic, jednakże

�236

237

termin Volkskunde
utrwalił się jako określenie etnografii narodowej i nie
ma zresztą szczególnych
powodów
aby
go zmieniać.
Von Heramb,
A. Haberland,
E. Weiss, 1. Weber-Kellerman
i in. przyznają
wprawdzie ścisłe zazębianie
się obu pojęć, równocześnie
jednak twierdzą,
że
między
obu zakresami
nauki
istnieją
zasadnicze
różnice.
Jednym
7. argumentów
ich twierdzenia
jest stosunek
naukowca
do badań nad
ojczystą etnografią, który ich zdaniem jest różny od badań nad etnografią
powszechną;
znajomość
języka i bardziej serdeczny
stosunek
do przedmiotu badań stwarzają
znacznie żywsze zainteresowanie
badaniami,
niż
to ma miejsce w stosunku do etnografii powszechnej.
Z punktu widzenia
autora, jest to podejście do badań naukowych
niesłuszne i subiektywne.
W wyniku tego literaturoznawstwo,
językoznawstwo
i wiele innych dyscyplin naukowych należałoby podzielić na dwie różne nauki.

padku naród obejmuje wszystkich
członków wspólnoty etnicznej, w drugim wypadku
- tylko klasy pracujące.
Najbardziej
rozpowszechnione
w Niemczech określenie pojęcia "naród" pochodzi od E. Hoffman-Krayera
i ogranicza
zakres
działania
etnografii
do ludu. Z marksistowskiego
punktu widzenia lud, to klasy pracujące
(na początku XIX w. byli to
głównie chłopi i rzemieślnicy).
Różnice między marksistami
i niemarksistami wyrażały się nawet w terminologii.
Etnograf niemarksista,
używając
terminu "warstwa niższa" od razu sugerował istnienie "warstwy wyższej".
Hoffman-Krayer
w swym określeniu
zamykał
obraz ludu prymitywnie
myślącego o niewielu cechach charakterystycznych.
Naumann posunął się
dalej i już wyrażnie określał warstwę wyższą, jako obejmującą ludzi twór··
czych i warstwę
niższą skladającą
się z ludzi prymitywnych,
odbiorców
dóbr kulturalnych
i to odbiorców wulgaryzatorów.

Drugim z kolei argumentem
przemawiającym
za utrzymaniem
dyskutowanej terminologii
Volkskunde
i Volkerkunde
zdaniem w.w. etnografów
niemieckich
jest konieczność
rozdzielenia
badań na 2 rodzaje: 1) badań
nad narodami
cywilizowanymi
i niecywilizowanymi,
z kolei zaś badania
nad narodami cywilizowanymi
powinny się dzielić na badania nad warstwą
niższą lub macierzystą i nad warstwą panującą.
Autor
jest przeciwnikiem
stosowania
nieokreślonego
bliżej terminu
..warstwa"
w miejgce ściśle ustalonego
terminu
"klasa".
Stwierdza
on
.dalej, że pewna różnica metod badań
nad społeczeństwami
klasowymi
i bezklasowymi,
nad historią kultury
własnego
narodu i historią
pows7echną istnieje, nie dzieli to jeszcze jednak nauki etnograficznej
na dwie
różne
nauki.
Różnicom
metod
badawczych
towarzyszy
specjalizacja
w takim czy innym zakresie etnografii - lecz metody badań naukowych
i specjalizacja
nie stoją w sprzeczności z pojęciem jedności nauki etnograficznej.
Aulor podkreśla, że podział na etnografię
narodową i etnografię powszechną przyjęty jest tylko w krajach germańskich.
Podział etnografii na
dwie gałęzie
nauki
nastąpił w Niemczech po 1890 r., zdaniem
autora
w związku z przejściem
do imperializmu.
Podział taki nie istniał i nie
istnieje w innych krajach.
Jak dalece podział etnografii
na Volkskunde
i Volkerkunde
znajduje się blisko teorii rasistowskich,
dowodzą prace
austriackiego
naukowca
Artura Haberlanda.
W ostatnich
kilkudziesięciu
lata~h etnografia
niemiecka stworzyła wiele fałszywych teorii, poczynając
od Naumanna,
kOllcząc na nazistowskiej
etnografii lat 1930-1940.

Głównym obiektem badań etnograficznych
było ongiś chłopstwo bar·
dziej związane z tradycjami
i dlatego bardziej uległe wpływom władz państwowych i kościoła. Nie należy jednak zapominać, że chłopstwo podejmowało jednak walki z junkrami
pruskimi
i kościołem, poczynając
od
\"deków średnich aż do Wielkiej wojny chłopskiej
i później w okresie
\\lojny trzydziestoletniej,
na początku
XIX w. i w okresie
rewolucji
w 1848 r. Niestety historycy
niemieccy nie wiele zajmowali
się badaniami powstal'! chłopskich,
a etnografia
wogóle nie pamiętała
o chłopiebojowniku.
Etnografia
niemiecka nie zajmowała
się i innymi warstwami
klasy pracującej.
Dlatego też na naukowcach
marksistach
spoczywa po·.vażne zadanie podjęcia badań nad postępowymi
tradycjami
klasy pracującej.

Marksistowscy
etnografowie
niemieccy
odrzucili zdecydowanie
termin
Deutsche Vólkerkunde.
Badania
nad narodową
kulturą
nazywa się po
prostu Volkskunc1e, termin, który również dobrze może być zastosowany
przy badaniach
nad innym narodem.
Z kolei autor przechodzi do analizy
pojęcia "naród", które określa przedmiot
badań etnografów
niemieckich.
W języku hiemieckim
słowo "naród" ma dwa znaczenia: w jednym wy-

W zakresie badań etnograficznych
naa niemiecką klasą pracującą
nie
esiągnięto jeszcze wielkich rezultatów, poczyniono jednak próby badawcze.
Wydana w 1930 r. praca P e u ker t a, pt. Etnografia
proletariatu
ogranicza się do prehistorii zagadnienia. w innych zaś nie ma opisu najbardziej
charakterystycznych
form bytu klasy pracującej.
Wprawdzie
Drezdeński
Instytut
Etnograficzny
prowadzi
badania
nad górnikami,
obejmują
one

W ostatnich dziesięciu lalach w etnografiitliemieckiej
zrodził się kie~'unek psychologiczny,
który jest reprezentowany
przez Adolfa Spamera
i Ryszarda
Weissa. Kierunek ten widzi w "vulgus"
nie tyle klasę lub
.,tan, ile sytuację, sposób bycia, cechy narodowe w każdym
człowieku.
Wei s s w swojej pracy z 1946 r. pt. Szwajcarska
etnografia
podaje schemat świadomosci ludzkiej, którą dzieli na świadomość narodową "warstwy
niższej" i świadomość indywidualną ""warstwy wyższej". Zdaniem Weissa,
przedmiotem
badań etnografii, powinna być dziedzina świadomości
narodowej. Psychologizm
tego rodzaju doprowadza
do całkowicie subiektyw. "'h ocen i nie może być podstawą badań naukowych.
Etnografia
winna
liać ogólne określenie przedmiotu swoich badań, a nie psychologiczne, które
zaciera jednocześnie róż'1ice socjalne narodowe.

�239
c:czej del\\'ny byt górników i jego przeżytki, mz zycie współczesnych
robot...:
ników. Autor wyznaje, że zagadnienie
to jest dla niego zupełnie Jasne.
T\'m bardziej że śledząc prace z tego zakresu w Związku Radzieckim
lub
k;a'ach
demokracji
ludowej stwierdza, że noszą one raczej charakter
pro,~ra~owy i nie dają rzeczywistego
obrazu .życia robotnikóvi.
.
:Nie rozstrzyga to jednak zagadnienia głownego: VI JakIm stopmu prze.d+ m badań
etnograficznych
mają być badania nad formami
bytu, wspol,T1.0,e
.
t.
.
ezC'snej klasy robotniczej
VI
przemyśle
w stosunku
do Klasy ropo mczeJ
ok~esu industralizacji,
która by la przecież powiązana tysiącem nici z wsią?

!

o

;

Anastazja

HISTORYCZNO-ETNOGRAFICZNY

ATLAS

AZJI

Kojdec/w

ŚRODKOWEJ

T. A. ŻDANKO,
Istoriko-etnograficz'eskij
atlas
n i e j A z j i, Sowietskaja
Etnografija,
1955 r., z. 3 (s. 20-29).

Śred-

ODracowv"vanie
historyczno-etnograficznych
atlasów
odpowiada
obecnem~ etap;wi
rozwoju etnografii
ponieważ
dla przygotowania
uogól'1' "i"~\"ch
prac etnocrraficznych
stało się rzeczą niezbędną stworzenIe
solidnej naukowej
podstawy
poprzez systematyczne
ujęcie i wykorzyscame
nagromadzonych
materiałów
etnograficznych
oraz wy~ełnienie l~k \~' etnograficznej z:-lajomości ró.żnych krajów i ich poszczegolnych
regl~now.
- Etnografia radziecka swoje główne zadanie, którym jest ~ad~l1le kult~ry
i sposobu życia różnych narodów, rozwiązuje
w programIe
hlst?rycznym
śledząc zjawiska kultury i zjawiska dotyczące sposobLl życia w r)lerwsz~ch
okresach rozwoju wspólnot
etnicznych.
Proces powstawa:-lia
form ~ZlaLejności gospodarczej,
form kultury i sposobu życia każdego naro~u, mero:ćcrwanie związany z etnogenezą, historią rozmieszczenia
i migraCJI, warunkują kulturowo-historyczne
związki i wzajemne
oddziaływanie.
wspólnot.
Prześledzić
ten proces z naukową ścisłością, moż:la tylko przYJr::u.Jąc za
podstawę skrupulatnie
zebrane możliwie pełne materiały archeologII l etnografii uzupełnione
danymi antropologii
etnicznej i językoznawstwa.
Specyfika
metod
etnograficznych
jak
i
archeologIcznych.
wymaga: a) zebrania
ogromnego
materiału
ilustracyjnego,
odtwarzaJące.go
konkretne
elementy
kultury
materialnej
stanowiące
główny .przedmlOt
analizy etnograficznej
oraz b) wymaga konieczności rozmiesz~ze~~a wYk~ytych typów zjawisk etnograficznych
na mapie~ co daJe, ~az~osc .za~~o"owania metody historyczno-porównawczej
z naJ\\7lększą SClsłG:j~Ją l wwrog{)dnością. Dlatego,
do szybkiego
rozwoju
jej konieczne
jest wYdan;.~
naukowych
prac
uogólniających
nie
tylko
dotyczących
monogra 11
i serii
monografii
(jak np. Narody
Mira),
ale
również
mających
charakter
historyczno-etnograficznych
atlasów, zawierających
albumy ry~ J..aJ~''''''ol

CI

.j..

•

sunków, tablice typologiczne
i mapy etnograficzne,
archeologiczne,
antropologiczne, terminologiczne
i dialektologiczne
opracowane
dla poszczególnych okresów historycznych.
Prace nad tablicami
typologicznymi
i kartografowanie
ujawnia
nowe
ważne dane dla badania
takich zlożonych problemów
historycznych,
jak
etnogeneza,
historia sil wytwórczych,
historia kultury i sztuki, kulturalne
związki między ludami, historia rozwoju narodowości i formowania
się narodów. Na tym nie kończy się znaczenie atlasów. Są one niezbędne nie tylko
dla historyków
ale i dla praktyków
w dziedzinie ekonomicznego
i kulturalnego budow:lictwa.
Uogólniając ludowe doświadczenia
w zakresie działalności gospodarczej,
budownictwa
(architektury),
ubioru ludowego, sztuki
użytkov/ej,
mogą oni tworzyć nowe harmonijne
całości architektoniczne,
dzieła sztuki użytkowej, typy odzieży itd. l.
W XIX i na początku
XX w. atlasy
etnograiicz:le
opracowywano
w Niemczech, w Polsce, w Szwajcarii,
w Szwecji i w niektórych
innych
krajach.
Ogólną cechą charakteryzującą
te atlasy jest statyczność.
Pokazują one tylko geograficzne
rozmieszczenie
rozmaitych
zjawisk
etnograficznych. :-lie przedstawiając
ich historycznego
rozwoju i jego prawidłowości. W atlasach
tych znaJazł odbicie burżuazyjny
pozytywizm,
sprowadzający rolę nauki do formalnego opisu faktów 2. Za przykład przezwyciężenia tego podstawowego
braku można uważać prace nad stworzeniem
Polskiego Atlasu Etnograficznego, prowadzone
przez bstytut
Historii Kultury l'vlaterialnej Polskiej Akademii Nauk. Polski Atlas Etnograficzny
stawia sobie za zadanie: odzwierciedlić
specyfikę "polskiej kultury narodowej
we wszystkich jej różnorodnych
przejawach
- w epoce feudalizmu, kapitalizmu i we współczesnej
epoce budownictwa
socjalizmu J, pokazać regionalne różnice polskiej kultury ludowej, wykryć genezę powstawania
różnych
etnicznych grup w różnych okresach historii polskiego narodu oraz zbadać
związki między określonymi
grupami
i dialektyczną
strukturę
polskiego
terytorium
językowego".
Wśród map części wstępnej
Atlasu
jest kilka
historycznych:
mapa
epoki średniowiecza,
"mapa
obrazująca
kultury
w/g regionów"
(przygotowana
ws.pólnie z archeologami),
mapa "rekonstruująca plemienne granice", mapy centrów handlowych
i przemysłowych
w XVI w. i inne. Jak zaznacza J. G a je k. Atlas pozwoli prawdopodobnie
wyjaśnić niektóre zagadnienia odnoszące się do epoki pierwotnej.
Wszystko
to charakteryzuje
przełom w pracy naukowej
(w porównaniu
np. z AtlaS. P. T o ł s t o "\7, Zadania
etnografii
rndzieckiej,
"Woprosy Istorii",
nr 11. s. 161.
P. L K u s z n i e r (K i1 Y s l e w). Ros~';ski
atlas historyczno-etnograficzny,
"Kratkije
SO()~szczenija Instituta
Etnografii",
XXII, 1955.
:J J.
G a j e t. O polskim
atlasie
etnograficznym,
"Kratk'ije
SOC)')3ZCZe11 ijrl
InstHl/tn
Etnografii",
XX1I. 1955. s. 54.
1

1954,

�240

241

sem kultury ludowej w Polsce K. M o s z y ń s k i e g o) i prawidłowe historyczne podejście do opracowania tematu.
Zastanowimy
się teraz bardziej
szczegółowo nad atlasami
etnografizycznymi, które są opracowywane
w ZSRR, przede wszystkim nad przygotowywanymi przez Instytut Etnografii Historyczno-etnograficznym
Atlasem
Syberii i Rosyjskim Atlasem Etnograficznym,
z których pierwszy już jest
ukończony. Każdy z tych atlasów stanowi odrębny typ. Pierwszy z nich
obejmuje duży teren zamieszkały przez liczne ludy, z których dwa (Jakuci
i Buriaci) rozwijają
się jako narody socjalistycZlle.
Kolektyw
autorski
Atlasu syberyjskiego
skrupulatnie
studiując
elementy każdego z ludów
Syberii, przedstawił ich właściwości w albumowej części Atlasu i w tekstach
objaśniających.
Tablice typologiczne i mapy zestawione są natomiast dla
całej Syberii a nie dla poszczególnych ludów. Atlas zawiera dwie szczegółowe mapy etniczne - rozmieszcze::lie ludów Syberii w XVII w. (opracowane na podstawie danych archiwalnych)
i na początku XX w. (na podstawie spisu z lat 1926-1927).
Z kultury materialnej
opracowane są następujące tematy: mieszka::lie ludów Syberii, odzież, hodowla psów, hodowla
reniferów,
narty, łódki. Oprócz tego w Atlasie znajdują
się rozdziały
poświęcone twórczości ludowej i wierzeniom religijnym:
ornament ludów
Syberii, bębny i szaty szamanów.
Atlas Syberii opracowano
prawie wyłącz:1ie na podstawie
materiału
muzealnego,
mianowicie
na podstawie
naj bogatszych
kolekcji muzeum
antropologii i etnografii A. N. ZSRR, Państwowego Muzeum Etnograficznego
(Leningrad) i na podstawie kolekcji innych muzeów zebranych w okresie
przeszło stuletniego rozwoju etnografii w Rosji. Materiał wyznaczył chronologiczne ramy pracy. Większość map charakteryzuje
okres XIX i początek XX w., a jedynie części z :lich (np. Typy hodowli psów) udało się rzucić pewne światło na wiek XVIII. Słaba archeologiczna znajomość Syberii
nie pozwoliła konsekwentnie
przeprowadzić
zasady następstwa
danych
archeologii i et:lografii we wszystkich rozdziałach.
Równocześnie wykorzysano
każdą możliwość pogłębienia
problematyki
przy pomocy wypraw archeologicznych. W szczególności temat Ornament został przez autora
S. W. Iwanowa pomyślnie powiązany z danymi archeologicznymi
co pozwoliło wykazać powiąza:1ia motywów ornamentu sięgające neolitu 4.
Nie zważając na duże trudności, luki w materiałach
i inne braki, kolektyw radzieckich znawców Syberii dokonał pierwszej próby stworzenia
atlasu etnograficznego,
która okazała się bardzo interesująca
i owocna.
Na terytorium
Syberii udało się odkryć kilka historycz::lo-etnograficznych
regionów, zaludnionych w pewnych wypadkach przez ludy rozmaitego poClhodzenia, których kultura jednak w rezultacie trwałego współżycia przy4 S. W. I wan
o w, Ornament
.,Kratkije
soobszczenija
Instituta

ludów

Syberii

Etnografii"

jako

źródlo

XV, B., 1952,

historyczne,

brała szereg wspólnych cech. Niektóre z tych regionów (amlU"o~sachaliński~ wschodniosyberyjski)
terytorialnie
pokrywają się z amurską i przy-,
bałkaJską prowincją neolityczną wydzieloną przez A. P. Okładnikowa
na
podstawie
danych archeologicznych.
Uzyskano liczne dowody dawnych
zwi,ązków ludów Wschodniej Syberii z Chinami oraz Zachodniej Syberii
z Azją Środkową· Nowe oświetlenie zyskały liczne zagad::lienia etnoge-"
nezy. Kartografowanie
ornamentu i odzieży doprowadziło do jednakowych
i przekonywających
argumentów
o 'ścisłych kulturowych
a być może
i ,etnicznych
związkach obskich Ugrów z Chantami i Mansi z żyjącymi
we Wschodnim Ałtaju Szarcami i Kumadyńcami.
Zbieżne formy ornamentu i odzieży potwierdzające
ten związek rozprzestrzenione
są oprócz
tego na Powołżu (Baszkiry, Czuwa si i in.) i u n.iektórych narodów Środkowej Azji. Już teraz można na pewno stwierdzić, że materiały Atlasu Syberyjskiego przedstawiają
ogromną wagę naukową i że trudno przecenić
ich znaczenie, w szczegó1::lości dla przygotowywanych
prac nad Atlasem
Azji Środkowej.
'
Należy teraz ustosunkować
się do drugiego typu -- Rosyjskiego Atlasu
Etnograficznego, poświęconego nie grupie ludów zjednoczonych
w histo-,
ryczno-kulturowym
regionie lecz jednemu ludowi rosyjskiemu.
Ten
temat jest tak obszerny, że opracowanie go potrwa nie jedną lecz kilka
pięciolatek.
W minionym początkowym czteroletnim okresie pracy zespół
autorów przeprowadził
ewidencję i zbadał kolekcje muzealne, dokumenty
archiwalne i da:1e z literatury,
zorganizował kilka ekspedycji do poszczególnych okręgów, w których odczuwano największe braki w materiałach
(w 1953 r. zorganizowano
ekspedycję w 5 okręgach, a w 195'4 r., w 10Jl,
i kończy przygotowywanie
do druku czterech rozdziałów Atlasu: wpro.vadzającego,
dotyczącego
techniki
rolnictwa
chłopów rosyjskich
w XIX
i początku XX w., mieszkania
ludu rosyjskiego oraz rozdział dotyczący'
rosyjskiej odzieży ludowej.
Podobnie jak dla Atlasu Syberyjskiego
tak i dla Rosyjskiego podsta .•..
wową bazę materiałową
stanowią muzeabe
kolekcje zabytków datowane
przeważnie na, XIX i początek X~ w., oprócz tego szeroko wykorzysty"
wane są materiały
archiwalne
(Wolnego Towarzystwa
EkonOmicznego,"
Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego i in.) i materiał terenowy zebranY.
przez uczest:J.ikÓw organizowanych
ekspedycji.
Zespół Rosyjskiego Atlasu Etnograficznego
przywiązuje duże znaczenie',
do datowania przedmiotów;
ustalane jest współwystępowanie
poszczegolJ;
nY~h wytworów.
Przyjęte zostały trZy wyjściowe daty, odpowiednio dO:
Ktorych rozdzielane
są wszystkie
badane przedmioty:
połowa XIX wi'
~pr~eddzień zniesie:1ia' poddaństwa
chłopów),
druga
połowa
XIX w;
l Pl~rwsze
dwa dziesięciolecia XX w. Ten podział jest ściśle związany
2 ~golną periodyzacją
historyczną i ~procesem rozwoju narodowosci rosyjskIeJ w naród burżuazyjny,
Do połowy XIX w: charakterystyczne"
'jest
16 .. Lud",

l. XLIV,

�243

242
istnienie wielu regionów z 10kal:1ymi właściwościami sposobu życia, odzieży.
mieszkania, licznymi gwaramii dialektami. W końcu XIX w. i na początku
XX w. te etnograficzne właściwości stopniowo się zacierają·
Przy zestawieniu tablic typologicznych i map autorzy Atlasu wyjaśniają
przede wszystkim główne cechy form, charakteryzujące
narodową specyfikę
kultury rosyjskiej i terytorialne rozmiestczenie tych form. Drugie ich zadanie polega na uściśleniu granic zamieszkania lokalnych grup i określeniu
tej _ niekiedy niesłowiańskiej - ludności, całkowicie lub częściowo zlanej
z wielkorosyjską
narodowością
w procesie jej konsolidacji
narodowej.
W ten sposób ze względu na swoje zadania, Rosyjgki Atllls różni się od Syberyjskiego przede wszystkim tym, że bada on procesy etniczne, charakterystyczne dla drugiego etapu historii etniki, nie tyle etnogenezę i proces
formowania się narodowości (materiał archeologiczny przez badaczy jest
niewykorzystany),
co przejście narodowości w naród burżuazyjny. To nie
wyklucza dygresji, które okazują się konieczne w szczególności przy bada':'
niu odzieży', jednak nie siegających głębiej niż do XVII i XVIIIw.
W 1954 r. Prezydium A, N. ZSRR w uchwale o wynikach ogólnej sesji
naukowej poświęconej
historii narodów Środkowej Azji i Kazachstanu
w okresie przed pażdziernikiem,
zorganizowanej w Taszkencie w styczniu
i lutym 1954 r. poleciło Instytutowi Etnografii przystąpić do opracowania
t,istoryczno-etnograficznego
atlasu Azji Środkowej. Ta uogólniająca praca
winna pomóc w rozwiązaniu szeregu historycznych problemów, opracowywanie których opiera się na razie na niedostatecznej znajomości materiału
faktycznego,
w szczególności w dziedzinie historii etnicznej
i historii
kultury ludów Azji Środkowej i Kazachstanu. Praca nad przygotowaniem
atlasu włączona została do państwowego planu Instytutu
Etnografii na
lata 1955-1960 i przeciągnie się na następne pięciolecie. Pomyślne wykonanie tego wielkiego i złożonego naukowego przedsięwzięcia możliwe jest
tylko pod warunkiem współpracy Instytutu Etnografii z Instytutem Historii
Kultury Materialnej oraz z Instytutem Językoznawstwa
A. N. ZSRR a także
z muzeami Moskwy i Leningradu, z instytutami historii, archeologii i etnografii A. N. republiki
Azji Środkowej. Przy opracowaniu
Atlasu winno.
być, oczywiście, wykorzystane
doświadczenie zespołów autorskich Atlasu
Syberyjskiego i Rosyjskiego.
Zr6dła dla historyczno-etnograficznego
atlasu Azji Środkowej są bogate.
Gromadzone
one były w ciągu d1ugotrwałego okresu ścisłych związków
ludów Azji Środkowej i Kazachstanu z Rosją, zachowały się w bogatych
zbiorach rękopisów wschodnich i Występują w charakterze masowego materiału etnograficznego z drugiej połowy XIX w. po zjednoczeniu Azji Srodkowej z Rosją. Daleko jest jednak do pełnego wykorzystania
tych żródeł,
5

ty

G. S. M a s ł o w a, Próba opracowania
map zasięgu rosyjskiej
odzłe••Kratkije
soobszczenija Instituta Etnografii" XXII, 1955.

ludowej,

systematycznie
uporządk
.
które nawet nie są Jeszcze
,
atlas tworzy się historię badań etnog f'
h
., owane. Opracowująe
stanu, badane są muzealne zb'
ra hlCZnyC AZJI Środkowej i Kazach-.·:
·
lOry zac owane w Mosk'
Le'
.
I W republikach
środkowo-azjaty
k' h T
. .'
WIe,
mngradzie'
uważać, że przy współpracy i ~:iaie
a praca J~z, Jest rozp?częta i można
szych latach rozpocznie si" n uk
pracownikow muzeow w najbliż.• a owe opracowywan'
'b
cji muzeum antropologii i et
f"
Ie naj ogatszych kolekEtnografii Narodów ZSRR
,;:og.ra 11 A. N. ZSRR, Państwowego Muzeum
prawie zupełnie jeszcze nV:' emngradzie, byłego Muzeum Narodów ZSRR,
, Ie znanych etnografom
k b'
uzeów historii i sztuki
k'
s ar mc taszkenckich
· .
. samar andzklego
ferga' k'
I mnych muzeów Uzbekistanu
,',
ns lego, chiwińskiego
menii i Kirgizji. KolekcJ'e te 'bmuzeudm Tadzyklstanu, Kazachstanu, Turk, ze rane
o muzeów przed
tk'
eu XIX i na początku XX
.
l
e wszys lm w końtego czasu były mało publ'k w. l w , at~ch władzy radzieckiej (1920-30) do
'
l owane l me wykorzysty
d
.
, lstoryczno-etnograficzneJ'
anal' IZy l' naukowych uogóln'
wane . oJ porownawczej
h
,
t
meczną uwzględnienie tych k l k ..
len. es rzeczą kopleksów, wykonanie nauków °he c~16chronologiczne wydzielenie ich komgóinych części przedmiotówYC op;s w, sfotograf0;-vanie i podanie poszczem.

wienia tablic typologicznych
z(;ach uwzględnione
winny'
naukową wartość,

~,ce u p~Z~gotowama materiałów
do zesta~
by~w::zesn~e
z ko~e~cj,ami za~ytków w mupy,
ysunkl l llustracJe posiadające

Za przykładem
zespoll,l Atlasu R
' .
zbadanie podstawowych żród ł
h'
OSYJsklego przygotowuje
się także
,
e arc lwalnych przedst
.,
h
ny zycia ludu: gospodarstwo
k lt
':
aWlaJącyc różne strowierzenia i twórczość lud
' Uw ur~ matenalną,
życie rodzinne, obyczaje
ową.
pIerwszym rzędz'
l'
. "
•
gę na archiwa dające masowy , , . 'l
k
Ie na ezy zwrOClC uwaregionów Azji Środkowej'
. kI SClsh~o reślony w czasie ma1Jeriał z różnych
_.'
,Ja
arc lwa Rosyjskiego T
tlcznego, Urzędu Przesiedleńcze
',
.
owarzystwa Geogra.
,turkmeńskiego generał-gUberna~~
:egl~n~lnyCh komitetów statystycznych,
dach i powiatach naniesion
t s .wa l lOne. Materiały zebrane w obwostawę dla wielu innych tee ZOt~aJąAnla mapę i stanowią niezbędną pod-"
ma ow
t asu (np
d
.'
,
rzemiOsła, mIeszkania) Nie
..,
' gospo arstwa wIeJskIego'
Ak
"
mmeJ wa~nym źródłem
h'
•
. .•. ademii Nauk republik"
dk
'
.'
są arc lwa z r.ękopisami
,
sro owo-azJatyckIch' gd '
wlelu etnograficznych
l' folkI
t
'
Zle wwarte są materiały
orys ycznych eksp d "
wolucją i władzy radzieckiej' D l"
k'
e YCJl z okresu przed re-e' ł
,"
a ej,
omeczne będzie d' kł 'd
.
.
et ego matenału
z literat ury, wykorzystujące
.
o "l a.'. ne zebrame
ogro
'
z prasy periodycznej,
"Turkmenskij
Zbornik'"
mn~ l osc artykułów
W czasie tej pracy mogą być
t
.1 opubhkowane
archiwa.
etnograficznego
Azji Środk
p~zygo owy~ane zblOry materiałów do atlasu
. k'
owej. uzupełmone wycią'
"..
\\y azy bIbliografii dotyczące' p
óI
gaml z archlwow oraz
i\ ., Ś
'
oszczeg nych temat6
t
.
• ZJl rodkowej (np mieszka"
d"
. w e nografli narodów
należy o ile możnoś~i zebrać :~~' o zlezy albo sztuki' stosowanej). W końcu
l'Q7..lnieszczenie ludów i
l
. ny ma~:riał kartograficzny przedstawiający
p emlOn AZJI Srodkowej , Jak wJado
•
mo, map.1

�245
244
wiadomościami
tego rodzaju posiadano już w średniowieczu.
Oczywiście,
konieczna będzie również naukowa interpretacja
tych map ze względu nR
te lub inne przyczyny powodujące fałszowanie map ludnościowych.
W miarę prz;gotowywania
materiałów
do atlasu wystąpią naj~ardziej
istotne problemy wynikające
z nierównomiernej
znajomości Azji Srodk~wej. I tak np. w najmniej znane przez etnografów regiony trzeba będzIe
skierować ekspędycje
etnograficzne,
podobnie jak to robi zespół Atlasu
Rosyjskiego. poważna szczegółowa i systematyczna
praca przygoto~aw~~
~ad materiałem
archeologicznym
do atlasu winna być wykonana rowmez
przez archeologów.
Istnieje dostateczna
podstawa
do przewidywania,.
że
planowa, zorganizowana
koncentracja
zebranego przez naukę mate~Iału
etnograficznego
pozwoli postawić prace nad stworzeniem
atlasu hIStOuczno-etnograficznego
Azji Środkowej
na odpowiednim
poziomie teoretycznym i doprowadzić
jego chronologię w pierwszym rzędzie do okresu
poprzedzającego
bezpośrednio
wielką socjalistyczną
rewolucję październikową. Na tej podstawie w dalszym ciągu będą opracowywane
rozdziały
poświęcone etnografii okresu radzieckiego. Obecnie jeszcze jest mało materiałów do tych rozdziałów, chociaź jest on zbierany prawie przez wszystkie
ekspedycje etnograficzne Instytutu Etnografii A. N. ZSRR i Akademie Nauk

li

l
t

l

;"

republik Azji Środkowej.
Wykorzystując
doświadczenie
uzyskane
przy opracowywaniu
Atlasu
Syberyjskiego
i. Rosyjskiego i uwzględniając
właści.wości zadań i struktury
każdego z nich winniśmy dojść do wniosku, że dla Atlasu Środkowoazjatyckiego konieczne jest połączenie obydwu tych typów. W rzeczywistości bo-,
"':iem, Azja Środkowa stanowi rozległy, kształtujący
się w ciągu wielu
tysiącleci
historyczno-kulturowy
region, którego
ludność utrzymyw~ła
zawsze między sobą ożywione i wszechstronne
związki. Wzajemne oddziaływanie i przenikanie
etnicznych i kulturowych
elementów występowało
tu.taj w dużym stopniu. Jest rzeczą ogólnie wiadomą, że związki etniczne
plemion i ludów Azji Środkowej sięgające jeszcze pierwotnej epoki neolitu
i brązu przetrwały
na prze'strzeni całej ich dalszej historii. Ten proces
nieprzerwanego
i aktywnego wzajemnego oddziaływania
specjalnie wyraźnie uwidoczniony został w wynikach odkryć archeologicznych
dokonanych
w latach władzy radzieckiej.
Odkryciami tymi objęte zostało prawie całe
terytorium
środkowo-azjatyckich
republik i powstała w ten sposób możliwość ustalenia charakterystycznych
właściwości, oblicza i ~ultury plemion
i ludów starożytnych
i wczesnego średniowiecza. Dane a,rcheologii i paleoantropologii potwierdzane
są przez badanie historyczno-etnograficzne
(ba~
danie składu rodowo-plemiennego,
i legend historycznych),
które prowetdzone są prze~ dwie wielkie archeologiczno-etnograficzne
ekspedycje Aka-:de~ii Nauk ZSRR (chorezmijską
i" kirgiską)·
Niemniej
ścisłe (barqziej
~cisłe, niź na Syber'ii, gdzie ź p~wodu warunków
przyrodniczych
istniał(),
duże odizolo~val1i~p~szczęgÓlnych
grup) były związki gospodarcze i kultuo

o

o,

.'

.•.. j.,.

" .•-...,.".,

•

ralne mi~dzy ludami Azji Środkowej w okresie wielu wieków ich wsp6lnego rc,zWO]U. Now.e materiały archeologiczne i etnograficzne świadczą o tym,
w?rew poprZe?~Im poglądom, że te związki były nadzwyczaj silne nie tylko
mIędzy ~udn~scIą oaz rolniczych ale także między rolnikami i sąsiednimi
kocz0v.:mkamI-hodowcami
ze stepów nadaralskich
i nadkaspijskich.
~t~Iczne, gospodarcze i kulturowe pokrewieństwo
ludności Azji Srodko\~e] mewątPliwi~ winno być odzwierciedlone w atlasie historyczno-etnograhC~n!~. Jego pIerwsza część winna być opracowana wg planu Atlasu Sy:'
belYJskI,ego, p.rzy czym znaczna archeologiczna
znajomość Azji Srodkowej
w porownamu
z Syberią
daje
możność
głębszego
odzwierciedlenia
początk.owych etapów etnogenezy i opracowania tematyki historyczno-kult~rowe~ .. Z ~rU~iej strony, ponieważ ludność Azji Srodkowej stanowi obec11l~ szesc WIelkIch narodów socjalistycznych,
a ~uż w okresie przedrewolu-.
cYJ~ym na tym terytorium tworzyły się duże narodowości, których konsolidacJa w narody burżuazyjne
zatrzymywała
się w zasadzie w warunkach
reżi,mu. kolonialnego w atlasie środkowo azjatyckim
nie podobna ograniczy~ SIę tylko do cz~ści Ws~ól~ej dla wszystkich ludów, lecz jest rzeczą
kome.cz~ą oprac~wame roz?zIałow charakteryzujących,
podobnie jak Atlas
RosYJskI, specyficzne
własciwości
każdego z tych narodów. W związku
7: ty~
podstav:ą struktury
Atlasu Srodkowoazjatyckiego
winien być jego
podZIał na dWIe części: 1. część ogólną - atlas Azji Srodkowej i Kazachstan~ oraz 2. czę~~ regionalną - Atlas Narodu Uzbeckiego, Kirgiskiego i in.
PIe.rwsza częsc będzie zawierać wstępne
artykuły
oraz podstawowy
materIał archeologiczny:
.
· a) .ma~y rozmieszczenia plemion i ludów w okresie od starożytności
do
~~edmowte~za, opracowane na podstawie danych archeologicznych
i paleoantropolo~lcznych
a. dla okresów póżniejszych na podstawie danych historycznych I etnografIcznych;
b) mapy grup językowych;
. .c) mapy arch~OI~gic.zn~, albumy i tablice typologiczne, charakteryzujące
g~sp~darkę, sposob zycIa l kulturę plemion i ludów w starożytności i w Śred~
mowIeczu;
· d) opra~owane wg zasady historycznego następstwa mapy archeologiczne
l
etnogr~flczn~,
albu.my i ..tablice typologiczne
poświęcone
oddzielnym
~ematom. rol~Jctwu, I:y~acJI, hodowli, myślistwu, rybołówstwu,
rzemiosłu
.. przemysłowI, zaludmemu, mieszkaniu, odzieży i ozdobom, środkom tran";
sportu, sprzętom, pożywieniu, zwyczajom rodzinnym, wierzeniom i obrzędom, sztuce użytkowej, ornamentowi,
twórczości muzycznej i in.
W~kaz tematów można rozszerzyć, lecz na początku p.racy nale.ży go
raczej
ogr amczyc
.
" I wy b'rac te tematy, które winny być opracowane w pl'er..
wszeJ
" Na podstaWIe. Atlasu Syberyjskiego i Rosyjskiego widzimy
·
.kl'o eJnoscl.
ze najbardziej
celowe jest rozpocząć od opracowania
tematów związanych
2 gospodarstwem,
mieszkaniem.
odzieżą a z dziedziny kultury
duchowej

�247
najważniejszyrpi

i aktualnymi

tematami

są: wierzenia;

użytkowanie

szt~i

plastycznej i ornament.
Opracowanie
każdego z tematów winno stanowić osobny rozdział albo
zeszyt, GOktórego wejdą: krótki zarys tematu, album z ilustracjami, tablice
typologiczne oraz seria map. W rezultacie, na mapie obejmującej
Azję
Środkową i Kazachstan w całości, znajdą się oczywiście, tak jak to miało
miejsce w Atlasie Syberii, elementy kultury wspólne dla wszystkich ludów
Azji Środkowej, terytoria ze specyficznymi kompleksami
kultury, pokrywające się z terytoriami
rozmieszczenia określonych ludów oraz terytoria
z podobnymi kompleksami kultury ale niepokrywające
się z rozmieszczeniein poszczególnych ludów, tj. kontury historyczno etnograficznych
regionów, których okres powstania
pomoże określić materiał
archeologiczny ..
znajdujący
się w tych regionach także w określonych kompleksach.
Już
zawczasu można się domyśieć, że do tych regionów należy oaza chorezmijska, Buchara, dolina fergańska i inne. Jeszcze obecnie niektóre cechy kultury ludności uzbeckiej, tadżyckiej i karakałpackiej
mają większe zbieżności niż np. Uzbecy Fergany i Kaszka-Dari
albo Buchary i Chorezmu.
Przy opracowaniu tej części atlasu należy powiązać materiał archeologiczny
z etnograficznym
na granicy póżnego średniowiecza
(XVI, XVIII w.), co
wymaga od archeologów zwrócenia uwagi na wydobycie zabytków tej epoki
dotychczas jeszcze mało zbadane.
Ale i obecne zestawienie. żródeł, w szczególności w świetle referatów
o najnowszych badaniach, wygłoszonych na sesji sprawozdawczej w 1955 r. G
i na naradzie archeologów i etnografów Azji Środkowej pozwala przewidywać poważne rezultaty
naukowe
pracy nad tablicami
typologicznymi
i mapami historyczno-etnograficznymi.
I tak już teraz można nanosić na
mapę Ą.zji Środkowej rozległy nowy materiał dotyczący rodowo-plE.'miennego składu tiurskich ludów Azji Środkowej. W ostatnich latach etnografowie
Turkmenii, Karakałpakii,
Kirgizji i Uzbekistanu wykonali bardzo poważną
pracę na ten temat, o dużym znaczeniu dla badania etnogenezy. Ponownie
w planie historycznym
zbadany został rodowo-plemienny
skład również
wielu sąsiadujących z Azją środkową ludów tiurskich (ludu sajano-azjatyckiego i Baszkirii) co rozszerza możliwości naukowego porównywania
i badania. Niestety na rozległym terytorium Kazachstanu praca ta jeszcze do tego
czasu nie została zrealizowana.
Skartografowanie
i pokazanie
typologii
gE.'nealogicznych struktur winno dać owocne rezultaty również przy badaniu
zagadnień historii ustroju społecznego, ponieważ charakter rodowo-plemiennej struktury posiada bezpośredni związek z typem koczowniczych i półko~zowniczych terytorialnych
wspólnot narodów Azji Środkowej w XIX i na
początku

XX w.

8 "Sowietskaja
Etnografia",
rona wynikom
prac ekspedycji

z. 3, 1955, s. 147, Kronika,
z 1954 Toku.

Sesja

poświę~

Niemniej owocne może się stać już w najbliższym czasie opracowanie
dla Atlasu. tematu nawodnienia.
Koniecznie należy nanieść na mapę ni~
tylko starozytne i średniowieczne systemy irygacyjne, zbadane przez archeolOg~W w ~horezmie, w oazie bucharskiej,
dolinie fergańskiej, Turkmenii,
al,e l matenały etnograficzne dotyczące tego tematu, tj. zasięg różnych· t yP?w.nawadniania
(w szczególności --'- limanowego), typów systemów nawadmama, bu.doWli do wydobywania
wody, urządzeń do regulowania
wYko~
rzys~ywama wody, typów powierzchniowej
sieci nawadniającej,
rozplanowame pol~ dla. poszczególnych upraw itd. Streszczenie i uogólnienie tych
danych z Jednej strony będzie ułatwiać rozpatrywanie
materiałuarcheolog~c~ego i tworz~nie historii nawodnienia
środkowo-azjatyckiej,
a z drugu:) .~trony pomoze p~znać ustrój społeczny narodów Azji Środkowej, wy]asmc charakter rolmczo-wodnych
wiejskich wspólnot.
Obszerny materiał zarówno etnograficzny
jak i archeologiczny
dla tern,atu Ludność i mieszkanie
został już zgromadzony. Dla niektórych regiono'~ (Chorezm, Turkmenia) istnieje możliwość przedstawienia
procesu rozwOJU ludności i sposobu mieszkania
od czasów pierwotnych
aż do chwili
obecnej. ":" tym zakresie prowadzą badania archeologowie
(przy pomocy
ekspedYCji chorezmijskiej
i południowo-turkmeńskiej),
niezależnie od badań nad ar~hitek~urą starożytną i późnośredniowieczną
oraz badań zabytków :udoweJ ar~hitektury XVIII i początku XIX w. W wyniku najnowszych
bad~.n etnOgr~fiCznyCh określone zostały typy mieszkania
koczowniczego
u ~oznyc~ ludow Środkowej Azji i Kazachstanu oraz typy półkoczowniczego
~ieszkama, częstokroć łączącego jurtę z domem. Powaźne perspektywy poSiada wspolne badanie historii mieszkania
ludowego prowadzone
przez·
archeologów,
etnografów
i architektów.
Współpraca
taka daje możność
ustalenia historii rozprzestrzenienia
się w Azji Środkowej materiałów budOwla~ych oraz przystąpienia
do zestawienia tablic typologicznych charak!eryzu)ących formy mieszkania odpowiadające
określonym narodowościom
1 grupom
regionalnym. Duże znaczenie posiada rozpoczęte w Uzbekistanie
(~uchara) i ~adż~kistanie
(L~ningrad) kompleksowe
historyczno-etnogra~lczne badanxe miast. RozumIe się samo przez się, że kartografowanie
l typo.logizacja
odzieży narodowej •.dostarcza najbogatszego
materiału
dla
badam~ etnogenez!.
~p~cjalnie duże znaczenie w tym względzie posiada
:ak:y.cle gł?wy.naJlepieJ
zachowujące cechy archaiczne i specyficzne formy
lasciwe meduzym lokalnym i rodowo-plemiennym
grupom. Nie mniejszą
~~lę. odgrywa an~li.za z.dobnictwa, które ma w Azji Środkowej bogatą histoę I w.ogromneJ llczbIe oraz w różnorodnej postaci zebrane zostały ozdoby
.•• ~z~sle wykopywania
zabytków z różnych epok. Przy badaniu historii
~Z.leZy nar~dowej w Azji Środkowej etnografowie mogą teraz wykorzysty~a~ nowe zródła: cenne archeologiczne
znaleziska, jak dawna terrakota
rz~zba, wspaniałe freski a różnorodnych formach kompozycji, stanowiących
Wielką skarbnicę dla historyka kultury,

�249

248
Druga część Atlasu będzie zawierać sześć zeszytów poświęconych Uzbekom, Tadżykom, Turkmenom, Kazachom, Kirgizom i Karakałpakom.
Konstrukcja jej winna być podobna do Atlasu Rosyjskiego: zostanie do nich
włączony material charakteryzujący
przede wszystkim narodową specyfikę
kultury i życie narodu. Tematy albumów, tablic i map są w zasadzie te
same co i w części ogólnej, ale opracowane one zostaną znacznie dokładniej,
z bardziej szczegółową klasyfikacją
typologiczną i z większą ilością tablic
. i map charakteryzujących
w danym narodzie rozmieszczenie form działalności gospodarczej, kultury materialnej
i duchowej. W wyniku skartografowania w tej części Atlasu okażą się nie tylko kompleksy charakteryzujące
narodowe cechy kultury, ale i etnograficzne
właściwości lokalnych grup
etnicznych, zachowujących
swoją odrębność albo też jeszcze niezupełnie skonsolidowanych
z ludnością
otaczającą
je, (np. Kipczaki, Tiurki
w dolinie fergańskiej, Jagnopcy" Jakajcy w Tadżykistanie i in.). Dużą rolę
w drugiej części Atlasu będą odgrywać mapy dialektologiczne
i słownikowe. Badania autorów rozd~iałów regionalnych
atlasu będą miałY dwa
cele 1. naświetlić proces rozwoju etnicznego w okresie od XV-XVI do XIX
początek XX w. (w okresie uzbeckich Chantów i po włączeniu do Rosji),
w szczególności wyjaśnić zagadnienie stopnia ich narodowej konsolidacji
w przeddzień
rewolucji
październikowej,
zagadnienie
istnienia
(wzgl.
nieistnienia)
u nich w tym czasie zaczątków
narodu
burżuazyjnego,
W związku z tym należy zwrócić specjalną uwagę na zagadnienia rozwoju
miast, sytuacji rzemiosła (rozwój manufaktury)
handel wymienny, charakter produkcji rolniczej, hodowle, rzemiosło i inne tematy związane z rozwOjem wspólnoty ekonomicznej. 2, Juź w następnej fazie pracy naletźy prześledzić proces przejścia w okresie po rewolucji od narodowości Azji Środkowej
do narodów socjalistycznych.
W republikach, gdzie ekspedycje pracują metodą nieprzerwanych
badań (Kirgizja, Tadżykistan)
materiał etnograficzny
z okresu radzieckiego
stwarza możliwość doprowadzenia
już w krótkim
okresie rozdziałów regionalnych atlasu do współczesności. Praca nad ogólnymi częściami Atlasu, jak nam się wydaje, powinna być rozpoczęta równO(~ześnie. Jak wynika z powyższego, podstawowymi
chronologicznymi
ramami materiału dla pierwszej części atlasu są:
I. okres od staroźytności
do póżnego średniowiecza,
przedstawiony
w świetle danych archeologicznych
i częściowo źródeł pisanych. Material,.
te będą gromadzone w miarę możliwości zależnie od stanu ich opracowania.
II. Wiek XVIII i pierwsza połowa XIX (do zjednoczenia z Rosją) jest
okresem przedstawionym
w świetle źródeł pisanych i częściowo w świetle
7ródeł etnograficznych.
Dużą rolę dla tego okresu będą odgrywać material,.
archiwalne.
III. Druga połowa
w świetle materiałów
i danych archiwalnych.

XIX i początek
etnograficznych,

XX w. to okres przedstawiony
zbiorów muz,=alnych, literatur,.

D~Uga część atla~u ~ójd~ie. w nieco innym kierunku, zostanie przedstawlOn: okres radziecki w sWletle materiałów zebranych przez eksped
.
w tereme.
YCJe
"przy. pr~cy ~espo~owej kilku instytucji
specjalne
znaczenie posiada
uJednoliceme
zbIerania, ewidencji i opisywania materiałów
konl'ec
w
'1'
.
zne są
. szczego nOSCl programy
zbierania
materiałów
wg tematów
'ednohte. karty. ew'd
'
dl a zbiorów i eksponatów
J
I encYJne
muzealnych ' kartki
~~Plsy~ama
d~nY:h wg powiatów (przygotowanie do kartOgrafOWa~ia). Dla
zh~erame mate:lało:v do niektórych tematów (przede wszystkim dotyczących
ku.tury materialneJ) konieczne jest opracowanie kilku form anko t .
g n'
".
Ie l zor~ lzowame ~le.CI stałych korespondentów
obeznanych z etnografią, najlepIeJ .~racowmkow muzeów, wykładowców
historii, członków miejscowych
sekCJI Wszechzwią:kowego
Towarzystwa
Geograficznego
oraz studentów.
Przesył~ny prz~z nich materiał winien być ujednolicony i ściśle datowany.
.. ~omeczne
Je~t opracowanie
i wydanie podstawowych
map ogólnych
Środk~WeJ l poszczególnych republik w określonej podziałce. Na tych
map~c~ wm~y być naniesióne przedrewolucyjne
granice administracyjne
IJOWlato~, ktore W ten sposób stanowić będą podstawę ewidencji terytorialneJ przy
Na mapach republik nanosi się wspo'l czesne graric
d" Kartografowaniu.
t
'
1
e a, ml~ls racy]ne. Terytorialną
jednostką ewidencji' jest tutaj region
a .w mektorych specjalnych wypadkach sielsowiet albo aulsowiet. Dla map
hIstorycznych
(archeologicznych,
paleoantropologicznych
i innych) winny
być p~zygoto;v~ne specjalne mapy podkładowe z zaznaczeniem nazw miejscowych własclwego okresu historycznego.
Jednym
z .na' JwazmeJszych
'.'
,
I, odpowiedzialnych
etapów pracy jest opra",'Z.l1

"

co~ame, tablic typologicznych
na podstawie całego zebranego materiału
v:azną. Je.st rzeczą ustalenie zasad klasyfikacji oraz zasad wyboru cech dl~
oSlągmęcla określonych rezultatów naukowych.
h' ~owodzenie zamierzonej tej wielkiej, wieloletniej pracy nad stworzeniem
lS ory~zno-etnograficznego
Atlasu Azji Środkowej i Kazachstanu może być
zapewmone
pod waru n k'lem s t a ł'"e50 I, sClsłego
•.
.
kontaktu i wspóln '

;~:z~:~~

:::~:~o~r~~~Cjalistów,
Azji Środkowej. W związku z tym naleźy
redak'
w orgamzacyjnych,
w pierwszym rzędzie powołać kolegium
doleciecy]ne
' Atlasu ' ,opracować i z~t'wier d"ZIC p l an pracy na najbliźsze pięten okresl m~:dZ::eCJalnym, l zeb.ramu organizacyjnym
rozdzielić pracę na
nu prac Wymieni~~szczego ~e, mstytuty i muzea, uzyskać włączenie do plaetnograficzny atlas ~~~ ;;.~~eJ na~kowY~h in~tytucji tematu HistorycznoLeningradu
i muzea~.
'
~~~keJ;.zreahzowac umowę z muzeami Moskwy
Atlasem postawić
bl reppu l ';rodkowej
Azji o udziale w pracy nad
A'"
wo ec rezydium A .. N ZSR' I wo b ec Prezydiów A N
ZJI Środkowej spra
wę wyasygnowania
środków na pracę nad Atlas'e~

�25.1
250
(dla zorganizowania ekspedycji i wyjazd6w naukowych), jak również postawić sprawę przydzielenia dodatkowych etatów w celu przyjęcia potrzebnych.
pracownik6w.
Boleslaw

.Stranska
Drahomira:
Historicko-Narodopisny
l: e s k o s l o v e n ska.
Narodopisny
Vestnik
Ceskoslovansky,
z. 3-4,

GarYOa'

Atlas
Praha 1956.

s. 300-321.

Program prac nad Czechosłowackim
Atlasem Historyczno-Etnograficz,:,
nym, kt6ry opracować zamierza Czechosłowackie
Towarzystwo
Etnograficzne przy Czechosłowackiej Akademii Nauk, został w recenzowanym artykule nakreślony szeroko i gruntownie w oparciu o omówienie literatury,
zwłaszcza nowszej oraz o krytyczne zestawienie metodologicznych
i metodycznych problemów kartografii
etnograficznej.
Dla polskiego etnogra~a
artykuł jest specjalnie interesujący
ze względu na krytyczne rozpatrzen~e
przez autorkę założeń polskiego Atlasu Etnograficznego
i konfrontowame'
ich z tezami artykułu. Poza tym jest to jak dotąd najnowsze tego typu opracowanie, kt6re dotarło do rąk czytelnika polskiego 1.
.
Mija już 80 lat od pierwszych prób w dziedzinie kartografii etnograficz~
nej l. Ostatnie lata przed II wojną światową przynoszą duże nasilenie
tych prac w Europie. Po wydaniu pierwszych zeszytów Niemieckiego Atla~u
Etnograficznego 3, a nawet przedtem, podjęto bądź zaplanowano tego rodzajU
prace w szeregu krajów 4. Prace te przerwane, lub opóźnione przez wojnę·
przybrały
znów na sile już w pierwszych latach powojennych.
starsza
Ostatnim ze znanych mi opracowań
B a r a b a s J e n o: Az europai
neprajzi
I

z tego

zakresu

atlaszmunkaLatok

jest

artykuł

tanuLsagai;

.•Ethnographia",
1955, s. 409-426.
l Jeżeli
za pierwsze usiłowanie
w tej dziedzinie przyjąć cytowaną
w recenzowanym
artykule
pracę S c h u r t z a W.: Zur Stammbevolke~
rungsfrage
der Mark
Brandenburg,
••Markische
Forschungen",
Bd. 20
Berlin 1877, s. 104 (Mythologisch-ethnologische
Ubersichtskarte).
W r. 1937.
Por. np. Atlas Works, "F, '\k Liv" 1940, IV, s. 9~102,
sprawozdania;
lub plany prac nad atlasami etnograficznymi:
szwedzkim, łotewskim, ~~gierskim, szwajcarskim,
niemieckim; Anders B jer r u m: AtLas der damschen Votkskuttur
•.tamże, 1941, V, s. 113-,-123; Jan de Vries, De Wetenschap
der Volkskunde.
Hoekstenen
onz et' VoLkskuttuur.
Deel 1. Amsterdam 1941;
wiadomości :L Francji, Belgii, ZSRR, Anglii, Bułgarii, i w. in.
3

4

in?Wsza. literatura' przedmiotu była już nieraz wyczerpująco zestawiana 5,
,Kazdy memal rok przynosi nowe pozycje na ten temat 6.
: W prącach atlasowych wyróżnić mOŻlladwie grupy, a może nawet dwie
jazy rozwojowe, jeżeli chodzi o ujęcie i cel opracowania oraz jeżeli chodzi
o j:gO przedmiot, a. co za tym idzie i metody pracy. Pierwsza grupa opraco~an wytknęła soble cele przede wszystkim historyczne i etnogenetyczne
lpąC za wzorami niemieckimi. Zajęto się głównie zjawiskami tradycyjnymi'
a. na.wet re,liktowymi. Przyjęcie tych założeń pociągnęło też za sobą zacieś~
men~e wspołpracy z językoznawcami i powiązanie przestrzennych
ujęć etno~raflc~nyC~ z posiadającymi
dawne tradycje pracami z dziedziny geografii
":,yrazo:-",, Jak np. w wymienionych powyżej francuskich atlasach etnograflczno-.Językowy:h. Opracowania te, zestawiające przeważnie fakty występo:-",~ma, lub mewy~tępowania
poszczególnych zjawisk z zakresu najbarpZleJ ch!ba. tradycYJnego działu kultury ludowej - wierzeń i obrzęd6w posługuJą Slę zwykle ankietą, rzadko sięgając do innych metod i dział6w
'kultury ludowej. Nowsze natomiast opracowania zmierzają do ustaleń nie
tylko z dziedziny dalekiej retrogresji historycznej, ale i z dziedziny fakt6w społeczno-gospodarczych
i etno-demograficznych
7, Szczególną rolę odegrała tu nauka marksistowska,
kładąca tak silny nacisk na społecznog?spodar~ze ~ło wszelk~ch przemian historycznych. Stanowisko to połączyło
Slę. Z .nasl.lemem badan nad kulturą materialną
oraz nad współczesnością.
ZaJęcle .s~ę tą problematyką
pociągnęło za sobą konieczność uzyskania
dokł.admeJsz~ch danych z terenu i bardziej celowego doboru zagadnień:
zamlast. ~nklet trzeba było użyć badań terenowych, prowadzonych
przez
:wykwahflkowanych
etnografów, przy pomocy kwestionariuszy,
zawierających wybrane zagadnienia, a wyraźniejszych
oczekiwaniach badawczych s.
5

Por. J. G a j e k, Polski

Einfii.hrung

in den Atlas

Atlas

Etnograficzny,

der Schweizerischen

Lublin

VolksKunde,

1947' R. Wei s s
Ba:el 1950 i in.:

a ostatnio w recenzowanym artykule.
6 W ostatnich
latach ukazały się m. in. dalsze części: Atlas der Schweizerischen
Volkskunde,
Lieferung 1. Heft 2, 3, 4, Lieferung II, Heft 3;
P. G a r d e t t e. Atlas linguistique
et ethnographique
du Lyonnais,
Paris
1956; S e g u y: AtLas linguistique
et ethnographique
de la Gascogne Toulou.se, Institut d'Etudes meridionales;
niestety nie dotarły one jesz~ze do
POls.ki. Patrz teź Polski Atlas Etnograficzny
zeszyt próbny. Wrocław 1958.
. Stanowisko takie, zapoczątkowane
przez Atlas Szwajcarski
przyjęto
w pracach nad Polskim Atlasem Etnograficznym.
Por. też np. M. S o r e t:
Car~e Ethno-demographique
de l'Afrique
Equatoriale
Francaise.
"Bulletin
Inshtut
d'Etudes Centrafricaines",.
;Brazzaville-Paris
1956, nr 11 s. 28-52
[sprawozdanie z prac].
8 Szereg
uczonych, pozostających
przy technice ankietowej
zdawało
sobie wyraźnie sprawę z większych możliwości, otwierających
się przy

�253

252
Jak wynika z recenzowanego
artykułu,
Czechosłowacki Atlas Hisłoryezno-Etnograficzny
skłaniać się będzie ku drugiej grupie. Jako jego
cele autorka wymienia ustalenie podstawowej
typologii zjawisk czeskiej
i słowackiej
kultury
ludowej, wykrycie tendencji
ich rozwoju i zaniku
w wyniku oddziaływania
czynników geograficznych, klimatycznych,
antropogeograficznych, historycznych, ekonomicznych i społecznych oraz uchwycenie narodowej specyfiki etnicznej i dostarczenie materiału
do dociekań
etnogenetycznych.
Chronologię
proponuje
autorka
zamknąć
w roboczej
periodyzacji:
1850-1890-1930
i obecnie. Data pierwsza odnosi się oczywiście głównie do
uzupełniających
danych z literatury i archiwów. Periodyzacja ta jest wystarczająco ramowa. by nie nastręczała trudności w terenie: z tego punktu
widzenia możnaby mieć tylko zastrzeżenie do daty 1930, którą wygodnie)
byłoby powiązać z I lub II wojną światową. Zresztą na podstawie badań
terenowych dynamika czasowa i tak zazwyczaj może być zamknięta tylko
w kategoriach:
"zanikło - zanika - pojawiło się - rozpowszechnia
się"·
Natomiast jest rzeczą do dyskusji, czy należy zagęszczać sieć badań w okręgach, w których mamy do czynienia z większym zróżnicowaniem kulturowym, ze zjawiskami reliktowymi, lub z granicami zasięgów, jak to projektuje autorka. Zastrzeżenie wynika z tego, że równomierna (choć bynajmniei
nie jak u Gillierona 9 według przypadkowych,
geometrycznych
kryteriów
wybrana) sieć punktów badanych umożliwia pewne uogólnienia ilościowe
o znaczeniu statystycznym.
Sądzę, że sprawę rozwiązuje po części podkreślana przez autorkę konieczność zaznaczania na mapach, w legendach .czy
\\' tekstach objaśrliających
intensywności
występowania
zjawiska i jego
uwarunkowań,
a także wszelkich, nawet odosobnionych reliktów. Ideałem
jest oczywiście odpowiednio gęsta stala sieć wsi badanych, ale jeśli w danym wypadku okazuje się ona za rzadka, można by dokonać lokalnych zagęszczeń tylko dorażnie, nie włączając nowych wsi do stałej sieci badań.
Bo przy jęcie kryt~rium zróżnicowania kulturowego
jako podstawy zagęszczenia sieci badań mogłoby pociągnąć za sobą podobne zniekształcenie
obrazu kartograficznego,
jak przyjęcie
kryterium
gęstości zaludnienia
Atlasie Etnograficznym
Niemieckim.
podobnie,
jak Polski Atlas Etnograficzny,
Atlas Czechosłowacki
ma
być zaopatrzony w tablice rysunkowe, na których zostaną zestawione głów"'
ne typy i odmiany opracowywanych
zjawisk. Także i w innych szczegółach.
takich jak rozwiązanie
problemów
ziem czeskich, zamieszkałych
przed

'W

użyciu badań
den

terenowych

(por. np. E. B u r g s t a 11 er, Das FragewerK
zu
Linz Hi5", s. 37 i cytowana tam literatura).
J. G i 11 i e r o n, E. E d m o n t: Atlas linguistique
de la France, Paris

volkskundlichen
9

1902-1910.

Karten,

1945 r. przez Niemców, lub rozwiązania techniczne r . te
:£ałożenie
nie odbiegają od praktyki prac nad PAE . sP
~rzez się
autorkę
.
po ZdY!ę
zIewaJmy
wię
:e pr~ce ~rzeprow.~dzone w Polsce, a projektowane
ostatnio na węgrzec~'
.w zec o~łowacJI doprowadzą w przyszłości do porównywaln
ch w .
kow przynaJmniej na obszarze całej Europy środkowej.
y
ymKrzysztof

FOLKLORYSTYKA

RADZIECKA

Kwaśniewski

NA ł':OWYCH DROGACH.

. Folkloryst~ka
~adziecka kontynuuje
wspaniale
tradycje
Bielińskie
~~:;rn:;z.ew~kIegO I Dobrolubowa. Dzięki zwycięstwu rewolucji SOCjalisty:;~
.
l'
ZI~C a nauka o folklorze zaczęła rozwijać się w całej pełni k'~
.
S.lę marksIstowsko-leninowską
estetyk~ ą· A . '\I[
G Ol' k'I często nawoływał
.'
1'-ruJąc
kI
t'
. . .
l.
folZ;:Y:koW RI PIsarz.y radzieckich do zbierania i badania folkloru narodów
ą u
adzlecklego. Podkreślał on często że sztuka słowa b'
..
P?czątb~k w filkl~rze. Sam brał czynny ud,;iał w zestawieniu i ~:~:g~;:~
DIU z IOru
pt .. ".(Jf)p'tecl1lf)o
T
'wkład
do poezJI
f lkl ludowej
.'
llaporJo(J
CCCP".
Ogromny
o . orystykl
radzIeckIeJ
wnieśli
tacy wybitni
uczeni
'ak
". M. Sokołow I M. K. Azadowski.
J
Ale oprócz wielkich osiągnięć folklorystyka radziecka miała .
.
dostatków, które w ostatnich latach są szeroko dyskutowane
Olsz~rheg.n~ehprzezwycię
. . c ł'lClałb ym przede wszystkim mówić.
.
nIC l IC
,
zemu
T

.

Autor skrytykował
poważne błędy książki i ostro wystąpił
.
za.stojowi w folklorystyce radzieckiej. Na zastój ten złożyło się k'lkPrzeclw~o
kow.
I a czyn m1.
.' _ :rzede mną. leży książka Zarys rosyjskiej
ludowej
twórczośct
poetyckieJ
po
wydana przez Akademię Nauk ZSR R w 1952 r.; wywo-ł ~ radzleckwJ
.
la a ona ostrą
reakcję. Z miażdżącą krytyką wystąpił N. P. L e o n t i e W·
w artykule Wolchwowanije
i szamanstwo l.
L

zj;:: 1.,:IlOBhl~~ MHP", 1953 nr 8 s.227-244, W 1953 r. pojawiła się recen-_. f plOra ManI Grzeszczak. Autorka, nie próbując ocenić wartości książki
,-~e erowa.ła poprostu
jej treść i zakończyła
następującymi
uwagam"
::, rudno Jest w ramach recenzji omówić··cały bogaty' materiał prZYkładow-1.
_"-cory,zastal przez autorów zebra.ny i. przytoczony w publikacJ'i K' 'k)'
lesl aob-ze
opra&lt;:owana
"
pod względem metodycznym
zebrany . matSląZ.-a
i,ose"rego'van
.
ł'
,enar
. ":
.:
Y·.1 U ozonysyslematycznie,
wykład odznacza Sl'ę prze'
.
&lt; OSClą I
. .
Jrzy-,t
JasnOSClą. Sądzę, że książka ta może dać wiele polskiemu bada-O
:,

.

i

�255

254
W latach trzydziestych,
szeroko rozprzestrzeniona
była kosmopolityczna
koncepcja A. N. We s oł Ó w s k i e g o o wędrujących
motyw~ch. ~Yła
odmiana "szkoły zapożyczeń", która powstała
po "szkole mItologIcznej
(przedstawicielem
tej ostatniej był F. 1. Busłajew).

t?

"Teoria wędrujących
motywów" A. N. Wesołowskiego, albo "szkoła zapożyczeń" polegała na tym, że jej zwolennicy uważali, iż istnieje w ogóle .pewna suma abstrakcyjnych
motywów, które rozwijają się w folklorze r?znyc.h
narodów. Wedlug tej teorii, folklor różnych narodów to tylko powtorzeme
lub przeróbka starych: istniejących już dawno motywów. ~wórcz.ość a~tystyczna różnych narodów sprowadza się do zera. Folklor me. posIada .za~nych cech narodowych, obcy jest mu patriotyzm; na to ostatme zagadmeme.
"teoria zapożyczeń" kładzie specjalny
nacisk. Kosmopolityczny
sens teJ
teorii sprowadza się do tego, że' odrzuca ona wszelką sztukę narodową glo"ząc sztukę w ogóle, co właściwie sprowadza się do uznania szt~ki narodów
wyższych" a zapożyczanej
przez "niższe" narody. Teoria ta Jest szerok"
;ozwijana w' dzisiejszej folklorystyce amerykańskiej
2, która
jawnie występuje przeciwko realizmowi i patriotyzmowi
w twórczości l~do~e~. Znajdowała takjże przytułek
we współczesnej
folklorystyce
radzIeckIeJ, o czym
wspomina w swoim artykule W. I. Cziczerow:l.
W dniach od 23-26 marca 1948 r. odbyło się specjalne posiedzenie Rad)'
naukowej Instytutu
Światowej Literatury
im. A. Gorkiego AN ZSRR, poświęcone s~;~jalnie
krytyce
kosmopolitycznych
i antydemokratycznych
koncepcji
A. N. Wesołowskiego'.
Drugim z kolei, i moim
zdaniem,
najpoważniejszym
błędem
w folklorystyce
radzieckiej
był antyhist0ryzm. Spróbujmy
zastanowić
się na czym on polegał. Antyhistpryzm
w folklorystyce
wyraża
się w tym, że zjawiska
w folklorze
rozczowi, zwłaszcza ze względu na metodykę
pracy, gdyż zawiera bardzo
istotne wskazówki i wytyczne w tym kierunku"
("Polska Sztuka Ludowa", 1953 nr 2 s. 132). Tym samym zakończeniem
posłużyła się autorka
,i w drugiej swojej recenzji, z książki
M. P. S z t o k m a r a Jf cc/!e30BalluJt
fi
o6/!acmu
.pycc/f,oeo
i-t,opoih/'oeo
cmuxoc.w;)ff;ellU,f!
"Polska Sztuka LU?OWa"
1953, nr 3 s. 192-196. Wspomniana recenzja stanowi przykład szczegoln.ego
stanowiska, jakie niektórzy folkloryści nasi zajmowali wobec prac radZIeckich; prace te traktowano jak idealne, :tie wnikając w to, na czym ta wartość polega,
I Por. JI.3eMJIHI£OBa,
Pear;,!.fuoHHaR
aHe.n.o-aMepUl&gt;a/-lc,,;a.'l
IjjO.1b1&gt;JlOpUCmulo
HOBblR lvIHP", 1953, nr 11, s. 242-249.
.B

3

a

"llpo6JIeMa

',HOBhln
,

• Por.

:;)1 .&lt;t3 LIKa

HaY'leHJilR
MliP"

"liaBecTHR

COBeTCKOBO H:lnoAHOBO

IIOI)TH'UCI,oro

TBOp'leC-

1954, nr 8 s. 203-216.
"AKa)l;eMlUI

TOM 7, "BblnycK"

1948,

HaYK

CCCP",

oT~eJreHH'J

lIJilTepaTypLl

patrywane
są
niezaJ..eżnie
od
głębok;ich
przemian
historycznych.
jakie zachodzą w danym społeczeństwie.
Formy ludowej poezji analizowane są statycznie a nie w ich historycznym
rozwoju, nie jako proces
powstawania
i zanikania pewnych rodzajów, lecz jako coś nie zmiennego,
wiecznego. Jako typowy przykład takiego antyhistorycznego
podejścia do
zjawisk folkloru może służyć podręcznik J. M. S o koł o w a Folklor rosyjsski 5. Sama kompozycja podręcznika
jest błędna. Autor rozpatruje folklor nie
według jego historycznego rozwoju, lecz według rodzajów (jKaHpOB); np.
bylina
rozpatrywana
jest nie jako zjawisko charakterystyczne
dla danej
epoki historycznej,
jako jej produkt, lecr jako rodzaj folkloru w ogóle,
mogący występować
w dowolnej epoce historycznej.
To samo dotyczy
i innych rodzajów poezji ludowej. Identyczne
błędy mamy i w chrestomatii N. P. A n d rej e w a. Popełniali je W swoim czasie W. 1. Cziczerow,
N. P. Leontiew i większość folklorystów radzieckich.
Antyhistoryzm
objawił się także w tym, że stare, archaiczne
rodzaje
poezji ludowej, jak byliny, zamawiania,płacze
przenoszono mechanicznie
w epokę radziecką. Właśnie w książce Zarys rosyjskiej ludowej twórczości
poetyckiej
epoki radzieckiej
starano się naukowo uzasadnić ten antyhistoryzm. Autorzy tej publikacji
jak i większość folklorystów
radzieckich
uważali, że obecnie rozwija się nowy rad"żiecki epos na tradycjach
byliny,
ze cudowna bajka rozwija się obecnie w bajkę-alegorię,
że na bazie bylin,
pieśni historycznych rodzi się nowy radziecki epOs ludowy, że powstają nowe ••optymistyczne"
płacze itd.
Przeciwko
tym właśnie wypaczeniom' 'wystąpił
N. P.
L e o n t ie w
w swoim artykule Wolchwowanije
i szamartstwo. Autor ostro zganił tę pseudo-ludową poezję· Doszedł on do słusznego wniosku, że winę za to ponoszą przede wszystkim folkloryści. którzy teoretycznie
uzasadniali konieczność istnienia takiej poezji, propagowali
ją i wszelkimi sposobami starali
się popierać jej twórców. Jak stwierdza N. P. Leontiew. poezją tą zajmowali
się nie robotnicy
i chłopi, lecz różnego' rodzaju
inteligenci.
Oto np.
A. I. Dwinska. Może ona ułożyć ska~ - nowinę na dowolny temat, potrafi
wysłowić w stylu byliny każde wydarzenie współczesne 8.
A oto jeszcze jedna przedstawicielka
z Leningradu
L. P. Pierszczecka.
Sens
jej
poezji
to
rymowanie
artykułów
gazetowych,
przeplata.nych archaizmami
językowymi w rodzaju najr6żnorodnie-jszych
,,-iczków",
,,-inków" itp. Folkloryści różnego rodzaju propagowali jej tw6rczość. chwalili ją w swoich pracach, organizowali
dla niej wystąpienia
publiczne
• I • M.'

COKO.10B,

PycCKuu

f!jO.1b1&gt;.II0P,

¥qneAe

Ha,

1938 r .

• A. I. D w i n s k a kiedyś ukończyła gimnazjum, przez pewien okres
była nauczycielką.
Gdy przeszła
na emeryturę,
postanowiła
o tym
Wszystkim zapomnieć i zająć się rymowan1em.

�257
przekonani,
że rzeczywistość
radziecką
można wysławiać
tylko w eposie.
Wychwalając
pseudo-ludową
poezję folkloryści ci nawoływali swoich poetów
do dalszej twórczości, nawoływali tym samym do zacofania, zamiast sprzyjaC:: roz\vojowi folkloru radzieckiego
starali się go skierować w odwrotnym
kierunku.
Bo czyż inaczej można to nazwać, jak np. powojenna
poezja
J.1.
Cziczaje\vej:

, 'l"l w nią, z·e ona tworzy wielką
.
6SZCle wmowl
'h sztukę
. (około 12.000), az wr
. 'akikolwiek
wyjątek
ze wspołczesnyc
ludową 7. Wystarczy
~rzyt~czhYC J tości Porównajmy
na przykład bylinę
b
konać Się. o. IC war
bylin, a y prze
. ł .nym wynalazcy
broni ra d'Zleck'eJ'
l
o Bohaterze Pracy SocJallstyczne),
s aw
Diegtiariowie:
.Henocpe~cBeHHMe
Ero

ze

Ił

1'0:1 YÓO

npeMHpylOT.

/KHBeT COROJIl' CHOeM AOMH'łKe
«oM$OpTaÓC~hHoh

o6cTaHoBOQKe

TYT caAłlTCH

Gor:1'l'blpb

BO Ty JIB -

n
, arr '-la Hoex •
JIa no 'I'M!

B

C'O MallIJIHy

'

(""OpOXOAHbJH
.~

,
'1

. . ludowej

aBC',

ąHCTO none

H" "

TO ;lOpOlKCHbKe «peCTORO

.

i

6pOHCTaHROBYro

TO B pa;qOJfbllllC

twórczości

'.

poetyckiej

epoki

ra-

Autorzy pracy Zarys rOS~]Skle]l'
oCJ'alistycznego Mówi się tutaj du.,
.'
t
a poezję rea Izmu s
.
.
dZleckle] uwaza)ą .o ~
w' folklorze radzieckim"
ale autorzy me pożo o realiżmie socJallstycznym
.
. dl t go stwierdzenie
to pozosta, je
.
k k tnym matenalem
l
a e
.
twierdza Ją tego on re
.
S K' kowej którą w podręczmkach
y
tylko pustym frazesem. By.lm '::~oś'ci ;~~tYCkiej epoki radzieckiej"
autO-:
uważano za "tytana ludowej t;'o. t
. d
r u saC)alls ycznego., Mo'wi się' że M. S. Kriukowa .
rzy zaliczają
o rea Izm
,
t d . h starego folkloru. W rzeczyw1.
. t . rczoścl na ra yc)ac
opiera Się w sw.e) . wo.
.
N P Leontiew _ nie ma nic ze starego
stości w jej .bylmach .--~ak PlZSZ:ow'YChtypu poluszko, moriuszko,
n~cze~folkloru oprocz archaizmo;,
.)~ y
'a'
że nowa radziecka bylina jest Z)aW1ni~zki
itd. Autorzy tej kSlązkl uwaz ~ą, .
n 'm w folklorze radzieckim. Są
sklem 'wynikającym
z natury rzeczy,
omecz)
. .
.

MHI"',

a

pzarroe
-

3C JJHO,

lTlllE'HIof'IHOC" 10.

Zdaniem N. P. Leontiewa zasadniczym
błędem pracy jest zupełna nieokreśloność przedmiotu.
Prawie cały artykuł N. P. Leontiewa
skierowany
jest przeciwko
pseudoludowej
poezji, przeciwko
wszystkim
folklorystom,
którzy wszelkimi
sposobami starali się ją wynosić pod niebiosa. Z tego
punktu widzenia artykuł Leontiewa był jak najbardziej
na czasie. Jednak
&lt;.lutor nie zatrzymał
się na tym. Opierając
się na tych właśnie pseudol udowych utworach,
słusznie je krytykując,
Leontiew doszedł do zupełnie
blędnego wniosku: "Chodzi o to, że folklor radziecki - z wyjątkiem,
być
może, części przysłów i czastuszek
- jako samodzielna dziedzina sztuki
radzieckiej
nie islnieje"li.
Autor jednak nie był pewny słuszności swego
kategorycznego
stwierdzenia
i zmuszony był sam zrobić chociażby pewne
wyjątki. Jak ml!eżalo oczekiwać, artykuł N. P. Leontiewa
wywołał szereg
sporów i dyskusji.
Folkloryści
radzieccy wystąpili przeciwko
nihilizmowi
Leontiewa.
Ale byli także i jego zwolennicy.
W dniach 16-21 listopada
1953 1'. odbyła się w Leningradzie
konferencja
radzieckich folklorystów.
Na
tej konferencji
zwolennicy
Leontiewa
poszli jeszcze dalej niż on sam.
Zaczęli udowadniać.
że nie ma. w ogóle źadnego folkloru. Wołali: precz
z folklorem.
Żądali zlikwidowania
zakładów folklorystycznych,
likwidacji
\vykładów z folkloru na wszystkich
uczelniach
i wreszcie zlikwidowania
fOlklorystyki
.lako nauki. Program pozytywny N. P. Leontiewa okazał się
;-upelme biędnyrn.
Wystąpienie
Leontiewa
i dyskusja
leningradzka
odbiły się szerokim
echem na łamach prasy radzieckiej,
zwłaszcza na łamach miesięcznika
,,l106','il
Jiu/;".
Niektóre zagadnienia
z tej dyskusji postaram się pokrótce
omó\viĆ'.

.
'.
_. kobieta wykształcona,
zna oprócz r?sy.iL. P. l' l ~ r s. ze ~ e:c k a uski zna nieźle literaturę
klasyczną
l r.askiego język memleckl l f~anc,
'zapomina
nagle o wszystkim
rzystępuJe
do rymowama,
. ..
d
dziecką. A l e g Y P
,
.'
a dzisiaj nawet najbardziej
zai pisze takim jęzYkie.m, .~akiego me uzyw
.
cofany ·człowiek·· radziecki.
;.HOBblH:MI1P". 1953, nr 8s. 228.

..HOBbln

-

H;\Y\!PY)~HO

.

.
. b'
mowy Folkloryści
Rzecz Jasna, że o poezji tut'.J nawet me moze
yc
k' . i wychwa. h
l'
i
egzotycznym
Języ
lem
zachwycali się fantastycznymi.,
li mam,
lali pod niebiosa taką oto poez)ę·

n.a

ił liOJ] OCh})

3CpHOM Ty'H1bIM,

'laCTO ROMnencHpyroT

KOMrreHcHpyroT

B

H :l.:1H !J;lH.frc:

HaąaDbHHqKH

II.
Co doprowadziło
folklorystów
do nihilizmu?
Na to pytanie CZęSClOWO
odpowiedział Leontiew, mówiąc, że folkloryści dużo mówili o nowej jakości
10

••

11

••

IJUllhlii
JIOHIJI1il

1954, rir' 8:s:227.
17 "Lud",

...

t. XLIV .

'IHI''',
"llll'''.

1953, nr 8, s. 239.
1953, nr 8 s. 243.

�258

259

radzieckiego
folkloru, o jego zasadniczej
roznIcy w stosunku. do f~lklor.u
i~rzeQJ"ewolucy jnego. Niestety, były to tylko puste sło~a, natomIast mkt me
·,\'skazał na zasadnicze różnice na konkretnym
matenale.
Na to pytanie
daje wyczerpującą
odpowiedż
W. 1. C z i c z e l' o w:
,11 P01),'J

8Mb!

H3y'lCJf

II I[

('OBC'Tcl;oro

Ha po;moro

rro:nH'!C'C1\0Hl

TBOP'JC'CTB~"

)2: .

Autor pisze, że folklorystyka
radziecka zrobiła bardzo duzo w dZIedZInie
zbierania i publikacji
poezji ludowej, co prawda nie zawsze wartościowej.
?\a przykład dla zbioru, opublikowanego
w 1937r. Twórczość narodów ZSRR
,ebrano przeszło 600 arkuszy druku tekstów, z czego opublikowano
około
;}O arkuszy, Już z tego widać jak ogromną przeprowadzono
pracę, w której
'.'ardzo aktywny udział brał A. M. G o l' ki. W. I. Cziczerow pisze dalej, że
zrobiono także próby w dziedzinie badań nad folklorem radzieckim.
Jednak próby te były bardzo nieśmiałe, ograniczały
się raczej do poszczególnych objaśnień, komentarzy.
Natomiast brakło prac opartych na głębokich
badaniach,
które określałyby
prawa rozwoju radzieckiej
sztuki ludowe)
i wytyczały kierunek
badań nad fo:klorem.
Teraz rozumiemy jak na czasie było wystąpienie
spory winno było ono wywołać wśród folklorystów

N. P. Leontiewa
radzieckich.

i jakie

Między innymi w dyskusji tej poruszono zagadnienie
terminu "folklor".
Termin ten przyjął się w folklorystyce
w XIX w. Obecnie w folklorystyce
radzieckiej
używany
jest także
termin
"ludowa
twórczość
poetycka".
S, 1. Was i lon a k w swoim artykule:
,,3a !IppeJ:ollylo Hay!')' O HapO:J.HoM
J10:HH'!C'Cł(0~1 '1'[lO])'J('CTRe"
l1 wystąpił
z żądaniem zamiany terminu "fokIol'''
terminem "ludowa twórczość poetycka". Autor jednakże naukowo swojego
stanowiska
nie udowodnił.
Mówi on m.in., że termin "folklor" odnosi sią
do poezji chłopskiej, patriarchalnej.
Nietrudno domyślić się, że jest to jedna
z koncepcji folklorystyki
burżuazyjnej.
która uważała folklor za poezję wyłącznie chłopską, starając się na przykład wyłączyć z folkloru ludowe pieśni
rewolucyjne,
pozbawić go treści kłasowej i patriotycznej.
Kwestia terminu
pozostaje nadal sporna.
A teraz zastanówmy
się nad drugim zasadniczym
zagadnieniem,
a miar,owicie: co to jest folklor, albo tak zwana ludowa twórczość poetycka,
jakie utwory można zaliczać do folkloru, do literatury
ludowej? Folkloryści
radzieccy dają odpowiedzi różne. W tym chaosie i zamęcie teoretycznym
W. 1. Cziczerow widzi między innymi przyczyny
zastoju w folklorystyce
radzieckiej.
W swoim czasie J. M. S o koł o w określił folklor jako poezję
ustną w przeciwieństwie
do pisemnej. Radzieccy folkloryści rozumieli to różnie. N. F. Leontiew rozumie ją jako sposób przekazywania
poszczególnych
,;tworów z pokolenia na pokolenie w ustnej formie. Przy czym w procesie
""HOl\blO
11

13,:

()lI!&gt;ln

~rllP'·.
\;[11'"'.

lfl31, s. 203-216.
1954. nr 8, s. 226-237.

tym pewne eiementy giną i do nas dochodzi bylina czy pieśni w zmienionej
postaci. Takie pojęcie "ustności"
propaguje
także folklorystyka
burżuazyjna.
A. N i e c z a j e w i N. R y b a k o w w artykule
,,0 rro.;]I&gt;:)(, ];PHTHKH
o Bpe;u.' BJ1I"JI.1H:nla"
11.
także
uważają
cechę
tę za główną
c.~hę
folkloru.
Rozumieją
oni ponadto,
że jest to sposób wykonania.
Takie pojmowanie
prowadzi do zatarcia granicy między literaturą
a folklorem; można uważać, że pieśni poetów są także ludowymi, ponieważ wykonuje się je ustnie. Te właśnie błędne założenia doprowadziły
N. P. Leontiewa do nihilizmu.
Inaczej też być nie mogło. Jeżeli "ustność"
uważać
za główną cechę folkloru, to w warunkach
władzy radzieckiej,
gdzie analfabetyzm jest zupełnie zlikwidowany
i każdy człowiek może zdobyć kwalifikacje zawodowego pisarza, nie może oczywiście być miejsca na istnienie
folkloru.
IJ

Byli w swoim czasie także folkloryści, którzy uważali, że folklor _ to
poezja anonimowa
w przeciwieństwie
do poezji autorskiej.
Według tej
teorii utwór, bez wzg:ędu na to, czy ma jakąś wartość ideowo-artystyczną
czy nie, powinien być uznawany
za poezję ludową. Natomiast wystarczy napisać czyjeś nazwisko pod byliną,. albo czastuszką, to znaczy zautoryzować
ją i bylina czy czastuszka przestaje
być ludową. Błędność takiego założenia
sama rzuca się w oczy.
Inni znów mówili, że fo~klor - to sztuka niezawodowa
w przeciwieństwie do zawodowej, tzn. literatury,
malarstwa,
muzyki itd.
Założenia te są też błędne, ponieważ przeciwstawiają
folklor literaturze.
'Vymienione
cechy (ustność, anonimowość,
niezawodowość)
można było
jeszcze w jakimś sensie uważać za zasadnicze
w stosunku
do folkloru
przedrewolucyjnego
z XVII czy XVIII w., kiedy folklor i literatura
istniały
zupełnie oddzielnie i niezależnie
jedno od drugiego. Tymczasem
folkloru
radzieckiego
nie można przeciwstawiać
radzieckiej
literaturze.
Nie wolno
tego robić nawet w stosunku do folkloru i literatury
XIX w. szczególnie
drugiej połowy XIX w.
W. 1. C z i c z e l' o w pisze w s"'loim artykule,
że najważniejszą
cechą
folkloru wszystkich
epok jest k o l e k t y w n ość.
Takie postawienie
zagadnienia
wydaje się najsłuszniejsze.
Przecież ludowa twórczość poetycka
kst przede wszystkim
twórczością kolektywną.
Na to zagadnienie
niejednokrotnie zwracali uwagę klasycy marksizmu - leninizmu 15. Na to zwracali
w swoim czasie uwagę A. M. G o l' k i i M. 1. K a l i n i n. A oto co pisała
przedrewolucyjna
"Prawda":
"Każda ludowa, w tym i robotnicza
poezja
11

"IlOBhm

15

Pycrh'oc

. I"J ulrp'l;{,

~I1lP·'. 1954. nr 8, s. 216-223.
IIfIPO()"oc

1952,

s. 38.

lIo3my'/cr},'oc

IIwop'l/!rmeo

..

\

II Ceef',

}[o R l:l

_

�260

261

tworzy się w ten sposób, że zaczynają
ją jedni,
niają inni a wykańcza j'ł jeszcze inni" h'.

uzupełniają

drudzy,

zmie-

Oczywj~cic. że takie cecil \. folkloru. jak ,.ustno~ć", masowość- tradycy jność, anonimowość
ilC:.. m8H
lak;\e ważne
znaczenie
w folklorze,
81e
w żadnym wypadku
nie można ich rozpalrywai:
j8ko cechy glówne.
DL-lczcgo niekt"ny
foiklorysci
radzieccy
Nie wzięli onj pod uwagę óWI)ch zjawisk:

zgubjli

się \\. tym zagadnieniu?

1. Ni" wzięii pod uwa~ę faklu, że kolektywne
szlilo"'l&lt;lnie poezji ludowej
odbY\\&lt;l się w ciągu sl.uicci, a nie w ci~gu kUku giJd"i,1. czy nawet tygodni.
2. Kolektywną
tw,',l'CIOŚĆ rozumieli
oni jako coś zorganizowanego,
np.
pracę pewnej
grupy ludzi, którzy zbierają
się celem stworzenia
byliny,
pie~nj czy bajki. Nie zauważyli
przy tym, ze pl'oces 'koiektywnej
twórczości
odbywa się ż y w i o low o. Odstąpienie
od lej ZClSRdy kolektywności
doprowadzilo
folklory~.tów radzieckich
do tego. że jak piSZe' W. L Cziczerow do
ludowej poezji zaliczano
utwory różnych wierszokletó'N,
zaiiczano też różnego rodzaju
areh&lt;'1izaeje. Podobna
poezjo zac:zęla się ożywiaĆ', ponieważ
do tego nawolywali
fo:J{]oryści. Folklor radzkeki
uważano
za zwyczajną
ri:ontynuację
starych
tradycji,
dopatrywano
się w nim przede wszystkim
cech stan~.f(O, przedrewolueyjnego
folkloru
Wprow8.cJzano nienaturalny
pod2.iat między folklorem
a literaturą.
Jak pisze W. 1. Cziczerow
"Zamiast
rozpatrywać
je (to znaczy folklor i literaturę
- K. S.) w ścisłym związku.
jednolitości,
przeciwstawiano
je" l7.

Radzieccy
folkloryści
nie zdali sobie spra wy z tt'go, że po rewolucji
kolektywna
twórczość
narodu
radzieckiego
we wsz.,·:t); ich dziedzinach
a przede wszystkim
w sztuce rozwinęła
się w calej pelnL że twórczość kolektywna
iindywiduolna
dopełniają
się i wzbogacają
wzajemnie.
Zjawiska
te mO;'na obserwować
_. pisze W. L Cziczerow
-- tak w literaturze
jak
i w folklorze.
Dlatego
nie należy ich przeciwstawiać,
lecz rozpatrywać
w ścisłym związku.
I to właśnie
jest jedną z cech folkloru
radzieckiego.
Oto jak określa folklor W. L C z i c z e l' o w: "pod twórczością
ludową
rozumiemy
kolektywnie
przechowywaną
i udoskonaloną
sztukę
ludową,
wyrażającą
jego myśli, uczucia, nastroje,
na której opiera się twórczość
pisarzy, kompozytorów,
malarzy.
Do utworów
twórczości
ludowej
należy
za~iczyć tylko to, co rzeczywiście
jest wartościowe
pod względem ideowym
i artystycznym"
l". Oclstępowanie
od tych zasad doprowadziło
do tego, że do
folkloru zalicza no rÓ7nc pseudoludowe
imitacje.
Często drukowano
i nadawano przez radio niedołężne karykatury
ludowej poezji i tym samym przy16 Cyt.
17
IB

z czasop.

"lJ O B 1&gt;1li1 \UTP"

"Tł OB hl n \111 P",
tamże s. 207-208.

1954, nr 8, s. 205.

cz,vniano się - jak pisze N. P. L eon t i e w - do zniekształcania
artystycznych
\1/ skali
masowej.
Pod tym względem lepiej było
,,'.wie i muzyce. Tam szmirę zawsze uważano za szmirę.
Dużo

upodobań
w malar-

niedoiężnych
ni1~ladownict\V
zebranY"h
jest w książce
iuclov.:ej tu.1ÓTCZG.~cipuetycki&lt;:j
epL'ki radzieckiej,
nie mają
one nic wspólnego
z fOlklorem. Autorzy publikacji
mechanicznie
przenoszą
~tclre rodzaje do folkloru rad:deckiego,
nie zastanawi8.i'-lc
się nad tym, czy
sa one uznane przez naród i cz.y odpowiad8ją
on"· ogólnemu charakterowi
lwltury
radzieckiej.
Ksi'lżka ta .- jak słusznie stwierdza
S. J. Was i l ono k okazaJo się pseudonaukowym
teore~'yczny'll
uzasadnieniem
podobnej
twórczości.
Autor pisze, że "niektórzy
badacze"
i dzisiaj
jeszcze
utożsamiają
prostactwo
z ludowo~c.ią w sztuce" /l'.
Nasuwa się wobec tego pytanie: czy w folklorz(" doby radzieckiej
w ogóZ('rIJs

takich

rosyjskiej

le nie może być rodzajów
starej poezji ludowej'? Rze('z jasna, że takie
twierdzenie
było by błędne. Wiemy, że reaJizlY' soejali':i.yczny
rodził się już
wtedy, gdy w literaturze
panowa!. jeszcze realiz.m krytyczny.
Wiemy tokże
że realizm socjalistyczny
nie wyrósł z niczego,lecz
·r~i.wit;ął się ~a ba;i~
dorobku literatury
demokratycznej
minionych
stuleci. Nowy r8dzieeki folk··
lor nie mógł powstać z niczego; jego nowe formy nie zr~dziły się odrazu
po rewolucji.
A. N i e c z a j e w i N. R y b a k o w słusz:1ie podkreślają,
że rodzaje
li,erackie
fołkloru rozwijaly
się w ciągu stu;eci. Odr,cd się to nie tylko do
:.ylin, bajek,
~ieśni hist~rycznych
czy ludov,;ych pieśni rewolucyjn;cb.
ale
,okze 1 do takich rodzaJow folkloru radzieckiego.
jak pieśń masowa, u;;tne
opowiadanie
(yeTII"rii
])act'I~'a:\) itd. Nie ulega wqlp]iwości
że· rodzaje
ludowej poezji radzieckiej
rozwijały
się i rozwijają
nadal.
'
, ~i~kaw~m
okresem. w rozwoju folkloru
radzieckiego
jest okres rewo,UCJ1 1 wOjny domowej
(1917-1$)21). J'ak wi8domo
był to okres burzliwy
\'.: h~stor~~ ZSRR. Masy pracujące
walczyły
o swoje p;awa, po raz p;erwsz;'
\: hl storn UJ.~I\VSZYwładzę w swe ręce. W. L L e n i n pisał, że rewolucja
~ał~ "wspamały
rozmach
twórczo, ci ludowej"
we wszystkich
dziedzinach
z:'cla .społecznego.
Oczywiście
słowa" te naLeży odnieść: także i do folkloru
u,. kazd~~o czlowi:~a rodzila się chęć \vyslawianiCl wielkości owych dm.
"lększos,c
stanowili
analfabeci.
Było dużo wśród nkh ludzi utalentowanych, ktOTZy potem weszli w szeregi pisarzy i poetów rad'ieckich
I d'
c' 1"
t l b l
z
. "u zle
. zu 1, ze :v s y ~ y iny nie można wysławiać
ter".żniejszośei,
a jednocześnie
Je.dnak me znah nowych form sztuki ludowej. Tu właśnie rodziła się nowa
w1elka ~ztuka ludowa, nowa pieśń rewolucyjna,
pieśń masowa, nowa czas.t1.iszka 1 nowe opow~adanja.
Jednocześnie
w folklorze okresu wojny domo\\ e; zna1duJemy
duzo elementów
starego
fclkloru;
występowały
bowiem

1954, nr 8, s. 205.
19

••

rroHbIli \flll'''.

1954, nr 8, s. 226.

t

�262

263

obok siebie stare elementy i nowe dopiero co rodzące się. W nowej pieśni
rewolucyjnej
są archaizmy językowe i pewna stylizacja na wzór bylin, czy
pieśni historycznych.
Fo:ldor tego okresu - to obumieranie
starego i narodziny nowego w sztuce ludowej. Już wtedy zrodziły się podstawowe
rodzaje folkloru radzieckiego,
które w ciągu lat następnych
rozwijały
się
i rozwijają nadal.
Dla folklorystów
radzieckich
nowa treść ludowej poezji może istnieć
tylko w nowej formie. Różne rodzaje archaiczne a tym bardziej związane
z obrzędami i różnego rodzaju przesądami
skazane są na zagładę. Kiedy
jednak zachodzi mechaniczne
przenoszenie
starych
rodzajów
do nowego
folkloru wychodzi na jaw sprzeczność między formą i treścią danego utworu. Stwarzanie
bylin radzieckich
nie jest kolektywną
twórczością ludową.
lecz twórczością indywidualnych
miłośników egzotyki, jak pisze W. I. Cziczerow. Przed rewolucją,
kiedy pieśniarz wyśpiewywał
bylinę, konkretyzował ją, tworzył coś nowego wnosząc swój wkład do kolektywnej
twórczości ludowej. Po rewolucji naród radziecki zrobił ogromny krok naprzód
w swoim rozwoju. Po likwidacji
społeczeństwa
klasowego
przystąpił
do
likwidacji klas w ogóle, tzn. do budowy społeczeństwa
bezklasowego,
spoleczeństwa komunistycznego.
Niektórzy starzy pieśniarze,
zachwyceni
nowymi przeobrażeniami
starali się odzwierciedlić
je w eposie. Nie znali
oni nowych rodzajów poezji ludowej. Znali natomiast
doskonale stare formy. Dlatego naśladując
dawny epos układali
hymny na cześć nowego
życia. Stylizacje
te były mniej lub więcej udane, ale przecież nie było
tutaj (i nie mogło być) t wór c z o Ś c i - stwierdza W. I. Cziczerow - nie
było tworzenia nowej sztuki ludowej. Było to tylko mechaniczne
przyozdabianie nowej treści w starą formę.
Najgorsze,

że ludzie ci są przekonani (wmówili im to folkloryści radzieconi wielką sztukę ludową. Oto na przykład artykuł współ(;:&lt;.esnej pieśniarki radzieckiej
L. P i e r s z c z e c k i ej tbOJlbI(JIOpCOBeTCIW.
rOB peM(iHH20. Aby
uzasadnić
ludowość
i wielkość
swojej
twórczości, autorka mówi o rozwoju rodzajów literackich.
Opiera się przede
wszystkim na baśni i mówi, że istnieje ona już kilka stuleci i nadal jest
żywa, mówi o ezopowych bajkach. Niestety nie zdaje sobie sprawy z tego,
jak bardzo bajka zmieniła swoje oblicze. Uważa ona, że bylina też może
prawdziwie
odzwierciedlać
nowe życie. Więcej nawet, twierdzi, że tylko
w bylinie można należycie odzwierciedlić wielkość naszych dni. Autorka
t;j~' zdaje sobie sprawy,
że bylina była oparta na mitologii, jak i epos
w ogóle. Nie można się nie zgodzić z W. I. Cziczerowem, który uważa, że byliny radzieckie
mogli tworzyć tylko ludzie pozbawieni poczucia artystycznego. Nie ulega żadnej wątpliwości, że folklor radziecki wyrósł na tradyc-

ey), iż tworzą

'D

,.HOflbTll

.\IIIP'·.

1954, nr 8, s. 224-225.

j8.ch folkloru przedrewolucyjnego.
Tradycje te rozwija ją się nadal i wzbogacają w nową treść i nowe rodzaje.
Pieśniarstwo
jako rod za j folkloru obumarło, lecz ludowa twórczość poe·
tycka w ogóle istnieje i rozwija się w nowych formach. We współczesnym
folklorze radzieckim, jak twierdzą wszyscy folkloryści radzieccy. aktywnie
rozwija się nowa pieśń ludowa, która kontynuuje
tradycje folkloru przedrewolucyjnego,
literatury
i rewolucyjnych
pieśni robotniczych.
Rewolucja
październikowa
udostępniła
masom pracującym
dzieła litera tury klasycznej, które naród aktywnie wykorzystuje
w swojej twórczości. Oryginalnym
rodzajem we współczesnym folklorze radzieckim są wspomniane
opowiadania (6bITOBOfrpacC1,a3). Jest to nowy rodzaj folkloru, mający charakter autobiograficzny 21.
Żywo
rozwijają
się też takie rodzaje
jak
anegdota
i przysłowie.
J. M. S o koł o w nazywał przysłowia
"skondensowaną
mądrością
ludu".
Oryginalnym
rodzajem folkloru radzieckiego,
jak i rosyjskiego w ogóle
jest czastuszka. Jest to rodzaj niesłychanie
aktywny i żywy. W żadnym rodzaju ludowej poezji nie ma tak szerokiego odzwierciedlenia
wszystkich
dziedzin życia jak w czastuszce.
W wymienionych
rodzajach rozwija się nadal kolektywna
forma twórczości. "Kolektywna
twórczość ludowych mas [pisze W. I. Cziczerow] przejawia się w procesie tworzenia i egzystencji poszczególnych utworów, a także w procesie tworzenia
i szlifowania
poszczególnych
obrazów artystycznych" 22. Specyfika
kolektywnej
twórczości
w epoce radzieckiej
wyraża
się w jedności folkloru i literatury,
natomiast
działalność
indywidualna
j kolektywna
to tylko
f o r m y twórczości
narodu radzieckiego,
które
wzajemnie wzbogacają się i dopełniają. Szeroko rozwija się obecnie kolektywne tworzenie
nowych pieśni i czastuszek
w chórach ludowych, klubach itd. Pieśni i czastuszki naród wciąż udoskonala i szlifuje nie zważając
na to, czy są to utwory ludowe, czy poetów radzieckich.
Nie podlegają
udoskonaleniu
tylko utwory doskonałe,
idealne, a takich w literaturze
radzieckiej
jest coraz to więcej. I tutaj podchodzimy do następnego zagadnienia, a mianowicie do zagadnienia •.perspektyw
rozwoju folkloru i literatury radzieckiej,
do ich wzajemnego stosunku.
III.
Poprzednio
k;ej pozostają
'I Por.
IllIha,
22

była mowa o tym, że folklor i literatura
w epoce radziecw ścisłym związku. Pojęcie tego związku jest bardzo szerokie.

"YCTHbll'

paCCliH3br

CBejl.:\:IOBCriIH·

"HORbIn

ypa,'JbChJlX

hlllt;((HOC

.\IIiP",

Jl&lt;tÓO'!IlX",

lI~qaTe.'1bCT80,

195·\ nr 8 s. 210.

195:1.

III);,

jle;:(.

;\1.

r.

hllTatt.

�264

265

I)zieła literatury
klasycznej i radzieckiej wydane są w milionach egzemplany. Czasopisma
radzieckie,
radio, kino, teatry, kluby są rzeczywistymi
propaga torami osiągnięć kultury. Człowiek radziecki nie potrzebuje
ukladać bylin;
jeżeli ma talen t i powołanie do sztuki pisarskiej,
muzyki czy
malarstwa,
ma możność otrzymać wysokie kwalifikacje
i stanąć w szeregach pisarzy, kompozytoróv.·, czy malarzy radzieckich.
Toteż w folklorze
radzieckim nie może istnieć epos ludowy. Natomiast istnieje jeszcze i rozwija się pieśń, opowiadanie
i takie rodzaje jak anegdoty, przysłowia i czastu.szki, które będą żyć i rozwijać się jeszcze bardzo długo.

styka zbyt oderwała się od życia, od twórców folkloru - narodu. Studentów, którzy studiują folklor, nie uczy się kierowania twórczością amatorską.
tj. masową sztuką. S. L Wasi!onpk nawołuje, by zorganizować
jak najbardziej wszechstronną
pomoc przyszłym
poetom, pisarzom, kompozytorom,
małarzom
i całemu ruchowi
twórczości
amatorskiej.
Powinni
się tym
zająć ludzie wykwalifikowani.
Należy też przygotować
do tego studentów.
zwłaszcza studiujących
folklor.

W folklorze, jak i w literaturze
pewne rodzaje powstają, rozwijają się,
inne obumierają.
Jest to prawo dialektyki
marksistowskiej,
i dlatego
nie może być mowy o mechanicznym
zniknięciu
folkloru.
Ma rację
W. L Cziczerow, kiedy pisze, że "rozwój kultury i sztuki w ZSRR prowadzi
nie do pochłonięcia
(IIor.IIOIl(t'TlII
H)
jednej formy twórczości
przez drugą
Jęcz do ich korzystnego wzajemnego oddziaływania".

Na zakończenie należy stwierdzić, że dyskusja publiczna przeprowadzona w ZSRR nad zagadnieniami
folklorystyki
ma ogromne znaczenie. Wykazała ona wszystkie błędy i wypaczenia, jakie pokutowały w tej dziedzinie
i wytyczyła nową drogę. Droga ta jest niewątpliwie
trudna, należy bowiem
oczyścić folklorystykę
radziecką z burżuazyjnych
naleciałości.

Gl

Na bazie dwóch form kultury wyrasta jednolita kultura,
w swej treści i narodowa
w formie. Rośnie wciąż poziom
dzieckiej, zaciera się różnica między folklorem
i literaturą.

socjalistyczna
literaturY ra.

IV.
Klasycy marksizmu-leninizmu,
a także wielcy pisarze i kompozytorzy podkreślali niejednokrotnie,
że folklor ma ogromne znaczenie w rozwoju kultury każdego narodu. Wskazuje to także na ważne znaczenie nauki o folklorze
czyli folklorystyki,
której tyle uwagi poświęca się w Związku Radzieckim.
Folkloryści radzieccy podkreślają,
że po krytycznym
przestudiowaniu
tekstów, po przezwyciężeniu
wszystkich błędów i wypaczeń radziecka folklorystyka musi pójść nowymi drogami i rozwijać się w ścisłym kontakcie z literaturoznawstwem,
a badania nad folklorem należy przeprowadzać
w ścisłym związku z badaniami
literackimi.
S. I. Was i lon o k uważa nawet,
że folklorystyka
powinna stać się częścią literaturoznawstwa,
a nie etnografii, ponieważ
etnografię
w folklorze
interesuje
przede wszystkim
byt
(kultura materialna),
rzadziej ideologia, natomiast prawie nigdy etnografia
nie interesuje się stroną artystyczną. A przecież jest to jedno z nasadniczych
l&amp;da6, jakie stoją przed folklorystyką.
Trudno autorowi nie przyznać racji.
S. I. Wasilonok wysunąl niezmiernie ciekawą propozycję. W szybkim tempie rozwija się obecnie folklor w chórach ludowych, klubach i różnego rodzaju zespołach twórczości amatorskiej.
Zespołom tym dużą pomoc okazują
muzycy i choreografowie.
Natomiast rzadko który folklorysta może okazać
tu pomoc, chociażby przyszłym poetom czy pisarzom, folklorystyka
bowiem
do tego czasu tym się nigdy nie zajmowała. A przecież folkloryści powinni
brać tu jak najbardziej
czynny udział. Fakty te wskazują T'- to, że folklory-

Dużym osiągnięciem
nowej radzieckiej
praca pod redakcjq P. G. B o g a t y I' i e w
'leClwt' TlWp'H'CTHo (\locliBa,
l(l5~). Jest
szych.
Stanowi
on pierwszy
poważny

folklorystyki
jest kolektywna
a
Pycclwe
HUPO}(HOl' rro:wlito podręcznik
dla szkół wyżkrok
na
drodze
do przez-

\\'yciężenia antyhistoryzmu.
"Autorzy starali się przy rozpatrywaniu
każdego rodzaju, posługiwać zasadą historyczną
w i miarę możności prześledzili rozwój każdego rodzaju, poczynając od jego powstania aż do naszych
dni" (s. 2). Bardzo cenne jest wprowadzenie
rozdziału, poświęconego historiografii
folkłorystyki
rosy jskie j, gdzie przestudiowano
dość szczegółowo
rozwój demokratycznych
tradycji w foklorystyce
rosyjskiej,
a także przeprowadzono krytykę folklorystyki
burżuazyjnej.
Poważnym osiągnięciem jest także zestawienie przez S. L Was i lon k a
i W. M. S i d i e l n i k o w a chrestomatii
S'l:TJJOC
1I0GlTll'leCI,Oe
TB0p'IecTBo pyc
l'lW[,()HUpO,:(U
(HSl'aTeJlbCTBOjU'.;Y.1954). Chociaż opiera się ona częściowo na
starym podręczniku
N. P. Andrejewa,
sposób rozmieszczenia
materialu
jest
jednak zupełnie nowy oparty na ~sadzie
historycznej.
Co prawda
autorzy nie zawsze
trafnie
określają
epokę
powstania
tego czy innego
utworu, bądź też rodzaju literackiego,
ale to już są szczegóły.
Ogromne
znaczenie
dla
rozwoju
folklorystyki
radzieckiej
ma
obszerna
trzytomowa
praca
kolektywna:"
Pycclwe mI pO;UIOt'1I03TH'leCIWe
TBOp'leCTRO",wydana przez Akademię Nauk ZSRR".
Takiej pracy folklorystyka
radziecka
ogromnym materiale starali się prześledzić

* Pierwszy
tom
wyszła w 1955 r.

ukazał

się

w

jeszcze nie znała. Autorzy na
rozwój rosyjskiej ludowej twór-

1953 r.,

a

pierwsza

część

II

tomu

�267

266
czości poetyckiej i pokazać pra \Va rozwoju folkloru. Sądzę, że praca ta będzie miała poważne znaczenie w rozwoju folklorystyki
nie tylko radzieckiej.
Kazimierz

ZAGADNIENIE

KLASYFIKACJI
I OKREŚLENIE
::"'UDOWEJ W PROZIE
(streszczenie).

Strzu!a

LITERATURY

Ostatnio
ukazały
się rumuńskie
prace,
które
usiłują
porządkować
w sposób chronologiczny
ludową twórczość literacką.
Taki system nie ma
zupełnie uzasadnienia,
bowiem literatura
ludowa, choć w dużej mierze
da się schronologizować
w przeważnej
części została jednak zebrana dopiero w XIX w. Jako zjawisko literackie
ściśle związane z mową ludu,
nie reprezentuje
ona dawnego stanu, lecz okres bliższy czasowi zbierania
jej przez folklorystów.
Najlepszą
klasyfikacją
zostanie w dalszym ciągu
klasyfikacja
estetyczna na gatunki literackie.
Od wystąpienia
T. Benfey'a z jego słynną
Penchatantrą
w połowie
XIX w. bajka ludowa wzbudziła
ogromne zainteresowanie,
toteż studia
i badania nad jej pochodzeniem
i rozszerzeniem
można określić jako bardzo zaawansowane.
Na podstawie systemu katalogowania
typu Antti-Aarne'go, prawie wszędzie w Europie i gdzieindziej
zarejestrowano
i sklasyfikowano bajki ludowe według ich wątków. Dzięki temu łatwo dziś można
mieć pełny obraz powstania i wędrowania
wątków i zabierać się do badań
pcrównawczych.
Jednakże wydaje się że katalogowanie,
systematyzowanie
wątków bajek przedłuży się jakoś bez celu, bo wątek nie jest podstawowym
elementem ludowej twórczości literackiej. Literatura
ludowa jako zjawisko
literackie,
powinna być badana pod kątem widzenia formy artystycznej,
pód kątem widzenia piękna literackiego. Zdarza się, że ten sam wątek znajduje się w różnych gatunkach
literackich:
występuje pod postacią ballady,
baśni, anegdoty itp. Każdy zaś z tych gatunków ma swoją odrębną cechę
artystyczną,
swój styl a na to nie zwracano uwagi. Dalej można zauważyć,
że styl literatury
ludowej różni się; inny jest styl baśni zachodnio-europejskiej a inny styl baśni środkowo lub południowoeuropejskiej.
Należy rozróżnić treść i styl baśni od treści i stylu opowieści ludowej
o charakterze
realistycznym.
Jedną z zasadniczych
cech bajek jest fantastyczność. Koń zjada ogień, lata jak ptak, bohater za pomocą talizmanów
może budować srebrne, złote i szmaragdowe
mosty albo pałace, człowiek
może się przekształcić
w roślinę i w zwierzę. W fantastyczność
taką lud
wprawdzie nie wierzy, ale opowiada ją i delektuje się nią. Jest to pewien
rodzaj jego poezji. Styl baśni jest poetycki, zawiera pewne formuły początkowe albo końcowe, ma szeroką kadencję
poetycką.
Fantastycznymi

elementami
operuje i opowieść ludowa realistyczna,
lecz w te lud wierzy;
wierzy w przemiany spowodowane przez wróżki, wierzy w strzygonie, wierzy w spotykanie
się w nocy z diabłem itd. Styl zaś takich opowieści
ludowych ma inne tętno, zdania są krótkie, używa się często dialogu, nie
ma tutaj ceremoniału
formy artystycznej.
Do tego gatunku można dołączyć
komiczną opowieść ludową, w której występują
też nieraz elementy fantastyczne.
W pracy ProbLema
eLasijicerii...
autor uwzględnia
ludowe gatunki liter2ckie w prozie i ich treściowe i stylowe cechy, jak podanie. bajka zwierzęca, anegdota, które zresztą łatwiej da się zdefiniować.
Przeszkodą
dla badań i dla wspólnego
omówienia
zagadnienia
jest
terminologia
gatunków a zwłaszcza zróżnicowanie
jej znaczenia w różnych
krajach. Należałoby wypracować
z wspólnym porozumieniem
i jasno określić znaczenie każdego terminu w różnych językach. Autor uwzględnia szczególnie nazwy rumuńskie
basm baśó i poveste - opowieść realistyczna
i ich odpowiednik
w innych językach.
I,. C. Chitimia

Bukareszt

STAN BADAŃ FOLKLORYSTYCZNYCH

W CZECHOSŁOWACJI

*.

Referat niniejszy nie stawia sobie za cel podanie wyczerpującego
obrazu
folklorystycznych
prac po wojnie, chodzi raczej o ukazanie głównych zasad,
jakimi kierowano się dotychczas w pracy tej w Czechosłowacji.
Rozwój folklorystyki,
jak zresztą wszystkich
dziedzin nauki został całkowicie zahamowany w latach okupacji faszystowskiej.
Najdotkliwszą
stratE: poniosła właśnie folklorystyka,
w osobie znakomitego
uczonego B. Vac l a. v k a, który zginął w obozie w Oświęcimiu, a był jednym z najwybitniejszych
przedstawicieli
nowoczesnego postępowego pojmowania
folklorystyki.
Jaki był stan naszej folklorystyki
po WOJllle i jakie stanęły przed nią
zadania? Ogólnie można stwierdzić, że istniało kilka kierunków
w badaniach folklorystycznych;
w zakresie, badań teoretycznych
nawiązano
do
tradycji pozytywistycznej,
do W. T i 11 e g o i J. P o l i w k i. Kierunek ten
uległ znacznemu wpływowi szkoły fińskiej, a także tradycji strukturalistycz·nej, której właściwym twórcą był Piotr Bogatyrew. Obok tego wielki wpływ
wywierały rozprawy i studia teoretyczne B. Vaclawka. Dotyczy to zwłaszcza
ludowej twórczości ustnej.

* Referat wygłoszony
w Zakopanem.

w dniu 27 IX 1956 r. na Sesji Podhalańskiej

PTL

�268
Inaczej przedstawia
się sytuacja na polu muzykologicznym,
gdzie wielkie
tradycje
O. Hostinskiegr-,
Z. Nejedlego,
O. Zieha oraz W. Belferta
przedstawiają
trwale wartosci
po dziś dzień.
Dla właściwego
zrozumienia
znaczenia
pierwszego
powojennego
okresu
(do1948 r.), konieczna
jest chociażby
kr6tka
charakterystyka
wymienionych kierunków
w okresie tzw. pierwszej
republiki,
tj. w latach międzywojennych.
Oficjalnym
kierunkiem
w naszej folklorystyce
był kierunek
reprezentowany przez J. Poliwkę i W. TiJJego. Tille i Poliwka
wyszli ze znakomitej
generacji
uczonych
XIX w., ich metodologiczną
bazą był pozytywizm,
co
zacieśnialo
do pewnego
stopnia
i odbijało
się na ich sformułowaniach
teoretycznych.
Zgromadzili
oni jednak
olbrzymi
materiał
folklorystyczny
i przeprowadzili
szczególo'Aie porównanie
z materiałem
słowicll\skim.
Cechą cha rakterys tyczną czeskiego pozytywizmu
owego okresu był fakt
przyjęcia
wszelkich
koncepcji
filozoficznych
wytworzonych
plzez naukę
burżuazy jną. Stcjd też przejmowanie
przez Tillego i Poliwkę teorii migracyjnej oraz teoretycznyC'h
założeń szkoły fińskiej. Jest faktem znamiennym,
;'e chociaż tę tradycję
stawia się oficjalnie
po 1945 r. za wzór pracy folklorystycznej,
właśnie nikt do !liej nie nawiązuje.
Wynika to zresztą z całej
koncepcji,
która ogranicza
badania
folklorystyczne
do formalnego
badania
faktów, do ich formalnej
analizy,
do ich formalnego
porównywania.
To,
że badane fakty stanowią
część składową
życia. że w bajkach,
podaniach,
pieśniach
odbija się życie łudu, że są one wyrazem pewnych idei, dążeń to
nie leżało oczywista
w centrum
zainteresowań
naszych pozytywistó\v.
Nieco inaczej
przedstawia
się sprawa
ze strukturalizmem
czechosłowackim.
Najeży żałowaĆ', że bardzo obiecująco
rozwijająca
się dyskmja
o filozoficznych
podstawach
strukturalizmu
nie doprowadziła
do konkretnych wniosków. Poprzestano
na radykalnym
odrzuceniu
całe j teorii strukturalistycznej,
uważając
ją za kierunek
zupełnie wsteczny
i kosmopolityczny.
A przecież szereg naszych folkloryśtów
znajdowal
się przez pewien czas pod
wielkim wpŁywem strukturalizmu,
ba, nawet niektóre
poglądy strukturalistyczne pokutują
do dzisiaj. Jeśli odrzucić fałszywe pojmowanie
ludowości
przez strukturalistów,
mam tu na myśli levy-brlihlowskie
pojmowanie
zja\\'isk, tłumaczenie
zabobonów,
zwyczajów.
wierzeó
l'el.i.gijnych.
które
strukturaliści
uważali
za właściwą
oznakę ludowości,
za jądro ludowości,
można z drugiej
strony znależć w strukturalistycznej
folklorystyce
szereg
myśli świeżych.
będących
niejako
dodatnią
reakcją
na poglądy i przestarzałą metodologię
pozytywistów.
Ostatnim
wreszcie kierunkiem
na który pragniemy
zwrócić uwagę, jest
kierunek
reprezentowany
przez B. Vaclawka.
On pierwszy zaczął się poważnie zajmować
oceną materiału
folklorystycznego
w sposób wyraźnie
odbieeający od tradycyjnej
metodologii.
Jego poglądy są poglądami
postępowego
historyka,
historyka
literatury
i folkloru. Twórczość folklorystyczną
rozpa-

269
tryv,,'al on na podstawie
rozwoju historycznego,
WJąząc ją z gospodarczymi
i społecznymi
przemianami
w życiu narodu.
Niesłuszna
była także ocena
Vaclawka
jako badacza pieśni "kramarskiej"
oraz pieśni "uludowionej",
tj.
nworzonej
przez literatów
i przyjE;tej przez lud na 5wOj;1 własność.
Tak
bowiem
niektńrzy
sobie przedstawiają
nawj'1Zywanie
do tradycji
VaclawowEkiej, ograniczając
się wyłącznie
do zbierania
druków
jarmarcznych.
Bogaty
materiału

jest także dorobek
ludoznawczego.

zbieraczy,

którzy

uratowali

masę

cennego

Po tym krótkim rzucie oka na stan folklorystyki
czechoslowackiej
w czasach międzywojennych,
przejdziemy
z ·koJei clo scharakteryzowania
okresu
pl'Zed lutym 19.•8 r., który pod wieloma
względami
jest kontynuacjel
stanu
przedwojennego.
W okresie tym panuje
niejednolito:5ć
tak w metodologii,
jak i metodyee nie ma skrystalizovvanego
programu.
Wybitny czeski folklorysta J. Kramahk
" oeeniając
powojenny
dorobek
folklorystyki
czechoslowackiej.
słusznie określa okres ten jako okres bhtdzenia w zagadnieniach
metodologii
i metodyki.
Społeczeństwo
czechosłowackie
przeżywając
wielkie przemiany
spoJeczne
postawiło
rówilież przed neskimi
i słowackimi
folklorystami
pilne zadanie
doJdadnego
zbadania
twórczości
ludowej dla zrozumienia,
jak lud wyrazil
w pieśni swoj&lt;-, v'alkę o lepszy byt. Zainteresowano
się także obecną twórczością twercó\v
ludowych,
oraz zagadnieniem
tradycji
klasy robotniczej
dotyrhczas
prawie
całkowicie
nie znanej. Badania
nad tą problematyką
podjęli wprawdzie
po wojnie niektórzy
uczeni, ale były to bardzo nieliczne
prace, raczej próby. I tak opublikowano
po wojnie antologię poezji ludowej;
ciekawą jest rozprawa
P l' a Z a k a o pieśni o Lidicach ", cenne są przyczynki
K. H o r a l k CI o wierszowych
legendach
i tradycji
ludowej,\
a także rozprawy
P c t r t y l a o drukach
kramarskich",
w których
odbija się walka
biedoty wiejskiej
na wsi i brzmienie
echa politycznych
wydarzeń.
Obok tego wyszły prace, które
;'.ywotna jest komparatywistyczna
ciażby pracę o owocach w ludowej
z podobnymi
pracami Prymusa
S o
ma tu w ogóle postępu zarówno w

już swoj'ł tematyką
wskazują,
jak niemetoda
poliwkowska.
Wymieńmy
chopoezji słowiańskiej.
Jeśli ją porównać
b o t k i sprzed 70 lat, to widzimy, że nie
teorii, jak i metodzie. Trzeba więc było

l J. Kra
In a r i k. Ceska
fo1kl.oristika
1953, nr 3, s. 101-10a.
V. p raź a l·;, Liclovc1 ].1i5e11 () Vdici('!1,

)Ja

race

.. Cesky

194.5, "Cesky

Lid",

Lid",

R. 40.

1: 1946, s. 23-2'i.

28-42.

" K. H o
78.
4

,.Cesky

,.Cesky
Lid",

l'

a l e k Stare

veriiovane

iegendy

Lid". 2: 1947, s. 131-135;
3: 1948, s. 132-134; "Cesky

a liclovc1 tradice,

Praha

1948.

"Cesky Lid", 3: 1948, s. 56-63;
Lid". 3: 1949, s. 193-196.

�270

271

przeprowadzić
gruntowną
reorganizację
całej pracy naukowej,
skupić
'.·iszystkich dotychczas rozproszonych
pracowników
i wytyczyć programy;
miała
to na celu Pierwsza
Konferencja
Etnografów,
zorganizowana
\Ii 1948 Li.
Po raz pierwszy wysunięto postulat ustawienia pracy folklorystycznej na bazie naukowej.
Niestety od postulatóv'! do zrealizowania
ich było daleko. Nie było bo\&gt;,;iem instytucji,
ośrodka badawczego, który dawałby pewność, że praca
naukowa będzie prowadzona
w myśl wytycznych
konferencji.
Pierwsza
konferencja, która szczegółowo zajęła się zagadnieniami
folklorystycznymi,
odbyła się w r. 1953 H. Konferencja
ta wykazała, że trzeba dokonać rewizji
tradycji Poliwki i Tillego w badaniach folklorystycznych
i strzec się błędów
formalno-komparatywistycznych
metod charakterystycznych
dla szkoły
fińskiej. Wskazano na cenną spuściznę M. Gorkiego, na jego stosunek do
folkloru i zwrócono uwagę na sukcesy folklorystyki radzieckiej. Opracowano więc drugoletni program wydawania
prac z zakresu folkloru narodów
7.wiązku Radzieckiego. W tym też czasie opublikowano
dzieło Kołpakowej
o rosyjskim
folklorze, rozprawę Gipiusa i Czic'zerowa. Wydano również
pracę Vrabecowej i Stanowskiego
o rosyjskiej
ludowej twórczości. Głównym niedostatkiem
tej pracy jest fakt zbyt pobieżnego opracowania problemów i nie oparcia pracy na konkretnym
materiale '.
W oficjalnym czasopiśmiennictwie
cały ten ruch szedł jednak bez echa.
"Narodopisny
vestnik ceskoslovensky"
przynosi w dalszym ciągu studia
w duchu tradycji poliwkowskiej~,
również "Cesky lid" (wznowiony po wojnie przez prof. Chotka i Cernyego) kontynuuje starą tradycję 9. Nowe tematy
natomiast podejmują czasopi~ma "Lidova tvohvost"
(zał. w 1950 r. lO), oraz
"Radostna zeme" (od 1951 r.11), na których ujemnie odbija się małe doś'.viadczenie, oraz chwiejność metodologiczna.
Materiały z t")j konferencji opublikowano w czasopiśmie "Cesky Lid".
Sprawozdanie
pióra E. Vrabcowej wraz z rezolucją z tej konferencji
o,)ublikowano
w czasopiśmie "Cesky Lid", 40: 1953, s. 93-101. Patrz też
..Lud". XLI s. 930.
7 "Narodopisny
Vestnik Ceskos10venskY". Revue d'ethnographie
Tschechoslave, Zał. J. Polivka, wyd. Narodopisna
Spolecnost
Ceskoslovanska
\. Praze. Red. J. Horak, K. Chotek, D. Stranska.
R "Cesky
Lid", dwumiesięcznik,
zał. 1891. Red. O. Skalnikova.
Wyd.
C::echosłowacka Akademia Nauk w Pradze. Porównaj recenzję "Lud", XLI
cz. 2 5. 914-930.
" "Lidova Tvoi'ivost", Czasopismo dla teatralnych,
śpiewaczych,
muzycznych. tanecznych
zespołów twórczości ludowej. Red. J. Benes. Wyd.
l..'st!'edi Lidove Tvofivosti v Praze.
lO "Radostna
zeme", Kwartalnik
dla badań ludu, red. D. Sajtar, wyd.
Instytut Śląski w Opawie.
,i

6

Należy jednak stwierdzić, że działalność tych czasopism jest poważnym
krokiem naprzód, ponieważ zrywają z tradycyjnym
pojmowaniem
folklorystyki, wskazują na wielkie wartości artystyczne i moralne, jakie zawarte
są w twórczości ludu.
Z całą tą ożywioną działalnością wiążą się zagadnienia z dziedziny naukowo-organizacyjnej,
mianowicie
układanie
nowego programu
nauczania
na wyższych uczelniach,
organizacja
wydawnictw
i periodyków,
pracy
muzeologicznej i dokumentacyjnej
oraz budowanie nowych ośrodków naukowych. W rezultacie tych usiłowań wyszkolono kilkudziesięciu
folklorystów, absolwentów
seminarium
etnograficznego
uniwersytetu
im. Karola
w Pradze oraz im. Masaryka w Brnie, którzy skierowani zostali na najbardziej potrzebne odcinki pracy.
Największe jednak znaczenie dla dalszego rozwoju pracy folklorystycznej miało założenie nowego ośrodka naukowego - Gabinetu Pieśni Ludowej
w ramach Czechosłowackiej
Akademii Nauk (Gabinet ten połączono później
z Gabinetem Etnografii w Zakład etnografii i folklorystyki CAN).
Przeprowadzono
również reorganizację
wydawnictw i periodyków. Obok
zreorganizowanego
"Narodopisneho
vestniku ceskoslovenskeho" pod redakcją
.T. Horaka, K. Chotka i D. Strańskiej, zmienia się również skład redakcyjny "Ceskeho lidu", którego redakcję obejmuje od 1950 r. Olga Skalnikowa
wraz z zespołem młodych pracowników. Od 1953 r. wychodzi oficjalny organ
Akademii "Ceskosłovenska
Etnografie", której redaktorem naczelnym został
O. Nahodil. W ten sposób cały ruch publicystyczny
skoncentrowano
w wymienionych organach.
Obok wspomnianych
periodyków głównych istnieją
czasopisma regionalne,
jak np. "Nase Valasśko", "Dolina Urgatina".
Następna konferencja folklorystów czechosłowackich
odbyła się w 1954r.,
udział w niej wziął również wybitny uczony radziecki prof. Cziczerow, który
swoimi wystąpieniami
przyczynił się do zapoczątkowania
szerokiej dyskusji
o podstawowych
zasadach pracy folklorystycznej.
W przeciwieństwie
do pierwszej
konferencji,
która miała charakter
programowy, druga nosiła cechy konferencji roboczej. Doszło do niektórych
ważnych posunięć, których realizacjQ oznaczała skupienie kadry młodych
etnografów wokół ogólnej problematyki
folkloru. Na konferencji wysunięto
postulat kolektywnego opracowania
podstawowego podręcznika teorii folklorystyki. Udowodniono, że cenny wkład w badania wnieśli pracownicy terenowi, którzy nowoczesnymi metodami rozpoczęli badania folkloru, biorąc
pod uwagę wszystkie czynniki składające się na dane zjawisko kulturowe.
Konferencja
podkreśliła
wielkie znaczenie,
jakie mają badania
nad
podaniami ze strony historyczno-dokumentarnej
i folklorystycznej,
a zwłaszcza zwróciła uwagę na wartości estetyczne. Wytyczyła także zasadniczy
kierunek
pracy na poszcz;ególnych odcinkach
sekcji etnografii,
Zakładu
etnografii i folklorystyki
CAN, wskazała na potrzebę przejścia od zbierania
materialu do naukowych edycji pieśni ludowej, oraz syntetycznych
uogól-

�272
273
men. Domagano się m. in. definitywnego
opracowania
tematycznie
ugrupowanych przysłów czeskich, które zgromadzono
w ilości około 30.000 we
wspomnianym
Zakładzie.
Podkreślono także, że należy przyjrzeć się bliżej postępowym tradycjom
(·.zp~kiej folklorystyki, głównie kierunkowi reprezentowanemu
przez B. Vac,vka, zwrócić uwagę na metody, które stosuje Z. Nejedly przy analizie
pieśni ludowych i starych podań czeskich.
Z wniosków
konferencji
wypłynęła
aktualna
potrzeba
opracowania
i wydaw'ania
poszczególnych
materiałów
i znalezienia
właściwej
formy
krytycznej,
naukowej
edycji. W związku z tym trzeba zwrócić uwagę na
nowe 'vvzorcowe wydanie dzieła B. V ci c l a w k a i R. S m e t a n y "Ceska
pisen. ziidovela" i na edycję pieśni z regionu Valassko-Kloboucko.
Pracą tą
kierował Kare] Fetter\.
Konfer:'Dcja wskazala na konieczność zajęcia się robotniczym, zwłaszcza
górniczym
folklorem,
a specjalna
ekpedycja
przeprowadziła
badania
w zag~ębiu klade\1skim (ośrodek górniczy w północnych Czechach).
W 1955 r. odbyła się narada folklorystów czechosłowackich,
której przedmiotem były przeważnie tematy dotyczące niektórych podstawowych
zagadnień folklorystyki.
Wygłoszone zostały ciekawe referaty
(opublikowano
je
IJrz0ważnie w czasopismach
"Cesky lid" i "Ceskoslovenska·
etnografie")
~ istocie ludowej twórczości ustnej, o jej funkcji społecznej i stosunku do
literatury.
Narada
przyczyniła
się w wielkim
stopniu
do pogłębienia
pracy zbieraczy, wytyczając główne zasady metodyczne i dając jednocześnie
program zorganizowanej
pracy w terenie. Podstawą
stały się teoretyczne
sformułowania
zasadniczych
gatunków ustnej twórczości ludowej, mianowicie pieśni, ludowej prozy, zagadek, przysłów, prognostyk,
magicznych
form (jak zamawianie,
odczynianie),
ludowego teatru. Omówiono również
specyficzny gatunek twórczości - folklor dziecIęcy.
Jak kształtowała
się sytuacja w folklorystyce
na Słowaczyżnie?
Wiele z omówionych uwag dotyczy również Słowacji, dlatego zwrócimy
tylko uwagę na konkretne osiągnięcia oraz na prace, które są w przygotowaniu.
Po znakomitej "generacji szturowskiej"
z minionego wieku została w Macierzy Słowackiej olbrzymia ilość zapisów ustnej twórczości ludowej. Są to
tzw. za uavniky. Z tego materiału częścio\vo korzystał P. D o b s i n s k y, jak
również J. P o l i w k a do pracy pL Supis slovenskych
rozprclvok
(spis gadek słowackich - 5 tomów). Obecnie cały ten olbrzymi materiał rewiduje
się. analizuje i wkrótce rozpocznie się kompletne wydanie tego dzieła.
Zastużony w folklorystyce
słowackiej F. WolI m a n profesor uniwer·sytetu im. Komenskiego w Bratyslawie
w latach 1927 do 1938 zorganizował
\V
okresie swej działalności
na Słowacji wielki spis literatury
ludowe;

z całego obszaru. W wyniku tej akcji otrzymano ponad 2000 zapisów przedstawiających
wielką wartość naukową.
Ich znaczenie polega na tym, że
objaśniają
nam one stan ustnej twórczości ludowej w 30 latach XX w.,
dając nam możność analizowania
ewolucji, przez jaką przechodziły od czasów "generacji szturowskiej".
Materiał ten na nowo przewartościowuj2
się
i segreguje. Zakład etnograficzny
Słowackiej Akademii Nauk oddał właśnie
do druku dwa obszerne tomy rozprci vok (gadek). Także Karoł P l i c k a,
,:;;eski UCZO:ly, pracownik Macierzy Słowackiej, posiada bogaty material rozrmivok
ze s\voich własnych badań terenowych. Materiał ten opublikowany
wstanie \v roku przyszłym pod ciekawą nazwą Tysiąc i jedna gadka.
Z inicjatywy
Słowackiej
Akademii
Nauk systematycznie
dokonywano
Zbioru tradycji
Janosikowej;
zbierano materiał
zaczerpnięty
z literatury,
następnie
Zakład Etnografii
SAN zorganizował
badania w terenie. Cały
ten materialopublikowany
został w pracy R. !vIe l i c h e r c i k a pL Tradycja Janosiko1.ra
na Slo1.lJacjL Równocześnie
zbierano materiał z folkloru
zbó jnickiego.
Oprócz badań nad litera turą ludową prowadzi się tu badania nad zagadnieniem widowisk, zabaw ludowych i zabaw dziecięcych.
Osobnym działem są słowackie pieśni ludowe. Prace nad zbieraniem
tych pieśni zapoczątkowali
S a f a r· i k i KolI a 1', kontynuowała
ją zaś
"generacja szturowska",
Z nowszych prac zasługuje na uwagę bogaty zbiór
A. H a l a s z a, który liczy ponad 20.000 zapisów pieśni.
Przy Słowackiej Akademii Nauk jest zorganizowany Zakład Muzykologii.
Tu należy również zakład folkloru muzycznego, który nie jest przyłączony
do Gabinetu Etnograficznego.
Zakład folkloru muzycznego opracowuje zebrany materiał i prowadzi własne systematyczne
zbieranie w terenie, posługując się najnowocześniejszymi
metodami, doskonałym sprzętem technicznym magnetofonami,
patefonami
itp. Dotychczas
opublikowano
dwa
obszerne tomy słowackich pieśni ludowych, trzeci tom znajduje się właśnie
w druku.
W podobny sposób organizuje wspomniany
zakład badania nad tańcami
ludowymi i muzyką. Do tej pory wydano jeden tom ludowych tańców słowackich.
Karol Plicka przygotowuje
książkę słowackich pieśni ludowych zebranych z własnych badań terenowych. Oprócz tego Słowackie Radio i Słowacki Dom Twórczości Ludowej zbierają pieśni dla swoich własnych potrzeb,
j j. dla zespołów
twórczości ludowej, domów świetlicowych i kultury.
Tak przedstawia
się w zwięzłym zarysie stan folklorystyki
czechosło\vackiej po wojnie. Dodać należy, że wielkim osiągnięciem tego okresu jest
nieustannie
zacieśniajc1ca się współpraca
folklorystów
czeskich i słowackich, co znajduje
swój wyraz na wspólnych
konferencjach
i naradach,
::ak również we wspólnym
opracowaniu
nieldórych
ważnych zagadnień.
:a ..Lud",

t. XLIV.

�274

275

Zrobiono już pierwsze kroki w celu nawiązania
kontaktów
z pracownikami naukowymi zaprzyjaźnionych
państw. Istnieją już nieliczne wprawdzie ale intensywne kontakty ze Związkiem Radzieckim i Niemiecką Republiką Demokratycz.ną, nawiązano również wymianę publikacji i oświadczeń z folklorystami
z Polski, Bulgarii,
Węgier, Rumunii,
Jugosławii,
Albanii oraz postępowymi naukowcami na Zachodzie. Można jednak powiedzieć, że nie potrafiliśmy
wykorzystać
tutaj wszystkich możliwości prawdziwej współpracy, szczerej wymiany doświadczeń i owocnej polemiki.
Praca folklorystyczna
w Czechach i Słowacji ma za sobą duży dorobek
naukowy, niemniej jednak przed folklorystami
stoi jeszcze ogrom zadań,
których pokonanie pchnie poważnie naprzód naszą folklorystykę.
Jifi Damborsky

BANICKA

DEDINA

2AKAROWCE.
P r ace Na r od n op isneh o
a d e m i e V i e d, I, Bratislava
19.16. Wyd.
Vied. 4'1, ss. 665, ilu str. 273.

U s t a v u S l o v e n s k e JAk
SJovenska Akademia

W 1956 r. Słowacka Akademia Nauk rozpoczęła wydawanie nowej serii
etnograficznej.
noszącej tytuł Prace Narodnopisneho
Dsta'lu Słovenskej
Akademie Vied. Pierwszy tom tej nowej serii stanowi monografia osady
2akarowce na Spiszu znanej ze starych kopałń rudy żelaza.
Wybór Żakarowiec
na przedmiot szeroko pomyślanego
studium etnograficznego nie był przypadktlwy.
Jest to osada, jak można wnioskować
z ,óżnych Clwag rozsianych w pracy, pod wielu względami reliktowa, bogatsza w starsze formy kulturowe od innych, podobnych osad na Słowacji.
Ale reliktowy charakter
faktów etnograficznych
w Żakarowcach
nie był
jedynym i wyłącznym powodem skierowania na nie uwagi przez Słowacką
Akademię. Zakarowce są starą osadą, w której co najmniej od XVIIIw.
współistnieją
dwa systemy gospodarcze i odpowiadające
im typy kultury,
oparte o podzia] pracy według płci: wiejski-reprezentowany
przez kobiety,
i robotniczy, górniczy - którego przedstawicielami
są mężczyżni. Niekorzystne warunki przyrodzone
terenu nie zezwalające
na większy rozwój
gospodarki rolniczo-hodowlanej,
jak również duże uzależnienie od feudałnego, a póżniej kapitalistycznego
właściciela kopalń i hut, oraz związane
z tym trudne warunki egzystencji wyczerpujące
siły ludności Żakarowiec
w kopalniach, a siły kobiecej części tej ludności w polu i gospodarstwie
domowym, nie poz\voliły na żywsze przeniknięcie
się wzajemne tych dwu
różnych systemów, na dokonanie dalej idącego sprzężenia, jakie obserwujemy w wielu innych osadach robotniczo-rolnych
Słowacji i Europy, gdzie
praca w polu jest wydatnie posiłkowana przez mężczyznę·

Mając do dyspozycji tak bardzo interesujący
przykład podziału pracy
pomiędzy mężczyznę i kobietę, podziału, który męską połowę ludności
Zakarowiec z"viązał z losem typowym dla klasy robotniczej, zaś kobiecą
porowę tej ludności z dolą chłopską, pokusili się etnografowie
słowaccy
o próbę wyjaśnienia
przy pomocy materiału
etnograficznego
historii
i mechaniki powstawania
klasy robotniczej. Miała się ta próba różnić od
innych właśnie przywolaniem
na pamięć faktu, że robotnik
wychodzi
z klasy chłopskiej,
oraz różnymi tego faktu konsekwencjami,
przede
wszystkim zaś traktowaniem
cech chłopskich i robotniczych kultury ludowej
Zakarowiec jako całości i ustawicznym wiązaniem tych cech z okolicznościami i warunkami,
w jakich wzięły swój początek i wzrosły.
Jest to więc pierwsza w etnografii słowackiej (i nie tylko słowackiej)
większa praca o kulturze klasy robotniczej. Z tego powodu zasługuje na
szczególnie baczną uwagę polskiego czytelnika.
Rozpoczyna je: rozdział o stosunkach społecznych i rodzinnych, po którym
następują
rozdziały poświęcone pracy na roli, w kopalni, budownictwu,
pożywieniu, odzieży, zwyczajom, obrzędom i medycynie ludowej, literaturze i muzyce. Ostatnim rozdziałem pracy jest obraz Zakarowiec w przeszłości, oparty o źródła pisane.
Stosunki społeczne i rodzinne omawia Bożena F i ł o v a. Wykorzystując
dane żródtowe (zamieszczone
w obrazie Zakarowiec
w przeszłości, na
które się często pm,vołuje), rozpoczyna przegląd zagadnienia od początków
istnienia osady, tj. od XI wieku, i wykazuje kilka momentów mających
dla tych stosunków bardzo istotne znaczenie. Pierwszy taki moment przypada na początki rozwoju kapitalizmu. Jest nim dokonanie podziału pracy
między mężczyznę i kobietę, zmieniającego
układ feudalny,
w którym
zarówno praca na roli jak i w kopalni feudała, czy też w dzierżawionej
kopalni odkrywkowej dokonywana była wspólnymi silami mężczyzny i kobiety, oraz związane z tym podziałem wyraźniejsze
zarysowanie się klasy
bezrolnych, stanowiącej
zaczątki proletariatu.
Konieczność pozostawienia
rolnictwa wyłącznie lub prawie wyłącznie w rękach kobiet zmniejsza i tak
już niską jego dochodowość i prowadzi do upadku tzw. wiełkiej r.odziny.
Drugi moment zwrotny przypada na pełnię rozwoju stosunków kapitalistycznych. Jest nim wykształcenie
się proletariatu,
klasy ludzi, którzy
w okresach bezrobocia emigrują nie chcąc parać się - jak to czynił półproletariat
- prymitywną
obróbką ziemi.
Trzecim z kolei momentem, który mocno zaważył ria układzie stosunków
zwłaszcza rodzinnych, był długotrwały kryzys przypadający
na czasy tzw.
republiki
przedmonachijskiej.
Przywrócił
on część dawnego znaczenia
rolnictwu, jako jednemu ze żródeł utrzymania,
co znów z kolei wpłynęło
na podniesienie roli kobiety w rodzinie do skali rzadko już spotykanej na
Słowacji.

�277
276
Momentem czwartym były przeobrażenia
polityczne i społeczne dokonane w okresie powojennym.
Rozdział o uprawie roli i hodowli zwierząt, pióra Jana P o d o l ak"
ukazuje rozmiary zahamowania
w rozwoju technicznym,
spowodowanegc
ograniczeniem
tych dziedzin gospodarki do roli zajęć pobocznych, w dodatku - jeżeli chodzi o rolnictwo - pozostawionych
niemal całkowicie
siłom kobiecym. W rolnictwie zadecydowalo ono o zachowaniu się starych
technik i narzędzi, m.in. dawnych sposobów karczunku, uprawy ziemi przy
pomocy ludzkiej sily pociągowej, radła, drewnianych wideł, cepów i włók"
do transportu
narzędzi rolniczych, oraz o przetrwaniu
zbiorowych form
pracy i podziału zbiorów; w zakresie hodowli zwierząt
sprzyjało
one
przeniesieniu wielu cech specyficznych dla gospodarki hodowlanej także na
pasterstwo górskie.
Z rozdziału poświęconego zajęciu podstawowemu,
górnictwu, napisanego
pj"zez ,Jarmilę P a t k o v 'l, dowiadujemy się, że do końca XIX w. miało ono
charakter typowy dla kopalnictwa odkrywkowego, ustalony jeszcze w okresie feudalnym, a wyrażający się m.in. w stosowaniu znanych jeszcze w fe udaliżmie metod pracy (praca pod ziemią w pojedynkę, rozbrajanie skał przy
pomocy ognia, wiercenie ręczne, rozsadzanie prochem strzelniczym, ręczne
wietrzenie itp.) i że dopiero wiek XX dokonał tu koniecznych przeobrażeń.
Z dalszych informacji autorki widać, jak postępował proces przekształcania
żakarowieckiego
górnika z dzierżawcy sprzedającego
urobek właścicielom
hut, a później poddanego pańszczyźnianego w robotnika nowoczesnego, pracującego za wynagrodzeniem.
dziennym,
i jak dąźność przedsiębiorców
do zwiększenia zysków własnych odbijała się zarówno na doli materialnej,
jak teź na sytuacji społecznej (kara cielesna) i poziomie umysłowym (przesądy) eksploatowanego
robotnika.
Doskonałe pod wielu względami opracowanie zagadnienia budownictwa,
pióra Jana
M jar t a n a, odkrywa
poszczególne
etapy rozwoju osady
i domostwa. Dowiadujemy się tu, źe stałe i przenośne szałasy, używane do
dziś przez pasterzy, stanowiły w początkach normalne budowle mieszkalne
ludności instalującej
się tu w charakterze
drwali, węglarzy i rolników.
W osadnictwie stałym ustąpiły one najpierw na rzecz ziemianek i półziemianek, jednownętrznych,
budowanych początkowo z drzewa, a następnie
;'. kamienia, później na rzecz domów naziemnych, początkowo również jednownętrznych,
których ewolucja przyniosła dzisiejszy dom trójw:1ętrzny.
Ten dom trójwnętrzny
składa się z izby, kuchni i komory, względnie pon,ieszczenia dla bydła. Kuchnia powstała tu z tzw. prikletu,
tj. sieni, przez
wyprowadzenie
z izby ogniska i pieca piekarskiego;
w niektórych zagrodach zatrzymała ona jeszcze swoją pierwotną funkcję.
Dowiadujemy
się tu równieź o zachowanych
do dziś w budownict\vi(·
mieszkalnym i gospodarczym śladach tzw. wielkiej rodziny. Są nimi dom\'
bl.lżniacze, to znaczy budynki a wspólnym dachu, ale należelce do różnych

rodzin, wy\vodzące się bezpośrednio z domów wielkorodzinnych,
dzielonych
w okresie kurczenia się liczebności rodzin na połowę, wzdłuż długości. Są
nimi także, w jeszcze czystszej formie, duże stare budynki gospodarcze:
szopy i stodoły nie podzielone, ale użytkowane wspólnie, podobnie jak domy
c liżniacze.
Dalsze części rozdziału o budownictwie są poświęcone reszcie tradycyj:-,ych budynków gospodarczych, nowszym budynkom mieszkalnym o wyraźnie zaznaczających
się wpływach miejskich, zagadnieniom budulca, wreszcie zwyczajowi barwnego malowania domów, wywodzącego się tu wprost
z konieczności stosowania barwy ochronnej (przed działaniem pyłu i dymu).
Zagadnienie pożywienia opracował Michal M ark u s. Przedstawił on tradycyjne i nowsze składniki pożywienia na tle ich geograficznego i produkcyjno-kulturalnego
uwarunkowania
oraz zanalizował jadłospis różnych grup
robotniczych. Spośród ciekawszych stwierdzeń autora można wymienić to,
że w sposobie przygotowania
potraw daje się dostrzec mniej dawnych nawiązań niż w samych składnikach pożywienia, których część można odnieść
śmiało do czasów prasłowiańskich
(braje). Interesująca
jest również informacja o pieczeniu chleba między kamieniami, znanym z terenu Bałkanów.
Rozważania o pożywieniu uzupełniają
opisy pomieszczeń i sprzętu służącego do przechowywania
produktów oraz opisy naczyń.
Omówienie odzieży, dokonane przez znaną już polskiemu czytelnikowi
Sonę K o v a c e v i c o v 'l, zamyka część pracy poświęconą kulturze materialnej Zakarowiec. Dane dotyczące składu odzieży, rozważania formalne
i genetyczno- historyczne uzupełnia autorka szeregiem stwierdzeń ogólnych,
z których kilka zasługuje na wymienienie. Przede wszystkim więc zwraca
ona uwagę na przetrwanie
wielu dawniejszych
elementów i form odzieży:
lnianych spodni, krótkich sukman, długich butów, długiej koszuli, a u kobiet także wielkich chust i kombinacji
dwu fartuchów zamiast spódnicy.
wiążąc je z hamującym wpływem całokształtu warunków społeczno-gospodarczych, zwłaszcza zaś z zacofaniem gospodarki rolnej. Podkreśla również
dużą zależność odzieży od zajęć, które upodabniają odzież męską do odzieży
robotników w całej Słowacji, a odzież kobiecą utrzymują w ramach właściwych dla odzieży wszystkich inny~h chłopek w kraju. Wreszcie usiłuje
ona dowieść istnienia zróżnicowania
klasowego w odzieży, mającego się
uwidaczniać nie tylko na zewnątrz, w zestawieniu z odzieżą okolicznych
miast, ale także i wewnątrz, w obrębie osady.
Serię prac poświęconych kulturze duchowej i społecznej rozpoczynają
Z wyczaje i lecznictwo
Emilli C a j a n k o v e j. Pod pojęciem zwyczajów
mieści ona, zgodnie z nomenklaturą
przyjętą na Słowacji, także i obrzędy.
To tłumaczy, dlaczego nastąpiło połączenie zwyczajów z zagadnieniami medycyny ludowej w jednym rozdziale.
Badania Cajankovej uwidaczniają wiejski charakter zwyczajów i obrzęnów, zupełnie naturalny
na tle starych tradycji rolniczych i stosunkowo

�278

279

młodych tradycji kultury robotniczej. Ten tradycyjny
i obrzędów łączy je z panującymi
w całej Słowacji
nad lecznictwem
określają
je również jako rodzime,

charakter
zwyczajów
wschodniej.
Badania
słowiańskie.

Maria K o s o v a daje przegląd literatury
ludowej, badanej przez nią
pod kątem zajęć zarobkowych
ludności: górnictwa
i rolnictwa.
Stwierdza
ona, że literatura
górnicza, obejmujqca
wspomnienia
z przeszłości osady
i górnictwa, zagadnienia społeczne oraz rozmaite facecje, wykazuje tendencje rozwojowe, przeciwstawiające
się jaskrawo tendencjom
do zaniku literatury tradycyjnej,
o charakterze
demonologicznym,
fantastycznym
i nowelowym. Wyłączywszy
z rozważań materiał pieśniowy (opracowany
łącznie
z muzycznym)
ocenia cały zasób tej literatury
jako stosunkowo
ubogi
i przypisuje to bezpośrednio
ciężkim warunkom
życia miej:,cowej ludności.
Bogactwo i intensywność
pieśni podnosi jednak SQńa B u r l a s, autorka
pnlcy a muzyce ludowej. Analiza materiału
pieśnio\\rego w!'kazuje na zdecydowaną przewagę - w przeciwieństwie
do prozy - w!aśn;e pieśni trad~'cyjnej, chłopskiej. wśród której, podobnie jak w całej Slowacji, dominują wątki miłosne. Drugie z kolei miejsce zajmuje piei'ń pasterska. Pieśń
górnicza natomiast stanowi ledwo fragment ogólnego skarbca pieśniarskiego. Zdaniem autorki jest to wynikiem dlugiej tradycji pieśni rolniczej i pasterskiej
oraz faktu, że środowisko robotnicze nie nadaje się szczególnic;
do rozwoju tego rodzaju
twórczości. Do ważniejszych
osiągnięć autorki
należy również wykazanie
poważnego
odsetka
starej pieśni słowackie),
dochodzącego do 40010, co jest jeszcze bardziej interesujące,
gdy się zważy.
że nie zachował się tu już ani jeden .ludowy instrument
muz:"czny. Pracę
uzupełnia analiza i charakterystyka
muzyczna pieśni.
Całość dzieła zamyka spojrzenie na przeszlość Zakarowiec 7. pozvcji danych żródłowych, pióra Józefa M ark o v a. Gromadzi tu auto,' (io,;tępne
mu wiadomości na temat całokształtu
zagadnień objętych temc:terll pracy.
szczególnie zaś na temat obu podstawowych
zajęć: rolnictwa
.i górnictWtl
oraz na temat zagadnień społecznych zawodu górniczego. Praca ta, będąca
zapewne głównym
żródlem
informacji
dla autorów
innych rozdziałów,
p,zynosi materiał w części już czytelnikowi znany, w czę!;r.i jednak nowy.
zwlaszcza na odcinku zagadnienia
wolności osobistej górników.
Wartość poszczególnych
prac podnosi
stracyjny, w dużej mierze barwny.

znacz;1ie doskonały

materiał

ilu-

Ta warloscio·,va pozycja etnograficzna
za\viera jednak lIst~rkL których
nie można pomin'łĆ całkowitym milczeniem. Uderzają one zwłaszcza czy telr!ika polskiego, który przeżył już popażdziernikową
dyskusję i jej odbicie
w nauce. Podkreślając
z naciskiem, że przykład polski nie miał swojego
odpowiednika
w Republice Czechosłowackiej
i że wobec tego nie można
przykładać do stosunków polskich i słowackich jednakowej miary, zwłaszcza że praca, o której mowa. ukazała się już \\ roku zeszłym. nie możn"

,ł

jednak rezygnować
z wciągnięcia
słowackich
elnografów
w dyskusję nad
niektórymi
zagadnieniami
teoretycznymi.
W omawianej
pracy napotykamy
na kilka wniosków
ogólnych,
dla
których nie udaje się znaleźć dostatecznegc
uzasadnienia
w zinterpretowanym materiale
faktycznym.
Znamienną
cechą wspólną tych wniosków
jest ich całkowita zgodność ze schematem marksistowskiej
pracy naukowej
minionego okresu.
I tak np. S. Kovacevicowa
znajduje w Żakarowcach
potwierdzenie
faktu
zróżnicO\va!1ia klasowego w odzieży i to - co nie ulega wątpliwości - nie
tylko w zestawieniu ze strojem okolicznych miast. w dodatku przesyconych
elementem niemieckim, lecz także w obrębie samej osady. Do wniosku tego
ciochodzi autorka na podstawie następujących
faklów. W drugiej połowir~
XIX w. - jak sądzi autorka, za przyczyml poslępującej
specjalizacji pracydoszło do pewnego zróż.nicowania między odzieżą górników, wozaków i pasterzy. Zróżnicowanie
to ujawniło się w nie jednakowym
tych różnych grup
stosurlku do odzieży lradycy jnej i nowszej, wzorowanej
na mieście: na jbardziej postępowym u górników, a najbardziej
Z2.chowawczym u pasterzy,
którzy jednak w ostatnich dziesiątkach
lat tak;~e upodobnili swoją odzież
do noswn2i powszechnie. To właśnie uważa autorka za objaw zróżnicowania klasowego.
Wydaje
się jednak, że jest to wniosek
idący zbyt daleko. Przede
wszystkim
zróżnicowanie,
o którym mowa, nie mialo charakteru
cechy
stałej. Nastąpiło późno, długo po uformowaniu
sIę żakarowieckiego
proletariatu, i trwa]o krótko. Bylo więc zjawiskiem przejściowym.
Czy tę przejsciowość można uważać ~~akonsekwencję
dokonanego podzialu klasowego?
Chyba nie. Po 'Nt.óre owo zróżnicOI,vanie nie miało zasadniczego charakteru.
Sięgnęło ono płytko, tylko w dziedzinę tempa pl'Z",jmowania rzeczy nowych.
Nie lJyło więc bardziej istolne od różnic, jakie zaznaczały się - na podstawie pewnych, niezbyt zresztą wielkich różnic majątkowych
- w obrębie
każdej innej osady o jednoklasowym,
czysto rolniczym
charakterze.
Po
trzecie autorka
zdaje się na moment zapominać o kryterium
podziału na
klasy społeczne, a mianowicie kryterium
stosunku do {,rodków produkcji.
Wymienia ona trzy grupy zawodow~ które mają da wać dowody zróżnicowania klasowego \V odzieży: górników, wozaków i pasicrzy, i zakłada IV ten
sposób milcząco, że przynależą one do różnych klas społecznych. Założenie
to, słuszne w stosunku do górników i pasterzy, nie może być słuszne \V stosunku do wozaków, kt(,rz~: roweież wchodzą w rachubę w tym rozumowaniu, a klórzy nie mogli by,' i nie byli klasowo jednolici. Podobnie jak
I':szęcizie, częsć z nich dysponowała
własnymi
środkami pracy, ale część
pozostawała
do t.vcll środków pracy w takim samym stosunku, jak górnik
do narzędzl i urządzeń kopalnianych.
Co jak co, ale nierównomierne
tempo
przyjmowania
odzieży typu miejskiego przez wozaka nie będącE'go właścicielem wozu i konia, i przez gÓ;'nika, mające źródło nie tyle - jak przy-

�280

281

pUszcza autorka - w specjaliza.cji pracy, ile \',' niezupełnie równych możliwokiach
ekonomicznych,
nie może być traktowane
jako argument
na
rzecz jednej z zasadniczo słusznych, ale naduży',vanych
tez nauki marksistowskiej.

t€:rialu i metod etnografii, z drugiej - na wątpliwościach
co do tak optymistycznie pojętej roli praktycznej
llauk humanistycznych.
.
Do uwag ogólnych dało by się dorzucić jeszcze nieco uwag szczegoło\'vych, co jednak jest chyba rzeczą zb~dną. W pracy ta~ nasyconej .p~obl~matyką l materiałem
nie moina bylo uniknąć drobniejszych potkl11ęc. N~e
c potlmi~cla /:l'esztą chodzi. Praca jest imponująca, godna zamteresowallla
ze stron y każdego etnografa,
i zasługuje
na :liekłamane
uzname. A to
chyba je~t dla ogólnej oceny pracy najbardziej
miarodaj:1e.

M.
K os or a
usiłuje
znaleźć
potwierdzenIe
dla
innych
tez
programowych,
:1 mianowicie
tezy o bezpośrednim
zwic1zku zdolności egzy~tencyjnej
i artystycznej
wartości
literatury
ludow'ej z gospodarczymi
warunkami
życia ludności oraz związanych
z tym tendencji rozwojowych
t\'vórczości literackie j najmocniejsze j gospodarczo,
przynajmniej
obecnie,
grupy górników. Nie wdając się w ocenę artystycznej
wartości prozy górniczej (autorka ogranicza się, jak to już zostało powiedziane wyżej, do twórczości prozaicznej),
trzeba stwierdzić, że tezy budzą poważne zastrzeżenia
w świetle wiadomości,
jakie przyniosiy
dotychczasowe
studia nad literaturą ludową. W {;wietle tego, co dotąd wiemy, tradycyjna
twórczość literacka nie tylko nie pozostawała w stosunku wprost proporcjonalnym
do stopnia zamożności,
ale przeciwnie,
najczęściej
osiągała najlepsze
rezultaty
właśnie w najtrudniejszych
warunkach,
tam gdzie i stosunki
społeczne
i warunki
bytowania
kładły siĘ na barki ludności największym
ciężarem,
jakby one właśnie były najistotniejszym
faktorem rozwoju tej twórczości.
Do dziś, przynajmniej
w Polsce (a nie ma podstaw do tego, aby sądzić, że
na Słowacji sytuacja
wygłąda odwrotnie), największy
zasób zachowanych
osiągnięć ludu w twórczości ustnej daje się stwierdzić w okolicach najsłabiej rozwiniętych
gospodarczo. Z tego powodu nie brzmi przekonywująco
także wniosek
o jakoby manifestujących
się tendencjach
rozwojowych
górniczej prozy. Materiał, który autorka przytacza, wniosku tego nie usprawiedliwia. Przeczą mu również wyniki badań S. Burlas. Autorka ta, rozpa trując
materiał
pieśniowy,
dochodzi do całkowicie
odmiennych
wniosków. Według niej środowisko robotnicze ani nie ma odpowiednio dawnych
tradycji
pieśniarskich,
ani też nie nadaje
się szczególnie
do rozwoju
własnej pieśni. Trafność tego sądu daje się sprawdzić łatwo na przykładzie
każdego środowiska robotniczego, chyba także i na Słowacji. Mając to na
uwadze trudno przypuścić,
aby rozwojem
twórczości
prozaicznej
miały
rządzić calkiem odmienne prawa.
Sądy te i inne, których szczegółowe wyliczanie
mijałoby się z celem,
znajdują charakterystyczne
uzupelnienie,
a w pewnej mierze nawet i wyjaśnienie, we wstępie do pracy pióra B. F i l o v e j. Wstęp ten można by
określić jako confessio fidei. Wyraża w nim autorka gorącą wiarę w możność wyjaśnienia
przy pomocy materiału
etnograficznego
całokształtu
rozwoju klasy robotniczej
oraz przyjścia w ten sposób z pomocą przy likwidacji istniejących
jeszcze różnic klasoviych .. Jest to pragnienie uzasadnione,
niemniej
nie pozbawione
pew'nego ale. O\\'o ale zasadza się z jednej
strony na niemożności
wyczerpania
zagadnienia
tylko przy pomocy ma-

Tadeusz

OSTA TNIA PRACA

A. KAVULJAKA

Delimat

O ORA WIE.

Granica
etnograficzna
polsko-słowacka
nie trzyma się, jak wiadomo:
głównego grzbietu Beskidów, łecz przebiega na południe od niego, stąd t~z
na Orawie południowe skłony Pilska i Babiej Góry, już w dorzeczu D~naJu
leżące, obj~te są Z'Nartym wiel1cem polskich
wiosek, ciągnącym
SIę od
Piekielnika przez Jabłonkę aż po Wesołe i Herduckę.
Dzi~ki pracom prof, Władysława Semkowicza l wiemy, że wioski te powstały w drugiej połowie XVI i w początkach XVII w. na obszarze pusz&lt;:z~
oddzielającej Polskę od Węgier. Kołonizację tej pogranicznej puszczy podJęh
Thurzonowie jako panowie Zamków Orawskich nabytych od cesarza Ferdynanda l, w 1556 r. \V ten sposób puszcza ta drogą gospodarczej działałności
stała si~ własnością W~gier a granica polityczna przesunęła
się ze szkodą
Folski na grzbiet Beskidu Zachodniego i linię głównego wododziału eurolJ2jskiego i na nim ostatecznie się utrwaliła.
.
Wioski górnoorawskie,
o których mowa, były zakładane przez Thurzonow
In pnlwie wołoskim a mieszkańcami
ich od pierwocin była ludność polsk.a.
rnasowo zbiegająca pod pana TU1'zę, z dóbr żywieckich, suskich, lanckoronskich, oświęcimskich
i z dalszych terenów Małopolski i Śląska Cieszyńskiego. Do zbiegostwa zachęcały ulgi i wolnizny
nadawane na przeciąg łat 16
przez zwierzchność Zamku Orawskiego.
Powyższy zarys osadnictwa nie jest jakąś apriorystycznie
wysnutą hipoleza, lecz oparty jest na niezwykle obfitym materiale
dokumentacyjnym,
opu'błikowanym
przez prof. W. Semkowicza. Jest on zgodny także z wy.n~karni przedwojennych
badań słowackiego historyka Andrzeja
K a v u l) a-

t,

W. S e m k o w i c z, Kiedy i skąd przyszli
Polacy
na OTawę? "Ziet. 16: 1931, nr 8-10;
t e n ż e, Rola Żywiecczyzn1l
w osadnictwie
Orawy, ,.Ziemia", 1936 nr 1; t e n ż e, Materiały
do dziejów Górnej Orawy.
Zakopane 1932, t. 1, cz. 1; jw., 1932. cz. 2, 1938.
1

mia",

�283

282
k a, autora
kilku
cennych
prac o Orawie,
któremu
prof. SemkowiCL:
w przedmowie
I cz.ęści Materiałow
składał
gorące
podziękowanie
za
użyczenie
szeregu tekstów
pochodzących
z jego odpisów.
Semkowicz
ponowił to podziękowa:1ie
w II części Materiałów
pisząc:
"Nie byłbym
nigdy wydawnictwo
moje doprowadził
do skutku,
gdyby nie nadzwyczaj
ochotna i wybitne:. pomoc, jakiej doznałem ze strony słowackich
przyjaciół.
którzy nie wąlpiqc
w szczere i czysto naukowe
moje intencje
i zdając
sobie sprawę, że wydawnictwo
to, dotyczące
pogr,micza
Polski i Słowacji,
służyć będzie nauce obu sąsiednich.
tak bliskich
sobie narodów,
polskiego
i słowackip.go, nie szczędzili czasu i trudu, aby dopomóc wydawcy".
Podając
następnie
naz\viska
trzech uczonych słowackich,
l,tóny
mu w tej pracy pomagaii, wymie:1ia prof. Semkowicz
na pjerwsz~"m miejscu Andrzeja
Kavulj:3ka, kl.0rego~my
w Polsce zawsze cendi za .lego naukowy
obiektywizm.
Wszakże
to 011, K a v u l jak
w swej kSlcjic\:' pt. Hraci
Q1"Cl.1.&gt;t1, wydanej
w 1927 r., a więc w kilka lat po gor&lt;jczce plebis~'Ytowej
na Spiszu i Orawie,
miał odwagę przyznać.
że Górna Ora wa zostałn skolonizowana
przez Polaków
i polski
swój charakter
zdołała
do naszych
czasów
:zachować.
w przeciwieństwie
do Orawy Dojnej, słowackiej .. gdzie naplywowe
elementy
rusińskie.
czeskie, niemieckie,
madziarskie
a w niemałej
liczbie także polskie zostaly przez autochtonó"v
zasymilowane:
..Przybysze
ci, osadziwszy
się między pierwotną
ludności'ł
Dolnej On~'.\-y. whrótce
posJowaczyli
się
zupełnie,
bez względu
na to jakiejkolwiek
byli narodowości.
W przeciwienslwie
do tego osadnicy
polskiego pochoc1zć'nia, osiedli wszy się wzdłuż
polskiej
granicy
w północnej
Ora\',,·ie. nie poslowaczyii
się, iecz zachowali swą narodowość
oraz odrębność
i przetrwali
jako szcz~gólny
odłam
ludności orawskiej
pod nazwą "górali". Pozostali oni zupełnie pod wpływami
sąsiednie j Polski.
Ich polskiego
charakteru
elnograficznego
slowClcka Orawa nie zdołała
zmienić, ani też zamek Orawski
nie zdołal ich sobie tak podporządkować.
aby' ich nie tylko na zewnątrz,
ale i uczuciowo
i duchowo
wyrwać
spod
wpływu ich dawnej ojczyzny. Górale zresztą nie tyiko przez swój charakter
narodowy,
ale także dzięki położeniu geograficznemu
swych nowych orawskich wiosek grawitowali
ku Polsce" (Hrad Orava, s. 166). A 'więc zgodnie
z wynikami
badań prof. Semkowicza.
Z tym większym
zdziwieniem
czytamy
Histori·ch: li miestop;s
Omvy
A. K a v u l jak a wydany przez Slovenską
Akademię
Vied w Bratysławie
w 1955 r. jako dzieło wydane
pośmiertnie
pod redakcją
Piotra Ratkosa.
Zwlaszcza
część I, ogólna tego dziela. naświetlająca
sprawę
osadnictwa
Górnej Orawy, wbrew dawnym pogl'łdom autorCl a co gOrszCl. wbrew oczywistym faktom, na które mamy dokumenty.
musi budzić zdziwienie i nasu\\lać różne refleksje.
W tej pierwszej
części iVIiestopisu
po prostu nie poznajemy
Kavul,iaka,
glosi on bO'Niem. że \'."ioski górnoorawskie,
do dzisiaj
jeszcze muwi?,ce po polsku, zosh:lły w XVI i XVII \\". skolonizowClne
przez

t,

słowackich
i 'Noloskich przybyszów
z Dolnej Orawy a udział żywiołu polskiego w ich kolonizacji
był ... znikomy.
W części I. Miestopisu
uderzają
tak duże niekonsekwencje
i taka dowolnosc w interpretacji
źródeł archiwalnych,
że mimo woli nasuwa się wątpliwość,
c;ćy autorem
tej części jest zmarły
A. Kavuljak,
którego
tak
ceniliśmy
za lO, iż w pracach
naukowych
nIe dal się powodować
żadnymi
ubocznymi
względami.
Z przedmowy
dra Ratkosa wynik8. że w pośmierlnym
wydaniu
Historickiego
JHiestopis,t
Oravy
redakcja
wprowadziła
"mniejsze
zmiany;;. Dr
P.a1.koś nie pcdaje jednak jakiego rodzaju
są te wprowadzane
p!'zez niego
zmiany. A szkoda, że tego nie podaje, bo może by się okazalo, że wcale nie
:".; one tek rnale ...
Czytamy \'.- ('7:. I. na s. 13 Miestopisu,
że ludność p01ska \\T kolonizowaniu
Dolnej dzisiaj bez sp omie słowackiej
Orawy nie mogła braĆ' udzi8łu szczególnie w lalach. 14lri·-14·i'!, kiedy to Z,1mki Oraw"kie pozostaw",y
w ręk8ch
polskich
panu\',:
Scibora.
lVjikolaja
P.:-1Uckicgo i Fiotw
Komorov.:skiego,
ponie\'iaż w tym czasie nie powo1.ala n~1 Orawie 8.ni jr;d ncl wioska,
Czy Jednak do istniejących
już wo\vczas mI Dolm:.r ()rawie a 1akże na
1ipto"\7ie i \V -i'n:'Dc?'niskim
slowClckich wiosek nie magiCl wtedy a mlwet
znacznie vicześniej, bo \v wiekach XIII i XIV, n8pIynąć pewna ilo~ć~ polskiego ludu, który się póż;,]e.r zasymilowai
z miejsco\\'&lt;j ludnościg?
Wszak ju.i.
w dokumencie
Boleslawa
Wstydliwego
z 1254 r. Z,'8jdt!jemy
'vzmiankę
o opuszczeniu
żrebu w Bolechov:icach
pod Krako'vem
przez wie~niak8,
który
zbiegł
za gra:1icę ... (...colono ... terras
el:i,eros
fllgienle),
według
wszelkiego
prawclopodol)ieństwa
na Węgry, gdzie cia kraj6v.: WYludnionych
po najeździe
tatarskim
król Bela IV ści,'~;al o'adnik·,)",
skad :::ię oa:o. Pomagali mu w t.ej al':;.)i cy.&gt;tersi osadzeni z. pocz'itkl("lT! XIII Vi. W Bardiowie,
wśród których
wielu było zakonnik6w
z klasztoru
W Koprzywnicy,
pomagali mu także na"i Boźo&lt;?robcy (Cntcij'eri)
z Miechov·". obdarowani
jeszcze
w 1212 r. przez Andrzeja
II w Szaryskim
ziemie, ciągnCjcą si(c? od Zimnej
Wody (Frigic.!us Yom) i ChmielowCl (Komlos) po Gabottów i aż po Top!ę. Behl IV przywilejem
z dnia 1 II 12'014r. to naclanie Miechowitom
r;otwierdził
a ci ści,!gali vv tE' sHony osadników.zapewne
z "'.\'li&lt;:chowa, Sieradza
i Sandomierza,
co mogio t.eż mie6 wpływ na gwary \\·sc!lodnic:slo\vackie.
w których zdaniem po\n1żnych
dialektologów
przebija pol~ka IJodstawa językowa.
Znany jest t.akle dokument
Beli IV. wyd8ny \V 12J;) r., gdzie mowa jest
nie tylko o dwell(? handlowej
wiodącej
z Polski na Lir,lów przez komorę
celną w Twardoszynie,
ale nadto o ściąganiu osadników
z Polski: "dozwalamy, jeśli klokolwiek
z naszych poddanych
pr7..v'.\!·,'cl;oie ',obie z Polski albo
z innych ziem poddanego
(jobofjiones)
8lbo sied1nka (secUerumJ, aby a:li on
od siedlakCl,
sni. ::l':,$0;) poddany nie rnusia: służyć' ncim lub S\VenlU ż.upano\vi
;'Ini daniny
(cic1.·":m)
płacić'·. A. Kavul.~ak POd8jąC tf(~ŚĆ tl"go dokumentu
na s. 68 s\\"e~ pn1C.\· Hro({ Ora ,'(1 wysnuwcl1 t8m n8stępuj:-jcą
konkluzję:

�284
"Polska granica była oh"arta dla ludzkiego materiału
lonizowania
tych okresów"
(tj. Liptowa
i Orawy).
czytamy coś wręcz vrzeciwnego ...

potrzebnego do skoLecz w 1VIiestop'is·ie

Co się zaś tyczy Górnej Orawy, położonej na północ od granicznego
niegdyś pasma Magury Orawskiej,
to była ona w XIII w. jeszcze krainą
bezludną,
chociaż niektóre
jej doliny i potoki miały już swoje nazwy
i to nazwy polskie.
Tak np. nadanie Bolesława
Wstydliwego
z 1237 r.
\\'ymienia
na Orawie Piekielnik,
Rabczycę,
Górę (Babią Górę?), gdzie
w tamtejszych
lasach cystersi z Ludzimierza
mieli prawo zakładać osady
(por.: Hrad Orava, s. 49). Jak wiadomo, cystersi nie wyzyskali tej możli,\'ości, ażeby objąć Górną Orawę akcją kolonizacyjną,
wycofali się nawet
z Podhala, przenosząc się ok. 1243 r. do Szczyrzyca.
Że jednak Górna Orawa jeszcze w czasach Kazimierza Wielkiego uważana była za własność Polski, o tym świadczy wzmianka w statucie tego
króla, wydanym w 1368 r. o ustanowieniu
strażnika
celnego w Jabłonce.
(W. S e m k o w i c z: Materia/y
do dziejów
osadnictwa
Górnej
Orawy,
Cz. 1, s. 2-4). J-asną jest rzeczą, że gdyby te okolice nie należały do Polski,
nie mógłby tam osiąść celnik polski. ..
Tym też zapewne należy tłumaczyć, że Plathowcy z Czymhowy, uzyskawszy od cesarza Alberta w 1438 r. nadanie zezwalające
im prowadzić akcję
osadniczą w ich majątku
między Trzcianą
(Trstena) a granicami
Polski,
przez wiek cały nie ważyli się przekroczyć działu między Orawicą a Czarną Orawą uważając
widocznie, że dorzecze tej ostatniej
należy już do
Polski. Granice te przekroczył dopiero Franciszek Thurzo w drugiej połowie
XVI w., gdy stał się panem Zamku Orawskiego w 1556 r. Dla zabezpieczenia drogi handlowej biegnącej przez puścizny orawskie z Twardoszyna
do
Krakowa, do którego szły transporty
jego miedzi z bańskich miast Słowacji,
Franciszek Thurzo począł zakładać na Górnej Orawie szereg osad na prawie
wołoskim, gwarantując
napływającym
do nich osadnikom
zwolnienie
od
wszełkich ciężarów na okres lat 16. Wtedy dopiero Płathowcy
widząc, że
Polska zainteresowana
w utrzymaniu
stosunków handłowych
z Węgrami
nie protestuje
przeciw tej akcji kolonizacyjnej
podjętej w pogranicznej
puszczy przez możnego Thurzona, poczęli - po niewczasie - wnosić na
niego i na jego następców zażalenia, że akcja ta jest bezprawiem, bo pro'\-'adzi się ją na terytorium,
które jest od 1438 r. własnością ... rodziny Plathych.
Na dowód tego, że Polacy nie mogli w XV w. napływać
na Orawę.
przytacza autor Miestopisu
ustawę sejmu węgierskiego z roku 1486, nakazującą "ażeby żaden z obywateli
królestwa
węgierskiego
nie odważył się
Polakom zapisać, zastawić, puścić w dzierżawę, darować albo innym sposobem przekazać zamki, warownie, wsie, miasta, majątki ziemskie albo inne
nieruchomości".
Nie trzeba chyba być historykiem,
ażeby już z samego

285
brzmienia tej ustawy zrozumieć, że nie była ona wymierzona przeciw polskim wieśniakom ni przeciw pasterzom zwanym wołochami, którzy z polskiej na węgierską stronę przechodzili. lecz tylko i wyłącznie przeciw polskim możnowładcom.
Żywą bowiem była jeszcze na dworze węgierskim
p-,mięć Piotra Komorowskiego
dzierżącego Liptów i Orawę, który nie tak
("lWDO, bo \'1 roku 1471 wspomagał Kazimierza Jagiellończyka
podczas jego
\\'yp',Wiy po koronę węgierską. Wyprawa się nie powiodła, królem węgierskim został Maciej Korwin a Komorowski,
utraciwszy
Liptów i Orawę.
\\ Żywcu życia dokonał.
Maciej Korwin potwierdził przywileje
walachom już dawniej osiadłym
na Dolnej Ora\vie w iVIiędzybrodziu Kniazi i Wałaskiej Dubowej a ustanowiony przez niego kasztelan Zamku Orawskiego
Michał Horwat Kisevic
ściągnął do Liptowa i na Dolną Orawę .,z równin sarmackich"
nowe gromady wołochów, z\vanych w dokumentach
także Rusinami
albo "kozakarni". Do obowiązków ich należało m. in. pilnowanie dróg przechodzących
przez Orawę. W sto lat później napisze Katarzyna
Zrińska cesarzowi, że
mieli oni także bronić granic węgierskich przeciwko Polakom.
W polowie XVI w. powstało kilka nowych wsi wołoskich na Dolnej
Orawie, np. Zazriwa,
Pucow, Podbiel, Pribis,
Chlebnice,
Biały Potok,
l) których
w Miestopisie
jest mowa, że zostały założone na prawie wołoskim,
vIe że ludność miały słowacką (s. 14).
Według nas mogła to być ludność słowacka tylko w tym wypadku.
jeśli przybyła nie z Polski, lecz z Dolnej Orawy. Ściślej mówiąc, byłaby to
ludność nie tylko rdzen::tie słowacka ale i posłowaczona
ludność wałaska
przedstawiająca
w okresie zakładania
Międzybrodzia
i Wałaskiej
Dubowej
mieszaninę rumuńsko-rusko-polską.
Jeśli natomiast ludność Zazriwej, Pucawa, Podbiela i innych nowych wsi wołoskich, o których w tej chwili
mowa, przybyła nie z terenów słowackich, lecz z Polski, jak to głosi na s. 14
Miestopis,
to trudno się zgodzić z tezą, że była to ludność słowacka. 1VIiestopis wyraźnie
powiada: "Wałasi przyszli z językowego obszaru rumuńskoukraińskiego
i z wyznaniowego
obszaru religii prawosławnej
i katolickiej
ze słowiańską liturgią". Kierowały Rimi rzekomo pobudki antagonistyczne
w stosunku
do polskich feudałów i stąd mieli oni być na Orawie "najlepszymi obrońcami granic przeciw Polsce" (s. 14), co wydaje nam się - pomijając inne niekonsekwencje
zupełnie
bezpodstawnym
twierdzeniem,
bo przecież węgierscy feudałowie władający
Orawą, Liptowem czy Trenczynem, bez względu na to czy byli oni Niemcami, Węgrami, Czechami.
Slowakami czy Polakami, również różnili się chyba mową i wyznaniem od
przybywających
z Polski Wołochów.
Stosunkowo duży odsetek Dnwisk i imion rusińskich w tych wołoskich
WSiach dolnoorawskich,
jaki możemy stwierdzi i: w urbarzach
XVII w ..
przemawia za znaczną domieszką elementu ruskiego. Również zaobserwowany przez prof. Jana Czekc.nowskiego zwyczaj koncentrowania
u katolików

�F-------------r~
286

słowackich na Dojnej Orawie obrazów ś"iętych
w górnym rogu izby, należy
chyba tłumaczyć
jako przejaw
przetrwania
tradycji
przeniesionej
w te
strony przez prawos:awnych
wolochów a nie tradycji bizantyjskiej
zaszczepionej przez dziaJalność
apostolską
św. Metodego, jak to przyjmuje
prof.
Czekanowski '.
Ale pr7.e.idżln)' teraz do Górnej Ora\vy, najpóżniej
zaludnionej,
gdzie
dzisiaj jeszcze mimo cofania się ku północy granicy językowej po1sko-słow8ckiej. ludność 24 \viosek na południowym
skłonie Pilska i Babiej Góry
mówi po poJsku a jej nazwiska świadczą również a jej poh:kim pochodzeniu. Potwierdzenie
tego faktu znajdujemy
w całym szeregu kapitalnych
dokumentów
opubiikow8nych
przez prof. W. Semkowicza:l.
A. Kavuljcik znaj'lc to dokumenty przyznawał,
że wioski górnoorawskie
zalożone i skolonizowane
zostały przez ludność polską zbiegającą w XVI
i w początkach
XVII w. do tego pogranicznego
kraju, który z czasem stał
się własności,! Thurzonów.
(por. H i'ad Orawa, s. 128, 166-167).
Tym bardziej
więc zadziwiać
muszą tezy zamiesz,::zone na s. 14-17
oraz na s. 32·-35 MiesLopisu
głosz'1ce wbrew oczywistyl'l
laktom, że naz\.viska ludności w tych "góralskich"
wioskach mieszka,ió.cej są słowackie
i że - jak głosi Miestopis
- "pomagają
one uchwycić główny żywioł kolonizujący pograniczny
pas Orawy, żywiol którym byla ludność póŁnocnych
żupanatów
Słowacji,
w mniejszej
liczbie wałasi
wschodniowęgierskiego
pochodzenia, w małej tylko mierze jednostki ze Śląska i z Małopolski (przeważnie zbiegowie]" (s. 15).
Zdumieni zapytujemy:
czy pisał to Kavuljak?
koncepcją
kolonizacji
Górnej Orawy.

Zapoznc,jmy

się z tą nową

Oto według j\1iestopisu
Górna Orawa została skolonizowana
przez ludność słowacką w trzech etapach. Najpierw przyszli tu osadnicy z południowej Orawy i założyli w 1564 r. wieś Lokcę, z której potem poszło wiele
ludu
do powstających
dopiero wsi, jak Ciapeszów
(1580), Breza
(1589),
.Jasienica (1558), Vasiłów (1554), Hrusztin, Babin (1564), Kruszetnica
(1590) 4.
W tym samym czasie posuwać się miało osadnictwo
slowackie w górę
rzeki Orawy, gdzie powstały
na prawIe wołoskim
lokowane wsie Uście
(1550), Slanica
(1564) skolonizowana
przez wołochów
z Kniazi a także
Namiestów (1557) i Bobrów (1564).
J. C z e k a n o w s k i, Domniemany
ślad etnograficzny
obrządku
słow Słowacji:
"Zycie i Myśl", Poznań 1950, nr 5-6.
:l W. S e m k o w i c z, Materiały
ela dziejów
Górnej
OTawy,
Zakopane
·cz. l, t. I, 1932, cz. 2. 1938.
2

wiaiLskiego

4 W
nawiasach
podaję
lata powstania
tych wsi lub ich istnienie,
stwierdzonych
na podstawie
dokumentów.
Porównanie
tych dat nie pot\',;ierdza tego, ażeby Lokca miała być jakimś matecznikiem
dła reszty wymienionych
siół.

'.

iii.

287

Miestopis
raz nazywa te wsie słowackimi, raz wołoskimi przy czym dowiadujemy
się. że owi wołosi byli doskonałymi
obrońcami granic węgierskiej Ora\vy. bo ich prodkowie wynieśli nienawiść do magnatów polskich.
..Narodowe, językowe i religijne różnice czyniły ich już w ich praojczyżnie
[tzn. w Polsce] stałymi antagonistami,
naturalnymi
przeciwnikami
językowej [sic] i religijnej
polityki polskich feudałów".
Tak przedstawiałby
się
pierwszy etap kolonizacji Górnej Orawy.
W drugim etapie z tych wołosko-słowackich
dziedzin miały się wyroić
dalsze masy ludu zaklada jąc grupę wsi złożoną z Osady (1609), Hamrów
(1659), Zubrohławy
(1567) i Klina (1580). I dopiero z tego słowackiego
obszaru etnograficznego
w trzecim etapie mieli ruszyć koloniści na podbój gospodarczy puścizn górnoorawskich
i puszcz podbabiogórskich,
zakładając
iure
1.'u.lachicu szereg wsi w liczbie 2ł. Na ich niekompletny
zresztą wykaz
składają
się: Jabłonka
(1561). Rabcza
(1564), Bukowina
(1567), Orawka
\ 1585), Podwilk
(1585), Polhora
(1588), Pod szkle (1588), Studzionki
(1588).
Później powstają
wsie Głodówka
(1598), Zubrzyca
(1605), Lipnica
(1609),
Chyżne (1622), Rabczyca (1635), a następnie
Wesołe (1658), Mutne. Si heIne
i Nowoć (1690). Erdutka powstała dopiero w 1733 r.
Jakież dowody na ich rzekomą. słowackość przytacza
Miestopis?
Najważniejszymi
dowodami mają być:
1. Droga biegnąca
przez Orawkę
w stronę Słowacji
nazywana
jest
w jednym dokumencie
z 1610 r. cesta slovenska.
2. Topograficzna
nomenklatura
na obszarze wiosek "góralskich"
jest
słowacka.
3. Nazwiska osadników są po największej
części słowackie.
4. Powolaniem
wołochów
było pilnowanie
granic węgierskich
przed
Polakami, stąd wynika pośrednio dowód, że Thurzonowie nie mogli tu osadzać Polaków, jako elementu niepewnego, lecz osadzali wołochów wschodnio-węgierskiego
pochodzenia .
5. W 1620 r. zostało
wydane
prowizorowi
zamkowemu
zarządzenie,
ażeby na przyszłość Polaków chcących osiąść na Orawie nie przyjmował,
zwłaszcza zaś żeby nie przyjmował_poddanych
Mikołaja Komorowskiego
z Zywca.
6. W Jabłonce
zabroniono parafianom
w 1619 r. korzystania
z usług polskiego duchowieństwa
pod karą 12 węgierskich
florenów.
"Z tych zarządzeń wynika" czytamy na s. 16 Miestopisu
"że pograniczne
wsie, które się dzisiaj zowią góralskimi,
nie były kolonizowane
przez
ludność z Królestwa
Polskiego
(sic), gdyż panowie
(orawscy) w· okresie
kolonizacji
zabraniali
przyjmowania
tej ludności na teren Zamku Orawskiego i całej Orawy".
Przejdźmy do krytycznej
oceny powyższych tez. Więc najpierw kierunki
osadnictwa.
Już samo zestawienie
dat założenia osad na Górnej Orawie
przekonuje
nas o tym, że owe 3 etapy posuwania się słowackiego osadni-

�289

ctwa ku linii wododziału europejskiego są sztucznym schematem. Jakże
to? W 1564 r. powstają Lokca i Slanica a obok nich szereg innych wsi mających odpowiadać pierwszemu najstarszemu
etapowi posuwania się ludności słowacko-woloskiej,
chociaż są one młodsze nie tylko od Zubrohlawy
(1567) i od Klina (1580) z drugiego etapu ale także od Jabłonki (1566),
Habczy (1564), Bukowiny
(1566), Suchej Góry (1567), Podsarnia
(1567)
i wielu innych "góralskich" wsi z trzeciego etapu. W świetle tych dat cały
ten schemat się załamuje.
Ludność tych 24 wiosek, zwanych przez Kavuljaka
"góralskimi",
nie
byla ani słowacka ani też w znaczeniu narodowościowym
"wołoska", lecz
była to ludność polska, która tu napłynęła z Polski i do dnia dzisiejszego
swą polską mowę zachowała. Dokumenty świadczące o tej polskości były
A. Kavuljakowi znane, bo robił przecież ich odpisy dla prof. Semkowicza,
skfldże więc w Miestopisie
znalazły się gołosłowne i niepoważne twierdzenia starające
się ograniczyć do minimum
udział polskiego
elementu
w kolonizowaniu
Górnej Orawy?
Przenoszenie się polskich wieśniaków na Węgry, stwierdzone już w XIII
i XIV w., przybrało na sile w drugiej połowie XVI w., kiedy to Franciszek
Thurzo odkupiwszy od cesarza Ferdynanda "Państwo Orawskie" (1556) zabrał się do zabezpieczenia dróg handlowych wiodących do Polski przez osadzenie przy nich wiosek lokowanych na prawie wołoskim, zapewniając
kmieciom zbiegającym na Orawę zwolnienie na lat 16 od wszelkich ciężarów. Tak samo postępują następcy Franciszka Thurzona, wskutek czego
dochodzi między nimi a panami polskimi, upominającymi
się o zwrot
zbiegłych poddanych, do zatargów i sporów. Wszystko to znajduje oddżwięk
w korespondencji między tymi panami i Thurzonami, opublikowanej przez
prof. Semkowicza. Korespondencja
ta zaczyna się już w 1566 r., kiedy to
cesarz Maksymilian poleca F. Thurzonowi, ażeby zwrócił Mikołajowi Branc:-,sowi z Kleczy zbiegłych na Orawę jego poddanych. Najlepiej dochowała
się korespondencja
z lat 1601-1620 między Mikołajem Komorowskim, panem Żywca, starostą oświęcimskim i zatorskim a Jerzym Thurzonem i synem jego Emerykiem. Rzuca ona światło na rozmiary zbiegostwa polskich
kmieci z dóbr Komorowskiego
już nie tylko na Orawę, ale i do innych
komitatów węgierskich. Tak np. Jerzy Thurzo pisał w 1616 r. do cesarza
Macieja, że kmiecie z Żywiecczyzny
opuszczają swe majątki uciekając
przed ździerstwem i samowolą Komorowskiego,
osiedlając się nie tylko
w Orawie, ale i u innych panów węgierskich, jak Illyeshazych, Sunyoghów,
\Veselenyich, Esterhazych,
Thokolych, Rakoczych i innych, tak że całe
pogranicze usiane jest zbiegami z Polski. Zygmuntowi III donosił zaś Jerzy
Thurzo, że poddani żyv.lieccy tak masowo uciekają do Węgier, iż w pogranieznych komitatach węgierskich nie ma pana, u którego nie byłoby zbiegó\\z Żywiecczyzny. Sam Komorowski oceniał w liście pisanym w 1618 r. do
Emeryka Thurzona liczbę swoich poddanych zbiegłych na Orawę na 400

a Kasper
Zebrzydowski
w liście do tegoż Emeryka
Thurzona z dnia,
27 II 1617 r. skarżył się, że wskutek zbiegostwa na Orawę grozi mu wyludnienie majątku i ruina.
Komorowski
nie mogąc na drodze dyplomatycznej
odzyskać swoich
k.mieci, napadł w 1604 r. na orawską wieś Półgórę (Polhora) a w 1618 r.
kazał aresztować ludzi Thurzona z Orawy, którzy w celach handlowych
przybyli na targ do Żywca. Zatarg był tak poważny, że celem jego likwidacji musiały interweniować
dwory królewskie polski i węgierski. Stąd
to owa instrukcja Thurzona zalecająca w 1620 r. burgrabiemu,
ażeby do
Zamku Orawskiego nie wpuszczano Polaków, bo zjawiają się tam oni na
przeszpiegi. Ale Miestopis podaje ją jako jeden z dowodów na to, źe w tym
czasie Polacy na Górną Orawę napływać nie mogli, że natomiast napływali
tam ... sami Słowacy. Prócz owej korespondencji z Thurzonami opublikował
prof. Semkowicz także orawskie rejestry podatkowe z drugiej połowy XVI
i z początków XVII w. oraz inwentarze (urbaria) państwa Orawskiego na
Orawie pozwalające
śledzić rozwój ówczesnego osadnictwa
na Orawie.
Szczególnie dużą wartość dla nauki przedstawia wzorowo sporządzony
w 1624 r. inwentarz Litasyego. Jak pisze prof. Semkowicz "mamy tu możność poznać bezpośrednio, niejako osobiście, gazdów zamieszkujących poszczególne osiedla, których nazwy urobione również od imion ludzi, należąc)'ch często do poprzedniej generacji, rzucają we wsiach niedawno założonych, do których należą podbeskidzkie
wsie polskie, cenne światło na
pierwszych tych osiedli założycieli".
Prowizor Litasy nie był Polakiem i dokonał spisu ludności i jej stanu
majątkowego
w panującym
wtedy w S~owacji języku czeskosłowackim,
który był mieszaniną literackiej
czeszczyzny z lokalnymi gwarami słowackimi. Stąd imiona, nazwiska i przydomki osadników polskich zostały
zapisane przez niego w formie słowackiej wzg!ędnie czeskiej. Mimo to lingl\:ista potrafi w wielu wypadkach odtworzyć prawdziwe brzmienie imienia
i nazwiska i odróżnić elementy polfkie od słowackich,
jak to zrobił
dr Zdzisław Stieber 5, który na podstawie tych materiałów topononastycznych nie tylko potwierdził polskość 24 wiosek górnoorawskich, mówiących
po dzień dzisiejszy po polsku, ale paj;wierdzil także słuszność wypowiedzi
prof. Semkowicza, że już "na pierwszy rzut oka daje się w tym opisie
z 1624 r. wykazać o wiele szerszy nasięg elementu polskiego, niż to miało
miejsce w okresach póżniejszych i niż to ma miejsce dzisiaj".
Rozpatrując imiona i nazwiska ówczesnych osadników, doszedł Stieber
do wniosku, że cała wschodnia część środkowej Orawy, mówiącej dzisiaj
po s:owacku, miała wtedy ludność niewątpliwie mieszaną, polsko-słowacką,
przy czym tu i ówdzie żywioł polski brał :lawet górę. Tak np. w Klinie Na5
Z. S t i e b e r,
1947 maj-czerwiec.

19 "Lud",

t. XLIV.

Z

językowej

przeszłości

Orawy,

Język

Polski"

�290

291

l:~dE.:-:tO··....::h:J.C1 na

lJ

i irnj,ci~ ..Ct:·:h

rC:,7.\::isitach
,~:;];iYC~:

C~;SI,;t.:;.~ 11.::~~,', ...,.j,:
l"2ilfe

Gl ~ o

r:~:c;..·) ~::::.'~::,,:._
jL~:;;:-':'

!

;.:;:.1

J

s:o·,:o''::':-:ic.h

\\:p.tc~\,vdzL=

Lli~v_·~(., ..::l

:\.~/_.,.l

1-...1:.: ..~~l-_.-1 ~J.~::"~L·Llj::l~JY

,,',;

/d'Yi.:-::,.·:·,

&lt;,

~:,.

l:::u:y

~3l: ';:t.!.\·:et

J.'l&lt; :-:-:, \·.~i:'.':.J: •..I':L:~, I:·r·.,:L"~,.
.?:.t-.,.~&lt; ::. ;.::.r.:c.

il~1

~('~:'~{.:

·V. i0;.o.:: ! ..1~;Ł! i:ci.':~:.( ;0, ~:d
:.\)kT~·'.\·~:.Cl. -_..- .1,-"(1--:.

,,".~'.:,;,:E~.::.:r~~
. :: r~(.,.~
.•o ....i;:-

C~l~::(:.:;.:1"::&lt;,,l:.

0~acla~~h
1~':').

p0c1IJ0fli;

7 g(.L~C~(&gt;'V() PC:i::':'~:C~i

;,j~i0:r.J:_I· r';'aj(;~:yl

jęz~l'kCIY':(;..'u:~·,...;i-:&gt;.-~:;}·,.~::i2jCi'&lt;': .-::'-, ,:\. tc·.;\:ii..~h

;:u:)ro;~Ll"-'-cJ"

r)y.:: Pol~;ł~arci,

;~:o \1~j::"":li:;j ~ (nu:~ictl(j

;;:jZC:',~,i'"

EG::,rG",,,:~c, .~,~ciL::; J.~.{:. 2'~ ,:';&lt;.~.'(.':';~.,')\"

1,-:~(J-,~"11':'0.~ C;~l;&lt;

.. \\-·o~(;:.;l'(~c!~. Ed

'-".,~

j&lt;::j~ ;:~;~;.::'~:~\-':~~L
:."~&amp;~:'ll'~:'::~Ji:",

V,:~tJ.{lL\V'::I.

Cieś:Cl

(~~ Llt.

\-\"i3k r~o~~kich
r~u (J."!."d-"\·:0
;;,- l;.:iJ.:t r. ';v ~{(::d.)':zy':~y
~'.

;.~s..&lt;·~~,I:~r":':':~o~\':ic(....

Natolnii:l.st

',~o :~~:I;i::ki,.do::.:.:.~: ---- ;~iJ~Lct\1 2.a~vżo:·:.a \\

i:;[;7

'.J.-.

"G: •. \)

z

.i. Ci".:

\v'

~:::i/."'\i.k

!y,:-:6~t,:;\:o

Oj~·'·.'.\.2 rni~::'::.y .s,0\\·&lt;..ł~\':""\ l'i.( :':.\.) i':L~,Vi.. ti·~~ ·...·~..c&gt;.
. .)"1"r1i:~·.:~&gt;.::t;;,-~·;./~ai:';.',\::~l(;2,.;y t,":.~~i ";.:.C;~t.:g.....•
i, ~:2 '\_~'j •..

~~~essla). Kołodziej

/~\:\.7i::'.:,:.:ti

CE~ot;vanil:c,

O~·J~\var2k,
\VL(;~e

ll;'::. G

r:~2:t\\'~;;:::J":;~~
0:..2Ónika'.Jl

(!Y.:i~:i['lj ju~ s.~c;;\r~lckiL~: "~';,'slc;'L::·~r~3

;";'J:"J. ~.\

Z

I'()~:.:.ki~dc i'.y'~k(,

~C: J::'J: l..:ol:,,-;~a, C.iCtJC::.::.J\·/,

\'l

t~~~{1('.(l

\V';:J.-";V::'CC~-

;:~~: J&gt;TcJ.rr.iiestr)"'IN, ale i \~/e \:,'5:i:lt'h L.~;,~,;to,,"\.·tl, ~'£...:;~ Lu:!:na, \\'2:::'::::C, L)~b:,:;.r\\"::"
\,Vycl!cclna.
O !(olc3v-.:·ie: liijiO\,vski0j
podal
I'cst):':
.,2 P'Jczq:ku
byl tu d·'lJ;jr
\r:~(ljeT).
PÓ.ll1iej prz.r:szli t:.1 POlacy'
z\vc'.ni v\l~olc.:::h&amp;ali (Po~iaci, \/alents
rt:;:--

i t"n

i) ,;.

Cofardc

się polszczyzny

hIty p~~~Le:?czc~sl(jch

no. Ord·v';ic

lL:r=.v/,istóv.

~:')..\'.

Jest

[)elnb(;~'ę

to fakt zau·,,\··cl:l0ny JuŻ prz(~d
i J. Polivkę 7. JeSL:cze bardziej

coi'nQła
,.~';ę grc1nica
języko\va
1jolsli.:.o"·slo\vacka
s·t,\vierdzil
CZEEki filojog
F. Fastrriek \v '~8£:8 r.

\V Cl1;,:ręgu

czad2ckini,

co

Jeżeli checLi o nazv"LLa ludności
'&gt;:ios::k ora'v\'skich oEżej granicj"
polskiej, ,rzebD :zaznaczyc, na co jui gdzie inc1zi:2j T,v acai"'11 ,Fv'~"c"
Ż"
tud wymawia
je nie tak jak kancelari~
dworska po~ ,,~ze~k~~lo\V~~';;~'" j~~
.Ij!'zed laty 300 zapisywała
(choć to urzędowe czechizowanie
nazwisk w niejednym 'xypadku
musiało
jednak 'wpłynąć na modyfikację
dawniejszej
czysto poh;J;:jpj formy) lecz nazwi~ka te w mo\o\'ie potocznej ludu pozostały
polskie. Mówią więc ludzie Kuclłoc (u Litasyego:
Kudliac), mówią Siwek
(u Lit. - SSyvek) Świercek (u Lit. 81'0r"ek), Głownik (u Lit. Glovnjk),
1'

n A. P e, r o w, Sb arnik
F. Pestyllo, Helysea nevtaru
1864-1863,
Seznar!1
osad v Uhrach, wyd. teska Akademie Ved a Umeni, Praha 1927.
" J. P o l i v k a, Poliitina
v hal ni stolici
Oravske,
"Listy Filologicke
a Pedagogicke",
t. 12: 1835, s. 463,-471;
A. V. S e m b e l' a, Zakladove
dialektologie
ćeskoslovenske,
Videl1 1864; t e n że, l\inoho-li
jest
Cechy,
[,JoruL:Ql:U
a Slovaku
a kde obvvaj!,
"tasopis
Musea Kralestvi
(:2,,;~d\O",

Prahn

JJ76.

, IVL G o t k i e \V i c z, Górna
Orau'a
"Lud". l. 39: 194811951,
Kraków-Poznań

tv pracach

slou:ackiego

(u .Lit. Glussek),

nu~cl

E:\"·':2nge~i~klch

\•..~~ka

jak
nich

.Piekieln'il;:ć.11

~L1Ż u\· ..agę

i..ij10--1G42.

\\ ę:;j.e~·::.l:~'.::jO·~~a\\':e l;.'odlegali

o ubok

czytcUTIj!

.~~~J.'!

r,~cli

nl2.~z~ó..:;kic:. chrzclć

; nS4--·-:1.3G5

~-:..:,:·.:..L".i.-,:3 . .:.. ~:.:.(;).

L:;:i\\I-:.~.l·~J. O..:~9~;.'iC::

Z\\

brL..!nie:L': ...r:."'l \\1 la~ci~;h

~av\li'2i"&lt;~(:

o:CD\'.-:dciej \vie;ski

.~..~ 11.1·~1.:~FlJj;~C2

G~uszek

i\letr:ca
IJ~t;,)i;:satorurn.
fary
();'8.\\·i:.:.~k(n.v Lapi~anych

Vl i..:.rLi:;·.rZU I,.i.\i::~.}'ł,.~:,'_'
s~ed1c..k;.)y-,;. E:~·:~i\\:·-~,:i.. ~-::l·L!1~_
..
'ł.,~:Ji"':;1 (V;.·~'tG\::&lt;.:i.) l~uL:':) '·',·:'/vyLyk (\1G~c.:Lj. I'''i;-~',v&lt;_·t. :~a LiJ.:·L'':H\l l~~·;~:'nd.:;:::d~
~'(,~;~i,:
V:' s~0\vni.ku
o~~~1d n~l ·t/:'q;rL\.!.:.:h 2-i,';:L:).,::e.!J
.f.,'··:V~(iJ·Ll
F. I' e s t r' ~if. o 2 c..t.
·.~;~~·~~~:,_'k;'.;;'
G~:c:J.a \\~:).~\"L,d·~:l.,
\~)Ol',;

I....
·i·.:.'·\·

(r~oiod'?y),

Gen3ior

(Genssor), Marszalek
(u LiL i'vIarss':Jlsk), Sysl;:a (U Lit, SSisska), CYSC0l1
(u I..•it. TYS5CLan)
itd,
:'\'a 0\\ o de:orr'&lt;O':.aLi2 pi"o\','nL~ siowClclq a czę£ciowo i węgierską naz-

Brandys,

S:narz,

211brzyC'y,

choć

czuli

LOiJad(a,

Barudzi8.k,

i[l~lych

;·'~'z'yc.:hodlili
dzieci

V,l

naz'~visk
Hai'kabuLa.

cni

do

ko~ciel&lt;:;

[{db:r

'\Nyj:n~~J
~Jo n:.1

się

katolikarni.

Vlicyvióra.

Ba:-::,z2.nkd,

Raby

Z

S:::por~

ŁuL:a'Nic'c,

z tego

\viduc,

zVli2rz'~h-

j'2dr.ej

Wyżnej
Z~1alak,
p.l(.::r\vsi

ty'1.\-:.o

takie

Odelga,

poj .:1dL:h z ()ra",~,:'ki, Pod\vLka,
Jak

nav:i·ł

katolicki:n,

irn r.)rz~£: Thurzon6vJ

figL~ruj':l VI Dl::;;tryka.::h

Bui\:G\viny

:::'o~.i\.·~":a, ktl)~'Y

\\' .E~abl~ 'Vlyżnej
znalaz!2li1
~Ul)elnie
p0[.::-a\··..Y'li,·; ZgOdr:L(~:'

oni fiarzuconej

pa~tol'Ó\v,

::.

liaz··

StolJk;;~,
Za\'\lc..r~ka

Studzionck~
rnies:.k~lńc'y

nl;:~ byli ani J:tu.~·nunarn.i, c~ni Slo\val~aHli,
le2z ]?O~(1karni. Na;:\viJGl leh nie byly i nie są słowackie, jak to glosi na s, 15 i :J~l
P•.:iestopi,s
.- lecz Sci to nat.:'vviska polskie.
Nawias'cm dodajmy, że zupc:nie 60wolna i nicprz'~konywuj'lca
je3! k1as::[ikacja
r,&lt;)zwi:k ora'.vskich, jaką na podstawie urbarza Litasyego pn:cpro·wadzit V. C h a lou p e c Je Y' VI pracy Va[ugi na S,ou(:nslcu (Praha 19-17)
z&lt;\s',anawiając się jakiego pochodzenia:
słowackiego czy czeskiego są takie
nazwiska
jak np. Kozik, Walek, Chowan, Sarnka.
Maślak, Duda, Konik.
Kania, Wylupek, Papież, Motyka, Sikora, Wilk, Wilczek, Żaba, Urbaniec,
Otręba,
Drozd, NalepD, Ciepiełka,
Szlachta.
Bębenik
i szereg innych,
A przecież
jeśli nie wszystkie ,to znaczna ich część jest polska. Pewnie,
jeśli taki Otręba figuruje w urbarzu jako Otruba, Wilczek jako Vlcek, Bębenik jako Bubenjk a Samka jako Srnka to Chaloupecky
mógł się zastanawiać czy byli to Czesi czy Słowacy. My wiemy, że przyszli oni na Orawę
z Polski, mieli polskie nazwiska i przeważnie
je zachowali pomimo metamorfoz ortograficznych,
jakim przez całe wieki ulegały one w różnych
urbarzach
i księgach metrykalnych
na Węgrzech.
Również niesJuszne
jest, co czytamy w Miestopisie,
że nomenklatura
Górnej Orawy jest słowacka. Nazwy Piekielnik,
Rabcza, Jabłonka, nadane
icszcze w XIII i XIV IV. różnym potokom są chyba polskie a nazwy
takich wsi jak Zubrzyca,
Lipnica,
Podwilk,
Podsarnie
brzmią
zgodnie
z duchem języka polskiego. Dalej ku Magurze przeważa nomenklatura
sło\vacka, do czego niemało
zapew'ne przyczyniła
się kancelaria
dworska.
Zastanawiające
jest jednak, że obok nazwy Zubrohlava
spotykamy w nie-

,~góra13kie~1"

v'/los::k

etnografa

1952,

p

19"

P o l i v k a, op. cit"

t.

12: 1885, s. 463-471.

�293

~92
których dokumentach
Zubrogłowa a w Hrusztynie przed 25 laty usłyszałem z ust starego gazdy Słowaka nazwę ... Gruscyn.
Zbieganie kmieci polskich na Orawę i wogóle na Górne Węgry trwało
przez caly wiek XVII i jeszcze w pierwszej połowie XVIII w, na co uskarża
się szlachta polska na sejmikach i domaga się przez swych posłów na sejmach wyznaczenia komisji granicznych celem odzyskania swych zbiegłych
poddanych.
Lauda sejmikowe oświęcimskie i zatorskie z XVII wieku świadczą, że
zbiegostwo to nabrało charakteru
ruchu masowego. Laudum sejmiku zatorskiego z dn. 26 marca 1649 r. głosi więc, że "dla wielkiego zniszczenia poddanych i rozbieżenia
się do Węgier wielu ludzi, niemała desolacja
we
wsiach jest".
Wojny w połowie XVII w., nieurodzaje i głody przyczyniły się do dalszego wzmożenia
zbiegostwa ludności polskiej z Małopolski a także ze
Śląska na Górne Węgry, a czym może świadczyć sprawozdanie
Piotra
Brodeckiego o wyniku poboru podatku pogłównego. Brodecki stwierdził, że
v.: czasie od 1662 do 1673 r.: "w państwie żywieckim ubyło ludzi według
pierwszego pogłównego około półtrzecia tysiąca. Ludzie dla głodu, ubóstwa,
do Węgier, do Śląska pouchodzili. W państwie ślemieńskim blisko tysiąca
ludzi nie dostaje - także pouchodzili... W państwie suskim kilkuset ludzi
nie dostaje - także pouchodzili '0.
Sprawozdanie
jezuity Taunerta
z Ołomuńca, który z ramienia
swego
kolegium bawił na Śląsku Cieszyńskim w celach misyjnych w 1669 r., podaje m.in.: "Z Polski wyemigrowało
około 20000 ludzi w czasie niedawnej
wojny szwedzkiej do Węgier, gdzie zajęli oni puste miejsca".
Z pracy F. P o p i o łka
Historia
osadnictwa
w Beskidzie
Sląskim
(1939) dowiadujemy
się o masowym zbieganiu chłopów śląskich na Węgry
(do okręgu czadeckiego i :la Orawę), ze wsi kameralnych
a jeszcze większym
ze wsi szlacheckich, gdzie nak\adano na nich coraz to nowe powinnoscl.
Księżna cieszyńska
Lukrecja
skarżyła się na uwodzenie
jej poddanych
przez obcych panów obiecujących
wolnizny. Nielegalną emigrację chłopów
śląskich w drugiej połowie XVII i z początkiem XVIII w. prześledził Popiołek na podstawie
ksiąg gruntowych
stwierdzając,
że w tym czasie
zbiegło z podgórskich
wsi Śląska Cieszyńskiego
ponad 200 osób. Według
spisu z drugiej polowy XVIIJ w. uciekło z kraju, tym razem głównie
przed prześladowaniami
religijnymi,
ogółem 481 osób, w tym najwięcej,
bo 2i9 osób ze wsi beskidzkich,
a mianowicie
z Wisły (56), Cisownicy
i Wędryni (po 37) i ze Śmilowic (35). Lecz spis powyższy jest niekompletny
i trzeba się liczyć z tym, że znacznie więcej naszych wieśniaków
zbiegło
lO

towice
Górnej

M. G o t k i e w i c z, Polskie osadnictwo
Czadeckiego
i Orawy,
Ka1939, Instytut
Śląski; W. S e m k o w i c z, Materiały
do dziejów
Orawy, Zakopane, t. 1, cz. 1, 1932, cz. 2, 1938.

tym czasie ze Śląska Cieszyńskiego do Moraw i na Słowa.cję, ~d~ie po
największej
części osadzili się między słowackimi
ewangellkaml
l tam
podlegli rychłej asymilacji.
Moglibyśmy
jeszcze przytoczyć wiele stwierdzonych
przez J. Ra~acza
faktów uciekinierstwa
chłopów polskich z Lachowic, Hukowa, Zdzlebla,
Krzeszowa, które miały miejsce w la tach 1716-1721 ", moglibyśmy przytaczać dokumenty opublikowane przez W. Semkowicza 12, S. Szczot~~, F: po~
piolka stwierdzające
zbieganie polskich kmieci na Orawę i polskosc Gorne)
Orawy, lecz to przekroczyłoby
ramy niniejszej recenzji.
Od siebie dodam jeszcze jeden szczegół naświetlający
tę sprawę· Istnieje w głębi Słowacji w dolinie Rewucy u stóp Niżnich Tatr wieś Lużna,
gdzie w górnym jej końcu dochowała się do dni naszych gwara polska.
którą badał Mieczysław Ma!ecki.
Mówią nią potomkowir~ 03adników, których tam wraz z sołtysem Weso~
łowskim sprowadził z Wesołego na Orawie Stefan Takaly w 1670 r. z~bowiązując ich do wyznawania
wiary ewangelickiej
(dzisiaj są oni katohkami l. Nazwiska tej grupy mieszkańców Lużnej chociaż pisownią słowa:ką

VI

fi,

zniekształcone,
są jednak polskie: Wesołowski, Targosz, Szym~o, Mlkuslak,
Więclawski. Staś, Młynarczyk,
Świerczek, Wal~sia~, Ch.o:ramec, Chlebek,
Turoń, Czyszczoń, Świnka, Glemba, Polak, Banas, Slrota l m. Gdyby w We. .
(w
SOlem
o k . 1670 I' . żyła ludność słowacka lub posłowaczona wołoska
.
. zna.,
czeniu "rusińska" czy .,rumuńska") nie byłoby dzisiaj w LużneJ na):nme)szych śladów polskości. A tymczasem,
jak sam to słyszałem,
S.o~a~y
7. Horehronia
przechodząc przez przełęcz Szturca w dolinę Rewucy ~~w~ą
żartobliwie, że idą "do Polska", bo wpada im w ucho polska gwara łuzmanskich górali.
lVIiestopis podaje cyfry mówiące, że po przemarszu
wojsk litewskich
hetmana Sapiehy w 1583 r. i po upadku powstania Tokolego, Górna Orawa
wyludniła się ogromnie i że dopiero z początkiem XVIII w. napłynęł~ tam
. l bo az' 1100 nowych rodzin i to przeważnie słowackich z połudmowe)
Wie e,
.,
ł"
Orawy, ale także z Bytczy, Lietawy i z innych ma)ątkow na S owac~l.
Jeśli tak było to fali tej należałoSy przypisać ostate~zne. ~osł~wacze~le
południowej,
przymagurskiej
części Górnej Oraw~, tak1C~ Je) ,wlOsek, Jak
np. Hrusztin, Babin, Lokca, Kruszetnica - natomlast WSle, ktore Sł0.wa~y
nazywają "góralskimi"
zasilane stałym napływem osadnik~~ z POIS~l, m~
uległy posłowaczeniu
mimo słowakizującego
wpływu kOSCI?ł~, ktory. o
k ńca XVII w. zaczął się coraz silniej zaznaczać. Autor I CZęSClM~es~op:su,
o
która
jest głównie przedmiotem nasze) . kryty k'"l, oplSU)e na s: 34 '..w )akl to
sposób mogła wpłynąć na mowę Orawiaków działalność miSYjna kSlęZY poIli

'2

J. R a f a c z, Polskość OTawy,
W. S e m k o w i c z, Materiały

cz. l, 1932, , cz. 2, 1938.

"Echo Tatrzańskie",
do dziejów
Górnej

R 2: 1919, nr 3.
OTawy, Zakopane

�29;')

294
~;kich \'i okresie kon1.:,refc-rmClcji, a mianc,"'irie
'.'; toki spo~6b "że sie miedz"
:,Io',vacklm ]ud"rn te:ie' O;;:,;"HU lctkorz':'!lily nie tylko po,j,::dyń.c:,e pc,J~kje ·3:r.;"
\\1::":,
H.te także i)clskie Z·'.\T()·t~I.·:;.
06I:O~,V~cid8.~"Y),·,i.

i~,·~·t8

;.8.korzl2:~tic.:\. b:) lu.r]

i·.'C~,,:~k:2 5łov;,"(1 ni~~ _~:J)trzeba\va.(y

':la.&lt;'; ',)fZY!':O:-ił n~~()ra\Yę

nie

tylko

s;~

dOi')i'.=ro

(;.r+~'klj~;:'l,"

)l8n:

·--:.l~··l["

r:r:l,~I::~1:2C~~ l1a

':-

\:o:&lt;~,:;1i",.:·ch, lei')

S~'j:s:;:a '.""'.i'2Z8:~.t;}~1.0-:-0.81-::.i

l.::~u~;~~'~,;:i;
~).,.~(;
(lzj~:'ier:1 r:,,~_.,~{--:p;:.;t/J'c:

S'·r'. '··:..k·:·,.'i,~

\vtec1.'

~',i,-·.yczaje i ku:·

':)\V0

turę. 8.L! ~,,:kż~.;· s,
r~:::'·.~i~h.~rc5[;01::1-: L10'.'."f&gt; kt{)ra po et?:; d?l'"l\
b n::rniC' \ye:"l. ;\L' .\:~t ',o ł~:.I"i:I.ir;i.~:df:~ .ia~{~:.~·;
r:'tL:'.::zan;r.'.a .. ,
. . .

;~:,,;:;:1: •.

':1('!6"~1 ~':r&gt;.1":~.·:&lt;'~~l-~. ~,.".

\:1, '

1'07."

~:'1~;:7~';"~
';~;,;:,:;'
:',;:,;,:~;
;:j.~:",~,:;;~~,
';~:
~~jl;,':~~~;:i'::~
:;;::~;;•
.

I

a ,J,,"! .:..go

.,'-.,_.;1L.....

. (/\\

..,,~O\,

~~~~~.
bY/

Ol::, o~r~l~:z.o;~~
o .nt- L

J. J.\l!C

:lL'':::.'1.

l

\.t.~L\rv\\;-v

T:oL~klE''!()

c1 J.("'f"tO'Vleó""+\Va
1

: c:+n

iaJ·,

~1-,:~.iąt.k. ]2~"( e,~~!;?j' Po!~.~·v·}·
;;'~'II' :,;,
•..~:,Dk !=(r~LE: ar
z,~ lud n8.~·zne C:/:!'n::j Orc'nvl':"

C:.O ,"3) ~l

O\\l~lnl~IUY

J

!~~~~;;,~~l~i.~~~~~;~,~~~~O~~:,~i:i§j1~;2~i~+')~~~f
ł

·1-,·.·.1.,

C' t.Y;Yl r:1.0Żr1JD.y si::~ c10\"\'lC'd.:'i?t
zjeg:)
c1r:tur.r:.?n~,e!':J1pnlskc/',ci Orav,r~_.·
'l,~ -~·'~~·-U '~\7IT"~
'"'-,' &lt;~() l.9?.O "r:, :"l~'J. teren;,·"';
C1J~cb\.:st)\\·:J.~?ji \\- V,';""
~~:~l~'h
:!:' ()r·.:~'ylr::' d:.~i"\~;&gt;1jl~C'.~~:żP. S':O\VFtcy,
b::1c1i,
~u:)
;~:~-~}:'.cl!.;~!'::'?:o'."l:~;).n'i ~:'::.;(; l,V i.'~' c~~':'."f,vski'2fl:C Judu.
1\~i:~ t)-IL:o nie
'..-\,~:~'~&gt;.)ms.~·~~~;C:11_ ~Y-_~!::7.('"~:1Y·:·!:"'.7{~;.~ j~.~ n ·l~\':"':·"l~i. ;.: l~o.:c~oh.~.Vlc:{.rn~.~ tak:1 np. c;::ysto
r()~Ek:a ".\-L-'--~~&lt;Fi)!?....
-(_~~,
!1u taro ::-.y:o el:::ych lcsięż~ ...
·! Pt0f\v::;:yrn probo.:;zCZ~&gt;;.1

.lud;.~i.on1 Z ,.fc:.blonki kor/~y:~t8nla
r)l'7.yto,'2Za zUI)elnL;.? bezpodstc!\\'nie
jako

Z

llsll.l'!
PO'!~)~ie"'o dl.'r&gt;'!10·vinó,;·o· ....
~:dO\vĆ;d.. ż~.. J~błOni(-~· l~yia S.';~'·~,

war;ka".
S~'()I,;vat2c~"księ7n

dzialaH

na ie~~cn!e Górnc'j

b,:,-1:t:::.rn Kri.::i"G"o:;'

Ora~r..TY ~;:tkżf.\ po 0]"r·~~i::.'\~':ll-""

~0'jZ~2,ji tego 1&lt;r«ju. l{:'lwni'ż ,;·le.u k3ięży. kt6rz/' b;:;i 'r;o~~l~wn;;~~;;l'
;;.:~
gornoor3.'v~kie{!'o ludu, kulty\x;o'·,.·,~·ali 5ęzyk slo~...
\"rackL l.'Jie;(t(II'::"y z ni.ch
utc-C',l w szkor8ch
\\:plywom madziarszczyzny:
ksi'dz
Piotr Serafin Bocak
z Podwilka
autor słowackich
kazań. które w 1764 r. prz"tłumaczy!
na jl~zyk
h~~'iI'bki
i CJl'Uj')"]'ll
(.",
~. SIę ... T'.-I,
' ....
):",'051.1.,
ZWClI
ł'2cer BoO',sanyi, współczesny
mu Józef
Gryr,mk pisał cię G rigel y.
Inni posiowaczyJi
się, jak ów franciszkanin
Hugolill
G a w ł o \:,' i c z
(zm. 1787), wpra'.','d';ie
nie Orawiak,
bo rodem z C.ooarn8go Du,~a,jca. lec?
wyk~ztalcony
\V pob1isJdej
Trzcianie
(Trstena),
znany autor cZ2skos'owa:klego dydaktycznego
poematu
Va!asslw
siwki ,- mru'JOV s:oclo'a. Podobn.~
1 J~s. Jan
l'v1a c.h a y (: ',00-1836)
chociaż rodem z orawskiej
Jabłonki.
pisa!
J':~nak .s\\:oJe I\iTa une 2r;,odio i inne utwory po słowacku,
a takich księży
bYlo więceJ. Kazania
mieli słowackie,
śpiev,y do kościoła wprowadzili
słowacI.de, a. ,je~Ji, się póżniej,
już \V pocz:jtkach
naszego
stu!-::cia zdarzyły
us,vladol11lOne Jednostki,
jak ks. Karol Macha::,
ks. Ferdynand
lV;'ac;la",
ks. l\Tarcin Jabloó,ki.
ks. J. Buroń, czy ks. Antoni Sikora dąż'1ce do wpr;\vadzen)a ,ęzyka polskiego \V kościele, spotkały się Z oporem swej ducho":-

~li?

li:1ll'll

1\1. M a ł e c k i,

,,Sbornik
po/minie

O ll'piv&lt;(';e

MaliCE Slovenskej",
od Ka/'pct,
Kraków

slGlcackim

Ha p')/skie

R. 13' 1935, s. 1-2;

gu:ary

t e n ż e, Język

FO:f·i\ j": '''::.

T":t1\:?,Y"~;"~ ~(}d0~

~'J:"('·b0';:Z~Z?~).i

\V 18-~4 r

byF:

l,';,

~ -Or:.1Y·:'T (J7~:7-·1..:T2J.::o

V~:.r;12rth ~o ~.3~a

..1ó~pf

Józc: StankO''\/its

L ..

Jan

nim

do roku

l..~aza:r do

180~

1813

f.,

C:r~~-,.v~IT
'N 1.8'25 r., I-":1dis12:'i FE'j;::rpat1ky
cl,~ 1.854, 1'., Ja'} J8,b:!',()'rlski i :';z~:-r2g innychI
? ki-"irych
t:rll~o barclz(\ nieliczni rr.ogli siEi C:3t."lĆ ~~\vi:Jd0n1ymi Pol::tk::uni. Nie
był.o ~\\7iE~~po1().Dizujc1C~e[7o \VpłYWiJ ko?;ciola, Z\Vł3SZCza jeśli SiE: \veźlnie
pod
uwagę, że w cZ3sie wpływów polskich w drugiej połowie XVII w. było tylko

z Kl'·'·;:::~n (1:j2;.:'--···:lg.3]),

IdU~9.. f.:lT n·::-\ G~\r:1~j

z Dolnr:;j

•.T2.n }(,eltcnik

Ora'.vi2

::l

v/iQl,{~QA(;

f:~r "J..vtym

kraju

p~)\vstała

d:)piero

mieli już, tylu swoich luięży, że mor;li nimi obsadzać
sta:-:owi~ka proboszczów
i wikarych.
Autor II·Ii2·Step.SH
powojuje
się na głosy niemieckich
i węgierskich
pi~'2rzy. nir: dostr'Zt:ga.i~~cych :~użriic n--:iędzy mo\vą polsk'l a sło\\·~ac.kq, którzy
w ksia,żkach
swoich narodowość,
Orawiaków
określali
wyrazami
Slaven.
F(l'b-Slu,:eF,
Bóilmische
S,'a;,en, tól jala itp. Nie byli to lingwiści
i dlatego
g'03y ich r'ie me,ge! być dla nas rniarod8,jne, ale "koro o nich mowa, to warteJ

Vi

na 0;'a1(,1::',
polski

.:'i(~

Józef
S:.r,Tc:·l1-:: (~~ 1814 r .. ~~,:')~O~1E&gt;.J.O:::::1CS~k (1;) lB?,1., J::ln C~su:;:jak \V ld2ł T.,
.T67.ci St::?nkrY'JHs S.\,n:.r~·I}: de, 1n14 f", ~~nton T&lt;:,:p,b,"'1c~;.;.1: do ~,g2';~r .. Je}·; .... Csurj:·'11.::

1787 r., gdy Słowacy

l. A. S i kor
I"

(',.,-

l-,e':;;-;;,~.~·?(:. ',,:-,"zru ::.}j,-·:,:,~:.. ~n

'..,

n',:l,~~:!,C-2

;\r' l. ::0.'

I .•.~, •

~.~; 7"

'" F. Machay,

WI

1938 .

1938.

•

8.

Śp'ell'
Moja

k(),~cielny
c!rug,1

!la Spiszu,

do Polski,

,.Ziemia".

Kr8ków

1923,

1920, nr

wyd.

4.

2, Krakóv:

�Jl--------------i

297

296

podkreślić, na co już A Petrov zwrócił uwagę 16, iż w języku węgierskim
wyraz tót nie koniecznie musiał oznaczać Słowaka, lecz w ogóle oznaczał
Słowianina a więc i Polaka. Podobnie się rzecz miała z niemieckimi wyrazami windisch, slawisch etc. Nawet u czesko-słowackich
a także u polskich
pisarzy XVIII w. wyrazy "Słowak", "słowacki",
"słowieński"
oraz "Słowianin", "słowiański"
były synonimami 17. My natomiast
z naszej stron v
moglibyśmy przytoczyć głosy polskich ale także czeskich, słowackich, b~
nawet francuskich
pisarzy 16, którzy nie negując słowackiej Dolnej Orawy,
wiedzieli o polskim ludzie zamieszkującym
Górną Orawę. Nie czynimy
tego, bo odnośne cytaty zajęłyby nam kilka stron druku.
Wykazaliśmy, że w części I Miestopisu są poważne, można powiedzieć zasadnicze błędy. Tak poważne, że trudno nam uwierzyć, iż popełnił je wybitny znawca historii Orawy, jakim był A. Kavuljak, którego poprzednie prace pisane były w stosunku do Polski sine ira et studio.
Co się tyczy II części Miestopisu
chcieliśmy
zaznaczyć co następuje:
Miejscowości Orawy zoslały opisane w porządku alfabetycznym
dla Orawy
ujętej jako całość, bez względu na to, czy leżą one w Dolnej, czy w Górnej
Orawie.
To nieuwzględnienie
indywidualności
geograficznej,
historycznej
i etnograficznej Górnej Orawy zatarło mocno jej odrębność, zamazało jej etnograficznie polski charakter,
tak dobitnie podkreślony
w poprzednich
pracach Kavuljaka,
tym bardziej, że ludność każdej z polskich wiosek nazywana jest w .!Vliestopisie ludnością słowacką.
Czytelnik słowacki, dla którego ta książka Kavuljaka
jest przeznaczona,
nabierze błędnego wyobrażenia
o przebiegu kolonizacji na Górnej Orawie
jak również o stosunkach
etnograficznych
tego kraju.

Literatura
C h c&lt;lo u p e c k y Vaclav, Valasi na Slovensku,
Praha
C z e k a n o w s k i Jan: Domniemany
ślad etnograficzny

,

I
~

słowiańskiego
G ot k i ew icz

1947.
obrządku.

w Słowacji, "Życie i Myśl", Poznań 1950 nr 5-6.
Marian, polskie osadnictwo
Czadeckiego
i Orawy,

wice 1939, Inst. Śląski.
G (j t k i e w i c z Marian,

Slowak-Słowiak,

wołochach

1950-1951.
G otk iewicz

w

Górna

Orawa

"Język

słowieński-słowiacki,

Polski", Kraków 1946 Lipiec-Sierpień.
G o t k i e w i c z :VTarian. O tak zwanych
Marian,

pracach

"Lud", t. 39: 1948/1951, Kraków-Poznań
1952.
1\ o ł o d z i e j c z y k Edmund,
Polacy na Górnych

na Słowacji,

"Wierchy"

słowackiego

etnografa,

Węgrzech,

"Świat

wiański", t. II: 1910, s. 21'1-250.
K &lt;3 v u l j ci kAndrej.
Hrad Orava, Turc. Św. Martin 1927.
.K 8. v u l j it kAndrej,
Valasi na SLovensku,
"Sbornik
na pocest
tetyho",
Turc. Śv. Martin 1934.
1':1 a c h a y Ferdynand,
Moja d7'oga do Polski,
ków 1938.
IV!:" ; e c k i
Mieczysław,

J!

Polskie

wyspy

Kraków
językowe

"Język Polski" t. 13: 1928, 15: 1930, 17: 1932.
lVI a ] e c k i Mieczysław,
O wpływie
słowackim

1923, wyd.
na

na polskie

Mcttice Slovenskej,
R. 13: 1935, s. 1-2.
M a ł e c k i Mieczysław, Język polski na południe
od Karpat,
wie,

[W:]

Pe tr ov

Kato-

Sło-

J. SkuLII, Kra-

S'owaczyźnie,
gwary

na bra·-

Sbornik

A.,

Narodopisna

mapa

Uher

podle

ui'edniho

Kraków
lexiconu

1938.
osad

z r. 177:3, te ska Akad. Ved a Umeni, Praha 1924.
p (' t r o v A, Sbornik
F. Pestyho, Helyseg nevtara 1864-1865,
Sezncim osad
v Uhrach. Vyd. teska Akad. Ved a UmEmi, Praha 1927.
P e t r o v A, Pi'ispevky
k historicke
demografii
Slovenska
v XVIII-XIX
stoleti, Praha 1928.
p o l i v k a J., PoLStina v horni stolid Oravske, "Listy Filologicke a Pedagogicke", t. 12: 1885, s. 463-71.
R a f a c z Józef, Polskość Orawy, "Echo Tatrzańskie",
R. 2: 1919 nr 3.
S e m k o w i c z Władysław, Kiedy i skąd przyszLi Polacy na Orawę? "Zie-

A. P e t r o v, Narodopisna
mapa Uher podle uiedniho
lexikonu
osad
z r. 1773, Praha
1924 Ceska Akademie
Ved a Umeni; t e n ż e, Piispevky
k historicke
demografii
Slovenska
v XVIII-XIX
stoleti, Praha 1928.
17 M. G o t k i e w i c z. Słowak
- Słowiak, słowieński
- słowiacki,
"Język Polski", Kraków 1946, Lipiec-Sierpień;
Z. S t i e b e r, Słowak i 810wiak,
"Język Polski", Kraków 1936, nr 21.
18 Van
e l, Histoire
des troubles
de Hongrie, Amsterdam
1686, s. 237.
16

mia" t. 16: 1931 nr 8-10.
S e m k o w i c z Władysław,

Rola

Zywiecczyzny

w

osadnictwie

Orawy,

"Ziemia" 1936, nr 1.
S e m k o w i c z Władysław,
Materia!y
do dziejów
Górnej
Orawy.
Nakł.
Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
T. 1. cz. I. 1932, Cz. II 1938.
S i kor

a Antoni, Spiew kościelny na Spiszu, "Ziemia" 1920 nr 4.
Zdzisław, Słowak i Słowiak, "Język Polski" Kraków 1936, nr 21.

S t ieb er

�299

298
cz-:.n!u śmicr;J:~neGo
pr;'.(~to
l)rz~,:d
!.;(,.c.l:~1~,1'i·.

~~ c

rIl. b ':: t G. _~\.

i(~

l':'u.:t

I,i

S ~\r.~ ~:'i:. ~:' ~~,

JUd:~i_.-:

:"J::(;':);iv\~'\-rn

~;kl~."~2kr07J':~8{~_102\V:':,::cii

1='!';~Y\\"il'-::&lt;u
Obok ~';'-'.;.2r:i,-

'\ Yl'~r~)n?C).s
'1,-:"
, ~~.~
".1:?/1,:
" :;,:.,":".,.,

(~c. U')

/""'·!.';!,,\:,·01)():·~

~:/',,~·.tt··~(::,~o&gt;·

(,!"'iC:,'&lt;~, ~-··-2,.,

"X&gt;" 1. H .,.l:yku.(·

n,

o

Tn

C-~&lt;"/ TO(:11'(.

~-(. ~_

i;:~ Ir7.&gt;'

".~"
::"'.rt,\ l~;,:i;'-)

"1:-"

.l:C)·~::.~r;,c ,',

~,?;.-..()

r\

fl,

S 'l,:' C t ć1

et

1\

d c~ i t;..~ l.-']

\y k;'i'[.,:rtT:.z ko'~2jno c~-~a'.~\~ialj~.'T~;
tu

~:.

n t .~.1 c:r:l7..

\V IT
i (
&gt;'_r;::J(~ 'Y"'~,'"

z:').-:::'zyt( •.,,,·)

~\I i:::: ~~
&gt;

:-:'.:1\:vi:-r:"lj~1,

in~.(;.ri2'~U,~~C0

\\'i8do~o;;ci

o

C1ktuc,;.n~·c!'

ję~iu

cdkryciach.

U \~..'ym;Ci)ioDych
plemion
Ango~i kult duchć)\·\i Gb,)jrnuj~ istoty~ które
\':(~d]e tamt':,;s7.yc!l wien.eń oplli;':i~y cia'ia śmiertdników
ora? demonów inn=;g(l
pocho:\z 'nia, Zróżnicowanie
tychże duchów odpowiada
różnicom lllVarst'Yieilia
SiJOkc7ll':'go ta:ntcjsz?j
ludności.
Dus?;
kontynuuh
S\\'Cj2
dawne'
za'\'~:ody, ~;;)ro;,nika.rrn, kO·'.':3.'lc.l"ni~ g&lt;:lTn('arZ8.mi. Są one bądź \v randz.e z\vykiych sm, .ndników,
b:,dl. po'oi16w, królów
i czarowników.
U większości
p;p'11~on te: r:':'5;nice ','proll a e&gt;;) je' s:e do du:I,ów dobrych,
pochodz,jcych
oel
li.1d:&lt;'iktórym
obca była z;o~c i chę':: szlzodz:nia.
oraz duchów zlych najc;;q,;ciej po~'hodzących
od czarov"nikow
itp, Przekonanie,
że dusze po opUSz'·

ed
'7 ;"

:'.~.k·:

7., ';:';:,er\\~()'::,L1

G~~

p,,»:.()':~I'1(&gt;'

ro~"_U'~!,;";2

Się

l::,::od!\:!~; ..". n~t;::/":.:Y·:7:-.::'.

·,:'~!."(;:1j,

,~'li (;.\;l,1:; 1.rr1!~ń. ;,k.

G~Jrzę'J t:.:.:'). l-:óbi:2ra

dush",'

\'r"

o:~~

L

'.\'-:,·.(ę,~"nj:,: rnc~c·.'·::

..::U:·H(i~.C"

(~O

ci13:cc;.1-:-

ro~.'-~;.-:&lt;:'-'

D'f'/.,7!".;:)1:':-7n·.'

d C" ~"le~'

a

i."::,r~o.

:':t!2id .:.!'C

kLO~j, D/

::pG\:\.iod,Y\i~'I.~ cZYl&gt;;

~, i.';:'\:::~. '.l-7 i:';c'-

s:'nif.'·:~:~je:~;t czyr~T:~pr~::.';~ci\:VlJyn) f:c~~;1..1:"7'~. ~"':':~d f2tl:t i
p-.~7.:i/pi::;~IJ:-~c~-;.:::a~a~~lo~;.~i;
kt6ra
.2f:J ...Jó."'Ua r:;orr·1.2:oy h:eg
na~ury. C7.aro\ ...rn.i(-'~'

j::-~l,

dy.s}:tl·::;8["~1
:)u:):U{a,-"~a(:ł"', j\1ięd:':y
v..;j~r::LaTt!i c1o"-'-·.-h}~~~li~2T"DY
s;e ('ZP~'.to o i..;~c~t.:-~:;~
G-,;,':fr:i.e,:i8.C!: i (~',~:;:':-ni(':2}'" !'~;·)ul:;;·\vych \V d·.-:i.ed:~i:l2J.;h intere(.~ujqcych
ctun··
;:r~) ~2.. I~cd(1y ',:::,~·:r.r. t. 7.0rn:~ k:;~.c1y;;zerri.':1 bibLcgT9.fta
:::ktu:::}nych l-lO\'lc:,;~:i v·:'~:~,
(ln',\,:1iJ.~·.'.~·'~!l, or;.',.: c.:~~i:~,
r:'J.r1f'&lt;;;~ar:y('hdc~ R..:·d2.k~)1. .f\nth:copo;u
Cz~~:,;o:J.i.sr~-:,
z pod8ni.0';~n, 7.:.~"'.-~)r:'y('&gt; ~.V nich tre:~:'i. Ze::z .. t 1 (Fa:·:c. 1----2):
Ch. E3r"i~En:,J\,:!/\.1',;·.!'!: IoC u:t t eJu c h ') ',\~
re! 2. g i a u tn u r z y n {1 i;:,
B ~.~.
n t II V/ p'ld,n.·-zach . .l\ngoli
(CU-~2 d:·~s ćsprits
et magie eł1ez, 1GS Bcl.'::-;,i O~l du :~Ud'-O'I.10~:·t c~c l"'.l~.!1go;'8.).
l\;),tnr
rGz'~:;~:'.vy1='0 ~)O-letllin'. pobycie
\V .A..~-;[;o1i lYrzcdsta~\vił \\ ierz.~·ni,:')
i ~~!·.~;l·:~tyki
nlagi~zn..: pa::1ujic2 \""1 tej c:,~'ę;~i Afry~:.i. PrL.Gd(l.lj(j~en1 p:'.:acy :;(1
vy-;crz:~n:g i Ll~.-:r,;a lnurzyn6vv
5;rupy .l\.l.nbo, NY2neka I-Iu~nbi oraz I:'.:ereL'ó,:,:,
\N kulturze tych ]udó\-v' \·'·yi"l.żnie zaznacza się \-\"arst:"·a kulttEY
chanl1cl·:1. j
%.\"·lk~.ę

:"C'~~(,

~:;1~8.

c :'!,!::,~(~,:l~l~.1,i.cr or,li:::u::e

(J~:;

:!.,~,·,~,':ld';ie:' ~;:~ r&gt;:~'~~.?C'·/:·~'er a:", .:: zalc:'·,;.'
.~
dcl.~:~:~:;.iC7rlC ~;,,~ :;~J ~.:;ll~;~~~
__\~ ~~.1ctycz.C'~; ,:tr'ch~&lt;il.:,~:;ii i ~C:'i'.::...

o:~l~lrach

·~c ':,':,T(:~ź~lie rcd?inr&lt;':

'}i·;;pó:i1Ci rcdo\v?ch:

:::'9C~:-'k;.)~ \v.;.. r

~'l'!...-~',rJ7·

l:' c'" ho(;

~ l':)~::p'::t;\\i rr;:',.(."·,Y:.~;·::;,

du

kl;:;~·o\,,!&lt;g/~'.
\"~: fiuer: ~'~'.. c;"'bGdz·~::-..:

,.·;()C~i.~

&lt;':" G7rd fl C'i. n ",

] ,GZ\.....
a'.v3·~·'.V~1.. l"/.'l;};'r
C"

~~~~
..\tj(r,:\

__

::---.(3).\\1 L:rnat··'2(,

t;.\..L':"~'i01,1"-I::',~. ()~V··1,,:

l;):

l~~1:~::":-,::
',:G""

&lt;p

L'.~:,':ll'")\,',:;::.l

~""·'''I

·,,::.-··U

sl'7

prz'~:,jc~·\,,.jCJ. ,~;,:c; Y,·

~"r~.oc.1k,:·)

T~'V O'o;:-72J7:2

'{J.

\v ~r;~'a\\'y ludzkie
je::t POi,'.T;:::zcchn::.·.
z:·/skac· let-· prl~YchyJno.32, lub c~~;~:.~0n~ć
sif
c.17.i3t&lt;.' ..:i.i'.;j1i. \\T ty:n tk\\'i żróC::0 l)0\?~:,tar.:.i:~:~ze:-c" ~\J
!ntl?T'\',.'cniuj

ci;.]hl

:~ J.:o1.(..::~'-&gt;to.r:'a.j..-;

k'C8.::)';/v~..&gt;~)1:~;

7a~i~)-;!.. pc'-:v~/t.tJ.le v.; o;:·~~~ci.~t
o 1i:1k~~\vi; r?:~Di&lt;.~. b,¥·.:v

,.

LC3:-.i

7;:).b·&gt;~ t~.,.·.

pl:mocą

Za

\vir;o~.;
..~2.:;~'ę. k~ór/ \Z~~(Oi(lO
r:::d::ir\l. :;':~1:;'i~-;J:"~~:o. Cir.q'.a
I\;atcn1:.(-!.:~:t C':;~::

--

bOVv'\0H:.

.~!~zyc7Jr!..··l
O.:3rO!~1~::":1

lna,~ic·I.!--:;\'-('11 zabi =:;~6-o.v "v:;.ka.z:I\Yar;(~

śnli.~r·:. Ofiar~ \vyd3- ..vaDo Z~~./.~\'"I,~c-'::;,i
:;lnierci:"1 ,,~...śróct tortur
i udrE;C'zeń.
i:U i'n-t.l u. j&lt;:st czyn noscj.~
i Z(~01i.:OSf~.;'1, kt':fl.~2. po'/:v\/ala :tc::~,l·'
s.rO\,;(;dO\i\:a'~

IYCt1i('zn~~

~:r2.gnie:;lia cz~tO;\',~i~~ka.
Ie I.jA.rT\ . .!~'.~·!\f:F i g u r a l n. €: ,/0/ Y o b r a że 11 i a d u c h Ó \\1 z n a d
l" o d k o \'./ e -: fi b i
,G:u r z c: k i 'Y u a t \fil 1:'-1 o \v &lt;= j (} Vl i n e i «(]·e1'.;te!:'-

7.0\va:: :~:y(~;;el-'.':3,
~

figuren

c~_yn rnittler ..:.n "'i:uat l"{h,l·:;r in. !'"Jeuguinea).

Vi fejOrlt2
~,rcc1.ko";,\/~,~0
do~·zecz3 r;'..:.::ki 'Yuni; leżą \,vioski, \V których
,\:::,~
:~OkD :=.ie rc?v,,-in~~ly urr~i~:ęi,no3ci rz~biar8kię.
Kun:;z~ ten za~ho\;v{:11 s.ię tani
po dzi"~;1dzisiejszy \'l po:::;t2~i pięknych "V drl.:0wie r;~cżbionych figUl~, \vyob"a~"';"~v"r. o';"hv blOb':)" "y['''alow''
slupy u chat zydle itn. Autor o:TI'hvi8
n·i(';~7~r'~·'
~)l'z~~;~a~\'i~;qCe :'~'Y5ckie fjgur~y,' wyob-raż,ającEl clU:!1;.'.
Z naz\vC11ni
j.'_~.h v:i"!,ż,ą sic ialntej~;z2
rnity
i ;,.,vi2fzenirt, głęboko się~;aj(1('e
y: życje s\:olc~('/~net ...
-c;h \v:"i. Po::;zC'z2,~~~óln8 fi;;,ury na ogół SLl vlł2sno{cL~ prywat~" a
z'Jioro':',:l w',a,no,;ci:,! ,;;rornad;,', ale odbieraj~l cześć od w::zystkich ~złonkóv'J osady,' pozostahc
własnością
mężczyzn,
przechodzą
z ojca
na syna drog4 dziedziczenia.
Alltor pn;ypU57-CZa, że figury te były niegdyś
konkretnymi
b6stwami
wojennymi
k8żóej z tych wsi. Wsi te należajy
do
plemion szczególnie
dzikich i wojowniczych.
Po przybyciu
białych koloni-

c;~('y~;,:'

;'[2

�301

300
K. TACKENBERG:

zatorów mieszkańcy
musieli zaniechać wojen i napaSCI, a groźne bóstwa
musiały więc zmienić swój charakter;
stały się opiekuńczymi bóstwami łowów, a wreszcie duchami pomocnymi w leczeniu chorób. Zasięg wpływu tych
bóstw nie wybiega, z jednym wyjątkiem, poza obszar wioski. Autor niestety
nic mógł zebrać dostatecznych
danych do zagadnienia,
czy i w jakim
stopniu istnieje związek między postacią, jaką figura przedstawia,
a drzewem z którego została wykonana. Autor zwraca uwagę na fakt, źe w liter&lt;'1urze odnoszącej się do Nowej Gwinei naogół figuralne rzeźby interpretowane S'1 jako wizerunki przodków. Do opisywanych przez niego zjawisk,
to uogólnienie nie da się jednak zastosować.
Mimo usiłowat'I, autor nie potrafił
rozwiązać podstawowego
zadania,
a mianowicie określić co jest pierwotniejsze
w tym kompleksie wierzeniowym, rzeźby figuralne ilustrujące mity, czy mity wyjaśniające
sens rzeźby.
F. SIMOONS: A f I' Y kań s k i o b s z a I' b e z m l e c z n e j g o s p od ark i (The Non Milking Area of Africa). Od czasu E. H a h n a
(Die Hatlstiere
1md ihre Beziehungen
zur Wirtschajt
des IvIenschen, Lipsk
1896) wiadomo. źe na znacznym obszarze wschodniej Azji nie wykorzystuje
się mleka, mimo posiadania
trzód. Podobnie w Afryce istnieje obszar, na
którym mleko nie stanowi w gospodarce produktu o zasadniczym znaczeniu.
Obszar ten w Afryce obejmuje puszczę tropikalną
i część terenów pokry··
tych sawanną. Obszar ten, w okresie przed europeizacją,
stanowił prawie
trzeci!) część kontynentu.
Autor próbuje określić geograficzne granice tego
obszaru; zasięg ten nie pokrywa się z obszarem występowania muchy tse ts e, jako czynnika niszczącego bydło. Na obszarze występowania
muchy
tse - tse istnieją rasy owiec i kóz, które uodporniły się na śmiercionośne
ukąszenia tego owada. Dwie odmiany bydła rogatego, zachodnioafrykańskiego, również wykazują pewną odporność na jad trypanosowy.
Mimo więc,
że mlekodajne zwierzęta są tu hodowane, nie są one wykorzystane.
A chociaż przeciętna wydajność mleka byłaby tu dość nikła, to jednak zdaniem
znawców tego zagadnienia, mleko tutejszych zwierząt jest wysokiej jakości.
IT podstawy tego zjawiska leży niechęć, z jaką ludność tego obszaru odnosi
się do mleka. Picie mleka uchodzi za objaw "nieczystości" pojmowanej tu
w sensie magicznym. Przywilej
względnie prawo picia mleka ma natomiast czarownik. Autor dochodzi do wniosku, że powstanie obszaru, na którym nie występuje gospodarka mleczna jest wynikiem nie braku zwierząt
mlekodajnych,
ani też skutkiem zapory, za jaką można by uważać zasięg
występowania
muchy tse-tse, lecz zjawisko to można wyjaśnić jedynie kulturowym oporem, wynikającym
z niechętnej postawy ludów tego obszaru
do użytkowania
mleka
jako pożywienia
codziennego.
Tłumaczenie
to
uznać na~cży za niewystarczające,
gdyż nie wyjaśnia historycznych
uwarunkowań tej niechęci wynikającej
z młodszości i obcości danego typu g~fodarki.

W

sp

I'

P o l s k i e j (Zum Siedlungswesen

a w ie osad n ictwa k ul t u
der Tripolje - Kultur).

I'

Y t

I'

y-

Prehistoryczne
badania w ZSRR szczególnie w ostatnich latach rozwijają się z ogromnym rozmachem, a publikacje w tym zakresie mnożą się·
Niestety niewiele z nich dociera do krajów zachodnich. Autor wyrażając
zadowolenie
z powodu publikacji
F. H a n c a I' a Prob/erne
tlnd Ergebnisse der neuen russischen
Vrgeschichtsjorschung,
[1951 Praca ta ukazała
się w 33 zeszycie: "Ber. der Romisch-Germ.
Komission", s. 33 i nast. jako
omówienie
sprawozdań
badaczy
radzieckich
Tatjany
S.
P a sse k
i J. J. K r i c e w s k i ej, Periodizacja
tripo/skich
poseLenji, Moskwa 1949
oraz Culture
tripoLienne,
t. l, Kijów 1940. Przypisek recenzenta],
przystępuje do omówienia szczególnie interesującej
go kultury trypolskiej.

••
,.

l

Porównuje on osady kultury trypolskiej z osadnictwem obszaru ceramiki
'Nstęgowej. W szczegółowym wywodzie polemicznym uzasadnia swój pogląd, w którym przeczy twierdzeniu,
jakoby osadnictwo trypolskiej kultury
było osadnictwem
stalym i trzymało się trwale swych osad. Wskazuje na
pewne podobieństwa
w budownictwie
trypolskim i w budowlach kultury
ceramiki wstęgowej. Domy w jednym i drugim przypadku odznaczały się
znacznymi wymiarami a domy ceramiki wstęgowej posiadały jeszcze większe wymiary. W jednym i drugim budownictwie
materiałem
było drewno
i glina, przy czym w obu przypadkach
stosOW2.110"'mstrukcję
słupową,
w której ściany między słupamI są \vypełniane plecionką oblepianą gliną·
Jedyną istotną różnicą była konstrukcja
dachów. W trypolskiej
kulturze
dach głównym swoim ciężarem prawdopodobnie
wspierał się na ścianach
i slupa2h ściennych; słupy wewnętrzne pełniły tylko pomocniczą i nienajważniejszą rolę, o czym świadczy - zdaniem autorów - wymiar przekroju
{;]adów słupovvych i gęstość ich rozmieszczenia. Wszystko to przemawia zatym, że należałoby tu liczyć się z kostrukcją
dachu na krokwie. Inaczej
sprawa ta wygląda w budynkach
kultury ceramiki wstęgowej. Tu wewnętrzne słupy są gęsto rozmieszczon:l, mają przekroje duże; świadczyłoby
to o tym, że dach swoim głównym ciężarem wspierał się na owych słupach.
To przemawiałoby
na rzecz konstrukcji
na ślemię i sochy. Otóż mimo, że
w kulturze ceramiki wstęgowej btl.downictwo posiada cechy niemniejszej
trwa 'osci niż w kulturze trypoiskiej
istnieją dowody, świadczące o tym,
że ludność rocnicza tej kultury opuszczała swoje siedziby po wyjałowieniu
okolicznych pói zajętych pod uprawę ziemi. Zdarzało się, że wielokrotnie
ludność ta wracała
po pewnym czasie do swych siedzib, w swoistym
cyklu rotacji uprawy ziemi. Autor nie widzi dowodu, który by w sposób
dostatecznie przekonywujący
świadczył o tym, że ludność osad kultury trypolskiej pozostawała na swoich osadach w sposób ciągły, nieprzerwany,
co
z kolei musiałoby dowodzić innej techniki uprawy ziemi niż ta, która ma
zastosowanie w kulturze wstęgowej.

�303

302
l«()~.c·jn~;'Tn. ~A·I.'2clr{liol~{n

cl:-ldl.iZY c±uU)["a jest

::_~;L nipG:.c-~:a, ;.'2

UL::.~.. ~(tni(Jn;:·i

p(;~_~ki;:..::~rOl\;:i.~G11y ::i.e; -\V U.:-;Li·/J'u. rnatri:=i;.-C:l2
i·'. -- t:;~;~L_.,~

..

.
~-,,:_-jl';'~).l.\:·,·i.eK

ci:·~
\\'

(~t)

.

,/

z

,,'1:.&lt;.. l.r~ól·c:i~a,u

i:..'lni .;[Ld

.....,·

(,;J1_'

.. ~.i.:'':''l"LY

.~l:,l..Jc~",rr,':'l: ~

:~;ę

\'.•
'(&gt;~~'.;.. ~\;;·,.rO:L..:..:_'L

\\.'~"·:';8."e

0\\'(.'

vvo(i~':icz: ..-:'./

l';:".

(}....~t.-:(;~(-J. i:rl

;·;.tl.ikcj:~1 i l:L:;,y"l.Li.0·,\~c~.r:i2(n
\\-.l'~; ..'.,::::~;e:~.i.:LO~· l":JJ-'L"t'CiJ"ld2

.l~-l~(l.::'
\V~ J:Ji:-:.:c~

~.,

:;)1:;:lU,

z,-:'

\"1

i.::;\\':iyril,

Jego

::.jGV'::,~

tr,vj,

nic:: dc,\\,'ozdani2'm,
hOUO'N-

~t'epl'ez"n~o,~:anG

g: Ul~'Q~'~l z3.i"~1ieszkuj;ącyr:1

kt.órych

budynki

\v,.,:r..jżniaiy

u ;to~'iullko\'.'uj::: się 'tu.kże
f.:Cl-&lt;;DVv·\.?j

ifl7;:;e

GO

tej

\,

l

:-C. u. r~: :,' n. 6 \\

J. NICOLAS:
Przydomki
Vol ty (A. O. F.)
- Volta (A. O. F.).

Les

-

Ela
devises

z obszaru
des L'ela

\.\~ d P e)g c

f ()

zlożv!.:'::,

..L(,

:&lt;~1:"i..J.~1.

..~l.Lld

3rL--'t'.' ;

&gt;.: ... ,

. \V:..:q).
t'j(;

.., ...,

kl~:.tU.

PO';lc1d:::1 l";C".ęcit~ ~ (ł~v"',~.:.:&gt;O. r..l;lj·z~..';,': U pu0lL:::".:1~i:·n ra:. z:.:j

l,;:;J.~:,:ty:.::.L['- '..•

o:,'

~:~-;'C:(1Y
oJCG'.'·:,

2. Vli~:1r3 ....
\7 ;:;cga,

lnJ.~js':,

(;l:J:~~~Ć:-

.1,'t:,(:'':'''~i:;~l)-l/l;~c::(bt.d\·. :o".~\ l-·.Ci:&gt;~/~ 8U.'L():'~~,,",,''':
Lt:.l&lt; ,':',z~:'/) ;:·~t·lY-·
.
.
o :L:,0."i·,~C.~~1.2

t .._·, .-.~&gt;:,:}~,:':. \.·~:--LZ.:~

:5. Str6ie

l;}:-'.tli ~-=rzy::.~(;dy: ;J)

c;;'(l"ry

f'raL:8

rnl':;J~c

ku·i~ov~.'ycll.

d·~'j/.:;:~ZO\,VJ b)

:;:-o~_d...:i:1iy:
l'~.~~L
:.J['~C't~JC·i"-· "i. Y·'O\V:'lC:-'·

~a'\:..-j~.-·l'a !!2";.tzi..,~1::':,c.'e

3. IJucir: prL{Jd~(&gt;~;

~i;?bczplcc:"0ń:/
•.\,vU z~; Strony
Z\'Vi8rz.~:ft.,
1):&lt;.1 SLl.l6i:&gt;,\'
nac;
:;:d5~cl.dl1i('n::8.:':l1i

i

(.;_ "Vi'yroc.:i:1L2.

CZ8.I·l.;\;,,~:Lei:.'i~

pOYl,.f;:it2~lia

l

'~'. \\7J.~,ka z ;,:i-

r.G.fl1yt~)·na

ro%\\rCJU

!:JfL(;\::il'l

ś\vic:~to~~().s"lr..ldLl

religijnego 8rtykuł ten pr2Yi"~osi '\:""81 ~03Cl0\Ve .rnaV.::rlaly
Ly:nl b2.l'dzi0],
'lC~
:~ on·:; b~zpo.~redriL.:l ~xypov..··:~dzi;~tych, kJ~órz.:T l~ult 'l"~[~ L\vor"~:.~,r}'..~~I{t.Ykuj.-l i kJrrJ~~"ltują.

T

I

t

"AttJ~·;:uł znajduje

Sliv'Ój dalszy

ciąg

\v nH:'t~1JnYfn.z-: •.;L,~'cic

j,.Antb,ro:,:osu".
G. Vii. 13.. i.-IUNTINGFORD:

n

la

Pierwsza część tej pracy opublikowana
zostala na 'amach "Anthroposu",
t. 45, 1950, s. 81-118. Frzydo:r:ki
fnurzynów
grupy Ela służ~ do rozróżnienia \\: przypadkach
homonym:i
r;liędzy dwoma
indywiduami
tej samej
grupy, które noszą to samo imię i należą do tego samego klanu. Autor
~·rzy jmuje w z3sadzie defjnicj~ znaczenia owych przydomków
zaiV1. G l' i a uJ. E,' C m (L'Aliiance
cyLharicque,
Africa,
London
1948, s. 253). Według tej
definicji
przydomki
te są zarazem tytułem
honorowym,
dewizą, pochwałą
i pochlebstwem,
jakie się kieruje
pod adresem
zainteresowanego,
ażeby
podkreślić
jego kwalifikacje,
wyrazić
wdzięczność,
dodać mu otuchy. Nicolas daje szereg przykładów
takich przydomków
używanych
w murzyń-

·,~~~:;.;~:~~l:~')2
_;'~":'lcLdung(;

.::.:1 te.l

bUliyr:.kor.n

ni, \1.1.;:.;zdY:JY j::~un(;rodz.:.nl'.yn1.
V'l fakci2 L,V!n 'vidz; a:~ch,;;:;ll""uklu.:::y spot&lt;::cL:::-iej na l...ojeciyr'1c:~::.:~ rnal:: rodzin:;r,
:\_'-E :r
prz,vpu.,;:z;.::::a jJ.:cnak. Ż.= zrniCl~'!..a kGn...Jtruk;~ji (iomu c..',ics;:kalneg.()
il:OŻ.:.· .si~ tu \vi:{zać: %t.~ :~;Yn;'3.l
..a!'nl gos1~·oó3.reZirtli, ll1iano'vVlcic
z v:zra:.:iLc".ljqc:,,~
pT~":~'-v'V'a[;'::1hoc1o\\:li nad l"olni.ct,,-·..,:ern r~.a tiTD obsz3rz,~. 'W' z'vV.i.&lt;zku z t;y~ri1 (;~utor
·v\'y[.:'o\t~7io.(;.asię na l{:~:-"1at: czy i \'\1 jaklrn
stopniu
slusznYi.TI jes'l, t\vierdz.(·nie
(rr~jn, I-I;:nlC('~rc:"')~ ie 2"\ ::ba loessovv'a nie sprzyja
roz'INojo\vi
12.SÓ\;v· i~ ż:; to
\"'~a~;ni.e byla cZJ'r~EE:i('n"l istoln,ynl
dla roz\voju ro1.nict\va nC1 tyrn Ob"3:(~ar7.s;
g.leba .J.o~:::';:)o~·D.
spI'zyja
pora:;i.:anlu laso'"v liLcia.stych.
Jc;o.ynie klirnatyczna
po:.;UC!ł3 \Vipari~t. 7. obecnego
oos,~aru stepovvego
lClsy, niegdyś
ta.m ro.:nąl~e.
"l"o bylo czp,mkiem,
ktGr:l zmusił gospodarkę
poprzednio
rolniczą do przej:0;68. na go:,rodarkę
hodowlami, siepow:;, co znalaz!.o swe odbicie w zmianach
i:,'pu domostwa.
murzynów
surnoms

(;i~C:

.....
.:,:::·~_&lt;~.~l ~YI./.~·.' !;·i~~·,'/;.::i~·:J~(}.0 :(.L'1i"':':'.::ł~-..«.:\-v,.-:~~·jrt:~ ~,"i=~:l(::~':,_j,:'; n t':

int2rpt2tacji,

~·:lie.;sca

dr~aL:L~.~jęLyL:c\\'i:!

ich

óy\vaJ~';

i.'~'

(.".'

u·{:':,~o\.-lc 'L"o:!Jl::l'; C;0.\\"(}cJ

Haute

l

,

L:,:.:._,.·~d~(:'d.I..l.:/n'1 !'{::J.~,:'

F.

l~

~i

sj(~

ku:~u~~}"L;''ypolsk'~ej,cl,':i··:,.ri·':':~ c.1u~.:~
uS'L·:;łJiiY

,:"&gt; ~,'~;,.u'·=:cil.:~ kujrych

.:;"';
~ '~~,,;n
'.,y~a~J 'J ero;,

;j_~cH~zi~.

\";\-~·:i.'i:...~~'£,:j."l;
.. \', i.;•...I(;i{:b(J\:,~'e bl1(j::,·~-.kl ~ni.C;:.zkd~n::

G cir n e j

~-~ld, lJ()~;~(~~)iając rO:~:i.l:nlcni.e

skL':l.d(Ji:cu'.\

się

hodo·\~.:l

Lad

~\.'~:lil(:·~· .. 'd

:,--,\\'rl:;~'::l stoł.Jniu

~~-;:;
i::t:jLilC

:eJ~lc';~.\i,
\,,'

~polecznycil.
;.rL:;";··::JJ.l

~;i

nad

nL;, ..\·::~LI_'ll\'-·'Y,

::;)0'.;0.)

S'l..(J::J:.:.;'i!-cach

~r.'}·~.o.:.·..J:i-:j ni_: "'\~i.::':'&lt;.~,.:\vyr::L:L:_j

IO·~~·lic:..\\·8.

.:;·~.ic'j ;CUpi0

stOljDiu

klLt"J.ry

l\.u·~or liz-LGsui":ko-.vuj...;

r:yn1.

n:.c'.~;.:.:r:a.::;~-,\- \V

\v jakim

luciności

gi'Up

~,Yi~~L..L-I':'.I~t~\.;nid.
Yc.l~.t pfzev,'i::~gi
. ,.
"..

\'.'/L.i.~d.~:.c,\'

";".:.:":

i~\..L~L1rC::2

.' n.::..JcJ

;.I':,.:.'~)

Lugadnienie,

~;~0.;d.l(.ki .spOL;C~~ll~

Ó 'vV,

D o

l'

o b o ('ihe

Political

CJrgaDizacJ&lt;l
Organization

polityczna
of ·lhe DoroDoj.

murzy·-

Autor opisuje
polityczną
organizację
grupy murzynów
K2nii, Dorobo,
którzy pi"zyjęli od sc!siacJów żyjących
na wyższym
poziomie kul(lirOWjm,
mianowicie
Nandi,
szereg cech kulturowych.
Dor'obo, przed zetknięciem
siE: z grup) Nandi po 1925 r. był ludem łowieckim,
choć przyjął
od tych
ostatnich
hodowlę zwierząt
i rolniCtwo.
W kulturze
Dorobo zachov.'ało się
jednak wiele wyrażnych
cech łowieckich.
Życie spoleczne
kontrolowane
jest przez dwie instytucje:
rady klanu
i rady, karet. Ta ostatnia
ma szersze kompetencje
odpowiada
niejako zarządowi
dystryktu,
jednoczącego
cało!'ć interesów
wszystkich
wiosek Dorobo. Autor opisuje funkcje
rady klanu i uprawnienia
rady, koret. Rady
klanu
działa jące \\1 zasięgu
poszczególnych
klanów
są kompetentne
do
rozstrzygania
lokalnych
sporów. Do spraw tych należą spory graniczne,
łowieckie,
zabójstwa.
jeżeli zachodzą wewnątrz
klanu oraz wstępne
dochodzenia w przypadku
zabójstwa,
w którym wchodzą w grę członkowie
różnych klanów.
Karet
roztrzyga
spory między
klanowe,
rozpatruje
przy-

�305

1

304

i

padki zbrodni, jeśli strony należą do różnych klanów i jest ogniwem pośrednim w sensie politycznoadministracyjnym
między kolonialnymi władzami kraju a klanami w ramach dystryktów.
Następnie
daje autor przegląd założeń prawnych,
stosowanych
przy
różnego rodzaju przestępstwach
i zbrodniach. Z kolei przechodzi do omówienia religii i magii u Dorobo, wskazując
na liczne
podobieństwa
w wierzeniach i praktykach Doroba i Nandi.
W.

PILCHNER:

L u d ow e

św ięt a

w

Nep alu

(Volksfeste

I
It

na którym zabił zwierzę. Charakter magiczny zdaje się leżeć u podłoża zwyczaju wstępowania na zabite zwierzę ze śpiewem i tańcami.
W rozdziale kcń,~ov;ym autor stwierdza, że u podstawy wszystkich tych
praktyk właściwych ludom łO'.vieckim afrykańskiego
obszaru leży zamierzenie ubezpieczenie.
się przed możliwością
zemsty ze strony zabitego
zwierzęcia. (p&lt;ltrz H. Baumann ZFE, 70, s. 208-39).
W. HAVERS: O z ri a c z e n i o w e j war t a ś c i j e d n e g o z i n d 0g e r m a ń s k i c h s u f i x ów (Zum Bedeutungsgehalt
eines indogermanisches Suffixes).

in

Nepal).
Większość świąt obchodzonych w Nepalu jest podobna do tych jakie
obchodzi się w Indiach, tym też tłumaczy się fakt tradycyjnych,
osobliwych
dla Indii, wędrówek
pielgrzymów,
stale kursujących
między Nepalem
a Indiami. Autor opisuje w artykule pięć świąt obchodzonych tylko w Nepalu: 1. Matsyendrayatra:
jest to manifestacja
na rzecz Naraya n e V i s n u, bóstwa ludowego, opiekuńczego w tym kraju. 2. S l' i m a t i:
W 1789 r. dzicy ale wojowniczy górale G u l' k h a zdobyli Nepal, kładąc
kres panowaniu dynastii królów N e var i. Na cześć tego faktu lud Nepalu obchodzi święto S r i m a t i. 3. Święto bóstwa N a l' a y a n a. 4. Święto
K l' t t i k a, na cześć wojennego bóstwa K a l' t i k e y a.5. Święto D e v i ya t l' a, tj. na cześć bóstwa, chroniącego ludzi od malarii.
S. LAGERCRANTZ:
(Hunting

Trophies

Ł o w i e c k i e t r o f e a i m a g i a m y ś l i w c ów

and Hunting

Magic).

Rozprawa z zakresu językoznawstwa.
Chodzi o sufix -tu-, który w językach indogermańskich
służy szczególnie do tworzenia tzw. nomina actionis. W żadnym z indogermańskich
języków nie występuje
sufix -tuW tak licznych skojarzeniach
jak w języku łacińskim. Z tego powodu autor
podejmuje analizę tego sufixu i form jego występowania
przede wszystkim
w zakresie języka łacińskiego, nie pomijając jednak i innych grup językowych, w których to zjawisko występuje.

l
I

Ogon bywa u tubylczych myśliwców afrykańskich
uważany jako obowiązkowe trofeum łowieckie. Drugi rodzaj trofeów, przysługujący
tylko
łowcom, stanowią pierścienie, wyplatane z włosia względnie z sierści, wyrwanej z ogona zabitego zwierzęcia. Bywa, że pierścienie wycinane są ze
skóry, ze stopy zwierzęcia. Pierścienie takie bywają też nakładane na broń
łowiecką·
~
Inną kategorię stanowi zabieg wykrawania
kawała mięsa z grzbietu zabitego zwierzęcia i spalanie go często z ogonem i uchem zwierzęcia. Osobne
z&lt;:biegi i wierzenia odnoszą się do wyrywania zębów zabitemu zwierzęciu.
Penis i uszy także bywają obcinane zabitym zwierzętom, przy czym o ile
penis bywa' zawsze spalony o tyle ucho bywa niekiedy w sposób obrzędowy
zjadane.
Do osobnych zabiegów należy zatykanie otworów w ciele zabitego zwierzęcia. Wspomnieć
należy także o zwyczaju ucinania
wąsów leopardowi, z czym wiąże się szereg zakazów. Obcięte cząstki bywają używane
w pewnych magicznych praktykach. Do mniej znanych zakazów zaliczyć
należy zakaz oglądania się za siebie w chwili gdy myśliwy opuszcza miejsce,

M. VANOVERBERGH:
Religia
••nd Magic among the Isneg).

I
I

I

•
I

u

Isnegów

(Religion

Jest to część trzecia
rozprawy
poprzednio
zamieszczonej
w t. 4S
Anthroposu.
Część ta poświęcona jest opisowi dwóch aktów kultowych
lsnegów, śayam, say - am, i ceremonii noszącej nazwę pildap, odbywanej
na cześć ducha anlabban. Tak w pierwszej jak i drugiej z omawianych
tu ceremonii istotnym momentem jest ofiara z psa i produktów roślinnycA
na rzecz ducha względnie bóstwa, na intencję którego Obrzęd cały się
odbywa.
Przewodniczy
obrzędowi czarownik.
Nieodłącznym
momentem
6brzędu jest wspólna uczta.
J. SCHNEIDER:
Uprawa
B r y t a n i i ('Uber den Feldbau

I

i magia

ziemi
u ludu
Sulka
der Sulka auf Neubritannien).

w

Nowej

Jest to niezmiernie
interesujący" artykuł, napisany przez niemieckiege
misjonarza, który pierwszy poznał i szczegółowo opracował język Sulka.
Opis uprawy
ziemi u tego ludu jest potraktowany
gruntownie
prZlede
wszystkim od strony językowej. Przygotowany
i opublikowany
został on
przez Karola Laufera, również misjonarza, bowiem autor tej pracy zmarł.
Przygotowanie
nowego pola upatrzonego pod uprawę rozpoczyna zabieg
magiczny. Tubylcy zawieszają względnie zakopują na tym terenie w jednym
lub kilku miejscach rośliny o właściwościach czarowniczych, które mają na
('elu odpędzenie zły:::h duchów. Po tym zabiegu przystępują do oczyszczania
pola z zarośli i drzew. Trzebież odbywa się za pomocą kamiennych siekier.
20 ..Lud",

t. XLIV.

�JOT

306
Przy wyrębie pracują zarówno mężczyżni jak i kobiety. Ale niektóre wypowiedzi tubylców zda ją się wskazywać na to, że dawniej kobietom nie było
wolno używać siekier. Drzewca siekiery są zawsze obrabiane i przygotowywane przez mężczyznę. Do rozrywania
lian używany jest kij, (dl. 1 łokcia) oraz muszla, służąca do ich rozcinania. Ta ostatnia wychodzi z użycia
na rzecz metalowego noża (Buschmesser). Ponieważ drzewostan na oczyszczanym terenie
jest niejednolity
a drzewa cieńsze i słabsze rosną na
przemian
z drzewami
grubymi, więc najpierw
ścina się drzewa cieńsze.
W ten sposób przerzedza
się puszcza. Grube drzewa ścinają mężczyżni.
Niektóre drzewa, zwłaszcza o rozłożystych konarach, bywają przez dłuższy
czas zostawiane dla zacieniania pól i ochrony przed zbyt palącymi jeszcze
promieniami
słońca. Przyszłe pola są grodzone. Każdy kto w polu tym
otrzymuje udział w postaci parceli, wykonuje
kawał płotu ogradzającego
wspólną całość. Za wdowę pracę tę wykonuje
jej brat. Często zachodzi
konieczność
ubezpieczenia
pól przed dzikami, wtedy budują
ogrodzenie
z kamieni lub palisady, stosując przy tych ostatnich różne sposoby wiązania. Kiedy ogrodzenie jest zakończone pole podlega jeszcze raz Oczyszczeniu,
wyrywa
się porosłe chwasty,
ścina się to, co ewentualnie
jeszcze do
ścięcia pozostało. Zasiewu nie dokonuje
się prędzej
aż ukończone
jest
ogrodzenie. Chodzi o zabezpieczenie przed ryciem dzikich świń w popiele.
Po spaleniu nieużytków,
niedopalone
części bywają gromadzone
w stosy
pod pozostałymi drzewami. Stosy te zapala się dla opalenia gałęzi drzew,
aby nie zacieniały pola. Dopiero wtedy całość pola dzieli się na parcele,
będące udziałami
poszczególnych
jednostek
gromady,
uczestniczących
VI przygotowaniu
pola. pólka te znaczy się kamieniami, gałęziami, pniakami.
Narzędziem do uprawy ziemi jest kopaczka a raczej kij kopaczkowy, wyrabiany przez kobiety i mężczyzn za pomocą siekiery. Kobiece kopaczki są
lżejsze. W zależności od rodzaju pola istnieją trzy sposoby sadzenia uprawianych tu roślin (taro, yam, bataty, trzcina cukrowa). W pierwszym przypadku sadzonki roślin wkładane
są do lejkowatych,
kopaczkowym
kijem
drążonych otworów w ziemi, bez ich zasypywania. W drugim, chodzi o pole,
które po wypaleniu
porostów zawiera mnóstwo korzeni. Sam więc proces
sadzenia kłączy i pędów wymienionych
roślin związany
jest z rugowaniem korzeni za pomocą dużych, mocnych kopaczek, przy pomocy których
korzenie wyważa się i wyrywa. Każdy pracuje dwoma takimi kopaczkami,
które wbija w ziemię obok siebie i ruchem dżwigniowym
podważa nimi
korzenie wzruszając zarazem ziemię. W obu omówionych przypadkach
pracują indywidualnie.
W trzecim przypadku
pracuje na każdej działce grupa _ około 10 osób; ziemię wzruszają w ten sposób, że gromadzą ją w kopki, w które sadzą sadzeniaki.
Autor wyrażnie mówi, że w zasadzie nie da się wyróżnić prac, które
wykonywaliby
jedynie mężczyżni lub kobiety. Wszystkie
rodzaje prac
wykonują
mężczyżni i kobiety; prace wymagające
większej siły na ogół,

choć. ta~ż.e z. wyjątkami,
przypadają
w udziale mężczyznom. Do takich
nalezą: scmame grubych drzew, budowa domów, obrona przed dzika "t
,Kal~ndarze~,
:"e~ług którego toczy się ich roczny cykl zajęć gOs:d~:~
cZJ ch Jest kWItmeme poszczególnych
gatunków
drzew prz
d'
dla drzewa lturka
na nowy rok a dla d rzewa k'oralowego
ypa aJące
guip np.
na
przełomie czerwca i lipca itp.
'
,
.. W ko~cowym
rozdziale
autor wymienia
szereg uprawianych
roślin
l Ich .odm:an, .podając nazwy tubylcze na poszczególne gatunki.
N:ez~Illerme
interesu~~cy
jest przedstawiony
związek
znaczeniow
ok~es.len tubylczych na rozne rodzaje pracy, dający obraz w jakim stopni~
ZajęCIa Sulka wpływały na kształtowanie
ich języka i pojęć.
E. KAHLER-MEYER:
G r a m a t y k a i s ł o w n i k J'ę z y k
S
d a w e (M
t .
a
a nVokabular adr Isn a dV a n d e K i m m e n d e' a (Kimmendes Gramatik
und
er an awe - Sprache).
i
Sandaw~ to nieliczna grupa pochodzenia
wschodnio-afrykańskiego
ży;:;a
o~ecn.le w. centrum
terytorium
Tanganiki,
otoczona ze wszys~kich
tUl:n ~ ~m~onaml Bantu. Autor omawia manuskrypt
pracy podanej w t ynm:eJ~zego artykułu.
Praca ta wydana została w 1948
~~Yid:w~lCtwa M~cro -- Biblioteki
Anthroposu.
Oryginał
n:'Pi:a~;m;ecs~
.ę yku francuSkIm: Essat cle g7'ammaire et voca.bulaire de la lang
S

c!awe.

A.

.

BURGMANN: ..,.rama
G

t yka

i

słownik

A. l\"I li 11 e r a (A. :i.\ilul
1
1e rs G rama t'Ik und
Vokabular

l

':1

(

l!

języka
der Kanua -

ue

an-

Konua
Sprache).

Lud Konua to "rupa ję k
Keriakat
i Rotoka "'w ŚCOd::w~wJ'a pśa~uaska, zamieszkująca
obok grupy
czę CI wyspy Bougainville
"
k
o
wyspy archipelagu
Salomona. Przedmiote
6'"
,naJWIę
szeJ
om
A. Mi.illera, poświęcony gramatyce'.
ł m 'k
ow~ema Jest rękopis pracy
l s OWlll OWI Języka Kon
P
wydana zo~'a'
o
..
.
.
ua.
raca ta
~L
,a rOWlllez w Mlcro-!hbliotece
Anthroposu.
i S. WyRM:
S t u d i u m j ę 7. Y k o w e P. D r a b b e' a n a t e
.ęzykow
południowo-zachod'
mat
G w ' n e' (P D bb'
n lego
o bs za r u
Now e j
•
l
. ra
e s Study of the Languages of Sout.h-West New Guines).

Autor

omawia pracę P D
która pcd~bni:
Micro-Biblioteki
Anthroposu.

NieuU'

Guinea

bb '
e a ?a.len en Dialecten
jak
wymlemone poprzednio,

a

van Zuid-West

jest publikacją

W dziale: A n a l e c t a e t A d d . t
tyczne uwagi do zagadnienia
kszt l a m e.n t ~ na u.wagę zasługują: 1. krybert Baldus) i odpowied7 na n'
ałtowtama S.lę ludow brazylijskich
(Hero
.
Ie ze s rony Jozefa Haekela
2 W
. dO
Jozefa Henmngera na temat poral n d rll.. w Arabn.. przedislamickiej.
.
"
ypowle z
~O*

�309

308
W pierwszym z artykułów autor poddaje krytyce niektóre wnioski Josefa
H a e ker a sformułowanie
w jego pracy Neue Beitriige zur Kulturschichtung Brasiliens
(patrz "Lud", t. 41, cz. 2, s. 978). Autor k\vestionuje słuszność
niektórych
wniosków
Haekela,
m.in.. interpretację,
jaką ów nadaje
znajdowanym
u ludu Kar a j a glinianym
figurkom
przedstawiającyr:1
kobiety. Haekel widzi w tym zjawisku
przesłanki
matriarchatu.
Autor
natomiast stwierdza, że wiadomym mu jest z własnych badal'l na tamtejszym terenie, że w interpretacji
tubylców (Kara ja) figurki te rozumiane
są jako obrazy mężczyzn i kobiet. podobnie
krytyczne
uwagi przytacza.
W odniesieniu
do zbyt powierzchownych
wniosków o niektórych zapożyczeniach w kulturach brazylijskich.
J. Haekel odpowiada na zarzuty H. Baldusa w artykule, pt. Entgegnung zu der. "Kritischen
Bemerkungen",
Artykul
Henningera nawiązuje do rozprawy M. Hermennsa (patrz "Lud", t. 41; 1954,
~. 984) o poliandrii w Tybecie. powołując się na wzmiankę Al Biruni'ego
(zm. 1048 r.) z której wynika, że u Arabów przed przyjęciem islamu istniala poliandria, autor krytycznie rozpatruje
żródła dotyczących tego zagadnienia. W konkluzji dochodzi do wniosku, że istnieją podstawy do przypuszczenia, że jest prawdopodobnym,
iż u Arabów forma poliandrycznego
małżeństwa
była praktykowana.
Autor wskazuje
jednak, że prawdopodobnie zasięg zjawiska był mniejszy niż to przypuszczają
niektórzy autorowie.
W tym samym dziale jest ciekawa wzmianka
o żałobnych pieśniach
Chazaków, i o praktywaniu
żałów po zmarłym. "Załe" te bywają śpiewane
w namiocie, w którym zmarły mieszkał. Autorem tej wzmianki jest Ludwik Golomb.
W dziale M. i s c e łl a n e a pod "Generalia"
znajdujemy
m.in. wzmianki takie, jak: a) Ogólna ilość ludzi na ziemi od pojawienia się człowieka
do czasów współczesnych.
Autor (W. F u c k s, "Zeitsch. f. d. gesammte
Staatwiss", Ttibingen, 107, 1951, s. 440-450) stwierdza, że liczba ta zawarta
jest między 45 a 85 miliardów. b) W językach indoeuropejskich,
zdaje się,
że pierwsze określenie słonia znajdujemy
u Herodota, 2AllqJ110. Germanie
i Słowianie zrazu mylili słonia z wielbłądem
(P. K l' e t s c h m e r, "Anzeiger
der Oster, Akad. d. Wiss". Wien 88, 1951, s. 307-325). e) W Jugosławii niektóre tańce ludowe wskazują niezwykłe podobieństwo do tańców indonezyjskich. Poza tym istnieje
uderzające
podobieństwo
niektórych
narzędzi.
rolniczych i motywów zdobniczych, między tymi dwoma obszarami. Według
R. von Heine _ Gelderna wyjaśnienia tego zjawiska szukać należy w tzw.
wędrówce pontyjskiej, która odbyła się około 800 lat p.n.e. Przedstawiciele
tej wędrówki dotarli do Indyj wschodnich, przyczyniając
się tam do upap.ku
Kultury
Diong _
san, a następnie
dotarli do wschodniej
Indonezji. Na
przestrzeni
między obszarem zachodnio-rosyjskim
a wschodnią Indonezją
moina wykazać elementy, stanowiące ślad owej wędrówki grupy pontyjskiej. d) "'V zakresie etnografii Europy wymienić warto ciekawą notatkę

0, no.rweskich
nosidłach do wody. e) Afrykańskiej
problematyki
dotyczy
:zm~ank,a. o artykule A. J. H. G o o d w i n a pt. The origin of maize ("The
::;out~ Atf1can Archeological Bulletin", 8: 1953, nr 29). Autor rozwija zagad:den~e stosunku żywności do gęstości zaludnienia Afryki. Wskazuje on na
,0, ze zamm Afryka
przyswoiła
sobie amerykańskie
rośliny takie, jak
kUkUl'~dz~, m"ni~l{a. or~echY ziemne i pewne gatunki fasoli, - gęstość jej
zaludl1lel1la muslaJa
SIę utrzymywać
na znacznie
niższym
poziomie.
f) Druga notatka zajmuje się pojawieniem
się konia i wielbłąda w Afryce.
W skalnych rysunkach
saharyjskich
wizerunek konia pojawia się dopiero
~ okre~i(;. między 1500 a 1000 r. p.n.e. Podobnie jak w Egipcie koń pojawU
SIę ~kze tu wraz. z :vozem bojowym; zanik wozu bojowego wiąże się z powstam~m .kawaleru, Jako formacji bojowej. Wielbłąd, jak to między innymi
p~Jtwler~za.Ją wspomniane
rysunki skalne, pojawił się w 'Afryce dopiero
w. okreSIe .1lnpenum rzymskiego. Pod względem ekonomicznym było to zjaWIsko. domosłeJ wagi, nie zaważyło ono jednak na zagadnieniach
polityczr.~~chl ;V0Jem:ych .. ~ezwąLPieni~ w arabskich podbojach istotną rolę odgrywdł kan a me wIeiołąd. g) Z mnych notatek interesującą
jest wzmianka
a motykach i t~porach ze skorupy i kości żółwia oraz ich znaczenie w gospodarstwIe ludow ~ceanii. I tutaj istotna różnica między narzędziem służą. cyn do uprawy zIemi a domowym toporkiem
względnie tasakiem
leży
-.V id'~ru."ku
linii ostrza i jej stosunku do osi styliska. Oba typy narzędzi
\\'prowadzone tu zastal\' przez protopolinezy jską ludność Ocecmii.

•.. Zeszyt 2 (Fasc. 3·--·'1) otwiera wykaz pis.n O. W. S c h m i d t it (1868lSA) .. Dorobek nauko',vy Schmidta wyraża się cyfrą 047 pozycji naukowych,
g'l):v~le z zakresu języlwznawstwa,
studiów porównawczych
w dziedzinie
~'el\glOzna\:stw~ ?raz etnologii. Poza tym zmarły pozostawił 62 muzyczne
K'.:mpozycJe rel1g1]ne.
R. B. SER.JEANT:
Kalendarze'
w p o ł u d n i o Vv o - z a c h o d n i e jAr
:\.lmanac from South -- West Arabial.

gwiezdne
a b i i (Star -

almanach
Calendars and an

przedstawia
'Wvniki swoich 'cerel-Iowych
'oaa'~n'
,,_.' Autor
....
.,
a
na t ema t' Kalen d a,La, Jako mlermka rachuby czasu u ludów południowo-zachodn'e'
-"
A •. b;'
K '", d
•
'
l J CL.ęSCl
_:,a. _.1.
a"~.l arz .en, będący podstawą rachuby czasu, głównie dla rolnikaw l marynarzy
arabskich, różni się od kalendarza
curope'skiego.
O '1
1..~aZlal na ~ztery pory roku odpowiada w pewnym stopniu p~działowi nla~
~"emu, o t:'le J2dnostki drobniejsze liczy się inaczej. Rok słoneczny podzie:/cny Jest n~.:la ~kresów, które autor określa jako stars (gwiazdy). Każdy
_. tych o~re~o\V lICZYpo 13 dni z wyjątkiem ostatniego al - Hak'ah który
11~ZYdm 14.. Ka~da z pór roku zaczyna się "gwiazdą", która nosi' ;'azwę
..• Abu, tj. oJcIec. Autor podaje tablicę ~'ynchroniczną, obrazującą
sto&gt;

�311

310
sunek pór roku, miesięcy i dni słonecznego roku europejskiego
do kalendarza arabskiego. Następnie omawia podział zodiakalny arabski i wyodrębnianę przez Arabów sezony (deszczowe, zimne i gorące), oraz fazy księżycowe. W części drugiej artykułu
przedmiotem
omówienia jest almanach
jemeński Muhammada
H a i d a l' a h a na rok 1635 rachuby mahometańskiej, tj. na 1945 r.
A. GERSTNER: Choroby
i ich
leczenie
w wi erzeniach
i l' o Z u m o wan i u l u d u We w a e k - B o i k i n (północno-wschodnia
Nowa Gwinea) (Die glaubensmassige
Einstellung der Wewaek - Baikin Leute den Krankenheiten
und deren Heilung (Nordost-Neuguinea).
Autor przedstawia materiały zebrane w terenie, a dotyczcłce ludu, któr:, ~)ył już przez autora kilkakrotnie
opisywany ("Anthropos", t. 46; 1951,
s. "*13-430; t. 47; 1952, s. 177-192; t. 48; 1953, s. 413-457 i 795-808).
W pierwszej części mówi autor, w jaki sposób według wierzeń ludu Wewaek - Boikin powstają choroby. Przede wszystkim Se) one skutkiem czarowniczych zabiegów albo zemsty bóstw lub duchów za naruszenie zakazów
lub niewypelnienie
odpowiednich
przepisów. Choroby mogą być śmiertelne; są one wtedy skutkiem specjalnej działalności czaro',vników. Omawiając szczegółowo przyczyny, które według wierzeń Wewaek _.- Beikin powodują choroby, autor wymienia je w następującej
kolejności: a) zabiegi
czarowników, przy czym czarowników dzieli na 1) Kombo tj. czarowników
szkodzących; 2) dag, tj. czarowników
uśmiercających;
3) maie, względnie
5angguma (w języku pidgin),
tj. czarowników,
morderców kaptmowych:
h) nieprzyjazne działanie duchów sagi, które także powodują u ludzi lżejsze
choroby; c) zmarli przodkowie u:aranga mogą również z różnych przyezyn wyrazić swą niechęć dla żyjących,
nasyłając
na nich choroby.
d) wreszcie naruszenie zakazów t a b u może automatycznie
spowodować
:zachorowanie.
Dalszy ciąg tego artykułu
zapowiedziany
jest w jednym z następnych
zeszytów "Anthroposu".
E. LOCKER:
"B y ć"
"m i e ć". W Y l' a
j ę z y k a c h (Etre et avoir. Leur expressions

Ż

e n i a i c h w róż
dans les langues).

ny ch

Autor, charakteryzując
na wstępie istotę omawianego
zagadnienia,
wskazuje na to, że język, jako wyraz odzwierciedlanego
przez umysł ludzki świata rzeczywistego,
złożony jest ze składników
dwojakiego rodzaju:
a) pierwiastków,
zaczerpniętych
z rzeczywistości istniejącej poza umysłem
człowieka; b) ze składników, jakie ze swej strony umysł ludzki do tamtych
dorzuca, aby pojęcia te utrwalić, sklasyfikować
i określić stosunki między
nimi.

••

J. FRICK:

Ba jk i

z C h' i n g - h a i.

(March en aus Ch'ing

-

hail.

(A). Zapisane przez autora bajki pochodzą z prowincji Ch'ing - hai
północno-zachodnich
Chinach. Autor przebywał tam w latach 1949-1951
""'e wiosce Hei-tsui-tzu jako lekarz.
(B). Bajki zostały przez autera ugrupowane
według tematyki i są wyborem znacznie
obszerniejszego
zbioru. Jest to 8 tom Micro-Biblioteki
"Anthroposu"
(Johann
F l' i c k, Chinesische Miirchentexte
aus Ch'ing ha.i, s. 485. Posieux 1954).
li!

R. M. BERNDT: W s pół c z e s n e z n a c z e n i e p r e h i s t o l' y C z- .
nych
przedmiotów
kamiennych
u ludów
wschodnie
j
c z ę Ś c i ś l' o d k o w e j w y Ż y n y N o w e j G w i n e i (Contemporary
Significance of Prehistorie Stone Objects in the Eastern Central Highlands
of New Guinea).
W ostatnich latach na terytorium Nowej Gwinei znajdowano liczne kamienne przedmioty, które nie wykazując oczywistego związku ze współczesną kulturą ludów tego obszaru, są przez nie użytkowane w zabi~gach magicznych. Wśród tych przedmiotów wyróżnić można następujące kategorie:
al moździerze, czasze i naczynia różnych wymiarów i kształtów; b) tłuczki
względnie przedmioty podobne do tłuczków, maczug i tp.; c) dyski kamienne z przewierconymi
otworami i tp.; d) głowice maczug; e) oddzielne rzeźby
zwierząt, ptaków i ludzi; f) fragmenty bliżej nieokreślone.
O znaleziskach
tych sygnalizowali
już: A. C. Haddon, G. P. Miles,
A. Kasprusch i inni. Jakkolwiek przedmioty te naleey wiązać z obszarem
Nowej Gwinei, to jednak nie stanowią one integralnych
składników kultury ludów, obecnie zamieszkujących
terytorium,
na którym relikty te
są znajdowane.
Autor zebrał informacje
od tubylczych Papua na temat
znaczenia i obecnego użytkowania tych przedmiotów. Z relacji tych wynika,
że nie wiedzą oni nic istotnego o ludzie, który przedmioty te tworzył i o tym do czego przedmioty te pi~rwotnie służyły. Nie mniej jednak fakt.
że przedmioty te zostały przez tamtejsze ludy współczesne przyjęte i włączone do praktycznego użytkowania, jest zjawiskiem samym w sobie interesującym. Autor ilustruje wywody swoje 5 tablicami, przedstawiającymi
omawiane
przedmioty,
appendixami
tekstowymi
relacji
tubylczych,
na
temat opisywanych
znalezisk, w transkrypcji
fonetycznej
(z angielskim
tłumaczeniem tekstów).
CH. VON FUHRER -- HAIMENDORF: R e l i g i j n e w i e l' z e n i a
l' yp l' a k t y k i u l u d u M i n yon g A b o r s w A s s z m i e.
(Religious Beliefs and Ritual Practices of the Minyong Abors of Assam.
India).

t u a ln e

�313'

312
Grupa Minyong, ludu Abor zamieszkuje w liczbie około 28 tys. siedemdziesiąt wsi, rozsianych po obu brzegach rzeki Siang. Mało znana ze szczupłych relacji kilku autorów (Dalton, Hamiltin, Cumming), nie została jak
dotąd pod względem etnograficznym
bliżej zbadana, mimo że z pewnych
względów winna zasługiwać na uwagę. Do 1912 r. leżąca zdala od komunikacyjnych
szlaków grupa ta żyła w znacznej izolacji, zachowała więc
archaiczne cechy tak VI swej kulturze materialnej,
jak duchowej i społecznej.
Autor przedstawia opis kilku obrzędów, jakich był świadkiem w 1937 r.
Są to typowe wierzenia kopieniaczy, znających zarazem hodowlę zwierząt.
Przedmiotem
kultu jest bóstwo ziemi a obok niego spora gromada bóstw
i duchów pońmiejszych.
Rytuał
obrzędów dorocznych
koncentruje
się
w okresach o szczególnym znaczeniu gospodarczym, a więc w okresie siewów i żniw. Ofiary z płodów ziemi i krwawe ofiary ze zwierząt są formą
przez, którą lud dąży do zapewnienia
sobie pomyślności w urodzajach
i zbiorach. Autor szczegółowo opisuje rytualny
akt ofiary z wolu (mHhan -

bas frontalis).

_.

Z innych szczegółów, mimochodem
wzmiankowanych,
na szczególną
uwagę zasługuje to, że lud Aborów nie używa do uprawy ziemi motyk, jak
to czynią ludy sąsiednie, lecz wszelkie czynności kopieniacze
wykonuje
nożami, o kształtach mieczowatych. Nożami tymi wycinają dżunglę, spulchniają ziemię, żłobią wąskie bruzdy i pielą.
K. LUSSY: P o g I ą d y i p rak t y kir
el igi j n e u l ud u
g o l' o (Religiose Anschaungen und Brauche bei den Wapogol·O).

W ap

0-

Jest to dokończenie artykułu opubllkov'13nego ". t. 49 Anthroposu 1954,
s. 103-122. Tubylcy wierzą, że choroby sq wywołane skutkiem czarów, gniewu duchów lub złośliwych
demonów. Stąd praktykowany
zwyczaj, że
chorego ukrywa się w szałasie w dżungli, aby go złośiiwy duch lub wrogie
czary nie mogły znależć. Tam też chorego odwiedzają
krewni;
dlugie
godziny wysiadują przy nim, patrząc mu w oczy nie tyle z miłości do kr-:wniaka, ile z obawy, aby nie być posądzonym o czary.
W rozdziale o zwyezajach pogrzebowych
podaje autor kilka interesujących szczegółów. W przypadku, gd~' np. o spmvodowanie śmierci za pomocą czarów podejrzany jest pozostały IJrZy życiu małżonek, krewni zmarłego (ej), zmuszają go, aby polożył się obok leżących z,vłok. Od tego uciążliwego aktu może się wykupić pewną kwotą pieniężną, lub datkiem w naturze. Znaczniejsi ze zmarłych bywają chowani w domu w którym mieszkali za życia. Wdowiec musi zazwyczaj płacić dość znaczne kwoty krewn~'m zmarłej, a nieraz całej wsi, z której pochodziła. Jeśli zachodzi podejrzenie o malże1'iską zdradę ze strony zmarłej, pozostały małżonek bywa
od obowiązku zapłaty zwalniany. W rozdziale o czarnej magii autor daje

kilka przykładów
ilustrujących
umysłowość Wapogoro oraz kilku uwag
o samych zabiegach czarowniczych. Przedmioty, wzmacniające skuteczność
zaklęć, zakopuje się w domu ofiary, najchętniej pod próg domu lub wejścia;
'.vysypuje się mąkę w znaki magiczne, na przedpolu domku lub w obejściu
gospodarczym, maluje się krwią znaki na drzwiach domu ofiary i tp. Zabiegi te są, zdaniem autora, aktami autosugestii u osobnika, przeciw któremu akt magiczny jest wymierzony. Ale samo posądzenie o zdolności czarownicze, zło-czynne, jest u Wapogoro powodem do obrazy i licznych sądów
tubylczych. Czarownictwo uprawiane przez nieszamanów jest w opinii tubylców przestępstwem.
A. BURGMAN:
aIs Linguist).

O. W. Schmidt

jako

językoznawca

(P. W. Schmidt·

O. Wilhelm Schmidt zapoczątkował swoją drogę naukową w dziedzinie
językoznawstwa;
z dziedziny tej ogłosił drukiem około 120 prac. Badania
językowe prowadził głównie nad językami Oceanii ale również zajmował
się językami
afrykańskimi.
Autor omawia po kolei stanowiska,
jakie
P. W. Schmidt
zajmował: 1). W zagadnieniach
języków melanezyjskich;
2). W problematyce
stanowiska ludów Mon - Khmer, jako pośredniego
ogniwa między grupą ludów środkowo-azjatyckich
i austronezyjskich.
3). W zagadnieniu
podziału języków australijskich.
4). W sprawie
grup
językowych świata i powiązania ich z wyodrębnionymi
przez etnologię kręgami i warsiv.rami kulturowymi.
.J. HENNINGER:

p

0

g o r o (P. Aquilin

P. A. E 11 g e l b e r g e r i j e g o d z i e n n i k z WaEngelbergers Wapogoro-Tagebuch).

P. A. E 11 g e l b er g e r ur. w Szwajcarii w 1899 r. misjonarz, pracuje
obecnie w m. Daressalaam,
stolicy obszaru zamieszkałego
przez szczepy
Wapogoro. ZainteresO\vaniom etnograficznym
dał wyraz w pracy pt. Unsere
Neger, która w 1954 r. ukazała się jako 13 tom Micro-Biblioteki
Anthroposu Zawiera ona 780 stron rękopisu, przefotografowanego
na taśmę filmową (35 mm). Omó"deniu
tej
pracy poświęcony
jest artykuł,
podający
szczt'gółowy opis jej treści.
Następne
dwa artykuly
F r i t z a B o r n e m a n 11 a dotyczą: a) nie
ogłoszonych drukiem prac O. W. Schmidta ("P. W. S c h m i d t, Aufsiitze
l.md VaTtrCige)
oraz b) jego wykładów na temat myśli rozwojowej w najstarszych religiach ("P. W. Schmidts Vorlesungen liber den Entwicklungsgedanken in der altesten Religion"). Oba te zbiory ukazały się w wydaniu
filmowym Micro-Biblioteki
"Anthroposu",
t. 17 i 18.

�315

314
Z ciekawszych
notatek etnograficznych
wymienić należy:
D z i a ł A n a l e c t a e t A d d i t a m e n t a.
M. GUSINDE'GO:
B l i ż n i ę t a w p o ł u d n i o we j A f r y c e. Nota tka powstała na marginesie pracy S. L a g e r c r a n t z a, Uber willkomme,ne .~und unwillkommene
Zwillinge
in Africa.
("Etnologiska
Studier",
12i15; 1941) oraz kilku innych prac na ten temat. Z artykułu
dowiadujemy
się, że urodzenie bliźniąt różnie bywa traktowane
u różnych ludów Afryki.
U niektórych jest objawem złowieszczym, u innych wywołuje radość i zapowiada pomyślność. U innych jeszcze przyjmowane bywa w sposób obojętny. W południowej Afryce a szczególnie u Buszmenów istnieje przesąd, że
urodzenie bliżniąt jest zapowiedzią
nieszczęścia, to teź bliźnięta bywają
(albo oba, albo jedno z nich) zabijane. Autor, antropolog, przytacza dane
cyfrowe obrazujące ilość urodzeń bliźniąt i ocenę tych danych, jako rezultatu praktyk, związanych z wymienionymi
wierzeniami.
Następne notatki
dotycz&lt;) zagadnień takich, jak narzędzia brązowe z wyspy Flores, Czwarty
Kongres Prehistorii
Dalekiego Wschodu w Quezon City i Manilli 16-18
XI 1953. Problem
pienvotnego
monoteizmu,
Krytyka
krytyki
(autor:
P. Schebesta), Tonalne języki Nowej Gwinei i Wysp przyległych (S. Wurm).

D z i a ł M i s c e 11 a n e a: Jest
inieresujących:

tu kilka

notatek

szczególnie

•
I

I

•
I

2. Geograficzne rozpowszechnienie
trójnogów: (J. A. Franch). Trójnogi, tj.
naczynia z trzema (czasem i więcej) nogami spotyka się w Ameryce od
Argentyny i Chile w południowej Ameryce po granice południowe Stanów
Zjednoczonych, w Ameryce Północnej. W Europie były zj&lt;,łwiskiem charakterystycznym
dla okresu przejściowego
od brązu na obszarze Małej Azji
i Egiptu. Spotyka się je \10,' północnej Syberii, w Chinach, Japonii, Indochinach i na różnych wyspach Polinezji. Nie jest wykluczone, ze występowanie
ich w Ameryc.(: j",:st wynikiem kulturowych
kontaktów
Ameryki z Azją
Wschodnią i Ocoanl&lt;) (Seminaria de Estudios Americanistas,
Facultad de
Filosofia y LeUra3. Trabaj03 y Conf",:rencias, Madril, 3, 1953, s. 33-100).
:3. Cerarnika
starego
Świala
jako problem historyczny
(H. Pittioni).
Na ogół PO\\istclllie kultur rolniczych bywa wyjaśniane w sensie dyfuzjonistycznego procesu rozprzestrzeniania
się tej techniki z Bliskiego Wschodu.
;,"ie da się jednak wykazać, że tak europejskie
jak północnoafrykańskie
rolnictwo
zależne jest od śródziemnomorskiego
i dlatego jest młodsze.
Można natomiast wykazać, że najstarsza
rolnicza l{ultura palestyńska
ma
('echyodrębne,
sobie tylko właściwe, oraz. że ceramika szczególnie afrykaóska wykazuje znowu właściwości, przemawiające
za jej niezależnym, samorlL.ielnym powstaniem.
Niestety
historia
ceramiki,
jeszcze nie została
przebadana,
a będzie to możliwe po zastosowaniu
CU, tj. radioaktywnego
izotopu wykorzystywantego
dla oznaczenia
chronologii
archeologicznych
zabytków
[przyp. recenzenta].
Szczególnie ważne jest przebadanie
pod
",.zględem datowania ceramiki naddunajskiej.

etnografa

1. Pochodzenie i najstarsze
dzieje hodowli zwierząt domowych (W. La
Baume). Ren, zaró"vno jako zwierzę domowe, jak i w stanie dzikim, występuje na północy w granicach swego pierwotnego zasięgu. Owca domowa
i koza rozprzestrzenily
się już w neolicie z obszaru bałkańsko-małoazjatyckiego. Północnoafrykański
osioł, we wczesnej
starożytności
dotarł do
Azji Przedniej. Kot północnoafrykański
zrazu jako oswojone zwierzę występuje tylko na obszarze Egiptu. W Azji zachodniej najwcześniej
oswojono
onagera
(azjatycki
gatunek
osła). Nie wiadomo kiedy oswojony został
l/ak (centralna Azja) i bawół azjatycki. Dromader jest pochodzenia zachodnioaz,iatyckiego a dwugarbny
wielbłąd, środkowoazjatyckiego.
W Ameryce
południowej lama i alpaka są dzikie i nie stały się przedmiotem domowej
hodowli. Dla każdego z wymienionych
zwierząt właściwym
jest ściśle
określony obszar, na którym znajduje się pierwotna
ojczyzna danego gatunku i na którym miał miejsce proces jego oswajania. Zupełnie inaczej
przedstawia
się pod tym względem zagadnienie psa, bydła rogatego (krowy,
wołu), konia i świni. Liczne dowody wskazują na to, że każdy z gatunków
tych miał więcej niż jeden, obszarów macierzystych
a oswojenie zwierząt
Dastąpiło na różnych obszarach niezależnie od siebie.
Zagadnienie
genezy hodowli bydła rogatego nadal pozostaje w strefie
hipotez, z których także nadal są aktualne
dwa przeciwstawne
poglądy.

Jeden, reprezentowany
glównie przez szkołę wiedeńską, wywodzi hodowlę
z kultury
myśliwskiej,
drugi (Hahn) wiąże hodowlę z kulturą
rolniczą·
O pewnych związkach i zależnościach świadczy współwystępowanie
rogacizny z wymienionymi
'Nyżej kulturami
już w neolicie, zagadnienie
to
jednak nie dojrzało jeszcze do ostatecznego rozstrzygnięcia.

4. Gołębie w roli listonoszy były znane i użytkowane lUZ za czasów XX
dynastii
(1200 1. p.n.e.) w Egipc~. Do Europy przyniesione
z wojnami
perskimi. Na Bliskim Wschodzie do znacznych rozmiarów gołębią pocztę
rozbudowano za Abassydów (1100-1250). Europa przyjęła pocztę gołębią dla
celów wojennych dopiero w XVI w. (F. Bindner).

".'

5. l'vIatrilinearne podłoże rodzinne w południowych
Indiach: Ustrój rodzinny Indii południowych
jest w części matrilinearny
w części patrilinearny. Zasadnicza różnica wyraża się w następujących
cechach: a) w ustroju matrilinearnym,
w którym autorytet, odpowiedzialność,
wierność, rozło70ne są różn'J jednostki, podczas gdy w patrilinearnym
ustroju
zasadą
jest, że jedna osoba koncentruje
atrybuty władzy i autorytetu,
bl fizjolo-

�317

316
gicznie i psychologicznie
słabsi członkowie rodziny (kobiety, młodzież) nie
tylko stoją pod opielq prawną, ale posiadają prawo pierwszeństwa
w sprawach spadkowych, w przekazywaniu
nazwy rodziny i tradycji. Matrilinearne społeczeństwa
malajskie
w Indiach południowych
posiadają obecnie
znaczny odsetek kooiet wykształconych.
6. Badania nad zwyczajami
i rytuałem ol'iarnym łowców głów z plemienia "W a" w Chinach zachodnich oraz Kao-Shan
na Formozie wykazują znaczne podobieństwa
w szeregu szczeg6łów należących do tego zjawiska. Ze starożytnej
literatury
chińskiej wyr.lka nadto, że rytuał związany ze zdobywaniem
nieprzyjacielskich
czasz2k był cechą kultury, która
rozprzestrzeniła
się o~l wschodnich do zachodnich rubieży Chin oraz obejmowała Azję poludniową
i wyspy Oceanii (.,Bullet. of the DeDart. of
Archeology and An'th"fopo]og:~''', Taipei, 1953, No, 2. s. 1-9) (Ling -~ Shung
--Sheng).
Zesz';i 3-ci (FasC'. fi-fi). :"ar[,\k"j,i~Y ·],9 tom "Anthroposu"
zawiera na
wstępie, jak w torr.ach poprzednich, indeks aulora'.'i. i~ldeks geograficzny.
indeks rzeczowy oraz indeks ilustracji.
Pierwszą z działu artykułów jest rozprawa S. HEINZ: Af
s z l a k i B e n i n u. (Innerafrikanische
Wege nach Benin).

l'

Ykań

s k ie

Od stu lat ularlo się mniemanie, że kultura ;3ud"m; c'():c\vipę;a się jako
wynik ekspansji ludów białych (semickich, arabsk;cy!) rca ten obszar. Zamieszanie w poglądach
na to zagadnienie
wyniklo :., powodu stav;iania
przez pienvszych
europejskich
badaczy tego za.:;;atin!'.::r,Hl znaku rÓ'Nnoś::i.
między naz"va.mi Barbar a Berber już w początkach XIX \v. Istni.::ją je dm;k dowody wskazujlce
na to, że Barbarowie
Suda:1U i Sahary nigdy nie
byli Libijczykami ani Berberami, podobnie jak ich epigoni Barebart,
Karr.barin - Barebari, współcześnie Żyj3,CY\V Sudanie. Te same źródła świadczą zarazem, że ludy Barebar - Barebari
Sudanu i Sahary r;ależą do
etiopskiej rasy i pod względem kulturowym S&lt;1 zwi'lzane z Etiopią. Wy j"c:iową bazą ich ekspansji by:a E·tiopia, która wed.lug starożytnych
dzieliła się
!la: Aethiopia Hesperia, :-\el.,hiopia Gararnantia
i Aethiopia ::\leroe. W VII
s~uleciu n.e. pod naci.ckiem inwazji zislamizowanych
Arab6w uległa cna
terytorialnemu
rozbiciu, przy czym etiop5ka grupa p61;~ocnoafrykańska
frzesunęia się w kiel'unku poludmowym i poiudn:o\\'cz3chodnim.
Wchłonęła
ona rozrzucone, poprzE:dnio o.siadle plemiona tubylcz;;, przf;kazując im swoje
wraściwości kulturo'.vE'. N'a gruzach 1)2.ń3twa Garamantów
kształtowały
się
i wyrastały
nowe ludy Sahary i Sudanu. Arabskie źródła średniowiecz~e
wymieniają
między innymi lud Za g a w e, który zdaje się być w najprostsze' i \lnii spadkobiercą
kultury Garamantów.
Kontynuując
organiza-

cyjno-pań:;twową
ideę Garamani.ów na gruncie nowych nawarstwień
etnicznych, lud ten tworzy pafJstwQ, w granicach którego znalazły się: obszar
klasycznej
.,Phazarja",
tj. suchy pas Sudanu
między Górnym
Nilem,
a zaJw!em Nigru i terytorium ludów Fezanu. Wpływy wojskowo-polity~zne
tego państwa działały nawet w l\Iaurytanii.
Etnicznymi
resztkami
ludu
2;:;gawe są Berri, Korra w Sudanie w~c:hodnim. \V ich nazwach zawarte są
elemo::nty Bar (Barbar) i Koran (Karan), pochodzące z Garamantii.
Z kolei
kulturowym
ośrodkism tej części Sudanu staje się obszar ludu Barnu, lud
ten j,~st bowiem głównym spadkobiercą
wspomnianych
wyżej Barabarów.
Caly ten proces historyczny nie tylko rozwija się na kulturowym podłożu starożytnej Etiopii, ale również póżniejsze zdarzenia w Etiopii i Erylrei,
ustawicznie nań oddzialy\vują. Proce's chrystianizacji
Etiopii, walki ideologiczne w łonie kościola wywoływały ekspansje i emigracje. Z kolei inwazja
islamu [,owodowala znowu walki, emigracje, ucieczki na południe i zachód
do Sudanu. Tym samym dokonywała się stale kulturowa ekspansja z udziałem znacznej
ilości kulturowych
elementów
przenoszonych
na obszar
SudclDu poprzez Erytreję z Bliskiego Wschodu. Do takieh właśnie elementów
należy technika odlewnictwa w brązie "na wosk tracony", która na obszar
Sudanu z Bliskiego Wschodu dostała się za pośrednictwem
wspomnianego
wyżej ludu Zagawe i Barbar.
Autor przedstawia
w dalszych wywodach
stosunek ludów Haussa do
ludów Kisra Barbar
Zagawe, wykazując
na bogatym materiale
j~zykowym, że ludy Haussa są etnicznym odgałęzieniem ludów Kisra, które
:~•. swej strony są ogniwem łańcucha:
Garamantowie,
Zagawe, Barbar.
Z kolei autor omawia ludy i ośrodki Sudanu, w których technika odlewnictwa w brązie jest praktykowana.
Historia poszczególnych
ludów, ich wędrówki w przeszłości, daJą niewątpliwe
dowody na istnienie nurtu kulturowego,
który łączył Erytreję
i ludy Sudanu, sięgając aż w głąb południowej
Nigerii. Drogi po których
wędrowała do kraju Benin miedż, szlaki handlowe karawan, przedstawiają
jednak sieć mocno złożoną. Autor obrazuje to zagadnienie na załączonej
do rozprawy
mapie. Analizując
bardzo obszerny
materiał
nazewniczy,
historyczny, geograficzno-gospodarc~,
autor wskazuje przekonywujące
dowody na to, że znajomość odlewnictwa w brązie techniką "na wosk tracony"
do ludu Benin dostała się z Bliskiego Wschodu, za pośrednictwem
wspomnianych ludów poprzez Eryteję.
E. J. BURRUS: G l' a m a t y k a
k a t e c h iz m D ie g o L u i s ' a
d e S a n v i t o l' e s v.' j ę z y k u C h a m o l' l' o (Wy Mariany) (Sanvitores'GI'ammar
and Catechism
in the Mariana
(or Chamorro)
Language
(668)).

Manuskrypt
pracy Sanvitora został przefotografowany
14 tom Micro-Biblioteki
Anthroposu.

ukazał

się jako

�31l)
318
'e
i
znaczenie
niektórycb.
W HELCK:
p oc h od ze n I
d t
'
"
' d a \" n l'e J's z v c h r y s u n k a c h, p r z e s ag o ł o w w n'a J
S Z,C z,e
, l '
E g i P t u (Herkunft und Deutung einiger Zuge
WlaJących
kro
ow
c:es frUhagyptischen Konigsbildes),
N

v

••

,
'
'
I'nteresu]'ący etnografa
artykuł,
przedstawiający
Jest to mezmlerme
, , '
'
'
..
nko'w
"
naJ'wczesmeJszych
okresow
starozytnego
róbę interpre t aCJI rysu
'..'
r-aństwa egipsldego, obrazujących królów z najstarszych dynastn. ~nacz~me
p
zego"IO'\Vubl'oru ozdób emblematów władzy, figur thenomorflczs7ere"U szc
"
't
Eg'p
;'~'cho aktów rytualnych, wykonywanych przez w:adców, Starozy nego
I
~.~ a~tor wyjaśnia głównie materiałami etnograflcznym~, ~ o~ok tego słO~_
'j'
, Tą drogą dochodzi do wniosków które rzucaJą sWlatło na prze
X' 1 {Owym!.
. h' t
czny okreo
~.;storyczny okres dziejów Egiptu. Wiadomo naogó~, ze IS O~y
'lo:
, "w EgI'ptu wyznaczony ]'est przez pisarzy Starozytnego Egiptu, okres
(iZlelO
'k 'l'
Eg'ptu
", . d nastiami, a w ich ramach postaciami indywidualnymi
ro ow
I
.
l1)ml y
. t
MeneO dziejach z okresu przed najdawniejszym
władcą Eglp u .
,,
k'l
Hor Aha na starozytnych
ry~cm ,- (którego należy utozsamlc z ro em,
,,'
osiadać'
sunkach egipskich), kronikarze
Starożytnego E~IP.tu Zd;h b~ęó:l~ ~erosów.
żadnych tradycji. Okres przed Menese:n wypelmaJr~ ~zą n;ekt;rYCh władców
Ze', czasÓW 5 dynastii znano jednak Jeszc,ze n.az:Sli~o~vali odtworzyć obraz
z okresu przed Hor Aha. Badacze nauKoWI,
'd'
w założeniach rodziejów Egiptu z owego okresu. Autor kontynuuje t~ I eę, mys'leniu ludów
d ' a gra teza o magicznym
zumowania
jego rolę zasa mcz.
,. .
Nt '-b t (Zóser)
; wotnych
I tak np.. analizująC stroJ rytualny
kroia
,fJ
.. ' .
p.er,
.'
,
't
lko chrom dZięki swym
3 dynastii autor stwierdza,
ze "ublOr me Y
,
l także
"
"
"
d
l wami atmosferycznymi,
a e
materialnym
własclwosClOm prze
wp y
'l
ściwości".
. '
moc silę przez zawarte
w mm w a
,aale noszącemu go
,
'j' . k'ch uzdolnień psa,
,
.'
łowca nabywa mys IVvS l
p~zez noszenlle PSltegO ~f:r:~
w jakich dawni królowie egipscy bywaVirskazuląc e emen Y u
,
,
'k
uspensoj~ przedstawiani,
autor komentuje szczegóły taj~ieg~ ,:tro~u~n~:r sfartuszki
O
rium, (jedyny strój rytualny
zoser,a),. °lgO~ PsSlz'e:eg :mblemat6w
władzy
".
l ki pasterskie I wie e m,
biodrowe, troJzęoy, as
"
ł d
E i tu są przedstawiani
na różi czynności rytualnych,.
w Jakl~h. w, a CYfak~~h kulturowych, Obraz wład-

=

'l

ro

nych ~Y:~~ek:Chd~n~i~~~:ow;~~~~I:~I:a~CZYl swoje rozważania, wyrósł n~
cy eg,lP
.g . '
l'
h do kilku różnych zespołów kulturowych. Proce~
podłozu faktow na ezącyc
.
k
" dolinę Nilu zamieszna
tym
że
w
owym,
przedhistorycznym
o reSle,
"
'ł
po lega
'
.' .
h
. chłopi-koplemacze
pokiwało szereg socjologicznie zrozmcowanyc , grup,
,t
owiec' i kóz
.
t
b dla koczowmcze grupy pas erzy
nomadzi-hO~OWcy I pas er;e
y Ni{U W bagnistej delcie mieszkali rybacy
lt
na wschodmm obsz,arze
e Y
ci ględem kulturowym zróżnicowany
i łowcy hipopotamowo Na ten, po wz
,
rb" k'
które zawładobszar wtargnęły koczownicze, łowieckie plemIOna I IJS Ie,

nąwszy Egiptem doprowadziły go do scalenia. Proces scalania, dokonywany
przez podporządkowanie
poszczególnych grup drogą przemocy, bądż pokojowej polityki, powodował włączanie do emblematów królewskiej
władzy
oraz do cyklu dorocznych czynności rytualnych,
wykonywanych
przez
królów Egiptu, szeregu kulturowych
składników, które były cechami specyficznymi poszczególnych kultur, wchodzących w skład starożytnego
Państwa Egipskiego. Tak więc np. psi ogon w stroju Zosera, to magiczny znak
łcwców, noszony jeszcze w historycznych
czasach przez Libijczyków.
Także ureusz należy do kulturowego zespołu nomadów libijskich. Charakterystyczny fartuszek wiązany z sitowia, stanowiący składnik stroju królewskiego na rysunkach
pochodzących
z okresu średniego królewstwa,
jest prastarym ubiorem noszonym przez myśliwych z nad Nilu, polujących
na hipopotamy.
Berła w kształcie lasek pasterskich wskazują na związki z grupami pa~terskimi itd. Istotne zainteresowania
ekonomiczne najdawniejszych
królów
Egiptu w pomyślnych zbiorach rolniczych odzwierciedlają
rysunki, przedstawiające m.in. królów w rytualnej ceremonii zasiewów, żniw itp.
Analiza szczegółów na rysunkach prowadzi autora do wniosku, że rozwój politycznej
władzy królewskiej
w najdawniejszych
dziejach Egiptu
powodował zetknięcie się różnych światów kulturowych.
Dla ściślejszego
związania poszczególnych ludów z osobą królewską, poszczególni królowie
Egiptu, zachowują pewne tradycyjne
cechy swoich przodków, przyswajali
sobie idee i rytuały podbitych ludów, Już w początkowym okresie, uznawanym jako historyczny, a więc za królów: Skorpiona, Narrnera i Hor Aha,
proces o którym mowa, był tak dalece zaawansowany, że pierwotne znaczenie ·niektórych emblematów władzy zostało zapomniane. Zapomnianą i zmienioną została wykładnia
idei, która
leżała u początku
zróżnicowania
Egiptu na Dolny i Górny. Z faktów tych można z wysokim prawdopodobieństwem wywieść wniosek, że podbój doliny Nilu przez jednoczących Egipt
nomadów odbył się przed najwcześniejszymi
tradycjami
"historycznymi".
Przemawia za tym również i stwierdzenie archeologiczne, że okres ograniczonych kultur lokalnych w Egipcie zamyka kultura
okresu Negade II,
która ma charakter
wyrównujący
kulturowy poziom tych zróżnicowanych
pod względem kultury obszarów. O długości tego okresu nic nie wiemy.
Jednak ów proces wyrównawczy nie był - zdaniem autora - wynikiem
jedynie stosunków
handlowych,
lecz także uwarunkowany
politycznym
scaleniem. Potwierdzenie
tego możnaby widzieć w ceramice tego okresu,
w mocno rozpowszechnionych
naczyniach z malowidłem statku. Ow statek
ll10żnaby tłumaczyć
zwyczajem królewskim
- odbywania
co dwa lata
podróży wodnej Nilem dla ściągania danin. Istnieją rysunki skalne, na
których właśnie na takim statku król podróżuje. Jakkolwiek
fakty te
oceniamy, jedno zdaje się być zupełnie pewnym, mianowicie że zetknięcie
i scalenie się kilku różnych kultur w jedną charakterystyczną
dla Egiptu

�321

320
kulturę musiało zaistnieć w okresie poprzedzającym
nazywać historycznym
okresem dziejów Egiptu.
W. EBERHARD:
Zmiany
w
wych
rodzin
w południowej
Families in Southern Turkey).

strukturze
Turcji.

epokę. którij zwykło się

r o d o w e j c z o ł 0(Change in Leading

Wiejskie i miejskie osiedla w Turcji wykazują pod względem struktury
społecznej ogromną różnorodność. Jest to wynikiem procesów historycznych,
jakie zachodziły na tych terytoriach.
Niektóre miasta mają za sobą kilka
tysięcy lat historii; jako centra handlowe stwarzały
korzystne warunki
dla przyjmowania
wpływów ze strony cudzoziemców
i mniejszości narodowych. Tymczasem ośrodki rolnicze wykazują tu zdumiewającą
statycznbść i małą zmienność. Zagadnienia te znalazły jak dotąd bardzo nieliczne
i słabe opracowania.
Autor zajmuje się procesem zmian, jakie zachodziły
w wewnętrznej
strukturze
kilku znakomitych rodów w miastach Antakya
(w pobliżu granicy syryjskiej)
i Hassa (przy drodze Antakya-Iskenderun
Gaziantep) - w prowincji tureckiej
Hatay. Każde miasteczko
i miasto
tej prowincji posiada kilka przodujących w życiu społecznym rodów. Są to
rody dawnych naczelników plemiennych, osadzonych tu przymusowo wraz
ze swymi grupami poddanych przez władców otomańskich,
albo rodziny
dowódców wojskowych. Rody naczelników plemiennych,
niegdyś nomadów
zmuszonych przez władców tureckich do życia osiadłego zachowały przez
długi czas wiele zwyczajów właściwych ustrojom pasterskich
ludów. Małżeństwa były zawierane jedynie między członkami rodów tej samej kategorii. Po ostatecznym
przystosowaniu
się do życia osiadłego, po przestawieniu się na uprawę ziemi dawne tradycje poczynają się tu załamywać.
Zazwyczaj ziemię otrzymywała
od rządu cała grupa nomadów; naczelnicy
otrzymywali jej więcej niż zwykli członkowie. Ci ostatni, nastawieni zrazu
na tradycyjną hodowlę zwierząt, nie bardzo się o ziemię troszczyli. Ulegając
nadal tradycji stosunków pasterskich, uważali za naturalne, że dysponowanie ziemią należy do dawnych ich naczelników. Dzięki temu rody naczelników stawały się faktycznymi
właścicielami
znacznych latyfundiów.
Włości
swoje oddawali zrazu w pańszczyznę syryjskim felahom, a niebawem swoim
dawnym współplemieńcom,
skoro ci ostatni zaczęli przyswajać sobie technikę uprawy ziemi. Tą drogą tworzyły się stosunki feudalne. Aby umocni:::
swoje pozycje, starali się o stanowiska państwowe administracyjne.
Czynnikiem, jaki wykorzystywali
również do te/i,o celu było zawieranie małżeństw. Dawny tryb zawierania
małżeństw utrzymuje się nadal. Wreszcie
szereg zjawisk spolecznych i gospodarczych, pojawiających
się jako zapowiedż socjalnych i ekonomicznych reform powoduje, że ostatnio przedstawiciele tych rodów coraz liczniej przechodzą do zajęć zawodwych takich, jak
adwokatura,
sądownictwo, inżynieria itp.

M. VANOVERBERGH:
Religia
':Religion and magic among the Isneg).

m a g ia

I s n e g ó w,

C z.

IV

Jest to 4 część rozprawy, której pierwsze dwie części ukazały się w tomie 48 Anthroposu
(patrz, "Lud", t. 41; 1954 s. 978 i 983), a część 3. w zes7.ycie 1-2 tomu 49. W części tej autor opisuje 2 rodzaje ofiar, jakie Isnegowie składają dla zapewnienia
sobie indywidualnej
pomyślności w zdrowiu i gospodarce. Poza tym autor opisuje zabiegi magiczne, wykonywane na
szkodę osobistych wrogów tego, który praktykę tę podejmuje, oraz rodzaje
amuletów sporządzanych
i używanych przez Isnegów.
F. J. NICOLAS: Z a g a d k i l u d u E l a z G ó l' n e j Vol
rEnigmes des L'ela de la Haute Volta (A.O.F.).

t y (A.O.F.)

Autor przedstawia zagadki ludu Ela z Górnej Volty. Po krótkim wstępie,
wyjaśniającym
etymologię słów se sok'eme oraz sesonUT, jakimi zagadki te
w języku tego ludu są oznaczone, autor określa sposób stawiania zagadek
i ich rodzaje. Z kolei podaje teksty fonetyczne i ich tłumaczenie.
Artykuł
kończy glosarium i obszerna bibliografia.
G. COSTA:
Law).

Kodeks

prawny

ludu

Garo

(The Garo

Code of

Lud Garo mieszka w krainie Assam na północnym pograniczu Bengalii.
Lud ten nie posiada coprawda
pisanego kodeksu praw, tym nie mniej
przestrzega
on swoich praw. Prawa tego ludu posiadają
określenie
na
które składają się trzy słowa: Asimalia,
Dakmalia,
Nima.
1. Asimalia:
słowo nie mające odpowiednika
w innym języku. Pochodzi
od legendy oparze małżonków A s i i M a l i a, którzy popełniwszy ciężką
zbrodnię zginęli wskutek tego gwałtowną
śmiercią. W pojęciu zawartym
\v słowie asimalia
tkwi idea, że człowiek winien unikać tego, co wywoJuje gniew duchów. W tej kategorii nakazów i zakazów wymienia się między innymi: powinność przestrzegania
dni w których powszechnie
odbywają się ceremonie oczyszczania;
zakazy zawierania
małżeństw w kręgu
osób spokrewnionych;
zakazy ścinania.
drzew, porastających
miejsca,
uznane jako siedziby duchów itp.
2. Dakmalia:
Ideą tego słowa jest: "Nie czyń tego". W tej kategorii
zakazów mieszczą się prawa, które możnaby określić jako moralne, cywilne,
kryminalne
i karne. Autor wymienia m.in. przestępstwa
w rodzaju cudzoióstwa, nakaz:.' religijneobchodzenia dni świętych, czynienia dobrych
21 "Lud".

\. XLIV.

�323

32,2
uczynków, zakazy obmawiania,
ośmieszania, kłótni, bitek,
nia małżeństw, prawa dziedziczenia i wydziedziczania.

normy

zawiera-

3. Nima: obejmuje grupę tradycyjnych
przepisów' postępowania
w ż~.' codziennym. Przekraczanie
ich nie jest karane, ale nieprzestrzegame
~l~h konwencjonalnych
norm ma charakter
naruszenia
ety~iety i dobre~o
~~yczaju. Do tej kategorii
przepisów
należą np: zwyc.zaJe uprz~dzama
okrzykiem o zbliżaniu się do strumienia
lub rzekl w mleJscu, gdzle zazwyczaj

się kąpią,

itp.

E. A. WORMS:
P l' e h i s t o l' Yc z n e l' y S U n k i s k a l n e z n. a ~
górnego
biegu
rzeki
Yule
w północno-~achOdnleJ
A u s t l' a l i i (Prehistoric Petroglyps of the Upper Yule RlVer Noth-West
Australia).
Autor podjął w 1952 r. drugą ekspedycję do Wamerany w rejonie górnego biegu rzeki Yule, na południowy-wschód
od a.u~t~~lijskiegO po:tu
Hedland. Odkrył tam pięć galerii rysunków skalnych l SClsle oznaczył .lch
geograficzne położenie. W języku Australijczyków
tego regionu rYSU~kl te
noszą nazwę "mani".
Rdzeń tego słowa pochodzi od słowa o~naczaJące~o
rękę. Rysunki są wyryte n agranitowych
skałach i przed~tawlaJą
postacle
ludzi oraz zwierzęta.
Te ostatnie
są w rysunkach
OPls~wanych prz~z
autora raczej reprezentowane
nielicznie, w sumie 14 rysunkowo p:zeds~a~la
psa _ dingo, pytona, kangura, emu oraz iguana. Narzędzia są mel~czne l n~ewyrażnie ujęte w rysunku. Autor widzi w tych rysunkach
zJawlsk~ ZWlązane z tradycyjnymi
obrzędami religijnymi tubylczych Australczykow.
A. BURGMANN:
G l' a m a t y k a L i l' Ó w (M e 1a n e s i a)
N e u h a u s 'a
(Karl Neuhaus Gramatik des Lir).

K a

l'

ol a

Lihir (Lir) to nazwa jednej z wysp, znajdującej
się w gru~~e 4 wysp
u wschodniego
wybrzeża
Nowej Irlandii
(Nowej Meklenburgn).
~yspę
zamieszkuje 3522 mieszkańców. Język tych mieszkańców został z~nahzow~ny, a gramatyka
opracowana
przez misjonarza Karola Neuhaus a. RękoP1S
pracy ukazał się jako 20 tom Mikro-Biblioteki
Anthropos.
B. FAVIE:
Gramatyka
języka
Menorhonów.
P.A.M. G~c h e t' a (La gramaire
de la langue menomonie
duo P. Antoine Marle
Gachet).
Menomonowie - to nazwa indiańskiego plemienia z grupy Algonkinów,
powstała
z indiańskiego
słowa manominiwl"k
(manomie . dziki owies,
ininiwo~
= ludzie, = ludzie dzikiego owsa). Autor omaWla pracę Ga~hettil, której rękopis ukazał się na taśmie filmowei.
jako 21 tom MlkroBlblioteki-Anthropos.

Analecta
et Additamenta:
W dziale tym znajdujemy:
Interesujący artykuł
J. Chelhoda o symbolice
sandałów
w obrzędowości
i rytuale arabskim.
Artykuł K. H. M e n g e s a pl. Przyczynek
do socjologii

językouego

obszaru

Moando

(Zur

Soziologie

des

Moando-Sprach-

J. Stuppa artykuł o czuwaskiej pieśni ludowej w języku Czeremisów. P. W. Buehlmanna
krótką
informację
o konferencji
misyjnej
afrykanistów.
J. Szoeverffyego - przyczynek do zagadnienia pewnej kategorii wierzeń ludowych (o podróży do nieba, Himmelsbootfahrer).
M i s c e II a n e a: Z ciekawszych
dla etnografa notatek w dziale tym
na wzmiankę
zasługują:
Uprawa
ziemi
za
pomocą
łopaty:
Występuje ona w Europie i Azji przed uprawą sprzężajną oraz obok niej.
W średniowieczu
zasięg tego zjawiska obejmował głównie środkową i zachodnią Europę, skąd rozszerzał się na Skandynawię,
potem na wschód
i południowy
wschód Europy.
Jest to łopata
drewniana
z brzeżnym
okuciem. Wyra żną granicę tego zasięgu stanowią
na zachodzie Pireneje
i na południu Alpy. W ikonograficznych
dokumentach,
na których widzimy
łopaty, pewną rolę odgrywa nie tylko znaczenie łopaty, jako narzędzia,
ale również wierzenia z nią związane.
gebietes).

N a j s t a l' s z e z w i e l' z ę t a d o m o w e: U ludów indoeuropejskich
prawdopodobnie
najdawniej
oswojono psa, kurę, świnię, owcę i kozę·
Późniejszym było oswojenie bydła rogatego, a najpóźniej - konia. Ofiary
z konia podniesione zostały do rzędu najwyższego. Należy się liczyć z tym,
że ludy indoeuropejskie
już w najdawniejszym
okresie znały prymitywną
uprawę ziemi.
P i e s: O pochodzeniu
psa domowego
pewne. Problematyczne
jest wywodzenie
Istnieją ważkie argumenty, przemawiające
chodzenia psa.

sformułowano
hipotezy niezbyt
niektórych
ras z rasy wi:kow.
na rzecz monophyletycznego
po-

A z j a t y c k ie p o c h o d z e n ie
p o l u d n i o w o - a m e l' y k a ńs k i e j t e c h n i k i o b l' Ó b k i m e t a l i. Analiza form narzędzi, broni.
igieł, motywów zdobniczych i techniki obróbki metali, poznanych w kulturze
ludów zachodnich na kontynencie poludniowej Ameryki, pozwala na wniosek, 7.e technika ta została przeniesion;
z Azji, mianowicie z Chin i obszarów Azji południowo-wschodniej.
Liczyć się należy z dwoma falami kulturowymi, jedną między VIII-IV
W. p.n.e., a drugą między IV-I
w. p.n.e.
Chronologię tę potwierdzają
badania przy użyciu C H. Głównym ogniwem
tych fal kulturowych
był obszar porożony znacznie dalej na zachód, mianowicie tzw. obszar "wędrówek pontyjskich"
w IX-VIII
w. p.n.e.
Typy
pasterskich
kultur
środkowej
w s c h o d n i e j A z j i. O ile pasterskie
kultury
21*

i południowopołudniowo-zachodnie

i

�324

325

Azji zdają się rozwijać
równolegle
do intensywnej
uprawy
ziemi i to
jako specyficzna droga rozwoju, pasterstwo
środkowej Azji wyrasta z leśnych kultur
Syberii. Szamanizm,
scapulomancja,
skórzany
ubiór i inne
('lementy kulturowe
wskazują
raczej na Syberię niż na Chiny lub Iran.
Interesująq
jest m.in. wzmianka
o gwiżdzących strzałach,
jakie
wali niegdyś niektórzy wojownicy stepowych ludów Azji Środkowej.

stoso-

Do zagadnienia
kultu drzewa znajdujemy
informację
(O. V i e n n o t,
Le cult de l'arbre dans L'lnde ancienne, "Annales du :vIusee", Guimet, t. 59,
Paris 1954). Analiza ceramiki, pieczęci, amuletów i innych pozwala znależć
potwierdzenie
dla przypuszczenia,
że kult drzewa był cechą wielce charakterystyczną
dla praŁohistorycznej
kultury w dolinie rzeki Indus.
Stosunki między Egiptem a Kretą, są przedmiotem
rozprawy
J. Vercouttera
(zamieszczonej
w "L'Orient
Ancien Illustre"
t. 6, Paris, 1954\.
Stosunki te są natury pokojowej, handlowej i datują się od około 2200 lat
p.n.e. Egejczycy dostarczali
Egiptowi wyrobów ze srebra i złota, pośredniczyli w handlu miedzią, kością słoniową, lapis lazuli. Pod koniec drugiego
ty siąclecia p.n.e. stosunki
te urwały się gwałtownie.
Interesującą
jest wzmianka o przypuszczalnym
pochodzeniu
amerykań"kiego kopieniactwa.
Wielu amerykanistów
wyrażało pogląd, że amerykańskie kopieniactwo
jest rodzimym
zjawiskiem
kulturowym,
rozwiniętym
w oparciu o tutejsze rośliny uprawne.
Tymczasem badania botaniczne wykazaly, że rośliny, które uchodziły za rodzime rośliny Ameryki, pochodzą
ze Starego Świata. Legenaria, palma kokosowa, kukurydza,
pewien gatunek bawełny - zostały do Ameryki przeniesione
przez wędrówki
kopieniaczy ze Starego Świata.
Tytoń, mandioka,
pomidory,
orzechy ziemne, kartofle,
pieprz i różne
gatunki fasoli są coprawda
rodzimymi
roślinami
amerykańskimi,
jednak
z roślin dziko rosnących
zostały roślinami
uprawnymi
w sposób, w którym widać zastosowaną
technikę
uprawy
roślin pochodzącą
ze Starego
Świata. Tym samym zjawiska te potwierdzają
przypuszczenie,
że kopieniactwo amerykańskie
jest techniką zaniesioną tam przez ludy pochod'zące
spoza kontynentu
amerykańskiego.
Każdy z zeszytów 49 tomu "Anthroposu"
zawiera dział B i b l i o g l' ap h i a, w którym omawiane są aktualne nowości wydawnicze
z dziedziny
historii kultury, antropologii
i języko'znawstwa,
głównie z lat 1952-1954.
Uzupelnieniem
tego dzialu jest wykaz .nPubJicationes
recentes"
orientujCiCY w aktualnych
\\lydawnictwach.
Wreszcie każdy z omawianych zeszytów
zawiera spis nadesłanych
do redakcji czasopism; tytuł czasopism uzupelniony jest wykazem artykułów
stanowiących
treść poszczególnych
perio{1yków.
Tad.-usz

Wróblewskt

L'ETHNOGRAPHIE,
de Paris).

nr 47, rocznik

1952 (wyd.:

Societe

d'Ethnographie

Treść zeszytu zawarta
jest w pięciu działach, z których pierwszy dotyczy historii doktryn
i metod etnicznych,
drugi historii etnicznej, trzeci
etnografii, czwarty antropologii etnicznej a piąty jest kroniką działalności
Towarzystwa.
LFIS MARIN: Studia
etniczne
w 1950
r., przedmiot
ic h
a z i s t o t a, s t o s u n e k d o i n n y c h n a u k o c z ł o w i e k u
i s t a n m e t od. (Les etudes ethniques en 1950, la nature de leur objet et
leur propre nature, leur relations avec les autres etudes portant sur l'homme, l'etat de leurs methodes).

o

l'

Artykuł ten, niewątpliwie
interesujący
polskiego etnografa, jest niestety
napisany stylem zawiłym, w którym zasadnicze idee autora tracą wyrazist(j~ć. Treść jego jest bardziej zrozumiała dla czytelnika, któremu z poprzednich numerów tego czasopisma
znane są metodologiczne
i organizacyjne
problemy
francuskiej
etnografii.
Przed przystąpieniem
do zreferowania
zasadniczej
treści należy zwrócić uwagę na znaczenie terminu
!'et.hnique
()ra:~ sens w jakim autor go używa. Znaczenie to wiąże się z organizacyjnym
~chematem
francuskiej
nauki oraz grupy dyscyplin
obejmowanych
miaIlem nauki
o czlowieku.
Jak
na to wskazują
działy,
na
jakie
rozczłonowany
jest układ treści w omawianym
zeszycie "L'Ethnographie",
~I'ancuska etnografia
obejmuje
szerszy zakres zagadnień
niż etnografia
\V Polsce.
Do zadań etnografii L. Marin zalicza humanistyczne
studia nad
czlowiekiem
i jego działalnością,
której wyrazem jest cywilizacja.
Mianem
etimique określa więc naukę o cywilizacjach
i badania nad nimi. Trudno
,"ywnioskować,
dlaczego autor unika określenia
kultura,
ze względu jednak na to że terminu "cywilizacja"
używa najczęściej w znaczeniu, w jakim
w polskiej literaturze
etnograficznej
i archeologicznej
używa się słowa
..kultura", recenzent przyjął w tym przypadku
taką interpretację
tego terminu.

•.

We wstępnej
części artykułu
autor charakteryzuje
ogólne uwarunkowania rozwoju ludzkiej wiedzy, dzięki którym możliwy jest postęp i rozwój procesu poznawczego. Podstawą tego procesu jest wrodzone ludzkiemu
umysłowi dążenie do logicznego grupowania
idei \\1 zespoły coraz rozleglejs'~ych wiadomości. Sposób organizowania
tych czynności umysłowych, które
'~mierzają do wykrycia i określenia prawidŁowości zjawisk ujmowany
jest
terminem
m e t o d a. Wyniki tej pracy ludzkiego
umysłu wykazują
że
Wspólczynnikiem
ich jest wzrastająca
jasność idei oraz logika klasyfikacji.
Z drugiej strony określenie
tych czynności konkretnymi
terminami
oraz
słownictwo,
jakim człowiek posługuje się, ma ogromne znaczenie dla rozszerzania i upowszechniania
wiedzy; "wiedza [pisze autor] jest doskonałym

�326
sformułowaniem
języka" (s. 4). Toteż jasność, precyzyjność,
jednoznaczność
terminów
używanych
w języku naukowym
ma znaczenie
podstawowe.
Słownik naukowego
języka powinien być pod każdym względem doskonały. Musi on zawierać pewne sobie właściwe cechy. Nie może jednak być
nacechowany
hermetyzmem,
który czyniłby zeó narzędzie szczuplej grupy
elitarnej, wtajemniczonej
w arkana dyscypliny naukowej".
Przytaczając
artykuł
Deniker'a
z Wielkiej
Encyklopedii
Francuskiej
(wyd. z 1885 r.) autor wykazuje jak kształtowały
się pojęcia "etnografia"
l "etnologia" w latach od 1839 do 1885. Polemizując z podanym przez Deniker'a ujęciem zadaó etnografii, Marin stwierdza, że cywilizacje "są w istocie swej t y m s a m y m, niezależnie od tego czy są one mniej czy więcej
rozwinięte" (s. 11). Nawet wtedy gdy stanowią w pewnej epoce na dużym
obszarze stosunkowo jednolitą całość, w przyszłości ulegną lub mogą ulec
zróżnicowaniu
pod wpływem czynników
geograficznych,
tendencji
ducha
ludzkiego, walk ideologicznych,
społecznych czy politycznych
i religijnych,
pod działaniem postępu nauki oraz innych czynników. I o tym trzeba pamiętać, że zróżnicowania
te mają cechy regionalne,
klasowe i zawodowe
oraz, że cywilizacja w procesie swego rozwoju stale natrafia na opory tych,
których pozbawia przywilejów
oraz korzyści, i że postęp dokonuje się poprzez wysiłki bądż elity, której przykład
oddziałuje
na społeczeństwo,
bądż rewolucyjnych
mas (s. 11).
W rozdziale drugim autor charakteryzuje
ogólne osiągnięcia nauki, które
w połowie XIX w. przyczyniły
się szczególnie do roz\'vinięcia klasyfikacji
nauk i studiów w dziedzinie wiedzy o człowieku.
W rozdziale III autor omawia wysiłki i osiągnięcia pionierów nowoczesnych studiów i nauki o człowieku oraz ich szkoły. Zastrzegając
się, że nie
kieruje się szowinizmem,
wskazuje,
że tymi, którzy wnieśli zasadniczy
przełom w naukę o człowieku są August Comte, Broca i Claude Bernard.
Z nicll August Comte (1798-1857)
dał podwaliny socjologii, widząc w niej
koronę wszech nauk humanistycznych.
Broca (1824-1880)
sformułował
założenia podstawowe
antropologii,
wierząc, że ta nauka uszczęśliwi
ludy
i narody. Claude Bernard
(1813--1878),
założyciel Francuskiego
Towarzystwa Etnograficznego
w Paryżu (1859), widział w etnografii
naukę, która
ludzi uczyni lepszymi i poprawi los ludów zacofanych w rozwoju. Koncepcja
antropologii jaką rozwinął Broca obejmowała nie tylko nauki o somatycznych cechach człowieka, ale także studium działalności ludzkiej, jej ujęcie
przeslrzenne i czasowe. Obok tego do antropologii włączył Broca filozoficzne studium o człowieku,
a także studium praktyczne
działaó ludzkich
w dziedzinach
takich,
jak ekonomia, polityka,
wychowanie
i in. Również takie zagadnienia
jak charakterologia,
psychologia ludów, zagadnienie
genezy embriologii były przedmiotem
intensywnych
zainteresowaó
antropologii. Tak 5zerokie zrazu ujęcie antropologii
uległo jednak zupełnemu
przeobrażeniu;
dokonali tego uczniowie szkoły Broca. Większość z nich

327
doszła do wniosku, że szereg przedmiotów,
zrazu włączonych do antropologii, nie da się sprowadzić do jednej dyscypliny. Fod koniec XIX w. zostały wyłączone
z antropologii
studia dotyczące psychiki. etniki, socjologii.
Antropologia
ograniczyła
się do studiów nad soma tyką i zróżnicowaniem
ras ludzkich.
O ile Broca - zdaniem Marin'a - położył podvJaliny pod cały systemat
nauki o człowieku, o tyle August Comte był tym, który wskazał nauce
miejsce w ogólnym systemie nauk. Klasyfikacja
Comte'a stała się jednym
z podstawowych
założeó nauko""ej metodologii w drugiej połowie XIX w.
i to nie tylko we Francji. Dla zadośćuczynienia
wzrastającym
potrzebom
w zakresie sklasyfikowania
wielu nowopowstających
dyscyplin musiała
ona ulec dalszej rozbudowie.
Taka rozbudowa
dokonana
została m.in.
w dziedzinie nauki o człowieku. Dokonali jej uczniowie Comte'a, socjologowie, uczniowie Broca i jego szkoły antropologicznej,
jak również uczniowie
Claude Bernarda, etnografowie.
O ile stosunkowo łatwo i prędko nastąpiło
wyodrębnienie
się antropologii i etnografii, o tyle silne były więzy łączące
zagadnienia
etniki z psychologią,
a w szczególności z tym jej działem,
który nosi nazwę etnopsychologii.
Istotne różnice, jakie pod względem
metod pracy dzielą te dwie dyscypliny zostały przez uczniów Claude Bernarda sformułowane
i w konsekwencji
etnopsychologia
- zdaniem Marina
pozostała w szeregu nauk psychologii. Tak przebiegał proces, w trakcie
którego nauki etniczne zostały wyodrębnione.
Ich przedmiot został ustalony
jako studia nad cywilizacjami
(l'etude
des civilisa.tions).
Wykazane zostały
związki, jakie istnieją między faktami etnicznymi,
jako kompleksem
zjawisk. Określone zostały zasadnicze metody pracy w tej dziedzinie. Stan ten
osiągnięto na początku XX w.
W IV rozdziale
w 1950 r.

autor

przedstawia

stan

studiów

etnicznych

we Francji

Trzeba było długiego czasu aby dojść do stwierdzenia,
że cywilizacje
tworzą całość zjawisk o tej samej istocie; że ich składniki mimo swej różnorodności posiadają
tę samą naturę; że wytwory działalności
człowieka,
powstają, rozwijają się, rozprzestrzeniają,
zmieniają, giną, czyli że podlegają własnym prawom. "Istotą każdej cywilizacji
[pisze autor] jest to, że
jest ona sharmonizowana
z zespołem idei, przy pomocy których członkowie danej społeczności normują swą działalność wewnętrzną
i zewnętrzną"
(s. 53). Są to "idee" nawet jeśli chodzi o te składniki, które uzewnętrzniają
i konkretyzują
się jako pożywienie, odzież, pomieszczenie,
narzędzia ... Są
to idee, w myśl których składniki etniczne powstają, są użytkowane i przekazywane. Doświadczenie
uczy, że tworzą one zespoły, których elementy
wzajemnie
na siebie oddziaływując
są logicznie skoordynowane.
Normują
one zazwyczaj wewnętrzną
i zewnętrzną działalność ludzi o tyle, że podlegają zmianom (s. 54). Idee są koncepcjami
wspólnoty społeczeństwa,
które

�...t.;

328
je realizuje. Ich ogół właściwy dla danego społeczeństwa
stanowi o typie
cywili za cji.
Z kolei omawia autor osobliwe zjawisko
wywołane
w swoim czasie
przez rozkwit i sukcesy niektórych dyscyplin, które polegało na tendencji
do predominacji
danej dyscypliny w ogólnej nauce o cywilizacji. Jako typowy przykład wskazuje na sukcesy lingwistyki
i jej pretensje
do ostatecznego rozstrzygania
zagadnień etnicznych w oparciu o stwierdzenie, że język:
odzwierciedla
fakta
kulturowe.
Podobną
tendencję
wykazywała
także
archeołogia,
psychologia
i religioznawstwo.
Zatriumfowała
jednak idea,
w myśl której "cywilizacje tworzą całość o tej samej istocie. Ich składniki,
niezależnie od swego znaczenia bądź ideologicznego, bądź praktycznego,
są
tożsame w swej istocie" (s. 55).
Poszczególne dyscypliny, stosując do całości zjawisk kulturowych
odrębne, sobie właściwe metody badań, mogą jedynie na podstawie wspólnego
mianownika,
jakim jest zasadnicza idea przedmiotu ich poszukiwań, sumować rezultaty ich pracy. Istotnym więc dla osiągnięcia pomyślnych, postęp
warunkujących
wyników w tej dziedzinie jest ścisłe określenie ram danej
dyscypliny i metod, jakimi winna się ona posługiwać. Omawiając to zagadnienie w odniesieniu do "etniki", którą autor ujmuje tu w sensie etnografii,
Marin odsyła czytelnika do arykułu Table d'analyse en etnographie
(Czasopismo "Ethnographie"
art. z dnia 15 IV 1926 r.). Zasadniczymi
kategoriami faktów etnicznych są: kultura materialna,
duchowa i społeczna. Z nich
składa się każda cywilizacja.
Działami
kultury
materialnej
są według
Marina:
pożywienie,
ubiór, urządzenie
wnętrza,
zbieractwo,
rolnictwo,
rybołówstwo,
łowiectwo itd. W kulturze
duchowej:
język, pismo, wiedza
z zakresu
geografii,
historii, techniki,
tradycje
moralne,
wierzenia
itd.
W kulturze społecznej: działania o charakterze
społecznym, foriny rodziny,
organizacji
narodowej,
organizacje
obieralne,
zawodowe itd. W studiach
nad poszczególnymi
składnikami
kulturowymi
najprostszym
elementem jest
ten który okazuje się w praktyce
podstawową
jednością. Może nim być
część w zakresie pożywienia,
część odzieży, sprzęt w zakresie umeblowania itp. Każdy taki składnik podstawowy
składa się z szeregu szczegółów
jednostkowych
(jak np. \v odzieży krój, zapięcie itp.). Te szczegóły jednostkowe winny być głównym przedmiotem
studiów opisowych. Z kolei autor
omawia ogólnikowo cechy faktów etnograficznych,
zwraca on uwagę na to
że formy poszczególnych składników kulturowych
tworzą szeregi, w których
poszczególne zjawiska są bogato zróżnicowane.
Jest rzeczą wielce istotną
stwierdzać, w jakim stopniu zróżnicowanie
to odzwierciedla
się w języku.
Każda kultura
to zespół elementów ska'liających się na nią. O ile w procesie badawczym,
Vi monograficznym
studium, można badaniu poddawać
poszczególne elementy wyodrębniając
je, o tyle właściwe rozumienie
jest
możliwe jedynie przez uwzględnienie
zespołu, w jakim występuje i uwarunkowań. Każda kultura podlega ciągłym zmianom, zróżnicowaniom,
mo-

",.

'j!'

~ •• 1.

•• ~

32g
dyfikacjom. Ta cecha różni istotę badal'l etnograficznych
i wyklucza tworzenie metody porównawczej
w etnografii na wzór biologii (rasy, odmiany, typy,
gatunki). Wystrzegać
się należy tej naturalnej
tendencji
naszego umysłu
w klasyfikowaniu
składników
kulturowych.
Klasyfikacja
faktów
etnograficznych,
oparta na podobieństwach
i pokrewieństwach,
jest w swei
istocie różną od klasyfikacji
biologicznej. W dalszym ciągu omawia autor
etnograficzne
uogólnienia.
Wyniki
prac etnograficznych
pozwalają
na
stwierdzenie
typu lub prawa. Autor w osiągnięciach tych widzi równowartość. Odkrycie nowego typu zjawiska jest jego zdaniem równowarte
z odkryciem prawa
dotyczącego
przyczyn
i skutków
(s. 61). Przy tej okazji
lVlartin poświęca dużo uwagi temu osiągnięciu francuskiej
etnografii, które
tam nosi nazwę "klasycyzmu".
Znaczenie
tego pojęcia określa
następujące zdanie Marina: "Le classicisme est un regulateur
des productions
intellectueJles
de tous genres, modelant
non seulement
les lettres et les
m'ts, mais les oeuvres, les conceptions et les methodes de toutes les activites
r umaines, politiques, economiques, sociales.
A son passage, Ie classicisme marque, plus ou mOins, tous les elements d'une civilisation"
(s. 61).
Etnografia
francuska
dała temu zjawisku najbardziej
płodną definicję.
w której uwzględniła
troistą cechę współczesnych
definicji
naukowych:
;lj oparła się o najdawniejszą
praktykę
w określeniu tego co klasyczne, tj.
scalające
danymi cechami zespół zjawisk;
b) w definicji
swej za wzór
przyjęła
(w interpretacji
pojęcia klasycyzm)
metodę biologiczną,
która
klasycyzm
rozumie poprostu
jako klasyfikację;
c) pod względem filozoIicznym zdefiniowała
"klasycyzm",
wskazując
na wzajemne uwarunkowania faktów kulturowych
z jednej strony i człowieka z jego cechami z drugiej strony. To pojęcie klasycyzmu
jest mocno zbliżone do pojęcia
wzorów kulturowych
w etnografii anglosaskiej
(przyp. rec.).
Z kolei autor zwraca uwagę na zagadnienia
etnograficzne,
związane ze
studiami
nad praktycznym
zastosowaniem
wyników
etnografii
(l'ethnodicee). Uznając ich wielką wagę, ostrzega równocześnie
przed zbyt pochopnym wytyczaniem
norm dla oddziaływania
na społeczeństwa
w rozwoju
zacofane. Wszelkie formy' celowego wpływani;)
:1&lt;:1 przeobrażenie
istnieJących kultur, m.in. także regionalnych,
winny l::y t: bardzo ostrożnie i dokładnie studiowane.
Mogą tu bowiem zachodzić katastrofalne
w skutkach
błędy, wynikłe z porównywania
wartości zasadniczo nieporównywalnych.
Autor wskazuje na istotę i potrzebę pogłębienia
studiów porównawczych,
na przerost
w niektórych
pracach
etnograficznych
metody statystycznej
i demograficznej,
oraz na niedostateczne
często udokumentowanie
materiałów etnograficznych
i słabą ocenę analityczną
żródeł. Mówiąc o metodach
etnicznych podkreśla,
że wiele prac wykazuje od tej strony brak, że zaczerpnięte z dyscyplin zbliżonych metody nie są dostatecznie przystosowane
do specyfiki zagadnień etnicznych.
Rozdział V końcowy, zawiera ogólną ocenę i charakterystykę
stanu etnografii francuskiej
w 1950 r. Wielka obfitość wartościowych
prac z dzie-

�331

330
dziny nauk o człowieku, wielka ilość towarzystw etnograficznych
o rozmaitych kierunkach zainteresowań
(afrykaniści, amerykaniści, Akademia Malgaska i inne), czasopisma i wydawnictwa
ciągłe, ośrodki badawczo-naukowe -- oto osiągnięcia z których, zdaniem autora, Francja może być dumna.
Istnieją jednak także zjawiska, które są przeszkodą do pomyślnego i szybkiego rozwoju. Autor wskazuje jako przeszkody: a) zarysowującą
się tendencję do zajęcia hegemonii przez kierunek, który pod zmodyfikowanym
pojęciem etnologii usiłuje przejąć prymat w naukach o człowieku, b) rząd
francuski zbyt mało popiera wysiłki francuskich badaczy w tej dziedzinie.
Zhyt szczupłą jest zdaniem autora ilość katedr tym dyscyplinom poświęconych; c) badacze nie rozporządzają
dostatecznym, nowoczesnym wyposażeniem technicznym
i finansowym. Palącą potrzebą dla etnografów staje
się również obecnie wydanie encyklopedii względnie słownika etnograficznego.
.
Ogromne zainteresowanie
społeczeństwa francuskiego, tak uczonych jak
i szerokich rzesz amatorskich
publikacjami
zajmującymi
się zagadnieniami
kultur i ich rozwoju pozwala wnosić, że dyscypliny tu zaangażowane mają
przed sobą rozległe pole, w którym tak wiele pozostaje jeszcze do zrohienia.

CH. VIROLLEA UD: F e n i c k a l e g e n d a o k ról
nde phenicienne du roi Keret).

u Ker

e t (La lege-

T
Archeologi~zne
odkrycia i wykopaliska
w Ras-Shamra,
(starożytnym
Lgant na połnocnym
pograniczu
klasycznej
Fenicji) prowadzone
przez
A: Schaeff~ra doprowadziły do znalezienia glinianych tabliczek pokrytych
Pls~em khn~wym. Odszyfrowanie tych napisów, sporządzonych w dialekcie
zbhzonym meco do staro-hebrajskiego,
pozwoliło na odtworzenie
kilku
mitów, m: .i~. ~itu o królu Kerecie. Tabliczki i napisy pochodzą z XIV w.
~.n.e. Tre~c SWla?CZYo tym, że Fenicjanie, zanim stali się znanym narodem
zeglarzy l kupcow byli rolnikami.
a ich rolnictwo stało na stosunkowo
wysokim ~oziomie. Mit o którym mowa jest jedynym z mitów kopienia~z~ch. PO~lada on p~wne. analogie z. pod~bn~mi .mitami asyryjskimi,
babionskl~l. l legendamI. ktorych Wątkl znajdują Slę w najstarszych
pismach
he~ra.Jsl{1.ch.Cechą wspólną tych mitów jest idea, według której pomyślność
zblOrow l. dobro.byt zależy od tego, czy człowiek żyje i działa w sposób
sprawledhwy. Nle Jest zatem sprawiedliwość
ludzi rzeczą bezinteresowną.
Ker~t, podobme zresztą jak i babiloński Gilgamesh, jest coprawda synem
bogow, ale poza tym posiada cechy ludzkie. Epos opiewający dzieje Kereta
posiada luki .. Pewne jednak partie są stosunkowo kompletne [ pozwalają
od:~orzyc ~zleJe tego króla. Jest to prawdopodobnie
jeden z najstarszych
krolow FemcJ\. o którym pamięć się przechowała.

Legenda opiewa żywot Kereta. Brakują części odnoszące się do jego
młodości. Znamiennym
jest wszakże ów wątek, powtarzający
się takż8
w innych legendach starożytnych, że śmierć królów, którzy władzę na ziemi
otrzymali
od bogów, jest wynikiem
tego, że żle pełnili powierzoną
im
misję - sprawiedliwego
rządzenia poddanym ludem. Szereg opisów szczegółowych, odnoszących się do ofiar, stosunków
rodzinnych,
społecznych
itp. stanowi cenny dokument rzucający światło na dzieje rozwoju kultur."
na Bliskim Wschodzie.
A. BASCHMAKOFF:
m a ch
ep ok i
m y
Ilia d y i Ody s sei
de l'epoque Mycenienne.

E t n o log i a p o e m a t ó w H o m e r a w r ac e ń s k i e j.
E t n ogr a fi c zn a
war t ość
(L'Ethnologie des poemes d'Homere dans Ie cadre
Valeur etnographique
de Illiade et de ł'Odysee).

Do początku naszego stulecia głównym żródłem etnograficznych
wiadomości o kulturach
Starożytnego
i Bliskiego Wschodu były dane, jakich
dostarczala filologia i archeologia klasyczna. Dotąd nie było wątpliwości, że
Homer i bohaterzy których opiewa, należą do jednej i tej samej epoki.
Obecnie koncepcja ta posiada mało zwolenników. Dominuje przeświadczenie, że między okresem zdarzeń opiewanych przez Homera a okresem kiedy
poeta żył i tworzył musiało upłynąć pięć do sześciu wieków. Nie ulega
wątpliwości, że autor Iliady nie zdawał sobie sprawy z przepaści, jaka go
dzieliła od zdarzeń, o których był przeświadczony,
że wiązały się one
z bohaterami, którzy należeli do tej samej co i on rasy. Sugestia ta była
tak silną, że przetrwała
do naszych czasów. Tymczasem odkrycia H. Wineklera i O. Puchsteina w Kapadocji ujawniły sensacyjny fakt, że nazwiska
bohaterów Iliady, zapisane na glinianych
tabliczkach
z okresu Hetytów,
należą do osób, które żyły około 2000 lat p.n.e. Data zburzenia Troi Homeryckiej (szósty gród Hisarlik) przypada natomiast
na około 1200 lat p.n.e.
Odkrycie to, potwierdzone przez profesora Karo, pozwala wnioskować, że
poematy Homera zawierają
podLoże daleko starsze, niż przypuszczano,
zmieszane z opisami czerpanymi z kultury myceńskiej. Przy tym identyfikacja osób epopei Homera może rozciągać się na szereg wieków i sięgać
w głąb okresu przedmyceńskiego.
Inna grupa dowodów świadczy o tym, że Homer żył w epoce greckiej.
u zachodnich wybrzeży Anatolii skolonizowanych
przez jońską grupę Helknów.
Kraj jego był otoczony przez quasi-barbarzyńców.
Myceńczycy
rozwinęli szeroki handel i pozostawali w stosunkach z północnymi krajami
Europy, sprowadzając
nadbałtycki bursztyn i cynę. Ich stosunki handlowe
sięgały na zachodzie Hiszpanii. Tymczasem geograficzny horyzont Homera
.iest zadziwiająco mały. Homer przypisuje Mycenom zwyczaj palenia zwłok
na stosie. Był to jednak zwyczaj joński, jego epoki; wiadomym jest, Ż02
;vlyceńczycy swoich zmarłych grzebali, nie paląc ich zwłok. Te okoliczności

�333

332
wskazują na to, że Homer dzięki niezwykle żywej tradycji przekazał barw·
ny obraz kultury myceńskiej, dawniej uważany za obraz helleńskiego życil\
z jego czasów.
Następny

ciągiem
pracy publikowanej
i dotyczy badań nad roślinami znanymi w ludowym lecznictwie
i magii, ich odbiciem w folklorze
i ich etnograficzną
dokumentacją.
Autorem pracy jest A.-L. M e r o c i e r.
Tytuł artyku:'u
brzmi: Enquete sur ies vegetewx Ie jolklore
et l'ethno-

w numerze

qraphie

z kolei

artykuł

jest

dalszym

3'7 (1940) i 46 (1951) "L'Ethnographie"

(s. 86--113).

Al't.yku! końcowy dotyczy zagadnien
antropologicznych,
a mianowicie
rozważań
na temat
typu ludności
klasycznego
Wschodu.
Autorem
jest
R. K h e r u m i a n. (Tytuł artykułu
brzmi: Remarques ci propos du type
physique des popltlations
de POrient Classique). Istnieje rozbieżność między
poglądem. archeologów
a antropologów
co do tego, jak przedstawiały
się
rasy ludów zamieszkujących
obszar, który stał się zapewne kolebką cywilizacji. Autor podejmuje
dyskusję na temat, czy istotnie starszym podłożem
rasowym na tym obszarze był typ długogłowy, reprezentujący
ludy grupy
&lt;1zjanickiej (Sumerzy. Mittanowie,
Hetyci i inni). To ostatnie twierdzenie
3utor uważa za niedostatecznie
uzasadnione.
Tadeusz

L'ETHNOGRAPHIE,
de Paris).

nr 48, rocznik

1953. (wyd.:

Societe

Wróblewski

d'Ethnographie

Treść 48 numeru francuskiej
"L'Ethnographie"
zamknięta jest w czterech
działach: Historia etniczna, Etnografia, Lingwistyka
i Kronika Towarzystwa
W dziale historii etnicznej znajdują się dwa artykuły, z których pierwszy
zajmuje
się historią
ludów Bliskiego
Wschodu
do czasów Aleksandra
Wielkiego,
drugi historią etnicznego
obszaru Hai - Ninh (Indochiny)
do
chwili za~ęcia go przez Francuzów. Pierwszy z artykułów
nosi tytuł L' Asie
Occidentale
avemt Alexandre
Ie Grand. Autorem jest Ch. V i roll e a ud.
Historyczne
dzieje Bliskiego Wschodu zapoczątkowała
ChaIdea. Ona to
od IV. tysiąclecia
dostarcza
archeologicznych
dokumentów
pisanych.
Jest
Jakgdyby równoległym
odpowiednikiem
Egiptu. Jak Egipt rozwój zawdzięcza rzece Nil, tak Chaidea niemniej zależy od dwurzecza - Eufratu i Tygrysu. Terytorium
jej zajmuje obszar równy Danii. Jest on gęsto zaludniony. Ludność Chaldei stanowią zrazu różm! grupy etniczne, mówiące odmiennymi językami - akkadyjskimi,
semickimi
i sumeryjskimi.
Najświetniejszym miastem Chaldei było Ur. Dzieje tego państwa, zmagania z najazdami
Hyksosów,
Hetytów,
jego upadek są przedmiotem
pierwszych
rozdziałów

tego ,~rtYkUłu, Zmagania
Egiptu z coraz to nowymi falami ludów bądź
z ~ZJI bądz .z Europy przybywającymi
stanowią treść rozdziałów
następnycu: W koncowej części zajmuje
się autor upadkiem
Egiptu, ekspansją
Medow, rozkwitem
Persji wreszcie podbojami
Filipa Macedonskiego
i jego
syna ~leksandra
Wielkiego. W końcowych zdaniach autor wskazuje na to,
7e dZiełem Aleksandra
Wielkiego są nie tylko sławiące imię jego orężne
po~boje. ale i fakt, że jego wyprawy
utorowały
drogę hellenizmowi,
który
objął mebawem
zawojowane
obszary.
Następny z kolei artykuł, dotyczący historii etnicznej, jest napisany przez
Von g - A - S a n g a w transpozycji
F. Puel de Lobel. Nosi on tytuł: Le
Territoire
de Hai - Ninh avant l'arrivee
des Franc;ais, son aspect ethnique actuel. Autor przedstawia
historię etnicznych procesów, jakle rozegrały
się na obszarze północnej części Francuskich
Indochin, mianowicie na terytoriach graniczących
od północy z Chinami, od wschodu z Burmą i Siamem.
Artykuł. przedstawia
w sposób bardzo szczegółowy dzieje szeregu inwazji
) procesow politycznych
na terenie Hai - Ninh, ujmując temat ten w trzech
okresach, mianowicie:
a) od najdalej uchwytnej
przeszłości po wiek XVIII;
b) od przybycia
Francuzów
w XVIII w. do lat ostatnich;
c) aktualny
stan
rozmieszczenia
grup etnicznych
kraj ten zamieszkujących.
W dziale etnograficznym
znajdujemy
interesujący
artykuł
Marcelle
B o u t e i 11 e r pt. Le dejunt dans les societes indiennes de l' Amerique
du
Nard (Zagadnienie
śmierci u ludów indiańskich
Ameryki Północnej).
Smierć, jako empirycznie
doznawane zjawisko, którego jakakolwiek
inter"vencja ludzka niezdolna jest odwrócić, jest czynnikiem, który rozbija lud,
lub co najmniej wprowadza
pewien rozkład w grupach ludzkich. Jest więc
ona czynnikiem
wrogim,
przeciwstawnym
interesom
grupy
społecznej.
Jako zło musi mieć swoją przyczynę. U ludów zacofanych w rozwoju źródłem tego zła, w ich mniemaniu,
jest szkodliwa
działalność
czarów. Ale
gdyby wszystkie
te akty czarownictwa,
niosące w skutkach
śmierć, przypisywać ludziom, zostałby wprowadzony
czynnik, który w sposób zgubny
rozbijał by grupę spoleczną. Tymczasem
śmierć, jako zaprzeczenie
życia
grozi wszystkim. Ta groźba śmier",ci wywołuje więc tendencję ze strony żyJących do przeciv,,'stawiania
się jej, jednoczy ich w działaniu zmierzającym
do zabezpieczenia
się przed nią. Złożone kompleksy emocjonalne, wizj:'! przeżywane w snach, dały podstawę wierze w istnienie świata umarłych, żyjących życiem pozagrobowym.
Życie to jest jak gdyby kontynuacją
ziemskiego
żywota, ale zmarli należą do świata innego. Emocja walki życia przeciw
śmierci czyni, że ten zagrobowy
świat umarłych,
społeczeństwo
duchów,
hywa uważane za świat wrogi. Ta właśnie nieprzyjazna
działalność duchó\\,'
które są duchami ludzi zmarłych, powoduje śmierć wśród żyjących. W ca~
lym szeregu obrz~dowych
aktów związanych
ze śmiercią, w zwyczajach
pogrzebowych,
w obrzędach
zaduszkowych
znajduje
wyraz idea, której
celem jest: neutrali7.0wanie
grozy śmierci; ubezpieczenia
się przed wrogimi

�335

334
aktami ze strony duchów osób zmarłych;
idea stworzenia
pewnej formy
współżycia między umarłymi
a żywymi. W idei tej jednoczy się cała gruP&amp;' wszyscy tu są zainteresowani
- stąd obrzędy, w których idea ta się
wyraża majq charakter
społeczny a znaczenie ich jest dla danego społeczeństwa aktem wielkiej wagi.
W ciągu dalszym autor wykazuje na konkretnym
materiale, odnoszącym
się do Indian Ameryki Północnej, jak w rozlicznych praktykach
pogrzebowych tych ludów wyrażają się idee wysunięte we wstępnej części artykułu.
Pierwszy
rozdział
poświęcony
jest zagadnieniu
uzasadnienia
przyczyny
śmierci i obawie przed zmarłymi. U podłoża wierzeń, że to duchy zmarłych
nasylają choroby na żywych i są sprawcami śmierci, leży - zdaniem autora -' psychiczna tendencja do zaprzeczenia
poczuciu pewnej odpowiedzialno§ci za śmierć bliskiej, emocjonalnie
związanej z pozostałymi przy życiu,
osoby. Z drugiej strony fakt przejścia
przez próg śmierci, kwalifikując
zmarłego do kategorii należącej do innego świata, czyni zeń przedmiot oba··
wy. "Odeszłeś, więc nie powracaj" - mówią do zmarłego Indianie z ludu
Crow. Wynoszą trupa z namiotu nie zwykłym otworem wejściowym,
lecz
osobnym, na ten cel przysposobionym.
Następnym
zagadnieniem
to istota
świa ta umarłych i przeznaczenie
ich. Jest rzeczą oczywistą, że wizja świata
pozagrobowego
powstać musiała w oparciu o obraz zwyczajnego życia na
zi&lt;"mi. Zmarły wojownik
i łowca na tamtym
świecie kontynuuje
zawód
swój i tryb życia. Istnieje jednak pewne zróżnicowanie
między poszczególnymi ludami co do istotnej cechy owego świata umarłych.
U jednych
wizja ta nacechowana
jest pewnym optymizmem i świat ten jest słoneczny,
kraina ta jest szczęśliwym terenem dla pomyślnych
łowów. U innych znów
życie pozagrobowe
nosi piętno posępne, smutne.
Ostatnie dwa rozdziały są omówieniem zagadnienia
wierzeń w reinkarnację zmarłych,
solidarności
grupy w aktach pogrzebowych,
modlitw do
t.:m2.riych i roll szamanów, jako pośredników
w sprawach między żywymi
a zmarłymi.
Cały artykuł, zwięzły ale zarazem ujmujący zagadnienia wierzeń i praktyk związanych ze śmiercią ze stanowiska
najnowszych
prac, na ten temat
w ostatnich latach opublikowanych,
jest wielce dla etnografa interesujący
i pouczający.
W tymże samym dziale etnograficznym
znajdujemy
z kolei artykuł
Aleksandra
Kor o ł e n k o pt. Stare szyldy niemieckie (Le s Vielles Enseignes Allemandes). Autor artykułu, były francuski legionista a później urzędnik wojskowy okupacyjnych
wojsk francuskich
w Niemczech, zebrał, opublikowane tu materiały.
na terenie Badenji, Wirtembergii
i Tyrolu. Są to
fotografie
i opisy starych szyldów, jakie wiszą przed róźnymi hotelami.
oberżami, zajazdami.
Są one wykonane. najczęściej
z żelaza, artystyczną
robotą kowalską. Zwracają uwagę nietylko artystyczną
i oryginalną formą
.ale również treścią znaków, które stanowią motyw główny emblematów.

.Nie m~ w tym przesady, jeżeli stwierdza się, że historia zajazdów, hotel.l, ~berz ma swój początek
w bardzo odległej przeszłości.
Wzmianki
o ,lstmeJących
oberżach, które rozsiane były wzdłuż najdawniejszych
szlakow komunik~cyj~YCh
są bardzo dawne. Trudno mówić o ilości owych
p~erwszych zajazdowo Celem ich było dostarczać
podróżnym
schronienia
tj .. dachu nad głową, picia i ewentualnie
jedzenia. Dla sygnalizowania
takIego charakteru
owych zabudowań
umieszczano
nad drzwiami
znak
w postaci bądż gałęzi sosnowej,
bądź zawieszonego
garnka.
Stan taki
is.tniał ~. okresie, ki~dY podróże wynikały
z pewnych niechybnych
komecznoscl. Rzeczy te Jednak zmieniły się od XI w., kiedy to ruszyły wypra~y ~rzyżowe a ważniejsze drogi komunikacyjne
Europy stały się o wiele
~lczm:J uczęszczane przez rycerstwo z orszakami, przez pątników i obieżysWlatow. Powstała
więc potrzeba i koniunktura
dla hoteli i oberż przy
tych szlakach. Powstała
niebawem i konkurencja.
Aby zwrócić na siebie
uwag~, ~naki sygnalizujące
zajazd czy oberżę poczęto wypełniać
treścią.
w .k~oreJ podkreślano
bądź zaletę, bądź społeczną rację przedsiębiorstwa.
Wsrod tego rodzaju znaków rozpowszechniły
się: krzyż, gwiazda Betleemska
",,:ół przy żłobie, baranek ofiarny, trzej królowie itp. Przypuszczać
należy .-:.
pIsze autor. - że znaki tej kategorii utrzymały się bardzo długo. Po wypra··
wach krzyzowych rozpowszechniać
się zaczęły znaki, nawiązujące
do obraz~w z ~istorii świętej, zajmując równorzędne
miejsce z poprzednio wymiernonyml. Tymczasem ilość oberż i zajazdów stale wzrastała, odpowiednio do
co~az większego ruchu na drogach komunikacyjnych.
Coraz liczniej główną
klIent.elę tych przedsiębiorstw
stanowili
kupcy, myśliwi w podróży na
WIelkIe tereny łowieckie, obieżyświaty,
wędrujący
dla przyjemności
i zarobk~ .. Z r?snącej
konkurencji
powstała
zapewne tendencja
do pewnej,
specJalIzacJI
owych zajazdów,
przez nastawienie
się głównie na jedną
z kategorii
podróżników.
Tym się zapewne
tłumaczy
grupa szyldów
w których jako znak pojawia się niedźwiedź,
jeleń, cietrzew i inne. Dl;
przyciągania
klienteli, szukającej
raczej towarzyskich
uciech, przeznaczone
były znaki takie, jak "kawaler",
"jeżdziec", "źrebiec" i inne. Inne zawierały .o~raz winnego
grona, drzewka
zielonego, lipy itp. Znak "róży",
rzadzIej spotykany, był, być może, ~iązany
z istnieniem w owych wiekach
Bractwa Różokrzyżowców.
Nowszego pochodzenia są znaki przedstawiające
~urzyna,
strusia itp., związane z epoką wielkich odkryć geograficznych
I podróży egzotycznych. Ogół zebranych względnie zarejstrowanych
znaków
autor dzieli pod wzgledem treści na 10 grup.
Autor zebrał kolekcję, liczącą około 200 fotografii, ilustrujących
znaki
szczególnie reprezentacyjne.
Jest to w każdym razie dziedzina twórczości
ludowej i artystycznej,
mało dotąd opracowana.
Trzeci
Lou i s

artykuł w dziale etnograficznym
to dalszy ciąg pracy A n d r eJ
M e r c i er' a o ziołach w ludowym
folklorze
francuskim

�336

337

i etnografii (Les Vegetaux dans Ie Folklore et l'Ethnogra.phie).
Rozdział bieżący pt. Ludowe zielarstwo we Francji zawiera opisy i dane do szeregu roślin (od Herbe de la Passion do Herbe a la Bonne Dame).
Następny artykul należy już do działu trzeciego. Poświęcony jest zagadnieniom językoznawczym.
Autorem jego jest R.P.C. T a s t e v i n. Artykuł
ten nosi tytuł: A/rykań,ski
charakter
pre!iksóu;
mianownikowych
i czasownikowych
języka
malagaskiego.
(L' Africanite
des Prefixes
Nominaux
et
Verbaux
du Malgache). Omawia on prefiksy, występujące
w języku MalgaszóW.
Ostatnia karta zeszytu zawiera program zebrań Towarzystwa
(Societe
d'Ethnographie
de Paris) na rok 1953 z podaną tematyką referatów i dyskusji.
Tadeusz

Wróblewski

BURGSTALLER
ERNST:
Das
Fragewerk
zu
den
volksKar t en. Durchflihrungbericht
zum ersten Fragebogen
von ... Veroffentlichungen
zum Oberosterreichischen
Heimatlas.
Herausgegeben vom Institut fUr Landeskunde
von Oberosterreich.
I. Linz 1952.
~. 64, 6 map. Odbitka z "Oberosterreichische
Heimatblatter"
R. VI. z. 3.
Praca przedstawia
założenia metodologiczne i metodyczne Atlasu Etno-'
graficznego Górnej Austrii oraz dotychczasowe oSiągnięcia. Atlas opracowywany jest w ramach Institut flir Landeskunde
von Oberosterreich
w Linzu,
stanowiącego kontynuację
dawnej Landesstelle
Oberosterreich
atlasu etnograficznego niemieckiego I. Posłużono się głównie ankietą pośrednią,
nad
której wypełnieniem
czuwali instruktorzy
-c ..przeważnie
nauczyciele
- o
odpowiednio pr.zedtem pouczeni. Ograniczono się do pytań rzeczowych, wymagających
jasnych i prostych odpowiedzI, dających rezultaty
kartograficzne. Pierwszy kwestionariusz
zawierał pytania o niektóre zwyczaje do.roczne (majowe, żniwne, palenie ognisk itp.) oraz o wierzenia
ludowej

ku n dl ich e n

meteorologiI,
Zagadnienia takie, jak zagadnienia formy domu i siedliska, zagadnienia
sztuki
ludowej, stroju, muzyki, tańców
itp. odrzucono
podobnie
jak
i w innych atlasach etnograficznych
Europy zachodniej, ze względu na to,
że nie dają się one zbadać przy pomocy ankiet, lecz wymagają
badań
terenowych prowadzonych
przez wykwalifikowanych
etnografów. Etnografowie austriaccy
nie usiłowali jednak przekroczyć
tej bariery, wprowadzając zamiast ankiety - badania terenowe, jak to uczynił Polski Atlas
I

Atlas

Leipzig

der

1937-39.

deutschen

VolkskuJ,lde,

wyd.

H,

Harmjanz

i E.

Rohl',

Etnografic~ny".
Z drugiej strony zastosowanie ankiet pozwoliło na znaczne
zagę~zczeme sieci badawczej (l punkt na 23,2 km2) ". co nie jest bez znaCZ~!ilJa.wobec .. ni~wielkiego zasięgu przestrzennego
Atlasu Etnograficznego
G~rneJ Austru (OK. 12000 km2). Przedstawiając
szczegółowe cyfry, dotyczące
:"'leku, Po:hodzema
społecznego i jakości odpowiedzi ankietowanych
i ich
lllstruk:oro,,:, au.tor, wykazuje m.in., że ankieta pośrednia daje mniejszy procent oapowledzl me wystarczających
(6-70/0) niż bezpośrednia
(13-160/0).
, Atlas Etnograficzny Górnej Austrii stawia sobie ambitne zadania zebrama da~ych, kt.óre mogłyby, rzucić światło na graniczny
obszar między
rzekaml Traun l Enns, na ktorym nieraz już w historii stykały się rozmaite
WP1Y\~y l grupy ,etniczne (Austriacy, Słowianie, Węgrzy, Turcy i in.) Ze
wzglęau na wYjątkowe
znaczenie
badanego
obszaru
spodziewane
jest
uzyskanie rezultatów, ważnych dla historii całej Austrii. Te oczekiwania
badawc~e są w pewnym stopniu odpowiedzią na zastrzeżenia, które można by
wysunąc przeciw prowadzeniu prac, zmierzających
do szerszych rezultatów
w UJęClU przestrzennym
- na tak niewielkim obszarze.
Za podsta\\rową przyjęto mapę w skali 1 : l 000000. Sieć punktów badan~och pokrywa s~ę z siedzibami szkół podstawowych,
ze względu na współpracę z nauczyclelstwem,
Jest więc dość przypodkowa, co jednak nie może
grać roli przy tak znacznej gęstości sieci punktów. Punkty identyfikowane
są za pomocą. numerów w obrębie każdego z okręgów administracyjnych.
Opracowa~e
ol opracowywane
kartogramy
dotyczą przeważnie
obrzędów
l zwyczaJow
ludowych. Z zagadnień kultury materialnej
przygotowywane
są narazi~ tylko mapy, przedstawiające
rozprzestrzenienie
różnych form
kOP1C zboza i narzędzi żniwnych. Uwagi wstępne zakończone są nawiązal1lem do dawniejszych
tradycji kartografii
etnograficznej
w Europie i sugestiami europejskiego
etlasu etnograficznego,
którym nie można nie przyklasnąć.
. ,Załączone dwa pierwsze kartogramy,
poświęcone niektórym zwyczajom
zl1lwny~ i zwycza!o,,:,i palenia kół ognistych nie odbiegają pod względem
t~rmy l sposobu uJęc~a ?d map atlasu etnograficznego
niemieckiego. Mapy
wstępne. --, to mapa SleCl punktów n! kalce oraz mapy, przedstawiające
pochodzeme l dawność osiadłości informatorów.
W sumie Atlas nie odbiega
, ~a

badaniach

terenowych
oparto, jak wiadomo, częściowo Atlas def'
wyd. P. Geiger i R. Weiss Basel 1950; w tym
t~z klerunku ldą ostatme prace organizacyjne
na Węgrzech i w Czechosi~wacji por. S t r a n s k a D.: Historicko-narodopisny
atlal; Ceskoslovenska
"Na~odoPiSny Vestnik Ceskoslovensky",
Praha 1956, z. 3-4 s. 314-15.
'
, W Atlas der deutschen
Volkskunde
wypadał
l punkt
na 27 km2•
w Atlas der schweizerischen
Volkskunde
1 : 107 km2, w Sprach und Sachatlas Italiens und der Siidschweiz,
wyd. K. Jaberg, J. Jud, Zofingen 1928 _o
l : 725 km', Pol. Atlas Etnograficzny
1: 916 km2•
SC~lw~lzerische~

22 "LUd", t, XLIV.

Volksku~de,

�339

328
od metodycznych
i metodologicznych
założeó atlasu etnograficznego
niernieckiego. Tym niemniej stano\vic on będzie ciekawy przyczynek w dziedzinie kartografii

etnograficznej.
Krzysztof

K1.c·(l.~ni e n:sk (

A. FIEDLER, łL WEINHOLD:
D a s s c h b n e F a c h w e l' k h a u s
S i\ d - T h li l' i n g e n s Leipzig
1956,
Veroffentlichungen
des Instituts
fUr Volkskunstforschung
beim Zentralhaus
fUr Volkskunst.
Budownictwo ludowe ma bogatą literaturę
i z pozoru wydaje się jedną
z najbardziej
opracowanych
dziedzin kultury materialnej
wsi, tak w Pol&amp;ce jak i zagranicą. Ukazujące się ostatnio publikacje zagraniczne na temat
budownictwa
silnie podkreślają
fakt, iż mimo licznych przyczynków
wiedza w interesującym
nas zakresie. Jest bardzo uboga. Recenzenci z radością
witają tam każdą pozycję z tego zakresu a cieszy się ona uznaniem proporcjonalnym
do ilości materialu
opisowego i ilustracyjnego
jaki wnosi.
Czyżby kult "faktografii"?
Polską literaturę
przedmiotu
cechuje z jednej strony - rozmach teorii
i hipotez na temat i genezy i rozprzestrzeniania
się różnych typów budynków, elementów
rozplanowania
i elewacji
(charakterystyczne
dla XIX
i pierwszych lat XX w.), z drugiej strony monograficzne
opisy szczegółowe
budownictwa
regionalnego,
czy jakiegoś elementu budownictwa
ograniczające się przede wszystkim do zagadnień konstrukcji
czy zdobnictwa.
Nie
miejsce tu na ocenę tych sposobów patrzenia na budownictwo ludowe etnoe,rafów czy też historyków architektury.
Na uwagę zasługuje natomiast fakt,
że w przeciwieństwie
do zagranicy brak u nas ruchu, któryby zmierzał do:
a) fotograficznej
dokumentacji
zabytków budownictwa
ludowego b) popularyzacji obiektów dawnego budownictwa
i wiedzy o nich, o ich twórcach.
o sztuce zdobniczej z nimi związanej. Za granicą (szczególnie w Niemczech,
Czechosłowacji
i Szwecji) wyrazem tego dążenia do popularyzacji
i dokumentacji są "vydawnictwa
o charakterze
popularno-naukowym
w których
ma teriał ilustracy jny odgrywa zasadniczą
rolę a tekst zna jdujący się na
kilku wstępnych
stronach wiąże ten materiał
w całość. Wydawnictwa
te
o charakterze
albumów, budzą szerokie zainteresowanie
dla osiągnięć budownictwa '\v przeszłości, aktywizują
działalność starych wzorów artystycznych, spełniają rolę przewodników
po osoliwościach
określonego regionu.
W 1956 r. ukazało się kilka prac zagranicznych
tego typu '. Spróbujmy
, H. R i e d, Das Bauernhaus
im niederbergisch-westfalischen
Grenzs. 67, ryc. 48; P. M e y er,
Das schweizerische
Bilrgerhaus
und
Bauernhaus,
s. 128, ryc. 106; A. F i e d l e r, Das schone FachwerkhauS
gebiet,

Siid-Thiiringens,

s. 80, ryc. 75.

v\'ięc na przykładzie
innych tego rodzaju
popularyzacji.

jednej takie j pracy,
publikacji
i wskazać

przeilcdzić
na walory

układ typowy dla
dydaktyczne
takie;

Praca
Das
schone
Fachwerkhaus
Siid-Thiiringens
powstała
\V
ten
SPOS?b iż. w 19~4 r. w czasie praktyki
wakacyjnej
studentów klasy fotografIczneJ
WyzszeJ
Szkoły Grafiki
w Lipsku, wykonano
wiele zdjęć
w wybranych
miejscowościach
i uzupełniono
je zdjęciami
zawodowych
iotografów.
P':'aktyki były prowadzone
pod kierunkiem
Wydziału Badań
Centralnego Domu Sztuki Ludowej w Lipsku. Tekst napisał dr A. Fiedler.
Opisy zdjęć zrobił R. Weinhold. Tekst stanowi jedną trzecią całej publikacji. Pozostaly tekst rozbity jest na krótkie i treściwe rozdziały. Pierwszy
z nich Von Land und Leuten daje obraz regionu i ludzi, obraz tendencji
rozwoju przestrzennego
wsi. Sprawy budownictwa
łączy z krajobrazem
naturalnym,
z zaopatrzeniem
terenu w materiał budowlany, z miejscowym
rzemiosłem przez co przyczynia się do pogłębienia zagadnienia. Opracowanie
graficzne
nie czyni z tej problematyki
balastu
ale narzuca
czytelnikowi
w
sposób
poglądowy
istnienie
związków
między
przedstawionymi
w dalszej. części konstrukcjami
a ich uwarunkowaniem.
Na
marginesach
poszczególnych
stron znajdują
się ilustracje
typowego krajobrazu, zalesienia,
wyroby miejscowych
rzemieślników
a hasło wiążące
się z ilustracją
jest w tekście wy obręb ni one kursywą.
Rozdział
drugi
Von
Volkskunst
in
Dor!
und
Flur
przedstawia
sztukę ludową jako czynnik zmierzający
do zmiany otoczenia, jako dążenie do jego upiększenia.
I znów obok tekstu pojawiają
się ilustracje
pozwalające
na uzmysłowienie,
unaocznienie
sobie tego sformuło,van:a.
Dopiero na tym tle w rozdziale Das Fachwerkhaus
przedstawiono
sprawy
konstrukcyjne.
Autor podkreśla w jaki sposób forma budownictwa
ryglowego grodzono glinianego
pozwala na rozwój i rozczłonowanie
wnętrza
mieszkalnego,
jak jest związana
ze specjalnym
rzemiosłem
(i znów na
marginesie
ilustracje).
Nie wdaje się jednak w szczegóły, szkicując tyłko
o tyle problematykę
teoretyczną
o ile jest ona potrzebna do zrozumienia
specyfiki budownictwa
na omawianym
terenie. Porusza sprawę zasadniczych elementów konstrul{cji ryglt&gt;weJ; Zaznacza dość silnie iż pewne ełementy dawniej
niezbędne
konstrukcyjnie
przekształciły
się w elementy
zdobnicze. Wskazuje na najrozmaitsze
figury geometryczne
robione z rygli (mieczy) a przy każdej z nich podaje ludową interpretację
kształtów,
nazwę gwarową, charakter
magiczny i symboliczny wytworu. Obraz całości zamknięty
jest opisem zdobnictwa w drzewie i w glinie. Opisano szczegółowo ozdoby: głowic belek, podwalin,
węgłów, odrzwi i ram okiennych z podaniem
treści ornamentów.
To co widzowi jest niedostępne
zostało tu potraktowane
szczególnie dokładnie.
Na podstawie
opisu konstrukcji
fachwerkowej
i sposobów zdobnictwa
można wyróżnić
następujące
cechy specyficzne
budownictwa
w połud-

�341
340
niowej Turyngii.
a) bogate
zastosowanie
drzewa, szczególnie dębu;
b) szczególnie rozwinięte zdobnictwo słupów i belek; c) podcienie w dłuż·
szej ścianie; d) poszczególne piętra budynku stanowią całości bo słupy nie
idą przez całą wysokość budynku, od podwaliny do płatwi, jak to ma
miejsce w innych konstrukcjach
ryglowych (dolnoniemieckich).
Praca przemawia do czytelnika bogactwem materiału podanego w sposób poglądowy, jasny, treściwy; materiału tylko niezbędnego dla zrozumienia specyfiki omawianej
konstrukcji.
Wysoki poziom techniczny
zdjęć
i nienaganna szata graficzna podnoszą poziom publikacji. Czy w świetle
tych walorów publikacja
taka nie mogłaby być dla nas wzorem? Mimo
pewnych braków teoretycznych (jest to praca za mało pogłębiona historycznie jak na nasze wymagania) i drobnych usterek technicznych (brak numeracji kolejnej zdjęć, za mała korespondencja
między częścią teoretyczną
i ilustracjami w postaci odsyłaczy) należy ten typ prac jak najgoręcej popierać na naszym terenie. Nie mie~my za wielkich pretensji teoretycznych
hamujących czynności dokumentacyjne w nauce, i nie róbmy przez perfekcjonizm z samej czynności dokumentacji skomplikowanych
opisów morfologicznych w obliczu zagłady najciekawszych
eksponatów. Mamy w naszym kraju niezwykle korzystną sytuację dla wydawania tego typu publikacji, np. o wiele ciekawsze konstrukcje niż fachwerk, stosunkowo wyraźne
regiony budownictwa,
materiał ikonograficzny
i fototeki muzealne. Dla
wszystkich tych którym sprawy popularyzacji
naszej ludowej twórczości
nie są obce, praca A. Fiedlera i R. Weinholda będzie wzorem umiejętnej
reklamy narodowej
kultury, wzorem właściwego szacunku dziedzictwa
kulturowego.

Maria Trawińska-Kwaśniewska

SIDZINIARKI.
P r z y c z y n e k d o h i s t o r i i r u c h u r e l i g i jn e g o w ś ród
gór a l i (Na marginesie powieści Jana D o b r a c z y ńs k i e g o, pt. "Kościół w Chochołowie").
Każdy miłośnik góralszczyzny, etnograf i folklorysta, a przede wszystkim wielbiciel piękna polskich Tatr z zadowoleniem przeczyta powieść
Jana Dobraczyńskiego pt. Kościół w Chochołowie, wydaną w 1954 r. Czytelnik znajdzie w niej bowiem lud podtatrzański
przedstawiony
w całej
pierwotnej prostocie i surowości, nie podmalowany na herosów, Janosików,
lecz w codziennej walce o utrzymanie życia, lud ciemny, na niskim stopniu
rozwoju kulturalnego stojący. Lecz i dla socjologa ksiąźka nie będzie obojętna zwłaszcza dla badacza ruchów religijnych na podłożu ludowym, gdyż
te~atem powieści jest prąd religijny, silny na góralszczyżnie w drugiej połowie XIX w., któremu początek dał ks. Wojciech Błeszyński, proboszcz
w Sidzinie (pod Babią Górą). Autor ukazał go w stylu apostoła, oddanego
wyłącznie słuźbie Boźej i duszpasterstwu,
życiowego abnegata, który wziął

!la siebie misję ugruntowania
prawdziwego
chrześcijaństwa
w duszach
półdzikich górali.
Ks. Błeszyński, obejmując probostwo w Sidzinie zastał morałność i oświatę w stanie godnym poźałowania. Oto słowa, którymi opisuje stan moralny
swych parafian w rozmowie z ojcem Tyburcym, zakonnikiem z Krakowa:
"Wokół góry, lasy, dzicz i ciemności. Brak nauki i pijaństwo. Gdy byłem
dzieckiem, mówili mi: Nie chodź Wojtek na Zgorzelisko, bo tam ludzie
Czarnemu
ofiarę składają. Na Wiktorówkach
był ołtarz, sam widziałem,
do składania ofiar jakiemuś pogańskiemu
bałwanowi. A jakie straszne
przesądy wypłynęły, gdy szalała zaraza. Żeby ją ugłaskać, zakopywano źywe niemowlę. Jaka rozpusta. Z dziewczyny, która szła do ślubu bez dziecka,
śmieją się, że się nie podobała chłopakom". Ks. Błeszyński
stanął przed
olbrzymim zadaniem umoralnienia ludu, a za pierwszy krok do tego cełu
uważał nauczenie ludzi katechizmu, tj. zasadniczych prawd wiary w sformułowaniu katechizmowym. Do pomocy w tej pracy powołał inteligentniejsze
dziewczęta, wyuczył je doskonale katechizmu i wysyłał na odpusty, jarmarki i różne inne zebrania, aby katechizowały ludzi dojrzałych. O swej
instytucji tak mówił: "Stworzyłem to dziewczyńskie wojsko, bo mi się
wydało, źe dzięki tym dziewczętom wbiję mocniej chrześcijaństwo w ludzi.
Nienawidzą moich dziewcząt. Opowiadają, że wariatki, złodziejki, że źle
uczą, że są sekciarkami. Niech która zjawi się w obcej parafii, zaraz ksiądz
woła żandarma i każe ją aresztować". Istotnie miał ks. Błeszczyński wśród
duchowieństwa
wielu przeciwników, którzy nie pochwalali jego metody
duszpasterskiej, a oceniali ją jako fanatyzowanie wiernych i do tych dziewcząt nieprzyjaźnie
się odnosili. "Moich dziewcząt nikt nie znosi" skarży
się w powieści Ks. Błeszyński przed tym samym ojcem Tyburcym -. "Nikt,
Nie mówię o tych, co mi są wrogami. Ale nawet życzliwi wyśmiewają je,
wytykają z ambon, pędzą".
Niestety. Przeciwnicy
ks. Błeszyńskiego
mieli w wielu wypadkach
rację, gdy wzbraniali sidzińskim apostołkom wstępu do swej parafii i wypraszali sobie tej rzekomej pracy misjonarskiej.
Kobiecinom bowiem poprzewracało się w głowie, zaczęły uważać się za narzędzia Opatrzności
równorzędne z duchownymi, a niekiedy nawet za nadrzędne. A praca ich
była taka: Przybywszy do wskazanej wsi, najczęściej w porze zimowej,
sidziniarka
wyszukiwała
sobie zamożnych ludzi, u nich się lokowała
l dbała o to, żeby miała wygody i dostatnie jedzenie - oczywiście darmo.
Wieczorem zwoływała z sąsiedztwa
osoby dojrzałe, najczęściej kobiety
i odbywała z nimi nauki. Wszelako posłannictwo - jak powiedziałem zaczęło im uderzać do głowy. Oto np. jednego wieczoru sidziniarka oświadczyła, że nie będzie uczyć, bo za mały komplet. Drugiego też nie, bo za
\\lelki natłok. Zaczęły też budzić zgorszenie swym za.'howaniem, gdyż nazbyt długo \\'ysypiały się i nabożeństwa ranne opuszczały. Sidziniarka po
przesiedzeniu 'v chałupie jednego tygodnia, przenosiła się do drugiej i ko-

�343

342
iejno dalej. Także obroK: duchowny, kt,jrym k"rrni~a s"'ych słuchaczy, nie
był przedni, a niekiedy ponoć od nauki Kościoia odbiegał, albo był zgoła
humorystyczny.
We wsi Słomce np. opowiadała jedna, jak jest w piekle,
czym diabli palą i plotła różne androny, które wzbudzały śmiech u poważnie myślących chłopów. Duchowieństwo miejscowe, które o robocie sidziniarek otrzymywało dokładne relacje, zaczęło szemrać i czyniło starania u władzy świeckiej o wysiedlenie dwóch ze Słomk:, które tu pracowały. Jedna
unikla aresztowania
dzięki przebraniu, w którym schroniła się do kościoła,
drugą żandarmeria odstawiła do Sidziny. W Podobinie sidziniarka spowodowała śmierć chłopa, który całkiem serio w jej posłannictwo
uwierzył. Popierała bowiem swoją naukę udawaniem
jasnowidzącej
i łaskę objawień
posiadającej.
"Oto tu na oknie siedzi aniołek" - wmawiała w ludzi "Teraz przeleciał na tamto okno". Jednego wieczoru oświadczyła, że nie
będzie uczyć, bo w izbie siedzi wielki grzesznik i oczami wskazała na jednego chłopa. I gdy nie dała się uprosić, chłop wyszedł z chałupy i w stodole się powiesił. Niektóre z nich przekształcały
się w obłudne świętoszki,
hipokrytki
i oszustki. W Porębie W. ogłaszała jedna, że w polu ukazuje
się jej Pan Jezus, że gdy wracała ze Szczyrzyca z rekolekcji, to Pan Jezus
Jej towarzyszył i przez grzeczność serdaczek za nią niósł aż na Kasiński
Dział (Było to bowiem w lecie w upalny dzień). Taka niekorzystna
pamięć o sidziniarkach
zachowała się w okolicy Mszany Dolnej. Dodatnich
szczegółów opinia wioskowa nie przekazała głównie dlatego, bo ludzie lepiej pamiętają słabości i grzechy swych bliźnich niż cnoty i zasługi. Sprawa ta zasługiwałaby
na gruntowniejsze
zbadanie. Moje zapiski pochodzą
bowiem z terenu ograniczonego,
a ruch sidziniarski
rozwijał się przecież
na znacznie rozleglejszym
obszarze i musiał wydawać także pożyteczne
owoce. Wyniki szkolenia ludu w katechiżmie
przez sidziniarki
zależały
w duźej mierze także od stanowiska
proboszczów. Nie wszyscy bowiem
zwalczali je przy pomocy żandarmerii.
Byli też tacy, jak ks. Krawczyński
w Ludźmierzu, którzy wglądali w pracę wysłanek ks. Błeszyńskiego i życzliwie się do niej odnosili (wiadomość o tym zawdzięczam ob. Józefowi Koniecznemu
ze Skrzydinej,
bliskiemu
krewnemu
ks. prałata
Krawczyńskiego).
Dzieło ks. Błeszyńskiego,
szłachetnie
pomyślane,
zostało wypaczone;
nieudolność jednych misjonarek,
a- głupota i nieuczciwość drugich została
przypisana całej jego organizacji. W powieści nie ma jednak głupich ani
nieuczciwych;
wszystkie
są ideowe, szlachetne,
a prześladowań
doznają
ze strony tych przeciwników
proboszcza sidzińskiego. którzy nie zdolni są
wznieść się na wyżyny jego ideologii.
Wokół głównego bohatera powieści ustawił autor szereg księży jemu
nieprzyjaznych
i walcli",cych z nim niewybrednymi
środkami. Najzaciętszym wrogiem księdza Błeszyńs,dego jest proboszcz z Pisarzowej ks. Najduch. Ksiądz ten siedzi \V więzlemu pod zarzutem zabicia swej gospodyni,

stojącej pod wpływem idei sidziniankiej.
Otóż wypadek ten nie jest przedsta\viony zgodnie z prawdą historyczną.
Zabójcą gospodyni ks. Najducha
b:,j bowiem inny człowiek, który przed śmiercią wobec świadkó\11 do tej
zhrodni i rabunku się przyznał. Na ks. Najducha rzucono podejrzer:ie dlatego, pon:eważ znienawidzony był za pien iactwo l zclzi::r,;t ,VQ w ó:wej parafii.
Śleclztwo prowadzone
nadzwyczaj
stronniczo skończylo się j2':;0 uwięzieniem. Oryginalne
dokumenty,
odnoszące się do tej ponurej sprawy, ma
w swych rękach rodak pisarzowski Ob. Antoni Górszczyk, badacz przeszłości w swej rodzinnej wsi.
Obok tego wyidealizowanego
duszpasterza
stoi drugi ksiądz wyposażony
również w same piękne, pociągające rysy charakteru.
To ks. Stolarczyk,
pierwszy proboszcz Zakopanego, entuzjastyczny
miłośnik gór i ludu góraloldego, a przy tym kapłan bez zarzutu. Trzeba jednak zauważyć, że historyczny ks. Stolarczyk nie był taką doskonałości,!; zostawił bowiem o sobie
pamięć jako zbijacz pieniędzy. Nie może mu też wybaczyć barbarzyńskiego
postępku Kietlicz-Rayski
.•• malarz i historyk sztuki, który pisze, że ks. stolarczyk kazał zebrać wszystkie obrazy na szkle o tematyce
zbojnickiej,
a jakich wiedział, i w potoku na kamieniach roztłuc, aby odebrać góralom
podnietę do zbójnickiego trybu życia. Powieść Jana Dobroczyńskiego
przepojona jest tendencją aktualną, łatwo dla czytelnika dostrzegalną, a sztuka
pisarza zaciekawia przez realizm w określeniu postaci duchownych katolickich. Przez kontrakst
z grupą konfratrów
noszących ujemne rysy charakteru postać głównego bohatera wychodzi opromieniona
tym większym
blaskiem cnoty i prawie świętości, która się krystalizuje
przez pracę społeczną, przez zdobywanie dusz ludu dla Boga. Pisarz nie wyrzekł ostatniego
siowa, lecz każdy przeciętnie intellgentny
czytelnik 8am je sobie dopowie.
Sebastian

O BUDOWNICTWIE
WIEKU. (Na marginesie
Historiografowie
przy opracowaniach

W XVII i XVIII

polscy zaczynają zwracać coraz baczniejszą uwagę opartych na żródłach rękopiśmiennych
- na te żródła

K i e t l i c z - R a y k i,

;, Konstanty

''W

WIEJSKII\1 W WIELKOPOLSCE
recenzji) "'"

FLizak

Sztuka

Góralska

na Podhalu,

Lublin

192e.

ś\vietle

artykułów:
Józefa
B u l' S z t y, Budownictwo
wiejs:~ie
L' kl11CZU runowskim
pod Nakłem
w I połolrie XVII wieku, "Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej
PAN", R. 2: 1954, nr 1--2, s. 104-139 i Wakriana
S o b i " i a k a, ZabllclolCania
i inwentarz
ruchomy
(martu y) tC gospodarstwach
te śtrietle

dworskich
materiału

biskupstwa

.i,-ódłou;ego,

poznańskiego

.,L u d",

t.

11:

XVII-XVIII

41: 195••, s. 340-438.

w.

�34i

344
które dotyczą ludowej kultury materialnej 2. Przy wykorzystaniu
tych źródeł
podkreślana
jest wielka ich przydatność
dla celów poznawczych naszej
przeszłości. Uderza przy tym obojętność z jaką źródła te były do niedawna
jeszcze pomijane. Etnografowie, opisujący naszą kulturę materialną opierali
się prawie wyłącznie - nad czym naleźy ubolewać - na osiągnięciach
archeologicznych
i etnograficznych
badaniach
terenowych
ostatnich dziesiątek lat.
Wśród tych badac7.Y byli wprawdzie tacy, którzy podkreślali
konieczność wiązania swoich prac z danymi źródłowymi (np. Kolberg) ale do archiwów nie zaglądali. Toteź z radością naleźy witać ostatnio opublikowane
drukiem artykuły, omawiające wycinkowo poszczególne zagadnienia kultury materialnej.
Naleźy się spodziewać, źe w najbliższej przyszłości pojawią się opracowania obejmujące całokształt zagadnień ludowej kultury materialnej, które
usuną dotychczasową lukę w tej dziedzinie.
Niedawno ukazał się w "Kwa~talniku
Historii Kultury
Materialnej"
artykuł Józefa B u l' S z t y 3 o budownictwie
wiejskim, będący poważnym
przyczynkiem do poznania tego problemu od strony żródeł. Autor dochodzi
do ciekawych stwierdzeń na podstawie przejrzanego materiału rękopiśmiennego
obejmującego
umowy z rzemieślnikami
w I połowie XVII w.
w przedmiocie budowy i remontu budynków.
2

Ibidem.

Wspomniany
artykuł opracowano na podstawie rękopisu Biblioteki
Kórnickiej PAN, sygn. B. K. 641, pt. Regestra
Roku Pańskiego
1636 d. 5
May Rządzenia
Rzemięśników
do wszelakowych
Budynków
w Majętności
Runowskiej
za szlachetnego
Pana Andrzeja
Jaroszewskiego
na ten czas
w maiętnościach
Jego Mości Pana Pawła Działyńskiego,
Starosty
Nieszawskiego zawiadującego,
obejmującego dane źródłowe dotyczące umów zawieranych przez adminis.trację majątków z rzemieślnikami,
przedmiotu umowy, wynagrodzenia,
ilości zatrudnionych
rzemieślników,
przygotowania
materiału
budulcowego, oraz uwagi dotyczące samego budownictwa.
Całe
zagadnienie rozpracowano
w następujących
rozdziałach:
1. Z a g a d n i en i e i ź l' Ó d ł a - stan badań na odcinku budownictwa
wiejskiego, opis
samego źródła, 2. K l u c z r u n ow s ki
opis geograficzny,
ludność,
wsie i łany, 3. R z e m i e ś l n i c y i "z l' Z ą d z e n i a" o p l' a c ę - tabelaryczne ujęcie różnych kategorii rzemieślników
wykonywujących
prace
związane z budownictwem
(zbyt długi w stosunku do całości artykułu),
4. R o z m i e s z c z e n i e z a b u d o w a ń (nie wyjaśnia
z braku źródeł),
5. P l a n c h a ł u p y rozmieszczenie
poszczególnych
części chałupy,
podcienia, sieni, izby i komory, 6. K o n ~ t r u k c jaś
cia n ch a ł u p y omawia się dwie występujące na tym terenie konstrukcje zrębu sumik owo3

Ten szczególny rodzaj źródła, rzadko spotyka się w archiwach, stąd też
badanie oparte na nim ma wielką wartość poznawczą. Najczęściej dane
dotyczące budownictwa znajdujemy w inwentarzach, rewizjach, czy lustracjach (te trzy rodzaje źródeł są do siebie bardzo zbliżone) majątków ziemskich wielkiej własności z XVII czy XVIII w. Wiadomości zaczerpnięte
z tych źródeł są przeważnie stereotypowe i bardzo lakoniczne. Przy dużej
ich ilości w materiale
źródło\':ym można, po dokładnym
jego zbadaniu,
stworzyć sobie mniej lub więcej dokładny obraz budownictwa
wiejskiego
formacji feudalnej'.
Praca Bursztyobejmuje
swym zasięgiem pięć wsi (jeden klucz) w powiecie nakielskim,
a badania oparte na inwentarzach
okolice Poznania,
Kościana, Międzyrzecza, Środy i Krobi.
Warto przeanalizować
charakter
budownictwa
wspomnianych
dwóch rodzajów źródeł.

wiejskiego

na podstawie

Materiały źródłowe nie dają odpowiedzi na pytanie, jakie było rozplanowanie wsi: czy zagrody były skupione razem, czy teź rozproszone, mimo
że w inwentarzach
opisy poszczególnych
wsi rozpoczynają
się od omówienia całości budynków dworskich (tu można zaobserwować
pewne rozplanowanie), a następnie "osiadłości wsi". Przy spisywaniu poszczególnych
klas chłopstwa wyliczane są ich rodziny, dobytek i posiadane zabudowania,
nie podano jednak, jak te ostatnie są rozmieszczone (czy frontem do drogi
itp.). Nie ma też wzmianki o tym, aby w umowach sprawy te odnotowywano.
Podobnie, nie można ustalić na podstawie tych źródeł rozmieszczenia
poszczególnych zabudowań w obrębie każdej zagrody chłopskiej (gdzie stała
chałupa, gdzie stodoła czy chlewy). Wynika jednak ze źródeł, źe każde
pomieszczenie występuje przeważnie oddzielnie (zaledwie w paru wypadkach zauważono chałupę i chlewy pod jednym dachem).
łątkową i szkieletową,
7. P u ł a p
p o d ł o g a oraz następny
rozdział
8. - K o n s t l' U k c j a d a c h u - nie można wyjaśnić od strony żródeł.
dlatego wyjaśniono częściowo przy pomocy literatury,
9. P o kry c i e d ac h u - poszywanie słomą lub trzciną i pokrywanie gontami, 10. S t o d ol y - i 11. S z o p y, s t a j n i e, c h l e w y, o w c z a r n i e, wo ł o w n i e
i inne
budynki
gospodarskie
chłopskie
i folwarcznesystemy stawiania
zrębu, wspólność
cech w konstrukcji,
12. U wag i
ogóln e uogólniające
wnioski - rozwój dwutorowego
typu budownictwa podcieniowego, wewnętrznej
rozbudowy i wewnętrznej
deklasacji.
• Na nich też oparto się przy opracowaniu
inwentarzu
martwym
oraz JVlateriały
;,:ulturZĄe materialnej
wsi tcielkopolskiej.

artykułów: o Zabudowaniach.
O. K o l b e l' g a o Ludowej

�347

346
Ilość i rodzaj poszczególnych
pomieszczeń należących
do chłopa jest
uzależniona od jego przynależnofci
do danej warst'...,y. I tak kmieĆ' posiada
chałupę, stodołę (czasami dwie - ale zawsze o jednej bojowicy),
chlelN',
(lub obory) G, spichlerzyk,
czasami wozownię
i rzezalnię
(sieczkarnię).
Chałupnik ma tylko chałupę, chlev&gt;', czasami stodołę, a komornik mieszka
li kmiecia
czy chałupnika w komorze lub małej izdebce.
Plan chałupy, jest dość jasno przedstawiony
w opracowaniu
.J. Bun,z\,'.
Było to możliwe dzięki temu, że w umowach odnotowywano
wymia;y
poszczególnych części składowych chałupy, i ich kolejność (w inwentarzach
tego rodzaju dane należą do rzadkości). Bliższa analiza pomiarów wykazała
bardzo charakterystyczną
regularność chałup kmiecych, różną od zagrodniczych (zagrodnicze zawsze są mniejsze od kmiecych). Tal{ więc na tej podstawie daje się uchwycić zróżnicowanie w kulturze materialnej,
odpowiadające zróżnicowaniu gospodarczemu i społecznemu tej formacji.
W chałupie chłopskiej dają się ~yróżnić
cztery zasadnicze elementv:
izba, komora, sień i podcień (w żródle - wystawa). Nie ulega wątpliwoś~i,
że kolejność pomieszczeń była inna. Wchodząc do chałupy napotyka
się
podcień, dalej sień, izbę i komorę (w żródle podaje się np: "z sieni sa
drzwi do izby, z izby do komory"). Odstępstwo
od tego rozplanowani;
odnotowuje
Burszta zaledwie w paru przypadkach
przy budowie chałup
zagrodniczych, gdzie polecono wybudować komorę w sieni. Jest to przejaw
deklasacji budownictwa
wiejskiego w związku z pauperyzacją
wsi. Podobne objawy deklasacji
spotykamy także na innych terenach Wielkopolski,
jak to wynika z inwentarzy dóbr ziemskich kapituły poznańskiej i wielkie i
własności prywatnej.
Zjawisko to występuje
w przypadku
chałupników:
np. "pierwsza
chałupa
[...] chałupnika,
do której wchodząc do sieni są
drzwi [...] w tej sieni jest schodek na górę [...] z tej sieni są drugie drzwi do
komórki"G, "sień z komorą z gruntu złą"7. W sieni mieści się nie tylko komora, ale również i izdebka, np. "z sieni izdebka z piecykiem prostym" 8, a nawet kuchenka "w sieni kuchenka i pasowa z prostych dylików" 9.
W nazwach poszczególnych pomieszczeń gospodarskich
istnieje duża
płynność. Np. pisze się równocześnie o chlewie dla świń cieląt lub drobiazgów i równocześnie dla koni krów. Dalej np. "w owczarni stawiano bydło"
lub "w obórce świniom jeść dawano" itp.
5

WAPP - skrót (Wojewódzkie' Archiwum
cian, 187, s. 162-163,
rok 1758, wieś Kosieczyn.
1\

7 WAPP

Kościan,

s CP - skrót
[I

195, s. 441, rok

1758,

(Capi tuli Posnaniensis)

CP 119, s. 11. rok 1753. w Nieslabin.

l"'.

Państwowe

Poznań),

Koś-

'Warto nadmienić, że w inwentarzach
z XVIII w. spotyka się Vi chałupach sień, izbę i dwie komory 10, dalej dwie sienie, dwie izby i dwie komory
(tzw. dl'.'ojaki na dwie rodziny biedniejsze,
lub jedną bogatszą kmiecą)
czego nie spotykał Burszta ll.
Po::lcień występuje
w większości zbadanych
przypadków
w powiecie
nakielskim
jak również i \V innych okolicach Wielkopolski. Można więc,
idąc za Bursztą, twierdzić, że występowanie
podcieni było powszechnym
zjawiskiem tak w XVII, jak i XVIII w,
W wyniku analizy ustalono, że w kluczu runowskim występują wyłącznie
c h a ł u p y p a d c i e n i o we,
jednotraktowe
o wzdłużnym
układzie, tak
charakterystyczne
dla budownictwa
polskiego. W innych powiatach
np.
poznańskim czy kościańskim występują, poza wyżej wymienionymi,
jeszcze
dwutraktowe.
Chałupy stawiano, jak stwierdza wspomniany
autor - dwoma sposobami: szkieletowym
i sumikowo-łątkowym.
Pierwszy - przeważał w budownictwie niższych warstw chłopskich, a drugi - wyższych. Jest to dalszy
przykład
rozwarstwienia
wsi wielkopolskiej.
Taki podział uogólniający
jest moim zdaniem słuszny,
z tym jednak
zastrzeżeniem,
że
należało by w każdym z nich wyróżnić pewne podgrupy (np. w technice
stawiania wg. systemu szkieletowego dodać do lepianki - fachy wypełnione gliną, lub mur pruski - fachy z cegły). Zdarza się że stwierdzamy
tak
w jednym jak i drugim rodzaju żródeł, chałupę stawianą nie tylko jednym
sposobem, ale nawet wg. obydwóch 12. Naprzykład ściany izby są z samego
drzewa, a szkielet sieni i komory jest z drzewa, a wypełnienie
z gliny
(połączone dwa sposoby występują w chałupach zagrodniczych
i chałupniczych, a więc u niższych klas).
Z niewielu wiadomości żródłowych, odnoszących się do posowy i podłogi
wynika, że pułap był z desek, a podłogi najczęściej nie było (prawie z reguły u chałupników
czy komorników).
O konstrukcji
dachu dane są bardzo fragmentaryczne.
Burszta obraz
tego zagadnienia
uzupełnił korzyst;jąc
z literatury
stwierdzając,
iż dachy
chałupy są krokwiowe, dwuspadowe. Szkielet dachu poszywano słomą lub
trzciną, bądź na "poły obiema", albo pokrywano
gontami lub dranicami
WAPP Kościan, 195. s. 441.
Np.: "chałupa o dwóch izbach i sieniach, 2 piece i 2 komory [...]
chałupa o dwóch izbach, komora jedna, w jednej polowie mieszka chałupnik, w drugiej Marcin komornik" rok 1743 w. Nynkowo C p 118.
12 Nawet
przy tym samym systemie budowania
mogą zachodzić jeszcze pewne różnice, np. "w tej chałupie sień i chałupa z dyli. a izba
w blachy" w. Niesłabin C P 118, s. 11, rok 1753.
10

11

Radomicko.

200, s. 24, rok 1791. w Trojanowo.

�348
(przeważnie dworskie budynki). Nie znamy bliżej techniki poszywania czy
pokrywania
dachu 13.
Wsród budynków gospodarskich można wymienić stodoły, szopy, stajnie,
obory, chlewy, owczarnie,
wołownie,
wozownie, sieczkarnie,
spichlerze
i inne mniejsze.
Z pracy Burszty wynika, że stodoły tak chłopskie, jak i dworskie miały
bardzo podobną konstrukcję.
Najczęściej jest konstrukcja
zrębu osadzona
na czop w podwalinie, rzadziej wkopane są słupy w ziemię. Ściany miały
konstrukcję
szkieletową, a dach sochową. Żadnych wzmianek o wnętrzu
stodół w umowach nie zauważono. Więcej materiału na ten temat znajdziemy w inwentarzach.
Stodoły chłopskie posiadały
po jednym, a nawet
i dwa klepiska i parę sąsieków. Natomiast w dworskich stodołach ilość klepisk wahała się od 1-4. Często w stodole mieścił się spichlerz. Konstrukcja
ścian 14 i dachu była podobna.
Pozostałe zabudowania
gospodarskie potraktowane
są łącznie, ze względu na elementy wspólne występujące
w ich konstrukcji.
Odnośnie do
konstrukcji
należy stwierdzić, że słupy zrębowe były wkopane w ziemię,
rzadziej na podwalinie, ściany lepione, dachy dwuspadowe 15.
Podsumowując
garść zaznaczonych uwag należy stwierdzić, że materiał
źródłowy aczkolwiek fragmentarystyczny,
w poważnym stopniu oświetla
zagadnienie
budownictwa
wiejskiego' różnie dotąd przedstawianego
(np.
P u s z e t, który twierdził, że budownictwo wieńcowe było ongiś powszechnym). Zwrócenie uwagi na zagadnienie budownictwa chłopskiego od strony
żródeł jest jaknajbardziej
pożądane.
Walerian Sobisiak

JAN MESKANK, S e l' b s k i e n a l' o d n e d l' a s t y. D l' a s t y k a t o Isk ich
S e l' b Ó w.
Die Tracht
der katholischen
Sorben.
Sorbische
Volkstrachten.
Nakład Domowiny w BudYsinje 1957, str. 129, format A4,
w tym 72 ilustracje:
jedna mapa, kilka rysunków, reszta fotografie białoczarne i kolorowe.
13 J. Burszta
daje przy końcu opisu chałupy bardzo trafne rekonstrukcje chałupy kmiecej i zagrodniczej'w
kluczu runowskim w I połowie XVII
wieku.
IJ Przy
stodołach dworsldch
(w rezydencjach
biskupich) spotyka się
takie notki "s todoła na przyciesiach podmurowanych
od dołu, ściany pierzone, dalej w rygle lepione" rok 1768 w. Brzezie, C P 147, s. 13.
15 Bardzo
nie wiele miejsca poświęcił Burszta zabudowaniom
przemysłowym (młyny, tartaki, browary, gorzelnie, kuźnie itp.) oraz handlowym
(karczmy, jatki itp.), które bardzo szeroko opisują żródła. Nie wspomina
też nic o studniach i płotach.

349
Zagadnienie
odzieży obok pożywienia należy do ważnych problemów
życia ludzkiego. Często odzież jest wiernym odbiciem kultury i tradycji narodowej, nie dziw więc, że najmniejszy naród słowiański, jakim są Serbowie-Łużyccy,
przeżywający
obecnie w bloku państw
socjalistycznych,
w granicach NRD swoJe odrodzenie kulturalne i społeczne zajął się również
tym zagadnieniem.
Wspomniana
wyżej monografia
Jana
M e s k a n k a jest zeszytem
zaplanowanego
atlasu ubiorów ludowych Serbów Łużyckich. Podobnych
prac ma się ukazać jeszcze trzy. Szósty pokażniejszy
tom ma być syntetycznym przedstawieniem
całokształtu
wjedzy Serbów o swoich ubiorach
ludowych. Podobnie jak poprzednia praca M. Nowaka i P. Nedo o ubiorach
Slepiańskich Serbów, tak samo praca J. Meskanka jest opublikowana w języku serbskim i niemieckim i posiada podobny układ. Na całość monografii
składają się cztery rozdziały. I Wstęp. Kraj i ludzie katolickich
Serbów.
II Rozwój ubioru katolickich Serbów. III Ubiór ludowy w życiu grupy społecznej wsi. IV Elementy artystyczne w ubiorze. Zakończenie tekstu pr'łcy
stanowią: objaśnienia terminów gwarowych i technicznych, przypisy zawierające głównie bibliografię
oraz wykaz tablic. Cała praca jest zwarta
i przejrzysta.
Tekst jest ściśle powiązany
z materiałem
ilustracyjnym
\:0 w wielkiej
mierze uwalnia autora w szeregu wypadków od drobiazgowego opisywania
detali, które dobrze na wielu ilustracjach
są uwidocznione. Ujemną cechą w materiale ilustracyjnym,
który stanowi poważną
część pracy jest brak rysunków kroju, danych technicznych informujących
jasno i wyrażnie ile materiału należy zużytkować i jak go skroić, aby otrzymać część odzieży przedstawioną
na ilustracji.
Taką formę ukazania
odzieży winny mieć części ubioru przedstawione
na fotografiach w kolorze
czarnym, na którym nie widać szczegółów mogących pochodzić z XVII
i XVIII w. Przykładem tych braków są ilustracje nr. 16, 18, 25, 48 i inne.
W kilku też wypadkach
brak bliższego omówienia techniki usztywniania
materiału, jego układania w fałdy i wiązania. Dane te są ważne przy pracy
Europy środkowej. Dobrze byłoby więc aby autorzy Serbskiego Atlasu Strojów Ludowych brakujące dane techniczne zamieścili w ostatnim szóstym
zeszycie opracowywanego
dzieła.
Poza wymienionymi niedociągnięciami, które łatwo w dalszych monografiach naprawić, praca Jana Meskanka swą szatą graficzną i solidną treścią
ujmuje czytelnika i dobrze wprowadza w kraj i ludzi. W podziw wprost
wprowadzają
czytelnika tabele przedstawiające
precyzyjne obliczenia dotyczące nosicieli ubiorów ludowych w poszczególnych parafiach
i wioskach
z podziałem na wiek. To jedyne w literaturze kostiumologicznej
zestawienie
ilości nosicieli z podziałem na wiek doskonale ilustruje zanik ubioru ludowego. Te dane cyfrowe i zamieszczony słownicz.;:k upewniają
czytelnika
o rzetelnym zebraniu materiału i poważnym podejściu autora do podjętej
pracy. Ważną rolę w monografii spełnia też wstęp, w którym Jan Meskank

�'350
doskonale wprowadza
czytelnika
w piękny kraj Serbów Łużyckich ich
l1i,torię, stosunki ekonomiczne, socjalne, kulturalne
i polityczne. Przedstawienie ubioru ludowego w rozwoju dziejowym daje pogląd na kształtowanie się i przemiany jakie przechodziła odzież dobrze świadczy o pełnym
przyswojeniu
sobie postępowej, historycznej
metody, która dla naukowych
pracowików
serbskich
jest obecnie postulatem
prawidłowych
rozwiązań
naukowych.

Adam

Grapa

z

\1

MARIA

E

A

ZNAIvIIEROWSKA-PRUFFEROWA

MUZEA I DZIAŁY ETNOGRAFICZNE W POLSCE
Aktualne potrzeby i zarys stanu obecnego 1
l. OCHRONA

ZABYTKOW

KULTURY

I UDOWEJ

Żyjemy w okresie, w którym krytyka niedomagań społecznych
oraz ich ujawnianie staje się nie tylko prawem lecz obowiązkiem,
dlatego też sądzę, iż należy wyraźnie stwierdzić i udokumentować braki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej i muzealnictwa etnograficznego w Polsce.
Potrzeby polskiego muzealnictwa etnograficznego należy rozpatrywać, mając na uwadze osiągnięcia w zakresie etnografii
w Polsce już od roku 1945. Osiągnięcia te to liczne prace
naukowo-badawcze i organizacyjne oraz publikacje Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Państwowego Instytutu Sztuki (Zakład Badania Plastyki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego, Zakład Badania Muzyki Ludowej i Zakład Badania Tekstów
Ludowych), uniwersyteckich Zakładów Etnologii i Etnografii, poli1 Artykuł
mmeJszy napisany w 1955 r" w znacznym stopniu na podstawie materiałów
z 1955 r., miał n; celu scharakteryzowanie
zbiorów etnograficznych w Polsce oraz przedstawienie
palących potrzeb muzealnictwa
etnograficznego
na tle stanu obecnego. Miały go ilustrować równocześnie
¥•.ydrukowane
pod redakcją
M. Znamierowskiej-Pri.ifferawej.
sprawozdania ponad
60 muzeów
i działów
etnograficznych.
Niestety
względy
techniczne
nie pozwoliły
na to i artykuł
ten ukazuje
się z trzyletnim opóźnieniem,
już po wydrukowaniu
części sprawozdań
muzealnych w poprzednim, XLII i XLIII tomie Ludu. Część sprawozdawczą
tego
artykułu należy więc traktować jako materiał naleźący już do przeszłości,
gdyż \v ciągu trzech lat w wielu muzeach zaszły poważne zmiany, których
.Już nie można było tu uwzględnić.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10957" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10935">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7142182932ee91d217d9b44726c8b821.pdf</src>
        <authentication>9d30d40383b3e955700c267f7c2166b2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130622">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:259</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130623">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130624">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130625">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:229</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130626">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1963 t.49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130627">
                <text>LUD 1963 t.49, s.653-740</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130628">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130629">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130630">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130631">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130632">
                <text>632
We wsiach ongiś szlacheckich jak: Sokóle, Huszcza, Wiski,
Tuczna występuje gwara mazurska, obok gwary "tutejszej",
Obie te gwary są w tych wsiach używane i rozumi.ane. Muszę
jednak stwierdzić, że na całym rozległym obszarze "Litwaków"
następuje powolny zanik gwary "tutejszej" ludu. Gwarę tę wypiera literacki język polski. Ogromny wpływ w tym względzie
wywiera szkoła i radio, oraz stosunki z miastem (nauka w mieście, studia wyższe, praca zarobkowa). Kultura społeczna i materialna, podobnie jak język "Litwaków" wymagają dokładneeo
zbadania, oraz odrębnego opracowania.
Skromne ramy niniejszego &lt;'.rtykułu nie pozwala,ią na szer.sze potraktowanie problematyki etnograficznej Rekunów, Bagnoszan i Litwaków. Każda z tych grup może być wdzięcznym temalem badań i etnograficznych opracowań. Myślę, że pracę tę warto
.podjąć dla dobra polskiej nauki póki żywotne są jeszcz€ treści
:kulturowe tych ,grup etnicznych.

RECENZJEI

SPRAWOZDANIA.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
;Vloskwa, 1961 r., Z. 2, s. 137-140

Pamięci A n d r i e j a A l e k s a n d r o w i c z a P o p o w a -- zmarłego dnia 3 marca, 1960 r. w Leningradzie - grupa kolegów poświęca krótkie wspomnienie
o życiu i działalności
naukowej
znakomitego
historyka
i etnografa.
wybitnego
specjalisty
zagadnień Syberii, a w .szczególności
w zakresie etnografii
Jakutów, Dołganów i Ngansanów. Artykuł kończybibliografia

prac naukowych

A. A. Papowa.

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa, 1961 r., Z. 3, s. 110-115
Kronika.

Praca

Instytutu

Etnografii

AN ZSSR w 1960 r. W. A Alek-·

sandrowa.
Instytut Etnografii AN ZSRR skoncentrował
swoje prace na IlustępUjących problemach: 1. Badanie procesu przemian społeczno-bytowych
i kułturalnych narodów ZSRR w okresie przejścia od socjalizmu do komunizmu; 2. Badanie procesów etnicznych, przede wszystkim zaś kształtowanie
się narodów socjalistycznych
i narodowości w warunkach
ucisku kolonialnego i w warunkach
nowopowstałych
państw suwerennych;
3. Badania
nad zagadnieniem
pochodzenia
człowieka
i historii społeczeństwa
pierwotnego.
.
Instytut badaniami swymi objął tereny: RSF SR i radzieckie republiki
Srodkowej Azji. Opracowaniem
zagadnień wynikających
z ww probiemów
za.jmowaly się następujące
ekspzdycje kompłeksowe:
Środkowo-azjatycka,
Polnocna, Nadbałtycka,
Tuwińska, Chorezmijska i dorzeczy Prutu i Dniestu.
Prace zasadnicze
ekspedycji
były poświęcone
w i 960 r. IJadaniom
nad

współczesnością.
Z szeregu prac wydanych przez Instytut
pracę L. N. T i e r e n t i e w y, KołcllOzowe
w 1 c z a i K. G. K u z a k o w a, Koriacki
pCJd red. 1. A. K r i w i e l e w a, Religijne
l

"

drogI

Ich

w 1960 roku należy

wymienić
1. S· G u rokręg narodowościowy,
,zbiór
przeżytki
u narodów
ZSRR
chłopstwo

ł~otwy,

przezuyciężeniCl.

W 1960 r. oddano

szereg prac a charakterze
kompleksowym
..
(red. S. P. Tołstow, S. M. Abramwn,
T.
A.
Zdanko
N
A
K'
r
k
.
świata".
'
.
.
1S Ja O\V)
1 Narody
Kaukazu z serii "Narody

.varody

Srodkow
.

Zebrane

ej .

do druku

A ZJI.. l. Kazachstclllll

i opracowane

przez ekspedycje

materialy

ukaZ3ły

się w 6-u.

�655

654
księgach. "Materiały i badania nad etnografią rosyjskiej ludności europejskiej części ZSRR" zawierają
nowe oświetlenie
gospodarki
i kultury
materialnej
rosyjskiego
chłopstwa
zachodnich
i południowych
\vielkorosyjskich dzielnic i Przyuralu.
Tom I Prac Mordwińskiej
ekspedycji
poświęcony jest etnicznej historii narodu mordwińskiego.
Zespołowa monografia pt. Doliny Amu Darii, Sarykamysza,
Uzboj. Historia
ukształtowania
i zasiedlenia
porusza temat nadal dyskusyjny
historii starożytnych
źródeł
Amu-Darii,
szczególnie żródła Uzboj. Materiały
Chorezmijskiej
ekspedycji
zawierają
wyniki prac terenowych
z 1957 r. dot. zabytków archeologicznych okresu starożytnego,
antycznego i średniowiecza.
IV Tom Prac Kirgiskiej ekspedycji
składa się z prac etnograficznych
i archeologicznych,
poświęconych
etnogenezie kirgiskiego narodu. Pierwszy tom Prac Tuwińskiej ekspedycji
jest pierwszym
wydanym
źródłem do historii
narodu
tuwińskiego. Należy też zwrócić uwagę na monografię
B. O. D o ł g i c h
Rodowy i plemienny
skład narodów
Syberii
w XVII
w. Ponad to Instytut
wydał kilkanaście
prac z zakresu
folklorystyki.
W sumie ukazało
się
26 prac objętości ogólnej 550 ark. autorskich.
Muzeum
Antropologiczne
i Etnograficzne
rozpoczęło
reor.Ęanizację
swych działów. Z wystaw organizowanych
przez Muzeum w pierwszym
rzędzie należy wymienić
wystawę pod hasłem "Kultura
i byt narodów
Afryki",
budząca specjalne
zainteresowanie
zwiedzających.
Pracownicy
naukowi Instytutu
wzięli udział w VI Międzynarodowym
Kongresie
Antropologii
i Etnologii
w Paryżu (sierpień 1960 r.) oraz w Kongresie ugro-fińskim
w Budapeszcie
(wrzesień 1960 r.). Ponad to Instytut
uczestniczył
w dwóch sesjach naukowych,
w maju 1960 r. w Kijowie,
poświęconej wynikom prac tere:1owyeh w zakresie etnografii, antropologii
i archeologii i w marcu w Nowosybirsku,
Tomsku i Irkutsku, w pierwszej
sesji poświęconej problemom historii archeologii i etnografii Syberii. Pracownicy Instytutu
uczestniczyli
r6wnież w drugiej Konferencji
;1aukowej
poświęconej
historii, archeologii i etnografii
Dalekiego Wschodu zorganizowanej we Władywostoku.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa, 1961 r., Z. 4, s. 3-29.
Wstępny
artykuł
Redakcji
pt. "Radziecka
etnografia
w przeddzień
XXII ~jazdu KPZR", zarysowuje program badań etnograficznych
zgodnie
z nowym okresem w życiu narodów ZSRR - okresem przejścia cd socjalizmu do komunizmu.
Dwa następne
artykuły,
które mają charakter
uogólniający,
równocześnie
są podsuIDowa'niem dotychczasowych
osiąg:1ięć
naukowych w zakresie badań etnicznych i walki z przeżytkami religijnymi.
Artykuł W. K. G a l' d a n o w a, B. O. D o ł g i c h i T. A. Z d a n k o
pt. Podstawol.ce kierunki
etnicznych
procesóu; wśród narodów ZSRR wska-

zuje na dwa główne problemy, które powinny być przedmiotem
intensywnych badań naukowych.
Są to problemy:
1. Konsolidacja
i rozwój socjalistycznych
narodowości i narodów.
2. Proces wzra stającego zbliżania się narodowości
i narodów
ZSRR
\v oparciu o braterską
współpracę
i przyjazne
międzynarodowe
związki
w zakresie ekonomiki, kultury i życia duchowego - proces, któremu towarzyszy tworzenie się nowych form kultury i bytu, wspólnych dla całego
Związku Radzieckiego.
Problem pierwszy
był już przedmiotem
szeroko rozwiniętych
badań
etnograficznych,
prowadzonych
przez ekspedycje
terenowe,
szczególnie
jntensywnie
pracujących
na terenach Azji Środkowej, Kaukazu i innych
narodów
z pogranicza
Rosji, gdzie proces konsolidacji
był szczególnie
długotrwały
i skomplikowany
z uwagi na przetrwałe
aż do Rewolu~ji
Pażdziernikowej
przeżytk'i ustroju rodowego, podziału plemiennego
i maIych grup plemiennych
lub etnograficznych.
Proces konsolidacji
małych grup narodowościowych
w narody socjalistyczne na terenie ZSRR zbliża się ku końcowi dzięki mądrej polityce
władz rządowych i staraniom wyrównania
poziomu ekonomicznego
i kulturalnego
poszczególnych
republik.
A utorzy nie pomijają
zjawisk, które
na pewnych terenach ZSRR mogą ten proces opóźniać, a w każdym razie
nie są zjawiskami
przyspieszającymi
proces łączenia
się małych grup
etnograficznych.
Do przyczyn takich należą: zbyt forsowne dążenia przyłączenia małych narodowości
do ludności, która jest dla danego terenu
podstawową,
zbyt mało uwagi poświęca się świadomości narodowej
małych ludów, m1mo że psychologiczne
oddziaływanie
może być w tych wypadkach czynnikiem bardzo ważnym; w końcu zaś - różnice wyznaniowe
~ także różnego rodzaju
tradycyjne
uprzedzenia
i przesądy:
ObYCzaj~
l
obrzędy są czynnikiem
niewątpliwie
hamującym
proces konsolidacji.
Równolegle
z procesem
konsolidacji
małych
grup etnograficznych
toczy się proces ogólnego zbliżania
się narodowości
i narodów
ZSRR.
który przebiega
w dwóch kierunkach:
.
a) w kierunku
coraz ściślejszego zbliżania się socjalistyczny&lt;:h
narodowości i narodów w granicach
wielkich historyczno-etnograficznych dzielnic;
b) w kierunku
zbliżania się narodów w skali ogólnozwiązkowej,
co
sprzyja tworzeniu
się ogólnoradzieckich
tradycji,
wspólnych
form
bytu i kultury.
wyższych form współpracy
i ścisłym, pn:yjaznym
więzom narodów ZSRR.
Proces tworzenia
się ogólnozwiazkowych
form kultury
i bytu nie
:noże być pozc&gt;st. .
. .
I"
aWlOny sam sobie; wymaga on wnikliwych
b&lt;:1dań: co
na ezy zahChfowaćz kultury ludowej poszczególnych
narodów
które z trad YCYJnyc. orm ku:tu .. b t·
." ICJI l. przejęcia
~.
'.
. ry l y u godne są kontyr:u
je prze;:
1,1I1e narody, co może 't·'
"
. .
.
s ae :&gt;lę wlasnosclą
całego ZWiązku Radzieckiego.

�657

656

I~

Zbyt radykal~e przekreślanie
\vszystkich tradycji prowadzi do .,lewackoki"
i zaniku całych gałęzi ludowej sztuki zdobniczej
bezpowrotnie,
zbyt zaś bezkrytyczne
obstawanie przy wszystkich formach tTadycyjnych
kultury i bytu prowadzi do "fetyszyzacji"
form tradycyjnych.
Nie nal.eźy zapominać
i o różnorodnych
warunkach
geograficznych,
w których p:JZostają rozliczne narody ZSRR. To też siłą rzeczy muszą
pmvstawać różne formy budownictwa, ubioru i strawy, uwarunkowane
klimatem i położeniem geograficznym. Oto np. szczytowe domy na Syberii są
nie do przyjęcia, trudno też wyobrazić sobie, ażeby hodowcy reniferów,
myśliwi i rybacy z tundr i północnych terenów mogli uprawiać swój zawód
w ubiorach noszonych przez mieszkańców okręgów centralnych.
Niemniej
zarówno dom budowany na Syberii, jak i forma ubioru hodowcy bydła.
myśliwego i rybaka mogą być opracowane w oparciu o najnowsze osiąg·
nięcia nauki i techniki, co nada im wspólną wszystkim narodom ZSRR
formę współczeSll&lt;1 a zarazem uwzględni specyfikę ich zawodu, klimat
i warunki
geograficzne.
I tak jurta, która pr·zez pewien czas uchodziła za przeżytek,
wstydliwie
tolerowany,
okazała się niezastąpionyrr:
mieszkaniem
o lekkiej konstrukcji,
łatwo przenośnej,
bardzo praktycznej
dla hodowców bydła, zmuszonych zmieniać kilka razy do roku pastwiska.
Zastosowane w jurcie współczesne osiągnięcia techniki przy zabezpieczeniu od chł-odu i wilgoci oraz urządzenie wnętrza uczyniły zeń .pomieszczenie kulturalne
i wygodne.
Autorzy wspominają
pokrótce o koniecznośc; rozpoczęcia badań naukowych nad pr.oblemem przemian psychologicznych
wśród pc;szczególnych
narodów, wynikających
z procesów konsolidacji
narodów i przyswajania
najnowszych
osiągnięć nauki i techniki.
Uzupełnieniem
części pierwszej
omawianego
zeszytu
jest artykuł
1. A. Kry w i e l e w a pt.: Walka z religijno-bytou:ymi
przeżytkomi
u;śród
narodóu; ZSRR, s. 30-57.
Mimo podcięcia bazy ekonomicznej różnym sektom i wyznaniom religijnym, (na skutek cofnięcia dotacji władz państwowych
kościoło:'11), mimo
stałego zmniejszania
się wyznawców takich czy innych religii, mimo rozłamu wśród duchowieństwa
prawosławnego,
problem walki z religią i ~j
przei.ytkami jest nadal żywy, ważny i skomplikowany,
wymagający szczególnie intensywnych
badań naukowych w okresie przejścia od SOCjalizmu
do komunizmu.
Naukowe opracowanie metod walki z przeżytkami
religijnymi wymaga
pc::JjE;cia analizy psycholcgicznej
na temat stoslnku \vspółczesnego człowieka dJ przykaZ"lń i k 111')I1ÓW
religijnych tego czy innego wyznilllia, nie wystarczy bO\dem metoda statystyczna,
stwierdzająca
liczbami ilość obywateli wierzących. Szczególnie w tym wypadku byłby to obraz nader zwodniczy, b::Jwiem Kcn;;tytucja ZSiU{ w punkcie swoim o wolności wyznania nie
prz,:wid:lje c;b:wiązku oŚ'.';i3dczenia SJę Z3 lub przeciw religii, nie mówi

o tych, którzy jeszcze do dziś nie bardzo potrafiliby odpowiedzieć jaki jest
ich stosunek do religii.
Przedstawione
przez 1. A. Kry \V i e l e w a trudności badań nad przeżytkami religijnymi
i metodami zwalczania
nie zmieniają faktu o zwycięstwie światopoglądu
materialistycznego
wśród społeczeństwa
radzieckiego, chcąc jednak przyśpieszyć
proces powszechnego przyjęcia poglądu
ateistycznego
nie należy przymykać
oczu na faktyczny
i bardzo różnorodny stan rzeczy, zarówno wśród poszczególnych
narodów, jak i wśród
żyjących pokoleń (poczynając od starców - kończąc na dzieciach, wśród
mężczyzn i kobiet, wśród ludności miejskiej i wiejskiej). Ten stan rzeczy
zależny jest od poziomu kultury
danego kraju lub ośrodka, od pracy
kulturalno-oświatowej
rozwijanej
na danym terE:'lie, od poziomu ekonomicznego i -innych czynników.
Instytut Etnografii AN ZSRR prowadzi od szeregu lat badania terenowe i opracowania
analityczne zebranego materiału; wyniki prac naukowych są i będą nadal podstawą pracy propagandowej
i oświatowo-kulturalnej w utrwalaniu
i upowszechnianiu
światopoglądu
materialistycznego
wśród narodów ZSRR.
Dział "zagadnienia
etnogenezy,
paleoetnografii
i historycznej
etnografii", s. 114-146, wypełnia bardzo interesujący
artykuł S. P. T o ł s t owa
pt. Przyaralscy
Scytowie
i Chorezm".
Jest to przegląd prac chorezmijskiej ekspedycji rozpoczętych w 1937 r. oraz analiza zebranych przez
nią materiałów
i spostrzeżeń służących porównawczym
ekspedycjom pracującym w sąsiednich okręgach Sogdiny, Północnej BaktrH, Fergany, Północnej Parfii itd.
W dziale "Narody świata" artykuł R. N. I s m a g i ł o w e j pt. Nowe
Afryki
s. 147-65, zawiera krótkie informacje 'o nowo po~'tałych,
n~ep.odległYCh, republikach
Afryki, wyzwolonych
w latach 1960-1961. Są
111ml:Repubhka Brzegu Kości Słoniowej, Republika Górnej Wolty, Gabon,
~ahomeJ, Kamerun, Kongo ze stolicą Brazzavil, Republika Kongo ze stolt~ą w Leopoldvil,
Republika
Maurytańsko-Lslamska,
Malgaszska,
Mali,
NI~er, Federa.cja Nigerii, Republika
Senegal, Somalijska,
Sierra Leone,
Togo, Centralnej Afryki i RepubHka Czad.

p~ństu;a

SOWIETSKAJA
Moskwa,

ETNOGRAFIJA
1961, Z. 5.

Wielki
historyczny
dokument
współczesności,
s. 3-8 - pod tym tytuJem redakcja zamieszcza w zeszycie 5-ym omówienie programu Komunist:cznej .Partii
ZSRR pod. kątem
osiągnięć i zadań
nauki
radzieckiej;
"" okr~sle budowy społeczenstwa
komunistycznego
w ZSRR.
DZiał "Zagadnienia
powszechnej
etnografii
i antropologii"
zawiera
artYkuł~.
I. B l' U k a i W. 1. K o z ł o wapl.
Podstawowe
problem);
etnlczne1 kartoGrafii.
s. 9-26. Założeniem tej pracy jest podkreślenie
znal2 -

"LUd",

t. XLIX

�659

658
czenia kartografii,
w dobie szybko zachodzących przeobrażeń
społecznych,
walk wyzwoleńczych
i wypadków
politycznych
oraz ruchu narodowego.
Pierwsza
część artykułu
zawiera
krótką
historię
rozwoju
kartografii.
Część druga jest poświęcona określeniu przedmiotu badań etnicznej kartografii, za który autorzy uważają naród mówiący jednym językiem i z pełną
świadomością swej narodo\vOści. W części trzeciej autorzy omawiają zasady
klasyfikacji
przedmiotów
badań; w końcu część ostatnia i najobszerniejsza
jest poświęcona metodom etnograficznego
kartografowania.
Autorzy kończą
artykuł uwagą, że mljbarclziej szczegółowa charakterystyka
narodów może
być osiągnięta tylko poprzez zestawienie
map etnicznych,
szczególnie zaś
map etnicznych i zasięgów inwentarza
kulturowego.
T. A.
po/tidniowego

Ż d a n k o:
Ara!

li,

Byt

kołchoźników

rybolowieckich

arteli

na wyspach

s. 27-43.

Na podstawie
zebranych
materiałów
przez oddział Chorezmij,skiej
archeologiczno-etnogra
ficznej ekspedycji
AN ZSRR oraz etnografów
Karakałpackiego
oddziału AN Uzbeckiej SRR, Zdanko opracował monograficznyopis
życia rybaków na terenach nadmorskich
Kara-Kałpaku,
ludności zamieszkałej na pobrzeżnych wyspach. W pierwszej części dał krótką
historię ich sezonowych
wędrówek
z lądu stalego na pobrzeżne wyspy,
przedstawił
ich stopniowe przechodzenie
na gospodarkę
wyłącznie połowów ryb oraz zarys stosunków
ekonomicznych.
W,skaz1ał na wielkie
ubóstwo rybaków
aż do Wielkiej Rewolucji
Pażdziernikowej,
po której
nastąpił
zasadniczy
zwrot w życiu tej części ludności
Kara-Kałpaku.
W drugiej
części artykułu
Zdanko
podaje
obraz życia współczesnego
w osiedlach kołchozowych. Zycie to mimo troski władz państwowych 6 podniesienie jego poziomu, bywa nadal trudne, głównie z powodu surowego
klimatu
i przyrody.
Nadal są duże trudności
z zaopatrzeniem
ludności
w słodką wodę. nadal też trwają trudności w budownictwie
mieszkaniowym.
Do 193Ó roku ludność zamieszkiwała
w jurtach,
te zaś mimo kilku
piecyków i okładania zewnątrz sitowiem, nie zabe'zpieczały przed mrozem.
Osiedla rozrzucone
na wybrzeżu lub wyspach Aralu są bezplanowo
zabudowane z uwagi na brak dogodnego terenu pod budynki. Każde osiedle
składa się z domu, jurty i różnych zi1budowań gospodarczych,
jak: kuchnia, chlew, kurnik i szopa na sieci rybackie. Podstawowym
materiałem
budowlanym
jest tu sitowie, wiazane w pęczki - snopy tzw. szom. Konstrukcję szkieletową
pokrywa się snopkami, jak również i dach dwuspadowy. Sciany i dach są obmazane gliną, zdobywaną
z wielkim trudem.
Plan domu jest standartowy,
dom składa się z dwóch pomieszczeń, z wielkim piecem pośrodku.
Egzystuje
nadal, jako pomieszczenie
letnie jurta, używana
zarówno
przez Kazachów,
jak i przez Karakałpaków.
Ponieważ
ustawienie
jurty
na piaszczystych
wydmach wysp napotyka na trudności, wobec tego przy-

gotowuje się pod nią ubity, okrągły placyk, obrzeżony trzcinowym, mocno
powiązanym
płotkiem, oblepionym
gliną. Jurty, poza konstrukcją
górnej
części, nie różnią się od jurt ogólnie używanych
przez Kazachów i Karakałpaków.
Wnętrza jurt kołchoźników są bogato ozdobione, szczególnie w miejscu
honorowym,
nad tZ'oV. t.orem,
przeplat"ją
się wąskie
chodniczki
tzw.
kzyl-kur.
Szeroko rozpowszechnione
są również chodniki.
z wypukłym
ornamentem
dywanowym
na gładkim białym tle. znane wśród Karakałpaków,
stosowane
u Kazachó,,'o' tylkc) z terenów
nadmorskich.
Wśród
Kazachów z wysp Aralu znane są rzeźbione we wzory drz\vi, tak charakterys~yczne dla jurt karakałpackich.
nCltomiast \\" osiedlach karakałpackich
drZWI Kazacho\'.· są ,jaskrawo malo\\'ane
z okrąglymi
lustrami.
Drzwi
jurt są czasami obram0wane
pasami tkaniny z kolorowymi
aplikacjami.
Mozna by przytoczyć: wielę innych przykładów
\'o'pływu wzajemnego Karakałpaków
i .K.azachów. niemniej zachowały się i pewne cechy kultury
materialnej
WlaSClwe tylko jednemu z tych narodów. jak np. ustawienie
skrzyń z pościelą. uklad chodników wewnątrz
jurt itp.
Tkactwo zdobnicze jest szeroko rozwinięte,
szczególnie u Kazachów,
dlatego też wnętrza jurt są barwne i przytulne.
Stosunkowo
niewiele
zach()wało
się ckazów
tradycyjnego
ubioru
z uwagi na stałe ubożenie ludności. Małżeństwa
zawierano tu najczęściej
bez wykupu, tym samym bez wyprawy, drogą porywania
dziewcząt.
Na podstawie
kilku odnalezionych
zabytków
tradycyjnego
ubioru
prz~chowywanego
jak relikwie, można zdać sobie sprawę z jego bogactw~
l ~l.ękna. Szczególnym bogactwem odznaczał się tzw. kimeszki
kobiecy
ub lOr .głowy z okryciem górnej części tułowia, wykonywany
z czerwoneeo l, czarnego sukna: bogato wyszywane
były również narzutki
typu
uzbeckiej parandży.
Zgodnie
z opisem starców
strój męski posiadał
trzy rodzaJ' e
koszul , róż mące
.
. mię
'd zy sobą krojem kołnierza:
Się
typ kołnierza
stojącego, ba,rdzo często z haftem, zapinany
z przodu oraz podobny kołnierz
ale zapmany
z b"o~u, t rzecI. typ, czysto karakałpacki
miał kołnierzyk '
okrągły obszyty wzorzystą tasiemką.
Za IUd.noś~ autochtoniczną,
osiadłą od wielu wieków na wybrzeżach
A
rału uwaza
Się
grup ę l u d nOSClzwan[l
..
...
..
tur'
h
..
m]utlenmt,
zbhz'oną
w zakresie kuly ducuowe]
I materialnej
do Karakałpaków
deltv Amu-Darl'l'
Trud
..
k
.
.
".
n
noscl
omumkacYJne
z poszczególnymi
osiedlami
rozrzuconymi
azl,woysePkkalch
wybrzeża Aralu opóźniają proces pOdnoszen'ia się ogólnego
po
u tury. mlcsz
.
k"ancow wysepek, dyskutuje
pieni mu
się więc projekt skua
poszczegolnych
o-iedl'
. d nym Wielkim
"
Sto
k
"1
W Je
punkcie na stałym lądzie
sun owo dobre zaopat
.
.
"
.'
w których d'
rzeme w zywnosc urozmaiciło skład potraw
dominował' y ry b y, Wle
. l e Jednak
.
przeżytków uto medawna
'.
tradycyjnych '
rzyrnuje Się nadal, chociażby wypiekanie lepioszek w miejsce

�;.;

660
chleba, powszechne
wśród Karakałpaków,
a przyjęte
od K'łZachów.
Hodowla bydła .i koni jest uprawiana
na stałym lądzie, na wyspach hoduje się
tylko

drób wszelkiego rodzaju.
Małżeństwa
są przeważnie
mieszane,
w niektórych
rodzinach
trudno
już dziś określić
pr,zynależność
narodową
członków.
Wiele danych wskazuje na to, że dwie grupy ludności miejscowej:
alimi i mjutenowie,
przynależne w gruncie rzeczy do dwóch narodowości,
zjednoczyły
s,ię do tego
stopnia, że powstała
w rezultacie
legenda o wspólnym
przodku.
N. N. Stiepanow:
M. W. Łomonosou.:
a rosyjska
etnografij a
(Z okazji 250-lecia urodzin), s. 107-123.
Obok
W. N. T a t i s z c z e w a i S. P. Kra
s z e n n i k o w a,
M. W. Ł o m o n o s o w, chociaż formalnie
nie mógł być uważany
za
etnografa,
bowiem
etnografia,
jako dyscyplina
naukowa
powstała
wiele
lat po jego śmieroi - zajął poczesne miejsce w historii etnografi~ rosyjskiej. On to był pierwszym
z uczonych
rosyjskich,
który poruszył
palące
zagadnienia
bytu i kultury
ludu rosyjskiego.
Opracowana
przez niego ankieta w 1759 r. mająca
na względzie
geograficzne
opracowanie
Syberii,
sięgała
daleko
poza geografię
fizyczną,
obejmując
badaniami
geografię
ekonomiczną,
polityczną
i historyczną,
a ponadto
etnografię
i demografię.
Ankieta
początkowo
pomyślana
tylko
dla Syberii stała się przedmiotem
dyskusji
i zastosowania
jej przy weryfikacji
Atlasu
ogólnorosyjskiego,
znana
dziś, jako ankieta
Akademicka
lub Łomonosowska.
Zebranie
materiałów
wg ankiety
Łomonosowa
trwało
około 10 lat, opracowanie
i zestawienie
materiałów
nastąpiło
już po śmierci
ł."om::m:;sowa
przez
L. B a k m e j s t r a w Topograficznych
wiadomościach,
wyd. w 4 tomach, w latach 1771-1774. Mimo zainteresowania
tym
materiałem
znaczna
jego
część,
przechowywana
w Archiwum
AN ZSRR, oczekuje dalszych opracowań.
M. W. Ło m o n o s o w, jako historyk,
folklorysta
i ję,zykoznawca
interesował się wyłącznie
narodem
rosyjskim;
świadectwem
tego jest artykuł
w Żurnale drewniej
inowoj
slowiesnosti
(r. 1761, Nr 6) pt. "O zachowaniu
i pomnożeniu
narodu
rosyjskiego",
w formie listu do J. J. S z u wał owa.
Artykuł
przyjęty
był krytycznie
przez czynniki
oficjalne,
w kOllcU
nawet zabroniono
go kolportować.
Naczelną ideą tego listu - memorandum
było zagadnienie
przyrostu
naturalnego
w Rosji, który powinien
towarzyszyć: rozszerzającym
się granicom
pal1stwa, potęga bowiem
państwa
nie
zasadza
się na ilości kilometrów
pozostających
we władaniu
obszarów,
ale na ich zagospodarowaniu.
W czasach Łomonosowa
problem
przyrostu
naturalnego
stawał b. ostro, choć nieoficjalnie;
niski poziom ekonomiczny
mas nie sprzyjał
rozrodczości
narodu,
niewłaściwy
dobór małżeństw,
za·
wieranych
najczęściej
pod przymusem,
religijne
zakazy powtórnych
małżeństw u popów, ciężka sytuacja
kobiet prowadząca
do niedozwolonych
zabiegów,
duża śmiertelność
noworodków,
niehigieniczny
tryb życia, nie-

661
dostateczne
odżywianie
się - oto przyczyny
hamujące
normalny
przyrost
naturalny.
Łomonosow
wysuwa
szereg propozycji
zmierzających
do naprawy
tego
dość
katastrofalnego
stanu
rzeczy.
Wspomina
rówmez
o. tzw .. "żyjących
zmarłych"
tzn. o uchodźcach
przebywających
poza gramcaml ROSJI, przeważnie
salwujących
się ucieczką
przed więzieniem
za
nieopłacone,
a nadmierne
podatki lub inne podobnego rodzaju przestępstwa.
Zapowiedziane
w tym artykule
- dalsze prace Łomonosowa
na ten
temat nie ukazały
się; można się domyśleć,
że pierwszy
artykuł
był dostatec~nie
ostrą krytyką
otaczającego
życia, dalsze publikacje
nie mogły się
ukazac. Łermonosow skierował
swój apel do władz carskich,
bowiem światopogląd jego byl uwarunkowany
stopniem
rozwoju społecvno-ekonomicznych stosunków
i myślą społeczną
tego czasu. Mimo to jego artykuł
był
p:)czą tkiem i podwaliną
demokra tycznego kierunku
rosyjskiej
etnografH.
W drugiej połowie XVIII w. myśl jego podjęli
G. Kor o b i n, J. P. K oz i e l s k i, S. E. D i e s n i c k 'i, A. J. P o l e n o w, N. 1. N o w i k o w,
a w końcu wielki A. N. R a d i s z c z e w, który już wyraźnie,
nazwie
przyczyny
upadku ludu rosyjskiego:
carat, pańszczyzna
i kościół.
Ł o m o n o s o w wraz z T a t i s z c z e we m mogą być uważani
za
twórców
etnografii
historycznej.
W pracy
Ł o m o n o s o w a: Starożytna. historia
rosyjska
poruszone
są problemy
etnogenezy
narodu
rosyjskIego, jego związki z innymi narodami,
etniczna specyfika
kultury
starorosyjskiej
i jej miejsce w kulturze
światowej.
Wnioski
Łomonosowa
nie
straciły
na swojej aktualności
w dobie obecnej, jak to podkreśm
akademik B. D. G rek o w. W dziele tym rozprawia
się Ł o m o n o s o w
z tzw.
"teorią
normal1ską",
kultywowaną
przez
G. Z. B ~l jer a,
G. F. M i l l e r a i A. L. S z l e c era.
Dziś uczeni radzieccy
B. D. G r ek.o w, B. A. R y b a k o w, M. N. T i c h o m i r o w i P. N. T r et I a k o w
i in. przeprowadzili
do końca krytykę
"teorii
normańskiej":
. Ł o.m o n o s &lt;) w zajmował
się żywo narodowościami
grupy
fińskiej;
pozbaWIony wszelkiego
szowinizmu,
z szacunkiem
traktował
każdy naród:
Zawsze
i przy każdej
okazji
podkreślał
konieczność
przeprowadzania
ba~an naukowych
nad bytem i kulturą
wszystkich
narodów
Ros;i' oto
w ms~rukcji
dla kapitanów
statków
udających
się na Poszukiwani~'
dróg
na Połnocny
Wschód' me zapomma . ł za l..··
.
eClC, azeby
opIsywano
miejsce .
zamIeszkani
.
.
a l u d ZI. na po. ł nocy, Ich
wygląd, przyzwyczajenia
sposób bycia
ubrama
mi esz k.ama. I. po k army. W gruncie
"
ba
.'
rzeczy jest to pełny
program
dan etnograficznych
nad mieszkańcami
Północy.
W końcu
należy
wspomnieć
o jego przyjaźni
z najwybitniejszym
e t nografem
tego ok resu - S . P . K r a s z e n n i k o w e m którego prac.
naukowe
cenił bardzo wysoko.
'
a Dziś, po. dwustu latach, cd okresu działalności
naukowej
Ł o m o n o s 0, Uczem radzieccy
pow
. d
. .
.
wiele inform
'"
. .
racaJą
o spusclzny
po mm czerpiąc
z niej
aC]1 I zrodeł do współczesnej
etnografii
historycznej.
w

�663

662
Dział .Kronika" rozpoczyna się sprawozdaniem
d r o w ej' pt Sesja, pO~lL'ięcOl1(J U:Vnikom
badań

W.

A. A l e k s a nw 1S60 r.,

ekspedycji

s. 177-180.
.
W dniach 0::1 4 do 11 kwietnia
1961 r. odbyła się w :Yloskwie sesja
Wydziału nciuk hislorycznych
AN ZSRR, poswięcona wynikom prac terenowych etnograficznych
i archeologicznych
w 1960 r. Prace i referaty
były z kolei przedyskutowane
na plenarnym
zebraniu Instytutu
Archeolo.~
gii i na rozszerz()nym
posiedzeniu
Rad l'\aukowych
Instytutu
Etnografu
historii sztuki AN ZSRR. W dysl&lt;usjcich wzięło udział około trzystu uczonych radzieckich.
Główny'm przedmiotem
obrad st"ły się referaty
poświęcone podstawowym z;gadnieniom
teoretycznym
nauki etnograficznej,
s~czególn~e zaś
żywe zainteresowanie
budziły
zagadnienia
procesu
prze~Ian
sO~J~lnobytowych i kulturalnych
w życiu narodów ZSRR w okresl~ ?rzeJscla ~o
komunizmu.
Zagadnieniom
tym, których
znaczenie
podkresllł
akademik
E. M. Żukow, sekretarz Wydz,ialu Nauk Historycznych
AN ZSRR, zostało
poświęconych
60 referatów.
Żywe zainteresowanie
wzbudziło
omówił problemy historii powszechnej

,
wystąpienie
S. P. Tołstowa, ktory
w świetle materiałów
współczesnej

etnografii.
O pracach
ekspedycji
terenowych
mówili:
T.
A.
Ż d a n k o,
W. K. G a r d a n o w a, B. O. D o ł g i c h, L. N. T i e r e n t j e w a,
L A. Kry w i e j i c w. S. P: T o ł s Ł o w, w zakresle sctuki lud::&gt;wej
I. W. ;\1 a k o w i e c k i, L. P. P o t a p o \V mówił o ekspedycji
Tuwińskiej,
J. P. A w i e r k i e w w referacie
swym omówił zagadnienia
k'ryzysu ideowego burżuazyj:1ej
nauki.
.,
.
Sprawozdanie
D. A. O l d e r o g g e poświęcone było Jego podro~om
do Senegalu i Mali. M. G. L e w i n dał przegląd prac antropologiCZnych, prowadzonych
w Japonii,
zaś
S. A. A r u t i u n o w
mówił
o współczesnym
bycie i kulturze Japończyków.
Posiedzenia
sekcyjne
zostały Lakończone
ogólnym
podsumowaniem
i uchwałami
o koniecznośc.i pogłębienia
i rozwinięcia
badań nad zagadnieniami: konsolidacji
narodów. przezytków
religijnych,
sztuki ludowej,
przemysłu
artystycznego.
Sprawozdanie
W. K. G a r d a n a w a pt. Aktualne
problemy
radziecki.ch
badań sacjologiczn ych (Drugie ogólne posiedzenie
Radzieckiego
Towarzystwa
Socjologicznego),
s. 180-186,
jest omówieniem
dyskusji
i uchwał posiedzenia
R. T. S., które miało miejsce w kwietniu
1961 r.
Obrady zagaił Prezes Towarzystwa
J. P. F r a n c e w, który w swym
przemówieniu
poświęcił wiele miejsca zagadnieniom
teoretycznym
socjologii i metodom badań oraz różnicom pomiędzy socjologią burżuazyjną,
a radziecką.
Z podstawowych
referatów
należy
wymienić
referat
A. A. Z w o l' k i n a poświęcony automatyzacji
i związanych z nią zmian

w charakterze

pracy, referat B. C. U r l a n i s a omawiający
Lagadnienia przedłużenia
życia człowieka
w ZSRR, referat
W. P. R o ż y n a
pt. "O konkretnych
badaniach
nad prawidłowością
przeobrażeni.a
pracy
w pierwszą życiową potrzebę".
Zebranie
zostało zakończone
rezolucją
dO
czł0nków
Towarzystwa,
ażeby swe prace naukowe skupili wokół zagaanień rozwoju komu;']istycznych form pracy i życia spoh=cznego w mieście i na wsi oraz wokół
problemów
rozwoju komunistycznego
samorządu
społecznego i komunistycznego wychowania.
Celem koordynowania
badań powołano komisję z przedstawicieli
nauk
społecznych,
a zarazem
członków
Towarzystwa,
do której
weszli:
M. T. Nowczuk, W. P. Rożyn, L. P. Tierentiewa,
A. A. Zworkin, L. M. ł~ozniewa. Do Prezydium
Towarzystwa
zaproszono S. P. Tołstowa.
Sądząc ze sprawozdania
są to pierwsze kroki działalności
Towarzystwa i próby założenia planowego programu badań socjologicznych w oparciu o prace naukowe członków Towarzystwa,
zajmujących
się naukami
społecznymi.
Dział kroniki
kończy
się sprawozdaniem
J. L Żur a w l e w e j
o kontaktach
naukowych
Instytutu
Etnografii
AN
ZSRR
z zagranicq,
s. 187-189.
Autorka
dość szczegółowo
omawia
wizyty
wybitniejszych
uczonych zagranicznych,
jak również wyjazdy indywidualne
i osiągnięcia
delegacji radzieckich
na międzynarodowych
kongresach i zjazdach. Sprawozdanie kończy się zapowiedzią, że VII Międzynarodowy
Kongres nauk
antr.opologicznych
i etnograficznych
odbędzie się w Moskwie w 1964 r.
zgodnie z postanowieniami
VI Kongresu,
który miał miejsce w Paryżu
\V 1960 roku *.
Dział krytyki
i bibliografii
otwiera artykuł
L A. Z o ł o t a r i e ws k i e j pt. Radzieccy
i zagraniczni
uczeni o etnograficznej
serii "Narody
Su:iato",
s. 190-198
poświęcony przeglądowi
opinii i recenzjom uczonych
radzieckich
i zagranicznych
tej wielkiej
serii wydawniczej,
w ramach
której ukazało się dotychczas 6 tomów: Narody Afryki, Narody Australii
i Oceanii, Narody Syberii, Narody Bliskiej Azji, Narody Ameryki i Narody Kaukazu.
Zołotariewskaja
rozpoczyna swój przegląd od tomu "Narody Afryki",
wymieniając
pełne uznania opinie zamieszczone w prasie radzieckiej i krajach demokracji
ludowej, nie pominięto w nich jednak kilku poszczególnych niedociągnięć,
które mimo to nie umniejszają
wielkiego znaczenia
naukowego tego tomu, jak i całości serii.
Postępowi
uczeni krajów
kapitalistycznych
zainteresowani
wydawnictwem opublikowali
szereg przychylnych
recenzji jak np. Harald von

" patrz

.. LUd" t.

XLVIII str .. i29-';63.

�664
665
S i c a r d w Anthroposie
(50, 1955 T.); bardziej już ostrożny jest przegląd
pierwszych
czterech tomów Gordona
H e we s w American Anthropologist (t. 61, 1959, Nr 4), któryograniCLa
się do cytowania
opinii Sicard'a.
Z wielkim
uznaniem
przyjęty
przez
uczonych
tom Narody
Syberii najbardziej
rzeczowo
został zrecenzowany
przez 1. S. Wdowina
i W. N. Cerniecowa.
Z recenzji zagranicznych
należy wymienić recenzję
węgierskiego
uczonego F. K o va c a i Gordona
H e w e s. Ten ostatni
szczególną 'wagę przykłada
do w.spaniale opracowanych
map, zarzuca on
jednak uczonym radzieckim pomijanie zagadnieil kolonizacji Syberii przez
Rosję carską.
Tom: Narody Bliskiej
Azji najlepiej
ocenił uczony irański
Reza
Araste Szyrazi przeprowadzając
porównanie z dZ'iełem L e I' n e r' a Passing
Traditionel
society
modernizing
the Middle
East (Glence 1958), którego
jeden z rozdziJałów jest poświęcony narodom Iranu. Gordon Hewes ogranicza się do podkreślenia
wartości map tego tomu. Recenzje uczonych radzieckich E. A. Bieljajewa,
G. M. Pietrowa,
A. M. Szamslltdinnowa
są
mniej interesujące
i powie.rzchowne.
Najbardziej
napastliwe
recenzje
uczonych krajów
kapitalistycznych
dotknęły tom:
Narody
Australii
i Oceanii.
Tak np. Barbara
L a n II
w s·wej recenzj'i stara się przekonać czytelników,
że dzieło uczonych radzieckich
jest poświęcone
nie tyle analizie kulturalnych
przemian
co
zagadnieniom
polityczno-ekonomicznym,
odmawiając
przy tym autorom
radzieckim
obiektywnego
podejścia do przedmiotu.
Krytyczne
stanowisko
zajął również redaktor
"News form the Pacitic" K. B e r d, który podkreśla, że przy opracowywaniu
tomu pominięto szereg materiałów
i prac
różnych komisji zajmujących
się obecną sytuacją
autochtonów
Australii
i Oceanii.
Zołotariewskaja
przyjmuje
jedynie jeden z zarzutów,
a mianowicie,
przyznaje że istotnie pominięto prace uczonych holenderskich
i japońskich,
jako źródła do historii Nowej Gwinei i Mikronezji.
Brak ten zresztą
został podkreślooy równieź przez recenzenta radzieckiego D. D. Tumairkina.
Tom: Narody Ameryki jak dotychczas miał tylko recenzje uczonych
radzieckich
i krótką wzmiankę w czasopiśmie
American Anthropologist.
Ocenę tego tomu ze strony
uczonych
radzieckich
podjęli
historycy:
L. I. Z u b o k, I. A. Z o ł o t a I' i e w s k a j a, E. B ł o m k \V i s t,
W. P. M u I' a t, M. S. A l P e I' o w i c z.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa 1961, Z. 6, str. 9-28
S. W. I wan
o w: Współczesna
Krótki zarys.
Iwanow na wstępie podaje krótką

sztuka

narodótc

charakterystykę

Syberii

(Rzeźba).

ogólnych

przemian

w kulturze narodów Syberii po Wielkiej Rewolucji Październikowej
i na
tym tle rozważa rozwój i zmiany w formie i treści rzeźb ludowych, jako
jednego z działów sztuki, najmniej
zbadanego dotychczas na tym terytorium ZSRR. Przy czym podkreśla, że pewna nierównomierność
w opracowaniu
przedmiotu
wynika
z nierównomiernego
rozwoju
tej gałęzi
sztuki wśród poszczególnych
narodów. Rzeźba wśród Neńców, Ałtajczyków i Chakasów była rzadkością, natomiast wśród Jakutów i na pograniczu północno-wschodnim
Syberii była zjawiskiem
niemal powszechnym.
I wan o w poświęca kilka słów jednemu ze zdolniejszych
mansyjskich rzeźbiarzy
G. E. S z e s z k i n o w i, podkreślając,
że wśród
Chantów i Mansów sztuka rzeźbiarska jest stosunkowo mało znana. Znawca sztuki narodów
północy, rzeżbiarz
A. L. G o I' b u n k o w czyni
próby ożywienia tej gałęzi sztuki wśród Chantów, zachęcając
do wykorzystania
dużej ilości jelenich rogów na tym terenie, jako materiału
tworzywa.
Podobne
poczynania
podjął wśród Czukczów
i Eskimosów
archeolog i historyk sztuki I. P. Ławrow, który zorganizował
kilka pracowni pod swoim kierownictwem.
Prócz znaczenia praktycznego
rzeźby,
jako źródła dochodu, Upo\vszechnienie jej nie pozostaje bez znaczenia dla
ogólnego poziomu kultury.
Wśród rzeźbiarzy czukockich wyróżnia się utalentowany,
starej daty,
rzeźbiarz
ludowy Tukkaj. Wiele jego prac jest eksponowanych
\Ii
Państwowym Muzeum Etnografii Narodów ZSRR w Leningradzie.
Wśród Eskimosów należy wymienić Chuchutana,
którego rzeźba wyróżnia się oryginalną kompozycją.
Rzeźba ludowa Jakutów ma już swoje tradycje i cieszy się powszechnym uznaniem
oraz poparciem
Z'J.'iązku radzieckich
artystów
Jakutii.
Rzeżbiarzy
jakuckich
można podzielić
na dwie grupy, upil'awiających
dwie różne formy rzeżby: pierwsza
wytwarzająca
przedmioty
tzw.
rzeżby okrągłej,
druga - rzeźbę dekoracyjną,
bardziej
bliską staroźytnym tradycjom
rzeźbiarskim
Jakutl.w.
Przedmioty
pierwszej
grupy są
bardZiej czytelne
i wyraziste
natomiast
bez wyczucia
materiału,
nie
wykorzystujące
urody naturalnej
tworzywa;
przedmioty
drugiej
grupy
nie zawsze zachowują właściwe proporcje ciała lub in. obiektu - natomiast są w wyrazie lakoniczne i pełne prostoty, podkreślają
walory tworZywa - blask i matowość bieli kości, jej lekką przezroczystość.
Najbardziej
znanym
rzeźbiarzem
ludowym
wśród
Jakutów
jest
W. P. P o P o w, w rodzinie którego rzeźbę uprawia się od wielu pokoleń.
Ceniony jest również I. F. M a m a j e w, twórca reliefowych
portretów,
znany
również
jako
świetny
pedagog
jakuckiej
szkoły
artystycznej.
A. W. A m m o s o w, który poza rzeźbą zajmuje się sztuką dekoracyjną.
Ten:u ostatniemu
autor poświęca więcej miejsca w swym artykule, podkreslaJąc poza wartością artystyczną
jego twórczości
etnograficzne
znaczenie jego rzeźb.
'

�667

666
Prócz rzeźbiarzy,
naz\vijmy
zawodowych,
bardzo
żywy jest ruch
amatorski
w tej gałęzi sztuki przemysłu
artystycznego;
rzeźbieniem
zajmują się kołchoźnicy,
robotnicy,
nauczyciele
i urzędnicy, tworziic przeważnie w drzewie. rzadziej w kości.
Rzeżba Alta]czyków, wykonywana
jedynie \v drzewie, jest mało znana
i rzadko eksponow'ana na wystawach. Jednym z najbardziej
znanych rzeźbiarzy ałtajskich jest E ł b a jew.
Tuwińcy znają sztukę rzeźbienia w drzewie, kamieniu i metalu. Wśród
rzeźbiarzy
ludowych
tego narodu
zwraca
uwagę
Donczak
Okanczyk
i rzeźby walgamalicie
Cherieka Tojbu Chaa. Rzeźby tego ostatniego znalazły się już w literaturze
radzieckiej, są to wytwory sztuki rzeźbiarskiej
szczęśliwie łączącej cechy tradycyjnej
sztuki tuwińskiej z poszukiwaniami
współczesnego wyrazu umownego. Autor podkreśla staranną opiekę tuwińskich organizacji
państwowych
i :&gt;połecznych nad rozwojem
tej gałęzi
sztuki.
Rzeźba Buriatów w większości ogranicza się do figurek szachowych
i małych bibelocików, nie posiadających
większego znaczenia artystycznego, obrazuje natomiast współczesne źycie tego narodu. Wśród rzeźbiarzy
Buriatów
autor
wymi8nia
kilka
nazwisk
rzeźbiarzy
zainteresowanych
rzeźbą monumentalną,
portretową.
Nie są to w pełnym znaczeniu tego
słowa rzeźbiarze ludowi. gdyź studiują na wyźszych uczelniach Moskwy
lub innych miastach ZSRR.
Wśród Chakasów nie obserwuje się większego zainteresowania
rzeźbą
ludową, chociaź ostatnimi czasy pojawiło się kilku utalentowanych
rzeźbiarzy amatorów. Wśród rzeźbiarzy po wyźszych studiach naleźy wymienić pierwszą kobiet(~ rzeźbiarza I. N. Karaczakową,
b. utalentowaną,
której
rzE'źby są pełne harmonijnej
prostoty i wymowy.
Artykul. kończy U\vagami ogólnymi o tematyce i formie rzeźby ludo",,"ej pod wpływem przemian ustrojowych i światopoglądowych
ora:1. nowych
form narzędzi
pomocniczych,
organizacji
pracowni
i szkół przemysłu
artystycznego.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa 1962, Z. l, s. 25-31
D. D. T u m ark
i n: Etnograficzne
badania
Oceanii w ZSRR.
Zainteresowania
bytem i kulturą
Oceanii mają już swoją tradycję
w ZSRR poczynając
od podróżników
rosyjskich
z I poło XIX wieku.
W. M. G o ł o w n i n a, O. E. K o c e b a, J. F. K r u z e n s z t e r n a,
J. F. L i s i a n s k i e g o, którzy pozostawili szereg wspomnień i opisów
wysp Hawajskich,
Markizy, Karoliny i Marshalla.
N. N. M i k ł u c h o M ak łaj,
który w 3-im ćwierćwieczu przebywał przez kilka lat na brzegach Nowej Gwinei i in. wyspach
Oceanu Spokojnego
zbierał sławny

materia! do prac nauk Jwych, a ró\Vnoczesme w publikacjach
swych zakłada! gorący protest przeciwko uciskowi europejskiemu
i amerykańskiemu wobec autochtonów.
Niektórzy zagraniczni
uczeni ",-ymawiają etnografom
radzieckim
niewolnicze trzymanie
się myśli przewodniej
L. G. M o r g a n a w metodologii badań naukowych.
T u m ark i n odpiera ten zarzut, twierdząc, że etnografia
radziecka
przejęła
tylko podstawowe
zała-żenia je~o
dziel o eV'iolucy,inym rozwoju ludzkości na podstawie rozwoju sił wytworczych, odrzucając
równocześnie
te hipotezy i twierdzenie,
które są już
dziś przcórzmiale w s\vietle naj nowszych zdobyczy nauki.
W świetle najnowszych
badań etnografów radzieckich
można stwierdzić, że przodkowie Polinezyjczyków
wywodzących się z terenów wschodnioaz,ia tyrkich
znali metale i garncarstwo.
Umiejętności
te utracili
po
przesiedleniu
się na Wyspy Oceanii z braku
odpowiednich
surowców.
W trakcie
asymilowania
się w nowym otoczeniu, rekompensowali
utratę
dawnych umiejęlności,
wynalazczością
i pomysłowością
wydobycia z nowego środowiska
maksymalnych
korzyści zabezpieczających
potrzeby życiowe. W rezultacie - stopień rozwoju .sił wytwórczych nie za-stał obniżony,
przybrał
joedvnie inny charakter.
Ograniczone
jednak
bogactwa
naturalne na ooL,głych od siebie wyspach zahamowały
dalszy rozwój bytu
i kultury. Zrozumiałe, że w okresie wielkich odkryć geograficznych,
które
zapoczątkowały
okres
kolonializmu,
mieszkańcy
wysp
Polinezyjskich
w kontakcie
ze starym Światem stanowili grunv zacofane w swym roz-·
woju historycznym.
Etnografowie
radzieccy dysponują
bogatym •. materiały
warsztatem
badawczym,
w postaci zbiorów MU.~eum Antropologii
i Etnografii
w Leningradzie. Również 7-0 tomowe wydanie dzieł N. N. M i k ł u c h o - M ak łaj a, które w ostatnim tomie zawiera wiele fotoreprodukcji
i rysunków z przywiezionej
przez niego kolekcji przedmiotów
z Nowej Gwinei,
zaopatrzonych
opisami, stanowi poważne źródło informacji.
Z wydawnictw
nowszych na uwagę zasługują 2 prace S. A. T o k ar i e w a: Ustrój
społeczny
Melanezyjczyków
(1929) i Ustrój
rodowy
w Melanezji
(1933), obie mówiące o rozwoju i upadku organizacji
rodowej, powstawaniu
klas i tworzeniu się państw. Tenże autor w 1958 roku
opublikował pracę o stosunkach
społecznych na wyspach Tonga i uczynił
próbę scharakteryzowania
osobliwoki
procesu powstawania
klas w Polinezji. Wspomnieć należy o pracy A. J. B li n o wanad
zagadnieniami
wczesnych form wymiany towarowej
oraz N. A. B u t i n o w a o podziale pracy
w społeczeństwie
pierwotnym.
W końcu
T u m ark i n
wspomina
o swojej pracy poświęconej
zagadnieniom
wczesnych
form
rodziny i systemu pokrewieństwa.
Tym ostatnim
zagadnieniem
zajmowali się również
A. M. Z o ł o t a r i e w,
D. A. O l d e r o g g e
i J. M. L i c h t e n b e r g, ta ostatnia
jest najbliższą wyjaśnienia
wielu

�1668
błędnych poglądów na formę zawieranych małżeństw, za które już Morgan
był atakowany,
chociaż błąd jego wypływał z kłamliwych
informacji
mi.sjonarzy o anormalnych
małżeństwach
mieszkańców wysp Oceanii.
Zapoczątkowane
przez
zmarłego
w
1943 r. młodego
uczonego
B. G. K u d r i a w c e w a badania
nad pismem kochau
rongo-rongo
'kontynuowane
są przez dwóch uczonych leningradzkich;
N. A. B u t in o w a i J. W. K n o r o z a w a; wyniki
dotychczasowe
pozwoliły
na rekonstrukcję
pojedyńczych
wypadków
z wczesnej
historii
Wyspy
Wielkanocnej.
Dużo uwagi poświęcają
etnografowie
radzieccy
analizie
przemian
-vi życiu i cywilizacji wysp Oceanu Spokojnego po ich skolonizowaniu.
N. A. B u t i n o w kończy opracowanie
wielkiej monografii o etnografii
Nowej Gwinei,
T u m ark i n zaś przygotowuje
do druku monografię
o następstwach
"amerykanizacji"
Hawai i jej skutkach
dla autochtonów
iego archipelagu.
W końcu T u m ark i n wspomina o wydawnictwie
z serii "Narody
.Świata" pt. "Narody Australii i Oceanii", które jest jak dotychc~as jedynym dz\ełem w literaturze
światowej,
próbą wszechstronnego
oświetlenia historii, bytu i kultury autochtonów tej części świata.
Uczeni radzieccy żywo interesuj'l
się wydawnictwami
zagranicznymi
·dotyczącymi Australii
i Oceanii, dowodzą tego wnikliwe i bezstronne re'cenzje publikowane
od 3-ch lat w naukowych
czasopismach
radzieckic'1.
Upadek
systemu
kolonialnego
stwarza
nowe perspektywy
i nowe
zadania
naukowo
badawcze,
które etnografowie
radzieccy
podejmą
nie
tylko z pozycji naukowych,
ale również jako jedną z form walki z dyskryminacją
rasową.
B. L S z a r e w s k a ja:
Charakter
władzy
wodzów
u narodów
Afryki
tropikalnej
w okresie
przed kolonizacją
(Z powodu
artykułu
.A. S. Or ł o w e j O miejscu i roli tradycyjnych
u;ładz społeczeństwa
afry.kańskiego
w
przesz/ości
i współczesności.
"Sow.
Etnografij,,",
1960,
.Nr 6), s. 67-70.
S z a r e w s k a j a, godząc się na ogół z poglądami
O r ł ow e j
'~otyczącymi zagadnienia roli tradycyjnej
władzy w rozwoju państwowości,
ma zastrzeżenia
co do poglądu
O r ł o we j na to zagadnienie
na terenach Afryki
tropikalnej.
Można wprawdzie
zgodzić 'się z Or ł o w ą,
że w chwili zetknięcia
się Europejczyków
z autochtonami,
ich ustrój
\;spólnoty
rodowej upadł i zachodził proces powstawania
klas, lecz pro&lt;:es ten był tak powolny, że ustrój wspólnoty
pierwotnej
trwał nadal
przez całe stulecia.
Szarewskaja,
na przykładzie
Hotentotów
i Herero, uzasadnia
swój
pogląd, opierając
się na opisie tych ludów z XVIII w. przez Holendra
P. K o l b' a. Mimo, że ustrój był w owym czasie plemienno-rodowy
:i ziemia pozostawała
we władaniu
wspólnym,
bydło i stada były iut

66!}
własnością
prywatną
i wskutek
tego powstawały
nierówności
w stanie
posiadania .
Mimo wyraźnego rozwarstwienia
się społeczności nadal utrzymywały
się pewne prawa wspólnoty pierwotnej.
Wódz plemienia
dowodził wyprawami wojennymi,
rozstrzygał
różne zagadnienia
gospodarcze,
ale dla
podjęcia
decyzji o charakterze
ogólniejszym
zwoływał
radę starszych.
Nie mógł więc wypowiedzieć wojny, ani zawrzeć pokoju bez zgody rady.
Taki stan rzeczy przetrwał u Hotentotów do naszych czasów. Przykładem
tego może posłużyć powstanie Hotentotów i Herero przeciwko kolonizatorom niemieckim w latach 1904-1906.
Sąsiedzi Hotentotów
- Herero lub Owaherero,
na podstawie
dokumentów z końca XIX w. żyli w niewielkich plemionach składających
się·
z patriarchalnych
rodów. Nie istniała jakaś większa jednostka
centralizująca władzę. Podobnie jak u Hotentotów
ziemia była własnością
plemienia, nikt nie korzystał z jakichś wyjątkowych
uprawnień,
nawet wódz
nie posiadał prawa sprzedaży ziemi, ale bydło było już własnością
prywatną. Głowa
rodziny lub stars,zyzna rodowa posiadała
ponadto swoje
stada poza rodem, którymi musieli zajmować się młodzi krewni hb jeńcy
wojenni, których
zatrudniano
jako pastuchów.
Szarewskaja
w oparciu
o pracę F. Meyera stwierdza, że władza wodza u Herero była podporządkowana radzie starszych, która pozostawiała
mu na codzień prawo sądów
z pewnymi ograniczeniami.
W okresie działań wojennych wodzowie otrzymywali pełną władzę wojskową
zarówno w atakach, jak i w obronie.
Następny
przykład
wybrany
przez Szarewską
dla potwierdzenia
jej
poglądów
jest plemię Azande, lud zamieszkujący
międzyrzecze
Kongo
l Nilu. Szarewskaja
skorzystała z opisów rosyjskiego uczon€go W. W. J u nk i e r a, (podróże po Afryce, M. 1949 r.), który co prawda sugeruje ustrój
feudalny
u tego ludu, ale opisy jego mówią o czym innym. Wodzowie
nie mogli być despotami, gdyż władza ich była ograniczona
decyzją rady
starszych lub powszechnego zgromadzenia.
Możnaby Azande określić jako
związek plemion, a ich ustrój, jako demokrację wojenną.
Na tym przykładzie
i wielu innych
S z a r e w s k a j a stwierdza,
że w niektórych okręgach Afryki Tropikalnej
do początku naszego wieku
utrzymywał
się albo ustrój patriarchalno-rodowy,
albo demokracji
wojennej.
Dopóki wódz nie posiada własnych
drużyn wojennych,
którymi dowodzi bez ograniczeń, dopóki zaleźy on od uchwał rady starszych, dopóty
władza jego nosi charakter
patriarchalny.
Sługa narodu, który jeszcze
nie przerodził
się w despotę i monarchę.
Powolny proces powstawania
klas, uporczywe
trzymanie
się tradycyjnych
form rodowo-plemiennych,
które trwały nawet wtedy, gdy juź faktycznie
bogata warstwa
ludności
z wodzem na czele przechwytywała
władzę, siła przeżytków ustroju rodo-

�671

'070
wego w ideologii
tropikalnej.

-

stanowi

specyfikę

licznych

społeczeńshv

Afryki

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Mosk\va 1962, Z. 2.
L.

P o t a p o w:
Badania
dnograficzne
socjalistycznej
kultury
ZSRR, s. 3-19
Pod tym tytułem Potapow zamiesz~za przegląd zadań i omawia rolę,
jaką odegrała etnografia radziecka, poczynając od Wielkiej Socjalistycznej
Rewolucji Pażdziernikowej
w kształtowaniu
się społeczeństwa
socjalistycznego.
Pierwszym
wydawnictwem
po Rewolucji, które zawierało materiały
etnograficzne
był Komsomol
na wsi, wydawany w latach 1920. Zapoczątkował on szereg innych publikacji wydawanych
przeważnie przez muzea,
takie jak: Muzeum antropologii i etnografii AN ZSRR, Rosyjskie muzeum
w Leningradzie,
Muzeum ludoznawcze
w Moskwie i Muzeum okręgu
moskiewskiego.
Towarzystwo
miłośników przyrodoznawstwa,
antropologii
i etnografii
rozwinęły
również szeroką akcję badawczą
i wydawniczą
w zakresie etnografii. Działalność Akademii koncentrowała
się przy Komisji badań terenowych.
W okresie kolektywizacji
etnografowie
radzieccy
spełnili poważne
zadanie opracowując
zagadnienia
ustroju społecznego licznych i różnorodnych narodów ZSRR.
Nie w pełni osiągnięto
zamierzone
wyniki, na przeszkodzie
temu
stanęły spory teoretyczne i metodologiczne wśród etnografów radzieckich.
W latach 1920-1930 odlam prawicowy etnografów
stworzył tzw. "teorię
ustroju
rodowego".
która przekresi::.la
istnienie
klas eksploatatorskich
wśród takich narodów. jaje Kazachowie, Kirgizi, Turkmeni, Jakuci, Ałtajczycy, Chakasi i in. Teoria ta stabl się powodem wystąpień przeciw kolekty~;izac,ii. Po latach 1930 podjęto dyskusję nad zakresem działalności
etnografii i w tym wypadku część uczonych starała się ograniczyć etnografię do badań nad starożytnoscią
i jej przeżytkami
we współczesności,
wyeliminowując
badania nad współczesnością,
jako taką·
P o t a p o w uważa, że rozwój etnografii
radzieckiej
rozpoczął się
15-16 lat temu wstecz, i nad tym okresem zatrzymuje się w swej analizie, stwierdzając,
że zadawalające
są jedynie wyniki badań nad bytem
i kulturą
chłopów
kołchozowych.
szczególnie
szeroko
rozwinięte
na
Ukrainie. przy czym autor wspomina po krótce najwybitniejsze
opracowania zbiorowe i indywidualne
oraz monografie. Gorzej przedstawia
się
sprawa z badaniami nad bytem i kulturą robotników, w niektórych republikach zaledwo rozpoczęte, zaś w Przybaltyce,
Powołżu i Syberii nie
tknięte badaniami.
bytu

P.

narodów

Główne zasługi w badaniach nad bytem i kulturą chłopów kołchozowych położył Instytut Etnografii AN ZSRR. Oceniając należycie ogrom
pracy dokonanej przez etnografów radzieckich, należy ~wierdzić
jeszcze
raz brak opracowań metodologicznych
mimo bogatego materiału faktograficznego zebranego w toku badań terenowych. Wprawdzie materiały ekspedycji terenowych
ukazują się w wielu publikacjach,
noszą one jednak
charakter
raczej opisowy. Większość wydawnictw
dotyczy bytu i kultury
chłopów kołchozowych
Syberii, Dalekiej Północy i Dalekiego Wschodu,
najbardziej
ongiś zacofanych ekonomicznie, kulturowo i politycznie okręgów Rosji carskiej.
Autor kończ~' ogólny przegląd twierdzeniem,
że mimo b. różnej wartości materiału
opublikowanego
i nagromadzonego,
poczynając
od drobnych przyczynków
kończąc na monografiach
i pracach zbiorowych stanowi on bogaty ma,teriał faktograficzny
na podstawie
którego można
sformułować twierdzenie, że kultura narodów radzieckich w okresie budowy
socjalizmu
rozwijała
się
jako
k u l t u r a s ocj a l istyczn a
w s w e j t r e ś c i i n a r o d o w a w s w e j f o r m i e.
Prace Instytutu
Etnografii AN ZSRR służą przede wszystkim celom
praktycznym
wynikającym
z planu państwowego
ZSRR, Ekonomicznej
Komisji do spraw narodowościowych
przy Radzie Najwyższej ZSRR i in.
resortów gospodarczych
i politycznych.
P o t a p o w podkreśla konieczność prowadzenia
badań kompleksowych
przy współudziale
historyków,
iilozofów, ekonomistów
i przedstawicieli
innych nauk społecznych.
Artykuł jest zaopatrzony
w liczne przypisy i zawiera przegląd poważniej'szych prac etnograficznych
·z okresu ostatnich 15-u lat.
N. N. S t i e p a n o w:
Klasyk
rosyjskiej
i światowej
etnografii
S. P. Kraszennikow
(Z okazji 250-lecia urodzin), s. 86-97.
Zycie Kraszennikowa
jest mało znane do chwili. przyjęci'!
go na
naukę do Akademii słowiańsko-grecko-łacińskiej.
Fakt przyjęcia go do tej
Akademii przemawiałby
za tym, że był to syn ubogiego wojskowego.
Przy okazji należy wspomnieć, że wychowankiem
tej Akademii był również M. W. Ł o m o n o s o w. W 1732 r. będąc w przedostatniej
klasie
Akademii
Kraszennikow
został delegowany
do Akademii
Nauk
ażeby
wziąć udział w Drugiej Kamczacki.ej
Ekspedycji
w latach 173':j-1743,
zwanej również Wielką Północną Ekspedycją.
Kierownikiem
Ekspedycji
b~ł prof. 1. G. G m e l i n i obok niego G. F. M i 11 e r. Szczegółowa
hIstoria podróży Kraszennikowa
została opracowana
przez A. 1. A nd rej e w a i N. N. S t i e p a n o w a. W tym artykule Stiepanow charakteryzuje poglądy Kraszennikowa
na podstawie analizy jego prac.
Kraszennikow
przebył 25.773 wiorst w trakcie swych podróż v po Syberii i Kamczatce. Jest to cyfra imponująca choć niepełna, bo~iem nie'
Wszystkie podróże znalazły się w pamiętnikach
Kraszennikowa.
Pamiętniki
Kraszennikowa
mówią o jego b. szerokich i wszeehstron-

�672

673

I

nych zainteresowaniach
bytem i kulturą mieszkańców
z terenów objętycb
badaniami
ekspedycji.
Marszruta
Kraszennikowa
prowadziła
poprzez Zachodnią Syberię, Ałtaj, Wschodnią Syberię, Przybajkale,
Zabajkale, Jakutię Wybrzeże Ochockie i Kamczatkę. W pamiętniku
znajdują się przebogate materiały etnograficzne
dotyczące Ałtajczyków,
Buriatów, Tungusów.
Prócz pamiętników,
praca Kra
s z e n n i k o w a pt. O sobolowym przemyśle zawiera nie tylko szczegółowy opis o polowaniach
na sobole i wyprawie skórek, lecz o obyczajach i obrzędach związanych z tym zawodem.
Na Kamczatce pozostał Kraszennikow
około 4 lata, w okresie tym napisał &lt;10prac na różne tematy jak: opis swych podróży przez poszczególne
okręgi Kamczatki,
opis terenu i jego historii wg opowiadań
tuziemców,
opis życia, bytu i obyczajów, zarys historii ogólnej Kamczatki,
słownik
języków poszczególnych
ludów, prace z zakresu historii naturalnej
itd.
Podsumowanie
tych prac dało w rezultacie dzieło pt. Opis ziem Kamczatki, wydane w Petersburgu.
Nie wszystkie prace jednak weszły do tego
dzieła i w 1949 r. Akademia Nauk ZSRR opublikowała
Opis ziem Kamczatki
uzupełniony
nowymi materiałami.
Uczeni radziec·cy cenią prace
Kraszennikowa
i korzystają
z nich, jako z podstawowego
materiału
E XVIII
w. do historii i etnografii Kamczatki.
W końcu 1742 r. Kra
s z e n n i k a w powrócił do Petersburga,
gdzie
w 1745 roku został adiunktem,
a w 1750 otrzymał tytuł profesora historii
przyrody
i botaniki
i został członkiem Akademickiego
i Historycznego
Akademii Nauk. W owym czalsie staje się on jednym z najbliższych towarzyszy Łomonosowa.
Wyrazem poglądów ideowych
Kra
s z e n n i k o w a jest jego praca
pt. Rzecz o użyteczności
nauki i sztuki w państwie
wyd. w 1750 r., której
główną tezą jest twierdzenie,
że podstawą rozwoju nauki i kultury
jest
materialne
zapotrzebowanie;
potrzeba
bowiem czyni człowieka mądrym.
Kraszennikow
wielkie
znaczenie
przypisuje
państwu
i prawodawstwu
dla rozwoju nauk, w miarę zaś swoich możliwości porusza temat oświaty
ludu. Naukę uważał za część życ,ia narodu, a rozwój jej wiązał ściśle
z rozwojem ekonomicznym
j kulturalnym
pat1stwa, potwierdzając
poglądy
Łomonosowa w krytyc'e dysertacji
M i Ile l' a' pt. O pochodzeniu' i nazwie
narodu l·osyjskiego.
Łomonosow ze swej strony wysoko cenił Kraszennikowa, czemu dał wyraz w swej opinii a Opisie ziem Kamczatki,
ponadto
WIspółpracując przy tłumaczeniu
resume tego dzieła na język francuski.
N. N. Stiepanow
przytacza
opinie wybitnych
etnografów
rosyjskich
i!: XIX
w. - XX w. D. N. A n u b c z y n a i Z. J. S z t e r n b e r g a
a dziele Opis ziem Kamczatki
i chociaż uważają oni Kraszennikowa
za
"zwykłego empiryka,
fotografa
rzeczywistości,
zapalonego w swej pracy
nie znającego metodologii badań", to podkreślają
równocześnie
genialną
wprost jego wnikliwość
w podejściu do zagadnień. Dziś jednakże można
ocenić należycie jego prace i założenia teoretyczne
bardzo postępowe jak

na owe czasy; on pierwszy określił znaczenie badań kultury narodów zacofanych, jako określonego stopnia w rozwoju ludzkości.
Stiepanow
uzasadnia
swe twierdzenie
na przykładzie
interpretacji
materialistycznej,
Mitologii, wierzeń i tajnych
obrzędów
ltelmenów
Kraszennikowa.
Autor w cpisie swym stara się być rzeczowym i obiektywnym, nie idealizuje żadnych stron życia narodów o pierwotnym
ustroju,
jak to zwykle czynili uczeni i podróżnicy tego okresu.
Stiepanow
poświęca połowę swej pracy Itelmenom,
opierając
się na
opisie Kraszennikowa
i porównywując
opisy innych podróżników
jak
np. Stellera
i póżniejsze L. J. Szternberga,
który zresztą czerpał wiele
informacji
do swych pracz
opisów Kraszennikowa.
Stiepanow stwierdza,
że jeśli chodzi o obrzędy religijne Itelmenów jest to jedyny tego rodzaju
materiał, bowiem żadnemu z póżniejszych podróżników j badaczy nie udało
się być uczestnikiem
takiego święta, jak "oczyszczanie
się z grzechów".
Kraszennikow
w opisach swych uwzględnia też zjawisko wpływu kultury
Rosjan na Itelmenów.
Historia i etnografia
Kamczatki
ściśle wiąże się w dziele Kraszennikowa, obejmując
okres od połowy XVII w. do lat 40-tych XVIII w.
Nie pomija też ciężkiego losu Itelmenów pod władzą administracji
carskiej; z sympatią odnosi się do ich powstania
w 1731 roku, naturalnie
daje temu wyraz o tyle a ile cenzura carska pozwala na to.
Dzieło Kra
s z e n n i k o w a stało się pionierską pracą w zakresie
badań terenowych
nad kulturą
i bytem ludów imperium
rosyjskiego.
Praca o Kamczatce była tłumaczona
na język francuski,
angielski i niemiecki
w końcu zaś na holenderski
i cieszyła się zainteresowaniem
ówczes~ego świata uczonych podobnie, jak dźieło francuskiego
misjonarza J. F. L a f i t a u o życiu i kulturze
plemiop
indiańskich
Irokezów
i Huronów. Do chwili obecnej wydawnictwo
dzieł Kraszennikowa
było
wznowione czterokrotnie,
ostatni raz w 1949 r.
A nastazja

ETHNOGRAPIlIA.
Redaguje kolegium
Pierwszy
rego organu
zawiera
na

A MAGYAR
pod przewodn.

N:EPRAJZI
K. Kovacs'a

·Kojdecka:

TARSASAG FOLYOIRATA
Laszló. R. 1963.

zeszyt wychodzącego
już obecnie całkowicie regularnie
staWęgierskiego
Towarzystwa
Etnograficznego
"Ethnographia"
wstępie
artykuł
T. H o f f m a n n a
"O pojęciu
«ludu»
w etnografii".
Jest to referat
wygłoszony
przez autora na posiedzeniu
katedr
etnografii
Uniwersytetu
im. Loranda
Eótvósa
w Budapeszcie
w 1961 roku. Autor, wychodzi z założenia, że dotychczasowe pojęcie "ludu'"
przy "określaniu
problemów
społecznych
na podstawie filozoficznej"
niebrało pod uwagę ich ekonomicznej
treści i wychodziło wyłącznie. Z' hLsto.-

�675

674

I:
i

IIi"!

l.'i

~d
"

j,

ryczno-socjologicznych
założeń. Zadaniem
nauki etnografii
musi więc być
opracowanie
takiego pojęcia "ludu", które z jednej strony odpowiada wynikom innych nauk społecznych,
a z drugiej jest w zgodzie z rzeczywistymi warunkami
osobnych formacji społeczno-ekonomicznych.
N. I k va i
w artykule
Praca
przy sianie
i przygotowanie
paszy w górach
Zemplińskich
pcdaje szereg ciekawych
danych dotyczących
tego działu gospodarki
z terenu
podgórza
w Zemplińskim
(Ziemneńskim);
autor podaje
wiele nazw, szczegółów techniki
zbierania
i przechowywania
siana, nanędzi
de tego używanych
itd. M. in. występuje
tutaj stosowanie
nieznanej na innych obszarach
Węgier "ostrewki",
po węgiersku
"osztró",
W okolicy jest jednak szereg wsi słowackich, przesiedlonych
w XVIIIw.
spod Karpat,
stąd wiele wpływów
słowackich;
autorowie
podają często
również i słowacką nazwę wielu przedmiotów.
Bardzo interesującym
dla
nas jest również artykuł
G. S z e h e n i e g o O pasterstwie
w rejonie
esik (dziś w Rumunii).
Autor daje tu ciekawy przegląd pasterstwa
w Karpatach siedmiogrodzkich
w jedynym regionie, w którym do niedawnych
czasów istniało w głównym grzbiecie Karpat pasterstwo
wc:gierskie (,gzeklerskie). Autor podaje wiele form, szczegółów gospodarki i tE:(:hi1iki, określając je nazwami. Ciekawe są szałasy przenośne
oraz kryte półokrągłym
dachem z kory dębowej. Pasterze
łączyli się w związki pasterskie
(juhgazdasag,
esztenatarsasag).
Poza tym elementy
tej gospodarki
szałaśnej
nie odbiegają
od ogólnie występujących
w Karpatach.
Nazwy są bądź
węgierskie
(niektóre
przeszły do słownika
szałaśnictwa
północno-karpackiego np. juhasz, kasar czytaj koszar, szaltas czytaj sa/.asz) część jest rumuńska
(np. esztena &lt; st1.na, eszterunga
&lt; strunga, pajta &lt; poiaUi), część
słowiańska
(komarnyek),
wreszcie część jest pochodzenia
niejasnego.
Na
czele pasterzy
stoi na hali bac s (czyt. bacz). Rozprawa
b. cielewa
dla
naszych
badaczy
szałaśnictwa
karpackiego,
aczkolwiek
dane pochodzą
z ok. 1940 roku; później,
w ramach
zmian politycznych
i przesiedleń
stosunki się zmieniły. W każdym razie fakt Występowania
czysto węgierskiego szałaśnictwa
w Karpatach
jeszcze raz wskazuje na potrzebę wciągnięcia i nauki węgierskiej
do międzynarodowej
współpracy
nad badaniem
pasterstwa
karpackiego
(zob. II Konferencja
Karpack;ł,
Kraków
1960).
Węgrzy mają zresztą na polu badania
pasterstwa
karp8ckiE";o ostatnio
szereg wyników (B. G u n d a, A roman pasztorkodas
magya7' kapeso/.atai,
Nep es Nyelv 1941, L. F o l d e s, A juhtartas
tipusai
es epitm(!r.yei
a Karpritmedenceben,
Nyelvtudomanyi
Kozlemenyek
1957, 1-2, oraz zbiorowe
wydawnictwo
w języku niemieckim
o szałaśnictwie
w KarpatRch
wydane
w 1961). S a n d o I' zajmuje się z kolei "Dziecinnymi
zabawk~mi z badyla
l,cls:urydzy w Berettyóujfalu".
1. E I' d e l y l daje obszerne
sprawozdanie
z "Wyprawy etnograficznej
do Pamiru w r. 1956", podjętej pe,.l kierunkiem
zmarłego
później prof. Bernstamma,
w której
autor bruł udzi",j obok
innych
archeologów,
etnografó\v
i antropologów
radzieckich.
Wyprawa

miała charakter
nania
równocześnieprzede
i sz:::z:s tk' lm arch,~ologiczny, ale dała możność dokodrobniejszych
materiałów
p~ ,obserwacJI z zakresu etnografii.
Cały szereg
.W kronice u '
mieszczonych Jest w dziale "drobne wzmianki"
mieszczono przede wszystkim
'f
. ....
.
.
wum etnograficzno
h' t
.
m ormaCję o rozbudowie
archi- IS orycznego
zawierają e
d k
zanikających
form i prz k "
. ~ ge
o 'umentację
z zakresu
wienia szeregu pozycJ'i :ęag~ow,,~shtn:ch, DZIał recenzyjny
obejmuje omólers ..•.
lc 1 Jednej fińskieJ'
.
.
. W num erze 2 -lm
na czoło wysuwa się artykuł L V
'
ma węgierskiego
budownictwa
ludowe 'o
,a
r g y a S a. BadaQ
.:tule, będącym referatem
na W.aln m
w naszych .czasach. W swym art yrzystwa Ludoznawczego
w roku 196;
Zgromadzemu
Węgierskiego
Towacia dotychczasowej
nauki
'g'
k: autor wskazując na znaczne osiągnięl
wę leI'S lej w zakresie
bada'
b d
. udowego, postuluje
równocześnie
ab'.
'
ma
u ownictwa
traktować
budownictwo
ludowe . 'k ) obo.k badan czysto teoretycznych,
.
Ja o matel'lał do wyko
t'
amu nowych elementów art t
.
rzys ama przy szuk
budowlanych
przy nowoczeYS YCZnbYCh,
arc.hltektonicznych
czy techniczno.
snym
udowmctwi
.. k'
Się W ramach
obecnych,
socjalist ezn ch
e WI~JS, Im, rozwijającym
sz~rokim
tle porównawczym
z
y l ~ . p.rzeobrazen.
L. Vargyas,
na
klasyfikacji
podaJ'e IV c ,,'
uwzg ę nlemem wszelkich
na tym polu
zęsc rozprawy
Badani
k"
nych dziejów ballady ludoweJ'" F" " 't'
a w za reSle sredniowiecz. mSKJ e nograf A V' l k
Szopy
z namiotowym
dachem
w'l
.
.
l
U n a dał artykuł
nymi zdjęciami
r-rtykuł
ar'
pl) nocnej
Finlandii. Ilustrowany
liezz dachem stożkO;ym
cz' ernoa IZU J€ ten typ budownictwa
drewnianego
.
"spa
owym
d ,.
'
d
terenie.
Z z8kresu
mu"yki ]. d
.. ' osc często spotykanym
na tym
.
u owe' l opl~raJąc
.
l'
.
(C
.."
c
Się g owme o muzyke
1udowa . narodu Marl'
.
zeremlsow)
poch d'
t
.
i.'('!i'a
(ne
r: l' 7
C S ~ ] , f!.
.
o Zl ar ykuł G. L u k ó System
.
.
J.~...
....o. _ J.-, ~ nl~1Wi.·"1 Turni trefL'"?'
~
91.ersklego;
autor daJ'e
kł d
' ',' -'. /, ", 1) cc:eiOiU u lu~!!. 1O'?przy a y szeregu
P' b'
.
słomy, kory drzewneJ' kosz" p.~c'~
.'
s. oso ow plecenia
z rogoziny,
.
),
.~~.JneK
m"t 1"'[ NI B
dz.iel •• -,"e7n;o"la
tk .ac k"tego. z-.. S" ..,,' od I' o S S" w artykullku
O P/s «ia;nych
_
'o
dotyczące
artystycznego
rzemiosł
tk k'
lOQ",ar u p')daJc szczegóły
kol .
a
ac lego uprawiane
d
.
en pn;ez rodzinę Kovacsów
k
.
.'
go o wIelu pod 'ł
w
omltacle Tolna' J'ed
.
Zl w polowie XIX wieku swoi t. 't.
,€:nz
mch sporządujemy nieco szczegółów dotYCsą 1l1 SrukcJę. W drobnych notatkach znajh
ząCjC
nazw miar
.
,
oraz urządzeń d::J przewra a'
b"
p::Jwlerzchm w XVI w.
.
c ma z oza zzetego z V' . h
tHce obszerne
omówienie
\V gł
,..
as'll' elyi puszta. W krosk''lego etnografa N D u
y oszonego
w Budap' .szcle. o d czy tu rumuń.
.
.
nare
o pr,c~ch sel'"
CI'
emli N'luk.
dotyczących
pc'
. ..
. ,C.ll W
UlU Rumuń3kiej Akadl
.
.'
vnązan wegl
k"
.
Udowej. W recenzjach
:
...'
en' ,eJ l rumuńokiej
kultury
H
m. m. omOWJenl" pubJ'k
.. S
u:lgariae et Centralis
ac O'
t. r
.. ,
l aC]1 "
ludia Ellmolo-rica
pod redakcJ'ą prof Bel" G rlen a I~ Eurepae"
wydawanej
w BUdap;&gt;s;cie
.
l
U n d a
l po"
..
etnologicznym
w środkow . .
~wlęconeJ porownawczym
studiom
,
ej I wschodmeJ
Europ'
z_regu publikacji
niemieckich
d'
l'
.
Ie, poza tym omówienie
Numer 3 Z
.
' ra zwc {Ich I w.;gierskieh.
. aWlera na \\'stqple arh'kuł
S
'"
.
.
w I' d' e s z a
"Obr&lt;:lz świata
I

;.
Q
ł

ł

•

�671

676

I,
!'

,,
[

:

bajarza ludowego L. Ami"; w komitacie Szatmar, we wsi S'amoszeg żyje
sędziwy L. Ami, naj starszy z ludowych
bajarzy
(opowiada:zy
b~j~k);
w swoich opowiadaniach
wytworzył on swoisty system patrzema na sWIat,
którego zasadnicze zręby kreśli niniejszy artykuł.
E. K i s b a n omawia
w artykule Wnioski
z rozmieszczenia
zwyczaju
chleba owocowego
zwyczaj pieczenia w okresie przed Bożem Narodzeniem
tak zwanego "chleba
owocowego" na terenie części Szwajcarii, Austrii, południowych
Niemiec
i południowo-zachodniego
klin u Węgier. Z kolei czasopismo zamieściło
przekład artykułu
włoskiego uczonego V. L a n t e n a r i "Irracjonalizm
w etnologii" będący fragmentem
pracy tegoż autora.
J. B ark a n y i
przedstawia
problem Króla
zwierząt
w węllierskich
bajkach
ludowych.
Bela C. N a g y omawia "Melodie żałobne" w muzyce ludów ugrofińskich
i wschodnioeuropejskich.
Z. E r d e l y i podaje drugą część swej rozprawy
Przyczynki
do symboliki
węgierskiej
poezji ludowej.
Z okazji niedawnej
rocznicy E. Benedeka (18;}!!-1929), węgierskiego pisarza, a zarazem i etnografa-folklorysty,
A. Kovacs przypomina jego zasługi dla zbierania i badania węgierskiej
pieśni ludowej. B. S a r o s i omawia "Cytrę i grę na
cytrz~ w okolicy Segedynu". W drobnych wiadomościach J. Herepei podaje
nieco danych dotyczących garncarstwa
siedmiogrodzkiego
w XVI-XVIII"
wiekach, L. Szabó pr,zedstawia sposoby .wytwarzania
jabłecznika
i octu
z jabłka w rejonie Tiszahat a F. K o va c s pod tytułem "Etnogeneza
a liczebniki" daje streszczenie z referatu z VI Międzynarodowego Kongresu
Antropologicznego i Etnologicznego (Paryż 1950). Interesująca
jest notatka
Z. U'j va r y Węgierskie
tradycje
a slowackim
zbójniku
Janosiku,
w której podano wersję tradycji o Janosiku spisaną niedawno we wsi Het
w k-mit2,cie Borsod na półnccnych Węgrzech, n'~ terenie etnie: n'e Wi;gier:'lkim, Autor dobrze zna literaturę (prace Melichercika oraz P. Eogatyrewa, Der slowakische
volksheld
Janosik
in Volksdichtung
und bHdener
VoiksKunst,
(w Deutsches Jahrbuch
ftir Vclkskunde
VI, 196J, I). WśrJd
recenzji zasługuje na uwagę recenzja z węgierskiej
pracy o hall adach
zbójnickich we wschodniej Europie (Kelet-európai
nepek betyar balladai,
Budapest 1959). Recenzent (I. Dankó) wskazuje na to, że popularny
charakter publikacji
wyłącza większe objaśnienia,
poza niezbędnymi
filologicznymi; tylko przy bardziej słynnych zbójnikach jak Janosik czy Pintye
vitez podano dane dotyczące ich biografii historycznej;
autor recenzji
wskazuje na potrzebę uzupełnienia pewnych danych historycz\1ych choćby
z publikacji węgierskiej L. P a t a c h i, Capitani de cete militare si haiduci
rom;ni la inceputul veacului al XVIII-lea,
Studii si articole de istorie,
II, 1957.
Num=r 4. czaso':lism

otwiera cbs.zerne studium E. F e l i T. H o f e r a
oparte na 'badaniach we wsi Atany w komitacie Heves: autorowi~
zajmują
sif; przede wszystkim
najpierwszymi
formami narzędzi jakimi są kopaczki, motyki itp. nar~ędzia p:'Jnocnc przy
Narzędzia

pracy

l

ehlopa,

kopaniu, pieleniu itd. V. D i ó s z e g i na podstawie podróży naukowej do
Mongolskiej Republiki Ludowej w roku 1960 omawia "Zagadnienia
sza.manizmu mongolskiego". Imre K a t o n a daje obszerne studium o "Ubiorze robotników ziemnych", opierając się tak na starym materiale (z opisów,
starych fotografii, rycin) jak i na współczesnych obserwacjach.
Z. Erdelyi
daje trzecią i ostatnią część swej rozprawy o symbolistyce
węgierskiej
poezji ludowej (zob. wyżej). W drobnych notatkach
L. Kiss publikuje
dane dotyczące dwóch starych dworków drobnoszlacheckich
w rejonie
tak zwanego Nyirsegu z XVII-XVIIl
w. J. Herepei podaje dalszy ciąg
swych danych o dawnym garncarstwie
siedmiogrodzkim,
F. Oszvald publikuje
z akt sądowych
kilka dokumentów
do stosunków
rodzinnych
w komitacie Szolnok XVII w. W kronice dłuższe sprawozdanie
z sesji
Węgierskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
w Gyula w czerwcu
1961.
Dział recenzji jak zawsze obfity, m. in. omówiona został8. publikacja
·Uniwersytetu
w Segedynie Neprajz es Nyelvtudomany
I-IV,
1!)57-1960.
Poza pracami węgierskimi zrecenzowane dwie prace obce (jedna angielska
i jedna fińska). Z działu recenzyjnego zdać można sobie w pełni sprawę
:z obfitej węgierskiej produkcji w zakresie etnografii i folkloru w ostatnich latach.
Jan

~yehman

KarolOg
i e r, DZIENNIK PODROŻY DO POLSKI 1635-1636. Tłum.
E. Jędrkiewicz. Biblioteka Miejska i Tow. Przyj. Nauk i Sztuki w Gdańsku. Część I, Gdailsk 1950, część II, Gdańsk 1953.
Pelny, w barokowym stylu tytuł dziennika wydanego poraz pierwszy
16~5 rolm po htcinie brzmi: Carolii
Ogeerii
Ephemerides
sive iter
DanieHm,
SHecicHm, PoLonicum, cum esset in comitatu I!lustrissirni
CLaudii
w

Mamm:

comitis

Arauxii,

ad septentrionis

reges extraordinarii

Legaii.

Autor, prawnik
z wykształcenia,
literat,
humanista
z zamiłowania,
to:,arzyszył
hrabiemu de l'vIesme jako drugi sekretarz, w jego specjalnej
mIsji dyplomatycznej
do Polski. Rezultatem tej misji było zawarcie pokoju we wsi Sztumskiej między Polską a Szwecją.
Dziennik Ogiera posiada znaczną wartość jako żródło historyczne do
dziej~w politycznych
tych czasów, ale na marginesie
opisywanych
wypadkow, rysują się stosunki zwyczajowe i obyczajowe w Polsce a ściśle
mówiąc w Gdańsku 'i na Pomorzu. Niektóre zapiski Ogiera rzucają światło
na st.osunki wiejskie w pierwszej połowie XVII wieku, inne zaś są ciekawyr~ll przyczynkami
folklorystycznymi,
opisami zwyczajów, wierzei'!, przesądow w Gdańsku i okolicy; z tego też powodu posiadają pewną wartość
dla etnografii.
.
Probl:my
~tniczne prawie nie interesują
Ogiera, co zresztą zgodne
Jest z ogolnyml poglądami dyplomatów XVII wiektt, ale tu i ówdzie no-

�679

678
tuje autor pewne spostrzeżenia,
które rzucają światło i na te zagadnieni.a.
Uderza go dwujęzyczność
w obrzędach kościelnych, zwłaszcza tam, gd.Zll~
występuje
drobna szlachta z okolic Gdańska, ludność wiejska i "gm m"
miejski.
.
.
17 czerwca 1635 roku udaje się Ogier do kościoła w Jankowem 1 Opisuje odbywające się nabożeństwo:
"...katolicy śród łez i westchnień śpiewali po polsku hymny. Obraz był starożytnego
chrześcijan
prześladowania, gdy się widziało gmin biedniusieńki,
co zeszedł się zewsząd ze wsi
(albowiem w mieście są jeno trzy lub cztery katolickie rodziny)" '.
To samo zauważa się w Gdańsku:
" ...widziałem
liczne pospólstwo
śpiewające w klasztorze (Dominikanów) po polsku hymny i psalmy 2. Podobny fakt uderza w Wielki piątek, również u Dominikanów,
gdzie jest
świadkiem procesji biczowników w czerwonych płaszczach i śpiewających
"polskie śpiewy"".
Przy okazji zapisków
Prussicae

aut

Cassubice

z wycieczki
(nam

sunt

do Kartuz

notuje,

że są to: terrae

in Cassubia).

Ciekawą notatkę dorzuca Ogier o Szkotach, jako obnośnych handlarzach na Pomorzu. W Łasinie, gdzie przebywał
wraz z posłem, spotkał
niejakiego
Hailbrona,
Szkota szlacheckiego
stanu, który od lat 30-tu
mieszkał w Łasinie, trudniąc się handlem pieprzem, smołą, masłem itp_
Zdumiał się poseł L'Vaux, stwierdziwszy,
że ten oto stojący przed nim
"boso, z gołą głową i w samej tylko koszuli... jest prawdziwym,
rodzonym
bratem pułkownika
Hailbrona, który królowi francuskiemu
dowodzi dwunastoma tysiącami ludu" '.
Do Gdańska
docierała
wraz ze spływem
zboża i drzewa ludność:
z ziem całej Rzeczypospolitej,
której autor dziennika
przypatrywał
się
z ciekawością, i wśród niej zauważył, "Rusinów", grecko-katolickich.
Unitów, którzy przychodzili
do kościoła Dominikanów
święcić chleb i innejadło ". Zasięgał a nich wieści od Dominikanów,
ale czy to informatorzy
niezbyt się orientowali w tych sprawach, czy też autor nie całkiem jasno
rozumiał, wiadomości
te są bałamutne.
Rusini, wedle tej notatki, mieli
pochodzić "z wielkiej Rusi" czyli "Moskwy", a jedynie mieszkali w Polsce.
Bardziej trafnie podaje wiadomości o braku celibatu śród księży unickich
i o prawosławiu,
czyli jak pisze "schizmatykach"
u.
Opis trybu życia ludności i stopy życiowej autor notuje z dwu różnych obszarów, z okolic Łasina i samego miasteczka, zniszczonego wówczas
przez wojnę, oraz z okolic leżących na sz!&lt;:,ku z Gdat'Jska do IvIalborga
i dalej do Sztumskiej
\vsi.
Opis wsi w drodze z Gdańsl&lt;'a do Malborga podaje autor: "Wszędzie
rozproszone,
w niewielkich
od siebie odstępach,
domy wieśniaków
porządnie i wygodnie z cegły zbudowane. \Vd7.ięczne są ogrody, role najpiękniej uprawione, siecią strużek wodnych zamknięte i ogrodzon", Bydła
na polach ilość niezmierzona;
wsie bardzo liczne. Milo tam patrzeć na

bociany budujące
swe gniazda na dachach i znoszące wiele kawałków
gałęzi na ich ustrojenie ..." 7. "Wszędzie pasła się mnogość wielka koni,
bydła rogatego i trzody chlewnej" 8.
Wzmianka natomiast z okolic Łasina jest w swojej treści wstrząsająca: "Nie ma zaiste rzeczy równie żałosnej i strasznej,
jak widok tych
ruin; widzieć jak ludzie, którzy pamiętają,
że przed niewieloma laty byli
obywatelami
kwitnącego miasta, żyją jakby zagrzebawszy się w zwaliska
i nory swych własnych
domów" 9. Na tym tle i dom proboszcza
"to
cztery dziurawe ściany z gliny ze strzechą słomianą, co przez cały ów
dzień deszcz przepuszczało" 10. A ludzie? o nich autor tak pisze: "...nędzarze, którzy wśród nieszczęść nadmiernych
ledwo ludzkie jakieś zachowali
obyczaje i którzy na kształt zwierząt w jaskiniach pełnią żywot...".
Skoro już mowa o budynkach
i mieszkaniach
wiejskich, wspomnieć
wypada o ciągłych narzekaniach
Ogiera na brak zajazdów i wszelkich
możliwoŚ'Ci noclegowych w Polsce. Nie jedyny obcokrajowiec
dotykał tej
bol~czki, któn zresztą była wynikiem specyficznych
stosunków Vol Polsce,
gdzie podróż szlachecka
czy też magnacka
odbywała
się z dworu do
dworu, bądż też z podró2.ującym ciągnęła się cała karawana
służby z namiotami, łóżkami, pościelą itp.
Zali się na zajazdy w Polsce Szkot Joannes Barcalny Icon animorum
(Londyn 1614), J. J, Kausch z Wrocławia
(1791), Hauteville
(XYII w.),
Verdum; do ich głosów dołącza się opinia Ogiera; i tak w drodze przed
Toruniem pisze: "ponieważ nie było tu ani sieczki, ani dogodnej stodoły
gdzieby przespać się można, spałem na wozie, na starej słomie"!l. "W Ła6inie rozpadający
się dom proboszcza, z zaciekającą
strzechą 12, w Grudziądzu 1\ w Kwidzyniu 14, wszędzie to samo, wszędzie sypialiśmy
tam
na ziemi, na garści sieczki, w trzy lub cztery razy większym brudzie niż
w każdym przytułku dla chorych; tak spaliśmy zresztą prawie stale przez
cały czas tego posłowania w Polsce" 1:;.
N8jbgrdzie,) ponury obraz stosunków noclegowych maluje autor pod
datą 27 lipca 1635 r. z nie nazwanej wsi, położonej około milę od Torunia.
A oto opi~, noclegu, rzucający
światło
na wnętrze wiejskiej
chałupy:
"...wesziiśmy clo czegoś, co nie wiem, czy mam nazwać łaźnią czy oborą,
bowiem walczyły tam o miejsca bydlęta mieszane z ludżmi. Leżało tam
z jednej sh'ony na ziemi, jak zarżniętych,
sześciu sług wojewody, z drugiej zagrzebani w sieczce i piernatach
chłopi, mieszkaniec
domu, z żoną,
dziećmi, dziewkami
służebnymi
na ławach,
które stały pod ścianami,
spał w jednym kącie... Germand ... w drugim nasz teolog, aby się przypadkiem nic' szturkali
piętami, przedzielał
obu ... Tatar, rozwalony ... na
sporej kupie świeżego siana. W inszej stronie, w kącie koło pieca, leżała
chora niewiasta
w połogu, wszęd'de zaś psy, gęsi, wieprzki i kury" 16.
Nie lepiej wypadło w Łasinie w domu proboszcza 17, możliwie zaledwie
li miejscowego
bednarza,
w komorze "na czystej pościeli i pierzynie,

�681

680
•

18

•

•

e

wraz z żoną w sieni usłał sobie legowlsko
. N1C Wlę
po d czas g d Y s am
.
. ł" k'
ęty
,
g z'e Cl' co w tych stronach podróżują, wozą swoJe oz a l sprz
, "
d Zlwne o,
konieczne".
. . d'
.
O pożywieniu w Dzienniku jest często mowa, ale zaplskl o twarzaJą
stosunki wśród mieszczaństwa
gdańskiego i wśród ·szlachty. Jed~na charakterystyczna
dla Polski, wzmianka, posiadająca
pewne znaczeme etn?gra.
to wyraz
oburzenia
że na posiłek wieczorny
w Grudzlądzu
f lczne,
'
kt"
siono
marszałek
ofiarował
im dwie półmiseczki
rybek,
" ore przY~le . .
z czarnym chlebem. Ani chybi, tego samego rodzaju są przysmakl, Jakle
.. " 19
d o FrancJ!...
podaje się posłom przybywającym
.
....
. , .
O owocach w Gdańsku pisze: "Gruszek przynajmmeJ
l J~błek l,sllwek
mają pod dostatkiem
i nie do pogardzenia.
Orzechy nalezą u mch do
przysmaków i nie sadzą oni ich wszędzie byle jak po polach, lecz w ogro-

dach, bo są rzadsze niż u nas".
.
.
J est rzeczą charakterystyczną,
że ubiory szlachty l mleszczan pomorskich, zajmują
stosunkowo
niewiele miejsca w dzienniku.
Jest .,to tym
dziwniejsz.e, że pod koniec swej podróży przez Lubek.;; z', Ham~urg _l, b~cznie notował sposób ubierania
się ludności. Ze wzm13nek Oglera wym~a,
.
Gdańsku
były inne stroje mieszczańskie,
inne zaś szlachec~le.
ze w
.. .'
ozczegoł!
Mieszczańskie,
zwłaszcza kobiece, cechowała barwno~c l mne ,o.
•
O weselnym stroju szlachcianki
powiada, że przypomma
?n U~lOry francuskich
dziewcząt
wiejskich.
Natomiast
uderzył go ublór załobny
na
pog.rzebie polskiej szlachcianki.
Opis ten, zawierający
momenty etniczne, warto pr.zyt?czyć: "Te, które
nie nosiły szat żałobnych, były w sukniach długich l mewygodny·ch, ale
kosztownych
i wlokących
się po ziemi. Na futrzanych. czapkach noszą
perły i wszyte krótkie złote źdźbła, p o d b l' o d.ę P ł o t n a, J.a k b y
nasze
obrusy,
które
zaciągają
az
na
usta
J
po~
n o s broniąc się tak przed szkodliwymi
wpływami
klimatu... rzekłbys,
że muszą być chore, tak sobie i gardło owinęły" 22,
.
Ubiory ludowe, wiejskie, tylko jeden raz zostały przez autora. d~strzeżon e i to właśnie we wspomnianym
już Łasinie. Otóż syn wymlemOnego
Hailborna
Szkota, stał przy ojcu boso, z gołą głową i w san:ej tylko
koszuli 23. poniew'aż autor nie podał wieku dziecka, trudno soble .a tym
wyrobić sąd. W każdym razie, w Polsce (np. Kujawy, Pomorze) Jeszcz~
w XIX wieku dzieci a nawet chłopcy do około 14---16 lat nie nosili spodm
ale wyłącznie koszule. Zapewne ta relacja XVII-wieczna
jest echem tych
stosunków.
Inne dziedziny bytu materialnego
ludności pomorskiej
nie znalazły
oddżwięku na kartach dziennika; nikłe jedynie przytacza autor wiado:ności~
że w Prabutach
gospodyni -staruszka
"PosYPY"''l.ła izbę naszą kWlataml
i woniejącymi
ziołami", a dalej, że ,.na kanałach niektóre z nich są całkiem czworoboczne, rzekłbyś, pływające wyspy" 24.

Z rzemiósł miejscowych jedynie bursztyn zasługuje na uwagę; raz gdy
zwiedzał "warsztaty kilku rzemieślników
sprzedających
wytwory bursztynowe" 2j i potem 'znowu w czasie wycieczki do Oliwy, gdzie powiada
"z okrutną przyjemnością
zbieraliśmy tam bursztyn, który wiatr wyrzuca
wraz z pianami morskimi" 21;. Nieco więcej dodaje przy okazji wycieczki
do Kartuz, gdzie zakonnicy ofiarowali mu kawałek bursztynu, "v..-ydobyty
z ich jezior i twierdzili, że ich rybacy częściej go nachodzą, z czego wynika, iż to dzieło natury przypisać trzeba raczej ziemi pruskiej czy kaszubskiej, aniżeli twórczości morza".
Niewiele też spostrzeżeń i uwag poczynił Ogier w zakresie ludowych
zwyczajów miejscowych,
a i te przeważnie
dotyczą miejskiego
folkloru
w Gdańsku.
Wspomina o zwyczaju gwiazdkowym obdarowywania
dzieci zabawkami
i smakołykami,
przy czym opowiadają
dzieciom, że przynosi je Chrystus
po ciemku i składa je do przygotowywanej
na ten cel miseczki lub koszyczka. Do ciemnego pokoju wchodzi ktoś ze służby, z dzwoneczkiem
u nogi, "i wtedy dopiero chłopaczki i dziewczynki
myślą, że przyszedł
Chrystus",
Obietnica
darów gwiazdkowych
była środkiem
wychowawczym. W związku z tym zwyczajem na kilka dni przed wigilią (17. XII)
odbywał się targ dookoła fary, gdzie ludzie kupowali dziecinne zabawki.
Zwyczaj ten był powszechny, gdyż wśród kupujących
było "pospólstwo".
Oprócz tego słudzy panom i gościom też podstawiają
miski, "aby dostać
swego Chrystusa".
Z okresu wiosennego
zanotował
Ogier zwyczaj
p r i m a a p r i l is o w y, o którym pisze " ...w całych chyba Niemczech Jakoś się krotochwilnie obchodzi tak, iż się ludzie zwodzą i w pole wywodzą". Zwyczaj
ten" wszczególnym u niewiast jest poszanowaniu" 27.
W Wielki Piątek widział 0:1 w Gd1ńsku procesję biczowników w czerwonych ,płaszczach, wśród których przeważać musiał okoliczny ż y w i o ł
p (}l s k i, gdyż pieśni śpiewano
po polsku".
Również zwrócił uwagę
na zwyczaje świętojańskie,
z którymi spotkał się w okolicach Torunia:
_,Widzieliśmy też chaty wieśniacze obwieszone snopami ziół, bo ten sam
tu u nich obyczaj, jakiś potem czas zachował się u nas, wyjąwszy, że
w okolicach gdzie siła luteranów,
nie wolno palić ogni świątecznych".
Podobnie jak zwyczaje doroczne i rodzinne ledwo są przez Ogiera
zauwa~.one: wspomina o pogrzebie szlachcianki,
a dwa razy 28 o obrzędzie i uroczystościach
weselnych w Gdańsku. Przy tych okazjach omawia,
bardzo zresztą pobieżnie,
stroje obrzędowe.
Na uwagę zasługują
dwa
opisy.
Pierwszy, to wzmianka o przenosinach,
które to miejsce brzmi w oryginale: "Erat inter illas nova nupta, quae isto die in mariti domum duci
debebant,
quam sol2mnitatem
vocant
ipsi «transmigrationem,,".
Drugi
opis podaje kolejność orszaku weselnego. " ...naprzód idą. parami mężczyźni,

�683

682
ludzie znakomici, a pan młody kroczy między dwoma pierwszymi; potem
w niewielkim odstępie za starszymi odzianymi w różnobarwne
suknie pannami idą niewiasty. Między dwiema ostatnimi kroczy panna młoda".
O wiele bogaciej reprezentują
się w Dzienniku
zapiski na tematy
wierzeniowe
sekretnych czarodziejskich
zabiegów i oparte na nich poglądy
oraz wiedza' przyrodnicza
epoki. Dziennik odbija wprawdzie folklor mieszczaństwa
gdańskiego,
a nie świat wierzeń
i przesądów
ludowych,
ale
treści te wspólne były całemu społeczeństwu,
a ze względu na ich folklor są niewątpliwie
przedmiotem
etnografii
i dlatego właśnie winny
wejść w przedmiot etnografii i w skład tych omówień. Sam autor dziennika, mimo swego wykształcenia,
na serio bierze wszelkie opowiadania
Kerschensteina
i innych, podkreślając
mocno autorytatywną
wartość tych
treści.
A oto garść

wierzeń,

które

dotyczą

świata

zwierzęcego,

myśliwstwa,

magii i medycyny.
.
Wedle ogólnych wierzeń w XVII wieku racica łosia, zwłaszcza łos1a
zabitego w czasie wiosennego parzenia się, uważana była za środek leczniczy; wierzenie
to było też rozpowszechnione
wśród
:uieszczaństv.:a
gdańskiego,
czego wyrazem
jest wzmianka
o obdarowamu
Varennes a
przez Kerschensteina
taką właśnie racicą 29. Z okazji śniadania wYda~ego
przez wojewodę Stanisława
Lubomirskiego
16 września 1635-1636 p1sze:
Niezwykle smaczne było danie z mięsa łosia, którego oni zwą g!' U b y m
~ w i e r z e m, a którego racicą -co
to ma uzdrawiające
własności obdarzył wojewoda posła naszego. Tę racicę myśliwiec zaraz, gdy strzałem z rusznicy położy potwora, a moc jej lecznicza jest największa,
jeśli
potwór padnie w czasie parzenia
się albo w każdym razie podczas rykowiska" :10.
W czasie spożywania łosich chrapów - opisuje Ogier - padają "wcale
grzeczne dykteryjki
o zwisających wargach członków domu austriackiego".
.r. Sto B y s t roń w Dziejach ob yczajów w da.wnej Polsce 31 podaje za
Delarac'em,
Jakubem
Trembeckim
i na podstawie
innych źródeł, że lek
ten służył przeciwko podagrze i bólom głowy, że wany był na Zachodzie
i w Turcji. Z dziennika
jednak nie wynika znajomość jego we Francji,
a dalej, należy wnosić, że przede wszystkim
przypisywano
mu wła~ciwości afrodyzyjne.
O turach i leczniczej, czy też profilaktycznej
roli pasów z turzej skóry,
dowiaduje
się autor dziennika
z opowiadań
Kerschensteina,
co wyraża
w swoim dzienniku
"to nic innego, tylko leśny byk, którego mięso jest
wielce delikatne
i smakowite".
A dalej podaje:
"bo turów jest mało
i znachodzą się tylko na Mazowszu i na Litwie". Turze rogi były już
też rzadkie i były cennym darem, który otrzymał
poseł francuski
od
opowiadającego.
Pasy z turzej skóry nosily w Polsce kobiety brzemienne,
a w ogóle ich "skóra ma pomagać niewiastom
przy połogu". O pasach

z turzej
skóry
służących
brzemiennym
kobietom,
wspomina
również
J. St. Bystroń.
Niedźwiedź był zapewne dla Ogiera nie mmeJszym egzotykiem od tura"
toteż opowiadania
Kerschensteina
na ten temat uwiecznił
w swoim
dzienniku. W relacjach tych miesza się ciągle rzeczywistość z fantastycz-·
nymi zmyśleniami
epoki, podobnie jak przy łosiu i turze.
Dowiaduje
się więc autor, że niedźwiedzie
łapy są przysmakiem
na
stole magnackim,
że chłopi litewscy chwytają
w sieci żywcem niedźwiedzie, i wodzą je do miast na krwawe walki z bykami i psami, które to
widowiska
miały być częste w Królestwie.
Ale oprócz tego dowiaduje:
się, że "zdarza się nieraz, iż niedźwiedzie
zapłoną miłością do niewiast.
i źe ba,rdzo niedawno w Gdańsku oswojony niedźwiedź zgwałcił pewną
służebną" 32. Na koniec
wierzeń o zwierzętach
warto
omówić
motyw'
o jaskółkach
zimujących
w wodzie. O motywi~ tym jako pierwszej po_o
głosce słyszał Ogier iW Szwecji, i w Polsce. Przeor ·klasztoru w Kartu-·
zach potwierdził:
"źe mianowicie w pierwsze zimna gromadą całą zbijają
się w kłąb i zapadają w głębinę wód, aż do następnego lata. Zdarza się·
nieraz, że rybacy wyławiają
sieciami z tych jezior takie kłęby jaskółek"
które gdy je porozdzielają
i do ognia przyniosą, oźywają na jakq chwilę,.
a potem nagle giną. " ...nikt nigdy nie potrafił jaskółek na tym przyłapać,.
j'ak się w ów kłąb łączą i zbijają, albo jak się rzucają do wody, albo&gt;
jak jakimś
sposobem z niej wychodzą". Autor dodaje, że tylko pewne
~atunki tak zimują, inne odlatują
w cieplejsze kraje po Podwyższeniu,
św. Krzyża 33. Stwierdza dalej. źe w Szwecji słyszał a tym jako a niepewnej
pogłosce, ale tu utwierdził
się w pewności co do tych faktów. Motyw'
to znany z "zalotów" Klonowicza, "Sielanek" Zimorowicza, W. Potockiego,
Krzp.czyńskiego
i p0w8zechny
nie tylko w XVII w. ale powtClrza się
wciąż w literaturze
etnograficznej
XIX i XX wieku 34 odegrał też \pewną
rolę w ,,Balladynie"
Słowackiego. Relacja
O g i e r a wskazuje dodatkowo,
Że w jego czasach, wierzenie to znane było również w Szwecji w XVII w.
Oprócz tego dziennik
Ogiera zawiera
opowiadania
Kerschensteina ..
które znane są jako wątki wędrowne podaniowe, baśniowe, a których większość łatwo odnaleźć w katalogu A. Aarne'go. Są to następujące
motywy~
1) O ludziach
których na skutek sekretnych
sposobów, nie imała się
kula ani inna broń; posądzano
o to regimenty
passawskie,
chawarskie
i ludność z okolic Norymbergi 3S.
2) O czarownikach,
działających
z rozkazu diabła na szkod~ ludzi,
zwłaszcza morzących bydło, któremu pękają kości wzdłuż. Głównie o znajomość posądzano
holenderskich
anabaptystów.
(Opowiadanie
Konstancji
Kerschenstein).
3) O przebyw:mlu złyel-. duchów na osuszonych polach 36.
4) Motyw kochanki
czarownicy,
która przez posiadanie
włosów ko~hanka, chce go uwięzić przy sobie, nie pozwolić na powrót do ojczyzny

�685:

1&gt;84
(z Szwecji do Gdańska). Kochanek miast własnych włosów daje kosmyki
z niedźwiedziego kożucha. W czasie podróży okrętem, jakaś siła porywa

3,.

kożuch

Motyw maga (szwedzkiego)
przenoszącego
się do domu
w Gdańsku,
skąd przynosi w ciągu ćwierci godziny nóż, jako
pobytu w Gdańsku i wiadomość o żonie kupca 38.
5)

6) O oczarowaniu

powodującym

zniekształcenie

twarzy

kupca
dowód

i bóle; czary

:apotropiczne. i
7) Igły, włosy i inne drobiazgi podrzucone przez czarownicę-zbrodniarkę, powodują utratę przytomności
ponoszącego szk( dę 39.
Motyw handlu wiatrami: chustka z trzema węzłami a każdy z nich
to wiatr łagodny, silny i huragan. Rozwiązanie
trzeciego węzła przez
marynarza
poszukującego
w chustce pieniędzy, powoduje huragan, który
rozbija okręt.
mieniącej
się być pi\;kniejszą
9) Motyw
o ukaranej
szlachciance,
i
topi
w
jeziorze
(w Kartuzach).
.od Matki Boskiej. Szatan skręca jej kark
.Mąż buduje kościół i nazywa go "Rajem Panny Marii" 40 •
8)

~,I

" j. W. I, 321, Gdal1sk,
" j. w. I, 117, 119, Lasin
" J. W. Ił, 97, Gdańsk,
:c, j. W. I. 341, Gdańsk,
,., j. W. I!. 123, Gdal1sk,

l!,

30.
6.
17.
12.
5.

X. 1635.
VII. 1635.
IV. 1636.
IX. 1635.
V. 1636.

"' j. W. Ił. 81, GclaI1,k, 2. IV. 1636.
,. j. w. I, 311 I in. Gda,'\sk n. IX; I, 319, Gdal1sk 28. IX. 1635.
"" Dziennik,
Ił, 57, GGal1' k 11. III. 1636.
". Dziennik,
l, 275, Czerwony
Dwór, 16. IX. 1635.
" POi'. J. St.
B Y s l roń,
Dzieje obycz~jów
w dawnej Polsce, 462.
'" Dziennik.
11, Gd"l1sk, 14. V. 1636.
"" Dziennik.
II, lJ7, 139, Kartuzy 12. V.
"' Por. J. St. B Y s t roń,
Dzieje obyczajów
w dawnej Polsce, str. 284 Oraz LUD •.
16~, reiacje
z pow. Rawskiego.
:::. DZlf'nnik,
lI, 71, l:J.J-IOS.
:\ll j.
w. II, ·10 i in.
:1', j. W. I, 32:5 i in.
." J. W. l, ~31, Gcłal1sk, 3. XI.
.•" j. W. I, 311-333, Gdal1,k, 3. XI.
.0 DzienClii',
II, 133-115.
Kartuzy 11. V. por. P. C z a p l e w s k i, Stosnnki naro-·

"CWoŚC13l.Ce

tv Kartuzji

Pomorskiej.

, i~

Józef

:11

Gajek

Stef&lt;Jn C h m i e l e w s k i, ZMIANY W ZACHODNIEJ GRANICY ZA-·
SIĘGU SOCHY W EUROPIE W ŚWIETLE ŹRODEŁ HISTORYCZNYCH,.
SPOŁECZX¥CH
1 GOSPODARCZYCH,
T. XXIII:
1961.
Poznań 1962
str. 51-85.
. Dziennik,
'DzienniJ&lt;,
3 Dzienni!&lt;,
• Dziennil',

I.
I,
II,
I,

71. Malborg
17.
335. Gdal1sk 5.
73. Gdal1sk 21.
117, 119, Łosin

VI. 1635.
XI. 1635.
III. 1636.
6. VII. 163:;;

S.

porównaj

J. SI.

B Y s t rOll,

'Quyczajów w dawnej Polsce.
, Dziennik,
II, 103, G(\al1sk 27. IV.
" "Insi Grecy są schizmatykami.
.. " Dziennik
loc. cit.
, Dziennik,
Gdal1sk - Malborg - Sztumska
Wieś, 24. V. str.
, Dziennil&lt;, Malborg,
31. V. slr. 45.
" j. W. I, 115, Ła'in,
6. VII.
j. W. str. 117.

29.

1.

Dziennik,
I, !lI. Przed Toruniem
23. V.
" j. w. str. 115-117.
Łasin 1. VI.
" Dziennik
n, 163, :vtalborg - Kw:clzyl1 4. VII.
11 Dziennik
I, 269, Czerwony
Dwór, 14. IX.
11

" j. W. str.
17

269.

j. w. I. 115, Łasin

"j.

W.

6. V.

DZieje

251, Hamburg,

-t. VII.

sochy

Autor stawia
sobie za cel wyjaśnienie
następujących
problemów ..
l) Czy zachodnia linia graniczna zasięgu sochy była wynikiem cofnięcia się narzędzia z jego dawnych, dalej na zachód wysuniętych
pozycji?'
Czy też odwrotnie, wykreślała
ona maksymalny
zasięg ekspanSji sochy?'
Zakładając,
że zachodni zasięg sochy z przełomu XIX/XX wieku jest
wynikiem rozprzestrzenienia
się tego narzędzia, a nie cofania autor stawia dodatkowe pytania:
5C~

S. 119.

." j. W. II. 237, Lubeka,
23. V!. 1636.
W. n. 2-15, Hamburg,
2. VII. 1636 i str.

,,, j.

C h m i e l e w sk i w artykule "Zmiany
w zachodniej
grani.Cl} zaw Europie
w świetle
źródeł
historycznych"
powraca do interesującego od dawna etnografów i historyków pytania, jaka jest geneza
pow,stania narzę·dzia orackiego określanego nazwą "s'ocha", a w szczególności czas pojawienia
i drogi rozprzestrzenienia
się jej na wschodnich
ziemiach rdzennej Polski.
si~gu

1) W jakim czasie, skąd i w jakiej
oraz w Prusach.

postaci

socha przyjęła

się w Pol-

2) Jaki był dawniejszy, najdal~j na zachód wysunięty zasięg starszej!
pochodzeniem od dwupolicowej, sochy "łopatkowej". Na powyższe pytania' .
autor daje następujące
odpowiedzi.

�687

686
l) Znana z badań etnograficznych
zachodnia granica ~asięgu. sochy
w Europie była wynikiem najdalszej ekspansji tego narzędzia, a me cofnięcia się jego na wschód.
.
.
2) Socha ..zaczęła się rozpowszechniać
na zieJ;niac)1 pols~lch na Więkw
szą skalę nie wcześniej, niż w XVI w.: rozprzestrzeniała
Się z Mazo .sza
w kierunku
południowym
jeszcze w ciągu wieków następnych.
PrzYjęła
się ona w postaci sochy dwupolicowej,
narzędzia
ukształco.ne~o z rad.ła
wewnątrz-rylcowego
na pobliskich terenach Białorusi, a m~ze ~ Podlasla.
W tej też postaci przenikała
wraz z osądnictwem
mazowieckim
od południa

oraz z litewskim od wschodu do Prus.
Granica zasięgu sochy, stanowiącej prototyp póżniejszej "łopatkowej", pierwotnie
była wysunięta
znacznie dalej na zachód. .Jej stref~
jeszcze';'
średniowieczu obejmowała, z wyjątkiem wschodnich ziem PolskI
rdzennej i części środkowej Białorusi (gdzie używano radła wewnątrz-rylcowego), całe niemal 'Prusy ,oraz całą zapewne liitwę.
.
. .
.
Na jakich żródłach oparł swoje wnioski S. Chmielewski? Jesll chodZI
o genezę sochy to przyjmuje on koncepcję K. Moszyńskiego z jedn~czes~
,nym oparciem się na podobnej argumentacji
jaką dał K. M o s z y n s.~ l
w Kulturze
Ludowej
Slowian.
Jest to argumentacja
oparta na anallZle
różnych form narzędzi ornych i ich geograficznych zasięg.ów. K. M~sz.Yńs~i
uważa że prototyp sochy dwupolicowej powstał w wymku zetkmęcla SlEl
dwóch narzędzi: prymitywnej
sochy łopatkowej
posiadającej
tylko rozdwojony rylec i radła rylcowego określanego przez autora jako typ r~dła
polesko-podlaskiego,
a niekiedy jako typ radła wewnątrz-rylcowego.
Hlpo'tezę tę wyprowadza z faktu występowania
so:::hy dwupolicowej na obszarach leżących pomiędzy zwartym
zasięgiem radeł wewnątrz-rylcowych
i soch łopatkowych.
Sochy łopatkowe graniczą z sochami dwupolicowymi
od półnccy i wschodu, zaś radła wewnątrz-rylcowe
uJ zachodu i południa.
'Wykreślony przez K. Moszyńskiego zasięg radeł wewnątrz-rylcowych
obeJmuje wschodnie Mazowsze, Podlasie i południowo-z3.chodnie
Polesie (typ
radła polesko-podlaskiego),
oraz Chełmskie, Wołyń i Ukrainę (typ radła
wołyńsko-ukraiński).
Należy zwrócić uwagę, że tak wykreślo:1Y zasięg
radeł wew:1ątrz-rylcowych
jest niewątpliwie zasięgiem szczątkowym. Praw-clopodobnie pierwotny zasięg obejmował także tereny leżące na północnym
wschodzie od granicy zasięgu radeł wykreślonej
dla okresu końce: XIX
i początl{u XX w., tzn. na obszarach objętych so:::h01dwupolicow;'; i bezpośrednio stykał się z zasięgiem sochy łopatkowej. O ile K. M o s z y ń s ki
nie lokalizuje dokładnie obszaru, na którym mogła powstać socha dwupolicowa, to S. Chmielewski
przyjmuje,
że obszarem
tym mnp,ły być
tereny położone między górnymi biegami rzek Prypeci i Niemna, nieco
bliżej Podlasia, czyli tereny znajdujące się mniej więcej w ce:Jtru:n póżniejszej strefy sochy tego typu. Według autora socha dwupolicowa
nie
mogła powstać n&lt;1 innych terenach, a szczególnie 11&lt;1terenach w:ich8d:1iej
3)

: i

Polski, w Prusach i na Litwie objętych pozmeJ zasięgiem tego narzędzia,
ponieważ brak jest jakichkolwiek
materiałów
źródłowych potwierdzających występowanie
sochy dwupolicowej
na wymienionych
wyżej terenach przed XV wiekiem.
Istn;ejące
materiały
źródłowe
potwierdzają
natomiast w'ystępowanie innych narzędzi ornych. Są to przede wszystkim
pługi, radła i płużyce typowe dla centralnej
Polski oraz pługi, radła
i sochy łopatkowe
dla Prus i tylko radła i sochy łopatkowe dla Litwy.
O występowaniu
w Polsce centralnej
pługów, płużyc i radeł przy
jednoczesnym
braku
sochy dwupolicowej
świadczą następujące
źródła:
l) nazwa daniny na rzecz skarbu książęcego, a później król~wskiego
"poradlne", oraz dziesięcina od pługa (magnum aratrum).
2) sześć wzmianek o pługach i radłach z okresu lat 1432-1460 z ziemi
łomżyńskiej,
kolneńskiej,
wiskiej i nurskiej znajdujące
się w zapiskach
ksiąg sądowych,
3) zapiska sądowa z pierwszej połowy XV wieku wspominająca
o płużycy w ziemi zakroczymskiej,
z terenu między Nasielskiem, a Pułtuskiem,
oraz inne zapiski z XV w. z ziemi płońskiej,
4) stosunki osadnicze na Mazowszu wschodnim
i w widłach Wisły
i Sanu, w zakresie których S. Chmielewski podkreśla fakt przeniesienia
na te tereny pługów, płużyc i radeł przez osadników pochodzących z Polski
centralnej
lub południowej,
5) systemy uprawy ziemi.
Terenom centralnej
Polski nie posiadającym
przed XV w. sochy,
autor przeciwstawia
tereny północne i wschodnie tzn. Prusy, Litwę i Białoruś, na których socha występowala.
Dowodzi że na terenie Prus obok
pługów i radeł określanych nazwami łaoińskimi lub niemieckimi aratrum
uncus, pfLu.g, hake istniało jeszcze jedno
narzędzie
o nazwie pruskie;
norce (noTcye). Nazwa ta została zapisana
w rejestrze czynszów z roku
1437 ze wsi pcdległych komorstwu w Szestnie (pow. Mrągowo). Natomiast
w inwentarzach
zamków i dworów (komturstw
i komorostw)
krzyżackich z XV i z pierwszej ćwierci XVI w. w spisach narzędzi gospodarskich obok pługów i radeł wymieniane są nazwy norgH lub norge (narge).
Nazwy te wymieniane są zawsze parami, stąd wniosek autora, że dotyczą
one narzędzia o podwójnym rylcu czyli sochy. Autor polemizując z wywodami A. Szelinskego I, interpretującego
wspomniane źródła, jako dowód
znajomości
w średniowieczu
sochy pruskiej
czyli dwupolicowej
uważa
że na tych terenach
w omawianym
okresie mogła występow~t
tylko
socha łopatkowa.
Na poparcie
tego stwierdzenia
podaje
następujące
argumenty:
l) nazwy podstawowych
części sochy dwupolicowej
są nazwami słowiańskimi co prowadzi do wniosku, że narzędzie to powstało na terenach
ziem słowiańskich,
2) wszedzie, tam gdzie orano sochą dwupolicov,'ą nie były używane

�689

688
pługi i radła, podczas gdy żródła z XV i XVI wieku z terenu Prus poświadczają występowanie
pługów i radeł. Natomiast jest możliwe wspóiwystępowanie
sochy łopatkowej z innymi narzędziami
ornymi,
3) socha dwupolicowa przystosowana
była do zaprzęgu w jedną parę
wołów, natomiast socha łopatkowa do zaprzęgu w jednego konin. Ponieważ dla terenu Prus w licznych źródłach wymieniano tylko konie (sweykis),
które używano do wszelkich prac gospodarskich,
w tym i do orki, stąd
autor wysuwa wniosek; że Prusowie mogli używać jedynie sochy łopatkowe z hołoblami,
4) innym
argumentem
potwierdzającym
wcześniejsze
występowanie
f'ochy, które w zależności od zaprzęgu były sochami łopatkowymi
bądź
autora zasięg sochy łopatkowej, który należy w świetle danych XVIIIw.
i informacji F. S. Bocka 2 przesunąć znacznie na zachód aż do Prus (okolice Natangii - obecnie powiat Bartoszyce) i górnego Powiśla.
Następnie autor stara się wyjaśnić kwestię dotyczącą narzędzi ornych
na terenie Łotwy i Litwy. Znaleziska archeologiczne i dokumenty średniowieczne poświadczają
występowanie
soch łopatkowych
na terenie Łotwy
conajmniej
od XI-XII
wieku.
Bardziej dyskusyjną
jest historia sochy na terenie Litwy, tym bardziej, że wzdłuż
dolnego Niemna
i Wilii przebiegała
na przełomie
XIX-XX
stulecia granica
dzieląca zasięgi obu typów tego narzędzia.
Autor powołuje się na wyniki dwóch badaczy litewskich J. M. Jur g in i s a a i P. D u n d u l e n e '. J. M. Jurginis uważa, że socha na Litwie
pojawiła się dopiero pod koniec XV wieku w związku z rozpowf'zechnieniem się w0łów i trójpolowego
systemu uprawy ziemi. Przed sochą jedynym narzędziem
służącym do orania miało być radło. Zwraca on przy
tym uwagę na podobieństwo
następujących
słów: arti (orać), arimas
(rola), G.rtojas (oracz), arklas (radło) oraz arkHs (koń).
Natomi'lst
P. j) u n d u l e n e wykorzystując
podobne materiały
co
J. M. Jurginis uważa, że na terenie Litwy były używane nie radła, lecz
ł'Ochy, które w zależn::ści cd zaprzęgu były sochami łopatkowymi
bą-dż
dwupolicowymi.
Pogląd P. D u 11 d u l e fi e popiera S. C h m i e l e w s k i
powołując się m. in. na przekazy źródłowe potwierdzające
niewątpliwe
występowanie
sochy na Litwie w XIV i w XV w. np. dokumenty z 1443
i 1483 dotyczące terenów dawnych powiatów oszmiańskiego
i wiłkomirskiego wymieniające
ara tra alias sochi. Podsumowując
wyniki
badań
w zakresie narzędzi ornych na Litwie S. Chmielewski pisze: "Pierwotnie
na terenie całej Litwy głównym narzędziem orki była socha z zaprzęgiem
końskim. Natomiast
zasięg sochy dwupolicowej
do linii Niemna i Wilii
jest wynikiem naj dalszego na północ rozprzestrzenienia
się tego narzędzia,
posuwającego
się stopniowo z kierunku południowego, czyli z ziem białoTuskich".
Przedstawione
powyżej dowodzenia S. C h m i e l e w s k i e g o miały

na celu wykazać, że na terenach wschodniej Polski w Prusach oraz na
Litwie przed XV wiekiem nie mogło być sochy dwupolicowej.
Była ona
natomiast na Białorusi. Z terenów tych ekspandowała
ona na przełomie
XV-XVI
w. na tereny Polski wypierając
pług, płużycę i radło używane
tam wcześniej oraz na północ, na Litwę wypierając
z t.amtych terenów
sochę łopatkową. Na teren Prus socha dwupolicowa
przenikała
nie bezpośrednio z Białorusi, ale poprzez Litwę z jednej i z Mazowsza z drugiej
strony, nawarstwiając
się na wcześniej tam używane sochy łopatkowe
oraz radła i pługi.
Tak przedstawiona
geneza sochy dwupolicowej
i kierunki jej ekspandowania, a także sam dobór żródeł i ich interpretacja
muszą wzbudzić
wiele wątpliwości
i zastrzeżeń.
Przede
wszystkim
nieprawdopodobną
wydaje
się być
hipoteza
S. Chmielewskiego,
wypowiedziana
wprawdzie
w formie przypuszczenia
lokalizująca
"kolebkę" sochy dwupolicowej
między górnymi biegami rzek
Prypeci I Niemna. Przeczy jej szereg stwierdzeń wypowiedzianych
przez
samego autora, a dotyczących kierunków
osadnictwa
i systemów gospodarowania.
I tak na stronie 61 autor pisze: "Dopiero od końca XVI w.,
po unii polsko-litewskiej,
rozpoczął
się żywiołowy napływ
osadników
z Mazowsza zachodniego (mowa o osadnictwie ziem wschodniej Polski przyp. M. P.) by na ,s. 62 uzupełnić.,nowi
osadnicy przybyli w te strony
z narzędziarni
Aprawy roli używanymi
poprzednio w ziemi płockiej, zakroczymskiej
czy innej jeszcze - a więc z pługami, płużycami i radłami.
Z kolei na s. 83 autor zastanawia
się jak socha dwupolicowa
zdołała
w XV-XVI
w. przesunąć się na zachód "pod prąd" tego ruchu osadniczego. Stwierdzenia,
że przebieg
osadnictwa
na Mazowszu
północnowschodnim i na terenie ziem sąsiednich z Podlasiem włącznie był skomplikowany i że krzyżowały się tu i mieszały trzy różne elementy etniczne:
polski, ruski i litewski nie może byi: wystarczającym
argumentem,
ani
też fakt przenikania
na Mazowsze ludności zarówno ruskiej, jak i litew5'kiej poświadczony
jak podaje autor chociażby w nazwach wsi no.: wieś
Wierciszewo alias Rus koło WiZiny.
•
Jeśli chodzi a systemy uprawy roli - S. Chmielewski próbuje powiązać powstanie
i rozpowszechnienie
się sochy dwupolicowej
na terenie
Polski, a także na Litwie z wprowadzeniem
systemu ugórowego i regularnej trójpolówki. Na podstawie tej hipotezy i poprzednio wypowiedzianych
stwierdzeń, że socha przeszła do Polski z Białorusi miałoby wy::ikać, że
przed XV wiekiem, a może już w średniowieczu na Białorusi istniało bardziej niż gdziekolwiek indziej rozwinięte rolnictwo? Przecież na Białorusi"
w Wielkim Księstwie Litewskim, na Podlasiu i na Ukr·ainie powszechne'
wprowadzenie
regularnego
systemu trójpolowego
datuje się od drugiej
POło:vy XVI w. tzn. od tzw. pomiary włócznej przeprowadzanej
za pano-.
wal1la Zygmunta I, Królowej Bony i Zygmunta Augusta. Do najważniej44 -

"Lud".

t. XLIX

�690
691
szych rozporządzeń
w tej sprawie zaliczyć należy ustawę na włóki wydaną w 1557 r.
Oznaczony przez S. Chmielewskiego
teren pierwotnego
występowania
sochy dwupolicowej okazał się obszarem o największej
gęstości zalesienia,
oraz o najmniejszej
gęstości zaludnienia i to nie tylko w XIX i XX wieku,
ale właśnie w XIV i XV stuleciu. W tym zakresie należy porównać jakąkolwiek mapę zalesienia i zaludnienia Polski dla wieków od XIV do XX,
np. mapy K. M o s z y ń s k i e g o "Przybliżony
obszar lesistości
Polski
w wieku XIV"
i "Gęstość zaludnienia
Polski w wieku XIV"
zamieszczone
w Ludzie Słowial1skim t. 4: 1938, w związku z artykułem
pt. "Niektóre
przyczyny
zróżnicowania
kultury
ludowej
w Polsce" ii. O małej gęstości
zaludnienia tych terenów jeszcze na przełomie XIX-XX
wieku poświadczają także mapy B. Z a b o r s k i e g a "Rozmieszczenie
typów ksztaltów
wsi Europy środkowej"
i "Rozmieszczenie
typów ksztaltu
wsi w iPolsce", na
których znaczne ,obszary wzdłuż Prypeci nie posiadają w ogóle wsi 6.
W świetle
tych kilku uwag, hipoteza
S. C h m i e l e w s k i e g o
budzi duże zastrzeżenia,
podobnie jak i dalsze wywody autora dotyczące
kierunków
rozprzestrzenienia
się sochy z Białorusi na tereny sąsiednie.
Odrzucając .tę h1potezę n~e można 'odrzJUcać całego bardzo rozbudowanego
i udokumentowanego
uzasadnienia
mającego
na celu wykazanie,
że
przed XV wiekiem socha dwupolicowa nie była używana na terenie Polski, w Prusach i na Litwie. Jednakże
i do tej części artykułu
należy
dodać kilka uwag.
Jednym z argumentów
autora, że na terenie Polski nie mogło być
sochy w XIV-XV
w. jest brak jakichkolwiek
przekazów
w źr6dłach
historycznych
o tym narzędziu
w bezpośredniej
lub pośredniej
formie,
tzn. w formie nazwy narzędzia lub nazwy podatku urobionego od nazwy
narzędzia. W innym natomiast miejscu (s. 76) autor stwierdza, że w Łotwie dokumenty średniowieczne wspominając
o narzędziach orackich określają je temlinami
łaciń,skimi,
aratrum,
uncus, lub po niemiecku
hake,
chociaż nie ma żadnych zastrzeżeń co do tego, że to nie były pługi, ani
radła, lecz tylko sochy ,ł'Opatkowe. Czy wobec tego faktu :nie należy ostrożniej interpretować
przekazy historyczne z XIV-XV
w. dotyczące narzędzi
ornych na terenie Polski. Wydaje się być bardzo prawdopodobne,
że na
terenach Polski mimo, że istniały pługi, radła i sochy, stosowano tylko
określenia
aratrum,
uncus przejęte
z łaciny, względnie
nazwy polskie
i niemieckie
zastępujące
wymienione
nazwy łacińskie. Nazwy ie mogły
być obowiązującymi
określeniami
w ówczesnym "oficjalnym języku" kancelarii książęco-królewskiej.
Interesujące
jest pewne porównanie.
Taki
sam "oficjalny język urzędowy" wytworzył się na wschodzie tzn. na Rusi.
.Już od XII wieku mamy liczne wzmianki o sosze w znaczeniu narzędzia
i jednostki podatkowej.
Nazwa ta rozciągała się także na tereny, na których nigdy socha nie występowała.
a które wchodziły wówczas w skład

Rusi,

np. ziemia halicka.
B. D. G rek o w w swej pracy "Chłopi
na
pisze: "Na Wołyniu i w ziemi halickiej
jednostką
podatkową
w XV wieku stanowiło dworzyszcze składające się z kilku dymów. Jedne
podatki ,pobierano od dworzyszcza, inne od dymu" (w niektórY,ch zaś miejscowościach od sochy) (s. 302).
•

Rusi";

Mielibyśmy
zatem dwa terytoria,
na których wykształciła
się różna
"terminologia
urzędowa" i dopiero zetknięcie się ich i wzajemne zależności polityczne i społeczno-ekonomiczne
spowodowały
obustronne
przenikanie także wspomnianej
terminologii
urzędowej. I rzeczywiście.
słowo
socha wchodzi do urzędowego słownictwa polskiego wówczas, gdy 'w wyniku włączenia Wielkiego Księstwa Litewskiego,
Białorusi i Ukrainy do
Korony przyjęły
się także liczne określenia
typowe tylko dla terenów
wschodnich.
Na podstawie
obecnie zgromadzonych
źródeł trudno przeciwstawić
istniejącym
koncepcjom, w tym i koncepcji S. Chmielewskiego
odnośnie
powstania
i pierwotnego
zasięgu sochy dwupolicowej,
jakąkolwiek
inną
hipotezę.
Można
natomiast
bronić
twierdzenia
zakwestionowanego
przez
S. C h m i e l e w s k i e g o, że zachodni zasięg sochy wykreślony w oparciu o dane etnograficzne
XIX-XX
wieku jest wynikiem cofania się narzędzia z zachodu na wschód.
Obok opracowań kartograficznych
K. M o s z y ń s k i e g o, E. F r a nk o w s k i e g o, J. F a l k o w s k i e g o i innych, istnieje
nowa mapa
zasięgu sochy opracowana
w latach w 1954-1955 w wyniku prac nad
Polskim
Atlasem
Etnograficznym
8.
Wszystkie
poprzednie
mapy
były
w pewnym sensie mapami statycznymi. Celem ich było tylko stwierdzenie
czy. narzędzie zwane sochą występowało
na badanym terenie i jeżeli tak,
Jaki był rodzaj tego narzędzia. Powstawały
więc mapy z zasięgami sochy
dwupolicowej i łopatkowej bez próby uchwycenia procesu przemian w za~resie ich występowania,
stopnia nasilenia itp. Natomiast mapa P. A. E.
llus.truje nie tylko zasięg narzędzia, ale i proces zaniku sochy VI ogóle,
Jak! dokonał się na przestrzeni
jednego stulecia tzn. od około ]860 do
1~5? r. Zanik sochy na terenie Polski nie przebiegał równomiernie.
W drugieJ połowie XIX w. sochę zarzucano na terenach Warmii i Mazur na
obsz~rze Mazowsza środkowego oraz w LubeLskiem. Najdłużej natomiast,
bo az d~ okr.es.u międzywojennego,
socha zachowała się na terenie Puszczy
Sandomle:skleJ,
Puszczy Kurpiowskiej
i na Podlasiu.
W świetle tych
danych kierunek cofania się narzędzia jest wyrażnie zachodni.
Tylko pozornie mogą wydawać się nieprzydatne
tep'o rodZilJ'U wiadom "
.
.
o
•
O~CI
uzyskane na drodze wspołczesnych
badań etnograficznych
dla
sc~dlOW historycznych.
Niejednokrotnie
na podstawie
takich
właśnie
zrodeł zbudowano prawidłowe
hipotezy potwierdzone
potem prze". inn.

�693

692
dyscypliny

naukowe:

archeologię,

historię

gospodarczą,

językoznawstwo

porównawcze itp.
Z zachodnim
kierunkiem
cofania
się sochy
zanotowanym
dla.
XIX-XX
w. ściśle łączy się stwierdzenie
K. M o s z y ń s k i e g o uzupełnione póżniej badaniami
P. A. E., dotyczące znajomości słow:.! socha
służące na określenie innych narzędzi orackich lub ich części, na terenach, gdzie nie stwierdzono samego narzędzia. Są to tereny Polski środkowej tzn. Łowickie, Łęczycko-Sieradzkie,
Radomsko-Kieleckie,
na których
nazwę socha stosowano na określenie płużycy (pługa drewnianego
długogrządzielowego, bezkoleśnego), w mniejszym stopniu na określenie radła
i pługa drewnianego.
Na terenie Rzeszowskiego, Krakowskiego
i części
Śląska słowem socha określano przeważnie dawne pługi drewniane. Tylka
sporadycznie
i w rozproszeniu
nazwa socha określająca
pług lub radł~
występuje w zachodniej Polsce na pograniczu Wielkopolski z KaszubamI
oraz Wielkopolski
z ziemią Lubuską. Natomiast
na wspomnianych
zachodnio-północnych
terenach słowo socha oznacza głównie rękojeść u pługa
i radła, następnie,
ale rzadziej na określenie słupicy u tychże narzędzi..
K. M o s z y ń s k i uważa że "na podstawie wskazówek językowych, wolnoby wnioskować, że.... socha była dawniej używana w takich okolicach~
gdzie dziś wcale jej nie znają" i dalej "albo zatem zaszczepiona została
na zachód od środkowej Wisły sama tylko nazwa sochy, postępująca
ze
wschodu i rozchodząca się ku zachodowi, albo też socha istotnie używana.
była w zachodniej
Polsce, ale już w czasach bardzo odległych wyszła
tam zupełnie z użycia, ust~pując swej nazwie pługom i płużycom. Za
ostatnią ewentualnością
mogłaby przemawiać wskazówka, że ...plugi i płużyce stanowią ,stosunkowo nowy nabytek słowiańskiej
kultury ludowej".
Za tą ewentualnością
przemawiają
również inne współczesne dane etnograficzne.
Socha dwupolicowa,
wypierana
przez nowoczesne
plugi na
przełomie
XIX-XX
w. pozostawiła
na terenie
Mazowsza i Podlasia
trwały ślad w postaci nazw zaszczepionych
z sochy na nowe nanędzia
i ich części. Dotyczy to przede wszystkim radełek rylcowych slużących
do uprilwy ziemniaków,
które powsZEchnie nazywają się soszkami. Dotyczy to także części tych narzędzi i części plugów żelaznych zarówno
wyrobu kowalskiego
j2k i produkcji
fabrycznej.
Lemiesze
u pługów
nazywają się sośnikami, odkładni~e -- policą itp.9. Czy współcz?śnie nie
byliśmy świ:ącikami takiego samego procesu jaki dokonał sę na teren'1ch
n" zachód od Wisły w innym okresie czasu? I tu i tam ginąca socha
pozostawia ślad językowy.
Nie zajmują,:: się już krytyką
innych stwierdzeń
S. C h m i e l e ws k i e g a (np.: ngadnieniem
płużycy i radeł na terenie Polski, osadnictwem ziem południowej Polski itp.) na zakończenie należy zwrócić jedynie uwagę na lIliedostatecznie przedstawiony
stan badań In.ad historią s'ochy,
Prz:"de wszystkim brak tu bogatej w tym zakresie literatury
rosyjskie,i

końca

XIX

wskich

i innych

i początków

XX

wieku

oraz

niektórych

lO,

opracowań
Marian

lite-

Pokropek

l A.
S z &lt;: l i n s k y,
Geschichte
der Anwendung
landwirtsch~ft!icher
Gerate
und Maschinen in der ostpreussischen Landwirtschatt.
LandwirtschaftHche
JahrbUcher.

:Zeltschrift
fUr wissenschaftliche
, F. S. B o c k, Versuch

Landwirtschaf.
t. 86. Berlin 1938.
einer wirtschaftllchen
Naturgeschichte

.reich Ost - und Westpreussen,
3 J. M.
.T u u r g i n I s,
'U; XIII-XV
wiekach. Lituvos

t. V. Dessau
Zlem!iedieli]e
TSR Mosklu

Akademii
• P.
"K.
a B.

1785.
I tiechnlka
Akademljos

von dem Konig-

sielskogo
chozjajstwa
Litwy
Darbaż,
1955, Ser. A 1 (Trudy

Nauk Litowskoj
SSR).
D u n d u I e n e, Ziem!iediellje
w Litwie
w epochu feodalizma.
Bałtljsklj
M o s z y ń ski.
Niektóre
przyczyny
zróżnicowania
kultury
ludowej w PolZ a b o l' S s k I, a ksztaŁtach wsi w Polsce i ich rozmieszczeniu,
KrakÓW 1927.

'See. Lud Słowiański
1 B.
D. G rek

t. IV: Kraków
1938, s. 65B-117 B.
o w, Chlopl na Rusi od czasów najdawniejszych

do

XVII

wip.ku.

Warszawa,
T. I: lD55, T. II: 1957.
• Występowanie
soch jako narzędzi
do orki. Sochy oraz proces
Ich zanikania
na
:podstawle
badań
terenowych
w 1953-1954. I innych
danych.
Opracował
M. P O k r op e k. Kier. naukowe
- A. Kutrzeba
- Pojnarowa.
(w:) Polski
Atlas Etnograficzny,
.Z&lt;:szyt próbny.
Wrocław
1938, Instytut
Historii
Kultury
Materialnej
PAN. oraz Zeszyt I
PAE

Wrocław
19M.
• por.:
M. P o kro
p e k,
Tradycyjne
narzędzia rolnicze
na Mazowszu
na tle
p'·zemian gospodurczych
XIX i XX wieku (w jęz. rosyjskim)
w: Zes yty etnograficzne
Muzeum
Kultury
i Sztuki Ludowej
w Warszawie
T. nI. Warszawa
1963.
,. M. in.: D. Z e I e n I n, Ruskaja socha, jeja istorja i wlji. Wiatka 1908.
- A.
S e l' Ż p u t o w s k I I.
Zemledelczesklja
ol'udja
belorusskago
Polesja.
w: Materiały
po ~tnografii
Rossij T. 1. S. Peterburg
1910. s. 45-59.
- J. L i Tl g i s, Akerns Beredning i Ostra Litauen, Folk-Llv
\94'3 s. 143-165.
- J. L i l n g I s, Arklas
baltu srityse,
Studia Lltuanlca,
t. I, Mażoji Lituna,
New
·York

lU58.

r;Hi

A.

Il i e l e n s t e i n,

Die

Holzbauten

unci

Holzgerate

de)'

Letten,

Petro-

1(:13.

F. P i a ś c i k, I. T ł o c z e k. BUDOWNICTWO ,MIESZKANIOWE
)\fA WSI. DOM JEDNORODZINNY, Warszawa 1961, s. 141.
Praca została opublikowana
przez Katedrę Architektury
i Planowania Wsi jako skrypt dla studentów Politechniki Warszawskiej,
oraz kompendium informacji o budownictwie
wiejskim dla wszystkich zainteresowanych instytucji resortowych. Bazę materiałową stanowią materiały terenowe i statystyki
urzędowe obrazujące
stosunki mieszkaniowe
na wsi
i ruch budowlany
(wielkość, stan techniczny, zaludnienie
mieszkań itp.).
W opracowaniu tekstu uczestniczyli: prof. F. Piaścik (ogólne kierownictwo)
prof. I. Tłoczek (redakcja całości) zast. prof. J. Teliga (konstrukcje budowlane) mgr W S'lwek mikrol1mat)
..
mgr G. Szeller (urządzenia
sanitarne)
mgr A. Chamiec (funkcja budynku) mgr W. Bulzacki (analiza pru]ektów).

�694
Poruszono
trzy podstawowe
grupy zagadnień:
zasoby mieszkaniowe
wsi wsp6łczesnej,
potrzeby
mieszkaniowe,
oraz cechy charakterystyczne
wiejskiego
domu mieszkalnego.
Mimo licznych
nawiązań
historycznych
rozrzuconych
na różnych stronach tekstu, nie ustosunkowano
się do literatury przedmiotu
(szczególnie historycznej)
poza stwierdzeniem
ii: "opracowania architektów
i etnografów
zaV\'ierające raczej powierzchowną
charakterystykę
tradycyjnych
form budowlanych
są dość liczne lecz nie
wyczerpują
interesującej
nas kwestii"
(str. 6). To stanowisko
zaciążyło
niekorzystnie
na całości pracy.

,..
l,i

I·

Ii
I

[:

Ii

Zródlem opracowania
było l 266 technicznych
inwentaryzacji
różnych
typów budynków mieszkalnych
na terenie 22 powiatów w latach 1955/57.
Wśród inwentaryzowanych
obiektów znalazły się obok chałup XIX-wiecznych, współczesne
budynki murowane
i to zarówno budowane
wg projektów indywidualnych,
jak i typowych. Brak zróżnicowania
chronologicznego przy grupowaniu
danych, traktowanie
całości materiału
na jednej
płaszczyźnie
typologicznej
prowadzi
do błędnego określenia
cech.
W rozdziale I "Dom jednorodzinny"
autorzy stwierdzają
iż "V.' wiejskim domu mieszkalnym
oddzielanie się mieszkań jest słabo wyczuwalne,
choćby nawet pojawiły
się, oznaki oddzielania
się gospodarstwa
domowego". Zarówno w świetle etnograficznych
materiałów
jak i współczesnych badań terenowych,
tak w XIX w., jak i współcześnie
silniejsza
wydaje się na wsi tendencja
do wydzielania
przestrzeni
mieszkalnej
dla
wstępujących
i zstępujących
"gospodarzy"
niż oddzielanie
się gospodarstwa domowego. W sytuacji "wycugu ordynarii"
itp., (które są już dziś
sytuacją zanikającą),
podziałom przestrzeni
mieszkalnej
towarzyszył
najczęściej (ale nie zawsze) podział gospodarstwa
don'lowego. Przewaga domów
od 1-3 izb (w tym kuchnia) z punktu widzenia technicznego może przemawiać za tym iż zawierają
one jedno mieszkanie,
ale nie przesądza,
o społecznych podziałach przestrzeni mieszkalnej między starszych i młodszych użytkowr;ików.
Rozdział drugi, obok interesujących
dla etnografa rozważań o rejonizacji budownictwa
i jego typologii,
zawiera
kartogram
rozmieszczenia
terytorialnego
tradycyjnych
rzutów domów mieszkalnych.
Rozdział ten wymagałby szerszego omówienia, jeżeli nie odrębnego artykułu polemicznego.
Typologia planów, rzutów poziomych, oparta o wielkość, ilość i położenie
pomieszczeń: jednotraktowe,
półtoratraktowe
i dwutraktowe.
Brak jakiejkolwiek analizy historycznej
poza stwierdzeniem,
iż jednotraktowe
należą
do najstarszych.
Przeznaczenie
użytkow2 pomieszczeń
omówione krótko
i nie zawsze też prawdziwie,
przy pominięciu
różnicowania
regionalnego
(alkierz na Poclbsiu
nie ró\\'na się funkcjOl18lnie ellkierzowi na Ślą'Oku,
wyst~po\\'anie
ko:nór cz..•.ś\'.-ietJic ma w::r8ż'1ie cgr8:1i,~·,:·.Jnezasię'Si. ..).
Rozdział trzeci "Charakter
domu mieszkalnego
na wsi" - poświęcony

695
jest raczej
omówieniu
cech wspólnych
wszystkim
typom regionalnym
niż czynnikom
różnicującym
budownictwo
na wsi. Niedostatecznie
udokumentowane
wydaje się sformułowanie,
że "udoskonalanie
się formy
domu mieszkalnym
na polskiej wsi (jak można wnosić ze zbadanego
materiału
przypada
na koniec XVIII i pierwszą
połowę XIX w.". Nie
wiadomo na czym jest oparte i co znaczy takie zdanie: "Nowsze formy
pochodne
od skończonych,
znamionuje
stopniowy
zal11k artystycznych
kwalifikacji
i staranności
wykonawstwa,
oszczędność budulca i kurczenie
się programu
bądź rozmiarów
budynku"
(kiedy, gdzie, na jakich obszarach kraju?).
Cechy domu rodzinnego,
którym
przypisuje
się trwałość
(typologia
ahistoryczna)
pozwalają autorom na wysunięcie założeń projektowych
"nie
wiele zmieniających
się w ślad za postępem w dziedzinie techniki budownictwa i kultury
materialnej
wsi". Założenia wymienione
na str. 25-26
były powszechne w XIX wieku, ale ulegają zarówno w swej treści, jak
i w motywacji
zasadniczym
zmianom. Wbrew twierdzeniom
autorów:
urządzenia
ogniowe są redukowane,
orientacja
budynku frontem do drogi
jest sprawą bardziej
prestiżową
niż sprawą uwarunkowań
naturalnych,
okapy ustąpiły
w budownictwie
mieszkaniowym
całkowicie
gzymsom,
związek budynku
mieszkalnego
z gospodarstwem
rozluźnił
się właśnie
z tego względu iż eliminuje się z mieszkania
funkcje gospodarcze. Rejestr
funkcji usługowych i produkcyjnych
(str. 26-27) aktualny był dla przełomu XIX i XX wieku. Najciekawszym,
najcenniejszym
rozdziałem
omawianej pracy wydaje się "Analiza projektów
architektonicznych"
ujaw··
niająca tendencje
do unowocześnienia
mieszkań na wsi i poglądy teoretyczne na tę sprawę. Rozdział ten jest opracowany
historycznie
(periodyzacja, zależności genetyczne ...), a każde wnętrze i urządzenie
omówione
szczegółowo ze wskazaniem
jego roli w całokształcie
warunków
wiejskich. Zamyka
tę część wniosek iż zagadnienie
budynku
mieszkalnego
dla wsi jest wciąż jeszcze kwestią otwartą.
Dalsze rozdziały poświęcono: mikroklimatowi
w budynku
(urządzenia
ogniskowe,
otwory okienne, konstrukcja
stropu ..,) materiałom
budowlanym i konstrukcjom,
przy czym w tych częściach przestrzegane
są
różnice \v omawianiu
starego i nowego budownictwa.
W oparciu o przedstawione
dane obrazujące
stan istniejący
autorzy
usilujć! przedstawić
założenia
progrć1mowe do budowy
domu jednorodzinnego. Dążąc do uwzględnienia
w programie
budynków
mieszkalnych
tych urządzeń, które były obce programowi
tradycyjnemu
(łazienka, c. o"
urządzenia
sanitarne),
niesłusznie
imputuje
się pomieszczeniom
złożone
funkcje np. łazienka lub umywalnia
ma służyć do .,kąpieli, prania,
oprawiania
świt'!, parowania
zil.'mniakó\\'...
(str. 71) np. termin
"letnia
kuchnia" rozumie się doslownie jako pomieszczenie
użytkowane
w lecie,
Jakkolwiek
samo zjawisko
jest już Po\\'szechne
jako pomieszc:,enie
do

w

�697

696
gotowania

w lecie, do pieczenia,

parowania

ziemniaków,

prania

w każdej

porze roku, jest to aneks przy chlewni.
Część programowa,
i sprawy formy architektonicznej
należą do najsłabszych partii tej publikacji,
co wynika z braku rozgraniczenia
materiałów historycznych
i współczesnych.
Słaba reprezentacja
współczesnego
budownictwa
mieszkalnego
w materiale
badawczym
prowadzi do postulowania
programów
i urządzeń
sprzecznych
z tendencjami
nie tylko
polityki budowlanej,
ale panującymi
wśród indywidualnych
inwestorów
(np. trzon w umywalni, lokalizacja parników w sieni, ogromne ogrzewacześciany), wstecznych
w stosunku
do eliminowIania
czynności
produkcyjnych z mieszkań.
W proponowanych
założeniach programowych
nie uwzględniono zupełnie różnic regionalnych,
ani zróżnicowań
budownictwa
wynikających

,i
"

'i
"":I

Ii

Ii

Ii
I'

ii
,tl

Ii

!

z rejonizacji produkcji.
Szereg stwierdzeń
wydaje się niesłusznych
li ,sprzeeznych z potoczną
obserwacją,
nie tylko ze szczegółowymi badaniami
terenowymi.
Np. "Porównanie jednorodzinnych
budynków mieszkalnych
pochodzących z trzech
okresów: z początku zeszłego stulecia, z lat osiemdziesiątych,
oraz budynków wznoszonych
po drugiej wojnie światowej,
wskazuje wyra żnie na
zmniejszanie
się ogólnej kubatury
budynków
i ich powierzchni
użytkowej, użycie coraz to gorszego budulca i coraz mniejszego nakładu pracy
na osiągnięcie efektów plastycznych"
(str. 128) inny przykład...
"nawet
tradycyjne
chałupy pańszczyżniane,
wznoszone
w niektórych
okolicach
kraju, zawierały większą sumę bezwzględnych
wartości w postaci materiału, robocizny i użytkowej przydatności
budynku, przeliczonej
na metr
sześcienny jego kubatury,
niż budynki nowsze" (str. 129).
Publikacja
z punktu widzenia historycznego
i typologicznego nie jest
dostatecznie
udokumentowana
(l 266 obiektów
różnych chronologicznie),
a wnioski odnośnie przyszłego
modelu domu jednorodzinnego
na wsi
conajmniej zbyt minimalistyczne.
Zasadniczym walorem pracy jest rejestr
problematyki
budownictwa
wiejskiego, przydatny jako namiastka podręcznika dla studentów wydziału architektury
i budownictwa.
Maria

Elizabeth Chesley
B a i t y, AMERYKA
Nasza Księgarnia, Warszawa 1962, s. 164.

PRZED

Trawińska

KOLUMBEM,

wyd.

W ostatnich dniach 1962 roku ukazała się na półkach księgarskich
niewielka książka przejrzyście
i estetycznie
wydana, o dobrym .i. ciekawym zestawie ilustracji,
traktująca
o indiańskej
Ameryce. Jest to tłumaczenie
z amerykańskiego
oryginału
doskonałej,
popularnie
podanej

historii przybycia człowieka na ten ląd, jego rozeJSCla się po obu lądach
amerykańskich,
najdawniejszych
zbieraczo--łowieckich,
a póżniej kopieniaczych kultur Ameryki Północnej i Centralnej,
a wreszcie cywilizacji
kręgu Mezoameryki.
Jedyne wychylenie się ku południowi to opis cywilizacji południowo-amerykańskiej
Inków.
Książka należy wyrażnie do literatury popularno-naukowej
i jako taką
mam zamiar tutaj ją omówić.
Dla polskiego czytelnika
ma ona wartość przede wszystkim
dzięki
temu, że mówi o tych problemach
i tych kulturach,
które u nas są stosunkowo mało znane - o przybyciu człowieka do Ameryki, o najstarszych
kulturach
jakie stworzył, wreszcie o doskonaleniu
się z biegiem czasu
tych kultur, aż do wytworzenia
przez nie wysokich cywilizacji pod pewnymi względami przewyższających
starożytne cywilizacje Starego Swiata.
O niektórych
z tych problemów
mógł polski czytelnik
dowiedzieć się
z książki Ewy L i.p s *, ale tutaj są one .znacznie bardziej zwięźle 'i ja'sno
podane.
Poza nowością tematu (nowością tylko w polskiej literaturze
amerykanistycznej),
wartość książki leży w jej doskonałym ujęciu popularyzato'rsk~m. Nie ma tu prz.eładowania szczegółami; autorka daje jakby szkicowe tylko obrazy omawianych
kultur, ale szkic jest tak pomyślany,
że
uwzględnia
wszystko co w danej kulturze
jest nowego, specyficznego,
wartego zapamiętania.
Poza tym autorka odsłania pewne arkana ,.kuchni"
naukowej,
ukazuje drogi jakimi uczeni doszli do takich, a nie' innych
wniosków (np. opis datowania
zabytków metodą dendrochronologii),
co
czytelnika
czyni w pewnym sensie współuczestnikiem
dociekań autora
i silniej wiąże z problematyką
książki.
Wreszcie
godny
uwagi
jest
język łatwy,
prosty,
obrazowy.
dzięki czemu fakty naukowe czytelnik przyswaja
sobie w sposób przyjemny, bez wysiłku pokonywania
zawiłych okresów, czy suchego lakonicznego stylu w jakie często obfituje tzw. język naukowy.
- ,
Przy tym wszystkim książka jest poprawna z punktu widzenia wiedzy
amerykanistycznej
daje właściwy
obraz całości poruszanych
w niej
zagadnień choć w pewnych, nielicznych szczegółach można by z autorką
polemizować.
Najwięcej
zastrzeżeń
budzi rozdział o Wikingach,
którzy
"odkrywają
i tracą Amerykę"
(s. 59 i nasL). Jakkolwiek
autorka omawiając sagi islandzkie, na których głównie opierają się zwolennicy teorii
o Wikingach w Ameryce, podaje uczciwie wszelkie zastrzeżenia
naukowców, przecież wyrażnie sugeruje, że to właśnie Normanowie pierwsi odk~Yli Amerykę. To zresztą nie własne pomysły Elizabeth Baity, bo dotąd
nie udo~odniona
koncepcja przedkolumbijskiego
odkrycia Ameryki przez
Germanow stale odżywa w nauce amerykańskiej
i niemieckiej, a pcdtrzy• EW::JL i P ~.. Księpa

lndin.n,

\.vyd.

Wiedza

PO\v.

\oVarszawa

1360 ss. 486.

�698

699

mują ją mnożące się już od początku XIX w. rzekomo znajdowane u. północnych wybrzeży amerykańskich
Atlantyku
coraz to nowe falsyflkaty
broni wikińskiej,
a przede wszystkim
kamieni z napisami Tunicznymi.
Pe\vne zastrzeżenia budzi również tendencja postarzania przez autorkę
cywilizacji
amerykańskich
- np. o Inkach mowa jest jako o "jednej
z najstarszych
cywilizacji świata" (s. 142), podczas gdy w rzeczywistości
jest ona jedną z najmłodszych
cywilizacji świata, bo jej rozkwit przypada dopierG na XV w. n. e., a początki nie sięgają daleko wstecz poza
XIII w. n. e.
O "piśmie" węzłowym quipu pisze autorka:
"Moglibyśmy
się dużo
dowiedzieć o dziejach Inków, ale Hiszpanie spalili archiwum quipu i w ten
sposób zaginęła na zawsze sposobnoś&lt;:, ·przeniknięcia
tajemnic tego starożytnego ludu" (s. 143). Także i to nie jest prawdą, bo quipu zachowało
się w grobach w tysiącach egzemplarzy i zostało zbadane jeszcze na początku XX w., dzięki czemu wiemy, że są to tylko znaki ilości, nie do
rozszyfrowania
bez ustnego komentarza,
które nic nam nie mogą powiedzieć o "tajemnicach"
Inków.
Również wiadomość o Tiahuanaco
(ruiny świętego okręgu nad jeziorem Titicaca), które jakoby było zamieszkałe w przeszłości przez "tysiące
ludzi" (s. 147) nie jest prawdziwa,
bo był to tylko kompleks świątynny,
do którego pielgrzymowano
z odległych okolic, al2 nie było tam większego stałego skupiska ludności.
Charakterystyczne
jest, że wszystkie te niewątpliwe
błędy występują
przede wszystkim w rozdziale o jedynej kulturze południowo-amerykańskiej. Nie jest wię-c wykluczone, że autorka słabiej orientowała się w tej
cześci kontynentu
amerykańskiego .
. Mimo tych usterek książka "Ameryka przed Kolumbem" może być wzorem dobrz2 pojGtej popularyzacji
i dlatego jest cenną pozycją w naszej
literaturze
popularno-amerykanistycznej.
Napewno przyczyni się do rozbudzenia zainteresowań
tym kontynentem.
Oby nasi historycy
kultury
umieli równie ciekawie i łatwo pisać na temat swoich nieraz p::\sjonujących, lecz jak nie pasjonująco
podanych specjalności.
AnncL Kowalska-Lewicka

Bernal Diaz deI C a s t i 110. PAMIĘTNIK
ŻOŁNIERZA KOHTEZA,
CZYLI PRAWDZIWA HISTORIA PODBOJU NOWEJ HISZPANII. Wybór,
przekład i przypisy Anny Ludwiki Czem)'. Wyd. MON, Warszawa 1962,
ss. 532.
Okres podboju i odkrycia Ameryki to jedna z najciekawszych
kart
historii naszej cywilizacji, nie tylko ze względu na liczne, pełne f::;ntazji,
nadludzkich
wysiłków,
niepospolitej
odwagi, a zarazem niepospolitych
okrucieństw
wyprawy,
ale również dzięki temu, że Europa zetknęla się

wówczas z zupełnie odrębnymi
kulturami,
które powstały
i rozwijały
się w bezwzględnej izolacji od wszystkich ośrodków cywilizacyjnych
starego świata. Były one młodsze historycznie
od cywilizacji europejsk;ch
i . azjatyckich,
ze względu na krótszy okres rozwoju człowieka na tym
kontynencie,
a równocześnie nie skażone wpływami z zewnątrz. \Vłaśnie
ta młodość i brak obcych naleciałości to największy ich walor dla historyka kultury. Do tego dołącza się fakt, że cywilizacje te znane są nie
tylko ze szczątków archeologicznych,
ale z relacji ludzi, którzy oglądali
je na własne oczy, a wrażenia swoje spisali i w ten sposób ocalili dla
póżniejszych pokoleń.
Przekazów
współczesnych
cywilizacjom
Ameryki mamy stosunkowo·
dużo. Częściowo są to relacje samych Indian amerykańskich,
którzy nauczywszy się od Hiszpanów ich pisma, spisali po hiszpańsku lub w językach indiańskich dzieje i obyczaje swoich narodów; w większości jednak
wiadomości o cywilizacjach
amerykańskich
zawdzięczamy pierwszym konkwistadorom
i towarzyszącym
im kapelanom ~ kronikarzom. W relacje ze,
swoich podróży wpliltali oni nieraz bardzo szczegółowe i wierne opisy
spotykanych
ludów. Dzisiaj te relacje, niektóre znane z wcześniejszych
wydań, inne odkrywane dopiero w ostatnich czasach w archiwach i bibliotekach, są dla nas bezcennym wprost źródłem etnograficznym.
Takim właśnie
źródłem
jest świeżo wydany
Pamiętnik
żołnierza.
Korteza.
J€:go autor Bernal D i a z del C ,a s t i l l o brał udział w kilku
kolejnych odkrywczych wyprawach
do Ameryki Centralnej,
poczem jako
już doświadczony, choć bardzo jeszcze młody żołnierz ruszył z Hernando
Kortezem na wyprawę, która zakończyła się zdobyciem Meksyku. Idąc
z wojskami Kortezapoznał
wiele plemion pozostających
w strefie wpływów Meksyku, wreszcie wkroczył do miasta Tenochtitlan-Meksyk
w czasie, gdy żyło ono jeszcze swym normalnym
życiem, zanim Hiszpanie zaprowadzili tu swój reżim i zanim cywilizacje mezoamerykańskie
zostały
zniszczone przez wojny, zarazy, wprowadzenie
chrześcijaństwa
i kolonializmu hiszpańskiego.
Niestety nie możemy dać pełnej oceny dzieła C a s t i l l a z punktu
widzenia jego wartości etnograficznej.
Wydanie polskie jest ogromnym
skrótem czterotomowego rękopisu, a każdy wybór, jak wiadomo, dokonywany jest pod pewnym punktem
widzenia. Ponieważ tłumaczka,
która
równocześnie dokonała wyboru, nie jest etnografem,
nie wykluczone, że
USUnęła z tekstu pewne szczegóły mogące in teresować historyka kultur
indiańskich.
Jednak wystarczy
i ten skrót by ocenić tendencję autora,
a co za tym idzie wartość jego książki jako źródła etnograficznego.
Otóż
założeniem ,.pamić;tnika" Castilla byl(J z jednej strony pokazanie zasług
prostych konkwistadorów
w dziele odkryć i podbojów, które okryły chwałą
nazwiska tylko głównych bohaterów tych wydarzeń. Dlatego nacisk kładzie on przede wszystkim na trudy podróży i wojaczki, odwagę i brawurc;

�701

'700
zwykłych żołnierzy bez pomocy których Kortez nie mógłby odnosić swoich
słynnych zwycięstw. Stąd stosunkowo mało miejsca zajmują opisy kultur
indiańskich.
Z drugiej strony Castillo postanowił
swoim pamiętnikiem
.oczyścić konkwistadorów
z zarzutów stawianych im bE'~pośrednio po podboju przez licznych księży świeckich i zakonnych, że wobec zawojowanych ludów postępowali z bezprzykładnym
okrucieństwem. Już w trakcie
opisu podboju polemizuje Castillo (s. 211) z największym
obrońcą Indian
Bartłomiejem
de las Casas, którego książka o ok'rucieństwach
Hiszpanów
w Ameryce':
zrobiła silne wrażenie nawet w ówczesnych bynajmnil)j
nie humanitarnych
czasach. Twierdzi on, że zarzuty las Casas'a są całka'
wicie zmyślone, a opisywane przez niego wypadki nigdy nie miały miejsca.
Dlatego też w opisach Castilla stosunek Hiszpanów do Indian wyglądałby
zgoła sielankowo, gdyby nie mimochodem wtrącone, a wiele mówiące zdania takie np.: "Kiedy zgromadzono wszystkie niewolnice i pieczęć przypieczęci" było poprostu piętnowaniem
Indian na niewolników przez wypalanie rozpalonym
żelazem na policzku znaku "G". Podobnie zdania
o "przykładnym
ukaraniu"
miast i całych plemion, czy też że "W tym
mieście znaleziono wiele pięknych Indianek", które następnie rozdzielono
między siebie i zabrano (s. 370) świadczą, że Las Casas nie był aż tak
bardzo odległy od prawdy jak to twierdzi C a s t i 11 o.
By jednak usprawiedliwić
nie dające się całkiem zatuszować
akty
bezprawia Castillo stara się przedst.awić Indian jako lud dziki, o odrażających obyczajach, uprawiający
masowo kanibalizm i sodomię i oddający cześć szatanowi. Bardzo znamienny
pod tym względem jest rozdział 52 - ,,0 korzyściach jakie przyniosły nasze słynne podboje i trudy".
Castillo zaczyna tam opis indiańskich
nieprawości
od krwawych
ofiar.
Znajdujemy
tam zdania - "Świątynie ich, zwane cues, były tak liczne,
że przeklinam
je". "Jedli mięso ludzkie, jak my pożywamy wołowinę".
"Dopuszczali się występków cielesnych synowie z matkami, bracia z siostrami... A pijacy? Nie potrafię powiedzieć jakich świństw się dopuszczali". Na szczęście przybyli jednak konkwistadorzy
i "Nauczyliśmy
ich (Indian) ogłady i zasad naszej świętej religii".
Może zbyt szeroko rozwiodłam się nad tą kwestią, ale teraz staje się
jasne, że nie możemy pamiętnika Castilla traktować jako źródła do kultury Indian w pełni zasługującego na wiarę·
Mimo to Castillo przekazał nam bardzo dużo c-ennego, bo autentycznego materiału,
bez którego trudno byłoby odtworzyć obraz cywilizacji
Mezoameryki. Znajdujemy
u niego m. in. pełen autentyzmu
opis miasta
Meksyku - rozplanowania, budownictwa, świątyń i pałaców; szcl-E'gółowy
opis placu targowego - co na nim sprzedawano, jak płacono; opis dworu

• Bartolome

Ie la

C a S a s.

Krótka

reLacja o wyniszczeniu

Indian.

Warszawa

1956.

I
•

I'

Montezumy, dworskiego ceremoniału, uczt i polowań; kapłanów i uroczystości religijnych; uzbrojenia i sztuki wojennej i wiele innych. Poznajemy
przy tym zarówno powierzchowność
jak i charakter,
sposób bycia itd .
wielu wybitnych postaci ówczesnego świata indiańskiego - przede wszystDanii Mariny, tłumaczki, doradczyni i przyjaciółki Korteza.
"Pamiętnik żołnierza Korteza" wyszedł w polskim tłumaczeniu w niespełna 3 lata po ukazaniu się w Bibliotece Narodowej Ossolińskich innego
źródła odnoszącego się do tej samej epoki i naświetlającego
te same wydarzenia, ale tym razem nie od strony europejskich zdobywców lE:cZ samych Indian meksykańskich.
Mam tu na myśli recenzowane w XLVI tomie "Ludu" A z t e k a A n o n i m a Zdobycie Meksyku wraz z jego wyczer-·
pującym wstępe:n i k.mentarzem
pióra T a d e u s z a M i l e w s k i e g o. Możemy uważać za wyjątkowo pomyślną okoliczność nie tylko to, że w niewielkim odstępie czasu polski czytelnik otrzymał dwa dzieła mówią.ce
o kulturze i upadku państwa Azteków, ale i to, że każde z nich daje
naświetlenie
tej samej kultury i tych samych wypadków z dwu różnych
pozycji - ze strony Azteków i agresorów hiszpańskich.
Ten dwugłos indiańsko-hiszpański
wykorzystał
prof. Milewski opracowują,c na scenę krakowskiego Teatru Rapsodycznego "Zdobycie Meksyku"
(światowa prapremiera
z udziałem przedstawicieli
Meksyku odbyła się
w Krakowie w listopadzie 1962 r.). Jest to inscenizacja z zachowaniem
oryginalnego
tekstu azteckiego opiewającego
upadek imperium Meksyku
i z wplecioną narracją
żołnierza hiszpańskiego,
który słowami Castilla
opowiada wydarzenia te same, które opiewają ze swej strony Aztekowie,
ale widziane oczyma najeźdźcy.
Wracając jednak do recenzowanego
dzieła wydanie polskie Pamiętnika Castilla, mimo że jako skrót i dzieło o wyraźnych tendencjach
antyindiańskich,
nie ma pełnej wartości naukowej,
jest bardzo ważną
pozycją w literaturze
amerykanistycznej
wydanej w języku polskim. Jej
walor naczelny to ukazanie czytelnikowi barwnego, sugestywnego obrazu
indiańskiej Mezo8meryki i jej pełnego tragizmu upadku. Dzięki ciekawym
literacko ujęciom, przekonywającej
prostocie słowa i wartko tomącej ;się
akcji, książka jest doskonałą lekturą n'3.wet dla naj szerszych rzesz czytelników, a zatem jest dobrą formą popularyzacji wiedzy o Ameryce Indiańskiej. Przyczynia się do tego doskonałe tłumaczenie.
Naleiałcby
życzyć
sobie, żeby polskiemu odbiorcy udostępniono
inne jeszcze, równie pożyteczne i ciekawe kroniki dziejów i kultur amerykański~h - a zachowało się ich wiele.
Dużą wadą książki jest brak obszernego omówienia i przypisów, które
znacznie podniosłyby jej wartość jako źródła informacji o Mezoameryce
i konkwiście Meksyku .
Anna

Kowa!ska-Leu:icka

�702

703

REVISTA COLOMBIANA DE FOLCLOR
Folklorystyczny, organ Kolumbijskiego Instytutu
'Okres drugi W6l r. Bogota.

Kolumbijski
Przegląd
Antropologii, vol. II, nr 6,

Tom liczący 226 stron zawiera 10 prac oryginalnych, poświęconych
głównie ludności kolumbijskiego wybrzeża Pacyfiku, ponadto komunikaty
i przegląd literatury.
Najobszerniejsze
prace daje Rogerio Vel a s q u e z M. Autor ten
od wielu lat zajmuje się badaniem ludności kolumbijskiego wybrzeża Pacyfiku. W 1957 r. ogłosił w tym samym czasopiśmie pracę dotyczącą
medycyny ludowej. Obszar, któremu autor poświęca swą uwagę, jest
niezwykle
wymieszany
pod względem
ludnościowym.
Występują
tam
rdzenni tubylcy Indianie,
Murzyni, biali i wszelkich stopni mieszańcy,
mulaci i metysi. Z tego też względu folklor tych obszarów wykazuje
ogromne wymieszanie elementów z różnych stron.
Pierwszą publikację omawianego tomu stanowi praca Rogerio Vel as q u e z M.: Ritos de la muerte en el Alta y Bajo Choco Obrzędy
związane ze śmiercią w Górnym i Dolnym Choco, ss. 15-76. R.ozdz. I.
Poglądy na zjawisko choroby. Przepowiednie
zdrowia i choroby. Znaki
zwiastujące śmierć.
Na całym kolumbijskim
wybrzeżu Pacyfiku panuje zgodny pogląd,
że choroba zawsze jest wywołana czarami. Z tego powstaje nakaz zemsty
na tego, kto rzucił złe czary. Przestrzeganie
tego nakazu doprowadzało
niekiedy do wyludnienia całych połaci kraju.
Rozdział II. O agonii. Badanie zmarłego. Co Murzyni wiedzą o życiu
i o śmierci. Jak zjawiła się śmierć na świecie według wierzeń tubylców.
Wśród wielu ciekawych danych warto zanotować w wolnym prze'kładzie wiersz:
"Już zbliża
która mnie
Śmierć nie
Śmierć jest

się Śmierć,
nawiedzi.
jest mężczyzną
kobietą".

Wiersz ten jest powszechnie znany wśród Murzynów nad Pacyfikiem.
Istnieje także ciekawa legenda dotycząca pojawienia się śmierci na świecie, która znajduje odpowiednik wśród Hotentotów w południowo-wschodniej części Afryki. W krótkim streszczeniu legenda t3. mówi o poselstwie
wielkiego kota wysłanego przez ludzi do Boga, by wyjednać im nieśmiertelność. Wąż pragnący się pomścić na kocie, który go kiedyś znieważył,
ubiegł go chytrze i wpierw zjawił się u Boga sprowadzając podstępem
śmierć na ziemię. Wskutek tego ludzie mają zarówno pretensje do kota, że
dał się ubiec, jak i węża, że źle przedstawił życzenia ludzkie przed Bogiem.

Rozdział III. Ołtarz czy grobowiec. Pogrzeb murzyński. Pogrzeb dziecka murzyńskiego. Pogrzeb.
Rozdział IV. O trumnie.
Grób Murzyna. Grób tubylczy. Aniołek
z Tumaco. Zachowanie się osób będących w żałobie. Obrzędy pogrzebowe
pełne są śpiewów i muzyki. Obowiązują specjalne stroje żałobne. Zawsze
występuje dekoracja kwiatowa.
Rozdział V. Dziewięć dni pogrzebowych. Stypa. Koszty stypy. Novenaria, czyli obchód dziewięciodniowy wykazuje różnice w Górnym i Dolnym
Choco. Przez cały ten czas odbywają się wspominki, płacze, śpiewy, całość
kończy uczta. Autor podaje drobiazgowo w dolarach ceny za wszelkie
świadczenia pogrzebowe wraz z obrzędami. Koszty idą w setki dolarów,
co może doprowadz:ić do ruiny osoby chcące wszelkie zwyczaje zachować.
Rozdział VI. Wyjście duszy z ciała. Amulety. Dzień zmarłych.
Rozdział VII. Wierzenia dotyczące końca świata.
Na końcu pracy podaje autor zestawienie użytych wyrazów gwarowych oraz przetłumaczonych
zwrotów i przysłów tubylczych na temat
śmierci i zmarłych.
W przeglądzie
były publikowane.

literatury

podaje

10 pozycji, z których

nie wszystkie

Rogerio Vel a s q u e z M.: lnstrumentos
musicales
del Alto y Bajo
Instrumenty muzyczne w Górnym i Dolnym Choco, 8 fotografii
poza tekstem, ss. 79-116.
W pierwszej części podaje autor systematykę instrumentów
muzycznych używanych ;;a kolumbijskim wybrzeżu Pacyfiku. Są one następujące:
1) perkusyjne poruszane i wstrząsane np. marakasy i guasy,
2) perkusyjne drapane i skrobane np. karaski,
3) perkusyjne z bezpośrednim uderzeniem np. talerze metalowe, gongi,
cymbałki, bębenki, tamburyny,
4) strunowe: smyczkowe i szarpane, jak skrzypce, mandoliny i gitary
5) dmuchane: flety, klarnety, piszczałki, trąbki, a także akordeon,
organy i harmonika.
W części drugiej daje autor opisy posługiwania się tymi instrumentami
z uwzględnieniem pewnych lokalnych osobliwości, przytacza również niektóre teksty piosenek najczęściej śpiewanych.
Chaco

Część trzecia zajmuje się orkiestrami i zespołami muzycznymi. Najczęstsze zestawy instrumentalne
to np. bębenek, tamburyn, gong, klarnet
i perkusja. Zamiast klarnetu może być piszczałka lub trąbka. Powszechne
jest przekonanie, że muzyka odpędza złe duchy, a więc ma znaczenie
egzorcyzmu.
Część czwarta traktuje o muzyce tubylczej. Autor przytacza także
legendy dotyczące pochodzenia instrumentów muzycznych.
Na końcu pracy znajduje się zestawienie wyrazów gwarowych, przysłów i zwrotów na temat muzyki. Literatura uwzględnia 45 pozycji. Ilustra-

�'105
704
cje przedstawiają
płaski bębenek (reg,uinta),
wysoki bębenek (tabora),
tubylców z perkusją, bębnem, cymbałkami,
fletem itd.
Rogerio Vel a s q u e z M.: Vestidos de trabajo
en et Alta y Bajo
Chaco - Ubiory robocze w Górnym i Dolnym Chaco, S'S. 117-130.
Autor rozpoczyna od opisu sombrero. Także magia wiąże się z tym
nakryciem
głowy. Kobieta
chcąca wzbudzić
miłość mężczyzny
winna
włożyć na głowę jego sombrero. Całe mnóstwo przysłów wiąże się z sombrerem. Następują
opisy odzieży z tkanin bawełnianych.
Koszule wśród
Murzynów z zachodniej Kolumbii są w użyciu od 1852 r., gdy narzucono
przepisy dotyczące strojów ze względu na moralność.
Bardzo ciekawe
i brzmiące niezwykle swojsko są, przysłowia związane z odzieżą np. "oddać
koszulę" w znaczeniu zbiednieć, aby innym pomóc w potrzebie, "Zadłużyć
się aż do koszuli" albo też "Zgrać się do koszuli". Ponadto:
,.Przyjść
w jednej koszuli" w znaczeniu: wyjść za mąż bez posagu, "Rozdzierać
szaty" w znaczeniu: mówić o kimś źle.
Wśród różnych szczegółów odzieży znaczenie magiczne miała pierwotnie la pa.mpanilla - opaska biodrowa zakrywająca
części wstydliwe.
Spodnie robocze bywają krótkie lub długie. Dawniej występowały
jeszcze owijacze zwane bayeta i chusty - tetero. Były to stroje ubogich
z czasów niewolnictwa,
dziś nie są używane. Następuje opis obuwia roboczego. Na końcu podaje autor wyrazy gwarowe oznaczające poszczególne
części ubiorów.
Samuel
M a l' t i:
Etnomusicologia
en Colombia
Muzykologia
etniczna w Kolumbii, z 2 fotogrc.fiami przedstawiającymi
tubylcze zespoły muzyczne, ss, 133-142,
Vidal Antonio
R o z o: El carnaralito
entre los indigenas
Inganos
de YunguilLo - Karnawał u tubylców z Yunguillo,. autor omawia instrumenty podając rysunki 6 typów, ss. 145-152.
Manuel Zapata O l i veIl a: Cana de millo, variedades y ejecucionFlety, zróżnicowanie i wykonanie, 1 fot. 3 rys. ss. 155-158.
Cana de millo
jest instrumentem
podobnym
do fletu, wykonanym
z surowca roślinnego, najczęściej z trzciny sorgo (rodzaj prosa) lub z palmy. Autor stawia zagadnienie, czy jest to przekształcony instrument tubylców indiańskich czy import hiszpański lub ewentualnie afrykański. Dziś jest
w powszechnym
użyciu u wszystkich
przedstawicieli
ludności wszelkich
ras na całym wybrzeżu Pacyfiku i także sięga do Atlantyku.
Flet taki
umożliwia wydawanie tonów wysokich przy wydechu i niskich przy wdechu. Autor wyjaśnia to rysunkami anatomicznymi.
Yolanda M, de J a l' a m i 11 o: Algunas
costumbres
religiosas
relacionatias can el culto a yos muertos
en una region de l.a costa atlantic'L
colombiana
Niektóre obrzędy religijne odnoszące się do kultu 7m?rłyc..'1w jednym z regionów atlantyckiego wybrzeża Kolumbii, ss. 161-170.

Autorka omawia wartę przy zmarłym, dalej wartę dla uczczenia dusz
i rozmaite obserwacje
wiążące się z tymi obrzędami.
l\Iilina
1\1u n o z. V.: Estampas
regionales
Tańce
regiOn3.1ne.
ss. 173-180. Autorka przytacza kilka tekstów piosenek ludowych.
Luis Duque G o m e z: Arlesanias
nalivas Rzemieślnicy tubylczy,
ss. 18:3-187.
Luis DuqUE:-G o in e z : Notas sabre b historia del traje tipieo nC/eioct'.
ss, 191-193, Notatki dotycza"ce historii typowych strojów ludowych.
Francisco
Marquez
Ya n e z: Injorme
sobre
el III
FestivJ.l
e&gt;::.
ss. 197-202. Autor podaje informacje dotyczące zarówno festiwalu folklorystycznego w Ibaque jak i kongresu ludoznawczego w 1961 r.
Na zakończenie tomu dwaj autorzy, mianowicie Luis Duque G o m e z
oraz Francisco Marquez
Y a n e z l~odają obszerne omówienie literatury,
w tym czterech prac oryginalnych
i dwóch czasopism folklorystycznych.
Należy z uznaniem podkreślić bardzo szczegółowe i wyczerpujące
przedstawienie notatek bibliograficznych.
Wanda

Stęślicku.

RIVISTA Dl ANTROPOLOGIAorgan Instytutu Antropologicznego
w Rzymie, vol. 48, Roma, Citta Universitaria
1961.
Tom 48, liczący227 stron zawiera 6 prac oryginalnych, głównie m::&gt;r£ologicznych, 8 komunikatów naukowych, ponadto przegląd literatury i dzial
sprawozdawczy.
Pierwszą publikację tego tomu stanowi praca anatomiczna o pe-.vnym
charakterze
etnograficznym
pt. iłsimmetria
del crania dei Daiacchi
Penihiny

(o

Peng)

per

dejormaz-ione

arti.jiciale

(Plagiocejalia

artijiciale)

--

Asymetria czaszki uDajaków
Penihing (o Peng) jakJ skutek S?tUCll1'"i
deformacji (plagiocephalia
arlijicialis).
JC':st to praca :.biorowa wYk)na;~
przez dyrektora
Instytutu,
a zarazem redaktora
omawianego czasopisma,
Sergio S e r g i wraz z współpracowniczkami
Anna M a s s a i Annapia
di N a p o l i. Praca zawiera 4 ryciny w tekście, 16 tablic fotograficznych,
8 kraniogramów,
34 tablice liczbowe kraniometryczne,
ss. 5-37. Badano'
serię 16 zdeformowanych
czaszek Dajaków z Borneo z plemienia Penihing ..
W badaniu architektoniki
czaszki zastosowano metody kraniograficzne
i kraniometryczne
z wieloma oryginalnymi uzupełnieniami S. S e l' g i e g o.
Szczególnie zwrócono uwagę na współzależności między elementami kostny-o
mi czaszki, które wskutek deformacji ulegały wzajemnym przesunięciom,
Postępowano
w ten sposób, że nakładano
na siebie obustronne
narysy·
wykazując
stopień
asymetrii.
Zniekształcenia
występowały
głównie'
\\' obszarze potylicznym, zaznaczały się jednak też w czołowym. Działanie
deformujące
szło od tyłu i z boku, przy czym centrum ucisku leżałO'
II· okolicy
asterionów. Vl 7 przypadkach
ucisk był prawostronny,
w 9 le4;) -

.. LtI(1

"

t.

XLIX

�706
wostronny.
Autorzy doszli do wniosku, że deformacja
była wprawdzie
sztuczna, jednak nie była zamierzona, wiąże się zaś z pewnym miejscowym
zwyczajem układania
niemowlęcia
w kolebce zawsze w jednaki sposób.
Przedstawiono
trzy serie kraniogramów:
strzałkowy,
czołowy i poziomy.
Ponadto mierzono też kraniometrycznie
stopień deformacji kształtu i pozycji każdej kości z osobna. Omawia się zarazem topograficzne i funkcjonalne znaczenie zaszłych zmian. Ustaliwszy centrum ucisku w okolicy asterionów badano także promieniowanie
linii uciskowych. Jest ciekawe, że
podstawa czaszki związana silnie z kręgosłupem, nie poddawała się wpływom deformującym,
natomiast
deformowała
się część twarzowa czaszki
w okolicy jarzmowej
(policzkowej), ponieważ kość jarzmowa
wiąże się
z kością skroniową i czołową i wobec tego odbija w sobie tam powstałe
deformacje.
Dalsze części twarzy
pozostają
nietknięte
przez wpływy
zniekształcające.
Niniejsza praca stanowi druga, część publikacji,
która
ukazała się w tomie 46-ym tego samego czasopisma.
Dalsze tytuły obejmują
prace krótsze o rozmaitej
tematyce.
Carlo
M a x i a &amp; Antonino
F l o l' i s: Su una mutilazione
finora
non c/escrittl
del

foramen

magnum

riscontrata

in

crani

!taliani

delle

collezioni

dei

e di Sassari - O pewnym dawniej nie opisanym uszkodzeniu wielkiego otworu potylicznego spotykanym
w czaszkach włoskich kolekcji muzealnych
antropologicznych
z Caglari,
Rzymu i Sassari, 3 tablice '\v tekście, 8 tablic pozatekstowych,
ss. 43-58.
A utorzy opisują uszkodzenia na serii czaszek eneolitycznych.
Ich zdaniem
uszkodzenia
zadano
pośmiertnie
celem uzyskania
talizmanów
głównie
przeciwko epilepsji. W niektórych
przypadkach
uszkodzenia
były bardzo
duże i wyłamano sporą część kości, w innych były małe. Uwagi dc.tyczące
obrzędów magicznych związanych ze zwłokami ludzkimi kończą pracę.
Marcello
G l' e c o &amp; Massimo Cao P i n n a:
Salle
variazioni
di
tllcuni
caratieri
bioumorali
in relazione
ad attivita
agqnistiche
- O zmienności niektórych
cech związanych z płynami ustrojowymi
u aktywnych
sportowców wyczynowych,
5 tablic w tekście, 6 poza tekstem, ss. 59-80.
Badania prowadzono
na kolarzach, ciężarowcach
i piłkarzach,
pobierają.c
w różnych odstępach czasu próbki moczu, osocza krwi i wykonując wszech:stronne analizy. Badania prowadzono zarówno przed wysiłkiem, jak i po
nim w czasie 48 godzin, 80 dni i 165 dni. Wykazano, że u sportowców
wyczynowych
pojawia
się zakłócenie w działalności
nerek i wątroby.
Zmiany te mogą być odwracalne po zaprzestaniu
zbyt intensywnych
ćwi,czeń. Ciekawe jest spostrzeżenie dotyczące hiperfunkcji
gruczołów nadner-eza, co autorzy przypisują swoistemu przystosowaniu
do wzmożonej aktyw:ności.
del fonda
oculare
e pigMario F e d e l i : .Ąspetto ojtalmoscopi.co
e clei cap'!l!i - Wygląd oftalmcskopijny
dna oka,
mentazione
dell'iride
a pigmentacja
oczu i włosów. 8 tablic. ss. 81-96. Autor badał 100 chłopmasei

antropologici

di Cagliari,

di Roma

707
~-ó'\~ w wie~.u

pIgmentacJI.

lat wykazują.:

14-19

\\'spólzalcżno~ci

Halo
.

T e s t a - B a p p en h
.
.
.
.
e I m.
gemma Ie monozlgotlca
Mong l'

iW

\\' cechach

dna oka

'

1 ongO/lsmo
osservato
in coppia
.
.' .
.
o Izm u pary monozygotycznych
(jedno'a~~~~ch) bl~zmąt, 5 rycIn w tekście, 3 tablic poza tekstem, ss. 97-112. J:st
.
my PI zypad~k tego rodzajU opisany w literaturze. Autor stawia hipotezę, ze zachodzI tu blokada mech"niczna
ge
nu, co w pewnym ~topniu
moze też występować w albinizmie.
•

Lo

Halo T e s t a - B a p p e n h e i m: Dennatoglifi
die;itali
in
soc e i
appartenentl
a coppie geminali
MZ disti7lte'
l'"
. .']g t
.nic
r1 l"
".
In re aZlOne al! esame /stolo~ o eg I annessl embrionali
W
'1
.
.

bl'"
.
"
zory papl arne palcow u rąk w parach
dOI:m:~ Jedno}9.]owych .w świetle badań histologicznych
przydatków
ploy , , 6 rycm w tekscle I 3 tablice; poza tekstem ss 113&lt;:;
•••
.5000 par bliźnia t ust n
t
,.,.
128 .. ,..poslOd
'Cechy łożyska
k a .1 a~ ar 99 par .lako Jednojajowe
ze względu na
_
.'
o onU.1ąc Jeszcze dalszego podziału wewnąt'
t ..·
C7 punktu
WIdzenia histologicznego.
Okazało się'
. I Z e.! grupy

d

~~óżnicowane zgodnie z cechami
sprawIe ustalania ojcostwa.

łożyska.

Będzie' t~e ~:~~l:

'h

co;

:porz~~~:C~~l~a~:h:

Valutazioni

analitiche

di cllcane

d~:p~~;pne t są
er yz

dimensioni

e pro-

analityczne niektóry~~ '\~;~:~~~o
i dl!, atl~~l .. preolimpionici
Szacowanie
10wców kadry przedolimpijskiej,
2 ~ ~~~~~Jl soma~yCznych w grupi:: spor:przedstawia wyniki badań antra'.
y
w tekscle, ss. 129-138.
Auto!'
'nych dyscyplin A t
.
.pometrycznych
na sportowcach 5-ciu róż. 29
.
u or wylIczał sredme arytmetyczne
dla 26-ciu w
. .
I
-u proporcji w każde'
.
ymlarow
.
.
.1grupie sportowej ustalając kategorie w dł
SlewOW metodą Correnit'ego
Wk'
.'
e ug rozciała ~ sprawnością
fiZyczną.'
y azuJe wspołzależności
między budową
linee

Glancario

A l c i a t t i:

principali

palmar'

dłoniowe, 2 rysunki,
Szczególnych linii.

_

Un nuovo
N,

I

ss. 139-144

i

.
n~z~e per

la

formulazione

delie

OW) wskazmk
określ .
l'
C.
a]ący g owne lini\:
. hodzl o stosunek brzegu dłoni i po-

Gabrielle
S p e d i n i: Le a t l h'
'.
.
_
Ya (R.C.A)
_ H
.
pogo.lne
sleT/che In 3.)3 negri N'Zaka.
aptoglobmy
(SOcza krwi u 353 M
.'.
.
Afryk"! Centralna
4 tabll'ce l' b
urz) nov., z N Zakara,
,
ICZ o\••..
~ ~s 14- 154 Z
rezy pozwoliło na precyzyjne '\ 1'"
astosowanie o:oktro£oJenotyPOWo haptoglobin~ ,
vy IC7.eme częstOSCI występowania
różnych
c

A.

J. A

l'

k e II,

&lt;Ine!!z componenti

Analiza

la

J. W. C o

collana

d II

l'

••

;)-.

n \\' a I l

'.
e .a ..m·unlla

".

~

F

lV

. .

. .

(
.
lo l' I. Anal/sl elegii
L1Ifantile di Van ;v]uhuggiaq
__

ogniw tworząc
h
yc naszYJnIk mumii dzie'
.
U
'.
I""·&lt;'lr;e. \\' tvmiedna
kolor
. "W
clęce,] z an etc., 3 foto0
dzieCięcej ustalono na 3_00 \\&lt;a.
g oceny metod&lt;:) C 14 wiek tej mumii
M
;) p. n. e.
assimo C r e s t a' M' .

frican

a -

Ekspedycja

.

ISSlone antropologica

antrop~logiczna

d

nella

o republiki

Republica

Centroa-

środkow ]-a frykań-

�709

708

Niemiec stanowiła problem wymagający dopiero ostatecznego rozwiązania.
W czasie konferencji poczdamskiej książka Gayre'a służyła między innymi
jako dokumentacja
naukowa włączona do materiałów obrad.
Jest szczególnie ważne, że autor czerpał informacje głównie ze żródeł
niemieckich i wbrew niemieckiej propagandzie,
a w oparciu o niemieckie
materiały, dowodzi slusz'1Ości polskich roszczeń do granicy na Odrze i Nysie.
Treść jest podana w następującym
porządku rozdziałów:
Wstęp: Aktualność zagadnieil niemiecko-polskich.
Rozdział 1. Geograficzne tło niemiecko-polskiego
pogranicza.
Rozdział 2. Rasy antropologiczne
r~prezentowane
w niemiecko-polskich
strefach kontaktowych.
Rozdział 3. Wpływy czynników etnograficznych
i językowych na pograniczu niemiecko-polskim.
Rozdział 4. Rozmieszczenie slowiańskich
grup językowych we wschodniej
części Niemiec.
Rozdział 5. Sprawy "Lebensraumu"
na polsldch terytoriach pogranicznych.
Rozdział 6. Zagadnienia
strategiczne
i ekonomiczne,
a granice
krajów
słowiailskich.
Rozdział 7. Rewizja granic.
Część merytoryczną
książki rozpoczyna autor omówieniem zagadnień
geograficznych.
Znajdujemy
tam charakterystykę
geomorfologiczną
sięgającą do wpływu zlodowaceń pleistoceńskich
na rzeżbę krajobrazu,
dalej
krótkie omówienie warunków
ekonomicznych
i perspektyw
dalszego rozwoju, a wreszcie przedstawienie
stosunków demogrdicznych
gęstości zaludnienia, przyrostu
naturalnego,
rynku pracy, ruchów ludnościowych
itd.
'lo! regionach
północnych, centralnych
i 'południowych Niemiec i Polski ze
szczególnym uwzględnieniem
pogranicza.
Rozdział ten zreferowany
niezwykle zwięźle jest dosłownie przepełniony treścią i jest ilustrowany kilkoma mapami.

skiej, l mapka i l foL, ss. 167-172. Autor omawia wyni~i :vypraw~ tr~ającej od marca do sierpnia 1961, w której badał szczegolt1l~ rodzaJ. odzywiania tubylców oraz ich cechy somatyczne
i hematologiczne.
Pigmeje
Babinga poddani byli szczególnie drobiazgowym badaniom.
.
Pietro
p CI s s a l' e 11 o: Interesse
antropologico
del1e
aptoglobme
sieriche
_ Znaczenie
antropologiczne
haptoglobiny
surowiczej, 2 tablice,
ss. 173-182. Poza trzema powszechnie przyjmowanymi
fenotypami (Hp l-l,
Hp 2-1, Hp 2-:?-) wyróżnić można jeszcze cztery rzadkie odmian~, ponadto
bywaj,,) przypadki braku reakcji na stosowane metody. Bada~la. te stanowią podstawy dla wniosków dotyczących genetyki populacYJne).
Domenico
M a e s t l' i:
Recenti
metodi
di valu.tazione
deI colore
della pelle ed applicazione
in alcune
turbe
deHa pigmentazione
Nowc'
metody oc ny barwy skóry w zastosowaniu do niektórych zakłóceń pigmentacyjnych, 12 tablic, ss. 183-198. Zastosowano metodę spektro-fotometryczną do przypadków zaburzeń barwnikowych
skóry. Zreferowano
stan zagadnienia wedłl:g literatury.
.
..
Następuje
szczegółowe i wyczerpujące
omówienie publikacji
nauk.o~
wych. Jest ciekawe, że spośród 8-u omawianych prac tylko dwie są trescl
biologicznej, większość dotyczy etnologii.
Tom zamykają zawiadomienia o mających się odbyć zjazdach, wreszcie
sprawozdania

za rok 1960i61.

Wanda

Stęślicka

G. R. G a y re:
TEUTON &amp;: SLAV ON THE POLISH FRONTIER.
Wyd. Eyre and Spottiswoode, London 1944 (76 stron tekstu, G6 l'otografii,
73 wykresy, 40 map).
Cenna ta książka dotarła do Polski dopiero teraz, 20 la t po ogłoszeniu
jej drukiem *. Autor, G. R. G a y l' e o f G a y l' e, Brytyjczyk, doktor
nauk politycznych, przyrodniczych
i filozofii, jest obecnie wydawcą kwartalnika "Mankind Quarterly"
w Edinburgu. Badaniem stosunków polskoniemieckich zajmował się od dawna. W okresie międzywojennym
kilkaJ.,;rotnie wyjeżdżał do Berlina, gdzie na zaproszenie tamtejszego Uniwersytetu prowadził wykłady zlecone. Przeżycia zwi:-~zane z ostatni4 wojną,
~ której brał czynny udział w stopniu pułkownika, wpłynęły na decyzję
ujęcia dotychczaso\vych
wyników badań w formie syntetycznej
książki.
Zamiarem autora było dostarczenie argumentów głównie z dziedziny antropologii etnicznej, etnografii i lingwistyki dowodzą.cych odwiecznych praw
liłowial1skich do zachodniego pogranicza Rzeszy Niemieckiej, jako do ziem
bezpraw'nie przywłaszczonych
w ciągu historii. Ksiąi,ka powstała w okresie,
w którym działania vvojenne jeszcze trwały i k\vestia wschodnich granic

• Palr7

,.Luri"

t. XL[[J

str.

2.jti

reconzja

w,

P e l s C 11e.

il
I

l

. . Pewne zastrzeżenia budzi u polskiego antropologa rozdział drugi po_
SWlęcony zróżnicowaniu rasowemu ludności niemieckiej i polskiej. R. G'Iyre
me stosuje żadnych metod objektywizujących
lecz opis słowny znajdowanych różnic i podobieństw
między osobnikami. Ponadto porównuje
poszczególne cechy: jak kształt glowy, profil nosa, owal twarzy, pigmentację i wzrost w odniesieniu do populacji jako całości. Tego rodzajU metoda - do dziś stosowana przez wielu antropologów zachodnich -- stwa:za ?lbrzymie trudności interpretacyjne.
Autor wprawdzie mówi o "typach"
lstmejących wśród ludności, podaje n8wet cale mnóstwo fotografii wziętych
z publikacji
rozmaitych
autorów; reprezentują
one niejako wzorce czy
mO,d~le typów rasowych. R. G a y l' e nie jest jednak w stanie określić
110sclOwego stosunku tych typów w populacji. Próby ujęcia zasięgu dawn~ch siedzib słowiailskich
i germańskich,
sprawy "praojczyzny"
szkicowane na podstawie
tak malo precyzyjnych
ujęć antropologicznych
nie

�710
. rO\llnac
..
' a n o w s k l' e g o w dziele Polskamogą Się
z syn tezą. J . C z e K
Słowiańszczyzna
z roku 1948.
.
. .
Rozdział trzeci przedstawia
wybór danych
dotyczącycn
czynmkow
etnograficznych
i językowych. Autor omawia typy budowy os~edli, zagród.
domów, daje charakterystykę
sprzętów i ubiorów. Opiera Się przy ty~
na obszernej i różnojęzycznej
literaturze
i wykazuje
trwające
do dZ1S.
wpływy słowiańskie sięgające wyrażnie aż po Łabę, a więc ~nacz~te dal~J
na zachód niż sięgają granice językowe. Rozdział ten cechujący Się włas-·
ciwą autorowi lapidarnością
i zwięzłością stylu należy do naj ciekawszych
w całej książce. Ilustrują go liczne fotografie i mapy.
W rozdziale czwartym, wyłącznie lingwistycznym, wykorzystał R. G a ~l' e również obfitą literaturę,
przy czym wysoko stawia prace polskie·
Lehra-S p ł a w i fi S k i e g o i M i l e w s k i e g o. Szczególnie :vażne są
mapy nr 26 i 27. Są to dokumenty niemieckie (P a r t S c h, Schleslen, vo.!. I:
Wrocław 1895 i Paul L a n g h a n s Deutsche Erde, 1905), obraZUjące zaslęgl
słowiańskie na Sląsku. Na mapie nr 26 granica językowa z roku 179(),
wykreśla zasięg słowiański idący daleko na zachód od Wrocławia, .dru~a.'.
nr 27 z roku 1890 wykazuje bezsporną polskość Opolszczyzny. Rowmez:
intere~ujące są dalsze mapy śląskie nr 28 i 29, opracowane na podstawie
materiałów Langhansa z roku 1900. R. Gayre przypisuje tym mapom bar-o
dzo słusznie ogromną wartość. Przede wszystkim dają one obraz obszarów
o przewadze języka niemieckiego, polskiego, czeskiego i łużyckiego, powtóre - według własnego orzeczenia Langhansa - są. to nie tyle obszary
językowe ile narodowościowe;
nazywa on nawet swe mapy "Nationali·tiHenkarten". Jest to z tego powodu ważne, iż niemieccy szowiniści często·
używali wygodnego argumentu,
że ludność nawet mówiąca po polsku,.
czesku czy łużycku, jest mimo to narodowości niemieckiej. Te późniejsze·
koncepcje mówiące o rozbieżnościach
między językiem i narodowością.
były obce niemieckiemu
badaczowi sprzed pierwszej
wojny śWiatow~j,.
takiemu jak L a n g h a n s, dla którego myśl o ewentualnym
uzyskanIU'
niepodległości przez ludy obcej narodowości, siłą włącz.one do cesarst:va:
pruskiego, była zgoła nierealna. R. G a y r e interpretuje
te sprawy nIezwykle trafnie. W bardzo pomysłowy sposób wykorzystał
ponadto m8py'
ogłoszone przez niemieckie władze szkolne przed pierwszą ~ojną śv:iat~wą w sprawie dzieci ślą.skich mówiących po polsku. DowodZi słUSZnIe, ze
polskość dzieci jest najlepszym
sprawdzianem
rdzennej
polskości ludu
~ląskiego. Rozważania językoznawcze kończy autor wnioskiem, że postulowana granica na Odrze i Nysie tylko częściowo przywróci Polakom ich
właściwe obszary, znacznie sprawiedliwsza
byłaby jego zdaniem
granica biegnąca dalej na zachód od Odry. mniej więcej od Drezna na
północ ku Bałtykowi.
W rozdziale piątym znajduje
się wpierw zwięzły referat dotyczący
pruskiej polityki germanizacyjnej
z przytoczeniem
wielu faktów oei CZ3-

711
!Ów Fryderyka Wielkiego pOCZą'NSZyaż do wyczynów Hakaty, do represji
w okresie międzywojennym
i zbrodni ludobójstwa w czasie ostatniej wojny. Rozdział zamykają rozważania na temat prężności biologicznej Polaków, ich wielkiego przyrostu
naturalnego,
co raczej dla nich stwarza
potrzeby powiększenia "Lebensraumu",
o który tak się upominali Niemcy
nie mający bynajmniej podobnych argumentów na poparcie swych roszczeń.
Następny rozdział, szósty, zawiera poza argumentami
strategicznymi
krótkie omówienie śląskich ośrodków przemysłowych
z wykazaniem,
że
z samego położenia geograficznego wynika powiązanie ekonomiczne całego
Śląska z Polską i Czechosłowacją.
Ostatni rozdział dotyczy rewizji granic. R. G a y r e wpierw dowodzi
absolutnej
słuszności wcielenia do Polski Warmii i Mazur, co w ogóle
nie wymaga dalszej dyskusji. Następnie przechodzi do granicy na Odrze
i Nysie. Powtarza w krótkim streszczeniu
argumenty
omówione w poprzednich rozdziałach. Wreszcie porusza drażliwą sprawę Niemców znajdujących się na obszarach mających wejść w skład Polski. Widzi tylko
jedno wyjście: Polska musi być krajem
bez mniejszości
nar0dowych.
Wszyscy, którzy opowiedzą się za narodowością. niemiecką, muszą opuścić
nieswoją z'iemię i wrócić do własnej ojczyzny. Niemniej winny być stosowane ulgi dla tych, którzy pomni własnego słowiańskiego
pochodzenia
zadeklarują
gotowość repolonizowania
się. Jak najprzedniejszy
dowcip
brzmi zdanie wypowiedziane
pod adresem Niemców, że dzięki lIstaleniu
nowych granic pozbędą się wielkiego odłamu ludności nienordycznej. przez
co zyskają większy odsetek tej cennej rasy u siebie, na co przecież zawsze
kładli tak wielki nacisk.
Książka R. G a y r e' a dziwnym trafem nie była u nas do tej pory
zupełnie znana. Jeśli chodzi o istotę zagadnienia
nie zdezaktualizowaJa
się w żadnym punkcie.
Ma ona przed? wszystkim
\vagę obiektywnej
oceny stosunków
niemiecko-polskich
z perspektywy
autora brytyjskiego
niezaangażowanego
emo('jonalnie po żadnej stronie.
Wanda

Stęślicka

Hans G r i m m:
EINFUI-IRUNG IN DIE ANTHROPOLOGIE,
VEB
Glistav Fischer Verlag, Jena 1961, 102 strony tekstu, 51 ilustracji, skoro'&lt;ddz rzeczowy i imienny, cena 10,65 DM.
AL:&lt;tor jest dyrektorem
Instytutu
Antropologicznego
w Uniwersytecie
Humboldta w Berlinie, ma dwa doktoraty:
medycyny i nauk przyrodni('zych. Omawiany podręcznik jest syntezą. kilkuletnich
wykładów prowadzonych dla studentów biologii, psychologii, etnografii i archeologii. Daje
nowy zadziwiająco
świeży pogląd na zagadnienia
antropologii
potraktO\\·anej jako dyscyplina pomostowa scalająca dziedziny pokrewne. Autol'
naświetla rolę antropologii w higienie społecznej, kulturze fizycznej, nau-

�713

712
kach prawniczych, psychologii, socjologii, sztukach plastycznych, etnografii,
arch'.~ologii, historii, a także w praktyce społecznej, w szczególności w sprawach normalizacji dla produkcji przemysłowej.
A oto streszczenie niektórych tez H. G r i m m a :
Antropologia zajmująca
się morfologicznymi
i fizjologicznymi rozmcami całych grup ludzkich jest szczególnie bliska etnologii i z nią ma
ścisłe kontakty. Splot tych dyscyplin jest nadzwyczaj silny, istnieją wspólne
katedry, instytuty i towarzystwa naukowe.
Zarianiem stojącym przed antropologią
jest wypracowanie
systemu
naturalnego opartego na rzeczywistym pokrewieństwie.
Mamy dotąd tylko
słabo udokumentowane
hipotezy dotyczące powstania
głównych odmian
ludzkich. Konieczne jest zbiologizowanie
antropologii,
zajęcie się genetyką u człowieka, stworzenie antropologii fizjologicznej.
Dla etnologii i archeologii byłoby z pewnością ważne wykazanie, że
nosiciele określonych kultur mieli jakieś charakterystyczne
cechy somatyczne. Badania osteologiczne szkieletów kopalnych
należałoby
również
vrowadzić pod kątem ustalania typów budowy ciała. Istnieją z pewnością
współzależności
w układzie kostnym pozwalające na wyciąganie wniosków o proporcjach
człowieka żywego. Takie postulatyotwieraja,
dla
badań antropologicznych
nowe perspekty\vy.
Dalej należałoby zająć się -ekologią człowieka, czyli badaniem związku
organizmu ludzkiego z warunkami
życiowymi środowiska. Kierunek badawczy, który w antropologii takie procesy bada, jest dopiero w powi-

I
,I

I
I
I

Ii.

jakach.
Programy
badawcze wielu zachodnich instytutów
antropologicznych
dotyczą zagadnienia zmienności grup ludzkich w zależności od warunków
otoczenia. Szezególne zainteresowanie
budzi "biotop wielkomiejski",
jako
miejsce największego
zagęszczenia populacji ludzkich. Biologia obszarów
miejskich, będąca dziś dopiero w zaczątku, jest przeto nowym i specyficznym zadaniem antropologów.
Antropologia rozwinęła metody, które pozwalają ze szczątków rekonstruować szkielety, a następnie wyglą.d osobników żywych. Z badań morfologicznych można by również wnioskować o socjologii wymarłych plemion, nawet o genetyce populacji.
Jakkolwiek
autor docenia zagadnienia teoretyczne w antropologii, to
jednak na plan pierwszy wysuwa zastosowania praktyczne widząc w tym
najważniejszą
funkcję społeczną tej dyscypliny. Wybór przykładów i ilustracji przeprowadził
według tego punktu widzenia. Szczególny nacisk
położył autor na higienie społecznej, normalizacji i produkcji. Mimo wszelkich wysiłków nie zdołał jednak w stosunkowo szczupłej książce dać
całokształtu zagadniell. Z tego względu nie można tej publikacji uznać za
rzeczywisty podręcznik antropologii. Jest to raczej przegląd problematykl
z uwzględnieniem
nowych kierunków.
Z tego też względu książka ta

więcej pożytku przynieść może wykładowcy niż studentowi, zawiera bowiem interesujące propozycje mogące wzbogacić zakres materiału.
Niektóre rozdziały zostały w ksiCJjce G l' i m m a potraktowane
zbyt
pobieżnie. Zagadnienia konstytucjonalizmu
w związku z psychologią wymagałyby rozszerzenia, trudno w dobie dzisiejszej poprzestać wyłącznie
na Kretschmerowskich
koncepcjach.
Pewne zastrzeżenia budzi także sprawa typologii. W ujęciu antropologii polskiej klasyfikacja typologiczna opiera się na indywidualnie określonych osobnikach.
Kryteria
są morfologiczne,
a nie narodowościowe.
językowe czy psychiczne.
Punktem
wyjścia dla wyodrębnienia
typÓ\\;
antropologicznych
są wzajemne podobieństwa osobników. Polskie badania
niejednokrotnie
rzucały światło na clawne migracje, na zagadnienia autochtonizmu itp. W tej dziedzinie antropologia nasza wyprzedziła znacznie
kraje zachodnie. Główną rolę odgrywają tutaj metody badawcze. Było to
osią,gnięciem na miarę światową, że zaczęto rozkładać populację ludzką
na naturalne grupy osobników morfologicznie do siebie podobnych wyliczając liczebności tego rodzaju grup. O tych osiągnięciach i metodach nie
znajdujemy
wzmianki w książce H. G l' i m m a.
Ponadto stwierdzić należy, że także w zakresie "biologizacji" antropologii pominięto ważne sprawy. Stanowczo za mało mówi autor o genetyce populacyjnej, o procesach selekcyjnych i o całym zespole zagadnień
ewolucyjnych.
Również
należałoby
chyba
wzbogacić
dzial dotyczący
ekspertyz dla spraw dochodzenia ojcostwa.
Szata graficzna, jakość papieru, okładka są bez zarzutu. Zalety te
sprawiają, że książkę bierze się z przyjemnością do ręki.
Wanda

Stęś!icka

Henn
P o h I h a u s e n, DAS WANDERHIRTENTUM
UND SEINE
VORSIUFEN. Eine ethnographisch-geographische
Studie zur Entwiklun"
del' Eingeborenenwirtschaft,
Albert Limbach Verlag, Braunschweig
195;'
ss. 175.
Pr~ca zajmuje się zbadaniem
charakterystycznych
cech pasterstwa,
stan?Wlą~:gO o.b~k uprawy roślin pod~tawowe elementy składowe naszych
cywlllzaC]l. KSIązka składa się z czterech rozdziałów. W rozdzial'= pierws~ym autor omawia problematykę
pracy, własne stanowisko
metodologIczne oraz dokonuje podziału gospodarki hodowlanej.
Punktem wyjścia dla ustawienia problematyki badawczej są db. autora
materiały archeologiczne z miejscowości Meiendorf i Stellmoor w Niemczech Północnych dotyczące hodowli renów. Problematyka
podjęta prZN:
autora streszcza się \V trzech następujących
pytaniach:
1. Czy hodowla renów stwierdzona w Stellmoor była zjawiskiem izolo ..
wanym kulturowo i zaginęła bez ślaclu wraz ze zniknięciem rena z obsza-

�715

714
rl',w nadbałtyckich,
czy też była fazą poprzedzającą
nie formy gospodarczo-kulturowe?
2. Czy hodowla

kultury

"Ahrensburger

innych ludów pasterskich
Rentierbegleiten"?

uchwytne

wywodzi

historr-:-

się z tak zwanej

3. W jaki sposób ludy, które przejęły umiejętność
hodowli
nomezolitycznych
hodowców renów, r0zwijały ją u siebie?

od wczes-

Autor uważa, że na żadne z tych pytań nie może odpowiedzieć autorytatywnie sama archeologia, etnografia bądż zoologia. Dlatego też podejmuje próbę zgromadzenia
najważniejszych
faktów archeologicznych
etnograficznych, geograficznych
i biologicznych dotyczących gospodarki związanej
z reniferem
i innymi
zwierzętami
trzymanymi
przez
pasterzy i myśliwych. W związJl:u z tym daje w swej pracy w rozdziałach
II i III opisy poszczególnych kultur pasterzy i myśliwych.

I

l
I

I

Rozdział II zawiera
omówienie
pochodzenia
i podziału gospodarki
związanej z renem, rozdział III natomiast poświęcony jest gospodarce pozostałych pasterzy i myśliwców występujących
na różnych kontynentach.
Opisy kultur zawarte w pracy podawane są według ujednoliconych
zasad;
zawierają krótką charakterystykę
środowiska geograficznego, opis elementów kulturowych
wia,żących się z hodowlą bądż polowaniem
oraz opis
cech rasowych nosicieli określonych
kultur. Opisy te z reguły dotyczą
prawdziwych nomadów zmieniających miejsca swego zamieszkania wokreślonych porach roku wraz ze swymi stadami. Wyjątek stanowią omówione
IJrzez autora półnomadyczne
ludy Toda w Indiach. Z terenu Europy
&lt;1względnia autor jedynie Lapończyków. Dla celów porównawczych opisuje
••utor kulturę Eskimosów, jasnoskórych myśliwców Afryki oraz hodowców
1:'Jm poludniowej Ameryki. Ogółem opisuje 40 różnych ludów.
Rozdział IV pGświę::.ony je~t omówieniu wieku, rozwojowi i podziałowi
pasterstwa,
jako kompleksu gospodarczego. W rozdziale tym autor przepro,,' 2.dz:J.hipotetyczną rekonstrukcję
procesów działających
przy powstawaniu kompleksu pasterstwa.
Według autora stawianie roboczych hipotez jest konieczne ze względu
na wskazanie dalszych kierunków badawczych bądż punktów wyjścia dla
dalszych gruntowniejszych
badań.
Autor przyjmuje,
że zbieractwo i myślistwo wyszły z różnych form
gospodarczych,
znajdujących
się na innym stopniu rozwoju. Autora nie
zadawalają
dotychczas stosowane podziały na wyższe czy niższe my~listwo, bądż podział na myśliwych stepowych czy zbieraczy z okolic polarnych czy tropikalnych.
Podstawą
proponowanego
przez autora podziału
jest stcsu:1ek myśliwego do obiektu polowan,ia. Stąd autor dzieli mYśliwcuw na następujące grupy:
1. Myśliwi
lej gospodarki

związani
decydują

ze stałym miejscem (Ortsfeste
Jiiger).
O formie
dogodne warunki mieszkaniowe
(jaskinie), albo

przewaga pożywienia
roślinnego nad zwierzęcym. Do grupy tej można
zaliczyć Ajnosów. Polowanie wśród tej grupy ludów często odgrywa rolę
podrzędną.
Ewentualne
wędrówki
nie związane są z myślistwem.
Do
myt!iwców tej kategorii, którzy żyli tylko z polowania możemy zaliczyć'
również mieszkańców
jaskiń z okresu lodowcowego.
2. Myśliwi związani z określonym
rewirem (Revierfeste
Jdger). Myśliwi tej kategorii trzymają się w pobliżu dogodnych dla polowań terenów
(np. wodopojów, skrzyżowań dróg wodnych ...) w okresach najdogodniejszych na polowania. Do kategorii tej należą Eskimosi Karibu.
3. Myśliwi
związani ze zwierzyną
(Wildfeste
Jager).
Trzymają
się
zazwyczaj w pobliżu zwierzyny i postępują za jej śladami.
Każda z wymienionych
wyżej grup stanowi odrębną biocenoz,~ kulturową (KuLturbiozenose),
to znaczy według autora, składa się z indywiduów,
które posiadają wspólną formę gospodarczą, wspólny język, szereg wspól-·
nych elementów kulturowych,
znajdują się stale w obustronnej wymianie
bezpośredniej
lub pośredniej bądź tei. mają potencjalne możliwości takiej
wymiany, posiadają mniej lub więcej jednolity skład rasowy. W obrębie
każdej t3.kiej biocenozy możemy obserwować,
na różnych kontynentach
świata równoczesne
występowanie
specjalizacji
czyli biotypów kulturowych (Kulturbiotype).
Etnobiotyp aloo biotyp kulturowy jest sumą czynników pośrednio lub bezpośrednio
wpływających
na kulturę, czynników
klimatycznych,
botanicznych,
zoologicznych, antropologicznych
i kulturo-wych (łącznie społecznych, gospodarczych i język-owych).
Wymienione
wyżej trzy kategorie myślistwa spotykamy u zwierząt,.
są one charakterystyczne
nie tylko dla ludzi. Np. wilki polują zimą na
zwierzynę postępując za nią itd .
Autor stoi na stanowisku,
że jest niecelowym dzielenie gospodarki'
ludów egzotycznych
na dwa stopnie: myślistwo
:i hodowlę. PomiędzY'
bowiem myślistwem,
a hodowlą występują
bardw
ważne stopnie pośrednie. Są to:
1. Towarzyszenie
zwierzynie (Begleiten).
Jest to jakgdyby kontynuacja
polowania polegającego
na postępowaniu
za śladami zwierzyny i trzymania się w pobliżu {III kategoria myśliwców). Charakterystyczną
cechą
tej formy gos'Pcdarcz.ej jest pogłębion" Slpe-cjaliza:cj.a odnośnie obiektu polowania. Dalsze cechy są następujące:
wędrówki określonego stada zwie-o
rząt określają równocześnie wędrówki ludzi; zwierzyna, na którą się poluje
jest chroniona; występują tendencje do kapitalizowania
stad zwierzęcych:
zwierzęh
nie zawsze są obiektem polowania, występują bowiem również
inne motywy np. zwierzęta są używane do transportu;
podejmowane
są
próby ograniczenia
wędrówek
zwierzyny;
zachowany
jest nadal trybsezonowych wędrówek za zwierzyną, zwierzęta na które się poluje tkwią
nanal w swoim naturalnym
biotypie, chociaż może wysiąpić
skrócenie
ich dróg wędrownych,
na skutek działalności
człowieka. Towarzyszenie-

�717

'716
zwierzynie
3 kategorii

(Begleiten)
(Wilelfeste

stanowi
stopień pośredni
pomiędlY myślist\vem
a pasterstwem.
Granice są wielokrotnie
po-

Jager),

między nimi bardzo płynne.
Od pasterstwa
natomiast towarzyszenie
zwierzynie tym się wyodrębnia, że zwierzyna za którą się wędruje, nie wykazuje żadnych cech oswojenia bowiem tkwi nadal w naturalnym
biotypie.
Wynika z tego, że pod wpływem określonych
faktów kulturowych
myśliwcy III kategorii (Wilelfeste
Jager), mogą przekształcić
się w spe.cjalistów polujących
na określone stado zwierząt, a ci specjaliści z kolei
w pasterzy.
T o war z y s z e n i e zwierzynie jest kontynuacją
myślistwa
związanego z trzymaniem
się myśliwych w pobliżu zwierzyny.
Drugim stopniem pośrednim
pomiędzy myśliwstwem
i hodowlą jest
c s woj e n i e zwierząt (Das Zahmen). Oswojenie 7.wierząt jest niekrwawł\
kontynuacją
polowania
związanego
z określonym
miejscem (Re'l'Łerfeste
Jeiger). Występuje wtedy, gdy zwierzę lub stado zwierząt, tak dalece przyzwyczai się do bliskości człowieka, że nie boi się ludzi, którzy mogą prowadzić dokarmianie
zwierząt (podawać np. sól), bądź nawet wykorzystywać zwierzęta do pracy. Oswojenie tego rodzaju występuje w Azji Poluddniowo-Wschodniej
i Melanezji. Trzecim stopniem pośrednim
pomiędzy
myślistwem, a hodowlą jest p r z e p ę d z a n i e zwierząt (Das Treiben). Jest
ono dalszym
ciągiem
myślistwa
związanego
z określonym
rewirem.
Ta forma gospodarki występuje wtedy, gdy myśliwi związani z okre~.lonym
terenem (Revierjeste
Jager) bądź myśliwi związani z określonym miejscem
(Ortsfeste
Jager) zapędzają
wędrujące,
dzikie stada zwierząt do specjalnych zagród, aby ciągnąć z nich określone korzyści: i tak np. Indianie
południowo-amerykańscy
polują na lamy.
Omówione formy pośrednie gospodarki charakteryzują
się tym, że rozmnażanie zwierząt dokonuje się na swobodzie, a same zwierzęta nie posiadają cech udomowienia.
Hodowla zwierząt podzielona według autora najbardziej
celowo obejmuje trzy rodzaje: 1. Wanderhirtentum
(pasterstwo związane z koczowniczym trybem życia), 2. Ziehbauertum
(koczownicze rolnictwo), 3. Sesshajte
Viehzucht
czyli hodowlę związaną z osiadłym trybem życia i istnieniem stajni.
W rozdziale II zatytułowanym:
"Die
Rentienvirtschajt".
Gl.iedernng
und Ursprung
autor charakteryzuje
środowisko i ludy związane gospodarczo z renami. Omawia funkcje reniferów
oraz gospodarczo-etnograficzny podział ludów hodujących
reny. Rozdział kończy się podziałem
wsp6łczesnej
gospodarki reniferowej.
Gospodarka
związana z renem stawia ludziom zajmującym
·się nią bardzo wysokie wymagania.
Muszą oni
odznaczać się siłą i znaczną ruchliwością,
tym większą, im prymitywniejsze są środki transportu
i im bardziej ruchliwy jest obiekt ich gospodarki.
'Wynika z tego, że tylko ludzie w najlepszych
latach swego życia mogą

zajmować się polowaniem nil reny. Pozostała ludność skazana jest na zaiładę, bądź musi gospodarkę
swoją budować
na innych podstawac~.
W związku z tym na terenach arktycznych
i subarktycznych
występuJe
zawsze podział grupy ludzkiej na dwie biocenozy kulturowe.
Ruchliwej
biocenozie kulturowej
myśliwców odpowiada zawsze, (przynajmniej
w reliktach) biocenoza kulturowa rybaków, bądź rolników czyli ludzi a osiadłym mało ruchliwym trybie życia. Możemy w tym wypadku mówić o ma-o
kro i mikrokulturach.
Np. makrokultura
Lapończyków
obejmuje mikrokultury: Lapońc-zyków z fjeldów, z lasów i wybrzeża morskiego.
Rozdział III: Die iibrige Hujtieru:irtschajt
der Wanderhirten.
Po opisach gospodarki różnych ludów egzotycznych autor dochodzi do wniosku,
że istnieją niewątpliwe
zgodności kulturowe pomiędzy ludami hodującymi
reny oraz innymi ludami pasterskimi
różnych kontynentów. Wyodrębnione
przez autora w tym rozdziale typy gospodarki obejmują:
A. Typ gospodarki
reniferowej
Korjaków,
Czukczów,
Samojedów
i Lapończyków
z fieldów. Z kultur archeologicznych
należy tu stopień
ahrensburgski.
Typ tej kultury wystr;puje na tundrach, tundrach leśnych
fjeldach.
B. Hotentocki typ gospodarki.
C. Typ gospodarki pastersko-wojowniczej
(Massajowie, Hima, Turkana i Nuer). Dla tego typu gospodarki charakterystycznym
są: instytucja
wojennego kraju i spożywanie krwi żyjących zwierząt. Polowanie nie ma
tu znaczenia, bowiem żyjące zwierzę jest wszechstronnie
wykorzystywane
gospodarczo (krew i mleko).
D. Typ gospodarki ludów Toda-Kara-Bororo.
Typ ten jest produktem
specjalizacji
typu poprzedniego.
Występuje
na obszarach regresji kulturowej i na obszarach
peryferycznych.
Pojedyńcze
ludy o gospodarce
tego typu występują
w postaci reliktowej
w Indiach, Arabii i na Saharze. Najważniejszym
zwierzęciem gospodarczym
jest bydło rogate. Krwi
się nie spożywa, a mleko posiada znaczenie sakralne. Polowanie nie posiada żadnego znaczenia.
E. Typ gospodarki pasterskiej związany z tzw. "małym bydłem" uprawiany przez Tungutów, Tuaregów, Tebbu, Arabów, Somalijczyków,
Bedja
i Kozak-Kirgizów.
Hoduje się tu jedynie drobne zwierzęta: owcę i kozę,
brak natomiast
zwierząt
dużych. Autor uważa ten typ gospodarki
za
wtórnq i stosunkowo póżną specjalizację.
F. Typ gospodarki jeżdzieckiej-Kałmuków,
Mongołów, Sojotów, KaraKirgizów i Turkmenów. Najważniejszym
elementem kulturowym
jest jeżdżenie na renach, koniach wielbłądach,
jakach. Ten typ stanowi najmłcdszą,
ale równocześnie
najbardziej
ruchliwą
\varstwę
kulturową
w obrębie pasterstwa.
Rozdział IV - Wiek, rozwój i podział całego kompleksu pasterstwa.
Przejściowa
forma gospodarki
pomiędzy myślistwem.
a hodowlą renife-

::', '..,~t:

�718
rów IRentierbegleiten)
stwierdzona
w oparciu o wykopaliska
Stel1.~~or
na Niżu Niemieckim jest najstarszą z dotychczas poznanych form WYJSClOwych hodowli zwierząt w ogóle, a więc i pasterstwa.
W okresie pomięd~y
J U 000 a 8500 lat przed n. e., na obszarach Niemiec Zachodnich
w rejonIe
Bałtyku polowanie na renifery
polegające
na trzymaniu
się z\vierzyny
(Wild-feste
Jagertl.j.m) przeobraziło
się w fazę pośrednią pomiędzy polowaniem, a hodowlą, w tak zwaną fazę towarzyszenia
zwierzynie (Rentierbegieiten). Ta przejściowa
forma gospodarki nie powstała nagle, lecz element
za elementem
dostosowywała
się do nowych warunków
związanych
ze
.zmianą klimatu.
.
Osiągnięte dzięki temu przestawienie
się całej kultury,
na posługiwanie się nowym typem sprzętu, spowodowało
przejście z paleolitu do
mezolitu. Występujące
obecnie różne formy gospodarki
opartej na reniferze należy tłumaczyć
tym, że od mezolitycznych
hodowców przyjmowano tylko takie elementy kulturowe,
które były specjalnie
ważne dla
z lspokojenia
potrzeb własnego kulturowego
biotypu.
Hodowla rena jest pochodzenia monocentrycznego,
powstała na terenach położonych na południe od Bałtyku.
Po okresie lodowcowym
ren zniknął z terenów
nadbałtyckich,
na
które wtargnęły
inne zwierzęta.
Metody gospodarcze
związane z renem
zo£t3ły przeniesione
na inne zwierzęta, ale równocześnie
dostosowane do
istniejących
warunków
geograficznych,
ekologicznych
i etnograficznych.
Id :~'l hodowli według autora przeniesiona
została na inne terer.~' przez
Europejczyków. Swiadczą o tym m. in. także cechy rasowe spotykane u lud6w pasterskich.
Jadwigc!

Kucharska

Johann
K l' u s e: HEXEN UNTER UNS? Magie i.md Zaubl~rg1aubel'l
in unserer Zeit. Verlag Hamburgische
Bucherei, 1951, s. 210.
Praca obejmuje 11 rozdziałów; część pierwszych podaje zaobserwowane i zanotowane sposoby rzucania i zdejmowania
czarów, dalsze omawiają przyczyny utrzymywania
się podobnych praktyk
po dzień dzisiejszy.
We wstępie autor stwierdza, że w połowie XX wieku tysiące kobiet
na terenie NRF są prześladowane
jako czarownice. Mimo, iż od 200 lat
zRbronione jest palenie czarownic
na stosie, wiele osób ginie niemniej
strasznie
i okrutnie,
bo zaszczute, zadręczone przez ludzką opinię. Ten
wlaśnie fakt spolecznego konfliktu, ciemnoty i zacofania oraz ich skutków
(w dobie wielkiego rozkwitu wszystkich
dziedzin wiedzy) skłonił autora
do napisania omawianej książki: "Daleki jestem - cytuję - od 7,amiaru
stworzenia dziela o stanie zabobonu na dzień dzisiejszy. Chodzi mi jedvnie o zwrócenie uwagi ludzi odpowiedzialnych
za politykę
oświatową
i kulturalna
na skutki społeczne utrzymującej
się po dziś dzień wiary
w czarowni~e, diabły,
czary i zamawianie,
i to zarówno na wsi, jak

w mlescle.

Chodzi mi o zastanowienie
się nad sposobami zlikwidowania
tych wyraźnych przejawów ciemnoty i zaraźliwej glupoty. Skutki bowiem
są fatalne zarówno dla zdrowia fizycznego i psychicznego, jak dla obyczajowości niekiedy wcale nie małych grup społecznych. Istnieją bowiem
ludzie, którzy ciemnotę wykorzystują
i podtrzymują
zupełnie celowo (str. 5).
Sredniowieczna
wiara, że niektóre osoby «zcl.ególnie kobiety) posiadają nadludzkie
siły oraz umiejętność
wyk ,rzystania
ich jest po dziś
dzień żywa i mocna w różnych środowiskach,
a szczególnie na wsi. Ni[ch
na przykład
zachoruje
bez istotnej przyczyny
krowa, regularnie,
dzień
w dzień, krzyczy pogodne w innych godzinach niemowlę, czy dorosła
córka zacznie zbyt biegać za chłopakami
- mieszkaniec
wsi przyczyny
tych zjawisk gotów dopatrywać
się w rzuconych czarach.
W 1950 roku gazety południowo-niemieckie
doniosły, że we wsi E.
znajduje
się 10 czarownic, odbierających
mleko krowom. Vol 1949 roku
Johann
K l' u s e \vysłuchał
najpoważniejszej
opowieści, jak to pewna
kobieta na własne oczy widziała, jak sąsiadka z wbitego w ramę drzwi
noża, nadoiła w krótkim czasie pełen garnek świ~żej śmietanki. W 1939
roku gazety podały wiadomość, że w Gelsenkirchen
(Westfalia) zmarło
dziecko na skutek leczenia wrzodu ekskrementami.
Po dziś dzień prasa
zachodnio-niemiecka,
co jakiś czas donosi o wypadku śmierci na skutek
leczenia chorego przez osoby niepowolane.
Podobnych faktów zebranych
w terenie, bądź znalezionych w prasie codziennej autor przytacz" wiele.
Rozdział drugi mówi o sposobach rozpozilawania
czarownic. Jednym
z "niezawodnych"
jest położenie na krześle pod poduszką otwartych
nożyczek. Jeżeli osoba podejrzana
o uprawianie
czar6w nie usiądzie właśnie
na tym krześle, -- na pewno jest czarownicą. Podobnych "niezawodnych"
sposobów wykrywania
czarownic jest wiele. Ponieważ są stosowane, kobieta czy mężczyzna, na którego padnie podejrzenie,
że jest \V służbie
diabła jest z góry skazany na społeczne potępienie.
Obrony i n.tunku
przed podejrzeniem
i oskarżeniem
nie ma. Mówi o tym rozdział czwarty
i pią ty książki.
Zdaniem Krusego, wiara w czary oparta jest o Testament i katechizm.
Wypędzał niejednokrotnie
diabła Jezus. W małym katechiźmie
wyraźnie
mówi się o zakazie rzucania czarów. Zarówno w Starym, jak Nowym
Testamencie
problematyka
diabłów, czarownic
i czarów stawiana
jest
niejednokrotnie.
Bezpośrednim
jednak
źródłem zdaniem
autora
_
rozpowszechnienia
zarówno "nauki"
rzucania,
jak zdejmowani3. czarów
jest szer{)ko rozkolportowana
w drugiej połowie XIX wieku na terenie
Niemiec - 6. i 7. księga Mojźesza. Poczytność jej· na terenie NRF zdaje
się w ostatnich
latach wzrastać. Tym faktem Kruse tłumaczy rozpowszechnienie i aktualność praktyki nauczania i zdejmowanie czarów. Źródła
.,wiary" w prawdziwość tych nauk świadczą o niskim poziomie intelektualnym szerokich rzesz mieszkańców.

�721

720
Omówieniu
tła i przyczyn szerzącej się wiary w czarownice
i czary
poświęca autor drugą część książki (rozdziały VII-XI).
Zaznacza wyraźnie że chodzi mu o źródła nie w sensie genezy, lecz o przyczyny
utrzy,ny~vJ.nia się praktyki
czarów po dzień dzisiejszy, o społeczne przyczyny
i możliwości istnienia
czarownic. Widzi je przede wszystkim
w niemieckim prawodawstwie,
w którym brak paragrafu
w myśl którego obwoływanie kogoś czarownicą
byłoby traktowane
jako przestępstwo.
Dopiero
jeśli kobieta podejrzana
o to, że jest czarownicą zostanie pobita - sprawcy
pobicia zostają ukarani,
ale tylko i wyłącznie
za sam fakt pobicia. Motywy, wszystkie
szykany
moralne
są w wyroku
pomijane.
Podobnie
zresztą dzieje się, gdy dojdzie do procesu człowieka żerującego
na ludzkiej głupocie czyli takiego, który odczynia rzucane czary. On też odpowiada tylko, gdy spowoduje
wypadek
kalectwa,
bądź śmierci, natomiast
nie odpowiada
za jawne oszustwo, za uprawianie
procederu
zamawiania
czarów, wykrywania
czarownic itp. Brak odpowiednich
paragrafów
w prawodavlstwie
zachodnio-niemieckim,
to zdaniem J. Kruse, bardzo istotna
przyczyna
utrzymywania
się wiary Vol czarownice.
Inną, niemniej ważną - są bajki, sagi, opowiadania,
obrazki, fi~my,
ióztuki teatralne
pełne diabłów i czarownic. Działają
one na wyobraźnię
dziecka i często ciążą nad men talnością dorosłego już człowieka. Niektórzy
irdcrmatorzy
zapytani przez autora dlaczego wierzą w diabła i cZ"lrownice,
odpowiadali po prostu, że w szkole ich uczono o istnieniu złych mocy, przed
którymi należy się chronić. Po dziś dzień dzieci w Niemczech Zachodnich
uezą się w szkole o diabłach.
Mieszkańcy
wsi natomiast
twierdzą,
że
jeszcze nikt im nie powiedział,
że nie ma diabłów, ani czarownic. Diabły
więc są. Wierzyli w nie ojcowie, wierzą oni (informatorzy).
Będą wierzyły
dzieci, bo wynoszą tę wiarę z domu, a gruntują
ją w szkole. "Myliłby się
jednak ten - koilczy swoją pracę autor - kto sądzi, że wiara w zabobony
dotyczy tylko mniej
oświeconych
warstw
społeczeństwa
i tylko wsi".
W mniej drastyczny
sposób, ale hołduje jej wielu przedstawicieli
\varstw
wykształconych.
Czym bowiem, jak nie zabobonem jest wiara w ,.feralne"
i "szczęśliwe" liczby, lęk przed czarnym kotem, wszystkie talizmany chroniące przed
urokiem,
bądź nieszczęściem.
Nieobca
też jest szerokim
warstwom
społeczeństwa
wiara
w znachorów,
wróżbiarstwo,
rzucanie
i zdejmowanie
uroków.
Czqść winy za utrzymywanie
siG w społeczeóstwie
wiary w "czary".
Butor przypisuje
niemieckim
etnografom.
Etnografowie,
jego zdaniem,
traktują
całą dziedzinę wiary w diably i czarownice
jako wiedzę ludową,
a zamawianie
i pokątne leczenie chorób jako medycynę ludową.
Trzeba,
by nauka
zaczęła oddzielać
mądrość
ludową od niewiedzy
ludowej i przestała
tej ostatniej
nadawać
znamię specyfiki ludowej, czy
(lawet narodowej.
Trzeba, by etnografia
podawała prawdę o historii ludu
l wsi bez sentymentów
i upiEikszeń, by mówiła nie tylko o przymiotach

zaslu.;ach
ludu dla narodu, ale i jego brakach.
Jilk przEd medycyną
',\:znio::łe zac.!.anie uv./alniani~j ludzkości
prz2d plc:.gq chorób fizjr)logiczn:, en, t3k p~'zed etnografią
i każdą nauką o społecz,~ństwie
Wi1.1YlOSidĆ
j:!w cel i.adJnie
uwolnienia
ludzi od plag spolec,myc:1, l. któryc~ jedn:(
Jest utrZ}iYłujt.)Cd
się wiara \\T l1ad:=&gt;rzyrodzo:1e n10Cc, a mi~dzy :1i:T~i czarO\\,;,1i('e: Jes'e.~m)1 - koóczy Kruse swoją książkę napbanii
Z dUZ:l pasją
cz1.ovv·i:::ka społecznie
zaangażo\vanego
nie tyLko
s1]ac1ko;)ie7'ccuni
ttudycJi
j

'3tC'ii

nie

tuil&lt;o

rnu

bUC:

;c:h

l.i2

\,','j.

ule

pGi.cmkcnni,

t:,;'obec

bl(;1'1i,i

._- Johann

Uk,vit!Q'W,,6

Syn

bĘ'(;'z.!cnq;

rolnika

kied'vś

otr~;!.JrrlGnlJch

Kruse

ur'}dzuny

1£'26 r..-ku micst.:ka

sb·de

'\'1

w 1839
I:IalYlburgu.

i ci/utegolli

prz0dk(l1ni

ci.:?innogroclu,

l.irzekazów

..? ITICŻe-

nu?

rl~C)żernv

jest nauczycieL"m szkoly jl'Jdsta\'loroku w zachodnim
Eolsz,ynie,
od

:i\!Iat2ri"ły

i dokumenty
do książki Johann
Kruse zbierał
w sumIe
Cz~ścio\vo s~-l to Y:i:13tcria,ły t2\~.~. t.2L"i~nG\\!':~ (z::-~obs,~rv,"O\\uln(:'\
i Z(LlotO\Va~e
przez samego autora), ,}o/ dUŻ'2j mierze V\:ycin};i Z ni~n:.ieckiej
p~-8S,} j;':tt 19~ij--19;)O, rn~te:rialy
i dckurnenŁ:.I
są-":':Jv.,:c. JcdnQc~:cś!1iC' :~G
18 t bezskuiecznie
CllarmO\\'3ł rćżne cZYl1:1iki o v..'ażnojci probh:mu. Dopiero
PC) uk)·oaniu sil: w 1951 roku omawianej
ksi::żki zarówno pnsCl, jak radio,
1.1.11-,1'1 i t;~'l0\vizja
z)inter2sc-,&gt;~,-a}8.
siq- s.y-g,:'\,::'l,li'lo·NDnYID
od Lit problerncm.
F'cz,-:,.-t,y\\lnie o pr,:~ci Jol.U:tl1l1cl :Krus'2 ~,~vyr:.L~:d
si.E': CLołvv..lj ni·-:.nliecki et.nograf
(:~r,;--;tęPC::i pre;.:.vcL:~rtt·=t i'-i·1E:rni.,')ckie,j
ź\k.Jci 2n-1li :;\Tauk Vv' PCTlini,:~ \,VSCilodnim)
prof. dr Wolfang S t e i. n i t z w swojej przedmowie
do J(siążki A. S p am e r' R: 1{,o1nanu:&gt;oi.ichle'i(
... Fczytyvv'nie
o książce i negatyv-n'li:- o p0iityce k:.llturalnej
NRF, gdzie tylKO w 1952 roku zallotmvano
w prasie
65 prccesóv/ czarownic.
trzycl7.ic;,;ci

l::1t.

LiU Maria

13ADISCHE

FUNDBERICHTE,

jriihUcsch.ic::tliche
1962, (s. 318, tab!.

.•&gt;ntiich2S

Jahl'bHc',

FOl'sch ung Badens.
22. Jahrgang.
104, plany sytuacyjne
3).

Szw'engrub
cli.? 111'- l&lt;71.ci

fill'

Freicurg

-

Karlsruhe.
.

FrClca t8 kst rezultatem
bad,'!l "rch2()lo!2i~znych, prcnvadw:1ycl1 w la~,::~&lt;::;} j.)/ -·-195~) n::1 ter8r"ie BadcTJii, 'prcv.d~'1r.1i l,rietnjec. g·i.~ai.licz2:C2j z FranCj~:~(1:1 zc;.ch Jc:zi~: \vz(E'.l;~ Pf'r1U i S!:\~,·-~~.~c:lri[;
na pojudrii~l.
1)0.:1 r~dakc:j~~

pO\\-:;t_lł2'

A.

E ck

,2 r l {:,'g o

;J;'r~·ibur~\

i .,A. TJ a u b er

3

l)G:::L:;~'lo~!f' j2~j~, '.L: (j r'7~'dó'::: r.Jz~·)":,~.:--:'x.''',
sprav~;c&lt;d~',nj'-~ c(,!'e-:i('·v.r y)rC'hi,:~t l'"ii .~ hisL;·)r.:,l
n;")\\,-~;'(:;j v; :;7':;~Ci;:)'-lr,~"di I('.::~:'lsn'::·'~lC'
tY~a!j:.'ru· ..~e)

prz2gląd

zOiel',)\\"(\

wykopalisk

z lat

nL1 i rcce~zjc

01"(-;2tablice.

to,

i;~ rozpra\\~_y-

\'E::TiO
'.

dZL2.i0

i poś\\"ięcone

są archcclcgii,
gr,-" (; fr :;:oriaL I t::i1.'.": (Ifof.
v\'ie.' r:1c/~..:rialu
&lt;!i --

.. L,_iJ!

'.

1957-1959,

mkjscowości,

sprawozc1a-

Ob2j!\~I;'lj2: ~,~c;~:;1..i::k,)\'/o
rna:y obszar
znajdujen1Y
\\. nicl'~ i;1t:·r2Slł.jqcy także etnodr E. S ';: n r: lTI e i s t e r (s. 9-16) 11.:.1 podste-t-.

zClsi;~gie:T1

Y:,~.-:':op:.di:;ko\\·(-;g()

t. XLfX

indeks

st\\·i;:,td!.:~1.

że- klJ£ci=tne

grz2bi2nie.

z

!!1.o-

�722
tywem zdobniczym
ptasika
na grzbiecie .'5rzebicnia dotarły do Badenii
w epoce brązu z północnych
Włoch, dokąd najprawdopodobniej
zostały
sprowadzone z północnych Balkanów, gdzie motyw ptaszka znacznie wcześniej występuje.
Także w \\'ykopanej
ceramice autor odnajduje
północnowłoskie moty',\'Y zdobnicze.
Ingeborg H u I d ,\. "Przyczynku
do rzymskiego osadnictwa I10lobszarze miejscowości
Riegel w powiecie Emmendingen"
(s. 51-77)
zaznajamia
czytelnika ze skatalogowanymi
skorupami
w 'ilości 670 szL, obejmującymi
cprócz terN
sigi/utta
także pospo litą ceramikę:
cmaliowar.c
malowane
garnki, misy, talerze, dzbanki i inne, Wszy:;tkie omawiCine przez autorkę
przedmioty
wykopano w jednym wykopalisku
w 1956 r. Nie zostaly one
jeszcze poddane clokładnej chronologizacji,
niemniej
już becnie wszystko
przemawia
za tym, iż mamy
do czynienia
z ceramiką
z przełomu

w. n, e,
Także Herbert
N e s s e l h a u f przynosi nas.
79-84
ciekawy przyczynek do rzymskich
dróg w Germanii,
położonych
po prawej stronie
Renu. Wykopany
w początkach
1959 r. w miejscowości
I1lingen pow.
Rastatt
rzymski kamiell milowy niewątpliwie
został ustawiony
w roku
269 względnie 270 n. e. Obala to teorię _. dotąd powszechnie
panującą jakoby w roku 260 \vzgl. nieco wcześniej Rzymianie opuścili ziemie praI i II

wobrzeżne Renu.
Ciekawą próbę studium
onomastycznego
i środowiskowego
na podstawie wykopanego
w roku 195'8 kamiennego
ołtarza, pochodzenia
rzymskiego, z wyrytymi w piasY0wcu łacińskimi nólpisami, daje Ute S c h i 11 i ng e r w artykule
"Nowy napis z Stettfeld pow. Buchsal", Drogą porów11ania z innymi tego typu ołtarzami autorka wyciąga daleko idące wnioski
co do składu rzymskiej
armii, stacjonowanej
w Germanii w pierwszych
hItach I w, n. e,
W artykule
pt. "Alamańskie
cmentarzysko
z Binningen
im Regau
pow. Konstanz"
Gerhard
F i n g e r li n podaje nie tylko szczegółowy
przegląd wykopanych
przedmiotów
kultury materialnej
i broni z przełomu VI i VII w. n. e" materiał porównawczy, lecz interesujące
etnografa materiały do ubioru. Autor dochodzi do wniosku,że
szeroki pas (der breitI!
Gurt) nie pełnił funkcji ubioru, lecz służył wyłącznie jako wyposażenie
d.
osprzętu
wojennego,
Wśród wykopanych
brązowych
spinek o:~dobnych
wykopano w grobach łańcuszki. rzucające światło na szeroko rozprzestrzenione w VI i VII wieku typy zdobnicze i ich fU::lkcję w ubiorze. W trzech
wypadkach
\V grobach
kobiecych znaleziono liczne wisiorki, którym przypisywano magiczne znaczenie.
Tenże autor omawiając
wykopaliska
z Singe:1 \"i powiecie Konstanz
z roku 1958 (s. 119-132)
clonosi o wpływach
egipskich względnie innych
bizantyjskich
prowincji
na ubiór i artykuły
codziennego użytku, Na potwierdzenie
autor przytacza
przykłacly biżuterii
c motywach
ozdobnych

723
PCj:f:Odz;oDia bizantyjskego
oraz d?,je szczegóio';:y kh opis. ja!,,; również
OpiS wYKClpaneJ wagi ramiennej o dwóch plnkich
szalkach z brązll i kwadpt"r,,\.&gt;, ege&gt;
cIĘzar'-a
b rązu
'. '.
"Z
z wvgrilw::Jwanymi
hcińskimi
I;h~"mi
Wspomniana
waga je t ' d
t'
,._,,. .
.
.
,s
Je ynym ,ego rodzaju egzemplarzem,
wykopanym
po połnocneJ strome Alp w naszych czasach.
" ;odny, ,UWf\gi jest .f~kt, że identyczny
egzemplarz
znalezio71'l, dwadZlbcla lolKa lat wczesnleJ, w grabi'.' 11B llubijskich grobowców królewskIch z Ballany (The Royai Tombs oJ Banana and Qustul, Kairo, 1938),
pr,ze~mlOty ozd.obne stroju kobiecego, znaleziane w omawi3.nym wykopali,ku,
S&lt;j
zdal1lem autord w1"'f[]Vml'
kO"'I'aml'
bl'zant YJS
'k" Iml W".k ona.
'
....
' '".
,
r"
nyml ,w OdrCZ:ilel1lU do bizantyjskich
z innych surowców (br~z ;'~mias'
złota I srebra) przez germańskiego
rzemieśL1ika.
'
,
"
l

'~ 1~
a:~~kule "NO\:'y .alam8ński
, .... o;J---l (,) Frc20ncLl
Ci- i.l l' S c h

cmentarz w Eberfingen pow. Waldshui"
a p"daje przyczynki do b
d
",
o rzę u pogrze,'\-08
, _lIgk~
P01CWY VI w, n. e" między
in'1ymi mÓ":i o budowie trumIen, zwanymi "drzewem umarłego"
łub "pnio-trumną"
(Totenbau
l, b
Baumsarg)
Rozprawa
t
. t ' d
",
m u
..
.
:. _
,
a Jes Je noC'.zesme wazna dla historii os·adnict h c1 wJOsln EberfJngen.
Charakter
pozostałych
artykułów
J'est '.vybl·tnl',~
_ arc h eologiczny. przynosz'l one tylko dane z zakresu kultury materialnej
(ceramika) względnie
tez mają charakter
antropologiczno-porównawczy
Dział
.
k
b'bl'
f'
h'
.. ,
.
rozpraw zamy a
. l 1O"ra la pre IstcnI l nowszej historii Badenii
KSiążk,a jest zbi?rem źródeł archeOlOgicznYCh', aJe równocześnie
jest
oprac?wamem
matenału
oświetlającym
drogi dyfuzyj kulturowych
które
p.rze~~,kałY z Rzymu, Bizancjum i skądinąd do Badenii. To nawarstwianie
SI; r.oznych fal k..l~turowych nie jest obojętne współczesnemu
etnograf-owi.
O"wI~t1a ono ~ow~em stratygrafię
współczesnej
kułtury ludowej Badenii.
Na pod~resl~me, za,sługuJe starannie
wykonany
material
ilustracyjny.
P~wn~m
medoclągmęclem,
dotkliw,ie utrudniającym
rozważania
czy telnrkc'wlob:emu
bądź co bądź na stosunkowo
małym obszarze w;stęPUJ~'
eyeh z]a"'clsk, J"st brak materiału
kartografkznego,
bc'

el"

'~D·

',,'.

,

&lt;5

Konrad

W ypych

SEVENTY - EIGHTH
ANNUAL REPORT
OF THE BUREAu
OF
AMERICAN ETHNOLOGY 1960-1961,
Frank H. H. R o b e r t s Jr D'
.
tor U ·t d St •
'
. Irec. '
11le
a"es Governcment
Printing
Office Washington
1962 s 33
llu~tr, 4.
"
.
,
.. Si~demdiiesiąte
ósme sprawozdanie
roczne Biura Etna10gii Am" ._
k ansk12J prze':!-ta'
'
, NlOne
przez dyr~ktora Frank'a H . H . ł'\ o b er. t' s a _r}
.
zwię l
t
Jest
dżet:·:
sto. ystyką pra,c naukowo-badawczych
tej instytucji
za rok bu~ y zamykający
Się dnia 30 czerwca 1961 roku.
BIUro współpracując
z różnymi instytucJ'aml' J'ak np, Słuźbą Parku

�725
724
ldóry~h
L,\,:r _Idu,'

__,.-,0 (~\:a!ionctl

cI

O'::,ro'~lY (Cor(s

cj

f?lf/i'eers

th~

Służbsf

an.;.:::ykar1iki:..::go

pro\vddzi

na

bdrdz.o

r:lf):;:::V/

te:naiy

n::-~

n.il~.,.i:s

j\l~lsc; ..~,

(ObrL(~di

L:c,d~l\vcz/ch

\I&gt;.f

j,~k. \\'spółuc1zLll
I(::,1,:1..\\';i.il.~ i

\\'

n~,-C'h z O.::d5(i::'I.:·l!

jed:'lak

ri~

sz~z.:':l&gt;')lności

p!"ct~;.;t,:..:r J'c.c::-;:;C, l
\Ą,lojsknv\re,
z r6;?,nyri11

O. ~·:::clli

"'.r;nu,
z

1.ui,"ersy··
~:,udż';;tu

c1»t:\Cjl
r

te1.·e~h;

\,,"3Z2chstr jnnc

ba-

i '.';l'.Je

prace'

i~Hl~,ch.

\vykopaH::.;!;:o\\;c
.,.,~is:=:.()uri

VJ

i

\Vi~·k,;;:zo;'~

iYi:8C

d~)r::ec~,~:_&lt;'h

CL-.::.i(

bad,~:,ń, tyeil, obejnluj~'1cych
;;.1:)

I(:.ji.l~1

stJ~()\\'dl10

z··.viclZ:3.~

/1.t'k::L'l:;;3::i,

cZJ.sGkres

i najnowsze
zdo::,ycze
naukowe
jak wę;;i21 c.ktywny
dzidlanl:l
p:.crJ.li1~~~, SPL:~\''''OLJdnL: '.V zVi~;:z10;ci
S ,;,,:;;..j

C 14 czy też metodę
~~;:~i.
_~()icz;;. ~.i,-~do \'.Iy_

li~:22.rlia :i}_cc\vadzo:1y~;n
bc:dc:·,t'l t'.:fel1o\vych
-- \v)k,)pall~·;k
-- prac
(i3UKJvv'.ycl1 i publik8.cji,
st::~tl(}\vi z'iicIYl
prz2g1ąd
st;;}tY3t:/CZ:H)-~)iLEo:;r'lflczr
.•y
prdc
ZJ
ch:rcs
spra \\i'ozd :n;vczy.
I(cilC8\V2.
czc::~ć: ~p[a \vozd:an.iu
poś,,:,..ir~(~:.:.ąla
lr!~;:"/lU-:~

wum,

_:.~,:J.

\ •.•.·.:p.~lpr~~\~j;::(:Jin
Z Biur~-'tn

Z0~;)rGm

E~niJl(J~)i

fotograficzllLJ-ilustracyjnym,

bibliotEce

j\.:~i'~l·.)'~·:i,

i procy

\v-yboru

j-.-:c.;o Ari:il:-

wydC\\vniczej.

3-10"",

zaś

farma~eu~i,

nowego

:·.t~:CZ1--:':, C;-l

rozv:87.ań.

(1933-31)

poziomie

i';i'&lt;io,;t'lteczaR
d 'lnte"ia,

°

30-50"

ad\vokaci),

stojąca,

wzgl.

Hatt'ana

K'scheh
nie

przy

13-u

bad·

'

z tego

nictwem

7wiązanych.

przez

. l'oglcne.

pokolenia

to

reali-

Wy;;;l{

wszystkich

mieszczan.

wykpiwana

"przybyszów"
miały

gru-

i ideą "wyjasn:1 jed:;ne

5eszcz~; v/('nvczas

hebrajskiego,
także

peJeh :.tdi

za
niemałe

znacze-

~~

wyjątkami
puchodz'

zamiesz-

on'"

••.•
~ .1•...•.
,

.;l.I.IC,
__ ~
'"JV 1,""cQ

1;]00 mie~,zkańców,
autorka
przecrowadza
J
~
,est
to zaraZ'2m
historia
osadnictwa,
z z~~ł:Jże:1iein

praey,

\vzglęc1nie

też

cH.lLorri:a

\ti].3Ll.\;)

do zawodów

z rol.

11. Pinner

dochodzi

wiernymi
zawodowi
rocIZl~ln'2J \VS1) Lo.:1-:.';
dzieci

Zec ni8licznymi

nieJ{,ieckicf!o.

do rolnictwa

pocl.klo

;~i~:;,t~3~:r'.'~

do wniosku,

iż 60%

rolnika,
wybranego
t'
\.i::-l ..,ctdl0 .";H~poza

"V

za\\'odo,,-o

11 -

[,yLiaw

plcU;. pie,i''vv,:;zy, zgcul;.ie

drugiego

W konkluzji

przy jąć

pojqtcści)

3ma SOCjO

stosunek

pJzostało
lJ)/f).'lr~:o

wsi,
prz2,'ć

zamicszk;dych
na

bvł

ni~kim"

u'.':cl7.Z\nc.vch

o powolnej

wvkształceniu

powodowani

decyzji.

i zo:!Jzoil)'cil

CLY_:~l

Cz'~sto
na

jc,z;-,kg

o

nie

wychowania
L:'I.,/
~c rZ':;Cl

n'1iejsk~"
mogła

tubylców,

Na przykładzie

(1
'l'li'-,zrrY\'e
~,r __
""b'
\

nie

ludzie

którzy

i środo'.':iskd.

nieznajomość

(Żyda

p('djęciu

.
iulycn

)!i.:y

za\\;odu

C:o:~lJochn-J~8.

przebiegło;::

19.ó3---H111,

&lt;.1i~~\,:i~~~-',~
- ,::~,L'~\\:i:_&lt;::;~
:.~~
l1~dno\v:;f.',f" ';pt/:q~ :r"l-2~~~':(,jJli,~&gt;/,n::-

stanowią
(lekarze,

pową
sugestią,
lecz świadomością
sjonistycznego
:.i, ',"---;_~~1ia %~l.;rn!l'
}.,rz2 ...~zli &lt;.tc...,rGln-icL-,,"'a.
:\j,,;
p::,.'::oay

kO,ilibci2
redakcyjnynl
cz:}sopisC;'renl a;"j·j,ii, ~,S.:::~::'_:l ~L',{d;:k::9~ i'[lg

L~t

rolnicy

"kecI2mickim

\If

d:jrzl2czy

skUlkdmi

D;.:;partarnentu

nad kultur"mi
'wczesnych
i pra-Eskind.jlt;I)1.~'j ~~':..'Ltdc':F:~ 1..::~C'.':2rp.-;l(~t':~ze

Llc11~~n~:łirii. L,)

i.H1Cl

e:.1

the

i:..or!..ys~aj(~c

c.L~:i~l,cZ,;"rL;~ Se:-l':Kt)\Vj

przYP:1.dia

cltnt~r)'kal\skici'::

of

rozlcgi,'::n

Arctic,
Arctic
Bib liogrupil y, prace
L)
\';:~U l)rac b::1d:·.l·,","':~z::C'i'l
Eiu

.sprawozdaniu

Inż.&gt;'ni2ryjnr~

De)):;nn,en1

i L:~~:::y.ipL:có··.·. k:}~Yli ildU.kc·.v;:nli,

h:t(;':n~i

ma

Ser'&lt;.~ice),

Pork

:~~.;

w za'.\'odach

prac,:

~(~:;~t~'~~():""'~::'~:;';'i

nie

przez
nią,

związanych

piątej

dzieci

ALiji

rodziców,
79%
pr:1cuJ~-cych

'E}ii.,\}

z rolnict~vem.

\;C'~~~2~~:'~J:~e~o~:Ss\a':~5~51~:i~~~;~i~t~:~1
bada-

V.,

ZWEITE

DIE

GENERATION

11'J ISH ..(\..EI...:) Tvl:-n'gart~te

T u r

l mapJ,
JO ilustracji).
-,'.,-,tek,,'.,
zajmuiąca

się

fi

o

\-1/

IvllTTELEUROpAISCHER
SlEDLER
11 n er,
Ti.ibL·:g:2~1 19G2: (s. :2.-sG~

s k y - F' i

drugiego

pokolenia
\v 1Cltach

c.l'zyby'::: ..!jącyC'h

7..-ctf)

,i~

(~(/

",:ij:,
czyli

pIątej

tzw.

Aliji

1933--39).
()'~'Jil\'_t&gt;:

40000

roku

sprawami

ok::J!c' gJ
z ob:&lt;~3.ró\v

z i'el'2nu

(grupa

sccj"lnymi

Zyciów

Jako
socjolog,
a zarazem
s:.,,:(:jll~)gi&lt;2LnC' n;Jd rGz.';,\'~ojC'rn_

imigrantów

przybywających

do

oao
'J

osób, z których
jO 000 przypada
na
dc;nL:;::~'ji J(:~zykc:1 clierYli~~cl':.ie~~o: z t2f;:)

~'..Jj.elT!i(,:c. Studi;)

pru\li,'ndL:,):1e

przez

~iU'L()r-

k(~ d~):y( ..,c:::~~: l~p n:ti~j5kich
Ż~rdć-'\v śrojko\vo-~uro})ej::kich,
któr,:; \v czasie
p.:!.,,_:j:::-"l=~:.:,"::~''''' h:'.~·.;I:~;·:'¥~II.:1Ci·~(:-·Ldl:ł
~l'~ \\- Er22,u. iIl~J.(.~ll1)~ P\)")\"'·:i~ci\\·:;z:.·
~:ię r01r}iC't\\~u
T-~i
-

Ci ',':, ('r·~,.

- :'!:,~

~~;.~_:?~;~_:.(;,~:i~t; ~:.i_l~l:,:.,
ol{~;~,;'

"

'-:::L:'
r;,::J. 1919

w Berlinie,
w roku
1933 emigruje
do Palestyny.
;J'''~:'~'.::':~:' s t:':.,: \"/~.y,_.i~~cj
rG!.Tj:~l p_..d{_'j~':1a~eb.:ldan\:1
IZl'i'cla
,u,
~:ydó.v

rJ?c!zl~le
(Jruyml
&lt;1t.1tr;:'l-:::"
O:T'wia
śrcdkowo-europejskich
imigrantÓ\\'
',.'.
-.. '
. cSler1l8.ll
.
.. SIę w istniejólcych
~
•• l\:"...,r·~v
,"".~._,
,'",;~cl··~~"ct,~·~h·
',Y'"
'-'1,1.,' ~ 1,dU
gn,pnwo
:lUZ
(,SaG8C~1,
d~_'c::c.{l~;:;c d:i POd0b!1ych,
j~lk
\;1.,/
rczdzial&lt;:
piervlszym \vnioskó'N

1r.tO za ....
·'cd::nl
rolr:ynl.
d .,';~t l:,:)zdzJ.~'d~.,; tI'(1klLlj;r

o 0s~:\(:1(;.LI':.;(.;h i:lc!.I/\\'idu:,-,lLlych

l

.:',U_:l)::::d·~r-3t·-..\' l{:)lc~k.tY\',~;l':c~ (~~'"':'-2vt:)'iC i k!O~L::;..)i().
Z~1:;.nl:,;;nny· jest ~k12_d soc.iol')gicLn~~- pr~./t~,'\\·~\j~~c:;~-:h irnierClntÓ\:.-.

L':lc.ci

;:"1

\\'~·,r\·;.d

'.'

c ,._

:~

~'

!~·.,,).d" o',

\\·:,:,:.':('_1,

J'_:-::_~~~·~)in.ik'l
,'''~G~',,)IQWY!111

.lUb ~a'.:ód .z .rclnict-.wm
baClam,llTll
l wynikami

zv/i,)~
uzys-

�726

727

Książka ta stanowi bezsprzecznie
poważną pozycję w żydowskiej literaturze
socjolcgicznej,
zajmującej
si(~ badaniami
nad imigrantami
niemieckich Zydów w Izraelu, jest niemniej cennym żródłem dla et:1ografa
zajmującego
się badaniami
współczesnych
grup etnicznych
Zydów.
K. W.

:vI a r l e n e Ve s p e r, TACSENDE
INSELN
ErN
STAAT,
Taschenbuch
Ge;:;chichte, Band 7, Berlin,
Neues Deutschland,
s. 154,
ilusl.r. 10.
M. Vesper przedstawia popularny zarys historii Indonezji, jako pomostu
pomiędzy dwoma kontynentami
- Azją i Australią
_. liczącej trzy i pół
tysiąca lat.
Zarys przynosi jednak nie tylko wiele danych historycznogospodarczych,
lecz także etnograficznych.
Autorka
mimochodem
nakreśla
stosunki,
oparte
na zwyczajowym
prawie spadkowym
oraz opisuje prymitywną
uprawę ziemi w gospadarstwach drobnych, których podstawowymi
narzędziami
uprawy w dalszym
ciągu dziś jeszcze są sierp i radło. Bardziej wyczerpujący
jest zarys grup
etnicznych, zamieszkujących
kraj 3000 wysp, po dziś dzień żywo pielpgnujących stare tradycje
i zwyczaje. Barwny
opis rozpoczęcia
żniw ryżowych i związanego z nimi święta ludowego to ciekawy przyczynek dorocznych zwyczajów obrzędowych.
Indonezja
nie byłaby państwem
wyspiarskim,
gdyby pojęcia Prahtt
i Ikan (łódź i ryba) nie cechowały trybu życia jej mieszkańców.
Podane
przez autorkę wiadomości
wchodzące w zakres rybołówstwa,
szczególnie
podziału
połowu,
jak równieź
bardzo popularny
opis łodzi rybackich
i hodowli ryb, wykraczają
poza zakres papularn2go
zarysu historii stanowiąc dla etnografa
interesujący
materiał
- choć nie pretendujący
do
naukowego
opracowania.
Szczególnym
rodzajem
domowego przemysłu
ludowego,
doprowadzonego do perfekcji przez mieszkańców
Jawy, to używanie techniki batikotvej, ludowej
sztuki dekoracyjnej,
stosowanej
przy malowaniu
materiałów używanych
do wyrobu
strojów
ludowych.
Dckładny
opis procesu
wytwórczego,
stosowanego
od niepamiętnych
czasów, przypomin::l maloWilnie pisanek przy użyciu wosku, spełniającego
przy batikowaniu
identyczną rolę. Rozdział ten zarówno z punktu widzenia sztuki ludowej, jak
i przemysłu
ludowego, stosowanego
w tej formie tylko na Jawie, zasługuje na pelną uwagę.
W Bali, jak w ogóle w całym państwie
indonezyjskim,
od setek lat
pielęgnuje
się tańce ludowe, przebogate
\V treści
i formie, wykonywane
w kosztownych
strojach o olśniewających
ozdobach. Dni kultury w Solo
są jedynym \V swoim rodzaju wyd2rze:1iem w życiu kulturalnym
Indo-

Dezji, przeglądem
ponad 200 tańcó\\' ludo'xych.
:\a czoło wybijają
się
taniec masek, taniec króla małp Hanumana,
taniec miłości, uchodzący za
klas:"czny Lmiec z Bali oraz dip((, taniec taprzysi~żcnia,
uprawiany
w od:eglych czasach dla wyjednania
w niebiosach deszczu, rozgrywany
obecnie
jako zawody o cli,lrakterzc
sportowym.
"TyshjC2 wysp -- jedno pallstlVo" ta niepozorna
popularna
historia
Indonezji, chociażby dla wybranych
tu zagadnień,
w pełni zasługuje
na
uwagę etnografa
zajmującego
się egzotyką indonezyjską.
K. W.

LE FOLKLORE
BRABANCON,
Nr 155: Bruksela
1962 (s. 221--350)
Le Folklore Braban&lt;;:on jest organemService
de Recherches
Historiques
et FoHdoriques
de la Province
de Brabant,
ukazującym
się kilka razy
\V roku
(co 2 lub 3 miesiące) \v języku francuskim
i .flamandzkim.
Pismo
b tSl'latycznie
Z'·\ i,~zane jest
z Brabancją
- prewincją
najbardziej
re·
prezentacyjną,
leżącą w centrum
Belgii. Na treść nru 155 składają
się
"Ttykuly, komunikaty
oraz bibliografia.
Robert d'Udekem
de G u e I' t e c h i n:
Zamek Heverlee w malar.
stwie XVI-go wieku (Lc Chateau
d'Heverlee
dCl1ls la Peinture
d,t XVI-e
siec/e), s. 221-233.
Jedynie bardzo wnikliwy badacz może wyło\vić z tego artykułu
jakH
skromny materiał
etnograficzny.
Autor omawia tu malarstwo
braci Martina i Luca Van Valckenborgh
dając jednocześnie
historię zabytkowego
zamku Heverlee.
Malarstwo
flamandzkie
tego okresu charakteryzowalo
się wielką dol:ładr..ością w odtwarzaniu
zaobserwowanych
faktów, dlatego
też wnikliwa
analiza obrazów l\'Tartina Van Valck,?nborgh,
który specjalizował się w pejzażach
wiejskich
i przedstawiał
często pracę chłopów
w polu, budynki
\viejskie, stare młyny itp. może przynieść
etnografowi
pewne korzyści.
Jest to artykul
który w głównej
mierze zainteresuje
historyka
sztuki zajmującego
się malarstwem
i architekturą
flamandzką
XVI-go wieku.
Joseph de Iv! u l: Stary Koekelberg (Le Vieu.;. Koekelberg)
s. 234-248.
Jest to druga część kroniki miasteczka
Koekelberg leżącego pod Brukselą.
Kronika jest zbiorem anegdot o mieście i o zamieszkujących
tam ważniejszych osobacłl. Oprócz bardzo szczupłych
informacji
(np. pobieżny
opis
tradycyjnego
stroju wieśniaka)
trudno znaleźć tu jakiś pełniejszy
material etnograficzny.
Marcel
Van h a m m e:
Jean Van Ruvsbroeck
jego czasy (Jean
van Ruysboreck
et son Temps) s. 249-288.
.

�728

729

Artvkuł ten zawiera bic;gr8£i(~ i omrl':ienie
twórczo~ci jed:1e,!o z najs!a'.'i
niGjsz;ch
architektów
flamandzkich
okresu średnio\,·iecZ8. (zm. w 1485 r.).
któ;'('go największym
osiągnif;ciem
była bud:;\va
\vicży 1"3 tu',za brukselskiego. Or)racow·:,nie
to. bogato ilustrov:anc
rcprodukr.jami
"tan'ch
sztych'J\'! prz2z:1aczone
jest przede wszY5tkim dla ),istoryków
sztuki.
Y

H.
Cn1init

C

l'

ok a e

1.~c,:le l.'bok

I'

t:

Młyny

gmin

\\. Cede

Louv;;-:ln

d'Ucc/el

(Le s iVlouli71S

i :~;iveUes

p03L.łdo.la

niegdyś

s. 289-329.
naj\viększq

ilość młynów wodnych.
Sił:~ nape;d0wą tych mlynó\v były liczne strumie"ie prz(,pływające
przez
terC:l gmi!".y. Każdv
młyn posiadał
~pecj"lm\
naz~\'v~.. Naz\vy zaś pochodziły
od usytuG~v\'ania
topograficz~E:go
danego urzqó;clli ..\ (np. Le Proeckmolen,
Je Coudenborri:'molen)
od funkcji
(np. Je
2.Jijpmolell. Ie Shlchmolen)
orn od nazwy posictdlośri,
do której najeżały
(np. 1'2 meuEn du Papenkasteel,
je mouEn dLJ. Ch,]L~au d'Or). Autor nie
dOlję tu dokładnej
analizy konstrukcji
poszczególnych
młynów, lecz raczej
zastan~:(v/ia się nad histor1i-l tych urz~_:(h:ell. poclając cia t;,! .kr(Hlik i dokumentów,
które
'.vspominHją
o ich istnieniu
oraz ne.zwiska
wlOlściciell.
i';a zak.:p\("%eniE clutor ornav ..-ia rolę j::::ką mlyny
sp2łl1~dł)·
"vV
go::ncd:lr::~~
-.,.':icjskiej: służyły one tc'ż do wyrohu papl('ru
i wytłaczania
oleju. CZ0;sto
:::rn~e~j~)ly

S·vVCł

fUi1kcjf~ zależnie

od z~(pc_l:~~z'2bt)\_~.,·::~TJia
gospod;lrki

og61nokró-

.·,olve.i. W z'.\'iązku z rozwoJo=m -,&lt;'iclkis&lt;;o prz'2n1 S!u
ml:;!1Y staw'-1ły ',lę
C,:HD,Z mniej
przyd::ttne
i pod konie': j{IY::.\v.
było już tylko trzY:1~.t:;('ie
'::,zyr:n ,;eL, a po I \vojnie ~;',viat(1\ve,-j [je P~'cc~jvvał zaden.
Pulykuł
ten i.!ustrowar1Y r:·.;Lc,kci(';
(""ieleki ogólne młynów)
onu
jedną
mapką (u.~yt-,lOwanie mJy'.l.ć),,v ',v i.'.12 -j z pf"wnością dla etnografa
je:'st naj('iel~~.l'\iv"3zy z całego c,::·n,:-,1,\7i;~,nc';() n.':·~:lc·ru I..2 Folklore Br.:'tban~c:l,
w \&lt;:ir;kszym
stopniu
zaintcre::uj'2
orc ł~i",C:'ryków gos~)odarczych.
Y·:ik"
S:CO::t
rZ:lsc·p~sma pcś\vięcono
k0~TIH::-lil~;~1_\)rr: dnt.\·-c"·:::;~('yr{j
;,vażniejszych
\VVd'U'l';ń kulturalnych
w Bralxmc:i
h7st'łWY,
nowe muzea, odkryci", archeoIc;!i'2l'1e itp.).
i krótkie om{)'x!:.':Ól
Ostatnie strony Le FolJdore v;vpell'lia biblio,\!'alia
folklorystycznych
'.\·ydawnietw
ostatnich
historycznych,
archeologicznych
br:lgij"ldch
i B;;Ltr.icznY'2h.
Tornus: SkClr?u;iski
V

ET;';OGRAFIA

IV PRACc\CF

C":":SCQ

(1%0--186:2)

dla sprawy
pokoju
mir;dzynarodowego
i powszechnego
dobrobytu
ludzkości" l, prowadzi
niemal",
działa.1ność
i;a polu etnografii
i nauk polcrewnych.
Celem tego artykułu
jest z8;,:Joznc1l1ie clytelniki;w
z gł6wnyrni
pracami uNESCO
w dziedzinie
etnDgrafii
ornz zestawieniel'.'ażniejszych
konfereEcji

zanych

UNESCO,
której
gł6w"ym
zadaniem
j(:5t ..dopom".g·~nie
5pec:j1.1Ji:·:tOrD
\\·e \\'szystkic!i
krd)ach
\~.: 113\\.'i~·1z.:;V,,·8.iliu
\\'spółpracy,
która
)',a 'lwie ogóll1oś\viatow'l
służ.yłaby rJzwc)jo\':i ich dyscYPlin i k •.or':l poz\\,OjjLl0Y- J:a wykorzyst':lIlie
ich \yiedzy dla glównyci1 celów uNESCO
-

\vyd:l'.vnict'A:,

a przeprowadzonych

i i(lnych

\Vyst;:LV

przez

akcji

tę organizację

z·"vią-

w latach

}960-1962.

Zagadnieniami
etnograficznymi
w ramach uNESCO zajmuje si(~ przede
~wszystkim Międzynarodowa
Unia Nauk A:ltropoL'.,gic7.nych
i Etn()zraficl.nych (UISAE). Je5t to jedna z d\VUml,:tu Drg&lt;1'1izacji wchodzących
w skład
Międzynarodowej
Rady Filozofii j Nauk Humanistycznych
(CIPSH)
założonej w reku 1949.
Bardzo aktywrl&lt;1 działalność
prz:;j&lt;lwi,] również pow.stała w 1947 roku
Międzynarodowa
Rada Muzyki Ludowej
(I FI'vfC) '.v ram:Jch
MiędLynarodov/ej Hady
l\luzyki
(IMe). r,,1a ona na celu troskę
o popieranie
badań,
zachowanie
i wykonywanie
utwo!'ów
muzyki
ludowej
we wszystkich
krdjach.
Ped protektoratem
UNESCO dziaja też I\Iiędzynarodovvy
Komitet
Filmu Etnograficznego
i Socjohgicznegn
(CIFES) .
Inne orgarlizl::J.cje międzynarodo"~ve
z:ljrnujqce
~..,ię \\7 p2\~]nym
stopniu
ten::' tyką
et.nogwfir:zną
to: Międzynarodcwa
Rada
Nauk
Sp'Jłecznych
(CISS). Micdzyn:.Ho(\owa
R'lc1:i ]'&gt;cku'ncntac.ii
.Nauk Spo!ccznych
(CIDSS)
:raz Amerykahskie
Towarzystwo
Antropologii
i Geografii
(L-".SA).
Oprócz

rÓŻnCi{O

rodzaju

prac

pro·v\r3d'·~onych

przez

org'łnizacje,

\Vi'\V

co jakiś czas przcprol"'adz,,
wielki" :;k~.je maj~~ce często wpływ
na rozwóJ nouk etnograficznych.
I L~j·:
:1'~-'.obec:1ie z dU'Lym pOlvodzeniem
,&lt;"'lEw",vany jest program
"Wschód-Z"ch6d",
!&gt;tór,'go vdaniem
jest zblii'enie i \\'zajemne
poznanie
kultur
wschodu
i z·~cho~:u. Healizacja
tego
prosnmu
prowadzi
do powstawania
no;'.·ych
instytutów
bachwczych,
il.(,wych wydawnictw,
wystaw i muz::ów cZQs~J o tematyce
etnograficznej.
W roku 1960 na Sesji Rady Wykonawczej
UNESCO zapadla
uchwała
zJinicjowania
\vielkiej
międzyluroc1r)".\'c.i
k9mp,lnii
n" rzecz ratGwa:1ia
Lc;grc;:O"lych zabytków
w Nubii w Z'.d'-!i:J.::Uz budo\',-ą
tamy w As~.uanie.
POL1::1 br,\.b w tej akcji c:ktywny
ur!zi8J.
V'J bL~ch 1901-1963
UNESCO p:'z('zn,.n.\'l"
wicks?e niż zwykL, fU:1dusze na ,'kcje
dotyczące
konserwacji
zabytków
oraz roZ\voju
muzeów
i t'ibEotek,
natol:liast
rok 1D'33 O.sfoszony
został
roki,:Yn międzY;:;'dL'odo·~l:ej
l'NESC:O,

karnp:1r:ii

Organizacja

n1ii..~dz."'i12.rodo\vych,

z etnografią,

n:··1.

rzecz

'IN z2stawieniu

()Chr~)!1Y z~'1bytkó\\".

pc.niź3zym

U\\-zgledniono

~~·\.nc1rć Bertl'und.
:\1i~nzynarodo\\'e
l"CSE.sCG.
liQ0pad
1:;1..0.

jedyni::

'.\·ażniejsze

ba(L:~nl;:~ społeczeń.-.L\\r,

\"ydar:ze-

CilrOll:.:.;ue

cl~

�no

731-

nia związane z etnograficzną
działa1no5cią uNesco
Dlatego nie jest ono wyczerpujące,
ale z pewnością
działalność

tej wielkiej

w latach 1960-1960 '.
rzuci niece· światła na

organizacji.

KONF"EHENC.iE

:'.lII;;r)ZYNAHODO\VE

1. Zgodnie z decyzją powziętą na 5. sesji Międzynarodowego
Kongresu
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych,
która odbyła się w Filadelfii·
w 1956 roku, 6-ta sesja Kongresu odbyła się w Paryżu·*
w okresie 31 lipca - 7 sierpnia 1960 r. Przewodniczył
prof. H. V. Vallo
i s, dyrektor
Musee de l'Homme w Paryżu i przewodniczący
Międzynarodowej
Unii
Newk Antropologicznych
i Etnologicznych.
W dziedzinie etnologii obrady
toczyły się \v 14-tu sekcjach m. in. etnologii ogólnej, metodologii, etnologii
archeologicznej,
etnologii życia materialnego
i ekonomicznego,
etnobotaniki, etnolingwistyki
itd.
2. Na początku
1960 r. w Stresie
(Włochy) odbyło się posiedzenie
Międzynarodowego
Komitetu
Filmu Etnograficznego.
Równocześnie
zorganizowano seminarium
pt. "Film dokumentalny
jako narzędzie
prac badawczych VI naukach społecznych".
Uchwalono zmianę nazwy organizacji
na Międzynarodowy
Komitet
Filmu Etnograficznego
i Socjologicznego
(CIFES). Komitet postanowił
opracować
nowy katalog międzynarodowy
filmów etnograficznych
i socjologicznych.
Informacje
dotyczące tego katalogu ogłaszane będą w przygotowywanym
wydawnictwie
pt. "Revue internationale du film ethnographique
et sociologiąue".
Należy dodać że w 1955 r. przy poparciu
UNESCO zapoczątkowane
zostaly w Musee de I'Homme w Paryżu "Tygodnie międzynarodowE: filmu
etnograficznego".
Natomiast z inicjatywy
Włoskiego Ośrodka Filmu Etnograficznego i Socjologicznego
oraz Włoskiego Ośrodka Filmu Kulturalnego
zorganizowano
stałe festiwale
filmów etnograficznych
i socjologicznych
odbywające
się corocznie we Flor'encji.
3. W dniach 9-16 sierpnia 1960 r. odbył się Międzynarodowy
Kongres
Orientalistów
w Moskwie. Jest to jeden z punktów
działalności
komisji
do spraw projektu
"Wschód-Zachód"
powstałej przy Komitecie ZSRR dla
Spraw UNESCO. Podobne kongresy
odbywały
się już wcześniej,
bo od
1873 r. Zagadnienia
irlaukowe poruszone
na Kongresie
w Moskwie to
przede wszystkim:
historia
ludów krajów
wschodu. kultura
starożytna
i współczesna
oraz etapy wyzwolenia
narodowego,
politycznego
i ekonomicznego.
4. W grudniu
1960 r. Uniwersytet
w Ibadan
przy współpracy
rządu
, Materiał
czerpano
wa 1960-62. nr 27-56.
• R. S t o p a. Lud

z Biuletynu
XLV,

str.

Polskiego

48.1.

'*.T.

Komitetu
G a J e Je

do Spraw
Lurl XLVIll.

UNESCO.
str.

;;29.

W"rsza-

•.

federalnego
Nigerii i UNESCO zorganizował
międzynarodowe
kc lokwium
na temat: ,.kultura
afrykańska-historia,
wartości i perspektywy".
Opracowano konkretne
wnioski i prepozycje
zmierzające
do rozwoju badc:ń
nad kul'.urą
narCJdów afrykańskich.
Tematami
obrad i dyskusji
było:
pochodzenie
i historia kultur afrykat'Jskich,
pojęcia i wartości kulturalne
krajów ai'rykat'Jskich, koncepcja sztu!, plastycznych,
muzyki, tat'Jca i lite-o
ratury, kultura
afrykańska
w śVfiecio współczesnym.
5. Na początku roku 1961 odbyło się plenarne posied;:enie Międzynarodowego Ośrodka Ochrony i Restauracji
Zabytków
utworzonego
przez
rząd włoski i UNESCO. W posiedzeniu wzięli udział przedsta'.vici21e 20-tu
krajów. Podjęto szereg uchwał dotyeqcych
m. in. ochrony i konserwacji
zabytków etnograficznych
i archeologicznych.
Wiceprzewodniczącym
Rady
Ośrodka
wybrany
został dyrektor
MuzE-um Narodowego
\\ Wc&gt;rszawie
prof. Stanisław Lorentz.
6. W uoi"ch od 23 sierpnia
du 3 wrzeSlllCl 1961 r. "odbyła
się
w Quebec w Kanadzie doroczna konferencja
Międzynarodowej
Rady Muzyki Ludowej. Obrady toczyły się wokół trzech głównych tem3tów: porównanie między muzyką i tańcem ludowym rozmaitych grup narodowych
i rasowych
Ameryki
Północnej
i Południo\'lej;
obecna sytuacja
amerykańskiej muzyki ludowej; instrumen ty muzyki ludowej w obu Amerykach.
Konferencja
i czwarty festiwal Miqdzynarodowej
Hady Muzyki Ludowej odbył się w Gottwa1d0wic
(Cz(~chosłowacja) w okr~sie od 13 do 21
lipca 1962 r. l\'ajważniejszymi
tematami
konferencji
były: migracja i porównanie huków ludowych, technologia instrumentów
używanych w muzyce ludowej, tradycje
i nowe elementy
współczesnej
muzyki i tallcóW"
ludowych.
Również w końcu lipca 1932 r. cdbył się w Bukareszcie
międzynarodowy festiwal muzyki ludowej krajów Bałkańskich
zorganizowany
przez
Rumuński
Komitet dla spraw Międzynarodowej
Rady l'vIuzyki Ludowej.
7. Międzynarodowe
posiedzenie na temat kultury
Indian w Ameryce
Południowej odbyło się w końcu lata 1961 T. W Sao :Paulo (Brazylia). GlÓw-.
nym tematem posiedzenia był problem pochodzenia człowieka w Ameryce
Poł. Etnologowie,
archeologowie,
genetycy
i lingwiści
wygłosili
szereg
interesujących
i'&lt;!f:,raUl\\·. Wykazana,
Ż2 poważne
niebezpieczenscwa
zagrażają osta bim świadectwom
z dziedziny prehistorii
Ameryki Poludniowej, gdyż nie podejmowano
do tej pory prawie żadnych wysiłków, aby
zachować wspomnienie
o tradycjach,
sztuce, i językach żyjących jeszcze.
do niedawna
plemion indiańskich.
Postanowiono,
że w r. 1962 specjalna
ekipa uczonych przeprowadzi
badania nad kulturą neolityczną żyjącego do
dziś jeszcze w lasach stanu Parana w Brazylii plemienia
Indian Szeta.
Prace te finansowane
są przez UNESCO za pośrednictwem
Międzynarodo-.
wej Unii Nauk Antropologicznych
i Etnograficznych.
8. Rumuński Komitet do Spraw FNESCO wraz z Rumuńską Akademią

�733

732

\

N&lt;luk w ramLł.CI-Jp~oj'2ktu ,,\,rsChÓc!-Z2.chód" zorganizov::&gt;i mi~:dlY[]&lt;lrodo;xe
]{.olck'Nium na temat cywilizacji
bałkańskich.
S2minarium
odbyło siC; ".'" 8il".:Ll ,.Hucnu::i") v.,' Gkresie 8-19
liiJcCl 1952 r. \Vn~łoszono referi'lty z nas tęP'Jjąc:;ch dziedzin:
arch001ugi:;, historia,
etnogrCifi3, j&lt;;zykow?wst\"c.
liten~tUr3

oraz sztuki )Jl,;kne.
1-3ardzo i~terp~u.:ąC(:· dl~ etnografó\v
byio zorganiz()\vant:
przez
CNESCO w IVI2k,yku 'x dn. 1:2-'27 pClździernib,
D62 r. seminarium
na
temat badaI'1 socjologicznych
i 7ag3driień
życia \\'si \V Ameryce
Centralncj,Mp.ksyku
i w rejonie
Karaibów.
Jedn"m
z punktów
prograr.lu
była
dyskusja
nad "sytuacje'
faktyczną
w danym
rejonie
dotycząca
struktur
i tpndenc:ji
:.)ktu~;l.nych ::;ocjo-ckonornicLnych
\V3fUnkó\\'
życia i pr2c.i.·.
o';wiaty', stanu scl~itarnego
i wpływ tr2dyc,/jnych
obyczajów
na produk-

o.

tywność",

I
I

"

:'i S kł!J.(.1em l:~~ESCCJ

G.

w 1950
co~!.S·:::i1.3 pr::.:.tiqu2S".

d:~':) nll.:_:~~(;(~:;
....-

fó\'-

_.-.- ml1:l~'c.l,~)g&lt;l\\"

(,(.iJTIL1-:S~,~

r. ukna!3
się prac? pt. "L'org,misa tion
T:1 L':.1!·clz(\ ccn;l.:::~ f':)\'·:nic:z d1'1 elnograks:[~~·.k9. obejnl.uj':: t~.,kic za,g::3.ch:ienia jak: roI) r::1UZ2~"'N~

p-:fs:Jn,:, L

:"\C.:;J..

r(ll"iZ,~8.

bnd.:lfJi.:.l.

CI.

\vycbn'-'\"~t;·,j;..~, i -nU~'"2~1.L;bora.torl:ł,
tu

~)L.~_':~; ::.1Ji.~['c:\\·J.

Za'v\'icra

:jibli":.)~~.1·~:!i'ięj

7 ... ;u;·::~~l:)·l\&lt;·ihi.i·':;::;;'~Kor:r.d~·;.:~
do

projektu
nyn1

_,W"d~ód-L. ,cł~:;d" w 1!)61
b:bljogrClf~i

(.:praco\·':·'.J.·i.li;.~

pr~c

Y"~::;:.~;~i;(lui Z~.~.cl1.')du.\''v~

Y'v'ptyy\'ó\':

D&lt;....uko",V8,

utrz:,-.my\.vanie
S;;rf":'."::
l'.

i l\\:ierjz~l~c~CY:

r!1UZ2d

ek3poz '.'Cj2. J~st

zbioró·'N:

Justr:)cJ::.:'.

liC?ll!:'

l)!":ESCO '.'v rartl8.~h r(~81iz~cjj
instytucjom
spc,cj::listycz-

powicay:

j·laukov.'y~h
rO/:\\!~()ju

dotyc:7.,-!':yc:h

knHui'Y

s~-;"7"Z~J7.()~Nani:J

ju~~osłG\vLUlskir~j

orElZ

b~.·~Jlicgra~:ii pub:ik,:ic,.ii

d')t;,'cz~lcych l-;ultu.r ·.,\:schod:1i~.~r: j;:d&lt;:.L? ukaz8ły
si~
\\' j(;·7.yk~':-:h ..Tu~:::)sL:"i.\,v~·i, jak ró\vnie~~ ti~lm:tcz,dl
na te języki c1zi,,:'ł autoro\v
8. Z :!:j:·j::.~ty\\·y Pc'\ski€f::i) }~or'(lit.-:ltu do Spr9.v,1 L"N}~SCO uk.J.7.ał~ się
f. k~j~r~.ka pt. ;.H8:;8. i nauk;),,"
\"'l.'ydC1na przez F'5~:'-J. Jest te f::En9cD~-'
nie trzech broszur 'CNESCO z cyklu La question raciale devant la sciel,ce
in.(j(i-·::,~·!?
ł~~iążk3 7J) \\'s~'Ęp:'m T. I(ot2rblt'1sJ{~ego
~k~:ldc:~ si~ z trz::::..'h cz~:~cj:
L, C. D l_~ n ~ -- H~:Sd j o:.)lcgi!:. ()tto I( l i n ,'";)
b c r g - RasG i lJ:J!iC!iDl'~'giaf
Cl;~,:.....Jc _L 2 i,"" ~ •• S t ~~8. U ;:; S Raso,
histo1·ia.
\\~ 1901

1. Z inicjatyv,:y
CzeskiegD Komitetu
clQ Spra·.'; C:JESCO
ro00,·::.(';to
w i960 r. publikacje;
d\\u:niesic;cznilo
pt, New Orient (w jęz. angit:lskim)
poś\,vif:conego wspókz(':snej i dawnej kulturze
Azji i Afr~ki. Cz-as'J!-,is''':'\c
pit)cnie
ilLlstro\V::ln(~
Z::\\\'ler'a art~,:kul.y- n:::-: ten12.t
kuttury,
E:~nogr ~lfiL archt'(llc,.~ii.
:'i.Lo£c:ii i. r:~\lif;ii
fU ~1{)6ii kr

hi:::tOfit;
:1/&gt;\1;

Bi'.t1}.ld~

l4.Zj ~"1.....
r~ki.C;·L

Dlr) kaó.:,kich,
2. Erytyjs.1{i
I.1':~;+S~ut Fiirn ,-\\·y \v Londynie
opubliko },,'al
\V~;l).:d':1ie
z UNESCO spis filmów wyprodl.;l.;:o.,vc",ych w krajach
arabskich
i c1Zjat:/cki('h. V/śród f ilr.l1 tJ\""l (j.:.)1-:.U:TIc:nt .lD:': ~~:1 znz:jdują
sir~ kRtE~gori'2,
ktorr"
n1()'~;:~
l.aintcr2S0vvać
etn(lgr:~t6,v~ ,.-~rDL ;c.'\\~1cie: -fiL-oy obycZ'::ljO\Ve, filrn~~' :') sztuc:::
cZ2rJ.1iGśle, Hluzyce,
t~~ńc::~c1:.r(;1i~!ii 'Jf:}Z o ~i1etodach rJ·b~ló'.vsb\-~~ j r01l

Aln~r;CCln

.L Uczonych
i

Kub8\1s1d do S~;ra\v UNEECO npublikov:ał
\V)·'·.1.1;1i.~~
za
~'l:l tt-:rn3.t .Ameryki
:';}~cdk·)\vc.i i \rVy~.p K&amp;rdił:)7.:;:t'.~h

}r;~9 bibEor~r.:"'fi~

(Centra!.

socjolog:':

In~~titute '.\7 I...l(Jndyni2 \vydaje
prz}- pom8cy
rrz:.\gi~ (; ,k\ivart21n'y
lnateriał6-\v
n:1 ten1Ht
.l-\tty;(; ~,'::!1,~~',:&lt;L&lt;'J,ie '2·;:"j(.'.gr~1fi.i, :~oJ:,';ol·).'~,ii
.. i lin,~~·".vlstyk; j':,:kie uk'lzały
się
\'~' p::'rj_n(ly;{,:~\C~"),u'.;.;1.dtxjL:go
oL}.~I2:.;:'u"
Przc~gl~:d ten n::lZV\"';/a c;:j~ .,.,~.fric8n
i\bstrJ.\'t:.;'
i ?~:1,::j~~r[i
k.rÓlkif~ OIT1ó\vi2::11=:.' artykułó\v
O .Afryce
'\v o~d)l':; oraz
o posz('ze.;_~óli.1ych
kraj::lch
afrykai1skich.
A.lrir'an

F'orcla

Yundn.cji

10. }-::'",\~:~rtaln:k ·...
~I~:\·cl.'~\t.'ony
pr7.,~l, L1iGcl.~Y~1~i.r0d()\",·y L"l~~Vtl~lt T'2atr~-l.lny
-....,..'sp
..~,~u.::.1.zial.r.t.,-&gt;r ~:SCC) ,.IA~ Th:-·:J.t!:.~' d'-:·i.n-; 1e ;','Ic-~d~" pGś'&lt;vi~cłr
S\vój
n.!J:-:'.~-:'t'z kO{12J. :PG1 r. f:I~S~C01:l:&lt;
\vicku.
(.1 p!"z.:c12 \\·.:,z~_'stkhn
:'J3sk~m

przJ

ni.ct\\Ta.
J. I&lt;omitet
rek

fl, 1..•t,prn8.cio:lr.1l

tJI'..JESCC)

(jr~d

Can'uIoeon

'-:1rt '~;j~;_tł

EibUcgroph!J).

z';;jrnu,:~1::' C~'l ;::l(~ z·~~~~-ld!""!ieL1ialni. z pogr.H~icz~:1
zaintc

r0~',ujc

..~

pev/Clc&lt;-cią

C2nne

118c:c:dzi·:&gt;il:' ~"!"):~~2Ji i jaku

.;:'~0

'\,vyda \\inict\}.·o

t:·tn~):;r~3 Ci!

Chud2

Le'ii-Straussa

V/

grafin

l{~nle-Grlf;Ul('

\vsz~lkie

\\".\'"d~l\\-ni:::·t\\-~; n:lu'i-\0\\

0

logii ~połecznej.
Opracowywan3
jest przy \':sp6łpracy
Unii :'&lt;auk Antropologicz:lych
i Etno!o",lczr1,'-cl1.

z dli£dzir&lt;~·

dzj~:l·.J~''':l sztuki.

i:-!_t2resuj~c?

Z\vł'.:1s·~C'7.J

o~:ljcla C:i:lo\~:~""ka" n8pi3:~n
orn artykuły
o m:"skach

jest

po-,;ługują

etnologa
siC; ludy

Filr:::.o:ii i ~:aLt~&lt; ITu:r~;~ni~tycznv'::;.
t":::,rESC'() stały nr~':-:n --_.. t('\\-~1.l:?,l':n..::

"-ll()genc

•.'

1)(;~2Z

j,'kimi

zn2~~2L!:)

l";.'\TESCO

pt. blb1io')Tcij;hie
In!crw,ti')nu1e
,le S~,cioi 'gie (T. VIII). Bihliogr;,fi,\
obejmuje
5 48·~ tytuł;.:' k~.i~):ck, :::rtvku~ó~v. ~.\-ezascpi~n1.
~,pr8\\-ozdaI1
I j·:·:n.':c·(:
prac z z;1{r2.su :'CC'ilJ,L;~::i,i ()publi:':.cY'.\·(1n~:C'h \~,- 1~:33 r. PrJ~~:~ ta z~1\':i,:;r,1
i:-H}.?ks ',v ji"";Zyk;·lC;·\ ~'r~~~~cusl':"&gt;lli ;l;;t.:i'~·bkir--,.
j. iVliędzynar!'lclo'.:;:
l\.omitet IJc,I-::umcnts_cji
~h.,uk SpOłec7nych
,,;::,(13, 12
,J~ib1i0gr';lpl)ie
Litern':diona12
d·..:\~Y·~hTcpGl(,gi~-.~ ~.0ch-de c~ cultur.~.l1·:":·, Bil"';;} "';t:1 obejlnuje

..T....ic·~.1C'

[Jt.

&lt;..r:tropo-

l\liędzyn~U'od()wej

11. =-\Th~dlyndrodo\v::).

~~e

R8da

V·l.';.;")'~;:p::.t~.;\-

pl'Z'-

-~):'r2'Jd/ku

tYli;

cz.!';?",')

Z!l2\jdu.ien1~~·

drt,vl&lt;uły

o 1"crn~::,t:,'C'c
in!2i(' ..::U.~~·.~2j

cl:~~:::r::j~~&gt;.s.::.Jp. :lurner z I k··.\'~"ł['1~t1j1962 r, POŚ\Vi~CO':1V
Z--l_C~:~(i!~:~-_-rj~:_:,r.n .~l.:r,\·ki. 7~
..~"\·;Clf'::, ()~~: nl. i:l. art:'kul.\':
L,
S,
P.';;:,-,:~?--::!"'r.:.;(;
~~iI.rie

nc::r"- -ufr?lk'.t}'!S;:ti.
-

s:~c~alisf.:in;.

s:~\::'C~cu:'~ie

d:J

p, C,

iuc;a

C.

F\:}!I.:
"A/.

1~l.qjskifr';;'J

(CL?~;I-T)

j~st
'3 e

r:

c~"k!\\'icir
r.-~h Q r -

T ~~r d i.5 -- R€ii~jin
i i;!sfor!o.
C;', G ai (;'~C;~CV:u k(1~_'i'?iy
~L'- SjY':-=:c:::"I~'t-

sl)ol'?c!~:a

G

Li

t k i n d --- Hocl.?{~!n
Ił.

1)

(lo

s c h et

~1

p.s

o!rlj'!((nis'-:{{

~ j2j

pr:u-

__o O .1~!S~{)rft? Afryki

�'734
:VIL'ZJ::,~~-

V-l'lST.-'\

\\Y

1. Prz." '.'·sp6łpracy
Bułgarskiego
Kornlte~u do Spraw u~,msco organizowan:: s,~ prav,rie corocznie ,.Tygodnie muzet)','.· I zabytków".
\"1 cnsiE' tej imprezy organizrJwane są liczne wysta""'y i odczyty rÓ'.vni.::'i z dziedziny etnClgrafii.
2. Kubailski Komitet do Spr:nv L'NESCO zorganizował
\1; maj;]
1961 r.
wY3taw~ strojów ludowych typowych dla poszcze,':({llnych r2gionów wielu
kri1jów świata. Polski komitet do S~)raw UNESCO wysłal na t~ wystawę
eksponaty,
które pozostały na stałe na Kubie.
3. Z inicjatywy
Polskiego Komitetu do Spraw UNESCO we wrześniu
1962 r. otwarta
została w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie wystawa
pośv\Tięcol1a kulturze
Afryki Tropikalnej.
Ekspozycję
przygotował
zespół
pracowników
lVluzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, przy pomocy JliIinisterstwa
Kultury
i Sztuki,
Towarzystwa
Przyjaźni
PolskoAfrykal1skiej
i UXESCO. Oprócz zbiorów muzealnych
pokaz3w) dokumenty fotograficzne
otrzymane z M~ls02e de rEomme w Paryżu onz z szeregu narodowych
Komitetów
do Spraw UNESCO w Afryce.
4. Z inicjatywy
Norweskiego
Komitetu
do Spraw UNESCO Muzeum
Etnograficzne
w Oslo zorganizowało
w październiku
1952 r. wy~tawę na
tpmat Konga. Vlystawiono:
narz~;dzia pracy, fetysze, maski, hstrumenty
muzyczne i rzeźby.

INNE

PRACE

UNESCO

1. Na Konferencji
Generalnej
UNESCO w listopac;lzie 1960 r. dyrektor
.-generalny przedstawił
projekt
wstepny
konwencji
\v
zakresie
ochrony
piękna krajobrazu.
Chodzi tu w głównej mierze o ochronę rozmaitych
elementów
składowych
krajobrazu,
Ci więc
m. in. zabytków
etnograficznych, jak budownictwo wiejskie, sztuka ludowa itp.
2. W ramach
projektu
UNESCO "Wschód-Zachód"
wytwórnia
"DiaJilm" w ZSRR produkuje
rocznie kilkaset przezroczy
na temat kultury
wschodu. Takie przezrocza jak: "Na wyspie Cejlon", "Architektuf3
narodów Azji Srodkowej",
"Sztuka plastymna
w Kirgizji",
"Sztub.
birmańska", "Sztuka japońska",
"Sztuka starożytnych
Indii" z pewnością zainteresują etnografów.
3. Pod koniec 1961 roku powstał w Tckio ośrodek badań na{j kulturami
Azji, który pracuje
w ścisłej łaczności z UNESCO w związku
z akcją "Wschód-Zachód".
Poza opracowywa:liem
słowników i publikacją
dokumentów
historycznych
ośrodek koordynuje
badania nad różnymi tematami
jak: rozwój wsi i zmiany społeczne
w Azji Orientalnej
oraz
badania
antropologiczne
zanikających
grup etnicznych.
Podobne
insty-

tucje mają powstać z inicjatywy
L'NESCO w New Delhi, Bejrucie, i Damaszku.
4. Z inicjatywy
Węgierskiego
Komitetu
do Spraw UNESCO na początku 1962 r. podjęto akcję mającą na celu zachowanie domów wiejskich
charakterystycznych
dla różnych epok. Objęto ochroną szereg wiosek położonych w okolicy jezior Gerto i B8laton.
Tomasz

"POLSKA

Sko,rżyński

SZTUKA LUDOWA" - ROK XVI, 1962, Nr 3
Kwartalnik
Instytutu
Sztuki PAN

W upowszechnianiu
wartości sztuki ludowej i w kształtcwaniu
nowe·
go spojrzenia
na to zagadnienie
odegrał wybitną i jedyną w swoim rodzaju rol~ organ Instytutu
Sztuki: Poiska Sztuka Ludowa,
W zależności m. in. od kierunku
działania w danym okresie, od nasilenia pewnej
tematyki
czy problemów
teoretycznych
kształtowała
się
mniej lub więcej określonego
charakteru
treść i forma poszczególnych
zeszytów tego wydawnictwa.
Niektóre kwartalniki
np. koncentrowały
się
głównie na analizie formy, stylu pe',vnych dziedzin sztuki, inne - zajęły
się historyczną
genezą sztuki ludowej lub problematyką
sztuki ludowej
określonych regionów.
Recenzowany
Nr 3 kwartalnika
z 1962 r. jest właśnie przykładem
tej
osta tniej koncepcji:
jest on poświęcony
w całości sztuce ludowej Pomorza Gdańskiego.
Na treść numeru składają się prace:
a) L a n g i n a M a l i c k; i e g o - Sztuka ludowa Pom.orza Gdańskieglf
na tle zbiorów Muzeum Pomorskiego w Gdańsku (stron 40);
b) F e l. i k s.a. M ark o w s k i e g o - Zabytki Ziemi Kaszubskiejw
Wografwch

WIktora

Gosienieckiego

nej w pracach Katedry
skiej - (str. 7).

-

Al'chitektul''Y

c) T a d e u s z a B o l d u a n a Slowiiiców
- (str.1).

i Architektura
!

Planowania

Materiały

Polski

pólnoc-

wsi Politechni.ki

ludowa

Gdań-

do bibliografii

sztuki

ludowej

d) Poza tymi. podst~vowymi pracami zeszyt zawiera dwie recenzje:
Mar ii
P r e z d z l e c k l e j (Wilhelm G a e r t e - Volksglaube und BrCLuchtum
OstPreu~sens,
Wiirzburg,.
1956)
i K s a w e r e g o P i woc k i e g o
(R. R e l n f u s S l J. Ś W l d e r s k i - Sztuka ludowa w Polsce _ Kl'akow, 1960).
J~k zwykle, w końcowej
darzen
d' d '..
s 's . Z Zl~ zmy etnografll
0IYJkim:, Ogołem zeszyt ma
l ustracJl.

części publikacji
oraz streszczenie
60 stron druku,

jest kronika imprez l' wy.
w języku angielskim i 1'0w tym 118 czarno- hiałych

�736

737

Podstawc\',a
rozprawa
Longina
lVI a l i c k i e g o,
oparta
o literature i gHJwnic o material
m-,)zę,;lny zgromadzony
w ;\Iuzeum POlllors~im_
w Gda113ku, a mvzglf;dniajc,cd
szerGko pojc;tą sztukę ludo\\-q Kaszubaw,
Slo\':il'lc0w
Koci" ,';takó\\-, BorowL,kó,v,
Góraków
Po·".rbhlń:okich oraz lud,
h ocl r. 19'-'tJ d'aJe! de-'kol:'Ua
nćl;,ci no\Voo5ied")f1ej
gJ6wnie na ;':uLwoc
ml.,:.kL &lt;lit: i pn'k tyki ku1tur,,Inej
pi2rwsze
i zup2łnie
nowe c,dO~ClO\Ve
spojn""L'
.LI kultur'-~ ,lrtystycZ;1&lt;j
tyc!1;;rup
lud;10ści nadbaltyC'kiej.
1"0S7.CI'za on :macz:lie wledzq o mało znanych
regionacr,
gdyż ,dot,'chczas
pCJ,..vdżnit'jsz;;
prace z tej dziedziny
dotyczyły
głównie Kaszubow.
..
Prdcd t2t. z':lczerpr:iGta niejakJ z aktu':-d~-12go \var:)ztatu
ln1.p:eol'~~;a, suą
']'1' Z '''V''''Z(l
\v dosiatec/.',n vrI"\ st;:,p:niu
pc;)':;lCibionH pod \\'zględern
I'·""""Z"
wv;"~nier;i;1 genel~' pewnych zjawisk tła historyczl1l'go,
a także ogramczon~
p~c; \'v'zgh;d2~ materiałowym
jć'st bardzo ccclnym znczątki21Yl monograficznym (J sztuce lu:Jowej ludności
r~gir"nów nc1drnorskich.
,
'. ' ,
Zasadnicza
treść rozprawy
skh:tdasię
z l4-u koloJnych
rozdzlałow.
'-p", ~'o,
... j" domowe
zdQbnictw,)
wn(;trz, garncarstwo,
plecLOnar,ll;t'-""'t'UI'o
ł.....
str6J' ,.,haft i koro"k'!. zdobnict·",·o w drzev.rie, zdobnictwo
k'lI'-t-.,·
, ~ \""', tJrocl\\"0
'\.::;,,,",
.
\\i ;~~ll::':Li2.,v/reby
z rc~u i bU!~sLtyrJu, zaba '.:I,,'ki, sztuka \v obrzędach
l Z'vVycZ[l'i,"::h, r.?:eżb'l w drzewie,
m:JI2I'5two.
"Już nobieżny
przep-hlcl rozdzi:1l{~~Vi rlaSU\\-·t,l. czytelniko'.vi
pnglcid, że
autor nie" zawęż~ pojc;cia sztuki ludowej
do rzeźby, malarstwa
czy grafiki, &lt;.11\: og,-:rnia szeroki \vachlarz
v\"y-rObÓ\\l
o charakterze
artystyc~nyrn,
sięgajqc często do przedmiotów.
nZljprostszych,
które niejCdn~l~:o~~:e
z~dzlwiajq
sz]achotno~,cią
formy. Dhtego pr",ca ta daje duzo ma".n","u
me
tylko ~)aclaczom sztukI, ale i etnograforn,
zajmuj11cym
się in n y);:).i zagadnieniami.
.
sz"r-zeg')
opracowania
Niektóre
problemy,
\vymagaJącc
oso,bnep'o
o·,
.,','
.n.; (1p
c::!rall11:~],
st.rój.; pr:;i"N'··
(np, ;3.l'C; ·~tLl~~UI'.:A) .lut) jUl. (;p:..~,CG\'/~-)lL. S-,
~--:;.~ L.-";J
:.
"
")
"'J·.CJ'''l!·''
\"
S'J,'\c'·:)b
'7:::lm',\:'.i7onv
S~_1
Doirar&lt;:to\vane
5pecj81n
le~
')::2 zro/.u"
~ ...
d I.'! ~', V."mj~hch
w'?'(';lr;ctów mniej \'v7CZ~'J'P!l&lt;cy. \V tym wYP8dku jest to zaletq
pr:lc;', gJyż. &lt;:utul' nie powt,arzl n12L,rlc1ł{','v' o:sÓl:',iC zn~n.~,d:, ,a,let~~:~,j: swe
1,\'1:l~n2 ~pojrzenie
na zagaoril-':ine \V sp-Jsab pOrOA,n&lt;iV;C.!.) l .dUS"•.dJ .... maj

•..••••••...•

L.

V

'"

1.

~.

_

Co...

C;-,,

,~

~~...

~

J

•

'

•

,

!'

h;\

..

.•

-""]o

•

~

•••.~

,.

~"

.'

--T"

,_,

t·;l~;:l~':l;·1orygi.n;·il:'1Yil":.

'-"

[~r~,::~~~);
:~~)!:~~;
ii.~·:~~~~c:~;~~~:
/i ~C):~~
....."'0"-',' - ""'h

~;~~~i';1;:

'l',i~rl"h sztuki

d

ludowej

ly

H_ Stelmachowskl1,
J. Krajewska,
c&lt;lrstwie. przytaczając
niektóre

Vł,';brz"ża

należy

haft

k';~'::.~~;:~~~,js;i.c ~r~~~ ~1
~~;~~:':

L. I\!falicki w swoim artykule
np. o garndane znane już badaczom,
uzupełnia
roz-

~l~:\~~,i
"~'''~'~~J;'~~:'~
;:i~:';-i~':, ~~'~:(~~} I~O~:~l~.~.:·~·~·~~.c;~~
&lt;~rnr;-~~:'~
~.~~z::szz::~~,

~~:,'.~:~,n
i,~,

i

C'::nm1iczr'e i techniki
m r;z :'·d:,'-,',].
PCd8:'Y:1;:'

zdobnicze,

\\~ ~po~ó~,

iljjstruj,~c

z\\·if; ..J.t,· Oll'.,,-;·-xi3.

również

y,'LJ"nym

l~ ;~t. k:Jl".Jnkę

i sh··\j.

m:1tC'riaI2m
r;.;ierując

sprawę
na podstawie
znanych
szerszych
opracowań
B. Stelmachowskiej
i M. Przeżdzieckiej,
gdyż materiał
zebrany
przez Muzeum w terenie
jest
bardzo skromny
i nie przynosi
nowych wiadomości.
W swoim zarysie
monograficznym
autor przytacza
także pewną
acz
skromną
ilość faktów z zakresu
tkactwa,
wskazując
na powiązania
Dolnego Powiśla z Warmią i Mazurami,
na dawne zanikłe już tradycje
tkackie
Kaszubów
i SłGwińców oraz ośrodki tkackie na Wybrzeżu.
Po raz pierwszy w publikacji
o sztuce ludow~j
Wybrzeża
zostało omówione
szerzej
i zilustrowane
wysoce interesującymi
przykładami
plecionkarstwo,
które
zalicza się do technik
bardzo starych
i trwałych,
a odznaczających
się
wybitnymi
walorami
artystycznymi.
Do dziedzin mniej znanych należą także przedmioty
z zakresu
zdobnictwa
w drzewie.
Świadczą
one, że w XVIII-XIX
w. i na początku
w. XX na Kaszubszczyźnie
i Powiślu
były wytwarzane
we własnym
zakresie na wsi ozdobne, o pięknym
kształcie
puedmioty
z drewna:
przykrywki do dwojaków,
wagi, formy do masła, łyżki, narzędzia
rybackie
itp.
'.Vydaje ·się, że właśnie te wytwory
znacznie więcej mówią o samorodnych
zdolnościach
artystycznych
tej nadmorskiej
krainy, niż znaczna część garncarstwa
czy hafciarstwa
powstała
pod poważnym
'wpływem
późniejszej
kultury
mieszczaI1skiej.
Jak wynika
z relacji
autora,
Muzeum
nie pomija
w swej pracy
eksploracyjnej
kowalstwa,
wyrobów
z rogu i bursztynu.
Z zebranego
materiału
wynika również, że kowalstwo
ludowe na Wybrzeżu
jest znacznie skromniejsze
niż np. na terenie Kieleckiego,
Podhala
czy Lubelszczyzny, techniki
zaś obróbki
rogu krowiego
lub koziego czy bursztynu
sq
jak najbardzi~j
typowe dla Wybrzeża
a mniej znane w innych regionach
Palski.
Z opisów i ilustracji
w artykule
dowiadujemy
się, że Muzeum
ma niewiele
materiału
z tych dziedzin.
Niewiele
także można
znaleźć
w terenie
ludowych
zabawek.
Do interesujących
natomiast
zbiorów tego
filuzeum, należą, bogato reprezentowane
przedmioty
obrzędowe
czy instrumenty muzyczne
o cechach
artystycznych.
KOl1cowa część rozprawy
jest poświęcona
rzeźbie i malarstwu
ludowemu. Są to działy sztuki, które były przedmiotem
studiów
różnych
badaczy (B, Stelmachowska,
T. Seweryn).
Autor, referując
stan w zakresie
rzeżby na terenie
Pomorza
Gdańskiego
na podstawie
litera tury i własnych okazów
muzealnych,
przypomina
o charakterystycznych
krzyżach
przydl'ożnych,
kaplicach
skrzynkowych
oraz rzeźbach
nasłupowych,
które
były charakterystyczne
dla p"jzażu
na przełomie
w. XIX i XX. Następnie opisuje
kilka przykładowych
świątków
(św. Nepornucen,
św. Roch,
:\1. B. Koder'lska),
a także krucyfiksów
procesyjnych.
z których
jeden
reprodukowany
na str. 196 zasługuj~,
jako wybitne
dzieło sztuki ludowej,
n'1 szczególną
uwagę.
:\1a1ar3t:,\'0 ludcw2 tego terenu
o treści
religijnej
omówione
przez
17 -

"Lud".

t

XLIX

�739

738
autora, poza dawnym malarstwem
na szkle, nie przed;;tawia
po\\:ażniejszej wartości
artystycznej.
O malar~twie
na szkle pisali: 1. G~.11gows~i,
T Sewef\'n i B. Stelmachowska.
Źródła pochodzenia
tego malarstwa
me
zdołano j"ed:1ak określić. Z braku jakiegokolwiek
nowego materhlu
z terenu nie udało sit; też L. l'v1alickiemu tej sprawy posunąć naprzód.
Całość zamyka autor uv"agą stwierdzającą
szkicowość pracy, wyraża
jednak nadzieję, że podana treść, a zwłaszcza obfity materiał ilustracyjny
(107 iłustr.) ułatwią czytel:1ikowi orientację
w zasadniczych
wartościach
sztuki ludowej PomOHa Gdańskiego, która, dodajmy, znaną była dotychczas tylko częściowo z różnych ury"vkowych i nie zawsze dostępnych opracowań. Jako recenzent i czytelnik zgadzam się całkowicie z uwagą autora.
'Cważam, że pracę L. Malirkiego
uwać
należy za wysoce pożyteczną·
Jeżeli chodzi o następne
dwa artykuły
Feliksa
M a I' k o w s k i e g o
o arc"itekturze
ludowej -- mają one w dużej mierze charakter
informacyjny.
Pierwszy - O zabytkach
Ziemi Kaszubskiej
w litografiach
Wiktora Gosienieckiego
- może być traktowany
także jako recenzyjny.
Autor bowiem w tym artykule omawia zawartość 5-u tek opublikJwanych
w okresie międzywojennym
pi. "Zabytki
sztuki rodzimej Polski Zachodniej"
(od 300-500 odbitek) oraz tekę nieopublikowaną
- ,.Z Ziemi
Kaszubskiej",
która powstała w wyniku wędrówek malarza przed samym
wybuchem wojny i w pierwszych łatach po wojnie. Opisując w jaki sposób zostały zgromadzone
przez artystę
m':llarza rysunki
budownictwa
z terenu Wielkopolski,
Śląska i Kaszub, zwraca słuszną uwagę, że do
najcenniejszych
należą litografie względnie rysunki zabytków dzi'Ś już nie
istniejących.
Nie mając możności wglądu do oryginalnych
tek czy rysunków Gosienieckiego,
trudno sądzić z krótkiego omówienia (tylko :, reprodukcji) jaką one mają wartość dla etnografii polskiej, informację F. Markowskiego trzeba jednak uznać za pożyteczną·
W artykule
następnym
pt. "Architektura
ludowa Polski północnej
w pracach Katedry Architektury
i Planowania
Wsi Politechniki
Gdańskiej" F. Markowski
informuje
o działalności
tej Katedry
w zakresie
1nwentaryzacji
budownictwa
wiejskiego od 1945 r. oraz o metodach pracy
w terenie. Jak wynika z relacji, zbiory Katedry zawierają materiały dotyszące całego niemal kraju z wyrażną przewagą pomiarów z ziem północnych, głównie z Kaszubszczyzny.
Obok budynków
mieszkalnych
Katedra
inwentaryzuje
budynki gospodarcze, przemysłowe, sakralne a nawet sprzęty
domowe.
Cenną informację
dla badaczy
ziem północno-zachodnich
przynosi
także nota bibliograficzna
pt. "Materiały
do bibliografii
sztuki ludowej
Słowińców",opracowana
przez Tadeusza
B o l d u a n a. Jest to wykaz
GO-u prac wcześniejszych
i współczesnych
głównie uczonych polskich i nie~
mieckich.
Wśród wymienionych
prac spotykamy
zarówno
poważniejsze
studia nad kulturą Słowińców jak i artykuły, które ukazały się \\. prasie

codziennej
i periodycznej.
Jak zwykle, jeclr;e wiążą się bardziej z tematyką zaznaczoną Vi tytule, inne zaś dotyczą przedmiotu pośrednio. Nierówny jest również poziom naukowy tych prac. Wszystko w tym wypadku \\,"ycl::lje się jednak bardzo ważne ze względu na p:)ru;z:ny
temat. .Jak Z?
każdą, nawet najskromniejszą
bibliografię,
która w n3szych czasach ma
szczcgQlną wagę \\. badaniach
naulw\vych,
:nleży mieć wdzięczt10śĆ do
autora Z3. jej spJrządz~nie.
W dziale recenzyjnym
kwartalnika,
jak już cytcwaliśmy
nil po:zątku - sa omówione dwie pozycje. Maria P I' Z e ż d z i e c 11: a relacjo:1uje
swoje uwagi na temat dzieła \'I7ilhelma G a e I' t e pL "Volksglaube
und
Brauch!u111 Ostpreussens",
1956, ustalając
braki i niedomagania
ksią~ki.
'W konkluzji
llzl13je ją za C2nną pozycję naukr;wą. Ksawery
P i w o c k i,
wskazując
na p2wne wady książki R. R e i f u s s a i J. Ś w j d e 1's k i e g o pi. "Sztuka
ludowa w Po/see", 1960 - ocenia dzieło bardzo pozytywnie, podkreślając
przede wszystkim jego stronę treściową i wizualną.
\V końcowych
slo',vach zwraca uwagę, że zbliży ono "sztukę ludową i jej
wartości do człowieka współczesnego. nauczy szanować ją i rozumieć".
Od kilku lat "Polska sztuka ludowa" prov:adzi stałą kronikę, informującą o konferencjach
i zjazdach etnograficznych,
o konkursach
i wysta",vach organizo""v8.:1ych przez różne instytucje
i muzea a takŻe C' badaniach naukowych
prowadzonych
w terenie. Kronika zajmuje się ponadto
różnymi innymi wydarzeniami
z zakreSU sztuki ludowej i etnografii.
Podaje niektóre informacje z pracy i życia twórców ludowych. W zależności
od wagi refei·.)wanego zagadnienia
l posiadanych
materiałów
noty informacyjne kroniki ~;cimniej lub więcej rozbudowane.
Na ogół są one zwięzłe
i rzeczowe.
Z braku stałych periodyków
etnograficznych,
zawierających
Hktualne
informacje,
kronika w "Polskiej sztuce ludowej" nabiera szczególnej wagi.
Kazimierz

Pietkie-wicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6164" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6144">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/24bf7383529bf73c5470ef93bc117c11.pdf</src>
        <authentication>012aaab5c5ecd9e3681d115bdf9d8731</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73467">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:352</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73468">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73469">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:314</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73470">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1969 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73471">
                <text>LUD 1969 t.53, s.345-418</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73472">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73473">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73474">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73475">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73476">
                <text>IV.

R

E

c

E

N

z

J
Lud, t. 53, 1969 r.

DZIEŁA WSZYSTKIE OSKARA KOLBERGA
(W ID-LECIE DZIAŁALNOŚCI WYDAWNICTWA)
W dniu 13 lipca 1970 roku mija 10 lat od podjęcia przez Radę Państwa PRL w ramach obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego - uchwały nr 45 o wydaniu w 66
tomach Dziel wszystkich
Oskara Kolberga (1814-l890), twórcy zbioru materiałów
etnograficznych i folklorystycznych dotyczących całego ludu polskiego, sąsiednich
grupetnliczmych maiz niektórych obsZlaJrów SłiowiańJszazYizny:p01udndow:ej, najWliększego dokumentalisty kultury ludowej w XIX wieku l.
Uchwała była aktem uznającym wielką wartość dorobku Kolberga dla rozwoju
nauki i kultury. Wszak jest to dorobek nieporównywalny
pod względem zasięgu
goeograficznego i problemowego i niepowtarzalny pod względem treści, ukazujący
wszystkie elementy kulturowe podstawowej i naj liczniejszej części narodu polskiego
oraz kulturę ludową innych grup. Toteż poprzez upowszechnienie go w formie książkowej mogły powstać i powstały szerokie możliwości badań nad rodzimą kulturą
ludową i drogami jej rozwoju oraz związkami z kulturą europejską 2, zaś w sferze
działalności kulturalnej
- najcenniejsze formy i treść twórczości ludowej mogą
w coraz szerszym stopniu współdziałać z innymi wartościami w procesie tworzenia
się kultury współczesnej. Pod tym względem zwłaszcza zaobserwować już można
widoczne rezultaty uchwały.
U progu drugiego ćwierćwiecza naszego Państwa, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, które jest inicjatorem i wykonawcą prac wydawniczych pod opieką Polskiej
Akademii Nauk 3, szczyci się niemałym osiągnięciem w realizacji uchwały. W ciągu
1 Zestawi~mile wy;daJWllIjlcZJe
tytułów DWOK, z uwzg:Iędn!teniemZJmian w o~esie
od 1960 .r. i poszerZJenia całości do 80 nomów: I. Pieśni ludu polskiego
(1. 1): II.
Etnograficz;ne monog·raiie reg;~onaliIll€(t. 2-57) z komenta=i
diO t. 1-36: Sandomierskie;
Kujawy,
cz. I-II;
Krakowskie,
cz. I-IV;
Poznańskie,
cz. I-VII;
Lubelskie
cz. I-II;
Kieleckie, cz.. I-II;
Radomskie
cz. I-II;
Łęczyckie;
Kaliskie;
Mazowsze cz. I-V;
Pokucie,
cz. I-IV;
Chełmskie
cz. I-II;
Przemyskie;
Wołyń;
Pomorze; Mazury Pruskie;
Mazowsze, ~z. VI-VII;
Slqsk; Góry i Podgórze, cz. I-.II;
Kaliskie
i Sieradzkie;
Chełmskie
i Przemyskie;
Tarnowskie-Rzeszowskie;
Sanockie-Krośnieńskie,
crz.I-III;
Białoruś-Polesie;
Litwa;
Ruś Karpacka,
az. 1-1,1; Ruś Czerwona, cz. I-II;
III. Materiały
do etnogra,fii
Słowian
(It. 58-591); IV. Przysłowia
(t. 60); V. Studia, rozprawy
i artykuły
(t. 61-63); VI. Korespondencja,
c~. I-III
(t. ~6);
VII. Twórcwść muzyc;2lna (t. 6·7--{)·9): Opracowania
melodii ludowych
oraz Utwory inS'trumentalne
i wokalne, cz. I-II;
VIII. Suplementy
do m:OiIlI~afii
i MisceUanea (t. 70-74); IX. Biografia
(t. 75); X. Indeksy
(t. 76-80).
2 W tej dziedzinie
można wymienić współpracującE' ośrodki etnografii i folklorystyki oraz badaczy w Lipsku i Budziszynie - P. Nedo, P. Nowotnego i in., w Belgradzie P. V1ahovića, w Moskw.Le J. Bełzę, L. N. Vinog~adovą i wlielu .innY&lt;lh.
a J. Gajek, Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, (W:) O. Kolberg. Pieśni ludu polskiego
(DWOK t. 1), Wrocław 1962, s. VIII; J. Burszta, M. Tarko, Wydanie Dziel wszystkich
Oskara Kolberga.
"Sprawozdanie z Prac Naukowych Wydziału I Polskiej Akademii
Nauk", 1964, z. 4, s. 45-56.

�346

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

ostatnich 8 lat (od 1962 r.) ukazało się drukiem ponad 50 tomów Dzieł wszystkich
O. Kolberga, tj. blisko 80% całości wydawnictwa, a większość tytułów pozostałych
do wydania, mimo rozmaitych trudności merytorycznych i poligraficznych, znajduje
się w druku, bądź w przygotowaniu redakcyjnym 4.
Wydane dzieła szybko i niemal w całym nakładzie rozpowszechniają się w kraju
i w wielu zagranicznych placówkach naukowo-badawczych
oraz skupiskach polonijnych drogą wymiany, bądź subskrypcji czy bezpośredniej sprzedaży 5.
O Dziełach Kolberga można mówić z różnych punktów widzenia. Wartość naukową
ocenili wielokrotnie liczni przedstawiciele naszej etnografii i folklorystyki 6.
Oczywiście w miarę rozwoju prac wydawniczych oceny te są pogłębiane bądź uzupełniane. Optymistycznym akcentem jest włączenie się już tutaj etnografów zagran1k:zmydh.PrZylkladem może byćprlOf. drr P. VI,ahovićz Belgr:adu, który w pocz,
1969 r. ocenił jako bardzo precyzyjne i w wielu wypadkach aktualne do dziś Obrazy
Slowiańszczyzny
poludniowej
O. Kolberga 7 i przygotowuje w tym zakresie szereg
publikacji.
Dzieł

Sporo uwagi poświęcono dotychczas także sprawom samego wydania Dziel, głównie historii spuścizny rękopiśmiennej Kolberga i zasadom edycji 8. Lecz i te sprawy
wymagają uzupełniających objaśnień w miarę pogłębiania znajomości źródeł i poznania całej spuścizny rękopiśmiennej, w tym również korespondencji Kolberga, bowiem
w toku pracy, np. podczas krytycznej selekcji materiału pod względem wykorzystania
go do druku przez Kolberga i wydawców późniejszych - I. Kopernickiego, S. Zdziarskiego, S. Udzielę i in., albo w porównaniu z literaturą przedmiotu, odkrywane są
zjawiska zgoła nieprzewidywane, jak np. wzrost lub zmniejszenie objętości mate4 Nad stroną merytoryczną
DWOK czuwa l6-osobowy Komitet Redakcyjny: Julian
Krzyżanowski - przewodniczący, Józef Burszta - redaktor naczelny; członkowie:
Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Stefan Dybowski, Czesław Hernas, Helena Kapełuś, Władysław Kuraszkiewicz, Tadeusz Ochlewski, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Maria
Znamierowska-Prlifferowa,
Roman Reinfuss, Kazimierz Rusinek, Jadwiga Sobieska,
Maria Turczynowiczowa, Stanisław Wilczek, Bogdan Zakrzewski.
5 Nakład
DWOK wynosi 4000 egz., a tomy 64-66 Korespondencja
O. Kolberga,
cz. I-III, drukowane są w nakładzie 6000 egz., przy czym cena każdego egzemplarza
jest znormalizowana i wynosi 40,- zł (w subskrypcji 30,- z), toteż zapasy najwcześniej wydanych tomów nr 1, 2, 3-4, 5-8, 9-15, 29-32 zostały już wyczerpane. Do
wydawcy wpłynęły zamówienia i żądania dodruku Pieśni ludu polskiego (DWOK,
t. 1). Jeśli chodzi o rozpowszechnienie, to np. zagraniczne placówki naukowe i specjaliści otrzymują łącznie 41 egz. bezpłatnych DWOK, w tym w ZSRR 7, USA 6,
w CSRS i NRD po 4, we Francji i Jugosławii po 3, w Bułgarii, NRF, Szwecji i W.
Brytanii po 2 i w Australii i Brazylii oraz Austrii, Rumunii, Szwajcarii i WRL po
1 egz.
6 Zob. "Lud", t. 4'2: 19M, cz. I -mateidały
z Sesj,i KlOlbergowskiej w Jeleniej GÓire
1954 r.; J. Krzyżanowski, Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury
ludowej.
(W:) O. Kolberg, Pieśni ludu polskiego (DWOK, t. 1), s. XIX-XLI; M. Sobieski, Oskar
Kolberg
jako kompozytor
i folklorysta
muzyczny,
tamże s. XLII-LVI;
J. Burszta,
Nowe tomy dziel Oskara Kolberga jako źródła folklorystyczne.
"Literatura Ludowa",
1966, nr 4-6, s. 67-76; E. Krzyżaniak, Oskar Kolberg jako badacz kultury ludowej.
"Zycie i myśl", 1966, nr 3, s. 20-33. Zob. także wstępy etnograficzne, edycyjne, muzykologiczne i językoznawcze do tomów 39-53 i 60 DWOK wydanych z rękopisów
Kolberga.
7 O. Kolberg,
Obrazy Słowiańszczyzny
południowej.
Cz. I-IV, "Gazeta Polska",
1871, nr 77-87; 1872, nr 1-7, 42-43, 109-110, 133-136, 176-179.
8 J. Burszta,
Spuścizna rękopiśmienna
Oskara Kolberga
i jej opracowanie.
(W:)
O. Kolberg, Pomorze (DWOK, t. 39), s. V-XXXIV; J. Burszta, M. Tarko, op. cit.,
s. 45-54; J. BurszJta, Dzieła wszystkie Oskara Kolberga. Historia i zasady wydania.
"Literatura Ludowa", 1964, nr 4-6, s. 34-47.

�Recenzje

omz przegiqdy

wydawnictw

i czasopism

347

riału, które mają wpływ na kształt wydawnictwa. Do najbardziej interesujących
zagadrrień należy jednak zalgaJdnien!ie ,;stopnia źródłowości" DWOK, tj. ,ustalenie,
w jakim stopniu Dzieła wszystkie są materiałem żródłowym dla etnografii i folklorystyki polskiej, a zwłaszcza słowiańskiej. Jest to oczywiście zagadnienie obszerne,
wymagające odrębnych badań 9, toteż w obecnym stadium prac edytorskich możliwe
są zaledwie najbardziej ogólne, często tylko szacunkowe dane. Niemniej są one interesujące, poświęćmy więc temu zagadnieniu nieco uwagi.
Jak wiemy - spuścizna rękopiśmienna Kolberga mieści się obecnie w 73 tekach
wielkości B-4. Objętościowo zasób ten jest mniej więcej połową dorobku badacza
(odliczywszy uprzednio korespondencję), drugą część stanowią publikacje. W zasobie
rękopisów przeważają zapisy Kolberga; stosunkowo niewiele jest rękopisów obcych
(ok. 5%) oraz wycinków prasowych. Ale wśród zapisów kolbergowskich część stanowią materiały zebrane w terenie (często zach0wane w oryginale obok przepisanych
na czysto i opatrzonych przypisami, niekiedy z dodaniem wariantów), część zaś,
ogólnie biorąc znacznie mniejszą, stanowią materiały wypisane z literatury. Rzecz
w tym, że stosunek objętościowy tych materiałów (znany przy obecnym stanie prac)
rozpatrywany dla poszczególnych regionów czy problemów osobno, kształtuje się bardzo różnie, od ok. 40 do 90% materiałów terenowych. Szczytowym osiągnięciem Kolberga pod tym względem jes,t etnograficzna monografia regionu Sianock,o-Krośnieńskiego, przygotowana w ponad 90% na podstawie własnego materiału terenowego.
Tak więc, chociaż ustalenie dokładnego stosunku liczbowego dla całości spuścizny
rękopiśmiennej byłoby przedwczesne, zdecydowana przewaga materiału źródłowego
Kolberga jest już naj zupełniej widoczna.
Rozpatrzmy pod tym względem zasób spuścizny opublikowanej. Zaliczamy do niej
tom Pieśni ludu polskiego i 33 etnognafiJczne mOll'ograiiJeregiQnalne wydane w latach
1857-1890 pod zbiorowymi tytułami Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,
przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce oraz Obrazy etnograficzne,
osobne zbiory pieśni i prace etnograficzne z lat poprzedzających wydanie Ludu
i późniejszych, szereg rozpraw, studiów, artykułów i recenzji z dziedziny etnografii
i muzykologii, utwory muzyczne i in. publikowane (w jęz. polskim) od 1841 r. do
ostatnich lat życia, a takźe 2 tomy monograficzne Przemyskie i Wołyń wydane pośmiertnie 10. Około 3/4 objętości tych publikacji - to materiały źródłowe, w przeważającym stopniu pochodzące z bezpośrednich badań Kolberga. Są to głównie tomy
Ludu i Obrazów etnograficznych,
zbiory pieśni ludu polskiego (przeważnie obrzędowych), publikowane osobno (1842-1845) lub w "Przyjacielu Ludu" (1846-1847), "Bibliotece Warszawskiej" (1847-1849), Albumie
literackim
(1848) czy "Kalendarzach"
J. Jaworskiego (1857) i J. Dngra (1869), pieśni litewskie wydane w "Zbiorze Wiadomości do AJn~ropo1ogiJiKII'iajowej" (1879) oralZ pralce: Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, Właściwości,
pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej,
Bajki z Polesia, także
QPublikowane w "Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej" (1877, 1882, 1884),
wreszcie obszerny cykl Obrazów Słowiańszczyzny
południowej,
dany w "Gazecie
Polskiej" (1871-1872).

9 Związki Kolberga z słowiańskimi
badaczami i tereny, z których gromadził materiał, omówił J. Burszta w pracy Kontakty Oskara Kolberga z etnografami
i folklorystami słowiańskimi
(W:) Z polskich studiów slawistycznych,
ser. 3, Nauka o literaturze, Warszawa 1968, s. 203-209.
10 W;szystkie publikacj.e
Kolberg,a będą szo:z;eg6łJOWlo
wyk.amne w 7JestaWlieniu
zamieszcronym :przy j·ego bio;g'rfafdi,częściowo ·także, w zaleŻiności od ich cha.rakteru,
w ·tomach monog:I1afkzmych lub ;problemowych DWOK.

�348

Recenzje

oraz

przeg!qdy

wydawntctw

t czasoptsm

Rzecz jasna, całe to powyższe zagadnienie znajduje wIaściwe odzwierciedlenie
w wycIawnliotwie. Mater:iiały żródł,olW€Kolberga wypełniają z g:rubsza 7.2 tomy (nr
1-67 li 70-74), tj. 90010 tytułów i (w,edług aktualny'ch danych) ok. 800/0 ogólnej objętości wydawnictwa. Jak więc widać, Dzieła wszystkie są wydawnictwem o zdecydowanej predominacji materiału źródłowego, toteż z punktu widzenia naukowego należą
do wydawnictw o największej wartości poznawczej.
Jeśli chodzi o stronę edytorską Dziel, należą one i pod tym względem do niezwykłych, bowiem obejmują największy i najbardziej
różnorodny materiał rękopiśmienny i publikowany, powstały w okresie przeszło 50 lat zbierackiej i twórczej
działalności Kolberga, półwiecza, w którym narodziła się i rozkwitła rodzima etnografia. Dziela noszą ślady przemian metodologicznych autora oraz ścierania się etnograficznych i etnologicznych wpływów teorii europejskich i wIasnych poglądów,
wielorakioh pl,anów i k'Oncepcjli baJdawc:z.yJch,wydawniczych
itp.
Z obu tych względów Dzieła wszystkie są zjawiskiem wyjątkowym w światowej
literaturze etnograficznej i folklorystycznej.
Medard

Bibliografija

trudow

Przygotowały

O. W. Bunakowa,

Instituta

Tarko

im. N. N. Miklucho-Maklaja
(1900-1962).
R. W. Kamienieckaja. Leningrad 1967, ss. 281.

Etnografii

Bibliografia ta, wydana staraniem Biblioteki AN ZSRR i Instytutu Etnografii im.
N. N. Mikłucho-Makłaja, reprezentuje typ bibliografii formalnej. Zawiera wydawnictwa określonych instytucji. Obok prac wymienionego w tytule Instytutu Etnografii,
działającego pod tą nazwą od roku 1937 (poprzednio, od roku 1933 istnial Instytut
Antropologii, AI'cheologii i Etnogr,af:H, imię N. N. Mikłucho-M:akł:aja nadano instytutowi w roku 1947), bibliografia rejestruje publikacje Muzeum Antropologii i Etnografii im. Pio.tra WieUde~o w lJeningr:adzJie. In:stytUJt jest spadmobiercą i kontynuatorem działalności Muzeum, które zresztą dotąd pracuje w ramach Instytutu jako
placówka autonomiczna. W słowie "Od Redakcji" czytamy, że bibliografia stanowi
"zestawienie prac szerokiego zespołu autorów, silnie związanych w okresie wielu lat
z zadaniami Instytutu i Muzeum" (s. 5). Brak jednakże we wstępie krótkiej chociażby informacji
roli wymienionych instytucji w rozwoju etnografii rosyjskiej
i radzieckiej. Wyjaśniłaby ona, że w bibliografii ujęty został dorobek wybitnych
uczonych zgrupowanych wokół czolowych placówek naukowych, decydujących, szc:&gt;:ególnie w okresie radzieckim, o obrazie etnografii w Rosji i ZSRR. Dzięki wyjątkowemu znaczeniu zamieszczonych pozycji omawiane wydawnictwo może być traktowane również jako bibliografia specjalna, przynosząca wybór najbardziej reprezentatywnych prac etnograficznych.
Informacja taka jednocześnie wskazałaby na te
ośrodki, których publikacje pozostały nieuwzględnione - m. in. wielkie muzea oraz
tak już dzisiaj rozbudowane instytucje etnograficzne w ramach akademii nauk poszc.zególnych republik.
Bibliografia zawiera pięć wielkich działów: "Prace ogólne", "Prace ogólne i teoretyczne", "Etnografia ludów ZSRR", "Etnografia ludów pozaradzieckich" i "Antropologia". Podział ten, stworzony przy użyciu kryterium rzeczowego i geograficznego,
uznać należy za w zasadzie celowy i przydatny dla celów bibliografii etnograficznej.
Stwierdzenie nasze nie oznacza, że i tutaj, a głównie w szczegółowym rozpracowaniu

°

�Recenzje

oraz

przeglqdy

wydawnictw

349

i czasopism

układu treści, nie ma miejsc dyskusyjnych. Niezbyt szczęśliwe np. wydaje się umieszczenie podrozdziału "Krytyka teorii etnograficznych" poza działem zawierającym
prace teoretyczne. W przedstawionym
porządku zaprezentowano
ponad 5 tysięcy
pozycji, przy czym obok prac wydanych w Rosji i ZSRR odnotowano zagranicznp
recenzje tych prac. Spisy bibliograficzne poprzedzone zostały krótkimi wstępami:
"Od Redakcji" i "Od autorów", oraz wykazem rozpisanych wydawnictw periodycznych i seryjnych. Wykaz ten orientując, że w bibliografii ujęte zostały artykuły z tak
ważnych czasopism naukowych jak: Sowietskaja Etnografija,
Kratkije
soobszczenija
lnstituta
Etnografii,
Sbornika Muzieja Antropologii
i Etnografii
oraz z wydawnictw
seryjnych: Narody Mira, Trudy lnstituta Etnografii i in., nadaje bibliografii wyjątkową wartość. Wydawnictwa te, nader szeroko wykorzystywane w pracy naukowej,
dotąd nie były objęte pełnymi spisami bibliograficznymi, a czytelnicy posługiwali
się spisami zawartości wydawanymi dla okresów kilkuletnich. Książkę zamykają
indeksy: etniczny i osobowy, ten ostatni podzielony na indeks nazwisk autorów
i redaktorów prac naukowych oraz recenzji, indeks recenzentów i tłumaczy publikujących omówienia i tłumaczenia prac radzieckich w wydawnictwach
zagranicznych, na l&lt;oniec indeks autorów i redaktorów recenzowanych prac.
Dla polskich etnografów nader interesujące jest zainteresowanie Polakami i polską etnografią na gruncie nauki radzieckiej, uchwytne w bibliografii. Dowiadujemy się m. in., że w okresie przedwojennym na łamach czasopism Etnografija
i Sowietskaja
Etnografija
zrecenzowano prace L. Krzywickiego i W. Antoniewicza.
W okresie powojennym polskich prac recenzowano już więcej, m. in. były to
książki W. Gołąbka, Cz. Pietkiewicza oraz Etnografia Polska. W tymże okresie w Sowietskiej
Etnografii
ukazują się artykuły polskich etnografów: W. Dynowskiego,
D. Dobrowolskiej i W. Kwaśniewicza a także J. Gajka. Dzięki uwzględnieniu
w Bibliografii
recenzji prac radzieckich, umieszczanych w czasopismach pozaradzieckich, znalazły się w niej również nazwiska ich polskich recenzentów: K. Adamus, E. Frankowskiego, J. Lutyńskiego, H. Malewskiej, E. Pietraszka i in.
Nie jestem entuzjastą bibliografii "instytucjonalnych"
o znaczeniu ograniczonym
głównie do badań nad historią instytucji naukowych. Recenzowana bibliografia, będąca spisem prac instytucji zajmujących się jedną tylko lub grupą pokrewnych dyscyplin naukowych, uzyskała w ten sposób walor szerszy. Jest jednocześnie, o czym
już W!spominaliśmy, etnograficzną
bibliogI'!a1"ią specjalną. Jako taka :zm.ajdzie się
zapewne w ręku wszystkich zainteresowanych etnografią radziecką, a w przyszłości
posłuży jako podstawowa pomoc w pracach nad bibliografią etnografii rosyjskiej
i radzieckiej.
Zbigniew

ETNOLOGICZNE

1. PRACE

NOWOŚCI WYDAWNICZE W NIEMIECKIEJ
FEDERALNEJ

Jasiewicz

REPUBLICE

TEORETYCZNE:

WHhelm Emil Miihlimann, Homo Crea,tor. Abhandlu.ngen zur Sozlologie, Anthropologie und Ethnologie. Wiesbaden 1962. Heidelbergski profesor, autor wielu prac
z dziedziny metodologii nauk antropologicznych, jest propagatorem odrębnej - różnej od etnologii i etnografii - dyscypliny naukowej tzw. antropologii kulturalnej

�350

Recenzje

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

"Kulturanthropologie".
Antropologia
kulturalna
jest według niego dyseypliną
antropologiczną, dążącą do poznania człowieka, przy czym punktem wyjściowym jest
dla niej empirycznie stwierdzalny pluralizm kulturowy. Owa różnorodność kulturowa
stawia przed nami pytanie, jakie ludzkie możliwości, jakie. szanse są każdorazowo
w jakiejś kulturze realizowane? Kultury są wg Miihlmanna typowymi szansami możliwych ludzkich zachowań. Z kulturowej rzeczywistości antropologia kulturalna wyabstrahowuje
uprzywilejowane
w niej szanse zachowań. Obiektami naszymi są
rezultaty i z nich wnioskujemy o działaniach. Antropologię kulturalną można więc
zdefiniować
jako naukę o kuiUurowo uwarunkowanych
różnicach modyfikacji
zachowań lub też jako porównawczą naukę o etologicznych modyfikacjach. Prócz
rozpatrzenia niektórych kategorii antropologicznych - natura a kultura, relatywizm
kulturowy, rytualność - znajdujemy w pracy szkice z metodologii innych nauk społecznych i antropologicznych.
Wilhelm Emil Miihlmann, Rassen, Ethnien, Kulturen.
Moderne Ethnologie (Soziologis'che Texte Nr 24), Neuwied-Ber1in
1964. Ukazanie ,się tej etnologicznej pracy
w ramach serii poświęoonej socjologii je~t w danym przypadku nie rezultatem
tradycyjnie pojmowanego pokrewieństwa
obu tych nauk, ale wynikiem specyficznego rozumienia przez autora przedmiotu badań etnologicznych. Miihlmann (patn:
także Ethnologie als soziologische Theor'ie der interethnischen
Systeme. "Kalner Zedtschrift ftir Soziologie", t. 8, 1956, s. 186-265) widzi w etnologii socjologiczną dyscyplinę, badającą interetniczne związki i systemy, z których wyabstrahowuje
typowe
sytuacje i procesy. Jako socjologiczna teoria interetnicznych
systemów, tworzy ona
gałąź socjologii historii i socjologii kultury. Rozumiana jako dyscyplina socjologiczna pozostaje taka etnologia poza obrębem dotychczas pojmowanej etnologii i antropologii kulturalnej. Zawężając przedmiot badawczy etnologii do grup etnicznych,
ich systemów i wzajemnych związków oddziaływania, wkracza Mtihlmann na dość
drażliwy teren badawczy w naukach społecznych, którego główne pojęcia zostały już
wymienione w tytule pracy. Wzajemny związek między grupą etniczną, kulturą
a rasą był i jest w etnologii przedmiotem rozlicznych pomyłek, nieporozumień i nieuzasadnionych nadziei. Praca Mtihlmanna usiłuje być pod tym względem dalszym
krokiem prowadzącym do rzeczywistego, pozytywistycznego wyjaśnienia problematyki.
Adolf Ellegard Jensen, Die getotete Gottheit.
Weltbild
einer friihen
Kultur.
Urban - Bucher 90, 1965, s. 168. A. E. Jensen, niedawno zmarły etnolog niemiecki,
kierownik Instytutu Frobeniusa we Frankfurcie nad Menem, na krótko przed śmiercią ukończył pracę, z której tematem - wewnętrzny związek elementów tworzących
kulturę - był związany podczas prawie całej swej kariery naukowej (patrz tenże,
Das Weltbild
einer friihen
Kultur.
Paideuma, t. 3, 1944, 's. 1-85; ten,że, Das religiOse
Weltbild
einer friihen Kultur.
Studien zur Kulturkunde, t. 9, Stuttgart 1948). Według
Jensena strukturę ~ażdej kultury przenika pewna centralna idea, która organizuje
wszystkie elementy danej kultury w j,edną sensowną całość. Mimo iż owa naczelna
idea realizuje się w całej kulturze, to jednak najłatwiej uchwytna jest w elementach
kultury duchowej, a szczególnlie w mitach, k1:óre są kluc:bem do poznaniia świadomości i wiedzy o świecie nosicieli danej kultury. Mity informują o wydarzeniach
w czasach przedhistorycznych,
w których nastąpiło ugruntowanie porządku świata
danej kultury. Owo zapatrzenie się na wydarzenia przedhistoryczne jest naj istotniejszą cechą światopoglądu ludów kultur prymitywnych, i nie tylko ich, gdyż również
w kulturach wyż:szy,ch mOźl1Iastwierdzić istotne c'echy owego mityczne.go światopoglądu. Jego istotą jest zrozumienie, iż śmierć i życie, zabójstwo i płodzenie, przyna-

�Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

351

leżą nieodłącznie do sriebie, gdyż jedno bez drugiego byłoby bezsensowne. Jensen
jest zdania, iż człowiek dokonał tego odkrycia już na dość wczesnym etapie swojej
historii. Odbiciem tego poznania ma być treść licznych mitów o przedhistorycznym
zabójstwie bóstwa, którego śmierć uczyniła równ1eż człowieka śmierlelnym. We
współczesnych obrzędach owo mityczne wydarzenie jest powtarzane, przez co sensowny porządek świata zostaje na nowo stworzony, przedstawiony i ugruntowany.

2. ANTOLOGIE

ETNOLOGICZNE:

Kultur, wyd. Carl August Schmitz (Akademische Reihe), Frankfurt am Main 1963,
s. 422. Pierwsza z dwu omawianych tutaj antologii C. A. Schmitza, zmarłego w roku
1966, profesora etnologii Uniwersytetu Frankfurckiego nad Menem i kierownika Instytutu Frobeniusa, przynosi szkice z zakresu teorii kultury. We wstępie wydawca
podkreśla, iż problemy funkcjonowania
i genezy kultur ludów niepiśmiennych
są
centralnymi zagadnieniami etnologii. W skład antologii wchodzą następujące artykuły - w nawiasie podano rok pierwszego wydania:
G. Klemm, Fantasie uber Museum fUr die Culturgeschichte
der Menschheit
(1843);
A. Buhler, Uber die Verwertbarkeit
volkerkundlicher
Sammlungen
fur kulturhistorische Forschungen
(1947); E. B. Tylor, Die Culturwissenschaft
(1873); A. Bastian,
Der Volkergedanke
(1881); F. Boas, Sprache, Rasse und Kultur
(1914); H. Dietschy,
Von zwei Aspekten der Kultur
(1962); W. Milke, Der Funktionalismus
in der Volkerkunde
(1937); W. Milke, Uber einige Kategorien
der funktionellen
Ethnologie
(1938); R. Piddington, Die Prinzipien
der Kulturanalyse
(1950); S. F. Nadel, Institutionen (1951); A. Buhler, Kultur
und Kunst (1961); W. Milke, Die Lehre von den
Kulturstilcn
in der Volkerkunde
(1938); S. M. Shirokogoroff, Die Grundzuge der
Theorie vom Ethnos (1935); C. Kluckhohn und C. H. Mowrer, Kultur
und Personlichkeit:
ein Begriffs-Schema
(1944); C. Kluckhohn u. a., Werte und Wert-Orientierung der Theorie vom Handeln
(1959); L. A. White, Der Begriff
Kultur
(1959).
Pracę kończy zestaw literatury do poszczególnych artykułów, indeks nazwisk i indeks rzeczowy.
Religions-Ethnologie,
wyd. Carl August Schmitz (Akademische Reihe), Frankfurt
am Main 1964, s. 461. Według słów wydawcy "artykuły tego tomu zajmują się zjawiskami religijnymi ludów nie posiadających ani pisma, ani ukształtowanej
silnie
klasy kapłanów". Antologia prócz wstępu pióra C. A. Schmitza zawiera następujące
artykuły (w nawiasie rok pierwszego wydania):
N. Soederblom, Der Animismus.
Belcbung und Beseelung (1916); L. Levy-Bruhl,
Das Gesetz der Teilhabe
(1912); G. v. d. Leeuw, Macht und theoretisierte
Macht
(1956); P. W. Schmidt, Natureigenschaften
und Kult
des Hochgottes
der Urkultur
(1930); Ad. E. Jensen, Hochgott und Dema Gottheit (19,60);K. Th. Preuss, Der religiose Gehalt der Mythen
(1933); C. Levi-Strauss, Die Sage von Asdiwal
(1958);
A. Friedrich, Die Forschung uber das fruhzeitliche
Jiigertum
(1941); H. Petri, KultTotemismus
in Australien
(1950); L Paulson, Seelenvorstellungen
und totenglaube
nordeurasischen
Volkern
(1960); L. Vajda, Zur phaseologischen Stellung des Schamanismus (1959); D. Schroder, Zur Struktur
des Schamanismus
(1955); C. A. Schmitz,
Todeszauber in Nordost-Neuguinea
(1959); A. v. Gennep, Die Ubergangsriten
(1909);
R. Linton, Nativistische
Bewegungen
(1943); R. F. Wallace, Revitalisations-Bewegungen (1956). Do antologii dołączono bogatą literaturę
przedmiotu, indeks nazwisk i indeks rzeczowy.

�352

Recenzje

3. RELACJE

oraz

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

Z EKSPEDYCJI:

H. Straube, Westkuschitische
Volker Siid-Athiopiens,
1963, s. XIII + 815; dodatek:
44 tablic'e .i 8 map. Pra:ca j,est trZJecim z ~olei tomem sprawozdań z wyprawy naukowej na południe Etiopii, przeprowadzonej pod egidą Instytutu Frobeniusa w latach
1950/52 i 1954/56. Pierwszy tom Altvolker
Siid-Athiopiens,
1959, s. XIV + 455; dodatek: 45 rysunków, 227 jednokolorowych ilustracji i 6 map, zawierał przyczynki
Eike Haberlanda, A. E. Jensena, W. Schulz-Weidnera i Elisabeth Pauli. Autorem
tomu drugiego Galla Siid-Athiopiens,
1963, s. XIX + 815; dodatek: 44 tablice z rysunkami, 88 tablic ze zdjęciami i 5 map, jest Eike Haberland. Wszystkie trzy tomy przynoszą opisy ku1tur, które dopIero przed 60 laty weszły w bliższy kontakt z Europejczykami i dopiero od niedawna są przedmiotem badań etnoLogicznych. Publikacje
przynoszą materiał prawie z wszystkich dziedzin kultury: wyobrażenia religijne,
literatura, sprzęty, rzemiosło, zajęcia etc. Tom trzeci poświęcony jest pięciu jednostkom etnicznym: T'scha:ko, Amarro, c21ter'emludom wyżyny Gamu, Sala i Djandjero.
Każda z nich omówiona jest w osobnym rozdziale zawierającym atropogeografię
regionu, inwentarz kultury materialnej, opis życia społecznego i religijnego.
Karin Hissink i Albert Hahn, Die Tacana, 1961, s. XVI + 692. Praca jest rezultatem terenowych badań prowadzonych z ramienia Instytutu Frobeniusa na terenie
Boliwii w latach 1952-1954. Książkę otwiera krótki szkic lingwistyczny i zarys
historii Tacana od czasów Inków do chwili obecnej. Pozostała, szczegółowa część tomu
zawiera tematycznIe upmządkowane mity Tacana. W analizie ZJebI1anegomateriału
autor porządkuje motywy według epok i dochodzi do wniosku, że chociaż obecnie
Tacana trudnią się rolnictwem, to jednak ich świat wyobrażeń nawiązuje jeszcze
mocno do okresu łowiectwa i zbieractwa.

4. RELIGIE

LUDOw

PIERWOTNYCH:

Ivar

Pauls.en, Karl Je,Umar, Ake Hiulitkrantz, Die Religionen Nordeurasiens und
Arktis.
Seria "Die Religionen der Menschheit", t. 3, 1962,
s. XII + 425. Praca oparta na bogatych studiach źródłowych jest systematycznym
wykładem życia religijnego ludów z północnych krańców trzech kontynentów.
Ernst Dammann, Die Religionen Afrikas. SeriIa "Die Religiionen del' Menschheit",
t. 6, 1963, s. XVI + 302. Praca nie ma charakteru systematycznego opisu religii
i kultów afrykańskich. Poszczególne religie i kulty są dla autora tylko bazą wyjściową do poszukiwań wspólnych cech wszystkich religii afrykańskich. W oparciu o owe
wy,absllrahowane .cechy lmnstruuje E. Dammann reUgijn,e praidee.
W. Krickeberg, Hermann Trimborn, Werner Muller, Otto Zerries, Die Religionen
des Alten Amerika;
Seria "Die Religionen der Menschheit", t. 7, 1961, s. XIII i 397.
W. Krickeberg omawia religie Majów i mieszkańców Meksyku, H. Trimborn religie
dawnego Peru i Inków, natomiast W. Muller i O. Zerries religie ludów prymitywnych: pierwszy Ameryki Północnej, drugi Ameryki Południowej.
A. Bareau, W. C. v. Schubring, Fur'er-Heimendorf, Die Religionen Indiens, Band
III. Budhismus, Jinismus und Primitivvolker.
Seria "Die Religionen der Menschheit",
t. 13, 1964, s. VI i 362. Zycie religijne ludów prymitywnych zamieszkujących półwys,ep Indyjski, w s'tosunkowo niew1elkiJIIl szkicu przedstawia C. v. Furer-Heimendorf. Większa część książki poświęcona jest wykładom religii wyższych kultur hinduskich, a przede wszystkim Buddyzmowi.
der

amerikanischen

Gerhard

Konrad

Kloska

�Recenzje

Badania

socjologiczne

oraz przeglqdy

na Ziemiach

i czasopism

353

Materiały z konferencji w Poznaniu
"Przeglądu Zachodniego", zesz. 11, Poznań

Zachodnich.

dniach 1 i 2 marca 1963 r. Biblioteka
1963, s. 146.
\V

wydawnictw

W dniach 1 i 2 marca 1963 r. Instytut Zachodni i Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Socjologicznego zorganizowały w Poznaniu sesję naukową poświęconą
ocenie stanu badań socjologicznych na Ziemiach Zachodnich oraz problemom nieprofesjonalnego ruchu pamiętnikarskiego
na tych terytoriach. Konferencja ta, będąca
próbą podsumowania dotychczasowego dorobku socjologii na Ziemiach Zachodnich
oraz forum służącym określeniu potrzeb i przyszłych zadań tej dyscypliny, posiadała bez wątpienia ważne znaczenie dla rozwoju i aktywizacji nauk społecznych
nad Odrą i Bałtykiem. Szereg poruszonych wówczas kwestii i problemów można
z powodzeniem odnieść do dyscyplin pokrewnych, a w tym także i do etnografii,
dla której ziemie te byly i są nadal poligonem doświadczalnym umożliwiającym zarówno opracowanie precyzyjniejszych
metod badawczych jak i rozbudowę etnograficznej teorii kultury.
Dobrze się zatem stalo, iż materialy z tej sesji naukowej wydane zostaly staraniem Instytutu Zachodniego w Poznaniu, w postaci 11 zeszytu tzw. Biblioteki Przeglądu Zachodniego.
Publikacja
ta zawiera pełne teksty wszystkich wygłoszonych
referatów a także liczne komunrikaty przedstawicieli
naukowych środowisk Ziem
Zachodnich, które dla celów wydawniczych znacznie rozszerzono. Żałować jednak
należy, iż do tej pożytecznej pracy nie włączono stenogramów
dyskusji, która
wniosla wiele interesujących wniosków, uwag i spostrzeżeń. Pominięto w ten sposób m. in. relację o wkładzie poznańskiego środowiska etnograficznego w badania
Ziemi Lubuskiej i Koszalińskiej. Czytelnik zainteresowany
jednak bliżej samym
przebiegiem obrad i ważniejszymi wypowiedziami
znajdzie na ten temat bliższe
informacje na łamach Przeglądu Zachodniego
i Studiów
Socjologicznych
1.
Pracę otwiera art. W. Markiewicza analizujący aktualną sy'tuację socjologii na
Ziemiach Zachodnich w świetle dorobku regionalnych placówek naukowych oraz
socjologicznych ośrodków z głębi kraju. Szereg uwag, charakterystyk
i spostrzeżeń
autora odpowiada również roli i zadaniom jakie spoczywają na badaniach etnograficznych w tym zakresie. Znamienne są np. uwagi W. Markiewicza dotyczące
oceny klasycznych badań nad przemianami społecznymi na Ziemiach Zachodnich.
Tematyka ta została już w zasadzie wyczerpana i wyeksploatowana;
zmieniła się
również rzeczywistość społeczna tych ziem. Dlatego też dziś można się już pokusić
o próbę stworzenia syntetycznego ujęcia procesów społecznych przeobrażeń w oparciu o liczne, dotychczas publikowane
opracowania
cząstkowe 2. Fakt ten jednak
nie jest dła wszystkich oczywisty, gdyż stale, jak pisze Markiewicz, spotykamy sh~
z takimi pracami, w których "... pozory odkrywczości stwarzało się nieraz w ten
sposób, że przedmiotem badań czyniło się coraz to nowe jednostki przestrzenne
i kategorie społeczno-zawodowe uznane za reprezentatywne
dla Ziem Zachodnich.
Można było odnieść wrażenie, iż niektórzy teoretycy stan badań socjologicznych nad
społeczeństwem Ziem Zachodnich skłonni będą uznać za zadowalający dopiero z tą
chwilą, kiedy każda osada i grupa społeczna na tych ziemiach doczeka się swojej
oddzielnej monografii ..." 3.
l Zob.
np. A. Brencz,
A.
Posern-Zieliński.
Konferencja
naukowa
poświęcona
badaniom
socjologicznym
na Ziemiach Zachodnich.
"Przegląd
Zachodni",
1968: t. 24, Nr 3, s. 256-266.
2 Pierwszą
próbą
w tym zakresie
była
zbiorowa
publikacja
pod
red.
W. Markiewicza
i P. Rybickiego
wydana
również
w Instytucie
Zachodnim
pt. Przemiany
spoteczne na Zie-.
miach Zachodnich. Poznań
1967.
3 W. Markiewicz,
Aktualna
sytuacja
i perspektywy
badań socjologicznych
na ziemiach

23 -

Lud, t. 53, 1969

�354

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Surowa ocena tego "skostniałego" nurtu socjologii wydaje się odpowiadać także
w części charakterystyce szeregu badawczych przedsięwzięć etnograficznych. Wiele
jest jeszcze takich prac, które stronią od nowych oryginalnych ujęć, rozczłonkowują kulturę ludową wg got()wych recept i schematów na przysłowiowe atomy
i pozbawiają ją jej właściwej, wciąż zmieniającej się treści. Nic więc zatem dziwnego, iż poza realnym wkładem w powiększenie naszej dokumentacji etnograficznej,
rejestracją i opisem określonych zjawisk i faktów nie przyczyniają się one do rozwoju metody i teorii etnografii polskiej. Nowe ukierunkowanie badań społecznych
na Ziemiach Zachodnich musi, jak stwierdza W. Markiewicz, uwzględniać fakt, iż
zjawiska z jakimi na obszarach tych się spotykamy, przestały już być czymś specyficznym, więcej oczywiście w znaczeniu socjologicznym, aniżeli etnograficznym,
stając się wyłącznie skrajnym przypadkiem ogólnego procesu zmian charakterystycznych dla całego polskiego społeczeństwa. Wraz z utratą tej regionalnej specyfiki
ulec także muszą zasadniczym zmianom dotychczasowe metody obserwacji i narzędzia analizy procesów społecznych. Tylko bowiem tą drogą będzie można uchwycić
i poddać naukowej analizie swoistość tych ziem, o wiele dziś subtelniejszą, aniżeli
to miało miejsce w pionierskim okresie zasiedlania i zagospodarowywania. Wydaje
się, iż w dziedzinie opracowywania nowych metod badawczych rysują się znaczne
możliwości współpracy socjologii z etnografią, bez której to dla obu tych dyscyplin
szereg zjawisk społecznych i kulturowych znaleźć się może w cieniu, tj. poza sferą
naukowej obserwacji.
Siedem syntetycznych komunikatów, uzupełniających artykuł, tworzy jasny obraz
rozwoju badań socjologicznych i ich aktualnego stanu w województwach nadodrzańskich i nadbałtyckich. W sumie są one świadectwem stałego, dynamicznego rozwoju,
prężności i emancypacji regionalnych ośrodków naukowych na Ziemiach Zachodnich, których ambicją jest jak najlepsze i wszechstronne poznanie oraz rozpracowanie lokalnej problematyki badawczej.
Obszerna druga część pracy zawiera te materiały z konferencji, które poświęcone
były problematyce pamiętnikarskiej
w aspekcie użyteczności tego rodzaju dokumentów dla nauk społecznych. Rozwój dyskusji nad polskim nieprofesjonalnym
pamiętn'ikarstwem i jego specyfiką przybiera bardzo szerokie rozmiary, czego dobitnym świadectwem są coraz liczniejsze, różnego rodzaju akcje konkursowe - "na
pamiętnik" oraz stały wzrost zainteresowania tą dziedziną ludowej twórczości z pozycji metodologicznych i teoretycznych. Przykładem choćby - pożyteczna inicjatywa
redakcji "Tygodnika KulturaLnego", który na przełomde 1968 i 1969 r. udostępnił
swe łamy naukowcom różnych specjalności, pedagogom, publicystom, pisarzom, działaczom kulturalno-oświatowym,
słowem wszystkim tym, którzy wypowiedzieć chcieli
swe własne uwagi i refleksje w ramach ankiety pod znamiennym tytułem: "Pół
wieku fenomenu pamiętnikarstwa polskiego" 4.
Prezentowane w omawianym tomie materiały, choć w zasadzie dotyczą pamiętnikarstwa Ziem Zachodnich, stanowią doskonałą ilustrację tego specyficznie polskiego zjawiska w jego skali ogólnokrajowej. Znany specjalista w tym zakresie przedstawiciel Komisji Badań nad Pamiętnikarstwem
Współczesnym Komitetu Badań nad Kulturą Współczesną PAN - F. Jakubczak - poddał wnikliwej analizie
nurt pamiętnikarstwa
masowego z jakim spotykamy się głównie w Polsce po roku
Zachodnich.
(Kadry,
organizacja,
problematyka).
(W:)
Badania
socjologiczne
na Ziemiach
Zachodnich.
Poznań 1968, s. 15.
4 Zob. np. "Tygodnik
Kulturalny",
1968, nr: 45, 48, 49, 50, i 1969, nr: 1, 2; oraz omówienie
L. Krasuckiego,
Pól wieku
i ciqg dalszy. "Trybuna
Ludu",
1969, t. 22, nr 43 (7233), wyd.
B, z dnia 13. II. 1969 r.

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

355

i czasopism

19565. Na szczególną uwagę zasługują te fragmenty jego pracy, które dotyczą genezy tego fenomenu oraz ontologicznych, epistemologicznych i czysto warsztatowych
prob'lemów socjologii pamiętnikarstwa.
Warto tutaj znów uczynić dygresję i odwołać
się do etnografii. Dyscyplina ta, podobnie jak i inne, winna w szerszym niż dotychczas zakresie włączyć się do badań nad pamiętnikarstwem
ludowym, którego celem
z jednej strony byłaby ludoznawcża analiza tego "kulturowego" zjawiska, z drugiej
zaś - opracowanie skutecznej metody wykorzystania tego rodzaju źródeł w studiach
etnograficznych. Dokumenty osobiste, jakimi bez wątpienia są pamiętniki, nie były
bowiem dotychczas w szerszym stopniu wykorzystywane
w badaniach nad polską
kulturą ludową. Nie oznacza to jednak, by ten stan nie mógł ulec zmianie. Swego
rodzaju emancypacja
ruchu pamiętnikarskiego,
objęcie jego zasięgiem środowisk
wiejskich stwarza tu przed badaczami możliwość sięgnięcia po nowy typ materiału
żródłoweg·o, któ'fy - jark już tego dowiedli !socjolo~owie - do!s~onale ilustruje prZJemian y jakie zaszły w ostaItniJm dwudziestopięciQleciu na poJ:Slk.iejwsi i w oSlobowości
chłopa. Najważniejszym i pierwszoplanowym jednak zadaniem - jest jednak wypracowanie odpow,iednich metod anlalizy i krytyki tr,eści tych dokumentów. Myślę, że
artykuł F. Jakubczaka
stanowi dobre wprowadzenie
do tego rodzaju dyskusji.
Z jednej strony należałoby oprzeć się na pięknych polskich tradycjach wykorzystania materiałów pamiętnikarskich,
sięgając aż do roku 1918, kiedy to ukazała się
fundamentalna praca W. 1. Thomasa i F. Znanieckiego 6. Z drugiej zaś strony warto
byłoby zwrócić większą uwagę na doświadczenia anglosaskiej antropologii społecznej i kulturowe], która już dawno dostrzegła walory tego rodzaju piśmiennictwa
i w szerokim zakresie wprowadziła je do swego warsztatu naukowego. Przykładem
- wydane również w Polsce i szeroko znane na świecie inspirowane pamiętniki
meksykańskiej rodziny Sancheza i autobiografia Talayesvy - członka indiańskiego
plemienia Hopi, które są doskonalą, oczywiście subiektywną, wizją obrazu kultury
określonej społeczności widzianej przez pryzmat własnych doświadczeń życiowych
członków tej wspólnoty 7.
Ocenie dotychczasowego stanu pamiętnikarstwa
na Ziemiach Zachodnich poświęcone są artykuły A. Kwileckiego i Z. Dulczewskiego B. Naukowe znaczenie tego
piśmiennictwa widzą autorzy w tym, iż pamiętniki stanowią cenne źródło uzupełniające do analizy okresu wielkich migracji i pionierskich lat odbudowy Ziem Zachodnich. Materiał ten zawarty zwykle w realiach konkretnych przeżyć i postaw
osadników przelany na papier w szczerej i prostej formie zapisu oddaje doskonale
atmosferę tamtych dni. Pamiętniki uzyskane drogą konkursów od młodego pokolenia
mieszkańców Ziem Zachodnich dostarczają już innej problematyki badawczej. Umożliwiają m. in. śledzenie takich procesów jak np. integrowanie się Ziem Zachodnich
z resztą kraju w jednolite terytorium polskiej grupy narodowej oraz kształtowanie
się w tych rejonach kraju nowej struktury społecznej. Autorzy wskazali także na
niebagatelne znaczenie polityczne i społeczno-kulturalne
tych pamiętników. Umożliwiły one w dużej bowiem mierze poznanie
upowszechnienie wiedzy o heroicz5 F. Jakubczak,
Metoda pamiętnikarstwa
masowego w badaniach
Badania socjologiczne ..., op. cit., s. 43-58.
6 W. I. Thomas,
F. Znaniecki,
The Polish Peasant in Europe and
1918.

nad

wspólczesnoŚciq.

(W:)

America.

5 t.,

Boston

7 Zob.
O. Lewis,
Sanchez i jego dzieci. Autobiografia
rodziny
meksykańskiej.
Warszawa
1964, s. 966; Wódz Slońca. Autobiografia
D. C. Talayesvy
Indianina
z plemienia
Hopi,
opr. Leo W. Simmons,
Warszawa
1964, s. 454.

B A. KWilecki,
Pamiętnikarstwo
s. 59-70; Z. Dulczewski,
Konkursy
w Poznaniu. Tamże, s. 71-ll6.

Ziem Zachodnich.
(W:) Badania socjOlogiczne ... , op. cit.,
na pamiętniki
z Ziem Zachodnich
Instytutu.
Zachodniego

�356

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

nym okresie rekonstrukcji i rozbudowy Ziem Zachodnich rozwiewając nieraz wiele
fałszywych stereotypów i mitów. Stanowiły one również element inspiracji szeregu
środowisk twórczych przyczyniając się do upowszechnienia tematyki Ziem Zachodnich w naszej wspókz,e1snej działalnośoi artystycznej.
Ostatnia część pracy zawiera znów obszerny zestaw komunikatów informujących
o rozmaitych inicjatywach w zakresie gromadzenia materiałów pamiQtnikarskich na
Ziemiach Zachodnich. Znajdujemy tam nie tylko zarys dziejów pamiętnikarstwa masowego w północnych i zachodnich województwach, lecz także dokładne zestawy bibliograficzne, wykazy pamiętników i wspomnień, spisy organizowanych konkursów
z podaniem nazw instytucji przechowujących w swych archiwach te cenne i w małym jeszcze stopniu publikowane
zbiory materiałów. Jest to więc zatem także
doskonały przewodnik informacyjny dla każdego, kto zamierza w swych badaniach
wykorzystać te osobiste dokumenty osadników i autochtonów Ziem Zachodnich.
W sumie wydaje się, że inicjatywa publikacji materiałów z konferencji była ze
wszech miar słuszna. Praca ta winna zwrócić większą niż dotychczas uwagę wielu
dyscyplin, poza oczywiście socjologią, na ten nowy typ źródeł. Zainteresowani ju?
są historycy, psycholodzy, pedagodzy i także etnografowie. Powstaje jedynie problem odpowiedniego wartościowania tych subiektywnych materiałów i udoskonalenia
metod analizy naukowej właściwej dla każdej z tych dyscyplin. Zagadnienie weryfikacji pamiętników, oceny ich wartości i znaczenia - to dziedzina, w której dyskusja interdyscyplinarna
jest wręcz nieodzowna. Tylko wówczas bowiem będzie
można wymienić zdobyte już doświadczenia i ujednolicić wiele stanowisk oraz
osiągnąć pewne zbliżenie na polu naukowej analizy, teorii i metodologii.
Wniosek ogólny, jaki nasunąć się musi każdemu, kto zapoznał się z treścią omawianej publikacji - to stwierdzenie, iż niepodobna dziś ignorować materiałów pamiętnikarskich, a badacz zajmujący się współczesną problematyką Ziem Zachodnich
winien sięgnąć do skarbnicy tej nowej ludowej twórczości literackiej, której eksplozja
na naszym polskim gruncie jest nawet w skali światowej zjawiskiem wyjątkowym.
Aleksander

Posern-Zieliński

Julian Maśłanka, Zorian
Dołęga-Chodakowski.
Piolska Akademia Nauk Oddział
w Krakowie. Prace Komisji Historyczno-literackiej,
nr 13. Wroclaw-WarszawaKraków 1965,. s. 159; Z. Dołęga ChodakoWiski, O Sławiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy. Opracował i wstępem opatrzył Julian Maślanka.
Warszawa 1967. Państwowe Wydawnictwo Naukowe, s. 454.
Postać Adama Czarnockiego, znanego bardziej pod pseudonimem Zoriana Chodakowskiego, nie miała szczęścia do monografistów. Przyczyny tego faktu były różne:
swą zbieracko-naukową
działalność
autor rozprawy
O Slawiańszczyźnie
przed
chrześcijaństwem
rozwijał nie tylko w kraju, ale także na terenach rosyjskich; tam
też znalazła się większość nie opublikowanej
dotąd jego spuścizny. Problematyka
głównej rozprawy Chodakowskiego dotyczyła więcej ideologii niż historii literatury.
Zebrane przez niego materiały stanowiły nieoceniony skarb dla wielu nauk, zwłaszcza archeologii i etnografii. Wiązały się one nie tylko z Polską, ale ze SłowiańsZlczyzną w ogóle.
Pisali o Czarnockim archeologowie, etnografowie,
folkloryści polscy, rosyjscy
i ukraińscy oraz historycy literatury tych narodów. Poruszone w ich rozprawach zagadnienia obejmowały zwykle tylko bardzo wąski zakres: dotyczyły prawie zawsze
wąskiego wycinka danej nauki. Spowodowane to było z jednej strony trudnością

�Heeen::je

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

357

dotarcia do rozproszonych po polskich i rosyjskich archiwach materiałów źródłowych, z drugiej - trudnością poruszania się w szerokim kręgu zagadnień, jakie
obejmowała krótka, ale bogata działalność Chodakowskiego, tego ojca etnografii polskiej, słowianoznawcy polskiego, odkrywcy i;olklol'u, który swymi teoriami naukowymi wplynął tak wielce na "ludowość" polskiej literatury
romantycznej.
Miejsce brakującej monografii Chodakowskiego zajęła legenda, w wyniku której
postać ZOl'iana stała się bohaterem wielu utworów literackich tejże epoki.
Wymienione względy sprawiły, iż mimo licznych artykułów i przyczynków do
działalności naukowej i zbiel"ackiej Chodakowskiego, poza rozprawą-gawędą
RawityGawrońskiego (ZOl'ian Dolęga Chodakowski, jego życie i praca, 1897), nie było dotąd
książki, która by obejmowała całoks&lt;:talt jego działalności zbieracko-naukowej,
Piętrzące się w badaniach nad Chodakowskim trudności s'tara! się przezwydężyć w swojej książce Julian Maślanka. Będąc historykiem literatury raz po raz musiał wkraczać
w dziedziny mu obce, odrabiać zaległości historyków etnografii czy archeologów.
Zadziwia u autora Zoriana Dolęgi Chodakowskiego
bogactwo zebranych przezeń
a nieznanych dotąd materiałów źródłowych, także rękopiśmiennych,
rozproszonych
po archiwach polskich i radzieckich. Ogrom ich pokazuje dodana na końcu książki
bi bliografia.
Książka Maślanki "jeSJt to - jak pisze aUltor 'W "Słowie ws'tępnym" - raczej monografia (jeśli za taką praca ta może uchodzić) idei Chodakowskiego" (s. 5). Wprawdzie po przeczytaniu książki czytelnik dobrze orientuje się, o jaką ideę autorowi
chodziło, szkoda jednakże, że idei tej nie sformułował - ściślej i konkretniej, Autor
Chodakowskiego
uniknąłby w ten sposób zawartego w tytule książki maksymalizmu,
Bogaty bowiem krąg pl"Oblematyki badawczej Chodakowskiego już na pierwszy rzut
oka sugel"Uje, obok obrosłej legendą idei zbieractwa i badań folklorystycznych Chodakowskiego, którymi Maślanka zajął się w swej książce, również krąg ideologii
autora rozprawy O Slawiańszczyźnie przed chrześcijaństwem,
Ideowa sylwetka Dołęgi Chodakowskiego w książce Maślanki nałożona została na
szeroko podmalowane tło badań i zainteresowań epoki problematyką archeologicznoetnograficzną i ludoznawczo-słowiańską
w Polsce i w Europie. Temu celowi służą
rozdziały: wstępny pl. Poprzednicy Chodakowskiego
i ostatni książki: Chodakowski
i jego idee w polskim piśmiennictwie
romantycznym,
które jakby klamrami zamykają w tym tryptyku omówienie działalności Chodakowskiego.
Rozdział środkowy: Zwrot
ku przeszłości
i pieśni
gminnej
stanowi właściwą
monografię o Chodakowskim. Główny nacisk został tu położony na ludowość, utożsamianą często w dobie romantyzmu z narodowością. Z czterech przejawów romantycznej idei ludowości, które wymienił Maślanka:
1) zbieranie
i publikowanie
plonów twórczości ludowej, zwłaszcza pieśni i podań; 2) licznych przeróbek, parafraz
i tłumaczeń gminnych z języków obcych; 3) zainteresowanie
przez krytykę literacką poŚw.ięcającą wiele uwagi pieśni10m li podan:iom gminnym or'az wszelkim
innym wytworom ludowej kultury; 4) czerpanie pełną garścią motywów ludowych
i przetwarzanie ich w oryginalnym ujęciu literackim - zawdzięczała romantyczna
ludowość Chodakowskiemu najwięcej pierwszej z nich. I na pokłosie tej zwrócił
autor główną uwagę w rozdziale ostatnim. Sprawę ludowości romantycznej wiąże
Maślanka, w przeciwstawieniu
do jej estetycznej oceny w literaturach
zachodnioeuropejskich, z kwestią ruchu narodowo-wyzwoleńczego
i rozbudzania świadomości
narodowej, ogólnie mówiąc, z jej funkcją narodową, Dodać by tu należalo, że
w specyficznych warunkach polskich ludowość ta pełniła funkcję narodowości i była
wyrazem patriotyzmu, który w tej formie można było przemycać w chwilach nacisku
cenzury zaborczej, zwłaszcza w Królestwie Kongresowym i ziemiach zabranych.

�358

Recenzje

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Omawiając rodowód romantycznej ludowości, polegającej na podkreślaniu odrębności kultury słowiańskiej, idealizacji i gloryfikacji sielskiej przeszłości tych plemion, które Chodakowski przeciwstawił idei uniwersalizmu chrześcijańskiego, Maślanka ograniczył się j'ednak tylko do stwierdzenia gołych fakt6w. Auto!!" Zariana
Dolęgi Chodakowskiego
unika zupełnie interpretacji. Chodakowski utożsamia kultur~
ludową z narodową, a nowatorski zwłaszcza był jego zwrot do pieśni ludowej, która
miała być źródłem narodowości i tworzywem poezji narodowej, jako nieskażonej żadnymi wpływami cywilizacji i kosmopolityzmu. Maślanka ukazuje w sposób krytyczny i ostrożny możliwość zapożyczenia tej idei i skutków jej oddziaływania, zapominając całkowicie o jej interpretacji ideowo-politycznej. Wyjątek jedyny interpretacji to powtórzenie za W. Kubackim sensu ideowego aktualizacji podania o wyborze chłopa Piasta na króla ... (s. 46). Ideowa interpretacja romantycznej ludowości
w różnych dziesięcioleciach wyjaśniłaby odmienne funkcje, jakie pełniła ona we
wczesnym romantyźmie w warszawskiej
cyganerii artystycznej czy ziemiach litewsko- białoruskich.
Siła oddziaływania Chodakowskiego to nie tylko omówiona przez Maślankę idea
wszechstronnego wpływu jego idei ludoznawczych na rozwój ludowości polskiego
romantyzmu, ale także oddziaływania zawartej w jego rozprawie ideologii w dziejach tego prądu. Dopatrywać się jej można w idealizacji pierwotnej utopii słowiańskiej, tak często spotykanej nie tylko w literaturze polskiej, ale także i historiozofii rosyjskiego słowianofilizmu. Widziałbym je nawet na ujmowaniu dziejów literatury polskiej przez pierwszych jej historyków połowy XIX wieku (W. Maciejowski, J. Majorkiewicz, M. Wiszniewski), u których wyżej postawiona została i uznana
za narodową rodzima, na polskich pierwiastkach ludowych oparta kultura polska,
niż przejmowana w okresie renesansu, oświecenia i pseudoklasycyzmu literatura naśladująca Greków, Rzymian i Francuzów.
Wysuniętymi tu zastrzeżeniami nie obarczam bynajmniej książki Maślanki. Stawiam je jako postulaty dalszych badań nad oddziaływaniami ideologii Chodakow··
skiego. W ksiąźce Maślanki otrzymaliśmy nie tylko monografię o tym pionierze
polskiego ludoznawstwa i romantycznej ludowości, lecz także dokładny przegląd
badań ,nad polską llUdowośc.iąl'oman1ty'C:/mą.Do książki MaśLanki musi sięgnąć każdy,
ktokolwiek pragnie zapoznać się z literaturą I polowy XIX wieku i ideą Słowiańszczyzny. Szkoda tylko, że mimo szerokiego adresu książki, którą zainteresuje się
i zagranica, wydawnictwo nie pomyślało o wyższym jej nakładzie; 500 egzemplarzy
to jednak za mało.
Wykorzystane w omówionej książce rozprawy, artykuły i korespondencje Zoriana
Chodakowskiego zostały przez Maślankę zebrane i opublikowane ostatnio w osobnym opasłym tomie pt. O Slawiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem
oraz innych
pismach i listach, stanowiącym pierwsze zbiorowe wydanie pism słowiańskiego ludoznawcy. Lektura zawartych w tomie pism Chodakowskiego wskazuje, że postulowany przez tego uczonego i teoretyka romantycznej ludowości program naukowy
badań ludoznawczych formułowany i rozwijany był nie tylko w cytowanej powszechnie rozprawie O Slawiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem,
ale i w innych
pismach Chodakowskiego, pisanych w większości w języku rosyjskim i spoczywających w rękopisach w bibliotekach i archiwach radzieckich oraz w nie opublikowanych także dotychczas listach. Opracowany przez J. Maślankę tom pism zbiera
je po raz pierwszy i udostępnia uczonym i czytelnikom nie tylko w języku oryginału, ale także i w tłumaczeniach polskich. Zawarte w tomie rozprawy, artykuły
i korenspondencje
ułożone zostały przez wydawcę w porządku chronologicznym,
opatrzone zwięzłym wstępem biograficzno-naukowym,
przedstawiającym
sylwetkę

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

359

i czasopism

Chodakowskiego; teksty opracowano z filologiczną pedanterią i opatrzono przypisami. Wśród działu rozpraw Chodakowskiego znalazły się oprócz a Slawiańszczyźnie przed chrześcijaństwem
m. in.: Memorial do Uniwersytetu
Wileńskiego
z 1818 r.;
rozprawa
gorodi.~zczach, Projekt
uczenogo putieszestwija
po Rosji dla objaśnienija
driewnoj
sławianskoj
istorii
z cytowanymi w nlich nierzaidko dlaoelów
egzemplifikacyjnych tekstami pieśni ludowych w języku polskim i ukraińskcim; etymologiczne,
komparatystyczne
studium językowe pt. Opyt izjasnienija
słowa:
kniaź,
ksiądz
(Książ - Księż) oraz rozprawy: Sapki i Żalniki
- Wszystkleopublikowane
w języku
rosyjskim z towarzyszącymi im tłumaczeniami polskimi. W niektórych z nich, odzwierciedlających ówczesny stan wiedzy archeologicznej, etnograficznej i językowej,
Chodakowski formułował swoje poglądy na powyższe kwestie i polemizował ze
s\vymi przeciwnikami. którzy z zawiści niejednokrotnie utrudniali za to temu uczonemu karierę naukową. Np. w Projekcie
naukowej
podróży po Rosji... pisał m. in.:
"Ona [epoka przedchrześcijańska] jest naszą wspólną kolebką, zarodkiem obyczajów,
obrzędów, cnót, wad, zabobonów i wszystkiego, co można nazwać narodowością [...]
W niej tkwi pierwiastek i synonimy naszych dialektów i ta jednostajna
cecha,
według której Sławi anie upodobniają się do siebie pod każdym względem, i mimo
że obecnie z powodu rozprzestrzenienia
i odLegłości nie znają się wzajemnie, mimo
granic, które ich z dawna oddaJają, ,potęgi -czasu ,i obcych wpływów - za'chowują
nadal nie zatarte zmamiona braterstwa". - RJoz:w:ij:ającpogląd nie nowy, bo z rozprawy
Slawiańszczyźnie
przed ch1'ześcijaństwem,
akcentujący silnie narodowoś,;
naj starszej ludowej przeszłości Słowian, pisał: "Nasi wieśniacy nigdy nie zaznali
nagłej -przemiany obyczajów pisał Chodak1owski dalliej. Oni w prostocie,
obrzęd3!ch i zabawach zachowali j'esz;cze to co pozostawiUli nam przodkowie. Ich
podania, a nawet prz·esądy noszą piętno głębokiej starożytności. Ile tam znajduje
się rodzimości" (s. 102).
Na drugą część opracowanej przez Maślankę edycji pism Chodakowskiego składają
się opublikowane w większości wypadków po raz pierwszy z rękopisów listy autora
Slawiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem
do uczonych polskich i rosyjskich, zainteresowanych naukowymi badaniami Chodakowskiego lub je popierających. Wiele
z nich, obok relacji z badań naukowych słowiańskiego uczonego, zawiera wiadomości
o jego zabiegach o dotacje u rządu rosyjskiego, mające mu umożliwić prowadzenie
prac badawczych; wiele dotyczy problematyki naukowej, traktuje o kwestiach archeologicznych, historycznych, etnograficznych i językowych; wiele skierowanych jest do
bliskich wówczas Chodakowskiemu uczonych kręgu krzemienieckiego i sieniawskiego,
a szczególnie listy do A. K. Czartoryskiego, generała ziem podolskich, który popierał
badania ludoznawcZJe Chodakowskiego i w którego r,ezyden.cji .si'eniawski:ej powstała
rozprawa
Slawiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem.
Do korespondentów Chodakowskiego, obok uczonych rosyjskich, należeli m. in.: Tadeusz Czacki, Łukasz Gołębiowski, Samuel Bantkie, Ludwik Kropiński, wspomniany A. K. Czartoryski i przebywający wtedy przez jakiś czas w Si:eni&lt;JIwieKrystyn Lach Szyrma, który w Dzienniku Wileńskim
opublikował dwie z zebranych przez Chodakowskiego w okolicach
Sieniawy pieśni ludowych. Właśnie w owych listach, pełnych rozważań naukowych,
dysput i polemik na rok jeszcze przed pojawieniem się rozprawy
Slawiańszczyźnie
przed chrześcijaństwem
próbował Chodakowski określić program naukowych badań
ludoznawczych. Dnia 24 X 1818 pisał do Bazylego Anastaziewicza: "Mój zamiar jest
zbierać wiadomość o wszy!Stkich pomnikach
naszych naddZ!ladów, zgromadzić
w jedne drzewo wszystkie gałęzie mowy ,s!owiańJsIJdej,w.szystki,e obrzędy wiejskie,
pieśni podczas tych śpiewane, tajemnicze, czarodziejskie ich szepty, które wiele
z dawnych urojeń i starego dialektu dochowują - i to WlSzy.stkoskombinowawszy

°

°

°

°

°

�360

Recenzje

oraz

przegLqdy

wydClwnicttv

i czasopism

z op.Ls.aniami, acz mniej dokładnymi
poprzedników
dać lepsZJe wyobrażenie
o naszej starożytności"
(s. 171). W listach tych powielał niejednokrotnie
tezę
opI1acowaną w rozprawi,e
Slawiai!szczyźnie
przed chrześcijaństwem
o rozkladowej i .niszczycielskiej
l10lichrześcijlaństwa
w funkc,jonowaniu
słowiańskiej
kultury
ludowej:
"Gdyby nie drużyna Jezusowa zr-obiła przerwy w ucwnych
pracach Polaków - pisał do J. Kulczyc~ieg.o 13 VI 1817 If. - przez póhora wieku
pewnie pośród nas byłby jaki Macphers:on wcześniej jeszcze przed Krasickim
i dałby temu gleniuszoW!i wielkiemu obS'zelrniejsze pasmo do Myszejdy"
(s. 174).
W krótkim sprawozdaniu nie sposób ogarnąć bogatej zawartości rozpraw i listów
objętych tomem. Do tej książki sięgać będą w przyszłości uczeni archeologowie,
etnografowie, folkloryści i językoznawcy nie tylko polscy, ale także słowiańscy. Czekamy jeszcze na opublikowanie przez J. Maślankę ocalałych do dziś z rękopiśmiennej
spuścizny Chodakowskiego pieśni polskich i ruskich, z których korzystali już niejednokrotnie folkloryści i pisarze przeważnie ukraińscy. Opublikowany ich zbiór, obejmujący głównie okolice Sieniawy, byłby odzwierciedleniem
naj starszego stanu ich
zachowania na wspomnianych terenach.

°

Aleksander

Zyga

Sztuka ludu polskiego. Warszawa 1967. Wyd. ARKADY, s. 502, nlb. 6, il. 521 + 1 mapa,
pl. zł 290,00. Wstęp, katalog i bibliografia: Aleksander Jackowski. Układ merytoryczny
i dobór ilustracji: Al. Jackowski i Jadwiga Jarnuszkiewiczowa.
Redaktor wstępu:
Ksawery Piwocki.

Wybitni twórcy ludowi nie znajdowali na ogół uznania w środowisku wiejskim,
żyli w jego cieniu, często w pogardzie i izolacji, a dzieła ich musiały poczekać do
czasu, aż w sztuce elitarnej powstaną nowe prądy artystyczne - kubizm i ekspresjonizm, które oceniane w oparciu o inne od dotychczasowych kryteria, ukształtują
smak estetyczny odbiorcy tak, że na wytwory sztuki ludowej - dotąd lekceważone
i pogardzane - spojrzy inaczej - bardziej łaskawie, aż wreszcie odkryje w nich
wartości plastyczne oryginalne i niepowtarzalne,
za które krytyka naszych czasów
wystawi noty najwyższe.
Album Sztuka ludu polskiego jest dla tej twórczości dobrą wizytówką. Doskonale
napisany wstęp, trafny dobór ilustracji, staranne wykonanie graficzne, dają pełny
i wszechstronny obraz polskiej sztuki ludowej. Szkoda tylko, że wydawca nie zaopatrzył książki w tekst obcojęzyczny, tym bardziej, że: "Twórczość ta budzi zresztą
coraz większe zainteresowanie zarówno polskiego społeczeństwa, jak i cudzoziemców,
dla których stanowi często największą u nas atrakcję artystyczną. To nie przypadek
przecież, że w książkach o sztuce światowej znajdziemy ze sztuki polskiej często
jedynie reprodukcje ludowych rzeźb i obrazów ... I jeśli Chrystus Frasobliwy (iI. 29)
znalazł się również na plakacie UNESCO, symbolizując wartości oryginalne naszej
kultury artystycznej - to nie na zasadzie "egzotyki", ale na podstawie tych samych
praw i zasad, które tworzą hierarchię w sztuce dnia dzisiejszego" (s. 7).
Plastykę ludową w książce przedstawiono w perspektywie artystycznej, starano
się zapoznać czytelnika z nowym spojrzeniem, niekiedy kontrowersyjnym i wskazać
miejsce tej twórczości w naszej współczesnej kulturze. Szczególnie cenne są tu uwagi
dotyczące rzeźby ludowej, z zakresu której autor wstępu już wielokrotnie dal się
poznać jako wybitny jej znawca. Nie można jednak zgodzić się z twierdzeniem
autora, że:

�Hccenzje

oraz

przeg[qdy

w]jdawnictt-v

361

i czasopism

"Dla etnografa twórczość artystyczna jest jednym z przejawów kultury badanej
warstwy spolecznej, przy czym z .mcji 'swoich kompetencji interesuje go bardziej
kultura materialna, technologia pracy, obróbka S1ur;owca i narzędzie niż forma artystyczna" (s. 5). Autor ma wiele racji, ale tak stawiając zagadnienie, przy obecnym
stanie wiedzy o twórczości plastycznej ludowej, etnograf miałby nie wiele do powiedzenia, a obraz ukazany przez niego stworzyłby niepełną i wykrzywioną rzeczywistość artystyczną, jak często miało to miejsce w przeszłości. Współczesny badacz,
podejmuj;clcy problematykę z zakresu twórczości ludowej, niezależnie od kwalifikacji
zawodowych, ma obowiązek naświetlić zagadnienie wszechstronnie. I tak np. badając
świątkarstwo ludowe nie sposób pominąć historię i teorię sztuki, religioznawstwo,
etnografię i socjologię. Omawianą książkę można postawić w rzędzie naszych najlepszych publikacji
popularno-naukowych.
Edward

Ozgowicz

Zarys d,ziejów religii. Praca zbiorowa pod red. komitetu: J. Keller - przewodniczący,
W, Kotański, Z. Poniatowski, W. Tyloch, B. Kupis, Warszawa 1968, ss. 1037 + ilustracje. Nowe, rozszerzone i poprawione wydanie.
Gdy w 1964 r. ukazało się pierwsze w Polsce zbiorowe opracowanie dziejów religii \ wywołało ono wówczas nie tylko ogromne zainteresowanie
czytelników, lecz
stało się także poważnym impulsem do płodnej i ożywionej dyskusji. Koncentrowała
się ona przede wszystkim wokół problematyki wyboru modelu popularno-naukowego
podręcznika dziejów powszechnych religii. Publikacja taka, jak wskazywano, posiadać
winna charakter encyklopedyczny ze wszystkimi walorami rzetelnej informacji naukowej o poszczególnych religiach świata. Z drugiej zaś strony - stać się także winna
podstawą typowo religioznawczej refleksji, której tłem byłoby ukazanie istotnych
cech ewolucji wyobrażeń religijnych. Dyskusja ta stała się niejako platformą interdyscyplinarnej wymiany myśli, a głosy religioznawców, historyków, orientalistów
i w skromnym zakresie także etnografów były prawdopodobnie pomocą przy opracowaniu nowego wydania Zarysu dziejów religii 2.
Surowe nieraz oceny krytyki wynikały z nie bagatelnego znaczenia społecznego
jakie przywiązywano do tej publikacji. Jej stopień rzetelności naukowej, dobór materiału zgodnego z naj nowszym stanem badań oraz forma prezentacji stanowić miała
bowiem o roli tej pracy w kształtowaniu racjonalistycznego światopoglądu i religioznawczych zainteresowań.
Wynikiem dużego zapotrzebowania na tego rodzaju literaturę popularno-naukową
i odpowiedzią na zarzuty krytyki było bez wątpienia ukazanie się po latach czterech
nowego wydania Zarysu dziejów religii, w którym wiele partii znacznie zostało rozszerzonych, inne zaś - gruntownie '=,ienliOlno. Ni,e ma więc zatem już dziś potrzeby
rozpamiętywania wad i zalet pierwszej edycji; należy natomiast dokonać oceny nowego dorobku polskiego religioznawstwa.
Jest rzeczą jednak oczywistą, iż zakres
1 Mam na myśli wyłącznie
opracowania
pozakatolickie
i dlatego
też nie wspominam
o wydanych w Pax-ie
Religiach Świata pod red. ks. prof. E. Dąbrowskiego,
Warszawa
1957 i wydanych
w Pallottinum
Wieczorach Paryskich
ks. P. Siwka, Poznań
1960. Szczególnie
ta ostatnia praca nie może podlegać
recenzji
z naukowego
punktu
widzenia,
głównie
ze względu
na
swe wyrażne
apologetyczne
ujęcie.
2 Niżej
podpisany
zabierał
również
w tej sprawie
głos na łamach
"Etnografii
Polskiej",
lOb. t. 13:1968, s. 537-541.

�362

Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

cZ&lt;lsopism

poruszanej w tej pracy problematyki jest na tyle szeroki, iż ograniczać on musi
kompetencje jednego recenzenta do niektórych, wybranych tylko problemów i najbliższych osobistym zainteresowaniom
zagadnień.
Dlatego też w głównej mierze
postaram się zwrócić uwagę na te części pracy, w których wykorzystano w dużym
stopniu materiały etnograficzne; i które z tej racji zainteresować mogą lo właśnie
środowisko naukowe.
Drugie wydanie, w przeciwieństwie do poprzedniego, jest dziełem pracy kilkuosobowego komitetu redakcyjnego. Jego objętość została znacznie poszerzona (ok. 21,6
ark. wyd.l, niektóre rozdziały opracowano na nowo, inne zaś uległy gruntownym
zmianom i uzupełnieniom.
Powiększono także zespół autorski o szereg znanych
nazwisk, a kilka szczególnie ostro krytykowanych artykułów usunięto wprowadzając
na ich miejsce nowe wersje omówień poszczególnych religii. Odnosi się to przede
wszystkim do rozdziałów poświęconych religiom Australii i Oceanii, Babilonii i Asyrii, starożytnych Zydów i Germanów, czy wreszcie - islamu i protestantyzmu 3.
Nie wszystkie jednak tego rodzaju innowacje i zmiany zasługują na aprobatę.
Szczególny sprzeciw wzbudzać muszą te posunięcia redakcji, w wyniku których
usunięto pewne partie pracy, nie zastępując ich jednak czymkolwiek. Mam mianowicie na myśli likwidację liczącego bez mala 50 str. druku wstępu, zawierającego
w pierwszym wydaniu ZaTYsu dziejów Teligii studium Z. Poniatowskiego na temat
porównawczej historii religii, jej przedmiotu, dziejów i znaczenia, oraz art. H. Swienki - o wierzeniach pierwotnych i problemie pochodzenia religii 4. Całkowita rezygnacja z tych artykułów, a w każdym bądź razie z tak ujętej tematyki, stanowi
w moim odczuciu niepowetowaną stratę. Wprowadzony bowiem na to miejsce art.
J. Kellera poświęcony jest zasadniczo odmiennym zagadnieniom. Jest to tylko jasny
i precyzyjny wykład podstawowych wiadomości dotyczących przedmiotu i celu badań
religioznawczych oraz problemu definicji, typologii i struktury !"eligii5. Nie znajdujemy jednak w nowym wydaniu choćby jak najbardziej skrótowego wprowadzenia
w dzLeje relig,~oznawnej myśli, ni'e W1spomin,ając już 'o potrZiebi'e ukaZiania polskich
osiągnięć w tym zakresie. Zrezygnowano z szerszego omówienia problematyki genezy
wierzeń religijnych, nie poświęcono także większej uwagi współczesnym prądom
i kierunkom zajmującym się tego rodzaju tematyką. Pominięcie tych zagadnień nie
wydaje się zabiegiem słusznym; są to przecież jedne z kluczowych aspektów badań
religioznawczych, pozwalających na właściwą interpretację
dziejów poszczególnych
zespołów religijnych. Sytuację pogarsza fakt, iż w części szczegółowej pracy nie
znajdujemy również wielu wiadomości na ten temat. Przypomnijmy jednak, że recenzowana tu praca uchodzić zamierza za podręcznik dziejów religii; tymczasem brak
w niej podstawowej części, jaką stanowić winno ukazanie źródeł i czynników kształtujących wyobrażenia religijne naszych przodków. Nie znaczy to oczywiście, iż staję
w obronie usuniętych z nowego wydania opracowań, ale metoda tego rodzaju cięć

3 A oto te rozdziały,
które
opracowane
zostały
powtórnie
przez nowych
autorów:
Religie
Australii
i Oceanii,
I wyd. - R. Stiller,
II wyd. - J. Pacholczyk;
Religie Babilonii
i Asyrii,
l wyd. C. Kunderewicz,
II wyd. jako Religie
Mezopotamii
R. Ranoszek;
Religie
Hetytów,
I wyd. P. Niepołomski,
II wyd. jako Religie Azji Mniejszej
- M. Popko; Religie starożytnych
Żydów
I wyd. M. Astour,
II wyd. W. Tyloch;
Islam,
I wyd. Fr. Machaiski,
II wyd. - J. Bielawski;
Religie Germanów,
I wyd. J. Rosen-Przeworska,
II wyd. - St. Piekarczyk;
Protestantyzm,
I wyd. H. Chyliński,
II wyd. J. Wierusz-Kowalski.
4 Zob. Z. Poniatowski,
Porównawcza
historia
religii
jej przedmiot,
dzieje i znaczenie.
(W:) Zarys dziejów religii.
Warszawa
1964, str. 7-25; H. Swienko,
Wierzenia pierwotne a prob!em pochodzenia religii,
t a m ż e, s. 27-45.
5 J. Keller,
Religia. (Pojęcie,
geneza,
klasyfikacja,
struktura).
(W:) Zarys dziejów religii.
Warszawa
1968, s. 9-41.

�Recenzje

oraz przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

363

chirurgicznych, jako odpowiedź na zarzuty krytyki - to nie najlepsza jednak droga
wprowadzania zmian.
Drobne uwagi na temat genezy religii, szczególnie jej "pierwotnych" form znajdujemy we wspomnianym już artykule J. Kellera. Autor stwierdza słusznie, iż budowanie względnie rekonstruowanie uniwersalistycznych schematów rozwojowych religii
od jej form najpierwotniejszych
czy naj dawniej szych ku bardziej wysublimowanym
postaciom jest już dziś zabiegiem niiecelowym iczęSlto wręcz nienaukowym. Brak bowiem stale reaLnych poci:s'taw pod tego rodzaju T1oZJważaniaJ,
które :siłą rzeczy w większej mierze oprzeć się muszą na teoretycznych dywagacjach, aniżeli na gruntownie
udokumentowanym materiale. Jednak mimo tych założeń i sam Keller nie ustrzegł
się przed stworzeniem czegoś w rodzaju takiej konstrukcji. Jak bowiem należy
rozumieć (s. 15) stwierdzenie precyzujące, iż "... totemizm stanowi wyższą i bardziej
rozwiniętą formę fetyszyzmu ...", "... animizm to teoretyczne uogólnienie fetyszyzmu
i totemizmu ...". Manizm uważa natomiast autor za " ... szczególną formę animizmu",
z kolei manizm pozostawać ma " ... w związku ze wszystkimi wymienionymi (wyżej)
formami wierzeń". Z powyższych ustaleń wynika całkiem niedwuznacznie szczególna
pierwotność fetyszyzmu i animiZJmu w stosunku do pOZJostałych zespołów, a to już
przecież pierwszy krok w kierunku akceptacji jednej z wielu ewolucyjnych koncepcji rozwoju wierzeń, czy też może próba stworzenia własnej wizji narodzin religii.
BaJrdw dyskusyjne wydają :się także te sformułowan:ia ,autora, które dotyczą klasyfikacji religii na politeistyczne, monoteistyczne i ateistyczne. Podział ten nie powinien wzbudzać żadnych zastrzeżeń, gdyby nie to, iż do grupy tzw. religii ateistycznych zaliczono również pewne formy wierzeń "pierrwotnych", takie ,jak np.
totemizm czy animizm (s. 25). Wydaje się, że zaszło tu poważne nieporozumienie,
bowiem dotychczas pod pojęciami totemizmu czy animizmu żaden religioznawca nie
rozumiał konkretnego systemu religijnego o czasowo-przestrzennych
współrzędnych.
Pojęcia te - to przecież swego rodzaju modele wyodrębnione w sposób sztuczny
z religijnych wyobrażeń wielu ludów i uogólnione na wyłączny użytek naukowego
warsztatu. Nie ma bowiem "czystej" czy "klasycznej" formy religii totemistycznej,
podobnie jak i nie ma takiego zespołu wierzeń konkretnej społeczności, który można
by określić wyłącznie mianem animizmu. Są to bowiem tylko jedne z wielu elementów jakie znajdujemy w poszczególnych skodyfikowanych religiach czy "prymitywnych" systemach wierzeń, od plemienia Arunta z "klasycznego" terytorium totemizmu,
aż do ludowych mutacji katolicyzmu na polskiej wsi. Rola tych określeń nie jest
bynajmniej inna aniżeli "magii", "kultu przodków", "feteszyzmu" czy "demonologii",
i pojęć tych nie sposób zestawiać z konkretnymi systemami religijnymi i filozoficznymi w rodzaju np. buddyzmu czy taoizmu. Niestety etnograficzna strona tego
wstępnego artykułu pozostawia wiele do życzenia i fakt ten dobitnie dowodzi jak
wielka staje się potrzeba współpracy religioznawców z etnografami. Tylko bowiem
tą drogą polskie religioznawstwo będzie mogło we właściwy sposób wykorzystać
materiały etnograficzne, co przy studiach nad takimi zagadnieniami, jak geneza
wyobrażeń religijnych, religie tzw. społeczeństw "niecywilizowanych" i ludowe wierzenia ludności wiejskiej Europy, jest rzeczą nieodzowną.
Niektóre ze sformułowań części wstępnej wydają się wręcz całkiem nie do przyjęcia. Przykładem choćby fragment omawiający kształtowanie się refleksji nad światem zmarłych, w którym autor pisze m. in. iż "u ludów, których religia wyrażała się
w kulcie przodków, wyobrażenia o istnieniu i losach ludzi zmarłych były bardzo
m g l i s t e i n i e j a s n e (podkreślenie APZ). Mimo to kult był uprawiany ..." (s. 30).
Sprostowania wymaga również stwierdzenie sugerujące, jakoby najwięcej wyznawców buddyzmu znajdowało się " ... zwłaszcza w swej ojczyźnie - Indiach" (s.40).

�364

Recenzje

oraz

pTzegLqdy

wydawnictw

i czasopism

Nie jest przecież dla nikogo tajemnicą, iż sytuacja w tym względzie ma się cokolwiek
inaczej, o czym czytelnik z łatwością może się przekonać w czasie lektury odpowiednich rozdziałów o religiach Azji Południowej i Południowo-wschodniej.
Buddyzm, choć wyrosły na filozoficznych tradycjach
kultury indyjskiej, nie znalazł
trwałego oparcia na tym subkontynencie. Ogromnemu powodzeniu na "emigracji" w Tybecie, Chinach, Japonii, na Cejlonie, w Indonezji, Wietnamie, Laosie i Syjamie,
towarzyszył spadek popularności buddyzmu w jego ojczyźnie, łączący się wyraźnie
z kontrofensywą zagrożonego bramanizmu i potem hinduizmu.
Wewnętrzny układ pracy poświęconej dziejom religii jest o tyle ważny, iż winien
on zbliżać się w miarę możności do jednego z przyjętych w religioznawstwie systemów klasyfikacyjnych, których przegląd znajdujemy w rozprawie J. Kellera. W nowym wydaniu zastosowano pewne istotne zmiany, ale i tym razem w wielu partiach
dominuje geograficzna zasada prezentacji poszczególnych religii, co jest oczywiście
sprzeczne z historycznym spojrzeniem na tę sferę ludzkiej kultury. Metoda ta zastosowana została w sposób szczególnie jaskrawy w odniesieni u do części pierwszej
pracy, mimo że o typologii religii opartej o geograficzne kryteria w rozważaniach
teoretycznych części wstępnej nie było mowy. W wyniku tego zabiegu współegzystują
więc w dalszym ciągu ze sobą w jednym rozdziale filozoficzno-religijne
systemy
Indii i Japonii obok tradycyjnych i uznanych za "prymitywne" wierzeń mieszkańców
Australii, Oceanii, Ameryki i Afryki.
Zasada ignorancji oczywistych związków
i współzależności między ustrojami społeczno-gospodarczymi a sferą wyobrażeń religijnych została jednak złagodzona w następnych partiach książki. Zastąpiono już
tam niespójny układ podziałem na grupę religii określanych jako "narodowe" a więc ściśle związane z konkretnym obszarem kulturowym i etnicznym (np religie
Egiptu i Syrii) oraz religie "uniwersalistyczne"
o programie skierowanym na zewnątrz i ambicjach misyjnych. Równocześnie jednak z tym podziałem przyjęto także
słusznie cenzurę określającą górną granicę chronologiczną na około VII w. n.e. W ten
sposób oddzielnie omówiono wczesne formy chrześcijaństwa
i islamu, akcentując
tym samym ich ówczesną specyfikę i wskazując szerzej na te elementy, których
dalszy rozwój miał istotne znaczenie dla powstania wielu współczesnych wyznań.
Po prezentacji najważniejszych religii starożytnej i pradziejowej Europy wprowadzono nową część poświęconą wyłącznie religiom posiadającym dziś zasięg światowy.
Warto przy tym zauważyć, iż posunięcie to wynikało z zamiaru realizacji postulatów
krytyki pierwszego wydania. Tym razem część ta jest przejrzysta i zwarta, a czytelnik, którego interesuje problematyka buddyzmu, nie musi już szukać odpowiednich
informacji w wielu rozdziałach, co miało niestety miejsce w pierwszej wersji Zarysu
dziejów

religii

6.

Poważne j'cdnak zastrzeżenia wzbudzać musi "nowatorska" i niespotykana dotąd
jeszcze zasada przyjęta przez kolektyw redakcyjny w odniesieniu do klasyfikacji
"judaizmu" i jego miejsca w systematyce religii świata. Ku naszemu zdziwieniu,
omówienie poświęcone wierzeniom starożytnych Żydów zostało włączone do części
określonej mianem zespołu religii uniwersalistycznych
i w ten sposób znalazło się
tuż obok "pierwotnego chrześcijaństwa i islamu". Podobną zasadę przyjęto i w dalszych partiach, włączając rozprawę dotyczącą nowszych już dziejów judaizmu do
grupy religii o zasięgu światowym 7. Na temat ten pisze zresztą autor opracowania
6 Wiadomości
a buddyźmie
w wyd. I z r. 1964 znajdowały
się tylko w opracowaniu
religii
Tybetu - S. Kałuźyńskiego,
religii Japonii
- W. Kotańskiego
i religii Indii - E. Słuszkiewicza. Obecnie
obok tych ujęć cząstkowych
wprowadzono
osobny rozdział
pióra W. Kotańskiego
(s. 691-736).
7 W. Tyloch,
Religia starożytnych
Żydów,
tamźe,
s. 384-426; B. Mark,
Judaizm,
tamźc.
s. 737-761.

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

365

judaizmu - B. Mark, który omawiaJąc ogólną charakterystykę
tej religii podkreślił,
iż "judaizm należy, obok chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu, do uniwersalnych religii
ludzkości ..."; niżej natomiast stwierdza zaraz, że "spośród wszystkich religii światowych judaizm był religią najbardziej
n a r o d o w ą (podkreślenia - APZ), religią,
w której pojęcie wyznawcy i członka n a r o d u zlewają się w j e d n o ..." (s. 738).
Sformułowania te zawierają widoczne już na pierwszy rzut oka dwa podstawowe
błędy w rozumowaniu i jedną sprzeczność. Religia bowiem uniwersalistyczna
czy
uniwersalna, to taki system wierzeń, którego "otwarta" dla wszystkich doktryna nie
ogranicza grona wyznawców, głosząc hasła atrakcyjne i możliwe do przyjęcia poza
naturalnymi granicami jednego kręgu kulturowego, państwa, narodu czy warstwy
społecznej. Do religii natomiast światowych, czy o światowym zasięgu zwykło zaliczać
się takie systemy uniwersalistyczne, które dzięki swym sukcesom na niwie prozelityzmu rozszerzyły przez wieki swój stan posiadania przekraczając w widoczny sposób bariery narodowe, kulturowe i państwowe. Zatem mimo iż hinduiści np. stanowia
niemały odsetek Judzi wierzących na świecie, nie możemy tej religii uznać za światową i uniwersalistyczną, choć przecież z jej wyznawcami spotkać się można i poza
obrębem Indii - wszędzie tam gdzie istnieją spore enklawy emigracyjnej mniejszości
hinduskiej, a więc np. w Republice Południowej Afryki, Stanach Zjednoczonych,
Wielkiej Brytanii i na archipelagach Oceanii. Tak samo zatem jak kryteria określające religie światowe i uniwersalistyczne
wykluczają hinduizm, tak też eliminują
one i judaizm. Sam przecież autor rozprawy o judaiźmie - E. Mark - uwypukla
w cytowanym wyżej fragmencie ściśle narodowy charakter tej religii. Historia zna
tylko nieliczne wypadki, kiedy judaizm wiązał się ze społecznościami nie będącymi
pochodzenia żydowskiego zyskując np. popularność wśród pewnych grup północno-amerykańskich
Indian i Murzynów. Były to jednak zjawiska raczej odosobnione.
Częściej natomiast judaiści opuszczali swe szeregi, przechodząc świadomie na pozycje
ateistyczne, bądź też - zasilając liczne wyznania chrześcijańskie.
Światowa zaś
ekspansja tej religii nigdy nie oderwała się od swego narodowego i kulturowego
podłoża i choć rozprzestrzeniła się daleko poza granicami swej pierwotnej ojczyzny,
to pozostała ekskluzywną religią o narodowo-mesjanistycznym
charakterze.
W nowym wydaniu Zarysu dziejów religii nie uwzględniono także postulatów
krytyki wskazującej na pożyteczność wprowadzenia pewnej jednolitej, wewnętrznej
struktury poszczególnych artykułów. Wybór jednego, oczywiście jak najbardziej ogólnego tylko schematu zespoliłby pracę jeszcze bardziej, ułatwiając korzystanie i zwiększając jej komunikatywność.
Miejmy nadzieję, że warunek ten zostanie spełniony
w następnych wydaniach, których oby było jak najwięcej. Ten brak normalizacji
czy ujednolicenia koncepcji poszczególnych omówień religii wpłynął zdaje się na to,
iż postawy metodologiczne reprezentowane
przez autorów są nader zróżnicowane,
a wiele z nich wzbudzać musi poważne zastrzeżenia, przyczyniając się niestety do
obniżenia ogólnego poziomu tego pożytecznego dziela. Prawdą jest, iż właśnie z tych
względów szereg artykułów zostało opracowanych
na nowo, inne zaś gruntownie
przerobiono. Operacja jednak ta nie posiadała widać charakteru radykalnego, a kryteria oceny poszczególnych artykułów nie zawsze były jednakowe.
Szczególnie wyraziście zauważyć to można na przykładzie tych części pracy, które
prezentują wierzenia ludności autochtonicznej
Amell'y,ki,linidonezji, Australii, Oooanii
i częściowo Afryki, choć ten ostatni rozdział na tym tle prezentuje się wyjątkowo
korzystnie S. Jest to jakby część drugiej kategorii, w widoczny sposób rażąca swym
8 Zob. St. Śliwa,
pelagu Malajskiego,
S. 200-208; R. Ohly,

Religie rodzime Ameryki,
tamże, S. 241-262; J. Pacho1czyk,
Religie
tamże,
S. 185-199;
J. Pacholczyk,
Religie
Australii
i Oceanii,
Religie Afryki,
tamże, S. 209-240.

Architamże,

�366

Recenzje

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

niedopracowaniem
i odbijająca znacznie od tych partii, które wyszły spod plOr
wybitnych specjalistów i znawców starożytnych, orientalnych i światowych religii.
Tymczasem omówienia wierzeń "pierwotnych" Trzeciego Swiata - to w zasadzie
lużny zespół, dowolnie wybranych i niereprezentatywnych
faktów i ciekawostek, nie
tworzących ani statycznego, ani tym bardziej historycznego obrazu dziejów religii
na tamtych terenach. Pochopne gen'eraliza'cje, żenujące skróty d Upr1oszczen~a,uwypuklanie zjawisk nieistotnych, drugo- czy nawet trzeciorzędnych, braki podstawowych wiadomości, ahistoryczne podejście, chaotyczność i wycinkowość - to tylko
lista najbardziej rzucających się w oczy mankamentów tej części nowego wydania
Zarysu dziejów
religii.
Wiele jeszcze można by przytaczać podobnych argumentów
i szczegółowych przykładów, świadczących, iż i tym razem nie przywiązywano należytej uwagi do opracowań religii tych ludów i terenów, na podstawie których
w przeważającej mierze wnioskuje się o drogach rozwojowych wierzeń religijnych
naszych przodków. Nie wykorzystano również w szerszym zakresie dorobku religioznawczych badań archeologicznych, które swymi materiałami coraz bardziej uzupełniają naszą wiedzę o wczesnych formach religii. Utrzymano zatem ogromną dysproporcję między częścią poświęconą religiom narodowym i światowym, a działem
obejmującym
pierwociny wierzeń i dzieje religii społeczeństw określanych jako
"prymitywne", "plemienne" czy opóźnione w rozwoju; a ta przecież problematyka
nie może być lekceważona, gdyż jest ona także przedmiotem wzrastającego stale
u nas zapotrzebowania społecznego. To zainteresowanie "religioznawstwem etnograficznym" nakłada jednak zarówno na autorów jak i wydawców szczególny obowiązek
dbania o to, by następne publikacje reprezentowały
w tym zakresie odpowiedni
poziom naukowy i spełniały dobrze swe popularyzacyjne zadania.
Oczywiście ogólnie rzecz biorąc, nowe wydanie Zarysu dziejów religii stanowi
duży sukces zespołu polskich religioznawców, którzy, mimo licznych trudności, pokusili się o stworzenie dzieła jakiego u nas jeszcze nie było. Z tej racji właśnie trudno
było zapewne ustrzec się przed błędami i potknięciami spotykanymi w niektórych
częściach. W sumie jednak nie posiadają one decydującego znaczenia w ocenie całości, która winna zresztą leżeć w gestii religioznawców. Gros artykułów, których
tu nie omawiałem, to przecież pozycje wybitnych specjalistów - historyków, orientalistów, religioznawców, i te właśnie partie nowego wydania Zarysu dziejów religii
stanowią przede wszystkim o jego naukowej i społecznej wartości.
Aleksander

Paul Nedo, Grundriss
der sorbischen
Volksdichtung.
ludospyt nr 32. Domowina-Verlag, Bautzen 1966, s. VHI

Posern-Zieliński

Spisy Instituta
284.

+

za serbski

Znany łużycki etnograf i folklorysta, b. kierownik Instytutu Serbskiego na Uniwersy1;€'C'i,e
Ka['o[a Ma!I1ksaw Li,psJku a późnliej dy.,ektor I.n.stytuts fiir deutsche Volkskunde w Be:r1li:nie,pro[. dr PalWeł NedOi, Iktóry w 1968 r. obchod~ił jubileusz 50-lecia
urodzin - podsumował niejako swoją wieloletnią i bogatą działalność w zakresie
folklorystyki syntetycznym opracowaniem zarysu łużyckiej twórczości ludowej, dziełem, które zasługuje na uwagę z wielu względów.
Z syntetycznymi pracami z zakresu folklorystyki (podobnie jal{ i etnografii) spotykamy się stosunkowo rzadko. W języku polskim nie mamy takich opracowań
w ogóle, poza właśnie książką P. Nedo, Folklorystyka.
Ogólne wprowadzenie
(Poznań 1965), opierającą się o doświadczenia zdobyte przy opracowaniu omawianego
zarysu. Gdy Folklorystyka
przedstawia wstępne teoretyczne omówienie głównych za-

�Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

367

gadnień folkloru i folklorystyki, to Grundriss jest znacznie czymś więcej. Cechą:
szczególną tego w każdym calu wzorowego studium jest oparcie omawianych kolejno wszystkich gatunków folkloru - co stanowi dopiero drugą część książki - o szerokie tło historyczne łużyckiego etnicum, omówione w części pierwszej.
Właśnie część pierwsza książki należy do najbardziej
interesujących
jej partii.
Łużyce, stanowiące - jak wiadomo - jedną z najbardziej ciekawych wysp etniczno-kultuI1owych w Eunap.i.e,prz€'d:staw'.iJaly z dawna dla .nauki zwłaszcza folkLory,styki,
kapitalne wręcz pole - niejako eksperymentalne
- do śledzenia takich zjawisk, które na innych terenach były trudne lub wręcz niemożliwie do uchwycenia. Autor
przedstawia więc historię kurczenia się poprzez wieki owej wyspy etnicznej w morzu
niemieckim, która ograniczyła się już w XVI wieku do ludności chłopskiej i części
plebejskiej w miastach, bez własnej klasy feudalnej. To musiało rzutować na typ
kultury tej słowiańskiej, izolowanej grupy etnicznej, zwłaszcza na folklor, tworzony
przecież i transmitowany
w obrębie jednego głównie języka. Wyspowość etniczno-językowa musiała oddziaływać konserwująco na cały zakres folkloru, stąd też istnieje duże' przeciwieństwo między formami folkloru z terytorium
Łużyc a obszarem
niemieckim; gdy na Łużycach odkryto aż ponad 80 typów bajek, to na sąsiednim
terenie niemieckim tylko 13. Zważyć należy, że do XVI w. ludność łużycka nie
miała własnego piśmiennictwa, a aż w głąb XVIII w. wychodziły tylko wydawnictwa
religijne. Stąd filie mogło być ItU - j,aikli gd'ZJi&lt;e
indziej - wyrażn.iejszegoWlpły!Wu literatury pisanej na treści folklorystyczne. W efekcie w folklorze łużyckim zachowała
się w pełni najstarsza warstwa kulturowa, wykazująca silne pokrewieństwo z kulturą
zachodniosłowiańską.
I to stanowi jeden z najciekawszych
problemów badawczych.
Z drugiej znów strony, wyspa ta poddana była stałym wpływom niemieckim na lokalną twórczość ludową, przenikającym
ustnie - na zasadzie częstej dwujęzyczności
mieszkańców - w obręb kultury tej grupy. Autor stwierdza tu ciekawe zjawisko,
że do wewnątrz takich wysp przenikało wiele treści z zewnątrz, mało natomiast
na zewnątrz promieniowało.
Na takim szerokim ogólnym tle rozwo,ju ·spoloczno-g'O!spodarczego, etnic:zmego'oraz
stosunków językowych wpływających
na postać folkloru łużyckiego, Autor rysuje
rolę różnych nosicieli i twórców folkloru: muzykanta wiejskiego, roli kościoła (np.
\V uświęcaniu
pogańskich jeszcze zaklęć, w tworzeniu legend o świętych), furmanów,
handlarzy, wysłużonych żołnierzy, specjalne znaczenie izby prządek oraz rolę kolektywu z jednej, a pojedynczych
indywidualności
(talentów) z drugiej strony
w twórczości i reprodukcji folklorystycznej.
Są to partie książki bardzo instruktywne i świetnie zilustrowane na przykładzie właśnie warunków życia ludu łużyckiego. Na tym dopiero tle Autor daje pogląd na historię badań folklorystycznych, 'dotyczących Łużyc, począwszy od pierwszych zainteresowań
w wieku XVII, poprzez
działalność takich działaczy XIX w., jak: H. Zejler, J. E. Smoler, L. Haupt, M. Hórnik, H. Jordan, E. Muka, J. Radyserb-Wjela, A. Cerny i inni, aż po najnowsze badania F. Siebera, J. Rauppa, samego P. Nedo i innych.
Drugą część dzieła wypełnia szczegółowa analiza poszczególnych gatunków folkloru.
Mamy więc omówione kolejno: zaklęcia, zagadki, przysłowia; twórczość ludowa związana z obrzędami i zwyczajami; podania i legendy (mitologiczne, historyczne, przyrodnicze, domowe, lokalne); bajki ludowe (o zwierzętach, magiczne, religijne i inne);
humor i satyra ludowa; pieśni ludowe w podziale na: historyczne, legendowe, ballady,
taneczne i obrzędowe, wreszcie folklor dziecięcy. Przy każdym z gatunków Autor
omawia: stan nagromadzonych zbiorów i przeprowadzone
badania, pojęcie tego gatunku, jego istotę i znaczenie, treściowe zawartości i artystyczne formy wyrazu,
podział na grupy oraz związek tego gatunku folkloru z konkretnymi
warunkami

�368

Recenzje

OTaz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

życia i sposoby jego przejawiania
się - a wszystkie gatunki bogato ilustrowane
przykładami w języku górno- lub dolnołużyckim w tłumaczeniu na niemiecki. Zazwyczaj też porównuje Autor niektóre strony kolejnych gatunków folkloru górnoi dolnołużyckiego (często sobie przeciwstawiaI'ego)
z takimiż w krajach sąsiednich,
czemu też służą bardzo obszerne źródłowe przypisy. Tą drogą wydobywa Autor
typowe cechy folkloru łużyckiego, jego narodowe osobliwości z jednej, a pokrewieństwo z treściami folkloru obcego z drugiej strony. Tak np. stwierdza na Łużycach mniejsze niż w Czechosłowacji, w Polsce i na terenie niemieckim rozpowszechnienie się przysłów, co przypisuje małemu na Łużycach wpływowi literatury
pisanej (s. 97 i nast.).
Część trzecia dzieła, złożona z czterech rozdziałów, poświęcona jest omówieniu
losów ustnej artystycznej twórczości ludowej w okresie kapitalistycznym
(1850-1945)
Zawiera się tu udatna analiza wpływu rozwoju stosunków kapitalistycznych
na wsi
i w mieście na zmianę sytuacji gospodarczej, na wytworzenie się nowej struktury
społecznej i zmienionych stosunków etnicznych, a stąd na zmiany oblicza kulturowego wsi. Na tle tych konkretnych warunków analizuje kolejno losy poszczególnych gatunków fokloru, ich nierównomierny rozpad lub przeobrażanie sil; tematyczne
w postać nowoczesną (np. żartu i satyry). Analiza bardzo trafna i rzadko w analogicznych opracowaniach
spotykana. Bo właśnie cechą studium P. Nedo jest omawianie folkloru nie w oderwaniu i metodą czysto filologiczną, ale przy pełnym zastosowaniu metody materializmu
historycznego, a więc w stałym związku z konkretnymi warunkami życia.
Nie zapomina też Nedo o odwrotnym zjawisku, mianowicie o wpływie twórczości
ludowej na łużycką literaturę piękną w postaci głównie wykorzystywania
przez literatów materiałów folklorystycznych do ich własnej twórczości czy też wydawnictw
popularnych, np. dla celów pedagogicznych. Podobnie śłedzi wykorzystywanie - dla
różnych zl'esztą celów - skarbów twórczości ludowej w działalności kulturalnej,
widoczne już w 2. połowie XIX w. W ostatnim z tych rozdziałów omawia pisaną
twórczość ludową, a więc ludowych pisarzy i poetów, dość licznych już w 1. połowie XIX w. Zamknięcie tej ciekawej pracy stanowi omówienie nowej zupełnie
sytuacji dla artystycznej twórczości ludowej w procesie wytworzenia się jednolitej
socjalistycznej kultury narodowej i w aspekcie daleko idącej opieki państwa nad
twórczością kulturalną.
Można śmiało powiedzieć, że dzieło P. Nedo o zarysie łużyckiej słowno-artystycznej twórczości ludowej może być zarówno w swym układzie, w analizie treściowej
jak i w metodach, w niej zastosowanych, w całej rozciągłości wzorem godnym
naśladowania.
Chciałoby się ujrzeć podobne opracowanie folkloru polskiego.
Józef

Rurszta

Abeit und Volksleben. Deutscher Volkskundekongress
1965 in Marburg. Veroffentlkhungen des Ins.tituts fi.ir mitteleurqpaische
Vdlk.sfor,schung an der Phililpps-Universitat Marburg-Lahn.
A. Allgemeine Reihe, wyd. Gerhard Heilfurth i Ingeborg Weber-Kellermann,
t. 4, Verlag Otto Schwartz &amp; Co, Goettingen 1967, ss. 442 + VII.
W 1967 r. Niemieckie Towarzystwo Ludoznawcze zorganizowało w Marburgu nad
Lahnem kongres poświęcony problemom pracy i jej znaczeniu w życiu człowieka.
447 uczestników z niemieckiego obszaru językowego i z wielu innych krajów (Belgii,
Bułgarii, Czechosłowacji, Danii, Finlandii, Francji, Holandii, Indii, Japonii, Jugosławii, Norwegii, Portugalii, Rumunii, Szwecji, Szwajcarii, Syjamu, Turcji, Stanów

�Recenzje

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

369

Zjednoczonych Ameryki Północnej, Węgier i Wielkiej Brytanii) w ośmiu wydzielonych sekcjach dyskutowało
nad pracą jako problemem
ludoznawczo-antropologicznym.
Referowane prace wydano w omawianym tu tomie. Oprócz artykułu wprowadzającego G. Heilfurtha Die Arbeit aIs kulturanthropologisch-volkskundliches
Problem w tomie zamieszczono 36 referatów zgromadzonych w ośmiu rozdziałach, z których każdy poprzedzono krótką, zawierającą informację o stanie badań w danej
dziedzinie i o zawartości przedstawionych dalej referatów, relacją kierownika odpowiedniej sekcji.
Liczny udział referentów i rozległość problematyki implikowała dużą rozbieżność
co do treści jak i formy przedstawionych
prac, a przede wszystkim zaważyła na
adekwatności treści artykułów względem postawionego kongresowi tematu. Przyznaje to też we wstępie inicjaltor kongresu, G. HeHfurlh: "Der Sinnzu:sammenhang
zum Kongressthema ist das eine Mal sozusagen zwanglos und das andere Mal nul' auf
Umwegen und manchmal, ja vielleicht sogar unwilling gewonnen worden" (s. IX).
Zdając sobie sprawę z owej tendencji do nieadekwatności
względem postawionego
do analizy problemu i z nieporadności metodologicznej tradycyjnego ludoznawstwa
G. Heilfurth, w cytowanym wyżej artykule wprowadzającym,
podjął próbę określenia fe~omenu pracy jako obiektu badań ludoznawczo-antropologicznych.
Nie możemy ze względu na brak miejsca dokonać w ramach recenzji krytycznej
analizy artykułu G. Heilfurtha, a tym samym brak nam możliwości wykazania,
w jakim stopniu wnosi on nowe wartości metodologiczne, a w jakim stopniu jest
on tylko kompilacją mniej lub bardziej zasadnych sądów, wypowiadanych na gruncie
socjologii, językoznawstwa,
historii kultury i transponowanych,
z mniejszym lub
większym poczuciem odpowiedzialności, na teren ludoznawstwa. Od owej tendencji.
wspólnej wielu współczesnym ludoznawcom, nie jest wolny również artykuł G. Heilfurtha, tym bardziej, iż wynik taki do pewnego stopnia implikowało antropologiczne,
ponaddyscyplinarne podejście autora do problemu. Na tym miejscu zadowolimy si&lt;:
jedynie stwierdzeniem, iż pod pojęciem pracy rozumie G. Heilfurth wszelką działalność i czynność konieczną do zaspokojenia witalnych potrzeb człowieka. Definicja ta
- na pewno nie wystarczająca w kontekście postawionego problemu - akcentuje
we właściwy sposób czynnościowy sens pracy, który zaginął w wielu referatach
szczegółowych omawianego wydawnictwa.
Szczególnie autorzy referatów z zakresu kultury materialnej pomijają, z małymi
wyjątkami, czynnościowy sens pracy, zadawalając się opisem formalno-typologicznym przedmiotów, względnie analizą historyczno-filologiczną.
Nie negując wartości
naukowej prac prowadzonych nad dokumentacją obiektów tradycyjnej kultury ludowej, względnie badań historyczno-filologicznych
dla wyjaśnienia genezy faktów kulturowych, należy stwierdzić, iż przedstawienie ich na kongresie poświęconym roli
pracy w życiu człowieka było pomyłką ze strony autorów, a przeoczeniem ze strony
organizatorów kongresu, gdyż rozszerzając pojęcie pracy na wytwory będące jej
rezultatem, pozbawiono je jakiejkolwiek
przydatności:
staje się ono wówczas, co
do zakresu, prawie równe pojęciu ludoznawstwa i mieści obszerną klasę zjawisk,
o której nie da się nic sensownego powiedzieć. Nieliczne jedynie artykuły, traktując rzeczowe fakty kulturowe jako substrat, którego analiza przydatna jest, z braku innych źródeł, do formułowania sądów o fenomenie pracy - rozumianej jako
splot czynności - podjęły istotnie postawioną im przez organizatorów
kongresu
problematykę.
Werner Haarnagel w szkicu pt. Wirtschaftsform
und ArbeitsIeben
in der friihgeschichtlichen
Siedlung Feddersen Wierden (s. 22-36) analizując rozrzut znalezisk
24 -

Lud,

t. 53. 1969

�370

Recenzje

oraz przegtqdy

wydawnictw

i czasopism

w jednej z nadbrzeżnych osad (I-V w. n.e.) Morza Północnego, miejsca ich skupień, ich położenie w stosunku do dominujących jednostek gospodarczych, jakimi
są w poszczególnych warstwach tej osady wielorodzinne zagrody chłopskie, podejmuje próbę odtworzenia ówczesnego podziału pracy.
Analiza zjawisk zaobserwowanych
w rybackiej wsi Loddin na wyspie Uznam,
posłużyła Reinhardowi Peeschowi w jego artykule Zur Tradierung
von Geriit und
Arbeitserfahrung
(s. 147-153) do zdefiniowania sprzętów jako obiektywizacji doświadczenia pracy i indywidualnych zdolności. W przekonywujący sposób określa on
obszary pracy jako miejsca aktualizacji tradycji. Dawna wielość obszarów pracy
rybaka (las, pole, wybrzeże, morze, targ, zagroda) zostaje zredukowana we współczesnym rybołówstwie do jednej wąskiej specjalizacji, np. na kutrze praca rozdzielona jest pomiędzy szypra, maszynistę i obsługujących sieci.
Autorzy referatów z zakresu plastyki ludowej nie zdobyli się na wyjście poza opis
przedmiotów twórczości ludowej; istota relacji twórczość artystyczna - praca nie
została w ich rozważaniach uwzględniona.
Językoznawcy potraktowali problem pracy przede wszystkim od strony języków
zawodowych; poszczególne referaty omawiają żargony robotników leśnych, alchemików, żeglarzy śródlądowych. Dieter Moehn w artykule Zur Sprache der Arbeit im
industriellen
Grossbetrieb
(s. 216-222), zreferował badania językoznawcze przeprowadzone w dużym zakładzie chemicznym Hoest A. G. Hugo Stieger w artykule
wprowadzającym Sprache und Arbeit. Zur Einfiihrung
in den Problemkreis
(s. 210215), podniósł metodologiczne aspekty problemu i wskazał na konieczność uwzględnienia w badaniach językoznawców nad zjawiskiem pracy perspektywy socjologiczno-antropologicznej.
Badacze literatury ludowej położyli w swych rozważaniach akcent na następujące
aspekty problemu: 1. praca jako temat w literaturze; 2. stosunek do pracy w utworach literatury ludowej; 3. opowiadanie podczas pracy.
Bardzo interesujące artykuły wypłynęły na forum komisji zajmującej się pieśnią,
tańcem i muzyką: 1. Ernst Klusen, Musik zur Arbeit heute; 2. Wolfgang Suppan,
Volks-

(volker-)

kundliche

und

soziologische

Gedanken

zum

Thema

"Musik

und

3. Anton Anderluh, Das Lied zur Arbeit im deutschen Alpenland; 4. Erlich
Stockmann, Volksmusikinstrumente
und Arbeit.
Badacze relacji praca - obrzędowość postawili trzy aspekty w centrum swych
zainteresowań:
1. W jakim stopniu, na jakich płaszczyznach, i w jakiej formie towarzyszą pracy obrzędy? 2. Jakich informacji o sensie pracy, poglądach na pracę
dostarcza nam związana z pracą obrzędowość? 3. Jakie metody należy stosować w nowoczesnych badaniach obrzędowości?
Ostatnią pozycją, na którą chciałbym zwrócić szczególną uwagę, jest referat Herberta Schwedta Arbeit und soziale Integration
(s. 378-388). Na niewielu stronicach
błyskotliwie napisanego artykułu, znajdujemy cenne uwagi o roli pracy w procesie
integracji
społeczno-kulturowej
przesiedleńców
z dawnych
niemieckich
ziem
wschodnich.
Arbeit";

Gerhard

Carl-Herman

Tillhagen,

Folklig

liikekonst.

Wyd. II. Stookholm

Konrad

Klaska

1962, s. 378, ilustr.

Książka C. H. Tillhagena "Lecznictwo ludowe" (przekład dosłowny: "Ludowa
sztuka Iecz,enia") poświęoona jest szwedzkiej medycynde Iudow.ej. Auto.r, jako etnograf, wykorzystał przede wszystkim materiały z etnograficznych badań terenowych,

�Recenzje oraz przeglqdy

wydawnictw

i

czasopism

371

wyznaczające pracy zakres czasowy: koniec XIX i I połowa XX wieku. Erudycja
i przekonanie o historycznym charakterze kultury ludowej nakazały dr C. H. Tillhagenowi przekraczać tak zakreślone granice terytorialne i chronologiczne. W opracowaniu znajdujemy bogate dane porównawcze, głównie skandynawskie,
a historii
medycyny poświęcono oddzielny rozdział.
Jest nim rozdział I: Kilka wycinków z dziejów lecznictwa ludowego. Rozdział ten,
pomieszczony na dziesięciu stronach, jest jedynie krótkim wprowadzeniem. Autor referuje w nim swe poglądy na genezę lecznictwa, traktowanego jako zjawisko międzynarodowe. Informacje z różnych okresów historycznych mówią o wielości wpływów, którym podlegała miejscowa
medycyna. W związku ze średniowieczem
C. H. Tillhagen podkreśla silne 'oddziały Wlanie cnr1Jeścij,ańSltWla.
Rozdział II Przyczyny chorób i ochrana zdrowia W1pl'lowadzado pracy układ rreczowy. Zgodnie z pojęciami ludowymi przyczyną choroby są przede wszystkim
demony, a także niektóre zwierzęta, rośliny i ludzie. Mimo przekonania o nieuchronności chorób, rodzącego postawy fatalistyczne, rozwinął się bogaty zespół
czynności i środków zapobiegawczych. W szwedzkim lecznictwie ludowym, podobnie
jak i gdzie indziej, dominowały działania o charakterze magiczno-wierzeniowym,
w których iSzerokJowykoirZystYWlano przedm~oty związane z kultem (krzyż, biblia;)
oraz ogień, niektóre metale, zwierzęta, rośliny, części ciała i wydzieliny ludzkie.
Kolejny III rozdział poświęcony został specjalistom lecznictwa ludowego. Byli nimi
mężczyźni i kobiety, tzw. "mądrzy". Autor informuje o ich liczebności (wykaz
"mądrych", zamieszczony na końcu pracy, zawiera 86 nazwisk) i specjalizacji zawodowej. Działalność leczniczą podejmowali ludzie o określonych cechach ciała
i umysłu, szczególnie predysponowani byli ludzie należący do pewnych grup etnicznych, szczególnie Lapończycy, Finowie i Tatarzy oraz członkowie niektórych grup
zawodowych, księża, kowale czy muzykanci. Dalsze stronice rozdziału przynoszą
omówienie ludowych poglądów na źródła wiedzy i umiejętności "mądrych" oraz
opis ich "warsztatu".
Następny IV rozdział zajmuje się metodami i środkami leczniczymi. I tutaj uderza
ujednolicony kształt europejskiej medycyny ludowej. Wśród zabiegów leczniczych
wymieniono m. in. okadzanie, odmierzanie, odstraszanie, mycie, nagryzanie, bicie,
wydeptywanie i inne szeroko znane działania o charakterze
magicznym. Srodki
lecznicze pokrywają się w znacznej mierze z poprzednio omówionymi środkami zapobiegawczymi.
Rozdział V Choroby i ich leczenie służy przedstawieniu
poszczególnych przypadków chorób w powiązaniu z osobą leczącego i zastosowanymi przez niego środkami i zabiegamI. Materiały, rozbite w poprzednich rozdziałach dla celów opisu, tutaj
ukazane zostały w zespołach, podobnych do występujących w rzeczywistości. Bez
względu na powtórzenia, nieuchronne przy takiej kon!ltrukcji pracy, zastosowane
rozwiązanie uznać należy za celowe i pożyteczne.
Wyjątkowe walory pracy C. H. Tillhagena związane są z wykorzystaniem niezmiernie bogatych zasobów materiałowych. Autor pisze o nich we wstępie. Są to
przede wszystkim materiały z archiwum etnograficznego Nordiska Museet w Sztokholmie, od wielu lat kierowanego przez dr C. H. Tillhagena. Źródła do badań nad
lecznictwem ludowym, zdobyte w terenie w dwóch partiach: na przełomie XIX
i XX wieku, a później między rokiem 1930-1940, oraz wypisane z literatury, stanowią
w jego ramach pokaźny zbiór. Jest on rozpisany na 30 tysiącach kart i uporządkowany zgodnie z zasadami klasyfikacji d:zJiesiętlllej.Obok tekstów w pracy wykO!l'zy&lt;st!llJno
fotografie, również pochodzące z archiwum Muzeum Nordyckiego. Szczególną wartość
mają uderzające autentyzmem zdjęcia wykonane na początku XX wieku, głównie na

�372

Recenzje

oraz

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

terenie Finlandii Szwedzkiej i Smolandii, cenny dokument do badań lecznictwa ludowego. O zgromadzeniu obszernej literatury
świadczy bibliografia, prezentująca
kilkaset pozycji, przede wszystkim skandynawskich, a ponadto niemieckich i angielskich. Nie ma wśród nich prac słowiańskich, przy czym istotne znaczenie dla tematu
mogłyby mieć opracowania dotyczące północnych grup Wielkorusów.
Praca C. H. Tillhagena jest najpełniejszą, jak dotąd, monografią szwedzkiej medycy,ny ludowej. Wydanazos,tała
okazale, nie!&gt;tety bez streszczeń w szerzej znanych językach. Dążenie do osadzenia przedstawionych
zjawisk w kontekście spo·
łeczno-gospodarczym, przejrzysta konstrukcja, a przede wszystkim bogactwo wykorzystanych materiałów, zapewniają książce należne jej miejsce w literaturze przedmiotu.
Jan Jaroszewski,

Lietuviu

liaudies

menas

(Litowskoje

narodnoje

iskusstwo).

Zbigniew

Jasiewicz

Vilnius 1968.

Nakładem wydawnictwa VAGA w Wilnie ukazał się w 1968 r. obszerny objętościowo album litewskiej sztuki ludowej obejmujący grafikę i malarstwo. Wyboru ilustracji oraz przygotowania całości do druku dokonał P. Galaune pod redakcją J. Kuzminskisa, 1. Vaineikyte i A. Venclowa oraz przy współpracy artystycznej V. Bacenasa i V. Armalasa. Książka obejmuje dwudziestostronicowy
wstęp w języku litewskim oraz 'Sze'ściostronicowe stresz,czenie w języku rosyjskim, ponadto 153 ryciny
graficzne, 119 reprodukcji malarskich, kartę przypisów i spis ilustracji w języku
litewskim i rosyjskim.
Reprodukowane
grafiki i malarstwo ludowe pochodzące głównie z Zemajtiji, tj.
zachodniej części Litwy, stanowią zbiory: Krajowego muzeum w Bidi, Krajowego
muzeum w Kretindze, Państwowego muzeum sztuki w Kownie, Krajowego muzeum
w Mazeikij, Ministerialnego muzeum zabytków i pamiątek kultury i Historyczno-etnograficznego muzeum Litewskiej SSR, Krajowego muzeum w Panewezu, Państwowego muzeum sztuki w Wilnie, Krajowego muzeum w Rokisl;:is i paru innych.
Krótkie opisy zabytków wyłącznie o tematyce sakralnej obejmują, poza tytułem
pracy, technikę wykonania, kolorystykę i wymiary oraz ewentualną wzmiankę, że
na oryginale znajduje się napis; prócz tego podano, z jakich zbiorów pochodzi
okaz i jego numer inwentarza, większość bowiem nie posiada określenia bliższego
miejsca pochodzenia. Kolejne pozycje zebrano w poszczególnych grupach według autorów, a początek im dają prace Aleksandra Vinkausa żyjącego między 1833 i 1912 r.
i działającego w Darbenuose. Są to bądź jego oryginalne prace, drukowane nawet
w Warszawie, bądź kopie innych nieznanych twórców. Stąd też zapewne obok podpisów litewskich, te drugie mają napisy w języku polskim, inne w łacińskim. Jego
drzeworyty są bogate w treści, mają oryginalne winiety o motywach roślinnych:
postaciom centralnym towarzyszą przeważnie dodatkowe boc;me obrazy, przedstawiające sceny z Nowego Testamentu lub z historii miasta Wilna, o ile głównym tematem
jest Matka Boska Ostrobramska. Ta ostatnia forma, bardzo popularna, miała widocznie swoją tradycją obwarowaną treść, którą różnicowaly tylko zdolności i inwencje
twórcze poszczególnych autorów, co widać na licznych bezimiennych przykładach
zarówno z ośrodka wileńskiego, jak i z innych nieznanych bliżej miejscowości.
W tych dwu właśnie wymienionych grupach znajdują się też prace, przedstawiające
Chrystusa w okowach, charakteryzujące
się grubą geometryczną kreską, prymitywnym i prostym, romańskim prawie ujęciem lub delikatnym t·ysunkiem. Przeciwieństwem
o wyraźnych
barokowych
cechach, zarówno postaci jak elementów

�Recen::je

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

373

ubocznych, S4 prace z wyobrażeniem św. Barbat-y, r,iichała Archanioła, czy Matki
Boskiej z Dzieciątkiem.
Do jednych z najstarszych
należą dwa drzeworyty Tada Jureviciausa
- jeden
datowany 1787 r. z podpisem łacińskim, przedstawiający
św. Antoniego i drugi
z podpisem polskim Matki Boskiej Piasecznej.
Następną grupę tworzą prace Stepa Jureviciausa i jego naśladowców. Część z nich
charakteryzuje
się dużymi, ciemnymi plamami kolorystycznymi,
część - drobną,
gęstą kreską i śmiałym, wyrazistym rysunkiem, część znów - bogactwem detali
dekoracyjnych i czystością rysunku. Są to postacie różnych świętych: Antoniego,
Tekli, Barbary, Wawrzyńca, Jerzego, Katarzyny, Jana Nepomucena, Józefa, Matki
Boskiej i Chrystusa; dwa z nich datowane 1835 i 1831 r.
Śmiałością rysunku i bogactwem kompozycji wyróżniają się drzeworyty Stepo
Kuneikasa, obok których zamieszczono także drewniane
matryce. Prócz postaci
Chrystusa są tu jeszcze św. Jan Nepomucen, Agata i Helena. Poza nimi umieszczono
kilka podobnych w charakterze prac nieznanych artystów oraz tych, których dziełem była przede wszystkim Matka Boska Częstochowska i dlatego właśnie grupę tf;
nazwano jej imieniem.
Prymitywny i niezbyt czytelny rysunek oraz stosunkowo dużo napisów w języku
polskim i łacińskim mają ilustracje Samuela Stefanowa tudzież paru innych autorów.
Poza nimi drobną techniką punktową wyróżniają się trzy prace K. Grigalausko,
a tematycznie dalsze inne wprowadzające
postać św. Kazimierza królewicza polskiego i Matkę Boską Zielną.
Bardzo proste, nieudolne nawet i tym wyróżniające się od pozostałych, są nieliczne prace twórców amatOL·ów. Oprócz nich małe grupy stanowią jeszcze w tej
części książki odbitki prac autorów nazwanych od naczelnej postaci patrona, która
przewija się w ich tematyce drzeworytniczej. Są to np. pl'ace twórcy św. Jerzego,
Antoniego, Michała Archanioła, Heleny, Barbary. Wśród nich jedne o wyraźnych
cechach barokowych mają zazwyczaj tło jasne, inne gęsto zapełnione długą kreską.
Szczególnie malarskie są te, na których występuje postać św. Jerzego.
Ogółem stwierdzić należy, że zebrany tutaj bogaty materiał daje doskonały przegląd rzadkich już tego rodzaju dzieł o dużych walorach artystycznych i służyć może
do syntetycznych opl'acowań i porównań. Niektóre drzeworyty, jak np. Matka Boska
Zelensis, św. Antoni, św. Fmnciszek, św. Jerzy, św. Kazimierz królewicz, znane są
z Teki Zygmunta Łazarskiego oraz z reprodukcji Adama Skoczylasa 1, wiele jednak
jest oryginalnych i niepowtarzalnych.
W podobne grupy, jak drzeworyty, ujęte zostały reprodukcje obrazów, przy czym
nazwę dla nich ustalono również na podstawie głównego patrona. Tak więc pokazano
tu prace: "św. Jerzy", "św. Barbara", "św. Piotr", "ś·w. Jan Nepomucen", "Nieznanego
Świętego", "Pieta", "Ukrzyżowanie", "św. Anna", "Michał Archanioł", "Św. Rozalia",
..św. Jakub", "Droga Krzyżowa" i inne, wśród których tylko jeden twórca wymieniony jest z nazwiska (J. Iwanauskas). W zebranym zestawie pięć obrazów pochodzi
z końca XVIII w., nie wykazują one jednak ani prymitywnej techniki wykonania,
ubogiej, małowybrednej
kompozycji,
ani ograniczonej
tematyki.
Przedstawiają
św. Rodzinę, Chrystusa w okowach, św. Stanisława biskupa, Ukrzyżowanie i Sąd
Ostateczny. Reszta obrazów powstała w XIX w., a tematyka ich jest bardzo zróżnicowana. Niektóre zaskakują prostotą wykonania, prymitywnym rysunkiem i skromnym doborem środków wyrazu; cienka warstwa farby powoduje, że w niektórych

l Teka drzClI;orytów
ludowych
dawnych
zebranych
skiego, Warszawa
1921; Adam
Skoczylas,
Drzeworyt

i wydanych
przez Zygmunta
ludowy
w Po~sce, Warszawa

Łazar1933.

�374

Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

przypadkach widoczne są słoje deski, co stwarza dodatkowy efekt. Podkreślono go
również w kolorowych ilustracjach, których w całości książki jest kilka. Ale obok
tych naj prostszych, naiwnych nawet prac znajdują się tutaj i odbiegające od ludowych tradycji. Podczas gdy w początkowych grupach obrazów zaznacza się operowanie dużymi, ciemnymi plamami, a w środkowych - malarskość i śmiałość w pociągnięciu pędzla, ilustracje na końcu książki charakteryzują
się nierówną kreskowatą linią draperii szat, rąbkiem baldachimu wypełniającego górne naroża, kulistorozetowymi motywami dekoracyjnymi
rozrzuconymi dowolnie, lub wielopłatowym
kwiatem zakomponowanym najczęściej symetrycznie po obu stronach postaci centralnej. Wszystkie te elementy sugerują powstanie prac w jednym ośrodku, z którego
importy spotyka się także na Śląsku. Przedstawiają
one między innymi św. Wawrzyńca, Rocha z Rozalią, Stanisława biskupa, Jerzego, Helenę, Barbarę, Katarzynę
Małgorzatę, św. Trójcę, Chrystusa w okowach, na krzyżu i w grobie, Madonnę. Są
pełne wyrazu i mają wiele cech malarskich.
I ta część książki, podobnie jak drzeworyty, zawiera interesujący materiał, który
ma wiele zbieżności z materiałami z różnych stron Polski. Badaczowi zajmującemu
się tą dziedziną sztuki ludowej rozszerza on znacznie perspektywy poznawcze, dlatego więc warto zwrócić uwagę na tę bardzo ładną i starannie przygotowaną nową
pozycję bibliograficzną.
Barbara

Ludove

stavitielśtvo

a byvanie

na Slovensku.

Sbornik studii. Bratyslava

Bazielich

1963, s. 293.

Pokaźna liczba artykułów i prac publikowanych na temat słowackiego budownictwa ludowego wskazuje na duże zainteresowanie, jakim darzą tę problematykę etnografowie słowaccy. Publikowane dotychczas prace dotyczą zarówno budownictwa
mieszkalnego i gOlspodarczego we wsi, jak i budownictwa p3lsterskiego i oparte są
głównie na materiałach zebranych w terenie, przy czym nie ograniczają się terytorialnie do opisu jednej wsi, zamykając się tam, gdzie to było możliwe, w obrębie
okręgów administracyjnych,
na jakie podzielona jest Słowacja (np. Povażska czy
Kysucka oblast Orava, Zahorie i inne). Zagadnienie budownictwa przedstawione jest
w tych pracach zarówno od strony konstrukcji i związanego z nią nazewnictwa
gwarowego, jak i od strony funkcji, a także zmian powstalych w rozwoju historycznym.
Jedną z ostatnich publikacji na temat słowackiego budownictwa ludowego jest
wydanie książkowe zbioru pięciu artykułów, opracowanych przez Vilema Prażka,
Jana Mjartana, Sonię Śvecovą, Alenę Plessingeróvą i Stefana Mru:skovica, a więc
autorów, którzy już prsali o ludowym budowniotwie słowaokim. Praca zatytułowana
Vi-dove stavitielstwo
a byvanie na Slovensku
w porównaniu z pracami z lat poprzednich, w zasadzie ma ten sam charakter; dotyczy różnych zagadnień budownictwa i poza jednym wyjątkiem nie ogranicza się do rozpatrywania zagadnień w obrębie jednej wsi.
Artykuł Vilema Prażaka K problematice
malby srubovych
domu v Cićmanech
poświęcony jest malowidłom naściennym w Cićmanech, jedynej górskiej miejscowości
słowackiej, gdzie tego typu malowanie ścian jeszcze się zachowało do czasów obecnych. Na podstawie zachowanych reliktów w terenie, ludowej tradycji, wiadomości z literatury fachowej oraz materiału ikonograficznego z okresu od 1895 do
1922 r. autor wyróżnia dwa okresy, charakteryzujące
się różnymi typami malowideł. Pierwszy z nich, od czasów naj starszych aż do r. 1922 (data wielkiego pożaru

�Recenzje

oraz przegtqdy

wydawnictw

i czasopism

375

w Cićmanech), charakteryzuje 'Występowanie domów kurnych. Ze względu rua otwarte
ognisko malowidła mogły się rozwinąć tylko na zewnętrznej stronie ścian domu.
Jako przypuszczalną datę powstania malowideł podaje autor II połowę XVIII w.,
przy czym pierwotnie chodziło tu prawdopodobnie o nacieranie drewna białą glinką
lub wapnem w celu ochrony przed wilgocią. Drugi okres, od 1922 aż do chwili
obecnej, charakteryzuje
zmiana malowideł z ochronnych na dekoracyjne. Artykuł
Prażaka zaopatrzony jest w bogaty i dobry materiał ilustracyjny (27 fotografii i 22 tablice wzorów) malowideł w Cićmanechi
innych wymienionych w artykule miejscowości.
Drugi z kolei artykuł Jana Mjartima Pasledne sachave damy na jużnom Slovensku
jest przejawem zainteresowania się etnografów budownictwem sochowym jako jednym z najstarszych detali w budownictwie słowiańskim z okresu przed wpływami
garmańskimi. Autor opisuje cechy więźby dachu sochowego z uwzględnieniem konstrukcji, nazewnictwa gwarowego stwierdzając jednocześnie, że przyczyną powstania i rozwinięcia się sachowej konstrukcji dachu jest przede wszystkim stosowanie
ścian o słabej konstrukcji, niezdolnej do utrzymania ciężaru dachu. Do artykułu
dołączony jest dobry materiał ilustracyjny w postaci 20 fotografii i 5 rysunków.
Szkoda, że autor nie ustosunkowal się do sprawy genezy dachu sochowego na
terenie Słowacji, mimo że teren objęty badaniami (południowa Słowacja) wydaje
się dostatecznie duży na to, żeby wysunąć pewne przypuszczenia na ten temat. Pewną
lukę w artykule stanowi również brak ilustracji do opisu wnętrza i pieca.
'I'rzeciartykul
na,p~sany przez Soniię Svecovą Malomestske a mestske formy ludoveho stavvtiel'stva
na zapadnom Slovensku, .opracowany jest rói\MIl;!eżna ['ods,ławie
badań terenowych, prowadzonych przez autorkę na terenie zachodniej Słowacji. Autorka zajmuje się formami budownictwa
ludowego w budownictwie
miejskim,
stwierdzając, że główna różnica między miejskim i wiejskim sposobem zabudowy
polega na zupełnym zamknięciu podwórza w mieście. W przypadku zachodnio-słowackiego budownictwa rolniczego w jego miejskich formach stykamy się z dwoma
typami: 1) zabudowa winoogrodnicza w kształcie litery U, spotykana w budownictwie
bratysławskim i trnawskim; 2) zabudowa w kształcie litery L w okręgu Pomoravia,
na terenie morawskiej Słowacji aż do Hany i w okolicach Trnawy. Autorka opisuje
budownictwo ludowe, znajdujące się u podstaw rozwoju tego rodzaju budownictwa
miejskiego, mianowicie tzw. długie domy na wsi (część mieszkalna i gospodarcza
pod wspólnym dachem), powstałe w wyniku rozrodzenia się rodziny, podziału parceli ojcowskiej i dobudowywania pomieszczeń mieszkalnych. Na skutek kapitalizacji
wsi doszło do przekształcenia
długich domów w Vfiejs~ie domy czynszowe, przy
czym wszyscy mieszkańcy takiego domu korzystali ze wspólnego podwórza. Artykul
zaopatrzony jest w 8 fotografii i 6 rysunków, umieszczonych w tekście. Szkoda, że
rysunki rzutów przyziemia są niezbyt starannie wykonane, a poza tym są one przykładami innych typów zabudowy co nie przyczynia się do pełnego zrozumienia
opracowywanego zagadnienia.
Alena Plesingerova w artykule virlJoj !ide leho interieru a bydleńi ve slovenskych
dedińach pod Javarniky
trokJtuje o zagadnieniu rozwoju i zmJan w ludowym wnętrzu
i sposobie mieszkania we wsiach słowackich pod Jawornikami
(północno-zachodnia
Słowacja). Papradno, Brvniśfe, Horna - Dolńa Marikova i Śtiavnik są miejscowościami, które od chwili wyzwolenia, a zwłaszcza w ostatnich latach, przebywają dynamiczny rozwój, co prowadzi do zmian w sposobie życia i mieszkania. Autorka podaje podstawowe cechy osadnictwa (wpływ kolonizacji wołoskiej, osadnictwo stałe
i sezonowe, zmiany demograficzne), ogólne cechy budownictwa, podstawowe źródła
utrzymania, ogromne zmi'aJny w pożywieniu, ubiorze, miesZJka'I1.iJu
po 1948 T.

�3W

Recenzje

oraz

przeglądy

wyduwnictw

i czasopism

Artykuł Plessingerovej stanowi doskonały materiał porównawczy dla badań nad
wpływem urbanizacji i industrializacji
na warunki życia wsi. Wszystkie tezy artykułu poparte są dużą ilością materiału przykładowego w formie konkretnych opisów
z terenu i ilustracji
(24 fotografie), na ktÓre jednak autorka nie powołuje si&lt;;
w tekście, co w pewnej mierze umniejsza celowość ich umieszczania. Należy jednak
podkreślić dużą aktualność omawianych w artykule problemów dla wielu górskich
miejscowości karpackich i to nie tylko na terenie Słowacji.
Piąty i ostatni artykuł zawarty w zbiorze, Stefana Mruśkovica, K niektorym
problemom
vyvoja
ludoveho domu a byvania
v oblasti Zahorskiej
niźiny
opracowany jest również na podstawie badań terenowych, uzupełnionych materiałami archiwalnymi
z XVIII i XIX wieku (mapy) oraz współczesnym
materiałem
statystycznym i stanowi rezultat dalszego ciągu badań, prowadzonych przez autora na
Zahorzu - najbardziej na zachód położonej części Słowacji. Autor, po ogólnej charakterystyce
gospodarczej
badanego terenu, przedstawia
zmiany jakie nastąpiły
w zastosowaniu materiału budowlanego począwszy od XVIII w. aż do chwili obecnej
i w związku z tym konstrukcji i wyglądzie rzutu przyziemia, również w orientacji
domów w stosunku do drogi. S. Mruśkovic nie pomija również wpływu zróżnicowania gospodarczo-socjalnego
mieszkańców wsi na rozwój i zmiany w budownictwie.
W zakończeniu podany jest obraz współczesnego budownictwa
i perspektyw dalszego jego rozwoju. Do artykułu dołączony jest material ilustracyjny
w postaci
13 fotografii i 7 tablic z rysunkami oraz niezwykle starannie wykreślonej mapy
omawianego terenu.
Warto zastanowić się nad tym, dlaczego właśnie te artykuły ukazały się w jednym zbiorowym wydaniu książkowym, chociaż równie dobrze mogły być drukowane
oddzielnie w różnych czasopismach etnograficznych
bez większej straty dla czytelnika. Otóż wydaje się, że redakcja sugerowała się tu faktem, że wszystkie one dotyczą budownictwa
na terenie zachodniej Słowacji, co pozwala czytelnikowi na
wytworzenie
sobie pewnego obrazu ludowego budownictwa
na tym terenie, bez
wysuwania jednak daleko idących uogólnień ze względu na to, że prawie każdy
z artykułów omawia inne zagadnienie, uzależnione od zainteresowań autora. Wspomniany zbiór wzbogaca literaturę etnograficzną, dotyczącą Karpat. Artykuły opracowane są z dużą starannością
i znajomością tematu, nie zawsze jednak występuje
powoływanie się na materiał ilustracyjny w tekstach artykułów, fotografie jednak
zrobione są niezwykle starannie i z dużą znajomością celu jakiemu mają służyć.
Szczególnie wyróżniają
się swą poprawnością
zdjęcia V. Prażaka. Rysunki, poza
zawartymi w artykule Soni Svecovej, wykonane są również bardzo starannie, wszystkie \V skali 1:100. Jedynym mankamentem jest brak zorientowania rzutów przyziemia.
Krystyna

Jean Laude, Les arts de l' Afrique

noire.

Paris

1966, s. 384, ilustr.

Ziółkowska

196, map 5.

Jean Laude, docent w Instytucie Estetyki i Nauk Artystycznych w Paryżu, poprzednio pracownik Muzeum Człowieka w Paryżu, autor wielu prac z zakresu sztuki
ludów afrykańskich,
napisłał nową, ciekawą książkę pod tytułem Sztuka Czarnej
Afryki.
Rodzaj wydawnictwa
może sugerować, że jest to praca popularnonaukowa
(Le livre de poche), jednak zapoznając się z nią bliżej stwierdzamy, iż jest tak tylko
do pewnego stopnia. Praca zainteresować może zarówno fachowca - etnografa jak
i historyka sztuki zajmującego się Afryką.

�Recenzje

oraz pr2eg~ądy

lvydawnictw

i czasopism

3'77

Bardzo bogaty materiał ilustracyjny
(196 fotografii, szkoda, że nie kolorowych)
zebrany został w muzeach i kolekcjach prywatnych Europy i Stanów Zjednoczonych.
Cenne jest również zamieszczenie 5 map archeologicznych i historycznych.
Autol' próbuje stworzyć syntezę różnych punktów widzenia na sztukę Czarnej
Afryki. Dlatego ciekawy wydaje się układ pracy. Nie jest to bowiem zwykle spotykane omówienie po kolei wszystkich lub wybranych działów sztuki, lecz prób3.
powiązania zagadnienia z procesami historycznymi, strukturą społeczną oraz religią
i mitologią. Dla lepszego zorientowania czytelników z problematyką zawartą. w tei
pracy, postaram się omówić w kilku zdaniach treść poszczególnych rozdziałów.
W rozdziale I pl. "Afryka zagubiona i odnaleziona", znajdujemy krótkie wprowadzenie do zagadnienia ze szczególnym uwzględnieniem początków zainteresowania
się kulturą i sztuką Czarnej Afryki oraz wpływem tej sztuki na sztukę europejską
(gló"vnie w pierwszych latach XX wieku).
Rozdział II pt. "Rys historyczny" jest ogólnym przeglądem nielicznJ'ch źródeł
pisanych (przeważnie arabskich)
i źródeł archeologicznych,
dotyczących historii
Afryki. Autor charakteryzuje
tu np. cywilizację Czadu, Nok, He; cesarstwa Monotapa, Zimbabwe, Mali; królestwa Konga, Gwinei, Aszanti itp.
Rozdzial III pt. "Czarny artysta" stanowi omówienie wszystkiego, co związane
jest z warsztatem artysty, a więc techniki, materiału, narzędzi, a nawet zbytu.
W rozdziale IV pt. "Sztuka i społeczeństwo" autor stara się wykazać, jak wielki
wpływ na sztukę miala i ma organizacja społeczeństw pierwotnych. Omawia również tradycyjne style, które wytworzyły się w poszczególnych organizacjach spoleczeństw Czarnej Afl'yki.
Rozdział V pt. "Maski" jest nieco szerszym omówieniem tego bogatego działu
sztuki afrykańskiej. Autor wprowadza tu ogólną typologię masek w powiązaniu
z rodzajami uroczystości rytualnych.
W rozdziale VI - "Rzeźbiarstwo figuralne" (La statuaire) - autor wykazuje olbrzymi wpływ religii na ten rodzaj sztuki. Dzieli on rzeźbę na fetysze plemienne,
figury wcielające w siebie bogów lub zmarłych przodków oraz pamiątki.
Niewątpliwie ciekawy jest rozdział VII, "Od mitu do historii", gdzie autor zwraca
uwagę na te dzieła (rzeźba, relief i malarstwo), z których dowiadujemy się o wydarzeniach mitycznych, legendarnych oraz niejednokrotnie
historycznych, związanych
z danym plemieniem lub regionem.
Na końcu swej pl'acy autor zamieścił tablice mówiące o podstawowych wiadomościach z zakresu Afryki od V tys. p. n. e. do czasów współczesnych.
Dla osób interesujących
się problemami Afryki, bardzo cenna jest zestawiona
przez autom obszerna bibliografia (okolo 150 pozycji), w której prace podzielił tematycznie na: a) problemy ogólne, b) stare relacje a Afryce, c) ewolucja poglądów na
sztukę murzyńską, d) historia Czarnej Afryki, e) związki sztuki afrykańskiej z cywilizacją śródziemnomorską,
f) archeologia, g) rzeźbiarze afrykańscy, h) metalurgia
i kowalstwo, i) sztuka poszczególnych krajów afrykańskich
(Mali, Wybrzeże Kości
Słoniowej, Ghana, Dahomej, Nigeria, Gwinea, Kamerun, Gabon i Kongo).
Kończąc krótkie omówienie pracy J. Laude'a należy podkreślić duże znaczenie tego
rodzaju nieco spopularyzowanych prac naukowych, trafiających do rąk dużo szerszej,
niż garstka specjalistów, grupy czytelników i jednocześnie życzyć sobie, aby w Polsce ukazywało się więcej niż dotychczas takich książek, zwłaszcza z dziedziny etnografii i nauk pokrewnych.
Tomasz Skltrż-yński

�378
Stanisław

Recenzje

oraz

przegLqdy

wydawnictw

Świderski, Grands ą;raits des civilisations

i czasopism

africaines.

Paryż 1966, s. 101.

Jest to praca syntetyczna, będąca rodzajem skryptu, poruszająca problemy zarównf'
etnograficzne jak i antropologiczne oraz socjologiczne z zakresu cywilizacji afrykańskich.
We wstępie, mówiącym o podstawowych
pojęciach, autor zaznacza, jak bardzo
ważną rzeczą jest wyjaśnienie i dokładne sprecyzowanie pewnych terminów, które
często bardzo do siebie podobne (zbliżone), nie są właściwie stosowane. Terminy
związane z cywilizacjami afrykańskimi
zostały przez autora podzielone na: a) terminy dotyczące dziedziny duchowej - kultura, religia a magia, religia a kultura,
religia a środowisko geograficzne, religia a spoleczeństwo, religia a kult przodków,
religia a symbolizm; b) terminy dotyczące dziedziny spoleczno-politycznej;
tutaj
autor stwierdza, że podstawowymi
pojęciami decydującymi
o charakterze
społeczeństw afrykańskich są: patriarchat, matriarchat, społeczeństwa utajone, endogamia,
egzogamia, prawa pierworództwa
itp.; c) terminy dotyczące dziedziny gospodarczej
i technicznej. Autor wymienia tu regiony ekologiczne (wyróżnia ich osiem) oraz
systemy gospodarcze takie jak: lowiectwo, zbieractwo, prymitywne rolnictwo, pasterstwo. Według autOl"a kultury dawne (prymitywne) reprezentowane były przez łowców
i zbieraczy, kultury średnie przez rolników i pasterzy; obecnie spotykamy się już
często z "kulturami wyższymi" (hautes cultures).
Drugi rozdział pracy autor poświęcił problemom cywilizacji i kultur. W pierwszej
części rozdziału stwierdza, że wszystkie kultury można podzielić na wyższe i prymitywne. Kultury wyższe, według autora, charakteryzują
się: dążnością do rozwoju
państwa, istnieniem klas społecznych, występowaniem miast - centrów politycznych
i religijnych, zróżnicowaniem zawodów, istnieniem ideologii, prawodawstwem
ustanowionym przez klasy uprzewilejowane,
systemem informacji
służącym klasom
uprzywilejowanym.
Kultury prymitywne natomiast charakteryzują
się: brakiem dostatecznej znajomości praw natury, brakiem podstaw krytycznych, realizmu w sądownictwie, krańcową uczuciowością, brakiem kontroli wyobrażni, postawą ego- lub
antropocentryczną,
ograniczeniem życia duchowego do wiary i kultu, dominującą rolą
zdolności parapsychologicznych.
Druga część rozdziału poświęcona jest omówieniu
starożytnych cywilizacji afrykańskich. Autor jako zasadnicze cywilizacje tzw. Czarnej Afryki uważa: Kongo (13-14 w.), Loanga (14 w.), Luba-Lunda
(16 w.), Rotses-Luis (17 w.), Monomotapa (zniszczone przez Portugalczyków około 1607 r.), państwa
Hausa (9-10 w.), Mali (14 w.), Songhai (8 w.), Kanen Bornu (11 w.), Fulbe (11 w.),
Joruba (12 w.), Mossi (11-12 w.), Aszanti (12 w.), Dahomej (12 w.), Benin (12 w.).
W rozdziale trzecim autor wymienia i charakteryzuje
typy antropologiczne występujące na kontynencie afrykańskim. I tak, obok typów: nordycznego, armenoidalnego,
śródziemnomorskiego, orientalnego i alpejskiego, które albo są rzadko reprezentowane
lub też charakterystyczne
dla Afryki północnej, autor wyróżnia właściwe typy tego
kontynentu, a mianowicie: negroidalny, bantuidalny, sudański, nilotycki, paleonegroidalny, etiopski, pigmejski, mongoloidalny, paleomongoloidalny,
buszmeński i hotentocki. Przy każdym z wymienion)"ch typów podany jest zwięzły opis cech ch1lJrakterYistycznych.
Rozdział czwarty poświęcony j1est omówieniu .stref ,geograficzny,ch i kulturowych
Afryki. Autor wyróżnia następujące cywilizacje kontynentu afrykańskiego w zależności od rodzaju prowadzonej gospodarki: 1) zbieracko-łowiecką
(Pigmeje); 2) łowców stepowych (Buszmeni, Bergdama, Kindyga) ; 3) pasterzy nomadów (Hotentoci,
Tuaregowie, Nilotyci chamiccy); 4) rolników sawanny (Sudan, Afryka środkowo-zachodnia, północne Kongo i Rodezja); 5) wschodnio-afrykańską
(rolnicy leśni i rolnicy

�Recenzje

oraz

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

379

sawanny - Rodez.ia, Tanganika, wschodnia Angola); 6) neo-sudańską
(spadkobierczyni starych cywilizacji egipskich, syryjskich i indyjskich); 7) paleo-śródziemnomorską (Berberowie i Arabowie). Kończąc omawianie każdej z tych cywilizacji
autor podaje w punktach ich cechy charakterystyczne zarówno jeśli chodzi o kulturę
materialną, jak i o duchową i społeczną·
\V ostatnim, szóstym rozdziale mamy omówienie zmian i renesansu
cywilizacji
afrykańskich. Uzyskanie niepodległości przez kraje afrykańskie spowodowało szereg
zmian nie tylko w strukturze ekonomicznej i politycznej, ale również w dziedzinie
religii (np. powstanie nowej religii Ndeja Kanga), szkolnictwa, sztuki, literatury itp.
Autor analizując te zmiany dochodzi do wniosku, że niezależność polityczna doprowadziła w wielu wypadkach do odrodzenia się sztuki i literatury afrykańskiej. Afrykańczyk szuka jednak z całą pewnością nowych dróg, które winny być wypośrodkowaniem między statoymi tradycjami kontynentu, a nowoczesnymi cywilizacjami
europejskimi.
Praca prof. Stanisława Świderskiego jest niezmiernie cenna, zwłaszcza jako podręcznik dla studentów. Jedynym jej mankamentem jest brak jakichkolwiek ilustracji,
a przede wszystkim map.
Teresa Skarżyńska

Dietrich Drost, Topferei
in Afrika.
Technologie.
Veroffentlichungen
des Museums
flir VOlkerkunde zu Leipzig, Heft 15. Akademie-Verlag
- Berlin 1967, s. 289, map
18, ryc. 5·8.
Dietrich Drost, pl'zedstawiciel średniego pokolenia afrykanistów niemieckich, długoletni pracownik muzeum lipskiego i współorganizator
muzeum etnograficznego
w Ghanie, w omawianej pracy stawia sobie dwa zasadnicze cele:
Pragnie on - po pierwsze - przedstawić pełny zestaw źródeł, zarówno prac publikowanych, jak również materiału archiwalnego, traktujących o technologiach w garncarstwie afrykańskim.
Badacz usystematyzował
źródła wedle następujących
faz
technologicznych: surowiec i jego przygotowanie; wyrób naczyń; techniki ornamentacyjne; suszenie i wypal. Przyjęty przez Drosta systematyczny podział źródeł w podanym rzeczowym zestawieniu
gromadzi olbrzymi material
faktograficzny,
lecz
w bogactwie swym przytłacza czytelnika, gubiącego się w końcu w nazewnictwie
geograficznym oraz etnograficznym jak i w nazwiskach autorów źródeł. Autor monografii niedomagania te częściowo złagodził poprzez bogate indeksy etnograficzny
i geogmficzny.
Drugim celem monografii jest próba analizy historyczno-kulturowej.
Wyniki jej
badacz zestawił kartograficznie na 18 mapach, przedstawiając na nich najważniejsze
cechy technologiczne. Analiza tych cech na tle afrykańskich kultur, zdaniem Drosta,
wyraźnie pozwala wyodrębnić różne grupy w obrębie danych technol.ogii i w przybliżeniu określić ich wiek. W miarę postępu badań archeologicznych
na terenie
afrykańskim, praca Drosta pozwoli na połączenie wyników badań etnograficznych
z ustalonymi przez archeologię grupami kulturowymi i tym samym umożliwi w pewnej mierze wyjaśnienie rozwoju kulturowego na kontynencie afrykańskim.
Praca ujęta w 4 rozdziały, stosownie do wspomnianych
faz technologicznych,
stanowi z powodzeniem cztery małe monografie poszczególnych technologii z kartograficznym ujęciem wyników analizy. Każdy z rozdziałów zaopatrzony jest w podsumowanie najważniejszych wyników, stanowiące jak gdyby poszerzenie legend do
map.
Najważniejsze ustalenia do surowca i jego przygotowania Drost koncentruje na:

�380

Recenzje

oraz

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

pochodzeniu surowca, jego składowaniu, nieorganicznych dodatkach odtłuszczających
oraz na rozdrabnianiu, oczyszczaniu i przerabianiu.
Na podstawie analizowanego materiału badacz wyodrębnił następujące techniki
wyrobu naczyń garncarskich:
1) wygniatanie (naj starsza technika), 2) lepienie, 3)
pierścieniowa odmiana lepienia, 4) spiralna odmiana lepienia. Ulepszoną technikę
wygniatania stanowi 5) "toczenie" przy pomocy specjalnych stęporów, a za starszą
od tej techniki uważa Drost 6) formowanie półkolistych czar, oprócz ktcjrego jeszcze
dodatkowo wyodrębnia tzw. 7) techniki mieszane.
Wyrób naczyń garncarskich w Afryce odbywa się według badanych źródeł na:
1) stałych gładkich podkładkach, 2) obrotowych podkładkach (zalążek kola garncarskiego), 3) ulepszonych obrotowych podkładkach, tzw. ręcznym kole garncarskim 1
(nawet z napędem nożnym), lecz szczupłość materiału w dalszym ciągu przemawia
za 4) obcym pochodzeniem obrotowych podkładek. W przeważającej mierze naczynia
wYl'abia się w różnych pozycjach siedzących, na klęcząco a sporadycznie na stojąco.
Wśród technik ornamentacyjnych
za naj starszą na terenie Afryki Drost uważa:
1) rytową (rozwiniętą później w wielorytową), obok której w Sudanie i we wschodniej Afryce występują 2) technika wałkowa (stemple odbijane przy pomocy toczenia).
Za stary autochtoniczny element w zdobnictwie uchodzi 3) malowanie wypalonych,
gorących jeszcze n.aczyń, barwnikami 'roślinnymi. Zasięg 4) ,;emaliO'Wania" pozwala
wnioskować o jego starym sudańskim pochodzeniu. W Sudanie centralnym i we
wschodniej Afryce przede wszystkim, a także na obszarze zachodniego i południowego pogranicza występuje 5) technika grafitowania większych powierzchni naczynia.
Drost wyróżnia jeszcze drugi typ malowania tzw. 6) kolorową ornamentację, której
centra znajdują się a) na pograniczu Nigerii i Kamerunu (powstają prawdopodobnie
pod impulsem wpływów północno-afrykańskich)
i b) na pograniczu południowej
Rodezji i Poludniowej Afryki, pochodzenia autochtonicznego lub powstaJ:1 pod wplywem arabsko-indyjskich
kultur nadbrzeżnych. W wyniku rozwoju powyższych technik, zdaniem Drosta, powstaJy 7) technika inkrustacji i 8) polerowanie za pomoq
kamienia.
Suszenie naczyń odbywa się w niektórych technikach (wygniatanie lub spiralna)
etapami lub w miejscach osłoniętych od słońca i wiatru. Przy wypaJe naczyń, wg
ustaleń Drosta, naj starszą i najbardziej rozpowszechnioną metodc1 jest tzw. 1) wypal
na otwartym polu, w którym jako material wypałowy stosuje się miejscowe surowce.
Ten typ wy.pału 'obejmuj.e całą tzw. czarną Afrykę. Tylko na pograniczu północnym,
południowym a także środkowo-wschodnim
występuje 2) tzw. wypał jamowy, mający
zapewne swoją genezę w prymitywnych
piecach ziemnych do gotowania strawy.
Oprócz tych sposobów znane jest 3) wypalanie w jedno- i dwudzielnych piecach
cylindrycznych. Ten typ pieca może być autochtonicznego pochodzenia, ale równie
dobrze może być pochodzenia obcego. Znany bowiem jest 7. malowieleI staroegipskich.
Poza tym nad dolnym Kongiem występują 4) piece kopułowe, być może, powstale
pod wpływem europejskim.
W celu uzyskania specjalnych efektów przy wypale
(siwaki) stosuje się 5) tzw. technikę "dymienia"
(lepiej może byłoby ..zwęgbnia"
produktów organicznych - traw, liści, trocin).
Monografia Drosta jest niewątpliwie
dobrym spełnieniem postulatu wysuniętego
w 1959 r. przez Current Anthropology w czasie sympozjum na temat .,Quantitative
Methods in Archaeology", które między innymi wysuwało "pilną potrzebę pełniejszego
opisu etnograficznego produkcji garncarskiej".
Konrad
1 K.

Moszyński,

320 C. Por.

też

Fig.

KuLtura

Ludowa

28 w pracy

Drosta.

Słowian.

T.

I, wyd.

drugie,

Warszawa

Wypych

1%7, s.

359, ryc.

�Recen:je

omz przegLądy

wydawnictw

P. I. Puckov, Formirowanie
naselenija
Melanezii.
1968, s. 225, nlb. 3, tab. 22, map 3, ilustr.

i

381

czasopism

Izdatel'stwo

"Nauka",

Moskva

Omawiana praca poświęcona jest problemowi kształtowania
się współczesnego
etnicznego składu ludności Melanezji. W związku z tym, że niektóre wyspy Oceani i
weszły na drogę niezależnego rozwoju (Samoa Zachodnie otrzymało niepodległość
w 1962 r. a wyspa Nauru w 1968 r.) stały się bardzo aktualne problemy etnicznej
integracji małych grup w większe etniczne jedności. Prawidłowa analiza tego zagadnienia możliwa jest tylko przy dogłębnym zbadaniu współczesnego etnicznego składu
ludności Oceanii na ogólnym tle jej historycznego rozwoju. Z braku opracowania
tego problemu w literaturze radzieckiej i zagranicznej, autor wybrał to zagadnienie
jako cel swojej pracy.
Przedmiotem badań jest obszar Centralnej i Południowej Melanezji, w skład którego wchodzą Brytyjskie Wyspy Salomona, Nowe Hebrydy, Nowa Kaledonia i archipelag Fidżi. Wyspy te zbliżone są do siebie pod względem piel'wotnego składu ludności, środowiska geograficznego i dziejów historycznych. Autor pómija Nową Gwineę
i wyspy sąsiednie, gdyż ta część Melanezji została opracowana przez N. A. Butinova l.
Praca zawiera 6 rozdziałów tekstu wraz z tabelarycznymi zestawieniami i mapami,
obszerną bibliografię, indeks etnicznych jedności i języków oraz indeks nazw geograficznych. Tekst poprzedzony jest wprowadzeniem w literaturę przedmiotową.
Rozdział I (s. 11-40) poświęcony jest ogólnej charakterystyce Melanezji pod względem geograficznym, historycznym, demograficznym, etnicznym i językowym. Problemy etniczne zasługują na szersze omówienie z tego względu, że autor przedstawia
w nich procesy, mające wpływ na ukształtowanie się współczesnego etnicznego składu
ludności, określając zarazem rolę każdego z nich na formowanie się współczesnej
struktury rozważanej części Melanezji. Największy wpływ na etniczny obraz tego
rejonu miały przede wszystkim imigracje z kontynentu europejskiego i azjatyckiego
począwszy od połowy XIX w., powodowane chęcią bogacenia się z zakładanych plantacji i rozwijającego się przemysłu górniczego. Wskutek znacznego tempa przyrostu
naturalnego imigrantów i dużej śmiertelności ludności tubylczej, będącej w kontakcie
z białymi, liczebność rdzennej ludności Melanezji zmniejszyła się dwa do trzech razy.
Ponadto rozważone zostały przez autora typy jedności etnicznych, powstałe w wyniku
procesów integracji i asymilacji.
Dynamika procesu integracji jest niejednakowa na poszczególnych archipelagach
i zależy od wielu czynników: od stopnia rozwoju społeczno-ekonomicznego,
rozwoju
i siły ruchu n8Jwdowo-wyzw&gt;oleńcZJego, obecnośd
1ub braku liter.ack1eg.o języka,
stopnia rozwoju gospodarczych więzi oraz charakteru integrujących
się grup. Najszybciej proces konsolidacji obejmuje najbardziej rozwinięte pod względem społeczno-ekonomicznym obszary, to jest wyspy Fidżi i Nową Kaledonię.
Równolegle do procesów integracji zachodzą procesy asymilacji mniejszych grup
przez większe grupy etniczne. Jest to związane z międzywyspowym przerzucaniem
sily roboczej, której potrzebują europejscy plantatorzy. Szybkość asymilacji zależy
przede wszystkim od zbieżności językowych i kulturowych kontaktujących
się grup
oraz ·od st{)pn.ia rOZJwoju kultur. Najwyższym typem etnicznej jec1n'ości jest według
autora wykształcenie 'n.arodowości na wyspie Fidżi. Niższy typ integracyjny przedstawiają formacje etno-terytorialne
na Nowej KaledonH.
1 N. A. BlItin()v,
Proischozdenie
i etniceskij
sostav korl1nnogo
naseLenija
Trudy
Inst. etnografii
im. N. N. Miklucho-Maklaja
AN SSSR, novaja
serija,
skw"-Leningrad
1962.

Novoj
GvineL
t. LXXX, Mc.·-

�383

Recenzje

oraz

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Autor poświęca także dużo uwagi ważniejszym systemom klasyfikacyjnym języków
Melanezji. Język jako jeden z ważniejszych oznak etnicznych jedności, pozwala wykazać ich związek genetyczny oraz wydzielić pokrewne między sobą grupy. Po
zapoznaniu się z wieloma systemami klasyfikacyjnymi
(autor wymienia także pracę
polskiego lingwisty T. Milewskiego 2), można zauważyć, że wśród lingwistów obserwuje się znaczną rozbieżność zdań. Systemy klasyfikacyjne mocno różnią się między
sobą, nie tylko w stosunku do mało zbadanych jeszcze języków papuaskich, lecz
także i do zbadanych już języków malajo-polinezyjskich.
Rozwinięciem treści I-ego rozdziału są cztery następne rozdziały (s. 42-196),
w których autor omawia szczegółowo poszczególne grupy wysp, sądząc, że procesy
integracji i asymilacji związane ze środowiskiem terytorialnym
są niejasne, jeśli
badać je w oderwaniu od konkretnego terytorium. Na szczególną uwagę w tych
rozdziałach zasługują statystyczne
zestawienia
tabelaryczne
dotyczące liczebności
i rozsiedlenia grup etnicznych na poszczególnych wyspach przy dużej rozpiętości
czasowej. Zbyt drobiazgowe przedstawienie
etnicznych i językowych jedności ·na
mapach sprawia, że kartogramy wykonane techniką szrafurową i punktową trudne
są często do odczytania. Charakterystykę
etnograficzną wydzielonych grup terytorialnych autor pomija celowo, gdyż z jednej strony rozszerzyłoby znacznie rozmiary
książki, z drugiej zaś nauka nie dysponuje dostatecznym opisem etnograficznym
mniejszych wysp Melamrez,ji,a potraktowanie :tego z:agadnie'l1liaogólnJie byłoby dublowaniem tematów pracy Narody Avstralii i Okeanii.
W ostatnim rozdziale (s. 197-199) autor daje prognozy dalszego etnicznego rozwoju
tego regionu i stwierdza, że proces integracji będzie następował coraz szybciej za
przykładem wysp Fidżi i Nowej Kaledonii. Recenzowana praca, pomimo swej wymowy politycznej, daje podbudowę naukową dla różnych dociekań związanych ze
współczesnymi przeobrażeniami
Melanezji.
Dla etnografów zajmujących
się tym
rejonem dużą wartość przedstawia
obszerna bibliografia obejmująca
284 pozycji
z wszystkich działów kultury.
Anna

Jahresschrift
des Instituts
kunde, Nr 11/12, Bautzen 1968/1969.

Uitopis.

fUr sorbische

Volksforschung.

Kozyra

Reihe C, Volks-

Ostatni rocznik Letopisu - serii etnograficznej
- został w całości pOsw1ęcony
uczczeniu sześćdziesiątej rocznicy urodzin Profesora doktora Pawła Nedo, wybitnego
etnografa niemieckiego, pochodzenia serbołużyckiego.
Dlatego wydaje się celowe
poświęcenie mu nieco uwagi (do omówienia tego czasopisma etnograficznego powrócimy przy następnej okazji). Układ treści tomu, z racji swego przeznaczenia, odbiega
od dotychczas obowiązującej konwencji. Zawiera wyłącznie rozprawy napisane przez
uczniów, współpracowników,
kolegów i przyjaciół Jubilata, zarówno z kraju jak
i zagranicy.
Prof. Nedo jest znanym specjalistą z dziedziny folklorystyki (por. np. jego Sorbische Volksmiirchen,
Bautzen 1956, lub Grundriss der sorbischen Volksdichtung, Bautzen 1966). Szczególny rozgłos zdobył sobie wyborem serbskich bajek (Der Kienpeter.
Eine Auswahl sorbischer Volksmii1'chen, Bautzen 1964), wydanych także w językach:
~łowackim (Bratislava 1965), czeskim (Praha 1965) i serbołużyckim (Budysin 1966),
2 T. Milewski,

Zarys

językoznawstwa

ogólnego.

Lublin

1948, cz. 2, z. 1.

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

383

i czasopism

Ostatnio przygotowuje się tłumaczenie polskie. W swoim dotychczasowym dorobku
wydawniczym posiada 15 publikacji zwartych (w tym: 2 jako współautor oraz 4
kilkudziesięciostronicowe broszury) oraz 33 artykuły. W polskiej literaturze etnograficznej znany jest przede wszystkim z książki: Folklorystyka.
Ogólne wprowadzenie,
Poznań 1965 oraz z kilku artykułów o stanie badań etnograficznych na Łużycach,
zamieszczonych w Etnografii Polskiej (1961) i Literaturze
Ludowej
(1958 i 1967).
Uczczenie Pawła Nedo wydaniem osobnego zeszytu Letopisu jako księgi pamiątkowej należy powitać z wielkim uznaniem. Zasłużył sobie na to w pełni jako najlepszy współczesny znawca i badacz serbskiej kultury ludowej. -Redakcja czasopisma
zaprosiła do współpracy autorskiej przy wydaniu księgi naukowców z różnych dziedzin etnografii. Stąd też jej przekrój tematyczny jest bardzo zróżnicowany, ale nie
zawsze odpowiadający wymogom tego rodzaju opracowań. W kilkunastu przypadkach
jest on niezwiązany ani bezpośrednio, ani pośrednio z zainteresowaniami
badawczymi
Jubilata, względnie kulturą ludową Łużyc, bądź jej związkami z kulturą innych
regionów etnicznych. A taki bowiem, w moim przekonaniu, powinien raczej być
profil problemowy księgi pamiątkowej. Być może, że do tej sprawy nie przywiązywano większej wagi, względnie oparto się o dotychczasową, nie zawsze słuszną
praktykę. Czy właściwie postąpiono, mam raczej wątpliwości. Świadczą zresztą o tym
same za siebie niektóre z rozpraw. Wystarczy przytoczyć np. artykuł o "halowych"
chałupach w Meklemburgii, o etnograficznej szkole wiedeńskiej, czy o związkach
czesko-polskich w kulturze Moraw (nota bene referat wygłoszony w 1966 r. przy
zgoła innej okazji - na międzynarodowym sympozjum), albo o współczesnej sztuce
ludowej, lub o motywach Adama i Ewy w garncarstwie Czech, które w swej treści
są bardzo interesującymi przyczynkami, godnymi jak najbardziej opublikowania, ale
przy innej, aniżeli ta, okazji. Nie wypada chyba w takim przypadku "upłynniać"
rzeczy marginesowych dla autora, znajdujących się aktualnie pod ręką.
Kilka dalszych prac nie ma także powiązań tematycznych z obchodem, jednak
górują nad omówioną grupą tym, że zawierają najnowsze osiągnięcia lub podsumowania natury ogólnej. Mam tu na myśli rozprawy Skalnikovej, Reinfussa, Noack,
Mohrmann-Jacobeita
oraz Burszty.
Ostatnią stanowią te, które w jakimś stopniu nawiązują do proponowanego profilu, np. zainteresowań Jubilata (Burde-Schneidewind,
Gardos, Jaenecke, Jech, Magnuszewski, Neumann, Pomeranceva, Weinhold, Woeller), czy kultury łużyckiej (Bentzien, Fasske, Fielder, Novotny, Peesch, Siebert, Wilsdorf) lub powiązań z innymi
regionami (Fojtik, Putilov i Śleziński). Z nadesłanych do zamieszczenia w księdze
pamiątkowej 43 rozpraw, wydrukowano 32. Natomiast pozostałe 11 zostanie wydanych w następnym roczniku. Większość (46%) dotyczy kultury duchowej, 320/0 problemów natury ogólnej, 12% kultury społecznej i tylko 10% materialnej. W tej ostatniej grupie na szczególne wyróżnienie zasługuje komunikat Haniki Fasske, Zur
gegenwiirtigen

Situation

des Trachttragens

in der obersorbischen

Gemeinde

Radibor,

dotyczący aktualnej sytuacji w noszeniu strojów ludowych jednej z łużyckich gromad. Z przeprowadzonych przez autorkę badań wynika, iż jeszcze w 1966 r. 28%
Lużyczanek w wieku 30-70 lat nosiło strój ludowy podczas ważniejszych uroczystości
kościelnych i rodzinnych. Ciekawe dane materiałowe o wyrobie koszyków w Mucce
na Lużycach przynosi inny z komunikatów Reinharda Peescha, Ein Korbmacherdorf
der Oberlausitz.

Z kultury społecznej na uwagę zasługuje

Alfreda Fiedlera, Vom dorfim 18. und beginnenden
19. Jahrhundert,
dotyczącą zwyczajów prawnych, a w szczególności dożywocia. Autor
przedstawia na kilku stronach sytuację materialną
ludzi starych na Łużycach
lichen

Ausgedinge

in

den Kreisen

Bautzen

rozprawka
und

Kamenz

�38,1

Recenzje

oraz

przegLqdy

wydawnLctw

i czasopism

(w XVIII/XIX w.), znajdujących się na wymiarze. W następnym tomie ukażą się
prace S. Musiała o zwyczajach weselnych i M. Pulec o zwyczajach świętojańskich.
Z rozpraw dotyczących zagadnień ogólnych w etnografii na uwagę zaslugują m. in.
Rudolfa Weinholda Erkenntnisse
aus der volkskundlichen
Erfol'schung
des gegenwiirtigen
Dorfes in sozialistischen
Liindel'n
Europas, nawiązujący nota bene do zainteresowań Jubilata. Weinhold przedstawia krótki rys badań nad współczesną wsią
w krajach naszego obozu w oparciu o dane z Demosu i Deutsches Jahrbuch fur
Volkskunde.
Interesujący jest również ze względów metodologicznych, wywód Wolfganga J,acobeita i Ute Mahrm!ann, Zum Gegenstand uncl zur Aufgabcnstellung
der
Volkskunde
in der DDR, traktujący o przedmiocie i zadaniach niemieckiej etnografii.
Przyjmując za przedmiot badań "Erforschung des werktatigen deutschen Volkes in
seiner materiellen und geistigen Kultur" autorzy rozwijają następnie związane z tym
zagadnienia badawcze. Inny z autorów Olga Skalnikova, zajęła się w: Etnographische
Erforschung
des gesellschaftlich-kulturellen
Typs neuer Siedlungen
problematyką
społeczno-kulturalną
nowych osiedli na przykładzie własnych badań kultury górniczej z Ostravy. Natomiast Józef Burszta dokonał przeglądu wartościowania kultury
ludowej na przykładzie historii badań ludoznawczych w Wielkopolsce.
Z kultury duchowej do ciekawszych rozpraw należą G. Burde-Schneidewind
rozważania teoretyczne na temat klasyfikacji podań, J. Jaenecke-Nickel
o piśmiennictwie baroku, J. Jecha Bajka o smolarzu, czy S. Neumanna o zwrotach i facecjach.
W sumie godna polecenia lektura.
Walerian

Deutsches

Jahrbuch

fur

Volkskunde.

Sobisiak

Berlin 1968, t. 14, cz. 1 i 2, s. 224 -I--436.

Po raz trzeci dopiero nadarza się okazja recenzowania na łamach Ludu niemieckiego rocznika ludoznawczego, organu Instytutu Etnografii Niemieckiej Akademii
Nauk w Berlinie. Czasopismo to zasługiwało, moim zdaniem, na częstsze omówienie,
ponieważ należy do czołówki tego typu wydawnictw etnograficznych
w Europie.
Jego redakcja zdołała zorganizować współpracę autorską ze wszystkimi placówkami
etnograficznymi NRD. W ostatnim roczniku drukuje się prace naukowców z siedmiu
ośrodków. Redakcja nawiązała taJcie .Jmn1Jak'tynauJkiowe z równorzędnymi
instytucjami innych krajów europejskich. Efektem tych kontaktów jest, jeśli chodzi o omawiany tom, udział autorski etnografów z dziesięciu krajów, w tym także i z Polski.
Czasopismo to zdobyło sobie również uznanie za starannie opracowany dział informacji bieżących o najważniejszych międzynarodowych wydarzeniach naukowych ora~
o aktualnie wychodzącej literaturze fachowej. Omawiany rocznik zawiera: rozprawy
(1. część - 5, 2. część - 6), doniesienia i komunikaty (1. część - 8, 2. część - 13),
przegląd książek oraz omówienia - recenzje (1 - 44 pozycje, 2 - 46).
Szczególną uwagę zwrócimy na dzial rozpraw. Zawarte w nim prace nie są poświęcone jakiejś określonej z góry przez redakcję problematyce. Według klasycznego
podziału należą one do dwóch działów kultury: materialnej i duchowej. Ta ostatnia
reprezentowana
jest najobficiej. Nie jest to zresztą przypadkowe. W każdym z poprzednich roczników znajdujemy ją również. W Niemczech badania kultury duchowej
są bardzo popularne, mają dużą tradycję i wielu przedstawicieli. Podkreślić także
wypada nasycenie większości rozpraw różnymi źródłami historycznymi, co jest rówmez nie przypadkowe
w niemieckiej szkole etnograficznej,
a tak nie doceniane
w naszej etnografii. Tym razem poważnie wykorzystano źródła: rękopiśmienne, dru-

�Recenzje oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

385

kowane i ikonograficzne
(wspaniałe unikalne ryciny) z XV-XVIII
wieku obok
etnograficznych i archeologicznych, zwłaszcza w artykułach U. Bentziena, R. Peescha,
W. Radiga i W. Woeller.
Z rozpraw działu kultury duchowej trzy dotyczą różnych form nazewnictwa i to:
narzędzia rybackiego
(R. Peesch, Benennungen und Benennungsmotive
zu einem
Geriitetyp),
imion wła'snych zwierząt (D. Bentzien, Tiereigennamen.
Untersucht
an
einem Quellenjund
aus Mecklenburg),
dokuczliwych czy przezwiskowych nazw wsi
i nazwisk mieszkańców (H. Rosenkiranz, Ortsnecknamen
und Einwohnernamen
im
Thiiringischen)

.

Artykuł Peescha, znanego w NRD specjalisty od zagadnień rybołówstwa, dotyka
i tym razem tej dziedziny od strony pochodzenia nazw. W przedstawionej
pracy
chodzi autorowi o wyjaśnienie etymologii kHkJu n.azw dągnionej po dnie sieci rybackiej, w rodzaju worka z dwoma 1in:ami. uzupełnionej bardzo ciekJawymi 9 rycinami
tej sieci (.określa.nej n.p. jako "Zeese" - stosowanej .ntad brzeg.iem morro, to znów
jako "Stroh~arn" używanej na pozostałym terenie północnej części NRD). Do zajęcia
się takim właśnie zagadnieniem skłoniły Peescha ostatnie wystąpienia Josta Thiera
i Dietera Lutza 1. Wykorzystując w odpowiedniej formie ich punkt widzenia oraz
wlasne spojrzenie na tę sprawę, autor dał w swoim artykule bardzo dokładną,
a zarazem niezmiernie dl"Obiazgową analizę pochodzenia i znaczenia różnych określeń
wspomnianej sieci opierając się w swoich rozważaniach na bogatych źródłach archiwalnych z XVIII i XIX w. oraz danych z badań terenowych i obszernej literatury.
Swoje wywody poparł także bardzo interesującymi
rysunkami i rycinami wspomnianej sieci oraz ciekawymi kartogramami
ol&lt;reślającymi miejsca występowania
danych nazw. Przy czytaniu pracy nasuwa się jednak pytanie, czy warto było aż
tyle czasu poświęcać na tak dogłębne zajmowanie się etymologią jakiegoś jednego
sprzętu rybackiego, skoro brak nawet zarysu rybołówstwa i kiedy wiele bardzo
istotnych problemów etnograficznych leży w NRD zupełnie nietkniętych.
Rozprawka U. Bcntziena, znanego z kilku prac o narzędziach rolnych, dotyczy
tym razem etymologii imion własnych zwierząt gospodarczych (krów, wołów, byków
i koni). Podstawę do jej napisania stanowiły XVIII-wieczne źródła archiwalne z terenu różnych powiatów Meklemburgii. Pochodzą one ze spisów podworskich, które
przeprowadzała
zwykle administracja
feudalna, przydzielając
chłopom inwentarz
żywy, względnie go u nich inwentaryzując.
Zdaniem Bentziena, zwierzętom gospodarczym nadawało się jal&lt;ieś określone imiona po to, by je można bylo w razie
potrzeby łatwiej odróżnić, a nie z przywiązania do nich. Autor ustalił, iż poszczególne
imiona wywodzą się: od koloru skóry (71%), szczególnych znamion fizycznych, ruchliwości, odpowiedniego zachowywania się i wieku zwierząt, i te należą do najdawniejszych. Natomiast używane ponadto a pochodzące od imion i nazwisk ludzkich
mają późniejszą metrykę.
Z kolei Rosenkram. bardzo interesująco i zarazem sugestywnie przedstawił genezę
i rozwój powstawania, obok urzędowych, różnych ludowych nazw wsi i ich mieszkańców. Pracę swą referował już wcześniej (1965 r.) na dorocznym posiedzeniu specjalnej Grupy Roboczej Nazewnictwa. Swoje dociekania opierał w zasadzie na literaturze słownikowej i monograficznej obok spostrzeżeń z terenu.
W odniesieniu do ludowych nazw wsi autor wyróżnił kilka możliwości, jednak bez
jakiegoś bardziej precyzyjnego zdefiniowania kryterium ich powstawania,
tak jak

1 D. Adler,
Verzeichnis der SChriften von Jost Trier.
i D. Lutz, Volksbrauch
und Sprache. Die Benennung
Friihlingsbrauche
Siidwestdeutschlands.
Stuttgart
1966.

25 -

Lud, t. 53, 1969

Festschrift
J. Trier.
Kiiln-Graz
von Phanomenen
der Winter-

1984
und

�386

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

to np. zrobił R. Kukier w stosunku do Pomorza. Mogły one upowszechnić się, według
Rosenkranza, jako przezwiska nadawane przez sąsiednie wsie, lub przyjęte przez nie
same jako chęć odróżnienia się od tych ostatnich. Czasami znów utrwaliły się, obok
urzędowych, jako wyraz podkreślenia ich dawności, jakiegoś historycznego wydarzenia związanego z powstaniem wsi. Etnonimy mogły także ukształtować się jako wyraz
ironicznego określenia "pępka świata", lub przeniesienia ulubionych czy sławnych
nazw miast w rodzaju "mały Paryż" albo "Wenecja Północy" oraz podkreślenia
wytwarzanych
wyrobów, stosowanych upraw, zamożności, noszonych strojów, cech
fizycznych mieszkańców itp.
W dość podobny sposób formowały się, zdaniem Rosenkranza, przezwiska całych
grup lokalnych czy też poszczególnych mieszkańców. Czasami powodem formowania
się przezwisk były jakieś zachowania się ludzi, wydarzenia, przynależność feudalna,
stan zamożności, zajęcia, sposób pożywienia itp.
Następna praca tego działu kultury dotyczy: charakteru poezji ludowej (Mihai
Pop, Bukareszt, Der forme~hafte Charakter der Vo~ksdichtung), rozpatrywanej z różnych metodologicznych punktów widzenia; następnie typologii ludowych instrumentów muzycznych (Oskar Elschek, Bratysława i Erich Stockmann, Berlin, Zur Typo~ogie der Vo~ksmusikinstrumente)
inicjujący dyskusję na temat systemu ich klasyfikacji w świetle istniejącej literatury;
berlińskiego tańca śmierci (Erik Hi.ihns, Der
BerLiner Totentanz),
tj. ana1izy średni'oWliecznego malowidła śC&lt;iennegopr,zedstawiającego korowód ludzi różnych sfer w asyście śmierci; i wreszcie znanej legendy
o latającym Holendrze (Waltraud Woeller, Die Sage vom Fliegenden Hollii.nder)
dotychczas nie rozpatrywanej od strony analizy naukowej w literaturze niemieckiej.
Podkulturę materialną reprezentują trzy prace z zakresu budownictwa (Mc Com"ta,
Racha i Radiga) oraz jedna Bocka i Rosenkranza o flisactwie.
Desmond Mc Com"t, Londonderry, w artykule Hausformen in einem kulturellen
Kontaktgebiet
Nordir~ands zajął się formami domów w bardzo zróżnicowanym pod
względem kulturowym
regionie północnej Irlandii. Wyróżnił typy według rzutu
przyziemia, usytuowania komina oraz szczególnego rodzaju domu o tzw. wydłużonym
jednym boku.
Hans-Ji.irgen Rach (Mitte~deutsche Ernhii.user mit einer Abseite in Brandenburg)
omówił bardzo charakterystyczne
dla tego regionu środkowoniemieckie
chałupy
(w mur pruski) o dwuspadowych dachach, których jeden spad jest zwykle bardziej
wydłużony. Pod tym przedłużeniem dachowym dobudowywano zwykle drugą izbę,
komorę albo pomieszczenie gospodarcze.
I wreszcie Werner Radig (Friihgeschichtliche
Grabungsbefunde
uw
rezente
lii.ndliche A~tbauten) dokonał próby znalezienia analogii między zabytkami archeologicznymi budownictwa wczesnośredniowiecznego
a danymi ikonograficznymi oraz
źródłami rękopiśmiennymi
z XV-XVII wieku dotyczącymi tego problemu oraz
istniejącymi jeszcze w terenie reliktami starych chałup i pomieszczeń gospodarczych.
Techniką i terminologią flisactwa na Sali zajęli się Herman Bock i Heinz Rosenkranz w pracy Zur Technik und Termino~ogie der LangholzflOsserei auf der thiiringischen Saale. Autorzy dali krótki rys historyczny (1258 r. - do połowy XIX w.J,
następnie opis techniki budowy tratew (z kilkoma ciekawymi rysunkami), wreszcie
fachowe nazewnictwo używane przez flisaków.
W "Doniesieniach i komunikatach" na szczególną uwagę i podkreślenie zasługują
sprawozdania
z kilku międzynarodowych
konferencji
(sporadyczne
w Ludzie),
a w "Przeglądzie książek" zestawienia bibliograficzne ze współczesnej etnografii
radzieckiej, z muzealnictwa, rybołówstwa i myślistwa.
W sumie ciekawe i pożyteczne czasopismo o interesującej problematyce, chociaż

�Recenzje

oraz

przeglądy

wydawnictw

387

i czasopism

czasami zbyt drobiazgowej, z zakresu tzw. etnografii tradycyjnej.
Jak na razie
odczuwa się wyraźny brak badań nad współczesnością, z wyjątkiem podjętej próby
przez P. Nowotnego z Instytutu Serbskiego w Budziszynie. Być może, że ten właśnie
komunikat, jak również przytoczona bibliografia radzieckich publikacji z badań nad
spółdzielczością rolną i kulturą robotniczą są sygnałami dokonujących się zmian.
Dotychczas bowiem etnografowie niemieccy z NRD zbyt kurczowo trzymają się
problematyki z tzw. etnografii tradycyjnej.
Walerian

Osterreichische

Zeitschrijt

jur

Volkskunde.

Sobisiak

(Nowa Seria) T. 21, ,calości t. 70; Wiedeń

1967, z. 1-4, s. 308.
Austriackie czasopismo ludoznawcze jest organem Towarzystwa Ludoznawczego
w Wiedniu (Verein fiir Volkskunde in Wien). Wychodzi z górą siedemdziesiąt lat.
Obecnie wydaje się cztery zeszyty w roku. Do tej pory - rzecz dziwna - nie było
ono omawiane w Ludzie.
W czterech kolejnych zeszytach opublikowano w dziale "Doniesień i komunikatów" 19 pozycji, w "Kronice Ludoznawczej" również 19 i w przeglądzie "Literatury
Ludoznawczej" 9l.
Analizując zamieszczone w roczniku prace pod względem bazy materiałowej
stwierdzamy, iż na 19, aż dwanaście z nich opiera się wyłącznie na źródłach historycznych - dT'ukow,anych lub rę~oIii;śmd'ennych. Powsrt;ałe opierają się na maJteriJale
z badań terenowych, względnie zostały napisane w związku z opublikowaniem innych prac. Pod względem metodycznym prace te mają charakter czysto etnograficzno-opisowy, bez wyciągania bardziej ogólnych, porównawczych wniosków.
W pierwszym zeszycie E. Schneider w artykule Słowniki
górnicze jako źródło
kultury
ludowej
wykazuje ich przydatność dla rekonstrukcji rozwoju historycznego
kultury grupy zawodowej górników i hutników. Z wielkiej liczby tego rodzaju słowników znanych w literaturze autor wybrał naj ciekawsze, opublikowane w latach
1673, 1778, 1856 i 1870, a następnie - na podstawie wybranych z nich haseł - wykazał na ile pozw.alają one napoznan.ie kUJltury mater;talnej (np. stroju gÓ1"niczeg&lt;J),
spolecznej (bractwa górniczego i jego zwyczajów) i duchowej (świąt, wierzeń) tej
grupy kulturowej. Tej samej problematyki dotyczy komunikat W. Haida, Pomnik
prawa górniczego z Eisenerz. Autor przedrukowuje
wyjątek dokumentu prawa górniczego z 1663 r. z późniejszymi dopiskami bractwa górniczego z XVIII w., dotyczący
wykonywania kar na górnikach. Następny komunikat H. H. Hottenrotha:
Krawędziowo okute łopaty w dolnoaustriackim
przedałpejskim
regionie nawiązuje do opublikowanej w Horn w 1966 r. pracy L. Schmidta Kultura
ludowa
dolnej Austrii
(Volkskunde
von Niederosterreich,
Bd. 1). Hottenroth
przytacza kilka dalszych
przykładów występowania wspomnianych łopat drewnianych, a F. Waidacher podaje
nieznane dotąd Dwie recepty pieczywa weselnego (tzlw. Prugelkrapjen)
ze Steiermarku, które znalazł w starej książce kucharskiej. Natomiast L B. Graefe w Opowiadaniach o czarownicach
z Vorarlberg
daje relację o 70-letniej żyjącej jeszcze staruszce uchodzącej powszechnie za ciotę. Według wypowiedzi miejscowej ludności
domniemana czarownica potrafi (i dotąd to czyni), spowodować śmierć zwierząt
i nieszczęścia u ludzi. Każdy przechodzień zdala omija jej zagrodę, nawet miejscowy
żandarm! Ponadto opi,suje tzw. "mądrych" posiadający,ch zdolność uzdrawiania chorych.

�388

Recenzje

oraz

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Drugi zeszy,t otwiera praca M. Wissol' ,z tzw. podkultUJrY miejskiej pL 90 lat miasta
Etnograficzne
spojrzenie
w jego przeszłość. Autorka daje krótki przegląd
praktykowanych
dotąd tradycyjnych zwyczajów rodzinnych oraz roku obrzędowego
zwracając równocześnie uwagę na stopień ich żywotności oraz zachodzące w nich
przemiany. Wylicza także zwyczaje zanikłe oraz nowopowstale (np. święcenia dnia
matki i św. Walentego, stawiania choinek po ulicach i na grobach). Celem podtrzymania zanikających zwyczajów powołano w tym mieście do życia w 1948 r.
regionalne Towarzystwo tzw. "Czarnych Kuglarzy". Rozwija ono bardzo interesująq
działalność.
W następnym komunikacie W. Haid zastanawia się nad Elementami
ludowymi
w leobeńskim policyjnym
zarządzaniu
porządkowym
z 1790 r. Przedrukowując,
z małymi wyjątkami zarządzenie magistrackie, daje następnie do niego bardzo interesujący
komentarz. Wspomniane zarządzenie zabraniało pod "wielką karą" m. in. strzelania
rakietami i puszczania sztucznych ogni między domami; urządzania różnego rodzaju
imprez artystycznych bez zezwolenia; popisywania się wędrownych trup teatralnych
oraz cyrkowców bez zgody magistratu; korzystania z pomocy mądL'ych i babek, jeżeli
nie posiadali uprawnień; nabywania palm (na niedzielę palmową) od przygodny(:!1
sprzedawców; wreszcie stosowania po domach zabobonnych prakt.yk oraz dawnych
zwyczajów na św. Mikołaja i na Trzech Króli. Któż by mógł przypuszcza::, że właśnie
zwykłe zarządzenie magistrackie, których przecież wiele wydawały różne magistratl,
mogło być odbiciem życia kulturalnego ówczesnych mieszkańców. A nasi etnografowie tak niechętnie
korzystają
z źródeł archiwalnych!
W kolejnym wystąpieniu
O. Hierhammer, Z działalności
bractwa kurkowego
w mieście Waidhofen
nad YblJ,')
na podstawie ksiąg zapisów tej instytucji oraz miejskich rekonstruuje jego rozwój.
Bractwo zaczęło działać w 1514 r. Od samego założenia miasto chętnie patronowało
jego rozwojowi. Autor opisał niektóre imprezy połączone z uroczystym strzelaniem,
m. in. na Trzech Króli, św. Jakuba oraz z okazji przyjazdu różnych osobistości.
Dalszy artykulik A. F. Gortipohla traktuje o Strzelaniu
tarczami
w Vorarlbergu.
Autor odtwarza, prawie zanikły a praktykowany przez młodzież, zwyczaj urządzania
w tzw. "niedzielę strzelecką" (podczas zimy), zabawy polegającej na wyrzucaniu odpowiednimi
kijami
okrągłych
podziurkowanych
tarcz. W ostatnim
przyczynku
W sprawie ubiorów do chrztu w Austrii L. Weiss-Aall wypowiada krytyczne uwagi
do pracy Luise Wach e, Stroje do chrztu w Austrii, Wiedeń 1966. Na końcu "doniesień" K. Lugmayer w paru zdaniach przytacza nowe dane do słownika górniczego.
W kolejnym zeszycie P. Assion omawia Walldiirneńskie
obrazy najświętszej
lcrwi
w Polsce. Przyczynek
do ludowo-religijnych
stosunków między Środkową i Wschodnią
Europą.
Artykuł ten został opracowany w związku z nabyciem w 1965 r. przez
Muzeum Kultury Ludowej we Wiedniu, pochodzącego z ziem polskich z XIX wieku,
obrazu naj świętszej krwi Chrystusowej, typowego dla pracowni z Walldi.irn (Niemcy
Zachodnie). Zasięg występowania tego obrazu nie obejmował dotąd ziem polskich.
Jego zakupienie
przez Muzeum oraz dodatkowo znalezienie dalszego eksponatu
w Polsce (w Lubinie) skłoniło Assion do napisania artykułu. Podobną sprawą zajmuje się następny komunikat L. Schmidta, O jednym polskim Walldiirnskim
drzeworycie. Następnie E. Grabner
w artykule "Transplantatio
morborum"
jako metoda
leczenia w ludowej
medycynie,
opisuje różne sposoby przenoszenia i przeszczepiania
chorób ludzkich, wyjęte z europejskiej
literatury
antycznej, czasów nowożytnych
i z XIX w., na zwierzęta (np. morskie świnki, kozy, kanarki czy pająki), rośliny
(7Ji.tOla lecznicze, kapustę, oebulę. cZlOsnek).,metale (kamień magnetyczny, rtęć, ołów,
stal), kamienie (korale i kamyki) i kości. Wspomniana metoda, zdaniem autorki,
utrzymała się wśród ludu austriackiego
do czasów nam współczesnych. FOTmuly
Modling.

�Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

389

i czasopism

przeciw czarom, zarazom i śmierci - to kolejaa rozprawka H. Hochenegga.
Również i ten autor oparł się na drukowanych źródłach (modlitewnikach)
z XVII
i XVIII w. Są to zbiorki zawierające różne formuły modlitewne, przytoczone dosłownie przez Hochenegga, bez krytycznego komentarza,
których wymawianie
miało
uchronić wiernych przed przykrymi następstwami. Miały zabezpieczać przed burzą,
upiorami, czarownicami (m. in. ta modlitwa miała aprobatę papieską Urbana VIII
z 1635 T.), zarazą czy morowym powielrrzem (modlitwa za:chaTiasZJow,egokrzyża). Lud
austriacki niektóre z tych modlitw odmawia do dziś. W dałszej rozprawie A. Hocka,
modlitw

Rozważania

nad

czasową

emigracją

na

przykładzie

najstarszych

ksiąg

zawierania

mamy do czynienia z interesującą
próbą
ustalenia rozmiaru tego przenoszenia się oraz wpływu, jaki ono wywarło na stosunki społeczne rodzinnych wsi. Badania dotyczą okresu po wojnie trzydziestoletniej
na podstawie ksiąg z łat 1662-1794. W ostatniej H. H. Hottenroth zajął się adwentowym zwyczajem praktykowanym
przez dzieci w dniu św. Mikołaja. Jej tytuł to
Schifferlsetzen.
Mikołajowe
łódki w Triibenbach
okręg Scheibbs. Opisany zwyczaj
praktykuje się do dziś (podobnie jak u nas na "zająca"). Dzieci przygotowują papierowe łódki, które w przeddzień Mikołaja podrzucają pod drzwi domów; sąsiadów
i krewnych. Następnego dnia odbierają je wypełnione słodyczami.
Czwarty zeszyt rozpoczyna komunikat F. Kollreidera, Wschodnio-tyrolskie
meble,
napisany w związku z pracą F. Colleselli, Tyrolskie
meble chłopskie.
Innsbruck
1967. Zawiera on kilka istotnych uzupełnień
i sprostowań
popartych
rycinami.
Ostatnim jest artykuł W. Bergera o Zawartości
ilustracyjnej
średniowiecznych
monet z etnograficznego
punktu widzenia.
Dotąd zachowane fenigi opracowano już od
strony numizmatycznej czy technicznej. Berger zwrócił na nie uwagę jako etnograf.
Po przeanalizowaniu ponad 100 motywów doszedł do wniosku, iż spora ich część ma
swoje odbicie na meblach chłopskich,' narzędziach czy strojach lub stanowiła różne
symbole wierzenio-we, albo też znajdowała za:stos'owani:e w praktykach magicznych.
Były one łatwo "czytelne" dla nie znającego pisma ludu, dlatego motywy te umieszczano na pieniądzach.
\'1 dziale "Kronika ludoznawcza" zamieszczono sprawozdania ze zjazdów i kongresów, otwarcia nowych wystaw oraz wspomnienia o wybitnych naukowcach i nekrologii.
Natomiast "Przegląd litemtury", sporządzany głównie przez Leopolda Schmidta,
zawiera omówienia aktualnie
wychodzących prac z zakresu etnografii
rodzimej
i europejskiej.
W sumie bardzo interesujące, godne poznania czasopismo etnograficzne.
małżeństw

parafii

Elbigenalp

w

Lechtal

Walerian

Schweizerisches

Archiv

fiLr Volkskunde.

R. 63, z. 1/2 i 3/4, Basel 1967, s. 280.

Wśród etnograficznych czasopism europejskich omawiane
zajmuje szczególne miejsce. Spełnia ono bowiem w pewnym
tywną w etnografii europejskiej, dzięki publikowaniu prac
informowaniu niemalże na bieżąco o aktualnie ukazujących
nictwach zwartych i ciągłych '. Zasługa to w dużej mierze
l Być może, że misję
jące aktualnie
charakter

tę przejmie
informacyjny.

Sobisiak

z czasem

Ethno!ogia

czasopismo szwajcarskie
sensie rolę reprezentaz różnych krajów oraz
się w Europie wydawjego redaktora, Roberta

EUTopaea, względnie

Demos,

ma-

�390

Recenzje

oraz przegLądy wydawnictw

czasopism

WHdhabera. SpefnJa ,ono także !swego rodzaju Tolę "pomostu" między nauką zachodnią a wschodnią, udostępniając
na swoich lamach wyniki badawcze zarówno
uczonych krajów kapitalistycznych
jak i socjalistycznych. Ogłaszanie w nim prac:
i recenzji etnograficznych z krajów socjalistycznych ma doniosłe znaczenie dla rozwijania i poszerzania kontaktów naukowych, szczególnie dlatego, że pozwala zapozn:ać się szerszemu gronu czytelników :Ila,chodnkh z n&lt;J;szymiosiągnięciami. Dotąd było
to prawie niemożliwe albo bardzo utrudnione dlatego, że prace naszego obozu wychodzą w malo znanych na ogól językach, a zamieszczane w nich czasami obcojęzyczne streszczenia nie zawsze byly wyczerpujące, stąd też nie interesowano się
zbytnio tą literaturą. Ma to również i dla nas pewne znaczenie, ponieważ znajomość
języków, np. rumuńskiego czy węgierskiego, jest u nas mała. Szkoda tylko, że do
tej pory nie recenzowano tego czasopisma na łamach Ludu.
Szwajcarskie Archiwum Ludoznawcze ma nieco odmienny układ treści od pozostałych czasopism europejskich, zawiera bowiem tylko dwa działy: rozprawy i omówienia. W recenzowanych tu zeszytach za rok 1967 opublikowano 19 rozpraw, w większości o charakterze
większych lub mniejszych komunikatów
naukowych, ponadto
kilka artykułów oraz ponad 150 recenzji, omówień i kilkuwierszowych
not bibliograficznych. Informacja
wyjątkowo bogata, zwłaszcza w odniesieniu do omówień
książkowych 2.
Redakcja c:Ilasopism,a z góry ustala problematykę po.szczególnych zeszytów. W recenzowanym tomie pierwszy podwójny zeszyt został poświęcony muzeum na wolnym
powietrzu, drugi - problematyce wiedzy o maskach i przebierańcach,
Problematyka
muzeów na wolnym powietrzu 3 wzbudza w ostatnich latach duże
zainteresowanie
zarówno w Polsce, jak w krajach sąsiednich i innych europejskich.
Znajduje to swoje odbicie w organizowanych
konferencjach,
poświęconych tej tematyce (np. w Czechosłowacji w 1959 r.) 4 i sympozjach (w Rumunii w 1966 r.) 5,
w zakładaniu tych muzeów i wreszcie - w publikacjach a nich.
Nasze osiągnięcia na tym odcinku podsumował niedawno Longin Malicki w artykule Etnograficzne muzea na wolnym powietrzu w Polsce 6. Sprawa omawianych
muzeów znajduje również odzwierciedlenie w publikacjach zagranicznych. Dla przykładu można wymienić tu prace: Wernera Radiga, Situation der Freilichtmuseen
in
der DDR 7; Kazjucho\Ca Rodinovica (ZSRR - doty'czy RJepubHki Estońskiej); Henrika
Strodsa (ZSRR - dotyczy Republiki Łotewskiej) B; Josefa Benesa (CSRR). Także
w odniesieniu do pozostałych krajów europejskich znajdujemy sporo literatury na
ten temat 9. Czasopisma etnograficzne poświęcają niekiedy nawet całe zeszyty tej
2 Warto
chyba
przemyśleć
tę sprawę
w naszym
Ludzie.
W ostatnim
np. tomie
za lata
1966-1967 znajdujemy
omówienia
zaledwie
34 publikacji
wydanych
w latach
od 1956 do 1965!
Cóż to jest w porównaniu
z informacją
szwajcarskiego
czasopisma!
w tego rodzaju czasopismach
chciałoby
się mieć aktualną
informację
bibliograficzną.
3 Nazywanych
także parkami
etnograficznymi
lub, po dawnemu,
skansenami.
4 Josef
Bene~, Eine Arbeitstagung
tiber
die Errichtung
von ethnographischen
FreiLichtmuseen in der CSR. "Ethnographica",
l, Brno 1959, s. 131-134. Por. tegoż autora
Eine chronoLogische Obersicht
der FreiLichtmuseumsprojekte.
"Etnographica",
5-6,
Brno 1966, s. 201206.
s Paul
Henri
Stahl,
FreiLichtmuseen.
InternationaLes
museographisches
Symposion in Bukarest von 7-15 September 1966, Por. tegoż autora
komunikat
w czasopiśmie
szwajcarskim.
6 Ogłoszony
w j. niemieckim
w: Deutsches
Jahrbuch
flir Volkskunde,
R. 13/1967, Berlin
1967, s. 117-122. Por.
także
artykuły:
S. Brzostowskiego,
Z. Czerskiego,
J. Golakowskiego,
W. Jostowej
czy J. Lecha.
7 Opublikowany
w: Neue Museumskunde,
9/1966, s. 25-41.
8 Zob.: Ethnographica
5-6, Brno 1966, s. 122-138 i 139-164.
9 POl'. Uhlrich
Herta,
Museen tlnd Musetlmskunde
in deutschapruchingen
verofjentlichungen 1956-1967, w: Deutsches
Jahrbuch
fUr Volkskunde,
R. 14/1968, cz. l, Berlin,
s. 124-145.

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

391

problematyce, jak np. Ethnographica
(1966), Szwajcarskie
Archiwum
(1967); to
ostatnie informuje czytelnika o muzeach w: Austrii, Jugosławii, NRD i Rumunii.
Skansenom w Rumunii poświęcono szczególnie dużo miejsca (6 komunikatów).
Robert Wildhaber w słowie wstępnym pt. Neuere Freilichtmuseen
in Europa
stwierdza, iż w idei organizowania muzeów na wolnym powietrzu nie zaszły dotąd
żadne istotne zmiany od momentu ich pojawienia się, co - jego zdaniem - nie jest
słuszne, nadal bowiem organizatorzy ich starają się dawać wyidealizowany wprost
obraz wsi, eksponując np. wnętrze chałupy w jej "odświętnym" wystroju, zamiast
przedstawić je jako typ powszechnie używany. W tym względzie powinno się więc
stosować daleko idący umiar. Istnieje opinia, że najtrafniejsze
odbicie rzeczywistości wiejskiej zagrody znajdujemy w skansenach rumuńskich (dlatego też tyle rozprawo
nich) oraz w irlandzkim Old Bunratty Folk Park am Shannon.
Pierwszy z kom u:O'ik8Jtówrumuńskich T8Jnored Banatean u, Lesmusees ethnographiques roumains daje ogólne wprowadzenie
i informacje o rumuńskim muzealnictwie. Autor stwierdza m. in., iż na ogólną liczbę ponad 200 muzeów istnieje w tym
kraju 14 samodzielnych muzeów etnograficznych oraz 31 oddziałów etnograficznych
przy muzeach regionalnych. Finanse na ich utrzymanie łoży Akademia. Muzea prowadzą intensywne badania terenowe w kierunku pozyskania najbardziej reprezentatywnych zabytków z poszczególnych regionów. Niektóre muzea specjalizują się np.
tylko w ubiorach, inne gromadzą ceramikę ludową itd. W następnym komunikacie
Les musees en plein air. Le choix des pieces caracteristiques
Paul-Henri Stahl zajmuje się (dość pobieżnie - na 5 stronach) problemem powstania muzeów na wolnym powietrzu. Autor przedstawia kilka rodzajów skansenów organizowanych według Tóżnych kryteriów: czasowych, przestrZlennych, rzeczowych itp. Podkreśla także
potrzebę zakładania dalszych parków etnograficznych.
W kolejnym komunikacie
Le musee ethnographique
de la TransyIvanie.
Section en plein air Va1eriu Butura
dokonuje przeglądu ekspozycji parku etnograficznego - oddziału muzeum etnograficznego w Cluj. Autor omawia typy budownictwa: mieszkalnego, gospodarczego, sakralnego oraz obiekty produkcyjne
rzemiosła i przemysłu wiejskiego z regionu
etnograficznego Transylwanii, uzupełniając opisy pięcioma bardzo interesującymi rycinami. W czwartym komunikacie Ein ethnographisches Freilichtmuseum
des Bauernhandwerks
und der biiuerlichen
Technik in Rumiinien
Cornel lrimie zajmuje się
rumuńskim parkiem etnograficznym w Sibiu, poświęconym wyłącznie chłopskim technikom pozarolniczym oraz rzemiosłu i przemysłowi wiejskiemu. Myśl założenia
muzeum powstała już w 1906 r., do zorganizowania przystąpiono w 1956 r. (na obszarze 60 ha + 40 ha rezerwy), zaś otwarcia dokonano w r. 1966. Zdaniem autora,
w muzeum zgromadzono wyjątkowo różnorodne typy obiektów, urządzeń warsztatowych i narzędzi, nie spotykanych gdzie indziej w Europie. Pracownicy muzeum
drukują swoje prace w dwóch wydawnictwach:
Cibinum
(wychodzi w 2 językach)
oraz w serii monograficznej pt. Kulturdenkmiiler
im Museum der biiuerlichen Technik, w: Dumbrava Sibiului. W przedostatnim komunikacie Le musee de la pomiculture et de la viticulture
de Golesti Roumanie (2 strony) Boris Zderciuc informuje
o stanie zaawansowania prac nad skansenem (na obszarze 15 ha) ogrodnictwa i uprawy winnej latorośli. Zamiarem organizatorów
jest przedstawienie
wspomnianych
działów wytwórczości od czasów rzymskich aż do czasów współczesnych. Otwarcie
muzeum ma nastąpić w 1975 roku. Tenże autor podaje także ostatnią informację
(również 2 strony) o oddziale etnograficznym na wolnym powietrzu w Bran, pt. La
section ethnographique
de plein air de Bran, Roumanie. Na terenie parku zgromadzono obiekty i urządzenia związane z kulturą pasterską. Rocznie zwiedza to muzeum
ok. 100 tys. osób.

�392

Recenzje

oraz przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Parkami etnograficznymi
w Jugosławii zajęli się M. V. Dra:jldć, D. Drljaca,
D. Sto Pavlović w artykule Le musees ethnographiques
en plein air en Yougoslavie.
W pierwszym punkcie autorzy podali króciutki rys historyczny powstawania zainteresowań muzealnictwa
na wolnym powietrzu; w następnym omówili istniejące
muzea w Śkofja LOka 10 (Słorwenda) i w Sisak (Kroacja), posiadające niewiele eksponatów muzealnych. Do najdekaw\Szy.ch - modro zdan.iem - należą np. pięknie malowane ule szufladkowe w Skofja Loka (niespotykane u nas) oraz specjalnie wydzielone, jako obiekty zabytkowe, zespoły wiejskich zagród w Serbii (Vojvodina i Djerdap - 2 !ryciny); w tI1z,ecim punkde prz,edlstawiono inne ~aspoły miejskich i wiejskich zagród w terenie (Sveti Stefan, Pocitelj, Novi Pazar i inne), uznane za zabytki etnograficzne; w ostatnim zaś - założenia dla dalszych regionalnych parków,
które mają powstać w Zupanji - Kroacja, Bihac - Bośnia, Kamenica - Serbia, Partizanske Vode - Serbia, Djerdap - Serbia i dla centralnego parku w Belgradzie,
mającego powstać na obszarze 75 ha.
Austriacki skansen niedaleko Grazu (16 km) omówił Viktor Herbert Pottler w artykule Das Osterreichische Freilichtsmuseum
Graz-StUbing.
PottIer najpierw przedstawił - podobnie jak autorzy jugosłowiańscy 11 - idee tWO!rzenia muzeów skansenowskich w Austrii, w dalszym ciągu zrelacjonował założenia budowy oraz planowane
w nim obiekty, i wreszcie stan budowy (rozpoczętej w 1963 r.; do 196(; r. postawiono 14 obiektów).
Ostatnim komunikatem z serii skansenowskiej jest Das Schwarzwii.lder
Freilichtmuseum "Vogtsbauernhof"
in Gutach im Schwarzwald
Hermanna Schilli, omawiający nowo powstałe w NRF mikromuzeum, urządzone z pozyskanej w 196:3 r. starej zagrody wójtowskiej.
Rozprawą ostatnią pierwszego zeszytu jest praca Louisa Carlena Rechtliches in
Bilde7'n und Zeichen religiosen Volksglaubens,
która w oparciu o materiał ikonograficzny ukazuje czytelnikowi elementy kultury prawniczej, zawarte na różnego rodzaju
ludowych obrazach i rycinach o treści religijnej. Dotyczą one najczęściej elementów
prawa karnego, tj. procesów (Chrystusa, męczenników), stosowanych tortur, więzienia skazańców; rzadziej cywilnego - urodzin, wesel.
W drugim, podwójnym zeszycie, znajdujemy wspomnianą już problematykę, dotyczącą ludowych masek i zwyczajów z nimi związanych, z terenu wschodniej
i południowowschodniej
Europy (Litwy radzieckiej, Polski, Węgier, Rumunii, Bulgarii, Jugosławii i Grecji; z terenów Czechosłowacji - w następnym tomie). W posłowiu zamykającym ten dział (Nachwort
des Redaktors)
R. Wildhaber stwierdza, iż
drukując rozprawy chodziło mu głównie o przybliżenie czytelnikom zachodnim malo
znanych wśród nich zwyczajów, związanych z używaniem masek z tego właśnie
obszaru. Drukowane rozprawy uzupełniają niektóre dawniejsze stwierdzenia o nowe
materiały, uzyskane z prowadzonych w międzyczasie badań. Z lektury artykułów
o maskach wynika, iż w kulturze ludowej są one jeszcze niekiedy dotąd używane,
względnie też stosuje się charakteryzację
twarzy odpowiednimi dodatkami podczns
będących jeszcze w praktyce zwyczajów dorocznych i rodzinnych. Wspominając niekiedy o pochodzeniu niektórych zwyczajów i o stosowaniu w nich masek, autorzy
nawiązują do praktykowanego dawniej kultu przodków (pozostałość - dziad i bada
na weselu), czy do innych mitycznych postaci, np. obchodzonego święta Dionizosa.
Przebierańcy w maskach lub z ucharakteryzowanymi
twarzami występują na całym
opisywanym obszarze podczas karnawału i wesela. Najczęściej przebiera się młodzież,
10Mały park jest częścią ekspozycji mieszczącej się w zamku, którego
jeden z współautorów, Pavlović.
11Takie było zresztą życzenie redaktora szwajcarskiego, R. Wildhabera.

dyrektorem

jest

�Recenzje

oraz

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

393

rzadziej starsi (dawniej bez rozmcy wieku). Maski lub inne dodatki wykonują na
ogół przebierańcy sami. Robią je z drzewa, zwłaszcza z kory, ze skóry lub futra,
z papieru, dyni a nawet z ceramiki. Maski wyobrażają głowy zwierząt (niedźwiedzia, bociana, wielbłąda) i demonów (diabła, demonów leśnych). Charakteryzacją
objęci są: dziad i baba oraz przedstawiciele różnych zawodów. Większość praktykowanych zwyczajów z maskami była bardzo żywotna do II wojny światowej.
Każde! z tych rozprawek uzupełniają bardzo interesujące i dobrze wykonane ryciny
(łącznie 6:3)oraz literatura.
A oto kilka szczegółów charakterystycznych
dla poszczególnych krajów:
Stasys Skrodenis w Kostiime und Masken in Litauen stwierdza, iż prżebierańcy
chodzili najczęściej w dniach od 25 grudnia do 6 stycznia oraz w zapusty. W grupie
zapustnej występowała także koza lub koń.
Według R. Reinfussa (Die Volksmasken in Polen) używanie maski miało dawniej
nadawać rytualnym przeżyciom pewnej powagi i dostojeństwa, wywoływać zgrozę
i wyjątkową sytuację. a w miarę zaniku starych ceremonii, magii i wróżb, doszedl
trzeci czynnik - mający wywoływać ogólny humor. Reinfuss wyróżnił również
trzy grupy widowiskowe, używające różnych charakteryzacji:
pierwszą - występującą w zwyczajach wiosennych (topienie marzanny, śmiercichy, na podkoziołek
i z Judaszem) i używającą do przebierania slomy i drewna; następną - charakterystycznq dla zwyczajów zimowych, w której przebierańcy zakładali maski przedstawiające głowy zwierząt lub chodzili z kukłami wyobrażającymi zwierzęta (turonia,
bociana, kozę, lajkonika), i trzecią - występującą w pozostałych zwyczajach dorocznych i innych, której przedstawiciele malowali twarze, doklejając brody, bokobrody i wąsy. Przytoczone przykłady występowania maszkar i przebierańców, poparte rycinami, pochodzq zasadniczo z terenu Małopolski; o pozostałych terenach
kraju brak wzmianek i informacji.
Tekla Domator (Masken in Ungarn) przedstawiła swoje rozważania w kilku krótkich rozdzialach. W pie.rwszym punkcie omówiła h~sto["ię w~,edzy a maskach na
Węgrzech (XVI-XVIII w.), w drugim tyopologię masek (ludzkie, zwierzęce i demoniczne), w trzecim mityczne postacie i związane z nimi charakteryzacje, w czwartym (Pjlanzenmaskierung)
- przyozdabianie
się zielenią (król zielono-świąteczny),
w dalszym - czas i miejsce występowania
(także w izbie prządek, na Mikołaja,
Łucję, na 28 grudnia wraz z biciem rózgami za niewinne dziatki); wśród przebierańców występuje też lajkonik; w ostatnim - wędrówkę różnych zwyczajów i zmianę
ich funkcji.
O maskach w rumuńskich zwyczajach piszą Michai Pop i Constantin Eretescu
w artykule Die Masken im rumanischen Brauchtum. Zdaniem autorów, przebierańcy
występują także na św. Jerzego, Zielone Świqtki i 24 czerwca, a w zwyczajach rodzinnych zarówno przy chrzcinach, na weselu i pogrzebie (dziad i baba - uosobienie przodków). Poza tym w grupach przebierańców występują: trzej królowie, bojar,
hajducy, Turek, Żyd, lekarz, myśliwy, głuchy oraz tzw. zielony chłop, diabeł albo
stary i nowy rok. Charakterystyczny
dla Rumunii jest zwyczaj przyozdabiania się
dziewcząt w zielony ryż i bieganie w nim przez wieś dla zapewnienia deszczu.
Greckie zwyczaje z maskami opisuje D. S. Loukatos w Masques et deguisemenl's
populaires en Grece. Autor daje najpierw krótkie wprowadzenie
historyczne nawi&lt;1zując aż do obchodów Dionizosa, następnie opisy współcześnie stosowanych zwyczajów z maskami (podczas wesela i karnawału) i wreszcie typy masek (w tym wykonywane z dyni i tykwy). Loukatos przytacza bardzo obszerną, w stosunku do pozostałych artykułów, bibliografię.
Jugosłowiańską problematykę wiedzy o maskach reprezentują
dwa osobne art y-

�394

Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

kuły. Pierwszy Das Maskenwesen Jugoslaviens pod redakcją nestora etnografii Milovana Gavazzi 12, drugi Masken der Slowenen napisany przez wybitnego znawcę tego
problemu, Niko Kureta. Zawarte w nich zwyczaje związane z maskami przedstawiono według regionów etnicznych. W Macedonii przebierańcy
(przeważnie męż{:zyźni w wieku 20-60 lat) występują także na Wielkanoc, św. Jerzego, w izbach
prządek i podczas obrzezania u mahometan. Wśród masek zwierzęcych występuje
wielbłąd, osioł i koń. W rejonie Kosowe Pole wielką popularnością
cieszą się
przebrani za niedźwiedzia lub bociana, w Serbii grupy widowiskowe na weselach
i w izbach prządek. W Hercegowinie maski prawie w ogóle nie występują, natomiast w Wojwodinie chodzą także na św. Teodora, sprawdzając, czy kominy są
wyczyszczone, a na Barbarę sprawdzają znowuż postępy w pracach przy przędzeniu.
W święta Bożego Narodzenia chodzą herody, i ze szopką. W niektórych regionach
Jugosławii występują jeszcze dwa zwyczaje: tzw. "deszczowych dziewcząt" (podobnie w Rumunii) omz "zielony Jerzy" (zbliżony do naszego "latka").
Dla Słowenii 13 charakterystyczną
postacią karnawałową jest bożek Kórent. Jedna
z tamtejszy:ch wsi, Cerkno, znana jest z pnodukcji masek.
Przegląd zwyczajów maskowych zamyka artykuł Rosicy Angelovej Le masques
populaires
bulgares dotyczący obszaru Bułgarii. Najpowszechniejszym
do dziś jest
na tym terenie zwyczaj maskarad noworocznych na 14 stycznia Ql'az podczas wesel
wiejskich. Na terenie Bułgarii znajdujemy wielkie bogactwo różnorodnych masek.
Dział omówień daje, jak już wspomniano, bieżącą informację o wychodzących:
1. czasopismach etnograficznych
ze szczególnym uwzględnieniem naj istotniejszych
problemów; 2. bibliografiach europejskich, w tym również muzealniczych; 3. podręcznikach, regionalnych monografiach i pracach specjalistycznych, a następnie o pozostałych publikacjach według podziału rzeczowego, np.: w 1 zeszycie o: a) gospodarstwie alpejskim, b) sztuce ludowej, c) zwyczajach, d) religioznawstwie, e) prawie
ludowym, f) pieśniach, g) literaturze;
w 2 zeszycie znajdujemy ponadto recenzje
z etnografii rolnictwa, medycyny ludowej, omówienia katalogów muzealnych i krótkie streszczenia bibliograficzne.
Walerian

Jahrbuch

-Berlin

des Museums

filr

Volkerkunde

zu

Leipzig.

T. XXII,

Sobisiak

Akademie-Verlag-

1966, s. 240, tab!. LXVII, mapy.

Kolejny rocznik muzeum lipskiego zawiera obok rozpraw etnograficznych z wszystkich kontynentów również rozprawy o charakterze muzealnym, których niniejsze
omówienie nie obejmuje. Starym zwyczajem tom zawiera, obok rozpraw pracowników muzeum lipskiego, także publikacje uczonych spoza NRD oraz tłumaczenie
pracy Lin Yao-Hua i N. N. Ceboksarowa
o gospodarczo-kulturowych
typach
w Chinach.
Na wstępie dyrektor muzeum, prof. H. Damm, przedstawia biografię zmarłego,
byłego dyr. muzeum lipskiego, prof. Fritza Krause (1881-1963), geografa z wykształcenia, który wszystkie swoje siły poświęcił etnologii, z zamiłowaniem oddawał się
12 W przygotowaniu
tej rozprawki
wzięli udział:
Niko Kuret
z Lubliany,
z Belgradu,
Bronislav
Rusić ze Skopje,
Mirjana
llić-Maluckov
z Nowego
Benc-Bosković'i
Marija
Isgum z Zagrzebia.
13 Artykuł
Kureta
jest zarysem
monograficznym.
Cały problem
ujęty
grafach.

Milenko Filipović
Sadu oraz Katica
został

w

]1 para-

�Recenzje

oraz przegtqdy

wydawnictw

i czasopism

395

amerykanistyce
i metodologii, w której uchodzi za twórcę tzw. Strukturlehre.
F. Krause zajmował się również niemiecką kulturą spQł,eczmą, lecz nade wszystko
był muzeologiem, usilnie ubiegającym o utrzymanie podwójnego charakteru muzeum
- placówki naukowej i wychowawczej.
Georg Haltker przedstawia
w artykule Das Geisterhaus bei den Bosngun am
unteren Ramu River, Neu Guinea wyniki badań z lat 1936-1939. Badacz zapoznaje
czytelnil&lt;a z poszczególnymi fazami wznoszenia domu oraz zwyczajami i wierzeniami, związanymi z budową domu duchów. Haltker analizuje zdobnictwo - płaskorzeźbę i malarstwo Bosngunów - a obserwacje
swoje uzupełnia wartościowymi
fotogramami. Artykuł Holtkera zasługuje na uwagę z dwóch powodów: l) jest unikalnym zapisem współuczestnika
budowy domu duchów i 2) co wydaje się dosyĆ'
odważnym i śmiałym stwierdzeniem,
może rzucić światło na genezę budownictwa
w zachodnich Karolinach (sposób wznoszenia slupów, wysunięty dach, platforma jak na Jap, płaskorzeźby i malowidła - jak na Palau).
Kamienne lub drewniane tłuki odgrywały na wyspach Oceanu Spokojnego ważną
rolę przy przygotowywaniu
pożywienia. Opisowi, systematyce, funkcji, wytwarzaniu
oraz historyczno-kulturowemu
znaczeniu trzech tłuków polinezyjskich
ze zbiorów
etnologicznych uniwersytetu w Getyndze, uwagę poświęca Manfred Urban w rozprawie Polynesische Stossel. Uwzględniając wyniki różnych badaczy (A. Buhler, F. Speiser, T. Heyerdahl) i własne obserwacje, M. Urban dochodzi do wniosku, że melanezyjskie i polinezyjskie tłuki wykazują daleko idące podobieństwo, które niekoniecznie musi potwierdzić
ich historyczno-kulturowe
powiązania,
gdyż podobną
funkcję pełnią tłuki Indian północno-zachodnich
wybrzeży Ameryki.
Wyniki badań afrykańskich
przedstawia Walter Konrad, który badał Budumów
(mieszkańców wysp jeziora Czad), uchodzących dotąd za krajowców nie znających
pieśni ani też instrumentów muzycznych, a wybijających takt do tańca jedynie słabym klaskaniem w dłonie. W. Konrad stwierdza na podstawie czteromiesięcznych
badań w Uber Buduma-Lieder
und den Bau einer fij.nfsaitigen
Buduma-Harfe,
że
wyspiarze śpiewają do tańca, grają na harfie i wybijają również takt klaskaniem
w dłonie. Różnice pomiędzy śpiewem kobiecym i męskim objawiają się w treści
pieśni (kobiety śpiewają "pieśni ludowe" i "pieśni kuchenne")
i sposobie wykonywania ich. Kobiety śpiewają w chórach, bez towarzyszenia
instrumentów.
Mężczyźni śpiewają zawsze solo i sami grają na harfie, towarzyszy im dodatkowo pomocnik, bębnujący
na części rezonującej
harfy dłońmi. W. Konrad stwierdzi!
u Budumów trzy typy bębnów, lutnię (Binnenspiesslaute)
i pięciostrunową
harfę,
najważniejszy,
i zdaniem badacza, dawno znany Budumom instrument
szarpany.
Pełni on równocześnie funkcję bębna i tamtamu, co pozwala wnioskować o jego
nawiązaniu do bębna wojennego. Treści pieśni śpiewanych przy akompaniamencie
harfy pozwalają wnioskować, że harfę identyfikuje
się z pieśniarzem,
uważa się
ją za żywy organizm, nadając jej nazwy ciała, jak "brzuch" (korpus rezonansowy),
tętnica (struna), noszące jednak głębsze znaczenie. I tak "brzuch" identyfikować
należy z "sytym, zadowolonym, z kimś, komu się dobrze powodzi". "Żyła" a właściwiej "tętnica" oznaczało w czasach przedkolonialnych
szczególnie dzielnego wojownika, gwarantującego
życie i powodzenie społeczności wysp. "Brzuch" nakryty
jest "skórą starej krowy", co raczej tłumaczyć należy jako "skóra dobrej, poczciwej krowy" i jest wyrazem szacunku dla krów, które są marzeniem
i celem
Budumów. Podobnie jest z pozostałymi częściami harfy. I tak wyodrębnia
się:
głowę (główkę), szyję (szyjkę), dodo (tj. penis - na oznaczenie podstawka).
Badacz podaje dane o surowcu (drzewo akacjowe i włókna roślinne), a kończy
opisem harfy, zbudowanej dla niego na zamówienie.

�396

Recenzje

oraz przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Ocl tradycyjnych rozpraw etnograficznych odbiega meryloryczn'l treści" przyczynek Charlesa W. Arnacle, A Discussion of the Bolivian Indian. Jest to próba ekonomicznej oceny rewolucji boliwijskiej
z punktu widzenia Indian, stanowiących
około 65% ogółu ludności Boliwii. Mając na względzie aktualność polityczną i społeczną omawianego zagadnienia, autor sprawozdania wykracza nieco poza przyjęte
dla omówienia ramy i przedstawia
naj istotniejsze problemy, dotyczące nie tylko
Indian boliwijskich. Przyjmuje się, że 60-65%
ogółu ludności boliwijskiej zatrudniona jest w rolnictwie, zaś z ogólnej liczby samych Indian aż lJ50/0 związanych jest
z ziemią. Inne źródła z 1954 r. przyjmują, że aż 84% ludności jest związane z rolnictwem o typie średniowieczno-feudalnym.
W boliwijskim systemie feudalnym w szczególnie ciężkim polożeniu znaleźli się
yanaconas - Indianie, pragnący uniknąć danin w naturze, lub pracy w kopalniach,
oddając się w zamian za uprawianą
ziemię w rodzaj terminowej slużby. System
ten uzyskał w 1834 r. status prawny i znany jest jako tzw. colonato, a Indianie
służący (poddani) na ziemi zwani są colonos (rodzaj robotnika dniówkowego), zaś
właściciele ziemscy - patr'Oil'i 1. Pań,szczyzna 'kształtow,ała się bardzo różnie, lecz nie
wynosiła mniej niż 10 clni miesięcznie (od wschodu do zachodu słońca). W boliwijski ej strukturze agrarnej, o cechach głęboko średniowiecznych, mimo tak ciężkich
warunków, Indianom (pańszczyźnianym)
powodziło się lepiej niż robotnikom. Na
colonos ciążył jednak jeszcze drugi obowiązek, czyniący system ten nieznośny, tzw.
pongueaje. Była to służba kolona i jego rodziny na rzecz patrona, li tylko dlatego,
że był patronem. Służba miała różny charakter: praca na ziemi lub w siedzibie patrona w mieście, nierzadko aż jeden miesiąc i więcej (niezależnie od odległości od
siedziby), wyrób sera, pasterstwo i in. Patroni nie cofali się nadto przed stosowaniem
kar cielesnych (chłosta) a nawet zabójstwem. Rząd boliwij ski nie uczynił nic, by
przyjść Indianom z pomocą, a dla pozoru wprowadzone przepisy nie zostały egzekwowane kiedy stawały w obronie Indian, przestrzegano
ich natomiast z calą
bezwzględnością, kiedy faworyzowały właścicieli ziemskich.
Kilku prezydentów w pierwszej połowie XIX w. usiłowało znieść te formy pańszczyzny, lecz próby ich spełzły na niczym. Wyzwolenie Indian nastąpiło dopiero
w czasie rewolucji boliwijskiej w 1952 r. Od wieków związani nieludzk'l pańszczyzną z ziemią prawowici użytkownicy stali się jej prawowitymi wlaścicielami,
ich sytuacja ekonomiczna nieporównywalnie
korzystniejszn. W tym świetle Arnade
ocenia rewolucję boliwijską jako wielkie osiągnięcie. Artykuł zaopatrzony jest w b0gaty zestaw bibliografii odnotowanej do zagadnienia rewolucji agrarnej w Boliwii.
Dla etnografa-muzeologa
o pierwszorzędnym
znaczeniu są rozprawy Dietrich'ł
Drosta (Die Sonderausstellung
"Kunst
aus Afrika"
1963-1965)
i Wolfganga K6niga
(Die Ausstellung Zentral- und Mittelasien - Mongolei und Turkmenien), zajmujące
się problemem ekspozycji etnograficznych.
Werner Hartwig przedstawia opis 350 mongolskich eksponatów etnograficznych, nabytych w 1961 r. przez muzeum lipskie w czasie ekspedycji naukowej, której plon
obejmuje nadto ponad 1100 kolorowych fotografii.
Konrad

Wypych

1 Instytucji
patronów
na terenie
sąsiedniego
Peru
więcej
uwagi
poswlęca
Anna
Kowalska-Lewicka,
Shipibo. WrocIaw
1969, Prace Etnologiczne,
t. IX, s. 149-161. Autorka
monografii
wyraża
pogląd,
że instytucja
ta, na terenie
Montanii,
jest konsekwencją
działalności
misyjnej,
uważa
ją za rod7.aj kontynuacji
misji
biorąc
pod uwagę
jej stronG
polityc7.no-gospodarczą (s. 154).

�Recenzje

Jahrbuch

des Museums

fUr

oraz przeglądy

Volkerkunde

-Berlin 1966, s. 170, labI. XXXIII,

wyd(!wnictw

zu Leipzig.

i czasopism

T. XXIII,

397
Akademie-Verlag-

ryciny, mapy.

Zgodnie z dotychczasową tradycją, redakcja rocznika muzeum lipskiego przedstawia czytelnikom wyniki badań terenowych, wyniki badań nad obiektami muzealnymi
a także rozprawy z muzeologii.
Trzy pienvsze prace poświęcone są etnografii Melanezji. P. Carl Laufer (Der
Ackerbau
der Beining)
przedstawia wyniki badań terenowych nad uprawą ziemi
w Nowej Brytanii. Badacz koncentruje uwagę na problemach trzebieży buszu, ogrodzeniu pól uprawnych, uprawie i zbiorach tara oraz na uprawie innych roślin (szparagi, yams, kukurydza i in.) i podziale pracy. Georg Holtker (Zwei merkwiirdige
Zauberb'ilndel
mit Holzfiguren
von de?' Insel Kairiru
in NO-Neuguinea)
daje opis
sprężonych figur anlropomorficznych,
których sila czarownicza
(mana)
zgodnie
z wiarą krajowców wzrasta przez dodawanie. Problemy poruszane przez badacza
mal'ginalnie wchodzą w zakres etnopsychologii;
ciężar pracy koncentruje
się na
opisie figur anll'Opomorficznych. Znany badacz Nowej Gwinei Eike Haberland (Zur
Ethnographie
der Alfendio-Region
- Siidlicher
Sepik-Distrikt,
Neuguinea) prezentuje
część wyników badań terenowych z 1963 r., poszerzając w znacznym stopniu wiedzę o krajowcach zamieszkałych w rejonie południowego Sepiku. Na podstawie badań
(ubogiej) kultury
materialnej
Haberland
wyodrębnia
wpływy sąsiednie
(Sepik)
i austronezyjskie, promieniujące
od wybrzeża do wnętrza wyspy. W obrębie kultury społecznej i duchowej badacz zwraca uwagę na funkcję fletów i magiczne paleczki. Na uwag£; zasługują nadto istniejące obok siebie 3 systemy liczbowe.
Aczkolwiek Henny Herald Hansen (Problem of Contact and Change. Field Research in a Muslim
Village in the Island of Bahrain)
przedstawia wyniki swoich
badań socjologicznych, zasługują one ze względu na interesujące etnografa przemiany
zachodzące pod wpływem industriaLizacji r,af1nerii nafty na uwagę. Przemiany kulturowe następują pod wpływem kontaktu muzułmańskich robotników z białymi i ich
zdobyczami technicznymi oraz w mniejszym stopniu kobiet muzułmańskich
z białą
służbą zdrowia.
Wolfgang Jakobcit
(Ein Stirnjoch
wird
gemach t) w przyczynku
o wyrobie
jarzma w Łużycach wkracza w zakres tzw. etnografii rzemiosła, zyskującej w miarę
zaniku rzemiosła (pracującego na rzecz chłopstwa) zwolenników. Także następna
praca poświęcona jest kulturze materialnej. Alice Gaborjan (Ostliche Elemente in der
ungarischen Fussbekleidung)
przedstawia wpływy wschodnie na węgierskie obuwie
dochodząc do wni.osku, że isiniejąc'e źródła pozwalają n.a zróżn"c,o'Wan·ierzemieślniczej produkcji obuwia i wyodrębnienie w określonych czasokresach wpływów zachodnich i wschodnich, uzależnionych początkowo od elementu autochtonicznego
(w chwili przybycia Węgrów w ich obecne siedziby) a w XVI i XVII w. od wpływów panowania osmańsko-tureckiego.
Z ustaniem ostatniego przeważają, jak w wiekach XIII-XVI,
wpływy zachodnie. Formy obuwia węgierskiego z tego czasokresu
nie różnią się, jak ustalono na podstawie badań archeologicznych, od obuwia polskiego, szwedzkiego, rosyjskiego czy niemieckiego.
Eksponatom archeologicznym, tzw. zbiorowi Ohnefalsch-Richter,
pOswlęcona jest
rozprawa Edyty Hoffman, a w tłumaczeniu W. Koniga przedstawiony został przekład
z Sowieckiej etnografii,
pióra L. P. Potapova (Z. 4/1964) o Muzeum AntropOlogu
i Etnografii Akademii Nauk ZSRR.
Na uwagę muzeologów zasługują wstępne wyniki badań o wprowadzeniu nowoczesnych zdobyczy do opracowywania zbiorów muzealnych przy pomocy kart dziurkowanych, zawierających zaszyfrowane wg określonych kluczy informacje o ekspo-

�398
natach

Recenzje

muzealnych.

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i cza.sopism

Treide (Erprobung von Lochkarten zur Auswerim Museum fUr Volkerkunde
zu Leipzig) ma zapoznać muzeologów z doświadczeniem lipskim, ale także, zgodnie z życzeniem autorki, pobudzić do twórczej dyskusji. System dziurkowych kart katalogowych zdaniem autora sprawozdania - zasługuje ze względu na jego walory na wprowadzenie w większych muzeach polskich.
tung ethnographischer

Praca Barbary
Sammlungen

Konrad

L'ethnographie.

Societe d'Ethnographłe

Wypych

de ParJs. Paris 1966/1967, t. 60---61 (nouvelle

serie), s. 154.
Na treść podwójnego tym razem tomu, za lata 1966-1967, składają się jak zwykle,
rozprawy i artykuły, dotyczące zarówno Europy jak i kultur pozaeuropejskich. Do
europejskiej grupy należą cztery pierwsze artykuły, a pozaeuropejską tematykę reprezentuje dalsze sześć. Notka materiałowa o technice koszykarskiej na Tasmanii
i kronika działalności Towarzystwa zamykają tom.
A oto przegląd jego treści:
M. L. Teneze, De quelques travaux frant;;ais et etrangers, consacres, au paysan
dans la litterature
frant;;aise, du Xle au XVIIle
sieCZe. Wieśniak, o którym najwcześniejsze wzmianki trafiamy w średniowiecznych pieśniach rycerskich, w poezji
dworskiej i tzw. pieśniach pasterskich, zrazu ukazywany jest jako postać nieucywilizowana, naiwna i przez to komiczna. Ale w literaturze XVIII wieku widzimy
go już jako chłopa-mądralę,
który kpi sobie z uczonych i dworaków. Szkic
L. M. Teneze charakteryzuje
bogatą ewolucję literackiego obrazu chłopa na przestrzeni od średniowiecza po Chlopów H. Balzaka. Zaskakuje nas, jak liczni badacze
niemieccy przed I wojną światową zajmowali się tym tematem.
M. Bouteiller, Les types sociaux decrits a. propos de l'Orphelin
dans la litteratuTe "enfantine"
de 1800 a. 1890. Powstała w XIX wieku literatura, którą można nazwać "dziecięcą" lub dokładniej "naiwną", a która przecież podjęła temat społecznie ważki: los biednych sierot i półsierot. W licznych nowelach i powieściach na
ten temat powtarzają się ludzkie typy i charaktery, reprezentujące
określone środowiska społeczne tak, jak powtarzają
się również modne wtedy schematy pomyślnych rozwiązań w dramatach bohaterów tych utworów.
J. Belin-Milleron,
Les correspondances
symboliques
et l'ethnologie
en Puisaye.
Puisaye to niewielki region we Francji u styku departamentów
Loiret, Yonne
i Nievre. W ludowej technice selekcji ziarn siewnych roślin (np. maku, zbóż itp.),
w ludowym odróżnianiu roślin pasZlowych i .in., a także w n,łektórych opowiadaniach
można wykryć interesujące sposoby myślenia. Ma w nich zastosowanie symbolika,
która odzwierciedla stosunek człowieka do form i procesów rzeczywistych. Autor,
opisując przykłady, zwraca uwagę na duże znaczenie tych spostrzeżeń dla poznania
mechanizmów w procesie myślenia.
N. Dunare, L'elevage pendulaire
double (bi-pendulaire)
dans les economies traditionelles
carphatiques
et alpines. Pasterska hodowla zwierząt (owiec, bydła i świń)
na obszarach Karpat i Alp ma pod wzgl. morfologicznym cztery zasadnicze postacie: 1. osiadłą z wypasem na miejscu w zagrodzie; 2. rolno-lokalną
z wypasem
w pobliżu wsi; 3. halną i 4. transhumacyjną.
Pasterstwo halne ma dwie odmiany:
a) halne-zwykłe,
w którym stada wypędza się późną wiosną na kolejne hale:
b) halne-dwoiste, w którym stada spędzają zimę poza wsią. Zwykle pód koniec lata

�Recenzje

oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

399

spędza się je z hal w pobliże wsi, ale tuż przed zimą przepędza się je do zimowisk,
w których są nagromadzone zapasy siana i liści. Takich zimowisk jest kilka i są
one usytuowane na leśnych polanach z dala od wsi. Ten podtyp pasterstwa halnego
jest charakterystyczny
dla stref górskich o bogatym zadrzewieniu.
Ma w nim
miejsce m. in. stosowanie koszarowania dla naturalnego nawożenia pól i łąk. Kultury górali, praktykujących
tę formę pasterstwa,
mają poza tym szereg cech
swoistych. M. in. w technice wyrębu laSlu, budawnidv.-iie, gospodaroe .sianem, obróbce
drewna itp. W sumie - interesujące
studium porównawcze,
do którego sporo
wniosły polskie publikacje na temat pasterstwa w Tatrach, na Podhalu i w innych częściach Karpat.
F. Beaudouin, Une famille de voiles egyptiennes de l'antiquite
d nos jours. Artykuł zawiera analizę trzech typów egipskich statków żaglowych, które autor zalicza do jednej rodziny. Postępując retrogresywni e, charakteryzuje
typ zwany markab, używany jeszcze i dziś na wodach Nilu. Typ starszy to statek żaglowy z okresu nowego cesarstwa, odtworzony w oparciu o malowidła ze świątyni Deir el
Bahari z czasów wyprawy do kraju Punt za królowej Hatchepsout. Typ trzeci,
naj starszy, odtworzony na podstawie malowideł z grobowca Sakarah z czasu V dynastii, pochodzi z okresu starego cesarstwa. Wszystkie trzy reprezentują
kolejne
fazy rozwojowe, w których ulepszeniu podlega sposób i miejsce osadzenia masztu,
zawieszenia żagla i stopień stateczności żaglowca.
M. Bekombo, Note SUT Ie temps. Conceptions et attitudes chez les Dwala. Pojmowanie czasu u ludów kopieniaczych Afryki równikowej jest wielce różne od
europejskiego. Świadczy o tym m. in. terminologia, przy pomocy której określa
się to, co ma związek z pomiarami i upływem czasu oraz rozmaite tradycyjne
mierniki czasu. Czytając ten interesujący artykuł odnosi się wrażenie, że w dawnym ludowym kalendarzu Słowian i pojmowaniu czasu można by znaleźć sporo
analogii.
M. Lim,a. La terminologie
de la purentte chez les Tshokwe. Grupa moczyn6w
Tshokwe z rodziny Bantu zamieszkuje częściowo w płn.-wsch. Angoli, a częściowo
w prowincjach Kasai i Katanga w Kongo-Kinszasa.
Zyją z gospodarki kopieniaczej, uprawiając maniok na nowinach leśnych, wypalanych w puszczy. Na ogół
pozostają jeszcze w stosunkach matrylinearnych,
virilokalnych. Na oznaczenie stosunków pokrewieństwa
stosują wielce złożone nazewnictwo. Artykuł prezentuje
przykłady i wyjaśnia podstawy tego nazewnictwa. Zaskakującym szczegółem jest
m. in. to, że w języku Tshokwe ojciec nazywa się tata a matka - mama (s. 71).
Świetnie napisany artykuł, może być przykładem precyzyjnej metody i zwięzłości
stylu.
L. Balsan, L'OT du Monomotapa. Legendarna, arabska Yuti a afrykańska Monomotapa to kraina złota, która znajduje się na terytorium Rodezji. Jej stolicą było
gdzieś między XII a XVII w. Zimbabwe. Autor opisuje, jak doszło do penetracji
Portugalczyków na ten teren w XVI wieku, i przedstawia wyniki swoich archiwalnych oraz terenowych badań nad losami Monomotapy. Dochodzi do wniosku,
że monumentalne budowle w Zimbabwe powstały nie wcześniej, niż w pierwszej
połowie bieżącego tysiąclecia, i że Monomotapa nie jest legendarnym
Ophirem
króla Salomona ani też krainą Pount, do której faraon Ramzes II w 1180 r.
p.n.e. wysłał ekspedycję złożoną z 10 tys. ludzi. Zimbabwe było stolicą krótkotrwałego, efemerycznego imperium, opartego na eksploatacji złota.
R. Lacombe, Une plainte indienne internationale
au XVIII e siecle: La fin du
bons sauvages. Decyzja oddania przez Hiszpanów w 1750 r. terytorium
na wsch.
brzegu rzeki Urugwaj Portugalczykom, w zamian za port i region Sacramento

�400

Recenzje

oraz przegtqdy

wydawnictw

i czasopism

u ujścia Rio de la Plata, wywołała bunt miejscowych Indian z grupy Tupi-Guarani. Na tym terytOl'ium mieściło się bowiem siedem tzw. reductiones
jezuickich,
przez tych Indian zamieszkałych. Ogół kolonii i osad tego rodzaju, założonych na
początku XVII w., składał się na ogromne państwo, doskonale zorganizowane
i świetnie zagospodaJl'owane. Teryto:d,a oddane Portugalczykom
były bogate w uprawy he1'vy mate (tzw. herbaty jezuitów) oraz w stada bydła. Bunt zaczął się oj
wysłania do króla Hiszpanii, Ferdynanda VI, listów ze skargami, ale te okazaJy się
nieskuteczne. Doszło więc do zbrojnego oporu. Zdarzenia, które po tym nastąpHy,
skończyły się wypędzeniem jezuitów. To zaś spowodowało zniszczenie świetnie zapowiadającego
się, autochtonicznego
państwa Indian, jedynego jakie powstajo po
konkwiście, a zorganizowanego przez jezuitów.
S. Thierry, Quelques aspects du role cultuel
des fleurs
en Asie meridionalc.
Kwiaty, jako elementy składowe obrzędów naj różniejszego rodzaju, zdają się mic'2
naj starsze tradycje w południowej Azji. Być może, że pozostaje to w związku z kultem drzewa, który, zdaniem autora, wywodzi się właśnie z Indii. Świadczy o tym
starożytna
literatura
bramińska
i buddyjska. Tam także poświadczone są najstarsze tradycje posługiwania się roślinami w celach terapeutycznych,
profilaktycznych i in. W mitologii hinduskiej kwiaty odgrywają wiele znaCZ'lce role. Mnóstwo jest m. in. mitów, wyjaśniających
cudowne właściwości nicktórych kwiatów.
Toteż u podstawy przeróżnych
praktyk
z kwiatami
leżą wierzenia, że ofiar'·
z kwiatów mogą ofiarującym zapewnić pomyślność, zaszczyty, bogactwo, młodość,
przyszłe narodzenia w uprzywilejowanych
kastach, nawet nieśmiertelność
i nirwanę. Indie są zatem ojczyzną bogatej symboliki kwiatów. Wielka jest rozmaitość
choćby samych tylko sposobów, w jakie układa się bukiety z kwiatów, różne dla
różnych okoliczności i celów. Kwiaty posiadają
w Indiach pozycję szczególnie
uprzywilejowaną
w aktach kultowych, towarzyskich i in. Temat bardzo interesujący,
rzadko w europejskiej literaturze etnograficznej podejmowany.
Tadeusz

W1"()blewski

et Traditions
Populaires.
Revue trimestrielle
de la Socić!ć d'Ethnographie
fran&lt;;aise, publiee avec Ie concours du Centre national de la Recherche scienti:f1ique.Annee 15, Palr,~s 1967, zesz. 1, 2, 3-4, s. 430, ilustr.
Arts

Ten mało u nas popularny kwartalnik
etnografii francuskiej, odpowiednik polskiego Ludu, zasługuje na bliższe poznanie. Jeśli bowiem nawet dość obojętne być
mogą dla polskiego środowiska etnograficznego realia francuskiej kultury ludowej,
to bez wątpienia
pouczający będzie wgląd w aktualne
zainteresowania,
prace,
a zwłaszcza metody badawcze etnografów francuskich, jak również sposób redagJwania czasopisma.
Każdy z zeszytów omawianego kwartalnika
zawiera po dwa obszerne artykuły
oraz po 1-2 krótkich komunikatów
("Notes et matel'iaux"). Publikacje te dotyczą
przeważnie zagadnień szeroko pojmowanego folkloru francuskiego. Niektórym z nich
warto poświęcić nieco więcej uwagi z racji ciekawych metod badawczych oraz
poglądów ich autorów, wyrażających
sposób myślenia nowoczesnej etnografii.
Interesującą
rozprawą teoretyczną jest artykuł J. M. Guilchera poświęcony tradycyjnej kulturze wiejskiej Dolnej Bl'etonii l. Pretekstem
do uogólniających roz1 Jean-Michel
Guilcher,
Conservation
.de Basse-Bretagne.
Z. l, s. 1-18. warto

et renouvel!ement
dans ta culture paysanne ancienne
dodać, że pierwszy
numer
kwartalnika
ma charakter

�Recenzje

oraz

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

401

wazan teoretycznych nad kulturą ludową stała się analiza dawnych bretońskich
tradycji tanecznych (Guilcher jest znawcą tańca ludowego). Autol' bada współzależnm;ci i czynniki kształtujące
tradycyjną
kulturę wiejską i wpływające
na jej
ewolucję. Omawiając poszczególne elementy badaneg'o sY'siemu kulturowego: ustrój
spoleczny regionu, rolę tradycji ustnej i świadomości dziedzictwa kulturalnego, silę
zwyczajów, mechanizm przemienności - jako rezultatu interakcji, wariantów, kontaminacji, zapożyczeń i adaptacji z kultur wyższych - sporo uwagi poświęca roli
czynnika zabawy i wspólzawodnictwa
w tal1cu, muzyce i wyczynie fizycznym.
Uwidacznia się ono w kulturze bretońskiej w instytucjonalnych
grach zespołowych
jak wyścigi, zabawy silowe, zawody śpiewacze i taneczne, a także w pracach zespołowych: sianokosach, żniwach, karczunku, przędzeniu itd. W konkluzji autor stwierdza, że badana przezeń kultura, znajdując się pod działaniem przeciwstawnych
tendencji: zachowawczej i postępowej, zbliża się jednak stopniowo lecz nieodwołalnie do swego kresu.
Pasjonującq lekturą jest artykuł D. Lauranta na temat dolno bretoński ej ballady
("gwerz") o Ludwiku Ie Ravallec, młodzieńcu zamordowanym
za czasów panowania Ludwika XV 2. Autor ukazał w nim interesującą metodę badań folklorystycznych nad historią powstania i realnością wątku balladowego. Omawiana ballada
jest echem wydarzenia, jakie miało miejsce w pewnej bretońskiej wsi w 1732 r.,
i które tak silnie wstrząsnęło opinią społeczną regionu, że pamięć o nim przetrwała
tam do dziś nie tylko w artystycznej formie ballady, lecz w żywej, przekazanej
tradycją kilku pokoleń znajomości faktów. W przeprowadzonych
dochodzeniach
autor posłużył siC; metodami klasycznej kryminalistyki,
badając zachowane XVIII-wieczne akta sądowe procesu przeciwko domniemanym zabójcom bohatera ballady,
dokonując wizji lokalnej okolic miejsca zbrodni, które pod względem topograficznym nie uległy większym zmianom, wreszcie "przesłuchując
świadków" w osobach
potomków ówczesnych mieszkańców okolicznych wsi. Niezależnie od tego autor
porównuje metodą filologiczną killtanaście dawniejszych
i współczesnych wariantów ballady. Usiłując wykryć motywy zbrodni autor wyjaśnia
zarazem powód
tak silnego poruszenia opinii publicznej; obok melodramatycznych
okoliczności był
nim fakt nieukarania
sprawców, przy czym autor ujawnia powiązania zabójców
z wymiarem sprawiedliwości i odsłania kulisy ówczesnej mafii.
Artykuł nie jest przeto typową pracą filologiczną lecz interesującym
studium
na temat historii kultury regionu i funkcjonowania
mechanizmu tradycji ustnej.
Jego wartość polega przede wszystkim na ukazaniu niecodzienn.ej metody prowadzenia badań folklorystycznych.
Warto wreszcie wskazać na teoretyczno-metodologiczną
rozprawkę H. Raulina
pt. Folklor
a etnologia 3. Autor utożsamiając
folklor z etnografią
przeciwstawia
mu etnologię, przy czym folklorowi (raczej folklorystyce) przypisuje charakter deskryptywny. Doceniając wantość maŁedałów folklOO'Y'stycznych ZJebranych dawniej,
postuluje nowe ich odczytanie ze stanowiska i metodą etnologii. Jako sposoby weryfikacji materiału wskazuje źródła archiwalne, żywe tradycje, przekazy zachowane
w pamięci informatorów współczesnych, w ustrojach rodowych, folwarcznych itp.
Posługujqc się powyższymi metodami autor polemizuje z interpretacją
van Gennepa opisanych przez niego niektórych zwyczajów rolniczych z terenu Alp Północnych.
monograficzny
i poświęcony
jest w całości folklorowi
Bretanii,
jednego
z najbardziej
zachowawczych
regionów
Francji.
2 Donatien
Laurent,
La gwerz de Louis Le Rava!!ec. Z. l, s. 19-79.
3 Henri
Raulin,
FoUaore et ethnoLogie.
A propos de ceTl?monies agraires
dans l·es ALpes
dt&lt; Nord. Z. 2, s. 101-118.
26 -

Lud,

t. 53, 1969

�402

Recenzje oraz przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Pozostałe artykuły
to monografia
na temat wielkich maszkar
pochodowych
w półn.-zach. Europie oraz dwa studia ikonograficzno-historyczne
4.
Komunikaty
zawierają krótkie relacje o archaicznych zwyczajach ludowych z różnych regionów
Francji.
K:aildy z 2'!eszytów kwarlalnikJa Z!alWlier.a
dział recenzji (m. in. w zesz. 2 omówiono
jedyną pozycję polską: J. Orynżyny O sztukę ludową). Jedną trzecią objętości całego rocznika zajmuje obszerny dział kronik, co wyrażnie świadczy o wadze, jaką
przywiązują wydawcy do wszechstronnej informacji. Znajduje się tam m. in. wykaz
nabytków dla Muzeum Sztuki Ludowej w Paryżu i jego biblioteki, dalej kronika
wydarzeń i sprawozdanie z działalności różnych instytucji związanych z etnografią,
zestawienie tematyczne - ujęte personalnie - prowadzonych badań indywidualnych,
a także wykaz uzyskanych doktoratów z etnologii. Rocznik zamykają wyczerpujące
zestawienia
filmografii,
dyskografii
i bibliografii
etnograficznej
za rok poprzedni (1966).
Zestawienia te u polskiego czytelnika mogą budzić tylko cichą zazdrość i żal, że
nie posiadamy u nas podobnych - wzorowych i świeżych opracowań zebranych
w którymś z organów polskiej etnografii.
Boguslaw

Anthropos.

s. 399

+

Wydawnictwo

Anthropos-Institut,

Fryburg

1966,

t. 61,

nr

Linette

1-2,

3-6,

598.

Na tom 61 za rok 1966 składają się tym razem dwa obszerne zeszyty o bogatej
zawartości. Jako czasopismo Anthropos zostal założony w 1906 1'. przez o. Wilhelma
Schmidta. Recenzowany tom jest więc 61 tomem kolejnym. O tym przypomina artykuł wstępny aktualnego redaktora Anthroposu
Arnolda Burgmanna, zamieszczony
jako pierwszy, a podsumowujący ogromny dorobek i znakomity wkład wniesiony na
łan1i!llch1JegocZlll&amp;opiism:a
do ffinograifii, e1lnlologiii języlmzn:awstwa w skali światowej
na przestrzeni ostatnich 60 lat. Autor zwraca przy tym uwagę na znamienne zmiany, jakie zaszły w tym okresie w stosunku do pierwotnych koncepcji teoretycznych oraz ideologicznych kierunku, założonego na początku naszego stulecia przez
o. W. Schmidta.
A oto tytuły kolejnych, różnojęzycznych
artykułów i rozpraw zamieszczonych
w zeszycie 1-2:
Von H. J. Pinnow, Einige Ziige indianischen
Denkens dargelegt an den Sprachen
der Athapasken.
Języki ludów indiańskich północnej Ameryki wykazują, jak żadne
inne na świecie, wielkie różnice zwłaszcza w porównaniu z językami europejskimi.
Mowę Atabasków cechuje przy tym zdumiewająca,
niemal fotograficzna
dokładność w określaniu zjawisk i rzeczy.
S. Clemhout, The Physo-Sociological
Nature
of Nativistic
Movement
and the
Emergence of CuUural
Growth.
U podstawy wszelkich działań tak jednostki jak
całych ludów zawsze znajdujemy jakiś system potrzeb i wartościowania.
Zależnie
od tego, jakiemu motywowi
przewodniemu system ten w danej kulturze jest podporządkowany
(wiara w duchy przodków, etyka religijna i in.), kultura wykazuje
słabszy albo silniejszy stress w kierunku wzrostu i rozwoju.
4 Rene Meurant,
Contribution
ó: l'etude des geants processionnels et de cort(lge dans Ie
Nord de la France, la Belgique et les Pays-Bas. Z. 2; Bruno
T"vernier,
Iconographie
des
Trois Gloriouses.
Z. 3-4; Maurice
de Meyer,
Le Diable d' Argent.
Evolution
du theme du
XVI au XIX siec!e. Z. 3--4.

�Recenzje

oraz

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

403

H. Fischer, Cargo-Ideen. Kult kargo to zjawisko specyficzne dla wierzeń ludów
Nowej Gwinei. Przewodni w nim motyw to wyobrażenie, że duchy przodków powracają do swoich klanów statkami, które załadowane są wszelkimi dobrami, jakie
posiadają biali. Autor przedstawia szczegółowe idee na temat kargo u ludu Wampar nad rzeką Markham w pobliżu miasta Lae.
Z. Rudy, Die Piktographie
mit besonderer Beriicksichtigung
der Volkerschajten
Sibiriens. Autor omawia i pokazuje przykłady bardzo interesujących
ideogramów
obrazkowych, głównie spotykanych u ludów syberyjskich. Także wiele ludów z innych obszarów świata, które nie posiadały własnego pisma, posługiwało się podobnymi ideogramami. Zdają się one należeć do środków komunikatywnych
poprzedzających pismo.
V. Guerry, La mart chez les Baoule. Niezwykle bogaty i złożony jest obrządek
pogrzebowy afrykańskiego ludu Baoule, jednego z naj liczniejszych (ok. 600 tys.) na
Wybrzeżu Kości Słoniowej. Przedmiotem artykułu jest szczegółowy opis tego obrzędu i związanych z nim wierzeń o życiu pozagrobowym.
A. Pollak-Eltz, Die Paraujano, ein arawakischer
Fischerstamm
in der Laguna de
Sinamaica, Estada Zulia, Venezuela. Przyczynek do historii oraz etnografii wenezuelskiego ludu indiańskiego Paraujano.
V. Rosner, Fire-Walking
the Tribal
Way. Autor szczegółowo opisuje ceremonię
chodzenia po ogniu, znaną w etnografii pod ogólną nazwą "Fire-Walking". Badal
ją i wielokrotnie był jej naocznym świadkiem w 1965 r., w Indiach, w prowincji
Bihar, w dystrykcie Ranchi.
A. Bruezzi Alves da Silva, Estrutura da Tribo Tukana. Przyczynek do etnografii,
a konkretniej do struktury społecznej plemienia Tukano, zamieszkującego kraj nad
rzeką Uaupes, dopływem Rio Negro, na pograniczu Brazylii i Kolumbii.
M. Eder, Der Buddhismus in der japanischen Kulturentwicklung.
Początki buddyzmu w Japonii przypadają na wieki VI i VII n. e. Za cesarza Shómu (724-749)
buddyzm stał się religią państwową. Uległ adaptacji do stosunków lokalnych, wchłonął sporo elementów dawnych wierzeń miejscowych, ale przede wszystkim wpłynął
na kierunek rozwoju narodowej kultury Japonii głównie w wiekach VIII do XV n. e.
V. K. Kochar, Village Deities oj the Santal and Associated Rituals. Santalowie
w prowincji Chotanagpur w kraju Bihar (Indie) czczą liczne bóstwa agrarne. Autor
charakteryzuje wierzenia i obrzędy z nimi związane.
C. Hentze, Die Regenbogenschlange.
Motyw węża-tęczy, k,tóll'yautoll' znalazł na
kilku reliefach rzeźbionych naczyń chińskich, można znaleźć także w ornamentyce
staroperuwiańskiej i meksykańskiej z okresu przed konkwistą. Motyw ten nawiązuje
do pewnej symboliki, w której występuje obraz węża pijącego wodę z czaszy
o kształcie półksiężyca. Symbolizuje on tęczę, dość często w dawnych kulturach
przedstawianą w postaci dwugłowego, w łuk wygiętego węiJa.
D. Schroeder, Die Puyuma von Katipol (Taiwan) und ihre Religion. Autor przedstawia wyniki własnych badań terenowych nad szamani stycznymi treściami religii
ludu Puyuma z regionu Kapitol na wschodnim wybrzeżu Taiwanu.
Zeszyt kończą dwie krótkie wzmianki lingwistyczne: o gramatyce języka melanezyjskiego Tangga (H. Maurera) i o słowniku języka Pala z Nowej Irlandii (K. Neuhausa) oraz jak zwykle intell'·esujące Analecta,
Miscellanea
i przegląd bibLiograficzny.
Na treść zeszytu oznaczonego numerami 3-6 składają się 23 artykuły o wielce
zróżnicowanej tematyce. Dwa z nich dotyczą zagadnień językoznawczych, jeden
archeologii a reszta to studia etnograficzne. Oto kolejne tytuły:
K. H. Gursky, Der augenblickliche
Stand der Erjorschung
der nordamerikanischen

�404

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Autor w obszernym omówieniu podsumowuje aktualny stan i wyniki
badań nad językami Indian Ameryki Północnej.
H. Aiufenange'r, AnimaL's SouLs in the New Guinea HighLand. Ludy zamiesu:ujące
wyżynę centralną Nowej Gwinei wierzą, że każde zwierzę posiada duszę, podobnie
jak człowiek. Ale dusza zwierzęcia jest inna niż dusza człowieka. Aufenanger,
znany z wielu artykułów i rozpraw na temat ludów Nowej Gwinei, przedstawia
materiały ilustrujące te wierzenia.
P. Schebesta i E. Wieser, VerwandschaftsterminoLogie
der Ituri-Pygmaeen
und
der WaLdneger Bira und BaLse. Pigmeje znad Ituri (Kongo, Afryka) posiadają co
prawda świadomość swojej odrębności rasowej, ale nie są świadomi tego, że tworzą
także oddzielny lud. Znają jedynie podstawowe więzy rodzinne i rodowe. Pojęcia
ich na temat więzi społecznych tylko do tego się ograniczają. Wchodzą przy tym
w dość bliskie kulturowe kontakty językowe i inne z Murzynami Bira-Sua i Balese-Efe. Nazewnictwo stopni pokrewieństwa, po\vstałe w tych stosunkach, jest przedmiotem tego studium.
R.W. Wyllie, Same Notes on the Effutu Deities. Krótka informacja fi bóstwach
i demonach ludu Effutu w Ghanie (Afryka).
K. E. Mueller, Zur ProbLematik der kaukasischen Steingeburt-Mythen.
U Osetyńców, Czeczeńców, Czerkiesów i innych ludów Kaukazu zapisano w XIX wieku
wątki mitologiczne o herosach i bóstwach zrodzonych z kamienia. Podobne wątki
posiadają niektóre mity starożytnych ludów Małej Azji, Syrii i całego Bliskiego
Wschodu. Być może, wiążą się one z dość częstym na tym obszarze, pradawnym
kultem aerolitów wzgl. meteorytów. Studium K. E. Muellera, znanego mitologa i językoznawcy, daje syntetyczny obraz związków, które są czytelne poprzez wymienione mitologiczne wątki.
K Hechter-Schultz,
FertiLity
DoHs. CuUs of the Nguni and Other Tribes of the
Southern
Bantu. Opis form idolów kultowych, którymi posługują się niektóre plemiona południowych Bantu. Chodzi zwłaszcza o te, które wg wierzeń tych ludów
są jakoby skuteczne dla uzyskania płodności, plenności, a przede wszystkim dobrych
urodzajów.
A. Schmitt, Ein Plan der Stadt Fumban. Autor omawia plan murzyńskiego miasteczka Fumban
(Kamerun, Afryka) i naniesione nań oznaczenia, zl"edagowane
w piśmie, które gdzieś ok. 1900 roku stworzył ówczesny król kraju Bamumu Nzoya.
J. Fabian, Dream and Charisma. "Theories of Dreams" in the Jama-Movement
(Congo). "Jama" to sekta lub raczej grupa religijna, powstała w Katandze przed
około 15 laty. Jakkolwiek ideologicznie związana z katolicyzmem, Jama jest swoistą, murzyńską jego interpl'et.acją. Przywódców cechuje poczucie charyzmy, które
jest związane z przeżywaniem
przez nich oraz symboliczną interpretacją
snów.
Przedstawia on w tym artykule teorię snów, o której opowiadają autorowi wspomniani przywódcy.
H. E. Kauffmann, Die FeLdbauriten der Sema-Naga in Assam. Bardzo interesujące,
szczegółowe opisy praktyk, obrzędów i świąt związanych z uprawą prosa i ryżu
li ludu Sema, tj. zachodnich
Nagów w północno-wschodnich
Indiach. Proso wysiewają oni na karczowanych
w puszczy nowinach. Materiały przedstawione przez
autora pochodzą z jego badań terenowych, prowadzonych tam w latach 1936 i 1937.
Obszerny, analityczny a zarazem syntetyzujący artykuł. Może być wzorem poprawnej metody etnograficznego opisu.
R. Boccasino, n sacrificio
umano praticato
dagli AcioLi deH'Uganda
e da aU·ri
popoLi niloti
e nilo-camiti.
Artykuł o ponurych, obrzędowych praktykach
ofiar
Sprachen.

�Recenzje

oraz przegiqdy

wydawnictw

i czasopism

405

z ludzi, uprawianych do niedawna przez lud Paiko, zwany też Acioli, w Ugandzie.
Podobne praktyki miały miejsce także u innych Nilotów oraz Niloto-Chamitów
w Afryce.
H. G. Mukarovsky, ZU1" Stellung der Mandesprachen.
Studium na temat językowej rodziny Mande w północno-zachodnim Sudanie.
T. Heyerdahl, Discussion of Transoceanic Contacts: Isolationism,
Diffusionism,
or
a Middle Course? Trwa nadal spór o to, czy podobieństwa
niektórych składników
w kulturach Starego i Nowego Swiata powstały w wyniku kulturowych
dyfuzji,
czy kształtowaly się konwergentnie,
niezależnie i samodzielnie. Autor wyprawy
Kontiki zabiera jeszcze raz głos w tej sprawie. Wykazuje m. in. słabość w dowodach przytaczanych przez tzw. izolacjonistów, włączając także te, które przytaczają
botanicy i genetycy. Jeżeli dowodem na nieistnienie kulturowych kontaktów z przedkolumbijskq Ameryką ma być m. in. brak w tamtejszych kulturach takich elementów, jak wóz, koło ~arncarskie, technika 'obróbki żelaza, plug lub '00 najmniej radIo,
znajomość uprawy zbóż itp., to na~eżałoby jednocześnie postawić pytanie: czy brak
tych samych składników w kulturach ludów Polinezji ma także dowodzić braku
kontaktów mi&lt;;dzy mieszkańcami Polinezji a Azją? Pytanie Heyerdahla trafia oczywiście w sedno zagadnienia. Artykuł bardzo interesujący,
choćby ze względu na
wagę teoretyczną problemu.
H. Watanabe, Die sozialen Funktionen
des Biirenfestes
der Ainu und die oekologischen Faktoren in seiner Entwicklung.
Autor Japończyk - podjął próbę wyjaśnienia obrzędowego i kultowego charakteru tzw. święta niedźwiedzia, praktykowanego
i uroczyście obchodzonego u Ainów. Jego zdaniem zjawisko da się uzasadnić czynnikami przede wszystkim gospodarczymi, ale także ekologicznymi i społecznymi.
W. A. Noble, Toda Dwellings and Temples. Do lat sześćdziesiątych bież. stulecia
dostęp do mieszkań i świątyń Todów (Indie) był dla Europejczyków b. utrudniony.
Autorowi udało się jednak w latach 1962 i 1963 nawiązać takie kontakty, które
pozwoliły mu poznać urządzenia wnętrz mieszkalnych i świątyń Todów. Artykuł
zawiera więc kompletne opisy, ilustrowane rysunkami Autora.
J. de Leuve, Entwicklungen
in der Bambutti-Gesellschaft.
Artykuł ma charakter
wyraźnie polemiczny. Nawiązuje bowiem do studium P. Schebesty o Pigmejach
Afryki, a w szczególności do zawartych w nim stwierdzeń o ustroju społecznym
Bambutów. Jest jednocześnie odpowiedzią na krytyczne uwagi P. Schebesty, opublikowane w Anthropos nr 60/1962, a dotyczące pracy J. de Leuve'a pt. On farmer
Gyneocracy among African
Pygmies (1962). W dyskusji chodzi o interpretację
śladów dawnej ginejkokracjj
u Pigmejów. Kolejny, krótki artykuł P. Schebesty pt.
Dach friihere
Gyneokratie
bei den Bambutti-Pygmaeen?
jest dalszym ciągiem polemiki.
H. R. van Hcekeren i A. J. Jawad, An Archaeological
R.eport on the Stone Implements from the Fezzan Desert, Libya.
O paleolitycznych, mezo- i neolitycznych
kamiennych narzędziach z terytorium Fezzanu.
M. Forno, Strumenti
litici Aweikoma.
Artykuł zawiera charakterystykę
muzycznych instrumentów brazylijskich Indian, ludu Aweikoma z grupy Botokudów, żyjących w regionie Santa Catarina. Kolekcja znajduje się w muzeum etnograficznym
Instytutu Antropologicznego w Torino.
J. Riester, Forschungen im nordostbolivianischen
Tiefland.
Krótkie sprawozdanie
z ekspedycji dla przebadania Indian z pólnocno-wschodniej
Bolivii, a w szczególności plemion Czikitano i Pauserna.
H. Stirnimann, Forschungen unter den Pangwa im Livingstone
Gebirge (19641968). Podobnie jak poprzedni artykuł, jest to krótkie sprawozdanie z ekspedycji,

�406

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

w tym przypadku na terytorium Tanganiki. Zawiera ogólną charakterystykę
ludu
Pangwa, zamieszkującego na północno-wschodnim
wybrzeżu jeziora Nyassa.
L. S. Leschnik, A Village Community in Central India. Zwięzły opis społecznych
i strukturalnych
aspektów kultury ludowej trzech wsi indyjskich, usytuowanych
na południowym brzegu rzeki Narbada, w prowincji Nimar w centralnych Indiach.
E. A. Cook, Cultural Flexibility:
Myth and Reality. Termin "flexible", "flexibility", który w niejakim tylko przybliżeniu odpowiada terminowi "elastyczny", "elastyczność" w polskim odczuciu językowym, stał się od paru lat w antropologii
strukturalnej
określeniem fachowym. Kiedy badacz analizuje i opisuje struktury
niektórych ludów Nowej Gwinei i przy tym stwierdza, że odchylają się one trochę
od wzorcowego schematu strukturalnego, który do nich przykłada aby je zaklasyfikować, wtedy mówi o "flexibility" tj. elastyczności samego schematu. Autor charakteryzuje to zjawisko na przykładzie badanych przez siebie fratrii u ludu Narak
na wyżynie centralnej Nowej Gwinei.
D. Hicks, The Kaingang and the Aweikoma:
A Cultural
Contrast. Hicks przeciwstawia się twierdzeniu, jakoby niewielki, indiański lud Aweikoma był cząstką
ludu Kaingang. Pierwszy liczy aktualnie tylko ok. 200 ludzi, drugi ok. 3-5 tysięcy.
Oba żyją w południowej Brazylii (Sao Paulo, Parana, Santa Catarina, Ri.o Grande
de SuI). Autor wylicza te składniki kulturowe, które oba ludy różnią i dowodzi.
że są one etniczl1ie odrębne.
Jak w każdym z poprzednich tomów tak i w tym, część końcową wypełniaj&lt;:j
obszerne Analecta, Additamenta
oraz bogaty przegląd bibliograficzny pozycji książkowych i czasopism. Sumując wyżej przedstawioną
informację, trudno nie dodać.
że nie sposób analitycznie i krytycznie ustosunkować się do 37 artykułów, wypełniających recenzowany tom Anthroposu.
Różnorodność poruszanych tematów sprawia, że kompetentną ocenę mogliby dać tylko odpowiedni specjaliści. Z tego choćby
powodu recenzja ta ogranicza się jedynie do informacji.
Można jednak ogólnie
stwierdzi.ć, że poziom zamieszczonych w tym tomie publikacji nadal pozostaje wysoki, zarówno od strony formy, jak i prezentowanych metod. Przegląd ich na pewno
opłaca się, gdyż dają wgląd w aktualne osiągnięcia europejskiej i pozaeuropejskiej
etnografii, a nadto orientują w różnych metodach ujmowania poszczególnych zagadnień.
Tadeusz Wróblewski

Anthropos.

Wydawnictwo

Anthropos-Institut,

Fryburg

1967,

t. 62, nr 1-6,

s. 1027.

Na całość tomu liczącego 1027 stron składają się trzy podwójne zeszyty. Główny
trzon ich zawartości tworzą artykuły i rozprawy etnograficzne i etnologiczne, których tematyka obejmuje zasięgiem geograficznym cały obszar świata. Na ogólną
liczbę 28 tym razem tylko 2 artykuły dotyczą zagadnień językoznawczych. Jak
w tomach poprzednich tak i w tym działy: Analecta et Additamenta
oraz Miscellanea zawierają interesujące
etnografa, wybrane informacje o ważniejszych osiągnięciach i publikacjach z innych czasopism. W każdym z trzech zeszytów sporo miejsca
zajmuje przegląd publikacji książkowych i czasopism z działem recenzji, w którym
fachowo omawiane są pozycje najważniejsze.
Jak zwykle w recenzjach z czasopism o bardzo bogatej i zróżnicowanej treści
staje pytanie, czy wskazać jedynie na artykuły albo rozprawy - zdaniem recenzenta - ważniejsze, czy krótko informować o wszystkich kolejnych tytułach. Wybraliśmy drugą z alternatyw. Oto kolejne tytuły:

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

407

Zeszyt 1-2, s. 1-335. P. K. Sarpong, The Sacred Stools of Ashanti. W religii ludu
Ashanti (Gold Coast, Afryka Zachodnia) pozycję centralną zajmuje kult przodków.
Z nim też związane są zwyczaje i praktyki, w których ważką rolę grają drewniane,
artystycznie rzeźbione stołki, zy.dle. Kształty rzeźb na tych zydlach mają znaczenie
dla funkcji, jakie pełnią w różnych praktykach kultowych. Treścią artykułu jest
omówienie tej właśnie strony zagadnienia.
F. Dichoso, Some Superstitious
Beliefs and Practices in Laguna, Philippines.
Laguna to niewielka prowincja, położona o 30 km na południe od Manili. Mimo że
ludność jej została schrystianizowana przed ok. 400 laty, pozostały tam różne, dawne
resztki przesądów i praktyk zabobonnych. Autor wybrał i opisuje te, które są
związane z urodzeniem dziecka, dzieciństwem, życiem i śmiercią jednostki.
H. Hipszer, Quelques masques de hiboux et corbeaux. Jest to dalszy ciąg studium
o zwierzęcych maskach, które mają zastosowanie w inscenizacjach obrzędowych
u Eskimosów z Alaski. Część poprzednia znajduje się w tomie 60, 1965 Anthroposu.
Tym razem chodzi o dwie grupy masek: sowy i kruka. Obok szczegółowych opisów
autor zwraca uwagę także na ich specyficzne funkcje oraz na nazewnictwo z nimi
związane.
N. Christensen, Haustypen und Gehoftbildung
in Westpersien.
W obszernym, bo
liczącym blisko 50 stron artykule, autorka przedstawia materiały pochodzące z czteromiesięcznych badań terenowych
nad ludowym budownictwem
w zachodniej
części Persji. Opisuje kolejno technikę budowania ścian i dachów, przeprowadza
typologię budynków i zagród, i prowizorycznie
zarysowuje przestrzenne
zasięgi
wyróżnionych typów. Przejrzyste schematy rysunkowe i fotograficzne ilustracje
uzupełniają dobrze opis słowny. W sumie autorka ukazuje całkiem jasny obraz
wiejskiego budownictwa tradycyjnego na przebadanym obszarze.
J. Hebert i M. Guilhem, Notion et culte de Dieu chez les Toussian. Autorzy
podejmują temat przed pół wiekiem szeroko opracowywany przez o. W. Schmidta.
Starają się mianowicie dowieść, że monoteistyczna
idea Boga, stwórcy świata
i człowieka, władcy dobrego i udzielającego łask s'Wloim czdcie10m, nieobca jest
nawet w animistycznych wierzeniach Afrykanów. Jako dowód przytaczają autentyczne wypowiedzi Murzynów z ludu Tussi oraz ich interpretacje.
M. Rauschert,
Materialien
zur geistigen
Kultur
der ostkaraibischen
Indianerstiimme.
Autor wyjaśnia, że z wykształcenia
nie jestetnog.l1af'em.
Miał jednak
okazję w ciągu lO-letniego pobytu w Brazylii, w jej północno-wschodniej
części,
w dorzeczu rzek Jaru i Pari, stykać się przez dłuższe okresy czasu z Indianami
karaibskimi, a mianowicie: Apari, Wajana i Tirijo (Trio). Przy tych okazjach dobrze
poznał język Wajana, odręcznie zapisał, a także nagrał na taśmę magnetofonową,
sporą liczbę wypowiedzi tych Indian, obejmujących mity, wierzenia o bogu, życiu
pośmiertnym, pochodzeniu pożytecznych roślin, powstaniu zwierząt i in. W artykule
przedstawia oryginalne wersje swoich zapisów.
W dziale Analecta et Additamenta
zamieszczony został interesujący artykuł Józefa
Henningera na temat periodyzacji prehistorii. W 1961 r. ukazała się w Berlinie
książka Irmgard Sellnow pt. Grundprinzipien
einer Periodisierung
der Urgeschichte
(Akademie Verlag). Autorka poddała w niej krytyce teorie i metody etnologiczne
tych kierunków, które ogólnie oznacza jako burżuazyjne. Swoje zaś ujęcie deklaruje
jako marksistowskie. Ze szczególnym krytycyzmem potraktowała
idee, koncepcje
i metody kierunku zwanego historyczno-kulturowym.
Sednem jej pracy jest jednak
nie ta krytyka, ale nowy schemat periodyzacji prehistorii, który autorka proponuje,
wychodząc z generalnych założeń marksistowskiej teorii rozwoju społeczeństw ludz-

�408

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

l{ich. Za podstawę tych propozycji przyjęła starannie dobrane, aktualne materialy
etnograficzne.
J. Henniger w recenzowanym
artykule dokonuje systematycznego przeglądu sz~regu ważniejszych stwierdzeń sformułowanych
przez L Sellnow i wykazuje, że
autorka w widu przypadkach
dość ten:dencyjll'ie, a także nie zawsze dokładl1ie
i poprawnie zrelacjonowała fakty z dziejów myśli i metod szkoly historyczno-kulturowej. Podając następnie krytycznej analizie dowodowe materialy, które L Sellnow służą za podstawę do proponowanej periodyzacji, Henninger kwestionuje jej
naukową wartość i przydatność. Uwagi te na pewno są warte zainteresowania.
Zeszyt 3-4, s. 337'-663. B. Heintze, Der siidrhodesische
dziva-Komp!ex.
SŁowo"dziva" znaczy w języku ludu Szona - woda. Tę samą nazwę otrzymują zalewy, zatrzymujące wodę w wyschniętych korytach rzek, w suchych porach roku. Z pojęciem "dziva" powiązane są wierzenia i wyobrażenia religijne, m. in. o wodzie· jako
źródle życia, jako totemie, jako przyczynie śmierci, jako siedzibie demonów i bóstw
wodnych. Także wierzenia o czarownikach władających wodami i deszczami, o wężach wodnych itp. Studium Heintzego oparte zostało głównie o bogatą literaturę
etnograficzną, dotyczącą południowo-wschodniej
Afryki.
T. O. Beidelmann, Eight Kaguru Texts. A Contribution
towaTd a Survey of KaguJ"u
Folklore
and Cosmology.
Lud Kaguru należy do językowej rodziny Bantu we
wschodniej
Afryce.
Autor przedstawia
II oryginalnych
opowiadań,
zapisanych
w transkrypcji
jęz. Kaguru z tłumaczeniem angielskim. W tekstach tych dają się
odczytać interesujące obrazy z życia Kaguru, ich tradycyjne wierzenia i wyobrażenia o ziemi i wszechświecie.
H. Stirnimann, Zur GesellschajtsoTdnung
und Religion der Pangwa. Na refugialnym obszarze górzystego kraju Upangwa, na północny-wschód od jeziora Nyassa
żyje etniczny konglomerat niewielkich grup. Każda wewnątrz jest spokrewniona
i tworzy klan. A ponieważ wszystkie żyją na terenie mało dostępnym, więc każdy
z nich czuje się pod wzgl. politycznym, gospodarczym i religijnym niezależny. Autor
opisuje struktury tych klanów, rodów i rodzin, ich organizacje polityczne, poglądy
religijne, kult przodków, magię i czarownictwo.
V. Rosner, Archery in Bhutan. W królestwie Butan na pograniczu Indii i Tybetu
żyje aktualnie ok. 700 tys. mieszkańców. Ich własny etnonim to Drukpa, co znaczy:
lud piorunowego smoka. Armia Butanu liczy obecnie 20 tys. żołnierzy. Dawne łuki
zostaly zastąpione bardzo nowoczesną bronią palną. Natomiast lucznictwo z dawnej
dyscypliny wojskowej stalo się sportem narodowym. Opisy tradycyjnych
luków,
strzał, techniki strzelania, charakterystyka
łuczników i ich rytualnych tańców wypełniają treść artykułu.
L. de Sousberghe, L'immutabilite
de l'alliance dans les societes patrilineaires
du
Congo. Chodzi o zagadnienie szeroko pojętych więzi pokrewieństwa
i powinowactwa, które powstają w afrykańskich
spoleczeństwach
matry- i patrylinearnych.
Stwierdzono, iż jest zasadą, że wszystkie formalne skutki zawartego małżeństwa
w społeczeństwach
matrylinearnych
zachowują swoją moc i aktualność nawet
w przypadku, gdy malżeństwo zostanie zerwane przez rozwód i zwrot zaplaconego
wiana, kiedy jest bezpłodne itp. Próbowano tę zasadę odnieść jedynie do stosunków
matrylinearnych,
sądząc, że w stosunkach patry linearnych panuje zasada odwrotna.
Tymczasem autor na przykładach kongijskich ludów Yaka, Pel end e, Luba, Lulua
i in. dowodzi, że także w stosunkach patrylinearnych
ta sama zasada jest przestrzegana.
H. Schindler, Die Inimacti und die Maca. Rozprawa dotyczy dwóch ludów indiańskich z Ameryki Połudn., z Gran Chaco w Paragwaju. Na podstawie źródeł pisa-

�Recenzje

oraz przegLqdy

wydawnictw

409

i czasopism

nych autor próbuje zidentyfikować
oba wymienione ludy pod wzgl. językowym
i kulturowym.
E. Nurge, A Renewed Interest in History among Some American Anthropologists.
Etnologowie ameryka6scy na ogól i od dłuższego już czasu malo interesowali się
żródłami historycznymi i ich przydatnością dla poznania mechanizmów kulturowych.
Autorka artykułu zwraca uwagę na kilka nowych prac, których autorzy dzięki
przebadanym źródłom historycznym znaleźli rozwiązania stawianych zagadnień. Są
to niewątpliwie dowody wzrostu zainteresowań
materiałami
historycznymi
wśród
amerykańskich antropologów kulturowych.
R. Wiesinger, The Woman's Part in the Religions Life of the Bhil. Autorka
pochodzi z Indii. Urodziła się w Indore, zna języki hindu i gujarati. W latach 1964
i 1965 prowadziła terenowe badania wśród Bhilów, ludu zamieszkującego w centralnej części Indii, w prow. Madhya Pradesh, w dystrykcie Jhabua. Tematem jej
zainteresowań jest rola kobiety w życiu religijnym tamtejszych społeczności, udział
w obrzędach, w praktykach magicznych, wróżbiarstwie itp.
M. N. Maceda, Preliminary
Studies of the Figures and Ornamentation
of Some
Selected Jar Covers from

Kulaman

Plateau

(Southwestern

Cotabato),

Island

of Min-

Archeologiczny artykuł o przykrywkach
ok. 600 urn znalezionych w grotach Kan-Nitong. Przykrywki są rzeźbione i zdobione rysunkami. Drog'l
analizy form tej ornamentyki autor wnioskuje, że są one śladem malajo-polinezyjskiego ludu, który kiedyś wędrował przez Filipiny ku wyspom Polinezji.
J. Ulenbrook, Einige Uebereinstimmungen
zwischen Chinesischen und dem Indogel"manischen.
Językoznawca
znajduje pokrewieństwa
niektórych
słów dawnego
języka chińskiego z odpowiednikami
należącymi do językowej rodziny indoeuropejskiej.
Zeszyt 5-6, 1967 s. 665-1027. A. Vorbichler, Professor Dr. Paul Schebesta t. Dnia
17 września 1967 r. zmad w wieku lat 81 znany badacz ludów pigmejskich, afrykańskich i azjatyckich Paul SchebGsta. Czech (Morawianin)
z pochodzenia, był
poliglotą, lingwistą, antropologiem
i etnologiem. Artykuł zawiera charakterystykę
jego sylwetki oraz naukowych osiągnięć 1.
E. Fischer, Erz(ihlgut der westlichen Dan in Liberia. Autor prowadził badania
nad rękodzielnictwem liberyjskiego ludu Danów w latach 1960 i 1963. Przy okazji
zebrał materiały do folkloru słownego, spisując głównie mity i wierzenia o świecie
i człowieku, opowiadania, bajki, przysłowia. Materiały te przedstawia w obszernym
artykule.
W. P. Fairchild, The Meaning of Pottery in Old Japan. Garncarstwo w długim,
prehistorycznym okresie Jomon w Japonii od ok. 5 tys. lat p ..n. e. do II w. p. n. e.
było ważnym społecznie i gospodarczo przemysłem. Rzecz dziwna w tym, że fakt
ten nie znajduje odpowiednio mocnego odbicia w mitach japońskich. Dwa symboliczne przedmioty zajmują w nich główne miejsca: metalowe lusterko i miecz.
Posługując się materiałami
językowymi, archeologicznymi
i mitologicznymi
autor
dowodzi, że lusterko i miecz zajęły miejsce dawnej symboliki garncarstwa
tak
\V mitach jak w wyobrażeniach
religijnych.
U. Oberem, Zur Geschichte des lateinamerikanischen
Landarbeiters:
Concierto,;
und Huasipungueros in Ecuador. Nazwą "conciertos" określano robotników rolnych,
niewolnych Indian, którzy należeli do majątków rolnych (hacjend) w sposób, przypominający położenie poddanych chłopów folwarcznych w Polsce feudalnej. Wadanao, Philippines.

1 Zob. też artykuł
1967) na s. 251 (przyp.

Stefana
red.).

Łysika,

Pawe!

Scllebesta

-

Pionierski

Badacz

Pigmejów

(1887-

�410

Recenzje

oraz przegLądy wydawnictw

i czasopism

Tunki ich płacy były takie, że Indianie ci z reguły popadali w zadłużenie w stosunku do właścicieli hacjend i stawali się niewolną siłą roboczą, przywiązaną odpowiednimi ustawami do tych hacjend. Nazwa "huasipungo" oznaczała dział ziemi,
który właściciel hacjendy dawał w użytkowanie tamtejszemu chłopu pod warunkiem odpracowania określonej ilości robocizny na polach hacjendy. Z instytucją tą
było m. in. związane prawo użytkowania przez huasipungueros wody, lasu i pastwisk, należących do właścicieli hacjend. Artykuł zawiera krótki zarys dziejów
indiańskich chłopów w Ekwadorze od konkwisty po ustawę z 1964 roku, ukazanych
na tle wymienionych instytucji prawnych.
H. Huber, Die unheilbringende
Schwiegertochter,
U ludu Kwaya z grupy Bantu
&lt;na wschodnim wybrzeżu jez. Wiktoria, Afryka Wsch.) młodą mężatkę, synowę,
uważa się za tę osobę, która jest przyczyną w przypadkach losowych, ilekroć rodzina męża ponosi jakieś straty. Okazuje się, że jest to charakterystyczny motyw
wierzeniowy, którego wątek przewija się w tamtejszych mitach. Autor przedstawia
na to dowody.
H. Goehring, Generative Grammatik und Kulturanthropologie.
Artykuł informuje
o podstawowych, aktualnych ideach językoznawstwa, które usiluje znaleźć nawiązania do antropologii kulturowej. Autor charakteryzuje
najnowsze na ten temat
koncepcje z pogranicza obu tych dyscyplin w ujęciu amerykańskiego
lingwisty
Noama Chomsky'ego.
J. Sterly, Das Kulturkonzept
Bronislaw
Malinowskis.
Co B. Malinowski rozumiał
pod pojęciem kultury i jak ją rozumiał? Odpowiedzi na pierwsze z tych pytań sam
udzielił. Kultura to aparat, przy pomocy którego człowiek zaspokaja swoje potrzeby
i podtrzymuje gatunek. Natomiast na drugie z pytań dał odpowiedź raczej pośrednią, w wynikach swoich badań i komentarzach do nich. Kulturę rozumieć należy
jako ,ogół funkcji,. Zaś funkcje - t,o ,zależność i sJtosunki między faktami i zjawiskami. Te zaś zawsze widzieć trzeba w ich zależności od całości kultury.
Czy takie widzenie i rozumienie kultury można i należy akceptować? Czy rze~zywiście kultura w swojej istocie jest aparatem, który analizować trzeba funkcjonalnie? Na pewno można każdą kulturę ująć jako system, dający się rozłożyć na
części i na działające siły. Te zaś można z kolei porządkować i schematyzować.
Ale sedno zagadnienia leży w tym, że rozumienie i widzenie kultury przez B. Malinowskiego ma przecież sobie właściwe, historyczne uwarunkowanie,
którego on
może nie dostrzegł, a może nie docenił.
W. Schmied-Kowarzik,
Philosophische
Erorterungen
zum gegenwiirtigen
Stand
der Kulturanthropologie.
Artykuł zawiera charakterystykę
aktualnych kierunków
w anglosaskiej i francuskiej antropologii kulturowej oraz ich stosunku do podstawowych zagadnień, stawianych przez filozofię na temat człowieka i kultury. Zdaniem autora istnieje pilna potrzeba generalnej, filozoficznej syntezy wszystkiego
tego, eo etnologi'a osiągnęła w dziedzin,i,e badań szczegółowych nad kulturami i ludzkimi społeczeństwami.
K. G. Heider, Speculative Functionalism:
Archaic Elements in New Guinea Dani
Culture. Lud Dani na Wyżynie Papua na Nowej Gwinei liczy między 100 a 200 tys.
głów. Zyje aktualnie z uprawy słodkich kartofli i hodowli świń. Reprezentuje stosunki patrylinearne; sformowany jest w terytorialne jednostki polityczne, w których
widoczne są zaczątki władzy osobników ekonomicznie i fizycznie możniejszych. Ale
uprawa słodldch karrtoflii }est tu elementem stosunko'Wo młodym. Dokonując funkcjonalnej analizy niektórych archaicznych składników w kulturze Dani, autor stawia hipotezę, że lud ten znajduje się w fazie przejścia od archaicznego zbieractwa
z łowiectwem do życia osiadlego i ogrodowego kopieniactwa.

�Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

411

i czasopism

A. Klein-Franke, Akkulturationsprobleme
der jemenitischen
Juden in Israel. Na
żydowską ludność państwa Israel złożyły się głównie dwa nurty imigracyjne: Żydzi
z Europy Środkowej i Wschodniej, przeważnie młodzi, którzy pragnęli stworzyć tam
nowoczesne, żydows,~i,e państwo. Żyd"'i z ,azjatyckiego wschodu, wśród tych duża
i zwarta grupa Żydów z Jemenu. Ci zamierzali wcielić w życie ortodoksyjne wzory
biblijne. Spodziewano się więc, że w Izraelu nastąpi podział na dwa obozy. Tak
się nie stało. Autor daje w artykule obraz procesów akulturacji i integracji kulturowych na przykładzie zmian, jakim uległy postawy i sytuacje Żydów jemenickich.
M. Bawa, Role Analyzis of Fictive Kinship in a Kumaoni
Society. Krótki ale
bardzo rzeczowy artykuł na temat pojęć pokrewieństwa
w grupie kastowej Sahs,
która stanowi trzon ludu zamieszkującego górskie pasmo Kumaon w prowincji
Uttar Pradesh w lndlacn.
A. Hauenstein, Consideratwns
sur te vase sacre ombia yohasa de la residence
royale de Civonga de la tribu
des Hanya.
Hanya jest grupą etniczną plemienia
Vimbundu w Angoli. Studium dotyczy :l'unkcji obrzędowej wazy królewskiej oraz
z nią związanych wierzeń. W wazie tej przede wszystkim przetrzymuje się wodę,
jakoby magiczną, która służy królowi do obrzędowych ablucji. Studium zawiera
szereg bardzo interesujących szczegółów obrazujących, jakie cechy sakralne i magiczne przypisywano osobie króla w archaicznych stosunkach plemiennych w Afryce.
Sumując krótko ocenę całości tomu, warto może zwrócić uwagę na stosunkowo
wysoki poziom metodologiczny ogółu tych artykułów i studiów, które mają charakter etnograficzno-opisowy.
Ale jednocześnie przytłaczająca
większość należy do
etnograficznych mikrografii,
niekiedy zadziwiająco szczegółowych, tym niemniej
jakby oderwanych od szerszych ujęć syntetycznych. Widoczne jest też, podobnie
jak w tomie poprzednim, jakby unikanie dyskusji merytorycznych na tematy teoretyczne. Artykuły: J. Sterla i W. Schmied-Kowarzika,
zamieszczone w tym tomie
są bardzo skromne w wymiarze i treści. Odczuwa się zatem brak ujęć szerszych,
syntetyzujących,
zazębiających o problemy teoretyczne, które dawniej nadawały
temu pismu cechy rozmachu i metodologicznej pewności.
Tadeusz

Ethnology.
An International
burgh 1967, t. 6, z. 1-4.

Journal

ot Cultural

ana

Wróblewski

:socIal Anthropology,

Pitts-

Przed kilku laty pojawił się wśród szeregu amerykańskich
czasopism etnograficznych nowy periodyk naukowy - Ethnology. Kwartalnik ten, redagowany przez
znakomitych antropologów - G. P. Murdocka i A. Spoehra, publikowany jest przy
pensylwańskim uniwersytecie w Pittsburghu. Z założeń wstępnych wynika, iż ambicją wydawców było utworzenie pisma będącego aktualnym przeglądem najnowszych, światowych zdobyczy i osiągnięć nauk antropologicznych. O międzynarodo-·
wym charakterze
Ethnology
świadczy m. in. skład rady redakcyjnej,
w której
zasiadają uczeni dwudziestu krajów Europy, Azji, Ameryki i Australii. Niepokoić
jednak musi fakt nieobecności przedstawicieli młodej etnografii afrykańskiej, której
interesy reprezentuje wyłącznie delegat z "białej" Republiki Południowej Afryki.
Ponieważ do teki redakcyjnej wpływają artykuły ze wszystkich niemal dziedzin
antropologii - w anglosaskim rozumieniu tego określenia - czasopismo to nie może
posiadać jednolitego charakteru czy profilu. Stanowi ono jedynie luźny zbiór rozmaitych rozpraw, artykułów i studiów, podejmujących najróżnorodniejsze
problemy
z wszystkich kontynentów. Jedyną wspólną cechą, łączącą publikowane w Ethnology

�412

Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

artykuły jest to, iż stanowią one z reguły wynik ostatnio prowadzonych badań
terenowych. W ten sposób kwartalnik Ethnology stał się niejako przeglądem osiągnięć najważniejszych
prac terenowych, wypraw i ekspedycji etnograficznych.
W omawianym tu 6 t. tego czasopisma znajdujemy m. in. rezultaty badań przeprowadzonych
na wyspie Malaita w Archipelagu
Salomona omówione wart.
R. M. Keesinga, Statistical Models and Decision Models of Social Structure: A Kwaio
Case, s. 1-16. Jeremy Becket z Uniwersytetu
w Sydney przeprowadzał w latach
1958-19161 badania
terenowe na melanezyj.skich wy'spach w Cieśnini,e TONesa,
w oparciu o które napisał art. pt. Elections in a Small Melanesian Community,
s. 332-344. W oparciu o studia terenowe na Nowej Gwinei powstał art. R. A. Rappaporta, Ritual Regulation of Environmental
Relations among New Guinea People,
s. 17-30, oraz opracowanie Leonarda B. Glicka, Medtcine as an Ethnographic
Category: The Gimi of the New Guinea Highlands,
s. 31-56. Art. D. E. Walkera Jr.,
Nez Perce Sorcery, s. 66-96
jest podsumowamem Iti-mIesięcznych badań terenowych, przeprowadzanych
z przerwami w latach 1962-H166. Następna pozycja - to
krótki szkic Clifforda Sathera, ::&gt;ocwl Rank ana JV1arnage f'ayments in an Immigrant
Moro Community
in Malaysia,
s. 97-102, nakleślony w wyniku jednomiesięcznego
pobytu w 1965 r. w okręgu Kota Belud w Malajzji. Z azjatyckiej problematyki
wymIenić tu należy również art. pt. Mystical
Retribution,
Spirit
Possession and
Social Structure
in a Japanese Village,
;s. 237-262,
pióra japońskieg.Q uczonego
Teigo "Y:oshidaz Uniwersytetu Ki'U'si;u,który oparty został na p'ółroczmych badaniadl
w 19 65 r. we wsi Umamri (płd.-zach. część wyspy Silmku). Humorem Indian Czipewa
zainteresował się Franc C. Miller, który przeprowadził wśród nich badania w kolejnych sezonach letnich lat 1960, 1961, 1962 i 1965. Ich podsumowaniem jest zamieszczony na lamach Ethnology art. Humor in Chippera Tribal Council, s. 263-271.
Art. Richarda T. Antouna
Social Organization
and the Life Cycle in an Arab
Village, s. 294-308, powstał w oparciu o dane zebrane w wiosce Kufr al Ma w Jordanii w latach 1959-1960.
Zeszyt czwarty Ethnology poświęcony jest w całości problematyce amerykanistycznej. Zamieszczone tu artykuły oparte są na badaniach z lat 1957-1965, a ich
tematyka jest również bardzo zróżnicowana, czego dowodzi zamieszczony poniżej gwoli informacji - przegląd artykułów: Charles J. Erasmus, Upper Limits of Pea1

santry

and Agrarian

Reform:

Bolivia,

Venezuela,

and Mexico

Compared,

s. :349-380;

Catherine S. Fowler and Joy Leland, Some Northern
Paiute Native
Categories,
s. 381-404; Waren T. Morrill, Ethnoicthyology
of the Cha-Cha, s. 405-416; Shepars
Forman, Cognition and the Cath: The Location of Fishing Spots in a Brazilian
Coastal Village, s. 417-426;
Conrad P. Kottak, Kinship and Class in Brazil, s. 427443; Don Handelman, The Development
of a Washo Shaman, s. 444-464; Merwyn
S. Garbarino, Decision-Making
Process and the Study of Culture Change, s. 465-470;
Paul C. Rosenblatt, Marital Residence and the Functions of Romantic Love, s. 471430.

Mimo pewnego udziału uczonych spoza granic Stanów Zjednoczonych, zdecydowaną większość autorów stanowią badacze północno-amerykańscy.
Pomimo starar'I
redakcji, nie udało się dotychczas bardziej zróżnicować narodowościowego składu
autorów, co miało być warunkiem sine qua non odpowiedniej, międzynarodowej
rangi pensylwańskiego czasopisma. Sądzić jednak można, iż ten stosunkowo "młody" jeszcze pedodyk zyska zna'czną popula!l'ność i stanie .się autentycznym przeglądem naj nowszych i najważniejszych wydarzeń w etnografii światowej.
Na szczególną uwagę zasługuje zeszyt drugi Ethnology, poświęcony w całości
problematyce atlasu etnograficznego, którego autorem jest G. P. Murdock.

�Recenzje

oraz

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

413

Nie potrzeba tu udowadniać jak wielką rolę i znaczenie mają wszelkiego rodzaju
atlasy etnograficzne dla studiów porównawczych i prac syntetyzujących.
Dlatego
z uznaniem należy podkreślić inicjatywę redaktora
naczelnego Ethnology,
który
porwał się sam na gigantyczne przedsięwzięcie jakim bez wątpienia jest opracowanie etnograficznego (a nie etnicznego) atlasu w postaci specjalnego systemu tablic
i kodów.
Poszczególne partie zgromadzonych materiałów publikowane były już fragmentarycznie w poprzednich zeszytach kwartalnika
Ethnology,
obejmując informacje
o kulturze tradycyjnej ponad 1100 społeczności. Potrzeba uzupełnienia niedociągnięć oraz uaktualnienia informacji skłoniła twórcę atlasu - G. P. Murdocka - do
publikacji zebranych dotychczas materiałów, które poddane ocenie i dyskusji wszystkich zainteresowanych
w tym względzie uczonych ułatwić mają opracowanie
ostatecznego kształtu atlasu.
To próbne podsumowanie objęło 862 społeczeństwa, w liczbie których na tzw.
Czarną Afrykę przypada 239, na obszar Sródziemnomorza - 95, wschodnią Eurazję - 93, Oceanię - 128, Północną Amerykę - 218 oraz na Amerykę Łacińską 89 grup etnicznych. Ten nierównomierny
pod względem ilościowym dobór społeczeństw podyktowany został w głównej mierze niewystarczającą
jak dotąd ilością
zweryfikowanych informacji odnośnie wybranych do atlasu zagadnień. Autor sam
zresztą podkreślił szczególne ubóstwo materiałów źródłowych dla takich obszarów
jak Północna Afryka, kraje Bliskiego Wschodu, Assam i Birma czy archipelagi
Mikronezji i Polinezji.
Dla uproszczenia atlasu dokonano podziału wszystkich 862 społeczeństw na 412
grup regionalnych kierując się przy tym kryteriami etnicznego i kulturowego pokrewieństwa poszczególnych populacji. Wyodrębniono w ten sposób ella obszaru
Afryki 35 większych ugrupowań, dla basenu Morza Sródziemnego - 55, Wschodniej
Eurazji - 66, Oceanii - 70, Ameryki Północnej - 69 i Ameryki Południowej - 67.
Zasadniczą część atlasową poprzedza najbardziej ogólna charakterystyka
poszczególnych grup, która obok numeru porządkowego (symbolu stosowanego w tablicach
atlasowych) i nazwy etnicznej podaje we współrzędnych geograficznych dokładną
lokalizację każdej społeczności, określa chronologię zawartych w atlasie danych
etnograficznych, informuje 'o liczebności populacji, a ponadto podaje podstawowe
wskazówki bibliograficzne.
Wszystkie ściśle etnograficzne informacje ujęte zostały w formie literowo-liczbowego kodu. Tak zaprogramowane
dane umieszczono w kolejno ponumerowanych
kolumnach poświęconych poszczególnym zagadnieniom i problemom kulturowym.
Należy wszakże nadmienić, iż niniejsza, próbna edycja atlasu nie objęła wszystkich
podstawowych zagadnień, a tylko 49 wybranych grup tematycznych. Całość bowiem
ujęta zostanie dopiero we właściwej publikacji.
W pracy nad atlasem uczestniczyli również znani antropolodzy amerykańscy H. Driver i J. Whiting, a także uczniowie Murdocka i liczni jego korespondenci.
Osoby te dostarczyły niejednokrotnie
opracowań poszczególnych terenów czy zagadnień oraz wniosły poprawki i uzupełnienia do gotowych już partii atlasu, opierając się na własnych badaniach terenowych, względnie na wnikliwie przeprowadzanych studiach bibliograficznych. W sumie jednak aż 90% materiałów atlasowych
- wg słów Murdocka - jest wyłącznie wynikiem pracy autora. Ten specyficzny
stosunek pracy zespołowej do indywidualnej zwiększa na pewno prawdopodobieństwo popełnienia omyłek, przeoczeń i błędów; żaden przecież najwybitniejszy nawet
uczony nie jest w stanie objąć tak ogromnego w tematycznym i terytorialnym sensie
- zakresu zainteresowań. Nadmienić przy tym należy, iż interesujący
nas atlas

�414

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

zawiera około 50 000 różnego typu informacji szczegółowych.. Konsekwencje takie
są oczywiste dla Murdocka i dlatego też apeluje on do czytelników Ethnology, by
włączyli się do szerokiej dyskusji nad próbnym zeszytem atlasu. Wszelkie uwagi
krytyczne zarzuty i polemiki będą stopniowo publikowane na lamach tegoż czasopisma i zostaną również uwzględnione w ostatecznym wydaniu atlasu. Należy
się więc spodziewać, iż niedługo już na stronicach omawianego powyżej periodyka
rozwinie się międzynarodowa
dyskusja, której wkład może mieć kapitalne znaczenie w tym śmiałym przedsięwizęciu. Porządanym byłoby, ażeby wśród polemistów
nie zabrakło i polskich etnografów. Szkoda jednak wielka, iż w pierwszej wersji
etnograficznego atlasu świata nie znalazły się materiały dotyczące Polski. Miejmy
jednak nadzieję, że i polska kultura ludowa zostanie włączona do ostatecznie już
zredagowanego atlasu.
Mirosława

Zeitschrift

fur

Ethnologie.

del' Berliner Gesellschaft
t. 92, zesz. 1-2.

Posern-Zieli1'tska

Organ der Deutschen Gesellschaft fur Volkerkunde und
fUr Anthropologie, Ethnologie und Urgeschichte, 1967,

W ostatnich latach nie publikowano na łamach polskich czasopism etnograficznych ani recenzji, ani też przeglądów treści, czy not informacyjnych poświęconych
zachodnioniemieckiemu
etnograficznemu rocznikowi Zeitschrift
fur Ethnologie. Warto zatem zwrócić na niego uwagę, gdyż jest to jednak przecież reprezentatywny
organ etnografii powszechnej w Niemczech Zachodnich, którego tradycje sięgają
niemal początków etnografii jako samodzielnej dyscypliny; został on bowiem założony już w r. 1869 przez słynnego A. Bastiana. Omawiany niżej tom 92 z kolei
stanowi oficjalny periodyk Niemieckiego Towarzystwa Etnologicznego (Volkerkunde)
i Zachodnio-berlińskiego
Towarzystwa Antropologii, Etnologii i Prahistorii.
Prezentowane
przez wydawców laDtykuly, zarówno o charakterze syntetycznym
jak i przyczynkarskim,
stanowią przegląd nowych osiągnięć niemieckich etnologów.
Wprawdzie kilka drobnych artykułów dostarczonych zostalo spoza obszaru NRF, lecz
ich autorzy - to również naukowcy przeważnie niemieckiego pochodzenia. Bogaty
wachlarz tematyczny Zeitschrift
fur Ethnologie, od metodologicznych l'Ozważań przez
problematykę folklorystyczną aż do studiów archeologicznych i rozpraw poświęconych współczesnym przeobrażeniom kulturowym - to niemal w całości plon oryginalnych terenowych studiów badawczych (Feldforschungen,
Feldbeobachtungen).
Swiadczy to w dużym stopniu o aktywności zachodnioniemieckiej
etnografii powszechnej, o jej rozlicznych kontaktach międzynarodowych,
szczególnie zresztą silnych ze Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i innymi krajami Ameryki Łacińskiej,
a więc tymi obszarami, które leżą w sferze zainteresowania
polityki zagranicznej
NRF i posiadają spore i - co ważniejsze - wpływowe grupy emigracyjnej mniejszości niemieckiej. Oczywiście poza tym aspektem politycznym aktywność ta wydaje się kontynuacją
dobrej, dawnej tradycji prowadzenia solidnych i żmudnych
badań terenowych na obszarach pozaeuropejskich. O stopniu l'Ozwoju tych obustronnych zresztą kontaktów świadczy także dział kroniki wymienionych towarzystw
naukowych, w którym znajdujemy zwięzłe informacje dotyczące międzynarodowej
wymiany wyjazdów badawczych i ekspedycji. Rezultatem tej ożywionej działalności są nie tylko określone i wymierne wyniki naukowe w rodzaju nowych, cennych publikacji, uzupełnienia zbiorów muzealnych czy powiększenia materiału do-

�Recenzje

oraz przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

415

kumentacyjnego.
Ich wynikiem jest także znaczne wzbogacenie i urozmaicenie
treści monograficznych wykładów dla studentów, z których większość oparta jest
o prowadzone ostatnio badania terenowe. Odpowiednie
zestawienia
obejmujące
listę wykładów etnografii i historii eksplorowanych
obszarów i grup etnicznych
prezentuje w odniesieniu do 15 uniwersytetów
Zeitschrift
fUr Ethnologie 1.
W 92 t. tego czasopisma znalazły się studia będące wynikiem wyjazdów naukowych i badawczych do krajów Ameryki Łacińskiej (Brazylia, Wenezuela), Afryki,
(Maroko, Ghana, Transwal, Tanzania) i Nowej Gwinei. Szczególnie cennym wydaje
się być artykuł pióra A. Aufenangera, Aus dem Leben der Duna am Kapiago-See
in Neu-Guinea, stanowiący niemal encyklopedyczny
przegląd przez wszystkie prawie dziedziny kultury ludności "Duna" z obszaru australijskiej
Nowej Gwinei.
Teren zamieszkały przez Duna odkryty został dopiero w 1964 r., a ekspedycja,
w skład której wchodził również autor, stanowiła pierwszą grupę antropologów,
jaka w rejonie tym przystąpiła do badań. Aufenanger krótko i w miarę syntetycznie charakteryzuje
poszczególne sfery kultury tej ludności od gospodarki i budownictwa aż do wierzeń i zwyczajów społecznych. Ta swoista "mini-monografia"
stanowić będzie jednak bez wątpienia płaszczyznę wyjściową do dalszych już badań
szczegółowych i studiów porównawczych.
Także na materiale nowogwinejskim oparta została rozprawa H. Fischera z Uniwersytetu w Tiibingen: Beobachtung und Information
- Ein KontroUfall
(s. 33-73),
na temat wiarogodności materiału źródłowego uzyskanego drogą wywiadów. Ten
wielce symptomatyczny artykuł jest wyrazem refleksji etnograficznego środowiska
nad swą własną źródłoznawczą problematyką
i zarazem przejawem
prób zmierzający&lt;:h do udosko:n:alenia dotychcz!łiStowy'Chinstrumentów
badawczych, Ictóre dziś
w związku ze zmieniającym się stale na naszych niemal oczach obrazem rzeczywistości społecznej i kulturowej, muszą być znacznie subtelniejsze i nadzwyczaj precyzyjne. Rozwojowi teoretycznej myśli nie zawsze w przeszłości towarzyszył postęp
w metodach badań terenowych, dlatego też nadzwyczaj pożyteczne wydają się wszelkie próby i głosy, które tę dysproporcję starają się dziś zmniejszyć. Fischer zauważa
słusznie, iż dotychczas przywiązywano
znacznie więcej uwagi do samego wyboru
odpowiedniego informatora z grona badanej populacji, aniżeli do naukowej weryfikacji jego wypowiedzi. Póki uzyskane tą drogą materiały można było sprawdzić
i porównać z wiadomościami
uzyskanymi odmiennymi
metodami - sprawa nie
była jeszcze taka paląca. Dzisiaj natomiast posługujemy się w badaniach nad tradycyjną kulturq coraz częściej indagacją (Befragung) aniżeli o wiele doskonalszą
metodą obserwacji (Beobachtung) uzupełnianej
dostępnymi powszechnie środkami
audiowizualnymi. W tym znaczeniu weryfikacja wywiadów urasta do roli podstawowego niemal problemu tak szeroko dyskutowanej dziś w środowisku etnograficznym krytyki źeódel. Ilustmcją szczegółowych już badań autora w tym zakeesie jest
jego oryginalny eksperyment jaki przepl"Owadził on na terenie Papui u plemienia
Jeg-huje. W r. 1958 Fischer miał możność obserwowania tam przebiegu tradycyjnej'
ceeemonii inicjacyjnej, którą dokładnie opisał, nagmł, sfotografował
i sfilmował.
Badania na tym obszarze powtórzono w r. 1965 i wówczas zarysowała się możliwość
pezeprowadzenia
próby sprawdzenia
stopnia autentyczności
wypowiedzi informatora i przydatności kwestionariusza.
W tym celu wybeano czterech uczestników
obrzędu inicjacji z r. 1958 i poddano ich indagacji, zmierzającej do rekonstrukcji
pezebiegu tego święta w oparciu a ich wypowiedzi. Tak uzyskany materiał zesta1 Vó!kerkundliche
Vor!esungen
1967.. ,Zeitschrift
fur Ethno]ogie"
zesz. 2, s. 286-288.

und Vbungen an deutschen Hochschu!en.
Sommersemester
1967, t. 92, zesz. 1, s. 116-118, i Wintersemester,
t a fi Ż e,

�416

Recenzje

oraz przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

wiono naJPierw ze sobą, a następnie porównano z dokumentacją uzyskaną w czasie pierwszej ekspedycji. Wyniki i wnioski jakie powstały w rezultacie tych zabiegów były rewelacyjne,
wskazywały bowiem na znaczne, często zasadnicze rozbieżności. Wykazały także - jak wielka staje się potrzeba poddania naukowej
analizie zasad krytyki tego rodzaju źródeł, które, wg słów autora, stale jeszcze
pozostawiają wiele do życzenia. Doświadczenia Fischera zasługują na szczególną
uwagę nie tylko specjalistów z zakresu etnografii powszechnej.
ic nie stoi bowiem na przeszkodzie, by tego rodzaju pożyteczne eksperymenty przetransponować
i na nasz, polski grunt. Rezultaty mogły by być nader obiecujące, a możliwość
przeprowadzenia
takiej próby nie nastręczałaby
przecież specjalnych trudności.
Zeitschrift fUr Ethnologie w przeciwieństwie do wielu etnograficznych organów
muzealnych
(np. Baessler Archiv) koncentruje
się w zasadzie na problematyce
współczesnej, wśród której zdecydowanie dominują takie zagadnienia jak: problemy procesów akulturacyjnych,
przemiany kulturowe
i społeczne, rola reliktów
i ich nowe funkcje we współczesnej kulturze itp. W grupie artykułów obejmującej
te właśnie zagadnienia wymienić należy studium H. Nachtigalla Beitriige zu Feldbau
und Nomadismus
der Beni Mguild,
(s. 161-199), poświęcone współczesnej gospodarce wiejskiej ludności środkowego Atlasu w Maroku i perspektywom jej dalszego
rozwoju. Na uwagę zasługują te rozważania autora, które koncentrują się na problematyce teoretycznej nomadyzmu północno-afrykańskiego
i jego stosunku do tego
co znany badacz z NRD - W. Jacobeit - określił terminem - "Wanderschiiferei" z.
Omawiany tu rocznik jest również przejawem silnej, a niekiedy nawet i dominującej roli amerykanistyki
w systemie zachodnioniemieckiej
etnografii powszechnej. Artykuły H. Bechera - Die endokannibalistischen
Riten als fruheste Erscheinungsform der Anthropophagie
(s. 248-253) i A. Pollak-Eltz - Die Turafeste und die
Uora
(s. 254-264) poruszają religioznawczą problematykę
współczesnych Indian
południowo-amerykańskich.
Autorzy poddają analizie funkcje, role i znaczenie tradycyjnych wierzeń, zwyczajów i obrzędów w życiu tych Indian, których zwykło
określać się już dziś mianem - "civilizados" i "campesinos".
Zamieszczono także artykuł wybitnego antropologa i archeologa amerykańskiego
- R. C. Suggsa - czołowego specjalistę w zakresie polinezyjskiej i północno-amerykańskiej archeologii 3. Mimo przyczynkarskiego charakteru tego artykułu (A Reanalysis of Galapagos Ceramic Date, s. 239-247) stanowi on ważny głos krytyczny
w toczącej się już wiele lat dyskusji nad śmiałymi, lecz niezbyt udokumentowanymi
koncepcjami T. Heyerdahla. Suggs poddaje szczegółowej analizie ceramiczny materiał odkryty na nie zamieszkałych wyspach Galapagos, który traktowany był przez
norweskiego badacza za dowód prekolumbijskiego
osadnictwa indiańskiego z Peru
i Ekwadoru 4. Wynikiem dociekań Suggsa jest całkowite odrzucenie powyższej hipotezy, co uważać należy za jeszcze jeden ważki kontrargument
podważający migracjonistyczne koncepcje Heyerdahla. Wg amerykańskiego archeologa - wyspy Galapagos nie były zamieszkałe przed 1535 r., tj. przed ich odkryciem przez hiszpańskich żeglarzy. Indiańska zaś ceramika pochodzi najprawdopodobniej
z europejskich
statków, które między XVII a XIX w. nader często odwiedzały ten archipelag.
Liczne źródła hiszpańskie z tego okresu potwierdzają również fakt, iż z::llogi posłu2 Zob. W. Jacobeit,
Transhumanz
und Wanderschiijerei.
Volkeriorschung,
Berlin
1954.
3 Jedna
z najbardziej
znanych
publikacji
tegoż autora
to praca pt. The islancl civilizations
of polynesia.
New York 1960.
4 Zob. T. Heyerdahl,
A. Skjolsvold,
Archaeological
Evidence of Pre-Spanisch
Visits to the
Galapagos Islands. Memoirs
of the Society
for American
Archaeology,
nr 12, Salt Lake City
1956.

�Recenzje

oraz

przeglqdy

wydawnictw

417

i czasopism

giwały się naczyniami wyrabianymi na amerykańskim
wybrzeżu przez indiańskich
rzemieślników. Prawdopodobnie
dalsza, szczegółowa penetracja
archeologiczna
Galapagos wyjaśni ostatecznie tę zagadkę, a jeśli potwierdzi ona rezultaty Suggsa,
wówczas okaże się, iż poza tzw. "zbieżnościami"
czy "podobieństwami
kulturowymi" nie ma żadnych dowodów świadczących o prekalumbijskiej
penetracji Pacyfiku przez Indian.
Oba półroczni ki Zeitschrift
fur Ethnologie
zamykają obszerne działyomówiell
i recenzji co celniejszych prac z całej niemal literatury światowej. Dział ten pozbawiony jest jednak przeglądu treści choćby najważniejszych
organów towarzystw
etnograficznych, muzeów i instytutów. Każdy rocznik zaopatrzony jest także w obszerny wykaz nowości bibliograficznych, a zamieszczona na obwolucie lista autorów
z podaniem ich macierzystej
placówki i adresów ułatwia nawiązanie
kontaktów
naukowych i sprzyja bez wątpienia tak potrzebnej polemice.
Aleksander

27 "-

Lud,

t. 53,

1969

Posern-Zieliński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9882" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9860">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d1a183bf782b6a03a2db327a4c162f08.pdf</src>
        <authentication>0e006b5a914430788869f040be3de929</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117607">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117608">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117609">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3706</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117610">
                <text>Recenzje i sprawozdania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117611">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.2; s.119-129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117612">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117613">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117614">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117615">
                <text>B I E L I C E R W. N . : N A R O D N A J A ODIEŻDA U D M U R T O W , M A T I E R I A Ł Y К E T N O G E N E Z U
( A K . N . ZSRR. T r u d y I n s t i t u t e E t n o g r a f i i i m . E. Mikłucho-Makłaja, Nowaja Serija, t o m X ) ,
s. 142, 76 r y s .

w t y m 10 t a b l . k o l o r , n a k r e d z i e , 1 m a p a

W pracy tej autorka systematyzuje i omawia m a ­
teriały, odnoszące się d o u b i o r u U d m u r t ó w ( W o t i a k ó w ) , ogłoszone d r u k i e m , znajdujące się w m u z e a c h
i z g r o m a d z o n e osobiście p o d c z a s e k s p e d y c j i e t n o g r a ­
f i c z n y c h w 1930, 1931 i 1938 r .
S t a r a się o n a w y k a z a ć p o c h o d z e n i e poszczególnych
f o r m u b i o r u l u d o w e g o , i c h ewolucję oraz odbicie w
n i c h stosunków r o d z i n n o - p r a w n y c h i różnic społecz¬
n y c h . R ó w n o c z e ś n i e a u t o r k a p o r u s z a z a g a d n i e n i e zna­
czenia u b i o r u j a k o w y t w o r u a r t y s t y c z n e j twórczości
ludowej U d m u r t ó w .
P r a c a z a w i e r a o p i s y t e c h n i k i w y k o n a n i a ubiorów,
f o r m y k r o j u o r a z z m i e r z a d o określenia środowiska
i czasu w y s t ę p o w a n i a poszczególnych części u b r a n i a .
Autorka traktuje
ubiór j a k o d o k u m e n t h i s t o r y c z n y ,
który c h a r a k t e r y z u j e etniczną swoistość l u d u ,
jego
kulturę o r a z w y k a z u j e z w i ą z k i z l u d a m i sąsiednimi
U d m u r t o w i e , d a w n i e j z w a n i W o t i a k a m i , należą dó
północno-wschodnich F i n ó w i liczą o k . 600.000 l u d z i
T w o r z ą r e p u b l i k ę autonomiczną o obszarze 32 t y s . k m
ze stolicą I ż e w s k i e m . T r u d n i ą się uprawą r o l i . W z a ­
r a n i u s w e j ł r s t o r i i z n a j d o w a l i się U d m u r t o w i e p o d
s i l n y m w p ł y w e m d a w n y c h Czuwaszów c z y l i Bułgarów
nadwołżańskich a następnie p o d p a n o w a n i e m T a t a ­
rów o c z y m w s p o m i n a m i c h podania l u d o w e Po p o ­
konaniu
starów
Moskwa
zwolnła
Udmurtów
w 1587 r o d nłaTen-a i m
to ny
dS U d m ^ t ó w
Г
leża także t z w B e s e r m e n o w i e S t a n o w i o T z u L u r
IfzowanyszczeptatarTk"
^
" W . N . B i e l i c e r podzieliła s w o j ą pracę n a 10 r o z d z i a ­
łów: 1 — źródła; 2 — t e c h n i k a w y t w a r z a n i a m a t e ­
riałów, a w i ę c przędzenie i t k a n i e , o b r ó b k a skóry,
p r o d u k c j a wojłoku wyrób o b u w i a z łyka; 3 odzież
kobieca; 4 - u b i o r y głowy; 5 - obuwie; 6 ozdoby:
7 - zespoły u b r a n i o w e w s t r o j u k o b i e c y m ; 8 - odzież
męska- 9 - odzież B e s e r n i e n ó w ; 10 - o r n a m e n t t k a n y
i w y s z y w a n y ; w r e s z c i e zakończenie i słownik termi¬
nów w j ę z y k u u d m u r c k i m , u ż y w a n y c h w p r a c y .
:

b

t

a

n

o

w

o

m

z

u

d

m

u

r

W p i e r w s z y m rozdziale ' a u t o r k a podaje k r y t y c z n y
przegląd p r a c e t n o g r a f i c z n y c h , dotyczących U d m u r ­
tów, z k t ó r y c h n a j d a w n i e j s z e odnoszą się d o X V I I I w .
o r a z p r a c p a l e o e t n o e r a f i c z n y c h , w y c h o d z ą c z założe­
n i a , że z a g a d n i e n i a e t n o g r a f i i U d m u r t ó w są h i s t o r y c z ­
nie z w ' a z a n e ze s t a r o ż y t n y m i k u l t u r a m i d o r z e c z a K a ­
my
a w ' ę c ananińską pianoborską
czepecką
oraz
z kulturą' B u ł g a r ó w nadwołżańskich
Z a b y t k i k u l t u r y ananińskiej w y s t ę p u j ą c e w p a s i e
l a s o s t e p u , sięgają p i e r w s z e g o tysiąclecia p r z e d n . e.
B y ł y o n e ściśle z w i ą z a n e z p o ł u d n i o w y m i i z a c h o d n i o s y b e r y j s k i m i k u l t u r a m i t e j e p o k i o r a z z wcześniej­
s z y m i k u l t u r a m i e p o k i brązu.
W y n i k i w y k o p a l i s k w y k a z u j ą , że w epoce a n a n i ń ­
s k i e j , n a p o g r a n i c z u l a s u i s t e p u , przebiegał p r o c e s
m i e s z a n i a się typów
mongoloidalnych i europeidalnych.
Nadbrzeżna ludność K a m y w epoce ananińskiej n a ­
w i ą z y w a ł a s t o s u n k i ze s w y m i p o ł u d n i o w y m i sąsiadami
i wchodziła w szeroką orbitę w y m i a n y ze światem
scytyjskim.
N a p o d s t a w i e szczątków znalezionych t k a n i n oraz
płaskorzeźby n a k a m i e n n e j płycie g r o b o w e j z t e j e p o k i
p r z y p u s z c z a się, że istniały w ó w c z a s d w a t y p y o d z i e ż y :
lżejsza - z w ł ó k i e n roślinnych o r a z c i e p l e j s z a - w e ł ­
n i a n a i f u t r z a n a . O g ó l n y w y g l ą d t e i odzieży p r z y p o ­
m n ą krótką, ujętą p a s e m odzież t y p u s c y t y j s k i e g o
M a t e r i a ł y ' d o odzieży z e p o k i p i a n o b o r s k i e j ( I I I w .
p r z e d п. е. — V w . n . e.) są b a r d z o u b o g i e . P e w n e

2

M o s k w a 1951.

w y o b r a ż e n i e o u b i o r z e dają z n a l e z i o n e 3 f i g u r k i k o ­
biece. Zespół o d z i e ż o w y p r z y p o m i n a ubiór ludności z
e p o k i ananińskiej.
Następna e p o k a , od V do I X w . п. е., z p o w o d u b r a ­
k u o d p o w i e d n i c h badań a r c h e o l o g i c z n y c h , n i e w n o s i
żadnych n o w y c h d a n y c h do znajomości odzieży.
Z n a c z n i e l e p i e j p r z e d s t a w i a j ą się m a t e r i a ł y p o c h o ­
dzące z k u l t u r y c z e p i e c k i e j (od I X do X I V w . ) . A n a l i z a
t e g o materiału p o z w a l a w y j a ś n i ć w i e l e współczesnych
p r z e j a w ó w k u l t u r y U d m u r t ó w , a w szczególności do­
tyczących odzieży l u d o w e j
B a r d z o u b o g o przedstawiają się źródła a r c h e o l o g i c z ­
ne i piśmiennicze, dotyczące k u l t u r y u d m u r c k i e j z o¬
k r e s u od X V do X V I I w . Z w i e k u X V I I I pochodzą
l i c z n e w z m i a n k i o odzieży t e g o l u d u . Ź r ó d ł a l i t e r a c k i e
z X V I I I w . podają t y l k o p r z y g o d n e w y p o w i e d z i o s t r o ­
j u Udmurtów, n i e wystarczające d l a o d t w o r z e n i a i c h
pełnego zespołu o d z i e ż o w e g o . Z n a c z n i e b o g a t s z a j e s t
literatura etnograficzna o U d m u r t a c h z w i e k u X I X .
A u t o r k a s z c z e g ó ł o w o o m a w i a w s z y s t k i e dostępne j e j
źródła piśmiennicze, t a k w j ę z y k u r o s y j s k i m j a k i w
obcych — prace N . Bucha, N. Tilkego, J . M a n n i n e n a
i innych
D r u g i rozdział p r a c y , p o ś w i ę c o n y t e c h n i c e p r z y g o t o ­
w a n i a materiałów, z a w i e r a : 1 — szczegółowe o m ó w i e ­
nie p r z e b i e g u przędzenia i t k a n i a , opis u ż y w a n y c h n a ­
rzędzi i będących w użyciu t e c h n i k t k a c k i c h ; 2 — ob­
r ó b k ę skór, u ż y w a n y c h n a półszubki,
czapki,
pasy
i rękawice; 3 — produkcję wojłoku n a o b u w i e i c z a p k i ;
4 — w y r ó b o b u w i a z łyka, t z w . łapci.
O m ó w i e n i e odzieży k o b i e c e j w r o z d z i a l e t r z e c i m za­
c z y n a a u t o r k a od c h a r a k t e r y s t y k i m a t e r i a ł ó w w y k o p a ­
l i s k o w y c h , pochodzących z X — X I w . n . e. P r z e c h o ­
dząc do u b i o r ó w współczesnych w y o d r ę b n i a 3 t y p y
k o s z u l k o b i e c y c h , różniących się k r o j e m P o d a j e b a r ­
dzo szczegółowy o p i s i c h w y k o n a n i a i zasięgu i c h
użytkowania Załączony materiał i l u s t r a c y j n y « a d a
się z f o t o g r a f i i
oraz
Г rysunków k a ż d e f k o s z u h
P r z e d s t a w i o n e , z p r z o d u i z tyłu ( n a r y s u n k a c h °tZy
^znaczon^Tinia
orzarywana)
NastonTe
a u S
orzecho^
fei omóudone sa z a i S 1 n a n i S k i z a z w T c z a i b o eatoTdobione haftem W w i ^ T L
S
\
v
n o w ' a d V mało
n ^ k l n v w S p
o
a

IZnrlt

^innXŹZ

o £ v

^

Г p

ł ó c i e n n y

™rń*nji

^ . f
h

ę s c i

t ™
k o ,

ł

i e

f f
e

s t r o j u , a u t o r k a o p i s u j e odzież wełnianą, a w i ę c k a f ­
t a n sięgający d o k o l a n , n o s z o n y l a t e m i jesienią. D o
tej g r u p y należy tez k a m i z e l k a . K a m i z e l k a jest bez
rękawów. K r o j e m
u p o d o b n i a się d o k a f t a n a , sięga
rochę niżej b i o d e r l u b d o k o l a n . A u t o r k a p o r ó w n u j e
t e n ubiór z p o d o b n y m i u b i o r a m i i n n y c h l u d ó w . N a ¬
s ępnie o p s u j e sukmanę z s u k n a s a m o d z i a ł o w e g o . W
o k r e s i e z i m o w y m k o b i e t y zakładały n a s i e b i e p o k i l ­
k a t a k i c h s u k m a n . R z a d z i e j u ż y w a n e b y ł y s z u b y ze
skor b a r a n i c h .
W rozdziale c z w a r t y m z n a j d u j e m y opis l i c z n y c h o d ­
m i a n ubioru głowy kobiet.
W r o z d z i a l e p i ą t y m o m a w i a n e są płócienne p o ń c z o ­
c h y — okrętacze o r a z łapcie ł y k o w e , k t ó r e p r z y gos­
p o d a r c e k o ł c h o z o w e j zostały w zupełności zastąpione
przez o b u w i e skórzane.
W r o z d z i a l e szóstym, p o ś w i ę c o n y m o z d o b o m , a u t o r ­
k a sięga w s t e c z d o w . X . J e j z d a n i e m większość m e ­
t a l o w y c h ozdób U d m u r t ó w p r z y p o m i n a o z d o b y T a t a -

119

�r ó w i B a s z k i r ó w o r a z w y k a z u j e z w i ą z k i ze W s c h o d e m ,
z A z j ą Średnią. O z d o b y t e b y ł y dziełem w y t w ó r c z o ś c i
l u d o w e j O b e c n i e o z d o b y n a b y w a n e są w m i e j s c o w y c h
sklepach.
Rozdział siódmy o m a w i a zespoły o d z i e ż o w e ( k o s t i u m nyje kompleksy) w stroju kobiet, typowe dla pewnych
o b s z a r ó w g e o g r a f i c z n y c h . A u t o r k a w y r ó ż n i a pięć t a ­
k i c h zespołów.
A n a l i z a b a d a n i a materiału p o z w a l a następnie s t w i e r ­
dzić w y s t ę p u j ą c e w n i e d a l e k i e j jeszcze przeszłości —
i s t n i e n i e o b r z ę d o w e g o k o b i e c e g o zespołu o d z i e ż o w e g o
udmurckiego, a mianowicie: modlitewnego,
pogrzebo­
wego i weselnego. Prócz tego w u b i o r a c h kobiecych
w y r a ź n i e zaznaczały się różnice g r u p w i e k u . B y ł y t o
u b i o r y — dziecięce, d z i e w c z y n e k , dziewcząt n a w y ­
d a n i u , m ł o d y c h mężatek, m ę ż a t e k ^ a t e k i s t a r u s z e k .
Ubiór k o b i e t w y r a ż a ł też równocześnie r o z w a r s t w i e n i e
społeczne w s i u d m u r c k ' e j Zaznaczało się t o w ubóst­
w i e m a t e r i a ł ó w i ozdób u b e d o t y w s i o w e j . N a s t ę p o ­
w a ł a z a m i a n a ozdób i m o n e t z m e t a l i s z l a c h e t n y c h —
b l a s z k a m i z o ł o w i u i t p U b o g a c z ó w n a t o m i a s t samo­
działy zostały w c z e ś n i e j z a s t a p ' o n e p r z e z s u k n a w y ­
r o b u f a b r y c z n e g o . P o z a t y m z a c h o w a l i o n i dłużej b a r ­
dzo d r o g i e p r z y b r a n i e g ł o w y .
Stopniowy
w z r o s t d o b r o b y t u ludności w o k r e s i e
w ł a d z y r a d z i e c k i e j w p ł y n ą ł n a t o , że k o b i e t a u d m u r c k a m a o b e c n i e możność k u p o w a n i a t k a n i n i ozdób w y ż ­
s z y c h g a t u n k ó w . T o t e ż d a w n y ubiór l u d o w y uległ
s z e r e g o m przeobrażeń, uproszczeń i udoskonaleń, b ę ­
dących w y r a z e m n o w e g o ż y w i o ł o w e g o r o z k w i t u socja­
l i s t y c z n e j twórczości l u d o w e j .
Rozdział ósmy poświęcony j e s t o p i s o w i odzieży m ę s ­
k i e j . U k ł a d t e g o rozdziału j e s t t a k i s a m , j a k i p r z y
o p s i e odzieży k o b i e c e j . A u t o r k a w y r ó ż n i a d w a t y p y
k o s z u l i . D o o p i s u d w ó c h t y p ó w s p o d n i męskich dołą­
czone są d w a r y s u n k i . R y s u n k i są m a ł o p r z e j r z y s t e ,
w i d o c z n i e a u t o r k a n i e opanowała t e j niezbędnej d l a
e t n o g r a f a umiejętności
N a przód k o s z u l i mężczyźni
nakładają p r z o d k i o z d o b n i e w y s z y w a n e . Z w i e r z c h n i m
o d z i e n i e m l e t n i m , z a k ł a d a n y m n a k o s z u l e , są chałaty
długie d o k o l a n . Cieplejszą odzież stanowią s u k m a n y
s u k i e n n e . Podczas z i m y n o s z o n e są f u t r z a n e półszubki,
k r y t e s u k n e m . O d początku X I X w . odzież męska za­
c z y n a ulegać w p ł y w o m m i a s t a , co w y r a ż a się w k r o j u
ubrań i d o b o r z e m a t e r i a ł ó w f a b r y c z n y c h .
Wśród
młodzieży
r o z p o w s z e c h n i o n e są
kamizele.
Ważną r o l ę w u b i o r z e p o s i a d a p a s r z e m i e n n y , l u b
t k a n y , własnego w y r o b u l u b fabrycznego. W jego f o r ­
m i e i m a t e r i a l e zaznacza się związek z g r u p a m i w i e k u .
Miał o n również znaczenie obrzędowe.
Dawny
ubiór g ł o w y s t a n o w i ł y c z a p k i s u k i e n n e .
O b e c n i e rozpowszechniły się c z a p k i t y p u m i e j s k i e g o ,
nabywane w sklepach. Nogi owijano onucami i po­
w s z e c h n i e n o s z o n o łapcie z łyka.
A u t o r k a r o z p a t r u j e ubiór męski n a t l e w a r u n k ó w
e k o n o m i c z n y c h i środowiska g e o g r a f i c z n e g o w y k a z u ­
jąc, j a k k s z t a ł t o w a ł się o n w ciągu w i e l u
wieków.
Występują w n i m e l e m e n t y związane z leśną kulturą
myśliwską i ze stepową kulturą hodowlaną, p o d o b n i e ,
j a k t o się p r z e j a w i a w u b i o r z e k o b i e t .

120

R ó w n o c z e ś n i e ze z r ó ż n i c o w a n i e m n a g r u p y w y t w ó r ­
cze, ubiór U d m u r t ó w w c z e ś n i e zaczął stawać się o z n a ­
ką odrębności p l e m i e n n e j . A u t o r k a a n a l i z u j e c z y n n i k i
w p ł y w a j ą c e n a w y o d r ę b n i e n i e się i z a c h o w a n e t e g o
u b i o r u . O b e c n i e męski ubiór U d m u r t ó w p r a w i e w z u ­
pełności zatracił s w o j ą odrębność narodową, został
zastąpiony p r z e z u b i o r y m i e j s k i e , t a k i e s a m e , j a k i e
noszą r o s y j s c y chłopi i r o b o t n i c y .
Rozdział d z i e w i ą t y p o ś w i ę c o n y został o p i s o w i o d z i e ­
ży B e s e r m e n ó w . U b i ó r B e s e r m e n ó w zbliżony j e s t d o
u b i o r u U d m u r t ó w . P e w n e różnice zaznaczają się w a r ­
chaicznych elementach u b i o r u głowy. Wykazują one
jakieś p r z e d t a t a r s k i e u w a r s t w i e n i a , sięgające jeszcze
e p o k i bułgarskiej.
:

W r o z d z i a l e dziesiątym r o z p a t r y w a n y j e s t o r n a m e n t
t k a n y i w y s z y w a n y n a ubiorze Udmurtów i Beserme­
nów. A u t o r k a szczegółowo o m a w i a o z d o b n e t e c h n i k i
t k a c k i e , g ł ó w n i e technikę .,braną" — i z a s t o s o w a n i e
j e j n a poszczególnych częściach u b i o r ó w .
W k i l k u wierszach w s p o m n i a n a jest technika tkania
d y w a n ó w , k t ó r e w y k o n u j ą u d m u r c k i e kołchoźnice.
A u t o r k a z a z n a c z a , że p r z e d R e w o l u c j ą s z t u k a l u d o w a
U d m u r t ó w ograniczała się g ł ó w n i e d o t k a c t w a w z o ­
r z y s t e g o i h a f c i a r s t w a , o b e c n i e a r t y s t y c z n a twórczość
U d m u r t ó w z n a j d u j e w y r a z w różnorodnych p r z e j a ­
wach sztuki.
W o s t a t n i m rozdziale a u t o r k a p o d s u m o w u j e w y n i k i
s w o j e i p r a c y . W y k a z u i e o n a , że w y r ó ż n i o n e p r z e z nią
c z t e r y k o m p l e k s y u b i o r u U d m u r t ó w mogą b y ć s p r o ­
w a d z o n e d o d w ó c h z a s a d n i c z y c h . Są t o : j e d e n — p ó ł ­
n o c n y , z w i ą z a n y z ludnością s t r e f y leśno-rolniczej, za­
mieszkującą d o r z e c z e C z e p c y i W i a t k i , d r u g i — p o ­
ł u d n i o w y ukształtował się n a obszarze p o g r a n i c z a lasos t e p u , g d z i e szczególnie w y r a ź n i e zaznaczył się w p ł y w
stepowych k u l t u r hodowlanych.
R o z d z i a ł t e n z a m y k a p r a c ę k r ó t k i m o p i s e m życia
i k u l t u r y m a t e r i a l n e j Udmurtów, i c h gospodarki, za­
jęć, mieszkań, jadła i n a p o j ó w .
A u t o r k a z e s t a w i a w y n i k i badań e t n o g r a f i c z n y c h z
badaniami archeologicznymi i antropologicznymi, sta­
rając się w y c i ą g n ą ć z t a k i e g o
zestawienia bardziej
ogólne w n i o s k i o e t n o g e n e z i e U d m u r t ó w . „ P o W i e l k i e j
R e w o l u c j i Październikowej w r a z z u t w o r z e n i e m U d ­
murckie j Autonomicznej
Radzieckiej
Socjalistycznej
Republiki,
naród
u d m u r c k i stał się r ó w n o p r a w n y m
członkiem w r o d z i n i e n a r o d ó w F e d e r a c j i
Rosyjskiej.
Uczestniczy o n a k t y w n i e w b u d o w n i c t w i e socjalistycz­
n y m całego w i e l o n a r o d o w o ś c i o w e g o p a ń s t w a / w n o s z ą c
swój wkład do k u l t u r y r a d z i e c k i e j . "
D o p r a c y dołączony został słownik u d m u r c k i c h w y ­
r a z ó w , s p o t y k a n y c h w tekście
W. N Bielicer
b a d a ubiór U d m u r t ó w w z w i ą z k u
z historycznym
procesem
kształtowania się n a r o d u
u d m u r c k i e g o . W t e n sposób ujęty strój l u d o w y zostaje
uwydatniony jako dokument Ivstoryczny i bardziej
z r o z u m i a ł y m i stają się p r z e j a w y twórczości l u d o w e j ,
sztuka i u p o d o b a n i a estetyczne Udmurtów.
Interesująca p r a c a W . N . B i e l i c e r j e s t c e n n y m p r z y ­
c z y n k i e m d o wyjaśnienia e t n o g e n e z y U d m u r t ó w .
E. Frankowski

I

�R O M A N REINFUSS:

POLSKIE

DRUKI

L U D O W E N A PŁÓTNIE.
Państwowy
Warszawa

Instytut

Wydawniczy,

1953, s. 260, 16 tablic,

mapa.

Ryc. 1. Odbitka
z klocka
o wzorze
ciętym w
drewnie.
Muzeum
w Słupsku. Wzór ten służył do zdobienia
dołu
fartucha,
spódnicy
itp.
N i e z m i e r n i e c i e k a w a t a książka, która ukazała się
n i e d a w n o , o m a w i a zagadnienie dotychczas w P o l s c e
p r a w i e w c a l e l u b bardzo mało z n a n e .
T e c h n i k a druków n a t k a n i n a c h była szeroko r o z ­
p o w s z e c h n i o n a w świecie, sięgając w k r a j a c h W s c h o ­
du odległych l a t p r z e d naszą erą W k r a j a c h euro­
p e j s k i c h d r u k o w a n i e t k a n i n zjawiło się nieco później,
a od X V T I I s t u l e c i a z n a n e jest również w P o l s c e . Z d o ­
bienie płócien techniką d r u k u przeszło u n a s różne
k o l e i e Początkowo rozwiiało sie w małych w a r s z t a ­
t a c h potem w m a n u f a k t u r a c h aż w y p a r t e przez p r z e ­
mysł f a b r y c z n y do p r o w i n c j o n a l n y c h c i a s t e c z e k
i wsi
przez długie lata bo do okresu^tórwszei w o l n y Ś w i ­
towej służyło wyłącznie p o t r z e b o m T u d n o ś T i w ^ k i e j .
A u t o r dokonał żmudnej p r a c y . N a p o d s t a w i e dostęp­
nej m u l i t e r a t u r y i w o p a r c i u o własne b a d a n i a tere­
nowe zgromadził poważny materiał p o z n a w c z y , w y ­
pełniający w n a s z y m piśmiennictwie n a u k o w y m dot­
kliwą lukę. B a d a c z e s z t u k i l u d o w e j , a zwłaszcza h i ­
storii l u d o w e j odzieży, etnografowie i h i s t o r y c y sztuki,

-СЯК

w r e s z c i e p r o j e k t a n c i opracowujący n o w e w z o r y n a t k a ­
n i n y , znajdą w książce R e i n f u s s a cenną p o m o c w s w e j
pracy.
Z a g a d n i e n i e d r u k ó w n a płóinie zostało p r z e z R e i n ­
fussa o p r a c o w a n e w s z e c h s t r o n n i e . W sześciu r o z d z i a ­
łach książki a u t o r o p s u j e d z i e j e d r u k a r s t w a t e k s t y l ­
n e g o n a g r u n c i e e u r o p e j s k i m i w Polsce. P r z e p r o w a ­
dza drobiazgową analizę o r n a m e n t u i n a t y m m a t e r i a l e
c z y n i p r ó b ę c h a r a k t e r y s t y k i ręcznych d r u k ó w t e k s t y l ­
n y c h w Polsce, porównując j e z d r u k a m i l u d o w y m i
k r a j ó w sąsiednich R e i n f u s s posługuje się p r z y t y m
dużą ilością i l u s t r a c j i i r y s u n k ó w o r a z mapą, n a której
rozmieszcza u s t a l o n e p r z e z siebie miejscowości, gdzie
znajdowały się w a r s z t a t y d r u k a r s k i e t k a n i n .
P o n i e w a ż sprawą d r u k ó w n a płótnie osobiście ż y w o
się i n t e r e s u j ę , p r a g n ą ł b y m , poza p o d k r e ś l e n i e m n i e ­
z b i t e j wartości o m a w i a n e j p r a c y , p r z y t o c z y ć p e w n e
szczegóły, które uszły u w a g i a u t o r a , i uzupełnić j e ,
co — j a k m n i e m a m — p r z y c z y n i się d o g r u n t o w n i e j szego p o z n a n i a interesującego z a g a d n i e n i a .
P r z e d e w s z y s t k i m należałoby n a m a p ę wpisać d a l ­
sze c z t e r y ośrodki, g d z i e b y ł y w a r s z t a t y d r u k ó w , a
m i a n o w i c i e : K w i d z y n ( w o j . gdańskie), K l o n o w a ( p o w .
s i e r a d z k i ) , C h o d e c z ( p o w . w ł o c ł a w s k i ) i Leśnica ( p o w .
Strzelce Opolskie).
1

G d y b y a u t o r p r z y o p r a c o w y w a n i u książki m i a ł d o
d y s p o z y c j i materiał z t y c h w a r s z t a t ó w ( w s a m y m t y l ­
k o K w i d z y n i u m u z e u m p o s i a d a b l i s k o 80 k l o c k ó w cię­
t y c h w d r e w n i e , n i e licząc g r z e b y k o w y c h ) ,
mógłby
szerzej i głębiej oświetlić o m a w i a n e z a g a d n i e n i a
O t o k i l k a d a n y c h dotyczących w y m i e n i o n y c h p r z e z e
m n i e w a r s z t a t ó w . W 1925 r . d o książki i n w e n t a r z o w e j
m u z e u m w K w i d z y n i u w p i s a n o k l o c k i , które ofiaro­
wał r a d c a m i e j s k i W a g n e r , ówczesn y właściciel f i r m y
J . H . W a g n e r — F a r b i a r n i a , założonej w 1772 r o k u .
W z o r y znajdujących się t a m k l o c k ó w są oczywiście
w p r z e w a ż n e j ilości p o d o b n e d o o m a w i a n y c h p r z e z
R e i n f u s s a , n i e m n i e j są też i o r y g i n a l n e , k t ó r y c h w
książce b r a k .
Z n a n y b y ł również s z e r o k o w p o w i e c i e w ł o c ł a w s k i m
w Chodczu warsztat d r u k a r s k i farbiarza Andrzeja G i r a u d później należący d o F r y d e r y k a K o e h l e r a , oże­
nionego z wdową G i r a u d .
Farbiarnia i drukarnia
czynne
b y ł y w l a t a c h 1826—1860. D r u k o w a n o t a m
w z o r y n a płótnie p r z y n o s z o n y m p r z e z okoliczną l u d ­
ność j a k też f a r b o w a n o p r z ę d z ę W z o r y b y ł y p r z e ­
ważnie d w u k o l o r o w e .
Z materiałów
drukowanych
szyto f a r t u c h y , spódnice i k ? p y n a łóżka.
T r z e c i pominięty w książce w a r s z t a t ,
n a którego
ślad R e i n f u s s już p r a w i e trafiał, g d y w S i e r a d z u z a ­
sięgał i n f o r m a c j i o d r u k a c h n a płótnie u k u s t o s z a
m i e j s c o w e g o m u z e u m , z n a j d u j e się w S i e r a d z k i e m . B y -

Ryc.
nica

Z. Odbitka
z klocka
do drukowania
tkanin.
Leś­
(pow. Strzelce
Opolskie).
Ze zbiorów
Muzeum
w
Bytomiu.

P i o t r G r e n ' u k : D r u k i l u d o w e n a płótnie w połu­
dniowej
Lubelszczyźnie.
„Polska S z t u k a L u d o w a "
1949 n r 9 — 1 0 .
1

121

�la n i m m i a n o w i c i e p r a c o w n i a d r u k a r z a T . W e j c h e r t a
w K l o n o w e j , k t ó r y działalność swoją p r z e j a w i a ł w p o ­
c z ą t k o w y m o k r e s i e r o z w o j u łódzkiego przemysłu w ł ó ­
kienniczego.
Dziesięć k l o c k ó w z t e g o w a r s z t a t u z n a j d u j e się w
M u z e u m K u l t u r L u d o w y c h w Młocinach.
W r e s z c i e n a ślad i s t n i e n i a w a r s z t a t u d r u k ó w n a
płótnie w L e ś n i c y naprowadzają nas z b i o r y k l o c k ó w
w m u z e u m w B y t o m i u , gdzie s a m y c h t y l k o klocków
ciętych w d r e w n i e j e s t 12, o w c a l e n i e b a n a l n y c h w z o ­
r a c h . N i e są t o zresztą w s z y s t k i e w a r s z t a t y , które
należałoby nanieść n a mapę. R o z w ó j badań w t e j d z i e ­
d z i n i e n a p e w n o z n a c z n i e ją zagęści
Poza t y m a u t o r n i e z b y t ściśle określa p o c h o d z e n i e
niektórych k l o c k ó w d r u k a r s k i c h , ograniczając się j e ­
d y n i e d o p o d a n i a miejscowości i m u z e u m , w k t ó ­
r y m znajdują s i ę z b i o r y ; w p r o w a d z a t o p e w n ą d e ­
zorientację u c z y t e l n i k a . B r a k w y j a ś n i e ń n p . o k l o c ­
k a c h z m u z e u m w Zamościu (s. 177, ISO, 181 i i n n e ) ,
które n i e m a l
wszystkie
( w l i c z b i e 32)
pochodzą
z warsztatu Chaima Flindera w Tarnogrodzie (pow.
biłgorajski). C z y t e l n i k n i e p o t r a f i
więc
ich
sobie
umiejscowić w t e r e n i e .
N a l e ż y r ó w n i e ż wyjaśnić p o c h o d z e n i e t y c h w z o r ó w
t k a n n które R e i n f u s s , opierając się n a
dokumentacji
Działu'Przemysłu Artystycznego M u z e u m Narodowego
w K r a k o w i e l o k u j e w e w s i „Modrzeniec", (na m a p i e
Modrzvniec''') w powiecie h r u b i e s z o w s k i m . M i e j s c o ­
wości o t a k ' e l n a z w ' e w p o w i e c i e h r u b i e s z o w s k i m n i e
™
N i e i s t n i e j e też . M o d r z e n i e c p o d Z a m o ś c i e m "
^47)
Jest n a t o m i a s t p o d H r u b i e s z o w e m wieś M o H r v n е - w e m i n i e M i r c z e , j a k t o zresztą p o t w i e r d z a
S n i k
GeWrafczny
Warszawa
1885. N i e m a też
„ C l
W e c i e
w s i o nazwie „Dobromieszyce"
Z 12fl D o d o r ' n o d m
88) Są n a t o m i a s t D o b r o m i e 7vre w S i e Moloduitvcze tSłowmk
Geograficzny.
Warszawa?881)
"
Są t o być m o ż e potknięcia d r o b n e i n i e o n i e m i
w t e j c h w i l i chodziło W a ż n i e j s z y m i w y d a j ą m i się
n a t o m i a s t te, k t ó r e sugerują, j a k o b y w t y c h w s i a c h
istniały k i e d y k o l w i e k w a r s z t a t y d r u k ó w n a płótnie.
J a k się orientuję, w c y t o w a n y c h miejscowościach n i e
było t e g o r o d z a j u w a r s z t a t ó w , a d r u k i , k t ó r e R e i n f u s s
o m a w i a w s w o j e j p r a c y , mogą być d w o j a k i e g o p o -

Уг.'.'М-.^-гЛ-у^

Z\ [i )z
:

:

&lt; V . ' Y / "

0

^' '^ 'Ж'-Д .^4ч°
:

:

-

••~-;:.:fr.4&gt;

"( ()i I;

Л-А

r/xi-VSYV

:

Ryc.
4. Odbitka
z klocka
do drukowania
tkanin z war­
sztatu
T. Wejcherta
w Klonowej
(pow. sieradzki).
Ze
zbiorów
Muzeum
Kultur
Ludowych
w
Młocinach.

a

М

О

Ю

С

Ш

У

1

c h o d z e n i a . J e d n e ( r y c . 149, 150 i 154, s. 177 i 180) w y ­
konane były w n i e d a l e k i m od Modryńca miasteczku
K r y l o w i e , w powiecie h r u b i e s z o w s k i m , względnie w
odleglejszym
Tarnogrodzie
—
( p o r ó w n a j r y c . 86,
s. 120, z r y s u n k i e m w m o j e j p r a c y , s. 283), zaś pozostałe
( r y c . 152 i 153, s. 179 i 180) w s a m y m H r u b i e s z o w i e .
T w i e r d z e n i e t o o p i e r a m n a spostrzeżeniu, że oby­
d w i e g r u p y w z o r ó w są zupełnie o d s i e b i e o d m i e n n e
i n i e są t y p o w e d l a j e d n e g o w a r s z t a t u . P i e r w s z e z g o ­
d n e są całkowicie z o p i s e m , j a k i R e i n f u s s p o d a j e , że
„ g w i a z d k i b a r d z o zbliżone d o p r z e d s t a w i o n y c h n a r y c .
149, t y l k o s t a r a n n i e j w y k o n a n e , o d b i j a n o r ó w n i e ż w
T a r n o g r o d z i e , k ą t y zaś, w z g l ę d n i e k ą t y z k r o p k a m i ,
znaleźć m o ż n a w ś r ó d w z o r ó w n a d e s k a c h z e b r a n y c h
w m u z e u m w Z a m o ś c i u " (s. 178). O p s t e n poszerzę
o d a n e , że p r a w i e i d e n t y c z n e „ k ą t y z k r o p k a m i " s t o ­
sował r ó w n i e ż w a r s z t a t d r u k a r s k i w K r y ł o w i e ( p a t r z
p r a c a m o j a s. 279). Charakteryzując zaś w z o r y d l a
całości t e r e n ó w L u b e l s z c z y z n y , R e i n f u s s s t w i e r d z a , że
„ u l u b i o n y m u k ł a d e m z d o b n i c z y m b y ł układ p a s o w y ,
składający się z s z e r e g u biegnących d o s i e b i e r ó w n o ­
legle l i n i i p r o s t y c h , z y g z a k o w a t y c h , ząbkowanych, f a ­
l i s t y c h l u b ze szlaków w p o s t a c i l i n i i p r o s t e j , p r z e k r e ­
ślonej
poprzecznie
p o w t a r z a j ą c y m i się e l e m e n t a m i
w kształcie c y f r y „ 8 " .
T a k i s t o t n i e było. D l a t e g o t o d r u g a g r u p a w z o r ó w
jest czymś zupełnie r ó ż n y m i n a t y m t e r e n i e całko­
wicie odrębnym m o t y w e m zdobniczym.
Najprawdo­
p o d o b n i e j m o g ł y o n e powstać w w a r s z t a c i e h r u b i e s z o w ­
s k i m , o k t ó r y m w s p o m i n a R e i n f u s s (na s 84—85), że
p r z y d r u k o w a n i u płócien n a odzież s t o s o w a n o t a m
technikę s z a b l o n u . D r u k i t e m o g ł y r ó w n i e ż przedostać
się n a t e r e n H r u b i e s z o w s k i e g o drogą w y w i a n o w a n i a
„ p a n n y m ł o d e j " pochodzącej z i n n e g o t e r e n u . W każ­
d y m r a z i e łączenie o b u t y c h - g r u p w z o r ó w r a z e m i l o ­
k o w a n i e i c h w w a r s z t a c i e d r u k ó w n a płótnie w M o dryńcu j e s t niesłuszne. W t a k i c h m a ł y c h w s i a c h w a r ­
sztatów d r u k a r s k i c h z a z w y c z a j n i e było, lecz obsługi­
w a n e o n e b y ł y p r z e z w ę d r o w n y c h m a l a r z y . Błąd t a k i
m ó g ł s p o w o d o w a ć t y l k o ktoś z p r z y g o d n y c h z b i e r a c z y
eksponatów z d r u g i e j ręki,
skoro dla dokumentacji
w m u z e u m k r a k o w s k i m n i e podał n a w e t w ł a ś c i w e j
n a z w y w s i , a czynił t o t y l k o j a k w i d a ć z z a w o d n e j
pamięci.
P r a g n ą ł b y m jeszcze
uzupełnić
twierdzenie autora,
który m ó w i , że w e „ w z g l ę d n i e r e a l i s t y c z n i e w y k o n a :

Ryc.

222

3. O d b i t k a z k l o c k a d o drukowania
tkanin.
zbiorów
Muzeum
w
Kwidzyniu.

Ze

�n y c h m o t y w a c h roślinnych twórca b y n a j m n i e j n i e s i l i
się n a konsekwencję w sensie p r z y r o d n i c z y m " (s. 101).
P r z y k ł a d ó w — poza t y m j e d n y m z M u s z y n y , że „for­
m a roślinna składająca się z łodygi, p i e r z a s t y c h liści
oraz rozczłonkowanego k o r z e n i a w y k o n a n a t a k , j a k b y
to miał być r y s u n e k w k l u c z u służącym do o z n a c z a n i a
roślin (tabl. V I I I
7 ) " — i est więcej. O t , chociażby
b a r d z o r e a l i s t y c z n i e , wyraźnie b o t a n i c z n i e p o t r a k t o ­
w a n y liść k a s z t a n u ( k l o c e k z tejże M u s z y n y ) , gałąz­
ka konwalii (klocek z K w i d z y n i a )
czy wreszcie ga­
łązka z k w i a t a m i ładniczki ( l u d o w a n a z w a
Birza^in e s e ^ T ^ ^ ^ ^ J ^ ^ z
liśTicy
Ciekawy
o r z v t y m i M t t u ш в а f a k t w y b i t n i e r e a l i s t y ^ ego
S Ł a n i a
r o f l k T i M v
zaś n a t u r a l s t y c z n e g o
W ^ z u c i T d ^
tówTrzynaim^ieTw^ód
klockóT nolskl
S ^ b y l o
u ^KóT^rozwtóe&gt; w d u ^ s S S .
W r e s z c i e n a zakończenie należy podkreślić i tę c e n ­
ną stronę p r a c y R e i n f u s s a , że podał wyczerpującą l i t e ­
raturę p r z e d m i o t u . A c z k o l w i e k c z y t e l n i k p o l s k i będzie
miał p e w n e trudności w j e j p r z y s w o j e n i u , gdyż jest
w językach o b c y c h , n i e m n i e j d l a specjalistów będzie
ona dużym u ł a t w i e n i e m
S a m a zresztą p r a c a R e i n ­
f u s s a p o t r z e b y te z a s p o k a j a w dużej m i e r z e i ze w s z e c h
m i a r d o b r 7 p sie stało
została o r w i b l i k o w a n a N i e
z n a c z y - t o j e d n a k ż e t e m a t z o s t a ł ?uż w s z e X t r o n n i e
o S t o i
dz%Taln^ć teao c z y
nneao T a r S u
d r X S e o
n a ołótnte chociaż w i e ^ y h i ż o w ' e l u
ш М е i k * d v S t n U ł v Z e b r a n e m S a h i hedz° ^'eVz
cze^stosunkowe"atw*
bo żyją mZ
którzy udztelą
P

Ryc. 5. Odbitka
z klocka
do drukowania
tkanin.
ten służył do zdobienia
narożników
chustek
lub
sów. Ze z b i o r ó w M u z e u m w K w i d z y n i u .

Wzór
obru­

i n f o r m a c j i o tej f o r m i e z d o b n i c t w a t k a n i n Jest t o t y m
b a r d z i e j p o t r z e b n e , że w i e l u spośród p l a s t y k ó w s z u k a
i n w e n c j i d l a s w o i c h p r a c twórczych w t r a d y c y j n y m
d o r o b k u s z t u k i l u d o w e j , d l a t a k szeroko występującej
dziś s z t u k i u ż y t k o w e j . B ę d z i e t o jednocześnie c e n n y
dorobek w dziedzinie upowszechnienia k u l t u r y n a r o ­
d o w e j , t a k m o c n o w ł ą c z a j ą c e j się dziś w b u d o w ę so­
cjalizmu w naszym kraju.
Piotr Greniuk

W Y S T A W A POKONKURSOWA SZTUKI I RĘKODZIEŁA L U D O W E G O
W GRAJEWIE
Prezydium
łymstoku
w

Wojewódzkiej

i Prezydium

Grajewie,

Ligi

przy

Kobiet,

sztuki

i

udziale

otwarcie

Narodowej

CPLiA,

zorganizowały

rękodzieła

Uroczyste

Rady

Powiatowej

ZSCh,

ZMP

oraz

pokonkursową

powiatu

wystawy

Bia­

Narodowej

wystawę

ludowego

w

Rady

grajewskiego.

nastąpiło

dnia

15-go

c z e r w c a u b . r . w obecności l i c z n y c h p r z e d s t a w i c i e l i i g o ­

w

k o l o r a c h pomarańczowym

i ciemno-niebieskim, po­

siadał z a r ó w n o w ą t e k j a k i o s n o w ę w e ł n i a n ą . Ś r o d k o ­
we

jego pole

wypełnione

było

rzędami ośmioramiennych g w i a z d

sześcioma

pionowymi

( 8 x 8 cm), rozmiesz­

czonych na tle drobnej szachownicy

( o k . 0,5 c m ) . B o k i

zdobiły s z e r o k i e s z l a k i (29 c m ) p r z e c h o d z ą c e w e f r ę d z l e .
D r u k i „ s e j p a k " , t k a n y czarną w e ł n ą n a c i e m n o - ż ó ł t e j

ści. W y s t a w ę p o p r z e d z a ł k o n k u r s ogłoszony n a t k a n i n y

osnowie

wełniane

w z b o g a c o n y j e d n a k skośną, o z d o b n i e r o z w i ą z a n ą kratą

hafty,

i l n i a n e , rzeźbę, c e r a m i k ę ,

zabawki,

ozdoby,

stroje

ludowe,

wikliniarstwo i pisanki.

prezentowane

ków k o n k u r s u nagrodzonych
stawie

stopniu r e ­

były w y r o b y siatkowe, ceramika, p i s a n -

karstwo i pieczywo jarmarczne.
pokazano

Spośród 96 u c z e s t n i ­

zostało 28 osób. N a w y ­

eksponaty

nagrodzone

za

wartość artystyczną i w c e l a c h d y d a k t y c z n y c h
wiono

przykłady

negatywne,

czeństwie z r y w a n i a

świadczące o

z tradycyjną

Najciekawszą pozycję w y s t a w y
tkaniny

tzw. „sejpaki"

z 1895 r o k u .

„Sejpaki",

oraz

formą

wysoką
wysta­

niebezpie­

ludową.

stanowiły d w i e
„dywan"

stare

zeszyte z dwóch płatów, w y ­

c i u 4 n i c i e l n i c i ręcznie p r z e t y k a n e .
terze geometrycznym

Wzór

w y k o n a n y był w

uży­

o charak­

d w u kolorach.

T e c h n i k a t k a n i a „sejpaków" występowała w p o w i a t a c h
grajewskim,
„sejpaków"
osnowy.

augustowskim

i suwalskim. Do

używano wątku z czystej

Niekiedy

wyrobu

wełny i lnianej

zarówno wątek, j a k i osnowa

k o n a n e były z l n u . Jeden z w y s t a w i o n y c h

pozwala

zasadniczo

wzór

podobny,

niestety

wy­

„sejpaków",

określić

czasu

powstania

obu

„sej­

paków".
„Dywan" dwuosnowowy

wełniany, w k o l o r a c h czer­

w o n y m i ciemno-brązowym, zaopatrzony
boku

w t k a n y napis: „Wiktoria

Środkowe

pole

„dywanu"

był z jednego

Żbikowska R o

pokrywała

1895".

skośna

krata

o linii haczykowatej,

która w y s t ę p u j e z a r ó w n o w s t a ­

rych

mazurskich

„dywanach"

Kompozycja

2-osnowowy

k o n a n e były n a wąskich k r o s n a c h t k a c k i c h p r z y

posiadał

oraz k i l k u m o t y w a m i d o d a t k o w y m i . B r a k d a n y c h n i e

W w y n i k u k o n k u r s u z e b r a n o p o n a d 200 eksponatów,
głównie z zakresu t k a c t w a , w m n i e j s z y m

lnianej,

zurskie z X V I I I w.
Do
ny"

jak

i

białostockich.

bordiury żywo przypomina „dywany" m a ­

rzadszych
wełniane

1

tkanin
w

należały

ciemnych

również d w a

barwach,

„dywa­

wykonane

splo­

t e m r z ą d k o w y m p r z y p o m o c y 20 t z w . p r ą d k ó w , u m o ż l i ­
w i a j ą c y c h osiągnięcie w y n i k ó w o d p o w i a d a j ą c y c h

uży­

c i u 20 n i c i e l n i c . T e c h n i k ę

jako

tę o b e c n i e

zarzucono,

z b y t s k o m p l i k o w a n ą , chociaż p o p r z e d n i o b y ł a o n a r o z ­
powszechniona

w

całym

województwie

białostockim.

„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " 1950 n r 7 — 1 2 , s. 112, r y c .
5 i 6.
1

123

�Z

innych tkanin

dekoracyjnych

wspomnieć

należy

Grajewskiego

ze S z c z u c z y n a .

Dostarczył o n różne n a ­

„płachtę" wykonaną „po p i k o w e m u " , t j . s p l o t e m rząd­

czynia użytkowe z czerwonej, n i e polewanej g l i n y , zdo­

k o w y m w d r o b n e k w a d r a c i k i , sporządzoną p r a w i e w y ­

b i o n e p a s k a m i z pobiałki, i różne d r o b i a z g i , p r z e w a ż ­

łącznie ze s z t u c z n e g o

w ł ó k n a z nieznaczną t y l k o d o ­

nie zabawki, j a k f l a k o n i k i , dzbanuszki, dwojaczki.

mieszką w e ł n y , o r a z

różne o d m i a n y

rozpowszechnio­

n y c h t u t k a n i n p r z e t y k a n y c h t y p u t z w . „radziuszek",
t k a n y c h wełną n a l n i e l u b z samego l n u .
Wśród

tkanin

białych

wyróżniono

P i s a n k a r s t w o w i d o c z n i e już z a n i k a w p o w i e c i e
j e w s k i m , g d y ż n a k o n k u r s dostarczyła p i s a n e k
Szkoła P o d s t a w o w a

obrus

zszywany

gra­

jedynie

n r 2 ze S z c z u c z y n a . P i s a n k i w y k o ­

n a l i u c z n i o w i e . Niektóre z n i c h nawiązują w

podziale

z d w u płatów, t k a n y l n i a n y m w ą t k i e m n a b a w e ł n i a n e j ,

i poszczególnych m o t y w a c h ( n p . k ó ł k o z w a c h l a r z y k o -

podwójnie

wato

i

skręconej

kanwowym.

Jest

osnowie

splotem

płóciennym

to stara t e c h n i k a obecnie

jeszcze

Ciekawie

wypadły

próby

zastosowania

sztucznych

włókien, j a k n p . „wistry", w j e d n o k o l o r o w y c h i b a r w ­
n y c h t k a n i n a c h l u d o w y c h , g d z i e n i e rażą o n e b y n a j ­
m n i e j , a p r z e c i w n i e — d o b r z e n i e r a z podkreślają

wzór

w y d o b y w a n y dotychczas w t k a n i n a c h j e d n o k o l o r o w y c h
jedynie przy pomocy splotu.
W s p o m n i e ć jeszcze należy o t k a n i n a c h n i e n a g r o d z o ­
n y c h , e k s p o n o w a n y c h m i m o to, j a k o u j e m n y przykład
n a ś l a d o w n i c t w a w z o r ó w f a b r y c z n y c h . Są t o p r z e w a ż n i e
w

nowszych

czasach

(łącznie

15 s z t u k )

wełniane

„dywany"
oraz

dwuosnowowe

lniane

przetykane

(7 s z t u k ) t y p u t z w . „ k a p o w e g o " , t j . naśladujące
l u b więcej
jak

w i e r n i e k a p y fabryczne.

np. „dywan"

dwuosnowowy

Niektóre

mniej
z

nich.

z 1909 r o k u ,

mają

obok t r a d y c y j n y c h motywów starych, m o t y w y

przejęte

z robótek k r z y ż y k o w y c h . I n n e n a t o m i a s t , j a k n p . „ d y ­
w a n " z o r ł e m i d r u g i o d e k o r a c j i k w i a t o w e j , naśladują
w

zupełności układ i o r n a m e n t y k a p o w e .

smutny objaw
jewskiego

zatracenia

linii

Stanowi to

przez t k a c z k i p o w i a t u

tradycyjnej

oraz

wszelkiej

gra­

inwencji

t w ó r c z e j , czego n p . n i e można zarzucić i c h t o w a r z y s z ­
kom

z p o w i a t u sokolskiego,

zrzeszonym

n i a c h C P L i A w Wasilówce, P r z y s t a w c e
Ceramika p o w i a t u grajewskiego
ła

tylko

przecinkami)

przez

jedynego

w
i

spółdziel­

Sitawce.

reprezentowana b y ­

czynnego

garncarza

Z

innych wyrobów

wełną, w y r o b y

nizowały

znalazły

Wystawę

Wydział

Łodzi

Kultury

zeum

Etnograficzne
zasięgiem

w

WRN

w

powiaty

zorga­

oraz M u ­

Tomaszowie Maz.

obejmowała

wym

Wystawa

piotrkowski,

koszykowe

tkanin

na, dobrze rozmieszczona.

innymi

„kra­

e k s p o n a t a m i , które

przez Wydział

Kultury

zo­

WRN

z eksponatów pozostałych p o w y s t a w i e „ S z t u k i i r ę k o ­
dzieła l u d o w e g o

w o j . łódzkiego" o t w a r t e j w

ub. r. w Łodzi,

bądź

trwania

eksponatów

spoza

wystawy
konkursu

t e r y t o r i a l n y przegląd

wej

w y p o ż y c z o n e z t e r e n u n a czas

wystawy.

Organizatorzy
i

styczniu

zamierzali
dać

krótki

całokształtu

o r a z pokazać, w j a k i e j m i e r z e

przy

pomocy

historyczny

twóczości

eksponaty

ludo­
dostar­

c z o n e w r o k u u b i e g ł y m n a k o n k u r s nawiązują d o t r a ­
d y c j i , a co wnoszą n o w e g o .

124

pie­

Szczu­

ekspozycja

ograniczała

się

Możetza bardzo

dominowało

n a d całością s t o i s k o h a n d l o w e C P L i A , mieściło się o n o
bowiem

n a scenie

wszelkiego

i z konieczności

zwracało

uwagę

rodzaju towarem. Z wyrobów regionalnych

były t a m j e d y n i e w y r o b y tekstylne, t j . „ d y w a n y " d w u ­
osnowowe,

lniane

pasiaki

i

kraciaki

oraz

„krajki",

reszta t o t o w a r t z w . „chodliwy", czyli z a b a w k i i p a ­
m i ą t k a r s t w o (obce d a n e m u t e r e n o w i ) o r a z d r o b n a g a ­
l a n t e r i a , k t ó r e z a p e w n i ł y s t o i s k u dość o ż y w i o n y
Atrakcyjne

Społeczeństwo g r a j e w s k i e
teresowaniem

wystawę

młodzieży.

spotkało z w i e l k i m z a i n ­

otwarcie wystawy sztuki ludowej.

P o m i m o , że w G r a j e w i e
stawę po r a z p i e r w s z y ,

organizowano

wypadła

podobną w y ­

ona —

n y c h niedociągnięć — n a d s p o d z i e w a n i e

mimo

Przeździecka

MAZOWIECKIM

Z z a k r e s u t k a c t w a p r z e g l ą d b y ł dosyć
Pokazano f a r t u c h i gorset
powszechnie
w

stosowaną
powiatach

drob­

dobrze.

Maria

stulecia

ruch.

z a b a w k i rozłożone n a s t o i s k u p r z y c i ą g a ł y

u w a g ę , zwłaszcza z w i e d z a j ą c e j

urozmaicony.

rawski wykonany

w

drugiej

połowie

opoczyńskim

i

techniką
ubiegłego

rawskim.

Było

t o płótno l n i a n e t k a n e w 4 l u b 6 n i c i e l n i c i p r z e t y k a n e
chu

uzupełnionej

użytkowe oraz

c u k r e m ) w y k o n a n e p r z e z D o m i n i z i a k ze

Wobec przewagi

w

bądź d o s t a r c z o n e

czysto

g ł ó w n i e d o w y k o r z y s t a n i a ścian, była n i e p r z e ł a d o w a ­

brzeziński i r a w s k i . Nosiła o n a c h a r a k t e r w y s t a w y p o ­
(konkurs na tkaniny, wycinanki i

rozpowszechnione

czyna.

konkursowej
stały

się

Józefa

Tomaszowie Mazowieckim.

swym

szanki")

wos­

c z y w o j a r m a r c z n e ( s y l w e t k i zwierzęce u b r a n e k o l o r o ­

W d n i u 24 m a j a 1953 r . o t w a r t o w y s t a w ę s z t u k i l u ­
w

pisanek

w Białostockiem s e r w e t y s i a t k o w e w y s z y w a n e k o l o r o w ą

W Y S T A W A SZTUKI L U D O W E J W TOMASZOWIE

dowej

dość s i l n i e d o

k i e m i b a r w i o n e w łupach o d c e b u l i .

stosowana.

tkane

ułożonymi

k u r p i o w s k i c h . Wszystkie p i s a n k i były w y k o n a n e

p a s k i c z e r w o n ą i czarną b a w e ł n ą . P a s k i n a f a r t u ­
b y ł y szersze (do 2 c m ) , n a g o r s e c i e w ę ż s z e ( o k .

1 cm). Przegląd

t k a c t w a uwzględniał

skompletowane

s t r o j e k o b i e c e pochodzące z p o w i a t ó w r a w s k i e g o ,
zińskiego i p i o t r k o w s k i e g o . S t r o j e z d w ó c h

p o w i a t ó w w y s t ę p o w a ł y już n a w y s t a w i e łódzkiej
wą

zaś p o z y c j ę

stanowił

strój p i o t r k o w s k i

śię o n ze s t a n i k a z k u p n e g o
zdobionego
Г

stebnówka

- k o l o r o w e
oranatnmri

Тi e Г
r/
ówn
ż

i z

Welone

n a w nionnwe

zТa o 1
o i o1
ny

materiału
wełniaka"

żółte

spódnicy

buraczkowe

na r z a r n v m t l e

Fartuch

i c i e m n o z i e l o n e,

ciemnobrązowe,
^anaiowe
™ ; '
r o z o w e i zołte) p a s y p i o n o w e , t k a n y „ w deskę
C

no¬

Składał

seledynowego
czyli

różowe

™^ r oó zż n
n ooK
k o il o rr oow
we
w

brze­

pierwszych

'
i przy-

�brany

wełnianą koronką szydełkową w k o l o r z e

kowym

z

deseńfem

czerwonym

(gałązką)

i żółtym. Koszula

marszczonym
powyższy,

w

kolorach

o kroju

przyramkowym

została d o b r a n a o d i n n e g o

z

wyjątkiem

śliw­

zielonym,

stroju.

Strój

k o s z u l i , pochodził z g m i n y

wycinanki

k u r p i o w s k i e i mogła służyć

szkodliwego
Ujemnym
ska

przemieszania

jako

odrębności

przykład

regionalnych.

p r z y k ł a d e m była też w y c i n a n k a

z Olszowca,

która

n i e posiadała

piotrkow­

zrównoważonej

k o m p o z y c j i . Z b y t duże k o g u t y u m i e s z c z o n e

u szczytu

B o g u s ł a w i c e . D r u g i strój, z g m i n y Golesze, składał się

wycinanki

z zapaski n a r a m i o n a c h w k o l o r o w e (brązowe, zielone,

d e k z a n a d t o obciążają o p t y c z n i e w ą t ł ą p o d s t a w ę . N i e ­

fioletowe i buraczkowe)

uzasadnione

p a s y p i o n o w e n a pomarańczo¬

w y m t l e oraz z „wełniaka" w t y c h s a m y c h
lecz o s z e r s z y c h

kolorach,

pasach.

tów w

oraz

były-rawskie

jest

gdzie

drobnych

m u „ w deskę" w k o l o r a c h różowym, żółtym, c z a r n y m ,

akcenty

pomarańczowym

wprowadzono

n a jasnobrązowym tle,

d r u g i , późniejszy, p r z e t y k a n y „ w k o z i o ł k i " n a b i a ł y m
tle w b a r w a c h

(bawełna) pomarańczowej,

niebieskiej, oliwkowej

i czerwonej

szeroką

(15 c m ) białą koronką s z y d e ł k o w ą z o z d o b a m i

w tych

samych k o l o r a c h oraz k i l k a i n n y c h t k a n i n .
T k a n i n y wyróżnione
niny

na

k o n k u r s i e t o płótna, t k a ­

wełniane i „ d y w a n y "

technik

nawiązujące

i zestawień k o l o r y s t y c z n y c h ,

a

do starych

równocześnie

d o n o w y c h p o t r z e b życia, n p . c h u s t k a n a g ł o w ę z w e ł ­
ny,

tkana w

pasy

(w

żółtym, f i o l e t o w y m

k o l o r a c h różowym,

zielonym,

oraz pomarańczowym n a c i e m n o ­

z i e l o n y m t l e ) l u b ręczniki l n i a n e z w e t k a n y m i
mi

barwnymi

(zielone,

czerwone,

fioletowe

szlaka­

i

poma­

rańczowe).
W y c i n a n k i i „kraszanki" (jajka
wyłącznie

te, k t ó r e n a g r o d z o n o

n i c h znajdowały

zdobione)

pokazano

n a k o n k u r s i e . Wśród

się „ k r a s z a n k i " o w z o r a c h

tradycyj­

n y c h w y k o n a n y c h w o s k i e m p r z e z 70-letnią staruszkę.
„Kraszanki"

te były

najczęściej

podzielone

n a 8 pól

p r z e z 2 k r z y ż u j ą c e się n a b i e g u n a c h o b w o d y
oraz

jeden

poziomy

przeprowadzony

pionowe

równikowo. L i ­

n i e p o d z i a ł ó w stanowiła k r e s k a z j e d n y m l u b d w o m a
szeregami

kropek,

łuków względnie

„pazurków"

(3

kółek

Oprócz

wicza

podzielone

Ziome l u b w o r ó l e h e / o o d z i a ł u
nvmi
mi

motvwami

e.nwptv™

bvłv na 3 strefy po
orLhinne krz J n w a
4

nnłńwk*

wU^dniJirh

w v.tkip

Wśród

ciernnym tle

wycinanek

były

jeanoKoiorowy

typowe

skiego k w a d r a t y rozpowszechnione

dla powiatu
w zbliżonej

raw­
formie

również w P i o t r k o w s k i e m , d r z e w k a zwane w P i o t r k o w skiem

„rózgami", ponadto

oraz

kompozycje

obok

siebie

ków.

Na

poziome

umieszczonych
ogół

tła.

Główne

obwód,

gdzie

kółek.
znalazły

garncarskie

wyko­

Maz. Były

tu

użytkowe:

polewane

częściowo

b i a ł y m i p a s k a m i . C i e k a w ą próbą

do starej

nany

to f o r m y

techniki polewania

p r z e z Józefa

malachitowym,

Butkiewicza o polewie

która

jednakże

nawro­

był dzbanek
była

w

wyko­
kolorze

spieczona

i

bez

połysku.
Na
i

wystawie

pokazano

„kraszanki" oraz

t k a c t w o , strój, w y c i n a n k i

garncarstwo. Pominięto

rzeźbę ludową, chociaż w

Sulejowie

natomiast

(pow. p i o t r k o w ­

s k i ) rzeźbi K a z i m i e r z A j s , a w T o m a s z o w i e M a z . Ż a k
i Wąchała, którzy, m i m o p e w n e g o p r z e s z k o l e n i a ,
zują jeszcze d o r z e ź b y l u d o w e j . W

nawią­

Tomaszowie Maz.

z n a j d u j e się p o d o b n o m a l a r k a l u d o w a , k t ó r e j p r a c e m o ­
g ł y b y n a s r ó w n i e ż zainteresować. N i e s t e t y , p l a s t y k ę l u ­
dową

pominięto

całkowicie.

Natomiast

garncarstwo

przedstawiono

n i e k o m p l e t n e , ograniczając

do

Tomaszowa

produkcji
Brzeziny
i

oraz

Maz.,

a

się

ośrodki g a r n c a r s k i e

j a k Edwardów,
Sulejów,

wystawa

Rawę

w-powiecie

Norbertów,

chociaż

jedynie

pomijając

Poręby,

obejmowała

również i te p o w i a t y .
uchybień n a t u r y o r g a n i z a c y j n e j

należy

zaliczyć

niedbały sposób z e b r a n i a e k s p o n a t ó w z t e r e n u , w w y ­
n i k u czego n i e w i a d o m o

n a w e t w przybliżeniu, k i e d y ,

p r z e z k o g o i g d z i e d a n a r z e c z została w y k o n a n a , n i e

4 7

biały w z ó r M

i

szeregiem

eksponatów

również w y r o b y

z Tomaszowa

i ozdobione

Do
_

kolorze

t o środek

g a r n k i , dzbanki, m i s k i czerwone,

Grocholice

bochni (now rawski)

założenie

było

n a n e p r z e z E d w a r d a A r k u s z y ń s k i e g o i Józefa B u t k i e ­

piotrkowskim,

podział i m o t y w y l u b też j a k n p u Z o f i i K u b i c z z L u -

—

wymienionych

się n a w y s t a w i e

ki)

podobny

o t y m samym

wyżej

w y p e ł n i a ł y k r o p k i , g w i a z d k i (3 przecinające się k r e s ­
k r a s z a n k i " posiadały

otoczone

kogu­

na konkursie

charakteryzowało

koło

śro­

wielobarwność przez n a k l e j a n i e n a sie­

k r e s k i u s t a w i o n e do siebie p o d p e w n y m kątem). Pola
Inne

duże

kolorystyczne

Maz.,

lub litery

postaci

bie różnokolorowych, coraz m n i e j s z y c h

fioletowej,

i obszyty

umieszczenie

piotrkowskie

centralne,

„ d y w a n y " n a łóżka, j e d e n z n i c h t k a n y o k . 50 l a t t e ­
i fioletowym

również

i masywny

dwóch k i e r u n k a c h . Wyróżnione

naklej anki

Z tkanin nie ubraniowych wystawione

mało z r ó ż n i c o w a n y

wycinanki

4- i 8-promienne
składające

się

gwiazdy
z

szeregu

postaci l u d z k i c h l u b p t a ­
piotrkowskie

zbliżone d o r a w s k i c h . W y j ą t k o w o

są

wycinanka

z R z e c z y c y p r z y p o m i n a ł a w założeniu k o r o n y

bardzo
rawska
drzewka

m ó w i ą c już o l u d o w y c h n a z w a c h

l u b innych danych,

k t ó r e p r z y t e j o k a z j i można b y w y k r y ć . W t a k i c h w y ­
padkach mówi
nieczności
pomocy

się z a z w y c z a j

korzystania

przy

osób n i e o b e z n a n y c h

o braku
zbieraniu

czasu

i o ko­

eksponatów

dostatecznie

z

z

zagadnie­

n i e m . Dość ł a t w o j e d n a k usunąć t e b r a k i —

wystar­

czy

wręczyć

każdej

z osób

zbierających

eksponaty

k a r t k ę z o d p o w i e d n i m i p y t a n i a m i , co u ł a t w i i skróci
czas p r z e p r o w a d z e n i a

małego

wywiadu

o

przedmio­

t a c h z b i e r a n y c h . W t e n sposób u z y s k a n e d a n e n i e z a w -

125

�sze zresztą

znajdą

stawianego.
najmniej

się n a m e t r y c z c e

Metryczka

przedmiotu w y ­

p o w i n n a posiadać j e d n a k co

nazwę ludową p r z e d m i o t u i miejsce

pocho­

a n i r z e c z o w y , a n i też s p e c j a l n i e
umieszczono

d z e n i a o r a z czas w y k o n a n i a (może być w p r z y b l i ż e n i u ) .

pują

W

ekspozycyjny

wypadku

tryczek

nieumieszczenia

obowiązują

przy

przynajmniej

eksponatach m e ­

napisy

orientacyjne

dobrany pod wzglę­

d e m e s t e t y c z n y m . O b o k t k a n i n i luźnych części s t r o j ó w

rze

g a r n k i i w y c i n a n k i , chociaż d a l e j

wystę­

o n e też j a k o zespoły w y o d r ę b n i o n e . T e n nieład
m o ż e być w y t ł u m a c z o n y w p e w n e j

szczupłością

miejsca

częściowo

mie­

zastosowaniem

charakteryzujące g r u p y eksponatów. N a w y s t a w i e t o ­

oprawy

maszowskiej

Zwłaszcza stoiska i t a b l i c e d y d a k t y c z n e , n i e p r z y s t o ­

niektóre p r z e d m i o t y ( g a r n k i i k i l k a

n i n ) n i e posiadały m e t r y c z e k , a czasem t r u d n o
b y ł o stwierdzić, k t o n p . d a n y g a r n e k
Ekspozycja
udanych.

wystawy

Przede

tomaszowskiej

wszystkim

tka­
nawet

n i e należała

do

konsekwent­

n e g o układu, n i e b y ł t o b o w i e m układ a n i t e r y t o r i a l n y ,

pozostałej p o w y s t a w i e

do rozmiarów sali tomaszowskiej,

wrażenie

wykonał.

n i e miała

sowane

plastycznej

i

Należy

łódzkiej'.
potęgowały

przeładowania.
podkreślić,

z zainteresowaniem

że

społeczeństwo

tomaszowskie

przyjęło wystawę s z t u k i l u d o w e j ,

o c z y m świadczy l i c z n a f r e k w e n c j a

już w

pierwszym

d n i u o t w a r c i a w y s t a w y , zaś obsługujący w y s t a w ę
1

M . Przeździecka: W y s t a w a

dowego województwa

s z t u k i i rękodzieła l u ­

łódzkiego. „ P o l s k a

Sztuka L u ­

sonel M u z e u m Etnograficznego
jącym f a c h o w y c h

M a r i a Przeździecka

V I I I POWOJENNY KONKURS SZOPEK W
D n i a 22 g r u d n i a 1953 r . odbył się w K r a k o w i e , w l o ­
k a l u miejskiego M u z e u m Historycznego, V I I I
powo­
j e n n y k o n k u r s n a najpiękniejszą szopkę.
L i c z b a szopek zgłoszonych n a t e n k o n k u r s była n a j ­
niższą ze w s z y s t k i c h k o n k u r s ó w p o w o j e n n y c h . Z j a ­
w i s k o t o tłumaczy się w , z n a c z n y m s t o p n i u p r z y c z y ­
n a m i natury ekonomicznej.
Wykonanie szopki jest
p r z e d s i ę w z i ę c i e m k o s z t o w n y m i pochłaniającym dużo
czasu.
Szopkarz
stający d o k o n k u r s u
opracowuje
swą szopkę z a z w y c z a j k i l k a miesięcy, poświęcając k a ż ­
dą c h w i l ę wolną o d p r a c y z a w o d o w e j ; p o n a d t o p o n o s i
1

1.

126

Fragment
szopki
z pierwszą
odsłoną
bajki
Misiu
n i e r o b i e " . Wyk. A l e k s a n d e r K u d ł e k .

KRAKOWIE

znaczne koszty,
zakupując materiał,
zwłaszcza zas
b a r w n e m e t a l o w e f o l i e , dosyć t r u d n e d o n a b y c i a .
W czasie p i e r w s z y c h p o w o j e n n y c h konkursów, g d y
n a g r o d z o n e s z o p k i b y ł y jednocześnie k u p o w a n e p r z e z
różne i n s t y t u c j e i muzea, wkład p r a c y włożonej w szop­
k ę opłacał się w y k o n a w c y dosyć d o b r z e . O b e c n i e m u ­
zea s k o m p l e t o w a ł y s w o j e z b i o r y w t y m s t o p n i u , że
s z o p e k już n i e kupują, a n i e z b y t w y s o k i e n a g r o d y
( I n a g r o d a w 1953 r . w y n o s i ł a z a l e d w i e 600 zł) s t a n o ­
wią właściwie t y l k o z w r o t wydatków poniesionych
p r z v z a k u p i e p o t r z e b n e g o materiału.
Po k o n k u r s i e
szoókarz s p r z e d a j e s w o j ą szopkę p r y w a t n e m u o d b i o r ­
c y za k i l k a s e t złotych, co s t a n o w i cenę n i e w s p ó ł m i e r ­
n i e niska wobec rzeczywistego wkładu p r a c y w y k o ­
nawcy.
D l a t e g o s z o p k a r z e chętniej robią s e r y j n i e m a ł e s z o p e c z k i , k t ó r e s p r z e d a w a n e p o kilkadziesiąt złotych z a ­
pewniają i m zysk znacznie większy.
S p r a w a u t r z y m a n i a zamierających t r a d y c j i s z o p k i
k r a k o w s k i e j łączy się, o c z y m pisaliśmy już k i l k a k r o t ­
nie, z dostosowaniem j e j f u n k c j i do a k t u a l n y c h potrzeb
n o w e j rzeczywistości — p o z w o l i ł o b y t o s z o p k a r z o m
w y k o r z y s t a ć w pełni s w e doświadczenia i t a l e n t , a z a ­
r a z e m z a p e w n i ł o b y i m szerszą możność z b y t u szopek.
D r o g ą w i o d ą c ą d o t e g o c e l u j e s t d a l s z e zeświecczenie
s z o p k i i przekształcenie j e j w k u k i e ł k o w y t e a t r z y k d l a
użytku świetlic s z k o l n y c h i p r z e d s z k o l i , t e a t r z y k , w
którym n a t l e bajecznej a r c h i t e k t u r y stworzonej
orzez szonkarzy — mogłyby same dzieci reżyserować
i wystawiać p o p u l a r n e b a j k i , opowiadania i t p
Organizatorzy konkursu
niejednokrotnie
zwracali
się w t e j s p r a w i e d o s z o p k a r z y — lecz bez r e z u l t a t u .
Z t y m większym zainteresowaniem m u s i m y więc s p o j ­
rzeć n a szopkę, którą w r o k u u b i e g ł y m p r z e d s t a w i ł
A l e k s a n d e r K u d ł e k , z d o b y w c a I n a g r o d y z r o k u 1952
( r y c . 2). S z o p k a j e g o z u m i e s z c z o n y m n a d scenką n a ­
pisem
„Krakowski
teatrzyk
kukiełkowy
»Jacuś«"
świadczy o pierwszej próbie p r z e m i a n y szopki n a t e ­
a t r z y k d l a dzieci.
Por. dane
Rok

„O

per­

zwiedza­

wyjaśnień.

d o w a " 1953 n r 3.

Ryc.

n i e szczędził

1948
1949
1950
1951
1952
1953

statystyczne:
Ilość

s z o p e k zgłoszonych
na konkursach
38
40
26
34
29
21

�Ryc.

2.

Szopka
krakowska.
Aleksander
Kudlek
(II
nagroda)

Wyk.

Ryc.

3.
Wyk.

Szopka
krakowska.
Wacław
Morys
(I
nagroda)

A r c h i t e k t u r ą swą n a w i ą z u j e o n a d o f o r m t r a d y ­
c y j n y c h . J e s t t o s z o p k a średniej w i e l k o ś c i (szerokość
p o d s t a w y w y n o s i o k . 70 c m ) , j e d n o p i ę t r o w a , o pięciu
wieżach, w z o r o w a n y c h n a w a w e l s k i c h . Środkowa —
n i e c o w i ę k s z a o d i n n y c h — j e s t w i e r n i e oddaną w i e ­
żą Z y g m u n t o w s k ą . D w i e n i s k i e w i e ż y c z k i , u m i e s z c z o ­
n e między ś r o d k o w a a b o c z n y m i , p r z y p o m i n a j ą kształ­
tem wieżę Srebrnych Dzwonów
Część
środkową
p i e r w s z e g o piętra s t a n o w i m o t y w zaczerpnięty z e l e ­
w a c j i bocznej S u k i e n n i c .
Pod a r k a d a m i pierwszego
piętra w i d o c z n e są a k t u a l n e hasła: „ Ż ą d a m y p o k o j u n a
c a ł y m ś w i e c i e " , „ N i e c h ż y j e przyjaźń p o l s k o - r a d z i e c ­
k a " oraz sztandary biało-czerwony
i
czerwony
P i ę t r o j e s t o d d z i e l o n e o d p a r t e r u balustradą p o m y s ł o ­
w o w y k o n a n ą z t o c z o n y c h k o ł e c z k ó w Podobne b a l u ­
s t r a d y dzielą w i e ż e b o c z n e n a t r z y k o n d y g n a c j e
S z o p k a w s w e j g ó r n e j części u t r z y m a n a j e s t w c i e ­
p ł y m t o n i e o p r z e w a d z e k o l o r u złotego. D w i e d o l n e
k o n d y g n a c j e w i e ż b o c z n y c h zdobią p o s t a c i e c z e r p a n e
z podań k r a k o w s k i c h , j a k L a j k o n i k , T w a r d o w s k i n a
Księżycu. D o d e k o r a c j i s z o p k i , poza s t a n i o l e m , p o r a z
p i e r w s z y zastosował
Kudłek szklane k o r a l i k i , d i a ­
menciki i j e d w a b n y sznur dekoracyjny.
Umiejętnie
r o z m i e s z c z o n e błyszczące, r ó ż n o k o l o r o w e k o r a l i k i z n a ­
k o m i c i e podkreślają f o r m ę architektoniczną s z o p k i .
Z n i c h w kształcie m i s t e r n e j m o z a i k i ułożone sa także
p o s t a c i e L a j k o n i k a . N a t o m i a s t postać T w a r d o w s k i e g o ,
umieszczona n a parterze, jest wycięta z k a r t o n u i p o ­
m a l o w a n a temperą. E f e k t u dopełniają w i t r a ż e w o k ­
nach wież bocznych, m a l o w a n e n a szkle bardzo sta­
rannie.
Pomimo wielkiego
wysiłku, j a k i Kudłek
włożył
w swoją szopkę, n i e udało m u się uniknąć p e w n y c h
błędów,
spośród k t ó r y c h
wymienić
należy p r z e d e
w s z y s t k i m niejednolite p o d względem k o l o r y s t y c z n y m
i f a k t u r o w y m t r a k t o w a n i e całości. P o d c z a s g d y górna
część s z o p k i była u t r z y m a n a , j a k w i e m y , w k o l o r z e
złota i o z d o b i o n a s e t k a m i m i g o c z ą c y c h w ś w i e t l e k o l o ­
r o w y c h szkiełek, w części d o l n e j n a p l a n p i e r w s z y w y ­
b i j a się c z a r n a p l a m a k u r t y n y , o z d o b i o n a n a t u r a l i s t y c z n i e p o t r a k t o w a n ą girlandą róż, o r a z
wykonane
temperą m a t o w e m a l a t u r y , p r z e d s t a w i a j ą c e T w a r d o w ­
s k i e g o n a t l e n i e b a , p o m a l o w a n e g o farbą niebieską
D o l n a część s z o p k i m a r ó w n i e ż p e w n e b ł ę d y a r c h i ­
t e k t o n i c z n e — j e s t m i a n o w i c i e z b y t l e k k a i za m a ł o
r o z b u d o w a n a w s t o s u n k u d o części górnych.

Ryc.
Wyk.

4. Szopka
krakowska.
Franciszek
Tarnowski
(I
nagroda).

T e w ł a ś n i e niedociągnięcia s p o w o d o w a ł y , że K u d ł e k ,
należący dziś d o g r u p y n a j z d o l n i e j s z y c h k r a k o w s k i c h
s z o p k a r z y , musiał z a d o w o l i ć się n a o b e c n y m k o n k u r ­
sie I I nagrodą.
D l a t e a t r z y k u swego, który o d i m i e n i a s y n k a a u t o r a
n o s i n a z w ę „ J a c u ś " , K u d ł e k napisał k r ó t k ą sztuczkę
w t r z e c h odsłonach „ O M i s i u n i e r o b i e " . T r e ś ć j e j j e s t
b a r d z o p r o s t a . M i ś b u d z i się w y g ł o d n i a ł y ze s n u z i m o ­
w e g o i cieszy się, że będzie m ó g ł podbierać miód
pszczołom:
W r e s z c i e skończył się s e n z i m o w y ,
M o ż n a odetchnąć p o w i e t r z e m t r o c h y ,
Już k w i a t u s z k i , j a k w i d z ę , z a k w i t a ł y ,
G ł u p i e pszczoły m o c r o b o t y będą miały.
W y p r a w a M i s i a d o d z i u p l i , g d z i e mieści się r ó j , k o ń ­
czy się n i e p o w o d z e n i e m .
P s z c z o ł y pokąsały r a b u s i a ,
który obolały i spuchnięty l e ż y w łóżku. D z i ę k i p o m o ­
c y d o k t o r a Z i ó ł k o , leczącego c h o r e g o z a s t r z y k a m i , M i ś
p r z y c h o d z i d o z d r o w i a , a l e z a r z e k a się, że już n i g d y
nie będzie „bumelantem", żyjącym z cudzej p r a c y .
Pszczoły, litując się n a d c i e r p i ą c y m M i s i e m i w z r u ­
szone j e g o obietnicą p o p r a w y , przynoszą m u s a m e m i ó d
w słoiku. T r e ś ć s z t u k i , zakończonej m o r a ł e m , n a w i ą ­
z u j e d o l i c z n y c h o p o w i a d a ń d l a d z i e c i , w f o r m i e zaś,
zwłaszcza w
„kalwaryjskim"
sposobie
rymowania
z n a j d u j e m y e c h a d a w n y c h tekstów s z o p k o w y c h .
Z d w u w y m i e n i o n y c h d e k o r a c j i , które wykonał K u ­
dłek d o s z o p k i , j e d n a ( r y c . 1) p r z e d s t a w i a p o k ó j M i s i a
i k r a j o b r a z , d r u g a ł ą k ę n a t l e gór, ze s t a r y m w y p r ó c h niałym d r z e w e m n a p i e r w s z y m p l a n i e . D e k o r a c j e , w y ­
k o n a n e b a r d z o umiejętnie, p r z y p o m i n a j ą m o d e l e sce­
n o g r a f i c z n e , mają j e d n a k tę zasadniczą w a d ę , że c h a ­
r a k t e r e m s w y m zupełnie odbiegają
o d zewnętrznej
o p r a w y t e a t r z y k u — o d s z o p k i . P r z e p r o w a d z o n a próba
zastąpienia t y c h s k o m p l i k o w a n y c h d e k o r a c j i płaskim
tłem w y m a l o w a n y m ręką d z i e c k a , dała już l e p s z e r e ­
z u l t a t y N i e u l e g a w ą t p l i w o ś c i że K u d ł e k w s w y c h
d a l s z y c h p r a c a c h n a d t e a t r z y k e m k u k i e ł k o w y m i tę
trudność zdoła z c z a s e m p r z e z w y c i ę ż y ć .
Jeśli t a k w i e l e m i e j s c a p o ś w i ę c i l i ś m y n a o m a w i a ­
nie „teatrzyku kukiełkowego", to m a to swoje uzasad­
n i e n i e . P o k i l k u l a t a c h o c z e k i w a n i a została d o k o n a n a
p i e r w s z a próba zupełnego zeświecczenia s z o p k i i d o ­
s t o s o w a n i a j e j d o p o t r z e b t e a t r z y k u dziecięcego. P r ó ­
ba t a n i e osiągnęła jeszcze p e ł n e g o
wyniku.
Przed
u z d o l n i o n y m szopkarzem k r a k o w s k i m stoi ważne za-

127

�d a n i e n a przyszłość dalsza rozbudowa architektury
szopki, umożliwienie kukiełkom większej s w o b o d y r u ­
c h u (obecnie mogą się one poruszać t y l k o w obrębie
scenki), przygotowanie nowego typu dekoracji dosto­
s o w a n y c h do w y g l ą d u szopki, a możliwych do w y k o ­
n a n i a p r z e z dzieci, w r e s z c i e o p r a c o w a n i e z e s t a w u t y ­
p o w y c h kukiełek, które d z i e c i mogłyby ubierać w s p o ­
sób zgodny z treścią różnych reżyserowanych p r z e z
siebie b a j e k i opowiadań.
Próby
przeprowadzone
n a scenie
„Krakowskiego
t e a t r z y k u kukiełkowego » J a c u ś « " wykazały, że d z i e c i
niesłychanie s z y b k o zapoznają się z a r k a n a m i n i e ­
s k o m p l i k o w a n e j reżyserii kukiełkowej i b a w i ą się t e ­
atrzykiem znakomicie.
Jeżeli wysiłek podjęty p r z e z k r a k o w s k i e g o s z o p k a r z a n i e m a rozpłynąć się w próżni, należałoby z a a p e ­
lować do kierowników p r z e d s z k o l i i świetlic dziecię­
c y c h , a b y się jego t e a t r z y k i e m bliżej z a i n t e r e s o w a l i .
I n n e s z o p k i zgłoszone n a ostatni k o n k u r s n i e w i e l e
odbiegały od t y c h , które widzieliśmy n a p o p r z e d n i c h
k o n k u r s a c h — poziom
był wyrównany,
przewaga
szopek średniej wielkości, f o r m y t r a d y c y j n e , oparte n a
elementach architektury krakowskiej. D w i e pierwsze
nagrody przyznano Wacławowi Morysowi,
zdobywcy
I I n a g r o d y w 1952 г., i F r a n c i s z k o w i T a r n o w s k i e m u ,
który po d w u l e t n i e j p r z e r w i e znów stanął do k o n ­
kursu.
S z o p k a w y k o n a n a p r z e z M o r y s a ( r y c . 3), jednopię­
t r o w a , o t r z e c h wieżach, z których boczne w z o r o w a n e
są n a wieży Z y g m u n t o w s k i e j , p o s i a d a część frontową
opartą n a m o t y w a c h zaczerpniętych z S u k i e n n i c . P o d ­
stawę s z o p k i stanowią m u r y o b r o n n e W a w e l u , z w n ę ­
k a m i , w których
u m i e s z c z o n e są h e r b y
Krakowa.
Szopka Morysa jest bardzo kolorowa, w y k l e j o n a b a r w ­
n y m i błyszczącymi foliami. N i e s p o d z i e w a n y
kontrast

Fotografował

stanowią wieże boczne w y k l e j o n e j e d n o l i c i e c z e r w o ­
n y m papierem.
'
Szopka F r a n c i s z k a Tarnowskiego (ryc. 4) jest śred­
n i e j wielkości i m a pięć wież.JSzopka t a b a r d z o p r z y ­
p o m i n a s w y m kształtem i układem szopkę tego a u l o r a z 1948 г., znajdującą się w M u z e u m H i s t o r y c z n y m
w Krakowie.
P e w n a j e d n a k różnica między o w y m i
s z o p k a m i p o l e g a n a t y m , że wieże b o c z n e n o w e j , n a ­
wiązujące do wyższej wieży kościoła M a r i a c k i e g o , p o ­
siadają dookoła — z a m i a s t małych wieżyczek — s t r z e ­
liste dwuspadowe daszki. Szopka Tarnowskiego, w y ­
k o n a n a b a r d z o p r e c y z y j n i e , w y k l e j o n a j e s t błyszczą­
cymi foliami w kolorach pastelowych. P r z y k r y d y ­
sonans stanowi jedynie czerwona p l a m a dachu, w y ­
pełniającego przestrzeń
między wieżami,
oklejona
zwykłym c z e r w o n y m p a p i e r e m z Ы а Т у т n a d r u k i e m ,
mającym imitować dachówkę. P a r t e r od piętra o d ­
g r o d z o n y j e s t ażurową balustradą.
Drugie nagrody oprócz A l e k s a n d r a K u d ł e k a —
otrzymali Tadeusz R u t a i Antoni Wojciechowski.
S z o p k a R u t y j e s t s t o s u n k o w o większa o d p o z o s t a ­
łych, m a 2 piętra i 7 wież. W o j c i e c h o w s k i przedstawił
szopkę n i e różniącą się w i e l e od t y c h , j a k i e robił w l a ­
tach poprzednich.
T r z y trzecie nagrody u z y s k a l i — nestor k r a k o w s k i c h
szopkarzy, m u r a r z Stefan Mitka, oraz A d a m D u d z i k
i Ryszard Kijak.
W porównaniu z l a t a m i ubiegłymi zauważyć można
było n a o s t a t n i m
k o n k u r s i e częste w y k o r z y s t y w a n i e
k r a k o w s k i c h elementów
architektonicznych, czerpa­
n y c h z W a w e l u (np. zakończenie wież), S u k i e n n i c ( a t t y k a , e l e w a c j a boczna), c o r a z m n i e j n a t o m i a s t w i d u j e
się elementów g o t y c k i c h , zwłaszcza zaś d a w n i e j chęt­
n i e naśladowanego gotyckiego zakończenia wieży k o ś ­
cioła M a r i a c k i e g o .
-

Roman

Reinfuss.

Stołeczne Z a k ł a d y G r a f i c z n e N r 1. W a r s z a w a , Wiślana 6. Z a m . 900. P a p . i l u s t r a e . k l . Ш 100 g :
A l f k a r t o n biały V k l . 100 g B I . N a k ł a d 3 000 egz. 5-B-16084. K l i s z e w y k o n a ł a D r u k a r n i a
A k c y d e n s o w e , W a r s z a w a , T a m k a 3.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9908" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9886">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/997ed22f91238a47cd7b74f7d85b147a.pdf</src>
        <authentication>8457bea292ec5342b8e55d9260b3353e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117887">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:272</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117888">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117889">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117890">
                <text>Recenzje i sprawozdania cz.1 /LUD 1964-65 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117891">
                <text>LUD 1964-65 t.50, s.321-362</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117892">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117893">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117894">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117895">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117896">
                <text>320
cJlep;yeT Cql1TaTb 3a 3XO MHTeJlJleKTyaJlbHOrO TBOpqeCTEa )KpeQoB TeoTeryaKaH, 3a MCTOqHMKrro3HaHMH MX 60JlbllI0i1 pem1rMo3Hoi1 M J1JilTepaTYPHOi1 Tpa,[lHQVlJil.MOHYMeHTaJlbHocTb, 3TMQeCKMi1MaKcMMam.t3M, pe3KMe
rrepeXO,[lbl HacTpolOHHH OT QyP;OBMl.l.\HOCTM
K yTOQHeHHoi1 rrpHBJleKaTeJlbHOCTM,rrepe,[la''la C OP;HOi1CTOpOHbIHeOObIQai1Hblx 11 TparWleCKMX IICMXM'-leCKHX COCTORHMM,
a c ;I1pyroi1 OQapOBaTeJlbHbIX rrei13al:Kei1-'" BOT HaHóo.:ree xapaKTepHble '-lepTbI MX rrpoH3Be,[leHMH.

II.

RECENZJE

Sztuka

Kamerunu.

s. 11, tablic

I

Muzeum

SPRAWOZDANIA

Etnograficzne

w Krakowie.

Kraków

1961 r.,

12.

Z okazji wystawy
prymitywnej
sztuki "ludu kameruńskiego"
pokazano
naj piękniejsze
okazy, które przywiózł do Krakowa Stefan Szolc-Rogoziński
(wyprawa do Kamerunu
1882-85). Znajdują się one w Muzeum Etnograficznym i Muzeum Narodowym
w Krakowie.
Krótkie objaśnienia
dotyczące
pochodzenia
zbiorów oraz bardzo ogólnikowe
zamknięte
na półtorej
strony - objaśnienia
eksponatów
(podane w 4-ch językach),
spis eksponatów bez określenia
szczegółowego
ich pochodzenia
oraz bardzo dobre
fotografie - zamykają
całość.
Niezupełnie
jednak jasnym jest, dlaczego w objaśnieniu
podano: "lud
kameruński",
skoro ta jedność z punktu widzenia etnografa
jest wątpliwa,
i skoro da się tu naliczyć aż 15 plemion (L. R a t a j s k i, Afryka,
W. P.
Warszawa
1963. str. 139) należących
z kolei do różnych grup etnicznych
i językowych,
jak np. Bantu, Semi-Bantu,
Chamito-Semici,
Hausa, Sudańczycy (Czamba, Mburu, Bute i inni) a nawet Pigmeje (Babinga). Na północy - Kanuri, Arabowie.
W radzieckiej
encyklopedii
(Afrika,
Encyklopedyczeskij
sprawocznyk,
Moskwa 1963. str. 387), grupy te ujmowane
są
mianem "narody" - i słusznie, bo trudno dawną jedność kolonialną i zmienioną sytuację polityczną
określać obecnie mianem "lud kameruński".
Sama nazwa "Kamerun"
pochodzi od nazwy rzeki, stworzona
przez Portugalczyków
Rio dos Camaroes.
W konsekwencji
- nie można uznać za
ścisłe, a nawet słuszne określenia
pod ilustracjami
takie jak "wybrzeże
Kamerunu",
"Góry
kameruńskie",
"Kamerun",
"znad
rzeki
kameruńskiej" - bez próby powiązania
etnicznego.
Także objaśnienie
pod ryciną 11, "grzebień z Loango" wprawia w zakłopotanie,
gdyż leży ono w Kongo
w okolicach Brazzaville i było w średniowieczu
osobnym państwem.
Sztuka Loango i Kamerunu
- to nie to samo, bowiem tym zróżnicowaniom
etnicznym i językowym odpowiadają
różnice kulturowe,
zwłaszcza w sztuce
plastycznej
i instrumentach
muzycznych.
Co więcej,
mimo gruntownej
industrializacji
i ogólnego postępu, różnice w kulturze, zwyczajach, wierzeniach i sztuce silnie ważą na nowych procesach etnograficznych.
Świadczą
o tym zarówno prace dawnego typu jak B. Ankermanna,
L. Frobeniusa,
H. Baumanna,
R. Thurnwalda,
D. Westermanna,
jak i nowsze np. A. Murdocka. Rozumie się, że w zbiorach mogą brakować niekiedy, bardziej szcze21

�•
322

323

gółowe metryki - przy opracowywaniu
jednak naukowym
ekspozycji
etnograf musi usiłować powiązać wiadome i uzupełnić braki.

wych, wprost z zewnątrz. Obok !ali jest izba jadalna a po bokach tych izb,
tak w ciągu środkowym
(głównym), jak i w ciągach bocznych, mieszczą
się małe alkierze służące za sypialnie lub składziki. Wnętrze domu nie jest
rozplanowane
symetrycznie.
Nie można też ustalić
schematu
typowego
rozplanowania
wnętrza, choć zawsze można określić rodzaj pomieszczeń
występujących
w każdym domu. Ich wielkość uzależniona jest od wielkości
samego budynku a to zaś łączy się z zamożnością właściciela.
We współczesnym
budownictwie
w badanym przez autorów rejonie Portugalii dają się obserwować
pewne przemiany.
Budynki bywają stawiane
obecnie co'raz częściej jako wolnostojące.
W takich domach mieszkalnych
zanika wtedy podcienie przed głównym wejściem do domu. W nowych
budynkach ulegają powiększeniu okna, nawet w wypadku gdy pozostawiło
się małe podcienie przed głównym wejściem. Bywają też drugie drzwi wejściowe umJ,eszczane z frontu domu.
Wypadnie
dodać, że obecna publikacja
autorów
jest kontynuacją
poprzednio prowadzonych
prac. Należy spodziewać
się dalszych publikacji
z tej dziedziny.
K. Wolski

J. Gaje/&lt;:

Ernesło Veiga de Oliveira i Fernando Galhano Casas da .?ona centra! do
portugues
Trabalhos
de Antropologia
e Etnologia da Sociedade de
Antropologia
e Etnologia e do Centro de Estudos de Etnologia Peninsular,
vol. XVIII, Fasc. 3-4 (Nowa Serie da Sodedade e do Centro), Porto 19611962 (Instituto
de Antropologia
- Faculdade
de Ciemcias), s. 239-255.
fot. 12, rys. 4.
Autorzy zajmujący się już w swych poprzednich
pracach zagadnieniami
związanymi z budownictwem
mieszkalnym w Portugalii (A Regiao e a Ca:;a
Gandaresa, w Trabalhos
de Antropologia
e Etnologia vol. XV, fasc. 3-'1,
Porto 1955/57, s. 265-285) w swej ostatniej pracy publikują materiały pochodzące z własnych badań terenowych
przeprowadzonych
w nadmorskim
rejonie środkowej Portugalii, głównie w okręgach Leiria i Pombal.
Autorzy zajmują się wyłącznie domem mieszkalnym.
Oczywiście nie jest
to budow':1ictwo drewniane, lecz charakterystyczne
dla Portugalii budownictwo kamienno-gliniane.
W większości, wiejskie domy mieszkalne są parterowe, choć w innych okręgach kraju trafiają się domy jednopiętrowe.
Ściany są grube i masywne. Jako pokrycie dachu występuje dachówka "rzymska". Budynki stoją wolno, lecz także często rzędem obok siebie, przypierając do siebie ścianami,
co im nadaje formę jakby jednego długiego
domu o licznych podcieniowych werandach. Podcienia te są typu wpuszczanego, mieszczą się przy wejściu do mieszkania przed drzwiami frontowymi.
Podcienia jednak nie &lt;ą rozmieszczone symetrycznie
i nie zajmują całego
czoła budynku. Przeważnie
podcienie mieści się w jednej trzeciej cz~ści
ściany czołowej. W niektórych
budynkach
bywa też podcienie od strony
patio. Patio i ogródek znajdują
się na tyłach domu mieszkalnego.
Obecnie
od strony tylnej domu umieszczane
są lokalności
gospodarczo-kuchenne.
Kuchnia a raczej ognisko mieści się w części przylegającej
do patio. Ognisko wywędrowało
z części środkowej domu do części zewnętrznej.
W środku domu pozostały tylko duże kominy.
Budynki bywają często trójtraktowe.
Jako pierwszy trakt trzeba przyjąć
w takim wypadku ciąg izb i podcienie przy ścianie czołowej. Autorzy podają jako przykła:i
takiego rozwiązania
wnętrza
plan domu z Granja
(w okręgu Leiria). Ciekawym jest, że ciągi zewnętrzne
są znacznie węższe
od ciągu wewnętrznego,
są one też niższe. Także posadzka w nich znajduje
się na nieco niższym poziomie niż w pomieszczeniach
ciągu środkowe~o.
W środkowej
części znajduje
się główna izba, zwana "sala", do której
wchodzi się bezpośrednio z podcienia a w domach nowszych, bezpodcieniolitoral

Henry Field, Camel brands and graffiti
from Iraq, Syria, Jordan,
Iran
Arabia,
Supplement
to the Journal of the American Oriental Societ,Y
NO 15, October-December
1952, s. VI, 41, fig. 43.
and

Cenna praca znanego badacza Wschodu prof. H. Fielda, zawiera omówienie bogatego materiału
ikonograficznego
(załączonego w 43 ilustracjach)
zebranego w latach 1925-1950, podczas badań terenowych,
przeprowadzanych w Iraku, Syrii, Jordanii, Iranie i Arabii. Materiał ten to znaki własnościowe poszczególnych
ludzi lub szczepów przeważnie arabskich beduinów (koczowników),
wypiętnowane
&lt;wypalone) na skórze wielbłądów.
Te
znaki własnościowe, zwane wasm (pl. wusum) lub ausam w Arabii (w Algierze nazwą tą oznacza się inicjał), umieszczano
na udach, policzkach,
szyjach lub nogach wielbłądów. Wypalano je zaś po lewej lub prawej stronie zwierząt. Raz tylko piętno znajdowało
się dwukrotnie
wypalone
na
jednym i tym samym zwierzęciu na udzie i na szyi.
Na 1040 zebranych i podanych znaków, część tylko odnosi się do wielbłądzich, oznaczających
przynależność
własnościową
zwierząt. Spory procent
zebranego materiału,
to znaki na skałach, rysunki (ozdoby), znaki na cysternach, które autor porównuje
i usiłuje połączyć ze znakami dawnych
alfabetów występujących
niegdyś na badanych terenach.
Hans A. Winkler, współautor
jednego z rozdziałów w pracy Fielda (The
origin and distribution
of Arab camel brands, s. 26-35&gt;, zwraca też uwagę
na to, że większość chamickich
i protochamickich
plemion afrykat'lskich
piętnuje swoje zwierzęta, umieszczając
znaki na nogach. Piętnowanie
nie-

sn

f

�324

325

wolników znakiem własnościowym
pana, zakazywał już kodeks Hammurabiego. Na Kaukazie są używane całe serie znaków własnościowych
(tamgas).
Często znaki te noszą cechy pokrewier'lstwa
z literami miejscowych
alfabetów. Arabskie
napisy ścienne wykazują
łączność z literami
napis6w
thalmudycznych,
lyhyanicznych
i safaitycznych.
Przeglądając
omawianą pracę nasuwa się pytanie, dlaczego nie przeprowadzono porównania
znaków własnościowych
i napisów skalnych z elementami miejscowego zdobnictwa. Wszak często znaki własnościowe wiążą
się też bardzo ściśle ze zdobnictwem,
jak to wykazał na materiałach
pochodzących z Półwyspu Iberyjskiego
E. Frankowski
w swej cennej pracy
wydanej w roku 1916 (E. F l' a n k o w s k i, Los signos quemados y esquilados sabre los animales de tiro de la Peninsula
Iberica.
Memorias de la
Real Sociedad Espanola de Historia Natural. vol. X. Madryt 1916, s. 267310, fig. 49), której autor niestety nie wymienia w załączonej bibliografii.
. Również niezmiernie
cenne byłoby nawiązanie
do innych znaków własnościowych występujących
np. na terenach europejskich
(znaków kamieniarskich, garncarskich,
rybackich lub wreszcie naszych słowiańskich bartnych).
Pewnym uzupełnieniem
omawianej pracy Field'a, a właściwie podanych
materiałów ikonograficznych,
jest dodatek o znakach własnościowych
stosowanych przez hodowców wielbłądów w Czolistanie w księstwie Bahawalpuru w Pakistanie
Zachodnim (Czolistan, jest to nazwa północno zachodnich terenów pustyni Thar). Do poprzedniej
kolekcji znaków własnościowych dochodzi jeszcze 51 znaków z Czolistanu (Appendix: O Animal brands
in Cholistan, H. F i e l d, An Anthropological
Reconnaissance
in West Pakistan, 1955, pub!. by the Peabody Museum, Cambridge,
Mass, 1959, p. 274275).
Bezsprzecznie dużą zasługą prof. Field'a jest staranne zebranie różnych
znaków i znaków własnościowych
z krajów Islamu i udostępnienie
ich
w publikacji, światowej literaturze
fachowej, tym wszystkim, którzy zajmują lub zajmować się będą zagadnieniami
sfragistyki, heraldyki i znaków
własnościowych.
Krzysztof

Dov Noy, Jefet
Volkserziihlungen

Schwili

erziihlt

hundertneunundsechzig

Wolski

jementische

1957-1960, wydane przez wydaw&amp; Co., Berlin 1963, oprawa płócienna, fot. l, s. 376,

aufgezeichnet

in Israel

nictwo Walter de Gruyter
cena 58 DM.
Zbiór zestawiony przez D o v N o y'a obejmuje 169 opowiadań zapisanych
lub nagranych na taśmie magnetofonowej
wedle relacji żydowskiego bajarza, imigranta z Jemenu, Jefet Schwili, w języku hebrajskim
w roku 1957
w Holan, przedmieściu Tel Avivu. Jefet Schwili, znakomity narrator urodzo-

ny w 1918 roku, uczęszczając przez 4 lata do szkoły poznał 5 ksiąg Thory
(Księgi Mosisa) i wyjątki z Talmudu. Mając lat 9 wstąpił dla nauki do zawodu ojca, po którym został złotnikiem. Ożeniono go kiedy miał lat 16. Dar
opowiadania oraz repertuar
Jeret Schwili odziedziczył po ojcu, namiętnym
opowiadaczu. Ani ojciec ani Jefet Schwili nie traktowali opowiadania profesjonalnie śladem innych wschodnich bajarzy. Za opowiedziane bajki na
sesji izraelskich badaczy bajek Jefet Schwili został wyróżniony
oraz odznaczony jako "najlepszy opowiadacz bajek w Izraelu". Na uwagę zasługuje fakt, że bajarz nie zna tytułów swoich bajek, lecz wierzy w autentyczność opowiadanych
zdarzeń.
D o v N o y, uczeń Stith T h m o p s o n'a, po powrocie z Indiana University
(USA), tworzy w 1955 roku IFA (Israel Folktale
Archive),
mające swoją
siedzibę w Muzeum Etnologicznym
w Haifie, dysponujące
w końcu 1962
roku zbiorem 500 zinwentaryzowanych
opowiadań
żydowskich
z ponad
30 krajów. Inwentaryzacji
dokonano na podstawie
systematyki
wątków
Aarne - Thompson'a z roku 1928.
Po wstępie przynoszącym
dane biograficzne
o narratorze
i jego najbliższej rodzinie następują opowiadania
kolejno numerowane
od 1 do 169.
Opowiadania te Dov Noy podzielił na następujące grupy wedle typów dotyczących dziedzin życia: A. - Opowiadania o zwierzętach w ilości 10, B. Bajki - 36, C. - Religijne opowiadania - 23, D. - Romantyczne opowiadania - 27, E. - Rządzenie losu (Das Walten des Schicksals) - !O, F. Zbój, głupi anioł śmierci - 6, G. - Opowiadania komiczne (Schwiinkeund
Schnurren)
- 38, H. - Zydowsko-jemeńskie
legendy i podania - I. lVIaimonides i Ibn Esra - 4, II. - Rabbi Schalom Schabasi - 5, III. - Zydzi
w Jemenie - 10.
Wszystkie opowiadania
są bardzo krótkie, (najdłuższe z nich zajęło bajarzowi 2 godziny opowiadania).
W nielicznych tylko bajkach występują
wiersze, podane w prozie na podstawie arabskiego oryginału.
Część ostatnia - suplement - prócz bibliografii, skrótów i rejestru informatorów zawiera objaśnienia
do poszczególnych
opowiadań
z podaniem
numeru IFA, typów oraz wątków wedle AT, z ewentualnym
podaniem
dodatkowych
objaśnień
jak np. pochodzenie
opowiadania,
wzgl. krótkie
streszczenia
opowiadań opowiedzianych
przez bajarza, lecz nie wydanych
w tym zbiolrze.
Z uwagi na to, że z 263 opowiadań podanych przez Jefeta Schwili względnie jego rodzinę do końca 1961 roku tylko 171 zostało wydanych w omawianym zbiorze, Dov Noy podaje krótkie streszczenie pozostałych 92 opowiadań. Cennym dla badacza jest również indeks typów i wątków w liczbie
porządkowej
wedle AT3 z przeciwstawieniem
inwentarza
IF A. Wydawca
wylicza nadto 19 nowych, nie występujących
w AT3 typów opowiadań. Pewna część opowiadań odpowiada typom EB (Wolfram E b e l' h a l' d i Pertev
Naili B o l' a t a v, Typen Tilrkischer
Volksmiirchen,
Wiesbaden 1953). Część

�326

327

ostatnią suplementu stanowi słowniczek zawierający objaśnienia terminów
hebrajskich, arabskich, tureckich i innych występujących
w opowiadaniach.
Jefet Schwili
erziihlt
jest cennym wkładem do poznania arabsko-żydowskiej prozaicznej literatury ludowej, której zinwentaryzowaniem
wedle
naj nowszych wymogów naukowych poszczycić się może Żydowskie Archiwum Folklorystyczne
w Haifie a zasługuje na uwagę nie tylko jako zbiór
bajek iudowych i baśni, występujących
na odmiennym terytorium
językowym, lecz także jako usystematyzowany
zbiór, z którego wybrano to, co
jest pierwotne i autentyczne i to, co stanowi obce domieszki lub jest stylizacją narratora.
Konrad

Wypych

Peter Fusch, Die ViiIker der Siidost-Sahara,
Tibesti, Borku, Ennedi;
VerOffentlichungen
zum Archiv fur Vćilkerkunde (Museum fiir Vćilkerkunde
in Wien), Band 6, Wien 1961, rys. 20, w tym 1 mapa, 1 szkic mapy oraz
20 fotografii na kredzie, opr. płóc., s. 254.
Autor przedstawia wyniki naukowe swoich dwóch wypraw do południowo-wschodniej
Sahary w latach 1955 i 1956, których zadaniem było przeprowadzenie badań etnograficznych
nad kulturą i historią szczepów Tibesti,
Borku i Ennedi, które w XIX i pierwszej połowie XX wieku były przedmiotem badań H. Barth'a, G. Nachtigal'a
i H. Carbou'a, lecz z różnych
przyczyn przedstawiały
bardzo odbiegający od rzeczywistego
stanu obraz
faktyczny.
Większość szczepów Ennedów, zwanych przez autora Balami (nosi arabską nazwę Bidejatów,
zwanych przez Barth'a także Terauami),
nazywa
swój kraj nie Ennedi lecz Belebe. Zamieszkuje
go 30 tys. mieszkańców.
Mieszkańcy Tibesti, zwani Tuhu również Teda, Toda czy Tibbu, zajmują
tereny w okolicach szczytu Emi Kussi w liczbie około 35 tys. mieszkańców.
Dazagadami
autor nazywa mówiących narzeczem dazaga szczepy, zwane
również z arabska Goranami. Należą do nich: Gedowie, Anakazowie,
Dozowie, Kamadjadowie
i Unjadzi, zwani również Wanjami.
Goranów jest około
30 tys.
Jako podstawę podziału etnicznego autor przyjął język - tibu - należący do grupy języków centralno sudańskich.
Objęte badaniami terytorium
mieści się w granicach pomiędzy 13° i 24°
wschodniej długości i zwrotnikiem Raka a 16° szerokości północnej. Góruje
nad nim najwyższy szczyt Sahary, wulkan Emi Kussi, wysokości 3415 m.
Nie bez znaczenia jest fakt, lż objęte badaniami
tereny
leżą zdala od
uczęszczanych
szlaków
komunikacyjnych,
że mieszkańcy
nomadzi
i p6łnomadzi - zajmują się hodowlą osłów i wielbłądów obok kóz, owiec
i bydła. Najczęściej uprawiane rośliny to: pszenica, jęczmień, proso, rzadko

kukurydza,
bawełna,
tytoń,
matu południowo-wschodnia
pustyni.

cebula
Sahara

i pomidory.
Pod względem
klinależy do naj cieplejszych
obszarów

Z uwagi na bliskie stosunki
pomiędzy
badanymi
plemionami
autor
omawia zbiorowo ich zdobycze ergologiczne, wymieniane
tradycyjnie
zapewne od setek lat. W rozdziale o kulturze
materialnej
autor omawia
formę i funkcję pomieszczeń mieszkalnych - domu stożkowego, namiotu
z mat i in., studnię; techniki: kolwalstwo - przetapianie
starego żelastwa
i wytop nowego, - narzędzia kowalskie, garncarstwo, plecionkarstwo,
garbarstwo, farbiarstwo, impregnację, ubiór, zdobnictwo, tatuaż, broń i narzędzia, łowiectwo - zapadki i sieci, - instrumenty
muzyczne, siodła i uprząż
konia, artykuły użytku codziennego jak misy, koszyki, ceramikę itp. oraz
zabawki. Trafny dobór rysunków stanowi cenne uzupełnienie bogatego materiału faktograficznego,
ujętego w sposób bardzo zwięzły i z wnikliwą
znajomością·
Z kolei autor analizuje formy gospodarcze, podział socjalny z wyszcze_
gólnieniem klanów, grup spokrewnionych,
genealogii, podział zajęć wedle
płci, ich wzajemny stosunek, urodziny, małżeństwo i śmierć oraz związane
z nimi zwyczaje, prawo zwyczajowe, religię i magię u Balów, Tubów i Daza gadów, starając
się wyodrębnić wpływy iberyjskie i arabśkie, wskazać
zwyczaje, przejęte przez inne kultury, nawet grecką. Osobno autor omawia
kastę kowali, socjalnie na niskim poziomie stojącą, występującą
u wszystkich narodów południowo-wschodniej
Sahary, jest to najprawdopodobniej
odłam sudańskich
szczepów kowali. Godny uwagi jest również fakt, że
li Tubów
znajdujemy jeszcze (rok 1956) nielicznych starszych niewolników
obojga płci i że oddalenie się niewolników spowodowało zaburzenia gospOdarcze wśród niedoceniających
uprawę ziemi nomadów i półnomadów.
Rozdział dotyczący historii południowo-wschodniej
Sahary autor dzieli
na 4 podrozdziały, wyodrębniając
źródła pisane, przekazy ustne oraz źródła
archeologiczne
i dokonuje próby porównania
kultur sąsiednich narodów
afrykańskich.
Uwzględniając
dostępne wyniki badań archeologicznych
autor w konkluzji dochodzi do wniosku, że pierwotny człon ludności badanych terenów stanowiły
typy antropologiczne
odpowiadające
jasnoskórnym, iberyjskim,
północno-afrykańskim,
o czaszkach
dolicho-cephalos
i acro-cephalnych.
Stan ten uległ zmianie dopiero po najazdach Etiopijczyków, którego to terminu autor używa dla uniknięcia terminu Chamitów,
których wpływy znajdują odbicie w kulturze badanych.
W suplemencie autor podaje: krótki zarys chorób i sposoby ich leczenia - zalecane na podstawie przepowiedni
z piasku przez występującego
w charakterze
znachora kowala. Kilka bajek, podań i legend oraz przegląd znaków własnościowych,
używanych do znakowania wielbłądów, bogata bibliografia oraz indeks zamykają całość.
Die Volker der Siidost-Sahara
to monografia, w typie kierunku historycz-

�328
nego, w krytycznym
świetle szeroko uwzględniającą
wyniki badań naukowych od zapisów Herodota
(500 p.n.e.) poprzez Artemidoresa
(270 p.n.e.),
Ptolemeusza
i innych do pierwszych lat drugiej połowy XX wieku. Stano_
wi cenny zbiór wiadomości,
otrzymanych
drogą badań terenowych
u progu drugiej połowy XX wieku, do poznania kultury narodów Afryki północno-wschodniej,
zasługujący
szczególnie w świetle postli'Pującej
cywilizacji i zachodzących w Afryce przemian narodowo-wyzwoleńczych
na baczną uwagę·
K. W.

Rein Helmut, Die Insektennahrung
der australischen
Ureinwohner.
Aka.demie- Verlag, Berlin 1962, s. 159, ilustr. 22, tab!. 5, map. 3. Veroffentlichungen des Museums flir VOlkerkunde zu Leipzig, zeszyt 13.
Opierając się na bogatej literaturze
autor omawia zagadnienie
znaczenia
insektów
w pożywieniu
zbieracko-łowieckich
ludów Australii.
Dwa rozdziały pracy poświęcone są najważniejszym
owadom: gąsienicom,
molom, szarańczy, termitom
i mrówkom. Autor daje zasięgi ich występowania, spożywania, znaczenia w gospodarce i pożywieniu
Australijczyków.
Przeprowadza
też klasyfikację
owadów oraz sposobów zdobywania
ich.
Na podkreślenie
zasługuje- wszechstronne
ujęcie zagadnień.
Poznajemy
nazwy owadów w języku potocznym, używanym pomiędzy białymi i tubylcami, ich łacińską terminologię,
miejsca występowania,
czasem związane
z owadami totemy i kulty.
Przy użyciu ujęć kartograficznych
autor przedstawia
na 3 mapach występowanie:
owadów, miodu z dzikich barci jako pożywienia i narzędzi jak
witka, piła rotangowa,
liny i inne.
Owady autor dzieli na dwie zasadnicze grupy: tłuszczodajnych,
do której
zalicza 19, występujących
w drzewach, korzeniach
i na liściach insektów
wzg!. ich larw, powszechnie
określanych
jako Witchetties
lub Witchetty
Grubs i mole Bogong (Euxoa infusa) oraz cukrodajnych,
do której zalicza
pszczoły Trigona (Meliponinae)
w Kordylierach,
mrówki miodowe (Melophorus spp.) w północnej
i środkowej Australii
oraz występujące
głównie
w środkowej Australii mszyce (Psylidae, Aphididae,
Spondyliaspis
eucalypti i inne), wytwarzające
wskutek fizjologicznej
potrzeby rodzaj rosy miodowej, szybko parującej i krystalizującej
się w czysty cukier zwany manna.
Podział ten dokonany został przez samych Australijczyków
i ma swoje uzasadnienie gospodarcze i kulturowe.
Autor dochodzi do wniosku, że owady
wbrew dosyć szeroko rozpowszechnionej
opinii, nie stanowiły zastępczego
pożywienia, lecz wręcz odwrotnie,
stanowiły przysmak
o wysokiej zawartości odżywczej i wybornym
smaku, ulegający w zależności od technologii
przerobu dodatkowo zmianom aromatycznym.

329
Zbieractwo
owadów i larw, miodu i cukru spowodowało
podział pracy,
polegający
na kooperacji,
w ramach
której
mężczyznom
przypadały
w udziale zajęcia wymagające
siły i wiele zręczności, jak np. przy podbieraniu miodu, kobietom pozostało zbieranie bardziej dostępnych
owadów
i larw, miodu mrówkowego
czy też cukru.
Nasuwające
się wnioski po przeczytaniu
omawianej pozycji to: a) owady
nie stanowiły
zastępczego
pożywienia
w okresach
głodowych,
lecz były
równorzędne
z pożywieniem mięsnym, rybnym i roślinnym, b) podział owadów na tłuszczodajne
i miododajne,
c) składanie poprzez spożywanie owadów zapasów tłuszczu i cukru in corpore na przyszłość (zarówno jedne, jak
i drugie insekty oraz produkty zbierano sezonowo), d) rozwój specjalistycznych narzędzi zbierackich i e) podział pracy przyowadobraniu.
Die Insektennahrung
der australischen
Ureinwohner
bez wątpienia
jest
poważnym
przyczynkiem
do studiów nad pożywieniem
Australijczyków.
K. W.

Marie Reay. The Kuma - Freedom and Conformity
in the New Guinea
Melbourne University Press, Carlton 1959, s. 222, fot. 19, tab!. 9.
Kumowie, jak mówi autorka w swojej socjologicznej
rozprawie, liczącej
8 rozdziałów, nie wytworzyli
i nie znają żadnego etnonimu na określenie
siebie samych. Nazwą Kuma autorka określa część ludności znacznie większego ugrupowania
etnicznego, znanego sąsiadom pod nazwą Nangampów
(Nangamp),
zamieszkujących
w liczbie 25 tys. osób środkową część Doliny
Waghi, w górach zachodniej Nowej Gwinei. Ludność tego obszaru posługuje się kilkoma dialektami
zwanymi przez nich yoowi, yoonerag, yoosera,
yookoga, yoonam oraz yooma, należących
do grupy języków papuaskich.
Od
ostatniego
dialektu
autorka wyprowadziła
nazwę Kuma fonetycznie
najbardziej zbliżonej do wymowy y ooma.
Praca przedstawiona
przez M. Reay jest owocem około półtorarocznych
badań terenowych
nad prymitywnym
ludem,
o ubogiej
kulturze
materialnej. Trudnią się oni hodowlą świń i uprawą ogrodową orzechów ziemnych, kukurydzy,
trzciny
cukrowej,
słodkich
ziemniaków,
owocujących
cały rok i innych
jarzyn.
Ogrody
wznoszą
się terasowato,
a obszar
ich wynosi około 88 km X 24,5 km. Ustrój społeczny znamionuje
wyraźny
poligamiczny
patriarchat.
W dalszej treści pierwszego rozdziału autorka omawia stosunki własnościowe - ziemia stanowi wspólną własność, a tylko plony są własnością
uprawiającego;
podział pracy plony ziemi zbierają
kobiety,
owoce
z drzew, kukurydzę i trzcinę cukrową - mężczyżni. Oni też trudnią się budową domów dla żon i siebie, handlem, wytwarzaniem
narzędzi i zaopatrywaniem w opał.
Highlands,

�331

330
Na czoło jednak wysuwa się hodowla świń; ilość ich stanowi o bogactwie
i znaczeniu właściciela.
Świnie odgrywają
bardzo ważną rolę w wierzeniach i praktykach.
Opiekunem
ich jest jeden z wielkich duchów - Ceru
duch płodności.
'
Następne dwa rozdziały poświęcone są klanowi i jego funkcji społeczn~j.
Na czele klanu stoi wódz, pierwszy wśród równych - primus inter pares.
Jego insygniami
są sokole skrzydła. Poznajemy
również terytoria
zamiesz~ane przez róż~e ,~lany, ich podział, sposoby zawierania
małżeństw
pomiędzy członkami roznych klanów, problemy zdrady małżeńskiej,
wcielenie
przybysza do klanu, potyczki tudzież zawarcie pokoju pomiędzy powaśnionymi k~anami.. Omawiając
stosunki społeczne autorka przedstawia
w3pólnotę mieszkamową.
Odróżnia
w nich 3 grupy:
rodzinne,
poligamiczne
i br~ci z. żona~i ~ d~iećmi .&lt;tubylCy są bowiem zdania, że bracia i ich żony
z dZiećmi powInm mleszkac we wspólnocie). Dowiadujemy
się nadto o emocjonalnYCh. więza~h rodzinnych,
jedynych w swoim rodzaju. I tak np. więź
brata do sIOstry Jest silniejsza niż do żony (zgodnie z zasadą, że w razie
śmierci żony ~ożna mieć inną żonę, lecz siostry już mieć nie można). Dalej
autorka omawia władzę rodziców nad dziećmi, ich stosunek do matki i ojca,
~ota ~ene w odróżnieniu
od matki, jeszcze po ślubie dziecka troszczącego
Się o Jego los, tradycję poligamii określającą
stosunki małżeńskie
i pozamałżeńskie.
Prawo zwy,czajowe Kumów określa rolę "wod.za" i "biegłego mówcy"
(zastępca "wodza" i wyraziciel
jego woli), dziedziczność
tych stanowisk,
ewentualnie
sposoby wyborów;
środki represji
i zapobiegania
zdradzie
małżeńskiej.
Godnym uwagi jest sposób regulowania
sporów w drodze
publicznej
dyskusji, po której wódz decyduje o trybie załatwienia
nieporozumienia.
Nie mniej ciekawie przedstawiają
się zagadnienia
wchodzące w zakres
kultury społecznej jak sposoby wychowywania
dzieci, wdrażanie ich w życie,
zajęcia dzieci, zamążpójście
wzgl. żeniaczka i zwyczaje weselne.
Problemom
kultury duchowej, w szczególności wierze w istoty duchowe
kultom autorka poświęca dużo miejsca. Dowiadujemy
się że Kumowie
:wyrÓżni~~ą duchy, którym przypisują
takie właściwości
jak wolę, apetyt
I zdolnosc wyczuwania
urazy. Zdaniem tubylców duchy te zainteresowane
są losem ludzi, a także i plonami. Pojęcie duszy jest u Kumów dualne świadomo~ć i nieśmiertelność.
Ma ona także, wedle ich wierzeń, nad przyrodzon~ siłę dobra i zła, z którymi można się kontaktować.
Poznajemy
dobre I złe duchy, czarowników,
czarownice
i ich dzieci, wielkie duchy:
B.ollm płodności ludzkiej, Ceru - płodności świń. Na cześć tych ostatmch odbywa
się najwięk3za
uroczystość
doroczna
tzw. święto świń
w .czas~e którego
Kumowie
zabijają
nieomal
wszystkie
świnie, wYko~
n~Ją tance rytualne, obnoszą broń, nakładają
szaty ornamentowane
i wspamałe peruki z pióropuszów.
Zarówno Bolima jak i Geru uważane są za

duchy szkodliwe, lecz kontrolowane
przez człowieka, niewidoczne, z których
Bolim wędruje, zaś Geru jest duchem osiadłym. Ostatniego przedstawia
się
za pomocą figur geometrycznych,
noszonych na głowie dzieci a także przez
mężczyzn w czasie święta.
Różnego rodzaju
kulty zajmują
w życiu Kumów bardzo wielką rolę
i uderzają podobieństwem
do kultów Melanezji i Afryki.
Autorka
przedstawia
również
historię
najmłodszego
kultu
Kumów,
nazywanego
cargo cutt*. Z uwagi na to, że historia
tego kultu jest odzwierciedleniem
poziomu
umysłowego
ludów
pierwotnych
omawia
ją
nieco szerzej. Swoje pierwsze zetknięcie
z białym człowiekiem
Kumowie
datują na rok 1947, w którym przez ich obszar przechodził patrol wojskowy.
Nic dziwnego, że zetknięcie się kultury epoki kamiennej
z cywilizacją połowy XX wieku wzbudziło u tubylców ciekawość.
Stosunki handlowe Kumów bazują na handlu wymiennym
zawodo'wym
i przypadkowym.
Handel wymienny
przypadkowy
cdbywa się najczęściej
wzdłuż szlaków handlowych.
Na podstawie
opisu imprezy handlowej
na
największą
skalę - targów jesiennych - dowiadujemy
się ciekawych rzeczy o sposobach i trybie zawierania transakcji
handlowych,
których przedmiotem są wprost olbrzymie ilości produktów
rolnych, z których najważniejszą pozycję stanowią orzechy (na 500 mieszkańców oferuje się do sprzedaży około 6000 m3 orzechów). Tubylcy rozróżniają
3 kategorie wartości,
z których najwyższą
stanowią
świnie i pióra ptaków rajskich,
naj niższą
mała miarka bambusowa
soli. Nawet zaręczyny
wartościuje
się i przelicza na pióra ptasie, płatne po urodzeniu się pierwszego dziecka. Oszukany
w transakcjach
handlowych
dopuszcza się porwania i oddaje dziecko dopiero

po wyrównaniu
strat.
Kuma,
pionierska
praca o ludach
w Nowej Gwinei, jest ważnym wkładem do etnografii, choć przedstawia tylko cząstkę dwu milionowego
narodu o 500 językach, w aspekcie socjologicznym.
Praca ta nie jest stricto
sensu monografią
etnograficzną
ale doskonałym
źródłem do poznania Nangampów, przedstawionych
wszechstronnie
i z dogłębną znajomością·
Spostrzegawczy czytelnik znajdzie w poszczególnlych rozdziałach książki, a przede wszystkim
w ilustracjach
pewne wiadomości
z zakresu kultury
maThe

terialnej.

K. W.

BEITRAGE ZUR VOLKERFORSCHUNG,
Hans Damm zum 65. Geburtst3.g,
VerOffentlichungen
des Museums fUr Volkerkunde
zu Leipzig, Heft 11. Redakcja Dietrich Drost i Wolfgang Konig. Akademie- Verlag, Berlin 1961,
Textband s. 750, ryc. 9, wkładki 2, map 11, Tafelband
152 tabJ.
Z okazji 65 rocznicy urodzin profesora dra Hans'a
D a m m'a, etnologa
') Zob. G. O
nal of Cultural

t e r wal,
and Social

O S

A Cargo Cult
Anthropology,

in the Mamberano
Area. An Intern.
JourPittsburgh
1983, vol. n, number
l, S. 1-14.

�333

332
i muzeologa, dyrektora
lVIuzeum Etnologicznego w Lipsku, wydano prace
ponad 50-ciu autorów obejmujące
przede wszystkim przyczynki do etr.ografii Oceanii.
Problemom etnografii Oceanii poświęcone są następujące prace:
Bengt A n e II w pracy o sieciach rybackich zajmuje się zastosowaniem
sieci typu kłoni i typu suwaty w Polinezji i Oceanii, przedstawia kilka ich
odmian, charakterystykę
i zasięgi.
Thomas S. B a r t h e l na podstawie studiów Metraux'a i P. Englert'a
oraz własnych badań terenowych przedstawia
zabawy mieszkailców Wysp
Wielkanocnych,
dochodząc do wniosku, że w kulturze społecznej istnieją
tu prócz znanych na 'całym świecie zabaw jak zagadki, bąki, ćwiczenia
cielesne, szczudła, także zabawy rodzime
lub przejęte
drogą migracji
z Polinezji, (a nie jak dotąd przypuszczano z południowej Ameryki). Zaliczamy tu przede wszystkim latawce, jazdę na deskach po falach, saneczkowanie po zielonych stromych zboczach, (także budowanie zabawek-okrętów
wskazuje na pochodzenie zachodnie), kościane łyżwy i sposób poruszanh
się nimi przypominają
polinezyjskie
chodzenie na skorupach
orzechów
kokosowych. Na podkreślenie zasługuje fakt, że nieomal wszystkie związane
ze sportem i zabawą nazwy są pocbodzenia polinezyjskiego.
Tibor B o d r o g i w artykule pt. "Kapkap z Melanezji", poświęconym
sztuce ornamentacyjnej
ozdób typu wisiorkowatego
zwanej "kapkap", dokonuje podziału ornamentów,
wyznacza drogi migracyj
i obecne zasięgi.
Ogólną cechą "kapkap"
jest ornament,
składający
się z wężykowo wyciętych motywów na obwodzie kilku kół lub kilku elips, oparty w części
centralnej
o kształt krzyża lub sześcioboku, o zewnętrznym
ząbkowatym
wykończeniu. Szlaki migracyjne
okrągłych wisiorków prowadzą z Mikronezji do Melanezji (z Nowej Irlandii do Santa Cruz), zaś elipsowatych z Nowej Irlandii do Cieśniny Torresa.
Hans F i s c h e r przedstawiając
zabawy dziecięce szczepu Wotut we
wschodniej Nowej Gwinei wskazuje najważniejsze
elementy zabaw jak:
l) ruch ciała (aktywny bądź pasywny), 2) powodowanie
ruchu, 3) echa,
4) wytwarzanie formy, 5) napięcie, 6) naśladownictwo,
7) współzawodnictwo,
8) zręczność, które należy uwzględnić przy podjęciu systematyki zabaw.
GUnter G u h r w rozprawie o małżeństwach
wewnątrzrodzinnych
i ich
terminologii
na wyspach Melanezyjskich,
wchodzących
w skład Nowych
Hebrydów, ilustruje
wyniki badań 12 diagramami
oraz zestawia wyniki
uzyskane przez R. H. Codrington'a i W. H. R. Rivers'a.
Ernst
G e r m e r poświęca
artykuł
pamięci
Mikłucho-Makłaja,
jego
walce przeciwko polityce kolonialnej
cesarstwa
niemieckiego
o równe
prawa mieszkańców mórz południowych.
Werner
H a r t w i g w rozważaniach
na temat kultury społecznej na
płd.-wsch. Wyspach Salomona w XIX wieku omawia stosunki własnościo-

we, socjalny podział, charakter
wytwórczości,
formy
wartości w handlu wymiennym i wpływ kolonizatorów

wymiany,
pojęcia
na Melanezyjczy-

ków.
Georg H o 1t ker
opierając
się na własnych badaniach
i notatkach
podręcznych misjonarzy, wśród nich także J. P. Schebestyl zapoznaje czytelnika z kulturą duchową, sz(:zególnie ciałopaleniem
nad dolnym Ramu
w Nowej Gwinei, terenie zamieszkałym przez szczep Kire-Puir. Szczególną
wartość posiada równieź słowniczek papuaski i rozważania nad systemem
liczenia, opartym na częściach ciała w odróżnieniu od innych np. systemów
dwójkowych, trójkowych,
piątkowych, siódemkowych i dziesiątkowych.
Gerd K o c h w przyczynku do problemów migracji w Polinezji daje
krótki przegląd dotychczasowych teorii (nie wypowiadając się zdecydowanie
za żadną). Od lat już dyskusja toczy się o to, czy szlaki wędrowne Polinezyjczyków z południowo-wschodniej
Azji prowadziły przez Mikronezję czy
Melanezję. W. S c h m i d t (1899) wnioskując
na podstawie podobieństwa
języków polinezyjskich
i salomońskich wypowiada się za szlakiem melanezyjskim. F. G r a e b n er (1905) na podstawie badań nad rozprzestrzenieniem elementów kultur jest przekonany, że drogi migracyjne dla kultur południowo-polinezyjskich
prowadziły
przez Melanezję a dla kultur
północno-wschodnich
przez Mikronezję. P. S. S m i t h (1910) jest zdania,
że drogi te prowadziły przez Melanezję. W. C h u r c h i 11 (1916) dopatruje
się aż trzech szlaków migracyjnych:
na północ i na południe od wysp
melanezyjskich
i polinezyjską. Ostatnia nie posiadała jego zdaniem żadnego połączenia z Melanezją. A. W. Nieuwenhuis wypowiada się na podstawie
nie występowania
malarii na Polinezji za drogą migracyjną
przez Mikronezję. Wedle G. T h i 1e n i u s a (1903) względy meteorologiczne przemawiają
za wyborem drogi przez Mikronezję. R. Heine-G e 1 d e r n (1932) na podstawie megalitycznych
pomników i toporów wypowiada
się za szlakiem
przez Mikronezję.
Również F. S p e i s er
(1946) dopatruje
się w "całkowitym braku mieczy o 4 ostrzach ... niezbitego dowodu na to, że Polinezyjczycy nie wędrowali przez Melanezję". No podstawie badań kulturowych
Oceanii dochodzi nawet do wniosku, że Polinezyjczycy w większości dotarli
bezpośrednio
z Filipin przez Mikronezji: do Polinezji. B. S t i 11 f r i e d
(1953) wskazując na polinezyjskie elementy językowe w Mikronezji, strukturę socjalną, mity i inne elementy kulfury wypowiada się za mig,racją
przez Mikronezję. Godna uwagi jest również opinia B. A n e ll'a
(1955),
stwierdzającego
na podstawie badań nad narzędziami
rybackimi wyraźną
granicę między Melanezją i Polinezją. Dla polinezyjskich
narzędzi rybackich nie widzi pierwowzorów
na Archipelagu
Malajskim, lecz ustala ich
północno-wschodnie
pochodzenie,
przede wszystkim
japoilskie.
Zdumiewające są także wyniki badań grup krwi, wskazujące
wbrew wynikom

t.

'zob.

też:

XLV,

Wrocław

Stefan

Ł Y s i k,

1960, S. 35.

Pigmeje

ajrykańcy

i zagadnienie

ich

języka,

Lud,

�334
pisuje się w Nowej Gwinei, w okolicach górnego Kwama, magiczną siłę
powodującą miłość, wprowadza czytelnika w wierzenia, czary i tańce, posiadające magiczną siłę, powodującą
miłość u wybranki.
Herbert
T i s c h n e r w przyczynkach
do etnografii
wysp WiU Lewu
i Wanua
Lewu publikuje
dotąd nieogłaszane
drukiem
wyjątki
prac
J. T. Kleinschmidt'a
z jego pobytu na wyspach w latach 1876-1877. Jedyną
w swoim rodzaju wartość przedstawiają
rysunki zatytułowane
"Tatuaż
kobiet na wyspach Fidżi". Doskonały materiał
ilustracyjny
oddaje nieocenione usługi w poznaniu tej sztuki. Autor omawia nadto przyrządy używane do wykonywania
tatuażu, barwniki i różnice pomiędzy dwoma zasadniczymi sposobami wykonywania tatuażu. Nie mniej ciekawie przedstawiają
się również dalsze rysunki Kleinschmidt'a
jak świątynie i chaty, z których
jedna do złudzenia przypomina chatę symetryczną o dachu dwuspadowym.
Etnografii i pokrewnych nauk poświęconych Azji i Afryki dotyczą prace:
Walter B o t t g e r omawia znajdującą
się w Museum fUr Volkerkunde
statuę japońskiego
króla piekła i przedstawia
proces jej restauracji.
Herbert B r a u t i g a m rozpatruje zbrojne powstania ludowe polyetnicznych grup w poł.-zach. Chinach z punktu widzenia etnografii i dochodzi
do wniosku, że grupy polyetniczne
podzielają
wspólny historyczny
los.
Ich żądania
ziemi, obniżki podatków
i dzierżawy, walki o zniesienie
feudalizmu i etnicznego ucisku zostały w różnym stopniu spełnione, zależnie od lokalnych, socjalnych, etnicznych i historycznych przesłanek. Wszystkie zwycięstwa
lub klęski polyetnicznych
grup powstańczych
dotknęły
w mniejszej mierze całego narodu niż ludności polyetnicznej
danego terytorium.

badań lingwinistycznych
i kulturowych
na pokrewieństwo
między Polinf!zyjczykami
i Indianami
i nie wykazujących
takiego pokrewieństwa
pomiędzy Polinezyjczykami
z jednej i Melanezyjczykami,
Mikronezyjczykami
i Indotlezyjczykami
z drugiej strony.
Karl Erik L a r s o n daje krótki opis drewnianego wieszaka człekokształtnego, prawdopodobnie
wykonanego przez członka szczepu, specjalizującego
się w wyrobach snycerskich, na Wyspach Fidżi.
Carl L a u f e r zaznajomia z magią związaną z połowem dzikiej świni n3.
Wyspach Nowej Gwinei oraz z technikami łowieckimi.
Andreas L o m m e l porównuje style malarstwa
naskalnego w Australii
i przedstawia zasięgi wzorów antropomorficznych
i linearnych oraz nawarstwianie się ich w południowo-wschodniej
Australii. Szczegółowa analiza
motywów i form na terenie wymienionych
obszarów wykazuje
dobitnie
występujące paralele. Np. ryciny kangurów z obszarów południowo-zachodniej Australii są pod względem stylu bardzo podobne do rycin kangurów
z południowo-wschodniej
Australii.
Nie mniej godne uwagi są paralele w odniesieniu do przedstawień
figur
ludzkich i motywów abstrakcyjnych.
Źródłem występujących
na południu
i północy paraleli stylu jest nawarstwienie
się linearnych
motywów na
południowym-wschodzie
i południowym-zachodzie.
W wyniku
tego nawarstwiania
w każdym z tych obszarów znajdujemy podobne sceny (kopulacja), podobne figury ludzi siedzących, figury pod lukami, figury z profilu, motywy labiryntowe
itp.
Hans N e ve r m a n n przeprowadza
badania
nad genezą słów Mo'o
(oznacza na Samoa, Tahiti, Markizach i Hawai - jaszczurkę) i Taniwha
(oznacza jaszczurkę, również wieloryba) i przedstawia
liczne podania polinezyjskie z nimi związane, podaje także zasięg tych podań.
Hans P l i s c h k e podejmuje
próbę ustalenia początku geograficznego
pojęcia wysp Salomonowych,
które wedle legendy były źródłem bogactwa
Salomona. Kraina złota, Ophir, stała się celem licznych wypraw, z którymi
autor zaznajamia czytelników.
Frederick
R o s e przedstawia
w pracy
swoJeJ skutki
gospodarcze
i zmiany
językowe,
jakie
spowodowało
przejęcie
przez mieszkańców
wyspy Groote Eylandt od Iridonezyjczyków
dłubanki w miejsce dotychczas stosowanej tratwy. Ludność przeszła z myślistwa do rybołówstwa.
Erhard
S c h l e s i e r w rozprawie o dwujęzyczności
i pozycji społecznej władających
dwoma językami w Melanezji, omawia środki stosowane
przez mieszkańców
Nowej Gwinei celem przezwyciężenia
trudności językowych. Autor podziela zdanie B. Malinowskiego2,
że podjęte przez tubylców próby wynikły z "potrzeby" rzeczy w pojęciu funkcjonalnej
etnologii.
Carl A. S c h m i t z dając opis drewnianej figurki kobiecej, której przy• zob.

K. M o s z y ń s k i, Ludy

pasterskie,

Kraków

Kate F i n s t e Irb u s c h poza dokładnym
opisem instrumentu
muzycznego tzw. organów ustnych, wsch. i płd.-wsch.-azjatyckiego
znajdującego
się w Museum fUr V61kerkunde, podaje również opisy i zasięgi innych odmian .tego instrumentu.
Wolfgang
K 1&gt;n i g pisze o wojskowo-administracyjnej
organizacji
pasterzy turkmeńskich,
umożliwiającej
im utrzymanie swojej odrębności.
Johannes
S c h u b e r t omawia nowe nabytki z północnych Indii i Himalajów dla Museum fUr V1&gt;lkerkunde w Lipsku.
S. We s t p h a l - H e 11 b u s c h w pracy o uprawie ryżu w południowym Iraku wskazuje na odmienność sprzętu i technik.
Ernst D a m m a n n w artykule pt. Do przekazów
Segedju porównuje
dane uzyskane drogą wywiadu z danymi naukowymi i dochodzi do wniosku,
że pokrywają
się one z materiałami
ze starej literatury
naukowej,
są
w konkretnym
wypadku bogatsze od opracowań naukowych i mogą rzucić
ciekawe światło na badania nad historią Afryki, szczególnie nad migracjami.
Dietrich D r o s t przeprowadza studium nad główką glinianej fajki z Ka-

1953, s. 299 i dalsze.

'f

z

,.

�336
337
merunu, zasługującą na uwagę ze wzgłędu na płastykę, odtwarzającą
jeźdźca na koniu.
Eike H a b er 1 a n d w rozprawie poświęconej żelazu i kowalom w północno-wschodniej
Afryce zaznajamia
czytelnika z techniką wytopu żelaza,
jego obróbką, narzędziami, przede wszystkim miechem kowalskim i pozycją
socjalną kowala-hutnika
dochodząc do wniosku, że prócz wielu innych
elementów kultury również sposób wytopu żelaza, forma miecha kowalskiego i pozycja społeczna kowala wskazują, iż pierwotni osadnicy południowej Etiopii w przeszłości stanowili wspólnotę kulturową
z ludami Sudanu, nim zostali od ostatnich wskutek migracji oddzieleni. Wskazują na
to archaiczna technika wytopu żelaza, różniąca się zasadniczo od wysokiej
techniki
południowo-etiopskiej,
jak również kowalstwo,
różniące się od
kowalstwa Bantu wschodnłej
Afryki.
Rolf H e r z o g daje przegląd
muzealnictwa,
placówek
i instytutów
etnograficznych
w Kairze.
Hildegard
H o f t m a n n na licznych przykładach
omawia możliwości
oddania europejskich
pojęć z zakresu kultury materialnej,
duchowej i społecznej w języku eve.
Walter K o n r a d w przyczynku do kultury duchowej szczepu Buduma,
zajmującego
wyspy jeziora Czad, podaje 9 bajek o zwierzętach,
zasłyszanych u tubylców.
Kurt K r i e g e r omawia garncarstwo
szczepu Hausa oraz daje dokładny
opis procesu
technologicznego,
funkcjonalnego
przeznaczenia
wyrobów
garncarskich,
określa pozycję socjalną
garncarza
oraz możliwości zbytu
wyrobów. Na uwagę zasługują bardzo dobre ilustracje.
Rudolf L e h m a n n w artykule "Jonker Afrikaner i misjonarze Herero
jako 'naczel!nicy wbrew woli' w południowo-zachodniej
Afryce w 19441861 r." daje przegląd wydarzeń politycznych.
Gunther
S p a n n a u s publikuje
po raz pierwszy materiały
z badań
terenowych
nad naczelnikami
plemion Tombodji, Danda i Szanga w południowo-wschodniej
Afryce z lat 1931/32. Określenie
pozycji społecznej
naczelnika,
stosunki własnościowe,
jego pozycja w kulcie przodków, rola
w sądownictwie,
wreszcie pogrzeb, itp. stanowią bogaty materiał do badań
nad kulturą społeczną.
Lothar
S t e r n opierając
się na dostępnej
literaturze
pisze o handlu
żywnością nad jeziorem Czad w IX wieku. Wyliczając najważniejsze
targi,
artykuły zbytu, liczby handlujących
oraz środki wymiany i płatności, autor
dochodzi do wniosku, że: istniała całkowita wolność handlu i rzemiosła,
zawodowi maklerzy regulowali
kupno i sprzedaż wyrobów bawełnianych
(wpływ wschodni), w targach udział brały niższe klasy społeczne. Artykuły zbywane były przez kobiety (produkty
rolne, owoce i zioła) i mężczyzn (mięso i artykuły gospodarcze) a taltże przez pielgrzymujących
kupców.

Siegfr~ed W o 1f . p:zeds:awi~
opisy żelaznych, lanych wyrobów szczepu
B.ena o Jeszcze defImtywme
me określonej funkcji. StylizaCja ptaków zdamem autora wskazuje, iż pełniły one rolę instrumentów
muzycznych.
Pro?lemom etnografii Ameryki i pokrewnym
naukom poświęcone są następuJące rozprawy:
.. H~rbert .B a 1 u s pisząc o napoju kaui, używanym przez szczepy brazyliJskIe TapIrape, wykazuje, że istniał kulturowy
związek Indian Tapirape
ze szczepami Tupinamba
na co wskazują:
l. nazwa napoju, 2. jego skład
(maniok i. kukurydza), 3. cztery fazy produkcyjne,
4. rola odżywcza napoju,
(~hoć ?uprnamba
w odróżnieniu od Tapirape używają kaui jako napoju podmecaJącego).
Lothar
D r li g e r korzystając
z wyjaśnień
F. Weygold'a omawia malowidło tipi 'Indian Dakota, którzy przypisują
malowidłom moc ochraniającą
(na .podst~wie wizji wzgl. snów). Symbole' malowane dzielą na dwie grupy:
1. sIły śWIa.tła - słońce, księżyc, tęcza itp. i 2. Przedmiot wizji właściciela.
Heinz
I s r a e 1 omawia rzeźbione
kły koni morskich
z południowowschodniej
Alaski, wskazuje na wysoki poziom technicznego
wykonania
rzeźb, charakterystyczne
zwyczaje ich twórców i dopatruje
się wpływów
obcych kultur na tę sztukę, np. wpływ sztuki indiańskiej.
Paul Kir c h o f f pisze o przyczynku
Chimalpahin'a
do historii Tolteków, w szczególności o jego mylnym zestawieniu
danych historycznych
na
podstawie różniącego się kalendarza,
co w konsekwencji
uniemożliwiło porównanie różnych opisów i bezbłędne ustalenie dat.
Eva L i p s - w etnobotanicznej
rozprawie o cukrze klonowym, jego spo~oba:h. uzYS~iwania, ~rzerobie, zasięgach
uprawy
w północnej
Ameryce
I roh Jako srodku odzywczym, zapoznaje nas nadto 'ze zwyczajami i wier~eniami .Indian, związanymi
z cukrodajnym
drzewem klonowym i jego
pIelęgnacJą.
Peter
N e u m a n n przedstawia
opis ozdobnej w demony wodne misy
murzynów z dorzecza Amazonki, omawia wierzenia w dobre i złe duchy
wodne, ich siłę magiczną, modlitwy do demonów i wskazuje na paralele
w wierzeniach
murzynów zachodnich wybrzeży Afryki.
Ursula
S c h 1 e n t h e r w przyczynku
do problemu
uwarstwienia
etnicznego obu Ameryk na podstawie argentyńskiego
zbioru archeologicznego i prac materiałowych
dochodzi do wniosku, że istnieje: 1. koncentracja
bardzo wczeSn!c,h kultur n.a obszarze południowym
Ameryki Południowej,
2. brak podobIenstwa
pomIędzy wczesnymi kulturami
Ameryki Północnej
Ameryki Południowej.
Franz T e r m e r w tłumaczeniu
na język niemiecki publikuje pierwszy
opis ruin Uxmal i Yucatan wedle relacji misjonarza
Antonio de Cuidad
Real, drukowanej
w Hiszpanii w roku 1586. Sprawozdanie
to ukazało się
pod tytułem: "Relación Breve y Verdadera de algunas cosas de las muchas
que sucedieron al Padre Fray Alonso Ponce en las provincias de la Nueva
2:?

�338
Espana" i opisuje wyprawę do ruin Uxmal i Yucatan w 1588 r. w której
autor uczestniczył.
Problemom etnografii Europy i pokrewnym
naukom poświecone są następujące prace:
Friedrich
B e h n w artykule o malowidłach skalnych w Alpach włoskich
wskazuje na uzupełnianie
się nauk etnografii i prehistorii
w interpretacji
malowideł.
Rudolf M o s c h k a u omawiając
dwa obrazy ryte w skałach Rudawy
saksońskiej określa je jako wczesnobrązowe, powstałe pod silnym wpływem
południowo-wschodnioeuropejskim
jako odbicie magicznych wzgl. kultoworeligijnych
wyobrażeń.
Wolfgang
J a c o b e i t wypowiada
się w sprawie wzajemnych
stosunków pomiędzy nomadyzmem, pasterstwem
górskim i transhumancją
i ubiega się o zmianę terminu jako niewłaściwego, nie oddającego stanu rzeczywistego. Termin "transhumancja"
pochodzi od hiszpallskiego
"transhumar"
wzgl. z włoskiego "trashumanar"
i dotarł do naszej nomenklatury
poprzez francuskie
"transhumar"
wzgl. "transhumance".
Zarówno
"transhumance" jak i "trashumar"
występują
po raz pierwszy w pierwszej połowie XIX wieku i oznaczają ogólnie "wędrówki stąd". Nie udało się .;ak
dotąd ustalić jakiego terminu używano wcześniej na określenie tego typu
gospodarki zarówno we Francji jak i Hiszpanii. Człony "trans" i "humus"
prowadzą do następującej
definicji: z transhumancją
mamy do czynienia
kiedy korzystanie z ziemi wykracza poza uprawianą
ziemię w formie hodowli zwierząt, nie stanowiącej innej jedności jak tylko własność (lecz nie
wspólnoty interesu). Autor proponuje w miejsce terminu "transhumancji"
nowy termin, oddający bardziej charakter tegoż typu gospodarki a mianowicie "Wanderschafhaltung"
to jest "wędrowna
hodowla owiec".
Ludwik
K u n z w rozprawie
o uprawie bru i żyta dwuletniego
we
wschodnich Morawach w XIX wieku zapoznaje nas z uprawą ziemi, siewem, żniwami, młócką i przerobem tych dwóch gatunkó\v zbóż i wskazuje
na niektóre techniki rolnictwa
pierwotnego,
które utrzymały
się wśród
małorolnych,
uprawiających
ber i żyto dwuletnie.
Barbara
T r e i d e przedstawia
kronikę Adama Bremeńskiego
o północno-wschodniej
Europie XI wieku, zawierającą
wg niej bądź to w skutek
nieznajomości wzgl. złej interpretacji
etnonimów - zgoła fantastyczne
informacje.
Sprawom muzealnictwa:
historii zbiorów prehistorycznych
w lVluseu:n
fUr Volkerkunde v; Lipsku, ekspozycjom czasowym w Museum fiir Volkerkunde w Berlinie oraz historii i zbiorom Museurn w Herrnhut, obejmującym
około 3000 eksponatów
etnograficznych,
(w głównej mierze z Grenlandii,
Alaski i Labradoru,
obok licznych z Ameryki, Australii, Oceanii, Afryki
i Azji) poświęcone są prace Edith H o f f m a n n, Brigitte M e n z e l i Lore
S i e v er s.

339
Różnym problemom poswlęcone są pozostałe prace i tak:
Ferdinand
H err m a n n w artykule pt. Obrzezanie, dochodzi do wniosku, że sensu inicjacji należy dopatrywać się w idei ofiary, w tym wypadku idei ofiary krwawej, choć przypisuje się obrzezaniu również ideę przemiany albo oczyszczenia.
Irmgard
S e 11 n o w w rozważaniach
teoretycznych
"teoria poznania
i pojęcie historii szkoły socjologiczno-funkcjonalnej"
dochodzi do wniosku,
że w szkole funkcjonalnej
istnieją dwie grupy: 1. "czyści" albo właściwi
funkcjonaliści
(Malinowski,
Radcliffe-Brown),
którzy z góry wykluczają
historyczne badania, 2. grupa, która pragnie prowadzić badania historyczne, ale przy tym zajmuje się wyłącznie
historyczną
przemianą
funkcji
(Thurnwald, Miihlmann). Grupy te różnią się jeszcze i tym, że pierwsza jako przedmiot badań obiera funkcję; druga - włącza do badań psychologiczne punkty widzenia. Thurnwald
np. mówił o "socjalnopsychologicznych sytuacjach", podcz.as gdy Miihlmann włączył do badań "międzynarodowe daty", tak, że "można szkołę funkcjonalną
uważać za gałąź socjologicznej szkoły".
Na podstawie dalszych rozważań autorka dochodzi do wniosku, że "stosunek funkcjonalistów
do historii nie był więc jednolity. Przyczyna tego
leżała w różniącym
ich pojęciu historii. Dla Radcliffe-Brown'a
i Malinowskiego historia była niczym innym jak następującymi
po sobie konkretnymi wydarzeniami,
więc historią polityczną. Dla Thurnwald'a
i Miihlmann'a natomiast
historia była procesem,
z której
przebiegu
należało
rejestrować
u różnych narodów identyczne
lub podobne sytuacje wzgl.
wydarzenia".
Skutkiem
tego "w licznych badaniach
zwolennicy
szkoły
funkcjonalnej
nagromadzili
bogaty materiał, który często zawiera interesujące i cenne szczegóły. Niemniej metoda funkcjonalna
opracowała
ten
materiał naukowo tylko jako problem cząstkowy ... nie tylko związek wydarzeń, lecz przede wszystkim decydująca przyczyna musi zostać zbadana.
Przesłanką
do tego jednak jest przywrócenie
ważnego związku, którego
brak jest w monografiach
pisanych przy pomocy metody funkcjonalnej:
związku histOll"ycznego".
Tego badania jednak zwolennicy tej szkoły nie chcieli podjąć. Zastąpili
oni dochodzenie
historycznej
prawidłowości
przez dochodzenie
funkcyj
względnie historycznej
zmiany funkcji".
Wydany na cześć Hans'a Damm'a tom kończy się spisem bibliograficznym prac i wykładów, w opracowaniu
Adalbert'a Plott.
W podsumowaniu
tego bardzo skrótowo przeprowadzonego
omówienia
należy stwierdzić,
że większość
publikowanych
w tym tomie prac, to
istotny wkład do etnologii. Szeroki wachlarz problemowy i światowy zasięg
terytorialny
stanowią o wartości Beitriige
zur VoLkerforś.:hung,
z których
czerpać będq wiadomości fachowcy.
Konrad

W ypych

�340
Gottfried Oosterwal,People
of the Tor. A. Cultural-Anthropological
Studyon the Tribes of the Tor Territory (Northern Netherlands
New-Guinea),
Rotterdam
1961, s. 293, mapy 2, fot. 11.
Książkę G. Oosterwala,
misjonarza,
przebywającego
w latach 1957 do
1959 w Nowej Gwinei czyta się z wielką przyjemnością.
Jest ona podsumowaniem etnograficzno-socjologicznych
badań terenowych,
obejmujących
obszar około 1400 km2 w dorzeczu górnego Toru, przecinającego
tropikalne
lasy, mokradła i góry Gauttier. Warunki geograficzne,
jak to autor stale
podkreśla, wywierają
decydujący
wpływ na życie mieszkańców
Toru.
Pracę swoją autor podzielił na następujące
rozdziały: obszar i jego mieszkańcy, gospodarstwo,
małżeństwo
i życie seksualne,
związki pokrewne
i struktura
pokrewieństwa,
grupy socjalne i (w zakończeniu)
- religijny
aspekt kultury.
Materiał
etnograficzny
przedstawiony
przez autora
obejmujący
szczególnie kulturę społeczną, jest tak bogaty, że nie sposób omówić go w krótkiej recenzji. Najważniejsze
problemy to: zawieranie małżeństw na zasadzie
teW. wymiany sióstr (wh.en yO'lL have no sister, you cannot merry);
w wypadku braku siostry może to być inna krewna. Dziewczyna stanowi więc
objekt wymiany.
Małżeństwa
są w ponad 20% poligamiczne.
Obok nich
istnieją również małżeństwa
typu: lewirat, sororat, porwanie
i uprowadzenie z miłości (love - marriage).
Po ślubie młodożeńcy obierają przyszłe miejsce zamieszkania
wedle własnej woli, bądź to przy rodzicach.
Ściśle przestrzegany
jest również podział pracy. Za wyłącznie męskie zajęcia uchodzą: handel, karczowanie lasów, budowa domów, połów ryb, polowanie oraz wielka ilość różnych ceremoniałów
o charakterze
religijnym.
Kobietom w udziale przypada zaopatrzenie
mężczyzn i dzieci w żywność
(szczególnie Sago) oraz opieka nad dziećmi. Autor wspomina,
że kobiety
posiadają
również
udział w radzie starszych
i wywierają
decydujący
wpływ na sposób przyjmowania
gości. Opuszczają
mężów w wypadku
złego traktowania.
Dużą rolę w życiu miłosnym
i religijnym
odgrywa tzw. Wambo znaczące: pieśń, taniec, uczucie, ducha, siłę i liście drzew, służące jednemu celowi _ zdobyciu kobiety. Wambo to czar miłości, mit siłodajny, taniec zwycięstwa i największa
pomoc. (s. 143).
Godne uwagi są także: religijny aspekt kultury, budowa faareh ("święty
dom mężczyzn") oraz zdobiące jego wnętrze symbole (latający lis, księżyc,
penis), dom fatrau (dostępny w odróżnieniu
od faareh tylko mężczyznom,
jego przeznaczenie
i cel), wierzenia odnośnie istot nadprzyrodzonych,
zwyczaje związane z urodzinami, leczeniem chorych i ciałopaleniem
zmarłych.
Na szczególne podkreślenie
zasługuje fakt, iż kobiety gromadzą w swoim
ręku dwie podstawowe, najważniejsze
w życiu mieszkańców
Toru funkcje:
z,opatrzenie
w podstawową
żywność (Sago) oraz przekazują
matrilinearnie

341
święte flety i mity, chociaż matrl'll'nearnos'c' me
. przejawia
się w innych
dziedzinach życia.
Stara~ni~
dobrany,
choć nieliczny,
materiał
ilustracyjny
daje
cenne
~zupełmeme do ubioru (ozdoby głowy, konstrukcji
i wyglądu wewnętrznego
I . zewnętrznego
faareh),
rybołówstwa
oraz sposobu przechowywania
fl~tow.
Napisan~ z wielką znajomością zagadnienia książka jest dalszym wkładem
do poznama kultury tubylców Nowej Gwinei; byłoby pożądane aby autor
z podobną dogłębnością przedstawił
także kulturę materialną
i duchowa.
K. W.

~. L. Kr~eber Anthropology,
s. 856 + XXXIX, 50 ilustracji (map, diagramow,
tablIc),
Harcourt,
Brace
&amp; World, INC New York and Burlinga
.
d .
me,
pierwsze wy ame 1923, drugie uzupełnione
1948 przedruk
drugiego wyd
1961 (bez zmian).
'
.
Antropologia
jest bodaj jedyną dyscypliną,
która w różnych środowiskach .. naukowych
na świecie jest odmiennie definiowana.
Katedry antroPO:Ogll spoty~amy na różnych wydziałach uniwersyteck.ich
w zaleźności od
zamteresowan
pos~czególnyCh badaczy. Tam, gdzie antropolog zajmuje się
tema:yką z pogr~mcza etnologii i archeologii, katedra jego znajduje się na
:vydZlale humamstycznym
- gdzie antropogenezą
i biologią człowieka tam
Jes~ na wydziale przyrodniczym
łącząc się naj ściślej z zoologią - ~dzie
znow kons~ytucjonalizmem
i genetyką, tam włączono ją do nauk lekarskich.
Powszechm-=: zresztą podkreśla się stanowisko antropologii
jako dyscypliny
kontak:oweJ.
Wskutek tego nawet niektórzy pedanci zarzucają złośliwie, że
prawdzIwy, wszechstronny
antropolog jest po prostu wielowydziałowym
dyletantem. Jest to z pewnością krzywdzące. Nauka o człowieku musi szerokim
"':achlarze~
o~ejmować ~roblematYkę dotyczącą człowieka łącząc syntetyczme .z~g~dmema przyrodmcze z humanistycznymi.
W związku z tym właśnie
defm~cJ.a antropol?gii
jest taka trudna. Są nawet antropologowie,
którzy
,,",:yrazme rez~gnuJą z podawania
definicji swej dyscypliny. Dość wspommeć
podręcznik
Lestera i Mi1lota wydany w 1947 r " gd'Zle pozot
.,francuskl
.
s aWla Sl~ tę kwestIę intuicji zainteresowanych
nie wypowiadając
się samem~. Ciekawe były też wyniki ankiety wysłanej w latach 1947/48 przez
\vłosk.lego
badacza
środowisk nau.co
1h
ł
.,. Sergio Sergi'ego do stu rozmaitych
wyc
na
antropologl'l' . Na' Jwszec-h
. .' ca ym SWleCle z prośbą o zdefiniowanie
stronmeJsza
była bodaJ odpowiedź dana przez Aleśa Hrdlićkę
arne k .
k'
t
'
ry ans lego an ropologa pochodzenia czeskiego. Orzekł on, że dyscyplina ta ma
trzy zak~esy,. s.ą to kol~jno: a. fizyczna zajmująca
się biologią człowieka,
w szczegolnoscl
fizJologią i patologia . b ' ps yc h'ICZ.
tanatomią
l . . porównawczą,
na z:"lązana z. e no Oglą, Językoznawstwem
i psychologią wreszcie c. archeologiczna powiązana z antropogenezą.

�34:2
A. L. Kro e b e r w swym syntetycznym
dziele pOswlęconym antropologii zgadza się zasadniczo z definicją Hrdlicki, skraca ją jednak do jednego zdania: "jest to nauka o człowieku, jego dziełach i zachowaniu (behavior)". Wydaje się jednak, że najlepszą
z możliwych definicji dał Jan Czekanowski: antropologia
zajmuje się człowiekiem, jako biologicznym podłożem zjawisk społecznych. Wynikają z tego ujęcia konsekwentnie
dwa nurty. Jedni badacze zajmują się bardziej biologicznym podłożem, drudzy zjawiskami społecznymi. Antropologia
polska w okresie powojennym
przeszła
pod kierunkiem
Jana M y d l a r s k i e g o wyraźny proces biologizacji, stała
się wyłącznie "antropologią
fizyczną". Zagadnienia
humanistyczne
pozostawiono dyscyplinom pokrewnym
zachowując z nimi oczywiście bliskie kontakty.
Nauka zachodnia pozostała wierna dawnym tradycjom.
Uprawia zarówno antropologię fizyczną jak psychiczną, przy czym ta ostatnia jest czymś
w rodzaju "pan-nauki"
obejmującej
niemal wszystkie dziedziny ludzkiego
poznania i ludzkiej działalności. Książka Kroebera nie jest podręcznikiem
sensu stricto lecz pewną syntezą osiągnięć wielu dyscyplin szczegółowych.
Jest ona doskonałym odbiciem zachodnich poglądów. Antropologii
fizycznej poświęcił autor zaledwie 4 rozdziały obejmujące ok. 22u/o całości dzieła,
reszta - w sumie 14 rozdziałów - to antropologia
psychiczna z bogatym
zróżnicowaniem
tematyki
uwzględniającej
między
innymi
np. historię
alfabetu a nawet sprawy mody.
Szczegółowa kompozycja książki przedstawia
się następująco:
Rozdz. 1 Krótka część ogólna traktująca
o definicji i zakresie antropologii i wskazująca zarazem na powiązania tej dyscypliny z dziedzinami pokrewnymi.
Rozdz. 2 .- Miejsce człowieka w przyrodzie. Autor uwzgl&lt;;dnił obszerną
literaturę,
nie podaje jednak - jak to jest powszechnie
w zwyczaju alfabetycznego
spisu autorów, lecz tylko w wykazie źródeł na końcu książki wymienia niektóre nazwiska i tytuły, które uznał za najważniejsze.
Ten
sam tok postępowania
znajdujemy
następnie we wszystkich dalszych rozdziałach. Jest zarazem ciekawe, że Kroeber powołuje się nie tylko na literaturę ściśle naukową, ale również na beletrystykę
H. G. Wellsa. To postępowanie może budzić pewne zastrzeżenia w odniesieniu do warsztatu .na~kowego Kroebera. Wśród publikacji
wykorzystanych
w rozdz. 2 znajdUją
się zarówno prace z zakresu neurofizjologii
i zoopsychologii jak monografie
o życiu pszczół, mrówek i termitów.
W zakresie anatomii porównawczej
naczelnych stoi autor pod wyraźnym wpływem klasycznych już prac Thomasa Huxleya, ponad to wykorzystał
jednak nowszą literaturę
w tym zakresie. Do naj ciekawszych
należą podrozdziały
dotyczące psychologii porównawczej małp człekokształtnych.
Rozdz. 3 o człowieku kopalnym zawiera rr:nóstwo braków wynikających
z tego, że w 1948 r. paleontologia
Primates nie dysponowała
wieloma później poznanymi
materiałami.
Szczególnie dotyczy to kopalnych
pramalp

343
człekokształtnych
z kręgu Limnopithecus-Proconsul
oraz dwunożnych form
przedludzkich
z kręgu Australopithecinae.
Również sprawa Eoanthropus
dawsoni, czyli słynnej chimery z Piltdown, nie była wówczas jeszcze wyświetlona. Ten rozdział wymaga bodaj największych
uzupełnień. W dobie
obecnej zasadniczymi
problemami
ewolucji najwyższych
Primates
wraz
z człowiekiem są: stanowisko filogenetyczne Proconsulidae,
stanowisko filogenetyczne Australopithecinae,
stanowisko filogenetyczne
Homo neandertaliensis i wreszcie pojawienie się bezpośrednich
przodków dzisiejszych
ras
ludzkich. Kroeber nie dał nawet próby rozwiązania
tych czterech fundamentalnych
zagadnień.
Rozdz. 4 omawiający
rasy współczesnego
człowieka uzupełnił autor danymi z genetyki, serologii, endokrynologii,
konstytucjonalizmu
i badań nad
domestykacj ą. Dla polskiego czytelnika
szczególnie interesujące
jest wyczerpujące
przedstawienie
osiągnięć polskiej szkoły antropologicznej
Jana
C z e k a n o w s k i e g o. Kroeber
znał
osobiście
Stanisława
K lim k a
ucznia Czekanowskiego,
i współpracował
z nim w czasie jego pobytu w Ka~
lifornii. Dzięki temu kontaktowi
poznał gruntownie
podstawy metodyczne
stworzone
w polskiej szkole antropologicznej.
W rycinie 12 przedstawił
Kroeber części mapy antropologicznej
świata ogłoszonej przez K l i m k a
w publikacji
pi. Terytoria
antropologiczne
(Prace Geograficzne
nr 15,
Warszawa
1932). Kroeber
ocenia
bardzo
pozytywnie
osiągnięcia
polskiej szkoły, jakkolwiek
nie widzi w nich jedynej podstawy dla dalszych
prac dotyczących etnogenezy. Należy tu podkreślić, że wbrew Kroeberowi
jedynie polskie metody ilościowe mogą być przydatne
dla prac etnograficznych.
Rozdz. 5 o zagadnieniach
rasogenezy wydawał się autorowi szczególnie
trudny ze względu na groźbę interpretacji
zróżnicowania
u ludzi w sensie
dyskryminacji
rasowej. Wyjaśnia przeto, że badania różnic rasowych są zagadnieniami
biologicznymi,
a wszelkie wyciąganie wniosków rasistowskich
jest świadomym nadużyciem. Szczególnie drażliwym momentem okazała się
sprawa testów sprawdzających
poziom inteligencji.
Na s. 194 przytacza
autor zestawienie wyników testowania warmii
USA, gdzie między innymi
badaniom
została poddana
grupa Polaków
(382 osób). Wypadli oni fatalnie i znaleźli się na szarym końcu. Autor jednak wyjaśnia, że polegało
to na słabej znajomości języka angielskiego badanych i nie stanowi odbicia
rzeczywistego
poziomu ich inteligencji.
Rozdz. 6 pt. "Język" rozpoczyna część humanistyczną
dzieła. Autor opiera
się wyłącznie na literaturze lingwistycznej
amerykańskiej.
Obniża to z pewnością wartość jego pracy, ponieważ dzieła europejskie
z zakresu językoznawstwa
wniosłyby
wiele cennych danych do zagadnienia,
szczególnie
w zakresie języków europejskich.
Rozdz. 7 do 15 dotyczą zjawisk kulturowych,
w szczególności: istoty kultury; jej form i wzorów; postępu kultury;
możliwości jej przeobrażeń;

�344

345
wisk o zajmowane
jest bliskie teorii
średnim wpływie.

dalej historii niektórych
wynalazków;
zasięgu pewnych zjawisk kulturowych; historii alfabetu; rozprzestrzeniania
się kultur; wreszcie psychologii
i socjologii. Rozdziały te nie stanowią kompozycyjnych
całości, a przy tym
nadmiar rozważań filozoficznych nieraz dezorientuje.
Autor odbiega często
od tematu robiąc rozmaite dygresje - oczywiście ciekawe - ale wprowadzające niewątpliwy
zamęt.
Rozdz. 16 omawia początki cywilizacji ludzkiej cofając się do paleolitycznych prapoczątków.
Wydaje się, że należało tę część omówić wcześniej,
gdy była mowa o antropogenezie.
Przerzucanie
zagadnienia powstania cywilizacji na końcowe rozdziały nie jest niczym usprawiedliwione.
Rozdz. 17 i 18 dotyczą dalszych etapów rozwoju kulturowego
u najwcześniejszych
społeczeństw
Starego i Nowego Swiata i stanowią dalszy
ciąg rozważań rozdz. 16-go.
Ostatni rozdz. 19 poświęcony jest retrospekcjom
i perspektywom
na przyszłość.
Ogólnie charakteryzując
poglądy Kroebera należy podkreślić pewien polifiletyzm w odniesieniu do rozwoju kultur oraz monofiletyzm, jeśli chodzi
o biologiczny proces antropogenezy.
Autor wywodzi
zresztą zgodnie
z danymi paleontologicznymi
- gatunek Homo sapiens z jednego tylko pnia
wyjściowego wraz z całym rzędem Primates. Podkreśla zarazem nieodwracalność procesu ewolucyjnego
oraz niemożność wtórnego scalania się raz
wyodrębnionych
gatunków czy rodzajów, jakkolwiek
powstały z tych samych form wyjściowych.
Biologiczne linie rozwoju, które z biegiem czasu
wytworzyły wyższe jednostki systematyczne,
są od siebie izolowane i nie
mogą się wtórnie krzyżować ani mieszać. Inaczej jest z ewolucją kultur,
tam wciąż widzimy przeplatające
się procesy dyferencjacji
i integracji,
wpływy krzyżują się w rozmaity sposób, a rozwój postępuje drogami wielce zawiłymi. Graficznym przedstawieniem
tych zjawisk jest ilustracja nr 18
na str. 260 przedstawiająca
drzewo życia i drzewo kultur.
Każde zjawisko kulturOwe może według Kroebera powstawać wielokrotnie i to zupełnie spontanicznie
wszędzie, gdzie istnieją po temu warunki,
a więc w różnych, nawet dalekich punktach kuli ziemskiej - w niezbyt
jednak odległych okresach czasu. Pogląd ten przypomina
ciekawą te::&gt;rię
ologenezy, której autorem był Daniele Rosa z Modeny w początku XX wieku. Wszędzie, gdzie środowisko
sprzyja, powstają wg Rosy nowe formy
organiczne.
Według tej teorii zastosowanej
do antropogenezy
przez
G. M o n t a n d o n a w 1928 r. istoty przedludzkie powstawały niezależnie oj
siebie w różnych częściach świata, a więc były szeroko rozpowszechnione.
Dalsza selekcja następowała raczej przez wymieranie tych istot w pewnych
okolicach niż przez dalekie wędrówki. Teoria ologenezy nie jest właści\'.·ie
polifiletyzmem
we właściwym tego słowa znaczeniu, ale jakimś powszechnym monofiletyzmem,
ponieważ formy powstające są ze sobą blisko spokrewnione i mogą się ze sobą krzyżować w sposób nieograniczony.
Stano-

przez Kroebera w odniesieniu do zjawisk kulturowych
ologenezy, jakkolwiek trudno byłoby tu mówić o bezpo-

Można by u Kroebera
znaleźć także pewne nieświadome
analogie do
teorii p a n t o p i z m u J ó z e f a P a c z o s k i e g o, tym dla nas bliższej,
że autorem był Polak. Paczoski opierał się na swych badaniach z socjologii
roślin i ogłosił teorię różniącą się nieco od ologenezy. Zgadza się z tym,
że nowe odmiany powstają tam, gdzie zaistnieją korzystne warunki środowiskowe, niemniej odmiany te nie muszą powstawać, nie jest to więc zja_
wisko zdeterminowane,
ale mogą jedynie powstawać w zależności od warunków i otoczenia.
Rozwój progresywny
postępuje
dichotomicznie,
to znaczy odmiana lub
gatunek dzieli się na dwa, tak jak to następuje w pączkowaniu u istot niższych. Z tych dwu nowych gałęzi dalszy podział nie musi się odbywać w tym
samym czasie, lecz niektóre formy powstają z pewnym opóźnieniem, jednak stosunkowo
niewielkim.
Kolejność występowania
nowych podziałów
może być różna, zależnie od tempa ich powstawania,
raz szybszego, raz
powolniejszego.
Botaniczna teoria Paczoskiego nie znalazła do tej pory odbicia ani w zoologii ani w antropologii,
ale zapewne w przyszłości będzie musiała być
uwzględniana. Kroeber z pewnością nie zetknął się z poglądami Paczoskiego,
ale jest z nimi zgodny, co w gruncie rzeczy potwierdza słuszność przedstawionego w omawianej
książce ujęcia. Niezależne koncepcje powstawały
niemal równocześnie w różnych krańcach świata.
Dzieło Kroebera informuje zarówno o bazie materiałowej,
którą dysponuje antropologia, jak o zasadniczych postawach światopoglądowych
współczesnej nauki amerykańskiej.
Niejedno w filozofii referowanej
przez autora
może budzić sprzeciwy, nie przekreśla
to jednak wartości tego wielkiego
dzieła, powinno jednak pobudzić do dyskusji. Może właśnie ta dyskusyjność poglądów autora stanowi największy walor omawianej publikacji, ponieważ dyskusje są jednym z najważniejszych
elementów rozwoju nauki.
Wanda Stęślicka

.1

ANTHROPOLOGY TODAY, Antropologia współczesna, przegląd encyklopedyczny, dzieło zbiorowe pod redakcją
A. L. Kroebera,
University
of
Chicago Press, wyd. pierwsze 1953 r., s.. XV + 950 + 16 (index) 30 tablic.
Obszerna ta publikacja zawierajqca 50 rozpraw różnych autorów amerykańskich i europejskich
ukazała się dzięki subwencjom Fundacji WennerGren (dawniej Viking Fund), w dziesięciolecie jej istnienia. Zależność poczynań naukowych od rozmaitych prywatnych
fundacji jest dla nas czymś

�346

347

bardzo egzotycznym, niemniej jest to zjawisko charakterystyczne
dla warunków amerykańskich.
Po ostatniej wojnie zaznaczył się ogromny rozwój nauk biologicznych,
a także społecznych. Ponadto antropologowie
przekonali
się naocznie, do
czego może doprowadzić nadużycie koncepcji antropologicznych
przez zgubną doktrynę polityczną. Powstała zatem konieczność przedyskutowania
C3łości zagadnień wchodzących w zakres nauk antropologicznych.
Z funduszów
Fundacji
Wenner-Gren
zorganizowano
w 1951152 międzynarodowe
sympozjum antropologiczne,
którego przewodnictwo
objął Alfred L. K I' o e b er,
autor syntetycznego
dzieła "Anthropology".
W wyniku obrad sympozjum
zrodziła się właśnie niniejsza publikacja. Zawiera 50 prac będących niejako
50 rozdziałami zamykającymi
całość problematyki
antropologicznej
w ujęciu amerykańskim,
a więc stosunkowo skromny zakres antropologii fizycznej z ogromną przewagą
antropologii
psychicznej.
W wielu przypadkach
"Anthropology
Today" stanowi uzupełnienie,
rozszerzenie
i wzbogacenie
syntetycznej
książki Kroebera
"Anthropology"
o nowe materiały
i nowe
ujęcia.
Omawiana
publikacja
rozpada się na trzy wielkie działy: I. Ewolucja
biologiczna i rozwój kultur (ss. 3-400); II. Postępy w różnych dziedzinach
badań,
nowe osiągnięcia
(ss. 401-740); III. Zastosowania
antropologii
(ss. 741-950). Każdy z tych działów kolejno podaje wpierw prace dotyczące metod, następnie nowych wyników, wreszcie teorii. W sumie powstało
dzieło będące czymś pośrednim między encyklopedią a podręcznikiem.
Dział I. Wśród prac z zakresu metod znajdujemy
trzy tytuły: Datowanie
znalezisk
archeologicznych;
Datowanie
znalezisk kostnych;
Metodologia
historii kultury.
W artykułach
referujących
wyniki doby ostatniej omawia się kolejno:
Naczelne; Zagadnienie istnienia człowieka kopalnego w aspekcie historycznym; Znaleziska człowieka kopalnego (jedyny w całym tomie artykuł w języku niemieckim H. Weinerta); Paleopatologia;
Biologiczne podstawy ludzkiego zachowania (behavior);
Rasa; Paleolit Starego Swiata; Neolit Starego
Swiata; Historia kultur Ameryki Południowej;
Historia kultur Ameryki
Srodkowej; Historia kultury anglo-amerykańskiej;
Lingwistyka, w szczególności języki społeczeństw niepiśmiennych;
Style.
W artykułach
treści teoretycznej
znajdujemy
następujące
tematy: Ewolucja i postęp; Teoria ewolucji i filogeneza człowieka; Archeologiczne teorie
i interpretacje
dla Starego Swiata i dla Nowego Swiata; Osiągnięcia w b3daniach historycznych.
Dział II. Najpierw znajdujemy
5 prac dotyczących metodyki prac terenowych, a mianowicie:
Metody i techniki w językoznawstwie;
Technika
badań psychologicznych,
metoda testów; Metoda ankietowania,
sprawa na,viązywania kontaktów;
Kontrola i eksperymentowanie;
Zbieranie materiałów antropologicznych.

W artykułach
dotyczących naj nowszych osiągnięć badawczych
następują
kolejno tytuły: Wkład genetyki do antropologii;
Uniwersalny
podział kultur; Struktura
społeczna; Związek języka z kulturą; Lingwistyka formalna;
Postępy w badaniach folkloru; Kultura, osobowość i społeczeństwo;
Oddziaływanie kultury; Cechy narodowe; Wartości kulturowe;
Koncepcje wartościowania w antropologii.
Wreszcie w zakresie teorii mamy trzy prace: Ekologia ludzka; Metodologia antropologii fizycznej; Zależność antropologii od nauk społecznych oraz
humanistyki.
Ostatni dział dotyczący zastosowań
zawiera wyłącznie prace referujące
dotychczasowe
osiągnięcia,
brak w tym dziale zagadnień
metodycznych
i części tearetycznej.
Oto przegląd tytułów:
Zastosowania
antropometrii;
Wzrost a konstytucja;
Zastosowania antropologii w naukach lekarskich; Zastosowania zdobyczy lingwistyki
do nauczania języków; Zastosowania
antropologii w przemyśle;
Zastosowania
antropologii
w administracji
państwowej
w USA, w Afryce
południowej,
w koloniach
holenderskich,
wreszcie w działalności
ONZ. Ostatnia praca dotyczy aparatury
technicznej w pracy badawczej.

\

,

Jak wynika z treści dzieła, którą pozwalają ocenić w przybliżeniu pod3ne
tytuły, w amerykańskiej
antropologii badanie duchowych właściwości człowieka wypiera coraz bardziej "historię naturalną
gatunku ludzkiego". Jest
rzeczą oczywistą, że ani osteologia ani somatologia ani fizjologia nie potrafią nic powiedzieć o świadomości człowieka. Zachodzi jednak pytanie, czy
antropologia
ma się rzeczywiście tym wszystkim
zajmować. Przeglądając
pokaźny tom "Anthropology
Today" dochodzi się mimo woli do wniosku,
że antropologia
amerykańska
stała się poniekąd "omnibusem",
jeśli wolno
w tym miejscu użyć nieco trywialnego
wyrażenia. Oczywiście antropologia
nie może się ograniczać do dawnej "sztuki mierzenia" ciała żywego i szkieletu, co mogło wystarczać w wieku XIX i na początku XX, gdy celem była
klasyfikacja
i problem był rozwiązany,
gdy każdą formę potrafiono odpowiednio nazwać. Antropolog
współczesny
poszukuje
całościowego
ujęcia
rzeczywistych
i czynnych ludzi, do tego celu potrzebuje
wszystkiego:
pomiarów i statystyki,
badań genetycznych,
behaviorystyki
i konstytucjonalizmu, jego działalność
nie może być li tylko kontynuacją
tradycyjnych
form antropologii. Nowa antropologia
dąży do wyjaśnienia
procesów ewolucyjnych,
które doprowadziły
do powstania
zróżnicowanych
form ludzkich. Gdy się zaczyna szukać przyczyn zróżnicowania,
nasuwają
się problemy dotyczące funkcji, fizjologii i psychologii. Dawniej, w fazie opisowej antropologii fakty mówiły same za siebie. Obecnie decydują pewne kierunki myślowe, koncepcyjne, które dążą do tego, by fakty łączyć w związki
przyczynowe w sposób możliwie bezsprzeczny.
Weryfikacją
hipotez są doświadczenia,
w antropologii
kontrola
biostatystyczna
nieraz musi zastępować doświadczenie
bezpośrednie.
Rozwój antropologii światowej zmierza

�349

348
raczej ku fizjologii porównawczej
u różnych grup ludzkich. To widać chociażby z programów wielkich międzynarodowych
kongresów antropologicznych. Na kongresie w Paryżu w 1960 r. mówiono o "anthropologie
physiologique", która ma stanąć równorzędnie
obok tradycyjnej
"anthropologie
morphologique".
Wewnętrzny
związek między punktem
widzenia morfologii i fizjologii
przedstawia
hasło: "Kształt jest utrwaloną
funkcją".
Takie ujęcie sprawy
jest jak najbliższe poczynaniom
antropologii
polskiej. Z tego też względu
śledzenie rozwoju antropologii
amerykańskiej
budzi niejakie obawy. Czy
tam antropologia
nie rozpłynie się \v morzu zagadnień humanistycznych?
Czy to nie zagrozi jej samoistności? Chyba słuszniejszą drogę obrała antropologia polska rezygnując z ekspansji w dziedzinę humanistyki· i stając się
po prostu częścią biologii. Jest rzeczą oczywistą, że antropolog musi nadto
badać biologiczny sens tych ugrupowań, jakie wytworzyła
społeczna organizacja ludzkich populacji. Niemniej przyszłość antropologii
polskiej leży
w dalszej biologizacji tej dyscypliny.
Szczegółowy wykaz autorów "Anthropology
Today" wraz z krótkimi notkami biograficznymi
(s. 941-950) pozwala się zorientować w zespole współpracowników
tego dzieła encyklopedycznego.
Większość stanowili
oczywiśc~e badacze amerykańscy,
jest ich 41, autorów angielskich jest 6, franCUSkICh4, ponadto jeden Niemiec (niektóre artykuły miały dwóch autorów).
Wszyscy autorzy reprezentują
poważne instytuty naukowe lub katedry uniwersyteckie.
Ciekawy jest przE;'gląd kierunków
naukowych
reprezentowanych przez poszczególnych
współpracowników
Anthropology
Today, otóż
mamy wśród nich 11 archeologów,
10 socjologów, 8 etnologów, 7 językoznawców, 6 antropologów
fizycznych, 3 fizjologów, 3 zoologów, 1 filozofa,
1 prawnika,
1 historyka
medycyny i 1 geologa. Ten dobór specjalności
mówi sam za siebie. Właściwie mamy tylko 6 rzeczywistych
antropologów,
czyli antropologów
fizycznych, cała reszta to nie antropologia
lecz w najlepszym przypadku
dyscypliny
pokrewne,
a czasem wogóle nie mające
z antropologią
nic wspólnego. Całość dzieła stanowi przeto bardzo pouczający przegląd współczesnego
stanu antropologii
amerykańskiej,
która poniekąd przestaje być antropologią.
Wanda

Stęślicka

CURRENT ANTHROPOLOGY.
Dzieło zbiorowe, suplement dla "Anthropology Today" pod redakcją dyrektora Fundacji Wenner-Gren,
W. L. Thomas'a jr. University Chicago Press 1956 ss. 351 + 26 (index), 9 tablic.
Ponieważ każdy rok przynosi nowe osiągnięcia, zachodzi konieczność stałE:go modernizowania
dawnych syntez. Z tego też względu już w trzy laca
po opublikowaniu
przeglądu
encyklopedycznego
nauk antropologicznych
pt. "Anthropology
Today" przystąpiła
Fundacja
Wenner-Gren
do uzupel-

nienia tego dzieła suplementem.
Redakcję powierzono W. L. T h o m a s ow i, który równocześnie
przygotowuje
obszerne dzieło zawierające
wyniki
sympozjum na temat roli człowieka w przeobrażaniu
powierzchni
Ziemi.
Nie zwoływano tym razem specjalnego zjazdu, lecz Redakcja zwróciła się
do 19 czołowych przedstawicieli
nauk antropologicznych
na całym świecie
zapraszając
ich do współpracy.
Przeważnie
Redakcja
wysuwała
zarazem
propozycję tematu, niekiedy jednak, jak np. było z Julianem S. Huxleyem,
pozostawiono
wybór tematu
autorowi.
Większość
artykułów
zawartych
w "Current Anthropology"
to uzupełnienie
prac ogłoszonych przez innych
autorów w "Anthropology
Today". W artykułach
tych znajdujemy
bardzo
wiele nowych materiałów,
dotąd nigdzie jeszcze nie publikowanych,
ponadto sporo w nich nowych ujęć syntetycznych.
Pierwsza część dzieła pt. Ewolucja biologiczna i rozwój kultury, pióra
Juliana
S. H u x l e y a, jest rozprawą
czysto teoretyczną
o charakterze
światopoglądowym.
Huxley jest w gruncie rzeczy nowoczesnym
filozofem
przyrody,
a główną
dziedziną
jego zainteresowań
jest ewolucjonizm.
W tym duchu jest utrzymana
jego rozprawa.
Druga część tomu nosi ogólny tytuł: Przeszłość człowieka - środowisko,
znaleziska, przodkowie - i omawia kolejno następujące
zagadnienia:
Filogenetyczna zmiana trybu życia przez przodków człowieka i związane z tym
zjawiska; Współzależność prymatologii z antropologią;
Formy kopalne człowieka; Archeologia
Starego i Nowego Świata; Archeologiczne
teorie oraz
interpretacje;
Chronologia i metody datowania; Historyczny rozwój kultur;
Przekazywanie
i przejmowanie
dóbr kulturalnych.
W części trzeciej znajdujemy
ogólne rozważania teoretyczne, a mianowicie: Koncepcje
prymitywizmu
i autochtonizmu
w antropologii;
Badania
zespołów cywilizacyjnych;
Cechy ogólne natury ludzkiej i jej zmienność;
Aktywność funkcjonalna;
Metody porównawcze
w badaniu kultur; Historia myśli antropologicznej;
Scalenie nauk antropologicznych;
Powiązanie
socjologii z antropologią.
Formalny
przegląd
tytułów
pozwala
bardzo
ogólnie zorientować
się
w treści całego dzieła. Do naj ciekawszych należy rozdział dotyczący scalenia nauk antropologicznych.
Jego autorem jest Sol T a x, profesor antropologii Uniwersytetu
w Chicago i wydawca czasopisma pt. "Current Anthropology", mającego właśnie w myśl jego intencji spełniać misję integrowania antropologii. Autor podaje bardzo ciekawą statystykę publikacji antropologicznych
z ostatnich
lat w różnych amerykańskich
wydawnictwach.
Spośród nich 39% dotyczyło etnologii, 4% językoznawstwa,
13% antropologii fizycznej, 12% archeologii, 28% różnych innych zagadnień.
W takiej sytuacji badacze, określający
się sami jako antropologowie,
nie
mogą często znaleźć wspólnego
języka, poniewaź zakres badań, metody
i cele mają zgoła różne. Sol Tax widzi więc także zarysowujący
się kryzys w antropologii
amerykańskiej.
Dochodzi jednak do optymistycznego

�351

350
wniosku, że mimo wszystko można będzie znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia.
Widzi drogę wioaącą do tego celu we wzajemnej
współpracy
i wymianie doświadczeń,
w dyskusjach
na wspólnych
zjazdach, w zbiorowych publikacjach
i wogóle w pracy zespołowej wiążącej różne kategorie nauk antropologicznych
w funkcjonalną
całość. Zapewne tą drogą
można będzie istotnie doprowadzić do scalenia nauk antropologicznych.
Należy oczekiwać, że w najbliższych
latach pojawią się nowe uzupełnienia amerykańskich
syntez antropologicznych
w postaci dalszych suplementów.

.CAHIERS FRANc;AIS
dawnictwo trymestralne,

Wanda

StęśHcka

D'ANTHROPOLOGIE.
Nr 1, 1963, rocznik 1. Wyorgan profesorów Ecole d'Anthropologie
de Paris.

Pierwszy zeszyt będący debiutem nowego czasopisma naukowego poświęconego antropologii
nawiązuje
do dawnych
tradycji
tej dyscypliny
we
Francji*. Na początku XIX wieku był Paryż jedynym ośrodkiem antropologii na świecie. Wszystkie zagadnienia antropologii zostały już wówczas sprecyzowane, lecz adepci tej nauki byli rozproszeni
po różnych wydziałach
uniwersyteckich.
Czynnikiem
koordynującym
ich poczynania stały się towarzystwa naukowe, które miały na celu "badanie historii naturalnej
człowieka". Pierwszym
z nich było założone w 1800 r. stowarzyszenie
pod
nazwą "Societe des Observateurs
d€ l'Homme",
którego zadaniem
było
poza obserwacją
biologiczną także badanie zjawisk kulturowych.
Na drugim miejscu wymienić należy "Societe d'Anthropologie
de Paris" założone
przez znakomitego
chirurga i antropologa
Pawła Broca w 1859 r. Od tej
daty rozpoczyna
się żywiołowy rozwój nowo powstającej
dyscypliny we
Francji.
Broca utrwalił
ostatecznie
stanowisko
antropologii
jako samodzielnej nauki zakładając
w 1876 r. "Ecole d'Anthropologie
de Paris".
Szkoła antropologiczna
w Paryżu doszła pod koniec XIX wieku do najświetniejszego
rozkwitu dysponują·c aż 17 katedrami.
W tym okresie antropologia francuska
dominowała
nad wszystkimi
pozostałymi
środowisk3mi
tej dyscypliny na całym świecie. Ten okres świetności jednak przen-,inął.
Gdy dziś przeglądamy
pierwszy zeszyt "Cahiers Frani;ais d' Anthropologie"
trudno
się oprzeć rozczarowaniu.
Rozmiary
wydawnictwa
są skromne,
28 stron in 4°, wprawdzie
na doskonałym papierze, ale bez materiału ilustracyjnego,
poza kilkoma wykresami.
Brak nawet skorowidza treści oraz
wszelkich komunikatów
informujących
o życiu placówki czy przeglądu wydawnictw. Mamy w całym zeszycie pięć różnej treści artykułów niczym ze
sobą nie powiązanych.
W pierwszym zeszycie nowego wydawnictwa
oczekuje się jakiegoś słowa wprowadzającego,
informacji
ogólnej o celach pu• Patrz;
Sprawozdanie
J.
Lud XLVIII, str. 529-542.

G aj

k a

z VI Kongresu

M. U. N. A. i E. w

Paryżu.

blikacji i zapowiedż przyszłego kierunku
prac. Zamiast tego znajdujemy
na wstępie krótką wypowiedż J. A. H u e t'a pod nieco pretensjonalnym
tytulem "Antropologia
zawsze żywa" rzucająca haslo bliskiego już "odrodzenia" tej dyscypliny. Jest tam mnóstwo wytwornie
stylizowanych
frazesów
zdumiewających
po prostu ubóstwem treści.
Jedyny artykuł mogący wzbudzić rzeczywiste
zainteresowanie
antropologa to "Metody oceny wieku biologicznego człowieka", (Les methodes de
mesure de l'age biologique chez l'homme F. B o u l i e re' astr,
5-14 z 18
wykresami), Zagadnienia
gerontologii i geriatrii są dziś szczególnie aktualne. Wobec coraz dalszego przesuwania
granicy wieku w populacjach
cywilizowanych dochodzi do stałego podwyższania
odsetka ludzi starych w społeczeństwie. Badania procesu starzenia, usuwanie jego skutków i uaktywnianie ludzi starych jest dziś szeroko dyskutowane.
Autor omawia testy
fizjologiczne,
badania
cytologiczne, procesy utleniania,
krążenie, wydala?ie, sprawność
umięśnienia,
wydzielanie
dokrewne,
narządy
zmysłów
l układ
nerwowy u ludzi starych, Do tej pory nauka nie dysponuje jednoznacznymi wynikami badań. Trudno określić, co należy uznać za "normę"
w procesie starzenia,
a co podpada pod patologię. Być moż€ w dalszym
ciągu prowadzonych
badań ustali się nowe wskazania higieniczne dla wieku młodzieńczego i dojrzałego, które zapewnią "łagodne" starzenie się organizmu w wieku podeszłym. Wykresy dotyczą nie tylko zjawisk czysto biolog.icznych ale także sprawności intelektualnej.
Cały artykuł daje wyczerpUJący przegląd zagadnienia
i zasługuje na uwagę wszystkich zainteresowanych gerontologią.
Dalsze artykuły w omawianym zeszycie są treści wyłącznie psychologicznej. Jest wprost zadziwiające,
co w Ecole d'Anthropologie
uważa się za
antropologię
P. R. B i z e pod tytułem "Dla nowych czasów nowi ludzie"
zamieszcza
apel o zmianę sposobu myślenia.
Zastosowania
psychologii
w czasach współczesnych
dotyczą selekcji odpowiednich
ludzi do różnych
typów pracy, dalej stosunków
między ludźmi i wydolności
psychicżnej,
organizacji
pracy i naukowego
przygotowywania
decyzji. W paryskiej
szkole antropologicznej
otwiera się nowe studium poświęcone metodologii
umysłowej. Dla polskiego antropologa ta tematyka nie mieści się w obrębie
naszej dyscypliny.
Następnie P. Vas s a l omawia "Co to jest thalassolithicum";
są to mianowicie mezolityczne
wyroby kulturowe
znajdowane
na wybrzeżach
morskich. Problematyka
ta łączy etnologię z oceanografią.
R. C h a n t a l w artykule "Naukowe przygotowanie
decyzji" referuje wyniki konferencji
odbytej w Ecole d'Anthropologie
pod kierownictwem
prof.
R. Bize. Sprawy
niezwykle
ciekawe z zastosowaniem
teorii informacji
i rachunku
prawdopodobieństwa
mogą dostarczyć
cennych danych
dla
psychologów. Całość jednak pozostawia dla antropologa
sensu stricto poczucie niedosytu.

�352

353

Jeśli się uwzględni sytuację antropologii zachodniej, zarówno anglosaskiej
jak francuskiej,
wydaje się konieczne przedyskutowanie
zakresu antropologii i zakreślenie jej wyraźnych
granic.
Wanda

Stęślicka

M. O. Koswen, Etnograficzeskije
Rezultaty
Wielikoj
Siewiernoj
Ekspe1733-1743, s. 167-212. Sybirskij Etnograficzeskij
Sbornik III, Trudy
Instituta Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja,
Nowaja Serija, tom. LXIV,
Moskwa-Leningrad
1961.
Artykuł M. O. K o s w i e n a sumujący wyniki Wielkiej Północnej Ekspedycji Rosyjskiej
wprowadza
czytelnika
w historię badań rosyjskich
na
terytorium
północno-wschodniej
Syberii.
Rosja, która odkryła światu północno-wschodnią
Azję, poczyniła rówDlez
poważne kroki ku jej zbadaniu. W roku 1725 na mocy zarządzenia cara
Piotra I zorganizowana została pierwsza rosyjska wyprawa na teren Syberii
północno-wschodniej.
Na czele tej wyprawy stał doświadczony żeglarz Vitus
B e r i n g, a cel jakim było zbadanie wybrzeży północno-wschodniej
Azji zaprowadził go na półwysep Kamczatki. Etnograficzny
rezultat tej wyprawy
był raczej skąpy, stanowiły go fragmentaryczne
opisy dotyczące ludów tej
części Syberii. Pierwsza wyprawa Vitusa Beringa posiadała rekonesansowy
charakter, przed mającą odbyć się wielką północną ekspedycją, która już
w roku 1733 wyruszyła na ten teren.
Ekspedycję podzielono na dwie części: pierwsza z nich, na czele której
stał Vitus Bering, miała za zadanie przeprowadzić
dokładne badania wybrzeży północno-wschodniej
Azji oraz ostatecznie
ustalić, czy kontynent
amerykański
łączy się z kontynentem
azjatyckim. Druga część wyprawy,
na czele której stał G. F. MUller, miała prowadzić badania przyrodnicze,
a w skład jej wchodzili S. P. Kraszennimkow,
G. W. Steller, I. G. Gmelin,
I. E. Fischer, J. r. Lindenau późniejsi autorzy bogatych opracowań o ludach
północno-wschodniej
Syberii.
dycji

Zestawiona
bogata bibliografia
dotycząca pierwszych
badań północnowschodniej Azji, czyni całość zajmującą i ciekawą. Sumując rezultaty Wielkiej Północnej Ekspedycji podkreśla autor zebranie przez jej uczestników
cennego materiału etnograficznego,
a uwagi poczynione nad językiem Koriaków i Kamczadali
są pierwszymi
lingwistycznymi
opisami w historii
rosyjskiej etnografii. Warto też podkreślić, że recenzowany artykuł Koswiena jakkolwiek tytułem swym wyznacza treść omawianych zagadnień, przynosi także informacje geograficzne dotyczące obu wypraw Vitusa Beringa.
Antoni

Kuczyński

Z. P. Sokołowa, Zamietki
ob Ewienkach
bassieJna Kefi,
Sibirskii etno-[,raHeze,kij :,bornik, IV, s. 165-175, Trudy Instituta Etnograrii im. N.' N. Mikłucho-Makłaja,
Nowaja serija, tom LXXVIII, Moskwa 1962.
Recenzowany artykuł oparty jest na materiałach
pochodzących z badań
terenowych przeprowadzonych
latem 1958 roku przez Obski Oddział Akademii Nauk ZSHR w dorzeczu rzeki Keti Tomskiego ObWOcli..l G'Jrno-Kcc"
skiego Rejonu. Narodowy Okręg Ewenkijski
utwcrzony w roku 193000c;
względem administracyjnym
wchodzi w skład Kraju Kr8sncjarskiC'&lt;.;o. ~
Zestawione przez autorkę wyniki badań terenowych nie posiadają prob:em.ov&gt;ego omówienia, lecz podkreślają one jedynie wystqpowanie szeregu
zJawIsk kulturowych
wspólnych dla całej grupy Ewenków. W czasie przeprowadzania
badań w rejonie tym znajdowało się GO gospodarstw Ew(nków
.łą.cznej licz?i.e. 175 .osób. Współczesny tryb życia tej małej grupy
ludnoscI Jeszcze dZISiaJ posIada tradycyjne
znamiona bogatej niegdyś kultury ludowej. Mieszkanie ich stanowi przcnośny stożkowy szałas pokryty
korą brzozową lub brezentem,
w zimie zaś skórami reniferowymi.
Idac
nieco dalej aniżeli uczyniła to autorka warto podkreślić,
że tak'l sam'ą
formę mieszkail posiadały inne koczowniczo-myśliwskie
plemiona syberyjskie !j. Samoje~zil, Koibalowie2, Sojad, Ostjacy3, Karagasi4• Tuwińcy, Dołg~ny', Oroc201116• Oprócz szałasów budują Ewenkowie spichrze na wysokI:h palach, w których przechowują zbyteczne dla życia codziennego j::rzedmIOty. Podczas polowania myśliwi budują takie schowki zabezpieczając
w ten sposób upolowaną zwierzynę przed drapieżnikami.
Podstawę gospodarczego bytu tej małej grupy ludności stanowi hodowla
reniferów,
dodatkowo zajmują się myślistwem
i rybołówstvvem
a wiele
przedmiotów codziennego użytku wyrabiają z drzewa, kory brzozo'~ej i skó~y. Wyprawą skór zajmują się kobiety i one też szyją odzież przyozdabiając
Ją kolorowymi nićmi oraz drobnymi koralikami.
Tradycyjną
odzież noszoną podczas ciepłych pór roku weliminowały
ubrania dostarczone
przez placówki handlowe.
Jednak \v okresie zimy
Ewenkowie ubierają się w swoje futrzane ubrania uszyte według starych
wzorów.

?

Autorka podkreśla,
to odległa przeszłość
u Ewenków.
1

A. C a s t r
389.

1856,str.

~",~,~c
'W.

S

e

n,

h m i d t,

że silna władza ojcowska i egzogamiczna
rodzina
ustroju patriarchalno-rodowego
panujc1cego dawniej

Reiseberichte
Die

und

Karagassen.

Brieje
Ursprung

aus den
der

Jahren
Gotteside

1845-1849, Petersbu:.g

.

:\Iiinslcr

in

Westf.

, N. W. Z a 1 e s ki - K ctnogrUjii
i antropologii
Kuragasutc.
Trudy
Antropologii
Ob~zczestwa
pn Imperat0r~koj
WOjennoj Akademii,
1891,tom III. str. ;;1.
IstOTL,ko-EtnograjlCzeS"kl)
Atlas
Sibz.ri,
l\iosk\va-Leningrad
IDGI, S. 178, rys. 1, 3.
~ op. CIt., S. 183, rys. 1.
s op. cit., s. 191, rys. 1, S. 193, rys. 1.
2:

�354

355

Idąc dalej za autorką wspomnieć naldy o tym, że poważną rolę w życiu
dawnych Ewenków odgrywał
szamani7.m, który jest dzisiaj zjavviskiem
raczej sporadycznym.
Szamani Ewenków ubierali się w odrębne bardzo
r.rygi'181ne str'Jje ozdobione dzwoneczkami, koralikami, pa'ćeczkami ze skóry
i metalowymi
kółkami. Silnie zakorzeniona
wiara w życie pozagrobowe
Dozostm\iia trwale zwyczaje, które jeszcze i (łzisiaj są przestrzegane.
Do
~robu zm~.rłcgo wkładają
E,venko'",ie naczynia oraz drobne sprzęty go~podarcze. Na mogile stawiają sanie, a na sąsiednich drzewach rozwieszają
odzież zmarłego.
W sumie artykuł wnosi wiele ciekawego materiału
odnoszącego się do
kultury materialnej,
społecznej i duchowej Ewenków koczujących w rejonie
rzeki Keti Tomskiego Obwodu.
Poznanie tradycyjnej
kultury
Ewenków posiada istotne znaczenie dla
studiów nad zasiedleniern
Ameryki Północnej
przez paleomongoloidalne

Antoni Kuczyński

ISTORIKO-ETNOGRAFICZESKIJ
ATLAS SIBIRI, pod red. }\1. G. L ew i n a i L. P o t a p o w a. Wydawnictwo
Akademii Nauk Z.S.R.R., Moskwa-Leningrad
1961 r., s. 496, tablic 229, map 29, rysunków
lużnych 35,
format 84 X 108 oprawa płócienna, cena 6 rubli.
Historyczllo-Etnografi"zny
Atlas Syberii opracowany
został przez Syberyjski Oddział Instytutu
Etnografii Akademii Nauk Z.S.R.R. Atlas posiada następujący
układ tematyczny,
którego poszczególne działy oprac.owali: 1) Transport i komunikacja
przy pomocy reniferów - M. G. L e w 1 n
i G. ]\II. Was i l e w i c z; 2) Formy psiego zaprzęgu - W. \V. A n t r o p o w:'
iM. G. Le wi n; 3) Formy nart - W. W. A n t r o p o w a; 4) Formy łodzi.-:W. W. Antropowa;
5) Budownictwo
A. A. Popow;
6) Odzlez
wierzchnia - N. F. P r y t k o w a; 7) Nakrycia gło\vy - N. F. P r y t k o w a.
Oprócz te·matów dotYC:ćclcych kultury materialnej
jest w ;\ Fasie roz;~iał
poświęcony formie bębnów s/;amal',skich w opraco\vanh
E. D. ~o T o kOlI ewe j i rozdział o sztuce ludowej, dotyczący form i motywów orname~tacyjnych u ludów Syberii napisany przez I. W. I wan o w a. Atlas zaWIera
29 map, w tym dwie pierwsze
znajdujące
się na str. 6 i 7 dotyczą ro:mieszczenia ludów Syberii w XIX i na początku XX wieku oraz w XVlI
wieku. Mapa rozmieszczenia ludów Syberii w XVII wieku przedstaw.ia p,rzy.bliźoll.c cr~;nicc !-::rvtorL'.li12ĘO
:=c(SiE::gll
II-u grup jt~z?ko\'.'ych:
tlUTS1\..L~,1,
ugryjs;d;j .. l1lOw,olskiej, pó1t'ocno-wschodni2j,
samojedzkie;,.
jU~~2.irskis.i,
tunguzko-m2ndżurskiei.
kc:tckit'j, giliackic1. eckimosk;oi i al 'os,ne')
Mapa druga lokalizuje
rozmieszczenie
poszczególnych
grup etnicznych
D.')kladnicj:~L_
dou'oj
i pleii1icnnoj
1

o:lH"\vicnic
sostatc

tego zagadnienia
znajdt!je
się: P.
narodolo Sibiri
tv X'lII
w. Mosk\va

D a ł g i c h,
1960 r.

O.

Ro-

w końcu XIX i na początku
językowe.

XX wieku

w oparciu

o terytorialne

zasięgi

Tablice
typologiczne
poszczególnych
faktów
kulturowych
zestawione
w obrębie działów wspólnie dla terenu całej Syberii, poprzedzone są tekstem informacyjnym
uwzględniającym
material, technikę wykonania, formę
i funkcję poszczególnych typów i odmian. Przestrzenne
występowanie
wytworów kulturowych,
ich typów i wariantów, przedstawione
jest w Atlasie
na kartogramach
stanowiących
dopełnienie tablic typologicznych
i tekstu
informacyjnego.
Większość map zestawionych
w Atlasie odnosi się do końca XIX oraz
do początków XX wieku, a tylko niektóre z nich rzucają pewne światło na
wiek XVIII. Mapy dotyczące wieku XVIII przedstawiają
rozmieszczenie
form psiego zaprzęgu i typów sań ciągnionych przez psy. (str. 75, 76, 77).
Podstawę materiałową
do opracowania
Atlasu stanowiły bogate zbiory
Instytutu Etnografii Akademii Nauk ZSRR, Etnograficznego
Muzeum Narodów ZSRR, Archeologiczno-Etnograficznego
Muzeum Akademii
Nauk
ZSRR oraz zbiory Przyrodniczych
Towarzystw Naukowych i innych mniejszych muzeów regionalnych.
Posiadany
materiał
determinował
chronologiczne
ramy pracy, a słaba
jeszcze znajomość archeologii Syberii, szczególnie jej niektórych regionów,
nie mogła stanowić naukowego dopełnienia przy opracowywaniu
poszczególnych działów Atlasu.
Licząc się jednak z tymi brakami
materiałowymi
do wcześniejszych
okresów historycznych
naukowy zespół badaczy Syberii przeanalizował
posiadany materiał faktograficzny
w świetle którego udało się wyznaczyć kilka historyczno-etnograficznych
regionów.
Szczególną uwagę etnografów zwracały te ludy Syberii, które zachowały
archaiczny
ustrój gospodarczo-kulturowy,
- koczujący hodowcy renów,
osiadli rybołówcy, nadmorscy i tajgowi myśliwi. Analiza porównawcza elementów kultury materialnej
tych ludów zwłaszcza Kamczadałów,
Koriaków, Czukczów, Jukagirów, Giliaków, - całej tej grupy tzw. paleoazjatów,
dała wspólnie z materiałem
archeologicznym,
.ięzykowym i ą.ntropologicznym możliwość
prześledzenia
rozwoju
kulturowego
i gospodarczego
każdego z tych niewielkich narodów. Narody te stanowią relikt naj starszej
ludności Syberii
co słusznie już wcześniej
zauważyli
W. G. Bogoraz
i A. M. Zołotarew2•
Oprócz północno-wschodniej
czów, Koriaków, Kamczadałów

~'v.
l\luzeja

G. B o g o r a z - Dre'1.cnie
Antropołogj.i
i Etno~r'J
t.

7.F:almootnoszenij

t. IV, 1938.

na

SClI·crO-tcostoke

prowincji
kulturowej
wydzielono również
perescLcnia

VI.

1~1:27;.:\.
/\:jl,

w Seu',

wspólnej dla
region amurski

Czukobej-

Elcra:.:jż
i Art1ljr.JJT\.ie,
SborniJ{
() ł l) t a r e \v, l::. istOTii
etnic:eskich
Iz\\'estLJ
woroncżskoq;')
G·)s. Pccl. In-L.l,

::'.1. Z

�356
mujący

grupy etniczne dolnego Amuru i wyspy Sachalin. Uzyskano liczne
l"Ja ist:'i;:nie
sajańsko-8łt8jskiego
regionu or:c,imu,h1C2s()
c2ły szereg
grup etnicznych
tiurskiej
rodziny językowej.
Zarysowała
się również
wschodnio-syberyjska
prowincja, do której należą liczne grupy Ewenów
i Ev,;enków, wydzielono też zachodnio-sybersyjski
region wspólny dla kultury Chantó\'i, l\Iansów, Ostjaków i Samojedów.
Najnowsze odkrycia radzieckiego
archeologa A. P. Okładnikowa
onz
materiały antropologiczne
i językowe potwierdzają
wyniki analizy etnograficznej.
Oprócz wydzielenia tych kilku historyczno-etnograficznych
regionów uzyskano potwierdzenie na istnienie dawnych związków pomiędzy ludami Azji
Środkowej i Syberią Zachodnią oraz ludami Wschodniej Syberii i Chinami.
Główny swój cel, którym jest badanie sposobów życia różnych narodów
0'37.
ich k\'ltury etnografia
radziecka rozwiązuje w ujęciu historycznym
wyjaśniając w ten sposób skomplikowane procesy powstawania poszczególnych form działalności gospodarczej i kulturowej
nierozerwalnie
związanych z etnogenezą, historią rozmies1:czenia i migracji grup etnicznych. Badając te zagadnienia pamiętać należy o skrupulatnym
badaniu materiałów
archeologicznych i etnograficznych
uzupełniając je wynikami badail antroole ,ii e\nL'znej i językoznawstwa,
zakladając,
że każdy krok ;1aprzód
w rozwoju kultury ludzkiej wywołany jest określoną potrzebą społeczną.
Zestawiony w Atlasie materiał faktograficzny
daje jako wynik swoistą
monografię zjawisk kulturowych z ich podziałem na typy i odmiany z zaznaczeLiem wspólnych cech i różnic, natomiast kartograficzna
metoda ujmowania tych zjawisk ,przyczyniła się do v!yjaśnienia skomplikowanej
sprawy
pochodzenia i kształtowania
się zespołu faktów kulturowych
wspólnych
dla określonych grup etnicznych na terenie Syberii.
(o~"vody

o

Antoni

Kuczyński

TABLE OF CONTENTS
PART I
I. Dissertations
The 70-th anuary

of the Polish Folklore

Society (J. Gajek).

.

of
Golds and Orochons in 1914)
.
F r a n c i s z e k Wok r o j, The Population
of the River Amur in
the Light of Anthropological
Materials of S. Poniatowski.
.
J ó z e f G l i n k a, Somatoscopy
and Somatotypology
(Constitutional) of the Groups of River Amur Population
of Golds and
Orochons
.
T a d e u s z L e w i c k i, Relics of Old Worships and Pagan Beliefs
of Medieval Berbers at Moslem time.
T a d e u s z M i l e w ski.
Earth and Heaven in the Poetry of the
Aztecs

I

S t a n i s ł a w P o n i a t a w s k i, EXI:edition Diary (to the Country

II. Reviews

7

121

191
230
297

and Reports

The Art of Cameroun, Ethnographic
Museum in Cracow, Cracow
1961 (J. Gajek)
E r n e s t o V e i g a d e O l i v e i r a, F e r n a n d o G a l h a n o,
Houses of the Central Zone of the Portuguese Seacost (K. Wolski)
H e n r y F i e l d, Camel Brands and Graffit from Iraq, Syria, Jordan, Iran and Arabia (Krzysztof
Wolski)
.
.
..
D o v N a y, Jefet Schwili Tells 169 Jemen Folk Tales marked out
in Israel 1957-1960 (Konrad
Wypych)
.
.
.
P e t e r F u c h s, Populations of South-East Sahara, Tibesti, Borku,
Ennedi, Vienn~1 1961 (K. W.)
.
.
.
•
.
R e i n H e l m u t, Insect Alimentation
of the Australian
Primitive
Inhabitants,
Berlin 1962 (K. W.) .
...
M a r i e R e a y, The Kuma-Freedom
and Conformity in' the .Ne\~
Guinea Highland", Carlton 1959 (K. W.)
.".
.
.
.
CONTRIBUTIONS TO THE FOLK INVESTIGATIONS,
To the 65-th
i\nuary of Hans Damm's Birthd3Y, Publicatio;ls of the Museum of
Ethnology in LeiiJzig, Berlin 1961 (Konrad
V.'ypych)

321
322
323
324
326
323
329

331

�360
Kir

i a n a v A n g e l, Language
National
Elements
-Bulgarian
History, Sofia HJ62 (lI. R.)
RUSSIAN FOLKLORE, vol. VIII, Moskwa-Leningrad

Of

the

Sbv-

CH

1963 (Henru,:ri

Romańska)

696
III

l'

a w a, Ethnographic

Yluse701

16.50
27.29.25.-

IV C r a n i c l e
Reminiscence Coanected wit;" Dr Tadeusz Delimat (.l. Gaje:~) .
Report of the Whole Works of the Polish Ethnographic
Society in
1963 (O. G.)
Reports on the Scientific and Didactic Activity Ol the chairs, of the
Institute of History of Material Culture and of th2 D20art111ents
I American Seminar Organized by the Cracow Section or the Polish
Ethnographic
Society (Ta(eusz
Milewski)

749
757

13.50
29.30.-

772

V Miscellanea
Index of the L-th volume of Lud (Olga Gajkowa)
Table of Illustrations
and Maps in Polish
Table of contents in English

zł

22.29.27.-

Museum s

M a r i a Z n a m i e r o w s k a - P r li f f e
um Collections in Pol,md .

cena

775
793
798

16.50
25.27.28.28.27.32.-

13.50
16.50
26.27.26.29.26.32.30.30.-

nowolnoI, pc&gt;"wski.
Nawy

�I
I
Jf..;&lt;t."",

T·

.4 '.M.

J;(j

013

ATLAS

POLSKICH
CZĘSC

1. Agnieszka
Dobrowolska
2. Bożena Stelmachowska
3. Franciszek
Kionowsl&lt;i

~-O tJ-t. Ą

-

1.
2.
3.
4.

Adam
Adam
Adam
Halina

I POMORZE

Strój pyrzycki,
Strój kaszubski,
Strój warmiński,

CZĘSC

j

STROJÓW
I WARMIA
1955
1959
1960

II WIELKOPCLSKA

III

KUJAWY

IV MAZOWSZE

l.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9,
10.
11.

1950 (wyczerpany)

13.50
29.30.-

I SIERADZKIE

Maria Zywirska
- Strój kurphwskl
Puszczy
Bialej,
1952 (wyczerpany)
Jadwiga
Swiątkowska
Strój
lowlcki,
1953
Jan Pi~tr Dekowski
- Strój
piotrkowski,
1954
Janusz
Swieży
Strój
p:&gt;dlaskl,
1958
Jan Pbtr
Dekowski
- Strój sieradzki,
19~O
Janina
Krajewska
- Strój opoczyński,
19~6
Adam Chętnik
Strój km'piowski
Puszczy
Zielonej,
1960
CZĘSC

16.50
27.29.25.-

SLĄSK

1. Tadeusz
Seweryn
- Strój dolnośląski
(Pogórze),
2. Stanisław
Bronicz
- Strój pszczyński,
1954
3. Longin Malicki - Strój górali
śląSkich,
1956
CZĘSC

cena
zł
22.29.27.-

Glapa
Strój
szamotuhki,
1~51 (wyczerpany)
Glapa - Strój dzierżacki,
1958 .
Glapa Strój
iubuskl,
1956
Mikulowska
- Strój kujawski,
1953
CZĘSC

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.

LUDOWYCH

16.50
25.27.28.28.27.32.-

V MAŁOPOLSKA

Roman
Reinfuss
Strój
górali
szczawnickich,
1949 (wyczerpany)
Francis2ek
Kotula
Strój
rzeszowski,
1951 (wyczerpany)
Janusz
Swieży
Strój
krzczonowski,
1959 (wyczerp.)
Edyta Starek
- Strój spiski,
t954 •
Franciszek
Kotula
- Strój łańcucki,
1955 .
Setastian
Fli ak - Strój
Za~órzan,
1916 .
Farbara
KacnowskaTarecka
Strój
bllgoraJskl.
1958
Janusz
Kamocki
Strój
sandomierski,
1957 .
Tadeusz
Seweryn
- Strój
Krakowiak6w
wschodnich,
1960
J. I M. Kamoccy
- Sr6j Swiętokrzyski
1961
Edyta
Starek
Strój
orawski

LITERATURA

13.50
16.50
26.27.26.29.26.32.30.-

30.-

LUDOWA

Dwumiesiecznik
poświęcony
sp:'awom
literatury
ludowej,
pod red. J. Krzyżanowskir!,o
i S. Swirki.
Zeszyty:
podhalański,
kielecki.
rzeszowski,
cieszyński.
dolnośl'ski.
górn~sląsko-opolski,
kaszubski,
warmiński,
luteiski.
mazurski,
podlaski,
p~morski,
iubuski,
łowicki,
mazowie~ki,
kurpiowski,
sie"adzko-ł&lt;:czycl&lt;i.
phtrk~wski.
Prenumcl ata
roczna
48.-.
Zamówi;mia
przyjmuje
Redakcja,
Warszawa,
Nowy
Swiat 72, pokój 121. Konto czekowe
1-7-110000 iub Oddzlaly
Ruchu.

�100.--

A ReEl
~r
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr
Nr

W U.\1

Wladysław
ZicmaeJ,i,
MATERIALY
:X) HISTCRII
ODZIEZY
LUDCWEJ
1818-1863, 1956 .
11. Halin"
Eittncr,
MATERIALY
DO BIBLIOGRAFIl
ETNOGRAFII
PCLSKlEJ
CZŁCNKOW
?T.L.,
Do5
12 . WlesJaw ElcńkQwskl,
FCPRZ~DNICY
CSKARA
KOLBERGA
NA POLU
BADAŃ
LUDC ZNAWCZYCH
W PCLSCE,
1956
13, 14, 15, 16. Praca
zbi)rowa,
BIULETYl\;
1;-';2CRMACYJNY
PCLSKIE~O
TCWARZYSTWA
LUDC ZNAWCZEGC
Nr l, 2, 3, 4, (wyczerpany)
17. Wikt"r
Schra;n;n,
LUDOWE
OBRZĘDY
WESE;LNE
WE WSIACH
DeLINY HCCZEWKI
I TAR;\JAWKI
ZIEMI SANCCKIEJ,
19:;8 (wycz.)
18. ~tanisław
Bąk,
WESELE
LUDCWE
W
GRĘBGWIE
SANDOMIERSKIE
19. Clga GaJkJwa,
JAN
KARŁCWICZ
I LUDWIK
KRZYWICKI
JAKO
REPREZENTANCI
DWU NURTOW W ETNOLCGII
FOLSKIEJ
(wyczerp.)
20. Julian
Bartys
i Irena
Turn'lu,
MATERIALY
DO HISTGRII
CDZIEZY
LUDCWEJ
Pl.-WSCH.
WIELKCPCLSKI
21. Ten'sa
Siudowsl~a-Muzyk,
BARTNICTWO
W PŁN.-WSCH
EUROPIE
ZE
SZCZEGOLNYM
UWZGLĘDNISNIEM
POLSKI
22. Józef Gajek,
TRANSPORT
I KOMUNIKACJA
LĄDOWA
- kwestionariusz
Nr 5 dla celów
P.A.E.
(wyczerpany)
23. Anna
Lyszcz-Wirpsz"wa,
NABYTKI
BIBLIOTEKI
P.T.L.
W
LATACH
1956-1959
24. Józef Babicz,
NAUKA
O LUDACH
FRYDERYKA
PATZLA
25. Marla
Henslowa,
ROSLINY
DZIKO
ROSNĄCE
W KULTURZE
LUDU
PCLSKIEGO
26. Janusz
Bohdanowicz.
MATERIALY
DO KOWALSTWA
LUDOWEGO
PCŁUDNICWEJ
KIELECCZYZNY.
27. Jólef
Gajek,
LUDCWA
KULTURA
MATERIALNA
ZAGADNIENIA
WYBRANE.
Kwestionariusz
Nr 6 dla celów.
P. A. E.
28. Aleksander
Oleszczuk,
PI£SNI
LUDOWE
Z PODLASIA

Nr
Nr
Nr

I
cen a
Zł

lU.

BIBLIOTEKA
Nr

~ ~]' 1\
F. .~ l ,

.

Ii

,j

20.-

16.-

20.25.20.30.25.30.25.30.20.-

:1

I

,l

I

30,30.30.-

'\

POPULARNA

1. Józef Burszta,
CD OSADY SŁOWIAŃSKIEJ
DO WSI WSPOŁCZESNEJ
(wyczerpany)
2. Alfred
Zaręba,
PRACA
DIALEKTCLOGA
W TERENIE
3. Adam Glapa I Alfons Kowalski,
TANOE I ZABAWY
WIELKOPOLSKIE
4. Aleksander
Lech Godlewski,
DReGI
SYNOW SLONCA...
•

30.30.10.46.30.-

OSKAR KOLBERZ;:'DZIEŁA WSZYSTKIE
Reedycja
monografII
etnograficznych.
Inedita.
Studia,
materiały
i przyczynki
etn0graficzne.
Korespondencja.
Twórczość
muzyczna.
Mat2rialy
dokumentacyjne.

Zam6\\'ienia
PRdsyłać na adres:
PCLSKIE T WARZYSTWO LUrOZ!\'AWCZE
WROCŁAW, NANKERA 4

II
!

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10335" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10313">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cd634d5d359504ce40a5104095cdc5ab.pdf</src>
        <authentication>60ff9fa09c59b5d42e946f87e0c762ae</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122898">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122899">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122900">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:255</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122901">
                <text>Recenzje i sprawozdania cz.2 / LUD 1964-65 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122902">
                <text>LUD 1964-65 t.50, s.629-700</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122903">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122904">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122905">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122906">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122907">
                <text>628
nie zawsze w sposób dostatecznie przemyślany. Przykładem może
być ogólna charakterystyka wsi badanej, która koncentruje uwagę na ludności i podstawach gospodarczych. W danych o ludności
poza zasygnalizowaniem liczby i przynależności etnicznej obywateli główny nacisk położony jest na zarejestrowanie ewentualnych
migracji sezonowych i stałych, co ma zapewne rzucić światło na
strefę kontaktów mieszkańców wsi. Na zakończenie krótka czysto
formalna charakterystyka składu zawodowego z uwzględnieniem
miejscowej specyfiki i zmian zaszłych w ustroju socjalistycznym.
Zagadnienia te w porównaniu z częścią szczegółową kwestionariusza potraktowane są niezwykle zwięźle, co z uwagi na tego nie':
wprawnego badacza, który się ma nim posługiwać, budzi obawę,
że obraz wsi będzie bardzo ogólnikowy. Koniecznie należałoby
rozbudować punkt dotyczący migracji i kontaktów. Jest to zagadnienie pierwszorzędnej wagi, które często nie znajduje żadnego odbicia w oficjalnych statystykach. Ponadto w ogólnej charakterystyce wsi dla właściwej oceny uzyskanych informacji niezbędnym jest chociaż wyliczenie instytucji kulturalno-oświatowych działających na terenie badanej wsi wraz z adnotacją, kiedy
zaczęły swą pracę oraz podanie jakie są możliwości przenikania
do wsi przejawów kultury masowej ogólnonarodowej (prasa, radio, kino, telewizja). Tu należy stwierdzić, że niewystarcza sama
ogólna charakterystyka wsi, ale wieś badana powinna być widoczna w wielu innych miejscach kwestionariusza.
W opracowywaniu kwestionariusza, podobnie jak i w badaniach
własnych autora zamierzenie badań tzw. "kompleksowych" nie
jest i w takim ujęciu nie mogło być w pełni zrealizowane.
Pomimo drobnych niedociągnięć omówione powyżej prace przynoszą ciekawy i dotąd mało znany materiał etnograficzny niewątpliwie bardzo przydatny w dalszych badaniach karpackich.

II.

R E CE N ZJ E

I

S P R A W O Z D A N I A

Richard we~ss, Hauser und Landschaften der Schweiz, S. 368, ryc. 233.
Erlenbach-Zurich
und Stuttgart
1959.
Niedawno zmarły świetny etnograf szwajcarski
wydał pod koniec życia
doskonałą pracę o budownictwie.
Wartość jej podnoszą wnikliwe i pomysłowe, utrzymane
w jednym stylu ilustracje
Hansa Egli. Obfity materiał
ilus:racyjny
je~t niewątpliwie
pod względem koncepcji dziełem R. Weissa,
gdyz uderza mezwykła
przejrzystość
ujęć typologicznych
i kartograficznych z podkreśleniem
współzależności
formy budynków i materiałów
budowlanych ze środowiskiem
geograficznym
oraz typem gospodarki. Proste
a nawet prymitywizujące
rysunki Egliego oddają celnie styl budownictwa
szwajcarskiego
(np. rys. 12, 14, 27, 69, 96 i inne). Prostot? środków i celność
ujęć materiału
ilustracyjnego
posiada dużą siłę sugestywną
spod której
uroku trudno się czytelnikowi wyzwolić. Rysunki przedstawiają
konkretne
wybrane .fakty indywidualne;
w większości wypadków
nie są to wię~
abstrakcYJne schematy typologiczne,
ale uproszczone
i wypreparowane
z śro~owiska. f~kty kulturowe.
Nie jestem przekonany,
czy słuszną była
deCYZJa wyehmmowania
z pracy fotografii. Dzieło straciłoby
ale autentycznoś~ faktów indywidualnych,
jako dokumentów
podstawO~yCh zyskałaby ":'lele. ~Yb~r .konkretnego faktu jako podstawy rysunku, jego uproszczeme, styllzacJa l przyjęcie pewnej konwencji rysunkowej, są to wszystko czynności związane z systematyką
faktów kulturowych.
Zastrzeżenie io
osłabia nieco ogromny kredyt naukowy,
jakim uczeni obdarzają
prace
R. Weissa, nie mniej jednak zasada ukazywania czytelnikowi możliwie najbar~ziej autentycznych,
j e d n o s t k o w y c h f a k t ó w k u l t u r o w y c h,
k t o r e p r o wad z ą k u u o g ó l n i o n y m t y P o m, j e s t c h Y b a
słuszna..
D~ieło Weissa jest niewątpliwie
ostatnią, ale nie ostateczną syntezą etnog:aflczną na temat budownictwa
szwajcarskiego,
(na rubieży świata śródzlemnomorskiego
i północnego świata romańskiego
i germańskiego
oraz
na rubieży nizin i najwyższych gór europejskich).
Autnr zdobył się w tym
dziele na indywidualny
sąd, na własną koncepcję na temat genezy i przyc~y~ zróżnicowania
ludowego budownictwa
szwajcarskiego,
co zaznaczyło
Slę l w tytule pracy, podkreślającym
związek między "Hauser" i "Landschaften".
Stworzenie nowej syntezy nie było rzeczą łatwą po pracach R. Henninga
(1876/82), A. Meitzena (1882), E. G. Gladbacha (1885), J. Hunzikera
(19CO1914), H. Shwaba (1914), C. Jeklina (1914), J. Bielandera
(1931), B. Schiera

�631

630
(1932), H. Brockmanna
(1933), J. Roberta (1939), G. Ranka (1951), P. Scheuermeiera (1956), A. Baeschlina (1957). Wymienieni autorzy, to twórcy wielotomowych dzieł; niektórzy z nich rozpatrywali
budownictwo
szwajcarskie
na tle budownictwa
ogólnoniemieckiego,
jak M e i t z e n, czy H e n n i n g,
inni dotykali zagadnień budownictwa
tego na tle północno-eurazjatyckim
(Ranka).
czy jak S c h i e l' środkowo-wschodniej
Europy.
Podobieństwa
i różnice między budownictwem
szwajcarskim
a włoskim i francuskim
zostały mimochodem
podkreślone
w pracach J. R o b e l' t a i P. S c h e ue l' m e i era.
Każdy z wymienionych
autorów
reprezentował,
względnie
reprezentuje,
określone metodologicznie
stanowisko naukowe: a więc koncepcję
uwarunkowań
etnicznych,
środowiskowych-geograficznych,
konstrukcyjnych,
przyrodniczo-ewolucyjnych
lub funkcjonalnych.
R. We i s s
ustosunkowuje
się do wszystkichlych
kierunków we wstępie, przeprowadza
ich krytykę, i sam nie odrzucając
a limine zdrowych ziaren wydobytych
przez poprzedników,
usiłuje zająć stanowisko
konkretno-historyczne,
zbliżając się do swoiście pojmowanego
funkcjonalizmu.
W całej pracy uwidocznia
się tendencja
przeciwstawienia
się szkole
etnicznej, a więc koncepcjom Meitzena, Henninga a zwłaszcza H u n z i k e-

ra

(Das Schweizerhaus

nach

seinen

landwirtschaftlichen

Formen

und

sei-

Autor mocno uderza w tezę. jakoby dzisiejsze zróżnicowanie
szwajcarskiego
budownictwa
ludowego było wynikiem pierwotnych różnic, sięgających okresów plemiennych czy szczepowych,
i odpowiadało zróżnicowaniu
językowemu. Zresztą, jak wykazały np. studia
Fringsa, i układ gwar w Niemczech nie odpowiada pierwotnemu
układowi
plemiennemu
i pierwotnym
dialektom plemiennym.
Tę prawdę widzi Weiss
w stosunkach etniczno-językowych
w Szwajcarii. Podważa więc tezy Hunzikera, a zwłaszcza uogólnienie, jakoby budownictwo
kamienne i osadnictwo skupione wiązało się ze światem romańskim, a więc było dziedzictwem
rzymskim, a budownictwo
drewniane i osadnictwo rozproszone - z światem germańskim.
R Wei s s słusznie zauważa, że materiał
budownictwa,
a więc jego "kamienność"
względnie "drewnianość"
wiąże się ze środowiskiem naturalnym,
na co wskazuje mapa materiałów
budowlanych
P. Vidal'a de la Blache (str. 37), natomiast forma budownictwa
i osadnictwa z typem gospodarki. W myśl tej zasady wyróżnia on: dom nizinny, rolniczy z wyżką i wysokim słomianym
dachem, oraz dom górski, hodowlany
z kamiennym,
płaskim dachem. Widoczne to szczególnie w tabelarycznych
zestawieniach
na str. 42-43, 66-67, 276, 324. To trafne ogólne ujęcie podważyło koncepcję typologiczną
Hunzikera, który widział w Szwajcarii następujące
typy budynków:
burgundzki,
alemański,
szwabski
oraz dom
retoromański
(GraubUnden),
celtoromański
(Jura i Szwajcaria
francu~ka)
i tzw. Walserhaus
- a więc typy genetycznie
powiązane
z określonymi
jednostkami
etnicznymi. Nie wydaje się jednak, aby krańcowe stanowisko
Weissa dało się utrzymać bez reszty, gdyż nawet w jego ujęciu poszczególner geschichttichen

Entwicklung).

ne typy regionalne, jako zespoły różnych cech, dadzą się sprowadzić w pewnych rysach do takich form, które odpowiadają
czterem elementom etnicznym: Celto-romanie,
Reto-romanie,
Halowie i Niemcy. Widoczne to na
mapach (str. 66, 90, 106, 123, 158, 178).
Jest rzeczą jasną, że pierwotne formy, które wyrosły w określonych środowiskach i w określonych
warunkach
gospodarczych
uległy przeobrażeniom pod wpływem czynników gospodarczych,
mieszania się ludności posiadającej
rozmaity
inwentarz
kulturowy.
Nie mniej stare elementy
są
czytelne i w konkretnych
faktach, jak też w zasięgach. Są to już wprawdzie
przeżytki i relikty, ale trudno etnografowi
z nich zrezygnować,
na rzecz
ujęcia funkcjonalnego.
Nie chodzi tu zresztą o obronę idealistycznych
fikcji, a mianowicie
o istnienie jakichś "Volkergedanken"
w zakresie budownictwa,
gdyż u dna
takich twierdzeń
leżą aprioryczne
założenia o istnieniu
korelacji
między
faktami kulturowymi
a psychiką społecznych grup etnicznych. Chodzi jednak o wysiłek wyanalizowania
na drodze retrogresji' naj starszych elementów budownictwa,
w tym wypadku historycznego.
Chodzi o położenie większego nacisku na genezę a nie tylko na uchwytną historycznie
dynamikę
rozwojową· Unikanie przez Weissa tej problematyki
widoczne jest w zakończeniu pracy, w VI rozdziale i jego podrozdziałach:
Biiuerliche
und nichtbiiuerliche

Siedlung;

Landschaften,

Der

Mensch

in der Landschaft.

R. We i s s skierował
ostrze swej krytyki
również przeciwko
teoriom,
czy też kierunkom
konstruktywistycznym,
reprezentowanym
w Szwajcarii
przez E. G. Gladbacha, H. Schwaba (Das Schweizerhaus, sein Ursprung und
seine konstruktive
Entwicklung,1918).
Zwolennicy tegoż - wywiedli budownictwo szwajcarskie
z dwu praform: 1) z domu zrębowego z siodłowatym
dachem, i 2) z szałasów bezściennych
(Dachhiltten)
zbudowanych
z kozłów,
czy krokwi. Wedle zwolenników
tego kierunku,
rozwój toczył się zgodnie
z prawidłowościami
jakie narzucał
materiał
i narzędzia.
Na marginesie
warto zauważyć, że w Polsce kierunek ten zaznacza się w pracach dawniejszych: W. Matlakowskiego
i póżniejszych
K. Sosnowskiego,
G. Ciołka,
F. Tłoczka i F. Piaścika. Zwolennicy
konstruktywizmu
nie widzą potrzeb
gospodarczych
społeczeństwa,
ani funkcji budynków
mieszkalnych
i gospodarczych.
Obiekty budowlane
rozwijają
się z konkretnej,
pierwotnej
formy, którą traktują
..."als Produkt
de~ Volksgeistes".
Tak więc u dna
koncepcji tuła się heglowski pogląd.
Zwolennicy tego kierunku nie widzą związku między procesem historycz~ym a rozwojem budownictwa
wiejskiego, nie widzą też funkcji bytowej
I gospodarczej
badanych obiektów. Budownictwo
rozwija się z fikcyjnych
pratyPÓw, automatycznie,
a proces rozwoju determinuje
materiał i narzędzia . .weis~ zrywa z tymi tradycjami spóźnionego romantyzmu,
którym przewodZIł mIstyczny
duch narodu. W gruncie rzeczy i konstruktywiści
są
również zwolennikami
"etnizmu" w idealistycznym
słowa tego rozumieniu.

�632
Ten swego rodzaju
ewolucjonizm
konstruktywistyczny
spotykamy
nierzadko i w pracach polskich o budownictwie.
R. Weiss celnie rozprawił
się z tymi fikcjami, jakkolwiek w pełni docenia rolę materiału i technologii
jego obróbki.
Swoistą postać na gruncie nauki szwajcarskiej
posiada ewolucjonizm
przyrodniczy
H. Brockmann-Jeroscha,
dla niego - podkreśla
krytycznie
Weiss, budownictwo
szwajcarskie
to jeden, konkretny
ciąg ewolucyjny
od
palafitów do budownictwa
współczesnego. Dlatego też Weiss staje w opozycji do wszelkich form etnizmu ..."dass die Hausthypen
nicht volkisch
sein kennen". Natomiast - według niego - motorem rozwoju jest ziemia,
konkretne
środowisko geograficzne, traktowane
poniekąd jako genius loci.
Przyjąwszy
takie założenia,
autor wyodrębnił
z mniej więcej współczesnego materiału
typy budownictwa,
a następnie
usiłował nawiązać je
metodą
retrogresywną
do materiału
archeologicznego.
Za Schwabem
i Brockmannem
przyjął jako praformy "Dachhtitte"
i "Wandhlitte"
a sam
włączył jeszcze jedną formę wyjściową,
a mianowicie
ziemiankę.
Różnił
się jednak od Schwaba tym, że formy te traktuje
jako wynik oddziaływania środowiska geograficznego.
Mimo dużej dozy krytycyzmu
wobec nieraz
dziwacznych
analogii Brockmanna,
Weiss w pracy swojej ulega jednak
jego wpływom, co przejawia
się w przecenianiu
geografizmu;
przyjął też
brockmannowski
podział systematyczny
i wyodrębnił
5 typów budynków:
1) Dreisćissenhaus (rolniczy), 2) Landenhaus (hodowlany),
3) GoUhardhaus
(hodowla i rolnictwo)
4) Tessinerhaus
i 5) Jurahaus. Łączy go również
z Brockmannem,
a pośrednio i z Meringe;rem i Schierem,swoisty
stosunek
do metody kartograficznej;
obaj unikają
kartografowania
opisywanych
typów budynków,
natomiast
kartografują
różne elementy
budownictwa.
Zasięgi tych elementów wiążą, zwłaszcza Brockmann,
z klimatem i zasięgiem roślin. Weiss czyni to z pełną świadomością
wobec trudności zdefiniowania opisywanych
typów regionalnych*).
Ponieważ taki fakt kulturowy jak dom jest bardzo złożony, więc i liczebność cech branych przy typologii pod uwagę jest bardzo duża. Wyraźnie rysuje się istnienie kilku a nawet kilkunastu
podstaw podziału (np. materiał, forma zewnętrzna, rozplanowanie, funkcja, położenie ogniska itp.), każdy zaś fakt indywidualny
stanowi skrzyżowanie
bardzo różnych cech. Sprowadzenie
ich do wspólnego
mianownika
wymaga wyboru ich, ten zaś ma charakter
subiektywny,
brak
*) Mapy:
Rozprzestrzenienie
materiałów
i technik budowlanych.
Ryc. 4: Budownictwo kamienne i drewniane a zasięg uprawy kasztanów. Ryc. 6; Zasięgi różnych materiałów pokrywających
dachy a typ gospodarki i rozmieszczenie odpowiednich surowców. Ryc. 15; Rozmieszczenie różnych konstrukcji
dachów. Ryc. 19;
Różne formy dachów. Ryc. 25; Różne formy palenisk. Ryc. 32; Rozpowszechnienie
komina burgundzkiego. Ryc. 35b; Rozpowszechnienie gminnych pieców piekarskich
(poza domem mieszkalnym). Ryc. 41; Rozmieszczenie typów domów O rozplanowa~
niu" sumującym" i "dzielącym". Ryc. 57; Rozmieszczenie zabudowy jednodworczej
(wszystko pod wspólnym dachem) w dwu odmianach; 1) Mittertennhaus
i 2) Dreislissenhaus. Ryc. 60a; Rozmieszczenie różnego typu tendencji kształtowania się zagrody w Alpach. Ryc. 61a; Rozmieszczenie różnych form osad. Ryc. 35. Mapa przeglądowa rozmieszczenia lokalnych form budownictwa. Mapa 100.

633
bowiem obiektywnych
kryteriów doboru. Być może, że zastosowanie analizy statystycznej
przyniosłoby
pewne rezultaty. R. Weiss nie czyni jednak
w tym kierunku
żadnych usiłowań; wobec tych teoretycznych
trudności
zrzekł się on opracowania
typów "całkowitych",
czy też ogólnych - rzecby można "kompletnych",
ostrożnie wyodrębnia
20 typów lokalnych,
na
wzór ujęć Ch. B i e r m a n n a w pracy "La maison paysanne vaudoise"
(1946), a obawy swe wyraża w opinii o skartowaniach
dawniejszych:
"Darum
muten um die Hausthypenkarten
Hunzikers
oder Jecklins wie Phantomkarten an" ... Stanowisko zaś swoje sprecyzował w słowach: "Die Karte der
lokaltypischen
Hausformen
ist jedoch keine Typenkarte
im alten Sinne ..
Sie zeigt led iglic h einige aIs lokaltypisch
empfundene
Beispiele in ungefahrer Ortsbindung,
urn eine allgemeine
Anschauung
von Vielialt landschaft1icher Formen zu geben". Nie sądzę jednak, aby koncepcje Schiera
i Meringera dotyczące studiów nad mo.rfologią kultury i traktujące
Europę jako swojego rodzaju jedność kulturową,
niezależną od geografii językowej, wystarczały do uzasadnienia braku studiów nad: a) współzależnością
poszczególnych
elementów budownictwa,
a więc nad tendencją
wspułwyst.ępowania; b) oraz nad dawnością elementów wyrażnie korelujących
lub
wzajemnie się wykluczających.
Wyrażna bezsilność badacza wobec zjawisk
zmienności, różnorodności
form i ich rozproszenia
na terenie Szwajcarii
spowodowała,
że Weiss wolał dać zróżnicowaniu
budownictwa
tylko interpretację funkcjonalną,
i niesłychanie
wnikliwie
rozpatrzył
je jako zbiór
faktów uwarunkowanych
przez przyrodę i potrzeby człowieka jako hodowcy, ogrodnika
i rolnika. Natomiast
mniej wyraźnie
w pracy rysuje się
dziedzictwo kulturowe,
jego dawność i jakość, którą każde pokolenie zastaje. Nie ulega wątpliwości, że ten rzetelny wkład Weissa jest jeszcze jednym przyczynkiem
demaskującym
pseudonaukowe
metody porównawcze,
oraz nadużywanie
analogii. (Chodzi tu o takie stosowanie metody porównawczej w którym badacz w sposób nieobowiązujący
zestawia fakty od
siebie odległe w przestrzeni
i w czasie, i na podstawie dalszego lub bliższego ich podobieństwa
wysnuwa wnioski o ich genetycznym
pokrewieństwie). Wyniki pracy Weissa kierują uwagę na potrzeby i wysiłek człowieka, przeciwstawiającego
się uwarunkowaniom
środowiska
przyrodniczego
i temu, co narzuca dziedzictwo kulturowe.
Rozeznanie tych procesów nie
powinno jednak tamować
poszukiwań
genetycznych,
a zat:ewne i etnogenetycznych.
Brak równowagi między historycznym
i funkcjonalnym
spojrzeniem
na
budownictwo
wyraził się naj dobitniej
w zakończeniu
pracy, w którym
autor w podrozdziale
"Die Wirtschatsform
aIs kennzeichnendes
Merkmal
von Landschaftstypen"
(str. 323), i załączonych dwu tabelarycznych
zestawieniach dał syntezę, wykazując zależność między klimatem a gospodarką·
To niewątpliwie
duże osiągnięcie prowadzi autora do dalszych uogólnieil,
charakterystycznych
dla niektórych kierunków socjologii. Są to rozważania

�634

635

na temat grup społecznych pasterzy, rolników a także na temat kryzysu
kultury alpejskiej.
Omawiając dzieło Weissa położyłem szczególny akcent na zagadnienia
metodologiczne i metodyczne, chcąc zwrócić uwagę na walory tej trudno
osiągalnej w Polsce książki. Być może iż skąpo zostały naświetlone
doskonałe opisy syntetyczne dotyczące powiązania budownictwa
szwajcarskiego z życiem i jego potrzebami. Pod tym względem dzieło Weissa jest wysokim, wzorcowym osiągnięciem i - co należy szczególnie podkreślić
osiągnięciem oszczędnym w słowa.
Józef

Gajek

Etnografowie
i regionaliści
w badaniach
kultury
Muzeum w Lublinie. Studia i Materiały Lubelskie.
Etnografia 1. str. 7-75. Lublin 1962.
We wstępie autor określa zadania jakie sobie postawił i na tym tle
snuje rozumowanie
na temat celowości bibliografii
regionalnych.
Autor
ma w zasadzie rację, twierdząc, że bibliografie takie są odbiciem dziejów
kultury regionu, dziejów życia umysłowego. Bibliografia
regionalna
jest
często wstępnym
bojem o monografię
historyczno-etnograficzną
regionu.
Nie godziłbym się jednak z twierdzeniem,
że celem takiej monografii jest
"konieczność wydobywania
ludzi zapomnianych",
zapomnienia te są przeważnie wynikiem naturalnej
selekcji wartości. Przegląd osobistości w układzie alfabetycznym
uwzględnia
spośród lubelskich etnografów
i folkorystów, tudzież zbieraczy materiałów do zagadnień kultury ludowej następujące osoby: Jan Brandt (bez bliższych danych biograficznych),
Aleksander
Bryk (niejasno rozgraniczono twórczość literacką autora od autentycznych
tekstów ludowych), Maria Bylczyńska - Żywirska, Jan Czekanowski, Stanisław Dąbrowski, Henryk Dobro'Nolski, Adam Fischer, Ewa Fryś-Pietraszkowa, Józef Gajek, Franciszek Gawełek, Józef Gluziński, Maria Hempel
(współpracowała
z O. Kolbergiem), Teresa Karwicka, Konstanty KietliczRayski (artysta malarz), Bolesław Bukowski, Hieronim Kłosowski, Jerzy
Kolasiński, Oskar Kolberg, Zofia Kowerska, Joachim Lelewel, Hieronim
Lopaciński, Michał Maciąg, Erazm Majewski, Zofia Malewska, Bronisław
Malewski, Helena Morozewicz, Kazimierz Moszyński, Józef Nakoneczny,
Władysław Olechnowicz, Aleksal).der Oleszczuk, Janusz Optołowicz, Janina
Petera,
Michał PękaIski,
Adolf Pleszczyński,
Ksawery
Piwocki, Maria
Przeżdziecka, Tadeusz Preizner, Roman Reinfuss, Karol Staruch, K. Skryńska, Karolina Smoleńcówna,
Jan Stelmaszczyk, Wanda Sliwińska, Janusz
Swieży, Zygmunt Wasilewski,
Henryk Wiercieński,
Erazm Wierzbowski,
Kazimierz Wł. Wójcicki, Wikto!, Żurkowski, Henryk Zwolakiewicz.
Kolejne wyliczenie nazwisk najlepiej ilustruje zakres tego zarysu badań

nad regionem lubelskim; nie jest on może najbardziej
konsekwentnie
przeprowadzony, ale daje pewien obraz rzeczywistości i jest napewne poważnym przyczynkiem
do historii etnografii
polskiej. Przykro uderza brak
nazwisk: T. Delimata, J. Jastrzębskiego,
F. Olesiejuka i innych.
Przy osobistościach, które w dziejach etnografii polskiej stanowią ważną
pozycję, niepotrzebnie
wymieniono prace, które nie dotyczą Lubelskiego.
Szkoda, że autor nie podał wykazu czasopism lubelskich. Należałoby też
oczekiwać od autora rozpraw na temat historii etnograficznych
zbiorów
muzealnych
w Lublinie, a także iydowskiej
kultury małomiasteczkowej.
Na omówienie takie czeka region lubelski i "Kamena".
J. Gajek

Henryk Zwolakiewicz,

ludowej

Lubelszczyzny.

Piotr Swierć, Pieśni Józefa Lompy ze zbioru Juliusza Rogera, Opole 1963,
In'stytut Śląski w Opolu, nakład własny 500 egz., 40, s. 19, 1 nlb.
Z okazji 100-ej rocznicy śmierci J. Lompy ukazała się praca P. Swiercia
zawierająca
wybór pieśni ludowych zawartych w dziele Juliusza Rogera,
Pieśni ludu polskiego w Górnym
Slqsku (Wrocław 1863).
Wybór ich poprzedza krótka przedmowa, w której autor omawia dzieje
rękopisów J. Lompy. Część z nich znajduje się obecnie w archiwach Krakowa, Cieszyna, Dębicy, część zaginęła jeszcze za życia Lompy.
Pod wpływem lektury tego małego zbiorku nasunęły się pewne spostrzeżenia i uwagi. J. Lompa w liście do J. I. Kraszewskiego
z dnia 6 lipca
1863 1'. pisze: "Krąży jeszcze i teraz pomiędzy ludem górnośląskim
pieśń
zaczynająca się od słów: "Za Ujazdem czarna rola« opowiadająca o dziewczynie z Opola, która swego brata otruwszy, w Ujeździe stracona była.
Pieśń tę mieścić będzie zbiór pieśni ludowych w Górnym Sląsku, które
ma wydać radca sanitarny, książęcy przyboczny doktór w Rudach"!.
Jak podaje P. Świerć, pieśni zebrane przez J. Lompę, ogłoszone są u Rogera pod nume~ami: 69, 79, 97, 104, 141, 318, 388, 456 i 499. Z melodiami jest ich pięć, pozostałe zawierają sam tekst. Pieśni te posiadaj,! następujące
incipita Nr Nr: 69 - Siedzi zajączek pod miedzą, 79 - Służyłem u pana na
pierwsze lato, 97 - W ciemnym lesie ptaszek śpiewa, 104 - Na krakowskiej
ulicy, 135 - Tam łowiło dwóch rybaków na rzece, 141 - Z tej tam stro,ny
jezioreczka, 318 - Czyś nie był doma, 388 - Ach, biada, biada, 391 - A Jakeś mi namawiał, 395 - Matko, matko, matusio moja, 456 - Swieci miesiąc
na niebie, 472 - Co to za wesele, 499 - Miałam ci ja pierwszego.
Jest ich w rzeczywistości 13 - ale wśród nich nie ma pieśni "O siostrzetrucicielce". W zbiorze Rogera ogłoszona jest ona pod nr 118 i 119, lecz nie
pochodzi z rękopisów J. Lompy. Prawdopodobnie
rękopis z jej zapisem
1 Odsyłacz
P. Swiercia.
op. cit. s. 5; K.
do J. I. Kraszewskiego,
Katowice
1931.

D O b r O w O l S k i, Listy

Józefa

Lompy

�637

636
albo nie został przez Rogera wykorzystany
i do dziś kryje go któreś z archiwów, albo zaginął.
Wybór i zestawienie pieśni ludowych zebranych przez J. Lompę, jakiego
dokonał autor, jest pożyteczny dla badacza folkloru polskiego, gdyż posiadają one dosyć dokładną metrykę zapisu, co w XIX w. bywało rzadkością
u zbieraczy utworów ludowych.
Henryka

Romańska

Linda Degh, M iirchen,
Erziihler
und
Erziihlergemeinschaft.
Dargestellt
an der ungarischen
Volksilberlieferung,
Akademie-Verlag,
Berlin 1962,
s. 435.
Praca ta jest dysertacją
doktorską przedstawioną
Węgierskiej
Akademii
Nauk w 1956 r. i przetłumaczoną
na język niemiecki przez Johannę Till.
Instytut Badań nad Kulturą Ludową od 1947 r. zainteresował
się specjalnie grupą Szeklerów, starego szczepu węgierskiego,
osiadłego dziś głównie
w komitacie
ToIna. Autorka
operuje
bogatym
materiałem,
zebranym
w latach 1948-56 w Kakasd, wsi która najpełniej zachowała dawne tradycje i obyczaje. Stawiając
sobie zadanie poznania bajki ludowej, autorka
dąży przede wszystkim do wydobycia kolektywnej
funkcji opowiadania, nie
ogranicza się do samego ich tekstu, który jej zdaniem, jest tylko "torsem
bajki". Przedmiotem
badań staje się więc społeczna funkcja opowiadania,
stąd rodzi się potrzeba poznania okoliczności, w jakich jeszcze dziś można
znależć wdzięcznych słucha'czy. Takim właśnie, związanym
z archaicznym
sposobem myślenia terenem,
jest wieś Kakasd - pole badai1 nad bajką
Lindy Degh.
Autorka zebrała przeszło 200 bajek a oprócz tego inne epiczne utwory
mówiące o stosunkach
historycznych,
ekonomicznych
i społecznych wśród
Szeklerów. Praca dzieli się na 3 części: I. Szeklerzy w Kakasd, II. Bajka
w spcłeczeństwie
opowiadających
i przysłuchujących
się, III. Opowiadacze.
W L części poznajemy
historię
grupy Szeklerów,
których pochodzenie
nie jest dotąd wyjaśnione,
wg jednych są to potomkowie bułgarsko-tureckiego szczepu, wg innych jest to '.vęgierski szczep niejednolity,
zawdzięczający swą zwartość historycznemu
zadaniu strzeżenia grcmicy. Sami Szeklerzy twierdzą, że pochodzą od Hunnów i już za Attyli, jeszcze przed Węgrami, znaleźli się nad Dunajem. Byli koczującymi pasterzami,
a ponieważ
dostarczali dzielnych żołnierzy, otrzymali nadania gruntów i pewne prawa.
W XVI w. nałożono na nich prócz wojskowych - ciężary finansowe, wielu
nawet popadło w poddaństwo.
W XVIII w. rządy wiedeńskie
rozwiązały
wojskowe organizacje Szeklerów, zniknęły więc dawne przywileje, choć pozostała pamięć o nich. Za Marii Teresy Szeklerzy przenieśli się z Siedmio-

grodu na Bukowinę (1740-80), a znaczna część uciekła do Mołdawii (1764),
będącej wówczas pod panowaniem
tureckim,
Po tym przeglądzie historycznym
autorka ograhicza opis do losów Szeklerów ze wsi Andrasfalva
na Bukowinie.
Położenie
ich pogorszyło
się
w XX w., trudno było o pracę, a dołączyło się do tego polityczne napięcie,
bo żyjące dotąd w zgodzie narodowości
były przeciw sobie podjudzane
(w 1930 r. żyło tam 3680 Szeklerów, 200 Niemców, 180 Polaków, 80 Rumunów i 16 Rusinów). Toteż przesiedlenie
na Węgry w 1941 r. nie napotkało
na sprzeciw. W Kakasd żyje dziś ok. % dawnych mieszkańców Andrasfalva,
co stanowi 800/0. Zachowali oni odrębność i tradycje, pielęgnują własny dialekt, najbardziej
archaiczny wśród gwar węgierskich.
W II. części autorka daje przebląd wyników dotychczasowych
badań nad
bajką, wśród których wyróżnia dwa nurty: filologiczną analizę porównującą internacjonalne
teksty bajek (Folklor-Fellows)
i traktowanie
bajck
jako przyczynku do badań socjologicznych
(Francja, Anglia, ZSRR). Dzieło
nie powstaje niezależnie od grupy społecznej. Nie można lekceważyć roli
słuchaczy, którzy swą reakcją oddziaływują
na opowiadającego.
Mają tu zastosowanie zasady socjologicznej szkoły francuskiej
i antropologicznej szkoły angielskiej,
a więc teoretyczne
wywody Lucien Levy-Bruhl'a i metodyczne Bronisława Malinowskiego, który uważa, że tekstu nie
można badać w oderwaniu
od rytuału,
od warunków
społecznych
i od
kultury materialnej.
Tą drogą poszli badacze angielscy, amerykańscy,
niemieccy, szwajcarscy
i inni. (Na Węgrzech już w 1914/15 r. Lajos Kalman
ogłosił zbiór bajek jednego parobka).
Autorka stoi też na stanowisku, że w literaturze
ludowej społeczne podłoże jest głębsze niż indywidualne
różnice stylowe. Przed badaczem leżą
więc zadania zbierania
autentycznego,
ściśle oznaczonego
materiału,
poznania opowiadającego
oraz społeczeństwa,
w którym opowiada, wreszcie
obserwacji samego przebiegu opowiadania.
Badania powinno się powtarzać
w pewnych odstępach czasu dla prześledzenia
nie uniknionych
zmian zaznaczających się w tekście. Bajkę zrodziła potrzeba oderwania się od codzienności. Trudno ustalić, które z jej elementów
są starsze, tak samo, jak
w ogóle określić, jak stara jest sama bajka. Motywy i wątki wędrują
od
Irlandii po Indie, ale znamy je na ogół dopiero z XIX w. Europejski materiał czerpie z dwóch źródeł: z dzieł literackich
(często średniowiecznych)
i z tradycji
ustnej. Dziś pozostała bajka jako wspomnienie,
żyje jeszcze
tylko w naj biedniejszych
warstwach ludu. Okoliczności sprzyjające
opowiadaniom - to wspólne prace takie, jak: wygładzanie
i nawlekanie
liści
tytoniu albo wieczory spędzane razem w czasie robót sezonowych. Bajka
rzeklerska ogranicza się coraz bardziej de, ogniska domowego. Tradycja bajek jest organicznym
składnikiem
literatury
ludowej; istnieją dwa sposoby
opowiadania
albo kilka osób opowiada kolejno albo jedna przez cały wieczór, wtedy są to długie baśnie czarodziejskie,
łąc:zące wiele wątków.

�638
Z chwilą przesiedlenia
Szeklerów z Andrasfalva
do Kakasd zmieniły się
warunki życia, ale źródłem tradycji bajek pozostały prace sezonowe. Najsławniejszym opowiadaczem był Józef Zaicz (t1938 r. w wieku 97 1.), ojciec
Zuzanny Palkó. Obecnie zaczynają też opowiadać kobiety. Był też zwyczaj
48-godzinnego czuwania przy zmarłym, w czasie którego śpiewano pieśni
i modlitwy a opowiadano bajki. Dziś wobec przesiedlenia
Szeklerów "wyschło" pierwotne źródło bajek.
W bajce z Kakasd odbija się wpływ kościoła, pobożność łączy się z przesądami i magią stosowaną
zwłaszcza w leczeniu, z wiarą w czarownice
i strachy, Materiał baśni jest archaiczny, metody kompozycji nie zepsuły
książki "dla ludu" z przełomu XIX/XX w. Teksty zaczerpnięte z literatury
są nieliczne, życie wsi odbija się w szeregu opowieści, a świat codzienny
i z fantazji łączą się w baśniach. Facecje budzą śmiech i wytykają
wady, przy czym jest charakterystyczne,
że antyklerykalne
tak częste na ogół
w literaturze
ludowej - tu grają rolę podrzędną.
III. Autorka
charakteryzuje
czterech głównych opowiadaczy
z Kakasd,
którzy znani są jeszcze z Andrasfalva,
są to Zuzanna Palkó (ur. UmO),
Gyorgy Andrasfalvi
(ur. 1904), Anna Sebestyen (ur. 1879) i Marton Laszló
(t w l-ej poło XX w.), podaje krótką informację o 100 ich bajkach (s. 267307) oraz niezmiernie ciekawy ich wybór (s. 310""7415).
Z. Palkó, G. Andn'tsfalvi i A. Sebestyen pochodzą wszyscy z rodziny Zaicz,
podany zaś materiał daje jakby przegląd opowiadań paru pokoleń. Dowiadujemy się, jak bogaty jest repertuar
baśni, facecji i opowiadań każdego
z czworga bajarzy, jak przedstawiają
życie wsi i jakim poglądom moralnym i społecznym dają wyraz. Z. Palk6 otrzymała w 1954 r. tytuł "mistrza sztuki ludowej", wtedy to po raz pierwszy była w Budapeszcie. Repertuar jej składa się z 43 baśni czarodziejskich,
17 facecji i 10 opowiadań.
Główne źródło bajek Z. Palkó - to bajki słyszane w dzieciństwie od ojca
(Józef Zaicz) a później od brata (Janos Zaicz), niektóre od Martona Laszló.
Zuzanna Palkó nie umie czytać. Obraz świata w jej baśniach odpowiada
typowo chłopskiemu,
konserwatywnemu,
powiązaniu
z wierzeniami.
Religijność polega nie tylko na powoływaniu się na Boga, ale zaznacza się w po_
glądzie na karę za zło. Facecje są w znacznej części satyrami społecznymi.
Bajki Z. Palkó są na ogół długie (12-15 s.} facecje krótsze. Styl jest giętki,
dopasowuje się do treści.
Gyorgy Andrasfalvi
skłonność do opowiadania
odziedziczył po dziadku
(Józef Zaicz), po ojcu zamiłowanie do książek i głód wiedzy. Po przesiedleniu do Kakasd zyskał uznanie i szacunek w społeczeństwie,
tu też zaczął
opowiadać, w Andnłslalva
był na to jeszcze za młody. W sposobie myślenia
jest bardziej racjonalistyczny
od Z. Palkó, znajomość literatury
i świadomość historyczna
wyznaczają
pewne granice jego baśniom czerpanym
z tradycji, a nie mającym na ogół charakteru
moralizatorskiego,
raczej
awanturniczy
i romantyczny.
G. Andrasfalvi
często biErze udział w czuwaniach przy zmarłym i jest bardzo ceniony, choć repertuar
jego nie jest

639
bogaty, opowiada zawsze te same bajki, (s. 227) głównie 4. Bajki te są
długie (ok. 30 S. maszynop.) i dobrze skomponowane,
uderza stapianie i przekształcanie wielu elementów. Andrasfalvi
opowiada w bardzo urozmaicony
sposób, posługuje się opisem, uwzględnia psychologię, akcentuje to, co chce
uwydatnić. Język jego jest mniej archaiczny niż Z. Palkó, skutkiem lektury
są wyrażenia niezwykłe albo nowoczesne. Gdy opowiada wstaje, rusza się,
chętnie pali i pije wino. Jest niezwykle uzdolniony, jakkolwiek
nie dorównywa Z. Palkó.
Anna SebestYEm chętnie opowiada w każdym zgromadzeniu:
przy pracy,
w rodzinie, w czasie czuwania przy zmarłym, ale tylko wtedy, gdy nie ma
lepszego opowiadacza. Wśród jej repertuaru,
obejmującego
26 tekstów, są
historie wierzeniowe,
baśnie i facecje, pobudzają
do śmiechu, są żyv.'e,
ujęte w dialogi, nieraz dramatyczne.
Autorka naśladuje
głosy, wżywa się
w nędzę i okazuje współczucie. Anna Sebestyen jest przykładem
lubianej
przeciętnej
opowiadaczki,
chce i umie zabawić, wnosi wesołość do izby,
gdzie przędą, rozp~dza smutek w czasie czuwania przy zmarłym.
Czwarty z uwzględnionych
przez Lindę Degh bajarzy to nieżyjący Marton Laszló, właściwie ludowy poeta, który pozostawił w rękopisach szereg
,,'l'otenblicher"
tj. zbiorów pieśni, opowieści budujących,
moralizatorskich
i biblijnych, jakie opowiadał, kierując czuwaniem przy zmarłych. Niekiedy
teksty te są pisane rymowaną prozą. Można wśród nich wyodrębnić 8 bajek,
a jeśli doliczyć do nich te, których mieszkańcy Kakasd od Laszló się nauczyli - jest ich razem 18, wśród nich tylko 5 bez zabarwienia religijnego.
Ponieważ nie znamy źródeł tekstów, nie można powiedzieć, o ile Laszl6 je
przetwarzał;
sądząc po stylu zdradzającym
obok patosu bezpośredność,
nie są przejęte niewolniczo. Opowiadania
Laszló są żywe i nieskostniale,
a przez rozpowszechnienie
"Totenblicher"
miały wpływ na magicznoreligijny pogląd na świat mieszkańców Kakasd.
Praca Lindy Degh jest cennym wkładem do badań nad bajką ludową,
a zarazem nad kulturą Szeklerów.
Maria

LATYSZSKIJE
NARODNYJE PREDANIJA. Izd. Akademii Nauk Latwijskoj SSR, Riga 1962. Tekstu str. 165, ilustr. 12. Wyboru tekstów dokonała
A. Ancelane, przekładu - M. Krupnikowa,
rysował art. pIast. P. Szenhof,
red. E. Sokoł.
Wybór podań ludu łotewskiego
w języku rosyjskim.
składający
się
z 317 pozycji, jest oparty na oryginalnych
tekstach łotewskich, które zostały wydane w postaci zbiorku (752 poz.) w roku 1961. Tytuł tego zbiorku
1:rzmi: "Lat7;ieśn ta1tfas tejkas. Is!ase. Sastadijusi
A. Ance\ane. Riga, 1961".
Oba zaś te wydawnictwa
opierają się głównie na materiałach
zebranych
cd polcwy W. XIX przez F. J. Bdvzemnickat,
największego
zbieracza po1

•

Fryczowa

F. J. B r i v z e m n i e 1&lt;s, Sborni!-c

materia/ow

po etnografii,

v:yd.

II, Moskwa

1887•

�641

640
dań i bajek łotewskich
A. Lerhis-Puskaitisa2
a także na wydawnictwach
znanego systematyka łotewskiego podań i bajek oraz redaktora XV-tomowej
całości - A. Smita3•
W skład ostatniego zbiorku, poza materiałami
dawnymi, wchodzą także
materiały
zebrane w terenie w okresie międzywojennym
(137 poz.) i po
II wojnie światowej (41 poz.). Podania są usystematyzowane
pod względem
tematycznym
następująco:
zjawiska kosmiczne i metereologiczne
(19 poz.),
ziemia i jej ukształtowanie
(86 poz.), przyroda żywa (102 poz.&gt; olbrzymy,
siłacze i śmiałkowie
(20 poz.), miejsca, osoby i wydarzenia
historyc:zne
(90 poz.).
Obszerny popularnie
napisany wstęp objaśnia genezę różnych form folklorystyki
łotewskiej,
historię jej kształtowania
się, sens i znaczenie poznawcze oraz daje podstawową
analizę materiału
podaniowego,
zawartego
w zbiorku.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że połowa materiału pochodzi z wieku XIX, kiedy ustna tradycja była szczególnie żywa. W podaniach, które
kształtowały
się przez wieki, odbija się byt ludu łotewsk~ego, jego praca,
obyczaje oraz moralne i estetyczne nawyki. Prześledzić się w nich dają także dążenia ludzkie do wyjaśniania
różnych zjawisk przyrody i kosmosu.
U podstaw wielu podań leżą wydarzenia i osoby historyczne. Pod względem
treści podania dają olbrzymi materiał do poznania rozwoju łotewskiej kultury ludowej i historii tego narodu. Jeżeli chodzi o formę artystycznoliteracką podań, to zarówno ich styl, język, jak i kompozycja całości zależna
jest głównie od okresu historycznego czy regionu, z którego pochodzą a także od uzdolnień
narratora.
Forma podań łotewskich
świadczy dodatnio
o uzdolnieniach
artystycznych
ludu. Podania łotewskie są szeroko wykorzystane
przez pisarzy i poetów łotewskich.
Literatura
ustna Łotyszów
miała i ma olbrzymią wagę ze względu na to, że do połowy w. XIX t y l k o
ona reprezentowała
literaturę
narodową.
Stan ogólny zbiorów w archiwum
folklorystyki
łotewskiej
na dzień
l stycznia 1962 r. zamykał się 54300 pozycjami.
Wydany wybór podań po rosyjsku ma za zadanie zapoznanie z ludową
literaturą
łotewską innych narod"ów. Dla naukowca ma on jednak znaczenie
ograniczone. O ile bowiem wybór daje pewną ilustrację
podań łotewskich
pod względem treściowym
o tyle tłumaczenie nie jest w stanie oddać specyfiki języka łotewskiego, jego klimatu i charakterystycznej
formy literackiej. Bez porównania
z oryginalnymi
źródłami łotewskimi
trudno sądzić
recenzentowi
czy wybór został dokonany w sposób trafny i reprezentatywny.
Kazimierz Pietkiewicz
• A. L e r h i s - P U l k a i t i s, Latvieh,
tautas teikas un pasakas.
Sakartojis
A. Lerhis-Pulkaitis,
T. I-V,
Jelgava
1891-1894; T. VI, Riga, 1896; T. VII, J, Cesis 1903.
3 P.
S m i t s, LatvieJu
pasakas
un teikas. Sakopojis
un redigejis
P. Smits, I-XV,
Riga, 1925-J937.

I

Giuseppe Cocchiara, lstorija folkloristiki
w Jewropie. Pieriewod s italianskogo Izdatielstwo
inostrannoj
litieratury.
Moskwa 1960.
Istoria deI folkore in Europa Giuseppe C o c c h i a r y ukazała się jeszcze
w roku 1952. Napisana w języku włoskim przeszła u nas niezauważona.
Rosyjski jej przekład czyni ją bardziej dostępną czytelnikowi
polskiemu.
Książka Cocchiary
jest pierwszą
próbą nakreślenia
dziejów badań nad
folklorem
tej części świata. Predestynowało
do tego autora znakomite
znawstwo folkloru nie tylko włoskiego, ale i europejskiego
oraz jego historii.
Spod pióra włoskiego folklorysty obok licznych opracowań wyszły między
innymi Historia badań tradycji ludowych we Wfoszech (1939), Mit o dobl'ym
dzikusie (1948) oraz Lud i literatura we Włoszech (1959).
Podręcznik
Cocchiary obejmuje formowanie
się i rozwój folklorystyki,
nauki, która dziś zaczyna dopracowywać
się swojego odrębnego przedmiotu
i metody badań, od czasów pierwszego zainteresowania
folklorem w dziejach, to jest od wieku XVI, do drugiej wojny światowej. Autor rozpatruje
jej rozwój od prehistorii
do dziś na szerokim tle filozoficznych, etnologicznych, filologicznych
i estetycznych
teorii. Hołdując metodzie materializmu
historycznego
zasadę historyzmu
czyni głównym kryterium
swoich rozważań i wywodów.
Książka Cocchiary przedmiotem
swych badań - wbrew zbliżaniu się
dzisiaj folklorystyki
do historii literatury
- ciąży ku etnologii. Jak zaznaczył autor rosyjskiej przedmowy do niej, E. M i e l e t i n s kij, pojęcie
folklorystyki,
jakim w swych rozważaniach
posługuje się Cocchiara, jest
bardzo szerokie. Implikuje w sobie nie tylko folklor "stricto sensu" w dzisiejszym rozumieniu, to jest nie ogranicza się tylko do dziejów badań ustnej twórczości ludowej, ale obejmuje także i wciąga w jej historię nauki
folklorystyce pokrewne, fak etnologię, naukę o kulturze ludów pierwotnych,
w której skład wchodzą między innymi wierzenia religijne i przesądy. Zasadniczym kryterium,
określającym
przedmiot i zakres tak pojętego przedmiotu folklorystyki,
odróżniającym
ją od innych pokrewnych
jej nauk,
implikujących
niejednokrotnie
naukę o folklorze, jest l u d o w ość,
rowmiana szeroko jako atrybut tego, co dotyczy ludu i spraw "ludu", nie wyłączając nawet pojęcia ludu jako klasy społecznej i jej poglądów ideowych.
W skład "ludowości" wchodzi także prymitywizm
kultury ludów pierwotnych z ich wierzeniami, przesądami (zabobonami i mitologią). Foll~lorystyka
nie będąc od początku samodzielną dyscypliną naukową, wchodząc w skład,
czy uczestnicząc w naukach bliskich jej czy pokrewnych,
takich jak: etnologia, socjologia, filozofia, psychologia, filologia, czy estetyka, i nie maji1c
skonkretyzowanego
zakresu i metody badań, zależnych od przejawiających
się w danym okresie tendencji czy kierunków, zbliżała się do jednej z nich
i zapożyczała niejednokrotnie
metodę postępowania
nauko\\·ego. W ciągu
swego rozwoju, zanim usamodzielniła
się i wykształciła
jako samodzielna
dyscyplina naukowC', wchodziła w zakres już to etnologii, antropologii, filo41

�642
logE, estetyki itd. Jej odrębna w przyszłości metodologia kształtowała
i formowała się w łonie wymienionych
nauk.
Cały dotychczasowy rozwój folklorystyki
dzieli C a c c h i a r a na 3ześć
cyklów rozwojowych, uwarunkowanych
i uzależnionych od panującego w danym okresie prądu kulturowego
czy filozoficznego:
1. okres humanizmu
połączony z odkryciem dzikusa; 2. między oświeceniem a preromantyzmem;
3. romantyzm; 4. pozytywizm; 5. folklorystyka
angielskiej szkoły antropologicznej; 6. Folklorystyka
ostatnich lat pięćdziesięciu. Jak widać, wyznacznik
podziału folklorystyki na etapy historyczne nie jest jednolity. Mimo respektowania przez autora zbieżności rozwoju folklorystyki
z podziałem historii
literatury,
ciążenie i zależność rozwoju tej nauki do etnologii czy antropologii zadecydowały, że Cocchiara wyróżnił prehistorię folklorystyki
związaną z mitem o dobrym dzikusie i naukę o cywilizacji ludów pierwotnych
oraz w okresie późnego pozytywizmu - kierunek tak zwanej szkoły antropologicznej czy uzależnione od szeregu różnych prądów i nauk tendencje
folklorystyki
ostatniego pięćdziesięciolecia.
Narodziny folklorystyki
i jej prehistorię rozpoczyna Cocchiara od wieku
XVI, okresu licznych odkryć geograficznych, które skoncentrowały
uwagę
podróżników i uczonych na kulturze i cywilizacji ludów pierwotnych. Główną uwagę zwrócił wówczas na siebie stworzony przez pierwszych odkrywców nowych lądów, upostaciowany
później w Robinsonie, dobry dzikus.
On też stał się przedmiotem rozważań Montaigne'a i Lafontaine'a.
W odkryciu dobrego dzikusa, który przez dwa wieki zaciążył na opinii uczonych
o ludach pierwotnych
i który stał się kryterium
sądzenia współczesnej
cywilizacji, w etnograficznych
rozważaniach nad świeżo odkrytymi ludami
pierwotnymi
widzi Cocchiara zalążek historii folklorystyki.
Twórczość ich
dała tej nauce impuls rozwoju.
Ważnym bodźcem dla rozwoju nauki nad folklorem było odkrycie Wschodu, jego kultury, religii, zwłaszcza literatury ludowej (Arabia, Egipt, Indie).
Zetknięcie się z bogatą literaturą
ludową Arabów i Hindusów wzmogło
wielce zainteresowanie
światem bajek arabskich,
wśród których prym
wiodły baśnie "Z tysiąca i jednej nocy", tak popularne w Europie zachodniej. W orbicie oddziaływania
współczesnego orientalizmu noszącego w sobie
cechy folklorystycznych
zainteresowań
mieści się działalność bajkopisarska
Ch. P err a u l t a i J. L a f o n t a i n e'a. Porównywanie
wątków wschodnich baś~i dały podstawy stworzeniu
późniejszej
metody porównawczej
w folklorystyce. Do okresu humanistycznej
folklorystyki
włącza Cocchiara
także wpływ reformacji, która dla celów porównawczych
i interpretacyjnych zwracała się do źródeł mitologii chrześcijańskiej
i legend biblijnych.
Reformacji zawdzięczał swój początek rozwój demonologii z jej epokowym
dziełem, jakim było Maleus maleficarum.
Zasługom J. S P r e n g e l' a, Th.
B r o w n e'a, B. B e k ker a, J. T o 11 a n d a zawdzięczamy
systematyczną inwentaryzację
podań, przesądów itd. Kontynuacją zasług tych ostatnich

643
w dziedzinie folklorystyki było oświecenie. Odrzuciwszy mit dobrego dzikusa, któremu z ludzi oświecenia hołdował tylko Jan Jakub Rousseau, uczeni
tego okresu w swej walce z ciemnotą i zacofaniem zajęli krytyczne 3tanowisko wobec przesądów i wierzeń pierwotnych.
Szersze zajęcie się ninti
spowodowało konieczność opracowania tej dziedziny kultury ludowej.
Drugi okres rozwoju folklorystyki
nazwany "Poszukiwanie
źródeł. Między oświeceniem
a romantyzmem",
obejmuje
omówienie
działalności
J. F. Lafitau, który pierwszy dokonał paraleli świata antycznego z świa_
tem dobrego dzikusa, wiążąc w ten sposób etnologię z folklorem, oraz
G. B. Vico, który folklor i pierwotnego człowieka włączył w orbitę historii,
jak i Rousseau'owską
apologię kultury pierwotnej i zwrot do poezji ludowej w Europie w okresie preromantyzmu.
Mistyfikacja pieśni Osjana wywarła zbawienny wpływ na zbieranie i zbadanie pieśni ludowych w poszczególnych krajach europejskich
(Haller, Bodmer, Muller). Jej ukoronowaniem była płodna w swych skutkach teoria Herdera, poezję ludową
utożsamiającego
z poezją narodową. Epoka preromantyzmu
uczyniła folklor źródłem poezji i literatury
narodowej,
uludowiła Homera, a nawet
Dantego i Szekspira, uznała biblię za hebrajski odpowiednik eposu greckiego poety. Wszechwładny
dotąd od narodzin folklorystyki
mit dobrego
dzikusa zastąpiła mitem dobrego ludu.
W następnym, trzecim z kolei okresie folklorystyki europejskiej, omawia
C o c c h i a r a rozwój związanej i opartej na folklorze literatury romantycznej w Niemczech, Anglii, Francji, Włoszech, Rosji, w niektórych krajach
słowiańskich, skandynawskich
i in. Wiele miejsca poświęca tu teoriom literackim i działalności folklorystycznej
braci Schleglów, Novalisa, TiecJm,
artystycznej
obróbce literackiej
poezji ludowej przez Arnima, Brenntana,
powstaniu pierwszych teorii poezji ludowej braci Grimmów. Dalej znab.zło
się omówienie opartej na motywach
ludowych twórczości romantyków
angielskich.
(W. Wordswirth,
1. T. Colridge, Walter Scott), francuskich
i włoskich. Dużo stosunkowo miejsca poświęcił autor wyrosłej z podloża
folklorystycznego
rosyjskiej
literaturze
romantycznej
(Daniłow, Puszkin,
Glinka). Ludowość czeskiego romantyzmu reprezentuje
w książce Cocchiary J. KolI a r, polskiego - Lenartowicz, Kolberg i Chopin. W okresie
romantyzmu włączone zostały płodne dla dalszego rozwoju folklorystyki odkrycie ludowej poezji serbskiej przez V. K a l' a d z i ć'a, "Kalewali" przez
L a n n r a t a oraz folklorystyka
krajów skandynawskich.
Zasługą epoki
romantyzmu
dla dziejów folklorystyki
było przygotowanie
licznych zbiorów poezji ludowej, pierwsze prace nad istotą poezji ludowej, ukazanie jej
związków z literaturą, włączenie jej do skarbnicy literatur narodowych.
W przeciwieństwie .do romantycznego okresu rozwoju folklorystyki epoka
POzytywizmu zbliżyła ją do etnologii. Prym w tym okresie dzierżyli tu
Maks Muller, Th. Benfey oraz kontynuatorzy
stworzonej przez nich szkoły
w osobach E. Kohlera, M. Landaua, R. Cosquina itd. Okres pozytywizmu

�644
zapoczątkował
rozwój folklorystyki
"stricto sensu", wypracował
metody
badań folkloru, utrzymujące
się do dnia dzisiejszego. Maks MUller wprowadzoną przez braci Grimmów do lingwistyki komparatystykę
rozciągnął
między innymi także na folklor. Teoria jego polegała na sprowadzeniu wątków i wariantów folkloru do wspólnego źródła pierwotnego, krótko mówiąc
do mitu leżącego u podstawy starożytnych legend. Koncepcje szkoły Mlillerowskiej mimo wielu zastrzeżeń ówczesnych uczonych wywołały wielki
wpływ na dalszy rozwój folklorystyki.
Kontynuatorem
stworzonej przez
Maksa Mi.illera metody był Theodor B e n f e y, twórca szkoły historycznoorientalistycznej
w folklorystyce. Wbrew teorii swego mistrza o wspólnym
źródle wątków folklorystycznych,
wiele wkładu w ich rozwój przyznawał
Benfey ich twórcom i nosicielom ludowym w ich wędrówkach przestrzennohistorycznych.
I dla niego, jak dla Mi.illera, Indie były kolebką folkloru.
W stworzonej przez siebie teorii migracji wątków folklorystycznych
Benfey
wiązał ustną twórczość ludową z literaturą, z której przejmowane i przetworzone później wątki ludowe powracały z powrotem do folkloru. W obręb
tej szkoły zaszeregował Cocchiara rosyjskich przedstawicieli
folklorystyki:
Millera,
W i e s i e ł o w s k i e g o, którzy w twórczości ludowej widzieli
właściwe źródło literatury i za M. Mi.illerem - negowali hipotezę o kolektywnym powstawaniu utworów folklorystycznych,
przyznając zasługę twórcom indywidualnym.
Teoria migraCJi znalazła punkt szczytowy w fińskiej
metodzie historyczno-geograficznej,
stworzonej przez Juliusza
Kro h n a,
udoskonalonej
przez A. A a r n e, do dziś dnia panującej w folklorystyce
zachodnio-europejskiej
i amerykańskiej.
Jej twórcy usiłowali drogą zbierania i porównywania wariantów danego wątku dojść do jego "archetypu",
z których każdy miał swego twórcę. Wiele miejsca poświęcił w swej książce
Cocchiara przedstawicielom
tej szkoły w innych krajach, zwłaszcza we
Włoszech (E. Nigra, E. Rubieri, A. D'Ancona, D. Comparetti)
i Francji
(P. Rajna, J. Bedier) oraz ich związkom i pokrewieństwom
z metodą
fińską.
W piątym rozdziale swej książki rozważa Cocchiara folklorystykę angielskiej szkoły antropologicznej a szczególnie wpływ koncepcji E. B. T y lor a,
który włączywszy folklor do systemu przesądów i przeżytków drogą zestawienia kultury dzikusów z kulturą człowieka cywilizowanego doszedł do
hipotezy ewolucyjnego ciągu kultury, na początku którego stoi między innymi folklor. Rozważania nad folklorem włączył E. B. Tylor w swoją teorię
animizmu. Nie mniejszą rolę od wpływu Tylora wywarła na badanie folklorystyczne teoria drugiego przedstawiciela
angielskiej szkoły antropologicznej - L. B. F r a z e r a, u którego miejsce Tylorowskiego animizmu zajęła
w jego teorii magia. Kontynuatorem
swych mistrzów byli omawiani przez
Cocchiarę A. Lang, E. Hartland, L. B. Gomme, S. Reinach, R. Marett.
Folklorystykę
ostatniego
pięćdziesięciolecia
reprezentują
u Cocchiary
przedstawiciele
różnych szkół: Fr. Ratzel i Fr. Graebner - jako twórcy

645
szkoły kulturalno-historycznej,
oraz W. Schmidt, którzy zbliżyli folklorystykę do literatury. W obrębie tego rozdziału omówił także Cocchiara kartograficzną metodę badań A. Van-Gennepa, jak również E. Laintyves'a, który
w swych badaniach obok zbieźności wątków folklorystycznych
kładł akcent
na ich różnice. Estetyczny punkt widzenia badań folklorystycznych
reprezentuje tu Benedetto
C r o c e swą teorią poezji artystycznej
i ludowej,
M. Barbi, oraz P. Menendez jako przedstawiciele krajów romańskich. Osobno omówił Cocchiara teorię recepcji poezji ludowej P. M e i e r a, która stanowi zmodyfikowaną
kontynuację
założeń metodologicznych
Benfeya, poruszył postulaty M. G o r k i e g o w zakresie badań folkloru oraz zasługi
braci S o koł o w ów.
Włoskie pochodzenie autora "Historii folklorystyki w Europie" - zadecydowało do pewnego stopnia na wyeksponowaniu
folklorystyki
włoskiej
i niedocenianiu wkładu innych krajów europejskich w kszt2.łtowanie nauki
o folklorze. Najwięcej miejsca zajęły w książce Cocchiary teorie i kon_
cepcje krajów zachodnio-europejskich
(Francja, Niemcy, Anglia, Włochy,
nawet Hiszpania). Na tę proporcję wpłynął niewątpliwie łatwiejszy dostęp
do źródeł tej nauki. Zbyt mało miejsca poświęcił Cocchiara folklorystyce
krajów skandynawskich,
nikło także poza folklorystyką rosyjską reprezentowana jest ;folklorystyka
innych narodów
słowiańskich.
Niczego prawie nie dowiadujemy się z podręcznika Cocchiary o rozwoju folklorystyki
polskiej. Poza wykraczającą z granic folklorystyki dygresją na temat spraw
Polski przy omawianiu dzieła Jana Jakuba
Rousseau ,,0 duchu praw"
w Polsce, w książce Cocchiary padają tylko nazwiska Kolberga, Lenartowicza i Chopina, jako tych, którzy w swej twórczości czerpali z folkloru.
Przyczyna tak słabej znajomości polskich badań folklorystycznych
na zachodzie leży nie tyle w słabym dotychczas rozwoju tej nauki w Polsce, ile
w niedostatecznej
propagandzie naszej folklorystyki
za granicą. Jak słusznie zauważył autor rosyjskiej przedmowy do książki Cocchiary, obok pominiętych przedstawicieli psychoanalitycznego
podejścia do folkloru (Freud,
Jung, itd.) brak również Bronisława Malinowskiego, polskiego twórcy szkoły
funkcjonalnej,
jak również omówienia badań takich baśniologów
jak
Leyen, Luthi A. N. Wiesiełowski,
czy Azadowski.
Mimo nowoczesnego, historycznego
i marksistowskiego
podejścia do historii folklorystyki
w Europie za główny niedostatek książki Cocchiary uznał rosyjski przedmówca brak dostatecznej krytyki fińskiej szkoły historyczno-geograficznej,
tak modnej jeszcze dziś w Europie, traktującej
folklor w oderwaniu od
podłoża społecznego i rozwoju historycznego. To samo da się po\viedzieć
o łączeniu folklorystyki
z etnologią i etnografią zamiast rozpatrzeć ją na
tle historii literatury.
Rozpatrując jednak rozwój folklorystyki, wyks~tałcaj8,cej się i formującej w łonie różnych i pokrewnych jej nauk, ukazuje
Cocchiara zależność jej metod od nurtujących ją prądów kulturalnych i filo-

�646

647

zoficznych, czyni ją jednym ze składników uczestniczących
w rozwoju ogóL
noludzkiego
naukowego
dorobku ludzkości.
Rosyjski przekład "Historii folklorystyki w Europie" zaopatrzono w cenne
"dodatki" i komentarze.
Owe uzupełnienia,
jakie wydawcy dodali do kc:żdego rozdziału książki, zawierają
dosyć obszerną bibliografię,
która studiującemu rozwój tej nauki w poszczególnych krajach może ułatwić szczegółowe zaznajomienie
się z omawianym
w książce zagadnieniem.
Cenniejsza
jest tym bardziej, że podobnie jak tytuły dzieł w tekście przy przekładach
rosyjskich i nazwiska autorów w indeksie podano w oryginalnym
brzmieniu, nie w transkrypcji
rosyjskiej, co czyni przekład książki Cocchiary dostępnym dla każdego Europejczyka
znającego język rosyjski. Przeważają
w bibliografii
opracowania
niemieckie, francuskie,
angielskie, głównie zaś
włoskie, próżno natomiast
szukalibyśmy
tu pozycji w językach słowiańskich.
Dzięki tym zaletom metodologicznym
i zawartemu w niej ogromowi materiału książka Cocchiary powinna się znaleźć w bibliotece nie tylko folklorysty, etnologa, ale historyka literatury.
Aleksander

bądź co bądź - skomplikowanym
problemem
oddziaływania
twórczość literacką, a także literatury
na folklor.

folkloru

na

. W pe~nym. s~nsie k~ntynuacją
myśli P. S. Wychodcewa są dalsze prace
PI.er~szeJ CZęSCIomawIanegO wydawnictwa.
Są to prace poświęcone omów.lemu wpły,:,u folklor.u na twórczość poszczególnych
pisarzy i poetów.
CIekawe studIum opubllkowala
J. A. T u d o r o w s k a j a na temat kształtowania się ballady w twórczości A. S. Puszkina. Autorka wykazuje na wielu
przykładach,
że bylina puszkinowska
zrodziła się i rozwinęła na tradycjach
ballady ludowej.
Po raz pierwszy w folklorystyce
radzieckiej
E. S. L i t w i n omawia
wpływ folkloru na twórczość poety rosyjskiego
Walerego Briusowa.
Pierwszą część tomu kończą dwa polemiczne opracowania
F. L Ławrowa i L. L Jemieljanowa,
w których znajdujemy
odgłosy głośnej w latach
50-ych w folklorystyce
radzieckiej
dyskusji na temat nihilistycznego
stosunku do współczesnego folkloru radzieckiego.
":' ~rugiej cz~ści tomu - z h i s t o l' i i f o l k lor Y s t y k i l' o S Y j_
s k l e J czytelmk
znajdzie
szereg
ciekawych
prac,
przede
wszystkim
N. P. K o l' p a k o w e j, Piesiennaja
komisja
russkowo
gieograficzeskowo
(jb~zczest~~.
Autorka mówi o początkach zorganizowanej
na terenie Rosji
dZlałalnOSCI ekspedycyjnej
nad zbieraniem folkloru, zapoczątkowanej
przez
Rosyjskie Towarzystwo
Geograficzne
w 1884 roku, w szczególności przez
jego komisję pieśni. Praca ta była tym ciekawsza, że teksty pieśni zaczęto
zapisywać razem z nutami. Autorka przytacza bibliografię wydanych
przez
Komisję zbiorów pieśni ludowych.
W. P. A n i k i n omawia działalność folklorystyczną
M. N. Sperańskiego.
Autor analizuje jego poglądy estetyczne na twórczość ludową. Sperański _
wybitny historyk literatury
- prawie nie był znany jako folklorysta.
W całości tom zawiera szereg bardzo ciekawych
i nowatorskich
prac
o Wp~ywie folkloru na t,,;,órczość poszczególnych
pisarzy, jak również szere~ c~ekawych przyczynkow
do badań nad historią folklorystyki
rosyjskiej,
~)Oswlęconych mało znanym dotychczas
problemom,
albo zupełnie pomiJanym.

Żyga

RUSSKIJ FOLKŁOR. Materiały i issledowanija,
t. VII. Izdatielstwo Akademii Nauk SSSR, Moskwa-Leningrad
1962.
VII tom wydawnictwa
Russkij
fOlklor
poświęcony
został w zasadzie
dwu problemom: wzajemnym
wpływom literatury
i folkloru, oraz historii
folklorystyki
rosyjskiej.
Pierwszą część - literatura
a folklor - otwiera bardzo ciekawy artykuł P. S. W y c h o d c e w a, Sowietskaja
litieratura
i ustnoje
narodnopoeticzeskoje
tworczestwo.
Autor traktuje
swój artykuł jako wskazówkę
metodologiczną
dla badaczy wzajemnych
wpływów literatury
i folkloru.
Krytykuje
on folklorystów
i literatów radzieckich za spłycanie tego zagat!nienia. Wpływ folkloru na twórczość literacką sprowadzano
przeważnie do
cech zewnętrznych,
formalnych. Literaci i folkloryści radzieccy zrobili dużo,
aby pokazać rolę i znaczenie folkloru w twórczości poszczególnych pisarzy.
Jednak większość prac ograniczała
się tylko w zasadzie do analizy niektórych
elementów
folklorystycznych
(przysłowia,
motywy, obrazy itp.).
Natomiast pozostawały na uboczu takie problemy, jak specyfika przedstawiania rzeczywistości
w folklorze i literaturze,
specyfika wplywu folkloru
na literaturę
w różnych okresach historycznych,
czy wreszcie oryginalne
podejście każdego pisarza do tradycji folklorystycznych.
P. S. Wychodcew
daje krótką analizę stosunku literatury
do folkloru w literaturze
rosyjskiej na przestrzeni poszczególnych etapów jej rozwoju. Zwraca uwagę na
oryginalne podejście do problemu różnych indywidualności
poetyckich. Należy przypuszczać,
że praca ta zapoczątkuje
szeroki roz\vój bada!'l nad -

Zamyka go opracowana
przez lVI. J. Mielca bibliografia
prac, wydanych
w latach 1956-1960 w języku rosyjskim, a poświęconym problemowi:
f o lk lor
a l' o s Y j s k a l i t e l' a t u l' a l' a d z i e c k a.
Kazimie

rz Strzała

DEUTSCHES JAHRBUCH FUR VOLKSKUNDE,
Bd. VIII, Teil 1-11,
Jhrg 1962, Akademie- Verlag-Berlin
1962, ss. 498.
WYda~vany przez Institut
fUr deutsche Volkskunde
an del' Deutschen
Akademie der Wissenschaften
\\' Berlinie pod redakcją Wilhelma Fraengera

?t

�648
i sporego zespołu współpracowników,
ten wschodnioniemiecki
rocznik etnograficzny z każdym rokiem staje się coraz więcej czasopismem międzynarodowym. W omawianym
tomie drukują
swoje prace,
prócz
etnografów
z NRD, przedstawiciele
większości krajów europejskich.
Bardzo bogaty w treść rocznik 1962 otwiera artykuł
Reinharda
P e es c h a z Berlina pt. KuLturstromungen
in den Kii.stenzonen
der sii.dlichen
Ostsee. Autor podejmuje
badane z dawna zagadnienie
wpływów i wędrówek kulturowych
z tym, że ogranicza się tylko do samego wybrzeża Bałtyku i uwzględnia - nie jak dotąd - wpływy zachód-wschód,
ale głównie
kontakty i prądy kulturowe
północ-południe
i odwrotnie. Podstawą są badania narzędzi i urządzeń do połowu śledzi, w pierwszym rzędzie sieć ciągniona i zastawna. Na podstawie różnic w sposobie umocowania pływaków
(Flotten)
i ciężarków (Senkern)
wyróżnia dwa typy tych sieci. Pierwszy,
wcześniejszy
(Simm-Flottreep)
i drugi, nowszy (Hanken-Flottreep)
powstały wtedy, gdy rybacy zaczęli poławiać śledzie na pełnym morzu. Zasięg
i chronologia występowania
obu tych typów, począwszy od średniowiecza,
wskazują,
że istniała wyraźna
wymiana
kulturowa
między
południową
Skandynawią,
Danią a wyspami i południowym
wybrzeżem
Bałtyku. Co
więcej, wpływy szły także ze wschodu, od Słowian. Wskazują na to niektóre zjawiska językowe, jak "mansen", "mans", Inne terminy (np. krabbe)
przyszły z północy, inne (kous, kas, kaasen) z zachodu. Wnioski: stare rybołówstwo przybrzeżne wykazuje w wielu elementach jednolity obraz jako
efekt intensywnej
wymiany kułturowej
idącej we wszystkich
kierunkach.
''''Wolfgang R u d o l p h publikuje
ciekawy artykuł (Eine Ubergangsform
vom Einbaum
zum Plankenboot
an der deutschen
Ostseekii.ste)
będący jednym z efektów bardzo szczegółowej inwentaryzacji
łodzi i statków na całym wybrzeżu NRD. W pierwszej części autor zajmuje się zasięgiem przestrzennym trzech zasadniczych
typów łodzi: kilowej (Kielboat),
wąskodennej (SohLenboot)
i płaskodennej
(PLattbodenboot).
Ich zasięgi, po części
pokrywające
się, ilustrowane
są mapą. Druga część artykułu omawia szczegóły techniczne
łodzi o szczególnej formie, jaką znaleziono w Rostocku.
Jest to łódź o półokrągłym, dłubanym w dębowym pniu dnie. Autor stawia
i uzasadnia hipotezę, że typ ten ma bezpośredni
swój rodowód z czółna
dłubanego
z jednego pnia; takie czółna były w użyciu jeszcze w końcu
XIX w. i służyły przeważnie do transportu
wodnego. Na podstawie znalezisk archeologicznych
i innych źródeł autor daje próbę rozwoju tego typu
łodzi od czółna z jednego pnia poprzez łódź rostocką aż do nowoczesnego
typu łodzi wąskodennej.
Rozwój ten mógł odbywać się na trzech różnych
drogach. Na tej podstawie daje autor metodyczne uwagi co do konieczności
uwzględniania
pojedynczych
szczegółów w przyszłych tego rodzaju badaniach.
Jadwiga K u c h a r s k a z Łodzi relacjonuje
w artykuie:
Die kaschubischen 1I1aschoperien
in der FeLclforscllung
znane z publil~Rcji polskich in-

649'
tensywne badania ośrodka łódzkiego nad maszoperiami
kaszubskimi.
Artykuł zaopatrzony
jest w teskst odnośnego kwestionariusza.
Die finnische
VoLkslyrik
im "Kanteletar"
und ihr gesellschaftlicher
Hintergrund
to temat artykułu
Viiino K a u k o n e n a z Helsinek. Choci~i
tu o analizę społecznej treści dzieła Eliasza Lonnrota z 1840 r. pt. "Kanteletar", autora znanego z eposu "Kalevala".
Zbiór 652 pieśni składających
się na 3-tomowe "Kanteletar"
zawiera bardzo ciekawą treść społeczną. Są
to liryczne pieśni śpiewane głównie przez kobiety wiejskie, odzwierciadlające: miłość, rozczarow'anie w miłości i małżeństwie,
losy sierot, położenie
służących i czeladzi. Obok pieśni zawierających
jako główny motyw pracę, są inne: pasterskie, żołnierskie, rodzinne i inne będące m. in. krytyką
istniejącego
ustroju społecznego i gospodarczego.
Na tle tych pieśni autor
charakteryzuje
charakter
narodu fińskiego w tym okresie.
Następny
artykuł
Arno
S c h m i d t a z Greifswaldu,
Studien
zum
"Strassburger
RatseLbuch",
zajmuje się pochodzeniem
i filologiczną
analizą zagadkowej dotąd książki z początku XVI w., zachowanej w kilkunastu zaledwie egzemplarzach
różnych wydań. Porównanie
z sobą tych
egzemplarzy oraz filologiczna analiza porównawcza
ich treści z treścią innych analogicznych
książek i rękopisów doprowadza
autora do następujących wniosków:
autorem
dzieła był mnich
lub duchowny
pochodzenia
bawarskiego,
a w treści książki da się odkryć elementy łacińskie pochodzące z Gesta Romanorum,
z łacińskich klasztorów
z okresu Karolingów,
przekłady z francuskiego
oraz treści lokalne, przede wszystkim pochodzenia studenckiego.
Pierwszym
drukarzem
książki
był Johann
Pruss
ze
Strassburga,
a kompilatorem
i autorem prawdopodobnie
Thomas Murner.
Przedmiotem
artykułu Clausa Kreuzberga
z Berlina, Die "Imker"
Pieter
BruegeLs des Alteren,
jest szczegółowa analiza rysunku piórkowego tegoż
artysty z 1565 r. przedstawiającego
pszczelarzy.
Analizowaną
treść tego
rysunku porównuje autor z jedenastoma
współczesnymi
ilustracjami
przedstawiającymi
analogiczną
treść oraz zestawia z odnośnymi fragmentami
merytorycznymi
ówczesnej i nowszej literatury.
Siegfried K u b e z Drezna w artykule Zum Entstehen
der Bergmansbarte
zajmuje się genezą, rodzajami i historią charakterystycznej
odznaki górników XVI i XVII wieku na terenie Gór Kruszcowych,
jaką był topór,
Odznaka ta była już od XVI w. wyrazem dumy zawodowej i świadomo.sd
grupowej górników. Zarazem spełniała ona funkcję broni. Artykuł ilustrowany szeregiem rycin, zawierających
także analizowane
elementy
stroju
górników na tle strojów innych warstw zawodowych i klas społecznych.
Drugą część tomu otwiera przeglądowy i przyczynkowy
artykuł Wolfganga Jacobeita z Berlina, Zur Erforschung
der biiuerliehen
Arbeit
und Wirtsehaft in der deutschen
Volkskunc!e.
Autor referuje
o efektach
szeroko
zakrojonej i systematycznie
przeprowadzonej
przez Instytut Etnografic3l1Y
l\iemieckiej
Akademii Nauk inwentaryzacji
wszystkich
tradycyjnych
na-

�650

651

rzędzi chłopskiej pracy uwidocznionych w zgromadzeniu ca 13 000 fotografii
tych narzędzi wraz z ich dokładną
inwentaryzacją.
Inwentaryzacja
ta,
rozpoczęta w 1956 r., traktowana
jest dzisiaj jako zasadnicza podstawa do
opracowania historii kultury niemieckiego chłopa i jako taka podjęta jest
po raz pierwszy. Etnografia niemiecka okresu międzywojennego,
choć przystąpiła do wielkiego zadania - opracowania niemieckiego atlasu etnograficznego - problematyki
tej nie uwzględniła. Wprawdzie postępowi etnografowie jak W. Fraenger czy A. Spamer, zwracali uwagę na te braki, jednak w ówczesnej etnografii dominował kierunek badania "duszy narodu" choć tego pojęcia nikt dokładnie nie sformułował. Pojęcie to stało się straszydłem w obrębie etnografii i przyniosło jej wielkie szkody.
Do naj ciekawszych w całym tomie należy niewątpliwie
artykuł Helmera
T e g e n g r e n a z Abo (Finlandia), Der Handel mit Walrosszahnen
une! die
7'ussischen Fangstationen
auf Spitzbergen
im 17. und 18. Jahrhundert.
Chodzi tu o relację z zespołowych badań o charakterze
archeologicznym
w latach 1955-1960 na wyspie Spitzbergen, na tych miejscach, gdzie mieściły
się w 17 i 18 w. rosyjskie stacje połowów koni morskich celem głównie
zdobycia poszukiwanych
w handlu zębów tych zwierząt. Handel zębami
koni morskich rozwinął się wówczas, gdy zaistniały trudności w handlu
kością słoniową. Są dane o istnieniu tego handlu już od X wieku. Szedł
on m.in. wzdłuż wielkich rzek syberyjskich.
W połowach
konia morskiego główną rolę od XV w. grała wyspa Spitzbergen. Właśnie tam funkcjonowało w cis,gu XVII i XVIII wieku kilka rosyjskich
stacji połowów.
W wiecznej zmarzlinie tego terenu zachowały się po nich b. liczne i doskonale zachowane ślady: konstrukcje domów i budynków gospodarczych, cerkiewki, łodzie, urządzenia wnętrz, wszelkie narzędzia, przyrządy i urządzenia techniczne do połowu koni morskich, niedźwiedzi, lisów i zajęcy polarnych itp. Na ich podstawie
autor odtwarza szczegółowo całą ówczesną
kulturę materialną
łącznie z uprawianymi
tam przez łowców rzemiosłami,
jak szewstwem i nawet garncarstwem.
Badania te rzuciły więc bardzo instruktywne
światło na stan kultury rosyjskiej przed dwoma i trzema wiekami.
Charles

P a r a i n z Paryża

w artykule

Vorine!ustrieUe

Pressen

Une! Kel-

zajmuje się po raz pierwszy w literaturze
ogólną systematyką
rodzajów pras do wyciskania:
oleju, wina,
moszczu, miodu itd. Wyróżnia cztery zasadnicze rodzaje pras: Tortionpressen - działające na zasadzie skręcania, Keilpressen - przy zastosowaniu
podbijanych
klinów, Baumkeltern
działająca
na zasadzie obciążonej
dźwigni, oraz Spindelkeltern
- prasy śrubowe. Każdy rodzaj wykazuje
kilka odmian stosownie do różnic w cechach drugorzędnych.
Opisowi technicznemu towarzyszy krótka historia danego typu prasy od jej starożytnych
początków oraz ukazanie ich znanego zasięgu w czasach nowożytnych czy
jeszcze wspólcześniej.
Lekturę ulatwia 18 szkiców rysunkowych.
tern

une! ihre

Verbreitung

in Westeuropa

Zagadnień kształtowania
się krajobrazu
kulturowego
Europy środkowej
i północnej oraz stosowania metody kartograficznej
w etnografii dotyczy
przyczynkarski
artykuł Leopolda S c h m i d t a z Wiednia, pt. Der Heubogen im siie!!ichen
B1Jrgenlane!. Chodzi tu głównie o skartografowanie
występującego na obszarze wschodniej Austrii charakterystycznego
przyrządu
do znoszenia siana, znanego z naszych północno-wschodnich
terenów pod
nazwę r e z g i n i. Autora zaciekawia
wyspowe występowanie
tego elementu kulturowego
zarówno w Austrii, jak w krajach pólnocnych, szczególnie w różnych okolicach średniej i północnej Skandynawii.
Przy próbie
wyjaśnienia
tego zjawiska nawiązuje
do dawnych
niesłusznych
teorii
(Rhamma, Kosinny i in.) wiążących zjawiska typów kulturowych zetnosem
i zastanav.'ia się czy sama forma tego przyrządu (półksiężyc) nie odegrała
jakiejś roli, czy zatem nie wiąże się to z wierzeniami i z mitami związanymi z pracą (Arbeitsmythos).
Widzi też możliwość wpływów warunków
środowiska przyrodniczego i geograficznego oraz czynników gospodarczych.
Bardzo interesujący
artykuł publikuje Paul Henri S t a h l z Bukaresztu,
mianowicie o pochodzeniu i rozwoju obronnych domów chlopskich na Wołoszczyżnie (Die befestigten
Baue?"nhiiuser
in der Walachei.
Ursprung
und
Entwicklung).
Chodzi tu o typ budowli zwany "cula", który składa się
z dwóch poziomów: parteru zaopatrzonego w jedną mocną bramę, używanego jako komory do przechowywania
zapasów czy też trzymania bydla,
oraz zaopatrzonego w kolumnowe podcienie (prizba) piętra używanego jako
dom mieszkalny.
Genezy tego typu budynków
nie wiąże - jak inni z warunkami
geograficznymi
(budowa domów na pochyłości) lecz z historycznymi. "Cula" wywodzi się z wież obronnych spotykanych
szeroko na
Bałkanach, w Małej Azji czy na Kaukazie. Dalszy rozwój szedł w kierunku
zmniejszenia wysokości tej budowli, przez co przybrała ona wygląd domu.
Typ obronnych domostw został wpierw zastosowany przez bojarów, kt~rzy poza tym otaczali je dodatkowo palisadą. W ciągu XIX wieku wzor
ten zaczął być naśladowany przez ludność miejską i chlopów. U tych ostatnich miał on takż€ gospodarcze uzasadnienie:
chłopi na Wołoszczyźnie zajmowali się głównie uprawą winorośli, potrzebowali więc większych, chlodnych pomieszczeń - a do tego cula nadawała się znakomicie.
Część artykułową
tomu zamyka obszerna i wytrawna
rozprawa
Bela
G u n d y o j:odziale przestrzeni węgierskiej izby chłopskiej (Die Rczumauftei!1Jng

de?" ltnga?"ischen

Bauernstube,

ihre

gesellschaftlichc

FunJ(tion

l!nd

kultische
Bedeutung).
Autor nawiązuje
tu do dawniejszych
własnych
i innych studiów na ten temat i daje usystematyzowany
i ciekawy pogląd
na to zagadnienie w porównaniu
z analogicznymi
zjawiskami
w innych
kulturach ludowych Europy. W podziale wnętrza izby chłopskiej na Węgrzech wyróżnia cztery części: 1) przestrzell przy drzwiach wejściov'iych.
Jest to miejsce nie zaliczane do wnętrza izby a przeznaczone do zatrzymywania się żebraków czy takich przychodniów, których nie chce się przyjąć.

-

�652

653

2) Druga przestrzeń przeznaczona
jest dla kobiet do pracy i do spania. Jest
ona ograniczona
z jednej strony piecem stojącym
w kącie przy ścianie
wejściowej oraz z drugiej podciągiem przy suficie. Tej przestrzeni określonej podciągiem nie wolno kobietom w określonych
okolicznościach
przekraczać. 3) Przeciwległy
piecowi kąt izby jest miejscem kultowym. Stoi tu
przy obu ścianach ławka, przed nią stół z krzesłami, na ścianach wisz'l
obrazy oraz półki zapełnione naczyniami odświętnymi.
Z tym właśnie kątem wiąże się najwięcej
tradycji,
obrzędowości
oraz praktyk
kultowych
i innych. Miejsce to traktowane
jest często jako "ołtarz", gdzie kładzie
się chore dzieci, a w czasie burzy chowa się pod stołem w przekonaniu
że tutaj piorun nie uderzy. Przy tym stole nie wolno jest siadać takiej
dziewczynie, która utraciła cnotę. Na innych znów terenach mogą przy tym
stole zasiadać tylko mężczyźni, tutaj sadza się młodą parę w czasie wesela.
Kąt ten ma w kulturach
ludowych Europy zazwyczaj swoje specyficzne
nazwy (locul mare, grosser Platz, Brautwinkel,
kucik, vrch stole poćestnyj
ugol, itp.). 4) Ostatnią
wydzieloną
przestrzenią
izby jest piec i miejsce
przy nim. To jest miejsce głównie dla kobiet oraz miejsce do spania dla
innych członków rodziny.
Taki podział przestrzeni
izby chłopskiej ma długie tradycje.
Wiąże się
on m. in. z podporządkowaną
rolą społeczną kobiety w stosunku do mężczyzny, a zwłaszcza głowy rodziny. Uwidocznia
się to także w źródłach
archeologicznych.
Stwierdzono
mianowicie, że na cmentarzach
istniały odrębne miejsca dla pochówku mężczyzn i odrębne dla kobiet. Odpowiadało
to wierze, że życie pośmiertne odbywa się według tych samych co poprzednio zasad.
Obie części rocznika 1962 - podobnie jak wszystkie roczniki poprzednie
zawierają
bogaty zestaw drobniejszych
prac przyczynkarskich
i sprawozdawczych
z konferencji,
zjazdów czy sprawozdania
innych ważnych wydarzeń w zakresie etnografii europejskiej.
Spory jest również zestaw celowo dobieranych recenzji. Redakcja realizuje poza tym konsekwentnie zasadę, aby w każdym roczniku dać bibliografię
ważniejszych
powojennych publikacji
etnograficznych
poszczególnych
krajów
europejskich.
W tym wypadku spotykamy bibliografię belgijską.
Deutsches Jahrbuch
fur Volkskunde
należy bez wątpienia
do najlepiej
redagowanych
czasopism etnograficznych.
Józef

Burszta

PRACE I MATERIAŁY MUZEUM ARCHEOLOGICZNEGO
I ETNOGRAFICZNEGO W ŁODZI. Seria Etnograficzna,
nr 1-6, Łódż 1957-1962.
Interesująca
seria,
redagowana
przez
prof.
K. Z a w i s t o w i c z A d a m s k ą, przynosi nie tylko wiadomości o pracy muzealnej,
ale także
wyniki badaó terenowych
prowadzonych
przez
pracowników
Muzeum

-

Etnograficznego
i cały łódzki ośrodek naukowy. Poszczególne zeszyty posiadają dość różnorodny charakter.
Cztery z nich zawierają wyniki badall
terenowych
prowadzonych
w trzech wsiach województwa
łódzkiego: Jasieniu, Klonowej i Załęczu Wielkim, poza tym omówienie zagadnień szczegółowych jak np. garncarstwa
w Rawie Mazowieckiej i Tuszynie, rybolówstwa i spławu drzewa na Pilicy, wreszcie zaś opisy bardziej interesujących
narzędzi przechowywanych
w Muzeum Etnograficznym.
Poza tym zesz.
4-y został poświęcony
specjalnie
pracom muzealnym,
podczas gdy zesz.
6-y zawiera monografię
M. M i s i ń s k i e j o tradycyjnym
spławie drewna w Polsce.
Najpoważniejszą
część omawianej
serii zawierają
wyniki badań etnograficznych prowadzonych
w trzech wsiach. Dokonano przytem wyboru wsi
o różnym charakterze
i historii: Jasień, położony w pow. rawskim, na terytorium dawnego Łęczyckiego jest wsią o charakterze
dość tradycyjnym
z przewagą gospodarstw
małorolnych,
Załęcze Wielkie w pow. wieluńskim
jest także wsią konserwatywną,
podczas gdy Klonowa w pow. sieradzkim
nabrała już cech małego miasteczka, nastąpił w niej wyraźny rozkład tradycyjnej kultury ludowej pod wpływem gospodarki
towarowo-pieniężnej
i emigracji. Wszystkie trzy wsie otrzymały małe monografie, które są zbiorową pracą wielu autorów. Należy podkreślić, że w odniesieniu do każdej
z badanych społeczności wiejskich przeprowadzano
wstępnie badania archiwalne. Tak więc J. K a z i m i e r s k i przedstawił
dzieje Klonowej w XVXVIII w., J. G o l d b e r g scharakteryzował
gospodarczo-społeczny
rozwój
ziemi wieluńskiej
w XVI-XVIII
w., a J. P. D e k o w s k i dał ogólną charakterystykę
wszystkich
badanych
wsi ze szczególnym
uwzględnieniem
ich dziejów w ubiegłym stuleciu.
Na podstawie
dalszych artykułów
dostrzec można pewną specjalizację
dość nieliczne go zespołu autorów
w zakresie
poszczególnych
temató',v
z zakresu tak materialnej
jak i duchowej czy społecznej kultury. Specjalizacja ta pozwoli w przyszłości na napisanie szczegółowych monografii poszczególnych
zjawisk kulturowych,
gałęzi rzemiosła
czy konsumpcji
dla
całego regionu, czy nawet całego kraju. Tak więc J. P. Dekowski daje
ogólne charakterystyki
badanych wsi, poza tym zaś opracowywał
obrzędy
weselne, zagadnienia
gospodarki leśnej i wnętrz mieszkalnych,
W. Nowosz
zajął się rolnictwem
i hodowlą. Różnymi typami rzemiósł zainteresowało
się kilku autorów: W. Lech, J. Dutkiewicz, D. Mikołajczykowa,
W. Drozdowska opracowała różne tematy z zakresu kultury duchowej i społecznej,
podczas gdy Z. Neymanowa
przedstawiła
wnętrza
mieszkalne
w dwóch
zbadanych wsiach. Trudno w krótkiej recenzji wymienić całą tematykę omawianych monografii. Należy jednak zwrócić uwagę na interesujące
stwierdzenia co do zanikania tradycyjnej
kultury ludowej w Klonowej pod wpływem sezonowej po części emigracji. W opracowaniu
każdej z wymienionych wsi wybrano
szereg problemów
szczególnie ją charakteryzujących.

�655

654
Wybór ten został dokonany ze względu na odpowiednią ilość interesują..;
cego materiału. Pod tym względem najbardziej wszechstronne
wydaje się
opracowanie Klonowej, najmniej zaś Jasienia. Jest rzeczą jasną, że publikowanie całego materiału terenowego nie było możliwe, posłuży on natomiast w przyszłości przy zestawianiu wyników badań nad całym regionem.
Wyniki badań
stacjonarnych
w innych wsiach zostały opublikowane
w "Łódzkich Studiach Etnograficznych"
i innych periodykach.
Inny charakter posiadają zeszyty 4 i 6. Ten ostatni zawiera tylko zwięzłą
monografię M. M i s i ń s k i ej; Tradycyjny
spław drewna
w PoLsce (druga połowa XIX i wiek XX). Ta sama autorka w innym zeszycie ukazała
spław drzewa na Pilicy. Monograficzne
opracowanie
przedstawia
rzeki
spławne w Polsce, technikę i organizację spławu, życie i zwyczaje flisaków, oraz rolę spławu w życiu wsi flisackiej. Bogato ilustrowana
praca
ukazuje tę zanikającą technikę transportu
towarów.
Na osobne omówienie zasługuje zesz. 4, w którym
ukazano
historię
Muzeum i zbiorów, prace archiwum i biblioteki, wystawy stałe, działalność
popularyzacyjną.
Szczególne znaczenie ma artykuł redaktora serii omawiający prace badawcze, a więc badania penetracyjne
o charakterze inwentaryzacyjnym, stacjonarne i dociekania związane z zakupami, oraz wydawnictwa etnograficzne regionu łódzkiego. Zeszyt ten został wyjątkowo bogato
ilustrowany
a wszystkie artykuły zostały przedrukowane
w języku francuskim (w innych tomach każdy artykuł posiada streszczenie obcojęzyczne).
Wydaje się, że prezentuje on dobrze prace Muzeum czytelnikowi zagranicznemu. Każdy z pozostałych zeszytów omawia fragmenty zbiorów w dziale
"Z inwentarzy
muzealnych",
podczas gdy "Kronika"
zawiera wstępne
sprawozdania z badań terenowych i drobne informacje.
Irena

Turnau

PRZEGLĄD HISTORYCZNY, t. LIII, z. 4, Warszawa 1962.
Omawiany tom "Przeglądu Historycznego" zawiera rozprawy i materiały
uczniów prof. Mariana M a ł o w i s t a poświęcone trzydziestoleciu
Jego
pracy naukowej. Wpłynęło to na zawężenie chronologiczne artykułów do
okresu od XII do XVII w., podczas gdy ich tematyka dotyczy przede wszystkim historii gospodarczej, charakteryzując
kierunek badań naukowych warszawskiej grupy historyków.
Największa ilość rozpraw orr:awia rozwój
gospodarczy miast pomorskich.
Tak więc H. Samsonowicz zajmuje się
strukturą
handlu gdańskiego w I połowie XV w. i nie znajduje jeszcze
w tym okresie początków nowożytnej wymiany opartej na szerokim rynku
zbożowym i podziale pracy między bardziej uprzemysłowionym
Zachodem
i Wschodem dostarczającym
surowców i półproduktów.
Wymiana ta rozwija się dopiero w końcu XV w. Zbliżoną tematykę porusza M. Bogucka
ukazując import zboża rosyjskiego na rynek amsterdamski
w I połowie

XVII w. Zboże to przywożono z Archangielska, co stało się dla Holendrów
opłacalne dzięki (wojnom na Bałtyku), jego niskiej cenie przy równoczesnym
kurczeniu się dostaw polskiego zboża do Gdańska. B. Zientara rozważa
początki patrycjatu
szczecińskiego podkreślając
rolę feudalnej własności
ziemskiej w kształtowaniu się podstaw gospodarczych kierowniczych warstw
społeczeństwa miejskiego. W XII do I połowy XIV w. pomorscy panowie
feudalni nie gardzili jeszcze kupieckimi dochodami, ten sam ród rozpadał
się nieraz na dwie gałęzie - mieszczańską i szlachecką.
Kilka rozpraw dotyczy różnych zagadnień z zakresu rozwoju gospodarczego miast i wsi. S. Trawkowski analizuje taberny płockie na przełomie
XI i XII wieku. Taberna służyła wymianie handlowej, przyśpieszała obrót
towarowo-pieniężny
i stawała się w tym okresie jedną z dżwigni rozwoju
miasta. W późniejszym okresie \'1 warunkach gospodarki towarowo-pieniężnej ważną rolę zaczyna grać kredyt. Interesujący
przyczynek w tym zakresie stanowi artykuł A. Żaboklickiej przedstawiający
zadłużenie hipoteczne domów w Nowym Sączu w końcu XVI wieku. Wreszcie A. Mąc2:ak
daje próbę analizy statystycznej struktury majątkowej szlachty pomorskiej
w XVI-XVII
w., ukazując perspektywy zbadania zmian w strukturze własności ziemskiej w całym kraju dzięki interpretacji
statystycznej rejestrów
poborowych, wizytacji kościelnych a także badań nad pojedyńczymi majątkami poprzez materiały z ksiąg sądowych. Należy podkreślić szczególne
znaczenie tej inicjatywy badawczej: zestawienie wyników masowego badania pokrewnych typów źródeł nowożytnych wydaje się konieczne w wielu
dziedzinach tak historii gospodarczej jak historii kultury materialnej.
Dwie rozprawy
dotykają
zagadnień z pogranicza tych dwóch nauk:
D. Molenda opracowała zagadnienie nakładu w małopolskim górnictwie
kruszcowym w XV i XVI w. podczas gdy A. Wyrobisz porusza zagadnienia
organizacji rzemieślników budowlanych w średniowieczu w różnych krajach europejskich. B. Gieremek omawia jedno z ważnych zagadnieil ogólnej historii kultury: umysłowość i psychologię zbiorową w bistorii referując najnowsze pozycje historiografii francuskiej. J. Tazbir ukazuje stanowisko polskich polemistów wyznaniowych
wobec prześladowania
antytrynitaryzmu
w XVI wieku. Materiały i recenzje zawarte w omawianym
tomie dotyczą różnych dziedzin historii gospodarczej tak polskiej, jak
i powszechnej. Całość interesującego
tomu świadczy dobrze o rozleglości
zainteresowań badawczych warszawskiej grupy historyków.
Irena

Turnau

NARODOPIS V HISTORICKE EXPOSICII VLASTIVEDNEHO MUSEA.
Pre:1nasky z druhe celostani konference etnografu-musejnich
pracowniku
na Bystficce ve dnech 24.-28. kvetna 19fi8. Usp0J-adal Ludvik Kunz. Brno 1959.

�B56

657

Male tisky, Cislo 7 Narodopisneho
ss. 160 + 6 nIb, ilustr.

Oddeleni

Moravskeho

musea v Brne. 8°

Nr 7 serii etnograficznych
wydawnictw
Muzeum Morawskiego w Brnie
zawiera referaty oraz rezolucję uchwaloną na ogólnokrajowej
konferencji
etnografów, poświęconej omówieniu zadań stojących przed działami etnograficznymi w muzeach krajoznawczych.
Miroslav

Horacek:

Uplatneni

etnogratickeho

materialu

v historicke

expo-

(s. 15-16) zwraca uwagę na konieczność uwzględniania na wystawach
regionalnych
także i eksponatów
związanych z życiem i kulturą klasy robotniczej. Referat Ludvika K u n z a pt. Okoly vlastivednych musei plynouci
ze socialisace venkova (s. 17-29) omawia aktualne
zadania muzeów regionalnych
w zakresie gromadzenia
eksponatów
i materiałów naukowych odzwierciedlających
stosunki produkcyjne
i społeczne
w dziedzinie rolnictwa w XIX i XX wieku. Muzea powinny gromadzić także i typy narzędzi i pierwszych maszyn rolniczych używanych w tym okresie. Kunz wytyka błędy najczęściej popełniane przez organizatorów
wystaw
i podaje wskazówki odnośnie opracowywania
objaśnień tekstowych,
ułatwiających
zrozumienie
wystawy.
Helena J o h n o v a: Zamestnani, ~emesla a lidowe umimi vytvarne
v historicke exposiei vlastivedneho
musea (s. 31-39). Za ludowe uważa referentka
nie tylko przedmioty
wytwarzane
na wsi, lecz także wykonywane
przez
rzemieślników
miejskich a nawet w fabrykach, na potrzeby wsi, w oparciu o wzory wiejskie. Autorka jest skłonna zaliczać dawne prace artystów
ludowych raczej do działu rzemiosła ludowego i zdobnictwa niż do działu
sztuki ludowej. Dopiero dzieła dzisiejszych artystów ludowych są wykonywane świadomie jako dzieła sztuki.
siei vlastivedneho

musea

Alena P l e s s i n g e r o v a: Pozncimky

kroje a lido(s. 41-49). Autorka zwraca uwagę na konieczność
przedstawienia
historycznego
rozwoju
strojów ludowych na danym terenie, z uwzględnieniem
nie tylko tła ekonomiczno-społecznego
ale także i zróżnicowania
ubioru w zależności od
przynależności
do klas wieku itp. Wystawy etnograficzne
powinny tępić
przejawy
złego smaku. Plessingerowa
udziela również wskazówek
dotyczących stosowania pomocniczych materiałów, filmów i nagrań magnetofonowych. Referując problemy nasuwające
się w trakcie przygotowywania
ekspozycji obrzędów ludowych, autorka
podkreśla
również
konieczność
oceny ich pozytywnego lub negatywnego
wpływu na życie wsi.
Josef B e n e ś: Specicilni narodopisnci exposice ve vlastivednyc:h
mus eis ch
(s. 51-57). W oparciu o swe dotychczasowe
doświadczenie
autor udziela
wskazówek odnośnie urządzania działów i wystaw etnograficznych.
Zgodnie z tendencjami
panującymi
w muzealnictwie
czechosłowackim
wystawy
te powinny obrazować historyczny rozwój poszczególnych działów kultury
vych

obyćeju

v historicke

exposici

k instalacji

vlastivedneha

lidoveho

musea

ludowej, uwarunkowany
przez środowisko geograficzne. Zróżnicowania
regionalnego nie należy stawiać na pierwszym miejscu.
An~rej p o lon e c, Studijne a wychovne wyuiitie
zakladnych
zbierak vo
vlastlVe~nych
museach (s. 59-68) omawia znaczenie zbiorów i wystaw
etnograficznych
dla akcji oświatowej oraz dla rozwoju nauki.
Niezależnie ~.d. ilustracj
zawartych w tekstach, do omawianej publikacji
dołączono częsc IlustraCYJną, przedstawiającą
m. in. fragmenty niektórych
wystaw oraz m~gazyny zbiorów etnograficznych.
Wyżej omówione referaty
streszczono w Językach niemieckim, francuskim
i rosyjskim.

!

Halina

Bittner-Szewczykowa

SBORNIK SLOVENSKEHO NARODNEHO MOZEA. Rocnik XLVI-LIV
1952-1960. Bratislava-Martin
1960, 8° ss. 235 + 10 nIb, ilustr.
. Na ł~mach tego wydawnictwa
publikowane
są przede wszystkim prace
1 matenały
z dziedziny etnografii słowackiej oraz z zakresu muzealnictwa,
przygotowane
przez pracowników
i współpracowników
muzeum w Martinie. K~żdY rocznik obejmuje następujące
działy: I. Studia, II. Materiały,
III. DZiał muzealny, IV. Recenzje, V. Kronika.
Vladimir

wstępnym pt. NOVe perspektivy
(s. 7-16) strukturę
organizacyjną
muzeum w Mart~ni~ oraz powojenną działalność i plany tej placówki, którą
w 1956 r. podrueslOno do rangi instytutu
naukowo-badawczego.
Oprócz
prac muzealnych
Muzeum w Martinie prowadzi badania terenowe oraz
poszukiwania
archiwalne, zmierzające do odtworzenia dziejów kultury lud~we~ słowackiej. Matula omawia również plany związane z organizacją
wielkiego muzeum budownictwa
ludowego.
a ulohy

M a t u l a omawia

Slovenskeho

narodnćho

w artykule
muzea

Ema K a h o u n o v ił: Vcipennictwo
na Dobrej Vade (s. 19-28). Niniejsze
opracowanie
typu monograficznego
przedstawia
wyniki badań prowadzonych przez autorkę nad techniką wypalania wapna, w której wyspecjalizowały się zawodowo biedniejsze rodziny we wsi Dobra Voda w Niżnych
Tatrach. Autorka opisuje również warunki życia ludzi trudniących
się wypałem i rozwożeniem wapna. Metody pracy stosowane przez tych wapniarzy nie odbiegały wiele od metod stosowanych na Węgrzech.
Vasil M a r i n o v: Prispevok k studiu radiel v Bulharsku
(s 30-34). Bułgarski etnograf Marinowomawia
używane w Bułgarii (prócz radeł z długimi grządzielami)
jednorękojeściowe
radła grządzielowe
typu rylcowego.
Grządziele tych radeł są albo proste (wykonane z osobnego kawałka drzew~), albo krzywe (stanowiące jedną całość z rylcem). Jedno ze zdjęć zamIeszczonych przez autora przedstawia
część pnia z wyrastającym
z niego
42

�659

658
konarem - stanowiący surowiec do wykonania w/w radła krzywogrządzielowego. Marinowomawia
również sposoby zaprzęgania koni ~.~ tych radeł.
Stefan A p t h y: Klobucnictvo
a kapciarstwo
v Hornom SaTts~ (s. 35-1?2).
Jest to naj obszerniejsze
z opracowań,
zamieszczonych
w tym rocz~lku.
Wstęp historyczny
przedstawia
szczegółowo rozwój ~ upadek rzemIOsła
kapeluszniczego
w Bardyjowie
i innych miastach reglOnu Szarysz~. Rzemiosło to rozwinęło się już w średniowieczu,
ale początkowo znaJdowalo
się w rękach Niemców, którzy nie dopuszczali Słowakó,:, d~ cechu. Autor
wylicza rodzaje kapeluszy
wykonywanych
na modłę memle~ką .lub v:ęgierską. Osobny rozdział poświęcił opisowi dawn;~h wars~t~tow. I dom?w
kapeluszników
bardyjowskich.
W obszernej
CZęSCl omawlaJą?eJ
techmk~
rzemiosła
kapeluszniczego
znajdujemy
zarówno dokładne
OPlSY. narzędzl
i przyborów
używanych
przez kapeluszników
do wykonywama
s,,:y~h
różnorakich
czynności zawodOWych jak również i szczE,gółowe omówlen~e
poszczególnych
faz obróbki wełny, wykonywania
kaplinów i formowan~a
kapeluszy
(od prania
i gremplowania
wełny, .poprzez ~rzetrzepywame
i formowanie
warstw,
filcowanie
ich, nadawame
kształt~w. kapeluszom,
farbowanie,
usztywnianie,
suszenie, prasowanie
i przyst~aJame
ka~eluszy
(s. 76-96). Kapelusznicy
bardyjowscy
docierali ze sw~ml. wyrobamI ?rze~
znaczonymi na potrzeby wsi na teren Węgier, a takze:
do połudmow€J
Polski. Jedna z wykonywanych
przez nich fasonów nOSIł nazwę "klobuk
·" W XX wieku kapelusznicy
zaprzestali wyrobu nowych kapeluszy,
po l sk l .
.'
l t
t'
trudnili
się już tylko czyszczeniem l farbowamem
starych.
a ego :z
wiadomości dotyczące całego procesu pracy mógł Apathy zebrac w;łąc~me
drogą wywiadów i wobec tego nie był już w stanie .sfot~grafowac opIsywanych technik. Gros materiału
ilustracyjnego
omawlanej
p~acy stano"":lą
więc z konieczności rysunki. Autor referuje też mniej skomphk~waną
tec~nikę wyrobu filcowych kapców (walonek). Do pracy załączony ?e~t słowmk
. ,
ch l' zwrotów używanych
przez kapeluszmkow.
Praca
wyrazen
gwarowy
.
. .'
. i
Apathy'ego stanowi naj obszerniejsze i naJ bard ZleJ szczegołowe opracow ~n.e
omawiające technikę wyrobu kapeluszy. W naszej literaturze
bra~ podoome
dokładnego opracowania,
a wartoby i u nas przebadać d~kła~n:e tę t~c~nikę, tym bardziej że np. w Nowym Targu istnieją po dZls dZlen rzemlesl-

a

I?

nicze warsztaty tego typu.
·
l
A H u ska'
Korene
a vyvin
krest'anskych
obradov
(s. 113M lros av.·
.
.
b
d'
135). Autor wyjaśnia w sposób bardzo popularny genezę WIerzen, orzę. ow
religijnych
i świąt katołickich,
wskazując
zwłaszcza na elementy. przeJ~te
od prastarych
ludów rolniczych - związane głównie. z kul:em słon~a,
sennym zrównaniem
dnia z nocą oraz zimo:vym l let~lm przes.lle~~em~
Autor stara się podbudować swą pracę danymi zebran~ml \V trakCIe \, łas
nych badań terenowych
w różnych okolicach SłowaCJI.
.
•
o
v
a'·
A'exander
Salzmann
posledny
maliar
obrazkov
g
I rena M u r a s
.'
..
na skle na Slovensku
(s. 136-150). Charakteryzując
twórczosc A. Sa1zmana

':10-

·l

(1870-1959), autorka wyróżnia w niej kilka okresów. W pierwszym Sałzman
namalował najlepsze swe obrazy, o tematyce religijnej, w drugim malował
obrazy o tematyce Janosikowej
(ale były one już inspirowane
przez znawców i miłośników malarstwa
na szkle), w trzecim okresie pracował wyłącznie dla celów zarobkowych
wykonując m. in. wywieszki sklepowe. Pod
koniec życia wrócił do malarstwa
na szkle, ale ostatnie jego prace nosiły
już wszelkie cechy dekadencji. Murgasova pokazała również i niektóre tajniki warsztatu
malarskiego
Salzmana (np. jego szkice robocze). Autorka
pokreśla fakt, że materialną
bazę dla rozwoju tej gałęzi słowackiej sztuki
ludowej w XVIII i XIX wieku stanowiły liczne wytwórnie szkła istniejące
w Słowacji.
W dziale II znajdujemy następujące prace: Pavol H o r vat h: Invent(j:re
poddanskych
hospodarstiev
z 18. a za zaciatku
19. storoCia (s. 151-160).
Autor prezentuje
materiały
archiwalne
w postaci lO-u inwentarzy
gospodarstw chłopskich pańszczyżnianych,
sporządzonych po śmierci bezdzietnych
gospodarzy, kiedy całe ich mienie przechodziło
na rzecz pana. Ten sam,
badacz publikuje w przyczynku pt. K dejincirn l'udoveho rybcirstva na Orave
(s. 161-162) treść kontraktów
zawierających
m. in. opisy różnych rybackich
przyborów oraz sposobów łowienia ryb.
Pavol Kuk a: Crpdky vo vlastivednom
rnuzeu vo Zvolenie
(s. 163-170),
omawia kolekcję czerpaków i charakteryzuje
ich zdobnictwo o motywach
geometrycznych,
zoo- i antropomorficznych.
Eugen Kle m e n t i s: L'udovci satira z okolia Banskej Stiavnice
(s. 1712), podaje in extenso treść i zapis melodyczny żartobliwej
pieśni ludowej,
w której znajdujemy wiadomości z zakresu magii miłosnej.
W dziale muzealnictwa
opublikowano
następujące
rozprawy:
Andrzej P o lon e c: Andrej
Krnet zakladatel'
sLovenskeho
rnuze]nt(s. 173-182). Jest to wspomnienie
opublikowane
z okazji 50-tej rocznicy śmierci A. Kmeta, przypadającej
w 1958 r. Podobnie jak wielu ludzi
jego epoki Kmet łączył zainteresowania
przyrodnicze
z humanistycznymi.
Działacz ten nie tylko propagował piE;kno folkloru i sztuki okolic ludowej
Ba11skiej Bystrzycy, ale również starał się o poprawienie
warunków
bytu
tkaczy ludowych, szukając odbiorców dla ich pięknych wyrobów. Sztukę
ludową propagował organizując wiele wystaw w kraju i zagranicą. Eksponaty zgromadzone np. na wystawę w Martinie w 1887 roku oraz prywatne
zbiory Kmefa, stały się zalążkiem Muzeum w Martinie.
ctwa

Stefan

A p

a t h y:

a vyuziti2
norodopisnych
zbiero~" v muautor definiuje etnografię jako gałąż nauk
historycznych,
gromadzącą wiadomości o życiu ludu pracującego, zwłaszcza
wiejskiego, od czasów naj dawniejszych
aż do dzisiejszych. Zbiory etnograficzne zebrane w muzeach stanowią materialne
dokumenty życia ludu pracującego. Autor charakteryzuje
ważniejsze zbiory etnograficzne
znajdujące
się w muzeach słowackich, omawia ich pochodzenie i znaczenie naukowe.
Spracu:l;anie

zeach (s. 183-195). W tej rozprawie

�661

660
Rozprawa zawiera szereg wskazówek dotyczących sposobów gromadzenia,
ewidencjonowania,
przechowywania
i zabezpieczania
muzealiów etnograficznych. Autor zwraca uwagę także na konieczność rozpoczęcia planowej
akcji pozyskiwania
materiałów
i eksponatów, obrazujących
zmiany kulturowe i społeczne, zachodzące współcześnie.
Ivan B o h u s: Ncirodopisne
Oddelenie
Muzea Tatranskeho
narodneho
parku. (s. 195-198). Dyrektor
Muzeum przy Tatrzańskim
(Słowackim) Parku Narodowym przedstawia
perspektywy
rozwoju działu etnograficznego,
zorganizowanego
w 1959 r. w Tatrzańskiej
Łomnicy na bazie zbiorów gromadzonych już od końca XIX wieku w okolicach Popradu i Velkej. Ta
nowa placówka etnograficzna
zorganizowała
już wystawę pt. "Lud pod
Tatrami";
w ramach akcji oświatowej
organizuje wieczorki dla turystów
i miłośników kultury ludowej, połączone z popisami regionalnych
zespołów
i kapel ludowych. Ponadto dział etnograficZJny w Łomnicy gromadzi materiały dotyczące terenu Podtatrza.
Stefan Apathy i Jan Hycko omawiają na str. 199-204 wystawę pt. Slovenskci dedina kedysi a dnes zorganizowaną
w 1960 r. w Martinie.
W omawianym roczniku znajduje się również dział recenzji. M. in. Adam
Pranda omawia serię broszurek i filmów na temat sztuki ludowej i rzemiosła, wydawanych
przez Ustredie
ludov~j
umeleckej
vyroby
instytucję zbliżoną do naszej CPUA. Na uwagę zasługuje również zestawiona
przez O. Kovacikovą: Kniznci a casopiseckci bibliografia
narodopisnej
a m'uzeologickej
literatury
za r. 1959 (s. 216--227), przy czym KovaCikova nie
poprzestała na podaniu samych tylko tytułów ale dodała i krótkie recenzje
ważniejszych
prac.
Rocznik zamyka kronika
notująca
ważniejsze
z działalności placówek muzealnych itp.
Sbornik

Slovenskeho

ilustr.
Na wstępie

Narodnl2ho

znajdujemy

Muzea.

dwa obszerne

wystawy,

sprawozdania

R. LV: 1961, 8° ss. 162
opracowania

z dziedziny

+

10 nIb,
kultury

materialnej:
Ji'm P o d o l ak: Letne salasnictwo
oviec v oblasti
Horneho
Hrona
(s.
5-76). W tej bardzo ciekawej i obszernej pracy przedstawia
autor wyniki
skrupulatnych
badań terenowych,
jakie przeprowadził
w rejonie górnego
biegu rzeki Hron (w Srodkowej Słowacji). Omawia więc szczegółowo organizację spółek pasterskich,
następnie opisuje szałasy pasterskie
znane na
interesującym
go obszarze, przedstawia
wszystkie czynności i umiejętności
pasterzy oraz warunki ich bytowania na halach. Podolak wylicza dokładnie
korzyści płynące z hodowli owiec. W omawianej pracy znajdujemy
również wiadomości o zwyczajach i wierzeniach pasterskich.
Studium jest bogato ilustrowane
zdjęciami wykonanymi
przez autora podczas badań terenowych.

Magdaleny S t e h l i k o v e j pt. Stare tex(s. 77-92). Autorka kiasyfikuje
na wstępie
stare techniki tekstylne: plecionkarskie
i tkackie, do których zalicza: l) wyrób siatek na krosienkach, 2) robienie frędzli, 3) roboty na drutach, 4) wiązanie sieci, 5) ro1::ioty szydełkowe (polegające na wykonywaniu
wyrobów
z jednej ciągłej nici) a dalej: 6) tkanie wąskich krajek na deseczkach tkackich, 7) tkanie na formach, 8) plecionkarstwo
przy zastosowaniu słomy lub
łyka, 9) tkanie przy pomocy krosienek tabliczkowych
i 10) koronki klockowe, wymagające
osnowy i wątku. Nie wszystkie
w/w techniki
opisała
autorka jednakowo
dokładnie. Na naszą uwagę zasługuje zwłaszcza opis
techniki wyrobu wąskich pasków i czepców siatkowych, wykonywania
rękawic i pantofli na drewnianych
formach oraz wyrobu pasków przy zastosowaniu krosienek tabliczkowych.
Autorka starała się również podać wiadomości dotyczące genezy tych technik oraz zasięgu ich występowania
na
terenie Słowacji. Rysunki i fotografie ułatwiają zrozumienie opisów technicznych.
Dział Studiów zamyka praca: Eugen K l e m e n t i s: Stiavnicky
rezbcir
Jozef Cerven (s. 93-98). Ten rzeźbiarz - górnik, zmarły w 1932 roku wykonywał oprócz rzeźb we flaszkach, kałamarze, miniaturowe
ruchome modele kopalń a także szopki i figurki szopkowe. Klementis omawia tab:e
technIkę pracy rzeźbiarza.
Dosyć obszerna

tilne

technik y na

jest i praca
Slovensku

W dziale II znajdujemy
obszerne sprawozdanie
z kolektywnych
badań
nad ludową kulturą materialną
okolic Sniny prowadzonych
przez zespół
badawczy Muzeum Narod. - Materialy
z etnografickeho
prieskumu
okolia
Sniny z roku 1960 (s. 99-118), a także z badań nad budownictwem
ludowym
w okręgu turczańskim,
związane z etnograficznymi
pracami przygotowawczymi i założeniem Słowackiego
Muzeum Budownictwa
ludowego (Jozd
T u r z o: Z vyskumu l'udovej architektury
w Turci - s. 119-123). W pracy
pt. Goticke l'udove tabul'ove mal'by v ZóbreZi (s. 124-128) Peter Mendel
omawia malatury
pochodzące z XVI-wiecznego
drewnianego
kościółka,
wykonane przypuszczalnie
przy współpracy
rzeźbiarzy ludowych i cechowych.
W dziale muzealnictwo wysunięto na pierwszy plan rozprawę Igora Hrubeca pt. Problemy
narodopisnej
exposicie
starsieho
obdobia
(s. 129-138).
Porusza ona problemy nasuwające
się przy reorganizacji
ekspozycji etnograficznej w Muzeum Martińskim.
Zdaniem autora, przy wprowadzaniu
zmian w wystawie mającej zobrazować historyczny rozwój poszczególnych
dziedzin kultury ludowej w Słowacji, powinny posłużyć w pierwszym rZE;dzie cenne wskazania
radzieckiego
etnografa
SP. Tołstowa. precyzuj·lee
zakres współpracy
etnografii z innymi naukami historycznymi
oraz zadania etnografii w zakresie wykrywania
specyfiki etnicznej drogą dziejów
danej grupy od czasów najdawniejszych
do dzisiejszych. Zdaniem autora
wystawa przedstawiająca
całokształt
dziejów kultury
ludowej nie może

�662

663

bazować jedynie na eksponatach
etnograficznych.
Konieczne jest posłużenie się odpowiednio
dobranymi
eksponatami
archeologicznymi,
materiałami historycznymi,
literackimi
oraz ikonograficznymi.
Muzeum w Martinie
zamierza położyć specjalny nacisk na przedstawienie
kultury wsi słowackiej w dobie feudalnego ucisku. Stosunkowo naj skromniejszy
ma być dział
budownictwa,
a to dlatego, że planuje się zorganizowanie
odrębnej placówki typu skansenowskiego,
w której zostaną zgromadzone
obiekty z całej
Słowacji.
Andrej

P o lon e c: Ema Goldbergerova,
prva kustódka
Slovenskeho
na(s. 139-144). Autor omawia zasługi E. Goldbergerowej
położone dla muzeum martińskiego.
Pod koniec XIX wieku istniała żywa
współpraca
między organizującym
się muzeum a stowarzyszeniami
patriotycznymi kobiet słowackich.

rodneho

muzea

W dziale recenzji znajdujemy m. in. recenzję XLV tomu "Ludu" napisaną
przez Stefana Apathy'ego. W kronice zaś zamieszczono m. in. sprawozdanie
z ogólnokrajowej
konferencji
poświęconej omówieniu roli etnografii w dokumentowaniu
zachodzących obecnie przemian kulturowych;
relację o obradach międzynarodowej
konferencji
muzeów regionalnych
w Jugosławii
w 1960 r., oraz sprawozdanie
z trzydniowych
obrad czechosłowacko-polskiej
Komisji Karpackiej
w Starym Smokowcu.
Sbornik

ss. 201

+

Slovenskeho

Narodneho

Muzea.

Etnografia

3. R. LVI:

1962. 80

12 nIb, ilustr.

Pod koniec 1961 roku nastąpiło połączenie Słowackiego Muzeum Narodowego w Martinie i Słowackiego Muzeum w Bratysławie
w jedną instytucję
pod nazwą Slovenske narodne muzeum z trzema działami: przyrodniczym
i historycznym
w Bratysławie,
a etnograficznym
w Martinie. Odtąd i Sbornik wychodzi w trzech odrębnych seriach. Dotychczasowy
układ l"zeczowy
serii etnograficznej
Sbornika
nie uległ zmianom.
W dziale "Studia" zamieszczono następujące
prace:
Igor K l' i s t e k: Zeleninarstwo
na Zdhori (s. 7-32). Jest to praca o charakterze monograficznym,
dotycząca warzywnictwa.
Autor omawia w niej
zarówno dawne jak i obecnie stosowane
sposoby mechanicznej
uprawy
ziemi, opisuje i klasyfikuje
narzędzia
pracy ogrodniczej,
omawia także
sposoby nawożenia gleby, uprawy i zbioru płodów, wylicza gatunki uprawianych jarzyn oraz sposoby ich magazynowania
i przewożenia
na sprzedaż.
Ema K a h o u n o v a: Ludove kamenarstvo
na Dobrej
Vade (s. 33-43).
Autorka
omawia rzemiosło
kamieniarskie,
stanowiące
dodatkowe
źródło
dochodu dla biedniejszych
mieszkańców
wsi Dobra Woda w Karpatach
Niskich. Autorka zarejestrowała
wszelkie zmiany jakie zaszły w technice
produkcji
oraz w asortymencie
wykonywanych
przedmiotów
(nagnbki,

ocembrowania
do studzien, kob. szlifierskie i młyńskie - ostatnio już tylko
wyroby cementowe).
Richard Jer a b e k: Voraistvi
na Popradu a Dunajci.
PJispevek
ke studiu slovensko-polskych
styki! na pielomu
18. a 19. stoleti. (s. 44-60) Ta
obszerna praca bazuje przede wszystkim na materiałach
historycznych,
ponieważ flisactwo po stronie słowackiej
należy już do przeszłości.
Autor
podaje na wstępie przegląd literatury z XVIII, }GIX i XX wieku, traktującej o tych zagadnieniach.
W traktacie
swych poszukIwań
dotarł Jerabek
m. in. do tabel które wykorzystał
Wincenty Pol. Praca zawiera omówienie
warunków
hydrograficznych,
geograficznych,
politycznych
oraz społecznoekonomicznych,
które zadecydowały
o roli Popradu i Dunajca jako szlaków komunikacyjnych
(do przewozu drzewa, win, wód mineralnych,
miodu
pitnego, a także rud żelaznych itp.), zanim wybudowano
linię kolejową
łączącą Polskę z Węgrami. Autor opisuje też rodzaje tratew używanych
na tych rzekach.
Stefan M l' u s k o v i ć: K niektorym
preiitkom
v sposobe l'udoveho
byvania za kapitalizmu
na Zcihori
(s. 61-84). Autor przedstawia
warunki
mieszkaniowe
we wsiach w rejonie Zahorza, panujące w okresie kapitalizmu. Mruskovića
interesowały
przede wszystkim rozplanowanie
i funkcjonalność wnętrza chat w zależności od liczebności rodzin chłopskich;
dużo
miejsca poświęcił opisowi legowisk i sprzętów przeznaczonych
do spania;
opisał także zwyczaj spania w lecie poza izbą na strychach i w budynkach
gospodarczych.
Wyniki własnych badań terenowych,
przedstawił
na szerszym tle porównawczym
słowiańskim, zwracając uwagę na rolę czynników
geograficznych,
historycznych
i społeczno-ekonomicznych
i in.
Dusan H o l y: Jinonarodni
n.udebni varianty
lidovyeh
tanei! ze Slovenska
(s. 85-98). Jest to opracowanie
z zakresu muzykologii,
omawiające
obce
warianty muzyczne (rumuńskie,
ukraińskie
i bułgarskie)
stanowiące odpowiedniki dla niektórych
słowackich tańców ludowych. Badania nad tego
rodzaju zagadnieniami
są bardzo skomplikowane
i nie zawsze przynoszą
pozytywne rezultaty.
W dziale "Materiały"
zamieszczono
następujące
publikacje
(głównie
z dziedziny kultury materialnej
i społecznej):
Ema M a l' k o v a: Vranovske
tkaniny.
Prispevok
k technológii
(s. 99117). Autorka omawia technikę wyrobu tkanin ozdobnych (ręczników, obrusów, bielizny pościelowej
itp.) wyrabianych
przez dawne i dzisiejsze
tkaczki we Vranovie.
Zdobienie tkanin polegało na zastosowaniu
odpowiednich
splotów tkackich
(w tkaninach
jednobarwnych),
bądź też na
wprowadzeniu
barwnych
ornamentów
tkackich. Markova
załącza szereg
rysunków technicznych
i fotografii.
Zdena C a p l i ć o v a: Za zazrivskeha
salasnictva
(s. 118-129). Autorka
omawia nie tylko tradycyjne
sposoby wypasu owiec oraz warunki
życia
pasterzy na Orawie (czerpiąc informacje
m. in. także i z ludowych pieśni

�665

664
tego regionu) - ale również przedstawia
w zakońcżeniu pracy najważniejsze zmiany, jakie zachodzą w wyniku wprowadzenia
gospodarki
socjalistycznej.
Herman L a n d s f e l d: Dva nezname nastroje na zdobenie hrnCiorskeho
riadu (s. 130-131). Ta praca może zainteresować
nie tylko etnografów
ale
także i archeologów. Autor poszukiwał w trakcie swych badań terenowych
narzędzi służących do zdobienia ceramiki. W niniejszej pracy omówił dwa
takie przyrządy: 1) skórzane grzebienie, przy pomocy których wykonywano
ornamenty
faliste na miskach i dzbankach
(używane od XVI-XIX
w.)
oraz 2) radełka (kółeczka) metalowe używane do wykonywania
rytmicznie
powtarzających
się pasowych zdobin, używane jeszcze do niedawna w Słowacji przyozdabianiu
ceramiki "siwej". Autor omawia również sposób posługiwania się tymi przyrządami.
Jan B o d a: Materialy
k dejinam
turcianskych
obci v 18. stor. (s. 138156). Boda publikuje protokoły z lustracji w 8 gminach okręgu turczańskiego, przeprowadzonych
w 1770 roku w ramach przygotowań
do terezjańskiej
reformy rolnej.
W dziale poświęconym sprawom muzealnictwa
na specjalną uwagę zasługuje ro:z;prawa programowa
pióra Josefa B e n e s a pt. Lidove bydleni v
muzejni
exposici. Piispevek
k narodopisne
muzeologii
(s. 157-175). Autor
referuje znaczenie wystaw poświęconych
przedstawieniu
wiejskich wnętrz
domostw. Następnie daje zarys historyczny
omawiający
najważniejsze sposoby ujmowania tego zagadnienia
począwszy od XIX vd.eku. W XIX wieku zgodnie ze zbyt realistyczną
manierą
umieszczano
w wystawianych
wnętrzach także manekiny w strojach ludowych; w I poło XX w. obywano
się już bez zbytecznych
dekoracji
obecnie zdaje się zwyciężać koncepcja
postulująca
przedstawianie
poszczególnych
elementów wnętrza. Autor daje
przykłady
wystaw wnętrz ludowych
zorganizowanych
zarówno w kraju
jak i zagranicą,
podaje także literatur p, traktującą
o ekspozycjach
tego
typu. W drugiej części Benes omawia znaczenie metody historycznej
jako
głównej wytycznej przy organizowaniu
takich wystaw oraz zaleca stosowanie pomocniczych
materiałów
ekspozycyjnych
w postaci fotografii, wykresów, tabel itp.
Irena Murgasova: Formy na obradave peCivo z Dacovho Lomu (s. 176180). Autorka opisuje drewniane formy (używane niegdyś do wypieku kołaczy weselnych w miejscowości Dacov Lom), znajdujące się obecnie w zbiorach muzeum w Bratislavie.
W dziale recenzji znajdujemy
m. in. recenzję pracy M. ZnamierowskiejPrufferowej:
"Rybackie
narzędzia
kolne w Polsce i w krajach
sąsiednich ",
napisaną przez A. Poloneca (s. 187-188).
Wszystkie roczniki Sbornika są bogato ilustrowane
i zaopatrzone w streszczenia w języku rosyjskim i w jednym z języków zachodnio-europejskich,
najczęściej niemieckim. Graficzna szata omawianego wydawnictwa
jest bar-

.,1

dzo staranna i estetyczna. Przegląd omówionych wyżej roczników Sbornika
pozwala na zo'rientowanie
się w zainteresowaniach
i tendencjach
badawczych słowackich
etnografów
związanych
z Muzeum w Martinie.
Trzeba
specjalnie podkreślić, że niektóre z zamieszczonych
rozpraw jak np. praca
Apathyego, Kahonouvej
czy Kristka poruszają zagadnienia dotychczas prawie wcale nie badane przez etnografów. Zarówno w pracy naukowo-badawczej, jak i w pracy muzealnej w Słowacji widać próby stosowania metody
historycznej,
tendencje do wykorzystywania
dostępnych materiałów
archiwalnych oraz możliwie wszechstronnego
ujmowania
badanych
zagadnień
w dynamice ich rozwoju - zgodnie z wymogami marksizmu. Sbornik ilustruje chlubnie ożywioną i owocną działalność muzeum w Martinie.
Halina

Bittner-Szewczykowa

ETHNOGRAPHICA.
I: 1959,Moravske Museum v Brne. 80 ss. 308 + 3 nlb.,
ilus. R,ed. L. Kunz.
W dziale I tego rocznika znajdujemy
prace następujące:
JI. II. IIoTarroB
(JIeHIl.Hrpa}:\):
O HaYQHO-rrpOcBeTIl.TeJIbHOii
pa60Te MY3elłAHTpOrrOJIOrHIl.
Il.3THorpa&lt;PHil.A. H. CCCP (JIeHIl.Hrpa,n:)(s. 13-17). Potapow omawia przede wszystkim aktualne wystawy zorganizowane
przez Muzeum Antropologii i Etnografii Akad. Nauk. ZSRR w Leningradzie,
przedstawia
także formy działalności oświatowej prowadzonej
przez tę największą
w Związku Radzieckim etnograficzną
placówkę muzealną.
Valeriu
B u t u r a (Muzeul Etnografic
al Transilvaniei
- Cluj); publikuje studium
pt. "Die Siebenbiirgischen
Turbinen-Miihlen"
(s. 19-26),
w którym omawia zasady poruszania
młynów turbinowych,
znanych niegdyś na obszarze ciągnącym się od zachodu i północy Europy aż do Baszkirii w Azji.
Marius S t a d l e r (Textilni museum- Dvur Kralove nad Łabą): Napoleons-Leipziger

und

Tiirkentiicher.

Ein

Beitrag

zur

miihrischen

Trachte!1-

(s. 27-39). Autor wyjaśnia szczegółowo pochodzenie ręcznie drukowanych bawełnianych
chustek na głowę (białych lub czerwonych) bardzo
popularnych
od pierwszej
połowy XIX wieku w strojach
ludowych
nie
tylko na Morawach, ale także i w innych krajach zwłaszcza byłej monarchii
austro-węgierskiej.
Autorowi udało się ustalić nieznane dotychczas fakty,
dotyczące wpływu farbiarstwa
alzackiego na produkcję
słynnych w Czechach chustek kosmanowskich,
(drukowanych
w Sudetach) a także zebrać
dane dotyczące importu
chustek
ręcznie
drukowanych,
wykonywanych
w małych
drukarniach
na pograniczu
austriacko-szwajcarskim
(podaje
nazwy ważniejszych
firm oraz łi.urtowników sprowadzających
te artykuły.
jeszcze przed II wojną światową). W pracy Stadlera znajdujemy
również
wiadomości
o małych wytwórniach
we Frydku, które naśladowały
w/w
kunde,

�666

667

wyroby. W dalszym ciągu pracy autor omawia wazmeJsze ornamenty drukowane na tego rodzaju
chustkach,
załączając
szereg fotografii.
Praca
Stadlera moż: zainteresować
także i naszych kostiumologów,
ponieważ podobne chustkI były swego czasu popularne również i u nas np. na Śląsku
czy w Krakowskiem.
Sporo ich zachowało się w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie.
Georg J a c o b (Museum fill' Volkskunde,
Berlin): Der PosamentierHochkammwebstuhl
im Museum
fUr Volkskunde
in Berlin.
Mit
einer
Einjuhrung
von Helene Ebner-Eschenbach
(s. 53--64). Część wstępna omawia pokrótce rodzaje warsztatów
tkackich znajdujących
się w muzeum
berlińskim oraz przedstawia
historię produkcji wstążek. W dalszym ciągu
pracy znajdujemy szczegółowy opis konstrukcji
skomplikowanego
warsztatu tkackiego
służącego do produkcji
wzorzystych
wstęg, pochodzącego
z Tyrolu.
Bardzo

V y d l' Y (Moravske Museum - Brno) pt.
blanche (s. 65-81). Autor wprowadza bardzo słuszne rozróżnienie zdobnictwa powstałego przez zastosowanie
prostszych ściegów hafciarskich
służących do obrębiania
lub łączenia płatów tkanin oraz ornamentów
ozdobnych wykonywanych
wzdłuż nitek prostych (znanych już w epoce renesansu) od właściwego haftu białego, którego zas~dniczą cechę stanowią
mniej lub bardziej
rozwinięte
desenie,
pokrywaJące całe płaszczyzny tkanin (rozkwit tego typu haftu przypada dopiero na okres empiru). J. Vydra omawia dotychczasowe wyniki badań nad
hafciarstwem
ludowym w Czechosłowacji i podkreśla konieczność dalszego
kontynuowania
tej akcji badawczej. Przedstawia następnie historyczny rozwój haftu białego, wpływy różnych prądów mody na hafciarstwo
ludowe
m. in. zwraca uwagę na wpływy orientalne i niemieckie, ale docenia również
i rolę utalentowanych
hafciarek
ludowych
propagujących
nowe wzory
ludowe. Osobny rozdział poświęca Vydra na przedstawienie
wszystkich 1'0rodzajów ściegów i technik hafciarstwa
białego (s. 73-75) z uwzględnieniem ich zastosowania
w hafciarstwie
ludowym. Omawia również ważniejsze motywy zdobnicze oraz ich symbolikę. W ostatnim rozdziale analizuje funkcję haftów białych w stroju ludowym oraz wylicza przyczyny
stopniowego upadku hafciarstwa
ludowego.
Apres

cenna

la couture

jest

praca

blanche

-

J.

la broderie

Josef Dostal (współpracownik
Muzeum w Brnie) daje przyczynek omawiający zdobienie kapeluszy męskich piórami "Der "kosiiek"
genannte Kranichjederschmuck
an
mdhren)"
(s. 91-97).

Ruzena

a

Huten

der

Mdnnertracht

von

Podluz'i.

(Sud-

(współpracownik
Muzeum w Brnie): Olmutzer und
(s. 101-106), charakteryzuje
wyroby fajansowe ośrodków ceramicznych
w Ołomuńcu i Sternberku,
pochodzące z końca XVIII
i pocz. XIX wieku, należące do najpięknie.iszych
okazów ceramiki morawskiej. Po przestudiowaniu
materiałów
archiwalnych,
autorka zdołała ust9.Sternberger

H l' b k o v

den

Fayencen

lić nazwiska
garncarzy
sygnujących
swe wyroby inicjałami
N lub M.
Autorka podaje szereg wskazówek ułatwiających
identyfikację
okazów ceramiki z w/w miejscowości, na podstawie kształtów, glazury, charakterystycznych motywów zdobniczych itp. Podobny charakter
ma praca: Marianne Mund (Stadtmuseum
Zittau): Zitt.auer Fayancen (s. 113-117), mająca ułatwić identyfikację
okazów fajansów żytawskich
bardzo popularnych w Saksonii w XVII i XVIII wieku, których genezę poznano lepiej
dopiero ostatnio. Autorka nie wyklucza możliwości zapożyczenia technik
garncarskich
z Czech, aczkolwiek napisy oraz elementy zdobnicze tych fajansów są typowo niemieckie.
Dział I zamyka praca Stanisława .B ł a s z c z y k a (z Poznania) pt. Les
sculptures
populaires
du Musee de Poznań (s. 119-123), podającą
charakterystykę
wielkopolskich
rzeżb ludowych z uwzględnieniem
ich walorów
formalnych i plastycznych.
W części II zgrupowane zostały prace o charakterze informacyjnym
referujące ważniejsze osiągnięcia i program prac muzealnictwa
etnograficznego krajów socjalistycznych:
Ludvik Kunz daje sprawozdanie
z obrad II
ogólnokrajowej
konferencji
etnografów
czechosłowackich
obradującej
nad
zadaniami
stojącymi przed muzealnictwem
w dobie budowy socjalizmu:
"Die II Gesamtstaatliche

(s. 129-130). Josef

Konferenz
der Museumsethnographen
in der CSR"
Eine Arbeitstagung
uber die Errichtungvon

Benes:

Freilichtmuseen
in der CSR (s. 131-134).
Znajdujemy
tutaj również i artykuły nadesłane z Polski przez Longina
Malickiego (Projekt eines Freilichtmuseums
in Gdańsk-Oliva
- s. 135-137),
Wandę Jostową (Organisationsarbeiten
uber die Grundung
von regionalen
Freilichtmuseen
auf dem Gebiete von Podhale und Orava s. 139-143),
Roderyka Lange (Les recherches et la documentation
de la danse populai,re
dans le Musee Ethnographique
d Toruń - s. 144-146).
W dziale III znajdujemy
następujące
prace:
ethnographischen

Helene

Ebner-Eschenbach

Sowjet-Union

ubergegebene

(Museum

fill' Volkskunst

Sammlungsgegenstćinde

-

Berlin):

der

Von

Volkskunde

der
und

(s. 149-151). Siegfried Wolf (Museum fill' Volkskunde publikuje przyczynek dotyczący sposobów walki z molami: "Bemerkung zur Schćidlingsjrage
ethnographischer
Museen" (s. 152-155). Vilem
Hank (Moravske museum - Brno): "Zur Eingliederung
volkskundlichen

der

Volkskunst

Dresden)

Materialen

in

Kulturgeschichtrfche

Schausammlungen

und

Austellungen"

(s. 156-172). Studium Hanka referuje znaczenie zbiorów etnograficznych
jako materiału pomocniczego dla wystaw historycznych,
podaje przykłady
takich wystaw organizowanych
w Czechosłowacji.
Hans

fill' V6lkerkunde
Leipzig): "Vitrinenneinim Museum jur Volkerkunde
Leipzig"
(s. 173-187). Autor zaznajamia czytelników z rodzajami sprzętów ekspozycyjnych, stosowanych dla pokazania zbiorów egzotycznych muzeum w Lipbauten

Dam m

und

(Museum

ćihnliche

Hiljsmittel

�668

669

sku; omawia
natów.
Tadeusz

także

zagadnienie

oświetlenia

gablot

i ekspo-

Dział VII stanowią
także i polskich.

w pracy pt. "Les problllmes
de l'expo(s. 189-192), próby przeprowadzone
przez
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, zmierzające
do wypracowania
nowoczesnych metod organizowania
wystaw obrzędów ludowych. Za najwłaściwszy sposób uważa T. Seweryn przedstawienie
najważniejszego,
kulmin'lcyjnego momentu danego obrzędu. Tę metodę zastosowało
muzeum krakowskie przy urządzaniu wystawy obrzędów dorocznych.
sition

S e we r y n

odpowiedniego

des coutumes

referuje

recenzje

niektórych

wydawnictw

etnograficznych,

Ethnographica.
II: 1960. Moravske museum v Brne 1960 8° ss. 377 + 3 nlb.
ilustr.
Pierwsza część tego tomu zawiera referaty wygłoszone na ogólnokrajowej
konferencji
muzeologów czechosłowackich
w 1960 roku, poświęconej omówieniu aktualnych zadań muzealnictwa
etnograficznego
(publikowane
w języku rosyjskim).
Ludvik Kunz omawia aktualny stan badań oraz dalsze potrzeby w zakresie badania przemian zachodzących współcześnie na wsi (zwłaszcza w kulturze materialnej)
(s. 17-40); Olga Skalnikova
przedstawia
potrzeby w zakresie gromadzenia
ekspontów
obrazujących
życie górników i hutników
zatrudnionych
w przemyśle
(s. 41-46), Karel Fojtik daje sprawozdanie
z badań przeprowadzonych
nad warunkami
życia klasy robotniczej w XIX
i na pocz. XX wieku i wymienia ważniejsze prace i źródła dotyczące tego
zagadnienia
(s. 47-54); Vilem Hank referuje konieczność przeprowadzenia
badań etnograficznych
nad tworzeniem
się nowej społeczności na terenie
Sudetów. Hank akcentuje fakt, że w Niemczech Zachodnich powstała już
tendencyjna
gałąź etnografii
tzw. Volkskunde
der Heimatvertriebenen;
Vladimir Karbusicki
referuje zadania w zakresie gromadzenia
i udostępniania zbiorów folklorystycznych,
zwłaszcza dot. poezji i pieśni robotników,
przy zastosowaniu
nowoczesnych
metod zapisu na taśmach
magnetofonowych (s. 58-64).
Druga część omawianego rocznika zawiera studia z dziejów osadnictwa
i budownictwa
oraz rzemiosła ludowego: Paul Henri S t a h l (Institul de
Istoria Artei, Bukareszt):
Les habitations
humaines
sur la Vallee de la
Bistrita
en Roumanie
(s. 67-81) - referuje wnioski z badań nad usytuowaniem zagród. Studium to zawiera tabele statystyczne
ilustrujące
występowanie
poszczególnych
typów zagród, ich rozplanowanie,
usytuowanie
w stosunku do dróg wiejskich, stron świata itp.
Tancred
B a n a t e a n u (Museul de Arta Populara al R.P,R. Bukareszt):

populaires"

Dział czwarty, to katalog muzeów etnograficznych.
Jest to kontynuacja
specjalnego wydawnictwa
Muzeum Morawskiego w Brnie, opublikowanego
w 1958 r. pod tytułem "Die ethnogra.phischen
Museen der Mittelund osteuropaischen
Staaten"
(Seria: Male Tisky nr 5). W I tomie "Ethnographica
znajdujemy
wiadomości o muzeach etnograficznych
w NRD (Museum fi.ir
Bergmannische
Volkskunst
und Heimatgeschichte
Schneeberg;
Heimatund Spielzeugmuseum
Eisfeld, Thiiringen;
Otto Ludwig-Heimatmuseum
Eisfeld; Altmarkisches
Bauernhaus
Diesdorf,
Altmark:
Museum fiir
Thiiringer
Volkskunde - Erfurt, Heimatmuseum
"Thiiringer
Bauernhauser" - Rudolstadt) - w Polsce: (M. Zn'amierowska-Priifferowa
pisze o muzeum w Toruniu;
Longin Malicki o placówkach
Muzeum Pomorskiego
w Gdańsku, Wdzydzach a także Kartuzach i Kwidzyniu; Jerzy Golakowski
o Parku Etnograficznym
w Olsztynku) - ZSSR: (J. Linnus pisze o Muzeum
w Tartu (Estońska SRR); N. Tipainis o Muzeum w Rydze; D. Figo i M. Łomowa o muzeach etnograficznych
we Lwowie). Dołączone do tego działu
fotografie
pokazują
fragmenty
ekspozycji
oraz magazyny
niektórych
muzeów.
Dział V obejmuje recenzje i sprawozdania
z niektórych wystaw etnograficznych: Ludvik Kunz omawia wystawy w Muzeum w Vsetinie i Gottwaldowie (s. 251-253), Josef Benes wystawy w Ołumuńcu, Czeskich Budziejowicach, Bańskiej Bystrzycy i Pardubicach
(s. 253-4). Tutaj zamieszczono
również artykuł Tadeusza Delimata ..Le musee Flottant"
(s. 255-256) omarównież artykuł Tadeusza
D e l i m a t a "Le musee Flottant"
(s. 255-256)
omawiający
objazdową wystawę egzotyczną zorganizowaną
przez Muzeum
warszawskie
na pływającej
barce. Stanisław Błaszczyk pisze o objazdowej
wystawie wielkopolskiej
sztuki ludowej. Tamas Hofer omawia działalność
wystawienniczą
węgierską w sprawozdaniu
pt. Neuere Ausstellungen
ungaj'ischer Volkskultur
im Ethnographischen
Museum
Budapest
(1950-1958)
(s. 261-263); Otto Domonkos recenzuje wystawę kowalstwa zorganizowaną
w Sopronie.
W dziale VI znajdujemy
artykuł
omawiający
działalność
Bernarda
Strucka oraz nekrologi Dr Juliusa Bieltza, kustosza muzeum Brukenthal
\v Rumunii i Dr Frantiska PospiSila (dawnego dyrektora działu etnograficznego w Muzeum w Brnie),

Types d'dtres

dans les villages

roumains

d'une

des regi.ons marecageuses

du

(s. 82-104). Autor opisuje trzy typy naj prymitywniejszych
pieców
kurnych i ich warianty regionalne, spotykane na obszarach naddunajskich;
podaje ich zasięgi. Zebrane przez siebie materiały przedstawia
na szerszym
tle porównawczym.
Opisuje również i pomocnicze przybory,
ułatwiające
gotowanie i pieczenie potraw na otwartych paleniskach.
Na samym końcu
podaje wysnute przez siebie wnioski dotyczące pochodzenia
omawianych
typów pieców kurnych z kapami.
Sona S v e c o v a (Uniwersytet
w Pradze): Die Entwicklung
der FeU2rstiitten
in Siidmiihren
und den anliegenden
Gebieten
der Westslowakei
(s. 105-130). Również i ta obszerna praca dotyczy ewolucji palenisk. BaDanube

-

~

�671

670
dania terenowe na w/w terenach dostarczyły materiałów na podstawie których autorka stara się odtworzyć ewolucyjny łańcuch form prymitywnych
p~eców kur~ych. Za najstarsze
uważa Svecova piece (w których wnętrzu
me tylko pIeczono chleb, ale także gotowano potrawy) z otworami paleniskowymi znajdującymi
się w izbach (Vorderladerprinzip),
a za póżniejsze
piece znajdujące się w izbach, ale posiadające szczegóły dotyczące przyrządzania posiłków wewnątrz pieców, a nie na nalepach; podała również
dane o kształtach
naczyń i pomocniczych przyborach
do gotowania wewnątrz pieca. Następnie omawia przekształcanie
się takich pieców w piece
z nalepami, a następnie w piece zaopatrzone w blachy.
Vilem H a n k:
Altertiimliche
Schornsteinhauben
von
miihrisch'm
Bauernhausern
(s. 131-142). Autor przedstawia wyniki swych badań terenowych nad kształtami wierzchołków kominów murowanych; podaje tabele
zestawiające różne typy oraz mapki ich zasięgów.
Adolf M a i s (Osterreichisches
Museum fur Volkskunde - Wiedeń): DClS
Beharrungsmoment
in der Keramik
(s. 171-180). Autor przeprowadza
na
wstępie porównanie kształtów i zdobin kilku okazów dzbanków fajansowych, pochodzących z pogranicza morawsko-śląskiego,
wykonanych w latach 1784-1841 przez przedstawicieli
różnych pokoleń garncarzy. Analiza
ta służy mu za podstawę do rozważań na temat przyczyn utrzymywania
się
tradycyjnych
kształtów i zdobin w ceramice. Główną przyczyną tradycjonalizmu - jest zdaniem Maisa - sposób wdrażania uczniów w tajniki rzemiosła garncarskiego. Majstrowie trzymają się starych form i technik świadomie lub bezwiednie; dlatego dopiero w elementach drugorzędnych
znajdujemy pewne indywidualne
odrębności formy czy zdobnictwa ceramiki
danego regionu.
Ruzena H I' b k o v a (współpracownik
Muzeum w Brnie): Fayencen mit
der Marke
L. (s. 181-186). Artykuł stanowi próbę wyświetlania,
spornej
dotąd kwestii pochodzenia
licznych
naczyń fajansowych,
zachowanych
w muzeach, sygnowanych lterą L. Wg. jednych znawców miały to być wyroby z Lindenburga
(niem. nazwa Breclava) z południowych
Moraw, wg.
innych (np. Haberlandta)
wyroby wiejskich dzbankarzy z Dolnej Austrii.
Autorka daje szczegółową charakterystykę
interesujących
ją wyrobów i dochodzi do wniosku, że nie są to wyroby ludowe, lecz raczej manufakturowe, produkowane
we wsi Laukov w okolicy Ołomuńca
na Morawach
w XIX wieku.
Frantisek K a l e s n y (Bratislava): Ein Beitrag zur Frage der Herkunft
der KlOppelspitze
in der Slowakei (s. 195-221). Dotychczas nie zdołano ieszcze ustalić, który kraj był kolebką koronek klockowych oraz od kied; zaczęto je wyrabiać. Autor pragnie udowodnić, że koronki klockowe słowackie
są pochodzenia rodzimego, a nie niemieckiego. Dla poparcia swych tez o rodzimości techniki koronkarstwa
klockowego w Słowacji autor powołuje
się na prace niektórych znawców słowackiej sztuki ludowej oraz na mate-

riały archiwalne z XVII w. dotyczące kontaktów handlowych Słowacji z południem Europy. Ta część pracy jest dyskusyjna. Następnie autor analizuje
słowackie nazwy służące do określenia poszczególnych przyrządów i technik koronkarskich.
Wymienia również stare techniki plecionkarskie
i tkackie, które jego zdaniem mogły stanowić punkt wyjściowy dla rozwoju koronkarstwa
klockowego (wyrób frędzli, plecenie sznurów, tkanie na deseczkach tkackich, na ramach, przy użyciu krosienek tabliczkowych
itp.).
Praca zawiera również wykaz motywów stosowanych
w koronkarstwie
klockowym
(z podaniem ich nazw słowackich) oraz listę ważniejszych
ośrodków wyrobu ludowych koronek w Słowacji.
W dziale III poświęconym ochronie zabytków zgrupowano prace dotyczące zwłaszcza problemów ochrony budownictwa ludowego: Laszló Vargha
(Budapest): Die Baudenkmaler
des ungarischen
Volkes (s. 245-256). Jest to
streszczenie głównych tez studium przygotowywanego
przez tegoż autora.
Vargha podaje m. in. definicję budownictwa ludowego oraz wymienia kryteria pozwalające zaliczyć dany obiekt do kategorii budownictwa ludowego.
Tenże sam autor publikuje tutaj drugi artykuł pt. Prinzipielle
und praktische Fragen der Errichtung
eines ungarischen
Freilichtmuseums
(s. 262269).
Otakar Macel (Brno): omawia w pracy pt. Denkmalpflege
und museologische Betreuung
der volkstiimlichen
Baudenkmaler
im Zeitabschnitt
der
Sozialisierung
des Dorfes in der CSRR (s. 257-261) zasady gromadzenia
i ochrony zabytków architektury
ludowej bądź to na miejscu, bądź to przez
przeniesienie do muzeów lub parków etnograficznych.
Dział IV zawiera omówienia wystaw etnograficznych
zorganizowanych
w 1960 r.: w Pradze, Martinie, Bratislawie, Budapeszcie, Bazylei (wystawa
polskich wycinanek ludowych zorganizowana
przez R. Wildhabera),
oraz
notatkę o wystawach etnograficznych
w Muzeum Pomorskim w Gdańsku.
Dział V stanowi kontynuację
katalogu etnograficznych
placówek
zealnych: NRD - Blazij Nawka-Nauke
z Budziszyna pisze o rozwoju
zealnictwa etnograficznego
na Łużycach w pracy pt. Zum sorbischen
seumswesen

und

den sorbischen

ethnographischen

Bestanden

in

mumuMu-

LCLUsitzer

(s. 313-324); J. Weiser omawia działalność działu historii kultury
przy muzeum w Schwerinie.
Z Polski nadesłali artykuły
informacyjne
o swych placówka muzealnych
etnograficznych:
L. Itman z Wrocławia,
M. Iskrzycka z Lublina, H. Świątkowski z Łowicza oraz L. Malicki o zbiorach muzealnych
etnograficznych
z woj. Koszalina. H. Hoffmann pisze
o Brukenthalmuseum
w Sibiu a Dihor loan o muzeum regionalnym banackim w Temeszwarze.
W dziale VI Dietrich Drost omawia zasługi Hansa Damma (s. 361-362)
a Ludwik Kunz zamieszcza nekrolog poświęcony pamięci wybitnego znawcy
sztuki ludowej Prof. dr J. Wydry (363-364).
Oba dotychczas wydane roczniki "Ethnographica"
są bogato ilustrowane
Museen

�672

673

fotografiami
i rysunkami,
szkoda tylko że objaśnienia
do poszczególnych
fotografii czy rysunków zgrupowano na osobnych stronach, a nie umieszczano bezpośrednio pod planszami, utrudnia to lekturę i orientację.
Wydawnictwo
"Ethnographica"
bardzo starannie
redagowane
i wydawane spełnia dobrze ważną rolę trybuny muzeologów krajów socjalistycznych i informuje o działalności muzealnictwa
w naszych krajach.
Halina

darczych, jakie zachodzą od czasów rewolucji październikowej
do chwili
obecnej, siła tradycji jest bardzo duża. Wyraża się to w współczesnym sposobie życia i gospodarowania
(przykłady
gospodarki
Ewjenków,
Encjew
i Nganasan), w twórczości rzemieślniczej
(np. stosowaniu prymitywnych
technik garncarskich)
i artystycznej
(np. w archangielskim
rycie w drewnie - technika i ornament, czy zdobnictwie Samojedów - Encjew i Nganasan), wierzeniach etc. Doskonałym przykładem procesu adaptacji starych
tradycji do nowych warunków
życia, które stworzyło wprowadzenie
lepszych narzędzi pracy (w myślistwie i rybołówstwie)
i rozszerzenie terenów
łowieckich, zaobserwować
można w kulturze
Ewjenków
(jedna z grup
etnicznych okręgu Krasnojarskiego).
Wspomniane sprawozdania
rejestrują
współczesny stan określonego wycinka kultury określonej grupy etnicznej i stanowi cenny wkład naukowy
radzieckich badaczy.

Bittner-Szewczykowa

KRATKIJE SOOBSZCZENIJA,
XXXVII, Institut Etnografii imjeni N. N.
Mikłucho-Makłaja,
Izdatjelstwo
Akadjemii Nauk SSSR, Moskwa 1962.
Kolejny zeszyt "Krótkich informacji"
Instytutu Etnografii im. MikłuchoMakłaja obejmuje na 85 stronach
kilka artykułów-sprawozdań.
Są to:
L. M. Saburowa, Rosyjskie grupy etniczne Przyangarja;
G. S. Masłowa,
Garncarstwo
ludności rosyjskiej wschodniej Syberii; N. W. Taranowskaja,
Sztuka ludowa okręgu archangielskiego;
K. L. Zadychina, Niektóre zagadnienia z badań nad etnicznym stanem zaludnienia basenu Kaszka-Darskiego
i Surchan-Darskiego
okręgu uzbeckiej SSR; Ju. B. Strakacz, W sprawie
przodujących
tradycji
Ewenków;
S. W. Iwanow, Kulturalno-historyczne
związki Encjew i Nganasan w oparciu o ich ornamenty; W. I. Wasilew, System hodowli reniferów leśnych Encjew i jego pochodzenie; S. A. Arutjuriow, O językach Ksa w północnym Wietnamie; A. N. Pulanos, Właściwości
antropologicznego
typu Greków Małej Azji - kolonistów w Grecji i Gruzji.
Wspomniane
artykuły
podsumowują
wyniki badań, jakie prowadziły
ostatnio, głównie nad kulturą ludów wschodniej i północnej części ZSRR,
różne ekipy, np. pracowników
muzeów niektórych
okręgów oraz zespoły:
angarski, zabajkalski,
środkowoazjatycki,
ewjenkijski,
tajmirski
Instytutu
Etnografii Akademii Nauk ZSRR. Wskazują one na dwie drogi zainteresowań: demograficzno-antropologiczne
i językowe oraz historyczno-kulturalne i etniczne określonych grup.
Badania nad stanem ludności prowadzono przede wszystkim w oparciu
o kulturę tradycyjną, tzn. poznając sposoby gospodarowania
i zajęcia, zwyczaje, sztukę, wierzenia, praktyki etc. Analiza etnogra~ic:na wYk~z:rje pr~y
tym, że obecna kultura danego rejonu, np. Przyangana
Jest własme :vymkiem stopienia się kultury osiadłych tu północnych i środkowych WIelkorusów, dostosowanej
do miejscowych warunków przyrodniczych
i geograficznych. Dołączyły się do tego jeszcze elementy kultury południoworosyjskiej i ukraińskiej. Podobnie rzecz ma się i w rejonie basenu Kaszka-Darskiego, gdzie obecnie zamieszkUJą Uzbekowie, Tadżykowie, Ara~owi~ i liczne inne, a niewielkie grupy etniczne, które przedostały się tutaJ ze srod~owej Azji, nadto w rejonie północnosyberyjskim,
zamieszkałym przez. EncJew
i Nganasan. Okazuje sę, że mimo zmian w stosunkach społecznych l gospo-

Barbara

Petrov Petar, Kragovidni
pametnici
4, 1962, kn. 2, s. 17-24, 11 obr.

v Zapadna

Balgarija,

Bazielich

Archeologija,

W pracy tej autor wyjaśnia pewne zagadnienia
dotyczące nagrobnych
pomników o kształtach kolistych na terenie zach. Bułgarii. Analizuje ich
kształt, kompozycję i przeznaczenie
oraz podaje ich zasięg geograficzny,
z którego wynika, że najgęściej występują
one w powiecie Godecz, położonym w okręgu sofijskim.
Pomniki nagrobne o wymienionym kształcie dzielą się na trzy grupy: mogilne, cmentarne i wotywne (dziękczynne). Pierwsze bywają własnością rodzin, drugie - gmin, pomniki dziękczynne stawiano poza obrębem osiedla.
Z porównania ich wynika, że pod względem kompozycji nie wiele różnią
się od siebie a w zdobnictwie ich na pierwszy plan wysuwa się znak koła
i krzyża, ze znaczeniem któi'ych wiązały się dawne wyobrażenia i pojęcia
ludu. W rejonie m. Godecz pomniki nagrobne wskazują na wzorce obcego
pochodzenia. Wyrabiane i sprzedawane
masowo były cenione wśród ludu
tylko ze względu na wyryty na nich znak krzyża - symbol chrześcijaństwa i śmierci.
Henryka

Romańska

I
Atanas Primovski, Trudovo-pomynac/li
pesni. (Pieśni o pracy). Balgarsko
narodno tvorcestvo. V dwanadesat toma. Tom VIII, Red. kol. M. Arnaudov,
Iv. Burin, Chr. Vakarelski i in., Sofia 1962, Balgarski pisatel, 612 s.
43

l

�675

674
Ukazał się ósmy tom zbioru bułgarskiej
twórczości ludowej. Weszło do
niego 329 pieśni obyczajowych
dotyczących
pracy, zebranych
z różnych
stron kraju. Weszły weń też pieśni, które pośrednio odzwierciedlają
szeroką
i różnorodną działalność twórczą ludu bułgarskiego w tej dziedzinie. Pieśni
o pracy dzielą się na trzy główne grupy: 1. rolnicze, 2. pasterskie,
3. rzemieślnicze. Z kolei podzielone zostały one na odpowiednie podgrupy odbijające momentY życia rolnika, pastucha czy rzemieślnika.
Autor podkreślił
też ten rodzaj pieśni, w których element pracy przeplata się z innymi motywami pieśniowymi,
praca bowiem jest organicznie
związana z bytem
materialnym
i społecznym ludu. Pokazany został ścisły związek tych pieśni
z innymi ich rodzajami,
omówiona ich strona poetycka, pełna świeżego
optymizmu.
W tomie tym podano również przegląd dotychczas wydanych
zbiorów
pieśni bułgarskich i stan badań nad nimi. Na końcu zamieszczono objaśnienia, wykaz bibliograficzny
wariantów pieśni o pracy oraz słownik wyrazów
nieznanych lub mało używanych.
Henryka Romańska

Dinekov Petar, Brat'ja Miladinovi v istorijata na balgarskata folkloristika. (Bracia Miładinowie
w historii bułgarskiej
folklorystyki).
W pracy tej autor przeprowadził
przegląd dorobku folklorystyki
bułgarskiej przed ukazaniem się zbioru pieśni ludowych braci Miładinowych.
Podkreślił cenny trud autorów, którzy przy publikacji pieśni różnych rodzajów podali ich szeroki zasiąg geograficzny oraz dokładność zapisu.
P. Dinekov dał charakterystykę
dzieła, w której omówił bogactwo treści,
wysoce artystyczną
jego wartość a także podkreślił świadomość narodową
obu wydawców tp. J. i M. Miladinowów.
W toku swej pracy omówił zainteresowania
literackie
obu braci i sam'
moment pojawienia
się dzieła na rynKu księgarskim
w XIX w. Zostało
ono wtedy niezwykle serdecznie przyjęte w Bułgarii i innych krajach słowiańskich, gdyż w owych czasach (a także i dziś) posiadało duże znaczenie
w historii bułgarskiej folklorystyki
i odegrało niepoślednią rolę w rozwoju
bułgarskiej literatury pięknej.
M. in. autor zwrócił uwagę na okres pobytu braci Miładinowych w Rosji,
spotkania i korespondencję
z uczonym rosyjskim W. Grigorowiczem
oraz
kontakty z bułgarską
emigracją owych czasów. Szczególnie życzliwie odniósł się wtedy do dzieła obu braci J. Sztrosmajer, okazał im bowiem pomoc
i dał poparcie w kręgach literackich.
Henryka Romańska

IZWESTJJA NA ETNOGRAFSKIJA
INSTITUT I MUZEJ, Nr 5, XXV, Sofija 1962; B'lgarska Akademija na Naukite.
Etnografia bułgarska stawiała swe pierwsze kroki w 1889 r., kiedy wykładowcą w nowootwartej
Wyższej Szkole w Sofii był prof. Iwan D. S z is z m a n o w, założyciel i redaktor czasopisma "Sbornik za narodni umotworenija, nauka i kniżnina" (do t. XVIII). W t. I "Sbornika" Sziszmanow opublikował artykuł pod tytułem Znaczenie i zadania etnografii bułgarskiej
(s. 1-64), zakładając w ten sposób podstawy tej nauki w Bułgarii.
Przed I wojną światową i w okresie międzywojennym
co prawda ukazało
się wiele ciekawych prac etnograficznych,
większość z nich jednak dotyczyła folkloru; dopiero po II wojnie światowej zaczęły częściej ukazywać
się prace związane z kulturą maerialną.
Ta właśnie tematyka
przeważa
w V tomie "Izwestij".
W pierwszym artykule
E. M a n o w e j Rodzaj ubiorów średniowiecznych według fresków XIII-XV w. (s. 5-73) autorka zajmuje się ubiorami
carów, arystokracji
feudalnej, kleru i ludu bułgarskiego, oparłszy się o źródła o charakterze
etnograficznym,
jakimi są freski z tego okresu w cerkwi
Bajany, Zemenu, Berende, Kalotyny, Boboszewa, Dragalewci i Kremikowci
oraz ilustracje znajdujące się w rękopisach. Autorka rozpatruje zagadnienie
stroju na tle porównawczym
i stwierdza, że ubiory były podobne do ubiorów takich samych warstw społecznych w Serbii, Rosji i w Bizancjum. Zdaniem jej ówcześni malarze bułgarscy malowali wprost z życia. I tak widoczne są tu tkaniny i stroje rodzin carów i feudałów. Materiały na ubiory
pochodziły z Bizancjum i Włoch, pozostałych warstw społecznych produkowane były w kraju. Materiał porównawczy,
dotyczący pozostałych ludów
słowiańskich oparła autorka na różnych pracach. Brak natomiast powiązania
z ubiorami greckimi, występującymi
na freskach. Nie wspomina jednak
dawnego ludowego ubioru bułgarskiego,
którego elementy zachowały się
na obszarze dzisiejszej Bułgarii.
R. P e s z e w a - P o p o w a w pracy Starodawne nauszniki i kolczyki
(s. 75-133) pisze o biżuterii kobiet bułgarskich. W pracy tej omawia okres
od XIII w. do naszych czasów, biżuterię zaś dzieli na 17 grup, zaliczając
naj starsze do X w. Chronologię innych form ustalała na podstawie fresków
cerkwi bułgarskich.
Rozpatrując
starodawne
i nowsze nauszniki i kolczyki
dochodzi do wniosku, że klipsy współczesne mają wiele cech wspólnych,
co świadczy o bogatych i nieprzerwanych
tradycjach Bułgarów w wykonaniu tych wyrobów. Wpływ bizantyjski
i turecki był przyczyną powstania
nowych form artystycznych;
jest to zjawisko charakterystyczne
dla kultury Słowian Południowych.
I tak nauszniki
z wielolistnymi
rozetami,
rozpowszechnione
w zachodniej Bułgarii, Serbii i Dalmacji zostały odziedziczone po starożytności.
Nauszniki zachowały się w Bułgarii do XIX w.,
co świadczy o starodawnej
tradycji słowiańskiej
w kulturze bułgarskiej.
Tradycyjne
formy z biegiem czasu zbogacały nowe elementy o realistycz-

�677

676
nych kształtach
tak charakterystycznych
dla form bałkańskich.
Po wyzwoleniu Bułgarii spod jarzma tureckiego, starodawne zauszniki i nauszniki
zamieniono na nowe klipsy i kolczyki na wzór zachodnioeuropejskich.
Lilija P e n e w a - S'b e w a w rozprawie
Urzqdzenie
domu
mieszkalnego w powiecie
Panagjuriszte*
(s. 135-171) pisze o budownictwie
i rozplanowaniu
wnętrza domu mieszkalnego
w tym powiecie. Autorka rozpatruje podstawowe etapy rozwoj u domu mieszkalnego, które uzależnione hyły od potrzeb i materialnej
sytuacji chłopów we wsiach Poibrene, Oboriszte,
Banja, V'ta, oraz Popinci. Tu dominuje dom asymetryczny.
W czasie niewoli tureckiej
domy były parterowe.
Piętrowe domy zaczęto budować po
1878 r. Początkowo dom wiejski składał się z dwóch pomieszczeń, później
w miarę rozwoju odrzucano prymitywny
sposób życia, a urządzenie wnętrza
domu odbiegało coraz bardziej od dawnych tradycji. Autorka niepotrzebnie
poświęca wiele miejsca współczesnemu
budownictwu
i urządzeniu
domu
mieszkalnego,
który radykalnie
różni się od przedwojennego.
B. G e o l' g i e w a w bogato ilustrowanym
artykule Sufity Koprywsztycy (s. 173-225) omawia - budownictwo
sufitów w tym mieście, które zajmuje jedno z czołowych miejsc w tej dziedzinie w Bułgarii. Poza szafami
ściennymi,
drzwiami,
paleniskami
i zewnętrznymi
okiennicami,
sufity
były przedmiotem
artystycznego
wykonania. Najbardziej
bogato ozdabiane
były sufity w izbach mieszkalnych,
zwłaszcza bogatych mieszczan. Podstawowym materiałem
dla wykonania
ozdób było drzewo sosnowe. Dekoracyjne części sufitu wykonywane
były osobno, poczym przymocowywano
je do sufitu gwoździami. Sufity Koprywsztycy
z punktu widzenia kompozycyjnego dzielą się na dwie grupy; z kompozycją geometryczną i z uwypuklonym centrum.
Podstawowym
elementem
dekoracyjnym
są -kwadraty,
oraz rytmicznie powtarzające
się prostokąty i romby. Sufity bogatych ludzi
mają "sl'nce", które jest centralnym
motywem kompozycyjnym.
..
W. M a r i n o w w artykule
Obserwacje
życia
Cyganów
w Bulgarn
(s. 227-275) rozpatruje
życie Cyganów bułgarskich.
Autor w I rozdziale
omawia zawody i warunki bytu Cyganów bułgarskich przed wojną. Cyganie
zorganizowani
byli w katunach, składających
się z 10-·20 rodzin pokrewnych, na czele których stał czelibdszija,
pochodzący z najbogatszych
sfer.
Zycie Cyganów było bardzo prymitywne,
byli analfabetami.
Mieszkali
w ziemiankach
na peryferiach
miast i wsi. Zyjąc grupowo zachowali swoje obyczaje, tradycje
i język. Autor dzieli ich na trzy grupy: a) grupa
Cyganów bułgarskich,
którzy przyjęli język bułgarski, b) Cyganów tureckich, którzy przyjęli język turecki i religię mahometańską
i c) grupa Cy~anów rumuńskich,
którzy przyjęli język rumuński. Główne zawody Cyganow
w Bułgarii to kowalstwo i koszykarstwo.
Wyrabiają
też drewniane. łyżki,
sita, wrzeciona itp. Autor opisuje ich narzędzia, podając nazwy w Języku
cygańskim. Omawia też domy mieszkalne, urządzenia mieszkalne i ubiory,
oraz biżuterię kobiet. Na końcu poświęca sporo miejsca dzisiejszej sytuacji
• Palrz:

Chr.

Wa kar

e l s k l, Etnografia.

Bulgarii.

P.T.L.

Wrocław

1965.

Cyganów. Tryb ich życia zmienił się radykalnie.
Dzieci cygańskie uczą się
obecnie w cygańskich szkołach. W 1960 r. na Uniwersytecie
Sofijskim studiowało 38 Cyganów.
Marinow, niestety nie wspomina o Cyganach, zamieszkałych w Jugosławii
i Grecji, którzy są tego samego pochodzenia i składają się z tych samych
prawosławnych
lub mahometańskich
grup. Ci ostatni, pozostali w Grecji w północno-zachodniej
części.
W ostatnim artykule
P. P e t l' o w pisze o obyczaju "pomana", zachowanym w północno-zachodniej
części Bułgarii. Jest to rodzaj stypy, praktykowanej na wsiach wśród ludności rumuńskiej
w okręgu Widina i w innych
wsiach wzdłuż rzeki Os'm. Autor opisuje "pomanę", którą obserwował we
wsi Bregowo. Obrzęd ten odbywa się trzy razy po śmierci jednego z małżonków, po 6 tygodniach, pół roku i w rok po śmierci. "Pomana" obchodzona jest też i dla żywego małżonka lub małżonki. W obrzędzie tym główną rolę odgrywa dziewczyna nie krewna, która symbolicznie poświęca siebie
dla służby nieboszczykowi
w życiu poza grobowym, albo przekazuje
resztę
swego życia żywej osobie, obchodzącej
"pomanę".
Obrzęd ten, jak pisze
autor, związany jest z niemoralnymi
wymysłami i z punktu widzenia społecznego jest obyczajem szkodliwym. Trzykrotne
urządzenie "pomany", jak
oblicza Petrow, pochłania około 24000-36000 zł. Obrzęd ten związany jest
z epoką pogańską (puszczanie wody, bankiet związany z rozdawaniem
mebli, pościeli i in. rzeczy nieboszczyka), choć ma też charakter chrześcijański,
gdyż odbywa się z udziałem popa na cmentarzu.
Autor uważa, że jest to
obyczaj dakomezyjski
albo tracki. Podobny obyczaj istnieje i wśród lud.ności rumuńskiej
zamieszkałej w Jugosławii.
Mimo malowniczych
cech "pomany", autor wzywa do zlikwidowania
tego
obrzędu, ponieważ wpływa ujemnie na wychOwanie
młodych generacji,
a jednocześnie
rujnuje gospodarczo.
K. Simiczijew

POWOJENNE

MACEDOŃSKIE

WYDANIA

FOLKLORYSTYCZNE

Miladinovci,
Zbornik 1861-1961, Skopje 1962, str. LXV + 511; Stefan
Verković, Makedoński narodni pesni, Skopje 1961, str. XLVI + 356; Marko
K. Cepenkov, Makedoński
narodni prikazni, t. I-III,
Skopje 1958-1959,
str. 987; Stanko Kostik', Maleśevski Narodni pesni, Skopje 1959, str. 254;
Paskal Paskalevski,
Narodni pesni od Egejska Makedonija,
Skopje 1959,
str. 144; Filip Kavaev, Narodni poslovici i gatanki od Struga i struśko,
Skopje 1961, str. 192.
Zaden z ludów słowiańskich
nie miał tak ciężkiego losu jak Macedończycy. Przez cały prawie okres swego istnienia, z wyjątkiem krótkich przerw

�678
podczas panowania cara Samuila 993-1014 i królewicza Marka 1371-1394
znajdowali się oni w niewoli.
Od VII w. Macedończycy byli stale eksploatowani,
dziesiątkowani
przez
swych sąsiadów oraz Turków. Przez cały ten okres nie ustawała walka
o wolność i niepodległość.
Choć pod różnym panowaniem
zachowali oni
swoją kulturę, język oraz dawne tradycje. Do panteonu bohaterów weszły
postacie historyczne, a ich dzieje stanowią jądro macedońskich
ludowych
pieśni bohaterskich.
W folklorze macedońskim
zachowała się pamięć niektórych wydarzeń, często wspominani
są Łacyny, to jest krzyżacy, którzy
jak wiadomo okupowali Macedonię w XIII w. Czyny dawniejszych bohaterów zostały powiązane z historią bohaterów
póżniejszych
- Momczyla,
Relji, królewicza Marka i in., którzy działali w XIV w., gdy na Bałkanach
pojawili się Turcy. Wtedy słowiańscy Macedończycy
włączyli do swego
eposu Momczyla, Relję, Nowaka, Dojczyna, królewicza Marka i in. postacie
historyczne tego okresu, które stały się ulubionym tematem macedońskiej
literatury ludowej. Sława ich objęła i sąsiednie ziemie słowiańskie. W ten
sposób stali się oni bohaterami
eposów wszystkich Słowian Południowych.
Macedońskie
pieśni opiewające
tych bohaterów
powstały
pod koniec
XIV i XV w., kiedy Turcy zajęli kraje południowosłowiańskie.
Nie ma serbskiej, ani bułgarskiej pieśni historycznej, w której nie byłyby wspomniane
góry, miasta, albo rzeki macedońskie,
jak: Prilep, Sołuń, Kostur, Ochrid,
Wardar, Szarplanina itp. Poczet tych średniowiecznych
bohaterów działających w Macedonii jest wspólny dla Macedończyków,
Serbów, Bułgarów
i Czarno gorców. Podczas wielowiekowej niewoli tureckiej czyny bohaterskie
królewicza Marka, Momczyla, Nowaka podtrzymywały
ducha walczącego
ludu macedońskiego.
Wielu uczonych XIX i XX w. przyznaje, iż Mac'e,donia jest ojczyzną bohaterskich pieśni ludowych Słowian Południowych o Momczylu, królewiczu
Marku, Dojczynie, Relji, Nowaku1• Prawdziwą
ojczyzną kręgu epickiego

1 M.
Varsava

C h al a n s kij,
Juznoslavjanskie
skazani,ja
o kralevice
Marke,
1895, s. 739; M. M u r k o, Tragom srpsko-hrvatske
narodne epik e,
putovanja
u godinama
1930-1932, Zagreb 1951, t. I, str. 514; G. G e s em a n n, Jugosłowiańska
poezja ludowa, Warszawa 1938, Instytut Wydawniczy "Biblioteka Polska", s. 12-13, 57, 58; M. V u k c e nić, Jezik u Kereckom, "Rad. Jung. Akademije
Zn. i Um.", kn. 1945, Zagreb 1901, s. 113, Pet'r
D i n e k o v, B'lgarski
tolklor,
cast' p'rva,
Sofij a 1959, s. 429, 431, 435;
Evgenij K. T e o d o r o v, Proizchod na pesenta za dete Dukalinće,
Izvestija
na Etnografskija
Institut s Muzej, kn II Sofija 1955, s. 387; J. T r i f o n o v,
Belezki v'rchu rozvitieto
na pesnite za Novaka u b'lgarite
i s'rbite, Spisanie
na B'lgarskata
Akademija
na Naukite, kn. XXIX, Sofija 1923, 103, 104,
126, 128; Penco S t a v ej k o v, B'lgarska literatura
kn. II, 1923 str. 16; K. P.

679
królewicza Marka - pisze Iwan Sziszmanow - jest Macedonia. Stąd rozpowszechnił się on w Serbii, Bośni, Dalmacji i ChorwacjP.
Pieśni te przechowały się wśród Macedończyków
do XIX w., kiedy weszły do zbiorów braci Miladinowców, Kuzmana Szapkarewa
i in. Lud mac~dOński chętn,ie. śpiewał, podczas całego okresu niewoli tureckiej, pieśni
hIstoryczne POswIęcone tym bohaterom,
jak i nowe pieśni hajduckie pows.tając,e we. ws~ystkich niem~l zakątkach
kraju, gdzie działały drużyny
haJdukow. PIeśm ludowe o haJdukach są odmienne, niż pieśni w których
opiewani są bohaterowie średniowiecza. Ich fabuła jest bardziej realistycz.na; hajducy są zn~ni ludowi, działają wraz z nim. Lud ich widzi i pomaga
Im. Dlatego są om tylko lokalnymi bohaterami. Później macedońska pieśń
epicka święci swoje wspaniałe zmartwychwstanie
i wśród drużyn powstania
Ilindeńskiego
(1903 r.).
Folklor macedoński przepojony jest patosem patriotycznym
i demokratycznym. W serbskiej epice ludowej królewicz Marko posiada określone
cechy feudalnego władcy i wasala tureckiego. W macedońskim
eposie ludowym natomiast
jest on tylko obrońcą ujarzmionego
ludu i wrogiem
Turków; posiada cechy bardziej ludowe, antyfeudalne
i demokratyczne.
W bajkach, przysłowiach
i w wielu pieśniach macedońskich
odbija się
również ruch bogomił6w. Bogomilstwo, jako herezja pojawiło się najpierw
w M,!lcedonii w X w. nabierając z biegiem czasu treści społecznej a nawet
politycznej.
Bogomilstwo
miało zwolennik6w
w Macedonii do XIV w.,
wielu z nich zapłaciło życiem za te poglądy. Dziś jeszcze istnieje wieś Bogomiła w Mace;donii.
Wielowiekowa niewola Macedończyk6w odbiła się wyraźnie i w folklorze.
Życie społeczne Macedończyków
w ciągu trzynastu
wieków istnienia na
Bałkanach znajduje swój wyraz w pieśniach ludowych, w bajkach, przysłowiach i klechdach. Folklor macedoński jest głęboko narodowy. W tym
małym kraju słowiańskim, według G. Gesemanna, żyje dotąd cenna resztka
dawnego ducha wspólnoty i właśnie duch ten utrzymuje pieśń wspólnoty,
a czasem jeszcze ją tworzy3.
W macedońskiej
M i s irk
kasina

epice

ludowej

o v, Juznoslovjanskie

v svjazi

s voprosom

zamknięty

epiceskie
o pricinach

jest

skazanija

cały

ten

okres,

pełen

o zenitbe

korolja

Vol-

korolja

Marka

sredi

populjarnosti

Odessa 1909; Iv. D. S i s m a n o v, Znaćenieta
i zadacite
Sbornik za narodni umotvorenija.
nauka i kniźnina,
kn. I, Sonja 1889, str. 37, 38, 39; M. Ar n a u d o v, Folklor
ot Elensko,
Sbornik za narodni umotvorenija
i narodopis,
kn. XXVII, Sofija
1913,
str. 108.
juznych

slavjan,

na nasa ta etnogratija,

2

Sbornik

3

G. G e s e m a n n, Jugosłowiańska

s. 39.

za narodni

umotvorenija,

nauka
poezja

i kniznina,
ludowa,

kn. I, Sofija

1889,

'Warszawa 1938, s. 9.

�680

681

walk i dążeń prostego ludu. Okupacja turecka była okrutną. Zrujnowano
całe wioski. Mężczyżni uciekali w góry, a w XIX w. emigrowali do Ameryki, pozostawiając
swoją rodzinę w kraju. O tym ciężkim życiu samotnych
kobiet, sierot, wdów i matek mówi macedońska pieśń liryczna. Na tle tego
właśnie życia powstały pieśni ludowe pełne tęsknoty i smutku.
Folklor macedoński stał się macedońską sztuką ludową, ponieważ tu nie
było szkół, nie wydawano książek w języku ojczystym. Istniały tu natomiast szkoły pieśniarzy i gęślarzy dla niewidomych. O takiej szkole we wsi
NEidob'rsko wspominał
w 1851 r. At.
C z o ł a k o Wł. Pisał
o niej
i W. K'n c z o w5 oraz S. A. B o j a n o w, który zanotował dwie pieśni bohaterskie, które włączył do zbioru wydanego w 1884 r. O niej pisze i folklorysta A. S t o i ł o w6• Marin Drinow podaje, iż takie szkoły istniały nie
tylko w powiecie Razloga, ale i w Bitola oraz w południowo-zachodniej
Macedonii'. Profesor Piotr B e z s a n a W, nazywa Bitolę "klasycznym krajem pieśniarzy"
(Bito L' jest'klassiceskaja
starana
pievcov)8. Znany folkbrysta M. M u r k o, wspomina, że taka szkoła istniała i w Prilepie, skąd
pochodził królewicz Marko. Uważa on, że właśnie szkoła tych pieśniarzy,
którą nazywa slepacka
akademij a rozpowszechniła
po Macedonii pieśni
z cyklu królewicza
Marka9• Oprócz kalekich i niewidom'ych
pieśniarzy
w Macedonii istniało dużo utalentowanych
pieśniarzy
takich· jak: Depa
K a waj e w a ze Strugi, która była główną wykonawczynią
pieśni ludowych dla braci Miladinowców,
Gjurgja
K o t e waz
Prilepu,
Dafina
z Seresa od której Stefan Verkovic zanotował 270 pieśni ludowych, Arsa
S t r e z o w a - babka macedońskiego
zbieracza folkloru Kuzmana Szapkarewa i in.
W okresie odrodzenia macedońskiego, folklor odegrał główną rolę. Pierwsi
zbieracze, którzy wydali macedońskie
pieśni ludowe nie byli Macedończykami lecz przedstawicielami
innych narodów jugosłowiańskich.
Vuk Kar ad ż i ć w swoim "Dodatku" wydał 28 macedońskich
pieśni ludowych z Razłogu w 1822 r. W 1847 r. entuzjasta iliryzmu, słoweński poeta Stanko V r a z
w IV i V zeszytach czasopisma "Kolo", wychodzącym
w Zagrzebiu, wydał
22 macedońskie pieśni ludowe, większość których pochodzi ze wsi Galicznik;

4 A. Ś l e c e r, Vvedenie
v vseobsta
Chiljandarec,
Carigrad, 1851, s. 188.

s P'tuvane

po dolinite

na Struma,

istorija,
Mesta

prevel

ot ruski

i Bregalnica,

At. Colakov

SBNU, XII, 1895,

są to pieśni historyczne ID. Stanko
V r a z jest pierwszym,
który podaje
informacje o ludzie macedońskim
i jego epice ludowej. Pieśni te dostarczył mu rosyjski slawista Wiktor G r i g o r o w i c z, profesor Uniwersytetu
kazańskiego, który przebywał w Macedonii w 1844 r. szukając po klasztorach tekstów starosłowiańskich.
Kontakty z przedstawicielami
innych narodów słowiańskich,
którzy odwiedzali Macedonię w I połowie XIX w. przyczyniły się do rozpowszechnienia ich. Także inteligencja
macedońska
zaczęła zbierać folklor swego
ludu, jak bracia M i l a d i n o wow i e, Kurman S z a p kar e w, Marko C ep e n k o w, Rajko Z i n z i f o w, Efrem Kar a n o w i in.
Folklor macedoński wzbudził wielkie zainteresowanie
i wśród naukowców XIX w. W Rosji W. Grigorowicz,
P. Bezsonow
i Kaczan o w s k i wydali macedońskie pieśni ludowe. Profesor Uniwersyt.etu Warszawskiego M. C h a l a ń s k i w swej obszernej pracy Jużnoslavjanskie
epiceskie
skazanija
a kralievice
Marke,
Warszawa
1894-95,
korzystał ze
zbiorów macedońskich
pieśni historycznych.
W Czechosłowacji
Jan G eb a u e r ze zbioru Miladinowców przetłumaczył
60 pieśni11, a Josef Holecel{
aż dwa tomy w Poesie svetovcil2•
Do drugiej wojny światowej, ze względu na sytuację polityczną
jaka
panowała w Macedonii, macedońska inteligencja nie mogła zająć się zagadnieniami własnego folkloru, ponieważ w języku ojczystym nie ukazywały
się żadne czasopisma ani książki. Dopiero po wojnie folklor macedoński
znalazł się na warsztatach
etnografów i slawistów.
Zbiór braci M i l a d i n o w c Ó w wydany w Zagrzebiu vi 1861 r. stanowił
bibliograficzną
rzadkość. Zawarty
w nim folklor reprezentuje
wszystkie
okresy istnienia ludu macedońskiego.
Dawniejsze czasy przeplatane
mitologią odbite są w naj starszych pieśniach historycznych, w których opiewane
przez lud postacie historyczne
działały na terenach Macedonii. Zbiór ten
ma wielką wartość naukową, gdyż jest już obecnie źródłem historycznym.
Nie ma jednak dotąd pracy etnograficznej
lub slawistycznej,
dotyczącej
genezy i charakterystyki
epickiej twórczości Słowian Południowych.
Ciekawe i oryginalne są również pieśni liryczne, które zbiór ten zawiera. Są
one odbiciem całe~o życia Macedończyków.
Książka ta: została wydana z okazji setnej rocznicy tragicznej
śmierci
Dimitra i Konstantina
Miladinowców,
którzy walcząc przeciwko Turkom
i fanariotom
greckim polegli po ciężkich cierpieniach
w więzieniu Konstantynopola
w styczniu 1861 r.

s. 275.
Otecestvo, sedmicno spisanie, III godina, Sofija, 18. VI. 1916.
, M. D r i n o v, Archiv Sl. Phi!., VII, s. 112.
8 P. B e z s o n o v, Kaleki
perechozie,
Moskva 1861, wypusk III, s. 581.
II M. M u r k o, Tragom
srpsko-hrvatske
narodne epike, putovanja
u godinama 1930-1932, Zagreb 1951, t. I, s. 214.
6

10 Kolo,
kn. IV, Zagreb 1847, s. 4-56; Kolo, kn. V, Zagreb 1847, s. 24-54;
K. S i m i c z i j e w, Stanko Vraz-Izdatel
na makedonski
narodni
pesni, Demokrat, Nr 25/1962, s. 9; "Demokrat" Nr 26/1962, s. 11.
11 Lumir
XIII, Praha 1863.
12 Sbirka
bcisnickych
spisuv jinojazycnych,
Praha 1874, tom I; 1875 tom II.

�683

682
D. M i 1 a d i n o w jako nauczyciel
macedoński
zaczął zbierać pieśni
ludowe po zapoznaniu się z kazaiiskim profesorem Wiktorem Grigorowiczem. Przebywał on w Strudze w 1845 r. i tu matka Miladinowców zaśpiewała mu jedną z macedońskich
pieśni ludowych. W liście z dnia 25 lutego
1846 r. do Grigorowicza, D. Miladinow pisze, że postara się "zebrać jak najwięcej pieśni ludowych i wysłać mu je"13.
Zbiór Miladinowców
jest naj poważniejszym
pomnikiem
folkloru macedońskiego; zawiera 660 pieśni ludowych, reprezentujących
wszystkie gatunki, a także opisy zwyczajów weselnych i inne materiały etnograficzne
ze Strugi i Kukusza. Zawiera również legendy i podania o niektórych postaciach historycznych
lub miastach macedońskich,
podaje imiona, zabawy
dziecięce, 104 zagadki i 50 przysłów.
Jubileuszowe
wydanie tej pozycji było konieczne, jako potrzeba młodej
folklorystyki
macedońskiej.
Drugiego wydania zbioru dokonano w Sofii
w 1891 r. Wydała go żona D. Miladinowa,
M i tra.
Trzecie wydanie ukazało się w 1942 r. pod redakcją M. A r n a u d o w a w Sofii, kiedy ówczesna
Bułgaria okupowała dzisiejszą Socjalistyczną
Republikę Macedońską. Wydanie to zaopatrzone jest w'stępem pióra M. Arnaudowa (s. XIII-LXXXIII),
w którym omawia on działalność Miladinowców i znaczenie ich dla folklorystyki bułgarskiej.
Autor, niestety, pomija prawdziwe oblicze obu braci
ze Strugi i ich znaczenie dla folklorystyki, a także dla odrodzenia Macedonii.
Czwarte wydanie ukazało się w 1961 r. w Sofii pod redakcją profesora Uniwersytetu Sofijskiego Petra D i n e k o waz
jego wstępem (s. 5-32) pod
tytułem "Dzieło braci Miladinowców".
Wszystkie wydania sofijskie mają dedykację:
Josipowi Strossmayerowi
oraz wstęp Konstantina
Miladinowa.
Dinekow również nie akcentuje aspektów historycznych
odrodzenia macedońskiego zapoczątkowanego
przez MiladinowcÓw.
Wydanie macedońskie
pod redakcją Dimitra
M i t r e w a, Kirila P en u s z l i s k i e g o i Aleksandra
S p a s o w a poprzedza wstęp D. Mitrewa.
Zawarto w nim obszerną analizę zbioru Mi1adinowców i bogate dane bibliograficzne. Wstęp nosi tytuł "SIadami czynu bohaterskiego
Mi1adinowców"
(s. V-LXVI).
Omawiane są w nim nie tylko momenty z życia i działalności
tych przedstawicieli
odrodzenia macedońskiego,
lecz rozpatrywane
są wydarzenia związane z macedońską
historią oraz znaczenie Miladinowców
dla rozwoju literatury
i języka macedońskiego.
Obaj bracia macedońscy
uznani są za wybitnych działaczy w dziedzinie kultury macedońskiej. Zbiór
ten był lekturą macedońskiej
inteligencji w II połowie XIX w. i początku
naszego stulecia. Prawie cały materiał folklorystyczny
zebrany był przez
starszego Dimitra, nauczyciela w wielu miastach Macedonii. Zapisywał go
13 N. T raj k o v, Novootkriti cenni pisma na Dim. Miladinov,
cesko delo, Nr 343, Sofij a 9. XII. 1962, s. 2.

Rabotnj-

alfabetem greckim, to też, kiedy dzięki pomocy Strossmayera K. M i l a d in o w przybył z Moskwy do Zagrzebia aby redagować zbiór, musiał ~ałY
materiał przepisać cyrylicą. Pierwsze i drugie wydanie nie jest pozbawlOne
błędów. Wydanie w Skopje nie zmienia języka lecz tylko pisownię. Użyty
jest współczesny alfabet macedoński oddający wiernie dźwięki języka macedońskiego. Jak pisze w przedmowie K. Miladinow, prawie wszystkie napisane pieśni wyśpiewały
kobiety. Główna ich część pochodzi ze s~r~g~,
Prilepu i Kukusza. W Strudze zapisał D. Miladinow 150 cudownych plesm,
śpiewanych przez 1 kobietę, większość których stanowią pieśni b~haterskie.14:
"Przepisując
tyle pieśni - pisze K. Miladinow w przedm?wI~ - x:nysl~
człowiek, że wyczerpało się całe ich bogactwo; ale gdy pójdZIe SIę do Innej
dzielnicy znajdzie się tam dużo innych pieśni, jakby z nowego źródła"15,
Pieśni ludowe - podkreśla on - są wskaźnikiem stopnia rozwoju umysło"
.
.
. lk'
.
"16
wego ludu i zwierciadłem jego życia". Lud bOWIem Jest wIe. lm Plev.:cą. .
Ta wypowiedź K. Miladinowa pokrywa się całkiem ze zdan:em A. Mlc~lewicza który na wykładach
paryskich mówił ... "kiedy w mnych krajach
litera~i śpiewają dla ludu, na Południu Dunaju lud śpiewa dla literató:v':17:
Zbiór Stefana
V e r k o v i ć a Makedoński narodni Pesni zawiera plesl1l
liryczne z części Macedonii, która obecnie należy do Grecji. W pieśniach
tych odbita jest ewolucja życia prostego ludu macedońskiego.
Tematyka
ich jak w zbiorze Miladinowców,
związana jest bezpośrednio
z lud:m
i z prawdą. Lud opiewa w nich życie codzienne uwarunkowane
przez. m~wolę oraz stosunki między warstwami
społecznymi. Pieśni zbior~ ~lladlnowców pochodzą z miast. Natomiast Verkovica ze wsi. Wydarzema I uczucia bohaterów
są częścią żywego ludzkiego potoku. Pieśni te są odbitką
rzeczywistości. Wszystko zachowało tu swój charakter aut~nty:z.n~; b?ha:
terowie, ich przeżycia i uczucia, miejsce wydarzeń i narodzIn plesm. Pleśm
te zebrane i wydane przez Verkovica w Belgradzie w 1860 r. pochodzą
głównie z południowo-wschodniej
części Macedonii18• Był to okres, kiedy
na odrodzenie Macedonii zwracała uwagę coraz bardziej inteligencja innych
narodów słowiańskich. Stefan Verkovic był entuzjastą teorii ilirskiego pochodzenia i dla niego wyzwolenie i zjednoczenie wszystkich Południowych
Słowian było celem i programem działalności politycznej. Ponieważ w ówczesnej Macedonii nie było warunków do wydania zbiorów folklorystycznych, uczynili to najpierw obcy, wśród których znalazł się i St. V e r k 0-

14M i l a d i n o v c i, Zbornik 1861-1961, Skopje 1962, s. 7.
15Tamże, s. 7.
16 Tamże, s. 10.
17 Literatura
Słowiańska wykładana w Kolegium francuzkiem
przez
A. Mickiewicza, wyd. III, rok pierwszy 1840-1841, Poznań 1865, s. 30.
18SL V e r k o v i ć, Narodne pesme makedonski bugara, Beograd 1860.

-

�685

684
I C. Jak pisze w przedmowie ••Veda Slovena" pieśni ludowe i bajki macedońskie zaczął zbierać na początku marca 1856 r. i w ciągu czterech lat
zebrał około 1000 tekstów. Zapisywał macedońskie utwory ludowe do 7 lutego 1877 r. Wtedy, jak wiadomo, trwała wojna między Turcją i Rosją. Bojąc się, żeby go nie spotkał los Miladinowców pojechał do Rosji, gdzie pozostawał do 1891 r. Verkovic wydał zbiór "Veda Slovena" (t. I, Beograd
1874) oraz tom II w Petrogradzie
w 1881 r. (Veda Slovena II). Ostatnie
te dwa zbiory, jak wiadomo, uznano za mistyfikację.
W 1920 r. w Petrogradzie został wydany Sbornik
Verkovica,
I Narodnyje
pieśni makedońskich boZgar, a w 1932 r. w Pradze Lidove povidky
jihomakedonske
pod
redakcją J. P o l i v k i. Po wojnie, profesor Uniwersytetu
Skopja R u s i c
znalazł w archiwum
Serbskiej
Akademii Nauk w rękopisach
niewydane
pieśni macedońskie zebrane przez Verkovica.
W zbiorze Makedoński
narodni
pesni jest bardzo dużo nieznanych pieśni
lirycznych z innych powiatów Macedonii. Są to oryginalne pieśni powstałe
tylko w Seresie. Tylko kilka z nich są ogólnomacedońskimi
wariantami,
np. pieśń Nr 75 o Elkenie i winiarzach Wardara. Jest to motyw popularnej
pieśni ludowej z Ochridu Biljana platno belesze o której pisał Ludvik K ub a19. Poza tym zawiera ten zbiór krótkie epickie pieśni, pochodzące z Macedońskiego eposu bohaterskiego.
O tym zjawisku w macedońskiej
epice
ludowej pisał 1. S. J a s t I' e b o w20.
Oryginalność tego zbioru polega i na tym, że z 335 pieśni, 235 pochodzi
ze wsi Prosenek, powiatu Seresa; zapisał je Verković od jednej tylko osoby - Macedonki Dafiny, którą nazywa Homerem "kobietą rzadkiej mądrości i niespotykanej
zdolności zapamiętywania"21.
Zapytał ją jakim cudem
zapamiętała
270 pieśni (tyle bowiem zapisał), Dafina odpowiedziała
mu, że
"tekst pieśni znajduje w melodii". "Myślałem - pisze Verković - że pieśni
te, które w ten sposób pamięta są nie tak ładne i oryginalne
jak pozostałe, jednak żdziwiłem się, kiedy spostrzegłem, że między nimi są i takie,
które należą do najlepszych"22. W pieśniach tych zawarta jest cala historia
wsi Prosenka. W nich, jak i w pozostałych stu innych piewcy doprowadzają
do oryginalnej oszczędności słów. Te macedońskie pieśni ludowe są krótkie,
acz pełne wdzięku i artyzmu. Jest to cechą charakterystyczną
macedońskich
pieśni lirycznych. Christo Va k a I' e l s k i i Bożan A n g e ł o w porównują np. pieśń ze wsi Kosel, powiatu ochridskiego Nr 729 ze zbioru K. S z a p-

V

19Ludwik K u b a, Cesty za sZovanskou pisni,
20 1. S. J a s t r e b o v, Obycai i pesni tureckich

Praha

s. 690.
S. Peterburg

1953.

Serbov,

s.48.

21 Si. V e r k i v i c,
22 Tamże, s. 9.

Makedonski

narodni

pesni,

Skopje

1961,

s. 8.

1889,

kar e w a23 z wierszem Goethego "Uber allen Grifeln
tej macedońskiej
pieśni ludowej:
Las,
Całą
Gdy
Sam
Caly
Caly

ist Ruh"24. Oto tekst

ani prządł ani też tkał;
zimę chory leżał.
przyszedł dzień Jerzegc,
się las ubrał,
w zielonym płaszczu
w zielonym pluszu.

M. A r n a u d o w, porównując pieśni liryczne zawarte w zbiorach Miladinowców i Verkovića z pieśniami bułgarskimi
zbiorów L. Kar a we ł owa i J a n k o w a, widzi dużo różnic w treści i formie. Przyczyna tkwi
w tym, że zbiory z Macedonii i Wschodniej Bułgarii wyrażają różny poetycki naturalizm
dwóch oddalonych od siebie krajów25•
Makedoński
narodni
pesni Ve r k o v i ć a redagował
i wstępem zaopatrzył Kiril P e n u s z l i s k i (s. V-XLVI).
Ponieważ Verković jako Bośni~k
nie znał języka macedońskiego,
popełnił dużo błędów, które. w drugIm
wydaniu Penuszliski poprawił.
Verković podzielił pieśni nieco sztucznie na "wielkanocne",
"taneczne",
"robotnicze", "łazarskie"
(poświęcone świętemu Łazarowi), "śpiew~ne przy
stole" i "weselne".
Jednak, prócz nielicznych
obrzędowych,
zWIązanych
z weselem, wszystkie pozostałe są pieśniami lirycznymi oraz epickim~. Opowiadają w wielobarwnych
fabułach o nienawiści do Turków i o życIu prostego ludu (miłość, awantury miłosne itd.). Tematyka ich jest różno.ro~na,
ogarnia całe życie wiejskie z jego kłopotami i :narzeniam!. ~biór ~e~ ~wladczy, że nie ma szablonowego sposobu układama macedonsklch
plesm ludo~
wych. Lud z Seresa, jak również z centralnej
Macedon~i, ~kąd p~chodZ1
pozostałych 100 pieśni, dał kompozycje w duchu tradYCYjnej epo?el narodowej. Świadczy to, iż wsie macedońskie są źródłem i ojczyzną mewyczerpanych pieśni; nadal zachowały się tu dawne tradycje, a życie współczesne
nie zdążyło jeszcze obalić kultu twórczości ludowej.
.
Marko
C e p e n k o w, samouk, urodzony w PriJepie, skąd pochod.Zlł
również królewicz Marko, należy do tej generacji, która odegrała decYduJą.~
cą rolę dla odrodzenia Macedonii. Urodził się w 182.9 r., zma~ł w Sofll
w 1920 r. Przez całe życie był wielkim entuzjastą
lIteratury
I folkl~ru.
Przez pół wieku zbierał bajki, pieśni i inne materiały etnograficzne.
WIele
23 Sbornik
ot b'lgarski narodni umotvorenija,
otdel IV, kn. V i VI, s'bral
i izdava K. A. Sapkarev, Sofij a 1891, s. 209.
24 Ch. Va kar e l s k i i B. A n g e l o v, Kniga na narodnata lirika, So-

fija 1946, s. 17.
25 M. A r n a u d o v, Folklor
ot Elensko, Sbornik
i narodopis, kn. XXVII, Sofija 1913, s. 114.

za narodni

umotvorenija

�686

687

drukował w czasopiśmie sofijskim Stornik
za narodni
umotvorenija
z lat
1889-1900.
C e p e n k o w uważany jest za jednego z największych
zbieraczy folkloru macedońskiego. Sam był też autorem bajek. Zapisywane bajki układał według swego planu poprawiając
je stylistycznie,
postępował zresztą
tak, jak i Vuk Karadżić z serbskimi pieśniami ludowymi. Jednak dialogi
i styl bajek pozostawiał bez zmian.
Bardzo ciekawa jest jego autobiografia, napisana w 1896 r. w Sofii, dokąd
przesiedlił się z rodzinnego miasta w 1889 r. i pozostał do końca swego życia,
by zrealizować wydanie wszystkich zebranych przez siebie macedońskich
utworów ludowych. Autobiografia
ta, zaopatrzona krótkim wstępem Kirila
Penuszliskiego została wydrukowana
dopiero w 1958 r.26 Jak wynika z niej,
wiele bajek i pieśni ludowych zapisał Cepenkow na podstawie relacji jego
ojca Konstantina, stanowiło to jednak nieznaczny procent tego, co on umiał.
D. Miladinow, będąc nauczycielem w Prilepie (1856-57) odwiedzał dom
Cepenkowa i opowiadał, że zbiera utwory ludowe. Od tego czasu 27-letni
Marko Cepenkow zaczął również zapisywać bajki i pieśni ludowe. Zakochany w folklorze, siedział nad książkami, aby nauczyć się poprawnie czytać i pisać "kieszenie moje były pełne książek i zeszytów" - pisze w autobiografii. "Często jadłem obiad trzymając pod talerzem książki, które chciałem przeczytać"27. Do zbierania folkloru namawiał go i inny zbieracz Kuzman S z a p kar e w - też nauczyciel w Prilepie, który w swym pierwszym zbiorze zamieszczał bajki dostarczone mu przez Cepenkowa.
Do Cepenkowa przychodzili i inni znajomi i opowiadali mu bajki, które
chętnie zapisywał. Był tak zajęty zapisywaniem,
że rodzina czyniła mu
wyrzuty28, mimo to Cepenkow nie zaniechał swoich zamiłowań29,
choć często rozpaczał, iż nie miał możliwości wydać wszystkiego co zapisał. Oprócz
pieśni i bajek, miał zamiar wydać książkę z opisem zwyczajów narodzinowych, wesel i śmierci. Dlatego chętnie przyjął propozycję swych przyjaciół
i pojechał do Sofii. W Sofii spotkał się z ministrem Oświaty Sziszmanowem,
któremu przekazał zebrane zbiory. Według wskazówek Sziszmanowa, Cepenkow udał się do Prilepu, aby zabrać materiał etnograficzny,
dotyczący obyczajów i narzędzi rzemieślników,
a także podania. Materiał ten, jak również i wiele baśni, przysłów i pieśni ludowych (przeszło 2500 stron), znajduje się w Archiwum Bułgarskiej Akademii Nauk dotąd niewydany. Znany
folklorysta bułgarski Ch. Va kar e l s k i też wspomina o tym niewydanym materiale30.
28 Makedonski

27Tamże,
28 Tamże,
29 Tamże,
30 Rodna

jazik,

s. 127.
s. 135.
s. 133.
ree, rocznik

rocznik

IX, zeszyt 1-2,

Skopje

XII, 1939, zeszyt 3, s. 124-127.

Marko Cepenkow zmarł w biedzie. Jak pisał A. P. Stoiłow; na grobie
Cepenkowa nie złożono ani jednego wieńca. Nauczyciel w Prilepie Mikołaj
Eniczerow, w swych wspomnieniach
podkreśla
wielką rolę Cepenkowa.
"Jego rodacy - pisze on - powinni wiecznie wspominać go"31.
Dopiero po II wojnie światowej
oceniono zasługi tego macedońskiego
Karadżića. W 1954 r. został wydany w Skopje tom jego bajek, redagowany
przez Elaże K o n e s k i e g o ze wstępem (str. 7-22) zawierającym
80 bajek. Oprócz tego, począwszy od 1945 r. nie ma macedońskiego podręcznika
szkolnego, gdzie nie znalazłyby się bajki Cepenkowa.
Trzytomowe
wydanie zawiera nie wydane dotąd bajki. Przepisywał
je
w archiwum BAN folklorysta
macedoński Kiril P e n u s z l i s k i zaopatrując wstępem i posłowiem.
Chociaż w okresie, kiedy Cepenkow zapisywał bajki i pieśni nie było
jeszcze macedońskiego języka literackiego, widać, że znał doskonale gwarę
Prilepu. Poza tym miał rzadki talent, jeśli chodzi o opowiadania.
Język
Cepenkowa jest gładki, soczysty; autor przeważnie podaje od kogo bajkę
zapisał, brak tylko daty, kiedy została zapisana.
Bajki w wymienionym
wydawnictwie
ułożone są według klasyfikacji
Antti Aarnego32. Każdy tom jest na końcu zaopatrzony
w słownik nieznanych wyrażeń. W I tomie, zawierającym
49 bajek, większość to bajki
o zwierzętach i istotach mitologicznych, o królach, smokach, Zydach i Cyganach. Są tu bajki o złych macochach oraz kilka religijno-moralistycznych.
Bajka Nr 37 ma znany motyw polskiej bajki o królewnie Śnieżce. W tomie II
znajduje się 89 bajek o królach i filozofach, o stosunkach z Turkami i o biednych. Trzeci tom zawiera 148 bajek o najróżnorodniejszej
treści, w których jest mowa o stosunkach ludu macedońskiego
do innych ludów bałkańskich - do Turków, Greków, Zydów, Cyganów i Albańczyków. Wszystkie bajki Cepenkowa pochodzą ze środowiska biednych rzemieślników. Poza
tym w bajkach tych odbita jest mądrość i uczciwość prostego ludu macedońskiego, ich patriotyzm i duch wolnościowy. M. Cepenkow, chociaż był
zwykłym krawcem z zawodu, ma wielkie zasługi dla folklorystyki macedońskiej. Brak jeszcze dotąd pracy monograficznej
o jego działalności. Dlatego
Cepenkow tostaje nadal w cieniu i jest nieznany poza granicami swego
kraju.
Pieśni zebrane przez Stanko K o s t i ć a Malesewski
narodni
pesni wydał "Institut
za makedonski
jazik" Wydziału Filologicznego Uniwersytetu
w Skopje pod redakcją Todora Dimitrowskiego
w 1959 r. Zbiór ten zawiera
177 macedońskich pieśni ludowych z powiatu Maleszewo. Na końcu książki

1958, str. 112-145.
31 Sbornik za narodni umotvorenija,
XX, 1904, s. 27-28.
32 Antti A a r n e, Verzeichnis
der Miirchentypen,
Helsinki
munications 3.

1910, F. F. Co-

�689

688
jest indeks imion, postaci historycznych
opiewanych w pieśniach epickich,
indeks miast, krajów i narodów oraz słownik mało znanych słów. Pieśni
podzielone są na liryczne I-VI (129 pieśni) oraz na epickie I-III
(48 pieśni).
Zbiór Kostića zaopatrzony
jest wstępem
T. D i m i t 1: o W s k i e g 033.
Pieśni te Stanko Kostić zapisał we wsi Ratewo, gdzie był nauczycielem, potem w mieście Berowo, pow. Maleszewa. Zapis Kostića jest staranny, zachowuje rytm i rymowanie
oraz cechy gwary lokalnej. Kostić był Macedończykiem. Pieśni te, a także obyczaje, klechdy, przysłowia, zagadki, bajki
zebrał w latach 1899-1900 i wysłał do Serbskiej Akademii Nauk. Prócz zawartych w tym zbiorze pieśni, cały pozostały materiał zaginął. Wśród pieśni
tego zbioru jest wiele nowych (np. Nr 12, 99 i in.), ale są i znane wątki, co
świadczy o wędrówkach
pieśni ludowych z jednego powiatu do drugiego.
Jest dużo oryginalnych pieśni, takich jak Nr 146, 147, 149 i in.54 We wszystkich pieśniach historycznych
występują
osoby i opiewane są wydarzenia
zgodnie z historią (np. Adrijasz brat królewicza Marka, jego matka Efrosina, która jak wiadomo była siostrą Momczyla i in.). Oprócz pieśni o Królewiczu Marku, Dojczynie, Nowaku, Sekule są i takie, które opiewają czyny
bohaterów miejscowych, a więc hajduków, walczących przeciwko Turkom.
Wśród lirycznych
pieśni w rozdziałach
I-IV
znajdują
się miłosne,
a w rozdziałach V-V:I różne. Pieśń Nr 108 Jaśa Prodanović wraz z innymi
włączył do swego zbioru.
Maleszewo jest dziś terenem badań folklorystów
jugosłowiańskich.
Ten
terem Macedonii badał prof. Duśan Nedelković i Jovanka Lazarević. D. Nedelković we wsi Maczewo zapisał od Angeliny Bałdazarowskiej
przeszło
100 pieśni epickich. Maleszewo nie stanowi wyjątku. Na festiwalu w BitoH
i Sztypie w 1948 r. zapisano sporo ciekawych pieśni.
Miasta i wsie macedońskie,
które są prawdziwymi
kopalniam~ utworów
ludowych, dopiero od 18 lat staly się terenem badań slawistów i etnografów
macedońskich.
Jak pisze KirH P e n u s z l i s k ps, który
przebywał
w Maleszewie
w 1956 r. kilka takich pieśni zaśpiewała mu 65-letnia Wasiłka Pirońska
z Berowa. "Pieśni historyczne
żyją i nadal w tym kraju - pisze on ponieważ Maleszewo jest terenem oddalonym od głównych arterii komuni,
kacyjnych. Specyfiką epickich pieśni tego kraju jest to, że są one taneczne"36. Tak samo pisał w 1900 r. Kostić. Chyba tylko cecha ta trzyma je przy
życiu jeszcze dziś. W piśmie "Nova Makedonija" Nr 3804 z 1957 r. Penuszliski drukuje jedną z zebranych pieśni "Gruica i niewierna Angelina".
33

Malesevski

narodni

pesni,

Zbirka

na

Stanko

Kostić,

Skopje

1959,

Niestety, zbiór Kostića poza suchym wstępem T. Dimitrowskiego
nie doczekał się obszerniejszej próby syntetycznego ujęcia i porównawczego badania ze strony folklorystów macedońskich37•
Zbiór Paskala P a s k a 1 e w s k i e g oNarodni
pesni od Egejska Makeclonija wydał też "Institut
za makedonski jazik" pod redakcją Błagoja KOfUbina w 1959 r. Paskalewski
dzieli pieśni te na 8 grup. Jednak jest tu kilka
tylko obrzędowych, a reszta to pieśni liryczne i historyczne. Zbiór Paskalewskiego zawiera pieśni może mniej wartościowe jeśli chodzi o stronę artystyczną, aniżeli omówione zbiory Miladinowców,
Verkovića i Kostića. Są
to szczególnie krótkie pieśni ludowe. Nie mniej jednak, jeśli z punktu widzenia artystycznego pieśni te stoją niżej niż pieśni innych zbiorów macedońskich, to ich znaczenie dla etnografii macedońskiej
jest nie male. Pieśni te
pochodzą z powiatów Kostura i Lerina, najbardziej na południe wysuniętych
terenów słowiańszczyzny. Paskalewski
jest poetą macedońskim, a w latach
1947-1949 był partyzantem
podczas wojny domowej w Grecji.
Paskalewski
pierwszy raz zajął się zbieraniem pieśni ludowych. Gdyby
miał przygotowanie
filologiczne i etnograficzne,
napewno mógłby nawet
i w takich warunkach w jakich zapisywał te pieśni, zebrać bardzo ciekawe
i nowe teksty, ponieważ tu jeszcze dotąd żyją legendy z X, ~I i XV wieków. Legenda o "Świętej Janie", którą' zapisał, pochodzi z XV wieku, kiedy
Turcy opanowali wszystkie kraje bałkańskie.
Zbiór Szapkarewa,
wydany
pod koniec XIX w. zawiera bardzo oryginalne
pieśni historyczne
z tej
właśnie części Macedonii.
W zbiorze Paskalewskiego
pieśni Nr 21, 25, 40, 46, 53, 60, 61, 67, 78, 90, 91,
100, 104, 106, 112, 113, 119, 120, 121, 134, 135 i 149 są wariantami
podobnych
pieśni ludowych, które lud macedoński śpiewa i w innych powiatach. Partyzanckie pieśni Nr 153-188 śpiewano podczas ostatniej wojny z niektórymi
zmianami wszędzie po Macedonii. Pozostałe natomiast są oryginalne i poraz
pierwszy opublikowane.
Inną pozycją wydaną w 1961 r. przez "Institut za makedonski jazik" to
"Zbiór przysłów i zagadek ze Strugi i jego powiatu", zebrane i re~agowane
przez Filipa K a waj e w a. Jest to pierwsze tego rodzaju wydame w Macedonii. Zbierał zaś ten materiał przez 30 lat. Zbiór jego zawiera 4302 przysłowia, 567 zagadek oraz teksty błogosławieństw,
przekleństw, modlitw i zabaw. Czytając przysłowia widać wpływ kultury greckiej, łacińskiej i turec··
kiej. (Nie puszczaj języka przed rozumem. Poszedł po wełnę, wrócił ostrzyżony, Oczy, których się nie widzi szybko się zapomina).
Jest też wiele przysłów macedollskich, w których znajdu;e odbicie stosunek ludu do wyższych warstw społeczeństwa (Broda królewska, głowa młynarza. Jeśli praca była dobra, pracowałby i metropolita. Jeśli jest cesarzem

s. 5-13.
34

Makedonski

35

Nova

35 Tamże, s. 3.

pesni, Skopje 1948, s. 66-67.
Nr 3804, l, 2, 3, stycznia 1957, s. 3.

narodni

Makedonija

37

Makedonski

s. 237-238.

jazik,

rocznik

Xl-XII,

zeszyt

1-2,

Skopje

1960-61,

�690

691

nie ma dwóch głów. Związany pop - spokojna wieś. Pop ma dwie ręce,
jedną dla błogosławieństwa,
inną zaś dla brania).
Wszystkie wspomniane pozycje są bogatym źródłem dla prac porówna"vczych nad twórczością ludową Słowian Zadunajskich.
Zbiory folkloru macedońskiego,
zgromadzone
przed wojną przez Macedończyków, wydawane były za granicą, gdyź w kraju nie było wydawnictw
w języku macedońskim i traktowano go jako gwarę. Nie tylko Turcy, którzy
panowali tutaj do 1912 r., lecz i kler grecki w XIX w. - a potem po rozbiorze kraju i administracja
grecka, serbska i bułgarska starały się stłumić
kaźdą próbę podjętą przez inteligencję
dla popularyzowania
utworów ludowych, zwłaszcza pieśni historycznych.
Folklor uwaźano za czynnik budzący uczucia narodowe i patriotyczne.
Dla pierwszych poetów macedońskich
w XIX w., a nawet i w obecnym
stuleciu folklor był ich jedyną szkołą. Ich bohaterowie działają w taki sam
sposób, jak i opiewani przez lud. Dlatego też z takim kultem odnoszą się
Macedończycy do swego folkloru.
W Polsce folklor macedoński jest prawie nieznany. Mało kto wie - że
y...r II połowie XIX w. Seweryna
D u c h i ń s k a przełoźyła kilka macedońskich pieśni ludowych38• Po wojnie Anna K a m i e ń s k a i Jan S p i e w a k
w antologii ludowej poezji bułgarskiej39 włączyli 8 macedońskich
pieśni
ludowych.
Brak przekładów i prac poświęconych folklorowi macedońskiemu
utrudnia prace porównawcze, na podstawie których można było wydobyć jego cechy charakterystyczne,
jak równie i wspólnie cechy folkloru Słowian Południowych.
Oprócz krótkich wzmianek o folklorze macedońskim40
brak
w Polsce o nim informacji naukowych.
KOle Simiczijew

ROMANOSLAVICA,
Organ Asociata Slavistilor din Republica Populara
Romina. Bukareszt 1963. Tomy: VII Dialectologie; VIII, IX - Referate si
Comunicari, prezentate la cel d-al V-lea Congres International
al Slavistor
(Sofia, 17-23. IX. 1963). Red. E. Petrovici.

38 Biblioteka
Warszawska
t. I, 1875, s. 198-233; Tygodnik Powszechny
Nr 37 1881, s. 580-582; Tygodnik mód i powieści, Nr 44/1885, s. 345; Kronika
rodzinna,
1886 s. 4, 36, 65; Kole S i m i c z i j e w, M akedonskatn
narodna
epika vo Polska, Razgledi IV/1963, s. 679-704.
39 Anna
K a m i e ń s k a i Jan S p i e w a k, Oj lesie, lesie zielony, wybór
bułgarskiej pieśni ludowej, Warszawa 1956, 8°, s. 288.
40 Jugosłowiańska
epika ludowa, Wrocław 1948, Ossolineum; Tadeusz Stanisław G r a b o w s k i, Z życia naukowego Macedonii, Pamiętnik słowiański,
t. XII, 1962, s. 236-238

:,1

"Romanoslarica",
to dobrze już znana
seria
wydawnicza
w której
w 1963 r. ukazały się 3 tomy, w tym najbogatszy
tom IX, zawierający
referaty
na V-ty Kongres Slawistów w Sofii.* Seria ta publikuje
pra.ce
najlepszych rumuńskich
językoznawców,
znawców literatury,
folklo:ysto~
i historyków
interesujących
się slawistyką.
Do naj częstszych autorow tej
serii wydawniczej
należą: E. Petrovici, I. Patrut, A. Vraciu, L. Todorov,
E. Fodor, T. Chitimia, T. Gh. Bulat, C. N. Velichi, E. Vrabe, E. DeboveanuMali:iescu, Gr. Benedek, M. Pop i wielu innych uczonych rumuńskich
i zagranicznych. Oczywiście wymieniam
głównie tych autorów, których pr~ce
wiąźą się z problematyką
etniczną, etnograficzną
i folklorystyczną,
wazną
dla etnografii Słowian, w tym również i dla Polski.
Romanoslavica"
poświęcona jest zagadnieniom
styków etnicznych, zapoży~zeń kulturowych,
substratów etnicznych kultur i języków słowiańskich,
jak też językowi i kulturze rumuJlskiej. Rozw~żane są też pro~lemy dotyczące procesów migracji, przesiedleń
i osadlllctwa
dawn~go l nowsze~o.
W serii dociekliwych artykułów ogólne te zjawiska są ośwletlane przez Językoznawców, historyków i folklorystów,
jednakże dominu~e problematyka
etniczna. Etnograficzny
punkt widzenia reprezentują
badallla folklorystyczno-językoznawcze;
inne działy kultury ludowej nie są tu omawian.~, ~lode
zaś pokolenie etnografów wypowiada się w wydawn.ictwach
,,~tUdll Sl cercetiiri de Istoria Artei" brak więc ich głosu na odcmku slawlstycznym.
Anonsując jedynie to ciekawe wydawnictwo
- należy po~k~:śli~, że nie:
maI każdy artykuł, czy też większe prace w "Romanoslavlca
z~n:tere~u
ją etnografa, zwłaszcza studia leksykalne i dialektologiczne,. a :",srod n~ch
toponomastyka
wskazująca strefy wpływów Słowian wschodmch 1. po.łudn,lOwy ch a także i zachodnich. Do takich należą prace E. P e t r o v l C l, ktory
wnikliwie ujął w świetJe izoglos, wpływ języków słowiańskich, topo~onimikę i słownik rumuński (t. VII str. 11-22, 6 map) jak np. występowame toponimów słowiańskich na terytorium Rumunii (t. IX str. 5, mapa). Autor dochodzi do wniosku, że zjawiska te nie występują w sposób regularny i nie
obrazują stanu sprzed okresu romanizacji
Słowian na tym obszarze, lecz
przeniknęły w czasach późniejszych z sąsiednich terenów słowiańskich, czasem za pośrednictwem
Węgrów.
Taki sam charakter
mają studia G. M i h a i Iii oparte na ligwistycznym
atlasie rumuńskim.
(t. VII str. 23). Na 29-u mapach podaje on szereg zasięgów wyrazów pochodzenia słowiańskiego,
takich jak: pług, ugor, snop,
gradina - w znaczeniu sad, stilp - stolb, grebla, "vreme", "nevasta",
"boroana" w znaczeniu brona, i wiele innych. W świetle tych izoglos rysuje
sie strefa wpływów języka ukraińskiego,
serbskiego i bułgarskiego.
Prace
te~o typu pomyślane
są jako wstęp do lingwistycznego
atlasu Słowiańszczyzny, którego realizację uchwalono jeszcze na IV Kongresie Slawistów
w 1958 r. w Moskwie. Etnograf jednak może tylko odcyfrować treść, formę
i funkcję tych desygnatów, których nazwy podają wymienione prace, prze• Patrz

"Lud"

t. 48 str.

817-821.

�-w

692
clez właśnie w faktach kulturowych
kryją się przyczyny zapożyczeń leksykalnych, a na pewne ułatwiają one datowanie tych wpływów. Problematyka ta jest zresztą dobrze rozumiana choć nie praktykowana
przez uczonych rumuńskich
jak można wnosić z prac E. P e t r o V i c i a i E. V r ab e g o (\liII str. 55 in., 187 in.). Autorzy rozważają cele rumuńskiego
atlasu
językoznawczego
i cel badań. nad ,.slawizmami" w języku rumuńskim.
Oprócz prac zawierających
treść etniczną i slawistyczną,
na szczególną
uwagę zasługują prace E. Vrabego dotyczące słowiańskich
grup językowych
na obszarze Rumunii (t. VII str. 75-85; t. IX str. 195-218). Autor szacuje
liczebność skupisk mówiących "po słowiańsku"
wg spisu w 1956 r.l Jeśli
idzie o Polaków, w rejonie suczawskim istnieją skupiska: Solonet-Majdan,
Pojana Mikuli, Plęsa (por. Codrui Cosminolui VI. 1929-1930), Partes-de
-Sus, Moara, Bulai, Bosanci, Teodoresti, Mihoveni Buninti, region Radauti,
Putna, region Cimpuluny:
Moldovita, region Siret Vicsani (VII str. 84).
Ludność ta osiadła tu bądź w XV-XVI
stuleciu, bądź w okresie rozbiorów
Polski, zwłaszcza po klęsce pod Maciejowicami
(l0.X.1794). Nie brak tu też
osadników z drugiej połowy XIX wieku, szczególnie z okresu po 1863 r.,
na co zwrócił uwagę już dawniej T. Lukasik2,
E. 'Vrabe w drugiej rozprawie ("La place des patois slaves parIes sur Ie
territoire dela R.P.R. dans Ie system e des langues slaves et leur importance
pour la dialectologie slave" t. IX str. 195) pogłębia temat. Omawia on poszczególne języki i stwierdza, że jęz. słowiańskie występują w dwu typach,
w okręgu marmaroskim,
suczawskim i banackim przeważają dialekty południowo-zachodnie,
gwary huculskie,
zakarpackie
i pokuckie,
natomiast
w Dobrudży - południowo-wschodnie.
Język rosyjski reprezentują
tu staroobrzędowcy
i raskolnicy, mówiący dialektami południowo-wielkoruskimi.
Słowacy mówią dialektami
wschodnimi
bądź centralnym.
Autor omawia
też grupy czeskie, serbo-chorwackie
i bułgarskie,
a nawet grupę polską,
najmniej zresztą zbadaną; sądzi, że skupiska te reprezentują
dialekty małopolskie, powołuje się przy tym na badania I. C. Chitimia i E. Deboveanu.
Najgruntowniejszego
opracowania
doczekała się ludność polska w pracy
I. C h i t i m i a i E. Deboveanu-M e l a e s c u "La parler et Ie folklore polonais de Bulai (distr. de Suczava)". Autorzy w oparciu o materiały
zebrane
wedle
specjalnego
kwestionariusza
opracowali
charakterystykę
1 Ukraińcy
68 252, Rosjanie
45029, Serbokroaci
43057, Słowacy
18935, Bułgarzy
13182,
Czesi 6 196, Polacy
5435.
, Warto
przy tej okazji
zwrócić
uwagę
na prace
dotyczące
osadnictwa
polskiego
w Rumunii.
T. B a l a n, Emigranti
poLani in Bucovina
si MoLdowa in sec aL XIX-Lea,
Czerniowce;
P. P. P a n a i t e s e n, Emlgratia
palona si revo[utia
romina
de La 1848,
Studia si documente.
Bukareszt
1929; T. L u k a s i k, Po[ogne et Raumanie. Paryż
ln8.
Porównaj
też "Lud"
t. XLVII str. 565-671; "Ziemia"
1939, ze~z. z lutego
oraz R. 1948,
L XXVII nr I(}-ll
Biblioteka
Warszawska
t. IV; "Prace
i Materiały
Etnograficzne"
t, VII 1948, M. G O t k i e w i c z. ,;Wierchy"
t. 25/1956
str.
80-100.
"Lud"
XLIV
s. 281-98.

693
językoznawczą
tej gwary ludowej, określając
ją jako małopolską.
Szczególnie ciekawie przedstawiają
się materiały
leksykalne,
które skrzętnie
zestawiono z dorobkiem polskiej dialektologii, z wynikami prac K. Nitscha,
jak również z polskimi gwarami na Podolu, przyczym za żródła posłużyły
tu prace B. D. Hrinczenki i J. Gajka, S. Hrabca i P. Zwolińskiego. Szczególną wartość mają zestawienia
słownikowe działami kulturowymi.
W zasadzie ludność utrzymała
swój słownik zmieniły się tylko nieliczne nazwy
jak: guzan z rum. guzgan = szczur, plugarz być morze pod wpływem rum.
plugar
= oracz, perlog
z rum. pir/oaga
= odłóg, tarabonka
z rum. taTClboanta
= taczki, bańki
nazywają się z rum. ventuzy,
a kominiarz za rumuńską nazwą cosar brzmi koszarz.
Interesująco
przedstawia
się zebrany przez autorów folklor; cytowane
przysłowia i fragmenty pieśni reprezentują
prawie powszechnie znany materiał. Można jedynie wątpić czy piosenka "Kukułeczka
kuka" wywodzi się
z "Trzech godów" Kniaźnina, jak chcą tego autorzy3. Trzy baśni - jedna
o trzech synach kowala, druga - o szczęściu biednego brata, trzecia o skarbach
w podziemiach
i 42 zbójcach (motyw lampy Aladyna) znane
są dobrze w literaturze
folklorystycznej
całej Europy i orientu.
Ciekawy jest również fragment
ballady "Jasio konie poił, Kasia wodę
brała", Jest to zresztą daleka odmiana tej ballady, względnie zbitka z wątkiem o uwiedzionej.
Wśród opracowań o tematyce etnicznej opartej o źródła historyczne
zasługuje na uwagę praca M. Comsa na temat rozsiedlenia Słowian w Rumunii
w okresie między VI a IX w. (t. IX str. 505). Autorka dała na podstawie
literatury historycznej i archeologicznej
dość przejrzysty obraz nawarstwień
etnicznych i przesuwających
się migracji na obszarze Rumunii. Wyniki tych
rozważań ilustrują 3 mapki, dwie pierwsze ukazują sieć wykopalisk archeologicżnych, wśród których wyróżnia stanowiska
słowiańskie i słowiańsko~warskie (VI i VII wiek oraz VII-IX
w.).. Na tle tych stanowisk w oparciu
o dane historyczne konstruuje wnioski uwidocznione w 3-j mapie, a ujmujące wyraźnie
3 strefy kulturowe:
1) na nizinie
wołoskiej
region
wschodnio-romański,
2) w Siedmiogrodzie
region
gepidzko-romański
3) w północnej Mołdawii - region Karpato-dacki.
Charakterystyczne,
że
podobnie przedstawia
się Rumunia w świetle Rumuńskiego Atlasu Lingwistycznego. Przez tę podstawową
strukturę
etniczną przesun~ły
się wedle
autorki fale "Sklawinów"
w VI-VII
wieku, Antów w VI-VII
w., Słowian
wschodnich
(Siewierzan) z końcem VII wieku, tureckich Bułgarów - koniec VII w., Awarów - w połowie VII w. a po nich ruchy awaro-słowiańskie oraz od zachodu Słowianie zachodni (kurhany i mogilniki) na koniecSłowacy w Vln wieku.
Józef
, Patrz:
J. G a j e k, Troiste weseLe F. D. Kniaźnina
s. 227 Księga
ku czci Prof.
Juliusza
Kleinera.

w

świetle

foLkLoru,

Gajek
Łódź

1949,

�694

695

PRZEGLĄD
Wydawnictwo
Wśród
etnografa

HU;vrANISTYCZNY.
Rok VII, 1963, nr
Naukowe - Warszawa,
s. 176.

bogatej treści
i tym jedynie

tego zeszytu niektóre
prace
poświęcimy tu słów kilka.

2 (35)
mogą

Pal1stwowe

zainteresować

Henryk
B a r y c z "Pamiętnikarz,
powlesclOpisarz,
historyk"
Ref rat
wygłoszony
na Sesji naukowej
poświęconej
J ę d r z e j o w i K i t o w ic z o w i którą zorganizowało
Towarzystwo
Przyjaciół
Nauk w Poznaniu
w 1962 r.
Autor podkreśla, iż ocena twórczości Kitowicza od czasu pierwszych wydań w latach 1823-45, aż do dzisiaj nie jest zgodna, zarówno co do wartości
literackiej
jak i historycznej
dzieło rozmaicie było interpretowane.
Brak
pełnego wydania całej spuścizny Kitowicza oraz należytej znajomości jego
biografii utrudnia sklasyfikowanie
dzieła, bądź jako historii współczesności,
bądż jako pamiętnika.
Kitowicz nie ma zdaniem Barycza, zmysłu politycznego, opisuje wypadki w których brał udział, lub o których słyszał i na
tej podstawie wartościuje
je. Ma jednak nowoczesne zrozumienie
dla konkretów życia, a przez to zmierza do dania dokumentacji
swoich czasów
od strony życia codziennego.
Ki towicz prowadził
raptularz
od 1743 do 1771 r. Po przerwie podj ął tę
pracę dalej po osiedleniu
się w Rzeczycy (1770 r.), całości dał tytuł Memorial życia. Dzieło to przeredagował,
włączył w nie starsze części diariusza, opuścił niektóre lata, w tej formie całość powstała między 1788 a 1803 r.
Sam nazywa to dzieło "kroniką".
Opis obyczajów
za panowania
Augusta
III
nie jest pracą ukończoną,
mimo tego jednak Barycz uważa, że to "pierwszy
samoistny
utwór treści
historyczno-kulturalnej",
uwzględniający
w szerokim
zakresie
obyczaje
związane z życiem umysłowym,
z kulturą materialną,
ze stosunkami
społecznymi. Wyłączył opis grup społecznych:
niemieckiej,
białoruskiej
i ukraińskiej, opuścił opis znacznego obszaru Litwy, bo, jak wyznał był go "nieświadomy",
gdyż tam nie jeździł. Ta więc bezpośredniość
w ujęciu pracy
stanowi jej wielką zaletę. Źródła Kitowicza
to: 1) własna
obserwacja
i wspomnienia,
2) informacje,
3) aktualna
literatura,
zabytki sztuki plastycznej, monety, pieczęcie (najmniej
dla niego ważne).

"Opis ..." Kitowicza obok innych zalet literackich
posiada tę jeszcze dodatkową, że jest ścisły i wiarygodny;
spełnia wiele postulatów
współczesnej etnografii i etnologii. a wartości literackiej
dzieła świadczy doskonała
kompozycja,
świetna narracja,
realizm, plastyczność
i wizualność
obrazowania. Należy się też miejsce Kitowiczowi
w dziejopisarstwie,
bo nikt mu
nie dorównał w przedstawieniu
obyczajów i ta strona jego dzieła interesuje
specjalnie
etnografa.
Niejednokrotnie
można, w dzisiejszych
zwyczajach
ludowych spotkać relikty obyczajów XVIII-wiecznych,
a szerokie uwzględ-

nienie przez
stwem.

Kitowicza

kultury

materialnej

jest

prawdziwym

prekursor-

Poza artykułem
Barycza w "Recenzjach
i przeglądach"
mamy mlęazy
innymi wzmianki
o dwóch dziełach, sięgających
jeszcze głębiej w przeszłość, a treścią swą wiążących siĘ z kulturą obyczajową dawnych czasów;
Leszek Kuk u l s k i opracował
"Podróż do Ziemi Sw., Syrii
i Egiptu
1582-1584 M. K. Radziwiłła-Sierotki"
(Czytelnik,
Warszawa
1962, s. 65'!),
a Henryk Z i n s pisze a Richard'zie
Henry Tawney jako o badaczu historii
społeczno-gospodarczej
XVI i XVII wieku.
Maria

Kirjanov
bdgarska"
izsledvanija

Fryczowa

Angel, Narodnostni
elemznty
v ezika na "Istorija
(Elementy ludowe w języku "Historii słowiańskiej"),

po

slucaj

200-godisninata

ot

Istorija

slavjano-

ot
V sb.
D. Kosev,

Sbornik

slavjano-bdlgarska.

Paisij C h i l e n d a r s k i i negovata
epocha (1762-1962), Red.
Al. Burmow, Chr. Christov i in. Sofia 1962, BAN, s. 379-399.

Jest to praca z zakresu
językoznawstwa.
Autor przeprowadził
w niej
wnikliwą analizę języka Paisija Chilendarskiego,
użytego w dziele "Historia słowiano-bułgarska".
Wyjaśnił
w swej publikacji
zasady ówczesnej
ortografii
i fonetyczne
właściwości
poszczególnych
liter
alfabetu,
przy
czym podkreślił,
że podstawą pisowni Chilendarskiefj::&gt; była ortografia starocerkiewno-słowiańska.
A. Kirjanov
poświęcił wiele miejsca morfologicznym
właściwościom
gwarowym.
Ciekawym zjawiskiem
w "Historii"
jest wpływ
zmian gramatycznych
przejawiających
się szczególnie w odmianie rzeczownika. Podał też przykłady
używania czasowników,
w których tradycyjną
pisownię wypiera żywy język potoczny (Są to zmiany w koniugacjach
i ich
czasach, przeniknięcie
form gwarowych
do imiesłowów
a także zmiany
zaszłe w używaniu i stopniowaniu
przymiotnika,
przede wszystkim w tworzeniu stopnia najwyższego).
Autor zanalizował
też przenikające
do "Historii" gwarowe formy zaimków, których użycie jest do dziś żywe i charakterystyczne
dla gwar zachodnio-bułgarskich.
Z części nie odmiennych
mowy rozpatrywał
zagadnienie
użycia przysłówków.
W wyniku tej pracy doszedł do wniosku, że P. Chilendarski
skłaniał się
raczej w swym dziele do używania
języka codziennego
niż cerkiewnoliterackiego.
Autor wskazał
na ciekawe zjawiska
syntaktyczne,
wyliczył
najbardziej
charakterystyczne
ludowe zwroty językowe, a w syntezie określił, że język Paisija jest bliski gwarom do dziś używanym w okręgu stankedimitrowskim.
W związku z tym powstaje otwarty problem - z jakich
stron kraju pochodził ojciec bułgarskiego
Renesansu?

H.R.

�697

696
RUSSKIJ FOLKLOR, t. VIII. Moskwa-Leningrad
1963.
Karel Horalek, Wzaimosvjazi
v oblasti
slavjanskoj
narodnoj
ballady
(Wzajemne związki w dziedzinie słowiańskiej
ballady ludowej). s. 98-101.
Narodnaja Poezija Słavjan,
We wstępie, w kilku zdaniach, autor podaje charakterystykę
stanu badań, naukow.YC,h ~ad folklorem zwłaszcza balladową i baśniową twórczością
ludow słowlansklch.
Zebrano już tyle przekonywających
materiałów
że
na ich podstawie można przystąpić do charakterystyki
głównych kierunków
filiacji i zapo~yczeń w folklorze tych ludów. Mimo, że Słowianie tworzyli
wspólnotę etmczną, w pewnych okresach historycznych
rozwój twórczosci
ludowej nie postępował jednakowo,
Pod tym względem bardzo wyraźne różnice dostrzec można w dziedzinie b~śni i pie.śni. W twórczości prozaicznej
(baśnie) zaznacza się wpływ
:v~tkow wędruJ~cych ze wschodu na zachód, w twórczości poetyckiej (piesm) - odwrotme,
Jeśli chodzi o balladę ludową, według autora - na Białorusi i Ukrainie
można odnaleźć wiele cech wiążących ten rodzaj pieśni z pieśniami Słowian
zachodnich. Do wpływów zachodnio-słowiańskich
zaliczyć .należy rozpowszechnienie
się w ludowych pieśniach ukraińskich
wiersza sylabicznego,
oraz stosowanie rymu i podziału na strofy.
Różne kierunki wzajemnego
przenikania
wykazał autor na wybranych
przez siebie przykładach.
Jednym z nich jest ballada polskiego pochodzenia
Pani pana zabila. Pieśń ta przeniknęła
do Czech i Słowacji i została tam
przyjęta
prawie bez większych zmian dzięki pokrewnym
cechom, jakie
łączą poezję ludową obu tych zachodnio-słowiańskich
grup. Blisko spok~ewnione z tą balladą są pieśni ukraińskie pochodzące z Galicji. Ballady
wlelkoruskie
odbiegają daleko od wspomnianego
wzorca.
Wpływy idące z zachodu w kierunku
północno-wschodnim
można wyśledzić w wielkoruskiej
balladzie ukraińskiego
pochodzenia O wojewod::ie
Stefanie.
Wspólne związki łączące pieśni ludowe Słowian północno-wschodnich i południowych wykształciły się pod wpływem wzajemnych kontaktów
kulturowych
trwających
przez całe stulecia. Przykładem
wędrówki takiego
wątku z południa na północ może być pieśń o brance, która została poturczona.
Przykładem wędrówki wątku z północy na południe i wschód jest pieśń
O córce zamienionej
w ptaszka.
Tezę tę opiera K. H o r a l e k na pracy
F. Koł ł e s y, który w badaniach swoich wykazał, iż pieśń ta powstała na
Morawach.
(Przeciwko
tej tezie występuje
Zemcowskij
I. I, "Ballada
o docke-ptaske",
Russkij
folklor,
t. VIII, 1963, s. 144-159- przyp. rec.).
Wzajemne wpływy i związki w twórczości ludowej Słowian wschodnich
i południowych tworzyły się specyficznie przebiegając przez Rumunię i Węgry, stąd u tych ostatnich (Rumuni i Węgrzy) występuje wiele cech wspólnych ze słowiańskimi. Ciekawym zjawiskiem jest fakt, że pewne bałkarlskie

"n'

wątki balladowe przeszły na Ukrainę za pośrednictwem
Rumunów i Węgrów i tu się zatrzymały. Autor podaje jako przykład pieśń o mistrzu Manole, który żywcem zamurował
swoją żonę· Pieśń ta znana jest w strefie Karpat wschodnich.
Natomiast
północno-zachodnia
część terytorium
Jugosławii
(Słowenia
i sąsiadujące z nią części Chorwacji) nie należy do strefy wzajemnych wpływów słowiańskich na Bałkanach. Autor podkreśla, że stwierdzieć to można
w niektórych wariantach pieśni o królewiczu Marku. Podobne zjawisko występuje też w twórczości baśniowej. W serbskich, macedońskich
i bułgarskich baśniach odczuwa się silnie wpływ pierwiastka
orientalnego.
Twórczość poetycka (pieśni) i prozaiczna (baśnie) w grupie zachodniosłowiańskiej
posiada wielką
ilość cech wspólnych.
Jedynie
twórczość
ludowa Serbo-łużyczan
nosi cechy wpływów
germańskich
w dziedzinie
baśni w poezji ludowej natomiast spotyka się wiele archaizmów
i utworów ~ierymowanych,
co świadczy o wczesnym oderwaniu się Serbo-łużyczan od wspólnoty słowiańskiej.
Autor zaznacza, że najtrudniej
jest przeprowadzić
badania nad wzajemnymi wpływami w twórczości ludowej na terytoriach
etnicznie ~ieszany~,
czego przykładem może być Śląsk, gdzie ścierały się wpływy P?lskle, c~:sk~e
i niemieckie,
lub Białoruś, gdzie przenikały
wpływy polskle, ukramskle
i wielkoruskie.
B. N. Putilov, Russkaja istorićeskaja
ballada i jejo slavjanskije
otnośe(Rosyjska ballada histor. i jej słowiańskie odpowiedniki),
s. 102~:31.
Pieśni historyczne o napadach Tatarów i Turków zajmują pokaźne mleJsce
wśród słowiańskich ludowych pieśni balladowych. powstały one pod wpływem wypadków
historycznych
jakimi były najazdy na ziemie Słowian
wschodnich i południo'wych. Folkloryści wskazują na to, że najwi~c:j u~v.:0~
rów tego rodzaju pojawiło się w okresie XVI-XVII
w. Na Ukra.m~e ple:m
tego typu _ według badań prowadzonych
nad nimi - po~stały J.uz w Wleku XIII-XIV,
kiedy to rozbita Ruś Kijowska dostała Slę w mewolę ta-

nija

tarską.
.
,
Tematyką tych pieśni są walki z najeźdźcą i niedola ludzl, kt.orz~ dostali się w jassyr. Pieśń tego typu oryginalna u Słowian wschodmch l południowych
na gruncie
zachodniosłowiańskim
jest zapożyczeniem,
np.
w polskiej

literaturze

D. M. Balasov,

ludowej.

Banada

o gibiHi oklevetannoj

zeny

(Ballada

o straceniu

zniesławionej
żony), s. 132-143.
.
Autor podkreśla, że w badaniach nad folklorem mało miejsca ~Ośwlęcono
dotychczas balladom ludowym, a prawie wcale nie zajm~wa~o .s~ę u~worami balladowymi
Słowian wschodnich. Jeśli nawet uczem mowlh. ,o ~ywotności takich pieśni, to w interpretacji
swojej starali się .u~asadmc.' ze ballada sensu stricto jest gatunkiem powstałym w zachodme] Europle. Autor

�699

698
przyznaje, że istnieją wspólne wątki europejskie,
ale wskazuje też na fakt
istnienia takich, które nie są zapożyczeniem
lecz są charakterystyczne
dla
specyficznych
zespołów etnicznych.
Wt;drowne wątki przenikają
przeważnie z zachodu na wschód lub południe Europy, ale i odwrotnie.
Balasow, przeprowadzając
badania nad balladą "o zniesławionej
żonie",
wykazał, że pieśń ta była szeroko znana w całej Wielkorusi,
Białorusi
i Ukrainie, a nawet w Polsce, szczególnie na obszarach etnicznie mieszanych. Notowano ją w XIX w. we wschodniej Galicji (Kolberg). Pieśń ta, według autora, wywodzi sit; z obszaru wschodnio-słowiańskiego,
na co wskazuje analiza treści i formy tej ballady.
Stanowisko kobiety ruskiej w XIV-XVI
w. było określone całym kodeksem norm i zakazów prawodawstwa
zawartego w "Domostroju". Kobieta
zamężna uzależniona była od męża i teściowej, a dzieci i służba zależne były
od pani domu tylko podczas nieobecności pana. Do kobiety należało wtedy
zarządzenie domem i włościami.
We wspomnianej
już balladzie teściowa o~karża synową przed synem powracającym
z wojny. Mąż w przypływie gniewu zabija żonę. Potem jednak
okazuje się, że wszystko to było zrt;cznie zmyślonym kłamstwem.
Na zachodzie Europy w XVI w. kobieta zdobyła sobie pewne prawa do
samodzielności
a jej stanowisko
w domu jako żony i matki posiadało
cechy dużej swobody. Pieśń "o zniesławionej
żonie" jest odbiciem średniowiecznych stosunków feudalnych
panujących
na Rusi Moskiewskiej,
podczas gdy zachodnia i środkowa Europa w XVI w. przeżywała
szczytowy
okres Odrodzenia.
I. I. Zemcovskij, Ballada o docke-ptaske
(k voprosu o vzaimosvjazjach
v slavjanskoj
narodnoj poezji) - Ballada o córce-ptaszku
(przyczynek do
zagadnienia
o wzajemnych
związkach w słowiańskich
pieśniach ludowych),
s. 144-159.
Dużą popularnością
w twórczości
ludowej Słowian cieszy się ballada
"o córce zamienionej w ptaszka". Tematem tej pieśni jest tragedia dziewczyny wydanej za mąż w dalekie strony. Matka nie pozwala jej wrócić do
domu prędzej niż po siedmiu latach. Lecz dziewczyna
nie wytrzymuje
próby, po roku wraca przemieniona
w kukułkę i opowiada o swej niedoli
w domu męża.
Pierwszy F. Koł ł e s a poświęcił tej pieśni pracę pt. "Ballada
o córceptaszku
w słowiańskiej
poezji
ludowej"
(Lud słowiański,
t. III, zesz. 2,
Kraków
1934, s. B147-B185).
Problem ten podjął następnie
J. H o l' a k
pisząc obszerny komentarz.
Podkreślił on m. in., że pieśń ta dawniej musiała należeć do rodzaju pieśni obrzędowych, ściślej weselnych. Obaj autorzy są zgodni co do tego, że ws.zystkie warianty pieśni pochodzą z jednego
źródła, szczególnie pieśni zachodnio-słowiańskie
są sobie bardzo bliskie.
Z e m c o v s kij
podkreśla, że pieśń ta znana jest i u Słowian wschodnich,

lecz tu spotyka się już większe zrozmcowania
tekstu i melodii. Ponadto
dodaje autor, że pieśń wykonywana
była w różnorodnych
sytuacjach życiowych ludu (np. Wielki Post, żniwa, dzień św. Trójcy). Analiza tekstu i melodii wykazała, że pieśń ta nie należy już do pieśni weselnych, choć zawiera w sobie wiele elementów cnarakterystycznych
dla lirycznych
pieśni
obrzędowych.
Z e m c o v s kij
zgadza się z poglądem F. Kołłesy, że pieśń
ta powstała jako pieśń obrzędowa. Należała ona od niepamiętnych
czasów do
części weselnego widowiska, a pewne treści wskazują na to, że są reminiscencjami
z okresu pogal1skiego, ze środowiska,
w którym były znane
małżeństwa egzogamiczne.
Autor odrzuca tezę F. Kołłesy według której jedynym miejsce powstania
tej pieśni są Morawy. Twierdzi bowiem, że na podstawie materiału zebranego z jednego tylko regionu (Morawy) nie można wyciągać daleko idących
uogólnień.

Henryka

Roma1Lska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9665" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9643">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2ba20c7b1a5ec391a6a9b2d8b3981a5d.pdf</src>
        <authentication>d7c3bf08ce75166130850f5aace8a826</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115011">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5132</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115012">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115013">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4761</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115014">
                <text>Recenzje i sprawozdania/ LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115015">
                <text>LUD 1946 t.37, s.309-405</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115016">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115017">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115018">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115019">
                <text>RECENZJE I SPRAWOZDANIA
TADEUSZ MILEWSKI, « Z a r v s
językoznawstwa
o g ó l n e g o * . Część I . Teoria językoznawstwa. Z przedmową Ta­
deusza Lehra-Spławińskiego. Prace Etnologiczne, tom I . Wydaw­
nictwo Towarzystwa Ludoznawczego. Redaktorzy E. Frankowski
i J. Gajek. Lublin—Kraków 1947. Str. YTII+208.
Jest to część I wielkiego zamierzenia naukowego, jakie autor
przedsięwziął jeszcze 1930 r. podczas swoich studiów w Paryżu,
a które stało się potem przez kilkanaście lat głównym i ulubionym
przedmiotem jego badań. Chodzi o syntezę nauk lingwistycznych,
0 uporządkowanie problematyki i materiału, jaki przynoszą ję­
zyki całego świata, o zakres i metodę badań językowych, o okre­
ślenie właściwego miejsca lingwistyki wśród nauk humanistycz­
nych i wzajemnego związku poszczególnych dyscyplin lingwi­
stycznych.
Zagadnienia celów i metod językoznawstwa były szczegól­
nie w ostatnim dziesiątku lat przed wojną żywo dyskutowane
1 w Europie i w Ameryce, na szerokim tle wachlarza języków ca­
łego świata, w oparciu o nowe zdobycze nauk pokrewnych: psy­
chologii, socjologii i przede wszystkim etnologii. Przyniosło to
duże, zasadnicze zmiany poglądów w zakiesie językoznawstwa
ogólnego, a także w zakresie różnych działów gramatyki i stylistyki.
Dzieło T. Milewskiego składa się z trzech części: obecnie oma­
wiana «część I poświęcona jest teorii językoznawstwa, jego hi-

�310

storii i systematyce. Część I I przedstawi klasyfikację genetyczną
języków świata oraz ich rozmieszczenie w czasie i przestrzeni.
Część I I I wreszcie ma zanalizować zasadnicze typy budowy języ­
ków, ich cechy wspólne i odrębne. Stanowić ma ona syntezę opartą
z jednej strony na założeniach teoretycznych przedstawionych
w części pierwszej, z drugiej zaś na materiale faktów zestawio­
nych w części drugiej* (Od autora, str. 3).
Część pierwszą swego dzieła ujął autor przejrzyście w cztery
rozdziały. Rozdział I (str. 5—26) omawia badania językoznawcze
po rok 1800. Rozdział I I (str. 27—72) daje charakterystykę języko­
znawstwa XIX wieku od Boppa i Humboldta, głównie młodogramatyków. Rozdział I I I (str. 73—134) przedstawia najnowsze wysiiKi nauki л л wieKu, zapoczątkowanej przez r . cle baussure a
rozwiniętej przez fenologów. Rozdział IV (str. 135—200) jest samo­
dzielnie przemyślaną syntezą Milewskiego.
Przy tak szeroko zakrojonym planie w ciasnych ramach 200
stronicowej książki nie mógł autor wchodzić w szczegóły w dy­
skusje i w historię badań. Daje zasadniczy zarys teorii języko­
znawstwa, wybiera do omówienia autorów najważniejszych, oryginalnych myślicieli, charakterystycznych dla epoki czy kierunku
naukowego, lub stanowiących zwrot zasadniczy w historii badań.
Wszystko inne pomija. Nawet w bibliografii dołączanej na końcu
każdego rozdziału, aczkolwiek obfitej i tak zwanej ^rozumowa­
nej*, daje tylko wybór rzeczy najważniejszych, które przemilczeć
nie sposób.
I tak w r o z d z i a l e I omawiając poglądy na język szkoły
indyjskiej (str. 7—11) wybiera najlepszą gramatykę Paniniego
z IV w. przed Chrystusem, która w cień usunęła wszystkie po­
przednie i stała się wzorem następnych. Tę gramatykę szczegó­
łowo charakteryzuje, podkreślając jej główne zagadnienia: fone­
tykę, słowotwórstwo, alternacje, fleksję. Rozwój językoznawczej
myśli greckiej przedstawia kilkoma uwagami o Platonie, Epiku­
rze, Arystotelesie, a bliżej charakteryzuje Dioniziosa Traka (170—
90 przed Chr.) i Apolloniosa Dyskolosa ( I I w. po Chr.), zwraca­
jąc szczególną uwagę na centralne zagadnienie Greków. I j . leorię

*i

&lt;

ф

�311
części mowy. W szkole łacińskiej bliżej informuje o poglądach św.
Augustyna na język, jako o najlepszym w starożytności ujęciu pod­
staw lingwistyki funkcyjnej.
R o z d z i a ł I I omawia językoznawstwo XIX wieku, wyrosłe
z odkrycia sanskrytu, które oprócz badań opisowo-normatycznych,
uprawianych przed 1800 rokiem ma charakter przede wszystkim
porównawczy i to w dwu aspektach: ewolucyjnym i funkcyjnym.
Milewski wybiera tu postacie zasadnicze Boppa i Humboldta dla
kierunku porównawczo-funkcyjnego, zaś Paska i Grimma dla kie­
runku porównawczo-ewolucyjnego, który stał się podstawą zało­
żeń szkoły młodogramatyków. Teorie i metody tej szkoły, założo­
nej głównie przez Schleichera, Rrugmanna, Delbriicka, Paula
J

l . f i l j p l

4

""""-b

"

Ć44ilAnnnl.ifl

П Г 7 У 1 ndllJAZV

ГП Я t p t ' i Я 1 i S t V P 7 n V

ujmuje autor w postaci czterech zasadniczych dla ich badań pro­
blemów: 1) bezwyjątkowość praw głosowych, 2) analogia, 3) skła­
dnia, 4) semantyka. Problem f o n e t y k i historycznej obejmuje
przede wszystkim teorię zmian głosowych, sformułowaną najle­
piej przez Grammonta. Chodzi tu o zmiany: a) niezależne, wywo­
łane głównie obcym substratem i b) zmiany zależne — bezpośre­
dnie, tj. asymilacja, dyferencjacja, interwersja i odpowiednie im
zmiany zależne pośrednie, tj. dylacja, dysymilacja, metateza.
Zmiany te Russelot i Meillet tłumaczą przede wszystkim prawem
najmniejszego wysiłku, które jest hamowane przeciwnym pra­
wem: potrzebą jasności, przy czym za główny warunek zmian
przyjmują przechodzenie języka z pokolenia na pokolenie. A n al o g i ą tłumaczą młodogramatycy większość odstępstw od praw
głosowych, których działanie jest ograniczone w czasie i prze­
strzeni. Są to nowotwory analogiczne typu leksykalnego lub for­
malnego, których warunki powstawania najlepiej zestawił Brćal:
zastępowanie typów skomplikowanych lub rzadkich przez proste
lub bardziej wyraziste, jaśniejsze i częściej używane. S k ł a d n i ę
pojmują młodogramatycy, głównie Delbrućk i Wackernagel, jako
naukę o znaczeniu i ewolucji kategorii gramatycznych, które są
odziedziczone z epoki kształtowania się języka, jako przejaw od­
powiednich kategorii psychicznych. Ewolucja tych kategorii jest

�312
uwarunkowana: 1) dążnością do używania szczegółowych wykła­
dników morfologicznych, stąd np. łać. longior zmieniło się we franc.
plus long, także 2) irradiacją, opartą o mechanikę asociacji i 3) absorbeją morfologiczną. S e m a n t y k a u młodogramatyków jest
nauką o podstawowym i okazyjnym znaczeniu wyrazów (Paul),
przy czym zmiany znaczeniowa, jak: rozszerzenie, zwężenie lub
przenoszenie treści zależą (Meillet) od różnych czynników, пр.:
zmiana pokoleń, rozbicie grup wyrazowych, zmechanizowanie uży­
cia wyrazu w zdaniach, zmiany kulturalno-cywilizacyjne i spo­
łeczne w życiu narodu, których wynikiem są różne zabarwienia
w uczuciowej treści wyrazów.
Stanowisko porównawczo-ewolucyjne w badaniach młodo­
gramatyków wyraziło się w dwu symbolicznie ujmowanych teonach: Schleichera Stammbaumtheorie
i Johannesa Schmidta Wellentheorie, która jest konsekwencją poglądów H. Schuchardta
o mieszanym charakterze języków. Badanie języka jednostek lub
małych grup społecznych doprowadziło w wyniku do tzw. geo­
grafii językowej czyli dialektologii, objaśniającej przestrzenny roz­
wój właściwości językowych.
R o z d z i a ł I I I książki Milewskiego przedstawia rozwój teo­
rii językoznawczej XX wieku głównie w okresie międzywojennym.
O ile szeroko rozbudowane badania lingwistyczne młodogramaty­
ków miały charakter ewolucyjny, przyczynowy, indywidualisty­
czny i przyniosły wielkie zdobycze na polu historii i geografii form
językowych, t j . w zakresie fonetyki, morfologii, semantyki i skła­
dni — to myśl językoznawcza XX wieku nawraca znowu do ba­
dań funkcyjnych, celowościowych, społecznych i fenomenologicz­
nych. Jest to do pewnego stopnia nawiązanie do poglądów myśli
greckiej (Epikur), św. Augustyna, a przez stosowanie metody po­
równawczej do Boppa i Humboldta. Punktem wyjścia były wy­
siłki powiązania językoznawstwa z etnologią, psychologią i so­
cjologią, co młodogramatycy na ogół ignorowali. I tak Steinthal do­
wodzi, że język jest jednym z przejawów «duszy zbiorowej* spo­
łeczeństwa. Wundt opiera rozwój językowy o ogólną ewolucję psy­
chiki ludzkiej, przy czym przedmiotem jego zainteresowania nie
są języki poszczególne, lecz język całej ludzkości, co znów Cassi-

�313
rer naświetla w duchu filozofii Kanta, pojmując język jako jedną
z form symbolicznych, przez którą duch ludzki uświadamia so­
bie świat i samego siebie. Syntezę etnologiczno-lingwistyczną two­
rzy P. W. Schmidt (1926), dążąc do powiązania rozwoju języków
z rozwojem prakultur totemicznych, matriarchalnych i paster­
skich przez podkreślenie wpływu zmian kultury materialnej i spo­
łecznej na przeobrażenia lingwistyczne.
Z tych szerokich założeń wyrosła synteza genewskiego l i n ­
gwisty Ferdynanda dc Saussure'a (1857—1913), która siała się pod­
stawą nowej sźkoly i wszystkich wysiłków teoretyczno-językowych
okresu międzywojennego. F. de Saussure odróżnia język (la langue) od mówienia (la parole), co razem składa się na mowę (le lanciage). Jezvk iest «cześcia snołeczna mowy, zewnętrzna w stosunku
do jednostki, która sama nie może go ani stworzyć ani zmienić»,
tylko musi się go nauczyć od otoczenia. Jest to «system znaków,
których istotę stanowi związek znaczenia z obrazem akustycznym,
przy czym obie te części znaku są w równej mierze natury psy­
chicznej*. Natomiast mówienie jest częścią indywidualną i chwi­
lową, przypadkową mowy. Badanie języka może być synchroni­
czne, gdy chodzi o przedstawienie systemu języka na podstawie
elementów współczesnych, albo diachroniczne, oświetlające roz­
wój, tj. zmiany i substytucje systemu językowego. Ów system ję­
zykowy de Saussure pojmuje jako wzajemną zależność, przeci­
wieństwa i opozycje poszczególnych elementów języka, tj. fonemów, wyrazów i ich morfemów, a także całych kategorii grama­
tycznych. De Saussure stworzył nową metodologię lingwistyki, co
pozwoliło uczniom jego ująć całość zjawisk lingwistycznych w ra­
my sześciu odrębnych dyscyplin: 1) fonetyka jako gałąź lingwistyki
mówienia i 2) fonologia jako część lingwistyki języka — obie
w zakresie nauki o formie mowy, 3) składnia poświecona mówie­
niu i 4) morfologia badająca stronę językową tej dziedziny — obie
w zakresie nauki o treści intelektualnej mowy, 5) stylistyka lite­
racka, poświęcona mówieniu i 6) stylistyka lingwistyczna jako za­
gadnienie języka — obie w zakresie nauki o treści uczuciowej
mowy.

�314
Bliższe określenie charakteru tych sześciu dyscyplin nauko­
wych stanowi główną treść I I I rozdziału książki Milewskiego.
1) Fonetyka, gorliwie uprawiana przez młodogramatyków,
w XX w. dzięki pracom ks. Rousselol i jego uczniów wyspecja­
lizowała swoje metody w osobnych pracowniach eksperymental­
nych; zadaniem jej jest badanie wszystkich właściwości głosek.
2) Fonologia natomiast bada tylko znaczące cechy głosek,
tj. takie, które są podstawą opozycji znaczeniowych. Ten dział
lingwistyki zapoczątkowany jeszcze przez J. Baudouina de Courtenay w 1870 r. został opracowany główmie przez Trubeckiego
i jego współpracowników zgrupowanych w towarzystwo nauko­
we: «Cercie linguistique de Pragę». Trubecki ustala pojęcie fonemu
jako 7psnńł reeh z których każda, istnieje, dzięki onozvcii do cechy
przeciwnej jakiegoś innego fonemu. Ów zwarty system opozycji
akustycznych jest systemem fonologieznym języka. Opozycje fonologiczne mogą być t) jednowymiarowe (p:b), lub wielowymiaro­
we (p:t), 2) proporcjonalne (p:b), lub izolowane (r:), 3) prywa­
ty wne (p:b), gradualne (a:o:u), lub ekwipolentne (p:t), 4) stałe
(r:l) i fakultatywne (p:b). Otóż opozycje jednowymiarowe, propor­
cjonalne, prywatywne i fakultatywne tworzą korelacje lub związki
korelacyj (p:p' — b:b'). Tak sformułowane cechy fonologiczne gru­
pują się na: 1) cechy konsonanlyczne, 2) wokaliczne, np. donio­
słość, wysokość tonu, rezonans nosowy, 3) cechy prozodyczne.
Prócz tego w systemie języka odgrywają rolę pewne sygnały ję­
zykowe, wskazujące granicę między morfemami, wyrazami i zda­
niami, np. akcent wydechowy. Po badaniach systemu fonologicznego języków świata można spodziewać się trwałych wyników
wiedzy ogólnojęzykowej także w zakresie ewolucji języka, która
u fonologów nie ma charakteru mechanicznego, lecz celowościowy.
tełeologiczny.
7

Obok fonologii sformułował Trubecki też zasady morfonologii jako nauki o grupach fonemów zdolnych do wzajemnej wy­
miany w obrębie jednego morfemu.
3) Nowe ujęcie stosunku składni do morfologii dał John Ries,
wyróżniając w składni trzy główne zagadnienia: a) badanie grup
wyrazowych, b) zdań i c) zespołów zdaniowych.

�315
4) Przedmiot i zakres badań morfologii ustalił Ludwik
Hjelmslev, jako badanie cząstek wyrazowych: a) semantemów
o treści leksykalnej i b) morfemów określających stosunki, z któ­
rych zbudowany jest system językowy. Podstawowe znaczenie ma
tu badanie kategorii przypadku i części mowy zarówno w każdym
poszczególnym języku (gramatyka idiosynchroniczna), jako też po­
równawczo w zakresie języków świata (gramatyka panchroniczna).
5) Zakres badań stylistyki sprecyzował Bally; chodzi o ję­
zykową ekspresję impulsów emocyjnych i odwrotnie wpływ two­
rów językowych na uczuciowość. Stylistyka lingwistyczna bada
«materię ekspresywmą mowy codziennej, tworzącą część integralna
systemu języka*, i ten dział głównie interesował Bally jako też
Meillet. Stylistyka literacka natomiast analizuje ekspresywność
tekstów wybitnych pisarzy. W nowych czasach powstały tu dwie
szkoły: a) psychologiczna (Croce, Vosler, Spietzer) badająca od­
rębne cechy autora czy epoki, jako wyraz ich właściwości psychi­
cznych; b) szkoła funkcyjna albo formalna bada strukturę samegodzieła jako całości, określa funkcję ekspresywną poszczególnych
jego części, lub elementów językowych, np. wiersza (Winogradów,
Żirmunski, Grammont).
Osobno omówił autor książkę Btilera: «Sprachtheorie. Die
Darstellungsfunktion der Sprache* (1934), opartą zarówno o tra­
dycje szkoły etnopsychologicznej, jak i de Saussure'a, przynoszącą
pełną analizę funkcji znaków mowy, jako elementów systemu ję­
zykowego. Prócz samej analizy znaków mowy, Buler duże znacze­
nie przywiązuje do określenia konsytuacji (Zeigfeld) i kontekstu
(Symbolfeld) jako tla (Umfeld) znaków mowy, które precyzują
znaczenie wyrazów i zdań.
R o z d z i a ł IV książki Milewskiego jest samodzielną kon­
strukcją teorii językoznawstwa. Autor porządkuje przedstawione
w rozdziałach poprzednich doktryny i przedstawia samodzielną
klasyfikację nauk lingwistycznych. Wychodząc z założenia, że lin­
gwistyka jest nauką o znakach mowy, wyróżnia przede wszystkim
lingwistykę zewnętrzną «badającą oddzielnie poszczególne ele­
menty 13'ch znaków i na lingwistykę wewnętrzną, która analizuje

�316
związek tych elementów ze sobą, związek formy i treści znaków
mowy. W lingwistyce zewnętrznej wyróżnia autor trzy główne
działy: 1) fonetyka, posługująca się metodami przyrodniczymi
i eksperymentem w badaniu, 2) psychologia mowy badająca pro­
cesy psychiczne zachodzące u mówiącego, a w szczególności od­
chylenia od ustalonych norm językowych, 3) socjologia mowy,
badająca przemiany językowe uwarunkowane kulturą i warun­
kami społecznymi.
O wiele bardziej rozbudowana jest lingwistyka wewnętrzna.
Zależnie od różnorodnej funkcji znaków językowych wyróżnia
autor w ligwistyce wewnętrznej po pierwsze dwa działy: grama­
tykę i stylistykę. Pierwsza bada konwencjonalną stronę znaków,
»

»

*

-— - -

—с

1—:',,

,i,

,—

JV/*\KU Ч\ \ L I I , U l U g d
1U1 i u i l i \ ^ j u u u i u j a i u . i ,
kontekstu i konsytuacji. Po drugie ze względu na obiektywną lub
subiektywną treść znaków, zarówno gramatyka jak stylistyka może
być obiektywna lub subiektywna. Po trzecie w każdym z tych
działów wyróżnia dyscypliny formalne i treściowe, którym przy­
pisuje ustalone tradycyjne nazwy. Więc gramatyka formalna to
fonologia, — treściowa to morfologia, obie mogą być obiektywne
lub subiektywne. Stylistyka formalna obiektywna to onomatopeika, zaś subiektywna to prozodia. Stylistyka treściowa obiekty­
wna to składnia, zaś subiektywna to tropika. Każda z tych dyscy­
plin lingwistyki zewnętrznej — z wyjątkiem chyba stylistyki su­
biektywnej — może w dalszym ciągu być (po czwarte): synchro­
niczna, tj. badać określone systemy, lub diachroniczna, co anali
żuje przyczyny wewnętrzne ewolucji systemów. Wreszcie (po piąte)
dyscypliny te mogą być szczegółowe, tj. dotyczyć jednego języka,
łub ogólne, polegające na porównywaniu faktów z możliwie naj­
większej ilości języków. W ten sposób przez pięciokrotny podział
dychotomiczny w dziale lingwistyki wewnętrznej wyróżnił autor
razem teoretycznie możliwych 30 dyscyplin szczegółowych. Nie
wszystkie jednak są w- dzisiejszym stanie nauki, jako też ze
względu na swój materiał, równie daleko naprzód posunięte. Naj­
lepiej rozpracowana jest w nauce gramatyka obiektywna w dziale
fonologii synchronicznej i szczegółowej. Słabiej znacznie przed­
stawiają się inne działy nauki. Dla ilustracji autor daje analizę
1J.

^JMClil

11U1111

�317
sonelów polskich z punktu widzenia stylistyki subiektywnej, więc
ze stanowiska prozodii i tropiki.
Tak wygląda w pobieżnym zestawieniu treść pierwszej czę­
ści książki Milewskiego (teoria językoznawcza). W części drugiej
autor zapowiada bliższe rozwinięcie działu socjologii mowy w zagresie lingwistyki zewnętrznej, t j . głównie problemu ekspansji ję­
zyków. Część trzecia znów ma przynieść bliższe rozwinięcie kilku
działów lingwistyki wewnętrznej, głównie gramatyki, tj. fonolo­
gii i morfologii, także składni i to z punktu widzenia głównie syn­
chronicznego i ogólnego. Centralnym bowiem problemem lingwi­
styki wewnętrznej, wedle autora, jest ustalenie drogą porównaw­
czą różnych typów systemów językowych.

Wysoka wartość książki Milewskiego wynika przede wszyst­
kim stąd, że w sposób przemyślany, ale obiektywny zestawił w ca­
łość harmonijną rozwńj teoretycznej myśli językoznawczej, uła­
twiając czytelnikowi — niespecjaliście w zakresie językoznaw­
stwa ogólnego — zapoznanie się z bogactwem problematyki i me­
todologią tej nauki. Książka ta jest zatem bardzo dobrym podrę­
cznikiem, z którego się można wiele nauczyć. Obiektywizm autora
daje gwarancję bezstronności w ocenie faktów omawianych.
Książka mimo lo nie jest tylko eklektycznym zestawieniem teorii
dotychczasowych, to nie kompilacja, a z drugiej strony autor szczę­
śliwie ustrzegł się ekskluzywnego wartościowania, przeceniania ja­
kiejś jednej wybranej czy modnej teorii. Jest to przemyślane ze­
stawienie dotychczasowych wyników nauki o teorii językoznaw­
czej. Autor wychodzi ze słusznego założenia, że «każda doktryna,
która stała się podstawą pewnej szkoły lingwistycznej i w ten spo­
sób wykazała swą produktywność w zakresie konkretnych badań
naukowych, nie może być ani odrzucona, ani przemilczana, lecz
musi być włączona do systemu dyscyplin bądź lingwistyki, bądź
którejś z nauk pokrewnych* (str. 135).
Samodzielny wkład naukowy autora polega na uporządko­
waniu i sprecyzowaniu celów i metod poszczególnych dyscyplin,
tak bardzo nieraz różniących się między sobą. Trzecią część tekstu

�318
książki (rozdz. I V ) poświęcił autor wykładowi własnej konstruk­
cji systemu i definicji poszczególnych gałęzi lingwistycznych. Kla­
syfikacja przedstawiona jest jasno metodą dychotomiczną. Ter­
minologia częściowo tylko nowa, przejrzysta ułatwia orientację
w materiale.
Wydaje mi się, że ujemną cechą książki jest jej przesadna
zwięzłość, co sprawia, że niektóre ujęcia autora trzeba czytać k i l ­
kakrotnie, nie dadzą się już dalej streścić. Ta niewielka ksią­
żeczka wymaga jednak dużo wysiłku od czytelnika. A niektóre
punkty dla laika mogą się wydać wprost enigmatyczne. Szkoda
пр., że autor nie rozwinął od razu szerzej swoich poglądów na
składnię. Nie jest bowiem jasne, dlaczego składnię (jako naukę
o stowotworstwie, semantyce i o grupach wyrazowycn; zanczyi
całkowicie do działu lingwistyki wewnętrznej, w szczególności do
stylistyki obiektywnej. W ogóle większa ilość przykładów ilustru­
jących pewne uogólnienia byłaby bardzo pożądana. Prawdopodob­
nie autor w części I swego dzieła świadomie pewne zagadnienia
potraktował krócej, by wrócić do nich osobno w częściach na­
stępnych. Prof. Tadeusz Lehr-Spławiński w przedmowie dał prze­
gląd polskich prac naukowych z tego zakresu. Niewątpliwie książka
Milewskiego jest wielkim krokiem naprzód, obejmuje bowiem ca­
łość zagadnienia. Byłoby może jednak pożyteczne, gdyby autor
w większej mierze uwzględnił polski dorobek, omawiając poszcze­
gólne problemy, choćby w podobny sposób, jak to zrobił, przed­
stawiając problem dialektologii.
Wreszcie szata graficzna książki jest zasadniczo bardzo schlu­
dna. Wydaje mi się. że byłby pożyteczny indeks nazwisk i ter­
minów na końcu, co ułatwiłoby korzystanie. Prócz tego autor w ca­
łej książce nie skorzystał np. z druku rozstrzelonego, nie wprowa­
dza żadnych podkreśleń w tekście, przez co tekst optycznie wy­
gląda dość monotonnie.
Korekta druku jest bardzo staranna, spostrzegłem tylko ta­
kie niedopatrzenia. Na str. 83 wiersz 15 od góry: «czlonem utoż­
samiający zaś jest rdzeń» — powinno być «członem odróżniają­
cym*; str. 89 wiersz 7 od dołu: wmówienie jest jego częścią» — za­
miast «jest jej częścią*; str. 108 wiersz 18 od góry: «logicznie r ó -

�зш

norzędne cech» — zamiast «ró\vnorzędnych cech»; str. 123 wiersz
15/16 od góry: «podczas gdy lingwistyka Шегаска» — zamiast «stylistyka Шегаска»; str. 130 wiersz 10 od dołu: «ich konstytucja* —
zamiast «konstytuacja»; str. 170 wiersz 14 od dołu: «musi pole­
ga* — zamiast «polegać».
Tych kilka uwag, o ile znajdą uznanie u autora, łatwo mo­
żna wprowadzić przy niewątpliwie rychłym drugim wydaniu pod­
ręcznika. W niczym one nie umniejszają jego wielkiej wartości.
Lublin, maj 1947.

Władysław

Kuraszkiewicz

TADEUSZ LEHR-SPLAWINSKI, «О
pochodzeniu
i p r a o j c z y ź n i e S 1 o w i a n». Prace Instytutu Zachodniego.
Nr 2. Poznań. 1946. 8°, str. 237, plansz 7.
Książka prof. Lehra-Spławińskiego jest nową próbą rozwią­
zania tak spornego dotąd zagadnienia praojczyzny Słowian i ich
pochodzenia. Autor, wybitny slawista, wyszedł w swoich rozważa­
niach od danych językoznawczych i one stanowią główny trzon
jego dowodzeń. Zająwszy się naprzód w rozdziale I l - i m stanowi­
skiem języka prasłowiańskiego w indo-europejskiej rodzinie ję­
zykowej, dochodzi do wniosku, że język ten wykazuje o wiele
silniejsze powiązania z grupą języków zachodnioindoeuropejskich
aniżeli wschodnioindoeuropejskich. Stąd też praojczyzny Słowian
szukać należy raczej na zachodzie.
W rozdziale następnym I I I - i m zajął się rozpatrzeniem sze­
regu nazw geograficznych na przestrzeni między Łabą i Wołgą
a na północ od linii Sudetów, Karpat i wybrzeży Morza Czarnego.
Na 112 roztrząsanych nazw (gór, rzek, miejscowości) okazało się
16 indoeuropejskich, których jednak nie dało się zaliczyć do ja­
kiejś bliżej określonej grupy, 11 irańskich, 9 trackich, 17 bał­
tyckich, 14, które autor określa mianem weneckich, 20 słowiań­
skich, 8 germańskich, 16 nieindoeuropejskich, z czego 11 ma na­
wiązania do języków ugrofińskich, 5 zaś prawdopodobnie do ję­
zyka etruskiego.
7

�320
W zakończeniu językoznawczych rozważań nad owymi naz­
wami geograficznymi autor stwierdza, że same one nie dają do­
statecznych podstaw do ścisłego określenia zasięgu, a zwłaszcza
chronologii poszczególnych nawarstwień etnicznych, bez czego nie
można się obyć w rozwiązywaniu problemu pochodzenia i pra­
ojczyzny Słowian. Pomoc w tym wypadku znaleźć można jedynie
w wynikach badań prehistorycznych. To też autor próbuje po­
wiązać fakty językoznawcze z faktami prehistorycznymi, poświę­
cając tym zagadnieniom cały obszerny rozdział IV.
Uwagi na marginesie rozdziału
ryczno-etniczne,
str. 92—115.

IV.

Perspektywy

prehisto-

W nawiązaniach orehistoiYCzno-etnicznych cofa się autor
aż do młodszej epoki kamiennej. To stanowisko jest niewątpliwie
słuszne, gdyż w istocie w tej właśnie epoce poczęły się dokonywać
i zarysowywać pierwsze zróżnicowania etniczne, a zatem i ję­
zykowe.
Z kultur (w znaczeniu prehistorycznym) młodszej epoki ka­
miennej na terenach dorzeczy Odry i Wisły autor bierze dwie
przecie wszystkim pod uwagę: prafińską, zwaną inaczej niezbyt
zreszlą słusznie i szczęśliwie kulturą ceramiki grzebykowej, i cykl
kullui wstęgowych. Z obiema kulturami wiąże nazwy nieindoeuropejskie, jakie występują na wymienionym obszarze t j . z kul­
turą ceramiki grzebykowej nazwy o nawiązaniach praugrofińskich. z kulturą zaś wstęgową nazwy o charakterze śródziemno­
morskim względnie etruskim.
Dwie inne kultury neolityczne czasz lejowatych i amfor ku­
listych uważa autor za drobniejsze, nic odgrywające żadnej wy­
bitniejszej roli i nie pozostawiające trwalszych śladów w pra­
dziejach ziem polskich. Szerzej dopiero zajmuje się kulturą cera­
miki sznurowej, łączącej jej rozprzestrzenianie się z inwazją Indoeurope jeżyków, a jej nawarstwienie się na inne miejscowe kultury
z ich indoeuropeizacją.
Decydujące znaczenie w rozwoju stosunków etnicznych ma
wedle autora nawarstwienie się indoeuropejskiej ceramiki sznu­
rowej na podłoże praugrofińskie (kultura ceramiki grzebykowej)
7

�321
od Odry poprzez dorzecze średniej i dolnej Wisły wzdłuż Bałtyku
aż do zatoki Fińskiej i dalej na wschód do łuku Wołgi. To na­
warstwienie miało spowodować wytworzenie się zespołu etnicz­
nego prabaltoslowiańskiego czyli, jak go autor określa, protobałtyckiego, który później uległ rozbiciu na odwie odrębne już grupy
prabałtycką i prasłowiańską. Rozbicie zespołu protobałtyckiego
dokonało się już w ciągu epoki brązu.
Zanim zajmiemy się dalszymi losami Praslowian i powią­
zaniami prehistoryczno-etnicznymi wysuwanymi przez autora,
należy naprzód kilka słów poświęcić przedstawionym wyżej wy­
wodom odnoszącym się do młodszej epoki kamiennej na ziemiach
w dorzeczu Odry i Wisły. Otóż stwierdzić należy, że stosunki
kulturowe młodszej epoki kamiennej na ziemiach polskich zo­
stały przez autora zbyt uproszczone. Jest rzeczą oczywistą, że zaj­
mując się faktami rozgrywającymi się w ogromnej, bo około trzy
i pół tysiąca lat liczącej przestrzeni czasu, a przy tym niejako
na marginesie zasadniczych wywodów językoznawczych autor
zmuszony byl przedstawiać zagadnienia w streszczeniu i dotykać
tylko jego zdaniem najważniejszych i zasadniczych momentów.
Jednakże uproszczenia te są może trochę za daleko posunięte,
wskutek czego ważne i dużą rolę w stosunkach neolitu, a także
i późniejszych na ziemiach naszych odgrywające kultury, zostały
zaledwie wspomniane, a niektóre nawet zupełnie pominięte.
Tak np. nie można uznać za słuszne twierdzenia autora
odnoszące się do kultury czasz lejowatych jakoby przedstawiała
ona drobniejszą i bez znaczenia ekspansję na ziemie nasze. Wprost
przeciwnie kultura la jest przecież jednym z zasadniczych skład­
ników neolitu polskiego. Wykazuje ona dużą prężność, zajmuje
cały prawie obszar ziem naszych, wywiera duży wpływ na kul­
tury z cyklu wstęgowych i odwrotnie, a wreszcie rozwija się przez
cały prawie czas trwania młodszej epoki kamiennej.
Pominą] autor zupełnym milczeniem kulturę pucharów
dzwonowatych, która pojawia się u nas pod sam koniec młod­
szej epoki kamiennej i która także wywarła swój wpływ na
kształtowanie się i rozwój późniejszych stosunków kulturalnych
na ziemiach naszych. A z tą właśnie kulturą może byłoby słuszniej
Luil. T. X X X V I I

.

21

�322

połączyć owe nazwy nieindoeuropejskie o nawiązaniach nadśródziemnomorskich czy etruskich.
Próba bowiem połączenia ich z kulturą ceramiki wstęgowej,
jak to czyni autor, jest trudna do przyjęcia z tego choćby względu,
że między pojawieniem się Etrusków i ich kultury, a kulturami
z cyklu wstęgowych, istnieje gruba różnica chronologiczna,
a także centra, na których kultury te się rozwijają, są dość od
siebie odległe (Italia i środkowy bieg Dunaju). Co najwyżej
możnaby tylko stwierdzić, że tak jedna jak i druga pochodzą
gdzieś z dalekiego wschodniośródziemnomorskiego źródła, ale i tu
pomijając już różnicę czasową, istnieje jeszcze i inna różnica
a mianowicie, że w powstaniu kultury ceramiki wstęgowej zasad­
niczą rolę odegrał raczej pierwiastek miejscowy, zasiedziały, popaleolityczny, otrzymujący tylko silne podniety kulturowe z ja­
kiegoś ośrodka wschodniośródziemnomorskiego, może z jakąć
małą przymieszką i ludnościową, gdy kultura Etrusków została
w całości przyniesiona z zewnątrz, a później dopiero uległa sil­
nym wpływom greckim z południowej Italii.
Natomiast kultura pucharów dzwonowatych wychodzi z pół­
wyspu pirenejskiego, gdzie wytworzyła się pod wpływami tzw.
kultury Almeria, która jest tu kulturą obcą, przybyłą, jak pewne
dane wskazują, znowu gdzieś z wschodniej części basenu śród­
ziemnomorskiego, skąd przybyli i Etruskowie. Kultura pucharów
dzwonowatych występuje zresztą także na terenie Italii i na wy­
spach zachodniej części morza Śródziemnego. Połączenie więc
nazw o typie etruskim z tą kulturą wydaje się może bardziej
prawdopodobne aniżeli z kulturą ceramiki wstęgowej.
Jeśli już mowa o nazwach typu etruskiego, to nasuwa się
jeszcze jedna możliwość ich wyjaśnienia. Jest rzeczą zastanawia­
jącą, że prawie wszystkie nazwy tego typu grupują się na wschod­
nim Pomorzu w pobliżu ujścia Wisły, na terenie, który jest ośrod­
kiem powstania kultury pomorskiej we wczesnej epoce żelaza, na
terenie, na którym pojawiają się owe zagadkowe popielnice twa­
rzowe. Pojawienie się popielic twarzowych, ze względu na pewne
analogie z terenów italskich (kultura Villanova), nasuwa przypu­
szczenie o jakichś bliżej na razie trudnych do uchwycenia sto-

I

J

�323
simkach pomorsko-italskich, które doszły tu może drogą morską.
Czy zatem i owe nazwy nie pochodzą przypadkiem z tego samego
czasu i źródła i czy nie są one jeszcze jednym świadectwem
istnienia ścisłych i żywych kontaktów handlowych (bursztyn)
i innych italsko-pomorskich?
A teraz przejdźmy do kultury prafińskiej (kultury ceramiki
grzebykowej), która w dowodzeniach autora zajmuje miejsce naj­
ważniejsze, najbardziej zasadnicze, na której autor opiera całą
swoją konstrukcję. Otóż, jak już wspomniano, nawarstwienie się
indoeuropejskiej kultury ceramiki sznurowej na podłoże parafińskie (ceram. grzebykowej) i połączona z tym indoeuropeizacją tego
podłoża, miały spowodować powstanie grupy protobałlyckiej czyli
1

л

4-.

1

:

(

i_j

•

Jednakże pogląd o zasadniczej roli kultury prafińskiej nie
da się powstrzymać. Trzeba bowiem zdać sobie sprawę z charak­
teru tej kultury i jej śladów materialnych i zastanowić się, cz\
tego typu kullura mogła stanowić zasadnicze podłoże, na którym
wytworzyły się i powstały nowe grupy etniczne. Wszak jest to
najuboższa, najnędzniejsza, prymitywna kultura rybacko-myśliw
ska, której przedstawiciele prowadzili koczowniczy żywot, wę­
drując w niewielkich gromadkach po rozległych borach, wzdłuż
rzek i brzegów jezior, zatrzymując się na krótki, chwilowy pobyt
w miejscach suchszych, na wydmach. Ślady owych obozowisk to
kilka kruchych skorup z naczyń niezgrabnych, źle wypalonych
i trochę pogubionych narzędzi krzemiennych. Czyż więc ludność,
która tylko takie ślady po sobie zostawiła, można uważać za za­
sadniczy trzon potężnej grupy Słowian i Bałtów?
Wydaje się to mocno nieprawdopodobne, zwłaszcza jeśli
porównamy ślady ludności parafińskiej ze śladami choćby np.
kultury czasz lejowatych, o której autor powiada, że stanowi
drobną i bez znaczenia ekspansję nie zostawiającą trwalszych śla­
dów na naszym gruncie. A przecież po kulturze czasz lejowatych
pozostały ślady dużych osiedli na lądzie i nawodnych, pozostały
resztki osad obronnych, pozostały "liczne cmentarzyska (gdy np.
grobu kultury prafińskiej z terenu Polski nie znamy dotąd bodaj
ani jednego), pozostały ogromne z wielkim nakładem pracy bu7

21*

�324
dowane groby megalityczne (kujawskie) wznoszone widocznie dia
wybitniejszych osób (władców, coby świadczyło o istnieniu ja­
kiejś organizacji politycznej). Ludność kultury czasz lejowatych
uprawiała rozległy handel, stworzyła ośrodki górnicze (Krze­
mionki w pow. opatowskim) i związane z górnictwem ośrodki
przemysłowe, fabrykujące na eksport, miała nawet początki prze­
mysłu metalowego, uprawiała rolnictwo i hodowdę bydła.
To samo a nawet jeszcze w większym stopniu stwierdzić
trzeba odnośnie kultur z cyklu wstęgowych wożeśniej, aniżeli
kultura czasz lejowatych u nas zadomowionych, zasiedziałych,
tak bogatych, utrzymujących ciągłe i rozległe stosunki z połud­
niem i zachodem.
•U7„i,„_ ł„^,„ —...

_ i ,.

„,...i.I...U,....

l.i,;.... w,;,,,!,.,,

tu i rozwijają się przez cały długi kilkusetletni okres trwania
młodszej epoki kamiennej, które tak liczne i bogate ślady po sobie
zostawiły, a przyjmować i decydujące znaczenie przypisywać kul­
turze ubogiej, prymitywnej, zajmującej wyłącznie tereny puszcz
i tylko z rzadka poza nie wychylającej się, po której pozostały
bardzo nikłe i rzadko rozrzucone znaleziska. Wydaje się, że chyba
raczej te pierwsze odegrały rolę znaczniejszą, zasadniczą, a nie
kultura parafińska. Tezę zatem autora o roli kultury prafińskiej
trudno będzie przyjąć i utrzymać.
I jeszcze jedna uwaga, aby już skończyć z zagadnieniami
młodszej epoki kamiennej. Chodzi tu o rolę kultury amfor kuli­
stych, która także nie jest taka mała i bez większego znaczenia
dla naszych stosunków. Ekspansja kultury amfor kulistych, wy­
chodząca z tego samego mniej więcej ośrodka i tylko nieco od
niej późniejszej kultury ceramiki sznurowej, sięgnęła dość da­
leko na wschód, w głąb Rosji i wywarła tam jak i gdzie indziej
dość znaczny wpływ. Istnieją poważne dane, że kultura amfor
kulistych stanowi pierwszą, słabszą falę indoeuropejskiej eks­
pansji, która przygotowała niejako grunt i ułatwiła ekspansję
i szybką asymilację fali indoeuropejskiej następnej, wnet po niej
następującej i dużo potężniejszej a mianowicie kultun ceramiki
sznurowej.
W dalszym ciągu swoich rozważań zajmuje się autor za-

�325
gadnieniem rozbicia zespołu prolobałtyckiego tzn. wspólnoty prabałlycko-prasłowiańskiej na dwa odrębne zespoły prabałlycki
i prasłowiański. Należy Lu zaznaczyć, że zdania prehistoryków
zajmujących się tym zagadnieniem były często rozbieżne. Jedni
z nich przyjmowali, że podział ów dokonał się w początkach epoki
brązu z chwilą wyodrębnienia się tzw. kultury łużyckiej (przy
czym kultura łużycka miała być wyrazem wyodrębnionych Prasłowian) inni przypuszczali, że wspólnota Bałto-slowiańska trwała
nadal w postaci właśnie kultury łużyckiej i że dopiero we wcze­
snej epoce żelaza dokonanym został podział pierwotnej w spólnocy
z chwilą powstania tzw. kultury pomorskiej (daw niej zwanej kul­
turą grobów skrzynkowych z urnami twarz owy mi). Z a ga dn i en i e
stawało się jeszcze bardziej sporne i zagmatwane przez upor­
czywe, wbrew oczywistym dowodom, podtrzymywanie przez uczo­
nych niemieckich starej teorii Kossinny o rzekomo illiryjskim po­
chodzeniu kultury łużyckiej.
Prof. Lehr-Spławiński usiłując te rozbieżne poglądy uzgodnić,
wypracował jeszcze jedno odmienne rozwiązanie tego zagadnie­
nia. Mianowicie opierając się na kilku nazwach z pierwiastkiem
wen- występujących na obszarach zajętych w czasach historycz­
nych przez Słowian, Illirów i Celtów przyjmuje, że jest to świa­
dectwem jakiejś wspólnoty trzech tych odłamków indoeuropejskich, której wyrazem materialnym jest początkowo tzw. kultura
unietycka i rzekomo dalszy jej ciąg stanowiąca kultura łużycka.
Temu dość niejasno przedstawiającemu się zespołowi, mającemu
stanowić następną fazę wędrówek indoeuropejskich, wychodzącą
z tego samego mniej więcej ośrodka co ekspansja kultury cera
miki sznurowej, nadaje autor nazwę weneckiego. Nasunięcie się
tej weneckiej fali indouropejskiej na teren protobałtycki miało
spowodować rozdwojenie tego zespołu na Prasłowian i Prabałtów.
Jak więc wynika z przedstawionych wyżej wywodów autora
nie uważa on kultury łużyckiej za prasłowiańską. Idźmy jednak
dalej za jego wywodami. We wczesnej epoce żelaznej wyodręb­
niają się z zespołu łużyckiego dwa nowe zespoły kulturowe tj.
kultura pomorska i kultura tzw. grobów kloszowych, które autor
uważa za twory odrębne. Ze zmieszania się tych dwóch kultur
T

T

7

�326
wyrosłych na podłożu łużyckim wytwarza się pod koniec środ­
kowego okresu żelaza kultura grobów jamowych, która jest do­
piero kulturą wyodrębnionych i całkowicie wykrystalizowanych
Prasłowian. Na tym kończą się zasadnicze dowodzenia autora.
Sprawy bowiem dalszego podziału Słowian na grupy wschodnią,
zachodnią i południową już nie próbuje wyjaśniać.
Przedstawione wyżej wywody nie rozwiązują jednak za­
gadnienia Prasłowiańszczyzny w sposób jasny i uzasadniony
w oparciu o fakty prehistoryczne. W wielu bowiem punktach sta­
nowisko autora jest niejasne i bliżej niesprecvzowane.
Niejasną jest przede wszystkim sprawa owego zespołu we­
neckiego, który ma sianowie, jakaś bliżej nieokreślona wspólnotę
słowiańsko-celtycko-illiryjską. .lak wiadomo kultura łużycka jest
potężnym zespołem kulturowym, znanym od środkowej epoki
brązu (około 1300 przed Chr.), którego zasadniczy ośrodek roz­
woju leży w dorzeczach Odry i Wisły. W tym ośrodku rozwija
się ona nieprzerwanie około 1000 lat. Z tego ośrodka wychodzi
jej ekspansja na tereny sąsiednie, a wpływy jej sięgają bardzo
daleko. Trudno się jednak zgodzić by z kultury łużyckiej wywo­
dzić było można lak Celtów, jak i Illirów. Owszem kultura łu­
życka lak na tereny celtyckie, jak i illiryjskie wywiera duży
wpływ, ale podobne wpływy stwierdzić możemy także na tere­
nach np. germańskich (Dania, Skandynawia), dalej bałtyckich,
trackich itd. i na odwrót inne ośrodki kulturowe wywierają rów­
nież swoje wpływy na kulturę łużycką.
Także i połączenie kultury łużyckiej z kulturą unietycką,
która dla pierwszej ma być rzekomo kulturą macierzystą, wydaje
się mocno wątpliwe. Tezę o unietyckim początku kultury łużyc­
kiej ukuł osławiony królewiecki profesor, działający przedtem
na Śląsku Bolko v. Richthofen, którą za nim bezkrytycznie pow­
tarzano. Richtholen rozpatrywał genezę kultury łużyckiej na cia­
snym śląskim podwórku na podstawie nikłych znanych mu wów­
czas materiałów. W świetle zaś nowych znalezisk sprawa genezy
kultury łużyckiej przedstawiać się zaczyna całkiem inaczej i do­
tychczasowe poglądy będą musiały ulec rewizji.

�327

Przeciw hipotezie autora, jakoby kultura łużycka była wy­
razem celtycko-ilłiryjsko-słowiańskiej wspólnoty, przemawia cho­
ciażby fakt, że w czasie rozwoju kultury łużyckiej ośrodki zarówno
celtycki, jak i illiryjski są również już najzupełniej wykrystali­
zowane i najzupełniej od kultury łużyckiej różne. Ośrodek celtycki nad górnym Dunajem i górnym Renem już w ciągu starszej
epoki żelaznej rozpoczyna przecież swoją ekspansję we wszyst­
kich kierunkach i nacisk plemion celtyckich i ich kultury jest
także między innymi jednym_ z powodów- przemian, jakie w kul­
turze łużyckiej zachodzą.
Wydaje się rzeczą dość dziwną, dlaczego kultura łużycka,
J

1\УПГ7ара

щ

i

łat-

m v r a m i p

7Qn;grm Qm:
r

brort

l/nltiiTV\wy

т

Я

b v p

W V -

razem czegoś lak nieokreślonego, gdy wszystkie sąsiednie ośrodki
kulturowe są bez większych wątpliwości identyfikowane z róż­
nymi ludami, jak Germanie, Trakowie, Bałtowie, Illirowie, Cel­
towie itd. Czyż nie nasuwa się tu najprostszy sposób rozwiązania,
że są to juiż wyodrębnieni Prasłowianie? Czy nie przemawia bar­
dziej do przekonania wyjaśnienie pewnych łączności językowych
słowiańsko-illiryjskich i celtyckich raczej, jako wyraz wzajem­
nych wpływów, będących wynikiem bliskiego sąsiedztwa. Wszak
nawet owe nazwy z pierwiastkiem -wen, których nie ma znowu
tak dużo, mogą pochodzić jeszcze z okresu praindoeuropejskiej
wspólnoty, jak to zresztą wyjaśniał np. Rudnicki.
Wskutek lego, że autor powiązał Prasłowian dopiero z kul­
turą tzw. grobów jamowych (nazwa także niezbyt słuszna, bo
i tu są obok jamowych groby popielnicowe) nie bardzo wde, co
począć z kulturą pomorską i kulturą grobów kloszowych i z kim
je powiązać. Streszczając swoje wywody przy końcu pracy, uważa
i te kultury za prasłowiańskie, choć jest w tym przecie niekon­
sekwencja. Nie było już jednak możliwości innych powiązań. Należy tu nadmienić, że kulturę grobów kloszowych i pomorską
uważa autor za dwie odrębne kultury, choć z jednego podłoża łu­
życkiego wyrosłe. Wiele danych jednak przemawia, że mamy tu
do czynienia z jedną tylko kulturą, używającą najrozmaitszych
form grobu. Rozstrzygnięcie tego zagadnienia należy zresztą już

�328
tylko do piehistoryków i trudno było autorowi językoznawcy te
rzeczy wyjaśnić.
Jeśli chodzi o kulturę grobów jamowych to również zwrócić
należy uwagę na pewne drobne zresztą nieporozumienia. Mówi
bowiem autor raz o kulturze grobów jamowych, to znowu o kul­
turze przeworskiej, to wreszcie o grupie oksywskiej. Tymczasem
trudno mówić o jakiejś kulturze przeworskiej. Jest to tylko połud­
niowa grupa kultury grobów jamowych, jak grupa oksywska
grupą północną tej samej kultury. Może lepiej byłoby nawet uży­
wać takich określeń geograficznych aniżeli odmiejscowyeh, jak
przeworska, oksywska, gdyż uniknęłoby się w ten sposób niepo­
rozumień, które i niektórym prchistorykom się przytrafiają.
Podniesione wyżej wątpliwości wskazują, ze powiązania
autora faktów językowych z faktami prehistorycznymi nie zawsze
są szczęśliwe i bezspornie przyjąć się dające. Niemniej jednak
próba podjęta przez autora wyjaśnienia całokształtu zjawisk po­
siada dużą wartość tym bardziej, że jeśli chodzi nawet o fakty
prehistoryczne została bodaj po raz pierwszy na taką skalę wyko­
nana. A próba to nie łatwa, gdyż stosunki przedhistoryczne na
ziemiach polskich są mocno zagmatwane i trudne do wyjaśnie­
nia. W każdym razie książka prof. Lehr-Spławińskiego stanowić
będzie mocną i dobrą podstawę do podjęcia dalszych prób tego
rodzaju.
Wykazanie zaś, że praojczyzny Słowian szukać musimy na
zachodzie a nie na wschodzie, jak to próbują dość niefortunnie
wykazać uczeni niemieccy i niektórzy, nieliczni słowiańscy, jest
bez wątpienia trwałym dorobkiem autora i nauki polskiej. Wresz­
cie należy tu jeszcze na zakończenie podkreślić, że praca prof.
Т. Lehra-Splawińskiego stanowi dla piehistoryków, zwolenników
tezy autochtonistycznej niemały triumf. Okazuje się bowiem, że
i językoznawca doszedł w rozważaniach swoich do tej samej tezy.
Różnice zaś w zapatrywaniach na szczegóły nie zmieniają w n i ­
czym ostatecznego wyniku.
Stefan

Nosek

�329
PIGOŃ STANISŁAW, . G ł ó w n e p r o b l e m y l i t e r a ­
t u r y l u d o w e j * . Kraków 1947. Wyd. L. I . O. K. Biblioteka pi­
sarzy ludowych. Т. I , odb., 8°, str. 21.
Nie tyle treść, co sam tytuł artykułu St. Pigonia zobowiązuje
etnografa do zainteresowania się nim, są to bowiem rozważania
z zakresu socjologii i historii literatury, dociekania nad przedmio­
tem i charakterem oraz celami literatury wiejskiej grupy społecz­
nej. Autor walczy o prawo określania jej mianem literatury ludo­
wej, a więc terminem mającym w etnologii zdefiniowane znacze­
nie. Obok terminu «lileratura ludowa* w sensie etnologicznym,
ujmującego zespół utworów bezimiennych, h e z r z a s o w y r h . opar­
tych o przekaz ustny, wprowadza autor pojęcie literatury ludowej
obejmującej utwory autorów chłopskiego pochodzenia, a więc
określone co do miejsca, czasu a także osoby tworzącej. Dla roz­
różnienia proponuje autor wprowadzenie nazwy «literatura ludowa
nowsza*, uważając za niecelowe określanie jej mianem «literaturv
chłopskiej*, ze względu na wieloznaczność wyrazu «chłopski»
w Polsce.
W określaniu przedmiotu tak pojętej literatury ludowej wy­
klucza autor jako kryteria: 1) tematykę i wątki ludowe, 2) prze­
znaczenie dzieła, a więc twórczość popularyzatorską wsi, 3) spo­
łeczno-polityczną postawę dzieła. Nowsza literatura ludowa po­
wstaje wedle autora «przez lud, jest wytworem jego własnego wy­
siłku twórczego*, lub leż jest jej budowniczym i podmiotem. Po­
nieważ takie określenie nie jest zupełnie jasne, uzupełnia autor
swoje dociekania twierdzeniem, że literaturą ludową jest twór­
czość utalentowanych, autentycznych chłopów, związanych bezpo­
średnio z ziemią-żywicielką.
Drugą charakterystyczną cechą wedle autora ma być jej funk­
cja społeczna na wsi, jej rola «sumienia stanu wieśniaczego* opar­
tego o indywidualne władanie ziemią. Jest ona wytworem i wy­
razem tej grupy społecznej, sprawdzianem zaś jej wartości ma być
«prawda człowieka wiejskiego*.
Ocenę słuszności co do meritum sprawy pozostawiam histo­
rykom i teoretykom literatury, ograniczę się tylko do stwierdzę-

�330
nia, że istotnie etnografia i etnologia liczyć się musi z uwielokrotnieniem terminu «literatura ludo\va». Samo zresztą pojęcie «ludu»
jest dostatecznie w mowie potocznej bałamutne, raz jest to stan
wieśniaczy, w innym wypadku «proletariat» (np. «Na barykady
ludu roboczy*), kiedy indziej oznacza cały naród («Rota» Konop­
nickiej), tak że wątpliwy jest zysk w określaniu literatury środo­
wiska wiejskiego mianem literatury ludowej.
Na koniec podkreślić muszę, że definicja autora odnosząca się
do terminu «literatura ludowa* w sensie etnologicznym, nie we
wszystkim oddaje nowoczesne poglądy na tę kwestię, wynika to
jednak z drugoplanowości rozważań nad tym zagadnieniem oraz
z chara.kte.i4i cale.fio artvkutu.
Józef

Gajek

JÓZEF KOSTRZEWSKI, «K u 11 u r a p r a p o l s k a * . Prace
Instytutu Zachodniego, nr t l . Poznań 1947. 8°, str. 605, 261 rycin.
Druk. św. Wojciecha.
0 kulturze prapolskiej, tzn. o kulturze plemion, z których
w zaraniu dziejów wytworzył się naród polski, w okresie czasu od
V wzgl. VI wieku do końca X I wieku wiedziało się do niedawna
niewiele. Wszak jeszcze do dziś bez mała w szerokich warstwach
panują ogólne pojęcia o stanie kultury prapolskiej takiej mniej
więcej, jakie wyrobić sobie można na podstawie «Starej baśni»
J. I . Kraszewskiego, gdzie to przodkowie nasi żyją zaszyci w gęstych
borach, posługując się w większości kamiennymi jeszcze narzę­
dziami i bronią, a jedynie z rzadka tylko przenika z Zachodu od
Niemców znajomość nowych zdobyczy kultury.
1 nie można się dziwić nawet, że podobne pojęcia utrzymy­
wały się tak długo, gdyż i «oficjalna» nauka przez długi czas trak­
towała len okres pradziejów iście po macoszemu. Dopiero w ostat­
nich latach intensywnie prowadzone badania szeregu grodzisk
i osad nieobronnyeh prapolskich przyniosły wiele nowych, bar­
dzo obfitych materiałów, stawiających kulturę prapolską w jakże
odmiennym świetle, aniżeli to dotąd było nam wiadome.

�Wynik tych właśnie ostatnich badań prehistorii, jak też i i n ­
nych nauk, zwłaszcza etnografii i językoznawstwa, przynoszących
wydatne uzupełnienia dociekań prehistorycznych, przedstawia
książka prof. J. Kostrzewskiego, dająca po raz pierwszy możliwie
pełny obraz kultury prapolskiej.
Książka składa się z trzech części (działów), na jakie zwykle
kulturę dzielimy, t j . I . Kultura materialna (techniczna). I I . Kul­
tura duchowa (umysłowa) i I I I . Kultura społeczna.
Dział I , kultura materialna, najobszerniejszy, bo zajmujący
przeszło polowe książki, obejmuje 13 rozdziałów , przy czym roz­
działy większe podzielone są jeszcze na szereg mniejszych ustę7

P P "

pńw

*

A

7

n

n

l-ei'3'Ягч

vtTc.bn io

j

n n

nr7air7irctni;ni

i

j

Rn^rl-zioł

1

~

„TTr-n4

' —j

i ludzie» stanowi niejako wstęp do przedstawienia kultury pra­
polskiej. Dopiero od rozdziału 2 rozpoczyna autor omawianie po­
szczególnych działów kultury materialnej.
Rozdział 2 «Gospodarka» jest jednym z najciekawszych i bo­
daj najważniejszych. Zestawione bowiem przez autora wyczerpu­
jąco wyniki badań polskich, a także i niemieckich na prapolskich
grodach pozwalają stwierdzić dziś ponad wszelką wątpliwość, że
ludność prapolska utrzymywała się wyłącznie z rolnictwa i ho­
dowli bydła, łowiectwo zaś i rybołówstwo stanowiło przeważnie
zgoła nieistotny dodatek. Wobec takiego stanu rzeczy, do ostat­
nich czasów utrzymujące się i szeroko popularyzowane poglądy
badaczy niemieckich, jakoby ludność prapolska żyła tylko z ry­
bactwa i myśliwstwa, okazały się zwykłą fantazją i zmyśleniem.
Po rolnictwie, ogrodnictwie i sadownictwie oraz hodowdi
zwierząt domowych omówione jeszcze zostały dalsze działy go­
spodarki jak bartnictwo, rybołówstwo, łowiectwo wreszcie zbie­
ractwo.
Dwa następne rozdziały przedstawiają przejawy osadnictwa
(Rozdział 3) i związanego z nim budownictwa (Rozdział 4 ) , po­
czym omówiwszy sposoby odżywiania się (Rozdział 5) przechodzi
autor z kolei do opisu odzieży (Rozdział 6), ozdób stroju (Roz­
dział 7), wreszcie hygieny (Rozdział 8 ) .
Obszerny rozdział 9 dotyczy jednego z najbardziej interesu­
jących w materialnej kulturze prapolskiej działu, a mianowicie

�332
rzemiosła. Znowu bowiem nauka niemiecka głosiła powszechnie,
że rzemiosło na ziemiach polskich rozpowszechniło się i stanęło
na odpowiednim poziomie dopiero po kolonizacji niemieckiej
w X I I wieku. Tymczasem ostatnie badania terenowe przyniosły
ogromne ilości materiału wykopaliskowego, pozwalającego stwier­
dzić, że rozliczne rzemiosła nie tylko znane były ludności pra­
polskiej, ale stały na bardzo wysokim poziomie, a co więcej, że ze
względu na poziom wyrobów, musiały istnieć warstwy specjalistów-rzemieślników, gdyż trudno sobie wyobrazić, by tak dosko­
nałe wyroby wykonywane były przez niespecjalistów.
Jeśli chodzi o rzemiosło, to wymienia autor rzemiosła zwią­
zane z obróbką drzewa, j a k ciesiołka, kołodziejstw^, bednarstwo,
tokarstwo, wreszcie obróbkę kory i koszykarstwo, dalej obróbkę
tkanin i skóry, jak tkactwo, krawiectwo, szewstwo i siodlarstwo,.
wreszcie obróbkę kości i rogu, kamieniarstwo, garncarstwo, od­
lewnictwo i kowalstwo oraz zlotnictwo.
W ostatnich czterech rozdziałach działu kultury material­
nej omawia autor górnictwo i hutnictwo (Rozdział 10), uzbroje­
nie (Rozdział 11), komunikację (Rozdział 12) i wymianę towarów
«handel» (Rozdział 13).
Dwa następne działy kultury, tj. kultura duchowa, i kultura
społeczna, zostały już potraktowane znacznie krócej i stanowią ra­
czej kompilację danych językowych, etnograficznych i historycz­
nych, co zresztą stwierdza we wstępie sam autor. W tych bowiem
działach kultury prehistoria, posługująca się przecież wyłącznie za­
bytkami z trudem tylko i w rzadkich wypadkach pewne zjawiska
rekonstruować może i siłą rzeczy musi w znacznie szerszym za­
kresie oprzeć się na wynikach innych nauk. Z zakresu kultury du­
chowej jedynie tylko obrzędy związane z kultem zmarłych i pewne
działy sztuki może prehistoryk badać na podstawie swoich ma­
teriałów.
Dział I I Kultura duchowa składa się z 7 rozdziałów, w któ­
rych autor zajmuje się po kolei imiennictwem miejscowym (Roz­
dział 14), pogańskimi wierzeniami religijnymi i magią (Roz­
dział 15), początkami chrześcijaństwa (Rozdział 16), lecznictwem
(Rozdział 17), kosmografią, kalendarzem, miarami i wagami (Roz-

�333
dział 18), zdobnictwem i sztuką (Rozdział 19), wreszcie gędźbą.
śpiewem, pląsami, grami i zabawami (Rozdział 20). W dziale I I I
(kultura społeczna), najkrótszym, przedstawiono w 5 rozdziałach
następujące zagadnienia: rodzina (Rozdział 21), ustrój społeczny
i państwowy (Rozdział 24) i stosunki kulturowe z innymi ludami
(Rozdział 25).
Uzupełnienie treści książki stanowią obfite przypisy i trzy
skorowidze: rzeczowy, nazw osobowych i nazwy miejscowych, wy­
konane bardzo starannie przez L. J. Łukę, i ułatwiające znako­
micie korzystanie z przebogatej treści książki. Należy wreszcie pod­
kreślić znakomity dobór obfitych rycin pięknie wykonanych, jak
i staranne wydanie książki (dobry papier, duży, wyraźny krój
:

l

i

i i. i

i • i^;

Jak już wspomniano wyżej, najobszerniejszym i najbardziej
oryginalnym jest dział I Kultury materialnej, choć i tu autor obfi­
cie korzysta z danych językoznawczych i etnograficznych (te ostat­
nie dostępne są dzisiaj różnego rodzaju badaczom zjawisk
kultury dzięki znakomitemu dziełu M. Moszyńskiego «Kultura
ludowa Słowian»). Wyzyskuje także wyczerpująco wszelkie
dane, jakich dostarczają badania botaniczne i zoologiczne nad zna­
leziskami szczątków roślin i resztek kostnych zwierząt odkrytych
w osadach prapolskich. Podając poza tym niemal bez reszty ma­
teriał prehistoryczny, jaki z tego okresu znamy (przy czym sporo
tu materiału z własnych badań autora) dal nam autor po raz
pierwszy przedstawienie całokształtu kultury materialnej prapol­
skiej tak obszerne i wyczerpujące.
Także i przedstawienia kultury duchowej i społecznej mimo
tego, że oparte są w przeważającej mierze na wynikach innych
nauk, dokonane zostały w len sposób również po raz pierwszy.
Z tego też powodu, że wyzyskano w książce i zestawiono tak
bogaty materiał z różnych dziedzin wiedzy, korzystać z niej mu­
szą wszyscy interesujący się kulturą polską i lo zarówno prehistoryk i etnograf jak i językoznawca i historyk, nie mówiąc już
o historyku kultury czy sztuki, ba nawet zoolog czy botanik. Ka­
żdy w niej znajdzie źródło obfitych informacji i podniet do dal­
szych badań.

�Przedstawienie po raz pierwszy całokształtu kultury prapol­
skiej, jej niesłychanie żywych i bogatych przejawów, podanie wielu
nowych, dotąd nieznanych materiałów, zebranie rozproszonych po
licznych trudno dostępnych czasopismach i publikacjach, uporząd­
kowanie materiałów, jak i podanie wyczerpującej literatury
w przypisach nie tylko uczonym, ale i szerokim warstwom społe­
czeństwa przez jasny i nadzwyczaj przystępnie ujęty wykład, —
oto największe walory książki prof. J. Koslrzewskicgo, wypełnia­
jącej tak dotąd dotkliwą i przykrą lukę w naszej literaturze nau­
kowej.
Stefan

Nosek

PIGOŃ STANISŁAW, «Z К o m b o m i w ś w i a t». Bibioteka dziejów i kultury wsi. Т. X. Kraków 1948. 8°, str. 288.
Pamiętnikarskie wspomnienia młodości St. Pigonia, zrodzone
w swym głównym zrębie w czasach wojny, podczas więziennych
wieczorów wrocławskich, są nie tylko sięgnięciem pamięcią wstecz,
ale i dojrzałym, wnikliwym obrazem ciernistej drogi chłopskiego
dziecka do kultury i nauki. Jest rzeczą jasną, że główny lemat tej
pełnej uroku książki luźno się wiąże z etnografią, nalomiast na­
kreślone w niej tło i dzieje przemian tradycyjnej kultury ludo­
wej tej części Podkarpacia zawierają wiele cennych materiałów
etnograficznych, pokazanych w pełnej dynamice życia. Autorowi
zresztą nie są obojętne problemy etnologiczne, co sam potwierdza
w słowach: «Był to okres bliższych mych zainteresowań się etno­
logią, do których podnietę miałem także z uniwersytetu; nie na
próżno kolegowałem z Franciszkiem Gawełkiem i w Bibliotece Ja­
giellońskiej wertowałem «Lud» lwowski... Chwytałem więc w pa­
mięci i z mojej także wsi obrzędy, a zwłaszcza pieśni ludowe. Ob­
chodziła mnie naturalnie przede wszystkim ich wartość literacka.
Niestety nie zdobyłem się na systematyczne zebranie ich i spisa­
nie* (str. 256—7).
Niemniej pierwsze dwa rozdziały tej książki, a mianowicie:
«Moja wieś» i «Mój скип» wyrównują w części zobowiązania autora

�335

wobec kraju lat dziecinnych. Oba rozdziały stanowią wartościową
pozycję etnograficzną, która nie będzie mogła być pominięta
w przyszłych monografiach Podkarpacia.
Rozdział pierwszy zawiera w kolejnym układzie następujące
zagadnienia: topografia wsi, zarys historyczno-osadniczy, rabacja,
tradycje pańszczyźniane, przemiany kulturowe w ostatnim pół­
wieczu w dziedzinie rolnictwa, stroju, budownictwa, pożywienia.
Następnie omawia autor zanikanie zwyczajów, takich jak wspól­
noty pracy, dożynek, rozluźnianie się więzi rodzinno-sąsiedzkiej.
przyczyny tego i skutki, a dalej opisuje hierarchię wiejską, rolę
emigracji zarobkowej, dworu i plebanii jako czynnika postępu,
rolę prądów politycznych, wreszcie rolę szkoły, omawia też stosunki między wsią a miastem, kompleks niższości, typy wiejskie.
W rozdziale drugim porusza autor zagadnienie tradycji i sto­
sunków rodzinnych na wsi, okolicznościowo wspomina o przę­
dzalnictwie. Charakteryzując ojca, omawia ciekawe zagadnienie
społecznej roli kowali i rzemieślników we wsi oraz szereg zagad­
nień z zakresu kultury społecznej i duchowej komborniańskiego
środowiska. Ciekawe również światło rzuca na rolę matki.
Opisy faktów podane są przez autora w ciągłej postępowej
zmienności: «Kombornia dzisiejsza w porównaniu z tą, jaką pa­
miętam w dzieciństwie, przedstawia stadium rozwojowe daleko
posunięte*. W rezultacie zaś tracąc swój kształt staroświecki, two­
rzy powoli nową strukturę, pozbawioną jednak dawnej swoistej
odrębności, toteż autor uważa za najbardziej znamienne zjawi­
sko pękanie więzi rodzinno-społecznych i idące za tym zbytnie
indywidualistyczne rozproszkowanie, obok zaniku auLorytelów mo­
ralnych wsi. «Rozwoju wsi i przemiany oczywiście nic nie po­
wstrzyma, bo nie powstrzyma postępującego naprzód życia», wy­
raża natomiast autor słuszne wątpliwości, czy rewolucyjna linia
rozwojowa zrywająca z dawnymi formami jest dla wsi korzystna,
czy raczej wieś powinna być «organieznym rozrostem podnoszą­
cym i bogacącym swoistą kulturę ludu». Słuszna to i trafna dia­
gnoza przełomu w kulturze ludowej, zastrzeżenia autora warto
wziąć pod rozwagę. Uczą one i etnografa, jak należy patrzeć na
zjawiska kulturowe w chwili przełomu.
Józef Gajelc

�DR JULIAN ALEKSANDROWICZ,
«Z
zagadnień
w s p ó ł c z e s n e j b i ok 1 i m a t у к i l e k a r s k i e j» («Wszechświat», 1946, I I I ) .
Astrologia zdewaluowana do niedawna w nauce, tzw. «morowe powietrze*, przeczucia pogody i ludowe wróżby urodzajów
bywają coraz częściej naświetlane przy pomocy nowoczesnego
aparatu badawczego, przy czym uczeni dochodzą do interesujących
wyników. Doc. dr Julian Aleksandrowicz stwierdza, że poznawa­
nie praw kosmicznych uczy szacunku do «dorobku dawnych po­
koleń, których obserwacja zjawisk przyrodniczych równie była by­
stra, jak nasza, jedynie we współczesnym ujęciu zdaje się być za­
mazana przez rysy odległej epoki. Również nie луо1по n a m j ^ r z u cać mądrości zawartej w tradycjach ludowych, jak i ludowej me­
dycynie, będącej wynikiem doświadczeń wielu pokoleń (wiara
w zjawiska przyrodnicze, rokujące przebieg pogody czy urodza­
jów, wiara w złowróżbne komety itp.)». Astrologia, jako próba
unormowania wpływu czynników kosmicznych i atmosferycznych
na ustrój psychofizyczny człowieka, nie była, jak wykazują naj­
nowsze badania, «w głupstwa wywarzona kuźni* — jakby to po­
wiedział Mickiewicz słowami Śniadeckiego — ale jako nauka oparta
na trafnych obserwacjach przyrodniczych, sięgała śmiało po ta­
jemnice, o których wyjaśnienie trudzi się dziś fizjologia i fizyka
oraz meteoropatologia, klimatologia i prawnuczka starożytnej
astrologii, bioklimatyka.
e

T

Doc. dr Aleksandrowicz w badaniu wpływu makrokosmosu
na organizmy żywe opiera się na wynikach prof. Ludomira Kor­
czyńskiego, który dojrzał u niektórych osób wielką wrażliwość na
wpływy atmosferyczne (np. halniak) czyli meteorotropie i badał
jej przejawy. Powołuje się na spostrzeżenia Rettmanna, który za­
uważył, że depresja psychiczna tych ludzi jest zależna od zmian
w naczyńkach włosowatych przed burzą elektryczną. Meteoropa­
tologia liczy się dziś poważnie z tzw. «prawem serii* w zgonach
i nagłych schorzeniach, a dr Aleksandrowicz twierdzi, że przyj­
dzie czas, kiedy rady bicklimatologa zasięgać będzie chirurg, «wyczi-kujący sprzyjającej aury dla zabiegu operacyjnego — niby śre-

�337
dniowieczny wódz, pytający astrologa o szczęśliwą konstelację dla
jego zamierzeń. On ostrzeże kardiologa przed niekorzystną sytua­
cją klimatyczną dla jego chorych, dzięki czemu zastosuje zaradcze
środki. On ostrzeże ftizjologa o groźbie krwotoków płucnych. Ta
profilaktyczna jego czynność więcej może przynieść nieraz cho­
rym pożytku, niż najbardziej wyszukane leki».
Dziś uczeni nie lekceważą przedbakteriologicznych wiar
w «morowe powietrze*, a w ślad za angielskim epidemiologiem
w. X V I I Sydenhamem, prof. Kostrzewski nawołuje, by «nie lekce­
ważyć epidemiologicznego rozumowania*. Bakteriologia Pasteura
i wynalazek mikroskopu elektronowego wykrywają zarazki cho­
robotwórcze, ale nie wyjaśniają epidemicznego nasilenia choroby.
r

wicz — równolegle z plamami na słońcu, które znów z drugiej
strony wywierają wpływ na natężenie opadów, to wszystko czyn­
niki powiązane ze sobą korelacyjnie. W nich szukać należy tego
tajemniczego «genius epidemicus* (termin Sydenhama). Wchodzą
tu w grę i «promienie ziemne*, czynne nad podziemnymi źródłami
i potokami, wywierające podobno ujemny wpływ na żywe ustroje,
co eksperymentalnie stwierdzali: Jenny, Oehler, Staufler, Miescher, Schaaf i anatomopatolog Bietzke, posługujący się w swych
badaniach pomocą różdżkarza. Ponadto czynniki kosmiczne. Duell
dopatruje się zależności nasilenia zgonów w dwóch odległych mia­
stach, Zurychu i Koblencji, w pewnych okresach od eleklroinwazji, od rytmicznego zarzucania naszej planety przez cząstki pro­
mieni Alfa i zmian w ziemskim polu elektromagnetycznym — aż
do burz elektromagnetycznych włącznie.
Podobnie ma się sprawa ze współrzędnością stanów długo­
trwałej pogody lub słoty, których współzależność od rytmu nasi­
leń plam słonecznych stwierdził na podstawie materiałów z dwóch
wieków Bruckner, a Edw. Stenz zaryzykował nawet twierdzenie,
że istnieje zależność ruchów rewolucyjnych i wojen od maksymal­
nej plamistości słońca, którą w przeciągu półtora wdeku notowano
w r. 1788, 1830, 1848, 1905, 1917, 1939. Doniosłe znaczenie dla ży­
cia posiadają promienie kosmiczne. Dzięki bowiem własnościom
jonifikacyjnym wywierają one olbrzymi wpływ na organizmy i ich
1

Luil, Т. X X X V I I

22

�338
ustrój psychofizyczny. Ujemnie zjonizowane powietrze, jak stwier­
dzili to Dessauer i Czyżewski, «zwalnia ruchy oddechowe, obniża
ciśnienie krwi, zwalnia tętno, powoduje obniżenie podstawowej
przemiany materii, zwiększa zdolność zatrzymywania i odtwarza­
nia wrażeń wzrokowych i słuchowych. U meteoropatów oddycha­
nie ujemnie zjonizowanym powietrzem usuwa migrenę i wpływa
dodatnio na samopoczucie*.
Rozważania doc. dra J. Aleksandrowicza dotyczą nie tylko
nowych horyzontów bioklimatyki lekarskiej. Są one bowiem po­
mocne również w ustalaniu pozytywnych dziedzin kultury ludowej.
T.

Seweryn

ZAJĄCZKOWSKI WŁODZIMIERZ, « P r z y s ł o w i a , po­
w i e d z e n i a i f o r m u ł k i K a r a i m ó w t r o c k i c h . Myśl ka­
raimska. Seria Nowa, tom I I . 1946—1947. Odb. 8", str. 53—65.
Krótka rozprawka W. Zajączkowskiego podaje we wstępie
wyczerpującą bibliografię odnoszącą się do przysłowi ludów tu­
reckich, z uwzględnieniem zbiorów Karaimów krymskich, łuc­
kich i halickich, po czym autor uzupełnia materiały przyczynkiem
własnym, zawierającym 35 przysłowi i 43 powiedzeń Karaimów
trockich. Autor dochodzi do wniosku, że przytoczony materiał
wiąże się ściśle, tak pod względem treści, jak i formy, z dorob­
kiem ludowej literatury tureckiej; świadczy o tym dwudzielność
paralelnie zbudowanych zdań, obecność typowych rymów i aiiteracyj. Zwłaszcza owa dwudzielność zdań jest charakterystyczna
dla starszej poezji ludowej tureckiej, co stwierdzają również bada­
nia T. Kowalskiego. Przytoczone w rozprawce przykłady wyka­
zują duże podobieństwa w treści do przysłowi Karaimów krym­
skich, halickich, łuckich i besarabskich Gagauzów, nawiązują równ.eż do przysłowiowych motywów Turków anatolijskich, azerbejdżańskich, turkeslańskich i Tatarów kazańskich. Nie brak też analogij do przysłowi arabskich i perskich. Kilkakrotnie też zestawia
autor polskie przysłowia z materiałem Karaimów trockich i do7

�339
palruje się równań w następujących przykładach: karaim.: «Kto
daje i odbiera, niech pocałuje psa w tyłek», polsk.: «Kto daje i od­
biera, ten się w piekle poniewiera*. Karaim.: «Każdy drapie swój
strup», polsk.: «Każdy ma swego mola, co go gryzie*. Trafniejszą
jednak pod względem formalnym analogię przedstawia przysłowie
podane przez S. Adałberga w «Księdze przysłów* (str. 106): «Każdy
drapie, gdzie go świerzbi*. Obie wersje trudno uznać za pokrewne,
wiąże je jedynie wspólna myśl, brak natomiast wiązań formal.nostylistycznych.
Warto natomiast zestawić kilka przysłowi o identycznej i n ­
tencji i wspólnych symbolach wyobrażeniowych np. karaim
(nr 5): «Ryba od głowy (począwszy) cuchnie, polsk.: «0d głowy
ryba ;u^L..:^ , (3. Aduibcig, j j u J ryba, nr o, sir. ivó).
Karaim, (nr 19): «Zaproszonemu gościowi dużo trzeba*,
polsk.: «Dla proszonego gościa wiele potrzeba*, (S. Adałberg, pod
gość, sir. 155, nr 5 ) . Karaim, (nr 20): «Ręki której nie możesz
ugryźć, ucałuj ją«. polsk.: «Całuj rękę, której ugryźć nie mo­
żesz* (S. Adałberg, str. 106).
Karaim, (nr 23): «Kotka za drzwi, mysz z dziury*, poisk.:
«Kot z domu — myszy na pokój (na stół)*, (S. Adałberg, pod kot,
str. 232, nr 45). Odpowiedniki tego przysłowia istnieją również
w językach łacińskim, francuskim, angielskim i niemieckim, (por.
• I . St. Ryslroń, Przysłowia polskie, str. 18, oraz F. Seiler, Deutsche
Sprichwórterkunde, str. 87).
Karaim, (nr 24): «Dla kotki zabawa, dla myszy śmierć*,
polsk.: «Kolowi żart a myszce śmierć* (S. Adałberg, pod kot,
sir. 232, nr 37). Karaimsk.: «Rozlane mleko i psu i kotu», polsk,
"•Na rozlane mleko pies i świnia lezie*.
Dla trzech ostatnich przysłowi nie znalazł autor odpowiedni­
ków tureckich, natomiast przysłowia nr 5 i 20 posiadają swoje od­
powiedniki w literaturze starotureckiej. W pierwszym wypadku
możnaby się liczyć z wpływami polskimi, w dwu ostatnich jednak
mamy do czynienia z motywami wędrownymi. Rozwiązanie łych
problemów w obecnym stanie wiedzy nie jest możliwe, dopóki
paremiografia nie upora się z systematyką przysłowi, tak jak to
się slalo z innymi gatunkami literatury ludowej opracowanymi
0

9

,

�34U

przez Antti Aarneo, Stitha Thomsona, a w Polsce przez J. Krzy­
żanowskiego.
Na koniec należy podkreślić staranne wydanie tekstów ka­
raimskich w fonetycznej transkrypcji oraz tłumaczeń polskich,
które umożliwiają studia porównawcze.
Józef

Gajek

ETNOGRAFIA W PRODUKCJI FILMU POLSKIEGO.
W epoce, kiedy ziemie nasze przemierzał z kosturem wę­
drowca w ręku Zorian Dołęga-Chodakowski poszukując «starożytności słowiańskich*, normalną formą utrwalania zebranego ma­
teriału Lyi opis I rysunek. Za czasów KoILcigd, Iiuiitiukkn,gu,
czy Udzieli do dyspozycji etnografa stanęła kamera fotograficzna,
zrazu ciężka i niezgrabna, która z czasem osiągnęła precyzje i roz­
miary dzisiejszych aparatów małoobrazkowych.
Był to duży postęp w zakresie techniki zbierania materia­
łów ludoznawczych, gdyż klisza oraz soczewka fotograficznego
obiektywu zastąpiła na zawsze wprawną rękę i oko rysownika.
Dziś arsenal środków-, jakim rozporządzać może etnograf,
wzbogacił się wydatnie. Nie ulega jednak wątpliwości, że wśród
nowoczesnych środków, służących do utrwalania etnograficznych
materiałów, na pierwsze miejsce wysuwa się film dźwiękowy.
Dzięki niemu mamy możność pokazania nie tylko, jak dane zja­
wisko «wygląda», ale i jaki ma przebieg.
Nic dziwnego, że wobec kolosalnych możliwości, jakie ma
zastosowanie filmu w dziedzinie wiedzy o kulturze ludowej, oczy
etnografa pilnie śledzą w szelkie próby, wiodące do stworzenia
naukowego filmu etnograficznego.
W Polsce pierwsze kroki w tym zakresie robiono już przed
wojną. Jedna z wytwórni kręciła np. film w Łowickim przy udziale
prof. E. Frankowskiego. Obecnie zanotować wypada nowe próby.
W grudniu ub. r. Film Polski zobowiązał niektórych etnografów
polskich do napisania scenariuszy z różnych dziedzin ludowej kul­
tury, które po nakręceniu miały być wyświetlane w ramach serii
filmów naukowych. Dotychczas zrealizowane zostały trzy scenar

�341

riusze: « Wielkanoc w Łowickim*, «Boże Narodzenie u Górali ślą­
skich* oraz «Zwyczaje rolnicze w Krakowskim*. Dzięki uprzej­
mości Dyrekcji Instytutu Filmowego w Krakowie grono etnogra­
fów krakowskich miało możność obejrzenia «Wielkanocy w Ło­
wickim* oraz «Zwyczajów rolniczych w Krakowskim*.
Przed szczegółowym omówieniem obu filmów, należy kilka
słów poświęcić rozważaniom na tematy ogólniejsze, związane
z filmem etnograficznym. Wychodzimy z założenia, że celem na­
ukowego filmu etnograficznego powinno być pokazanie pewnego
szerszego lub węższego wycinka z życia ludu, ilustrującego jego
kulturę tradycyjną, gdyż ta właśnie kultura jest przedmiotem ba­
dań etnograficznych. Wiemy, że wieś polska od wybuchu I wojny
i
o n i u i u

:—
H t j

i
UiCgcł

i t i
i_łcllH\W

• i
1UUI VIII

2

.

—.

:

p i A L U U l d/.CillUlll,

R I U K

»

llllCUZy

i i l -

nymi polegają na zanikaniu treści właściwych tradycyjnej «kulturze ludowej* i uleganiu przemożnym wpływom kultury miej­
skiej.
Film etnograficzny jest dziś w dużej mierze filmem histo­
rycznym. Pokazuje nam zwyczaje, które niejednokrotnie są już
przez lud zapomniane, narzędzia, które wyszły z użycia i stroje,
których się (przynajmniej na codzień) nie nosi. Wobec nauko­
wego filmu etnograficznego musimy stosować te same kryteria,
co wobec filmów historycznych. Musi on więc, poza walorami este­
tycznymi, oddawać wiernie ducha epoki, nie może zawierać ana­
chronizmów, musi dawać pełne złudzenie, że oglądamy rzeczywi­
ste życie z czasów, które minęły. Wymaganiom tym musi spro­
stać i scenarzysta, który daje roboczy projekt filmu, i reżyser,
który ten projekt realizuje, i aktor, a wreszcie i rekwizytor, któ­
rego zadaniem jest nadanie filmowi właściwej «oprawy».
Od scenarzysty wymaga się, żeby opracowywane dla potrzeb
filmu zjawisko podane było w formie możliwie najpełniejszej.
Musi tam być wiernie zachowana kolejność rozgrywającej się
akcji, musi być uwzględniona związana z nią treść obrzędowa
i zwyczajowa. Scenariusz musi, niejako na marginesie głównej
akcji, dać reżyserowi możność pokazania krajobrazu właściwego
danej okolicy, wyglądu wsi, architektury, wnętrza, strojów co­
dziennych i uroczystych, zajęć domowych etc.

�342

Rola tła, na jakim rozgrywa sic akcja, stroju, czy jakichś
mało zdawać by się mogło, ważnych rekwizytów, w filmie etno­
graficznym nabiera bardzo dużego znaczenia. Chałupa, czy żarna
do mielenia zboża powinny w filmie «grać» na równi z aktorem.
Niejednokrotnie, niby mimowolne podkreślenie jakiegoś drobnego
szczegółu drugoplanowego, np. otwierania zamku drewnianego
przy drzwiach, czy założenie siekiery między wystające węgły
zrębu, lepiej podkreśla atmosferę właściwą danej wsi, niż, cała
akcja filmu z najstaranniej wyreżyserowaną grą aktorów. Dzięki
umiejętności operowania w filmie architekturą drewnianą, stro­
jem oraz masą drobnych rekwizytów — osiągnąć mogły swą wy­
soką w artość etnograficzną i estetyczną zarazem filmy takie jak
np. «Janosik z frhowej» wyprodukowany przed wojną przez wy­
twórnie czeskie, czy niektóre filmy radzieckie (choćby «Świniarka
i pastuch*). Przy pewnej dozie sumienności i wyczucia stworze­
nie odpowiedniej scenerii dla filmowania przewidzianej w scena­
riuszu akcji nie nasuwa większych trudności. Jeszcze w nawpół
zurbanizowanych, podmiejskich wsiach polskich przy odrobinie
staranności ze strony reżyseia można sfilmować obrazy, dające
złudzenie, że rzecz dzieje się w zapadłej wiosce za siedmiu rzeka­
mi. Tam, gdzie osiągnięcie odpowiedniego efektu nie jest przy po­
mocy środków miejscowych możliwe, nie należy się cofać przed ma­
kietą, czy rekonstrukcją pod warunkiem oczywiście, że sporządzona
zostanie na odpowiednim poziomie. Zagadnienie, kogo należy an­
gażować do gry w filmach etnograficznych, nie jest łatwe do roz­
strzygnięcia. Najprościej byłoby posłużyć się aktorami zawodo­
wymi. Niestety, aktorzy nasi nie umieją należycie wcielić się w po­
stać chłopa, tak że wszelkie znane mi z ekranu sceny wiejskie kwa­
lifikowały się właściwie do usunięcia. Pozostaje więc autentyczny
chłop, który nie potrzebuje «grać», wystarczy, żeby «był sobą».
Nie jest to jednak takie proste. Umiejętność swobodnego porusza­
nia się przed okiem obiektywu w obecności obcych ludzi, którzy
komenderują, każą na zawołanie wykonać pewne czynności, czy
manifestować pewne uczucia nie jest daną każdemu. Na wsi sporo
mamy pierwszorzędnych talentów aktorskich, ale chcąc z nich
korzystać, trzeba je umieć wyłowić spośród stokrotnie większej
7

�343
ilości ludzi, którzy przed obiektywem aparatu tracą głowę lub po­
ruszają się jak drewniane manekiny.
Nad całością obrazu czuwa reżyser. Od jego kultury i su­
mienności zależy, czy film etnograficzny będzie arcydziełem (Ja­
nosik z Trhowej), czy tzw. w języku filmowców «szmirą».
Zadaniem reżysera jest filmowa interpretacja scenariusza.
Ze scenariusza naukowego filmu etnograficznego nie wolno reży­
serowi niczego istotnego wyrzucić. Obowiązkiem jego jest zgod­
nie z wymaganiami nauki dać całokształt zagadnienia. Może on
jednak i powinien w czasie realizacji filmu charakterem zdjęć
oraz przemyślanym rozplanowaniem metrażu bardzo wydatnie mo­
delować surowy materiał dostarczony przez scenarzystę.
łości charakter bardziej popularny lub ściślej naukowy, może pe­
wne momenty uwypuklić, inne potraktować pobieżniej lub tylko
zaznaczyć ich istnienie krótką migawką. Musi on dobrać odpo­
wiedni co do charakteru filmu komentarz słowny i dbać o utrzy­
manie równowagi między komentatorem a stroną muzyczną i efek­
tami dźwiękowymi.
W rękach odpowiedniego reżysera tematy z zakresu trady­
cyjnej kultury ludowej stanowią niesłychanie wdzięczne tworzy­
wo. «Naukowy film etnograficzny* mimo swego «dokumentarnego»
charakteru nie musi być koniecznie nudny i niestrawny dla prze­
ciętnego widza kinowego. Wprost przeciwnie. W ręku utalento­
wanego reżysera spoczywają nieograniczone wprost zasoby środ­
ków technicznych, ujęć, efektów , czy wręcz tricków, które pozwa­
lają etnograficznie wierny materiał podać widzowi w sposób i n ­
teresujący.
Przykładem niech będą chociażby filmy popularno-naukowe
z zakresu historii sztuki (film o katedrze w Pradze, czy rzeźbach
Michała Anioła), w których rzecz tak na pozór sucha, jak analiza
dzielą sztuki, bez akcji, bez udziału aktorów przeprowadzona jest
w sposób przykuwający uwagę widza od pierwszej chwili do
ostatniej.
Odbieganie od prawdy i ścisłości dla rzekomego nadania f i l ­
mowi bardziej popularnego charakteru jest błędem podstawowym,
7

�344
odbierającym takiemu filmowi wszelką wartość naukową i dy­
daktyczną.
Droga popularyzacji wiedzy przy pomocy filmu prowadzi
tylko poprzez odpowiednie ujęcie, nigdy zaś przez pokazanie «efekcików» stojących w sprzeczności z wymaganiami naukowej pra­
wdy, czy duchem epoki.
Naszkicowane tu po krotce wymagania, stawiane dobremu
filmowi etnograficznemu, nie są bynajmniej «kajdankami», ma­
jącymi krępować twórczą pracę reżysera. Są to postulaty elemen­
tarne, które podczas produkcji filmów naukowych z innych dzie­
dzin wiedzy są już od dawna bez dyskusji realizowane. Cóż po­
wiedzielibyśmy, gdyby tak np. w filmie przedstawiającym cykl
r « ? w f v i o w v tu^Unlta k a r m ^ T t u k a - . - n n l ; n 7 i n n

mntvln—wvktnwnirirarm

się wprost z jajka, gdyby na przepoczwarczenie «brakło rnetrażu»,
a gąsienica zajadałaby ze smakiem korzonek marchwi, gdyż w mo­
mencie filmowania nie było pod ręką listka kapusty?
Podobne braki w filmie etnograficznym spotykają się z na­
szej strony z życzliwą pobłażliwością. Patrzymy na nie przez palce.
Stanowisko takie przynosi w rezultacie dużą szkodę, gdyż dopusz­
cza do utrwalenia się w produkcji filmowej taniej łatwizny, obni­
żającej poziom i wartość naukową filmu etnograficznego.
Przechodząc po tym wstępie do omawiania obydwu wyświe­
tlanych w Krakowie filmów, zastrzegam się, że pomijam celowo
zagadnienia, tyczące się ich walorów estetycznych i momentów
czysto technicznych. Na marginesie niejako pragnę podkreślić, że
strona techniczna zdjęć poza paru niewielkimi usterkami jest bez
zarzutu, zaś szereg obrazów oglądanych na obydwu filmach pod
względem estetycznym stoi na bardzo wysokim poziomie.
Nie da się niestety tych pozytywnych ocen utrzymać, gdy pa­
trzymy na filmy od strony czysto etnograficznej.
Zacznijmy od analizy treser Zarówno film o zwyczajach
wielkanocnych w Łowickim, j a k i o zwyczajach rolniczych w Kra­
kowskim odznaczają się dość przypadkowym doborem sfilmowa­
nych obrazów. W zwyczajach wielkanocnych położono główny na­
cisk na jednakową w całej Polsce, a z punktu etnograficznego

�345
mniej ciekawą obrzędowość kościelną Wielkiego Tygodnia, nie
pokazano natomiast robienia pisanek, czy papierowych wycina­
nek, którymi przed Wielkanocą zdobi się izby. W zwyczajach rol­
niczych z Krakowskiego darmo szukalibyśmy wiosennego zwy­
czaju obchodzenia pól, przepędzania chmur gradowych przy po­
mocy dzwonków loretańskich, czy też «opalania» zasiewów przy
pomocy ognia przeniesionego z płonącego na Zielone Świątki stosu
sobótkowego. Z braków tych (których rejestr można by rozsze­
rzyć), trudno jest czynić zarzut scenarzystom. W scenariuszu pun­
kty te były uwzględniane, jedynie w czasie realizacji pominięto
te wszystkie momenty, których sfilmowanie nasuwało by nieco
większe trudności techniczne lub pociągało za sobą wydatki f i ­
nansowe.
Bardzo nierówno w obydwu omawianych filmach wykorzy­
stane zostały elementy, składające się na etnograficzne odrębno­
ści filmowanych regionów. W Łowickim np. szereg scen, zresztą
zupełnie niepotrzebnych, nakręcono na tle pozbawionych wszel­
kiego wyrazu domków z przedmieść Łowicza, nie pokazano nato­
miast jedynej w swoim rodzaju chałupy włościańskiej z ciemnym
zrębem pomalowanym na święta wapnem w białe kwiaty. W Kra­
kowskim architektura wsi uwzględniona została stosunkowo do­
syć szeroko, ale i tam nie widać świadomego posługiwania się
nią w celu uzyskania pewnej zwartej całości kompozycyjnej i wy­
wołania odpowiedniego nastroju.
Stosunek realizatorów filmu do ubiorów ludowych w oby­
dwu filmach odznacza się dużą niefrasobliwością. Aktorzy ubrani
są raz w stroje ludowe, raz w tzw. «miejską tandetę* lub co gor
sza, ani tak ani tak, tylko w jakieś ad hoc skomponowane unifor­
my, przypominające najbardziej ubiory organizacji młodzieżo­
wych (żeńcy w Krakowskim). Wszystkie te ubiory noszone są
w dodatku z rażącą niekonsekwencją. Widzimy więc kobiety przy
żniwach ubrane w kosztowne gorsety, siewców w błyszczących
cholewach, starców ubranych po miejsku, a młodzież w strojach
ludowych itp. Miarą ustosunkowania się realizatorów filmu do
zagadnienia strojów ludowych w naukowym filmie etnograficz­
nym jest fakt, że nakręcono szereg zwyczajów i obrzędów w Lo-

�wickim, w których aktorzy ubrani byli... w mundury'ochotniczej
straży pożarnej.
W dziedzinie doboru pozostałych rekwizytów nie widać ani
próby dążenia do trzymania się w ramach kultury tradycyjnej.
Fabryczny żelazny pług, brona, mechaniczny siewnik oraz bla­
szana trąba w dożynkowej kapeli stanowią próbkę, która mówi za
całość.
Gra aktorów jest bardzo nierówna. Widać, że nikt ich nie
selekcjonował, ani poszczególnych scen z nimi należycie nie prze­
pracował. A szkoda. Wspaniała postać starego siewcy (n. b. nie­
potrzebnie wpleciona do filmu o obrzędach wielkanocnych) w Ło­
wickim świadczy najlepiej, jak doskonały materiał aktorski ukry­
wa *'ie У!а V ' i * j — " b^rd?^ Л/,К*а . g r a .mnys&gt;—rerutniflśó—e let v p z n 1
wartość filmu.
Z dwu omawianych filmów na ogół lepszą grę aktorską ma­
my w Łowickim. W filmie z Krakowskiego aktorzy grają raczej
słabo. Ruszają się nieudolnie, bez przekonania i temperamentu.
Nawet w takiej scenie, jak wywracanie dziewek przy sadzeniu
ziemniaków, czy przy wiązaniu gospodarza powrósłami, nie ma
życia. Słabą grę aktorską uwypukla jeszcze pretensjonalna kom­
pozycja scen zbiorowych, które nie mają w sobie nic naturalno­
ści i konsekwentnie «robione są na żywy obraz». W rezultacie
widz zamiast ulegać złudzeniu, że ma przed oczyma wycinek co­
dziennej wiejskiej rzeczywistości, odnosi wrażenie, że przygląda
się sztuce teatralnej, w której podają mu obraz chłopa w formie
przestylizowanej. W niektórych wypadkach nienaturalnością gry
i sztucznością obrazu rywalizować mogą «Zwyezaje rolnicze
w Krakowskim* z «Halką» Moniuszki, nakręconą u nas przed
wojną z Ladisem Kiepurą w roli głównej. Brak znajomości i wy­
czucia wsi ze strony realizatorów spowodował, że nie powstrzy­
mano się nawet od wkładki baletowej w formie typowego kra­
kowiaka estradowego z figurami wprowadzonego w scenie dożynków.
7

e

Ł7

7

7

Gdyby oba omawiane filmy poddać pedantycznej analizie,
przytoczoną listę potknięć i błędów można by pomnożyć wielo­
krotnie. Należy stwierdzić, że nie posiadają one charakteru f i l -

�347
mów etnograficznych ani w płaszczyźnie ściśle naukowej ani po­
pularyzatorskiej. Filmów tych nie można w żadnym wypadku
wprowadzać np. do szkól, gdyż od pomocy szkolnych wymagać
musimy naukowego poziomu, którego te filmy nie reprezentują.
Czemu tak się stało, nie trudno wyjaśnić. Produkcja filmów
naukowych jest dziedziną bardzo specjalną. Pracy na tym polu
nie podoła nawet najlepszy reżyser i operator, o ile nie posiadają
gruntownej znajomości danej dziedziny wiedzy.
Film etnograficzny niesłusznie jest w kołach fachowców f i l ­
mowych bagatelizowany, jako rzecz rzekomo łatwa. Wprost prze­
ciwnie, nierównie łatwiej nakręcić jest poprawny film z zakresu
np. mikrobiologii, gdzie wszelkie trudności ograniczają się jedynie
ao strony scisle technicznej, niż stworzyć poprawny film etno­
graficzny, który łączyłby walory estetyczne z naukową ścisłością,
a równocześnie stanowiłby całość interesującą dla widzów, re­
krutujących się z najszerszych sfer społeczeństwa. Ażeby film taki
utrzymał się na poziomie, wymaganym od filmów naukowych,
konieczną jest przede wszystkim współpraca fachowych etnogra­
fów, którzy w czasie realizacji filmu mieliby w zakresie swych
specjalności glos nie doradczy, ale decydujący. Rola reżysera
w naukowym filmie etnograficznym ograniczyć się musi do czu­
wania nad estetyczną i techniczną stroną filmu, zaś strona rze­
czowa spoczywać musi wyłącznie w ręku fachowców .
7

7

Drugi warunek, umożliwiający produkcję filmów naukowych
na należytym poziomie, stanowią środki finansowe. Nie można re­
żysera skazywać na posługiwanie się w filmie etnograficznym
aktorem bezpłatnym, który ochotniczo zgłosił się «do filmu» lub
został przez członków ekipy filmowej zwabiony namową. W ma­
teriale takim nie można dokonać należytego wyboru i nie można
stawiać mu poważniejszych wymagań. Dostarczenie środków f i ­
nansowych w należytej ilości położy też kres kaleczeniu scenariu­
szów, podyktowanemu w wielu wypadkach momentami oszczęd­
nościowymi i wpłynie niewątpliwie na podniesienie «wystawy
filmu», gdyż umożliwi należyty dobór odpowiedniej ilości kostiu­
mów i innych rekwizytów.
T

Wydatek poniesiony przez Film Polski na cele produkcji do-

�348
brych, naukowych filmów etnograficznych w krótkim czasie przy­
niesie przedsiębiorstwu poważne zyski. Kopie filmów etnograficz­
nych znajdą życzliwe przyjęcie w szerokotaśmowych kinach oświa­
towych, a zredukowane na taśmę szerokości 16 mm wejdą na
ekran kin szkolnych i świetlicowych.
Ponadto pamiętać należy, że filmy z zakresu folklorystyki
stanowią jeden z najbardziej na rynku międzynarodowym po­
szukiwany artykuł wymiany filmowej.
Roman

Reinfuss

«POLISH PEASANTS COSTUMES*.
Tuż przed samą wojną w r. 1939 ukazało się luksusowe wy­
dawnictwo, formatu dużego folio pt. «Polish Peasants Costumes*.
Publikacja ta wydana przez C. Szwedzickiego w Nicei, jako jedna
z tzw. Editions d'Art, następuje po wydanych poprzednio Sioux
Indian

Painting,

Kiowa

Indian

Art, Pueblo

Indian

Pottery,

— co

nie pozostaje bez specjalnej wymowy.
Książka, o której mowa, stanowi zbiór plansz robionych na
podstawie malowideł i kolorowych rysunków Z o f i i S t r у j e ri­
sk i e j z serii strojów ludowych w Polsce. Zbiór len jest poprze­
dzony przedmową T a d e u s z a S e w e r y n a (przetłumaczoną
na język angielski i francuski), wprowadzającą czytelnika po­
krótce w historię grup kostiumowych w Polsce, z podaniem ich
ogólnej charakterystyki. Tak więc omawiane są stroje góralskie,
krakowskie, śląskie, lubelskie, sieradzkie, łowickie, poleskie, kur­
piowskie, wileńskie, huculskie itd., ilustrowane odpowiednimi
planszami. Barwnemu opisowi odpowiadają kolorowe tempery
Stryjeńskiej, na których stroje i typy ludowe, wybitnie stylizo­
wane, pełne są rozmachu, niepozbawionego groteski. Znane zre­
sztą wszystkim z oryginałów, nie wymagają specjalnego omó­
wienia.
W związku ,z techniczną stroną wydawnictwa, nadmienić
trzeba, iż tablice kolorowe wykonane są wzorowo, z ogromnym
nakładem pracy i doskonale sharmonizowane kolorystycznie. Za-

�349
stosowano bowiem dwa typy plansz, z tym że jedne są wykonane
ręcznie, drugie jako zwykłe reprodukcje kolorowe, w których
drobne szczegóły też uzupełnione ręcznie. Plansze malowane ręcz­
nie, mają tło robione techniką prószoną (przez rozpylacz), a na
tym malowane przez patron figury, z uzupełnieniem szczegółów,
wykonanych cienkim pędzelkiem. Dlatego też ogólny nakład wy­
niósł raptem 400 egzemplarzy, stanowiąc przy zastosowaniu tej
techniki, wydawnictwo luksusowe.
Publikacja powyższa nie pretendując do wartości naukowej,
spełnia bardzo dobrze zadanie popularyzacyjne wobec zagranicy,
dla której Polska, to jeszcze ciągle kraj ,z pogranicza Siuksów czy
innych czerwonoskórych.

MICHAŁ JAGŁA, «C h ł o p s к a k u l l u r a — u w a g i n a d
k r z e p n ą c ą k u l l u r a w s i » . Poznań 1938. Wielkopolski Zw.
Młodzieży Wiejskiej.
Stanowisko aulora slreszcza się w zdaniu: «Cały dotychcza­
sowy swój dorobek, oczywiście ten, jaki mu ukazali badacze miej­
scy w tej tzw. «kulturze ludowej*, wziął chłop dzisiaj na szuflę
i począł miotać pod wrota postępu i zdrowo pojętej kultury i . . .
okazało się, że w tej przez panów odchuchanej «kullurze ludowej*
było mnóstwo plew, które poleciały z wiatrem*. Jakież to plewy?
Stroje ludowe, «jaśnie panom pokłony wybijające śpiewki — te
prymitywne na szkle malowane i z drzewa wyrzynane świątki —
te wierzenia, cuchnące ciemnotą, zabobony, gusła — poddańcze
zwyczaje i obrzędy, albo zgoła pogańslwa znamię jeszcze noszące*.
«Wieś się tego «swojego» dorobku wstydzi — wypiera —• bez żalu
go odrzuca*.
Gdy w Nietążkowie na uroczystości nadania imienia Kaspro­
wicza Uniwersytetowi Wiejskiemu zespół uczennic tegoż uniwer­
sytetu wykonał inscenizację sobótek, — padły z tłumu uwagi, że
młodzież «nawraca się do zabobonu*.

�350

Aulor zadaje sobie pytanie, co do dziś pozostało z tej, jak
pisze, «kulturki ludowej*. Wylicza więc: mazury, kujawiaki, kra­
kowiaki, obertasy, budownictwo góralskie, wreszcie «zostaną ponie­
które przecudne erotyki tchnące głębią uczucia i ujęciem głębokim,
filozoficznym*. Na dowód słuszności swych twierdzeń przytacza
jedną z takich pieśni:
«Kochanie, kochanie — gorsze nad więzienie,
Z więzienia wyjść możesz — z kochania broń Boże*.
W tych «uwagach» nad krzepnącą(?) kulturą wsi wygłasza­
nych stylem kaznodziejskim, najwięcej dostało się strojowi ludo­
wemu: «Gdy ktoś zachwyca się pięknością wiejskiego stroju, czy
obrzędu, otrzymuje zazwyczaj cierpką odpowiedź: Przecie lo
slare — nan sie oe.woie. z r i a s p r z y s z e d ł n a ś m i e w a ć » , Stroi ludowy
wcale nie jest piękny: to tylko panowie wmawiają w lud, chytrzesobie obiecując, że gdy lud w to uwierzy,
T

«Już nie będzie orłem wzlatał
w górę, w słońce do w olności —
już nie będzie duszy prościł,
że się będzie ino stroić
barwą oczy pańskie koić*.
7

r

Te próbki najoezywistszych bzdur, demagogicznego tupetu
i frazesu bez pokrycia dostatecznie charakteryzują autora.
T. S'.

JAN REYCHMAN, «Z n o w s z e j
g r a f i с z ne j s 1 o-w а с к i e j».

literatury

e l n o-

W okresie ubiegłej wojny literatura etnograficzna słowacka
wzbogaciła się szeregiem nowych prac, które znacznie posunęły
naprzód dorobek etnografii słowackiej. Dotychczas poza kilkoma
pracami, jak Czecha Yaclavika czy Rosjanina Bogatyrewa —
a więc autorów niesłowackich, choć piszących po słowacku —
większość pozycji w etnografii słowackiej obracała się dookoła
przyczynków czy też materiałów gromadzonych na sposób zna-

�351

mienny dla X I X wieku i ogłaszanych głównie na łamach «Sbornika Slovenskej Muzealnej Spolećnosti». Obecnie tak pod wzglę­
dem melodycznym jak i wydawniczym nastąpił tu znaczny po­
stęp, który etnografię słowacką podniósł do poziomu nowoczesnego.
Pozostaje to w związku z utworzeniem przy Maticy Slovenskej
Sekcji Etnograficznej i wydawaniem «Narodopisnego Sbornika*
pod redakcją fachową Rudolfa Bednafika i Jana Mjartana. «Narodopisny Sbornik» skupił większość ogłaszanych prac etnograficz­
nych.
Potrzebom metodologicznym ogólnego rysu o etnografii za­
radzono przez przekład wydanej w r. 1928 pracy uczonego radziec­
kiego E. Kagarowa «Ulohy a metody etnografie* (Zadania i meu/uj

minogi

dLiij

u .

i

ui

uhim a i i c t

w

« i \ a i w .

oiJÓi.»

tum

V, n i

1.

Ogólne studium o antropologii Słowaków (i Bułgarów) dał
prof. M. Popów z uniwersytetu w Sofii w tymże zeszycie «Xarod.
Sbornika».
Dużo studiów poświęcono kulturze materialnej. V. Prażak
ogłosił ciekawe studium z zakresu budownictwa ludowego «Problem vzniku jednoposchodoveho domu v G i ć m a n o c h » (Problem po-,
wstania jednopiętrowego domu w Cziczmanach). Dobre studium
porównawcze typologiczne dal A. Polonec analizując «Detskć koHsky» (Kołyski dziecięce). Z teki pośmiertnej P. Sochania ogło­
szono «Vyroba 1'anu a konopi a ich vlastnosli» (Wyrób lnu i ko­
nopi i ich właściwości). Niemiecki profesor Br. Schier wykłada­
jący w czasie wojny na uniwersytecie w Bratysławie dał studium
«U1 ako zdrój narodopisneho vvzkumu», kładąc badanie ula sło­
wackiego na szerokie tlo badań nad kulturą materialną ludów
środkowo-europejskich. Wszystkie te cztery ostatnie prace dru­
kowane były w «Narodop. Shorn.» I . I I .
Dwie rozprawki o sposobie przędzenia nici u Słowaków ogło­
sił etnograf węgierski Bela Gunda (tom V «Narodop. Shorn.»)
P. Kuruc opracował w artykule w I . V «Narodop. Sborn.» warze­
nie żywicy i jej użycie w Wyżnich Łapszach na Spiszu, a Fr. Stefunka opisał «Zbożne jamy» (Jamy na zboże na Zachodniej Sło­
wacji).

�352
Z zakresu sztuki ludowej V. Prażak opracował «Talianskć
ornamenty v slovenskej ludovej vyśivće» (1940) (Włoskie orna­
menty w słowackich wyszyciach ludowych), A. Guntherova-Mayerova, «Slovenska keramika», dała pogląd na słowacką ceramikę,
ta sama autorka w opracowaniu zabytków artystycznych Orawy
(«Dejiny a supis vytvarnych pamiatok Oravy» w Sborniku Slov.
Naród. Muzea, XXXVI, V I I , 1943) uwzględniła i pewne zabytki
wiążące się ze sztuką ludową.
r

Z zakresu kultury duchowej wymienić należy obszerne stu­
dium M. Huski «Medzislovenske paralely lenorskeho cyklu»,
w którym autor zajmuje się motywem zmarłego brata względnie
kochanka powracającego z za grobu. Autor analizuje szereg opo­
wiastek i piesm słowackich i kładzie je na szerokie tło ogolnosłowiańskie, uwzględniając przy tym i wpływ tego motywu na
podobne wątki rumuńskie i węgierskie. Studium Huski drukowane
jest w Narodopisnym Sborniku (1943).
W drugim tomie tegoż Narodopisneho Sbornika (1941) A. Melicherćik umieścił fragment swej pracy o funkcji śpiewu wiej­
skiego pt. «Funkcne premeny v dnesnom dedinskom speve». Autor
dzieli śpiew wiejski na dwie grupy: do pierwszej zalicza śpiew
związany z obrzędami, do drugiej pozostały.
Warto przy okazji wspomnieć, że wyszła włoska praca o sło­
wackiej pieśni ludowej, L. Salvini, «Canti popolari slovacchi»,
Rzym 1942. Analizując słowacką pieśń ludową włoski slawista
zwraca uwagę na jej pokrewieństwa z pieśnią czeską, morawską
i polską z jednej, a z pieśnią rumuńską (co wykazał już rumuński
badacz Densusianu) z drugiej.
Poza tymi pracami szereg mniejszych rozpraw z zakresu
etnografii ukazało się w rozmaitych periodykach i tak np. w Sbor­
niku Slovenskej Muzealnej Spolećnosti ukazały się m. in. intere­
sujące rozprawy o kobzie, o flisactwie na Orawie i in., ale z po­
wodu rozproszenia po tych pismach, trudniej są one dostępne do
ewidencji.
W r. 1942 Matica Slovenska ogłosiła konkurs na monografie
etnograficzne wsi. Pierwszą nagrodę uzyskał G. Horak za pracę

�353
o wsi Pohorela (jest to zresztą pochodzenia polskiego wieś ukryta
w Niżnich Tatrach). Nagrodzone prace miały być wydane. Nie
mamy jednak wiadomości czy one rzeczywiście ukazały się dru­
kiem.
Jan Reychman

LITERATURA ETNOGRAFICZNA
1939—1944.

WĘGIERSKA Z LAT

Literatura etnograficzna węgierska, aczkolwiek mało dotąd
u nas znana, posiada duże znaczenie dla całej etnografii słowiań—i—^дл

i

:

1 a

i

1—'.—:—•—i-i—• •

'-- -

wpływy w kulturze tak materialnej jak i duchowej czy społecz­
nej są b. silne. Szereg zagadnień w zakresie etnografii ludów sło­
wiańskich sąsiadujących z Węgrami nie da się dziś opracować bez
uwzględnienia literatury węgierskiej. Nie od rzeczy będzie więc
podanie tutaj w krótkim przeglądzie tych dzieł z etnografii wę­
gierskiej z ostatnich lat, to jest z okresu, gdy wzajemna wymiana
wydawnictw czy periodyków między Polską a Węgrami prawie
nie istniała. W szczególności interesują nas zagadnienia, które
wchodzą w zakres etnografii obszaru karpacko-naddunajskiego.
Zagadnienia metodologiczne do zbierania przedmiotów z za­
kresu etnografii opracował Wł. Kovacs w wydanej w czasie wojny
małej broszurze «A neprajzi gyujtćs modszere» (Metoda zbiorów
etnograficznych), Budapeszt b. r. (ok. 1942).
Całość etnografii węgierskiej objęło jeszcze przed wojną wy­
dane, ale niedługo przed wojną ukończone i mało u nas znane, ze
wszechmiar godne uwagi zbiorowe dzieło pod redakcją E. Czako
«Magyarorszag neprajza» (Etnografia Węgier), Budapeszt 1933—
1937. Tom I objął stroje, budownictwo i rzemiosło w opracowa­
niu Batkiego, Gyórffyego i Viskiego, tom I I gospodarstwo, myśliwstwo i sztukę dekoracyjną w opracowaniu Viskiego i Gyórf­
fyego, tom I I I kulturę duchową i poezję ludową w opracowaniu
Berse-Nagy, Gyórgy i Horgana, wreszcie tom I V muzykę, tańce
i obyczaje opracowane przez Barthę, Gyónyeya i Kodalyego.
[.ud, T. X X X V I I

23

�354
W czasie wojny w ramach wielkiego zbiorowego wydawnictwa
«A magyar muvelodes tórtenete» (Dzieje kultury węgierskiej) zna­
lazło się i miejsce na kulturę ludową mianowicie w rozdziałach
«A magyar neprajza» (Etnografia Węgier) przez I . Gyórffyego
«Magyar nepmuveszet&gt;&gt; przez K. Viski i «Magyar nepzene» (Mu­
zyka ludowa węgierska) przez L. Laithę (wszystkie Budapeszt
1940).
Ogólny zarys etnografii Węgier dał w krótkim podręczniku
J. Ortitay «Kis Magyar neprajz» (Mała etnografia Węgier), Bu­
dapeszt 1940.
Cały szereg zagadnień z etnografii, przede wszystkim z kul­
tury materialnej ludu węgierskiego znalazło się w wydanych podГ7ЯЧ w r v i n v d w i V b i A m a c h

nAsmiwtftvrh

naiwifjfiiypgn

&lt;atnn—

grafa węgierskiego I . Gyóffyego: «Magyar пёр — magyar fóld»
(Budapeszt 1941) i «Magyar falu — magyar haz» (Budapeszt
1943). Jest to cały szereg rozpraw o osadnictwie, budownictwie,
strojach, zwyczajach, ugrupowaniach etnicznych ludu węgier­
skiego, o targach, starych drogach, o tzw. «tanya» (osiedlach od­
rębnych na Alfóldzie), formach pasterskich, ze szczególnym
uwzględnieniem najbardziej typowego obszaru węgierskiego, lo jest
tzw. Alfóldu.
Sztuce ludowej węgierskiej poświęcone jest dużo, bogato za­
opatrzone w ilustracje i w obfitą a dla nas cenną bibliografię
dzieło J. Ortutaya «Magyar nepmuveszet» (Sztuka ludowa węgier­
ska), 2 tomy, Budapeszt 1942. Szereg zagadnień z zakresu sztuki
ludowej, zdobnictwa, form zdobniczych zawiera nieco szeroko po­
myślana praca G, Luko «A magyar lelek formab (Formy ducha
węgierskiego), Budapeszt 1942. Tenże Luko opracował dzieje zdob­
nictwa haftowego «A magyar himzomuveszet tórtćnete» (Buda­
peszt 1939) (O zastosowaniu tego wyszycia na kożuchach trak­
tuje ważna ze względu na ewentualne pokrewieństwa z na­
szymi haftami, wyszyciami, parzenicami itd., praca Gyórffyego
«A ciffraszur», Budapeszt 1930). O stroju ludowym wyszła popu­
larna broszurka Szentivanyiego «Magyar mosoIy» (1942). O ele­
mentach tureckich w haftach węgierskich jest nowa rozprawa
G. Palotay wydana i z tekstem francuskim: «Les elements turco-

�355
ottomanes des broderies hongroises» (Budapeszt 1940); autorka
stara się wykazać, że większość wzorów kwiatowych ornamen­
tyki haftowej pochodzi z okresu późnego kontaktu Węgrów z Tur­
kami, to jest z czasów panowania Turków na Węgrzech w X V I
i X V I I w., uważa je zresztą za zapożyczone od innych ludów, z B i ­
zancjum, Persji, Egiptu, a nie rdzennie osmańsko-tureckie.
O meblach ludowych wyszła nowa rozprawka J. Domanovszkyego «Magyar parasztbutor» (Budapeszt b. r. ok. 1942).
Instytut Hungarystyczny przy Uniwersytecie budapeszteń­
skim wznowił w r. 1940 stare wydawnictwo zbioru poezji ludo­
wej pod nowym tytułem «Uj Magyar nepkóltćsi gyujtemeny». Bal­
ladę ludową opracowała E. Danos «A magyar nepballada» (Bui l a r u ł s z i .Ш2Ш

Onmvimiri

l'^m™

z

Riiransza / n n l u r l n .

Wpprv^

zebrane są przez St. Lano «Baranyai nepmesek», 1941. O pieśni
ludowej węgierskiej jest mała nowa przeglądowa rozprawka w ję­
zyku niemieckim J. Petnekiego «Das ungarische Volkslied» (Bu­
dapeszt 1943) zaopatrzona w nuty wielu melodyj ludowych.
Z zakresu muzyki ludowej godna uwagi w tym okresie jest
rozprawka L. Laithy «Ujra megtalat magyar nepdalstilus» (Od­
naleziony styl węgierskiej pieśni ludowej*) w księdze zbiorowej
ku czci Z. Kodalego pod red. B. Bundy «Emlekkónyv Kodaly Zol­
tan hatvanadik sziiletesnapjara», Budapeszt (1943).
Materiały do. humoru ludowego zawierają ostatnio wyszłe
Ortutaya «Trefaszavu Magyarok» (Budapeszt 1942) i A. Orboka
«Erdely mosolya» (1942). Gry i zabawy opracowane zostały przez
A. Lajosa «A magyar пёр jatekai* (Gry ludu węgierskiego), Bu­
dapeszt 1940. Zabobonom i lecznictwu ludowemu poświęcił ksią­
żeczkę L. Gyórgy «Nepi babonak ćs gyógymódok» (Budapeszt 1941).
Całość znaczenia tradycji ludowej dla kultury narodowej
ujęta jest w małej, ale treściwej rozprawce Gyórffyego «A ma­
gyar nephagyomany es a nemzeti muvelodes» (Węgierska trady­
cja ludowa a kultura narodowa), I I I wyd., Budapeszt 1939.
Interesujące nas specjalnie związki etnografii węgierskiej
ze słowiańską ujął w .małej rozprawce B. Gunda «Magyar szlav
neprajzi kapcsolatok» (Związki etnograficzne węgiersko-słowiań­
skie) w zbiorowym dziele pod redakcją G. Szekfii «A magyarsag
23'

�356
es a szlavok* (Węgrzy i Słowianie), Budapeszt 1942. Podstawą
tych związków były z jednej strony tysiącletnie stosunki Węgrów
ze Słowianami, poczynając od czasów gdy jeszcze nad Wołgą sty­
kali się Węgrzy z ludami słowiańskimi aż po współżycie ze sło­
wiańskimi sąsiadami na równinie panońskiej, z drugiej zaś strony
ciągłe wędrówki różnych Słowian, ich przenikanie na terytorium
rdzennie węgierskie oraz takie same wędrówki rozmaitych innych
elementów przenoszących pierwiastki słowiańskie (o tych wędrów­
kach pisze osobno autor w osobnej, bardzo dla nas ciekawej rozpra­
wie « Wanderers of Carpathian Еигора» w wydawanym w języku
angielskim kwartalniku Hungarian Quaterly V I , 1940). A więc
Słoweńcy z komitatu Zalla nosili płótno na targi do Nagykani7

T

S7Q

SUnwQrv

7 Crnrnvrh

-Wpffi^r p h r u i z i l i

rux ^alvfh-

Л^РГ^ГУРСЬ- -iakn

płóciennicy, druciarze, olejkarze, z Galicji znów przychodzili bojkow ie («pojakok»). Jeśli chodzi o wpływy w zakresie kultury l u ­
dowej to typ pieca kuchennego, spotykanego w południowo-zachodnich W ęgrzech, uważany jest za typ słoweński. W północnych
częściach Węgier' spotykamy znów w budownictwie wpływy sło­
wackie i ruskie. Wy stępujące w komitatach Szathmar i Bereg brogi
na siano są np. owocem wpływów ruskich. Ze swej strony kul­
tura węgierska wywarła zaś wpływ na kulturę ludową sąsied­
nich Słowian. W Chorwacji wpływy węgierskie sięgają aż po Za­
grzeb. Na północy są pewne wpływy w zakresie .pasterstwa w Kar­
patach (o tych stosunkach mówi stara, ale u nas mało znana roz­
prawa Kniezsy «A tót es lengyel kóltózkódó pasztorkodas magyar
kapcsolatai» w piśmie «Ethnographia», 1935). Ozdobne wyszycia
z kożuchów wełnianych («ciffraszur») dostały się na Słowację
i Podhale («cyfrowane portecki»). Silne wpływy uwidoczniają się
w zakresie muzyki i pieśni ludowej ruskiej; motywy węgierskie
występują nie tylko wśród Rusinów na południe od Karpat, ale
i na północy. Z drugiej znów strony tzw. kołomyjka wywarła
wpływ na muzykę ludową węgierską.
r

T

Umyślnie nieco szerzej omówiliśmy rozprawkę Gundy, gdyż
jest ona podstawą w dalszych badaniach etnograficznych sło­
wiańsko-węgierskich.
Poszczególne fragmenty stosunków między Słowianami a W ę -

�357
grami też znalazły swe odbicie: tenże sam autor B. Gunda opra­
cował «Ungarisch-kroatische volkskundliche Verwandschaft* w p i ­
śmie «Donaueuropa», 1943, nr 11. O wpływie południowo-słowiańskim na stroje ludowe w Sarkóz pisał E. Fel w piśmie «Dćlvideki Szemle*, 1943. W artykule «Szlovak nepviselet* w piśmie
«Тйког» za maj 1942, J. Manga podkreślił, że badania Gyórffyego
w zakresie stroju ludowego stwierdziły istnienie całego szeregu
wspólnych pierwiastków między strojem ludu węgierskiego a po­
łudniowo-rosyjskiego; Gyórffy uważa je za pierwiastki bułgarsko-tureckie, które dadzą się zaobserwować i w stroju innych są­
siednich ludów słowiańskich.
Okres pobytu wielkiej ilości Polaków jako uchodźców na
zaznajomienie się z ludoznawstwem węgierskim. W języku pol­
skim wyszły w przekładzie T. Csorby «Węgierskie bajki ludo­
we* (Budapeszt 1941) oraz «Zbiór węgierskich pieśni ludowych*
L. Horvatha-Palocziego, z nutami (Budapeszt 1941). Piszący te
słowa na łamach dwóch zeszytów wydawanego dla obozów pol­
skich na Węgrzech powielanego czasopisma «Materiały Świetli­
cowe* (z 1 i 10 sierpnia 1942) omówił «Ludoznawstwo węgier­
skie wraz z ważniejszymi wskazówkami bibliograficznymi.
Jan

Reychman

SPRAWOZDANIE Z ROCZNIKÓW «ANNALES LATERANENSb, ZA LATA 1939—1946.
Najpoważniejszym i właściwie jedynie ściśle etnologicznym
czasopismem włoskim, o ile się mogłem zorientować, są «Roczniki
Lateraneńskie*, założone przez lego samego O. W. Schmidta, który
wydaje «Anthropos». Dlatego uważam za pożyteczne dołączyć od
siebie treść artykułów poszczególnych tomów «Annali Lat.»
z okresu wojny, uwzględniając tylko etnologiczne:
1939:
Laydevant P. Fr., «Inicjacja lekarza-czarnoksiężnika w kraju
Basuto* (po francusku).

�358
Arndt P., «I)ua Nggae, Najwyższa Istota w okręgu Lio —
środk. Flores* (po niemiecku).
Schumacher P., «System feudalny w Ruandzie» (po nie­
miecku).
1940:
«Plastyka tubylców pn.-amerykańskich zbioru Ferd. Pettrich
w Muzeum Laleran. z X V I I I w» (opisana po włosku).
«Religia Vent rów (Gros Ventres) w Montana (plemion na
zach. od Sioux)» (po angielsku) przez J. Cooper.
«Przyczynek misjonarza jezuity włoskiego do poznania geo­
grafii i etnologii Ameryki pd. z r. 1693» — przez G. Rosso (po
włosku).
«Z okazji jednego szczególnego wzoru przemysłu żelaznego
u Inkasów» G. Mazzini (po włosku).
«Opis sumaryczny zbioru przedmiotów etnograficznych wy­
spy Bougainville* O'Reilly (po francusku).
«Religijne wyobrażenia i kultura kilku szczepów pn.-zach.
Australii w pięćdziesięciu legendach* Worms E. (po niemiecku).
1941:
«Dokoła zagadnienia powstania społeczeństwa ludzkiego*
(z punktu socjologii i etnologii) Cavazza F. (po włosku).
«Zwyczaje chińskie* przy zaręczynach, małżeństwie, naro­
dzinach i w wychowaniu — Boucherie N. (po francusku).
«Ruch Mambu w N. Gwinei, przyczynek do kwestii proroctwa
na Melanezji* Hoeltker G. (po niemiecku).
«Sło\vnictwo tkackie u Iloko* (Filipiny) Vanoverbergh M.
(po angielsku).
«Ava, Guayaki, Tobas» (tubylcze plemiona Paragwaju i pro­
wincji pobliskich), Mivaglia L . (po włosku).
1942:
«Ponmiki zmarłych u plemion Bhils i innych w środkowych
Indiach* Kopper W. (po angielsku).

�359
«Uroczystości Goronara w australijskim Kimberley» Worms
E. (po niemiecku — mowa o tajemnej instytucji mężczyzn, zwanej
Goronara).
«Rośliny i etnografia w kraju Basuto» Laydevant P. Fr. (po
francusku).
«Przyczynek do poznania niektórych punktów Buddyzmu
Siamskiego* Schulien M. (po włosku).
1943:
«Pojęcia duszy u Navaho» (India pn. Ameryki) Haile B. (po
angielsku).
«System Parak w wierzeniach i w kulcie u tubylców pn. wy­
brzeża N . Gwinei*" Meyer п . yjo шелиески).
«Wakikouyous a wojna» Bugeau Fr. (plemiona wsch. brzegu
Aryki, pomiędzy portem Mombasa a jez. Wiktoria) (po franc).
«Hisloryczne podania niektórych grup szczepu Acioli» Boccassino (po włosku).
1944:
«Refleksy etiopskie w kulturze europejskiej Średniowiecza
i Odrodzenia* Lefevre R. (po włosku).
«(Plemiona) Luoz Bahr-el-Ghazal» Santandrea St. (po an­
gielsku).
«Kult Lionezów» (środk. Flores) Arndt P. (po niemiecku).
«Pierwiastki obce w religijnej ideologii starożytnej Romy»
Schulien M. (po włosku).
1945:
«Rodzina w prawie tradycyjnym Albanii* Valentini Gius.
(po włosku).
«Małżeństwo u Gouraghes* (Etiopia) Pascal de Luchon (po
(francusku).
«(Plemiona) Luo z Bahr-el-Ghazal» Santandrea St. (po an­
gielsku).
«Etnograficzne szczegóły z N . Gwinei* Hoeltker G. (po nie­
miecku).

�360
«Strój głowy i ubranie (szczepu) Koma na pograniczu etiopsko-sudańskim» Grottannelli V. L. (po włosku).
«Refleksy etiopskie w kulturze europejskiej Średniowiecza
i Odrodzenia* Lefevre R. (po włosku).
r

1946:
«Zarys doskonałości Aryasura* Ferrari Alfonso (cenny art.
ze względu na przytoczony w oryginale tekst sanskrycki — art.
(po włosku).
«Mistyka muzułmańska a mistyka indyjska* Moreno M. (po
włosku).
e. Bulanda T. J .

T

SPRAWOZDANIE Z RUCHU NAUKOW EGO W DZIEDZI­
NIE ANTROPOLOGII, ETNOLOGII I ETNOGRAFII PODCZAS
WOJNY WE WŁOSZECH.
1. G r o n o n a u k o w c ó w . Prawie wszyscy antropologowie
i etnologowie ocaleli w okresie wojny i większość z nich mogła
powrócić, chociaż z pewnymi ograniczeniami, do swego zawodu
profesorskiego i do swoich badań naukowych. Na liście ich wid­
nieją następujące nazwiska: P. Barocelli, R. Battaglia, R. Biasutti,
G. A. Blanc, А. C. Blanc, R. Boccassino, M. Boldrini, E'. Cerulli,
C. Conti Rossini, R. Corso, F. Frassetto, G. E. Genna, E. Graffi
Behassi, P. Graziosi, L. Livi, С. Magnino, J. Pastore, R. Pettazzoni,
M. Schulien, G. L. Sera, Sergio Sergi, Toschi, C. Tagliavini, X. Turchi, G. Tucci. Brak jeszcze kilku nazwisk innych; przytoczone
wyżej wymieniają łych, których czynność naukowa już się zazna­
czyła po wojnie.
Do Lej liczby przedwojennych badaczy naukowych doszły
nowe nazwiska, jak M. F. Ganella (Uniw. Boloński), V. Grottanelli
(Muzeum Pigorini w Rzymie), C. Massari (Un. Florencki), G. Natoli (Un. Messyński), R. Parenti (Un. Florencki), A. Sacchetti (Un.
Rzymski), L. Vanicelli (Kat. Uniw. Mediolański).
Dwu profesorów zmarło: Luigi Castaldi (Un. Genueński),
12 czerwca 1945 i Ugo Rellini (Un. Rzymski), 15 sierpnia 1943.

�361
Trzej profesorowie przeszli w stan spoczynku z powodu wieku:
Callegari, Farina i Beguinot.
2. T o w a r z y s t w a . «Włoskie Towarzystwo Antropologiczno-Etnologiczne» (prez. G. E. Genna) i «Włoski Instytut Antropo­
logiczny* (dawniej «Rzymskie Towarzystwo Antropologiczne*)
były i są czynne nadal.
3. M u z e a i O d d z i a ł y U n i w e r s y t e c k i e . Włoskie
muzea, zbiory i książnice, z małymi wyjątkami, wyszły z wojny
nieuszkodzone. Tak przynajmniej wynika ze sprawozdań szcze­
gółowych odnośnie do Rzymu, Florencji i Bolonii. Nie otrzyma­
liśmy żadnych wiadomości co do Turynu i Padwy. Antropologiczny
Instytut Uniwersytetu Rzymskiego doznał małych uszkodzeń wsku­
tek bombardowania, lecz w pełni prowadzi dalej swą działalność.
Muzeum Etnograficzne Włoskie w Tivoli zostało częściowo znisz­
czone. Antropologiczny Instytut Uri i w. Neapolitańskiego poniósł
następujące straty: uszkodzenia w zabudowaniach, wiele przyrzą­
dów zniszczonych lub rozkradzionych, niektóre dzieła zabrane
z Biblioteki.
4. P u b l i k a c j e .
a) Periodyczne i seryjne. Nie słyszy się o zupełnym zawie­
szeniu jakiegoś ważniejszego czasopisma antropologicznego czy
etnologicznego w okresie wojny. W ychodziły zaś następujące:
«Annali lateranensi* (Citta del Vaticano), vol. 4. 8, 1940—1945.
«Archivio di antropologia criminale* (Milano) 1942. «Archivio per
1'antropologia e la etnologia »(Firenze) vol. 70—75, 1940—45. Via
del Proconsolo 12. «Bolletlino di paletnologia italiana* (Roma)
anno 7, 1943. «Rivista di antropologia* (Roma) vol. 33—34, 1940—
1943. S. A. S. Bollettino del Comitate internazionale per 1'unificazione dei metodi e per la sinlesi in antropologia, ugenica e bio­
logia* (Bologna) vol. 10—12, 1940—42.
r

b) Książki. Najobszerniejszym, chociaż pod względem war­
tości naukowej budzącym zastrzeżenia fachowców, dziełem zbio­
rowym z okresu wojny jest «Razze e popoli delia terra* 3 tomy,
Turyn (U. Т. E. Т.). 1941—43, przez Renato Biasutti przy współ-

�362
pracy Bartoli, Battaglia, Boccassino, Cipriani, Corso, Graziosi,
Imbelloni, Muccioli, Puccioni, S. Sergi, Tagliavini i Vidossi. Z in­
nych publikacji to: Alberto С. Blanc, «Etnolisi» (Rivista di an­
tropologia, v. 33, 1940—42) i «Cosmolosi» (ibid. v. 34, 1942—43) —
(bez większej wartości). V. L. Grottannelli i Klaudia Massari,
«I Baria i Cunama e i Beni Amer» (R. Academia d'ltalia, v. 6.
1943, Roma — praca cenna, podaje wyniki badań przeprowadzo­
nych nad plemionami tzw. odpryskowymi (Splitterstamme)
w Afryce pn. pomiędzy Galla a Sudanem). Giuseppe E. Genna,
«I Seri e la loro costituzione scheletrica» Roma 1943. (Serowie
i ich budowa szkieletowa) — prof. Genna (cieszy się wielką po­
wagą naukową jako antropolog). Sergio Sergi, «Craniometria
f rraninorafia del primo naleantrnnn di Яяссппя store* Ricerche. di
morfologia, 1944 (Pomiary i opis czaszki pierwszego człowieka
paleolitycznego z Saccopastore).
O innych dziełach wydanych względnie przygotowanych do
druku nie dostarczono nam szczegółowych danych bibliograficz­
nych, jako to: Renato Boccasino o szczepach Acioli w Afryce pn.,
które autor zbadał; Enrice Cerulli, o religijnych rękopisach sta­
rej Abissynii; Giuseppe Tucci, o historii Tybetu; Luigi Yanicelli:
a) o religii Lolo i b) o rodzinie chińskiej, z uwzględnieniem lu­
dów Miao, Tai, Katchin i innych pobliskich.
Jak wszędzie, tak i we Włoszech trudności z uzyskaniem
papieru są jedną z głównych przeszkód, iż wiele prac przygo­
towanych spoczywać musi w lekach naukowców.
P. M. Schulien

S. V. D.

CARL WHITING BISHOP, . T h e . b e g i n n i n g s o f c i ­
v i l i z a t i o n i n E a s t e r n A s i a». Smithsonian Institut. Wa­
shington 1941, str. 15.
Aby zrozumieć początki cywilizacji na Dalekim Wschodzie,
należy je rozpatrywać pod kątem widzenia praw rządzących wszę­
dzie postępem kulturalnym, a także zwrócić uwagę na położenie
geograficzne i stosunki pomiędzy poszczególnymi krajami.

�363

Dwie były główne drogi lądowe pomiędzy Wschodem a Za­
chodem: jedna, łączyła północno-wschodnie Indie przez Burmę
ъ zachodnimi Chinami, druga — sławny «korytarz stepowy* —
biegła od Karpat i okolic Morza Czarnego poprzez prawie całą
Azję. Wszystkie starożytne cywilizacje rozwijały się wzdłuż tych
dwóch szlaków i miały bardzo podobne podłoże. Powstały one
w północnej, umiarkowanej strefie Starego Świata i oparte były
na znajomości brązu i miedzi, jednakowym budownictwie miast,
używaniu pojazdów na kołach, hodowli tych samych zwierząt do­
mowych, uprawy pewnych roślin, zwłaszcza pszenicy i na mniej
lub więcej rozwiniętym piśmie. W całej tej strefie, lecz nigdzie i n ­
dziej, znajdujemy ten sam podział na: epokę kamienną, brązu i żelo70

_

W okresie neolitu powstało we wschodniej Azji kilka ogól­
nych typów kultury, których ślady dziś jeszcze można dostrzec.
Daleki Wschód miał w tych czasach styczność przeważnie z pół­
nocnymi częściami Starego i Nowego Świata. W spólnym narzę­
dziem dla tych stref był kamienny nóż w kształcie półksiężyca łub
prostokąta, łuk o podobnej konstrukcji i zimowe mieszkania w do­
łach ziemnych. Podstawą wyżywienia było proso, a pod koniec
tego okresu w centralnych Chinach ryż, obie rośliny musiały być
przywiezione z Indyj, gdyż w tych okolicach nie znajdują się w sta­
nie dzikim. Jedynymi domowymi zwierzętami były świnie i psy,
później owce i woły. Posługiwano się prymitywnymi, glinianymi
naczynami. Religia była animistyczna, odbywały się orgie nawet
z ludzkimi ofiarami, społeczność miała chaiakter matriarchalny.
T

W ostatnich wiekach trzeciego tysiąclecia przed Chrystusem
pojawiają się chińskie wazy gliniane z kolorowymi ozdobami, oraz
drobne przedmioty z miedzi i brązu. W północno-wschodnich
Chinach po okresie naczyń malowanych, z późnej epoki neolitycz­
nej, znajdujemy naczynia czarne, bardzo delikatne w wyrobie i or­
namencie. Wtedy też powstawały małe miasta otoczone ziemnym
wałem. Po krótkim, niezbadanym dotąd okresie znajdujemy się
nagle w epoce brązu o dość wysokim poziomie kultury, którego
główną siedzibą było dorzecze żółtej Rzeki w pierwszej połowie
drugiego tysiąclecia przed Chrystusem. Pojawiają się tam po raz

�364
pierwszy rzeczy znane już na Bliskim Wschodzie, jak пр.: uży­
wanie brązu dla celów wojennych, obrzędowych i zbytku, uprawa
pszenicy, używanie wozu ciągnionego przez dwa konie w jarz­
mach, nowa architektura i dobrze wyrobiony system pisania. W tej
epoce z dynastią Shang rozpoczyna się historyczne istnienie Chin.
Królowie-kapłani czczą przodków i bóstwa, miasta stanowią jed­
nostki administracyjne, organizacja społeczeństwa jest patriarchalna.
Pod koniec drugiego tysiąclecia dynastia Shang uległa na­
jazdowi ludów z Zachodu, zwanych Chou. Wódz ich ogłosił się
królem północnych Chin, gdzie zaprowadził ustrój feodalny, siedmio-dniowy tydzień i eunuchów. Zaczęto wtedy budować wielkie
groby dla znakomitych zmarłych. W V I I I wieku przed Chr. w y ­
cofali się do północnych centralnych Chin pod naporem Jungów,
utracone zostało wtedy znaczenie polityczne, lecz na 500 lat po­
zostało kapłańskie.
We wschodniej Azji epoka brązu trwała dłużej i była mniej
rozwinięta niż na zachodzie. W pierwszej połowie pierwszego ty­
siąclecia powstało pasterskie koczownictwo. Przodkowie ludów za­
mieszkujących teraz środkową Azję nie używali zwierząt pociągo­
wych, chodzili piechotą, nie przyjęli od sąsiednich Chińczyków
zaprzęgów konnych, prawdopodobnie z powodu zbyt niskiego stop­
nia kultury. Na Zachodzie żelazo zajęło miejsce brązu o wiele
wcześniej niż w Chinach.
Pol koniec panowania dynastii Chou upada feodalizm, dzięki
powstaniu konnego wojska zaopatrzonego w luki na wzór północ­
nych nomadów; w tym samym czasie zostaje zaprowadzona gospo­
darka pieniężna, która wyparła niewolnictwo. Powstają państewka
prowadzące pomiędzy sobą wojny, pomimo koniecznej potrzeby
konsolidacji władz dla spraw inżynierii wodnej (opanowania po­
wodzi i nawadniania pól). Okres ten politycznie niestały przyczy­
nił się do rozwoju chińskiej cywilizacji, zwłaszcza w dziedzinie
myśli.
W ciągu I I I wieku przed Chr. powstał w północno-wschod­
nich Chinach wielki zdobywca i organizator Shih Huang T i . On
to zjednoczył wszystkie chińskie państwa w jedno wielkie biuro-

�365
kratyczne cesarstwo, którego sam był absolutnym władcą. Podobne
systemy rządzenia powstały nie wiele wcześniej w Persji i I n ­
diach.
Z założeniem cesarstwa cywilizacja Chin, która z czasem
stała się cywilizacją całej wschodniej Azji, weszła na drogę swego
wielkiego historycznego rozwoju.
Broszura jest zaopatrzona w liczne fotografie i mapy.
J.

D.

ALEŚ HRDLIĆKA, «T h e E s k i m o c h i l d». Smithsonian
Institution, Washington 1942, stron 15.
Eskimosi kochają swoje dzieci na równi z białymi, chociaż
mniej to okazują, faktycznie jednak matka więcej musi im się
poświęcać, gdyż w ciężkich warunkach życia na dalekiej Północy,
mężczyźni są bardziej zajęci i cały obowiązek wychowania po­
tomstwa spada na matkę. Jak długo dziecko eskimoskie jest
zdrowe, sprawia mało kłopotu. Każda Eskimoska lubi mieć jak
najwięcej dzieci, toteż rodziny są bardzo liczne. Najwięcej Eski­
mosów czystej krwi jest w okolicach rzeki Kuskokwim, jest ich
tam około 4 tysięcy; przeciętnie na każdą kobietę wypada 6,2 dzieci
żywo urodzonych. Z wprowadzeniem europejskiej pomocy me­
dycznej ludność rozrasta się, pomimo periodycznych okresów
śmiertelnych epidemii influenzy, gruźlicy i innych chorób przy­
wleczonych przez białych.
U Eskimosów dziecko rodzi się zazwyczaj bez fachowej po­
mocy. Zachowało się w iele starych obyczajów w odniesieniu do
matki i dziecka przy urodzeniu. Eskimosi mają jednak dużo zdro­
wego rozsądku i nauczyli się wiele w tej dziedzinie tak od Ro­
sjan, jak i od Amerykanów. Dzieci są zazwyczaj pucułowate
i zdrowe, przeważnie trochę cierpliwsze i spokojniejsze od na­
szych. Gdyby nie mniej lub więcej brązow a cera i charaktery­
styczna zmarszczka przy wewnętrznym rogu oka (epicanthus),
mało by się różniły od białych niemowląt. Matka nosi je ze sobą
w szędzie w kapturze swojej «рагка», a w domu leżą one na skó7

7

7

7

7

7

r

�366
rach lub kocach. Gdy są chore, reagują bardzo dobrze, tak samo
jak matki, na tran i inne lekarstwa. Dawniej, gdy tylko dziecko*
miało kilka ząbków dawano mu do gryzienia kawałeczki mięsa,
teraz udzielają w szkołach fachowych wskazówek co do karmie­
nia, wobec czego śmiertelność ulega zmniejszeniu.
Wykształcenie zaczyna się wcześnie; matka lub babka uczą
dziewczynki obowiązków domowych, ojciec lub wuj zaprawiają
chłopców do wioślarstwa, polowania i zakładania sideł. Nie umieją
oni pływać, gdyż woda jest za zimna, natomiast świetnie obcho­
dzą się ze wszelkiego rodzaju łodziami, wyrabianymi przeważnie
ze skóry, rzucają oszczepem i harpunem, gdyż strzelanie z łuku
jest rzadko używane i to tylko na lądzie. Dzieci rzadko bywają
karane, nie nadużywają bowiem nigdy dużej wolności i swo­
body, a poza tym istnieje także dyscyplina grupowa. Od 3 czy
4 lal zaczynają już być pomocą w domu, mimo to jednak nie są
przepracowane i mają wiele czasu na wesołe zabawy. Strojenie
dzieci ogranicza się tylko do dziewczynek, polega ono przeważnie
na paciorkach noszonych na szyi lub wplatanych we włosy, szczy­
tem elegancji jest tzw. «рагка» (suknia) z białej skóry renów ze
wspaniałym futrzanym kapturem. Dzieci lubią bawić się z psami
zwłaszcza ze szczeniętami i nie boją się tych groźnych zwierząt,
bywają one jednak nawet i dla nich niebezpieczne, gdy np. dziecko
wśród nich upadnie, a nie nadejdzie szybko pomoc. Potrafią rozedrzeć je w kawałki, zupełnie jak wilki.
Młodzież rozwija się jak u nas i wiek dojrzewania jest mniej
więcej ten sam, wtedy kończą się zabawy i zaczyna się pracowite
życie. Okres ten obchodzono dawniej wybijaniem jednego lub wię­
cej przednich zębów, -zwyczaj ten jednak zaginął już prawie na
Alasce. Młodzi chłopcy są przystojni, odważni, ruchliwi, dziew­
częta często bardzo ładne, skromne, nieśmiałe. Często wychodzą
za mąż za białych, a dobrze wychowane i wykształcone np. w Mo­
rawskim Sierocińcu nad rzeką Kuskowim, są bardzo poszuki­
wane jako żony, nieraz zdarza się, że wielu konkurentów czeka
aż panna szkolę ukończy.
Zdrowe eskimoskie dzieci są szczęśliwe i miłe, łatwo przy­
wiązują się do nauczyciela, nie są bynajmniej głupie ani tępe,

�367

gdy opanują pierwsze trudności językowe, robią duże postępy
w naukach. Śmierć starszego i zdrowego dziecka jest szczerze opła­
kiwana, lecz nie wylewnie; gdy matka nie może mieć już więcej
dzieci, bierze sierotę na wychowanie, aby tym sposobem zapełnić
puste miejsce w domu.
Wiele jest ciekawych szczegółów życia i specjalnych oby­
czajów u Eskimosów, które należałoby zebrać, tym bardziej że
ulegają one szybko wpływom cywilizacji i nabierają coraz wię­
cej nowoczesnych form życia.
Broszurka jest ilustrowana ładnymi fotografiami dzieci eski­
moskich w różnym wieku.
n

• C a n a d a ' s I n d i a n p r o b l e m s * by Diamond Jennes,
Chief, Division of Antropology, Natonal Museum of Canada. From
the Smithsonian Report for 1942, pages 367—380 (with 4 plates).
United States, Government Printing Office, Washington 1943.
Na wstępie dzieli autor Kanadę na 4 rejony: 1) Kanadę
wschodnią Wielkich Jezior, 2) prerie, 3) zbocza gór ku Pacyfi­
kowi i 4) daleką północ. Każdy z tych rejonów ma inny klimat,
florę i faunę i różnice te odbiły się wydatnie na indiańskich mie­
szkańcach Kanady: różnią się oni między sobą trybem życia, orga­
nizacją społeczną i wierzeniami, a także ustosunkowaniem do cy­
wilizacji europejskiej.
Europejczycy zastali na wschodzie Kanady: 1) wędrownych
Algonkinów nad morzem i na wyżynach między Quebec i Ontario,
oraz 2) na wpół osiadłych lwlniczych Irokezów na południu On­
tario i wzdłuż rzeki św. Wawrzyńca. Irokezi przybyli tu na 3—4
stuleci przed podróżą J. Cartiera (1535) w górę rzeki św. Waw­
rzyńca prawdopodobnie z południa Pensylwanii lub dorzecza Ohio,
gdzie od południowych sąsiadów nauczyli się uprawy zboża, gro­
chu, dyni i tytoniu. Uprawą roli zajmowały się kobiety, męż­
czyźni zaś polowali i łowili ryby w pobliżu swych lepianek. Ko­
czowniczy Algonkini, zajmujący się polowaniem i traperstwem,
7

�368
stronili od Irokezów, choć często wymieniali u nich futra na
zboże i tytoń. — W X V I w. przybywają tu brelońscy, baskijscy
i portugalscy rybacy i handlarze skór. Przynoszą ze sobą na­
rzędzia żelazne i broń, czym przyczyniają się do zmiany gospo­
darki plemiennej Indian. Na tle rywalizacji w handlu skórami
między Algonkinami a Irokezami wybuchają raz po raz wojny,
które sprawiają, że Irokezi z doliny rzeki św. Wawrzyńca stają
się śmiertelnymi wrogami Irokezów .z Ontario i Algonkinów.
W czasie wojen kolonialnych Irokezi zdobyli się szybko na zor­
ganizowany w nich współudział, co dało im po skończeniu tych
wojen nowe uprawne tereny i częściową autonomię. Algonkinom
brak było zdolności zjednoczenia się, nie odegrali więc w tych
wojnach większej roli. Jeśli chodzi o postęp knltiirqlnv TnHian
wschodniej Kanady, to w najlepszej sytuacji znaleźli się Algonkini. Pierwsi biali osadnicy na tych terenach, Francuzi, niewiele
różniący się trybem życia od Indian jeszcze w X V I I w., odsepa­
rowani od Starego Świata i nie zamierzający doń powrócić, wcho­
dzili w .związki małżeńskie z Indiankami zwłaszcza kształconymi
w szkołach misyjnych. Zarówno mieszańcy z tych małżeństw, jak
i Indianie wzięli udział w budowaniu kolonii. Niektórym grupom
indiańskim oczywiście nie podobała się praca na fermach, woleli
uprawiać dawny koczowniczo-myśliwski tryb życia. Ich to potom­
kowie zajmują dziś rezerwaty i włóczą się po północnym Ontario
i Quebec'u.
Na preriach zastał młody Kelsey w r. 1690 tylko Blackfoolow
i Gros Ventre'ow. Blackfoot'owie na początku X V I I I w. dostają
konie z pd.-zach. Stanów Zjednoczonych oraz strzelby z nad Za­
toki Hudsona. Polowanie na bawoły, będące podstawą ekono­
miczną plemienia, jest udogodnione. Ъ tej racji sąsiednie plemiona
Sarcee. Cree i Assiniboine wnikają w terytorium Blackfoofów i żą­
dają od nich większych udziałów w polowaniach na bawoły. Pre­
rie stają się terenem walk. Plemiona organizują się na sposób woj­
skowy, zmieniają obyczaje, odzież, nawet religię. W jednakowych
warunkach geograficznych i ekonomicznych plemiona zaczynają
prowadzić jednakowy tryb życia (wspólny zwyczaj «tańca słońca»,
cenne lekarstwa każde z odmiennym rytuałem). Europejczycy

�369

wchodzą w głąb prerii, stada bawołów niszczeją (ok. r. 1879). Na­
stępuje w życiu Indian zwrot: polowania na bawoły, z miłym po
nich próżnowaniem ustają, Indianie biorą się do pogardzanej
pracy na fermach. Liczebność ich maleje. Taki spadek liczebności
zaznacza się wszędzie, gdzie niecywilizowane ludy zetkną się
nagle z cywilizacją europejską; brak ze strony Europejczyków
ustalenia podstaw ekonomicznych tych ludów , obniżenie ich spo­
łecznego stanowiska i niedostateczne pożywienie powodują znisz­
czenie poczucia godności, obniżenie moralności, brak celu życia
i ambicji życiowych. Jest to wina europejskich władców, którzy
najczęściej eksploatując, niczego w zamian nie dają. — Blackfoot'owie przetrzymali lepiej wstrząs gospodarczy tale samo, jak
inne plemiona wyżynne, które dziś wvkazuia odoorność na cho­
roby i stały wzrost populacji mimo, że warunki ekonomiczne
"w rezerwatach są jeszcze dalekie od zadowalających.
Autor stwierdza, że, jak wszędzie tak i w Kanadzie pod euro­
pejskimi rządami, powodzi się ludom rolniczym lepiej, niż koczu­
jącym. Ważną również jest rzeczą umiejętna administracja, której
celem powinno być danie rządzonym ludom przywódców, którzy
by potrafili zdobyć wśród rodaków zaufanie i prowadzić ich ku
lepszej przyszłości. Rolniczy Irokezi lepiej się mieli, niż koczu­
jący Algonkinowie. Mądrzy przywódcy-ideaiiśei, jak Józef Brani
u Irokezów i Crowfoot u Blackfoofów, potrafili uchronić swoje na­
rody od zagłady. «Siła odrodzenia czy podnoszenie się ludzi leży
w nich samych, a nie poza nimi».
Wybrzeże Pacyfiku ma łagodny klimal i bardziej niż inne
części Kanady urozmaiconą florę i faunę. Ludy, które tu przy­
były przeważnie г południowej Alaski, zdołały rozwinąć stosun­
kowo wysoką kulturę. Już przed przybyciem Europejczyków mieli
tu Indianie oryginalne drewniane budownictwo. Domy niezwy­
kłych nieraz rozmiarów, ozdobione olbrzymimi rzeźbionymi fila­
rami (słupy «totem») jeszcze dziś się tu spotyka. Obfitość żywno­
ści, zwłaszcza łososi, czyniła życie łatwym. Rozwinęły się takie
sztuki, jak malarstwo, rzeźba w drzewie, muzyka, dramat. W y ­
soko siało tkactwo. Ludność dzieliła się na szlachtę, gmin i nie­
wolników (jeńcy wojenni i ich potomkowie). Przybycie Europej7

Lilil. T. N X X V I 1

24

�370
czyków spowodowało całkowity przewrót w życiu Indian. Lekce­
ważenie społecznych rang przez białych, zniesienie niewolnictwa^
ograniczenia w rybołówstwie, sprowadzenie metalowych narzędzi
i naczyń, w końcu rozwój mechaniki w w. XIX postawił Indian
w zupełnie innych warunkach życiowych. Czerwoni wynajmują
się do pracy u Europejczyków. Dawny podział społeczny zostaje
zastąpiony innym: sięgający zamierzchłych czasów zwyczaj urzą­
dzania wspaniałych uczt (potlatches), będący przywilejem szlachty,
staje się teraz środkiem do uzyskania szlachectwa. Ludzie ciężko
pracują po to tylko, by zyskać popularność i uznanie przez urzą­
dzanie przyjęć na 3—4 tysięcy ludzi na przeciąg 7—8 dni! Rząd
zakazał tych potlatches i od razu tempo życia Indian opadło. Za­
brakło ambicvi życiowych, przerwano tradycjonalny postęp. Cześć
Indian zabrała się do uprawy roli, inni od zbierania owoców
i chmielu, do rybactwa lub do robót w portach, tartakach i do
innych zajęć. Zetkniecie się ludzi, tkwiących jeszcze w epoce ka­
mienia, z cywilizacją europejską było zbyt nagle. Choroby euro­
pejskie dziesiątkowały Indian, liczebność ich malała przerażająco.
Rozrzuceni w terenie, różniący się między sobą nawet językiem,
bez jakiegokolwiek bodźca, bez przywódcy, niezjednoczeni — giną.
Gdyby byli rolnikami w czasie zetknięcia się z cywilizacją euro­
pejską, los ich byłby zupełnie inny.
Dorzecza Mackenzie i Yukonu oraz północne Ontario i Que­
bec mają surowy klimat. Podstawą życia tamtejszej ludności był
jeleń wędrujący pojedynczo po leśnych przestrzeniach, dający nie
tylko pożywienie i odzież, ale i material na namioty. Polowanie
na niego było trudne, rybołówstwo także niełatwe, Indianie więc
głodowali. Niebyło lu jednak wojen. Spokój ten .zniweczyło przy­
bycie handlarzy futer w X V I I i X V I I I w. Plemiona Cree i Chipewyan, dążąc do zmonopolizowania handlu futrami, prowadzą
mordercze wojny z Żółtymi Nożami, Logribami i Indianami z gór­
nego biegu Mackenzie, przerwane w X V I I I w. epidemią czarnej
ospy. W pierwszej połowie X I X w. walki znowu się wzmogły.
Obecnie od stu lat panuje spokój, istnieją instytucje handlowe
i misje, komunikacja powietrzna i wodna ułatwia dostęp do tych
terenów, ale stopa życiowa Indian się nie podnosi. Są niedożywieni

�371

i podatni na choroby, zwłaszcza gruźlicę. Przed rządem stoi za­
danie podniesienia moralności tych Indian i danie im odpo­
wiedniego dla ich zdolności zatrudnienia, by umożliwić ich re­
generację.
Wybrzeże arktyczne Kanady zajmują Eskimosi, różniący się
mocno od innych autochtonów Ameryki. Gęstość zaludnienia tych
terenów jest słaba: od wschodniej Syberii po Grenlandię —
38.000 Eskimosów. Ciężkie warunki bytowania wpływają na ich
wielką śmiertelność. Uzbrojone załogi statków wiclorybniczych,
przybywających do Zatoki Hudsona i północnej Alaski od dru­
giej polowy XIX w. przyczyniły, się wydatnie do zmniejszenia
populacji, ale nie wpłynęły na zmianę trybu życia tubylców. Więk­
szy wpływ wywarli handlarze futer: dzięki nim Eskimos zmienił
ubiór ze skóry jelenia na wełniany i bawełniany, zaczął jadać po­
trawy mączne. Brak higieny i niewystarczające odżywianie wpływa
ujemnie na liczebność Eskimosów, prawdopodobnie bardziej na
dalszej północy.
Wyłoniły się i są dyskutowane dwa systemy rządzenia l u ­
dami stojącymi na niskim stopniu cywilizacyjnym: system pole­
gający na odosobnieniu administrowanej jednostki etnicznej i sy­
stem «drzwi otwartych* dążący do jej zasymilowania. I jeden
i drugi może znaleźć skuteczne zastosowanie, ale skuteczność ta
zależna jest od rozmaitych warunków.
Duńczycy na przykład rządzą Grenlandią w myśl zasady
«Grenlandia dla Grenlandczyków», dając jej oficjalny eskimoski
język w urzędzie i szkole, — i populacja jej stale wzrasta (dziś
jest lam pizes.zlo 17.000 Eskimosów). Japonia odosobniła u siebie
Ajnów, Wielka Brytania swoich Naga w Assam, Belgia Pigmejów
w Kongo, Południowa Afryka Buszmenów i częściowo Bantów",
a Australia rozważa możliwości segregacji swoich czarnych. Odo­
sobnienie bvwa niekiedy aktem humanitaryzmu ze strony białych,
czasem jest stosowane ze względów ekonomicznych. Rezultaty ta­
kiego odosobnienia nie zawsze są dodatnie.
Jeśli chodzi o zamknięcie Indian w rezerwatach, to nie dąży
się tu do zniszczenia ich kultury. Chodzi tylko o to, by usunąć
z form ich życia te cechy, które przeszkadzają im w postępie kul7

24*

�.372
luralnym. Popiera się ich dążenia do podniesienia poziomu eko­
nomicznego i wzmaga się ich aktywność kulturalną.
Co do Eskimosów kanadyjskich, to są oni w innych warun­
kach, niż Eskimosi w Grenlandii. Są przede wszystkim mniej
liczni, mają częstszy kontakt z cywilizowanym światem, dlatego
segregacja ich czy odosobnienie jest niemożliwe. «Muszą oni uto­
nąć czy rozpłynąć się w lali cywilizacji*, muszą się zmieszać
z białymi i w przyszłości dzięki temperamentowi Eskimosów, na
który tak mało sie zwraca uwagi, amerykańska Arktvda będzie
zamieszkana przez «dzielnych pionierów noszących w swych ży­
łach krew eskimoską, lecz mówiących po europejsku*.
Tadeusz

Brajerskl

FRANCES DENSMORE, «T h e s t u d y of I n d i a n
s i c». Smithsonian Institution Washington, 1942, str. 27.

m u-

Autor poświęcił kilka lat studiowaniu muzyki Indian. Na
Aystępie opisuje, kto i w jaki sposób te badania przed nim pro­
wadził, począwszy od r. 1880, gdy trzeba było ze słuchu zapi­
sywać melodie. Dopiero z wynalazkiem fonografu i możności na­
grania melodii i utrwalenia jej na płytach rozpoczęła się nowa
era w tej dziedzinie. Densmore Fr. opisuje aparaty wszelkich
typów i różne metody ich używania, następnie jak się przedsiawia
praca w ierenie, do której niezbędny jest dobry tłumacz, który by
poza doskonałą znajomością narzeczy Indian władał także po­
prawnie językiem angielskim, aby móc jak najdokładniej oddać
w tłumaczeniu myśl i słowa pieśni. Trzeba także znaleźć odpo­
wiednich śpiewaków i zyskać ich zaufanie, co nie zawsze jest
łatwe, a nieraz pociąga za sobą niemiłe konsekwencje. Autor opi­
suje, że sam miał kiedyś w Washingtonie odczyt o muzyce Indian
i udało mu się nakłonić kilku śpiewaków, aby przy tej sposob­
ności odtworzyli pieśni używane celem uzdrawiania chorych pod­
czas ceremonii tzw. Wielkiego Leczenia. Skutek był laki, że przy­
godny szef tej grupy po powrocie do domu został wykluczony
z rady starszych, a gdy zaraz polem stracił żonę, wspólplemieńcy

�373
uznali, że jest lo kara za odtwarzanie narodowej ceremonii reli­
gijnej dla przyjemności białych. Wobec takiego stanowiska zdo­
bycie niektórych materiałów związanych z pewnymi zabobonami
lub wierzeniami napotyka na wielkie trudności, zwłaszcza jeżeli
się nie chce sprawić przykrości swoim czerwonoskórym przyja­
ciołom.
Bardzo ważną jest sprawa urządzenia odpowiedniego «studio», gdyż poza warunkami akustycznymi chodzi także o to, aby
śpiewak czul się dobrze i swobodnie. Np. pewien stary śpiewak
zgodził się śpiewać tylko w rzadkim lasku, gdzie widok był
otwarty, aby mieć pewaiość, że go nikt nie podsłuchuje. Muszą się
oni także nauczyć odpowiedniego modulowania głosu (nie wy­
dawania chara к I eryl vc.zn v r h okrzyków Y uzvwania akompania­
mentu bębna czy grzechotki, aby odbiór był jak najlepszy i utrwalił
tylko melodię, nie zagłuszoną akompaniamentem. Dużą trudno­
ścią zazwyczaj jest sprawa wynagrodzenia, niektórzy śpiewacy
bardzo się' drożą; raz w czasie wielkiej suszy, jeden z nich żądał
50 dolarów za odśpiewanie pieśni, która bezsprzecznie sprowadzi
deszcz, nie dostał ich jednak i susza trwała dalej.
Autorowi chodziło głównie o zebranie pieśni starych nie b ę ­
dących teraz w użyciu. Są to przeważnie takie, które za pomocą
czarów usuwają choroby, znają je już tylko staruszkowie o bar­
dzo nieraz słabych głosach, co znowu pracę utrudnia. Rzadko tra­
fiają się kobiety śpiewaczki, czasami tylko biorą udział w chó­
rach, siedząc w tyle i śpiewając o oktawę wyżej. Popularne są
kołysanki i piosenki miłosne, pierwszymi mężczyźni gardzą, są
one zresztą bardzo proste i monotonne. Piosenki miłosne śpie­
wano dawniej, używając przy tym czarów , aby dopomóc intrydze
miłosnej. W ogóle jednak wszystkie szczepy twierdzą, że okazy­
wanie swoich uczuć miłosnych za pomocą pieśni zostało wpro­
wadzone przez białych, wobec tego pieśni lego rodzaju są źle
widziane przez starsze pokolenie. Słowa nowoczesnych pieśni za­
zwyczaj wykazują brak uszanowania dla kobiet, w przeciwień­
stwie do dawnych. Objaw len wynika z ogólnej zmiany zwy­
czajów i rozpoczął się z chwilą, gdy młodzież przestała szanować
autorytet starszych w sprawach miłosnych.
7

7

7

�374
W dawnych czasach wierzono, że pieśni powstają w snach,
wobec tego pochodzą ze źródeł nadprzyrodzonych i odśpiewywa­
nie ich było związane z czynnościami o mocy nadprzyrodzonej.
Pieśni taneczne są późniejsze i mają mniejsze znaczenie. Zdrowie,
żywność i bezpieczeństwo były najważniejszymi sprawami dla
dawnych Indian, a śpiew był uważany za najlepszy sposób za­
pewnienia ich sobie, toteż wszelkie obrzędy odnosiły się prze­
ważnie do dwóch pierwszych. Jest do dziś wielu tzw. «kkarzy»
wśród mężczyzn, oraz wśród kobiet, którzy chętnie pozwalali na­
grywać swoje pieśni, «aby, jak mówią, Indianie mogli być lepiej
zrozumiani przez białych». Jeden z nich Sydny Wesley, zwany
«Zabija Sam» w znaczeniu, że nie daje się przez nikogo zastąpić
w żadnej trudnej sprawie, odtworzył pieśń w której była mowa
o nienawiści do «Folanche i Hispano», co jest godne uwagi, ze
względu na to, że stosunki plemienia Choctaw (z którego pocho­
dził) z Francuzami skończyły się w r. 17G3 a z Hiszpanami jeszcze
dawniej. Sam nie rozumiał ani słów ani treści, odśpiewywał tylko
rytmicznie sylaby, tak jak go nauczono. Najpopularniejsze pieśni,
które sprowadzają deszcz lub proszą o dobry zbiór cukru. Ple­
miona żyjące w dolinach proszą o powodzenie w łowach na ba­
woły. Wszystkie szczepy mają też swoje pieśni wojenne.
Pieśni danego plemienia dają przekrój jego kultury, tak więc
najwięcej pieśni obrzędowych znajdujemy wśród plemion, gdzie
wszystkie ceremonie stoją na wysokim poziomie, wśród plemion
żyjących w okolicach obfitujących w roślinność, a co za tym idzie,
w zioła lecznicze (najwięcej jest pieśni leczniczych). Tam gdzie
jest dużo zwierzyny, pieśni są przeważnie związane z łowami.
Pieśni Indian tracą na wartości, gdy są oderwane od ich życia,
toteż muzyka ich jest ważnym przedmiotem badań etnologicznych. Indianie mają ogromną skalę głosu, mężczyźni dochodzą do
e wielkiego, często też się zdarza, że kobieta wyśpiewa e trój kreślne.
W dalszym ciągu autor opisuje techniczną stronę utrwalania
nagranych pieśni na płytach i związane z tym trudności, aby jak
najdokładniej oddać wszystkie tony i półtony.

�375
Instrumenty muzyczne służą przeważnie do akompaniowa­
nia śpiewu, z wyjątkiem fletu, na którym młodzi ludzie czasami
grywają wieczorami, lub gwizdka używanego przy niektórych ce­
remoniach lub przy leczeniu chorych. Cztery są rodzaje indiań­
skich instrumentów muzycznych: bębny lub tym podobne, grze­
chotki, flety i gwizdki, każdy ,z nich ma jednak kilka odmian,
a wykonane są z materiałów dostępnych w danej okolicy. W Mu­
zeum Narodowym Stanów Zjednoczonych znajduje się piękny
zbiór instrumentów. Zw\kłe bębny wyrabiane są przez szczepy,
dla których skóra sarn lub jeleni jest dostępna. Papagowie uży­
wają płaskiego kosza odwróconego dnem do góry, uderzając weń
dłonią. W stanie Washington używano w tym samym celu dłu­
giego pudła, na kir-пути с'ягЫп kilku mpżrzyyn kopiąc, bosymi
piętami i uderzając pięściami. Często zwykła deska wzniesiona
trochę ponad ziemię, klaskanie w dłonie lub tupanie nogami za­
stępują z powodzeniem odgłos bębna. Grzechotki mogą być w for­
mie woreczków napełnionych kamyczkami lub grudkami gliny
lub też np. skorup żółwi lub różnych gadów związanych razem
i przymocowanych do kolana tancerza. Flety są podobne do euro­
pejskich, średniowiecznych fletów, najbardziej typowy jest flet
wykonany z miękkiego drzewa o równych słojach z dowolną ilo­
ścią otworów, w tym celu używana także bywa trzcina, a w ostat­
nich czasach lufy od strzelb lub rury metalowe. Gwizdki są wy­
rabiane ze skrzydłowych kości ptaków lub z drzewa, bywają prze­
ważnie krótkie.
W ostatnim rozdziale autor wylicza szczepy i plemiona,
z których udało mu się zebrać charakterystyczne pieśni. Z paru
tysięcy nagranych pieśni w lalach 1907—1941 ogólna liczba 2.632
została utrwalona na płytach.
W zakończeniu autor przedstawia swój system analizy pie­
śni pod względem muzycznym, podkreślając, że celem jego pracy
było zachować przeszłość, utrwalić teraźniejszość i przygotować
drogę dla przyszłości.
J. D.

�376
P. H. BUCK — HIROA TE RANGI, . A n
to P o l y n e s i a n A n t h r o p o l o g y * .

Introduction

Każdy etnolog przeczyta z niezwykłym zadowoleniem książkę
Hiroa Te Rangi (Piotr H. Buck) «An Introducton to Polynesian
Anthropology*, wydaną na Hawaii w przysłowiowym u nas Ho­
nolulu w r. 1945. Autor, z pochodzenia" Hawajczyk, z europejskim
wykształceniem, podpisujący się dla Europejczyków jako Piotr
Buck, jest dyrektorem sławnego już dzisiaj w świecie naukowym
«Bishop Museum* w Honolulu.
We wstępie swego niedużego zresztą, lecz bardzo cennego
dzieła, podaje jego genezę. Zajęcie Mikronezji i innych wysp Pa­
cyfiku przez U. S. A. po pokonaniu Japonii otwarło amerykańskim
towarzystwom naukowym pole do szerokich badań. 11 sierpnia
1944 r. trzy towarzystwa naukowe — National Research Council,
The Social Research Council, American Council of Learned Societes utworzyły komitet, celem ocenienia pracy naukowej czte­
rech dziedzin, mianowicie przyrodniczej, biologicznej, socjologicz­
nej i humanistycznej odnośnie do Polinezji, Melanezji, Mikro­
nezji, Filipin i w miarę możliwości Indonezji.
Co do Polinezji ustalił przewodnik komitetu Herbert E. Gre­
gory następujące zagadnienia do opracowania: «Studia funkcjo­
nalne i psychologiczne na Polinezji*, «Zagadnienie przyległości
kultur (acculturation) na Polinezji* i «Wychowanie na Poli­
nezji*. Te trzy kwestie mają się składać na tom, oceniający etno­
logię Polinezji. Do pracy tej zaproszono cenionego Te Rangi H i ­
roa. Odpowiedział na zaproszenie, wydając dzieło pod wspom­
nianym wyżej tytułem, które stanowi wprowadzenie do zamie­
rzonego tomu o polinezyjskiej etnologii.
Schemat dzieła Hiroa jest następujący: podaje najpierw
uwagi ogólne o Polinezji i ludzie polinezyjskim na podstawie spra­
wozdań badaczy Pacyfiku, dzieł innych pisarzy o Polinezji i ba­
dań «Bishop Museum*. Bibliografie dzieli zatem na trzy grupy:
literatura o pierwszych podróżach i wyprawach ułożona chronolo­
gicznie, poczynając od wyprawy Mendańa w r. 1595 do wypraw
pierwszej połowy wieku XIX; następuje lista dziel innych pisa-

�377
rzy, omawiających już to w całości już to w części Polinezję
i wreszcie przytacza prace wydane przez «Bishop Museum*.
W dalszej części swego dzieła omawia indywidualne grupy
lub wyspy Polinezji, zaczynając od wschodnich, poprzez północne
do południowych. Uwagi ogólne o danej grupie wysp i ich miesz­
kańcach poprzedzają listę bibliograficzną, podawaną według wy­
żej ułożonego schematu co do ogólnej literatury o Polinezji, za­
tem sprawozdania pierwszych podróżników, dzieła innych pisa­
rzy i publikacje «Bishop Museum*.
Załącza także sprawozdania o wyspach poza Polinezją, któ­
rych mieszkańcy mówią językiem polinezyjskim.
Podział szczegółowy dzieła tak się przedstawia:
'

•)-•

- . ' l '

"_'~Г

JO-H-l^i

&gt;

W

Podział wysp.
2) Polinezyjczycy: Dawny mieszkaniec Polinezji — Szlak
wiodący na Polinezję — Kultura Polinezyjska.
3) Badacze europejscy Pacyfiku: Magelan, Loyase, Saavedra,
Gaelano i inni; Meńdana.
4) Europejskie odkrycia na Polinezji: przez Mendańa, Quiros,
Boenechea, Maurelle le Maire i Schollten, Tasman, Roggeveen,
John Byron, Wallis, Carteret, Bougainville, Cook; późniejsze od­
krycia.
5) Późniejsi pisarze: pierwsi koloniści, misjonarze, kupcy,
urzędnicy, inni pisarze, rodzimi informatorzy, rodzime tubylców
rękopisy, tłumaczenia i objaśnienia, opublikowane teksty rodzime,
towarzystwa etnologiczne na Polinezji.
6) Bishop Museum: jego powstanie: «Bernice Pauahi Bishop
Museum* na Hawai w Honolulu jest pamiątką po księżnej Pauahi
(1831—1884), ostatniej z rodziny Kamehameka, naczelników Ha­
waii. Założone przez jej męża, Karola Reed Bishop (1822—1915),
który przez blisko lat 50 odgrywał dużą rolę w życiu publicznym
tychże wysp. Muzeum to jest poświęcone starożytnościom Poli­
nezji i jej pokrewnym wyspom, etnologii i naukom przyrodni­
czym. Zbiory obejmują głównie Polinezję (z N. Zelandią i Melanezję, N. Gwineę i Australię).
1

�378
Dwa okresy posiada w swej historii dotychczasowej «Bishop
Museum*.
I . Od 1889—1919, który jest czasem organizowania muzeum
i gromadzenia materiałów.
I I . Następny okres przynosi tej instytucji sławę międzyna­
rodową. W tym okresie zostaje ono afiliowane do Uniwersytetu
w Yale. Organizuje wyprawy na statku «Tanager» w 1923 — na
okręcie «Whipporwill» 1924, na statku «Kaimiloa» w dalszych la­
lach. W r. 1926 fundacja Rockefellera wzbogaca materialne zasoby
Muzeum.
Wyprawy podjęte ze subsydiów Bishop Museum zbadały
wyspy «Society», Samoa, Cook, Tuamotu, Mangarevan, Mikro­
nezji, Chatham, Niue, Manua, Wschodnie. W r. 1920 nawiązuje
Bishop M. współpracę z Amerykańskim Muzeum Przyrodniczym.
Ustanawia stypendium dla studenta-etnologa, który jako asystent
Muzeum zostaje wysyłany dla badań a r c h e o l o g i c z n y c h na
jedną z wysp Hawaii. Od r. 1920 Bishop Museum pracuje wraz
z Uniwersytetem Hawaii.
Przy poparciu tegoż Muzeum wydano następne cenne dzieła:
«Hawaiin Dictionary* (1921) — «Ancient Hawaiian Music* (1923—
1924) — «The Canoes of Oceania* (1936).
Bishop Museum podjęło zwiedzenie muzeów etnologicznych
w Europie i Ameryce, i sporządziło katalog zdjęć z tychże muzeów.
Publikacje Bishop Museum: do г. 1945, do 31. V I I I . wydało
12 tomów pamiętników, 186 biuletynów, 18 tomów prac okoliczno­
ściowych, 36 specjalnych publikacyj.
7) Literatura o Polinezji:
a) dawne sprawozdania z podróży,
b) ogólne dzieła o Polinezji (67 pozycyj od r. 1803—1943),
c) publikacje Bishop M. (9 pozycyj od r. 1900—1944).
8) Wschodnie wyspy:
a) wstępne uwagi,
b) dawni podróżnicy,
c) inni pisarze (14 pozycyj od r. 1866—1935),

�379
•d) Bishop M. publikacje (3 pozycje od r. 1935—1940).
Mangarevan: podobnie jak wyżej schemat a), b), c) inni p i ­
sarze (10 pozycyj, od r. 1835—1938); d) publikacje Bishop
M. (2 pozycje r. 19138 i 1939).
Pitcairnt: a), b), c) 9 pozycyj, od 1817—1936; d) В. M. 1 po­
zycja 1929.
Tuamotus: a), b), c) 7 pozycji od 1874—1940; d) 10 poz. od
1933—1937.
Marquesas: a), b), c) 18 poz. od 1843—1938; d) 8 poz. od
1923—1925.
Wyspy Australijskie i Rapa: a), b), c) 8 poz. od 1829—1933;
d) 5 poz. w 1930 i w rękopisach.
Wy^m^-«Snnipi-у». o) M , n) \Я
?d ISJO—1^44; d) 8 poz.
od 1927—1932.
Cook W. Grupa niższa: a), b), c) 21 poz. od 1866—1940;
d) 5 poz. 1924—1944.
Cook W. Północne: a), b), c) 6 poz. od 1867—1941; d) 7 poz.
od 1932—1938.
Wyspy Kkwatorial: a), b), c) 4 poz. od 1896—1927; d) 3 poz.
od 1925—1934.
Samoa: a), b), c) 17 poz. od 1866—1938; d) 6 poz. od 1921-1941.
Tonga: a), b), c) 11 poz. od 1810—1941; d) 12 poz. od
1922—1940.
Niue: a), b), c) 5 poz. od 1902—1924; d) 1 poz. w 1926.
Tokelau: a), b), c) 4 poz. od 1846—1923; d) 1 poz. w 1937.
Futuna i Alofi: a), b), c) 7 poz. od 1838—1915; d) 2 poz.
w 1936 i 1945.
Uvea: a), b), c) 6 poz. od 1838—1932; d) 2 poz. 1937 i 1945.
Wyspy Ellice: a), b), c) 9 poz. od 1871—1931.
Hawaii: a), b), c) 65 poz. od 1816—1944; d) 49 naz. od
1899—1943.
Wyspy Chatham: a), b), c) 3 poz. od 1893—1942; d) 2 poz.
w 1923 i 1928.
Nowa Zelandia: a), bV c) 112 poz. od 1835—1943.

�380
Wpływy Polinezji na Wyspach Melanezji: a), b), ć) 26 poz.
od 1891—1943.
9) W n i o s k i : o kullurze materialnej — o organizacji spo­
łecznej — o religii — o antropologii fizycznej — o muzyce —
o wpływach polinezyjskich na zewnątrz — o metodzie historycz­
nej — o metodzie funkcjonalnej i psychologicznej — o przyległościach kulturalnych — studia topiczne.
Warto zapoznać się z oceną etnologa wybitnego, tym cen­
niejszą, że przystępuje on do badania krajów egzotycznych be/
zakładania okularów Europejczyka czy Amerykanina, ale bezpo­
średnio oczyma tubylca patrzy i osądza kulturę swoich stron ro­
dzimych.
IT D 7 Л ' Г 1
E. Bulanda

1. J.

ALFRED METRAUX, « E a s t e r I s l a n d , From the Smith­
sonian Report for 1944 with 4 plates. Washington 1945.
Bezdrzewna, wulkaniczna skała, zaledwie 13 mil ang. długa,
a 7 szeroka, pomału pożerana przez fale i zagubiona w wielkich
pustkowiach Oceanu Spokojnego — odległa o 2 tys. mil do wy­
brzeży Chile i 1500 mil od najbliższego archipelagu Polinezji —
to jest Wyspa Wielkanocna, najbardziej osamotnione miejsce kie­
dykolwiek zamieszkałe przez człowieka. Dziś żyje na niej garstka
tubylców (450 ludzi), przeważnie metysów, w większości trędowa
tych, pod rządami Chile. Są to jedyni potomkowie ludu, który po­
zostawił po sobie ślady jednej z najbardziej oryginalnych cywili­
zacji świata.
Wyspa została odkryta w r. 1722 w niedzielę Wielkanocną
przez Holendrów, którzy roznieśli po świecie tajemnicze opowie­
ści o opuszczonej wyspie, strzeżonej przez olbrzymie posągi ka­
mienne, zbyt ciężkie i wielkie, aby mogły być wykonane garstką
żyjących tam tubylców. Wszystkich następnych badaczy uderzał
tak samo kontrast pomiędzy starożytną wspaniałością a nędzą
i opuszczeniem teraźniejszym. W pierwszej połowie XIX w. przed­
siębiorczy łowcy wielorybów uprowadzili z wyspy część mieszkań-

�381
с ów, со na długie lata utrudniło białym dostęp do niej, ale przy­
wieźli także ciekawe okazy sztuki, które znajdują się w muzeach
w Cambridge i Salem. Poza różnymi rzeźbami w drzewie i ka­
mieniu są dwie postacie wykonane z kory wypchanej trzciną, po­
kryte malowanymi wzorami, bardzo pięknie i precyzyjnie wyko­
nanymi, które przedstawiają tatuowanie używane jeszcze sto lat
temu. Są to zabytki skądinąd nie znane, a mogące się równać je­
dynie ze sztuką Markezańczyków.
W r. 1859 Peruwiańczycy napadli na wyspę, porwali króla,
wielu kapłanów i wiele setek członków wyższych i niższych klas,
których wywieźli jako niewolników na wyspy peruwiańskie. Więk­
szość z nich w krótkim czasie wymarła, a pięciu pozostałych przy
życiu, wróciło na francuskim statku, przywiozło ze sobą zarazki
ospy i gruźlicy, które w krótkim czasie zdziesiątkowały mieszkań­
ców tak, że łączność pomiędzy dawnymi i nowszymi czasami zo­
stała zupełnie zerwana.
Tajemnica Wyspy Wielkanocnej pogłębiła się jeszcze gdy
w r. 1864 dotarli tam pierwsi francuscy katoliccy misjonarze. Na
pytania o pochodzeniu tajemniczych posągów dostawali tylko nie­
jasne odpowiedzi, świadczące o bardzo słabej tradycji wiążącej
ich z przeszłością. Obecna nędza i nieświadomość tubylców pod­
kreśliła jeszcze zagadkę minionej cywilizacji, której niemymi
świadkami zostały tylko olbrzymie posągi, mauzolea i inne piękne
zabytki.
W tedy ludzie nauki rozpoczęli badania. Ale jak dotąd nie
znaleziono odpowiedzi na pytanie, kto i kiedy stworzył te zabytki,
jaki potężny lud zamieszkiwał dawniej wyspę i co lak nagle prze­
rwało prace zakrojone na lak wielką skałę?
Symbolem tajemnicy są posągi i one to uczyniły wyspę sła­
wną na całym świecie. Lecz może jeszcze bardziej zagadkowe są
drewniane tabliczki, pokryte drobnymi wycinanymi znakami, zna­
lezione u tubylców w polowie zeszłego wieku. Powstaje pytanie czy
są to hieroglify, które zawierają opisy przeszłości? Wszystkie próby
rozszyfrowania tych znaków zawodzą. Parę lat temu węgierski ję­
zykoznawca odkrył pewne podobieńslwo pomiędzy tymi znakami
a nieodczytanymi jeszcze hieroglifami, pochodzącymi z doliny Indu
7

7

T

�382
sprzed 5 tysięcy lat. Gdyby rzeczywiście oba pisma były spokre­
wnione, nowe światło padłoby na mroczną przeszłość Pacyfiku.
Rządy francuski i belgijski zorganizowały ekspedycję nau­
kową na Wyspę Wielkanocną i po śmierci pierwszego jej kierow­
nika autor zajął to stanowisko. Opisuje on swoje pierwsze wraże­
nia gdy statek zarzucił kotwicę w stolicy wyspy, która przypom­
niała mu żywo rybackie wioski na wybrzeżach Bałtyku. Z waha­
niem używa słowa «tubylcy*, gdyż od pierwszego wejrzenia nie
miał wątpliwości, że w ich żyłach płynie krew Europejczyków. Je­
dni wyglądali na Francuzów, inni na mieszkańców Hamburga lub
Londynu, lecz zarazem było coś egzotycznego w tych postaciach
0 czarnych, kędzierzawych włosach, żywych oczach i wysokich
czołach. Późniejsze badania wykazały, że tylko jedna trzecia obec­
nych mieszkańców może się р« г.сл\ cić polinezyjskim pochodze­
niem i to nie zawsze stwierdzonym. Należy stanowczo, według
autora, rozwiać teorię, jakoby obecni mieszkańcy byli zdegenerowani i nie mieli nic wspólnego z ludem, który rzeźbił posągi i rytowal tabliczki, — przeciwnie są oni nawet pod pewnym wzglę­
dem zdolni. W ciągu 6 miesięcy spędzonych na wyspie autor po­
dziwiał ich niezwykłe zdolności asymilowania i polem dostoso­
wywania zdobytych wiadomości do zmiennego trybu życia, jest to
jeden z czynników, dla których stara kultura szybko zanika. Cho­
ciaż są oni najbardziej odosobnionymi ludźmi na świecie, miesz­
kańcy Wyspy Wielkanocnej wciąż poszukują nowych pojęć, no­
wych zwyczajów, ale także i nowych występków. Gdy tylko się spo­
strzegli, że cudzoziemcy interesują się małymi, rzeźbionymi
w drzewie figurkami, które dowodzą wielkiego artyzmu przodków,
1 płacą za nie mydłem lub ubraniem, zaczęli podrabiać je setkami
bardzo niedbale, twierdząc, że to zupełnie wystarcza, gdyż i tak
otrzymają swoją zapłatę, a o to tylko im chodzi. Ten instynkt han­
dlowy przyczynił się do utrzymania przy życiu kilku starożytnych
przemysłów. Poza tym są oni nadzwyczaj sprytnymi złodziejami,
tak na mniejszą jak na większą skale. Rząd angielski, który wy­
dzierżawi! od Chile wyspę dla hodowli owiec, ma z tym złodziej­
stwem nieustanne kłopoty, a taka jest solidarność rodowa, że
o wykryciu złodzieja nie ma mowy. Obok lego jest to lud spokojny,
Э

�383'
żyjący z płodów ziemi bujnie rosnących na żyznej wulkanicznej
glebie. Nie mogą jedynie wyprodukować ani mydła, ani ubrania.
Chociaż nie można zdobyć żadnych danych co do przeszłości tego
ludu, folklor jest tu bogaty. Legendy i opowieści wspominają tu
o ludożerstwie. Nie odkryto jednakże nic, co by świadczyło o kul­
turze wcześniejszej niż polinezyjska, język jest czysto polinezyj­
ski, bez żadnych domieszek.
Zwalczając teorię, że wyspa jest pozostałością jakiegoś za­
ginionego kontynentu, autor stwierdza, że ma ona wyraźne pocho­
dzenie wulkaniczne i to nie zbyt dawne. Co prawda, wybrzeża jej
są stale zmywane falami oceanu i nawet w ostatnich dziesiątkach
lat, dzięki temu podmywaniu kilka posągów, które stały na wy­
sokiej skale, wpadły do .mnr.ia . },ąci-gdyby ten napór był rzeczy­
wiście tak silny, to świątynie wzniesione na samym wybrzeżu nie
byłyby się doczekały czasów dzisiejszych. Utrzymywała się też le­
genda o triumfalnej drodze, wiodącej w ocean, do, być może, ukry­
tych tam wspaniałych zamków (Atlantyda), przy bliższym bada­
niu okazało się jednak, że jest to szeroka struga lawy, która wpły­
nęła do morza. Te wszystkie legendy nie znalazły naukowego*
potwierdzenia. Tajemniczym pozostaje nadal fakt, że tak ma­
leńka wysepka jest pokryta wielkimi posągami, z których nie­
jedne mają 30 do 40 stóp wysokości i ważą po kilka ton. Mimo
całego swego sceptycyzmu autor przyznaje, że gdy je po raz pierw­
szy zobaczy], opanowało go uczucie bezbrzeżnego zachwytu i zdzi­
wienia. Mało jest widoków na świecie, mówi, robiących większe
wrażenie niż widok, można by powiedzieć, kamieniołomu posą­
gów na stokach wulkanu Ranoraraku. Miejsce o nastroju złowro­
gim. Na poły skruszały wulkan, olbrzymie skały wznoszące się
wprost z morza, ponad nimi śliczne zielone pastwiska, a blisko
wulkanu, jakby strzegąca kamieniołomu cała armia olbrzymich
kamiennych posągów, rozrzuconych w malowniczym nieładzie.
Większość ich stoi dumnie, inne są częściowo za'sypane usuwa­
jącym się gruntem. Widoczne są tylko głowy jakby jakiegoś prze­
klętego ludu, żywcem zakopanego przez lotne piaski. Za rzędami
stojących posągów, na stokach wulkanu jest 150 posągów niewy­
kończonych. Gdziekolwiek rzucić okiem, wszędzie wzrok spoczywa

�384
na niewykończonych rzeźbach. Górskim wyniosłościom nadano
ludzkie kształty. Otworzono jaskinie, w których spoczywają po­
sągi, jak średniowieczne sarkofagi w kryptach katedralnych. Dłuto
artystów w gorączce wykorzystania miękkiego, górskiego «tufu» nie
oszczędziło prawie żadnego miejsca. Jest coś niesamowitego w tym
opuszczonym warsztacie pracy z rozrzuconymi nieżywymi olbrzy­
mami. Na każdym kroku przechodzień potyka się o zniszczone ka­
mienne młoty. Wydaje się, że robotnicy opuścili kamieniołomy na
święto tylko, jakby mieli jutro powrócić do pracy. Zdaniem autora
najbardziej zagadkowym jest problem nagłego przerwania tak gi­
gantycznej pracy. Nasuwa się natychmiast myśl jakiejś nieprze­
widzianej katastrofy, jakiegoś nadzwyczajnego zdarzenia, które
nagle zburzyło pracowite życie mieszkańców. W umysłach tubyl­
ców utrzymuje się przekonanie, że przyczyną tego były czary.
Istnieją legendy na ten temat. Autor wątpi w możliwość rozświe­
tlenia kiedykolwiek tej tajemnicy. Niewykończone posągi są ol­
brzymie, jeden ma 60 stóp wysokości. Niektóre umieszczone były
w takich miejscach, skąd niemożliwością było je wydobyć. A może
te olbrzymy miały na zawsze pozostać w swych grobach?
Dwa są rodzaje posągów: jedne, które jeszcze stoją przy kra­
terze lub u stóp wulkanu Ranoraraku, i te, które wznosiły się na
«ahu» czyli cmentarzu. Chociaż jedne i drugie są wykonane z tego
samego kamienia i mają ten sam typ, warto jednakże podkreślić
pewne różnice. Cmentarzyska znajdowały się w określonych od­
stępach wzdłuż wybrzeży, okalając wyspę. Były to olbrzymie bu­
dowle o dziwnym planie. Niekształtne w zasadzie kupy kamieni
tych wielkich mauzoleów nabrały pewnych form przez okalający
je mur, zwrócony zawsze frontem do morza, zbudowany z regu­
larnych bloków skalnych, starannie dopasowanych i pięknie wy­
gładzonych. Za tymi murami jest równa przestrzeń i skłon zasy­
pany rumowiskiem. Na centralnej części fasady stały rzędy po­
sągów, zwrócone twarzami do wewnątrz, a na skłonie grzebano
zmarłych. Posągi te przedstawiają olbrzymie popiersia o nieproporcjonalnie wielkich głowach w stosunku do reszty ciała. Tyl
głowy jest zupełnie plaski, co z pionową linią uszu nadaje głowie
plaski kształt. Brwi wyraźnie zaznaczone sterczą ponad owalnymi

�385
oczodołami. Nos długi, koniec lekko zadarty, szerokie nozdrza, wą­
skie wargi wydęte jakby w pogardliwym uśmiechu, ramiona lekko
zgięte, ręce przylegają do piersi, a poniżej brzucha posąg jest ucięty.
Tamte posągi, w głębi wyspy, mają te same rysy, lecz bez oczo­
dołów, jak w nowoczesnych rzeźbach, na których jest tylko zarys
brwi i spłaszczone policzki. Te posągi są zakończone olbrzymimi
kołkami, które były wpuszczane w ziemię.
Na innych wyspach Polinezji znajdują się podobne posągi
i mauzolea, lecz Wyspy Wielkanocne należy postawić na pierw­
szym miejscu co do ilości jak i wielkości.
Na wyspie znajdują się posągi wszędzie, nawet w miejscach
prawie niedostępnych. Nie znaleziono odpowiedzi na pytanie,
w

iaki

O

L

&lt;nn«óh Ш7^лги;7ппп

X

to—П1ЬГ7ЛПП1Й . c i ę ż a r y

J

^

J

7 iprltipi

J

strnny

O

wyspy na drugą, zważywszy że «tuf», z którego są wykonane, jest
stosunkowo miękki, więc łatwo było je uszkodzić lub nawet po­
łamać. Wydaje się to tym bardziej skomplikowane, że wyspa jest
zupełnie pozbawiona drzewa i wszelkiego materiału do robienia
sznurów. Toteż na te pytania tubylcy odpowiadają: «Król Tuu-koihu, wielki czarownik, poruszał je słowem ust swoich».
Jaki jest wiek tych posągów? Niektórzy autorowie twierdzą,
że istniały już 1000 lat przed Chrystusem, inni, że 10 tysięcy. Autor
jednak, biorąc pod uwagę miękkość kamienia i częste gwałtowne
deszcze z jednej strony, a z drugiej ostrość rysów i widoczne jesz­
cze znaki uderzenia młotów uważa, że nie mogą one mieć więcej
jak 500 do 600 lat.
Niemniej od posągów interesujące są drewniane tabli­
czki, o których była mowa powyżej. Ponieważ wyspa jest bezdrzewna, wykonane one były jedynie z drzewa naniesionego przez
fale. Tak zwane «hieroglify» wycinane na nich zębem rekina, są
to realistyczne rysunki ludzi, zwierząt itp. i figury geometryczne,
wykonane bardzo artystycznie i delikatnie, prawdziwe prymitywne
arcydzieła. Pismo biegnie z góry na dół i z dołu do góry, lecz
trzeba tabliczkę za każdym razem odwrócić. Niestety teraźniejsi
mieszkańcy Wyspy nic o nich powiedzieć nie mogą, tym mniej od­
czytać znaki, twierdzą tylko, że tabliczki są zaczarowane i powo­
dują śmierć. Wszelkie próby odczytania pisma dotychczas zaw'Oi.uii. т. xxxvir
25

�dziły. Autor zbija twierdzenia jakoby te fzw. hieroglify miały j a ­
kikolwiek związek z pismem z doliny Indu i wysuwa nową teorię:
tubylcy nazywają tabliczki «kochau rongorongo*, co znaczy «batuta mówcy», wobec tego były one prawdopodobnie jedynie trzy­
mane w reku przez mówcę w czasie jego przemowy; może daw­
niej miały one znaczenie mnemotechniczne, lecz z biegiem czasu
zatraciły je, a znaki stały się jedynie ozdobą.
Na zakończenie autor dochodzi do następujących wniosków.
Wyspa została odkryta przez mieszkańców Polinezji pomiędzy po­
łową X I I a końcem X I I I wieku po Chr. Można to w przybliżeniu
ustalić według listy królów, których było 25—30, zaczynając od
Hotu-matua, który założył dynastię, i o przybyciu którego zacho­
wały sie dość dokładne i zgodne onowieści 7. ipon « т » : м-;*»™;
X

t'

J

&lt;-

ił

czasu pochodzi kultura innych wysp Polinezji, której tło jest po­
dobne do kultury W yspy Wielkanocnej.
Skądże więc pochodzą mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej?
Wiele jest podobieństwa między nimi, a innymi ludami Polinezji,
o których wiadomo tylko bez wątpienia, że pochodzą z Azji. Mo­
żliwe, że Hotu-matua, odkrywca Wyspy Wielkanocnej, był kró­
lem jakiegoś niezwyciężonego ludu, który na odludnej wyspie zna­
lazł schronienie wraz z resztką swoich poddanych.
Te zagadkowe zabytki są świadectwem piękna i wielkości cy­
wilizacji, nie mającej sobie podobnej, a wykazują zarazem żywot­
ność i zuchwałość ludu, który opanował te, jakby się zdawało,
najszczęśliwsze kiedyś wyspy świata.
T

HERBERT W. KRIEGER, «P e o p 1 e s of t h e P h i l i p p i ­
nes*. Smithsonian Institution. Washington 1942, str. 80.
Filipińczyk ze swoją drobną budową, niskim wzrostem, zgrab­
nym ciałem i brązową skórą jest członkiem szeroko rozpowszech­
nionej rasy wschodnio-azjalvckiej, zamieszkującej południowe
Chiny, półwysep Malajski, Sumatrę, Jawę, Borneo i całą Indo­
nezję.

�387
Hiszpanie wkrótce po zdobyciu Filipin podzielili ich ludność
na: Negrito (pygmei), Indios i Moros. Indios, lud spokojny, rol­
niczy, pogański, zamieszkiwał wybrzeże i doliny wyspy Luzon
i wyspy Yisayan, został wkrótce nawrócony na chrześcijaństwo.
Moros, mahometanie, piraci, polujący na niewolników, agresywni,
koczownicy, zajęli wyspy Jolo, Mindanao, wybrzeże wyspy Mindoro, Lubang i zatoki Manilskiej. Malajczycy, osobny lud, są bar­
dzo nieliczni na Filipinach, Morowie przyjęli od nich sposób ży­
cia, religię i arabski alfabet.
Hiszpanie w roku 1565 nazwali część wysp Indonezyjskich
Filipinami, na cześć Filipa I I . Wysp tych jest ogółem 7.083, naj­
większe z nich są Luzon i Mindanao, ogólna liczba mieszkańców
wynosi 16,350.000. W roku 1896 wybuchło powstanie przeciwko
Hiszpanom i Filipiny przeszły pod panowanie Stanów Zjedno­
czonych, a w r. 1935 Manuel Quezon został naznaczony pierw­
szym prezydentem Filipin; po 10 latach Stany Zjednoczone miały
opuścić bazy wojskowe.
Filipiny są piątym na świecie producentem złota, eksportują
cukier, tytoń, orzechy kokosowe, konopie manilskie, a importują
ryż i żywność w ogóle. Rozwijają się ogromnie pod względem eko­
nomicznym, drogi, mosty, porty i środki transportowe są zupeł­
nie zmodernizowane. Flora i fauna Filipin jest zbliżona do azja­
tyckiej, a brak wielkich ssaków , znajdujących się np. na Borneo,
dowodzi, że wyspy te nie były połączone z lądem stałym. Ludność
zachodnich Filipin, za wyjątkiem Negritos, jest bezsprzecznie mongoloidalna, o brązowej skórze i prostych włosach, na wschodzie
zaś są czarni, o szerokich nosach i krętych włosach. Filipiny są
jakby podzielone na zachodnie i wschodnie przez góry ciągnące
się z północy na południe; góry pochodzenia wulkanicznego, po­
siadające około 20 mniej lub więcej czynnych wulkanów, częste
są trzęsienia ziemi. Tajfuny zdarzają się na północnych i central­
nych wyspach, klimat jest podzwrotnikowy, chociaż w górach pół­
nocnego Luzonu mrozy nie należą do rzadkości. Gęstość zaludnie­
nia jest różna: lam gdzie ryż może być uprawiany tylko na te­
renach sztucznie nawadnianych, ludność jest bardzo gęsta, gdyż
system nawadniania wymaga współpracy wiełu ludzi, natomiast
7

�w wyżej położonych okolicach ludność jest rzadsza. W ostatnich
dziesiątkach lat warunki sanitarne uległy dużej poprawie, znikły
prawie zupełnie cholera, ospa i trąd, tak samo śmiertelność dzieci
zmniejszyła się z 80% do 60%.
Największa z wysp Luzon z wielkim ruchliwym portem Ma­
nilla (623.326 mieszkańców) ma najbardziej mieszaną ludność
z powodu dużej ilości cudzoziemców: Chińczyków, Japończyków
i Amerykanów. Kolonia hiszpańska jest liczna i zwarta. W typie
fizycznym tubylców można odróżnić dużą domieszkę krwi hisz­
pańskiej. Magellan dotarł do wschodnich Filipin w r. 1521, zastał
tam już rozwinięty handel, czego dowodem było posiadanie wag,
odważników i miar. Za jego pobytu 800 Filipinos przyjęło chrzest.
Od tego czasu Manilla stała się centrum handlów уш did Dalekiego
Wschodu, tam zawijało wiele statków chińskich i japońskich, przy­
wożąc towary. Dzieło chińskiego autora z r. 1205 zawiera opis Ne­
gritos: «ludzie mali o krętych włosach, którzy budują sobie gnia­
zda na drzewach, z gęstwiny strzelają do przechodniów, wobec
czego są niebezpieczni*. Japończycy przyjeżdżali tu głównie szu­
kając starych chińskich waz glinianych. Wpływ religii i kultury
mahonietańskiej nie był głęboki, zaznaczył się tylko w udoskona­
leniu broni. Silne natomiast były wpływy pochodzące z Indyj:
w języku znajduje się dużo słów mających swe źródło w sanskrycie, system pisania jest podobny do hinduskiego, tak samo sztuka
obrabiania metalu, motywy dekoracyjne oparte na kwiecie lotosu
i inne zjawiska kulturalne są bezsprzecznie oznakami wpływów
hinduskich sprzed 2000 lat. Droga ich może nie była bezpośred­
nia, lecz przeszła przez Borneo i Jawę, gdzie były kolonie hindu­
skich i mahometańskich Malajów.
Malajczycy, których należy odróżnić od tzw. rasy malajskiej,
pochodzą ze wschodniej Sumatry, założyli oni w r. 1160 miasto
Singapore. Wybrzeża cieśniny Malakka są kolebką Malajczyków,
stąd rozeszli się na północ, wschód i południe, przyczyną tego było
z jednej strony pojawienie się Islamu w XIV wieku, którego misjo­
narzami stali się Malajczycy, z drugiej ścisły ich kontakt z Por­
tugalczykami, którym służyli za tłumaczy. Mowa Malajczyków jest
mieszana, znajdują się w niej pierwiastki sanskryckie, arabskie,

�389
perskie, hinduskie, portugalskie, holenderskie, angielskie, hiszpań­
skie i chińskie. Jest około 5 mil. Malajczyków, żyjących w Indiach
Wschodnich. Filipińczycy, z wyjątkiem odłamu Moros, żyjących na
wyspach Sulu, są rasowo i geograficznie Indonezyjczykami, nie
zaś Malajczykami.
Nazwa Moros pochodzi od Hiszpanów, którzy walcząc z wpły­
wami mahometańskimi w Hiszpanii i Marokku spotkali się z tymi
samymi przeciwnikami na wyspach Filipińskich i nadali im to
samo miano. Historia i narodow ość Moros pochodzi od czasów Abu
Hakr, mahometanina, urodzonego w Mecce w V w. Założył on now e
królestwo, budował meczety, zaprowadził Koran, język arabski
i mahampianiłm
borHgn—y/czcśni^ posiadali oni prawo, rząd,
alfabet i system wykształcenia. Z zawodu rybacy, równie sprawni
na lądzie jak na morzu, budowali łodzie, którymi w dalekie strony
wywozili perły, zamieniając je na inne towary. Dzięki tym podró­
żom zdobyli rozległą wiedzę, którą wykorzystali do budowania
fortec i sporządzania broni palnej, podbijając pogańskich sąsia­
dów. Nie tylko mosiężna armata, ale i proch były dumą zawsze
gotowych do walki wojowników, toteż piraci zostali wytępieni do­
piero w polowie XIX wieku.
r

?

Negritos uchodzą za najdawniejszych mieszkańców Filipin,
wliczając do nich wszystkie grupy posiadające przymieszkę ich
krwi, liczba ich nie przekracza 30 tys. Charakteryzuje ich mały
wzrost (przeciętnie poniżej 145 cm), kręte włosy, czarna skóra i n i ­
ski stopień kultury. Z ludami Melanezji łączy ich czarna skóra,
gdyż posiadają szerokie głowy w przeciwieństwie do Negritos afry­
kańskich. Zamieszkują oni zalesione górskie tereny, rozrzucone
i niedostępne, najliczniejsi są oni na wyspie Luzon, gdzie też k u l ­
turalnie stoją najwyżej. Żyją przeważnie w stałych, samowystar­
czalnych grupach spokrewnionych rodzin, dzieląc czas pomiędzy
polowanie, uprawę kukurydzy, tytoniu i jarzyn, zbierając płody
leśne, które im służą jako towar wymienny z ludami wybrzeży.
Język ich jest mieszany, posiada zawsze domieszkę sąsiedniego.
Najniżej stojące grupy żywią się bananami, orzechami kokoso­
wymi, wężami i krokodylami. Rzadko kiedy potrafią coś porząd­
nie uprawiać, gdyż będąc ludem wędrownym nie chcą się na jea-

�ш

nvm miejscu doczekiwać zbiorów. Poza psami nie hodują żadnych
zwierzą! domowych. Domy ich są to budowle wzniesione na pa­
lach, na których ułożone są gałęzie i rodzaj strzechy, ścian bocz­
nych nie ma, maty służą za posłania. Utrzymują ogniska dla cie­
pła i ochrony przed owadami, często śpią w gorącym popiele tych
ognisk; stąd noszą na sobie ślady oparzeń. Do krzesania ognia uży­
wają rodzaju piły wykonanej z bambusu. Gotują jedzenie w wy­
drążonych łodygach bambusu, które w ogóle służą jako wszelkiego
rodzaju naczynia. Nędzne odzienie wyrabiają z wewnętrznej czę­
ści kory palmowej. Jedyną słabą oznaką sztuki są skromne
ozdoby na naczyniach. Ciała zdobią bliznami powstałymi od na­
cięć skórv bambusowymi nożami, na nogach noszą obrączki z ple­
cionej świńskiej sierści. Ostrzą sobie zęby. Bronią są łuki i za­
trute strzały, a także siekiery do odrąbywania, głów ludzkich, któ­
rych poszukują. Wielożeńslwo jak i rozwody nie istnieją wśród
nich zupełnie. Religijnych ceremonii podobno nie posiadają, jak
też nie wierzą w czary, można powiedzieć, że są realistami. Bam­
bus jest używany do wszelkiego rodzaju wyrobów, począwszy od
mostów aż do instrumentów muzycznych, tak samo łyko palmy
«rartan» służy do wszelkich wiązań i zastępuje gwoździe. Typo­
wym dla Filipińczyków jest dom budowany na palach mający
tylko dach, służy on jednej lub kilku rodzinom, czasami całej wsi.
Igoroci z okolic górskich żyją w gęsto zabudowanych miastach lub
wsiach. Niezbędnymi budynkami wtedy są: 1. kamienny dziedzi­
niec, gdzie odbywają się narady starszych, 2. niski, długi budy­
nek, którego jedna część służy jako sala narad w porze deszczo­
wej, druga do narad tajnych i jako cmentarz dla głów ludzkich
zdobytych na wojnach; 3. niski, długi budynek, gdzie dziewczęta
muszą zawsze nocować i 4. taki sam budynek dla chłopców, nie­
żonatych mężczyzn i wdowców. Wszystkie te zabudowania są oto­
czone częstokołem, na którego pale przy odpowiedniej ceremonii
wbijają głowy swych ofiar, na czas dłuższy lub krótszy zależnie
od stanowiska tak ofiary jak i zabójcy. Broń ich jest bardzo pry­
mitywna. Najbardziej rozpowszechniony jest łuk i zatrute strzały,
których koniec odpada i pozostaje w ranie, powodując szybką
śmierć. Najsilniejszą trucizną jest sok z drzewa «upas», używane

�391
są także sfermentowane liście ananasu i jad niektórych zwierząt.
Poza tym posługują się bronią rzutową, oraz wszelkiego rodzaju
bumerangami i dzidami. Znają także wiatrówki sporządzone
z bambusu, z których strzały są wyrzucane za pomocą silnego
dmuchnięcia; do obrony używają drewnianych tarcz.
Filipińczycy odżywiają się przeważnie ryżem, kukurydzą
i słodkimi ziemniakami, uprawiają też trzcinę cukrową, tytoń, ba­
nany i jarzyny. Wiele bardzo jest drzew o jadalnych owocach,
lecz niektóre z nich, jak np. doskonałe «mango» jest tak delikatne,
że nie nadaje się zupełnie na eksport. Łowy dostarczają im zwie­
rzyny, chociaż mięsa jedzą mało, więcej natomiast ryb. Mleko «carabao» bardzo tłuste używane jest tylko dla dzieci i jako lekar­
stwo. Wyrabiają winu ż. »Окц"раГш, racząc się nim tylko w czasie
jakichś uroczystości i to umiarkowanie.
Bardzo zajmujący jest problem językowy, gdyż na wyspach
Filipińskich istnieje 87 różnych narzeczy, z których każdy posiada
własne słownictwo i mniej lub więcej bogatą literaturę. Niewąt­
pliwie niedostępność okolic górskich i brak komunikacji przyczy­
niły się do rozwoju zupełnie odmiennych narzeczy. Pomimo ze­
wnętrznych pozorów okazało się, że są one gramatycznie podobne
nie tylko pomiędzy sobą, ale i do narzeczy używanych na Borneo,
Celebes i w ogóle w Indonezji, mają więc to samo źródło języ­
kowe. Gdy Hiszpanie przybyli na Filipiny, zastali tam już pismo
«syllabary», obecnie nawet do pisania w narzeczach używany jest
alfabet arabski. Literaturę stanowią wiersze, pieśni, genealogie
i opisy czynów przodków. Większość wykształconych Filipińczy­
ków zna język hiszpański i własne narzecze, chociaż angielski jest
językiem oficjalnym i szkolnym, hiszpański jest popularniejszy.
W prymitywnym filipińskim społeczeństwie najmniejszą jed­
nostką administracyjną jest wieś «barrio», składa się ona z 10 do
1.000 domów. Jedna wieś jest zwykle oddzielona od drugiej po­
lami ryżowymi. Mieszkańcy sąsiedniej wsi są uważani za cudzo­
ziemców i często stan wojenny pomiędzy nimi jest nieustanny.
.Za krzywdę wyrządzoną jednostce mści się cała wieś. «I)ato» —
szef bania jest wybierany na podstawie osobistych zalet lub ma­
jątku. Organizacja jest feodalna; społeczeństwo dzieli się na cztery

�klasy: dato — najwyższy stopień, do drugiej należą ci, co nie płacą;
dato podatków, lecz służą jako wioślarze lub wojownicy; trzecia
klasa składa się z wyzwolonych niewolników, którzy muszą speł­
niać cięższe prace niż wolno-urodzenj i ostatni wreszcie, niewol­
nicy. Ci pochodzili z jeńców wojennych, którym darowano życie,
lub dostawali się do niewoli na skutek długów, np. umierająca
z głodu rodzina dostawała trochę niełuskanego ryżu jako pożyczkę
od bogatego sąsiada, nie mogąc długu spłacić z powodu narasta­
jących procentów stawała się niewolnikami, co przechodziło na
dzieci. Obchodzono się jednak dobrze z tymi niewolnikami, zali­
czając ich ostatecznie do członków rodziny.
Jednym z powodów nieustannych wojen jest cześć, jaką by­
wają utoczeni ci, klóizy mieli powodzenie w bilwach, nazywano
ich «mangani» i mieli oni prawo do noszenia specjalnego stroju,
którego kolor i okazałość zależne były od ilości zdobytych głów
ludzkich. Gdy chodziło więc o zdobycie głowy, nie robiono żad­
nej różnicy pomiędzy wojownikiem a dzieckiem lub starcem.
W niektórych okolicach Luzonu przy budowie nowego domu ko­
nieczne były głowy ludzkie, aby zakopywać je pod słupami na
szczęście. Obecnie głowy te zastępuje się czerwonymi szmatami.
U niektórych szczepów nie można było szczęśliwie rozpocząć sa­
dzenia ryżu bez poprzedniego zdobycia kilku ludzkich głów. Cza­
sami jednak wystarczyło obcięcie uszu ofiary, czasem pęk włosów,
którego używano do ozdób. Obecnie jednak zdobycze te zostają za­
stąpione odpowiednią sumą pieniężną.
Ludność Filipin jest mniej więcej w 95% chrześcijańska,
z nowoczesnymi poglądami na świat, w przeciwieństwie do ho­
lenderskich Indii Wschodnich, gdzie 95% ludności jest wyznania
mahometańskiego. Mieszkańcy centralnego Luzonu, wybrzeża
i miasta Manilla pierwsi przyjęli katolicyzm. Pomimo jednak
300-letniego wpływu religii i kultury zachodniej zachowało się
wiele dawnych wierzeń, jak np. cześć dla duchów przodków, no­
szenie amuletów i czary. Istnieją też legendy odnoszące się do
stworzenia świata i człowieka. Wiara w duszę nieśmiertelną jest
bardzo dawna, i co za tym idzie, wiara w nagrodę i karę wieczną.
Książka wydana w 1942 r. jest bogato ilustrowana fotogra-

�393
fiami i zaopatrzona w cztery map*. wykazujące: 1. rozmieszcze­
nie szczepów na wyspach Filipińskich, 2. gęstość zaludnienia
w r. 1939, 3. okręgi etniczne na południowo-zachodnim Pacyfiku
i 4. mapę językową.
7

n

JOHANNES MARINGER, «M e n s с h e n o p f e r i m B e s t a t u n g s b r a u c h A l t e e u r o p a s » . Anthropos 1942—1945,
str. 1—113.
,

\\

Johannes Maringer w swojej ciekawej i bardzo potrzebnej
pracy pt. «Menschenopter im bestattungsbrauch Alteeuropas» (An­
thropos, rok 1942—45, str. 1—113) podjął się przedstawienia cało­
kształtu wiadomości, które jak dotychczas przeważnie były oma­
wiane i dyskutowane w najrozmaitszym związku.
Uwzględniając wyniki prehistorii, wiadomości przekazane
nam przez historyków starożytnych, dawne legendy (przede
wszystkim starogermańskie) ild. zobrazował autor właściwie cały
problem z podkreślenia godną na ogół wstrzemięźliwością w wy­
ciąganiu wniosków niedostatecznie opartych na znanym w tej
chwili materiale źródłowym.
Wiadomości dotyczące krajów pozaeuropejskich czy to h i ­
storyczne czy zaczerpnięte z współczesnej etnografii, którymi po­
sługuje się bardzo ostrożnie, służą jako dodatkowe, możliwe do
przyjęcia wyjaśnienia w tych wszystkich, dość zresztą licznych
wypadkach, dla których nie wystarczają źródła europejskie.
Jak wiadomo, niejednokrotnie dyskutowano nad pytaniem,
czy jest rzeczą metodycznie właściwą posługiwanie się materia­
łami współczesnej etnografii i wynikami etnologii, zwłaszcza kra­
jów geograficznie odległych, dla wyjaśnienia np. przed - i wczesno historycznych zagadnień europejskich?
Tak np. Hans Schreuer opowiada się przeciwko temu w swo­
jej tak nader ciekawej i cennej rozprawie pt. «Das Recht der Toten. Eine germanitische Untersuchung». Rozprawa ta została ogło­
szoną w r. 1916 w Zeitschrift f. vergleichende Rechtswissenschaft
7

7

4

�i posiada bardzo duże znaczenie zarówno dla historyków prawa,
kultury, jak i etnologów i socjologów.
Wręcz przeciwnego zdania bronił nie mniej poważny badacz
Fryderyk Schwenn w pracy «Die Menschenopfer bei den Griechen
und Rómern» ogłoszonej w r. 1915 (Religionsgeschichtl. Versuche
шгс! Yorarbeilen. Tom 15, Giessen).
Uzasadniając swoje odmienne w tym względzie zapatrywa­
nia z Scheuerem powołuje się H. Maringer na zdanie autora ob­
szernej dwutomowej «Nordische Altertumskunde» Sofusa Mullera,
która w przekładzie niemieckim ukazała się już w lalach 1897—98.
Bez wątpienia mimo całego postępu nauki i dzisiaj jeszcze
pozostaje zawsze aktualne zdanie Mullera: «Próba wytłumaczenia
jest jedną z głównych dróg archeologii przedhistorycznej. Musimy
się często do niej uciekać, gdyż na razie materiał jest pełen luk.
Nieodzowną jesl zatem dla wyjaśnienia nieznanych odległych cza­
sów pomoc, jaką może nam dać porównanie z historycznymi
i egzotycznymi ludami*.
Jak w tylu innych- wypadkach zreszlą i tułaj pytanie nie
powinno brzmieć «czy», ale «jak» należy się posługiwać analo­
giami i porównaniami.
Za tym opowiedział się także stanowczo, jak się od H. Maringera dowiadujemy, uzasadniając obszernie swoje zdanie ostat­
nio i W. Schmidt w pracy pt. «Vólkerkunde und Urgeschichle in
gemeinsamer Arbeit an der Aul'liellung allester Menschheitsgeschichte». Niestety praca ta nie jesl mi dotychczas znaną, ponie­
waż została ogłoszoną w latach 1941 i 1942 w Mitteilungen der Nalurforschenden Gesellschaft w Bernie.
Jak wynika z tego, co Maringer przytacza. Schmidt uważa za
właściwy następujący sposób postępowania: «Najpierw każda z obu
nauk winna ustalić stan faktyczny na swoim własnym gruncie,
swoimi środkami i metodami*, następnie zaś: «Każda z nich jeżeli
posługuje się materiałem drugiej nauki, powinna zwracać uwagę
na oznaczenie jego wieku przez nią ustalonego*.
Tych wskazówek p. Maringer siara się przestrzegać w całej
swojej pracy.

�395
Tytuł pracy «Menschenopfer im Bestattungsbrauch» jak
i konsekwentne używanie pierwszego terminu w dalszym ciągu,
rodzi jednak pewne wątpliwości. Autor zresztą w tym względzie
sam przypomina (sir. 13, n. 14): «Wobec ogólnej niepewności
w ustaleniu pojęcia ofiary proponuje Schwenn, by na razie za­
miast o ofiarach z ludzi (Menschenopfer) mówić raczej o rytual­
nym zabójstwie (riluelle Menschenlótung)».
Zapewne samego pojęcia ofiary nie można ostatecznie zde­
finiować, chociaż zgodność jest tu znacznie większa, aniżeli np.
gdy chodzi o pojęcie religii.
Nie możemy w tej chwili naturalnie omawiać tutaj całej
problematyki pojęcia ofiary, którą tak obszernie z natury rzeczy
zajmuje się historia porównawcza religii. W każdym razie, jeżeli
chodzi o ofiary z ludzi, określane jako «Menschenopfer», «sacrifice humaim», «human sacrifice*, to od dość -dawna zacieśnia
-się używanie tego terminu. Okazało się to słusznym nic tylko ze
względu na potrzeby religioznav&gt;stwa, ale i historii porównawczej
prawa.
I lak np. Wiktor Calhrein w tak bardzo obszernym dziele pl.
«Die Einheit des sittlichen Bewusstseins der Menschheit, eine
ethnographische Unlersuchung* (3 tomy, Fryburg w Br. 1914) od­
różnia bardzo dokładnie miedzy «Menschenopfer», a «T6tung von
Menschen, die den Yerstorbenen ins Jenseits begleiten sollen».
Podobnie ujmuje tę sprawę M. G. Foucart w swojej bardzo
ciekawej «Histoire des religions et methode comparative* (2 wyd.
Paryż 1912, sir. 376 п.).
Groby przedhistoryczne i wczesnohisloryczne nie mogą nam
ujawnić motywów tak bardzo ważnych dla ujęcia rzeczywistego
znaczenia tych zagadnień ze stanowiska badacza kultury i religii.
Również zgoła nie wystarczające są pod tym względem przekazy
historyczne autorów starożytnych. Trzeba, jak wiadomo, przyj­
mować bardzo ostrożnie podawane przez nich tłumaczenia tych
zjawisk nie tylko, gdy mówią o współczesnych im ludach «barbarzyńskich*, ale i własnej, zwłaszcza odleglejszej przeszłości. Je­
żeli zaś chodzi o najstarsze pomniki literackie, lo wobec licz­
nych przeróbek, jakie one przechodziły przed ostatecznym utrwa-

�leniem w piśmie, to nastręczają się innego rodzaju trudności. Nie­
raz jest wątpliwe, a może nawet niemożliwe ustalenie, jakiej
epoce należy przypisać zachowane, a interesujące nas szczegóły..
Z reguły trudno się zorientować, czy pewne zwyczaje i praktyki
były powszechne, czy też właściwe tylko pewnym kołom społecz­
nym lub stanowiły rzadkie wyjątki.
Trzeba przyznać, że autor bierze to wszystko pod rozwagę,
wskazując nieraz na nastręczające się badaczowi trudności i wąt­
pliwości, które ostatecznie są niemożliwe do rozwiązania. Ta
wspomniana już na wstępie ostrożność w wydawaniu sądów sta­
nowi nietylko bardzo dodatni rys całej pracy, ale budzi równo­
cześnie w czytelniku duże zaufanie do wywodów autora.
PizejizysLy ukiad pracy stanowi dalszą bardzo dodatnią jej
cechę. Po krótkim, ale pełnym treści wstępie, w którym poruszono
ogólnie zagadnienie ofiar z ludzi w starożytności europejskiej,
a następnie zagadnienie ofiar w zwyczajach pogrzebowych, oraz
po pewnych uwagach natury melodycznej przechodzi autor
(sir. 13) do właściwgo tematu.
Rozpoczyna od zapoznania nas ze wspólnym pochówkiem
mężczyzny z kobietą.
Obszernie w tym rozdziale omawia przede wszystkim ofia­
rowanie wdowy. Rozważa cały problem opierając się zrazu wy­
łącznie na prahistorii, a to od młodszej epoki żelaznej począwszy,
przechodząc następnie do czasów wczesno-historycznych. Kolejno
zapoznajemy się z tym zwyczajem u Słowian, Bałtów, Germa­
nów i in. Nie wiadomo tylko dlaczego cofa nas od str. 27 wstecz
i zapoznaje z dawniejszą (przedrzymską) epoką żela.zną (Trako­
wie i Scyci, Grecy i Rzymianie itd.), pniem z epoką brązową,
a wreszcie kamienną.
Wszystko to doprowadza autora do następujących wniosków
(str. 25 i п.): «Zjawisko ofiarowywania wdowy stanowi nieza­
przeczalny fakl w Europie wczesno i przedhistorycznej. W prze­
ciągu półtora tysiąca lat od około r. 1000 przed narodzeniem Chry­
stusa, aż do roku 500 po narodzeniu Chrystusa ten krwawy zwy­
czaj odzwierciedla się w źródłach historycznych, a to: opisach
podróży, kronikach, opracowaniach historii, w pieśniach i poda-

�397
niach. Znaleziska grobowcowe łych czasów potwierdzają często
te świadectwa literackie. Przy tym wykopaliska mogły nam po­
twierdzić istnienie tego zwyczaju w starej Europie poprzez czasy
przedrzymskiej epoki żelaznej i brązowej aż do późniejszej młod­
szej epoki kamiennej (spate Jungsteinzeit), a więc w każdym ra­
zie do około 3000 przed narodzeniem Chrystusa. Seria wykopalisk
następnie się urywa. Nieliczne podejrzane (co do swojej istoty)
znaleziska ze starszej epoki kamiennej mogłyby być zwiastunami
późniejszego zwyczaju. Napewno jednak nie pozostają z nim
w .związku historycznym*.
Na podstawie zarówno materiału wykopaliskowego, jak
i przekazów literackich p. Maringer przypuszcza, że zwyczaj zgła­
dzania wdów: «nie był nigdy właściwym zwyczajem ludowym,
lecz stanowił zawsze specjalność szlachty, szczególne prawo pew­
nych rodów, lub panów warstwy wojowników (herrische Kriegerschicht)* (str. 56 i str. 109).
Niewątpliwie mogło tak być, ale trzeba zaznaczyć, że przed­
stawiony przez autora materiał w tym wypadku nie upoważnia
do takiej pewności.
Bardzo natomiast słuszną jest uwaga (str. 58): «Jest bez­
względnie błędnym łączenie zabijania wdów — jak i w ogóle
ofiary z ludzi — z ludami najniższego rozwoju kulturalnego.
Z materiału wypływa raczej jasno, że pojawia się to wszystko
dopiero na wyższym stopniu rozwoju kulturalnego. Przełamanie
tego zwyczaju następuje później przez potęgę wyższego stopnia
uobyczajnienia, ale może bardziej przez zmianę wiary odnoszą­
cej się do śmierci.
Musimy przyjąć, że niektóre ludy zwłaszcza klasyczni Grecy
i Rzymianie doszli do tego już wcześnie o własnych siłach.
Jest jednak wiadome, że dopiero przez potęgę chrześcijań­
stwa zwyczaj ten został przełamany u północnych Germanów, Sło­
wian i Bałtów*.
W ustępie następnym (str. 65 do 75) mamy przedstawione
ciekawe zagadnienie zaślubin z umarłym. Jak wiadomo np. w Chi­
nach, co prawda w formie niekrwawej, .zwyczaj ten utrzymał się
bardzo długo.

�398
Pomijając mniej ciekawe opisy (str. 75 do 82) przechodzimy
do rozważań na temat mordowania jeńców (Gefangenenopfer).
Obszernie zajmuje się nim także H. Pinard de la Boullaye
w drugim tomie swego podstawowego dla religioznawstwa dziele
pt. «L'elude comparee des Religions» (4 wyd. Paryż 1929).
I tak np. (str. 60—61) czytamy: «Jeżeli się chce, to nic łat­
wiejszego, jak sporządzenie obszernej syntezy ofiar z ludzi w ciągu
wieków. Ale czyż można tolerować przedstawianie wszelkiego za­
bójstwa człowieka, jako ofiarę z człowieka?
Można zabijać swoich bliźnich z powodu apetytu na ludzkie
mięso: jest to .kanibalizm, ale nie religia.
Można ich zgładzać, jak np. starvch rodziców, zachowując
przy tym różne formy, czy to żeby ich uwolnić od niedomagań
i cierpień, albo by oswobodzić szczep od zbytecznych gąb: będziemy
mieli do czynienia tutaj ze współczuciem, egoizmem albo poli­
tyką.
Można ich zabijać celem zapewnienia sobie środka przez
straszną, a zatem skuteczniejszą procedurę — przewidywania przy­
szłości, albo zmienienia losu: będą to praktyki wróżbiarskie albo
czarodziejskie. Mogłoby to być także religią, gdyby starano się
uprzedzić gniew jakiegoś boga, wydzielając mu dobrowolnie jego
część.
Można zgładzać z powodu żałoby. Jednak lego rodzaju zwy­
czaj obejmuje kilka motywów. Może nim być przesądna obawa
celem ułagodzenia cienia .zmarłego, albo także przywiązanie, pra •
gnienie zapewnienia mu w przyszłym życiu możliwości prowadze­
nia porządnego życia, wreszcie i dzika zazdrość pragnąca zapobiec,
by jego wdowa lub kobiety nic wstąpiły w inne związki.
Można także mordować bez wyboru jeńców wojennych, już
to z powodu brutalnego uczucia zemsty lub przezorności politycz­
nej, wreszcie z bardzo różnych motywów religijnych.
Także i religia może — a ten wypadek szczególnie rzuca się
w oczy w starym Meksyku — organizować periodyczne ofiarowa­
nie jeńców, niewolników i dzieci z równoczesnym celem: adoracji,
ubłagania, ekspiacji i dziękczynienia.
r

�399
Czyż naprawdę nie istniałaby jak tylko jedna etykieta dla
tak różnych praktyk, które rozpościerają się od rytuału kulinar­
nego, aż do aktu ściśle religijnego?
Autor zresztą to wszystko wie, czego dowodem nie tylko
wspomniany już cytat zdania Schwenna, ale i niejedna uwaga
w dalszym ciągu pracy. Tak np. (str. 58): «Pozostaje jeszcze py­
tanie o ile zgładzanie wdów wolno nam określać, jako ofiarę z l u ­
dzi. Jeżeli la praktyka wypływa z troskliwości o nieboszczyka, bez
wątpienia nie należy ona do zakresu religii, lecz do opieki nad
zmarłymi, do zwyczajów. Z drugiej strony niejedno wskazuje przy
tym na ofiarę. Z pewnością oznacza ona pozbycie się prawdziwej
wartości a nawet najwyższej ziemskiej wartości, to jest życia, które
•7Asi5«ip »«i«»ezoiie dł-a. bsgcś innego .-Nic jest przecież koniecznym
zacieśnianie przy ofierze jej pojęcia do boskiej istoty ze względu
na przyjmującego. Sądzę przeciwnie, że można je rozciągać na
wszelką islolę ponadludzką. Często zaś nieboszczyk, zwłaszcza bu­
dzący grozę, wydawał się żyjącym, jako istota ponadludzką. Po­
dobnie w czasach brutalnego, despotycznego ducha musiał męż­
czyzna stać ponad kobietą, jako pewnego rodzaju wyższa istota,
której cały cel bytu rozpływał się w jej małżonku, jej panu
i władcy, jakoby w jej bogu.
Wolno nam zatem przy starszej brutalniejszej formie mówić
o ofiarowaniu wdowy. Ten charakter ofiarny podkreśla analogia
do ofiar zwierzęcych, które występują lakże niekiedy w znalezi­
skach. Zapewne w późniejszej, dobrowolnej formie występują na
czoło bardziej osobiste motywy, jako to: pragnienie szczęścia, cza­
sem bohaterska miłość i wierność, ale także pożądanie sławy i ko­
bieca próżność. Mimo to jest faktem niewątpliwym, że w gruncie
rzeczy kobieta zostaje poświęconą pożądliwości mężczyzny. Jej
samoofiarowanie i jej pędzenie ku śmierci podobne jesl przecież
do religijnego obłędu*.
Musze powiedzieć, że powyższe tłumaczenie trudno uznać
za całkowicie przekonywujące. Materiał najdawniejszy np. jaki
nam p. Maringer przedstawia nie uzasadnia podług mego wraże­
nia dostatecznie poglądu, jakoby śmierć wdowy początkowo z re­
guły była przymusowa, a później z reguły dobrowolną. Zresztą

�400
nie to jest przecież rzeczą zasadniczą, gdyż w ustalonym pojęciu,
ofiara może być zarówno dobrowolną, jak i niedobrowolną. O isto­
cie rzeczy sianowi komu zostaje złożoną. Motyw wierzeniowy sam
przez się, do którego należy bezprzecznie dzielenie z nieboszczy­
kiem i pozagrobowego losu nie wystarcza.
Naturalnie zdaję sobie sprawę, że ze względu na posiadany
materiał postępowanie podług wspomnianych wskazówek Pinarda
nastręczałoby wiele i niezwykłych trudności.
Naturalnie różne mogą być tego powody, ale szczególnie ze
stanowiska wierzeniowego ważnym jest dosyć rozpowszechnione
przekonanie, że pomordowani jeńcy będą w życiu pozagrobowym
niewolnikami zwycięzców . Taka wiara utrzymuje się bardzo
7

^AAW^W,

±*)j.

u. uv.iiuanuv&gt;

puinuLiiv tu.

.liitui^

11111 \1111

lj. .иаил»,^.

nam przypomina (str. 83): «Bizantyjczyk Leon Diakon potwierdza
to wyraźnie odnośnie Normanów w państwie Wschodnio Rzym­
skim. Ci zwykli podług zwyczaju ojczystego najczęściej zarzynać
jeńców wojennych i spalać razem ze swymi zmarłymi. Sami na­
tomiast nie dopuszczali, żeby ich brano do niewoli. Jeżeli nie było
już widoków ocalenia, popełniali samobójstwa, gdyż inaczej mu­
sieliby służyć w Hadesie zwycięzcom*.
7

7

Jak już zresztą dawniej wykazał L. Malten w ogłoszonym
w r. 1924 Leichenspiel und Totenkult, rzymskie walki gladiato­
rów pozostają długo w związku z obrzędami pogrzebowymi.
Bardzo krótko omówiono (str. 86 do 88) zwyczaj składania
zbrodniarzy w ofierze.
7

Na podstawie pracy V. Amiry, «Die germanischen Todesstrafen» przypomina autor: «że podług prawa slarofryzyjskiego i dolnosaskiego morderca powinien był zostać pogrzebany pod swoją
ofiarą». Dodaje przy tym: «jest rzeczą ciekawą, że takie samo po­
stanowienie znajduje się także w jednym prawie starochińskim».
Zupełnie przekonywującym jest zapatrywanie p. Maringera
(str. 86—88): «ale bez wątpienia w tym rodzaju kary tkwi jeszcze
głębszy sens wierzeniowy. Nie wystarczało samo przez się, że
morderca płacił życiem za życie, lecz równocześnie miał przez
pochowanie ze swoją ofiarą stać się jej niewolnikiem w życiu

�401
przyszłym. Ten los oznacza sam przez się najgorszą karę, ponie­
waż wydawał mordercę nieuniknionej zemście swej ofiary*/
Sądzę, że tym bardziej taki pogląd możemy przyjąć, ponie­
waż sakralny charakter kary śmierci nie ulega już dzisiaj wątpli­
wości, co zresztą łączy się z sakralnym charakterem prawa starogermańskiego.
Odnośnie tej communis opinio, o której autor nie wspo­
mina, posiadającej obszerną literaturę, czytamy np. u SchróderaKunssberga, «Lehrbuch der Deutschen Rechtsgeschichte* (Berlin—
Lipsk 1932), str. 826: «Zbrodniarz przekonany i znajdujący się
w ręku sędziego, stawał się co do swego życia łupem bogów i był
przeznaczony na śmierć ofiarną z ręki kapłana lub przez wydanie
—~ i
.1JAU11A

AAclllAA

_

T~.l
V.

1

UCLiiitAlY

•• ,
W

1,

VAUAV

4.
LŁAAY

ЛЛ
U l U ^ U

\

1—
lAA^,

I l l U ^ l

~ł„.i
I I J l i u

V I L l ł v.

nany, dopóki bóstwo zapytane o swoją wolę nie oświadczyło, że
ofiara jest mu miłą».
Dosyć długo nie umiano sobie w ogóle wyobrazić kary
śmierci o' charakterze niesakralnym. Świadczy o tym np. prawo
nordyckie epoki frankońskiej w przeciwieństwie zresztą do po­
łudniowo germańskiego.
Ponieważ dawna forma wykonywania wyroków przez skła­
danie zbrodniarza bóstwu na ofiarę, nie była po przyjęciu chrze­
ścijaństwa do utrzymania, porzucono w ogóle karę śmierci, zastę­
pując ją niedającym się odkupić wyjęciem z pod ochrony prawnej.
W bardzo jasny i wyczerpujący sposób (str. 107 do 112)
poprzedzony krótkim zestawieniem równoległych zwyczajów poza
europejskich (sir. 102 do 107), streszcza i ujmuje p. Maringer wy­
niki swej pracy. Sam zwyczaj określa jako globalny (sir. 102),
chociaż bynajmniej nie powszechny.
Poza Europą, w której jest on szeroko przyjęty, istnieje
i w innych częściach świata. U niektórych ludów, jak np. Greków
i Rzymian (np. zgładzanie wdów) zanika on bardzo wcześnie,
u innych ludów europejskich trwa dłużej, a nawet bardzo długo,
ho aż do wieku XIV. W Chinach istnieje ten zwyczaj do końca
X V I I wieku, jeszcze dłużej w Korei, Indiach, Japonii itd. Przy­
pominam harakiri marszałka Nogi na grobie cesarza Mutsuhhy.
W Mezopotamii starożytne wykopaliska w summeryjskim
Lud.

T. X X X V I I

2)

�402
Ur i Kisz ujawniły nam, jak liczne rzesze (do 74 osób) towarzy­
szyły niekiedy królom w zaświaty, zabezpieczając im tam na­
leżny tryb życia. Najstarszy z tych grobów pochodzi z około roku
3300 przed narodzeniem Chrystusa.
Z opanowaniem kraju przez Semitów zwyczaj ten nagle
ustaje. Babilończycy i Asyryjczycy nie znają go, chociaż poza tym
szalują niekiedy bardzo szczodrze ofiarami z ludzi na cześć bogów.
Wreszcie silnie podkreśla autor ponow nie (str. 109), że po­
czątku tego zwyczaju nie należy szukać na niższych stopniach roz­
woju kulturalnego, lecz przeciwnie, na wyższych. Jego zaś za­
nik zależy przede wszystkim od zmiany pojęć o życiu pozagrobo­
wym, które, możemy jeszcze dodać, pociąga za sobą i zmianę pojęć
?

Kończąc moje uwagi nad pracą p. Maringera muszę jeszcze
raz podkreślić bogactwo jej materiału informacyjnego, ostrożność
w formułowaniu sądu i jasność wykładu. Posiada ona poważną
w artość nie tylko dla etnologów, ale i dla historyków religii
i prawa. •.
г
u IŁ
r

Leon

Hawan

«D i e S a m m 1 u n g В a r b i i t a 1 i e n i s с li e г V o 1 к sl i e d e r » . Von Vittorio Santoli, Florenz. Zeitschrift fur Volkskunde, 48 Jhrg., 1939, Neue Folgę, Bd. X. Berlin 1939—40.
Autor, który od 1927 r. współpracuje z Barbim nad przygo­
towaniem wydania «Zbioru pieśni ludowwch M. Barbiego», po­
daje historię powstania tego zbioru, jego zawartość, osiągnięte re­
zultaty i problemy, które przy układaniu zbioru się wyłoniły lub
silnie zarysowały.
Początki tego zbioru pieśni, który dziś stanowi zasadniczą
część włoskiego skarbca poezji ludowej, sięgają swymi początkami
r. 1887. Urodzony w Sambuco, w górach Pistojezji, gdzie bardzo
żywa jest wymiana między półn. Włochami i Toskaną, położył
Barbi przede w'szystkim nacisk na badanie tych okolic. Już w roku
1895 mógł dać nie tylko krytyczny opis ludowej poezji tego terenu,

�403
ale także poruszyć szereg podstawowych zagadnień odnoszących
się do historii poezji ludowej we Włoszech. Przekonany o koniecz­
ności zbierania jak najliczniejszych wersji, rozszerza teren zbie­
ractwa daleko poza Toskanę, chociaż zbiór swój nazywa stale
«zbiorem pistojezyjskich pieśni, nawet jeszcze w rozprawie «О h i ­
storii poezji ludowej we W łoszech», w której porusza w orygi­
nalny sposób główne zagadnienia poezji ludowej, jakie nasunęły
się krytycznemu oku badacza w 30 lat po ukazaniu się prac N i ­
gry i D. Ancony. Jakkolwiek Zbiór Barbiego jest rezultatem 50letniej pracy zbierackiej w Toskanie, zawiera on także cenny ma­
teriał z wielu innych okolic, szczególnie z Friaulu i Emilii. Jest od­
biciem nie tylko toskańskiej, ale także — jakkolwiek mniej wy­
raźnym — tradycyj większej części Włoch.
T

Fakt, ze w Zbiorze Uarmego i oskana jest najsiiniej repre­
zentowana, jest raczej dodatnim momentem, gdyż w ludowej l i ­
teraturze Toskana zajmuje centralne miejsce. Różne rodzaje poe­
zji, jak np. tzw. «Rispotto» powstały tamże i dopiero stamtąd roz­
powszechniły się w środkowych, północnych, a także południowych
Włoszech. Tu też jest bardzo żywe «stornello», najkrótsza i naj­
młodsza forma jednostrofowej pieśni lirycznej. W Toskanie zbie­
gają się inne, poważne formy poezji, jak: epiczno-liryczne pieśni
typu francuskiego, powtarzające się pieśni (iteratywne) i «vilotta».
Toskana jest kolebką «cantari», których zależność od ustnej
tradycji z jednej, a wpływ na ustną tradycję z drugiej strony,
pozostawia jeszcze temat do badań.
Gdy w r. 1927 Barbi zdecydował się przy pomocy Santoliego
rozpocząć publikowanie swego zbioru i podjął przerwaną przez
wojnę działalność zbieracką, rezultaty były bardzo pokaźne. To
dowodzi, że zawsze jeszcze można dużo zebrać, jeśli się metody­
cznie i wytrwale postępuje.
Jednym z najważniejszych rezultatów, do których doszedł
Barbi, jest stwierdzenie, że owe liryczno-epiczne pieśni, które do­
tychczas uważano za wyłącznie albo prawie wyłącznie właściwe
dla północnych terenów, występują także i w Toskanie. Tym sa­
mym upadła granica południowego rozprzestrzenienia epiczno-lirycznej pieśni typu francuskiego, przeprowadzona analogicznie do
26*

�404
granicy między gallo-italskimi a toskańskimi narzeczami. Tym
sposobem poezja ludowa została uwolniona z ciasnego kręgu za­
leżności od narzeczy. Jej zasięgi wybiegają poza granice językowe
i etniczne.
Zbiór Barbiego zawiera pieśni opowiadające, których naj­
bardziej tradycyjną formą, a zarazem najpiękniejszą, jest pieśń
epiczno-liryczna pochodzenia francuskiego. Należy przyjąć jako
pewnik, że powstała ona nie wcześniej, jak w XV w. Dotychczas
wiązano ją z północnymi Włochami, w rzeczywistości jednak za­
domowiła się ona od przeszło 4-ch wieków w Toskanie i tam jest
również rozpowszechniona — jakkolwiek w znacznie mniejszej
mierze, — na południu i na wyspach. Przeprowadzane badania
nad formami metrycznymi różnych rodzajów tej pieśni wyjaśnią
zagadnienie jej migracji. Przeprowadza się drogą starannej ana­
lizy bogatego materiału badania nad genezą, rozprzestrzenieniem
i żywotnością innych pieśni oraz nad formą lirycznego strombotto.
Trzecią grupą prawdziwie tradycyjnego rodzaju są pieśni wy­
liczające i powtarzające się (iteratywne). Dziś często fragmenta­
ryczne i na najniższy stopień zesunięte, tak, że służą dzieciom do
zabaw, były one w zasadzie przez zbieraczy zapoznane i szerego­
wane między rymy dziecięce, pieśni liryczne lub opowiadające.
Jest zasługą Barbiego. że podniósł znaczenie tego rodzaju pieśni
i poświęcił im uwagę, na jaką zasługują. Pieśni te mają odległą
tradycję. Np. spór między matką a córką o wybór męża sięga nie­
przerwaną tradycją w średniowiecze. Największą i najcenniejszą
część Zbioru Barbiego stanowią epiczno-liryczne pieśni, rispetti
i stornelli oraz pieśni wyliczające i iteratywne.
Obok nich. jako u ludu najwięcej rozpowszechnione, należy
postawić rymy łańcuszkowe, rodzaj, który oprócz dowcipnych
i żartobliwych zszeregowań słów dla dorosłych, stanowi większą
część właściwych pieśni dziecięcych. I tutaj zebrał Barbi teksty,
sięgające również kilku stuleci wstecz. Wystarczy wspomnieć «uno,
duo, tres», pieśni występujące już w w. XV, których Barbi zebrał
64 wersje.
Niemniej uwagi, jak tym trzem wielkim grupom śpiewanej
poezji i rymom łańcuszkowym, poświęcił Barbi nawpół ludowej

�405
poezji, czyli lz\v. poezji mieszanej tradycji (tj. ustnej, rękopiśmien­
nej i drukowanej). Oprócz materiałów przekazywanych ustnie,
zebrano tu teksty pisane i drukowane w dawnych i nowszych cza­
sach. Ze względu na małą troskę, jaką poświęcano przechowy­
waniu ludowych książeczek i ulotek, niewiele się z nich docho­
wało. Materiał ten jest bardzo ciekawy także dla filologów. Nie­
które przykłady z tej grupy wchodzą również w dziedzinę zwy­
czajów i obyczajów.
Zbiór Barbiego zawiera wreszcie liczne zagadki i przysło­
wia. Badania porównawcze nad przysłowiami mogą rzucić światło
na niektóre dziedziny kultury duchowej. Zagadki, które dzisiaj
cip w ł a t n n ć p i t i

rtvipri

а кшЛук bvlv ro/rvvvka

ctprczvph 7 я -

slugują jako małe, ale ciekawe świadectwa historyczne na szczegółowsze badania, niż dotychczasowe.
Gdy zbiór Barbiego zostanie w całości opublikowany, da ja­
sny obraz historii wielkich prądów poezji ludowej we Włoszech
i tradycji poszczególnych pieśni, dla badaczy zaś w innych kra­
jach będzie niewątpliwie cennym przyczynkiem dla studiów po­
równawczych.
„
G.

rrenklowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6187" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6167">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/70a6294751759c02c6487c319e5e08e4.pdf</src>
        <authentication>76d82ebf42d05c29cd25b5737d577499</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73721">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73722">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73723">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4778</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73724">
                <text>Recenzje i sprawozdania/ LUD 1948 t. 38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73725">
                <text>LUD 1948 t.37 s.309-415</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73726">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73727">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73728">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73729">
                <text>RECENZJE I

SPRAWOZDANIA

STYS
WINCENTY, « D r o g i
Postępu
Gospodar­
c z e g o W s b&gt;. S t u d i u m szczegółowe n a przykładzie zbiorowości
próbnej w s i H u s o w a . Prace W r o c ł a w s k i e g o T o w a r z y s t w a N a u k o ­
wego, 1947, seria A, n r 4, str. 1—344+5 m a p .
T o i x &gt; n m i k o w e dzieło s i a n o w i w v n i k przeszło d w u d z i e s t o ­
letniego ślęczenia n a d m a p a m i k a t a s t r a l n y m i , księgami s a d o w y m i
na t e r e n i e w s i r o d z i n n e j , a wypełnionymi osobiści; w bezpośred­
n i m zetknięciu z b a d a n y m i . D a j e ono z a t e m n i e t y l k o p e w n y ,
o b i e k t y w n y i szczegółowy o b r a z stosunków panujących w n i e j
o s t a t n i c h l a t a c h p r z e d w y b u c h e m w o j n y W v ż w s z y s t k o iest
d o p r o w a d z o n e do s t a n u z r o k u 1937 150-tej ' r o c z n i c y - " m e t r y k i
.Józefińskiej. D a j e o n o p o n a d t o perspektywę przeszło pięciu n i i n i o n v c h s t u l e c i a wlec o k r e s u dłuższego o d t v e h l e i m d a r m c h
w i e k ó w j a k i e oddzielają H e s i o d a o d r e f o r m Solona W i ą ż e o n o
przeszłość z 'teraźniejszością odsłania m e c h a n i z m żywota t e j p o d ­
s t a w o w e i j e d n o s t k i społecznej ' j a k a d l a ' b i o l o g a jest wieś t r w a ­
jąca w z n a c z n i e większej i w l a c i i ^niż sie p o w s z e c h n i e n r z v n u szcza .
'
powszecnmc p r z v p u
ł

Dzieło W i n c e n t e g o Stvaia p r z y n o s i w i e l e w p r o s t r e w e l a c y j ­
n y c h odkryć i u n a o c z n i a j a k tdębokim p r z e m i a n o m uległa nasza
wieś w ciągu ostatniego s t u l e c i a . Z t y c h w z g l ę d ó w dzieło to p o ­
w i n n o się znaleźć w b i b l i o t e k a c h ekonomistów-; socjologów, e t n o ­
logów i antropologów, lecz też w s z y s t k i c h t y c h , którzy''interesują
Tak na przykład badania Franciszka W о к r o j a wykazały, że
założona na p r a w i e niemieckim (przypuszczalnie лу X I V wieku) *p&lt;xb
lwowska wieś Podbereżce, zupełnie pozbawiona t r a d y c j i swojej prze­
szłości, gdyż pod wpływem nacjonalistycznej propagandy przypisująca
swoją obcość pochodzeniu kozackiemW?), zachowała aż dotychczas
skład antropoligiczny wyjaśniający, że są potomkami niemieckich czy
też śląskich osadników.
1

�310
się istota przeobrażeń zachodzących w obecnie .przeżywanym o k r e ­
sie, stanowiącym b a r d z o o s t r y zakręt h i s t o r i i , p r z e d e w s z y s t k i m
społecznej.
W y n i k przypuszczalnie n a j b a r d z i e j sensacyjny d l a l a i k a
w d z i e d z i n i e badań n a d przeszłością stosunków " a g r a r n y c h s t a ­
n o w i s t w i e r d z e n i e , że graaiice łanów, w v t k i u e l v e h p r z y l o k o w a n i u
w s i na p r a w i e n i e m i e c k i m około r o k u 1385, żyja dotychczas w p o ­
staci m i e d z odgraniczających p o l e t k a chłopskie. M o z o l n e s t u d i a
n a d m a p a m i k a t a s t r a l n y m i i tytułami własności u m o ż l i w i ł y z r e k o n s t r u o w a n i e d a w n y c h łanów,'ustalenie i c h p o w i e r z c h n i i s t w i e r dzenic, że łan h u s o w s k i miał około 60 m o r g ó w a u s t r i a c k i c h , b v l
nieco większy nai z i e m i a c h g o r s z y c h i n m i e i s z y n a l e p s z y c h , a p o ­
n a d t o że m i e m i c v г końca X I V " w i e k u b y l i p i e n y s z w z e d n y m i f a ­
c h o w c a m i . P o s i a d a l i o n i b o w i e m pełne z r o z u m i e n i e d l a m i e j s c o w y r h warunków
terenowych,
j a k k o l w i e k p r a c o w a l i n a obszarze
nudo wczas ieszeze z a l e s i o n y m W z o r o w v m r o / w i a z a m e m z a g a d ­
nień m i e r n i c z y c h 1&gt;г уш szcza m i e tłumaczyć należy f a k t że° r e z u l l a t v i c h n l a n a w a i i i a urzestrzenne^o w ' ' c i a &lt; m czterech s t u l e c i
u W k tylko s u S w i ^
S i m / n i n o i n Z ogólnei l i c z b y
34 h u s o w s k eh Lmów do końca X V I I I stulecia t r z y dotrwały w nie'z i n eniónc
wsLaci « w 16TuI d o k o n a n y
r L nodzialu w 4

I
ł

*

г

i
f

i

r Z S V ^ i
t r / v k m " T Ь ^ Г о о / к Ы с nocł/iehr o Diecio
ктЫе i s^.4okrotn^
сMOD
s£ И łosi d n o i e r o s ! n w '
Ы п 1 Г Г Г п
?ntcX
,
ч З о
Лф^епГро a E i e i J u p o d d a S i ^ !
*
N i e m n i e j s e n s a c y j n y w y n i k , zasługujący na szczególna uwagę
p r z v ocenie przeobrażeń o s t a t n i e g o s t u l e c i a , s t a n o w i s t w i e r d z e n i e ,
że w ciągu o s t a t n i c h 150 l a t w H u s o w i e l i c z b a ludności wzrosła
t r z y k r o t n i e , a ilość zboża pozostającego p o o b s i e w i e przeszło d z i e w i c c i o k r o t m e (9.23). N a w y n i k t e n złożyło sie powiększanie p o w i e r z c h n i gruntów chłopskich, s p o w o d o w a n e wchłanianiem ob¬
szaru d w o r s k i e ^ w 18% co w łączności z l i k w i d a c j a lasów, n i e ¬
użytków i częściowo p a s t w i s k powiększyło . p o w i e r z c h n i e ról u p r a w l a n y c h o 17% g d y n a t o m i a s t wydajność z h e k t a r a wzrosła p r z e szło t r z y k r o t n i e ( 3 6 ) Unaoczniło to ze c z y n n i k i e m decydującym
o . o b a w i e w a r m d i w b v t u ludności było n i e powiększenie p o w i e r z c h n i u p r a w n e ! z i e m i lecz p o d n i e s i e n i e . n o z i o m u k u l t u r y ro-1n e i co t a k b a r d z o L n i e i s z y ł o odsetek'zboża odchodzącego n a zasiew D a w n i e j nochłaniał ш -Drawie 4 0 % ' a o s t a t n i o n i e w i e l e
o o n a d 10% W d &lt; X k u ta o s L t n i o t a k b a r d z o wzmożona o r o d u k H a r o ś l i n a i&gt;rzv dużei u i L w ^ o C o y v y c h daw n i e n i e o d e r v nriew^żnie Z ™ a T i a

Ш

mtejscu

J f

1

LL

Я

P

^li^b^XS

«dv

\X

w

dochodach

jicnieżnych

w s i stanów

&lt;^a т а к -

*
'j
1
•j
S'

Щ
^|
'i
^
Щ
Ш
Ш
Щ
Ш

�311
d w i e 11,9%, a po p o t r a c e n i u d o c h o d u z owoców n a w e t t y l k o 7,7%,
Lo z n a c z y u m i e j niż r e n t y i zasiłki wynoszące 8%. Z a to" p r o d u k t y
h o d o w l a n e da j a a ż 58.5%, a w y n a g r o d z e n i e za prace - 21,6%
ogólnego d o c h o d u pieniężnego w s i . Przeszło t r z y k r o t n e w z m o ż e ­
n i e się ilości zboża przypadającego n a głowę i ' w y z b y w a n i e sie
t y l k o s t o s u n k o w o n i e w i e l k i e j jeeo części, w łączności'z p o w i ę k ­
s z e n i e m p r o d u k c j i ziemniaków, tłumaczy n a m f a k t n a który już
d a w n i e j w i e l o k r o t n i e zwracałem wneę
że w o s t a t n i m pięćdzie­
sięcioleciu wzirosl n a s z y c h p o b o r o w y c h podniósł się o k i t k a c e n ­
tymetrów i zbliżył sic już dość znacznie d o średniej o p t y m a l n e i
u w a r u n k o w a n e j właściwościami r a s o w y m i ludności Sa 'to o c z y ­
wiście k o n s e k w e n c j e t e - o że - l ó d obecnie n i e dai'e sie już l a k
ż v w o odczuwać n a p r z e d n ó w k i j a k d a w n i e j a n i e d o s l a ek p o ­
woduje tylko niedojadanie najbiedniejszych Dawniej w Husow u L r ^ S i m c w i
T a k n a S ł a d w r o k u 1831 z no
w o d u ^ s t r a s m e e o " l o d u u b v ł o 56 osób a L n m S l O w
a
tach zciścia D o d a n o w v r a z n i e -łód i a k o mzvc zvne śmierć i R
у n i e k l e s i \ o Z Z , h y l r o k S47 Х
T l dem i
c z e r w o n k i ubyło 63 osób
epidemii
D l a demografa w w y n i k a c h .profesora W i n c e n t e g o Stysia n a j ­
większa niespodziankę s t a n o w i s t w i e r d z e n i e , że w miarę r o z d r a b ­
n i a n i a sie własności chłopskiej m a l e j e p r z y r o s t n a t u r a l n y l u d n o ­
ści. O k a z u j e sie, ze rodzice w w i e k u 40 d o 50 l a t w k a t e g o r i i n a j ­
d r o b n i e j s z y c h g o s p o d a r s t w (poniżej pół h e k t a r a ) m a j a przeciętnie
po t r o j e dzieci, g d y właściciele największych g o s p o d a r s t w ( p o w y ­
żej 7 hektarów) liczą i c h przeciętnie ix&gt;nad pięcioro. D o t y c h c z a s
w i e r z o n o p o w s z e c h n i e że j 4 j e n e r « i c z n i c j r o z r a d z a j a się nędzarze
Na p o d s t a w i e te«o j a k się o k a z u j e n i e u z a s a d n i o n e j przesądu
oparły się l e o r e l v W założenia n i e m i e c k i e g o r a s i z o n u " niepokojąc t a o świat i n t e l e k t u a l n y teza że istotę k r y l ó w ' c y w i l i z a c j i s t a ­
n o w i n a d m i e r n e r o z r a d z a n i e sie m n i e j * wartościowych składników
ludności Pr/ez w / . d a d na n i a d o m a g a n o sie s t o n o w a n i a d r a s t y c z ­
n y c h 'środków z a n o h i l - a N y c z y c h które l a k ' s u m i e n n i e i szerera*
z a d e . n o n s l r o w a n w okresie o k u n a c i i na z i e m i ach p o l s k i c h T y m '

emsem

S

skTei es « Ł ś r h
bard™ n l y i m - .
S s
ymi noshd^
z^lnesi i
3
,
r W r 7 v' n e E
t S

СИУТ^ПТЛОЯ^

ISh w Р,Г,Т?
n L m i e c k u r h rasislów

u w a £ n T w a

^

S

w ! J i Zu l^rt™'vJh
T u zosrało ' ? S a t l o

^vHcznei

о З

lu

l
na m e c t ^ ń t z n

�312
tego procesu, u n a o c z n i o n e g o dzięki bezpośrednim w y n i k o m b a dań gospodarczo-deinogralfczi^vcb'.
"
W o b e c tego, że właściciele większych g o s p o d a r s t w posiadają
l i c z n i e j s z e r o d z i n y , to r o z p a d a n i e się t e j k a t e g o r i i własności r o l ­
ne] postępuje s z y b c i e j . W s k u t e k tego ogólny układ stosunków s p o ł e c ^ o - g o s p o d a r c z y c h i n a o d c i n k u w i e j s k i m z m i e r z a u nas n i e ­
u c h r o n n i e k u z a h a m o w a n i u p r z y r o s t u n a t u r a l n e g o ludności. P a r ­
celacja w i e l k i e j własności, .postępująca w o s t a t n i m s t u l e c i u b a r d z o
szvbko i ciągle odraczała j e d y n i e osiągniecie s t a b i l i z a c j i d e m o " r a f i c z n e i / w tv.m s a m y m k i e r u n k u oddziaływała również i c m i - r a c j a T a w Ćia«u o s t a t n i c h 150 l a t pochłonęła p r a w i e połowę
(45 4%) p r z y r o s t u n a t u r a l n e g o ludności H u s o w a M i m o l e i t a k
b a r d z o poważnej s t r a t y l i c z b a mieszkańców potroiła"sie W X V I I I
w i e k u potroiła sie ona również n i e w i a d o m o j e d n a k " j a k w i e l u
poszło w t y m s t u l e c i u n a wschód « d z i e w t e d y t a k e n e r g i c z n i e
z a o r y w a n o o d l o d i i a k sie lo obecnie " c z y n i n a zachodzie Poczat-'
5
Jv H u s m - c l k z b a b u l i o s c i n i e musiała przyrastać tok
s z y b k o i a k nóznici skoTo w r o k u 1515 w Ш Ы
no zadożen u
wsi Hi,ÓW c C n s l ich n o d l e . J i T c ^ 4 i oódatkowi było 17 z l e - o
zv onuszrzon
&lt; T ! końcem X V I ? w i e k u i v , v c ' h 17łanach bvlo
^1 o o S r s w ' я n 7 m L s t n t v c l 17 «nustvch»
UsSarował
n L ™ ? ^ n i e w , , L C ! S ^ l w n ^ r S r Te mozłiwoic
h -1 v t ^ n k inrH7п к ,
k-ż uX:J^u\e
niszczyzn

!
I

&lt;

0

S w J S S n

™?, Д^

E

L

S

„

ЬР,ПК;Г

^

d^bHcV

^ .

ь

И

i l a Ł C

n . Z n v

Те

*

I,

Sv 1 ! !

w y n o s i m r T ' z a i e d w i e 2% h e k t o r a Jest o n o za l e m f k ^ i o k r o t n i e
mniejsze.
P r z y p u s z c z a l n i e przeważna część H u s o w i a n stanowią p o t o m k o w i e p i e r w s z y c h osadników, l o k o w a n y c h n a p r a w i e n i e m i e c k i m .
P r z e m a w i a z a ' t y m f a k t , że w X V I w i e k u , t a k samo j a k z końcem
X V I I I w i e k u , n a z w i s k a o p r z y p u s z c z a l n i e n i e m i e c k i m pochodzęn i u stanowią około piątej części. W o b e c tego można z a t e m p r z y puszczać, że wśród p i e r w o t n y c h osadników H u s o w a było zale­
d w i e k i l k a r o d z i n n i e m i e c k i c h a "łowna masę s t a n o w i l i P o l a c y
n a p r a w i e n i e m i e c k i m osadzeni. Przez w z g l ą d ' n a w y n i k i o t r z y m a n e co do n o d ' w o w s k i e i w s i Podbereźce można oczekiwać, żez a g a d n i e n i e Lo zostanie wyjaśnione po z b a d a n i u a n t r o p o l o 4 z n y m mieszkańców H u s o w a
E n e r g i i t e j t y p o w e j podgórskiej małopolskiej w s i n i e zała­
mały cios^ o s t a t n i e j w o j n y . W 560 l a t po j e j l o k a c i e , już w p i e r ­
w s z y m p o w o j e n n y m r o k u ' 8 7 r o d z i n wyruszyło n a D o l n y Śląsk n a
D a l e k i m Z a c h o d z i e i założyło l a m pięć spółdzielni p a r c e l a e y j n o -

*
d,'
Ш
—
m

^
"Ш
^

�313o s a d n i c z v c h . Przyjęli ora do s w o j e g o p i o n i e r s k i e g o zespołu jeszcze
29 rodzin ze sąsiednich w s i p o w i a l u łańcuckiego. T o , że c i o s a d ­
n i c y już w końcu s i e r p n i a 1947 r o k u . a w i e c w z a l e d w i e w r o k
po u k o n s t y t u o w a n i u się spółdzielni p o s i a d a l i więcej świń, p r a w i e
d w i e trzecie l i c z b y k o n i i p r a w i c t r z e c i a cześć bvdła, p o s i a d a n y c h
przez 645 g o s p o d a r s t w a w m a c i e r z y s t y m H u s o w i e , s i a n o w i miarę
i c h osiągnięć n a « n o w v m » . T e n ' p r z e j a w n i e s a m o w i t e j e n e r g i i
polskiego chłopa, umiejącego wyzyskiwać sprzyjająca k o n i u n k ­
turę i n i e zrażającego sie t a k łatwo przeciwnościami' a zwłaszcza
l a k ' o p o r n e g o n a wszelka propagandę m u s i każdego z a i n t e r e s o ­
wać przeszłością H u s o w a . Z l e v o p o w o d u u k a z a n i e sie s t u d i u m
profesora W i n c e n t e g o S l y s i a jest l a k b a r d z o w a ż n y m z d a r z e n i e m .
Czytając książkę te uświadamiamy sobie d o p i e r o w sposób
należyty, n a j a k strasznie nędznej gospodarce o p i e r a ! się b y t d a ­
w n e i " R z e c z y p o s p o l i t e j , w i e l k i e g o e k s p o r t e r a zboża, w ciągu s t u ­
leci pokrywającego n i e d o b o r y krajów przemysłowych Z a c h o d u ,
a też i j a k niesłychany przewrót spowodowało w p r o w a d z e n i e ż e ­
laznego Pługa i u p r a w y o k o p o w y c h , a w końcu z a s t o s o w a n i e n a ¬
w o z ó w s z t u c z n y c h . A przecież i ' teraz jeszcze gospodarze h u s o w scy sa uważani' za b a r d z o przeciętnych'nawet n a Ile w l a s n c c o p o ­
w i a t u , j a k to podkreśla a u t o r w s w o j e j m o n o g r a f i i .
'
W P o z n a n i u , d n i a 17. I X . 1948.

Jon

Czckutiowski

JÓZKF
KOSTHZK WSKI,
«Р г a s t o w i a ń s z с z v z n a».
Z a r y s dziejów i k u l t u r y P r a s l o w i a n . Z 6H r y c i n a m i i m a p k a m i .
Poznań 1946. X°. s i r . 104. Nakł. Księgarni A k a d e m i c k i e j .
N i e w i e l k a r o z m i a r a m i książka prof. J . K o s t r z e w s k i c g o za­
w i e r a b a r d z o bogata treść, podając w s k o n d e n s o w a n y m skrócie
ostatnie w y n i k i badań n a d . k u l t u r a P r a s l o w i a n . W p i e r w s z y m n a j ­
o b s z e r n i e j s z y m rozdziale p t . «Prakolebka i najstarsze dzieje ( d o
r. 300 przed'Chr.)» przedstawił a u l o r sprawę p i a o j c z v z n y Słowian
w świetle badań p r e h i s t o r y c z n y c h , h i s t o r y c z n y c h . ' językowych,
a n t r o p o l o g i c z n y c h i b o t a n i c z n y c h , uzupełniając s w e w y w o d y 'sze­
r e g i e m m a p e k ' z a s i e d l e n i a P r a s l o w i a n w różnych okresach czasu,
o r f I I I o k r e s u e p o k i brązu począwszy aż po I I w i e k po C h r .
Rozdziały 2—10 d a j a p r z e g l a d ' n a j w a z n i e j s z v c h z j a w i s k z za­
k r e s u k u l t u r y ' m a t e r i a l n e j P r a s l o w i a n ( k u l t u r y ' l u z v c k i e j ) . która
z n a m y dziś o w i e l e l e p i e j dzięki c e n n y m o d k r y c i o m w B i s k u p i n i e .
W rozdziałach t y c h po k o l e i omówione zostały najważniejsze źró­
dła u t r z y m a n i a ' ( r o l n i c t w o , o g r o d n i c t w o , z b i e r a c t w o ,
hodowla.

�3J4
zwierząt d o m u w v c h , rybołówstwo, m y ś l i s t w o ) , następnie d o m y
( i c h konstrukcja;rozkład wnętrza i urządzenie w e w n ę t r z n e ) , osie­
d l a o t w a r t e i o b r o n n e ( g r o d y , k o n s t r u k c j a i c h umocnień, sposoby
wałki, u z b r o j e n i e i t d . ) , d a l e j sposoby odżywiania i przyrządzania
pokarmów
zajęcia kobiece
ubiór, ' o z d o b y , p r z y b o r y ' t o a l e t o w e ,
wreszcie
rzemiosła
j a k garncarstwo, odlewnictwo,' kowalstwo.
Dział k u l t u r y m a t e r i a l n e j z a m y k a rozdział poświęcony s t o s u n k o m
ze świalem."
O k u l t u r z e d u c h o w e j , głównie o w i e r z e n i a c h r e l i g i j n y c h i n ­
f o r m u j e .rozdział 11, niektórych zaś działów k u l t u r y społecznej
d o t y k a rozdział 12 p t . . R o d z i n a , ród, p l e m i ę . . Poza t v m w szeregu
i n n y c h rozdziałów znajdują sie także r o z r z u c o n e wiadomości
0 różnych z j a w i s k a c h z zakresu k u l t u r y społecznej j a k n p . w r o z ­
d z i a l e 3. -Dzień P r a s i o w i a n k i * czy 9.' « W d r e w n i a n e j t w i e r d z y *
1 innych.
N a k o n i e c d w a o s t a t n i e rozdziały stanowią uzupełnienie c a ­
łości, dając krótki p o g l ą d n a późniejsze losy Prasłowian ( o d 300
r . p r z e d Ćhr. aż do w y r o j u z p r a o j r a y z n v ) oraz n a rozwój i c h
k u l t u r y w t y m o k r e s i e ' c z t w u , Omówione t u zostały k u l t u r y p o ­
m o r s k a , grobów k l o s z o w y c h , grobów j a m o w y c h z środkowego
o k r e s u e j m k i żelaza (lateńskiego^ wreszcie okres w p ł y w ó w r z y m ­
s k i c h i n a j a z d y germańskich p l e m i o n Burgundów. Golów i Gepidów.
P r a c a n a p i s a n a jest przystępnie i zajmująco, a dobór r y c i n
i m a p e k bardzo s t a r a n n y , ułatwiający w z n a c z n y m s t o p n i u ' k o ­
r z y s t a n i e z książki. N a 'końcu z e s t a w i o n a została najważniejsza
n a j n o w s z a l i t e r a t u r a , dotycząca zagadnień p o r u s z a n y c h w p r a c y .
W r e s z c i e należy podkreślić b a r d z o estetyczne i s t a r a n n e w y d a n i e
książki przez Księgarnię A k a d e m i c k a w ' P o z n a n i u .
Książka prof.' J . K o s t r z e w s k i eg o p o w i n n a się znaleźć w r e k u
łych w s z y s t k i c h , którzy interesują sie obecna k u l t u r a l u d o w a S ł o ­
w i a n , gdyż p o z n a n i e przeszłości daje g r u n t o w n a podstawę dó l e p ­
szego z r o z u m i e n i a i p o m a n i a teraźniejszości. *
Stefan
Sosek

KAZIMIERZ
MOSZYS'SKI,
. K u l t u r a
l u d o w a
Sło­
w i a n * , t o m I I , « K u l t u r a d u c h o w a * , zesz. 1, 2. Kraków
1931, 1939.
O l b r z y m i e , p o m n i k o w e dzieło prof. Moszyńskiego zostało
przed w o j n a szczęśliwie d o p r o w a d z o n e d o zeszytu trzeciego ( t o m
1I&gt;2). Szczególnym z b i e g i e m okoliczności ocalał'ten zeszyt" w c z a -

�315
sic z a w i e r u c h y w o j e n n e j i calv lorn może dziś w r e k a c h n i e t v l k o
fachowców .spełniać swoją misję n a u k o w a i słowiańska ( w n a j ­
s z l a c h e t n i e j s z y m z n a c z e n i u lego s ł o w a ) . — N i c można w r a m a c h
niniejszego s p r a w o z d a n i a o m ó w i ć w s z y s t k i c h , choćby n a j b a r d z i e j
ivpowvch
w y t w o r ó w słowiańskiej k u l t u r y . l u d o w e j
jiodanych
w tvc.h d w u w i e l k i c h zeszytach. Dzieło trzeba wziąć d o r a k i c z y ­
tać "rozdział za rozdziałem. A l e k t u r a t y c h rozdziałów n i e j c s l
t r u d n a : p i s a n e sa z o f t t o m n y m p o c z u c i e m u m i a r u n i c t u za dużo
l u b za mało zaś w y g o d y " a u t o r a n i e zmęczą n a w e t
mebardzo
interesującego się e t n o g r a f i a c z y t e l n i k a Dotychczas n i k t jeszcze
w t a k i e i f o r m i e n i c zamknął t a k o l b r z y m i e«o* i różnorodnego m a ­
teriału.
'
°
K a ż d y z n a w c a k u l t u r y d u c h o w e j Słowian z d u m i e w a się, j a k
h a f n i e i p e w n i e spośród' mnóstwa ' o p u b l i k o w a n y c h szczegółów
a u i o r w y b i e r a l o , co n a j b a r d z i e j t y p o w e i najwartościowsze.
CharakleYyzują się t v m zwłaszcza r o z s i a ł y o ]&gt;oezji l u d o w e j . Z a
przykład — a jesl i c h dużo — może posłużyć dość r z a d k i e południowo-slowiańskie porównanie «Sjaju m u se tokc k r o z b r k o v e
k o p u n mjesec k r o z b u k o v o g r a n j e ' &lt; _ Skroś wąsów świecą m u
sic srebrne o z d o b y Гоапсегпе na p i e r s i a c h I i a k n e l n v księżyc
skroś * Ы 1 b u k u j »
la klórc-o autor cvtuje i n n v n i e m n i e j ' l v p o w v w a ' m n t ( I I 2 s i r 112П A l b o i n n v p r / v t a d f r a a n l e n t u
' i e ś n i k o r o w o d o w e j ' orenhurskLch Kozaków о ' n a d z w y t ^ a i n v m
i n e l i m o w i t v m w p r o s i pięknie'- «РГсг ieflo śełkoya N a st'enk'e
vis'ela V V u noc oros vis t e l a Po m o i e m u b ' c l u I'ehi So
а

e e c a I ' c l o l a k sńe' było b'clo L
n C i t'c о как k u m a k
•odzYi f t ™ S n s u k n a ^ krasńedo K o b V h i sy H u 'eh
l-Vk / Y m f a T e X Z f Co n i c m i t ^ t e r n v m mężu I I 2 sVi 14(1
U M ^ P I ^ P ,H,i
vs^nn
1 I v inJ™H

VV

•lviТ в
' A 1:1 lo
yyo-słowwnsluej.

-

О У

To L i r&gt;? r i \-łt
w
lakich p i £ ^ w

t

Г

t i ^ fVI twri -1-е W n
! i
^
&gt; ^ "
^
i

a

i

ц

w

bo także p.z&gt; o m a w i a n i u m u ^ k i
szlulk p l a s t y c z n y c h , wierzeń
Hp - Kozdział o p o e z p l u d o w e j Słowian m a c h a r a k t e r w y s o k o
wartościowej .próby syntezy . lo, czego a u L i r zada o d przyszłego
s y n t e t y c z n e g o o p r a c o w a n i a lego działu k u l t u r y słowiańskie], z o ­
stało t u .zrealizowane k r o t k o
bez z a r z u t u . - J a k b a r d m w n i k l i ­
w i e i szeroko potraktował a u t o r przcdmio;t, może świadczyć f a k t ,
ze zainteresował*.? kwestią pochodzenia śpiewu e p i c k i e g o Słowian
Południowych. D o w o d y a u t o r a przemawiające za p o c h o d z e n i e m
tego śpiewu z lińskiego W s c h o d u (sposób śpiewania, gęśli e p i c k i e ,

�316
dziesieciozgtoskow'L etc.) będą p r a w d o p o d o b n i e w najbliższej;
przyszłości p o d t r z y m a n e d a l s z y m i , nieogłoszonymi jeszcze d o w o ­
d a m i ( A . Śimeika), które zwrócą uwagę n a związki samego d z i c sicciozgloskowca epicznego i niektórych m o t y w ó w e p i c z n e i p o e z j i
południowo-słowiańskiej z poezja e p k z n a ' T u r k ó w osmańskich
(niezależnie o d s p r a w y p o c h o d z e n i a śpiewu'epiczneąo u l v c h T u r ­
ków oraz od k w e s t i i m o ż l i w e g o i s t n i e n i a t a k i e g o śpiewu u p o ­
łudniowych Słowian p r z e d i n w a z j a T u r k ó w ) .
Spomiędzy n i e l i c z n y c h rozdziałów o p r a c o w a n y c h pobieżniej
można wymienić rozdział o przysłowiach. Został o n w ten s p o sób, t z n . krótko, o p r a c o w a n y z e ' z r o z u m i a ł y c h p o w o d ó w : d o t y c h czas materiały p a r e m i o l o g i c z n e n i e b v l v w zadowalającym s t o p ­
n i u s y s t e m a t y c z n i e p u b l i k o w a n e ; prace d l a z o r i e n o w a n i a sie
w przysłowiach narodów słowiańskich są jeszcze n i e l i c z n e , z w ł a ­
szcza w porównaniu z liczba opracowań i n n v c h działów k u l t u r y
d u c h o w e j Słowian. - • W y s t a r c z a d w a W y b r a n e przykłady b v p o ­
kazać, czego t u t a j w l u d o z n a w s f w i e słowiańskim'częściowo jeszczeb r a k , względnie co należałoby c/ynić Z e s t a w i e n i e n p m n i e j / n a n y c h przysłów: polskiego « Ó d złego dłużnika i kozę bez m l e k a ,
i 'chośrwaduesm «Od zła dużnika I koza bez inlika» (także «bez
z l e t a » ) d o w o d z i że m a m y t u ' d o c z y n i e n i a z przysłowiem z 'czasów
ws-pólnoty słowiańskiej- "pokrewieństwo t y c h nhvsłów
oczywiście
w y n i k a nie z f a k t u że o) a miały iakieś i n n e wspólne źródło P o ­
d o b n i e z e s t a w i e n i e ' d o b r z e znanego i a k sie Jdaie -łownie
c h o r w a c k i e g o frazesu &lt;&lt;deyela y o d a k i s e l l . z o o l s k m « d z i e w b t T
w &lt;к'PO k i s i e l u - &gt; b i 7
l-e^ństwó
О ^ У Г И Ы пГе /Wcie d&lt;^
bk
n o w v ^
1

Sićh

•

1

*
!
[

,

t

™ « Z liJerLohSir

siowhńsk ^ o o d ^ X . r К ^ Г ч и п С 1- we nles
wTnc^wvch
Ш I Z ^ h f w S h L
^
L i h W ? ,k H w ™ , w w E
S
3 t i - S
' n t S n
n i r m i n l &lt; l l ? Z l n£v
L L I n P Zh J i o w i T s l Ł n n c h n r b
кГи
^
, 1 , l i i
,
!ln"
I ™
, w &lt; , a / jeszcze a k t u a l n y c h cclow s ł o w w n skiego l u u o z n a w s w a porównawczego,
Rozdział za rozdziałem, s t r o n a -га s t r o n a powstają w e z v l e l n i k u szeregi asoc.jac.yj, k o m e n t a r z y rozszerzeń, zastosowań doprzejawów p o d o b n y c h do t y c h . j a k i e wybrał i przedstawił a u t o r .
R z a d k o s p o t v k a sie jakiś p r z e j a w l u d o w e j k u l t u r y , który uszedł
u w a d z e a u t o r a l u b Y m y ś I n i e został pominięty. L i c z b a la.kieh f a k łów n a w e l po n a j b a r d z i e j s u m i e n n y m przeglądzie będzie zapewne
ograniczona. T u t a j w s p o m i n a n i o j e d n y m z nich, m i a n o w i c i e
o c h a r a k t e r y s t y c z n y m d l a części południowych Słowian sposobie

i
-i
I
!
1

i

£i
Ш
Щ
Щ

�1

ж
śpiewania z w a n v m - p j e v a n j e uz tepsiju», «tepsijan je»; w v k o n u j a
go t v l k o k o b i e t y w len sposób, że śpiewaczka p o c h y l o n a i zwrócona
twarzą w stronę t r z y m a n e j przez siebie mosiężnej l u b m i e d z i a n e j
p a t e l n i («tep.sija») 'podczas śpiewu obraca te patelnię i u d e r z a
w n i a r y t m i c z n i e pierścieniem T e n sposób śpiewania, z a r e j e s t r o ­
w a n y zwłaszcza w Bośni i H e r e o g o w m i e , częściowo leż w S e r b i i
M a c e d o n i i ' i Bułgarii, utrzymał się do n a s z y c h czasów. K w e s t i a
ie«o Dochodzeni a ' n i e i est i a s n a N i e m a o n i m w z m i a n k i w K L S
bo%wrócił u w a - e b d o z n awców d o p i e r o w o s t a t n i c h l a t a c h p r z e d
w o j n a « d v a u t o r o r z y - o l o w y w a ł «&gt; „ s / y t I I t o m u - Szersze z n a ­
czenie m a i n n y już n i e t y l k o bałkański lecz także częściowo " z a d m d n i o - s l o w i a n s k i ' / w v e z a i C h o d z i ' t u o zniekształcone « К у п е
е е З / ^
(yńskic 'krleiezanie
oraz o w c h o d z e n i e u - o ' yyyrazu do w i e r s z y
refrenów oieTni
C h o r w a c i i w dzień św Te
vn»n
fHrl^\z^ch
d n i c h SłówVńrów w o l o l i c t K o h i r i d a
w dzień
^
r J &gt; W N r £ r J S
którv l i n L e s m « T ! i S
z ! Z "
str. o w i
T e d n , k ocen , czv a k i e Z i Ь
wSJr
1
d z i X synl7lyczne«4)
a k h n jest K L S i r i l e z v do a u t o r a
P o m i n a w s Z v lakłe w v p a d k i p r o f . ' Moszyński osiągnął w K L S
swój cel: książka doskonale o r i e n t u j e w każdym zakresie l u d o ­
w y c h słowiańskich w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h n i e t v l k o l u d o z n a w ­
c o z a i n t e r e s o w a n e g o ' l a i k a , lecz l a k ż e ' f a c h o w e g o badacza p o ­
szczególnych d z i e d z i n słowiańskiego l u d o z n a w s t w a . A u t o r yy w i e l u
w y p a d k a c h wykorzystał r z a d k i e i n a w e t w n o r m a l n y c h w a r u n ­
k a c h t r u d n o dostępne źródła.
N a koniec, trzeba podkreślić jeszcze j e d n o : a u t o r miał okazję
ustalić l a k n i e p e w n e w l u d o z n a w s t w i e słowiańskim t e r m i n y w z g l .
pojęcia. Stara się również o jaśniejszą klasyfikację w y t w o r ó w
k u l t u r o w y c h ( n a w e t w próbach f u n d a m e n t a l n e g o znaczenia, gdvż
daje n p . ' całkowity system k l a s y f i k a c y j n y aktów m a g i c z n y c h ) .
M a t o w p i e r w s z y m zeszycie K L S , j a k i w o b u d a l s z y c h , trwała
wartość i z a w i e r a d v r e k t v w v d l a ludoznawców słowiańskich.
'
N i c ulega żadnej wątpliwości, że. każdy f a c h o w i e c l u d o ­
znawca, także, każdy zajmujący sie jakaś b l i s k a l u d o z n a w s t w u g a ­
łęzią w i e d z y oraz l a i k pragnący zorientować sie w p r z e j a w a c h k u l ­
t u r y Słowian z n a j d a n a p e w n o w tveh d w u zeszytach ( p o d o b n i e
jak i w p i e r w s z y m ) g r u n t o w n a orientację i o d p o w i e d n i o s k o n ­
c e n t r o w a n e i n f o r m a c j e . N a w e t ' n a j b a r d z i e j zacieśniający zakres
s w o i c h badań l u d o z n a w c a o t r z y m a t u n i e j e d n o k r o t n i e l i c z n e s u ­
gestie i wskazówki d l a s w o i c h poszukiwań. W zeszycie I I , 1,
a zwłaszcza w I I , 2 (inaczej niż w zeszycie p i e r w s z y m ) z n a j d z i e

�ш
o n l i c z n e cytacje źródeł ( f a k t l e n , oczywiście, n i e p o w o d u j e zbęd­
ności p r o j e k t o w a n e g o zeszytu ostatniego, mającego zawierać b i ­
bliografię).
Co do i l u s t r a c v j to u d e r z a i c h mała ilość w zeszycie I I , 1,
n a t o m i a s t I I , 2 o b f i t u j e , t a k j a k i I , w i l u s t r a c j e w najwyższym
s t o p n i u wartościowe i f a c h o w e , w y b r a n e ostrożnie l u b k r y t y c z n i e
skomentowane.
Zagrzeb.

Milavan

Gavazzi

К. M O S Z Y Ń S K I , « Z i z a g a d n i e ń p o c h o d z e n i a
ję­
zyka
s ł o w i a ń s k i e g o . . O d b i t k a S p r . Р. А . Г., t, X L V I I I
(1947), n r 4. str. 1 2 4 - 1 2 9 , 8».
S p r a w o z d a n i e z językoznawczej p r a c y K. Moszyńskiego, o b e j ­
mujące z a l e d w i e k i l k a s l r a n , n i e p o z w a l a zorientować się szcze­
gółowo w p r z e d s t a w i o n y m materiale, pozwala ono j e d n a k na
slyvierdizcnie, że p r a c a t a jest r e a k c j a K . Moszyńskiego na książkę
T . Lehr-Spławińskiego « О p o c h o d z e n i u i praojczyźnie Słowian*'.
K. Moszyński, o d m i e n n i e od J . C z c k a n o w s k i e g o , z a j m u j e w k w e ­
s t i i p o c h o d z e n i a i p r a o j c z Y z n y Słowian d i a m e t r a l n i e różne s t a n o ­
w i s k o , klóre określić można a n t v - a u L o c h t o n i z m e m .
N i e da sie, w e d l e a u t o r a , ściśle ustalić jeżyka, prolo-słowiańskiego, g d y ż p o s i a d a m y n a t o z b y t mało d a n y c h , te zaś którymi
d y s p o n u j e m y wskazują, że przesunął sie on m w s c h o d u n a ' z a cliodnio-środkowe Podpieprzę. Około V ' w i e k u północno-zachodnio-środkowa Małoruś była o b s z a r e m prasłowiańskim. W ó w c z a s
jeżyk prasłowiański sąsiadował z jeżykami Alazonów, a w i e c
Scyiów-roiników, którzy o d d z i e l a l i Słowian o d Scytów właści­
w y c h . D o p i e r o n a k i l k a w i e k ó w p r z e d C h r y s t u s e m rozszerzył się
z ' t e " o c e n t r u m zasic« Słowian k u nółnocy i z a c h o d o w i
sie«aiac
około n a r . C h r . p o H a l t Y k I c e n t r a l n a U k r a i n e .
' '
K

W o b r o n i e w s c h o d n i e j t e o r i i p r a o j e z v z n v Słowian, o g r a n i ­
czył .sie a u t o r w v l a c m i e d o materiału j ę z y k o w e g o , świadomie
niejako'odsunął a r g u m e n t y p r e h i s t o r y c z n e a n t r o p o l o g i c z n e i e t n o ­
g r a f i c z n e , z g o d n i e « p o r u s z ™ v m i w e wstępie z a g a d n i e n i a m i : n i e ­
zgodności zasięgów jeżyków .'i k u l t u r i wartości p a r a l e l p r e h i s t o r y c z n o - j e z y k o w 4 &gt; - e t n o g . r l i c z n \ T h . W s p r a w o z d a n i u zostały nieco
szerzej rozwinięte a r - u n i e o l y 'językowo-botaniczne z których część
wchodziła również w skład argumentów Rostafińskiego ( m o d r z e w ,
i o d l a cis b u k ) \ a l e i n a d s t a w i e s t w i e r d z a a i r t o r że flora górnego
P o d n i e s t r z a i Powiśla różniła się' i różni od środkowego P o d n i e l

a

�г

slrza obecnością: b u k a , cisu, j a w o r u , m o d r z e w i a , b r z e k i n i , trześni
i j o d l v . M a t e r i a l j ę z y k o w y świadczy o t y m , że Słowianie m i e s z k a l i
poza g r a n i c a m i zasiegów t v c h drzew. '
ta
l o k a l i z a c j a Moszyńskiego, zbliżona d o t e o r i i V a s m e r a
i Rostafińskiego pozostaje w z d e c y d o w a n e j o p o z v c j i d o tez M .
R u d n i c k i e g o , J . K o s l r z e w s k i e g o , L . Kozłowskiego, J . C z e k a n o w skiego i T . Lehr-Spławińskiego, reprezentujących
stanowisko
a u t o c h t o n i c z n e N a p o d s t a w i e s p r a w o z d a n i a t r u d n o zająć s t a n o w i ­
sko w o b e c lez a u t o r a , krótkie s p r a w o z d a n i e n i e upoważnia też do
wyczerpującej oceny samej p r a c y , która z a p o w i a d a się l a k o r y ­
ginalnie i ciekawie.
1
finick
J. G Z r C K A N O W S K L . P o l s k a
synteza
s 1 a w i s t v с z¬
n a w p e r s p e k t v w i e i ł o ś с i o w e j » . Р. А . Г. Rnapr. W v d z .
H i s t . K i l . , s. I I , i . X L V I ( l . 71), n r 2, Я \ s i r . I I — 5 0 ( s i r . 105—154).
Bodźcem do n a p i s a n i a l e j r o z p r a w y b v l a książka T . L e h r Spławińskiego «О p o c h o d z e n i u i praojczyźnie S ł o w i a n , ( p a t r z r e ­
cenzje: w X X X V I i . . L u d u . W . W a s z k i e w i c z a i w X X X V I I t .
* L u d u » S t : N o s k a ) , m i a n o w i c i e Л. Czekanowsfci
'przypomniał
w niej n i l e swoja YV formułowaniu tez aut och t o n i z m u oraz rolę
ośrodka lwowsko-poznańskic-o ( J K o s t r z e w s k i M R u d n i c k i L
K o k o w s k i J O e i a n o w s k i ) A u t o r podkreśla za- Z R y s i e w i c z e m
( « 6 praoiczyźnie Słowian* — « L u d » t X X X I V 19IJ6) n i e z d e c y d o ­
w a n e s t a n o w i s k o T I e h r - S p ł a w i ń s k i e m w tej s p r a w i e w y k a z u ­
j e ż e d o u i e r o w o s t a t n i c h alach'przeszedł o n ' w sposób zdecy­
d o w a n y na stronę •uitochlonislów d/ieło zaś T i i h r - S n l a w i n skie»o
J , dowód zwycięstwa
cz s w o i c h ^ w a r i v c h w e
« W s t ę p i e do h i s t o r i U ł o w ^ a n ^ ^ T ^ .
'
J . G z e k a n o w s k i d o c e n i a j e d n a k w y n i k i osiągnięte p r z e z Spła­
wi ńskiego, zwłaszcza o r y g i n a l n e m o d y f i k a c j e j ę z y k o w e z a w a r t e
w l e j p r a c v . p o d d a j e j e j e d n a k k o n t r o l i p r z v p r a n o c v melody i l o ­
ściowej. \V r e z u l t a c i e d o c h o d z i do szeregu ' w n i o s k ó w uzupełnia­
jących, a n a w e t odmiennie i n t e n p r e l u j a c v e h tezy i materiał T .
Spławińskiego.
A u t o c h t o n i c z n e lezv J . C z e k a n n w s k i e g o uległy, j a k s a m lo
stwierdza k i l k a k r o t n y m ' przeróbkom i uzupełnieniom, j u ż p i e r ­
w s z a r e d a k c j a z a w a r t a w e « W s l e p i e do h i s t o r i i Słowian* uległa
pod w p ł y w e m n o w y c h d a n y c h , d o s t a r c z o n y c h właśnie p r z e z ' T .
Spławińskiego pogłębieniu. Dało to okazję W t ó r o w i przez zasto­
s o w a n i e m e t o d y ilościowej do ujęcia procesu różnicowania się d i a ­
lektów prasłowiańskich. W r o k u 1935 d o d o w o d ó w a u loch t o n i z m u

�1
320
p r z y b y w a p r o b l e m r u b i e ż y e t n o g r a f i c z n e j , w v k r v l e j przez К.
Moszyńskiego. Rubież ta biegnąca krawędzią L u b e l s z c z y z n y j e s t
w e d l e J . C z e k a n o w s k i e g o śladem północno-wschodniego zasięgu
Indoeuropcjczvkow i odpowiada przypuszczalnie granicy oddzie­
lającej Słowian o d Bałtów. Różnice zaś uważa J . C z e k a n o w s k i za
r e z u l t a t oddziaływania podłoża fińskiego n a Bałtów.
S t a n o w i s k o t o w y w o ł a ł o zastrzeżenia S l . L e n c e w i c z a i K .
Moszyńskiego co do h d e r p r c l a c j i rubieży, te zaś z m o d y f i k o w a ł y
pogląd a u t o r a , który w następstwa te«o uwzględnił m o m e n t e t n o ­
g r a f i c z n y , a m i a n o w i c i e i s t n i e n i e puszczy j a k o z a p o r y m i g r a c y j ­
n e j . P r a c a T . Lehr-Spławińskiego wprowadzająca dwufazowość
i n d o e u r o p e j s k i c h m i i n a c y i i uznająca dnu«a fazę, t z w . « w e n e c k a *
za o k r y w a j ą c a się z e k s p a n s j a k u l t u r y łużyckiej spowodowała
nową r e d a k c j e ' p o . ' l ą d ó w
&gt;ek anowskie-o
Rubież e n o - r a f i c z n a
o t r z y m u j e obecnie iupełnie k o n k r e t n a " p r e h i s t o r y c z n i e u z a s a d ­
n i o n a t r e t e t n o g r a f i c z n a E k s p a n s j a w e n e c k a w Cvm u j ę c i u ' j e s t
b o w i e n na w s c h o d z i e e k s n - m s i a k u l t u r y łużyckiej z a t r z y I n a n e i n a
rubieży e l n o - r a t i e z n e i n.zez .uiszczę l i t e w s k i e
Rubież e t n o g r a ­
f i c z n a jest z a t e m w t v i n u i e e i u t v l k o k r e s e m " /asie" u ' e k s p a n s j i
weneckiej&gt;. '
'
'
'
" '
'
?

N a t v i n w y c z e r p u j e się właściwa e t n o g r a f i c z n a część r o z ­
p r a w y , w rozdziałach następnych p r z e p r o w a d z a a u t o r korektę,
p r z y użyciu m e t o d y ilościowej do materiału j ę z y k o w e g o T . Spła­
wińskiego, co do kolejności ruchów e t n i c z n y c h ' oraz s t o p n i a p o ­
krewieństwa r o z m a i t y c h i n d o e u r o p e j s k i c h g r u p j ę z y k o w y c h .
J . G.

Л. C Z E K A N O W S K I , « P e r s p e к t v w у a n t r o p o 1 o g i с zii e i e t n o g r a f i c z n e
w o j . 1 u b e 1 s к i e g o». Planowanie
przestrzenne. R e g i o n L u b e l s k i I . W a r s z a w a 1917. W v d . M i n . O d b . ,
n r 7. Dział: E t n o g r a f i a , s i r . 15--45, r y c i n 1 1 , m a p 5.
Zamieszczona w n r . 7 w y d a w n i c t w a Ministerstwa O d b u d o w y
(G. V . P . j r o z p r a w a J . C z e k a n o w s k i e g o j e s t n a j l e p s z y m d o w o ­
d e m , że n a u k a n i e stoi w m i e j s c u , ale wciąż k r o c z y naprzód. Pracę
lę przygotował a u t o r jeszcze w 1945 г.. w y d r u k o w a n a zaś została
w r. 1947. Tvme;7a;sem w okresie t y m ukazała się p r a c a T . L c h r a Splawińskiego « О p o c h o d z e n i u i praojczyźnie S ł o w i a n . , co w p ł y ­
nęło n a p e w n a m o d y f i k a c j e p o s a d ó w a u t o r a n a znaczenie t z w .
r u b i e ż у e t n o g r a f i с z n с j \ T a z m i a n a s t a n o w i s k a zazna¬
cza się wyraźnie w później n a p i s a n e j r o z p r a w i e J . C z e k a n o w ­
skiego p t . « P o l ska s y n t e z a s l a w i s t y c z n a w p e r s p e k t y w i e llościo-

i

�321
-wej», w v d a n e j w г. 1947 w R o z p r a w a c h W v d z . Hist.-Fiłozof.
P. A. U. W o b u p u b l i k a c j a c h z a g a d n i e n i e ściśle e t n o g r a f i c z n e
s p r o w a d z a się do i n t e r p r e t a c j i znanej zbieżności zasięgów k i l k u
z j a w i s k e t n o g r a f i c z n y c h , tworzącej t z w . r u b i e ż , przebiegająca
w pótnocno-wsdaodnim pasie g r a n i c z n y m . W o m a w i a n e ? roz^
p r a w c e rozważania a u t o r a ograniczają się do o b s z a r u w o j e w ó d z ­
t w a l u b e l s k i e g o , a właściwie do o b s z a r u z a w a r t e g o w pasie « r u b i e ż y » dzielącym z w a r t y obszar e t n o g r a f i c z n y P o l s k i o d obs.zarów
białoruskiego i wołyńskiego.
. L i n i e wyznaczające zasięgi: cepów g a z e w k o w y c h i k a p i c o w y c h , przęślic kreżołkowych i łopatkowych! k i j a n e k ciężkich i l e k ­
k i c h , j a r z e n i podŚarlicowych i k u l o w y c h , południowy zasięg d u h v ,
południowa- zasięg sochy,' południowy zasięg stępy k i e l i c h o w e j
a przebiegające przez w o j e w ó d z t w o ' l u b e l s k i e , przedstawił a u t o r
n a m a p i e oraz objaśni! je i l u s t r a c j a m i , zaczerpniętymi z « K u l t u r v
L u d o w e j Słowian* K. Moszyńskiego.
Rubież t a , a właściwie j e j i n t e r p i e t a c j a , była j u ż p r z e d m i o ­
t e m o s t r e j d y s k u s j i m i e d z v a u t o r e m a K . Moszyńskim, który o d ­
krył i s t n i e n i e j e j . W o m a w i a n e j r o z p r a w i e J . " Cze-kanowski r a z
jeszcze s t w i e r d z a , że n i e pozostaje w żadnym s t o s u n k u do g r a ­
n i c z n e g o p r o b l e m u p o l s k o - r u s k i e g o , a.le j e s t ' śladem d a w n e j p r z e ­
szłości, poprzedzającej m i g r a c j e słowiańskie. R o z s i e w zasięgów,
zwłaszcza n a południe od W i e p r z a , tłumaczy n i e j e d n o l i t y m ' k u r ­
c z e n i e m sie tego d a w n e g o obszaru k u l t u r o w e g o . K u r c z e n i e się t e i
p r o w i n c j i p r z y p i s u j e a u t o r e k s p a n s j i małopolskiej prącej o d W i ­
sły ona to o d p y c h a k u wschodowi'zasięgi z j a w i s k t e j d a w n e j p r o ­
w i n c j i J e d y n i e t v l k o socha miała przesunąć swój zasięg w S a n ­
d o m i e r s k i e '»'dvż puszcza stwarzała u pomyślne w a r u n k i i e i t r w a ­
n i a i r o z p r z e t t L n i a n i a s,rę.
Kolonizacja mazowiecka zbliżona p o d w z g l ę d e m k u l t u r y
m a t e r i a l n e j do w s p o m n i a n e j a r c h a i c z n e j p r o w i n c j i , n i e p o z o s t a ­
wiła t a k wyraźnych śladów — m o ż l i w e j e d n a k , że spychała ona
zasięgi niektórych z j a w i s k k u południowi ( n p . d u h v i j a r z m a k u ­
lowej).
'
A u t o r zwi-ócił uyyage, że t e m u zróżnicowaniu e t n o g r a f i c z ­
n e m u w zakresie k u l t u r y m a t e r i a l n e j odpowiadają w p e w n y m
sensie różnice g w a r o w e oraz a n t r o p o l o g i c z n e . W s z y s t k i e te zróżni­
c o w a n i a o b s z a r u Lubels-aczvzny są w e d l e a u t o r a " o d b i c i e m d a w ­
n y c h stosunków e t n i c z n y c h i " o d z w i e r c i e d l e n i e m zasięgu s t a r e j ,
przedslowrańskicj k u l t u r y zasiedlonej przez m i g r a c j e r u s k i e , m a ­
z o w i e c k i e , p o d l a s k i e i małopolskie. Ostatecznie zaś pustkę rubieżna
wchłonął p o l s k i obszar e t n o g r a f i c z n y .

(—) Józef
T.uil, T. XXXVIII

Gajd;
VI

�322
LAUFEHSKI / ANTONI,
«Ludńość .wiejska
po w.
pyzdrs kiego
w świetle
zapisek
sądów v eh XIV
i X V w i e k u». R o c z n i k i H i s t o r y c z n e , o r g a n T o w . Miłośników H i ­
s t o r i i w P o z n a n i u p o d r e d a k c j a K . T y m i e n i e c k i e g o i Z. W o j c i e ­
c h o w s k i e g o . R o c z n i k X V , zesz. I i I I . '
D a w n e księgi i z a p i s k i sadowe, księgi testamentów i metry­
kalne stanowią bogate ź r ó d ł o ' w i a d o m o ś c i ze w s z y s t k i c h n i e m a l
dziedzin zvcia Ludności w s i 1 m i a s t , p. L a u l e r s k i uwzględnia
w swe.i pracy pnsede w s z y s t k i m materiał odnoszący się d o stanuwiska Vaw-.iw&gt;-4Twłecz.nego ksnieci p v z d r d u c h ' w w i e k u X I V
i X V . Z a s a d n i c z a idea a u t o r a jest teza o n i e i s t n i e n i u różnic s t a nowveh w ówczesnym spoleczeńswie w i e l k o p o l s k i m . Kmieć pow i a t u pvzdrskie&gt;&lt;n inó«ł pozwać przed s a d z i e m s k i l u b e r o d z k i
p a n a szlachetnego r o d u " ska.r/ac « 0 0 zabójstwo nawiązkę za r a n y .
oszczerstwo l u b wreszcie o zwrot pożyczonej W k i
Przed snd c m k m i e ć ' s t a w a ł s a m l u b dawał zastępcę najczęściej w osobie
własnego p a n a S p r a w y u m i e i s / e i w a " i rozstrzały sadv w i e j sl
wvzsza inVtanclThv v saJhziemskie l u b " r o d z k i c n a w e t na
w i e c a c h W * o b e c n o ś c i 4 r ó H załatwiano s p r a w v ^ u n i e e e W z a n i skach k u i L u T w ^ s ^
oskarżona Mvłv w v i n d k i ż e ! S
' - d z i л eh kinieci
ećz i n i e l i
Z
• ne ar i
ri7sŁ^emsrh'h
i « r o d / k i c h w S n Y role
Xrvwah Xzv HTderh.
™ l n - i C ^ l
ii « € Ы а »
S i
J l . , n 5 hvŁ» w n , ™ Й ^ n i c 11п«Гьп!ег» « &lt; 2 i '
ków : , ™ t J • być ,-ńwiVf ihS . n S i l - ń w " \ m , i d J b r h у
TCm i PI • i o s Иг cv- s ^ , , WM I r ,
i , v wv.vEn7 ^
^ '
w a c h ! na P ^ s t w i s S r
' ^ - e l / a n t w zasicW z a k r e s u działalności' sadów w i e j s k i c h należało o s i e d l a n i e
kmieci i\&amp; r o l i i n a d a w a n i e i m k a r c z e m i młynów. P r z e d sadem
w i e j s k i m zawierał kmieć -układ z i e m s k i * ze s w y m p a n e m , p r z e d
tymże sadem oddawał s w e m u następcy p r a w o z a k u p n o do włóki.
W X I V ' i X V w i e k u kmieć n i e bvł jeszcze glebae a d s c t i p l u s , mógł
wice zmienić m i e j s c e p o b y t u no' ure«ulow;miu w s z y s t k i c h swveh
zobowiązań wobec p a n a ' o b j ę t y c h n a z w a o k ł a d u z i e m s k i e g o * .
a ' w i e r po opłaceniu rzvnszu d a n i n y i ' w y p e ł n i e n i u r o b o c i z n y
Jeżeli nie miał s t ó w k i ' znajdował r e k o j e m i w osobie n o w e g o
pana zdarzało Z
j e d n a k często że kmieć uciekał nie chcąc l u b
nie ш « с ' uregulować s v v v i h zobowiązań
N o w y p a n chętnie
z b i e - a prVvitnow-d i daw&lt;d'zań e k w i w a l e n t ' w wysokości dziesię­
c i u l i - z v w i e n \ u l o r z a s t r z e c i i e d n a k ż e n i ę b v l a lo cena k u p n a
ecz raczei rodzaj r i s ^ u M , Ы b o w i e n : e i m i n zw-rotu u c i e k i ­
n i e r a S p r a w y o zbie'oshvo s tvka sie w z y s k a c h również' czę^
J

J

m

:

S

.*
~
«
i.
ж
W
f
&amp;
£
W

*
f
&amp;
—
«
W
Л

Щ
#
m
"

�323
sto, j a k i o u p r o w a d z a n i e k m i e c i z c a l v m i c h d o b y t k i e m i r o d z i n a .
Hył l e i z w v c z a j z a s t a w i a n i a k m i e c i w r a z z r o l a , n a której sie­
d z i e l i w celu spłacenia długu, w s z y s t k o t o j e d n a k , . z d a n i e m a u t o r a ,
n i e godziło w wolność osobisto k m i e c i a . K i l k a w z m i a n e k o m a ł ­
żeństwach s z l a c h c i a n e k z « p r a e o w i t v m i » k m i e c i a m i p r z y t a c z a
a u t o r j a k o jeszcze j e d e n dowód s w e j l e z v różnic s t a n o w y c h .
W ś r ó d ludności p o w i a t u pyzdr.skieąo wyróżnia się postać
sołtysa. Godność tę .piastować mógł zarówno 'kmieć j a k i m i e ­
szczanin, l u b szlachcic. D o o l w w i a z k ó w j e g o należała r e p r e z e n t a ­
cja osoby p a n a , poręczanie za długi yysi i z a s i a d a n i e w ,sadzie
w i e j s k i m . Sołectwo złożone z dwóch d o sześciu włók można bvło
kupić, l u b sprzedać. Sprzedaż b v l a najczęściej p r z y m u s o w a , j e ­
szcze przed w y d a n i e m u s t a w y o nieużytecznym i krnąbrnym soł­
tysie, zdarzały się w y p a d k i p r z y m u s o w e j ' sprzedaży sołectwa
W o k r e s i e p r z e o b r a ż a n i e sie g o s p o d a r k i c z y n s z o w e j ' w ' f o l w a r ­
czna, soltvsic włóki były zbyt c e n n y m n a b y t k i e m bv można łrylo
z n i c h zrezygnować M n i e j ważna o d sołtysa r o l e o d b y w a w ż y ­
c i u w s i włodarz: z a j m u j e on bydło w szkodzie zwołuje k m i e c i
i sądy w i e j s k i e .
O b o k k m i e c i oisiadivch na włókach, wspominają częslo za­
p i s k i o . o g r o d n i k a c h * ( « z a g m d n i k a c h » y dzierżawiących « o g r o d v » ,
tzti. włóki i pólwlóki, któVe leżafy pozo o b r ę b e m ' w s i l u b na
przednneściu. U p r a w n i e n i a i c h i "obowiązki b v l v równoznaczne
z obowiązkami i p r a w a m i k m i e c i v_ i różnica, 'że roboczne o d r a ­
b i a l i ręcznie, do czego przyczyniał sie z a p e w n e b r a k sprzężaju.
Z i n n y c h g r u p z a w o d o w y c h s p o t y k a sie w z a p i s k a c h m ł y ­
n a r z y , rybaków, k a r c z m a r z y , czasem kołodziejów i r a z t y l k o r u d ­
nika'. Młynarze i właściciele kaa*czem s t a n o w i l i n a j b o g a t s z a w a r ­
stwę ludności p o w i a t u pvzdrskiego. Oprócz dochodów z młyna l u b
k a r c z m y , czerpali o n i jeszcze z y s k i z u p r a w i a n e j p r z e z siebie r o l i .
W z a p i s k a c h u w i e c z n i o n e sa częste n a p a d v r a b u n k o w e n a m l v n v .
Mówi sie przeważnie o młynach w o d n y c h ; w s a m y c h P y z d r a c h
w iMłczatkacb X I V w . b v l o i c h k i l k a , p o d z a m c z y s k i e m był młyn
p l v w a j a c v , o c z v m w-u/omim. E. C a l l e r w swej" książce .-Powiat
p y z d r s k V w X V I stuleciu» (Poznań 1888). P. L a u f e r s k i podaje n a ­
z w y dwóch młynów w y m i e n i o n e w zapiskach* « H c r o d » w W o l i c v
i c/Kaczy m l v n » p o d Koźminkiem.
a

K a r c z m y b v l v również celem w y p r a w r a b u n k o w y c h , u p r o ­
w a d z a n o i c h właścicieli i właścicielki, jako posiadaczy
znacznej
gotówki. W e w s i , złożonej z j e d n e g o w ł ó k o w e g o g o s p o d a r s t w a ,
13 pórwłókowych i półtora o g r o d u , c g z v s l o w a t v n i e r a z 2 k a r c z m y .
W k a r c z m a c h koncentrowało się życie t o w a r z y s k i e w s i , n a i c h
terenie rodziły sie w s z y s t k i e procesy o gtówczyznę i nawiązki.
21*

�324
) '
B v l m a t e r i a l n y k m i e c i .przedstawia sie w świetle z a p i s e k d o ­
s t a t n i o ! P r z e w a ż a ł y g o s p o d a r s t w a 1 włókowe, b y ł v równie 3/4, pół
a n a w e t 1/4 w ł ó k o w e (włóka = 30 mórg, dzieliła się na plosv, s t a ­
j a n i a l u b staje i zagonv — t e r m i n y "'po dzień dzisiejszy ' z n a n e
i używane w W i e l k o p o l s c e ) . Na p o l a c h z a s i e w a n o c h m i e l , g r o c h ,
rzepę, żyto, pszenice, jęczmień i owies. Panowała p o w s z e c h n i e
łrójpolów-ka, a dzięki t e m u , że p o l a leżały d a l e k o od c i e b i e , t w o ­
rzyły s z a c h o w n i c e , co było źródłem n i e u s t a n n y c h zatargów o w y ­
pasanie ugorów i szkody w zasiewach
D l a ' kmieci ^właścicieli
licznego i n w e n t a r z a ( k i l k a p a r k o n i , kilkanaście s z t u k bydła r o " a t e c o kilkadziesiąt owiec w i e n r z v i'prosiąt n i e licząc k u r i gesD
kyyestia p a s t w i s k a m i lak była k w e s t i a b y t u Wieś miała z w y k l e
icdneoo L s t u c h a i wspólne p a s t w i s k o 7a k o r z y s t a n i e z p a s i w i ska p a ń s k i e j obowiązani b y l i S e c i e ' z a o r a ć t r z y k r o t n i e w e i a - u
r o k u i e d e n m ó r ^ z każde wdóki N k r o ^ c i z n e w y p a s a n o w l a s a c h
d e b " w v e h naŻołędziach Niektórzy k m i e c e p o s i a d a l i sady o w o COW i
Parokonne siernv i kosv
on^ kowane m e r o k o n n e к ó e
do t r a n s o o V t u ^
1
o ^ I l , i r v sok i e w s t o s u n k u do cen hi werna^va

PłU«i
słSyfy
&gt;vл™а

imeszkałnej, stodol&gt; . c h l e w u , i ze b u d y n k i były die,wmane co
ułatwiało p zenoszeme i c h w r a z e P o t r z e b z m i . j s c a n a m e j sce, w_ i n n y m z u o w w y p a d k u jest m o w a o n a p i a w i e i l e p i e n i u k o ¬
m i n a i pieca.
Zobowiązania k m i e c e polegały n a opłacaniu czynszu d z i e r ­
żawnego, w y k o n a n i u r o b o c i z n y i składaniu d a n i n y . Czynsz za
włókę V y n o s i l przeciętnie j e d n a grzywnę, p r z e k r a c z a n o j e d n a k te
normę biorąc po 2 i pól g r z y w n y . Dzień Św. M a r c i n a był t e r m i !
nem płatności, istniały jeszcze d o d a t k i w n a t u r z e , j a k zboże, k o ­
g u t y , jaja, a n a w e t s t r u c l e . Prócz czynszu płacili k m i e c i e 4 gr.
n a w y p r a w y w o j e n n e , na sady po lV-&gt; g r z y w n y co d w a r o c z k i . N a
rzecz'państwa płacono «porad'lne&gt;&gt; wynoszące 2 gr. z łanu. Oprócz
&lt; poradlnego» był jeszcze p o d a t e k ' n a d z w y c z a j n y
«wiarduneb
w wysokości 12 * / z łanu płacony w 2 r a t a c h Kościół pobierał
od k m i e c i dziesięcinę z a p i s k i p y z d r s k i e milczą o jej wysokości
w X I V i X V w i e k u . Ze w s p o m n i a n e j zaś p r a c v E . C a l l e r a doyyiad u j e m y sie że w r o k u 1564 same P y z d r y składały b i s k u p o m p o ­
znańskim z t r z e c h i pół łanów osiadłych PO 1 " . ćwierci żyta tyleż
owsa i ш 3 " . 4 m a l d r a i o v - K m i e c i n o w L s i a d ł y c h z w a b i a n o o d
w s z e l k i c h o p i a t n a lat 1 2 - 1 7 , były t o t z w « w o l n i z n v » , z których
;

�325
korzystały również wsie n a w i e d z o n e klęska żywiołowa. J a k w i ­
dać z z a p i s e k los k m i e c i p o w i a t u p v z d r s k i e g o w w i e k u X I V i X V
był z n a c z n i e lepszy o d l o s u ludności w i e j s k i e j w następnych
s t u l e c i a c h . Wolność o s o b i s t a k m i e c i a skończyła się w r a z z w p r o ­
w a d z e n i e m pańszczyzny, rozwój g o s p o d a r k i " f o l w a r c z n e j nakładał
coraz większe ciężary n a k m i e c i a , który z w o l n a przeistacza się
w p o k o r n e g o k m i o t k a , ofiarę poborcy i 'włodarza.
C i e k a w a i wartościowa praca p. L a u J e r s k i e g o n i e d a j e n a m
j e d n a k pełnego o b r a z u życia ludności w i e j s k i e j p o w i a t u p v z d r ­
skiego. Księgi s a d o w e zawierają z a z w y c z a j więcej d a n y c h "o l u ­
d z i a c h z a p i s a n y c h n a i c h k a r t a c h . S a m a u t o r ' n a s t r o n i c y 225
mówi, ż e : «księgi zachowały p e w n e wiadomości z życia c o d z i e n ­
nego k m i e c i , lecz wiadomości łych n i e p o d a j e Mówiąc o w v [ y e z a n i u o r a n i e s t w i e r d z a że w p e w n y c h w y p a d k a c h o d b y w a ł o sie
ono w sposób u r o c z y s t y a w i e c « d v chodziło o r o z - r a n i c i z e n i e
dóbr b i s k u p i c h m i e l i ' k a n o n i c y zastąpić « o p o h ń k ó w » i Płożyć u r o ­
czysta n r z y s i e - e n r / y ostał n i m końcu p a n i c z n y m
Wyznaczanie
" r a n i e ł W y ł o sie u nas ? w i e l o m a z w y c z a j a m i " n i e wyłączaiac n a ­
w e t składania o f i a r l u d z k i c h . C z y z a p i s k i n i e wspominają czasem
0 żadnych i n n y c h z w y c z a j a c h . C z y n i e n m również w z a p i s k a c h
m o w y ' o p r a k t y k a c h ' k a r c z m a r c k , zapewniających i m « d o b r v
s z v n b . Po,za l v m , czv w księgacli pvzdrskic.'h n i e z n a j d u j e sie
więcej wiadomości o' odzieży:' s t r o n v skarżące o r a b u n e k , jak
1 oskarżone przytaczają z a z w y c z a j dokładnie nazwę s k r a d z i o n e j
odzieży, materiał z j a k i e g o była u s z y t a , a n a w e t j e j barwę i cene.
Czv n i e m a również n a z w sieci i i n n e g o sprzętu r y b a c k i e g o , z a ­
b r a n e g o r y b a k o m p y z d r s k i m ? N i e w i e m v , czv z a p i s k i milczą
o t y c h szczegółach, c z y też a u t o r świadomie j e opuścił o p r a c o w u ­
jąc .pyadrski materiał' sądowy j e d y n i e z p u n k t u w i d z e n i a h i s t o I y k a

'

Z.

Malewska

J O Z E F W Ą S O W I C Z , . S t o s u n k i j e z v к o w e n a Ś 1 a¬
s к u w ś w i e t l e n a u k i n i e m i e c k i e j * . ' Książnica «Atla s».
W r o c ł a w — W a r s z a w a 19-17. Z a w i e r a 17 m a p e k .
Zainteresowanie nauki niemieckiej zagadnieniami języko­
w y m i n a śląsku b v l o zawsze ż v w e . Ujawniało"sie o n o w b a d a n i a c h
i p u b l i k a c j a c h , które n i e j e d n o k r o t n i e b v l v o b i e k t y w n y m s t u d i u m
n a u k o w y m . J e d n a z t a k i c h o b i e k t y w n y c h prac była w y d a n a w G o ­
cie w 1918 r o k u m a p a inż. J . S " p e l t a , «\ationalilatenkarte d e r
o s l l i c h e n P r o v i n z e n des DeuLschen Reiches», 1 :500.000.

�W o p i n i i n i e m i e c k i e j k r v t v k i , która rozgorzała po u k a z a n i u
się tej p u b l i k a c j i , ' m a p a S p e i l a zdecydowała o p r z e b i e g u g r a n i c
z Polską w t r a k t a c i e w e r s a l s k i m . Z n a s t a n i e m rządów n a r o d o w o s o c j a l i s t y e z n y e h , abv uniknąć p o d o b n y c h nieporozumień, o p r a c o ­
w a n o o b o w i ą z u j ą c a ' o d l a d w N i e m c z e c h syntezę zagadnień j ę z y ­
k o w y c h p o l s k o - n i e m i e a k i c h . Synteza ta .siała się p r a c a W . Geisl e r a ; « ) ) i e Sprachen- u n d NalionalitatenverhalhJsse a n den d e u l schen Ostgrenzen u n d i h r e D.arstellung. K r i t i k u m d R i c h t i g s l e l l u n g d o r SpetLschen K a r l e * . PelerniaiDiis M i t t e i l u n g e n , E r g i i n z u n " s h e f t N r 217 G o t h a 1933 w kiórei m a n a Soctta "została o r z y
w p r o w a d z e n i u i n n y c h kryteriów podziału n a obszary etniczne p o i skic i n i e m i e c k i e t e n d e n c y i n i e p r z e r o b i o n a O d tego czasu w s z y s t k i e o f i c j a l n e p u b l i k a c j e dotyczące t y c h za-adnień i d a p o l i n i i
p r a c v Geislera N a u k a n i e m i e c k a n i c Przestaje sie i c d n a k i n t e r e
* yyać p r a w d a o n . z w o i u sto u n ^
a m V o - i X c z u eol­
sko- i e r i e c k m
uwz«tedih
^
dów u n i w e r s v l i k i c h f a k k X i e l ^

"v
'
~ '
:

£

0

Г и ^ 1 ^

WrSWUJ w
co w e e

1

orof W ^ o w ^ i w e
| Г к 1 к к ш Ь
m.T.ki

Lnstm^
;

ntch rytmiko" -

Z

w v b S i « f

I L J ^ j i S a k

"

l

^

n

^

•

L

S

;

"

Szczegółowa a n a l i z a z n a l e z i o n y c h m a p , którą p r z e p r o w a d z a
p r o f . Wąsowicz, u j a w n i a n i e z m i e r n i e Interesujące f a k t y . Pier­
wsze d w i e m a p y , d o l v c z a e e ludności księstwa wrocławskiego n a
przełomie X V I i X V I I w i e k u , opierają się n a n a z w i s k a c h r e j e s t r u
p o d a t k o w e g o z r. 1577 i 1622, odnoszą sie j e d n a k d o zupełnie różn y c h w s i . W p i e r w s z e j z n i c h zaznaczrane są t v l k o w s i e o większości p o l s k i e j l u b n i e m i e c k i e j , d r u g a u j m u j e d a n e w sześcioslopn i o w a skale p r o c e n t o w e s o i i u s i l e n i a " ' r u n ludności p o l s k i e j i n i e m i e c k i e j T r z e c i a m a p k a p o d a j e język kościelny w księstwie w r o cławskim według w i z y tacy i z r. 1651/66 i p o k r y w a sie częściowo
z w y n i k a m i dwóch p i e r w s z y c h m a p D i m e w s z v s t k i c h ti-mch m a n
dolycza w s u m i e około 130 w s i okolic W r o c ł a w i a i wykazują że
od p o l o w y X V I do p o l o w v X V I I w i e k u , :
'
a ) w księstwie wrocławskim mieszkała ludność m i e s z a n a
•polsko n i e m i e c k a ,
b j obszary m i e d z y W i d a w a a O d r a oraz m i e d z y Oława
i Ślęzą były zamieszkałe z w a r c i e przez ludność polską,'a w i n ­
n y c h częściach księstwa ludność polska tworzyła znaczne w y s p y .

'j,

:
''W'
Щ
~
*

51

�l i

327
Następna g r u p a m a p i l u s t r u j e s t o s u n k i j e z v k o w e n a p o g r a n i ­
c z u p o l s k o - n i e m i e o k i m w X V I I I i X I X stuleciu. P i e r w s z a z n i c h
( r y c . 5 ) s y n t e t y z u j e w y n i k i badań m o n o g r a f i c z n y c h , o p a r t y c h d l a
w i e k u X V I I I lia pracach Z i m m e r m a r m a , d l a X I X w i e k u n a mate­
riałach H u n d r i e h a i W e i n h o l d a i w p r o w a d z a g r a n i c e j ę z y k o w a
polsko-niemiecką i p o l s i k o - m o r a w s k a z r. 1790 i 1846/7 r . G r a n i c a
z r 1790 d w o m a k u z a c h o d o w i wysuniętymi półwyspami — pół­
n o c n y m kolo T r z e b n i c y i p o ł u d n i o w y m koło O ł a w y obejmuje
Wrocław. G r a n i c a z т."ШШ7 a więc o 56 l a t późniejsza, podważa
wiarygodność p i e r w s z e j
" d v ż w v k a z u i e mało
prawdopodobne
w w a r u n k a c h p i e r w s i j p o l o w y X I X w i e k u przesunięcia n a k o ­
rzyść j e z v k a o o l s k i ^ o koło Ścinawy w p o w p r u d n i c k i m i koło
Iłrzceu w POW b r z e s k i m T o k o r z y s t n e d l a polskości s t a n o w i s k o
P O O d r o k o t o B r z e g u i d a l e k o poza Odrę koło Oławy potwierdzają
d w i e пшркi n ^ S L i c z n e Гтте 6 i 7 v ' p i e r w s z a
&lt; Die Spracie
m ^ i e i i K - e i s e n O n l C B r i e - S t r e h l e n n a c h den W a b e n v o n Z i m ^rmanń. 1 7 « " - ^
den ^
sen O h l L
™
naci! H , „ S , 1R44 Dnu Л 7 4vch m a n u w o d n i ą
hnk ГНПУС n
y
y
^ szcze-óh с
\e7^un^^l^^b^
i S w f i i r t n • - n V £ w ™ h ™ £ o 5 r v s ЛУ m n ^ S r i w s k a n
Srwyrazn^ że'И
ko \V*J.
* B a r d z o interesująca j e s t m a p k a ( r v c . 8 ) «Die S p r a c b e i m
K r e i s e B r e s l a u n a c h Z i i i u n e r m a n n 17 . . . » ( w o r y g i n a l e b r a k peł­
nej d a t y ) . W y k a z u j e , ona w X V I I I w i e k u w najbliższym sąsiedz­
t w i e wYocławia w s i e z ludnością mówiąca po -polsku] p r z y c z y m
w w i e l u w s i a c h nabożeństwa sa t y l k o p o l s k i e .
M a p k a s y n t e t y c z n a z g r a n i c a z, i . 1846 r a z jeszcze p o d d a j e
w wątpliwość m a p k a ( r v c . 9 ) . J e z v k w p o w i a t a c h s y c o w s k i m ,
t r z e b n i c k i m i oleśnickim'według B u i n d r i c h a z r. 1843, według któ­
rej d a l e k o poza te granicę występują liczne w s i e p o l s k i e . N i e ­
zgodność' p r z e b i e g u w s p o m n i a n e j g r a n i c y z r z e c z y w i s t y m s t a n e m
rzeczy, t y m s a m y m potrzebę szczególowego, p o l s k i e g o ' o p r a c o w a ­
n i a z a g a d n i e n i a potwierdzają w v w o d v P c u c k e r t a w " «Schlesische
Volkskunde» L e i p - z i " 1918 g d z i e ten o b i e k t y w n y a u t o r p r z y t a c z a
bardzo c i e k a w y rozdział " z m o n o ^ a - f i i W e i n h o l d a K . W e d ł u g
W e i n h o l d a jeszcze w X I V w i e k u « powiał jeleniogórski w y d a w a ł
sie bvć przeważnie p o l s k i * • - W X V I I w i e k u w s i e n a " l e w v m
brzegu O d r v sa leszcze przeważnie p o l s k i e a w X V I I I w p o l s z c z y ­
zna s e - a l a ' w okolice W r o c ł a w i a i S t r z e l i n a N a początku X I X w
w Strachówkach kolo W i e l k i e g o M u c h o b o r u pod W r o c ł a w i e m
młode w w i e l u o d r " - l 6 ^ d z i e w c z ę t a ś p i e w a k pieśni p o l s k i e "
a

�328

&gt;

Z w s z y s t k i c h , t u t y l k o w m a k i części, p r z y t o c z o n y c h p r z e z
P c u c k e r t a w y w o d ó w , można wywnioskować, że
a ) o d X I V w i e k u począwszy polskość p o w o l i e t a p a m i W A T O l u t e sie z l e w e g o b r z e g u O d r y , '
b ) w okresie «Kultu kampl'u» u s u w a sie n a p r a w y b r z e g
Odry.
" M a p k i z I n s t i t u t f u r L a n d e s k u n d e dostarczają d a n y c h także
d l a obszarów położonych d a l e j n a wschód. M a p y ( r y c . 13 i 14)
dają o b r a z stosunków" językowych n a Górnym Śląsku w r . 1843
i wykazują p o z a bezsprzeczną polskością tego o b s z a r , rozpoczęcie
sie ' t u procesu p o w o l n e g o przeobrażenia" p o l s k i e g o
terytorium
etnicznego n a k r a j z p e w n y m i udziałami ludności n i e m i e c k i e j .
Z e s t a w i e n i e dwóch d a l s z y c h n i e m i e c k i c h m a p e k w o d n i e s i e ­
n i u do p r a w i e zupełnie polskiego p o w i a t u k l u e z b o r s k i e g o — j e d n e j o p r a c o w a n e j jwzez prof. W . Мака, językoznawcę w r o c ł a w ­
skiego i uznającej t e n p o w i a t iz:a całkowicie z n i e m c z o n y , oraz d r u ­
giej - d r a A. Spenglera, g e o g r a f a - h i s t o r v c z n e g o ,
przedstawiają­
ceji Kluczbonskie w z w a r t y m zasięgu jeżyka polskiego świad­
czy d o b i t n i e o różnicach p o s a d ó w i d a l e k i m o d p r a w d y s t a n o w i ­
s k u niektórych u c z o n y c h n i e m i e c k i c h .
W
o d n i e s i e n i u ' d o wcześniejszych
okresów, materiałów
w . I n s t i t u t f u r Landeskunde» n i e znaleziono. Z d a w n i e j s z y c h o d ­
nośnych p r a c n i e m i e c k i c h n i e z b y t o b i e k t y w n a r o z p r a w a f r e b l i n a
M . — «Beitrage z u r S i e d l u n g s k u n d e i m ' e h e m a l i g e n F u r s t e n t u m
S c h w e i d n i t z . Darstelłungen u n d Q u e l l e n z u r schlesischen G e s c h i c h l
V I » . B r e s l a u 1908 — t r a k t u j e o p o c h o d z e n i u osad w księstwie
świdnickim w X I V i X V w wyróżniając, osady p o c h o d z e n i a sło­
wiańskiego, osady n i e m i e c k i e sprzed 1419 r. i osady n i e m i e c k i e
uo 1419 r W e d ł u g .załączonej d o p r a c y m a p y n a obszarze środko­
w y m i północnym księstwa poza n i e z n a c z n y m i w y s p a m i osad
n i e m i e c k i c h w y s t e p u i a o s a d y słowiańskie a więc p o l s k i e N a p o l u d n i u księstwa w r e j o n i e s u d e c k i m 'występują wyłącznie osady
n i e m i e c k i e o b u w y m i e n i o n y c h - и » \ i e ' n a l e ż v 'zapominać o c z y m
na p e w n o i a u t o r rozprawy wiedział że osady t z w n i e m i e c k i e
s i z e d 1 4 1 9 i w d u S n Г Drocencie Ь У 1 У o ś c i a m i ' e t n i c z n i e « o l ~
s m i a tylko l o k o w a n e
Wobec u i a w -

i
'i
'

r

}

r

nenh

w

&gt; 1 vbnwh

wv Н Е т Т с Г с Ь

m

Л

Ikowvrh

i
_

™

9

^
Ж

•

^

t ^ L m v J h ^ S o t i
оЛ^пГмЫ*
sv d c z a r o z ^ i u s t o snnkÓw e i r r r ś l S
T s i onrzeć s T n f w h s n y c h do
t b r b i e n r r r l S n m - r n ь Т н Т п Ь л Т Жек-,п b r h W S
'
ied

potwr&gt;rdzaTa postawdona w S

,

"

Ш

W

'

M

�329'
n i z a c j i Śląska tezę, że rozpoczęty w X I I I w . p r z e z kolonizację n i e ­
m i e c k a proces przeobrażania e t n i c z n i e p o l s k i e g o o b s z a r u śląskiegow n i e m i e c k i , ciągnął sie przez s t u l e c i a aż d o czasów n a m w s p ó ł ­
czesnych, lecz n i e osiągnął pożądanych rezultatów.
Marin

Suboczowr,

J Ó Z E F GAJE.K. &lt; Z a r v s
etnograficzny
zachod­
n i e j c z ę ś c i P o d o l a * . L u b l i n 1947. Nakł. U n i w . " M a r i i C u r i e Skłodowskiej, 8°, s t r . 190, 14 m a p , 26 r y c , 29 t a b l .
Jedną z głównych dróg, którymi odbywała się w y m i a n a l u d ­
ności i treści k u l t u r o w y c h i m e d z v zachodnią i w s c h o d n i a E u r o p a ,
bvł o d czasów p r z e d h i s t o r y c z n y c h d o d n i d z i s i e j s z y c h szlak b e z ­
leśnych g l e b lessowych, ciągnących się wzdłuż płyty p o d o l s k i e j .
' h a l e m i g r a c y j n e i k u l t u r o w e przelewające się t V m s z l a k i e m
pozostawiały n a P o d o l u m n i e j s z e l u b większe, ślady, których z b a ­
d a n i e s t a n o w i j e d e n z najżywotniejszych problemów zarówno d l a
nauki polskiej, j a k i rosyjskiej.
D o t y c h c z a s e t n o g r a f i a Podoła z a j m o w a n o się mało. P o * a
k i l k o m a przestarzałymi już m o n o g r a f i a m i p o w i a t o w y m i i pobież­
nymi
z konieczności
ujęciami" s t a t y s t y c z n y m i , ' s p o t y k a n y m i '
w p r z e w o d n i k a c h po P o d o l u , w r o d z a j u . p i V v J a n a F a ł k o w s k i e g o
publikowanej w w y d a w n i c t w i e z b i o r o w y m pt. «Województwo
t a r n o p o l s k i e * ( T a r n o p o l 1931), b i b l i o g r a f i a e t n o g r a f i c z n a P o d o l a
n i e z a w i e r a poważniejszych poiavcji. P r a c a J . G a l k a jest p i e r w s z a
w której bogata k u l t u r a l u d o w a P o d o l a została ujęta w sposób
możliwie wyczerpujący i t o n a p o d s t a w i e n o w y c h badań p r z m r o w a d z o n y c h p r z e z a u t o r a w terenie.
'
Objęty n i m i został spory obszar, leżący m i ę d z y Z b r u c z e m ,
D n i e s t r e m ' i Złota L i p a , p r z e d m i o t e m zaś były wyłącznie z j a w i ­
ska k u l t u r y m a t e r i a l n e j .
' '
' *
W y n i k i ujęte zostały w p r a c y według znanego s c h e m a t u ,
polecanego i stosowanego p r z e z K . Moszyńskiego. J a k sie tego m o ­
żna spodziewać n i c w e w s z y s t k i c h działach k u l t u r y udało sie
a u t o r o w i zebrać j e d n a k o w o bogaty materiał. Po krótkich ustę­
p a c h poświęconych z b i e r a c l w u , myślistwu, rybołówstwu, nastę­
p u j e obszerny rozdział o h o d o w l i , g d z i e a u t o r m . i n . opierając się
na interesującym m a t e r i a l e s t a t y s t y c z n y m c h a r a k t e r y z u j e p r z e ­
m i a n y zachodzące w ciągu k i l k u dziesiątków l a t w składzie i n t a r z a ' zwierząt d o m o w y c h . R ó w n i e obszernie o m ó w i o n e jest r o l ­
nictwo
wzechowvwanie
aanasów i p r z y g o t o w y w a n i e
strawy
W r o z d z i a l e poświęconym obróbce surowców u w a g a a u t o r a k o m -

�330

&gt;

c e n t r u j e się głównie n a w y r o b a c h z g l i n y i t k a c t w i e . B o e a t v m a ­
t e r i a l z e b r a n v jest w rozdziałach zawierających opis s t r o j u i b u ­
d o w n i c t w a . Zwłaszcza w t v m d r u g i m z n a j d u j e m y c i e k a w e o p i s y
p r v m i t v w n v c h b u d o w l i t y p u z i e m i a n k o w e g o , czv n a d z i e m n y c h ,
p l e c i o n y c h ' - p r e c i a l u b b i l v c h г g l i n v . Cześć m a t e r i a ł o w a ' z a ­
m y k a ustęp, w którym omówione s a ś r o d k i t r a n s p o r t o w e i k o m u ­
nikacyjne.
\Y u w a g a c h końcowych naświetla a u t o r zebrane materiały o d
s l r o n v genetycznej. W s k a z u j e n a krzyżujące sie n a t e r e n i e ' P o ­
dola w p l v w v h u c u l s k o - p o d o l s k i e , p o l s k i e , wolyńsko-poleskie i p o ł l a w s k o - k i i o w s k i e , które .przedostały sie t u p o d w p ł y w e m budzą­
c y c h się ruchów narodowościowych. T e r y t o r i a l n i e d z i e l i sie P o ­
dole na t r z y pasy różniące sie o d s i e b i e ' p o d w z g l ę d e m k u l t u r o ­
w y m , biegnące równoleżnikowo. Najwięcej elementów a r c h a i c z ­
n y c h p o t y k a sie w pasie południowym Północny d z i e l i się p o ­
łudników J n a d w i e części z których yyschodnia z n a j d u j e się w o r ­
b i c i e w p ł y w ó w k u l l u r ' o w v c h W o ł y n i a n a z a c h o d n i a zaś o d d z i a ­
ł y w a ł y w p ł y w y p o l s k i e P r z v c z v n e p o w s t a n i a t e r v t o r i a l n e - o zróż­
n i c o w a n i a k u l t u r o w e g o tłumaczy'autor m o m e n t a m i
geograficz­
nymi i historycznymi
°'
Ъ

P r a c a z a w i e r a 14 ma]), które jednakowoż s k u t k i e m n i e z b y t
szczęśliwie d o b r a n y c h s y g n a t u r i łączenia tychże w j e d n a całość,
nie zawsze posiadają należyta czytelność. Rysunków j e s t sporo,
n i e tyle jednakowoż, ile żyerayłby sobie c z y t e l n i k . Z d a r z a sie n i e ­
j e d n o k r o t n i e , że n a j c i e k a w s z e z j a w i s k a / s k u t k i e m z b y t l a k o n i c z ­
nego opisu i b r a k u r y s u n k u , sa t y ] k o z a s y g n a l i z o w a n e
przez
autora ( u p . s i r . 152, s k r z y n i a z k o r y . u m i e s z c z o n a n a p o d w ó j ­
n y c h płozach). N a d całością p r a c y zaciążył może p e w i e n pośpiech
który spowodował że p r z e z k o r e k t y przedarły się zwycięsko n i e ­
s z k o d l i w e zres/ta u s t e r k i 'wynikłe' z w a d l i w e j s t y l i z a c j i z d a n i a
Przykładem t a k i e g o l a p s u s c a l a m i może bvć z d a n i e w y p o w i e d z i a n e
na s i r 15 ż c ' « l f u s / c 7 пя k o n i e c służył do w y r o b u k a g a n ­
k ó w i ś w i e c Usterka n a t u r y r e d a k c y j n e j jest to t» opis k a n e l u szów męskich' znalazł 'sie ' w ustępie pośw e -miy n u b k . r o m k o b i e
c v m W ' r v s u n k u nł-u-a n a s i r 11 zakradł sie b l . d z,r b k m v nrzez
, v s o w m i k a p r z e r v s o w u i a c c - o no ryt, o szkice a u h r
skutk em
cze"o\ » r z i S
cbol siebie ri\v
s l u p i c a . co z [ ш п к ш w i d z e n i a Ł S - u k c y j n c . ^ n i e ^ s l mozUvv™
W s k a z a n e t u przykładowo niedokładności k o r e k t y b y n a j ­
m n i e j n i e pozbawiają p r a c y lej i s t o t n e j wartości, która lcżv w t y m ,
że w n o s i do p o l s k i e j l i t e r a t u r y e t n o g r a f i c z n e j p i e r w s z y pełny o p i s
k u l t u r y materialnej Podola, oparty nie n a k o m p i l a c j i d a w n y c h
u r y w k o w y c h materiałów, ale n a własnych materiałach t e r e u o -

�331
w y c h , z d o b y t y c h przez s y s t e m a t y c z n i e p r o w a d z o n e b a d a n i a . M a t e ­
riały z b i e r a n e p r z e z a u t o r a w ' l a t a c h poprzedzających w y b u c h
I I w o j n y światowej, wobec z m i a n j a k i e nastąpiły później, n a b i e ­
rają znaczenia h i s t o r y c z n e g o .
R
Reinfuss
S Z T U K A L U D O W A W POLSCE. M a l a r s t w o — R z e ­
źba G r a f i k a . Katalog wystawy w Towarzystwie
Przyja­
ciół S z t u k Pięknych w K r a k o w i e opracował T a d e u s z
Seweryn.
Kraików 1948. Nakł. Contr. I n s t y t u t u K u l t u r y , s t r . 95 - 1 n i b . ' +
t a b l . 32.
Z a p o w i a d a n a n a wiosnę 1948 r . i p r z y g o t o w y w a n a z dużym
rozgłosem w y s t a w a s z t u k i l u d o w e j w K r a k o w i e n i e budziła z r a z u
specjalnego z a i n t e r e s o w a n i a , gdyż w y d a w a ł o sie, że p o s i a d a m y
dostateczna znajomość p o l s k i e g o f o l k l o r u , o p r a c o w y w 4 n e g o s y ­
s t e m a t y c z n i e przez etnografów p o l s k i c h . G d y j e d n a k przyszło d o
o t w a r c i a w y s t a w y , wzbudziła ona niebywała senzacie л poruszyła
powszechna o p i n i e n i e t y l k o sfer a r t y s t y c z n y c h i n a u k o w y c h U k a ­
zano b o w i e m sztukę l u d o w a n i e f o l k l o r * p o d zupełnie n o w y m
a s p e k t e m w sztuce l u d o w e j o d k r y t o wartości p l a s t y c z n e w s k a l i
zupełnie ' nieprzeciętne j
Zasługa z o r g a n i z o w a n i a ' w y s t a w y ' p o d
w i i e d e i n naukowym i d y d a k l v c W ' p r / y p a d a dwom uczonym
Tadeuszowi S e w e r y n o w i * c t n o - r a f o w i i Tadeuszowi D o b r o w o l ­
skiemu, h i s t o r y k o w i sztuki.
" '
K a t a l o g w-vstawy, do którego wstęp napisał T a d e u s z S e w e ­
r y n , s t a n o w i n i e t y l k o dopełnienie w y s t a w y i n a u k o w e u j e c i e m a ­
teriału, a l e jest zarazem sformułowaniem p r o g r a m u , który stał
sie p o d s t a w a r e a l i z a c j i w y s t a w y . W s t ę p t e n m a ogólniejsze z n a ­
czenie, gdyż o b o k w i e l u i n n y c h zdobyczy, w p r o w a d z a zasadnicze
nowe u s t o s u n k o w a n i e się d o ' s z t u k i l u d o w e j , j a k o pełnowartościo¬
w e j d z i e d z i n y twórczej, n a royv.ni ze sztuka tzw". w a r s t w oświeco­
n y c h . Uwzględniając rozwój n a u k i o sztuce, k r o k u tego należało
właściwie d a w n i e j oczekiwać P r z y z n a n o b o w i e m w s z e l k i m epo­
k o m te sama a u t o n o m i e w twórczości przekreślając przestarzałe
pojęcie o r o z k w i c i e i ' u p a d k u s z t u k i
jednocześnie p r z y z n a n o
• p r a w o ' d o w y n o w i e d H w sztuce n i e t y l k o n a r o d o m c y w i l i z o w a ­
n y m l u d z i o m o 4 w i c c o n v m ' i wykształconym ale i l u d o m p r y m i ­
t y w n y m i a k i też d z i e c k u w ' d a l s z c i k o n s e k w e n c i i obłąkanym
S
e
o d k r y t o też • eorzecie n y czar w sztuce d v l e U m t o w *
a n r a t o r o w któivv n a u k i Z l i m
n eм Ы е '
'тМа£ы£}тк
Z d i m « S %
£ i w b i e r z e *e
takt
u s t o i n k ó w y ^ n o się ^ ^ \ m ^ i e d o ^ k i l J L ^ x ń d z i

�332

1

w n i e j przede w &amp; z v s l k i m f o l k l o r , wartości zdobnicze, dekoracyjne..
T e n r o d z a j s t o s u n k u d o s z t u k i l u d o w e j występował wszędzie, n i e
t y l k o u n a s , panował n i e p o d z i e l n i e . Już" j e d n a k p r z e d o s t a t n i a
wojną budzić się poczęło w Polsce i n n e n a s t a w i e n i e i to zarównow sztuce iak i w nauce. T a d e u s z D o b r o w o l s k i , pisząc o Śląskiej
Rzeźbie L u d o w e j dopatrywał się d l a niektórych d z i e l a n a l o g i i
w rzeźbie - r e c k i e j romańskiej i - o t y c k i e j , szukając wspólnego
d l a n i c h podłoża.
'
Na g r u n c i e wartości czysto p l a s t y c z n y c h staje T a d e u s z Se­
w e r y n i u z n a n i e i c h jako podłoża badań rozszerza n a w s z y s t k i e
dziedziny
twórczości' l u d o w e j ( s i r . 13) « W v * t a w a
rezygnuje
z w s z y s t k i e g o , co świadczy o z d o b n i c z y m c h a r a k t e r z e s z t u k i l u d o ­
w e j , choćby to były najpiękniejsze w świecie s k r z y n i e i s z o p k i
k r a k o w s k i e , łyżniki podhalańskie l u b w y c i n a n k i " k u r p i o w s k i e .
Intencja bowiem Departamentu Plastyki ' Ministerstwa K u l t u r y
i S z t u k i było s t w i e r d z e n i e
że s z t u k a l u d o w a n i e mieści się
w z d o b n i c t w i e a n i też w m o d y f i k a c j a c h r e g i o n a l n y c h l u b w t e m a ­
tyce r e l b d m e i Chodziło o ' p o k a r a n i e dokonań' l u d u polskiegow zakresie rzeźby m a l a r s t w a i - r a f i k i bez względu n a treść w y ­
rażona i lo n i e w świetle e t n o g r a f i i jak to c e n i o n o dotychczas
ale w świetle wartości p l a s t y c z n y c h ^
"
' "
T a k i m sfonuułowaniem w y p r z e d z a n a u k a p o l s k a b a d a n i a
n a d sztuka l u d o w a u i n n y c h narodów. Tadeus,z S e w e r y n z duża
wrażliwością na w y m o w ę czysto p l a s t y c z n a stara się również u s t a ­
lić p o d s t a w y s t y l u l u d o w e g o w sztuce. S z u k a jej przede w s z y s t ­
k i m w w y r a z i e rzeźby, n a d e p n i e w zasadzie k o m m w y e y i n e i , którą
charakteryzuje j a k o ' swobodna pozbawiona prAnmsu. Styl l u ­
d o w y p r z e j a w i a się również p r z e z s t o p i e n i e \ v z w a r t a całość c h a ­
r a k t e r u t w o r z y w a p r y m i t y w n e ^ narzędzia oraz prostaczej i nie­
s k o m p l i k o w a n e j treści przede w s z y s t k i m j e d n a k podkreśla Se­
w e r y n a n a t u r a l i s l y c a n y c h a r a k t e r ' s z t u k i l u d o w e j co tłumaczy
odrębna rzeczywistością a r t y s t y c z n a " która p o w o d u j e a n o n i m o ­
w y m twórca W samych cechach' f o r m a l n y c h wyróżnia' S e w e r y n
przedewszystkim' P r o s t o ^ ^ T n y
t y n i z a c i e i s t y l i z a c j e co p r e K z i r d e S h v o k r o t n i r d o o r ^ n S r y z a c i i f o n n - W i w ż h i e Przez
układ S
n
o s i i ntvsS, 1 n d o w v wrażenie m&lt; m-nie i t a l n o śri а /'.l^m i n r ? ™
c^ynnikien
ies!-yl,^
k i m Sb t y i l w U S ; П Г У У ^ И ^
sunęła się ш
' R ó w n i e ż i w d z i e d z i n i e m a l a r s t w a próbuje S e w e r ™ ustalić
ogólniejsze prawidła. L i n i a i k o n t u r określają jako konstytujące
formę, c z y n n i k i , b a r w a użyta j e s t w sensie d e k o r a c y j n y m . W s p ó ł -

#i

�333
n y m m i a n o w n i k i e m d l a o b u elementów o b r a z u staje się p o d o b n i e
j a k w d a w n y c h epokach płaszczyznowe t r a k t o w a n i e całości. Z j a ­
w i s k o t o łączy S e w e r v n z podłożem p s y c h i c z n y m t j . b r a k p o c z u ­
cia przestrzenności u a r t y s t y l u d o w e g o i b r a k wyobraźni p r z e ­
s t r z e n n e j p r o w a d z i go d o " p l a s k o s c i , d w u w y m i a r o w o ś c i f o r m y .
P o d o b n i e i l a p i d a r n e t r a k t o w a n i e f o r m y , j e j uogólnianie w y p r o ­
w a d z a S e w e r y n z p o b u d e k n s y c h i c z n y c h , a więc łączy ze sposo­
b e m chłopskiego myślenia, m o w y , u c z u c i a i ze sposobem b y c i a
ludu.
M e c h a n i z a c j a p r a c y wycisnęła s w e piętno s p e c j a l n i e n a m a ­
l a r s t w i e . Działanie r y t m u w m a l a r s t w i e , p o d o b n i e j a k i w rzeźbie,
j e s t dominujące, w m a l a r s t w i e s i l n i e j n a t o m i a s t zaznacza się s t y l
d e k o r a c y j n y . W m a l a r s t w i e też p r z e j a w i a sie s w o i s t y p r y m i t y ­
w i z m formy, w typie kompozycji i w n a i w n e j ekspresji, w nie­
ś w i a d o m e j ' s t y l i z a c j i . C z y n n i k i te sprawiają, że n a w e t i s t n i e n i e
p i e r w o w z o r u 'w sztuce, a przekształconego w dziele a r t y s t y l u d o ­
wego, n i e może pomniejszyć j e g o wartości.
U s t a l e n i e m p o d s t a w kształtowania i s y s t e m u f o r m a l n e g o w y ­
czerpuje S e w e r y n w s z y s t k i e z a g a d n i e n i a . " N a szczególna uwagę
zasługują j e g o 'rozważania o a n a l o g i i s z t u k i l u d o w e j do n o w o ­
czesnej p l a s t y k i . Z dużą wrażliwością w y s z u k u j e a u t o r zachodzące
związki i c h a r a k t e r y z u j e je w n i k l i w i e . W p r v m i t v w i c o b r a z u z r.
1853 z p r z e d s t a w i e n i e m Św. K a t a r z y n y (z o k o l i c T a m o w a ) w y ­
c z u w a s t y l obrazów c e l n i k a H e n r y k a ' Rousseau, zwłaszcza jego
o b r a z u M u z a p c e l y t o znów w P i e l a z R a b k i dostrzega a n a l o g i e
z M o d l i g l i a n i m w' k l a s y c z n e j prostocie f o r m y Ukrzyżowanego
(rzeźba 7 P o d h a l a M u z e u m N a r w W a r s z a w i e ) w i d z i ' s t y l M a i l lola a w dolnośląskim o b r a z k u « ś w W e n d e l i n , styl Cha­
galla Matis.se a p r z y p o m i n a S e w e r y n o w i obraz św
Magdaleny
(obr ' ol M u z e u m Tatrzańskie w Z a k o p a n e m )
«dyż konstatuic
to «samo ' u o S i e n i r f o r a ^
śmiałe oaral - c m n e l r y c z n e
razolao w a n i e i b e z c T i e n u n i a l n / d e l o r m a c i e L i k i kształtów n a t u r y *
odobnie o bra 7 ś w / o f i i 7 с(irkanii ( 7 ako o ane M u z e u m S
'
^1 i e i n os i a da к ol or\ t к t ńrv ! п ш \ а тп a 1 o^ h*' d o r dza w e ^ ^ a r n y
Tytusa cźyżewskk
l

2ldw

rzeżhl

stw-o H o s ^ n i a

Пн-уst UST
ooSn

\

™

S

S

B o l e ś c i i e j z Książ a W i e l k i e g o
p o w inie cliowsk i )
GeomeLryzacje f o n u łączy S e w e r y n z k u b i z m e m ( s i r . 16)
« Т е i i n n e znane przykłady k u b i z m u n a s z y c h światkarzy, p o c h o ­
dzą z I p o l . w X I X w., wyprzedziły w czasie a n a l o g i c z n e p o m y -

�m
s l y p a r y s k i c h a.rlv*tó\v z P a w i e m C e z a n n e m na czele, a p r z y p a ­
dające n a pocz. X l X w . » . A u t o r podkreśla s i l n i e zasadnicza róż­
nice, klóra wyróżnia «polskie, chłopskie formuły uproszczeń* o d
k u b i z m u z a c h o d n i o - e u r o p e j s k i e g o . W przeciwieństwie d o rzeźby
l u d o w e j uważa S e w e r y n k u b i z m z a c h . - e u r o p e j s k i za k i e r u n e k
m ó z g o w o refleksyj,ny, ' w v d e d u k o w a m v m e d y t a c j a .
Upraszczanien a t o m i a s t u l u d u «to n i e Świadome posługiwanie sie. b r y t a m i geo­
metrycznymi
j a k o b u d u l c e m rzeźby l u b ś w i a d o m e " n a g i n a n i e
kształtów' do f o r m g e o m e t r y c z n y c h ale p r z e d s t a w i a n i e w i z u a l n e j
s t r o n y p r z e d m i o t u w m a k s y m a l n y m skrócie i właściwy l u d o w i
n a w v k do n a d a w a n i a z j a w i s k o m ' w z * l e d n v i n f o r m y a b s o l u t n e j
J e s t ' o n p o c h o d n a f o r m a uproszczenia* D r u - i c z y n n i k w v p l v w a l
z t r o s k i b y f o r m a działała n a ' w i d z a s u b i e k t y w n i e w przeciwień­
s t w i e dó -dzieł z a c h o d n i o - e u r o o c i s k i c - o k u b i z m u który w e d l e Sew e ™ - r o d ż e " n v w a ł sie-od l K k i e V o \ c / u c ia
'
A n a l o g i e z nowoczesna p l a s t y k a f r a n c u s k a u s t a l o n e p r z e z
S e w e r y n a mają głębsze podłoże. W sztuce l u d o w e j p o l s k i e j o d ­
k r y w a m y wartości plastyczne, które ujawniają sie wówczas, g d v
podłóż* ' s z t u k i jest a n a t u r a l i s l v c z n e , a z n a c z e n i e ' decydujące na
kształtowanie sie s z t u k i m a wVobrażeniowość a r l y s l v . ' R z e c z y w i ­
stość wyobrażeń, t a k d o s k o n a l e
sprecyzowana
przez
Leona
C h w i s t k a (Wielość Rzeczywistości w sztuce) w p o l n i o d p o w i a d a
! v m c z y n n i k o m e m o c j o n a l n y m i światopoglądowym, które p o w o ­
dowały n i e z n a n y m i м я т bliżej a r t y s t a m i l u d o w y m i S t a n o w i o n a
a n t i l e z e r a c j o n a l i s t y c z n e ^ , światopoglądu т uświadomiona w p o l n i
i „ a d ' o &lt; w i d z e n i a c h o p a r t a znajomością świata r z e c z y w i s t e g o
k l o n w s z l u c e o d z w i e r c i e d l a sie w w i e r n y m "od d a n i u f o r m s p o t v k a n y c h w ' rzeczywistości V r l v s K l u d o w y d o s l r / e - i też n i e k i e d y
z i a w i s k a r e i l n e oko i e « o V h w v H ie z niesłychana spostrzegaw­
c z o ^ do d i i c h w c S mzlmosi e L nak l v k o w l e i n o s l a r i
w i aide i m u sie m v X S S
S i I o w e t , L k i e d y raie h s l ' i i
wienie w Z d i ^
rVsVv h i n n ^
vszvstk\n
icdnnk ' d m u \ Z
l• s i h i y m p i c S

|Д

! £ S i I ? S r

połączona

Światopogląd a r t y s t y c z n y ' t e g o ' r o d z a j u w v s l c p u j e w różnych
epokach i l l u u m c z v n a m s z l i i k e l v c h czasów, 'w których wartości
plastyczne n i e łączą sie ściśle z ' m a t e r i a l n a f o r m a ' określonych
obiektów. W z a j e m n e u s t o s u n k o w a n i e sie i s t o t n y c h czynników d a ­
nego światopoglądu deevduje o c h a r a k t e r z e s z t u k i . U ludów p r y ­
m i t y w n y c h p r z e d h i s t o r y c z n y c h dominują p i e r w i a s t k i ściśle w y o ­
brażeniowe, w szu.ee p r v n i i t y w n e j g r e c k i e j czy e g i p s k i e j nastę­
p u j e p e w n e wyrównanie' s t a d f o r m a b a r d z i e j «eomelryczna a k -

�335c e n t o w a n i e bryły, w sztuce średniowiecza, roniańszezyzny i ąot v k u d o s t r z e g a m y n i e j e d n o k r o t n i e przewagę p i e r w i a s t k a ' e k s p r e ­
s j i , tu ,znów s i l n i e j s z e a k c e n t o w a n i e f o m w . W sztuce o p a r t e j n a
t a k i c h p o d s t a w a c h farma p l a s t y c z n a s t a j e ' s i e bezpośrednim c z y n ­
n i k i e m w y r a z u , niezależnie o d j e j z w i a z a n k .z p r z e d s t a w i o n y m
m o t y w e m ' f i g u r a l n y m CZY o b i e k t e m .
' A k a d e m i c k a sztuka" X I X w., d a l e k a b v i a o d t a k i c h dążeń,
panował p o w s z e c h n i e k o n w e n c j o n a l i z m f o r m n a l u - r a l i s l v c z n v c h ,
a wysiłek twórczy, który dokonał się w n o w o c z e s n y c h k i e r u n k a c h
a r t y s t y c z n y c h X I X i X X w., p o z w o l i ł n a m dojrzeć wartości p l a slvczne. T e same wartości zupełnie n i e o c z e k i w a n i e pojawiły sic
w* tak wspaniałej postaci w sztuce l u d u p o l s k i e g o . Nasze p o k o ­
lenie, stajać n a g r u n c i e z d o b y c z y n o w o c z e s n e j myśli p l a s t y c z n e j ,
z p o d z i w e m p a t e v n a piękno p l a s t y c z n e z a w a r t e ' w sztuce l u d o ­
wej
W y p r z e d z a * o n a niewątpliwie czasowo, p e w n e
zjawiska
w sztuce n o w o c z e s n e j , które "są j e j p o k r e w n e . P o k r e w i e ń s t w o to
w y n i k a z niektórych wspólnych"podstaw kształtowania ale odkryc­
ie też możemy w i n n y c h o k r e s a c h r o z w o j o w y c h
D l a Cvnriana
N o r w i d a stanowiła sztuka l u d o w a l o t y l k o światki b e z w y r a z u
Renesans odwracał sie tez do ootvfcu j a k o o k r e s u barbarzyństwa'
a n a s t c p u i a c y p o renesansie b a r o k ' do n i e d a w n a uchodził A
sztukę u p a d k u /en u c h sn
^
z u * sie ż e i u ż
^
o arte n a k o . e n e i a - ł n ,
nieknn
J e r n ^
ystów Z
l e T K
L V
s Z n e k do S

isi\a z n y c h

; S
lulTe

C

nie

SSIVX5

S

r

I^./en.a

у a az o

O d k w w c z e . n o w e s p o j r z e n i e n a sztukę l u d o w a , które w y ­
stępuje w e wstępie S e w e r y n a do k a t a l o g u w y s t a w y k r a k o w s k i e j ,
znalazło pełne p o t w i e r d z e n i e w n a g r o m a d z o n y c h " n a w y s t a w i e
dziełach. Wszczęło zarazem n o w y etap w b a d a n i a c h n a u k o w y c h
nad s z t u k a l u d u polskiego, wysuwając ja n a czołowe m i e j s c e
zainteresowań, co niewątpliwie dokonało sie n i e bez oddziaływa­
n i a a k t u a l n y c h założeń twórczych. T r u d n o przewidzieć w s z y s t k i e
następstwa 'tego z j a w i s k a , na p e w n o n i c ograniczą sie o n e ' t y l k o
do d z i e d z i n y czysto n a u k o w e j .
,
'•
H

}

] } l

P R Z E G L Ą D SOCJOLOGICZNY. K w a r t a l n i k Polskiego I n ­
s t y t u t u Socjologicznego. T . V I I I i I X , Lodź 1946 i 1947.
Pierwszy powojenny
r o c z n i k «Przegladu
Socjologicznego*
w y d a n y w r." 1946 nawiązuje w pełni d o ' p r o b l e m a l y k i * z a w a r t e j

�336
w tomach p o p r z e d n i c h lego czasopisma, tworząc j a k g d y b v o r g a ­
n i c z n a całość z o s t a t n i m p r z e d w o j e n n y m , nieukończonym tomem
V I I . Zewnętrznym w y r a z e m tego związku jest przejęcie do b i e ­
żącego tomu artykułów p r z y g o t o w a n y c h p r z e d wojną dla n i e w y d a n y c h n i g d y zeszytów 3 i ' I t o m u V i i ( A l . H e r t z , . Z a g a d n i e n i e
socjologii w o j s k a i wojny», I ) . M . Goodfellow, " E l e m e n t y ekono­
m i i w e t n o l o g i i . , G. K a g a n , . D u - r k h c i m i M a r x . ) , uzupełnienie w y ­
suniętych przez n i e zagadnień . p r z e d r u k i e m przedwoieameeo r ó w ­
nież (druk w czasop « M a r c h o ł M artykułu B r . M a l i n o w s k i e g o pt.
.Śmiertelny p r o b l e m a t * oraz n o w o " n a p i s a n y m J . Obrębskiego
. T e o r i a ' e k o n o m i c z n a i ' m e t o d a socjologiczna w b a d a n i u społe­
czeństw^ oierwotnvch»
wreszcie szere™ tych s a m y c h co p r z e d
w o j n a n a z w i s k zarówno w "składzie K o m i t e t u r e d a k c y j n e j i a k
i wśród autorów d r a k m y m i y c h i m p r a w W ś r ó d tych osLatnićh sa
z p i e t y z m e m umieszczone nazwSka autorów już n i e żyjących
fraomen у n e d i S i
d o h d n i ^ i e i c h trać daw^iefs?vch
i wo ieimvch П K m S i
&lt;&lt;P er w-o na s z k o H u o b v w a t e l n i e n i a T
w i a T i H e d o ™Veszłośc n ie w s K dzac sie sweso d o t y c h c ^ s o V e « o
dorobku
\ K ies T ,
n
K
S
3
?
2 1 ' so, L di t n i l
ffi,H Д &gt; T f h ^ i ń s k f
że n , S
vn'itvk'i
n.3wniPnn7 m i
,
™ ł и ™ da « n
K a t
, W
\ i , 1 v a ona Я
™
Г
ш
А
^
^
?i 7 , Л
« i T 7
w
E 7 ч 1 и и п ь
s i ę ' w ciągu р о Ы е п , И Г !
S l t y £ ę £ i &gt;
O d ' c h w i l i swego zafożenia dzięki ' i n i c j a t y w i e p r o f . U n i w .
Poznańskiego V, Z n a n i e c k i e g o w 1930 r. . P r z e g l ą d , stanowił wa­
żną pozycję w r o z w o j u nie. t y l k o socjo-, a l e i e t n o l o g i i . N i e było
n i e m a l ' t o m u , w którym b y ' obok r o z p r a w t e o r e t y c z n y c h czoło­
w y c h socjologów, Z n a n i e c k i e g o , Z n a m i e r o w s k i e g o , S z c z u r k i e w i ­
cza i i . , yyyników n a j n o w s z y c h badań n a m a t e r i a l e p o l s k i m C h a Jasińskiego, Bychlińskieyo i i . , projektów z m i a n i d o s k o n a l e n i a
m e t o d b a d a w c z y c h s o c j o " r a f i i i s o c j o l o g i i , ocen i k r y t y k p r a c p o l ­
skich i (.bevch'ilp
n i e znalazły sie prace z p o g r a n i c z a t y c h d w u
d y s c y p l i n dotyczące zagadnień' nans w a i spoleczeńslwa p i e r w o t ­
nego' z w y c z a j u m a g i i czy społecznej f u n k c j i w y t w o r u (Bystroń
K r z y w i c k i K r z y ż a n o w s k i ' S e w e r y n M a l i n o w s k i ) " Drukując prace
z po-ranićza n a u k « P r z e » t a d » do p e w n e c o s t o p n i a przeciwstawił
sio c P y s S e m o - i a f i c / n e i oprsowej n i e k i e d y f i l o l o g i c z n e j p o s t a w i e
m v y i m o w a u c i n r z e z ' autorów drukujących równocześnie w . L u ­
dzie.cowiccei
w a r t y k u l e O b e b s k i e ' o dotyczącym p r o b l e m u
emic^ych I S n r / d —
n e i e d n o k r o t i u e przez
J

P

ed3rafów^

ich noie ^ j ^ i c i n e .

ujęcie

�337
W a r t y k u l e p i . «Zasadnic.ze s t a n o w i s k a w e współczesnej so­
c j o l o g i i p o l s k i e j * , d r u k o w a n y m w o b e c n y m V I I I t o m i e «P.rzeglądu», Chalasiński pisze o .1. Obrębskini,'że t e n « ( z a s w o i m m i ­
s t r z e m B r . M a l i n o w s k i m ) r e p r e z e n t u j e kienuinck e t n o l o g i i .socjolo­
g i c z n e j , zmierzający d o socjologicznego pogłębienia p r o b l e m a t y k i
e t n o l o g i i i etnografii». Z a p e w n e l a właśnie u z n a n a p r z e z s o c j o l o ­
gów p o s t a w a m e l o d y c z n a M a l i n o w s k i e g o i jego szkoły otworzyła
f m o d p i e r w s z e j c h w i l i łamy . P r z e g l ą d u . , którego niewątpliwa
zasługa jest w p r o w a d z e n i e n a z w i s k a M a l i n o w s k i e g o z p o w r o t e m
do l i t e r a t u r y p o l s k i e j , w JklóiTJ n i c występował o&gt;d r. 1915 ( p r a c a
0 . W i e r z e n i a c h p i e r w o t n y c h * , d r u k o w a n a przez A k a d e m i e U m i e ­
jętności).
P i e r w s z y p o w o j e n n y l o m « P r z e g I a d u » n i c p r z y n o s i , jeśli c h o ­
d z i o p o g r a n i c z e socjo- i' e t n o l o g i i żadnego n o w e g o n a z w i s k a p o l ­
skiego. Z autorów obeveh p o d a n a jest w tłumaczeniu r o z p r a w k a
n e o f m i k c j o n a l i s t y G o o d f e l l o w a , którego p o s t a w a b a d a w c z a zostaje
p o d d a n a s i l n e j ' k r y t y c e w e w s p o m n i a n y m już w y ż e j a r t y k u l e
Obrebskiego
żądającego od etnologa
b v p r z y b a d a n i u społe­
czeństw p i e r w o t n y c h analizę e k o n o m i c z n a p U - z e d z a ł a n a l i z a so•ciolo«iczna i h i s t o r y c z n a Jeszcze w i ę c e j ' ż ą d a o d e t n o l o g a M a l i ­
n o w s k i . Każe m u ' . b y ć o b y w a t e l e m całego świata, przeszłego
1 dzisiejszego*, nim-iee czerpać ze z b i o r o w e g o doświadczenia l u d z ­
kością widzieć istotę, w o j n y ( g d y ż o n a jest t u t a j l e m a t e m r o z w a ­
żań a u t o r a , n a przykładach c z e r p a n y c h z różnych g r u p i k u l t u r )
«obiektvwnie. i beznamiętnie, t a k a . j a k a o n a jest w 'rzeczywisto­
ści; widzieć- j a w jej . p r a w d z i w e j ' p e r s p e k t y w i e poprzez n a j w i ę k ­
sze odległości czasu i p r z e s t r z e n i * .
N i e ulega wątpliwości, że coraz h a r d z i e j wzrastają w y m a ­
gania s t a w i a n e n i e t v l k o e t n o l o g o m , lecz i e t n o g r a f o m zarówno
przez p r z e d s t a w i c i e l i - p o k r e w n y c h n a u k , j a k przede
wszystkim
przez n i c h s a m v e h . W z m a g a się n a c i s k n a b a d a n i a
terenowe
p r z e p r o w a d z a n e w sposób w i e l o s t r o n n y . Zacieśniają sie p o w i ą z a ­
n i a z n a u k a m i p o k r e w n y m i m . i . także .z socjografią i 'soc jologią.
Zwycięża t e n d e n c j a syntetycznego s p o j r z e n i a n a człowieka 1 jego
kulturę. T o też dziś może więcej niż przed w&lt;u n a znaleźć można
podobieństw m i e d z y p o s t a w a ' M a l i n o w s k i e g o i j e « o szkoły a tą
która przyjmują' i n n i .uczeni wyrośli z i n n y c h szkół C o ' w i ę c e j
w większym n i z k i e d y k o l w i e k s t o p n i u budiza dziś z a i n t e r e s o w a ­
n i e n i e ' t y l k o e t n o l o « ó w lecz i etnografów V n a u k o w e - o p u n k t u
widzenia'podchodzących do b a d a n y c h zagadnień artykuły o c z y slo s o c i o l o , u &lt; v n c i ' n ^ b l e m a t y c e
u s t a h h e c pojęcia bez których
d z i s i a j obyć się n i e m n h r a n W e l w
Zjpros^ejpracy^nsowej,
Lud, T. XXXVIII

22

�338
t a k i e j a k środowisko (artykuł Szczepańskiego), w a r s t w y s p o ­
łeczne ( R v c h l i n s k i ) CBV zespół osób ( Z n a m i e r o w s k i ) . T o t e ż ' « P r z e &lt;dad» dobrze sie zasłużył umieszczając r o z p r a w y n a ten właśnie
temat.
\
*
"
N a z w i s k a różnych u c z o n y c h pracujących n a p o g r a n i c z u e t n o i s o c j o l o g i i w y m i e n i a C h a ł a s i W we w s p o m n i a n y m już a r t y k u l e
s v n l e l v c a i v m ; stanowiącym f r a g m e n t p r z y g o t o w y w a n e j większej
p r a c y / M a m v t u p o r a i p i e r w s z y w n a u c e ' - z e s t a w W o b o k siebie
oceny p o s t a w b a d a w c z y c h K r z y w i c k i e g o , B v s t o o n i a , P o n i a t o w ­
skiego, C z a r n o w s k i e g o , zwięzłe, k w t v c m e , choć może n i e supełn i e wystarczające z p u n k t u w i d z e n i a p o t r z e b etnologa.
Następny I X t o m « P r z e g l a d u » powraca również w a r t y k u l e
St, S t e m p o w s k i e g o do omówienia s y l w e t k i K r z y w i c k i e g o , już n i e
z n a u k o w e g o j e d n a k , lecz p u b l i c y s l y c z n o - b i o g r a t i c z n e g o punktu
w i d z e n i a , J . Chałasiński vv m l y k u l с Poświęconym s o c j o l o g i i współ­
czesnej określa j e j d z i s i e j s z e "tendencje rozwojowe jako z w r o t k u
b a d a n i o m szczegółowym
s o c j o - r a f i c z n y m , oraz k u przeszłości
ST&gt;ołeczno-go poL-czej
(przede w s z y s t k i m P o l s k i
XIX w).
W tych d w u k i e r u n k a c h z m i e r z a je»'o z d a n i e m również p r o b l e ­
m a t y k a obecnego tomu «Prze"ladu» N i e odbiega wiec ona w za­
sadniczej l i n i i o d zagadnień które i d l a e W r a f a stanowią klucz
do z m S m i e n i a tła b a d a n e i ' nrzez nie&lt;«o k u l t u r y t r a d y c y j n e j T o
też n a p i e r w s z y m m i e j s c u jeśli chodzi o z a i n t e r e s o w a n i e elno-rafa
oostaw r należy artykuły' « P r z e « . h d u » które t y m właśnie nostu-'
latcmi o d n o t v i a d a i ' i T

|
I
I

Sl

ч п Х Г е w Król es Iw Ś e К on " reso w у in w okre s i e 1Ь1 5 - 8 1 6 W
tnld K u b w S Z p m ' S T ! ™
Vi«,łec7nv»
vvsnwn s ^ ^ ^

« ™ £ ч/
i, u
J
g

w^-j

nl™-4ki

: L

,°tSЛ r S ^ w i r

« t T\tŁ
!
„'

L

flZ^lZ
f Г

2
Г

4

S

Ш

n

! S lin1, ń J
It
b
f
t

c

r

o

U

C

w

&gt;

t

J
c

h

nosci związanra b a d a n y c h wytworów i i n s t y t u c j i z i c h tłem s p o lecznyrn.
Na dalszym miejscu postawi etnograf w swojej h i e r a r c h i i
zainteresowań artykuły teoretyczne Z n a m i e r o w s k i e g o ( « J a » s p o i e e z n e » ) i M . O s s o w s k i e j ( « E g o i z m i a l t r u i z m a IY^Y stosunków
społecznych»i, rozważania N . A s s o r o d o b r a j n a l e m a t społecznej
s e l e k c j i młodzieży a k a d e m i c k i e j .zgrupowanej n a k u r s a c h p r z y g o l o w a w c z y c h , artykuł Szczepańskiego z a j m u j m y się p r a k t y c z n y m i

%
Ц
Щ
Ш
Ш
Щ
Ш
Щ

�339
możliwościami zastosowania w i c d z v socjologa ( s o c j o l o g i a ,
ideo­
l o g i a a t e c h n i k a społeczna.), j a k ' r ó w n i e ż s i l n i e
rozbudowany
n o w y dział «РгоЫищу i prądy*.
* N a zakończenie wspomnieć trzeba o d z i a l e recenzyj u m i e ­
szczonym w obu o m a w i a n y c h toniach, w tomie I X ponadto o prze­
glądzie czasopism, k r o n i k a c h i s p r a w o z d a n i a c h z działalności róż­
n y c h ośrodków s o c j o l o g i c z n y c h .
A. Kutrzebianka
i I.
Turnau

K A L E N D A R Z D L A MAZURÓW. Nakl. Instytutu Mazur­
skiego. R o c z n i k X V I I (1947). 8o, str. 96. R o c z n i k X V I I I (1948), 8 .
str. 136.
n

Dwa popularne
tomiki
- K a l e n d a r z a M a z u r s k i e g o , za r o k
1947 i 1913 nawiązały do d a w n e j s w o j e j t r a d y c j i , a l e j a k w f o r ­
m i e g r a f i c z n e j , t a k i ' w treści sa dostosowane d o n o w e j s y t u a c j i
p o l i t y c z n e j Mazurów. N a o b i , t o m i k i w i n i e n zwrócić u w a g ę i e t n o ­
graf,'gdyż r e d a k c j a k o n s e k w e n t n i e w p r o w a d z a d o k a l e n d a r z a m a ­
teriał e t n o g r a f i c z n y z o r y g i n a l n y m i i l u s t r a c j a m i , te zaś w o b e c
ubóstwa materiałów z M a z o w s z a P r a s k i e g o ( W . Kętrzyński, J .
S c m b r z Y c k i E S u k e r t o w a i M T o e p e n ) podnoszą w a l o r cale«*o
wydawnictwa.
Na szczególna uwagę zasługują d w i e n o t a t k i H . S k u r p s k i e g o :
« 0 sztuce ludnwej» (R. X V I I , str. 5 4 - 5 9 . r v r i n 9) o r a z "Nasza
rzeźba l u d o w a . (R. X V I I I , sl;r. 8 2 - 8 4 , r y c i n 3). Główna wartość
tych artykułów p o l e g a n a m a t e r i a l e i l u s t r a c y j n y m ; są t o ; m a l o ­
w a n a s z a f k a z «roga1em», z y d e l , c z e p k i haftovvane złotymi nićmi,
szczvt chałupy z p o w . szczycieńskiego, k a f l e z l a l 1 9 3 8 - 3 3 , l u ­
dowe d z b a n k i ! cztery m a l o w i d ł a n a szkle, k i l i m l u d o w y z o k . 1788
r„ rzeźba f i g u r a l n a z X V I I w i e k u , rzeźby przedstawiające św Ro­
cha i Św. Mikołaja z o k o l i c O l s z t y n a .

•,

N i e z b y t d o h r v p a p i e r i farba obniżają, wartość t y c h i l u slracyj.
Na uwagę również zasługują n o t a t k i materiałowe. A. Śliwy,
«Ta.bakiera .na W a r m i i . (R. X V I I , s t r . 7 7 - 8 ) , Biesa. « W e s o ł e o p o ­
wieści m a z u r s k i e * , « W e s e l e m a z u r s k i e d a w n y m i l a t y . (R. X V I I I ,
str. 8 6 - 7 ) . a d a l e j w s p o m n i e n i e o W o j c i e c h u Kętrzyńskim i i n n e
d r o b i a z g i . Treść t y c h artykułów jest b a r d z o ogólnikowa, o p i s y zaś
mało plastyczne, to też R e d a k c j a p o w i n n a zwrócić uwagę n a te
niedociągnięcia i czeipać pełna ręka z c i e k a w e j k u l t u r y Mazurów.
p o w i n n a leż sięgać równomiernie do w s z y s t k i c h działów k u l t u r y .

�340
P r z y tej o k a z j i należałoby w v r a z i c Życzenie, b v prowadzący t a k
ożywianą działalność I n s t y t u t * M a z u r s k i b o d a j w b i u l e t y n a c h l u b
w ' j a k i e j ś osobnej s e r i i poświęcił uwagę e t n o g r a f i i ' M a z u r ó w .
J . G.
ROMAN
etnografii
i potrzeby
W y d . Instytutu

REINFUSS,
«Z a g a d n i e n i a
i
po trzeb v
na Śląsku Środkowym i D o l n y m . S t a n
nauki
p o l s k i e j n a D o l n y m Ś l ą s k u».
śląskiego. 8», str. 5 1 - 5 7 . K a t o w i c e - W r o e ł a w 1917.

W e wstępie a u t o r s t w i e r d z a , że n a u k a p o l s k a , jeżeli i d z i e
o znajomość stosunków e t n o g r a f i c z n y c h n a Śląsku D o l n y m i Środ­
k o w y m , skazana jest n a k o r z y s t a n i e ' wyłącznie ze źródeł i o p r a c o ­
wań' n i e m i e c k i c h . Materiałom t y m d a l e k o j e d n a k do o b i e k t y w i ­
z m u , sLale b o w i e m i wszędzie e l i m i n o w a n o w s z y s t k i e te e l e m e n t y
k u l t u r y l u d o w e j , które świadczyły o polskości tv'ch z i e m . T e n s t a n
rzeczy' w y m a c a s w e a n i z o w a n i a ' n a większa skale badań t e r e n o ­
w y c h poświęconych e l e m e n t o m śląskiej k u l t u r y l u d o w e j a także
badań n a d k u l t u r a ludności n a p ł y w o w e j z P o d o l a , W o ł y n i a P o ­
lesia i Białorusi. ' A u t o r z w r a c a ' r ó w n i e ż uwagę n a konieczność
b a d a n i a m e c h a n i z m u p r z e j m o w a n i a treści k u l t u r o w y c h p r z e z l u d ­
ność napływowa ' o r a z towarzyszącym "procesom w y r ó w n a w c z y m
Reszle rozważań ooświeca a u t o r ' techniczne i s t r o n i e o r g a n i z a c j i
badań przez Katedrę e t n o - r a i i i e t n o l o g i i U n i w e r s y t e t u ' W r o ć t o w s k i o oraz I n s t v t n l s h s r i
"
"'
J С

MARIA
Z N A M1 E RО W S K А - PR fj F F E R O W A,
«О с h r o n a
z a b y t k ó w k u l t u r y l u d o w e j . . P o r a d n i k . 8&lt;\ 48, 45 r y c i n .
E d . Ć. I . K. W a r s z a w a 1947.
A u t o r k a l i c z n y c h p r a c e t n o g r a f i c z n y c h , a zwłaszcza c e n n y c h
prac o rybołówstwie, opracowała t y m r a z e m p o r a d n i k d l a z b i e r a ­
czy przedmiotów z z a k r e s u l u d o w e j k u l t u r y m a t e r i a l n e j . P o r a d ­
n i k ten jest równocześnie w y r a z e m t r o s k i p o t r z e b M u z e u m T o ­
ruńskiego, w którym a u t o r k a ' k i e r u j e działem e t n o g r a f i c z n y m . Z a ­
chęta i p o u c z e n i e ' d l a zbierających — oto " ł o w n y cel książki. N a ­
t o m i a s t p o r a d n i k t e n o c h a r a k t e r z e k w e s t i o n a r i u s z a m a ' t ę wadę,
że n i e jest o b l i c z o n y n a określony t v p zbieracza ( h a r c e r s t w o , n a u ­
c z y c i e l s t w o k l e r działacze w i e j s c y i t p ) . F a k t t e n n i c pozwolił
a u t o r c e przystosować p o r a d n i k a dó określonego p o z i o m u umysło­
wego, z a w o d u oraz w i e k u zbieracza. S k u t k i e m tego p o r a d n i k j e s t

�341
właściwie s k o n d e n s o w a n y m przeglądem zagadnień, t r u d n y m do
p r z e t r a w i e n i a przez a m a i o r a - z b i e r a c z a . N i e j e s t t o j e d n a k winą
a u t o r k i , lecz raczej następstwem zamierzeń w y d a w n i c z y c h C e n ­
t r a l n e g o I n s t y t u t u K u l t u r y , który t e n p o r a d n i k wydał.
U w a g i a u t o r k i n a lemat k u l t u r y l u d o w e j i metod zbierania
są n a p i s a n e ż y w o i j a s n o . W a r t o b y j e d n a k p r z y t a k i e j o k a z j i
zwrócić uwagę*' że z j a w i s k a k u l t u r y l u d o w e j w Polsce n i e sa j e d ­
n a k o w e n a całym obszarze, a z a d a n i e m e t n o g r a f i i j e s t właśnie r ó ż ­
n i c e t e wytłumaczyć, jest t o b o w i e m z a g a d n i e n i e budzące zawsze
•zaciekawienie w s z y s t k i c h l u d z i , j e s t też p r z e d m i o t e m n a u k i .
P o r a d n i k p o w i n i e n znaleźć się w każdej b i b l i o t e c e p e d a g o ­
g i c z n e j , gdyż w ręku n a u c z y c i e l a może stanowić doskonały p r z e ­
w o d n i k d o " p r o w a d z e n i a l e k c j i j e z v k a p o l s k i e g o czy g e o g r a f i i n a
t e m a t najbliższego środowiska. Może również oddać usługi p o ­
czątkującym e t n o g r a f o m w czasie badań t e r e n o w y c h .
J . G.

A D O L F N A S Z , « O p o l e » . Biblioteka archeologiczna pod
red. K. M a j e w s k i e g o . W r o c ł a w 1948. S i r . 02, G r y s . w tekście - I V
tablice.
Szereg r e w e l a c y j n y c h odkryć z e p o k i w c z e s n o h i s l o r v c z n e j ,
d o k o n a n y c h w ciągu o s t a t n i c h k i l k u n a s t u l a t w Gnieźnie, P o z n a ­
n i u , Kłecku, S a n t o k u . O p o l u i i . rzucających światło n a kulturę
m a t e r i a l n a P o l s k i z o k r e s u , w którym zawodzą źródła h i s t o r y c z n e ,
powoduje,* że e t n o g r a f o w i e ' z wzrastającym z a i n t e r e s o w a n i e m śle­
dzą w y n i k i osiągnięte w t o k u p r d i i s t o V v o z n y c h badań w y k o p a ­
liskowych.
'
'
N i e w ą t p l i w i e j e d n y m z n a j c i e k a w s z y c h odkryć w e z e s n o h i s t o r v c z i w c h n a z i e m i a c h p o l s k i c h było częściowe r o z k o p a n i e g r o d u
w O p o l u , d o k o n a n e jeszcze przez N i e m c ó w n a parę l a t przed w y ­
b u c h e m I I w o j n y światowej.
Nieslelv jednak Niemcy z przyczyn natury politycznej, nie
chcąc dać świadectwa w y s o k i e g o p o z i o m u k u l t u r y p o l s k i e j z c z a ­
sów poprzedzających okres n i e m i e c k i e j k o l o n i z a c j i , w o l e l i m a ­
teriałów o p o l s k i c h w sposób należyty n i e publikować, a s a m m a ­
teriał z e b r a n y zaginą! gdzieś w czasie w o j e n n e j z a w i e r u c h y . J a k o
j e d y n y ślad "robót w y k o p a l i s k o w y c h , p r o w a d z o n y c h w O p o l u p o ­
została garść s k r o m n y c h w z m i a n e k i sprawozdań p u b l i k o w a n y c h
w n i e m i e c k i c h czasopismach oraz przez n i e l i c z n y c h p o l s k i c h p r e h i s t o r v k o w , którym udało sie n a teren w y k o p a l i s k o w y przedostać
w czasie p r o w a d z e n i a robót.

�342
Rozprószony t e n m a t e r i a l , b a r d z o f r a g m e n t a r y c z n y , często
w szczegółach sprzeczny, zebrał z duża skrupulatnością ' w o m a w i a n e j t u p r a c y A . Nasz, dając n a j b a r d z i e j wyczerpujący j a k i się
dotychczas okazał opis w y k o p a l i s k o p o l s k i c h .
Dzięki b a r d z o umiejętnie p r z e p r o w a d z o n e j i n t e r p r e t a c j i e t n o logicz.nej p u b l i k o w a n e materiały straciły właściwa większości prac
p r e h i s t o r y c z n y c h m u z e a l n a martwotę, 'nabrały rumieńców życia
i o b r a z k u l t u r y wczesnohisWvcznvch mieszkańców O p o k w y p a d ł
dzięki t e m u b a r d z o p l a s t y c z n i e i .przekonywująco.
"
P r a c a p o d z i e l a n a jest wewnętrznie ' n a t r z y główne części.
W p i e r w s z e j d a j e ' a u t o r pis zabytków o p o l s k i c h zrekon­
struowany na podstawie'dotychczasowych publikacji i nielicz­
n y c h o r y g i n a l n y c h z a b y t k ó w ' z n a j d u j ą c y c h sie w M u z e u m Ślą­
skim w ' l S y L o i n i u i o r a z ' p a r u k o p i i p r z e c h o w y w a n y c h w O p o l u .
W d r u g i e j " r e f e r u j e przekazy h i s t o r y c z n e odnoszące' się d o g r o d u
w O p o l u , w trzeciej zaś materiały o p o l s k i e omawia n a s z e r o k i m
t l e porównawczym dzisiejszej k u l t u r y l u d o w e j Słowian i i c h n i e ­
których sąsiadów zwracając uwa-ę c z y t e l n i k a na proces c o f a n i a
*ie ' k u w s c h o d o w i zasięgów p e w n y c h z j a w i s k e t n o g r a f i c z n y c h ,
które dziś n o t o w a n e są n a Polesiu,' w czasach p r e h i s t o r y c z n y c h
zaś występowały również w O n o ! u W t e i części o r a e v wVkazuie
a u t o r duzi znajomość m a t e r i a l - ' . e t n o l o » i c z n e « o i b i a ł o ś ć we wła­
daniu n i m .
^ " "
'°
"

!

P
•

„

fll

I

П

A u t o r n i e o g r a n i c z a sie do m e c h a n i c z n e g o z e s t a w i e n i a m a t e r i a l u a r c h e o l o g i c z n e g o i elnologicznego, lecz s t a r a sie j e stopić
w jedną syntetyczną całość.
if
R

Re n

LISS

S T A N I S Ł A W ROSPOND, « S ł a n i p o t r z e b y
języko­
z n a w s t w a p o l s k i e g o n a Ś l ą s k u , ze s z c z e g ó l n y m
u w z g l ę d n i e n i e m D o l n e g o Ś l ą s k a » W v d . Inst. Śląski.
8», s t r . 5 8 - 6 9 . K a l o w i c e - W r o c ł a w 1947.
'
Szkic ten, poświęcony s p r a w o m d i a l e k t o l o g i i Śląska, a wiec
s p r a w o m językoznawstwa, n i e może być obojętny d l a e t n o g r a f i i
p o l s k i e j , na p o g r a n i c z u b o w i e m rzeczy i wyrazów i s t n i e j e w i e l e
wspólnych zagadnień, interesujących' zarówno etnografów j a k
i językoznawców. B a d a n i a d i a l e k l o l o g i c z n e p o w i n n y być p r o w a dzone łącznie z e t n o g r a f i c z n y m i . P r o p o n o w a n e przez a u t o r a b a d a n i a h i s t o r y c z n e n a d ' t o p o n o n i a s t y k a moga sie okazać płodne d l a
r o z w a ż a ń ' e t n o g r a f i c z n y c h , zwłaszcza jeżeli i d z i e o w y t y c z e n i e
d a w n y c h g r a n i c p l e m i o n śląskich.
' '
J . G.

ł
.

I

c '
J

7
'
ЗГТ

t

.Ж
Щ

�E T N O G R A F I A W Z. S. R. E . Ukazał się n i e d a w n o w d r u k u
•i-ci zeszyt . S o w i e c k i e j
e t n o g r a f i i» z a r . 1948 w y d a n y
przez A k a d e m i ę N a u k ZSRR, K o m i t e t redalk. r e d a k t o r p r o f . S. P.
Tołstow (8o, str. 211). Z n a j d u j e m y w n i m szereg c e n n y c h p r a c
z z a k r e s u e t n o l o g i i i e t n o g r a f i i , kronikę, s p r a w o z d a n i a z działal­
ności I n s t y t u t u E t n o g r a f i c z n e g o i m . N . N . Mikłuchy-Makłaja, oraz
dział k r y t y k i i b i b l i o g r a f i i .
Z p r a c w y s u w a się n a p i e r w s z y p l a n r o z p r a w a I . I . P o t e •china, który p o d d a j e s u r o w e j k r y t y c e k i e r u n e k f u n k c j o n a l n y
w e t n o g r a f i i , panujący dziś w E u r o p i e .zachodniej. Z a r a z na p o ­
czątku a u t o r c y t u j e słowa Żdanowa o współczesnej i d e a l i s t y c z n e j
f i l o z o f i i , że stoi o n a p r z e d n a m i « w s w v m n o w y m wstrętnym,
b r u d n y m jestestwie, odbijającym całą głębokość niskośc i ohydę
u p a d k u b u r ż u a z j b , i tę .charakterystykę rozciąga n a burżuazyjną
socjologię Szkoła f u n k c j o n a l n a - mówi c b l c f I I PotechhY ^
stoi całkowicie n a u s h i a c h i m p e r i a l i z m u ! b r y t y j s k i e j
Liczni
u c z e n i w r a z z Rronisławem M a l i n o w s k i m , twórcą t e j szkoły,
u z n a i a stosowanie z d o b y c z y n a u k o w y c h e t n o g r a f i i do celów n o l i lyki kolonialnej W . Brytanii.
"
F a l a ruchów wolnościowych, która .po r e w o l u c j i październi­
k o w e j ogarnęła W s c h ó d : A f g a n i s t a n , I n d i e , E g i p t , Turcję, K o r e e ,
S v r i e , Palestynę, s t r a j k i i .powstania w k o l o n i a c h afrykańskich,
w N i g e r i i i D a h o m e j u zmusiły r z a d i m p e r i u m b r y t y j s k i e g o d o
z m i a n y l i n i i postępowania. P o s t a n o w i o n o traktować u j a r z m i o n e
ludy 'inaczej, stwarzając p o z o r y samodzielności, podtrzymując
ustrój radowopłemieimy a i n a w e l wlac.zajac. pogańskie obrzędy d o
chrześcijańskich j a k nip • i n i c j a c j e młodzieży d o k o n f i r m a c j i '
N o w a l i n i a postępowania wymagała znajomości obyczajów
ludów u j a r z m i o n y c h , i c h wierzeń i u s t r o j u społecznego.
P o m o c w t y m m o g l i okazać e b i o g r a f o w i e . K o n g r e s między¬
n a r o d o w y w Oksfordzie^ лу i ' . 1946 powołał s p e c j a l n y k o m i t e t , którv
miał opracować p l a n p r a k t y c z n e g o l o s o w a n i a z d o b y c z y n a u k o ­
wych e t n o g r a f i i i a n t r o p o l o g i i w celach a d m i n i s t r a c y j n y c h i spo­
łecznych yyfadz k o l o n i a l n y c h . Szkoła f u n k c j o n a l n a jest w y n i k i e m
k r y z y s u k o l o n i a l n e g o systemu inmerialistYC-znego 'i rozpatrywać
j a ' n a l e ż y j a k o narzędzie do z w a l c z a n i a t e - o krVzysu. I I P o t e chin uważa szkołę f u n k c j o n a l n a za .wstrętna syntezę zacofania,
r e a k c j o n i z m u i ' amtinaukowości, które otrzymała w spadku, po e t n o ­
g r a f i i i socjologii ubiegłego s t u l e c i a * .
O b o k M a l k i o w s k i e g o ! twórcy szkoły f u n k c j o n a l n e j , który n a
j e d n v m z seminariów e t n o g r a f i c z n y c h w londyńskiej Szkole E k o ­
n o m i c z n e j wyraźnie powiedział, że . e t n o g r a f i a p o w i n n a być nauką

fa

�1

p r a k t y c z n i e stosowana do p o t r z e b a d m i n i s t r a c j i k o l o n i a l n e j * , s t a ­
w i a P o t e c h i n S. S m u l s a , najważniejszego członka rządu p t d . a f r y kańskiego-j członka L i g i Narodów. S. S m u t s założył p o d w a l i n y
f i l o z o f i c z n e i • p o l i t y c z n e ' f u n k c j o n a l i z m u . Dzieło j e g o ' . H o l i s m a n d
E v o l u t i o n * , w y d a n e w r . 1926 doczekało się » wydań w ciągu 10
lat. W p r a c y •tej S. S m u t s n i e p r z y z n a j e .racji a n i m a t e r i a l i s t o m
a n i s p i r y t u a l i s t o m , którzy t r z v m a i a się ślepo d o g m a t u p r z Y c z y n o wości. P o n a d d u c h e m i m a t e r i a głosi S. S m u t s , i s t n i e j e ' j e s z c z e
« e o i » jest t o - r e c k i e «holos» a n i e l s k i e - - w h o l e . T o .coś* n i e
jest a n i d u c h e m a n i m a t e r i a a raczej j e d n y m i d r u « i m z a r a z e m •
«coś» jest całością*' twórcza'istota życia• «'eałość» można poznać
j e d y n i e przez i n t u i c j e r o z u m b o w i e m nie jest w stanie .całości*
pojąć O n a n i z m p r z e d s t a w i a t a k a «całość» złożona z części które
p e n i i a r o z m a i t e m n k c i e w z a i e m n i e uzupełnia i ас-" sie zależnie o d
położenia l a k i e z a i n m i a w całości Q r - a n i z i n wiec* p r z e d s t a w i a
liaiZmL
nie m a ani p r z y ­
szyci

an

"~

nrzeszłości

i e s P l e teraŻnie 2 o 4 c C z l o w ćk iest
&lt;&lt;caTościa? P o d o W
rtecy
ndzkiTSnizГ snnltynvT^t rLltcż
г Я ,
Pro"
w £ e nłd n f r y k S
.ZcSt
' czvli
J S r i • nłri
н!1!
L d Ь rinl 'a t , i
.Sa

t a £ r ^ n S

frT,, n J i p S
?™SSS

w

™

ż ^ T J f f , Ta*
n
l
1
;

1 q i f 4™ n i Trnnnn™™! ,f.

flnlSp
3
w

i пи
i-i
К".™»

4tvvLt
w « J S

1 1 , , vi\ u Vi Г An 7

p u n k t b z e z j t o w y swego r o z w o j u W ь 192J S m u t s v, głosił s z u e g
odczytów w M o i y c h przedstawił p r o g r a m działań n a t u с m t Z w iąz k u A i r y k i p l d . O d c z y t y w y d a n e w r. 1930 doczekały się 2 w y d a ń .
W j e d n y m z r u c h zatytułowanym . P o l i t y k a t u z i e m n a .
Smuts
uważa za w i e l k i błąd d e z a t r y k a n . z o w a n i e tubylców i p r z e r a b i a m e i c h n a europejczyków, chociaż o d b y w a sie t o p o d hasłem h u n a u t y c z n y c h ideałów f r a n c u s k i e j r e w o l u c j i . W s k u t e k stosowam a t y c h haseł zniszczono stare i n s t y t u c j e r o d o w o - p l e m i e n n e i d a ­
w n e t r a d y c j e , przygotowując t y m s a m y m o d p o w i e d n i e podłoże d l a
.de, k o m u n i s t y c z n e j R z ą d W . B r y t a n i i p o w m . e n dązyc do u t r z y ­
m a n i a o r g a n i z a c j i p l e m i e n n e j oraz i n n y c h m s l y t a i c y j społecznych
i r e l i g i j n y c h , gdyż one t y l k o stanowić mogą s o l i d n e oparcie p o l l t y k i k o l o n i a l n e j . Państwo i m p e r i a l i s t y c z n e i społeczeństwo L u b y l czc tworzą .całość, złożoną z f u n k c y j w z a j e m n i e się uzupełniając y c h , t u b y l c y potrzebują o p i e k i białych, bez n i e b A f r y k a wróciłaby
do czasów p r z e d h i s t o r y c z n y c h . Poglądy powyższe S. S m u t s a i j e g o
zwolenników, G l u k m a n a , K f r k a , Brookesa r e a s u m u j e n i e j a k o p r o f .
M a l i n o w s k i mówiąc, że: « A f r y k a współczesna p r z e d s t a w i a całość

^
j f r
^
-

j&amp;
J |
JM
* g
Ш
Щ
J^H

�345
i
1

lt

złożona z .państw e u r o p e j s k i c h i ludności m i e j s c o w e j .
Funkcje.
Europejczyków polegają n a d o s t a r c z a n i u kapitałów, m a s z v n , i n ­
żynierów ' i kierowników p r a c y . F u n k c j e społeczeństwa" t u b y l ­
czego — n a d o s t a r c z a n i u siły roboczej». Szkoła f u n k c j o n a l n a n i e u z n a j e zasady przvcAuiowxxsci, p o d o b n i e j a k i Sniuits, który t w i e r ­
d z i , że n i e można'poznać n o w e g o z j a w i s k a opierając sie Aa p r z e ­
szłości; z j a w i s k a funkcjonaliści badają t a k i m i , j a k i m i ' są w t e j
c h w i l i a n i e j a k i m i b v l v l u b w j a k i sposób powstały. F u n k c j o ­
nalizm
m j e skra j n v a h i s i o r y z m . r a s i z m a n g i e l s k i , stokroć n i e ­
bezpieczniejszy o d n i e m i e c k i e g o oraz biolo-izację życia w d u c h u
spencei-owsko^bastianowskiin.
u a i

poddaje

f

ф

'

L
"*
i' '
i

R ó w n i c druzgocącej k r y t y c e
Potechin funkejonalizmr amerykański. którv jest w istocie o d m i a n a
angielskiego..
C h a p l c i Goon. p r z e d s t a w i c i e l e l u n k c j o n a l i z m u amerykańskiego,
w dziele s w v m . P r i n c i p l e s of A n t h r o p o l o g y * , potępiają a h i s t o r y z m M a l i n o w s k i e g o , lecz w e d l u * i c h pojęcia h i s t o r i a jest proce¬
sem s t o p n i o w e g o k o m p l i k o w a n i a sie stosunków m i e d z y ludźmi.
N a zmianę stosunków wywierają w p ł y w z m i a n y geograficznegośrodowiska, w y n a l a z k i techniczne, z j a w i e n i e sie t a k i c h postaci,
i a k B u d d a C h r y s t u s M a h o m e t . H i s t o r i a j a k o proces p r z y r o d n i e z o i i s t o r v c z n v 'dla n i c h nie i s t n i e j e W c h w i l i obecnej powikłanie
stosunków' osiągnęło w y s o k i stopień n a s i l e n i a - z a d a n i e m e t n o g r a ­
f i i iest s t w o r z e n i e wspólnej p l a t f o r m y d l a poszczególnych d v s c v m i n j a k socjologia ' «оойгаКа p s y c h o l o g i a 'które z b o l a ł y b y 'tei starałyby ^ " u z d r o w i ć s c h o r z a K o i - a n i z m k a o i t a i i s t v e z nego u s t r o j u .
"'
" •
"
' " ' ° Prócz szkoły f u n k c j o n a l n e j istnieje jeszcze w A m e r y c e p o ­
k r e w n a szkoła psychologiczna.' Szkoła f u n k c j o n a l n a a k c e n t u j e
psychologie g r u p y rodzinnej, psychologiczna — psychologie i n d y ­
widualną" O b i e te szkoły sa w i e r n y m i służkami i m p e r i a l i z m u
i t y m s a m y m zamykają przed sobą w s z e l k a przyszłość.
W d z i a l e materiałów a n t r o p o l o g i c z n y c h ' i e t n o g r a f i c z n y c h
z n a j d u j e sie krótki artykuł A. M . ż i g u l e w a , który I n f o r m u j e c z y ­
t e l n i k a o f o l k l o r z e z r o d z o n y m n a f r o n c i e ; n a f o l k l o r ten składają
sie głównie przysłowia i a f o r y z m y . « w k i l k u słowach zawierające
całe" księgi mądrości., j a k określił M . G o r k i i . teim r o d z a j u twór­
czość l u d o w a : Przysłowia w o j e n n e sa w y r a z e m nienawiści d o
w r o g a i pełnej e n t u z j a z m u miłości o j c z y z n y oraz przywiązania do
naczelnego w o d z a
W y c h w a l a j ą one rzutkość i energie
szarego
tłumu żołnierskiego. Przysłowia zrodzone n a f r o n c i e przechodzić
z u s t do u s t stawały sie w końcu hasłami b o i o w y n i i Ż i « u l e w p r z v tacza dłu°i '^zere. przysłów m p e m i e n o w y c h ' l u b d a w n i e j z y c h
z m i e n i o n y c h ' i z a s t o s o w a n y c h do n o w y c h warunków."Agitacja p o -

stosunki

�346
l i t v c z m a p r o w a d z o n a n a f r o n c i e posługiwała się przysłowiami
i a f o r y z m a m i , j a k o środkiem n a j l e p i e j p r z e m a w i a j ą c y m do serca
I roanmiu. r a d z i e c k i c h żołnierzy.
Praca I . S. W d o w i n a : « I z i s t o r h obszczestwenogo stroją C z u k czej», o m a w i a b a d a n i a n a d organizacją społeczna Czukczów; r o z ­
poczęto j e z a l e d w i e w d r u g i e j p o l o w i e X I X s t u l e c i a . P i e r w s z e j e d ­
n a k m a t e r i a h zebrane przez M a j d l a , i s p r a w n i k a z K o l y m y , n i e
prizedstaw-iaia w i e l k i e j .wartości i a k o że n i e zawierają d a n y c h h i ­
s t o r y c z n y c h D o p i e r o W . G. B o g o r a z zbadał dokładnie życief C z u k ­
czów, i c h u s t r o i społeczny i d a w n i e iszc ieao formy i a k również
i f o l k l o r . Pracę swą w y d a l w języku, a n g i e i l s k i n . w ' r . 1909. B o g o r a z jest zdania* że ród "nic istniał n i g d y u Czukczów, p o d o b n i e j a k
nie z n a l i « o w « łoc.helson-a K o r i n W i E s k i m o s i istniała na I n m i a s t «-rum' r o d z i n n a stanowiąca ™ l e d w i e zawiązek u s t r o h i r o ­
d o w e g o A u t o r zarzuca B o Z r a
sie
z nracaiiui F E n g e l s a i
C
m
ocen z i a w i s k z D m i k U i w i
dzenia s u b i e k t v w n e i socioioei?
Jeśli^ u s L i rodow-y n i e istniał
u C z t ó
w i r a t ^ sororal oraz
п п Г т ч ^
k t ó r e ' \\ i
i r 1 I w v e z y t l -ów
.andi m o T n ^ S ' ^

sno t l - a m

IONI

v-STlLi

sh'tn 1

o

rt,TZ

и

Г ™КЧУ
Г е Г
i e L , 1
Z',

I &gt;ZnX

n

w

i

Ы

РО/л a l a ^ . e k o n s t m k c ę d a w n y c h i o i m i .*dz пч sLosui k o w m a l /ensk(»-.,od/maijch Małżeństwa m i &lt; d z t osobn L u n tej samej
k r w i są n a porządku d z i e n n y m , z a b r o n i o n e są t y l k o s l o s u n k , mał­
żeńskie między TOdzicann ii dziec.mii . między r o d z i m y m i
r «
i s i o s t r a m i l Czukczów istniała jeszcze do. n i e d a w n a i n s t y t u c j a
m a .żeńska t z w . « n e w - l u m g y t . - k o b i e t a t o w a r z y s z ; tworzą j a
małżeństwa d w u l u b k i - l k u b r a c i ciotecznych którzy nabywają się
n a w z a j e m n e w - - t m n g y t ,z 2 l u b k i l k o a n a s m s t r a n u c i o t e c z n y m i . T a
f o r m a małżeństwa p r z y p o m i n a hawajską «punalna&gt;&gt;, z której w e ­
dług E n g e l s a rozwinęła się . i n s t y t u c j a r o d u , \ e w - l n m g y t p o d o b ­
n i e j a k p u n a l u a » d z i e l i społeczeństwo n a 2 g r u p y z czego p o ­
w s t a j e r o d d w u f r a t o a i - n y ,z egzogaimą. U p a d e k t e j o s t a t n i e j , w y ­
wołany p r z y c z y n a m i w y ż e j o m ó w i o n y m i , pociągnął za sob a u p a ­
d e k u s t r o j u uiaŁnai-chalno-rodowego. po którym zostały u Czuk¬
czów przeżytki w postaci łewiratu, s o r o r a t u , zemsty
krwawej
i z w y c z a j u wysługiwania żon. D o przeżytków małżeństwa g r u p o ­
w e g o u Czukczów z a l i c z a a u t o r , o p i s y w a n y przez podróżników
z w y c z a j w y m i a n y żon -między przyjaciółmi.
t

r

�347
I

4

W i e l k a rodzima p a t r i a r e h a l n a powstała u Czukczów w r a z ze
zmianą warunków g e o g r a f i c z n y c h , wśród których p o d s t a w a b v t u
.stalą sie p r a c a mezcravznv, j a k l o w i e c b w o i h o d o w l a renów oraz
rybołówstwo. Osady nadbrzeżnych Gaukozów składają sie z a z w y ­
czaj z k i l k u rodtzin złączonych w j e d n a spóilnoite r o d z i n n a n i e t y l k o
węzłami pokrewieństwa, lecz i p o d względem W y t a r ł a b y m i ' g o s p o d a i c r v m . P o ł m w r y b i l o w v n a w i e l o r y b y zraeszały p o m o r ­
s k i c h Czukczów p o d władza «.najstarszego» n a wspólnej łodzi « b » i da,nze». w której się mieściło do 40 mężczyzn. W a l k a z R o s j a n a m i
w X V I I I w i e k u wymacała większych sił t o też n a m o r z e WVDIYw a l o kilkanaście bajd'ar'z i k i l k o n i a tysiącami wojaków. «Starszyna»
też «падвЫ-эду» .natriarcha-lnei apflnotv Czukczów p o m o r s k i c h
nosi m i a n o «kierównika l o d z i . R o d z i n a p a t r i a r c h a Ina Czukczów
hodowców renów miała ten sam u s t r o i .Listarsze«o z w a n o n a ­
czelnikiem U i l a l z e m , u l
пщ^еЫка
nie b v h n i e o - r a n i " o n a W i e l k i e r o d z i n y czukoekie w w i e k u
X V 1 1 I ule«a3 \ n o d z i i ł o w i w miarę m m S u
stad reniferowych
1 tón' ( V u k c z e ' h o I o w a
sani п Г Д ^ ^ Х п .
П и Е
W
« ^a ad nc i,n. i ści
o s c o^ f z X

CZY

&lt;aiatUc^e4wn» w Ł

z

1

•
I

!
i
i
!

RiJI , W , w
S
i , „T ^ w r w r l t ń s S ó w f r ^ v O d ^ k r v «
ckich wt-sbnych p ^ l S z ^ n
n ^ podbój Czukczów
"
T r o i i c k a j a A.' L., « I z i s t o r i i n a r o d n o g o t e a t r a i c i r k a w U z b e klstanie». A u t o r k a artykułu zorganizowała k i l k a e k s p e d y c j i n a u ­
k o w y c h do d o l i n y Feirganu w c e l u z b a d a n i a mało dotychczas z n a uego t e a t r u uzbekistańskiego. Członkowie ekspedycji' z e b r a l i b o ­
gate materiały z d z i e j ó w t e a t r u . Z g r o m a d z o n o wiadomości, o i s t ­
niejącym d o 'r. 1936 cechu artystów U z b e k i s t a n s k i c h , z a p o z n a n o
sie z r e p e r t u a r e m i treścią sztuk oraz t y p a m i t e a t r u . P o z n a n o r ó ­
wnież t a j n a - w a r e aktorów zbliżona ba-ndU do с у - m s k i e - ' o «arabcz,o» D o p r a c y n a d z b i e r a n i e m materiałów wciągnięto n i i e d z v i n ¬
n v m i jednecó ' i / n a j w y b i t n i e j s z y c h a r K s t ó w - k o m i k ó w * k y z y k a
lusupdżana Dżakardżanowa.
'
'
' '
T e a t r l u d o w y w U z b e k i s t a n i e dtoieli sie na teatr m a r i o n e ­
tek i kukiełek i teatr w którym występują «kyzvc.zki» c z y l i k o ¬
m i c y w g r o t e s k a c h i farsach. T e a t r t e n , p o d o b n i e j a k t e a t r chiń­
s k i 'i i n d y j s k i , n i e posiada sceny a n i w i d o w n i , n i e m a w n i m d e ­
k o r a c j i a n i kostiumów. Treść s z t u k i przeważni'' i m p r o w i z o w a n a ,
to z j a d l i w y żart k i n c o o f i a r a padają n.ie t y l k o t y p y u j e m n e
i s z k o d l i w e w sensie społecznym, często -zdarza się b o w i e m , że
ostrze -dowo 1Т)и ^odzi w osobę c h a n a l u b jego dostojników, a WY¬
śmiewanie słabostek i ułomności l u d z k i c h n a b i e r a cech s a t y r y p o ­
l i t y k o - s p o ł e c z n e j , dlatego f a r s y kończyły się często t r a g i c z n i e

�348
śmiercią z b y t śmiałego d c y z y c z k b . Prócz fars i -grotesek ,.| t e a ­
t r a l n e g o r e p e r t u a r u należą t z w . « t a n k i d » , są to stare l u d o w e p a ­
r o d i e obrzędów n a r o d z i n o w y c h , w e s e l n y c h i p o g r z e b o w y c h . D w o r y
emirów i chanów u t r z y m y w a ł y n a d w o r n y c h artystów, "którym p o ­
z w a l a n o za odpowiednią opłatą złożoną'ich właścicielowi "wystę­
pować n a i r a i v o h d w o r a c h .
0

P r z e d s t a w i e n i a odbywają sie podczas świat l u d o w y c h , k a ­
l e n d a r z o w y c h , j a k o święto Ramaizainu, i r o d z i n n y c h . Również
k l u b y męskie urozmaicają swe z e b r a n i a występami "artystów tea­
t r a l n y c h . W d o l i n i e F c r g a n u istniała szkoła «kyzyczki&gt;&gt;. N a u k a
trwała 10 l a t , czasami dłużej. G e s t y k u l a c j a , m i m i k a , złośliwe
d o w c i p y , g r a słów, umiejętność wysłowienia się, o p o w i a d a n i e
pnayvdViwNx-h i zmyślonych zdarzeń, stanowiły główne p r z e d m i o t y
k u r s u , p r z y t v m w y b i e r a n o ,na uczniów o-dpowiednio u z d o l n i o n y c h
malców. Prócz tego każdy « f c y z v c z e b posiadał umiejętność g r a ­
n i a n a p a r u p r z y n a j m n i e j i n s l m m e u t a e h tańczył śpiewał b y t
linoskoczkiem i ż o n i r c m
Artyści do 1936 r należeli do c e c h u
w a n e « o . m e c h t e r l r b . Po r o k u 1936 cech rozwiązano członkowie
i e - o w e s z l i do Z w i ą z k u pracowników s z t u k i Cech w s i a d a ł s t a ­
t u t który nakładał p e w n e o b o w b z k i n a s w y c h członków' kierował
i c h postępowaniem i iK&gt;ucza ó boskilin D o c h o d z e n i u ińst r u m e n 7

w
m
S
^
i
h
Ł
Na c z e e c c X stal &lt;o a ^
yyn&gt;żniai асу- s e ieśl I S a n
t T zaletami charakteru i m '
z m u a r i v S D o cer' u należeli ar yści t e a l i u c y r k u T e a t r L h i
1-UHńskiW
sk P Z

t^Z

w

t

k

m

S

L

?

?

;

7.,Г,п n n S i r t "

w y w a r ł a równieżlwó w p l v w m
rnwlni^JSaS
'
W d z i a l e poświeconym materiałom i b a d a n i o m ' e t n o g r a f i c z ­
n y m i a n t r o p o l o g i c z n y m " w k r a j a c h zarubieżnych z n a j d u j e sie
artykuł N . I . W - c o w - a s e r b s k i j epos i i s t o t i a * . '
A u t o r rozpoczyna s w a pracę słowami M . G o r k i e g o w y p o w i e d z i a n y m i n a zjeździe p i s a r z y r a d z i e c k i c h w r . 1934:
« O d czasów n a j d a w n i e j s z y c h f o l k l o r jest nieodłącznym t o ­
w a r z y s z e m hislovii». W słowach powyższych wyraził w i e l k i p i ­
sarz 'swoje pojecie f o l k l o r u j a k o p r o d u k t u 'i jednocześnie o d z w i e r ­
ciedlenia historycznego i k u l t u r a l n e g o r o z w o j u narodu.
Epos p o w s t a j e z c h w i l a . gdv należy utrwalać i przekazywać
następnym p o k o l e n i o m ważniejsze z d a r z e n i a h i s t o r y c z n e I społe­
c z n o - p o l i t y c z n e . E p o s jest w i e c u s t n a h i s t o r i a danego n a r o d u i p o d
t y m k a t e m w i d z e n i a należy rozpatrywać epikę serbska. H i s t o r y c z -

_
.
?t И
"
ł

�349
.ność eposu serbskiego o p r a c o w v w a . n o p o d w y r a ź n y m w p l v w e m
r o s y j s k i c h u c z o n y c h E p o s należy traktować j a k o utwór p o e t y c k i ,
lecz nie j a k o o p o w i a d a n i e h i s t o r y c z n e ; prace serbskie o eposie
ograniczają się d o porównania taktów h i s t o r y c z n y c h z m o t y w a m i
pieśni e p i c z n e i . E p o s p r z e d s t a w i a w p e w n y m s p e c j a l n y m świetle
z d a r z e n i a i postacie h i s t o r y c z n e i d l a t e g o ' n i e należy utożsamiać
h i s t o r i i z o p i e w a n y m i w eposie z d a r z e n i a m i . Młodzi badacze eposu
serbskiego o d m a w i a l i a m u w s z e l k i e j wartości h i s t o r y c z n e j . A . L .
P o « o d i n ° „СТОПУ r o s y j s k i z a r z u c a e p o s o w i s e r b s k i e m u a i p e m a
i - n o r a n e j e w ' s t o s u n k u do przeszłość
T r i f o n o w ' bułgarski k r y ­
t y k l i t e r a c k i uważa że pieśń l u d o w a ' z a c h o w u j e n i k l e t y l k o za­
r y s y zdarzeń h i s t o r y c z n y c h przeważają zaś w n i e j n o w s z e c h n i e
znane m o t y w y wędrowne N a s i e n n i e N K r a w c ó w p r z y t a c z a cechy
eposu serbskiego które s t w i e r d z a n i kV-o h i s t a r y c ^ o ś ć
Poniiedzy
2 1 , X v ^ d a m i w ^ i v m iest to że twórcy eposu serbskiego
b v l i Śwaadklmi a ć z e ^ u c z e s t n i k a m i m.iew- i i y c h przez nich w v

oadkÓ^

I W k Ż,4V

^ z y s h r i c h fTktów
w , 1 ' ó^«h.

ZX°" , ! H-H ? S • omnsć Ind, ' se -stie^o i а к nn S ! £
Гт„гЬ,п; f^nns lid r t l
S ' J I I ^ псе
ni- wvn' ii bUlnmt t 'Ь Г Г S b
w
rill У, nZk . h S
^Ir/l^Sm^
iГ n , Z „ J S h
a
E i', n S b , «vn^
J

P

1

Ł i c z o y c b ^ S f t a d y ' ' ! ' d ^ iiaśladowania
W 'tymże dziale materiałów etuograi'iermych R u i c z e u podaje
d w i e pieśni młodzieży d a r c h a t s k i e j , jako przykłady folkloru m o n ­
golskiego powstałe w l a t a c h w o j n y światowej.
W n o t a t k a c h i r e f e r a t a c h 'S. A . A n d i e j c w - K r i w i c z m ó w i
o w p ł y w i e f o l k l o r u k a u k a s k i e g o n a P u s z k i n a i s t o s u n k a c h tego
ostatniego z Szora N o g m o w e m z n a n y m k a u k a z o l o g i e m .
W.' F a l e j e w a i M . K o m e n s k a j a d a j a s p r a w o z d a n i e z badań
n a d sztuką l u d o w a estońskich kołchoźników, w okręgu l o n i n g r a d z k i m zaś A . I . Bobakidizie pisze o przeżytkach k u l t u r y b y n a t e r e ­
n i e gruzińskiej S. S. R.. n a p o d s t a w i e materiałów z e b r a n y c h przez
T r i a l e c k a ekspedycje n a u k o w a . K r a j T r i a l e c k i odegrał niegdyś
ważna r o l e w t w o r z e n i u sie k u l t u r y gruzińskiej. W 3 0 l a t a c h X I X
stulecia o s i e d l o n o t u t a j uchodźców e r z e r u r n s k i c h , w skład których
w e s z l i G r u z i n i O r m i a n i e i Grecy objęci wspólna n a z w ą Urumów.
Otóż w u r u m s k i e j m e d y c y n i e l u d o w e j s p o t y k a Vie c i e k a w e p r z e ­
żytki k u l t u r y b y . W p e w n y c h c h o r o b a c h stosuje się proszek 7 S ' U saoneeo w t r ^ a " i okłady z tejże r v b y w s t a n i e s u r o w y m Pstrąg
u g o t o w a n y bez s o l i wpływa n a zwiększenie pokarmu.'spożywają

�350
go m a t k i karmiące, a z a p o b i e g l i w e g o s p o d v n i e ' da j a te potrawę
k r o w o m . Kąpiel w basenie /inajduijacVjn sie k o l o kościoła w Gol i a n c e , w k l o r v . n i są ż v w e pstrągi, u s u w a bezpłodność, p r z e c i w
której również p o m a g a z a s t o s o w a n i e wewnętrzne z v w c j r v b v . K o ­
b i e t y u r u m s k i e z K a r l i i zdobią s w a bieliznę, o r n a m e n t e m z r v b ;
w М щ е г е Ш zaś noszą n a sobie podczas ciąży cząstki r v b v , co z a ­
p e w n i a l e k k i poród, O s e t y n i i C z e r k i c s i o d d a w a l i cześć 'bóstwom,
w o d n y m , które b v l v bosKvaaiw r y b W Dagestanie znaleziono p h t o
k a m i e n n a z d r z e w e m życia w "postaci r v b v K o l c h i d z k i e miecze
brązowe 'ozdobione sa o r n a j m e r t e m z r v b W i d a ć z t e « o że l u d y
k a u k a s k i e oddawały cześć .rybie Początek 1е,ч&gt; k u l t u sre-a daleko
w przeszłość i wiąże sie z k u l t e m w m e r y i s k W o bóstwa Żywiołu
w o d n e g o E a p r z e d s t a w i a n e g o z w y k l e w kształcie pólezlowieka
p o l r v b v - d o ćzinności i c o należało s t w o r z e n i e ^ z t o w e k a " i O r a ­
w i a n i e ' c h o r y c h ś w i a t ™ l e suniorx i s k i e i a s s v r v i s k i e n o i a X l v
z w v k l e baseny z ż w t S i i r v b a m i noświecone b o - u F-, W i e l k i e
. m i c z « i i H v b v w żvciu ™ ! a r c / v u , m i « / k a n e ó w D w m e m
ьХпг',Ы

slYrż^^
ma h v r l l
W ś^tlb
rvnv u Ь rfów k - n k , s l -£ h
'Scbve^macSnla

Z

e i Z l ^ \ o i i пЫе^Д
a o w m i a l c i nabierają

Artykuł I . S. G u r w i o z a , &lt;&lt;Kosmogenic,zeskije predsta-wlenja
i pereżiilii todemiczeskogo k u l t a u n a s c i e n j a O l e n e k s k o g o r e j c o a * ,
z a z n a j a m i a e z v l e l n i k a z k o s ' m o g o n i a Jakutów. P o d s t a w a tej k o s i u o g o n i i jest d u a l i z m . W s t w o r z e n i u świata działają d w i e siłv:
j e d n a w postaci czarnego k r u k a «Chara-Suor». d r u g a uosabia
p t a k • - Gagara. W w y ż s z y m systemie r e l i g i i m v m oba p t a k i p r z e o ­
brażają sie\v bóstwa'antropomorfiozne- A j y v - ' t o i o n i A l l a r a a - o - o n i o r . A i w - t o i o n p o w o ł u j e do życia zwierzęta i rośliny pożyte*™ e
Allaraa-ogonior s z k o d l i w e . ' W k o s m o g o n i i .mieszkańców o W
n c k s k i c a o r c a k m u p t a k i o d * r v w a i a ważna r o l e ( p t a k Ga»ara o r z v uosi z d n a m o r s k i e ^ z i a r n k o p i a s k u z które-o powsta'je' zieiniaY
dlatego zapewne pojęcia l o t e m L i e lacza poszczególne'rodv p r z e ­
ważnie z p t a k a m i ' p t a k i - t o t e m y otaczano o p i e k a " w razie p r z y p a d ­
k o w e g o u m i e r c e n i a c h o w a n o ie n a a r a n - a s i e (pochówek o a l o w v V
o c z y m świadczą pióra ptasie z n a S * a S , k S f t l i n L l C d żonycb w r a z z n i e b o s z c z y k i e m ' \ - o-ÓI m i t v k o s m o - o n i c z n e l u d ­
ności o l e o e k s k i e i n i e ' t w o r z ą c a l o w i sa t o f r a - m e n t v " w s i H &gt; l n e n o •muze e ^
analiza 7 a s ^ i n i c z e ich
T

L

7

v X l ?

wśródI IWv
piętn

Wd « * Х т

^

h I b j ^ ^ T ^ n m n L ? wwisnetv Ж е Ь ^ ^
"
™'
^&gt;ч«1еь na lcB
1

Ш

г

е

ъ

с

п

п

s z a

u l u n l

J n

i

�;!5i
Imponująco p r z e d s t a w i a sie dział poświecony k r o n i c e : z a ­
w i e r a o n p r z e d e w s z y s t k i m inforanacje o p r a c a c h I n s t y t u t u E t n o ­
g r a f i i i m . N . N. M i k t u c h v - M a k l a j a w г.-1947.
Rok ten przeznaczono, n a dalsze o p r a c o w a n i a zagadnień roz­
poczętych w l a l a c h p o p r z e d n i c h oraz n a z a p o c z ą t k o w a n e szeregu
prac n a u k o w y c h , mbjetvch pięcioletnim p l a n e m a k a d e m i c k i m . P l a n
r o k u 1947 r e w i d u j e pracę z b i o r o w a n a d w i e l o t o m o w y m dziełem
« N a r o d y świata* oraz n a d dziełem «Skład a n t r o p o l o g i c z n y narodów
E u r o p y Z a c h o d n i e j * . P r a c o w n i c y I n s t y t u t u p r z y g o t o w a l i *ezęść
e u r o p e j s k a Z. S. R. R. E u r o p a w s c h o d n i a * stanowiąca t o m I I " N a ­
rodów świata»; t o m . V I I I : « A f r y k a » , tom I X : « A m e r v k a » , t o m y :
•Półnoona A z j a » , «Australia», ' " O c e a n i a * ,
« K a u k a z * pójdą do­
d r u k u w 1948 1949 roku P r a c a z b i o r o w a n L «Sklad a n t r o o o l o «icanv narodów E u r o p y z a c h o d n i e j * w które! uczestniczą B a r a k
C z e b c k s a r o w L e w i n Baszkirów r z u c i nowe światło na wiele z a &lt;v dniXintrop.oilo«i.cznych E u r o p y z a c h o d n i e j
*
Pracownicy W t u L u Etnograficznego poza w y m i e n i o n y m i
działami wykończyli 11 p r a c m n i e j s z y c h , z których zwraca p r z e d e
w s z y s t k i m uwagę ' m o n o g r a f i a M . A. S i e r g i e j e w a p l . «Niekapitali&gt;
sfyczna d r o g a r o z w o j u narodów s y b i r s k i e h * . M o n o g r a f i a ta w s k a ­
z u j e d o d a t n i wpływ, j a k i w y w i e r a ustrój s o c j a l i s t y c z n y n a r o z ­
wój n a j b a r d z i e j z a c o f a n y c h ludów północy. P r a c a У1 E." Pieszezer o w c j o k o b i e t a e h - a m e a r z a d i w A z j i środkowej otrzymała n a ­
grodę W y d z i a ł u H i s t o r i i i F i l o l o g i i A k a d e m i i N a u k Ż. S. R. R.
a

N a j w i ę k s z y m z a i n t e r e s o w a n i e m ciesiza sie prace poświęcone
h i s t o r i i n a u k i . N a u k a o ojczyźnie .zawarta jest w szeregu a r t y k u ­
łów i szkiców ogłoszonych w r o k u 1947. Zaliczyć do n i c h należy
prace z h i s t o r i i ' s o w i e c k i e j e t n o g r a f i i , a n t r o p o l o g i i i f o l k l o r y s t y k i
z ostatniego 30-leeia. H i s t o r i a M u z e u m a n t r o p o l o g i c z n e g o i ' e t n o ­
graficznego A k a d e m i i N a u k Z. S. R. R. «Materialv A. E . A z j i środ­
k o w e j r 30 o s t a t n i c h bt» N . A Kiślakowa i F I W . G a f f e r b o e r a
.Oddział a n t r o p o l o g i c z n e g o m u z e u m A E w c i a u 30 lat władzy
s o w i e c k i e j * P \У J a k i m o w a o r a z E . M . K r a ^ W h v «Polilpro's w e t n i b o t a ' M u z e u m Л E w c i a " U 30 l a l władzy so.wiec.kiej»
W ś r ó d « г а с k r v l v c z m v c h oceniających współczesna b u r z u a z v i n a
e t n o - r a f i e wyróżnia'sie D A O l d e r o e e «Fu«c.ionalna szkoła c t n o - r a f k z n a ' w \n-dii» oraz \ V B u t i n o w a . N a j n o w s z e szkoły e t n o ­
graficzne w W n i i * P r a c e ' t e demaskują ahislnryzm'współczesnej
e t o o - S i i \ m e r v k i ' i E u r o p y z a c h o d n i , oraz i c h f a s z y s t o w s k i e
S M i e lost no/a t y n i w - k r o n i c e d S i szere- l i s ó w e t n o i a ficzn^Th
z n a m - uwZ
)Г к / H e Z
Dz e ' ^
M O Koswen w r o z p r a w i e " ' " i y t u S a n e j . B o l s z a ?
c&gt;

DOSZCZLS

�Ж!
sączonej
n m a w i a n v i n zeszycie . E t n o g r a f i i ' s o w i e c k i e j * . I . M .
L i c h t c n b e r g pisze o s y s t e m i c pokrewieństwa n a w y s p i e R a g a * .
Etnografię r e p r e z e n t u j e p r a c a P. I . K u s z n e r a : . G r a n i c e e t n i ­
czne a etniczne t e r y t o r i a * . I n s t y t u t E t n o g r a f i c z n y prócz w y m i e ­
n i o n y c h wyżej prać, p r z y g o t o w u j e s z e r e g ^ m o n o g r a f i i , w y k o ń c z e ­
n i e których p l a n o w a n e j e s t n a r o k 194S-1950. Największy z n i c h
test d w u t o m o w a m o n o g r a f i a «Siowiauie w s c h o d n i * , obejmująca
kulturę m a t e r i a l n a w s c h o d n i c h R o s j a n , Ukraińców i Białorusinów.
Z a s t o p o w a n o t u s y s t e m p r a c y zespołowej: a n t r o p o l o d z y , e t n o g r a ­
f o w i e h i s t o r y c y i ' l i n g w i ś c i opracowują poszczególne o d c i n k i m o ­
n o g r a f i i P o d o b n y zespół naukowców o r z g o l o w u j e . E t n o g r a f i c z n a
т а р е E u r o p y lac/nie / K a u k a z e m * oraz «Ilość i rozmieszczenie
gaaip e t n i c z n y c h ' poza •* r a n i e a m i Z S R R p o k r e w n y c h l u d o m
w

7 S R tt, K o l e k l v w antropologów m z y g o t o w u i e . P r o b l e m v p o ­
d l i c z e n i a H o m o Sapiens i procesy p o w s h a w a n i a ras* o r a * ' . Z a ­
l a l i euie e i k u m e n y i na idawdiie'isze m i g a c i e » m „ ' l u d z k i c h *
P o z a , r a c a w X w u i c Д m s t v t u i m z a d Д żiazdy n a u k o w e e k s p o ™
м- M u ze u m \ К 1 w y s m w y I W k ^ w ^ S e
i i n we u ^ i c y j ^
*^ш.к..
* ' P r a c o w n i c y I n s t y t u t u E t n o g r a f i c z n e g o p r o w a d z a prace w t e ­
r e n i e od S a c h a ł W do Z a k a i r p a c i a i m l P a m i r u do U r a l u . W d a l ­
s z y m ciągu k r o n i k i s p o t y k a m y sie z ponowna k r y t y k a f u n k c j o n a l i z m u ; Rada N a u k o w a ' I i r s t v f u t u E L n o g r a f k z n e g o i m / N . N . M i kluchy-Makłaja o m a w i a ł a w ciągu k i l k u posiedzeń niedociągnię­
cia w ' p r a c a c h I n s t y t u t u z zakresy f o l k l o r y s t y k i , p o d d a j e p r z y t y m
s u r o w e j ocenie prace W I P m p p a P. G. B o ^ a l v r e w a o r a z A . ' N .
W e s e l o w s k i e - o P r a c e te u z n a n e jednogłośnie za' nieagodne z m e ­
toda m a r k s i s t o w s k o - l e n i n o w s k a u t y m s a m y m za s z k o d l i w e РгоГ
8 G B o » a l v r c w ' u z n a ł słuszność s t a w i an veli m u zarzutów i p r z y ­
rzekł w z i ą ć ' j e p o d ' u w a g ę ' w p r z y s z ł y c h ' s w y c h p r a c a c h .
'
Prof.' S. P. T o ł s l o w " d y r e k t o r I n's tv t u t u * ł i m ograficznego, m ó ­
wiąc o f o l k l o r y s t y c e s o w i e c k i e j podkreśla b o g a t y j e j d o r o b e k
w o s t a n i m 3 0 - l e c i u , j a k i osiągnęła dzięki t r o s k l i w e j opiece rządu
i p a r t i i , oceniających w zupełności znaczenie w y c h o w a w c z e f o l ­
ki')™ Folkloryści sowieccy p o w i n n i n i e t y l k o zbierać i o p r a c o w y ­
wać materiały f o l k l o r y s t y c z n e , lecz i prowadzić zwycięska walkę
7 przestarzałymi t e o r i a m i f o l k l o r u Przełom w d z i e j a c h f o l k l o r u
r a d / i e c k i c n o wiąże sic ściśle z w i e l k a . p o ł c i a i proletariacki eg o p i ­
sarza M a k s y m a * Goi kie«o j e - o przemówienia i artykuły S D W O dowaly zerwanie z h u r z u a z y j n v m sucjolomzmem i a m i m a r k s i ­
s t o w s k i m i t e o r i a m i ' które p a n o w a ł v w^ f o l k l o r z e r o s y j s k i m w l a ­
t a c h ' 20 ;w.
n

W

d z i e d z i n i e p r a c y ideologicznej

należy [wstępować w myśl

�353
wskazówek i o s l a n o w i e ń p a i r t i i . Zerwać w i e c należy z h o ł d o w n i ­
c z y m s t o s u n k i e m do z a g r a n i c y , zwalczać k i e r u n e k ' f u n k c j o n a l n y ,
u z n a n v pr2.cz państwa o usŁroju k a p i i t a l i s t y c z n y m i b a c z n i e śledzić,
czy do prac n a u k o w y c h n i c zakradają się s z k o d l i w e , r e a k c y j n e
wpływy/sprzeczne z m a t e r i a l i z m e m d i a l e k t y c z n y m i i s t o t n y m " Ы stonzmem.
*
"
' W końcu k r a n i k i z n a j d u j e sie o b s z e r n y artykuł poświecony
p r a c y n a u k o w e j w Polsce. P o krótkim omówiraiin, d e w a s t a c j i , j a k i e
uczyniła w o j n a i o k u p a c j a .niemiecka, w nauce p o l s k i e j , a u t o r
s z k i c u j e obecny s u m e t n o g r a f i i w Polsce p r a v z n a j a c pierwszeń­
s t w o w- p r a c y n a u k o w e j P o l s k i e m u T o w a r z y s t w u L i m o z n a w c z e m n
w L u b l i n i e , które n i c z a d a w a l a się t y l k o działalnością w y d a w n i ezą za k r o i ona n a szeroka skate, lecz p r z y g o t o w u j e P o l s k i A t l a s
fclnooraficW
gromadząc' potrzebne k u t e n m materiały d r o - a a n ­
k i e t i badań''-terenowych. P r a c a n a d P. A. E . s p o t y k a się u l i c z ­
n y m i trudnościami co n i e z m n i e j s z a b v n a i m n i e i e n t u z j a z m u
i'ofiarności szczupłego zespołu pracowników z k i e r o w n i k i e m t e j
pni сV Г
Ш czele.
iP

' W p e r s o n a l i a c h z n a j d u j e sie krótka w z m i a n k a poświecona
pamięci j e d n e g o z najpoważniej szyci, historyków r a d z i e c k i c h W .
I P i m e t y . Z p r a c j e g o z w r a c a uwagę . R e f o r m a r o l n a Z y g m u n t a
A u g u s t a n a L i t w i e i Rusi» oraz «\Vołoe^naja u s t a w a K o r o l e w y
ПОПУ» i « P r o w i e r k a p r a w n a z c m l u w i m i e n i a c h K o r o ł o w y B o n v » .
P r a c e te rzucają c i e k a w e światło n a p o w s t a n i e g o s p o d a r k i pań­
szczyźnianej, obalenie, istniejącej wówczas na L i t w i e i Rusi t o r m y
wspólnego władania z i e m i a i o g r a n i c z e n i e s w o b o d y k m i e c i Spe­
cjalne zainteresowanie budzi
recenzja
W
I Pic'zety o ksiażeo
T Lehr-Spławińskiego « О p o c h o d z e n i u i pranjc7.yin.ie S ł o w i a n .
Pic/eta zarzuca p r o f ' \ e h r - S p l a w i ń s k i e m u jednostronność i r e a k cyjność u l e g a n i e w p ł y w o m n i e m i e c k i e j a r c h e o l o g i c z n e j szkoły r a ­
s i s t o w s k i e j "ponieważ p r z y p i s u j e rozwój kultmy^słowiańskiej za­
c h o d n i m pradxm, m i g r a c y j n y m
'
"
W działe k r y f v k i i ' b i b l i o g r a f i i N. N . Czeboksarow
omawia
k o n f e r e n c j e poświecona z a g a d n i e n i u ludów ugrofińskich w Z.S.R.R.
\ a k o n f e r e n c j i tej o d c z y t a n o 54 s p r a w o z d a n i a z badań języko­
znawczych, archeologicznych,
etnograficznych
i historycznych.
O f i c j a l n a n a z w a k o n f e r e n c j i , która sie o d h v l a p r z y U n i w e r s y t e c i e
państwowego Lening.radzkie.go o r d e r u L e n i n a b r z m i : « W s z e c h związkowa" n a u k o w a " k o n f e r e n c j a w s p r a w i e zagadnień ugrofiń­
skiej f i l o l o g i i z i r w z - d e d m e n i e m h i s t o r i i i e t n o g r a f i i l u d ó w " u g r o ­
fińskich. W t e n sposób w i e d z a o l u d a c h ugrofińskich w myśl o r g a ­
nizatorów k e n f e r e n c i i Ti W R u h r i c h a p r o f ' W I C i u r jusa i d o ­
centa A. I . P a p o w a , u z n a n a została za osobną dyscyplinę naukową.

Lud. т. XXXVIII

23

�354

X . N . Czeboksarow n i c zgadza się z p o d o b n y m p o s l a w i c n i e m
s p r a w v . podkreślając fałszywe d o n i e j podejście. P r z e d e wszyst­
k i m Cgrofinowic n i e stanowią j e d n o s t k i a n i e t n i c z n e j a n i k u l ­
t u r o w e j R o z r z u c e n i n a różnych t e r y t o r i a c h , s a bliżej związani ze
s w v i n i sąsiadami n i ż m i e d z v soba, j a k rap. W ę g r z y ze Słowia­
n a m i n a d d u n a i s k i m i L'-rofinów .podzielić należy n a g r u p y : d u n a i s k a bałtycka w o ł - o - k a m s k a i o b s k a i r&gt;rz prowadzać n a d n i m i
b a d a n i a w związku z°ludami sąsiednimi W dalszy™ cia«u recen­
z j i N N Czeboksarow poddaje ocenie k r y t y c z n e j ' a r t y k u ł y i rozD r a m - e m w a f i c m e i h i s t o r y c z n e umieszczone w piśmie ^SowiecLie
finnougroweclenier
Z w ł a s z c z a " Praca
D К ' Zelenina
" o w s I X S c l i
yv s t a r o r u s k i c h i fińskich s f c r o i a c b b u ­
d z i i e e « z a i i v e T e r i P o n i e w a ż / e l e n i n o r z y p i s u i e wspólność t y c h
elen^nów^ie
Ь
ш v
6

hh k o n ^
•очуп1еГ -™?^

Wodłu«

7

w

s
U

i

v

i

f

l

X

l ^ S h ' i ó r l r f

l

v T o n , fińJ &lt; Z T \ r o s y S - o

, 1 lóTJh W ^ n o r ^ e k

t

S

7elenS

nochn

cześH s t m i n

s m S % ^
Stp
Następnie M . L e w i n p i s z e ' n p r a c v ' I . I . Rogozińskiego, « \ o w y j e t e o r j i prolschożdenja czcłowieka». Jest t o w r k ł a d o m a w i a ­
jący n o w e teorie a n t r o p o g e n e z v . Rogińskij jest z w o l e n n i k i e m teo­
r i i ' s h n i a l n c j . która .popiera n o w y m i d o w o d a m i , zaczerpniętymi
7 materiałów, j a k i e dostarcza n a u k a sowiecka. N a j c i e k a w s z a jest
cześć p r a c y , w której Rogińskij mówi o c z y n n i k a c h sprzyjających
p o c h o d z e n i u człowieka. W p r z e b i e g u e w o l u c j i ozłowieka ulegały
z m i a n i e n i e t v l k o jego a n a t o m i c z n e właściwości, lecz z m i e n i a i y
się również c z y n n i k i ' ' e w o l u c j i . Dobór stwarzał formy zdolne do
łączenia sie w k o l e k t y w y wytwórcze n i e podlegające już p r a w o m
d o b o r u Z j a w i a sie istota żyjąca życiem G r o m a d n y m produkująca
broń i narzędzie p r a c v u m i e j ą c a ' m m i e c i ć o-ień' Z o k r e s u życia
na d r z e w a c h wstępuje' o n a w okres życia n a z i e m n e g o i k r o c z v
nową drogą d a l s z e j r o z w o j u .
" '' '
"
''
' N . B u t i n o w poświecą dłuższa recenzje .zbiorowej p r a c v p r z e d ­
s t a w i c i e l i amerykańskiej p s y c h o l o g i c z n e j szkoły A b r a h a m a K a r d i n e r a , C o r v d u B o i s . R. L i n tona. James W e s t c a u t . « T h e p s y c h o ­
l o g i c a l F r o n t i e r s of Society*; A b r a h a m K a r d i n e r — p s y c h o l o g
i R. L i n t o n — e.tnoeraf. sa z d a n i a , że różne z j a w i s k a k u l t u r o w e
so j a k g d v h v p r o j e k c j a p s y c h o l o g i c z n y c h kompleksów, które po­
wstając u ' dziecka p o d w p ł y w e m różnorodnych przeżyć. W s z y s c y

" 3 1

�355
członkowie danego społeczeństwa posiadają w l a s n v « p i o f i l p s y ­
c h o l o g i c z n y . — . b a s i c p e r s o n a l i t y * , n i e jest o n r e z u l t a t e m h i s t o ­
r i i , r a c z e j ' k i e n q j e h i s t e r i a . K w d i n c r . Ссия d u Ruis. R. L i n t o n .
James W e s t starają sie przedstawić . p r o f i l p s y c h o l o g i c z n y * t r z e c h
społeczeństw I n d i a n , K o m a n c o . ludności vvvsjpv АЫ i mieszkań­
ców m i a s t a amerykańskiego p o d zmyślona ' n a z w a « P l e i w i l » H u l i n o w zarzuca a m o r o m n i e e t y c z n e postępowanie z I n d i a n a m i K o ¬
i mieszkańcami w y s p y Ałor, ponieważ przedstawiają * p r o i i l p s y c h o l o g i c z n y * jednostek*o m a l e j wartości m o r a k i e w co rzuca
cień na cale społeczeństwo, a p r z y t y m podają a u t e n t y c z n e i m i o n a
informatorów.
Dodać należy, że A m e l i e . A n t h r o p . Assoc. skierowało do
О. X . X. odezwę, której podstawę tworzą teorie szkoły p s y c h o l o -iczno-rasisitowskiej.
Prócz powyższych r e c e n z j i zeszyt «Sowiec.koj e t n o g r a f i i * za­
b i e r a s p r a w o z d a n i e o b a d a n i a c h t e r e n o w y c h p 4 c p r o w a d m . i v eh
r.rzez I n s t y t u t H i s t o r i i i K u l t u r y M a t e r i a l n e j , r e c e n z j e z p r a c y D v r m k o w e j \ S z o r s k i j f o l k l o r , , A. J , J a r o c h a , « О altajo-Sajańsikk-h
T i m k u h . oraz G u r w i c z a « 0 współczesnej j a k u c k i e j twórczości
l u d o w e j i n a i w y b i t n i e j s z y c h jej p r z e d s l a y v i e i e l a c b . ' W z m i a n k i
n pracach i w y d a w n i c t w a c h etnograficvnvch w e F r a n c j i i u Siow i a n p o h a ł n i o W h kończą c i e k a w y i wartościowy t o m I I I « S o * o r k o i e h w r a f i i . Szkoda' że cenne to w y d a w n i c t w o n i c posiada
i n d e k s u który w przyszłości m ó " ł b v oddać c z y t e l n i k o m i sludłui a c v i n ' w i e l k i e usługi: '
" '
"
'
Zofia
Malewska
l w а н а : Omówienie p r a c y M . O. K o s w e n a «Senicjua.ja O b szczino- odłożone zostało z b r a k u m i e j s c a do następnego t o m u
Ludu».
:;

XARODOPISXY
SB0RX1K.
С a so pis
X a r o d o p i sn e h o O d b o r u M a t i c e S l o v c n s k c j * . Rocznik V I - V I I ,
zeszyty 1—2 i 3-- 1 (T943—1946), r o c z n i k V I I I (1948), zeszyty 1
i 2. Turczański Św. M a r c i n .
W v d a w a n v przez Sekcje E t n o g r a f i c z n a M a c i e r z y Słowackiej
* N a r o d o p i s n y Ś b o r n i b wycodził do r. \Ш, k i e d y p o w s t a n i e sło­
w a c k i e uniemożliwiło dalsza publikację; po w y z w o l e n i u w v d a . i v
został r o c z n i k V I i V I I r a z e m w l a l a c h 1MÓ i 1916, a r o c z n i k i e m
V I I I 0947") w y d a w n i c t w o powróciło do r e g u l a r n e j p u b l i k a c j i .
W o m a w i a n y c h dwóch r o c z n i k a c h zwracają uwagę artykuły

�з.у&gt;

&lt;

n a l e m a l v teoretyczne i p r o g r a m o w e , będące d o w o d e m dużej no
l v m p o l u p r a c v c l n o g r a f i k i słowackiej, j a k artykuł A, M e l i c h e r c-ika, o d n i e d a w n a d o c e n t a e t n o g r a f i i ' n a u n i w e r s y t e c i e w R r a t v slawic (autora niedawno w v d a n e i pracv . T e o r i a narodopisu*.
L i p t o v s k ' v Sv. M i k u l a s , 1945), " E t n o g r a f i a a k o v e d a » ( V I - V I I ,
1—2), l u b p r a s k i e g o profesora V . Prażaka, « U k o l v a o r g a n i z a c e
slovenskeho n a r o d o p i s u v p r i t m n e dobe» ( Z a d a n i a i o r g a n i z a c j a
słowackiej e t n o g r a f i i w obecnej d o b i e ) ( V I I I , l').
D w i e r o z p r a w y poświecone sa l e o r e l v e z n v m
rozważaniom
w zakresie stroju, l u d o w e g o : ' S . Kovaćevićove.j-Zuffovej, « Z a k o n i tosl d i a n i a a v i m t o r n a p o d m i e n e n o s t zmień j e d n o t l i v y c h j a v o v
v k r o j o v e j oblasli» ( V I V I I , 1—2) i lej a u t o r k i «SemioIogicke
p r o b l e m v vazLianskebo kroja» ( V I I I , 2 ) .
A. Polonec daje szkic « Р Ы е ш с 1 у о n a S l o v e n s k u * ( V I I I , 1).
bedacv w s l e p e m do o p r a c o w a n e j przez a u t o r a p r a c v dotyczącej
płócienniclwa na O r a w i e .
'
'
O b s z e r n a r o z p r a w a R. R e d n a r i k a , « Р г о Ы е т у
slovenskeho
l ' u d o v e h o umenia» ( V I I I . 1) porusza w s z y s t k i e z a g a d n i e n i a zwią­
zane ze słowacką s z t u k a l u d o w a .
P r o b l e m ó w związanych z poezja l u d o w a d o l v k a V . K o c h o ! .
0К s e m a n l i k c s l o v e n s k e j ' l u d o v e i poe.zie* ( V I , l - 2 ) , z o p o w i e ­
ścią l u d o w a A. M e l i c h e r o i k . « P r i s e v o k к s k u m a n i u l u n k c i i T u d o \ej rozpravkv» ( V I — V I I . 3 — 4 ) , tenże a u t o r bada ' f u n k c j e « n i e foiklorvslvcznej&gt;&gt;
pieśni w l u d o w y m środowisku
w artykule
«I'unkćia' n e f o l k l o r n e j piesne v d e d i n s k o m p r o l r e d b ( V I I I . 1).
Z Rokesova w p r a c v « S b v e n s k v h u d o b u v f o l k l o r л- h u d o l m e j
tvorbe» ( V I — V I I , 1 - 2 ) b a d a w n i v w m e l o d i i l u d o w y c h na twór­
czość m u z y c z n a słowacka aż do n o w s z y c h с га s ó w ' Za«adnienia
związane z obrzędem w e s e l n y m sa p r z e d m i o t e m s t u d i u m \ M e l i e h c r e i k a «Svadobnv o b r a d a k o V n a b ( V I 1 - ^ a / w v e r a je
v

P

1 o b r z ę d y ' z w i ą z a n e 'ze świętami Roże-o \ a r o d - e n " i a w R u m u n i
Słowacji ' o m a w i a rumuński ' 4 c z o n v % a j m u i a c Y sie f o l k l o r e m
'hmackim
P
O l t e a n u w ' n acv ' - Y h n o c u e r m n u n s k e s v i a t k v
•&gt; X c i Z su z r e V k o i na ^ o v e n s k o • ' ( V I - V I I
&lt;&gt;-4)
bedacei
o z u p e h . i e n i e m i nawiązaniem do p,асу C a r a m a n a "
J. Hroziencik w V r t v k u l c «Z d e j i n slovenskvch selranikov*
( V I — V I I . 3—4) podaje dane dotvezace t a j n e g o j e z v k a . k t o r v m
posługiwali sie o l e j k a r z e słowaccy. W r e s z c i e M e l i e h e r c i k w n o ­
t a t c e ' « M o t i v y odbój a s l o v e n s k e h o ' l ' u d u v ńsluem p o d a n i * ( V I V I I , 3 — 4 ) o m a w i a ' t w o r z e n i e sie n o w y c h pieśni na tle t r a d y c j i
w a l k p a r t y z a n c k i c h w l a t a c h 1944 45.
Poza artykułami o r y g i n a l n y m i «Sboruik» z a w i e r a przekłady,
j a k dalszy ciąg artykułu K a g a r o w a i a r t v k u l Roasa o M u r z y n a c h .

�357
O słowackim etnografie s p r z e d stu l a l C s a p l o v i c s u pisze S l .
Krćmery ( V I — V I I I , 3 - 4 ) . W dziale r e c e n z j i m i e d z v i m i v i n i o m ó ­
w i e n i e Vracv G u n t l i e r o v e j - M a v e r o v e j , . S l o v e n * * Y u d o v c s o S k v
(1944). o słowackich rzeźbach l u d o w v e h i A. Speszą . P s y c h o l o ­
gia s l o v e n s k v c h I ' u d o y y c h p o v i e r . (1944) o słowackich 'wierze­
n i a c h l u d o w y c h . A. Uelichcrćik o m a w i a rozwój e t n o g r a f i i c h o r ­
w a c k i e j w lalach 1939- 1947.
Jan

Reychman

NARODOPISXY
SHOBNIK,
Ga s o p is
X a r o d o p i s¬
n e l i o O d b o r u M a l i c e S I о у e s к e j * . R o c z n i k V I I . zeszył 3.
г. 1947.

i
I
•}
U
I
•
,i
U
J3 . I
P
Ł
8
U
Щ
Щ

Czasopismo to z a w i e r a k i l k a r o z p r a w z działów e t n o g r a f i i
zupełnie u nas nien praco wan yen a l b o o p r a c o w a n y c h n i e d o s t a t e c z ­
nie. Poza l v m z n a j d u j e sie łam s p r a w o z d a n i e z kursu d l a p r a c o w ­
ników na p o l u łudoimawslwa, który odbył sie s t a r a n i e m Oddziału
E t n o g r a f i c z n e g o M . S. w Bańskiej B v s l r z v c v w dniu 6—8 czerwca
1947 4 . R e f e r a t y
wygłosili: V a c l a v i k A n t . , K o y a c e w j c - Z u f f o v a .
MeHcherćik A., Y l a s l a n B o h . , M j a r l e m J . i Polonec A n t . Recenzje
z prac F e k c l c St.. B l a l i y A. i M . L u k n i s z a kończą 3 zeszyt « X ń rodopisneho S b o r n i k u * . '
Z prac u m i e s z c z o n y c h w «Sburn.iku» zwraca przede w s z v s t k i m uwagę c z y t e l n i k a r o z p r a w a o m i e j s c a c h odpustów p. Fekete
Stefana p t . «Vzuik, rozłożenie a y y z n a u i s l o v e n s k v c h p u l n i c k v c h
m i e s K j a k o omawiająca z a g a d n i e n i e dotychczas w p o l s k i e j e t n o g r a f i i n i e p o r u s z a n e . Z w y c z a j o d b y w a n i a ' p i e l g r z y m e k do grobów
świętych i męczenników, przede w s z y s t k i m zaś do g r o b u Z b a w i cielą,'sięga s w y m początkiem p i e r w s z y c h w i e k ó w chrześcijaństwa.
Miejsca poświecone k u l t o w i X , M F powstały znacznie'później
co n i e przeszkodziło b y n a j m n i e j t e m u że osia-nely one w cza-'
sach d z i s i e j s z y c h p i z e w a g e nad i n n y n i i m i e j s c a m i ' o d p u s t o w y m i .
W Słowacji n.a większa intensywność r o z w o j u miejsc n d p u M n w y c h wpłynęły w a l k i r e l i g i j n e między k a t o l i k a m i a p r o t e s t a n t a m i : w i e k ' X V I - X V I I I zaznacza się ' p o w s t a n i e m największej
liczby miejscowości poświeconych czci M a t k i Bożej.
Prócz' w p ł y w ó w r e l i g i j n y c h , ważna r o l e w r o z w o j u m i e j s c
ściągających o i e l g r z y . n k i . ' odgrywały i odgrywają c z y n n i k i geo­
graficzne', p o l i t y c z n e i względy czysto l u d z k i e , j a k np. donacje.
O d hojności d o n a t o r a zależ*, w dużej m i e r z e przekształcenie sie
jakiejś mało z n a n e j miejscowości w „Środek, do ulorego daza pąt¬
n i c y z całego k r a j u . Położenie geograficzne, sąsiedztwo dróg b i -

�ЗГ&gt;8
I v c h i w o d n y c h , ukształtowanie t e r e n u , gęstość z a l u d n i e n i ; ) , piękne
b r o m a n t y c z n e otoczenie s p r z y j a r o z w o j o w i m i e j s c o d p u s t o w ' v c h .
U j e m n i e ' n a t o m i a s t działu bliskość g r a n i e państwowych.
Z n a c z e n i e m i e j s c o d p u s t o w y c h zależy o d ilości nawiedzają­
c y c h j e p i e l g r z y m e k . Słowacja posiada t a k i e m i a s t a , j a k S a s t i n
(100.000), M a r i a n k a .(80.000), l u b N i t r a , do której p r z y b y w a r o c z ­
n i e o d 30.000 d o 100.000 pątników. Sa lo m i e j s c a ' o d p u s t o w e , które
m a j a znaczenie dla całego' k r a j u . Obok n i c h sa m n i e j s z e , o d w i e ­
dzane p r z e z p i e l g r z y m ó w t y l k o z najbliższej o k o l i c y .
ż y c i e miejscowości o d p u s t o w y c h kształtuje się n a podobień­
s t w o życia miejscowości, w których o d b y w a j ą się d o r w z n e j a r ­
m a r k i . ' t y m b a r d z i e j że o d p u s l 'łączy się często z j a r m a r k i e m .
H a n d e l spoczywa częściowo w rękach k r a m a r z y wędrownych
i o b e j m u j e przeważnie d a w o c j o n a l i a , słodycze i wiktuały potrzebne
pątnikom. Mieszkańcy t y c h m i a s t trudnią sie h o t e l a r s t w e m i w y ­
n a j m o w a n i e m noclegowe P o d w z » l o d e m językowym p i e l g r z y m k i
sprzyjają w v r o w u a n h i różnic d i a l e k t y c z n y c h . Z n a n e są w y p a d k i
że p r z e w o d n i c y p i e l - r z y m e k układali śpiewniki zrozumiałe d l a
palników rekrutujących sie z różnych o k o l i c Słowacji którzy mó­
wią różnymi d i a l e k t a m i . ' * '
' '
Ł

Praca p. Fekcte, o p a t r z o n a t a b e l a m i i m a p k a m i , p r z y p o m i n a ,
że na p o d o b n e o p r a c o w a n i e czekają p o l s k i e m i e j s c a o d p u s t o w e .
Następna .równie cenną pracę daje
pt.: « G e s t a k o z n a k » .

p. Jsaczenko

Aleksander

A u t o r o p i e r a s w a prace n a glotogenicznej t e o r i i N . Л. M a n a .
Z n a n y ten l i n g w i s t a s o w i e c k i , stawiając hipotezę swa o p o w s t a ­
n i u m o w y dźwiękowej w ' ś c i s ł y m związku z « m o w a ' r ą b . p r z e ­
kreśla u t a r t e pojecie o drugorzędnej r o l i gestu, jako środku p o r o ­
z u m i e w a n i a sie P Isaczenko k l a s y f i k u j e g c s l v i m - e k s p r e s y w n e ,
l o n e l v e z n e p o j e V m w o - o n m n n t o p e i V t v c z n c «e,sK diziccięre i obrzę­
d o w e p i e r w s z e d w i e g r i m y służą do wyrażenia stanów e m o c j o ­
n a l n y c h mówiaceoo i ]Jo
s t o s u n k u d o ' otoczenia oraz własnych
i e - o ' p r z e ż y ć s4 również" w M U z e m ic»t. w o l i Gest pojęciowy t o ­
w a r z y s z y z w y k l e uJbwmlrt^Am
i n k o i l u s t r a c j a czasami
m z y n i e r a n a w e t t o m i e . A f i c z u a f ' e s t y wskazujące) Gesty użvw m w
środowisk u d z i S ' v m ^ n i e w a ż n i e - n r z e / v t k a u i i « e sló
z nn eh w cnnr-r^ l e u d ? l n c i l n a w e t i
czasach Z ' d z i e i
X n K c h
ial nn slladan
r k^
S e

ńł^z^
W
^
у
' v l S m l , inź^z
S ó d o w si o
c^

£ 1 ,

П

dz iś

i Ikr, n a i w n e urósł y
1
ben ' i
m i' l " I X
r a Л U п,
и
"
'sie z Л - a m t i n n v u i
wieś'

Ж-

�359
W ogóle gestv j a k o d z i e d z i n a mało z b a d a n a , zwłaszcza gesty
obrzędowe, przedstawiają wdzięczne z a d a n i e d l a etnografów.

S T R A N S K A D R A I I O M I R A , « ż i v o 1 к v а К a b a 1 к v S I o-

venskych

k r a j u».

Wśród różnorodnych ubiorów kobiet słowackich wyodrębnia
autorka 3 zasadnicze 4 v p v . Do t y p u pierwszego należy z w v k ł v

m i b a c , noszony w Chorwacji j a k o odzież spodnia, na rubacz
wkłada się 2 zapaski, przednia węższa — gra role fartucha, tylna
zaś zachodzi brzegami na przód ciała. T y p drugi odzieży składa
się ze spódnicy z przyszytym d o n i e j stanikiem czyli z v w o t k i e m ,
spódnica zapina się l u b o w i ą z u j e na przódzie. O b i e części ubrania
uszyte sa najczęściej z płótna, czasami do spodmicv płóciennej
przyszyty jest j e d w a b n y a k s a m i t n y l u b sukienny żywotek zdarza
s i e ' z c ' s i W L i c a i zvwotek sporządzone sa z wełny, t y p d r u g i spo­
tyka sie w okolicach Trenczraa Liptowa na Spiszu i d Tv,p trzeci
ubrania skinowi spódnica ze szwem na praodzie i żywolek który
wkłada sie osobno zwany p r u c l i k l u b leibik krój jeeo iest bardzo
różnorodni
szyje sic "o
drogich n w t e i S ł ó w jak jedwab lub
brokat i adamaszek Ten typ ubraniaRozpowszechniony ieśl n a
X i r w i e w ^ ^ X l i c a ^ ' l a S a w y ; N i t r y ' w Zwmeńsku
Z v w o t k i typu drugiego'uwarża autorka za typ najstarszy,
o czym świadczy ich nieskomplikowany k r ó j ; zasięg ich ogarnia
c a l a ' środkowa 'Europe. Żywołki t y p u ' drugiego sporządzone sa
/ jednego prostokątnego kawałka płótna, przód posiada wvciecie
czworokątne, pod r a m i o n a m i sa wycięcia półokrągłe. Charaktery­
styczna cecha żywotków płóciennych jest brak usztywnienia j a k i m
jest podszewka z grubego płótna która spotvkamv w żywotkach
o k r o j u 'analogicznvm lecz uszytych z aksamitu l u b fedwabur
podszewka laka nadaje /vwotkom'pewna sztywność która zwięk­
szają" .zaszewki l u n trzcina wszyta w p r z o d y ' l u b w'plecy' wzdłuż
linii ł ^ s ł u i n a Wycięcia ż y w o l k ó w A k s a m i t n y c h l u b ' i e d w a b nvch zdobi asma b ^ V
l u b ? ł o t v galon do n r z o l
w-me sa haf c i lub к к inerl i które służą do sznurowani! zywntka
P
Sir i S a
nodaie S^^óioZ
opisy zvw"ików noszo ych
w .h4d?nwei i
S
blasku Cie
szvnsk t
na M o ^ Z T ^ C ^ c W h
Kwoiki
rS
S ' "tJ
n Z h t v m że w t d r k
S v ^ L r J J^nninw n n l l v t «
™
vvVl nrVi

ip Iу\v

^?пт11

t i trńil чtna ' t t ^ w b

uk, śnie od ramion do pasa

i

r e s k i e wvr« /
w^vlo
est

LriS

n™lv

s a ^ r4 pi p

w p r w i ^ e n \ * w i e do żywy t u i - » s h

�No­
w a c k i e g o , których p r z o d y tworzą r o g i t z w . « p v s k i » sterczące vvvsoko k u górze.
'
W p l v w v m o d v panującej na d w o r a c h królewskich w v w a . l v
swe piętno na s t r o j u l u d o w y m za pośrednictwem sferv ziemiań­
s k i e j i mieszczańskiej. X i e b v l o to j e d n a k ślepe naśladownictwo
m o d v , raczej s t o p n i o w e p r z y s w a j a n i e p e w n y c h j e j elementów, j a k
u s z t y w n i a n i e ż y w o l k ó w ! p r z v s z v w a n i e do d o l n e g o b r z e g u p l i s
z g r u b e g o płótna, l u b małych" wałeczków, abv spódnica l e p i e j sie
układała i w y c i n a n i e tegoż b r z e g u w języczki czy kla.pecz.ki zdo-*"
h i e n i e h a f t e m złotym Tub p a c i o r k o w y m i j e d w a b n y m przodów
i pleców z v w o l k a .

i
'

ft

Z v w o l e k noszą nie t y l k o w Słowacji i w najbliższych są­
s i e d n i c h k r a j a c h . Ubiór len s p o t y k a sie w całej E u r o p i e : ' o d w y ­
brzeży M o r z a Śródziemnego d o ' S z w e c j i , i od k r a j u ' B a s k ó w p o
Białoruś. K o b i e t y Szwecji". F i n l a n d i i . Białorusi i E s t o n i i noszą
odzież s p o d n i a , która jest o d p o w i e d n i k i e m c h o r w a c k i e g o r u b a c z a .
czeskiej v o b l e c k i i słowackiej l e k n i e y . A u t o r k a p o m i j a m i l c z e n i e m
p o l s k a ciasnoche, s t a n i k i śląskie i łowickie, b r v z i c h e . czv b r z v z i che opoczyńska,* j a k też i r o s y j s k i s a r a f a n . W s p o m i n a n a t o m i a s t
o a n d a r a k u białoruskim który j e j z d a n i e m przenieśli n a Bia¬
łoruś koloniści n i e m i e c c y podczas « d v \ J L e b i e d i e w a w p r a c y
s w e j o k u l t u r z e m a t e r i a l n e j l u d o w e j u źródeł D e s n y i O k i p r z y ­
p i s u j e p o w s t a n i e a n d a r a k a ( s a r a f a n a uszvte«o z 'materiału f a ­
b r y c z n e g o ) w p l v w o r n sąsiedniej I i t w v ' L i n i a Z O M C - U a n d a r a k a
o d p o w i a d a l i n i i ' p a n i c z n e j m i e d z v państwem m o s k i e w s k i m a W
K s . L i t e w s k i m w początkach w X V
'
Geneza żywołka z d a n i e m a u t o r k i nie d a się wyraźnie u s t a ­
lić. Mógł o n powstać w epoce wczesnego renesansu droga przeo¬
brażenia j e d n o l i t e j szatv średniowiecznej w ubiór- d w u d z i e l n y
złożony z obcisłego s t a n i k a i spódnicy. W e d ł u g i n n e j t e o r i i mógł
rozwinąć sie żywotek, j a k chcą Svcnsson. Heickeł i S i r e n i o s . z r a miaczek czy szelek p o d t a v m u j a e v e h s u k n i e . Chociaż w Słowacji
iak i w i n n y c h k r a j a c h słowiańskich s u o t v k a sie n i e j a k o p r o t o ­
t y p takiego u b i o r u w postaci r u b a c z a z' o p l e c k i c m u m o c o w a n y m
p.. r a m i e n i u za pomocą taśmy p ' Strańska uważa pokład p o w y ż s / za słuszny j e d y n i e ' w z a s t o s o w a n i u 'do krajów nadbałtyckich

~

"
i
*

2V

V

dzie m a &gt;e r i a l odńos -. y sie do ubiorów l u d o w y c h p o z w a l a na
t w o r z e n i e szeregów e w o l u c y j n y c h
"
B r a k większej Mości d a n y c h h i s t o r y c z n y c h j a k o też d o k l a d m-ch opracowań s t r o j u l u d o w e g o n a obszarze Słowacji n i e p o z w a l a n a wyjaśnienie uenezv z v w o l k a . Można j e d v n i e stwierdzić,
że nalevv on do w y t w o r ó w środkowoeuropejskiej k u l t u r y .
Zofia
Malewska
7

1C

^
ĘL
-^P"
Ш
:

�WĘGIERSKIE
WY DAW NICTWA
ETNOGRAFICZNE
Z L A T 1915—1947. W w y m i e n i o n y m okresie w v s z l v
przede
w s z y s t k i m d w a zeszyty czasopisma e t n o g r a f i c z n e g o ' węgierskiego
«Ethnographiu
- N e p ć l e b ( n r \ - &gt; i : i - 4 ) za r o k 1947 o b e j m u ­
jące b o g a t y m a t e r i a l ze w s z y s t k i c h działów e t n o g r a f i i 0 » ó h i v r l i
ł a d n i e l i ' d o l y k a A . D o b r o v i l s w ' a r t v k u l e «УаГочйс n u W es
s z i m b o l u m * (Rzeczywistość m i t i s y m b o l ) o z a g a d n i e n i a :z p o « r o nicza a n t r o p o l o g i i zahacza ' j N e m c s k e r i w artVkule - T i m ^ k u l a tas jelle-kutatas, (Badanie
typów
b a d a n i e 'charakterów)
u w y - l e d n i a i a c y m V nowsze n n c e O e k a n o w s k i c ' ' , ) i S l o i v h w v
C h o c k i e t n o l o " M Gavazz w a r t y k u l e ' « K u l l u m r a m l a l o k P a n noniaban» Х ч Ч Ь k i e r u n e k M k u l t u r o w y c h o d d / i - d v w u i a e v c h n a
Panonię.
" ' '
'
•
•
K

D w a artykuły starają się określić stosunek e t n o g r a f i i d o i n ­
n y c h galezi n a u k i : J . W e l l m a n n a «Nepraj:z ćs g a z d a s a g t o r t e n e t ,
(Etnografia i h i s t o r i a g o s p o d a r c z a ) oraz f . Mendo la «Neprajz es
fóldrajz* ( E t n o g r a f i a i g e o g r a f i a ) .
Ż z a k r e s u k u l t u r y ' m a t e r i a l n e j t r z y dłuższe i zaopatrzone
w l i c z n e r v s u n k i i zdjęcia r o z p r a w y zasługują na szczególna
uwagę. Z n a n a b a d a c z k a s t r o j u l u d o w e g o G. P a l o t a v w p r a c v
. M a g y a r h a l a s o k a r o m a n o k ruhózataban K a l o t a s z e g e n ćs Videkćn»7 będącej o w o c e m badań a u t o r k i w terenie podczas w o j n y ,
a n a l i z u j e węgierski w n l v w n a strój Rumunów w o k o l i c y K a l o f a s c « w S i e d m i o g r o d z i e - 'również / badań podjętych podczas w o ' i n v
na terenie S i e d m i o g r o d u pochodzi c i e k a w e d l a n a U c h badaczy
pasterstwa "orskie- ., s t u d i u m L К
Kovacsa « A d a tok a balyó'n v o s v a r a l i a H o i o s j u h a . z a t h o z * (Pr/v'czvnki do p a s l e r s t w a i g o s p o ­
d a r k i m l e c z n e j w o r a c h B a l v 4 v o s v ń r &lt; d i a ) bedaee o w o c - m s/cmkirh prac podietu-b ostatnio n a d elno-rafia we-ierskie-0 p a stcrslw- М Ь 1 е . " Г ( e d n a ' m / m o w a
również z ' -ó, " i e d n i ^ n o d z k i c h o ' ł o w ш h v h w czasie w o m y w - e o - r a f i e m v e h &lt;FÓldrai/i
Kóz e n r ^ v o k ^
В G u n d e V wreszcK I ' R a l o - h w dłuższe
n , r S i k , l - -iż n l f i i d i тяол-аг hZti
zolfinekhez
L J
Г
gatv m a t ! S l d o l v c z ! J v in"ejsca n ^ S T Ł S
Alfołdu.
Z

1

W zakresie k u l t u r y d u c h o w e j ' k r v l v c z n i e ocenia'"zagadnienie
«poezji l u d o w e j * K. Marót w interesującym a r t y k u l e «Mi a n e p kólleszet». I . Rano w a r t y k u l e &lt; &lt; M e s e n . o r f o l o ^ . m e s e l e l l a m ( M o r ­
fologia b a j k i , w i e d z a o bajce), p o l e m i z u j e z a r t v k u l e m L . Degh
(z «Elhnographia» у 1Ш4): równocześnie umieszczona jest i o d ­
powiedź L . Degh (tejże a u t o r k i osobna praca «Rodrogkózi m e s e b .
poświęcona b a j k o m ' z o k o l i c y Bodnmkóz w v s z l a też n i e d a w n o ,
w 1945). W r e s z c i e A. V a j k a i ' w n o t a t k a c h « A z órdó.ngós l n o l m i r -

�362
legenv» daje nami m a t e r i a l d o l v c z a c v występującej w z a b o b o n a c h
postaci opętanego p r z e z d i a b l a ' młynarczyka j ' w ogóle młynarzy,
m ł y n ó w etc. w zabobonie.
P. Gergely w n o t a t c e « V i k a r B e l a g v u j L o u t j a i n v o m a n » p o ­
d a j e wiadomość o m a t e r i a l e n m z v c z n v m z b i e r a n y m ' przez tego
zasłużonego, n i e d a w n o zmarłego "zbieracza m e l o d y j l u d o w y c h .
D a n e dotvczace badań e t n o g r a f i c z n y c h śród t a k z w a n y c h W e n dów w k r a j u z w a n e g o P r e k m u r j e ( M u r a k o z ) między Murą i D r a w a
w l a t a c h o k u p a c j i tego k r a j u p r z e z W ę g r ó w ( 1 9 4 1 - 1 9 4 4 ) , p o d a j e
l i . Bałint. W r e s z c i e L. D e g h (.Be.s/im^ló ш l84&lt;S-a,s n e p h a g v o m a n y g v u j f e s e d d i g i tapasztalaŁrób) z d a j e sprawę г d o t y c h c z a s o ­
w y c h doświadczeń w z a k r e s i e sprawozdań t r a d y c j i l u d o w e j d o t y ­
czącej 1848 r o k u .
Dział d r o b n y c h materiałów, recenzje i k r o n i k a uzupełniają
czasopismo. W a r t o dodać, że w r. 1942 ukawał się i n d e k s a r t y k u ­
łów d o 50 roczników « E l h « o g r a p h i a » sporządzimy przez Z. Śzend r e y a . (Równocześnie wyszedł i w v k a z d o 32 roczników « N e p r a j z i
M u z e u m Ertesitóje. spoYzydzony p r z e z K. Cs. Sobestyena).
Poza t y m i ] u i b i i k a c j a m i p e r i o d y c z n y m i ukazało sie na W ę ­
grzech nieco n o w s z y c h p u b l i k a c j i e t n o g r a f i c z n y c h ; w y m i e n i a m y
te. które mogą przede w s z y s t k i m zainteresować z a g r a n i c z n y c h ,
a wiec i p o l s k i c h b a d a c z y . W zakresie zagadnień l e o r e l v e z n v c h
w y m i e n i ć m u s i m v rozprawę znanego e t n o g r a f a , obecnie w C l u j u ,
P&gt;.' G u n d y « A l' u n к i ' o n a 1 i z n i u s к e r d e s ę a n e p r a j zb a n » (Kwestia
funikciouałizmu w e t n o g r a f i i )
Clui
(Kolozsvar
1915). Z a g a d n i e n i a ' p r o g r a m o w e porusza I . Tałasi « A z A l 16 I d
z i k u l a ł a 's a n а к k e r d e s ę i ć s p r o b 1 ć n i a i»
f S/e-ed'l94f&gt;) to i est « K w e s t i e i u r o b i e n i v b a d a n i a e t n o " r a f i c z ое.'оГ v i r s i d u . P r o b l e m y e l u o - r a f i с ш е z w h / a n e z o s t a t n i m i m i
•час i a n i i ludaiościow • i sc e renie^ W e " i e r ( r e f o r m a ' r o l n a r e n a I r h h
Wc-rów
w y s vi e n k Szwabów itdS o m a w i a
ornlesor
e n iial'ii Uniwersytet
w I h i d m e s z c i e i m n i s l e r oświaty Gv
f
'
" . r wie
\ „i &lt; m о « у a r
e 1 sй у T n d o r 1 ? ś
•
i n ć &gt;, • z' 1 u t I
st w z b i o r k u
Ket c l ó a d i s ? R u d "
r (

' Г '

;

r

S ' !

s i l

i

e

уć1 z

t П n к e s a In i h a I r a van&gt;&gt; (SzegS Ш « )

"

R u d n w e t r z c i n o w y c h chał w Sa.rret o m a w i a S. Sziics w
p r a w i e « A s ó i- r e 1 i n ; i d l i a z ć s ć 1 . i e» w V I I I zeszycie
d a w a n y c h przez M u z e u m E t n o g r a f i c z n e « Л n e p r a j z i M u z e u m
z o t e i » . ' 0 wyszyćiach w o k o l i c i ' D r a v a s z o g jest n o w a praca S,
n v e v a . « D r a v a s z ó ц i h iщ z e s e k » ( B u d a p e s z t 1944).

roz­
wy­
FuGó-

L

�D w a n o w e w y d a w n i c t w a poświecone sa tańcom l u d o w y m :
J. M o l n a r a
.Magyar
1 a n с h a . V 0.111 a n у o b
(Budapeszt
1947) i E . L u g o s s y i ' S. Gónyeya . M a g y a r n ć p i t a n с о к » .
g

Jan

Reychman

MILO VAN GAVAZZI, . P r z e g l ą d E t n o g r a f i i
Chor¬
w a l ó w * (Prcglcd Etnograf i je Hrvata), w v d a n i c K l u b u A B C ,
lorn p i e r w s z y , Z a g r e b 1940, s i r . 80 z 54 i l u s t r a c j a m i w tekście!

*

E t n o g r a f i a jugosłowiańska posiada w szeregu s w o i c h n a u ­
k o w y c h p r z e d s t a w i c i e l i p o z y c j e b a r d z o w i e l k a — jest n i a n a z w i ­
sko i d o r o b e k n a u k o w y p r o f e s o r a U n i w e r s y t e t u w Z a g r z e b i u dra
M i l o v a n a Gavazzieqo. Działalność p r o f . Gavazziego zarówno па
stanowisku k i e r o w n i k a katedry etnografii w Unfwersvlecie. j a k
i w charakterze dyrektora M u z e u m Etnograficznego, a zarazem
r e d a k t o r a E n c y k l o p e d i i C h o r w a c k i e j - • z n a n a jest n i e t y l k o w J u ­
gosławii. W l a t a c h 1922—1932 piszący te słowa miał sposobność
zetknąć sie osobiście z p r o f e s o r e m GaVazzhn i r z a d k a sposobność
/ w i e d z e n i a z a - r z e b s k i e g o M u z e u m EŁno«rafic/nego'pod o s o b i s t y m
k i e r o w n i c t w e m j e g o zasłużonego d y r e k t o r a . "
*
Już w o w v m czasie p r o f . G a v a z z i reprezentował pogląd, że
każda praca d l a l u d u i z l u d e m może rokować z d e c y d o w a n e w y ­
niki wtedy tylko, kiedy odpowiedni pracownik na polu kultur)-,
a l e i urzędnik p o z n a l u d . wśród którego żyje. W r o k u 1938 w y ­
sunięto p o d a d r e s e m M i n i s t e r s t w a Oświaty w Białogrodzic p o ­
stulat w p r o w a d z e n i a do szkol jugosłowiańskich w s z y s t k i c h s t o p n i
z u n i w e r s y t e t a m i włącznie n a u k Г e t n o g r a f i i j a k o p r z e d m i o t u o b o ­
wiązkowego w r o k u " zaś 1939 o d b v l sie p i e r w s z y k u r s e t n o g r a f i i
dla pracowników oświatowych
K i e r o w a l i n i m - prof
Gavazzi
i ih.airimir Bratanic.
'
'

ł

л
*

Uwzględnienie przez o d p o w i e d n i e c z y n n i k i p o s t u l a t u z o b o ­
wiązało M . Gavazziego do ułatwienia jego r e a l i z a c j i , a w i e c do
n a p i s a n i a nieistniejącego w p r z e d m i o t o w e j
l i t e r a t u r z e jugosło­
wiańskiej podręcznika e t n o g r a f i i , z którego u c z n i o w i e i s t u d e n c i ,
a niezależnie o d n i c h i p r a c o w n i c y oświatowi m o g l i b y poznać
s w o i l u d . P r o f . G a v a z z i .podjął sie lego t r u d n e g o z a d a n i a ' i w r o k u
1940 wyszedł w Z a g r z e b i u p i e r w s z y ' t o m - E t n o g r a f i i C h o r w a t ó w , .

.,..„

P r a c a to r o z m i a r a m i s w o i m i n i e w i e l k a , dzięki
natomiast
zawartości i w z o r o w e j m e t o d z i e n a u k o w e j , która zastosow a l Y u l o r . s i a n o w i w a l n a pozycje n a u k o w a i samego a u t o r a , i i u goslowiańskiej n a u k i . J a k pojął a u t o r s w o j e zadanie, m ó w i o t y m

swojej

s

�ш
sam w e wstępie do «Prze.gladu» podkreśla j a r , że, b v poznać d o ­
kładnie i bez reszty o l b r z y m i s k a r b e t n o g r a f i c z n y j u d u c h o r w a ­
ckiego, należało znaleźć i ' przestudiować materiał, który p o z w o ­
liłby odpowiedzieć n i e t y l k o n a Ш Ю pytań, j a k i e sformułował
d l a ' etnografów A. l l a d i ć ' w «Zasadach z b i e r a n i a i b a d a n i a m a ­
t e r i a ł ó w ^ żvciu l u d u * ( O s n o v i za s a b i r a n j e i p r o u c a v a u j e g r a d je
0 n o r o d n o m ' z i v o t u ) . ale pytań sto r a z y więcej.
P r a c a p r o f . Gavazziego, stanowiąca pierwszą część z a m i e r z o ­
n e j całości, d z i e l i sie na siedem rozdziałów, w których a u t o r o m a ­
w i a następujące z a g a d n i e n i a : wies. d o m i jego urządzenie, g r o ­
m a d z e n i e pokarmów
myślistwo i rybołówstwo,
pszczelarstwo,
hodowlę bydła i r o l n i c t w o . T a k zatytułowane sa k o l e j n e rozdziały,
z których n a j o b s z e r n i e j p o t r a k t o w a n o
d o m * i jego urządzenie.
W r o z d z i a l e z a t y t u ł o w a n y m : « W i e ś » p r z e d s t a w i a a u t o r różne
pod w z g l ę d e m z a b u d o w a n i a ' t y p y w s i c h o r w a c k i e j , zwracając
uwagę n a d w a główne rodzaje
w s i : wieś z b i t a
(ściśnięta)
1 r o z r z u e o n a , zależnie o d tego, czy c h a t y stoją j e d n a tuż o b o k
d r u g i e j czy też i s t n i e j e m i e d z y n i m i w c a l e spora'przestrzeń w o l n a
od zabudowań. T y p p i e r w s z y występuje z d e c y d o w a n i e w ośrod­
k a c h nadjadrańskich ( J a d r a n
A d r i a t y k ) , szczególnie w m i e j ­
scowości O m i s a l j na w y s p i e K r k . C h a r a k t e r w s i zależy o d t e r e n u ,
na którym o n a powstała od warunków e k o n o m i c z n y c h j e j m i e ­
szkańców (osiedleńców). '
O d z a g a d n i e n i a typów w s i p o d względem z a b u d o w a n i a i a r ­
c h i t e k t u r y i c h d o m o s t w p r z e c h o d z i a u t o r «Przegladu E t n o g r a f i i
Chorwatów^ do o p i s u c h a t y w i e j s k i e j i j e j urządzenia, poświęca­
jąc t e m u z a g a d n i e n i u najwięcej m i e j s c a w s w o j e j pracv.
W c h o r w a c k i e j w s i przeważa - ' j a k c z y t a m y - d o m d r e w n i a n y ,
n a m o r s k i m pobrzeżu m u r o w a n y z kamienia"prehodząrego z n a j ­
bliższych w s i kamieniołomów k r v t v słoma l u b k a m i e n n y m i pły­
t a m i ' w z n o s z o n y często n a d r e w n i a n y c h f i l a r a c h , s t o s u n k o w o n i ­
s k i c h o sciaonch w y p l a t a n y c h ezesto' / prętów . . r u b »sci palca l u b
też w y b i j a n y c h d e s k a m i . '
"
"
'
Wnętrze c h a t y c h o r w a c k i e g o wieśniaka h v w a nu ogół bardzo
skromne,'świadcząc o n i e z b y t ' w y s o k i e j stopie k u l t r r a l n e j m i e ­
szkańców. .Mało w y s z u k a n e krzesła i krzesełka, cztero- l u b trójnożne, z o p a r c i e m w kształcie serca , ( w i c ś panońska) l u b bez
opancia. Może n a j h a r d z i e i r h a r a k l e : v s l v c z n v m sprzętem sa pół­
okrągłe krzesła trójnogi c h a t y z a c h o d n i o d y n a r s k i e j , stanowiące
ślad " d a w n e j chaty i l b s k i c j I aw.a leżanka ' ( t a p c z a n ) i łóżka, V d
najniższych w Bośni d o b a r d z o w y s o k i c h z mnóstwem pościeli
w Sławonii i W o j w o d i n i e - k i l i m y ' i p a s i a k i własnego w y r o b u :
s z n u r y do w i e s z a n i a i suszenia odzieży oraz s k r z y n i a (sąsiek) n a

I

i

�365
,

•

K

I
i
4
t
f

!
L
j

zboże
• o t o i cnie p r a w i e urządzenie przeciętnej c h a t y c h o r w a ­
ckiego wieśniaka.
" W i e l k i p r v m i t v w i z m cechuje chłopa c h o r w a c k i e g o również
w zakresie sposobów g r o m a d z e n i a pokarmów i o d ż y w i a n i a sie.
J a k w v n i ' k a z d a n y c h rozdziałów p i . . G r o m a d z e n i e ż v w n o ś c i e
chłop c h o r w a c k i iest w zasadzie jaroszem, któremu w y s t a r c z a j a ­
d a l n a Пога i pląsie j a j a .
W rozdziałach 'następnych o m a w i a p r o f . G a v a z z i k o l e j n o zag a d n i e n i a : myślistwa i rybołówstwa, poświęcając t o m u d r u g i e ­
m u sporu t i w a g tyczących k r a i n n a d m o r s k i c h ; p s z c z e l a r s t w a , o d
leśnego j a k o n a j b a r d z i e j p r y m i t y w n e g o do n o w s z y c h m e t o d h o ­
d o w l i pszczół z d o k ł a d n y m ' o p i s e m b u d o w y różnorodnych ułów
i pasiek- h o d o w l i b v d l a i o w i e c , górskiego'i n i z i n n e g o : ' wreszcie
r o l n i c t w a stanowiącego i s t o t n a ' gałąź Gospodarstwa
wiejskiej
n a w e t w n a j w y ż e j ' p o ł o ż o n y c h ' r e g i o n a c h k r a j u , z o p i s e m narzę­
dzi r o l n i c z y c h ' o d p r v m i t y v n e j lecz ciągle jeszcze g d z i e n i e g d z i e
używanej d r e w n i a n e j ' sochy do n o w o c z e s n e g o .phi«a oraz n o w s c l r narzędzi r o l n i c z y c h ' które w y p i e r a i a % v s t e m a l v c z n i e n a ­
rzędzia p r y m i t y w n e o d ' c z a s u k i e d y ' s t a r y c h o r w a c k i ' p o e t a r o l n i
k o w ' l o s i p S t i e n a n Helikoyić' t a k p i s a ł ' w s w o i m poemacie n i
• K u r n i k , ((^podarz, X m o w n i i ) z roku 17%:
/Vi

P

« N i c ganię d a w n y c h , s t a r y c h z w y c z a j ó w .
Którym się próżno c i sprzeciwiają,
Co w s z y s t k o stare precz b y r z u c a l i
I w n o w y m sVzescia lepszego s z u k a l i ;
L e c z sic w a m p r z v z n a m do tego szczerze:
Stare poprawiać o c h o t a bierze"..
(przekład

podpisanego)

Rozdziałem o sposobach s t o s o w a n y c h przeiz
chorwackiego
cld.-pa w r o l n i c t w i e kończy prof. M i l o v a n Gavazzi p i e r w s z a n i e ­
z m i e r n i e wartościowa cześć z a m i e r z o n e j . E t n o g r a f i i Chorwatów*.
S. Phi

W I L H E L M S C H M I D T . «R a s s e n u n d V ó 1 к e r i n V o r geschichte
u n d G e s с h i с h l e d e s A h e n d 1 a n d e s».
Śammlung S l o c k c r . lierausgegeben v o n Profcssoren de U n i v e r s i ­
t y F r e i b u r g ( S c h w e i / ) , L u z e m 1916.
- A d a m a n l i n n s . • s t a l o w y , t a k i p r z y d o m e k nadała s t a r o ­
żytność chrześcijańska j e d n e m u z w i e l k i c h myślicieli i p i s a r z y
g r e c k i c h szkoły a l e k s a n d r y j s k i e j , O r y g a n e s o w i . N a len s a m « e p i -

�te t o n ornans» zasłużył sobie d z i s i a j n i e p o z v l v w s w e j p r a c y n a u ­
k o w e j , p i s a r s k i e j i o r g a n i z a c y j n e j Ó. W i l h e l m S c h m i d t . Z m u s z o n y
po «Anschlussie» opuścić założony przez siebie z t a k i m t r u d e m
warsztat etnologiczncj pracy p o d W i e d n i e m w Moedling, n i e za­
łamał sie. A skończył j u ż ' w t e d y l a t 70. Przeniósł cały I n s t y t u t
A n t h r o p o s wra-/ z c z a s o p i s m e m do S z w a j c a r i i b v p o d F r y b u r g i e m
prowadzić dzieło swe d a l e j .
"
W okresie w o j n y o s t a t n i e j w y d a j e d w a dalsze t o i n y w i e k o ­
p o m n e g o dzieła « r r s p r u n g d e r Gottesidee», za które nazwał go
jeden z religiologów współczesnych H e r o d o l e m n o w o ż y t n y m ; jest
to t o m V I I i V I I I . W r. 1947 oddał d o d r u k u t o m I X . Niestety n i e
mógł n a m dotąd jeszcze przesłać do P o l s k i żadnego e g z e m p l a r z a
w s p o m n i a n y c h d w u tomów « d v * p r a w i e cały nakład w M o n a s t e ­
r s uległ z n i s z c z e n i u n a s k u t e k z b o m b a r d o w a n i a ; ocalało j e d y n i e
oO e g z e m p l a r z y C z c i g o d n y a u t o r obiecał j e d n a k przysłać d o j e d ­
n e j z b i b l i o t e k ' p o l s k i c h po e g z e m p l a r z u
D l a t e g o z' omówieniem
i c h m u s i m y poczekać.
"
'
Oprócz «Drsprung des Gollesidee» rozpoczął O. W . S e l i m i d l
tuż p r z e d w o j n a interesujące s t u d i u m n a t e m a t własności w k u l ­
t u r a c h einologicznycłi. W r . 1938 ukazał się I . t o m t e j p r a c y p l .
«Das K i g e n t u m a u f d e n a l t c s t e n S t u l e n der M e n s c h h e i b . W c z a ­
sie o s t a t n i e j w o j n y ukazały sie d w a następne t o m y tego dzieła;
I I . t. &lt;&lt;Das E i g e n t m n b c i d e n H e r d e n v i e l i z u c h l e r n A s i e n W . I I I t.
&lt; Das E i g e n t u m b e i d e n H c r d e n v i e h z u c h t e r n A f r i k a s * . I lego dzieła
d w a ostatnie t o m v t r u d n o jest d z i s i a j nabyć
O s t a t n i a p r a c a w i e l k i e g o etnologa, j a k a ukazała sie po w o j ­
n i e w r. 10-16 w S z w a j c a r i i , j e s t «Rassen u n d V o l k e r i n V o r g e scłiichle u n d Gescbichte des Abend!andes». Składają sie n a to
dzieło t r z y t o m i k i : I . «Rassen des Ahendlandes», I I . « D i e V o l k e r
des Abcndlandes», I I I . «Gegenwarl u n d Z u k u n f t des A b e n d l a n dcs». T r z e c i t o m , o ile. n a m w i a d o m o , dotąd jeszcze n i e wyszedł
z d r u k u . W e wstępie d o Lrzecie^o w y d a n i a t e j książki p o w i a d a
a u t o r że h i s t o r i a p o w s t a n i a lego" dzielą jest z a r a z e m cząstka h i s l m i i ' c z a s ó w o s t a t n i c h l a l 20. W ,-. 1920 wygłosił o n n a zaprosze­
nie w S t u t t g a r c i e d w a o d c z y t y n a t e m a t «Rasa i lud», które u k a ­
zały sie w Ш27 w «Horhland'» a wkrótce p o l e m j a k o ' o s o b n a o d ­
bitka u Kosel-Pusleta
B r o s z u r a ta j e d n a k n i e obudziła n a ' r a z i e
w i e k s z e - a z a i n l e r e s o w a n h * D o p i e r o w r l w k i e d y to n a r o d o w y
s o c j a l i z m / a c T - a ł b u d o w a ć ^ w o i i n o t c e p o l i t y c z n a n a id«i r a s i z m u
p r / y p o m P i - m o ' i - , sobie' «" POP msz ш Г W S e ł n d d t a o c h \ i « i e T v l a n i e l e i b r o s z u r y ' 1 ó r a \ 'e r o U s z b r&gt;rawie w J e d n y m r o k u W y
dan с K c k ó r e n Дк . 1 Ш ™ J
leszcze S o d n i e
rozcho­
dź Гч1с P- \ i c ć/c
n-i s l ' i i И
1 m o w W M i I n a na d o l i

�sie n a i n d e k s n a z i s t o w s k i i zaliczono broszurę le d o p u b l i k a c j i
z a k a z a n v c h w N i e m c z e c h , l d i ' a r a s i z m u oparła sie n a określonych
z g o r y przesłankach światopoglądowych r u c h u na.rodtfwo-socjalislvcznego i w i . n i e tego protestowała p r z e c i w w y n i k o m naukowVch badań a n t r o p o l o g i c z n y c h . p r e h i s t o r y c z n y c h i h i s t o r y c z n y c h .
Stąd to trzecie o p r a c o w a n i e p i e r w o t n e g o t e m a t u «Rasa i lud»
rozrosło sie w trzv t o m i k i , f o r m a t u 16. z -których d w a p i e r w s z e
liczą p o n a d 300 s t f o n .
* N a s k u t e k aktualności z a g a d n i e n i a przeszedł a u t o r z d z i e ­
d z i n y czvsto teoretycznego, n a u k o w e g o rozważania n a t e r e n h i ­
s t o r i o z o f i c z n y z podstawą n a u k o w a . W p i e r w s z y m t o m i e a n a l i ­
zuje podłoże i r a c j o n a l n e r u c h u r a s i s t o w s k i e g o : jego dzieje, p r z e ­
jecie przez n a r o d o w y s o c j a l i z m , z b u d o w a n i e n a n i m n o w e g o
światopoglądu s k u t k i d l a życia społecznego i n a r o d o w e g o . N a ­
stępnie p r z e c h o d z i d o omówienia r a c j o n a l n e j i d e i r a s y , s t o s u n k u
rasv d o ciała d o d u s z y i d o k u l t u r y — W t o m i e d r u » i m o m a w i a
l u d v zachodu' i iego rasy p o w s t a n i e ludów z a c h o d n i c h i i c h w ę ­
drówki w y t w o r z e n i e sie k u l t u r i n d o e u r o p e i s k i c h i i c h m i g a c i e
wyodrębnienie sie jeżyków indo«ermańskich i i c h w e d r o w a n a '
stosunek I n d o t w . . i c i c ' z v k o w do "ałtajskich
ludów p a s t e r s k i c h
i wreszcie German e r n d o e i n w e i n z y c y i P n , l o ndoeuroneiczvcv
na zachodzie
A u t o r w y w o ł u j e w sposób żv\vv przed o c z y czytelników p r z e ­
szłość i u o b e c n i a teraźniejszość, b y tak obudził- świadomość w i e l ­
k i e j wspólnej odpowiedzialności z a c h o d u . D a j e s z e r o k i przegląd
w i e l k i c h -związków d z i e j o w y c h n i e t v l k o ludów E u r o p y ale c a ­
łego p r a w i e świata od początków h i s t o r i i l u d z k i e j . « N a t a k i e j to
obszernej i g r u n t o w n e j płaszczyźnie d o c h o d z i c z y t e l n i k do g l e b szego z r o z u m i e n i a i d e i z a c h o d u i jego ciężkiego* k r y z y s u w " d o ­
bie. obecnej. Nestor etnologów i w i e l k i badacz h i s t o r i i w c z e s n e j
k u l t u r y kreśli wspaniała "syntezę historycznego- r o z w o j u
który
doprowadził -zachód d o jego' obecnej g o d z i n y d z i e j o w e j * . '
1

E. Bulanda

T. ./.

A N N A L I L A T E R A N E N S I (Publieazione del Ponłifizio M u seo Missionari-o E l n o l o g i c o ) . t o m X I . w y d a n y w r o k u 1947, p r z y ­
nosi j a k i w d a w n i e j s z y c h r o c z n i k a c h c i e k a w e r o z p r a w y f l v m
razem c z t e r y ) , кlóre m o g l i interesować n i e t v l k o e t n o l o g ó w ' i e t n o ­
grafów, a l e ' i znacznie p e r s z e koła humanistów.
Naprawdę ściśle i wyłącznie e t n o g r a f i c z n a jest t v l k o О. I I .
Sehrodera S. V . I&gt;. « Z u r Escalalogio d e r T o g o S'eger». D w i e prace
poświęcone są A b i s y n i i (V. M o n n e r e t de V i l l a r d i R. L e f e v r e )

�,468
•л wreszcie czarta Ks. J . M . M i n h a p r z e d s t a w i a n a m « L a c m i c e p t i o n c o n f u c i e n n e de Г Ь ш п т е » .
W r o c z n i k u p i e r w s z a jest praca D e V H l a r d a ( s t r . 9 - 9 0 ) ,
drugą K s . M i n h a (str. 9 1 — 2 4 0 ) , następna O. Sehrodera ( s t r . 2 4 1 —
254), a o s t a t n i a p. R. L e f e v r e ( s t r . 255—342). R o c z n i k konczv sie
(str. 343 i n a s ł a n e ) szczegółowo o p r a c o w a n y m i n d e k s e m .
'
'
J a k w i a d o m o « А т т а П L a t e r a n a n s U . kióre r e d a g u j e k o m i t e t
złożony г O. Michała S c h u l i e n a S. V . D „ O. P a n k r a c e g o M a a r s c h a l k e r w c c d O. F . M . i d o k t o r a P a w i a h r a b i e g o D a l i a ' T o r r e d i
S a n g u i n e t t o , ogłaszają artykuły w jeżykach f r a n c u s k i m , n i e m i e ­
c k i m , a n g i e l s k i m , hiszpańskim, włoskim i łacińskim. Szkoda, że
wśród l v i u jezvkow, k t o r v m stoją o t w o r e m
lamy
Aimałi nie
został uwzględniony żaden z jeżyków słowiańskich Ciągle jeszcze
m i m o że posługuje sie n i m i znacznie więcej l u d z i aniżeli n o
hiszpańskim' włoskim l u b n i e m i e c k i m jeżyki słowiańskie w w i e k i
k o t a c h z a c h o d u sa t r a k t o w a n e jako drugorzędne Л przecież n a ­
w e t sama n a u k a p o l s k a n i e mówiąc już o całości n a u k ludów
słowiańskich b y n a j m n i e j n i c m a powodów uważać no hiszpań­
s k i e j j a k o stojącej n a wyższym p o z i o m i e .
'
Z w r a c a n i "na ten fakt dlatego uwagę, że s k o n . odstąpiło sie
od zasadv jednojezycznośei ( ł a c i n a ) l u b dwujęzvczności ( « р . ła­
c i n a i f r a n c u s k i ) , to szczerzy z w o l e n n i c y «ЛшпаИ» mogą sie czućdotknięci, że i c h j e z v k n i e jest t r a k t o w a n y j a k o równorzędny
z wyżej w y m i e n i o n y m i .
' Artykuły j r a n a ' M u n n e r e l de V i l i a r d . «La M a d o n n a d i S. M a ­
rin Maggiore'e nilu»trazionc dci mivaooli d i M a r i a i n A b i s s i n i a .
i p a n a R. L e f e v r e . «Riliessi e t i o p i c i nełla c u l t u r a c u r o p e a del
Medioevci e del Rinaścimenhv. trzeba omawiać r a z e m . Chociaż b o ­
w i e m każdy z autorów z a j m u j e sie i n n a g r u p a problemów, to
j e d n a k zdaje sie m i m o w o l i , n a w z a j e m sie uizupelniają.
P a n de V i l i a r d w s w o j e j p r a c v p r z e p r o w a d z a w sposób b a r ­
dzo w n i k l i w y i z z e s t a w i e n i e m b o y a l c g n materiału historycznego,
dowód w p ł y w u s z t u k i włoskiej, \ v t y m w y p a d k u szczególnie
o b r a z u M a d o n n y S. M a r i a M n g g i o r e w ' R z y m i e , na u s t a l e n i e się
t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o Ma d o n n y \ v A b i s y n i i . W y c h o d z i zo s t w i e r ­
dzenia, że do p o l o w y X V I w nie i s t n i e j e w A b i s y n i i «una łmmag i n e tipo» M a d o n n y . Następnie d r o b i a z g o w o p r z e d s t a w i a n a m
d r o g i , j a k i m i kopie' S. M a r i a M a g g i o r e dostały sie do A b i s y n i i .
T y c h możliwych do przyjęcia dró&lt;&gt; bvło k i l k a
Z a p e w n e sama
a n a l i z a a l I v s l v c z n a i a k i l u / e s t a w i e n i e p o d o b i z n i różnic o b c h o ­
dzi raczej historyków s z l u k i . N a t o m i a s t ze wszech m i a r ważnym
rest dla h i s t o r i i ' w т - ó l e т d h h i s t o r i i k u l t u r y w szczególności
zapoznanie nas z d r o g a m i ' i w a r u n k a m i , w j a k i c h w p ł y w y e u r o -

�ж
p e j s k i c przenikały d o A b i s v n i i . W i d i z i m v , że istniało w z a i e m o e
szukanie, k o n t a k t u , i że w ' R z y m i e p r z y w i ą z y w a n o poważne z n a ­
czenie do stosunków z A b i s y n i a . N a t u r a l n i e świetnie p o d w p ł y ­
w e m m e t o d y c z n y m p r z e d s t a w i o n y w p ł y w włoski na k r y s t a l i z o ­
w a n i e się wyobrażenia M a d o n n y A b i s v n s k i e j , to t v l k o j e d e n
i w d o d a t k u u b o c z n y szczegół wynikający :ze stosunków R z y m u
z państwem L w a z p o k o l e n i a J u d y . W t y c h s t o s u n k a c h chodziło
przecież o rzeczy znacznie podówczas poważniejsze W k o n c e p ­
c j i r z y m s k i e j suinowiły'one cześć p r o g r a m u n a który już n i e j e d ­
n o k r o t n i e .pokrótce'historycy z w r a c a l i °uwa&lt;'e ( m i e d z y i n n y m i P a ­
stor i i )
O b o k p r a g n i e n i a z j e d n o c z e n i a * Kościoła' k o p t y j s k i e e o
z Rzymem
myślano "o p o w a ż n y m u a k t y w n i e n i u sił abisyńskich
p r z e c i w k o "wsnólnem.u niebezpieczeństwu .nożaremu ze s t r o n y
s i a n u W o r a e v de Y i l l a r d a : n a t u r y rzecz" to w s z y s t k o /ostało
v l t o f f l ™
\ 4 t c m i a s t te m o ^ i e n t v w v s e o u i a w
s z S l o v v i i i myt п Ч a w i ^ n m
n l v Z R
• n a t o I c l e v r ea
&lt;Ś
ess-i et o o i c i n d
Ś ^r, e o&gt;
c SS^d z w u ' k i J 5 S Л

S iPo p e j s1k iмe j w
w
e« u

cwi eJ kravc b
h

N i e s t e l v w r o c z n i k u z r o k u 1947, który m a m w tej c h w i l i
p r z e d sobą, została ogłoszona już cześć trzecia t e j naprawdę n a ­
der c i e k a w e j p r a c v . P i e r w s z e d w i e części b v l v (.głoszone w d a w ­
n i e j s z y c h t o m a c h ' . A r a i a l b . a m i a n o w i c i e w ' V I I I (z r o k u 1944)
i I X (z r o k u 1943). Obecnie ogłoszona cześć trzecia o b e j m u j e czasv
O d r o d z e n i a , p r z v c z v m a u t o r przeprowadził szczegółowe b a d a n i a
a r c h i w a l n e w y d o b y ł w i e l e ważnych a dotychczas n i e z n a n y c h w i a ­
domości, a wreszcie n a s t r o n a c h 3 3 3 - 3 4 2 podał n a m w całości
k i l k a c i e k a w y c h dokumentów z a r c h i w ó w r z y m s k i c h .
W ś r ó d t y c h szczególnie z n a m i e n n y jest l i s t papieża G r z e ­
gorza X I I I , r o k u 1579 ( C l a u d i o s e r e n i s s l n m Regi A e t i o p i a e ) i m e ­
moriał złożony temuż papieżowi w p r z e d m i o c i e u n i t kościołów
Aleksandrii i 'Konstantynopola z Rzymem.
W w i e k u X V I . zważywszy w s z y s t k i e istniejące trudności n a ­
t u r y p o l i t y c z n e j i k o m u n i k a c y j n e j , istniejące s t o s u n k i m i e d z y
A b i s y n i a a R z y m e m m u s i m y uznać za b a r d z o żywe. P r z y t y m
nie t y l k o R z v n i stara ,ic przezwyciężać tak b a r d z o w i e l k i e p r z e ­
szkody, j a k i c h nastręcza k o m u n i k a c j a przez k r a j e mahometańskie.
ale i A b i s y n c z v e v dokładają ze s w o j e
s t r o n y starań o u t r z y m y ­
w a n i e k o n t a k t u . 'Uderza nas przv t v m , że obok m n i e j l u b więcej
o f i c j a l n y c h p r z e d s t a w i c i e l i o b u s t r o n . R z y m s t a n o w i atrakcję i d l a
dość l i c z n y c h n i e b ' r z v i n o w k t o r z v pokonują n a własne r v z v k o
trudności i niebezpieczeństwa dążąc cło g r o b u Św. P i o t r a i Pawła.
z

szczególnie ważne. A
gg

Lurt. T- x x x v i i i

zainteresowanie
21

�370
n i m i w z r a s t a , « d v sio d o w i a d u j e m y , że n i e r a z n i e kończ:, sie n a w e t w H z v m i e . Sa k o n t y n u o w a n e i do d a l s z y c h m i e j s c cieszących
się duża podówczas czcią, czasom n p . aż d o Compos teł la w H i ­
szpanii.
A u t o r k o l e j n o zapoznaje nas z n i e s t n i e j a c v m już d z i s i a j ,
a l a k b a r d z o t e l n i a e v m życiem w X V I w i e k u kościołem Św. Ste­
rana Dcgli A b i s s i n i " i zlnezonvm z n i m klasztorem. T e n ostatni
stanowił siedzibę osiadłych w R z y m i e d u c h o w n y c h i mnichów
a b i s v n s k i e h , oraz p u n k t ' z h o r n v dla p i e l g r z y m ó w "przybywających
z p o b u d e k !K.bożnvrh. j a k i osób jawiących sie z i n n y c h p r z y czyn. Pątnikom poświęca a u t o r osobny 'rozdział' s i r . 257 i n. '

'

,
—
-i"

C i e k a w e są dzieje f u n d a c j i i społeczności c l i o p s k i e j św. Ste­
fana. W i d z i m y , że przez calv czas swego i s t n i e n i a fzn. do p i e r w ¬
szej połowy X V I I w i e k u , jest o n a n i e t y l k o siedzibą zakonników
i ośrodkiem d l a przybyszów a b i s v n s k i e h , ' ale o d g r y w a i p e w n a rolę
p o l i t y c z n a , a n a d t o w n i e j ogniskują sie i wcale poważne s t u d i a
nad Abisynią.
P r z v t y m liczba zakonników była czasowo dość znaczna n p .
p r z y w y b o r z e przełożonego za czasów L e o n a X d o w i a d u j e m y sie.
że było i c h podówczas 30 stale w R z y m i e zamieszkałych i u t r z y ­
m y w a n y c h przez K u r i e . A b i s v n c z v k ksiądz T o m a s z Ścioano, p o ­
tocznie n a z y w a n y T o m a s z A b ' i s v n s k i . który w t e d y został w y b r a n y
z g o d n i e z życzeniem papieża, posiada p o w a ż n e znaczenie i d l a p o czątków n a u k i o A b i s y n i i . L' św. Stefana J a n P o t k e n z K o l o n i i
nauczył się jeżyka etiopskiego i w r o k u 1513 w v d a l p i e r w s z a d r u ­
k o w a n a książkę w t y m jeżyku a m i a n o w i c i e Psałterz D a w i d a
P r z y t v m ' w " p r z e d m o w i e wyraził podziękowanie m n i c h o m św
Stefana j a k o s w o i m n a u c z y c i e l o m .
P o d każdym w z g l ę d e m duża p o w a g a , a również a u t o r y t e l e m wśród zajmujących sie s t u d i a m i e t i o p s k i m i cieszył sie ksiądz
Tesla Tsión b a r d z i e j z n a n y j a k o P i o t r E l i o p e j c z v k . D o w i a d u j e m y
sie p r z y t v m , że w t y m czasie s t u d i a e t i o p s k i e były dosyć m o d n e .
Kównież S ksiądz P i o t r który odgrywał i p e w n a ' r o l e p o l i t y c z n a
i cieszvl się z a u f a n i e m k i l k u papieży, posiada d l a h i s t o r i i n a u k i
ooważne znaczene Współcześni w y s t a w i l i m u świadectwo n a d e r
pochlebne Mówią że b v l człowiekiem k u l t u r a l n y m , i n t e l i g e n t n y m
i miłym t o w a r z y s k o że wkadał ł m - l e tak/e jeżykiem włoskim
i chętnie udzielał l e k c j i s w e " . , ie/vka o j e z v s t e - o S l v s z v m v z r e o k i l k o w y b i t n y c h Włochaci.'' którzy o p a n o w a l i ten b v n a j m n i e ! nie V n w v jeżyk P o w o l i mnnża sie przekłady i n t'ezvk
c t i o i i i i o d w r o l n i e ' V n a d l n pojawiają sje p i e r w s z e poważne
ksiażl
o \lisvn
'
'

r

.,

1

,

,
JiL
^
'***•
Ш

�371
D r u g i ośrodek stosunków z A b i s y n i a stanowiła m a l a g m i n a
na Cvprze, która czasowo posiadała własnego b i s k u p a . Z a P i u s a I V
zostaje n i m tak b a r d z o u w a g i g o d n y przełożony św. Stefana i k a ­
p e l a n p a p i e s k i J a n C h r z c i c i e l A b i s v n e z v k ( w r o k u 1565). X a
uwagę zasługuje i jest b a r d z o znamienne', że o p o n o w n a obsadę
b i s k u p s t w a , którego siedziba była N i k o s i a . zabiegał poseł W e n e c j i ,
do której podówczas C y p r należał. Z je«o zajęciem przez T u r k ó w
k o l o n i a e t i o p s k a n a Cyprze znikła.
^
1
Z konieczności ' p o m i j a m y b a r w n e p r z e d s t a w i e n i e
przez
a u t o r a losów i l u d z i tych o b u ośrodków a b i s v n s k i e h , oraz z a m i e ­
r z e n i a r e l i g i j n e i p o l i t y c z n e , j a k i m podług planów K u r i i miały
one służyć. W a ż n y m jest dla nas szczególnie, że a u t o r tak jasno
potrafił n a m przedstawić, i a k b a r d z o o ż y w i o n e było z a i n t e r e s o ­
w a n i e Abisynią i bezpośrednie związki k u l t u r a l n e w czasie O d r o ­
dzenia. A w s z y s t k i e s w o j e t w i e r d z e n i a u z a s a d n i a równocześnie
ścisłymi f a k t a m i , zaczerpniętymi z a r c h i w ó w i ówczesnej l i t e r a ­
t u r y ' N i e s t e t y n i e d o w i a d u j e m y sie j a k i r z e c z y w i s t y w p ł y w w y ­
wierały n a kulturę A b i s y n i i d r u k o w a n e d l a n i e j w R z y m i e książki
i osobiste k o n t a k t y zarówno w K u r e n i e z A b i s v n o z v k a m i j a k i n a
m i e j s c u za p o - r e d n i c l w e m dość l i c z n i e wysyłanych m i s j o n a r z y
Jasne jest j e d n a k , że z tego p o w o d u nie możemy winić a u t o r a . ' '
N i e z w y k l e cenna i w p r o s i r e w e l a c y j n a j e s l obszerna r o z ­
p r a w a księdza J a n a M a r i i
M i n h a «La conception confucienne de ł'homme» (Essai p s v c h o - m e t a p h v s i q u e d'apres le c a n o n
eonfueien).
N i e trzeba przypominać, że l i t e r a t u r a e u r o p e j s k a na temat
K o n f u c j u s z a i jego n a u k i i znaczenia, w chińskim i pozachińskhn
życiu k u l t u r a l n y m j e s l od d a w n a b a r d z o bogatą. S a m a u t o r p o ­
daje n a m ja częściowo. Że n i e podał jej w całości jest wobec j e j
ilości z r o z u m i a l e .
Z a p e w n e ze s t a n o w i s k a ściśle n a u k o w e g o pozostawiają w i e l e
d.o życzenia najstarsze przekłady i a n a l i z y w i e l k i c h myślicieli
chińskich d o k o n a n e np. przez O . ' M . Rizzi T . J . ( 1 5 5 2 - 1 6 1 0 ) l u b
O. N . T r i g a u ł l J ' . J . (1577—1628). Za mało sie j e d n a k d z i s i a j p a ­
mięta, że' o d k r v w a n v od X V I I w i e k u d l a E u r o p y świat myśli
chińskiej, budził n i e t y l k o z a i n t e r e s o w a n i e , a l e i p r a w d z i w y p o ­
d z i w o c z y m świadczy i -mezytnosć poważnie pojętych dziel j a k
np. I i a r l h e l e m v d J I e r b o l e i (1625- Ш Г » p i . . R i b l i o t b e q u e O r i e n ­
t a l (nierws./ć w v d Paryż 1697). d a l e j w i e l o t o m o w y zbiór w y ­
d a w a n y w P m v z u w l a l a c h 1776 do 1*11 p l A l e m o l r e s c o n c e i n a n t
r i i i s l o i r e les Sciences les m o e u r s des ( " h i n o i s * i i n W y s t a r c z a
n a w i a s e m wspomnieć ' z j a k i m i w y r a z a m i en tuz ja z n m o d z y w a sie
właśnie o K o n f u c j u s z u s t a r y sceptyk V o l t a i r e .
'
' '
м-

�1

372
Z lego w s z y s t k i e g o a u t o r przvtaeza t v l k o О. K r . Noel 'Г. J .
П1551-1619) « L i b r i elassicisinensis I m p e r i i ( w v d . Paryż 1711).
Nie. chce b v i i a j u r n i e i poruszając lę sprawę w y w o ł y w a ć w r a ­
żenia, j a k o b y z lego p o w o d u praca księdza M i n h a w c z y m k o l ­
w i e k traciła n a wartości. C h o d z i m i o coś i n n e g o . W w i e k u X I X
w czasie s i l n e j i b y n a j m n i e j p o d z i w u n i e godnej k u p i e c k o - b a n ­
k i e r s k i e j e k s p a n s j i • k o l o n i a l n e j słabnie p o p r z e d n i głęboki i szczery
podziw dla czterdziestoletniej h i s t o r i i i L l t u r v C h i n i jej w i e l ­
k i c h p r z e d s t a w i c i e l i . Z wywołująca częstokroć wrażenie d o r o b k i e w i c z o w s k i e j wyższości o c e n i a n o n i e j e d n o k r o t n i e w i e l k i e k u l t u ­
r a l n e i o pierwszorzędnej wartości osiągnięcia lego k r a j u . Jego
polityczne
w o j s k o w e n i e p o w o d z e n i a usiłowano często uzasadniać
nie c h w i l o w a wyższością l e c h n i c . n o lecz niższa k u l t u , - a I n a w a r ­
tością w porównaniu z eu me s k a D z i s i a j k i e d y la krótka^epoka
p r z e w a - i t e c h n i c z n o m a t e r i i l n e i należy do przeszłości a k u l t u r o
emuoeiska m z e m n
о . . ^ Г sie w v r a z a i - с poważne przesilę
nie E l
Г
i ' d o w n e r n o d z i w u d l a myśli c h m s k l e i len
śźe' j e j a £ i ^
uważam z a r z e c z w a z n t
' Praca ksiedza°Minha jest właśnie d o w o d e m , j a k w i e l e m o ­
g l i b y sie właśnie od s t a r y c h Chińczyków nauczyć n a s i współcześni
f i l o z o f o w i e w s z y s t k i c h kierunków, 'którzy t y l e dyskutują o czło­
w i e k u . N i e t v l k o zresztą o d K o n f u c j u s z a ' i j e g o d a w n i e j s z y c h
i późniejszych uczniów ( n p . M e n g - T s r h c , L i - T s c h e i i n n y c h ) . ' a l e
i ód tak bardzo od n i c h różnego L a o - T s c h e . Ksiądz Minii'słusznie
zaznacza na początku s w o j e j p r a c v : « Z w v k l e z n a sie l e p i e j e l v k e
Konfucjusza
której p r z e d s t a w i e n i e
znajduje
sie' n i e m a l w e
w s z y s t k i c h s t u d i a c h s n o k w i c z n v c h aniżeli s a m p r z e d m i o t tej
e ł c k i człowieka którego p r o b l e m y p s v c b o - n i o t a f i z v c z n e oczek: j ' !
jeszcze s y s t e m a t y c z n e g o vvykladu» (itr'. 9 1 ) .
' '
Musze w t v m m i e j s c u zaznaczyć, że ksiądz M i n i i , wzorując
sie na przykładach m i s h / c w chińskich, jesl z b u s k r o m n y . .1 v , 4 i
dotychczas rzeczywiście taka l u k a istniała, z c z y m sie w zupeł­
ności z g a d z a m , to nie można już tego samego u l r . z v m v w a e właśnie
r o w y d a n i u je«o p r a c y Zapełnia ona przecież b a r d z o szczęśliwie
l
naprawdę dotychczas d o t k l i w a próżnie N a t u r a l n i e sad mój
o p i e r a n i niestety t v l k o na znajomości myślicieli chińskich z p r z e ­
kładów.
' •
'
'
J

Praca poza p r z e d m o w a , w y k a z e m
i wstępem została p o d z i e l o n a na d w i e
u je I v i l l i w n i o s k a m i ( s t r . 237—239).
' Cześć p i e r w s z a ( s i r . 1 1 3 - l S l ) jest
ii e m u a s p e к t o w i с z 1 o w i с к a.
waża a u t o r wyobrażenia konfucjańskie

najważniejszej b i b l i o g r a f i i
części, a zakończona jasno
poświecona d v n a m i с zOddzielnie przv t y m roz­
o człowiek- w jego c z v n -

�373
ilościach i n t e l e k t u a l n y c h , a o d d z i e l n i e m o r a l n y c h . N i e o g r a n i c z a
sie j e d n a k t y l k o do n a u k , samego Konfucjusza", a l e szeroko o m a ­
w i a poglądy różnych i to n i e t y l k o n a j s t a r s z y c h , ale i późnie i szych jego 'komeidatorów.
'
W
części d r u g i e j , zatytułowanej a s p e k t
statyczny
c z ł o w i e k a ( s i r . 182—236),'omówionym został j e g o ustrój p s v c h o - f i z y c z n y z szczególnym zwróceniem u w a g i na t a k b a r d z o w a ­
żne w k o n c e p c j i chińskiej o c e n i a n i e go j a k o m i k r o k o s m o s u , p o ­
zostającego w .szczególnym s t o s u n k u do wszechświata. P o w s z o c h nie jest rzeczą z n a n a , że samo to pojęcie jest w C h i n a c h n i e z m i e r ­
nie stare, powstało i zostało sformułowane' w czasach b a r d z o o d ­
ległych, których i w przyibłiżeniuj o i t e sie o r i e n t u j e oznaczyć n i c
możemy. N i e r a z j e d n a k ' n i e d o s t a t e c z n i e sie uwzględnia
jak'ściśle
łączy sie o n o także z cała s y s t e m a t y k a c l v k i K o n f u c j u s z a p o d o b ­
n i e 'zresztą l a k i z nauką" laik b a i d z o od niego różnego L a ó - T s c h e .
W dalszym, ciągu p r a c v c i e k a w i e sa p r z e d s t a w i o n e w y o b r a ­
żenia slaro-rnińskie o u s t r o j u p s y c h o - f i z j o l o g i c z n y m o r g a n i z m u
ludzkiego, i t d .
Szczególna uwagę poświecą dalej a u t o r w d r u g i e j części p r o ­
b l e m o w i , który określa: «da n a t u r e d u p r i n e i p e v i t a l de l ' h o m m e » .
C l i o d z i t u o w s z e c h s t r o n n e s p r e c y z o w a n i e już w tej odległej epoce
tzw. «vis у i t a l i s * .
Jesl rzeczą d l a nas b a r d z o cenną, że z p r z e d s t a w i e n i a księ­
dza M i n h a d o w i a d u j e m y się także o poglądach neokonfucjonistów
chińskich. Różnią sie o n i j a k się o k a z u j e p o d nie j e d n y m w z g l ę ­
d e m z l v m . o c z v m nas pouczają s i n o l o g o w i e e u r o p e j s k o - a m e r y ­
kańscy.
W r e s z c i e w sposób przekonywujący stara się n a m a u t o r o d ­
powiedzieć n a l i c z n e wyłaniające się trudności i n t e r p r e t a c y j n e ,
opierając sie ścisłe n a nauce klasyków, a t o zarówno o i l e c h o d z i
0 ich p o j m o w a n i e duchowego pierwiastka duszy l u d z k i e j , j a k
1 o j e j nieśmiertelność.
Krótko, p r e c y z y j n i e i n i e z m i e r n i e j a s n o u j m u j e a u t o r w z a ­
kończeniu w n i o s k i , ' d o j a k i c h d o p r o w a d z a c z y t e l n i k a n a p o d s t a ­
w i e ścisłej a n a l i z y źródeł.
Kończąc nasze u w a g i n a d tą cenną p r a c a n i e można sie p o ­
wstrzymać, od p o s t a w i e n i a p y t a n i a , czy n i e b v l o b v l e p i e j , żebv
ukazała sie o n a osobno, a n i e w « A n n a l i » , które są w p r a w d z i e
zawsze w y s o k o wartościowe, ale mogą liczyć t y l k o n a o g r a n i c z o n e
grono czytelników.
'
'
«'A u r E s c h a t o l o g ! e d e r T o g o N e g e r » d a w n e g o m i ­
s j o n a r z a O. H e n r y k a Schródera S. V . D . z a p o d a j e nas z m a t e r i a ­
łem o b s e r w a c y j n y m z e b r a n y m przeszło 30 l a l t e m u . Rękopis, który

�;i74
b v l przez lala w .posiadaniu znanego badacza i m i s j o n a r z a śp.
O. A n i o n i e - , ) W i l l e S. V. D. zosta! obecnie ogłoszony przez J e ­
rzego HóldUera.
O b i e k t y w n i e i s p o k o j n i e zapoznaje nas a u t o r ze s w o i m i o d
d a w n a p r o w a d z o n y m i spostrzeżeniami. O d c z u w a sie, że chce sie
7. n a m i podzielić t'vlko t v m , c o rzeczywiście widział i słyszał, czv
lo przedstawiając . / a p a l r v w a n i a tubylców szukających o d p o w i e d z i
na p y t a n i e 1) d l a c z . U l u d z i e m u s z a umierać, l u b 2 ) j a k śmierć
- l a l a " sic łotyszem o p i s u j e dalej 3 ) ' j a s n o i prosto z w y c z a j e p o ­
grzebowe Murzynów k r a j u T o - o a wreszcie i c h w i e r z e n i a o duszy
f d u s z a c h zmarłych.
Praca istotnie uzupełnia i wzbogaca wiadomości e t n o g r a f i ­
czne dolvezace tej części A f r y k i .
Leon
Halban
ALHKHT

MAIUNTS,

« L e m i l i e u s o с i a b , P.ruksela 1941.

M a l a p i w a ta s i a n o w i poważny p r z y c z y n e k do współczesnej
d y s k u s j i n a d c e l a m i i istota s o c j o l o g i i . Szczególny n a c i s k kładzie
a u t o r na stosunek j e d n o s t k i d o społeczeństwa. N a d t o p r a c a za­
w i e r a szere» u w a " i sugestii które d l a n a u k i okażą sie niewątpli­
w i e nader pożyteczne.
'
S a m p r o b l e m znaczenia i i s t o t y środowiska społecznego jest.
jak w i a d o m o , b a r d z o s t a r y m i od d a w n a poświecą sie m u uwagę
w badaniach historycznych historii k u l t u r y i 'prawa, psycholo­
gicznych, geograficznych
i t d . W i e c z n i e leż pozostaje a k t u a l n e
j e - o 'znaczenie w całokształcie n a u k społecznych 'zarówno ze
względów l e o r c l y c / n o - p o z n a w c z y c h .
jak i praktvrzjnveh.
' A u t o r d z i e l i s w o j a prace n a d w i e zasadnicze części. A m i a ­
n o w i c i e a ) « L c m i l i e u s o r i a k środowisko społeczne jako t a k i e
i Ы « L e m i l i e u social et le f o l k l o r e * , środowisko społeczne w jego
ч1,ч,oku do f o l k l o r u .
W części p i e r w s z e j w o d d z i e l n y c h ustępach zostało o m ó ­
w i o n e : 1) środowisko fizyczne i społeczne. 2) socjologia, n a u k a
o s t o s u n k a c h m i e d z y j e d n o s t k a m i . .')) środowisko społeczne jest
wyobrażeniem o s o b i s t y m { L e m i l i e u social est
e representation
n e r s n n n o l l o t 4) i n s t y n k t poczucie
dziedziczność społeczna n i e
istnieją ( I / i n s l i n c t , la conscience. lJióreditć soriales sont i n e s i slanles'). 5) kształtowanie społeczne. « ) spoleezeńslwo jest iluzją
( L a socieló est une i l l u s i o n ) ,
wreszcie ' ) k o n k l u z j e ' i wnioski",
u n

Już same tytuły niektórych rozdziałów świadczą o k i e r u n k u ,
w j a k i m a u t o r r o z w i j a swoje myśli, przeciwstawiając j e często
i n n y m poglądom, klóre slanowczo odrzuca.

�375
-Niewątpliwie możemy sic zgodzić rozważając p r o b l e m śro­
d o w i s k a , na odróżnianie środowiska fizycznego i środowiska spo­
łecznego.
Chociaż każda j e d n o s t k a z konieczności żyje w o b u . lo n i e
należy zapominać, że b y n a j m n i e j n i e zawsze pokrywają sie o n e
ze sobą.
"
P a n M a r i n u s uważa, że środowiska fizycznego n i e należy
l y l k o p o j m o w a ć jako środowisko geograficzne, n a którym d a n a
jednostka i g r u p a społeczna żyje, lecz znacznie szerzej. Jest z d a ­
n i a , że należy p o d l v m względem rozumieć caia przestrzeń, z któ­
r e j j e d n o s t k a czerpie pi z g n i o t y , służące do zaspokojenia
swvcb
potrzeb. W k o n s e k w e n c j i z tego założenia d o c h o d z i
logicznie'do
t w i e r d z e n i a że d l a człowieka c y w i l i z o w a n e - o : «konieczne środo­
w i s k o fizyczne ostatecznie p o k r y w a cała kulę z i e m s k a * .
A l e ' t v i n s a m y m i p o j e c i e środowiska f i z y c z n e g o staje sie
czvmś ściśie i n d y w i d u a l n y m , ' z a l e ż y o d r o z n v r h pragnień i o d c z u ­
w a n y c h p o t r z e b ' p r z e z poszczególne j e d n o s t k i .
T o też m i m o całej bez wątpienia c i e k a w e j a r g u m e n t a c j i , t a ­
k i e i n d y w i d u a l i s t y c z n e p o j m o w a n i e środowiska f i z y c z n e g o , j a k
i s k r a j n e analogiczne p o j m o w a n i e środowiska społecznego może
budzić w i e l e wątpliwości. W każdym razie p o w i n n o skłonić do
poważnej d y s k u s j i .
J'eoria', klóra p o j m u j e socjologie wyłącznie, l u b przede
w s z y s t k i m j a k o naukę o s t o s u n k a c h i n d y w i d u a l n y c h , była już
n i e j e d n o k r o t n i e rozważana i szeroko d y s k u t o w a n a . N i e ulega w ą t ­
pliwości, że j a k każda d v s k u s j a b v l a ona pożyteczna i zapłod­
niła poważnie naukę. A u t o r stara się j a p o d p e w n y m i ' w z g l ę d a m i
mać w sposób o r y g i n a l n y . J e d n a k m i m o całej nader s u g e s t y w n e j
a r g u m e n t a c j i , w o l n o wątpić czv zdoła pr./ekunać w s z y s t k i c h c z y ­
telników.
Sadze, że n i e całkiem o d p o w i a d a to n a s z e m u doświadczeniu,
że w g r u n c i e rzeczy ( s i r . 21) w społeczeństwie: -każdy n a d a l żyje
d l a s i e b i e , a współżycie n i e p o w s t a j e i nie u t r w a l a sie j a k
t y l k o z p o z o r e m p e w n e j h a r m o n i i , j a k ' d ł u g o każda ( j e d n o s t k a )
n a d a l z n a j d u j e możność z a s p a k a j a n i a s w o i c h p o t r z e b osobistych
i - d v n i c nie' t a m u j e w z a j e m n y c h i k o n i e c z n y c h i c h stosunków
A w i e c n i e jest tak', j a k twierdziła bez p r z e d s t a w i e n i a dowodów,
większość socjologów ponieważ udzielają sobie ( l u d z i e )
w z ai o m u e j p o ni о с У. Jeszcze raz ( w I v r h w z u j e m n v c h s t o s u n k a c h
społecznych) c h o d z i o prosta w y p a d k o w a ( r e s u l l n n l e ) ,
Jeżeli sie zdarzy cokolwiek,' co z n a t u r y rzeczy l a m u j e sto­
sunek m i e d z y j e d n o s t k a , a l v m co uważa za s w o j e k o n i e c z n e śro­
d o w i s k o , ' t a ' p o z o r n a h a r m o n i a , 'to p s e u d o s k n p i e u i e ( t z n . spole-

�376
czeństwo) n a t y c h m i a s t sie r o z b i j a . I n d y w i d u a l n o ś ć
z a ws z e w e ź m i e g ó г e n a d z b i o r o w o ś c i a.
W rzeczywistości j e d n o s t k i znoszą sie n a w z a j e m t v l k o o t y l e ,
o i l e n i e c z u j a sie a n i k r e p o w a n e (genes), l u b p o s z k o d o ­
w a n e (leses&gt;. "
Z a p e w n e dalsze w v w o d y trochę osłabiają wrażenie tego
ustępu, który m u s i budzić poważne zastrzeżenia.
' Że środowisko sipołeczne j e s t n a t u r y p s y c h i c z n e j ( s t r . 2 5 ) n a
to można sie godzić p o d w a r u n k i e m j e d n a k , że n i e d o c h o d z i się
ostatecznie d V t w i e r d z e n i a , że społeczeństwo jest iluzją ( L a s o ciete est u n e i l l u s i o n ) .
Z a p e w n e ze s t a n o w i s k a f i l o z o f i c z n e g o t a k i e u j m o w a n i e i s t o t y
społeczeństwa n i e j e d n o k r o t n i e b y ł o u z a s a d n i a n e . P o j a w i a ł y się już
t v l c r a z v k i e r u n k i także wśród' prawników, które kwestionowały
realność i państwa i społeczeństwa. J a k o przeciwieństwo do s k r a j ­
ności, do j a k i c h dochodziła n i e r a z t z w . teoria o r g a n i c z n a , t a k i e
p r z e c i w s t a w i e n i e jest rzeczą zrozumiałą. N i e sądzę j e d n a k , że
przyjmując iż społeczeństwo jest w s w o j e j istocie n a t u r y p s y ­
chiczne j można twierdzić, że nie jest o n o czymś r e a l n y m l u b że
nie. i s t n i e j e .
N i e w ą t p l i w i e społeczeństwo składa sic z j e d n o s t e k . J e d n a ­
kowoż n i e znaczy to b y n a j m n i e j , że jest ono t v l k o z b i o r e m j e d ­
nostek i n i c z y m ' i n n v m . T r u d n o też sie zgodzić,' że l e n zbiór 'jed­
nostek jest t v l k o : . a k c j a i r e a k c j a j e d n y c h j e d n o s t e k n a d r u g i e .
N i e m a n i c z e g o i n n e g o w życiu społecznym* '(str. (10).
W h i s t o r i i i d o g m a t y c e p r a w a , chociaż często i z k o n i e c z n o ­
ści z a s t a n a w i a sie n a d istota społeczeństwa, w której n o r m y p r a ­
w n e odgrywają zgoła niepoślednią role, przestało sie poważnie
dyskutować n a d jego realnością, l u b nierealnością. R ó w n i e ż dość
p o w s z e c h n y m j e s t dążenie do u s t a l e n i a d l a k a ż d e j e p o k i s t o s u n k u
zarówno m i e d z v j e d n o s t k a m i j a k i j e d n o s t k a a społeczeństwem.
W i e m v przecież c z e « o zresztą i a u t o r nie n e g u j e że istota tego
s t o s u n k u n i c jest stała i może'sie b a r d z o różnie przedstawiać i jest
j e d n y m słowem z m i e n n a Z a p e w n e jest rzeczą b a r d z o kusząca
z n a l e z i e n i e ostatecznego rozwiązania l a k ze wszech m i a r zawsze
a k t u a l n e g o p y t a n i a j a k i m jest w z a j e m n y stosunek j e d n o s t k i ' i spoleezenstvva Ale czv ' e s t to w oróle właśnie ze w z g l ę d u ' n a c i a - l a
zmienność'rzeczą możliwa?
°
N i e ulega n a t u r a l n i e ' wątpliwości, że t e n l e m a t zasługuje z a ­
wsze poważnie n a z a s t a n o w i e n i e . Różność zaś o d p o w i e d z i , j a k i e
d o t y c h c z a s otrzymywaliśmy, jest s p o w o d o w a n a w b a r d z o znacznej
m i e r z e odmiennością e p o k ' i stosunków, w j a k i c h dociekający żyli'.
l u b którym się przede w s z y s t k i m zajmują.

.

Д

�i

;i77
Osia l i i i ustęp p r a c y p a n a M a r i n u s a poświęcany jest z a g a d ­
n i e n i u środowiska społecznego i f o l k l o r u . Zastrzegając sie i słu­
sznie p r z e c i w k o w s z e l k i e j przesadzie, a u t o r p r z e k o n y w u j ą c o p r z e d ­
s t a w i a konieczność uwzględniania f o l k l o r u , j a k o ważnego c z y n ­
n i k a z j a w i s k społecznych obok i n a równi z e k o n o m i a , p r a w e m
zjawiskami m o r a l n y m i , religia, l i n g w i s t y k a i t d .
Możemy do lego dodać, że bez uwzględnienia w y n i k ó w b a ­
dań f o l k l o r y s t y c z n y c h , n i e można sobie d z i s i a j wyobrażać także
h i s t o r i i porównawczej p r a w a , e k o n o m i i . czv r e l i g i i .
Z a z n a c z o n e zastrzeżenia co d o niektórych lez a u t o r a n i e
oznaczają j e d n a k , żebym « L e m i l i e u s o c i a l * uważał za prace n i e zasługujaca n a poważną uwagę.
W r ę c z p r z e c i w n i e , ż v w a i pełna t e m p e r a m e n t u a r g u m e n t a c j a
a u l o r a , która c z y t e l n i k o w i ułatwia lekturę i c z y n i ją n a d e r p r z y ­
jemną, dalej żądanie ścisłego odróżniania środowiska f i z y c z n e g o
i społecznego, c i e k a w a a r g u m e n t a c j a dotycząca p r o b l e m u j e d n o s t k i
i społeczeństwa, lo w s z y s t k o .zagadnienia, które wymagają o b e c n i e
szczególnie p o n o w n e g o i w s z e c h s t r o n n e g o rozważania. P a n M a r i n u s " i s t o t n i e j e ułatwia. D a j e b o g a t y s u b s t r a k t d o poważnej d y ­
s k u s j i i również n i e .zgadzający sie z ie&lt;*o s t a n o w i s k i e m r z v leż
z niektórymi t w i e r d z e n i a m i p o w i n n i a u t o r o w i być wdzięczni za
obdarzenie

L. H.

S T U D I A F K X N I C A revue de l i n g u i s t i q u e et
d'ethnologie
finnoises. T o m e Ve, H e l s i n k i 1947. P u b l i c e p a r D r . M a r t t i H a a v i o ,
Docent a l ' U n i v e r s i t e , D r . L a u r i H a k u l i n c n . D o c e n t a l ' U n i v e r sitć, D r . J o u k o H a u t a l a , D o c e n t a l ' U n i v e r s i t e , Secretaire de la
R e d a c t i o n , D r A a r n i P e n t t i l a , Professeur a Tfieolc des HauLes
Etudes P e d a g o g i q u e s .
Z a d a n i a p e r i o d y k u - S t u d i a F e n n i c a * sa d w o j a k i e g o r o d z a j u .
Z j e d n e j s t r o n y m a o n informować, k o l a n a u k o w e i to t a k w F i n ­
l a n d i i , j a k przede w s z y s t k i m poza j e j g r a n i c a m i , o p u b l i k a c j a c h
fińskich z zakresu, e t n o l o g i i i l i n g w i s t y k i , z d r u g i e j zaś s t r o n y z a ­
d a n i e m jego jest wzbogacać naukę n o w y m i , o r y g i n a l n y m i " ' p r a ­
c a m i . O s t a t n i t o m - S t u d i a Fennica» spełnia z n a k o m i c i e o b i te
z a d a n i a stanowiąc p r a w d z i w a k o p a l n i e wiadomości d l a każdego
l i n g w i s t y czy etnologa zajmującego sie bliżej F i n l a n d i a .
W dziale i n f o r m a c y j n y m n a j c e n n i e j s z a p o z y c j a jest w y c z e r ­
pująca i bardzo o b f i t a ' b i b l i o g r a f i a ułożona przez S u l o H a 1 t s o n e n a. obejmująca lata 1939—ШИ. N a s i r . 129—104 m a m y ze-

�i/8
sławione p u b l i k a c j e l i n g w i s t y c z n e , n a s i r . 1 5 4 - 1 8 8 zaś ,prace e t n o logiczne. I n d e k s autorów z a m v k a prace ( s i r . 189—191). B i b l i o g r a ­
f i a jest dwujęzyczna. O b o k tytułów fińskich m a n i v i c h przekłady
na język niemiecki, co umożliwia orientację także o s o b o m nie z n a ­
jącym jeżyka lińskiego. Z n a c z e n i e b i b l i o g r a f i i polega
przede
w s z y s t k i m na t y m , że o b e j m u j e o n a okres w o j e n n y , w którym b y ­
liśmy j a k najdokładniej odcięci od F i n l a n d i i i j e j r u c h u w y d a w ­
niczego. Uzupełnieniem n r a c v b i b l i o g r a f i c z n e j S. H a l t s o 'n e i i i\
jest zbiór krótkich recenzji ( L i b r i recenles str ' W - 2 3 5 ) w je­
ż y k u ' f r a n c u s k i m a n g i e l s k i m i n i e m i e c k i m omawiających n a j ­
ważniejsze p u b l i k a c j e " mskie z zakresu e t n o l o g i i i językoznawstwa
z l a t 1 9 4 0 - 1 9 4 7 C i e k a w e t u sa w p i e r w s , z y n w z e d z i e ' a n a l i z y t r u
i,
Polsce dostępnych prac z zakresu d i a l e k t o l o - i i fińskie i
( d i a l e k t y s u o m i i n i v ' i s k i e w e n s k i e ' i I n d y j s k i e ) oraz z z a k r e s ;
badań n a d fińska p o e z i a ludowo D./rił i n l m m i v uv uzmfełnh
• o l y k u l J o o k o H u t a 1 a m i e n l u h c v w огоЫеп och S k i e . o
mSe-Un.Vlw-'i
e t n o L i c z n e i , ( 1Ъ
F i n n i s h l i t e r a t u r e Society s i r .
f

l 0

w

Rozpraw \ o r y g i n a l n e ' w p i e r w s z e j p o l o w i e t o m u poświecono
sa s t u d i o m n a d k u l t u r a d u c h o w a l u d u fińskiego. Uwagę l i n g w i s t y
z w r a c a pivzede w s z y s t k i m praca. R. E . N i г у i p l . «Die K r s c h e i nung des T a b u a i s w a r t g c s c h i c h t l i c h c r F a k t o r * ( s t r . 47—102).
T a b u c z v l i n o r m y z w y c z a j o w e zabraniające użycia . p e w n y c h w v ,a/ow w określonych okolicznościach życia, fu pole wspólnych b a ~
dań e Ino logów i ' j o w k o z n a w c ó w . A u t o r nawiązując do " s w o i c h
,,rac d a w n i e j s z y c h i do w i e l k i e g o d/ieła r o s y j s k i e g o etnologa I&gt; К
Ź e l e n i n a p t . ' « T a b u w y r a z o w e u narodów w s c h o d n i e j e u r o p y
i północnej A z j i » . bada lole t a b u w d z i e j a c h wyrazów fińskich
Z a k a z y w y r a / o w e a n a l i z o w a n e przez \ i г v i'e»o w y n i k a ja przede
w s z y s t k i m z o a i w n e - o wyobrażenia że Bwierzcta m o « i z r o z u m i e j
l„ ' n ' , o n i c h mówią ludzie a z r o z u m i a w s z y u c i e c ' o r z e d n i m i
T a b u występuje wiec w p i e r w s z y m rzędzie' w i e z v k u nnś i w i c h
którzy u n i k a i a n a z w a n i a zwierząt d z i k i c h i c h y y b ś c i v V n a z w ^
z o b a w y b v i c h n i e spłosz у Г T a k i m
ak 1
£rVede
ws/yslk'iin fińskie n a z w n i e d / w i e d / h w i l k a ' i
, я п г Л 1 Е
a l m i z a c h obiel- w y r a / y
т i i c , san o oo n w W
y

l i w s k a nsy U d P o d o b n i e a l d z i k e ok z w
E Ł
n z n m i e ć ' n o w e hi ' l / 1 . i w \ w • • и 7 1 п , Г 2
i h f
al « ™ l
tlwbitn,'. /
S
n i t Г7..-У- w n i N I f c ' I
mlSn
Aninm

• - 1 , • 1-1 i i i - i ,

S

ь i ,,,, , t n
d u c h a m i morza,

'i

i 1

i-i
V
które można

/

ktote
' '' •
\
rozgniewać
4

N

w u

!

T

n

^

ToJi™-tT
Z

znaczą a narzędzia
!;t niebacznym
J

z

p

r

z

e

d

słowem.

�Г

;

.479

O s o b n v rozdział poświecony jest zakazom b a r m i c z v m , których
źródłem jest zabobonna t r w o g a nrźe-d « z l v m słowem* m o g ą c y m
w y wołać ucieczkę l u b w y m a r c i e r o j u pszczelnego. T a b u i z a e j a tego
t y p u objęła w y r a z y oznaczające p s z c z o ł ę * i « m i ó d * . Z n a c z e n i e
t'vch w s z y s t k i c h częściowych l u b zupełnych zakazów l i n g w i s t y c z ­
n y c h d l a e w o l u c j i jeżyka polega na l v m że z i c h powodu m u ­
siano wprowadzić w miejsce s u . b u i z o w a n v c h w y r a z i w i c h eufe­
m i s t y c z n e s v n o n i m v , co pociągało za soba poważne z m i a n y w sy­
stemie l e k s y k a l n y m E u f e m i z m y te tworVono w d w o j a k i ' s p o s ó b
a m i a n o w i c i e badż z materiału językowego własnego, badż obcego
Najczęściej dro-a'pi/enośni l u n k o m n u z v c j i w y r a z ó w
rodrłiuwh
lw&lt; rz-mu n i e w i n n e s y n o n i m y w y n z ó w z a b r o n i o n y c h I t a k w d i a ektaĆh 1'ińskicb i tn eia dl-i o/nac/enia ^niedźwiedzia* t a k i e w y ..•e
'a
i ™
Г
metsan
m e s lezbwiek
eśnv&gt;
•n e
a 1 e 1 l w i iaszek k-śnyl у a n . a m i e s X i a r T c z ł o w i e b '
e s i " m .u e n b l f m ć s i к a l ' l a d a m z m i o d u ш d I V
I T , ós • I h „ m v . s i a n o w i d o п Д т е ^ s Z h t m n ^ i
I ,
, ^ s i ' " , wvr.zu n e ł Ź w f e d ż
Л
,,iorwn nie . H d a c t ) ' I n d u ,
f

и

?

ile?

i ' - inn

S

v l
^ Ы Ч
I
r lv
n J , ™ v i , &lt; lv X
л o l к. bądz
1 к s, bądz b u n d . piz&gt; czym p i y w s z j z l u l . _ w &gt; razow zapożyczony j c s z n ^ j ^ k n g o , d u g i
łotewskiego, t r z e c i
/.as z n i e m i e c k i e g o Jes lo przykład b a r d z o pouczający, к l o r y d o w o d / i /с р./ węd.owkach \ \ u a z u \ / j e d n e g o języka do d . u giego d u z a rolę. o d g r y w a z i j a w i s k o t a b u .
G ł ó w n y m p r o b l e m e m e t n o l o g i i fińskiej jest g r o m a d z e n i e i ba­
d a n i e b o g a l e j poezji l u d o w e j k r a j u , p o e z j i , której najsławniejszym
w v l w o r e i n jest c v k l u l w o r o w e p i c z n v c h z n a n y c h p o d nazwą K a le'yala. T e m u też/problemowi poświęcone sa w o m a w i a n y m t o m i e
prace I I a u l a l i i S i i n o n s u u r Tego. Artykuł J o u k o H a u t a l i pf. « Г Ь е г A r h e i s w e i s e u n d M o g l i c b k e i t e n bej der E r f o r 4 ' l i u t ! " a l ! f i n n i s c h e r R u n e n d i c b l u i i " * ( s i r 25—1."&gt;) .poświecona iest
metodzie b a d a n i a dziejów poematów l u d o w y c h Pm-zatkowo celem
badań była r e k o n s t r u k c j a ' u n i f o r m * tych noemalów ' Metodę l v c h
r e k o n s t r u k c j i r o z p o w s z e c h n i l i z F i n l a n d i i jeszcze w ' X I X w . J u ­
l i u s i К a a v 1 e К r o h n s W y c h o d z i l i o n i z założenia że każdy
o o e m u l u d o w y występuje w l i c z n y c h w a r i a n t a c h "a w a r i a n t y ' t e
. do siebie 'uudnhnieisze i m w y s t e o u i a n . Niższych sobie
(ibszarach \Vol er U - o na eżv przypuszczać że różnice m i e d z y
w m l S m i i nieśni 1 H m v v c l n o w s t a l v w s k u t e k i c h wędrówek n o le"a с c i i na s t o p n i i w y . . . с ddab n i u sie od' m i e j s c a ' p o w s i a d a
J

v

Ш

m

s

�ш
W praktvcc w i e c z e s t a w i a m , w a r i a n t y pieśni l u d o w e j z p e w n e g o
o b s z a r u i wiersz po w i e r s z u u s t a l a n o ^postać a o m i a b i a * pieśni
dla d a n e j o k o l i c y . Następnie z e s t a w i a n o n a j p o d o b n i e j s z e
"posta­
cie n o r m a l n e * , do n i c h dołączano i m najbliższe, aż u z y s k a n o łań­
cuch s t o p n i o w o przekształcających się postaci. P u n k t wyjścia tego
łańcucha f o r m pozwalał n a u s t a l e n i e m i e j s c a i c z a s u ' p o w s t a n i a
poematu oraz n a określenie dró^ jeao wędrówki. Znając w len
-posób historię u t w o r u w y b i e r a n o p e w n a ilość apostaci n o r m a l ­
n y c h * 7 o k o l i c b l i s k i c h p u n k t o w i ego p o w s t a n i a i porównując
ir- ze sobą r e k o n s t r u o w a n o .praforme'..poematu i t o ozesto w n a j drobnie js/veh s z c z e b l a c h
H a u t a i a p r z e d s t a w i w s z y założeń a
tej łiistory'czno-»eonraficznej m e t o d y p i i c h o d z i n a s i e n n i e d o jej
k r v t v k i N o w s z e Ы ^ w i a w y k a ^ k y n d a n o w i c i c że pieśniarze l u ­
dowi n i e ucza sie s w y c h ooenratów n a pamięć 'lecz że i e \ a każ­
d y m razem n a n o w o к о п р о п ш
co p r z e k a z y w a n e T ś t
tradycja со ш , 7 ™ Ь « tlZ b'vć n r z e d m i o t e n i badań historyczno.-eo.; •a'ir'znvch Yo t v l k o same w a l k i L e m a t ó w oraz p e w n e stole
Р

oz ohv s f v h ^

formuły

i slrnlv 7 y e h T n ^
Z , ' „
Ezdvm n
łn
ż ^
S L O T S '

„

Ł « i г«?7., ™
Г

n E i l l
£

™u l iS

wiesze

śmew-il
H H ^ h n S wiec

Ь
i

hl

unZJl

wąiKow u e s u o w y c i i oraz OZCIOD s i y u s t y c z m c n . L , a i \ t e n р ю ш е ш
w &gt; k r a z : a znacznie poza_ i a . m etn&lt; l o g u vi lazc się o n b , m , ra
p o d s t a w o w y m zagadnieniami melody n a u k
^
^
^
^
t

h

w L yvszy SLKicn ,y i n ш и к а n w&gt; •arna się M i m « z n u . c U U U Z K «д...*
częsc, społecznej tworów l u d z k i c h o d ,cb części i n d y w i d u a l n e j .
P i e r w s i d o k o n a l i lego bngvvisci oddzielając za de S a u s w r e m częsc
społeczną m o w y a m i a n o w i c i e język ( l a h n g u e
o d j e j częsc,
i n d y w i d u a l n e j , t j . od mówienia ( l a p a t r o l e ) . P o d o b n e
tenden­
cje zaznaczają się w b a d a n i a c h n a d l i t e r a urą i to t a k ludową,
j a k i artystyczną. I t u również badacze oddzielają , i n n y m , m e ­
t o d a m i analizują częsc społeczną, tradycyjną utworów, i n n y m i
zas wkład i n d y w i d u a l n y samego t w o r c v .
P r z y c z y n k i e m do badań w a ł k ó w fińskich legend m i t o l o g i c z ­
n y c h , badań p r o w a d z o n y c h w d u c h u założeń p r a c v H a u t a l i
jesl a r t v k u l L a u r i S i m o n s u u r i'ego p t . "Notes o n t h e C o l ­
lection, ' C l a s s i f i c a l i o n a n d L i f e of F i n n i s h M y t h o l o g i c a l F o l k L e ­
g e n d s , ( s t r . 1 0 3 - 125). A u t o r p r z e d s t a w i a h i s t o r i e prac n a d z g r o ­
m a d z e n i e m legend l u d o w y c h w F i n l a n d i i a następnie o m a w i a
p r o b l e m k l a s y f i k a c j i i c h wątków. R o z p r a w a ta s t a n o w i do p e w -

�381
nego s t o p n i a fińska p a r a l e l e do p o l s k i c h prac p r n f . J . K r z y ż a n o w ­
skiego o m o t y w a c h b a j e k l u d o w y c h .
\ \ i e c o odosobnione s t a n o w i s k o w obrębie o m a w i a n e g o łamu
z a j m u j e artykuł E l s a E n a j i i r v i - I I a a v i o, p t . « T h e S u n D a n ­
ces o n Easter M o r n i n g * ( s i r . 5—24), w którym a u t o r o m a w i a
różne f o r m y tańca r y t u a l n e g o o w s c h o d z i e słońca w różnych k r a ­
j a c h E u r o p y północnej ( S z k o c j a , F i n l a n d i a , R o s j a ) .
J a k w i d z i m y całość t o m u daje doskonały przegląd z a g a d ­
nień, j a k i m i obecnie z a j m u j e sie e t n o l o g i a i n n g w i s t v k a fińska
i n a t y m przede w s z y s t k i m polega jego wartość d l a b a d a c z y
polskich.
'
Tadeusz
NOWE KIERUNKI
CHEOLOGII

Milewski

ANTROPOLOGII KULTURALNEJ.

I ANTROPOLOGII

AR­

FIZYCZNEJ.

Artykuł t e n jest krótkim p r z e d s t a w i e n i e m ogólnych k i e r u n ­
ków w a n t r o p o l o g i i o d czasu p r z e r w y w w y m i a n i e m i ę d z y n a r o ­
d o w e j i n f o r m a c j i w r. 1939. Używa sie tutaj t e r m i n u antropologia
w na szerszym z n a c z e n i u , włączając antropologię f i z y c z n a , e t n o l o ­
gie, e t n o g r a f i e , a n t r o p o l o g i e ' s o c j a l n a i archeologię, t a k jak to
z w y k l i robić I J r v l v j c A c v ' i ' A m e r y k a n i e . W t y m piśmie podział
będzie t y l k o n a 'antropologię k u l t u r a l n a a r c h e o l o g i ę ' i a n t r o p o l o ­
gie f i z y c z n a I n t e n s y w n a działalność n a w s z y s t k i c h tych p o l a c h
dostarczyła'dużo nowego materiału, który przyniósł nowe k o n cenly i przeprowadziła d r a s t y c z n i e r e w i z j e w i e l u d a w n i e j s z y c h
O g r a n i c z e n i e czasu i p r z e s t r z e n i w v k h u c z a szczegółowe o m a w i a n i e
k t ó r e g o k o l w i e k / ' tvel tematów i t y l k o z r o b i s i e ^ w z m i a n k e o tych
r o z w o j a c h które w e d l u ' n m e m i r i a autora' maia yyyróLiaiacc
znaczenie M i n o to lista n i e będzie w c a l e łamndetna Dysł u
sia i Ь Ы ^
r ! • ań s к i (' ale u w i z a no za st os o wal e włączyć
l »r\rn\r
"
n'
I
I
S
To s T o s o h l S
odnoś? d o
Г
•I r y c i h
2 , 1
'l i V ^ r n o i
I
I
' „ 1 ? n u doh™ -cli
sl . 1 ^

wy.r.naleriaie

giomadzenm bibliofil atu w n o -

Można się do n i e g o odnieść za [.uśrednićlwem D e p a r t a m e n t u
S o c j o l o g i i i A n t r o p o l o g i i , B r o o k l y n College B e d f o r d A v e n u e i A v e ­
nue H . — B r o o k l y n 10, N o w y J o r k . U . Ś. A.

�:ss'&gt;
Antropologia
K u l l u r a l i i i i (1). W niedawnych la­
lach zarysowała sie wyraźna tendencja do przełamania l o r m a l n v r h zapór pomiędzy r o z m a i t y m i n a u k a m i s o c j a l n y m i . Posunięto
się z t y m t a k d a l e k o , że obecnie jest p r a w i e n i e m o ż l i w y m z d e f i ­
niować g r a n i c e , gdzie sie kończy socjologia i p s y c h o l o g i a socjalna.
0 gdzie sie z a r z y n a socjalna antropologia. Wskazówka tego k i e ­
r u n k u było założenie I n s t y t u t u Stosunków L u d z k i c h n a U n i w e r ­
sytecie w Yale i D e p a r t a m e n t u Stosunków S o c j a l n y c h n a U n i w e r ­
sytecie w H a r v a r d a w o b u współpracują u c z e n i n a k i l k u u o l a c h
Obecnie m a n n - b a r d / o dużo k o l l a b o r a c j i k o o p e r a c j i i k o o r d y n a ­

cji

wśród specjalistów

\ i e tylko z a w e z w a n o a n ' L n h « ó w d o

współudziału w rozwiązywaniu zagadnień na t a k i c h p o l a c h i a k
zbliżenie umysłowe życic r o d z i n n e ' o p i e k a dziecka i i - o rozwói
1 h v « i e n a j a k o tez i' a d i n i n i s l r i c i a i s t o s u n k i m i e d z y i u o a i n i ale
jeszcze pojawiają sic t o m v o b h w i a i a c e różne asoekla n a u k 'so
ecznvel
m W o o /uki waniach V h S
Vul~
luralno-elnmoi^
czysto o i n s c - w e ^
runrhinela
,veh i
u ore ' V Hnowsrc 1 - t ™ l
,
,
h
2
„ S I L
i
P e , ^ n
m
^
l
1- miЖ za a l L L - W ^ ^ ^

™

/

T

1^,

i L ? »

' L

L

Mv,

Т г ъ ; i

L

'

IZ l ^ L m \ i , L ^
!
Г k u l l u i z e .zwłaszcza
oziu, к dw,e dziedzic
zanuere&gt;owm
b y n a j m n i e j nie_ « &gt; kluc/ają M C yyzajcmme . oba podejścia z a z w y c z a j znajdują się
w pojedynczych opracowaniach.
W ' o b e c n y m k i e r u n k u k u l t u r a l n e j a n t r o p o l o g i i amerykań­
skiej n i e ivle jest chęci u n i k a n i a .teoretycznego podejścia do r z e ­
czy,' j a k strzeżenia się p r z c s c h e m a t v z o w a n v c h p o z v e v j b a r d z i e j
k,an,
szl,:,i. I w t e o r i i i w wvkon.awc.zej m e t o d z i e zaznacza
sic k i e r u n e k do e k l e k t v n m i i d o syntezy k i l k u sposobów p o d e j ­
ściu do rzeczy obramveh i s t o s o w a n y c h do natychmiastowego z a ­
g a d n i e n i a . Jeden z 'głównych wysiłków lvcl,', którzy p r z e d s t a ­
w i a ja l a k z w a n a szkole s l i u k l i n a l i s t v e z n a polega n a ' o p i s i e k u l ­
t u r i n t o t o i no u s t a l a n i u I n n u i c h nadających sie do analizy
komponentów (składników) odnośnie do s t a n o w i s k a
zajętego
w szacowaniu
Ich podstawowe stanowisko bardzo
jest zbliżone do (i e s 1 a 1 l\&gt;svrholn&lt;4slów w l v m że u zna la w oso­
b l i w y c h k u l l u i ach i n d y w i d u a l n e " p o s m a k i ' n i e c o odmlenne od
„ m v ,-zesci m o ż l i w y c h ' d o rozróżnienia l a k osobowość osobnika
lak l e n ethos /daje sie wypuszczać ped y' c-oh t w o . u c p r o j e k c y j n e
l

J

�Ж1
s v s t e m v i osobowości k u l l u r v g r u p y . P o d s t a w o w e koncepcje lej
szkoły wyrażani sie w używaniu t a k i c h terminów ( w y r a ż e ń ) j a k
e l l i o s i k o n f i g u r a c j a / s z a b l o n i l e m a t , ale w a l k a o jasność t r w a d a l e j .
Dane są dość-jasne, także i i n l e r p r e l a e j e osobników pracujących
na l v m n u l u a l e s e m a n t y k a te&lt;&gt;r&gt; podejścia do rzeczy jeszcze p o ­
zostaje do u s t a l e n i a . K l u e k h o r n ( S p i r a . N o t a B i b l i o g r a f i c z n a , 2)
zrobił propozycje
by używano wyrażenia «wzór&gt;= d l a określenia
s h a i k t u a b e j ^ e o u ł a r n o ś c i w o ! w a r t e j k u l t u r z e Nie ma j e d n a k
dotąd j e d n o litości w dokładnej d e f i n i c j i t y c h e t y k i e t a n i n a r i e - •.
używania poziomów a b s t r a k c y j
d l a których ' sa
przeznaczopi
Obrabianie kultury w l e r m i n - H i strukturalnej" 'analizy
Pok-a
isloin e
a b a d a n i u wartości - r u n i ' / e w n e l r z n v e h o b j a w ó w za
dmw-niesie
^
z iSrtmiiktu
' i d ze n i , , -/eh-, zlać i m I z v
wot
Nie
Г Г т
'.in ii
j v -

:

'
-~
l i
^

g|.

1

m i l с ona Ina
. v " o T 3

(

J

P

l

i

I H ™

S

osobo

^Srtnienb
^ S / H w

P ^ i t S

it™ n

"X : „ , ^ " Г &gt; ^ и i'Sili? 2
f
.ь ^ i- 1
m
,od , p k n i i . . i lakz, na _ mii.ej*/v&lt; h podziałach, j a k g i n , n a ( о , а/,
na mniejszościach mających specyficzne nacjonaline począlki.
Z d r u g i e j s t r o m ' b a d a n i e kształtowania sie osobowości jesł
a n a l i z a n o r m z a c h o w a n i a się g r u p y , j e j p s v c h o l o g i i t v m p o d o b ­
n y c h , wewnątrz s t r u k t u r a l n e j r a m y i r o z p o z n a n i e m odchyleń o r a z
ich m i e j s c a w e w n ą t r z d a n e j k u l t u r y . T o podejście pociąga za soba
izolacje p o d s t a w o w e j osobowości, również j a k i k l a s y f i k a c j e oso^
bowości t y p ó w w e w n ą t r z g m i n y a l b o k u l t u r a l n e j g r u p y i r o z p o z n a n i e i k l a s y f i k a c j e ' l u b opatrzeńie e t y k i e t a m i u w a r u n k o w u j a eveh czynników Wśród używanych t e c h n i k sa s t r u k t u r a l n e i f u n k c j o n a h i e a n a l i z y specyficznego 'tła k u l t u r a l n e g o k o n c e n t r a c j a n a
o k r e s a c h niemowlęctwa i dzieciństwa odnośnie do o b c h o d z e n i a
sie s t a n o w i s k a i stosunków m i e d z y dorosłymi a dziećmi
miedzv
dziećmi a dorosłymi i „ ż y c i e projektywńei t e c h n i k i t a k i e j j a k
a n a l i z a z a b a w d z i e c i n n y c h " - i e r oraz użycia P o r t e u s
Rorschach
T e m a t y c z n e j W r c n r i i W i e l e n o w v v r h " r u n i wspólnych n a u k
1 ońib n n i te midciścii do rzeczy O d w r o l i i i i zaś -ile m a ł o " u v
a S . w Г?
n ś e smsowar^ interore4-u-ie n i v e l a m , i
\rme 1 ^
i zdefinioS
u E ! kuUurą' a o s o b o w S i i ; ! .
Chociaż w i c i e prac dobrze a n t y d a t u j e okres, o którym mówili
l u b y l c z e a u t o b i o g r a f i e i r a c h u n k i , i półfikcja. klóra k o m p e t e n t n i e
а

I";
'i

his o vczia
Е и ^ 1

i i 1 1 , 1 Г т Й л J r £ ™ i
minii
ч ™ f i wvnH^are
z r e ^ i i ^ k.d n S n v e h

™ L T

-«

П

J

�384
j e d n o c z y e t n o g r a f i c z n e da-tv w k o n s e k w e n t n e , w z o r o w a n e o p o w i e ­
ści ż w i o w e w i d z i a n e p r v m i i v w n v m i o c z a m i , to jes/rze sa i n n e
sposoby używania przez szkoły ( 6 ) . T e sposoby z o g n i s k o w u j a ostro
p o s m a k d a n e j k u l t u r y , wartość z a c h o w a n i a sie ludów, i p r z y n a j ­
m n i e j przez i m p l i k a c j e , p r o j e k t y w n e systemy,' n o r m y i o d c h y l e ­
n i a p o d s t a w o w e j osobistości, procesy i ' s t o p n i e a k u l t u r a c j i osob­
ników i g r u p y .
N a p r a k t y c z n e j płaszczyźnie szkoła t a r z u c a dużo światła na
zagadnienia akulturacji, z m i a n y k u l t u r y , a d m i n i s t r a c j i i stosun­
ków przemysłowych i k l a s o w y c h . Robią też próby w i e l u uogól­
nień l u d z k i e g o z a c h o w a n i a sie, do których było' sic doszło n a
p o d s t a w i e r o z p a t r y w a n i a j e d y n i e naszej własnej k u l t u r y .
T r o c h e o d m i e n n e podejście do p o d o b n y c h przedmiotów u j a ­
w n i a się w dziele G. P. M u r d o c k a o p o m i a r a c h krzyżówki
k u l t u r , p r o w a d z o n y c h przez I n s t y t u t Stosunków L u d z k i c h U n i ­
w e r s y t e t u w Y a l e "(7). C e l e m t y c h badań j e s t uzupełnienie e t n o ­
graficznego o b s z a r u m o ż l i w i e największej ilości r o z m a i t y c h k u l ­
t u r , a p o t e m s p r a w d z e n i e uogólnień p r a w d o p o d o b n e j asocjacji
i k o r r e l a c j i przez s t a t y s t y c z n a analizę z a n o t o w a n y c h z j a w i s k .
'
I n n a m e t o d a a n a l i z y k u l t u r o p i e r a sie n a d e f i n i c j i k u l t u r a l ­
nej a n t r o p o l o g i i j a k o w i e d z y stosunków l u d z k i c h . W próbie zre­
d u k o w a n i a takiego b a d a n i a do o b i e k t y w n e j t e c h n i k i przedstawiają
C h a p p i e i C o o n \ s ) a n a l i t y c z n e narzędzie .poszukiwań, a m i a n o ­
w i c i e o b i e k t y w n a d e f i n i c j e i ilościowe p o m i a r y w z a j e m n e g o o d ­
d z i a ł y w a n i a ' n a siebie m i e d z y o s o b n i k a m i i «rupami W t e n ' s p o ­
sób .ustalone w z o r y stosunków rzucają światło n a f u n k c j o n a l n e
znaczenie i n s t v l u e f i n a f o r m y s p e c y f i c z n y c h i n s t y t u c j i . W o d p o ­
w i e d z i na i c h k o n t e k s t y i n a procesy ciągłości'kultury j e j r o z ­
p o w s z e c h n i e n i a i jej p r z e m i a n Należy zwrócić u w a « e n a n o w v
materiał dostarczony przez !e ściśle f u n k c j o n a l n a szkole a m i a n o ­
w i c i e na d w a pośmiertne w y d a n i a M a l i n o w s k i e g o '
Naukowa
t e o r i a k u l t u r y f T , n r / e d s i a w i a iasnc sformułowanie i roz
biór je»o teo e vc/ne-o n o d e S
do
те
кa
P r zein a n k u l t u r y
m a r 'a szeroko i n a f r y b ń i i m m a l e
a i ł ^ s m a w d z a m o z l wość
nieci a d m i n i T l r n
rzerTv nie
'j" X
"c śle n n Z n n ć
i,™ E
i ^ S
n samo d X n i o Г b a i n i a nV
Л n v rivni m Г
S Z i S m
W ,
S
n
S
l
S
11nA*\L
n'ws!nsunŁ
] i , ! ^ j Л / ^ Л ?h b f i l Ui г S Го oj dv Vi nte -racj-Y
J a k o ' przeżytek z m o d y f i k o w a n y '"starszego
ewolucjonistvoznego podejścia d o meczy należy wymienić szkołę n e o - e w o b e j o n i slyczną myśli z L . A. W h i l e ' e m na'czele ( 1 1 ) . G r u p a ta dotąd w a l -

ьЗАТГ

r

v

�r z v г teoretyczna formułą 11a w s z y s t k o i wytłumaczeniem k u l t u r y
i j e j r o z r o s t u . G r u n t u j e s w e podejście d o ' r z e c z y n a k o n s u m p c j i
«p'er гарПл» e n e r g i i . Należy zrobić w z m i a n k ę ' o p r a c y jeszcze
jednej g r u p y w p r a w d z i e m n i e j ostro zarysowanej i z n m i e j w y ­
raźny m a n t r o p o l o g i c z n y m a n i m u s z e m . Jest t o t a k z w a n a Szkoła
S o c j o l o g i c z n a (12), która z a j m u j e się a n a l i z a społeczności w e ­
wnątrz n a s z e j c y w i l i z a c j i . W t e o r i i i w o p e r a c y j n e j t e c h n i c e p o ­
dejście j e i d o rzeczy jest j e d n a k głównie e t n o g r a f i c z n e i e t n o l o «iczne przez to że członkowie j e j kombinują le same rozważania
kultury
materialnej
instytuc/yj f u n k c j o n a l n y c h
konftguracyj
strukturalnych
uwarlościowań' g r u p o w y c h
i ' w y t w a r z a n i a sie
osobowości' które charakteryzują nowożytne b a d a n i a p r y m i t y w ­
n y c h niepiśmiennych k u l t u r Gd'v spora
i c h p r a c v obecnej
jest p i e r w o t n i e s k i e r o w a n a n a klasę i kasie a n a l i z u j e leż i n n e t e ­
m a t y l u b też uwzględnia j e " i m p l i c i t e - w s w o i m k i e r u n k u .
' Obecne k i e r u n k i k u l t u r a l n e j a n t r o p o l o g i i w A m e r y c e w s k a ­
zują, że chociaż p o l e u p r a w y n i e m a o z n a c z o n v e h g r a n i c , p l o n
d o j r z e w a . Jeszcze pozostaje w i e l e d o z r o b i e n i a , co się t y c z y s f o r ­
mułowania i wyjaśnienia'teorii i m e t o d o l o g i i , w i e l e z tego", czego
n a u c z o n o się w" l a b o r a t o r i u m p r o s t s z y c h k u l t u r , s t o s u j e się teraz
bezpośrednio do z r o z u m i e n i a zagadnień wewnątrz n a s z e j własnej
c y w i l i z a c j i . Opierając się n a powszechności 'pozvraek k u l t u r a l ­
n y c h k o n f i g u r a c j a c h s t r u k t u r a c h osobowości i t p ' p r z y j m u j e sie
p o w s z e c h n i e jedność' p s y c h i c z n a człowieka i ta przesłanka jest
r n p l i c i t e P r a k t y c z n a w e w s z y s t k i c h pracach d z i s i a j ' p r o w a d z o v c h ( d v do t c » o leszcze d o d a m y k o n c e p c i e k u l t u r y j a k o s y s t e m
u c z o n e - o X r • ' ż y c i a b a d a n i e k u l t u r y staje sie a n a l i / a r e a k e v i
sob i k a i l v
n a siły które s p r a w i a i a rozwój i zmianę i s i t y
które^,4iKb ^ ^ v i M y r t ^ i *
ЬпчтмГыу^иЪ
ostatecTnafoSie ku t u r ^
D o i -żałość ohecneac. r,&lt;
dciśc!I iest s t w t X ^ ^
ie"o
« л S w
i
le» ^РГ
™ ™
iS
s i e b t sa m v r h i rabini en И
z l c S ^
A r c h e o l o g i a ' ( 1 3 ) . W czasie o s t a t n i c h l a t rozwinęło się
k i l k a z d r o w y c h kierunków n a p o l u a r c h e o l o g i i . P o m i m o tego, że
a r c h e o l o g o w i e d o l a d p r z y k r o rozumieją niestosowność s w y c h d a t
i s k u t k i e m t e g o skłonni 'są d o u l l r a k o n s e r w a t y z m u w s w y c h u s i ­
łowaniach b v u n i k n ą ć z b v t łatwych i b e z p o d s t a w n y c h uogólnień,
objawiają rosnącą tendencje do i n t e n w e t a c j i s w y c h w y n i k ó w n a
tle s z e r s z y m o d i c h własnych l o k a l n y c h i t e c h n i c z n y c h wyczynów-.
T e usiłowania p o d p a d a i a ' p o d d w i e główne k l a s y Ż j e d n e j strony
jest u z n a n i e a r c h e o l o g i i j a k o t e c h n i k i h i s t o r y c z n y c h badań u m i e ­
j ę t a i e p r z e d s t a w i a n e V i z C h i l d e ' a ( 1 4 ) , g d z i e "słuszne dedukcje
m

g

*
ш..
l i
-

Lud. T. XXKVIH

25

�5S6
i
odnośnie do r o z w o j u k u l t u r y i c y w i l i z a c j i są zależne o d z y s k a ­
n e j e w i d e n c j i . D a l s z e rozszerzenie tego podejścia do rzeczy p r o ­
w a d z i bezpośrednio do a n a l i z y p r o t o - h i s t o r y c z n v c h okresów i d o
k o n s e k w e n t n e g o łączenia p r z e d h i s t o r y c z n y c h i h i s t o r y c z n y c h k u l ­
tur- w j e d n o szerokie i z r o z u m i a l e c o n t i n u u m .
Z drugiej strony jest uznanie archeologii j a k o techniki etno­
l o g i i . T e n pogląd t k w i w trosce u j a w n i o n e j p r z e z k i l k u a r c h e o l o ­
gów w czasie b a d a n i a i d y s k u s j i t e o r e t y c z n y c h i m p l i k a c y j i c h
wyczynów i i n t e r p r e t v w n y c h procedur.
W s p e c y f i c z n y c h działach sa stałe postępy, przeważnie j e s t
s p e c j a l i z o w a n i e się w p r z y r o d z i e i n i e p o t r z e b a o t v m t u t a j mówić..
Po większej części przedstawiają w y r a f i n o w a n i e i b a r d z i e j
dokładne z r o z u m i e n i e w z o r ó w i stosunków już u s t a l o n y c h a l b o
spodziewanych.
-Na przykład n a B l i s k i m W s c h o d z i e g ł ó w n e z a i n t e r e s o w a n i e
s k u p i a się n a u s t a l e n i u c h r o n o l o g i i i s e k w e n c j a m i już o p r a c o w a ­
n y m i d l a różnych areałów. Może n a j c i e k a w s z e z n o w y c h w y k o p a ­
l i s k sa w T e l l H a s s u n a ( 1 6 ) w Północnym I r a k u , gdzie odkryło
k i l k a ^ r a t y f i k o w a n y c h pokładów p r z e d - H a l a f s k i e j d a l v p o d H a l a f s k i m i złożami. Materiał H a l a f s k i ; z n a n y m był o d d a w n a w k i l k u
miejscowościach, ale t u t a j z d a r z a się p o ra.z p i e r w s z y n a t r a f i e n i e
na okoliczności które dostarczają dużo dat odnośnie do w c z e s n y c h
okrętów n e o l i t y c z n y c h B l i s k i e g o " W s c h o d u .
D l a a r c h e o l o g i i e u r o p e j s k i e j stała r e w i z j a w dół d a t o w a n i a
od Żelaznego W i c k u może m a największe znaczenie z p u n k t u w i ­
d z e n i a h i s t o r i i (17). Obecnie jest w d r u k u szczegółowa m o n o g r a f i a
N e o l i t y c z n y c h k u l t u r w Bułgarii. T o dzieło znanego d r . J a k u b a
G a u l a w y d a j e amerykańska Szkoła P r e h i s t o r y c z n y c h Poszukiwań.
M o r i u s wydał doskonałe dzieło o a r c h e o l o g i i ' w południowe г
i w s c h o d n i e j A z j i ( 1 8 ) . Praca ta n i e t y l k o daje geologiczne к о relacje, a l e także w i e l k i areał k u l t u r narzędzi do łupania, o d m i e ń n v c h o d przemysłów d w u - o b l i e z o w v c h Z a c h o d u .
N a p o l u amerykańskim zauważa się k i l k a ważnych r o z w o ¬
j ó w i stały w z r o s t w u l e p s z a n i u wzorów już u s t a l o n y c h . O s o b l i w i e
znaczące jest zrównanie k u l t u r y T e o t i h u a c a n z kulturą M a y a Starego Cesarstwa, bo przez to z y s k u j e sie korelację s e k w e n c y j m e k s v k a r i s k i c h i M a y a (19).
"
I n n e postępy polegają n a g e o l o g i c z n y m d a t o w a n i u m i e j s c o ­
wości L i n d e n m e i e r a i i n n y c h F o l s o m s k i c h . ; w epoce pleistoceńskiej
a l b o zaraz po n i e j . T o , łącznic ze s z k i e l e t a m i o d f c r v l v m i w M i n ­
nesota i Терехрап, o których sie zapomniało p r z y a n t r o p o l o g i i
f i z y c z n e j , wyraźnie u s t a l a wczesna' date z a l u d n i e n i a " A m e r v k i . A r ­
tykuły w d z i e n n i k a c h n i e d a w n o t e m u donosiły o o d k r y c i a c h w N e ~

*
Ш
Ж
W
^
JŁWW

J

�387
brasee, k l o r v c h datę o d n o s i się d o środka o s t a t n i e j e p o k i l o d o w e j .
B r a k jeszcze a u t e n t y c z n e j n a u k o w e j i n f o r m a c j i .
N a południowym wschodzie t r w a dalej d e f i n i c j a sub-areałów i r e g i o n a l n e rozróżnianie i zdaje się, że p o r o z d z i e l a n i e k u l t u r
A n a s a z i , H o h o k a m i M o g o l l a n , j e s t n a stałe. O d s z u k u j e się fale
m i g r a c y j n e i ciągłość z k u l t u r a m i ludów h i s t o r y c z n i e z n a n v c h .
N o w e g o materiału dostarczyła dotąd jeszcze n i e w y d a n a
p r a c a L a r s e n a i K a i n e y w I p u l a k P o i n t H o p e i A l a s k a , oddalając
wstecz d a t y najwcześniejszych, d o s t r z e g a l n y c h influksów z S y ­
berii (20).
A n t r o p o l o g i a
F i z y k a l n a : (21) A ) Człowiek F o s y l n v ( 2 0 ) : O d k r y c i e i o p u b l i k o w a n i e dużego n o w e g o materiału
losyłnego rzuciło niemało światła n a e w o l u c j e e z l o w f e k a i dodało
k i l k a punktów k o n t r a w e r s j i .
N a J a w i e d o d a t k o w e o d k r y c i a k i l k u specymenów P i t e k a n t r o pusa j a s n o określiły t y p ogólny i ustaliły b l i s k i e p o w i n o w a c t w o ze
s p e c y m e n a m i S i n a M r o p u s a z C h o i k o u t i e n . Płeistoceńskie złoża n a
Jawie zwane Megantropus Paleojavanicus przez W e i d c n r e i c h a
i K o e n i g s w a l d a i t r z y w i e l k i e zęby p r v m a l a z a p e w n e Płeistocens k i e j d a t y a l e znalezione na półce D r o g e r i i w H o n g - K o n g i o p a ­
t r z o n e e t y k i e t a «Gi-antopitecus» B l a c k i p r z e z tychże autorów,
w z n o w i ł y ' n v l a n i e olbrzymów wśród w c z e s n y c h protoplastów czło­
w i e k a T e n n i e c o p r o w o k a c y j n y pogląd n i e jest p o w s z e c h n i e p r z y ­
jęty przez antropologów a l e ' n i e b r a k m u c z y n n i k a m o ż l i w o ­
ści (й!^. '
°
'

V£ST

H o m o Soloensis г górnych pleistoceńskich złóż ngandeńs k i c h J a w y może być obecnie u w a ż a n y m za późniejszy i h a r d z i e j
p o s u n i ę t y ' t w ó r g r u p y P i l e c a n t r o p u s '— S i n a n t r o p u s . " P o g l ą d , że
człowiek' N o a n d e r t a l s k i j e s t odroślą w s c h o d n i o - a z j a t v e k i c h K p ó w ,
został sformułoyyany i jest p o d d y s k u s j a .
W P o ł u d n i o w e j A f r y c e seria z n a l e z i o n y c h szczątków f o s y l nycłi, dorosłych członków g r u p y A u s t r a l o p i l e c u s zaczęta przez
B r o o m a w r." 1936 i d a l e j p r o w a d z o n a , rzuciła światło n a z a g a d ­
n i e n i e f o r m przejściowych w l u d z k i e j e w o l u c j i ( 2 4 ) . Dotąd n i e
m a p e w n e j d a t y d l a t y c h Australopiteków, chociaż w i e l u włącza
i c h do g r u p y średnio-pleistoceńskiej, B r o o m u t r z y m u j e , że 'jest
możliwość u s t a l e n i a że sa d a t y góino-plioccńskiej": T e o k a z y d o ­
rosłych pochodzą z S t e r k f o n t e i n ( P l e s i a n t r o p u s
Transvaalensis)
i z K r o m d i a a i ( P a r a t h r o p u s R o b u s t u s ) i pokazują zarówno l u d z ­
k i e i małnie cechy w uzębieniu t w a r z y i czaszce Dłubie kości
i świeży jeszcze n i e o - l o s z o n y materiał wska./vna n a postawę w v prostowaL^ 1 k o o p e r a t y w n a f o r m e życia R o z m i a r
pojemności
c z a s z k o w e j jest o d 480 cc d l a P l e s i a n t h r o p u s a . d o 650 cc d l a P a 25*

�m
r a n t h r o p u s a . A k t u a l n e znaczenie U c h Australopiteków będzie w i a ­
d o m e , g d y o d k r y j e sie s p e c y m e n y w złożach, pozwalające n a d o ­
kładna datę. G d y b y się ustaliło Plioceńska dale może n i e p o t r z e ­
b o w a ł o b y się wykluczać i c h zupełnie z l u d z k i e g o szeregu, a l b )
uważać i c h l i t y l k o j a k o pouczającą i analogiczną odrośle.
W Zachodniej E u r o p i e mało nowego dodano do r z e k o m y c h
znalezień wczesno p a l e o l i t y c z n y c h o d czasu o d k r y c i a czaszki
S w a n s m m b e w г.
(25). S p e c y m e n ó w pochodził z achcuicańskiego k o n t e k s t u i w i e l u uważa, że w o b e c b l i s k i e g o podobieństwa
d o czaszek z P i l t d o w n i G a l l e y H i l l użycza o n t y m w c z e s n y m i d v s p u t o w a n y m szczątkom n i e c o większej szacowności.
'
N i e w s z v s c y j e d n a k godzą sie n a tę interpretację. P o w s z e c h ­
niejsze j e s l wytłumaczenie, że m o r f o l o g i c z n i e posunięty t y p w c z e ­
snego człowieka istniał w Z a c h o d n i e j E u r o p i e w czasie, w którym
mieszkańcy W s c h o d n i e j A z j i b y l i w okresie P i t h e c a n t h r o p u s S i n a n t h r o p u s . P o t r z e b a więcej materiału do wyjaśnienia tej i n t e r ­
p r e t a c j i i z tego względu a u t o r uważa, że g e o g r a f i c z n e r o z m i e ­
szczenie k u ł t u i i « o f c o r e , i łupanych narzędzi d o d a j e w i a r y g o d ­
ności. N i e d a w n o t e m u doniosły d z i e n n i k i , że D o l n e g o P a l e o l i t y c z ­
nego Człowieka z n a l e z i o n o w e F r a n c i i Mogłoby to iwsłużyć do
wyjaśnienia s p r a w y Dotąd j e d n a k n i e w i e m y n i c o L i e fosvla
a n i o okolicznościach t o w a r ^ z ą c y c h j e g o z n a l e z i e n i u .
'
'
Przyszła wiadomość z B a i s u n w U z b e k i s t a n i e (26) i z T a n ­
g i e m w ' M a r o k k u o o d k r y c i u szczątków n e a n d e r l a l s k i c h . O g ł o ­
szono już szczegółowo z n a l e z i e n i e o d m i e n n y c h Neanderlałoidów
w r o k u 1982 n a Górze K a r m e l u w P a l e s t y n i e (27). Jeszcze n i e
w i a d o m o , czy m a m y t u szczątki t y p u przejściowego czy b y b r i d a ,
ale n a r a z i e jest skłonność d o uważania i c h za h v b r i d y z a c j e m i ę ­
d z y postępowymi a k o n s e r w a t y w n y m i f o r m a m i N e a n d e r t a l u , a l b o
m i e d z y k o n s e r w a t y w n y m Neandertałoidem a b a r d z i e j postępo­
wymi typami.
W A m e r y c e świeżo z n a l e z i o n o i s t o t n i e i n d y j s k i t y p w T e p e x p a n (28) w M e k s y k u i p r z y p i s u j e m u się datę górno-pleistoceńską. Uacznie ze s z k i e l e t e m z M i n n e s o t y (29) j e s t t u n i e t y l k o
p o t w i e r d z e n i e e w i d e n c j i a r c h e o l o g i c z n e j " odnośnie do wczesnej
d a t v z a l u d n i e n i a A m e r y k i , a l e również i p o p a r c i e i n t e r p r e t a c j i
w y s n u t e j z lego, co z n a l e z i o n o w Asselar, G r i m a l d i , Górnej J a ­
s k i n i w C h o u k o u t i e n i l p . , ż e zróżniczkowanie nowożytnych ras
już było w pełni w czasie późnego pleisloceńskiego o k r e s u .
B) S t u d i a
specjalne.
P r a c u j e sie d a l e j n a d analizą
ras d l a określenia i c h typów f i z y c z n y c h i r o z m i e s z c z e n i a . M o ż e

�389
najważniejsza p r a c a o ezvsto o p i s o w v m c h a r a k t e r z e jest i d e n t y ­
f i k a c j a płaskowzgórza irańskiego, W a r i a n t u śródziemnomorskiej
rasy p r z e z F i e l d a .
S t u d i a n a d r a s a po większej części zwracają się dziś do z a ­
g a d n i e n i a trwałości i d z i e d z i c z e n i a wzorów- I v p o w o b e c n y c h , l u d ­
ności t r a k t u j e sie więcej j a k o j e d n o s t k i i b a d a sie a s p e k t r a s o w y
odnośnie d o h i s t o r y c z n e g o o t o c z e n i a i g e n e t y c z n y c h w z g l ę d ó w ( 3 1 ) .
Częściowo przez r e a k c j e n a złe zastosowanie i 'nadużycie k o n c e p ­
c j i r a s o w e j w o s t a t n i c h łatach a n t r o p o l o g o w i e stawiają z n a k za­
p y t a n i a n a d ważnością i z n a c z e n i e m różnic r a s o w y c h ' i zwracają
uwagę n a i n n e s t r o n y ' budzące z a i n t e r e s o w a n i e do b i o l o g i i czło­
w i e k a . W ś r ó d o b e c n y c h kierunków zaznacza się wysiłek, a b y r z u ­
cić więcej światła n a genetyczne z a g a d n i e n i a c z ł o w i e k a ' ( 3 2 ) D o ­
c h o d z i sie do tego przez b a d a n i a f a m i l i j n e s p e c y f i c z n y c h c h a r a k ­
terów i przez analizę a n t r o p o m e t r y c z n y c h d a n y c h z a n o t o w a n y c h
0 ludnościach, b a d a n i e typów k r w i oraz i c h "cech
odziedziczo­
n y c h (33) i przez doświadczenia l a b o r a t o r y j n e robiące próbę g r a ­
n i c zdolności g e n e t y c z n y c h d o r o z w o j u kości zależnego o d m u ­
s k u l a r n e g o u w a r u m k o w a n i a . D r u g i m areałem z a i n t e r e s o w a n i a b a ­
d a w c z e g o j e s t obecnie a r e n a r o z r o s t u i s t a r z e n i a się badań. N o r ­
m a l n y r o z w ó j i w a r i a c j e s p o w o d o w a n e p r z e z specjalne w a r u n k i
t a k i e " j a k d i e t a otoczenie i p a t o l o g i a zwracają u V siebie o s o b l i w a
uwaNa 1 v m p o l u powstają p r z y c z y n k i do p e d i a t r i i i o r l h o donoji. "
'
' " . ' . '
' N a p o l u f i z y c z n e j a n t r o p o l o g i i jest o b e c n i e najwięcej k o n ­
t r o w e r s j i , c h o d z i m i a n o w i c i e o ' k o n s t y t u c j o n a l n ą -.antropologię,
a l b o a n t r o p o l o g i e o s o b n i k a . T e o r i a K r e t s c h m e r a , że i s t n i e j e k o r relacja m i e d z y dającymi się odróżnić t y p a m i m o r f o l o g i c z n y m i
1 p s y c h o l o g i c z n y m , , została znów podjęta'i o b r a b i a n a przez S h e l doiia i i n n y c h . ' W s w e j obecnej f o r m i e k o n c e p c j a ta wyraża sie
w t e r m i n a c h trzech f i z y c z n y c h komponentów, które wznoszą t r z o n
z e m b r i o l o g i c z n v c h pokładów z n a n y c h j a k o e n d o d e r i n , m e s o d e r m
i e k t o d e r m . P o d e t y k i e t a endomerfił. m e s o m o r l n i e k l o m o r f i i
w s z y s t k i e t r z y składniki tkwią w różnym s t o p n i u w k a ż d y m osob­
n i k u . Głównym p r z y c z y n k i e m tego n o w e g o podejścia d o rzeczy
jest rozwój s k a l i s z a c o w a n i a i t e c h n i k i z j a k a przystępuje sie do
oceny r e l a t y w n e j siły każde-o składnika przez co z y s k u j e sie
możność p o z n a n a ' i z b a d a n i a s t o p n i pośrednich m i e d z y r z a d k o
zdarzającymi się krańcowymi t y p a m i . '
Ułożono p o d o b n a skale d l a m i e r z e n i a t e m p e r a m e n t u i d o n i e ­
siono o w y s o k i e j k o r e l a c j i m i e d z y o b o m a . Chociaż w i e l k i w y ­
siłek d a l e j idzie w k i e r u n k u - rozjaśnienia i w y r a f i n o w a n i a l e c b -

�390
niki,
i chociaż lego sposobu jeszcze dość n i c w y p r ó b o w a n o
w skrzvzowamach rasowveh, k u l t u r a l n y c h i iraivch kontekstach,
stosuje' sio go o p e r a c y j n i e d o m e d v e v n v k l m i c z n e i i w p e w n y m
s t o p n i u do przystosowań o s o b o w y c h w przemyśle.
C a l a l a szkoła narażona jest n a o s t r a krytykę ze s l r # n v
w i e l u antropologów, którzy wierzą, że j e j k o n c e p c j e n i e dadzą sie
utrzymać, a j e j t e c h n i k a jest n i e p e w n a . Jeśli można robić z a r z u t y
s a m e m u podejściu d o rzeczy, j e d n a k j e g o p o t e n c j a l n a użytecz­
ność i ogólne i m p l i k a c j e mają haram doniosłe znaczenie.
M n i e j znaczący, a l e także zasługujący n a w z m i a n k ę j e s t
jeszcze j e d e n dalszy a s p e k t f i z y c z n e j a n t r o p o l o g i i . T v m j e s t s t o ­
s o w a n i e a n t r o p o m e t r y c z n e j t e c h n i k i do s p e c y f i c z n y c h zagadnień
w z o r u . Podczas w o j i i v w y k o r z y s t y w a n o antropometrię d o o z n a ­
c z a n i a p r z e s t r z e n i przeciętnie i'częstotliwość w z r o s t u m i a r y c i e l e ­
snej j a k o p o d s t a w o w y c z y n n i k obmyślenia i w y t w o r n i u b i o r u
i e k w i p u n k u . Przeróżne przemysły posługują się t v m w t e n s a m
sposób i d z i s i a j .
Literatura.
Następująca b i b l i o g r a f i a b y n a j m n i e j n i e
jest k o m p l e t n a i służy t v l k o do o r i e n t a c j i w r o d z a j u p r a c v p r z e d ­
siębranej obecnie. Artykuły o s o b l i w i e interesujące p o j a w i ł y sie
w różnych gazetach zajmujących się a n t r o p o l o g i a , a r c h e o l o g i a ;
socjologia, p s y c h o l o g i a , genetyka i dziedzicznością, b i o l o g i a , f i ­
zjologia i m e d v e y n a ! w t r a n s a k c j a c h w i e l u a k a d e n i i j : w b i u l e t y ­
n a c h l i c z n y c h i n s t v t u c v j ; i w różnych m o n o g r a f i a c h i s p e c j a l n y c h
s t u d i a c h . Obfitość ' ś w i e ż e j l i t e r a t u r y j e s t t a k a , że porządne s t r e ­
szczenie n i e iest m o ż l i w e Obecnie n i e z n a m żadnego dzieła z d z i e ­
d z i n y s o c j a l n e j a n t r o p o l o g i i które b y z a d o w a l n i a j a c o obejmowało
w s z y s t k i e n i e d a w n e m / w o j e które sie t u t a j wspomniało « Z a r v s
Ant'ropolo"ii» p r z e z H c o b s Y i S t e r n a ' jest b a r d z o e l e m e n l a r n v r n
w p r o w a d z e n i e ! n w rzecz N o w a książka p o d tytułem• «Dro&lt;d Człowiek-P pi Г
. v i G i l l i n w l aśnie teraz s t a H sie p z v ^ e p i r i i d o b r z - m o ż e /ad n a m i ć te n o w e l e O b f i t e sie a ,4ko- « W m w a
dyenie S t u d ^ u ^
w r a b dziedzino A n t r 3 o " i i &gt; &gt;
AntmpoTogii Z

L

Kroel&gt;era Г wiosną 1948

r

W

D l a fizycznej a n t r o p o l o g i i p o p r a w i o n e w v d a n i e V.. A. H o o l o n a : « W z w v ż o d M a i p v . jest n a j k o m p l e t n i e j s z v m i n a czasie
przeglądem, ' w B i b l i o g r a f i i , chociaż poukładałem różne dzieła
t r o p i k a l n e , w i e l e z n i c h właściwie należy umieścić p o d więcej
j a k j e d n v m u a d p i s e m . T o się o s o b l i w i e o d n o s i d o p r a c p o d n a ­
główkami «Struktura. Osobowość. Kształtowanie i W s p ó l n e S t u ­
dia".

�391
Nowe

pisma

Antropologia
Stosomina.
Zagadnienia organizacji ludzkiej. Chap­
pie E. D. ( w v d . ?) t o i n I , 1948. Towarzystwa dla Antropologii Stosowa­
nej. K w a r t a l n i k , Boston. Mass,
Gazeta Badań Bliskiego
Wschodu* Gazeta Departamentu Wschod­
nich Jeżyków i L i t e r a t u r Uniwersytetu w Chicago, t o m I , n r 1, 1942.
Uniwersytet w Chicago, Prasa K w a r t a l n a .
Południowo-Zachodni
Dziennik Antropologii
Albuquerque N o w y
Meksyk, tom 1, n r 1. Wiosna 1915. K w a r t a l n i k .
1. O g ó l n e . Nowe prace więcej lub mniej interesujące:

(

i

i
#

i
I

B o a s P r . , Basa, Język i Kultura, Macmillan. N o w v Jork 1940.
C o o p e r C o l e , F a y , L u d r i e Malezji. D. von Nostrant, N o w v
Jork 19J5. Przegląd Etnograficzny. Essaye przedstawione A l f r e d o w i M.
Tozzer.
Maya i ich Sąsiedzi, U. A p p l e t w i Centurv, N o w v Jork, L o n d v n
1940.
CJ i 1 l i n J a n, Drogi Człowieka, D. Appleton Centurv, N o w y Jork
1947—8. Właśnie, wychodzi napisane przez, wydawcę jako wstęp do całej
dziedziny antropologii fizycznej i kulturalnej.
H e r s k o v i t - s , M e l v i l l e .1., życie ekonomiczne
ludzi
pier­
wotnych.
Л, A. Knopf. N o w y J o r l i — L o n d y n 1910.
Początki człowieka. Wstęp do antropologii.
Uniwersytet w C h i ­
cago. Księgarnia 1945. Nos. 20, 21.
J a k o b s M. i S t e r n В., Zarys antropologii.
Serie Zarvsow,
Barnes i Noble, Nowy Jork 1947.
K r o c b e r Л. L.. Kulturalne
i naturalne areały tubylczej
ludno­
ści Ameryki
Północnej. Uniw. w K a l i f o r n i i . D r u k . Berkeley C a l 1939.
L o w i e H o b e r t П., Dzieje teorii etnoiogicznej.
Rinehart i Sp.,
N i w y Jork 1937.
L o w i e Л. I I . , Wstęp do antropologii
kulturalnej.
F a r r a r i Rine­
hart, N o w y Jork 1940. (Rev. ed.).
M u r d o c k Г.. P., Etnograficzna
bibliografia
Ameryki
Północnej.
Yale, Studio a n t r o p o l , toni I .
S t e w a r d J u l i a n , Podręcznik Indian Południowo
Amerykań­
skich. B i u r o Etnologii Amerykańskiej, B i u l e t y n 149, Waszyngton D. C.
1946, 5 tomów zaprojektowanych. W v d a n o t o m I , Plemiona
krańcowe,
t o m I I , Cywilizacja
Andów.
S w a n t o n J a n R.. Indianie
Południowo
Wschodnich
Stanów
Zjednoczonych.
B i u r o Etnologii Amerykańskiej, Biuletyn 137, Waszyng­
ton D C. 1946 Pomiar etnograficzny.

�392
V a i ] 1 a 111 J e r z y С, Aztekowie
Meksyku.
Początek, rozrost
i upadek narodu Azteków. Doubtcday Doran i sp., Gaden City, N o w y
Jork 19-11.
'l. Inkorporacja różnych aspektów nauk społecznych:
G o t t s c h a l k , K l u c k ł i o h n i A n g e l l , Użycie
dokumentów
osobistych w historii. Antropologia
i Socjologia.
Rada Badań Nauk Spo­
łecznych. B i u l e t y n 53, N o w y Jork 1945.
H u n t J ó z e f Mc V i c k e r (ed.), Osobowość i zaburzenia
zacho­
wania. Podręcznik oparty na badaniach eksperymentalnych
i
klinicz­
nych. The Ronald Press, N o w y Jork 1944. Zawiera artykuły Batcsona
G., « Т Ь k u l t u r a l n e osobowości*.
L i n t o n R. (ed), Wiedza człowieka w przesileniu
światowym.
Uniwersytet w Columbii. D r u k . N o w y Jork 1945. Artykuły o antropolo­
gii k u l t u r a l n e j (strukturalnej), psychologii i socjologii.
M u r d o c k G. P. (ed), Smlia nad nauką społeczną. Uniwersytet
w Jale, Press. New. Haven, Conn., 1939. H . M i l f o r d - O x f o r d U n i w . Press.
London, przedstawione A. G. Kellerowi.
R i c e S t u a r t A. (ed). Metody w naukach społecznych. Książka
przygotowana przez Komitat Metod N a u k o w y c h w naukach społecz­
nych. D r u k . Uniwersytetu w Chicago. Chicago 1931. Zawiera artykuły
Kro-ebcra, Sapira i Spiera.
S p i e r L , H a 11 o w с 1 Л. I . , N с w m a n S. S. (eds), Język, kul­
tura i osobowość. Pamiątkowy Fundusz Publikacyjny, Menasha, Wiss.
1941.
3. Sposób, s t r u k t u r a i wytwarzanie sie osobowości:
B e n c d i с R. F., Chryzantem
i miecz. Wzory kultury
japońskiej.
Houghton, Mifflin i Ska, Boston 19-16. Cechy s t r u k t u r y narodowości
i kształtowanie się typów narodowej osobowości.
B e n e d i c t ' 1 1 U . Wzory kultury. Houghton, Mifflin i ska, Boston
1934. nowe wydanie. Wydanie Pelikana, Książki Pcnguina, N o w y Jork
19411. Zajmuje się głównie idealnymi wzorami k u l t u r y i osobowości
wśród Zuniów, Kwakiullów i Dobii.
D a v i s , A l l i s o n .i D о 1 t а г d J a n , Dzieci ujarzmienia.
Rozwój
osobowości młodzieży murzyńskiej w Miejskim Południu. Amerykańska
Rada Kształcenia, Waszyngton D, C. 1910.
D a v i s , A 11 i s o n, Ojciec człowieka. Boston 1947.
E w a n s - P r i t c h a r d E. E,, Nuer, Oxford 1939. Analiza
turalistyczna.

struk-

D u b o i s C o r a , Ludy z Alor. Studium
socjałno-psychologiczne
południowej wyspy Indyjskiej
z analizami przez A. K a r d i n c r a i F. Oberh o k e r a . Prasa Uniwersytetu w Minnesota, Minneapolis 1941.

�Ml
F i r t h , 11 а у m o n d, My Tikopia
L o n d y n I f f i , Analiza s t r u k t u ralistyczna,
G o r c r G o d f r y d , Wieś himalajska.
Michał Jozef L t d . , L o n ­
dyn 1938. Studium gminy w strukturze i osobowości.
G o r c r G o d f r y d , Tematy w kulturze japońskiej. Trans, z No­
wego Jorku. Akademia Umiejętności, marzec 1943. Artykuł o kształtowa­
niu się s t r u k t u r y i osobowości.
k o c h c l К A., Organizacja
polityczna
i drogi praw Indian Ko­
mańczom. A m Anth Ass. Pamiętnik 54, Menasha Wis. Ш .
K U i с к h o h n С. i L e i g h t o n D„ Nawahoesy.
Druk. Uniwer­
sytetu w H a r w a r d . Cambridge Mass. 1946. Kształcenie sic struktury
i osobowości,
Kroebcr
A. L , Konfiguracja
wzrosła kultury.
Uniwersytel
w K a l i f o r n i i , Berkeley 194-1. Strukturalne podejście do historii c y w i l i ­
zacji. L i t e r a t u r a , sztuka, filozofia i wiedza są zgrupowane jako pro­
dukty i wyrazy wzorów k u l t u r y wewnątrz większych k o n f i g u r a c j i ; l u ­
dzie są brani j a k o .symptomy k u l t u r a l n y c h przymusów.
L e i g h t o n 1). i K l n c k h o h n C, Dzieci ludu. D r u k . U n i w e r ­
sytetu w H a r w a r d , Cambridge Mass. 1946. Kształtowanie sie osobowo­
ści i akulluracja wśród dzieci Nawaho.
L i n t o o R., Kulturalne
tto osobowości, D. Appleton-Century,
N'owv Jork- - L o n d v n 1945, Wykłady na ten temat.
L i n t o n R a l f , Studium człowieka, D. Appleton-Centurv, N o w y
J o r k - L o n d y u 193(1 Punkt wyjścia, na którym opiera się późniejszedzieło Lintona i Kardinera o kształtowaniu się podstawowej osobowości.
L l e w e l l y n К. N. i I l o e b e l F. A., Droga Cheyenne.
Druk.
Uniw. w Oklahoma. Norman. Okla 1911. Studium strukturalne.
M e a d M a ł g o r z a t a i B a t e s o n G r z e g o r z , Charakter BaUnese. Analiza fotograficzna.
Akademia Umiejętności w Nowym Jorku.
N o w y Jork 1912. Studium osobowości.
" O p l e r M o r r i s , Sposób życia apasza. Instytucje
ekonomiczne,,
socjalne i religijne Indian CMricahaa. D r u k a r n i a Uniw. w Chicago. Chi­
cago 1941. Kształtowanie sic s t r u k t u r y i osobowości.
O p l e r M o r r i s , Tematy jako siły dynamiczne
w kulturze
ame­
rykańskiej. Dziennik Soe. Ж5. Artykuł z pomysłem s l r u k t u r a l n y m .
R j c l i a r d s o n J., Prawo i ustrój Indian Kiowa. Augustin, N o w y
Jork 1910. Amer. Ketu. Soe. Monografia 1. Studium struktury i osobo­
wości.
T o m p s o n L a u r a i J o s e p h A l i c j a , Droga Hopiów. D r u k .
Uniw. Chicago, Chicago. Studium s t r u k t u r y i kształtowania sic oso­
bowości.
W h i t i n g J a n W. M , Stając się Kwoma, D r u k . Uniw, w Yale,
New Haven 1943. Studium kształtowania i osobowości.
:

ijŁ.

�394
R a u m O t t o F„ Dzieciństwo Chaga. Opk tubylczego
wychowania
wschodnio-afrykańskiego
plemiona.
D r u k . Uniw. Oxford'. L o n d y n 19-10.
•1. Studia wspólnoty:
B e a t s R a l f L , Cheran: wieś Sierra Tarascan. Smithsonian I n ­
stitution. Jnst. Soc. Antr-op. Pub. n r 3. Waszyngton D. C. 1945,
E m b r e c J a n , Suye Mura. Wieś japońska. D r u k . Uniw. w C h i ­
cago. Chicago 1939.
G i 11 i n J a n , Moche. Peruwiańska społeczność nadmorska. S m i t h •sonian Institution. Inst. Soc. Antrop. Pub. ш 3. Waszyngton D. C. 1945,
M i n e r H o r a c v, St. Denis. Parafia franemko-kanadyjska
Druk.
U n i w . w Chicago. Chicago 1939.
Redfield
R o b e r t , Kultura
ludowa Juknlanu.
Druk. Uniw.
w Chicago. Chicago 1941.
W e s t J a k u b , Plainville.
U. S. A. D r u k . U n i w . w Columbia. Noлуу Jork 1945.
Y a n g M a r c i n ( M o u - c h ' u n ) , Wieś chińska Taitou.
Prowincja
Shantung. D r u k . Uniwersytetu w Kolumbii. N o w y Jork 1915.
5. Kształtowanie się podstawowej

osobowości:

K a r d i n e r A., Jednostka i jego społeczność. D r u k . U n i w . w Ko­
lumbii. Nowy Jork 1939. Interpretacja psychiatryczna rzutowych syste­
mów wewnątrz danych historycznych i stosunek tych systemów do
kształtowania się podslawowcj osobowości.
Kardiner
A., Psychologiczne
granice
społeczeństwa. D r u k .
Uniw. w K o l u m b i i , Nowy Jork 1915. Dalszy rozwój techniki i stosowania
j a k jest przedstawione w «Jednostce i jego społeczności*.
G. Autobiografia

i pól-fikcja:

A r s e n i e w V. K., Traper Dersu. D u l t o n , Nowy Jork 1941.
C o o n C. S., Mięso dzikiego wołu. M o r r o w , N o w y Jork 1932.Саре,
London 1932. Pol-fikcvjnc studium marokańskiego plemienia K i l u .
D y k W a l t e r , ' .Syn starego Ilata. Harcount, Nowy Jork 1938.
Autobiografia Navaho.
F a s t H o w a r d , Ostatnia granica. Klub Czytelnika, Nowy Jork
1942.
F o r d C i e l i a n S t e a r n s , Д у т z ich ognisk. Życie
wodza
Kwakiutlów. Instvt. Stosunków Ludzkich. D r u k . Uniw. w .Tale, New
Hven 1941.
H a m b l v W i l f r e d , Jamba. N o w v Jork 1947. Biografia z fikcja
Ovimbimda.
M a r r i o t t A l i c j a , Dziesięć babek. D r u k . Uniw. w Oklahoma.
Norman, Okla. 1945. Uosobieniowo-pól-fikcyjne studium szczepu Kio-wa.

I

�395
O p l e г М. Е., Brudny chłopak. А. А. Л. Mem. N r 52, 1938. Czę­
ściowa biografia apasza.
R a d i л P a w e ł (ed), Grzmiący Piorun,
Indianin
Winnebago.
D. Appleton 192G. D r u k . Uniw. w K a l i l o r . 1921).
S i m m o n s L e o n W. (Wvd.), Wódz słońca; autobiografia India­
nina Hopi. D r u k . Uniw. w Vale, New Haven 1912. H . M i l f o r d , D r u k .
Uniw. w Oxiordzie, Londyn.
•
'

ł

7. K u l t u r a skrzyżowań:
S i m m o n s L e o W., Koła starych w społeczeństwie,
pierwotnym.
D r u k . U n i w . w Yale, New Haven 1945.
M u r d o c k G. P., Hozdwajające się mieszanie. Próba teoremów.
A n t r o p o l o g Amerykański, 49, s i r . 511—59, 1947,
M u r d o c k G. P „ «Korrclacje instytucji matrilinealnycJi i p a t r i Jinealnvch» w Studiach
Wiedzy Społecznej. Studia przedstawiane
A. G.
Keielrawi.
\Vvd. Murdock; D r u k . Uniw. w Yale. New Haven, I I . M i l f o r d .
D r u k . Uniw. 'w Oxfordzie, Lomdvn 1937.
M u r d o c k G. P., Przegląd skrzyżowania kulturalnego.
Przegląd
Socjologiczny Amerykański, łom 5, sir. 361, r. 1940.
M u r d o c k G, P. ( i F o r d C. S. Hudson, A. E. i inne), Zarys
mate­
riałów kulturowych.
Przegląd krzyżowania się k u l t u r . Instytut Stosun­
ków Ludzkich. D r u k , U n i w . Yale 1915.
8. Wzajemne oddziaływanie:
C h a p p i e E. D„ Inżynieria antropologiczna,
jej pożytek dla ad­
ministratorów. Antropologia
Stosowana.
Styczeń—marzec. 1943.
C h a p p i e E. D. Różnice osobowości są opisane przez niezmienno
AvlasnoM jednostek w oddziaływaniu wzajemnym. Postępowania nat.
Akademia Umiejętności, tom 2C&gt;, 1940,
C h a p p i e E. D., Mierzenie
stosunków ludzkich.
Monografia genetyczno-psychoł, 1910.
9. Funkcja:
M a 1 i n o w s к i B„ Naukowa teoria kultury
i inne studia. D r u k .
Uniw. w Karolinie. Chapel H i l l 1941 Teoria analizy funkcjonalnej.

•

'
i

10. A k u l l u r a c j a :
Amerykański Antropolog. Join 11, NS. n r 2, 1943. Artykuły o o k k u l t uracji prze? R. К e n n e d у,' M. M e a t , J . S t e w a r t , R. B e n e d i c t ,
С. K ł u c k h o h n, R. L i n t o n
K r a b r c c J. l ' , Akkulturacju
wśród Japończyków Kona,
Ilawai.
А. А. Л. Mcm. N r 59. 1941.

�396
G o I d f r a n k К., Zmienne
konfiguracje
w organizacji
socjalne;
Czamvnogicgo
Plemienia
w okresie
rezerwatu.
Ameryk. Etnol. Tof.
Monogr. 8. Augustin, NOWY J o r k 1945.
H a w t h o r n e I I .В., Maori: Studium akkulturacji. А. А. А. Меш.
N r 64. 1944.
H e r s k o v i t s M e l w i l l e J., Akkulturaeja,
studium
kontaktów
kulturowych.
Augustin, N o w y Jork 1938.
K e e s i n k F. M , Morza Południowe w świecie, nowożunum. Jan
Day — N o w y Jork 1911.
L a К u r g e O l i v e r , Zmieniający sic Indianin.
D r u k . Uniw.
w Oklahoma. N o r m a Okla. 1942.
L e w i s O., Skutki kontaktu z białym w czurnonogiej
kulturze.
Am. E t h . Soc. Monografia G. Augustin, N o w v Jork 1932.
L i n t o n R a l f ( W y d ) , Akkulturacja
'w siedmiu indiańskich ple­
mionach
Ameryki.
D. Appleton-Century. N o w y Jork. Londv.n 1940.
L o c k e A l a i n i S t e r n B e r n h a r d J. (Wyd.), Gdy się ludy
spotkają. Hinds, Haydcn i Eldredge. Nowy Jork, Filadelfia 1942 1940.
L o r a m С. F. i Mc I I w r a i t h Т. F. (Wvd.), Dzisiejszy
Indianin
północno amerykański. D r u k . U n i w . w Toronto. T o r o n t o 1913.
M a c G r e g o r G., H a s s r i c k 1\. B. i H e n r y W. E„ Wojow­
nicy bez oręża: Studium rozwoju społecznego i osobowości Indian
Sioux
w Pineridge.
D r u k . U n i w . w Chicago. Chicago 1940.
M a l i n o w s k i В.,
Dynamika
zmian
kultury.
D r u k . Uniw.
w Yale, New Haven 1945.
T h o m p s o n L a u r a , Granie Fidżi. Amer. Rada, Instytut Sto­
sunków Pokojowych, X X I I I . Studia Pacvfiku NT 4. San Francisco 1940.
T h o m p s o n L a u r a , Guam i jego lud. Studium zmian
kultury
i wychowania
kolonialnego.
Amer. Rada, Instytut Stosunków Pokojo­
wych. San Francisco, N o w y Jork 1941: Princeton, N. J. 1947.
11. Neo-ewolucjonisla:
W h i t e L e s l i e Л.. Energia
i ewolucja
kultury.
Amerykański
Antropolog.
T o m . S3, n r 3, część 1. 1943, str. 325. ff.
W h i t e L e s l i e A., Stopnie
ewolucyjne,
postęp i
szacowanie.
kultury. Południowo-Zachodni
Dziennik
Antropoł. T o m . 3. n r 3. 1947.
12 Szkota socjologiczna:
A r e n s b e r g С. M. i K i m b a l l S. Т.. Rodzina
w Islandii. D r u k . Uniw. w H a r w a r d , Cambridge 1940.
A r e n s b e r g K o n r a d M., Chłop islandzki. Mac
Nowy Jork 1917. Mac Milian. Lo.iulyn.
D a v i s A., G a r d n e r В. Б. i G a r d n e r M. П.,
łudnie. Społeczna-untropałagiczne studium klasy i kasty.
w Chicago, Chicago 1941.

i społeczność
Milian i Ska,
Głębokie Po­
D r u k . Uniw.

�397

&lt;

E m b r c c J a n F , Japończycy. Instytut Smithsański, Waszyng­
ton D. a i m Studia tła wojny.
E m b r c c J a n F„ Naród japoński. Przegląd Społeczny. F a r r a r
i Rinehart, N o w y Jork 1945.
F e i И , Życie chłopów w Chinach. Rout ledge. L o n d y n 1939.
H o r m a n s fi. C , Wieśniacy angielscy w wieka XIII. D r u k . U n i w .
w H a r w a r d . Cambridge 1940.
Powderanaker
H o r t e n s j a , Po swobodzie.
Studium
kultury głębokiego Południa. D r u k . V i k i n g Nowv Jork 1939.
W a r n e r W. L., Serie stolicy Yankesów. 6 tomów. D r u k . Uniw.
w Yale. New Haven 1941.. Antropologiczne s t u d i u m nowożytnej wspól­
noty nowej Anglii przez okres 10-lecia.
13. Archeologia

I
i
I
j

4
J
i
'
J

zainteresowania:

14. Przypiski

archeologiczne:

C h i l d e V. G, Co się wydarzyło w historii. Książki Penguina,
Inc., Nowy Jork 1946.
C l a r k G r a n a m e , Od dziczy do cywilizacji.
Cobbet, L o n d y n
1946.
C l a r k G r a h a m * , Archeologia i społeczeństwo. M e d i u m , L o n ­
dyn 1939. Cobbet, Londyn 1946. Zwięrfc streszczenie

t

,
f
V

15. B r e w J. ()., Archeologia
krańca Alkali.
Południowo-wschodnie Utah. Papiery Muzeum Peabody, X X I , Cambridge, Mass. 1946. Zwlaszcza rozdział «Użycie i nadużycie Taxonomii».

!
k**

K l i i c k h o h n C, R e i t e r P., e t a l , Przedwstępny
raport
o wykopaliskach
z r. 1937. В. C. 50—51, Kanion Chaco, Nowy
Meksyk.
Uniwersytet w N o w y m Meksyku. Biuletyn 315. Serie Antropologiczne

и

i

ogólnego

B r e w J . O., Wybór bibliograficzny
amerykańsko-indyjskiej
ar­
cheologii tut wschód od Gór Skalistych. Klub E x k a w a t o r o w , Cambridge,
Mass. 1943.
С h i 1 d e Y. G., Przedhistoryczne spoieoznosci na Wyspach
Bryhnskich. W. i R. Chambers, Ltd., Londyn i E d y n b u r g 1916.
J o h n s o n F r e d (Wyd,), Człowiek w północno-wschodniej
Ame­
ryce Północnej. Peabody Muzeiun, Audover. Mass. 191(1.
M a r t i n P. S., Q u i m b v G. J., C o l l i e r D., Indianie,
przed
Kolumbem.
Dwadzieścia tysięcy lat amerykańskiej historii
odkrytej
przez archeologię. D r u k . Uniw. w Chicago, Chicago 1947.
Z e u n e r F r y d e r y k E., Datowanie przeszłości. Wstęp do ge.oclu-onalogii.
Mcthun i Ska, Londyn 1916.
Z c a n e r E , Okres plcisioceński, jego klimat, chronologia
i na¬
stępstwa fauny. Towarzystwo Hay. В. Quaritch L t d . , L o n d y n \Ш.

�398
»

V. 3. N r 2. Zwłaszcza K l u c k h o h n a teoretyczna dyskusja o i n t e r p r e t a ­
cji i Uxonom.ii.
R o u s с I r w i n g. Prahistoria, w Haiti. D r u k . U n i w . w Yale. N e w
Haven 1939. Zwłaszcza rozdziały ((Technika konceptualna)) i ((Proce­
dural
skiego

16. L l o y d S e t o n , ((Preliminarz raportu)). Dziennik
Wschodu, tom IV, n r 4. 1945.

17. H e n с к e n H u g o , «Londyiiskie konferencje
1943 i 1944. J. li .1. 1., tom. С I I . 1947.

Studiom

Bli­

o archeologii*

18. M o v i u s H a l l a m L. J r . , Wczesny człowiek 1 stratografiapleistoceńska w południowej i wschodniej
Azji. Papiery Muzeum Peabody. V. X I X , n r 3. Cambridge Mass. 1914.
juyu,

19. K i d d e r , J e n n i n g s i S h o o k , Wykopaliska
w
KammatGuatemala. 50 gl. 561. Instytut Carnegie w Waszyngtonie, 1946..

20. G e i s t O ł t o i R a i n c y F r o h l i c h C , Archeologiczne
kopaliska
w Kukulik.
Wyspa St. Luwrence,
Alaska. Waszyngton
1936—7.

wy­
D. C.

21. f i z y k a l n a antropologia ogólnego zainteresowania:
И o o t o n E. A , Ubodzy krewni
człowieka. Doubleday, D o r a n
i Ska, Garden City, N o w y Jork 1942. W y b o r n y przegląd studiów n a d
antropoidami i niższymi p r y m a t a m i .
I I o o t o n E. A., Wzwyż od małpy. 2-gie w y d . Mar. Milian, N o w y
Jork 1946. Najbardziej przejrzysty i nowożytny przegląd ogólnej dz-ie"dziny antropologii fizycznej.
' H o v e l s W. W , Ludzkość tak dalece. Doubleday, Doran i Ska„
Garden City, N o w y Jork 1945. Przyjemny do czytania wstęp do fizycz­
nej antropologii.
K r o g n i a i i W . M., Bibliografia
ludzkiej morfologii
VJU—19S9.
D r u k . U n i w . w Chicago, Chicago 1941.
S h a p i r o H . L „ Migracja
i otoczenie. Studium fizycznych
cech
japońskich imigrantów do Hawai i skutki otoczenia na ich potomków.
Londyn. D r u k . U n i w . L o n d y n . N o w y Jork. Toronto 1939.
22—29. Człowiek fossylny:
22. M a c C u r d y G. G. (Wyd.), Wczesny człowiek. I . B. Lippincott, Philadelpia 1937.'Symposion*
M a h o n y D. J., (iPossylna czaszka K a i l o r i geologiczne świade­
ctwo starożytności*, .(Problemat starożytności człowieka w Australii)).
Oba w Mem. Nat. Muz. Melburne N r 13. 1913.
wiek

23. D c T e r r a H e 11 ni u t, Pleistoceńska geologia i wczesny
na Jawie. Trans. Phil. Soc. NS 32. 1943, str. 437—464,

czło­

�ж
W e i d e n r e i c h F„ Małpy, olbrzymy
i człowiek. Chicago 1946.
Rozrzucone wykłady publiczne.
W e i d e n г e i c.h F r a n z, Wczesny człowiek olbrzym
z Jawy
i z południowych Chin. Anth. Papiery, t o m 40, Pt, 1. A m . Muz. N a t u r .
Hislor., N o w y Jork 1945. Opis morfologiczny.
W с i d e n r e i с h F r a n z, Czaszka Sinanthropis
Pckineusis.
Stu­
d i u m porównawcze o czaszce pierwotnego I l o m i n i d a .
21. Palcont.

Sin., NS N r 10, str, 1—484.

13 r o o m F. R. S. i S c h e p e r s G. W. H., Południowo afrykań­
skie fossylne malpo-hidy.
Austrah-piłhecinae.
Memorial, Transvaal M u ­
zeum, N r 2. Pretoria 1946.
25. C l a r k W. F... L e G r o s i M o r a n F G . M„ Raport o czaszce
Swanscombe.
J. R. A. J., tom L X V I I I . 1938.
K e i t h S i r A r t u r, Nowy przegląd anatomicznych
cech czaszki
z Piltdown, z kilkoma uwagami o świeżo odkrytej czasce z Swanscombe.
Dziennik Anatomiczny,
toni L X X I I I . 1938—9.
26. O k l a d n i k o f A. P., Człowiek z Neanderthal
w Centralnej
Azji. Azja, tom XL. 1940.
27. M c G o w n T. D, i K e i t h S i r A r t u r ,
Góry Karmelu,
tom I I . Ludzkie szczątki fossylne z
rian. Druk. Clarendon, Oxford 1939.

i jego

kultura

Epoka
kamienna
IsCualloi-so-Moustc-

28. D e T e r r a H e l i m u t, Przedwstępna nota o odkryciu
czło­
wieka fossylne.go w Tepe.rpan w Dolinie Meksyku. Starożytność
Amery­
kańsku, toni 13, n r 1. 1947,
29. J e n k s A. I-i., Człowiek doliny z Minnesoty Browna. Л. A. A.
Mem, N r 49. 1937.
J e n k s A l b e r t E r n e s t , Człowiek pleislocc liski w Minnesota,,
fossylny homo sapiens, D r u k . U n i w . w Minnesota, Minneapolis 1936.
(30-31) Rasa:
3». F i e l d H e n r y k , Przyczynki
do antropologii
Iranu. A n t h .
Serie, f i e l d Muz., Nat. Hist, tom XXIX, n r 2. Ogl. n r 159. 1039.
31. В e i i e d i e t R.
Rasa, wiedza i polityka. Książki czasów no­
wożytnych. Nowy Jork 1910, D r u k . V i k i n g , Nowy Jork 1915.
С o o n С. S., Ras,; Europy. Mac Milian, 1939. Bardzo waż-ne. W n i ­
k l i w y przegląd, opis i analiza typów fizveznveh Europy od czasów pa­
leolitycznych, do dzisiejszych Że szczególnym uwzględnieniem tła h i ­
storycznego i archeologicznego.
Levis Julian
H e r m a n , Biologia
Murzyna.
Druk. Uniw.
w Chicago, Chicago 1942.

�•400
S h a p i r o H. L , Miyracja i otoczenie. Prasa U n i w . w O x f o r d * * ,
Nowy Jork i Londyn 1939.
S t e g g e r d a M o r r i s , Indianie
Маца Yukatanu. Instytut Car­
negie, Waszyngton D. C. 1941.
:S2. Genetyki:
B r u e s A l i c j a M„ Podobieństwa Sibling, jaka stwierdzenie
ge­
netycznej determinacji
cech oka. skóry i włosów u człowieka. MS. 1944.
D o b z h a n s k i T c o d o z y , Genetyka i początek rodzajów. 2-gie
wydanie przejrzane. D r u k . Uniw." w Columbii, Nowv Jork 1941.
D u n n L. C. i D o t o z h a n s k y T h . , Dziedziczność, rasa i społe­
czeństwo. Wydanie Pelican, Książki Penguin, Inc. N o w y Jork 194(1
G a t e s R. R u g g l e s , Ludzka genetyka Mac M i l i a n , N o w y Jork
1946.

\
»

Xi. Serologia:
С a n d e 1 a P. B„ Wprowadzenie
errupy krwi В do Europy.
Ludzka
Biologia, tom X I V . 1943.
B o y d W. C, Grupy krwi. Tab. Biol,, tom) X. 1943.
S c h i l'f F r H z i B o y d W. C , Technika grupowania
krwi. Miedzvnaukowe Inc. W v d a w e o w , Nowv Jork 1942.
Wiener Aleksander
Ś.. Grupy krwi i transfuzja.
Karo!.
C. Thomas, 1943. — 3-cie wydanie.
34, Wzrost i starzenie:
Cowdry
t''.. V, (Wyd.). Zagadnienia
starzenia
sie. Williams
'i W i l k i n s Co., Baltimore 1939.
G r o u) i c h W. W. i T h o m a s
H e r b e r t , Wzrost
i rozwój
pelvisu indywidualnych
dziewcząt przed, podczas i po puhertas. Dzien­
nik Biologii i Medycyny w Yale, tom X V I I , nr 1. 1944.
35. Antropologia konstytucjonalna:

"

D r a p e r G„ D u p e r t u i s C. W. i С o n g h e у I . J . J u n , Konstytucja ludzka w medycynie
klinicznej.
P. B. Hoeber Incl.. N o w y Jork
i L o n d y n 1941.
H e a t h C l a r k W.. Czym są ludzie. D r u k . Uniw. w H a r v a r d ,
Cambridge 1945. Studium Grania.
H o o t o n E, A„ Młody człowieku, jesteś normalnym.
G. P. Putn a m * Synowie, N o w y Jork 1945. Popularnie napisany r a p o r t o studiach
Granta.
L e s s a W. A., Ocena konstytucjonalnych
ttjpologij. A. A. A. Mem.
N r G2. 1943. Studium porównawcze i historyczne tej dziedziny jako ca­
łości

I

1
.
'*" t
j

•I
A

�401
S h e l d o n \V. П., S t e v e n s S. S. i T u e k e s W. В..
Różnorod­
ności ludzkiej fizyki. Harper i Bracia N o w v Jork 1940. Wraz z «Różnorodnośriami iemperamrnlm* jest to fundamentem obecnego zaintereso­
wania i p r a w na polu aintropologii konstytucjonalnej.
S h e l d o n W. H. i S t e v e n s S. S.,*Eożnorodnos'c(
temperamentu.
Harper i Bracia, N o w v Jork 1942.
R o b e r t W. E h r i c h . Departament
Socjologii
i
Antropologii
Brooklyn
College. B r o o k l y n , N o w v Jork, U. S. A.
Robert IV. Erich,
Brooklyn'College
J O H N R. S W A N T O N , « T h e e w o l u t i o n o f n a t i o n s . .
C i t v of W a s h i n g t o n , 1942, s t r . 2 3 — 8 .
&lt;-A г с w .a r s i n с v i 1 a b I e?». C i t v o f W a s h i n g t o n . 1943,
sti-. 36.
I.
W W a s z y n g t o n i e i s t n i e j e o d r o k u 184В — wnioskując z p i e ­
czątki na okładce wydawnictwo .Smithsonian Institution..
D w i e piiwyższe p u b l i k a c j e pochodzą z tego właśnie w y d a w n i c t w a .
P r a w d o p o d o b n i e coś j a k u nas d a w n i e j " " - B i b l i o t e k a "(Ha w s z y s t ­
k i c h . . . W b l v m razie p i e r w s z a z w y m i e n i o n y c h prac- m a t a k i
charakter.
A u t o r rozważa w s,pusób p o p u l a r n y . p r o b l e m «cwolucji n a r o ­
dów*, opierając sie na z n a n y m m u , l e c z n i c c y t o w a n y m m a t e r i a l e
e l n o l o g i e z n v m i h i s t o r y c z n y m . N a p r z e s t r z e n i 23 ' s t r o n zdołał
umieścić h i s t o r i e k i l k u n a s t u p l e m i o n i n d y j s k i c h oraz
prawie
w s z y s t k i c h z n a n y c h narodów świata. Załatwiwszy sic, zresztą słu­
sznie, w d w u z d a n i a c h , « p o s p o l i t y m przesądem*\ j a k o b y n a ­
rody i plemiona, w ograniczonej liczbie, bvłv a o l o w v m t w o r e m
determinacji haskiej l u b n a t u r a l n e j w y k a z u j e na przykładach
Irokezów Crikńw D a k o t a
A r i k o r a l t d Że a n i t e r y t o r i u m a n i
wspólny i e z v k w i e r z e n i a z w y c z a j e t y m m n i e i wspólna władza
polityczna
n i e stanowią' ani" o jedności l u d , , a n i p l e m i e n i a
v sensie j e d n o l i t e i . . r u n y społeczne i N i e można też utożsamiać
l u d u z p l e m i e n i e m a n i przyjmować że n l e m i e jakieś czv z w i ą ­
zek p l e m i o n «od nrc74tku»&gt;" iest d o l a d iakaś n i e z m i e n i o n a w i e l ­
kością ( s i r . 3 ) .
z w r a c a j ą c sie o d p l e m i o n do więcej
zaawansowanych
państw albo « n a r o d ó w » — z n o w u s t a j e m y wobec b r a k u j a k i e g o ­
k o l w i e k c z y n n i k a łączącego, względnie zespołu czynników, m a ­
jących u s p r a w i e d l i w i ć ' d o g m a t o niezmienności i c h l i c z b y , a l b o
ich k o n s t y t u c j i - ( s t r . 4). A u t o r sadzi, że «naród» jest d o p i e r o p r o ­
d u k t e m e w o l u c y j n y m , który narastał p o w o l i p o d w p ł y w e m róż-

1.4.1. T- XXXVIII

2Ci

�m d i p r z v c z v n , j a k w o j n a , zabór, częściowe l u b całkowite p o m i e ­
szanie się z i n n y m i l u d a m i , p r z e j m o w a n i e . ia.z t a k i e j raz i n n e j
n a z w y , przeważnie j e d n a k c z y n n i k d o l n e j w o l i , to znaczy chęci
życia" razem, Uważa, iż W i e l k a B r y t a n i a ' j e s t n a j l e p s z y m h i s t o ­
r y c z n y m przykładem t a k i e j właśnie e w o l u c j i . O Polsce' pisze t y ­
leż t a k :
«Polska p o d o b n i e j a k Hosja zaczęła (swój b v t h i s t o r y c z n y )
j a k o p e w n a l i c z b a w o l n y c h i niezależnych państewek, k t ó r e ' * c z a ­
sem p o d d a n e z o s l a l v j e d n e m u rządowi.' P o d Bolesławem I I I osiąg­
nęła znaczną potęgę,'jednakże król t e n podzielił państwo m i e d z y
s w o i c h synów i o d 1138 d o 1305 nastąpił p o n o w n y okres p o d z i a ­
łów, podczas czego w r. 1241 i 1259 fa-udności wewnętrzne powięk­
szyły sie w s k u t e k n a j a z d u Mongołów. W r. 1230 w p r o w a d z i ł P o l ­
s k i Król Z a k o n teutoński n a wybrzeże Bałtyku, n i e przewidując
że przez to kładzie f u n d a m e n t p o d nowoczesne N i e m c y i s p r o w a ­
dza n a Polskę n i e p r z e w i d z i a n e wstrząsy K a z i m i e r z I I I
1370) jeden /' największych monarchów' usiłował zor-aiiizować
klasę mieszczański \V V 1396 L i t w a - 'k lora poczęła sie r o z w i jać w X I I I ' w i e k u n a północno-wsch - n n i c a c ł i P o l s k i i z a r z e h
podbijać coraz wieks/c o b s r . r v nołaczybi sie v P o l s k - . V U п и żeńslwo w X i c « o
O d 'te&lt;4&gt; czasu o a n u h w P o r t c e c Ł ^ z - n n u ^ M w e w n e t r z n e ń-,
w X ^ n c ^ w b s z c z i or/ez n, ele'rs ie
S
w
h
Ь
n"
ów &lt;I), I r o n u
S I
ńrze-z w o i n y •/ I
E
t klńrlćh P o l s k o

n НИ S

rh^h,,S m z v Z

772 Sf\
Prusy

1Ж _

Ros e

levvnEn

L s h - P •( W ^ ^ , ^ d ^ l

Jrnr'WfcKL КчДн«;
uc/упшпл

W копе» m zez | v

W , , 1 R r t 7

nwpodlcg^m

i Rosję w r. S ( s f r

1

14).

^

nzh „

Połski zostało n n r t i ń l n n e , S

^ "

.

И \™Xm
Й
^

P&lt;*«"*'&lt;»«

^

Т

f

Г

i
"
'

P l

A

'

S

lw»
о

" ' ^
n»M«

*
'

^

"
!;

&gt;&gt;»imcj

T a k wygląda h i s t o r i a P o l s k i w oczach A m e r y k a n i n a , p r z y "
n a j m n i e j j e j najważniejsze d a t y z w r o t n e .
W .zakończeniu w y p o w i a d a a u t o r k i l k a ogólnych wniosków.
W i d z i następujące składniki wpływające na t w o r z e n i e się n a r o *
d ó w : d o b r o w o l n e l u b p r z y m u s o w e łączenie sie w z a j e m n e poszcze­
gólnych p l e m i o n ezv imńslw, względnie o b a ' t e składniki r a z e m ;
przykładem k l a s y c z n y m , &gt; i c r w s z e g o \ v p u S z w a j c a r i a i St. Z j e d n o X
czone. d r u g i e g o ' s u i r v W s c h ó d , R z v m i A z t e k o w i e . Łączenie to
^
opiera się w e d l e a u t o r a n a c o d z i e mas» a n i e na rządzie
l'orinie rządu rasie c z y n n i k a c h " c o n a f i c z r i v c h i e z v k u czv k u l Щ
turze. W i e l k ą rolę o d g r y w a p r z y K m z d a n i e m a u t o r a - n j e o k r e A
ślone bliżej p r a g n i e n i e ' i uczucie.' że los n i e t y l k o gospodarczy.

�;SŁ

403
ale w ogóle przeznaczenie poszczególnych członków n a r o d u zależy
e d tego « r a z e m - l r w a n i a » , co w r e z u l t a c i e p o w o d u j e role « r a z e m trwania».
N i e wdając sie w d v s k u s j e z poszczególnymi t w i e r d z e n i a m i
zaznaczyć trzeba, że a u t o r o w i n i e j e s l obca l i t e r a t u r a socjologiczna
n a t e m a t y n a r o d o w e . P o j e c i e «naród» dotąd n i e jest s c i s l e V r e ślone. N i e m n i e j praca m a c h a r a k t e r p r o p a g a n d o w y w k i e r u n k u
u s t a l e n i a poglądu, że wolność i swoboda w r o z b u d o w i e k u l t u r a l ­
nej sa n a c z e l n y m i ideałami narodów.

II.
Głębsza jest p r o b l e m a t y k a d r u g i e j p r a c v S w a n l o n a — «czv
w o j n v są n i e u n i k n i o n e . .
'
W c wstępie określa a u t o r wojnę, j a k o «najbardzicj g w a ł ­
t o w n y stosunek między " r a p a m i społecznymi*. Jest ona « j e d n y m
ze sposobów u s t a l a n i a różnic między państwem,, a obecnie jest
«jedna z i n s l v t u c v j społecz,nvch». Celem r o z p r a w y jest «zbadać
początki w o j e n i różne i c h o b j a w y , wykazać niemożliwość o d d z i e ­
lenia problemu wojen miedzv plemionami l u b narodami od za­
mieszek wewnętrznych podać p r z e s a d różnych m o t y w ó w p o w o d u i a c v e h wojnę zbadać stosunek miedzy władza c y w i l n a a w o j ­
skowa
porównać wojnę w snnłeeznWi p r y m i t y w n e j a więcej
rozwiniętej
i uwypuklić wewnętrzny związek m i e d z y p o b u d k a m i
prowadzącymi do w o l n y T o d o p r o w a d z i do z a s t a n o w i e n i a sie n a d
U d k a m i k o n t r o l i n a d różnicami m i e d z v
stosunkamivvewnetrzi ™
„ °
,
- ,
,uiedzvnarodowwm^
n

l

v

m

D

r a v v o

a

s r o 4 u n k

a

n i i

onar v m i na r o l i w a n i a c K i t r a k t a t a c h d o norównania państw
oSar vc na zaborach в o o a r l v t h n a ^ 7 i e dó zhadania v v X ™
mi l
w i ' n m r Z m
^ ^ m v v S
ins v не i i w o m v w śwh^ e c i i ó
^ . Е Л ^ п ^
S p i s k a a n t m S
ПОЬШпу
o p r a c o w a n e są
?

Chara klei- książki «dla w s z y s t k i c h * skłania j e d n a k a u t o r a do
b a r d z o skróconego t r a k t o w a n i a l v e h zagadnień. Z d a n i e m a u t o r a
«woj,ra n i e jest p i e r w s z a i n s t y t u c j a l u d z k a . , za co uważał j a n p .
G u m p l o w i c z . W ś r ó d małp s p o t y k a m y w p r a w d z i e niektóre g a t u n k i
napadające n a siebie a!c wśród g o r y l i i orangutanów jest to r a ­
czej t y l k o spór o samicę, wyczerpujący sie w p o j e d v n k a c h , a n i e
g r o m a d n e i walce. Pogląd że pożywienie roślinne w p ł y w a n a za¬
miłowanie p o k o j u , a mięsne n a w o j n y , n i e p o t w i e r d z a się w życiu.
Japończycy- i Chińczycy żvwia się przeważnie ryżem, a p i e r w s i

2G*

�401
z i m n i sa z zamiłowania do w o j n v . Ślady w o j e n s p o t y k a m y wśród
l u d z i o d n a j d a w n i e j s z y c h czasów, jednakże r o z m a i t e l u d y r o z ­
m a i c i e sie do w o j n y ustosunkowywały. Jedne były a g r e s y w n e ,
w o j o w n i c z e , d r u g i e p o k o j o w e , co najwyżej znające r o d z i n n e p r a w o
zemsty za m o r d e r s t w o l u b kradzież.
A u t o r przytacza różne n a z w y p l e m i o n amerykańskich, ocea­
n i c z n y c h , a z j a t y c k i c h , afrykańskich z których j e d n e zapisały się
« k r w a w o * , i n n e .pokojowo.. Spośród różnych p r z v c z v n , które
mogą wywołać wojnę, a u t o r p r z y t a c z a jedenaście, które h i s t n r v c z n i e najczęściej się powtarzają: " r e w a a ż (odpłata, z e m s t a ) , honor
z chęcią *połeeziie4 w y n o s z e n i a sic n a d i n n y c h , p o d j u d z e n i e
zwłaszcza l u d z i młodych
którym w o j n a p r z e d s t a w i a się i a k b y
sport obowiązek r e l i - i i i i v ' w t v m z n a c z e n i u Że niektóre p l e m i o n a
sadza iż rozgniewane bóstwo m o * a przejednać o f i a r a « l ó w o b e v e h
P l e m i o n takaż o f i a r a . m o * a zapewnić sobie o b f i t e żniwa u s i a n i e
L r a z v a n a w e t słuszność' swe i « t e z v » w sporze w e w n ę t r z n y m
Osobna « a * e ooświeca a u t o r w o i n m n r e l i g i i n v n , mahonieiańskhn
Dalece t v n o w c м и z v c z v n v w o i ^ w e d l e чи1 &gt;гл• p o r y w a n i e k o b i e t '
lieiolników
osobistego znaczenia

» &lt;
1
P
* ,
t
*
t

won&gt;wn ka r X i i n i k

Г

z a w ł a ^ I T S m k o S e

nad dro-

p r / e d nai&gt;adem
"
Ilóżne spory m i e d z y j e d n o s t k a m i d a n e j społeczności, w v n i kajace przeważnie z tve'h s a m v e h motywów, c o i w o j n v między
n a r o d a m i . u d a j e sie reguIować r o z w o j e m p r a w a p u b l i c z n e g o i kar"nego państwowego! W ł a d z a c y w i l n a o d n o s i w t e n sposób w y ż szość nad w o j s k o w a , która r e d u k u j e sie w łonie państwa do za­
dań p o l i c y j n y c h . U d a j e się to zwłaszcza w państwach o p a r t y c h
n a zgodzie, a n i e na zaborze w b r e w w o l i p o d b i t y c h . D z i s i a j , m ó w i
a u t o ? n i e m a już w o j s k a W l i i p r z e c i w w o j s k u S z k o c j i H a w a r i i
przeciw l h u s c m k a n i o n u l ' r f przeciw k a n i o n o w i Schwvc M n v a l den Państwa te z i e d n o c z v l v sie w r a m a c h j e d n o l i t e g o prawa
w o i s k o zaś p o w y d z i e l e n i u "zeń h i s l v t u c i i p o l i c y j n e j m a za z a ­
d a n i e u t r z v n ać nokói i niezależność t a k z b u d o w a n y c h Państw o d
C

wtwnę^

}

.
4
~$

!

|
f .
ŁT 1
Г
*\ '
%. '
*gf

'

J a k k o l w i e k d a l e k a jeszcze w y d a j e sie a u t o r o w i droga do
zjednoczenia całego świata, j a k o j e d n e g o państwa, j a k k o l w i e k k o ­
nieczność u l r z v . m v w . a n i a w o j s k a d l a o b r o n y niezawisłości przez
poszczególne państwa jest jeszcze d z i s i a j koniecznością — p r z e cięż t a k a e w o l u c j a jest' możliwa. I w t v m właśnie, w tej e w o l u c j i
k u j e d n e m u państwu i p r a w u w i d z i a u l o r możliwość uniknięcia
w przyszłości w o j e n .

"#**•&gt;

�405
Potrzeba t v l k o d o b r e j w o l i , b v do takiego zespolenia dojść.
O b r a k tej d o b r e j w o l i rozbijają się j e d n a k dotąd szczytne w y ­
siłki.
(_)
ks. Franciszek
Mirek
CU. K. C H A M R L 1 S , . T h e b o t a n v a n d h i s t o r y o t
Z i z a n i a A q u a l i с a L . ( w i l d , r i c e &gt; . S m i t h s o n i a n Report f o r
1940, 9 r v c . P u b l i c a t i o n ;i622. W a s z y n g t o n 1Г441. 8", s i r . ;f69—;МЧ2.
1) Labi. ( l o t . 17).
R o z p r a w a ta jest p r z y c z y n k i e m d o h i s t o r i i u p r a w y zbóż. Z a ­
g a d n i e n i e tej rośliny należącej do r o d z i n y Festucaceae
omówił
już zresztą w l i t e r a t u r z e p o l s k i e j A. M a u r k i i o . w p r a c y : . P o ż y ­
w i e n i e roślinne i r o l n i c t w o w r o z w o j u d z i e j o w y m , (str*. 30 i п.).
W o k o ł o tej pożywnej i p l e n n e j rośliny powstało wśród róż­
n y c h szczepów I n d i a n mnóstwo legend i baśni. P o w s z e c h n i e przez
n i c h używana n a z w a «manornin», co znaczy «dobra j a g o d a . , p r z e ­
szła do b i a l v c h osiedleńców w d o l i n i e górnej M i s s i s s i p p i . F r a n c u z i
i A n g l i c y n a d a l i j e j r o z m a i t e n a z w y j a k : d z i k i owies, c z a r n y ryż,
w o d n y róż, ryż T u s k a r o r ó w » i t p . , p o m i m o , że roślina t a n i e jest
w c a l e g a t u n k i e m rvżu a n i o w s a
Jeden spośród e u r o p e j s k i c h
u c z o n y c h , którzy rozpoczęli w y p r a w y do A m e r y k i , a b y badać j e j
florę, 'S.zwed, Heter K a i m , przywiózł w r o k u 1751 duża k o l e k c j e
okazów d z i k i e g o rvżu i t a k o n i m pisze:
«\V Północnej A m e r y c e , gdzie roślina ta rośnie d z i k o , uży­
w a n a jest j a k o pożywienie, przez w s z y s t k i e d z i k i e p l e m i o n a , które
zbierają ją w w i e l k i c h .ilościach*. T r u d n o j e d n a k b v l o sprowadzić
do Europy- n a s i o n a wysiadające siłe kiełkowania. D o p i e r o w r o k u .
1791 p r z e w i e z i o n o je w słojach z wodą; s z w e d z k i b o t a n i k L i n e u s z
nazwał ją Zizania
Aąuatica. D o lego czasu «de b r a j a g o d a * n i e
była z n a n a u c z o n y m p o m i m o że przez w i e k i ż y w i ł y sie n i a d z i ­
k i e l u d y a przez b l i s k o m
łat dostarczała pożywienia l i c z n y m
e u r o p e j s k i m p r z y b y s z o m T r a w a la rośnie w Północnej A m e r v c e
od iezicr W i m i p e - a ż d o Z a t o k i Meksykańskiej i na w s c h ó d ' o d
Gór S k a j i s l v c h aż do wybrzeża A t l a n t y k u \a"lycłi wybrzeżach jest
na p o p u h r n eisVó ze w s z y s t k i c h
roślin w o d n y c h
VosnVvch
w nhlkić
Jeziorach i w o l n o o l v n a c v c h s t r u m i e n i a c h ' \ a W i n o ' veh
w h o d n eh krańcach v c h o k . ic X v w a o n a często o o '
arese h e n r ó w / о т Г
ie
tai п п к г ^ Г ы
Г ^ Г У Г Г О Г М П И

' Ł C k f c i ? i eh

S

i Л. Maurizio loc. cii.

�1
406
się w j e z i o r a c h bez o d p l v w u . Rośnie n a j l e p i e j w m i e j s c a c h , g d z i e
k o r z e n i e j e j uczepić sie m o g a głębokich pokładów mułu bez
względu n a g a t u n e k glebv. Żizania
Aquatica
iest jednoroczną,
w o d n a , saniorozsiewającą "się t r a w a o w y s o k i c h , p r o s t y c h , c y l i n ­
d r y c z n y c h wewnątrz p u s t y c h łodygach, zakończonych kiścią k w i a ­
t o w a i ' z a o p a t r z o n y c h w cztery d o sześciu długich, płaskich liści
z g r u b y m n e r w e m środkowym. N a s i o n a są długie i wąskie, p o ­
k r y t e brązowa owłosiona 'łuską
dojrzewają
nierów-nomiĆrnie
dojrzale j a d r o ' j e s t purpuroweczarne.
W okresie g d v Zizania
Aquatica
dojrzewa, głównym lema­
t e m rozmów wśród I n d i a n j e s t ryżowe żniwo. Gromadzą się o n i
w z a l e s i o n y c h m i e j s c a c h w pobliżu pól ryżu i rozbijają t a m obozy.
G d y już w i a d o m o , że p r z y n a j m n i e j j e d n a c z w a r t a n a s i o n dojrzała,
mężczyźni, k o b i e t y , s t a r s i chłopcy i dzieyyczęta siadają w wąskie
łódki ' ł a t w o w y w r o t n e k a n o e którymi wjeżdżają w łany r y ż o ­
w e g o s z m v a r u ' W każdej łódce sa 2 osoby j e d n a s t o i n a ' d z i o b i e
i za pomocą długiej r o z w i d l o n e j żerdki p o p y c h a i k i e r u j e łódka
d r u g a z w y k l e k o b i e t a ( s q u a w ) s i e d z i w środku łódki i d w o m a
p a t y c z k a m i stracą dojrzałe n a s i o n a n a d n o łódki N a s i o n a suszy
sie "następnie n a słońcu rozkładając ie n a skórach k o c a c h l u b
b r z o z o w e j korze P o k i l k u d n i a c h oraży sie n a s i o n a w w i e l k i c h
żelaznych kotłach a b y ie n r z v - o l o w a c ' d o d'ilszeeo oczyszczania'
O d b y w a sic l o DO o r o s t u w w y k o o a n y c h w z i e m i d o l a c h w v S o n y c b T s k ó r ^ n i w któryrł n r z S T n l n n i c o k l z i e b sie \ S « ort
łusk
^ ^ ^ ^ i T \ ^ ^ ^ ^ ^ ^ T J ^ x ^ 7 \ - x T m
w Urn smtsóh o^vVzV^
soosóh , r z y s z c z , n i , , i n n t E
L , , dn .'e m n r l n k r o w ełe W
5 v n i ż O r z V u&gt;lc\u m i t v n
ndhnie Z i Hko i i ™ ' P rvln
d/iiilffo n t l i d o
f

N n 2

w S I S к

t

ш

- о ? t i

ikZ'

m i n Г i H r S W i n n S « ^ O K IP f
T ' l
/
n,f ь г
i C ^ i s i e j ^ stair ^ c o m n i ) w r o k u 1634, dokąd
przybył, z wybrzeży A t l a n t y k u . Według t r a d y c j i indiańskiej
szczep M e n o m n u jest o d iiiepam.ętiiych czasów związany z Z i z a i i ą . S a n i c h n a z w a znaczy «lud d a k i e g o ryzu». W i e r z o n o n a ­
wet, ze g d y t y l k o M e n o m m . osiądą w jakiejś o k o l i c y t o d z i k , r y z
u k a z u j e sie t a m , a z n i k a g d y ją opuszczą. Żyli o m wyłącznie z m y ­
ślistwa , roślin n i c wymagających u p r a w y . W y s o k o c e n i l i Z i zan.ę, uważając j ą za d a r d o b t y c h bogów i z tego p o w o d a s t a n o ­
wiła o n a podstawę uczt r e l i g i j n y c h . и1дг. W r. 1852 R z ą d F e d e ­
r a l n y przydzielił n n leśne obszary n a d W i l c z ą Rzeką ( W o l f R i ­
v e r ) , к ore d o ckis zamieszkują j u z m e j a k o - l u d dzrkiego r y z u » ,
łecz j a k o r o b o t n i c y l e s m .
W

�г
407
W dzisiejszych stanach W i s c o n s i n i Minnesota w w i e l k i e j
d o l i n i e znajdują się niezliczone płytkie j e z i o r a i l e n i w e s t r u m i e ­
n i e , które b v l v r a j e m d l a czerwono s k o r y c h , dostarczając n i e w y ­
c z e r p a n y c h zasobów żywności. Poza d z i k i m ryżem, r y b a m i i z w i e ­
rzętami w o d n y m i , okolice te obfitowały w zwierzęta lądowe, ce­
n i o n e l a k dla'mięsa, jak i skór. T o Leż t e r e n y le były p r z e d m i o ­
t e m n i e u s t a n n y c h , k r w a w y c h w a l k pomiędzy szczepami S i o u x
i C h i p p e w a W r e s z c i e w r "l862 r z a d oddał &gt; n i e p o d z i e l n i e C h i p ­
p e w a D z i k i ryż dostarczał żywności z d r o w e j łatwej do p r z e c h o ­
w a n i a i przewożenia R y ż w »otowaniu p e r n i i c i e i mała ilością
można w e l u l u d z i nakarmić co o d p o w i a d a Gościnnemu c h a r a t e r o w i I n d i a n : n i e o c z e k i w a n y / a zawsze m i l e w i t a n y gość n i e
s n r a w i kłnr.ntu ffdvż w y s t a r c z y dolać w n d v do knfła 'ahv «estei
b r v i d l a w s z y s t k i c h starczyło ' U l u b i o n a p o t r a w a c e n i o n a n a w e t
orzez białych iesl^ «lassamanonny&gt; t i b n i a 2 t d t i k ^ o n - ż u k u kurvdzv
r v b ' 1 3 h
ш е т
R v • r o z g o t o w a n y rm n\iaz"e
z a s t e n u i e I n d i ^ Z сЫеЬ i n ^ a S na sucho dostarcza n i e t v k
w
^ r S r ^
Umlcinym

P«^«iema

tt u
b oo tt nn ii uh
mliicz zJymm lroo D

Rozprawka
i l u s t r o w a n a jest pięknymi f o t o g r a f i a m i , N i e
m n i e j podkreślić należy, że l i t e r a t u r y p r z e d m i o t u a u t o r n i e w y ­
czerpał.
J. D.

JOHN GILLIN, «Мое h e a P e r u v i a n C o a s t a l C o m •ro u n i t v » . S m i t h s o n i a n I n s t i t u t i o n , I n s t i t u t e of Social A n t h r o ­
pology. P u b l i c a t i o n No. 3, W a s h i n g t o n 1947.

••I.
Ł
9

•

O k r e s , o d o s t a t n i c h l a t p r z e d w o j e n n y c h począwszy, c h a r a k ­
t e r y z u j e w z r o s t z a i n t e r e s o w a n i a etnologów p ó ł n o c n o a m e r y k a ń ­
s k i c h z a g a d n i e n i a m i A m e r y k i Południowej, p r z y c z y m rolę p r z e ­
w o d n i a g r a S m i t h s o n i a n I n s t i t u t i o n . N a j l e p s z y m tego w y r a z e m
jest ^ i n i c j o w a n i e m o n u m e n t a l n e g o dzieła. ^ H a n d b o o k of" S o u t h
A m e r i c a n I n d i a n s * , w y d a w a n e g o "z udziałem północno i południowo-amerykańskich u r z o n v c h * którego d w a p i e r w s z e t o m y już
sie ukazały ' P o tej samej l i n i i zainteresowań i d z i e seria w y d a w n i c t w nod'ietvch przez I n s t i t u t e of Social A n t h r o p o l o g y , 'której
t e c i m 7 k o l e i t o m e m jest książka G i l l i n a «Moche a P e r u v i a n
Coastal C o m m u n i t y . .
^
T e r e n e m zainteresowań G i l l i n a jest osada Moche, leżąca n a
p a c y f i c z n y m wybrzeżu peruwiańskim, około 7 k m o d s t o l i c y d e p a r l a m e n t u T r u j i l l o . Mocheros, mieszkańcy osady Moche, r a s o w o
r z

J

'
*
1Ш-

�408
wykazują duży jeszcze procent k r w i indiańskiej. J a k k o l w i e k sa
chrześcijanami, mówią po hiszpańsku i k u l t u r a l n i e n i e w i e l e róż­
nią się od sąsiadującej z n i m i ludności hiszpańsko-peruwańskiej.
uważają s i ę ' j e d n a k za I n d i a n i s i l n i e zaznaczają swą odrębność.
P o d s t a w a odrębności i .poczucia wewnętrzne i łączności jest gospo­
d a r k a k o l e k t y w n a , obe m u j a c a w s z y s t k i c h mężczyzn, r o d o w i t y c h
Mocheros. a będąca przeżytkiem czasów p r z e d k o l u m b i j s k i c h . '
I n s t y t u c j a g o s p o d a r k i k o l e k t y w n e j jest j e d n a z n a j c i e k a w ­
szych f o r m u s t r o j u społeczno-gospodarczego P I d . A m e r y k i . I s t n i e j e
Lam s i l n i e rozwinięte poczucie własności p r y w a t n e j z i e m i , z a b u ­
dowań i w s z e l k i c h .ruchomości, wspólną n a t o m i a s t jest praca
w s z y s t k i c h meżczv:zm p r z y u p r a w i e pól, b u d o w i e i u t r z y m y w a n i u
urządzeń i r y g a c y j n y c h o r a z p r z v b u d o w i e domów. T a p o z o r n a
sprzeczność poczucia własności przedmiotów m a t e r i a l n y c h i wspól­
n o t y p r a c v p o l e - a na prześwdadczeniu o zupełnej i c h niewspólmierności' P r a c a " j e s t w pojęciu Mocheros czymś zapełnię o d m i e n ­
nym
czymś n i e w v n . W n v n v m n a p r z e d m i o t y m a t e r i a l n e l u b i c h
s y m b o l , pieniądze.: Pracę można oddać t y l k o praca.
W części p i e r w s z e j , obejmującej zebrany materiał, a u t o r n i e
p r z e p r o w a d z a j e g o s e l e k c j i . X a równi t r a k t u j e n p . a r c h a i c z n e l o ­
dzie plecione z " t r z c i n y , używane w rybołówstwie m o r s k i m , j a k
i lodzie b u d o w a n e z i m p o r t o w a n y c h desek p r z e z s p r o w a d z a n y c h
majstrów, l u b f a k t , że czas m i e r z y sie w e d l e przelatujących 'sa­
molotów pasażerskich l i n i i l o t n i c z y c h F a u e e t t a .
D o p i e r o w o s t a t n i m rozdziale stara się a u t o r w v l a e z v c z c a ­
łokształtu k u l t u r y M o c h e e l e m e n t y p r z e d k o l u i m b i j s k i e , w p ł y w y
k u l t u r y s i e r r y i ' w p ł y w y e u r o p e j s k i e d a w n e i współczesne, przv
c z y m dochodzi do k o n c e p c j i k u l t u r y m i e s z a n e j , d l a której u r a b i a
t e r m i n k u l t u r y k r e o l s k i e j ( h i s z p . «'criollo»).
1

K u l t u r a .kreołska. z d a n i e m a u t o r a , jest syntezą elementów
c z e r p a n y c h z różnych źródeł, między i n n y m i z r o d z i m y c h k u l ­
t u r indiańskich. Hiszpańskie piętno "jest t u j e d n a k l a k ' s i l n e , że
na całym obszarze A m e r y k i Łacińskiej jesL ona n i e m a l j e d n o l i t a .
I d e o l o g i a jej jest raczej h u m a n i s t y c z n a , ' z p r z e w a g a l o g i k i i d i a ­
lekt y k f naci e m p i r y z m e m i p r a g m a t y z m e m . S ł o w o posiada w i ę k ­
szą wartość niż rzecz ( s t r . 151—452).' W l y m o s t a t n i m w i d z i a u t o r
p r z v c z v n e z j a w i s k a że idee sa chętnie i wchłaniane przez kulturę
Li-eolską 'niż w y t w o r y m a t e r i a l n e i towarzyszące i m t e c h n i k i .
K u l l u r a M o c h e jest, z d a n i e m

a u t o r a , typową kulturą k r e o l -

Sierra - górskie partie Peru. stosunkowo dobrze
i o klimacie chłodniejszym niż okolice nadmorskie.
1

nawodnione

=
.'Я

'l'
.'Mi
» -

—

—

=

i

�mi

\

ska. Szczegółowa j e j a n a l i z a daje o b r a z m e c h a n i z m u p o w s t a w a ­
n i a i części składowych k u l t u r v k r e o i s k i e j .
W b a d a n i a c h G i l l m n i e "odrzuca, w p r a w d z i e m e t o d e t n o l o g i c z n v c h , polegających n a bezpośrednim k o n t a k c i e z badaną l u d ­
nością, za najwartościowsze uważa j e d n a k ankietę i statystykę..
Sadzi ( s i r . 2 — 3 ) , że. byłoby wielką pomocą d l a n a u k i , g d y h v ' w s z e l ­
kie z j a w i s k a k u l t u r o w e mogły być z r e d u k o w a n e do procentów..
P o z w o l i ł o b y l o n i e t y l k o n a dokładniejsze u s t a l e n i e p o z y c j i r ó ż n v e h z j a w i s k w całokształcie k u l t u r y , ale także dostarczyłoby b a r ­
dziej precyzvj.nvc.il p o d s t a w d l a z m i e r z e n i a zachodzących w n i e j
zmian
'
'
^ '
A.
Kowalska

«G o u l o u г о ГС u 1 l u r e i n I n d o n e s i a » b v R A Y M O N D
K E N N E D Y . F r o m the S m i t h s o n i a n R e p o r t for №3, pages 5 1 3 —
522, S m i t h s o n i a n I n s t i t u t i o n W a s h i n g t o n . 8«, 1 m a p a , VI t a b l i c .
Z w i e l u względów w y s p y I n d o n e z j i sa b a r d z o c i e k a w y m m a ­
teriałem d l a etnologa. T u : b o w i e m z n a j d u j e m y początki'historii
człowieka. J-awajczyk, który żvł s e t k i tvsiecv l a t t e m u jest p n i e m
genealogii- I n d o n e z j i , a d o p i e r o później n i e z l i c z o n e fale p r z y b y ­
szów osiedlały się n a w y s p a c h . P r z o d k o w i e p i e r w o t n y c h m i e ­
szkańców T a s m a n i i i A u s t r a l i i , M e l a n e z j i i P o l i n e z j i w i e k i t e m u
przeszli przez I n d i e W s c h o d n i e S p l o t y h i s t o r i i sa t u b a r d z i e j z a ­
gęszczone niż . . d z i e k o l w i e k i n d z i e j i n n y m z n a m i e n n y m f a k t e m
iest' że do dziś zachowały sie w s z y s t k i e h i s t o r y c z n e w a r s t w y
j ' ż e ' w ś r ó d 'różnych szczepów t u l i y l c / v c h w i d o c z n e sa ślady
w s z y s t k i c h c y w i l i z a c j i które t u w przeszłości istniały Sposób ży­
cia ' k o c z o w n i c z y c h szczepów n a S u m a t r / c ' i R o m e o ' jesl p r a w d o ­
p o d o b n i e n i e n a r u s z o n y , , o d b i c i e m ogólnych warunków życia n a
u c h i o e l a . - u s m z e d ' W tvsiecv l a l i t a k i e s a m e w s o r v starożytne i
k u i t u r y można znależY wśród n w c h szczetrów T a k wiec o b e n i a
I do e / i i e s f i ^ b ^
iacуm o W roz
N4 i n t-m?eiv/e СУwi izac i Jest t o i e d n a z ' n i e l ^ z m X c z ^ Ś c i
wbl
nnżn a o h Ś o w iwać i e s z e z e T
TWO i S s l S
hvb
f
r7,i1\\Ze
w i e l k b ' ' okre&lt;d sV do , Г Г
S b
w. l x I n
!em
H , e n d e r s k a ^ d n i n is.'rae 1 k n l S a I . Г 1 а Н п е

Tfoti

i.lhv,L
jednak

S
r
v
S ^ n i , r
t z \ n n i k i e m w .zaennvsamu

HV »

'l " к pci" H ^ u V t e j \-as

7

,™ЫтР
h , £ v
louzmiej KUUU,\
Ku^ura ^ib

Z
JISI

и 11 ч ne

w !
ogionet"

�-НО
n i c szerokie zasięgi, o d n a j p r o s t s z e j w świecie do w v s o k o r o z w i nietej i dawno ugruntowanej cvwilizacji.
Długo p r z e d świtem p i s a n e j h i s t o r i i p r z o d k o w i e I n d o u e z v j ezyków z a m i e s z k i w a l i te w v s p v , o s t a t n i p r z v p l v w późniejszych
Matejczyków miał m i e j s c e około 2 tvsiace l a l' p r z e d C h r . J e d y n a
obca domieszką o d lego czasu h v l i n i e l i c z n i H i n d u s i , A r a b o w i e ,
Chinczvey i ostatnio E u r o p e j c e .
D w i e główne r a s o w e gałęzie lo wcześniejsi i późniejsi M a i a j o w i c Oprolo- i d e u l e r o - M a l a v ) , są o n i m a l i , ' o brązowej skórze
i f a l i s l v c h l u b p r o s t y c h włosach. Lecz wcześniejsi M a l a j o w i e , p r z v h v l i z A z j i m a j a l v p b a r d z i e j k a u k a z o i d a l n v t j . niżsi, o b a r d z i e j
krętych wdosach i węższych głowach. T y p późniejszych M a l a j ó w
jest "bard/Jej m o n g o l o i u a l n y o g r u b s z y c h ' i J o s t v e h wdosach i b a r ­
dzo s z e r o k i c h t w a r z a c h . Wcześniejsi M a l a j o w i e , zamieszkujący
przeważnie niedostępne o k o l i c e sa w większości n o a a n a m i u l e ­
gają o n i t y l k o c z c ś d o w o w p l v w o m " c y w i l i z a c j i h i n d u s k i e j i raahom e h m s k i e i b r a k i m postępowej k u l t u r y i zachowują starożytną
n i - a n i z a c i e społeczna N a t o m i a s t późnie fsi M a ł a i o w i e zamieszkują
nrzoważn e o b r z e ż a T»rzesz o n i - , e z s l n y w p ł y w h i n d u s k i sa
wyznania mahomePinsldcX
nos a d a i a duży zasób t e c h m k i w v t w o r c l ' j i o d d^iwiw
f o r m y rządów.
m

P o m i m o lycłi różnic'jest w i e l e elementów j e d n o l i t e j k u l t u r v .
J e d n v m z n i c h j e s t jeżyk. Z a w y j ą t k i e m t r z e c h ośrodków posłu­
gujących sie bliżej n i e s k l a s v f r k o w a n v m jeżykiem t z w . . p a p u a s k i i n . : . w s z y s t k i e l'udv I n d o n e z j i używają jeżyka o t v m s a m v t n
podłożu I j . ' m a l a j o - i K d i n e z v j s k h n . Mało k t o . u r n i e czytać l u b p i ­
sać, ci co umieją posługują się starożytnym p i s m e m ' p o c h o d z e n i a
h i n d u s k i e g o l u b a l f a b e t e m a r a b s k i m , jednakże m i s j o n a r z e i szkoły
w p r o w a d z a rzymski.
'
'
P o d s t a w a działalności gospodarczej j e s t
rolnictwo,
w nie­
których t y l k o jeszcze okręgach ludność żvje z myślistwa i z b i o ­
rów" d z i k i c h roślin. N a z a c h o d z i e u p r a w i a n y j e s t ' p r z e w a ż n i e rvż,
w c e n t r a l n y m okręgu k u k u r y d z a , a n a w s c h o d z i e sago. U p r a w a
k u k u r y d z y ' j e s t s t o s u n k o w o n o w a , d a w n i e j zastępowało ją proso.
( H o w n v m i zwierzętami d o m o w y m i sa psy, k o t v , k u r w ' świnie
i kozy'- nnniei r o z p o w s z e c h n i o n e ' b v d l o i bawoły- w o d n e sa p o c h o ­
d z e n i a h i n d u s k i c h k o n i e i k r o w y - e u r o p e j s k i e g o . Rybołówstwo,
na równi z r o l n i c t w e m j e s l podstawą w y ż y w i e n i a ludności.
P r a w i e w s z y s t k i e d o m y sa prostokątne, z d r z e w a l u b b a r o ­
b u s u , k r y t e strzecha, często w z n o s z o n e n a p a l a c h . Są one czasem
małe, j e d n o r o d z i n n e , l u b też o l b r z y m i e , mające s e t k i stóp długo­
ści. Poza t y m sa jeszcze d o m y różnych K p ó w пр.: sezonowe sza­
łasy ludów k e w z o w n i c z v e h , « u l o w e » 'okrągłe m i e s z k a n i a , pływające

i

.
4

'—

�411
-chaty n a t r a t w a c h i domki o okrągłych l u b o w a l n y c h d a c h a c h .
Kamień, r z a d k o używany d o b u d o w l i , służy d o w z n o s z e n i a o l b r z y ­
m i c h rzeźbionych pomników. D a w n e , m e g a l i t y c z n e z a b y t k i w s k a ­
zują, że w przeszłości używano k a m i e n i a do b u d o w l i przeważnie
religijnych.
W " c e n t r a l n y m Celebesie ludność u ż y w a k o r y , liści i m a t d o
w y r o b u ubrań, t k a c t w o przybyło względnie późno. Obróbka m e ­
t a l i j e s t wcześniejsza i b a r d z i e j r o z p o w s z e c h n i o n a , w y r ó b m a t ,
koszyków i rzeźba z d r z e w a sa w y k o n y w a n e p r z e z w s z y s t k i c h .
N a j b a r d z i e j p r y m i t y w n e l u d y noszą t y l k o p r z e p a s k i n a b i o d r a c h ,
w y r a b i a n e z k o r y , w niektórych o k o l i c a c h obywają sie n a w e t bez
tego S t r o j e m n a t o m i a s t p o w s z e c h n y m jest s a r o n g i ' b l u z k a d l a
k o b i e t a d l a mężczyzn sarong l u b ' s p o d n i e z k o s z u l a , w s z y s t k o
z materiałów własnego w y r o b u l u b n a w e t n a b y t y c h . D o n a j b a r ­
d z i e j n o s z o n y c h ozdób należą f a n t a z y j n e p r z y b r a n i a - ł o w y k o l ­
c z y k i n a s z y j n i k i i pierścienie n a r e k a c h i n o c a c h
Okaleczenia
c i a ł a ' w celach e s t e t y c z n y c h jest n i e z m i e r n i e
rozpowszechnione
nrzew-Tmie o r z e k b w a n i e u s z u aż do n a d i n i c r n e - o r o z c i a m i i e c i a
m a ł ż o w i n y i n i t o w a n i e zębów 'zdarzają sie leż sztuczne d e f o r m o ­
w a n i a d L v ta u o w a n i e f a r b a lub żywica i t p У a broń służą
S
Z*v/ '
nńec/c m równi z l u k a m i
wiahówLmiPodró
e

!u
p k cea cshi e w

waskTclflódHcl
a pizc-пом
Drzenos
loakacn, a

tl oo w
w a- ri yv

w

koszach na

O r g a n i z a c j a społeczna z n a j d u j e sie n a t r z e c h p o z i o m a c h :
1) n i e l i c z n e nowoczesne m i a s t a , gdzie ludność jest częściowo z e u ­
r o p e i z o w a n a , 2) t u b y l c z e państewka, przeważnie n a w p ó ł n i e z a ­
leżne, f o r m a h i n d u s k i e j o r g a n i z a c j i sprzed 1500 l a t i 3 ) szczepowa
l u b w i e j s k a społeczność, która jest najważniejsza p o d s t a w o w a j e d ­
n o s t k a o r g a n i z a c y j n a . Każda t a k a g r u p a Żyje zupełnie niezależnie
od i n n y c h t a k p o d w z - l e d e m e k o n o m i c z n y m j a k i p o l i t y c z n y m ,
to samo o d n o s i sie do szczepów k o c z o w n i c ^ - c h P r z e w a ż a j ą c y ' s y ­
s t e m rządów t a k wśród szczepów osiadłych j a k i k o c z o w n i c z y c h
jest d e m o k r a t y c z n y \ V o d z o w i e sa w y b i e r a n i za iz-oda ogólna n a ­
w e t ie/eli w z a d l e n u t r z y m u j e sie t y l k o w jednej -ałezi r o d z i n ­
nej - d v / n i e o d p o w i e d n i następca n i e m a szans v v v b o r u ' P o n a d t o
rada w i e i s k a składa a&lt;-a sie z a z w y c z a j ze wszystkich'dorosłych
m e ż c / w n r z e c z y wiście k o n t r o l n i e c z v n v w o d z a E k o n o m i c z n e slowspólna w - b s n o l h z i e m i i . Х , ! ^ ^ ! ™
l l ^ n S
w z » Z ^
rednostką socjalne jest п Х ш Г ^
slovlli
N a r o d o w a r e l i g i a i n d o n e z y j s k a ' o p i e r a sie n a t r z e c h p o d s t a ­
w a c h : 1) w i e r z e n i a dotyczące s i l m a g i c z n y c h , 2 ) duchów w s z e l -

�412
kiego rodzaju i 3) duchów przodków. N a w e t , gdzie d o t a r l v h i n ­
d u i z m , m a h o m c t a n i z m i chrześcijaństwo, utrzymują się k u l t y po­
gańskie i s i l n i e zabarwiają n a b y t e r e l i g i e . Siły m a g i c z n e w y ł a ­
niają -sie z k o m p l e k s u z d o b y w a n i a głów- l u d z k i c h , co jest o b o ­
wiązkiem, r e l i g i j n y m , o b l i c z o n y m n a w z b o g a c e n i e zasobów s i l d u ­
c h o w y c h społeczności, przez ' z d o b y w a n i e " od i n n e j społeczności
g ł ó w ' i n a d p r z y r o d z o n y c h sił кlóre'one rzekomo posiadają W i e l e
ceremonii dąży do t e » o s a m e - o celu l j . z d o b y w a n i a i pow'iek.van i a sił m a g i c z n y c h znajdujących sie w e wszechświecie Celem t e - o
jest "łownie leczenie c h o r y c h u l e c z a n i e p l o n ó w itp lecz używa
się też czarnej m a - i i p r z e c i w k o w r o g o m W i a r a w d u c h y d o b r e
i złe m a n a celu z j e d n a n i e sobie przychylności p i e r w s z y c h i z w a l ­
czanie z l v c h zamiarów drugich B a r d z i e j p o p u l a r n e s a ' d u c h y niż
vze f z i e n i i w o d y p o w i e t r z a
o'
jako a w i e i Z e p n e Z i o w i e k a N-iiważnieiszym i e d n a k k u l t e m iest cześć o d d a w a n a d u
chom^

u i X e к

^ s ^ T ^ i &amp; l ^ h S

L

S

kami m i e d z y ż y l t y m f n h 1 n i f d u c h . n
rib'Eo
ZhTZ^^Ć
S S
7 leYn haw-y
с 7 с Г ^

In -Ł у v i ,Z

ĆZ

!Z

ń n rv. „ ! ! , ! • ! ,.ь

Fi У

nl.

bvć ,
w J

n ,i!r

B

"

uZL

•

'

m i 112\ 1 Z Z- ,ь ^ п . / T
y

}

d u i z m szuzy się w lia-lt, m a h o m e t a n i z m (w_ m z i y d i s t o p n i a c h
,czysLosci»), na S u m a t r z e , J a w i e i n a wybrzeżach ł b r n e o , Cele­
bes; chrześcijan j e s l t y l k o około Ж tysięcy, z których t y l k o p o ­
l o w a to tubylcy a c h r z e s c . j a i i s t w o r o z k i z c w i a się wsrod plemion,
do kitory.ch h i n d u i z m i m a h o m e t a n i z m jeszcze n i e d o t a r t y .
T a k więc na w s c h o d n i c h w y s p a c h i w g l e b i większych l ą d ó w
zachowały sie n a j d a w n i e j s z e o k a z y rasy i k u l t u r y . W b a r d z i e j do­
stępnych 'okolicach zachował się l v p wczesnych Malajów, a poziera
k u l t u r y jest średni. N a t o m i a s t n a wybrzeżach -zachodniej I n d o n e ­
z j i t a k l v p v j a k i k u l t u r a sa n a j b a r d z i e j nowożytne.
Jadwiga
Dembińska
H . G. D K I G N A N . « S i a m l a n d o f f r e e m e n . , S m i l h s o n i a n I n s t i t u t i o n , W a r B a c k g r o u n d studies N o 8, p u b l i c a t i o n 3703,
W a s h i n g t o n 1943. 8", s t r . 4 n i b . + 18 + 2 n i b . , 1 m a p a , 8 tab!,.
(16 f o l . ) .
o

!
I
*
—'
l

Rozgrywający się d r a m a t ludów i n d o n e z y j s k i c h , walczących
niezależny b y t p o l i t y c z n y i .zrzucenie u c i s k u ekonomicznego.

~.

v

�413
laczv się ściśle ? d o j r z e w a n i e m i c h s a m o w i e d z v n a r o d o w e j . Jesl
l o d o w o d e m , żc w kręgu malajsko-chińskim 'dojrzewają -brze­
m i e n n e w następstwa p o l i l v c z n e w y p a d k i , które ' j e d n a k k o r z e ­
n i a m i s w o i m i sięgają /ę-boko w z a g a d n i e n i a etniczne.
N i c w i e c d z i w n e g o , że w l i t e r a t u r z e a n g l o s a s k i e j mnożą sie
rozmaitego
t y p u o p r a c o w a n i a tego p r o b l e m u , t u też należy r o z ­
p r a w k a m i . G. D e i g n a n a o S i a m i e .
A u t o r w sposób przystępny, p o p u l a r y z a t o r s k i daje
synte­
tyczny o b r a z całości, szkicując' w a r u n k i ' geograficzne, historię
k r a j u , skład e l n i r a w , gospodarkę i sytuację "''polityczną. W ujęciu
t v m półwysep M a l a j s k i r v s u j e sie j a k o pomówi, przez który p r z e ­
walały się różne l a l e ludów znęcone b o g a c t w e m kraju). Ód pół­
nocy wdzierały się l u d y M o n g o l i i , o d północnego w s c h o d u l &gt; r a w i d z i którzy k r a j s k o l o n i z o w a l i , a następnie m i s j o n a r z e b u d d y j ­
scy N i e bez w p ł y w u pozostały na ia^dv m o r s k i c h piratów K r y ­
s t a l i z o w a n i e sie świadomości n a r o d o w e j t a k i c h ludów, j a k Мой,
A n n a m i c i Shan L a o S i a m przerwała w X V I w i e k u i n t &amp; r w e n c t a
państw e u r o p e j s k i c h P o r t u g a l i a H o l a n d i a F r a n c j a i A n g l i a r o z ­
poczęły walkę o b o g a c t w a k r a j u W r e s « r i e półwysep n i b y G a l i a
starożytna n o d z i d o n v został n a t r z y strefy p o l f t v c z n - П ' a n i e l ­
ska w s c h Khńa
B u r m c Shair' П
francuska
/a h o d n i obein и 4
Kambodże \ n n a m ' i w i e l k a cześć o b -

tzrr w źtrn

śn e • n o m edzy S i l
ludzi 1 1 т Ь
'™
'iiińl

n ^ c a r s t w e u n m e hk\ch

S h m ' I r ai
t a k i e roz7zł&lt;mko
4w L m w e f fil
rokuWH)
h "

SnXSr ,ЗГ
™

I womie

'z*.\ L „ С f n n u u - T s ^ , ^ ^ ^ ^ ^ ^ ń ^
]

/;иш o w . doprowadź, p r a w d o p o d o l m . e do le„o. м M a i m z с у staną
się z n o w u ' i w o l n y m l u d e m * .
S i a m nowoczesny, to S i a m c e n t r a l n y z B a n g k o k i e m (800 t v s .
l u d n . ) , j a k o s t o l i c a królestwa, założona d o p i e r o w X V I I I s t u l e c i u ,
c e n t r u m n a u k i , s z t u k i i ząbkującego przemysłu.
T u t a j w z d u m i c w i a j a e v m p r z e c i w s t a w i e n i u stoją n a p r a w i w
siebie stary S i a m i n o w e ' T h a i . D o n i e d a w n a ludność .poza stolica
prowadziła życie n i e w i e l e różniące się o d życia przodków. O b r a cało sie o n o ' w o k o ł o sadzenia, u p r a w i a n i a r o l i i żniw, p r z e r v w a n v c h d o r o c z n y m i uroczystościami r e l i g i j n y m i , Nędza w zachódn i m z n a c z e n i u , bvła n i e z n a n a . P o m i m o tego, że przeciętna r o dżina m a ł o miała do c z y n i e n i a z. pieniędzmi, j e d n a k d o m b a m b u s o w y można było zbudować w d w a d n i . D r z e w a owocują t a m
całe r o k . u b r a n i a w y r a b i a sie w d o m u , o b u w i a mało s i ę ' n o s i .
}

fc"

Ppfk:.
fiŁ
Шш\

:

�415.

414

,
„ „
,
- o s / v U i sie wzdłuż d o l i n y r z e k i S a l w i n , m i e I Ш У И każdy m i e s z k a n i e c p o s i a d a trochę «runlu l , , h m , , •
n a s t i a . Kes-oa
д
i c z a . Głównymi g r u p a m i zamieszkujaw y k a i k o w a n i a .kawałka l a s u w
bo zaludniomf n b f r T
Л Zl
S i a m sa- T h a i ( &gt; w o l n i l u d z i e » ) c z y l i właściwi S i a m d a t k i sa n i s k i e można je spłacić, p a r o m a d " i r i a y
ft
^ n o w i ł w ostatnich Ы а с Г ^ С - " c i i ^
S
^ - v
r e s z t k i szczepów, które g e j
£
t

l

р

и

0 Z D 1

l u b v

s I a

w s r o d ludności w i e j s k i e j stanowiącej z n a c „ ; S '
^ ?
^
S i a m u . PPo, sdt a„ n
o w i o n o „u .pTr a' w. i a - ш
szkańców Sh»m„
J...,.-„__
^"ększosc m i e - b a w e ł n ę , zaprowadzić systematyczne n a w a d n b n i i \
.
dla e n e r g i i e l e k t r y c z n e j , podnieść r o l n i c t w o i b „ , ' i T"T 2ró"
pewnić —
r o l-n=i k• o m zbyt,'dbać
o zdrów
iT L l o-otiowlę
1 n1 \ bydła,
v
' za
przeszkodziła w z r e a l i z o w a n i u t y c h jirojektów
"
°
a

2

4

f

/

n

a

( 2

n

s

ę

1

,

L

h

U

I

z

a

1

t y l o ń

3

2 a

W

j

n

r

w ' T h a i , i Shan, p o c h o d n y od Lao-Г1a
с
'
XIV
w s c. h o d n i e j części KH, ,umr imv .y . WWł a
ł aśścci w
i waa hhi si st toor ri ai a b^i a m u" s p i^* * ^ ^
л » .w Test
m a n a zz «Pongsawadon
«Pongsawadon M
Шu aa n
Nu
IUKJ ^ - ^ j
w
jest znana
n gg N
« aa»» ^^ O^CoZ n
v c h zU i KLS,
Jest to zbiór
a n,cszartNcn
ych z o p i ­
~" urzędowych sprawozdań z m i e s z™
sem c u d o w n y c h zdarzeń. I n t e r p r e t a c j a t y c h z r o d c l * s k a z u e, ^
S i a m z a m i e s z k a n y p i e r w o t n i e przez l u d w y w J ^ &gt;
£
szczepu M ó u - K h m e r , który osiedlił się w s r o d
* ^
^ i
hod^v przynosząc ze soba religię i z w y c z a j e 3 *
^
^
^
, , p o m o r z y ł y się .państewka stale w a l c z y
d

L

n

i

U

Z

d

ь

n

o

n

i

s

l

(

n

v

dał zarys k o l o n i z a c j i p o i w v s p u Г j S Ц Й Т
^
starszą w a r s t w a I m ł n n L ^ L J :
&gt; ^ ' " " e j . Naj
•starszą warstwą ludności s t a n o w i N g o z a m i e i k n ^ T ,
- '
\
w y s p u M a l a j s k i e g o , karłowata c z a m o s k ó r
l i t t f i
',' ? °
m i e d z y sobą.
.
. . , • .
. „uiacvch
i w o spokrewniona z t u b v l c a m w v s n S l /
?
'
~
D a l s z a część p r a c y poświęcona jest I f "
" ^ / ' ^ г F i l i p i n . A u t o r &gt;rzvp-,szcza że ies\ o fń™
V " W
* "
sobie królestw. N a j s t a r s z y m było S u k h o t a i , kto. с
wątpliwie j e d n a k k u l t u r o w a w a r s t w , L ™
. !
" E t y c z n a . Nie¬
n r z e d C h r y s t u s e m było sporą wioską położoną n a pomoc o
,
.......
. _
« d wa-istua ta odpowiada l u d n o - i
razniejszc«o B a n g k o k u . W i o s k a pomału p r z e k s z l a d i a l a
g
sno-paleolitycznej
Ostateczn
, 3
Г
?
'
' « Ь и м И wczes t w ^ " w r ^ z c i c królestwo przez s y s t e m a t y c z n y podbój
t r u d n e , ze w « l « | „ , u b Ł lozw.ikłan.e lego z a g a d n i e n i a jest
W y s ł a n n i c y cesarza chińskiego w M I w . w s p o m i n a j ą ze k r a r
czej późny n e o l i t
' w y k o p a l i s k , które reprezentują r a ¬
z a m i e s z k a n y l ) v l przez ludność zajmującą się P ^ e w a z r IL^ P
^
.
^
o slatnich k i l k u tysiącleci przybyła d n m a f.,,, ,
rv7„ i w y r o b e m c u k r u , w sposobie życia m a i o . ш . . * . ^ v
dow p o c h o d z e n i a mongolskiego', która usuwając n m , i , !
Г
IZe
szych mieszkańców S i a m u . A r c h i t e k t u r a , k l o i c j siady je
n e g r i l o s w gory, zajęła i c h m i e j s c e , i stworzyła t o r ^ . ? - y ' r TZ
n
o z o s l a l v , p r z y p o m i n a trochę zdegenerowaną j u z a y h U e k Amiam;
h p o t o m k a m i są Мой, A n n a m i c i m i e ś , л " г ? "
i m - f n K Kambodży. Królestwo to doszło do szczytu swej y o l L i
dzy, j a k też l i c z n e półdzikie m n i e j s z e szczem- : ™
l
w Р о с т к и X I w . Obejmowało ono większość państwa L a o n a
P r a w d o p o d o b n i e d w a c z y t r z y tysiące Ы ^
^
° "
nółnocv i w s z y s t k i e południowe królestwa M a m u
' " f ^
p r z y b y c i u М о й - A r m a n i , 'przewaliła sie n r i ź ь я
' ™°
°
f&gt;r,ez I c z e n K h m e r . M i e s z a n i n a tych szczepów dala początek l w u
d o l i n y I n r a w a d i fala i v b e o - b u r m a ń s £ E ,
Л
,
T b ! f r i l i S i a m c z v k o m . W X I V w. największe znaczenie m ak,
szkańcom J h i r m y . D o p i e r o stos.ml пъп i V
Р«ив1ек m i e b ^ L t w o U y m h i a ' k t ó r e zjednoczyło wszystkich S r a m c z y k1 o' w łr.1tak,
szczepu CYan. M e o i t p . ) w y g n a n e w 3 ;
^
™°
^po­
królestwo
rt\uui
. J
^
w o ; . « dwóch naslępż e n w « l i sławić c z o b potężnym sąsiadom. ,-slkicb S i a n i c z y k o w t a k ,
l i t y c z n y c h , przy-łiyjy do S b r r m t v s ? - w " °
P ł o d ó w pociągu dwóch naslępwają z d a l e k i e j póinocy l i d y 1 е Г 8 - ^
*
°pły
^ W v i c l ^ w \ u d d v z i n "ostatecznie zapanował w całym k r a j u
^ Podczas g d y Мой i K h n i e r ' a s i c d l a i r ' s i e
лг&gt; l i l k t m y c h w i e l k i m .koszt.-m m i a s t a c h powstały w s p a n i a l e
częscach I n d o c h i n , p o w o l i wznosząc sie ze s i a l u i ' npołudniowych
nH^" "' '^
•К
w s t y l u który d o d z i s i a j u t r z y m u j e się w S i a m i c .
w p ł y w e m kolonistów i I n d i i , szczepy które za i r ź o s H w r
—°
w
t-VT
F u r o n . ; . a c z ^ n a interesować się S i a m e m a p i e r w s z e
lan
. „.„,..„.,.
vary się w góry, wpadając p o d j a r z m o n o w o p r z t - h X o
T'
miejsce
J J zZunuir
aJj m u4j e H
n ou
Г
' d -i a . -W połowie
w a h HX V
- II Iz.e'w
„w
pf rł ay n
wcyu sfcrya nkcaut -o_ J'ego u d u z północy z n a d J „ g 4 e , i ? a n e g ^ d Z £ Z i Z V '
i s j^
onо
a r z»e osiedlają s,e w А л " 1 Ь ы . ^ , е
^
hecy' mш
rt
M
być
ba
a rr d
d zz oo ll ii cc zz n
n ii ,, gdyż
gdyż zakładali
zakładali к ^ 1« ,« Г '' T/ Г
skie staja się coraz silmejsze. L e c d _ ^
e
nie
A iuussiieelhi h
yc b
,
'; i
\-^ ;nzonc"zostaia
w i e l k i e r e f o r m y : zniesienie n i e s w e j własnej o j c z y z n y i dążyli do o n a n o w a n а Д1
1 ^
*
^
X I X w. w p r o w a ° ^ "
J.
rozpowszechnienie
oświaty,
nakze i c l i zamiłowanie do życia k o c z o w n i c z e . ! V n „ н
w o l n i c t w a , sądy nieza
,
^
.
j y się w w i e l ^
szcie i c h u p a d e k . W X I I I \ .
p o w a ł o wreręgularna^luzba * ° J ^ • j
^
i nowoczesnego państwa.
pokonał i c h i rozproszył w c w s z y s t k i c h k i m n W h г '
w A s a n , i n n i w H u r m i e , gdzie przez d w a S 5
T
]
T
*
8

0

S ) n i k t i l I

z

J

g t M

t

h

r

p

U

t m

8

Ш

1

п

Ł

n

n a

s l e

u

;

Ш

3

f

l u )

J

W

p

C

v

a

i

a

c

l

s i e

a

w

a

u

W

u

l

b

o

s

t

w

1

u

i

a

;

П

c

Ł

a

J 3 C e

п

Р

m

8

r y

е

P

W 2 t l l u ż

1

:

J

J

p

c

z

y

z

n

y

]

e

m

w

n

a

:

u

z

4

w

i

ż

d

1

4 3

0

1

P

w

m

a

i

e

s

c

c

z

a

m

i

e

Н

о

Ь

а

W

1

n

Z

Ь

Т а 1

S l a ]

4

w

e

n

c

e

s

a

r

z

d

l

e

P

d

n

o

l

i

l

0

p

i r o n r l l

J"p •^ .

k Q l c

(&lt;J

v

:

r z v c z y n i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9549" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9527">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/34f4709ed91a11a021c46370902d4880.pdf</src>
        <authentication>fa16688e254bef157c30978e1f76ed5a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113746">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4044</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113747">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3781</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113749">
                <text>Recenzje i wystawy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1955 t. 9 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113750">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1955 t.9 z.1 ; s.60-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113751">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113752">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113753">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113754">
                <text>WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

S t a ł o się już d o p e w n e g o s t o p n i a tradycją, że w
Łańcucie r o k r o c z n i e urządza się w y s t a w y s z t u k i l u ­
d o w e j w o j e w ó d z t w a r z e s z o w s k i e g o . D z i e j e się t o z t e j
p r o s t e j p r z y c z y n y , że w " s a m y m R z e s z o w i e n i e m a o d ­
p o w i e d n i e g o p o m i e s z c z e n i a — Ł a ń c u t zaś d y s p o n u j e
doskonałą d l a e k s p o z y c j i halą z g ó r n y m ś w i a t ł e m .
W y s t a w a t e g o r o c z n a nosiła poniekąd c h a r a k t e r j u ­
b i l e u s z o w y , stanowiła b o w i e m jedną z i m p r e z u c z c z e ­
n i a Dziesięcioleoia P o l s k i L u d o w e j . P o d o b n i e j a k i
w s z y s t k i e dotychczasowe, w y s t a w a obecna o p a r t a była
0 p o k a z materiału z t e r e n u całego w o j e w ó d z t w a , bez
u w z g l ę d n i e n i a różnic e t n o g r a f i c z n y c h poszczególnych
r e g i o n ó w . O c z y w i ś c i e t a k i e m e c h a n i c z n e stłoczenie m a ­
t e r i a ł ó w w r a m y j e d n e j a d m i n i s t r a c y j n e j całości n i e
m o g ł o dać d o b r y c h r e z u l t a t ó w i p o w o d o w a ł o l i c z n e
n i e p o r o z u m i e n i a . N a l e ż y r a z jeszcze z a a p e l o w a ć o d o r ­
ganizatorów o przemyślenie tej s p r a w y , t a k a b y w
przyszłych e k s p o z y c j a c h w y d o b y ć w pełni b o g a c t w o
1 różnorodność
wszystkich
regionów
kulturalnych,
wchodzących w obręb województwa rzeszowskiego.
Dotychczasowe
w y s t a w y prezentowały przeważnie
tradycyjną sztukę ludową, w y j ą t k o w o j e d y n i e d e ­
monstrując p r z e j a w i a n i e się n o w y c h treści i n o w y c h
rozwiązań p l a s t y c z n y c h . A l e i w t y c h p r a c a c h t r u d n o
b y ł o sie doszukać zgodności treści i f o r m y , n o w ą t e ­
matykę sztucznie raczej wtłaczano w stare f o r m y . P o ­
szczególne w y s t a w y m a ł o w i ę c różniły się o d s i e b i e ,
n i e p o z w a l a ł y z a o b s e r w o w a ć z m i a n , j a k i e zachodziły

W

ŁA14CUC1E

i zachodzą w c a ł y m życiu w s i , a w i ę c i w j e j k u l t u r z e .
T o t e ż idąc n a o b e c n a w y s t a w ę , m i a ł e m nadzieję, że
t y m r a z e m zobaczę w r e s z c i e coś n o w e g o , zwłaszcza że
w i a d o m e m m i było o w i e l u pracach twórców l u d o w y c h ,
w c i e k a w y sposób p o d e j m u j ą c y c h n o w ą t e m a t y k ę . S y g ­
n a l i z o w a ł e m zresztą w s w o i m czasie t e s p r a w y o r g a n i ­
zatorom. Niestety bezskutecznie.
Z a r a z p r z y w e j ś c i u n a w y s t a w ę z n a j d u j e się m o ż e
n a w e t nazbyt s k r o m n y p o d względem g r a f i c z n y m w y ­
kaz czynnych twórców l u d o w y c h województwa
rze­
s z o w s k i e g o . W c a l e imponująca l i c z b a , a l e j a k ż e n i e ­
pełna w p o r ó w n a n i u ze s t a n e m f a k t y c z n y m . N i e można
w i n i ć o r g a n i z a t o r ó w w y s t a w y , że n i e b y l i w każdej
w i o s c e , a l e można b y ł o ' n i e w ą t p l i w i e w p o r o z u m i e n i u
z k o m p e t e n t n y m i i n s t y t u c j a m i zdobyć
wierniejszy,
pełniejszy materiał. W y k a z w y m i e n i a rzeźbiarzy, m a ­
larzy, ceramików, p l e c i o n k a r z y , korzykarzy... w s u m i e
t w ó r c ó w z 9 d z i a ł ó w twórczości l u d o w e j . A l e p r z y c z y ­
t a n i u t e j l i s t y nasuwają się w ą t p l i w o ś c i , c z y t w ó r c a
dający k o m p o z y c j ę figuralną n i e w d r z e w i e , a l e w
wypalanej glinie
należy do ceramików j a k sugeruje
podział n a działy c z y d o rzeźbiarzy*' B e z w a n a n i a za¬
l i c z y ł b y m g o d o rzeźbiarzy, materiał s t a n o w i t u p r z e ­
cież w a r t o ś ć d r u s o r z e d n a z a s a d n i c z e k r y t e r i u m s t a ­
nowi natomiast forma
D l a t e e o też E m i l i e C h m i e l i
W ł a d y s ł a w ę P r u c n a l n a l e ż y uważać za rzeźbiarki a n i e
c e r a m i c z k i P o d m i a n e m c e r a m i k " ' r o z u m i e c i e bowiem
r w ^ e c h n i e ^ t w ó r ^

�C e l o w a i d o b r a j e s t m a p a pokazująca c z y n n e ośrodki
s z t u k i l u d o w e j w o j . rzeszowskiego, a l e m o i m z d a n i e m
r e j o n k o r o n k a r s k i b o b o w s k i n a l e ż y r a c z e j u w a ż a ć za
chałupniczy, a n i e r e p r e z e n t u j ą c y sztukę l u d o w ą . P r z e ­
cież k o r o n k i b o b o w s k i e , h a r m o n i j n e , miłe, d o b r z e w y ­
k o n a n e , a l e w z a s a d z i e b a n a l n e , p o w t a r z a j ą c e się w s e t ­
kach identycznych egzemplarzy,
naśladujące często
w z o r y p o d r ę c z n i k o w e , n i e w i e l e w s p ó l n e g o .mają z l u ­
dowością. O s t a t n i o podjęta została n a w e t a k c j a w p r o ­
w a d z e n i a do tychże k o r o n e k m o t y w ó w l u d o w y c h , w y ­
n i k j e j n i e j e s t jeszcze w i a d o m y .
K o r o n k i t e w y s t a w i o n o zresztą b a r d z o n i e f o r t u n n i e .
U ł o ż o n o j e w płaskich g a b l o t a c h , n a b a r w n y c h t k a n i ­
n a c h z Leżajska, k t ó r e z n ó w n i e p o t r z e b n i e zostały p r z y ­
k r y t e i zgaszone właśnie k o r o n k a m i . T a ekspozycja n a ­
leży c h y b a d o najsłabszych.
Po d r u g i e j stronie centralnego stoiska, również w
płaskich g a b l o t a c h , w y s t a w i o n o k o m p o z y c j e
tkackie
P a w ł a D u d k a z Leżajska. P r a c e t e ( w odróżnieniu o d
p o p r z e d n i o w y m i e n i o n y c h , naśladujących t k a n i n y w i ­
leńskie i białostockie), o p a r t e n a m o t y w a c h d a w n y c h
łańcuckich w y s z y ć , z e s t a w i o n o z o r y g i n a l n y m i z a b y t k a ­
m i , j a k w y s z y w a n e rańtuchy. P o m y s ł d o b r y , p o k a z u ­
jący, j a k współczesny t k a c z w y k o r z y s t u j e s t a r e l u d o w e
w z o r y . Ale... z n ó w zastrzeżenie: w s z y s t k i e e k s p o n a t y
zostały „ f a n t a z y j n i e " z m i ę t e i p o f a ł d o w a n e , p r z e z co
o r n a m e n t y s t a r e i n o w e zostały t a k zniekształcone, ż e
n i e można b y ł o d o s t r z e c a n i i c h r y t m i k i , a n i h a r m o n i i .
N a środkowym stoisku, bardzo pomysłowo, bo n a t l e
z i e l e n i i k w i a t ó w , słusznie n a w y s o k o ś c i w z r o k u p o ­
k a z a n o rzeźbę ludową, t a k w d r z e w i e , j a k i w t e r a k o ­
cie. S k a l a różna, o d p r a w d z i w y c h dzieł s z t u k i , p o p r z e z
r z e c z y b a n a l n e , n i e s z c z e r e , n i c z p r a w d z i w ą sztuką n i e
mające w s p ó l n e g o , aż p o i s t n e d z i w o l ą g i , j a k i m i są
efekciarskie lepiatki z g l i n y , w d o d a t k u megaiomańsko podpisane n a n a j b a r d z i e j niewłaściwych miejscach.
Spośród r z e ź b i a r z y n a p i e r w s z y p l a n w y b i j a j ą się
d w i e k o b i e t y , t w ó r c z y n i e l u d o w e w c a ł y m t e g o słowa
znaczeniu: jedna z nich E m i l i a C h m i e l , znana jest czy­
t e l n i k o m „Polskiej Sztuka L u d o w e j " z w i e l u p o p r z e d ­
nich wystaw, druga, kilkunastoletnia dziewczyna, rów­
nież z M e d y n i G ł o g o w s k i e j , W ł a d y s ł a w a P r u c n a l , s t a ­
n o w i małą r e w e l a c j ę w y s t a w y . Z dzieł w i d a ć , ' ż e t w o ­
r z e n i e j e s t d l a o b u konieczną potrzebą, s z c z e r y m s p o ­
s o b e m w y r a ż a n i a się, chociaż r z e ź b y i c h różnią się o d
siebie. W ł a d y s ł a w a P r u c n a l j e s t n i e w ą t p l i w i e
pod
w p ł y w e m E m i l i i C h m i e l o w e j , a l e już z d o b y ł a się n a
własny w y r a z ; l o g i c z n a w k o m p o z y c j a c h , p o p r a w n a w
f o r m i e , p o t r a f i z n a k o m i c i e oddać
ruch,'
dynamikę.
R z e z b v C h m i e l o w e i sa r a c z e i s t a t y c z n e r j o s i a d a i a dużo
w y r a z u . P r a c e o b u a u t o r e k zasługują b e z w z g l ę d n i e n a
szersze o m ó w i e n i e n i e m o ż l i w e w r a m a c h k r ó t k i e i n o ­
tatki
sprawozdawczej.
Z w r a c a j ą r ó w n i e ż u w a g ę rzeźby w d r z e w i e Stanisła­
w a K a l e m b y z p o w . jarosławskiego znanego również
z poprzednich wystaw.
T r u d n o j e d n a k zrozumieć, d l a c z e g o dzieła r ó ż n y c h
t w ó r c ó w zostały p r z e m i e s z a n e z i n n y m i i r o z r z u c o n e
p o całym s t o i s k u , w d o d a t k u n i b y w p r z e k ł a d a n c e u s t a ­
w i o n e : Fzeźba — n a c z y n i e , rzeźba — n a c z y n i e . U t r u d n i a
to w y r o b i e n i e sobie poglądu n a danego twórcę.
Na w y s t a w i e bogato reprezentowane jest g a r n c a r s t ­
w o . E k s p o n a t y dowodzą, ż e n a t e r e n i e w o j e w ó d z t w a
c z y n n y c h j e s t jeszcze s z e r e g o ś r o d k ó w , z k t ó r y c h n a j rozleglejsze to M e d y n i a i Zalesie. A l e b y w a , j a k n p .
w Leżajsku, że n a ośrodek składa się już t y l k o j e d e n
jedyny garncarz.
Z w y r o b ó w g a r n c a r s k i c h w y b i j a j ą się n a c z y n i a S k i ­
bińskiego z Kołaczyc, A n d r z e j a R u t y z M e d y n i G ł o ­
g o w s k i e j i F r a n c i s z k a T r y c z y ń s k i e g o z Leżajska, a t a k ż e
F r a n c i s z k a W o s i a z Z a l e s i a . T e n o s t a t n i z d a j e się p r z e -

Ryc. 2. Kobieta
z maselnicą.
Glina palona.
Wym.
15 X 8 X 8 c m . W y k . Władysława Prucnal
z Medyni
Głogowskiej (pow. Łańcut).

'
$:'

Ryc. 3. Siewca.
Glina palona.
Wym. 19,5 X 8 X 6 cm.
Wyk.
Władysława
Prucnal
z Medyni
Głogowskiej
(pow.
Łańcut).

61

�Ważnie p r z e z dziewczęta. N a l e ż ą o n e d o n o w y c h f o r m
s z t u k i l u d o w e j . S p o t y k a się p o w s i a c h r ó w n i e ż b a r d z o
c i e k a w e m a l o w i d ł a c z y w y s z y c i a . T e n n o w y sposób
d e k o r a c j i w n ę t r z w y z w a l a często a r t y s t y c z n e zdolności
w s i , i t o n i e t y l k o d z i e w c z ą t , a l e i mężczyzn. W i e l e k r o ć
m a l o w i d ł a t e w sposób b a r d z o w y m o w n y o d z w i e r c i e d ­
lają p r z e m i a n y , j a k i e w o s t a t n i c h l a t a c h dokonały się
n a w s i . T e g o r o d z a j u dzieł należało c h y b a s p e c j a l n i e
p i e c z o ł o w i c i e szukać i p r z e d s t a w i ć j e n a t e g o r o c z n e j
wystawie.
T y m c z a s e m o r g a n i z a t o r z y uprościli s o b i e
z a d a n i e pokazując i e d v n i e d y w a n i k i m a k a t k i w s t ą ż k i
m a l o w a n e i n a k l e j a n e p r z y c z y m a u t o r k a Większości
w y s t a w i o n y c h eksponatów jest była n a u c z y c i e l k a i n teligentka, a n i e twórczyni l u d o w a !
N a w y s t a w i e r e p r e z e n t o w a n e są jeszcze w sposób
r ó ż n o r o d n y i interesujący i n n e działy, a w i ę c p l e ­
cionkarstwo, zabawkarstwo oraz zdobnictwo ludowe.
Koroną w y s t a w y — bo umieszczone n a h o n o r o w y m
m i e j s c u i n a s p e c j a l n y m podwyższeniu — miały być
t r z y m a n e k i n y , u b r a n e w s t r o j e l u d o w e łańcuckiego
r e g i o n u . N i e b u d z i ł y b y zastrzeżeń, g d y b y . . . n a w ł a ś c i w y
ubiór męski, bieliźniany, k t ó r y b y ł z a s a d n i c z y m s t r o ­
j e m r o b o c z y m l e t n i m , d l a uboższych i z i m o w y m , n i e
w d z i a n o b a r d z o s t r o j n e j i b a r d z o świątecznej s u k m a n ki... z innego regionu, bo Lasowiaków! Stoi tedy bosy
chłop, z gołą g ł o w ą , s z n u r k i e m p r z e z koszulę p r z e p a s a ­
n y i w błękitnej, s u k i e n n e j k m i e c e i s u k m a n i e w s u ­
mie - monstrum!
W d r u g i m w y p a d k u , mężczyzna w pełnym, l e t n i m ,
świątecznym
s t r o j u , k t ó r e g o w i e r z c h n i ą częścią b y ł a
płótnianka, ubrał się ( n a p ł ó t n i a n k ę ! ) — w k a m i z e l k ę
i znów z innego r e g i o n u kostiumologicznego, bo rze­
szowskiego. T o j a k b y elegant n a f r a k nałożył sweter.
W t e n sposób s z t u k i l u d o w e j k o m p r o m i t o w a ć n i e w o l ­
no!

W s z y s t k i e e k s p o n a t y , ściśie w e d ł u g zasad w y s t a w o ­
w y c h , zostały o p a t r z o n e n u m e r a m i , w k o n s e k w e n c j i
czego o r g a n i z a t o r z y w y s t a w y p o w i n n i b y l L p r z y g o t o ­
w a ć choćby p r y m i t y w n y k a t a l o g , p r z y n a j m n i e j s p i s ,
który b y informował, c z y i m dziełem jest o d p o w i e d n i
e k s p o n a t , skąd t w ó r c a p o c h o d z i , c z y e k s p o n a t j e s t d o
n a b y c i a i t d . N i e s t e t y , n a w y s t a w i e n i e m a czegoś p o ­
dobnego. A szkoda .
Reasumując, W y s t a w a S z t u k i L u d o w e j w Ł a ń c u c i e
za r o k 1954, m i m o z g r o m a d z e n i a b a r d z o w i e l u c e n n y c h
eksponatów i zastosowania c i e k a w y c h pomysłów, z a ­
d a n i a s w e g o r a c z e j n i e spełniła. E k s p o n a t y p r z e w a ż n i e
wystawiono jako ciekawostki, nie pokazano natomiast
i n i e r o z w i ą z a n o nasuwających się p r o b l e m ó w ,
nie
p r z e d s t a w i o n o t w ó r c ó w l u d o w y c h , i c h życia, ś r o d o w i ­
ska.
D a l e j — w y s t a w a p r a w i e n i e m ó w i o n o w e j sztuce,
n o w v c h f o r m a c h , które r o d z i n o w a s y t u a c j a społecznog o s p o d a r c z a , a t y m s a m y m w sposób n i e d o p u s z c z a l n y
zuboża o b r a z s z t u k i l u d o w e j .
Za t e n stan rzeczy t r u d n o winić p a t r o n a o m a w i a n e j
w y s t a w y , t j . Wydział K u l t u r y i S z t u k i , gdyż n i e d y ­
sponując o d p o w i e d n i m p e r s o n e l e m w ł a s n y m , m u s i o n
p o s ł u g i w a ć się z konieczności ludźmi, k t ó r z y ze sztuką
l u d o w ą n i e w i e l e mają w s p ó l n e g o . Z t e g o j e d n a k w y ­
p ł y w a w n i o s e k , że W y d z i a ł K u l t u r y i S z t u k i p o w i n i e n
opierać się n a p o m o c y f a c h o w c ó w , e t n o g r a f ó w , a p o z a
t y m — s a m e p r z y g o t o w a n i a d o urządzenia w y s t a w y
w i n n y się o d b y ć o w i e l e w c z e ś n i e j , p o p r z e d z o n e p e ­
netracją t e r e n u .
1

K a t a l o g pt. „Wystawa sztuki ludowej województwa
rzeszowskiego — Łańcut-Zamek, lipiec-sierpień 1954"
w o p r a c o w a n i u m g r a K r z y s z t o f a W o l s k i e g o ' ukazał się,
a l e już p o zakończeniu w y s t a w y . A s z k o d a , b o k a t a l o g
postał w y d a n y n a d o b r y m p a p i e r z e i nieźle i l u s t r o ­
wany.
1

Franciszek

WYSTAWA

TWÓRCZOŚCI

MALAREK

W

MUZEUM

P r z e d 25 l a t y , k i e d y j a k o uczeń j e d n e g o z t a r n o w ­
skich gimnazjów
zwiedziałem
z k o l e g a m i ówczesne
„ M u z e u m m i a s t a T a r n o w a " , mieszczące się n a piętrze
starego m a g i s t r a c k i e g o b u d y n k u p r z y u l i c y K r a k o w ­
s k i e j , z b i o r y t e c i e s z y ł y się w ś r ó d n a s d u ż y m z a i n t e ­
resowaniem.
Z d r e s z c z y k i e m grozy oglądaliśmy „miera k a t o w s k i "
(każdy d w u r ę c z n y m i e c z ś r e d n i o w i e c z n y p o k a z y w a n o
wówczas j a k o k a t o w s k i ) i różne średniowieczne n a ­
rzędzia t o r t u r — z p o t ę ż n y m i ż e l a z n y m i ' k a j d a n a m i n a
czele, . w k t ó r y c h s c e p t y c z n i e n a s t a w i e n i o b s e r w a t o r z y
r o z p o z n a w a l i bez t r u d u p ę t a d l a k o n i u ż y w a n e p r z e z
chłopów w połowie w i e k u X I X .
M i n ę ł o o d t e g o c z a s u s p o r o l a t , z m i e n i ł się T a r n ó w ,
a r a z e m z n i m i m u z e u m , k t ó r e ze s t a r e j r u d e r y n a ­
przeciw kina „Apollo" przeniesiono do nowego lokalu
w zabytkowym renesansowym ratuszu.
W salach, gdzie p o p r z e d n i o urzędnicy o z a s p a n y c h
twarzach rejestrowali p s y i rowery, zgromadzono za­
b y t k i s z t u k i , a w i ę c trochę p a m i ą t e k c e c h o w y c h , k i l k a
sztychów przedstawiających s t a r y Tarnów, z g r o m a d z o ­
nych w jednym n i e w i e l k i m pokoiku, i wiele mniej l u b
więcej
przypadkowych
eksponatów,
pochodzących
p r z e w a ż n i e z z a b e z p i e c z o n e g o w czasie r e f o n m y r o l n e i
m i e n i a p o d w o r s k i e g o . Z n a j d u j e się t a m t r o c h ę c e r a ­
m i k i artystycznej
(Chiny, Wedgwood Meisen, B a r a nówka, K o r z e c i dn.), z a b y t k o w e g o szkła ( g ł ó w n i e p o l ­
skiego), n a m i o t p o l s k i i r z ą d n a k o n i a z X V I I I w
tro­
chę s t y l o w y c h m e b l i , z niezbędną gdańska s z a f a " n a
czele, i p o r t r e t ó w , m i ę d z y k t ó r y m i " u m i e s z c z o n o r ó w ­
nież w y p o ż y c z o n e ( n i e w i a d o m o p o c o ) z M u z e u m N a ­
ród awego
w
K r a k o w i e angielskie sztychy z X V I I I
wwku.

WIEJSKICH
W

POWIŚLA

Kotula

DĄBROWSKIEGO

TARNOWIE

M u z e u m urządzone j e s t s k r o m n i e , bez w i d o c z n y c h
ambicji w zakresie ekspozycji. Jedynie d w ó m repre­
z e n t a c y j n y m s a l o m n a I p i ę t r z e nada.no c h a r a k t e r
w n ę t r z p a ł a c o w y c h . R o z w i ą z a n i e t a k i e , słuszne n a W a ­
w e l u czy w którejś z z a b y t k o w y c h r e z y d e n c j i m a g n a c ­
k i c h (Nieborów, Łańcut itp.), n i e z n a j d u j e dostatecz­
nego uzasadnienia w X V I - w i e c : z n y m „biurowcu".
Z w i e d z a j ą c m u z e u m , n i e d o s t r z e g a się r ó w n i e ż w y ­
siłku w k i e r u n k u z a p e w n i e n i a d y d a k t y c z n e g o o d d z i a ­
ływania w y s t a w y , s k u t k i e m czego j a k o j e d y n y , a n i e
z a m i e r z o n y z a p e w n e j e j „ w y d ź w i ę k " .pozostaje a p o t e o ­
za m e c e n a t u a r t y s t y c z n e g o d w ó c h f e u d a ł ó w i j e d n e g o
wzbogaconego p i w o w a r a .
N a s k u t e k niedostatecznego
powiązania ekspozycji
z l o k a l n y m podłożem h i s t o r y c z n y m
i
kulturalnym,
m u z e u m (a r a c z e j j e g o w y s t a w a ) stało się w z a s a d z i e
obce T a r n o w i a n o m , c o bez wątpienia o d b i j a się i n a
f r e k w e n c j i . Według s t a t y s t y k i — m u z e u m odwiedzają
głównie z o r g a n i z o w a n e w y c i e c z k i z b i o r o w e (młodzież
szkolna), n a t o m i a s t osoby zwiedzające m u z e u m „dobro­
w o l n i e " r a c z e j n i e n a p r z y k r z a j ą się z a t r u d n i o n e m u t a m
personelowi.
O d s e p a r o w a n i e się m u z e u m o d w s z y s t k i e g o , co a k ­
t u a l n e i z w i ą z a n e z tradycją miejscową, j e s t t y m m n i e j
zrozumiałe,
że
w a r u n k i l o k a l n e stwarzają szerokie
m o ż l i w o ś c i o p r a c o w a n i a w y s t a w y , która m o g ł a b y s t a ­
nowić wzór d i a i n n y c h placówek tego t y p u .
N a l e ż a ł o b y z w r ó c i ć u w a g ę n a c i e k a w i e kształtujące
się m o m e n t y g e o g r a f i c z n e ( T a r n ó w l e ż y n a północnej
k r a w ę d z i W y ż y n y P o d k a r p a c k i e j ) , b o g a t e ślady i s t n i e ­
n i a człowieka przedhistorycznego (usiana „skarbami"
d o l i n a D u n a j c a ) , historię m i a s t a i o k o l i c y , a l e n i e o g r a ­
niczającą się, j a k o b e c n i e , d o p a r u p r z y w i l e j ó w c e c h o -

�w y c h , .pieczęci i sztychów, l e c z dającą p e b y
obraz
d y n a m i k i (rozwojowej miasta. Przecież Tarnów o d X I V
w i e k u przeszedł d ł u g i łańcuch p r z e m i a n z a r ó w n o w
sensie u s t r o j o w y m , g o s p o d a r c z y m , j a k i u r b a n i s t y c z ­
n y m . T a r n ó w , m i a s t o r o z w i j a j ą c e się p r z e z s z e r e g s t u ­
l e c i w c i e n i u f e u d a l n e g o pałacu, w o k r e s i e k a p i t a l i z m u
s t a j e się w a ż n y m o ś r o d k i e m g o s p o d a r c z y m . T u z n a j ­
d u j e się j e d e n z n a j w i ę k s z y c h w M a ł o p o l s c e ( a l e d y s ­
k r e t n i e z a m a s k o w a n y ) ośrodek p r o d u k c j i m a n u f a k t u r y .
N a t l e b e z g r a n i c z n e g o w y z y s k u z a t m d n i o n y c h w .prze­
m y ś l e p r a c o w n i k ó w r o z w i j a się w T a r n o w i e o ż y w i o n y
r u c h r o b o t n i c z y , znajdujący swój w y r a z w zawziętej
w a l c e p r o w a d z o n e j p r z e z szerokie m a s y pracujących
pod k i e r u n k i e m Polskiej P a r t i i K o m u n i s t y c z n e j .
N i e m n i e j c i e k a w i e . p r z e d s t a w i a s i ę przeszłość h i s t o ­
r y c z n a wisa p o d t a r n o w s k i e j , która, p r z y g n i e c i o n a śrubą
pańszczyźnianego u c i s k u , b u n t o w a ł a się p r z e c i w p a ­
n o m , czego p r z y k ł a d e m b y ł r u c h J a k u b a S z e l i . Gdzież,
jeśli n i e w t a r n o w s k i m m u z e u m , p o w i n n y być z e b r a ­
ne i u w i d o c z n i o n e materiały stawiające „rabację" w e
właściwym świetle, w o l n y m o d zafałszowania przez
reakcyjną histoiriozofię.
N a l e ż a ł o b y r ó w n i e ż w jakiś sposób zapoznać z w i e ­
dzających m u z e u m iz r o z w o j e m życia k u l t u r a l n e g o T a r ­
nowa.
Istniała t u przecież k i e d y ś „ f i l i a " A k a d e m i i
K r a k o w s k i e j i j e d n o z n a j s t a r s z y c h w byłej G a l i c j i
gimnazjów, z którego wysało w i e l u l u d z i g o d n y c h w y ­
m i e n i e n i a ( m . i n . Brodziński). R o z w i j a ł s i ę t u p r z e c i e ż
jakiś . r u c h a r t y s t y c z n y . M i a ł T a r n ó w s w o i c h m a l a r z y ,
g r a f i k ó w , n i e w i e l k i c h w p r a w d z i e , a l e zasługujących
n a t o a b y w m i e j s c o w y m m u z e u m znalazły się i c h
prace.
Osobne zagadnienie s t a n o w i p r o b l e m bogatej i zróż­
nicowanej
ludowej
k u l t u r y w s i t a r n o w s k i e j , którą
obecnie reprezentuje symbolicznie parę f i g u r e k g l i n i a ­
nych,
wykonanych
przez garncarza z Rzepiennika
Strzyżewskiego,
a u s t a w i o n y c h w sąsiedztwie M i ś n i
i Korca.
Ze o k o l i c e T a r n o w a stwarzają możliwości o p r a c o ­
wania
interesującej
ekspozycji, opartej n a d o r o b k u
k u l t u r y l u d o w e j , świadczy czasowa „ W y s t a w a t w ó r ­
czości m a l a r e k w i e j s k i c h P o w i ś l a D ą b r o w s k i e g o " , z o r ­
g a n i z o w a n a w M u z e u m m i a s t a T a r n o w a w e wrześniu
1954 r . p r z e z k r a k o w s k i e M u z e u m N a r o d o w e .
Wystawa ta, bardzo starannie przygotowana, daje
r e t r o s p e k t y w n y przegląd m a l o w a n e k z Powiśla D ą b ­
r o w s k i e g o , począwszy o d p i e r w s z y c h l a t bieżącego s t u ­
lecia
( z b i o r y Hecfca),
poprzez czasy międzywojenne
( z b i o r y T . S e w e r y n a ) , d o czasów współczesnych, k i e d y
imauowanka, j a k i w s z y s t k i e dziedziny s z t o k i l u d o w e j ,
otaczana
opieką
Państwa
Ludowego,
rozwija
się
i wzbogaca, wychodząc z ciasnej i z b y w i e j s k i e j i p o ­
szerzając d o r o b e k k u l t u r y n a r o d o w e j .
E k s p o n a t y z g r o m a d z o n e n a t e j w y s t a w i e świadczą
o interesujących p r z e m i a n a c h , j a k i e przeszła m a l o w a n ­
k a Powiśla Dąbrowskiego — o d a b s t r a k c y j n y c h p i e r ­
w o c i n s p r z e d p ó ł w i e c z a d o c o r a z b o g a t s z y c h , .ale i c o ­
raz bardziej grawitujących .ku r e a l i z m o w i m a l o w a n e k
współczesnych. W szeregu f o t o s ó w p o k a z a n o rolę, j a k ą
m a l o w a n k a spełnia w s w y m w ł a s n y m środowisku, n a
w s i , j a k o d e k o r a c j a zdobiąca ściany i z b , p i e c ó w i .po­
wał, a także z e w n ę t r z n y c h ścian b u d y n k ó w g o s p o d a r ­
czych.
P r ó c z m a l o w a n e k o c h a r a k t e r z e ściśle d e k o r a c y j n y m
znalazły się n a w y s t a w i e o b r a z y o t e m a t y c e f i g u r a l n e j ,
bądź t r a d y c y j n e j , o treści r e l i g i j n e j ( j a k n p . „ S w . B a r ­
b a r a " Z o f i i B a r a ń s k i e j ) , b ą d ź też współczesnej - ś w i e c ­
k i e j , n a w i ą z u j ą c e j n i e k i e d y d o ciężkich p r z e ż y ć z c z a ­
sów o k u p a c j i (np. obraz L e o k a d i i K o s i n i a k p t . „ W y ­
pędzanie d o o k o p ó w " ) .
W y s t a w a m a l o w a n e k . p o t r a k t o w a n a została w s p o ­
sób p r o b l e m o w y . W k i l k u n a s t u u m i e j ę t n i e d o b r a n y c h

e k s p o n a t a c h z a l u s f a w a n o próby w y k o r z y s t a n i a u t a ­
lentowanych m a l a r e k wiejskich w dziedzinie p r o j e k ­
towania
w z o r ó w n a t k a n i n a c h c z y f a j a n s i e (działalność
Instytutu Wzornictwa
Przemysłowego), próby u p o wszechmenia malowanek w formie d r u k o w a n y c h b a r w ­
n y c h .papierów n a ściany ( w y d a w n i c t w a C P L i A ) . D z i a ł
t e n uzupełniono f o t o g r a f i a m i w n ę t r z , z d o b i o n y c h p r z e z
m a l a r k i z Z a l i p i a , między i n n y m i znanej j u t dziś w
różnych ( p u n k t a c h k u l i z i e m s k i e j b a w i a l n i dziecięcej
ze s t a t k u B a t o r y .
Eksponując dzieła m a l a r e k z P o w i ś l a D ą b r o w s k i e g o ,
n i e z a p o m n i a n o również o s a m y c h a u t o r k a c h . Prócz
l i c z n y c h zdjęć przedstawiających j e czy t o w d o m u
p r z y p r a c y , czy w różnych k o l e k t y w a c h , malujące s w e
f a n t a s t y c z n e k o m p o z y c j e roślinne, z n a l a z ł y s i ę t a k ż e
d w a o l e j n e . p o r t r e t y , p r z e d s t a w i a j ą c e zasłużone m a l a r ­
k i z a l i p s k i e — F e l i c j ę C u r y ł o w ą i F e l i c j ę Kosindakową,
ubrane w stroje ludowe.
W y r a z e m z a i n t e r e s o w a n i a , z j a k i m s p o t y k a się d z i a ­
łalność w i e j s k i c h m a l a r e k n a P o w i ś l u D ą b r o w s k i m ,
j e s t s p o r a już i rosnąca z d n i a n a dzień
„literatura
p r z e d m i o t u " . Licznie artykuły, j a k i e n a t e n t e m a t u k a ­
zały się dotychczas
w
wydawnictwach naukowych
i p r a s i e , z g r o m a d z o n e zostały
w
g a b l o t k a c h , dając
ś w i a d e c t w o p r a w d z i e , ż e s z t u k a l u d o w a przestała j u ż
b y ć u n a s twórczością a n o n i m o w ą .
C i e k a w i e i d o b r z e „ustawiona" w y s t a w a zyskałaby
n a w y r a z i e , g d y b y d a t o się ją z o r g a n i z o w a ć w w i ę k ­
s z y m l o k a l u , co umożliwiłoby
r ó w n i e ż podkreślenia
tła, n a k t ó r y m .powstało m a l a r s t w o d e k o r a c y j n e P o ­
wiśla Dąbrowskiego. F e n o m e n a l n y rozwój m a l a r s t w a
ściennego n i e m o ż e b y ć d l a z w i e d z a j ą c y c h w pełni
zrozumiały, j e ż e l i n i e p o k a ż e się, że w y r o s ł o o n o n a
b o g a t y m podłożu m i e j s c o w e j t w ó r c z o ś c i a r t y s t y c z n e j ,
w y r a ż a j ą c e j s i ę nip. w z d o b n i c t w i e m a l o w a n y c h s p r z ę ­
tów, r o b i o n y c h w p o b l i s k i m Żabnie, czy w b a i r w n y c h
haftach.
W y s t a w a ilustrująca d o r o b e k a r t y s t y c z n y „ s w o j e g o "
r e g i o n u (Powiśle Dąbrowskie od d a w n a ciąży w k i e ­
r u n k u T a r n o w a j a k o najpoważniejszego w t y c h s t r o ­
n a c h ośrodka g o s p o d a r c z e g o i k u l t u r a l n e g o ) izostała
p r z e z m i e s z k a ń c ó w m i a s t a i o k o l i c y przyjęta z d u ż y m
z a t o t e r e s o w a n i e m i życzliwością, zwłaszcza że z o k a z j i
o t w a r c i a w y s t a w y z o r g a n i z o w a n e zostały d w i e p r e ­
lekcje — jedna d l a m i e j s c o w y c h plastyków, d r u g a d l a
n a u c z y c i e l s t w a — n a k t ó r y c h m g r M a r i a Woleńska
zapoznała słuchaczy z z a g a d n i e n i e m m a l o w a n e k l u d o ­
w y c h n a Powiślu Dąbrowskim.
Wystawa
twórczości
malarek
wiejskich
Powiśla
D ą b r o w s k i e g o , będąca p i e r w s z ą w d z i e j a c h m u z e u m
t a r n o w s k i e g o ekspozycją poświęconą m i e j s c o w e j s z t u c e
ludowej,
s t a n o w i p e w n e g o r o d z a j u przełom, świad­
czący, że m u z e u m w e s z ł o n a d r o g ę o d d a w n a o c z e k i ­
wanych przemian.
Z a r ó w n o n a w i ą z a n i e k o n t a k t ó w z publicznością p r z e z
o d c z y t y , j a k i interesujący t e m a t w y s t a w y — s p o w o ­
d o w a ł y , że f r e k w e n c j a z w i e d z a j ą c y c h w y s t a w ę , osiąg­
nęła n i e m a l 40°/o n o r m a l n e j f r e k w e n c j i r o c z n e j . Ś w i a d ­
c z y t o , źe ściślejsze p o w i ą z a n i e e k s p o z y c j i z lokalną
problematyką
mogłoby
poważnie przyczynić się do
p r z e z w y c i ę ż e n i a obojętności, j a k a m u z e u m d o t y c h c z a s
o t a c z a . T r a f i a n i e d o s e r c a i umysłu z w i e d z a j ą c y c h p o ­
p r z e z r z e c z y b l i s k i e i bezpośrednio l u d z i z a c i e k a w i a ­
j ą c e n i e j e s t zresztą rzeczą n o w ą . Z p o w o d z e n i e m s t o ­
sują t ę m e t o d ę l i c z n e m u z e a r e g i o n a l n e , k t ó r e w y k o ­
rzystując l o k a l n e z a i n t e r e s o w a n i a , p o t r a f i ł y słać się
a k t y w n y m i placówkami
k u l t u r a l n y m i , skupiającymi
koło s i e b i e l u d z i z a r ó w n o m i a s t a , j a k i w s i .
Rss.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6486" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6466">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a95a174e06882ad6def1bed5b9977cae.pdf</src>
        <authentication>9d343eff63421aeafcecc3138d79fbc2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77177">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1841</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77178">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77179">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1707</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77180">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77181">
                <text>LUD 1982 t.66, s.319-358</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77182">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77183">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77184">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77185">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77186">
                <text>IV. RECENZJE, PRZEGLĄDY WYDAWNICTW

Lud, t. 66, 198Z

Desmond Morris, The Human ZOO. Dell Publishing
- Octolbe.r U176, New Y&lt;lTk, 5&gt;5. 2,04.

Co., Inc. Fifth

Dell PrirALng

Krcmika'rski obo'wiązek na'ka:zuje pr,zeds,tawiić wydalną wprawdzie 12 lat temu,
lecz dotąd niestely ni,eznaną polskiemu c:z)'itel'nikowi książkę Desmonda M,:&gt;rr.isa.
Brytyjski zoolog, antropolog, biolog i iilozof średniego pokolenia znany jest w Polsce przed wszystkim
jako autor przetłumaczonego
przed laty na język polski bes'tse1lera Naga małpa. Dwie inne joego prace - Manwatching.
A FieLd Guide
to Human Behavior
(1977) oraz Gestures. Their Origin and Distribution
(1979) omówi·olne zostały w innym miej.s.ClIl. Kolej więc teraz na słów kilka o The Human
ZOO.
Podobnie jak Naga małpa, jest to książka przeznaczona dla szerokiego grona
c.zy:telf!Jków. Ju~ w momencie pierwszego wydaJnia (1.969) c:ieSiZyła s.ię nie mnJejszą popularno·ścią niż w.s·.po·mniamaNaga małpa, toteż battlzo szY'biko uznana' zoslała za klasyczną pozycjt; anglosaskiej literatury
z gatunku "non-fiction", doczekała się kilku wydań kieszonkowych i entuzjastyc:my,ch recenzji w prasie światowej. "Des.mo,nd MOI1I1isjak z:wylcle znak·om.ity, dowcipny i prowokujący"
- pisał
"Boston Herald Traveller". WtóT'Ował mu krytyk piszący· dla ,.The NelW York
T,imes": "C .. ) bardzi&lt;ej ambitna i zmuszająca do refleksji niż N aga małpa, niezwykle abso,rbuj'l'ca i wnikliwa (... )".
O czym lraktuje omawiana praca i stąd j·ej tytuł - The Human ZOO? Tyrt;uł
zr-odził się z reflek;sji nad popu.la·r.ną angielską przenośnią "concrete jUlngle" (bctonowa dżungla); odpo,wiednik polskiej "betonowej pus'tyni". "W normaInyc.h warunka'clh - p:i'SJzeMorra's - żyją'c we właśeilwym sobie' śroooiWisku natural,nym dzikie zwierzęta nie okaleczają si~, nie uprawiają
samogwałtu, nie atakują własnego
potoJns,tw.a, ni'e miewają wrzodów na żołądku, nie zostalją fel)'is;zysJI.ami;nie cioerpią
na otyłość i nie łączą się w pary z przedstawicielami
własnej płci, ani też nie
popełniają morderstw (... ). Zwieflzę zamk:ruięt,e w klatce w ogrodzie wologilCznym
daje dowody wszysitkioch wyż·ej wS'pomnia.nych nieprawidłolWości, któr.e tak dOIbrze
2lrJamy z ohsemolTacj'ipr.zedistaw,ideJi na:S1Jegowłasnego gatunku. Nie jest w,ięc miaSito bell,onorwą dżunglą, lecz ogrodem za,olo,głoznym pl'zeznaczonym dla homo ,;apiens" (s.. 11).
Treść oma,wianej ksiąiŻ.ki Z31wa.l1tazosltala w siedmi.u ro;zdziała.ch i poprzedzającym je krótkim ws&lt;tępie, lciór,e skłaidająsię
na ,.historię wSlpókzet3ne:go crz.łolWj·eka, his,tor'ię, kltóra jeslt nilclzy;minnym jak OIpolwieŚociąozmaganiach gatunku ludzki'ego ze skultkami po'Slę;pu naui\{JOwego,teohnkznego
i cywilizacyjne.go".
Omówiwszy po krót&lt;Cewydarzenia i procesy, które dOPu-olwald,ziłyczłolWieka na
l Tomasz
Goban-Klas,
Porozumiewanie.
się bez słów. "Przekazy
i Opinie",
No 2, 1980, s. 155 - '158; Elżbieta Goździak, "Lud" t. 65, 11981,s. 302 - 304.

�320

Recenzje

obecny stopień,I:D!Z&gt;;'Zo.ju.i w:y~czyly
war~T1!q) spolectne,; \v jakich przyszło mu
żyć, przeprowa:cfz1i Móri:iś - szczegółową
analizę zarówno tych wzorów zachowań
człO'wieka, k,tóre umo,Ż!liwiły, mu przYlstosowanie :;,ię do życia w 1udiik,im ZOO, jak
i ty,c,h, które zako,ńczyły się niepowodzeniem,
W centrum uwagi a,utora pozostaje
pr:r.ez cały czas na.pięci-e istniejące
pomiędzy biologicznym
i kultu,wwym
dZl'21d.zlC'tJwem rodzaju lu,d:zkiego, ujawniające
się w próbach zaspo,kojenia
pod:siawol\vych
potrzeb
i dążeń człowieka;
chęc.i domin,acji i osią.~nięcia mo,ż1i.wie nahvyższego
statusu społecznego, dążeniu do osiągnięcia satysfakcji
seksualnej,
potrzebie' obrony s,iebie saml'go, swojej rodziny i plemienia, którego j,e5't członkiem, PO't.rzeby te
s&lt;) podstawową
częścią naszego dziedzictwa
biologicz,nego, nie ma w nich nie
;sztucznego lub nienatUralnego.
]\,ilorris nie kaze się nam ich wstydzić, bądź je
ukrywać. P:róbuje jedynie wskazać na cen&lt;: jaką musimy płacić, aby je za'spokuie
.,Mężczyzna dążący za ws'zelką cenę do osi,)gnil:cia wysokiego statUS~1 spole::7:1eg(l.
staje się mimo woli niewolnikiem
zjawiska
mimikry
(upodobnienie
się zwierzęcia "bezbronnego"
do gatunku
"uzbrojonego"
~ przyp. E. GJ. i w konse:.;:wenqi
zaniedbuje
rodzinę. Sytuacja
taka zmusza jego partnerkę
do przej,ęcia na siebie
luli ojca. Podjęcie takiego kroku stwarza szkodliwą dla psychiki dzieci atmosferę
w domu, któlra m'(lż'e z kolei łatwo WYP&lt;lCZYĆ
ich WhllSmj toż::;::mnść ~e~ci.ualne1.
Dziecko spostrzega bowiem, że ojciec utracił pr;,;ywódczą rolę w rodzinie. Fakt, że
poświęCił ją na korżyść dominującej
pozycji na zewnątrz rodziny, nie ma prakty'&lt;:z;D,icż&lt;:dnogo lub niewielkie
z.na.czenie dLt malego dziecka (. .. J. Naiwe,t :ita,rS7.e
dz:i~'ci, któ,r'2 znajq reguły gry i s.zC'zyc::} się G3iągni~ciam.i
ojt:a, uWC:lżają Je za m&gt;
nimal!1ą rekom.pe!1swtę b.raku jego &lt;l,ktywnego Gddziaływ~nia na ie'l życic'_ Punlim;,
.:·1)snącego ciągle znaczenia
w świecie zewm;trznym,
ojciec może btwo
~tać ~ię
p.rzedmiotem żar'tbw wias,rlcj rodzi;lY.
Ta.ki cbró;t rzeczy ics,{ niezro)::Llmiały dla na.;zego bolu:tera,
rzlonka";'..lpE'f-p~cTr1ienia. JD.kic to, prz.(-::~ic7. prZl't:;'tJ"zegał
\vszystkicl1
reguł, a coś tu Di':: gr',Ci
\Vy:rn~~'sallia ludzkie,6o ZOO są ni·C'z,wy~..::le
o-;&lt;rut::c. 1'\.100 pOrlo·:.:irny po.r':~~&lt;:f~i prL~;i·~Y"\\·~~my rOlZctz.:l.rc~~...vł1:r!ie,
a·lbo \vyg.fy·vv8.my
i tr~citny
ko.ntro,lt; nad WL1.';&lt;~·1&lt;1
r0Jzii;~~.
CD gorsza, możemy i przegrać,
i uhacić panowanie
nad rodziną"
(s. 59 - 60).
t

(;;u.p~tą

?vice'ris nie

był':".iby

je~:l:n.ak

plóbuje

je-:J:i.:',i.c \v;;kaz,a(.

że

istnieją

Z.':~11icćprav,1dz.;wq naturę
;~~~.:l'1\V

tyn1

S:ugefO\Vi::.ć,abyśn1y

kl'Lyczeć:

"Cofnij

róż'ne

się,

spos,oby

;;'ra,c.zy bior'łcych

\Vyd~ijt.~·iic pGlrnó-c)}

pc"i'i,nr:i~rny,

g~:'\Vac W grze z życoiern.
.7,~,s.tksi:);~I"l M.órri 'i p:;zycją

,l

siG

zatrzyrnali

zmierzasz
gfy

i jeśli

ku

;Lylko

w lliej udział
przynJ.jn1nicj

v,;

na;:;zyrn

katastrofie!".

l·Oz.\v,·\i~J

SLlra

PQlt.L-d'i;~ny lc-picj
(The

od

IIurno.n

CZ:I.SU du

ZOO
cz..a~u,

siG
l...::l&gt;

;;';)
\vY-,

n:iewąl,pliwie bardzo int'cH;,.;uj,tC&lt;\ i frapując,,!, Cóż
hunach
cZ:.lsopisma
etnograJ-irzncgo,
sku,ru
':&gt;~·L·':'-,~~::ir;.\V2..rlC
są \V r:i~-j z~lchowania
ludZi~ie
vvidzianc oC'zyrna z.oolo·,~~a? Odi;&gt;o,\viel:/.i na to pytJnie
są przym:.jmniej
dwie. Po piel'w~ze, uprawiana
przez Morris::.
dz;edzina -- etnologia ~ jest w moim odczuciu niezwykle płodna poznawczo dla
had"iń a,ntropol~gic?nych.
Analiz'ując bowiem wrodzone
zachowania
różnorodnych
g'l'~U.L;';ÓW zw;ierzęcych (w tym człolwiekaJ wyjaśr;ić moż.emy. przynajmniej
d~) pewtHego
stopnia, skłonności do określonego typu zachowa!l. Od]:Jowiada wiQc na często
\vpr;:nvdz.ie s'LJ.\vian·e przez etnografó-vv lecz z re~uly poz:Yci1;,nvionebez odiJ~}'""iedzi,
pyt,mic "Dlac,wgo?".
Po drugie, The Human ZOO jest dOL,kC]I{l:t1ym
prąkładem
sWć)iste'go s-tylu pilS.,Y,'stwa nauk'OIwego: bardzo potoezy;;tego,
p(~pularyzJtor.;kil"go
i przecie w.&gt;lzy:;tk;im interes'ująeego.
Jest on wynikiem
określonego
~po:.mbu uprawiemia nieuki wbścr.wcgo
uczonym
ang'] (}"as.kim, który podkreśla
bardzo silnie
,'poleczną funk'cj;; nauki.
EL:bieta Goździak
jC':;i~::'lk

uZ;.-l:suldnia

Jej

OlYłÓ'\ivienie

na

�321

Recenzje

Adam Paluch,
Naukowej"

Obszary

kulturowe

i Oceania, kultnry
Wydawnictwo Uniwersytetu

Aus:ralia

Wrocław -

PacYfiku,
tradycyjne

wydane
z okazji Sesji
i dziś", 1-2 XII 1979 r.,
ss. 44+2.

Materiały

wczoraj

Wrocławskiego,

Podtytuł wskazuje na sprawozdanie z sesji naukowej, na co jednak broszura
jest za mała. Poza Adamem Paluchem w bros·2Jurze występuje
jesLlicze na:z..wisko
allli',orskie: Maria Wr,ońs.ka.
W artykule "Zróżnicowanie kulturowe Australii i Oceanii" podana Jest chronologia zaludnienia Oc-eanii, która zasługuje na uwagę. Czytamy np., że ok. r.3500
pne pojaIWiła się w Indonezji ku~tu'ra ok1rągły,ch toporów (s. 17}, k;1:órą nny:wa się
też Protomolajami. Był to lud rolniczy budujący łodzie (Wilhelm G. Solheim, New
Light on the Forgetten
Past, "National GeogT3phic", Mar.ch 1971, s. 339). Z plastyki
można wnos1ić, że były to łodzi,e t r2JCirrlOlWe,
które nadaiWały się jednak da żeglugi
oceanicznej.
W artykule MaTii W,rońskiej "Nusanrtara" czytamy, że ludność austronezyjska
pojawiła się ..;; III - II tysiącleciu pne (s. 22), co jest niezgodne z deklareją reda,kto,ra tomu na silr. 18, który łąiczy ekspulllisję austvonezyj:ską z epoką brązu
w latach 1500- 700 pne. Osobiście uważam, że krył się za tym chiński handel malaj'Slką cyną, i· że Austmnezyjczycy
budowali pirogi bojoiwe, które zepchnęły łodzie
trZJcinoiWe do oonządku pogrzebOIwego i rejsów mOnSlunowych (Juliusz P:r&lt;llwdzi.c,
Lódź "Ra" zatonęła, "Ty'godnik Powszechny", 17 VIII 1969 r.), Powstanie gałęzi pol-inezyj'skiej w rodzinie ausrtronezyjsk.1ej pTzypi9uje się 'l1aitomiasrt wpływolwi meksykańskiego
języka nahua
(Tadeusz Milewski, Pochodzenie
ludności
Ameryki
Przedkolumbijskiej
w odbiciu językowym,
"Etnografia Polska" X, 1966, s. 278) i Sesja
winna rozwar'Lyć czy miąlo to jakiś związek z pojawieniem się ku1rtury megalityc.zll(j na Tonga i Mar'kizach, skąd zaczęła się ekspansja
polinezyjska.
Juliusz

Ingehorg
Sachsen

Prawdzie

Weber-KeUermarrm, Zu-r Interethnik.
Donauschwaben,
Siebenbu.rger
Nachbarn,
Suhrkamp Verlag, Frankfurt
am Main 1978, S·S. 399.

'Und ihre

Wbrew ternu, co mogły by sugerować dane bibliograficzne, nie jest to pozycja
au;tol'.5lka, lecz rodzalj antnllpO'logii problemowej. Składają się na nią te.ksty ponad
:W autorów poczynając od schyłku XIX w., problemowo
skomponowane
i opatrzone komentarzami wiążącymi. Zagadnienia ojczyzny li obczyzny, swoich i obcych
~ ich sqsiedztlwa, a zwłaszcza ZJmian kul'tiU'TYłudowej w wu,runkalch zamie.srz:kLwarua na pograni'czach etni,oznych i w obcym moczeniu stanowią zakres problemowy
pracy. ZakI'es przedmiotowy obejmuje na,tOlmiaJstprawie wyłą'C1Zniehi's:torię i kulturę niemi€!ckcilc:hskupisk na'rodowośd-o.wy,ch w JugosłalWii, na Węgnz.ech i w Rumunii (SiadJmi:ogród). W ten sposób dzieje i znaczenie k;ultJurawe niemieckkh
grup
na'rodOlW-ościowych rOZJWa&lt;żanesą w warurrJ~ch całkorwi,cie poZJbaWiionyc:hkon,1rowersji o zasię,g terytorium
etnicznego, kontrowersji
właściwych
obszarom pograniciZnYlffi,a całkowicie bez.przedunió'towYlch w syrtualcji oczy,wisi.ego al1ochltoni:zmu.
KODlse!k:wencjąta:kiego ujęcia jest mo&gt;żliwość szerokiej dokumenlt:acj:i kuTturotwó-r&lt;:lŻej mli omalwd:anych niemieckiiCh sk'llpis,k pI"lZyr6WlIlOlCzesnymuniknięciu
podejrzeń o nacjonaListyczny aneksjonizm.
21

"Lud"

-

tom 66

�322

Recenzje

Zestawione w recenzoiwanym tomie teksty ułożone są w s.zeSCJUrozdiLi::lłach.
Wstęp obejmuje kilka ogólnych uwag o swojskości i obcości w warunkach Europy
P0judn.iowo-ws,chodniej.
Dalej prz,eo,slta,wione są teksty
po,święcOll1e współżyciu
grup clnucznych na tym ohs·za.rze bezpośrednio
przed l wojną ś,wia&lt;t&lt;JIWą,
a następnie teksty międzywojenne, w tym i hitlerowskie, określone jako "ideologizacja
pojęcia wysp językmvycl1" (Pojęci,e SprachinseL
ozna.cza zn3Jne z teo,rii narodu pojęcie g'flWpy języ'kowej, ale za.mieS'zJkującej w zwaI1tym skupisku przesil.rzennym).
C;zJWa I1tydział przedSlt'aJWia rO;zJważall1lia
na temart związkó&lt;w om.8.lwianej problematyki z badaJll,iami nad "wypędwnymii" podjętymi po II wojnie świartOlWej,Dopiero
po tym rOiLd:ziale na'Stępuje fOzd,ział pr,z,edlS&lt;talWiającyro7JWażaniia kryty.czne dotyczące różnych "ideoJ.ogiazmy,ch" ujęć problema1yki
i postulaty
jej rehLtywizacji.
Tom koń,czy oibs'l.erny, Oibejmują'cy bJ'ilsko poł'owę książ'kii dział złożony z teks,tów,
których celem jest przedstawienie
różnych przykładów
badaJl stosunków interetnicznych
i ograniczenia
uprzedzeń narodowych.
Wśród autorów tekstów w,iekszość stanowią Niemcy związani urodzeniem i pJ:acą z omawianymi terytor,iami;
jClS&lt;t
teL. dwóch autorów węgierskkh, rumuJlski i słoweJlski.
Lektu'ra 'lej ksiązki je.s.t z pewnością interesują,ca i zapladniająca,
c,hoć t'rudno
byłoby o jakąś jednoznaczną
ocenę. Pozytywne wrażenie sprawiają
komentarze,
starające
się przedstawić
krytycznie
elementy niemieckiej
megalomanii
narodowej, względnie próby rozciągania na niemieckie elementy kultury znaczenia przeslanki ogÓ'lnónaTOOQ1W,egO,
czy nawcl pań'SltIWOiwego
stanu posiadania. Gdy w ana,]i:t.ie zawarstwień historycznych zabrakło takich składników jak najazdy, rzezie i rabunki, j-esteśmy sikłOllmiz całym zainrt.eres·Qlwaniem i zf.OrzJUmieniemwnikać w znaczenie rozróżnienie
pomiędzy
pry'Warjmą ojczyzną
(Heianat)
pomiędzy
obcymi,
a ideololgi'aZną oj.czyzną natrodu (Vater:Land).
lnteresując~
są próby zestalwieJl.
a nalWet redukcji róŻln,ic narodowości.Qlwych do różnk społecznych, ekonomicznych
itp. Cenne wydaje s,ię również zwrócenie uwagi na SytU&lt;lICję,w któTej świadomość
narorloiwa grupy naTo&lt;dolwo'ściowejw obcym otoczeniu ks:zitaitować siG zaczyna już
w wa'flunkalch zamieszkania pOIza krajem rodzinnym i nieomal jedno.cześ,n~e z narastaniem
ślWiadornoś'Ci MrOldowej teg.o na'l"oo-u.,wśród którego żyć im wypadło.
Ciągle jednaik nie mo'ma 'oprzeć się wrażeniu, że te same amal:izy byłyby ,)dbieraneinaczej,
gdyby na opisywanych terytoriach infiltracja państwowości niemiecki,ej 'wy;pnze&lt;llzała inflitrację narooolW'o,ściawą i że taka ,odmienna recepcja byłaby
w pełni usprawiedliwiona.
Dlatego, ,gdy tekSty zahaczają o problemy ziem czeskicIli słoJWalClcich,ailbo polsiki'eh ziem za,chodnich - slta,ją s'iG o wiele mniej przekO'l1ywająoo.
Mimo woli odbiorca z naszego kręgu kulturowego za'czyna stawiać sobie pytanie, jakie przy;c,zyny legły u podłoż.a faktu, że miJmo tak bogaltej i owocnej wymiany ku'ltur,olW.ej, jakiej tu nie s.z:czędzono 'dQ~Ulmenta'cji, więkiszo'ść opisy,wany.ch
9ty'ków narod,olW'o§ciowyc'h zrodziło po,waźne kO'nflikly, me tylko UprizedZJcnia. Na
pyta'nie t'o właściJwie nie znajdujemy
ud:polwi('ld,z,iw tek.śde książk,i. Czy jedna.k
nie mówi o czymś sam sposób, w jaki została skomponowana?
Zwróćmy uwagę, że dla więkSiZości auilo,rów punktem wyjśda
rO[llwa:i..ali.
jest
bardziej nien'liecko,ść kOlloniSltÓlw(i to na:wet mimo tego·, ż'e samookTeślają się oni
~nicznic jako Sals,i, clzy Sllwabi), niż na.r,odowość ludnośd, wśród której żyją. Ba,rdziej Ziwr·aJCasię ulWa,gę na utrzymywa,nie s.ię odrębności gro'p niemieckich, n,iż na
stoJpień i zakres ich alS)'imila:cji do orto'cZienia,bardziej na układ oidnielsien,ia two.I1ZOny przez niemiecką ojczyznę ideologiczną, niż na objawy .integracji w osobną grupę narodowościową
poza własnym narodem. Autorom w dalszym ciągu nie wydaje się być bliską teza o tym, że emigranci posiadający
poprawne możliwości
l'Q7Jwoju na własnym terytorium
etni·cznym i w ramach własnej paJlst;woiwości
l

�323

Recenzje

muscZą zagranicą wybierać pomiędzy po,wrotem do kraju a zgodą na asymilację,
)J:ie jeSit to takie oczYIWi'Stew wypadku ugruPQlwania zaimieslzkałego wśród obcych
od wi'elu pokoleń, a~e i wteldy pełtne przyjęcie możliwości ekspansji
n arotdOiW
ej
przy ponlOCYprzesq,c,ze(pólwnie wy:daije się możliwe.
W sumie jednak ot,rcZY1maHśmyksiąż'kę inspirującą,
a wiele sposobów analizy
rodzaju,
zakTesu i efek'tów wcZajemnych wpływów
kulturotWych wartych
jest
ó-lzcZiegółnejUJWalgi.
Krzysztof

Zofia Staszczak, Pogranicze
polsko-niemieckie
Poznań 1978, UniweI1Sytet im. Adama Mickiewicza
na nr 8, ss. 161.

jako

Kwaśniewski

pogranicze

etnograficzne"

w POZlI1aniu. Ser,ia Et,nograrficz-

Kierunek zainteresowań
badawczych
Zofii Stasz1czak wyznaczyła
jej
pierwsza publika,cja, wydana w 1964 roiku w Instytuc,ie Śląskim w Opolu, a miano"Nicie Ślqska forma obrzędu Marzanny
i Gaika na tle porównawczym.
Już wówczas drogą drobi&lt;llzgOowejanalizy poszczególnyc'h cech obrzędu usta,lała elemen'ty
typowe dla obrzędoV\\oś'ci słowial1skiej. A spralwa nie była taka pro.sta, skoro zwyczaj obnoszenia i niS'ZJozeTIiiakukły symbohzującej
zimę-śmierć
oraz chodzenia
z zielonym drzewkiem sięga rodowodem czasów pogal1skich, gdy obejmował swym
zalSięgiem pra,wie całą Europę. Wyróżnienie więc cech tYPolwyC:h clila obrzędowośiCi
słowial1skiej wym3Jgało żmudnych badal1 pO'równawlczych. Kontynuując
je pr:zez
lata zbierała Zofia Staszczak kolejne etnograficzne przesłanki do wyznaczenia pogranicza etnogJ'aficznego, publikując wyniki swych badal1 w czasopismach specjalistycznych. I oto atrzyma1iśmy OIWO'C
tej pra,cy, monograf,ię pt. Pogranicze polsko-niemieckie

jako

pogranicze

etnograficzne.

Kolejne przesuniQcia granicy
zalchodniej pal1s!1Jwa pals,kiego, determinujące
między innymi burzilrwe dzieje spcłec'znoścoi zamieslikującej
d3Jwne ziemie pias'to,wskie, nasilająca się z wiekami walka żywiołu polskiego i niemieckiego (od naturalnej asymilacji do przymusowej germanizacji) - oto .główne zawiska wyznaczające
specyfikę pogranicza polsko-niemieckiego.
"Istotną cechą każdego pogranicza jest
to - stwierdza Zofia Staszczak - że stanowi on obszar k o n f r o n t a c j i i p r z em i e s z c z e n i &lt;l: różn,ych zjawisk (... ) Gra:nrce, w rezljl&lt;tacie 5wo'jeg o przebiegu,
wyznaczają pogranicza (jako sfery znajdujące się w ich sąs,iedZitlwie), aile nie warunkują
ic'h pow'5itania". A zatem usta,lenie o'wyc.h czynni'kÓiw, k,tóre decydują
opoIWstaniu .po,graIlli!c,zyetnic'zmych, s:talje się jednym z celów m:J:rlJograrfii.
Jak udowadnia autorka, pos~użenieiiię
jednym tylko kry,terium
(terytorium
narodowego, języka, wyznania lub świadomości odrębno'ści narodowej) przy określeniu specyfiki pogranicza
pols'ko-niemieckieg.o
nie oddalje całej złożonośc,i tej
problematyk.i. Co więcej, często może prowadzić do mylących wnios~kÓ'w. Cechy
pogranicza wynikają z kOinkreltnej, hiJstorY'cznej rela,cji is,tn:iejącej po',między ugrupowaniami &lt;-"1;niJClznymi,
i dlatego dopiero zastos'owanie kryterium
odrębnoścI kultury po:zwala w pełni na 'do:kładne określenie po,granicza etnic.Zinego.
W warunkach
nieustannego
zagrożenia, w jakim znajdowała
się społeczność
polska na ziemiach pograniocza, istot'nymi elementami spajają'cymi "prócz wspólnoty
mowy, była. wspólnolta oby,czajów, skodyfikolwana
w prawie zwyciza'jolwym oraz
siła tradycji". I z drugiej strony za'cytujmy da:lej: "Im ba'rdziej his,to'ryc.zny
i

21*

�324

Recenzje

proces relalcj'i między narodctmi zwracał s.ię przeciwko danemu narodowi, tym
głębiej należy poszukiwać jego sąecy:fiki". Kiedy więc POIszczególne elementy kultury tracą swą naturalność
spójności, gdy d)"wersja kulturowa
wypiera każdy
z osobna, a j.c·h no'siciele w wCiwnętrznym rozdarciu nie są w stanie świadomitt
identyfikOlwać się z nimi jako elemeI:tami rodz.imej, nar{~dowej tradycji - w6w.
clZa'Sw pełni wskazana jest oddzielna anailiza tych elementów, a ich rekonstruk.
cja daje obraz elementarnego podłoża kulturowego, na którym dana wspólnota narodowa wyrasta. Można by w przenośni powiedzieć, iż Zofia Staszczak stara się,
poprzez sumienną analizę zjawisk etnograficznych,
dokopać się do arche elementów polskiej kultury etnicznej na ziemiach pogranicza pobko-niemiec'kiego.
Wiele miejsca w swej pra'cy poświQca Zofia Stas:zczak pl'Oblematyce po,granicza jako pnzedmioJto!wi badań e'tnografLeznyc'h. Ta dyskusyjno-,teoretyc:zna
częśĆ'
monografii zawiera bardzo wartościowy przegląd stanowisk teoretycznych, a napisana została w' ujęciu polemic:znym. Omawiając kontrowersje, jakie wzbudza zagadnienie pogranicza kulturowego,
o czym wiąże się między innymi rozbieżny
sposób rozumienia i interpretowania
granic kulturowy,ch, autorka wyznacza zagadnienia, które w tym kręgu tematycznym
powinny zostać na pO/wrót dokładnie
przealllaJi;zclwanC'. Bonadto śledząc technikę
przedstawiania
zjawisk kU1lturowYlch
na mapie podejmuje się przedstawienia w praktyce badawczej sposobu jej realizacji
z podziwu godną precyzją i udo.wadnia, że "można zjalwiska kultury, talk si;)ecyficzne i trudne do karto,grafie.znego przedstawien.ia, sprowadzić do t3.kiego ujęcia,
by mogło ono dostarczyć stosunkowo najwięcej danych do rekonstrukcj.i pogranjjcza".

Ąutor'ka

wykorzystuje
do tego celu dane z atlasu etnolgrafi.c:wcgo At!l!S der
które zebrane zostały w latach 1930 - 1935 (druk: 1936 - 1939,
1958 - 1965). Grupuje
ona po'S:zczególl)-ezjawis:ka kul,tu.ry w cztery zespoły (zwyc.zaje rodz~n:ne, z:wyczaje doroc:zne, niektóre wienzenia Graz niektóre elementy kultury maiterialnej), by na pods,tawie sporządzonych map i s:zerokicih badań porównawczych wszystkich jednostkach
elementów określić je etnicznie. I tym sposobem dane zebrane przez autoTQw A't'la:s'Upo to, by nie wykazywać odrębności kulturowej obszarów położonych na ws,chód od Łaby, naniesione na mapy według
nowych jednostek typologiczny,ch, niosą w punktowyah zagęszczeniach nowe zupełnie treści. Wys1ta,nezy siPojnzeć na mapę nr 38, na której za,znaczo,no nasiilenie
ilościowe występowania elementów kultury związanych z tradycjami słowiańskimi.
Zanim jednak pow:s1.ała owa osrtartnia mapa, wcześniej autorka przeanalizowała drobia!lJgowo i sumiennie wszystkie jednolsikowe el em enrty kulrtury w wymienionych czterech zespołach. Odrębność kulturowa Śląska wyraźnie zarysowała
się w za'kresie zwycizajów pogrzebowych
Graz obrzędów rodzinnych związanych
z weselem. Z kolei z'WY'czaj chodzenia w okresie Godniich Świąt orszaków pf'zebierańców
zaznaJczył się na obszarach położo'nych na wschód od Łaby (zresztą
.1f1iemieckie zalkalzy administraicyjne tępiły ów zwyczaj na Śląsku, Wanmi-i i Mazurach). Albo demoniczny utopiec, którego r,odowód polski potwieI'dzili również uczeni niemieccy. Lub forma kołyski, w której usypiano noworodka, czy tei. instrume.nty, na któryrch grały kapele ludolwe. Po cóż mnożyć przykłady. Ta partia monograd'ii sianiowi niezwykle pOlSjO'llrującąlekiturę. Bo też materiał
PQlTównarwc.zy,
lkJtórym operuje Zof,ia 8taSizC'Ziak,jes't imponują1cy.
iPodejimu:jąlc się w zakońlczeniu pra'cy próby rekonstrukcjli etnogra.fitcznego pogranicza poilsko-niemieckielgo, wskazuje auto'l'ka obszary PoLski Zae:hodniej i Pół1I1OCnejna który,ch występują wyratne
różnice pomiędzy tradyrcyjną pollską kulturą ludorwą a trady'cyjną ludową kulturą niemiecką oraz obszary szczególnie nasycone tradycjami polskimi i słowiańskimi. I choć 'suma owych elementów kultudeutschen

Volkskunde,

�325

Recenzje

ry typowych dla tradycji slowiańsbej
i elementów o rodowodLZie ogólnoe'Uro'Pej~
skim w propor,cj,i do "alterna:ty,wny,ch elementów kultury właś'c1i:wydh dla ludności
pogranicza etniClznego" może dać - zgodnie z przyjętym w nauce po,jęciem tzw.
miernik integracji - to jednak nada mu auto,rka nowe pojęc.ie "miernika trag~c:znego roidarcia".
J'anina

Ma,rcin Kula, Polonia

brazylijska,

Warszawa

Hajduk-Nijakowska

1981, ss. 231

Prac a Polonii brazylijskiej
ukazało się już sporo. Pisali a niej historycy;
wiele mamy też relacji, na ogól mało pogłębionych, a charakterze
reportażowym,
czy pubLicystycznym. Ukazały się także pamiętniki emigrantów z Brazylii i te zaliczyć należy do materiału
najbardziej
interesującego.
Jest
pewnego
rodzaju
przypadkiem, że w krótk,im odstępie czasu wznowiono reportaż Z. Unilowskiego
Zboże w· dżungli
i wydano lokującą się, zdaniem autora, na pograniczu socjologii
i his,tqrii pracę Marcina Kuli. Przypominam
powieść-reportaż
Unił01wskiego z tego
w:zględu, iż przyjęta została niegdyś (1,936 r.) jako paszklwil na Polonię brazylijską, a raczej na działalozy pololnijnych. Książka Kuli również łatwo mimo jej solidnego i nauko,wClgo charakteru
może być pomówiona o podobny wydźw·ięk. Zarówno jednak w pierwo,zym jak i w drugim przy,pad,ku chodzi raczej o próbę zburzenia pewnego stereotypu myślenia a brazylijskiej
Polonii, myślenia ukształtowanego w po,lskiej publlcystyce i po częś&lt;ci także w nauce od co nalj'mniej począ·tku
n,tsze:go wieku.
Marcin Kula kreśłi losy i przedstawia dokonania emigrantów polskich w Bra:,y!i'i bez rnj'TIniej.szeogo sentymentu. Przede wszystkim stara się f,QIZJbić
mit o ich
dziejuwej, ku1.turortwó,rczej roli w dziejach Bra.zy1ii. Czyni to, trzeba przynać, bez
skrupułów, z zacięciem publicystycznym,
tyleż żarliwie, co i miejscami mozolnie.
Twierdzi m. in., że nie byli emigranci ani tak l.icZJnijak się przypuszcza (w sumie
nie więcej niż 400 tys. ludzi), ani ich wkład w rozwój kultury brazylijskiej
nie
n;o;~c być uznany za liczący si~ (nawet jeśli chodzi o kulturę rolną). Ich - często
sła:wiony - upór i wytrwałość, to ra,czej pIlzcja,w tępoty umysłowej i nieumiejętności wykorzystania
nOlwylch wa,runków. Inne cechy Polonii brazylijskiej,
ja.k
np. silna inrt,egracja grupowa, znaczenie życ.ia rodzil'lnego, religijnOIść itd., to pochodne zakol1zenionego w jej umyslolwości izolacjonizmu, obskurantYZJmu, k1s,eno1obii itd. itd. Ocena taka jest, jak łatwo stwierdzić, bardzo rÓżna od tej, do jakiej
przynwyczaili naiS piszący dotychczas o Polonii brazylijskiej
au'torozy.
Nie sposób zaprzeczyć, że migrujące z ziem polskich pod koniec XIX wieku
masy chłopsk.ie, za wyjątki,em może chłopów z terenu Wielkopols,ki, to w więk5ZOŚ2i a:nalfabcci; ludzie, których horyzonty ży.c.iowe ograniczały się na ogól do spraw
własnej wsi czy parafii, a świadomość klasowa do nienawiści do dziedzicó,w (jakże
dobrze liamiętano wtedy. jeszcze pańszczyznę w Galicji czy Króle&amp;tw,i'4!). Pytanie
jedna,k hrzmi: czy, uWzjgIędniając niski puła1p startu, osiągnięcia - w szerokim
rozumieniu spraw zarówno mateDialny,eh jak i świadomości można, kwitować
w sposób zaprezentolwa,ny p~z.ez Ma'I'C'ina Kulę? Czy obraz emigrantów
polskich
w Brazylii jako zbiorowość biernych analfabetów, którzy potrafili jedynie harować
oślepieni szczęściem posiadania ziemi, dawali się wszystkim oSZJukiwać i nie wyI

�'326

Recenzje

ka,zyw.;l.li żaidny,c.h dążeń do zmiany statusu spo.łocz,nego, żadnych zdolności poza
rolniczymi (a i te na poziome najprymitywniejszym)
i żadnej elastyczności, jest
prawdziwy? Mam pOIważne Wąibpl~woś,c.i.Wyda.je mi się, a wraż'enie takie opieram
także na faktach z lek:.tury pracy KuE, że pozbawiona wSIparcia inteligencji masd
chłopskich emigrantów
przeżywała
w Brazylii bardzo istotne i symptomatyczne
tumany. Kształtow.ała soię mim'lO'wide jej świadomość zarówno kl:1sowa jak i narodo,wa, nikła przecież w momende opuszez·e-nia kraju. Koniec koń'Ców, cokollwiek
o' nich powied7Jieć złego, ukształto.wały
się w Brazylii polskie orga,n,i'za,cje Kulturalno-społeczne,
polskie szkolnictwo, polska prasa itd. Czy były to skutki dzialań jakichś sił z zewnątrz, czy raczej właśnie oznaki ewoluow.ania i wzrostu świadomości saaTIy.C'he-m~gra.ntów? Autor niewiele o tym pisze.
Odnoszę wrażenie, że wielka 'Wliooza Marcina Ku.li o dzieja1c:h zb.iorv,wości polonijnej w Brazylii, w.iedza oparta o dokumenty urzędowe, przesłoniła mu socjolv'g'ię tej gru,py. Brakuje
mi w jego rozważaniac.h próby naszkicowania
zmiall
sw,iadomości emigrantó'w, nie uwieI1zę bowiem - co zdaje się autor sugcro1wać ,że świadomość ta przez sto prawie lat pozostała niezmieniona, niemal pańszczyźniana. Aby uzasadnić podej'rzenie Polonii brazylijskiej
o zachowawczość, izolacjo,n~m, ks'enofohię, nieumiejętność
oI1g.anizowan-ia się, a przede ws,zys-tkm tępctę
umysłolwą, należałoby poslul.yć s.ię czy.mś bardziej pI'zekony;wującym ni), cytatam,
publicystycznymi
bądź stereotypem
Polaka, funkcjonującym
we wrogich mu, po.;;'iadających s,prZE"C1zme
inleresy zbior·()wościach.
Wolałbym zamiast tego przeczytać pogłębione studium przemian jakim podlegała zbiorowość chłopska w Bra.zylii, z-bio'rawość będąca w ogromnej przewadzl:
produktem tra,d)'cyjnej kultury ludowej. Jeśli przemiany te w istocie nast&lt;;powały
powoli i z oporami, czemu nie moźna się dziwić, to przyczyny tego faktu leżały
nie tam, gdzie autor zadaje się ich poszukiwać,
nie w przysłowiowGj niemal
bierności i za!chmva:wC!Zościc·hłopa. Tkwiły one z jednej shony w tl'walości i w
pewnym sensie także atrak,cyjnośc.i etosu tradycyjnej
chłopskiej kultury. z drugiej zaś strony wynikały z nieist:1.ienia lub slabego o.ctdz·ialy'.vania tych ba,dż~ó\\
),a nowym miejscu osiedlenia,
które miałyby
moc prz:ehmywania
kulturowej
izolacj,i i z&lt;l&lt;chowawczo,ści. Odnoszę wrażenie, wbrew au,torowi, że postawa pol ..
skiej emigracji
w Brazylii była najbardziej
z jej punktu widzenia racjonalna,
it negaty.wne
skutki z niej wypływajLlce były wynikió_'m zjawisk, n'l któTe chlap:
nie mieli i nie mogli mieć źadnego wpływu. "Gdybanie"
oraz porównywania
polsk.iej emi·gracj-i z cmig:-acjCl, wło'ską, niDl'nieck'l i japot'Jską u \V~lżam z.a W}'·
rafinowaną
zabawę w momencie, gdy nasza wiedza o świadomości polskiego emigranta kształ'towąna
jest w o,parciu o nikle i mało wiarygodne
ź~ódła.
Praca Marci'ha Kuli nie jest, niestety, pracą z pogranicza etn(\l:(rafii. socjo.logii i historii. Pionierska w wykorzystaniu
pewnych dotąd nieznanych źródeł hi"t()~yczny'ch, o socjol.ogi&lt;; się z-aJed,wie ociera, igne:ruje zupełnie ctnografi&lt;;. .Jest
to o tyle dziwne, że przedmiotem
rozprawy
jest zbiorowość chłopska. Chłop;
pl)lscy przybyws.zy do Braizylii ze wsi jeszcze w wielu cechac,h feudałnej,
nie
przestali być chłopami, Zbiorowości, jakie tu s'twonzyli pod pownymi względami
przypominały
struk.turę
społeczną zbiorowości,
jakie ()puśC'ili, pod innymi były
o nich z~sadn.iczo ró,żne. Do jakiego sitopnia owo' podobicI1.silwo prze~z.ka&lt;dzal()
integracji
zbiorowości, do jakiego zaś stopnia wyłamywanie
się z narzuconych
przez charakter
bagaż,u kulturowego
mo.gło sprzyjać' procesowi
wląc:zania si:.;
c.hłops.kiej zbiowwości
poc'hadzenia polskiego w Brazyhi do żyeia kraju, który
przecież też się dopiel'o kształtował, przeohodząc skomplik,o,wanc przemi,wy z tworu mało zinteg,rolwaJlego w nowoczesne państwo. Boję s.ię, że praca Kuli nic zbli;i.a nas do odpowiedzi na posta,wione pytania.

�Recenzje

327

Jasnym dla mnie jest, że naJeży wal:czyć z mitami w nauce. Także z mi'tem
o jakiejś s2Jczególnej roli ku!tul'ot,wópczej poilskiej emigracji chłopskiej, z pr.z.eceni.a;ni,em jego rw,i, jego wkładu w dzieje i gO'spodarkę kraju do'ce1olWego. Jednakże waLka z mitami nie mo,że poJegać na twonzeniu nOlwych, jeden sierooty\p nie
powinien zastępować innego .. Chodzi rac,zej o wYJwa;żenie racji, o próbę obiektywnego spojrzenia, spojrzenia bez zaślepienia ale i bez prób totalnej i nieumotywowanej weryfikacji doiychc.zasCJIwy&gt;c:h
sqdów.
Praca obejmuje okres jedynie do roku 1945. Kto i ki·cdy napisze rzecz a Poionii bra~ylijS'kiej takiej, jaką jest obecnie? Sądzę, że powinno to być studium tenmowe, w Idórym historia nie 2JdominOlwałaby socjologii i eitnografij. Na takie
pra{:e, rzeczywiśde
wykorzys.tujące
metody kilku pokrewnych
dyscyphn,
do dziś
bezskutecz.nie cz:ekamy.
Ryszard

,Jan Grunyński.
gracyjne

trzech

Społeczność
polska
we F'mncji
pokoleń, Wansza,wa 1981, ss. 31:3.

1918 - 1978.

Kantor

Problemy

inte-

Badania polonijne, jak się wydaje, weszły w ostatnim dziesięcioleciu
w dośc
~stotną faZl(;. Zgromadzony
u,pnzednio do'ść nawet b~aty
materiał
szczegółowy
nje dawał obrazu złożonośc,i i zakresu problematyki
poło'nijnej. Brak syntetycznych ujęć pnw(}dował, że Polonia niejednokrotnie
jawiła się w odenwaniu
od
'kontekstu życia społeczeńst.wa dominu1jącego, bardziej na zalsad&lt;zie reportażowych
uniesień. (Polacy sq wszędziel), niż w rzeczowej ana1i·z.ie jej miejs'ca i roli w po~zezególnyc.h kraja,ch. Obecne badania i publikacje
wskazują,
że istniejąca
potr.zeba ujęć całościowych
zyskuj-e prioryteit, Ukazują się prace 2nali:zujące prze.Iliany całych zbioro~vości po,lonijnych, w szcI'okim kontekśc,ic, ba1zujące na znaC7.Tlymma:teriale st:lty",tycznym i ankietowym,
Doskonałym przy:,Ja,dem korzysiny,ch przemian w badaniae:h Polonii je:,t prezen,towana praca . .Jan Gruszy(]iski daje niezwykle
ambitną
próbę opisu zmiany
po] Sikiej zbiorowo'ści we Francji,
po;słUlguj'lc się, jako podsiaiWl1!wą kategori'l,
po.i&lt;;&lt;:icmintegracji. lnteresujćl go trzy pokolenia emigran.tów, obejm:uje tym samym
o'kres ostatnich 60 lal,
Ba;dania polonij.ne maj'l tę je'&gt;zc.zc wła,ściwość, że każde dokonanie
szczegółowe (np. an'aliza zbiOT{)'WO'ŚCi
. po,lon:ijnej we Francji)
daje nie tylko cenny
m&lt;\terial poznawazy, ale także a może przede wszystkim
z uwagi na wieloletnie z:.lniedbania - posuwa naprzód teorię. Tak jest i z pracą Gruszyńs,kiego
.lej po,znawcze walory
docenią bez wątpienia
specjaliści
od zagadnień
francuskiej Polonii, jest ona bowiem przez bogact\yo wykorzystanego
materiału
statys'tycz.nego, trafność
uogólnieł'l, prz'enikhwo'ść
sta.·w.ianych pytail i uzyskiwanych
odp()wiedzi, a także 7. po:wo!du zajęc'ia s,ię pnzez autora
pewnymi
problemami
,dotychcz.as nic porus1zanymi (np. emigracja
tzw, dorobko.wa), czymś wyj'ltknwy:n wśród dzieł po~więconych tej polskiej zbiorowości
poz'a granic,ami kraju
,Ja chciałbym zwrócić uwagę na jej walory ogólniejsze, walory, które czynią j'-!
wzorem dla wszelkich badań polonijnych znacznych liczebnie grup,
Sądzę, że niezwykle trafnym było przyjęcie założenia, iż przedmiotem
globalny&lt;:h, odnoszących Soię do dużych pr.zcdziałÓ:w czasów analiz, nie jest zjawisko
asymilacji,
lecz integracji.
Przez to pojęcie rozumie autor "wielopłaszczyznowy
proces, dzi&lt;:ki któremu imigr,a.nci połs.cy i osoby pochodzenia
polsk'ieg.o wchodzą
stopniowo w różne dziedziny życia nowego kraju osiedlenia, przyjmując
istniejące
\Ii nim wartości
i jednoczesnie wzboga'cają go w warlosci wyniesi'Clne z własnego

�328

"

Recenzje

kraju".
Jes1em przekonany,
że tak rozumiana integracja
stanowti pojęci&lt;YWą kategorię na tyle S'z-eroką, by pmy jej porno.cy można byIo Olpisać ws:zelkie interakcje między zbiorowo'ścią polonijną, a środowiskami
kraju, w którym przys,~lo
jej żyć; z drugiej strony zaś na tyle precyzyjną i na tyle ograniczoną, by odebrać
pracom naukowym pewien wszystkoizm i ów nieco drażniący eligijny ton, gdy
traktują o asymilacji.
J. Gruszyński,
s131Wiając pytania o stopień integracji Polaków ze społeczenSltwe.m francuskim,
pis'ze S'zero:ko i ze znalwsobwem o zag.adnieniach ekonomicznych (akrtywnoś,ci zawodowej, a.wansie społeczno-zawodowym,
warunk.ach socjaino-byto:wych itd.) trzech pokoleń errugra n1Óiw. Nie ogra,n~cza się jcdna'k do tych
problemów - tak przec-ież ooszernY'clh - rOlz5zer.zając analizę o· p.rocesy integracyjne na obszarze po:lityki, kultury, religii, cz.y osobowo9ci jedno~tki. Na wiciu
stronach
sta,ra się zarysOfWać s'tereotyp Polaka i Francuza,
postępujący
proces
idel1ltyf,ikacji Polonii z narodem francuskim
(w więc w pewnym sensie prw:es
przełamywarua
siereoty.pu). Niezwykle
istotne są tu uwa,gi o w z a j e m fi y m
przenikaniu
wzorÓIW kulturowych
obu tych s,po'łeczności. Już te awagi w pełni
u'za:sadniają po:dkreśl€nie inte.gracyj,n€go, nie asymilacyjne~o
charakteru
przystDsowywania się społeczności po;IO'nijnej do spoleczeI'lstwa francuskiego.
Wjele miejsca poświęcił aulor zagadnieniom
integracji
samej Polo-nii frd.!lcus&gt;kiej, atakiże
przejalwom więzi jej z Krajem. Ta.kże tu przytex'zone przez niego fakty i ich analiza obalają wiele mitów i płytkich, koniunkturalnych
sądów,
jakie od pewnego czasu po,l&lt;JUtowalyw pracac'h o francuskiej
Polonii, czy Pol'lllii
w ogóle.
Niezwy'kłe cenne wydają się konkluzje autonł na temat: ·integra.cj:J - utrzymanie po'lskoś.ci. Jak wiadomo, niek1ó,re środo,wiska emigracyjne - nie tylko we
Francji - broniły się przed integracją
widząc w niej grożbę urtraty tO'lsamości
narodowej
i kulturalnej
zbiorowości polonijnych.
Autor uważa, że właśnie integracja przynieść może wielkie korzyści sprawie narodowej,
nie izolując jednocześnie czlonków zhi of1ow;nś
ci poló,nijnych od społec.zeilsi-wa, w którym żyją. P"ł9knść we Francji nie zniknie - jak urważali niektórzy działacze i badacze - za
ł'O- 20 la,t, a jedynie pl1zybierze inne fOTmy, być może zna'e,znie cenniejsze dla
samej Polonii i dla Polski, dla jej interesów.
Praca J. Grusz.yńsk.iego ma charakter
socjologic'z:ny, stąd też płyną jej nieliC'zne zresZltą ograniczenia.
Być może jedna.k, DiWO pal2'zu,cie pewnego nie.dosytu,
jakie od czasu do c:zasu na,r;zuca się podczas lektury, wynika z dokonanyc:h pr~ez
autora
skrótów pierwortnego tekstu,
te'zy doktorskiej
przedstatWionej kilka lat
temu na Sorbonie.
Niedosyt, o którym wspomniale-,m, polega na braku ro.zS'Zerzonej a'nali&lt;z:y postaw religijnych
Polaków we Franc-j,i, zwłas,zcza w tych ich przejawach.
które
nie znajdują
analo/gii wśród posta,w F-rancuzów. Autor zbyt ogólnie wSlpo,mina
o różnicach w sferze świadomości obu społeczności i nie czyni wysiłku, by je
zrozumieć w świettle plebejskiej
tradycji kultury
przeważającej
większośc'i emigrantów, ZWłaszcza z okresu międzywojennego.
Trwałość pewnych postaw i zachowań ZJdaje się zna,jdować wyUumaczenie jedynie w tej sferze. Zdaje się także,
że wiele prohlemóiw przeds;ta'wionych w pracy zy~kałoby na glqbi i jasnoś.ci,
gdyby autnr 'znała'zł miejs.ce na próbę Qlkr,eślenia etOiSu emigrantów
i zmian etosu w pOiSzc:zegó]nyiC'h
śI'odorwiskach.
Oczywiście, nie można oCen1iać autora za to, czego nie napisał. Z tego WYCiągnąć można wnioski dla innych dyscyplin badawc-zych, których udział w tak szerokicch baJdaniacJ1, jak badania
pwcesów integ;ra,cyjnych zbior·olwoś·ci polonijnych,

�329

Recenzje

może je znacznie pogłębić. Mam tu na myśli także etnografię, Móra ma jak
9ądz.ę wielką rolę do odegrania w da1szydh badaniach
polonijn)'lch, nie tyl!ko
we Francji. l ta'ką także ,reflekcję wysnuć można z niezwyokle inspirują&lt;:ej, wręcz
wzorowej prGlcy Jana Gruszyńskiego.
Ryszard

Tadeusz

Dworecki SVD, Zmagania
polonijne
Warszawa 1'9&lt;30, ss. 840, il. 46.

w

Brazylii.

Kantor

T. 1. Polscy

wer,biści

WOO - 19/8,

Polscy werbiści pojaw.ili s'iC; w Brazylii w 1900 roku .. Dziś, po w'ielu l a.ta,ch,
Tadeusz Dworec.ki, czło.nek tego zgrom'adizenia, kreśli na łamach mOIImmentalnej
pracy dzieje "zma,gaJi. duS'Zpa's.ter·shch", tym samym' dając nie.zJwykle intere"ujący przy·cJZynek do dziejów Polonii brazylijskiej .. Jest to dzieło, które jak pisze sam autor - "włącza siG w aktuałny
nurt badań po.]onijnyc'h a nalWe't poszerza je, zajmując siG po:.s,tawami religijnymi,
w ich ZJwią:zka'ch z pos'taiWą narod ()'W'\ o.raz duszpasterst:wem
polonijnym".
Bez wątpienia
za,kres pracy i jcj
liczne walory w pełni usprawiedliwiają
te słowa. choć skłaniają
także do potraktowania jej z surowością należną dziełom naukowym.
Werbiści, jak w.iadomo, to misyjny zakon, ZgrClmadzen'ie 'Slolwa BO'żego (Societas Verbi Divini) założone w Steyl (Holandia) w 1875 roku. Za/kon ten wielce
zaslu.żył siC; dla [()'Zwoju światowej
etnologii (vide szkoła wiedeńska
W.ilhelma
Schmidta). Opanowany by! od początku pl'zez żywioł niemiecki, co miało duże znaczenie dla recepcji działałności misjonarzy w polonijnych
zbiorowościach w Brazylii. Pierwsi werbiści pojawili się w -Brazylii w 1895 roku, w roku 1900 zaś
- jak wspomniano - ro'zpo,częl,i tam działah::ość pienwsi zakonnicy pochodzący
z lcrenów WieLkopoIski, PomoI1ZClczy Śląs;ka, jedno:zna'cznie przyznający
siG do
polskości. Od tego roku do 1978 pracowało w Brazylii 78 werbistów
z Polski
J
Brazylijczyków polskiego pochodzenia. O ich działalności dowiedzieć się możemy
ze zgromadzonych
w pracy
dokumentów:
listów,
pamiętników,
fragmentów
pra,c drukowanych
w p01o.nijnej i krajowej pra.sie, a także z komentarzy
au;torsklch. ;\lic da siG jednak zaprzeczyć, że zgromadzony tu niezwykle bo'ga'1;y i sarn
w sobie cenny materiał,
niejedno'kro:tn.ie skłania do wniolskó·w, podważających
zasadność komentarzy
i tez Tadeusza Dworeckiego, lub -. cozdal1za
się czę·ściej
- budzi niedosyt.
Autor, chcąc u,wypuklić i podkreślić rolę w enbistÓiw, kreśli dzieje ich mi'sji
na bardzo ,zero:kim tle życia bra:zylij.skiej Polonii. To jes.t, O'czYIW,iśoCie,
założenie
jak najsluszniejsze.
Niestety, nie za.wStze idzie z tym w parze o1:Jiektyw:itzJm.Pujawia siC; ta'kże pewna skłonność do glmy'f,ika-eji po,c,zynail zakonu w niezgodzie z obiektywnymi fa'kta:mi.
PiSiząc o trudności,1Jch na jakie natrafili werbiści w poC'ząltk()lwej fa'zic swej
d.zia!alno-ści (oe:zytylko wtedy?) twier:dzi Dwo.recki, iż wynikały
one z pewnych
an'tagoniJzmów d:zielnicc,wych i niec'hęci Po10ni:i do nierniec.kicgo żyw.ioro, z k!tórym cZGŚć pnzynajmniej
werhistów była utnżsamiana.
2;':::blem ten jest na tyle
skompl.ikowany i szero!ki, że wY'ma:gał chyba dOlkladniejslZego wyjaśnienia,
zakładając, iż pracG będą czytali również niezbyt' zorientowani
w dzieja:ch Polonii
bra,zyłijsk'icj czytelnicy.
Brakło mi szerSiZego naświetlenia
dziej~w osadni'c:twa
polskiego w Brazylii, osadnictwa
od zarania będącego w konflikcie
z preferowanym, prężnyom żywiołem niemieckim.
Bez wyjaśnienia
ty;ch slpra,w, np. fo-

�330

Recenzje

rUlWania przez braJzylijs.ki kIcI' Niemców, nie :;pl~sób zrowmiec w pełni ()wY'ch trudności, na jakie werbiści śląscy, pomoI;scy, czy wielkopolscy - nie rzadko słabo
mówiący po polsku - natTalfia'1'L
Jest bez wąI1:pienia wielką zaslu:gą autora, że nie ukrywa
podziałów wsród
Polorui brazyJ'ijs;kiej, podziałów w iJs-totny sposó'b w;pł)'lwa·jący;ch na wyrai.ny niekiedy brak powodzenia
akcji inicjowany;ch
przez werbisltÓlw. Rozdarcie t·o jednak dzieli aut,oT do,ść sch0matycznie
na nUl't clJ2liałań społecznych i narodowych
o zabarwieniu
klerykalny;m
("tzw. klerykalnym"
zgodnie ze słowami Dworeckiego) i are1.igijny. Nie trzeba dodaJwać, po czyjej stronie jest jego sympatia. Konsekwencje
konfliktów
m.iędzy. POls.zClzególnymi orientacjami
(np. w szkolnic.tw.ie
rpoJonijnym w Brazy1'ii) były niezwykle
is;to,tne, brzemienne
w skutki dla całej
zbioTOIWOŚ.c:i,
dla pro'~es'U jej integracji
i integracji
ze społeczell'sltwem Bra'zyli.;
Wy;daje mi się, że wielkim brakiem pra,cy jC5t pominit;cie pewny'ch pr{)blemów
z tego za'kresu, zbyt mec'haniic:zne ich interpretowanie.
Anahza pOSotaw i konfliktów wśród Polo-nli b.razylijs'k'iej została w pracy zarys,olwana pOlwier:zchownie L,
niestety, po prosJtu nieobiekity'wnie. Czy np. is:totnie "switowcy", tj. działacze polonijni zgrupowani
wokół antyklerykalnego
pisma "Świt", byli jak wynika
z dość tendencyjnie
przytoczonych
przez autora dokumentów
- pieniaczami, zap~łtl'!zo'nymi we własne interesy?
A pnzelCież łatwo zr'o'Zumieć, że ek:;pan"ywna
działalno,ść kleru w tym także a może przede wszYSit'kim werbistów me
wszystkim
ko'ja,rzyła siG jedno.zna,c:znie z interesem
narodowym,
inaczej przez
poszczególne ugrupowania
rozumianym.
PoQdkreślam jednak z nadskiem,
ż'e "bolga-ctwo przytoczonych
prZ'L'Z'lutora dokumentów
s,pra'wia, iż czytelnik ma na ogół możJiwość wyjscia poza pochopne
niejednokrotnie
i 2Jgoła .,juhi,leus,zolwe" kon:sta:tacje pracy. Stąd też główny W,llor pracy leży, moim zdaniem, w jej do1kumentacyjnej
zawar,tośc,i, nic w odautorskich komentarza,ch.
To kO'lTIlpendium, gdzie z Pc.zo.ru bez ładu i s'"bdu zgroJTIL1dw'I1oinfo-rma.cje o niem,al ws:zy:sitkk.h przejawach
ży;cia. Polo·nii bralZylij",kieJ.
w tym także i taki-ch, o który-oh' nie dowiedzieliśmy
siG z dotychczas wydólf)ych
p.rac (np. przemiany
ob.r:z.C;dolwo,śeireligij'nej,
pewny{:h 1'orm i.ycia rodzinnegu
itd,), jest kopalnią
informacji
dla bact'aczy polonijnych.
Jednakże
zgromadzone
materiały
służyć mają podkreśleniu
ogromnej
r(}li werbistów
w kształtowaniu
o'chranianiu
i utrzymywaniu
po!s:koś'Ci wśród em.igrantó,w i ich po,tomków, I tu
mamy pewne wąt:pliwo,ści. Nie co do samej roli werbiS:.ó.w, bo i:;;tot:lie l~de'g,ral:
ją, lecz do jej stopnia. Tu oceny autD,ra wydają się - nawet w swictle materiałów przez niego przytoczonych
- PI4esadne. Metoda powiGkszania własnych zasług przez pomniejszanie
zasług cudzych nie jest najlepsza. 'Wielkość dokonalI
wC'rbisltów w Brazylii zdaje się wedle autoTa wynikać także 7. Taklu nicości do-'
kona{l innyeh: działaC'zy, or,ganizacji, prasy, wreszc.ie innych k:;ięży nieowerbal i:;tów,
ie jest to prawdą i nie stuży zakonowi, klóremu s:woj,) książką Dwo,reck,
chciał wystawić swoisty pomnik. Czy można np. plOZy
jąć tezę, że nieliczni werbiści wpłynGli decydująco
na integracjG Polonii brazylijskiej,
pi'wd idl przybyciem skłóconej i roz,bi:tej? Przesada wacenie
dokonaó werbis,tÓiw nie ma uzasadn.ienia w przyto'ezonym materiale
i w poważny :;po'sób (ybniża w,utuść tej mi:1w
W'szysiko niezwykle inteTesuj'lcej
i pożytecznej
pi·acy, pracy, która jL'dn,rk mu"
byc czytan.a z dużym krytycyzmem
i ostrożnością,
Ryszard

Kantor

�331

Recenzje

.Jerzy S. Łątka,
il. 54.

Adampol

-

poLska

wieś

nad

Bosforem,

Kraków

198ł, ss. 203.

Mało jest Polalków, .którzy nigdy nie słyszeli () Adam,polu, polskiej wsi w TUTCji.
Mało jest niestety również i takich, ~tórzy wiedzą o niej coś więcej. D7)ię!ki pasji
kriikowskie-go dziennikarza,
z wyks~zjtałcenia 'etno1grafa i orientalisty,
lkzba 'tych,
którzy pogh;bią swoje wiadomości o Adampo1u za\pewne znaczni·e· wzrośnie.
Ks,ią'żka Łątki jest b.ardzo udanym połączeniem
spra'wnej roboty reporterskiej z wnikliwością godną zawO'dowego h is,to'ryka. Znaj,dujemy w niej wyczel'pują'cą hisiorit: Adampola opartą na mało znanych, po części zupełnie nieznanych,
żródł&lt;lch archiwalnych
oraz barwny
obraz wsi z początków la:t siedemdzies,iątych. Zgrabna konstrukcja książki, żywy i barwny język a także walory naukowe
powodują, że jest ona dobrym przykładem popularyzacji
tematYiki polonijnej, bez
uproszczeń i naiwności, do których niestety z.dążyli przyzwyczaić nas dziennikarze
Adampol, osada powstała w l'S'b2 roku z iniocjatY'wy MióChała C~a.jk()fWskieg,-,
(Sadyka Paszy) i przy poparciu księcia Adama Jerzego
Czartoryskiego,
któremu z,w,lldzi(;cza naZ\'v'q, była tworem politycznym
i jej dzieje śC'iśle wiążą siG
z dziejami pols:kiej emigracji
po:l.i!ty,cznej. Wa,lka dyplom3'tY'C1zna prwdSltarwi'C'iell
monarchistycznego
skrzydła emigracji polskiej z cesarskimi wpływami w słabnącej już wtedy Turcj.i, to niezwykle illieresujący
i do dziś niezbyt dobr,ze znany
epi.wd dziejów. Adampol, k,lóry powstał na terenie misji lazarys,tów jako osad:;..
gd.zie-gromadziĆ sit: mieli rozpro·sze-ni po Tur.c:ji uciekinierzy z caI'skich wojsk, rychło (}to,c~zonyw.stal iege-n.dą. W jej ~wietlc była... to oaza po-ls.){c1ści,"kęs O}C'zy.lny" na obczyźnie. Jak zwykle,. co dobitnie ukazuje Łątka, legendy YI nikłym
stopniu odz:wierciedlają rzcc.zywi6tość. Adampol .nigdy nie odegrał roli do jakiej
przeznaozyli go założyciele. Nigdy nie stal się baz;, militarno-polityczną
do w,dki
z carsk:1 Rosj'l.
AdC!mpol, jako twór pewnej koncepcji, dość fantaslyc'znej,
militarnn-politycznej nic sp'elO1il zadania .. Zapewne. legenda Ad:lmpola - wyma.ga to jednak docl"t'kowych bacl;ul - mia1a pewne zna.czenie dla społeczct1sLwa poJs.kiego w o.kresie zabOTów. W sumie jednak nie byłoby doprawdy. o czym wspominać, gdyby nie
dalsze dzieje lej osa,dy, upo-rczywe utrzymywanie
"ie; jej po1s.kiego charakteru
dco
dni obecnych, mimo wszelkich nie sprzyjających temu okoliczn():~c.i.
Piel1wsi osadnicy Adampola nic byli bynajmniej
wylącznie Polakami.
Znaleźli się wśród nich także mniej lub bardziej spolszczeni Kozacy oraz przedstawiciele Słowian Południowych.
Polski żywioł Adampola pochodził z rozmaitych
stron byłej Rzeczypospolitej;
przeważał zaś tu element drobnoszlachecki.
Wszyscy osadnicy miel i za sobą chlubne lata w służbie wojennej. Uczes:tnicy powstali, ofiary carskich i pruslki.c.h j}Dześladowcul osiedlając ~ię w Adampo.lu traktowali pobyt jako jeszcze jeden postój w nie.kollczącej się ka.mpanii wojennej.
kampanii, która miała przynieść Polsce wyzwolenie. V/ielu, choć nie wszyscy, pozos'taIi w Adam.pnlu na zawsze.
Nie może dziwić przywiązanie,
niemal
fa,natyczne, pierwszych
osadników
polskości, we wszclkich jej pl;r,ejawa,c1h. Drugie po:koJenie zrodzone niekiedy
juz ze z;wi&lt;jzków mie.';.zanych Pola:ków z kobie.tami innych nacj.i (Or.miank.i, Ru'Sinki, Greczynki, TUfC,zynki itd.) - w dalszym ciągu !vu1ty;wO'w.ałopols,kość osady.
osady zagubionej w morzu tureckiego etnikum, wrogiego giaurom.
Podkreśla się cZGsto po.lskoŚć AdampoJa i ich potomków. Nikt jednak dotąd
nie zadał sobie py~ania, co owa polskość o'znacza w sferze kuJtu.fY,· nie w sferze
deklaracji patriotycznych.
Otóż, jak łatwo s.ię zo'rientować, od samego początku
musiał istnieć w ;'\dampolu swoisty konglomerat
kulturowy,
z czasem st"piony

�332

Recenzje

w jedno w swoi$ly twór będący czymś nader oryginalnym
i niepowlarzalnym. OsadniJcy po~hodzący z no:zmai:lych reg,ionów Polski, różniący się poc:ho-'
dzeniem społecznym i tradycjami
kultuTowymi, utworzyli i przekazali swoim potomkom pewien w;zór polSikości kultury i języka, wzór, jak się wydaje z faktu
jego trwałości, nader atrakcyjny.
Jerzy S. Łąt:ka postuluje - choć on sam uważa, że jest już na to zbyt późno na s.ze:roiką ~kalę zakrojone
badania
etnografic'zne
potomków Polaków
w Adampolu, dziś ws,i o nazwie Polonezkoy. Pr:zepoo1wad'ZJOnedizi,esięć c,zy dwadzieścia lat temu dałyby bez wątpienia
pasjonujące
rewltaty
wzbogacając naszą wiedzę o mechanizmach
tworzenia się i funkcjonowania
polskich zbiorowości na obczyźnie, ich odpolrno,śd i podatności na procesy adaptacyjne.
Adampol
był wsią nietYJPolWą; pows,tal jako bwór pOi),j,tyc'zny,jego mieszkań'cy to omigranci
polityczni a nie zarobkowi, w pr,zew.ad:z.e drobna szlachta a nie chłopi. A jednak
nie sposób traktować dziejów i kultury Adampola w oderwaniu od dziejów polskiej Polonii w ogóle.
Niestety, d:z.i·św Po,lonezkoy polskość zanilka, wieś s.tala się modnym letniskiem, jej stali mies'zkań'cy ni'kną wśród rzesz pr:z.y.byszów. Czy jest jcs·z.cze czas
na podjęcie etnograficznych
badaJl? Książ'ka Jerzego S. Łątki zdaje się przec.ząoo odpowiadać na to pytanie; jesil swoistym epitafium dla polskiej wsi nad
Bosforem, WISi, której dzieje legenda i rzeczyw.istość - warte są chwili zadumy i wieoznej pamięci.
Rysza rd Kan.tor

Ks. Krystian
Traczyk SVD, Kościelne
Lublin 1980, ss, XIII, 90.

zbiory

misyjno-etnograficzne

UJ

Polsce,

Powszechnie
znane jest zaangażowanie
misjollaJ"zy chrześcijal\;k,ic:h na pOlU
nau,k lu dozna1wezych. Oni to są często pierwszymi
przedist.:llwic'ielami euro'pcjskiej cywili'za'cji stykającymi
s:ię z odmiennymi
kultLlTCl.mi.Charaktc'r
i-ch pracy
wyma,ga intensy.w.nego rOlzpOiZna'wa
O'ia rzeczywistości kU!tuToiwej ewa'ngel izo'wanych
społeazeń.siw. P&lt;Ychoidną wspomnianych
zainteresolwail są znanI' lns·tytuty cinologicz:ne i mi'S1jo~'olgjczne. Wystal'c'Zy wspomnieć
dorobek
naukoIwy ks. proJ,
W. Schmidta i Instyiu't:u Anihropos. Stos-unkolwo najproG;1;slzym.lec:z zarazem bardzo efektownym, rezultatem naukowych zainteresowań
misjonarzy są muzea i wySltawy misyjno-etnograf.iczme.
Już w lata-c.h dwudzic:s.tych XX wiL'!ku ks. prof.
W. Schmidt był organizatorem,
a następnie dyrektorem PaJ):ie,;,kicgo Muzeum Misyjno-Etno:grafi;cz;neg;o. Ideę ks. prof. W. Sc:hmidta ukazania pr&lt;.\;cymisyjnej w jej
:-ea1iac:h kuUtUrc1wych podjęto w,kTótce w całej Europie. Na terenie Polski ro,zJWijała
się ona z róż.nym nasileniem.
RecenzolWa,ne s,tudium pOIwstało jako praca magislers:ka werbislly k!s.. Krystiana Trac.zy:ka. Promooorem pracy był ks. doc. dr hab. H. Wojtyslko, a opublikowano
ją (mała poligrafia) nakładem
Katolickiego
Uniwersytetu
Lubelskieg,o. Ks. Krystian Traczyk omawia swoisty rodzaj kolekcjonerstwa
.ściśle związany z działal-

�Recenzje

333

niscią misyjną. Zbiory elnogrJJficzno--misyjne
nie prz.edsitawiają jedynie kulJtury
ludów ewange'li:ZJowalny&lt;:h- były,by wó,wczas zbiorem ścisle etnografioznyrrn, lec.z
urkazują ponadto specyii.kę pracy misyj,nej (np.: eks.ponaty przyrodnicze, fotografie,
listy itd.}. Tak pojęte ko1ecjone.rs.t.wo i wystawiennictIWo etnog-ra:fiozno-mi'Syjne jest
istotnym fragmentem
szerokiego zakresu działań, mających
na celu upowszechnienie idei misyjnej.
W ostatnich latach ukazało się szereg opracowań
dotyczący,c:h problematyki
kolekcjonerstwa
misyjno-.etlnografiezmego. Koncentrowały
s.iG one głównie na c,haraMerystY'ce wybranych koleikcj'i. Praca ks. K. Traczyka jest pierWIszą próbą synlet)'czmego ujQcia tematu 1. Autolr staw'ia sobie za zadanie, odnalezienie i omĆJ.wienie śladów działalności kolekcjonersko-wystawienni&lt;:zej
w tym zakresie, w Połsce
po 1918 roku.
RO:ZprillWapodzielona została na trzy części (ro:zdziały). Dwie pienw.sze mają
charakter
history,czmy, trzecia zaś s,tanowi specyficzny
pTzew~dnik m€itody:czny
Rozdział pierwszy, obok wpr,owadzenia ukazującego tło rozwoju idei misyjnej, przedstawia wyka!z wla·ści'Cieli i zawartości zbiorów oraz głównych organ~zato!rów wysta,w czasowych w okresie dwudziestoilecia między;wojennego. Omórwiono tam rÓwnież lo;s, jaki spotkał zbiory misyjno-ctnografitczne
podczas ostat.niej woj.ny światowej. ROZJdział drugi dotyczy okresu powojennego
(1945 - 1977). Ks. K. Traczyk
przedstawia pokrótce w3runki, które wpłynęły na zaha'mawanie, a nwstępnie rOiZWÓj kolekiejoinensitwa misyjno-elnogra;fk'znego.
Ohok lakonicznej
ogólnej charakterystyki zbiorów powojennych auto,r zamieszc:za dwa wykazy k0&lt;lekcji. Pierrwszy obejmujący przede ws'zystkim zbiory zgromadzeń zakonny.ch, zawiera: nazwę posialdacza. adres, s.posĆJ.bwyst&lt;llwiania oraz przybliżoną liczbę ekisponatów. D.rugi wykaz charalk"teryxuje bardziej
szczegółowo pO!s&lt;zczególinezbioTY z ulW'2Jględm.ieniem
niektóry,ch kole[\:lCji pTY'wa;1;ny.eh.Oba podano w kolejnośc.i alfabetycznej;
pier-wlsz)'
wedlug nazwy zgI1oma!dzenia, dI'Ug'i według miejscowości, w krtórej znajdują
się
zbiory. W J1o'1Jd:zi.a.le
tym zaprezentowano
również najważniejsze
wY'staJwy stał€ i czasowe or.ganizo.wane na bazie zhiorów po·wojemnyc.h. Om-atni ro.z.dział tra'k;1;uje o obC'cnym stani.e opracowania
kościelnych
zbirorĆJ.wmisyj,no-etnografic-,zny'ch w Polosce.
Wo.bec strwieJ1d;z;onychpoważnych urchybień w spo.sobie przec:how)'1Wania i opracowywania lJb!ioró'w aurtor zamieszcza opartą nadoŚlWiaJd·czeniarh
Gab~netów
Misyjno-EtnlQogra:filCznych Wyż's:zego Seminarium
Du,c:hownego Księży WerhiJSilów
w Pieniężn.ie, proiPaz.ycję organiza:cj.i zbiorów misyjno-etmo·graif:i.c:znych. Do tego
fragmentu pracy naJWią'7JUjązamies1Jozone w aneksie wzory: kamy ka:talogu naukowego eks,pon&lt;lJtu et.nografi1cznego OTaz karty kaita].ogu naukoweg,o ekSlponatu przyrodniczego:. C ało,ści dopełr;Jia boga.ta biblio,grafia oraz spisy informatorów
i niepublikowan)'lc,h żródeł.
Prezento,wa,na pra,ca ma chalrak"ter dobrze udokumentowanego
zestaMliemia hi"t ory'c.ZJno-il1lformalcyjnego. Spełnia również funkcję pmaidni:ka metodyK:znego. Za2ma.czyć jednalk nalec):y, ~ż uzupełnienia wymagałaby
problemaityka okresu międzywojeIllnego. Na'leżałoby ponadto rOZlSzerzyć dane o zawa,!1tości pOSiZc'zególny1Ciłl
kolekcji (dokłardnie =ĆJiwiono jedynie zbiór Księży W,ertbistów w Pieniężnie).
1 Bogaty
materiał fakrtografLczny ks. K. Traczyk zebrał na poosila'wie ankiet
rozesłanych do ponad 70 prrzedstawic.ieli zakonów i zgromadzeń zakonnych, mogących posiadać kolekcje etnograficzno-misyjne.
Dane doty·czące okresu międzywojennego autor czerpał z katolick~h
czasopism misyjnych. Jedynie z kilkoma ZJI1aczniejszymi zbiorami autor zapoznał się osobiście.
/

"

�334

Recenzje

POidsumowując - praca ks. K. Tra'czy!ka wypełnia lukę imform3Jcyjną szczególnie odczuwaną przez etnografów i muzealników, misjonarzom zaś dopomóc może
w odpo,w,iednim opra,cowaniu zbio,rów i o,rga:nizowaniu wystaw.
Ryszard

Ro,nald Blythe, Akenjield.
kład Ewy Fiszer.

Portret

wsi angielskiej,

Vorbricll

WaI'Slzawa 1979, :&gt;s.:318,prze-

Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza zaoferowała nam, zgodnie ze :&gt;woją tradycją
wydawniczą książkę, której problematyka skupiona jest wokół zagadnień wiejskich.
Praca R. Blythe'a jest próbą dynamicznego przedstawienia
zmieniających się sto,un:ków społec:zJno-~olspodarczyeh wsi angielskiej w drugim ćwierćwieczu XX wieku. Trzeba na wsltęjpie zaznalCizyć, że jest to ks'iążka nietypowa, Qls,c'y1ujemiędzy
:nzetelnym repCJlr'tażem a naukową monografią ~si. Ta jakby dwubiegunol~ość dodaje jej slpecyf1Ciznego charakteru,
niespotykanego
w praca'ch stricte naukowy'ch,
objalwiając.ego się dużą przystępnością
tek,stu, pozb3lwionego całej apatratury nauKowej: metodolog.ii, terminololgii i pnzypisów. Z kolei przy,stępność pl'ezento.'wane&lt;go
tu tekis,tu nie jest U'za!leżmiona tylko od nies,toso.wania alparatury nauko,wej, ale
,ównież w dużym stlopniu od umiejętności pisarskich autora książki
Aut,or w POldZJiękowaniu wY1rażając wdzięczmość wSlzystkim przyjadolom
i sąsiadom z Suffolk, których życzliwość umożliwiła mu napisanie tej pracy uważa, że
jes't to "siPra'wozdanie a tym, jak wyglą,dało życie we wfi w Ealst Anglii na począ.tku drugiej pO~OIwyd:wudzie:&gt;tego stulecia". Dalej dodaje, że "ws.zys'tkie fakty
dotyczą,ce życia go'spodarczego i społecznego Aikeniield są pralwdzi,wymi falldami
dotyc.zą,cymi jednej z w,si w:&gt;c.hodniego Suffal'k, zmianie u1egła tylrko nalzwa wsi
i nazwiska wieśniaków (w słowie wstępnym Ernest Bryll napisał ". .. książka jest
przecież zJbiorem opowieśc.i a ludziiaich z kilku osad" nie podając źródła tej infOlr:malcji).
Kons,trukcja ksiąźki nie stanowi jakiegoś novum - kiedy rozpatrujemy ją pod
kątem 0lp1su einoigraficzmego, to nawiązuje ona w 7'arysie do tradycyjnego ,modelu
etnog,rafic:zne1j monoigrafH miejscowości. Nie znajdziemy tutaj podziału na kulturę
materia:1ną, społeczmą i duchową (Uim~słową), a w rama,cih tych kolejnych opisów
POIszc,zególnydh wytwmÓlw kulturowych
ul:&gt;tawionych w pewne grupy, 'tak ja:k to
ma miejsce w trardycyjlnym modelu. ZnajdZliemy natomiast op1sy form życia technieZJno-go:&gt;po:d:a'rczeg,ooraz życia spałec:mego miesZlkańcó,w Arkenfield, obrazujące
gWwny zrąb alktYWlnośC'itej grupy spo'łecznej.
Książka slkłada się z dwóch części. W części pierwszej za'warte są trzy krótkie
,o7Jdziały "wprolWadzające",
gdzie autor podaje l1czfuę mieszJkairców Akenfield
z la,t 1931 i 1.961; op1suje kS!ztałt i zabudowę wS'i, dość dolkładnie olp~suje kons'brukcje
budynIków, od najlsltaI"czych z połowy piętnasItego wieku po najnowsze mur~wan€;
zabudowania z c:ZJenwonej cegły z XIX i XX wieku, zamies'ZClza wyka',z mieszkańców wsi w celu doikonania za,rysu schematu zawodÓiw mieszkańców Akerufield;
na ko6cu za'miesZJcza tabelę ze spisem katalst'ralmym za rok 19,3'6i 1r966przedstawiającą niezwylkłe ZJmiany w strukturze upraw i pogłowia zwierząt na 1355 akrach
ziemi.
\

�335

Recenzje

Najciekaw:szy zrąb ~siąŻJki i podsta.wowy zarazem two:rzy druga jej część, składająoa się z dwudziestu razd",iałów. Opisy fOI'm życia lechini&lt;czno-gOispodarcz;ego
występują,ce w Akenfield zalwar:te są w rO!lidziałach Oimawiającyah pracę: parobków, I'zemieśln~ków, farmerów,
robotników
rolnych, ogrodników, kowala, koŁodzieja, stlrzecharza, rymarza, owczarza, oracza i in.; zaś życie spo~elczno-Ik:Uilturowe
w rOZid:ziałachpoświęconych: religii, szkoQe i dz;wonmiJkom. ObI'a:ml życia s'połeczno-kulturalnego
nie znajdziemy tylko w wymienionYich rozdziałach, różmorodne
jego elementy znajdują się niemal w każdym rozdziale, w taki sposób rozsiane
są iniorma,cje o organi"'alcjach lokalnych i pona:dlokalnych, w których mieS'zkaócy
wsi biolrą czynny udział (Związek RobOitn~ków RO'lny,ch, Gwardia Obywa:telska, Koło Stowarzyszenia Kobiet, Muzeum Wiejskich Obyczajów), o stosunkach rodzinnych,
sąsiedzb,c'h, a zwyczajach panujący,ch w Akenfield, o aspiracja;ch jej mieS'z~aó"
ców itd.
Na uwagę za;s,ługuje falkt, że twórcami książki "Akenfield. Portret WIsi ang)ielskiej" są jej mieslikalky. Autor pr:zedst'alwiając czytelnikoiwi obraz tej wsi,
dokonuje tego ustami mies!ikaóców Akenfield. Wszylstkie obszairy aiktywnośc-i ludz:&lt;;iej (gospodarcze, społec:zne, kulturaline), jakie w niej spotylkamy, są prezen:tO'wa.ne
pnzez ludzi, któlrzy w tych kręga1ch działają. Autor, w celu zebrania tego ma:teriału,
przeprowadził tematycznie zorientowane terenowe badania etnograficzne,
w których skupił uiwagę na przeprowadzeniu
jalk największej iloś'Ci wYJWiatdówz miesz:&lt;;,\!1camibadanej spo,łec'1Znośd. "Na moje nie koóczące się pytania odpowiadano
zawsze i cierpliwie i uprzejmie, a ukryte za słynną małomównością ludzi z Suffolk
ciepło sprawiło, że moje liiczne wiJzyty w chatach i na farmach Pozo!s'taną dla mnie
niezapomnianym
wspomnieniem". Niewątpliwym
ułatwieniem
w przeprowadzaniu
oadaó przez autora było jego po'chadzenie; otóż R. Blythe uwdzi! się w 19,22 r.
w Acton w hrabstwie Suffollk i mies:zkał w Ea's,t Anglii Ido roku ]:9155.
Warto jeszcze Taz podkreślić, że wypowiedzi mies:zJkaócó'w wsi zamieszczone
IV książ'ce nie ()Igran~ozają się tylko
do wąsIkiej, indyw1dualnej specjaliza,cjii za,wodowej tych ludz:i, lec\Z również za:wieDają informacje
z ży'Cia całej społec:zności
lokalnej, mÓlWią o przyjaźmia,ch i antypatiach,
o su!k,cesach i niepolwodzenia'ch,
'1 przyczynach
emi,gracji do Afry1ki i Australii, o starej Wisi angieLskiej (o któręj
respondenci mówią z własnego doświadczenia) i o tej, w któ!rej żyj.ą obecnie.
Książka za'wiera bogaty materiał opisolwy i faktograficzny,
dlat'ego też chnałbym ją polelCić tym wszy1stkim, którzy interesują się histo,rią, drogami rOZJwojowy"
mi i stanem obecnym wsi angie],s,kicj (1967) nie tylko pod kątem fUln!k,cjonolwania
gospo,dariki wiejskiej, ale leż pod kątem uwzglr;dmiającym obs'zar społecZJny i kulturowy tej problematyrkli.
Andrzej

Pirinski

Kraj.

Etnografski,

folklarni

ezikowi

prouczwanija,

Lipski

Sofia

1980,

ss. 68&amp;.

Pod reda,k~ją W. Chadżinikołowa, M. Welcwej, G. Georgijelwa i. D. Todorowa
Bułgarska Akademia Nauk wydała omawianą pracę. Jest to pierwsza monografia
poświęcona duchowej i materialnej kulturze ludowej ziem macedoóskich, wchodzących w skład Bułgalrii.
Materiały zbierano na podstawie ankiet, wypełniany'ch przez osoby, do których
zwracali się pracownicy na'Ulkowi prowadzący badania terenowe, bądź też bezpo-

�336

Recenzje

średnio od informatorów - bajarzy i pieśniarzy ludowych. KO'fzystano także i z maLeriałów arI1c&lt;h~walIflYc'h.
'()kręg ten pOIsiada 263 wioski, a badania p. wprowadzono
w 26. W zespoł,ach bad&lt;JJWlczych uC'z-estniClZY!-o14 pracolwnikó!w Insty;tutu Etn()graf.i'cznego i Muzeów Bułgarii, Okręgowego Muzeut1l1 Historycznego
w Błagojewgradzie, a ta!1cie inJn,i ~ecja1iści.
Bad3lniia terenowe trwały 3 lata (1'!J7i2. - 1974). Zebrany materiał obejmuje 6112 Sitron tekstu, 1566 zdjęć oraz 1181rysunków.
Warto
za'ZJnaczyć, że tego rodzaju monograJfie rzadko wkazują się w krajach Słowian południowy,ch.
Ljuba Makawajew,a i Anton Ma'ljaw są au'torami rysu histor)'lcznego i demografiClznego Macedcmii PirińJ~kiej (s. 7 - 28) o powierzchni
6502 km2 i ludnośCi
3175:1'5 osób według spisu z 1974 roku. MOŻlna mieć do autorów prciensję,
że
rdzenną ludność macedońJs:ką traktują jaJko bu łga'flską. Podają oni, że 1% to Turcy,
kUk.adZ"iesiąt ty,sięcy "sturczeni
Bułgarzy"
(s. 25) a znikome grupy etniczne
Greków i Wołochów, które zamieszkiwały
tu dawniej już od początku XX w.
zanikły.
Główny ciężar ault/oTzy kładą na zmiallly socjologiczne ludności. Tak np. do
9 IX 1944 r. było tu 4 tys. robot!ników przern)'isłofWy.ch, a obecnie liczba 'La zwiększyła się 20-krotnie. Ponadto Cliekwwe są informacje
dotyczące lud.no\Śd miejskiej
i wiejskiej. W 1946 r. jedynie 23,7% ludn()ści mies'zkało w miastach, a obecnie
odsetek ten wynOlsi 46,90/0('s. 27).
De:teHna MO'skowa pisze o życiu społecznym (s. 31 - 46), a prawo obyczajowe
rOZlpatruje oddziel.nie (s. 47 - 63). Cieik&lt;JJwesą informacje o formaoh pomocy wzajemnej i pra'cy koleik,tyWiI1ej,która na pewno przetrwała
tu od zamierzchłych
cza·
SÓIW.Taka zres:ztą W!s:półjpraca ZJnama jest i wśród po,z;as"tałych narodów sł{)/\viańs,~·i'Ch.W Macedonii Pi,nń:S!kiej padc.za's żni1w, siandko'sÓ!W i młócki jedem p'&gt;maga
drugiemu, ale is:tnieje również pomoc udzielana chłopOt1l1,od który.ch nie jest wymagana re/kompensata.
S.zlczegóilJnePO!pularną formę pOiIDOCYud~ieła się przy budowie chat wiejskich. Także przy zabijaniu świń chłopi udzielają sobie wzajemnej
pOiIDocy, kitóra ma c.haI~akter zwyczajowy, jak zresztą i w po'zostałych regiona'c'h
Malcedolll.ii. Pcr'lzyza:bi.janiu świń biorą udział sąsiedzi i kirewni i akc)a ta traktow;n,a jel~t jaklO śiWięto i na:zywa się "wesele wieprzOIwe", gdyż towa:rzy,szy jej zabawa z j'ardłem i napojami.
P()Iw;s,zechJn'ieudzielana jest pamo'c w okresie wesel. Krewni i są'siedzi pomagają rod2li;eot1l1mhJldużeńJców przyna.szą'c bezpłatnie dreWlllo na opał, fas'01ę, mąkę,
cuk.ier, ryż i to niezależnie od zam'ożnoŚic,i radziJców mlooożeńców. W darze przynoszą także owce, bąd~ też inne zwierzęta domowe. Kobiety natomiast pomagają
w pf'Z)'Ig.o.tOW)'IWaniu
po,sagu pa'nny mlod,ej,.
Wlęks:zość wios'ek teg.o o.hszwru proOlwa,chzi
żyde zamknlięte. Rzadko kontaktują
się chłopi sąsiednich wsi. Odwiedzają
się wzajemnie jedynie podczas świąt, od·
pustów czy wesel. Wśród górali kontakty te są bardzieJ ograniczone, nawet dziewczy;ny wyldawa:ne są za mąż w tej samej wiosae, by nie na,ru:szyć stary'Ch sto's'l,mkÓlw rodolwyoh.
Orygina'Ine i bogate są zaJboibony i wierzenia Iudowe dotY'c.zące epidemii zwierząt domowych, bowiem hodowla bydła, a zwłaszcza owiec, jest tu ba,rdzo rozwinięta. Moskwa padaje m. in., że ~dy panuje jakaś epiJdemia wśród zwierząt, mieszkańcy wsi "składają ofiarę" z wołu, pieką go na granicy z sąsiednią wioską a pieczeń 9poży;wają. Lud. wierzy, że epidemię można zaham01Wać jeśli na granicy z sąsiednią w~ią rozpali się ogJni:sko a przez gralnicę pTzejdizie :11Wi'em;ylIIa
albo jeżeli
wstawi się do czarnej chustki mąkę i sól i rzuci na pola sąsiednich wsi. Wówczas,
wedłu.g wierzeń lu:dowydh, epidemia "opuszcza wioslkę i przenosi się na sąsiednią" ~s. 45).,

�Recenzje

337

Omaw.iając rodzinę autorka zaznacza, iż jeszcze w XIX w. istniała tu !:zw.
nJd7lina patl'Larcha:l!l1Ja,a do nas:zych czasów za·chowała się stara tradycja, według
k:tórej syinolwa zdejmuje buty teściowi, polewa mu wodę do my.cia i kłania mu się,
gdy ten kładzie się spać. Postępuje tak długo, n]m nie spadnie na polu pierwszy
{)Okps ścięlego zboża. Wów;cz'as synowa kłania się trzy razy "snopowI", a już przestaje klamiać się teściowi es. 48).
Wdowa, jeżeli nie posiada dzieci, może ponownie wyjść za mąż ale dopiero po
trzech lat.aoh od śmierci męża, bOiwiem tyle cZJasu trwają obrzędy pogJ:1zebowe
i ?.aloba. Jeśli natomiast wdowa posiada dzieci, to wówczas zazwyczaj nie wychodZJiza mąż i zost.aje u teściów.
O pra'cach rolnych piszą Nikolaj Koleworaz
Snwana Błalgojewa (IS. 67 - 129).
Tę część kultury materialnej
trady,cyjnie autorzy dzielą na podstawowe zajęcia
chłopa, takie jak - uprawa zbóż, ryżu, winorośli, sadownictwo, hodowla owiec,
kÓiZ,by.dla, koni, tr:wdy c:hlewnej, ptactwa domowego oraz na zajęcia pobO'C'Zlne2lbiera;ctwo pijawek, giI'zybów, ziół leezniczYIch: ryboławst:wo, myśliJwiStlWo,pSlZicueJarstwo, hodmVl1a jedwa:bniJków, a ta'kż·e u;pr:a.wianie talciJch profesji j.aJk: dr:wals.two,
wikliniaI'stlWo, stolClJrsbwo, bednamtwo, rymaJlstwo, gal1ncarst:wo, kOiwaJist;wo, złatmctwo. ROZldiZi'al
ten jest bogato ilus,twwany.
Ilija Moskow oraz Emil Cankow z kolei piszą o budownictwie wiejskim (s. 130- 206). Domy są wszędzie piętrowe a podwórko jest ogrodzone murem. Da'ch pokryty j€iSt dac,hówlkami lub plytkami kamiennymi. Każdy dom pOls1iadaspiżarnię 'tzw.
"kilar", "kela:r", g.dzie pnzeohowywamesą
pnzynządizOille na zimę ser, kJmona
kapusta, ogól'ki, papryki, bakłażany oraz wino, gorika "rakija", owoce i przetwory owaleowe i win o'g)1"·o:no1w
e. Z hcznych iluiS!racj:i wildać, że chłop z tej części Mac,edoDliizwraca s'ZJczególną uwagę na oz;dobę sufitów z desek. KaŻIdy dom ma bramę
i werandę.
•
Marina Czerkezotwa zajmuje się tJkadwem (s. 207 - 25i9) a o st,roja'eh ludowych
pilslZe Ma'ria Welewa (,g. 260 - 346). Lidia Radewa nal1Jo:mia,gtrojmuje się problematyką wyży:iWienia ludności tego obszał"u (s. 347 - 367). Należy zaznaczyć, że dzięki
waJf1wnilmmk!l·imat)'lC'lJnyms!ZJczegó1!nierozwłin-ięta jest tu uprawa j'arzy,n, t:rUlskawek, arburzó;w i melonów, k.tóre dojnzew,ają wcześniej niż w inn)'ICh regiona.cih Bułgarii. Także oeIlillYIffiartylkulem spożY1w,ezymsą kas·ZJtany ,jadalne zwłaJSlzC'za.
w wioskach leżąlcylch na z:bo·ca.a'chgóry Bela:sica. Do jadłos'p]sU luldinoślC'iod połowy XliX w.
po.za tra:dY'cy,jn)"mi - fasolą, grochem, soczewką, włącChony :wsrt.ał i ryż, który jest
tu u.praJwiaJny. Dla biednego ehlCJiP3faJsola, papryka, ser, mlek·Q i wyJr'OIbymączne
(wIszelkiego rodiza'j'll kaszy, pier.ogi) są podi&amp;tawową potrawą. Jak pisze Radewa
smamwanie ch[eba masłem nie j.es! tu znane (;s.' 35'7). C.ielka\we je's't przeehorwy,wani'e mleka t7JW. "samokisz" lub "sbirano mleko". Mleko to w jeSieni s:taJwia się
do na,czyn.ia ~ni'aJnego i do w.iosny staje się gęste. PJ'zec.hawluje się mleko taIcie
po ugotowaniu i dodaniu so,l1. Takie ml,ek,o j.est nastlWnlie rO'~eWlalne do dużych
naczyń glinian)'lCih. Po k!iJlku dniach staje się ono gęste i przeMOlwywane jest do
w5!elki.ch palstów. Po;w,s,zechnie zna!n)'lm s,posobem przecholWYlWania na dłużSJzy okres
mleka jest tzw. "proczur" czyli pJ1zec'how)'Iwanie św}eź.ego mleka w uprawi,onej
owczej skórze. Talkie mleko trrzY'mają z;aZJw)'lczajpastenze. Ludlno·ść wiejsika konsumuje także dużo mięsa - wieprzowinę lJimą i wiosną, lalem baraninę" a jeS1ieIlJi.ą
wołowinę i d'rób. Uitarła się tradY'C'j'a, jak i w pozoiS'talYlch ca.ęściach Ma1cedonii,
a także i u są,gi,edlniJchnar·odów slowiań:S1ldch, że każdy dom z niZin przygotlQ,wU'je
co roku 100- 150 litrów wina oraz 50 litrów gorzałki 'z własnych winnic. W g6rslkich wioiSkacih zaś lu:diność pędzi śliwowicę, gdyż tam nlie mają winniJc, a wino
klupują w s.klelPa&lt;:h(pędlzenie gO'l"ZJa,łkIi
u Słiowian połiudniowy,ch nie jest zalkazane).
Herbatę na;1;'Omi.aJst
piją jedynie chor:zy (s. 3ul).
22 "Lud"

-

tom 66

�338

Recenzje

Dość 'bogato reprezentowana
jest duchowa kultura ludowa (s. 379 - 622). Rorzdział ten dz.ielii się na kiil!k.a podr,o'z;dlziałów. I:wal!1kzika Georgijerwa i Rajna Dr.ażewa piszą a obyczajach i obrzędach rodzinnych (s. 379 - 421), tj. o narodzinach.
weselnych i pro,gnzeborwyl()h.Dziec'i są bogactwem. Rodz:ke w.olą jednak mieć syna,
gdyż wiąże się z nim "kontynua'cja rodu", a za wieke ruies'ZClZęśli.wyd1
uważa się
rodciców bezdiz:ietJnych, kiórzy wedłUlg ludu "pO'kutują za P'Opełnione grzechy". Niepłodną kobietę lud ok.reśla rMmymi obr,aźliwymi ep~etami - jałow,a, jałó'wka i in.
Ciężarną koibietę naltomia'st otacz&lt;iją troiSkliwą opieką. Nie po'ziwalają jej wykony~
wać dężkiich pra'c.. S.zef·olko r-oZlprzesrtl1z'eniiO'ne
są wier,zenia, że brzemienna kobieta
jeśli chce mieć lekk,i poród, to nie p()(wiJma "siedzieć na prolgu", "na belce", "na
związanym worku". Nie powinna przecinać drogę wo,łom, stać przy drZlwiach domu,
a także nie może wtitać i ŻJegmaćgości, nawet i własnego męża. Lud wierzy, że
kohiet·a ciężtaJma jeś'E chc,e, by jej dziecko ur,odzilo się żyrvve, to nie pO\winna
przekracrzać powr.ozu, chomąta, krzyżować nó·g gdy siedzi itp. Aby dziecko było
mrowe, oiężal1na ruie porwiinna chodzić na pog,rzeby, nie może siedrz.ieć na korycie,
~dyż "dzieclw ur,oidz:isię ga'I1bate", także nie wypada, by piła wodę z d7Jb'anka, bo
"dziecko będzie miało duże usta". Także nie może ciężarna kraść, ponieważ znak
sklrladzianego przedmhJltu poj,a1wUsię na ciele noworod'ka, talk 5O,mo nie powinna
jeść skJrzy1dełlka uigotOiWall1ej,kury, gdyż "u.rodzi g~uchonierne dziedko". Takie
i wiele i.nny;ch wie11ZJeńświadC'zy jalk duże znaczenie pnzyrwiązuje się do dzie:c·ka.
Istnieje także sporo magicZlnych działań, np. ciężar·na może pójść na pogrzeb
zmarłej osoby krewnej ale musi na małym palcu zawiązać czerw:oną nitkę; jeśli
u'kradl1lie OWOIC
z cudzego sadu, t·o musi ręką dot'knąć ZliemiG. Jako środki odpędzające wlslZellk'i'eg'oro1dzaju zła ciężarna mu's,i zaWlsze mieć w kieszeni ząbek
czosnku, paciorek koluru niebiestkiego i czasami kawałek kadzidła. Jak i w innych
regJiona,cih M3Jcedonoiii tu lud UlWaża, że oięża'rna kobieta będ2Jie mi,ała lekki peród jeśli ro~uŚit::i włosy, rozepnie guziki swego ubrania. D&lt;JIk&lt;JnYiWane
są tahe
różne działania magi&lt;:zne, np. Zldejmuje się nitki z wrzeciona, rozwiąz·uje się pełne
wo:rik/i,a jeśai porad jeslt cięż;ki to w,ienzą, że o tym, że kOlbieta jest ciężalrl1J3wie
wiele osób, co jest niedopuszczall!1e,gdyż
narodziny są tajemnicą. Lud ponadto
wierzy, że jeś!l!i OItJworzys!ię drZJwi to dziedko Ulradzi się bez tr'udu. Jeżeli w czasie po,r,odu w domu rodząc.ej są obce kobiety, to każda z nich poidiChod21ii lekko
uderza ją w kTZyż chU'steczJką, a jeś.~i są mężc,zyźni talkże lelkko uderzają ją paskiem lub czapką. Obcy'ch nie wypuszcza się z domu dopóty, dopóki nie ur,oozi się
d:ci,eclko. AkJuiszerka U'cina pępOlW'inę stier-pern, kJtóry jest pOIpnednio na'g"rZewany
w ogniu i czelka aż wy1styignie. Pępe'k .na,wtią·zuje czenwoną llJi'tlką jedwabną.
Zaraz po urodzeniu noworodek jest przez akuszerkę kąpany. Do wody dają różne
ziól!ro, białko i źóbtiko jajka, a także dodają gwóroz lub dzwonek, aby "dzieoko było
zdrrorwe" lub też dają sl1ebrną m'one'tę" "żeby naw;QTode'k miał cZy1stą cerę". W niektórych wsiach, jak podają autorzy, '-do wody dodają mleko i kwiaty bzu, żeby
"dzie'cik,o było U'I'OdCZJiJwe"
(.Sl. 382). Wodę pienwlszej kąpieli wylewa się w oborze. Po
'ką:pielli now'OlPod'kawy.cierają salą, by miało ,,mooną skórę". D.rodzone dzieci w ni,edZliele lub św'.ięita są według ludu sZlczęś1/i.we.Za s2'Jczęśitiwydzień uważa się C2'Jwarteik" a ~dlZlieindlZliej poniedziałek, ja'IGlmlwiek panuje p11Ze/kooonie,że d:zi.eoko Ulrodzone w piOiruiedzil3łekzostanie siwotą. we wltor€!k będzie choro,Jjlfuwe.,a w sobatę
będzie miało sny i będzie "rozlnawiało ze zmarłymi". Lud wierzy, że urodzeni wiosną są szczęś'liwi, la.tem - bogaci, a jesienią - syci. Los i szczęście dziecka także
są uzależnione od fazy księżyca kiedy się urodziło. Jeśli urodziło się w nowiu, to
będzie szczęślliiw,e:SZlczególne Zlna,czenie oICldajesię nowOlfodikow,i
.. k,tórego maitlm po~
wiła z czep'kiem. C'ze:pek ten chowa się jako cenny slkarb. J eśl.i. lctoś idz'ie do
W'Oj;sika,to zaszywa;ją mu do u!br.a'nW kawałek czepka, by "nie c,hlWytała go kula".

�Recenzje

339

Także chowana jest pępowrna, gdyż lud wierzy, że gdy u:rDisną dzieci będą żyly
z matką, nie wyjdą za mąż w iJnnej W1Sli,będą zdrowe i ~dą
się kochały. Jak
wspominają Georgijewa i Drażewa, po I w,ojnie światowej nisk.tóre małJki rzu~ały
pępowiny do podiwór'1m s'Zik:oly,żeby iC'h "dzieci były na'llczycielarrnti.i w ogóle wyks:zJtaI'con
ymi ludźmi" (IS. 3'83).
Ciekawe jest wierzenie !rudowe dotyczące pokarmu poło1Ż.nicy.T.rzec'iego dnia
po pOiI'odlzJie
teśaLQIWlł
idzie z syno'wą do wiejlskiej studlnii, młoda ma'bka bierze i wy. lewa wodę mÓIWlią:c:"Tak jalk C'ieik1niewoda niech cielknie i moje m1eko". Jeieli
będzie chodlzić do pra'cy w ciągu 40 dni po urodzerou, to muLSliW1facać do domu
przed zmlieIf'ZJC'hem.,
gdyż w prz€lCiwoI1Y1ffi
wypadku moż,e zCliStać"sjpOily.wa,jące lwlację Lst'oty nadprzyrodzone tzw. judy i wów.czas może zalChOl'OIWaĆ
i umrzeć". Położnica uważana jest przez te 40 dni za osobę "nieczy'stą", dlatego nie powinna
g0101\vaći gnieść cialsto na chleb. Ponadto nie może ona paitTzeć na zasiane pole,
chodzić na wesela, orlwiiedz.ać inne os'oby, pOoI1iew:aż
może im zasik&lt;Jd7Jić.J a(k wszędzie w Macedonii i tu położ,n.i;cę o.dwiedlZiająkuewne i przynOlSzą naleś&lt;nikii, owoce,
jajka itp. A'j{'lJlSzerlkawypieka chleb obrzędowy, który łamie nad głOlWą noworod!k.a. Każda z kobiet lamie z tego bochenka i mówi: ".niech dzieclko I\)śnie, założy rodzinę i doczeka się starości, wnucząt i prawnucząt". Do 40 dni po urod:reaiu dzJiecka nie zolstaJwia się pieluszki na podwórku po z&amp;Cihod:ZJie
sloń~a, nie su,szy
,ię ich na dzjJkiej ró.ży, gdyż tam "prz~byw3'ją iJs.'toty nadiPI'zy;rodZOln
e". Jeśli
położnica wYJClho·dzJi
na d,wór nawet na krótko, to przy dz:iec'ku zo'siawia miQll:łę,
która chroni od zł~h duchów. Gdy pierwszy raz no,worodelk jest karmiony piersią, to dają mu pra.wą pierś, "żeby nie był mańkutem", a nard głOlwą maJtlki tJDzymają
sito, do którego dają kawałek chleba i jakiś owoc, bo w ten sposób dziecko zawsze
będzie sy:te. C~sto pieI1wszą karmiącą osobą jest nie mat.ka noworOldlka, lecz jak.a'ś
inna połQIŻJDloca,
aile zalW!szepilnuiją, by była to osoba spdkojna, łagodna, ży=1'i:wa,
dobroduslJl1ia, gJdYJŻ"prrekafŻe Olna te ce:c-hy i nowof1od1kowi". DZieci taikich kobiet
uważane są za krewne i gdy urosną nie mogą się pobierać, gdyż są "mlecznym
rodzeńst:wem".
Ludność wierzy, że w trzecim dntu po u.mdzeniu się dziecka zj3lwi'ają się trzy
niewidz.i.alne koJ:)ie1ytZJW."narelczmicy" względrrie "na:resznky" czy ,,IfI3czenky". Siadają do noworodka lub zatrzymują się na progu i określają ile ma żyć noworodek,
z kim się ożeni lub za kOlgo wyjdzie za mąż, jalk będz:ie żyć itp. Decydujący jest
glos trzeciej z ty·ch istot nadprzyrodzonych
i to co ona powie, nikt nie moźe zmienić. W nieiktóryc!h wsiach, aby te trzy kobiety były łaskawe zostawia się naikryty
sltól.
Interesujące są wi,erzenia związane z pieI1W!szymkroc·zkiem dziecika. Zos,tawlia
się na stoJe ró,zne przedmieot;y i co dotmie piemvtszy raz, to bęiooie miało otdipOlwieidnti zawód i talk !'liP. Jeśli noworodelk dot'k:ni·e sieikierę będ.me oieŚ1lą, jeśli pieniąidz
- będzie CJZło;wielkiem
bogJatym., jeśli igłę - wybierze ZJaJwódkraw'ca, jeieli ołówek
- to będzie nauczycielem itp. Odstawianie od piersi też związane jest z wieloma
obrzędami i wieflZeruami. Jeżeli zacamie ssać po'wrt:ómlie,t·o w.ierzą, że będzie miało
drugi raz wesele 'bądź tetż takie dzieci będą "złodziejami" lub "hajdukami". Pierwszy ząbek dziec'ka maJtka wy.cier&gt;a screhrną m'&lt;:me'tąOlralZgotuje psrzeniocę lu'b kulmrryd.zę. WYI1Wame piel1w1sz.egomlec'ZI1ego zęba ta'ue jest ZJW'iąw:nez bog.a,tymi
OIbmędamli. Ząibelk W1kła:da się w kaw.alek chleba i rZluca się na daiC'h prey tym
mówi się: "Masz wrono kości\lny ząb, daj nam Zelazny". Dzieciko strzyże się, gdy
wkończy rok Ścię1,e włoski chowają w śc:i:a,nielub kładą na drzeM'lOowocowe, które
da'je potem obfite owoce. Lud wierzy, ż.e jeśli włOlSó;wty:cih nie s.chOlW,asli.ę, a zabiorą je ptasiki dQ sweg,o glnia'zda, to wówczas takiemu dZJi.ecku gro;zi przez całe
życie ból głowy. Gdy chłopak po raz pierwszy idzie do lasu rąbać dTlZewa, matka

�340

Recenzje

rozdaje z tego drzewa kllem sąs'iardlkam, aby synowi szla dobrze robota. Także
pierwlszy bochenek chleba upieczony przez dziewczynę rozdają trzem sąsiadkom, by
zaws,ze miała go pod dalstatkiem. Rórwnież z pierwszej nitki, kJtórą upl1zędła dziewczyna, kawa1ek rzruca się do rzeki, ażeby "przędzenie szło jej jak woda", gdzie
indziej rzucają ten k,awałek do ogni'a, by dziewJczyna "zapalała się do pracy".
.
Bar,wne i bogate są także obrzędy, zwyczaje i oby;cz:aje weselne. Średni wiek
dziecw'cząt, które wy'c:hodzą za mąż j,esi 1&lt;6- 22 lat, a chlolpców 18 - 25. El'iednJikawalerowie oraz ci, którzy uczą się jakiegoś zawodu lub pracują jako emigranci, żenią się w wieiku 25 - 30 lat. grzed zarę'czynami młodzież nie spoltyka slię. Kawaler;
za pośrednLc'uwem cioteollnej sio:stry wy.syl,a wybrance bu'kieJt kiwialtów, chwstec:ZJkę
lub grzebi,eń. Jeśli dziewc'zyna pI1zyjmlie je, to zna'czy, że zgadza się na zalręczy;ny.
Potem chlopak oznajmia ,swoim rodzicom, którą dziewczynę wybrał-.
Do końca XIX w. dziewczynę wybierali rodzice chłolPcra, lecz zalWlszemusieli
się zgodZ1ićmlodzi (IS.391). W przestąpnym ro'ku nie są zaJwierane lIWliązki malżeńskie, gdyż "jeden z malżonków będzie wdio,wlcemlub wdową". Sta,ra'ją s'ię, by wesele
odbyło się gdy jes,t nó,w, bo tyliko wó,w:czas para małżeńs'ka mOrŻebyć szczęśHwa.
Centralnymi
pOlstarcialmiobrzędów weselny,ch poza palrą mlodo'żeń,cÓ'w, są kum, kuma, młodszy brat pana mlodego oraz jego siostry, a także rodZlice panny młodej
i pana młodego. W poniedziałek, tj. 6 dni przed udzieleniem ślubu, rO:ZJpoczynają
się główne obrzędy weselne. Kobiety wsi przynoszą do domu pana młodego jabłka,
orzechy włolslkie i zboże jako pomo.c. W tym dniu przesiewają zboże, a jednocześruie
-huśtają teśreiOlwą trzy razy i tańc,zą dio'okoła zboża, Móre wysypują na mali,ach.
Z tego lIboża mielą mąkę, z któr'ej w p'iątek lub sol::mtę wypiekają
chleb wesdny
oraz bochny obI1zędolwe. W nowiu księżyca w czw,a:rtelk lub piątelk przygoito,wują
flagę weselną, którą oZldabiają bliU'SZ1CiZem
owiniętym czerwolnY1minićmi, któ'rych się
nie związuje. Na maszcie fl,3Jgi wbija się jabłko. Flagę po uidiieleniu przez popa
śLubu niszczą w cerikwi sta,rając się, by tego nie Wl1dzieli młodożeńcy. Bluszcz
wieszają na drzewie owocowym 1ub chowają do pOS,3Jgupanny mł:odej, jabłko
natomiast dają młodej paiI1ze lub jedzą go goście. Malslzt flagi weselnej wylklo'r'zys"tują do koły:s'ki pier'W15'ZegodZliecka, a czel1wone nitJki pJ1zechowuje slię jako środelk leczmic:zy,.W sobotę wiecillOlrempanina młoda żegna się ze s,W10'1m'i
koleżankami,
a w rl!i.edzielę rano golą pallia młodego. Włolsy z jego brody Clholwają, gdyż panuje
prrlieikonanie, że może ktoś ZI101bićmagię, a wodę po goleniu wy'lewają na krzak
róży. W tym czals'ie w domu palnJDy młodej czeszą ją i ubierają
spolkrelwlnione
niewiarSty. Potem oI1szalk weseLny pa,na młodego wy;rusza do domu panny młodej.
Prized jego bramą J10dzina panny młodej sta:wi,a belkę i swatów pUls:ZJczajądo środka cLopielrogdy kum zapła,c'i (:s. 402). Panna młoda gł(l{Węma na,klrytą czerwonym
płó,tnem, a w nielki1;órych WIsiach Ma,cedonii Pirińskiej talkże nalkrY'wają i gło,wE:
pana młodego. Ubieraniu panny młodej towarzyszą działania magiczne, np. ważą
jej śJ.ubne ubrarl!i.e i umiesZiczają naid kadzi,dłem. Sta,rają się, by gdy pan młody
przybywa do dmu panny młodej nie patrzyli ~ohie przy pieI1Wlszymsportlk,aniu prosto w oczy, a gdy potem dochodzi do spotkania on wręcza jej jabłko i pieniądze,
a ona daje mu do ust cukierek, żeby ich życie było słodkie. Najpierw pannie młodej zakładają but na prawą nogę, do którego dają proso lub pieniądze, następnie
ojciec dziewlc1zyny nakrywa gł'owy młodożeńców białym ręczmilkiem, a nad nimi
;,vylewa wlino, żeby byli szczęśliwi.
Balrdzo dlram,aty:czne jest l1o;zst:aniep3Jnny młodej z dom,em rodzków. Ona nie
"po,winna p3lt,rzeć na wY'wożony pOlsa,g.Odprowadza ją młodszy bradszelk i przelka"zuje szwagrowi. Ojdec
pomalga jej, by dosiadła
konia, atY'm ,czasem rodzice
r2Jucają na nią owies i inne zboże. Kiedy orszak weselny udaje się do cerkwi, zdejmują but panny młodej, nalewa'ją do niego wodE: i szwagier daje jej się napić

�Recenzje

341

trzy razy. ZatIliechanie tego obyczaju przynosi suszę. Przy udzieleniu ślubu przez
popa w cerkwi nie są obecni rodzice panny młodej, a gdy ona zbliża się do domu
pana młodego wy,lewają przed nią wodę, a teściowa ściele białe płótno, na którym
jest biała i czerwona nitka i gdy panna młoda przejdzie, teściowa zbiera te ni1lki,
by nciJk.tnie mógł "Z:robić ma:gii" jej synolwej-. P,oltem, gdy panna mło,da prze'kr,acza
próg wraz z teściową, smaruje drzwi miodem i maJSłem a także obie sma,rują także
i swoje wargi, by "były śłodkie". Panna młoda wchodzi do domu, a jej teściowa
podaje jej trzy bO'cheniki o'raz dwa dzball1ki z WlO!dą.Wodę synQl\'ła :ws'ta,wia przy
kominku i pl1Zędzie. na przęśhcy, m;jes'Za ogień i miol1Ją z;;mialta izbę.
Podczas obiadu pall1na młoda i pan mło-dy w towalI',zyst,wie ni€\parzy:stej liczby
gości przebywają w odidzielnej izbie i nie jedzą mięsa, a tyJJko pierogU, któTe przygotowaŁa 'teśe;iolWa.
.
Bogate są talkże ohrzGdy związane z pierwszą n{)cą poślubną mlodożeńców oraz
wierzenia i obyc'zaje tOIWla,rzyszące;j:m przez pienwszy rok ży1Cdamałżeńslkiego.
lwaniczka Gergijewa i Rajna Drażewa piszą również o obrzędach pogrzebowych, które przetrwały po dziś dzień w tym regioJllie, za!chowująic, jal'« i u po'zostałych Słowian południowych, wiele a'rchaic'ZDylch elementów po,g.ańisiki'c,h,w których dom'inują magia i zabobony (s. 411 - 421).
Rajna Dl1aŻeWlapin,e także o obrzędach świąteczny'ch (s. 4i2J2- 456) mają{:ylch
czysto chara'klter agra,rny. SZlczegó1nie bogate są zWJ'czaje i obycza:je o,raz obrzędy
kolędnicze i noworoczne o charakterze
świeckim, dążące do zapewnienia
bogatYich plonÓiw i dobT,o,byl1;ugo,spoda'rzy.. Słusznie zauważa aut o'rka , że OIbc,hody świąt
kalendarzowych odzwierciedlają
doświadczenia i obserwacje prostego ludu zjawisk
przyrody, zmiaJn pór moku i charak.teru prac po'lowych i hodQlwli zJWierząt dom{)wych. Jednocześnie obrzędy' związane z obchodami świąt kalendarzowych
uj,aJWJliają
ich śdsły ZJWliązekz kulturą materialną
- strojem ludowym, przy.J1ZądzaIlliem potraw itp. Niektóre 5'ta&lt;re pogańiskie ZJwy.czaje i obyczaje ora,z obrzędy nie wstały
naruszone po dziś dziell, chociaż wiele pod wpływem nowy,ch warn.mków życia srpolecZJno-elkono,miczmegopo 9 IX 1'944 r. dolkonało swego żywota.
Bardzo ciekawe są materiały pooane przez Iwanj.czkę Georgijewą, dotyczące
światopo'g1ądu ludu - kos:mog,rafii i geografii, zja wilsik atmosferyoznylCh, meteO'l'ologii ludoJWej związa'nej z porami roku, flory i fauny o.ra'Z wlier.zeń demonodogicz- ~
ny.ch i miJt.'odolgicZJny:ch
(,!;. 457 - 477). SPOTOz tY'Ch wierzeń s;potlkać można u po~o'Stałych Słowian bałkańskich, a także u wschodnich i zachodnich, co wiąże się, z fakbm, i.e lUld nrie mógł w dale'kiej przeszłości wy11uffia-czyć wie1e zja,wis'k przY'rody.
Warto może odno,t'OIwaćniektóre wierzenia związane z kosmogonią. Otóż mies.zkańlCY
M6lcec! oni i P iri ń,sJkiej wie'rzą, iż niebo pokrywa ZJiemię jak na'kryde i tam gdZlie
"przylega do nie, jest koniec świata" (s. 458). Według legendy ludowej, gdy pojawi
się księżyc na niebie i zobaczy go ezłow,ie.k, t.o nie może on patrzeć na człoiWieka
lub spojrzeć na drzewo, gdyż ta!ki człQwiek o ile jest kawalerem
nie ożeni się,
a drzewo wys,chinie. W takim wypadku zoba'czywszy księżyc należy skierować wzro:k
ku ziemi i dotknąć portfela, który tJ'm sposobem będzie pełny przez cały miesiąc.
Noworozpoczętą pracę należy zaczynać gdy jest nów księżyca, natomiast
kiedy
księżyc "ubywa" są lecz\)ne choroby. Lud wierzy, że c!zarown:ice poi'rafią ściągnąć
kJs.iężycna ziemię (s. 459).
Sporo kiI'ążących legond jest związanych z tęczą. Poja,wienie się tęczy na niebie oznacza, że przesianlie padać i "nie będzie potopu" (s, 462). Z tęc~ wiąże się
także prognozowanie pogody - jeśli tęcza jest na zachodzie, to zacznie padać, a jeżeli na wschodzie - nalS.tąpi rozpo,go:dzenie. Czerwony kalOT tęczy kO'j.ar.zysię z winem, zielony z trawą, żóŁty ze zbożem lub kukurydzą. W za1eino'ŚiC.i00 szero'kości
jednegQ z tJ'Clh koil,oróiWtęczy lud odg'aduje, które z upraIW da dobry urodzaj -

�342

Recenzje

wtiJrmice, łą.kIi eLy zboię. W.edłiwg innej legendy, jeden z zak'Ończeń łuku tę&lt;'zy zawsze jest za'!llurlZooy w r'zece, jezi'Drze lub moflZu i pije w.odę"zło~ym
k:ie'liJchem'·.
Jeśli jal!demuś czł&lt;J,wi'e!kowiuda się za:brać ten kielich, lo wówczas będzie najsZJc;z;ęśliwszą osobą na św.iecie. Inne wierzenie głosi, że przejście pod tęczą grozi śmiertelnik·owi automatycznie zmianę płci (s. 462).
Dość bogate i ba11Wlnesą w.ier:zenria w du,chy, diabły, dem&lt;Jny i irune nadprzyrodzone siły. P&lt;Jwszechnie stasowana jest medycyna ludowa,' o c.zym pisze Lilija
Radewa (s. 478 - 488).
Osobny wWlział zajmuje w tej monografii folklor, któ,ry w tym regionie jest
szczególnie bogaty i wciąż jeszcze' żywy. Kostadin Dinczew daje ogólny przegląd
dort;Y'Clhc.zaJSowcg'O
s1'alnu badań i omawiako.Jejno
hryJkę ludową - pieśni obrzęd:owe., mi~y,czne. ballady, reil:i:gijno-legelllda.fll1e,tekJsty pieśniome o stos'unka0h międZYiludzkich, poŚiW'ięccmepracy, milosne, folJkloJ' d'ZJiecię-cy,pieśrui epickie, hajduClkie.
hist.o['ycrzmo-reiW'olucyj:ne oraz partyzanc,kie (s. 491 - 539). Autm omawia dość pobieżni'e ten niewy'czer.pa:ny Slkalrbkultury duchorwej nie da,jąc naiwet żadnych da,ny'ch
bibliograficzn:J.:ch cytowanych f.ragmentów, czego nie można powiedzieć o Ewgenii
Milcewej, która zajęła siG pnuzą ludową (.s. 540 - 560) i zadba·la o zao.p.a~,rzenie analizowanych telk:stÓ!wod!powJedn.im.i m CltrrY'cZJk.ami.
Material ten tym baJr.dZJiejjesl cenny, gdyż został zebrany podczas badań terenowy·ch (w latach 1972 - 1974).
Ilija Manolew przedstawił
bogaty fol'klOif muzyCl'Jny (s. 561 - 622) p~s'iadający
wJele orygilna~ny'ch cec,h. Omawia ort metrykę i rytmikę. Daje talk,że !luty melodJi
159 p'ieśni ludowy.ch śpiewClJny'ch bez akoll1iPaniamcntu instrumcn~óow muzycznych
oraz 11 wyikooywanyc:h z. o.rkiieSitrąludową.
IWalll Konew zajął się charalkterystyką
gwar, które z.achowaly wiele &lt;Irchaiezny;ch cecrh (s. 625 - 64'7').
Zakońrc:zerne nie wybiega poza ramy mono~rafii (s. 648 - 652). Podana jest bogata bibliogTrad'ia (.s. 653 - 662) prac ogŁaszanych dru,kiem oraz archiwaln)'lch (s. 662- 664). Indelk:s opracorwany przez .A.m:nęGeO'r-gij.ewą, Marię Galanową oraz SwetłG
Bog.dano,wą (s. 667 - 58'5) zamyka tę ciekawą pra,cę.
Omawiana monografia jest k'opalnią wia:domości, bogato i:lu'st·row.aU1akololfowymi i c,lar,no-bi1ałymi i'lustra,cjami. Jes.t cenną le'kturą dla etnografów i fo~klo['ys~ów,
pomalgającą zapoznać się z oryginalną i egzotyczną kulturą ludorw.ą tej częś'Ci Macedonii. Służy jednocześnie jako źródło do prac porównawczych,
gdyż pozwala bowiem oc:I:kryć odrębne jak też i wspólne wc'hy z ościennymi naa'Odami.·
Kole Simiczijew

Blasius Niawika: Die TJ:a.ch der Sorben 'um Nochten. Gerhard Apelt, Alb.recht
Lange: Die Tracht der Sorben um KUtten. Bautzen: Volkseigener Verlag DomOIWina
1979, 120 s. 83 iI. przypisy. Sorbische Volkstrachten.
5 Bd., H. 5. (Druga karta tyt.
w jęz. gÓrIl1o'lużyrak:im.Teikist ,w jęz. niemieckim igó'l'nolużyckim)
Zasłużone wydawnictwo
"Ludowe nakładnictwo
Domowina" Budysin (Volkseigener Verlag Domowina, Bautzen) wydaje od roku 1954 tomy z serii "SCiI'bske
na'rodne orasty" (,soT'!)i'.&gt;cheVoJikstlralcht-en),w!Clhodzące w Iskład atlasu socbołużyckich strojów ludolwych. Piąty i asrŁ.aItnitom wspomnianej ser,ii zo·s.tal poświęcony
strojom lu:dowym, 'które już zanikły i ,podziel&lt;ouy na sześć odrębnych zeszy'tów
Oma:wń.any tU/taj .zeszylt ,piąty :zawiera diwa następujące
po sobiie opracowan'ia .gór-

�Recenzje

343

nołużyclciJc:h S!lrojów ludowyc·h zokoJk
WQchoz (niam. Nochten) i KUe'tnoho (KJ.itten), na północ od Budzisrz.yna. Miej'scowości te zamieszkałe były przez ludność
wyznania ewangeHckiego, noszącą strój ludowy do ostatnich
dziesięcioleci XIX
wieku.
UkŁad ca'łoo'ci jest jasny i przejrzYls:ty" a ;po&lt;szczegó,1ne'rowdziały pierws,zego
opracowania zostały poświęcone: 1 - omówieniu położenia miejscowości i warunkóiW ekonolm~czno-sO'cjaanYlch by~u łUldności Q:raz· olcNIie ż'ródeł do opisus!t&lt;roju.
2 - h3Jsłowemu omówieniu wszyst.kJkh częśc'i Istrolju ik"ob'ieckiego, 3 ogólnemu
opi:sowi i5tJ'ojów kobiecych: a wyjściowych i roboczych dziewcząt oraz mł·odszych i sta:I'5'zYIClh
kobiQt w 'różnych ~poo"3Jch
roku, b - obrzędowych tj. kościelny,c.h.
taneczny'ch, w e9eUiny:ch,chir,zestnylch i Żiałobnych', 4 - bard:zo skróconemu ze wz,glę.du na braJk ż·ródeł opis·o.m stJr.ojów ,dzieC'ięcyc.h i mę'silu,oh, 5 - omówieniu materiałów, .sposobów wykona;nia li przechowywarriaoc!.zieźy,
6 - zdobnictwu, 7 rO:Łwojowi ubiu.ru, 8 - xoQIli'sttroju w żYlciu 'gl'U&gt;pyIWłej:s'kiej. Na uwagę zasługuje
7.Cl5"ta·wien!ie
IW języku górnołużyckim
ważniejszy;ch olkTe$].eń elemeni!:ó,w st;wju ludo,wego or,az i'ch ,o,bja$n~ienliew języku niemie'ckim.
DDUlgicopI'a,cowanie o sVroju z Kletinoho (Kllitten) jelst krÓ!tsze i zawiera mniej
To'zdZ:iałó,w,gdyż o;puSlzczonoopis warunków elk.onomiczno-soicj.aqnyeh, jaik ['ólWnież
omówienie maieTllałów, s;polsobÓiwwyko'Ua;nia i pTzelch.QlWywania odzie:i.y oraz jej
roui w ży.ciu gnu.py wiejskiej.
Mated,ał :ilustracyj'ny celoowo wyodrębn!iono, dru!kując g.o na do.hrym papierze
kJredOlwym. Wyfkorzysi3Jno tutaj główinie czarno-białe fotQgrafie Z;felko.nstruowanego
stTojU z o'koliJc Woc'hoz ,(Nochten), dając do.datk'OWooparę dohrych fologa-ami k'olor·owyc'h, dos'kO'naile :prezenitJu.jącY'ch{).dmia.ny tego ~roju.. Zamies':uczoll1e reproduik,cje
dziewiętnastowiecZJnych rysunków i fotografii posłużyły do opisu niezrekonstruo..va,negoIstiroju z K,letno.ho '(KUtten).
Lepsze nIi:i.'w 'poprzednich .tomach opracowanie ,graficz,ne i technika druka'rs'ka
oraz 'zwiększenie liczby bar:wny;ch fol:o.graJH nie .re'kampet1JSlIją niestety Zlmn:iejszenia formatu zeszytów z 44 do 22X19 cm, co sprawiło, że ważne dla badaczy szcze,góly.stały .się mn'ie'i ozyttelne.
Chcąc właśo~wieoc'enić walory omawiillnej tutaj publikacji - ItJrzeba się za.~anowić jakłm 'celom może i 'Pow~nien islużyć atlaJs ::'lt:ro,jówludOlwy;ch. Będą to :po
pierwsze cele popularno-naukowe,
które zeszyt piąty serii "Serbske nar,odne d.rasty"
osiąga w pelni, a nawet pf'zekracza znacznie przewidziane dla takiej publikacji ramy.
Drugim 7. celów moiLe być 'opracowanie "ko.stiumu" ludowego dla potrzeb estradowy,ch. W .i;rutere.s.ują'cym lI1a·s zeszycie są dobre foto.g.rafie zrElkons,tTiuow,a1nego
stonoju, lecz br&lt;1Jkwyikrujó:w a pr;z)'lna j:mniej zwymiarowanych
krojów i WLOTÓW
zdobniczych oraz opisów sposobów wykonania
poszczególnych
elementów
ubioru
uniemożliwia poprawne jego odtworzenie.
Trzeci i o'st.a.tni cel .POIwinien być naukowo-dokumentacyjny.
Zast.rzegają.c, :i.eatla.s .strojów ludolWych inie musi Ispełniać równocześnie wszyls'tkkh tych zamierzeń - trzeba jednak zauważyć, żc przygot,o,wany z takim nakładem pracy zeszyt
ma jedna;k pewne !bra'ki w tym O'Slt.atn]mzakres,ic. Podjęcie tTlIdu Tekonstru~cji
stroju ludowt.~go, .ktDry 7.3Jnikłow badanych okolicach, zasługuje na uznanie. W pracy rue znajdujcmy
jod,nale WlZmianiki, ikrt:óre z prezel1itOlwanych części stroju 'są
ryryginallne, a które ,rek(ms'truoQwane, nie dowiadujemy
.się też jaka byla metoda
Tek'Onstru:kcji poszczególnych elementów:. KO&lt;l1!i.ecmewydaje .się ws'kazamie ŹTódła
.rek:orJIStm:k'cjifragmeniuodt!Wlor:zo:nego oraz miej:sca ·przechowyrwa;ni.a i .metryki fragmentu au,1eniy,czneg'0.Powo!.ywa.nie 'SIlęna bezimienny&gt;ch mf,o.rmato:rów bez odsłył&lt;lnia .choćby do ma.ter·iałów :niep'ubE~kowanyc'h &gt;t3Jkżeni-e jest przelkony:wujące.
Szkoda róWlIliC'L;, że autorzy opracowańr.ie
uwyputkUli bardzie:j z,n3lczen1a re-

�344

Recenzje

likto.wych słow.iańSkIi·CJhe:lemenitów ubioru, które wClhodzą w ~d
.pewnych zastawów 's1;iwjów, zwłas:zcZJa !ty;pu ,obrzędOlwego,. Są to dla przykładu żaIobne"plachty"
z białego płatiI1.a I1Jnli
an ego" ozdobione ,pryrriityrwinym haftem krzyiŻylkowym. Wydaje
się !baJcie, iż baro'zo· l\lrr:o'Zma'ic'oneli rozbudiowa'ne w k,o\biecych lSitrojadl z \Wochoz
i KJletnoOho'nalkrylCiia·głowy zalsłl\l'gują 'na jeszc'ze dokłaidin'iejrszy OIPis z anaJlizy Ity:powylCJhmotyrwÓiWi techn'ilk ha.fciaI1skliiah:lub 'innydh 'zdobień, podiami·erm'ZlwymialI"olwanegolcroju
itlP. Przylstlrój .gro.wy jest rw :tych ubioralclh elemen·tem rz.naczącym, gdyż
głównie on dlm-eśla fwnlk'Cję svroju (np. strój kO'kielny, weseLny, ·cł1JI'zast.ny)a niekiedy przY'naleiŻność do pewnej grupy wieku (dziiewczęta - sta'J1szc kobiety) i stan
cYlW'i1nynOlSlicielelk(panny - mężatki) ..
Mocmą sitlfoną !pie.I'WISzegooOpraoowania ,jes.t opis w;anu,nkó.w ekioHomiczno-łSpołecznych, w których żyli nosicicle stroju z okolic Wocł1Joz. Na uwagę zasługują
też ChaTa,K,terystyilciu'błiolTó,w,uiSzeregowany.ch IW zależności od 'i'oh obandw ZiróŻl!lioowany,ch fU1n!kcj'i:od sk'r,Oimnej odzieży robo.czej do najowoobnie.jszego 1.&gt;1;.rotiu
we,;.elnego.
Ubiery i stroje ludowe zaprezentowane
w wydawnictwie
"Serbske
na rodne
masty" lSą 'ruieZifWyIkJ!e
:interc:sują,cym doikuornen't-em odTębności kullj;ury Serbołużyczam. Slo,wa ipOdzięlkolWan'ia nałeżąsięWltęc
etnografom
i Teda'ktorom "Irushturta
za serbski ludospyt w Budysijne" (lnstitut' fur Sorbische Volksforschung
in Bautzen) za podjęci&gt;e li kOol1sekwen"tne reaE1zowanie trudnych
i mo.zal.nyc.h pr,ac badawczych oraz wydawniczych
związanych z publikacją
kolejnych tomów i zeszytów.

Zofia

Grodecka

Blasius Nawka: Die Tracht der ewangelischen
Sorben des Bautzener
LaruJes.
Bautzen: VIQIJ.k!sergenerVerll:ag DOm'owi.na 1i979, 146, IS. 95 il. pr'l.yp1sy. SOlrbiJsche
Volks1:'!"a,chiten.5.. Ed, H, 6. (Dru,ga !karota 1:yt. w jęz. gÓIT"fiolu'ŻylClldlm.
Telkst w jęz.
niemieclk1m :igórnobużydkm)

Ostatni jlUż zes.zyt tomu !piątego z serii "Serbske na.l'odne dra.sty" {SoiJ"lbi:sche
Volkstrachten)
zawiera studi:um zani:kłych w końcu ubiegłego stulecia strojÓ\W ludowy z obszaru około 35 parafii ewangelickich,
poIożonych na terenie i w okolicach miasta Budziszyna. Mieszkańcami
tego obszaru byli w polow,ie dziewiętnasItego wie!ku ;pralwie wyłącZJnie SeI1bobu,żY'czanie.
W omawi.anym .twta.j opracowaniu
z·achowano anall,ogic.zny jaik w poprzednim
zes.zY'cie wkla.d treś.c~ li lj;yt'Uły p'OIszczegóŁny,ch roZ)dzialÓiWo,ak również slorwniczek,
w języ!ku gómołużys'kim,
waŻd1iejlsz)'iah części Sltrojó,w z objasnieniami
w języku
niemieckim. Opuszczono tylko rozdział o zdobnictwie a dodano dwa inne poświęcone 'QlpisolWibadanego ISotlJ"oju
IW la1:alch ,pięódziasiątY'clh XIX wieku olI"az ·anali·ZIie
różnych oczynmilków.,lkJtóTe wpłynęły na wy,gląd i r·o'?Jwój :tegQ pię'kJnego ubioru 'ludOWego.
Szata grafk=,
teclhruilka :reproduk,cjli i fo:rmat są 'identyczne w obu zaszy;tach,
nie ma więc IpiOItrreiby,pOlnownego i:ch omówienia. Trzeba jednalk Iraz jesZicze podkreślić celowość zamieszczania barwnych lub czarno-białych
fotografii osób w kompl et nylch stł.'!"o'jalch,a me ,kolorowych p1au'sz, !których -twórcy IlIi'e pot.rafią :z.wykJ.e
oddać !Wiernie wSlzystkkh ISz'czegółów .i propoJ"Cji Istroju lliudiowego.
Ro'Zsze·rzen; ~ zaJk.resu temaityczneg{) 'i dOldalni'e peWlnyeh T·owziałów do opraCQ-

�345

Recenzje

wania o s'tJwjaJOh ewalngelickich SoobobuiŻyczan z dkoLic Bu,d21i'szYlnaWlPlynęło bardzo d()da~lnio na jego wa[ito'ść. !Poważnie ,wzwsła też iW Istosunku do poprzednich
ze5zytów liczba 'wy/korzysta,nych źródeł. Zaletą opr.aaowania j'es,t tPonaldto olsadzenie
badanego 'stroju w /konkretnym Ś;rodowU1sku,czas'ie 'i \wall'ullUkach,~po.łec'Zj[1o-elkon'omfuczmy.ch.ZasłiUJguje Ito na pold!k,reślenie, gdy.i; niektórzy ibada'cze 'Poprzestają tydko
na opisie \sameg,o 1S1IHlIju
i jego S'zc7Jególów, c'o' nie po'zwa1a 'na właśc~wą .aJrualizę
ubioru jaJko 7Jj3IWiJS/k:a
Ilrultuwwe!go. Z,wraca uwagę wszeC'his;ttronno'ść dociekań autora inad Jróżnym'i cZJ'lTl:nLk.amli,
\które wpłynęły na ,ro7JWój, formę i zasltOlSOl\V,anrie
badanego Istrnju, z uwzględnlieniem
podst.awowej p.ra,wdy, że ubió.r !LudolWYnie
jes,t t;wo,rem stałym, lec,z podi&gt;egający;m ciągłY'm zmialIJom pod wpływem ·oddzLaly- ..
wań zc1Mnę:t.rznyJch.ROZJdzialy opiSlUjące, na podstaJWie 'przek'aiZów histolry;cznj'1eh,
wygląd .tego 'Stro'ju w pewnych etapach rozwojowy;ch (l,a(ta 1700, 1'700, 1'800, t8.15,
11840)są wlaś.ciwym do,pełnlien'iem cennego opr.ac·owa'ltia.
Przechodząc do szczegółowego omówienia recenz:owa~ego zeszytu lTIJuszępo·wtórzyć niektóre uwagi zawarte w recencji poprzedniego,
a szc&gt;zególnie podkreśtić
podjęcie trudu rekonstrukcji
str&gt;aju, który zanikł.
Ze wcstępu do,wiaci'ujemy .się, ż·e do IOdtwoTZenias,tro,ju ewa'I11geilickich Ser!)o'J·!użyczan z Budziszyna li jego okolic poslużyły 'l'óWlnieżodnalezio:ne w tereln1e komplety i fragmenty ubioru oraz zbiory dwóch muzeów. Przy prezentacji na wspólczesnYich foJtogra;fia:ch talk 'kooffipletó'w jak oj fragmentów
tego SI1Jrtoj.u
po,żądane bylj'1by jednaJ!';:linfonnaoje, pozwalające na u:ciO'ku'men1·Olw.aJne
o·j'różn'ienie częś,cIi()'ryginalnych od zre.k.()'rtsltruo&lt;wa;nych.Dla badaC'za lnie jest też ·cbojętne miej's.ce prz.echowy·w.an;ia I()ryg.inalnYich &lt;fr,agme11Jtó.wstmju i i&gt;ch metryka,
j,ak terż żródła .rekonstrukcji poz'Ostałych fragmentów,
np. określony CJksponat muzealny,
przekaz
ikonO'graHczny itp.
Interesujący i Ifzuicający duŻ'o śW'iart;1a,na sytuację żydową Inosicieli stroju jest
opis ucisku narodolweg)o Serbołu'ży,czan i ISPY'chania ·jch do roH proletaria!uu, lecz
narzuca się od ra'liU pytanie, jakie znaczenie. miał strój ludowy w utI1Zyrnaniu
i utrwaleniu ich odrębności narodowej?
Na pytanie to' nie otrzymujemy
niestety
wyczerpującej odpolWied,zi.
OmólWie:1ie poszczególnych części i odmian stroju zasłu.guje na wys.oką oc om;
badacza, mająceg,o ułatwioną ,pracę przez .wprowadzeni·e 'Odsyła,czy z op.isu ·ogólnego do poprzedzającego
go opisu szczegółowego. Specjalis,tów, zajmujących
się
strojem ludowym zainteresowałyby
jednak obszerniejsze opisy technik hafciarskich
i 'chara:k'tery::&gt;tyc.zny'ch motywów zdo&lt;bn:iczych, ja.ko 'c·e~lo:we'uzlwpebn·iem.ietaik oWitego matieriału ilustracyjnego,
dlatego szkoda, że w opracowaniu opuszcz·ono rozd7Ji.ało :lJd.ohniiCltw'ie.
Reasumując, omawiany tutaj zeszyt reprezentuje
najwyższy poziom wśród znanych TIam tomów serii "Serbskie narodne drasty". Decyduje o nim szczegółowo udokumeil1.to'warna.ana~.iza środowis,ka, w3'l'unków i etapów roz;wojowj'1ch sJl.,roju. jalk też
oh£ito'ść ma,ter,iału i[us'tTa:cyjnego i wy'ko'rzy:s·tanych ~ródeł oraz precyzyjne
opisy
części ,i komrplletów /Stroju.
Zoji;a Grodecka

�346

Recenzje

Małgorza.ta Maij, Ludowe obrzędy weselne w Polsce. Marteriały bib1iograiikzne.
Centrum I.:OifoTlmaicj'i
iNaU!kowej !pf'obilemu węzłowego H.l Wyidawnictwa Uniwersy.tetu ,W,rodaJW;s1~iego,
WroiCław 1980, ,ss. 40.
Pomimo, Ż€ l.iteratura z :!Jak'resu polskiej odrębności weselnej jest obszerna
i różnorodna, do niedarwna jednak nie dys~onowaliśmy
j.ej zestawieniem bibliograficznym. Dlatego z saty'sf.akcją odnotowujemy
fakt
ukazania się Ludowych
obrzędów
weselnych
Małgorzaty Maj. Pozycja ta powstała w ramach prac naukowo-bardalwczych problemu węzłowego 11.1 "Polska 'kulit,U!ra.narodowa, jcj tendencje 'ro7Jw,oljoweli lPeI1cepc}a" ko.o'JJdynowanych przez Urniwemsyt et Wrocławski.
Wydana zaś została techniką małej poligra1'ii jako druk do wewnętrznego użytku.
Publ1kacj,a 'M. Malj 'ma chaifakter bibliografii problemowej. Ten typ zes'tawień
bibliogmafic,zny'ch nie 'ma zby't bogatego dorobku w ,powojennej Po,lsce. MOż,n3 tu
wspomnieć dla przykładu
o Materiałach
do bibliogiTafii
polskiej
sztuki
ludowej
(1950 - 52) l. ChmieIińskiej
oraz Bibliografii
historii
kultury
ludowej
Karpat.
Materiały

do bibliografii

polskiej.

Recenzowana bilblio,gr,a:fia za,w'iera 341 pozycji 'poda,ny'ch w porządku alfabetycznym. Obejmuje prace, :kitóre ukazały ,się o,dpolowy XIX widku do chwili obecnej niemalże. Zalwli'era publ,ika;cje 5ialmodzie1ne, artylkuły z dzieł zbio.r·olw)lch maz
CZ&lt;łisopi'sm
'i Iserii o chalra1kiterze pJJzede wszys,t'k,i,metnograficznym.
Już sama autorlka we ws,tępie zwxódła uwa·gę na ito, 'że nie w,s'Zy:&gt;tlkiepo,zy,cje
związa:ne z weselem :wstały uję'te. Jedną z przyczyn takiego 'stanu rzeczy było
['obo'cze potrakto,wanie
,niniiejlszego zestawienia
z. możliIwością uzupe!nieni,a i dopracolwan~a go. Dlatego ,więc byłoby cLohnze zastanowić siG w toku ewentualnych
dail:szych prac 'nad 'Wprolwad:zeniem rzeczolwego podzia'łu wewmę.tf'zJneg-odo owej
bibliolg.rafii, co ,niezmiern1ie uł&lt;l!t,wiloby lkiorzy!s.tanie z 'tego ź.ródła, .a jednocześnie
podik.reś:lliŁobyważność niel~tórych pozycji z jednej strony, azwróciłoiby uwagę na
dru:go['zędność czy 'PTzyczy'rukaIJJsiki
:charakter il1lI1ychpublrkacjJ
z drugiej stJ:oII1Y.
NaJElŻYsądzić, że zarówno uzupełnienie 'bra1ków, jaki
zwrócenie uwagi na sposób
zaprezen't'owani.a zg.romad7JOnej bibliograf H będzie miało miejsce w przCfwidy,wanym
przez M. Maj slZlczegółOlwymdo.pra'co,wa,niu niniejszego zestawienia. Bezsprzecznym
poz06taje jedna1k sam !fakt OipU'b1i'~owa'niategoż oprac'Qlwania, które w nie małym
stopnJu wYlPełn'ilo luikli na etnogiraficznym rynku bibliJografkznym.
Irena

D. N. Goberman,

Iskusstvo

Gucu~ov,

Kabat

Mo,skwa 1980, 'ss. 52 il.

Wydawnictwo
"Sovetskij
Hudoznik"
wydało
interesującą
pracę
poświęconą
sztu'ce ludoiWej HucułÓiW. M,imo że ,nie ma ona charaikteru 'naullmwego, zasłulguje
!la
ba,czniej'szą ulwagę ,po,l:slkiego czytelnika.
Ujmuje ona w lSynte'tyczny ,sposób
całą sztukę [lUdową tej gru'py li wobec braku 1'iteratu.ry powojennej 'w tym wkresie stanowi dobry materiał faktograficzny.
Największym
walorem tej książki
jest jej cZGŚć ilu:str.alcyj,na s'kładają.ca 'Się z 204 zdjęć, w dużej cZGolciImlorolWych
Na wSltę,pie 'k.siążki pnzedsta;wliona jest mapa HiuculsZlczyzny z zazmaczeruiem
najwa'Żmiej!Szy1cihmiej,sc'O'wośd. AU'tOT oma,wiając ,sztukę !ludową Hucułów s'kuJ)ia
się głównie na rzeźbie w drewnie i snycerce, garncarstwie,
włókiennictwie, ma-

�Recenz;e

347

1arstwie, mosiężnictwie, sztuce obrzędowej oraz a.rchitekturze. Obok krótkiej cha·
rakterystyki tych działów sztuki omawia on najważniejszych
współczesnych i dawny.oh :Ł!wÓU'có,w
łfucui1s7Jcyzny, taldc·h jaik: Junij i Wasyl S21k'l"ybJalkOlwie,
JIUif'i,ji Semen Ko.rpaniukowie, Aleksy BaJClmunski, Ivan 'i Pliatr Baranow,s'cy. M~mo wieillU
za,lm ja/kie 'ta pr&lt;lloa posiada, jest w niej Ikirka lIli,eśoisłości. JIUri.na W1stępie Goberman definiując termin Hucułowie twierdzi, że jest to "nieduża grupa etniczna
Ukra,ińc6w" (,s. 5). Bardz.iej moŻ/na ;by :się ,przy.chylić do stwJerdzenia, że je:st to
u!k1raińSlkagrulPa e.tmoglI&lt;lJiczn.a,.gdyż grUipa etnkzna nai\vet n'ajmniejlSza :nie może
sit; zawierać w ~,nnC'j gru'p'ie eLnkzmej. Kolejna nieścisłość, to piso,waia .n=wislka
ga'nn'carza BachmiI1Sikie.go. Gobe:rman podaje pisownię Bachmatju'k dodając jednocześnic, że podp~sYlwHł &amp;ię "także jak·o Bae'hmiI1lsoki(.5. 26). W części i!1ustiraJcyjnej
zamieszcza on jednocześnie zdjęcia przedstawiające
dzban wyłvonany przez Bachmińskiego. Widać tam wyraźnie początek nazwiska Bathm ... pisanego alfabetem łacińskim. Wiadomo je.dno.cześnie, że na pracach podpisanych alfabetem cyrylicznym widniało nazwisko Bachmartjuk. Jest to o tyle normalne, że wśród Hucułów żyli i pracOiWaili,ludzie pOII:sikiejlll.airoDdo:wości,
do Iktó,rych ,należy wlaśni'e zaHozyć Ba'chmińskiego i Piotra Napa z Kut, którego jednak Goberman w swej pracy nie wymienia. Te drobne uwagi nie obniżają jednak wartości po,znawczych tej pracy.
Na końcu książki zostały umieszczone: spis ważniejszych miejscowości Huculszczyzny, spis skrótów użytych w tekście (odnoszą się one do muzeów, których
eksp(ma,ty 'zo.s'tały zarpreze.ntowa;ne w pra,cy), 'spus :Husrtr,:llcj'i.oraz blliblograf~a. Bra·
kuje jedna:k w tym aneksie ind(~k.,,:;unazwisk, przede wszystkim
twórców ludowych.
Mariusz

FOLKLORYT

I

NARODNITE

TRADICll

KULTURA,

SOFIA

W

SYWREMENNATA

Baumann

NAClONALNA

197'0, ;s;s.222.

Omawiana książka zawiera referaty wygłoszone na II Sympozjum Folkloru
Bulgars1k.iego, 'któlfe odbyło się w dn;j.a,ch 9-10 maja 1973 r. w m~e~cie Bałcz.YJk,
Tematyka referatów dotyczyła obecnego stanu fołkloru bułgarskiego.
Todor Iw. ŻiwtkoQlW
Islk-upiłIs:woją uwagę lila cieka:wym zagadn,ieoni'll, a mia,nowicie Ina 'WJs'półczesnej follklory;sty;ce .bułgamkiej. Zaz.na'2za ,on, iż .follklo.rystyika bułgars,ka z.ajmuje slię współc:zesny.m ll"oZlwojemprocesu twór,czoścli lludowelj, natomia5l1:
nie ma żadnych prac o jej roli społecznej. Aut'or ,podkreśla, że folkLor wywiera
duży wpływ na nową kulturę Bułgarii, która zachowała wiele archaicznych
elementów. Dopaltruje 'się o.n moim. obecności twóDczośd ludowej we W1Spókzesrr:tej
ku),tUlrze nalrodowej ikraju. Podaje, że na fe:stiwalu :pieśni li tań'ców ludolwyc,h,
któ,ry odbył się w mieś,cie Ko;prYWl3ity,ca"w 1'9'71 r., wzięło ud.ział 60 t)'lSli.ęcywylk,oll.aWCÓWi 'wi,dzó,w. O P(~Im'laJrności poezji oj melod:i'i ludow'ej w Bulga1rii św,i,ad.czy
fakt, jak podaje Żiwkow, istnienia kilkudziesięciu
zawodowych zespołów folklorystycznych li że pfOlg'ra:m!teleWizyjny tn&lt;lISYc'O'TlY
jest pieśn'1ami ludowymi. Aulto·r uważa za autentyczny także foLklor prezentowany
przez owe zespoły zawod.owe.
Stefana Stojkowa pisze o rozwoju i współczesnym
stanie bułgarskiej
pie~lll
1udo.we'j. Poopiora (lina słuswą tezę" że i w naszy.ch 'cz.a.s·achwśród ludu żyje wiele
wa:ri,antów i 'l11IO'tY:VVÓIW,
j&lt;lk'ie istniały 'ponad Isto lat temu. Udow:o,dtnHy to zresz.tą

�348

Recenzje

badaJIlia te'renOlWe rplrzeproiwadzo.ne ,po II wojnie światowej nie tymko na ziemiach
Bułgarii, lecz i w Jugosławii. Na przykład pieśni weselne emigrantów z Tracji
osiadłych w Besarabii i Dobrudży nie uległy zmianie w ostatnich 150 latach. Autorka jednak zaznacza, ze zanika powoli obrzędowa i obyczajowa pieśń ludowa,
a tailde - hajducka, historycZll1a, mityczna, ballada oraz pieśń o treści społeczned.
,WsIPółczesny stan bułga'rskiej prozy ludowe jest tematem
rozważań Rosicy
Angełowej-Georgijewej.
Autorka twierdzi, że niektóre rodzaje bajek już w ostatJnkh 40 la,ta;ch zall1li'kły, n atom'i&lt;llsrt nadal żyją IUitwo,ry ,o zwier,zęta'.ch 'i ,nowele.
Prozaiczne UJtiwOlI"Y
ludowe jednak, Ikltó,re za'chOiwały 'się dotąd, l'Jmicniły Stwoje 'trady'Cyjne formy. Baij!ti fa'nrt'aISttyc.znenp. oporw'iaJda rs'ię :dziś w BułgLłJniilwyłącznic
dzieC'i'om, inM&lt;JUTI!ilalS!t
!legendy ZJWiązane z topo.nimią 'fla,da:l żyją 'w ni()ZJTiienionej
fO'1"mie, a legendy ·0 IPO!srtalciach'i ,wydarzeniach
hi'storyC'z.nych żyją co praJWd'J
w&amp;ód ludu, locz w wciąż z.mieniających się rwersjac·h. TalkaZJres.z.tą jest tendencjatych
ut,worów [ucto,wych i 'll 'pozoist:ałych narodów ibałkańJS'kich, gdzie dOlffi'inuje
problematyka
spo,łecLJn:a a treści Irea1i&lt;sty,cznej. Angelow'u-Geolrg,iijewa pcd:krreśla
Zlmiany, ja~ie w;spółczerSlny bajarz wprowadza do znanych iwąitlków podają:c przykład o powstaniu świata. Bajarz bułgarski unika już dawnych biblijnych pojęć,
co .autQlrlkanazyrw,a ,,.moderniiza·cją". J€lst to iW)'lnik dąż'ei! do 7,l.iJkrwidiowa'niaabst:r,akcyjnych pojęć i dopasowanie dawnej treści bajek do wiarygodności.
Podaje ona
t a!kże, że 7Jmn'iejsza ISię liczba ,bajarzy młodrszego i śrec!Jniego po,ko.lenia, ponieważ
w osta,1Jnic'h 3U-40 ~ata.ch uległa zmialflJie ku-1tUlr.aludowa, a co 'za tym idzie, zmienia się również i skład odbiorców iinforma:toTów.
Jak i u pozostałych Słowian,
tak samo 'i w Bułgarii, najbardZ1iej Q1dpmlllena .zmialny 'są utWiory ofurukc'ji zabawQlwej 'i wychowawczej.
Na 'podst:a:wie ,właJsny,oh obserwa~cji ,i ba,dai! terenowych
autorka podaje, że nie tylko zmienia się treść, lecz taIcie i język bułgarskiej prazy
ludowej - wpro:wa.dzome są wyrazy, jalGich przedtemchtop
,nie 'u'żYlwał 'i nie '1'0zu'lThiał. Ten gatunek 1.wÓ1"czoś·ciJludowej żyje 'nadal w regionach oddalonych od
oś.ro.d.kó,w rprzeroysłowytch, gdZie jesz,cze tra,dy'cyjiDla ,ku'ltwra ,ludowa zachowuje
swoje funkcje.
Kryte,ri,a współczesności w folklorze słowiańskim ,roz.pa,truje Nalt'arlia Silumadu
z Kijowa. Po,wołują'c się na badaczy k:r.aj6wsłowiaI1l3kich dochodzi ona do wniosiw, że sporo wątlków żyje 'nadal wŚTód narodów słowillM:k,j'ch iprzy równoległym
powstawaniu
nowych utworów. Twórczość ludowa, według niej, nie zanika na
ziemia,ch gdzie tradycje isą bogate, 'w U"e'gUo,na1ch,
gdzie fol'k'lor poda:w.any jest prileróbkoan, a więc 'gjdzie .jest on a.ktuailizowany, oraz na obszarJlc'h, gd'z.ie pow,stają
nowe u,two:ry.. Do D1aj,odpo:l'niej'Szychurtworów ludowych z,alicza ona pieśi! łudową.
wymienia np. ukraińJskie kołomyjki .i biał'O'nus'klie przyśpiewki,
ros yj:sJ1-(ii
e, ukrainskie czastuszki,
monostroficzne
teksty pieśniowe istniejące
na ziemiach Rosji,
Ukraimy ,Białorusi, Jugosławii i Polski.
Ten sam tem.a't p.orusza również 7Jnany follklOlryS!ta rosyj:Slkii, BO'ry,s P;utiłow.
lecz olgranuc.za slięon jedynie Ido te:renów Rosyjskiej SRR zaz.nacZJa,j
ąc, .iż obser'"vuje się przelk!sz.takenie ·g,taryc.h :tra!Cly.cj'i,które IW zmientiOO1ejfo:runi'e na.biera:ją nowych funkcji artystyczno-estetycznych
(np. populanne trad:l:'cyjne wesela, obrzędy
kahndanzo,we).. iPUltiłow podkre~la IPrzeniJkanie folkllOrru do IWSipólczes;nej kultury
rosyjskiej i to przez różne kanały sztuki zawodowej (np. wpływ twórczości ludowej na literaturę,
teatr, symfoniczną, operową i kameralną
muzykę i kino). Za
waJŻine zadanie dlla !f'1okłorystów radzieek.uc:h uważa 001 badania nald 'regula'rnością
i ItendClI1Jcjąroowoj!U foliklaru t'nadY'cyjnego z 'Uwzględnieni'ero .prawidłowoŚci 60cjailnego i ikutbur.alliI1'O-bytOlWego
uo.zwoju k:ra!j.u.
Zagadnie.ntie W1s,p6łC'zesny-chga.tunlków f,o]klorys;ty:czmy-ch Czechosłowacji
po,ru-

�Recenzje

349

sza Bohwslav Benes z Brna. O roli 1'ra'dylcyjnej kuH'U'ry iludowetj iW .życiu ws;półczesnym NRD 'Pi=e Hamnan Schrobach zaznaczajqc, iż wątki z XV i XVI w.,
które cieszyły się dużą popularlIlością, obecnie nie są już popularne wśród młodzieży llIiemieckie,j.
Nicżyją'CIa już Bułga.l1ka, T.atja1na Kolewa, zajęła !Się obycza6ami i oibcr-zędami
ludowymi. Podkreśla
lana cechy hii!stO/fY1czme
i etniczne
uby,czajów za&gt;z.nacmjąc,
że nie są one tY'lko środkiem 'Przekazania wCl'rtośoi Ikulturowych, lecz i elemeDJt.em
kwltury. J~o
takie, obyczaje i obnędy
są lIliena:pisaną historią Qlsią·gmJięćduchowych minionych
epok dając możliwośc.i rekonstrukcji
poszczególnych
okresów
rozwoju społeczeńisJtwa. Ponadto w ob}'czajach ·i obrzędac·h 'ludo'wy,ch, Iwedłu.g 'autoriki, zawanta jest fu.rukcja określanych -sY'So1emów
soc,jalnych.
Znany muzyokoilog bu~ga'nski, Todo.T Dżidż.ew, p~sze a wspóŁczes'nych fOlrmach
folkloru muzycznego. Zwraca on uwagę na dy.ferencjację pieŚini ludnwy.ch., które
zatracily już swoje pienwotne zmaczenie. Część ,pieśni i :trańocó!'w
odchodzi z !I'epertuaI'u, gdyż zostaje zHkwidowa'ny ich pralMy.czny zw:iązelkz żydem ludu. P.odkreśla przy tym, iż popula:ryzacja melooii ludowej przez artystów, radio i telewizję przyczY'nia s.ię do zachowania pewnych iIltwo.rów,a /taikże duży jest w tym
wkład 'szkoły oraz chęć młodzieży do opanowania g)ry lI1a u,nstrumentach ludowych.
Podobnym zagadni€'Iliem zajmuje się llija Manołow, który radio i telewbję lliważa
za ;naj:baHiziej au,torytatywnein:sty;tucje
wku.ltywow;aJn~u
twó'nc;wścJ ludowej.
Ludv~k KUl1C rpi'sze o muzeach illJst'Tumenta,lnej muzyki ,ludowej w Czechosłowacji, a Was'iłka Kuzananowa porusza obecny stan bułga,rskich bajek fantastyczny.ch. Z ImJei iRa,dost Iwanowa 'p~S'ze -o obrzędowych
pieśniach :wese1Jny,ch przy
roZJsta:niu IPa'nny młodej .z domem rodzicólw. AutOiJika zaznacza, ,iż ,cho'Cia,ż wiele
z {)hrzędowy~.h pieŚini weselnY'ch już =~kło,
jednaik Ita grupa wlCliąż jeJSz:cze jeslf;
żywa. Wymienia ona, że podobne pieśni istnieją u Rosjan, pominęła jednak ościenne narody słO\wiańoslde,,gdzie po,dobne utwory jes21cze nie zo·sltały wYiPa:r:terz rytuału weselnego.
Przysłowia i IPrzypowieś'Ci po,chodzenia litewgkiego 1stniejące w fo~k1olfZe bułg.a:!'s,k'im2lwracają uwa'gę Iwona KojnalkOiwa.
Osobny rozdział poświęcono :tolklor-owi okręgu Dobrudży. Autorzy kilku ciekawych artykułów przedstawili tradycje ludowe ziem, które długie lata znajdowały
s·ię pod pwnow ani em Ru1munii. &lt;O gatunkach
i rodzajach, o 'ich !I"ozwoju i obecnym imanie [()IloklOI'lU
D.OJbnUldży,pisze Del,czo TodorO'W. Wyunlienia on pieśni k.ailenda:I1wwo-obrzędowe, weselne, hajdU'dklie, batllady oraz IPieŚini () lS.t·o~unK.alch
międzyludzkich, które nadal cieszą się wśród ludności dużą popularlIlością. Córka nieżyjącego Wasyla Stoina - Elena Stoina - ·pisze a rollklorze muzycznym Dobrudży,
k:tÓTY,po,siada od!I'ę,bne, specyficzne ·.cechy. Anna 'Iaijewa naltomiaiSt za:jmuje się
tańlcarni ludowymi lPod1kreślają.c orYlgLnalność ty,ch, kitóre wykollly\'Mane są po.dozas świąt kailenda!I'wwo-·obr21ędowych.
O niektórY\Clh W1spóllnY1ch
i ,odrębny,ch cechaich muzy!ki Iludowej Bulga:rów z Besalrahii i DobI'udży pis!ze N.~kolaj Kaufma:n, a Miohaił Bukureszlijew
przed-s&lt;taJwia
sylwetkę śpiewacrz!ki ludowej Wasilii Wylczewej, od której w latach 1961 - 1969
zapisa,no 901 pieśni ludowych. Uirodziła :się :ana 120 maj,a :11906 r. 'We JWlsiKalipet'rowoo okręgu Silistm i jest WJluczJką hajduka Kara.tenasa, opiewanego w licznych
bulga1r.sckkh pieśnJiaeh iludowyc·h. Repertu·a'f owej ,pieśniarki iLUldowej Gikł!aid'asię
wyłączmie z pieśni liryc:mych. Wykonywane przez nią pieśni nadawane są przez
radio Sofii, wydano także płytę gramof-onową z jej nagraniami.
O iZWy,c,zajach iQlbyczaja.ch
DobrudiŻy p~sze M~ta
Wasillerwa, a Gal1ka
M:i'c:ha'jlowa porU!sza nielkltó:re specyfLciZJnecechy materialnej
ikuiltU'ry 1Ju,dowej tego
obszaru. Autorka podaje, że kultura materialna
tej bogatej rÓW1I1inyBułgarii nie

�350

Recenzje

odbielgalJa od pOZAllStałychreg'i()!J1ówJkira.ju, Do końca XIX w. np. bud&lt;JWano na wili
lepianikti paIm-y1e kukuJryldJziany.mi łody;gami. Chlo.p oral pJ'ymiltyIW,nylmdf6W1111ia'Ilym
radIem, krt:óre rabU sam. Do :lat 30~c'h lliłJS'zego's.tul€ICia młócono końJmi przy 'POmocy trybul um oraz walu drewnialIlego oCzykamiennego. Kobieta przędła na przęślJi.cy, a IStr,oije l.udowe :zJachowały wiele elementów sięga.jącyoehgolę'hoko
;wstecz.
Z biegiem cZaJsu jedna!k kultura
materialna
rozwija,la s,ię .szybkim tempem.
Poza wspomnianymi
artykułami
zawarto w omawianej książce
tailde kilka
pnac .pośw,ięco,ny,ch r'egiona,lnemu iollkloro'Wli :iJnny,ch okręgów lkirajlu. Geo-rgi Danozew !liP. pi'sze oistnieją,cych
jesZJcze IW okręgu Elena pieśni hajdUid~kh. Pmównuje on za;pilsy M:i&lt;cha'iłaAnnaudowa lZ 119113 'roku (M. A'nnaudow, FoLklor ot ELensko,
,.sboflniik za naw&lt;i'nli Uillo.twouenijoa", t. XXVII, Soi.ia 19'13) z odpOlwiednilk.ami,kttóre
odkrył po II wojnie światowej i dochodzi do wniosku, że ich treść w zasadzie nie
u'ległazmiaruie.
Anczo :KaŁojanow podaje z ;kolei nowe da'ne o trady,cjli epi.c'~iej Ina
terenach ws'Chodniej Bułgarii. Wa'rto zaznaczyć, iż w XIX w i na początku XX w.
zbiera'cze nie z.anotowaJ1i tu bOihaterslk&lt;ichpieślJJiepkkLch, gdyż talk'ich ltTady·cji tutaj
nie było.
KostadLn DilJJClZew·zajmuje się ibr.adylcjam i folrkl,ory;sty,crzmymiMacedonii Ririńskiej. Współoczesny stan prozy ludowej w ok'ręgu Bła,gojewgrad Macedonii Pirińslkied jes,t pI'zedi!1'1l1oJtem
Y,oZlważailEWigeniu Micewej. Au,torlka poda,je, że wśród informatorów ludowych utworów prozaicznych są uczniowie oraz staruszkowie w wieku 80 lat. U tych ostatnich
n ie ma już wiary w siły nadprzyrodzone
i z tego
powodu daiWna :treść ,nielkJtó.rylchut'worów ,zQostala dopa:sow,a'na odo wspókze.snego
świa,tOlPo'gl1ąidu
TOrzlwoitniętego
już naT.odu.
Ostami Ja,rty1kuł Eleny Ktolewej "przyn~si wieJle cielkawy,ch inJonma.cji o orygin.a1JnYlcho;bY'czaja,c,hli wie:rzeni.a'Oh luidowych okręgu Płowo iw, związanych z :ttka;ctwem. Lud wJerzy np., że jeśli asn&lt;JW,a!Często się ,plącze, to a'lbo tk&lt;lJCZlIka
Wlsdadła
do krosna w złą godzinę, albo na krosn·o patrzyły złe oczy. Uważa się, że zamężna
kobieta nie lpQ'WlinnazdejffiOlWat zm·oona ut'kanepłÓlbno we wtar'ek, .gdyż wlsta,nie
wdową, a w tym dniu jeśli za'istnieje potrzeba uciąć utkane płótno, to witnna zrobić t,o pa.nienka.
Zawarte w omawianej książce prace s, krótkie i porus,zają co prawda zagadnienia delkawe, ~ecz l!1Iiedają wYlczerpują,cej odpowiedzi na wiele pytań, :które
nurtują współczesnych
badaczy folkloru slowiańs:kiego. Poza nieHcznymi przypadkami brak scZ.enszejkOlmpaTatylSty1k:ilIlie ty~ko vi pOTównaniu z .kulturą ludową sąsiedl1kh 'llJaTodó
•w:,
. ale .nawet i ,z tąz
Po!zOlstałych regionów 'kraju. Takie po.równanie 'Pomo;gł~y u,sitail.:ić;ty.powo Tdzenne .ut'wory ludowe, jak też prześledzić icll
powiązani'e z lo:dipowiedn:iikami u po:uo.stały·ch Słowian i il1JiesŁo'Woiań·s'kich
na:r·oclÓiW
Pólwylspu BałJkańlSkiego.
KoLe Simiczijew

.T. Hajdu;k-N~j,a:kQoWlska,Temat
Opole 1980, ss. 243.

śpiqcego

wojska

w

foLk~orze

poLskim.

Próba

typoLogii,

Seryjne wyda'w.nLctlwo, ja'kimi są .,Zeszyty Naukowe ,WyriJszej Szkoły Pedagogic=ej w Opoilu", IWLbogadło iSięo cenną pozycję :z. ,d'z;ioolziI11.Y
.genolo,giJi f,oIJJlclo1'Ystycznej. Stanowi ją omawia;na tu praca J. Hajduk-Nijakows'kiej.
Dopowiedzmy
od .rum to, :co :z.atu:sww&lt;1łbłąd kOlfektOltski, iż rozpr,aJWa ckltytC'Zytypollogii pQł-

�Recenzje

351

s k i e g o !Po d a n i a J u d o w e g o. Jest to bowiem pierwsze lIla naszym gruncie
tak śmiałe i IS&lt;zeroko'Problem ujmują'ce z.amierzenie. Od iwielu już :lalt f,o~kloryś-ei
pod'kireślają korrlieazno.ść ,pod:jęcia 1S"Z'ClZ.egółtO'wych
badań nad char.alkitery,stytką gatun/ków ustnej rprozy {ludowej, które poza wydrrkowymi
stulCliJami - nie d!oC"Le'kałysię jeszcze pogłębi{)'Ilych opra'cowań. W kontekście
dJOciekań genealogicznych z za!kresu foliklmu wyjąte'k stanowi ba'jika, pOT. dOity,chcz.al:&gt;ocv\'e
wypowiedzi
na temat jej cech 'k'OrlJsty;tuty;wnych J. Krzyż.anowskiego, D. Simonidesczy
H. Kapełuś.
Podanie ludowe w połączeniu z opowieścią wspomnieniową
i wierzeniową oraz
legendą, po raz pie1"lWSzydoC"Zekało się tak szczegółowego. og,lądu na,UJkowego. Jak
autorlka rrozprawy podkifeśla 'we "W'Stępi'e", przyczym zanied!ban'ia badań należy
u,pat'rywać w specylt1i:c.zmym,tj. ewolu,cyjnym funkcjonąwaniu
PQdania w świadom06ci społecznej. PunJktem wyjścia dla ,rozw,ażań Hajduik-Nijalk!oWlskiej nt. określenia galtunkowego .podania stają s'ię ;reiile'ksje zwiąlJane (L opolWi,eścią wsrpomrrieniową. DoJoortując przeglądu i intere:prretacji europejskiego stanu badań nad tą formą gatunkową, pc}.Lslkafo,lok:lory,styka dochodzi do wniOlsku, iż opowieść wspomnieniowa, funkcjonując
,w danej :S(połecznOiŚci,stosul1lk:OIWokró,tlko, stano'wi
bazę,
w opralfciu o którą rrodzi się nawy giatulIle:k trady;cyjnej Iprrozy folkllOrys;ty'czmej, tzn.
podanie lub a;neg,dota. W p.ierw,szym 'I'ozd2liale, ,poprzez anaJ1zę cech dYlstynkttywnych opowieści z życia, dochodzi autorka do zjawiska transformacji
gatunkowej,
które umożl'iwia jej nau'kowy ogląd podania.
W !konsekwencji II i III rozdział po,śWlięcone 2JOIsbająproiblematyce podania
w świadomości ll1au:'kowej fO'I:kl.o.rys'tó,w.Rozpat'rzenie doty;chcz1alSQlwyrchsitalnlOwi-sk
badawczych prwz Hajduk-Nijatk:ow,ską nie ,staje ,się ;su1crhym wyUczeniem !falkitów,
ale jest iwórczy.m i kons'tru'ktyw:nym IQP.isem jej 'wła'snego 'stano,wltslka w tej
kwe:sltiL
Polskie koncepcje określające
podanie ludowe zdefiniowane
przez Z. ŁempLck.iego i J. St. BYlS4tiran.iJa
wydają s'ię aUitorce zbyt jednostronne
i ruiewySltar-cz.ają-ce. EIk,spono'waIIlY,przez Łempi,dkiego dynamizm II"02Jwoju podania tpod:.:zas jeg-o
l1s1megopnzek,a.zu stanowi dla niej 'zbyt wąlskie 'spojrzenie na całoks'z.tał:t stpecy.LLki
tego gatunku. Podobnie skąpym w swej wymowie jest - Iwełdug Hajdulk-Nijakaws'kiej - aspekt hi-slorryczno.ści i ldkalności podania wysuwamy przez Bystronia.'
Szczegótowla 'l'nalii:za badail 's'kupionych wokół podania pnawaidzi aUltorrikę do spostrzeżenia, ri:e doitychcza-s glr.anic,a między podaniem
a legendą była stoswn:lmwo
płynna. Przede wtSzysi'kim bralk konsekwencji
w pojmowaniu
,ty,C'h io,I"m galtulltkowych daje się zauważ.yć w zbi,O["ach:tekstÓiw ludowych. W zw,iąZ:ku z tym uważa
ona, że ,,'klopo,ty z .rio.zdzieleniem legendy od .podania utrzymurją się talk długo, jak
dł'Ulgo temat będl:zJiejednym rich 'wyróŻlni'kiem" {s. 5:5). Auito,I'k.a połem:izuje jed.nocześnie z próbami określeń opowieści wierzeniowy-eh powiSltałych na gruncie europejskim. Wnit&lt;JJsek,Ik.tóry wysuwa s~'ę z ;tego przegląd.u \Stanu badań, jrolt jednozn:aczny: za wy.róż.'IJ:ilkgatul]kawy nie może ,służyć temat lub eJement wiarygodno'ści. Przyznaje ona rację tym sformułowaniom
badaczy, w krtórych na plan pierwszy
wy,sunię:t-o problem iun:kcdi p.elnionej ,przez ten ga'bunek. '
Brak jednoznacznej
interpretacji
teoretycznej
nt. podania mobHzuje ją do
USltaIenia kryteriów, poz,wa:1ających O'kreśl,ić zespół ,cech wYTó~niającyc'h ten ga~tunek spośród innych. Posłużyła się w tym celu metodą typologiczną, czyli na prezenta,cję .formy podania zbażyły się w połą'czeniu z ewolucyjnązmiemo'ścią
zjatwi,ska piOlwtarza:ją'ce s,ię Of,al. f.aIMy wielookrotnie dQstrzeżone,. Jednoczoonie dla pebnego
kształtu podania ujęła jego fUJU'kcjo.nowarrie w hist,o.rycznYID, IO'gólno!kuU:u.rowym
i ;polity=ym
!kontekście JSytua'cyjnym. AnaJ.iizę tYiPologiczną Pf,zeprowadziła
na
wybranym mater~ale podall'1io:wym. prze:1ronywując-a mcxtYiw:ują'Cjeglo zaSitos'Ow&lt;IDie.

�352

I

Recenzje

A wybraŁa n.ajbia.rdtzied 'popular,ny ,wą,tek w folklorze pols'kiln, tzw. "typo,wy"
przykład podaJnia., tj. T 8256 - Rycerze śpiący, któ'ry w PoLskiej bajce Ludowej
w układzie
systematycznym
J. KJrzyża.no'w.S'kiego.reprzEll1ltlOwanyjest przez 50 zapisów. Au torika, dokonując d1ronologlcznej
klalsyfikacji :teg'Q tematu, uzyskała aż
15q wensjli, z 'k~órych najstansza pochodzi z 1,aIt20. mimiolnego stulecia, na1jpóźniejsza
zaś z 119,76r. Z aJnalizy "tereno,wej"zebira,nego
ma,teniału wyni1ka, że wątek ten
największą
żYWJotlD'OŚć
posiada ,na Śląisku 1(54 teksty ISpO'śród 'WJszYls,t!kich
zapisów,
por. 'rólwnież dołą.czoną dlo :książ:ki mapę nr 1).
Wybór tematu Irycerzy śpiących dla zamierzeń badawczych Hiajdwk-Nijakowskiejoka'zał
Slię niezwykle trofny, ponJiewa'ż umożliwił jej 'interpre:talcję nauko.wą
relacji bajka podanie iopOiwieść 'wierzeniowa
podanie. Bo:wiem p'JIS,zczególIDe teksty w zależności od formy przekazu funkcjonują
w postaci badań historycZJny,ch, wierzeniowych
bądź bajek. A zatem w niemal naturalny :sposób wyznalczająone
refleksję na temat Irodzących się różnic gatunkowych,
wzC\jemnych
wpływów i za1leżlfiośd Oirlaz zachodzącego między nimi zjawiska transfo:r.macji.
ROizdzia~ V p.racy staJnolwi alnaliza tYIPO'loglczna przekazów, Tealizo.wana przez
autorkę w dwóch zasadniczych grupach: l. Fabulanna konkretyzacja
tematu śpiącego wojska, !L. "UhisltoTYCZJDienie"temaJ1;u śpiącego wojs'ka. iPoids&lt;ta,wątalkiego podziału stały się dwa różne sposoby f'O~klorystycz.ne konkretyzacji
tego wątku. Bowiem jedna grupa opowiadań transmitowana
jest w przekazie uSJtnym jako prezentaca pfizebiegu niezwykłe go wydarzenia,
druga nat.omiast posiada formę relacji
z histarrii
Charakterystyka
tematu śpiącego wojska, której precyzję wZlmacniają odpowiednie tabele, doprowadza młodą folklorystkę
do końcowych wniosków, których
celem jest typologiczne określenie ist'oty gatunkO'wej podania ludowego. W rezultacie wymienia ona trzy czynniki, będące podstawą transformacji
gatunków fO'lkJorysty'cZlnych, ,a to: lsy,tuację, w j,a'kiej dochodz.i do TeaJ.izJacji przekazu f'Oll:k'lory'stycznego, wpływ narmiora
na ,ostateczmy :ks:ztałrt utworu f&lt;Y~kll:OifystY1cznegoi
,rolę, jaka
przypada ISłuc,haczo'ffi-odbiOric,om:te'kistu fol1kilory,stycznego. Równocześnie uważa, iż
os1Jateczny cel, km Iktó,remu winnyZJmier,zać jednos;lJkOlwe anahzy konkretnych
sytu,alcj'i wypowieidlli nlammtoll1a,to próba :ty;pologii sytua1cjii foJkiJOIroitwÓ1l'czy;ch.
P.odkreślając IllaśZJnaczenie 'narrato'ra w ,istnieniu I1teratury ludO\wej wyróżmia c'mery
tY1PYjego parstaiwy I('idemy;fiilmcji, względnej a'kiceptacjli, idy,stansu 'i nega'cji). WliIadomo, iż w ustnym przekazie tiradylcji f,ollkJOIry,s'tycznejiJstnieje śdsła W1spółzałeżność jej nosiciela z odbiorcą, jednocześnie potencjalnym
narra'torem. Autorka wyrÓ1Ż.lDia
Wlięc odpowiednie typy pOlsltawy ,odbim,ców (1dentyfi'kaIClji, Wlzględnej ak'ceptaiCji 'i dy1sltlansu), k,tó,re ,decydują o :spoiSobie fUDlkcj.()Inowani,a!treści fo~kłoTysty,czny,ch.
W pierwlszylch tlaltach pracy Zlbiera!dkiej badacze patrzylli na ma:teriały terenowe jako przede wszystkim wytwory anonimowe i kolektywne, a zapominali, jak
Wliellki jest 'W niich 'wkład 'iJndYlwidula!lnych wykonawców.
W miniemym stuleciu,
a także na po&gt;C'zą1JkulDaszegowieku, 'Zlbieracze pojmowali no,siciella U!stnej tlrady:cji
jako przekaziciela
spuścizny wcześniejszych
pokoleń i nie zauwa'żali jego aktywnego wpływu Dla sam p~zekaz. Ta'kie 'spojrzenie na utwór f'Oltk'loTy,stty,c,Zlny
zostaje
WlspMcześnie posźer1zo:ne o 'Clały kOln:tek:st :społeczny, jalki oddzJiaŁUljena namat'OO1a,
a więc środowisko, z jakiego pochodzi, o zawód, zaintmesowania,
wreszcie o sytua.cję, w j,a'kiej jest !fealizowalna jego 'wylpowiedźaraz
o diane na ,temat odhio:ncóiW.
W,spółiczeSina fotlikllorystyka, korzystając
z o:siągniięć rnJauk społecznych, coraz mocniej eksponuje znalclZenie jednostkowych
nOlsicieJi follklO'ru, ich odbioT'Ców oraz
sytualcj,i przelkalZlU ustnej ,litem'tury Judtowej. l właśnie zaliJntteresOlW'aniJa
Hajdulk-Nijakowslkiej
ISą świadecttwem n01w,atonsikiego i głębokiego sporzejnia
na u:twoo:

�353

Recenzje

ludowy i ClałokJsz.talt'czy:n.ników, które de.cydują {) jego i:stnieniu, 'fO'ZpowszechIllianiu'
i pO!pU'larno,śd.
W ko.nsekwencji autorka dokonuje typologii tematu spiącego wojska, funkcjonującego w trzech postaciach, tzn. jako opowieści przygodowych,
dokumentacyjn)"Ch J hi,storY'cznyc:h (IS. 226), pod'kTeŚ'la,ją~c,że po.d·s:tawo,wą pr.zyczyną po:j.awienia
się podania jest jego f u nik &lt;: j a s p o ł e c z na. Fo1k10rystyika postu,]!Uje utrzymanie doty.chczasorwe,g-o po.c!JziaŁu,prozy ludowej
na dwie ka.Ł.egoQ'ie: ,o charrukterze
bajkowym i lniebruj:koM'ym. Do tej astJa,tniej grupy 'zalicza również podanie, 'k.tóre
- według niej - !posiada wyróżniający
go zespół cech, tj. aktualność,
prawdziwość i upo!staci'owamie ar:ty.styczne (poetytka).
P.raC'a Hajd U1k-N.ija'kowslkiej jest pierwszą na ,naszym gru.ncie próbą odmiennej lClnalizy te.k,stu fo11k1{)rY'~tycz:nego.Bo:wiem teoretYicznemu
określeniu
pojęcia
p()dania tow'Clirzy!~zy'IllG"wametoda badaw'cza, Iktórejpod'stawą
jest typologiczny
punkt widzenia. Au,torka IW konsekwentny
i 'rzeczo'wy sposób skO'nlkJretyzowała
własne pos:tu1aty nietradycyjnego
oglądu naukowego pno'zy ludowej, która funkcjonuje w 'Obiegu społecznym
nrazupełnie
inny.ch za,sadac'h niż literatura
pisana.
Wobec takiego założenia zrywa onazl1teraturozna'wczą
anahzą, po,s,tulując nową
formę ba,daiJ, której św,iJadectwem je:&gt;t niniejsza 'ro1Jpr,a,wa.
W podsumowaniu
folklorystka
zastrzega
się, że przed:&gt;ta1wiona interpretacja
podania
jaiko gatun'ku folklorystyc1Jnego
wymaga
jeszcze dodatkowych
'UJs:taleil
teoretycznych.
Mamy nadzieję, podobnie jak autorka
książki, iż dalsze badania
pr(lwa.dzone w 'zakresie genologii folkl,ocr·ys-ty·cznej pO'Z.lwol:-j
d-oikladnie ustalić wszelkie prawidł'owości funJkc'jonawania podania w falkl'l-rze.
Teresa

..Laografia",

t. 31, Athene

Smo!ińska

1976 - 1'978,·s·s.464.

Seria "Laografia",
odpowiednik
naszego "Ludu", jest organem Towarzystwa
Fallklorystyc.Zlnegn Grecj,i. Na lamach .tego roczni'ka u&lt;kazuje się 'SpO'fO ciekawy'ch
pr,ac związany,ch z duchową i ma,teri.alną Ikulturą Grecji. Omawiany t'om poświęcony jes,~ zmarłemu
22 paźd:zierni:kJa W7'6 '1'. ,redakit-o.rowi nacze'lnemu, 'ZJnanemu
etnografowi,
profesorowi Uniwer'sytetu
Ateńskiego, akademikowi
Georgiosowi Megasowi. O życiu i dOIl'o,bikunau,kowym Megasa pisze M. Mera'k'lis ('s,. 3 - 14). W'spomina on o pier'W'szy'ch krO'kach tego uCZlnia .:'Iikolasa PoLitisa, który po ukończeniu
studiów Dla UniwelI1sytelciie Ateńskim i po odbytej 'specjali1J3!cji w Niemczech piast,ował -różne furukcje - do 1936 .ro'ku .był'na.u-czycielem na prowincji, w Atena'ch,
nas.tępnie w latalc,h ];936- 11955 dyrek,torem Arch~wum Fol:klOlrysty'czne&lt;go G'reckiej
Alkademii Naulk. W :tym czasie wykŁadał na u.n~wer,sytecie AteiJstkim wybr,ane zagad.ruienia z fol'k10,rystY'ki 'i etnogra£ii. Od Toku 1947 był .ruad'zwYiCzajnym, a od
1'952 If. ZlwyczajnynTIprod'esorem UniwCftsy-tetu Ateń'skiego. Od 1960rDIku był pU'z.eW'oonkzącym Greokiego TowarzY'stwa F.ol:klorysty.cznego., a .reda:kto-rem 6eTii "La(l~a1ia" od ł952 .r. Na członkJa Akademii Nau'k Grecji wyhran.o 'go w ł970 'T., ,kiedy
oQchodzil r.:;woOe77 urodziny.
Meraklis wspomina o dorobku naukowym
Georgiosa Megasa (215 prac) oraz
pisze o je-g'O pracy orgClinizacyj.nej, a,lbowiem z jego incja.tywy zebrano o'lbrzymi
23 "Lud"

-

tom 66

�354

Recenzj~

materiał literatury
ludowej i etnograficzny
w różnych regionach Grecji. Niestety
aU!tOlrarrt:y'kułu nie plisze nic &lt;o poo'c'a/ch porównawczych
aikademika Megasa, k.1;óry
luhował się' w omawianiu pewny,ch ·gatunkówi
rodzajów grecikiej tlWól'Cwści ~udowej w porównaniu
z odpowiednikami
sąsiednich narodów słowiańskich. Prace
te cechuje ,slkrajny ma'c}olna1'izmi subiektywizm.
Meg1aJSnie przyznaw,ał ż;ldnej samorodno.9ci i 'orYlgli!1lalnoślCi·epice ludowej Słow,ian południowych,
;1 wszystko
co
stworzyła
muza ludowa tych narodów przYiP.isywał wpłYlWom gofeck~m. Motywy
z cyklu Króle'wi'cza MaI1ka według niego były Zlapożyczo.ne rz cyklu greckiego
o Dige!l1isie A'kI'J~tals.ie.RJamy tych zapożyczeń przez i'O.LklOlrsłowiański z greckiej
t wórc'zooŚc
i ludowej widział on 'wszę.dzie, co oczywiśC'ie je!Sotabsurdem. p.r;;yznawlał
tyLko jedno!kJie:runlkowy TU'ch wędroW!l1)'c:h motywów, któ'ryc,h bazą było Grecja,
a !!1igdy !I1ie choiał pTZyijąĆ do' wia'domości, że wymiJa,na dóbr ,kultu.ry ludolWej ma
wydeptane
d,wgi p;rtowadzą'ce 1Z po'ZoISotaly,ch'kmjów bałlmńlslkk.h ta'kże do Grecji.
Mega,s nie znał języków Isłowiańsklch i do swoic'h ,prac korzYistał nie z ory.ginaJ!nylch ludowych ieksrtó,w s,łowliańslkiJch; lecz z :nielicznYlch i.ch przeikł.ldów namne
języ;kieunoJPcjlSiki'e.
Następny autor, Dimitrios Ilkonomidis (s. 29 - 42), zajmuje się bajkami i bajarzami greekrmi. iPJ's:zeon, że .krąg bajaTzy .kupczy .się, a je3ZJcze u Slchy!JkuXX wickiu byli oni 'Chętnie ~aiPTas'zaJni,by opowiadać bajki po mia'stach i wsi.aoch. Bajk;ami
i:n,teres()IW.aliIsię rybacy, iSlklepi'kame, młynarze, 'szewcy i inni orzemieślnicy. Chętnie
słuchali ich także pasterze. Lud grecki cenił ich, a niektórzy z bajarzy mieli wyjątkowy :talent do 'Opow.iad:alnia bajek, .baś,ni, legend i iJnnych ut,worów ludo,wych.
Autor nawiązuje
do dawnych tradycji
bajarzy
greckich, jakich nie brakowało
w staroży.tnej Heilladzie i w Bizancjum, gdzie w tym ostatnim im·perium lbajki
traktowano jako 'kolysanlki.
StefanO's Imelos (s.. 167 - 1'/13) 7laJjmuje się zagadnieniem
klasyfikacji
legend
greckich. Na ten temat, jak wiadomo, nie tylko w Grecji, lecz i wśq'ód inl1ych badaiCiZyzdaniJa sią .podzielo.ne, wygłaszane są róż'ne .poglądy. Nieiktó.ny główny ciężar kładą na mitologię, historię i religię inni skupiają swą uwagę na meteorologii, geologii, kosmogonii, archeoIogii i demonologii. Klasyfikacja
ta jednak uzależniona jest od treś'cli ut:worów, gdyż legendy u ]łoszczegó.Jny'ch Inarodów są rÓŻne,
w zale'.tnO'Śiciod t1ak.iichlub innych warunków,
w jaki'ch Tozwijala si&lt;; ich kul~ura
łud:owa li narodowa.
PiO'naditow 'O!ffiaJWianymtomie są a'r.ty1kuly dotyczące innych zagadnień ludowej
kultuTY duchowej i materaal.nej Grecji. Elew.teriO's Marinelis np. pi:sze l) obrzędach
narodzinowych,
weselnych i pogrzebowych w m. Suli (s. 174 - ,194), analizując towarzylszące ty;m ·obrzędom pieśni oJudowe. Au:tor ogra,nicza się jedy;nie do wą~kiego
ohszaru geog,raf'i-czmego ,i nie UisHuje dokonać pmównań z odpowiedniika:miinny.ch
regiOiIlów kmju, nie mówią'c już o SŁowiana,ch, którzy w zasadzie ,nigdy nie goszczą w pracach etnografów i folklorystów greckich. Pandehs Kawakopulos
(s. 253-·
- 271) pisze o trzech starych
melodiach tanecznych z wyspy Krety, które posiadają swoje odrębne cechy, ·nie 'spotykane w innych :regionach G!fećji.
Z !ku1tury mateT'ialnej ;zwracają uwagę rozprawy T. K.os,taJkisa pt. RoUlOi!Ctwo
w Caik&lt;onii (s. 34 - 150), G. Papacharałamposa
pt. Naczynia gospodarstwa
domowego
Cypru (s. 151 - 166), Ciasto i wypieki
chleba pióra Nikolaosa D.iJmi,tru (s. 219 - 234);
Popi Mina ZJa'jmude si'ę medY'cyną ludową EHmbu ,na wY'spie KalPpatOls (s. 24,6- 252), a WaLter PUlc,hner daje ::!lnaHtyczną bibliografię' greckiego tealtru kukiełko·weg,o (s. 294 - 3'24).
Zestaw zawalrty.ch mJa,teruałów aż prosi o szeIlsze .spoj.rzeni'e na pOiru.szJamezagadnieruia rOlZsz:erzając ik!rąg pOZla wąskimi g.ranioami regionów i kraju. lN'·i
est et y
w Grecji nie ma jeszcze takiej inicjatywy, jaką od dawna reprezentują
badacze Ju-

�355

Recenzje

gosławii i Bułgarii, gdzie Illa łamach czasopism "Narodn&lt;J Stvaralastvo-Folklor";
"Makedo,n~ki F,ollMor" ii "Bytlgalr,s'ki Folklor" donlinują pralce pOlró,Wlnarwc,ze,
trraktujące za:gadnienia związane lnie tylko z kulturą ludowąwłalSnego
Iknaju, lecz i z kulturą :Iudową 'WlS'zYls.1.'kirch
'na,wdów bałkaJ'ls:ki'ch, Talkowej ery w greckiej nau'ce jeszcze nie ma,
Kole

ZdZJtsła,wZwożmia1k, Kalendarze,

KAW Warszawa

Simiczijew

1981, '135 ss.

Nasz 'chrześcij1ań&gt;s:ki!kalendalrz poc'ho,dzi od k.alendar.za egipsikiego, a egipski ord
kalendarza ichłopskiego: od wylewu .do wylewu Nilu, gdyż iZJIlaki~odtia'ku ozma,czały
początkowo 'cyk'! prac rro'lni'czych, ja'k u Słowian. WyjąJtlkowość SYI1iusza IW 'kialendanu egipskim polegała zaś na tym, że słoneczny wschód tej gwiazdy zbiegał się
statystycznie z PO'CozątkiemwyrJewu Nilu na wy,s,o:kości Memfi.s, gdzie iara:on Menes
zbudował sioolricę zjedinO'czOlne:goEgiptu wedługkaJendarza
memfidóego
w T.
2937 pne (K. Mi'challwwski, Nie tylko piramidy,
W-wa 1966, s. 59). Cechą łączącą
kalendarz egipski z kalendarzem
Majów np. był HJ'k schematyczny
o 360 dflliach,
al€ dwuznacznością
jest j,uż stwierdzenie,
że "Dekretem
z KalI1ap{)'S pole,cił on
[P;tolemeusz nI] Coo4 lata dorzucać do 360 dni nie 5 ,(jak ,to czyniloino rOd czasu g,dy
bóg Tot wygrał je od Chonsu), lecz 6 dni" (s. 44). Ptolemeusz III wprowadził po
pcr-05tUrok przestępny, który przy:jął dla kalenda'rza ,rzymskiego Jutliulsz Cezar, a by
wodzowie r,zymscy wiedzieli kiedy wytgrywa.ją bitwy.
Ludy &lt;rolnicze ,wolały posługiJW'&lt;lć'się kailendarzem
słOll1ccZJnym,kiÓiry ,określał
cytkl weget'ailywny, a Judy pas:tersk1iecyklemk1siężycowym;
i kalendarz
kisiężycowy w ,mlflliczej Mezo,potamii był przeja;wempolitycZJnej
dominalcji noma.dZJkich
zdobywców, ,do ,ktÓirych należeli przodkowie biblijnych
Zydów. Aui,or nie ro'ZTóżnia tego, gdyż jest gorliwym uczniem pana Ludwrka Zajdlera, który kiedyś zaproponował mi listoWInie uwzgl'ędlfliel1lie mych "m-aterilałów telk!st'olwych" w nOlWym
wydaniu Dziejów Zegara (list. z datą 29 VIII 71), ale nie zrobił tego - ze szkodą
dl'a popularyzato'rskiej
pra'cy ZdZJisława Zwoźniaka.
Juliusz

E.

G,. Kar.piń'sika, Bibliografia

etnografii

polskiej

za

lata

PJI"awdzic

1970 - 1975,

WI'ocław

1980, ss, 430.

WyCZUWr.ljąc zapoi'TZebow.a'Tlie środowiska
etnogr.af'i-c:megona
prace typu bij
b1Ji:ng;raficznegrO,G. E. KaI'lpir1,g,kapodję~a się tTUrdneg;o ,zadania zestawieni,a publikJalCjietnograficlZnych za lata 1970 - 75 &lt;3.457 tyitułów). W zamierzeniu auto,r'ki I()rraz
zespołu, z którym ws.półpracuje, jest przygotowanie l1.a!k.żepnz~ądu
pi.śmiennictWla
et:nograrfi1czmClgo
za 'la,ta 1.960 - 7\0.
OmCIlWi'anapralca ma charalk1eu: bilb1iografili bież&lt;j!cej i jest w prostej ,tinii !kontynuacją tego ,ty'pu o,pu,ac,owań z dkrresu międzywojennego
i POW,(}j
CjI1n
ego. Podsta.wę do tego ty\pu proc dał F. G:awełek &lt;Jrbejmując laJta 11800 - HIll() (7,200 tytułów),

~.

�356

Recenzje

a następnie J. S. By:st'roń, !którego h~bliograrf'ia ma 'chararkter krytyczny
i dotyczy
lat 1&lt;1),10- 27 (1'7{)0 tylułów). WokreStie międzyw;o,jennym prace ile i1wntymu'U'je'również K. Moszyński (lata 1925 - 37), którego opracowanie
zamyka cykl bibliografii
bieżącyc,h, Plfzedstalw,iający'c,h dorobek po ls:kiego p.iśmiennict wa etnogI1a1'icznego.
Bieżące bhblio'gT!afie w okres.ie powDjennym iU'1J9pirowaneprzez ,redakcję "Ludu"
i pu:blikOlWane iW 'tym {:za'sOlpiśmie przygotowalli: 1. BaTio'wa (za pak 1947 - 3184 tytułów), R. BitJtiner-Szewczy'kowa (za lata 11945 - 54 - 332.8 ,tytułów) oraz B. G&lt;1win
(za lata 1955 - 60, 3346 :tytułćxw).
I wła,śnie do tych tradycj:i nalwiązuje omawimlla biiblioglrafia, a zwlaszcza do
pracy B. Gawina IW mluesie
U'~ładu Y.1asyfi&gt;kacyj'nego, :k:tÓlry po zmodyfi:ko,wallliu
został wyik'o.rzySti·a.ny.
Bibliografia
E. G. Karpińskiej
została podzielona
na 6 głównych
działów:
1 - o cha·r,akter·ze ogóllnym, skupił :pra'ce biJibliogna,fiozn-e,imdeksy, aulasy, słowniki,
encyklopediie,
'recenzje cza50phsrm po:}skich i obc)"ch za:wie.rającyrch 'interc&gt;sujący
materiał;
2 zawiera prace z ,z,aJk,resu,teo,rii kultury
i metodoJ'o,gii; 3 - grupuje
publikacje
doty'czące historii i olrganizacji etnografii
w Plolsce i za granicą; 4 zes:tawia dorobek w zakresie muzea,llnlic.t.wa pol~kiego i obce.go; 5 -- najohszer,niejszy dział dotyczący po.zyoj'i z .zakresu etnografii
Poi1s.ki; obfity ma,te-riał tam zamieszcwny· został uporządkowany
w poddziałach:
opracowania monograf.iczne, kultura matePia~nla, ,społeczna i du'c'howa, 'Przeobraż'eniJa zachodzące na wsi w .okresie
powojennym
{w tym takż·e pamiętnikarstwo),
Polacy poza granicami
kraju Draz
obce g.rupy etniezne w Polsce; 6 -ostatni
dział zestawia publli!kG,cje zwią:z:ane
z etJnorgrafią świa:ta, któr,e U"·o·z.dzi
el ono· .na podd2Jiały doty'czące poszczególnych kont)"nentó&lt;w; i talk w ma,tari,ala'ch z za/k,resu etnlYg'rafii Europy wyodrębniono
"Slowi3.iIl" (turtaj WYlSZczegó~nli,onow.5zy.stkie ludy słowiań,sikie) oraz "Kraje poza'słoWiiańskiie", IW :który'ch z kolei ,zesia,wion.o prace ze IWizg'lędu Ina tr.adycyjny trójdzielny układ !kultury; podobnie.S:kllasyfUkowano
materiał
poświęcony po'ZO'stałym
kontynenlom.
MiJmo że bibHografi,a swoim układem IW za'sradzie nawiązuje do u,kładu zaS.trOs&lt;owanego przez B. Gawina, to !iĘ,tlllieją jednak mi.ędzy 'I1imi pewne różnice. W jakim kierunku zaznaczyły się one? Otóż dział I nie uległ zasadniczym przemianom,
został tyl,ko pOIszerzony :0 takie k.a,tegOlrie źródeł, jaik: at1a'sy, słO'Winiki, encyklopedie 'o:raz czas,opllsrn.a zagralnil:czne recenZ&lt;;Jiwane w F~lsce. W dzia.le II za,trzyma,no
w tytule
metodolo'gię, ale zrezygnowano
z metodylki, lecz dodano teol1'ię ikultury
(co autorka uzasadnia następująco:
"oddzielenie teorii i metodologi okazało się tru·dne w 'rea,Liza'cjli ze wzgólędÓiw merytoryoznyich").
Utrzymano
dział do,tyc'zący his,to,rii etnorgmfii, 'co jest w pełni uza.sadnirolne. Dział 'na'stępny Zlwiązany z muzea'lnktiwem został znac.ZJnie r,o?)szerzony li ,pogłębiony. PTo'Wadząc dalsze po.równania
z ukha.dem hjb~iogrr-,a.fiiB. Gawina można ZJau,ważyć,że dWia kołejne działy zo.sta,ły
połąc.zone pr.zez autorkę w pumkcie 5 jako "E'1Jno'grai.ia Polski" . .Materiały dotyczące etno~rafii
pozalpoh;:k,iej z.os.tały zgrupowane
w pum'kcie 6 za'ty:iulowanym
,.Etno.grafiJa świata", który wzbito na wiele podpun1któw. Zaś dział doty'czą'cy pogr,all1'icza etnografii i inlnych dys.cyplin nie z.nalazł miej's.e.rt z modyfiiko,wanym Ulkładzie "Bibbo'g:raJ'ii".
Pomimo że zaprezentowana
wersja kla'syHkacji biblio~rafii
jest bog.atsw, znacznie pogłębionla i ,posóZerzona w stosu,nku do systema'tyz.a'cji B. GalWina, to jednak
nie wydaje się oona bardziej :ezylelna" przejrzY'.stai
operatywn.a, mimo zast,o'sow&lt;l:nego 'llaiwet ,systemu dóZiesiętnego. Wydaje 'Się, że ten ostami zabieg zadziałał wprost
przeci'wnlie. Niie możma tutaj nie zwrócić uwagi na ?)a:st'O'sowany dru'k (odstę,py,
czdo'nka), ,k:tóry to ,chyba w znacz:ny:m stopniu ,spowodował vla.nie i nieczyteliność
uk1adu .k1a'Syn1mlCyjrne.go.Pewną ,wątpLiwość budzi także włą:Cozenie ·d'o spisu tr-eści

�357

Recenzje

tłumaczenia angielskiego., 'któ:re wydłużyło ,niepobrzebnie tekst, a po,llJadt·o utrudnia
'NzrokOlWe opanlO'wanie go, Przecież dwa niezalleimeslPi,sy treści m.oglyby z powod2Jeniem ist:n~eć 'oihalksiebie '(tak j\a!kiwStęp),
J cieli 'chodzi o ik.w.aliiJikację publikacji
do pO'SZiCzegÓllnychdzi'ałólW, to zOlStał.a
ona przeprowadzona
starannie, chociaż nie wyczerpująco,
a ponadto nie ws'zystkie
pozycje zostały uwzględnione
(doty'czy to głównie recenzji). Nie do uniknięcia są
pewne usterki techniczne, stąd dwu'krotnie podawane są te same pozycje w pełnym
zapisie, chociaż w przypadku powtórki powinien zostać zastosowany skrócony opis
wielokrotny i nawias (por. pozycje 352 i 1149; 163 i 2846).
Najbardziej chyba jednak rkOlnt'TCJlwer:sy,jną
SPI13Jwąw lI'ecenzolwanej pra1cy jest
kwestia dobo'ru lLt·eraitury IZ po'~raJl!icza etllogl'a:fliii innyc,h pak.rewnylC:h dy.s\cypl~n.
We wstępie podano wprawdzie,
że: "W niniejszej pracy zalfejestrowan:&gt; prawie
wszy'st!kie pols1kie ,prace etnograficzne
jak &gt;również waż'niej.s'Ze pmce z diZiedZlin
po,krewnych, po,ru5zające problematykę
teoretylcz'ną", .aile poza s,t.WlieI1dzeniem, że
są to "ważne" prace, nie wiemy właściWlie .ni'c ·0 kryteria.ch ich doboll"u, A jest
rzeczą oczywi.stą, ż·e w 'tego rodzaju sytuacjach
wymagane jest ucto,kulllentOlw,wnie
i uza,sl3dnienie Ikryteriów doboru m alteria'łó w. I w ,tym miejs'cu na'leżałoiby :takiże
żałować, 'że zrezygnowano z osobnego działu dotyczącego pogranicza nauk. Wynikiem tego przemieszania
i nie graniczenia doboru literatury
jest fakt, że pozycje
np. iS,briete 'socjarogic7lI1e egz)'!s'tują na równi z etnograitc:zmymi, a w podtpu·nJkcie
przeobrażeń zachodzących na wsii w P'ol:sce LuidoQ.weJjI1iawet dominują, czeig'o ,IlIie
należy uznać za właściwe w bibliografii o ch3!rakte~ze etnogr.adiilcznym.
Dodatkowo 'rLa 'Uwagę 'Zasługują :z.amieSiZczoneIW "Bibliografii"
ii:ndeiksy: oQISObowy i geQigI1afioczno-e:tIlogralfii.o:zJny.
Ten 'o!s.tatt.nijest ba'I1dw istotną i cenną pOlllO'Cą
w ,pcysługiwaniu IsiG bibliografią, ,a dodatkowo jest nowością w sto,sunku do pracy
B. Ga'wi1na,.Ałe nawet i tu uszły oUwa,dze odrębne błędy techniczJI1e, np. pozy!cja
2919 - indeks 'Os'Obowy sugeruje podwójne aut·o,r.s'two; ito .samo dotyczy pozycji 77;
natomua,st jeżeli chodzi 10 IndekJs geQlgiraficzno-etnogIiafi-ezny, to warto z;wródć U:wlagę, że np. Łerrikowie ,nie są '[,egionem -etIl1O'graficznym, a ,grupą etnicZil1ą, może zatem lepiej był'oby 'napi&gt;sać Łemkows'zczy'ZiI1a (termin pr,zyjęty rw literatune),
albo
we wstępie 0'0 indek'su wyjla,śnić, że wprowadzono
poidział niie tylko na .regiony
gecygra.hc2Jno-etncygrafi·cz.ne,",!le wyodrębniono
też nielctóre .g:ru.py (dotyczy to także
~alszubów, BOll'olwiJaików
Tucholski,ch ,i Kl'ajniaków Złotol\Viskkh).
Kończąc oma,wiŁa,nie BibLiogrofVi
etnografii
polsloiej
za lata 1970 - 75 wypada
podk'reślić. że bardzo waŻl!1ym wyodo3ll'zeniemjest sam fe;kjt jej u'kaza'nlia się. Jeżeli
zes/pół łódzJki ,zdoła zrealizow.ać 'zapowiedziane ·również bibHografieza
lata 1960 - 65
i 1005·- 70, t'o wówczas 'skul1:eczrue zó;s'tanie wypełniO'na luka, jaka powstała 'MI tym
:z:akuesiew etnogra.fii pol'Skiej.
Irena

Kabat

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11495" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11473">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/de138136e4333127997dd3204f2a1fff.pdf</src>
        <authentication>0672067e9b294c1df54f440c8b110e0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136931">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136932">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136933">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1045</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136934">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1970 t.54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136935">
                <text>LUD 1970 t.54,s.205-274</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136936">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136937">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136938">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136939">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136940">
                <text>IY.

c

N

z

J

E

Lud, t. 54, 1970

Bertil Malmberg, Nowe dTOgi w językoznawstwie.
Przeglqd
szkół i metod. Z języka
szwedzkiego przełożył Aleks.ander Szulc. Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, War.'Z&lt;:I\';[I 1969, ss. :Hll.
Z wielu względów praca Bertila Malmberga, 'szwedzkiego lingwisty, profesora
uni wersy te tu w Lund i redaktora
czasopisma
"Studia Linguistica",
godna jest
uwagi etnologów.
Wzajemne kontakty między etnografią
i etnologią a językoznawstwem
legitymują się długą historią. Dla etnografa, opisującego egzotyczną kulturę, opanowanie w miarę możności języka tubylców jest warunkiem
koniecznym pozytywnych
rezultatów. Niemniej przydatna
jest etnografowi
pracującemu
wśród europejskich
społeczności wioskowych
znajomość miejscowego
dialektu. Językoznawcy
zaś ze
swej strony, tłumacząc pewne zjawiska językowe, korzyst9ją z wiedzy o kulturze.
Owe praktyczne powiązania korelują z powiązaniami
w płaszczyźnie teorii formułowanej przez lingwistykę
antropologiczną,
zwaną też etnolingwistyką.
Podstawowa teza badającej
stosunek
języka do kultury
lingwistyki
antropologicznej
głosi, iż między strukturą
języka a odpowiadającym
jej typem kultury
istnieje
zależność. To ogólne twierdzenie
może mieć przeróżne
konkretyzacje
i może być
też założeniem dla różnych typów badań. Dotychczas najwięcej na rzecz wyjaśnienia wzajemnych
zależności między kulturą .a językiem zrobili Amerykanie:
Boas,
Sapir, Wharf. Ich też należy uważ,ać za właściwych twórców lingwistyki
antropologicznej.
Etnografowie badający kulturę chłopską szukali w lingwistyce oparcia i pomocy
dla swych usiłowań etnogenetycznych.
Etymologie wyrazów miały zrekompensować
brak żródeł pisanych i pozwolić na stworzenie przynajmniej
przybliżonej
chronologii hipotetycznych
dyfuzji i migracji, czy też w ogóle rozstrzygnąć
o autochtoniźmie względnie allochtoniźmie
jakiegoś tworu kultury,
bądź też nawet grupy
etnicznej. Te same idee przyświecały
też powstającej
pod wpływem
geografii
lingwistycznej etnogeografii i pracom nad atlasami etnograficznymi.
Obydwa wyżej pobieżnie naszkicowane
typy wzajemnych
powiązań ukonstytuowane są przez wspólny przedmiot
badań, którym jest język i kultura,
słowa
i rzeczy. Obydwa też zrodziły się w okresie poprzedzającym
dokonaną w latach
trzydziestych
rewolucję strukturalną
w lingwistyce,
w wyniku której uważa się
językoznawstwo
współczesne za najbardziej
zaawansowaną
metodologicznie
naukę
humanistyczną,
zbliżoną zarówno co do metod, jak i charakteru
formułowanych
przez nią twierdzeń, do nauk ścisłych.
Gwałtowny
rozwój lingwistyki
strukturalnej
nie mógł pozostać bez wpływu
na inne nauki humanistyczne,
a szczególnie na etnologię. Sytuacja
ta zrodziła
nowy typ powiązań między lingwistyką
a etnologią. Etnologowie,
a także inni
badacze kultury, podejmują próby zastosowania wypracowanych
na gruncie lingwi-

�206

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

styki strukturalnej
metod do badania kultury. Pierwsze z tych prób okazały się
co najmniej
na tyle udane, aby mogły stanowić zachętę do podjęcia dalszych.
W rezultacie
znaczna część autorów ukazujących
się obecnie rozpraw z teorii
kultury inspirowana jest przez lingwistykę.
Podstawową
tezą współczesnej lingwistyki jest teza systemowości języka: "Elementy języka służące celom komunikacji
społecznej są nawzajem od siebie bezpośrednio lub pośrednio uzależnione, tworząc zwarty układ opozycji, czyli system,
w którym żaden człon nie stoi luźno, lecz wchodzi w relację z innymi" '. Podobnie
o kulturze wypowiadał się Ernst Cassirer: "Filozofia kultury zaczyna od założenia,
że świat kultury
ludzkiej
nie jest tylko nagromadzeniem
odrębnych
faktów.
Zmierza
ona do zrozumienia
tych faktów
jako systemu,
jako zorganizowanej
całości (...) Jej punktem wyjści.a i hipotezą jest przekonanie,
że różne i pozornie
rozproszone promienie mogą zostać połączone i odniesione do wspólnego ogniska.
F,akty zostają tutaj zredukowane
do form, a wśród samych form istnieje pewien
związek wewnętrzny" 2.
Podobieństwo tych tez jest ewidentne i ono jest też teoretyczną podstawą transponowania
metod lingwistycznych
na teren nauki o kulturze.
Z chwilą jednak
wyjścia poza owe założenia pierwotne, sytuacj,a z wielu względów komplikuje się.
gdyż: 1) sami lingwiści nie są, poza pewnymi twierdzeniami
podstawowymi, jednomyślni zarówno co do natury swego przedmiotu badań, jak i co do stosowanych
metod; 2) poszczególne szkoły lingwistyki
współczesnej
rozwijały się w izolacji,
zabrakło dyskusji między przedstawicielami
różnych szkół. Każda z nich na własną
rękę formułowała
reguły analizy i tworzył,a odrębny &lt;lparat pojęciowy; 3) rozwój
lingwistyki
następuje
niezwykle szybko. Metody zaproponowane
kilkadziesiąt
lat
temu uchodzą obecnie za klasyczne. Twórcy 'nowych metod badawczych, mających
doprowadzić
do zbudowania
automatycznie
działających
modeli języka, mówią
o zapoczątkowaniu
w latach pięćdziesiątych
nowej rewolucji w językoznawstwie.
W tym stanie rzeczy nie tylko bezpośrednie
korzystanie
z osiągnięć warsztatu
metodologicznego
językoznawców,
ale nawet lektura prac etnologów, stosujących
do badań nad kulturą metody lingwistyczne,
nastręcza niewykształconemu
lingwistycznie czytelnikowi znaczne trudności.
W tym kontekście można dopiero ocenić właściwą wartość pi'acy Malmberga.
Autor dokonał systematycznego
przeglądu wszystkich
ważniejszych
szkół, problemów i metod lingwistyki współczesnej. Prezentację
rozpoczyna krótkie omówienie
językoznawstwa
historycznego
i porównawczego,
które tkwiąc w tradycji
dziewiętnastowiecznej,
nie jest wiodącym kierunkiem
lingwistyki
współczesnej i jako
takie posłużyło Malmbergowi
jedynie za tło, od którego odbijają zdecydowanie
nowsze sposoby uprawiania
lingwistyki. Z nich zostały omówione wszystkie ważniejsze szkoły: strukturalizm
Ferdynanda
de Sausser'a, szkoła genewska, fonologiczna szkoła praska, glossematyka
szkoły duńskiej, współczesne językoznawstwo
amerykańskie.
Specjalne
rozdziały poświęcił autor semantyce,
eksperymentalnej
fonetyce, metodom matematycznym
i statystycznym
w językoznawstwie,
teorii
informacji oraz językoznawstwu
stosowanemu.
Dość obszernie zostały też zreferowane badania psychologiczne
i filozoficzne nad językiem szczególnie prace
Karola Biihlera.

1 Z. Gołąb,

s.

A. Heinz,

K.

Polański,

Stownik

terminologii

językoznawczej,

Warszawa

19&lt;38,

559.

2 E. Cassirer,
An Essay on Man,
Warszawa
1963, s. 77.

New

York

1944, S, 279: cyt.

za

H.

Buczyńską,

Cassirer,

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

207

i czasopism

Omawiając
pos'l;czególne szkoły i metody autor używa specyficznej
dla nich
terminologii
z podaniem
w przypadkach
możliwych
synonimów
funkcjonujących
w aparatach
pojęciowych
innych szkół. Umożliwia
to posługiwanie
się pracą
lVIalmberga w charakterze
słownika terminologii
językoznawczej.
Niestety,
autor
nie zaopatrzył swej pracy w indeks rzeczowy, a tylko w indeks nazwisk. Dobrze
natomiast
została opracowana
strona bibliograficzna
pracy. Zarówno omówieniu
każdej szkoły, jak i zdaniu sprawy z badań nad poszczególnymi
problemami
towarzyszą liczne i dokładne dane bibliograficzne.
Pewna preferencja
autorów szwedzkich daje się przy tym zauważyć, ale właściwa równowaga
w wyborze materiału
bibliograficznego
została w zasadzie utrzymana.
Podobnie po przykłady
autor dość
często sięga do języka szwedzkiego, ale z reguły fakt ten nie utrudnia zrozumienia
objaśnianego problemu.
Lektura pracy Malmberga pomoże zapewne i etnologom w korzystaniu
z metodologicznych osiągnięć lingwistyki, ułatwi im orientację w gąszczu terminów i szkół.
W okresie kiedy zewsząd odzywają
się postulaty
integracji
nauk społecznych,
należy sobie życzyć jak najwięcej prac podobnego typu.
Gerhard

Probleme
Diskussionen

gegeben
s,;. 173.

und
einer

Methoden

volkskundlicher

internationalen

von Wolfgang

JacobeiŁ

Gegenwartsforschung.

Arbeitstagung

und

Paul

Konrad

Nedo.

in

Bad

Berlin

Kloska

Vortriige

und

1967. Heraus1969, Akademie~Verlag,
Saarow

W dniach 5 i 6 grudnia 1967 r. odbyła się w Bad Saarow pod Berlinem międzynarodowa
konferencja
etnograficzna
poświęcona
teoretyczno-metodologicznym
zagadnieniom
badań nad współczesną
kulturą
ludową. Spotkanie,
w którym obok
gospodarzy uczestniczyli
przedstawiciele
Czechosłowacji,
Francji, Niemieckiej
Republiki Federalnej,
Polski, Rumunii, Szwecji oraz Berlina Zachodniego
- zorganizowały placówki etnograficzne
Niemieckiej
Ak.ademii Nauk w Berlinie. Dorobek
naukowy konferencji
został obecnie udostępniony
w formie publik.acji (technika
offsetowa), która jest przedmiotem
niniejszego
omówienia.
W skład publikacji
weszło 16 wygłoszonych
na sesji referatów
wraz z dodanymi
do każdego z nich
krótkimi streszczeniami dyskusji.
Wartość omawianej
pracy leży w dwóch płaszczyznach.
Z jednej strony daje
ona pogląd na zakres i tematykę badań etnograficznych
prowadzonych
przez różne
ośrodki naukowe
w kilku krajach
europejskich.
Szczególnie
w odniesieniu
do
działalności środowisk etnograficznych
Niemieckiej Republiki Demokratycznej
książka zawiera szeroki i zapewne reprezentatywny
przegląd prowadzonych
prac, imponujących rozmachem i rozległością tematyki.
Istotniejsza
wydaje się jednak teoretyczna
warstwa pracy stanowiącej
konfrontację poglądów, założeń i różnych postaw badawczych
wobec wspólnego przedmiotu badań, co pozwala zorientować
się w panujących
obecnie w etnografii
europejskiej poglądach w zakresie myśli teoretycznej,
a przede wszystkim w aktualnych tendencjach
metodologicznych.
Z tych względów
praca
stanowi
ważną

�208

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

pozycję w literaturze
teoretycznej
dotyczącej badań nad współczesnością
i zasługuje na popularyzację.
Nadmienić
"".arto, że praca wydana
została w całości
w języku niemieckim, bez streszczeń obcojęzycznych.
Jest rzeczą niemożliwą streścić w krótkim omówieniu wszystkie referaty-a: tyKuły składające się na całość publikacji. toteż z konieczności trzeba się ograniczyć
jedynie do zasygnalizowania
tematyki wypowiedzi poszczególnych autorów. Ponieważ zaś każdy artykuł
zawiera
informacje
o prowadzonych
lub zamierzonych
badaniach
różnego typu, a ponadto pewną sumę rozważań teoretyczno-metodologicznych wskazujących
na różne aspekty omawianej problematyki
- w poniższym
omówieniu nie została zachowana kolejność artykułów w publikacji, lecz ugrupowano je według treści.
Pracę otwiera wprowadzająca
wypowiedź Pawła Nedo, który przedstawił
zało:,:enia i cele konferencji,
a równocześnie
w lapidarnym
wywodzie teoretycznym
przedłożył program
środowiska
etnograficznego
Niemieckiej
Republiki
Demokratycznej w zakresie teorii i metodologii współczesnych
badań nad kulturą ludową.
Autor zwrócił przy tym uwagę na węzłowe problemy teoretyczne i metodologiczne
współczesnej
etnografii, które zostały następnie szerzej rozwinięte w pozostałych
artykułach.
Jak wynika z treści publikacji,
na czoło wysunęły się tutaj trzy podstawowe
problemy, które w pewnym uproszczeniu następująco
można przedstawić:
1) Teoretyczny
problem rozszerzenia sfery zainteresowań
etnografii poza tradycyjną orbitę tematyki chłopskiej czy wiejskiej i objęcie nią również kultury innych
warstw
społecznych,
zwłaszcza proletariacko-robotniczej.
Interesujące
jest przy
tym, że propozycje
nie ograniczają
się bynajmniej
do statycznego
ujmowania
określonych
warstw
społecznych
na wzór dawniejszych
badań nad kulturą
chłopską - lecz zmierzają do ujęć przekrojowych,
mi,anowicie badań różnych środowisk ekologicznych
w miastach oraz badań określonych
tematów w przekroju
przez różnorodne warstwy i grupy społeczne. Warto dodać, że badania przeobrażeń
społeczno-kulturowych
same w sobie nie stanowią już dziś problemu teoretycznego, co najwyżej metodyczny. Podobnie ma się rzecz z kwestią badań kompleksowych (w sensie tematyki) w ramach kultury wiejskiej, gdyż i ten problem wszędzie
na ogół jest już doceniar,y i bieżąco rozwiązywany.
2) Problem teoretyczno-metodologiczny
- uwzględniania
w badaniach etnograficznych historycznego
aspektu podejmowanej
tematyki. Autorzy podkreślają m.in.
potrzebę poszukiwań archiwalnych,
poprzedzających
etap pracy terenowej, w celu
udokumentowania
historycznego tła badanych zjawisk.
3) Metodologiczny
problem badań interdyscyplinarnych,
szczególnie aktualnych
w odniesieniu
do badań nad współczesnością.
Jako dyscypliny
współdziałające
z etnografią
której przypada
rola wiodąca wymienia się tutaj socjologię,
historię, geografię, agronomię, historię rolnictwa i techniki, językoznawstwo
(dialektologię)
i inne, nie mówiąc o folklorystyce,
niejako z urzędu uczestniczącej
w badaniach
nad kulturą
ludową. Nie trzeba dodawać, że współdziałanie
takie
ma na celu kompleksowe
i możliwie wszechstronne
ujęcie tematu badań.
Oczywiście poza wymienionymi
problemami
w omawianej
publikacji poruszono
również szereg innych, w tym kontekście drugoplanowych
zagadnień teoretycznych
i metodologicznych,
których nie sposób tutaj wymienić. Są to m, in. zagadnienia
szczegółowe, organizacyjne,
techniczne
i praktyczne,
dające pogląd na złożoność
problematyki
teoretycznej
współczesnej etnografii.
Sklasyfikowanie
zawartych w publikacji artykułów pod kątem powyższych ustaleń byłoby zabiegiem sztucznym
i nie dałoby się konsekwentnie
przeprowadzić.

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

t czasoptsm

209

Można wszakże wskazać przynajmniej
na pewne prace, w których przedstawiona
wyżej problematyka wyraziście się zarysowała.
I tak do pierwszego z wymienionych
problemów odnosi się w całości studium
Hermanna Bausingera na temat współpracy tzw. miast bliźniaczych (Ortspartnerschaft). Autor zajął się zupełnie nowym w etnografii
zagadnieniem
kontaktów
między takimi miastami w Europie zachodniej oraz wynikającymi
stąd konsekwencjami natury kulturowej.
Sam temat jest w etnografii
nowatorski,
zwłaszcza iż
dotyczy głównie średnich i małych miast (choć nie brak i "wsi bliźniaczych")
i obejmuje w znacznej mierze zjawiska kultury masowej.
Interesujące
i odkrywcze koncepcje teoretyczne zawiera artykuł Siegfrieda Naumanna o współczesnych
formach i tematyce ludowej narracji.
Autor stwierdza,
iż tradycyjne formy epiki ludowej zostały w większości wyparte przez nowe formy
o współczesnej treści, zwłaszcz.a "kawały" i relacje bieżących wydarzeń, zawierające często typowe cechy fołkloru słownego I. Nadają się one częściowo do badań
przekrojowych pośród różnych warstw społecznych.
Zgola nietradycyjny
temat badań przedstawił Ulrich Bentzien w studium zatytułowanym "Pług parowy". Autor zajmuje się w nim szerzej problemem recepcji
innowacji technicznych na wsi oraz towarzyszącymi
zjawiskami kulturowymi
(np.
kwestią ludowej nomenklatury
iechnicznej i form folkloru powstałych na tle omawianego procesu).
Wymienić tu także trzeba trzy artykuły na temat badań środowisk miejskich.
Olga Skalnikova pisze o metodzie badań kultury robotniczej
w regionach przemysłowych, podając jako przykład badania prowadzone w rejonie Ostrawy. Sformułowania
autorki można by w dużej części odnieść do wielu miast Zagłębia
Śląsko-Dąbrowskiego.
Z kolei Karel Fojtik zajął się mało dotąd badaną problematyką kulturową wielkich miast. Nowość jego metody polega na badaniu wybranych
środowisk ekologicznych w przekroju
społecznym. Środowiskami
tymi były dwie
peryferyjne
ulice Brna, o różnym typie zabudowy i różnym składzie socjalnym
mieszkańców. Wreszcie Sven B. Ek, na przykładzie
położonego w Skani! (południowa Szwecja) miasta Eslllv i jednej z dzielnic Lundu, omawia problematykę
kulturową uprzemysławiających
się ośrodków miejskich. Autor kładzie duży nacisk
na historyczne uwarunkowania
ich rozwoju, sięgające końca XIX wieku, i na
badania związków między zjawiskami
kulturowymi
w aspekcie socjalnym
zalecając kompleksowe ujmowanie tematu.
Problem historycznego aspektu w badaniach etnograficznych
został silnie uwypuklony w pracy Wolfganga Jacobeita i Hainera Pl aula o rozwoju Jmltury ludowej
na Nizinie Magdeburskiej.
Autorzy omawiają historyczno-ekonomiczne
podłoże tej
kultury, sięgając aż do drugiej połowy XVIII wieku i obserwując
jej ewolucję
od feudalizmu do socjalizmu.
Konieczność historycznego pogłębienia badań nad kulturą ludową podkreśla Rudolf Weinhold omawiając rezultaty badań nad wsią współczesną prowadzonych
we
wszystkich krajach socjalistycznych
Europy. Na historycznej zmienności warunków
ekonomiczno-politycznych
oparte zostały założenia metodyczne etnograficznej
monografii meklemburskiej
wsi Damshagen, przedstawione
w artykule Giseli Burde-Schneidewind. Autorka podkreśla również rolę współpracy różnych dyscyplin naukowych, dotykając tym samym wspomnianego
już problemu badań interdyscyplil Warto
zaznaczyć,
niektórych
folklorystów
dowa. Opole 1969, oraz
czywistości
kulturowej

li --

Lud.

tom

LiV

że poglądy
autora
są w wielu
szczególach
zbieżne
z koncepcjami
polskich.
Por.:
Dorota
Simonides,
Wspólczesna
ślqska proza ludoBoguslaw
Linette,
Problematyka
folkloru
wspólczesneuo
na tle rzeZiemi Lubuskiej.
w: Mi~d:y clawnymi a nowymi latu. Wrocław 1970.

�210

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

narnych,
który najwyraźniej
wystąpił jednak w artykułach
Jesta i Nowotnego.
Corneille Jest przedstawił
założenia metodologiczne,
organizacj~ i wyniki kompleksowych badań nad gospodarką pasterską w latach 1964-1966 w paśmie Aubrac
w Masywie Centralnym.
Współprac~ wielu dyscyplin naukowych
podkreśla także
Paul Nowotny w sprawozdaniu
omawiającym
historię i wyniki badań łużycoznawczych. Trzeba dodać, że są to wyniki imponujące,
wyrażające
siG m. in. dokonaną
inwentaryzacją
obiektów
i przejawów
łużyckiej
kultury
ludowej, pięcioma vvydanymi tomami atlasu strojów ludowych
oraz całą serią opublikowanych
prac
źródłowych
na temat budownictwa,
folkloru słownego i muzycznego i in.
Z kolei należy wymienić dwa artykuły
związane tematycznie
z problematyką
współczesnych przemian kulturowych
na wsi. Ute Mohrmann zajmuje się zagadnieniem przemian
w wiejskiej
kulturze
mieszkaniowej
w NRD, omawiając
zmiany
w funkcji i urządzeniu
wnętrz
oraz metody i program
prowadzonych
badań.
Szerzej ujmuje problematykę
Józef Burszta, który na przykładzie badań nad przemianami kulturowymi
na polskich Ziemiach Zachodnich
przedstawia
różnice metodologiczne,
jakie się zaznaczają
między tradycjonalnie
pojmowaną
etnografią
a jej nowymi, współczesnymi
kierunkami.
Do lej tradycyjnej
etnografii
odnieść
można temat artykułu
Hansa J. Racha, w którym autor ukazał zagadnienie ewolucji budynków
mieszkalnych
robotników
folwarcznych
we wschodniej
Brandenburgii.
Wreszcie ostatnią pozycją jest skrót gdzie indziej ogłoszonego artykułu Rudolfa
Brauna na temat społecznych
uwarunkowań
predyspozycji
do innowacji, napisanego ze stanowi'ska socjologii.
W powyższym sprawozdaniu
wskazano na niektóre tylko problemy, w rzeczywistości książka zawiera ich znacznie więcej. Toteż można ją polecić wszystkim
interesującym
się współczesną
problematyką
etnograficzną
jako dającą wiele do
myślenia lekturę.
Boguslaw

J. Spencer Trimingbam, The influence
du Liban 1968, Londyn, ss. 159, map 5.

of

Islam

Linette

U)Jon Africa .. Longmans

Lihraire

Autor omawianej książki kierował wydzialem studiów nad islamem i arabistyką
na uniwersytecie
w Glasgow. Obecnie współpracuje
z uniwersytetem
amerykańskim w Bejrucie. Jego publikacja
jest drugą z rozpocz~tej przez ten uniwersylet
serii książek "Arab background
series" mającej na celu ukazanie historycznego,
geograficznego
i społecznego tła Arabów oraz ich kultury. Każdy z około 40 tomó\\'
ma również uwzględniać analizę problemów współczesnych. J. Spencer Trimingham
jest autorem szeregu prac omawiających
islam afrykański
w zasięgu regionalnym.
The influence
of Islam upon Africa ma obecnie dać całościowy obraz wpływu
islamu jako rodzaju
kultury
religijnej
na mieszkańców
Afryki. Autora przede
Wszystkim interesują
ludy żyjące na południe od Sahary. Zajmuje się on problemami zmian, jakie w partykularystycznych
społeczeństwach
tubylczych wprowadza
religia muzułmańska
wraz ze swoją uniwersalistyczną
koncepcją świata. Interesują
go podobieństwa
afrykańskiego
islamu do jego odpowiedników
w Azji, aie takżr

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

czasopism

211

i rozmce lokalne. Z dużą uwagą traktuje wreszcie Trimingham sytuację, w jakiej
znalazł się obecnie świat muzułmański Afryki pod wpływem coraz potężniejszego
nacisku świeckiej cywilizacji Zachodu.
Wstęp przedstawia charakterystyczny,
marginesowy dla średniowiecznej
cywilizacji muzułmańskiej
typ obszaru, jakim była aż do niedawna Afryka na południe
od Sahary. Trimingham tłumaczy przyczyny, dla których najbardziej
błyskotliwe
zdobycze kultury arabskiej nie dotarły nigdy do murzyńskich
narodów i plemion,
lub też upowszechniły się wśród nich w postaci szc.zątkowej, zubożałej. Przechodząc
do poszczególnych rozdziałów autor zajmuje się najpierw tak zwanymi kulturalnymi strefami islamu, ich dziejami i charakterystyką.
Wyróżnia więc najpierw
Afrykę śródziemnomorską,
Egipt i kraje Magrebu, daje odmienną charakterystykę
tych dwu obszarów i kreśli ich odmienną rolę w krzewieniu
islamu na terenie
Czarnej Afryki. Ogólnie rzecz biorąc wskazuje, iż kontynent afrykański korzystał
z wpływów muzułmańskich
poprzez raczej marginesowe niż centralne ośrodki starej kultury islamu, co zaważyło na całokształcie
zjawiska. Z kolei Trimingham
wyróżnia trzy części Sudanu, odrębne pod względem rozpowszechniania
się mahometanizmu i przenikania
tej nowej religii w głąb rodzimej, tradycyjnej
kultury.
Pisze więc o zachodnim, centralnym i wschodnim, czyli "nilockim" Sudanie. Dalej
zajmuje się bardzo zróżnicowaną etnicznie, kulturowo i religijnie strefą północno-wschodnią, "etiopską", która od wieków była obszarem konfrontacji
chrześcijaństwa z islamem. Na koniec mówi o Afryce Wschodniej, najodleglejszym
terytorium
penetracji islamu, pozostającej pod wpływem Hadl1amautu.
Po naszkicowaniu
dziejów rozchodzenia się islamu w poszczególnych częściach
kontynentu autor analizuje przyczyny popularności
tej religii, a zarazem kultury
wśród tak bardzo rozmaitych społeczeństw, żyjących na różnych stopniach rozwoju
kultury. Podkreśla prostotę islamu w porównaniu z dawnymi, lokalnymi kultami
animistycznymi, nie wytrzymującymi
nieraz próby czasu w obliczu wojen i rozbicia społecznego. Wskazuje na czynniki powodujące racjonalizację
i pod pewnymi
względami nawet sekularyzację życia codziennego, jakie niósł średniowiecznej Afryce islam. Przedstawia
fazy przyjmowania
nowego systemu religijno-spolecznego
przez lokalne grupy. SIedzi następnie zmiany, nieraz bardzo zasadnicze, jakie w tradycyjnej kulturze społecznej, ale także duchowej i materialnej,
wprowadza mahometanizm. Przykładem
tego może być chociażby pozycja kobiety, tak niekiedy
poczesna w starej Afryce murzyńskiej,
obyczaj rytualnych
ofiar z ludzi, czy tradycyjne kaleczenie ciała drogą tatuażu i skaryfikacji,
tępione przez nową religię.
Po omówieniu szczegółowym życia religijnego tradycyjnych
skupisk muzułmańskich Afryki, wraz z jego elementami
dawnych, rodzimych kultów pogańskich,
Trimingham rozpatruje wpływ islamu na życie społeczne. Wskazuje, iż islam stosunkowo najsłabiej przemawiał
do tradycyjnych
społeczeństw rolniczych, którym
usiłował narzucić formy kulturowe wypracowane
w skupiskach kupieckich, miejskich lub koczowniczo-pasterskich.
Autor podkreśla
wyraźnie
elektyzm
islamu
afrykańskiego, jego praktycyzm prawny, niechęć do teoretycznych
rozważań, niski
poziom duchowieństwa muzułmańskiego w Afryce i niechęć hermetycznych,
zwartych społeczeństw tubylczych do elementów indywidualistycznych
nowej religii.
Omawia wreszcie rolę Arabów oraz ich języka w kształtowaniu
się kultury
muzułmańskiej
na tym kontynencie. Tutaj wyraźnie obserwujemy jak - w przeciwieństwie do koczowniczych plemion - murzyńska ludność osiadła odporna była
przez wieki na wpływy arabszczyzny, zachowując swój język. Autor między innymi
zajmuje się zjawiskiem języka suahili i problemem używania arabskiego alfabetu
do lokalnych narzeczy.

�212

necenzje,

przegLądy

tV,lJciaum,iciw

i

cz"(tsopism

Szczególnie
interesującym
nie tylko dla ~ocjologa lecz i dla etnog.-afa. który
pragnie wyjść poza obręb tradycyjnie
pojmowanej
kultury tubylczej, będzie rozdział ostatni, poświęcony islamowi afrykańskiemu
w procesie przemian XIX i XX
wieku. Trimingham
podaje przyczyny
gwałtownego
rozprzestrzeniania
się religii
muzułmańskiej
w Afryce po opanowaniu
jej przez kolonizatorów.
Pisze, iż islam
miaŁ wtedy
szansę
stania
się "afryl,ańskim"
systemem
religijno-kulturalnym.
Z kolei jednak przedstawia
impas, w jakim znalazla się ta religia w obliczu zarówno nowoczesnej cywilizacji zachodniej, przenikającej
coraz gwaltowniej
do społeczeństw afrykańskich,
jak i wobec nowoczesnych,
afrykańskich
dążeń niepodległościowych. Nacjonalizm
tubylczy wynikał z ideologii świeckiej, od:'zucanej z góry
przez konserwatywnie
nastawione
społeczności
muzułmańskie.
Był częścią świata
pojęć zachodnich, od jakich odżegnywał się prawowierny
wyznawca Proroka. Część
duchowieństwa
i muzułmańskie
warstwy rządzące w koloniach afrykańskich
chętnie poszły na współpracę
z europejską
admil1istracją
za cenę osobistych zysków.
Tym samym niechętne były zmianom. Odcinając się od nowoczesnego szkolnictwa,
tysiące muzułmanów
afrykańskich
dobrowolnie
rezygnowało
z udziału w kształtowaniu losów swego kontynentu.
Dystansowani
oni byli często przez do niedawna
pogańskie, zacofane plemiona, które bez obciążeń doktrynalnych
korzystały z nowoczesnej cywilizacji i zaczynały \vieść prym w walce polityt:/.ne.i o wyzwolenie.
Z drugiej strony afrykańskim
politykom nie odpowiadał
i nie odpowiada średaiowieczny model społeczeństwa,
utworzony
wedle klucza wyznaniowego,
jaki proponował konserwatywny
islam. Trimingham
podaje liczne przykłady
spadku popularności
średniowiecznego
modelu życia, dzielącego świat na wiernych
i niewiernych, nawet wśród zachowawczych
kręgów afrykańskich
muzułmanów.
Rysuje
także na koniec obraz pierwszych
tenqencji, mających na celu zmianę i modernizację islamu afrykańskiego
tak, by sprostał on wyzwaniu now~'ch czasów.
Książkę uzupełniają
mapki problemowe
i bibliografia
obejmująca
ponad pi.;:ćdziesiąt pozycji. Należy żałować, iż autor obszerniej
nie omówił wpływu kultury
islamu na całokształt
bytu materialnego
społeczeństw
afrykańskich,
lecz skonCentrował się głównie na zjawiskach
religijno-społecznych.
Inna sprawa, iż w takim
wypadku praca musiałaby
znacznie przekroczyć
dotychczasowy
rozmiar.
[,eszek

Dietrich Drost, Topferei
in Afrika.
Museums fUr VOlkerkunde zu Leipzig",
ryc.4

Okonomie

und

Bd. XXV. Berlin

J)"ieyiel

"Jahrbuch
des
1968, s. l:H ·_·270, mapa 1,

Sozioloqie.

Praca Drosta jest kontynuacją
omówionej na łamach "Ludu" publikacji o garncarstwie afrykańskim '. Obydwie stanowią pewną całość, są pierwszą próbą syntetycznego ujęcia garncarstwa
na kontynencie
afrykańskim,
co uzasadnia omówienie
także drugiej części. Nie bez znaczen1a jest fakt, iż dopiero nieomal 70 lat po
rozprawie H. Schurtza ukazała się druga praca na temat garncarstwa
w Afryce".
, Dietrich
Drost,
Top/erei
in Afrika.
Teclmoloyie.
Vel'iHCent1ichungen
c1es
V6lk"rkunde
zu Leipzig.
Heft lo, Berlin
1967. Zob.
"Lud",
t.. ;;~. s. :17~-:j811.
"H.
Schul'lz,
Vas "frikanische
Gewerbe. Leipzig
19UU

l\1uSt'ums

Fi;r

�Hecen.:;.")c

J

pr::eutqc1.y

tliydnu...ntctu;·

czasop!s'Jn

213

Autor analizuje kolejno garncarstwo
uprawiane
przez kobiety i przez mężczyzn,
szczególną uwagę skupiając
na ostatnim.
W tej części pracy wyjątkową
wartość
przedstawia
mapa, ilustrująca
zasięg i natężenie
garncarstwa
w Afryce. Drost
wyodrębnił w niej ośrodki, w których garncarstwo
uprawiane
jest przez mężczyzn
i przez kobiety. Zarówno H. Schurtz jak i D. Drost dochodzą do zgodnego wniosku,
i:2 .. w większości plemion afrykańskich
w dalszym ciągu kobiety opanowują
garncarst\vo". Mapa ta jest według Drosta dostatecznym
świadectwem
tego, iż twórcą
ga~ncarstwa w subsaharyjskiej
Afryce jest kobieta. Sieć kobiecych ośrodków garncarskich jest bowiem bardzo gęsta, w nielicznych
tylko wypadkach
przerywana
ośrodkami męskimi. Te występują głównie w trzech punktach:
w północnej i środkO\\'ej Nigerii, w dorzeczu dolnego Konga oraz w rejonie pięciu jezior, skąd wyl'aźnie gamcal's\\Vo pl"'Jlllicniuje w kierunku północno-zachodnim,
północno-wschodnim i południowozachodnim.
Bliższa analiza tych centrów
doprowadziła
Drosta
do wniosku, iż chodzi tu o skupiska garncarskie
produkujące
na eksport. Wyraża
on w związku z tym zdanie, że koncentracja
i intensyfikacja
produkcji g.arncarskiej
są wynikiem ekonomicznych
ko:'zyści, pod wpływem
których
również mężczyźni
wyrazili gotowość włączenia się do produkcji,
stanowiącej
domenę kobiet. Czysto
"męski proces produkcyjny"
ma miejsce
w bardzo
sporadycznych
wypadkach
(Kongo, Mushaie).
Stosunki w garncarstwie
północnoafrykańskim
są odmienne i - zdaniem Drosta - można przedstawić
je w formie nieco uproszczonej,
jak następuje:
garncarstwo, uprawiane tradycyjnie
technikami
ręcznymi, na własny użytek, bądź na użytek określonego, sąsiedniE'go kręgu odbiorców, stanowi domenę kobiet. Garncarstwo,
uprawiane przy pomocy kół garncarskich
i wypał naczyń w dwudzielnych
piecach,
którego produkcję
przeznacza
się na eksport,
spoczywa
w rękach zawodowych
garncarzy. Godzi się wspomnieć, że ekspansję tego typu garncarstwa
obserwuje się
tylko do górnego Egiptu i Nubii, z najdalszym
południowym
zasięgiem do Omdurmanu.
Garncarki
względnie garncarze tworzą w Afryce w połączeniu z innymi zawodami specjalne grupy zawodowe. Na podstawie wnikliwych badań Drost stwierdza:
1) kombinacja
g&lt;lrncarstwa z kowalstwem
występuje
przede wszystkim w zachodnim i centralnym
Sudanie. Występowanie
tego zjawiska u plemion szczątkowych,
stojących poza zasięgiem typowego systemu kast, zdaje się wskazywać
na jego
relatywnie
wiekowe połączenie;
2) kombinacje
garncarstwa
z innymi zawodami:
tkactwem, przetwórstwem
skórzanym i śpiewak.ami v-rystępują sporadycznie
w Sudanie; 3) kombinacja garncarstwa
z myślistwem-garbarstwem
jest charakterystyczna
lila północno-wschodi1;ej
Afly!;:i, a pl'zede wszystkim
Etiopii: 4) kombinacja
garncarstwa z rybołówstwem
uzasadniona
jest w pierwszym
rzędzie częstym występowaniem surowców na obszarze osadnictwa
rybaków;
grupy zawodowe garncarzy,
w ścisłym tego slowa znaczeniu, ustalono w nielicznych przypadkach
w północnej
częśt': pi~ciu jezior, gdzie występują
jako "nadworni
garncarze".
6) Specjalnych
form organizacyjnych
garncarstwa
uprawianego
przez kobiety Drost nie stwierdził.
Nie wnikając w szczegółowe rozważania można stwierdzić, że centra garncarskie
(w rozumieniu
wsi garncarskich
lub dzielnic garncarskich
w osadach) znajdują
się na całym obszarze kontynentu
subsaharyjskiej
Afryki, a na powstanie
ich
wplywały różne czynniki, jak: źródła surowca (gliny czy piasku), wyjątkowo
wielkie zapotrzebowanie
na wyroby garncarskie,
dogodne warunki
transportu.
Niezależnie od ograniczenia
garncarstwa
na określone
osoby względnie grupy •
. jego koncentracji
lokalnej, często występuje
czasowe ograniczenie
produkcji
garncarskiej. Liczne plemiona uprawiają
garncarstwo
tylko w okreśłonych pora::h roku.

�Recenzje,

przcQ!qdy

wydawnictw

! czasopism

Jako sezonowe występuje ono na obszarach objętych wyrażnymi porami deszczowymi i suszy. Wpływają na to po części techniczne, a po części gospodarcze względy
(brak surowców do wypału, zabezpieczenie samego surowca, konsystencja
surowca,
uprawa pól w czasie pory deszczowej). Poza nielicznymi wypadkami
garncarstwo
uprawiane jest w porze suszy.
Organizacja
pracy ma miejsce w sporadycznych
wypadkach,
i to też tylko
w silnych ośrodkach
garncarskich.
Ogranicza
się ona do kolektywnego
wypału
naczyń. Inne współdziałanie
nosi char.akter przypadkowej
pomocy sąsiedzkiej lub
dorywczej pomocy człOnków rodziny (dostarczanie
surowca względnie opału przez
męża).
Inaczej przedstawia
się specjalizacja
w produkcji
garncarskiej.
Idąc po linii
daleko posuniętego
uproszczenia
można stwierdzić, iż na ogół produkuje
się powszechnie znane formy naczyń. W nielicznych ośrodkach występuje specjalizacja.
Tak np. niektóre garncarki
plemion Awka-Ibo
wytwarzają
wyłącznie małe naczynia, inne garnki na wodę, wreszcie jeszcze inne misy na wodę itp. U Nube
np. notuje się specjalizację tylko w odniesieniu do różnych typów garnków. Specjalizację w pelnym tego słowa znaczeniu stwierdzono
natomiast w ośrodkach silnie
rozwiniętych,
uprawiających
handel naczyniami,
np. w Sudanie: Massi, Kombisiguiri, w Dahomeju:
Abomey, Yoruba. Ostatni wytwarzają
albo czerwoną, albo
czarną ceramikę, nigdy obie na raz. DLa każdej z tych grup wytwórców drugi typ
ceramiki stanowi nawet coś w rodzaju tabu. Ogólnie więc można stwierdzić, iż
specjalizacja
w garncarstwie
afrykańskim
jest dalej posunięta w centrach miejskich.
Pod wpływem
rozwoju ośrodków produkcyjnych
i ich specjalizacji
nastąpił
wzrost handlu produktami
garncarskimi
zarówno w handlu miejscowym jak i na
eksport. Nie rzadko korzysta się nawet z pośredników,
przez co następuje dalszy
dynamiczny rozwój handlu.
\Vreszcie należy wspomnieć o ustaleniach
Dr:.&gt;sla co do l'&lt;lngi społecznej garncarek i garnc.arzy. Uprzywilejowaną
pozycję społeczną zajmują tylko "nadworni"
garncarze
i garncarki.
Poza tym garncarstwo
nie wpływa na rangę społeczną.
Przynależność
garncarzy do takich lub innych kast należy łączyć z drugim zawodem (kowalstwo, tkactwo itp.), a nie z g.arncarstwem.
Drost omawia nadto takie zagadnienia
jak, czas i wielkość produkcji,
nauka
zawodu garncarza, stemple garncarskie,
sposoby ustalenia cen, dochody garncarzy,
handel surowcami i pomocami technicznymi i in.
Umieszczenie pracy Drosta w roczniku, choć "szczególne względy" zmusiły wydawcę do tego, nie wyszło na korzyść publikacji, bez wątpienia pionierskiej
i odważnej. Autor, ograniczony miejscem, w obliczu ogromnego materiału faktograficznego, rozpatrywanego
w różnych aspektach
ekonomiczno-socjologicznych,
musiał
dokonywać
wyczuwalnych
w pracy skrótów,
wzgl. nawet unikać koniecznych
czasem nawiązań (choć nie ustrzegł się po'wtórzeń), ułatwiających
ogarnięcie c.ałości
problematyki.
Drost traktuje
zarówno część I jak i II jako "pierwszą próbę" syntetycznego
ujęcia garncarstwa
afrykańskiego
i zadanie to w pełni wykonał, czyniąc w pewnej
mierze zadość postulatom
czasopisma "Current Anthropology"
o "pilnej potrzebie
pełniejszego opisu etnograficznego
produkcji garncarskiej",

Konrad

Wypych

�Hl}CCIl~j('.

lJ1d!yLt{{ly

Hejuaee Problem:; in .4Jrica, edit.
of Atrican Studies. Uppsala UlG7.

lvydawnictw

by Sven

215

i czasopism.

Hamrel!.

The

Scandinavian

Institute

W kwietniu 1966 roku w Uppsali, staraniem Skandynawskiego
Instytutu Studiów
Afrykańskich,
odbyło się międzynarodo·we
seminarium
poświęcone
problemom
uchodźców afrykańskich.
Chodziło tu o tereny tak zwanej Czarnej Afryki, położone
na południe od Sahary. Wygłoszone na seminarium
referaty uczestników spotkania,
uzupełnione następnie i rozszerzone o aktualne dane, ukazały się w rok później
w postaci nieduźej, lecz obfitującej w nader interesujące
informacje
broszury.
Niewątpliwie od najdawniejszych
czasów te czy inne obszary naszego globu były
';wiadl';:Llmi wielkich
migracji
uchodźców,
szukających
schronienia
przed wojną
i prześladowaniami.
Jednak
dopiero w naszym stuleciu opinia międzynarodowa
u.znaje za wlaściwe
udzielanie
tym ludziom solidarnej
pomocy. Idea niesieniLl
pomocy międzynarodowej
przymusowym
wychodźcom aktualna
była w pierwszej
połowie XX wieku w Europie, gdyź ta właśnie część świata stała się widownią tego
typu masowych migracji. Ale obecnie, w miarę procesu dekolonizacji oraz zaostrzającej się walki a władzę w pozostałych koloniach i obszarachafryk,ańskich,
charakteryzujących
się zjawiskiem białej supremacji,
problem uchodźców objął również i tereny Afryki.
Słusznie chyba zauważył jeden z uczestników seminarium
uppsalskiego,
iż proces przemieszczania się setek tysięcy ludzi wraz z rodzinami i dobytkiem na nowe
obszary zasiedlenia w Afryce kiedyś historycy kultury, etnografowie
i' socjolodzy
będą przyrównywali
do ery kolonizacji Syberii lub Kanady i Alaski. Ale dziś na
pierwszy plan wysuwa się tragedia
i nędza. ludzi, których sytuacja
zmusza do
szukania schronienia
poza ojczystymi
siedzibami.
W roku 1966 obliczano liczbę
uchodźców afrykańskich
na około 730 tysięcy.
Rekrutują
się oni zarówno z kolonii portugalskich
oraz rasistowskich
państw,
takich jak Republika Południowej
Afryki i Rodezja Południowa,
jak i z niepod!egłych krajów afrykańskich,
gdzie odejście kolonizatorów
wyzwoliło antagonizmy
międzyplemienne
i doprowadzilo
do walk bratobójczych.
Uczestnicy
konferencji
w Uppsali podzielili tych wszystkich wychodźców na dwie podstawowe
kategorie.
Jedną z nich, ogromnie liczną, tworzą masy chłopstwa afrykańskiego,
które wraz
z dobytkiem
i stadami
bydla ucieka przez niestrzeżoną
granicę do sąsiednich
państw, szukając schronienia
przed represjami
portugalskich
wojsk, ścigającymi
powstańców w Angolii i Mozambiku
oraz przed prześla.dowaniami
plemiennymi.
Szczególnie drastycznym
przykładem
są tu Sudan i Rwanda. W Sudanie od lat
toczą się zmagania między muzułmańską
północą, a murzyńskim,
pogańskim, zacofanym południem, których podłoże ma charakter
zarówno społeczny i polityczny,
jak i rasowy. W republice Rwanda przedmiotem prześladowań
ze strony większości
chłopskiej ludności Butu stali się przedstawiciele
,arystokratycznego,
pasterskiego
plemienia Watutsi, od wieków sprawujący
władzę nad resztą kraju na zasadzie
warstwy najeźdźców. Ale Sudan i Rwanda nie wyczerpują
bynajmniej
listy anta:,;onizmów międzypl.=miennych, których wiC!ownią stały się niepodległe kraje afrykańskie. Drugą kategorię, mniej liczną lecz znacznie kłopotliwszą dla rządów udzielających azylu, tworzą uchodźcy z miejskich ośrodków Afryki Południowej i kolonii
portugalskich,
inteligenci,
działacze społeczni, studenci
oraz młodzież szukająca
In,)żliwości kształcenia się, jakich nie posiada w swej ojczyźnie.
Powainą trudność w uporaniu się z problemem masowego uchodźctwa mają te
kraje Afryki, w których panuje przeludnienie
na gruntach zdatnych pod uprawę.

�216

Recenzje,

przeglądU

wyrJawnict:w

i

czasopism

Nie ma bowiem funduszów na zagospodarowanie
nieużytków. Tam również ludi10ŚĆ
miejscowa
odnosi się z niechęcią
do przybyszów,
widząc w nich kłopotliwych
intruzów.
Ogólnie jednak stwierdzono,
że mimo wszystko, przy zaangażowaniu
pomocy ONZ, łatwiej jest rozwiązywać
problem osiedlania wychodźców wiejskich
niż miejskich.
Tysiące wieśniaków
wprawdzie
w pierwszej
fazie tułają się po
nadgranicznych
dżunglach
i saw.annach, przymierając
głodem, ginąc od chorób
i niedostatku,
lecz ostatecznie można ich osiedlać tworząc nowe zespoły wiejskie.
liczące od paru do kilkunastu
tysięcy osób. Szcze,,;ólnie pozytywne rezultaty osiągnięto z uciekinierami
sudańskimi
w Republice Środkowoafryka11skiej,
przy walnej
współpracy finansowej
i organizacyjnej
Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodżców Organizlacji Narodów Zjednoczonych.
Zaosberwowa;lO
także, że uciekinierzy
szczególnie szybko aklimatyzują
się tam, gdzie pozwolono im na osiedlenie się
wśród obyczajowo i językowo identycznych
pobratymców
na obszacach przygranicznych. Inna sprawa, iż większość rządów afrykaI1skich nie chce mieć na granicy osad uchodźczych ze względów bezpieczeństwa.
Uchodźcy są elementem, który
łatwo ulega panice, celowo rozsiewanej niekiedy np. przez portugalskich
agentów.
Trudnym
problemem
są dla niepodleglej
Afryki uchodżcy z wielkomiejskich
ośrodków RPA. Uciekają oni przede ,,,szystkim dlatego, bo nie godzą się z systemem segregacji
rasowej, stanowiącej
tamę na drodze do zaspokojenia
aspiracji
życiowej każdej ambitniejszej
jednoski. Ale rasistowska
RPA jest krajem o najwyższym standardzie
materialnym
n3. tym kontynencie.
W pewnym sensie przeto
i uchodźcy murzyńscy zastają w niepodległych
krajach Afryki o wiele gorsze warunki bytowe, niż u siebie w domu. Nie mogą pracować na roli, a w niedużych
i słabiej rozwiniętych
ośrodkach miejskich nie znajdują pracy. Dyskutanci szczegółowo omawiali opiekę, jaką otacza tych uchodźców Zambia i Tanzania, których
rządy czynią doprawdy
wiele w tym kie-runku. Mówiono o pracy specjalnych
ośrodków szkoleniowych
i adaptacyjnych
dla uchodźców. Podkreślano
konieczność
l&lt;oordynacjiakcji
oświatowo-stypendialnej.
Osobnym problemem
jest konieczność
udzielenia
im statusu emigracyjnego,
pozwalającego
na swobodne poru,;'zanie się
poza obrębem wydzielonych
administracyjnie
stref oraz uzyskanie
zatrudnienia.
Wskazywano
na egoistyczną
podejrzliwość
niektórych
rządów afrykańskich,
widzących w wykształconych
uchodźcach
grożbę konkurencji
w obsadzaniu posad.
Z drugiej strony podkreślano
trudną sytuację tych krajów uskarżających
się na
bezrobocie.
Część mówców realistycznie
oceniała obecną sytuację polityczną Afryki wskazując, iż wielu polityków afrykallskich
sceptycznie ocenICi tempu dalszego procesu
dekolonizacji.
W każdym razie niepodległa
Afryka patrzy w przyszłość bez porównania mniej optymistycznie,
niż przed laty, kiedy to ówczesne Złote Wybrzeże
otrzymywało
niezależność. Bezkarność
rasistów z Rodezji i RPA oraz brak realnego nacisku ONZ na kolonizatorów
portugalskich
skłaniają państwa afrykańskie
do mniemania,
że pobyt uchodźców na ich terytoriach
ma charakter
trwały. Gnębione trudnościami
ekonomicznymi'
coraz niechętniej
też udzielają azylu przybyszom z południa. Stwarza to niewątpliwie sytuację tragiczną.
Uczestnicy spotkania
w Upps.ali wysuwali szereg konkretnych
postulatów mających polepszyć i usprawnić akcję pomocy wychodźcom afrykańskim.
Równocześnie stale jednak podkreślano,
iż Narody Zjednoczone
będą bezsilne, jeżeli ten
problem nie zostanie podjęty szczerze i bez zahamowań
przez wszystkie zainteresowane
kraje niepodległej
Afryki, które dziś odnoszą się z dużą rezerwą do
ogólnokontynentalnej
konwencji.
Lękają się mianowicie,
iż akceptowanie
statusu
uchodźczego, jaki dotyczyłby uciekinierów
z niepodległych
państw afrykańskich,

�ReCC!l1;:jc,

prz.egtqr1],j

wyrIClwn~ctw

i c.ztlsopisnt

byłoby wodą na młyn wichrzycieli
i rebeliantów,
dążących
do obalenia
władzy
w poszczególnych krajach.
Jeżeli nawet jednak niepodległa Afryka zawrze wspólne porozumienie
w sprawie
pomo~y uchodźcom, to koszty i potrzeby
organizacyjne
jeszcze przez długie lata
przewyż5~aĆ b~dą możliwości poszczególnych
rządów. Pomoc w tej dziedzinie krajów zaawansowanych
cywilizacyjnie
i bogatych b~dzie nieodzowna.
Leszek

Ingeborg

Weber-Kellermann,
Sammlung

Sozialwissenschaften.

Deutsche

Metzler

VoLkskul1de

M. 79, Stuttgart

zwischen

Dzięgiel

Germanistik

1969, ss. X

+

und

113.

Dr 1. Weber-Kellermann,
profesor
etnografii
na uniwersytecie
w Marburgu,
autorka m.in. dużej pracy Erntebrauch
im 19. Jahrhundert
(196M, prezentuje
tu
udaną syntez~ historii niemieckiej
myśli etnograficznej,
pomyślaną jako podręcznik
dla studentów. Chodzi tu o tę część etnografii,
którą określa się jako VoLkskunde,
" co można by oddać najlppiej jako .,etnografia ojczysta".
Nie często można spotkać się z tak układnym,
sensownym,
a zarazem z tak
trafnym
i pożytecznym
ujęciem historii rozwoju
myśli w obrębie jednej nauki
w jej uwarunkowaniach
społecznych,
w powiązaniach
z pokrewnymi
dyscyplinami
:)[·i.1Z z ukazaniem
społeczno-poEtycznych
konsekwencji
tych myśli. Jest Jaktem. że
etnografi,a w tej jej części, którą określiliśmy
jako "ojczysta"
należy do
nauk humanistycznych
najbardziej
podatr.ych
na wplywy ideologiczne,
co nieraz
mocno jej zaszkodziło. W każdym też niemal większym kr"ju europejskim
kształtowała się ona po części odrębnie i nabrała ~woistych cech w zależności od złożenia
się \\'ielu współczynników.
Ponieważ przedmiotem
jej stał się "lud" i jego kultura,
stąd więc już samo położenie tego "ludu" w ramach danego narodu i państwa
odbnało się w konkretny
sposób na postaci "etnografii
ojczystej".
ZnaLazło to po
części swój wyraz nawet w nazwie tej nauki: ludoznawstwo,
narodopis, folklivsforskning, Volkskunde
itd., obok łączącej te wszystkie określenia
(ale bynajmniej
nie równoznacznej)
nazwy: etnografia.
Właśnie dzieje tej nauki w Niemczech mogą być najbardziej
chyba wyrazistym
przykładem
takich zależności i powiązań. Przebija
to jasno z wszystkich
niemal
12 rozdziałów opracowania
Weber-Kellermann,
co jest właśnie najbardziej
interesujące.
Pomijając
prekursorów
zainteresowań
ludem z okresu średniowieczia
i czasów
nuwożytnych, spoleczno-polityczne
uzależnienie
VoLkskunde
uwidacznia
się od mo-o
mentu pojawienia
się jej nazwy w publikacjach
J. Madera
(1787). Pojawia
się
ono w ramach topograficzno-statystycznych
badań związanych
z tworzeniem
się
oświeconego, scentralizowanego
państwa. Chodziło o zdanie sobie sprawy z liczby,
właściwości
i zajęć ludzi, zapewne (czego autorka
nie dopowiada)
jako właśnie
podstawy tego państwa. Na tej podst"wie
żądali inni (1802, C. H. Niemann), tak
jak u nas wówczas Kołłątaj,
opisu właściwości
kultury
ludu we wszystkich
dystryktach.
Chodziło wówczas m.in. o określenie
i wyjaśnienie
charakteru
narodu.
Pod wpływem głównie literatury
pięknej
(Goethe) zwrócono uwagę na samego
człowieka, stopniowo jednak przełożono nacisk na same wytwory kulturowe.

�218

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i ezasopislH

Romantyzm wniósł wiele nowych idei, z których większość - jak się okaże --została w różnych kierunkach
dalej rozwijana i odegrała znaczną rolę w dziejach
etnografii: dominację uczucia, pojęcie "ducha ludu", ponadosobowej indywidualności
ludu i narodu, wolnościowy humanizm, demokratyczny
liberalizm itd., stąd idealizujący obraz ludu. Przejawem tych cech mialy być pieśni ludowe. owo "najstarsze
i najukochańsze
dziecko etnografii
niemieckiej".
Stąd leż odkrycie zwyczajów
i obyczajów ludowych i ich dokumentacja.
VV atmosferze zaś walk wyzwoleńczych
"ludowość" stała się podstawą polityczno-narodowego
wychowania aż do nacjonalistycznych tendencji; wtedy też po raz pierwszy wyróżniono: sztukę ludową, taniec, wierzenia, nazwy, stroje ludowe itd. Tak odkryto też bajki ludowe (bracia
Grimm), które według ówczesnych mniemań miały być pozostałościami
wierzeń
z najstarszych
czasów. W takich warunkach
ich publikacje miały ogromne powodzenie (za życia Grimma aż 17 ich wydań) i stały się "niemiecką biblią domową"·
Zainteresowanie
się zaś nimi i dążenie do ujęć porównawczych
doprowadziło do
związków Volkskunde
z filologią, z językoznawstwem
germańskim,
z historią starożytną i z historią kultury. Związki te, zwłaszcza z germanistyką,
staną się odtąd
typowe dla etnografii niemieckiej.
Zrozumiałe
też staje się, dl,aczego jednym z konsekwentnie
wypracowanych
i usystematyzowanych
kierunków
w etnografii
tej stała się szkoła mitologiczna
(W. Mannhardt,
1830-1880)
wyrosła bezpośrednio z badań starożytności ojczystych
(vaterWndische
AUertumskunde).
Szkoła mitologiczna, mająca poprzez badania germańskiej mitologii odzwierciedlić przeszłość niemieckiej kultury, powiązana z ewolucjonizmem, ukształtowała się w zwarty system naukowy.
Równolegle jednak z tą szkołą rozwinęły się inne ukierunkowania.
Gdy jednak
szkoła mitologiczna wkrótce się przeżyła, to idee, jakie wyraził w licznych opracowaniach
twórca programu
niemieckiej
Volkskunde,
W. H. Riehl (1823-1897),
nadały tej nauce zdecydowanie
narodowy
charakter
i miały swoje znamienne
reperkusje
w niedawnych
czasach, mianowicie w narodowym socjalizmie (aczkolwiek takich wniosków autorka expressis verbis tutaj nie wyciąga). Riehl mianowicie powiązał ściśle Volkskunde
z ideą narodu i państwa.
Ma ona na celu
"samopoznanie
ludowości", uchwycenie
"psychologicznego
charakteru
niemieckiej
grupy ludowej" przez badania "czterech wielkich S: Stamm, Sprache, Sitte, Sicdlung". Riehl traktował
etnografię ojczystą jako naukę w naj głębszym swym sensie
polityczną,
jako pomocniczą dyscyplinę
nauki o państwie. Chłop zaś to "przyszłość narodu", a naród niemiecki ma się odrodzić z jednej strony z arystokracji,
z drugiej właśnie z chłopstwa. To wciąganie przez Riehla etnografii w wyrażną
służbę narodowo-polityczną
działo się w czasie, kiedy Karol Marks ogłosił S\vój
wiekopomny Kapitał!
Dalsze równolegle z poprzednimi ukierunkowania
maj&lt;\ już nawi&lt;\zania szersze
i wykraczają
poza ramy jednego narodu. Wiążą się one bezpośrednio
z ogólnym
rozwojem humanistyki,
a zwłaszcza etnologii. Tak więc na bazie językoznawstwa
porównawczego
wyrasta indyjska teoria pochodzenia wątków bajkowych (T. Benfey), stąd międzynarodowe
badania komparatystyczne
i tzw. teoria wędrówki, najbardziej zdecydowanie
rozwinięta potem w fińskiej metodzie historyczno-geograficznej; w oparciu o rozwój psychologii, językoznawstwa
itd. powstaje ukierunkowanie etnopsychologiczne
(Volkerpsychologie
M. Lazarus, H. Steinthal) i jego
wpływ na pojmowanie
ludu jako całości psychicznej
(Volksgeist)
wyznaczającej
subiektywne postawy i zachowania jednostki; w ścisłym nawiązaniu do ewolucyjnej
zasady rozwoju z jednej la w oparciu o psychologiczny
punkt widzenia z drugiej
strony, ustala A. Bastian swą teorię o tożsamych u różnych ludów podstawowych

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

21H

wyobrażeniach i prawidłach rozwoju kultury w perspektywie
procesu psychicznego
rozwoju ludzkości, która to teoria wywarła swój wpływ zarówno na etnografię
ludów europejskich,
jak i tzw. pierwotnych;
stąd np. położenie w badaniach
nacisku na dokumentację
i porównawcze
studia tc1kich "psychicznych"
wytworów
kulturowych,
jak zwłaszcza różnych postaci wierzeń, przesądów
i zabobonów, tu
geneza Handwiirterbuch
des deutschen
AbergLaubens,
stąd też tendencja do badań
wytworów kulturowych
jako Ding an sich, itd.; odnośnie zaś do ludów pierwotnych
przeorganizowanie
ekspozycji muzealnych
według ewolucyjnych
schematów
rozwojowych i in. W nawiązaniu lub w opozycji do powyższych pojawiają
się teorie
W. Ratzela, W. Wundta, 'Póżniej R. Thurnwalda
i in. Powstała tak do końca XIX w.
duża rozmaitość stanowisk
metodologicznych
i kierunków
teoretycznych,
w których badania "etnografii ojczystej" wiązały się w różny sposób z ogólnymi teoriami
etnologicznymi.
Etnografia ta była uprawiana
w tym okresie także przez licznie
powstałe towarzystwa etnograficzne.
Lektura dalszych rozdziałów tomiku Weber-Kellermann
prowadzi do wniosku
o wydzielaniu się i zamykaniu Volkskunde
w obrębie własnych problemów, w pośrednim tylko kontakcie z etnologią ogólną (Vi:&gt;Lkerkunde). Z tą ostatnią wiązała się
etnografia np. poprzez pewne wpływy historyczno-kulturowej
szkoły wiedeńskiej.
W związku z ogólnym nastawieniem
na badania wytworów kulturowych
rozwinęł1a
się szeroka dyskusja nad rolą jednostki
i kolektywu 'z jednej, a nad zakresem
i zadaniami VoLkskunde
z drugiej strony. Teoria recepcji Johna Me'ieoo o przekształcaniu twórczości indywidualnej
we własność zbiorową doprowadziła
potem
do jej przejaskrawienia
w postaci stanowiska
H. Naumanna
w sprawie tzw. gesunkenes KuUurgut
- że lud nic nie tworzy, tylko biernie przejmuje
i dostosowuje,
co zresztą wywołało nie kończącą się, szerszą dyskusję. Podobnie sprawa zakresu
i przedmiotu VoLkskunde:
czy to ma być nauka ściśle oddzielona od innych i zajmująca się tym, co określono jako vuLgus in popuLo (Meier, Hoffmann-Krayer
i in.),
czy też ma to być szersza nauka w zazębianiu się i częściowym pokrywaniu
z innym; (A. Strack, A. Dieterich i in). ,Juk wiadomo, dyskusje takie trwają w etnografii zachodnioniemieckiej
do dzisiaj. Równocześnie inne spojrzenie na etnografię
i jej rzeczywistość badawczą wniosło ukierunkowanie
socjologiczne
w etnografii
(J. Schwietering,
A. Spamer i in.): psychosocjo10giczne
pojęcie Volksmensch
jako
przedmiotu
badania
w jego stosunku
do ugrupowań
społecznych,
ograniczanie
badań do chłopstwa jako warstwy społecznej w jego historyczno-socjologicznym
,aspekcie itd. Te socjologiczne zorientowanie
wywarło swój wpływ także na charakter gromadzonego materiału do niemieckiego atlasu etnograficznego
(od 1927 r.),
którego założenia tkwiły zresztą w innych ukierunkowaniach.
Narodowy socjalizm (hitleryzm) poddany został przez autorkę obiektywnej
ocenie
i krytyce od strony jego wpływów na losy niemieckiej
etnografii. Jak wiadomo,
wykorzystał
on niektóre zasadnicze pojęcia, myśli i idee dla celów rasowo-politycznych: przyjmowanie
tylko własnych, germańskich
tradycji kulturowych
a odrzucanie innych; traktowanie
pewnych form życia zbiorowego i reliktów przeszłości,
także obrzędów, jako przejawów germańskiej
rasy; gloryfikacja niemieckiego chłopstwa jako podstawy życia narodu i państwa;
dowolne wykorzystywanie
ludowej
symboliki dla celów nacjonalistycznych
itp. Słusznie też przyznaje,
że hitleryzm
obciążył niebezpiecznie nie tylko samo pojęcie "lud", ale całą etnografię niemiecką,
czego skutki odczuwa się do ostatnich·czasów.
Powojenna etnografia niemiecka, zarówno w NRD jak w NRF, stanowi przedmiot
ostatniego syntetycznego
rozdziału. Obiektywnie
omawia autorka zarówno jej kłopoty z szukaniem rehabilitacji,
trudności tkwiące w teoretycznym
i ideologicznym

�Recenzje,

prze[;i.qciy

wydawnictw

l

c.:.:asapism

obciążeniu z przeszłości, przeprowadza
krótką krytykę wykorzystywania
tradycyjnej
ideologii w tzw. etnografii
przesiedleńców
(Volkskunde
der Heimatvertriebenen),
jak też informuje o badaniach atlasowych, historii narzędzi, o szeroko rozwiniętych
studiach folklorystycznych
itd. Warto podkreślić,
że wiele problemów
opracowywanych jest przez ogólnoniemieckie
komitety naukowe.
W sumie biorąc, jest to wartościowa
pozycja z etnografii europejskiej,
zarówno
dzięki obiektywizmowi,
sposobowi ujęcia, jak też i pożytecznej treści, mającej spO:'o
punktów stycznych także z historią tej nauki w innych krajach, również w Polsce.
Jej przydatność
zwiększa celnie dobrana do każdego z tematów bibliografia.
Józef

Friedrich Sieber, Deutsch-westslavische
austragen

und

Umgang

1\kademie-Verlag,

Berlin

Beziehungen

mit dem "Sommer".
Mit
19GB, ss. 275, tablic XVI.

ill

BUl's:to

Friihlingsbl'iiuchell.

Mitarueit

von Siegfried

Tot-

Kube,

W lipskim ośrodku etnograficznym
Niemieckiej
Akademii Nauk Instytutu Etnograficznego podjęto od niejakiego czasu skrupulatne
badania nad europejską obrzędowością. Fakt ten sam w sobie nie byłby może wydarzeniem
ozczególnej wngi
w nauce, bowiem fińska szkoła folklorystyki
posiada dawniejsze tradycje i osiągnięcia naukowe w tej dziedzinie. Można dać jako przyldad pracę W. Liungmana,
Traditionswanderungen

Rhein-Jenissei.

Eine

Untel'suchung

iibel'

das Winter-

zmd

Helsinki
1941. "FF Communications", nr 129. Waldemar Liungman czerpał dane z różnorodnych
źródeł opierając
swe poszukiwania
wątków obrzędowych
na wegetacyjnej
teorii W. Mannhardta.
Metoda Liungmana
polegała na nanoszeniu
na mapę zasięgów danego obrzędu.
Odpowiednie
źródła gromadzono
w formie kart materiałowych.
Każdą kartę opatrywano
umownym symbolem cyfrowym, któryokn:ślał
typ i odmianę obrzędu.
Następnie
nanoszono symbol na mapę, oznaczając okolicę, do której odnosiła się
dana wiadomość. Analiza spo-rządzonego kartogramu
ulatwLała spm,trzeganie: miejsc
i kierunków
występowania
obrzędów, gdzie i jakie ich typy i odmiany są najliczniej reprezentowane,
czy jakaś odmiana
obrzędu została przyniesiona
gdzieś
z daleka itp.
Praca Friedricha
Siebera posiada zgoła odmienny charakler.
Istotną jej \vartość
stanowi
zastosowanie
swoistej,
nowej metody badawczej.
Wśród współczesnych
badaczy obrzędowości
panuje słuszr.e przekonanie
o konieczności
ujmowania
zjawisk w czasie i przestrzeni,
wobec czego na plan pierwszy wysuwa się warstwę
historyczną
danego obrzędu. Tematem głównych zainteresowań
Fr. Siebera stały
się bardzo dawne i szeroko w Europie rozpowszechnione
obrzędy, odbywające
się
zwykle na półpościu i mające na celu oddalenie od ludzi zimy (śmierci, złego) oraz
przybliżenie
oczekiwanego
łata (życia, dobrego). Fr. Sieber wykorzystał
wszełkiego
rodzaju dostępne świadectwa
historyczne
w celu przedstawieniu
typów i odmian
obrzędów "ŚIDiercicha ze wsi, nowe latko do wsi". Na podstawie
analizy tych
materiałów przedstawił
nadrzędne zagadnienie związków w obrzędowości wiosennej
niemiecko-zachodnio-słowiańskiej.
Największą
wlagę przykładano
do świadectw
historycznych
najwcześniejszych
uważając, iż one u'kazują dany obrzęd w postaci
na tyle nieuszkodzonej,
by móc na jej podstawie sensO\vnie interpretować
formę
póżniejszą·
Dzięki zastosowaniu
tej metody obrzędy (amorficzne,
pł} nne czasowo i przeTotaustragen

und

eine

hierhergehorige

Briiuche,

�Rc:cen:je,

przeg['ldjJ

u;ydawnictw

i c2!lsopism

strzennie.+ uzyskały w niniejszej
pracy stopień historycznego
datowania.
W ten
sposób FI'. Sieber przeprowadził
szczegółowy dowód twierdzenia,
iż przemiany zachodzące w obr~bie obrz~dów nie przebiegają
w sposób izolowany, lecz są wyrazem dynamiki ogólnego rozwoju społeczno-kulturowego;
np. dialektyka
obrzędu
w okresie reformacji i kontrreformacji
(roz. IV).
Pod wzgl~dem chronologicznym
praca Fr. Siebera si~ga XIII wieku, gdyż z tego
okresu, z roku 1286, pochodzi znane pisane świadectwo na temat obrzędu wypędzania zimy w Eisenach. Interesujące
nas zagadnienie
zawarto w czterech rozdzialach, z których pierwszy został przeznaczony na analizę świadectw pisanych podstawy niniejszej
pracy. Następnie
w pierwszej
kolejności
omówiono obrzęd
wyp~dzania śmierci (zimy) oraz jego miej~ce w strukturach
kultur
ludowych.
Uczyniono tak dlatego, ponieważ obrz~d ten uznano na podstawie faktografii
za
genetycznie wcześniejszy od obrzędu przyprowadzania
lata do wsi. Obrzęd wypędzania śmierci odbywał si~ na ogromnych
przestrzeniach
sięgających
daleko na
wschód i zachód, natomiast obrzęd przyprowadzania
lata, według dostępnych świadectw pisanych, pojawił się na niewielkim terenie (Badenia) w XVI wieku.
Dalsza część pracy dotyczy zagadnienia
mechanizmu
zetknięcia
się tych dwu
obrz~dów, jego przyczyn i skutków, wreszcie typów i odmian wewnątrz
całego
kompleksu obrz~dowego. Zetknięcie ~ię obrz~dów wypędzania
śmierci i przyprowadzania lata nastąpilo
najwcześniej
w Niemczech
(II ćwierć XVI w.), potem
w Czechach (koniec XVI w.), w Polsce (XVIII w.), a najpóźniej
w Słowacji.
Obrzęd przyprowadzania
lata początkowo nie posiadał stałego terminu i dopiero
szkol y świeckie przyczyniły się do obchodzenia go w sposób zorganizowany.
Bardzo długo oba typy obrzędów funkcjonowały
oddzielnie bądź w sprzężeniu i najczęściej śmierć wypędzano przed południem, a lato przyprowadzano
po południu.
8opiel'O okres reformacji
zapoczątkował
zmianę, gdy wypędzanie
śmierci zaczęto
nazywać wypędzaniem
,antychrysta
lub papieża. Okres kontrreformacji
wprowadził administracyjny
zakaz odbywania pierwszego członu sprzężonego obrzędu (wypędzania śmierci), Tym sposobem, w przeciwstawieniu
do obrzędu wypędzania
śmierci, obrzęd przyprowadzania
lata stał się obrzędem ekspansywnym.
O wartości
niniejszej pracy, pomijając
jej wielce przejrzysty
układ, decydują
głównie dwa
czynniki: 1) konkretny
materiał faktyczny
o ścisłej proweniencji
chronologicznej
l pl'zestrzennej; 2) metoda - wyjście poza tradycyjne stanowisko badawcze i operowanie faktami w ścisłej łączności z interpretacją
społeczno-kulturową.
Ponadto
praca \V końcowej pllItii zawiera: załączniki (wypisy źródłowe), rejestr osób. miejSCO\\'Ościi terminów, spis i objaśnienia
ilustracji, tablice z ilustracjami.
Irena

TiflY

seŁskol7o ziWića

v

stronach

zarubeznoj

Evropy.

N. N. Gracianskiej,
N. M. Listovej i S. A. Tokareva
Moskva 1968 r. ss. 376 + rysunki i mapy.

Pujanek

Pod red. O. A. Ganskiej,
(red. odp.) Wyd. "Nauka",

Wydając powyższą pracę o budownictwie
ludowym w Europie (z wyłączeniem
ZSRR) Instytut Etn'Jgl'afii im. N, N. Miklucho-Makłaja
A. N. ZSRR objął swoimI
opracowaniami
na ten temat obszar prawie całej Europy. Bowiem w atlasie Russkije zagadnienie
to doczekało się dwudziestu map i obszernego omówienia, a stosunkowo niewielka luka, obejmująca
zachodnie republiki ZSRR, już niedługo zo-

�222
stanie

Recenzje,

przeglqdy

u;ydawnictw

czasopism

zapełniona
przez zapowiedziany
Istoriko-etnograficellkij
atlas
i Moldavii.
Autorzy recenzowanej
pracy już dawniej stykali się z problematyką
budownictwa. -1 tak np. M. J. Salmanovic
i O. A. Ganckaja
są autorami
części map
we wspomnianym
atlasie Russkije,
a N. N. Gracianskaja
i N. M. Listova były
autorkami
referatu
"Voprosy tipologii tradicionnogo
zi!iśca Centr.alnoj i Jugo-Vostocnoj Evropy" przygotowanego
na VII Kongres M.U.N.A. i E. Oprócz osób wchodzących
w skład
kolegium
redakcyjnego
poszczególne
rozdziały
opracowali:
L. V. Markova, M. J. Salmanovic,
1. N. Grozdova, M. S. Kasuba, O. R. Budina,
J. V. Ivanova,
L. V. Pokrovskaja,
I. A. Krasnovskaja,
N. N. Sadomskaja
i N. V. Slygina. Rozdziały te są poświęcone posz.czególnym krajom lub grupom
sąsiadujących
krajów. Dotyczą one głównie budownictwa
miesz:kalnego; jiakkolwiek
można też znaleźć wzmianki o kształcie zagrody i wyposażeniu
wnętrz. Omawiano.
pr.aca nie ma charakteru
pionierskiego.
Czterdzieści lat przedtem pierwszą poważną
próbę w zakresie systematyki
budownictwa
ludowego podjął A. Haberlandt 1.
W niniejszej recenzji zawężono się głównie do problematyki
typologii oraz omówiono szerzej tę część, która została poświęcona budownictwu
Słowian zachodnich.
RozdzJał Krestianskoe
zaisce zapadnych
Slovian
został opracowany
przez O. A.
Gancką i N. N. Gracianską
w oparciu o ponad 3D prac. Pewne zastrzeżenia budzi
dobór
polskich
autorów.
I tak w zakresie
budownictwa
przedhistorycznego
uwzględniono
bardzo pobieżny artykuł
J. Kostrzewskiego 2, ale pominięto nowsz1l'
i o wiele bardziej wyczerpującą
pracę S. Noska 3. Z regionalnych
monografii budownictwa wykorzystano
jedynie pracę T. Wróblewskiego 4 dotyczącą Wielkopolski,
pomijając
poważne monografie
np. Z. Staszczak 5 i F. Klonowskiego 6. Przy omawianiu urządzeń ogniowych powołano się na notatkę R. Reinfussa, a nie uwzględniono pracy K. Kwaśniewskiego
7. Mimo
wagi przywiązywanej
przez autorki do
opracowań
kartograficznych,
nie wykorzystano
map dotyczących budownictwa
zamieszczonych
w II Zeszycie Polskiego Atlasu
Etnograficznego
M.
Już po oddaniu
do druku recenzowanej
pracy ukazała się monografia Trawińskiej
dotycząca kształtów zagrody w Polsce 9.
Ukrainy

częściowo

Belorussii

1 A. Haberlandt,
Die volkstumliche
klung. (w:) G. Buschan
(red.), I!!ustrierte
seine Randgebiete, Stuttgart
1926.
2 J. Kostrzewski,
O typach domów

Kultur
Europas
in ihrer
geschichtiichen
EntwicVólkerkunde
in zwei Biinden, cz. II Europa and
mieszkalnych

z czynn. i pos. PAU, t. XXXI, s. 22-23, 1926.
S S.
Nosek,
Przedhistoryczne
budownictwo

w

Polsce przedhistoryCznej.

mieszkalne

na

ziemiach

Sprawozd.

polskich.

"Lud"

XXXIX,
s. 253-290, 1952.
4 T. Wróblewski,
Chłopski
dom w Wielkopolsce,
jego rozwój
i przeobrażenia.
Poznarl
1961.
5 Z. Staszczak,
Budownictwo
chłopskie
w województwie
łubeiskim
(w XIX i XX wieku). Prace i Materiały
Etnogr.
t. XXIV. Wrocław
1963.
6 F. Klonowski,
Drewniane
budownictwo
ludowe na Mazurach
i Warmii.
Olsztyn
1955.
,K.
Kwaśniewski,
Paleniska
i piece w polskim
budownictwie
!Udowym.
WrocławWarszawa-Kraków
1963. Biblioteka
Etnografii
Polskiej
nr 7.
8 Polski
Atlas Etnograficzny.
Zesz. II, 1965: mapy
K. Kwaśniewskiego
dotyczlIce
głównie palenisk
i pieców
(nr nr 10_128)
i mapa K. Pudły
(nr 129) dotycząca
konstrukcji
przysłupowych.
Nieco luźniej
związane
z tematem
artykułu
są mapy
spichrzy
i komór
(nr nr
BIl-96) opracowane
przez J. Bohdanowicza.
III Zeszyt
PAE, wydany
w 1968 r. równocześnie
z recenzowaną
pracą,
przynosi
dwie
ciekawe
mapy
chałup
podcieniowych
opracowanych
przez K. Jagiełę
i Z. Kozerę.
Problematyka
budownictwa
(konstrukcja
ścian, materiał
z którego są one wykonane
oraz formy
l funkcje
ogrodzeń)
jest
także
opracowana
w dwóch
następnych
oddanych
do druku
Zeszytach
PAE.
- 9 M. Trawińska,
Zagroda chłopska
w Polsce na przełomie
XIX i XX wieku, cz. 1. Budownictwo
tradycyjne.
Wrocław
1968, Biblioteka
Etnografii
PolskIej
nr 18.

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

223

W omawianym
rozdziale autorki analizują po kolei poszczególne elementy chałupy oraz, zupełnie
pobieżnie,
kształty
zagród. Wśród przyczyn
powodujących
zróżnicowanie podkreślają
rolę czynników politycznych
i ekonomicznych
(np. rozbiory Polski), administracyjnych,
oraz geograficznych.
Te ostatnie
są wyraźnie
przecenione w części rozdziału traktującej
o materiale i technice wykonania ścian.
(Tu także omyłkowo w~pomniano o obszernych poŁaciach laso-stepu
na Słowiańszczyżnie Zachodniej - s. 141).
W krótkim rysie historycznym
znalazło się stwierdzenie
o dawności techniki
łątkowej w przeciwieństwie
do zrębowej. Problem jednak tkwi w tym, że z natury
rzeczy łatwiej zachowują się ślady po ścianach łątkowych
i dlatego trudno z całą
pewnością stwierdzić,
która z technik była pierwsza 10. Poważnym
uchybieniem
w omawianym
rozdziale jest pominięcie milczeniem
zasięgu ścian przysłupoviych
ciągnącego się przerywanym
równoleżnikowym
pasem przez Słowiańszczyznę
Zachodnią·
Do drobniejszych
uchybień w omawianym
rozdziale należy zaliczyć: - stwierdzenie, że w czeskich chałupach
spotyka
się kapliczki
wnękowe
w ścianach
pomijając
ich występowanie
co najmniej
w południowej
Polsce (np. Kotlina
Kłodzka, Górny Śląsk, a w postaci skrzyneczek
na drewnianych
ścianach w Małopolsce); - liczne błędy korektorskie
(np. ss. 143, 144, 148); - trzykrotne
powtórzenie (na trzech kolejnych stronach 142-144)
i za każdym razem nieco inaczej,
zasięgu konstrukcji
ryglowej
(szkieletowej);
a już oczywiście błędem jest włączenie do tego zasięgu Mazowsza (s. 143); - stwierdzenie,
że skanseny buduje się
w Czechosłowacji
i NRD, pomijając
milczeniem dorobek Polski w tym zakresie.
Zamykając tak rozległą problemowo i terytorialnie
tematykę budownictwa
wiejskiego na niespełna 40 ~tronach skupiono się na podkreśleniu
różnic i podobieństw
pomiędzy poszczególnymi obszarami Slowiańszczyzny.
Różnice te, zdaniem autorek,
są stosunkowo niewielkie. Stąd zarzut pod adresem L Tłoczka, że poszedł w swej
typologii tak daleko, że trudno uchwycić różnice między poszczególnymi
wyróżnionymi przez niego odmianami. A przecież w zależności od celu, autor może klasyfikację
"drobić",
może poprzestać
już na podziale
pierwszego
stopnia.
Drugi
zarzut (dotyczący chronologii)
jest w zasadzie słuszny. Szkoda tylko, że tego
kryterium nie użyły w swej typologii O. A. Gancka i N. N. Gracianska.
Przy użyciu
trzech
kryteriów
autorki
wyróżniły
na obszarze
Zachodniej
Slowi,c;ńszczyzny następujące
podstawowe
typy chałup:
chalupa
wąskofrontowa
z zimną sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa wąskofronto\\'a z ciepłą sienią i a~ymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa
szerokofrontowa z zimną sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa szert'kofrontowa
z cieplą sienią i asymetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza;
chalupa
sZŁ'rokofrontowa z zimną sienią i symetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza; chalupa
szerokofrontowa
z cieplą sienią i symetrycznym
rozplanowaniem
wnętrza.
Wszystkie odmiany (w artykule:
pozostałe typy) są, zdaniem autorek,
jedynie
wariantami wyżej wymienionych typów podstawowych
(s. 177).
Z typologią powyższą trudno się zgodzić z dwóch powodów. Po pierwsze mogłyby
istnieć tylko dwie "odmiany": chalupa wąskofrontowa
symetryczna
z zimną kuchnią i takaż z kuchnią ciepłą. Po drugie - w dzisiejszym stanie wiedzy o budownictwie Słowian zachodnich
typologia
oparta
jedynie
o trzy kryterIa
jest nie
do przyjęcia. Pominięto szereg co najmniej równorzędnych
kryteriów:
konstrukcja

jest

tO Nawet
stwierdzenie,
że w kilku
starsza
od drugiej,
nie rozstrzyga

miejscowościach
tego 2agadnienia

z pewnosclą
jedna
z tych
technik
dla miejscowości
pozostalych.

�~21

Recenzje,

przeglądy

wydawmctw

i czasopism

i materiał SClan, konstrukcja,
materiał i forma dachu i jego pokrycia oraz rozplanowanie wnętrza z uwzględni'eniem
przekroju
pionowego. Prawda, że klasyfikacja
skomplikowałaby
się, ale też, nie przecząc względnej unifikacji
Słowiańszczyzny
w zakresie budownictwa, zbliżyłaby się do stanu faktycznego .
. Pracę kończy rozdział pt. Obscaja
sistematika
narodnogo
zilisca
v strunach
E1TOpy opracowany
przez O. A. Gancką, N. N. Gracianską. N. M. Listovq i S. A.
Tokareva.
Za podstawę typologii przyjęto
rozplanowanie
wnętrza
(przekrój poziomy i pionowy). Wyodrębniono
w ten sposób 8 typów i szereg odmian. Jednakże
definicje są mało precyzyjne "; brak rysunków lub choćby odsyłaczy do tekstów
lub fotografii czy rysunków poprzednich rozdziałów.
Analizując określoną grupę czy kompleks wytworów kulturowych
etnograf dokonuje najpierw typologii - podziału w oparciu o określone kryteria. I najczęściej
nie jest w stanie stwierdzić, które kryterium
(kryteria) jest ważniejsze. Jedno jest
pewne: im więcej kryteriów
weżmie pod uwagę, tym systematyka
będzie bliższa
rzeczywistości, tym klasy systematyczne
będą precyzyjniejsze,
tym mniejsza będzie
,.obecność licznych mieszanych
i pośrednich
form budownictwa".
By nie zgubić
się w mnogości faktów, wystarczy posłużyć się prostymi metodami statystycznymi
(ko1"elacja) z powodzeniem
stosowanymi,
do podobnych zresztą celów, w antropologii. Podstawa typologiczna
przyjęta przez autorów jest stanowczo niewystarczająca. I wyjaśnienia
autorów (s. 9) w niczym faktu nie zmieniają. Powyższe rozważania na temat systematyki
nie znaczą, że typologia dokonana przez w/w autorów dokonana zostala żle. Często bowiem zdarza się, że znając doskonale ogromny
materiał
dotyczący
jakiegoś
zagadnienia
intuicyjnie
można ustalić prawidłowe
klasy systematyczne.
U podstaw rozważań autorów nad ewolucją poszczególnych
typów chałup, jak
wynika z tekstu zakończenia, leży przeświadczenie,
o istnieniu w przeszłości typÓ\\'
"czystych",
"pierwotnych".
Z nich drogą różnorodnych
zmian, powstał dzisiejszy
obraz budownictwa
ludowego Europy: obok zdefiniowanych
typów "obecność licznych mieszanych
i pośrednich
form budynków, których nie można lub z trudem
można zaliczyć do określonych typów" (s. 369). Podany przez autorów obraz ewolucji jest uproszczony.
Na podstawie
choćby pobieżnych
lektur
podręczników
archeologicznych
należałoby
przypuszczać,
że w przeszłości
nie było "czystych"
typów z tendencjami
rozwojowymi.
Typy były ciągle w stanie tworzenia
się
zmieniając się na skutek różnorodnych
przyczyn, z których nie ostatnią było krzyżowanie się form. Z tego powodu np. aktualnej
typologii nie można przykładać
bezkrytycznie do planów budynków odtwarzanych przez archeologów.
F-akt, że na obszarach zajmowanych
przez dany typ oprócz form rozwiniętych
spotyka się też formy prymitywne
zbliżone lub identyczne z teoretycznym
"pratypem" nie świadczy jeszcze, że są to relikty. Mogą to być miniatury
typów
określonych przecież na podstawie analizy materiału zebranego w ostatnim 0lue3ie,
Ich powstanie było uwarunkowane
często względami ekonomicznymi.
Na zwrócenie uwagi zasługuje jeszcze problem tzw. "etnicznej
tradycji".
otóż
podczas lektury
kilkakrotnie
spotykamy
się z przypisywaniem
przez autorów
określonych
typów określonym
narodom.
Stąd np. interpretacja
zasięgu domu
typu wschodnio-europejskiego
według schematu: typ ten jest powszechny u Słowian Zachodnich,
stąd obecność tego typu w Austrii i znacznej części Rumunii
świadczyłaby
o słowiańskiej
tradycji etnicznej. Stwierdzenie,
że zasięg tego typu
11 Np. niezrozumiale
nastowiecznych
ziemianek

wydaje
się
naddunajskich

zaliczenie
do typu
(s. 364·-365).

po!l.ldniowoellropejskiego

dziewięt-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

225

i czasopism

pokrywa się w znacznej części z zasięgiem Słowian po części teraz a po części
w przeszłości może być cenne, ale jak tłumaczyć wobec tego występowanie
bardzo
podobnego zdaniem autorów, typu "północnoskandynawskiego"
w znacznej części
Norwegii, Szwecji i Finlandii.
Należałoby
wystrzegać
się zbyt pochopnych
prób
łączenia określonych
typów czy odmian z określonymi
językami
czy rodzinami
językowymi.
Są to zjawiska,
w zasiedziałej
od wielu stuleci Europie, zwykle
nie chodzące w parze'. Już elementy gramatyki, a znacznie bardziej słownika, są
zapożyczane przez ościenne języki. Bez porównania
szybciej upowszechniają
się
(i giną) wytwory kulturowe
w niewielkim
stopniu ograniczane
barierami
językowymi czy granicami
politycznymi.
Stąd najczęściej
granice zasięgów wytworów
czy areałów kulturowych
są różne od granic apelatywów
czy języków. Poza tym
te pierwsze są z reguły mniej ostre i znacznie mniej trwałe. Ten wywód miał
na celu zwrócenie uwagi przed często zbyt pośpiesznym przypisywaniem
narodom,
wyodrębnionym
przecież na podstawie języka, ergo świadomości etnicznej, wyróżniających je rzekomo cech kulturowych
(mowa tu oczywiście o kulturze ludowej).
Od tego schematu tylko krok do wykrycia
"ducha narodu",
a więc powrót do
błędnej koncepcji Meitzena sprzed bez mała 90 lat.
Przytoczone wyżej uwagi krytyczne
nie przekreślają
wartości pracy. Oceniono
pobieżnie podstawy
metodologiczne,
ale na ocenę czekają
jeszcze poszczególne
rozdziały pracy.
Trudno było autorom na podstawie wciąż jeszcze nielicznych, monografii regionalnych 12 czy problemowych
zbudować jasny i konsekwentny
obraz. Tym bardziej,
że brakowało, jak dotąd, jednolitej
klasyfikacji
budynków
mieszkalnych.
Należy
się spodziewać, że następne próby w tym zakresie jeszcze wiele wniosą i pozwolą
stworzyć obraz przydatny
do rozważań etnogenetycznych.
Bo, jak słusznie podkreślają
autorzy, uchwycenie
zróżnicowania
budownictwa
ludowego w Europie,
to tylko jeden z etapów wiodących do dalszych rozważań historycznych.
Zygmunt

Etnograficeskoje

izucenije

by ta

rabocich.

Moskwa

1968, Izd.

Klodnicki

"Nauka",

ss. 208,

ilu str.
Omawiana
publikacja
jest pierwszym
samodzielnym
zbiorem prac z zakresu
etnograficznych
zagadnień
kultury
i bytu klasy robotniczej
ZSRR. Składa
się
z 7 artykułów
poprzedzonych
krótkim wstępem redaktora
tomu W. J. Krupianskiej. Podkreśla ona, że systematyczne
badania radzieckich
etnografów
nad klasą
robotniczą mają stosunkowo
krótką historię. "Jest to problem nowy i złożony,
kt6ry znajduje się dotąd w stadium gromadzenia materiałów
i dlatego nie pozwala
jeszcze na dokonywanie
szerokich uogólnień"
(s. 3). Celem publikacji
jest więc
i z tych nie wszystkie zostały wykorzystane. I tak np. w rozdziale pt. Krestanskoe
Avstrii
i Svejcarii
pominięto znakomitą syntezę budownictwa ludowego
Szwajcar!! R. Weiss, Hauser und Landschajten
der Schweiz.
Zurich 1959, a także monografie z serii Vert\ffentlichungen
des Instituts fUr Deutsche Volkskunde: K. Baumgarten,
Das Bauernhaus
im Mecklenburg.
Berlin 1965; W. Radig, Das Bauernhaus
in Brandenburg
und im MittelelbQgebtet.
Berlin 1966 (pomijając już prace wydane w tej sert! później).
12

źHiśce

15 -

A

Germanii,

Lud, tom LIV

�Recenzje,

przeglqdy

wydulvn.1etlc

i

cZlLsopislH

przedstawienie
ogólnego kierunku
badań prowadzonych
\\' tej dZiedzinie. m. in.
dla rozwinięcia
dyskusji i wypracowania
metod badawczy:h.
W. J. Krupianskaja
stwierdza,
że w omawianym
zbiorze ogłoszono tylko niektóre
zagadnienia,
ale
~zczególnje ważne dla poznania wspólczesnego
życia robolników
i o zasadniczym
znaczeniu
dla etnografii
jako nauki. Do głównych
problemów
etnografii
klasy
robotniczej
należą: materialne
warunki
bytu robotników,
przeobrażenia
rodziny,
rola tradycji narodowych
i etnicznych we współczesnym
życiu robotników, proces
wzajemnych
oddziaływań
narodowych
i społecznych,
dokonujących
się w środowisku robotniczym
i in. Etnografia,
która powinna aktywnie uczestniczyć \\' praktyce budownictwa
komunistycznego,
winna wsl-:azywać na zjawiska
postępowe
i wsteczne
w kulturze
badanych
zbiorowości,
wykorzystując
historyczny
punkt
widzenia na aktualną
rzeczywistość.
Konsekwentny
historyzm
powoduje konieczność znacznego rozszerzenia
zakresu żródeł i wykorzystywanie
materiałów
archiwalnych,
prasowych,
reportaży,
pamiętników.
Z drugiej
strony potrzebne
jest
dla stwierdzenia
typowości
różnych zjav,;isk wykorzystywanie
masowych
danych
statystycznych,
gromadzonych
np. za pomocą ankiet. Zgodnie z tymi założeniami
znajdujemy
w poszczególnych
artykułach
ujęcia historyczne,
rozwojowe, jak i statystyczne.
Zebrane w tym niewielkim tomie artykuły, choć dotyczą bardzo różnych zagadnień, zostały wyselekcjonowane
celowo, stosownie do przedstawionych
we wstępie
założeń. Pierwszy z nich, napisany przez W. J. Krupianską,
daje przegląd etnograficznych
zagadnień życia robotników
i rozwoju badań nad nimi w ZSRR, dwa
artykuły
przedstawiają
historię ,kształtowania
się i współczesny
skład kolektywów (kadr) robotniczych w dwóch różnych częściach RSFSR: w obłasti gorkowskiej
nad środkową Wołgą oraz w Buriatskiej
ASSH. Trzy następne artykuły
poświęcone sc1 kolejno robotniczej
rodzi:lie ukraiJ'.skiej na P&lt;ldkarpaciu, warunkum
bytu
robotników
przemysłu
naftowego
w południowo-wschodniej
Tatarii
(Tatarska
!\SSH) oraz przemianom
w dekorowaniu
\vm)trz mi&lt;,'S/.kdlll\"('b ['"i)otnik()w-wl'JkniarbY na Litwie. Ostatni artykuł omawia wartość danych prasowych dla badania
życia robotniczego,
na przykładzie
pierwszych
roczników
bolszewickiej
..Prawli~"·.
W aneksie zamieszczono formularze
2 ankiet i kartę rodziny, którymi posługiwano
się w badaniach.
Mamy więc w zbiorze 3 względnie 4 grupy zagadnień,
!\lóre
należałoby oddzielnie zreferować i ocenić.
Artykuł W. J. Krupianskiej
zawiera najbardziej
pełny przegląd rozwoju i stanu
badarl etnograficznych
nad klasą robotniczą
i jej kulturą
w ZSRR. Autorka wychodzi od zagadnień bazy źródłowej i jej wykorzystania.
Podkreśla
wa rtc.ść dawnych materiałów
i opracowań
statystyczno-ekonomicznych,
dając za przykład wykorzystywanie
ich jeszcze przez Lenina. Wobec braku przed Rewolucją Październikową prac etnograficznych
dotyczących ludności robotniczej, stanowią one ważne
źródło dla poznaniJa niektórych
cech życia robotniczego,
a zwlaszcza warunków
bytu. W łatach międzywojennych
etnografia
radziecka
skoncentrowała
swe zainteresowania
n.a zagadnieniach
etnicznych
i nie uwzględniała
klasy robotniczej ani
ludności miast. Dla tego okresu najważniejsze
znaczenie
mają również opracowania statystyczno-ekonomiczne,
zwłaszcza dotyczące budżetów rodzin robotniczych.
W latach dwudziestych
rozpoczęto natomiast
gromadzenie
i opracowywanie
folkloru robotniczego.
Zwrot ku problematyce
robotniczej nastąpił dopiero około 1950 r., kiedy w Instytucie Etnografii
AN ZSRR podjęto
badania
nad różnymi
grupami
robotników
Moskwy, Leningradu
i niektóry(;h
ośrodków przemysłowych,
7.whszeza ur'alskich,
organizując
m.in. w 1954 r. ekspedycję
dla porównawczego
badania życia robotni-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

227

ków i chłopów w dorzeczu Kamy. Do badań tych włączyły się niektóre regionalne
muzea i wyższe uczelnie. W 1960 r. rozwinięto badania nad robotnikami
w rejonie
miasta Gorki. Dobre wyniki osiągn~li etnografowie
ukraińscy badając m.in. robotników Donbasu; opracowali
oni również parę monografii
syntetycznych.
Autorka
wskazała także na osiągnięcia
badawcze etnografów
innych republik
radzieckich,
zwłaszcza Gruzji. Badania nad życiem i kulturą ludności robotniczej
prowadzone
są już we wszystkich
republikach
radzieckich.
Szczególną uwagę zwraca problem
",cielonarodowego składu załóg robotniczych
w licznych nowych ośrodkach
przemysłowych, ich przemian i adaptacji do nowych warunków życia.
Z szerokim rozwojem badań empirycznych
nie zawsze idzie w parze odpowiedni
poziom metodologiczny
i teoretyczny,
który wymaga stałego ulepszania.
Autorka
podkreśla
konieczność
pogłębienia
historycznego
punktu
widzenia,
badania
tendencji rozwojowych.
Stwierdziła
potrzeb(; badania przez etnografów
także procesów kształtowania
się nowej inteligencji,
wywodzącej
się ze środowisk
robotniczych. Etnografowie
powinni zdawać sobie dokł.adnie sprawę ze zmian zachodzących w strukturze
społeczeństwa
radzieckiego
oraz w warunkach
życia i pracy
różnych kategorii zawodowych. Badania nad współczesnym
życiem i kulturą robotników obejmują
głównie zjawiska kultury
duchowej i społecznej, a opierają się,
ze względu na dużą liczebność badanych
zbiorowości,
w znacznym
stopniu na
materiałach
ankietowych,
pozwalających
na ujęcia ilościovve. Dużo miejsca
poświęciła autorka badaniom
rodzin, gdyż ich skład i styl życia stanowi węzłowy
problem
współczesnych
przemian
społecznokulturowych.
Na uwagę
zasługuje
stwierdzenie,
iż "badanie kultury i bytu robotników
jakiegokolwiek
przedsiębiorstwa... nieuchronnie
łączy się z poznawaniem
określonej
miejscowości",
gdyż
robotnicy żyją w ścisłej symbiozie z innymi kategoriami
ludności (s. 34). Zwraca
uwagę fakt, że charakteryzując
współczesne przeobrażenia
spoleczeńst\va
radzieckiego i związane z tym zadania badawcze
etnografii
nie posługuje
się autorka
pojęciem urbanizacji,
które u nas zrobiło niejaką karierę,
a które nie jest całkiem do pominięcia, zwłaszcza przy analizowaniu
przekształceń
ludności chłopskiej
w kategorię
robotników
socjalistycznego,
uprzemysłowionego
i zurbanizowanego
kraju. O wpływach miasta jest w całej książce niejednokrotnie
mowa.
Artykuły S. B. Rożdżestwienskiej
i J. W. Argudiajewej
dotyczą problematyki,
którą etnografowie
dotąd raczej w ogóle się nie zajmo\vali - kształtowania
się
i składu kadr robotniczych.
Około 1960 r. ekspedycja
badawcza
Instytutu
EtnografIi AN ZSRR zebrała kompletne
dane o załogach 2 wielkich zakładów przemysłowych w rejonie miasta GOI'ki oraz odpowiednie reprezentacyjne
dane o rodzinach robotniczych,'w
ilości 700 względnie 842. Dane te zostały w 1963 r. opracowane przy pomocy maszyn licz&lt;"jcych. Była to prawdopodobnie
pienvsza
w ogóle
operacja
obłiczeniowa
tego typu w zakresie
etnografii.
\V opracowaniu
ujęto:
skład narodowy załóg, pochodze:lie z bliższych i dalszych okolic oraz skład zawodowy, wiek, wykształcenie
a także skład rodzin, w którym zdecydowanie
przeważają rodziny małe. Część robotników
mieszka w wiejskich
domach i w domach
jednorodzinnych
własnych, postawionych
na terenie miejskim.
Autorka stwierdza,
że materiały
z omówionych
badań, rozpatrzone
w świetle
historii kształtowania
się załóg fabrycznych,
pozwalają
na to, by: a) stwierdzić
wspólne cechy składu załóg badanych fabryk i pewne różnice w najmłodszej
z nich,
b) określić kierunki
dalszych badań nad ogólnymi i specyficznymi
cechami bytu
i kultury badanych załóg, c) oprzeć się przy zbieroniu i analizowaniu
materiałów
etnograficznych
na ankietach, dających możność wiernego odtwarzania
cech kultury
i warunków bytu badanych załóg.

�228

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Nieco inne założenia i metodę przyjęto
w badaniach
nad załogą temluńskiej
fabryki
cementu
w pobliżu południowych
wybrzeży
Bajkału
(Buriacka
ASSR),
zreferowanych
przez J. W. Argudiajewą.
Tu zwrócono przede wszystkim
uwagę
na społeczno-kulturowe
skutki powstania fabryki i osiedla robotniczego na czysto
wiejskim dotąd terytorium,
powodujące
ukształtowanie
się swoistego mikroregionu
miejsko-przemysłowego.
Bardzo trafne wydaje się stwierdzenie
autorki, że "takie
mikroregiony
przedstawiają
ogromną wartość dla badań etnograficznych,
ponieważ
dają możność poznać głębiej i pełniej byt robotniczy i wykryć te swoiste cechy,
które wyróżniają
go od bytu chłopów" (s. 62). W toku dalszych badań ma być
rozpoznany
jeden z ważniejszych
problemów,
a mianowicie sposoby 'kształtowania
się współczesnych
form bytu robotników
i rola w tym procesie tradycji regionalnych i lokalnych
oraz wzajemne
oddziaływanie
na siebie ludności
robotniczej
i rolniczej.
Podobnego zagadnienia
dotyczy artykuł R. K. Urazmanowej
o swoistych cechach
kształtowania
się i warunków
bytu robotników przemysłu naftowego w Tatarskiej
ASSR. W południowo-wschodniej
części tej republiki
rozwinął
się po ostatniej
wojnie przemysł naftowy, który dał zatrudnienie
licznym robotnikom.
Początkowo
większość z nich stanowili przybysze z dalszych stron, przeważnie z innych ośrodków przemysłu
naftowego, szybko jednak wzrastała
liczba robotników
rekrutujących się z miejscowej
ludności rolniczej. Ciekawe, że w wielu wsiach większość
domów postawiono
w ostatnich
latach, po 1{}50 r. Znikła do 1{}63 r. większość
domów jednoizbowych,
krytych
słomą, a poważnym
zmianom
uległy ',v ogóle
wnętrza domów tatarskich.
Wśród domów rodzinnych dominują dwuizbowe, jednotraktowe.
Urbanizacja
omawianego
rejonu była po 1945 r. szczególnie intensywna.
Przedmiotem
badań
wykonanych
na ukraińskim
Podkarpaciu,
opracowanych
we wstępnej postaci przez S. A. Makarczuka,
była rodzina robotnicza. Przebadano
no rodzin związanych z 6 zakładami przemysłowymi Drohobycza, Boryslawia,
Stryja, Stebnika i Rozdola. Zastosowano
kwestionariusz
ankietowy i kartę rodziny.
Autor przedstawił
w zasadzie tylko strukturę
zbadanych rodzin. Szczególny nacisk
położył na zjawisko zaniku wśród robotników
rodzin trzypokoleniowych,
charakterystycznych
dla środowiska
wiejskiego,
rolniczego,
uwarunkowane
zasadniczymi
zmianami
ekonomicznych
warunków
bytu. W obecnych
rodzinach
robotniczych
duża część kobiet, zwłaszcza młodych, pracu~e, podczas gdy do 1939 r. kobiety
stanowiły
zaledwie 3% załóg robotniczych
w obwodzie drohobyckim.
Ogólnie postępuje stale podnoszenie się poziomu wykształcenia
i potrzeb w rodzinach robotniczych.
Stosunkowo
najwęższe zagadnienie
omawia A. A. Danilauskas
- rozwój dekoracji mieszkań
robotników-włókniarzy
osiedla Juodupe
w północno-wschodniej
Litwie w latach 1907-1962.
Autor przedstawił
to zagadnienie
na dość obszernie
potraktowanym
tle rozwoju warunków
bytu i warunków mieszkaniowych
robotników fabryki włókienniczej.
Robotnicy ci utworzyli szereg nowych osad wiejskich,
które otoczyły fabrykę i przyfabryczne
osiedle. Część dom6w stanlJwily tradycyjne
domy typu auksztockiego,
griczja,
część domy nowe, ale wzorowane
na tradycyjnych, niewielką
zaś część domy oparte na wzorach miejskich.
Domy tradycyjne
zaczęto stopniowo tynkować
wewnątrz
i bielić, albo przynajmniej
oklejać ściany
papierem.
Około 1936 r. zaczęły przeważać
we wnętrzach
meble miejskiego typu.
Stos·owano nadal tkaniny dekoracyjne,
lecz według nowych wzorów, bardziej bogatych. Naczynia fajansowe
zajęły miejsce dawnej ceramiki ludowej. Ogólnie zaznaczyły się coraz silniejsze wpływy miejskie i mieszczańskie.
Najdalsze odejście od
tradycyjnych
wzorów wykazują
mieszkania
młodych rodzin mieszanych, litewsko-

�Recenzje,

przcc;Lądy

wydawnLctw

i czasopism

22H

-rosyjskich.
Zasadniczą,
ogólną tendencją
jest upodabnianie
się wnętrz mieszkalnych do siebie i dominacja
wyrobów
fabrycznych,
chociaż istnieją
dążenia
do
utrzymania w przemyśle i rękodziele pewnych dawnych wzorów ludowych względnie narodowych.
Ostatni artykuł, opracowany
przez O. R. Budiną, przedstawia
zagadnienie
bytu
i kultury
robotników
rosyjskich
w prasie bolszewickiej
do wybuchu
Rewolucji.
Składa się z obszernego
wprowadzenia
oraz szczegółowej,
obszernej
bibliografii
omawianych
zagadnień
w rocznikach
"Prawdy"
z lat 1912-1914 i 1917. Autorka
przedstawiła niektóre fakty dotyczące położenia robotników w Rosji carskiej, przytaczając fragmenty
artykułów.
Jest to bodaj pierwsze omówienie wartości materiałów prasowych z punktu widzenia etnografii. U nas sięgali do takich informacji
prasowych niektórzy socjologowie, zaś etnografowie
zupełnie wyjątkowo.
W omawianym
zbiorze .artykułów
znalazła odbicie tylko część zagadnień, które
W. J. Krupianska
okreśłiła
jako podstawowe
w badaniach
etnograficznych
nad
ludnością robotniczą, część natomiast
poruszono w różnych artykułach
okazjonalnie, ubocznie (materialne
warunki
bytu, rola tradycji
narodowych
i etnicznych
i in.). Badania zreferowane
w poszczególnych
artykułach
przeprowadzone
zostały
w różnych częściach ZSRR nad bardzo różnymi zbiorowościami
robotników (względnie ludności robotniczej),
zatrudnionych
w przemyśle
metalowym,
naftowym,
cementowym, włókienniczym,
chemicznym i in. Uwzględniono
robotników zamieszkałych w średniej wielkości miastach (np. Drohobycz) oraz w osiedlach robotniczych
i wsiach. Warto nadmienić,
że ostatnie
roczniki "Sowietskiej
Etnografii"
przyniosły także sporo artykułów
z zakresu etnografii klasy robotniczej,
na podstawie
badań przeprowadzonych
w różnych częściach ZSRR.
Niewątpliwie
cenna wydaje się przyjęta w badaniach
radzieckich
etnografów
zasada uwzględniania
załóg robotniczych na tle ich środowisk, a więc równoległego
badania załóg i skupisk osadniczych.
Interesujący
jest przy tym fakt, że przy
szybkim rozwoju
miast i osiedli w badanych
rejonach
Związku
Radzieckiego
znaczna częsc robotników
mieszka nadal w osiedlach
wiejskich,
obok chłopów
kołchozowych
i wchodzi w skład rodzin o mieszanym
składzie. Wobec pełnej
kolektywizacji
wsi radzieckiej ci robotnicy wiejscy różnią się na pewno od naszych
"chłopów-robotników",
ale sytuacją swą przypominają
robotników
wiejskich
w innych krajach demokracji ludowej, np. w Rumunii czy Bułgarii.
Bardzo pozytywnie
należy ocenić sięgnięcie do masowych
badań przy wykorzystaniu
danych urzędowych
i kwestionariuszy
ankietowych.
Etnografowie
radzieccy udowadniają,
że \V badan1ach współczesnej
kultury i bytu takie podejście
jest wręcz warunkiem
powodzenia
wszelkich badań podejmowanych
na szeroką
skalę. Kwestionariusz
ankietowy
zawierający
pytania
i odpowiedzi
dotyczące
zwłaszcza obiektywnych
sytuacji,
okazuje
się ważnym
narzędziem
bad.awczym
współczesnej etnografii. Dokładniejszy
obraz użyteczności tego podejścia uzyskamy
po ukazaniu się drukiem pełnych opracowal'l wyników badań, zreferowanych
na
razie tylko skrótowo w omawianym zbiorze.
Dalszym etapem prac badawczych
radzieckich
etnografów
nad problematyką
klasy robotniczej będzie zapewne opracowanie
pewnej liczby całościowych
monografii różnych mikroregionów,
obejmujących
jakieś zakłady przemysłowe
i powiązane z nimi skupiska osadnicze - miasta, osiedla i wsie. Dotychczasowe
publikacje
wskazują, że radzieccy etnografowie
uwzględniają
bardzo szeroki zakres zagadnień
w badaniach
nad ludnością
robotniczą,
obejmując
także tematy
u nas niejako
zarezerwowane
ella socjolGgii, jak adaptacja ludności wiejskiej do pracy w przemyśle

�2,')0

Recenzje

J

przeglądy

wydotvntctw

j

czasopisHl.

i życia w miastach. Jest to zjawisJw niewątpliwie
korzystne i dlatego z zainteresowani'~m n&lt;lleżaloby oczekiwać dalszych prac bacl:Jwczych i pubiil"wii
rildziec].;jch
etnografów
dotyczących
ludności
robotniczej
różnych
ośrocl1,uw pn:cmyslowych
i miast. Skądinąd
j2di1ilk wiadoma, że ostatnio pra~e te uległy ZnaCi'-IWInUogr&lt;lniczeniu.
Edward

Pietrllszek

Paulinus Galaunc, Li,etuviu
Liaudies menas (Litewska
rzeźba ludowa)
T. l (l9l):l), ss. 452, nlb. lO, iI. 489; t. 2 (1965), ss. 4lili, nlb. n, it. ~j:JG.Tel;:s!
litewskim i rosyjskim.

\V

Vilnius.
języku

Litewska
rzeźba ludowa jest w Polsce dobrze znana dziE;ki publikacjom
oraz
wymianie kulturalnej
i nauko"vej. Omawiany tu dwutomowy
album o litewskim
śv;iątkarstwie
ludowym i maskach
obrzędowych
imponuje ilością materiału
plastycznego. Słabiej natomiast
przedstawia
się wstęp i metryka zabytl;ów. Ciekawe
v.:iadomości o rzeźbie ludowej, j~j t\vól'cach i Śi oclo\vi:;ku, zas]ugi'\&gt;va!yby na szers:.-:c
omówienie. Również w spisie ilustracji nie uwzględniono
m.in. wymiarów poszczególnych zabytków, ich kolorystyki
itd. Zebrany materiał
artystyczny
sięga XVIII
wieku, ale zdecydowanie
przeważają
rzeźby dziewiętnastoi dwudziestowieczne.
S~ to kompozycje płaskie, uformowane
przeważnie
w drzev.:ie i polichromowane.
Wielu z licznego grona wybitnych
świątkarzy
litewskich,
pracujących
twórczo
w XIX i XX wieku, głęboko związanych
z własnym środowiskiem,
zapisało się
trwale w tradycji
ludowej.
Ukształtowane
przez nich formy, od prymitywnych
do realistycznych,
powstawały
na kanwie stosunków
feudalno-kapitalistycznych,
panujących
na wsi litewskiej do Rewolucji Październikowej.
Roz\vój świątkarstwa,
masowy i gwałtowny, był możliwy d;;:ięki rozleglej funkcji, jaką te wytwory sztuki
pełniły w śiodowisku
wiejskim. Bóg i święci - w pojęciu łudu - pełnili funkcję
opiekullczą.
Kapliczki
i figury fundowano
z okazji ważnych
dla jednostki lub
grupy ludzi okoliczności, jak np. przyjście
na świat noworodl&lt;a, powołanie syna
do służby wojskowej itp. Niektórym
świętym przypisywano
szczególną moc. I tak
np. wierzono, że św. Flori,an i św. Agata chronią domostwa przed pożarem. Świątki
umieszczano
\V izbach,
na ścianach chałup, w obrębie zagrody i wsi, na rozstajnych drogach, na skraju lasu i na grobach. Choć rzeźba ludowa posiadała charakter religijny, oparty na bazie ikonografii
chrześcijańskiej,
którą pod względem
treści i rozwiązań
kompozycyjnych
przerastała,
to problcmatyka
ta, nurtująca
świątkarzy
litewskich,
była przepojona
sprawami
głęboko ludzkimi, realiami codziennego życia wsi. Jak dalece plastycy
ludo\vi swą twórczością
zaangażowali
się w sprawy polityczne i społeczne ludu najdobitniej
obrazuje fakt, że kiedy na
gm bach powstańców, poległych w !B63 r., masowo umieszczano figury, carat odczul
to zjawisko jako wrogie i w 1864 r. wydał zarządzenie zabraniające
tych praktyk.
W XIX i XX wieku na Litwie nadal działa wielu świątkarzy,
artystów pochodzących z ludu - biedoty wiejskiej, chłopów małorolnych,
muzykantów,
różnych
majsterkowiczów
itp. Ich sylwetki są dotąd żywe w tradycji ludowej.
W omawianej
książce silnie podkreślono
przemiany
formalno-ideowe,
zachodzące na przestrzeni
ostatnich kilkudziesięciu
lat w świątkarstwie
litewskim. I tak
np. diabły, przedstawione
w t. l, miały ścisłe powiązania ideowo-formalne
z ikonografią chrześcijańsk~,
natomia6t
temat ten pokazany
w t. 2 posiada samoistny

�J(('C(;H:'je.

pr::egLqclu

wydawnictw

i czasopism

charakter. Postal: diabla zosbała tu sprowadzona
do symbolu oznaczającego
zło. Tak
więc punkt ciężkości na przestrzeni
stosunkowo krótkiego czasu, został przesunięty
ze spraw religii na stosunki społeczne i polityczne wsi.
Stosunek ludu litewskiego
dr) Boga i jego świętych
wyrażał się niemal w tych
samych formach, które spotykamy
w Polsce, był on oparty na założeniach utylitarnych. Na Litwie, podobnie jak i w Polsce', wśród świątkarzy
powszechnie było
znane powiedzenie:
"Boże, tyś mnie stworzył, jam cię zrobił, sprzedał i przepił".
Artyści ludowi natchnęli postacie nadprzyrodzone
bogactwem
przeżyć psychicznych, które sami głęboko odczuwali. Twarze i ubiór Boga i świętych charakteryzuje silny związek ze środowiskiem
wiejskim. Poprzez kształtoVl'ane formy plastyczne artyści ludowi wyrażali
cierpienia
i upokorzenia,
które przynosiły
wsi
niesprawiedliwe
ustroje minionych epok. I tak np. poprzez przedstawienia
Matki
Bosk'ej zQosta!y wyrażono przeżycia Litwinki-matki,
cierpiącej,
zbolałej, rozpaczającej, rzadziej
uśmiechEiętej
i dumi1ej. Klasyeznym
przykładem
jest tu Pieta,
w której łud li te \0\ ski widział wiejską
kobietę, matkę, opłakującą
syna bitego na
śmierć lub zabranego
na 25 lat do armii carskiej.
W obu przypadkach
jest to
rozpacz matki za utraconym
synem. Do ulubionych
motywów
świątkarzy
litewskich, podobnie jak i w Polsce, należy zaliczyć Chrystusa
Frasobliwego,
którego
forma odznaC'za się cieplem i liryzmem. W maskach obrzędowych
można dost"zec
trafne ujęcia typów \\'iejskich, niekiedy potraktowanych
humorystycznie.
Zostały
one v;zbogacone dodatkowymi
akcesoriami,
jak np. doklejeniem
włosów, brody,
wąsów itp.
Masowy i niezwykle gwałtowny rozwój świątkarstwa
na Litwie można porównać
pod względem ilościowym i jakościowym
tylko z folklorem. W obu bowiem dziedzinach twórczości ludowej
zostało ujawnione
głębokie zrozumienie
spraw społecznych i politycznych,
nurtujących
wieś litewską
przed Rewolucją
Październikową. Artyś~i ludowi byli piewcami
wolności narodo\vej
i równości społecznej,
wyrażali tęsknotę do idei humanitarnych,
byli wyrazicielami
bogactwa duchowego
wsi litewskiej
Edward

Miroslav
Novi:le.

Draszkić,

Krojputos::i

olcotine

Kratjeva.

Beograd

Ozgowicz

1967, Wyd. Knyżevne

Autor, pracownik
Muzeum Etnograficznego
w Belgradzie,
poświęcił
swą najnowszą publikację
ludowym kamiennym
nagrobkom
zwanym "krajputaszami"
-co \v tlumaC'zeniu brzmiało
by: "kamienie
przydrożne",
których
znaczna ilość
znajduje się na terenie Serbii, przy wiejskich drogach. "Pod "krajputaszami"
nie
leżą zmarli. IV przeciwict1stwie
do nagrobków
cmentarnych.
Wbrew jednak tytułowi - ograniczającemu
treść do "krajputaszy"
książeczka
w kilku swych rozdziałach pośvv'ięcona je~t historii rzeżbionych
kamieni
nagrobnych
w ogólności.
Pozycja wydana bardzo starannie
w formacie
16, składa się z 13 rozdziałów
pop,'zedzonych
wstępem
Pedzi Milosavljevića,
w którym
omawia autor krótko
1 PM. nI'- p&lt;'wi"dzt'lIil'
pr&lt;:lc:",-':.. Hnzt::'. t,v7.eś

('lon ej

]"r'1I1ciszka Nowaka,
cieśli 7. Wielkopolski
mnie ~t\vol'zył)
ja cie zrobił, ale cie musze

(1810-1894),
po skońsprzedać i przepić ... "

�232

RecenzjO!, przQ{I!qdy

wydawnictw

i cza&amp;opism

historię
nagrobków
w ścisłym powiązaniu
z kulturą
antyczną
i bogomilskimi
"stećkami"
z Bośni i Hercegowiny.
W posłowiu od wydawnictwa
omówione są
pokrótce publikacje,
które ukazały się do tej pory na temat nagrobków. Dostrzeżono je raczej niedawno, bo dopiero przed ok. 10 laty. Bodźcem, który skierował
uwagę na te zabytki, była zorganizowana
w 1955 r. wystawa etnograficzna
w Muzeum belgradzkim,
dzięki której wzbudziły one szersze zainteresowanie
społeczeństwa. Jednakże
do tej pory ukazało się niewiele opracowań
na ten temat, i to
napisanych przez ludzi pióra i pędzla, a nie przez etnografów. M.in. poeta Branko
Radićević
wydał na temat nagrobków
piękną książeczkę
pl. Plava linija żivota
(Belgrad 1961), gdzie w poetyckiej formie zawarte jest wiele cennego etnograficznego materiału,
który autor zebrał prowadząc
na własną rękę badania terenowe.
Uwagi poety odnoszą się zresztą w głównej mierze do artystycznych
wartości
nagrobków.
W pierwszym
rozdziale
książki zatytułowanym
"Lud twórcą nagrobków"
wyjaśnia Draszkić cel i zakres publikacji.
Ograniczył się w swych poszukiwaniach
głównie do okolicy Kraljeva,
ponieważ
uważa, że nagrobki
z tego terenu
są
najmniej
znane, ,a ponadto znajdują
się tam w znacznej ilości. Powiat Kraljevo
liczy 53 wsie, zamieszkałe przez Serbów, którzy osiedlili się tutaj w XVIII i XIX w.
po przejściu z Czarnogóry i Stal'ej Serbii. Ma to istotne znaczenie dla wyjaśnienia
genezy nagrobków serbskich. Ponadto powiat ten znajduje się na granicy średniowiecznego państwa serbskiego i posiada bogate tradycje kamieniarki,
która szczególnym artyzmem
zabłysła m.in. w monastyrach
Studenica
i Żicza. W okolicy
Studenicy
znajduje
się jeden z największych
kamieniołomów
słynnego z białości
marmuru.
Nagrobki
w okolicy Kraljeva
znajdują
się na wiejskich
cmentarzach,
lub bardzo często przy wiejskich drogach, ustawione w tym przypadku
równolegle
do drogi, w jednym lub kilku rzędach. Jak już wspomniano
na wstępie, różnica
między przydrożnymi
a cmentarnymi
nagrobkami
polega na tym, że pod tymi
pierwszymi
nie został nikt pochowany,
są to kamienie pamiątkowe
- w przeciwieństwie do znajdujących
się na cmentarzach.
Jednakże
zarówno kościelne,
jak i rodzinne
uroczystości
pogrzebowe
(łącznie
z ucztami na cześć zmarłego) odbywają się bez żadnej różnicy przy obydwu rodzajach nagrobków.
Rozdział drugi poświęca autor omówieniu kultur zmarłych w powiązaniu z pomnikami nagrobnymi,
wychodząc od stwierdzenia
że wyobrażenia,
wierzenia i zwyczaje związane ze zmarłymi są wynikiem wymieszania
się animistycznych
i chrześcijańskich pojęć. W świadomości ludu doprowadziło
to do uznawania
konieczności
związania duszy zmarłego z określonym
kamieniem
lub drzewem, aby nie błąkała
się po świecie. Przytacza
tu także autor szereg dowodów animistycznego
traktowania kultu zmarłych od starożytności po czasy współczesne.
Trzeci rozdział "Krajputasz
- nagrobek
dla duszy" poświęca autor wyłącznie
krajputaszom,
opierając
się na dokumentach
wyraźnie mówiących o stawianiu nagrobków dla zmarłych, którzy polegli gdzieś na obczyźnie (naj wcześniejsza wzmianka sięga I pol. XV w.). Kamienne nagrobki mają być w tym wypadku miejscem siedliskiem
duszy zmarłego,
względnie
przedmiotem,
na którym dusza choć na
chwilę mogłaby spocząć w postaci ptaka. Dla udokumentowania
twierdzenia
przekonywująco
operuje
autor licznymi przykładami
z zakresu ludowych
obrzędów
pogrzebowych.
Następny rozdział poświęcono historii kamiennych
nagrobków
od średniowiecza
do ,dziś, śledząc ich pojawianie
się na tle migracji ludności z tzw. okolic starego
państwa serbskiego (Raszki) na tereny zachodniej Serbii.

�Recenzje,

przelllq&lt;ly

wyd.awniciw

i czasopism

233

W rozdziale "Rzemiosło
w służbie kultu" wymienia
autor kilku znanych
z nazwiska kamieniarzy-rzeźbiarzy,
którzy zaczęli podpisywać
swe dzieła dopiero
w II pol. XIX wieku (Todorović, Radoje, Rade Lazar).
Dwa dalsze rozdziały
poświęcone
są omówieniu
formy kamieni
nagrobnych
z okolic Kraljeva oraz występującej
na nich symbolice i znakom. Pod względem
formy wyróźnia
autor 3 grupy pomników:
stelle, obeliski i krzyże. W obrębie
pierwszej grupy kamiennych
bloków o formie prostopadłościanu
wydziela dodatkawo: 1) stelle z płaskorzeźbionym
motywem lub głową mężczyzny na szczycie,
2) stelle nakryte daszkami i wreszcie 3) zwieńczone krzyźami. Najstarsza
pierwsza
grupa nawiązuje do pomników ze Studenicy (pochodzą z XVII i XVIII wieku).
Obeliski mają kształt piramidalny
z charakterystyczną
podstawą. Podobnie jak
na stellach, prócz płasko rzeźbionych
wizerunków
zmarłych
występują
tu geometryczne,
zwierzęce i roślinne motywy. Przypuszczalnie
kamienie
te pochodzą
najwcześniej z pocz. XX wieku.
Krzyże są charakterystyczną
formą pomników
z okolic Studenicy.
Posiadają
krótkie rozszerzające
się ku brzegom ramiona, z przyczepionymi
pośrodku stożkowatymi "brodawkami".
W centrum krzyża znajdziemy
charakterystyczne,
geometrycznie potraktowane
twarze, lub tylko motywy geometryczne.
Większość krzyży
datuję Draszkić na poło XIX W.
W części rozdziału poświęconej
motywom zdobniczym na pomnikach
dowiadujemy się, źe są to przede wszystkim
ludzkie postacie, względnie
tylko głowy
zmarłych (czasami ręce) - przedstawione
nader realistycznie.
Z geometrycznych
motywów naj częstsze są: romby, kwadraty,
spirale, rozety i koła; roślinne motywy pojawiają
się najczęściej
w postaci kiści winogron,
liści lauru, gałązek.
Z innych rekwizytów
często spotkamy
przedstawienie
stołu z zastawioną
stypą
na cześć zmarłego, lichtarz ze świecą, narzędzia rolnicze, broń, przyrządy tkackie,
instrumenty
muzyczne
oraz przedmioty
codziennego
uźytku:
par.asol, lusterko,
torbę - a nawet maszynę do szycia. Realia te stanowią oryginalne
ikonograficzne
źródło do historii ludowego stroju (dokładnie odtworzonego
na portretach
zmarłych), zajęć, jak równieź sztuki i literatury
ludowej (oryginalne
poetyckie teksty
inskrypcji nagrobnych).
Dalsza
część ksiąźeczki
poświęcona
jest opisowi
konkretnych
krajputaszy
z uwzględnieniem
napisów ze wsi: Samaile, Cwetke, Toplisznice (większe zgrupowania kamieni wzdłuź wiejskich dróg) oraz pojedynczym
przydroźnym
kamieniom
nagrobnym
ze wsi: Mu,gina Reka, Peczenoge, Ratina, Sibnica, Stubal, Tolisznica,
Stancza, Czukojevac, Szumarice, Kamenica.
Ciekawe informacje
przynosi
rozdział pt. "Radość
na pomnikach
,a magia".
Jakkolwiek
większości przedstawionych
postaci nadali rzeźbiarze
wyraz spokoju
i dostojeństwa,
to istnieje grupa kamieni, na których przedstawieni
zmarli uśmiechają się, niekiedy ironicznie, niekiedy żartobliwie. Znajdziemy
tu także dowcipne,
wesołe teksty. Według Czajkanovića
jest to uśmiech magiczny, który np. spotykamy w obrzędach
greckich, rzymskich,
fenickich
gdzie towarzyszy
śmierci.
Opierając się na wynikach
badań Czajkanovića
- Draszkić uważa, że podobnie
żołnierz serbski, odchodząc na wojnę uśmiechał
się udając przed rodziną wesołość. "Ofierze winien towarzyszyć
pogodny nastrój"
często człowiek wierzył,
że na drugim świecie będzie wyglądał tak, jak schodził z tego świata, dlatego
uśmiechał się umierając.
Śmiech magiczny miał również za zadanie obronę przed
demonami.
Swoją książkę kończy autor rozdziałem
pt. "Uwagi z pogranicza
etnogr.afii
i sztuki", w którym zwraca u\\'agę na konieczność
pogłębienia
przez badaczy

�234

Recenzje,

jJTzeyl.qfly

wycl"wnictw

i. czasopism

problemu
serbskich
nagrobków,
przy czym powinni się nimi zająć tak historycy
sztuki, etnografowie
jak i literaci, gdyż tylko kompleksowe
badania mogą przynieść rozwiązanie wielu dotychczas niewyjaśnionych
problemów.
Jakkolwiek
książka Draszkića
omawia dość wąski wycinek zagadnienia,
jednak
przynosi sporo rzeczowo opracowanego
materialu,
jak dotąd słabo eksploatowanego
przez etnografów
jugosłowiańskich.
Po raz pie:'wszy
spotykamy
tu próbę wyjaśnienia
pewnych
zjawisk interpretowanych
dotychczas
tylko z punktu widzenia
artystycznych
wartości - w oparciu o bogatą sferę życiu duchowego
ludu serbskiego. Wartość
książki podnoszą
znakomicie
przygotowane
ilustracje
i oprawa
graficzna
M. Diklića i M. Nikolića.
Książeczka
posiada
streszczenie
w języku
angielskim
oraz prąpby
wraz z bibliografią.
Ze względu na prawic nie znaną
w Polsce tematykę - zasługiwałaby
na tłumaczenie.

Rolf Langematz, Paul
J3,Lltzen 19GR, ss. 194.

Nedo,

Sorbische

Volkskunst.

VEB

Domowina-Verlag,

Literatura
etnograficzna
niewiełe dostarczyła
nam dotychczas okazji do bliższego
zapoznania
się z twórczością
płastyczną
Serbołużyczan.
Zainteresowani
tym przedmiotem mogli korzystać
tylko ze sporadycznie
rozsianych
wiadomości
w trudno
dostępnej literaturze
lub też ze zbiorów serbołużyckich
muzeów regionalnych.
Autorzy Serbolużyckiej
sztuki
ludowej,
Rolf Langematz
i Paul Nedo, wykoc'zystali zarówno obydwa wyżej wspomniane
rodzaje źródeł, jak również przeprowadzili bacLania terenowe
uzupełniające
istotnie ich materiał
źródłowy. Przyświecała
zaś im koncepcja sztuki plastycznej
nadZWYCZaj szeroka obejmująca
wszelkie możliwe - przenikające
życie gospodarcze,
społeczne i religijne - przejawy
plastycznego kształtowania.
Tak szerokie zakreślenie
przedmiotu
pracy podyktowała
przede
wszystkim
specyfik.a tematu. Nie znajdujemy
bowiem w inwentarzu
kulturowym
Serbołużyczan
wielu obiektów,
które tylko i wyłącznie
funkcjonowałyby
j:::ko
przedmioty
dostarczające
wzruszeń
estetycznych.
Mamy zaś do czynienia pr,awie
wyłącznie
ze sztuką użytkową
w naj szerszym tego słowa rozumieniu,
co zadecydowało o wyborze punktu
spojrzenia
na twórczość
plastyczną
jako na fenomen
zintegrowany
z innymi aspektami
kulturowego
bytu, na omówienie
jej \V kontekście v;.arunkujących
ją w dużym stopniu czynników gospodarczych,
społecznych
i religijnych.
W tych też determinatach
upatrują
autorzy przyczyn stosunkowego,
w porównaniu
z bogactwem twórczości językowej
i muzycznej, ubóstwa twórczości
plastycznej
Serbołużyczan.
Nie wiemy w jakim zakresie
te sugestie są słuszne,
gdyż autorzy nie zawsze w tym względzie przekonywująco
argumentują
na rZl?cz
wypowiadanych
przez siebie stwierdzeń.
Precyzacji
i relatywizacji
domaga się
przede wszystkim
twierdzenie
tłumaczące
ubóstwo twórczości plastycznej
trudnościami ekonomicznymi.
Bardziej
adekwatny
i zgodny z prawidłowościami
zaobserwowanymi
na innych obszarach
jest nie wyrażony przez autorów expressis verbis
wniosek
stwierdz-ający
intensywniejszy
rozwój twórczości
plastycznej
na terytorium zasiedlonym
przez ludność wyznania katolickiego
(powiaty Bautzen, Kamenz,
Hoyersverda),
niż na terenach
zamieszkałych
przez ludnoś(~ wyznania protestanckiego. Niektóre z owych odmienności,
realizujące
się zarówno w formie jak i treści,
zostały przez autorów
wypunktowane.
Potraktowali
oni jednak ludową plastykę

�H\'cen:j&lt;"

przeglądy

wyclalcnictw

i czasopism

sakralną raczej marginalnie,
przyznając,
że wymaga ona specjalnego
opracowania
monograficznego.
Wydaje się nam, a w naszym przekonaniu
ub'v'ierdzają nas również wzmianki autorów o kapliczkach
i krzyżach, że monograficzne
opracowanie
sakralnej
plastyki ludowej katolickiej
części Łużyc istotnie wzbogaci nasze wiadomości o kulturze
plastycznej
Serbołużyczan.
Nawet jednak dalsze badania nie
podważą zapewne naczelnej konkluzji autorów, głoszącej, że zdolności plastyczne
Serbołużyczan
znalazły przede wszystkim
wyraz w kształtowaniu
przedmiotów
użytkowych, a przede wszystkim stroju.
Autorzy rozpoczynają, po dość obszernym wprowadzającym
szkicu historycznn-geograficznym,
prezentację
materiału
od omówienia
typowego wnętrza chałupy,
sprzętów domowych i narzędzi gospodarczych.
Najobszerniejszy
rozdział dotyczy
ubioru, a przede wszystkim stroju kobiecego, gdyż tradycyjny
ludowy strój męski
zanikI okola połowy XIX stulecia, kiedy iD zastąpiony
został przez surdut i cylinder. Jedynie pewne dodatki w postaci chustek, szarf, wstążek i bukietów
do
współczesnego odświętnego ubioru męskiego nadają mu nieco lokalny, specyficzny
charakter.
Strój kobiecy natomiast, choć nie wszędzie po dziś dzień noszony, zachował się jeszcze w swym społecznym i regionalnym
zróżnicowaniu.
W ostatnim
rozdziale
zapoznajemy
się z przejawami
twórczości
plastycznej
w życiu społecznym:
w obrzędach dorocznych i uroczystościach
rodzinnych.
Bezsprzecznie najwięcej
uwagi, zarówno ze względu na rozmaitość technik jak i na
wysokie walory p1astyczne, przyciąga zdobienie jaj wielkanocnych.
Zwyczaj ts m
bardzie! godny uwagi, że w chwili obecnej obserwujemy
na terenie Łużyc jego
renesans.
Autorzy nie 7.ajmu ją się jednak upodobaniami
estetycznymi
współczesnych Serbolużyczan, lecz ograniczają sit: do ujawnienia wartości estetycznych funkcjonujących
\V tym, co zwykliśmy
malo precyzyjnie nazywać tradycyjną
kulturą ludową. Ramy
chronologiczne opracowania
narzucił z konieczności stan źródeł, gdyi; prawie całość
zebranego przez autorów materiału
pochodzi z ostatnich
150 lat. W wypadkach,
gdzie to było możliwe, starano
się zawsze odróżnić obiekty wytworzone
przez
Serbolużyczan
od obiektów imp01'towanych,
które co prawda świadczą o upodobaniach estetycznych
ludu, ale nie są wyrazem jego twórczości. Tam też, gdzie
to było możliwe, próbowano ustalić bliższe dane dotyczące twórców, wzorów, z jakich ewentualnie
czerpali, a w przypadku
obiektów importowanych
- źródeł ich
pochodzenia.
Nie został w pracy rozwinięty interesujący
i znany z innych obszarów problem
zależności plastyki ludowej od sztuki warstw wyższych. W wypadku Serbołużyczan
zagadnienie
tym bardziej
intrygujące
i ,godne przebadani.a,
gdyż nie mieli oni
swojej szlachty ani swego mieszczaństwa,
a początki inteligencji
serbolużyckiej
przypadają
dopiero na drugą połowę XIX wieku; kultura
wyższa była dla nich
zawsze kulturą obcą etnicznie i językowo.
Gerhard

Józef Grabowski, Dawna
ss. 36, nlb. 5, ił. 191, nlb. 2.

polska

rzeźba

ludowa.

Warszawa

Konrad

Klaska

1968. Wyd.

Auriga,

Kolejna książka Józefa Grabowskiego,
znakomitego
badacza plastyki ludowej,
pokazuje te zabytki
polskiego świątkarstwa,
które wyróżniają
się prymitywną
formą i \valorami artystycznymi.
Autor, omawiając
problematykę
rzeźby ludowej

�236

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

na tle innych gałęzi twórczości ludowej, zasygnalizował
węzłowe zagadnienia, dając
równocześnie
szereg własnych spostrzeżeń, które w świetle niepełnej argumentacji
wydają się być kontrowersyjne.
Celem omawianej pracy było: "Pokazanie rzeżb niezależnych
od stylów oficjalnych sztuki kościelnej czy dworskiej,
naśladowanych
często przez różnych majsterków wiejskich, poszukiwanie
wyrazu artystycznego
właściwego wyłącznie rzeźbie ludowej, a specjalnie tej prymitywnej
..." (s. 5). Autor nie daje odpowiedzi
na szereg zagadnień, a mianowicie:
1. jakie są kryteria umożliwiające
wyodrębnienie
zabytków, których Iorma wykazuje niezależność stylową od sztuki kościelnej czy dworskiej?;
2. czy wszystkie cechy formalne, z których składa się styl ludowy, można uznać
za wyłączną własność sztuki ludowej?;
3. jeżeli nawet założymy, że istnieją takie metody i kryteria,
które pozwalają
wyodrębnić
zabytki o stylu wyłącznie ludowym, to jeszcze nie mamy żadnej
pewności, czy przypadkiem
dla świątkarza określona rzeźba lub obraz kościelny
nie stanowiły wzorca, który w procesie twórczym artysty ludowego uległ zasadniczej przeróbce plastycznej?
Mówiąc o tych sprawach autor przyznaje, że: "...w dziedzinie ikonografii rzeźbiarze, podobnie zresztą jak i malarze ludowi, niewiele mieli od siebie do powiedzenia. Koncepcję ikonograficzną
brali z tradycji i wzorów nieludowych"
(s. 19).
Nie można mówić o niezależności
rzeźby ludowej od sztuki kościelnej, skoro jak sam autor przyzn.aje ~ ikonografia
kościelna stanowi dla świątkarza
punkt
wyjścia.
Autor, ograniczając
się do analizy formalnej,
poszedł w wyciąganiu
wniosków
o wiele dalej - wnika w zag.adn1enia funkcji i idei wytworów sztuki (por. s. 6),
co oczywiście musiało doprowadzić
do wykrzywienia
interpretacji
artystycznej
twórczości ludowej. Sztuka ludowa jest wynikiem wielu złożonych i skomplikowanych zjawisk społecznych, aby więc wyjaśnić jej istotę, nie można opierać się
wyłącznie na analizie formalnej,
jak to czyni Grabowski, ale trzeba badać także
wszystkie te zagadnienia
z zakresu kultury
duchowej
i społecznej, które występują w związku z procesem twórczym. I tak np. autor, opierając się na analizie
formy, stwierdza, że: "...wyraz psychiczny rzeźb ludowych jest zawsze, przynajmniej w dużym stopniu, przypadkowy,
to znaczy powstały raczej nie z dążenia
twórcy do osiągnięcia właśnie takiego efektu, ale niejako jako produkt uboczny
cięć, mających na celu wydobycie szczegółów twarzy czy ciała. Niemniej jednak
jest to efekt rzeźbiarza zadowalający
i przez niego zaaprobowany,
więc odpo\\dadający jego zamierzeniom"
(s. 20).
Z taką interpretacją
można się tu zgodzić ale pod warunkiem,
że pogląd jego
odnosi się do rzeźb szczególnie prymitywnych,
natomiast nie da się go utrzymać
w odniesieniu
do wybitnych
artystów
ludowych
o duźej indywidualności.
Ich
świadoma twórczość jest oparta na wiejskiej logice, która uformowała
specyficzny
światopogląd
religijny
i społeczno-polityczny
chlopa. Zjawisko
to jest dostrzegalne może nie tyle w efekcie końcowym
procesu twórczego,
ile w dążeniu
artysty do ukazania spr.aw ludzkich. I tak np. powszechne stosowanie polichromii
w rzeźbie ludowej to nie przypadek i nie tylko trwanie w tradycji, ale konieczność. Kolor bowiem ulatwiał transponowanie
złożonych treści, które chciał pokazać
artysta, w sposób wizualnie czytelny.
Józef Gr,abowski oparł wartościowanie
rzeźby ludowej na generalnym
założeniu,
że ilość cech prymitywnych
decyduje o wartości dzieła, to znaczy, że im więcej
występuje elementów prymitywnych,
tym dzielo pod względem artystycznym
jest

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopIsm

237

cenniejsze (por. s. 5). Wydaje mi się, że zagadnienie to zostało zbyt mocno uproszczone. Na ogół specjaHści od sztuki ludowej pr'zy ocenie zabytków są dość zgodni,
ale nie sądzę, aby ocena artystyczna
rzeźby ludowej była oparta o jedno główne
kryterium,
a mianowicie
stopień prymitywizmu.
Nasuwają
się tu pytania:
czy
słusznie przyjęto tu jedno kryterium
na wiele znanych z teorii sztuki? Czy dzieła
sztuki ludowej powstałe
na zasadzie przypadku,
bo takie są w dużym stopniu
zabytki o formie prymitywnej,
należy stawiać wyżej od tych, które nie legitymują
się formą wyłącznie prymitywną?
Odpowiedż jest jedna - nie stopień prymitywizmu formy daje lepsze efekty artystyczne.
Nie można budować hierarchii
wartości artystycznych,
porównując
formy prymitywne
z realistycznymi
czy mieszanymi. Decydują tu różne kryteria,
znane powszechnie
historykom
sztuki. Można
tu postawić jeszcze inne pytanie, a mianowicie:
jaką wartość posiadałaby
polska
rzeźba ludowa, oparta wyłącznie na prymitywnej
formie? Upraszczając
zagadnienie
można powiedzieć, że byłby to jeszcze jeden przyklad
twórczości
zbliżonej
do
prymitywnych
form, ukształtowanych
w drzewie, które spotykamy
u ludów o niskim stopniu rozwoju kulturowego.
W takiej, wyłącznie
prymitywnej
twórczości
nie byłoby miejsca na ujawnienie
bogatej skarbnicy
duchowej
polskiego
ludu.
W formach prymitywnych
zaś nie wiele znajdziemy
treści ideowych. Nie wolno,
nie negując wartości wynikających
z prymitywizmu
w sztuce, o tym zapominać!
Prymitywizm
dla polskiej rzeźby ludowej byl punktem wyjściowym,
ale nie koilcowym.
Polska rzeźba ludowa rozwijała się na bazie kultury-lokalnej,
w oparciu o szeroką kompilację zj.awisk społecznych, jej rozkład na części składowe, na podstawie
znanych dotąd kryteriów,
jest niemożliwy.
Wartość
artystyczoo
poszczególnych
rzeźb zależy głównie od tego, w jakim stopniu przynoszą one nową interpretację
ideowo-formalną
tematów ciągle powtarzanych.
O powodzeniu artystycznym
decy:Jowal talent rzeźbiarza
i jego więź ze środowiskiem,
natomiast
przypadek
odgrywał rolę drugorzędną.
Józef Grabowski
wprowadza
pojęcie "pełny styl ludowy"
(s. 26) i mówi, że
opiera się on na formach
nieludowych.
Takie stwierdzenie
samo w sobie jest
logiczne, ale nie wiemy co należy rozumieć przez formę nieludową,
wyjaśnienia
bowiem autora w tym zakresie nie są pełne. Sprawę tę poruszyłem
częściowo na
początku recenzji, tu zaś chcę zaznaczyć, że tworzenie konstrukcji
definicji, która
przyniosłaby
określenie
pojęcia "styl ludowy",
może uzyskać powodzenie
tylko
pod warunkiem,
że uwzględnimy,
poza formą, także ideę i funkcję
wytworu,
jakim jest wyrzeźbiony w drzewie "świątek".
Podjęta tu polemika nie obniża wartości albumu. Twórczość ludowa dostarcza
bowiem uczonemu
wiele nietypowych
i nie dających
się przewidzieć
sytuacji,
dlatego zajęcie często jednego
stanowiska
jest niemożliwe.
W tej sytuacji
na
szczególne podkreślenie
zasługuje odwaga ,autora, który od wielu lat podejmuje
próbę wyjaśniania
szeregu trudnych problemów z zakresu polskiej rzeźby ludowej.
Omawiana praca, z dobrym katalogiem
i materiałem
fotograficznym,
jest cenna
zarówno dla interesujących
się zawodowo problemami
sztuki ludowej, jak i szerokiego grona czytelników.
Jak dotąd nie jesteśmy jeszcze w stanie pokazać wszechstronnie
polskiego świątkarstwa ludowego, a to dlatego, że dotychczasowy
stan badań nie jest w pełni
zadowalający,
choć można powiedzieć, że w tym kierunku
nauka polska w ciągu
ostatnich dwudziestu kilku lat zrobiła bardzo dużo.
Edward OZllowicz

�238

Recenzje,

przeglqd.'l

wydawnictw

-i czasopism

Stanisław Swirko, Orle gniazdo. Podania, legendy i baśnie wielkopolskie.
"Li"ował Jan Marcin Swncer. Wydawnictwo
PoznaJiskie 1969, ss. 529.

Ilu-

We współczesnych
badaniach
folklorystycznych
wielkopolska
bajka i podanie
ludowe stanowią
teren ciągle jeszcze prawie nie UCzE:szczany. Od czasu pionierskich poczynań "Przyjaciela
Ludu" (1834-1849), który na łamach swoich 16 roczników przyniósł kilkadziesiąt
opowieści ludowych (w tym znaczną cZE:ŚĆdotyczącą
Wielkopolski),
publikacji Raczyńskiego,
Siemieńskiego,
Berwińskiego,
zapisów Kierskiego. Chociszewskiego
i Piątkowskiej,
głównie zaś Kolberga,
którego siedmiotomowa seria W. Ks. Poznańskie
zawiera ok. 230 podań i bajek, artystyczna
proza
ludowa, w przeciwieństwie
do pieśni i muzyki ludowej, pozostawała
na marginesie
zainteresowań
badaczy folkloru
tego regionu. Publikow.ana
w latach 1964-1965
na łamach 4 zeszytów "Literatury
Ludowej",
poświE:conych folklorowi
wielkopolskiemu, garść tekstów, pochodzących
tylko cZE:ściowo z badań terenowych,
stanowiła wprawdzie
próbę przełamania
impasu, nie zastąpiła jednak braku monograficznego opracowania
ani reprezentatywnego
dla całego regionu zbioru tekstów.
Pojawiający
się wiE:c obecnie zbiór podań, legend i baśni wielkopolskich,
przygotowa:l.Y przez Stanislawa
Świrkę, zasługuje na specjalną uwagE: z dwu głównie
powodów: po pierwsze, jako pierwsza tego rodzaju próba od czasów kolbergowskich, czyli od lat prawie stu, po drugie, jako wydanie tekstów ludowych opracowanych literacko, wybranych
z typowego dLa Wielkopolski repertuaru
przez specjalistę i przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców.
Określając
profil swej publikacji,
autor zastrzega siE: w Przedmowie:
"Nie jest
to jednak opracowanie
naukowe,
lecz wybór popularny,
zbeletryzowany,
adresowany do szerokich rzesz czytelniczych,
rozmiłowanych
w pięknie ludowej literatury
polskiej" - jednak star.anny dobór materiału
podaniowego
i bajkowego przeprowadzony
na drodze rzetelnej
penetracji
źródeł starych
i nowych, towarzyszący
tekstom komentarz,
umożliwiający
zapoznanie się z warsztatem
autora i konfrontacjE: ze źródłami, wreszcie rewindykacja
wątków zapoznanych
lub mało znanych,
stawiają tę pozycję w rzędzie ambitnych
i właściwie pojE:tych przedsięwzięć
popularyzatorskich.
Całość obejmuje
111 tekstów zaczerpniętych
lub opracowanych
przez autora na
podstawie
przekazów
literackich
(tylko 2 opowiadania
oparte są o relacje ustne,
z żywej jeszcze współcześnie
tradycji).
Najwięcej
materiału
dostarczyła
folklorystyczna literatura
XIX-wieczna:
"Przyjaciel
Ludu", zbiory Berwińskiego,
Siemieńskiego, Raczyńskiego,
prace Syrokomli,
Szajnochy,
głównie zaś poznańska
seria
Ludu Kolberga
oraz jego monografia
KaLiskie. Drugą grupę źródeł stanowią
stare
zapisy kronikm'skie
- Gall, Dlugosz i Kronika
Wielkopolska,
skąd wybrał autor
podania historyczne
dotyczące Wielkopolski.
Wreszcie reprezentowane
są w zbiorze źródła współczesne,
m. in. Wybó1' polskich
tekstów
gwarowych
K. Nitscha,
Klechdy
domowe
H. Kostyrko,
głównie zaś wspomniane
już zeszyty "Literatury
Ludowej",
z których pochodzi 6 opowieści (2 ze zbiorów folklorystycznych
Szulczewskiego,
3 zebrane przez Z. Strawińską
w OstatkO\ ••..
ej Strudze
w pow. szubińskim i 1 bajka kujawska opracowana przez M. Fryczową).
Jak wynika z tego pobieżnego pl'leglądu, są to więc materialy o różnej wartości
dokumentalnej,
odmiennym
niekiedy krańcowo stosunku do tekstu: od swobodnego
literackiego
przetworzenia,
poprzez proste relacje o zdarzeniach,
do wiernego zapisu
gwarowego, z zachowaniem
wszystkich elementów indywidualnego
przekazu. Łączy
je jednak związek z historią i kulturą
Wielkopolski
i ich wydobycie ze żródeł

�Recen:je,

przeglqdu

lvydawnicil.JJ

i czasopisrrt

często mało dostępnych, niekiedy nawet poprzez tłumaczenie
z języka niemieckiego
(ze zbioru Ottona Knoopa) jest niewątpliwą
zasługą autora usiłującego
maksymalnie uprzystępnić
najciekawsze
okazy artystycznej
prozy ludowej Wielkopolski.
Zbiór składa się z siedmiu
rozdziałów,
którym
tytuły
nadał autor zgodnie
z własnym, uproszczonym
kluczem tematycznym
(np. ,,0 królach, panach, książętach tudzież o poniektórych
grodach i wioskach wielkopolskich").
Zasadniczy trzon książki, wypełniający
niemal w całości pierwsze 6 rozdziałów,
na które składa się 87 tekstów, stanowią podania, wśród których znalazło się parę
legend; rozdział VII i ostatni zawier,a baśnie oraz 7 zgrupowanych
razem opowiadań
o charakterze facecjonistycznym.
V\' dziale podań najobszerniejszą
I-;rupę tworzą podania historyczne
i topograficzne (rozdział l, tekstóv! 53) związane z osobami i wydarzeniami
głośnymi w historii, wyjaśniające
powstanie miast i wsi, dotyczące budowli i cudownych miejsc,
komentujw:c lokalne osobliwości. W~zystkie teksty ułożone tu zostaly chronologicznie.
według epoki i faktów, do których odnoszą się poszczególne
wątki tematyczne,
począwszy od legendarnej
przeszłości związanej z postaciami Lecha, Popiela, Piasta,
poprzez panowanie
pierwszych
Piastów, walkę nowej religii z odradzającym
się
pogaństwem, wieki średnie, najazdy krzyżackie, epokę Jagiellonów,
do okresu wojen szwedzkich i czasów s,askich, wojny północnej, kampanii napoleońskiej,
Wiosny
Ludów aż po czasy najnowsze. Wszystkie niemal teksty uzyskały w myśl założeń
autora konkretne
osadzenie historyczne,
wyrażające
się jeśli nie opisem tła historycznego, to przynajmniej
wzmianką o faktach lub osobach, czy choćby datą.
Drugą obszerną
grupę podań stanowią
podania
o charakterze
wierzeniowym
(rozdziały II-VI, tek~tów :H). Elementem decydującym
o zaliczeniu tego typu tekstów do grupy podań jest moment lokalizacji, różniący je istotnie od bajek, z którymi
jednak wiążą je niektóre cechy wspólne. Czerpiąc więc obficie z wierzeń i wyobrażeń ludu o świecie nadzmysłowym
związane są również z określonym
miejscem,
szczegółem terenu,
budowlą.
Zasadą kompozycji,
szeregującą
tę partię
tekstów
\'7 zbiorze
są określone tytułami rozdziałów wątki tematyczne:
zatopione kościoły,
dzwony i miasta oraz "inne osobliwe i cudowne historie", np. wędrujące
kamienie
w Ostrowie, śmierć uwięziona przez pustelnika
z Krobi, anielski pocałunek
ratujący Górkę pod Łobżenicą od zagłady itp., zaklęte skarby pilnowane
przeważnie
przez diabelskie siły, 5łynne przygody zbójeckie i miłosne, historie o diabłach, duchach, strachach, rusałkach
wodnych. W odróżnieniu
od podań historycznych
konkretyzacja
w czasie jest tu rzadkością,
zastępują
ją charakterystyczne
zwrnty:
"przed wielu, wielu laty", "było to może sto lat temu, a może i więcej".
Wśród wyodrębnionych
tu dwu zasadniczych
grup podań nie brak oczywiście
kategorii pogranicznych,
w obrębie których mieszają się i krzyżują elementy obu
zespołów.
Rozdział ostatni, zawierający baśnie, operuje zgodnie z prawami dla tego gatunku
innymi zupełnie kryteriami.
Nie istnieje tu konkretnie
określony czas czy miejsce,
a nawet bohater, nie obowiązują
kategorie świata realnego ani troska o prawdopodobieństwo. Autor zgromadził tu głównie bajki magiczne, których akcje wyznaczają zasadnicze wątki tematyczne:
nadludzkie
zadania i pomocnicy, przedmioty
magiczne, nadprzyrodzeni
przeciwnicy,
nadludzka potęga i wiedza.
Wyróżnia się w tym rozdziale jako zespół odrębny 7 opowiadań anegdotycznych,
zamykających całość.
Taki dobór tekstów miał zapewne w intencji autor,a dwa swoje istotne aspekty:
z jednej strony uprzywilejowanie
podań, stanowiących
wyraz ludowej
wiedzy
o naszych dziejach i bądących wyrazem naturalnej
potrzeby ich interpretacji,
pełni

�240

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

ważną funkcję zbliżenia i udostępnienia
dawnych
dziejów Wielkopolski
poprzez
pokazanie
jej historii podaniowej,
co stanowi kontynuację
postulatów
millenialnych, z drugiej zaś taki dobór materiału
jest odbiciem sytuacji w życiu poszczególnych gatunków
ludowej
prozy Wielkopolski,
która posiada
niezwykłą
ilość
ciągle jeszcze popularnych
podań, jest bogato reprezentowana
przez baśnie, ale
posiada bardzo niewiele bajek zwierzęcych
i jest stosunkowo
uboga w legendy.
Wszystkie uszeregowane
w ten sposób teksty napisane są współczesnym językiem
literackim,
a wprowadzanie
przez autora osobliwości gwarowych,
wyrażeń staropolskich czy zapożyczeń obcych jest rezultatem stylizacji, która ma na celu nadanie
opowiadaniu każdorazowo harmonizującego
z nim kolorytu.
Osiągnięcie tego jednolitego kształtu literackiego, wobec faktu, że teksty pochodzą
z różnego typu żródeł, narzuciło autorowi trzy różne metody postępowania:
przedruk, adaptację
literacką
wersji gwarowej
lub opracowanie
samodzielne,
czyli
nadanie własnego kształtu narracyjnego
relacji żródłowej.
Wśród tekstów przedrukowanych
przeważają
baśnie (na 21 przedruków
- 10
baśni), co wynika z faktu, że literatura
tę właśnie formę opowieści ludowej przekazała w postaci najpełniejszej.
Przedruki
dokonane są na ogół wiernie. Towarzyszy im jednak retusz stylistyczny,
polegający na niwelacji elementów gwarowych
i wprowadzający
poprawki leksykalne,
skladniowe
i gramatyczne.
Ma on na celu
nie tylko wprowadzenie
języka literackiego,
ale w niektórych wypadkach
również
i właściwe zrozumienie
tekstu, który w przekazie
żródłowym
zawiera oczywiste
błędy. Wyjątkowo
tylko zachodzą sytuacje, gdy poprawki
autora nie wydają się
zbyt celowe i zacier.ają pierwotny,
właściwszy sens myśli, jak się to zdarzyło np.
w baśni ,,0 złotym ptaku, złotych jabłkach
i złotej dziewicy", przedrukowanej
z "Literatury
Ludowej"
1964 nr 3 (zob. tamże s. 50, w OrUm gnieździe s. 404).
Niektóre drobne różnice między wersją źródła i omawianą sprawiają
też czasami
wrażenie błędów druku.
W tekstach,
które stanowią
literacką
adaptację
przekazu
gwarowego,
zachowana została wiernie w stosunku do źródła zasadnicza struktura
wątku i poszczególne ogniwa akcji, zabieg stylizacji starł jednak z pierwowzoru,
zgodnie z założeniem, wszystkie cechy gwarowe. Niekiedy zatarte zostało nawet swoiste piętno
indywidualnego
przekazu i zmieniona tym samym wymowa treści (np. sens epilogu
baśni ,,0 Krzywdzie
i Pomocy" zaskakująco
odmienny od epilogu wersji źródłowej czy wyłożenie
znaczenia
symbolicznych
trzech
lilii w zakończeniu
baśni
,,0 Bogdynku,
cudownym koniu i pięknej królewnie"
- w źródle potraktowane
eliptycznie).
Najdalej poszła jednak ingerencja autora w teksta,ch opracowanych
przez niego
samodzielnie.
Dotyczy to głównie pod.ań, które źródła przekazują
często w postaci
niepełnej,
niekiedy nawet kalekiej
(na 87 podań tylko 4 zostały przedrukowane,
wszystkie pozostałe są opracowaniami).
Autor zachował tu pomysł przewodni, przekazany przez źródło, wprowadził
jednak wł.asną narrację,
tworząc bardziej lub
mniej rozbudowane
opowieści. Odpowiedni
do opisywanych
wydarzeń koloryt nadają poszczególnym tekstom starannie dobrane i weryfikowane
realia i słownictwo,
wprowadzanie
elementów
wierzeniowo-obrzędowych
(np. w "Ostatniej
Sobótce
w Wałczu"), dawnych pieśni rycerskich
i ludowych, dialogów. Zgodnie z przeznaczeniem zbioru, urealnieniu
akcji służą wcielane do tekstów dane historyczne w postaci dat, rodowodów,
szlaków, opisów położenia polityczno-geograficznego,
konkretnych
nazwisk w miejsce
ogólników,
a niekiedy
całych ram historycznych,
wstępów czy zakończeń komentujących
okres i fakty, klamer nawiązujących
do
współczesności.
Dużą rolę gra tu teź obecność przyrody ściśle stopionej z treścią

�Recenzje,

przeg!qc1y

wyc1awnictw

241

i czasopism

opowiadania, stąd częste opisy krajobrazów,
ukształtowania
terenu na tle różnych
pór roku i dnia, wytwarzające
pożądany nastrój.
Rolę przewodnika
w tym materiale
spełnia zamieszczony
na końcu komentarz
uwzględniający
każdy tekst z osobna. Składa się on z kilku warstw;
pierwszą
i najważniejszą
jest komentarz bibliogr.aficzny.
Odsyła on do źródeł drukowanych,
które były podstawą przedruku
czy przeróbki autora, uwzględnia też, co niezwykle
cenne, publikacje
wcześniejsze,
na których oparli się autorzy cytowani w Orlim
gnieździe. Zasada ta przeprowadzona
jest na ogól konsekwentnie,
zdarzylo się jednak parę istotnych potknięć. Np. odsyłacz żródłowy dotyczący podania "Zaniemyśl
i Płowce" powołuje się jedynie na cz. I i III W. Ks. Poznański.ego Kolberga, przemilczając fakt, że w cz. I Kolberg cytuje za "Przyjacielem
Ludu" (R. 3/1836 nr 12
i 19), w cz. III zaś przytacza korespondencję
"Wieku"; w innym przypadku komentarz do opowiadania
"Zaklęta księżniczka
w zamku gnieźnieńskim"
powołuje się
wyłącznie na cz. II serii wielkopolskiej
Kolberga
(powinno być: cz. III) oraz
cz. IV, pomijając
wcześniejszą
proweniencję
tekstu, który Kolberg przejął, skróciwszy go, z Baśni wielkopolskich
dla młodzieży
Emilii Puffke, zbioru pod względem wartości folklorystycznej
bardzo nieudanego.
W niektórych
wypadkach
komentarz
źródłowy uzupełnia
nazwisko informatora
i miejsce sporządzenia
zapisu, co ma szczególne znaczenie przy tekstach
pochodzących z niemieckiego zbioru Ottona Knoopa, gdyż wskazuje, że narratorami
byli
Polacy.
Drugim stałym elementem
komentarza
jest uwaga o sposobie przygotowania
tekstu,a
więc nota, że jest to przedruk,
adaptacja
lub opracowanie.
Zdarza się
też komentarz
rzeczowy, wyjaśniający
wątpliwe lub kontrowersyjne
realia historyczne (np. informacja o sprowadzeniu
do Polski przez Bolesława Chrobrego pięciu
benedyktynów
i osadzeniu ich koło Międzyrzecza,
gdzie w 1003 r. zostali zamordowani, sprostowanie,
że bohater podania o "wielkim budowniczym",
to nie Piotr
Duńczyk, a Piotr Włast, czy uwagi o Janie Płomieńczyku
Nałęczu zw. diabłem
weneckim).
Wreszcie ostatnią wnrstwę stanowią odsyłacze do Pols/dej bajki ludowej
w układzie systematyczn y Tn, osadzające
teksty, których dotyczą, w systemie klasyfikacji
międzynarodowej.
Posiada je ponad 1/3 tekstów, w tym większość dotyczy rozdziału
VII poświęconego baśniom i anegdotom. Odsyłaczem takim opatrzone są wszystkie
teksty, których wątek notuje PBL.
Obok komentarza,
na oprawę naukową
zbioru skł.ada się Przedmowa
autora
omawiająca
założenia, zawartość książki i dająca krótki rys hi;;toryc:wy dziejów
folklorystyki
wielkopolskiej,
oraz wykaz bibliografii
i sporządzony
przez ,autora
"Słowniczek wyrazów staropolskich, gwarowych i obcych".
Z charakterem
publikacji
harmonizuje
szata edytorska,
w której
na uwagę
zasługują kolorowe ilustr,acje Jana Marcina Szancera.
Tak więc omawiany zbiór, wychodząc z rąk specjalisty,
który trafnie dokonał
naukowej analizy i selekcji źródeł, wyrażając
to odpowiednim
zestawem tekstów
i komentarzem,
będzie na pewno książką pożyteczną
w ręku młodzieży i wielu
czytelników dorosłych, pragnących
zapoznać się z wielkopolską
literaturą
ludową.
Ze względu jednak na daleko niekiedy posuniętą
ingerencję
autora w materiały
przekazane przez źródła, dla bajkoznawcy,
badającego
utwór ludowy jako dokument źywej tradycji i indywidualnego
przekazu, ten typ opracowania
źródeł folklorystycznych nie może być przydatny.
Elżbieta
16 -

Lud,

lorn

LIV

Millerowa

�242

Recenzje,

Franciszek Kotula,
górzan.

Folklor

Muzeum w Rzeszowie.

przeglqdy

słowny

wydawnictw

osobliwy

Wydawnictwo

t czasopism

Lasowiaków,

Lubelskie,

Rzeszowiaków

i Pod-

1969, ss. 249.

Z czymś osobliwym mamy do czynienia nie tylko w tytule oraz - jak ten
zdaje się zapowiadać - w treści omawianej książki, ale także w całej sytuacji jej
powstania. Chodzi o autora tej publikacji. Franciszka Kotuli od strony jego działalności i dorobku naukowego przedstawiać
nie potrzeba. Podkreślić trzeba wszakże
osobliwą pasję badawczą tego regionalnego
badacza terenowego,
należącego bez
wątpienia do ostatnich - klasycznych rzec można - regionalistów,
a wśród nich
do bodaj "ostatnich,
co tak poloneza wodzą". Pasja poszukiwawcza,
szperacka,
zbieracka, dokumentacyjna
w zakresie szeroko pojętej kultury regionu towarzyszy
jego działalności od bodaj ponad czterdzi€stu lat i to - można rzec - ze wzrastającą siłą. Obecnie, kiedy osiągnął on siedemdziesiątkę,
znalazł się wobec nieprzebranych
wręcz zbiorów swych materiałów,
z których usiłuje udostępnić publiczności czytelniczej przynajmniej
część. Kotula stworzył czy zastąpił sobą i swoją
działalnością
badawczą całą niemal instytucję. Objął badaniami region rzadko penetrowany przez wyspecjalizowane
placówki etnograficzne
i folklorystyczne.
A jest
to region należący dzisiaj bez wątpienia do najhardziej
interesujących
i "złotodajnych", jeśli chodzi o badania tradycyjnej
kultury ludowej. Kotula od lat świadom
jest, że to "stare złoto" szybko zanika, że trzeba je szybko "wykopać" i zachować
póki jeszcze czas. Stąd pochodzi jego podziwu godna pasja, niespokojna i niespożyta aktywność kierowana stałą ideą.
Miał Kotula w swej karierze badacza-regionalisty
kilka kolejnych "umiłowań":
ceramik,a, stroje, plastyka,
budownictwo
ludowe, mieszkalne
i obronne. Ostatnio
pasją jego stała się dokumentacja
folkloru regionalnego. Ten usiłuje przede wszystkim z pamięci ludzi i wprost z przejawów życiowych utrwalić i jakoś usystematyzować. Kotulę, jako autora wielu rozprawek
historycznych,
.a ostatnio pracy
Rozmowy
ze skorupami
(w druku) pociągają
jednak szczególnie te postacie
i wytwory folkloru, które zdają się być owym "starym złotem", pochodzić gdzieś
z głębi wieków. Te zdaje się swym zmysłem szperackim niejako dobrze wyczuwać,
jednak stronę genetyczno-porównawczą
zostawia specjalistom. Pisze też we wstępie
omawianej pracy wyraźnie: "Nie znajdzie tedy czytelnik C .. ) prób genezy tych czy
innych utworów, zestawień i analogii, rozbioru poetyckiego,
rozważań nad prawidłami kompozycyjnymi,
zjawiskami
językowymi itd." Chodzi mu tylko o "przekazanie późniejszym
syntetykom
i historykom
literatury
ludowej materiału
naukowego, tym wartościowszego,
że (...) zebranego bezpośrednio w terenie, od żywych
ludzi" (s. 9).
Tak też trzeba na tę pozycję wydawniczą patrzeć. Chodzić więc tu będzie raczej
tylko o jej zaanonsowanie.
Nawet nie można nawiązywać do pewnych prób autora
w wyjaśnianiu
niektórych
tekstów zarówno z punktu widzenia historycznego
jak
i tekstowego, są to bowiem wyjaśnienia
tylko "na wyczucie", a nie oparte o normalny warsztat folklorystyczny.
Z pięciu rozdziałów najmniej
udany i wartościowy
jest pierwszy i najobszerniejszy - "Pieśni weselne". Na 60 stronach autor starał się pogodzić i połączyć
kilka na raz spraw: opis kolejnych etapów wesela jako obrzędu z wyjaśnianiem
niektórych
charakterystycznych
jego momentów (wianka, rózgi, kołacza, korowaja,
oczepin) z tekstami odnośnych pieśni wplatanych
w treść opisową oraz z w.ariantarni zróżnicowań regionalnych
(cały teren i Brzozowskie, dziwnie temu terenowi
przeciwstawione).
Z takiej próby "upchania"
wszystkiego na raz wyszło niewiele.
Powstał bowiem stąd zlepek tekstów pieśniowych
z różnych terenów, w gruncie

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

czasopism

243

rzeczy szczupły, gdyż mogły się tu znaleźć tylko niektóre, wybrane pieśni, same
w sobie cenne, ale w takim zestawieniu
niewiele wnoszące. Opisy obrzędów musiały zostać ograniczone do minimum, przy czym autor nie przestrzega ich porządku
chronologicznego,
nawracając
do tych samych etapów kilkakrotnie.
Wydaje się,
że było by łepiej, gdyby ,autor bądź zrezygnował z tej partii pieśni przeznaczając
je do odrębnej
i pełniejszej
publikacji,
tylko pieśniom weselnym
poświęconej,
bądź też ograniczył się do pieśni związanych z jednym tylko etapem wesela, albo
też do jednego ich rodzaju, jak to czyni na końcu, podając pieśni humorystyczne
i satyryczne.
Pierwszorzędną
wartość posiada rozdział II "Poezja znachorskich
zamówień".
Ten dział tradycyjnej
kultury wsi został u nas - j1rk wiadomo - mało przebadany i znany z racji trudnoŚCi uzyskania
informacji
o zamówieniach
(wiadomo,
zdradzenie komuś tekstu i zabiegu znachorskiego
odbierać miało znachorowi jego
"siłę" magiczną). Autor przebadał
bardzo zachowawczy
pod tym względem teren
Puszczy Sandomierskiej,
umiał dotrzeć do inforTI1Jatorów, zdobyć ich zaufanie
i utrwalić stąd aż 17 tekstów różnych zamówień oraz opisów czynionych przy tym
praktyk. Nawet z terenu Podgórza uzyskał ponadto 8 tekstów, co w sumie daje
największy u nas zbiór owej "najstarszej
formy poezji", jak ją chyba słusznie
za Sto Czernikiem nazywa. Dotyczą one zamówień: uroków (8 tekstów), róży (5),
zwichnięcia (4) i takich jak: łuszczki na oku, ukąszenia węża, reumatyzmu,
czezycy u bydlęcia i tzw. obyczajowe
(raczej życzeń osobistych). Niektóre poznajemy
tu po raz pierwszy. Do takich należy pochodzące niewątpliwie
z czasów feudalnych wierszowane
liczenie snopów oraz - mająca cechy zamówienia "litania
do masla".
Ciekawy i obszerny
jest rozdział o kolędach.
Daje tu autor szereg opisów
obchodów kolędniczych
zwanych "Turoniem",
"Szopką",
"Gwiazdą"
czy "HeroJem" i śpiewanych wówczas kolęd. Autor wydziela tu noworoczne zwane "drabskimi" i "szczodraczymi"
z terenu południowej
Rzeszowszczyzny.
Niektóre z nich
znane są z kantyczek,
sporo wygląda na oryginalne,
bądź nowe, bądź dawnego
pochodzenia (wywodzone przez autora np. z twórczości sowizdrzalskiej).
Charakterystyczne
są tzw. kolędy świeckie, traktowane
j.ako średniowiecznego
pochodzenia. Wśród tego zestawu mamy istotnie nowe i znakomite
odkrycia, nadające
się do specjalnej historyczno-porównawczej
analizy, ale tę należy zostawić folklorystom. W każdym razie Kotula ma duże zasługi w ich odkryciu i utrwaleniu.
Do specjalnej analizy nadawałyby się też pieśni przedstawione
w rozdziale "Echa
wydarzeń historycznych".
Nie ma ich wiele, tak jak i w życiu rzadko się one
przejawiły.
Najciekawszą
zapewne jest pieśń o Ciuryle, mająca swoje koneksje,
a także odpowiednik w pc,dłańcuckim tańcu zwanym "ciuryło". Mamy tu utrwalone
także pieśni chronologicznie
nowsze, aż do powstałych
w czasie ostatniej wojny.
Wzbog.aca to znacznie dotychczasowe zbiory.
W końcowym rozdziale zebrał autor dość bogaty i ciekawy zbiór kołysanek (tak
mało u nas zanotowanych),
dalej pieśni pastuszych, sierocych, dożyn'kowych, echa
pieśni sobótkowych, nieco przykladów
pieśni emigranckich,
zawodowych (furmańskie, żołnierskie,
złodziejskie)
onaz satyryczno-żartobliwych,
śpiewanych
głównie
na weselach.
Jeśli chodzi o same pieśni, to omawiany zbiór ma - pomijając cenne odkrycia
tekstów o starej niewątpliwie
metryce - tylko połowiczną wartość a to dlatego,
że żadna z pieśni nie ma melodii. Kiedy się pomyśli, że pierwsze zbiory pieśni
O. Kolberga sprzed 130 lat tak wysoką uzyskały ocenę właśnie z racji połączenia
przez niego programowo
dwóch nieodłącznych
stron pieśni - tekstu i melodii -

�244

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

! czasopism

w jedną, dopiero wtedy przemawiającą
i wartościową
całość, to dziwnego doznaje
się dzisiaj uczucia stykając
się z samymi tylko ich tekstami.
O ile wiem, na
dołączenie melodii nie zgodziło się wydawnictwo.
Wielka szkoda. Wartość zbioru
byłaby wówczas niepomiernie
większa. Dobrze przynajmniej,
że znalazło się tu
sporo oryginalnych
ilustracji.
Józef

Dyskusja
folklorystów
radzieckich
nad
1956-1966. (Według artykułu Z. I. Vlasovej
Folkloru",
w: "Russkij Folkłor. Historyczne
dia i materiały"
1968, t. 11, s. 337-339).

10 tomami rocznika
Omówienie
dziesięciu
związki w folklorze

Bllrszta

"Russkij Folkłor"
(omów "Russkogo
słowiańskim.
Stu-

W marcu 1968 r. odbyła się w Leningradzie
narada folIdorystów
radzieckich
nad ID-letnim dorobkiem swego jedynego w ZSRR wydawnictwa
specjalistycznego
"Russkij Folkłor",
rocznika ukazującego
się od 1956 r. w ramach prac Instytutu
Literatury
Rosyjskiej
(Domu Puszkina)
Akademii
Nauk ZSRR. Współinicjatorem
narady,
obok Instytutu,
była Rada Naukowa
do spraw Folkloru
przy Wydziale
Literatury
i Języka AN ZSRR.
Jak stwierdził
przl.:wodniczący
narady prof. dr A. D. Sojmonov, na treść 10
tomów czasopisma
złożyły się prace ponad 100 naukowców
ze Związku Radzieckiego oraz wielu wybitnych
folklorystów
z zagranicy.
W ciągu swego lO-lecia
czasopismo
przyczyniło
się do znacznego
zacieśnienia
więzi między badaczami
centralnych
i terenowych
radzieckich
instytucji
naukowych
oraz zagranicznych
placówek folklorystycznych,
co miało poważne znaczenie dla rozwoju nauki.
Podstawowy
referat
na naradzie
wygłosiła
80-letnia
uczona, nestor etnografii
i folklorystyki
radzieckiej
i europejskiej,
prof. dr A. M. Astachova,
członek kolegium redakcyjnego.
Autork,a poddała analizie treść i budowę wszystkich
tomów
"Russkogo Folkłora" i ukazała sposób, w jaki wydawnictwo
odzwierciedlało
i kształtowało rozwój myśli naukowej.
Jeżeli chodzi o tr2ść - w piśmie stawiano i rozwiązywano
podstawowe zagadnienia teorii folkloru
w związku z badaniami
nad współczesną
twórczością
ludową
(tomy 1, 5-6,
8-9);
wiele miejsca
poświęcono
zagadnieniom
specyfiki
poszczególnych gatunków i dyferencjacji
form folkloru (tomy 5, 10) oraz problemom wzajemnego stosunku
literatury
i folkloru, głównie w oparciu o materiały
literatury
starorosyjskiej
i radzieckiej
(tomy 2-4, 7). Prawie w każdym tomie zajmowano
się badaniem
historii folklorystyki.
Wiele prac z tej dziedziny, opartych w dużej
mierze na poszukiwaniach
archiwalnych,
wzbogaciło historiografię
mdziecką (prace
o S. 1. Guljajeve,
N. A. Ivanickim,
P. V. Kirejevskim,
J. E. Linevoj, G. I. Parichine, G. L Ponomareve,
P. N. Rybnikove, P. V. Sejne i in.). Poruszane były także
zagadnienia
tekstologii (tomy 1, 6-7), metody badań terenowych
(tom 9); większość
tDmów zawierała wybór bibliografii związanej z treścią.
Pod względem
strukturalnym
"Russkij
Folkłor"
posiadał
zasadniczo
3 działy:
studia i rozprawy,
materiały
i publikacje,
kronikę,
jednak
w ostatnich
tomach
materiały i luonika nie były prezentowane.
Zarówno referat, jak i dyskutanci,
którzy ocenili pismo jako cenne źródło informacji
naukowej
oraz jako organ folklorystyki
ukierunkowujący
rozwój nauki,

�1{CCl'1l:jc,

pr.:cylc{llU

lvy&lt;1uwnicLw

i

245

czasopLsrn

wskazali
na potrzebę
podjęcia
w najbliższych
tomach
niewystarczająco
dotąd
u względnianej
problematyki,
odpowiadającej
aktualnym
wymogom nauki: metodologii, studiów nad folklorem
w aspekcie socjologii, strukturalistyki
i semiotyki,
studiów nad dramatem
ludowym i zagadnieniami
poetyki folkloru, badań muzykologicznych, zbieractwa, ewidencji i kartografowania
folkloru.
Pod adresem kolegium redakcyjnego
zgłoszono szereg postulatów
zmierzających
do udoskonalenia
pisma, tj. nadania mu bardziej wszechstronnego
charakteru
międzyrepublikańskiego
i międzynarodowego,
zwiększenia jego polemiczności, ulepszenia struktury,
przyspieszenia
częstotliwości
ukazywania
się do pół roku itp.
Uczestnicy
narady
postulowali
więc m.in. poszerzenie
zainteresowań
folklorem
narodów ZSRR oraz informacji
o materiałach
archiwów wojewódzkich
i zbiorach
amatorskich.
W związku z opracowywaniem
zbiorów przez niektóre instytuty republikańskie
postulowano
omówienie
w najbliższych
numerach
problemu
klasyfikacji folkloru pod względem gatunków
i kryteriów
wewnątrzformalnych
oraz
systematyzacji
materiału
archiwalnego,
a także poruszenie
zagadnień tekstologicznych. Postulowano
również przeznaczenie
jednego z tomów na omówienie metod
pracy terenowej
i kartografowania
zjawisk folkloru
(w celu zestawienia
atlasu
badań), dla ułatwienia
likwidacji
"białych plam" na mapie badań folklorystycznych.
W odniesieniu do struktury
czasopisma zgłoszono następujące
postulaty:
szersze
publikowanie
materiałów
folkloru współczesnego,
wprowadzenie
streszczeń
obcojęzycznych i informacji o autorach, zmniejszenie działu bibliograficznego
powołując
specjalne
towarzyszące
wydawnictwo
biuletynów
bibliografii
folkloru,
otwarcie
dzialu krytycznych przeglądów i recenzji prac radzieckich i folklorystyki światowej,
poszerzenie działu informacji
o życiu naukowym
folklorystyki
krajowej
i zagranicznej oraz wznowienie działu kroniki.
Na uwagę zasługuje
postanowienie
narady w sprawie wprowadzenia
wielotematyczności pisma, w odróżnieniu
od monograficznego
charakteru
trzech ostatnich
tomów (S-lO), przy zachowaniu zasady wyboru tzw. problemu głównego, określającego podstawową
zawartość tomu. I jeszcze jedno postanowienie
narady zwraca
swą uwagę, mianowicie
zmiana karty
tytułowej
czasopisma,
wprowadzona
ju.ż
w tomie 11. "Russkij Folkłor", dotychczasowy
podtytuł czasopisma, wyeksponowano
jako tytuł główny.
Do życzeń dalszego rozwoju tego cennego czasopisma
dodać warto jedno, by
było ono łatwiej dostępne w Polsce.
Medard

V. E. Gnsev, Izuceni.je
skij Folkłor. Istoriceskije
1968, t. 11, s. 318-336.

slavjanskogo

svjazi

folklora

v slavjanskom

v sOV1'emennoj

folkłore.

Tarko

nauke. "Rusi issledovanija"

Tusskoj

Materialy

Zainteresowanie
nauki rosyjskiej i radzieckiej folklorem słowiańskim, od dawna
żywe i owocne, wzrosło znacznie po drugiej wojnie światowej.
Bardzo istotnym
bodźcem w rozwoju tej dziedziny była moskiewska
narada w 1961 r. koordynująca
prace słowianoznawcze,
na której czołowy folklorysta
N. L Kravcov
w swym
referacie RezuUaty i zadania w zakresie badań nad folklorem
Słowian
zachodnich.

�246

Recenzje,

przegLądy

wydawntctw

i czasopism

oraz inni specjaliści
uczestniczący
w naradzie,
J. N. Smirow
i B. N. Putiłov, wskazali na najważniejsze
potrzeby naukowo-organizacyjne
w dziedzinie rozwoju folklorystyki
słowiańskiej, tj. na metodę badań i kadrę naukowców.
Od tego czasu w rosyjskiej folklorystyce
dokonano bardzo wiele. Wprawdzie badania z braku dostatecznej kadry nie osiągnęły jeszcze pożądanego rozmachu, jednak rozwijają
się one we wszystkich
dziedzinach
folkloru słowiańskiego,
a ich
oparciem jest metoda historyczno-porównawcza,
której wypracowanie
na podstawie
metodologii marksistowsko-leninowskiej
oraz upowszechnienie,
zwłaszcza w badaniach nad eposem Słowian wschodnich, rozpoczęli w latach 50-tych N. L Kravcov
i P. G. Bogatyrev w toku walki z burżuazyjnym
komparatywizmem.
Prace tych uczonych - N. L Kravcov Historyczno-porównawcze
badania eposu
narodów
słowiańskich,
w: Podstawowe
zagadnienia
eposu Słowian
wschodnich
(Moskwa 1958), P. G. Bogalyrev Niektóre
aktualne
zadania
w badaniach
porównawczych
nad eposem Słowian
(tamże), jak również referat V. M. Zirmunskogo
wygłoszony na IV zjeździe slawistów pt. Twórczość epiczna narodów słowiańskich
a zagadnienia
badań porównawczych
eposu (Moskwa 1958) oraz prace B. N. Putiłova o południowosłowiańskich
pieśniach junackich,
zwłaszcza referat pt.
Typologiczne spotkania
eposu jugosłowiańskiego
i rosyjskiego,
wygłoszony n.a XIII kongresie folklorystów
Jugosławii
w 1966 r., i referat V. K. Sokołovoj O niektórych
prawidłowościach
rozwoju
folkloru
w dziedzinie
pieśni historycznej
narodów
słowiańskich
na V międzynarodowym
zjeździe slawistów w Sofii w 19·63 r., przyczyniły się do głębszego zbadania słowiańskiej
twórczości epicznej - jej wzajemnych
związków, czynników wpływających
n.a powstawanie
odrębności w formach i treści
utworów ludowych, sposobów przekazywania
wydarzeń historycznych,
wyobrażania
postaci itd.
Nowością odkrywającą
dalsze perspektywy
badań historyczno-porównawczych
jest praca J. L Smirnova
Słowiańska
wspólnota
epiczna
(1967), w której autor
analizuje wzajemny stosunek systemów gatunku \V folklorze Słowian wschodnich,
zachodnich i południowych.
W ostatnich latach - obok badań eposu - znacznie wzrosło zainteresowanie
słowiańskim folklorem balladowym. Badania porównawcze prowadzą tu folkloryści
rosyjscy, jak i europejscy (m.in. M. Arnautov, K. Horalek, Z. Kumier, H. Romańska), wobec czego można obserwować nawet swoiste współzawodnictwo
w tej dziedzinie. W radzieckich badaniach dominują prace monograficzne
nad poszczególnymi
wątkami, wskazujące
na nowe możliwości stosowania
metody historyczno-porównawczej. Tak np. D. M. Bałasov, zajmując się zasadniczo rosyjską balladą o straceniu zniesławionej
żony, pokusił się o zlokalizowanie
powstani.a wątków znanych
wszystkim Słowianom wschodnim, a L L Zemcovskij, który zbadał wszystkie warianty ballady o córce-ptaszku
znane u Słowian wschodnich
i zachodnich, obalił
przyjętą przez wiele autorytetów
tezę o zachodnim pochodzeniu tego tematu. Najszersze jednak osiągnięcia
w badaniu porównawczym
ballad słowiańskich
należą
do B. N. Pu:1:iłov,a,który w szeregu prac, m.in. w Słowiańskiej
baHadzie hist.orycznej
(Moskwa-Leningrad
1965) zajął się zagadnieniem
odrębności
historyzmu
ballad
w porównaniu
z historyzmem
eposu bohaterskiego
lub epicznych pieśni historycznych. B. N. Putiłov skoncentrował
swe wysiłki na wyk&lt;lzaniu podobieństw między
balladami
słowiańskimi.
Jak wiadomo, jest to zadanie bardzo trudne, gdyż na
pierwszy rzut oka ballady wyraźnie różnią się cechami narodowymi
i ludowymi.
W dziedzinie badań porównawczych
nad pieśnią liryczną najbardziej
interesujące
są prace muzykologów.
Wyróżniają
się tu dwie prace: F. A. Rubcova ZWiązki
intonacyjne
w twórczości
pieśniowej
narodów
słowiańskich
(Leningrad 1962), dotyi południowych

�Recenoje.

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

247

cząca glównie folkloru obrzędowego
i będąca jeszcze jednym zaprzeczeniem
psychoanalitycznej
freudowskiej
koncepcji
słowiańskiej
obrzędowości,
która doznała
miażdżącej
krytyki
na IV międzynarodowym
zjeździe
slawistów,
oraz praca
L. V. Kułakovskogo
Pieśń, jej język, struktura,
dzieje (Moskwa 1962), będąca syntetycznym studium ludowej pieśni r;)syjski0j i ukraińskiej
jako złożonej artystycznej
całości tekstowo-melodycznej.
Porównawcze
badanie folkloru pieśniowego
- zdaniem V. E. Guseva - moglo by pomóc w rozwiązaniu
problemu klasyfikacji
liryki
ludowej - jednego z najbardziej
złożonych problemów
w folklorystyce
międzynarodowej. Do pierwszych prób w tym kierunku zalicza się pracę N. P. Kołpakovoj
skupiającą
uwagę n.a podobieństwach
w głównych,
zestawionych
przez autorkę
grupach pieśni rosyjskich, białoruskich
i ukraińskich.
W znacznie mniejszym
stopniu niż pieśń badana jest porównawczo
proza słowiańska, niemniej i w tej dziedzinie dorobek rosyjskiej
folklorystyki
jest okazały.
oto najważniejsze
prace: N. V. Novikov a zbieraniu i badaniu porównawczym
bajki
wschodnio-słowiańskiej,
"Russkij Folklor"
1963 t. 8 (an.aliza w aspekcie historiograficznym);
L. G. Bar.ag Olbrzymy
(osiłki)
w białoruskich
bajkach
i podaniach
(dotyczy formowania
się wschodniosłowiańskiego
eposu), "Russkij
Folklor"
1963
t. 8; E. V. Pomeranceva
W sprawie narodowego
i międzynarodowego
pierwiastka
w opowiadaniach
ludowych,
w: Historia, folklor,
sztuka ludów słowiańskich,
referaty na V międzynarodowym
kongresie slawisów w Sofii" Moskwa 1963 (studium
porównawcze
tematu
"niewierna
żona" według
systematyki
Aarne-Thompsona,
nr 13liO); R. R. Gelhardt O badaniu porównawczym
folkloru
robotniczego,
"Sovietskaja Etnografija"
1962 nr 5 (studium nad prozą górników nie tylko słowiańskich)
i tegoż O badaniach Jolkloru robotniczego,
"Russkij Folklor" 1963 t. 8 (klasyfikacja
prozy, artyzm i historia folkloru itd.).
W ostatnich latach w radzieckiej
folklorystyce
rozwija się tendencja
do stosowania metodyki historyczno-porównawczej
w badaniach
nad folklorem współczesnym, tj. głównie nad procesami dokonującymi
się w folklorze w warunkach
walki
rewolucyjno-wyzwoleńczej
narodów słowiańskich
i ich socjalistycznych
przeobrażeń.
Przystępuje
się więc do bardzo złożonych badań nad prawidłowościami
ewolucji
folkloru w naszych cza~ach. Główne prace w tej dziedzinie prowadzą dwaj uczeni:
V. E. Gusev Partyzancka
poezja Słowian
w latach drugiej
wojny
światowej,
w:
Historia, folklor,
sztuka ludów słowiańskich,
Moskwa 1963; tegoż Ideowo-estetyczne
właściwości
rosyjskiego
folkloru
Wielkiej
Wojny
Ojczyźnianej,
w: Rosyjski folklor
Wielkiej
Wojny
Ojczyźnianej,
Moskwa-Leningrad
1964; Typizacja
rzeczywistości
w folklorze partyzanckim,
w: VII międzynarodowy
kongres nauk antropologicznych
i etnograficznych,
Moskwa 1964; Walka u:yzwoleńcza słowiańskich
narodów w pieśniach, w; Słowiański
folklor
i j'zeczywistość
historyczna,
Moskw3 1964 (rozpatrywanie zmian w folklorze na podstawie antyfaszystowskiego
folkloru narodów słowiańskich);
oraz A. D. Sojmonov Nowe procesy w folklorze
Słowian
wschodnich,
"Russkij Folkłor" 1963 t. 8 (historyczna
perspektywa
rozwoju folkloru rosyjskiego,
białoruskiego i ukraińskiego).
Badania
porównawcze
nad wspólczesnym
folklorem
rozwijają
się coraz bardziej, V. E. Gusev zwraca jednak uwagę na konieczność
podejmowania
zarówno
kompleksowych
badań porównawczych
nad słowiańskim
folklorem
tradycyjnym,
zwłaszcza nad zagadnieniami,
które dotychczas najmniej
poznano, tj. nad różnymi
formami sztuki i folkloru słownego (np. przysłowiami
i zagadkami),
nad wzajemnym wpływem
folkloru
muzycznego,
pieśniowego,
tanecznego
i dramatycznego,
związkami twórczości z mitologią, obrzędowością,
instytucjami
społecznymi,
zwyczajami itd., jak też badań poświęconych
folklorowi poszczególnych
narodów (lu-

�2:18

Rccenzje,

przeglądy

wyuawni.ctw

i czasopism

dów) słowiańskich.
Prace
w pierwszym
z powyższych
kierunków
podjęli już
P. G. Bogatyrev (badanie porównawcze
mitologii słowiańskiej)
oraz V. V. Ivanov
i V. N. Toporov (objaśnienie charakterystycznej
w folklorze słowiańskim symboliki
i systemu przeciwieństw,
dokonane w oparciu o zbiory słowial1skiej etnografii,
folklorystyki
i lingwistyki).
Jeśli zaś chodzi o badania w zakresie folkloru narodów najwięcej
uwagi radzieccy folkloryści
poświęcili
dotychczas Słowianom
południowym,
ich eposowi: prace V. E. Guseva, N. 1. Kravcova, 1. N. GoleniSceviCl-Kutuzova, B. N. Putilova, L. S. Septajeva, J. 1. Smirnova i N. N. Veleckoj. Folklor
bułgarski badali L M. Śeptunov, N. A. Gridasova, N. Kornejeva
i N. L Kravcov,
a zachodniosłowiański
- P. G. Bogatyrev, A. V. Pozdnejev (o polskich pieśniach
w rosyjskich śpiewnikach
rękopiśmiennych
XVIII w.), P. N. Berkov, V. B. Vilinbachov, N. B. Engovatov, R. 1. Gruber i 1. F. Bełza (m.in. o polskim i niemieckim
folklorze pieśniowym), V. E. Gusev (poezja polskich partyz.antów). Folklorem ukraińskim i białoruskim
zajmowali się B. P. Kirdan, J. 1. Gudosnikov, B. N. Putilova
i A. V. Pozdnejev (dumy i pieśni ukraińskie)
oraz L. G. Barag (bajka białoruska).
Charakterystycznym
szczegółem
slawistyki
radzieckiej
jest badanie
folklorystycznych źródeł twórczości wybitnych pisarzy słowiańskich.
Wśród licznych prac
na ten temat, opublikowanych
w zeszytach
"Literatury
narodów słowiańskich"
wydawanych
przez Instytut
Słowianoznawstwa
AN ZSRR oraz w osobnych wydawnictwach,
uwagę naszą zwracają
prace E. A. Słobodskiej,
S. S. Sovetova
i A. A. Savickego o twórczości Adama Mickiewicza, O. S. Ostroj o ludowości w estetyce polskiego romantyzmu rewolucyjnego
oraz V. B. Obolevica Historia literatury
polskiej

(1960).

Na koniec - wzmianka o pracach dotyczących historii folklorystyki
słowiańskiej.
Oprócz znanej pracy M. K. Azadovskogo Historia
folklorystyki
rosyjskiej,
w której
wiele miejsca udzielono folklorystom
narodów słowiańskich,
ukazały się prace
N. 1. Hagen-Thorna
na temat folklorystyki
bułgarskiej, N. 1. Kravcova, B. N. Putiłova i V. E. Guseva o folklorystyce
Jugosławii i o Vuku Karadźiću, V. E. Guseva
i N. V. Novikova o folklorystach
ukraińskich
i białoruskich,
K. 1. Rovdy o związkach z folklorystami
czeskimi, M. F. Pjanych na temat historii wydania "Encyklopedii filologii słowiańskiej",
T. S. Karskoj, 1. M. Kolesnickoj i M. J. Melc o działalności folklorystów
rosyjskich i wreszcie praca L. N. Vinogradovoj
pt. Miejsce
i znaczenie Kolberga
w polskiej
folklorystyce,
tejże recenzja Slownika
folkloru
polskiego,
S. N. Azbcleva i V. B. Vilinbachov
Pismo polskich
folklmyslóu'
maz
V. E. Guseva Slawistyczna
konferencja
folklorystów
(Warszawa 1966).
Medard

Tarko

Erhard Hexelschneider,
Izucenije
russkogo
folklor a w Germanskoj
DemokratiRespublike
(1945-1966). "Russkij Folkłor. Istoriceskije
svjazi v slavjanskom
folkłore. Materialy i issledovanija",
1968, t. 11, s. 297-307.
ceskoj

Tradycja
poznawania
i badania folkloru rosyjskiego
w Niemczech jest dosyć
dawna; przypomnijmy
kilka faktów. Pierwsze przekłady
rosyjskich
pieśni ludowych i bajek były publikowane
w prasie niemieckiej
w końcu XVIII wieku.
Szersze zapoznanie społeczeństwa
z folklorem rosyjskim, zwłaszcza pieśnią, miało

�Recenzje,

przcg!&lt;{lly

wydawnictw

i czasopism

24!J

miejsce w początku XIX wieku w czasie walki Serbo-Łużyczan
o niepodległość
(okres entuzjazmu dla eposu ludowego) oraz podczas wojny 1813-1815. Rozbudzone
zainteresowanie
folklorem osiągnęło szczyt w pierwszej połowie XIX wieku dzięki
rozwojoWi folklorystyki,
a zwłaszcza dzięki licznym przekładom
rosyjskich pieśni
i bylin oraz bajek (w których bad.aniu porównawczym'
i upowszechnieniu
najwięcej zasług położyli bracia Grimm), a także dzięki pierwszemu
dokładnemu
omówieniu
najważniejszych
gatunków
folkloru
słowiańskiego
przez Th. A. L.
v. Jacoba (Talvj) przy udziale J. W. Goethego i J. Grimma.
Zainteresowanie
to
malało w drugiej połowie XIX i początku XX wieku. Do 1945 r. folklorem rosyjskim zajmowali się w Niemczech nieliczni slawiści, spośród których największy
wkład do nauki wnieśli M. Vasmer, R. Trautmanr.
i A. v. Lovis of Menar w dziedzinie bajkoznawstwa
oraz A. v. Reinholdt i A. Luther - w zakresie historii
literatury rosyjskiej.
Przeobrażenia
demokratyczne
po 1945 r. na terytorium
NRD spowodowały
zupełnie nową sytuację
w nauce. Slawistyka
i folklorystyka
zaczęły odgrywać
aktywną rolę w życiu narodu, w związku z czym nastąpił burzliwy rozwój tych
dyscyplin.
Jednym
z pierwszych
zadań i osiągnięć
było zbliżenie materiałów
folklorystycznych
i badań do potrzeb szkoły, która - po raz pierwszy w historii
9bydwu państw niemieckich - folklor rosyjski, obok języka, uczyniła przedmiotem
wyksztalcenia. Wydano w tym celu liczne zbiory pieśni i opowiadań rosyjskich oraz
podręczniki i materialy folklorystyczne,
z których wiele ukazało się w doskonałym
wydaniu pod opieką naukową akademika W. Steinitza w ramach "Nowej Biblioteki
Rosyjskiej", wychodzącej od 1946 1'. do dnia dzisiejszego. Prócz tego ukazywały się
dwa periodyki naukowo-pedagogiczne
dla nauczycieli języka rosyjskiego - "Russischunterricht"
i wykładowców
muzyki "Musik in der Schule", które rozpowszechniając
wiedzę teoretyczną
w zakresie folkloru rosyjskiego
przyczyniały
się w gruncie rzeczy do kształcenia przyszłych kadr naukowych.
W rozwoju badań w NRD nad folklorem rosyjskim czasów powojennych
należy
wyróżnić dwa okresy: pierwszy - do końc.a lat 50-tych, tj. do konferencji
folklorystycznej, odbytej w Greifswaldzie
w 1959 r. z inicjatywy
Instytutu
Slawistyki
przy Uniwersytecie
greifswaldzkim,
drugi - lata następne.
a ile w pierwszym
okresie kontynuowano
tradycyjne
badania na podstawie burżuazyjnej
metodologii
(prace R. Trautmanna
i E. Schneeweisa
oraz ich uczniów, prace M. Woltnera,
pierwsze próby uogólnienia
i systematyzacji
folkloru
rosyjskiego
R. Redlich-a
i Koppego) przy równoczesnym
stopniowym przyswajaniu
metod marksistowskich
w oparciu o pomoc nauki radzieckiej,
a wszystko to odbywało się w warunkach
rozproszenia sił i przypadkowości
współpr,acy folklorystyki
z etnografią, to rozwój
badań w drugim okresie cechuje się zdecydowaną zmianą metod pracy oraz próbą
(do 1966 r. jeszcze niepomyślną) zjednoczenia wysiłków badawczych. Greifswaldzka
konferencja dała poważny impuls rozwojowi poznawania i badania folkloru rosyjskiego z pozycji marksistowskich.
I mimo niepowodzeó
w organizacji
centrum
folklorystycznego,
którego brak, lata BO-te zaznaczyły się celnymi pracami, m.in.
pierwszymi po wojnie dysertacjami
z rosyjskiego folkloru i dziedzin pokrewnych.
Na podkreślenie
zasługują
prace instytutów
slawistycznych
przy uniwersytetach
w Rostocku, Jenie i Lipsku, dotyczące aktualnych
zagadnień teorii folkloru, poetyki pieśni ludowych i bylin oraz historii rosyjskiej poezji ludowej, publikowane
najczęściej w zeszytach "Deutsches
Jahrbuch
fUr Volkskunde"
oraz "Zeitschrift.
fiir Slawislik". Poważną rolę w upowszechnieniu
prac radzieckich
w tłumaczeniu
niemieckim odgrywał kierowany
przez W. Steinitza Instytut
Etnogr.afii Niemieckiej przy Akademii Nauk w Berlinie, w którego publikacjach
wyszło V. M. Źir-

�250

Recenzje,

przeglqdy

wydawntctw

t czasoptsm

t'l;orcestvo
slavjanskich
narodov
i problemy
sravnitelnogo
pod redakcją
G. Raaba oraz V. r. Cicerova Russkoje narodnoje
tvorcestvo
pod redakcją
E. Hexelschneidera
(przekład skrócony). Instytut opublikował także zbiór wybranych
prac folklorystów
radzieckich,
zawierający
- obok
dokładnego
przeglądu
powojennej
folklorystyki
i bibliogr.afii prace badaczy
folkloru słownego (A. M. Astachovoj, B. G. Bazanova, P. G. Bogatyreva, V. E. Guseva, V. J. Proppa, B. N. Putiłowa i K. V. Cistova) oraz muzykologów (V. M. Beljajeva, G. S. Vinogradova,
E. V. Gippiusa i Z. Evald). W serii .,Narodnyje skazki",
wydawanej
przez wybitnych folklorystów
J. Krzyżanowskiego,
V. Ortutaema
i W.
Steinitza, ukaZ/ał się zbiór bajek z obszernym
komentarzem
oraz posłowiem pióra
E. V. Pomerancevoj.
Także wydawane
przez Instytut międzynarodowe
czasopismo
informacyjne
"Demos" oraz wspomniane
już "Deutsches Jahrbuch fi.ir Volkskunde"
udzielają wiele miejsca aktualnym
pracom i badaniom uczonych radzieckich. Działalność ta - jak stwierdza .autor artykułu - odpowiada roli pośrednika
między
Wschodem i Zachodem, którą rocznik wziął na siebie z chwilą swego powstania.
Bardzo interesująco
przedstawiają
się rezultaty
badań niemieckich
slawistów-folklorystów
rozpatrywane
w poszczególnych
dzialach
folkloru
rosyjskiego
i w osobnych zagadnieniach
folklorystyki.
W zakresie poezji ludowej pierwsze powojenne próby, zmierzające
do uogólniającego przedstawienia
istoty i form folkloru rosyjskiego,
podjęli wspomniani
już
F. Redlich (w pracy Wprowadzenie
do folkloru
radzieckiego,
1951) i W. Koppe
(w pracach
pt. Ludowa
poezja
rosyjska,
1958) W. Koppe rozpatruje
wszystkie
gatunki folkloru chłopskiego, nie tykając folkloru robotniczego
ani współczesnego
obu klas.
Ogólne pojęcie i istotę folkloru (z ekskursjami
w dziedzinę rosyjskiej twórczości
ludowej) oraz historię folklorysty:ki wyłożył przed paroma laty serbo-łużycki
uczony
P. Nedo w cyklu wykładów,
wygłoszonych
na Uniwersytecie
im. A. Mickiewicza
w Poznaniu i tamże opublikowanych
pt. Folklorystyka,
ogólne wp1'owadzenie
(1965).
Procesom
współczesnego
folkloru poświęcone
są prace H. Raaba Wsp6lcze~na
poezja
rosyjska
i perspektywa
jej rozwoju
w okresie
przejścia
do komunizmu
(1962) oraz Ustna poezja rewolucyjna
klasy
robotniczej
a zagadnienie
realizmu
socjalistycznego
(1960). Autor podniósł tezę, iż w warunkach
socjalizmu nie maże
być mowy o pełnej zbieżności literatury
i folkloru, tymczasem literatura
ludowa
i kolektywna twórczość zbliżają się obecnie coraz bardziej.
Najwięcej
uwagi poświęcono dotąd badaniu eposu. Cenne są prace M. Brauna
i T. Fringsa
o serbskim
i rosyjskim
folklorze bylinowym,
dotyczącym
swactwa,
R. Trautmanna
o starorosyjskiej
pieśni bohaterskiej
i .arlekińskiej,
W. Koppego
o demokratycznych
elementach
w rosyjskim
eposie bylinowym
i jego związku
z życiem ludu, H. Peukerta
o artystycznej
formie bylin (Peukert uważa, że folklor
ostatecznie należy rozpatrywać
jako sztukę słowa i badać go metodami literaturoznawstwa).
W dziedzinie bajki - krótkie wprowadzenie
do badań nad właściwościami
bajki
rosyjskiej napis.ał w 1952 1'. F. Redlich, a pewnym rosyjskim motywom bajkowym
poświęcił swą pracę G. Kahlo.
Wiele uczyniono w zakresie badania liryki pieśniowej (cenne są tu poszukiwania
H. Barth) oraz przysłów
(dwa wydania
przysłów rosyjskich
w opracowaniu
A.
E. Graf.a). Prace 1. Lammel, H. Maassena i W. Steinitza, dotyczące pieśni robotniczej, ukazują
paralele
i oddziaływanie
rosyjskiej
i radzieckiej
pieśni na pieśń
niemieckiego
proletariatu,
udział tematyki
rosyjskiej
w ludowych,
robotniczych
pieśniach
niemieckich
itp., a prace E. Hexelschneidera
i E. Reissnera
omawiają

munskogo

izucenija

Epiceskoje

eposa

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

251

i czasoptsm

zagadnienie percepcji rosyjskiej twórczości ludowej w Niemczech w XVIII-XIX w.
Uwagę zwraca także pierwsza w NRD ściśle folklorystyczna
dysertacja
1. Klagge
z Rostocku na temat powojennej
czastuszki radzieckiej
(szybka zmienność i zawężenie tematyki) oraz prace H. Raaba i K. Kaspena o wykorzystywaniu
motywów
i form folkloru we współczesnej literaturze
radzieckiej.
Wśród dalszych
wielokierunkowych
prac niemieckich
folklorystów-rusycystów
figurują i takie, które w najbliższym
czasie mają służyć potrzebom szkoły i ogólnemu rozwojowi kultury, jak np. opracowanie
nowego podręcznika
folkloru, wydanie antologii rosyjskiej twórczości ludowej oraz śpiewnika dla młodzieży, analiza
procesów rozwoju folkloru współczesnego i in.
Medard

bsterreichische

Zeitschrift

i 72. Wiedeń 1968, z. 1-4;

fiir

Volkskunde.

Nowa

Seria,

t. 22

Tarko

23, całości

t. 71

1969 z. 1-4.

W ostatnich 7 zeszytach, w tym 1 podwójny,
przedstawiono
łącznie w dziale
"Doniesień
i komunikatów"
24 pozycje. Tym razem większość
stanowią
prace
z zakresu kultury duchowej, następnie społecznej, a najmniej
z materialnej.
Prac
nad współczesnymi
przemianami
kulturowymi
brak zupełnie. Drukowane
pozycje
oparte są w większości na bogatych,
nie wykorzystanych
dotąd źródłach
historycznych i równocześnie sprawdzone z danymi z terenu.
W pierwszym zeszycie z 1968 r. Leopold Schmidt rozwija bardzo drobiazgowo
powstanie
i rozwój historyczny
pewnego
elementu
zwyczajowego,
związanego
z okolicznościowym
podrzucaniem
w górę człowieka lub kukły (Jagglschutzen
und
Fuchsprellen.
Zur Bezeugungsgeschichte
eines Brauchelementes).
Podrzucania
kukły
zwierzęcej lub ludzkiej,
symbolizującej
jakiś kończący
się okres, np. karnawał
lub wiosnę, dokonywano
przy niektórych
zwyczajach
dorocznych
(zapusty,
na
św. Jana) lub żniwnych. Zwyczaj ten stosowano także przy przyjmowaniu
nowicjusza do określonego grona (np. czeladnika - w cechu rzeżników, kowali, garbarzy;
rekruta - do plutonu; studenta do zbiorowości akademickiej)
lub też przy szczególnej okazji (np. zdaniu matury).
Z kolei Wolfgang Haid przedstawił
sylwetkę ludowego snycerza masek (Toni
Scharf.
Ein Maskenschnitzer
aus Trojaiach
in Steiermark).
Opisany
wytwórca,
chociaż z zawodu murarz, początkowo
ubocznie, później wyłącznie, zajmował
się
wycinaniem
krucyfiksów,
a w końcu masel,- Te ostatnie
przedstawiały
postacie
ludzkie, zwierzęce i demoniczne.
Podobno żadna z nich nie miała sobie równej.
Kolekcjonerzy
masek wykupywali
je od ręki, nieraz nawet niewykończone.
(W tej
sprawie zob. komunikat w zesz. 2).
W drugim
zeszycie zestawiono
parę zagadnień
z kultury
duchowej.
Rudolf
Kriss w artykule Zum Problem der religiOsen Magie und ihrer Rolle im volkstiimlichen Opferbrauchtum
und Sakramentalien-Wesen
zajął się procesem przyjmowania się wzajemnych
powiązań
oraz zanikania
ludowych
praktyk
i wierzeń
w religii. Swoje rozważania oparł na danych z odbywanych
pielgrzymek
do miejsc
pątniczych, składaniu tam różnych wot (noszących w sobie cechy magiczne) i przynoszonych stamtąd
dewocjonaliach.
Ponadto interesow.ał się przyczynami
używa-

�RcceJlzje,

pr '::C!JlCldy

wy&lt;lltwJlict

W i c.::tlsopism

nych współcześnie
medalików,
ryngrafów
(św. Krzysztofa
przez automobilistów)
i innych zewnętrznych
oznak mających
za zadanie zabezpieczenie
stosujących
je
przed niebezpieczeństwem.
Autor wykazał, jak dalece pogańskie praktyki
weszły
do religii oraz jak dalece narzucone przez Kościół różne dewocjonalia
nadal utrzymują się wśród ludu. Frederika
Wirth opisała zamierający
zwyczaj kultu zmarłych poprzez wywieszanie
specjalnych
tabliczek
(Die "Leichbretter".
Ein absterbendes Brauchtum
im Prinzgau).
Tabliczki
wykonywano
z kawałków
desek, na
których
zaraz po śmierCi kładziono
nieboszczyka.
Wybtanc
kawałki
opisywrlnO
następnie nazwiskiem
lub inicjałami,
datą śmierci lub jakimś wersetem-epitafium.
"Trupie tabliczki"
zawieszano
początkowo
w lasach na drzewach
lub na stodołach, wzdłuż często uczęszczanych
dróg. Miały one przypominać
żyjącym pamięć
o zmarłych. Zwyczaj ten - zdaniem autorki - był szeroko rozprzestrzeniony
na
terenie Bawarii i północnej Austrii. Ostatnie tabliczki zmarlych sporządzano jeszcze
w 1953 roku. Franz Hutter podał krótki komunikat
o zachowanych
do dziś dwu
przydrożnych
kolumnowych
krzyżach
(Das Spielbel'ger
Kreuz
niichst
Melk
in
Niedel'osterreich).

W następnym
zeszycie znajdujemy
bardzo ciekawy artykuł
Franza Marescha
o chłopskim
rzemiośle
(Das Biiuerliche
Handwerk.
Nach Beobachtungen
in der
Loich,
Niederosterreich).
Autor zrobił interesujące
zestawienie
chłopskich
prac
mogących z nich wynikać czynności I'zcmieślniczych,
które w części przytac:lamy:
Chłopska praca
chłopskie rzemieślnicze prace
w lesie
drewno
budowanie
wyrób narzędzi
wyrób naczyń
snycerstwo
koszykarstwo
wiązanie mioteł
uprawa zbóż
sloma
plecionkarstwo
krycie dachów
mielp.nie zboża - itd.
Ponadto przedstawil
kilka przykładów
pomysłowo skonstruowanych
lub projektowanych przez chłopów narzędzi i urządzeń, lctórymi w badanej wsi poslugiwali
się chłopi przy różnych pracach rzemieślniczych.
W zeszycie 3/1968 znajdujemy
jeszcze dwa krótkie omówienia: katalogu muzealnego (Melanie Wissor, Volkskundlicher
Katalog
zum Museum
der Stadt Modling)
oraz częściowo realizowanego
projektu
tzw. "skansenowskiej
ulicy" (IIiltraut
Ast,
Die

Lienzer

teilweise

Museumsstrasse.

Die

Idee

einer

Freilichtmuseumsst1'Qsse

und

ihre

Verwirklichung).

W ostatnim zeszycie z 1968 roku znajdujemy
trzy przyczynki
z zakresu literatury ludowej. Ulrich Steinmann
przedstawił
genezę powstania
opowieści o kolorowych butach (Die Bundschuhsage.
Ihre Entstehung
im Zusammenhang
mit der
Kiirntner
Herzogseinsetzung)
noszonych podobno przez grafa Eckeharda
podczas
wyprawy krzyżowej. Misch Orend wspomina o badaniach A. Schullerusa
w odniesieniu do zbieranych
przez niego bajek (Aus dem Nachlass von Adolf Schullel'us.
Ein Beitrag
zur siebenbiirgischen
Miil'chenforschung).
Wymieniony
badacz znany
jest w literaturze
jalco autor słownika (A. Schullerus,
Siebenbiirgisch-siichsisches
Worterbuch).
Poza nim zajmował
się zbieraniem
bajek trzech narodowości:
węgierskich,
saksońskich
i rumuńskich,
wchodzących
w skład dawnej
monarchii
austro-węgierskiej.
Część ich opublikował już w okresie międzywojennym
(A. Schullerus, Siebenbiirgische
Miirchen).
Ciekawszy
od nich jest kolejny komunikat
Fe-

�Recenzje,

liksa Karlingera,

Ober

przegLqdy

das Sammeln

wydawnictw

von

253

i czasopism

Volkscrziihlungen

in KlOstern

der Roma-

Zapoznaje on bowiem czytelnika z warsztatem
pracy naukowca. Podaje bardzo interesujące
sposoby docierania
badaczy do najbardziej opornych klasztorów oraz nagrywania
tam wywiadów. W konkluzji Karlinger dochodzi do wniosku, iż w tych instytucjach
można zdobyć sporo oryginalnych i nieznanych dotąd szerszemu ogółowi różnych opowiadań.
Artykuł Leopolda Schmidta
dotyczy obchodów i praktyk
zwyczajowych
związanych z dniem św. Szczepana (Burgenliindisches
Brauchtum
am Stefanitag.
Aus
der Arbcit
am Atlas
der Burgenliindischen
Volkskunde).
Schmidt wyróżnił
dla
tego terenu istnienie
kilku zwyczajów:
tzw. "Stefanireiten"
wyprowadzenie
wczesnym rankiem koni z zagrody, by w nadchodzącym
roku były zdrowe, dalej
tzw. "Steffelaushangen"
wywieszania
kukły Stefana
(Szczepana)
w przebraniu kobiecym jako oznaki zaczynającego
się karnawału.
Ponadto w niektórych
okolicach "ugadzano"
sobie parobków - podobnie jak u nas: "na św. Szczepan
każdy sobie pan" - oraz święcono jabłka. Do zwyczajów karnawałowych
wraca
ponownie L. Schmidt w drugim zeszycie z 1969 r. (Bauernfasching
im BurgenIand).
Aus der Arbeit
am Atlas der burgenliindischen
Volkskunde)
opisując przebieg
pochodów przebierańców
oraz zakopywanie
lub palenie
"karnawału"
w środę
popielcową·
Pierwszy zeszyt z 1969 r. otwiera praca Hermanna
Steinigera
z modnej w Austrii tzw. "etnografii
odpustowej"
(Wal!fahrtsvolkskunde).
Autor zajął się opisem
zabytków muzealnych oraz wybranych przykładów
z terenu tzw. wotów żelaznych,
albo ofiar żelaznych,
które składali
wierni
na św. Patrycego
albo Leonarda.:
nia.

Ein

fragmentarischer

\Eisenop!er

Bericht.

aus niederosten'eichischen

Gnadenstdtten.

Ein

Beitmg

zur

Wal!fahrts-

Swoim wystąpieniem
uzupełnia
Steiniger
wcześniejszą
pracę R. Krissa
(Eisenopfer.
Munchen 1957). Owe żełazne ofiary wykonywane
przez miejscowych
kowali, a wyobr.ażające
najczęściej
domowe zwierzęta, składano tym świętym za
opiekę nad ich żywym inwentarzem.
Drugi artykuł profesora
etnologii z Heidel-.
bergu, Wilhelma E. Muhłmanoo,
dotyczy kultu greckich łekarzy z V w. - Kosmy
i Damiana (27 IX) (Kosmas und Damian in Sizilien). Autor opisuje utrzymujący
się po dziś dzień kult tych świętych, w tym przebieg odpustu trwającego
od 3 do
5 dni oraz tzw. "skaczącą procesję" z figurami Kosmy i Damiana. Z kolei Louis
Carlen (Der IIirteneid)
opisuje zwyczaj składania
przysięgi przez pasterzy z niemieckiego obszaru językowego przy podejmowaniu
pracy, względnie podczas przesłuchania podejrzanego.
W &lt;Jstatnim wystąpieniu
Margit Grohsl mówi o skarbonkach wyobr,ażających
mitycznego ptaka (Vom mythischen
Vogel zur Sparbiichse)
znajdujących się w muzeum Kasy Oszczędności w Wiedniu. Ow motyw symbolizuje
względnie zapewnia stałe powiększanie
dobrobytu.
Wspomniane
muzeum posiada
przykłady
takich skarbonek
z Portugalii,
Hiszpanii, Francji,
Włoch, Jugosławii,
Austrii, Niemiec, Węgier i Słowacji.
W drugim zeszycie na wyróżnienie
zasługują
dwa artykuły
z tzw. etnografii
historycznej, traktujące
o ludowych przedstawieniach
pasyjnych. Ich autorzy oparli
swoje rozważania
na XVII i XVIII-wiecznych
źródłach
archiwalnych.
Otto G.
Schindler mówi o Barockes Volksschauspiel
in Perchtoldsdorf.
Fragmente
eines
spatbarocken
Passionsspieles
aus dem niederosterreichischen
Markt.
W świetle
odnalezionego
w archiwum
tzw. "porządku
przedstawienia"
&lt;Jraz innych luźnych
żródeł Schindler odtworzył sposób przygotowywania
i samego przedstawiania
żywych obrazów męki pańskiej. Przedstawienia
dawano od pierwszej niedzieli postu
aż do wielkiego czwartku
włącznie. Cieszyły się one dużym powodzeniem,
tak
że aktorzy dawali nawet w niektóre
dnie dodatkowe
przedstawienia
zamknięte
kunde).

�254

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

(np. dla cesarzowej
czy książąt). Norbert
ROlzI mówi natomiast
o urządzanych
w Tyrolu, przez członków bractwa
różańcowego
w St. Johann, przedstawieniach
pasyjnych
oraz procesjach
figuralnych
w wielki piątek
(Das Jahrhundert
der
Passionsspiele
und Karfl'eitagsprozessionen
in St. Johann). Ich rekonstrukcji
dokonał on w oparciu
o rachunki
bractwa,
z których
wynikały
różne wydatki
na
organizację tych imprez,
W ostatnim podwójnym
zeszycie Richard Pittoni relacjonuje
wyniki z przeprowadzonych wykopalisk
XVIII w. karczmy (Tiroler
Gasthaus Archiiologie.
Grabungsergebnisse
aus Jochberg
bei Kitzbiihel),
a Alfred Hock zasięg korzystania
z usług sezonowych
"kwaszarzy
kapusty"
(Montafoner
Krautschneider
in Hessen.
Bemerkungen

und

Notizen

in

einem

Obernachtungsbuch

in

den Jahren

um

1840).

Na podstawie zachowanych
zapisów w księdze noclegowej wiejskiej karczmy autor
pokusił się o odtworzenie
zasięgu korzystania
z usług wspomnianych
krajaczy
i ubijaczy
kapusty,
którzy w czasie 10 tygodni
trwającego
sezonu objeżdżali
określone tereny świadcząc usługi dla ludności w zakresie krojenia i zakwaszania
do beczek kapusty.
W sumie bardzo urozmaicone
przyczynki
ludoznawcze
świadczące o aktualnych
zainteresowaniach
niektórych etnografów austriackich.
Walerian

Schweizerisches

Archiv

fur

Volkskunde.

T. 64, z. 112

Sobisiak

t. 65, z. 1/2, Basel

1968

i 1969.

Pierwszy podwójny zeszyt z 1968 r. zawiera na początku dalsze artykuły o maskach z terenu Czechosłowacji:
Richarda
Jefflbka, Masken und Maskenbrauchtum
in den tschechischen
Liindern
oraz Emilii Horvathovej,
Maskenbrauchtum
in der
Slovakei.
Zamykają
one - według założeń R. Wildhabera
- przegląd tej problematyki z terenu wschodniej
i południowowschodniej
Europy. Ponadto wypełniają
istniejącą
lukę w pracy wspomnianego
już L. Schmidta, Masken in MitteleuTopa,
w której o maskaradach
z terenu Czechosłowacji
w ogóle się nie mówi.
Wymienione artykuły dają w sumie pobieżny przegląd używanych masek i związanych z nimi zwyczajów
naszego południowego
sąsiada.
Wskazują
przy tym,
co szczególnie
interesuje
polskiego
czytelnika,
na wzajemne
powiązania
z tego
samego rodzaju zwyczajami
z terenu południowej
Polski (np. korowody z turoniem). W układzie treści obie prace znacznie różnią się między sobą. Pierwsza,
obszerniejsza,
zawiera zwarty zarys problematyki
masek i maskarad
z czeskich
regionów.
Druga
jest raczej
przyczynkiem
uzupełniającym
pierwszą,
dającym
dość nieuporządkowany
obraz korowodów maskowych Słowacji. Pod pojęcie masek
podciąga Jerabek:
1) maski sensu stricto, 2) ucharakteryzowanych
przebierańców
uosabiających
różne postacie i 3) figurki wyobrażające
ludzi i zwierzęta noszone
w korowodach
maskaradowych.
Natomiast
ich występowanie
szereguje
według
specjalnego
podziału na tzw. "okresy zwyczajowe"
nie stosowane raczej w naszej
literaturze
etnograficznej.
Wzorując się na pracy A. Vaclavika, VYTocni obycaje ...
(1959), Jerabek
wyróżnia
maskarady
okresu "przed nowym rokiem" (na Cecylię,
Barbarę,
Mikołaja, Łucję, Boże Narodzenie
aż do Grzegorza - 12 III włącznie).

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

255

Szczególnie interesujące,
nie znane u nas, są korowody
na Barbarę
połączone
z obdarowywaniem
dzieci podarunkami;
na Mikołaja - przemarsze
przebierańców
za biskupów, huzarów i niedźwiedzia
i wreszcie na Łucję, gdzie występują
omączone i przybrane
w białe szaty "Łucje" - kilka dziewcząt lub kobiet, wymiatające z domów złe duchy. W drugim ·okresie "wiosenno-noworocznym"
znajdujemy
przebierańców
w zwyczajach
wielkanocnych
przy okazji
obchodów
majowego
drzewka oraz zielonoświątkowe
np. "chwytanie
króla". W następnym
"ponoworocznym" mamy "maskowanie"
przy źniwach. Ponadto
autor uwzględnia
występowanie przebierańców
w zwyczajach
rodzinnych,
szczególnie
weselnych.
Tymczasem E. Horvathova
przeszła w swych rozważ.aniach od razu do przedstawienia
poszczególnych
zwyczajów związanych
z charakteryzacją
lub maskami,
jak chodzenie z niedźwiedziem
lub tzw. "kurzą
babą" na Sylwestra,
a w karnawale
korowody "kobylarzy" czy slomianego dziada "slamenika",
i "bachuda" i "sitavika".
W przedstawionych
opisach Horv8.thovej zawodzi często chronologia.
W kolejnym
artykule
Hans Trtimpy
stara się odpowiedzieć
na pytanie,
czy
ludzie z okolicy Saane (na wschód od Lozanny) jeździli już w XVIII wieku na
nartach
(Fuhren
die Leute von Saanen schon um 18. Jahrhundert
Ski? Untersuchung zu C. V. von Bonstettens
Schrift
ilber
das Saanenland).
Podstawę
do
zastanowienia
stanowiło dla autora jedno ze zdań listu Bonstettensa
z II połowy
XVIII wieku, które następnie
przeanalizował
w kontekście
obszernej
literatury.
W konkluzji zajął niezdecydowane
stanowisko:
jeżeli istniało, mogło być to zjawisko reliktowe
dawnych
kultur, bo właściwy
rozwój narciarstwa
przypada
na
tym terenie dopiero na koniec XIX wieku.
Walter Heim zastanawia
się nad przemianami
w katolickiej
ludowej pobożności
w Szwajcarii
(Klimawechsel
in der katholischen
Volksfrommigkeit
der Schweiz)
dokonywającymi
się po soborze w związku ze wzrostem roli laikatu w kościele.
I wreszcie
ostatnią
jest praca
Dragoslava
Antonijevića,
"Premlaz"
Ein
Ritual bei Viezuchten
auf dem Balkan;
dotyczy ona praktykowanego
dotąd zwyczaju związanego
z pierwszym
wypasem
owiec (połowa maja), który utrzymał
się mimo dokonujących
się przemian społeczno-gospodarczych
w niektórych
okolicach Serbii. "PremIaz"
zabieg magiczny
praktykuje
się w pasterstwie
wysokogórskim
w pierwszym
dniu wspólnego wypędzania
owiec na letni wypas.
Ma on zapewnić powodzenie
w hodowli. Cały rytuał, przeprowadzany
w każdej
zagrodzie, składa się z kilkunastu
elementów:
m.in. palenia ognia, przystrajania
owiec, ich rytualnego
opisywania,
dokonania
miary jednorocznego
udoju całego
stada (stąd nazwa zwyczaju), łączenia stad, tańca ze śpiewem oraz wspólnej uczty.
Niektóre
elementy
wspomnianych
praktyk
stosowano
również przy wypędzaniu
owiec na hale w naszym pasterstwie
wysokogórskim
jak i nizinnym.
W zeszytach
z 1969 roku znajdujemy
ciekawe
wystąpienia
w zakresie
tzw.
etnografii miasta, a w szczególności dotyczące jednego z problemów - zapustów.
Są one wynikiem
podjętych
wcześniej
badań oraz opracowanych
później referatów wygłoszonych na specjalnej
sesji w Bazylei w dniach 28-29 X 1967. Etnografów szwajcarskich
i niemieckich
pasjonował
już od dawna wlaśnie zwyczaj
zapustów, bardzo uroczyście obchodzony przez ostatnie trzy dni karnawału.
Uwagę
badaczy przykuwał
wprost wyjątkowy,
i nie spotykany,
jak mi się wydaje, gdzie
indziej sposób ich urządzania
przez specjalnie
zorganizowane,
głównie do tego
celu, zespoły czy grupy (w jęz. niem. nazywane
Cliquen)
działające
na zasadzie
stowarzyszeń czy dawniejszych
bractw. W Bazylei istnieje obecnie około 20 takich
.,Cliquen". Kilka z nich zachowało ciągłość organizacyjną
od lat osiemdziesiątych
ubiegłego wieku. Poza podstawową
działalnością
urządzają
one okresowe zebrania,

i

�256

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

cozne formy spędzania wolnego czasu oraz uczestniczą
w zwyczajach
rodzinnych
swoich członków. W recenzowanym
zeszycie opublikowano
tylko ;; referaty. A oto
bliższe szczególy. Hans Durst przeanalizował,
w oparciu o wyniki materialów
ankietowych
uzyskanych
od wszystkich
"Cliquen",
sprawę zróżnicowania
poszczególnych grup zespołów uczestniczących
w obchodach
zapustowych
w pracy
pt. Das Cfiqllenwesen
und die Basler Fastnacht.
Wykazał różnorodność w podejściu
do tej imprezy przez dane zespoły, zrekonstruował
także przebieg tych imprez
oraz ich repertuar.
W ostatnich latach w ciągu trzydniowych
zapustów przesuwa
się przez miasta ponad 100 korowodów pieszych lub na traktorach
z przyczepami,
w których uczestniczy
do 5000 przebierańców
(na 280 000 mieszkańców).
Zespoly
improwizują
na przyczepach
różne widowiska.
Maszerujące
korowody
skandują
przy akompaniamencie
muzyki naj różniejsze zwroty "intrygujące"
w sposób nieraz
niewybredny,
ale wesoły, przyglądających
się gapiów. Rozdają
ulotki o treści
satyrycznej
czy frywolnej, noszą lub rozwieszają, szczególnie na latarniach, plakaty,
czy wreszcie obrzucają
tłum konfetti, owocami, cukierkami,
ale także i różnymi
resztkami.
Durst oddał dość wiernie całą specyfikę
istniejącego
zwyczaju postulując jego dalsze pielęgnowanie.
Pracę tę czyta się z dużym zainteresowaniem.
Dwa następne artykuły, uzupełniające
niejako pierwszy, rzucają ciekawe światło
na stanowisko
kościołów katolickiego
i protestanckiego
do tych obchodów. Theo
Gantner (Katholiken
und die Basler Fastnacht)
doszukuje się, na podstawie źródeł
historycznych,
genezy uczestnictwa
katolików
w zwyczajach
zapustowych
i późniejszego ich udziału oraz wpływu tamtejszej
parafii. Natomiast
Peter Weidkuhn

w

Ideologiekritisches

zum

Streit

zwischen

Fastnacht

und

Protestantismus

in Basel

przedstawił
stosunek kościoła ewangelickiego
do tych obchodów. Obydwa kościoły
zajmowały
negatywne
stanowisko
do tych imprez. Uważano bowiem, że demoralizują one ludność miasta przez "nieprzyzwoite"
ubiory przebiemńców,
niewybredne, a czasem wręcz wulgarne
"pyskówki"
i epitety. Wpływ protestantyzmu
był
w niektórych
okresach
historycznych
tak wielki, iż doprowadził
do wymuszania
na władcach
miejskich
wydawania
zakazów urządzania
zapustów. Przelamywanie
niechęci do tego zwyczaju trwało dość długo. Mankamentem
tych artykułów
jest
zbytnia drobiazgowość w przedstawianiu
poszczególnych faktów.
Interesujące
założenia teoretyczne
w odniesieniu
do problemu
literatu ry ludowej znajdujemy
w kolejnym wystąpieniu
Maxa Luthiego, Das Bird des Menschen
in der Volksliteratur.
Jest to nieco skrócony
wykład inaugurujący
(23 XI 1968)
działalność
katedry
literatury
ludowej
na wydziale
filozoficznym
uniwersytetu
w Zurychu.
Autor stwierdza
m.in., iż pod pojęcie literatury
ludowej podciąga
"te gatunki literatury,
nad których formowaniem
i kształtowaniem
istotny wpływ
miał lud 1 i które przez niego są noszone". Do gatunków tych zalicza: opowiadania,
legendy, bajki, facecje, humor, anegdoty i osobiste wspomnienia
nad powiedzonkami, przysłowiami
i zagadkami
oraz pieśni i widowiska
ludowe. Jest to jednak
wyłącznie słowna, mówiona poezja (chociaż nie zawsze wierszowana).
Wyjątkowo
do literatury
ludowej zalicza pisane zwroty, np. napisy na domach oraz na wyrobach ludowych takich jak: skrzynie, szkło i pieczywo. W tym ostatnim stwierdze-

1 w pojęciu Liithiego "wszyscy jesteśmy CZęSClą ludu". Nn innym znów miejscu
stwierdza, "iż przez czlonków ludu rozumie samowolnych twórców i poetów nie tylko jako
vulgus
in populo
ale również vulgus in ind!v!duo".
To ostatnie określenie przeją! LUthi
za innym folklorystą
szwajcarskim,
R. Weisem (Volkskunde
der Schweiz,
1946, s. 11). Stąd
też elementy literatury
ludowej znnjdujemy
nie tylko w "mowie chlopa, dziewek i parobków,
rzemieślnika
a również
w każdym z nas".

�Recenzje,

przeglądy

wydaumi&lt;:tw

257

czasopism

niu Luthi roznl się nieco od ustaleń przyjętych
w naszej literaturze
etnograficznej.
W następnej części swego referatu dał autor odbicie obrazu człowieka w poszczególnych gatunkach
literackich.
Wystąpienie
Ltithiego
wzbudzi
na pewno żywe
zainteresowanie
naszych folklorystów.
Zeszyty Archiwum
uzupełnia,
jak zwykle, bardzo obfity dział recenzji
omówień, aktualnie wydanych publikacji europejskich.
Walerian

Jahrbuch

des Museums

fur

Volkerkunde

-Verlag, Berlin Ul67, !&gt;!&gt;. 266, tabl. XLVIII,

zu

Leipzig.

Band

Sobisiak

XXIV,

Akademie-

ryc.

Spośród 10 rozpraw omawianego rocznika aż 9 dotyczy etnografii wzgl. etnologii,
przy czym 2 Nowej Gwinei, 1 Mongolii, 2 Ameryki, 1 Afryki, 1 Indii, 1 Węgier
oraz 1 broni ludów Oceanii.
Georg Holtker w rozprawie Mutter-Kind-Motiv
und verwandte
VorsteHungen
in
der Holzplastik Neuguineas zajmuje się rzadkim motywem "matka-dziecko"
w plastyce nowogwinejskiej
i dochodzi do wniosku, że motyw "matka-dziecko"
w ogóle
bardzo często jest problematyczny,
gdyż może również oznaczać motyw "kobietadziecko", a samo dziecko, często tylko mniejszą figurkę. Holtker wyodrębnia
pięć
zasadniczych motywów: 1) ciężarne i rodzące matki; 2) karmiące matki; 3) opiekuńcze matki; 4) wątpliwe motywy "matka-dziecko"
oraz 5) spokrewnione
przedstawienia. Badacz reprezentuje
pogląd, że nowogwinejskie
drewniane rzeźby antropomorficzne o omawianym motywie były figurami magicznymi, związanymi z ideą
płodności.
Hans Damm, dyrektor
muzeum lipskiego, omawia
z inspiracji
G. Holtkera l,
Ethnographica
aus dem Gebiet der Hansabucht
(Nordost
Neuguinea)
zbiory muzeum lipskiego z północnowschodniej
części Nowej Gwinei. Analizując
typy ornamentowych drcwianych
mis, ornamenty
na drewnianych
bębnach, figury antropomorficzne, broń (oszczepy, luki, tarcze), maski i inne obiekty Damm wnioskuje,
iż wskutek interwencji
zbrojnej ze wschodu i zachodu w ciągu ostatniego stulecia
nastąpiła fuzja dóbr kulturowych
szczepów pomiędzy ujściami rzek Sepik i Nomumbo.
Wynikiem badań terenowych jest przyczynek Eriki Taube pt. Einige mongolische
Unterhaltungsspiele.
Przedmiotem
badań było kilka typów gier w kostki, uprawianych po dzień dzisiejszy zarówno przez dzieci jak i dorosłych. W grach i zabawach mongolskich, jak zresztą i innych ludów, odbicie znajdują stare zwyczaje
i obyczaje i choćby z tego względu zasługują
na nie mniejszą
uwagę niż inne
działy kultury. Użycie prymitywnych
kostek (z przegubów tylnych kończyn owiec)
i nazwy ich czterech boków ściśle związane są z głównym zajęciem mongolskim hodowlą. Kilka gier powstało zresztą w oparciu o zawody konne, jedną z głównych rozrywek ludu mongolskiego.
Znany w literaturze
etnograficznej,
historycznej
i ikonograficznej
problem inkarnacji
Dalej-Lamów
porusza
Kristina
Lange
w pracy
Manifestationen
des
Avalokiteśvara

und

1 Zob. omówienie
17 -

Lud,

10m LIV

ihre

Inkarnation

artykułu

in

G. HoJtkera,

den
.,Lud",

Oberhiiuptern
tom

53,

s. 395.

der

"Gelben

Kirche".

�258

Recenzje,

Werner

Hartwig

przeg!qdy

w rozprawie

Zum

wydawnictw

Problem

i czasopism

der

"feudal

position"

des Akekao

na podstawie wnikliwej analizy do
wniosku, że J. H. Hutton i H. C. Barnes mylnie wywodzili system "manor" (lenny)
u Semangów z "systemu kolonizacyjnego"
i powiązali go z średniowiecznym
systemem feudalnym
Anglii, zamiast badać historyczne przyczyny tego zjawiska, które
tkwiły w naturalnym
rozwoju wspólnot wiejskich.
Przełom XIX i XX w. nie
przyniósł
Semangom
zasadniczych
przemian
gospodarczych
ani też społecznych,
a wzrost produkcji rolnej osiągnąć mogli tylko i wyłącznie w drodze powiększenia
obszarów uprawnych.
To pociągało za sobą powstawanie
nowych wspólnot wiejskich i powoływanie
nowych feudałów, tzw. Akekao i Awon (to jest przewodniczących ceremonii),
na rzecz których
wspólnota
wiejska
dobrowolnie
składała
świadczenia
w postaci produktów
rolnych, rodzaju
wynagrodzenia
za pełnione
funkcje.
Thea Buttner przedstawia w rozprawie pt. Die autochthone BeviJlkerung Adanauas
im XIX Jhd., Formen ihrer Unterdrilckung
durch die Fulbe-Aristokratie
typowe
formy zależności podbitej ludności autochtonicznej
od arystokracji
Fulbe. Autorka
dochodzi do wniosków, że 1) nielicznym tylko szczepom, wskutek ucieczki w tereny
górskie, udało się zachować w ciągu XIX w. niezależność od Fulbe; 2) typową
formą wyzysku były świadczenia
w postaci produktów
rolnych, dary, usługi oraz
dostawa niewolników.
Podbitych
nadto używano jako wojsk pomocniczych
dla
jazdy Fulbe. W licznych wypadkach
autochtoniczna
arystokracja
wskutek przyjęcia islamu zajmowała
poważne stanowiska
w arystokracji
Fulbe; 3) całkowicie
zatraciły swoje samorządy i ekonomiczną niezależność wsi, leżące w bezpośrednim
sąsiedztwie
Fulbe i odstawiani
niewolnicy.
Zdaniem
Buttner
istnieje z jednej
strony silnie rozwinięta hierarchia
urzędnicza i bogata arystokracja,
której przeciwstawieniem
jest wyzyskiwany
i zniewolniony
lud adanauski. Charakterystyczny
dla Adanau jest całkowity
brak stanów "średnich"
rolników, rzemieślników
i kupców. Zamieszkali
w Adanau
rzemieślnicy
i kupcy nie wywodzą się ani
ze zdobywców Fulbe, ani też z podbitej ludności autochtonicznej.
Są to imigranci
pochodzenia Hausa lub Kanuri.
Lothar
Drager
odtwarza
na podstawie
materiałów
archiw.alnych
(fotografie,
rysunki) w artykule pt. Die Ausriistung
der Kriegsanfiihrer
bei den Ogalala-Dakota
wyposażenie wojenne przywódcy indiańskiego i daje jednocześnie wgląd w kulturę
materialną,
w sposoby prowadzenia
wojen, przedstawienia
religijne,
symbolikę
i w .społeczną organizację
Indian Ogaiala i innych grup Indian Dakota.
Edyta Hoffmann publikuje część II rozprawy, poświęconej tzw. zbiorowi Ohnefalsch-Richter,
który obejmuje
cypryjskie
rzeźby z piaskowca,
znajdujące
się
w zbiorach lipskich 2.
Problematyce
ekspozycji muzealnych
poświęcony jest artykuł Ernsta Germera
(chief)

bei

Museologische
Siidseevolker"

den

Sema

Naga

(Indie n) dochodzi

Betrachtungen
am Beispiel
der
in Greiz, Leipzig und Potsdam.

SonderaussteHungen

"Waffen

der

Węgierską
ekspozycję
Ungarische
Volksbriiuche
im Jahreslauf,
wystawioną
w muzeum lipskim, omawia Ralf Wendt.
Ostatnie dwa sprawozdania
mają za zadanie, jak stwierdza prof. Damm, "udostępnienie szerszemu kręgowi czytelników ..., w formie referującej,
wystaw specjalnych i stałych"
i w pełni je spełniają
stanowiąc
zarazem cenne uzupełnienie
pozostałych materiałów.
Konrad
2 Część I rozprawy opublikowano w "Jahrbuch
des Museums
zig", t. XXIII, s. 113-129. Zob. też "Lud", t. 53, s. 397.

Wypych

fUr Vo!kerkunde

ZlI Leip-

�Recenzje,

Jahrbuch

-Verlag-Berlin

przegLqdy

wydawnictw

259

i czasopism

des Museums
fur VćHkerkunde
zu Leipzig.
196B, ss. 270, tab!. XXIV, ryciny i mapy.

Band

XXV,

Akademle-

Kolejny, dwudziestypiąty
rocznik muzeum lipskiego znamionuje
i tym razem
bogactwo tematyczne
i regionalne rozprawo
charakterze
etnograficznym,
archeologicznym
i etnobotanicznym,
mających
nie małe
znaczenie
dla fachowców,
a wzbogacających
wiedzę o kulturze i sposobie bytu ludów.
Znany z łam rocznika muzealnego Georg Holtker tym razem zajmuje się skarifikacją. Opierając
się, w przeważającej
mierze, o własny materiał
.archiwalny,
autor omawia w artykule pt. JHtere BHddokumente
zur Narbentatauierung
in Neuguinea pojęcie nazewnictwa
i zasięg tatuażu. Rozróżnia on 3 typy tatuażu:
1) tatuaż, polegający na nakłuwaniu
skóry i wprowadzaniu
barwnika;
2) skarifikację,
powstającą
w wyniku celowych oparzeń;
3) skarifikację,
powstającą
w wyniku
nacięć skóry. Przedmiotem
studium są ostatnie dwa typy. Autor koncentruje
uwagę
na sposobach wykonywania
ran ozdobnych, używanych
w tym celu narzędziach,
celach i motywach skarifikacji
i omawia jej znaczenie dla porównawczych
badań
etnologicznych
oraz zasięg tego typu zdobnictwa
w Nowej Gwinei. Studium ilustrowane jest unikalnym materiałem fotograficznym.
Hans Damm przedstawia
w rozprawie pt. Alte Holzgefiisse von den Hawaii-Inseln wyniki badań nad kolekcją
10 drewnianych
mis, ustala ich hawajską
proweniencję, podaje sposoby wyrabiania
ich i określa funkcję naczyń.
Problemom etnobotanicznym
w ostatnich Iatach uwagę poświęca Barbara Treide 1.
Tym razem w pracy pL bkologische
Klassifizierung
von Pflanzen
durch schoschonischsprachige
Bevolkerung
im westHchen Nordamerika
autorka omawia: 1) tworzenie etnonimów
z punktu
widzenia
ekologicznego;
2) nazewnictwo
osad według
charakterystycznych
zjawisk najbliższego otoczenia; 3) klasyfikację
roślin z punktu
widzenia ekologicznego.
Na podstawie
dogłębnej
analizy B. Treide dochodzi do
wniosku, iż indiańska ludność zachodniej Ameryki Północnej posiadała umiejętność
rozpoznawania
roślin. Właściwości odżywcze, lecznicze i surowcowe roślin zapewniły
ludom zbierackim
minimum
egzystencji
i z tego powodu przywiązywano
wielką
wagę do zgłębienia wiedzy o świecie roślinnym. Nazewnictwo
roślin pozwala, zdaniem autorki, wnioskować o funkcji roślin, ich ewentualnym
mitycznym znaczeniu,
świadczy równieri: o tym, do kt6rych właściwości
danej rośliny przywiązywano
największe znaczenie.
Literatura
podróżnicza
odgrywa
dla etnografii
niepoślednią
rolę, wzrastającą
w dodatku wtedy, kiedy przekazuje
nam niezmącony jeszcze obraz kultury. Lothar
Stein z tego powodu sięgnął do pierwszego
opisu Beduinów
w literaturze
niemieckiej, pochodzącego z drugiej połowy XVI wieku, a spisanego przez Leonharta
Rauwolfa, lekarza i podróżnika. W artykule Die iilteste Beschreibung
der Beduinen
in der deutschsprachigell
Literatur
L. Stein przedstawia
uporządkowane
dane
o 1) sposobie bytu Beduinów w Syrii, 2) uwagi o hodowli, 3) obejścia gospodarcze,
4) dane o ubiorze, ozdobach, bron'! itp. Trzeźwa ocena i rzeczowy opis Rauwolfa,
zdaniem L. Steina, pamiętnikom
jego zapewniają
nawet we współczesnej
litera1 Zob. Barbada Treide, WiLdpfLanzen in der Erniihrung
der GrundbevoLkerung
MeLaBerlin 1967, s. 267. W pracy tej autorka bada, na podstawie materiałów etnograficznych z Melanezji, konieczność i możliwość włączenia dziko rosnących roślin jadalnych
do pożywienia tradycyjnego,
opartego o uprawę pól w tropikach. Rośliny te służą przede
wszystkim w okresach przejściowych, na przednówku, jako pokarmy interwencyjne,
a służą także jako uzupełniające bogate w skrobię pokarmy tradycyjne witaminami, tłuszczami
i białkiem.
nesiens.

�260

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

turze etnograficznej
bardzo wysoką rangę. Zapisy jego potwierdzają
prawdziwość
tezy o jedności kontynuacji
kultury beduińskiej,
jak to wynika ze współczesnych
badań. Rauwolf, co należy tu dodać, jest pierwszym
autorem w literaturze
niemieckiej, używającym terminu "Beduini".
Polityczno-społeczna
rewolucja, rozpoczęta w 1921 1'. oraz techniczna rewolucja,
po drugiej
wojnie światowej,
w Mongolii stały się powodem wyparcia wielu
działów tradycyjnej
kultury ludowej przez cywilizację. Ograniczenie
roli kościoła
lamańskiego,
jako społecznej
instytucji
oraz rozpad instytucji
~zamanów, wpłynęły na zanik obrzędowości, której pierwotne formy z trudem dziś nawet mongolscy
uczeni starają
się odtworzyć.
Z zadowoleniem
więc przyjąć
należy przyczynek
C. R. Bawdena z Londynu, Einiges zu den Ethnographica
der Chalcha und Burjaten im Museum fU'r Volkerkunde
Leipzig. Autor, w oparciu o literaturę,
wyjaśnia
funkcję obrzędową 11 modeli narzędzi, wkładanych
do grobów umarłym, jako dary
lub "w celu użycia ich w tamtym świecie".
Przedmiotem
kolejnej rozprawy są wota buddyjskie,
znajdujące
się w kolekcji
muzeum lipskiego. W artykule
Weitere
buddistische
Votivstelen
aus dem alten
China im Besitz des Museums fur Volkerkunde
zu Leipzig Walter Bottger omawia
ich archaiczny styl, inskrypcje, wiek i inne dane.
Omawiany rocznik zamyka praca Dietricha Drosta Topferei in Afrika, Okonomie
und Soziologie. Objętość i zakres pracy nie pozwalają
na krótkie, referujące omówienie. Jej recenzję z tych względów umieszczono oddzielnie.
Konrad

Zeitschrift

Volkskunde.

fur

Halbjahresschrift
1969, z. 1 i 2.

Volkskunde.

T. 65, Stuttgart

der

Deutschen

Wypych

Gesellschaft

fUr

W etnografii
nad zjawiskiem

europejskiej
toczy się już od pewnego czasu ożywiona dyskusja
folkloru stosowanego,
zwanego umownie folkloryzmem
(po niem.
Folklorismus,
po ang. fakelore).
Szczególne ożywienie wywołuje ono w literaturze
zachodnioniemieckiej
l. Ostatni
rocznik omawianego
czasopisma zawiera w pierwszym zeszycie interesujące
wypowiedzi niektórych
etnografów
europejskich
na ten
temat. Inicjatywa
ich napisania
wyszła od współredaktora
tegoż czasopisma, Hermanna Bausingera,
który zwrócił się w tej sprawie do 15 wybranych
przez siebie
f.achowców. Podstawą
ich wypowiedzi
miała być sporządzona
przez Bausingera
ID-punktowa
ankieta.
Nadesłane,
nieliczne zresztą, wypowiedzi
nie upoważniają
na razie do wysuwania
wniosków natury ogólnej. Dlatego artykuł wstępny inicjatora dyskusji pt. Folklorismus
in Europa, który miał 'Nedług z·amierzeń jego autora
podsumować
całość, zaledwie sygnalizuje
problem, podkreśla
także celowość wymiany poglądów między nauką zachodnią
a marksistowską.
Mówi także o niektórych
aspektach
folkloryzmu,
np. politycznych.
Autorowi
chodzi o uzyskanie
1 Zapoczątkowało
"Zeitschrift

Hansa Mosera artykułem
Yom Folklorismus
In 1tnserer
(1962) i następnym
Der Folklorismus
aIs Forsclwngsder Volkskunde
zamieszczonym
w: ..Hessiscbe Blatter fur Volkskuncle" (1~64). Wypowiadali się na ten temat także H. Hunsinger, czy G. Heilfurth. Por .. ,Populus Revisus"
(Volksleben), R. 14, Tubingen 1966.

Zeit
w:
problem

ją wystąpienie
fur Volskunde"

�Ilcccncje,

przeg!({&lt;1y

wydawnict.w

i czasopism

261

danych na temat rozwoju historycznego
folkloryzmu
w danym kraju, w szczególności zaś o ustalenie poszczególnych elementów folkloryzmu
oraz ich roli w życiu
codziennym
danego społeczeństwa,
np. we wtórnym
przyjmowaniu
się i przy
określonych okazjach: strojów ludowych, zwyczajów, różnych zespołów tanecznych
i śpiewaczych,
widowisk
i festiwali
folklorystycznych
oraz komercjalizacji
folkloru (w reklamie, przemyśle płytowym, wyrobach sztuki ludowej). Autora ankiety
interesuje
ponadto pytanie, kto jest nosicielem tego zjawislm, jaką rolę S'pełnia
w tym państwo, urzędy, czy cieszy się ono poparciem
partii politycznych,
dalej,
jaką rolę spełnia w jego rozwoju nauka i instytucje
badawcze oraz czy istnieją
kontakty
między nimi a nosicielami
folkloryzmu.
Następnie
jaką rolę w jego
rozwijaniu
się spełnia
turystyka
(wabienie
turystów
festiwalami,
widowiskami
czy wyrobami sztuki ludowej) i wreszcie w czym się przejawia
folkloryzm:
polityczny (np. jako wyraz narodowej
jedności lub umacniania
się mniejszości narodowych), regionalny oraz określonych grup społecznych lub zawodowych.
We wspomnianym
zes2ycie zamieszczono wypowiedzi w dziale pl. Folklorismus
in: Folkloryzm
w: Polsce - J. Burszty; na Węgrzech - T. Domator; w Jugosławii - D. Antonijević;
w Szwajcarii - H. Trumpy; w Portugalii - J. Dias; oraz
o nieco odmiennym charakterze
pt. Fakelore - R. M. Dorson dotyczący stosunków
amerykańsko-angielskich.
Czytelnika z pewnością zainteresuje
szczególnie samo pojęcie folkloryzmu.
Otóż
pierwszy zdefiniował je w niemieckiej
literaturze
Hans Moser jako "pośrednictwo
i reprezentowanie
kultury ludowej z drugiej ręki". J. Burszta uważa folkloryzm
\V prostej
linii jako pochodną folkloru, jako folklor stosowany, polegl3jący na odtwarzaniu
w szczególnych
sytuacjach
bieżącego
życia określonego
środowiska,
w którym wyrósł (np. z dziedziny
literatury,
muzyki, tańca, obrzędów,
stroju
i sztuki). T. DomatOr twierdzi natomiast,
iż są to "niektóre
elementy
chłopskiej
kultury wyrwane
ze swego środowiska
i przedstawione
jako cechy narodowe".
D. Antonijević
uważa znów folkloryzm
jako "wykorzystanie
folkloru
dla celów
komercjalnych
i turystycznych".
A np. J. Dias jako zwyczajny folklor, ale w szerszym ujęciu łącznie z muzyką, tańcem, strojami i artystycznym
rzemiosłem. Z tych
kilku przykładów
wynika, iż niektóre z definicji są do siebie zbliżone i to tam,
gdzie chodzi o folkloryzm jako folklor stosowany.
Obok tych mamy zgola inne
spojrzenie na ten temat.
Początków folkloryzmu
doszukuje się w końcu XVIII względnie przełomu tegoż
i XIX w., chociaż np. w Portugalii i Jugosławii zaczął się pojawiać dopiero o wiek
później, mimo że pewne jego przejawy, ale wyłącznie w twórczości ustnej, datują
się od lat dwudziestych
XIX w. Widoczne one były już w literaturze
romantyzmu
(np. A. Mickiewicz, V. Karadźić, J. Horvath), u nas później w "Młodej Polsce".
W muzyce: F. Chopin, K. Szymanowski,
na Węgrzech B. Bartók, F. Lehar, J. Killman, współczesnej
G. Bacewiczówna.
Szczególne nasilenie
występowania
folkloryzmu jako zjawiska
społeczno-kulturowego
datuje się po II wojnie światowej,
zwłaszcza wraz z rozwojem turystyki. Powstają w tym czasie zespoły pieśni i tańca
("Mazowsze", "Śląsk", "Koło", "Lado", "Tanec") rozsławiając
folklor kraju szeroko
poza jego granicami. Organizuje się festiwale (Opole, Krk, Sarajewo, Split) i specjalne widowiska
(np. winobranie
w Vrsac, Zielonej Górze, wesele w Galicevo
czy "dragacevska
trąba"), nawiązujące
do folkloru ludowego i nastawione
głównie
na turystów.
Niektóre
ze strojów ludowych
uzyskały
charakter
narodowy
(np.
w Portugalii
z okolic Viana de Castelo, u nas krakowski).
Obok nich szeroko
rozpowszechni.a się wyroby sztuki ludowej. Dla podtrzymania
i rozwoju folkloru
istnieją i działają specjalne organizacje. Włącza się również i nauka, czy słusznie?

�262

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Wydaje się, że tak. Chodzi mianowicie
o udzielanie pomocy organizacjom,
fachowej rady nosicielom folkloryzmu
oraz pielęgnow.anie
i podsuwanie
oryginalnych
wzorów ludowego folkloru godnych utrzymania.
Ostatni z artykułów pierwszego zeszytu, Gerharda Lutze, Volkskunde und Ethnologie dotyczy
nadal aktualnego,
zwłaszcza
na niemieckim
obszarze
językowym
i nie rozstrzygniętego
dotąd,
problemu
definicji:
Volkskunde 2, Volkerkunde
i Ethnologie
oraz wzajemnego
ich stosunku.
Interesujące
są zwłaszcza wywody
autora na temat stosunku Volkerkunde
do etnologii. To nie są synonimy!
W drugim
zeszycie rozważania
teoretyczne
znajdujemy
w pracach:
Herberta
Schwedta
z historii pojęcia sztuki ludowej (Zur Geschichte des Problems "Volkskunst")
oraz Hermanna
Bausinger.a
o krytyce
tradycji
(Kritik
der Tradition).
Pierwszy
z nich dokonuje pewnego rodzaju przeglądu
zajmowanych
dotąd w tej
sprawie stanowisk.
Schwedt wspomina, iż ostatnio w literaturze
niemieckiego
obszaru językowego
zabierali głos P. Nedo i R. Wildhaber,
zajmując krańcowo odmienne zdania. W dalszej kolejności swoich rozważań ustosunkowuje
się, chronologicznie rzecz biorąc, do zakresu sztuki ludowej, wskazując
daleko idące w tym
względzie
zróżnicowania
u poszczególnych
autorów.
Niektórzy
z nich zaliczają
do niej, podobnie jak do folkloru, ludowe opowiadania,
pieśni, taniec i teatr. Następnie zajął się stosunkiem
sztuki ludowej, do właściwej sztuki, wykazując również
niejednolitości
stanowisk.
Większość
autorów
uważa, iż sztuka ludowa kopiuje
tylko właściwą sztukę, że nie może w niej być mowy o kryteriach
stylu. W końcu
stwierdza,
że, zdaniem większości
fachowców,
nie powinno się używać terminu
Volkskunst,
ale raczej bardziej zawężonego ujęcia w rodzaju "sztuka regionu" czy
"sztuka określonej grupy".
H. Bausinger
zabrał głos w sprawie aktualnej
sytuacji w ni2mieckiej
Volkskunde
dokonując
krytyki
dotychczasowych
ujęć. Jego wystąpienie
przypomina
w pewnym sensie wcześniejsze
rozważania
J. Burszty na temat kryzysu w etnografii. Bausinger zastrzega się od razu, że w NRF nie może być mowy o kryzysie,
ale raczej o "chorobie".
"Leczeniem"
należałoby objąć przewartościowanie
pokutujących dotąd i przestarzałych
ustaleń, nadając im nową treść. A oto kilka myśli
autora na ten temat. Z historycznego
punktu widzenia Volkskunde
stała się bardzo
schematyczna,
.a jej istotny przedmiot coraz węższy! Nowego zdefiniowania
wymaga
pojęcie Volk - lud. Zmienić należy przedmiot
badań. Powinna nim być kultura
masowa
("Mir schiene es moglich populare
Kultur
aIs Gegenstand
der Volkskunde zu proklamieren",
s. 243).
Uwagi natury teoretycznej
zawiera również wystąpienie
Martina Scharfa, Dokumentation
und Feldjorschung
jako pokłosie z tzw. "Ścisłego Ti.ibińskiego Seminarium" z kwietnia
1009. Autor wyławiał z czytanych referatów
oraz toczącej się
nad nimi dyskusji sprawy związane z dokumentacją
oraz badaniami
terenowymi
dając kilka bardzo ogólnych i dyskusyjnych
refleksji. M.in. stwierdza,
iż w technikach etnograficznych
nie należy stosować żywiołowego
odpytywania,
lecz podporządkowanego
ustalonym
założeniom. Należy stawiać pytania o zdania i postawy
informatora
na dany temat uwzględniając
procesy rozwojowe, zachodzące zmiany,
dyfuzję i adaptację
danych wytworów
kulturowych.
Nadto zwraca uwagę na to,
iż Voikskunde,
jako nauka empiryczna,
powinna w pełni korzystać
z technik badawczych nauk pokrewnych
(statystyki,
socjologii i psychologii).
s. 249)
2 Odnośnie definicji
VoHcskunde
zabrał głos w następnym
zeszycie
(2/1969,
H. Bausinger. Stwierdził on m. in., iż "VoLkskunde
jest bliższa Ku!tursozioLogie,
aniżeli
koncepcjom Kll!turanthropoLogie
czy EthnoLogie;
uiek tórzy obstają przy określeni u: EthnosoZioLogie" .

�Recenzje,

przea!qdy

wydawnictw

263

i czasopism

Komunikat Georga R. Schroubeka
jest przyczynkiem
dotyczącym rozwoju badań
etnograficznych
w Czechach w XIX w. (VoLksforschung
in nationaLen
Spannungsgebiet. Zur Geschichte
der VoLkskunde
des 19. Jahrhunderts
in Bohmen),
a tym
samym i do historii etnologii w Europie. Autor stara się wykazać, w jakim stopniu
zamieszkałe
tam wówczas dwie narodowości:
Czesi i Niemcy zaczęły interesować
się ludoznawstwem,
jak tłumaczyły genezę rozwoju tamtejszej
kultury i jakim poświęcały się badaniom.
Schroubek
patrzy na te zagadnienia
jako Niemiec, uwypuklając wkład jego narodowości w ogólny rozwój etnografii Czech.
Trzy dalsze artykuły
dotyczą szczegółowych
tematów
z kultury
duchowej.
Elfrieda Grabner
zajęła się rysem historycznym
roli korali w medycynie
ludowej
i wierzeniach
(Die Korane
in VoLksmedizin
und VoLksgLaube), Elfriede
Moser-Rath
ludową pobożnością w świetle barokowych
kazań (VoLksfrommigkeit
im SpiegeL der
Barockpredigt),
a Helga Gerndt opowiadaniami
marynarzy
na lądzie i morzu (Seemanssagen
auf See und an Land.
Zur Sagenaufzeichnung
im 19. Jahrhundert).
Wspomniane
artykuły
oparte są na bogatej literaturze
historycznej.
W sumie bardzo interesująca
lektura,
zwłaszcza w odniesieniu
do problemów
teoretycznych,
które nurtują współczesną
etnografię
zachodnioniemiecką.
WaLerian

Anthropos.

Tom 63/64,rocznik

Sobisiak

1968/69, zesz. 1-2, 3-4, 5-6.

Ten podwójny tom został wypełniony
artykułami
i rozprawami
nawiązującymi
do etnologicznych, lingwistycznych
i archeologicznych
koncepcji Wilhelma Schmidta,
założyciela
i długoletniego
redaktora
czasopisma
"Anthropos",
z okazji setnej
rocznicy jego urodzin. Nie zawsze autorami
są zwolennicy
i kontynuatorzy
kierunku, którego on był założycielem.
Toteż wśród nich znaleźli się także badacze,
którzy do idei W. Schmidta ustosunkowali
się krytycznie
i negatywnie.
Oto ujęty
w esencjonalnym
skrócie przegląd wielce różnorodnych
treści recenzowanego
tomu:
Zesz. 1-2. J. K. Brown: W. Schmidt's
Mutterrecht
and Cross-CuLturaL
Research.
Za najistotniejsze
ślady matriarchatu
Schmidt uważał stosunki matryIinearne
oraz
inicjacyjne obrzędy dziewcząt. Wskazywał przy tym na fakt, że zachowały się one
głównie w społeczeństwach
kopieniaczych,
reprezentujących
kultury tzw. ogrodowe
(horticuLtures).
Przechodzenie
ich na uprawy zbożowe było istotnym współczynnikiem powodującym
zanikanie
stosunków
matriarchalnych.
Do tych samych konkluzji doszli badacze amerykańscy
stosując zupełnie inne metody badawcze aniżeli
W. Schmidt.
R. Pitioni: Bemerkungen
zu einer "Theorie
der schriftLosen
Geschichte".
Zagadnienie uhistorycznienia
kultur tzw. ahistorycznych,
tj. nie posiadających
dokumentacji pisanej, było swego czasu jednym z najważniejszych
celów kierunku
historyczno-kulturowego.
Próby stworzenia
etnograficznego
systemu
chronologicznego
dla tych kultur (Graebner,
Schmidt) zawiodły. Daleko pewniejszy
system chronologicznej sekwencji
zjawisk
kulturowych
stworzyła
archeologia.
Ale w gruncie
rzeczy nie o samą chronologię zjawisk kulturowych
chodzi, lecz także o człowieka,
który fakty kulturowe tworzy, posługuje się nimi i pomnaża. Chodzi o pełen obraz
funkcjonującej
kultury.
Taki obraz właśnie etnografia
jest w stanie przedstawić
na podstawie opisów współczesnych
ludów tzw. ahistorycznych.
Przy odpowiednio

�20.1

Recenzje,

przeg!qdv

wydawnictw

i czasopism

wypracowanych
metodach
można zatem przerzucić
pomost między archeologią
a etnografią
i pokusić się o stworzenie nowej "teorii niepisanej historii".
H. Baldus: Wertikale
und horizontale
Struktur
im religiO sen Weltbild
sudamerikanischer
Indianer.
Autor charakteryzuje
kosmologiczne wyobrażenia
Indian południowo-amerykańskich
o ziemi, podziemiu i niebie.
H. G. Bandi: Eiszeitkunst
und Zoologie.
Autor przedstawia
opinie i poglądy
zoologów na temat wielu rysunków skalnych z okresu młodszego paleolitu, które
przedstawiają
różne zwierzęta wtedy obserwowane przez człowieka. W świetle tych
opinii sporo dawnych interpretacji
było mylnych, m.in. ta, w myśl której główne
motywy tych rysunków miały cechy magii łowieckiej.
H. Manndorf:
Zur strukturell-funktionalen
Analyse
in der ethnologischen
Forschung. Autor przypomina,
że już w lfł27 r. Wilhelm Koppers wskazywał na potrzebę
stosowania
analizy
strukturalnej
w ramach
tzw. interpretacji
lokalnej.
Kierunki
historyczno-kulturowy
i strukturalno-fu
nkcjonalny
nie tylko się nie
wykluczają,
ale dobrze się wzajemnie
uzupełniają.
Na konkretnym
przykładzie
strukturalno-funkcjonalnej
analizy pewnej
wsi w południowych
Indiach,
autor
ilustruje
kilka interesujących
wniosków krytycznych
na temat założeń kierunku,
a którym w tytule mowa.
E. Damman:
"Mwiko"
und "mzio".
Oba te terminy należą do języka suaheli
(Bantu) i aktualnie
oznaczają prawie synonimicznie
coś, co jest zakazane przez
czarownika,
znachora, a co spożyte, dotknięte albo napotkane
magIo by szkodzić
komuś. Autor wyjaśnia pochodzenie i dawne znaczenie obu słów.
G. Tiburtius:
Altere
Hauskeramik
aus der Umgebung
von Curitiba.
Sprawozdawczy artykuł
o 316 naczyniach
glinianych
zebranych
przez autora w latach
1941-1942
w okolicy Kurytyby w Paranie.
J. Ulenbrok:
Zum
chinesischen
Wart
"hue"
fur
Blut.
Analityczna
rozprawa
lingwistyczna,
z której
m.in. wynikJa, że przedstawiciele
rodziny językowej indoeuropejskiej
dotarli do północno-zachodnich
obszarów chińskich gdzieś
między 3000 a 2500 lat p.n.e. To zaś oznacza, że powstanie
językowej
rodziny
indoeuropejskiej
należy odnieść do okresu mezolitu,a
najpóźniej
do wczesn0go
neolitu.
W. Muller: Erlebnis und Ergebnis. Zur Selbstbesinnung
der Ethnologie.
Inter\:·
sujący, krytyczny
artykuł
na temat roboczych metod oraz aparatu
pojęciowego,
którymi operuje współczesny etnograf. Autor określa jako "zwodniczą" (vcrfuhrerisch, s. 84) i szaleńczą (Wahnidee)
ideę, że fakty i zjawiska kulturowe można ująć
w formuły matematyczne.
Badacz, wyćwiczony
w myśleniu
recjonalnym,
posługujący się etykietkami
pojęć takich, jak "system dwóch klas", "totem", "klan" itp.,
odcina się od tego, co można by nazwać ogólną atmosferą życia badanej spoleczności; od wszystkiego
co może tchnąć mistycyzmem
itd. W ten sposób usiłuje
dojść do realiów, do faktów, lub raczej do tego, co on uważa za fakty. W rezultacie takiej postawy powstają
opisy schematyczne,
przekazujące
odbiorcom nieprawdziwe obrazy zjawisk kulturowych.
J. Lukas: Nunation in afrikanischen
Sprachen. Termin "nunacja"
oznacza pewien
sufiksowy morfem w językach semickich. Rozprawa
jqzykoznawcza
dotyczy specjalnego zagadnienia zapowiedzianego w tytule.
S. Lagercrantz:
African
Tally-Strings.
Jest to studium na temat afrykańskich
sznurowych,
węzełkowych,
drewnianych
(karby) i innych przyrządów mnemotechnicznych, pomocniczych do liczenia np. danin, okresów kalendarzowych
itp.
J. Dormann: Bachofen Morgan.
Dość często wyrażano opinie, że koncepcje
J. J. Bachofena zawarte w jego podstawowym
dziele Mutterrecht
(Stuttgart 1861)

�Recenzje,

zostały

of

the

i rozwinięte

wydawnictw

i czasopism

265

przez L. Morgana w Systems of Consanguinity
and
(Washington
1871) oraz w Ancient
Society
(New
York 1877). Diirmann dowodzi, że idee Bachofena i Morgana wypracowane
zostały
od siebie niezależnie. Natomiast pod koniec lat siedemdziesiątych
Bachofen uległ
dość silnie wpływom L. Morgana.
W. Hirschberg:
Der Quelenwert
fri.iher
ethnographischer
Bilddokumente.
Spora
liczba ikonograficznych
dokumentów,
które interesują
etnografa, reprezentuje
wątpliwą wartość etnograficzną.
Często bowiem są one dziełem rysowników,
którzy
do ilustracji
wnosili więcej pomysłów własnej fantazji,
aniżeli realiów naocznie
sprawdzonych.
Jest też jednak pewna ilość rysunków
oryginalnych,
które mają
wartość etnograficznych
dokumentów.
Autor wskazuje przykłady
i prezentuje
metodę krytycznej ich analizy.
J. Sterly: Der Aderlassbogen
in Melanesien.
Ein Beitrag
zur Geschichte
der
Phlebotomie.
Opis melanezyjskiego
łuku a specjalnym
przeznaczeniu
- do upuszczania krwi - oraz samego terapeutycznego
zabiegu zwanego phlebotomią.
O. Schlaginhaufen:
Eingeborene
aus der Landschaft
Petpeter
in Neuirland.
Informacja ,antropologiczna
dotycząca tubylców z krainy Petpeter
na melanezyjskiej
wyspie, zwanej Nowa Irlandia.
V. Rosner: The Impact of Modern Forces on the Oraons of Samtoli. Studium
obrazujące przeobra~enia
zachodzące w kulturze mieszkańców
wsi Samtoli (prow.
Bihar, Indie) pod modernizującym
wpływem
szkoły, nowej organizacji
rolnictwa
i wzorów miejskich.
A. Sławik: Glaube und Kult im Wortschatz
des Ainu.
Studium
z pogranicza
językoznawstwa
i religioznawstwa.
P. Leser: Dreschen und Worfeln
in der Grossen Kabylei.
Kulturwandel
und
Kulturstillstand
in Nordafrika.
Szczegółowy opis młocki przez przepędzanie
bydła
oraz techniki wiania zboża pr,aktyko·.vanej w Kabylii.
J. Gonda: The Hindu Trinity.
Religioznawczy
artykuł
na temat idei zawartej
VI hinduskim
pojęciu Trójni, której aspektami
są Brahma - stwórca, Vishnu podtrzymujący życie i Śiva - niszczyciel.
W. Dostal: Zum Problem der Stadt- und Hochkultur
im Vorderen Orient: Ethnologische
Marginalien.
Termin
"kultury
wyższe"
(Hochkulturen),
sformułowany
w 1924 r. przez W. Schmidta, znajduje w etnografii
nadal szerokie zastosowanie.
Szczegółowe cechy zasadnicze
przypisywane
kulturom
wyższym,
różni badacze
definiują różnie. Na ogół jednak zgodność zachodzi w nast. kryteriach:
posiadanie
pisma, zróżnicowanie
zawodowe
i klasowe
społeczeństwa,
dyspozycyjny
system
w stosunku do nadwyżek produkcyjnych
oraz budowa miast. Autor analizuje przede
wszystkim pojęcie samego miasta. Śledzi zatem na materiałach
archeologicznych
proces powstawania
najstarszych
miast na starożytnym
Bliskim Wschodzie. Analizuje na tym tle wyłanianie
się najdawniejszych
kultur wyższych. W sumie jest
to wielce interesująca
rozprawa, głównie ze względu na metodologiczne
założenia
i technikę rozwiązań poszczególnych
zagadnień w ramach problemu
zapowiedzianego w tytule.
Zesz. 3/4. P. Weidekuhn: Aggressivitiit
und Normativitiit:
Ober die Vermittlerrole
der Religion zwischen Herrschaft
und Freiheit.
Temat agresji i agresywności
jako
dynamicznego
składnika
kulturowego
był w ostatnim
dziesięcioleciu
(1960-1970)
wielokrotnie podejmowany
zarówno w antropologii amerykańskiej,
jak i w etnologii
europejskiej.
Artykuł
P. Weidekuhna
jest jakby polemicznym
komentarzem
do
książki K. Lorentza On Agression (1967) oraz uzupełnieniem
rozprawy H. Helmutha
Zum Verhalten
des Menschen
("Ztschr. f. Ethnologie"
1967, 92, 265-273). Autor
Affinity

podjęte

przcg!qdy

Human

Family

�260
analizuje
agresji.

Recenzje,

m.in. rolę religii

M. Urban:

przeglqdy

wydawnictw

w konfliktowych

i czasopism

tendencjach

powodujących

ujawnienie

der Silsskartoffel
in der Sildsee. Problem słodkich kartofli
na wyspach
Oceanii interesował
już kilka pokoleń badaczy.
Artykuł ma charakter
polemiczny
w stosunku
do wniosków wysuniętych
przez
J. W. Macnaba w pracy Sweet Potatoes and Settlement in Pacific. Zdaniem autora,
twierdzenie
Macnaba, że kartofel
przedostał
się na tamt. wyspy gdzieś na ok.
7'50 lat p.n.e., można uznać za prawdopodobne.
Ale dowieść tego nie da się. Uprawa
kartofla
nie jest bynajmniej
starym, powszechnym
składnikiem
kultur malajopolinezyjskich
i austronezyjskich.
Jego pełne upowszechnienie
na tym obsZlarze
miało miejsce dopiero w czasach pokolumbijskich.
K. J. Narr: Mutterrechtliche
Zilge im Neolothikum.
Odkryte w Anatolii (Turcja)
przez archeologów neolityczne osiedle Catal Huyuk jest jakby miastem rolniczym.
Autor analizując
szczegóły konstrukcji
zabudowań,
formy pochowków,
rzeźby,
zdobnictwo
i in. dochodzi do wniosku, że jest prawdopodobne,
iż ludność tego
miasta żyła w stosunkach matryline,arnych
i matrylokalnych.
C. Hentze: Die Hausurne im iiltesten China. Autor, który na temat urn domó~
wych i kultu zmarłych opublikował już dwie interesujące
prace (Tod, Auferstehung,
Weltordnung,
Zurich 1955 i Das Haus aIs Weltort der Seele, Stuttgart
1961), tym
razem analizuje konstrukcje
urn chińskich i doszukuje się związków z łotewskim
drewnianym
domem zrębowym z XlI w.
C. Schuster: V -Shaped Chest-Markings
Re-Considered:
a Paleolithic
Figurine
as
Explanation
of Their Wide Modern Distribution.
Chodzi o szeroko rozpowszechniony
wśród współczesnych ludów prymitywnych
tatuaż bliznowy wzgl. nakłuwany piersi
aibo pleców, powtarzający
wzór V. Autor
sugeruje
pochodzenie
tego wzoru
od naszyjnika,
a zaś dawności
dowodzi wskazując
na niektóre
figurynki
paleoli tyczne.
H. J. Pinnow: Zu den Eigennamen
der Apachen-Hauptlinge.
Autor podejmuje
filologiczną próbę odtworzenia prawdziwych
imion dawnych wodzów Indian z grupy
Apacze.
A. Pollak-Eltz:
KulturwandeI
bei den Waika am oberen Orinoko. Plemię Waika
jest częścią ludu Yanonami. Do niedawna było grupą seminomadyczną,
z początkową znajomością rolnictwa, zajmującą puszczańskie tereny nad brzegami górnego
biegu Orinoko.
Autorka
przedstawia
opis kultury
tego plemienia
w stadium
przechodzenie
od zbieractwa,
myślistwa
i rybołówstwa
do kopieni,aczej uprawy
ziemi.
(Ipomoea

Das AUer

batatas)

B. Gunda: Die Jagd und Domestikation
des Kranichs
bei den Ungarn. Na Nizinie
Węgierskiej
nad jeziorami Balaton i Ferta jeszcze w XVIII i XIX w. roiło się
od żurawi i dropi. Były one przedmiotem łowów. Polowali na nie głównie pasterze
oraz tzw. pakasze, tj. półnomadyczni
zbieracze, myśliwcy i zarazem bartnicy z błotnistych krain, obfitujących
w ptactwo, zwierzynę
itp. Żurawie także chwytano
żywcem, oswajano i używano do stróżowania
miast, grodów i nawet chłopskich
zagród. Autor kończy artykuł szkicem porównawczym,
wskazując
na analogiczne
niegdyś praktyki w starożytnym
Egipcie, Grecji, Rzymie, Chinach. Próbuje nadto
dać krótką charakterystykę
światowego,
geograficznego
ich zasięgu.
A. i W. Kronenberg:
Soziale Struktur
und religiose Antinomien
darlłestel1t
am Beispiel
der Jo Luo (Niloten).
Autor nawiązuje
do dzieła W. Schmidta Der
Ursprung
des Gottesidee.
Bazując na materiale
odnoszącym
się do nilotyckiego
ludu Jo Luo, dowodzi, iż im mniej złożona jest struktura
jakiegoś społeczeństwa,

�Recenzje,

przelltądy

wydawnictw

263

! czasopism

Komunikat Georga R. Schroubeka
etnograficznych
w Czechach w XIX

jest przyczynkiem
dotyczącym rozwoju badań
w. (Volksforschung
in nationalen
Spannungsgebiet. Zur Geschichte
der Volkskunde
des 19. Jahrhunderts
in Bć:ihmen), a tym
samym i do historii etnologii w Europie. Autor stara się wykazać, w jakim stopniu
zamieszkałe
tam wówczas dwie narodowości:
Czesi i Niemcy zaczęły interesować
się ludoznawstwem,
jak tłumaczyły genezę rozwoju tamtejszej
kultury i jakim poświęcały się badaniom.
Schroubek
patrzy na te zagadnienia
j.ako Niemiec, uwypuklając wkład jego narodowości w ogólny rozwój etnografii Czech.
Trzy dalsze artykuły
dotyczą szczegółowych
tematów
z kultury
duchowej.
Elfrieda Grabner
zajęła się rysem historycznym
roli korali w medycynie
ludowej
i wierzeniach
(Die KoraHe in Volksmedizin
und Volksglaube),
Elfriede Moser-Rath
ludową pobożnością w świetle barokowych
kazań (Volksfrć:immigkeit
im Spiegel der
Barockpredigt),
a Helga Gerndt opowiadaniami
marynarzy
na lądzie i morzu (Seemanssagen auf See und an Land. Zur Sagenaufzeichnung
im 19. Jahrhundert).
Wspomniane
artykuły
oparte są na bogatej literaturze
historycznej.
W sumie bardzo interesująca
lektura,
zwłaszcza w odniesieniu
do problemów
teoretycznych,
które nurtują współczesną
etnografię
zachodnioniemiecką.
Walerian

Anthropos.

Tom 63/64, rocznik

Sobisiak

1968/69, zesz. 1-2, 3--4, 5-6.

Ten podwójny tom został wypełniony
artykułami
i rozprawami
nawiązującymi
do etnologicznych, lingwistycznych
i archeologicznych
koncepcji Wilhelma Schmidta,
założyciela
i długoletniego
redaktora
czasopisma
"Anthropos",
z okazji setnej
rocznicy jego urodzin. Nie zawsze autorami
są zwolennicy
i kontynuatorzy
kierunku, którego on był założycielem.
Toteż wśród nich znaleźli się także badacze,
którzy do idei W. Schmidta ustosunkowali
się krytycznie
i negatywnie.
Oto ujęty
w esencjonalnym
skr6cie przegląd wielce różnorodnych
treści recenzowanego
tomu:
Zesz. 1-2. J. K. Brown: W. Schmidt's Mutterrecht
and Cross-Cultural
Research.
Za naj istotniejsze
ślady matriarchatu
Schmidt uważał stosunki matrylinearne
oraz
inicjacyjne obrzędy dziewcząt. Wskazywał przy tym na fakt, że zachowały się one
głównie w społeczeństwach
kopieniaczych,
reprezentujących
kultury tzw. ogrodowe
(horticultures).
Przechodzenie
ich na uprawy zbożowe było istotnym współczynnikiem powodującym
zanikanie
stosunków
matriarchalnych.
Do tych samych konkluzji doszli badacze amerykańscy
stosując zupełnie inne metody badawcze aniżeli
W. Schmidt.
R. Pitioni: Bemerkungen
zu einer "Theorie
der schrijtlosen
Geschichte".
Zagadnienie uhistorycznienia
kultur tzw. ahistorycznych,
tj. nie posiadających
dokumentacji pisanej, było swego czasu jednym z najważniejszych
cel6w kierunku
historyczno-kulturowego.
Próby stworzenia
etnograficznego
systemu
chronologicznego
dla tych kultur (Graebner,
Schmidt) zawiodły. Daleko pewniejszy
system chronologicznej sekwencji
zjawisk
kulturowych
stworzyła
archeologia.
Ale w gruncie
rzeczy nie o samą chronologię zjawisk kulturowych
chodzi, lecz także o człowieka,
który fakty kulturowe tworzy, posługuje się nimi i pomnaża. Chodzi o pełen obraz
funkcjonującej
kultury.
Taki obraz właśnie etnografia
jest w stanie przedstawić
na podstawie opis6w współczesnych
ludów tzw. ahistorycznych.
Przy odpowiednio

�2G4

Recenzje,

pTzeg~qdv

wydawnictw

i czasopism

wypracowanych
metodach
można zatem przerzucić
pomost mi~dzy archeologią
,a etnografią
i pokusić się o stworzenie
nowej "teorii niepisanej
historii".
H. Baldus: Wertikale
und horizontale
Struktur
im religiosen
Weltbild
siidamerikanischer
Indianer.
Autor charakteryzuje
kosmologiczne
wyobrażenia
Indian południowo-amerykańskich
o ziemi, podziemiu i niebie.
H. G. Bandi: Eiszeitkunst
und ZooLogie. Autor
przedstawia
opinie i poglądy
zoologów na temat wielu rysunków
skalnych z okresu młodszego paleolitu, które
przedstawiają
różne zwierzęta wtedy obserwowane
przez człowieka. W świetle tych
opinii sporo dawnych interpretacji
było mylnych, m.in. ta, \V myśl której główne
motywy tych rysunków miały cechy magii łowieckiej.
H. Manndorf:
Zur strukturell-funktionalen
Analyse
in der ethnologischen
Forschung. Autor przypomina,
że już w 1927 r. Wilhelm Koppers wskazywał
na potrzebę
stosowania
analizy
strukturalnej
w ramach
tzw. interpretacji
lokalnej.
Kierunki
historyczno-kulturowy
i strukturalno-funkcjonalny
nie tylko się nie
wykluczają,
ale dobrze się wzajemnie
uzupełniają.
Na konkretnym
przykładzie
strukturalno-funkcjonalnej
analizy
pewnej
wsi w południowych
Indiach,
autor
ilustruje
kilka interesujących
wniosków krytycznych
na temat założeń kierunku,
o którym w tytule mowa.
E. Damman:
"Mwiko"
und "mzio".
Oba te terminy
należą do języka suaheli
(Bantu) i aktualnie
oznaczają
prawie synonimicznie
coś, co jest zakazane przez
czarownika,
znachora,
a co spożyte, dotknięte albo napotkane
moglo by szkodzić
komuś. Autor wyjaśnia pochodzenie i dawne znaczenie obu słów.
G. Tiburtius:
Altere
Hauskeramik
aus der Umgebung
von Curitiba.
Sprawozdawczy artykuł
o 316 naczyniach
glinianych
zebranych
przez autora w latach
1941-1942 w okolicy Kurytyby w Paranie.
J. Ulenbrok:
Zum
chinesischen
Wart
"hue"
fiir
BZut. Analityczna
rozprawa
lingwistyczna,
z której
m.in. wynik,a, że przedstawiciele
rodziny
jęl.Ykowej indoeuropejskiej
dotarli do północno-zachodnich
obszarów chińskich gdzieś
między 3000 a 2500 lat p.n.e. To zaś oznacza, że powstanie
językowej
rodziny
indoeuropejskiej
należy odnieść do okresu mezolitu,a
najpóźniej
do wczesnego
neolitu.
W. Muller: ErLebnis und Ergebnis. Zur SeLbstbesinnung
der Ethnologie.
Inter\:·
sujący, krytyczny
artykuł
na temat roboczych metod oraz aparatu
poj~ciowego.
którymi operuje współczesny
etnograf. Autor określa jako "zwodniczą"
(verjiihrerisch, s. 84) i szaleńczą (Wahnidee)
ideę, że fakty i zjawiska kulturowe
można ująć
w formuły
matematyczne.
Badacz, wyćwiczony
w myśleniu
recjonalnym,
posługujący się etykietkami
pojęć takich, jak "system dwóch klas", "totem", "klan" itp"
odcina się od tego, co można by nazwać ogólną atmosferą
życia badanej społeczności; od wszystkiego
co może tchnąć
mistycyzmem
itd. W ten sposób usiłuje
dojść do realiów, do faktów, lub raczej do tego, co on uważa za fakty. W rezultacie takiej postawy powstają
opisy schematyczne,
przekazujące
odbiorcom nieprawdziwe obrazy zjawisk kulturowych.
J. Lukas: Nunation in afrikanischen
Sprachen. Termin "nunacja"
oznacza pewien
sufiksowy
morfem w językach
semickich. Rozprawa
jQzykoznawcza
dotyczy specjalnego zagadnienia
zapowiedzianego
w tytule.
S. Lagercrantz:
African
TaUy-Strings.
Jest to studium
na temat afrykańskich
sznurowych,
węzełkowych,
drewnianych
(karby) i innych przyrządów
mnemotechnicznych, pomocniczych
do liczenia np. danin, okresów kalendarzowych
itp.
J. Dormann:
Bachofen
Morgan.
Dość często wyrażano
opinie, że koncepcje
J. J. Bachofena zawarte w jego podstawowym
dziele Mutterrecht
(Stuttgart
1861)

�Recenzje,

zostały

of

the

i rozwinięte

wydawnictw

i czasopism

265

przez L. Morgana w Systems of Consanguinity
and
(Washington
1871) oraz w Ancient
Society
(New
York 1877). Dormann dowodzi, że idee Bachofena i Morgana wypracowane
zostały
od siebie niezależnie. Natomiast
pod koniec lat siedemdziesiątych
Bachofen uległ
dość silnie wpływom L. Morgana.
W. Hirschberg:
Der Quelenwert
fruher
ethnographischer
Bilddokumente.
Spora
liczba ikonograficznych
dokumentów,
które interesują
etnografa, reprezentuje
wątpliwą wartość etnograficzną.
Często bowiem są one dziełem rysowników,
którzy
do ilustracji
wnosili więcej pomysłów własnej fantazji,
aniżeli realiów naocznie
sprawdzonych.
Jest też jednak pewna ilość rysunków
oryginalnych,
które mają
wartość etnograficznych
dokumentów.
Autor wskazuje przykłady
i prezentuje
metodę krytycznej ich analizy.
J. Sterly: Der Aderlassbogen
in Melanesien.
Ein Beitrag
zur Geschichte
der
Phlebotomie.
Opis melanezyjskiego
łuku o specjalnym
przeznaczeniu
- do upuszczania krwi - oraz samego terapeutycznego
zabiegu zwanego phlebotomią.
O. Schlaginhaufen:
Eingeborene
aus der Landschaft
Petpeter
in Neuirland.
Informacja antropologiczna
dotycząca tubylców z krainy Petpeter
na melanezyjskiej
wyspie, zwanej Nowa Irlandia.
V. Rosner: The Impact of Modern Forces on the Oraons of Samtoli. Studium
obrazujące przeobra~enia
zachodzące w kulturze mieszkańców
wsi Samtoli (prow.
Bihar, Indie) pod modernizującym
wpływem
szkoły, nowej organizacji
rolnictwa
i wzorów miejskich.
A. Sławik: Glaube und Kult im Wortschatz
des Ainu.
Studium
z pogranicza
językoznawstwa
i religioznawstwa.
P. Leser: Dreschen und Worfeln
in der Grossen Kabylei.
Kulturwandel
und
Kulturstillstand
in Nordafrika.
Szczegółowy opis młocki przez przepędzanie
bydła
oraz techniki wiania zboża pr.aktyko·Nanej w Kabylii.
J. Gonda: The Hindu Trinity.
Religioznawczy
artykuł
na temat idei zawartej
w hinduskim pojęciu Trójni, której aspektami
są Brahma - stwórca, Vishnu podtrzymujący życie i Siva - niszczyciel.
W. Dostal: Zum Problem der Stadt- und Hochkultur
im Vorderen Orient: Ethnologische
Marginalien.
Termin
"kultury
wyższe"
(Hochkulturen),
sformułowany
w 1924 r. przez W. Schmidta, znajduje w etnografii
nadal szerokie zastosowanie.
Szczegółowe cechy zasadnicze
przypisywane
kulturom
wyższym,
różni badacze
definiują różnie. Na ogół jednak zgodność zachodzi w nast. kryteriach:
posiadanie
pisma, zróżnicowanie
zawodowe
i klasowe
społeczeństwa,
dyspozycyjny
system
w stosunku do nadwyżek produkcyjnych
oraz budowa miast. Autor analizuje przede
wszystkim pojęcie samego miasta. Śledzi zatem na materiałach
archeologicznych
proces powstawania
naj starszych miast na starożytnym
Bliskim Wschodzie. Analizuje na tym tle wyłanianie
się naj dawniejszych
kultur wyższych. W sumie jest
to wielce interesująca
rozprawa, głównie ze względu na metodologiczne
założenia
i technikę rozwiązań poszczególnych
zagadnień w ramach problemu
zapowiedzianego w tytule.
Zesz. 3/4. P. Weidekuhn: Aggressivitiit
und Normativitiit:
Ober die Vermittlerrole
der Religion
zwischen Herrschaft
und Freiheit.
Temat agresji i agresywności
jako
dynamicznego
składnika
kulturowego
był w ostatnim
dziesięcioleciu
(1960-1970)
wielokrotnie podejmowany
zarówno w antropologii amerykańskiej,
jak i w etnologii
europejskiej.
Artykuł
P. Weidekuhna
jest jakby polemicznym
komentarzem
do
książki K. Lorentza On Agression (1967) oraz uzupełnieniem
rozprawy H. Helmutha
Zum Verhalten
des Menschen
("Ztschr. f. Ethnologie"
1967, 92, 265-273). Autor
Affinity

podjęte

przegLądy

Human

FamiLy

�266
analizuje
agresji.

Recenzje,

m.in. rolę religii

M. Urban:

przeglądy

wydawnictw

w konfliktowych

i czasopism

tendencjach

powodujących

ujawnienie

der SiisskartoffeL
in der Siidsee. Problem słodkich kartofli
na wyspach Oceanii interesował
już kilka pokoleń badaczy.
Artykuł ma charakter
polemiczny
w stosunku
do wniosków wysuniętych
przez
J. W. Macnaba w pracy Sweet Potatoes and Settlement in Pacific. Zdaniem autora,
twierdzenie
Macnaba, że kartofel
przedostał
się na tamto wyspy gdzieś na ok.
750 lat p.n.e., można uznać za prawdopodobne.
Ale dowieść tego nie da się. Uprawa
kartofla
nie jest bynajmniej
starym, powszechnym
składnikiem
kultur malajopolinezyjskich
i austronezyjskich.
Jego pełne upowszechnienie
na tym obsZJarze
miało miejsce dopiero w czasach pokolumbijskich.
K. J. Narr: MutterrechtUche
Ziige im Neolothikum.
Odkryte w Anatolii (Turcj.a)
przez archeologów neolityczne osiedle Catal Hiiyiik jest jakby miastem rolniczym.
Autor analizując
szczegóły konstrukcji
zabudowań,
formy pochowków,
rzeźby,
zdobnictwo
i in. dochodzi do wniosku, że jest prawdopodobne,
iż ludność tego
miasta żyła w stosunkach matryline.arnych
i matrylokalnych.
C. Hentze: Die Hausurne im altesten China. Autor, który na temat urn domo~
wych i kultu zmarłych opublikował już dwie interesujące
prace (To d, Auferstehung,
Weltordnung,
Ziirich 1955 i Das Haus aIs Weltort der SeeLe, Stuttgart
1961), tym
razem analizuje konstrukcje
urn chińskich i doszukuje się związków z łotewskim
drewnianym domem zrębowym z XII w.
C. Schuster: V -Shaped Chest-Markings
Re-Considered:
a Paleolithic
Figurine
as
ExpLanation
of Their Wide Modern Distribution.
Chodzi o szeroko rozpowszechniony
wśród współczesnych ludów prymitywnych
tatuaż bliznowy wzgl. nakłuwany piersi
albo pleców, powtarzający
wzór V. Autor
sugeruje
pochodzenie
tego wzoru
od naszyjnika,
a zaś dawności
dowodzi wskazując
na niektóre
figurynki
paleolityczne.
H. J. Pinnow: Zu den Eigennamen
der Apachen-HauptUnge.
Autor podejmuje
filologiczną próbę odtworzenia prawdziwych imion dawnych wodzów Indian z grupy
Apacze.
A. PolIak-Eltz:
KuUurwandeL
bei den Waika am oberen Orinoko. Plemię Waika
jest częścią ludu Yanonami. Do niedawna było grupą seminomadyczną,
z początkową znajomością rolnictwa, zajmującą puszczańskie tereny nad brzegami górnego
biegu Orinoko.
Autorka
przedstawia
opis kultury
tego plemienia
w stadium
przechodzenie
od zbieractwa,
myślistwa
i rybołówstwa
do kopieni.aczej uprawy
ziemi.
(Ipomoea

Das AUer

batatas)

E. Gunda: Die Jagd und Domestikation
des Kranichs
bei den Ungarn. Na Nizinie
Węgierskiej
nad jeziorami Balaton i Ferta jeszcze w XVIII i XIX w. roiło się
od żurawi i dropi. Były cne przedmiotem
łowów. Polowali na nie głównie pasterze
oraz tzw. pakasze, tj. półnomadyczni
zbieracze, myśliwcy i zarazem bartnicy z błotnistych krain, obfitujących
w ptactwo, zwierzynę itp. Żurawie także chwytano
żywcem, oswajano i używano do stróżowania
miast, grodów i nawet chłopskich
zagród. Autor kończy artykuł szkicem porównawczym,
wskazując
na analogiczne
niegdyś praktyki w starożytnym
Egipcie, Grecji, Rzymie, Chinach. Próbuje nadto
dać krótką charakterystykę
światowego,
geograficznego
ich zasięgu.
A. i W. Kronenberg:
Soziale St"uktur
und religiose Antinomien
dargestellt
am Beispiel
der Jo Luo (NHoten). Autor nawiązuje
do dzieła W. Schmidta Der
Ursprung
des Gottesidee.
Bazując na materiale
odnoszącym
się do nilotyckiego
ludu Jo Luo, dowodzi, iż im mniej złożona jest struktura
jakiegoś społeczeństwa,

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

t czasopism

267

tym prostsze i mniej zróżnicowane
są jego pojęcia i wyobr.ażenia religijne. Interesujący przyczynek do strukturalnego
religioznawstwa.
N. Mylius: Beol:Jachiungen tiber das Siedlungswesen
in Maroko:
Die Kasbach.
Słowo to pochodzi z języka arabskiego
i oznacza na ogół kompleks
budowlany,
który daje pomieszczenie
mieszkalne
głównie chłopom, ale także kupcom i rzemieśnikom. Osady typu k.asbach liczą od jednego do kilku tysięcy mieszkańców.
Autor opisuje Kasbah Tourirte w prowincji Quarzazate
w Marokko.
J. Beckmann: Schokolade und Kakao in der spanischen Kolonialzeit.
Krzew kakowy był w Meksyku przed konkwistą
obok kukurydzy
przedmiotem
wysoko rozwiniętej uprawy. Napój z proszku kakowego, zmieszanego
z miodem i wonnymi
przyprawami
otrzymał
ok. 1590 r. zeuropeizowaną
nazwę chocolate.
Czekolada,
j.ako napój, odgrywała dużą rolę tak w obrzędowości
jak i codziennym życiu meksykańskich
Indian. Po podboju przez Hiszpanów krajów środkowoamerykańskich
odegrała także rolę w życiu tamto kolonistów, klasztorów i w handlu zewnętrznym
i wewnętrznym.
H. W. Debrunner:
Gottheit
und Urmensch
bei den Togo-Restvolkern.
Autor
opisuje i analizuje wyobrażenia
o bogu jako stwórcy świata i ludzi u ok. dwunastu
plemion zamieszkałych
w centralnej,
górzystej części Togo (Afryka) i we wschodniej Ghanie.
Zesz. 5-6. H. von Sicard: "Luwe" und verwandte mythische
Gestalten. Interesujące, obszerne studium religioznawcze.
Pień słowny "luw" występuje w szczątkach
najstarszych
mitów .afrykańskich
w określeniach
na różne bóstwa. Wyobrażenia
tych bóstw, zdaniem autora, dają się sprowadzić do jednej, wspólnej postaci wielce
archaicznego bóstwa pierwotnych
euroafrykańskich
zbieraczy i łowców. Opierając
się na starannej analizie i porównawczych
badaniach
materiałów
lingwistycznych,
ikonograficznych
i in. dowodzi, że istnieją
ślady jakiegoś pierwotnego
monoteizmu, dające się retrogresywnie
śledzić w głąb przeszłości
do ok. 8000 lat p.n.e.
T. Obayashi:
Zur Geschichte
der japanischen
Volkskunde.
Etnografia
Japonii
powstała stosunkowo niedawno z inicjatywy i na podstawie prac jednego człowieka:
Kunio Yanagita
(1875-1962). Jego działalność
i naukowy
dorobek
przedstawia
autor artykułu.
Uczniowie Yanagity
to aktualnie
szkoła i zasadnicza
kadra japońskiej etnografii.
A. Huber: "Woman-Marriage"
in Some East African
Societies. Chodzi o dość
osobliwy zwyczaj u afrykańskiego
ludu Simbete (na wsch. wybrzeżu jez. Victoria).
Kobieta, zwykle jedna z kilku żon w poligamicznej,
tubylczej rodzinie. jeżeli jest
bezdzietna albo nie urodziła syna, dokooptowuje
sobie młodszą dziewczynę, którą
traktuje jak synową. Artykuł omawia motywację tego zwyczaju.
J. Haekel: Totenrituale
und Ahnenkult
bei den Rathwa Koli in Gujerat
(WestZentralindien).
Obszerny artykuł materiałowy,
zawierający
szczegółowe opisy rytuału pogrzebowego
oraz ceremonii
związanych
z kultem
zmarłych
przodków.
Autor zebr.ał materiały w badaniach terenowych
(1960, 19tH, 1964 i 1967). W zakończeniu znależć można interesujące
refleksje
i wnioski
natury
metodologicznej,
nawiązujące do tzw. wiedeńskiej szkoły w etnografii.
P. i D. P. Sinha: Al.fred Louis Kroeber: His Contributions
to Anthropological
Theories. Wkład
A. L. Kroebera
(1876-1960)
do nauki wyraża
się liczbą 532
pozycji drukowanych:
książek, rozpraw,
artykułów
i recenzji.
Na polu amerykańskiej .antropologii działał 65 lat. Wniósł znaczny wkład teoretyczny
do nauki
CI kulturze.
Antropologia
była dla Korebera
i historią
i nauką. Artykuł zawiera
ogólną charakterystykę
naj wartościowszych
jego koncepcji w dziedzinie lingwistyki,
archeologii i ogólnej metodologii i teorii kultury.

�268

J(ecenzjc,

pr:::eytqdy

wydaw1tZctw

i czasopism

E. Verstraelen:
Some elementary
Data of the Manobo
Language.
Lud Manobo
żyje na Wyspie Mindanao
na Filipinach.
Artykuł
dotyczy gramatyki
i struktury
języka tego ludu.
R. V. Joshi i S. A. Sali: Middle Stone Age Factory
in Western
India.
Opis
i analiza kamiennych
narzędzi
jako znalezisk
archeologicznych
na stanowiskach
nad rzekami Pravara,
Godawari
i na innych odkrywkach
w Środkowych
Indiach.
J. W. Van Stone: Masks of the Point Hope Eskimo. Autor char.akteryzuje
kolekcję drewnianych
masek w zbiorach Muzeum Fielda w Chicago. Chodzi o maski
rzeźbione i używane
przez Eskimosów
z osady Point Hope (płn.-zach.
wybrzeże
Alaski) w czasie ceremonii i tańców łowieckich.
V. Maconi: Riti funebri e culto dei morti pressu i KarimojulIf!.
Materiały pochodzą z terenowych
badań autora w latach 1963 i 1966 i dotyczą niJo-hamickiego
ludu
Karimojong
we wschodniej Ugandzie.
U. Bianchi:
Osservazioni
storico-culturali
sull'uso
del termine
"primitivo"
in
etnologia.
Znakomity
autor Historii
Etnologii
(Storia
Den'Etnologia,
Roma 1965)
przedstawia
swoje uwagi na temat pojęcia "pierwotny"
(primitive)
używanego
w etnografii.
S. Hummel:
Bon Ikonographisches
im Linden-Museum,
Stutt(Jart.
Treścią
artykułu
jest analiza rysunków,
które przedstawiają
kilka ważniejszych
postaci
tybetańskich
bóstw należących
do panteonu lamaistycznej
religii Bon.
L. Porrois:
Aspects
de la sculpture
traditionelle
du Gabon. Charakterystyka
afrykańskich
rzeźb i masek z obszaru Gabonu, techniki
ich wykonywania
oraz
procesu zmian, jakie w nich aktualnie zachodzą.
J. L. MuIIie: Note sur deux mots de la langue wou - houan. Chodzi o pochodzenie nazwy mongolskiego
ludu Wou-houwan
z wschodniego
pogranicza
Gobi
oraz znaczenia słowa "keou-kiue",
którym określano
rodzaj ozdoby głowy u kobiet tegoż ludu.
A. Closs: "Los Concheros"
Kulturund Religionshistorisches
tiber Steinbauten
und Felsen
auf Hierro.
Słowo "concheros"
oznacza stosy odpadów
muszlowych
znajdowane
w bliskości archaicznych
miejsc kultowych
na wyspie Hierro w archipelagu Kanaryjskim.
Tematem
artykułu
są dociekania
związków tych arche,)logicznych znalezisk z kulturą megalityczną
i jej afro-europejskim
zasięgiem.
M. Kilson: The Ga Naming Rite. Autor prezentuje
opisowo-analityczne
studium
jednego z obrzędów
inicjacyjnych
(rite de passage), zwanego
tu "naming rite",
a praktykowanego
u ludu Ga w południowo-zachodniej
Ghanie.
K. Corvinus: Stratigraphy
and Geological
Background
of an Acheulian
Site at
Chirki-on-Pravara,
India.
Komunikat
archeologiczny
z prac wykopaliskowych
dokonanych w sezonie zimowym 1966/67 w prowincji Pravara
na półn.-zach. od Bombaju.
K. Lang-Kirnberg:
Die Hcrkunft
der Null.
Wynalazek
zera należy do n.ajwiększych
w dziejach
myśli ludzkiej.
Krótka
historia powstania
i zastosowania
zera w rachunkach
cyfrowych jest w tym przypadku
streszczeniem
ol:&gt;szerniejszej
praey tegoż autora, opublikowanej
pod tym samym tytułem w serii Mikro-Biblioteki "Anthroposu".
Jak każdy z poprzednich
tomów, także i tom 63/64 w każdym z trzech zeszytów
zawiera wielce interesujące
"analecta
et additamenta",
obszerny dział recenzyjny
pt. "bibliographia",
informacje
o licznych publikacjach,
nadsyłanych
jako egzemplarze recenzyjne
do Instytutu
or·az spis tytułowy
zawartości
wielu europejskich
i pozaeuropejskich
czasopism etnograficznych,
antropologicznych,
archeologicznych
i językoznawczych
z lat 1967 i 1968. Całość recenzowanego
tom·u "Antroposu"
obej-

�Recenzje,

przeg!qdy

wydaWnictw

269

I czasopism

muje aż 1079 stron druku. Generalny
układ i sekwencja
artykułów
oraz rozpraw
mogą budzić niejakie zastrzeżenia.
Tematycznie
są one bowiem dziwnie pomieszane. Artykuły
() treści etnologicznej
są przeplatane
archeologicznymi
a także
lingwistycznymi.
Reprezentują
przy tym dość nierówny
poziom metodologiczny.
Tym niemniej lektum tego tomu, podobnie jak poprzednich,
dobrze orientuje w aktualnych osiągnięciach i problemach etno-kulturowych.
Tadeusz

Zeitschri[t

fur

Ethnologie.

und del' Berliner
Gesellschaft
t. 93: 1968, z. 1-2, ss. 316.

Organ der Deutschen
fi.ir Anthropologie,

Wróblewski

Gesellschaft
fur Volkerkunde
Ethnologie
und Urgeschichte,

Kolejny tom organu Niemieckiego
Towarzystwa
Etnologicznego
zasługuje
na
szczególną uwagę choćby z tej racji, iż pod względem zawartych
w nim treści
stanowi on jedną dość zwartą całość. W roczniku tym opublikowano
bowiem wyłącznie artykuly,
rozprawy, przyczynki
i sprawozdania
z zakresu etnograficznych
i archeologicznych
studiów amerykanistycznych.
Z tego rodzaju inicjatywą
wydawniczą na lamach "Zeitschrift
fUr Ethnologie" spotykamy
się w ostatnim dziesięcioleciu już po r·az trzeci. W pierwszym przypadku
był to zeszyt poświęcony wyłącznie problematyce
oceanistycznej
(t. 86, z. 2), następny natomiast ograniczony został
pod względem
tematyki
do fizycznej
i kulturowej
antropologii
obszaru
Afryki
Zachodniej (t. 88, z. 2).
Prezentacja
zachodnioniemieckiego
dorobku w zakresie amerykanistyki
zbiegła
się z Międzynarodowym
Kongresem
Amerykanistów,
który odbył się w połowie
sierpnia w Stuttgarcie
i Monachium. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż również
z tej niecodziennej
okazji Państwowe
Muzeum Etnograficzne
w Monachium
zorganizowalo specjalną wystawę, poświęconą prekolumbijskiej
sztuce Meksyku i Peru.
Z podobną inicjatywą
wystąpiło wówczas także muzeum w Stuttgarcie
otwierając
w swych s.alach ekspozycję etnograficzną
pt. "Kultury Ameryki".
Wszystkie te wydawnicze, organizacyjne
i wystawiennicze
przedsięwzięcia,
a takle rozbudowana
działalność dydaktyczno-naukowa,
jaką specjaliści w zakresie kultur prekolumbijskich
i l.atynoamerykańskich
prowadzą na 16 wyższych uczelniachświadczą o randze uprawianej
w NRF amerykanistyki
oraz o chęci zademonstrowania swych niewątpliwie
dużych w tym względzie
osiągnięć
z okazji zjazdu
naj wybitniejszych
fachowców z całego świata.
Tradycyjnie
już na łamach
"Zeitschrift
fUr Ethnologie"
zaprezentowali
swój
naukowobadawczy
dorobek
nie tylko uczeni zachodnioniemieccy,
ale i ich koledzy z Austrii, Szwajcarii,
Szwecji, Stanów Zjednoczonych,
Brazylii i Wenezueli.
Mimo ograniczenia
zawartości tomu do problematyki
jednego tylko kontynentu
to jednak zakres i różnorodność
poruszanych
w poszczególnych
artykułach
zagadnień jest ogromna. Sytuacja
ta, charakterystyczna
nie tylko dla kręgu autorów
skupionych
wokół "Zeitschrift
fUr Ethnologic",
jest świadectwem
rozpiętości problematyki jaka znajduje się w centrum zainteresowania
współczesnej
amerykanistyki; ilustruje stopień postępującej
w ramach tej "dyscypliny"
dezintegracji
i specjalizacji, przy równoczesnym
systematycznym
zbliżaniu się do nauk pokrewnych.
Przejawem
utrzymywania
się nadal
przewagi
tradycjonalistycznego
nurtu

�270

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

w amerykanistyce
pod którym rozumieć należy niewątpliwie
prekolumbijską
archeologię i etnografię
Mezoameryki
i Wyżu Andyjskiego - jest również omawiany tu rocznik, w którym studia tej właśnie kategorii zmajoryzowały
w dużym
stopniu rozprawyetnohistoryczne,
akulturacyjne
czy folklorystyczne. Szkoda wielka.
iż w tej panoramie dorobku zachodnioniemieckiej
amerykanistyki
zabrakło artykulów. które dotyczyłyby współczesnych
przeobrażeń
społeczno-kulturowych
ludności
indiańskiej
i latynoamerykańskiej.
Ten - rozwijający
się bowiem coraz prężniej
dział - stanowi świadectwo zaangażowania
się specjalistów-etnografów
w rozwiązywanie trudnych i skomplikowanych
problemów rozwijających
się krajów Trzeciego Świata; jest również dowodem. iż na płaszczyźnie
tej dyscypliny istnieją
także duże możliwości przerzucenia
mostów między nauką a praktyką
społeczną.
Oryginalnością
ujęcia i sposobem potraktowania
tematyki wyróżniają się dwie
rozprawy
poświęcone
kulturowym
i etnicznym
przeobrażeniom
Indian Stanów
Zjednoczonych.
Są to typowe studia etnogr.aficzno-a'kulturacyjne,
w których autorzy starają się przede wszystkim ukazać dynamikę zmian, rolę migracji oraz uwypuklić wszystkie podstawowe
czynniki kulturotwórcze.
jakie spowodowały
powstanie tzw. "kultury
konnych nomadów i myśliwych
bizonów". Metodologiczne
założenia. jakie określiły charakter
tych rozważań, wypracowane
zostały w latach 60-tych w amerykańskim
czasopiśmie o znamiennym
nagłówku - "Ethnohistory"
wydawanym
przez Indian.a University 1. Typ badań etno historycznych
zbliżający ku sobie naukowe warsztaty antropologa, socjologa i historyka - przeiywa obecnie w Stanach Zjednoczonych
(i nie tylko tam) dość bujny rozwój; jest
on w pewnym sensie wynikiem odwrotu od antyewolucjonistycznego,
ahistorycznego traktowania
kultury. stanowiąc odtrutkę na zakorzeniony jeszcze tu i ówdzie
skrajny relatywizm, oraz wskazując na niedoceniane dotąd możliwości właściwego
wykorzystania
nowego typu źródeł. ignorowanych dotychczas przez konsekwentnych
empirystów.
Odtwarzając
etniczną
historię
dorzecza Średniego
Missouri w latach 15501850 i ukazując
podstawowe
etapy egzystencji
Szoszonów przed r. 1800, dwaj
':1Utorzy: Amerykanin
niemieckiego
pochodzenia, K. H. Schlesier z Wichita University (Migration
und KuUurwandeL
am MittLeren
Missouri),
i zn.any wszystkim
amerykanistom
wybitny szwedzki antropolog i religioznawca
A. Hultkranz
(Shoshoni Indians
on the PLains), zwrócili szczególną uwagę na kwestię źródeł, ich rodzaje, interpretację
i kryteria
oceny. Zgodnie z założeniami metody - jeśli ją
już tak można określić "etnohistorycznej",
poddali oni krytycznej
analizie
dotychczasowe
koncepcje
etnologiczne
i podpierający
je materiał
faktograficzny,
konfrontując
następnie
wyniki tych dociekań
ze źródłami
typu historycznego.
Wykorzystali
w tym celu materiały
archeologiczne, teksty lingwistyczne, tradycję
folklorystyczną,
wreszcie źródła archiwalne, począwszy od pamiętników osadników,
wspomnień i relacji podróżniczych,
a skończywszy na oficjalnych sprawozdaniach
jednostek lokalnej administracji,
misyjnych placówek i faktorii handlowych. Tego
rodzaju konfrontacja
umożliwiła nie tylko - jak piszą o tym obaj wymienieni
autorzy - uzupełnienie luk w obrazie etnicznej historii wielu terenów, ale pozwoliła także dokonać reinterpretacji
i przewartościowania
tych sądów, które były
1 Zob. np. W. C. Sturtevant,
Anthropo!ogy,
Historyand
Ethnohistory;
oraz W. N. Fenton, Fie! Work, Museum Studies and Ethnohistorical
Research,
oba (w:) "Ethnohistory",
t. 13: 1966, z. 1-2;
także A. Hultkranz,
Historical
Approaches
in American
Ethno!ogy.
"Ethnologia Europea", t. 1: 1967, z. 2. Ogólne krytyczne omówienie organu amerykańskiego kierunku neohistorycznego
W antropologii
zob. 1. Zołotarlewskaja.
Nowyj
amierikanskij
etnotraticeskij
żurnal.
"Sowietskaja EtnOgrafija", R. 1961, z. 5, s. 162-167.

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

271

i czasopism

błędne lub mylące, przyczyniając
się także do zdemaskowania
niczym nie uzasadnionych stereotypów.
Do kategorii przyczynkarskich
zaliczyć należy artykuł R. Hartmanna
i U. Oberema o współczesnej,
związanej
z obrzędami
pogrzebowymi
Indian Ekwadoru
rytualnej grze - "huairu"; także rozprawkę G. Hartmanna,
poświęconą krytycznemu przeglądowi literatury omawiającej
problem znajomości procesu destylacyjnego
u południowo-amerykańskich
Indian, oraz refleksje H. Baldusa koncentrujące
się
wokół problematyki
trwałości autorytetu
i miejsca wodza w strukturze
społeczności Indian Tapirape
z grupy Tupi, żyjących w centralnej
Brazylii. Większość
tych artykułów, a także studium religioznawcze
H. Hartmanna
(Die Gros Ventres
und ihr Hochgott)
zostały napisane w oparciu o materiały
zebrane bezpośrednio
w trakcie badań terenowych i dotychczas nigdzie nie publikowane.
Współczesna
antropologia
prekolumbijska
opiera swoje dokonania
zasadniczo
na dwóch rodzajach źródeł, z których każdy determinuje
w pewnym sensie specyfikę metodyki badań i określa metodologię. Z jednej strony mamy do czynienia
z klasycznymi zabytkami archeologicznymi
- poszczególnymi
obiektami, zespołami
znalezisk czy wreszcie całymi ich kompleksami
w postaci cmentarzysk,
ruin miast,
świątynnych
okręgów i fortyfikacji.
Z drugiej zaś strony do dyspozycji badacza są kroniki z pierwszych
lat konkwisty,
spis,ane nierzadko
przy pomocy
miejscowych "intelektualistów"
indiańskich,
manuskrypty
Majów i Azteków, czyli
tzw. "kodeksy" i wreszcie hieroglificzne
inskrypcje,
pokrywające
mury świątyń,
ołtarze, stelle i posągi. Ten drugi typ źródeł wymaga całkiem odmiennego postępowania badawczego,
które w swym charakterze
zbliż,a się w dużym stopniu do
studiów lingwistycznych.
Sytuację tę można by z dużym powodzeniem przyrównać
do wewnętrznego
podziału egiptologii, w której, obok klasycznej archeologii śródziemnomorskiej,
ogromny wkład wnosi nobilitowana
niemal do rangi niezależnej
dyscypliny - p.apirologia.
Tego rodzaju
specjalizacyjne
podziały
zaakcentowane
są także dość mocno
w omawianym tu numerze "Zeitschrift
fur Ethnologie", przede wszystkim w odniesieniu do problematyki
meksykanistycznej.
I tak znany amerykanista,
K. Nowotny (Die aztekischen Festkreise),
,analizuje układ azteckich świąt w odniesieniu
::lo przeplatających
się kalendarzowych
cyklów 260-,365- i 584-dniowych, a R. Schultz
zajmuje się systemem chronologicznego
i astronomicznego
zapisu Majów wyprowadzając go z pewnych świątynnych inskrypcji miasta ruin Palenque.
Problematyki
historii Majów dotyczy obszerny artykuł T. Barthela (Historisches
in den klassischen
Mayainschriften),
jednego z najwybitniejszych
epigrafików i paleografików,
znanego szeroko w świecie naukowym
dzięki swym pracom
nad
odczytaniem pisma Majów i mieszkańców Wyspy Wielkanocnej.
Na łamach "Zeitschrift fur Ethnologie" podejmuje
on tym razem próbę poddania analizie hieroglificznych reliefów Majów, celem wykrycia w nich treści o walor,ach historycznych. Jest to dodatkowy głos w polemice z tymi uczonymi, którzy jak np. E. Thompson czy S. Morley 2, uważali dotychczas, iż w napisach tego rodzaju, obok danych
astronomicznych,
dat i pewnych pojęć o charakterze
symboliczno-religijnym,
nic
już więcej znaleźć nie można. Twierdzenie
o "kronikarskim"
charakterze
tych inskrypcji, które zawierać jakoby miały także informację
o panujących
dynastiach,
wojnach, podbojach, podróżach, reformach kalendarza itp. dziejowych wydarzeniach,
były wg tych badaczy niczym nie uzas,adnione. Barthel jest jednak przeciwnego
2 Zob. S. Morley,
ot Maya

Clvil!zation,

The

ancient

Norman

1954.

Maya,~ Stanford

1964; E.- Thompson,

The

Rise

and

Fall

�:372

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

zdania i na materiale
pochodzącym
z tzw. klasycznego
okresu rozwoju kultury
Majów wykazuje,
iż tezy jego adwersarzy
nie były podbudowane
gruntownymi
studiami.
Artykuł
jest niezwykle
trudny
i dostępny
w zasadzie tylko dla tych
specj.alistów, którzy są wprowadzeni
w problematykę
epigrafiki
prekolumbijskiej
i posiadają
znajomość
klucza, w jakim zakodowane
zostały poszczególne
znaki
pisma Majów.
Kilka artykułów
o tematyce
archeologicznej
świadczy o dużej aktywności
zachodnioniemieckich
pr.ahistoryków,
włączających
się w bezpośrednie
badania wykopaliskowe
na terenach
Ameryki Południowej,
szczególnie na Wyżu Andyjskim.
H. Trimborn
w oparciu o krytyczną
analizę efektów dotychczasowych
penetracji
archeologicznych
dwóch miejskich kompleksów w Peru: Apurlec i Tucume leżących
nieopodal szosy panamerykańskiej
w departamencie
Lambayeque
oraz spostrzeleń
z autopsji, dokonuje oceny stanu badań, wskazuje na luki w dokumentacji
i wytycza dalszy kierunek
poszukiwań.
Oba stanowiska
nie posiadają żadnych monograficznych
opracowań,
pomijając
niewielkie
pod względem objętościowym
opisy;
nie są także dokładnie
datowane,
a dotychczasowa
dokumentacja
prowadzonych
tam badań pozostawia wiele do życzenia. Autor postuluje, by jak najszybciej rozpocząć nad tymi kompleksami
budowli intensywne,
metodyczne
studia -- gdyż
pobieżna nawet analiza wskazuje,
iż mamy tu do czynienia z rzadko spotykaną,
przejściową
formą między teokratycznym
miastem kultowych
piramid i centrum
religijnego
życia, .a wielkim
miastem
o świeckim
charakterze
z mieszkalnymi
osiedlami dla większej liczby ludności. Dalsze zatem badania będą posiadały niebag.atelne znaczenie
nie tylko dla rekonstrukcji
prekolumbijskich
dziejów Peru,
ale stanowić mogą istotny element
na drodze do wyjaŚnieni.a procesów powstawania i przeobrażania
się miast oraz rozwoju państwowości.
Konstrukcji,
typologii i pochodzeniu
tzw. "chulIpas"
naziemnych
okrągłych
lub prostokątnych,
niewielkich,
kamiennych
lub glinianych
(adobe) wież pochówkowych, poświęcony
jest przyczynek
H. Nachtig.alla (Z um Problem
der Chullpas
von Sillustani),
który tego rodzaju budowle badał w r. 1962 na półwyspie SiIlustani, niedaleko miasta Puna w Peru.
Znany niemiecki
amerykanista,
.autor szeregu prac o charakterze
podręcznikowym - H. D. Disselhoff, przedstawi!
problem hipotetycznych
powiązań kulturowych, jakie łączyć musiały w X w. n.e. kulturę Tiahuanaco
z Altiplano z kulturą
Huari z południowego
Peru, a K. Hahn-Hissink
omówił archeologiczne
znaleziska,
jakie zdobyła wielka etnograficzna
wyprawa
tzw. "Frobenius-Expedition",
której
uczestnicy eksplorowali
w latach 1952-54 tereny Boliwii, zamieszkałe przez Indian
Ch imane, Tacana i Chama.
Rocznik
otwiera
obszerna
rozprawa
nieżyjącego
już austriackiego
etnografa
i archeologa,
wybitnego
specjalisty
i znawcy kultur Azji Południowo-Wschodniej
oraz Oceanii R. Heine-Gelderna
(Transozeanische
Kultureinfliisse
im alten
Amerika).
Warto tu przypomnieć,
iż uczony ten był autorem
śmiałej koncepcji
kolejnych
etapów zasiedlania
wysp Pacyfiku przez ludność z kontynentu
azjatyckiego, hipotezy dziś już w wielu aspektach
zdezaktualizowanej,
ale interesującej
z tego względu, iż wykorzystała
ona skromny jeszcze podówczas inwentarz
znanych zabytków
archeologicznych.
W latach powojennych
Heine-Geldern
dał się
poznać jako gorący rzecznik
powiązań
kulturowych
między Azją a Ameryką,
dopatrując
się w przyczynach
nagłego rozkwitu cywilizacji Meksyku i Peru udziału
impulsów płynących z drugiej strony Oceanu Spokojnego 3.
3 Poglądy
der

Allstronesen.

na tcn tcmat wyloży! autor w pracy: Urlleimat
lind friilleste
Wanderungen
"Anthropos",
t. 27: 1932, z. 3--4. Bibliografia prac Heine-Gelderna
poświę-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

273

i czasOpism

Omawiany artykuł poświęcony
jest przeglądowi
współczesnej
literatury,
poruszającej problematykę
transoceanicznych
wpływów kulturowych
na rozwój społeczeństw prekolumbijskiej
Ameryki, pisany oczywiście z punktu widzenia zdecydowanego zwolennika
tej nadal dość słabo udokumentowanej
koncepcji.
Krótki,
historyczny
przegląd
dzieł dawniejszych
jest świadectwem,
iż myśl o łączności
Starego z Nowym Światem via Pacyfik sięga aż XVI stulecia. Po tym wprowadzeniu daje Heine-Geldern
metodyczny przegląd naukowego dorobku w omaw~anej
dziedzinie, segregując
materiał
na dział problematyki
kontaktów
japońsko-ekwadorskich, chińsko- i indyjsko-amerykańskich,
oceaniczno-amerykańskich
by wreszcie zamknąć
tę prezentację
skrótowym
zarysem
aktualnego
stanu badań
nad
transatlantyckimi
związkami
kulturowymi.
Artykuł
nie uwzględnia
oczywiście
ostatniej próby T. Heyerdahla
pokonania
Atlantyku
na łodzi z papirusu,
gdyż
napisany został wcześniej, nim opinię całego świata poruszyła wiadomość o nowym,
sportowo-naukowym
przedsięwzięciu
słynnego Norwega. Rozprawa Heine-Gelderna,
mimo z pozoru sprawozdawczego
charakteru,
jest jednak tak dyskusyjna, iż wszelka
polemika w ramach objętościowo
ogr,aniczonego
omówienia
jest całkowicie
niemożliwa. Nie wytyczając
tu więc żadnych kontrargumentów
warto jedynie uwypuklić jedno charakterystyczne
przeświadczenie
autora, który formułowaną
dotychczas hipotezę w postaci: czy w okresie przedkolumbijskim
istniała transpacyficzna
łączność Starego z Nowym Światem, czy łączności takiej nie było, zastępuje
pytaniem:
dlaczego w II czy III stuleciu p.n.e. te niewątpliwe
kontakty
zostały
nagle przerwane?
Abstrahując
od indywidualnych
sądów na ten temat, należy
stwierdzić, iż w ostatnim ze swych studiów wybitny uczony pokazał raz jeszcze,
że cały basen Pacyfiku
winno się rozpatrywaĆ' pod względem kulturowym
całościowo, porównując
ze sobą nie tyle poszczególne elementy wydarte z większych
zbiorów, ale zestawiając
kompleksy
wytworów,
idei czy wzorców. Tylko takie
podejście może bowiem dostarczyć nam rzetelnych
argumentów
podtrzymujących
hipotezę, iż Pacyfik nie dzielił, lecz łączył Azję i Amerykę.
Lektura omawianego wyżej rocznika nie daje asumptu do jakichś dalej idących
uogólnień na temat sytuacji w zachodnioniemieckiej
amerykanistyce.
Przyczynkarski charakter
wielu artykułów,
różnorodność
tematyki, szeroki zakres geograficzny
i chronologiczny,
odmienność stosowanych
metod, sprawia wrażenie, iż w amerykanistyce tej trudno wyróżnić pewną generalną,
"wiodącą"
linię, poza tym, że
nadal w sferze największego
zainteresowania
znajduje
się problematyka
prekolumbijska.
Pamiętać
jednak musimy o tym, że "Zeitschrift
fUr Ethnologie"
nie
jest jedynym periodykiem,
w którym publikują
,amerykaniści
z NRF i dlatego
dopiero analiza całokształtu
ich naukowej
działalności
mogłaby dostarczyć
nam
materiału
do oceny stopnia rozwoju jednego z ważniejszych
działów zachodnioniemieckiej etnografii powszechnej.
AZeksander

ZWrot. Roczniki XVIII-XXI.

Posern-ZieZiński

Czeski Cieszyn 1967-1969.

Miesięcznik ten jest organem Zarządu Głównego Polskiego Związku KulturalnoOświatowego w Czechosłowacji,
ukazuje się od r. 1949, obecnie redaktorem
jest
Jan Rusnok (poprzednio,
do r. 1958, Paweł Kubisz, do r. 1964 Tadeusz Siwek).
eona
zagadnieniu
wianym
artykule.
18 -

Lud,

tom

transoceanicznych

LIV

kontaktów

kulturowych

zostala

zamieszczona

po

oma-

�274

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

Pismo adresowane
jest do polskiej grupy narodowej
liczącej w Czechosłowacji
około 78 tys. osób, w większości robotników i chłopów mieszkających
w przygranicznych powiatach kraju północno-morawskiego.
"Zwrot", realizując politykę społeczno-kultu-r,alną
PZKO, porusza wszystkie ważniejsze sprawy związane z życiem
Polaków
w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego
i stosownie
do zainteresowań
i poziomu odbiorców daje im też możliwość uczestniczenia
w wydarzeniach
kulturalnych Czechosłowacji i Polski.
Poza problematyką
aktualną
i twórczością
miejscowego
środowiska
artystycznego, trzydzieści dwie strony miesięcznika
zawierają
też sporo publikacji z dziedziny etnografii
i folkloru. Tak np. w nr 8 z 1969 r. ukazał się artykuł Karola
Piegzy Kitka słów o architekturze
śląskiej, ilustrowany
fotografiami
nieistniejących
już częściowo zabytków budownictwa
drewnianego.
W tym samym numerze Gustaw Fierla pisał na temat śląskiego stroju ludowego, reprodukując
dwa rysunki
z XIX i pocz. XX wieku. W cyklu Sylwetki
naszych działaczy
publikowane
są
m.in. biografie ludzi zasłużonych dla ludoznawstwa:
w nr 8 z 1967 r. Jan Kurzelowski pisał o Andrzeju Cinciale, działaczu społecznym i etnografie, w nr 11 i 12
z 1967 r. ten sam autor przedstawił
Ernesta Farnika, założyciela "Zarania Śląskiego", wydawcy
wielu materiałowych
prac etnograficznych,
oraz Adama Sikorę,
poetę ludowego. W nr 3 z 1968 r. Ludwik Brożek pisał a historyku Franciszku
Popiołku, a Józef Stebel o Oskarze Zawiszy, kompozytorze, zbieraczu pieśni. W tym
samym numerze jest artykuł
Jubileusz
naszego Kolberga,
omawiający
z okazji
50-tej rocznicy urodzin dotychczasowy
dorobek Józefa Ondrusza, znanego folklorysty, autora wielu opracowań o śląskiej literaturze ludowej.
Te publikacje
"Zwrotu" podają materiały
nie obce etnografom,
dodają jednak
szczegóły mniej znane i o kulturze ludowej Śląska Cieszyńskiego, i o jej badaczach,
Najbardziej interesujący
dla folklorysty jest cykl Zywe teksty, przynosi on bajki,
facecje, anegdoty itp., notowane współcześnie w terenie i opatrzone krótkimi komentarzami.
W trzech omawianych
rocznikach
tekstów takich opublikowano
21.
Większość pochodzi z repertuaru
gawędziarza odkrytego przez Daniela Kadłubca Józefa Jeżowicza z Koszarzysk
(o pierwszym
spotkaniu
z nim opowiada Kadłubiec W nr 1 z 1967 r.). U Jeżowicza nagrano około 200 tekstów, część z nich znalazła
się już na łamach "Zwrotu"
(nr l, 5, 6, 12 z 1967 r., 6, 8, 9, 11, 12 z 1,968 r.,
1, 3, 5, 10 z 1969 r.). Pozostałe teksty zapisane zostały u Zofii Matuszkowej
w Orłowej Łazach, Zofii Szeligowej we Frysztacie, Agnieszki Węglorzowej w Cierlicku
Gm. i Anny Chybidziurowej
w Bukowcu (nr 4, 8, 11 z 1967 r., 2, 7 z 1968 r.,
8, 11 z 1969 r.). Obok tekstów pojawiają
się w "Zwrocie" artykuły popularyzatorskie (cykl To co odchodzi na zawsze, opracowany przez Roberta Daniela - nr 68, 11 z 1967 r.), liczne recenzje i informacje o aktualnych
publikacjach,
konferencjach i zjazdach folklorystycznych,
wreszcie artykuły o folklorze (np. Władysława
Sikory Na tropie śląskiej poezji magicznej, w nr 11 z 1969 r.).
Działalność sekcji folklorystycznej
ZG PZKO przekroczyła
już ramy szczupłych
miejscowych
periodyków. W 1968 r. ukazał się pierwszy numer "Biuletynu Ludoznawczego" zawierający
m.in. przyczynki o Andrzeju Cinciale i bibliografię ludoznawczą czasopism "Ogniwo" i "Szyndzioły",
w druku jest tom Plyniesz Olzo monografia folkloru cieszyńskiego, a w przygotowaniu
następny tom - monografia
kultury materialnej
ludu polskiego na Śląsku Cieszyńskim.

Agata

Skrukwa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9699" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9677">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c55315d4ef77fac92b6af1fba58471bd.pdf</src>
        <authentication>13d3e8727ff7eb8652d53e30bd475e69</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115371">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1159</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115372">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115373">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1068</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115374">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1971 t. 55</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115375">
                <text>LUD 1971 t.55, s.241-319</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115377">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115378">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115379">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115380">
                <text>R

IV.

E

c

E

N

z

J

E

Lud, t. 55, 1971

Georges Charbonnier, Rozmowy z Claude Levi-Straussem.
Jacek Trznadel. Warszawa 1968, ss. 163.

Przełożył

notą opatrzył

Rozmowy
są rezultatem przeprowadzonego
przez G. Charbonniera
cyklu wywiadów z C. Levi-Straussem w 1959 roku i nadawane były przez Radio-Television
Franc;aise, a opublikowane zostały po raz pierwszy w roku 1961 w wydawnictwie
Plon - Julliard. Bliżej o okolicznościach powstania i o stosunku rozmów do wcześniejszych, a szczególnie do późniejszych prac Levi-Straussa pisze J. Trznadel w nocie tłumacza.
Dla etnologa Hozmowy interesujące są z wielu względów. Podobnie jak w in·
nych pracach Levi-Straussa,
także w Rozmowach
uderza wielka samoświadomość
etnologa jako badacza i świadomość specyficzności jego sytuacji poznawczej. Etnologiczny podmiot poznający jednoczy w sobie dwie przeciwstawne postawy, których
współistnienie jest źródłem dialektycznego napięcia między wymogiem wolnej od
wartościowania, ehłodnej i obiektywnej postawy przyjmowanej wobec badanych spoleczeństw, a emocjonalnym i subiektywnym zaangażowaniem
w problemy własnej
społeczności, która dostatecznie szeroko rozumiana może utożsamić się z całą łudz·
kością. Etnograf opisujący egzotyczne społeczeństwa jest zawsze uczestnikiem takiej
czy innej kultury, preferuje zatem określony system wartości, którego mniej czy
bardziej uświadamiana konfrontacja z przedmiotem opisywanym prowadzi do wzbudzenia stanów emocjonalnych obiektywizujących
się nie tylko na poziomie oceny,
ale także na poziomie opisu i rozumienia. Sytuacja ta jest wyrazem szczególnym
dychotomii ogólniejszych: opozycji opisu i wartościowania,
intelektu i uczuć, pomiędzy którymi brak co prawda przejścia logicznego, ale których wzajemnego
związku, nazwijmy go psychologicznym, nie należy lekceważyć.
Wariantem opisanej wyżej sytuacji wyrażonym expressis
verbis przez Levi-Straussa w drugiej rozmowie jest przypominająca
fizyczną zasadę komplementarności opozycja przeżycia i poznania, wokół której toczyły się już w dziejach myśli
długotrwale dysputy filozoficzne, a która nie znalazła jednak należnego jej miejsca
w metodologicznej świadomości etnografów, mimo iż ważność jej nie ulega wątpliwości, gdyż wskazuje ona na granice poznania etnologicznego. "Nigdy nie zrozumiemy zupełnie, czym jest żałoba, która nie jest naszą żałobą, w rodzinie, która
ni~ jest naszą rodziną. Ten rodzaj trudności nie może nie przypominać komplementarności, o której mówią fizycy. Nie można jednocześnie określić drogi przebiegu
cząstki i jej miejsca. I tak samo chyba nie możemy jednocześnie dążyć do poznania
spoJ:eczeństwa od wewnątrz i do zaklasyfikowania
go od zewnątrz poprzez odniesienie do innych spoJ:eczeństw" (s. 19).
Dychotomia sytuacji etnologa jest w pewien sposób homologiczna do dychotomii
bardziej podstawowej: opozycji spoJ:eczeństw cywilizowanych i prymitywnych. Znaczna część Rozmów jest poświęcona ustaleniu różnic między "cywilizowanymi" a ,.prymitywnymi". Można rzec, iż jest to nawet główny motyw książki. Różni to Rozmowy
16 -

Lud,

t. 55, 1971

�242

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

od prac naukowych Levi-Straussa, w których ogranicza się on najczęściej do społeczeństw egzotycznych, bądź też poszukuje niezmienników ważnych uniwersalnie dla
całego gatunku Homo sapiens. Które z momentów różnicujących społeczeństwa
w dwa człony opozycji są dla jej istnienia, zdaniem Levi-Straussa, podstawowe?
Przede wszystkim cechuje je różny stosunek do historii. Społeczeństwa pierwotne posiadają co prawda przeszłość, ale "historia jest dla nich pozbawiona znaczenia, gdyż jeśli jakaś rzecz nie istniała zawsze, jest w ich rozumieniu nieprawna; tymczasem dla nas sytuacja ma się odwrotnie" (s. 46). Środkowy fragment
cytatu jest ewidentnie fałszywy, pozostaje w sprzeczności nie tylko z obserwowanymi faktami, ale także z resztą myśli Levi-Straussa, nie przeszkadza to jednak,
aby teza podstawowa była słuszna. Historia jest "wewnętrzną kategorią pewnych
społeczeństw, sposobem, w jaki społeczeństwa zhierarchizowane
same siebie pojmują" (s. 54); chodzi tu oczywiście przede wszystkim o społeczeństwo europejskie.
Podstawowym zaś pojęciem tej historii jest pojęcie postępu z zawartą w niej treścią
integracji linearnej i ciągłości wbrew wymogom wszelkiego poznania, które jest
z natury nieciągłe. Levi-Straussa
krytyka pojęcia idei postępu skierowuje się
przede wszystkim przeciwko nadawaniu jej znaczenia integracyjnego w zastosowaniu do społeczeństw pierwotnych, w czym upatruje nieusprawiedliwiony poznawczo ani etycznie etnocentryzm. Krytyka ma bowiem nie tylko aspekt poznawczy,
ale także etyczny. Warunkiem koniecznym postępu jest gromadzenie wiedzy, możliNe dzięki wynalazkowi pisma, którego rola etyczna, przynajmniej
w początkach
jego istnienia, była co najmniej ambiwalentna:
"pierwsze zastosowania pisma ...
dotyczyły przede wszystkim aparatu władzy" (s. 24) i przyczyniły się do powstania
"społeczeństw zhierarchizowanych,
społeczeństw złożonych z panów i niewolników,
społeczeństw używających pewnej części ludności do pracy na korzyść części drugiej" (s. 23-24).
Pierwsza grupa różnic koncentruje się więc wokół pojęć historii, postępu, pisma
i kumulacji wiedzy, grupa druga dotyczy stopnia "entropii", który jest warunkiem
różnic pierwszych.
Społeczeństwa pierwotne przyrównuje Levi-Strauss do maszyn mechanicznych,
które pozbawione tarcia mogłyby teoretycznie funkcjonować nieskończenie długo,
korzystając z jednorazowego dostarczenia im energii. Społeczeństwa cywilizowane
przyrównuje natomiast do maszyn parowych, które działają dzięki różnicy potencjałów temperatury,
która to różnica w porządku społecznym realizuje się przez
formy hierarchii społecznej. Społeczeństwa pierwotne zwie też Levi-Strauss "zimnymi", na podobieństwo zegara; wytwarzają
one "niesłychanie mało nieładu, tego
co fizycy nazywają "entropią"
(s. 28) i mają "tendencję do utrzymywania
się
nieskończenie długo w swym stanie wyjściowym" (s. 28). Nasze społeczeństwa zwie
natomiast "gorącymi", na podobieństwo maszyny parowej; wytwarzając więcej bezładu, entropii, muszą jednocześnie wytwarzać więcej ładu, aby zapewnić co najmniej "stan chwiejnej równowagi".
Kolejna grupa różnic wiąże się z demografią, a w szczególności z liczebnością
grup, w których przychodzi żyć człowiekowi pierwotnemu i cywilizowanemu. Społeczeństwo w swym rozwoju demograficznym przekracza pewien próg, poza którym
kontakty międzyludzkie przestają mieć konkretny, personalny charakter, a dochodzą
do skutku za pomocą różnego rodzaju mediów pośredniczących, a kontakty face to
face w wielu wypadkach
nabierają charakteru niepersonalnego w tym sensie, iż
człowiek nie kontaktuje się z drugim człowiekiem jako takim, lecz w gruncie rzeczy
wchodzi w kontakt z jego rolą, z funkcją przez niego wykonywaną. Granica owa
rozdziela dwa poziomy autentyzmu: społeczeństwa pierwotne i cywilizowane.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Ostatnia grupa różnic dotyczy sztuki, rozgraniczenia sztuki społeczeństw pierwotnych i cywilizowanych, którą zawęża do sztuki nowożytnej, którym to, niezbyt
udanym terminem określa się w Rozmowach sztukę grecką od początku V wieku
i sztukę europejską poczynając od Quattrocenta. Dla tak określonej chronologicznie
plastyki europejskiej
za najbardziej
charakterystyczne
uważa Levi-Strauss
indywidualizm, przedstawieniowość i akademizm, które prowadzą do powstania osobnego
świata sztuki. Przez indywidualizację rozumie przy tym Levi-Strauss nie tyle indywidualizowanie się osobowości twórcy, co raczej indywidualizowanie
się klienteli,
amatorów sztuki. Sztuka w naszym społeczeństwie zastrzeżona jest dla amatorów,
dla nich produkuje artysta, ich oczekiwania stara się spełnić. Wraz z postępującą
indywidualizacją idzie w parze osłabienie funkcji znaczącej dzieła sztuki. Dla sztuki
pierwotnej
właściwa jest bowiem sprzeczność między prymitywizmem
techniki
a oporem stawianym przez material. Dlatego dzieło sztuki pierwotnej nie jest nigdy
prostym faksymile przedmiotu. "Nie może, albo nie chce reprodukować
całkowicie
swego modela, musi go więc oznaczać. Zamiast być przedstawiającą, sztuka ukazuje
się w ten sposób jako system znaków" (s. 55). Ponieważ zaś sztuka nowożytna nie
jest odbierana przez całą zbiorowość, lecz tylko przez amatorów, względnie grupy
amatorów, a funkcjonowanie systemu znaków, czyli języka, zakłada istnienie zbiorowości, zatem funkcja znacząca tej sztuki ulega osłabieniu. Wywód ten tylko
\V części jest słuszny, gdyż grupa amatorów
jest zbiorowością, w której może funkcjonować język. Ow trywialny fakt istnienia wielu języków, wielu systemów znaków
w ramach tej samej zbiorowości etnicznej zdaje się uchodzić uwadze Levi-Straussa
i Charbonniera. Funkcja semantyczna dzieła sztuki znika, czy tylko ulega osłabieniu, ,.na korzyść coraz większego zbliżenia do modelu, który pragnie się naśladować,
a nie tylko oznaczać" (s. 56). Warunkiem koniecznym tego zbliżenia jest rozwój
technik. Levi-Strauss sugeruje też związek silniejszy niż tylko koincydencję w czasie między tendencją do coraz większej figuratywności i przedstawieniowości a osłabieniem funkcji semantycznej, nie jest to jednak przekonywające. Wreszcie sztuka
nO\"ioż~·tna,zdaniem Levi-Straussa, przeciwstawia się sztuce pierwotnej jako sposób
wzięcia w posiadanie tego co piękne i pożądane: "sztuka ta opiera się na iluzji, że
nie tylko można komunikować się z bytem, ale i przyswoić go sobie poprzez wizerunek. To właśnie nazwałbym stanem posiadania wobec przedmiotu, środkiem do
zawładnięcia bogactwem lub pięknością zewnętrzną. Właściwie na tym chciwym
wymaganiu, na tej ambicji pochwycenia przedmiotu na korzyść właściciela czy nawet widza, polega - jak mi się wydaje - jedna z wielkich oryginalności sztuki
w naszej cywilizacji" (s. 58). Tendencja do "zawładnięcia" przeciwstawia się tendencji do nadania znaczenia; zatem można by się dopatrywać związku między
wzrostem charakteru przedstawiającego sztuki a malenieniem jej funkcji semantycznej. Jako ostatnią różnicę wymienia Levi-Straus akademizm sztuki europejskiej,
który jest "świadomą i systematyczną
aktywnością estetyczną, która zmierza do
zamknięcia się jeszcze bardziej w sobie, to znaczy do usytuowania się nie bezpośrednio wobec rzeczy, ale przez odniesienie do tradycji artystycznej" (s. 63).
Trzecią grupę problemów poruszanych w Rozmowach
stanowią zagadnienia
współczesnej sztuki europejskiej i prognozy jej dalszego rozwoju. Tematy te, choć
niewątpliwie bardzo ciekawe, ale jako niespecyficznie etnologiczne, pomijam.

Gerhard

Kloska

�244

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Otakar Nahodil, Kultur und Humanitiit. Prolegomena einer Theorie der Kultur.
Bad Krotizgen, Erich May Verlag, 1970, ss. 41. (Abhadlungen zur Theorie der Kultur, I).
Warto zwrócić uwagę polskiego czytelnika na tę niewielką książeczkę. Stanowi
ona wstępny tom z zapowiedzianych ośmiu, które mają zawrzeć całość bardzo syntetycznie ujętej ogólnej teorii kultury. Następne, będące w przygotowaniu
tomiki.
noszą - według zapowiedzi wydawcy - następujące tytuły: Natura i kultura. Pierwotne i wtórne środowisko człowieka; Potrzeby ludzkie; Kultura i tradycja; Kultura i porozumiewanie
się (komunikacja). Symboliczne podstawy ro~wo.iu kultury:
Wartości kulturowe; Normy kulturowe; Totalność kultury.
Omawiany tomik jest prolegomeną do teorii kultury, zawiera więc wylożenie
ogólnego stanowiska autora, czegoś w rodzaju zasad filozofii kultury. Wykład jest
następujący:
z obszernej, dawniejszej i najnowszej literatury
(I"aczej europejskiej.
z przewagą niemieckiej)
historyczno-filozoficznej,
teol"iopoznawczej, socjologicznej
l antropologiczno-kulturowej
autor wybiera szczytowe, klasyczne sformułowania i te
obficie utyka na kanwie własnej konstwkcji
myślowej w 7.wartą i wewnętrznie
zharmonizowaną
sensowną cało~ć, stanowiącą wykładnię etycznego i filozoficzno-teoretycznego stanowiska własnego, a wyrażonego w sposób nader skondenso\Nany.
wręcz lapidarny - ale bardzo jasny.
Autor zajmuje stanowisko uniwersalistyczne.
Chodzi mu o kulturę globu, o kulturę ludzkości, o kulturę jako zjawisko ogólnoludzkie. Łączy się z tym postawa et,'czna: badanie kultury jest zarazem badaniem istoty człowieka i ludzkości: ..sama
ludzkość, jako twórca i wytwór kultury, oznacza najwyższą wartość ideową humanizmu" (s. 8). Stosunek: kultura-humanizm
ma dla każdej naukowej teorii kultury
najwyższe znaczenie zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. "Obie te strony są nierozdzielne: można powiedzieć, że humanizm może kwitnąć tylko tam, gdzie istnieją
korzystne warunki dla prawdziwie twórczego rozwoju kultury i vice versa"; "gdzie
kultura traktowana
jest nieprzyjaźnie
(wrogo), tam powstaje zawsze ostre niebezpieczeństwo dla ludzkości" (s. 12). To stanowisko znalazło też odbicie w tytule książeczki.
Autor zajmuje także stanowisko antynaturalistyczne:
nie należy wywodzić kultury z przesłanek przyrodniczych i nie można abstrahować kultury od żywego człowieka i jego historii.
Nauki o kulturze mają charakter historyczny i zarazem społeczny. przy czym
istnieje określona struktura nauk o kulturze o typie piramidy: od nauk szczegółowych, specjalistycznych,
poprzez dyscypliny o wyższym stopniu ogólności (np. językoznawstwo ogólne, religioznawstwo ogólne), następnie przez nauki antropologiczno-kulturowe, aż do szczytowej, którą jest ogólna nauka o kulturze o charakterze filozofii kultury.
Autor wydaje się zajmować v.ryrażne stanowisko neoewolucjonistyczne
o odcieniu uniwersalistycznym.
Kultura wykazuje ciągły rozwój, ewolucję, od jej początków tkwiących w antropogenezie, po współczesną i przyszłą unifikację cywilizac,·jną.
Chociaż rqzwój ten jest multilinearny
i istnieje nierówność rozwoju poszczególn"ch
kultur, to - jak odgałęzienie delty rzecznej - wszystkie one, jeśli nie giną w piaskach, uchodzą do jednego oceanu - kultury ogólnoludzkiej.
Autor wreszcie jest antyrelatywistą.
Wyraża przekonanie o istnieniu ogólnych
prawidłowości czy praw w ewolucji kultury i nawet kilka takich uniwersalistycznych "praw" formułuje (s. 29 i n.). One to właśnie mają stanowi&lt;': kanwę dalszych
tomików "rozpraw z teorii kultury".

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

245

i czasopism

Autor chodzi po szczytach myśli antropologii kulturowej i w poszukiwaniu jedności w ogromnym ZL"óżnicowaniu kultury ludzkości stara się uchwycić podstawowe
struktury i linie rozwojowe oraz ująć całość tej kultury w jednolity system filozofii
kultury. Uderza przy tym czytelnika szczególna kondensacja myśli na niewielu stronach małej książeczki. To tak, jakby autor wychodził ze znanego powiedzenia Lessinga, że "duża książka jest dużym złem".
Czekamy na dalsze tomiki z zapowiedzianej całości teorii kultury.
Józef

Burszta

.4bschied vom Volksleben.
Untersuchungen
des Ludwig-Uhland-Instituts
del'
Universitat Tli,bingen im Auftrag der Tiibinger Vereinigung fiir Volkskunde, herausgegeben von Hermann Bausinger, Gottfried Korff, Martin Scharfe und Rudolf
Schenda, seria "Volksleben", t. 27, Tiibingen 1970, ss. 202.

Kolejny tom wydawanej
przez Instytut Ludwika Uhlanda w Tybingii serii
"Volksleben" zawiera prócz wstępu następujące rozprawy: 1. Utz Jeggl~: Wertbedingungen der Volkskunde 1, 2. Roland Narr: Volkskunde
als kritische
Sozialwissenschaft, 3. Martin Scharfe: Kritik
des Kanons, 4. Gustav Schock: Sammeln und Retten. Anmerkungen
zu zwei P"inzipien
volkskundlicher
Empirie,
5. Horst Neisser:
Statistik,
eine Methode der Volkskunde,
6. Rudolf Schenda: Einheitlich
urtiimlich noch heute. Probleme der volkskundlichen
Befragung,
7. Hermann Bausingel': Zur Problematik
historischer
Volkskunde,
8. Thomas Metzen: Anmerkungen
zur "Volkskunde

der Schweiz"

von Richard

Weiss.

Wszystkie wymienione artykuły poświęcone są metodologii etnografii społeczeństw cywilizowanych. Są to prace autorów zarówno podobnie oceniających dotychczasowe sposoby uprawiania etnografii, jak i połączonych wspólną koncepcjq
etnografii jako krytycznej nauki społecznej. Swiadomość wspólnoty poglądów nie
jest obca autorom zbioru Abschied vom Volksleben, ani ich przeciwnikom z innych
ośrodków etnograficznych w NRF. Wydaje się, iż można już obecnie o grupie etnografów skupionych w kierowanym przez H. Bausingera Instytucie Ludwika Uhlanda
mówić jako o nowej, oryginalnej szkole etnograficznej, którą gwoli wyodrębnienia
można nazwać "Kręgiem tybingskim". Ukazanie się prowokacyjnego w tonie programowego tomu Abschied vom Volksleben
poprzedziło szereg rozpraw zrywających
z kanonami tradycyjnej etnografii~.
Etyczne i metodologiczne przesłanki Kręgu tybingskiego kształtowały się pod
bezpośrednim wplywem socjologiczno-filozoficznej
Szkoły frankfurckiej,
a szczególnie jej najwybitniejszych
powojennych przedstawicieli:
Theodora Adorno i Maxa
Horkheimera. Na prace zawarte w zbiorze Abschied vom Volksleben wywarły też
znaczny wpływ analizy z zakresu socjologii wiedzy, przeprowadzone przez przedstawiciela mlodszego pokolenia frankfurtczyków
Jiirgena Habermasa.
t Z poglądami
zawartymi
w artykule
U. Jeggle'a
polemizujG
w zawartym
w niniejszym
tomie "Ludu" artykule
Problem wartościowania
w etnografii.
~ G. Klo~ka.
Etnografia
społeczeństwa przemysłowego
w ujęciu He'rmana Bausingera,
.. Lud". t. 53, Igr,9, s. 302-322; tenże.
recenzje
z artykułów
Bausingera,
"Etnografia
Polska",
t. Xl".
1970. Z. l. s. 319-325.

�246

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Polemika z autorami z Kręgu tybingskiego nie jest wlaściwie możliwa bez odwolania się do prac Szkoly frankfurckiej, w których tezy gloszone przez autorów
recenzowanego tutaj zbioru zostaly rozważone gruntowniej i precyzyjniej. Przedstawiciele Kręgu tybingskiego ograniczają się bowie{l1 najczęściej do przeniesienia
na grunt etnografii wypracowanej przez frankfurtczyków aparatury pojęciowej. bez
ujawnienia jej zalożeń filozoficznych i niekonsekwencji, od których nie jest ona
wolna. Ponieważ jednak krótka recenzja nie zezwala ani na dygresje wyprowadzające poza etnografię, ani na polemikę z postulowanią przez Krąg tybingski koncepcją etnografii, ograniczę się do bardzo skrótowego przedstawienia zawartości krytyczno-metodologicznej
tomu Abschied vom Volksleben. Nie będę przy tym referowal treści poszczególnych rozpraw, lecz potraktuję recenzowany tom jako całość,
w której ewentualne rozbieżności między autorami nie są istotne.
Wiele miejsca w pracach Kręgu tybingskiego zajmuje krytyka dotychczasowych
sposobów uprawiania etnografii. R. Narr analizując zawartość numerów "Zeitschrift
fur Volkskunde" z ostatnich dziesięciu lat wykazuje, iż tematyka i rezultaty prac
badawczych etnografów pozostają w niezgodzie z postulowanymi przez nich samych
celami badań, których zresztą autor nie akceptuje. Postulowane przez niektórych
etnografów modele postępowania
badawczego (badania strukturalno-funkcjonalne
w stylu Parsonsa, perspektywa antropologiczna) nie są nawet przez nich samych
stosowane. Koncepcja etnografii jako nauki o określonych czasoprzestrzenni e strukturach kultury ludowej kieruje, co prawda, w znacznym stopniu praktyką badawczą
etnografów, ale - ze względu na zamierzoną w niej totalność poznawczą - nie
może zostać urzeczywistniona.
W praktyce większość etnografów ogranicza się do zbierania i katalogowania
niezinwentaryzowanych
jeszcze faktów kultury ludowej. Kieruner( i sposób prowadzenia badań etnograficznych wyznaczał od dawna stary kanon, który bądź zastępował definicję etnografii, bądź ją egzemplifikował, a który redukowal etnografię do
studiów"'"nad zwyczajami, obyczajami, domem, zagrodą, spódnicą, kamizelą, kuchnią.
i piwnicą" (74). Kanon ów przez lata służył jako surogat teorii etnografom, którz~'
z nauki zrezygnowali na rzecz archiwistyki. Przeświadczenie niektórych, iż inwentaryzując fakty tworzą źródłowe podstawy przyszłych syntez, należy ocenić jako
mylne, gdyż droga do teorii nie prowadzi przez proste uogólnienie ogromnej ilości
faktów. Ponadto każdy opis zakłada pewne przeslanki, ze względu na które dokonano wyboru przedmiotu opisywanego i metody samego opisu. Brak teorii powoduje,
iż opisuje się cokolwiek, gromadząc w ten sposób informacje nikomu nieprzydatne.
Nieudaną próbą zbudowania teorii etnograficznej
bylo skonstruowanie
homo
folkloristicus
(76), którego elementami konstytuwnymi mialy być "ludowe" (volkstumliche) właściwości natury ludzkiej. Poszczególne fakty kulturowe mialy być
tylko materiałem umożliwiającym dotarcie do "ludowych", "popularnych" (Populare
in jedem Menschen) pokładów natury ludzkiej. Zdaniem M. Scharfe'a, są to kategorie decyzjonalne, zakładające nie poddającą się falsyfikacji wiedzę aprioryczną
o tym, co "ludowe" i "popularne".
U podstaw etnografii kierującej się wspomnianym wyżej kanonem, bądź
przyjmującej jako pojęcia integrujące wymienione kategorie - tkwią pewne przesłanki wartościujące
o charakterze konserwatywnym.
Etnografia tradycyjna stala
się bowiem pewną formą apologetyki przeszłości (138), afirmując fakty kulturowe
i struktury społeczne rzekomo lepsze i bardziej naturalne. Konsekwencją uboczną
tego stanu rzeczy było zaniechanie badań przemian spolecznych powodowanych
szybką industrializacją XIX i XX wieku.
Krytyka tradycyjnej etnografii uprawiana przez przedstawicieli Kręgu tybing-

�Recenzje,

przegtqdy

wydawnictw

247

i czasopism

skiego jest prowadzona równocześnie na kilku płaszczyznach: etycznej, ideologicznej
i metodologicznej. Autorzy Abschied vom Volksleben przekonani są bowiem o niemożliwości uniknięcia wartościowania w etnografii i w innych naukach społecznych.
O rezultatach prac badawczych decydują świadomie lub nieświadomie przyjęte przeslanki wartościujące. Tradycyjna etnografia explicite
bądź implicite
przyjmowała
konserwatywny system wartości, stając się środkiem służącym ogłupianiu i ubezwłasnowolnieniu człowieka z ludu. Krąg tybingski nawołuje do nowego oświecenia,
które kontynuowałoby tradycje oświecenia osiemnastowiecznego.
Zdaniem Bausingera i R. D. NarTa etnografia oświecenia nie tylko była nauką o kulturze ludu, ale
zarazem byla środkiem oświecenia ludu. Do tych tradycji oświeceniowych powinna
nawiązać współczesna etnografia. Wedle Bausingera, jedynym naczelnym, praktycznym zadaniem etnografii jest rozbudzenie samoświadomości ludzi, uczynienie z nich
jednostek rozumiejących własną sytuację w społeczeństwie i zdolnych do przebudowy świata w rzeczywistą ojczyznę ludzi (41). Etnografia, jako krytyczna nauka społeczna, dąży do "zmiany świadomości, woli i ustroju istniejącego społeczeństwa"
(49). Zmiana ta powinna doprowadzić do "urzeczywistnienia
praw jednostki stosownie do możliwości społecznych" (49). Punktami wyjścia krytycznej nauki społecznej są: ,,1. antycypacja zdrowego społeczeństwa, 2. diagnoza społeczeństwa antagonistycznego" (49). One powinny determinować wybór tematów i technik badawczych. Zorientowana na problemy aktualnie żyjących ludzi, byłaby etnografia "socjologią dnia codziennego niższych i uciśnionych warstw" (57).
Jeśli jednak etnografia ma sprostać nowym zadaniom, to nie może posługiwać
się starymi metodami przypadkowej obser'wacji i opisu sporządzanego w trakcie
wędrówek po wsiach. Nie wystarczy dobra wola słuchania i notowania, lecz konieczne jest stosowanie metod naukowych, które od dawna zyskały sobie prawo obywatelstwa w innych dyscyplinach społecznych. Jedną z nich jest rachunek statystyczny,
z którego etnografia - wbrew własnej tradycji - nie może zrezygnować. Zastosowanie rachunku statystycznego w etnografii umożliwi między innymi intersubiektywną sprawdzalność wyników, przejście od kwalifikatywności
do kwantyfikatywności, ujmowanie zjawisk kompleksowych i trudnych do ogarnięcia (122).
Etnografia jako krytyczna nauka społeczna nie wyklucza etnografii historycznej,
lecz postuluje jedynie zmianę orientacji w badaniach historycznych (169) i przemyślenie na nowo statusu metodologicznego historii. Bausinger w krótkim szkicu
stawia szereg problemów z metodologii badań historycznych, które muszą zostać
rozważone przez badaczy uprawiających
etnografię historyczną, aby w badaniach
swych nie naśladowali wzorców dawno zasługujących na odłożenie do lamusa.
Gerhard

Kloska

Panemuniu
Dzu.kai. Lietuvos T8R Mokslll. Akademijos Istorijos Institutas,
Vilnius 1970, 8°, ss. 143, 1 nlb., mapka, ilustracje wewnątrz tekstu + 34 tablic, streszczenia w języku rosyjskim. (Praca zbiorowa Instytutu Historii Litewskiej Akademii
Nauk w Wilnie pod red. Angele Vysniauskaite)

Rezultatem kompleksowych badań terenowych sekcji etnografii Instytutu Historii Litewskiej Akademii Nauk w Wilnie, jest praca zbiorowa pt. "Poniemeńscy
Dzukowie". Badania przeprowadzone w latach 1963-1964
koncentrowały się w rejonach Olita i Birsztany, po obu stronach górnego biegu Niemna. Obszar ten nazwali
uczeni lit.ewscy terenem poniemeńskich Dzuków.

�248

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Warto zakomunikować
naj ciekawsze wnioski i rezultaty uczonych litewskich
z badań terenowych nad Dzukami.
Tak więc w artykule
Rimute Rimantiene
Pierwotni
mieszkańcy
Poniemnia
pierwszoplanowym
zagadnieniem wydaje się być problem etnogenezy Bałtów. Z archeologicznego punktu widzenia ważną rolę w procesie kształtowania
się plemion
prabaltyckich
odegrała kultura toporów bojowych i ceramiki sznurowej połowy
II tys. p.n.e. - początkowego okresu brązu, która rozpoczęła ekspansję w kierunku
północno-zachodnim
i północno-wschodnim
po rozpadzie wspólnoty indoeuropejskiej.
W artykule Poniemeńscy Dzukowie a Jadźwingowie
Pranas Kulikauskas zastanawia się nad etnicznym pochodzeniem Dzuków. Naczelną badawczą hipotezą jest
zagadnienie współzależności Dzuków i JadŹwingów. Stara się on nakreślić północno-wschodnią granicę siedzib Jadźwingów w przeszłości. Bazując na osiągnięciach
najwybitniejszych
znawców zagadnienia bałtyckiego, w tym także badań polskich.
ustala autor północno-wschodnią
granicę Jadźwingów na zakolu środkowego Niemna.
Analiza materiału archeologicznego Poniemnia dzuskiego i materiału wykopaliskowego ekspedycji jaćwieskiej z terenu Suwalszczyzny wykazała wiele zbieżności w zakresie kultury materialnej a także obrządku pogrzebowego. Na tym obszarze, stwierdza autor, krzyżują się wpływy kulturowe Jadźwingów z Auksztotą i Sambią. Teren Dzukii nie był więc klasycznym terenem Jadźwingów ani w czasach przedhistorycznych, ani wczesnohistorycznych,
ale obszarem mieszania się kilku kultur. gdzie
Niemen nie stanowił granicy etnicznej między Litwą wschodnią a plemionami jaćwieskimi i sambijskimi.
Istotnym dopełnieniem rozważań historycznych P. Kulikauskasa
są dwa art\'··
kuły jezykoznawcze A. Vanagasa i A. Vidugirisa. Pierwszy z nich, bada toponim;c;
Poniemnia dzuskiego. Na podstawie zmiany głosek i, s na z, s, oraz zachowania
dwugłoski ei, wyciąga wniosek o prusko-jaćwieskim
podłożu tego dialektu (lit.
Apsingis
dz. Apsingis, lit. Paielve - dz. Pazelve, lit. Pruie - dz. Pruze oraz
lit. Kriesa - dz. Kreisa, lit. Dievoniskiai
dz. Deivoniskiai).
Podobne cechy.
obserwować można w toponimii Suwalszczyzny.
A. Vidugiris charakteryzując
używany na tym terenie dialekt, zauważa zmianę
c, di w c, dz; t(v), d(v) w c(v) dz(v), oraz omawianą wyżej zmianę s, i w s, z
jako pozostałość języka jaćwiskiego (lit. mediias dz. medzias, lit. ialias - dz.
zalias, lit. pastaeius dz. pastatius, lit. dievas - dz. dzievas, lit. diena - dz. dziena), skąd samo przezwisko "Dzuki". Podobna zmiana ted) w ć(dź) na miejsce w polskim i białoruskim, a więc na gwarę Dzuków, oprócz substratu jaćwieskiego, wpływało także sąsiedztwo słowiańskie.
W artykule Wsie i osady Poniemnia
Izidorius
Butkevicius
stwierdza.
że
w X.VI w. (w związku z pomiarą włóczną królowej Bony i Zygmunta Augusta).
w miejsce osad jedno- i wielodworcznych,
pojawia się nowy typ wsi - ulicówka.
W połowie XIX w. ulicówki zmieniają swój charakter, rozbijając się na chutory.
Rozbicie to nastąpiło w trzech etapach. I etap, II poł. XIX w., obejmowal tylko lewobrzeżną część Poniemnia. Dwa następne etapy, już na prawobrzeżu, rozpoczęl.\·
się na pocz. XX w. i trwały do okresu II wojny światowej. Proces rozpadu ulicówek
wiąże się w dużym stopniu z zachodzącymi zmianami społeczno-ekonomicznymi
II poł. XIX i I pał. XX w. Gospodarowanie w chutorach bowiem. w dużym zespole'
rodzinnym - podkreśla autor - dawało pewność wzajemnego wspierania się na
wypadek niepowodzeń ekonomicznych. Poza tymi motywami, ożyła być może typowa Litwinom od zarania dziejów tradycja rodowego zamieszkiwania i gospodarowania.
Tenże sam autor w pracy Domy mieszkalne Poniemnia charakteryzuje
typy do-

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

249

mostw i ich wnętrze. Tradycyjnym domem Dzuków byl dom szerokofrontowy, silnie
wydłużony o wąskiej ścianie szczytowej. Do końca XIX w. występowal dach czterospadowy kryty słomą. W pocz. XX w. upowszechnia się dach dwuspadowy. Typowym rozplanowaniem wnętrza mieszkalnego jest dom trójdzielny, sień, izba, komora
lub świetlica. Opl'ÓCZ wymienionego wyżej typowego domu dzukskiego na lewym
brzegu Niemna, między miasteczkiem Prenai a Balbieniskai, spotyka się typ domu
"auksztockiego". Charakterystyczną
dla niego jest czarna kuchnia z dużym otwartym przewodem kominowym w centrum domu, a sam dom jest szerszy niż dzukski.
Nasuwają się tu analogie z dawnymi piecami kaszubskimi i mazurskimi z terenów
Polski. W końcu XIX i na pocz. XX w. nastala moda ozdabiania framug drzwiowych i okiennych a także okapów i ścian szczytowych dachu zgeometryzowaną
ornamentyką ciesielską.
L Butkevicius omawia także zabudowania
gospodarcze Poniemnia. Najbardziej
typowymi zabudowaniami gospodarczymi Litwinów są szerokofrontowe dwutraktowe
stodoly, kleć - rodzaj wolno stojącego spichlerzyka z bogatym niekiedy wystrojem
architektonicznym,
wolno stojące murowane piwnice (sklepy) i laźnie - parówki
(banie). Te ostatnie jednak nie są typowym zabudowaniem
na obszarze Poniemnia.
Omówienie dopełnia rzetelny material ilustracyjny.
Vacys Milius omawia meble oraz sprzęty domowe i gospodarcze. Meble wykonane w różnych okresach przez wiejskich rzemieślników lub sprowadzane z· miasta,
nie mają jednolitego charakteru.
Dzukowie jednak, w odróżnieniu Zaniemnia, zachowali niektóre tradycyjne formy mebli, jak różnorodne lawy z profilowanymi
oparciami, a w tym lawy do spania (Schlafbanki).
Niekiedy ławy takie miały wewnątrz skrytkę do przechowywania
odzieży z wyciętym na zewnątrz wiekiem, co
przypomina nieco renesansowe ławy tego typu. Meble malowano najczęściej na szaro-brązowy kolor, rzadziej siny. Tradycyjnym
motywem zdobniczym skrzyń wiannych były kompozycje kwiatowe przypominające
lilie. Sprzęty gospodarcze natomiast i naczynia do przygotowywania
pożywienia wykazują swoistą odmienność,
niektóre zaś mają wiele analogii z naszym regionalnym sprzętarstwem.
Szczególniejszą uwagę przyciągają niektóre typy pojemników drążonych w jednolitym pniu
drzewa, oraz czerpaki w kształcie warząchew, gdzie w maksymalnym
stopniu wykorzystano naturę drewna. Zasadniczy przełom w meblarstwie i sprzętarstwie ludowym Dzuków następuje w latach 30-tych bieżącego stulecia.
W artykule
następnym
Giedre Niunkiene-Tallat-Kelpsaite
omawia tkaniny.
Dzieli je autorka na dwie grupy: plótna powszechne i tkaniny dekoracyjne. Podkreślając specyfikę tkaniny litewskiej na tle Europy stwierdza, że po dziś dzierl
utr;~ymuje się żywe tradycje tkactwa na wsi litewskiej. Charakteryzują
się one
wzorami geometrycznymi,
brak natomiast
motywów roślinnych.
Ze względu na
technikę tkania wyróżnia autorka następujące, "przetykane"
(atlasowe) i "brane".
I tak. gdy tkaniny "przetykane"
mają bardzo dawną technikę tkania, to tkanina
,.brana" rozwinęla się dopiero w 50-tych latach naszego stulecia. Pewien typ tkaniny, tzw. "kapy", odgrywały specjalną rolę w czasie obrzędów pogrzebowych.
Końcowy al"tykul pracy zbiorowej
stanowi
rozprawa
Mariji Mastonyte
_.
Odzież. Autorka zajmuje się odzieżą Dzuków w dwu zasadniczych okresach, II poł.
XIX w. do I wojny Swiatowej i od I wojny świat. do chwili obecnej. Tradycyjna
odzież Dzuków przełomu XIX-XX
w. szyta była przeważnie z domowych tkanin.
W ogólnym zarysie strój żel~ski tego okresu przedstawial
się następująco: pasiasta
spódnica, biała haftowana lub wyszywana koszula z przyramkami, biała wyszywana
lub haftowana zapaska, w talii przewiązywano barwnie tkane pasy. Pasy te slużyly
także dziewczętom jako strój glowy. Tradycyjną ozdobą glowy dziewczat byly też

�250

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

"czółka" (rodzaj barwnej hamełki), lub po prostu wianek z kwiatów, a u kobiet
biała nami tka z charakterystycznym
upięciem pod brodą. Dopełnieniem stroju kobiecego były gorsety, kabatki albo kikliki.
Wierzchnim okryciem były szare świtki
szyte z domowego samodziału, a codziennym obuwiem łapcie lub drewniane klumpie. Decydującą zmianę w sposobie ubierania się przyniosła reforma uwłaszczeniowa 1861 r., a następnie I i II wojna światowa.
Działalność etnografów litewskich idzie dwoma pionami. Instytut Folkloru i Literatury
Litewskiej Akademii Nauk bada całokształt twórczości duchowej ludu,
a przede wszystkim twórczość słowną w postaci pieśni, bajek, podań, zagadek
i przysłów. Drugim zaś pionem badań etnografii Litwy, poza muzeami, jest Instytut Historii Akademii Nauk L8RR, sekcja etnografii, która zajmuje się badaniem
kultury materialnej w szerokim pojęciu, pracująca w terenie zespołowo, czego rezultatem jest cykl wydawnictw monograficznych.
Dzukowie Poniemnia są właśnie jedną z prób takich monografii.
Alicja

Philip Allison, Cross River Monoliths,
wyd. Department
Republic of Nigeria, Lagos 1968, ss. 44, 67 ilu str.

Bednarczuk

of Antiquities,

Federal

Tematem książki Allisona są rzeźby kamienne występujące w prowincji Ogoja,
w Nigerii Wschodniej. Jest to obszar o powierzchni około 350 mil2, położony na
prawym brzegu Cross River, "1ależący do 11 różnych grup plemiennych. Zarejestrowano tam 195 rzeźb kamiennych. Różnią się one wielkością - od elipsoidów o długości stopy i wadze 15-20 funtów, do kolumn wysokich na 6 stóp i ważących 700800 funtów. Rzeźby te wykonane są z miejscowych skał, na ogół bazaltu (dolerytu),
w mniejszym stopniu z wapienia i piaskowca. Z malymi wyjątkami wszystkie rzeźby
posiadają cechy antropomorficzne.
Różnią się jedynie sposobem zdobienia. Niektóre elementy zdobnicze przypominają znaki plemienne, tatuaże i malowania skóry
spotykane wśród miejscowej ludności Ekoi. Omawiany obszar jest słabo zbadany
etnograficznie. Jedynie wśród plemienia Nta zachowała się, żywa do dziś, tradycja
oralna związana z rzeźbami. Autor wykorzystuje ją, choć z odpowiednią dozą krytycyzmu, przy określaniu charakteru rzeźb. W oparciu o uzyskane informacje dochodzi on do wniosku, iż rzeźby te związane są z kultem zmarłych przodków. Termin "akwanshi", jakim Nta nazywają rzeźby, oznacza zmarłą osobę, znajdującą się
w ziemi. Używane przez sąsiednie plemiona Abanyom i Akaju nazwy "atal" i "alaptal" oznaczają jedynie "kamienie" i "długie kamienie". Większość akwanshi przedstawia człowieka z wyrzeźbionymi oczami, nosem, ustami, brodą, stylizowanymi
uszami, ramionami, piersiami i pępkiem. Nad pępkiem występuje czasem opaska,
nad oczami pozioma linia falista oznaczająca włosy. Na głowie wyryte są kółka
oznaczające czapkę. Głowę od korpusu oddziela głęboki rów dookolny, który sprawia wrażenie szyi, posiadający charakter falliczny. Rzeźbienie kończy się na poziomie pępka. Ponieważ wszystkie akwanshi
posiadają brody Allison uważa, iż
przedstawiają one mężczyzn. Zgodnie z tradycją akwanshi przedstawiać mają dawnych wodzów ("ntoonów"). W wielu wypadkach poszczególne rzeźby mają swoje
imiona. Gdzieniegdzie zachował się jeszcze zwyczaj składania czci rzeźbom kamien-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

2;)1

i czasopism

nym. Ceremonia taka odbywa się corocznie w marcu, wraz z końcem pory suchej.
często występują w skupiskach do 34 sztuk, ustawionych w kilku wypadkach w kręgu o średnicy 30-50 jardów, w centrum wsi lub na jej skrajach.
Znane są autorowi wypadki zabierania akwanshi przez ludność wsi podczas przenoszenia się no nowe miejsca.
Materiał zebrany został w całości przez autora, który z ramienia Nigerian Department of Antiquity przeprowadził
badania na omawianym terenie w latach
1961-62. Na uwagę zasługuje fakt, iż akwanshi nie przypominają innych, do tej
pory znanych, kamiennych przedstawień figuralnych z Afryki. Przypomnieć warto,
że monumentalne rzeźby kamienne zarejestrowano
w wielu miejscach na kontynencie afrykańskim: w Gambii, Senegalu, w luku Nigru - w Tondidaro, w Tabelbalet - na południowych skrajach Sahary, w poludniowej Etiopii i w Kongo.
Wspomnieć jeszcze można o groteskowych rzeźbach "nomoli" i "pomdo" w Sierra
Leone, rzeźbach w kraju środk. Yoruba - w !fe, Igbajo, Ekiti, Eshure oraz "mintadi" w Bakongo i o grupie rzeźb ze wsi Esie w pn. Youruba. Żadne z tych -rzeźb
nie są podobne, poza przypadkowymi być może szczegółami, do rzeźbionych kamieni znad Cross River. Wiele problemów pozostaje w dalszym ciągu nie wyjaśnionych, a możliwości uprawiania studiów porów,nawczych są w dużej mierze ograniczone brakiem podobnych do omawianej pracy rzetelnych opracowań. Dlatego
wydaje się, iż książka Allisona reprezentuje nowoczesny sposób traktowania
tych
interesujących zagadnień i znacznie wzbogaca naszą wiedzę o kulturze artystycznej Afryki.
Akwanshi

Andrzej

Dzieje

folklorystyki

polskiej

pełuś i J. Krzyżanowski.

1800-1863.

Epoka

Mikolajczyk

Red. H. Ka1970. Ossolineum ss. 528.

przedkolbergowska.

Wroclaw-Warszawa-Kraków

Dzieje folklorystyki
polskiej
opracowane zostaly przez zespół Zakładu Literatury Ludowej Instytutu
Badań Literackich
PAN. Poszczególne szkice napisali:
R. Wojciechowski Warszawskie,
S. Świrko Litwa i Bialoruś, R. Górski Lwowskie,
W kręgu Kraszewskiego
i "Athenaeum",
J. Krzyżanowski Petersburg
Kijów,
Wielka Emigracja,
M. Kukuiska Krakowskie,
T. Brzozowska Poznańskie i J. Pośpiech Sląsk. Książka ta przynosi pierwszy w naszej literaturze naukowej szczegółowy obraz badań folklorystycznych w I polowie XIX wieku. Zanalizowane w niej
zostały programy różnych środowisk, wyniki badań zbieraczy, osiągnięcia wydawców i pierwiastkowe próby ujęć teoretycznych, wyrastające niejednokrotnie z przeciwstawnych stano'wisk. Przedstawione są sylwetki folklorystów tej epoki - i tych
bardzo znanych, jak Z. Chodakowski czy K. W. Wójcicki, i tych mniej głośnych,
jak E. Korytko, K. Majeranowski i inni. Pokazana jest też rola towarzystw naukowych i wyższych uczelni w różnych ośrodkach i omówione znaczenie czasopism,
które w profilu swym folklor uwzględniały najszet·zej.
Przesuwając początek "epoki przedkolbergowskiej"
do okresu rozkwitu racjonalistycznej myśli Oświecenia autorzy i redaktorzy Dziejów...
prostują obiegową romantyczną "metrykę" naszej folklorystyki i dokumentują, jak silnie idee społeczne
i narodowe polskiego Oświecenia zaważyły na wstępnych dziejach tej dyscypliny.
Nie jest to jedyne sprostowanie utartych sądów. Omówienie prac Ł. Gołębiowskiego

�252

Recenzje,

przegZądy

wydawnictw

i czasopism

z punktu widzenia możliwości i potrzeb epoki i dzisiejszej przydatności Ludu pol·
skiego i Gier i zabaw, próba ustalenia autorstwa Obrzędów
weselnych
("Tygodnik
Wileński" 1819) itp. ukazują jak dalece potrzebne było nowe spojrzenie na tę, zdawałoby się tak dobrze znaną epokę.
Dziewięć szkiców zawartych w tej książce omawia badania nad literaturą ludową w układzie terytorialnym, umiejscawiającym inicjatywy i wyniki badań zależnie
od regionu, w którym zostały podjęte lub opublikowane, nie zaś od regionu którego
dotyczą (opracowanie o Pomorzu i Mazurach, interesujących zwłaszcza ze względu
na bardzo dojrzałe zapisy G. Gizewiusza, zamieszczone będzie w tomie następnym).
Celowość takiego układu uzasadniona została we wstępie, a wynikające z niego
rozczłonkowanie omówienia działalności pewnych folklorystów, związane ze zmiennością koniunktury politycznej w trzech zaborach, nie jest wadą książki, bo przecież nie biografie były jej zadaniem. Wydaje się jednak, że jeżeli chodzi o tereny
Białorusi i Litwy podział ten poszedł za daleko. Artykuł Białoruś i Litwa dotyczy
folklorystyki
do okresu powstania listopadowego, a następujący
po nim szkic
W kręgu Kraszewskiego
i "Athenaeum"
nie mógł wyczerpująco omówić, jak sam
tytuł wskazuje, problematyki tych regionów. Stąd np. R. Zienkiewicz wspomniany
jest tylko dzięki artykułowi w "Athenaeum", a jego obszerny zbiór (mieszczący
w sobie i ten artykuł) Piosenki gminne ludu pi1'/,skiego (Kowno 1851) wzmiankowany
jest tylko przypadkowo poprzez recenzję K. W. Wójcickiego.
Zespół autorski Dziejów folklorystyki
dokonał ogromnego wysiłku przeprowadzając kwerendę wielu, tak trudno dziś w kompletach dostępnych czasopism i wzbogacił nasz stan wiedzy o tej epoce o dużą ilość faktów dotąd nieznanych. W świetle
tej książki tym bardziej widać konieczność opracowania bibliografii folklorystycznej. Wspomniane tam publikacje nie zawsze mają pelny adres bibliograficzny (np.
zbiorki pieśni wydane u Reysnera w 1824 i 1826 r.) i przypuszczać można, że nie
wszystkie odkrycia dokonane w lwowskiej czy wielkopolskiej prasie mogły być
wzmiankowane w odpowiednich szkicach. O potrzebie takiej bibliografii wspominają też autorzy Dziejów...
(s. 61), a dla dalszego rozwoju interesującej nas tu
dyscypliny nauki bibliografia ta wydaje się niezbędna.
Agata

Vido Latković, Narodna
rzitet u Beogradu, ss. 289.

knjizevnost

l, Beograd

1967, "Naucna

Skrukwa

knjiga",

Unive-

Z prac uczonych jugosłowiańskich jakie dotąd ukazały siG z dziedziny literatury ludowej, książkę nieżyjącego profesora Uniwersytetu Belgradzkiego, Vido Latkovicia, zaliczyć można do naj ciekawszych i naj wartościowszych.
Autor należał do czołowych badaczy kultury duchowej ludów jugoslowiańskich
i przez długie lata wykladał o niej na Uniwersytecie Belgradzkim. Książka Narodna
knjizevnost
zawiera właśnie wykłady profesora Latkovicia. Pmcę tę po jego śmierci
przygotowali do druku Radmila Pesić i N. Milosević.
Latković dokonał wnikliwej analizy twórczości ludowej narodów jugosłowiańskich. Nawiązywał on często do wspólnych cech, a jednocześnie podkreślał ich odrębność, która wypływała z odmiennych warunków życia społecznego i ekonomiczno-politycznego tych ludów.

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopIsm

253

Książka składa się ze wstępu (s. 7-48),
w którym Latković daje ogólną charakterystykę
twórczości ludowej, omawia powstawanie
wariantów,
warunki życia
społecznego sprzyjające mzwojowi kultury duchowej, przechodzi następnie do objaśnienia przejściowych form od literatury ustnej do literatury
pięknej, a na zakończenie dokonuje klasyfikacji utworów literatury ludowej.
Rozdział drugi poświęcono bajkom. Na początku autor omawia zbieractwo dodając, iż spisywanie tych utworów jest trudniejsze niż pieśni ludowych, gdyż bajka
ulega częstym zmianom. Następnie dokonuje klasyfikację
bajek jugosłowiańskich
przytaczając próby podjęte w tym celu przez Vuka Stefanovicia Karadzicia, Vuka
Vrcevicia oraz NovicęSaulicia.
Latković podkreśla także zasługi w klasyfikacji bajek
autorów podręczników szkolnych - P. Popovicia, A. Gavrilovicia, Tich. Ostojicia
oraz kompilatorów antologii bajek jugosłowiańskich V. Jovanovicia, J. Prodanovicia,
D. Bogdanovicia, V. Cajkanovicia, Vojislava llijuricia
oraz Krume Toseva.
Następnie omawia bajki o zwierzętach oraz legendy dając ich charakterystykę.
UtwOl'y te są między sobą bardzo podobne i - zdaniem autora - powstały z potrzeby objaśnienia pewnych zjawisk przyrody, albo oparte są o epizody z życia codziennego i historii ludu, a to właśnie nadaje im charakter internacjonalny.
Latković omawia również nowele twórczości ludowej, które kompozycyjnie są
bardziej rozbudowane,
a ich motywy przedstawiają
życie mieszczan i chłopów
w sposób realistyczny. Potem przechodzi do bajek humorystycznych
zaznaczając,
że wiele utworów tej grupy ma charakter samorodny (s. 126). W bajkach tych,
wedŁug autora, ośmieszane są te warstwy społeczeństwa, do których chi op jugoslawiański ma wrogi stosunek (s. 135).
.
Z kolei omawia ludowe pieśni liryczne ludów jugosłowiańskich,
które dzieli na
pięć grup tematycznych: na obrzędowe i obyczajowe, na utwory związane z pracą.
na religijne, rodzinne oraz na miłosne. Do liryki ludowej Latković zaliczał również
pieśni humorystyczne oraz epicko-liryczne. Z pieśni obrzędowych najpierw omawia
kolędy. Ciekawe są stwierdzenia autora co do utracenia pierwotnego znaczenia tych
pieśni w niektórych regionach kraju. Tak np. wedlug niego w Dubrowniku jeszcze
na początku wieku XIX kolędy nabrały treści humorystycznej,
co było wynikiem
zmian w życiu ekonomiczno-kulturowym
(s. 153). Podaje ponadto, że obrzędy związane z Wigilią zanikły w Chorwacji, Sławonii, Słowenii i Macedonii pod koniec
wieku XIX. Z takim stwierdzeniem jednak zgodzić się nie można, gdyż po II wojnie
światowej spisywano kolędy na terenach Macedonii. Nie wiadomo czy podobnie
nie jest w innych krajach jugosłowiańskich.
Potem autor daje krótką systematykę
popularnych' wątków tzw. pieśni dzjurdzjevdzenskich
(poświęconych św. Jerzemu),
św. Spasowi, św. Iwanowi i na końcu dodolskich, czyli pieśni błagalnych o deszcz.
Do utworów obyczajowych Latković zalicza pieśni weselne i pogrzebowe.
Następnie daje krótką charakterystykę
pieśni związanych z pracą dowodząc, że
o takim utworze wspominał pisarz jugosłowiański JurajSizgorić
w roku 1487 w De
situ Illyriae
et civitate Sibenici (s. 172).
Religijne i moralno-wychowawcze
pieśni, jak je nazywa wziął w zasadzie
ze zbioru Vuka Karadzicia (s. 176--185).
W pieśniach rodzinnych autor widzi ideał życia członków rodziny. Utwory te
oparte są na tradycjach wspólnego życia rodzinnego. Centralną postacią w pieśniach
tych jest matka, która przedstawiona
jest jako subtelna, mądra i kochająca. Do
utworów tej grupy Latković zalicza również pieśni wojskowe oraz o emigracji zarobkowej, które szczególnie bogate są w Macedonii.
Do najbardziej archaicznych utworów lirycznych uważa on pieśni miłosne, które
są najliczniejsze. Analizuje on jedynie kilka charakterystycznych
ich wątków. Utwo-

�254

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ry te są różnorakie i w większości wypadków stanowią samodzielne motywy. Pieśń
liryczna nie jest jednakowa na ziemiach jugosłowiańskich,
chociaż posiada wiele
wspólnych
cech. Według Latkovicia
jedynie najpiękniejsze
utwory migrowały
z jednego regionu do drugiego zachowując jednak swoje pierwotne cechy, co pomaga
odkryć miejsca ich pochodzenia (s. 202).
Rozdział IV poświęcony jest przysłowiom i zagadkom. Do najpopularniejszych
przysłów zalicza on te, które mają przenośne znaczenie. Ten gatunek twórczości
ludowej dzieli autor na kilka grup: na takie, co zawierają wiedzę o człowieku,
o jego życiu społecznym, opowiadające o religii, o feudałach, o chłopach, podając,
że przysłowiami interesowali się pisarze chorwaccy jeszcze w wieku XV. Zagadki
zaś zalicza on do jednych z najbardziej archaicznych gatunków twórczości ludowej.
dodając, że w starożytności miały one bardziej charakter wychowawczy aniżeli zabawny.
W rozdziale V omawia pieśni powieściowe (religijno-moralistyczne
legendy wierszowane), do których wchodzą utwory epickie i liryczne, poza tym bajki wierszowane, ballady, pieśni nowelistyczne o panujących stosunkach w domu.
Książka Vido Latkovicia zawiera nie kursowe wykłady faktograficzne, lecz krytyczne jego oceny o twórczości ludowej narodów jugosłowiańskich.
Tekstów literatury ustnej ludów jugosłowiańskich jest bardzo dużo. Autor nie
mógł uwzględnić wszystkich wydanych i niewydanych tekstów folklorystycznych.
Przytaczał najbardziej
charakterystyczne,
w wielu wypadkach utwory samorodne.
Latković jest bezstronny. W jego sądach nie tylko nie naśladuje przedwojennych
badaczy jugosłowiańskkh,
lecz przeciwnie, polemizuje z nimi i ocenia obiektywnie
dorobek każdego z narodów jugosłowiańskich.
Jedynie można zauważyć to, że więcej miejsca poświęcił twórczości ludowej Serbów w porównaniu z pozostałymi narodami jugosłowiańskimi,
cytując teksty ze
zbioru Vuka Karadzicia, natomiast mniej korzystał z przykładów pozostałych ludów
Jugosławii.
Kole

Balkanska
gr'cki

i albanski

narodna

m'drost.

poslovici

ss. 362, B'lgarska Akademija

Usporedici

i pogovorki.

na

S'stavil

b'lgarski,

Nikolaj

sr'bski,

Simiczijew

turski,

rum'nski,

II. Ikonomov. Sofija

1968,

na Naukite.

Pierwsze prace uczonych bułgarskich o więziach kulturalnych Bułgarów z innymi ludami bałkańskimi pochodzą z drugiej połowy wieku XIX I. Kilka prac o tejże
tematyce ukazało się w Bułgarii również w okresie międzywojennym i po II wojnie
światowej 2. Wszystkie te prace jednak nie nawiązywaly do szerszych zagadnień
ogólno bałkańskich.
1 Ivan Sismanov,
Pesenta za "M'rtvija
brat" v poez;jata na baLkanskite narod;. "Sbornik
za narodni
umotvorenija,
nauka i kniznina"
cast I, kniga XIII. Sorija 1R96, s. 476-570: cast II
i Ilr. kniga XV, Sofija 1E97, s. 449-60\.
2 Michaił Arnaudov,
Ba/adni moty vi v nUl'odnata poezija. 1 pesenta za de/ba ma dvama
brat ja. Sofija 1964, Izdatelstwo
na B'lgarskata
Akademija
na Naukite,
s. 5-399;
S. S., B'/garoturski uspol'cdici
v jur:diceskite
ni pos/avici,
"Gadisnik
na Sofijaskija
Universitet,
Juridićeski
Fakultat",
XVIII, Sofija 1923; Ivan Dujcev, Vizantisko-s/avjanska
obStnost v oblasta na narodnoto
tvorcestwo.
B'lgarska
Akademjja
na Naukite,
"Izvestija
na Etnografskija
Institut
j
Muzej",

�Recenzje, przeglądy

wydawnIctw

i

czasoplsm

Do roku 1965 nie można było mówić o zorganizowanej
współpracy uczonych
krajów bałkańskich nad tym zagadnieniem. Dopiero w roku 1965, kiedy w Sofii odbył się pierwszy międzynarodowy
kongres bałkanologów, zaistniały realne możliwości dla badań naukowych obejmujące różne dziedziny życia kulturowego ludów
bałkańskich. Mimo trudnych warunków w nawiązaniu tej współpracy (rozbieżne
poglądy uczonych greckich i tureckich), jednak uczyniono pierwsze kroki w naświetleniu wzajemnych wpływów na przestrzeni długich wieków.
Drugi międzynarodowy kongres bałkanologów odbył się w Atenach w dniach
7-13 maja 1970 roku. Jakkolwiek od pierwszego kongresu minęło tylko 5 lat, jednak osiągnięto pewne rezultaty w badaniu kultury życia materialnego, literatury
i języka. Na II kongresie bałkano[ogów wystąpiło z referatami 9 uczonych greckich,
5 rumuńskich, 4 bułgarskich, 3 jugosławiańskich. Referaty te dotyczyły w zasadzie
dziejów literatury tych narodów, kontaktów i wzajemnych wpływów pisarzy bałkańskich. Pomogły one w naświetleniu
niektórych okresów historii literatury
tych
krajów.
W tym duchu, w roku 1968 Bułgarska Akademia Nauk wydała w Sofii książkę
Bałkańska
mądrość
ludowa
zawierająca odpowiedniki przysłów bułgarskich, serbskich, tureckich, rumuńskich, greckich i albańskich (do bułgarskich zaliczono przyslowia macedońskie). Przysłowia te ułożył Nikołaj Ikonomow.
Wydarzenia historyczne jakie miały miejsce na Bałkanach po osiedlaniu się
Słowian w V-VII wieku, odbiły się i na ich kulturze ludowej - materialnej i duchowe.i. Swiadectwem tego jest książka Ikonomowa. Pokazane są tu wspólne cechy
folkloru ludów bałkańskich. Widać tu wzajemne kontakty ludów bałkańskich przed
najazdem Turków w wieku XIV oraz wpływy tureckie, które m. in. odbiły się i na
przysłowiach. Ten gatunek folkloru wędrował z jednego do drugiego kraju Półwyspu Bałkańskiego. Wiele przysłów ludy te przyjęły od Turków. Poprzez Turcję
dostawały się również przysłowia z krajów arabskich i Dalekiego Wschodu.
Także dużo pt'zysłów odziedziczyli Słowianie południowi od starożytnej Grecji,
Rzymu oraz od innych plemion, które napadały na kraje bałkańskie.
Książka Ikonomowa zawiera 2650 przysłów bułgarskich i macedońskich oraz
1330 odpowiedników serbskich, 1230 tureckich, 625 rumuńskich, 515 greckich i 330
albańskich. NajWięcej wspólnych cech posiadają wszakże przysłowia Słowian bałkańskich, co jest wynikiem ich zbliżonych języków, zwyczajów i obyczajów, podobnych tradycji i wspólnego losu.
Zawarte w omawianej książce przysłowia świadczą o kulturalnych
więzach
ludów bałkańskich. Wiele przysłów greckich i tureckich otrzymywało obywatelstwo
w folklorze Słowian południowych. Utwory te Słowianie bałkańscy włączyli do swej
literatury ludowej przekładając je dosłownie z tych języków. Poza tymi odpowiednikami, których ojczyzna jest znana, u ludów bałkańskich jest sporo przysłów, które
z odpowiednimi przysłowiami innych narodów łączy jedynie podobieństwo typologiczne.

Ikonomow podaje przysłowia starohinduskie, chińskie, japońskie, arabskie, perskie, ormiańskie i łacińskie, które - jego zdaniem - dostały się do przysłów ludów
bałkańskich. Co się jednak tyczy niektórych z cytowanych utworów ludowych, można wątpić o ich ojczyźnie, gdyż gatunek ten przedostaje się najłatwiej z jednego do
kniga VI, Sonja 19r.3, s. 351-358; Stefan Mladenov, Beleźki za aliteracijata
v b'lgarskata narodna
slovesnost s osoben ogIecl na poslovicite i poqovorkite ot tursko poteklo ... Godiśnik na Sofijskija
Universitet",
kniga XXXV, tr., Sofij a 1939: Stiljan Cilingirov,
Turski poslovi.ci i pogovorki i cha ..
rakterni
iZTCl.?i
v B'lgarija
... Izvestija
na Etnografskija
Muzej".
Sofija.
godina
H. !&lt;:Y1iga 3 i 4,
s. 157-171: godioa III. kniga 1 i 2, s. 59-65.

�256

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

innego kraju, jest szybko przyswajany. Jeśli więc nie ma zapisów z dawnych czasów, to podawana przez Ikonomowa ich ojczyzna jest wątpliwa. Zaznaczyć także
należy, że nieznany jest wpływ folkloru Słowian zadunajskich na ludy sąsiednie.
Problem ten nie jest dotąd zbadany i nie sygnalizuje go także Ikonomow. Poza
tymi wspólnymi przysłowiami, każdy lud balkański posiada wiele swoich samorodnych, odrębnych, oryginalnych, lokalnych utworów, nieznanych u sąsiednich narodów.
Przysłowia bułgarskie Ikonomow ułożył alfabetycznie, a pod nimi dal odpowiedniki serbskie, greckie, rumuńskie, albańskie i tureckie. Pod każdym pl'zysłowiem
widnieje imię i nazwisko zbieracza, tytuł zbiorów względnie czasopisma, gdzie zostały
one opublikowane. Sporo przysłów tureckich zawartych w tym zbiorze spisano od
Turków zamieszkałych w Bułgarii, w okręgu Razgrad.
Zbiór Ikonomowa jest poważnym źródłem dla folklorystów badaj,~cych prz,'słowia na tle porównawczym, zwłaszcza ludów bałkańskich.
Kole

Simiczijelc

Dorota Simonides, Współczesna
śląska proza ludowa.
Zeszyty Naukowe
szej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, Seria B. Nr 24, Opole 1969.

Wyż-

Rozprawa D. Simonides zawiera w swej treści więcej, niż to zdaje się zapowiadać jej tytuł. Wprawdzie ogranicza się ona istotnie do prozy ludowej. ale
nowatorskość ujęcia zapowiada słowo "współczesna". Pod tym względem l'Ozpr,l\\';J
wychodzi naprzeciw potrzebom naukowym i społecznym. Wiadomo, że w zakl'esie
studiów folklorystycznych istnieją u nas spore zaniedbania, a ukazujące się z tego
zakresu prace dotyczą w zasadzie tradycyjnych.
klasycznych gatunkc)w folkloru
i malo bazują na materiale pochodzącym wprost z terenu. brak zaś poważniejsz\'ch
zainteresowań zagadnieniami tzw. folkloru współczesnego.
Autorka, podejmując temat współczesnej prozy ludowej. musiała podjąć zarówno teoretyczne zagadnienia folkloru tradycyjnego wraz z niedopl'acowaną u nas
jego systematyką, jak też ustawić wręcz teorię badań folkloru współczesnego i jego
przeobrażeń w związku z przemianami
jego naturalnego
śrooowiska. Podjęla te
zagadnienia nie tylko teoretycznie, ale także: l) na tle i w związku z życiem
konkretnej
grupy etnograficznej
i konkretnego regionu Śląska; 2) w oparciu
o szeroką własną bazę źródłową zdobytą w wieloletnich badaniach terenowych,
liczącą ok. 900 jednostek materiałowych
(opowiadań). Uzyskana drogą badań terenowych socjologiczna znajomość środowiska stała się tu istotna nie tylko dla formalnej interpretacji
materiału, ale w ogóle dla uchwycenia wspólC7:esnego stanu
folkloru, a stąd do znalezienia właściwej drogi do jego teorii. W efekcie tego
wszystkiego uzyskujemy rozprawę nowatorską, leżącą na linii zan',wno współczesnych tendencji badawczych, jak i potrzeb społecznych. Można powiedzieć, że rozprawa D. Simonjdes ukazała drogi przejścia od tradycyjnego, li tylko filologicznego
analizowania zjawisk folkloru, do jego interpretacji
środowiskowej jako zjawiskit
żywego, ale ulegającego ciągłym zmianom. I chyba w tym leży największe osiągnięcie autorki.
O całości podjętej tematyki dobrze informuje wstęp i rozdzial 1. W nieustalone
dotąd pojmowania folkloru w literaturze światowej autorka wprowadza przem,·ślan."

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

257

porządek oparty o krytyczną analizę różnych stanowisk, daje sobie radę z wieloma
niejasnościami terminologicznymi
i jasno prezentuje swoje stanowisko: że folklor
nie jest zjawiskiem kulturowym ahistorycznym, że zmienia się w ślad za zmiennością warunków, w których żyje i pełni określone funkcje, także zmienne.
Autorka wybiera bez wahania
nie formalistyczno-tekstowe
stanowisko tzw.
"szkoły fińskiej" w folklorystyce, lecz takie, które można nazwać socjologicznym
lub społeczno-antropologicznym.
A więc analizę folkloru (prozy) jako fenomenu
kulturowego, jego przejawów, funkcji i przeobrażeń w spoleczeństwie śląskim, mającym przecież swoją specyfikę w wyniku swoistych dziejów narodowo-politycznych. Słusznie autorka uważa, że nie można oddzielić historii folkloru od dziejów
społeczeństwa śląskiego, w których pełnił on nie tylko jak gdzie indziej funkcje artystyczne, ale posiadał także wielkie znaczenie patriotyczno-narodowe
w utrzymywaniu polskości tego społeczeństwa. Rozumieli to Niemcy, którzy w akcji
wynaradawiania
celowo starali się ten folklor fałszować. Autorka ustala tu cztery
okresy stosunku Niemców do polskiego folkloru Śląska, aż do współczesnych tendencji rewizjonistycznych.
Dobrym zakończeniem tej partii jest analiza funkcji
moralno-wychowawczej
folkloru w spolecznościach lokalnych oraz zmienności form
jego oddziaływania w czasach naj nowszych. Tę partię należy uznać jako pierwsze
i pionierskie w literaturze polskiej tego rodzaju opracowanie.
Niejako dalszym zbliżeniem do analizowanej
rzeczywistości spolecznej oraz
zmiennej postaci i funkcji folkloru są rozdzialy: "Narrator a społeczność" i w pewnym sensie odwrócenie tego zagadnienia w tytule następnego rozdziału "Wpływ
słuchaczy na repertuar". Znajdujemy tu umiejętne powiązania danych z dogłębnie
poznanej literatury przedmiotu z empirycznym materiałem terenowym, aż do przyporząd~owania konkretnych nazwisk odnośnym typom narratorów
z ich zróżnicowaniem na mężczyzn i kobiety. Interesująca
i przekonywująca
jest tu analiza
zmieniającej się postawy narratora oraz słuchaczy w ślad za zmiennością konkretnych warunków czasowych, zmianami w mentalności ludzi, co wzajemnie wpływa
na selekcję materiału literackiego. Oba te rozdziały zamykają całość analizy struktury środowiska i jego stopniowej zmienności, rzutują na zmienność w ustosunkowaniu się do tradycji, na przeobrażenia się wzorców kulturowych i stąd samego
materiału folklorystycznego ..
Etnograf chciałby w tych partiach widzieć jeszcze coś więcej, mianowicie
większe zajęcie się realiami etnograficznymi i większe do nich zbliżenie, chciaIby
mieć pełniejszy obraz kultury środowiska i jego stopniowej zmienności, bo przecież
folklor na tych realiach wyrósł i utrzymywal się, a zmieniał się w ślad za zmianą
całej struktury kulturowej środowiska. Takie jednak peIne analizy musiaIyby z konieczności partie te nazbyt rozdąć, a zasadniczych ustaleń nie moglyby podważyć
czy zmienić.
Końcowe dwa rozdziały stanowią niejako nawrót do treściowych analiz prozy
ludowej, ale -- właśnie po przygotowawczej niejako roli poprzednich trzech rozdziałów - już do prozy wspóIczesnej. W V więc rozdziale autorka zastanawia się
zarówno nad tradycyjnymi źródłami folkloru (transmisja rodzinna, środowisko prządek i "szkubek" oraz inne czynności sprzyjające zachowaniu czy aktywizacji treści.
tradycyjnych), jak też nad tl'eściowym wpływem książek, szkoły, radia, i telewizji
ukazując na tym tle zlożony proces funkcjonowania
literatury ustnej. Zagadnienia
te są w literaturze
(zwIaszcza zagranicznej) dobrze znane i opracowane. Zostają
one tu jednak zanalizowane w ramach środowiska śląskiego i egzemplikowane na
konkretnych przykładach. W tym też leży wartość tej partii rozprawy.
Jest to niejako tIo dla rozdz. VI, w którym mamy - całkowicie znów nowa17 -

Lud,

t. 55, 1971

�258

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

torską analizę współczesnych 'opowiadań ludowych. Godzimy się tu zarówno
z pojęciem tego, co współczesne, jak i ze stwierdzeniem, że we wspólczesnych opowieściach mamy zarówno wątki tradycyjne, choć najczęściej przeksztalcone i zazwyczaj w innej funkcji, jak też treści zupelnie nowe, pow stale w warunkach
bieżącego życia. Wręcz znakomita jest tu analiza zmiany stosunku c10 wierzeniowych, magicznych i fantastycznych
wątków tradycyjnych
w ich współczesnym
zastosowaniu,
co prowadzi
do zasadniczej
często zmiany form~' współczesnych
opowieści opartych o wątki tradycyjne.
Na tym tle autorka omawia szczegółowo kolejne kategorie współczesnej prozy:
bajki (odbierane już tylko przez dzieci), opowieści realistyczne zarówno typu autobiograficznego
(gatunek po raz pierwszy analizowany:),
jak też opowieści tzw.
nieprawdopodobne,
choć rzeczywiste (kapitalne są tu przykład.\'. choć - niestety nieliczne), jak też w końcu opowiadania komiczne jako przelotne formy humorystyczne. Wszystko to na konkretnym, śląskim tle.
Najważniejsze cechy i osiągnięcia rozprawy D. Simonides dadzą się więc ująć
w kilku punktach:
1) udowodnienie
tezy, że folklor tradycyjn.\' (na Śląsku) nie
zaginął i nie ginie, lecz w swoich gatunkach prozy przekształca się i zmienia znajdując zastosowanie w nowych formach i o innym wydźwięku społecznym: 2) zastosowanie środowiskowej
analizy przekształceń
tego folkloru, a w związku z tym
ukazanie "drogi przejścia" w badaniach folklorystycznych z tradycji do współczesności; 3) uchwycenie na tle środowiska śląskiego wspólczesnych postaci folkloru
(prozy ludowej), ich kategoryzacja
i przeprowadzenie
po raz pienNsz\' w naszej
literaturze etnograficzno-folklorystycznej
ich analizy. Tak więc rozprawa ta ukazała
zarówno nowe możliwości badawcze, jak też dała przyklad ich zastosowania. któo'
będzie zapewne naśladowany. To wszystko idzie równolegle z osiągnięciami śląskich
folklorystów i etnografów w zakresie współczesnych pieśni górniczych, hutniczych,
pieśni zaangażowanej, kultury robotniczej, współczesnej sztuki ludowej itcl. (J. Ligęza, M. Żywirska, A. Dygacz i inni).
Omawiana rozprawa D. Simonides, jak również wszystkie dotąd opublikowane
inne jej prace, ukazują nowe możliwości badawcze, jak też dają przyklad ich
zastosowania, który już jest naśladowany przez innych folklorystów. Praca ta pełni
rolę dobrego podręcznika do współczesnego folkloru i należy sZ~'bko podjąć druk
drugiego wydania Współczesnej
śląskiej
prozy
ludowej,
obecnie niedostępnej już
nigdzie w pierwotnym, powielaczowym wydaniu.
Józef

W świecie

pieśni

J. Krzyżanowskiego.

Burszta

"Studia folklorystyczne." Pod redakcją R. Górskiego
Wrocław-Warszawa-Kraków
1969, ss. 290. ilustr. 9.

i bajki.

W polskich badaniach folklorystycznych
szczególnie dotkliwie daje się odczuć
brak organu koordynującego
wysiłki rozproszonych
w swych poczynaniach poszczególnych ośrodków naukowych. Poza wydawaną od I'. 1957 "Literaturą
Ludową" pierwszym w dziejach naszej kultury czasopismem folklorystycznym dyscyplina ta nie posiadała dotąd odrębnego forum. użyczały go jedynie gościnnie
czasopisma etnograficzne, historyczne i literackie. Paraliżowalo to oczywiście organizację szeroko zakrojonych badań kompleksowych, kolektywn.\·ch.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

259

Kłopotom tym wychodzi naprzeciw pierwszy tom "Studiów folklorystycznych"
pl. W świecie pieśni i bajki, praca zbiorowa pod redakcją R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, wydana w r. 1969 przez Zakład Literatury Ludowej Instytutu Badań
Literackich PAN. W centrum swojego programu redakcja stawia tę właśnie integrującą funkcję naukowo-społeczną.
Jednocześnie, zmierzając do możliwie najpełniejszego ukazania dorobku polskiej folklorystyki, nakreśla w przedmowie szeroki
program badań nad folklorem tradycyjnym i współczesnym. Tym samym podsunięta
została wspaniała szansa zrealizowania następujących pilnych postulatów: 1) zbadanie zaniedbanych dziedzin folklorystycznych, takich jak np. genetyka i artyzm
pieśni ludowych i podań, dramat ludowy i in.; 2) wypracowanie
operatywnej
w dalszych badaniach i możliwie precyzyjnej terminologii; 3) wielofunkcyjna analiza proponowanych i praktykowanych postaw teoretyczno-metodologicznych;
4) tropienie wzajemnych filiacji między literaturą
narodową pisaną a ustną ludową;
5) badanie folkloru współczesnego - rejestracja przemian jego postaci i funkcji;
6) dopełnianie prac syntetycznych, takich jak Dzieje folklorystyki
polskiej.
W sumie 16 rozpraw i szkiców składających się na omawianą publikację realizuje jej perspektywiczny plan badawczy w bardzo różnym zakresie, co jest naturalnym atrybutem pracy zbiorowej o podobnym profilu. Znalazły się tu więc niemal
monograficzne opracowania "problemowe", szkice, a także zwarte komunikaty sygnalizujące jedynie problematykę badawczą. W obrębie tego różnorodnego materiału
wyodrębnić można roboczo 4 zasadnicze grupy.
Do pierwszej należą artykuły omawiające odkryte lub zapomniane archiwalia bezcenne źródło dla historii folklorystyki. Zaliczyć tu można T. Brzozowskiej "fragment większej całości" o odkrytym w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu zbiorze pieśni wielkopolskich i o ich nieznanym dokumentatorze, Franciszku Wawrowskim, artykuł S. Świrki o rękopisie pieśni mazurskich
Józefa Gąsiorowskiego
znalezionym w archiwum rodzinnym prof. dr Zofii Szmydtowej oraz szkic S. Nyrkowskiego, który publikuje nieznany wariant pieśni o Napoleonie, starszy od znanego
przekazu kosteniowskiego, oraz nie notowaną dotąd Pieśń nadziei patriotycznej
z lat
1848-1849.

Grupę drugą stanowią studia o charakterze genetyczno-historycznym.
Na uwagę
zasługują tu zwłaszcza dwie znakomite rozprawy: R. Bugaja, Mistrz Twardowski
w obliczu historii
i S. Grzeszczuka, Nobilitacja
antybohatera.
Pierwsza przynosi
historyczną weryfikację rzeczywistości i legendy Dhura - Twardowskiego. Udokumentowana ogromnym materiałem źródłowym, stanowi ostateczne zakończenie sporu
o to, czy prototypem słynnego polskiego· czarnoksiężnika była postać historyczna.
Druga jest wnikliwym studium nad genezą i mechanizmem ideowo-artystycznym
literatury sowizdrzalskiej, właściwą tej literaturze postawą wobec świata i kreacją
bohatera. Wymienić tu również należy nową, podjętą przez H. Jurkowskiego interpretację XVII-wiecznego dokumentu związanego z tradycją wędrownych lalkarzy,
która stanowi cenny przyczynek do dziejów mimu i teatru lalek, oraz J. Ślaskiego,
Historię O królowej
Polski. Autor analizuje tu ciekawy zabytek włoskiej literatury
popularnej XVI wieku, dotykając przy tym złożonego zagadnienia
historyzmu
literatury popularnej. Wreszcie żywotny problem wpływu słowa drukowanego na
folklor podejmuje J. Dunin w swoim szkicu U źródeł czytelnictwa
ludowego przy
okazji rozważań nad stosunkiem ludowego odbiorcy do książki.
Kwestiom teoretycznym poświęcona jest świetna rozprawa J. Jagiełło, w której,
autorka zajęła się skonstruowaniem gatunkowego modelu fabularnego ballady. Odtwon~yła przy jego pomocy istotne cechy strukturalne
gatunku i zaproponowała
opartą na wyznaczonych w ten sposób kryteriach klasyfikację fabularnych pieśni

�260

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ludowych polskich opartą na materiale Pieśni ludu polskieg·o Kolberga. WzoITem
dla tej nowatorskiej w Polsce próby określenia gatunku balladowego była podobna
analiza bajki czarodziejskiej
przeprowadzona
przez Proppa. W kręgu zagadnień
teoretycznych obraca się również szkic K. Kadłubca poruszający wybrane aspekty
jednego z węzłowych zagadnień folklorystyki: Kultura
ludowa a literatum
ludowa.
Autor koncentruje
śię tu głównie na zależności i związkach litemtury ludowej
z podłożem kulturowym określonego etnikum.
Czwarty wreszcie typ materiałów stanowią artykuły zajmujące się sylwetkami
folklorystów lub wnoszące do ich biografii naukowych istotne przyczynki. R. Górski publikuje
więc fragment
swej monografii o Kolbergu zatytułowany
Oskaj'
Kolberg
wobec litemtury
ludowej,
zatrzymując się głównie nad ewolucją postawy
badawczej
oraz warsztatem
Kolberga zbieracza i naukowca świadomego swych
celów i metod. Z postacią Kolberga wiążą się również pośrednio 2 cenne szkice
H. Kapełuś i A. Skrukwy. Pierwszy prezentuje postać Antoniny Konopczanki. jej
naj ciekawszy ocalały rękopis, sporządzony w terenie lub przynajmniej
w czasie
bezpośredniego kontaktu z informatorem, oraz przedstawia modlnickich narratorów
przez Konopczankę
wymienionych.
Drugi zajmuje się osobą W. Siarkowskiego.
Autorka prześledziła w nim współpracę kieleckiego folklorysty z Kolbergiem: podkreśliła wagę swoistego patronatu naukowego autora Ludu nad Sial·kowskim. wykazała też jednocześnie rolę tego ostatniego w gromadzeniu i opracowaniu kolbergowskiej monografii regionu kieleckiego. Oba artykuły
dają pogląd na metodę
Kolberga z jednej strony, z drugiej zaś oświetlają prawie nieznane postacie cennych
jego współpracowników.
Do cyklu biograficznego można zaliczyć wreszcie szkice
L. Roppla o Ceynowie i J. Ondrusza o Kubiszu, przedstawiające
działalność folklorystyczną miłośnika i obrońcy kultury kaszubskiej oraz śląskiego poety ludowego.
Na odrębną wzmiankę zasługuje inny typ pDrtretu, pióra J. Krzyżanowskiego,
poświęcony reprezentantowi
folkloru duchownego, nowosądeckiemu
proboszczowi,
J. Machaczkowi.
Autor wykazuje, że opowiadane przez niego anegdoty i żarty,
stanowiące kontynuację staropolskiej tradycji kaznodziejskiej,
spopularyzowały się
na tyle, że Machaczkowi przypisano szereg obiegowych konceptów i wątków. Dotknięte tu zostały dwa frapujące problemy: ciągłości i trwałości tradycji, a jednocześnie nieustannych
przekształceń
przekazu folklorystycznego
ściślej jednego
z kierunków tych przemian: zmienności realiów, sytuacji i bohaterów przy równoczesnym zachowaniu zasadniczego trzonu wątku, struktury gatunku i jego naczelnej funkcji.
Różnorodna tematyka i rozległość dokumentowanych,
rozwiązywanych lub postulowanych
w omówionych tu pracach problemów badawczych świadczy o rozmachu i wielostronności podejmowanych
w zakresie folklorystyki badań, a jednocześnie wykazuje, jak wiele jest jeszcze w tej dziedzinie do zrobienia. W tym
świetle wartość wszystkich prac, niezależnie od tego, czy noszą charakter tylko
przyczynkarski,
czy 'stanowią propozycję metodologiczno-teoretyczną,
czy wreszcie
mają ambicję opracowania
syntetycznego,
wydaje się bezsporna. Pien&gt;;s7.Y tom
"Studiów folklorystycznych"
należy więc uznać za inicjatywę cenną i pod każdym
względem udaną.
Elżbieta

Millerowa

�Recenzje,

Franciszek Kotula, Hej
kolędniczych

w

przeglądy

leluja

Rzeszowskiem.

-

wydawnictw

czyli

Warszawa

i czasopism

261

o wygasających
starodawnych
pieśniach
1970, LSW, ss. 571, 113 ilustr., mapki,

indeksy.
W ostatnich dniach grudnia 1970 r. ukazała się praca F. Kotuli, której tytuł
leluja zapożyczył autor z refrenów świeckich pieśni kolędowych. Opracowanie
autora poprzedza szkic folklorystyczny J. Krzyżanowskiego: a kolędach noworoczHej

nych.
\"1 pierwszej CZęSClpracy pt. Wertepy i odludzia, po krótkim słowie wstępnym
autor pisze o kulturze ludowej; o folklorystycznym
zjawisku zwanym kolędą;
o literaturze
z zakresu folkloru słowno-muzycznego
dotyczącej Rzeszowskiego;
o swoich zainteresowaniach kulturą ludową; o koncepcji i układzie książki; przedstawia informatorów i uzasadnia dokonany podział Rzeszowskiego na regiony etnograficzne. W zakończeniu rozdziału załączona jest mapa Rzeszowskiego uwzględniająca dziesięć podregionów, na drugiej mapce wyznaczonych jest 77 przebadanych
miejscowości.
Część druga - Obrzęd kolędowania
i teksty jest częścią materiałową i zawiera: historyczny rys danego podregionu; nazwy różnych form obrzędowych i opis
scenerii towarzyszącej właściwemu kolędowaniu; dane o informatorach;
szczegółowy opis pracy terenowej, okoliczności towarzyszące nagraniom, własne spostrzeżenia i refleksje, luźne uwagi i komentarze do tekstów, w końcu - teksty pieśni.
Aby .,odbić regionalne właściwości danych okolic" autor podzielił materiał na
10 regionów (czy raczej podregionów) i w takim układzie prezentuje zebrany material: I Przeworski ośrodek, II Pogranicze polsko-ruskie, III Rzeszowskie, IV Łańcut--Sokołów-Leżajsk,
V W strzępach Sandomierskiej Puszczy, VI Kolbuszowskie
strony, VII Od Sokolowa, VIII U kolbuszowskich Lasowiaków, IX Majdańszczyzna,
X W Ropczyckiem i gdzie indziej. W zakończeniu pracy: przypisy, spis ilustracji,
spis pieśni, indeks nazw geograficznych, spis rzeczy. Książka jest bogato ilustrowana
ciekawymi zdjęciami.
Inspiracją do zebrania pieśni kolędowych była książka Stanisława Czemilm
Stare zloto (na którą autor wielokrotnie się powołuje). Świeckie pieśni kolędowe
zwane w Rzeszowskiem kolądkami,
lelujami
lub konoteńkami
"urzekły mnie" wyznaje autor, "niosą powiew prostej, ludowej poezji". We wstępie (s. 34) F. Kotula
pisze, że ,.nie będzie to praca w ścisłym i ogólnie przyjętym znaczeniu naukowa",
ale będzie "autentyczną, możliwie najdokładniejszą dokumentacją zjawiska zwanego
kolędą", "ma to być materiał naukowy wielostronny, zebrany jako tworzywo do
przyszłych syntez". Prof. J. KrzyżanoWski w szkicu wstępnym nazwał pracę S. Kotuli gawędą naukową.
Przedmiotem badań autora były pieśni należące do kolęd typu świeckiego, śpiewane przez kolędników tylko raz w roku w dzień św. Szczepana lub w Nowy Rok,
rzadziej w Trzech Króli i związana z kolędowaniem sceneria, wyrażająca się różnymi formami w obrębie obrzędu jak: raj, tury, maski, koń, koza, miś, herody, lub
bardzo interesujący cykl kolędniczy z Cieszacina Wielkiego: anioł z muzyką, scena
Abrahama

z Izaakiem,

kolęda z pastuchami,

sadzanie panien

na krześle.

Obrzęd kolędowania i związane z nim świeckie pieśni kolędnicze, to bardzo
specjalny i rozbudowany dział folkloru słowno-muzycznego, o wielowiekowej tradycji. glęboko zakorzeniony w Europie. Upowszechniony szeroko na obszarze całej
Slowial1szczyzny, wykazuje szereg cech wspólnych szczególnie z narodami słowiańskimi południowowschodnimi.
Polski obrzęd kolędowania ciąży do tych wzorów,
chociaż wykazuje pewne cechy odrębne, specyficznie polskie. Należał do zjawisk

�262

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

areligijnych
l Jego świeckiego
pochodzenia nie zmieniły wtręty typu sakralnego
l"Ozsiane w tekstach kolęd nowszego pochodzenia.
Dzieje obrzędowej twórczości kolędowej są już kartą zamkniętą - pisze Sto
Czernik w Starym zlocie l. Jeżeli jeszcze gdzieniegdzie zachowały się szczątki literatury pamięciowej
z tego okresu, to chyba tylko dla potwierdzenia
ważności
i powagi instytucji, która w swoim czasie odgrywała poważną rolę społeczną i kulturalną·
Te szczątki z "dawnych czasów" ocalił od zupełnej zatraty F. Kotula. entuzjasta wszystkiego co dawne i cenne w kulturze ludowej regionu, z którego pochodzi - z Rzeszowskiego. Przebadał 77 miejscowości i opublikował 464 pieśni, choć
jego taśmoteka zawiera z pewnością dużo więcej materiałów.
Dawna konwencja
kolędowania
opierała się na trzyczęściowym
schemacie:
l) zapowiedzi (kolęda okienna śpiewana przed domem); 2) pieśni wyrażającej w sposób symboliczno-fantastyczny
życzenia dla osoby objętej kolędą (właściwa kolęda
życzeniowa śpiewana w domu); 3) podziękowanie za podarze.
Największe znaczenie miała druga część - pieśń życzeniowa (lub winszująca).
śpiewana gospodarzowi (panu domu), gospodyni, młodzieńcom, dziewczętom. dzieciom, służbie, czyli wszystkim domownikom.
F o l' m a p i e ś n i ż y c z e n i o w e j - cechą charakterystyczną
i wyróżniającą
pieśll kolędową jest powtarzanie, tych samych słów lub zdań, objętych na początku
i na końcu refrenami typu "hej nam hej kolęda", "leluja", "hej leluja", względnie
z refrenem tylko w zakończeniu zdania, np, "na łączce, hej na łączce, na tej zielonej traweńce"
itp. Szczególnym rodzajem powtarzania
jest konkatenacja
czyli
łańcuchowe wiązanie zdań "zwrotek" (np. kolęda nr 85 w zbiorze). Często też
występuje w tych pieśniach powtarzanie schematu obrazowego - wokól bohatera
przewija się dowolna ilość osób lub określonych sytuacji, a dopiero w scenie końcowej następuje
zawsze dodatnie zadośćuczynienie.
Przyklady:
w kolędzie dla
gospodarza - wymienianie wszystkich rodzajów zbóż; dla dziewczyny - ubieranie:
rozdawanie jabłuszek; dla mlodzieńca - motyw sokola, lub Jaś "Lwowa dobywa".
Reprezentują one najstarszą formę poetyki ludowej i należą do nielicznej już dziś
grupy pieśni asylabicznych, intonacyjno-zdaniowych,
utrzymanych w mniej lub bardziej swobodnej recytacyjnej
melodyce i rytmice. Jedno zdanie tekstu słownego
łącznie z refrenem
stanowi zaczątkową
formę zwrotki. Pieśni te były zawsze
śpiewane.
Ta krótka charakterystyka
schematu świeckiego kolędowania,
a szczególnie
pieśni życzeniowej, wydaje się konieczna (autor o formie tych pieśni nie mówi
w ogóle) dla zorientowania,
z jakim materiałem chcial autor zapoznać czytelnika
dając tytul pracy Hej leluja, a jaki zastał we współczesnej wsi rzeszowskiej.
Na podstawie materiałów zawartych w książce stwierdzamy, że obrzęd kolędowania był silnie zakorzeniony w Rzeszowskiem. Dotrwal w praktyce mniej lub
bardziej zestrojony do końca XIX w. Później już byl spełniany bez zachowania
powagi i zrozumienia jego symboliki z towarzyszeniem nowszych form w scenerii.
Stal się zabawą młodzieży i dzieci, o coraz słabszych powiązaniach z dawną formą,
co przejawia się dobitnie w przekazanym niekolędowym repertuarze
pieśniowym.
Niemal w ostatniej chwili uchwycił F. Kotula wygasające okruchy z dawnej świetności, mozolnie niekiedy wydobyte z pamięci starszych mieszkańców wsi.
Polowa pieśni zbioru (ok. 200 pieśni) należy do typu pieśni kolędowych, chociaż
w wielu przykładach przekazy są rozstrojone nowymi wtrętami, lączeniem różnych
1 Stanislaw Czernik, Stare z/oto. Warszawa 1962.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

263

i czasopism

wątków pokrewnych lub obcych, nie dośpiewanych w całości. Wielokrotnie powtarzaue warianty tej samej pieśni w wielu badanych wsiach dowodzą o ich powszechności. Niektóre z nich są bardzo interesujące lub nawet pierwszy raz publikowane.
Najliczniej reprezentowane
są kolędy dla dziewcząt. W polskim repertuarze
kolęd świeckich, jak stwierdza Piotr Caraman 2, spotykana jest "przytłaczająca ilość
kolęd dziewczęcych, które narzucają swój typ charakterystyczny
także kolędom
dla gospodyni i młodzieńca". Przedstawione pieśni rzeszowskie potwierdzają
wywody Cal'amana.
Motyw pawia (dziewczyna zbiera piórka, które gubi paw) 3 w kolędach rzeszowskich występuje w wersji innej (pierwotną zgubiono już prawdopodobnie w pamięci), mianowicie w znanej z repertuaru
ogólnopolskiego pieśni o pawiu Tam
za dworem, za zielonym
stawem, pasła Andzia dwa prześliczne
pawie (nr 283, 305,
:313,411, 421 i in.). Drugą co do liczebności grupę stanowią kolędy dla gospodarza,
niektóre bardzo ciekawe, mniej znane i dobrze jeszcze zachowane (np. 5, 11, 16,
20, 24, 27), Nieliczne są kolędy dla gospodyni (np. 12), dla młodzieńca z motywem
sokoła pięknie przekazana (np. 1, 29 lub też 7, 109, 308). W wyniku pełnego rozstroju
obrzędu, śpiewane są kolędy dla młodzieńców przerobione z kolęd dla dziewcząt
(np. 202, 204).
Kolęd okiennych nie ma dużo (np. 4, 16, 19, 42, 183), bo ten rodzaj śpiewów
nie miał w dawnym obrzędzie wiele odmian.
Podziękowanie za podarze np. gospodarzowi (11, 25) występuje w formie pieśni
oddzielnej, lub wplecione jest w zakończenie pieśni życzeniowej.
Najbardziej zachowawczo prezentuje się - wg podziału autora - I Przeworski
ośrodek i n Pogranicze polsko-ruskie. Dalej - X W ropczyckiem, IV Łańcut-Sokołów-Leżajsk,
In Rzeszowskie. W pozostałych regionach zebrał autor zupełnie
okruchy, np. V W strzępach Puszczy Sandomierskiej tylko 6 kolęd a vn Od Sokołowa - wśród 48 pieśni ani jedna nie jest kolędą. Zamieszczone kolędy dla młodzieńca nr 346 i :351to warianty dalszych zwrotek historycznej pieśni o Gogolewskim
lub Drewiczu (dlatego komentarz autora dla tych pieśni jest błędny).
Wśród materiałów znalazło się kilka dobrych przekazów apokryfów (lO, 54, 111,
178, 430, 431); jedna z najpiękniejszych polskich kolęd jasełkowych z X:VI wieku
Pomału Józefie (9 niestety nie z pełnym tekstem); pastorałki i kolędy religijne
(43, 44, 280, 8, 434, 461). Apokryfy i przekazane kolędy należą do bardzo dawnego
repertuaru pieśni kolędowych, ale nie były związane z obrzędem świeckim. Dodam
jeszcze, że pieśń apokryficzna (nr 54) Z tamtej strony dwora zielenią się zioła,
przechodzi się śliczna pani z niebieskiego
dwora ma w zbiorze trzy warianty (nr 40,
437, 448) przekazane już tylko w postaci wyrwanych zwrotek z właściwej wersji.
Komentarz autora przy nr. 54 jest błędny pieśń ta nie jest adresowana dla
..którejś z Lubomirskich". Przekaz rzeszowski jest najbliższy tekstowi publikowanemu przez O. Kolberga (Lubelskie, DwOK, t. 17, nr 15; też w: Łęczyckie, DwOK,
t. 22, nr 8a. b; Kaliskie, DwOK, t. 23, nr 2; Mazowsze, DwOK, t. 24, nr 26).

2 Piotr Caranlan.
Obrz.'ęd kolędowania u Słowian
3 Wlaściwa \\'ersja kolędo\va piesni o pa\viu:

i u Rumunótv.

Krakó\v

Po bystrym jeziorze pawiki pływały,
Pawiki pływały, piórka rozpuszczały,
Nadobna
Marysia
pióreczka
zbierała:
Da co uzbiera Pani Matce niesie,
Pani Matka na to
Buciki na lato, hej nam hej.
(MAAE III 190-1)

1933.

�264

Recenzje,

przeglądy

wydawnIctw

i c,zasopism

Część pracy, którą teraz omawiam, nosi tytuł Obl'Zęd kolędowania
i teksty należało się spodziewać, że autor przekaże teksty herodów, raju, cyklu z Cieszacina
Wielkiego i innych form o których wspominałam wyżej. bo autor wymienia ich
nazwy. Były to przecież całe widowiska ludowe, każde ze swoją własną scenerią:
role byly podzielone między kilka osób, a tekst słowny przeplatany śpiewem. Nk
znajdujemy
tego w opisie, autor unika przekazania
tych materiałów pisząc np.
(s. 124) "na przedstawienie
kolędnicze składało się kilka swego rodzaju sztuk _
w ich treść nie będziemy wchodzili". Gdzie indziej wspomina (s. 451) ,.nagrawszy
u Morawy opowiadanie jak się w Raniżowie odprawiala kolęda z koniem ..." ale
informacji tych nie przekazuje.
Sądzę, że zebrane materialy są bardzo interesujące, tak samo już dziś cenne
jak teksty pieśni. Opublikowanie ich stanowiłoby pewną zamkniętą calość do podanych pieśni. W tej sytuacji autor pozbawił rzeszowskie kolędowanie specyficznego
tła, w którym było spełniane.
Druga część materiałów zamieszczonych w tym rozdziale to pieśni z repertuaru
ogólnopolskiego: weselne (istnieje pewna zbieżność szczegółów z obrzędu weselnego
z obrzędem kolędowania), miłosne, zalotne, żołnierskie (tych jest stosunkowo dużo może w zami.an za zapomniane kolędy dla młodzieńca), literackie (np. Przez litewski
lan Chodźki) i nowsze z pogranicza folkloru wiejskiego i miejskiego nie mające
nic wspólnego z świeckimi kolędami. Śpiewane w zastępstwie kolęd, są wyraźnym
świadectwem jak daleko w niektórych regionach wieś rzeszowska odeszła od właściwego obrzędu.
Pieśni z tej grupy jest przeszło dwieście. Są one bard7.0 cennym dokumentem
folkloru slowno-muzycznego
w Rzeszowskiem. Należą tylko do zupełnie odrębnej
konwencji, spełniały w społeczności wiejskiej inną rolę niż kolędy świeckie, śpiewane tylko jeden raz w roku. Stąd niewłaściwość włączania ich do pracy a innych
założeniach tematycznych, chociaż w wyniku zupełnego rozkładu obrzędu taka sytuacja zaistniała. Uwagi autora przy kilku zaledwie pieśniach (np. :36:3) "Kolędnicy
śpiewali w ramach kolędy zwyczajne piosenki. Miało to miejsce już w nowszych
czasach, kiedy dawne konwencje poczęły się r07;pl'zęgać", a przy pieśni nr 370
" ...właściwie jest to pieśń miłosna, która w Wilczej Woli nie wiadomo dlaczego
stała się pieśnią kolędną" - dezorientują przeciętnego czytelnika w tym materiale.
W związku z tym w niektórych komentarzach
autor dochodzi do błędnych
wniosków (np. do pieśni 346, 351, 352). Mnożenie tego rodzaju przykładów i wyjaśnianie nie ma już tutaj większego znaczenia.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na zapis tekstów pleSl1l. W wytycznych pracy
(s. 34) autor pisze: 1. "większość tekstów będzie pl'zepisana fonetycznie z nagrań".
Takie oświadczenie można przyjąć tylko jednoznacznie, tzn., że teksty przekazanych
(zaśpiewanych)
pieśni będą podane czytelnikowi w zapisie gwarowym, Niestety,
teksty podał autor językiem literackim, pozbawiając caly szereg pieśni śpiewanych
przez starszych ludzi właściwych cech gwarowych, a tym samym pozbawił je do
pewnego stopnia autentyzmu. Trudno nawet domyślić się, dlaczego tak postąpił,
bowiem wypowiedzi na ten temat rozsiane w pracy mówią co innego: (s. 111)
śpiewa nie tylko z gwarowym wydźwiękiem, ale i gwarowymi właściwościami
językowymi", lub (s. 173) kolędy z pogranicza polsko-ruskiego "...niemal wszystkie
zostaly nagrane na taśmie magnetofonowej
i przepisane z nagrań. Dzięki temu
można stosunkowo wiernie przekazać właściwości językowe przechowane w kolędach". Teksty pieśni 67 do 1:35 zapisane są językiem litet'ackim. Natomiast jeśli
do zbioru włącza teksty zapisane pl'zez swych infol'matorĆJw lub c.vtuje ich wypowiedzi - zachowuje w nich gwarę.
W"

�Recen:je,

przeglądy

wydawnictw

265

i czasopism

Od szeregu lal w pracach einomuzykologów teksty publikowane są w formie
transkrypcji dialeklologicznej pólfonetycznej, do której autor mógł się dostosować.
Najbardziej ważkim zarzutem jaki stawić można autorowi, to brak melodii do
przekazanych pieśni. Dziwi to tym bardziej, że w I części pracy autor pisze (s. 32):
,.Kolędy ... to bardzo specjalny i rozbudowany dział folkloru, tak słownego, jak
i muzycznego". A w wytycznych pracy (s. 34) w punkcie 2. "Do pewnej ilości, być
może, . kiedyś zosianą dołączone melodIe, pochodzące z zasady z nagrań''. W innym
miejscu (s. 122): .,...Babcia śpiewała chyba tak samo, jak gdzieś pod koniec średniowiecza... śpiewała głośno, z naciskiem, zawodząco, z pokrzykami...
dziś trudno
znależć olueślenie na taki rodzaj śpiewu", i szereg podobnych uwag dotyczących
śpiewania.
Autor mógł znaleźć etnomuzykologa, który opracowałby melodie. Taka współpraca absolutnie nie umiejszyłaby zasług F. Kotuli - raczej dałaby wynik bardzo
pozytywny. Bowiem właściwości strukturalne
melodii (tonalność, melodyka, forma,
rytmika) są najwłaściwszym
sprawdzianem
ich wieku. Poezja ludowa należy do
typu poezji melicznej. w której tekst jest nierozerwalnie związany z melodią.
Niemal caly zebrany materiał autor nagrał na taśmach, które są bezcennym
dokumentem. Pracował w XX wieku ze sprzętem technicznym, nie jak O. Kolberg
z ołówkiem w ręku. W każdej chwili można pieśni na nowo przesłuchać i je odtworzyć. W tej sytuacji proponuję wybrać z pracy Hej leluja właściwe teksty kolędowe, opracować dla nich melodie, dodać opisy wspomnianych w książce obrzędów
towarzyszących kolędowaniu, dać krótkie metryki informatorów, pomijając podane
\I' .:..;awędziarskim tonie okoliczności
towarzyszące nagraniom. Proponowałabym
nawet ciekawsze wykonania nagrać na płytę i załączyć do opracowania.
Hej leluja
jest książką interesującą,
bardzo starannie wydaną przez Ludow:],
Sp('łdzielnię Wydawniczą. Do jej edytorskich walorów przyczyniła się również Barbara Kasten-Pszczólkowska,
która projektowała szatę zewnętrzną książki.
Barbara

UWAGI AUTORA HEJ, LELUJA

DO UWAG RECENZENTKI

Andrzejczak

TEJŻE PRACY

Bardzo często pl'zyjmuje się, że książka, w tej formie jakiej się dostaje do rąk
czytelnika, jest dziełem od A do Z człowieka zwanego autorem, a którego nazwisko
znajduje się na okładce względnie karcie tytułowej. W rzeczywistości na ostateczną
formę pracy popularno- czy ściśle naukowej ma jeszcze wpływ szereg innych i to
decydujących czynników; więc recenzent przed wydawniczy, kierujące się swym charakterem i założeniami wydawnictwo,
redaktor danej pracy, redaktor techniczny,
a wreszci.e pracownik urzędu kontroli wydawnictw.
Ich zasadniczym celem jest
dążenie, aby praca wypadła jak najlepiej.
Po drugie, inaczej widzi i czuje określone problemy laboratoryjny
pracownik
naukowy, nieco inaczej badacz terenowy, stykający się z żywym zjawiskiem. a takim powiedział Bronisław Malinowski: "Krótki opis cierniowej drogi etnografa,
zarysowanej na podstawie przeżyć i doświadczeń autora, rzuci z pewnością więcej
światła na tl~ sprawę (badań i ich wyników, F. K.), niż obszerne i abstrakcyjne

�266

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

wywody". Słusznie, tylko że autorowi nie zawsze dane jest ową drogę dokładnie
przedstawić.
Wiele uwag Recenzentki jest w pełni słusznych, niektóre mniej. Ale ich adresatem nie może być jedynie firmujący książkę autor. Trzeba mieć na uwadze, że
autor Hej, leluja folklorystą został nie z wyboru - stąd brak u niego pełnego
przygotowania teoretycznego, w czym źródło. potknięć - ale z musu. którym bylo
przerażenie, że perły polskiej kultury ludowej mogą przepaść. Kiedy równocześnie
przygotowani folkloryści nie kwapią się do akcji ratowniczej. Tedy mus b,vł wielki
i nieodparty.
Problem, zamieszczenia nut czy też nie, nie zależalo od autora. Książka zostala
zakwalifikowana
do folkloru słownego. Bardzo słuszna jest sugestia Recenzentki,
by autentyczne kolędy życzeniowe wydać powtórnie, ale już z nutami. Przepisanie
ich z taśm nie przedstawia większej trudności. Włączenie nut do całej książki, do
wszystkich tekstów, byłoby rzeczą wielce kosztowną i chyba tego Wydawnictwo
obawiało się.
A propos taśm; mam ich istne góry. Próbowałem zainteresować nimi I'óżne
instytucje - bez skutku. Może dlatego, że "przeboje" są dziś na pierwsz,\'m planie.
Podkreślam; zawierają często fenomenalne melodie.
Zarzut, że w książce nie ma opisów i tekstów "przedstawień" kolędniczych
słuszny, ale tylko częściowo. Powinien być raczej sugestią. Bowiem to temat
materiałów są góry - na sporą, oddzielną książkę.
Na zakończenie: serdecznie zapraszam nie tyle do siebie, ile do mojego archiwum folklorystycznego, tak Prof. J. Bursztę zresztą krajana i Szanownq
Recenzentkę. Zapewniam oboje, że jeśli "posiedzą" sobie trochę, rezultatem może
być jeśli nie cała książka, to pękate studium.
Wreszcie może ktoś - póki łażę po tym świecie - zamówi u mnie książkę
() "ciernistej drodze etnografa"?
A byłoby to coś w rodzaju dzieła sensacyjno-podróżniczego.
Franciszek

Ryszard Górski, Oskar Kolberg. Zarys życia
Wydawnicza, Warszawa 1970, ss. 280, ilu str. 12.

dzialalności.

Kotula

Ludowa Spółdzielnia

Przebogate 76-letnie życie Oskara Kolberga (1814-1890) zasługiwało ze wszech
miar i zasługuje dziś, z racji niepowtarzalności wzoru, na uwagę literackiego war.sztatu (powieść, scenariusz). W 1961 1'. zainteresowanie
nim zdradził Jarosław
Iwaszkiewicz przy okazji recenzowania Ludu białoruskiego
M. Federowskiego, nie.stety, nie zostało ono wyrażone w formie literackiej.
W nauce postać Kolberga od ponad stu lat skupia zainteresowania
długiego
szeregu badaczy, w rezultacie czego powstał niemały zasób materiałów przyczynkarskich do jego biografii. Obecnie dąży się do poznania całego życia i dorobku
Kolberga ku pożytkowi nauki i kultury ogólnonarodowej.
Książka R. Górskiego, wydana przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w grudniu 1970 r. (słowa uznania dla wydawnictwa za szybką realizację książki - pól
roku), należy właśnie do pilnie pożądanych prac w tym zakresie. Po raz pierwszy
bowiem popularyzuje ona szeroko umotywowany naukowo, pełny, choć nie wyczerpujący jeszcze obraz życia, pracy i zasług Oskara Kolberga.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

267

"Przez długi czas - stwierdza autor na wstępie - nie prowadzono na szeroką
skalę badań nad życiem i ogromną spuścizną naukową Kolberga, nie zdołano do
dziś jeszcze opublikować wszystkich pozostawionych przez niego materiałów i zbiorów". Jak wiemy, do 1945 r. biografią uczonego zajmowano się nie tylko w wąskim
zakresie, lecz i sporadycznie, i to z różnych przyczyn, głównie z powodu braku
odpowiednich warunków dla percepcji twórcy i dzieła. Pierwszym, który szerzej
naszkicował życiorys Kolberga i ocenił jego prace naukowe, był K. W. Wojcicki
(1867), później W. Nehring ukazał znaczenie prac etnograficznych Kolberga w badaniach nad kulturą i pl'zeszłością Słowian (1876), dalej ścisłą ocenę jego działalności i roli w nauce dali Z. Gloger (1880, 1881) oraz L Kopernicki i J. Karłowicz,
ktÓl'ych wysoka ocena dorobku Kolberga i jego znaczenia dla rozwoju etnografii
i folklorystyki znalazła wyraz w krótkich rysach biograficznych, ogłoszonych z okazji
50-lecia jego pmcy naukowej (1889). Śmierć Kolberga w 1890 r. oraz setna rocznica
urodzin w 1914 r. były okazją do opublikowania
większej liczby wartościowych
materiałów biograficznych o Kolbergu, wśród których najcelniejsze prace wydali
J. KaNowicz, L :Kopernicki, L. Krzywicki, H. Łopaciński, H. Biegeleisen, F. Krcek,
A. Pietkiewicz, S. Udziela, R. Zawiliński, H. Opieński, A. Fischer i S. Lam, którego
opracowanie pt. Oskar Kolberg. Żywot i praca (Lwów 1914) zostało po raz pierwszy
wydane jako osobna broszura. Z obcych źródeł biograficznych należy wymienić
artykuł N. Jancuka (1889) i Historię
etnografii
rosyjskiej
A. Pypina. W okresie
międzywojennym biografię Kolberga wzbogaciły prace J. S. Bystronia (1924, 1927
i 1939).
Po 1945 r: olbrzymie zainteresowanie badaniem dorobku Kolberga i jego życia,
zarówno indywidualne, jak i zbiorowe w ramach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego, stało się, wskutek żywotnej potrzeby, zbieżne z narastającym powszechnym zainteresowaniem społeczeństwa samym dorobkiem i niezwykłą postacią i doprowadziło do stworzenia przez Państwo niebywałych dotąd warunków umożliwiających systematyczne, gruntowne badania naukowe oraz pełną edycję dorobku Kolberga w postaci 80 tomów Dziel wszystkich.
W tych warunkach rzecz jasna, konkretnie od 1954 r., zostały zapoczątkowane także systematyczne prace nad biografią
O. Kolbel'ga, dla której przeznaczono osobny tom w całości edycji. Warto tu przytoczyć fragment znamiennego apelu Towarzystwa w tej sprawie, opublikowanego
w wyniku uchwały 28 Walnego Zgromadzenia PTL na łamach "Ludu" w 1954 r.
(t. 41 cz. II s. 1285-1286); Towarzystwo zwróciło się o zgłaszanie materiałów, rozpraw i artykułów związanych z Kolbergiem i jego dziełem oraz epoką, w której
żył i działał, w nadziei, iż "tom 42 "Ludu" wypełni lukę, jaka istnieje w zakresie
opracowań biograficznych związanych z centralną postacią etnografii polskiej ubiegłego wieku, jaką był Oskar Kolberg". Owocem apelu stał się zbiór bardzo cennych
prac ogłoszonych w t. 42 "Ludu", omawiających znaczną część dorobku Kolberga
na podstawie jego dzieł, wydanych za życia oraz zachowanej spuścizny rękopiśmiennej. Powstały w 'poprzednim okresie zasób materiałów i przyczynków do biografii
Kolberga ulega więc odtąd stałemu wzrostowi. Zasilają go specjalistyczne prace
J. Gajka, J. Krzyżanowskiego, M. Sobieskiego, J. Burszty i in. pozostające w ścisłym
związku z edycją Dziel wszystkich
(monografii regionalnych, korespondencji), prace
encyklopedyczne i słownikowe m. in. J. Krzyżanowskiego i M. Turczynowiczowej
oraz badania zespołu folklorystów z Instytutu Badań Literackich PAN pod kierunkiem H. Kapełuś i Cz. Hernasa, ośrodków uniwersyteckich w Warszawie i Poznaniu,
zakładu Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Łodzi pod kierunkiem K. Zawistowicz-Adamskiej i in.
Jak już wspomniano - książka R. Górskiego po raz pierwszy w literaturze bio-

�268

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

graficznej, dotyczącej Kolberga, przedstawia obszernie i w sposób naukowy lecz
bardzo przystępny dla szerokiego odbiorcy całokształt życia i działalności wielkiego
ludoznawcy. Tym samym spełnia ona najważniejszy postulat badawczy, a zarazem
w porę staje się doskonałym narzędziem popularyzatorskim,
bowiem ukazuje się
w okresie pełnego rozwoju prac nad wydaniem Dziel wszystkich
(opublikowano już
54 tytuły z 80-tomowej całości) oraz szczytowego zainteresowania Dzielami i twórcą - wyjątkowym zjawiskiem europejskim,
W 14 rozdziałach, jakby etapach, autor w oparciu o znajomość korespondencji
Kolberga (Dziela wszystkie,
t, 64-66) oraz innych prac ukazuje uczonego i dzieło
jego życia chronologicznie, od początków zainteresowań pieśnią ludową, wyrosłych
w klimacie romantycznego uniesienia dla ludu, poprzez pierwsze zbiory terenowe
i publikacje
(1842) oraz rozwój tej działalności związany z ewolucją poglądów
(1846-1855), po etap zmian w programie badawczym (1862) i następnie długi okres
realizacji tego programu w dobie pozytywizmu w postaci pełnego etnograficznego
obrazu życia i kultury ludu na historycznym obszarze Polski, której to pracy poświęcił Kolberg bez reszty swe życie.
Z umiejętnością
i po raz pierwszy w tak popularnym ujęciu przedstawiono
w ZaTysie". metody gromadzenia przez Kolberga materiałów etnograficznych i folklorystycznych i przygotowywania
ich do druku, trafnie ukazano poglądy Kolberga
na zagadnienie badań etnograficznych i pojmowania kultury ludowej jako przedmiotu badań. Autor krytycznie omawia historię zbiorów i publikacji Kolberga przyjmując za podstawę swych rozważań prawie wyłącznie
główne dzieło Kolberga
pt. Lud." wydane w 33 tomach w latach 1857-1890 i 5 pośmiertnie do 1910 r., nie
wdaje się jednak w szczegółową analizę treści zbiorów i wydanych serii regionalnych czy towarzyszących im koncepcji naukowych lub - porównawczo - analogicznych wysiłków badawczych w Polsce i innych krajach, ograniczając ocenę do głównych determinantów i założeń działalności naukowej Kolberga. I słusznie, nie leżalo
to bowiem w zamierzeniach autora. Uwzględnienie w popularnym zarysie biogl'aficznym w równym stopniu historii i treści źródeł, w tym olbrzymiego zasobu zachowanej spuścizny rękopiśmiennej
(76 tek), co dziejów i zawartości wszystkich wydanych dzieł etnograficznych
i muzycznych Kolberga oraz jego teorii i praktycznych sposobów pracy na szerszym tle ogólnosłowiańskim, nie jest jeszcze możliwe
w obecnym stadium badań kolbergoznawczych, ani też nie byłoby celowe w tego
typu pracy, gdyż mogłoby przysłonić pełny obraz życia wybitnej indywidualności,
jaką reprezentował
Kolberg i którą autor klarownie
przedstawił.
Opracowanie
w szerszych ramach naukowej biografii Kolberga, uwzględniającej
całkowicie jego
dorobek, a przy tym wykorzystującej
zarówno korespondencję Kolberga, co autor
uczynił wyśmienicie, jak też towarzyszące źródła archiwalne i pozycje literatury
mogące wnieść nowe światło do zagadnień metodologicznych i edytorskich Kolberga, należy niewątpliwie do zadań o specyficznym charakterze, właściwych dla kilkuosobowego zespołu badawczego. Jak autor zauważył w swej pracy, od paru lat
zespół taki działa w redakcji
Dziel wszystkich
O.' Kolberga pod kierunJdem
J. Burszty.
Wielką zasługą autora jest zgromadzenie w ZaTysie ... wszystkich najważniejszych
faktów z życia Kolberga i ich naukowa interpretacja,
chociaż nie z wszystkimi
wnioskami można się zgodzić. Dotyczy to m. in. zbyt optymalnego twierdzenia autora o "społecznym" uznaniu w latach trzydziestych dla przedsięwzięć w dziedzinie
spisywania pie!ini ludowych. Nie wydaje się także uzasadnione datowanie przez
autora początku kolbergowskiej penetracji Pokucia w 1870 r., ponieważ - jak wynika z listu do K. Libelta z 1867 r. - penetracja ta miała miejsce już w czasie

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

269

i czasopism

podróży w latach 1367-1868; o cztery lata (do 1870) powinno się rówmez przesunąć
datę jego badań na Mazowszu. Przy omawianiu tomów Mazowsza
autor nie wspomina, że zabrakło w tej wielkiej monografii najcenniejszej części folkloru słowno-muzycznego, wierzeń, gier itp., które to materiały wydano dopiero obecnie jako
uzupełnienie 5-tomowej serii. Podanie przez autora informacji o wydawaniu z rękopisów suplementów do prawie każdej z serii kolbergowskich byłoby z pewnością
ważnym dopełnieniem opisu i oceny dzieł Kolberga.
Żałować trzeba, że marginalnie i w sposób fragmentaryczny
zostało potraktowane przez autora zagadnienie pogranicza etnograficznego, jednego z najbardziej
interesujących tematów, który wiąże się także z regionalizmem kolbergowskim.
W rozdziale poświęconym terenom pogranicznym omówiono tylko Lubelskie
O. Kolberga, przy czym nie wskazano na materiały świadczące o pogranicznym charakterze regionu. Pominięto natomiast zupełnie to zagadnienie przy omawianiu (w innych miejscach) Mazowsza,
Chelmskiego,
Przemyskiego,
Krakowskiego,
Sląska czy
Poznańskiego.
Kilka drobnych potknięć redaktorskich czy graficznych, jak np. błąd w zestawieniu liczbowym całości Dziel wszystkich
na s. 235 (powinno być 80), czy błędna
informacja na s. 235 i 277 o ilości tytułów wydanych do końca 1970 r. (ukazały się
52 tomy nr 1-36, 39-46, 48, 52-54, 60, 64-66), względnie mylna data uchwały
Rady Państwa w sprawie edycji Dziel na s. 249 (powinno być 1960), nie umniejsza
wskazanych walorów naukowych i popularyzatorskich
książki. Doskonała narracja
czyni ją jeszcze bardziej pasjonującą lekturą.
Medard

Tarko

Folklor w życiu wspólczesnym.
Materiały z Ogólnopolskiej Sesji Naukowej w Poznaniu 1969. Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne, Poznań 1970, ss. 137.

•

Opublikowane
materiały
Ogólnopolskiej Sesji Naukowej, która odbyła się
w Poznaniu w czerwcu 1969 r., okazały się zjawiskiem znaczącym. Sesja bowiem
uprawomocniła ustalenia teoretyczne, które już od kilku lat proponował na gruncie
polskim prof. Józef Burszta, a które nurtują także europejską folklorystykę. Są to
zagadnienia związane z generaliami tej nauki - problem przedmiotu badań, zakresu pojęć i ich adekwatności. Referaty i komunikaty Sesji poznańskiej rozważały
głównie sprawy teoretyczne i terminologiczne, definiowały zasadnicze dla tej nauki
pojęcia. Te sprawy były też głównym wątkiem dyskusji. Inicjatorem tych rozważań
i autorem podstawowej tezy był prof. J. Burszta, pozostali referenci, stojąc już na
pozycjach akceptacji ustaleń Burszty, zajmowali się poszczególnymi dziedzinami
w badaniach szczegółowych: dr Bogusław Linette w referacie Folklor
muzyczny
a folkloryzm,
mgr Stanisław Błaszczyk, Rola folkloryzmu
w procesie przeobrażeń
sztuki ludowej,
mgr Grażyna Dąbrowska, Obrzędy,
zwyczaje
i tańce ludowe
jako
tworzywo repertuaru zespolów artystycznych.
Zagadnieniem metodologicznym jest tutaj wyodrębnienie folkloryzmu - inaczej
folkloru stosowanego z zagadnień folkloru sensu stricto. "Określenia folklor i folkloryzm odnoszą się do kategorialnie dwóch odrębnych rzeczywistości (...) Folklor jest
naturalną częścią żywej kultury, jest związany ściśle z życiem określonej warstwy
społecznej, a więc ludu, jest odbiciem warunków tego życia, a także przejawem

�270

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ustosunkowania się «prostych ludzi» do otaczającego świata, a zarazem l Jego interpretacją (00') Folkloryzm natomiast jest zupełnie czymś innym. Polega on na stosowaniu w szczególnych sytuacjach bieżącego życia poszczególnych gatunków folkloru pojętego najszerzej. Jako stosowany, jest ten folklor już czymś wtórnym, mniej
lub więcej sztucznym i oderwanym od swego dotychczasowego środowiska, w którym wyrósł, od konkretnego życia określonej warstwy czy warstw społecznych" '.
Długo nie uświadamiano sobie, na gruncie europejskiej folklorystyki, konieczności sprecyzowania pojęć określających dwie całkiem różne rzeczywistości. Stąd
brak precyzji przy badaniu wielu zjawisk z tej dziedziny, niejasności w preferowaniu ocen, mówiono bowiem często o dwóch różnych sprawach określając je tym
samym terminem. Rozróżnienie terminologiczne, wskazanie na istnienie dwu zjawisk folkloru i folkloryzmu umożliwi precyzję stanowiska badawczego, wyszczególni zakres badanej problematyki, funkcje, rodzaj zjawisk określanych jako folklor
czy folkloryzm. Uporządkowanie tych zagadnień skieruje badaczy ku szczegółowym
rozwiązaniom poszczególnych dziedzin, pozwoli na przeprowadzenie analizy zjawiska folkloryzmu.
Termin folklor był używany na określenie zjawisk bardzo różnorodnych, które
miały jakąś cechę ludowości. I tak do folkloru zaliczano stary, ludowy instrument
muzyczny, rańtuch, XIX-wieczną skrzynię łowicką, cepeliowski łyżnik, "pająki"
i kufle fajansowe, modną w ostatnim sezonie letnim sukienkę "chłopkę", kostiumy
i utwory grupy "No-To-Co". Ekspansję zjawisk często bardzo powierzchownie posługujących się motywami ludowymi, a w najlepszym wypadku będących stylizacją
czy aranżacją, włączono do spraw i zagadnień autentycznego folkloru. Jak już
wspomniałam, problem folkloru jest zagadnieniem ogólnoeuropejskim. Jest to zjawisko widoczne w obyczajach, modzie, upodobaniach estetycznych, w różnych dziedzinach i kierunkach sztuki. Jako zjawisko społeczne folkoryzm przybrał na sile
w latach 60-tych. Był to okres szczególnej dyfuzji tego co ludowe w pamiątkarstwie.
zdobnictwie, reklamie, wystroju wnętrz, w działalności rozmaitych zespołów artystycznych podczas imprez państwowych, festynów, rocznic itd. Zjawisko określa się
często "modą na ludowość" i jest to zagadnienie, na które dość często zwracano
uwagę. Ale zwykle przy okazji krytyki estetycznej (zgubna dla sztuki jest stylizacja i łatwe porozumienie na gruncie uproszczonej ludowości) i krytyki obyczaju
(szkodliwe jest mechaniczne powielanie haseł i wzorów dziarskiego juhasa, bezinteresownego, naiwnego świątkarza, utalentowanego pacholęcia).
W folklorystyce europejskiej tendencje rozrachunkowe pojawiły się w drugiej
połowie lat 60-tych. Zwracano uwagę na istnienie dwu zjawisk o różnej genezie,
proweniencji, różnej zawartości i funkcji: folkloru tradycyjnego i zjawiska szerszego, związanego z życiem współczesnym folkloryzmu. Podsumowaniem tych
studiów i ustaleń może być I wydany w 1969 r. zeszyt "Zeitschrift flir Volkskunde.
Halbjahrschrift der deutschen Gesellschaft fUr Volkskunde", gdzie na temat folkloryzmu w Europie wypowiadają się badacze z NRF (Hermann Bausinger), Polski
(Józef Burszta), Węgier (Tekla Domator), .Tugosławii (Dragoslav Antoniević), Szwajcarii (Hans Trlimpy), Portugalii (Jorge Dias). Burszta, który prezentował folkloryzm
w Polsce, miał za sobą już kilka prac na ten temat i był 'na pewno jednym z inicjatorów tych badań. Już w 1965 r. w dyskusji podczas sesji "Dni folkloru" w Zakopanem 2 zwrócił uwagę na nieporozumienia i nieścisłości w wypowiedziach na temat
folkloru, wynikłe z posługiwania
się nieprecyzyjnymi
pojęciami teoretycznymi.
J. Burszta, Folkloryzm

w Polsce.

"Teatr Ludowy", R. XLIV, nr 1-2:

Folklor
w życiu
1966, s. 39.

współczesnym.

Poznań 1970, s. 11-12.

�Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

271

i czasopism

"W naszej dyskusji - podkreślał Burszta - mamy do czynienia nie z jedną (...)
rzeczywistością, ale z trzema odrębnymi rzeczywistościami
i z trzema stosunkami
do tych rzeczywistości (...) Pierwsza - to folklor (...) jako wydzielona część kultury
ludowej. Druga to folklorystyka, a więc nauka o folklorze (...) A trzecia sprawa foUdol'lł stosowanego. Powstaje tu najwięcej nieporozumień
i fałszywych opinii,
które ujawniły się także w naszej dyskusji. Najczęściej dzieje się tak, że nie odróżnia się folkloru stosowanego od folkloru (tego bez przymiotnika) a przecież są to
dwie zupełnie odrębne rzeczywistości 3.
Problemy terminologii proponowanej przez Bursztę, ustalenia zjawisk objętych
terminami folklor i folkloryzm, były burzliwie dyskutowane
podczas poznańskiej
Sesji. Większość dyskutantów opowiedziała się za przyjęciem do języka nauki terminów folklor i folkloryzm na oznaczenie dwu różnych zjawisk definiowanych przez
Bursztę·
Wydaje się, że wśród ludzi zajmujących się sprawami folkloru istniała świadomość i potrzeba sprecyzowania
stanowiska metodologicznego. Świadczy o tym
także stosowanie tych pojęć w artykułach paranaukowych
i publicystycznych 4 i odwoływanie się do nowej terminologii także przez dyskutantów nastawionych opozycyjnie podczas poznańskiej Sesji ".
Anna

Olga A. Ganckaja, Na1"Odnoje iskustwo
1970. ss. l!l4. ilu str., map 2.

Polszi.

Izdatielstwo

Maciejewska

"Nauka",

Moskwa

Obszerne studium dotyczące polskiej sztuki ludowej, napisane przez radzieckiego
specjalistę jakim jest Olga A. Ganckaja, wzbudzi chyba w Polsce słuszne zainteresowanie. Rozpatrując to zagadnienie, autorka położyła duży nacisk na aktualną
twórczość ludową. Pod tym względem praca Ganckiej jest pierwszym w etnografii
radzieckiej tego typu opracowaniem.
Bogaty materiał wykorzystany w pracy zebrała autorka w czasie kilkakrotnego
pob.l·tu w Polsce. Oprócz materiałów uzyskanych w archiwum PAN i placówkach
muzealnych, autorka zamieszcza także wyniki własnych badań, przeprowadzonych
w terenie metodą ankietową.
Oddzielny typ ankiet dotyczył twórców ludowych,
oddzieln:•...zaś uczących się w szkołach artystycznych i innych szkołach zawodowych.
Ponaclto Ganckaja wykorzystała bogatą polską literaturę z zakresu polskiej sztuki
ludowej do roku 1968 włącznie.
W oparciu o rodzaj tworzywa, którym ludowy artysta kształtuje formę nadając
jej właściwą treść znaczeniową, autorka konstruuje następujące
rozdziały. I tak:
1: Cerami ka: 2. Artystyczna obróbka metalu; 3. Tkactwo; 4. Hafciarstwo. Wyroby
z wełny. Płótno drukowane; 5. Wyroby futrzarskie i ze skóry; 6. Wyroby z papieru,
3 Op. cit., S. 39
4 R. Markowski,
Folklor
i folkloryzm,
"Współczesność",
3(308):
sztuka lur/owa się oplaca?, "Współczesność",
nr 24(329): 1970.
5 A. Jackowski,
Funkcje sztuki ludowej i twórczości niezawodowej
Trarlycja i wspó1czesność, Warszawa 1970, przypis 13, S. 174.

1970; M. Jaworski,

Czy

w naszej kulturze.

(W:)

�272

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

słomy i piór; 7. Wyroby z ciasta, sera, cukru i wosku; 8. Artystyczna obróbka
drewna; 9. Ludowe malarstwo.
Rozdziały te poprzedziła Ganckaja wstępem, w którym zajęła się ogólnym scharakteryzowaniem
funkcji, jaką pełniła sztuka ludowa w wiejskich społecznościach
okresu przeduwłaszczeniowego.
We wstępie też nakreśliła w historycznym ujęciu
zmiany zainteresowań polską sztuką ludową, wskazując przy tym na szczególnie pozytywny klimat dla tego zjawiska w powojennej
socjalistycznej
rzeczywistości.
Autorka wydobyła przy tym postacie zasłużonych entuzjastów i etnografów. którzy
walnie przyczynili się sprawie popularyzacji i badań polskiej sztuki ludowej. Dodać
by jeszcze może należało chociażby dwa nazwiska: J. Orynżyny i T. Modzelewskiej,
które uszły uwadze autorki.
Wewnętrzny układ rozdziałów zachowuje mniej więcej jednolitą konstrukcję,
przez co uzyskuje autorka dużą przejrzystość wykładu. Daje więc na wstępie historyczny rys zagadnienia, następnie omawia techniki wyrobu, po czym pn~echodzi do
regionalizacji, w której zwraca szczególną uwagę na charakterystyczne podobieństwa
i różnice w formie, ornamentyce
i kompozycji. Lokalne odrębności polskiej sztuki
ludowej noszą piętno historycznych okresów rozwojowych poszczególnych regionów.
To z kolei, jak słusznie zauważa Ganckaja, stwarza trudności w wykreśleniu chronologicznej granicy "dla porównania chociażby zasadniczych postaci sztuki ludowej,
a bez tego trudno dokonać rozmieszczenia regionalnego pod względem całokształtu
cech lokalnych" (s. 169). Niemniej należy podkreślić, że autorka starała się poszczególne zjawiska sztuki dokumentować w czasie ich powstania i zaniku.
Charakteryzując
ośrodki ludowej wytwórczości, autorka zwraca uwagę na stopień ich żywotności oraz kierunek ich dalszego rozwoju.
Dużo miejsca poświęca współczesnym reprezentantom
artystycznych
tradycji
wiejskich, akcentując przy tym ich współpracę z instytucjami
opiekującymi się
sztuką ludową. Zwraca też uwagę na zmianę użytkownika wytworów ludowych,
którym nieomal wyłącznie stał się mieszkaniec miasta.
Słusznie podkreśla
Ganckaja
wpływ wierzeń i obrzędów na powstawanie
określonych elementów zdobniczych i samych wytworów (koło słoneczne, gwiazda,
pieczywo obrzędowe, pisanki itp.) Ale, jak sądzę, niedostateczna jest jeszcze baza
materiałowa, by bez zastrzeżeń przyjmować tego typu wyjaśnienia, że np. szparogi
wykształciły się pod wpływem kultu konia i ptaka. A może· to tylko funkcja skrzyżowanych wiatrownic narzuciła pewien sposób ich zakończenia? Można by mieć
również zastrzeżenia odnośnie do innych jednoznacznych sformułowań (np. pochodzenie haftu snutkowego w Wielkopolsce z renesansu), ale należy pamiętać, że
autorka opierając się głównie na polskich opracowaniach, nie była w stanie odróżnić
faktów bezspornych od wątpliwych. Natomiast pominięcie obszernej gałęzi Wytwórstwa ludowego, jakim jest plecionkarstwo, stanowi pewną lukę w tym opracowaniu.
\V zakończeniu autorka skoncentrowała
się na dwóch ogólnych aspektach polskiej plastyki ludowej. Jeden dotyczy etnograficznej strony zagadnienia: regionalizacji ornamentyki, kompozycji oraz wzajemnych powiązań kulturowych z innymi
narodami Europy; drugi zaś, o charakterze etnosocjologicznym, dotyczy roli tradycji
i znaczenia adaptacji
ludowych motywów zdobniczych dla współczesnej sztuki
dekoracyjno-użytkowej.
Adaptacja ludowych treści nadaje sztuce współczesnej szczególny styl. Jest to
zjawisko, które w dzisiejszych czasach przyjmuje coraz to nowe formy. Ponieważ
przekraczane są tu granice ludowej autentyczności, zjawisko to zwykło się u nas
okl'eślać mianem folkloryzmu.
Studium Olgi A. Ganckiej jest cenną pozycją zarówno dla radzieckiego czytel-

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

373

i czasopism

nika, jak i dla nas, bowiem autorce udało się zasadniczo dać syntetyczny obraz polskiej plastyki ludowej w okresie swoistego przesilenia, jakie występuje wskutek
gwałtownych procesów ubranizacyjnych
na wsi współczesnej. Autorka celnie osadziła ową problematykę na szerokim tle współczesnych zjawisk polskiej narodowej
kultury.
Bolesław

Georgij Komarowskij, Pjat tysjacz budd
skwa 1968, ss. 62, nIb 3, ilus!r. 62, nIb 52.

Enku

Januszkiewicz

(Pięć; tysięcy budd Enku). Mo-

Książka Komarowskiego
Pięć tysięcy
budd Enku
jest poświęcona jednemu
z naj wybitniejszych japońskich rzeźbiarzy ludowych. Pamięć po Enku przetrwała
w folklorze po dzień dzisiejszy, a dzieła artysty, znajdowane w róźnych zakątkach
kraju, liczą obecnie ponad 5000 figur. Autor dysponował bogatym materiałem plastycznym, wykorzystał zapiski kronikarskie XVII i XlVIII wieku oraz wcześniejsze
biografie. Artystę i jego twórczość Komarowski staral się przedstawić na tle epoki.
Enku urodził się przypuszczalnie w 1628 r. w rodzinie chłopskiej. Od wczesnej
młodości rzeźbił w drzewie figurki bóstw buddyjskich. Początkowo wiernie naśladował wzory I'eligijne, z czasem wypracował własny styl i dawał osobistą interpretację ideową. Artysta szlak swych wędrówek po Japonii znaczył figurkami, które
pozostawiał chłopom w zamian za nocleg i posiłek. "Świątki" te chłopi umieszczali
na rozstajnych drogach i nad gmbami, przypisywano im siły nadprzyrodzone i wykorzystywano przy wykonywaniu zabiegów magicznych. I tak np. miały one, w przekonaniu chłopów, chronić domostwa przed poźarami. Kiedy zachorowało dziecko
wnoszono do domu ..świątka" i pozostawiano tak długo, póki choroba nie ustąpi.
O ile wyobrażenia bóstw, stojące w świątyniach buddyjskich, posiadały groźne i surowe wyrazy twarzy i były czlowiekowi nieprzystępne, to bóstwa Enku poprzez
swą dobroć i łagodny uśmiech stały się mu bliskie. To zjawisko artystyczne wynikało z roli. jaką religia odgl·.y\vala w utrzymaniu szerokich rzesz ludowych w posłuszeństwie wobec japońskich feudałów. Natomiast lud w swych bóstwach pragnął
widzieć orędowników chłopskich interesów, chciał mieć w nich oparcie i pomoc
\V życiu codziennym.
Twórczość altystyczna Enku jest odzwierciedleniem tych ludowych dążeń.
Enku, prowadząc wędrowny tryb życia, zmuszony był posługiwać się uproszczonym warsztatem tvd)rczym, nie miał czasu i odpowiednich warunków na wstępne
przygotowanie surowca i staranny dobór tworzywa, rzeźbił więc w takim drzewie,
jakie miał pod ręką. stąd duża rozpiętość w wielkościach jego figur: od 3,5 cm do
3,5 m. Niezwykle plodna twórczość i ciągle obcowanie z tworzywem pozwoliły artyście na mistrzowskie opanowanie techniki rzeźbiarskiej i umiejętne wykorzystywanie właściwości tworzywa. Widać to na wielu przykładach, np. na fot. 62 układ
sloi zdecydowanie podkreśla wył'az twarzy postaci. Enku w ciągu jednej nocy potrafil wyrzeźbić n figul" o rozmiarach 40-57 cm. Głównie zajmował się on przedstawianiem bóstw buddyjskich, ale nie brak w jego twórczości przedstawień legendarnych bohaterów, autoporh"etów i obrazów z źycia wsi japońskiej.
Komarowski nie uniknął w pracy błędów, które są wynikiem niewłaściwej interpretacji określonych zagadnień z zakresu sztuki. I tak np. stwierdza on, że ory18 -

Lud,

t. 55, 1971

�274

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ginalna forma, którą stworzyli japońscy rzeźbiarze ludowi, jest wynikiem izolacji,
w której się ta twórczość rozwijała. Tymczasem wiemy, że Enku i jego koledzy
wędrowali niemal po całej Japonii, mieli więc dostęp do świątyń buddyjskich. Nie
można tu mówić o izolacji ich twórczości, natomiast na formę wpływ miały inne
czynniRi, takie jak: wykształcenie
rzeźbiarzy, ich ludowa mentałność, horyzonty
myślowe itp. O tym autor książki nie wspomniał, natomiast słusznie podkreśla, że
zasługi Enku i innych rzeźbiarzy ludowych polegają przede wszystkim na umożliwieniu rzeszom ludowym korzystania na codzień z twórczości plastycznej. Szerokie
zainteresowanie
społeczeństwa
japońskiego sztuką ludową Komarowski tłumaczy
faktem, że nastąpił przesyt licznych ekspozycji sztuki współczesnej (abstrakcyjnej).
Z drugiej strony uważa on, że współczesna twórczość plastyczna jest mało zrozumiała dla przeciętnego człowieka i nie posiada wartości pozytywnych, jest - jak
określa autor sztuką niebytu, niewiary i bezgranicznego pesymizmu, z takiej
sztuki - zdaniem autora - odbiorca nie wynosi żadnych korzyści. Nie miejsce tu
na polemikę z Komarowskim nad wartością sztuki współczesnej, ale tl·.zeba zdecydowanie podkreślić, że negatywna ocena współczesnej plastyki, oparta w dodatku
na przedstawionych argumentach, jest nie do przyjęcia. Mimo tego rodzaju uchybień
praca Komarowskiego posiada duże wartości poznawcze.
Edward

Wanda Telakowska, W kl'ęgu chłopskiej
kultul'Y.
Inwencja
wytWÓ1'czości. Wyd. Nasza Księgarnia,
Wal'szawa 1970.
barwnych 208, fot. wielobarwnych 12.

czesnej

Ozgowicz

ludowa

we współ-

ss. 20:;.

fot. jedno-

W. Telakowska jest entuzjastką
folkloryzacji życia współczesnego nacechowanego autentycznymi rodzimymi tradycjami. W zjawisku tym widzi ważny oręż przeciwko różnym przejawom kosmopolityzacji kultury.
Argumenty uzasadniające
tezę, że unifikacja form plastycznych nie jest zjawiskiem nieuniknionym,
wyłożyła autorka we wzmiankowanej
wyżej pracy. Telakowska pisze z pozycji artysty plastyka o zjawisku określanym dzisiaj w polskiej
etnografii mianem folkloryzmu. Można powiedzieć, że materiał, na którym autorka
oparła swoje wywody stanowi jakoby .faktograficzny materiał "z pierwszej ręki".
Była bowiem Telakowska przez długie lata aktywnie zaangażowana sprawami sztuki
ludowej i jej inspiracji do współczesnej plastyki, piastując w związku z tym ważne
stanowiska w instytucjach, z których w końcu powstał Instytut Wzornictwa Przemysłowego.
Autorka w książce swej starała się ukazać cały mechanizm działania. jaki wykorzystuje się w celu twórczego zaadoptowania do współczesnego wzornictwa przemysłowego tradycyjnych form i zasad sztuki ludowej.
Nawiązywanie do sztuki ludowej przez profesjonalnych artystów daje się zauważyć już od II połowy XIX wieku. Telakowska ukazując w sposób przejrzysty, a zarazem zwarty niektóre przejawy wykorzystywania
ludowych treści plastycznych.
starała się podkreślić zmieniający się stosunek do "wartości zawartych w doświadczeniach ludowego warsztatu" (s. 14). Proces ten przebiegał od zafascynowania ornamentyką, barwnością kolorystycznych
zestawień. aż do sięgania po autentyczne

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

275

pierwiastki ludowego wyrazu, lub jakby to powiedział A. Jackowski: "do gramatyki
języka ludowej sztuki". Dużą zasługą w nowym zinterpretowaniu
sztuki ludowej
pod l«lŁem włączenia jej do współczesnej plastyki dekoracyjno-użytkowej
była działalność takich plastyków-pedagogów, jak W. Jastrzębowskiego, K. Stryjeńskiego oraz
ich uczniów.
Poszukiwania mające na celu wypracowanie właściwego sobie wyrazu plastycznego w nawiązaniu do sztuki ludowej, torowały jednocześnie drogę do szerszej
współpracy zawodowego plastyka z ludowym twórcą. Tym sprawom poświęca Telakowska II i III rozdział.
Dzisiejszy mecenat państwa nad sztuką ludową z jednej strony sprzyja jej rozwojowi, z drugiej zaś intensyfikuje działalność artystycznego wzornictwa na gruncie
tradycji ludowej. Temu drugiemu zjawisku poświęca autorka dalsze siedem rozdziałów swej książki.
Telakowska starała się wykazać między innymi, że dziś właśnie "istnieje
szczególna szansa dla plastyków umiejących korzystać z doświadczeń jeszcze żywego
u nas ludowego rękodzieła" (s. 31). Autorka ilustruje konkretnymi przykładami, jak
wykorzystywanie tradycyjnych chłopskich technik polegających na integracji plastycznej koncepcji z jej realizacją daje doskonałe wyniki we współczesnej działalności artystycznej. Tej zasadzie podporządkowany
jest cały dorobek artystyczny
E. Plutyńskiej, stąd wywodzą się sukcesy M. Bujakowej i K. Szczepanowskiej-Miklaszewskiej w tkackim "ękodziele, hafcie i koronce.
Dalszym etapem rozważań Telakowskiej jest sprawa włączenia ludowej inwencji
do wzornictwa przemysłowego. Problem ten związany jest ściśle z potrzebami masowego odbiorcy. do którego docierają dziś już przede wszystkim wyroby fabryczne.
W procesie wytwarzania określonych wyrobów znalazły zastosowanie ludowe zasady
kompw.ycji formy, które autorka określa jako "zasadę celowości" i "zasadę integracji". Dzięki więc celowej adaptacji, wyrobom fabrycznym nadaje się szczególny styl
i przyn&lt;lleżność, co z kolei powoduje, że uzyskują one społeczną aprobatę, gdyż cechami swymi dadzą się łatwo włączyć w zrozumiały układ odniesień i stereotypów.
Autorka szczegółowo opisuje eksperymenty
prowadzone z zespołami twórców
nad wypracowywaniem właściwych metod. Opisy te mogą stanowić doskonały materiał instruktażowy dla osób kierujących zespołami projektanckimi.
Rozdział ostatni zatytułowała autorka jako: "Możliwości włączenia w procesy
wyŁwórczc inwencji plastycznej dzieci i młodzieży". Można by rzec, iż zagadnienie
to postawiła autorka z konieczności. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że oryginalna twórczość łudowa przestanie pewnego dnia istnieć, Stawia wobec tego pytanie:
"czy wówczas zniknie szansa uzyskiwania rodzimego charakteru przedmiotów codziennego użytku" (s. 5B). Telakowska każe szukać rodzimości plastycznego wyrazu
w inwencji dzieci i młodzieży. Argumentuje przy tym wynikami przeprowadzonych
eksperymentów. Trudno w tym miejscu zgodzić się z autorką, gdyż wyniki uzyskane
np. na terenie Zakopanego nie mogą być wystarczająco autorytatywne,
zważywszy,
że istnieją tam nadal żywe tradycje sztuki ludowej. Natomiast dzieci z Gdańska wykonywały wzory tak bardzo charakterystyczne
dla miasta portowego: żurawie, okręty, łodzie. Wolno sądzić, że inwencje plastyczne dziecka traktowane być powinny
w płaszczyźnie przeżyć stricte dziecięcych. Natomiast inwencja plastyczna młodzieży
oscyluje raczej także wokół innych wzorów - bardziej kosmopolitycznych niż rodzimych. Wydaje się, że rozwiązania tego problemu należałoby' szukać nie w aspekcie generacji, lecz w układach społeczno-zawodowych,
Książka W. Telakowskiej, pokazując na interesujących przykładach w jaki sposr'lb wykol'Zystuje się dziś inwencje ludowe do wzornictwa przemysłowego, porusza

�376

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

problem niezmiernie ważny. Chodzi tu o popularne
dziś zjawisko folkloryzmu,
które wymaga wszechstronnej
analizy. Autorce udało się na wybranych pl'zykładach pokazać, w jaki sposób podłoże tradycyjnej sztuki ludowej wykorzystane zostaje w celu tworzenia narodowych tradycji plastycznych.
Rozważania swoje W. Telakowska zamieściła zaledwie na 65 stronach, przeznaczając więcej miejsca na ilustracje, przez co książka posiada charakter albumu.
Bolesław

Cornel Irime, Marcela Focsa, Romanian
ss. 35 i 148 kart ilustracji.

icons

painted

Januszkiewicz

on glass, Bucharest

1968,

Pod koniec 1969 r., pojawiła się w naszych księgarniach ruchu zagranicznego
niecodzienna i fascynująca
już samym kolorowym wyglądem zewnętrznym albumowa publikacja prezentująca
rumuńskie malarstwo ludowe na szkle. Sto czterdzieści osiem kolorowych reprodukcji, w tym 117 pełnych ujęć, a reszta w postaci
fragmentarycznych
zbliżeń, daje możliwie wyczerpujący obraz pięciu głównych rejonów i ich ważniejszych ośrodków wytwórczości kultowych obrazów na szkle,
z których naj starsze pochodzą z połowy XVIII w., najnowsze z wczesnych lat XX w.,
tj. z okresu, kiedy ośrodki te były jeszcze aktywne, zwłaszcza w niektól'ych l'ejonach
Transylwanii i Bukowiny, Wytwarzane po wsiach, sprzedawane były następnie przez
wędrownych handlarzy w innych miejscowościach i na targach miejskich, o czym
świadczą nawet osiemnasto i dziewiętnastowieczne
litografie znanych mistrzów. Np.
Franz Neuhauser w swej grafice z 1819 r. znajdującej
się w zbiorach muzeum
w Brukenthal przedstawia targ transylwański, zapewne w Sibiu oraz sprzedającego,
który na swym straganie ma rozwieszone ikony. Kultowe obrazy na szkle najdłużej
zachowały się we wsiach, gdzie były kościoły, a więc w Transylwanii. północnej
Oltenii, Muntenii i Mołdawii. Ich wytwórczość łączy się z rozwojem podobnych
ośrodków w innych krajach, zwłaszcza w Czechach i Austrii, skąd dotarły tutaj różne umiejętności techniczne oraz zastosowanie do tego celu luster. Wprawdzie trudno
to udokumentować wcześniejszymi materiałami niż z połowy XVIII w., lecz na ich
podstawie widać, że były wynikiem inspiracji starszych ikon, jeszcze siedemnastowiecznych, tzw. "miracle". Rumuńska wytwórczość tego typu rozpoczyna się w drugiej połowie XlVIII w., a późniejsze lata przydają jej coraz to więcej detali. Prymitywne manufaktury
szkła (glajarii)
zaczynają się tu rozwijać w XVI w.. np.
w Risnov w południowej Transylwanii, a z czasem ich ilość wzrasta w różnych rejonach. Powstanie drukarni w XVI w. daje impuls dla drzeworytniczej
ilustracji
książkowej. Wiele z nich powstaje właśnie na wsi. Jest całkiem możliwe, że tych
technik uczono się w Czechach, Morawach, Słowacji, dokąd udawano się dla zdobycia wiedzy, lub skąd w swych wędrówkach po świecie docierano do Transylwanii.
Technika malowania
na szkle była wykorzystywana
przy tworzeniu wotywnych
obrazów po klasztorach. Włączenie Transylwanii w 1699 r. do państwa Habsburgów
mialo podwójny wpływ na kulturalny rozwój rumuńskich prowincji. Przede wszystkim pozyskano znaczne już osiągnięcia i postęp państw Europy środlwwej.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

277

Rozwijająca się w XVIII w. umiejętność malowania na szkle w rejonie Tran-'
sylwanii eks;&gt;anduje z czasem na Bukowinę
inne tereny, gdyż coraz bardzie.i
zwiększa się zapotrzebowanie na tego rodzaju wytwory. Obrazy te. które były początkowo tylko elementem kultowym, później coraz więcej zaczęli kupować wieś-"
niacy dla przyozdobienia wnętrz mieszkalnych. Równolegle rozwija się moda na
zdobienie' ścian malowaną ceramiką, tj. garnuszkami, talerzami itp.
Rumuńskie ikony na szkle charakteryzują
się swoistą specyfiką, która w początkowym stadium wyrażała się schematyczną kompozycją i umiarem w kolorystyce oraz prezentowanej treści. Natómiast późniejsze, dziewiętnastowieczne
obrazy
malowane według patronów, utl'zymane były w narratorskim i dekoratorskim stylu.
Ikon.v dwudziestowieczne wykazują dekadentyzm, znawstwo anatomii i perspektywy.
Większość obrazów jest niedatowana, a najstarsze posiadają daty z XVIIIw.
i pochodzą z ośrodków, które już zaginęły bezpowrotnie. Jednym z najstarszych
była Nicula koło Cluj. Znajdował się tutaj klasztor z cudownym obrazem Matki
Boskiej, który powielano dla hcznych pielgrzymów. Miejscowi twórcy często podróżowali do Mołdawii i Wołochii oraz do Banatu i w rejony Cisy. Nie sygnowali
ani nie datowali swoich prac; najstarsza z nich pochodzi z 1802 r. Znane są natomiast niektóre nazwiska twórców z końca XIX i początku XX w., a wśród nich
jednej kobiety. Obraźnicy z Niculi pracowali zespołami rozdzielając pracę między
siebie: jeden znaczył kontur, drugi opisywał, trzeci malował złotem, inny nakładał
resztę kolorów. Obok postaci świętych o prostej kompozycji, na drugim planie
wprowadzano elementy geometryczne, roślinne, architektoniczne
etc. Kolorystyka
obrazów była oliwkowo-zielona, brązowa, żółta, ochra, niebiesl&lt;a, a tematyka skupiała się głównie na postaci Matki Boskiej. Przeciętne wymiary ikon wynosiły
30&gt;:25

ćm.

Drugim znanym ośrodkiem był Maramures podobny w stylu do Niculi, a rozmący się kolorystycznie; dominowała tu barwa czarna i ciemnoczerwona. Najstarsza
jego ikona pochodzi z 1729 r. Poza tym były także centra w okolicy Brasow - okręg
Schei, Sebes - Alba i inne. W XIX w. najważniejszym
ośrodkiem był Fagaras,
którego twórcy sygnowali i datowali swoje prace.
Głównym materiałem używanym przez malarzy ikon było szkło, farby i drewno
na oprawę. Farby rozrabiano klejem i alkoholem lub olejem i terpentyną. Na kontury używano koloru czarnego, czerwonego, żółtego, zielonego, białego, ceglastego,
karminu, brązu, srebra. Postacie pierwszoplanowe malowano z wzorca lub z patronu, natomiast w tle umieszczano dowolne elementy zdobnicze, albo treści zaczerpnięte nierzadko z życia wsi lub historii. Do opisów używano cyrylicy, latynicy lub
liter greckich; popełniano przy tym błędy, gdyż twórcy byli niepiśmienni. Na treść
ikon składała się postać Matki Boskiej, Chrystusa lub wyjątki z Apokalipsy oraz
postacie świętych patronów, którzy strzegli od plag i nieszczęść, jak św. Haralambios, przynosili szczęście, jak św. Mikołaj, ochraniali żywy inwentarz, jak św. Jan
i Jerzy. Niektóre postacie świętych wiązano z pomyślnością w odpowiedniej porze
roku, i tak: św. Jerzego - z wiosną, Matkę Boską ~ z latem, św. Demetriusa z jesienią, św. Mikołaja - z zimą. Mniej popularnym tematem był Adam i Ewa
stojący obok drzewa, stylizowanego niekiedy na wzór perskich miniatur. Przedstawiane postacie były proste i naiwne w ujęciu.
Największe zbiOl'y ikon na szkle posiada muzeum w Sibiu, gdzie ich liczba dochodzi do 4000 okazów. Ale i inne kolekcje, np. w Cluj posiadają niemały zestaw.
Książka zawiera reprodukcje najbardziej reprezentatywnych
ikon. Na ich przykładzie widać, jak rozwijały się lokalne tradycje, style, techniki i koncepcje. Pre-

�278

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

zentując obrazy z pięciu różnych rejonów potraktowanych
oddzielnie, do każdego
rozdziału wprowadzono tytułowe karty zawierające kolorowe miniatury ich treści.
Układ i oprawa graficzna na wysokim poziomie. Na końcu znajduje się równieL
naj ważniejsza bibliografia przedmiotu oraz spis eksponatów z zaznaczeniem. z jakich pochodzą zbiorów.
Barbara

Florea Bobu Florescu, Paul Petrescu, Paul H. Stahl, Arta
Bucuresti 1969, ss. 250.

populara

Bazielich

de pe Valea

Bistritei.

W serii studiów etnograficznych
nad sztuką ludową sekcji Instytutu Historii
Sztuki Akademii Socjalistycznej Republiki Rumuńskiej ukazała się kolejna publikacja, która poświęcona jest sztuce ludowej wsi Bystrzyca. Zawiera ona wyniki badań, jakie przeprowadzono w 1952 r. W rejonie Bicaz, nad jeziorem o tej samej
nazwie, leżącym w Karpatach Wschodnich, przystąpiono w tym czasie do budowy
ośrodka hydroenergetycznego i w związku z następującymi zmianami, będącymi konsekwencją tego faktu, sekcja sztuki ludowej wspomnianego Instytutu postanowiła
przeprowadzić badania nad ginącymi formami ludowego zdobnictwa. Do tego celu
wybrano Bystrzycę, wieś o starych tradycjach, leżącą na uboczu, dokąd przez długie
lata nie docierały obce wpływy. Dopiero po ostatniej wojnie zmiana ekonomicznych
warunków wpłynęła nie tylko na wzbogacenie się miejscowej ludności, ale również
na przeobrażenia pod względem kulturowym. Niemniej pewne formy i treści tradycyjne nie zaginęły zupełnie. Dostosowane do wymogów współczesnego życia, zachowały swoją charakterystyczną
typologię i specyfikę wypływające z geograficznych
warunków górskiego obszaru.
Jej to właśnie swą uwagę poświęcili poszczególni autorzy, co wpłynęło w pewnym sensie na schematyczność ujęcia przekazywanych treści. W opracowaniu przedstawiono tylko wybrane zagadnienia, które z kolei składają się na sześć odrębnych
rozdziałów. Poza krótkim wstępem, całość zapoczątkowuje omówienie architektury.
Okazuje się ona nader jednolita; wyraża się to zarówno w materiale technicznym,
jak i konstrukcji, których dobór uzależniony jest od stanu majątkowego właścicieli.
Podstawowym typem jest dom jedno- lub parownętrzny
powtarzający się w starszym i nowszym budownictwie. Autor podaje tu różne ich przykłady, a także elementy zdobnicze, jak wykończenia szczytów, listwy, kolumny, obudowy ganków.
Wspomina też po krótce o budynkach gospodarczych, studniach, oparkanieniach, bramach. Równolegle omawiane są szczegóły architektoniczne,
tj. fundamenty, ściany,
rzut poziomy, elewacja, dach oraz ich materiał konstrukcyjny.
Rozdział poświęcony wnętrzom mieszkalnym podaje przykłady rozplanowania
w zależności od typu domu, a dalej sprzęty składające się na jego wyposażenie i ich
formy. Sporo uwagi poświęcono tu ognisku i budowie pieca.
Kolejny proces od uprawy do obróbki jest tematem rozdziału o tekstyliach.
Omówiono w nim technikę przygotowania przędziwa i tkania oraz gatunki tkanin
i ewolucję kompozycji ornamentacyjnej.
Na własny użytek wyrabiano płótna lniane,
lniano-bawełniane
i tkaniny wełniane, które znalazły zastosowanie nie tylko w zdobnictwie wnętrza, ale głównie do szycia ubiorów tradycyjnych.
Ubiory te, będące

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

t

279

czasopism

tematem następnego rozdziału, użytkowane są po dzień dzisiejszy. Występują tu
trzy jego formy, tj. uroczystościowa typu mołdawskiego, uroczystościowa typu transylwańskiego i robocza z tkanin samodziałowych lub fabrycznych. Garderoba szyta
z płótna, zwłaszcza koszule, jest bogato zdobiona haftem. Dekoracyjności
dodają
również pasiaste tkaniny wełniane i krajki, a także wyszywane czy aplikowane kożuszki.
Uzupełnieniem ubioru są różne metalowe ozdoby, jak spinki, pierścionki, klamry. Omówieniem ich techniki wykonania oraz form, również i innych spotykanych
w codziennym użytku, zajmuje się następny rozdział. Za pomocą odlewniczych form
powstają też dzwonki, siekierki, wagi, natomiast kraty, zamki, świeczniki, ozdoby
dachowe są przykład~m kowalskiego kunsztu, a wyroby z rogu, jak prochownice,
rożki - wynikiem działania twórców wyspecjalizowanych
w tym właśnie zakresie.
Na skutek stalego jes7;cze zapotrzebowania
żyje nadal produkcja garncarska.
Autor tego rozdziału osobno porusza techniczną
stronę produkcji
warsztatowej,
a osobno formy naczyń i ich zdobnictwo.
Jak na opracowanie z zakresu sztuki ludowej, książka zawiera zbyt dużo opisów technicznych i konstrukcyjno
formalnych. Mało natomiast poświęcono w niej
uwagi analizie artystycznej
i narastającym
w tym względzie zmianom. Zawarta
w niej treść, poszerzona o inne jeszcze dziedziny z zakresu kultury ludowej, a metodologicznie powiązana w zamkniętą całość, bardziej nadaje się na monografię.
Niemniej opracowanie jest o tyle wartościowe, że przydatne do cełów porównawczych i konfrontowania
wyników z badań przeprowadzonych
w innych regionach.
Traktować je można materiałowo. Na końcu znajduje się spis twórców ludowych
i skrót w języku francuskim.
Barbara

Jacek Olędzki, Sztuka Kurpiów.
ków 1970, ss. 77 -+ 3 nłb., Bustr. 150.

Wyd. Ossolineum,

Bazielich

Wrocław-Warszawa-Kra-

Duchowe przeżycia ludu i jego rozmiary określa naj pewniej twórczość artystyczna. Album Jacka Olędzkiego jest poświęcony ludowej twórczości plastycznej
Kurpiów. Autor najwięcej uwagi poświęcii nie artystom, którzy tworzyli prace
o śmiałych kompozycjach i oryginalnych
rozwiązaniach
formalnych,
lecz przede
wszystkim ukazał tlo histOl'yczne, stosunki społeczno-polityczne
i gospodarcze oraz
religijne w okresie trzech stuleci istnienia Kurpiów. Zagadnienia te jednak nie zostaly powiązane z tematem pracy.
We wstępie autor wiele uwagi poświęcił warunkom bytowym ludu i jego perspektywom, natomiast unikał zagadnień dotyczących twórczości artystycznej.
Na
s. l;~ został podany zaki'es tematyczny albumu, a mianowicie: "W pracy tej chciałbym mówić o kulturze artystycznej Kurpiów, zbliżyć czytelnika do osiągnięć artystycznych tej grupy".
Należaloby więc sądzić, że książka zawiera wszystkie przejawy życia artystycznego Kurpiów, tymczasem omówiono tu wyłącznie plastykę ludową. W rozdziale
poświęconemu osobowości grupy znalazły się zagadnienia społeczno-polityczne
i gospodarcze oraz religijne, ukazane w przekroju historycznym, a w podrozdziale dotyczącym cech estetycznych Kurpiów omówiono różnice w odczuciach estetycznych

�280

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasop'ism

ludzi starych i młodych, przeżycia duchowe i stosunek ludu do zjawisk przyrody,
ukształtowania
terenu, ptaków, owadów, budowy fizycznej człowieka. Natomiast
nie ma tu informacji dotyczących zagadnień związanych z wartościowaniem i odczuciami emocjonalnymi
ludu w stosunku do dziel ludowych. W rozdziale poświęconemu umiejętnościom
ludu autor powraca do omawianych
wcześniej zagadnień gospodarczych i społeczno-politycznych
oraz wiele uwagi poświęca osobowości Kurpiów, a więc tematom, które powinny znaleźć się w poprzednim
rozdziale. Tu zaś brak jest takich podstawowych
zagadnieó, jak np. surowiec,
technika wykonania, znajomość właściwości tworzywa, umiejętności jego obróbki
itp. Ustawienie w książce kolejności poszczególnych dyscyplin sztuki ludowej nie
znajduje uzasadnienia tymbardziej, że jest to praca populal'no)1aukowa. Takie więc
zmiany, jak włączenie pisankarstwa do dzialu malarstwa. czy pominięcie - w dziale
dotyczącym al"Chitektury - budownictwa
sakralnego, wykl'zywiają i tak nie najlepiej ukazany czytelnikowi obraz plastycznej twórczości ludowej Kurpiów.
W zakończeniu pracy autor stwierdza, że "Powszechność w najszerszym tego
słowa znaczeniu - to główna cecha tradycyjnej sztuki ludowej. w tym również
sztuki Kurpiów" (s. 64). Po pierwsze - nie jest prawdą, że powszechność stanowi
o sztuce ludowej tradycyjnej, a w żadnym razie nie jest jej główną cechą. Po drugie - autor nie wymienił innych jeszcze cech. które o wiele pewniej charakteryzują odrębność ludowej twórczości od sztuki elitarnej, co w konsekwencji musi nieuchronnie prowadzić w błąd czytelnika, nie posiadającego w lej problematyce bliższego rozeznania.
W wielu przypadkach mamy do czynienia z niedomówieniami i zaprzeczeniami,
a mianowicie: "Wszystkie te cechy światopoglądu artystycznego utrwalone zostaly
w fenomenie sztuki, która w najbliższym otoczeniu osadnictwa szlacheckiego, folwarcznego, nie miala jakichkolwiek analogii. Sztuka Kurpiów nawiązuje jednak nieraz w sposób zaskakujący do rozmaitych doświadczeń artystycznych człowieka z innych układów
społecznych,
odrębnych
zasadniczo
doświadczeń
stylistycznych"
(s. 64).

Twierdzenie autora, że sztuka Kurpiów wyrażala głębokie treści ideowe i społeczne, nie ma powiązania z przedstawionym materialem artystycznym. Jeśli chodzi
o ilustracje, to cechuje je przypadkowy dobór tematyczny, w wielu fotografiach
brak poprawnej kompozycji, fotografie 1 i 150 są symbolem bliżej nie zrozumiałym,
a fotografie: 6, 7, 8, 9, 13, 46, 141, 145, 147 i 148 nie mają nic wspólnego z tematem
pracy. Sięganie do sztuki włoskiej (fot. 68) nie miało sensu.
Sztuka Kurpiów z tekstem zawilym i w dużej mierze nie dotyczącym tematu
książki oraz z niewłaściwie dobranym zestawem fotografii nie tylko nie zbliży czytelnika do wartościowej
sztuki ludowej Kurpiów, ale co gorsze da mu
w wielu wypadkach obraz fałszywy. Szkoda, że Wydawnictwo Ossolineum nie zadbało o lepsze przygotowanie do druku Sztuki Kurpiów.
Tego ma prawo żądać czytelnik i należy się także wielu pokoleniom artystów ludowych Kurpiowszczyzny.
którym prof. Anna Kutrzeba-Pojnawwa
określiła miejsce wyjątkowe i jedno z najważniejszych w rozwoju polskiej sztuki ludowej.
Edward

Ozgowicz

�Recenzje. przeglądy

wydawnictw

i czasopism

281

Barbara Bazielich, Barwne wyszycia na płótnie u górali karpackich
(Ze zbiorów Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu). "Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Etnografia", zesz. 4, Bytom 1970, ss. 145, tabl. 35.
Barbara Bazielich od lat przeszło dwudziestu prowadzi badania nad haftami
zdobiącymi plócienne ubiory ludowe. Zainteresowania
jej objęły region łowicki,
opoczyński, kielecki, rzeszowski, białostocki, sądecki, nadto Podhale, Śląsk Cieszyński, Garn.&gt;' i Dolny. Poza granicami kraju autorka przeprowadziła
badania na obszarze Jugosławii (Chorwacja. Słowenia, Bośnia-Hercegowina,
Serbia i Macedonia)
ol'az zapoznała się ze zbiorami etnograficznymi
w muzeach Kijowa, Pragi, Budapesztu, Sofii i Bukaresztu.
Zebrany materiał omówiła Barbara Bazielich w kilku pracach, każdorazowo
poświęcając wiele uwagi wnikliwej analizie technicznej opisywanych wyszyć. Technice wykonania poświęcila odrębną publikację ("Polska Sztuka Ludowa" 1963 nr 2),
w któl'ej podkreśliła, że dopiero dokładny opis i systematyka sposobów wykonania
haftów pozwalają na pewne wnioski odnoszące się do chronologii i ewolucji określonego typu wyszyć, a także wpływają na lepsze poznanie ornamentyki oraz wpływów
działających na badane ośrodki twórcze. Słuszność tego twierdzenia
uzasadniła
w odrębnej publikacji dotyczącej techniki wykonania śląskich haftów krzyżykowych.
Dalszym etapem badań była odpowiedź na pytanie, zawarte w omawianej tutaj
pracy. czy i w jakim stopniu istnieją związki oraz podobieństwa barwnych haftów
mieszkańców Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Rodopów? Odpowiedź ta rzuciłaby nowe światło na powiązania kulturowe
wymienionych
regionów. Równocześnie, może znalazłby rozwiązanie interesujący autorkę problem "czy tradycyjne
hafty ludowe Słowian mają swoiste, sobie tylko właściwe cechy i czy pewne, uważane za najstarsze techniki wykonania haftów zostały przez Słowian przejęte dopiero w okresie ich wzajemnego różnicowania się od innych plemion, np. pasterskich ?". Zagadnieniami tymi w okresie międzywojennym
zajmowali się Agnieszka
i Tadeusz Dobrowolscy, którzy rozpatrując
genezę krzyżykowego haftu śląskiego·
uwypuklili rolę wpływów migracji wołoskich na ten haft '.
Dla Bazielich materiałem wyjściowym do badań stała się kolekcja haftów zgromadzona w łatach międzywojennych w katowickim Muzeum Śląskim i pochodząca
z terenu Śłąska oraz obszarów Podola, Pokucia, Huculszczyzny, Wołynia i Polesia.
a ponadto zbiory haftów z Ukrainy Karpackiej, znajdujące się obecnie w Muzeum
Górnośląskim w Bytomiu. Szczegółowemu opisowi tej drugiej grupy eksponatów oraz
danym o miejscu i czasie ich pochodzenia, rodzaju tkaniny stanowiącej tło, niciach,
typie techniki wykonania, charakterze ornamentów, układzie kompozycyjnym oraz
kolol'.vstyce poświęca autorka drugi rozdział swej pracy.
W rozdziale pierwszym pl. Ludowe wyszycia na płótnie z terenu Karpat, GÓ?"
Dynarskich, Bałkańskich
i Rodopów daje ona przegląd haftów tych regionów, w zakończeniu formułując wnioski odnoszące się do wspomnianego na wstępie pytania.
Obszerny materiał opracowany jest bardzo wyczerpująco według trzech podstawowych kryteriów: surowca, rodzajów technik hafciarskich oraz budowy ornamentów. Posuwając się od zachodu na południowy wschód autorka rozpoczyna przegląd od naj starszych haftów Beskidu Śląskiego, omawia kolejno hafty z terenu rzeszowskiego i przemyskiego oraz zazębiające się z nimi wyszycia z .południowej, górzystej części Ukrainy, dalej przedstawia wyszycia z Moraw oraz Słowacji i prze1 T.
Sląskic".
W(}(l.:tn:ie

Dobrowolski.
Tradycje
woloskie
w kulturze
artystycznej
górali
"ląskich.
R. 7: 19~1'~2. zesz. 2. s. 86-114;
A. i T. Dobrowolscy,
Strój, haft i koronka
.':;lqskim.
Krakóvl 193(-).

"Zaranie'
w woje-

�282

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

chodzi w rejony Węgier; poświęca wreszcie sporo miejsca haftom z terenu Rumunii.
Jugosławii i Bułgarii.
Przegląd ten pozwala na sformułowanie
pewnych twierdzeń. a mianowicie:
1) na całym zbadanym terenie hafty są podstawową formą zdobienia stroju regionalnego, znaną od czasów bardzo dawnych, tj. zapewnie wcześniejszych niż to poświadczają zachowane okazy z XIV i X:V wieku; 2) w całym łuku Kał'pat i Górach
Dynarskich, Bałkańskich oraz Rodopach powtarza się występowanie dwóch technik
typu liczonego: ściegów półkrzyżykowych
i krzyżykowych oraz ściegów plaski ch ;
3) przeważający
typ techniki liczonej narzuca geometryczny charakter
motywów
(romby, trójkąty, prostokąty, kwadraty, krzyże, gwiazdy), występujących
w pasowych układach kompozycjnych;
4) hafty starsze są jedno-, dwu- lub lrzybarwne
w kolorach: czarnym, brązowym, różowym, żółtym, zielonym i granatowym, a wprowadzenie w wyszyciach nici złotych i błyskotek jest wynikiem wpływów tureckich:
5) materiałem, na którym haftowano, było płótno samodziałowe, przy czym zdobieniu podlegały przeważnie koszule, chusty nagłowne i ręczniki; nici używano własnoręcznie przędzonych.
Są oczywiście i pewne różnice. W Karpatach na zachód od linii Wisłoku i Sanu
ornamenty "hafciarskie rozmieszcza się wąskimi pasami, a na pozostałych obszarach
Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Ropodów szerokimi płaszczyznami. Wąskie
pasy ornamentacyjne
biegną przede wszystkim wzdłuż krawędzi i szwów odzieży,
a szerokie płaszczyzny ornamentacyjn2
pokrywają
np. cały pl'zyramek, rękawy.
przody koszul. Odstępstwa są tylko nieliczne.
Ponieważ omawiane, barwne wyszycia 'na płótnie występują w zwartym zasięgu
na wspomnianych
wyżej obszarach górskich, odznaczających się niegdyś charakterystycznym rodzajem gospodarki, a nie spotyka się l"aczej takich wyszyć np. u Słowian zamieszkujących
obszary nizinne, można stwierdzić, że wiążą się one z gospodarką pasterską i mają wspólną tradycję. Zaznaczyć jednak wypada, że haftów
tego rodzaju nie notuje się na terenie Sudetów ani Gór Czeskich. Ostateczną granicę zachodnią ich zasięgu jest Brama Morawska.
Na zakończenie jeszcze parę słów o drugiej części pracy, zawierającej
aneks
oraz 35 tablic z fotografiami. W aneksie umieszczono opisy technik wykonania oraz
sposoby zastosowania 32 ściegów hafciarskich, występujących
w omawianych haftach. Jest to bardzo cenne. Jak wspomina autorka, "opisy dotyczą tylko tych ściegów, których nie można znaleźć w poręcznikach hafciarskich". Takie stanowisko nie
wydaje się słuszne. Skoro autorka decyduje się na wykaz ściegów użytych w badanych haftach, to należałoby opisać wszystkie ściegi jednakową metodą nie ods.vlając
czytelnika do informacji rozproszonych w podręcznikach hafciarskich, zwłaszcza, że
jak sama wspomina, opisy ściegów zawarte w pracach popularnych są niezbyt precyzyjne lub nawet mylne.
Wyrazić też należy żal, że znane trudności wydawnicze w Polsce uniemożliwiły
zamieszczenie barwnych fotografii, osłabiając wartość dokumentalną
pracy i ograniczając
możliwość
pokazania
piękna
kolorowych
wyszyć. Natomiast
zawarte
w pracy ujęcia fotograficzne wyszyć z prawej i lewej strony materiału ułatwiają
analizę niektórych technik i są godne zalecenia w innych publikacjach o raftach.
W ocenie końcowej stwierdzić należy, że praca Barbary Bazielich, zawierająca
wnikliwą analizę zebranego materiału porównawczego jest cenną pozycją w studiach
nad haftami ludowymi, wzbogacając nader skąpą literaturę na ten temat.
Na szczególne uznanie zasługuje metoda autorki wszechstronnego
przedstawienia całokształtu zagadnień związanych z określonym typem haftów.
Zofia

Grodecka

�Recen!je,

przeglądy

wydawnictw

Josef Vai'eka, VetTne mlyny na Morave
Pruce Slovackeho Muzea - Uhersk6 Hradiste

i czasopism

Slezsku. Kultura
a tradice
1967, ss. 85, fotografii 26.

a ve

283
8,

Gwałtowny rozwój przemysłu w drugiej połowie XIX i w XX wieku spowodował m. h. upadek wielu gałęzi łudowego przemysłu oraz zanikanie związanych
z nim rozmaitych mechanizmów i urządzeń technicznych. Wśród nich znalazły się
również i młyny wietrzne - wiatraki służące do przerobu ziarna zbożowego na
mąkę, kaszę i inne produkty spożywcźe. Szybki zanik tych obiektów po pierwszej
wojnie światowej na terenie Czechosłowacji spowodował, że zainteresowali się nim
,~tnografowie. W latach 1922-1932 publikowali oni na łamach czasopisma "Ceski
lid" fotografie i krótkie opisy wiatraków z różnych regionów Czechosłowacji, zwracając uwagę na ich walory zabytkowe i krajobrazowe. Dokładniejsze badania etnograficzne nad wiatrakami podjęli po drugiej wojnie światowej V. Burian i J. Vai'eka. W wielu artykułach, zamieszczonych w czeskich czasopismach regionalnych
i etnograficznych autorzy ci, oprócz opisów nielicznych już zachowanych na terenie
Czechosłowacji wiatraków, wskazywali również na szeroki wachlarz zagadnień historyczno-etnograficznych.
które wiążąc się z tymi obiektami, wymagają szczegółowszego opracowania.
Omawianą tutaj książkę J. Vai'eki poprzedziło wydanie pracy V. Buriana również pt. Vetrne mlyny na Morave a ve Slezsku, Olomouc 1965. Opracowanie to
o charakterze źródłowo-materiałowym
zawiera alfabetyczne zestawienie 666 miejscowości, w których stwierdzono występowanie wiatraków. Przy każdym wyszczególnionym obiekcie podano krótki opis, uwzględniający typ wiatraka, jego lokalizację,
datę budoWy i ewentualnie zniszczenia oraz dane źródłowe i bibliograficzne. Załączona do pracy mapa przedstawia lokalizację przestrzenną wiatraków, z której wynika, że największe ich skupiska występowały na Morawach i na Śląsku, zaś na
pozostałych obszarach Czechosłowacji obiekty te należały do rzadkości.
Recenzowana praca J. Vai'eki jest podsumowaniem dotychczasowych wyników
badań historyczno-etnograficznych
nad problematyką
związaną z wiatrakami.
Dotyczy ona głównie Mol'aw i Śląska, jednakże w. szerokim zakresie uwzględnia materiały porównawcze nie tylko z pozostałych terenów Czechosłowacji, lecz całej
Europy. W pracy, składającej się z 5-ciu krótkich rozdziałów, autor przedstawia kolejno historię wiatraków, przeprowadza ich typologię, analizuje konstrukcję i urządzenia obiektów (z XVIII-XX
wieku) zachowanych na Morawach i na Śląsku, zajmuje się budowniczymi wiatraków oraz sytuacją ekonomiczno-społeczną
młynarzy.
Omawianie tych zagadnień poprzedza J. Vai'eka skrupulatnym
zestawieniem istniejących w dotychczasowej
literaturze
poglądów
na temat
genezy i typologii
wiatraków
oraz historii ich rozprzestrzenienia
się w Europie. Analizując
na
tym tle historię
wiatI'aków
w Czechosłowacji
stwierdza
on, że przebiegala
ona podobnie jak i na pozostałych obszarach Europy. Pierwsze z nich pojawiają
się w Czechach w XIII wieku (1277 r.). W okresie średniowiecza
budowali je
feudalowie (klasztory, właściciele ziemscy, miasta) zaś w XVIII i XIX w. gminy
wiejskie oraz młynarze. Największy pod względem ilościowym rozkwit wiatraków
przypada na drugą połowę XVIII wieku oraz na wiek XIX. Zakładano je wszędzie
tam, gdzie występowaly nieodpowiednie warunki hydrograficzne
dla napędu młynów wodnych. Wśród występujących
na terenie Czechosłowacji wiatraków
wyróżnia autor trzy ich typy: 1) wiatraki słupowe, powszechnie zwane koźlakami, których drewniany budynek wraz ze skrzydłami obraca się wokół nieruchomej osi
w kierunku wiejącego wiatru; 2) wiatraki holenderskie, w których obraca się tylko
dach wraz ze skrzydłami; 3) pomijane w dotychczasowej typologii przez badaczy

�284

Recenzje,

pr.zeg/ądy

wydawnictw

i czasopism

male wiatraczki obracalne i nieobracalne. Najstarszym, datowanym od XIII w., a zarazem najczęściej spotykanym typem wiatraków na omawianych terenach są drewniane wiatraki słupowe. Znacznie później, bo dopiero w XVIII w. pojawiają się wiatraki holenderskie, które występują tutaj stosunkowo rzadko. Na szczególną uwagę
etnografów, zdaniem autora, zasługuje trzeci wyróżniony przez niego typ małych
wiatraczków
obracalnych i nieobracalnych,
budowanych
przez domorosłych majstrów-chłopów
dla potrzeb własnego gospodarstwa. Sporo miejsca poświęca autor
szczegółowemu opisowi konstrukcji zachowanych i zinwentaryzowanych
na terenie
Moraw i Śląska wiatraków podając wymiary, nazwy gwarowe oraz funkcję poszczególnych elementów i urządzeń mechanicznych. Znacznie skromniej natomiast potraktował szczególnie ciekawe dla etnografa zagadnienia budowniczych wiatraków i sytuacji społecznej ich właścicieli. W bardzo zwięzły, prawie telegraficzny sposób podaje J. Vareka wiadomości o majstrach ciesielskich, którzy pozostawili swoje nazwiska wyryte w wielu wybudowanych przez nich obiektach, o młynarzach wędrownych i ich roli w życiu wsi, o rodach młynarskich, w których posiadaniu pozostawały wiatraki
przez kilka pokoleń, o formach kontaków
między młynarzami,
o przebiegu procesu produkcyjnego i Ol-ganizacji pracy w wiatraku. Pracę zamykają
krótkie uwagi na temat przenoszenia wiatraków z miejsca na miejsce, stopniowego
zaniku ich funkcji produkcyjnej
oraz ochrony i konserwacji tych obiektów jako
ważnych zabytków dawnej kultury technicznej.
Dużą wartość recenzowanej książki stanowi zamieszczona w niej, licząca blisko
300 pozycji, bibliografia,
uwzględniająca
literaturę
odnoszącą się do wiatraków
w skali całej Europy oraz starannie
dobranych 26 ilustracji, przedstawiających
różne typy wiatraków pochodzących nie tylko z omawianych w niej obszarów, lecz
również z innych krajów europejskich oraz z źródeł ikonograficznych. Cennym uzupełnieniem są bardzo obszerne w stosunku do objętości całej pracy przypisy, wykaz
objętych ochroną konserwatorską
zabytkowych wiatraków w Czechosłowacji oraz
spis informatorów.
Czytając pracę J. Vareki, mimo bogactwa poruszanej w niej problematyki, odczuwa się jednak brak w niej chociażby krótkiego omówienia zwyczajów młynarskich oraz odbicia tematyki młynarskiej w literaturze ludowej (przysłowia, porzekadła, pieśni, podania, legendy), która np. na sąsiadującej z Morawami i Śląskiem
Opolszczyźnie była dosyć bogata. Nie umniejsza to bynajmniej ogólnej dużej wartości naukowej omawianej pracy, stanowiącej swego rodzaju kompendium wiadomości o wiatrakach na terenie Czechosłowacji.
Henryka

Wesołowska

Henryk Nowak, Gwary chazackie w powiecie rawickim.
Poznań 1970, ss. 280
16 mapek. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Filologiczno-Filozoficzny, Prace Komisji Językoznawczej Tom III, zeszyt 3.

+

Dialektologia wzbogaciła się ostatnio o cenną pozycję, jaką jest niewątpliwie
• książka dra Henryka Nowaka. Praca stanowi kolejny, bardzo istotny wkład do dalszego poznania gwar wielkopolskich i przygotowywanego atlasu gwar. Interesującą
pozycją jest ona również i dla etnografii, ponieważ dostarcza ciekawego materiału
gwarowego i kulturowego, potrzebnego do określenia gmpy etnograficznej Chazaków, społeczności nader interesującej, której przeszłość kulturowa nie została dotąd

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

280

jeszcze opracowana monograficznie. Praca rejestruje ponadto szereg nazw wytworów kultul"Owych, bardzo pl'zydatnych dla rekonstrukcji
rozwoju różnych dziedzin
kultury, i to nie tylko tego regionu. W niniejszych uwagach recenzyjnych zwrócimy
szczególną uwagę na tę pozycję właśnie od strony jej przydatności dla etnografii.
Tytuł pracy jest w zasadzie adekwatny do jej treści. Mimo to budzi pewne zastrzeżenia czytelnika zwłaszcza w odniesieniu do użytego w nim sfol'mułowania
"gwary" a nie "gwara". Grupa etnograficzna Chazaków, obejmująca swym zasięgiem kilkanaście tylko wsi w powiecie rawickim, używała chyba jednej gwary,
a nie kilku, jak chce autor. Dostrzeżone natomiast przez niego, bardzo słuszne
zresztą, zróżnicowania
gwarowe
określiłbym
raczej mianem
lokalnych
odmian
właściwej gwary chazackiej, a nie nazbyt ogólnym określeniem "gwary".
Celem, jaki postawił sobie autor, był "opis fonetyki i morfologii oraz omówienie
szeregu ważnych właściwości semantyczno-leksykalnych
zespołu gwar" tego terenu.
Został on wprost drobiazgowo rozpracowany. Niektóre fragmenty opisów są nawet
trudne dla czytającego.
Pod względem konstrukcyjnym
praca składa się, poza wstępem i zakończeniem,
z czterech części. W pierwszej została omówiona fonetyka z podziałem na rozdziały:
samogłoski, spółgłoski, grupy spółgłoskowe i akcent. W następnej przedstawiono
morfologię, wyróżniając w niej słowotwórstwo i fleksję. W trzeciej części ogólnej
znalazło się omówienie zróżnicowania
gwarowego
południowo-wschodniej
części
powiatu rawickiego (według cech ogólnochazackich, zachodnich, centralnych, wschodnich i odrębności), stosunku gwal' chazackich do dialektów śląskiego i wielkopolskiego, a także południoworawickiego
zróżnicowania językowego na tle historycznym. Czwarta część obejmuje teksty gwarowe. Praca zaopatrzona
jest ponadto
w 16 mapek ilustrujących
zasięgi występowania
wybranych wyrażeń gwarowych.
Kolejność poszczególnych części oraz w nich zawartych rozdziałów jest bardzo poprawna.
Gwara chazacka była przedmiotem zainteresowania dialektologii już od początku
bieżącego stulecia, a mimo to wiedziano o niej dotąd niewiele. Od 1906 roku
częściowe badania przeprowadzali
najpierw
K. Nitsch, później A. Tomaszewski
(1930-1931)
i L. Moszyński (przed 1960 r.). Jednak systematyczne badania stacjonarne we wszystkich 17 wsiach chazackich oraz w 11 z nimi sąsiadujących przeprowadził dopiel"O dl' H. Nowak w latach 1960-1962.
Przeprowadzając
wywiady zebrał
bardzo obszerny materiał gwarowy w drodze odpytywania informatorów
(186) przy
pomocy kwestionariusza
(1 100 pytań) oraz nagrania
na taśmie magnetofonowej
(10000 mb) dłuższych ich opowiadań. Rzadko kiedy mamy więc do czynienia z tak
bogato udokumentowaną
podstawą źródłową. Znając ten teren z racji prowadzonych
etnograficznych badań terenowych mogą stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż.
autor zebrał (od wielu informatorów, którzy już dzisiaj nie żyją) bardzo wartościowy
i unikalny WPl"Ostmateriał kulturowy.
W wyniku przeprowadzonej
analizy autor ustalił i to jest chyba jednym
z najważniejszych osiągnięć tej pracy - granice zasięgu występowania gwary grupy
etnograficznej
Chazaków. Następnym,
to określenie pojęcia "gwary chazackiej".
Autor rozumie przez nią (s. 231) zespół cech właściwych mowie ludności nazywanej
Chazakami, które rejestrowane w niej zawierają "odmienne nieraz słownictwo, formy gramatyczne, niektóre zjawiska głosowe, jak mazurzenie, tj. uproszczenie gwarowego systemu spółgłoskowego o szeregu syczącym, właściwe dla dialektu śląskiego
(ściślej: północnośląskiego)". Zdaniem autora gwara chazacka jest istotnie resztką
dialektu północnośląskiego. Wśród 60 cech gwarowych, które wyodrębniają
Chazaków od mieszkańców okolicznych wsi, ponad połowa jest pochodzenia śląskiego. Za-

�286

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

rejestrował je Nowak już tylko w formie szczątkowej u nielicznych starców-informatorów.
Ustalenia dra Nowaka mają istotne znaczenie dla dalszych badań etnograficznych. Posłużą bowiem do określenia granic kulturowych występowania grupy etnograficznej Chazaków. Być może, wyznaczone zasięgi gwamwe będą się pokrywały
z zasięgami kulturowymi. Jak dotychczas, w literaturze etnograficznej wyróżniono
nie więcej niż 10 wsi należących podobno do tej grupy etnograficznej. Nowak podwyższył ich liczbę do 17. Prowizoryczne
wyniki prowadzonych
aktualnie badań
etnograficznych zdają się niewiele odbiegać od tych ustaleń. Analizowane od strony
językowej wyrażenia gwarowe są, jak wiadomo, nazwami różnych wytworów kulturowych i jako takie stanowią dużą wartość dla etnografów. Są to często archaiczne
nazwy przedmiotów i czynności współcześnie nie stosowanych lub stopniowo zanikających, przydatne do rekonstrukcji ich rozwoju historycznego. Inne nadal używane
poświadczają
dokonujące
się przeobrażenia
kulturowe.
Przytoczone w ostatniej
części teksty gwarowe mogą być przydatne, chociaż brak im często chronologii, dla
rekonstrukcji procesów produkcji, np. przerobu lnu i mełci a zboża na żarnach. Wyjaśniają niektóre stosowane zwyczaje: prawne - wiana, wycugu: weselne; współżycia sąsiedzkiego - darcia pierza itp. Mówią także o różnych pracach kobiecych.
W zakończeniu
autor przedstawił
dotychczasowe
wypowiedzi w literaturze
na
temat pochodzenia etnonimu "Chazacy". Szkoda, ż.e ograniczył się tylko do informacji, a nie pokusi! się o jego wyjaśnienie w świetle zebranego przez siebie materiału gwarowego.
W sumie godna polecenia dla etnografów pozycja z dziedziny językoznawstwa.
Walerian

Ethnologia

Slavica,

t. I: 1969, Bratislava

Sobisiak

1970. ss. 226.

Z prawdziwą radością należy powitać powstanie nowego periodyku etnograficznego jakim jest "Ethnologia Slavica". Rocznik ten wypełnia lukę w literaturze słowiańskiej, gdyż ukazywać się będzie w językach zachodnioeuropejskich,
czyli że
nareszcie nauka nie-słowiańska będzie mogła korzystać z osiągnięć naszych słowiańskich uczonych. I tu leży największa zasługa Słowaków, inicjatorów i wydawców
"Ethnologia Slavica".
Stworzenie tego czasopisma jest jednym z ogniw rozwoju etnologii słowackiej.
W ostatnich latach powstał bowiem w Bratysławie na Uniwersytecie im. Komenskiego: Instytut Etnologiczny, przy nim Centralne Archiwum Etnologiczne, a wreszcie międzynarodowe wydawnictwo. Ukazanie się jego pierwszego tomu zbiegło się
z 50-leciem założenia uniwersytetu w Bratysławie, który od początków swego istnienia może poszczycić się kultywowaniem
nauk etnologicznych i folklorystyki.
Już pierwszy tom "Ethnologia Slavica" daje zapowiedź profilu naukowego tego
czasopisma. Zgodnie z założeniami redakcji reprezentowane
są tu wszystkie narody
słowiańskie: Słowacy, Czesi, Rosjanie, Bułgarzy, Łużyczanie, Jugosłowianie, Ukraińcy i Polacy (te dwa ostatnie narody w dziale recenzji). Prócz artykułów tom zawiera
"Recensio librorum", gdzie omówione zostały naukowe czasopisma etnograficzne:
czeskie, polskie (nasz "Lud"), ukraińskie, bułgarskie i ZSRR. Większość artykulów poświęcona jest rekonstrukcji
dawnej kultury
prasłowiańskiej,
jej całości

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

287

(M. Gavazzi), lub poszczególnych działów (S. A. Tokarev, J. V. Bromlej). Niektóre
artykuły omawiają jedno zjawisko kulturowe w danym kraju, ale na tle historyczno
przestrzennym całego świata słowiańskiego (Ch. Vakarelski, S. Zecević). Cztery artykuły poświęcone są zagadnieniu przenoszenia elementów kulturowych i językowych
z jedne;;o narodu do drugiego i pograniczu kulturowemu
(J. Podohlk, O. Sirovatka, A. Habovśtiak, Z. Ujvary). Mamy artykuły poświęcone omówieniu folkloru
i stanu jego poznania u Łużyczan (I. Gardos, S. Musiat) i wreszcie artykuł o wybitnym etnografie-słowianoznawcy
P. J. Safariku (J. Michalek). Gdyby podział przeprowadzić wedle kryterium tematyki, a nie sposobu jej ujęcia, znaleźlibyśmy
tu
artykuły (J całości kultury Prasłowian, o ich religii i organizacji społeczno-wojskowej (sotnia), o obrzędach słowiańskich, kulturze karpackiej
i przysłowiach ludowych. 5,1 artykuły z zakresu etnografii, folklorystyki, historii, językoznawstwa
slowem szeroki zasięg problematyki, sposobu ujęcia, terenów, do jakich artykuły się
odnoszą.
Ponieważ omówienie nasze jest równoczesme zaprezentowaniem
polskim etnografom nowego periodyku, pragnęłabym
omówić go nieco szerzej, poświęcić parę
stów każdemu z zawartych tam artykułów.
Tom otwiera M. Gavazzi (Milo van Gavazzi, Vue d'ensemble sur la culture palEos!ave et ses camcteres
genemux).
Autor podjął tu próbę rekonstrukcji
sposobu
życia i kultury dawnych Słowian w epoce poprzedzającej
ich rozejście się z pierwotnych siedzib. Poddaje on analizie niektóre działy i WytWOl',Y'kultury jak: budownictwo, rolnictwo, pszczelarstwo,
obrzędy weselne, strukturę
rodziny, religię
i inne. Obok nowych materiałów, jakie dają dziś archeologia, etnografia i językoznawstwo, opiera się on głównie na dziele Lubora Niederłego, ałe szeroko uwzględnia innych badaczy Słowial1szczyzny. Dla nas szczególnie jest miłe, że najczęściej
powtarzaj'l się tu nazwiska polskich badaczy jak: Briickner, Moszyński, Urbańczyk,
Kostrzewski. Hensel. Autor dochodzi do wniosku, że kultura Słowian w czasie,
o którym mowa, nie była ani "prymitywna", ani "niższa" od otaczających ją innych
kultur. Te elementy, prasłowiańskiej
kultury materialnej, urządzeń społecznych, religii, obyczajów jakie jesleśmy w stanie zrekonstruować
na podstawie istniejących
źródeł, świadczą, że była to kultura już wówczas bogata i nie odbiegająca poziomem
od kultur innych ludów Europy.
Jeden z problemów poruszonych przez Gavazziego, a mianowicie religia dawnych Słowian. jest przedmiotem wnikliwego artykułu S. A. Tokarewa (Sergei A. Tokarev, Niederles views on the religious beliefs of the ancient Slavs in the light of
the latest rl.'seal·ch). Tokarew poddaje szczegółowej krytyce tę część dzieła Niederlego, która mówi o religii Słowian. Obok własnych naświetleń koncepcji Niederlego
['elacjonuje też polemikę, która rozgorzała wokół tej pracy (zwłaszcza poglądy
Briicknera) i si wierdza, że dotyczyła ona spraw drugorzędnych,
jak np. atrybuty
i zakres dzialania bóstw słowiańskich, w niczym jednak nie podważyła właściwej
koncepcji Niederjego. Nowa ogólna koncepcja
religii dawnych
Słowian została
ostatnio ogłoszona przez B. A. Rybakowa. Podczas gdy Niederle uważał, że bóstwa
słowiańskie to personifikacja
sil przyrody, które Słowianin-rolnik
czcił z obawy
przed skutkami ich gniewu dla swych pól, Rybakow wyprowadza religię Słowian od
dualizmu zła i dobra. kultu groźnych demonów i dobrych duchów. Teoria ta, zdaniem Tokarewa, wymaga jeszcze udokumentowania
i ma swoje słabe punkty, niemniej jest próbą nowego spojrzenia. Największy błąd jaki popełnia Rybakow, to
zaklaclanie, że religia wszystkich Słowian musiała być taka sama. Od czasów Niededego nie odkryto żadnego nowego źródła pisanego, natomiast wiele nowego materiału przyniosła archeologia i jej wyniki Tokarew porównuje z twierdzeniami

�288

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Niederlego. Ukazało się też wiele prac, które śladu dawnych kultów szukają w reliktach przetrwałych w kulturze ludowej czasów ostatnich (w rocznym cyklu. Obl'Zędowym, wierze w demony, rusałki itd.). Autor kończy twierdzeniem, że najpewniejszym sprawdzianem wartości dzieła Niederlego jest to, że mimo licznych odkryć nie
została podważona zasadnicza koncepcja religii Słowian, ani fakty przez niego
podane.
Innej dziedziny życia dawnych Słowian, ich organizacji społecznej i wojskowej.
poświęcony jest artykuł J. V. Bromleja (Julian V. Bromlej, The "sotnja" as a social
call among the Eastern and Southern Slaves in the middle ages). Jest powszechnie
znane - stwierdza Bromlej - że system decymalny zjawia się w organizacji wojskowej wielu ludów (Germanie, Słowianie, Mongołowie itd.) w pewnym stadium ich
rozwoju. Wiemy, że u dawnych Germanów istniał ten system, ale że pojęcie huntari
obejmowało nie tylko grupę wojskową, ale i terytorialną, była to organizacja wiosek.
U Słowian spotykamy się w średniowieczu z nazwą sotnja, sotnik i to na dwu
krańcach Słowiańszczyzny, u Rosjan i Chorwatów. Autor zajmuje się osobą sotnika
i na podstawie źródeł dochodzi do wniosku, że w obu krajach, gdzie występuje.
miał on bardzo wysoką rangę społeczną, a co więcej, że tak w Rosji jak Chorwacji
istniała jednostka przestrzenno-administracyjna,
której sotnik przewodził. W okresie
rozwoju feudalizmu, w obu tych krajach, podobnie jak u Germanów, dawna organizacja upada, ale feudalizm adoptuje do swych potrzeb dawne instytucje i solnik
przeradza się w niższego stopnia urzędnika administracyjnego
księcia. Fakt, że system sotni przetrwał aż do wczesnego średniowiecza tylko w dwu peryferycznych
słowiańskich krajach tłumaczy autor tym, że wojskowy charakter tych wędrując.vch
i przesiedlających
się grup sprzyjał zachowaniu
się dawnych form organizacji
szczepowej.
W przeciwiellstwie do poprzednich autorów Ch. Vakarelski (Christo Vakarelski.
Jeux et coutumes theatrales chez les Bulgares) wychodzi od współczesnego materialu
etnograficznego, choć i on sięga daleko w przeszłość. Opisuje on. a nasU;pnie analizuje niektóre obrzędy bułgarskie, które mają charakter widowiskowy, gdzie element
dramatyczny gra szczególnie ważną rolę. Dochodzi do wniosku. że większość postaci
bułgarskiego ludowego obrzędu została wzięta z obcych społeczeństw, głównie od
Turków (derwisz, hodża, bey i in.), ale obok tych, których proweniencja jest jasna.
występują jeszcze inne, jak ku kier, gatalec, despot, które mają znacznie slarsz," rodowód, podobnie jak towarzyszące im maski zwierzęce (koza, kogut). Szczególnie
interesuje autora postać kukiera, który w tradycyjnych
formach obrzędu "•..
ystępuje w masce ze skóry baraniej, z rogami, wśród pląsów i igrów umiera, a naslępnie
bywa wskrzeszany, a całej uroczystości towarzyszą bardzo wyraźne elementy seksualne. Po szczegółowej analizie autor dochodzi do wniosku, że jakkolwiek jest wiele
analogii ze stal'Ożytną Grecją, to jednak obrzędy takie występowały w całym kl'ęgU
kultur europejskich, w czasie kiedy były one na podobnym poziomie, mial.v podobne
sposoby myślenia i kojarzenia. Osobnym poruszanym tu problemem są przeobrażenia
jakim uległ obrzęd kul&lt;iera w ostatnich dziesięcioleciach. Przed I wojną światową
miał on jeszcze pełną treść magiczną; z czasem zaczął ją tracić i wledy zaczęto ni epomiernie rozbudowywać elementy widowiskowe obrzędu. Maska kukiera zalraciła
elementy seksualne, została zato fantastycznie rozbudowana, jego niesforne. pełne
symbolizmu igry zamieniły się w rodzaj baletu. Podobnie symboliczne maski zwierzęce zamieniły się w naturalistyczne
maski egzotycznych zwiel'ząt (słoń, żyrafa.
krokodyl) nie mających żadnego związku z dawnym obrzędem, klóry - pozbawiony
pierwotnych funkcji - stał się widowiskiem o wartościach wyłącznie estetyczl1\'Ch.
Obrzęd i występująca w nim postać o nazwie lesnik, które opisuje S. Zacl'vić

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

289

(Slobodan Zacević, "Lesnik"
The forest spirit
of Leskovac in South Serbia) mają
silne nawiązania do obrzędu kukiera opisanego przez Vakarelskiego, Lesnik (naj-,'
częściej dwu lesników) ma taki sam kostium jak kukier (maska, odziany w skórę'
owczą, rogi) i podobnie wygląda sam obrzęd lesnika, Autor porównuje lesnika
z greckimi bóstwami leśnymi i stwierdza daleko idące analogie, ale porównanie
z innymi kulturami europejskimi, współczesnymi ludowymi i źródłami z minionych
wieków doprowadza go do wniosku, podobnego jak u Vakarelskiego, że lesnik jest
pozostałością dawnego kultu, i to nie tylko słowiańskiego, ale ogólno-indoeuropejskiego.
Inną już zgoła problematykę reprezentuje artykuł J. Podolaka (Jan PodoHik,
The pastoral culture of the Carpathians
as a subject of an ethnological
study). Zagadnienia kultUl'y karpackiej, które dotąd były przedmiotem głównie zainteresowania historyków i językoznawców, autor postanawia rozwiązać na podstawie źródeł
etnograficznych. Interesują go takie problemy jak: sprawa przesuwania się żywiołu
pasterskiego bałkańskiego wzdłuż Karpat na zachód, przetwarzanie się kultury pasterskiej w ramach normalnego procesu rozwojowego i jej' zróżnicowanie pod wpływem zetknięcia się z innymi narodami itd. Szczególnie interesuje Podolaka przenikanie się kultur na pograniczu dwu grup etnicznych odległych sobie językowo, np.
Rumunów i Ukraińców oraz bliskich językowo, np. Ukraińców i Słowaków. W fazie
końcowej artykułu dochodzi do wniosku, że w studiach nad szałaśnictwem zachodnich Karpat należy rozgraniczyć samo szałaśnictwo, które na terenie całych Karpat
jest do siebie podobne, od pasterzy, którzy jakkolwiek są nosicielami wspólnego całym Karpatom systemu szałaśniczego, sami jednak należą do różnych narodów i obciążeni są balastem różnych tradycji kulturowych.
Zagadnieniem pogranicza kulturowego zajmuje się również O. Sirovatka (01drich Sirovatka, Die zwischenslawischen
Beziehungen in der Volksdichtung
und die
Kontaktzonen).
Opierając się na materiale wziętym z literatury ludowej zwalcza
twierdzenie niektórych uczonych, jakoby językową i etniczną granicę można uważać równocześnie za granicę kulturową; rzeczywistość kształtuje się zgoła inaczej.
Język i etnikum nie stanowią nieprzebytej bariery, tym bardziej jeśli idzie o granice
między narodami słowiańskimi, gdzie język jest zrozumiały dla obu stron, a wymianie wartości kulturowych, tak jak to jest w Karpatach, sprzyja podobny sposób
życia. AutOl' udowadnia, że wzdłuż granicy językowo etnicznej tworzy się pas, dokąd dochodzą i gdzie są przejmowane, a równocześnie przetwarzane i niejako wkomponowywane we własną kulturę obce wartości kulturowe. Te stykowe, peryferyczne
w stosunku do własnego narodu pasy są najbardziej aktywne w chłonięciu i tworzeniu nowych wartości kulturowych, w przeciwieństwie do centrum obszarów narodowych, których kultura jest bardziej zachowawcza.
Z zagadnieniem przejmowania elementów kulturowych od sąsiadów łączy się
artykuł językoznawczy A. Habovstiaka (Anton Habovstiak, La colonisation pastorale
dans les Karpates et les patois slovaques). Zajmuje się on obcymi naleciałościami
w narzeczach słowackich i terminologią pasterską, gdzie również wiele znajduje słów
pochodzenia rumuńskiego, a także niemieckiego i węgierskiego. Zastanawia się też,
jaki wpływ na różnicowanie się języka słowackiego w narzecza odegrała kolonizacja wołoska.
Artykuł Ujvary'ego (Zoltan Ujvary, Slovak itinerant artisans in Hungarian folk-plays) przynależy z jednej strony do grupy artykułów o przenoszeniu elementów
kulturowych, z drugiej zaś nawiązuje do studiów o obrzędach widowiskowych
(gdzie część aktorów, to przyswojone przez lud postaci obcokrajowców, jak u Vakarelskiego). Ujvary pisze o obyczajach typu widowiskowego, gdzie występuje postać
19 -

Lud,

l. 55, 1971

�290

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Słowaka, najczęściej druciarza, niedźwiednika lub ludowego lekarza. Postacie słowackich wędrowców pojawiają się w folklorze węgierskim z końcem XVIII w.,
a z początkiem XX w. zyskują szczególną popularność.
Bardzo interesujące
są dwa artykuły badaczy łużyckich, które ;:apoznają nas
z pracami folklorystycznymi tego narodu. 1. Gardos (Isolde Gardos, Studien zur sorbischen Sp1'ichwortsammlung
und -forschung)
poświęca swe studium przysłowiom
łużyckim, dając równocześnie krótki rys historyczny zainteresowań językiem i literaturą ludową Łużyczan, a prócz tego kreśląc tło społeczne (Łużyczanie byli chłopami, nie mieli własnej warstwy szlacheckiej), na którym lepiej a07.umiałe stają
się same przysłowia. Dowiadujemy się, że folkloryści łużyccy prilygotowują leksykon
przysłów, przy czym najwięcej trudności sprawia im lokalizacja historyczna, gdyż
prawie wszystkie przysłowia zebrane zostały w ostatnich czasach i brak materiału
poró''\;'nawczego z przeszłości. Na zakończenie autorka daje wybór przysłów o tematyce społeczno-historycznej.
S. Musiat (Siegmund Musiat, Sorbisches Gemeinschaftsleben
im 20. JahThundeTt)
;:ajmuje się historią badań nad kulturą Łużyczan. Historia badań wiąże się nierozerwalnie z życiem społeczno-narodowym
tego narodu. W związku z tym autor
wyznacza kilka etapów rozwoju świadomości narodowej, organizacji społecznych
i badań naukowych nad własną kulturą. Początek zainteresowań wlasną kulturą, to
koniec XIX w. Po pierwszej wojnie światowej wśród łużyckiej inteligencji budzi się
zainteresowanie własnym narodem i kulturą, powstaje szereg stowarzyszeń społeczno-kulturalnych, wtedy też rozwija się ludowy obrzęd ptaći kwas, który ma duże znaczenie jako święto młodzieży i pole do manifestowania uczuć narodowych. Hitleryzm
hamuje ten budzący się ruch narodowy, który odżywa dopiero po II wojnie, najpierw spontanicznie, potem w sposób już zorganizowany. W 1". 1951 powstaje w Budziszynie Instytut do badań kultury ludowej Łużyczan. w tymże roku na uniwersytecie w Lipsku powstaje Instytut Łużycki, a od 1952 kieruje nim P. Nedo. W 1952 r.
Instytut z Budziszyna zostaje podporządkowany Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie, a w 1953 r. zaczyna on wydawać łużycki "Letopis". Słowem, lata pięćdziesiąte
to początek nowej ery w poznaniu kultury Łużyc. Autor omawia badania etnograficzno-folklorystyczne
jakie prowadziło się wśród społeczel1stwa sorbskiego w latach
1945-67.
Podkreśła też rolę społeczną obl'zędu ptaći kwas, który obecnie przerodził
się w wielki festiwal sztuki, muzyki, tańca i pokazu obrzędów łużyckich.
J. Michalek (Jan Michalek, Pavol Jozef Safarik ul1d die slavische Ethnographie)
daje obraz rozwoju naukowego Safal'ika, ocenę jego dzieła na tle ówczesnej epoki
i podnosi wielkie znaczenie jego działalności naukowej nie tylko dla nauki. ale i dla
ugruntowania poczucia narodowego narodów słowiańskich.
Anna

Ethnology.
An International
bUl'gh 196B, t. 7, z. 1-4.

Journal

of Cultural

KOlca/ska-Lewicka

and Social Anthropology.

Pitts-

Na siódmy tom pensylwańskiego
kwartalnika
etnogl'aficznego sldada się już
tradycyjnie luźny zbiór artykułów pozbawiony jakiejś tematycznej lub regionalnej
spójności. Rozprawy umieszczone na lamach "Ethnology" stanowią na ogól rezultat
wstępnego, acz wnikliwego opracowania materiałów, pochodząc.vch z ostatnio prowadwnych badań terenowych. Jest to Zt"esztą niezmienna - jak dotąd - cecha pre-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

291

zentowanego tutaj pisma. Obok studiów łączących dotychczasowe koncepcje teoretyczne z naj nowszymi wynikami eksploracji etnograficznej,
w omawianym tomie
znajcfują się ponadto artykuły o charakterze studiów porównawczych, dokonywanych
w oparciu o obszerną literaturę specjalistyczną. Celem tych rozpraw jest rozwiązanie szeregu skomplikowanych
problemów, wiążących się ściśle z opracowywanym
obecnie przez G. P. Murdocka etnograficznym atlasem świata.
Największym zainteresowaniem
badaczy, publikujących
rezultaty swoich studiów na łamach "Ethnology", cieszą się rozmaite grupy etniczne obu Ameryk, Oceanii
oraz Azji Południowo-Wschodniej.
Na płaszczyźnie profilu problemowego zaznacza
się zdecydowany prymat badań nad różnorodnymi aspektami struktury i stosunków
społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem
systemów pokrewieństwa,
rozpatrywanych w naszej rodzimej literaturze tylko marginesowo.
Naukowe studia nad systemami pokrewieństwa mają już niemal stuletnią tradycję. Ich prekursorem był w XIX w. L. H. Morgan. W pierwszym ćwierćwieczu
XX w. wielkie zasługi na tym polu położyli R. H. S. Rivers, F. Boas, L. Kroeber,
R. H. Lowie i A. R. Radcliffe-Brown. W drugim ćwierćwieczu XX w. ten typ badań podjęli głównie uczeni brytyjscy - R. Firth i M. Fortes oraz amerykańscy L. Spier i F. Eggan, zaś we Francji przede wszystkim - C. Levi-Strauss. Prace
powstałe w 2 pol. XX w. wykazują już poważne wpływy psychologii i językoznawstwa. Do wybitnych przedstawicieli tego ostatniego okresu badań nad systemami
pokrewieństwa
należą: W. H. Goodenough, F. G. Lounsbury, A. F. C. Wallace
i J. Atkins, R. Burling, A. K. Romney i R. G. D'Andrade, I. R. Buchler, E. A. Hammel oraz J. A. Fritsch i N. W. Schutz. Intensywne badania, prowadzone w szeregu
ośrodków etnograficznych
nad tym właśnie wycinkiem rzeczywistości społeczno-kulturowej, doprowadziły do wypracowania skomplikowanej, specjalistycznej terminologii oraz bardzo precyzyjnych technik badawczych. Odbiciem tychże zainteresowań etnografów, etnológów i' antropologów całego świata stała się m. in. zawartość omawianego rocznika "Ethnology".
Tom ten otwiera artykuł G. P. Murdocka, pt. Patte1'ns of Sibling Terminology,
w którym autor przedstawił rezultaty swych wnikliwych studiów porównawczych,
systematyzując
materia! w sposób umożliwiający
bezpośrednie wykorzystanie
go
w tablicach opracowywanego przezeń atlasu etnograficznego. Przedmiotem zainteresowań Murdocka stała się tym razem terminologia służąca różnym grupom etnicznym świata na określenie poszczególnych przedstawicieli
rodzeństwa. Analizując
odpowiednie dane, dotyczące aż 800 społeczności, badacz ten dochodzi do wniosku,
że zespół terminów, którymi określa się zwykle rodzeństwo, wykazuje na ogół dużą
stabilność. Należy on bowiem - jak twierdzi Murdock - do podstawowego zasobu
słownictwa, które wszędzie skutecznie opiera się całkiem naturalnej skądinąd ewolucji języka. Ponadto typ danego' zespołu terminologicznego jest na ogół charakterystyczny dla pewnej grupy języków pokrewnych, a zatem nierzadko dla całej podrodziny, czy nawet rodziny językowej. Zmiany w owym bagażu terminologicznym
oczywiście także zachodzą, ale są one rezultatem kulturowych zapożyczeń w sytuacji
bezpośl'edniego kontaktu, zwykle otoczenia przez obcy żywioł etniczny i językowy.
Autor zwraca jednak uwagę, iż zjawisko to nie jest regułą. Stwierdzono bowiem,
że szereg małych, izolowanych grup zachowało własny typ terminologiczny w odniesieniu do zespołu określeń na rodzeństwo, mimo ożywionej wymiany kulturowej
z sąsiednimi etnosami. Murdock odkrył ponadto związki zależności, jakie zachodzą
między owym typem zespołu określeń, a formami organizacji społecznej, konkretnie
zaś - zasadami wyznaczania w ramach systemu pokrewieństwa
grup pochodzeniowych.

�292

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Terminologii systemu pokrewieństwa poświęcone zostało również niewielkie studium V. Waterhouse i W. R. Merrifielda, Coastal Chontal of Oaxaca Kinship, omawiając wpływ języka hiszpańskiego na kompleks terminów określających poszczególne elementy składowe systemu pokrewieństwa Chontalów ze stanu Oaxaca w Meksyku. Skonstatowano przy tym, że fakt dwujęzyczności tej grupy Indian pociągnął za
sobą poważne zmiany terminologiczne. Zapożyczone określenia hiszpańskie zastąpiły
jednak w sposób wyłącznie mechaniczny dawne nazwy chontalskie, powodując
tylko pewne przeobrażenia w tradycyjnym sposobie klasyfikowania krewnych; nie
stały się. one wszakże spiritus movens jakichś istotnych przekształceń w całokształcie tubylczego systemu pokrewieństwa.
Wśród rozpraw poświęconych problematyce struktury społecznej na uwagę zasługuje polemiczny artykuł R. M. Keesinga, Step-kin, In-laws
and Ethnoscience.
Autor podjął w nim dyskusję ze znanym badaczem systemów pokrewieństwa
F. G. Lounsburym, który zastosował w swych studiach nową metodę formalnego
opisu terminologii poszczególnych związków pokrewieństwa.
Wprowadził on również do literatury przedmiotu dwa ukute przez siebie terminy: "step-kin" i "in-laws",
określając kategorię powinowanych, przy czym pierwszy termin służyć ma do oznaczenia powinowatych z generacji zstępnych i wstępnych względem Ego; drugi zaśobejmuje powinowatych z generacji, do której należy Ego. Lounsbury, będąc sam
typologiem, widzi w owych terminach uniwersalne wyróżniki niezbędne do skonstruowania
spójnej klasyfikacji
oraz nowej, semantycznej teorii badanych przez
niego zjawisk. Poglądom tym przeciwstawia się zdecydowanie Keesing, popierając
kwestionowane przez siebie ustalenia Loundsburego danymi, uzyskanymi w Lrakcie
badań na Malacie w archipelagu Wysp Salomona.
W siódmym tomie "Ethnology" znalazly się także dwa interesujące studia poświęcone ekonomicznej roli japońskich grup krewniaczych. Jedno z nich: The Content of Dozoku Relationships
in Japan, autorstwa K. Brown (z. 2, s. 113-138), prezentuje najróżnorodniejsze
aspekty instytucji ekonomiczno-rodzinnej,
zwanej "dozoku", na którą składa się szereg odrębnych gospodarstw, powiązanych wszakże ze
sobą więzami krwi. Celem takiej grupy jest zintensyfikowanie efektów działalności
ekonomicznej oraz pełnienie pewnych funkcji politycznych i rytualnych. "Dozoku"
występują jeszcze obecnie w różnych regionach Japonii, głównie jednak w wiejskich
środowiskach północno-wschodniej części kraju.
Problem grupy krewniaczej jako pewnej, autonomicznej jednostki produkcyjnej
stał się przedmiotem zainteresowań Harumi Befu, którym to dał on wyraz w artykule Ecology, Residence, and Authority:
The Corporate Household in Central Japan
(z. 1, s. 25-42). Tym razem na warsztacie etnologa znalazła się historyczna już grupa społeczna, funkcjonująca w oparciu o więzy krwi, grupa, którą charakteryzowała
rzadka kombinacja cech duolokaInego zamieszkiwania malżonków wraz z patrylinealnym prawem dziedziczenia. Oznaczało to, że partnerzy przebywali i pracowali
osobno na rzecz gospodarstwa własnej grupy krewnych, spotykając się jedynie doraźnie w celach prokreatywnych. Na czele grupy krewnych stał mężczyzna, który,
ciesząc się największym autorytetem, miał prawo dozorować pracujących oraz podejmować poważne decyzje natury głównie ekonomicznej. Urząd ten dziedziczono
w linii męskiej, przy czym obejmował go zawsze najstarszy syn, który miał prawo
sprowadzić do gospodarstwa żonę. Był to jedyny przypadek, w którym ród kobiety
wyrażał zgodę na odejście swojego członka. Tylko związek małżeński z następcą
naczelnika rodu umożliwał stałe połączenie się małżonków.
Ow typ gospodarstwa, charakterystycznego
niegdyś dla środkowej Japonii, po-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnietw

i czasopism

293

czął zanikać pod koniec XIX w., ale w niektórych, dość izolowanych społecznościach
lokalnych funkcjonował jeszcze w kilku pierwszych dziesięcioleciach XX w.
Celem artykułu E. Kane, Man and Kin in Donegal: A Study of Kinship
Functions in a Rural Irish and Irish-American
Community
(z. 3, s. 245-258), było
zaprezentowanie systemu pokrewieństwa izolowanej społeczności lokalnej w Irlandii oraz porównanie go z systemem podobnej grupy ze Stanów Zjednoczonych, składającej się z potomków irlandzkich emigrantów sprzed 75 lat.
Organizacji społecznej oraz systemowi pokrewieństwa
ludności Selepet ze
wschodnich obszarów Terytorium Nowej Gwinei poświęcony został typowo opisowy artykuł K. A. McElhanon, pt. Selepet Social Organization
and Kinship
(z. 3,
s. 296-304), który powstał w oparciu o drobną część materiałów uzyskanych w trakcie badań terenowych, przeprowadzonych w latach 1964-67.
R. E. Elkins przedstawił w rozprawie Three Models of Western Bukidnon Manobo Kinship (z. 2, s. 171-189) trzy analityczne modele, służące do badania systemu
pokrewieństwa ludności Manobo z wyspy Mindanao w archipelagu Filipin. We
wstępnej części swych rozważań autor krótko scharakteryzował ostateczny cel skonstruowania tych modeli, którym ma być wszechstronne zrozumienie struktury i zasad
funkcjonowania filipińskiej organizacji krewniaczej.
Artykuł A. C. Heinricha i R. Andersona, Co-Affinal
Siblingship
as a Structural
Feature among Some Northern
North American
Peoples (z. 3, s. 290-295),
traktuje
o problemie braterstwa krwi. Zwyczaj ten funkcjonuje jeszcze wśród autochtonicznej ludności północnej części Ameryki Północnej, stwarzając tak samo silne więzy
jak naturalne rodzeństwo. Ten typ stosunków międzyludzkich,
obdarzony przez
autora terminem "co-affinal siblingship", obejmuje całokowicie niespokrewnione ze
sobą osoby, uwikłane w system trwałych, wzajemnych zobowiązań moralnych. Ow
surogat naturalnych związków rodzinnych poddał Heinrich obserwacji u czterech
północno-emerykańskich
grup etnicznych (dwie, nie mające ze sobą kontaktów
grupy Athapasków, oraz dwie, równie izolowane grupy Eskimosów). Zebrany materiał pozwolił autorowi sformułować roboczo-hipotetyczne przypuszczenie, w myśl
którego system braterstwa krwi stanowi ważny element struktury społecznej, uwarunkowany zespołem czynników ekologicznych i charakterem miejscowej, tubylczej
kultury.
Współczesny udział społeczności "etnologicznych" w lokalnym i regionalnym
życiu politycznym przedstawiony został w dwóch artykułach, z których jeden omawia ten problem u Zuniów, drugi zaś - u autochtonów Nowej Gwinei. Autor pierwszej rozprawy, zatytułowanej
Tribal
Council Elections in a Southwestern
Pueblo
(z. 1, w. 71-85) - T. N. Pandey zwraca uwagę na to, że obecne wybory do rady
plemiennej stanowią wyraz poważnie zaawansowanych
procesów przemian, które
nie ominęły również politycznej sfery życia tej grupy Indian. Najpoważniejsza
w swych skutkach innowacja polega na odsunięciu od systemu rządów autorytetów
teokratycznych. Na to miejsce wprowadzono natomiast ludzi świeckich, którzy
w trakcie kampanii wyborczej i pracy politycznej posługują się nierzadko nowoczesnymi, masowymi środkami przekazu. Akceptowany przez coraz szersze kręgi
indiańskiego społeczeństwa system wyborów do lokalnych władz plemiennych przybiera stopniowo wszelkie znamiona modelu amerykańskiej demokracji parlamentarnej, zatracając całkowicie swój dawny, tradycyjny kształt.
Drugi artykuł z tej grupy tematycznej, pt. Bigfellow
Man belong Business in
New Guinea (z. 4, s. 394-410),
pióra B. R. Finney'a, poświęcony został problemowi
udziału autochtonicznej elity ekonomicznej w życiu politycznym Płaskowyżu Centralnego Nowej Gwinei. Autor słusznie zaznacza rangę i znaczenie tej grupy osób

�294

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

w lokalnym tradycyjnym systemie społeczno-kulturowym,
podkreślając że obecnie,
po z górą 30 latach australijskiego panowania, owe więzy jeszcze bardziej się zacieśniły. Współczesna genemcja przywódców, zanim zapewniła sobie wybul' do lokalnych władz politycznych, osiągnęła uprzednio poważne sukcesy w nowej gospodarce towarowo-pieniężnej.
Ludzie ci, stanowiąc najbardziej wykształconą grupę
tubylczej ludności oraz wykorzystując zarówno swą wysoką pozycję ekonomiczną
jak i odpowiednie stanowiska w administracji, dążą świadomie do stwol'zenia nowoczesnej autochtonicznej siły politycznej.
Z rozpraw poświęconych wierzeniom na uwagę zasługuje przede wszystkim
artykul J. J. Collinsa, A Descriptive
Introduction
to the Taos Peyote Ceremony
(z. 4, s. 427-499). Znajdujemy w nim usystematyzowany
opis obrzędowości peyotystycznej u Taosów. Warto przy tym zaznaczyć, że Indianie Pueblo, do których
należą również Taosi, skutecznie opierali się wszelkim modernistycznym prądom
religijnym, nie przyjmując także i peyotyzmu, który stał się najpopularniejszą
religią Indian USA. Diametralnie różną postawę przybrali wyłącznie Taosi. Przylączyli
się oni do peyotystycznej wspólnoty religijnej jako jedyni reprezentanci swojego
etosu kulturowego. Peyotyzmowi Taosów nie poświęcono do tej pory zbyt dużo
uwagi. Dlatego też należy z uznaniem powitać artykuł Collinsa, który w pewnej
mierze wypełnił ową lukę w literaturze przedmiotu. Uzyskane w trakcie badan terenowych informacje autor ujął w ramy wypracowanego przez siebie schematu,
który zamierza również stosować w trakcie dalszych studiów nad indiańską obrzędowością religijną. W ten sposób uporządkowane i sklasyfikowane material,\" staną się
podstawą przyszłych analiz porównawczych.
Siódmy tom "Ethnology" zawiera także interesujący, acz objętościowo niewielki
tematyczny blok artykułów, które reprezentują
etnobotanikę, dyscyplinę naukową
szczególnie pomocną we wszelkiego rodzaju studiach etnogenetycznych. Taką właśnie
rolę wyznacza etnobotanice artykuł D. E. Yena i J. M. Wheelera: Introduction
of
Tam into the Pacific:
The Indications
of the Chromosome Numbers (z. 3, s. 159167). Traktują oni bowiem cały kompleks problemów związanych z pojawieniem się
i uprawą taro jako jedno ze źródeł dostarczających informacji na temat pochodzenia Polinezyjczyków i ich kultury. W związku z tym obaj badacze podjęli studia
nad składem chromosomowym poszczególnych odmian tej rośliny, śledząc równocześnie drogi ich rozprzestrzeniania
się. Taro, uprawiane na wielu wyspach Pacyfiku, pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej.
Szlaki migracyjne tej bulwiastej
rośliny przebiegały w trzech różnych kierunkach: 1) na północ, poprzez Riukiu do
Japonii; 2) na południe, poprzez Timor, Nową Kaledonię do Nowej Zelandii; 3) na
wschód, poprzez północną Melanezję do Polinezji. Pierwszymi dwoma trasami wędrowały zarówno 28- jak i 42-chromosomowe odmiany taro, podczas gdy trzecią,
prowadzącą do Polinezji, przenoszono wyłącznie formę 28-chromosomową. Warto
przy tym zaznaczyć, że dyfuzja taro była nierozerwalnie związana z migracjami
człowieka. Należy bowiem pamiętać, że wegetacja tej rośliny wymaga ingerencji
ludzkiej, bez której taro skazane jest na zagładę. Autorzy artykułu, biorąc pod uwagę
wszystkie dotychczasowe ustalenia, dotyczące tej rośliny, oraz wyniki własnych badań w tym względzie, poddali je konfrontacji ze znanymi koncepcjami na temat
pochodzenia ludności polinezyjskiej i jej kultury. Szczególną ich uwagę zwróciła
Nowa Zelandia, na której występuje taro zarówno z linii 28- jak i 42-chromosomowej. Powszechnie akceptowaną jest już obecnie koncepcja głosząca, iż kultura
Maorysów wywodzi się z centralnej i wschodniej Polinezji. 28-chromosomowe taro
teorię tę może ewentualnie potwierdzać, ale równoczesna obecność 42-chromosomowy ch odmian tej rośliny wskazuje wg autorów artykułu w sposób niedwuznaczny

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

295

i czasopism

na powiązania kulturowe z Nową Kaledonią, dowodząc w ten sposób obecności na
Nowej Zelandii wplywów melanezyjskich.
Autorzy zdają się jednak nie dostrzegać faktu, że taro mogli przynieść z Melanezji na Nową Zelandię również sami Polinezyjczycy. Tak więc udowodnienie "melanezyjskiego" pochodzenia pewnych odmian taro nie świadczy jeszcze wcale o melanezyjskich wpływach kulturowych, które już niejednokrotnie uwypuklano bez większego wszakże rezultatu. Stwierdzić zatem można, że również etnobotanika nie dostarcza ostatecznych argumentów na potwierdzenie tej tezy, choć autorzy przedstawiunego powyżej artykułu pokładają w niej w tym właśnie względzie duże nadzieje.
W zwięzłym omówieniu nie sposób zaprezentować treści wszystkich artykułów
recenzowanego czasopisma. Trudności te pogłębia fakt, że "Ethnology", nie posiadając działu recenzyjnego lub informacyjnego, całe swe łamy oddaje licznym, wprawdzie niewielkim objętościowo, ale za to bogatym w treść artykułom. Wynika stąd
konieczność wyboru tylko niektórych artykułów do szerszego ich omówienia.
\Iv niniejszej prezentacji kierowałam się zasadniczo dwoma dyrektywami,
a mianowicie naukową wartością umieszczonych na łamach "Ethnology" studiów oraz
"deficytowością" polskich badań nad jakimś, mało u nas znanym wycinkiem rzeczywistości społeczno-kulturowej,
analizowanym natomiast w recenzowanym piśmie.
Biorąc pod uwagę szczupłość naszych sił przyznać należy, iż niewskazanym byłoby
rozpraszanie ich w celu "obsadzenia" większości problemów badawczych. Nic zatem dziwnego, że pewne specjalizacje w ramach naszej dyscypliny pozostają w Polsce jeszcze terenem nieomal dziewiczym. Sytuacja ta nie może jednak usprawiedliwiać ignorancji i totalnego braku zainteresowań obcymi osiągnięciami li tylko dlatego, że nie mieszczą się one w profilu naszych osobistych czy zespołowych studiów.
Dlatego też uznałam za słuszne możliwie najpeJniejsze przedstawienie w niniejszym
omówieniu wszystkich t.ych artykułów, które są odzwierciedleniem
najnowszych poczynań zagranicznych ośrodków naukowych w sferze studiów nad rodziną, przede
wszystkim zaś nad systemami pokrewieństwa.
Inne bloki tematyczne
potrakt.owałam
znacznie
skromniej,
prezentując
wyłącznie
rozprawy
najcelniejsze,
względnie najbardziej reprezentatywne
dla danej grupy problemowej. Jednakże ze
względu na al'bitralność i subiektywność moich ocen, pozwolę sobie na zakończeniE
przytoczyć tytuły nie wymienionych dotąd artykułów, aby dać Czytelnikowi możliwie pełną informację a zawartości siódmego tomu "Ethnology": H. C. Brookfield
(i) J. P. White, Revolution or Evolution in the Prehistory of the New Guinea Highlands: A Semina)' Report;
J. A. Woodward, The Anniversary:
An ContempomTy
Diegueiio Complex; C. W. O'NeIl (i) H. A. Selby, Sex Differences in the Incidence of
Susto in Two Zapotec

Pueblos:

An Analysis

of the Relationships

between

Sex Role

R. G. Willis, Changes in Mystical Concepts and
Practices among the Fipa; R. T. Antoun, On the Significance
Of Names in an Arab
Village;
S. Gundel'S (i) W. M. Whiting, Mother-Infant
Separation
and Physical
Growth; H. Barry III, Regional and Worldwide
Variations
in Culture; T. M. Kiefer,
Institutionalized
Friendship
and Warfare
among the Tausug of Jolo; J. B. Watson,
Expectations

Pueraria:

and

Names

a Folk

and

Illness;

Traditions

of a Lesser

Crop

of the

Central

Highlands,

New

W. H. Alkire, PTopoises and Taro; G. P. Murdock, World Sampling Provinces; J. A. Hostetler (i) G. S. Huntington, C01nmunal Socialization
Patterns in Hutterite Society; M. E. Opiel', Remuneration
to Supernationals
and Man in Apachean
Ceremonialism;
P. Hockings, On Giving Salt to Buffaloes: Ritual as Communication;
J. F. Martin, A Reconsideration
of Havasupai
and Land Tenure; N. C. Raymond,

Guinea;

Land RefOl'm and the Structure

of Production

in Yucatan.
Miroslawa

Posern-Zielińska

�296

Recenzje, przeglądy

Ethnology.

An International

Journal

wydawnictw

of Cultural

i czasopism

and Social Anthropology.

Pitts-

bUl'gh 1969,t. 8, z. 1-4.
Osmy tom amerykańskiego
czasopisma "Ethnology", tak jak i poprzednie jego
roczniki, stanowi forum, na którym zaprezentowano rezultaty prowadzonych ostatnio
badań terenowych. Wydaje się, że w doborze artykulów nie odgrywała większej roli
ani problematyka
naukowa ekspedycji, ani też ich geograficzna lokalizacja. Omawiany tutaj tom zdaje się natomiast spelniać w większym niż poprzednio stopniu
wstępne zalożenia komitetu redakcyjnego,
który postulował międzynarodową
wymianę myślI na lamach wydawanego przez siebie pisma. Poprzednie woluminy byly
jednak dalekie od realizacji tych dyrektyw, natomiast niniejszy rocznik wskazuje już
na fakt, że redakcji udalo się wreszcie wprowadzić na lamy "Ethnology" artykuly
pisane przez badaczy spoza pólnocno-amerykańskiego
środowiska naukowego. Ich
udzial nie jest jeszcze zbyt duży, ale stanowi wyraz zdobywania przez to młode
pismo popularności oraz zaslużonego uznania w coraz szerszych kręgach etnologów
calego świata.
W 8 t. "Ethnology" najwięcej miejsca zajmują studia nad rozmaitymi aspektami
stosunków spolecznych. Prym w tym zakresie wiodą już tradycyjnie rozprawy poświęcone systemom pokrewieństwa. Wachlarz poruszanych w tym względzie problemów jest duży, o czym niech świadczy krótka charakterystyka
treści poszczególnych
artykułów:
E. Hunt, The Meaning of Kinship in San Juan: Genealogical and Social Models,
s. 37-53; przedmiotem rozważań są trzy odmienne aspekty systemów pokrewieństwa:
genealogiczny, spoleczny, terminologiczny. W dotychczasowych studiach uważano, że
owe logiczne rozróżnienia służą wyłącznie celom analitycznym. Natomiast autorka,
w oparciu o dane z miasta San Juan w meksykańskim stanie Oaxaca, dyskredytuje
te poglądy, twierdząc, że wyróżnione dla celów roboczych aspekty systemów pokrewieństwa mają swoje empiryczne odpowiedniki, w związku z czym winny być
śledzone jako trzy niezależne modele, gdyż jako takie funkcjonują one np. w badanej przez nią społeczności. Wynika stąd, że dotychczasowe stwierdzenia antropologów nie zawsze znajdują potwierdzenie w rzeczywistości kulturowej, a nowe badania terenowe mogą niejednokrotnie
przyczynić się do korekty tradycyjnie niekiedy podtrzymywanych sądów.
N. A. Hopkins, A Formal Account of Chalchihuitcin Tzotzil Kinship Terminology.
s. 85-102; dokonano tu formalnego wyjaśnienia terminologii systemu pokrewieństwa
u Indian Tzotzil, zamieszkujących
górzystą część stanu Chiapas w Meksyku.
W końcowej partii artykułu autor daje lingwistyczną analizę terminów pokrewieństwa oraz ustala socjologiczne korelaty pewnych zasad, obowiązujących w miejscowym systemie pokrewieństwa.
J. A. Law, Nahua Affinal
Kinship:
A Comparative Study, s. 103-121; autorka,
mając na względzie pokolumbijskie przeobrażenia lingwistyczne i społeczne u Indian
Nahua. starała się uchwycić szereg różnic i podobieństw pomiędzy współczesnymi
dialektami
tej grupy etnicznej a jej klasycznym językiem z okresu konkwisty.
W oparciu o poczynione w tym względzie ustalenia starała się ona odkryć wzory
leżące u podstaw zarówno samego systemu pokrewieństwa,
jak i jego terminologii
u poszczególnych, badanych grup dialektycznych, co wg niej ma stanowić wstęp do
rekonstrukcji protonahuańskiego
systemu pokrewieństwa.
M. C. Cohen, Agnatic Kinship in South Taiwan, s. 167-182; rozprawa dotyczy
sposobów organizowania krewnych w linii męskiej na obszarze pld. Tajwanu. Autor
zajmuje się różnymi ugrupowaniami tej kategorii osób oraz łączącymi je związkami

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

297

zależności. Ugrupowania te są wg Cohena bardzo podobne do analogicznych organizacji w innych częściach Taiwanu oraz w Chinach. Zostały bowiem wszędzie tam
określone przez sprzężenie kultu przodków z zespołowym prowadzeniem
gospodarstwa rolnego.
J. C. Faris, Some Cultural
Considerations
of Duolineal
Descent Organization,
s. 24:3-254; \V artykule przeprowadzono
analizę kulturowych
konsekwencji,
jakie
w społeczeństwie południowych Nubijczyków z Sudanu wynikają z funkcjonowania
tam systemu duolinearnego pochodzenia. Autor uwypuklił opozycyjną wartość linii
macierzystej i odojcowskiej, wraz ze wszystkimi skupionymi wokół nich organizacjami społecznymi.
S. Vatulo, Reference, Address, and Fictive Kinship
in Urban
North
India,
s. 255-272; rozprawa stanowi cenny wkład do studiów nad problemem tzw. fikcyjnego pokrewieństwa,
występującego powszechnie w północnych Indiach. Ow surogat systemu pokrewieństwa,
operujący jego terminologią, obejmuje obce względem
siebie osoby. które łączy tylko przynależność do tej samej kasty. Dotychczasowe
badania w tym zakresie dotyczyły wyłącznie rustykalnej części kraju. Przedstawiony
tu artykuł sygnalizuje istnienie tego zjawiska również na obszarach zurbanizowanych, wypełniając w ten sposób lukę w literaturze przedmiotu.
K. A. McElhanon, Komba Kinship Terminology,
s. 273-277; autor przedstawił
skoryg'owaną listę terminów, służących Kombom z Nowej Gwinei do określenia
różnych kategorii krewnych i powinowatych.
Zadaniem owego artykułu było dostarczenie odpowiednio sprawdzonych
i ustalonych materiałów
dla celów porównawczych.
J. S. Yadava, Kinship
Groups in a Huryana Village, s. 494-502; w rozprawie
tej starano się uchwycić charakterystyczne
dla północnych Indii cechy struktury
spolecznej, o których istnieniu zadecydował obowiązujący na tych obszarach system
pokrewieństwa.
Dość duży blok tematyczny w 8 t. "Ethnology" stanowi grupa artykułów, poświęcona strukturom politycznym. Jeden z nich, pióra B. Spooner, Politics, Kinship,
and Ecology in Southeast Persia, s. 139-152, ustala pewne korelacje
zachodzące
między systemem polityczno-ekonomicznym
a systemem pokrewieństwa
u grupy
etnicznej - Baluch, w skład której wchodzi zarówno rolnicza jak i nomadyczno-pasterska ludność płd.-wsch. Persji. Pierwsza część rozprawy obejmuje syntetyczny
opis naj istotniejszych aspektów organizacji politycznych i społecznych, uwypukla
różnice w systemach pokrewieństwa
oraz w warunkach środowiskowych, w jakich
żyje badana populacja. Wskazuje również na związki zależności, łączące społeczności
lokalne o dwóch różnych typach gospodarki. W oparciu o te informacje autor ustala,
że w grupach rolniczych występuje zróżnicowanie
klasowe oraz matrylinearyzm,
natomiast tam. gdzie bez reszty panuje nomadyczne pasterstwo, tam system pokrewieóstwa charakteryzuje
się patrylinearyzmem,
społeczność zaś jest bezklasowa.
W drugiej części artykułu przedstawione są dwa przykłady, które ilustrują stopniowe przechodzenie od jednego ww. modelu do drugiego. W końcowej partii rozprawy
autor wyjaśnia dynamiczne związki zachodzące pomiędzy poszczególnymi różnicami,
sięgając w tym celu do rekonstrukcji historycznej.
A oto inne artykuły o problematyce "politycznej":
H. E. Goldberg, Egalitarianism
in an Autocratic
Village in Israel, s. 54-75;
autor zwraca tu uwagę na komplementarność
autokratycznych
i egalitarnych cech
struktury społecznej, podkreślając zachodzące między nimi korelacje.
W. E. H. Stanner, The Kitui Kamba Market, 1938-1939, s. 125-138; artykuł ten
jest fragmentem niepublikowanego
dotąd raportu, który powstał na przełomie lat

�298

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

1939/40, po ukończeniu zespołowych badań terenowych w Kenii. Ich celem było poznanie politycznych, administracyjnych
i ekonomicznych problemów tej ówczesnej
brytyjskiej kolonii. Manuskrypt, dotyczący politycznych, prawnych i ekonomicznych
przeobrażeń u plemienia Kamba w latach 1898-1939,
poprzez wniknięcie w istotę
szeregu tubylczych instytucji, miał za zadanie służyć usprawnieniu
polityki kolonialnej. Opublikowanie jednego z fragmentów owego raportu udostępniło badaczom
nader interesujący dla studiów porównawczych materiał źródłowy.
D. T. Hughes, Reciprocal Influence of Traditional
and Democratic
Leadership
Roles on Ponape, s. 278-291; autor publikacji stawia hipotezę, że po wprowadzeniu
na danym terenie nowego systemu politycznego modyfikacji będą podlegały dwie
grupy ról przywódczych: 1) nowe role, posiadające swoje odpowiedniki w tradycyjnym systemie politycznym; 2) stare role, posiadające swoje odpowiedniki w nowowprowadzonym
systemie politycznym. W pierwszym przypadku będą one znajdowaly się pod silnym wpływem tradycji, która zadecyduje o ich ostatecznym
kształcie; w drugim - stymulatorem zmian będzie nowy system i do niego będq
się dostosowywać dawne role. Autor sprawdza tę doniosłą, w sensie teoretycznym
i praktycznym, hipotezę na materiale z wyspy Ponape (Karoliny).
Poza tymi dwoma, przedstawionymi wyżej blokami tematycznymi, kture tworn
każdorazowo kilka artykułów, nie można wyodrębnić w 8 t. .,Ethnology" innych
całości problemowych. Pozostałe rozprawy świadczą wyłącznie o różnokierunkowych
zainteresowaniach
badaczy i bogactwie opracowywanych zagadnień. Szczupłe ramy
niniejszego omówienia nie pozwalają na pełną prezentację zawartości pisma. Z lwnieczności więc ograniczę się do przedstawienia
treści tylko jednego artykułu. zasługującego - w moim przekonaniu - na szczególną uwagę:
N. Perchonock, O. Werner, Navaho System of Classification:
Some Implications
for Ethnoscience, s. 229-242;
publikacja ta jest cennym wkładem do modnej i uprawianej coraz chętniej tzw. "ethnoscience", specjalizacji koncentrującej
swą uwagę
na tych systemach klasyfikacji, które stanowią podstawę "ludowych" taksonomii.
W związku z tym badacze zainteresowani
są wyłącznie samowiedzą informatora
o rozmaitych dziedzinach jego kultury. Inaczej mówiąc - na ich naukowym warsztacie znajduje się wiedza ludowa, której studiowanie
zalecał już w połowie
ubiegłego wieku nasz znakomity uczony Wincenty Pol. Omawiany tu artykuł powstał w oparciu o badania przeprowadzone wśród Nawahów. Eksploratorzy zajęli
się analizą indiańskiego pożywienia pod kątem teoretycznych założeń i technik badawczych "ethnoscience".
Podjęcie tego tematu służyło jedynie jako pretekst do
sprawdzenia przydatności owych metodycznych i metodologicznych dyrektyw w badaniu ludowego widzenia świata kultury. Autorzy, w oparciu o swe terenowe doświadczenia, stwierdzili, że zarówno założenia metodyczne jak i teoretyczne ,.ethnoscience" winny być zrewidowane. Uważają oni, że cel tej specjalizacji (całościowy
opis wiedzy ludowej o kulturze) dopóty nie zostanie osiągnięty, dopóki "ethnoscience" będzie się ograniczać wyłącznie do badań nad systemami taksonomicznymi.
Autorzy proponują, aby rozszerzyła ona pole swych zainteresowań na totalny system
związków leksykalno-semantycznych,
co zagwarantuje
jej osiągnięcie wyznaczonego
uprzednio celu.
Mirosława

Posern-Zielmska

�Recenzje, przeglądy

Glasnik

na Etnoloskiot

Muzej,

wydawnictw

i czasopism

299

I, Skopje 1960, ss. 373.

Kultura ludowa, materialna i duchowa Macedonii nie jest dostatecznie zbadana.
Nie była ona przedmiotem badań naukowych, nie ma bowiem dotąd żadnej monografii ani pracy syntetycznej obejmującej całość zagadnień dotyczących etnografii
Macedonii.
Niewiele materiałów poruszających
wąskie zagadnienia ogłoszono \V drugiej
połowie minionego stulecia na łamach czasopism bułgarskich. Warto wspomnieć tu
prace Antona Stoilowa: Wierzenia o k1'okusie 1, Zamurowanie
żywych
ludzi na nowych zabudowaniach " Strzyżenie 3, Pieniądze
na p1'zewóz 4 oraz Broda na polu 3.
Prace Marko Cepenkowa, Kuzmana Szapkarewa,
Efrema Sprostranowa,
Dymitra Matowa, Christo Stoilowa i in., rozsiane w różnych periodykach bułgarskich,
są w wielu wypadkach dla badaczy niedostępne.
Drobne informacje o etnografii macedońskiej znajdujemy także w niektórych
czasopismach rosyjskich i serbskich końca w. XIX.
Jedyna obszerniejsza praca jaka ukazała się na początku naszego wieku, to momonografia o zwyczajach i obyczajach Skopskiej Czarnej Góry Atanasija Petrovicia G.
Dość ciekawe są prace niektórych etnografów sel"bskich okresu międzywojennego, np. Jeremija Pavlovicia oMaleszewie 7, o mieście Dojran i jego jeziorze B,
o przeszłości Macedonii !l, Vojislava S. Radovanovicia o okręgu Tikwesz i miejscowości Rajec 10 oraz o folklorze górskiego Mariowa 11. O kulturze Macedonii pisał
Dragisa Lapcević 12. Wymienić tu należy także entuzjastę materialnej i duchowej
kultury ludowej Macedończyków, znanego etnografa, muzykologa i malarza czeskiego,
Ludvika Kubę. W roku 1932 ukazała się jego praca Cteni o Makedonii.
Cesty
a studie z rokii 1925-192713• Jest to przegląd etnograficzny terenów Macedonii należących do Jugosławii, które Kuba badał podczas jego podróży w tym kraju w latach 1925-1927.
Szczególnie sporo materiałów o drobnych zagadnieniach etnograficznych
Macedonii zawierają tomy I-XXXVI
bułgarskiego czasopisma "Sbornik za narodni
umotovorenija", wychodzącego w Sofii oraz organu Macedońskiego Instytutu Naukowego "Makedonski Pregled", a także tomy I-XXI
czasopisma Skop ski ego Towarzystwa Naukowego "Glasnik", wychodzącego w Skopje w okresie międzywojennym.
1 "B'lgarska
Sbirka",
VI, s. 814-817.
"Periodicesko
spisanie",
LXIn, s. 179-2l3.
"B'lgarski
Pregled", VI, kn. 5, s. 73-76.
"B'lgarska
Sblrka",
VII, s. 452-455.
"B'lgarska
Sbirka",
X, s. 155-163.
6 Pop Atanasije
Petrović,
Narodni zivot i obicaji u Skopskoj C'rnoj Gori. S'rpska
Kraljevska Akademija,
S'rpska Etnografska
Zbirka, knjiga VII. Obicaji naroda s'rpskoga, knjiga I,
Beograd 1907, s. III
527.
7 Jeremija
Pavlovic,
Malesevo i Malesevei. Etnoloska ispiiivanja,
Beograd
1929, s. 466.
8 .Teremija Pavlović,
Sf.ari Dojran i DOil'ansko jezero. lz zabelezaka Jeremija
M. Pavlovieia, Beograd 1930,s. 58.
9 Jeremija
M. Pavlović,
IZ proslosii Juźne Srbije. Prva knjiga po narodnim
pesmama
i drugim podacima, Beograd 1924, s. III
74.
10 Vojislav S. Radovanović,
Tikves i Rajee. "Srpski
etnografski
zbornik".
Izdaje Srpska
Kraljevska Akademija,
knjiga XXXIX, prvo oddelenje, Naselja i poreklo stanovnistva, knjiga 17,
Beograd 1924.
11 Mariovici u pesmi, prici i sali. Nekoliko pregrsti iz riznice duhovnog blaga juznos'rbijanaca. Skupio dr Vojislav S. Radovanović.
"Zbornik
za etnografij u i folklor
Juzne
Srbije
i susednih oblasti", knjiga I, Skoplje 1931, s. 65-231.
12 Dragi$a Lapcevic, O kulturama
u Juznoj Srbiji, Stamparija
"Marotoclvi",
1923, s. III \·35.
IS Ludvik
Kuba, Cteni o Makedonii.
Cesty a studie z roku 1925-1927, Praha
1932, s. 226.

+

+

�300

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Wszystkie jednak prace jakie ukazały się do wyzwolenia Macedonii nie są ani
pełne, ani ścisłe, a co jest najistotniejsze, przeważały w nich poglądy subiektywnej
oceny dorobku kulturowego ludu macedońskiego.
O podwalinach macedońskiej
nauki etnograficznej
można mówić dopiero po
II wojnie światowej, jakkolwiek dorobek badaczy macedońskich w tym powojennym okresie jest skromny.
Pierwsza poważniejsza edycja, jaka ukazała się w okl'esie powojennym, to
"Glasnik" Muzeum Etnograficznego w Macedonii 14. Prace zawarte w nim, aczkolwiek odnoszą się do poszczególnych dziedzin życia kulturowego Macedonii i poruszają jedynie zagadnienia lokalne a nie całego obszaru kraju, stanowią jednak
poważny wkład do badań naukowych, gdyż przedstawiają obiektywny stan dorobku
kulturowego.
Macedonia, dzięki jej położeniu geograficznemu, jest bodajże jednym z nielicznych krajów słowiańskich, gdzie tak plastycznie odbiło się piętno kultury Prasłowian. Po wieku VII obserwować można tu różne nawarstwienie
wpływów kulturalnych licznych najeźdzców i jej sąsiadów, a także wiele wspólnych cech z kulturą
pozostałych Słowian. Z tego powodu kultura ludowa Macedończyków budzi duże
zainteresowania wśród etnografów współczesnych krajów europejskich.
Niestety w SR Macedonii nie ma Instytutu Etnograficznego, ani też katedry
etnografii na Uniwersytecie Skopijskim. To utrudnia zorganizowanie prac badawczych i taki stan rzeczy nie sprzyja rozwojowi kadry.
Macedonia jest krajem, który na przestrzeni długich wieków nie posiadala swej
państwowości.
Szczególnie ciężki był jej los w okresie długowiekowej
niewoli
Turków.
Jeśli chodzi o kulturę duchową, to są pewne osiągnięcia naukowe w jej badaniu.
Zebrano dotąd olbrzymi materiał tekstów literatury ludowej. Założony w roku 1950
Instytut Folklorystyczny rozwija bogatą działalność. Wydano kilka zbiorów macedońskich pieśni ludowych, zebrano w ostatnich 20 latach ponad 30000 tekstów
pieśniowych lirycznych i epickich. Zaczęto wydawać półrocznik "Macedonski
Folklor".
Kultura materialna
natomiast,
jak wspomniano, znalazła się na warsztacie
badaczy dopiero po ukazaniu się I tomu "Glasnika".
Z naj ciekawszych prac tego tomu wymienić należy artykuł Anicy Petruszewej
o fartuchach
jako podstawowej
części ubioru męskiego w niektórych regionach
Macedonii (s. 33-56). Dotyczy to szczególnie terenów centralnych oraz południowozachodniej części kraju, gdzie fartuch jest nierozlączną częścią ubioru męskiego
i obejmuje prawie 2(3 obszaru. Fartuch noszą starzy i młodzi w domu i na święta,
na polu i wtedy, gdy jadą na targi albo w goście. Autorka podaje, iż w regionie
Owcze Pole noszenie fartucha przez mężczyzn jest tradycją starą, sięgającą okresu
przed najazdem Turków. Noszenie fartucha przez mężczyzn ma charakter praktyczny, chroni ubranie przed brudzeniem się, a w mieście Prilep, jak zaznacza
autorka, noszą go, aby było im ciepło na kolanach 1,. Petruszewa dodaje, że i dziś,
kiedy kultura miejska wkracza do wsi i dawne męskie stroje powoli zanikają, chlop
macedoński ubrany w nowoczesny garnitur nie rozstaje się z fartuchem 16.
Nieżyjąca już Radmila Polenaković zajęła się grzebieniarstwem
w Macedonii 17.
14 "Glasnik na Etnoloskiot
Muzej", t. I, Skopje 1960, s. 372.
15 Anica Petruseva.
Skutinata
kako
sostaven deI
od maśkata
nosija
"Glasnik na Etnoloskiot
Muzej", I, Skopje 1960, s. 50-51.
16 Ibid., s. 54.
17 Radmila Polenaković,
Ceslarskiot zanaet vo Makedonija,
ibid., s. 57-78.

vo

Makedonija,

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

301

Rzemiosło to powstało naJPIerw we wsi Smilewo okręgu Bitola, skąd rozprzestrzeniło się w miastach macedońskich. Pierwszym mistrzem był niejaki K'rste Siljan,
który zawód ten "wykradł" od pewnego grzebieniarza, Zyda z Salonik.
Autorka podaje wyczerpujące informacje o narzędziach oraz opisuje szczegółowo cały proces pracy. Poza tym rozprawa jej jest bogato ilustrowana. Według
Polenaković, grzebienie w Macedonii robiono z kopyt końskich oraz rogów wolowych i bawołowych.
Inna rozprawa zawarta w "Glasniku", pióra Zoe Liczenowskiej, omawia rzeźby
w cerkwiach Macedonii w X;VIII i XIX wieku 18.' Kraj ten, jak wiadomo, jest
jedynym krajem słowiańskiego południa, gdzie zachowały się piękne drzeworyty
w niektórych cerkwiach i klasztorach (słynne ikonostasy z rzeźbionego drzewa
orzechowego cerkwi św. Spasa w Skopje oraz Sw. Joana Bigorskiego w rejonie
Mawrowa) przyciągają wielu specjalistów i entuzjastów sztuki ludowej z całego
świata.
Ciekawe są informacje o istniejących szkołach rzeźbiarskich w Macedonii. Autorka podkreśla dużą rolę, jaką odegrała szkoła na Atosie.
Liczenowska omawia działalność rzeźbiarzy macedońskich w kraju oraz w sąsiednich krajach, a także ich ulubioną ornamentykę.
Drzeworyty macedońskie
posiadają swoje specyficzne cechy. Pierwotnie bazowały one na stylu bizantyńskim,
później obserwuje się wpływy włoskie.
O obyczajach świątecznych oraz związanych z pracami polowymi pisze Zorka
Delinikolowa 10. Opisuje ona obrzędy podczas świąt zimowych, wiosennych, wielkanocnych, letnich i jesiennych przytaczając i okolicznościowe pieśni ludowe, jakie
są śpiewane.
Milica Georgijewa pisze o pisankach w Skopje i w jego okręgu:lO. Tradycje te
autorka odnosi do okresu pogańskiego. Najczęściej stosowane są przy pisankach
liście roślin, które odbija się na skorupce jajka przy pomocy wosku, kwasu azotowego itp.
Wera Kliczkowa z kolei poświęciła swoją rozprawę zwyczajom i obyczajom
ludowym, związanym ze świętem Bożego Narodzenia 21. Zwyczaje i obyczaje te niewiele się różnią od istniejących w innych regionach Macedonii.
Rolnictwem oraz obyczajami związanymi z pracami chłopa w okręgu Kumanowo zajCjł się Welimir Nikołow 22. Praca jego była wynikiem badań terenowych
jakie przeprowadził w latach 1952-1953. Nikołow podaje krótki zarys historyczny
tego regionu, a później przechodzi do omówienia uprawy ziemi, podaje kategorię
pól uprawnych, nazwy i gatunki zbóż. Opisuje żniwa, ustawianie kopic oraz przytacza pieśni ludowe, śpiewane podczas prac polowych, szczególnie w czasie żniw.
Do niedawna w regionie tym ścinano zboże sierpem, a przy tak powolnej pracy
śpiewano dużo ludowych pieśni lirycznych. Następnie autor zajmuje się procesem
młócenia zboża, zbieraniem maku, konopi, lnu i wytwarzaniem włókna hijanego.
Z kolei omawia sadownictwo i ogrodnictwo zatrzymując się szczególnie na uprawie
jarzyn i winorośli. Podaje także bogate obyczaje ludowe związane z zażegnywaniem suszy, z odpędzaniem gradobicia, a na końcu wymienia zwyczaje i obyczaje
18 Zoe Licenoska,
Makedonskata
crkovna rezba va XVIII
i XIX vek, ibid., 79-134.
19 Zorka Delinikolova,
Obicai svrzani sa poedini praznici i nedelni dni va Radovis, ibid.,
s. 135-171l.
2J Milica Georgieva,
Bojadisuvanje
i sarenje na veligdenski
jajca va Skopje i okolijata,
ibid., s. 179-192.
21 Vera Klickova, Bozićni obicai va Skopska Kotlina, ibid., s. 193-266.
22 Velimir Nikoiov, Zemjodelstvoto
i obicaite svrzani sa zemjodelskata
rabata va Kumanovo, ibid., s. 267-368.

�302

Recenzje, pr.zeglądy wyclawnictw

i czasopism

związane z obchodami poszczególnych świąt· przypadających w okresie prac polowych.
Tom ten zamyka informacja Zorki Delinikolowej a wystawie w Muzeum Etnograficznym w Skopje 23.
Rozprawy zawarte w I tomie "Glasnika" są niewątpliwie poważnym sukcesem
młodej nauki macedońskiej i mogą stać się podstawą do dalszych badań oraz opracowań syntetycznych.
Kole

Jahrbuch

jiihrigen
mapy.

des Museums

Bestehen

fur

1869-1969,

Volkerkunde

zu Leipzig.

Akademie-Verlag,

Berlin

Simiczijew

Bd. XXVI. Zum hundert1969, ss. 410, tab!. 116,

Autorami tomu, wydanego z okazji setnej rocznicy Muzeum Etnologicznego
w Lipsku, są wyjątkowo tylko pracownicy tej zasłużonej placówki kulturalno-badawczej. Z ogólnej liczby 14 prac, dwie mają charakter historyczny i traktują
o powstaniu muzeum lipskiego, dwie poświęcone są zbiorom etnograficznym z Oceanii, pięć tematycznie związanych jest z Azją, dwie z Afryką oraz dwie z Ameryką·
Przegląd bibliograficzny publikowanych przez muzeum lipskie prac zamyka część
materiałową.
Ernst Germer przedstawia w przyczynku pt. Die Vorgeschichte der Grundung
des Museums fUr Volkerkunde
zu Leipzig 1868-1869 okoliczności nabycia zbiorów
Gustawa Friedricha Klemma, stanowiących zalążek obecnego muzeum etnologicznego.
Dietrich Drost w doniesieniu wstępnym pt. Gustaw Klemms kulturhistorisches
Museum natomiast próbuje, w oparciu o eksponaty G. F. Klemma, przedstawić
pełniejszy obraz o objętości i merytorycznej zawartości zbiorów, czasokresie ich
powstania, zbieraczach i sposobach nabywania eksponatów, ich katalogowaniu, liczebności (15000), przynależności czasowej i pochodzeniu geograficznym, zilustrowanym kartogramem.
Hans Damm, emerytowany, długoletni dyrektor stuletniego muzeum, w oparciu
o materiały faktograficzne prezentuje artykuł pt. Bemerkungen
zu den Schiidelmasken aus Neubritanien
(Sudsee), omawia nowe, poszerzone wnioski o zasięgu,
stosowaniu i funkcji nowo brytyjskich masek. Damm wyodrębnia dwa zasadnicze.
różniące się typy masek: L o modelowanej twarzy, otwartych oczodołach i mięsistym nosie, o wyglądzie budzącym zaufanie. Maski tego typu posiadały od wewnątrz kołek, za pomocą którego tancerz przytrzymywał maskę zębami, co uniemożliwiało mu śpiewanie, zezwalało jednakże na gestykulację rękami. Śpiew kobiet
i dudnienie bębnów stanowiły muzyczny akompaniament
ekstazycznych tańców,
wykonywanych w tych maskach. Typ II miał modelowaną dolną partię twarzy,
oczodoły zasmarowane, nos o wyglądzie trupiej czaszki, przez co maska miała
odrażający wygląd. Ten typ maski przytrzymywano przed twarzą wzg!. też przywiązywano do głowy, rzekomo, "by tancerz mógł głośno śpiewać". Prawdopodobnie
w tych maskach nie tańczono. Autor artykułu wyraża przypuszczenie, iż maski
typu II pełniły funkcję amuletów wojennych.
23 Zorka
Va Etnolośkiot

Delinikolova, Prikaz na izloźbata
muz ej, ibid., s. 369·-372.

"Umetnicka

obrabotka

na meta/ot

ni? vekovi'"

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

303

Maski obydwu typów wykonywano z czaszek umarłych przewodniczących tajnego związku, którym przypisywano szczególne sily magiczne, nie będące w posiadaniu wodzów, Liczebnie przeważają maski typu L Wszystkie maski, zarówno
typu I i II. przechowywano w "świętych domach", gdzie składano również czaszki
innych członków tajnego związku. Krajowcy wierzyli, że zarówno maski jak i czaszki promieniowały magicznymi silami, zapewniającymi zdrowie, potomstwo, bogactwo,
dobre zbiory i powodzenie wojenne. Sily te z chwilą założenia maski przez nosiciela przechodziły na niego i członków jego społeczności.
Barbara Treide tym razem zajmuje się zbiorami Bainingów w muzeach w Lipsku i Dreźnie. Wybór nie jest przypadkowy, gdyż Bainingowie są wśród mówiących
językiem melanezyjskim ludem naj starszym, mówiącym, jako jedyny, językiem praaustralijskim.
z której to przyczyny zaliczany jest do bardzo "prymitywnych"
mieszkańców półwyspu gazelskiego. W części pierwszej B. Treide (Die BainingSammlungen
in den Museen fur Volkerkunde
zu Leipzig und Dresden) omawia
wyłącznie eksponaty nie związane z kultami (tym poświęcona będzie część druga
w jednym z kolejnych tomów) a to: 1. narzędzia kamienne; 2. broń; 3. wyrób łyka
z kory: 4. plecionkarstwo i wyplatanie; 5, sprzęt domowy. Na podstawie badań
porównawczych B. Treide dochodzi do wniosków. że 1. kultura materialna Bainingów od czasów wczesnokolonialnych po lata pięćdziesiąte naszego stulecia nie uległa
zasadniczym zmianom: 2. kultura materialna
wykazuje bardzo powolny rozwój
(wskutek stosunkowo małej gęstości zaludnienia i niechęci kontaktowania
się);
3. Bainingowie wykazują skromne wpływy obce; 4. przejęcie elementów kultury
materialnej od Bainingów przez sąsiadów, używających języków melanezyjskich.
dobitnie świadczy, iż praaustronezyjczycy
nie tylko przyjmowali elementy kulturowe od austronezyjczyków, lecz że w pewnych uwarunkowaniach
geograficznych
i historycznych praaustronezyjczycy
przekazywali ważne elementy kultury materialnej na rzecz austronezyjczyków. Ustalono nad wszelką wątpliwość, że niektóre
dobra kulturowe stały się przedmiotem wymiany; 5. Bainingowie są reprezentantami etn~cznego substratu wcześniejszej grupy osadniczej.
W końcu B. Treide konstatuje. że dla zbadania etnogenezy poszczególnych
ludów i rozprzestrzeniania
się elementów kulturowych
należy zwrócić uwagę na
wszystkie detale wytworu (i te nie warunkowane
funkcją, np. techniki plecionkarskie\. gdyż prowadzą do ciekawych wniosków.
Heinz Stingl w opisie mieczów z Borneo (Schwerter aus Zentral-Kalimantan)
dochodzi do wniosków, że broń ta z punktu widzenia sztuki i technicznych umiejętności wytwórców świadczy o wysokim poziomie tamtejszego rzemiosła: kowali,
odlewników. sznycerzy w drewnie i rogu jak i plecionkarstwa
oraz hafciarstwa.
Opisane przez Stingla miecze pełniły funkcję broni, narzędzi pracy, ozdoby stroju,
reprezentac,'jnego daru, środka płatniczego w handlu wymiennym, honorarium za
usługi lecznicze itp. Używano ich nadto jako insygniów obrzędowych w tańcach,
ofiarach zwierzęcych, leczeniu chorych, pochówkach itd,
Walter Bottger w pracy pt. Ein Setzschirm in Koromandellacktechnik
mit Gestalten aus dem Shui-hu-chu,an
zajmuje się zarówno technicznymi pI'Oblemami
w,-twórczymi, jak i formalnym opisem parawanu ściennego produkcji chińskiej,
datowanego na przełom XVIII i XIX w., ilustrowanego na podstawie chińskiej literatury ludowej.
Kristine Lange w artykule pt. Ober die Priiexistenzen der Dalai-Lamas poddaje
krytycznej analizie tybetańsko-buddyjskie
źródła pisane i przedstawiane przy pomocy malowideł.
Peter Gobel omawia kolekcję wytworów ze szkła w lipskim muzeum i ich

�304

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

prymitywną produkcję u Murzynów Nupe w centralnej Nigerii. W l"Ozprawie pt.
im Museum fur Volkerkunde zu Leipzig Gobel koncentruje uwagę kolejno
na opisie eksponatów lipskich, wytwórcach, technikach wytwórczych oraz ekonomii,
ze szczególnym uwzględnieniem organizacji pracy i zastosowaniu wytworów szklanych.
Lothar Stein publikuje wyniki wstępne z badań współczesnych w ZRA nad
adaptacją przesiedlonych z doliny Nilu fellachów, osiedlonych beduinów i autochtonicznych mieszkańców oaz (opracowanie pt. Ethnographische
Untersuchungen
im
Wadi al-gadid
(VAR) 1968, Vorbericht).
Z niecierpliwością można oczekiwać ostatecznych wyników tych badań terenowych, gdyż już wedle wstępnej oceny zapowiadają się ciekawie. Stworzone przez GDDO (General Desert Development Organization) warunki bytowe, w wielkiej mierze finansowane przez państwo, podnoszą
stopę życiową najbardziej upośledzonych klas, lecz równocześnie prowadzą do występowania (wskutek wyobcowania z poprzedniego środowiska) różnych problemów
społecznych, z których najważniejszymi
są: 1. brak więzi z grobami umarłych
przodków (przy silnie rozwiniętym
kulcie przodków); 2. ograniczone możliwości
wyboru żony (przy tradycji ożenku z córką brata ojca); 3. lepsze warunki bytowe
wyzwalają w fellachach chęć posiadania licznego potomstwa a nawet dalszych żon,
co oczywiście jest sprzeczne z zamierzeniami
rządu, zdążającymi do likwidacji
niedostatku, wielodzietności i poligamii.
Lothar Drager w artykule Ausstellung
"Indianer
Amerikas"
im Museum fiil'
Volkerkunde
zu Leipzig omawia otwartą w 1967 r. wystawę.
Wolfgang Konig, pełniący obowiązki dyrektora muzeum lipskiego, znany specjalista problemów turkmeńskich,
dochodzi w artykułe pt. Einige Aspekte der gesellschaftlichen
Dynamik
in del' turkmenischen
Bodenbauergemeinde
do konkluzji,
że źródeł społecznej dynamiki turkmeńskich
rolników należy szukać w procesie
przejścia Turkmel1czyków od hodowli zwierząt do uprawy roli. Proces ten, zdaniem
Koniga, nie jest mechaniczną
transformacją
stosunków społecznych do nowych
warunków produkcyjnych,
nie jest także zwykłym terytorialnym
przemieszczeniem
hodowców z obszarów pustynno-stepowych
w oazy, jest natomiast przejściem od
konserwatywnego, jednostronnie ukierunkowanego i w obrębie sił wytwórczych malo
rozwiniętego
sposobu produkcyjnego
do nowego, wyższego etapu produkc.vjnego
i wynikających z niego materialnych i społeczno-ekonomicznych zmian.
Przedmiotem kolejnej rozprawy są próby kilku wschodnich szczepów indiańskich, które usiłują ujść przed anglo-amerykal1skim
zawładnięciem
ziemi przez
wkroczenie na hiszpańskie
terytoria,
położone na zachód od rzeki Mississippi.
Odbywający się u progu XIX w. proces odtwarza na podstawie bogatej literatury
Rolf Kusche w przyczynku pt. Die Abwanderung
ostlicher Indianer
nach SpanischNupeglas

-Louisiana.

Werner
staatliche

Hartwig

w pracy

Konsolidierung

einer

pt. Nagaland
ethnischen

-

"Linguistic

Minderheit

State"

oder

national-

przedstawia drogę
pierwszych ruchów nie-

Indiens?

rozwojową najmniejszego stanu Indii od chwili powstania
podległościowych do proklamowania niezależnego stanu.
Przegląd
bibliograficzny
stuletniego
dorobku
wydawniczego
pracowników
i współpracowników
muzeum w opracowaniu Petera Gobela zamyka tom, bogato
ilustrowany
fotografiami
kolorowymi i czarnobiałymi
w wykonaniu Wieckhorst,
Rabich i Stein.
Konrad

Wypych

�Hi.'('('rI.::je,

pr.:'('ulądy

Le/opis. Jahresschrit:\: des Instituts
kunde. :'-/1' I:~. Raulzen 1970.

wydawnictw

i c,:asoplsnz.

fii,r sorbische Volksforschung.

Seria C. Volks-

Kolt'jn~' rocznik łużyckiej kultury ludowej zawiera dalszy ciąg (por. recenzję
[(!go c;~asopisma w t. 5:3 ,.Ludu") różnych jakościowo drobnych artykułó\\,
przycZ,\'nk()\\"i komuni katów nadesIanych redakcji "Letopisu" w związku z jubileuszem
prof. dr Pawia
edo. Czt.ery z nich, tj. J. Hon'lka, J. Krzyżanowskiego, H. Sper,:chneidera i H. Sll'Obacha wiążą się tematycznie
z zainteresowaniami
Jubilata.
P"zoslall'. z w\'j&lt;\tkiem R. Kukiera, dotyczą różnych problemów łużyckiej kultury
ludowe.i. k1.,·,rajest kulturą rodzimą profesora Nedo.
Wybitny znawca słowiańskiego folkloru, J. Horak, przedstawił
w Sorbische
Li er/e l' in Ludvik
Kubas Sammlung
"Slovanstvo
ve svych zpevech"
łużycki materiaŁ pieśniowy (ballad.v), opublikowany
przez czeskiego badacza L. Kubę. Pieśni
ludowe zbieral Kuba na Łużycach w II połowie XIX wieku i wydrukO\val je
:1aql.~pnie \\' jednym z tomów "Słowiańszczyzny w swoich pieśniach". Horak por(,\\'nal .ie ponad lo ze zbiorem .r. E. Schmalera. Z kolei J. Krzyżanowski \V krótkim
prr..I'cr.ynku pl. Lo/w und Stm.fe jii1' dieselbe Tat omówił kilka przykładów polskich
anegdot (wg międzynal'Odowego układu A. Aarne i S. Thompson - ATh 1tl41 B),
kt&lt;"lrych myślą przewodnią jest równoczesne otrzymywanie za ten sam czyn (np. za
uratowanie życia) zapłaty i kary, porównując
je z podobnymi z terenu Łużyc.
\\' następn,\'m H. Sperschneider komenluje w Der miirrische
Bauer von 1848. Ein
oppositionel1l!s
MundarfUl!dicht
aus Siidthiiringen
bardzo interesujący 20-zwrotkowy
"'iersz wicjski~'go fryzjera odzwierciedlający
panujący w XIX wieku wyzysk feudalny. l Wrt'szcie H. Strobach w Entstehung
und Quel/en
des jriihen
deutschen
....lrbeiterliedes stal'a się wykazać. w oparciu o dziewiętnastowieczne
śpiewniki robotniczych pieśni n'wolucyjnych, źn)dla i przyczyny ich powstania oraz rolę, jaką
\\. o\\'.vm czasie odgrywały.
Problemalykę
zwyczajową
znajdujemy
w tl'Zech następnych
publikacjach.
S. Kuba. Slcjaty
Jan-Poculum
Joannis.
Zu volkskundliche1'
Thematik
bei Jacob
Thomasius za.iq! się, w,vkorzystując dysertację magisterską z 1675 roku, nie praktykowan\'m u nas zwyczajem na św. Jana Ewangelistę (27 XII). W tym dniu święcunu na terenie Lużyc wino, które po wypiciu chronić miało pijącego przed zatruciem. O inn~'m świętojańskim
zwyczaju występującym
w północnych Czechach
i na sąsiafiuj;ICym z nimi terenie Łużyc pisze M. J. Pulec w Svatoj!inska
postylka ..Johannes bucht".

Ein

nordbóh mischer

Johannisbrauch

und

seine

Beziehungen

zur

W w.vniku przeprowadzonych
badań terenowych Pulec ustalił. iż zarówno na jednym jak i dt'Ugim terenie dzieci przygotowywały w wigilię św. Jana
(2-1 VI). podobnie jak u nas na ..zająca" (otrzymuje się także i tutaj jajka) odpowiednio wykonane koła z polnych kwiatów. W nie wkładają starsi następnego ranl'Gl
słodycze albo inne wiktuały. Przygotowywano również tzw. "janowe wianki". które
na;c.tępnil' zmvieszano LI pułapu. by chroniły przed niebezpieczeństwem.
VV tym
;qmym cdu wyścielano mieszkania kwialami. A. S. Musiat \V Briefe eines Hochzeitsbitters, lind ihr Widel'haU
in del' sorbischen
Volkskunde
(19:U/33) przedstawił,
na pudstawie przebadanych listów po nieżyjącym staroście weselnym (po łużycku
braska). roll: .,spraszacza na wesele" w dawnej kulturze ludowej. Do niego należalo
zapraszanie gości na wl'sc1e, wygłaszanie mowy przed błogosławieństwem oraz aranżuwanie :oM.nych obrzędów i rozrywek zwyczajowych w czasie trwania uczt.y. \V latach trzydziestych zaprzeslano stopniowo korzystania z usług starosty weselnego
pod naporem zwyczaje',w niemieckich.
W kolejnych czterech artykulikach
przypomniano
kilka bardzo zasłużonych
dla kullury lego regionu poslaci. A. Anclert w Die handschrijtHchen
Sammlungen
Oberlausitz.

20 -

LCld, t. 35, 1971

�306
von

Recenzje,

Dr.

Georg

Pilk

aus dem

przeglądy

Besitz

wydawnictw

des ehemaligen

i c,zasopism

Vereins

fiir

Siichsische

Volks-

scharakteryzował
Lużyczanina Jerzego Piłka i jego spuściznę rękopiśmienną
odstąpioną w roku 1910 Saksońskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu. AutOl' ustalił
na podstawie dostępnej mu literatury, w której wykorzystano źródła Pilka, jakiego
rodzaju materiały on zbierał. Były to dane dotyczące budownictwa ludowego, wyposażenia wnętrza mieszkalnego, medycyny ludowej i folkloru. Materiały te przepadły podczas drugiej wojny światowej. A. Bachmann w Der Holzschnitzer
Erich
Miille?' ein Kiinstler
aus dem Volke omówił postać działającego do dziś profesjonalnego rzeźbiarza M'iiUera, który bardzo często w swoich rzeźbach w drzewie
wykorzystuje motywy ludowe. Tym to motywom ludowym jest poświęcone omówienie Bachmanna. B. Nawka wydobywa z zapomnienia postać wybitnego osiemnastowiecznego badacza pszczelarskiego w pracy pt. Adam Gottlob Schirach der
Begriinde?' der Oberlausitzischen
Bienengesellschaft
von 1766. Schirach zalożył m. in.
pierwsze na obszarze Niemiec Towarzystwo Pszczelarskie, którego struktut'a organizacyjna niewiele różniła się od wspólczesnych tego rodzaju organizacji. Ten wybitny Lużyczanin prowadził bardzo interesujące badania nad hodowlą pszczół: jego
osiągnięcia zjednały mu sławę ówczesnej Europy. Z kolei B. Schone scharakteryzowal działalność naukową i naukowo-organizacyjną
niemieckiego pastora ze Zgorzelca
w tamtejszym
Górnołużyckim
Towarzystwie
Naukowym. Zob. Joachim
Leopold
kunde

Haupts

volkskundliche

Bestrebungen

in der Oberlausitzischen

Gesellschaft

der Wis-

w latach 1Ba3-1852,
zakrojone na szeroką
skalę zbieranie wszelkich materiałów
(rękopiśmiennych,
drukowanych
i ikonograficznych) dotyczących Serbów Lużyckich. Będąc sekretarzem Towarzystwa opublikował sporo z nich, w szczególności pieśni ludowe, wierzenia i zwyczaje.
Komunikat R. Kukiera, Ethnographische
Untersuchungen
iiber die Biitowe?' Kaschuben bazuje na prowadzonych
przez niego badaniach nad kulturą ludową Kaszubów bytowskich, Napisany został w oparciu o wydaną w roku 1967 bardzo interesującą monografię pt. Kaszubi bytowscy. Kukier krótko scharakteryzował kulturę
tego regionu uwypuklając
naj ciekawsze jej elementy i pokrewieństwo z kulturą
łużycką. Swoje wywody poparł kilkoma ilustracjami,
Ostatnią, naj ciekawszą spośród opublikowanych
pt'ac, jest chyba przyczynek
R. Masera, Vom wandernden
Marionettenbiihne
des Deutsch-Sorbischen
Volkstheasenschaften

tel'S in

zu Gó?'litz. Haupt zainicjowal,

Bautzen.

Ein

Beitrag

ZU1'

Geschichte

des Deutsch-Sorbischen

Marionetten-

Autor zajmujący się przeszłością ludowych artystów - lalkarzy Saksonii, problemem u nas niebadanym, przedstawia próbkę swoich dociekań
w postaci krótkiego zarysu historycznego teatrzyku lalkowego prowadzonego w jednej rodzinie aktorskiej. Był to przez dlugie lata prywatny teatrzyk objazdowy,
obecnie stały, państwowy teatr kierowany przez Berta Ritschera. Maser omówił
historię aktorskiej rodziny, grywany przez nią repertuar, wat'sztat pracy, zespół
aktorski oraz marszrutę objazdową. Kierownik obecnego teatru wywodzi się ze znanej rodziny aktorów - lalkarzy, która od II połowy XIX wieku aż do lat pięćdziesiątych naszego stulecia objeżdżała ze swoim prymitywnym teatt'zYk~m niemal
wszystkie wsie łużyckie dając przedstawienia
w językach serbo-łużyckim i niemieckim. Repertuar tej trupy aktorskiej obejmował 136 sztuk, od klasycznych (np.
Genowefa, Griselda, Hrabina
Cosel, Zbójnicy)
po współczesne (np. Kapital i praca,
Parobek). Ludność wiejska bardzo gorąco przyjmowała zwykle występy tego zespolu
lalkarzy.
W sumie otrzymujemy nie mniej interesujący niż w poprzednim roczniku godny
przeczytania zestaw prac.

theaters

in

Bautzen.

Walel'ian

Sobisiak

�Recen.zje, przeglądy

Osterreichische

Zeitschrift

tom 73. Wiedeń 1970, z. 1-4.

fUr

wydawnictw

307

i czasopism

Nowa Seria t. 24, ogólnego
Verein fUr Volkskunde.

Volkskunde.

Wydawnictwo:

zbioru

W austriackiej
etnografii obserwuje się bardzo ciekawe, godne podkreśle'nia,
poszukiwania metodologiczne zmierzające do zmiany dotychczasowego ujmowania
profilu kultury. Daje się to zauważyć na przykładzie recenzowanego czasopisma.
Poszukiwania idą - jak się wydaje - w dwóch kierunkach. Z jednej strony chodzi
o zastąpienie tradycyjnego podziału kultury (na kulturę materialną, społeczną i duchową) nowym podziałem, bardziej adekwatnym. Z drugiej - o poszerzenie dotychczasowej problematyki
o nowe, niebadane dotąd problemy. Wynikiem pierwszej
tendencji jest próba całościowego ujmowania określonych działów kultury zarówno
od strony materialnej, jak społecznej i duchowej, widoczna w takich pracach, jak
np. kultura pożywienia (Nahrungsvolkskunde),
kultura strojów ludowych (Volkstmchtenkunde);
o drugim natomiast nurcie świadczą takie nowe działy, jak kultura
odpustowa (Wallfahrtskunde)
czy ostatnio tzw. kultura samochodowa (Volkskunde
des Autos). Czy tego rodzaju słuszne tendencje zdobędą sobie prawo bytu, pokaże
najbliższy czas. Lektura nowych ujęć poszczególnych problemów świadczy o tym,
iż do tej pory nie dopracowano się jeszcze właściwego rozwiązania.
Wspomniane tendencje nowatorskie przewijają się również w pracach zamieszczonych w ostatnich zeszytach z 1970 roku, obok ujęć tradycyjnych.
Na uwagę
zasługują również zamieszczone tam prace z etnografii historycznej, które opierają
się na nie wykorzystywanych i nieznanych dotąd źródłach.
W odniesieniu do kultury samochodowej znalazły się ostatnio dwa wystąpienia
(artykuł i komunikat). W pierwszym (z. 2) Linde Schuller, Zur "Volkskunde
des
Autos" (mit 5 Rildseiten) przedstawiła
wyniki swoich dotychczasowych kilkuletnich
obserw&lt;lcji i wywiadów zebranych w czasie' objazdu niektórych krajów europejskich. Autorka uzyskała bardzo ciekawy materiał
faktograficzny.
Nie potrafiła
jednak wypracować sobie odpowiedniego schematu podziału rzeczowego, według
którego należałoby następnie przedstawić treść. O nieporadności autorki świadczą
m. in. przyjęte przez nią podziały poszczególnych paragrafów, w dodatku nie zawsze
adekwatnych do zawartej w nich treści: 1. Hic Rhodus, hic salta! 2. In jedem dritten Auto

hiingt

ein Talisman,

mor und Persiflage,
8. Das Auto
Zahlen,

von

3. Auf

6. Devotionalien,

aussen und

11. IndividuaZnamen

"das
und

Reisen, 4. Die Mahnung,

das Miirchen,

7. Autofahrerwallfahrten

und

ganze Auto",
LokaZformen,

9. Wort

und

12. Rerufe

um

Lied,

5. Hu-

UnfallsmarterZn,
10. SpieZe und

das Auto

und

der

Wymienione tytuły wymagałyby ponownego przemyślenia.
W wymienionej pracy autorka omówiła wystrój aut maskotkami, talizmanami,
amuletami j innymi zawieszanymi lub malowanymi na karoseriach ozdobami. Przedstawiła ich typy, rodzaje i miejsce pochodzenia, załączając do tego 44 ryciny. Ponadto podała przyczyny, dla których umieszcza się je w samochodzie: np. w celu
zabezpieczenia się przed wypadkiem - podobizna świętego; dla zapewnienia sobie
szczęścia podkowa, świnka, koniczynka, kominiarz, swastyka; dla humoru "girl". krasnale, figurki Disney'a; ze względów religijnych - święte obrazki, ryngrafy, diabełki, wersety z Koranu, Biblii, zaś na różne inne nadarzające się okazje,
jak np. w okresie Bożego Narodzenia świecąca choinka, korona adwentowa,
dzwonek; Wielkanocy - zajączek, wydmuszki; na uroczystości rodzinne - kwiaty
z zielenią; na wycieczki herby miast i hoteli. W dalszej kolejności autorka;
przedstawiła zwyczaje samochodowe: święcenia nowo zakupionego wozu (zapoczątkowane w r. 1928), udziału w pielgrzymkach, nabożeństwach i odpustach w dniu
patronów automobilistów (św. Krzysztofa i św. Ulryka), wreszcie przysłowia, dowTrend

an

die

Strasse.

�308

Recen!.je .. pr.:eglqc1y

1vydawni.ctw

i crasopism

cipy, piosenki (hymn kierowców - "Jesteśmy uliczni koledzy"). wiersze (np. oda
do samochodu), imiona własne aut (np. Kajetan, Sebastian, Schnuffi. Doppelpony)
oraz wykonywane
zawody związane z wozem (np. szofer-kierowca.
przewoźnik-taksówkarz, motelarz, tankarz, automechanik)
i różne wierzenia zwi'lzanc z samochodem (żegnanie odjeżdżających, życzenie im "dobn~j drogi"). Schultel' w.\·mienila
również te zagadnienia, które wymagałyby uwzględnienia,
lecz zostały przcz nią
pominięte: np. opis samochodu, rodzaje i typy moteli, stacji benzyno\V\·ch. Maraży.
Drugie wystąpienie z zakresu kultury samochodowej to krótki komunika. (z. 3)
lv1arii Kundegl·aber. Zu eine1' "Volkskunde
des Autos",
w którym autorka opisuje
dwóch dalszych patronów automobilistów,
czczonych we Włoszech. Sa nimi Franciszka Rzymska i prorok Eliasz.
Etnografii historycznej dotyczą komunikaty Margaret y Bucek.' Die Wallfahrten
der Wiene1' Seidenfab1'ikanten
(z. 3) i Hiltraud Ast, Das Ma1'ktbuclt des Tutellsteiner
Wachsziehe1's Johann Wied01'n (z. 1) oraz praca Hansa Niedermeiera.
WieneT Volksleben im 15. Jahrhundert
nach den Predigten
von Johann Geus (z. :n. Margareta
Bucek opisuje (na podstawie znalezionego źródła) rozwój i dzieje pielgl'z,nlld;: urządzanych w XVIII i XIX w .. przez tkaczy jedwabiu do kilku miejsc pqtlliczych,
podając zarazem krótką charakterystykę
tych miejsc.
Hiltraud Ast przedstawia treść zapisków handlowych prowadwll\'Ch przez wytwórcę świec. W zachowanej księdze autol'ka znalazła i opisata bal'dzo interesujące
dane dotyczące ludowej kultury religijnej, a zwłaszcza odpustowej
Wspomnianv
rzemieślnik odnotowywał w swoim notatniku odwiedzane przez sicbi •. miejsca pątnicze. poczynione tam obserwacje oraz oczywiście wielkość sprzeuann:!l
PI'''.,.'' t~.i
okazji różnego l'Odzaju świec,
Niedermeier
przebadał zachowane do dziś piętnastowieczlle
kazani;1 znanego
w owych czasach kaznodziei, pod kątem ich przydatności dla zrekonstruuwania
życia
codziennego ludu wiedeńskiego. Na ich podstawie aulor odtworzy! \\. intl.'l'csujący
sposób niektól'e dziedziny ówczesnej kultury ludu, a zwłaszcza mild.;. z\\'.\'t'zaje
rodzinne i doroczne oraz życie religijne: m. in. udział w pielgrz~'mkach do miejsc
świętych i wierzenia zabobonne.
, Do etnogl'afii histol'ycznej można także zaliczyć komunikat Hansa Hochenegga.
Zu den .,Zel'kratzten
Mar'ientale1'n"
und dem "heiligen
Staub"
(z. 2). dot,."czący
spostrzeżeń
autora w odniesieniu
do występowania
nacięć na XVIII-wilo'cznych
talarach. Hochenegga zaintrygowało
to, że owe cięcia i w ich wyniku powstałe
rowki znajdowały
się na odwrotnej stronie talarów. na których był\' wizerunki
Matki Boskiej, patronki Bawarii. Po przeprowadzeniu
odpowiednich
poszukiwat'l
w literaturze
autor doszedł do konkluzji, że ich posiadacze celowo nacinali owe
l'Owki po tej stronie talarów domniemując,
iż zgromadzone opi Ik i srebrne oraz
powstały w nacięciach pył pochodzą od Matki Boskiej, a zatem s&lt;i ..święte". Traktowano je jako cudowne lekarstwa na różne rany, zaś trzymane w ręce pumagać
miały przy rodzeniu, powstrzymywać paraliż, padaczkę i chorobę psychic/.nij.
W kolejnych dwóch komunikatach
przedmiotem
dociekań z punktu widzenia
etnograficznego są dwie sprawy: pierwsza - jakie znaczenie kultowe mialy podobizny dzikich zwierząt umieszczane na przedhistorycznych
wyrobach garncal'skich
(Wolfgang Haid, Zwei Wilddarstellungen
auf Gefiissboden
aus clem Liesingta.l,
Steiel'mark
z. 1), druga - jaką rolę spełniały kamienne siedzenia znajdujące
się na odkopanym wielowarstwowym
cmentarzysku (Leopold Schmidt. Die Sitzsleine
auf dem Judenbichl
bei Villach - z. 2),
Omówienie Klaus Beitl, Ober-Laa, eine dOrfliche Stadtrandgemeincle
von Wien.
Versuch einer volkskundlichen
Bestandsaufnahme
(z. :~) dotyczy dawn.vch zabytków

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

309

z przedmieść Wiednia. Autor stara się wykazać, jak dalece można na ich podstawie
mówić o kulturze ludowej tego miasta. Natomiast Franz i Gerhard Maresch w:
Die Pichl-Miihle,
Loich,
Nieder-Osterreich
(z. 1) przedstawiają
opisy techniczne
młyna-skansenu i zgromadzonych w nim narzędzi, używanych w procesie produkcji,
pocZ&lt;I\Vszyoel siewu zboża, a skończywszy na upieczeniu chleba.
/'; dalszych artykułów na uwagę czytelnika zasługuje praca Helgi Thiel, Brauchtum aus Erlaujboden
in NiedeTosterreich
(z. 2). Autorka przedstawia tutaj wyniki
przeprowadzonych
przez siebie w latach 1966-1969
badań terenowych rejestrując
tylko występowanie określonych zwyczajów. Helga Thiel przeprowadza
inną od
ogólnie przyjętej klasyfikację, mianowicie: pierwszą grupę zwyczajów dorocznych
stanowi;j u niej zwyczaje wiosenne (w tym: niedziela gromniczna i palmowa), następnie - Wielkiego Tygodnia (Wielki Piątek - grzechotanie, Wielka Sobota i Wielkanoc), dalej zwyczaj majowego drzewka (Maibaum), lata (ognie sobótkowe
2:~/24 czenvca, dzieli. kobiet 15 sierpnia,
polowania do 15 października
oraz
Wszystkich Świętych), zimy (m. in. Marcina, Barbary, Mikołaja, adwentu, Bożego
Narodzenia, \v tym dymne noce, Stefana, Sylwestra i Nowego Roku zmiany
posad, karnawał, Perch ten-noc i Środy Popielcowej).
Interesującym
jest również krótki zarys austriackiego
pożywienia ludowego,
dokonany na podstawie dostępnej literatury przez Wilhelma Hiditza, w: Yom osterreichischen Bauernessen einst und jetzt. Versuch einer Uberschau (z. 1). Autor mówi
najpierw o wzajemnym oddziaływaniu wsi i miasta w zakresie przejmowania
różnych rodzajów pożywienia, następnie o wpływie zagranicy, dalej - daje przekrój
historyczny rozwoju pożywienia, uwypuklający cechy charakterystyczne
poszczególnych regionów, w końcu przedstawia pożywienie obrzędowe. W sumie godne polecenia ujęcie tematu kultury pożywienia.
Pozostałe artykuły to drobne przyczynki etnograficzne: Fritza Fahringera, Tiel'e
und Tiersymbole
au! Waagen (z. 2) symbole zwierząt na wagach, Helgi Gerndt,
Ober den Quellenwert
altere1' Marchen
und Sagensammlungen,
am Beispiel
des
seemannischen
Erzahlungen
(z. 2) o znaczeniu źródłowym bajek i opowiadań
marynarskich oraz Lindy Schuller, Ein Gliicksbrie!
anno 1970 in der Gl'ossstadt o łańcuszkowym systemie przesyłania listów przynoszących szczęście. Podobny charakter mają także prace zamieszczone w ostatnim 4 zeszycie. Komunikat Hansa
Pienn pl. Papiel'krippe-:-t aus der WeTkstatt deT Familie Fendler (mit 6 Abbildungen) dotyczy wyrobu papierowych
szopek bożonarodzeniowych,
jakie powstawały
w znanym z wiekowej tradycji warsztacie stolarskim rodziny Fendler. Etnografa
interesują szczególnie figurki przedstawicieli wsi malowane w strojach ludowych.
Natomiast Peter Kesting w Der geistliche Maien. Eine allegorische
Predigt
des
15. Jahrhunderts
publikuje
wyjątek odkrytego przez siebie kazania z polowy
XV wieku na temat praktykowanego
wówczas zwyczaju drzewka majowego. Przytoczony tekst wypełnia lukę między znanymi dotąd w literaturze
przekazami
z I:l:H i 150B r. Wynika z niego, iż przyozdobione drzewka zatykali chłopcy przed
domami swoich wybranek. W kolejnym wystąpieniu Walter Berger, Malkreuz
Grabkreuze
in Mittel-Slawonien
(mit 10 Abbildungen)
analizuje krótko napotkane
podczas badaiJ w Jugosławii nagrobne krzyże na kilku wiejskich cmentarzach (Slawonii). Cechą charakterystyczną
owych drewnianych, z trójkątnym daszkiem, krzyży
jest archaiczność i prymitywność
formy oraz wycinanych w nich ozdób, mimo
stosunkowo młodego ich "wieku". Najstarsze pochodzą bowiem z 1950 1'. Dalej
Klaus BeiU opisuje w Ein P!arrho!zeichen
aus ThiiringeTbel'g,
Voralberg
(mit 2 Abbildungen)
uzyskany dla muzeum etnograficznego w Wiedniu dziewiętnastowieczny
szyld proboszczowski (rodzaj wywieszanych dawniej szyldów, znaków rzemieślni-

�310

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopism

czych). Wreszcie August Sutter, w Sagen von Trofaiach,
Obersteiermark,
und Umgebung przedstawił zebrane przez siebie w okresie gimnazjalnym
(1909 r.) podania
i legendy (o smoku w zamku MeU, o grającym kamieniu, o duchu gór, o dzikich
kobietach, o kamiennym księdzu, o skarbach itp.). W dziale kroniki znajdujemy
interesujący
komunikat o prowadzeniu powtórnych badań w kilku wsiach. któl"e
analizowano już od strony etnograficznej pięćdziesiąt lat temu.
Ogólnie można stwierdzić, iż wartość omawianego rocznika polega w zasadzie
na udostępnieniu materiałów, mniej lub bardziej wyczerpująco opracowanych. z dokonywanych obecnie badań (m. in. także w Jugosławii i Francji), które dotyczą
również problemów nie podejmowanych dotąd w polskiej etnografii.
Walerian

Schweizerisches

Archiv

fUr

Volkskunde,

t.

64, z. 3/4

Sobisiak

t. 65, z. :3/4, Basel 1968

1969.
Drugi, podwójny zeszyt "Archiwum" z 1968 r. (z. 1/2 omówiono w ,.Ludzie",
t. 54) zawiera wyniki kilku aktualnie prowadzonych badal'! etnograficznych \V Szwajcarii.
P. Walter Heim przedstawił w: Das Erntedankfest
bei den Katholiken
del"
deutschen . Schweiz rozwój historyczny i współcześnie dokonujące się przeobrażenia
w zakresie obchodu święta plonów u katolików niemieckiej Szwajcarii. Autor znalazł potwierdzenia źródłowe z początku XVIII w. (świętowano wówczas w trzynastą niedzielę po Zielonych Świątkach) na urządzanie obchodu. Zywiolowy rozwój
tych obrzędów przypadł dopiero na czasy I wojny światowej i utrzymał się do lat
pięćdziesiątych. Z przeprowadzonych w 1966 r. badań terenowych wynika, iż święto
plonów obchodzone jest nadal w regionach typowo rolniczych, sadowniczych oraz
w prowincjach tzw. alpejskiej hodowli. W obchodach tych spostrzega autor sporo
elementów pochodzenia niemieckiego. Stwierdza jednak, iż Erntedankfest
pozostał
w Szwajcarii świętem rolników, a nie - jak w Niemczech - ogólną uroczystością
dziękczyrmą całego narodu. Obchody święta plonów są zbliżone w swej formie do
urządzanych przez indywidualnie gospodarujących chłopów u nas tzw. "żniwowo".
Różnią się natomiast od naszych dożynek, stanowią bowiem uroczystość wybitnie
kościelną. W wyznaczony dzień (np. niedziela po św. Michale czy trzecia niedziela
września) ludność miejscowa przystraja
bogato kościół parafialny
tegorocznymi
plonami (np. chór ubierają snopkami zbóż, ołtarz ziarnem i innymi plonami), następnie dzieci wnoszą w procesji chleby z tegorocznego zboża i różne płody rolne.
Po Ul"Oczystym nabożeństwie
i po święceniu plonów część ich składa się przy
ołtarzu jako dar dla biednych lub potrzebujących (klasztory, misje), a część zabiera
się do 6omu. Po południu urządza się w niektórych okolicach tańce, a nie zabawę
ludową, która jest zwyczajem u Niemców. Mimo trwania tego zwyczaju Heim dostrzega jednak pewien kryzys w jego urządzaniu, spowodowany industrializacj,l
rolnictwa i laicyzacją; obserwuje to zarówno w Szwajcarii, jak i w NRF.
Teodor BUhler przebadał pod kątem przydatności jako źródła etnograficznego,
zachowane do dziś w archiwum duchownym w Bazylei zarządzenia zwane mandatami (około 1000 sztuk) tamtejszych biskupów. Uzyskane dane zamieścił w pracy

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

311

pt. Die Mandate der Basler FiirstbischOfe
ais volkskundliche
Quelle.
Podziwiać
należy pracowitość autora, który podjął się przebadania tak znacznej liczby źródel
drukowanych, pochodzących z lat 1425-1794
i wydobycia z nich tych danych. które
interesują etnografa. Autor ograniczył się tylko do wyliczenia poszczególnych zjawisk kulturowych, występujących we wspomnianych zarządzeniach. Nie podjął sil~
ich analizy rozwojowej i bardziej wyczerpującej
interpretacji.
W zarządzeniach
biskupich znajdują się dane dotyczące życia codziennego miejscowej ludności. zwyczajów rodzinnych i dorocznych. Źródła wspominają
również o sposobie bycia
określonych grup młodzieżowych. Mandaty określały np.. jakie stroje i odzież powinny nosić poszczególne warstwy społeczne. Ustalały listy artykułów pierwszej
potrzeby, ilość jarmarków i targów. Mówiły też o funkcjonowaniu karczem. W odniesieniu do zwyczajów rodzinnych ustalały np. rodzaje potraw, liczbę osób. które
należalo zaprosić, jakość prezentów itp. - jeśli chodzi o chrzciny. Podobne normy
wprowadzały
mandaty
dla uczt weselnych. Określały również liczbę posiłków
(u bogatych chłopów cztery, u biedniejszych trzy, każdy po sześć potraw) i osób
(do 60 - w równej liczbie z każdej ze stron) oraz wielkość i jakość podarunków.
Dla urozmaicenia wesela modnym wówczas strzelaniem, trzeba było uzyskać odpowiednią zgodę księcia-biskupa.
Zarządzenia
ustalały liczbę świąt obchodzonych
w ciągu roku i przy okazji podawały. jak należało je spędzać, oraz czego nie wolno
było robić. Podczas świąt i niedziel zabronione były frywolne tańce, obowiązywał
zakaz wyszynku napojów alkoholowych, gry w karty oraz uprawiania gier hazardowych. Wolno było natomiast na Boże Narodzenie i na Nowy Rok składać sobie
życzenia. Niewiasty mogły się wówczas nawzajem odwiedzać. Na "ostatki" wolno
było puszczać sztuczne ognie i zezwalano na chodzenie przebierańców po osadach.
W niektórych okolicach istniał zwyczaj palenia kukły (zimy) w niedzielę po popielcu. Na pierwszego maja. jak wynika z zarządzeń, ustawiano drzewko majowe
(Maibaum). Miejscowi kawalerowie stawiali przy domach swoich narzeczonych zielone drzewka. Inne mandaty dotyczą trybu życia młodzieży. Występowały wówczas
grupy wagabundów urządzające sobie hulanki. Szczególnie potępiano tzw. "gangi
spódniczkowców", tj. uganiających
się za spódniczkami
(Kiltgang. Liehstubeten,
lovres), tj. tej młodzieży. której spotkania kończyły się każdorazowo - jak mówi
źródło - łóżkiem.
Przytoczone wyżej przykłady potwierdzają
celowość wykorzystywania
źródeł
archiwalnych dla rekonstrukcji rozwoju kultury określonych grup społecznych.
Kolejny komunikat dotyczy tzw. magii zabezpieczającej. Johanna Jaenecka-Nickei w: Schutzzauber im Jahre 1967 zwraca uwagę czytelnika na przesądność współczesnego człowieka. Swoją hipotezę popiera bardzo interesującym. aczkolwiek dość
odosobnionym przykładem: Oto pewien automobilista udał się w 1967 r. na wycieczkę zagraniczną ze swoją siostrą. Kontrola paszportowa zatrzymała go, ponieważ
w paszporcie znaleziono u niego zapisaną kartkę jakimś niezrozumiałym
kodem,
i drugą taką samą. w bagażniku. Padło podejrzenie o szpiegostwo. Okazało się
później, iż kartki te włożyła na drogę jego zabobonna siostra. Ich treść podał jej
"mądry" we wsi. Sprawa została sprawdzona i wyjaśniona. Nie obyło się nawet
bez ekspertyz specjalistów. Autorka zadała sobie trud odszyfrowania
ich treści,
gdyż ani wróżbita. ani wspomniana siostra nie potrafili nic bliższego na ten temat
powiedzieć. Było to jakieś pobożne zaklęcie, którego oryginalny tekst brzmi tak:
..Magia a fabi ai ia Ie famil loj leja ite da nuca ursano irle janl marl la teb i siam
abil fano".
W drugim, podwójnym zeszycie z 1969 r. (pierwszy omówiono już w "Ludzie"
t. 54). Alois Senti w: Die Sagen der Gemeinde Flums przedstawia krążące obecnie

�31~
wśród

Recenzje,

wydawnictw

i c~aso]Jism

AutOl- podjął się uzupełnienia
pracy J. Ku()ni. Sagen des
(St. Gallen 1903). W tym celu przeprowadził
w 19(ill i 1969 r.
badania terenowe. Posługując
się odpowiednim
kwestionariuszem,
Senti ~apisy\\"al
lub nagrywał na taśmę wszelkie dane. W sumie zebrał od 50 informaLorów w 2ł
wsiach gminy Flums kantonu St. Gallen (Szwajcaria) 255 aktualnie tam opowiadanych podań l legend, które w całości w gwarze miejscowej zamieści l w tej publikacji.
Następny artykuł jest to studium pOl-ównawcze dotyczące zwyczajów pogrzebowych i kultu zmarłych. Paul Hugger w: Die Darstellung
soeben VerstorlJener
dUTCh Lebende.
Eine vel'gleichende
volkskundliche
Studie przeprowadzi l ciekaw~·.
chociaż zbyt drobiazgowy wywód na temat zwyczajów oraz wierzeli ludu w (Jdniesieniu do "obecności" niedawno łub co dopiero zmarłych. wśród żywych. Punktem
wyjścia dla rozważali autora był obchodzony
przez Czeremisów
(Maryjczyków)
zwyczaj utrzymywania
kontaktu ze zmadym popl"Zez jego ponowne Ul'CJczyste pożegnanie (stypa, pochody) przy rzekomej obecności nieboszczyka.
przeprowadzan\'
w 40 dni po jego śmierci. W dalszej kolejności. na przykladach
ze staroż~'tnej
Grecji i Rzymu, nowożytnej
Francji i kultur ludów piel·wotnych. autol' analizuje
zwyczaje pogrzebowe odbywające
się przy udziałe zmarłych. których różnie sobie
wyobrażano. Hugger podaje także przykłady utrzymywania
kontaktów ze zmarłym
poprzez nadawanie
ich imion noworodkom.
noszenie odzieży. masek, zastępowanie
statystami i ustawianie w mieszkaniach
podobizn zmarłego czy zmarlej. Uzasadnia
także genezę powstawania
tych zwyczajów i wierze li oraz sposoby ich rozprzestrzeniania.
Swoistą ciekawostkę
z dziedziny kultu religijnego
stanowi artykuł
Waltenl
Heima pod niewiele mówiącym tytułem: Garabandal
und die Schweiz. AuLor zajął
się w nim sprawą rozprzestrzeniania
się w ostatnim czasie w Szwajcarii kultu
domniemanego
"ukazania
się" czyli "objawienia
się" Michała Archanioła i Matki
Boskiej, w miejscowości Garabandal,
prowincja Santander
w Hiszpanii. To ..objawienie się" miało podobno mieć kiłkakrotnie
miejsce w latach 1961-1965.
Nadanie
tej sprawie rozgłosu w Szwajcarii przez żądne sensacji dewotki i spr)"ciarz.\· oraz
przez upatrujące w tym interes instytucje wydawnicze a także biura podróży (mimo
sprzeciwu władzy duchownej:
ordynariusza,
proboszcza i Watykanu), zdopingowalo
W. Heima do przebadania
tego zjawiska. Autor przygotował
ankietę, pozyskał do
pomocy 60 studentów i wraz z nimi przepenetrował
dość znaczny obszar Szwajcarii. W pracy przedstawił dwie mapy, obrazujące rozprzestTzenianie się kullu. ustalił ponadto w któl'ych okolicach szeroko kolportowano różnego l'Odzaju ulol:,i. czasopisma i książeczki, gdzie urządzano
manifestacje,
spotkania.
zebrania.
modlitw~'.
i kto w nich uczestniczył. Godnym podkreślenia
jest w tym prz.vpadku fakt podjęcia badal1 w odniesieniu do aktualnie występujących
zjawisk kulturowych.
uchw~'cenia. niejako na gorąco, przyczyn ich powstawania
i rozprzestrzeniania.
Jest to
jedna z pozytywn~'ch cech współczesnych
badali etnogl'afii szwajcarskiej.
W odniesieniu
zaś do wyżej omawianych
publikacji
podkreślić
należy uwzględnianie
i korzystanie
w sposób bardzo wyczerpujący.
a nieraz i drobiazgow.\·. z wszelkich
Qostępnych źródeł archiwalnych.
Kantors

ludu

pr.?;'(:glqc!y

podania.

St. Gallen

Walerian

Sobisiak

�Rccen:jc.

Zeitschri}1

(iir

przeglądy

Volkskunde.

Volkskunde. 10m 66. Stuttgart

W.l}dal0nictw

Halbjahrschrift

313

i c:asopiS11l

der

Deutschen

Gesellschaft

fUr

1970, z. 1-2.

Reciagowan\' przez profesorów: H. Bausingera (dział artykułów) i M. Zendera
(dział recenzji) naczelny organ Niemieckiego Towarzystwa Etnograficznego w NRF
wart jest uwagi z kilku względów. Daje on dobry i wyczerpujący pogląd zarówno
na stan organizac,\'jny etnografii zachodnioniemieckiej. jak zwłaszcza na współczesne
tendencje w tej nauce. Okazuje się, że redakcja nie ogranicza się tylko do dawania
obiekt~·wn.vch możliwości wyrażania się licznemu kręgowi etnografów, ale - w ścisłej współpracy z zarządem Towarzystwa i z kierownictwami ośrodków naukowych celowo ukierunkowuje dyskusję na żywotne problemy współczesnej etnografii. Poprzedni rocznik np. zogniskował się na zagadnieniach
folkloryzmu w Europie.
Wiodącym zagadnieniem rocznika 1970 stał się natomiast problem współczesnej
sytuacji etnografii. ściśle, owego jej odłamu, który w obu państwach niemieckich
określany jest jako Volkskunde, a dotyczy etnografii społeczeństw cywilizowanych.
Ten wiodqc\' problem otrzymał naczelny tytuł stanowiący treść działu I rocznika, a mianowicie: ,,0 korzyściach i niedomaganiach etnografii" (Vom Nutzen und
Nachteil der Volkskunde").
Złożył się na ten dział zaadoptowany do druku referat
Dietera Kramera wygłoszony na kongresie etnograficznym w Detmold w r. 1969
pod znamienn\'m tytułem "Komu służy etnografia" (Wem niitzt Volkskunde).
Tekst
referatu zostal rozesłany celem ustosunkowania się, a opublikowanych tutaj 13 głosów dyskusyjn.H'h sl&lt;łada się na zwartą całość problematyki.
Dieter Kramcl'. adherent głośnej już, oryginalnej szkoły etnograficznej w NRF,
mającej SW("j"środek w Instytucie Ludwika Uhlanda w Tlibingen pod kierunkiem
H. Bausingera. przedstawił współczesną sytuację etnografii w NRF w dość ostrych
rysach. Nawiązal z jednej strony do dawnych ideologicznych jej obciążeń, do jej
nieslawncj roIi w narodowym socjalizmie i zarysował postać etnografii tradycyjnej.
Zajmowala SIt;' ona przede wszystkim społecznymi formami życia, manifestacjami
kulturowymi i treściami świadomości "ludu". a więc części ludności kraju nie
należącej do W,I1'stw uprzywilejowanych.
Z drugiej strony przedstawił dzisiejszy
niepokój. jak i lJudzi sytuacja etnografii w społeczeństwie i na tym krytycznym tle
z8.r,\"Sowalprogram reformistyczny. Autor jest zdania, że istnienie określonego przedmiotu badań nie usprawiedliwia
jeszcze bytu odpowiedniej dyscypliny uniwersyteckie,i. a \vspólczesna sytuacja społeczeństwa nie zezwala na uprawianie "czystej
nauki". Wychodzqc z założenia. że nie ma nauki społecznej niepolitycznej, żąda
odejścia od stanowiska tradycyjnego, i w istocie konserwatywnego,
afirmującego
istniejąc~' porzqclek. a włączenia się etnografii - właśnie jako nauki społecznej \'Ii prakte'czne
sprawy współczesnego życia. stosownie do zasadniczych zmian ogólnvch. To. co dawniej określano jako "lud" i "kulturę ludową". mieści się dzisiaj
\'Ii
tW('!l'('ze'C'hformach subkultur grup społeczno-zawodowych
ludności lub grup
wieku. Etno.~r'lfia ma być wg autora nauką społeczną służącą bezpośrednio człowiekowi i spo!Pczeństwu w rozwiązywaniu problemów wynikających ze społecznej
mobilności i zderzeń kulturowych. w przezwyciężaniu nieporozumień i konfliktów
wewnątrz sam\'ch g1'Upetnicznych, w usuwaniu struktur hamujących wolność i rozwój. ma zawierać krytyczną refleksję i dawać wytyczne do racjonalnego ukształtowania calego /.e·cia społecznego. Pociąga to za sobą konieczność: krytycznego przejrzenia i ocenienia dotychczasowych teorii, utworzenia adekwatnej terminologii oraz
wytyczenia odpowiedniego wyboru problemów jako integralnych składników pracy
naukowt'j. Wychodzić należy z krytyki istniejącego, a po stronie pozytywnej prze-

�314

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

kazywać informacje ułatwiające wyjaśnianie i świadome praktyczne kształtowanie
bieżących procesów społecznych.
Dyskusja ujawniła szeroką gamę stanowisk zal'ówno potwiel'dzając~"ch jedne,
jak i oceniających krytycznie inne tezy referatu. Godzono się więc z koniecznością
nowego ustawienia etnografii (G. Wiegelmann, G. Heilfurth), wzięcia pod uwagę
także problemów socjologicznych, od których tradycyjna etnografia raczej stroniła
(A. Niederer), zastanawiano
się nad realnymi możliwościami włączenia się etnografii w praktyczne strony życia i nad efektywnością ewentualnego doradztwa etnograficznego (H. Trumpy, K. V. Riedel), podkreślano też konsekwencje braku jednolitej terminologii i podstawy filozoficznej etnografii (W. Bruckner). Przestrzegano
zarazem przed przesadą w nastawieniu praktycznym, co grozi zawężeniem problematyki i jednostronnością
i co może znów wprzągnąć etnografię w bezpnśl'edni;ł
służbę polityki (W. Havernick, R. Wolfram). Podkreślono silnie, że etnografia nie
może być tylko nauką społeczną, ale musi być zarazem i nauką historyczną, nie
może więc ani być sługą socjologii, ani się z nią pokrywać, gdyż ta ostatnia ze swoją
aparaturą
pojęciową nie jest adekwatna
do analizy zjawisk, jakimi zajmuje się
etnografia. Dobrą stroną etnografii jest fascynująca wielostronność spojrzenia i kombinacja metod (Riedel).
Zarówno referat jak i dyskusja są jakimś szczególnym znamieniem czasu, wyrazem swoistego kryzysu w etnografii zachodnio-niemieckiej
czy w ogóle zachodnioeuropejskiej na drodze jej teoretyczno-metodologicznej
i problemowej reorientacji.
Zasadniczo na tej też linii leży dalsza treść omawianego rocznika. Tak więc
dział II zatytułowany:
"Etnografia a muzeum" jest znów swoistą prowokacją do
dyskusji, tym razem na odcinku etnografii muzealnej.
Rozpoczyna go artykuł
(uprzednio wygłoszony referat) Ernsta Schleego pod znamiennym tytułem Muzeum
etnograficzne
jako wyzwanie
(als Herausforderung).
Problematykę
tego artykułu
można oddać pytaniem: "Komu służy etnografia na przykładzie muzeum?" Bo j tutaj
zawarte są podobne jak poprzednio zagadnienia:
uzasadnienie istnienia muzeum
etnograficznego, braki w jego teorii, kłopoty z nazewnictwem, sprawa autentyku,
zasad wystawiennictwa
izolowanych i wyrwanych z kontekstu przedmiotów i icl1
łączenia w zespoły, kwestia wydzielonych muzeów sztuki ludowej - itp. Jednym
słowem mamy tu szeroki zakres problematyki
współczesnego muzealnictwa etnograficznego. Podobne zagadnienia
poruszane są w dyskusji nad tym referatem,
IV której wzięli udział: M. Scharfe, H. U. Roller i H. Siuts.
Trzeci, obszerny dział rocznika zawiera szereg artykułów i informacji na temat
przeprowadzonych
w Instytucie Ludwika Uhlanda nowatorskich badań nad współczesnymi ozdobami na ścianach wnętrz mieszkalnych
w różnych środowiska~h,
także wielkomiejskich.
O wielostronności
odkrytej problematyki
i o metodach badawczych świadczą
już same tytuły referatów. Tak więc np. M. Scharfe pisze o problemach socjologii
ozdoby ściennej, R. Schenda na temat "popularnej" ozdoby ściennej i procesu komunikacji, ciż dwaj następnie o postawach, obiektywacjach
i funkcjach związanych
z tymi elementami kulturowymi
itp. Druga połowa tego działu zawiera artykuły
dotyczące zarówno trudności występujących
w tego typu badaniach, jak też problematyki i wyników szczegółowych badań zespołowych przeprowadzonych w miejscowości Reutlingen. Wpierw, jako wstępne rozeznanie, uzyskano 800 wypracowali
szkolnych z dwóch miast w Szwabii, następnie przebadano dokładnie 622 mieszkań.
Wyniki przedstawiono w wielu szczegółowych tabelach i w kilku artykułach, omawiających m.in.: ozdoby ścienne jako środek reprezentacji, jako czynnik socjalizacji,
zanalizowano ozdoby religijne, przeprowadzono
szczegółową analizę pokoju sypial-

�RecenzJe, przeglądy

wydawnictw

315

i czasopism

nego czy dziecięcego itp. W sumie - interesująca próba przestawienia tematycznego
i metodycznego badań etnograficznych na współczesne życie cywilizacyjne.
W dziale prac drobnych znajdujemy artykuł H. Schillinga, Kunstpopularisierung aIs volkskundlisches
Dokumentationsproblem,
leżący również na omawianej
poprzednio linii. Chodzi dzisiaj nie o badanie sztuki ludowej w sensie tradycyjnym
(sztuka z ludu dla ludu), gdyż taka już nie istnieje, ale powszechnie występującego
zjawiska zaopatrywania
się ludzi w wytwarzane masowo przedmioty sztuki (oryginały, reprodukcje). Badania, jakie przeprowadzono w 5 różnych osiedlach, dotyczyły nie samych przedmiotów i ich wytwórczości ale sposobu zaopatrywania
się i samego pI"Ocesuich recepcji i funkcji.
Ostatni artykuł dotyczy etnografii archeologicznej i zawiera informacje o naczyniach znajdowanych w wykopaliskach pochówkowych.
W sumie biorąc, omawiany rocznik "Zeitschrift fUł' Volkskunde" jest znamiennym pl'zykładem w sedi usiłowań wyprowadzenia zachodnioniemieckiej
Volkskunde
z ideologicznych obciążeń przeszłości i ze ślepego zaułka, w jakim się ona w konsekwencji znałazła, na tory współczesności, przy wyraźnej jednak tendencji utrzymania nadał swoistego oblicza owej niemieckiej Volkskunde.
Józef

Kultura.

Ćasopis za teoriju

sociołogiju

kulture

kulturnu

Burszta

politiku,

Beograd

1970, nr 8-11.
Periodyki specjalistyczne wydawane w ośrodkach naukowych bratnich krajów
słowiańskich nie cieszą się u nas, niestety, należytym zainteresowaniem.
Świadczy
o tym choćby niewielki procentowo udział omówień i recenzji zawartości czasopism
pochodzących z tych krajów, jakie sporadycznie ukazują się na łamach naszych
etnograficznych i socjologicznych organów. Stosunkowo najlepiej reprezentowane są
jeszcze wydawnictwa l'adzieckie, czeskie i słowackie, natomiast periodyki z krajów
bałkańskich są często całkowicie niedostrzegane, co powoduje, iż suma informacji
o prowadzonych w tamtych ośrodkach pracach naukowo-badawczych
jest u nas
niepełna i fragmentaryczna. Chal'akterystykę tę odnieść można również z powodzeniem do oceny recepcji naukowego piśmiennictwa jugosłowiańskiego.
Mając nadzieję, iż ta niezadawalająca
sytuacja ulegnie poprawie, pragnę pokrótce zaprezentować polskiemu czytelnikowi interesujący periodyk jugosłowiański:
"Kultu ra", którego podtytuŁ "Czasopismo poświęcone teorii i socjologii kultury
i polityce kulturalnej"
określa nam z grubsza profil tematyczny tego kwartalnika.
Pismo to, będące w istocie rzeczy odpowiednikiem naszej "Kultury i Społeczeństwa",
przeznacza również swe łamy na publikację artykułów, rozpraw i materiałów z zakresu szeroko rozumianej antI"Opologii kulturowej i z tej właśnie racji wydaje się
także godne uwagi etnografów, i to nie tylko tych, którzy interesują się ludową
kulturą narodów Półwyspu Bałkańskiego.
"Kultura" wydawana w Belgradzie przez "Zawod za proucavanje
kulturno g
razvitka" ukazuje się dopiero od 1'. 1968 w ilości 3-4 zeszytów rocznie. Każdy
z nich, oprócz bloku większych studiów, zawiera również dział opinii, dyskusji, recenzji i przedruków z dawnych i współczesnych publikacji dostarczając w sumie

�31G

Recpn.!je.

pl'.zegląrJy wydawnicttc

i

CZll.llOpisrn

czytelnikowi poważną porcję informacji
na temat różnorodnych
aspektów życia
kulturalnego w Jugosławii i poza jej granicami. Widoczna preferencja dla artykułów o charakterze
teoretyzującym
świadczy wyrażnie o ambicjach zespołu redakcyjnego, który świadomie dąży do uczynienia z ,.Kultury" międzynarodowego forum wymiany myśli na podstawowe problemy współczesnej kulturologii.
Większość artykułów
zamieszczanych
w ostatnich kilku numerach dotyczyła
kluczowych zagadnień przeobrażeń kulturowych współczesnego społeczeństwa przemysłowego, rozpatrywanych
zarówno w odniesieniu do środowiska wiejskiego, jak
i miejskiego. Rozważania teoretyczne, opróc7. swych walorów ściśle naukowo-poznawczych, prowadzić także mają zgodnie z zamierzenie.m zespołu redakcyjnego - do wzbogacenia ogólnej wiedzy na temat możliwości rozs7.erzenia świadomego i planowego wspóluczestnictwa
w formowaniu nowych wzorców kultury masowej, kształtowanych w oparciu o przetworzone i wyselekcjonowane
elementy ludowej i narodowej tradycji.
Przeświadczenie,
iż taki właśnie winien być kierunek rozwoju życia kulturalnego kraju szybko nadmbiającego
wiekowe zaległości i zaniedbania, zaznacza się
z różnym nasileniem w wielu artykułach. Zresztą bogactwo tematyki szczegółowej
belgradzkiej "Kultury" jest ogromne. Poszczególne rozprawy, polemiki, omówienia
dotyczą bowiem takich zagadnień, jak: socjologii sztuki i socjologii środowisk
twórczych, antropologii kulturowej, polityki kulturalnej i kultury masowej, ki"ytyki
filmowo-teatralnej,
telewizyjnej i literackiej, a także historii, filozofii i psychologii
kultury. Zwrócono również uwagę na takie problemy, jak np. rola edukacji i rewolucji społecznej w procesie upowszechniania
kuliUl'y, poświęcając przy tym sporo
miejsca analizie znaczenia marksistowskiej
teorii rozwoju społecznego do badań
nad przeobrażeniami
kultury zachodzącymi w społeczeństwie socjalistycznym.
Obok publikacji pióra autorów jugosłowiańskich
znależć możemy także szereg
artykułów specjalistów cudzoziemskich, którzy zaproszeni do współpracy dostarczyli
poczytnemu organowi belgradzkich
humanistów
specjalnie w tym celu napisane
własne rozprawy. Sądząc po ilości artykułów dostarczonych z poza granic kraju, najciaśniejsze kontakty łączą widać "Kulturę" ze środowiskiem francuskich naukowców, którzy wypowiadali
się na takie tematy, jak np. dehumanizacja
literatury
(1968, nr 2-3),
wybrane problemy socjologii marksistowskiej
(1969, nr 5-6),
czy
trudności w pracy teatralnej w środowisku wiejskim (1970, nr li). Do belgradzkiego
organu teoretyków i socjologów kultury pisywali także naukowcy z Włoch. Wielkiej
Brytanii, a z krajów socjalistycznych - badacze z Czechosłowacji.
Wśród tych studiów na szczególną uwagę zasługuje artykuł Vaclava Lamzera
z Pragi zatytułowany Kultura w przemianach społecznych, zamieszczony w numerze
8 rocznika 1970 (s. 72-87).
Otóż rozprawa ta dotyczy kluczowych problemów wzajemnych stosunków zachodzących między sferą kultury, a społeczną egzystencją jej
nosicieli. Autor traktując
kulturę jako dynamiczny system 7.iniegrowanych wewnętrznie elementów, ukazuje jego funkcjonowanie
w płaszczyźnie indywidualnej
oraz mikro - i makrospolecznej. Zwraca prz.v tym uwagę na istotne zjawiska zachodzące w analizowanym
systemie kulturowym
w toku pl'Ocesu spontanicznych
zmian społecznych oraz w trakcie przeobrażeń planowych, świadomie kierowanych.
Wreszcie poruszając zagadnienie antynomii między tendencjami zmierzającymi do
unifikacji społeczno-kulturowych
systemów a procesami ich deferencjacji, zwraca
uwagę na związek historycznie zdeterminowanej
kultury z określonym terytorium.
Tą drogą w swych rozważaniach teoretycznych dochodzi Lamzer do kwestii tzw.
obszarów kulturowych zastanawiając się nad ich etniczną specyfiką i znaczeniem tej
specyfiki we współczesnych procesach zmian tradycyjnych
struktur
kulturowych.

�Recen?;je,

..
Stosu n I&lt;owo d·uzo miejsca

pr.z.'cglądy

wydawnictw

i

c,?;'aSOpls1n

w poszczego'1 nyc h numerac l1

31C.'\t
K It
"
., U ury

przeznaczono
na llumaczenia fragmentów głośniejszych prac wybitnych i szeroko znanych w świecie uczonych: fiłozofów, socjologów, antropologów, krytyków literackich itp. \V ten
sposób czytelnik jugosłowiański
uzyskuje możliwość bezpośredniego poznania poglądów przedstawicieli
różnych współczesnych
i historycznych
szkól, kierunków,
prądów, tendencji i stanowisk. Dlatego też dziwić nas nie może zamieszczenie obszernych esejów "modnego" na Zachodzie filozofa Herberta Marcuse'go, uchodzącego obecnie za duchowego przywódcę anarchizującej
młodzieży studenckiej odwołującej się do sformułowanej
przez niego krytyki społeczeństwa
przemysłowego.
W numerze 1970/11 (s. 25-56)
znajdujemy
obszerny szkic pióra tego myśliciela
z San Diego poświęcony analizie "afirmatywnego
charakteru
kultury". który stanowi przekład fragmentu większej pracy tego ideologa zatytułowanej
Kulturund
Gesellschaft,
a wydanej we Frankfurcie w r. 1965. Nie ma potrzeby sygnalizowania
tu treści tej wysoce kontrowersyjnej
rozprawy, gdyż czytelnik polski zainteresowany
poglądami H. Marcuse'go sięgnąć może z łatwością do pracy E. i F. Ryszków Między utopią a zwątpieniem
(Warszawa 1970), w której znajdzie właśnie krytyczne
omówienie podstawowych
teoretycznych
ustaleń i ideologicznych haseł tego społecznego ,.utopisty".
Obok tego typu tłumaczeń
poczesne miejsce zajmują
przedruki
z książek
i prasy krajowej. Dokonuje się ich zwykle w ten sposób, by udostępnić czytelnikowi
przede wszystkim te fragmenty publikacji,
które dotykają najbardziej
istotnych,
a związanych z kulturą problemów teoretycznych i praktycznych. W ten sposób rozproszone często stwierdzenia i wartościowe wypowiedzi zostają na powrót skomasowane i zestawione razem w jednym miejscu, zmuszając raz jeszcze do głębszej refleksji i pobudzając do dyskusji.
Wśród przedruków zamieszczonych w roczniku 1970 zasługują na uwagę: artykuł Vladimira Petrića o roli telewizji w społeczeństwie i jej wpływie na kształt
kultury masowej, będący fragmentem większej pracy tegoż autora pt. Telelcizja jako
środek komunikacji
i ekspresji
(nr 8, s. 8-24), oraz studium Milana Rankovića
poświęcone podstawowym sprzężeniom zachodzącym między działalnością artystyczną i naukową we współczesnym świecie ogarniętym rewolucją naukowo-techniczną,
zaczerpnięte z kolei z dzieła pt. Sztuka i nauka (nr 8, s. 57-71).
Równocześnie w bogatym dziale informacyjnym
"Kultury" zamieszcza się obszerne fragmenty artykułów i różnorodnych wypowiedzi wyjętych z prasy centralnej i regionalnej, które publikuje się w ten sposób, by dotyczyły one jednego wybranego problemu, np. kultury i rewolucji, czasu wolnego, czy niektórych aspektów polityki kulturalnej.
Tą drogą "Kultura" akcentuje swe uprawnienia
do prezentacji na jugosłowiańskim
rynku wydawniczym
aktualności
kulturoznawczych
dostarczając zarazem czytelnikowi maksimum skondensowanej
i wyselekcjonowanej
informacji na ten temat.
Wreszcie wspomnieć należy o interesującej
inicjatywie
polegającej na publikacji stenogramów z dyskusji zespołu specjalistów umyślnie w tym celu aranżowanych czy to przez samą redakcję "Kultury", czy też przez inne instytucje związane
ze środkami masowego przekazu. Ta stara w gruncie rzeczy forma wypowiedzi, ukazująca się w nowym kształcie, posiada ogromne zalety. Nie tylko umożliwia intel'dyscyplinarną
wymianę informacji, sprzyjając ścieraniu się kontrowersyjnych
poglądów, ale za jednym zamachem wprowadza czytelnika w pełny, bogato zróżnicowany wachlarz problemów,
zmuszając
go do znacznie aktywniejszego
odbioru
treści, niźli ma to miejsce w trakcie lektury zwartych i jednorodnych publikacji.
Zyczyć by sobie należało, by taka forma wypowiedzi mogła wzbogacić i nasze

";:;/'&gt; F

')'.4...

&lt;._~.

�318

Recen.zje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

piśmiennictwo etnograficzne - w którym inicjatywy tego rodzaju nie były dotychczas szerzej podejmowane.
Dla etnografa i folklorysty najbardziej interesujący materiał zawiera stenogram
z dyskusji na temat "nowej muzyki ludowej" w Jugosławii, która odbyła się przy
końcu 1969 1'. przed głośnikami w Belgradzie (1970, nr 8, s. 90-130). Wzięli w niej
udział obok publicystów również socjolog, etnomuzykolog, filozof i psycholog, co
wzbogaciło i znacznie ożywiło polemikę, która przesuwała się wciąż z jednej płaszczyzny na drugą. Wachlarz poruszanych problemów był niezmiernie duży, dlatego
też wymienię tu tylko zagadnienia najważniejsze. A więc zastanawiano się nad
miejscem współczesnego folkloru muzycznego w kulturze masowej i narodowej, podjęto sporne zagadnienie tzw. "ludowości" w muzyce, rozpatrywano udział tradycyjnych i nowych elementów w nowopowstałych i akceptowanych społecznie formach muzycznych, dyskutowano
nad walorami estetycznymi i ludycznymi tych
utworów. \V podsumowaniu dyskusji stwierdzono natomiast, iż nowa "muzyka ludowa" nie wnosi żadnych oryginalnych treści, stanowi ona bowiem zazwyczaj rezultat kompilacji tradycyjnych wątków, stylów i rytmów pochodzących z różnych .regionów kraju sprzęgniętych dodatkowo z muzyką popularną i rozrywkową. Utwory
te reprezentują pod względem artystycznym stosunkowo niski poziom i cechują się
szablonowością, oscylując często na pograniczu tzw. kiczu. Dlatego też ustalono rzecz ciekawa - iż muzykę tego rodzaju w pierwszym rzędzie należy rozpatrywać
jako zjawisko społeczne i badać ją właśnie od strony socjologicznej, świadomie rezygnując z głębszej analizy muzykologicznej, która odkrywając wprawdzie eklektyczną strukturę tych utworów, nie ukaże nam przecież ram ich społecznej akceptacji.
Dyskusje i polemiki, oryginalne studia i przedruki prac obcych stanowią a rzeczywistej wartości kwartalnika "Kultura", który polecamy uwadze polskiego czytelnika. Interdyscyplinarny
charakter tego pisma ogranicza wprawdzie ilość materiałów z interesującej
nas szczególnie dziedziny, ale jednocześnie stwarza okazję do
wszechstronnego oglądu problemów kultury, zarówno tej rozpatrywanej w aspekcie
globalnym, jak i tej osadzonej w konkretnych realiach jugosłowiańskich.
Na zakończenie warto dodać, iż lekturze niezwykle interesujących
rozpraw
sprzyja oryginalny format pisma i jego układ graficzny. Jednoszpaltowe, wąskie
stronice tekstu przerywane są od czasu do czasu szokującymi grafikami nawiązującymi do najlepszych tradycji surrealizmu i groteskowej makabry.
Aleksander

Posern-Zieliński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11403" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11381">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/38ffbcdc9d8394bfdab08c96a00c13ac.pdf</src>
        <authentication>bd009a303c7a220cc0b3b84e29bbec58</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1311</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135806">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135807">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1211</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135808">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1972 t.56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135809">
                <text>LUD 1972 t.56, s.279-336</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135810">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135811">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135812">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135813">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135814">
                <text>III.

R

E

c

E

N

z

J

E

Lud, t. 56, 1972

Ziemie Zachodnie
w polskiej
literaturze
socjologicznej.
Wybór
tekstów.
Wybór,
opracowanie i wstęp Andrzej Kwilecki. Poznań 1970. Instytut Zachodni, seria: Ziemie Zachodnie Studia i Materiały nr 13, ss. 468.
Ziemie Zachodnie. z uwagi na całokształt zjawisk
procesów społeczno-kulturowych jakie zaszły na tym terenie w okresie dwudziestu pięciu lat od zakończenia
działań wojennych. stanowią obszar wyjątkowy
w skali światowej.
Wyjątkowość
tych zjawisk ma swoje źródło w ogromnych przesunięciach ludnościowych, w całkowitej niemal wymianie ludności, polegającej na odpływie ludności pochodzenia niemieckiego i napływie Polaków. Implikowały one potrzebę poznania i przebadania
tych proces()w ze względów poznawczych i praktycznych.
Stanowiły one swoiste
..laboratorium
społeczne" dla socjologów i etnografów. Badania te kontynuowano
w różnych okresach czasu \V zakresie obu dyscyplin, stosując zróżnicowane ujęcia
i zakresy przedmiotu badań.
Wyniki prac badawczych
socjologicznych
i etnograficznych,
prowadzonych
na
tym terenie zazębiają się w sposób swoisty, rozpatrują
bowiem tę samą rzeczywistość z dwóch różn.vch stanowisk, od strony zagadnień społecznych i kulturowych.
Z lego leż powodu p&lt;Jznanie niektórych specyficznych
aspektów wyników badań
socjologicznych nad społeczną problematyką
Ziem Zachodnich jest istotne dla badań nad współczesnymi pl"Zeobrażeniami kulturowymi
wsi na Ziemiach Zachodnich.
bowiem badania etnograficzne
nad tą problematyką
muszą łączyć się w pewnym
punkcie z badaniami socjologicznymi.
Próbą podsumowania
dorobku badań socjologicznych nad Ziemiami Zachodnimi
jest opracowanie A. Kwileckiego zawierające wybór 31 tekstów z polskiej literatury
socjologicznej. Publikacja
ta stanowi dokumentację
rozwoju badań socjologicznych
na Ziemiach Zachodnich, ukazuje rozwój problematyki
badawczej i metod. Kilka
pozycji w niej zamieszczonych
dotyczy bezpośrednio
pToblematyki
z pogranicza
socjologii i etnografii.
Próba pl'ześledzenia zagadnień zawartych
w poszczególnych tekstach. zestawionych według pewnych grup problemO\~Tych przez A. Kwileckiego, wykazuje, że dostarczają one wiele cennego materiału dla badań etnograficznych.
Znaczenie tego
materiału polega z jednej strony na tym, że wprowadza on wszechstronnie \V specyfikę procesów społeczno-kulturowych
na tym terenie, a z drugiej ukazuje, iż w badaniach nad współczesnymi przeobrażeniami
udział każdej z dyscyplin i ich łączność jest nieodzowną.
W omówieniu lej publikacji warto nieco więcej uwagi zwrócić na wstęp A. Kwileckiego, w którym autor porusza szereg istotnych zagadnień, stanowiąc~rch niejako
uzupełnienie i komentarz ukazujący w szerokim aspekcie całokształtu dorobku polskiej socjologii znaczenie badań nad Ziemiami Zachodnimi. Autor omawia w nim
rozwój problematyki badawczej. a nadto przedstawia metody, jakimi \V tych badaniach posługiwano
się, wskazując
na ich wszechstronne
znaczenie
praktyczne.
W dalszej części przedstawione
zostały poszczególne ośrodki badawcze, ich wkŁad
i dorobek w zakresie prac badawczych, prowadzonych
na Ziemiach Zachodnich.

�280

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Osobnym zagadnieniem, poruszonym przez A. Kwileckiego, to problem wkładu
wyników badań nad tymi terenami do ogólnej teorii socjologicznej, a po części
i etnograficznej. Autor podkreśla, że z wielości badań empirycznych, jakie prowadzone były w różnych okresach czasu, w różny{;h aspektach nad szerokim wachlarzem zagadnień, wyciągnąć można kilka wniosków mających istotne znaczenie
teoretyczne. Zaliczyć do nich można m. in. wyniki badań nad przebiegiem akcji
osiedleńczej, mającej duże znaczenie dla teorii migracji i osadnictwa. Istotnego znaczenia dla teorii integracji społecznej miały wyniki dalszych badań nad zagadnieniem tworzenia się nowych społeczności lokalnych i regionalnych na miejscu początkowej "próżni społecznej". Badania zjawisk zderzenia kultur na Ziemiach Zachodnich i ich konsekwencje wniosły nowe, o dużym znaczeniu poznawczym, elementy teorii kultury. Pewne wnioski o znaczeniu praktycznym i społeczno-politycznym dotyczą socjologicznych aspektów historycznego procesu kształtowania się polskiego terytorium narodowego.
Teksty zawarte w poszczególnych rozdziałach omawiają kolejno podstawowe zagadnienia specyficzne dla ty,ch terenów, takie jak: kwestię socjotechniki osadnictwa
oraz polityki integracyjnej w pierwszym okresie, spoleczną rolę nauczydela i szkoły, problematykę ludności rodzimej, charakterystykę
wybranych gmp ludności napływowej i przebieg procesów tworzenia się nowego, jednolitego społeczeństwa.
Nadto niektóre
podejmują
problematykę
społeczności lokalnych
i regionalnych
oraz "młodej" struktury demograficznej Ziem Zachodnich.
Istotnym elementem tego tomu są wprowadzenia
pióra A. Kwileckiego do poszczególnych rozdziałów, koncentrujących
się wokół problemów dotyczących wspólnej tematyki. Oprócz wprowadzeń, zamieszczone zostały krótkie notki, odnoszące
się do poszczególnych tekstów, w których oprócz informacji o źródle skąd pochodzi
dany tekst, autor charakteryzuje
i określa miejsce, jakie dane opracowanie zajmuje
w szerszym kontekście badań socjologicznych.
Rozwój problematyki badawczej przechodził kilka etapów, będących odpowiednikiem pewnych okresów przemian społecznych. W pierwszym etapie przedmiotem
zainteresowania
socjołogów były zagadnienia ruchów migracyjnych i kształtowania
się stosunków między poszczególnymi grupami ludnościowymi. Szczególne miejsce
w ówczesnych badaniach zajmował problem ludności rodzimej. Badania etnograficzne w tym czasie koncentl'Owały się wokól dokumentacji zachowanych reliktów polskości oraz uchwycenia i zarejestrowania
niektórych tradycyjnych elementów kultury materialnej ludności osadniczej,
W pierwszej części A. Kwilecki zawarł teksty odnoszące się do najwcześniejszego okresu w pracach naukowych dotyczących Ziem Zachodnich, które podejmowane były przez Radę Naukową dla Zagadnień Ziem Odzyskanych. Problematyka
podejmowana
przez Radę związana jest z zagadnieniami
społecznej organizacji
osadnictwa
i prawidłowej
polityki osiedleńczej. Wysunięto wówczas szereg projektów i propozycji, a wprowadzeniem
do dyskusji i motorem dalszych poczynań
była rozprawa R. Buławskiego (zawarta w omawianym tomie) nad niektórymi problemami polityki osadniczej. Zamieszczone w tej części teksty dotyczą teoretycznych zagadnień oraz techniczno-organizacyjnego
sposobu zasiedlania
Ziem Zachodnich (R. Bulawski, M. Orlicz, K. Dobrowolski, P. Rybicki), a także problemu
kształtowania się nowego społeczeństwa (T. Kłapkowski, P. Rybicki, K. Dobrowolski, R. Buławski, S. Golachowski) oraz życia kulturalnego (R. Lutman).
W drugiej części poświęconej społecznej roli szkoły i nauczyciela na Ziemiach
Zachodnich znalazły się teksty odnoszące się do zagadnień okresu pionierskiego
(R. Wroczyński, A. Kwilecki), niektórych aspektów udziału nauczyciela w życiu

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

281

społeczno-kulturalnym oraz funkcji pełnionych przez nauczycieli w nowych społecznościach (J. Szczepański i J. Woskowski) oraz regionalizacji w pracy wychowawczej (Z. Dulczewski).
Już od pierwszych powojennych lat w centrum zainteresowań znalazły się zagadnienia związane z ludnością rodzimą. Szczególnie silnie badania te rozwinęły
się na Śląsku Opolskim. Tematem ich były sprawy etniczne Śląska Opolskiego, akcja
osadnicza, problemy współżycia ludności autochtonicznej
i napływowej, a nadto
zagadnienia świadomości narodowej ludności rodzimej i ewolucja przeobrażeń w życiu społecznym tej grupy. Z tego też powodu słusznie A. Kwilecki w swym wyborze wynikom tych badań poświęcił osobną część. Pozycje w niej uwzględnione dotyczą uwarunkowań i przeobrażeń w życiu i świadomości narodowej ludności autochtonicznej (S. Ossowski, S. Nowakowski) oraz rozwoju procesu integracji tej ludności i osadników (K. Zygulski i J. Chałasiński).
W całym okresie badań naukowych na Ziemiach Zachodnich w centrum zainteresowań znajdowaŁy się kwestie ludności osiedleńczej. Do problematyki tej nawiązują wszelkie niemal publikacje oparte na badaniach terenowy'ch. Wiąże się to
z faktem, że ludność ta stanowiła dominującą grupę mieszkańców Ziem Zachodnich
i dostarczyła jednocześnie, dzięki swym etnograficznym i społecznym zróżnicowaniom, caŁego wachlarza interesujących
i ważnych zagadnień, których przebadanie
umożliwiło szersze spojrzenie
na całokształt
przebiegu
procesów
społecznych.
Wszystkie kategorie osiedleńcze, a nawet prawie wszystkie grupy etnograficzne doczekały się szerszych publikacji. A. Kwilecki z całego bogactwa istniejącej literatury uwzględnił fragmenty prac odnoszących się do podstawowych zagadnień socjologicznych: Wielkopolan (Z. Dukzewski i A. Kwilecki), repatriantów z ZSRR (S. Nowakowski i K. Zygulski) i reemigrantów z Francji (W. Markiewicz).
W dalszym etapie badań socjologicznych na Ziemiach Zachodnich na czoło wysunęły się zagadnienia określane jako tworzenie się nowego społeczeństwa. W skład
problematyki badawczej tego procesu weszły zagadnienia adaptacji grup ludności
napływowej do nowego środowiska geograficznego, gospodarczego i społecznego
oraz kulturalnego oraz procesy stabilizacji przestrzennej
i społecznej. Najwięcej
jednak uwagi poświęcono zagadnieniom integracji społecznej i tworzeniu się jednolitego społeczeństwa. Prowadzono także badania 'nad inną formą integracji, jaką
jest integracja przestrzeni społecznej, scalania się Ziem Zachodnich w świadomości
ich mieszkańców. Najnowsze badania, których nasilenie przypada na okres ostatni,
to badania nad swoistymi cechami nowego społeczeństwa.
W tej &lt;:zęści wyboru tekstów poświęconych zagadnieniom tworzenia się nowego
społeczeństwa znalazły się opracowania dotyczące problemów demograficzno-socjologicznych konsekwencji osadnictwa w mieście (L Turnau), integracji i formowania
się społeczności lokalnych małych miast (Z. Pióro i B. Rząd-Górnicki oraz S. Nowakowski). Sprawom integracji kulturowej wsi poświęcony jest artykuł J. Burszty,
w którym omówione zostały zagadnienia związane z mechanizmem zderzenia kultur
i tworzeniem się jednolitych kulturowo społeczności wiejskich. Tekst pióra Z. Dulczewskiego dotyczy problemu powstawania
nowych społeczności regionalnych na
Ziemiach Zachodnich. W dalszej części zawarto rozprawy zajmujące się problematyką Ziem Zachodnich w sposób całościowy, dotyczące roli polityki państwa i partii
w procesie integracji społecznej (W. Markiewicz), uwarunkowań
i przebiegów procesów społecznych na Ziemiach Za·chodnich na tle całego kraju (P. Rybicki), wpływu młodej struktury wieku mieszkańców tych terenów na ich dalszy rozwój demograficzny i społeczny (J. Ziółkowski) oraz stosunku i postaw młodego pokolenia

�282

Recenzje,

przegrqay

wyaawnictw

czasopism

mieszkańców Ziem Odzyskanych wobec nowych ojczyzn lokalnych i regionalnych
(Z. Dulczewski).
Znaczenie tego wyboru i jego wartość ,polega glównie na szerokim i wszechstronnym ukazaniu całokształtu dorobku socjologii Ziem Zachodnich. W zakończeniu
należy podkreślić, że istniejąca literatura etnograficzna dotycząca Ziem Zachodnich
winna także doczekać się opracowania,
które stanowiloby
podsumowanie
caloksztaltu badań, W ten s.posób udokumentowane
zo.stałyby w pełni przeobrażenia
społeczno-kulturowe
na Ziemiach Zachodnich w ostatnim dwudziestopięcioleciu.
Andrzej

Między

dawnymi

a nowymi

skiego i J. Krzyżanowskiego.

laty ... Studia

folklorystyczne.

Wroclaw-Warszawa-Kraków

Brencz

Pod redakcją R. Gór1970, ss. :350.

Książka stanowi konsekwentną
kontynuację
programu zaproponowanego
prze/o
wydawców w przedmowie
do POlPrzedniego tomu Studiów
folklorystycznych
pt.
W świecie pieśni i bajki. Jako publikacja pretendująca do roli forum, które integrować ma wysilki i osiągnięcia badawcze różnych ośrodków naukowych, skupia prace
folklorystów ze środowisk warszawskich
i pozawarszawskich,
m. in. z Krakowa.
Poznania, Wrocławia, Opola. Siedemnaście
artykułów składających
się na calość
zbioru reprezentuje
różny ty:p maiteriału i rozleglą tematykę. Koncentruje się ona
w dwu działach: pierwszy zawiera studia i lprzyczynki do historii folkloru i badaii
nad nim, drugi skupia 'prace poświęcone folklorowi wspólczesnemu, oparte w ogólnej mierze na materiałach
terenowych z ostatnich lat.. W'idoczne w zestawieniu
z tomem ,poprzednim poszerzenie problematyki o złożone zagadnienia polskiego folkloru w.s.pól'czesnego przyjąć należy ze .s7Jczególnym uznaniem. SIedzenie jego przemian i funkcji w określonej rzeczywistości kulturowej, rzetelna i wielostronna dokumentacja
są bowiem ,niezbędne dla syntezy pol'Skiej kuJitury ludowej.
Dział pierwszy, zatytułowany Do dZiejÓW folklO1'u i folklorystyki,
zawiera a prac
o różnym profilu. Próby teoretycznego ujęcia problemu i sprecyzowane konstatacje
syntetyczne przynoszą trzy studia: J. Krzyżanowskiego Przysłowie i bajka w folkloj'ze polskim, S. Grzeszczuka Kariera
Albertusa
oraz T. Brzozowskiej Berwi1iski jako
folklorysta.
Pierwsze z nich podejmuje problem związków genetycznych przysłowia
z bajką. Przedmiotem artykułu jest grupa przysłów o rodowodzie literackim. wywodzących się z tekstów bajkowych. Autor analizuje stosunek tych przysłów do
źródeł, uwarunkowany
charakterem
źródła i jego recepcją, odnajduje
wzajemne'
pokrewieństwa
formalne i tematyczne, by dojść tą drogą do ,potwierdzenia literackiego charakteru
pn~ysłowia. W studium Grzesz;czuka przedstawiona
zoslała biografia literacka AIbertusa, bohatera pierwsze.go a zarazem najbardziej
reprezentatywnego utworu sowizdrzalskiego
nurtu nteratury
staropolskiej, Wypl'awy
plebańskiej. Autor ukazuje dzieje narosłej wokół tego utworu i jego czołowej postaci dlugiej i żywotnej -tradycji literackiej, a także daje wnikliwą ocenę roli i miejsca tej
tradycji w naszej literaturze. Warto tu zaznaczyć, że rozprawa ta konlynuuje pl'Oblematykę 'poruszaną już przez tegoż autora w poprzednim tomie Studiów w artykule Nobilitacja
antybohatel'a.
Trzecia wreszcie z wymienionych wyżej prac ma na
celu weryfikację dotychczasowy!ch ocen dorobku folk!lorystyczDzego Berwińskiego.
ukazanie jego rzeczy:wis,tych zasług i znaczenia dla ,polskiej folklorystyki. Na drodze
precyzyjnej analizy prac tego badacza, głównie przełomowych dla dziejów badań

�Recenzje,

pr;.:eglq.dy

wyclalvn.icfw

i.

czasopism

283

nad folklorem Studiów a literaturze
ludowej,
dokumenituje Brzozowska tezę, że zasadnicza wartość pracy Berwińskiego polega nie na teoretyczny&gt;ch uogólnieniach,
lecz na nowatorskich propozycjach badawC"&lt;:ych i postulatach metodologicznych.
Pozostałe prace z tego działu mają przeważnie charakter materiałowy;
charakteryzują bądź prezentują źródła o wartości historycznej.
J. Pośpiech omawia w swym artykule materiały folklorystyczne
zawarte w prasie śląskiej z lat 1845-186:3,
wokół której koncentrowały
się pierwsze zainteresowania i prace w tym kierunku na Śląsku. B. Zakrzewski zajmuje się Bandtkiem
jako zbieraczem pieśni, dopełniając tym samym portret naukowy tego badacza i stawiając hipotezę dotyczącą
autorstwa
anonimowego
zbioru krakowiaków.
Praca
A. Skrukwy rzuca ciekawe światło na recepcję pierwszych polskich zbiorów pieśni
ludowych i aspekt społeczny dyskusji nad nimi. Wreszcie dwa artykuły w tej grupie poświęcone są niepublikowanym
lub świeżo wydanym materiałom archiwalnym.
W pierwszym. pióra R. Wojciechowskiego,
publikuje i omawia autor dwa dokumen ty: l'Odzaj kwestionariusza
przYl'Odniczo-Iudoznawczego z 11105 r., przygotowany
przez T. Czackiego. oraz anonimowy
Opis Puszczy
Zielonej...
prawdopodobnie
z pierwszego trzydziestolecia
XIX wieku. Przynoszą one cenne przyczynki do historii folIdorystyki we wczesnym okresie jej rozwoju. Drugi, napisany przez J. Gołosa, jest komunikatem o odkrytym przez autora i już wydanym przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne rękopisie sprzed 1680 L. stanowiącym źródło do historii pieśni
polskiej w XVII wieku.
Dział drugi - O folklorze wspólczesnym - objętościowo większy od pierwszego,
obejmuje 9 prac, będących w więrl:szości wyn'i'kiem be~pośredniego lub pośredniego
kontaktu 7. terenem. Prezentują one nowy materiał folklory'styczny, zebrany w różnych regionach
Polski,
niektóre
przedstaw'iają
propozycje
warsztartowe,
terminologiczne j melodologiczne, a także przynoszą syntetyczne
ujęcia wybranych
zagadnień. Wpl'awdzie pewne zawarte w nich uogólnienia wydają się dyskusyjne
i mają charakter roboczy, z czego zdają sobie sprawę i autorzy, i redakcja, ale jest
to chyba nieodłącznym atrybutem
wszelkich badań nad współczesnymi procesami
przemian kulturowych, prowadzonych z natury rzeczy bez możliwości korygowania
ich wniosków przez właściwą perspektywę
historyczną. Szczególnie cenne wydaj2
się tu wyraźne wyeksponowanie
postulatu środowiskowego i kompleksowego badania folkloru, funkcjonującego
w określonej rzeczywistości kulturowej.
Uwidacznia
się to głównie w rozprawach teoretyczno-metodologicznych
B. Linette'a (Problematyka .folkloru
wspólczesnego
na tle 1'Zeczywistości
kulturowej
Ziemi Lubuskiej)
i D. Simonides (Mechanizm
życia opowiadań
ludowych
&lt;&lt;na iPrzy'kladzie Śląska»).
Autor pierwszej ,podejmuje próbę syntezy współczesnego folkloru Ziemi Lubuskiej
\V
oparciu o reprezentatywny
materiał
terenowy.
Wychodząc od sprecyzowania
własnej koncepcji folkloru współczesnego, który rozgranicza od f-olkloru tradycyjnego na zasadzie kryterium funkcjonalistycznego,
rozważa egzystujące obecnie i żywotne formy folkloru wsi lubuskiej. Praca jest prezentacją stanowiska etnograficzno-socjologicznego w badaniach nad folklorem współczesnym. Przedmiotem rozprawy D. Simonides jest &lt;J.naliza kierunku
przeobrażeń
formalnych
i tematycznych
współczesnych śląskich opowieści ludowych, funkcji, jakie pełnią w konkretnym
środowisku społecznym, oraz ich społecznej transmisji. Te nowe dla polskiej a także
europejskiej folklorystyki zagadnienia były punktem wyjścia dla ID-letnich, wielopłaszczyznowych badań terenowych i pozwoliły autorce na wysnucie interesujących
wniosków dotyczących repertuaru
współczesnych opowiadań ludowych na Śląsku,
a także motorów i praw rządzących jego przemianami.
Praca J. Sadownika O problematyce
tekstologicznej
tradycyjnych
pieśni ludo-

�284

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

prezentuje model archiwum tekstów pieśni ludowych oraz koncepcję ich katalogowania. Wysunięte tu propozycje warsztatowe i edytorskie zasługują na uwagę,
tym bardziej że zagadnienia systematywwania
i klasyfikacji pieśni ciągle jeszcze
czekają na pełne i operatywne rozwiązanie naukowe. Pod innym kątem problematyką pieśni zajmuje się A. Mioduchowska. Celem jej artykułu jest wyznaczenie
w nich treści społecznych, przy czym bierze pod uwagę zarówno pieśni poświęcone
problematyce społecznej .w całości, jak i te, które zawierają tylko jej elementy.
Współczesnemu repertuarowi pieśniowemu poświęcone są prace H. Kapełuś i E. Jaworskiej, omawiające materiały nadesłane na konkurs zorganizowany na łamach
"Nowej Wsi" w latach 1968-1969 przez Zarząd Główny Związku Młodzieży Wiejskiej przy współudziale naukowców. Wobec ogromnej żywotności tradycji pieśniowej w środowisku wiejskim i do niego ciążącym, potwierdzonej plonem konkursu
(4 tys. wariantów tekstowych), aktualna staje się konieczność opracowania zasobu
polskich pieśni popularnych. Oba artykuły dostarczają informacji umożliwiających
orientację w tym materiale.
Dla badań na pograniczu folkloru i literatury przydatna może być publikacja
J. Dunina, w której autor dokonuje przeglądu wybranych zagranicznych wydawnictw popularnych pod kątem ich analogii i wpływów na polskie. Dział ten zamykają dwie prace, które stanowią ciekawe przyczynki folklorystyczne: D. Czubala
pisze o ludowej bajce garncarzy polskich, A. Kisielewska ukazuje postać współcześnie działającego płanetnika z Przysietnicy w Rzeszowskiem.
Już ten pobieżny przegląd zawartości książki, której za tytuł posłużyła parafraza
Mkkiewiczowskiegocytatu,
wydaje się dostat~nie
podkreślać jej wartość i przydatność. Pozostaje z zainteresowaniem
oczekiwać następnego tomu Studiów folklorystycznych,
do którego materiały są już zebrane.
wych

Elżbieta

Prace

i materiały

w powiecie

z badań

Tarnobrzeskim.

etnograficznych

Ośrodka

Millerowa

Mokrzyszowsko-Grębowskiego

Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, Rzeszów 1968, ss. 250.

Jednym z niedostatków współczesnej humanistyki jest brak szeroko pojętej informacji naukowej. Rozwój wielu dyscyplin - w tym i etnografii - poszerzanie
się problematyki
badawczej i w konsekwencji wzrost publikacji naukowych uniemożliwia ogarnięcie całej narastającej
w szybkim tempie literatury. Obok istniejących ośrodków naukowych wciąż powstają nowe, ogłaszające wyniki badań we
własnych wydawnictwach. Jedyną powszechną dotychczas formę informacji naukowej stanowią recenzje nowych publikacji, zamieszczane w poczytnych czasopismach
naukowych. Postulaty poszerzenia zakresu informacji i dostosowania jej do wymagań współczesności wciąż jeszcze nie są realizowane. Brak ten szczególnie dotkliwie
odczuwają
etnografowie,
próbujący
swoimi zainteresowaniami
naukowymi objąć
całokształt polskiej kultury ludowej.
Na miano placówek naukowo-badawczych
zasłużyło w chwili obecnej również
wiele muzeów. Najczęściej jest to efekt pasji badawczej poszczególnych muzeologów,
nie zaś decyzji administracyjnych,
"unaukowiających"
te instytucje. W pracach badawczych podejmowanych przez poszczególne regionalne placówki muzealne dominuje problematyka etnograficzna. Długą historię mają badania nad kulturą ludową

�Recenzje,

przeglądy

wyda.wnie/w

285

i czasopi.sm

Rzeszowszczyzny, prowadzone przez Dział Etnografi·czny Muzeum w Rzeszowie, pod
kierunkiem ich inicjatora, doc. F. Kotuli. Pierwszy obóz naukowo-badawczy
został
zorganizowany przez tego zasłużonego dla poznania kultury ludowej południowo-wschodniej Małopolski etnografa jeszcze w 1954 r. Prowadzone rokrocznie w okresie letnim badania w różnych regionaeh województwa
rzeszowskiego przyniosły
bogaty plon w postaci materiałów terenowych, rysunków, fotografii, nagrań magnetofonowych, o czym informuje obszerny katalog I. Akcję badawczą skoncentrowano
w pierwszym rzędzie we wsiach leżących w pobliżu ośrodków przemysłowych, gdzie
rozpad tradycyjnej
kultury ludowej następuje najszybciej. W trakcie pierwszych
obozów badawczych obserwacją naukową objęto tereny dawnej Puszczy Sandomierskiej w widłach Wisły i Sanu, leżące w zasięgu oddziaływania tarnobrzeskiego zagłębia siarkowego i huty w Stalowej Woli. Celem akcji było zarejestrowanie i uchronienie przed zapomnieniem wszelkich, szeroko rozumianych przejawów kultury ludowej. Nad wyborem problematyki badawczej silnie zaważyła osobowość naukowa
kierującego obozami doc. F. Kotuli, który do prac terenowych wciągał nie tylko
etnografów pracujących na terenie województwa rzeszowskiego, ale również historyków, regionalistów i miłośników tradycji wiejskiej. Wpływ doe. F. Kotuli jest
również widoczny w wydanym w 1968 r. pierwszym tomie Prac i materialów
z badań etnograficznych,
zapoczątkowującym
nową serię wydawniczą Muzeum Okręgowego w Rzeszowie i za':,rierającym materiały z obozu zorganizowanego w 1962 roku.
Zadania te, o czym wspomina zarówno doc. F. Kotula w "Przedmowie",
jak
i dr A. Zyga we "Wstępie", prowadzono na obszarze lasowiackim, w mikroregionie
kulturowym, który pierwszy z wymienionych tu autorów nazwał Ośrodkiem Mokrzyszowsko-Grębowskim.
W skład Ośrodka wchodzą wsie powiatu tarnobrzeskiego
leżące w pobliżu Mokrzyszowa i Grębowa: Jeziórko, Jadachy, Stale, Budy Stalowskie, Cygany, Zupawa i Wydrza. Kultura ludowa Lasowiaków - bo tak przyjęto
jeszcze w II .połowie XIX wieku nazywać ludność zamieszkującą
tereny dawnej
Puszczy Sandomierskiej w widłach Wisły i Sanu - rozwijająca się w warunkach
osadnictwa puszczańskiego, wcześnie zwróciła uwagę badaczy. Już w II połowic
XIX wieku o tych terenach pisali tacy znani etnografowie, jak W. Pol, Sz. Matusiak, K. Matyas czy Z. Wierzchowski. O stanie badań nad kulturą ludową Lasowiaków, a w szczególności wsi mikroregionu mokrzyszowsko-grębowskiego,
pisze wnikliwie we wspomnianym już "Wstępie" A. Zyga, ukazując na tle dorobku XIX wieku i I polowy XX wieku wklad badań prowadzonych pod kierunkiem doc. F. Kotuli
w naukowe poznanie tej części województwa rzeszowskiego. Prezentowany w omawianym tomie Prac i materialów
z badań etnograficznych
zestaw opracowań naukowych nie wyczerpuje całokształtu zjawisk kultury ludowej. Z problematyką
społeczną wiąże się tylko jeden, wszechstronnie udokumentowany
artykul S. Darłakowej Zwyczaje i obrzędy doroczne oraz rodzinne w powiecie tarnobrzeskim.
Więcej
miejsca poświęcono kulturze duchowej w artykułach J. B. Ożoga, Literatura
ludowa
okolic Tarnobrzega,
B. Linette, Folklor muzyczny w Ośrodku Mokrzyszowsko-Grębowskim, S. Raka, Nieco magii w lecznictwie
ludowym.
Z zakresu zdobnictwa ludowego bogaty materiał zebrała w artykule Strój ludowy w Ośrodku Mokrzyszowsko-Grębowskim
T. Szetela, a problematykę
przeobrażeń
kultury ludowej podjął
S. Lew w opracowaniu Budownictwo
wiejskie
na pólnocnym
skraju
Puszczy Sandomierskiej.
Osobną uwagę należy poświęcić wartościowemu artykułowi Krótki
rys
histol'yczny
pól nocnej
części Puszczy Sandomierskiej,
napisanemu
przez znanego
regionalistę i historyka tarnobrzeskiego, Józefa Rawskiego, który - wykorzystując
I Zob. E. Szarek-Waszkowska,
1970, ss. 124
I mapa.

+

Archiwum

do

dziejów

kultury

ludowej.

Katalog,

Rzeszów

�286

Recen.zje,

przeglq.dy

tV.'Idawnictw

j

czasopisnl

wszelkie dostępne źródła rękopiśmienne oraz drukowane - opracował rzetelne studium o kształtowaniu
się osadnictwa i gospodarki w północnej części Puszczy Sandomierskiej.
Z artykułem
J. Rawskiego wyraźnie koresponduje
reportaż etnograficzny F. Kotuli, Wczoraj między Mokrzyszowem
a Lęgiem
w tradycji
ludowej,
w którym autor barwnie rekonstruuje
obraz pierwotnych
form gospodarki, takich
Jak zbieractwo czy rybołówstwo,
uprawianych
w przeszłości na obszarze Puszczy
Sandomierskiej.
Prace i materiały
z badań etnograficznych
Ośrodka Mokrzyszowsko-Grębowskiego,
mimo zróżnicowanego poziomu poszczególnych artykułów, mogą w przyszłości stanowić wartościowy materiał do syntetycznego opracowania
tradycyjnej
kultury ludowej Polski. Wartość tomu podnosi staranna redakcja oraz dolączona bibliografia
prac etnograficznych dotyczących powiatu tarnobrzeskiego.
Krzysztof

Jacek Olędzki, Kultura
1971, s. 242, ił. 105.

artystyczna

ludności

kurpiowskiej.

Ossolineum,

Ruszel

Wrocław

Książka Jacka Olędzkiego ukazuje wyniki wieloletnich badań autora nad twórczością artystyczną Kurpiów. Praca składa się z trzech głównych części: w pierwszej omówiona została osobowość artysty ludowego na tle specyficznych cech regionalnych Kurpiów; w drugiej omówiono twórczość plastyczną Kurpiów, a w trzeciej
części dokonano próby przedstawienia
światopoglądu
artystycznego
lwórców ludowych.
Między rozdziałami: pierwszym, drugim i trzecim au lor nie zachował równowagi
ilościowej. I tak np. część pierwsza obejmuje 27 stron, część druga 126, a część
trzecia 50 stron. Ponadto w poszczególnych rozdziałach autor wychodził często poza
zakres tematyczny
książki, np. w części pierwszej zostały przytoczone moim
zdaniem zbytecznie - znane powszechnie poglądy na temat osobowości artystów
ludowych i podstaw ich twórczości. W cz. drugiej Olędzki usiłując określić genezę
rzeźby w drewnie (s. 73), sięga do epoki średniowiecza,
ktora nie ma tu związku
z grupą kurpiowską, ukształtowaną
w późniejszym okresie historycznym. Również
uwagi o genezie polskiej sztuki ludowej, zamieszczone we wstępie (s. 13), a będące
powtórzeniem
poglądów innych badaczy, nie są uzasadnione.
Slwierdzenie
Olędzkiego, w oparciu o rzekomo powszechnie przyjęty w literaturze przedmiolu pogląd,
że "dzieJa sztuki (ludowej - przyp. E. O.) wyróżniają się od wytworów i procesów
utylitarnych
niepodleganiem
zmianom postępowym ..." (s. 13) pozostaje w sprzeczności z dalej wyrażonym
poglądem, a mianowicie:
"Nie ulega dziś najmniejszej
wątpliwości, że sztuka ludowa, analogicznie jak sztuka nurtu oficjalnego, podlega
nie tylko zróżnicowaniu
przestrzennemu,
lecz również przeobrażeniom
w czasie"
(s. 15 i 16).

Olędzki z dużą odwagą, ale często niestety zbyt pośpiesznie, próbuje wyjaśnić
rozmaite zlożone zjawiska artystyczne występujące w twórczości ludowej Kurpiów.
Autor własne poglądy nie zawsze dostatecznie udokumentował
materiałem artystycznym i relacjami badanych informatorów.
I tak np. mówiąc o artystach ludowych
stwierdza, że: ,.W środowisku własnym nie awansowali oni nigdy do tej społecznej pozycji, aby wokół ich postaci kształtowała
się swoista atmosfera celebracji

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i c,::((~opis'm

287

i namaszczenia. W rezultacie trudno jest mówić o kształtowaniu
się u tych twórców wyraźniejszych
przejawów uświadomionego posłannictwa,
potrzeby niepowtarzalności, dążenia za wszelką cenę do własnej indywidualnej
wypowiedzi artystycznej. Stąd też większość ich cechuje krańcowa
otwartość,
prawie bezgraniczna
szczerość, brak bojaźni przed ujawnieniem
w sposób bezpośredni własnej osobowości, dróg zdobywania umiejętności
i pomysłów twórczych, aspiracji artystycznych itp." (s 11). Uwagi te pozostają w sprzeczności z dalszymi wywodami autora
i cytowanymi pl'zez niego wypowiedziami informatorów
(por. przypis 84), z których
niedwuznacznie wynika, że np. rzeźbiarze ludowi znajdowali w środowisku wiejskim
szacunek, a ich umiejętności budziły podziw, zachowywali oni pewność siebie, niekiedy przypisywali sobie cechy nadprzyrodzone.
Zapewne w społeczności wiejskiej
nie wszyscy artyści ludowi znajdowali
się w sytuacji wyeksponowanej.
Olędzki
niesłusznie obniża wkład twórców ludowych do sztuki, kiedy twierdzi, że nie wykazywali oni tendencji do tworzenia form plastycznych niepowtarzalnych
i indywidualnych oraz nie posiadali świadomości swego powołania artystycznego, co - według autora - jest wynikiem nieposiadania przez nich wysokiej pozycji w środowisku wiejskim. Ten brak "uświadomionego
posłannictwa"
- zdaniem autora spowodował bezgraniczną szczerość, ujawniając
w ten sposób "osobowość artysty",
która nie bardzo wiadomo na czym polega, skoro artyści ludowi - zdaniem autora - nie wykazywali tendencji do tworzenia form własnych. Wobec takiego ujęcia
problemu nasuwa się pytanie: skoro artyści ludowi nie wykazywali tendencji do
tworzenia form oryginalnych i niepowtarzalnych,
to skąd biorą się one tak licznie,
np. w rzeźbie?
Trzeba tu pamiętać, że wielu malarzy zawodowych żyło w skrajnej nędzy, nie
posiadało wysokiej pozycji w społeczeństwie, a mimo to do sztuki wnieśli swój
trwały wkład! Autor twierdząc, że szczerość twórcza jest wynikiem braku "uświadomionego p05łannictwa", nie przywiązuje znaczenia do procesów twórczych artystów. Twórca bowiem, który w swej wypowiedzi artystycznej nie ujawnia własnych
przeżyć, nie jest artystą, a jego działalność tzw. artystyczna jest rzemiosłem! Przyjęty w książce podział na twórców ludowych zawodowych i niezawodowych, którego
nie neguję, doprowadzi l do zagmatwania wielu rozważań teoretycznych, a poza tym
nie był konsekwentnie
przestrzegany.
Olędzki nie ustrzegł się pewnych błędów,
a mianowicie: na s. 75 poruszając zagadnienie kapliczek kurpiowskich,
które szerzej rzekomo omawia na s. 135 i 136, jak podaje w przypisie 45. Niestety wymienione strony nie zawierają
żadnych informacji o kapliczkach. Nie można się zgodzić
z autorem, kiedy twierdzi. że: "Sztuka rzeźbiarska najbliższa pod względem formalnym temu, co rozumiemy przez pojęcie ludowości, ukształtowana
została ostatecznie nie pod wpływem zainteresowań
i potrzeb miejscowego środowiska i nie
w czasach odleglejszych, lecz dziś, na zamówienie z zewnątrz" (s. 100).
Nie będę tu polemizować z autorem książki, bo sprawa jest aż nadto oczywista.
a tylko ograniczę się do postawienia pytania: jak środowisko miejskie, które jest
odbiorcą np. prac Sęka, ukształtowało formę ludową i treść ideową tego rzeźbiarza,
k [óry wraz ze swą twórczością posiada wiejski, a nie miejski rodowód?
Trudno także przy jąć, że: "W rzeźbie ludowej owo przetłumaczenie
widzianeg,')
świata na język brył. mniej lub bardziej uproszczonych form, dokonuje się w dużej
mierze niezależnie od twórcy" (s. 91).
Twórczość ludowa nie jest zjawiskiem społecznym występującym
przypadkowo,
posiada om swe solidne podstawy ideowo-formalne, które nie mogą pretendować do
przypadku, a poszczególni artyści tworząc, starają się w miarę swych umiejętności
ukazać w formie plastycznej swe przeżycia duchowe, aspiracje oraz potrzeby spo-

�288

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

leczności wiejskiej dawniej, a miejskiej obecnie. Gdyby zaś była to działalność
artystyczna
oparta, jak widzi Olędzki, na przypadkowych
efektach plastycznych,
to nie byloby wtedy mowy o jednolitym stylu i tematyce w polskiej rzeźbie ludowej. Prawdą natomiasT jest, źe pewne efekty plastyczne nie da się z góry przewidzieć, ale odnosi się to takźe, choć w mniejszym stopniu, do twórców elitarnych.
Nie negując faktu, że deformacja występuje niemal nierozerwalnie z działalnością
twórców ludowych, to jednak trzeba pamiętać, że sprawa nie jest prosta, choć na
pozór wydaje się być taką.
Ze zjawiskiem deformacji wiąże się szereg, często nietypowych zjawisk towarzyszący'ch w procesie twórczym. Ukazana w książce wrażliwość estetyczna generacji starszej i mlodszej oraz Itwórców ludowych nie daje czytelnikowi skali porównawczej (s. 175 i n.), a posługiwanie się przez autora rozwlekłymi opisami zagubiło istotę zagadnienia. Poza tym malo uwagi poświęcono tak kluczowemu zagadnieniu, jak poglądy s,poleczności wiejskiej na piękno dzieł sztuki (por. s. 206 i n.),
Autor cytuje wypowiedzi Golana o rzeźbach Sęka (s. 207), które dotyczą wyłącznie głowy postaci rzeźbionej, a gdzie reszta?
W rozdziale zatytułowanym
"Próba poznania światopoglądu artystycznego twórców ludowych" znalazły się opinie społeczności wiejskiej, a częściowo i twórców na
temat zjawisk przyrody i o budowie ciała ludzkiego. Natomiast skrótowo ujęto zugadnienie dotyczące dzieł sztuki. Mankamentem tego rozdziału jest brak wyjaśnienia, 'co należy tu rozumieć przez pojęcie "światQpogląd" i jakie ,posiada on skladniki.
Na zakoń·czenie z uznaniem należy przyznać, że koncepcja pracy przedstawiona
przez Olędzkiego jest bardzo interesująca.
Dla dalszych badań nad polską twórczością ludową jest to książka wartościowa. Jej wartość jednak byłaby niewspółmiernie wyższa, gdyby autor ograniczyI się do konsekwentnego
wiązania swych
rozważań teoretycznych z zebranym materiałem terenowym. Angażowanie się zaś,
często niepotrzebnie,
w rozmaite problemy z zakresu teorii sztuki, nad któt'ymi
autor nie zawsze pan owal, spowodowało, że obraz kultury artystycznej Kurpió\';
jest mało przejrzysty.
Edward

Bogusław Gałęski, InnotJacje
szawa 1971, ss. 388.

a spoleczność

wiejska.

Wyd. Książka

Ozgowicz

Wiedza, War-

Postęp techniczny l Jego skutki - oto jeden z głównych problemów współczesnej
rzeczywistośd.
Zjawisko to, w swej istocie bardzo złożone, staje się przedmiotem
badań różnych dyscyplin naukowych.
B. Gałęski w pracy swojej zajął się zagadnieniem upowszechniania postępu technicznego, zawężonego do rozpowszechniania
się innowacji produkcyjnych w rolnictwie. Problematyka
ta jest dziś szczególnie aktualna, zważywszy jak dUŻą wagę
sprawie produkcyjności gospodarstw przypisują zarówno sami rolnicy, jak i czynniki
oficjalne.
Uwaga autora skupiona została na społecznych mechanizmach "przenikania innowacji i udoskonaleń technicznych do praktyki produkcyjnej rodzin chłopskich prowadzących indywidualne gospodarstwa rolne" (s. 6), Dodać tu trzeba, że autor przenosi tę problematykę
także na spółdzielcze i państwowe gospodarstwa rolne, ale

�Recenzje.

pl'zeglącllj

wydawnictw

i

czasopism

już raczej jako pewien rodzaj refleksji teoretycznych, nie popa1iych wynikami badań.
Studium B. Gałęskiego składa się z trzech zasadniczych częSCl. Część pierwsza
"Teoria dyfuzji i jej ograniczenia" poświęcona jest podstawowym zagadnieniom teoretyczno-metodologicznym,
podejmowanym
na gruncie antropologii kulturowej i socjologii amerykańskiej,
a dotyczących dyfuzji innowacji rolniczych. Autor dokonuje
wnikliwego przeglądu prowadzonych pod tym kątem studiów, aby stwierdzić, w jakim stopniu teoria dyfuzji i przyswajania
innowacji,
wypracowana
w Stanach
Zjednoczonych, da się zastosować w odmiennych warunkach
społeczno-ekonomicznych, ściślej - w odniesieniu clo polskiego modelu społeczno-gospodarczego.
Gałęski wyraża opinię, że teoria dyfuzji w wydaniu amerykańskim
posiada ograniczone zastosowanie, dlatego "wymaga uzupełnień oraz zmiany aparatury
pojęciowej i przyjętych miar" (s. 136). Autor nie kwestionuje jednak podstawowych schematów i zasad tej teorii. Uzupełnienia teorii dyfuzji, jakie proponuje autor, można
by sprowadzić do takich zasadniczych kwestii: 1) rozbudowanie systemu decyzji oprócz decyzji jednostkowych uwzględnienie także decyzji zbiorowych; 2) wprowadzenie właściwych miar i typologii w celu wyodrębnienia
warunków determinujących pozarynkowy przekaz innowacji (dotyczy to sytuacji, gdy innowacja nie jest
powszechnie dostępna, a nabywanie 'determinują
takie czynniki, jak kontakty osobiste, bliskość zamieszkania, przydział itp.); 3) uwzględnienie
czynnika przymusu
bądź to ekonomicznego, bądź administracyjnego
w akceptowaniu
innowacji.
Na koniec swych teoretycznych refleksji autor słusznie podkreśla, że stosowalność teorii dyfuzji wymaga każdorazowo odpowiedniego dostosowania i uzgodnienia
z konkretnym systemem społecznym, objętym badaniami.
Część drugą swojej pracy Galęski zatytułował
"Badania socjologiczne nad dyfuzją innowacji rolniczych w Polsce". Autor zrelacjonował
tu dotychczasowy ciąg
teoretyczny i badawczy, związani z omawianym problemem. Sprawy te podejmowane były na marginesie inr.ego typu badań, głównie w pracach etnograficznych
oraz w badaniach z dziedziny agronomii społecznej. Zajęcie się tymi zagadnieniami
przez socjologów datuje się dopiero od lat sześćdziesiątych. Gałęski zwraca uwagę,
że badania te, obok nagromadzenia bogatego materiału empirycznego. wniosly spory
bagaż doświadczeń metodologicznych, a także ujawniły niektóre mechanizmy działania procesu dyfuzji. Ponadto autor na podstawie l'ezu!tatów badawczych formułuje
odmienne nieco hipotezy od spotykanych w literaturze
naukowej tego przedmiotu.
Jest to więc wprowadzenie
szczególnego rodzaju korekty do niektórych twierdzel1,
zawartych w ogólnej teorii dyfuzji innowacji.
Zamierzeniem
autora było także
zwrócenie uwagi na pewne prawidłowości, które należy uwzględnić w programowaniu szczegółowych studiów empirycznych w warunkach polskich.
Należy podkreślić, że hipotezy przedstawione przez autora cechuje duża precyzja
i zaskakująca wprost trafność wyboru problemu. Hipotezy te zresztą posiadają stosunkowo duży stopień ogólności i ....
vcale nie zawężają się do innowacji .produkcyjnych w rolnictwie. Wreszcie pod koniec drugiej części wysuwa autor szereg postulatów badawczych wobec przyszłego programu
badań. Można je ująć w kilku
punktach: 1) prowadzenie badań w odmiennych kulturowo społecznościach lokalnych nad jednostkowymi korelatami nowatorstwa;
2) analiza właściwości wprowadzonych innowacji i ich skutków rysujących
się w postępie technicznym
oraz
w organizacji rolnictwa; 3) prowadzenie
równolegle wielopunktowych
badań nad
normami kulturowymi
wsi z uwzględnieniem
układu na osi "tradycjonalizm
nowoczesność" w poszczególnych
regionach
Polski; 4) badania
w państwowych
i spółdzielczych gospodarstwach rolnych.
19 -

Lud,

tom LVI

�:?90

Reccn?je

.. ])J"?cglądy

l.VlIclawnicfu:

i czasopism

Typ ostatnich badań nie posiada odpowiednika w studiach prowadzonych zagranicą. Jak słusznie zauważa Gałęski, w tym typie gospodarki procesy produkcyjne
i decyzje są udziałem szerszych, powiązanych ze sobą grup ludzkich. W badaniach
należy więc - obok analizy cech organizacyjnych.
i strukturalnych
przedsiębiorstwa - zwrócić na nie szczególną uwagę jako na bezpośrednie czynniki, wpływające na wdrażanie innowacji techniczno-organizacyjnych.
Rezultaty tego typu badań są jednakże obciążone determinantami.
cechującymi
globalnie system społeczno-ekonomiczny,
których nie da się uniknąć. Wiadomo bowiem, że każde przedsiębiorstwo
wchodzi w przyjęty układ planowania
i zarządzania gospodarką
jako całością. Autor zdaje sobie sprawę z narzucających
się
w związku z tym konsekwencji
badawczych, jednakże nie widzi powodów odrzucenia powyższej metody.
Postulowane przez Gałęskiego badania wymagają powołania odpowiednich instytucji naukowo-badawczych.
Ośrodki te. jak tego słusznie domaga się autor, powinny
łączyć dzialalność badawczą i wdrożeniową w celu szybkiej modernizacji polskiego
rolnictwa.
Osadzeniem problematyki
szczegółowej, związanej z zagadnieniem dyfuzji i prz,\"swajaniem innowacji w ogólniejszym kontekście teoretycznym,
jest ostatnia część
studium Gałęskiego, zatytułowana "Zmiany socjalne i postęp techniczny". Dla autora
najwlaściwszym
systemem teoretycznym,
ściśle związanym z analizą d.vnamiki sil
wytwórczych, jest marksistowska
teoria zmian społecznych. P07-wala ona bowiem
nie tylko wyznaczać założenia i kierunek postępowania badawczego, lec? także być
..d.Vl·cktywą określającą
kiewnek
syntetyzowania
wyników badawczych"
(s. 326).
W całokształcie zmian społecznych życia wiejskiego autor szczególną rolę przypisuje zmianom technicznym,
zmianom w organizacji
wytwórczości
rolnej ora7zmianom w kulturze. Te ostatnie 7-miany autor proponuje badać - nie jak się
to stosuje najczęściej w wymiarze ,.tradycjonalizm-nowoczesność",
leC7. poprzez analizowanie głównych czynników przemian, jakimi są, zdaniem autora. zmiany w społecznej organizacji oraz zmiany o charakterze kosmopolitycznym.
Książka B. Gałęskiego ze względu na przedmiot analizy posiada charakter bezsprzecznie nowatorski. Fakt ten może tłumaczyć pewne luki i niedociągnięcia. Pominięto bowiem w pracy rolę kółek rolniczych w organizacji społec7-nej wsi ora?
ich wpływ na przenikanie
lub hamowanie tego procesu do określonej wielkości
gospodarstw rolnych (ciekawego materiału na ten temat dostarcza praca J. Burszt~·.
Wieś lubuska. Na podstawie badait wsi Głuchowo i Łęgowo, w: Spoleczeitstwo Ziem
Zachodnich pod red. Z. Dulczewskiego, 1971).
Wiele niejasności budzi posługiwanie
się rozróżnieniem
.,kultury społeczeństwa
miejskiego" i "kultury społeczeństwa pracowniczego".
Nagromadziwszy obszerny material teoretyczny i empiryczny, autor nie wyzwolił
się od sprawozdawczości.
Śmiałe natomiast postulaty badawcze i hipotezy mogą
najlepiej zostać zweryfikowane
na konkretnym
materiale empirycznym w terenie.
Uwagi krytyczne w niczym nie podważają walorów naukowych i badawczych
pracy B. Gałęskiego. Zaprezentowane
przez autora studium spełni niewątpliwie
inspirującą
rolę do badań nad przemianami
społeczno-kulturowymi
nie tylko
w obrębie socjologii wsi, ale także na terenie ekonomiki rolnictwa i etnografii.

Bolesław

Januszldewicz

�Hec(!1l

Heligie

wczoraj

zje.

i dziś. Praca

pr:z:eglqd.ll

l!:!F{([

lOniet

tv i

291

C'.:(fs()]Jisn~

zbiorowa pod red. J. Kellera, Warszawa

1971, ss. 524.

Książka jest kontynuacją serii prac religioznawczych, redagowanych przez jeden
zespół ludzi w ciągu ostatnich kilku lat. Należą do niej takie pozycje, jak Zarys
dziejów religii I oraz Od Mojżesza do Mahometa 2. Obie te prace doczekały się już
dwóch wydań. Poza pracami tego zespołu redakcyjnego,
któremu przewodniczy
Józef Keller, trudno jest znaleźć na naszym rynku wydawniczym
inne pozycje
polskie z tego zakresu.
Literatura traktująca o religiach Tóżnych ludów świata (religiach pozachrześcijańskieh) jest ciągle jeszcze niedostateczna. Ostatnio sytua'cja się nieco poprawiła.
Ukazały się: Religie nie chrześcijańskie 3, Religie świata',
Pierwotne
formy
religii
i ich rozwój",
Stare i nowe w religiach
tropikalnej
i poludniowej
Afryki 6 lecz
nie można jeszcze mówić o całkowitym wyczerpaniu
tematów z tej dziedziny.
Dlatego jeż każda nowa praca religioznawcza przyjmowana jest z dużym zainteresowaniem i oczekuje się od niej czegoś nowego.
Tymczasem Religie wczoraj i dziś są pracą nową jedynie z tytułu. Podział na
sześć rozdziałów (poprzedzonych wstępem), omawiających
dość dowolnie wybrane
religie, nawiązuje wyraźnie do poprzedniej pracy tych autorów, a mianowicie Zarysu dziejów

religii

7.

Niektóre rozdziały tej ostatniej zostały połączone tu w nową całość (zwykle
ze szkodą dla materiałów w nich zawartych). Witold Tyloch omawia teraz religie
Bliskiego Wschodu (poprzednio religie Fenicji i Syrii, 'religie staroźytnych Żydów).
Włodzimierz Szafrański dawne religie Europy (poprzednio religie Europy prahistorycznej, religie Bałtów i religie Słowian), Wiesław Kotański w obu wypadkach buddyzm, Józef Keller - chrześcijaństwo (poprzednio katolicyzm), Edward
Szymański - islam (przedtem islam pierwotny).
Wynikałoby stąd, że starano się poszerzyć zakres omawianych tematów, tym··
czasem sprowadziło się to do jeszcze bardziej ogólnego ich potraktowania.
O ile
Zarys dziejów religii
był pracą naukową, to Religie wczoraj i dziś, wbrew założeniom zawartym we wstępie (który zdaje się być pisany na wyrost) nie mają tego
charakteru. Poszczególne rozdziały stanowią najczęściej streszczenie odpowiednich
rozdziałów !pracy poprzedniej. Jasno nasuwa się wniosek, że Religie wczoraj i dziś
są uproszczoną formą Zarysu dziejów religii,
sygnowaną jedynie nowym tytułem.
Etnografa zainteresuje
szczególnie treść rozdziału pierwszego, którego autorem
jest Tadeusz Żbikowski, omawiający - obok religii ,Indii, Chin, Japonii - takźe
"eligie współczesnych ludów opóźnionych w rozwoju. Rozdział nosi tytuł "Religie
różnych kontynentów", czyli stanowi typowy cicer cum caule.
Jest tutaj wiele analogii z rozdziałem omawiającym
ten temat w pierwszym
wydaniu Zarysu dziejów religii".
Już wtedy zarzucano tej pracy m. in. wyjątkowo
pobieżne potraktowanie
religii ludów pierwotnych, nieuwzględnianie
współczesnych
przemian w nich zachodzących, brak spojrzenia historycznego, a całej pracy brak
I Zarys dziejów
;\. Posern-Zielińskiego.

religii,
praca
zbiorowa
pod
,.Lud", t. LIII. s. 361-370.

2 Od MOjżesza do Mahometa,
wydanie
1970.

praca

zbiorowa

red .. T. Rellera,
pod

red.

W'arszawa

J. Rellera.

1968. Zob.

Warszawa

Helmuth von Glac,senapp.
Religie niechrześcijańskie,
Warszawa
1967.
Religie świata. praca zbiorowa
pod red. E. Dąbrowskiego,
Warszawa
1957.
S. A. Tokariew,
Pierwotne formy religii i ich rozwój, Warszawa
1969.
B. Szarewska,
Stare i nowe w "eligiach tropikalnej
i poludniowej
Afryki,
7 Op. cit.
3
4
s
6

a Zarys

dziejów

"eligii,

praca

zbiorowa

pod

red.

Z. Poniatowskiego,

też

1969, drugie

Warszawa

Warszawa

rec.

1964.

1971.

�393

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

integracji [Xlszczególnych rozdziałów i nierówny poziom ich opracowania 9. Reakcjij
na te zarzuty było drugie wydanie Zarysu dziejów l'eligii z rozszerzeniem czy nawet zmianą poszczególnych rozdziałów.
Praca Religie wczoraj i dziś wraca znów do punktu wyjścia. Omówienie lak
skomplikowanego
tematu, jak religie ludów pierwotnych,
na dwudziestu stronach
(książka liczy stron 524) świadczy o wręcz lekceważącym [Xldejściu do tego lematu.
Nie tłumaczy tego nawet zwięzły charakter pracy (np. sam judaizm omówiony jest
na 23 stronach). Sam s[Xlsób omówienia poszczególnych tematów jest często żenujący. Polega na streszczeniu czy nawet niemal na dosłownym pGwtórzeniu treści
poszczególnych
rozdziałów. Na przykład początek rozdziału o religiach Auslralii
i Oceanii w Zarysie dziejów religii brzmi: "Podstawową cechą religii Australii jest
totemistyczna
wiara w istnienie swoistego pokrewieństwa
między ludźmi i i::h
totemami, więzi bardzo silnych i wielostronnych,
wiążących członków klanu i ich
totemy w jedną organiczną całość, żyjącą wspólnym życiem" 1łI. Natomiast Zbikowski pisze: "Podstawową
formą religii Australii
jest totemizm. Wyraża się on
w przekonaniu o istnieniu więzów swoistego pokrewieństwa
między ludźmi i ich
totemami, wiążących ich w jedną wspólnotę społeczną" II Przykłady tego !'odzaju
można znaleźć prawie na każdej stronie. Zarzutów tych nie można wytłumaczyć
[XlpularyzatQrskim charakterem
pracy. Wstęp J. Kellera świadczy, że miała ona
w założeniach naukGwe ujęcie tego tematu. Według słów autora wstępu książka ta
stanowi "zwięzłą historię religii świata" 12. Niestety, całość nie ma tego zwięzłego
charakteru.
Religie "dzisiejsze" są omówione o wiele lepiej, bardziej dokładnie chociaż nie wydaje się to w pełni słuszne. Zostały tutaj zachwiane proporcje.
Religie mniej znane czytelnikowi powinny być omówione dokładniej. O wiele więcej mamy bowiem prac poświęconych
buddyzmowi
czy islamowi. nie mówiąc
o chrześcijaństwie, niż religiom omówionym w rozdziale pierwszym.
Włączenie do pracy rozdziału "Religie różnych kontynentów", sumującego w sposób prawie encyklopedyczny
bardzo złożone częstokroć systemy religijne, jest nieporozumieniem.
Niewytlumaczalny
jest również fakt opuszczenia przypisów oraz
bl'ak podstawowej bibliografii. W świetle tych zarzutów trudno zrozumieć celowoś~
wydawania podobnych pozycji.
Jacek

Łapott

Theodor-Wilhelm
Danzel, Ethnologische
Kulturkunde.
Versuch eines universalen
Systematik der Kulturwissenschaften.
Hans Christian Verlag, Hamburg 1967, ss. 1119.
Teodor Wilhelm Danzel (1886-1954),
profesor Uniwersytetu
w Hamburgu a jednocześnie kustosz tamt, Muzeum Etnologicznego, dał się [Xlznać w latach 1912-1954
jako znakomity badacz i autor szeregu wartościowych publikacji, szczególnie w zakresie etnopsychologii,
mitologii porównawczej
i religioznawstwa.
Główny jednak
o A. Pasem-Zieliński.
s. 536-5U.
10 Op. cit., s. 200-201.
11 Op, cit., s. 80.
12 Op. cit., s. 25.

Zarys

dZiejów

j'eligii

(recenzja)

w

"Etnografia

Polski"

t. XII.

1968,

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopi3m

293

wysiłek badawczy od wielu lat kierował ku wypracowaniu
ogólnej teorii kultury.
W 1930 roku opublikował jej wstępny zarys w rozprawie pl. Gefiige und Fundamente der Kultur
vom Standpunkt
der Ethnologic.
Niestety teorii tej nie zdążył
rozwinąć i nadać jej formę odpowiednio wykończoną. Temat okazał się bardzo
zlożony i wielce czasochłonny. Pozostawił natomiast obszerny zbiór własnych not
i wypisów materiałowych
vdnoszących się do tego tematu, a które pośmiertnie
zostaly uporządkowane
i opublikowane przez Jadwigę Danzel oraz Annelizę Westermann.
Zbiór ten jako całość ukazuje interesującą
próbę syntezy naszej aktualnej wiedzy o kulturze. Wg Danzela, kluczem do tej syntezy jest pełna systematyka podstawowych stwierdzeń, odnoszących się do ogólnoludzkiej kultury, a uzyskanych
nie tylko przez etnologię, ale także przez te dyscypliny naukowe, które bezpośrednio zajmują się różnymi jej aspektami, jak językoznawstwo, socjologia, ekonomia,
filozofia i in. Ogół tych dyscyplin składa się na swoisty, odrębny zespól nauk o kulturzt'. Aulor oznacza je terminem "Kulturwissenschaften".
Wiodącą w tym zespole
jest, zdaniem Danzela, etnologia. Ona bowiem bada i empirycznie poznaje podstawy
i zasadnicze struktury kultur, przede wszystkim tych najprostszych,
zwanych pierwotnymi. Dzięki temu jest w stanie wykazać, jakie elementy albo ich kompleksy
5&lt;1w poszczególnych kulturach trwałe i ciągłe, a które w określonych warunkach
zanikają Z tego właśnie powodu stanowisko etnologii jest uprzywilejowane.
Upoważnia ją do ogarniania
swoim widzeniem kultury jako całości, ogólnoludzkiej,
wymiernej i dającej się poznać. Rezultatem tego poznania powinno być sfOTffiułowanie praw rządzących przemianami i rozwojem kultury. Jednak osiągnięcie tego
jest możliwe tylko pod warunkiem, że etnologia dla swego celu wykorzysta to, co
w zahesie najogólniejszych prawidłowości zjawisk kulturowych stwierdziły wspomniane dyscypliny naukowe. które tematyką swoich badań pozostają w styczności
z etnologią.
Temu podstawowemu założeniu podporządkowane
jest studium Danzela. Stanowi
ono bardzo bogate, niemal encyklopedyczne
kompendium
wiedzy o kulturze.
uwzgl~dniające jej wielce różne aspekty. Na li·czącą ponad tysiąc stron całość
składa się piętnaście obszernych rozdziałów, drukowanych
trochę dla oka uciążliwym petitem. Treść ich, obok sformulowanych esencjonalnie, generalnych omówień
i ocen. tworzą liczne skrótowe notki-hasła materiałowe. Każdy z rozdziałów, jako
tematycznie odrębna całość, zawiera próbę systematyki
zasadniczych problemów
kulturologicznych, w dziedzinie, której dany rozdział dotyczy, a wyeksponowanych
pod kątem zainteresowań etnologicznych. Oto tytuły kolejnych rozdziałów: I. Podstawy i struktura
kultury ze stanowiska etnologii. II. Wiedza i systematyka
na
wczesnych etapach kultury. III. Językoznawstwo.
IV. Nauka o piśmie. V. Literaturoznawstwo.
VI. Religio7.11awstwo. VII. Nauka o państwie, polityce i prawie.
VIII. Socjologia. IX. Ekonomia. X. Ergologia. XI. Wiedza o sztuce. XII. Filozofia.
XIII. Psychologia. XIV. Etnologia. XV. Dzieje świata i kultury.
AUlae wielokrotnie i z naciskiem powtarza potrzebę: zintegrowania przynajmniej
niektórych problemów oraz wykorzystania
wniosków wynikowych
tych właśnie
dyscyplin: scalenia kh z uogólniającymi stwierdzeniami
etnologii, koniecznego do
uzyskania szerszej niż dotąd perspektywy w spojrzeniu na kulturę; wYPr&lt;J.cowania
nowego teoretycznego stanowiska
i dużo skuteczniejszego
poznania jej istotnego
mechanizmu. Nie jest to myśl całkiem nowa. Podobne bowiem stanowisko zajął
w swomi czasie (1934) Jose Ortega y Grasset twierdząc, że tylko nowe, optymalnie
5zeJ"Okie,encyklopedyczne i bardziej systematyczne ujęcie całości może uratować
nas przed ujemnymi skutkami nadmiernej specjalizacji w dziedzinie wiedzy o kul-

�29-1

Recen,je,

przeglądy

wydawnictw

i

czasopism

turze. Zarówno Danzel jak Ortega y Grasset zdają sobie sprawę z ogromnej, wręcz
zniechęcającej
złożoności kultury, pojmowanej monistycznie i totalnie jako ogólnoludzka całość. Obaj wierzą jednak w możliwości wykrycia, właśnie poprzez wspomnianą integrację problemów i wniosków, praw wzgl. prawidłowości jej rozwoju.
W założeniach najbardziej podstawowych T. W. Danzel stoi na gruncie idealizmu
niemal mistycznego. Czynnikiem sprawczym, tworzącym i kształtującym
kulturę
jest wg niego duch. "Der Geist, der sich in einer Kultur auspragt, konstituiert
die Kultur nicht bloss, sondern er erzeugt sie" (s. XXII). Przypomina to trochę
koncepcje W. H. Riehla z 1859 r. z tym, że problemowo ujęte dużo szen:ej. bo
w skali ogólnoludzkiej. Poza tym niemałe znaczenie w procesach tworzenia i ksztaltowania konkretnych kultur Danzel przyznaje substratom rasowym.
Główne tezy teoretyczne autor zawarł w rozdziale I. Sumarycznie oceniając, nie
wnoszą one nic szczególnie nowatorskiego. Interesujące byłyby zapewne jego metodologiczne rozważania o kulturowych
konstantach.
Terminem tym autor ol$:reśla
elementy albo czynniki w danej kulturze ciągłe. W każdej bowiem kulturze, któr&lt;\
przyrównać
można do nurtu złożonego z wielce różnych składników przemijających, zmiennych, coraz to nowych, istnieje także pewna ilość elementów stałych.
ciągłych. Ciągłość ta jest przestrzenna
i czasowa. Konstanta
może wyrażać się
w jakichś formach języka, religii, organizacji władzy, stylu w sztuce itp. Jednym
7. ważnych
za&lt;:lań etnologii jest śłedzenie i badanie tych właśnie kulturowych konstant. Niestety to, co na temat konstant pisze Danzel, jest dość niejasne i nazb,",
wieloznaczne.
Rozwój człowieka jako twórcy i nosiciela kultury autor periodyzuje
w dwa
etapy, które charakteryzuje
nazwami "homo divinans" i "homo faber". Na wcześniejszym etapie, w kulturach
pierwotnych,
w stosunku do świata zewnętrznego
dominują koncepcje i intencje magiczne. Na etapie późniejszym techniczne.
Oznaczeń tych, zastrzega autor, nie należy jednak rozumieć w sensie pojęć wartościujących. Miarą stopnia rozwoju jakiejś kultury bynajmniej nie jest ilość i jako",ć
osiągnięć technicznych. Ubóstwo zaś w zakresie środków technicznych wcale przecież nie oznacza ubóstwa w innych dziedzinach kultury. Warunkiem poprawneg8
spojrzenia na kultury pierwotne jest, wg Danzeła, zrezygnowanie
z poglądu, że
kultury europejskie ze swoimi osiągnięciami gospodarczymi, technicznymi, religią.
sztuką itd. reprezentują
najwyższe ogniwa w rozwojowym łańcuchu kultur.
Każda z dających się wyodrębnić kultur jest specyficzną strukturą. Skladają się
na nią czynniki świata zewnętrznego
(umweltliche Faktoren), ludzie (menschliche
Tt'ager) i ich wytwory. Wszystkie te czynniki są powiązane wzajemnymi 7.ałeżnościami. Każdemu etapowi ogólnego rozwoju kulturowego odpowiada okrl'Ślony t~·p
struktury. Niestety, autor nie wyjaśnia - jaki. Jeżeli jakieś dwie odrębne kuHul"\"
wykazują bliskie podobieństwa,
to przyczyny tego mogą być trojakie: tożsamość
cech rasowych, tożsamość środowiska geograficznego, albo tożsamość stopnia rozwoju. Jako całość specyficznie ustrukturyzowana
każda kultura jest czymś więcej
niż tylko sumą swoich składników. Składniki zaś są dwojakie: materialne i niematerialne. Pierwsze tworzą manifesta,cję zewnętrzną kultury, drugie jej wewnętrzną treść. Materialne
składniki, stosownie do funkcji, mogą być narzędziami albo
i symbolami. Każda z kultur posiada aspekty egzo- i endogeniczne oraz rzeczowe
i symboliczne. Otóż w zależności od tego, który z aspektów w niej dominuje, można
określić jej stopień rozwoju. Symbole w kulturze przeżywane są jako znaczenia,
Składniki rzeczowe jako wartości funkcyjne. W toku rozwoju składniki o naturze
symbolów stale ustępują
składnikom
funkcyjnym.
W każdej z kultur da,ią się
wyróżnić cztery dziedziny działalności: mityczno-religijna,
prawna, sztuki i tech-

�Recen.zje.

jJl'.z:eylqdy

lt.:Y(/(IICllict'lL"

i

cZ"aso}Jis17't

niczno-gospodarcza.
Sztuka' środkami
egzogenicznymi
pełni funkcje
symbolicz;ne.
Prawo środkami endogenicznymi
kształtuje docelowe normy społeczne. Gospodarka
i technika środkami egzogenicznymi pełni funkcje rzeczowe, a mity i religie t\\'orz'1
wyrazy symboliki endogenicznej.
Przy pomocy tego rodzaju kryteriów Danzel konstruuje
uniwersalny
system kla·syfikacyjny kultur. Stara się w sposób eklektyczny zintegrować pojęcia wypracowane na przes( rzeni ostatnich stu lat przez różne, kolejne kierunki etnologiczne.
Niestety, nie są to wywody dostatecznie jasne i pewnie trafiające do przekonania
zainteresowanego
czytelnika.
Rozumienie
ich utrudnia
zawiły tok rozumowania
autora, a poza tym bardzo uciążliwy styl pisarski. Być jednak może, iż droga
wskazywana
przez Danzela jest słuszna i rzeczywiście prowadzi do pełniejszego
niż dotąd zrozumienia mechanizmu
kultury. Nie ulega natomiast
wątpliwości,
że
dzieło Danzela zawiera ogromny i pożyteczny material instruktywny,
a także wiele
stwierdzeń, które na pewno mogą stać się źródłem twórczych refleksji.
Tadeusz

Rasy

narody.

t. t: UJ7!.

Sovrie mennyje

etniceskije

rasovyje

problemy.

Wróblewski

"Jeżegodnik",

Toskwa. ss. :~()2.

Instytut Etnografii im. N. N. Miklucho-Maklaja
AN ZSRR wzbogacił się o nowy
naukowy periodyk. Jest nim rocznik wydany po raz pierwszy w r. 1971 a zatytułowany Rasy i narody i redagowany przez kolegium, na którego czele stanąl znany
amerykanista
J. R. Grigulewicz.
Celem nowego pisma jest pobudzenie
rozwoju
badań nad szeroko pojętą problematyką
współczesny·ch procesów etnicznych i I'asowych zachodzących
poza granicami
ZSRR, nad różnorakimi
aspektami
analizy
antropologicznej
oraz zwrócenie uwagi na ważniejsze momenty walki przeciwko
rasizmowi i narodowościowej nietolerancji.
Wszechstronnemu
ujęciu powyższych zagadnień
służyć będą o czym piszą
we wstępie redaktorzy - rozprawy teoretyczne jak i studia analityczne; zagwaran··
towany jest także staly udział przedstawicieli
wielu pokrewnych
etnografii dziedzin naukowych glównie antropologów,
historyków,
socjologów, ekonomistóvJ
i prawników. gdyż nowy rocznik posiadać winien. wg założeń, charakter
interdyscyplinarny.
Warto tu podkreślić,
iż wyjście w świat pierwszego numel'U zbiegło się niepl'zypadkowo w czasie z zainaugurowanymi
przez ONZ obchodami międzynarodowego roku walki z rasizmem. Jednakże ta pożyteczna w sensie naukowym
jak
i spolecznym inicjatywa
radzieckich
specjalistów
stanowi już kolejny, mocno zaawansowany etap badań nad problematyką
rasy i narodu. Otóż w latach 1966-1970
opublikowano
już cztery większe prace na ten temat; wszystkie wypełnione duż4
ilością artykułów i dokumentów ilustrujących
wspókzesne
formy rasizmu w Am('ryce. Azji. Afryce. Australii i Europie l. Jeżeli jednak w dotychczasowych
opraco1 A. W .. Jefil1low. 1. R. Grigulewicz.
W. W. Iwanow.
E. L. Nitoburg
(red.). Protiw
msizma.
Moskwa
19(jG: I. R. Grigule\viez.
A. \\T. Jefinl0\\',
E. L. Nitoburg
(red.),
Dokumentu
a.hlic:ajut
rasiz'm.
Moskwa 19G3: A. \\T .. Jefimo\\'. I. R. Grigulc\vicz.
E. L. Nitoburg (red.) ... Nif?t,"
rasizmu. Moskwa 1%9: i\. W. Jcfil1lo\\'. 1. R. Crigulewicz.
E. L. Nitoburg
(red.). Narody
j)rotilc
ra~hma.

Moskwn 1970.

�Recen?je,

przeglądu

wydawnictl..o

i c:zasopisrn

waniach przeważały materiały poświęcone problematyce rasowej w Stanach Zjednoczonych i wysoko uprzemysłowionych
krajach świata kapitalistycznego, to w publikacji Rasy i narody szczególny nacisk położono na targane wewnętrznymi etniczno-rasowymi sprzecznościami rejony trzeciego świata - przede wszystkim zaś na
państwa Ameryki Łacińskiej.
Obok głębokiego spojrzenia historycznego motywowanego chęcią ujawnienia procesów kształtowania
się poszczególnych narodów i ich grup. dostrzegamy także
w trakcie lektury rocznika cechy świadczące o ambicjach możliwie szybkiego reagowania na bieżące konflikty społeczne, polityczne. ekonomiczne wyrastające z podłoża, rasowych i etnicznych uprzedzeń. I tak np. tą drogą uzyskujemy obraz
narodowościowego
składu mieszkańców Kanady w związku z narastającymi
tam
tendencjami
separatystycznymi,
wczytujemy się w naukowel interpretację
zbro,inego konfliktu salwadorsko-honduraskiego
z r. 1969. czy też poznajemy mechanizm
formowania
się malajsko-chińskiej
wrogości w Malajzji U1G1Zan~'na marginesie
wyborów do parlamentu w 1'. 1969.
Należy przypuścić, iż zawartość treści następnych roczników kształtowana będzie
również przez aktualny
rozwój sytuacji międzynarodowej.
Wymagałyby przecież
szerszego oświetlenia takie sprawy, jak: wojna pakistańsko-indyjska
i powstanie
Republiki Bengalskiej, etniczno-rasowe
konflikty arabsko-izraelskie,
walka Baskó·.\'
przeciwko totalitarnemu
reżimowi Franco, permanentne
niepokoje w północne.i Irlandii, czy też bliżej nieznane problemy łamania praw człowieka w Chinach w odniesieniu do zamieszkujących ten kraj mniejszości narodowych.
Zawarto:ść rocznika podzielona została na 5 części, z których pierWSZe! PUświęcono zagadnieniom teoretycznym. Otwiera ją wal·tościowy, acz l,ontrowersyjn~'
artykuł dyrektora Instytutu Etnografii J. W. Bromleja a charakterystyce
pojęcia
etnos (s. 9-33). Otóż autor porządkując
dotychczasowe ustalenia dokonuje również
weryfikacji
aktualnej
terminologii używanej na określenie takich jednostek, jak
"naród", "lud", "nacja" etc. Analiza ta prowadzi go do konstatacji. iż w dalszych
badaniach na ten temat niezbędnym jest przestrzeganie zasady ścisłego precyzowania stosowanych
terminów. czemu sprzyjałoby
wprowadzenie
jednolitej międz~'narodowej nomenklatury, wyzwolonej od narodowo-tradycyjnych
konotacji poszczególnych określeń uniemożliwiających
zwykle ich przekładalność
na inne języki.
Oczywiście. w pewnej liczbie wypadków należałoby wprowadzić całkowicie nowe
terminy, stare zaś obwarować dokładniejszymi definicjami wyznac/.ającymi ich semantyczne zakresy.
Sam autor za najbardziej
uniwersalny
termin obejmujący
wszystkie kategori[~
etniczno-historyczne
i typy etnicznych struktur uważa pojęcie ..etnos". Termin ten
bowiem posiada zastosowanie w odniesieniu do różnych poziomów taksonomicznych.
poczynając od grup etniczno-językowych
typu .,naród". aż do grup etnograficznych,
i od form "ewolucyjnie" prostych, takich jak "płemię", na współcześnie kształtujących się ,.nacjach" kOlicząc. Bromlej analizuje również szczególowo podstawowe
cechy konstytutywne
tak pojętego ,.etnosu" dochodząc do wniosku, że mogą b,l-ć
nimi elementy składu rasowego (ty1ko w szczególnych ,przypadkach), typu kulturowego, sprowadzone głównie do sp0cyficznych i tradycyjnych
dla danej grup\'
wzorów. charakter
narodowy oraz samookreślenie
etniczne. Cechą równorzędna
w stosunku do wymienionych
wyżej jest vvg autora wysoki stopień (dochodzący
do 90%)
endogamicznych
małżeństw, będący w istocie rzeczy pewnego rodza,ju
..stabilizatorem"
etnosu. któremu
zapewnia
kontynuację
homogeniczności
kulturowej.

�Recenzje,

przeglądy

~wydawnlctw

l czasopism

Do naj cenniejszych teoretycznych stwierdzeń autora należy wprowadzony przez
niego podział "etnosu" na dwie podstawowe kategorie. Otóż "etnos" w węższym
rozumieniu (niezależnym jednak od wielkości populacji) określa Bromlej mianem
"etnikosu". Terminem tym oznacza autor historycznie uformowaną grupę charakteryzującą się względnie stabilnymi cechami kulturowymi
i odpowiadającymi
im
cechami psychiki oraz wykształconym po~zuciem wspólnoty. Tak zdefiniowanemu
w kategoriach ściśle e t n i c z n y c h - "etnikosowi" przeciwstawia Bromlej "etniczno-społeczny organizm", nazywany w skrócie ESO, a będący podstawowym typem
symhiozy etnicznych i makrospołecznych struktur. ESO wyrasta z amalgamatu "etnikosów" i organizmów społecznych. W swym optymalnym kształcie taki ESO określony będzie wspólnotą terytorialną, ekonomiczną, społeczną, polityczną i kulturową.
Swe niezwykle interesujące
rozważania kończy autor prezentacją
typologii ESO
uwzględniającą aspekt diachroniczny (zmienność postaci ESO w zależności od formacji społeczno-ekonomicznych)
i synchroniczny (warianty ESO wynikające z odmiennych kombinacji "etnikosów" i społecznych organizmów).
Rozsmakowani
erudycją
Bromleja z mieszanymi
uczuciami zapoznajemy
się
z drugim artykułem działu teoretycznego pióra J. P. Awierkijewej
pl. Neoewolucjonizm, relatywizm
i rasizm (s. 34-45). Jest to bowiem w swej konstrukcji eklektyczny zespół niejednorodnie
udokumentowanych
tez i uwag nie wykraczających
;mi o jotę dalej ponad znane już co najmniej od lat 10 stwierdzenia
autorki na
temat niektórych współczesnych kierunków antropologii kulturowej". Pomijając powierzchowność analizy i ogólnikowość zarzutów wypada ze smutkiem zauważyć.
iż Awierkijewa stosuje dość specyficzną - obecnie chyba już przestarzałą - metodę
dyskredytacji swych przeciwników. Najpierw przypisuje im poglądy, których nigdy
nil' głosili, by później tym łacniej zmiażdżyć oponentów w ogniu kontrargumentów
bO,cato przetykanych emocjonalnie zabarwionymi epitetami.
Przejdźmy zatem do konkretnych przyl.;:!adów. Otóż autorka stara się udowodnić.
iż glównym, ukrytym celem kierunku zwanego relatywizmem kulturowym jest kolportowanie poglądu () niepelnej wartości kulturowej i psychicznej ludów postkolonialnych, wynikającej jakoby z ich prymitywizmu, dominacji myślenia prelogiC!:nego i balastu egzotycznych obyczajów. W rzeczywistości jednak uczeni stojący na
stanowisku relatywistycznym
głoszą tezy diametralnie odmienne, programowo wystrzegając się wulgarnego aksjologizmu i europocentryzmu, podkreślając na każdym
kroku specyficzność kulturowych wzorców badanych społeczności, do których analizy nie można przykładać pojęć i doświadczeń nabytych w obrębie innego kręgu
cywilizacyjnego. Ich stanowisko metodologiczne zbliża się w pewnym sensie do tego,
ktcJre L. Nowak określił mianem "tezy deskryptywizmu
antypozytywistycznego" ".
Dlatego też nie do przyjęcia wydaje się być twierdzenie Awierkijewej,
iż poc1kl'e,i:lanie nieporównywalności
i unikalności kultur różnych narodów wynikających
ze specyfiki myślenia, a więc światopoglądu, prowadzi w rezultacie do rasizmu
w jego psychologicznej wersji, stając się ideową osnową szowinizmu, narodowościowej cl,\"skryminacji etc. (s. 44).
Największe jednak zdziwienie wzbudzać musi opinia Awierkijewej
odrzucająca
zdee.\"Cjowanie tezę o wzajemnych współzależnościach zachodzących między specy-

Sowrierniennyje
tendencji w razwitH etnografii
S. Sz. A. (w:) Sowrieetnograjija,
Mosk\\'a
1963: tenże. Neoewoluc)oni.zm
w s01vriernlenno}
(nn!cl'ikuns1coj
ctnOf!rajii,
.. S()\victskaja
Etnog'rafija".
R. 1959. nr 6.
3 L.•. No\vak.
Oceny
1(' nau/;:ach
sjJolec?.'n]Jch
LV
koncepcji
twórców
rnarksi.zmu ... Studia
S{){'JtJ1ogieznc", R. 1971, nr 3, s. 5-18.
2 J. P. Aw:erkijewa.
amieril(unskaja

nliennoj(f

t

�298

Recenzje,

przeglądy

wuclawnictw

i

czasopism,

ficznymi
cechami kulturowymi
każdego narodu
a jego cechami psychic,~nymi.
Szkoda wielka, że autorka zignorowała pewne pl"TZemyślenia zawarte \V cennym
artykule swego kolegi Bromleja - prezentowanym
już wyżej - w którym tenże
omówił właśnie tego typu relacje posługując się określeniami w rodzaju ..psychiczny skład narodu" i "stabilne komponenty psychiki etnicznej wspólnoty" (s. 24-25l.
będącymi wg 'niego jednymi z głównych ·cech wyróżniających
"etnos". Wprawdzie.
jak stwierdził Bromlej, stale jeszcze te narodowe cechy psychiki (a wlaści w·,~ rc'JŻnice między odmiennymi
psychicznymi
składami)
ujmujemy
jedynie intuicyjni.:
i nie potrafimy ich opisać w kategoriach naukowych, ale to nas wcale nie upoważnia do ignorowania tej sfery zjawisk, a co ważniejsze, nie może nas skłaniać
do potępiania tych, którzy czynnik ten wmontowują w swe naukowe teorie. choćby
były one same w sobie w najwyższym stopniu dyskusyjne.
W recenzowanym
tu tomie szereg artykulów tworzy jakby pewien tematycznv
blok amerykanistyczny,
który zawarty zostal w części zatytułowanej
,.Pl'Ocesy etniczne we współczesnym
świecie". Dwa z nich dotyczą historycznych
aspektów
kształtowania
się stosunków indiańsko-hiszpańskich,
kwestii tubylczej i rasowego
problemu w Ameryce Łacińskiej, Pierwszy - autorstwa S. J. Sewwa pl. Problem
,rasowy w pracach Alejandro
Lipschutza
(s. 104--116) poświęcony jest poglądom
znanego badacza chilijskiego, pochodzącego z Rygi. na temat społecznych aspektów
i historycznych uwarunkowań
konfliktów rasowych w Ameryce Łacińskiej ze S7.czególnym uwzględnieniem
jego stosunku do tzw. kwestii indiańskiej,
znanej Lipschutzowi dobrze z badań terenowych prowadzonych wśród Araukanów i tubyleC'w
Ziemi Ognistej.
Drugi artykuł z tej serii napisał M. Morner sz\ovedzki historyk, dyrektor
Instytutu
Ibero-Amerykańskiego
w Sztokholmie, poświęcając
go procesom met ysacji i wzajemnym wpływom kulturowym
w Ameryce Łacińskiej, rozpatrywan,nn
jako problem natury historycznej (s. 188-202), Opracowanie to, napisane specjalnie
dla radzieckiego
wydawnictwa,
zostało oparte na ksiąke
autora opublikowanej
w r. 1967 w Bostonie pl. Race mixture
in the history of Latin America.
Morner
formułuje tu nowy termin - "miscegenacja"
(miscegenation) proponując. aby UŻ\'wać go na oznaczenie czysto biologicznej metysacji, która przecież mogla. ale nie
musiała być podłożem procesu kulturowego - akulturacji. zwanej częściej \V Ameryce Łacińskiej transkulturacją,
i procesu społecznego - integracji różnych grup,
warstw i klas. Autol' pokazując współzależności tych trzech aspektów zwraca również uwagę na dominujące znaczenie czynników społecznych nad elementami raS0wymi, które wprawdzie historycznie ważne i doniosłe, spełniają obecnie funkcję
drugorzędną. Na tym tle ukazuje nam się dawna przezwyciężana obecnie struktura
społeczeństwa
latynoamerykańskiego
przypominająca
wg Mórnera system kastowy, w którym o miejscu różnych grup w układzie stratyfikacyjnym
typu iberyjsIw-kolonialnego
decydowały w dużej mierze proporcje
"krwi" indiańskiej.
murzyńskiej i europejskiej.
Dalsze trzy opracowania amerykanistyczne
poświęcone są problemom nal'Odowościowym w Kanadzie, Gujanie, Ameryce Srodkowej. L. N. Fursowa wart.
Etniczny
skład i rozmieszczenie
powojennych
imigrantów
w Kanadzie (s. 172-187)
charakteryzuje ok. 2,5 mln. populację przybyszów, którzy w latach 1946-1965 wyemigrowali
do Kanady głównie z Wielkiej Brytanii, Włoch, Francji, Niemiec i Skandynawii.
Autorka pomija społeczną strukturę tej ludności, nie analizuje także imigrJcyjnej
polityki kanadyjskiej.
Stwierdza jedynie, że większość tych ..Neokanadyjc7.yków··
osiedla się w wielkich ośrodkach
przemyslowych,
oraz iż w grupie tej COl'az
większe znaczenie pod względem ilościowym posiadają Włosi.

�Recenzje,

przeglącly

wydawnictw

299

i czasopism

W. N. Sofinskij wart.
Problem narodowościowy
w Gujanie
(s. 221-258) prezentuje zasadnicze etapy kształtowania
się wielorasowego
i wielonarodowego
społeczeństwa byłej bl'ytyjskiej Gujany, akcentując
rolę układów kolonialnych
w tym
procesie. Obok ludności autochtonicznej
i potomków białych kolonizatorów,
żyją
w Gujanie Murzyni sprowadzani
niegdyś w charakterze
niewolników.
Po nich
przybyli z kolei, jako kontraktowi
robotnicy, Hindusi i Chińczycy, tworząc w ten
sposób konglomerat
jedyny w swoim rodzaju. Autor ukazuje wzajemne
relacje
między tymi grupami, zwracając
uwagę na miejsce poszczególnych
narodowości
i ras w hierarchii społecznej i ich historyczną drogę do zajmowanych
dziś pozycji.
O Etnicznych aspektach salwadorsko-honduraskiego
konfliktu
(s. 203-220) pisze
N. S. Leonow, który jednak nie w pełni wywiązał się ze swego zadania, gdyż w daleko większej mierze zajął się problemami natury społecznej, demograficznej
i politycznej, niźli podłożem narodowościowym
zbrojnych wystąpień z r. 1969, znanych
potocznie jako lzw. "wojna futbolowa".
Warto także zwrócić jeszcze uwagę na
ar!. R. N. Ismagiłowa o Czynniku etnicznym we wspólczesnej Afryce (s. 239-27:3).
w którym aulol' analizuje sprzeczności między tendencjami
separatystycznymi
i nacjonalistycznymi
a prądem antytrybalistycznym,
dążącym do nowych form narodowej jedności.
W omawianym tu tomie zawm-te zostały również artykuły typowo antropologiczne (w sensie antropologii fizycznej). J. J. Roginskij pisał w okolicznościowym
art.
pl. N. N. Mi.klucho-Maklaj
bojownik
walczący
z rasizmem.
Z okazji lS-1ecia
urodzin (s. 46-51)
() stanowisku
tego wybitnego uczonego i patrona radzieckiego
Instytutu Etnografii, do kwestii rasowej zarówno na gruncie praktyki społecznej,
jak i rozważań teol·etycznych. W. P. Aleksiejew
przedstawił
genetyczne
aspekty
antropologii (s. 52-76), a W. W. Bunak wart.
Antropologia
zachodniej
Europy
we współczesnej
zagranicznej
litemturze
(s. 77-103)
omówił w krytyczny sposób
różne kierunki analizy antropologicznego
materiału, m.in. metodę typologiczną. porównawczą,
populacyjną,
geograficzną.
nie zapominając
także o polskiej szkole
antropologicznej. Warto zauważyć, iż generalnej krytyce koncepcji Czekanowskiegc.
spl-zecznej wg Bunaka z .prawami genetyki towarzyszyło
·duże -tiznanie dla
posiadającej solidne podstawy matematyczne metody analizy typologicznej A. Wankego i jego następców.
W pierwszym tomie rocznika "Rasy i narody" znalazło się także miejsce dla
omówienia
takich zagadnień.
jak: aspekly prawne
walki o likwidację
rasowej
dyskryminacji,
charakterystyka
stanowiska
radzieckich
organizacji
spoleczn.vch
w kwestii ich stosunku do ·polityki rasistowskiego
bloku państw afrykańskich,
czy
ocena materiałów XXIV sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie kolonializmu
i rasizmu.
Uzupełnieniem
tych artykułów,
posiadających
już charakter
publicystyczny.
S'ł
zestawy materiałów
źródłowych, przeważnie dokumentów
na temat dyskryminac.ii
rasowej w Afryce i problematyki
antyrasistowskiej
poruszanej na forum Narodów
Zjednoczonych.
Całość rocznika posiada przejrzysty
układ, a dobór .artykułów w pierwszym
tomie świadczy o ambitnych zadaniach, jakie postawili sobie wydawcy i redaktorzy.
Miejmy nadzieję, że również następne roczniki nie zawiodą oczekiwań czytelników,
którzy - być może - znajdą w nich odpowiedź na aktualne, formułowane
przez
współczesność pytania.

Aleksander

Posern-Zieliiiski

�:100
Vesillja.

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i c.zasopUl1n

U dvoch kl'ligach. Kilv 1970, kn. 1 ss. 456, kn. 2 ss. 4110, nuty, ilusir.

Jest to dziesiąty tytuł z serii Ukra'ins'ka narod'na tvorcist wydawanej przez Instytut Sztuki, Folkloru i Etnografii Ukraińskiej Akademii Nauk. Dwa tomy zawierają
22 opisy wesel z różnych regionów Ukrainy, przygotowane do druku przez M. M.
Szubrawską i O. A. Prawdiuka
pod naukowym kierunkiem O. I. Deja. Opisy poprzedzone są krótkim wstępem wydawców i rozprawą O. A. Prawdiuka
pl. Narodnoe vesillja
na Ukm'ini
(kn. 1 s. 9-59).
Wydawcy traktowali weselny obrzęd
jako swoisty dokument, można bowiem na jego podstawie analizować zarówno
stosunki społeczne i rodzinne, normy moralne obowiązujące w wiejskim środowisku,
jak i zdolności artystyczne
ludu, przejawiające
się w plastycznej
i muzycznej
oprawie wesela i w towarzyszących mu ,pieśniach.
O. A. Prawdiuk
w swym artykule
wstępnym,
po omówieniu
kolejnych faz
obrzędu i charakterysty,ce
melodii, zajmuje się dwoma ciekawymi
problemami:
recepcją folkloru weselnego w ukraińskiej sztuce i literaturze profesjonalnej i zmianami, jakie zaszły w tym obrzędzie po Rewolucji Październikowej.
Przeobrażenia
pewnych elementów wesela wynikają częściowo ze świadomych wysiłków władz.
przy czym w ich realizacji dużą rolę odegraly odpowiednio kierowane organizacje
młodzieżowe, częś'ciowo zaś wiążą się one z nowymi warunkami życia (np. zanik
tradycyjnej
zależności młodej żony od rodziny męża, a zwłasL.cza jego matki, zamawianie specjalnego tortu w cukierni zamiast pieczenia korowaja itp.).
Teksty podzielone są na trzy grupy: naj dawniejsze opisy wesela ukrairiskiego,
opisy z drugiej polowy XIX w. i początków w. XX oraz opisy wesela współczesnego. Pierwszy rozdział zawiera materiały L. trzech źródeł: fragment Descriptioll
de l'Ukl'Uine Guillaume'a Ie Vasseur de Beauplana z 1650 r .. Opisanie svadebnyc1J
ukrainskich
prostonarodnych
obrjadov
G. Kalinowskiego z 1777 r. i fragment pra~~'
I. Czerwińskiego Swactwa, wesela i urodziny u ludu ruskiego ... z 1805 1'. Na rozdział drugi złożyło się 13 opisów wykonanych w latach 1877-1959.
Wszystkie one
dotyczą tradycyjnego wesela ukraińskiego, a spisane i opracowane zostaly w większości przez etnografów i folklorystów
(np. P. P. Czubińskiego, L Franko). Część
materiałów w tym rozdziale publikowana
jest po raz pierwszy, część to przedruki
z prac wcześniejszych. Teksty te wydawcy ułożyli w dziewięciu grupach regionalnych,aby
ułatwić porównania
między przebiegiem obrzędu w różnych ośrodkach
Ukrainy.
Rozdział trzeci zawiera 6 opisów wesela współczesnego. Wykonane one zostal~'
przez pracowników
Instytutu lub amatorów w terenie w latach 196:~-1968. Jak
wynika z not edytorskich,
problem opisu etnograficznego
autorzy potraktowali
w różny sposób część to zapisy przebiegu konkretnych,
jednostkowych
weseL
przy czym autorzy podali nazwiska i wiek młodych par, część to kompilacje dol&lt;onane na podstawie obserwacji obrzędów w różnych wsiach i w różnym czasiE'.
Dane o wykonawcach
pieśni podało tylko kilku autoró'.1IJ zbiol'OWO w nocie edy·
torskiej, nie poinformowano
jednak, kto był wykonawcą konkretnych
pieśni.
We wspomnianych
już notach edytorskich
wydawcy zamieścili pełne zapisy
bibliograficzne
prac, których fragmenty znalazły się w książce, informacje o rękopisie, gdy chodziło o pierwodruk, podstawowe dane o autorach zapisów. informacje
o sposobie redagowania tekstu, o przekładzie w wypadku źródeł nieukraińskich
iip.
W obydwu tomach znajdują
się osobne słowniczki z wyjaśnieniami
mniej znanych wyrażeń gwarowych.
VesiUja to pierwsza antologia zbierająca
opisy wesel z całego, bardzo zróżnicowanego terytorium Ukrainy. Zgromadzenie w jednej publikacji źródeł etnograficz-

�Recen.zje&gt;, prre&gt;glądy

wydawnictw

301

i czasopism

nych z różnych okresów pozwala na śledzenie zmian, jakie zachodziły w obrzędzie
weselnym na przesh'zeni ostatnich dwu wieków. Korzystanie z tego pożytecznego
wydawnictwa w dużym stopniu utrudnia brak indeksów (zwłaszcza indeksu incipitów pieśni) i bibliografii. Zestawienie literatury etnograficznej
i folklorystycznej
na temat ukraińskich obrzędów weselnych ułatwiłoby dalsze studia nad tym problemem i informowałoby o wszystkich, publikowanych
do tej pory opisach wesel,
spośród których \'I}'dawcy dokonali wyboru.
_4gata Skrukwa

Rostislaw

W. Kinżałow,

Kultura

d)'ewnich

Maija,

Leningrad

1971, ss. 3u2.

Radzieckie badania amerykanistyczne
koncentrują
się głównie w dwóch ośrodkach naukowych. Największe skupisko amerykanistów
znajduje się w Moskwie,
gdzie specjaliści w tej dziedzinie działają przede wszystkim w ramach Instytutu
Etnografii i Instytutu Ameryki Łacińskiej AN ZSRR. Znacznie skromniejszy krąg
osób zajmuje się twórczo amerykanistyką
w Leningradzie. Miasto to jest jednak
centrum radzieckich badań w zakresie tzw. indoamerykanistyki
prekolumbijskiej.
rozumianej jako studia nad starożytnymi cywilizacjami indiańskimi.
Nic zatem dziwnego, iż właśnie w Leningradzie ukazala się w ubieglym roku
większa i posiadająca kształt syntezy, praca poświęcona kulturze Majów. Jej autor
jest znanym i cenionym specjalistą w zakresie majologii. W tej dziedzinie debiulawał już pod koniec lat 40-tych. Od tego czasu opublikował szereg interesujących
artykułów i kilka książek. W 'centrum jego zainteresowań
znajdowala się dotąd
sztuka Majów, głównie tzw. okresu klasycznego (III-IX
w. n.e.) oraz literacka
twórczość Indian poludniowej części Meksyku, Gwatemali i Hondurasu, a w związku z nią także i mitologia. Kinżałow dokonał również w r. 1959 przekładu na
j. rosyjski Popol-Vuh,
słynnego eposu Indian Maja-Kicze (Quiche), opatrując
go niezbędnym w takim przypadku komentarzem naukowym.
Warto również nadmienić, że w ośrodku leningradzkim
działa także najbardziej
chyba znany radziecki amerykanis,ta, J. W. Knorozow, wsławiony swymi nowatorskimi studiami nad pismem Majów. Rozgłos ten zawdzięcza on swemu ogromnemu
wkładowi do tej właśnie dziedziny majologii, tworząc nowoczesne podstawy teoretyczne i praktyczne - deszyfrowania hieroglificznych
tekstów mezoamerykańskich Indian.
Uzupełnieniem tych szeroko rozwiniętych badań radzieckich amerykanistów
nad
pismem, prekolumbijską
literaturą
i sztuką były dotychczas jedynie drobne opracowania na temat genezy kultury Majów, formowania się klasowego społeczeństwa
i nagłego "zagadkowego", upadku 'ioh slynn~h
miast oraz możliwości kontaktów
Mezoameryki ze Starym Światem. Problemy te wziął na warsztat inny radziecki
amerykanista. W. 1. Guljajew, który jednak włączył się do tego naukowego programu dopiero w połowie lat BO-tych.
W sumie więc rozwój badań nad kulturą Majów nie był w ZSRR równomierny.
Mając jednak na uwadze szczupłość kadr specjalistów łatwo zrozumieć, że równomierne rozłożenie akcentów było niemożliwe. Faktem wszakże pozostaje. iż obok
dobrze już poznanych i naświetlonych
sfer kulturowej
nadbudowy Majów, zbyt
długo brakowało opracowań
innych równie ważnych stron cywilizacji
Majów,

�302

Recenzje,

przeglq(ly

wydawnictw

i czasopism

w tym także takich podstawowych
dla rozwoju kultury dziedzin, jak gospodarka
i struktura społeczna. Zatem należy się cieszyć, że luki te są stopniowo zapełniane.
Pierwszy krok w tym kierunku uczyni! Kinżałow, który po monograficznym
opracowaniu "Sztuki starożytnych Majów" (lskusstwo
drew nich Maija, Leningrad
1968) - opublikował dzieło o znacznie ambitniejszym charakterze, będące w istocie rzeczy syntetycznym ujęciem kultury starożytnych Majów. Praca ta, wydana
w serii publikacji firmowanych przez Instytut Etnografii, stanowi najnowszą próbę
krytycznego podsumowania dotychczasowego stanu światowej wiedzy odnośnie różnorodnych aspektów cywilizacji Majów.
Prezentowana
tu publikacja
może być wartościowym,
godnym naśladowania
przykładem wyboru drogi postępowania
przez tych badaczy, którzy z przyczyn
0biektywnych odcięci są od terenów swej specjalizacji. Miast rezygnować z twórczej działalności w wybranej przez siebie dziedzinie, rozwijają oni swój warsztat
naukowy, ukierunkowując
go na weryfikację tez poprzedników, szerokie badania
porównawcze, źródłoznawcze studia typu historycznego i analizy wybranych aspektów kultury w oparciu o publikowaną
dokumentację materiałową. Muszą jednak
mieć zapewniony dostęp do bieżącej literatury przedmiotu. Ukoronowaniem tych
zabiegów mogą być jak świadczy o tym dorobek Kinżałowa - opracowania
podręcznikowe czy syntezy, wymagające nie tylko erudycji i ogromnego znawstwa
przedmiotu,
ale również umiejętności
wykorzystywania
rezultatów
badawczych
kilku dyscyplin. W przypadku tematów z zakresu prekolumbijskiej
indoamerykanistyki najczęściej w grę wchodzą: archeologia, językoznawstwo, etnografia, antropologia i historia. Tego rodzaju studia, prowadzone zwykle na poziomie uogólnieil,
komparatystyki,
rekonstrukcji
większych całości i syntezy określa się np. w Meksyku mianem etnografii prekortezjańskiej.
Jej zadaniem jest twórcze niejako
przetwarzanie
nowoodkrytych przez pokrewne gałęzie wiedzy źródeł i wytyczanie
na podstawie ich analizy dalszych perspektywicznych
zadań. Do tej kategorii studiów zaliczyć można bez wątpienia działalność badawczą Kinżałowa, który w omawianym tu dziele dał dobre świadectwo swych umiejętności łączenia i twórczego
wykorzystywania
danych źródłowych 'najprzeróżniejszego
autoramentu.
W swej pracy oparł się przede wszystkim na publikacjach rezultatów ekspedycji
archeologicznych, które dostarczyły mu głównie materiału do rekonstrukcji
działalności rzemię.ślniczej, budownictwa, architektury
i sztuk plastycznych. W badan'iach nad strukturą
społeczną, wiedzą i religią niewątpliwie
cennym źródłem
pomocniczym okazała się oryginalna ikonografia Majów - freski ze świątynnych
sal, reliefy pokrywające monumentalne stele, monolityczne rzeźby i słynne kodeksy.
Równie ważnymi co dane archeologiczne były dla Kinżałowa źródła historyczne przewaźnie relacje i dokumenty z XVI i XVII w., spisane po hiszpańsku lub też
w językach indiańskich. Natomiast przy pomocy współczesnego materiału etnograficznego starał się naświetlić te zagadnienia, które w źródłach historyczno-archeologicznych nie znalazły wystarczającego
odzwierciedlenia.
Dane te posłużyły jako
porównawcze tło przy rozpatrywaniu
niektórych zagadnień gospodarczych, szczególnie uprawy ziemi, myślistwa i rybołówstwa, a także okazały się pomocne przy
analizie irracjonalnego światopoglądu Majów, tj. ich systemu wierzeń. Wśród prac'
etnograficznych, jakimi posiłkował się Kinżałow, znajdujemy dzieła takich wybitnych badaczy terenowych Mezoameryki, jak A. Villa Rojas, R. Redfield, E. Z. Vogt
i O. La Farge. W nieco skromniejszym
wymiarze czerpał autor potrzebne mu
informacje z opracowań i źródeł językoznawczych, które - jak sam pisze - pomocne mu były szczególnie w tych partiach pracy, w których zajmował się problematyką etnogenetyczną.

�Recenzje .. 1J1'.7eVlqcly

wydawnict-w

i c.zasopism

:303

Wykorzystując wszechstronnie tak dobraną literaturę dał Kinżałow w swej pracy
ogólną charakterystykę najważniejszych stron starożytnej kultury Majów, przedsta\\'iająe jej stan i dzieje od wczesnego okresu preklasycznego (XX-X w. p.n.e.),
aż do schylku ery postklasycznej (1200-1530 r. n.e.), tj. do momentu wtargnięcia
na ziemie Majów hiszpańskich konkwistadorów.
Tak duże ramy chronologiczne,
\V jakich wypadło ,poruszać się autorowi,
sprawiały mu niemało kłopotu. Chodziło
bowiem o rozwiązanie zasadniczego dylematu, czy rozpatrywać
rozwój różnych
dziedzin kultury w granicach następujących
po sobie i powszechnie przyjętych
\V 'periody-zacji okresów,
cry też rezygnując z tego schematu, 'Prezentować kolejno
poszc~.ególne działy kultury, w obrębie których ukazywać będzie można zagadnienia w ich pełnej chronologicznej zmienności. Wariant pierwszy okazał się niewykonalny ]ja obecnym et3jpie badań majologicrnych ze względu na nierównomiemą znajomość poszczególnych dziedzin kultury Majów w kolejnych okresach
jej rozwoju. Dlatego też autor słusznie wybrał drugą ewentualność, nie rezygnując
przy tym z ujęcia historycznego.
Akceptowany przez Kinżałowa model syntezy można by lapidarnie określić jako
pl'óbę uwzględnienia diachronii w ujęciu synchronicznym. Autor kierując się tą
zasadą omawiał konkretne zagadnienia, sięgając w przeszłość tak dalece, jak mu
na to pozwalał materiał źródłowy. Jest rzeczą oczywistą, iż tego typu procedura
mogła być zastosowana w największym stopniu odnośnie do niektórych tylko aspektów kultury materialnej,
np. budownictwa,
rzemiosła oraz sztuk plastycznych.
W minimalnym natomiast wymiarze była realizowana w charakterystyce
tańców,
muzyki czy literatury.
Zapoznajmy 'Się więc pokrótce z przyjętym przez Kinżałowa układem treści.
W swej najogólniejszej postaci nie odbiega on daleko od wypracowanego i stosowanego z upodobaniem przez radzieckich etnografów schematu, dobrze nam znanego chociażby z lektury serii publikacji "Narody Mira". W części wstępnej zawarte zostały jak zwykle - ogólne dane dotyczące językowo-etnicznego
podziału Majów oraz rozmieszczenia terytorialnego i charakterystyki
ich środowiska
geograficznego. Nieodłącznym elementem każdej syntezy winien być przegląd dotychczasowych dokona!'} badawczych, który niekiedy przybrać może formę zarysu
dziejów danej dyscypliny czy specjalizacji. Taki punkt widzenia jest całkowicie
naturalny, gdyż historia badań pozwala czytelnikowi nie tylko poznać aktualny
stan rozwoju nauki, ale równocześnie jest jakby swoistym rodowodem czy genealogią powstającej syntezy. Stanowi ponadto uzasadnienie jej celowości oraz usprawiedliwienie zawartych w opracowaniu luk. Kinżałow kierując się prawdopodobnie
tego rodzaju motywacją oferuje nam obszerny rozdział, zaznajamiający
dość dokładnie z najważniejszymi źródłami do dziejów kultury Majów oraz odtwarzający
w dużych szczegółach koleje penetracji archeologicznych, kształtowania
się zainteresowań starożytnościami jukatańsko-gwatemalskimi
i historię badań nad hieroglificznymi inskrypcjami, starymi dokumentami i kronikami. Ta część pracy wraz
z ogromnym zestawem bibliograficznym, liczącym ok. 1300 pozycji, stanowić może
dla wszystkich tych, którzy nie dysponują monumentalną
Bibliografią
archeologii
i etnografii
Mezoameryki
i Północnego Meksyku 1. Bernala ("Memorias dei lNAH",
t. 7; 1962, Meksyk) pożyteczny przewodnik po literaturze przedmiotu. Bibliografia
Kinżałowa stanowi zresztą dobre uzupełnienie tego meksykańskiego wydawnictwa,
które doprowadzone zostało tylko do r. 1960, podczas gdy Kultura
starożytnych
Majów
uwzględnia także literaturę z następnego dziesięciolecia. Należy tu jeszcze
wspomnieć, iż zastosowany w pracy prosty, wzorowany na systemie amerykańskim
sposób odsyłania do literatury, zapewnia nie tylko możliwość łatwego trafienia

�301

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czas()J)isn~

do wybranych
prac, ale sprawia, iż prawie każda kontrowersy jna teza autora
może być bez trudu poddana konfrontacji i weryfikacji z materiałem źródłowym.
Po tym ogólnym wprowadzeniu
następuje omówienie gospodarki i niektórych
działów kultury materialnej. Zapoznajemy się więc z uprawą ziemi, podstawowymi
roślinami uprawnymi,
rodzajami pożywienia, rolą polowania i rybołówstwa jak,)
zajęciami
dodatkowymi,
znaczeniem
rzemiosła i rozwojem budownictwa,
które
zostało tu ukazane od strony rozwiązań konstrukcyjno-technologicznych.
Rozdzi&lt;ll
trzeci zawiera .zarys niektóry.ch zagadnień związanych z organi7.acją społeczną. Znalazło się więc tu miejsce na prezentację podstawowych elementów struktury społecznej, ukazanie rozwarstwienia
klasowego, opis funkcjonowania
rodziny, rodu.
społeczności lokalnej, plemienia. Poddano również ocenie poli tyczny ustrój formujących się u Majów zarodkowych organizacji państwowych w postaci tzw. miast'iIJaństw. Oba te działy (gospodarka i organiza:cja społeczna) zostały lUzmyślnie rozbudowane, gdyż w dotychczasowej literaturze przedmiotu specyfika rozwoju materialnych podstaw kultury Majów i tworzenie się wczesno-klasowego spoleczeństw;!
w Mezoameryce nie zostały wystarczająco naświetlone.
Kolejne części syntezy obejmują wiedzę naukową, architekturę
i s7.tuki plastyc7-ne oraz literaturę, Łaniec i muzykę. Autor świadomie dokonał tu pewnej selekcji
materiału,
kierują2
się zasadą, iż te zagadnienia,
które już zostaly uprzednio
w piśmiennictwie
radzieckim
szerzej omówione, będą tym razem pr7.edstawione
w największym
skrócie. W ten "sztuczny" niejako sposób ogranic7.0no miejsce
przeznaczone na prezentację pisma hieroglificznego i systemów kalend&lt;lrzowo-chronologicznych Majów. To stanowisko rzutowało - acz w mniejszym zakresie - n&lt;.l
kształt i zawartość rozdziału poświęconego sztuce. Natomiast tytułem rekompensat ".
czytelnik otrzymał nieco Więcej wiadomości z zakresu matematyki,
astronomii.
medycyny i samowiedzy historycznej Majów. Poznać równie;~ może ich praktyczne
umiejętności w dziedzinie orientacji geograficznej, wiedzy meteorologiczno-klimatologicznej i sejsmograficzno-mineralogicznej.
W dziale literatury, prezentuje Kinżalow przede wszystkim epos "Popol-Vuh" oraz charakteryzuje,
ilustrując cytatami.
hymny religijne, zaklęcia, modlitwy, pieśni, małe utwory poetyckie i sztuki dramatyczne łączące się nierozerwalnie z tańcem i muzyką.
W rozdziale poświęconym wyobrażeniom
religijnym przedstawiony
został głównie system mitologiczny,
panteon i kosmologia Majów. Omawiając
zaś rytuał.
autor zwrócił uwagę zasadniczo na zwyrC'Zajskładania ofiar z ludzi oraz rolę kaplanów w ceremoniach religijnych i życiu spolecznym.
Pracę zamykają refleksje Kinżalowa na temat ewentualnych
wpływów kulturv
Majów na cywilizację europejską i latynoamerykańską.
Na przykładzie kolonialnej
i późniejszej architektury,
malarstwa,
rzeźby, grafiki i literatury
meksykańskiej.
i środkowoamerykańskiej
ukazuje Kinżalow inspirującą dla współczesnych dziedzin
twórczości artystycznej
rolę sztuki prekolumbijskiej.
Zależy mu bowiem na uwypukleniu uniwersalnego
charakteru i autentycznych nieprzemijających
wartości dorobku kulturowego
Majów, fascynującego
całe pokolenia badaczy, kolekcjonerów .
.artystów i podróżników.
Aby przedstawić
istotę interpretacji
syntezy Kinżałowa
należałoby w sposób
krytyczny przyjrzeć się bliżej poszczególnym poruswnym
na kartach tej książki
problemom. Powstałaby wówczas nie recenzja, a obszerny artykuł komentatorsko-polemiczny o ściśle fachowym, majologicznym charakterze. Sądzę zatem, iż w tym
miejscu wystarczy wskazać tylko na generalne zasady, jakimi kierowal się autor .
.opracowując owe ujęcie zarysu ku1tury Majów.
Otóż społeczeństwo i kultura Majów świadomie nie zostały ukazane jako pew-

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

305

i czasopism

nego rodzaju izolat, rządzący się własnymi prawami, ale jako integralna część kompleksu systemów kulturowo-społecznych
całej Mezoameryki i Meksyku. Takie szerokie tło porównawcze umożliwiło autorowi odwoływanie się do przykładów zaczerpniętych z innych rejonów, by przy ich pomocy rozświetlić nie wyjaśnione
do dziś z braku materiałów zagadnienia, lub by sporne kwestie poddawać surowej
weryfikacji. Dzięki temu możliwą okazała się demistyfikacja
licznych błędnych
ustaleń, które już niejednokrotnie
nabrały charakteru
aksjomatów. Tego rodzaju
stanowisko akceptowane obecnie przez wielu majologów sprzyjało również wykazaniu, w jakim stopniu kultura Majów nasycona była elementami wspólnymi dla
całego meksykańskiego i środkowoamerykańskiego
obszaru kulturowego,
w jakiej
zaś mierze posiadała ona cechy swoiste, specyficzne, widoczne w licznych wariantach regionalnych i chronologicznych. I wreszcie trzecią, podstawową
dyrektywą
badawczą autora było dążenie do konfrontacji systemu kulturowego Majów z plaskowyżu gwatemalskiego
z cywilizacją ich współplemienców,
wznoszących wspaniałe miasta - centra kultowe na nizinach Jukatanu.
To interesujące ujęcie, wykorzystujące
nowoodkryte w ostatnich latach materiały, nieuwzględnione oczywiście w poprzednich opracowaniach
syntetycznych, pozwoliło również autorowi na postawienie pewnych kwestii, wykraczających
poza
ścisłą charakterystykę
kultury Majów. Myślę tu o takich sprawach, jak problem
etnogenezy ludności Mezoameryki i źródeł jej wysokiej kultury, zagadnienie badań
nad regularnościami w rozwoju cywilizacji Starego i Nowego Świata oraz ewentualnych prekolumbijskich
kontaktów transoceanicznych
z Azją, Afryką i Europą.
W posługiwaniu się tą pożyteczną pracą, do której, jak sądzę, sięgać będą również polscy indoamerykaniści, okażą się na pewno pomocne umieszczone na końcu
książki indeksy: osobowy i geograficzno-etniczny.
Natomiast wszystkim zainteresowanym kulturą Majów polecam, by ;po lektur!le pracy Kinżalowa raz jeszcze s-ięgnęli
do wydanej już w Polsce książki archeologa amerykańskiego
- Charlesa Gallenkampa, napisanej w r. 1959 (Majowie,
Warszawa 1968). Po tej konfrontacji
dostrzegą z całą wyrazistością postęp, jaki w ciągu ostatnich dziesięciu lat dokon;:;ł
się w tej dziedzinie badali oraz z pewnością sami stwierdzą wartość niektórych
oryginalnych ujęć leningradzkiego uczonego.
Aleksander

Posem-Zieliński

Nowaja żizJ"z narodow Siewiera.
Praca zbiorowa pod red. W. L Wasiliewa,
Gurwicza. L B. Simczenki, Moskwa 1967, s. 117, ił. 86.

L S.

Wśród ukazujących się współcześnie opracowań radzieckich, poświęconych etnografii narodów Syberii, pojawia się od czasu do ·czasu książka, zawierająca popularne ujęcie tematu. Prace te są o tyle cenne, że autorami ich są etnografowie,
którzy zwięzły język rozpraw naukowych zastępują w nich ciekawym popularnym
opisem, wolnym od stwierdzeń zrozumiałych niekiedy wyłącznie przez profesjonalistów. Do tej kategorii opracowań należy właśnie recenzowana książka. Jej autorami są pracownicy Oddzialu Etnografii Narodów Syberii Instytutu Etnografii Akademii Nauk ZSRR.
Nie licząc wstępu i zakończenia, praca składa się z dziewięciu rozdziałów, poświęconych historii etnicznej narodów północnej Syberii, etnografii i socjologii,
20 -

Lud,

tom

LVI

�30ti

Recenzje

.• lH'u:glądy

wy(!atcHi'::!u:

i

C!(l~{)J1;SJH

przy czym problematyka
etnograficzno-socjologiczna
jest tutaj znacznie przemieszana. Zgodnie z tytułem pracy. najwięcej miejsca poświęcono w niej problematyce zmian społeczno ekonomicznych,
jakie zaistniały w inwcnlarr.u kulturowym
omawianych gcup etnicznych po Rewolucji Październikowej.
Pod pojęciem narodów północnej Syberii rozumieją autorzy ~~(j grup etnicznych.
rozsiedlonych nieraz daleko od' geograficznej granicy północnej tego obszaru. Obok
takich grup etnicznych,
jak Jukagirzy.
Cr.ukcze. Koriacy, Eskimosi i Aleuci zamieszkujący
pólnocne rejony omawianego obszaru - kreś!~1 autorF.)' książki Iwlturę ludów nadamurskich,
tj. Niwchów, Nanaj'ców, Oroczonów i innych z terenu
SYberii. Pod względem językowym ludy te wchodz.ą w skład dwu l'Odzin: uralskiej
i attajskiej, \N obrębie których istnieje szereg grup. W odniesieniu do grupy jęz.'·ków paleoazjatyckich
czytamy, że "w jej skład zaliczają się języl&lt;i nip posiadające
bliskich związków z wielkimi rodzinami językowymi (uralską i altajską - A. K.l.
Jed~'nie pewną zbieżność wyk;lZują języki: czul&lt;ocld, koriacki i itelmeński. lzo1'lwan~'m jest język niwchski. Jeszcze niedawno za taki sam uważano takżc jęz.,·k
jukagirski. Współcześnie jednak w świetle nowych badań oka/.alo się, że wykazuje
on pewne nawiązania
do języków samojedzkich
i fino-ugryjskich.
Oddzielną zupelnie grupę w zespole paleoazjatyckim
tworzą języki: eskimoski i alcucki, a także
nie w.vkazujący żadnych powią7.ań genetycznych z inn.vmi .ięzvkami tej grup~' jęzv:&lt;
ketski" (s. 10-11).
Przy okazji charakterystyki
językowej przekazano
także pe\-,'ien zespól wiadiJmości o rozsiedleniu
i dem{Jgrafii. Wszystko to potraktowano
barrlz~} skróto\',-')
i zmieszczono na 7 stronach rozdziału zatytułowanego
"Narody Siewiera" (,;. 5--11\.
Następne dwa rozdzialy - "Narody Siewiel'a do oktjabra"
h. t2-HI) i ..D;)rewoljucjonnoje
cho/'jajst wo i byt" (s. 2()-29) obejmują duży zespoi zagadnień etll'lgraficznych,
poprzedzony
nakreśieniem
ważniejszych
faktów hislOlyczn.'·ch z zakresu obejmowania
olbrzymich obszarów syberyjskich w msyjskie wiaclanie. Koloniz~cja ta spowodowała szereg zmian w inwentarzu kulturow.vm tubylców. a w wieiu
przypadkach
wpłynęła
destruktywnie
na ich życie wewnęl rzne. Odnosi się to
w szczególności do zgubnej działalności
kupcow, którzy a b.,' zcl·obyć drogocenne'
futra sobolowe. szerzyli wśród tubylców pijańs1.wo, g\\-ałt i p:'z',';-!-,()~'P;J:I \''.)i''_
wcm tych czynnikow zarysowała
si(~ znaczna depopulacja.
SP()tęguwana zawlc::z:;nymi przez kolonistów licznymi chorobami epidemicznymi
i wenerycznymi.
Wraz:
z depopulacją następowało zatracanie elementów kulturowych.
Ponadto misje prawosławne spowodowaly znaczne modyfikacje w Sll'ukturze wierzei; tub.vlcz:ych.
Pod względem gospodarczym
omawiany
w pral'Y zespól 26 grup etniczI1,'('h
dzieli się na hodowców reniferów. l'ybołówców. myśliwych łąduw.vch i lowc"}W ssaków morskich. W zależności od systemu g{Jspodarki, pmwadz'ł onc osiadl~' lub
koczownicz~' tryb życia. Ten natomiast
wyznacza w pewn.vm stopniu fn:ll1ę ich
pomieszczeń mies7.kalnych. Zespól etniczny. &lt;) którym mowa w prac.". pow,;taje tei
w sferze zasięgu różnych temperatur, stąd duża w nim niejednolitość form mieszkalnych. wiodąca od prymitywnych
szalasów poprzez mieszkunia nupal·owe clo zil'mianek. Warunki
klimatyczne
determinują
także J'{)dzaj i fOl'lnę odz.ieży. ]&lt;tóra
w zimie jest -zawsze futrzana,
latem nai-omiast również ze skór.". lecz gladk"
\\&lt;'yprawionej, tj. pozbawionej
sierści. Popularne
ujęcie lemalu spowodowalo. że
treść tego rozdzialu wolna jest -od szczegółowych rozważań na temat form." i funkcji
poszczególnych wytworów kulturowych,
podobnie też potraklowano
zagadnienie ich
występowania.
W odniesieniu np. do transportu
i komunikacji
poinformowano.
że
ten wieloetnicmy
zespół dzieli się na ludy używające do zaprzęgu psów lub renifen'm-. Omaviiając zaś kulturę spoleczną i duchową postąpiono podobnie. Dowie-

�Recenzje,

przeglądy

w-ydawnict

lO

i c.zasopisJn

307

dzieć się więc można o tym, że u wielu ludów syberyjskiej północy występowało
wielożeństwo, uprawiana
była zasada lewiratu i że położenie kobiety w rodzinie
bvło bardzo ciężkie. Zasadniczym natomiast
rysem religii tych grup etnicznych
był animizm. który reprezentował
różne stopnie rozwoju. Słusznie też zaznaczono,
że spotkać sit; tutaj było można z przeżytkami totemizmu. Wszystkie te elementy
kulturowe zaczęły jednak zanikać dosyć intensywnie w wyniku działalności oświatowej, jaka rozpoczęła się na tych terenach po Rewolucji Październikowej.
Sprawom tym poświęcone są w zasadzie wszystkie dalsze rozdziały książki. Rozpoc:zyna
je problematyka określona jako "SocjalistIczeskoje stroitielstwo li narodow kraj niego
siewiera" (s. 30-38),
zawierająca
zespół takich zagadnień, jak: walka z konti·l'ewolucją, organizację kołchozów, szkolnictwa, służby lekarskiej - medycznej i weterynaryjnej.
Wiele w tym rozdziale interesujących
faktów, ukazujących
kształtowanie się władzy radzieckiej na Syberii, które zamykają się w przedziale czasowym
od 1917 do 1940 roku.
Ustosunkowując
się do etnograficznej
zawartości książki podkreślić trzeba, ze
stosunkowo obficie reprezentowana
jest ona w rozdziałach zatytułowanych
"Sowriemiennoje chozjajstwo
narodow krajniego siewiera"
(s. 39-65) i "Sowriemiennyj
b.vt naI'odow krajniego sewiera" (s. 66-75). Wynika z nich, że dźwignią podnoszącą
ludy Syberii na wyższy poziom gospodarczy jest stały rozwój hodowli reniferów,
zwierząt futerkowych
i racjonalne
rybołówstwo
z łowiectwem ssaków morskich.
Niewielkie kołchozy o monokulturowej
z reguły gospodarce połączono współcześnie
w większe jednostki. W sumie pod względem gospodarczym narody te odbiegły doleko
ocl dawnego trybu życia. Dawni koczownicy mieszkają dzisiaj w stałych osadach. Ich
stadami zajmują się 'Slpecjalni pasterze, a nie tak jak ongiś całe rodziny, przenoszące
się z miejsca na miejsce. Poza tradycyjnymi zajęciami wiele osób zajmuje się pracą
w przemyśle drzewnym i górnictwie rud. Oczywiście, w trudno dostępnych rejonach tajgi mies7Jkają jeszcze tubylcy, których kultura nosi znamiona dziewiętnastowiecznego zacofania. Coraz mniej jednak notuje 'się tego rodzaju ewenementów
na terenie wspókzesnej
Syberii. Obok nowych form gospodarowania
i polepszania
warunków
mieszkaniowych
zadbano także o ochronę zdrowia. rozwój kultury
i szkolnictwa. Problematyka
z tego zakresu zaprezentowana
jest w rozdziałach
..Zdrawochranienie"
(s. 77-80), "Narodnoje obrazowanie i doszkolnoje wospitanie"
(s. 111-89) i "Kultura"
(s. 90-112). Dowiadujemy
się z nich, że z roku na rok
l'Ozwijaj'1 się w tych rejonach placówki służby zdrowia. Ich pracownikami
są
często wykształceni w instytutach
medycznych Kraju Rad członkowie tych grup
etnicznych. Tak np. wśród personelu lekarskiego, zatrudnionego
w Ewenkijskim
Ol\ręgu Narodowym, Ill"/o stanowią Ewenkowie, a z roku na rok ten stosunek procentowy powiększa się w związku z rozbudową szkolnictwa medycznego na Syberii.
Z innych rozdziałów dowiadujemy się o tym, że wszystkim bez wyjątku syberyjskim gl'upom etnicznym stworzono należyte warunki rozwoju własnej kultury
poprzez rozwój sz:wlnictwa i życia kulturalno-oświatowego.
Działają więc na Syberii ITgionalne zespoły pieśni i tańca, rozwija się sztuka ludowa, wydawane są
czasopisma, rozwija się czytelnictwo. Przedsięwzięcia
te spowodowały, że wspó!czesna Svberiadaleko
odbiega od starego wzoru, jakim były brak rozwoju gospodarczego l zacofanie. Zadaniem autorów, jest to dopiero początek zmian "na lepsze",
Wizja Syberii i gospodarczego rozwoju zasiedlających
ją ,tubylców zawarta została
w .,Zakończeniu" (s. 113-118). Wynika z niego, że zgodnie z założeniami państwowych planów gospodarczych nastąpi na tym terytorium
intensyfikacja
przemysłu,
wszystko to spowoduje jednak znaczne zmiany w utrzymującym
się tu i ówdzie
tradycyjn."m
katalogu
faktów kulturowych,
a tubylcze społeczności
zatrzymają

�308

Recenzje, paeglądy

wydawnictw

i czasopism

w swym inwentarzu
tylko to, czego w surowych warunkach
klimatycznych
nie
zastąpią nawet nowoczesne wyroby i urządzenia. Przez lata przetrwa tutaj zaprzęg
w psy i renifery oraz szereg innych tradycyjnych elementów kulturowych. Kończąc
omawianie problematyki reprezentowanej
w książce podkreślić należy, że wiele zawartych 'W niej grup tematycznych zostało "przegadanych", a pl"Lez takie problemy,
jakim np. jest -socjologiczne potraktowanie
szeregu dokonywujących
się zmian
w ku~turach syberyjskich, przeszli autorzy bardzo powierzchownie. Być może, w zamierzeniach autorów sprawy te stanowiły margines, wydaje się, że warto bylo
jednak uwzględnić je ,choćby nawet tkosztem skrócenia pewnych partii książki traktujących o rozwoju szkolnictwa, czytelnictwa itp.
Antoni

KUCZY1iski

K. Cerbulenas, F. Bielinskis, K. Seselgis, Lietuviu
liaudies menas. Maźoji archi(Litewska sztuka ludowa. Architektura
mały'ch form). Vilnius 1970, ss. 22
(tekst), ił. 492.

tektura

Architektura
małych form jest publikacją
o ·charakterze popularnonaukowym,
poświęcona licznie występującym na Litwie krzyżom i kapliczkom ludowym. Choć
książka ta jest przeznaczona dla szer·okich rzesz miłośników litewskiej sztuki ludowej, to jednak zawarty w niej bogaty materiał ilustracyjny czyni także przydatną
dla osób zajmujących się zawodowo tą problematyką. Z dokumentacji fotograficzno-&lt;&gt;pisowej, liczącej 8000 zabytków, autorzy wybrali do albumu 492 obiekty. Są
one najbardziej reprezentatywne
i ukazują najważniejsze osiągnięcia ludowej plastyki litewskiej. O ile materiał ilustra,cyjny nie budzi zastrzeżeń i stanowi wartościową część książki, to tekst został potraktowany
zbyt pobieżnie. Jest to tym bardziej niezrozumiałe,
że dotychczasowe
publikacje
umożliwiały
znacznie szersze
przedstawienie
problematyki związanej z krzyżami i kapliczkami litewskimi. Szczególnie daje się tu odczuć brak informacji o twórcach "małych form architektonicznych", o magicznej roli tej twórczości w codziennym życiu ludu itp.
Kapliczki i krzyże, zachowane w terenie w znacznej liczbie do chwili obecnej.
posiadają przypuszczalnie swój początek w zamierzchłych czasach archeologicznych.
Szerszy rozwój tej twór,czości nastąpił dopiero w XVIII i XIX, a częściowo i XX w.
Krzyże i kapliczki lud wznosił w celu upamiętnienia
ważniejszych wydarzeń, mających miejsce na danym terenie. Znamienny jest tu rok 1863, kiedy to po upadku
powstania lud stawiał powszechnie pomniki (krzyże i kapliczki) na grobach poległych powstańców. Zjawisko to rząd carski uznał jako wrogie dla siebie i w 1864r.
wydał zarządzenie zabraniające
dalsze stawianie krzyży i kapliczek na drogach.
polach i lasach. Kapliczki i krzyże dla ludu posiadały także funkcję religijno-magiczną. Te praktyki, często wymykające się spod kontroli administracji kościelnej powodO'\vały także nie'Chęć do omawiany'ch tu obiektów duchowieństwa
litewskiego, które swój wrogi stosunek do stawianych poza obrębem kościoła kapliczek
i krzyży wyrażało wielokrotnie. Mimo zgodnej wrogiej postawy władz kościelnych
i państwowych wobec "małej architektury"
i jej twórców, kapliczki i krzyże budowano w obrębie niemal każdej wsi.
Zainteresowanie
rozmaitych badaczy litewską "architekturą
małych form", szcze-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

309

i czasopism

gólnie po I wOJnie światowej, przynosi szereg publikacji, naświetlających
to zagadnienie z różnych punktów widzenia. Krzyże i kapliczki litewskie, dzięki prostej
i pomysłowej formie, zyskały sobie wysoką ocenę artystyczną.
Książka zawiera
ogólne uwagi o formie zabytków, ich stylu i związkach z kościelną ar,chitekturą
litewską oraz przedstawia pobieżny podział krzyży i kapliczek na grupy, natomiast
analiza ideowa zositała tu niemal całkowicie pominięta. Szukanie związków litewskiej "malej architektury" ze sztuką zaohoclnio-europej.ską, a S'ZCZególlI'lie
niemiecką
i szwedzką przy równoczesnym pomi,nięciu polskiej, która posiada oczywiste i różnorodne związki z Litwą, nie jest uzasadnione.
Album o litewskich krzyżach i kapliczkach ludowy,ch stanowi cenną pozycję
wydawniczą dla szerokich rzesz miłośników sztuki ludowej i osób zajmujących
się zawodowo tym zagadnieniem.
Edward

Ozgowicz

Arts et Traditions
Populaires.
Revue trimestrielle
de la Societe d'Ethnographie
fran&lt;;aise. 16 annee, Paris 1968, zesz. 1, 2, 3--4, ss. 432, ilush'.

Charakter tego kwartalnika
zdaje się wynikać z samego faktu, iż jest on organem Francuskiego Towarzystwa
Etnograficznego 1, zaś jego redakcja mieści się
w paryskim 'pałacu de Chaillot siedzibie Musee National des Arts et Traditions
Populaires. To zbliżenie do kręgów muzealnictwa niejako wyznacza profil zawartych w kwartalniku
publikacji, które mają charakter opisowy bądź materiałowy,
brak natomiast wśród nich rozpraw teoretycznych. Nie pomniejsza to oczywiście
znaczenia czasopisma, ma ono bowiem dużą wartość poznawczą prezentując z jednej strony dobrze zazwyczaj udokumentowane
opisy zjawisk francuskiej
kultury
ludowej, z drugiej zaś strony ukazując solidny z reguły warsztat badawczy i dociekliwość tamtejszych etnografów, których znamionuje rozległość zainteresowań,
niebanalne ujmowanie tematów oraz wnikliwe przedstawienie zjawisk na szerokim
tle uwarunkowań społecznych i kulturowych. W efekcie studiującemu
czasopismo
polskiemu czytelnikowi Francja objawia się jako kraj o kulturze bynajmniej nie
tak zurbanizowanej,
jak by się mogło zdawać, lecz przeciwnie posiadającej
jeszcze bardzo wiele, i silnie zakorzenionych elementów tradycyjnych,
a czasem
Wl'ęCZarchaicznych.
Omawiany rocznik zawiera 7 obszernych artykułów, 2 publikacje materiałowe
oraz 4 komunikaty i doniesienia. Zakres tematyczny opublikowanych prac obejmuje
zagadnienia kultury materialnej,
społecznej, sztuki ludowej i folkloru. Artykuły
mają charakter opisowy i stanowią interesujące
przyczynki do poznania tradycyjnej kultury ludowej w różnych regionach Francji.
Najobszerniejszym i najbardziej
wszechstronnym artykulem jest praca H. Tremaud na temat pojedynków nawodnych w Langwedocji 2. Pojedynki te są pradawną formą zabawy sportowej, znanej i uprawianej już w starożytnym Egipcie.
l Francuzi
rozrózntaJą
etnografię
od etnologii,
uwaza]ąc
pierwszą
\\'ylącznie opisową, dla drugiej rezerwując
zakres dociekań
teoretycznych.
2 Helene Tremaud,
Les joutes languedociennes,
z. l, s. 3-46.

z

nich

za

dyscyplinę

�:310

Heccn;z'je,

p}'.:'eglądy

wydal0nictw

i ('.:u.')o])isnt

We Francji tradycje tej plebejskiej rozrywki sięgają XVII wieku i odznaczają się
nadal dużą żywotnością w różnych regionach kraju, m. in. na obfitującym w wody
śródlądowe wybrzeżu Langwedocji w departamencie l'Herault.
Te osobliwe pojedynki staczane są między osadami dwóch szalup wiosłowych.
z których każda obejmuje po 8 lub 10 wioślarzy oraz po jednym walczącym zawodniku, zajmującym pozycję na specjalnej platformie, wzniesionej na rufie szalup\'
i wystającej poza nią na kilkumetrowej
ukośnej konstrukcji do :) m ponad lustro
wody. Zawodnicy uzbrojeni są w tarcze i długie lance, którymi nnwzajem usiłuj'1
zepchnąć się do wody, co w tych zawodach oznacza zwycięstwo. Załogę szalupy
uzupełnia dwóch muzykantów, grających w ~zasie zawodów na regionalnych instrumentach: oboju bez klap (a więc rodzaju piszczałki) oraz na bębenku :J. Wokół tych
walk narosła przez wieki cała otoczka przekazywanych
tradycją towarzyszących
form kulturowych,
takich jak ceremonie, rekwizyty, regulaminy sportowe i przc,pisy prawne, formy organizacyjne
(o charakterze
stowarzyszeń sportowych), artystyczne i obyczajowe które autorka drobiazgowo wylicza i opisuje ilustrując
rysunkami i fotografiami, a nawet przykładami melodii wykonywanych w trakCie
zawodów. W ten sposób we wzorowym pod względem metodologicznym opracowaniu udało jej się oddać specyficzny klimat tych ludowych igrzysk, mających d],)
polskiego czytelnika posmak nieledwie egzotyczny.
Podobnie obszernym,
choć nie tak szczegółowym opracowaniem
jest al·tykul
J. M. Guilchera na temat starodawnych
tańców korowodowych branles 4. Jest
to pierwsza z zamierzonej serii publikacji poświęconej tradycjom tanecznym pirenejskich regionów Gaskonii: Kraju Basków, Bearn i Bigorre. Autor opisuje reliktowe formy taneczne, jakie zachowały się do obecnych czasów w kilku wioskach.
położonych w dwóch sąsiadujących
z sobą wysokogórskich dolinach pirenejskich:
Ossau i Arbeost. Nie ograniczając
się do klasyfikacji i opisu choreotechnicznego
owych branles - które, dodajmy, występowały niegdyś w całej Francji - Guilcher
wykazuje ich związki z obrzędowością omawiając okoliczności, w jakich mogą onl'
być realizowane
(m.in. wesela, odpusty, jarmarki,
redyk, a zwłaszcza okres zapustów ze specjalną formą tańca, praktykowanego
wyłącznie w Środę Popielcową).
Nie pomija także strony muzycznej omawiając formy towarzyszącego tańcom śpiewu - będącego często jedynym akompaniamentem
do tańca - skład kapeli ludowej oraz typy melodyczne, zilustrowane przykładami nutowymi. Naświetla wreszcie'
ciekawe, nacechowane konserwatyzmem
stosunki panujące w tych góralskich społecznościach, gdzie dawne ustroje rodowe odgrywają decydującą rolę przy silncc.i
równocześnie kolektywizacji życia gromadzkiego. \V pracy ukazany został zarazem
mechanizm zanikania i transmutacji omawianych form tanecznych.
Skoro już mowa o folklorze tanecznym, warto wskazać na krótki komunikat nd
lemat lokalnych tradycji tanecznych w górskiej miejscowości Caylar, w Langwedocji 5. Autorka zdołała w nim pomieścić treściwe opisy szeregu tańców, wśród
których znajdują się i takie formy, jak polka, mazurka, "miotlarz", a także wspomniany wyżej branIe. Omawiane tu tradycje wiążą się z festynem ludowym obchodzonym w ciągu pięciu dni w okresie Zielonych Świąt, organizowanym przez poborowych.
Pozostając przy zagadnieniach folkloru wymienić trzeba dwie prace materiałowe.

3 Warto
podkreślić,
że w trosce
o zapewnienie
następc()W
wyrnieraj'lccj
kadry
ludowych
muzykantów
utworzono
w r. 1966 w konserwatorium
w Sete klasę gry na "oboju
bez klap".
4 J. M. GUilcher, Les derniers branles de Bearn et Btqorre, z. 3-4, s. 259-292.
5 Francine
Lancelot,
La danse a la tete votive du Caylar, z. 1, s. 63-66.

�;;11
z których jedna pGświęcona jest onomastyce regionalnej (Lexique pical'd du cilaisier), druga zaś odnosi się do bretońskich tradycji kolędniczych".
Praca ta pl'zvno';i
dwujęzyczny - w dialekcie bretońskim oraz w tłumaczeniu francuskim - tekst pastorałki bożonarodzeniowej, którą autor uważa za nową formę f{Jlkloru słownego,
a także muzycznego, ponieważ tekst mówiony przeplatany jest śpiewem (dołączone
są zapisy nutowe sześciu archaicznych melodii kulędowych). Omawiana forma sklada się z trzech części, zawierających
trzy zasadnicze wątki: narodzenia Je,~u:;a,
Trzech Króli ora;.-. Heroda, przy czym wątek Heroda był jeszcze w XIX wieku odgrywany przez kolędników na ulicach miast i wsi, jednak na skutek zakazów administracy jnych praldylw ta została zarzucona, zaś sam tekst w formie kontaminacji
z pozostałymi wątkami stał się ową nową formą epiki ludowej, zrodzonej z tradycji przekazu ustnego, Praca zawiera ciekawe spostrzeżenia na temat mechanizmu
powstawania tego rodzaju zjawisk, przy czym występujące tu prawidłowości mają
~ pewnością bardziej uniwersalne znaczenie. Starczy tu bowiem dodać, iż z bardzo
podobnymi procesami spotkać się można również w polskiej kulturze ludowej',
Z dziedziny kultury społecznej i folkloru wymienić jeszcze można artykuł P(lświęcony zagadnieniom pielgrzymek"' Na przykładzie jednego ze znanych "cudownych miejsc" (Bellevau w środkowo-zach. Francji) opisuje autorka zespół zjawisk
kultowych, wierzeniowych i magicznych, związanych z pielgrzymowaniem
do cu.··
dawnego źródła i powstałego przy nim obiektu kultu religijnego.
Przechodząc do tematyki, której przedmiotem jest sztuka ludowa. wskazać wy-pada na artykuł pod redakcyjnym
tytulem Hommage
ci Louis Armand-Calliat
(1896-1966),
w którym ogłoszono p&lt;lśmiertnie dwie prace zasłużonego zbieracza
i etnografa na temat sztuki ludowej regionu Chalonnais w Burgundii !'. Pierwsza
z ni'ch omawia i opisuje dawne formy krzyżów (cmentarnych, przydl'Ożnych itp.).
dl'uga zajmuje się regionalną sztuką i rzemiosłem ludowym, wyliczając kolejnI)
jego branże: rzeźbiarstwo, garncarstwo, kowalstwo itd.
Kolejny artykuł z tej dziedziny może nas bliżej zainteresować z uwagi na zawarte w nim "polonica". Jest {Jn poświęcony historii średni'owiecznego motywu ikonograficznego w ludowej sztuce lotaryńskiej l0. Motywem tym jest postać Matki Bo:;kiej Dobrej Pomocy, której statua znajduje się w barokowym kościele pod tymi.e
wezwaniem w Nancy, w którym to kościele mieści się również mauzoleum Stanisława Leszczyńskiego i królowej Katarzyny Opalińskiej, CI pGnadto grobowiec z sercem
Marii Leszczyńskiej. Wspomniany motyw znikł w okresie renesansu ze sztuki profesjonalnej, po czym pojawi! się wkrótce i trwa do dziś w regionalnej sztuce ludowej
Lotaryngii.
Ostatnią pozycją w tym zakresie tematycznym jest krótkie omówienie form ludowego malarstwa na szkle, będące refleksją z międzynarodowej
wystawy w Marsylii (wiosna 19613)!l, Publikacja ta zawiera m. in. wzmianki o polskim malarstwie
tego typu oraz cytaty z polskiej literatury.
Omawiany rocznik zawiera wreszcie
dwa artykuły dotyczące kultury materialnej.
Pierwszy z nich jest studium historyczno-etnograficznym
na temat rozwoju winnictwa w Szampanii i Lotaryngii Ol·a/.

6 Donatien
Laurent,
Une chantetable (Ie Noel en Pays Pourlet:
la "trag,?!ie", z, 2, s. 152~172.
7 Por. B. Linette,
Folklor
muzyczny tv regionie mieleckim., (w:) Prace i materialy
z badan
etnOgraficznych
w Mieleckiem, Rzeszów 1970, s. 245--253.
8 Marcelle ilouteiller,
Le pelerinage Ile Notre-D({me &lt;Je Be/lp"au (ChanmtP). z, 2, s. 13.j-L30.
9 Z. 2, s. 93-134.
10 Jacques
Choux,
La Vier(Je ([c;, 1niserlcorcle
clans l'art
populaire
lorraIn,
z. 1, s. 47-62.
11Jean A. Keirn, Les fiTes sur verre populai1'es, z. 3-4, s. 315-319.

�31~

Recenzje. pr.wgfqdy

wydawnictw

i czasopism

stosowanych środków produkcji - narzędzi i sprzętu winiarskiego 12. Drugi ma za
temat najstarsze typy pras do wina i do oleju na Korsyce I".
Dział recenzji, tym razem niewielki, zawiera m. in. krótką wzmiankę o pracy
Józefa Grabowskiego (Problem regionalizmu
w polskiej
rzeźbie ludowej
(zesz. 3-4,
s. 335). Roczni!\: zamyka drobiazgowo zestawiony blok informacyjny
obejmujący
kronikę wydarzeń, filmografię, dyskografię oraz bibliografię za rok 1967. Ta ostatnia,
ułożona według działów li-ezy\ponad 600 pozycji.
Boguslaw

Ethnology.
An International
burgh 1970, t. 9, z. 1--4.

Journal

of Cultural

Linette

and Social Anthropology.

Pitts-

Ethnology
jest czasopismem, które bardzo często publikuje artykuły o wąskiej.
ściśle specjalisty,cznejproblematyce.
Jest to na ogół efekt prezentowania zwartych
tematycznie części ogólnego opracowania wyników naj nowszych badań terenowych.
Przyzwyczajeni
do niemal wyłącznie utylitarnego
widzenia efektów poczynań
naukowych, nazbyt często dostrzegamy ich sens tylko w badaniach problemów-gigantów, które w naszym przekonaniu
potrafią udowodnić społeczną przydatność
uprawianej
przez nas dyscypliny. Ta presja niekiedy sztucznie podsycana przez
mniej odpornych reprezentantów
własnego środowiska naukowego, wywołuje niepokojące zjawisko spłycania analizy, niechęci do żmudnego wypracowywania precyzyjnych metod badawczych na rzecz efektownych uogólnień, które z racji niedostatecznego, a co gorsza - powierzchownego
poznania rzeczywistości kulturowej,
uogólnieniami uprawnionymi
być nie mogą. Z powyższych stwierdzeń nie wynika
wszakże, iżby należało całkowicie porzucić studia ogólne nad skomplikowanymi procesami kulturowymi. Winny one jednak oprzeć się, w poważniejszej niż dotąd mierze, na wynikach bardzo skrupulatnych
badań wycinkowy.ch, nawet wąskospecjalistycznych. Tą bowiem tylko drogą można zapewnić autentyczną
rzetelność konstruowanym przez nas generalizacjom.
Prezentowany tu dziewiąty tom czasopisma Ethnology może stanowić interesujący
przykład głównie pierwszego, ale też częściowo i drugiego etapu badań nad kulturą różnych grup etnicznych. Dość duża liczba publikowanych
na łamach tego
kwartalnika
artykułów ma charakter przy.czynkarski. U polskiego czytelnika budzić
one mogą mieszane uczucia tym bardziej, że rozprawki te są na ogól rezultatem
wielomiesięcznych badal1, dotowanych chętnie, a nadto hojnie, pn:ez naj rozmaitsze
fundacje, które - jak się okazuje - nie kwestionują wycinkowości podejmowanej
problematyki naukowej, ani też nie wymagają od stypendystów opracowywania tematów bardziej "użytecznych", gwarantujących
szybsze wdrożenie rezultatów badań
do praktyki społecznej. Postępowanie to może napawać optymizmem. jeżeli oczywiście owe analizy wąskich zgoła problemów badawczych, składające się wszakże

12 Charles
Parain,
Voies et formes de la diff{!renciation
dans fes vignobles du Nord-Est
cle la France: Champagne et Lorraine,
z. 3-4, s. 20\-235.
13 Antoine
Casanova,
L'aire de diffusion
en Corse au XIX siec!e riu type !e plus ancien
(Je pressoir Ue pressoir ci torsion), z. 3-4, s. 237-257.

�Recen.?je, przeglqdy

wydawnictw

313

i czasopism

na nurt wartościowych studiów nad kulturą, będą w pelni i na bieżąco wykorzystywane w ustalaniu rządzących nią prawidlowości.
Interesującym przykładem prowadzenia wnikliwych badań nad drugo- czy nawet trzeciorzędnym, a nadto nader wąskim problemem z zakresu szeroko pojmowanych stosunków społecznych, slużyć może artykul T. Gregora, Exposure and seclusion:

a study

of institutionalized

isolation

among

the

Mehinacu

Indians

of Brazil.

Jego autor wyraził cenny pogląd, że etnograf winien być wrażliwy na wszelkie subtelności badanej przez siebie rzeczywistości spoleczno-kulturowej
i nie może ograniczać się wylącznie do studiowania problemów kluczowych, widocznych na pierwszy
rzut oka. Do jego obowiązków należy również podejmowanie tematów mniej atrakcyjnych z racji ich wycinkowości, ale ważnych ze względów ,poznawczych. I tak zdaniem Gregora - na uwagę zasługują m. in. zjawiska wzajemnego unikania się
członków danej społeczności, normy regulujące formy owego odosobnienia, te&lt;:hniki
manipulowania informacją, itp., gdyż są to elementy mające swój wplyw na fakt
utrzymywania się określonych stosunków społecznych. Dostrzegając walory poznawcze doglębnego zanalizowania
jakiegoś wąskiego wycinka rzeczywistości, Gregor
podjął badania nad różnorodnymi praktykami izolacji społecznej u niewielkiego,
liczącego 57 osób, plemienia Indian Mehinacu znad źródeł rzeki Xingu w środkowej
Brazylii. Autor zinterpretował
owe praktyki izolacji jako środek regulujący przeplyw informacji oraz decydujący o stopniu społecznego zaangażowania poszczególnych jednostek w żywotne sprawy swego plemienia. Stąd wniosek, że o kształcie
stosunków społecznych decyduje nie tylko fakt wchodzenia 'poszczególnych osób
\\. interakcje, ale również zjawisko nieangażowania się ich w określonych warunkach. Konkluzja ta pozwala docenić naukowe znaczenie badań nad tego typu problematyką·
Na łamach dziewiątego tomu Ethnology - obok przedstawionej
powyze.l grupy
artykułów - znajdują się l'ównież publikacje, których problematyka ma charakter
bard~.iej uniwersalny, aczkolwiek sama analiza dokonywana jest w oparciu o jakąś
konkretną egzemplifikację.
Przykładem może tutaj służyć artykuł Ch. A. Bishopa, The emergence of hunting
territories
among the Northern
Ojibwa, w którym zostala zaprezentowana
oryginalna koncepcja na itemat kształtowania się algonkińskich obszarów lowieckich. Autor
rozpatruje ten problem na materiałach dotyczący-ch wyłącznie .północnego odłamu
plemienia Ojibwa. Przedmiotem szczególnych zainteresowań badacza stały się czynniki stymulujące zapoczątkowany w połowie XIX w. proces formowania się terytoriów łowieckich. Warto przy tym zaznaczyć, że kwestia ta rozpatrywana
jest
\\. kontekście indiańskich form wlasności.
Autor rozprawy wział na warsztat zasadniczo tylko jeden z czynników sprawczych, aczkolwiek w polu jego widzenia znajdują się również inne, odnośnie do których postuluje konieczność szczegółowej analizy w dalszych studiach.
Owym istotnym wg BLshopa motorem formowania się teryltoriów 1awiecGdch wraz.
z całym kompleksem kar w przypadku przekraczania granic i korzystania z zasobów obszarów ościennych, miało być przejście Indian Ojibwa od polowania na
grubego zwierza do łowów na drobną zwierzynę, przy równoczesnym demograficznym wzroście plemienia. Owa zmiana była bezpośrednio związana z wytrzebieniem
\V pierwszych
dziesięcioleciach XIX w. najbardziej atrakcyjnej
zwierzyny. Zgodnie
z tezą autora artykułu, niedobory te spowodowały wyznaczenie granic terytoriów
lowieckich i ścisłe ich przestrzeganie. Tytuł własności posiadały na ogół poszczególne rodziny. Bishop dostrzega również konieczność uwzględnienia w dalszych badaniach nad tym problemem roli faktorii handlowych. Autor zdaje sobie sprawę

�Hecen,z.je,

pr;rcUlqdy

UJy(laam,iC'tw

j

c.:asopisn1

z tego, że były one często bezpośrednią przyczyną zmian w zakresie form \Vłasno~ci
u północnych AIgonkinów, nie mniej jednak ich ingerencja w rozmaite sfery życia
Indian nie wyjaśnia - zdaniem Bishopa - wszystkich 'Problemów. wiążących się
7. kwestią
kształtowania
się terytoriów łowieckich z przypisanymi do nich tylu!a:l,j
własności.
Trzecią wreszcie, niewielką grupę artykułów stanowią n&gt;zprawy. których celem
jest reinterpretacja
znanych już poglądów odnośnie do poszczególnych problemiJl\'
badawczych. Istniejące hipotezy i mniej lub bardziej ugruntowane sądy zo',Lały tu
zweryfikowane na ogół poprzez próby nowatorskiego ujęcia problematyki.
Charakterystyczny
dla tej grupy publikacji jest artykuł pl. Northwest
america'l
mat?'iliny:
the problem of origins pióra G. B. Inglisa. AutDr dokonal przeglądu i reinterpretacji
wszystkich ważniejszych koncepcji odnośnie do pochodzenia malrylinearyzmu u Indian Północno-Zachodniego
Wybrzeża. Doszedł przy tym do wniosku.
ie badane struktury
społeczne nie są ani sugerowanym przez niektin'ych uczonych
przeżytkiem jakiegoś starożytnego, azjatyckiego jeszcze wzoru, przetransponowanego
na kontynent amerykański,
ani też nie stanowią żadnej anomalii sp01ecznej. \V~
Inglisa, matrylinearyzm
Pó1noeno-Zachodniego
Wybrzeża rozwijał się ana 10gicznic~
jak podobne struktury na innych obszarach i rozprzestrzenił się na tereny ościenn'~
wg prawidłowości rządzących dyfuzją elementów kulturowych.
W dalszej części niniejszego omówienia przedstawię ogóln;c zawartość dzicwi,ltego tomu Ethnology nie podając ani nazwisk autorów. ani też tytul()w publikacji.
które zbytnio rozszerzyłyby objętość poniższej charakterystyki.
Już tradycyjnie większość artykułów publikowanych
w tym czasdpiśmie traktuj(~
o najróżnorodniejszych
problemach natury społecznej. Dość eksponowane miejsc;
w tej grupie zajmują rozprawy poświęcone zagadnieniom pokrewiellstwa. Nieklt',re
z nich ograniczają się do analizy danego problemu u jednej tylko społeczności lokalnej, inne znów powstały w oparciu o dane z całego ~wiata. Rl'pl'CZentantem tC,i
ostatniej grupy jest artykuł porządkujący
znane terminy pokrewieństwa
w szcre,"~
wzorów i określający ich l'Ozprzestrzenienie na ziemskim globie. Krańcowo różn':
charakter
posiada artykuł o strukturze
i zmienności terminologii pokrewieństwa.
opracowany wyłącznie w oparciu o dane uzyskane wśród ludności Jale z No\\"e.i
Gwinei. W publikacji tej uwypuklona została różnorodność w zakresie klasyfikacj:
krewnych.
W pozostałych artykułach,
poświęconych sferze tzw. kultury społecznej, poruszono m. in. następujące pl'Oblemy: małżeństwo u Indian Ngawbe z zachodniej Panamy, inicjacje męskie na Centralnym
Płaskowyżu
Nowej Gwinei, przekonaniil
i praktyki nomadycznej
ludności Bajau z południowych Filipin odnośnie do stosunków płciowych i prokreacji, organizacje społeczne w poludniowej Etiopii i li Chontalów w Meksyku.
Dość zwartą grupę tematyczną tworzy również zespół publikacji poświęconych
systemom ekonomicznym, bądź problemom związanym z podstawami gospodarki.
Najbardziej
wszechstronnym,
operującym
olbrzymim materialem
faktograficznym
jest artykuł przygotowany na użytek etnograficznego
atlasu świata, opracowywanego przez G. P. Murdocka. W publikacji tej zostały zebrane i usystematyzowane
wg wymogów atlasowych dane o otrzymywaniu,
transportowaniu,
konserwowaniu
i przechowywaniu
żywności w typowej społeczności łokalnej, charakterystycznej
dla
wyselekcjonowanych
odpowiednio
186 społeczeństw
z różnych obszarów świata.
W tym bloku ,problemowym znajduje się również artykuł poświęcony myślistwu
i magii łowieckiej Indian Amahuaca z peruwiańskiej
Montanii. Ludność ta przywiązuje ogromną wagę do tej formy zdobywania środków żywnościowych, mimI)

�H.ecenzjc,

lJj',zeUlq(Jy

lcyclawnictw

:ll;")

i c,zasopism

iż od stuleci trudni się równocześnie uprawą ziemi. Niezmiernie interesujące rozważania prezentuje artykuł poświęcony lapońskiemu pasterstwu nomadycznemu. Autor,
wychodząc od naj istotniejszej cechy tego typu gospodarki, a mianowicie ruchliwości
przestrzennej jako warunku koniecznego do zapewnienia
powodzenia w poczynaniach ekonomicznych, analizuje pod tym kątem widzenia problem decyzji, przepływu informacji, współdziałania
i partnerstwa
oraz sankcji społecznych regulujących
wszystkie kwestie gospodarcze u Laporlczyków. Warto wreszcie wspomnieć, że w tej
grupie tematycznej zaprezentowano
również interesujący
problem wycofywania się
starszych ludzi z aktywnego życia ekonomicznego i publicznego w południowo-zachodniej Laponii oraz znaczenie tego aktu dla go!,\podarstwa.
Trzeci wreszcie blok problemowy tworzą artykuly poświęcone wierzeniom. W jednym z nich zanalizowano rolę kultu bóstw żeńskich w ludowym hinduiźmie na
przykładzie jednej z jego regionalnych odmian. W innym - przedstawiono zagadnienie czarów jako formy negatywnego charyzmatu. Trzecia publikacja z tej serii
omawia znaczenie powszechnych i charakterystycznych
dla Murzynów Afikpo z południowo-wschodniej
Nigerii świętych miejsc, będących osobistą własnością każdego
członka badanej społeczności.
Pozostałe artykuły nie tworzą żadnych grup tematycznych i stanowią wyłącznie
.i('dnostkowe studia nad określoną dziedziną rzeczywistości kulturowej.
I tak np.
obrzędowości poświęcony zostal tylko jeden artykuł o samoańskich ceremoniach pogrzebowych w Kalifornii i ścisłej zależności ich form od przebiegu procesu kulturowej reorganizacji społeczności emigrantów na terenie zurbanizowanej
Ameryki.
\1.1 artykule
poświęconym
medycynie ludowej rozpatrzono
koncepcje choroby
u Maengów na Nowej Gwinei oraz znane i stosowane przez tę ludność środki lecznicze. W pierwszej części rozprawy zaprezentowano
ludowe poglądy na chorobę
w zakresie etiologii. semiologii i terapeutyki. W drugiej części autor zajął się roślinami stosowanymi w magii i medycynie, prezentując je w formie opozycji. W oparciu o nie nakreślił on relacje pomiędzy tymi dwoma dziedzinami rzeczywistości kulturowej. \1.1 końcowej partii artykułu zamieszczona została lista roślin stosowanych
\\T}'łączniew celach leczniczych.
Na zakończenie wypada zasygnalizować
szereg artykułów o bardzo różnej tematyce, np.: studium z zakresu "ethnoscience", analizę rozpowszechnionego
wśród
Indian zachodniej części Ameryki Północnej mitu o Gwiezdnym Mężu, rozprawkę
o liczbach i liczeniu przez Maengów z Nowej Gwinei oraz rozważania nad problemem kształtowania się osobowości w przypadku niedostatecznejze
strony rodziców
opieki nad dzieckiem wyrażającej się w niezaspokajaniu
zarówno jego potrzeb biologicznych, jak i psychicznych.
Dziewiąty tom pensylwańskiego
kwartalnika
"Ethnology" stanowi więc jak
starałam się to powyżej wykazać - dość luźny, niemniej interesujący zbiór artykułów o niezbYit wyraźnie zaznaczonym 'profilu tematycznY'm. Pismo to, preferując
głównie oryginalne studia oparte na wynikach aktualnie prowadzonych badań terenowych, jest równocześnie świetnym informatorem
o naj nowszych ekspedycjach.
obszarach ich naukowej eksploracji oraz problematyce podejmowanych
badarl.
Mirosława

Posern-Zielińska

�3IG
Folk - Liv.

Recenzje, przeglądy

Acta

Ethnologica

av Gasta Bergh och Harald

wydawnictw

I czasopism

EUTopaea. 1967-1968.

Hvarfner,

Stockholm

Tom XXXI-XXXII.
Lund 1970, ss. 79.

Utgliven

Głównym czasopismem etnologicznym w&amp;pólczesnej Szwecji jest Folk-Liv
(Życie
Ludu). Założone zostało ono jeszcze w 1938 roku i - jak dotąd - ukazało się 30
tomów tego interesującego czasopisma. Przez długi okres czasu wydawcą i redaktorem Folk-Liv
był wybitny szwedzki etnograf iPwf. SigUl'd Erixon l. W latach 19341935 był profesorem nordystyki i ludoznawstwa porównawczego w Muzeum Nordyckim (Nordiska Museet) w Sztokholmie. Erixon był czynny w różnych europejskich towarzystwach naukowych. Wiadomo także, iż S. Erixon i S. Wallin byli głównymi wydawcami 12-tomowego standardowego dzieła zbiorowego, wydanego w latach 1929-1938: Svenska kulturbilder
(Obrazy szwedzkiej kultury).
Po śmierci Eriksona (1968 r.) głównym redaktorem tego czasopisma, finansowanego przez szwedzką Akademię Nauk, jest znany współczesny etnograf, Gasta Berg.
Z redakcją Folk-Liv
czynnie współpracują
wybitniejsi
współcześni etnografowie
fińscy (np. Helmer Tegengren, K. R. V. Vikman), duńscy (np. Axel Steenberg) oraz
norwescy (np. Knut Kolsrud, Hilmar Stigum). Posiada ono więc charakter ogólnoskandynawskiego
pisma etnograficznego. Warto podkreślić, iż utworzona w 1952
roku Rada Nordycka rozporządza specjalnym Funduszem Kulturalnym (Kulturfond).
Przy jego pośrednictwie
uczeni skandynawscy
podejmują wspólne badania nad
folklorem, a osiągnięte zdobycze naukowe, poprzez publikacje w języku angielskim
i niemieckim, rozpowszechnia się także poza obszarem Europy Północnej.
Tom XXXI-XXXII
z lat 1967/8 prawie w całości poświęcony zostal sprawom
etnografii fińskiej. Veikko Antilla, etnograf z uniwersytetu fińskiego w Turku (Abo),
w swoim dobrze udokumentowanym
(zwłaszcza kartograficznie)
artykule omawia
szwedzko-fińskie związki kulturowe już na obszarze samej Finlandii, na przykładzie
ewolucji narzędzi rolniczych, zwłaszcza bron. Podaje on, iż zachodniofińska odmiana brony do pielenia 'chwastów zapożyczona została z terenu samej Szwecji, natomiast jej odmiana wschodniofińska
już w XII wieku przejęta została od ludności
słowiańskiej. Brony z żelaznymi zębami są dopiero w użyciu w drugiej połowie
XVIII wieku wśród fińskich rolników. Rozpowszechnione były formy bron w różnych kształtach: trójkątne, prostokątne czy nawet kwadratowe. Niektóre odmiany
bron (np. trójkątne) przedostały się z terenów Szwecji do Finlandii, co świadczy
o wzajemnej wymianie wartości cywilizacyjnych między ludnością obydwu krajów
(jak wiadomo, Finlandia do 1809 roku wchodziła w skład pań~twa szwedzkiego).
Etnograf Nils Stora w artykule informacyjnym
(s. 23-32) omówił różnorodne
formy budowy łodzi rybackich z zachodniej części Finlandii, zwłaszcza z regionu
Wysp Alandzkich. Budowane one były różnorodnie, w zależności od ich konkretnej
przydatności użytkowej (np. łodzie pojedyncze i podwójne).
Natomiast etnograf sztokholmski, Gustaw Rank, omówił budowę zagród bogatszych właścicieli ziemskich w XVII wieku na terenach Estonii. W okresie szczytowym rozwoju potęgi szwedzkiej poważne obszary Estonii w tym okresie czasu wchodziły w skład państwa szwedzkiego. Bliskie związki polityczne rzutowały także na
powiązania w kulturze materialnej, w tym również na budowę domostw wiejskich.
Ich styl dostosowany był do codziennej pracy i zajęć rolników.
W numerze bogato jest reprezentowany
dział recenzji. Przeważnie omawia się

prof.

1 Tom XXI-XXII
(z lat 1957/8) Folk-L'lv
poświęcony
został właśnie działalności
naukowej
dr. Sigurda Erixona
(188&amp;-1968). Zob. też WspomnIenie,
"Lud", t. LII, s. 363-364.

�Recenzje, pr;;cglqdy

wydawnictw

317

i c.msapism

treść ostatnio wydanych prac fińskich etnografów. Ponieważ publikowane są one
w języku mało znanym dla szerszej grupy naukowców,
ich streszczenia
w języku szwedzkim spełniają swoistą wartość użytkową i informacyjną.
Rada Nordycka finansuje w ostatnim 15-leciu działalność przekladową
ważniejszych prac
naukowych, pisanych w języku fińskim, na ogólnie dostępne języki zachodnioeuropejskie i szwedzki. Odnosi się to także do etnograficznych prac z dziedziny ugro- finistyki.
Wspó{czesny szwedzki &lt;itnograf Gosta Berg omówi l szczególowo życie i działalność
naukową zmarłego w 1968 roku wybitnego szwedzkiego etnografa Sigurda Erixona.
Znajdujemy również nekrolog etnografa szwedzkiego Martina P. Nilssona (18741967) oraz fińskiego badacza ludowej kultury T. 1. Itkonena (1891-1968). Jak wiadomo, ten ostatni był wybitnym znawcą kultury lapońskiej i w roku 1948 opublikował 2-tomowe monumentalne dzielo: Suomen lappalaiset (Lapończycy Finlandii).
Warto podkreślić, iż Folk-Liv
jest interesującym
czasopismem, przynoszącym
cenne informacje do dziejów i stanu współczesnego stanu kultury materialnej szeroko pojętej Skandynawii (np. łącznie z Finlandią). W ostatnim numerze przeważają
drobiazgowe studia analityczne, oparte jednak o doskonałą, przeważnie archiwalną
dokumentację·
Bernard

w tomach

Piotrowski

FOLKLOR I FOLKLORYSTYKA
nr 9-12 "Russkogo Folkłora" (1964-1971)

Rozwój kultury ludowej w Związku Radzieckim, a zwlaszcza rozkwit nowego
folkloru, którego wiele form powstalo w oparciu o tradycyjną twórczość chlopską.
stanowi przedmiot coraz wnikliwszych badań folklorystów i specjalistów pokrewnych nauk. Przedmiot oraz problematyka badań stają się bowiem - jak w każdym
kraju szybko uprzemysławianym
- coraz bardziej zlożone wskutek ciągłego procesu urbanizacji życia i niwelacji kulturalnej. Potrzeba szeregu uogólnień i uzgodnionych metod badawczych w tych warunkach stworzyła atmosferę dyskusji i twórczych poszukiwań. Toteż obok badań prowadzonych
intensywnie nad poszczególnymi rodzajami folkloru tradycyjnego i wspólczesnego, uwaga folklorystów radzie2kich skupia się teraz często, m. in. w celu ustalenia kryteriów folkloru indywidualnego i masowego oraz precyzyjniejszego określenia pojęcia "folkloru", na takich zagadnieniach, jak wzajemny stosunek tradycji (rodzimej i obcej) do współczesnego
folkloru (wzajemne związki i wplywy, zmiana treści i form oraz zanik lub rozwój
poszczególnych rodzajów folkloru h'adycyjnego bądż niektórych jego elementów),
zagadnienie warunków trwania form tradycyjnych mimo zmiany treści utworu (np.
w pieśniach), prawa rozwoju folkloru współczesnego w środowisku wiejskim i wielkoprzemysłowym i in.
Wszystkie te problemy z.najdują pełne odzwierciedlenie w pracach i materiałach
~amieszczonych w czterech ostatnich tomach "Russkogo Folkłora" (nr 9iI964-12/1971)
- pisma nieperiody,cznego Instytutu Literatury
Rosyjskiej (Domu Puszkina) AN
ZSRR, ukazującego się od 1956 r. Ze względu jednak na dużą ilość zamieszczonych
Jrac (blisko 70) oraz spory dzial dodatkowy materiałów i informacji (przeszło 40 po~ycji), zawartość tych tomów można tu przedstawić - niestety - tylko integralnie

\,,;;:'

�318

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i

c.:asopism

i w największym streszczeniu, odstępując od praktykowanego
zazwyczaj omówienia
kolejno prac wszystkich autorów.
Mimo, iż każdy tom "Russkogo Folkłora" został poświęcony określonej tematyce - tom 9/64 ukazał się pod tytułem Problemy
sovremennogo
narodnogo tvorcestva (Problemy współczesnej
twórczości ludowej, ss. 332), t. 10/66 pt. Specitiku
tolklornych
tanrov
(Specyfika rodzajów folkloru, ss. 356), t. 111GB Istoriceskije
svjazi
v slovjanskom
tolklore,
materialy
i issledovanija
(Historyczne związki w folklorze
słowiańskim, studia i materiały, ss. 380 + 5 tabl. muz. i 1 ilustr.) oraz t. 12171
Iz istorii
russkoj narodnoj
poezii (Z historii ludowej poezji rosyjskiej, ss. 324 +- 1
ilustr.) - całość materiału da się uszeregować z grubsza w pięciu działach merytorycznych, jak: materiały terenowe i źródłowe oraz badania nad folklorem tradycyjnym i współczesnym;
prace dotyczące zagadnień teoretycznych
i metod badali:
opracowania
i wydawnictwa
folkloru; przyczynki do dziejów folIdorystyki ; inne
materiały.
Dział badań i studiów nad folklorem należy OCZyWISCledo najobszerniejszych :
zajmuje on większą część każdego tomu. Przeważają w nim liczebnie i objętościowo
materiały i prace omawiające rezultaty badań terenowych i archiwalnych, prowc;dzonych w różnych okresach nad współczesnym folklorem rosyjskim i radzieckim.
a dotyczących bądź jednego tylko gatunku folkloru (np. pieśni lirycznej), bądź te,:
kilku rodzajów albo całej twórczości ludowej w danej wsi lub regionie, czy nawet
ogólnie w republice. Niektóre prace przedstawiają
aktualny stan folkloru w badanej przestrzeni
i czasie, inne omawiają szerzej folklor w kulturze współczesnej
wiążąc jej rozwój z kulturą tradycyjną. Dla zilustrowania
różnorodności tematyki
i skali zakresów badall. wystarczy wymienić kilka znaczniejszych prac: N. P. Kolpak{wa Narodnaja
pesnia sovetskoj
epochi (Pieśń ludowa okresu radzieckiego)-omawia proces zmian dokonujących się w tradycji pieśniarskiej od 1917 r.: dawne
pieśni obrzędowe zanikają
ustępując
miejsca pieśni nowej, zwłaszcza lirycznej.
która jest obecnie na wsi i w miejskim środowisim robotniczym wiodącym rodzajem folkloru. Nowa pieśń - to nowa treść z dawną melodią; zmiany w treści
liryki współczesnej odzwierciedlają
przede wszystkim ogromne przemiany społeczne
i gospodarcze oraz zaangażowanie człowieka w dalszym przeobrażaniu i ulepszaniu
rzeczywistości.
V. P. Anikin Tradicii tanra kak kriterij
tolklornosti
v sovremennom
tvorcestue:
castuski
i poslovicy
(Tradycje rodzaju jako kryterium
folkloru we wspólczesnej
twórczości; czastuszki i przysłowia) - na przykładzie czastuszek i przysłów, dwóch
najbardziej
popularnych
rosyjskich form wiedzy, humoru i satyry ludowej, autor
wnioskuje, iż w warunkach
współczesnego rozwoju kultury masowej, w której
jednocześnie rozwijająca się w różnych postaciach twórczość indywidualna i zespołowa nabiera poprzez wzajemne
oddziaływanie
bardziej społecznego charakteru.
kryterium
"folklorystyczności"
czy autentyczności
ludowej czastuszki i przysłowia
stanowi tradycja tego rodzaju powstała w zespole, fakt jego narodzenia się 1JOc
wpływem i dla potrzeb zespołu i funk-cja, jaką pełni w życiu zespołu.
Podobnie wnikliwe, dialektycznie uzasadnione stanowiska reprezentują w swych
pracach inni badacze, jak: N. Y. Novikov O sostojanii
skazocnoj
tradicii
v Belozorskom Kraje
(Stan tradycji gawędziarskiej
w Kraju Biełozerskim): Z. 1. Vłasovd
i A. N. Martynova Sovremennyj
tolklornyj
repertuar
odnogo rejona
(Współczesny
repertuar
folklorystyczny
jednego regionu); 1. 1. Zemcovskij Pesennyj byt sovremennoj kostromskoj
derevni
(Zycie pieśni współczesnej wsi kostromskiej); T. 1. 01'natskaja Sovremennyje
zapis i tradicijonnogo
obriadovogo
tolklora
(Dzisiejsze zapisy
tradycyjnego folkloru obrzędowego) i in.
Część prac dotyczy wyłącznie tradycyjnego

folkloru

rosyjskiego,

cech specyficz:-

�Recenzje,

prz-egląd.y

wydawni.ct:w

"i

c:zasopisn'l

ll.\·ch pos7-czególnych jego rodzajów i gatunków, przy czym na uwagę zasługuje
sp~)ra liczba publikacji dotyczących tradycyjnego
folkloru słowiańskiego,
ogloszol\\'ch z okazji VI Międzynarodowego
Zjazdu Slawistów w Pradze w 1968 1"., któremu poświęcono caiy tom 11 "Russkogo Folkłora". W tej dziedzinie szczególne
zainteresowanie
wzbudzają następujące
prace: B. N. Putilov Russkije i juznoslcvjanskije
epiceskije
pesni o zmejeborstve
(Rosyjskie i poludniowoslowiańskie
pieśni
o walce z wężem); I. G. Pryżov Vecernicy,
Hi zenskije obcsestvennyje
sobranija
(W ieczornicc.
czyli żeńskie zebrania towarzyskie)
opis zwyczaju
rosyjskiegr,
z połowy XIX wieku przedstawiony
na analogicznym
tle południowosłowiai1skim:
P. V. Lintur Ukrainskije
baHadnyje pesni i ich vostocnoslavjanskije
svjazi (Ukraińskie pieśni balladowe i ich powiązania wschodnioslowiańskie)
- praca dowodząca ..
że ten rodzaj folkloru, tj. epos bylinowy, stanowi material, który w coraz większym
stopniu może być wykorzystany
w badaniach
nad wyjaśnieniem
etnogenezy Slo··
wian wschodnich; A. P. Kolpakova Vostocnoslavjanskaja
Hrićeskaja
pesnia (Wschoc!nios!owiańska pieśń liryczna) - analiza porównawcz.8. strony poetycznej utworów
rosyjskich. bialol'Uskich i ukraińskich,
potwierdzająca
istnienie w pieśni lirycznej
wspólnej podstawy historycznej oraz zbieżnej symboliki glównych zjawisk emocjonalnych - szczęścia i smutku, tak charakterystycznych
dla wschodnioslowiańskiego
folkloru: 1. T. Zemcovskij K izućeniju muzykalnych
svjazej v slavjanskom
obrjadovom folklore
(Studia nad związkami melodycznymi w słowiaI'iskim folklorze obrzędowym): N. V. Novikov Obrazy russkoj i bolgal'skoj volsebno-fantastićeskoj
'skazki
(Postacie rosyjskiej i bułgarskiej
bajki czarodziejsko-fantastycznej)
prezentuje
m.in. bogaty dOl'Obek folklorystów bułgarskich w dziedzinie bajkoznawstwa;
L. G.
Barag Ob osobcnnostjach
lL1cminskoj skazocnoj
geroiki
sravnitelno
s belorlLsskoj
i 1'usskoj (Właściwości ukraińskiej
baśniowej heroiki w porównaniu
z bialoruską
i !"Osy
jską) - praca oparta na materiale z drugiej polowy XIX i pocz. XX wieku:
O. Zilinskij 1z istorii
vostoćnoslavjanskich
narodnych
igr:
kostroma
kosh'ub
(Z historii wschodnioslowiańskich
gier ludowych) ;j in. Zauważa się brak prac
poświęconych omówieniu związków polsko-slowiaI'iskich.
Rezultaty badań nad charakterystycznymi
cechami posz·czególnych rodzajów folkloru przedstawiają
prace, którym głównie przeznaczono lamy lO-go tomu "Rus skogo Folklora". Oto tematy: V. V. Mitrofanova Specifika l'lLsskich nal'odnych zagadok i ich svjaz' s drugimi
zanmmi folklom
(Specyfika rosyjskich zagadek ludowych
i ich związek 7. innymi rodzajami folkloru); B. N. Putiłov Ob istorizme
russkich
bylin (Historyzm bylin rosyjskich);
L. 1. Jemielianov Istorićeskaja
pesnia i dejstvitelnost' (Pieśń historyczna a rzeczywistość); P. V. Lintur BaUadnaja
pesnia i obrjadovaja poezija (Pieśń balladowa a poezja obrzędowa); J. 1. Gudosnikov Vidy i tipy
peredelok

litemturnych

pesen

v

sovetskom

folklore;

k

voprosu

o specifike

zanra

(Typy i formy przeróbek litel'ackich pieśni w folklorze radzieckim; w kwestii dotycl-ącej specyfiki rodzaju) - autor twierdzi. że utwory literackie podlegają stałym
rriżnO!t)dnym przeróbkom polegającym m.in. na ich ludowej redakcji. uzupełnieniu
lub st.worzeniu ludowego wariantu
dla wyrażenia
środowiskowej
problematyki.
bądż przystosowania jej do odpowiedniej roli (np. pieśni partyzanckie). Przeróbki te'
czy adaptacje stanowią już niemaly składnik współczesnego folkloru radzieckiego.
NalOmiast badania nad historią rosyjskiej [lOezji ludowej, której poświęcony został t.om 12 ,.Russkogo Folklora", ukazuje aż 21 prac, wśród których niemal każda
\\'zbudza zainteresowanie
polskiego -czytelnika ze względu na zawarty w niej materie:! &lt;'raz zakres i sposób badania wybranego zjawiska. Są t.o prace o bardzo
\\'Dskit'j specjałności: V. P. Anikin Genezis neobmdovoj
lil'iki
(Geneza liryki nie··
obrzt;c!owej): r. lVI. Kolesnickaja O nekotorych drevnejsich
formach narodnych
pesen
(o niektr"lrych dawniejszych formach pieśni ludowych); J. G. Kruglov O vremeni.

�3~O

Recenzje, przeglącly

wydawnictw;

czasopism

(O czasie i przestrzeni

lamentów);
po mate"ialam
folklornych
ekspediciji
v Voronezskuju
oblast' (Kompozycyjne
właściwości
lamentów pogrzebowych;
na podstawie materiałów
z wyprawy ...); Z. 1. Vłasova
Castuska i pesnia; k voprosu o schodstve i rozlicii
(Czastuszka a pieśń; do 7.agadnienia podobieństw i różnic); V. E. Gusev Pesni v narodnoj drame; "Lodka" i "Car
Maksimilian"
(Pieśni w dramacie ludowym; "Lódka" i "Car Maksymilian");
1. J.
Noskova Tradicijonnyje
i individualnyje
elementy w stile bylin (Tradycyjne i ind\'widualne elementy w stylu bylin); V. V. Mitrofanova Ritmiceskoje
strojenije
ru8skich narodnych
zagadok (Budowa rytmiczna rosyjskich zagadek ludowych): N. D.
Komovskaja Pesni "Basmacnoj strany" (Pieśni "Krainy butów") - chodzi tu o miasto Kimry nad Wołgą w obw. twerskim zamieszkałe głównie przez szewców i słynne
od XVI w. do dziś ze swego rzemiosła oraz pieśni szewskich.
Wszystkie wymienione opracowania
zostały wykonane na podstawie materiałów
terenowych bądź źródłowych w ramach prowadzonych na wielką skalę badań folklorystycznych
Instytutu
Literatury
Rosyjskiej AN ZSRR przy współpracy republikańskich
oddziałów Akademii oraz Instytutu
Etnografii im. Mikłucho-Makłaja
AN ZSRR. Stanowią one zbiór kilkuletnich doświadczeń w dziedzinie badania folkloru tradycyjnego i wspólczesnego w Związku Radzieckim oraz c7.ęściowo w krajach słowiańskich.
Prace i materiały dotyczące zagadnień teoretycznych oraz metod badania folkloru, publikowane w omawianych tomach "Russkogo Folkłora", należą do poważnych osiągnięć nauki w ostatnich latach. Przede wszystkim warto zapoznać siG
tu z pracami czterech wybitnych folklorystów - A. M. Astachowej, W. E. Gusewa.
W. P. Anikina i A. 1. Lazarewa, rozpatrują'cych główne cechy folkloru, jak kolektywność procesu twórczego, tradycja i improwizacja, a także ogólne prawidłowości
formowania się poszczególnych rodzajów, zwłaszcza pieśni robotniczej. Tak wit;c:
V. E. Gusev w pracy O kollektivnosti
v folklore
dialektika
licnogo i massovogo
tvorcestva
(O kolektywności
w folklorze dialektyka
twórczości indywidualnej
i masowej) zajmuje się, w oparciu o obszerną literaturę (m.in. prace W. J. Proppa.
W. 1. Cziczewwa, B. N. PUltilowa, P. N. Popowa, W. P. Anikina, P. G. Rogatyrewa
oraz prace europejskich
badaczy), kolektywnością
procesu twórczego jako cechą
folkloru. Gusew dowodzi, że w społeczeństwie socjalistycznym, w którym zanikają
różnice ideologiczne między masami ludowymi a zawodowymi artystami, natomiast
nieustannie ścierają się stylistyczne środki wyrazu w dziełach powstałych w obu
tych środowiskach,
kolektywny
charakter
procesu twórczego, w odróżnieniu or1
indywidualnego, stanowi cechę podstawową folkloru.
A. M. Astachova w artykule Improvizacija
v russkom
folklore
(lmprowi7.acja
w folklorze rosyjskim) omawia formy i granice występowania
zjawiska improwizacji w folklorze słownym i słowno-muzycznym.
Wychodząc z założenia. że nie
wszystko w folklorze jest rezultatem improwizacji, autorka znajduje utwory przekazywane wiernie lub dość wiernie (np. przysłowia), bądź za każdym razem twórczo
zmienione, lecz mieszczące się w ramach tradycyjnych
wątków, formul i schematów (np. pieśni kołyskowe, bajki dziecięce, repertuar
teatrów
ludowych itp.).
W związku z tym wysuwa wniosek bardziej ogólny, że improwizacja jest uwamnkowana nie tylko zdolnościami twórczymi wykonawcy, lecz także właściwościami
danego rodzaju czy gatunku folkloru. Np. w pieśniach kołyskowych i czastuszkach
improwizacja
stanowi ich specyfikę, w bajkach i bylinach jest nieodzowna.
gdyż bez niej byłby niemożliwy akt ustnej reprodukcji
utworu.
V. P. Anikin w pracy Vozniknovenije
zanrov v folklore
(Powstawanie rodzajó\\"
i prostranstve

A. G. Vasiliev

svadebnych

pricitanij

Kompozicijonnoje

osobennosti

pochoronnych

weselnych

priCitanii;

�Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

321

folkloru) zajmuje się określeniem pojęcia: "rodzaj folkloru" oraz sprecyzowaniem
jego cech i dochodzi do wniosku, że rodzaj folkloru, jako jedność określonej treści
i formy, jest kategorią historyczną, toteż poznanie jego genezy, odrębności i czasu
trwania staje się równoznaczne z poznaniem historycznych
warunków określających środki i formy wyrażające rzeczywistość.
A. J. Lazarev w artykule polemicznym Estetićeskaja
priroda
raboćevo
folklora
(Estetyczna natura folkloru robotniczego)
dowodzi, polemizując
z twierdzeniem
W. E. Gusewa o istnieniu różnych metod twórczych w folklorze '(zob. "Russkij
Folkłor" 1960, t. 5, s. 25-55), że poglądy estetyczne proletaliatu
ukształtowały
się w toku walk robotników o socjalizm i że już od lat 90-tych ubiegłego stulecia,
tj. od początku okresu, w którym proletariat zburzywszy klasyczne poglądy estetyczne zaczął wprowadzać nowe elementy do estetyki - sztuka proletariacka wstąpiła na drogę nowej metody artystycznej, jedynej, którą jest realizm socjalistyczny.
Z powyższą tematyką wiążą się jeszcze niektóre prace poświęcone teoretycznym
r&lt;&gt;'Z'Ważaniom
nad stosunkiem folkloru tradycyjnego 'CIowspółczesnoś'Ci. M. in. A. D.
Sojmonov w artykule pl. Chudoźestvennaja
samodejatelnost'
kak problema
folkloristiki
(Artystyczna twórczość amatorska
jako zagadnienie
folklorystyczne)
rozpatruje dzieła powstałe w zespołach amatorskich, które są obecnie w Związku Radzieckim podstawową formą rozwoju ludowej twórczości artystycznej, upowszechniły się i stanowią coraz większą część zapisów i publikacji folkloru. Praca autora
jest próbą uogólnień teoretycznych w tej dziedzinie i poszukiwaniem metod badania współczesnej kultury artystycznej
ludu. Chodzi m.in. o określenie
związku
sztuki ludowej z profesjonalną.
N. V. Novikov w artykule Sovetskije folkloristy
i SOvremennost'
(Radzieccy folkloryści a współczesność) rozważa złożony i dyskusyjny problem: czy radziecka
folklorystyka powinna przekształcić się w naukę historyczną badającą wyłącznie
przeszłość, czy też pozostać - jak dotąd - nauką zajmującą się badaniem przeszłości i teraźniejszoś'Ci? Autor wypowiada się za drugą formą nauki, uprawianej
jednak bardziej nowocześnie. W oparciu o materiały terenowe zebrane w latach
1957-1961 w północnej części Rosji N. W. Novikow stwierdza, że folklor tradycyjny żyje, a niektóre jego formy rozwijają się dalej, że dawna pieśń ludowa m:J.
wysoce utalentowanych
wykonawców dysponujących bardzo często szerokim repertuarem i że wobec tego zadaniem folklorystyki jest zajmowanie się stopniem rozpowszechnienia tradycyjnego folkloru w kulturze współczesnej, określenie elementów zanikających bądź rozwijających się oraz zbadanie wpływu folkloru tradycyjnego na masy ludowe. Potrzebny jednak w tym celu jest jednolity plan badań
(prowadzonych dotąd niemal chałupniczo) i pełna informacja o v.rynikach terenowego zbieractwa. AutOl' wskazuje przy tym na potrzebę skartografowania
uprzednio
całego zgromadzonego materiału folklorystycznego, jak to już w latach 1920-1930
uczynili J. M. Sokołow i A. J. Nikiforow w odniesieniu do bajek.
L. L JemieUanov w: Neresennyje
problemy
v izucenii
sovremennogo
narodnogo
tvorćestva
(Nierozstrzygnięte problemy w badaniu współczesnej twórczości ludowej)
wypowiada się głównie na temat nie rozstrzygniętego dotąd w przeszło lO-letniej
dyskusji problemu kolektywnego czy indywidualnego charakteru współczesnej twórczości ludowej. Jemielianow polemizuje ze stanowiskiem W. E. Gusewa i K. W. Czistowa twierdząc, że folklor nie jest obiektywnym dziełem zespołu i tworem bezimiennym, folklorystyka zaś w związku z tym nigdy nie była i nie powinna być
nauką o poetycznym życiu ludu (tak jak biologia nigdy nie była nauką o budowie
materii w ogóle). Autor postuluje racjonalne ograniczenie folklorystyki do nauki
przede wszystkim o folklorze. Skoro folklor obejmuje zjawiska kolektywne i indy21 -

Lud,

tom LVI

�Recenzje,

P'·.zey1'lily

wydawnictw

i czasopism

widualne - badacz winien dokładnie określić gmnice sfer obu zjawisI" jeżeli chce
wyjaśnić sytuację współczesnej twórczości ludowej i wskazać drogi dalszego rozwoju JeJ różnych form. Ale zaznacza autor jednocześnie nie każde zjawisko
folkloru lub nie każda jego forma współczesna wymaga akademickiego badania.
Zagadnienie
stosunku folkloru tradycyjnego
do kultury współczesnej, aktualne
we wszystkich krajach w których prowadzi się badania folklorystyczne, poruszyI
z wielkim znawstwem i erudycją B. N. Putiłow. Jego obszerny artykuł pt. Folklornoje nasledije
Tusskogo naroda i sovremennaja
kultura
(Folklorystyczna spuścizna
ludu rosyjskiego a kultura współczesna) zawiera - obok merytorycznego określenia
spu.5cizny i jej roli - głębokie rozważania teoretyczne i metodologiczne związane
ze zbieraniem i publikowaniem
folkloru oraz z tWól'czym wykorzystaniem folkloru
tradycyjnego w kulturze współczesnej narodu. Autor uważa, iż folklor tradycyjny
należy .rozpatrywać jako część kultury współczesnej.
S. N. Azbelev w artykule Sovremennyje
ustny je rasskazy
(Współczesne opowiadania ustne) poświęca uwagę trzem głównym zagadnieniom teoretycznym radzieckiej ustnej prozy powieściowej:
kryteriom
folklorystycznym
d7.iel współczesnych.
znamionom wskazującym,
że utwór jest dziełem sztuki oraz podstawom, które
określają prezentowany
rodzaj folkloru. Cechy twórczości ludowej - twierdzi autor - posiada tylko niewielka część opublikowanych
ustnych utworów współczesnej
prozy.
Wreszcie kilka innych prac, jak np. praca 1. V. Zyrianova O vnut!'izanrovoi
klassifikacji
castusek (O klasyfikacji
czastuszek) lub V. M. Potjavina Pl'inciPJJ klassifikacji sovremennoj
russkaj
narodnoj
pesni (Zasady klasyfikacji
współczesnej rosyjskiej pieśni ludowej) omawiają praktykowane
dawniej i dziś zasady klasyfikacji
pieśni: tematyczną (żołnierskie, miłosne, rodzinne itp.), regionalną, wedlug miejsca
i sposobu wykonania, płci wykonawców i in. Zdaniem autorów, radzieccy folkloryści którzy dotychczas nie wnieśli istotnych zmian do dawnej klasyfikacji, powinni podjąć pracę w tej dziedzinie przyjmując za podstawę główne fun!&lt;cje utworów w procesie bytowania. Część prac obejmuje naukowe uogólnienia wyników
badań folklorystycznych
prowadzonych w Związku Radzieckim w ostatnim okresie:
V. E. Gusev Metodyka polevych issledovanij
sovremennogo
falkIara
(Metodyka tere,
nowych badań nad folklorem współczesnym); V. V. Mitrofanova Ekspedicijonnaja
mbota po russkomu
folkłom
za poslednije
desjat' let (Praca wypraw badawczych
nad folklorem rosyjskim w ostatnim dziesięcioleciu) i in.
Z artykułów dotyczących opracowań i wydawnictw folkloru wysuwa się na czoło
wspomniana praca B. N. Putiłowa o rosyjskiej spuściźnie folklorystycznej. Wybitn~'
znawca dużą część swej pracy poświęcił precyzyjnemu określeniu samej spuścizny.
tj. zbiorów publikowanych
i archiwalnych.
oraz omówieniu warunków jej zaniku
w kulturze bądź postaci trwania i przenikania
do kultury współczesnej ;omówil
ponadto znaczenie spuścizny dla rozwoju kultury społeczeństwa komunistycznego.
Ze względu na to, że autor w swych rozważaniach wykroczył poza krąg zagadnie1'\
folkloru ściśle rosyjskiego i reprezentuje oficjalne stanowisko nauki, warto z jego
wystąpieniem zapoznać się bliżej. W naszych czasach - mówi Pulilow - spuściznq
folklorystyczną
jest wszystko to. co stworzyli twórcy ludowi przed Październikiem
i co ze zrozumiałych względów nie może odzwierciedlać bezpośrednio rzeczywistości
i doświadczeń narodu w okresie władzy radzieckiej. Spuścizna la. chociaż nosi
piętno wielkiej złożoności stosunków społeczno-gospodarczych
i ideologii mas w I'ÓŻnyr.h okresach historycznych i odzwierciedla silne oraz slabe strony światopoglądu
poszczególnych warstw narodu (w folklorze nie wszystko przecież jest ludowe),

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

w całokształcie stanowi ogromny wkład ludu do duchowej skarbnicy narodu i człowieczeństwa i oddziaływuje silnie na współczesne procesy kulturotwórcze,
służąc
wychowaniu estetycznemu i ideowemu całego narodu. Putilow uważa zatem, że
folklor tradycyjny należy rozpatrywać
jako część współczesnej kultury. Chociaż
bowiem w zasadzie na wsi kołchozowej tradycyjny folklor znikł już z życia powszedniego, to jednak - twierdzi autor - najpiękniejsze
jego formy (być może
właśnie dlatego trwałe) żyją w pamięci zarówno indywidualnych
artystów ludowych, jak też niewielkich zespołów rodzinny'ch bądź sąsiedzkich, a nawet - np.
niektóre pieśni uprawiane są masowo i nadal pełnią swe spoleczne funkcje
(czastuszki).
Spuścizna folklorystyczna zachowuje się jednak także w książce lub w bardziej
nowoczesnych środkach przekazu i właściwie dziś w coraz większym stopniu prze],aźnikiem folkloru jest już nie pamięć, lecz właśnie zapis i druk, o czym świadczą
najnows7.e badania terenowe. Wiele utworów, znanych z zapisów dokonanych stosunkowo niedawno, zostało już ,całkiem zapomnianych w ustnej tradycji. Fakt ten
wyraźnie podnosi znaczenie dokumentarnej
wartości zapisów sporządzonych przez
zbieraczy zarówno w przeszłości, jak też obecnie, bowiem jedynie zbiory i publikacje folkloru, opracowane naukowo, pozwalają ocenić spuściznę jako zespół zjawisk i dzieł sztuki oraz wiedzy ludowej, udostępnić ją całemu społeczeństwu i wykorzystać jako środek poznawczy we współczesnej literaturze i sztuce.
Trzeba przyznać, że - jak to wynika z artykułu Putilowa - radziecka folklorystyka zrobila bardzo wiele w dziedzinie opracowania i wydania drukiem dawnej
spuścizny której podstawowy zasób stworzyła folklorystyka rosyjska XIX i XX w.
Bardzo wiele też czyni się w zakresie publikowania
nowszych zbiorów folkloru.
Putilow wyszczególnia 3 typy radzieckich wydawnictw
naukowych w tej dziedzinie: l) wznowienia pomników folklorystyki oraz wydania kolekcji i materiałów
archiwalnych, 2) wydania zbiorów poszczególnych rodzajów folkloru lub zbiorów
tematycznych, regionalnych i podobnych antologii w postaci książek popularnonaukowych oraz 3) wydania współczesnych zbiorów folkloru.
Wśród wznowień znajdujemy
m.in. "Zbiór Kirszy Daniłowa", bajki rosyjskie
Afanasjewa, byliny Hilferdinga, przysłowia rosyjskie Dala, a w przygotowaniu
zbiory Barsowa, Kirejewskiego, Rybnikowa, Szejna i in. oraz nie publikowane
dotychczas lub częściowo tylko znane materiały Guljajewa i Szachmatova, a także
wybór przysłów i zagadek ze zbiorów rękopiśmiennych XVIII-XX w. Wśród tematycznych i regionalnych antologii powstała seria pod nazwą "Biblioteka eposu",
ponadto wydano z krytyczną oprawą naukową m.in. pieśni historyczne XIIIXVI w., byliny w zapisach i przekazach z XVII-XVIII w., bajki rosyjskie zebrane
i opublikowane w pocz. XIX w., a w przygotowaniu: dalszy ciąg pieśni historycznych (XVII-XIX w.) i bylin (pocz. XIX w.), folklor pieśniowy Kozactwa, rosyjska
zagadka, dramat ludowy, folklor dziecięcy i in. W przygotowaniu jest także krytyczne wydanie wielotomowe bajek rosyjskich z pełną ewidencją bibliograficzną
wariantów i z komentarzami. Podobne zamierzenia dotyczą pieśni ludowych z tym,
że w pierwszej kolejności zostaną w ten sposób wydane pieśni współcześnie zebrane
lącznie z melodiami. Jak więc widać - dorobek i perspektywy w tej dziedzinie
folklorystyki są olbrzymie.
Wśród prac biograficznych i historiograficznych,
których w tomach nr 9-12
..Russkogo Folklora" znajduje się ok. 25, najcenniejsze pozycje stanowią z pewnością
biografie dwóch wybitnych postaci z pionierskiego okresu folklorystyki rosyjskiej,
białoruskiej i ukraińskiej - P. W. Kirejewskiego (1808-1856) i M. Federowskiego.

�324

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

(1853-1923) oraz artykuły informujące o kierunkach i stanie badań folklorystycznych w Związku Radzieckim i krajach demokracji ludowej, opublikowane z okazji
VI praskiego Zjazdu Slawistów w 1968 r.
Biografię Kirejewskiego naszkicował A. D. Sojmonov (P. V. Kirejevskij
i russko-slavjanskije
svjazi
pervoj
poloviny
XIX
w.), który sylwetkę naukową tego niewątpliwie najbardziej
zasłużonego pioniera zbieractwa
folkloru Słowian wschodnich, znanego historyka i slawisty rosyjskiego, ukazał nam na tle europejskim,
w bliskim związku z przedstawicielami
ówczesnej folklorystyki i literatury słowial1skiej - Puszkinem, Mickiewiczem (Kirejewski pierwszy przełożył na język rosyjski
fragment III części Dziadów), Z. D. Chodakowskim, Wacławem z Oleska, Jazykowym, Maksymowiczem,
Karadzićern, Szafarzy1kiem, Jungmannem,
Czelakowskim,
Hanką, Wagilewiczem, W. A. Maciejowskim, Podbereskim i in. Autor mocno podkreśla ideowy związek działalności P. Kirejewskiego z ruchem społecznym i: narodowowyzwoleńczym Słowian w pierwszej połowie XIX wieku.
Życie i działalność naszego badacza omówiła Z. I. Vłasova (M. Federovskij
kak
jolklorist),
która w tym. celu wykorzystała przede wszystkim polskie dawniejsze
i najnowsze opracowania dotyczące Federowskiego. Znaczną część pracy Własowa
poświęciła krytycznemu omówieniu zbioru pieśni rosyjskich i ich wariantów zanotowanych przez Federowskiego na Białorusi.
Z pozostałych artykułów
biograficznych
warto jeszcze wymienić dwa szkice
B. N. Putiłova: Vladimir
Jakovlevic
Propp (w 70-lecie urodzin) wraz z zestawieniem jego prac folklorystycznych, sporządzonym przez M. J. Melc, oraz Pecatnyje
raboty A. M. Astachovoj
s 1957 g. (w 80-lecie urodzin), a także szkic M. J. Melc
pt. M. K. Azadovskij
kak jolklorist-bibliograf
(w 75-lecie urodzin).
Zagadnienia
rozwoju folklorystyki,
jej historii najnowszej, znajdują
obecnie
więcej miejsca w "Russkim Folklorze". Jest to spełnienie postulatu narady folklorystów odbytej w 1968 r. w Leningradzie z okazji wydania 10 tomów pisma. Ostatnie dwa tomy "Russkogo Folkłora" nr 11 i 12 przynoszą obfity zasób informacji
{) tematach i kierunkach podejmowanych prac, wydawnictwach
folklorystycznych.
dyskusjach i rozmaitych inicjatywach mających na celu poznanie oraz społeczne wykorzystanie folkloru tradycyjnego i wspókzesnego. Artykuły omawiające badania
w Związku Radzieckim i NRD oraz w Polsce ukazały się w t. 11 i dwa z nich
zostały już omówione w ;pOrprzednim tomie "Ludu" (s. 244-251). Tom 12 "Russkogo
Folkłora" zawiera 19 tego rodzaju pozycji, których tytuły wado zacytować dla
zorientowania w tematyce: Folklorystyka na VI Międzynarodowym Kongresie Slawistów; Naukowa konferencja
estetyki folkloru; Kompleksowe badanie folkloru:
Folklor na konferencjach w Moskiewskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym;
N arada nauczycieli folkloru; Działalność folklorystyczna w m. Gorkii; Badanie folkloru w Baszkirii; Folklorystyczna działalność w Pietrozawodsku; O zbieraniu i badaniu folkloru pieśniowego w Komi (ASSR); Działalność folklorystyczna w Kijowie, Mińsku, Wilnie, Rydze; Nowe prace rumuńskich
folklorystów (1964-1968):
Problemy folkloru i fol!klorystyki w czasopiśmie kijowskim "Narodna TvO'rcist'a
Etnografija" ; Problemy folklorystyki
w węgierskich czasopismach; Folklorystyka
w "Literaturze Ludowej" w latach 1966-1967; "Narodopisne Aktuality" i "Narodna
Umjetnosf" (Jugosławia).
Na koniec warto zwrócić uwagę na zestawienia bibliograficzne zamieszczane
w każdym tomie "Russkogo Folkłora", sporządzane przez znaną specjalistkę, M. J.
Melc, stosownie do tematyki tomu: W t. 9 ukazało się zestawienie pt. Aktualny je
problemy
sovremennogo
narodnogo
tvorcestva.
Materialy
dlja bibliografii
(Aktualne
problemy współczesnej twórczości ludowej. Materiały do bibliografii); w t. 10 So-

�Recenzje, przeglądy

vremennaja

folklornaja

bibliografia.

na. Przegląd, ss. 28); w t. 11 Folklor

wydawnictw

Obzor

(Współczesna

zapadnych

325

i czasopism

i juznych

bibliografia
Slavjan.

folklorystycz-

Materialy

opubli-

i zarubeznoj pecati, 1962-1966 (Folklor
Słowian zachodnich i południowych. Materiały opublikowane w języku rosyjskim
w ezasopismach radzieckich i zagranicznych w 1962-1966 r.); w t. 12 Pesennyje
zanry russkogo folklora.
Materialy
k bibliografii
(Pieśniowe rodzaje w folklorze
rosyjskim. Materiały do bibliografii).
Należy przy tym odnotować, że w opracowaniu M. J.Melc
pod redakcją A. M.
Astachowej i S. P. Luppowa ukazuje się w Leningradzie obszerne wydawnictwo
Russkij folklor.
Bibliograficeskij
ukazatel.
Pierwsze zestawienie za lata 1945-1959
wyszło drukiem w 1961 r., drugie za lata 1917-1944 w 1966 r. i trzecie (najnowsze)
za lata 1960-1965 w 1967 r.
kovannyje

na russkom

jazyke

v sovetskoj

Medard

Glasnik

na Etnolośkiot

Muzei,

Tarko

2" SkOlPje 1965, s. 238.

Po dłuższej przerwie Muzeum Etnologiczne w Skopje wydało II tom "Glasnika".
I tu, jak w tomie I, znajdują się ciekawe prace etnografów macedońskich. Zaznaczyć należy, iż ten kraj słowiański nie jest dostatecznie przez etnografów zbadany.
Bogate tradycje kultury materialnej
i duchowej, poza typowymi cechami lokalnymi,południowosłowiańskimi
i ogólnosłowiańskimi, mają także związki, z kulturą
innych narodów, z którymi lud macedoński stykał się.
Pierwszy artykuł nieżyjąeej Radmiły Polenaković-Steić
(s. 5-18) omawia znalezioną w roku 1957, we wsi Gorno Oriiari w pobliżu miasta Koczani, biżuterię
i inne przedmioty w grobie z w. XIV. Znajduje się tu para kolczyków pozłoconych,
para kolczyków złotych półokrągłych, para złotych okrągłych, dyptyk srebrny, pozłocony, przedstawiający świętych oraz kielich na wysokiej nóżce.
Autorka opisuje ich kształt oraz ornamentykę i dochodzi do wniosku, że klejnoty te należały do osoby z rodu władców macedońskich, panujących tu w XIV w.
N,awiązuje ona również do innych klejnotów tego rodzaju, znalezionych w pobliżu
dawnej stolicy Królewicza Marka - Prilepu. Widzi duże podobieństwa w biżuterii
znalezionej we wsi Gorno Orizari we wschodniej Macedonii a tą, która została
odkryta we wsi Warosz koło Prilepu (w południowozachodniej
części kraju) oraz
z innymi znaleziskami w Brestowiku i w antycznym grodzie StobL
Polenaković-Steić nie nawiązuje do rzemiosła złotników, które kwitnie we wszystkich miastach macedońskich. W ka2ldym nieomal mieście macedońskim
istnieją
prywatne zakłady złotników, gdzie wyrabia się oryginalną filigranową
biżuterię
ze złota i srebra, co świadczy o starodawnych tradycjach ich przodków.
Wzory znalezionych kolczyków we wsi Gorno Orizari posiadają wiele wspólnych cech z odpowiednimi klejnotami pochodzącymi z innych krajów słowiańskich,
co dowodzi, iż pewne rzemiosła uprawiane przed wędrówką Słowian południowych
zachowały się długo i w nowych ojczyznach. Autorka nie porusza tego zagadnienia,
ani też nie zajmuje się wspólnymi cechami (kształtu, ornamentu itp.) kolczyków
u Słowian bałkańskich.
Inny artykuł zawarty w "Glasniku", pióra Zoe Liczenowskiej, omawia dzban
z napisem greckim, zakupiony w Salonikach w roku 1890 przez pewną mieszkankę

�326

Recenzje, pn:eglądy

wydawnictw

i czasopism

miasta Kruszewa (s. 19-24). Fajansowy dzban, który służył do wina, wypalany
był we Włoszech w mieście Pesaro. Miasto to, wraz ze Sieną, Orvientem i Faencą,
słynęło jeszcze w wieku XV ze swych wyrobów fajansowych.
Zorka Delinikolowa ż.. kolei zajmuje się ciekawym rzemiosłem macedońskim, ongiś
kwitnącym, a dziś zanikającym, mianowicie robieniem antałków. Autorka daje rys
historyczny tego rzemiosła nawiązując
do sąsiednich krajów Bułgarii, Grecji,
Albanii i Serbii, w których także było ono szeroko uprawiane. Materiał, z którego
robione były antałki - to ołów i miedź. Metale te, dzięki swej plastyczności ..-nadawały się do ozdabiania antałków używanych do przetrzymywania
gorzałki. Delinikolowa omawia warsztaty oraz używane narzędzia, podaje ich rysunki i nazwy,
proces pracy, ornamentykę,
handel i funkcję antałków, a na końcu zajmuje si~
zrzeszeniem tych rzemieślników, które istniało do roku 1935. Zawód ten nie wymagał dużego wysiłku, gdyż używane były matryce, chociaż proces pracy był 7.łożon\·
i dzielił się na kilka faz. Mimo postępu technicznego, jaki obserwujemy w innych
r7.emiosłach, gdzie udoskonalane
są narzędzia, upraszczany jest proces pracy itp ..
w omawianym zawodzie sposób robienia tych naczyń oraz ich form i ornamentyki
pozostawały bez zmian. Rzemiosło to dziś zanika. Przy piciu wódki na weselach
i świętach antałek przechodził z rąk do rąk. Ostatnio jednak zastąpiono go kieliszkami i w ten sposób wzrost kultury i, higieny przyczynił się do zlikwidowania tego
rzemiosła.
Bogato ilustrowana
jest rozprawa Anicy Petruszewy o stroju ludowym dwóch
macedońskich wiosek muzułmańskich - Gorno Branowcy oraz Melnica (s. 51-il2l.
Autorka omawia obszernie strój ludowy mieszkańców tych wiosek, którzy wyznają
religię mahometańską,
a używają tylko i wyłącznie języka macedońskiego. Kultura
materialna
tej ludności macedońskiej była dotąd przedmiotem licznych badań. Pisano o niej dawniej 1 oraz po drugiej wojnie światowej 2. Ludność ta nazywa się
Torbesi i została sturczona podczas wielowiekowej tureckiej niewoli Macedończyków. Zachowała ona wiele cech słowiańskiej kultury ludowej. Jej folklor budzi!
i budzi duże zainteresowania wśród badaczy jugosłowiańskich".
Materiał do tej rozprawy autorka zebrała w roku 1955, a w 1961 uzupełniła go,
kiedy jako członek ekipy rzeczoznawców z ramienia Muzeum Etnologicznego Macedonii kupowała stroje ludowe dla jego zbiorów.
Petruszewa
daje krótki zarys islamizacji tej ludności słowiaJl,skiej, by przejść
następnie do omówienia stroju ludowego. Płótno i sukno tkają kobiety na kr;osnach
horyzontalnych.
Do lat 40-"tych naszego wieku ubiór męski i damski szyito ręcznie,
a maszyny do szycia pojawiły się wśród Torbeszów dopiero po drugiej wojnie
,światowej. Petruszewa omawia obszernie nazwy ubioru podając dużo zdjęć.,
Następny artykuł pióra Angeliny K'rstewej omawia robienie na drutachpodkolanówek z wełny w czterech wioskach macedońskich
regionu Połog-Czelópekje,
Miletyno, Tenowo oraz Blace (s. 83-94). Jedynie tu zachował się dawny, trady1 S. Gopcević,
Makedonien
und Alt Serbien, Wien 1889, s. 373-376;
S. Verković,
Topogratićesko-etnograjieeskij
ocerk Makedonii,
S. Peterburg
1889. s. 272-275;
V. K'ncov,"'l\&lt;fakedoni,ja. Etnograjija
i statistika,
Sofija 1900, s. 157-158;
Jovan
Cvijić,
Osnove za t,071ograjijlt
i geologiju
Makedonije
i St. Srbije, Beograd
1906, knj. I, s. 314; Mi1enko Filipović,.-8everna
veleśka sela, "Srpski
Etnografski
Zbornik",
knj. LI, Beograd,
1935, s. 489; Jovan Hadzi Vasilević, Muslimani
nase kriJi u Juznoj Srbiji, Beograd
1924, s. 65; Toma Smiljanić.
Mijaci, Gorna
Reka i Mavrovsko 'Polje, "Srpski
Etnografski
Zbornik",
knj. 35, Beograd 1925, s. 42 i ct.'
2 Milos
Kr. Konstantinov,
Zanaeti
i esnaji
vo Bitola,
Naućno
Druśtvo,
Bitola; . 1961.
kn. 2, s. 53.
, Nikola Tripcev,
Muslimansko
naselenie od makedonsko
poteklo
vo porecieto
i Topolka, Prirodno-matematićki
Fakultet
na uni\'erzitetot,'
Skopje 1962, s. 97.

na

B!,bllna

�Recellcje.

przeglquy

wydawnictw

i czasopism

cyjny sposób robienia z wielokolorowej wełny damskich i męskich podkolanówek.
Autorka zajmuje się sposobem robienia i zestawieniem barw tej części regionalnego ubioru ludowego.
Do najciekawszych pmc zawartych w tej edycji należy rozprawa Wery Kliczkowej oraz Milicy Georgijewej o zwyczajach
obyczajach weselnych wsi Galicznik
okręgu Debar (s. 95-136).
Folklor Galicznikaprzyciągał
uwagę wielU badaczy, jednak w żadnej Z" dotychO.&lt;łsowych prac nie znalazł zadawalającej
odpowiedżi. W roku 1951 Rada Oświaty,
Nauki i Kultury SR Macedonii podjęła uchwałę o nakręceniu filmu o weselu 'we wsi
Galicznik. W składzie ekipy, która zajęła się realizowaniem tych zamierzeń, znajdowały się również autorki tej rozprawy. Badania terenowe trwały 10 dni (od 7 do
17 maja 1951 r.). Do pracy tej wykorzystano
materiały, które dostarczyła grupa
wieśniaczek z Galicznika w wieku podeszłym (52-83 lat).
Zwyczaje i obyczaje we wsi Galicznik są pilnie pielęgnowane: Do naj ciekawszych
należą obrzędy weselne, które wyróżniają się od pozostałych obrzędów tego rodzaju
zachowanych i w innych ręgionach kraju swoją oryginalnością,
cechami archaicznymi (zachowały się zwyczaje i obyczaje prasłowiańskie,
pogańskie z elementami
animizmu). Dziś, kiedy ongiś pięciotysięczna ludność Galicznika na skutek masowej
emigracji zarobkowej zmalała do kilkudziesięciu
starców, słynne kiedyś obrzędy
weselne zostały jako żywy relikt dawnego życia hodowców owiec. Obrządki weselne
są bardzo bogate. Jest także wiele pieśni żwiązanych z tymi obrzędami."" Niek"tóre
spośród nich obfitują w symbole.
Branislaw Rusić, profesor Uniwersytetu
w Skopje (zmarł w sierpniu 1971 r.),
poświęcił swój artykuł gęślarzowi Lazo Korijarskiemu
(s. 187-202)
drukując dwie
epickie pieśni bohaterskie z repertuaru tego śpiewaka ludowego (s. 191--202). AutOl'
podał życiorys gęślarza oraz omówił jego ulubione pieśni ludowe. Pierwsza z pieśni,
zawierająca :l77 wersetów, opowiada o Królewiczu Marku i Murzynie (s. 191-193),
a druga pieśń, licząca 177 wer~etów, poświęcona jest grzesznej duszy Stanki Duko
(s. 198-202). Ta ostatnia jest balladą.
Jovan Trifunowski daje krótki zarys etnograficzny kotliny Kiczewa (s. 203-220).
Opisuje ludność, jego rodzaje pracy, zwyczaje i obyczaje. Podaje także, iż do niedawna istniały tu rodziny patriarchalne,
liczące do 30 członków (s. 211) oraz wymienia pochodzenie nazw niektórych miejscowości.
Tom II "Glasnika"
zamyka artykuł Zoe Liczenowskiej
o ostatnich
luawcaci1
damskich stl'Ojów ludowych, tzw. s'1'makeszów (s. 221-230). AuŁorl&lt;a w latach 19601961 odwiedziła mia-sta macedoń,skie Tetowo, Gostiwar, Struga, Ochrid, Resen. Bilola i Prilep. Zawód ten kwitnął w Macedonii ·do roku 1912, tj. do wybuchu wojny
bałkańskiej.
Po pierwszej wojnie światowej krawcy ci szyli stroje ludowe dla
wieśniaczek. Później zawód s'rmakeszów
zaczął zanikać, gdyż poza brakiem nitek
złotych do haftowania i innych materiałów do ozdób, zmienił się także tryb życia
wsi macedońskiej.
Kole

Simiczijeu'

�328

Recenzje,

pneglądy

wydawnictw

l c.:asopism

Kulturen
1970. En ,lrsbok till medlemmarna
av Kulturhistoriska
sodra Sverige, Lund 1970, ss. 209; Kulturen 1971..., Lund 1971, ss. 192.

Foreningen

for

Prawie 40 lat temu założone zosŁało w Lund Towarzystwo Kulturalno-Historyczne
Południowej
Szwecji (Kulturhistoriska
Foreningen
for sodra Sverige). Skutecznie
rozpowszechnia
ono znajomość
ludowej kultury
w szerokich kręgach ludności
szwedzkiej. Z Towarzystwem
tym współpracują
znawcy zagadnień
kulturowych,
w tym również wykładowcy z uniwersytetu
w Lund. Towarzystwo to jest rzeczywiście masowe, a liczba jego członków przekracza 22 tysiące. Finansuje ono oraz
popiera organizacyjnie
wszelkie samorodne inicjatywy
ludowej twórczości kulturowej (np. w sztuce użytkowej, w malarstwie, w zbieractwie i katalogowaniu
zabytków kultury obcej i rodzimej), które mają i spełniają ważną rolę informacyjno-kształcącą oraz wychowującą. Towarzystwo organizuje wystawy, przeprowadza szkolenia oraz odczyty z różnych zagadnień twórczości ludowej, a także &lt;lokonuje wykopalisk archeologicznych oraz innych terenowych prac badawczych. Towarzystwo to
rozporządza w Lund własną biblioteką oraz archiwum ludoznawczym
(np. zbiory
fotograficzne,
system kartotek).
Wreszcie Towarzystwo
to wydaje bogato ilustrowany i dobl"ze redagowany
rocznik Kulturen
(Kultura). Oprócz tego rozporządza
ono własną serią wydawniczą książek, przeznaczoną dla szerokiego o&lt;lbiorcy z różnych dziedzin szwedzkiej i obcej kultury ludowej. Spełnia więc ważną rolę informacyjno-kształceniową
wśród ludności południowych części Szwecji.
Artykuły w rocznikach Kulturen napisane są w sposób popularny. sugestywnie
informujący
o różnych dziedzinach ludowego dorobku kulturowego.
W roczniku
Kulturen z 1970 r.· znajdujemy kilkanaście tego typu artykułów. Marta Lindstrom
w swoim bogato ilustrowanym
artykule (s. 17-32) informuje wyczerpująco o znaleziskach wyrobów tekstylnych ze średniowiecznego Lundu (np. tkanin wełnianych).
Swiadczą one o wysokim poziomie sztuki tkackiej w tym mieście w okresie ro7.kwitu stosunków feudalnych. Ernst Fischer (s. 33-52) szczegółowiej donosi o zbiorach gobelinów znajdujcąych się w jednym z parYSKich muzeów. Z\vraca uwagę na
powtarzający
się motyw zdobniczy wizerunku
młodych kobiet z epoki późnego
średniowiecza. Tego rodzaju środki zdobnicze posiadają nie tylko wartość estetyczną, lecz również naukową, pozwaiającą poznać szczegółowiej codzienne życie ludzi
z warstw bogatszych epoki późnego feudalizmu.
Ingerd Henschen (s. 53--77) w swoim przeglądowym artykule informuje o ludowym sposobie zdobienia tkanin w jednej z miejscowości szwedzkich Sicla w XVIII
wieku (np. przy domowym wyrobie czapek, sukni, chust itp.). W ludowych wyrobach, w mo&lt;lelu 'WZomictwa krzyżują się własne szwedzkie elementy kulturowe
z obcymi naleciałościami
(np. niemieckimi, francuskimi).
Podobne zjawisko obserwujemy zresztą we wszystkich krajach europejskich, bardziej zaawansowanych
cywilizacyjnie.
W XIX wieku ludowa sztuka użytkowa znalazła konkurenta w masowej, stand aryzo'(vanej produkcji fabrycznej. Można zaobserwować to na przykładzie tendencji
rozwojowych tejże sztuki w Skanii. Chr. Lindvall-Nordin
w swoim interesującym
artykule przedstawia
określone egzemplarze zdobionych ludowych nakryć na pogrzebowych katafalkach
z pierwszej połowy XIX wieku. Pozwalają one poznać nie
tylko smak i kunszt ludowego wyrobu, ale i przeżycia emocjonalne prostych ludzi
z tego okresu czasu.
Innego typu jest artykuł UH Harda af Segerstad. Wspomina on o sędziwym już
dzisiaj szwedzkim mistrzu zdobnictwa tkanin, Olf Munthe. Był on swego czasu
tym, który w sposób istotny docenił uźytkową rolę tkanin (np. draperie) w archi-

�Reccn~je, l'r?eglqdy

wydawnictw

329

i czasopism

tekturze wyposażenia wnętrz mieszkań. Łącznie z Gretą Gahn w okresie międzywojennym systematycznie
wskazywał
i propagował
ideę mówiącą o poważnej
funkcji elementów estetycznych w wypoczynku psychicznym użytkowników mieszkań i budowli publicznych.
Natomiast Sven B. F. Jansson (s. 111-112) w swoim niewielkim artykule przypomina o nowych znaleziskach napisów runicznych w Lund, które poświadczają
raz jeszcze o wysokiej kulturze wczesnośredniowiecznej
Szwecji. Znany działacz
tegoż Towarzystwa, Bengt Bengtsson, w swoim obszernym artykule (s. 129-142),
zresztą bogato ilustrowanym, przedsta\liia różne formy, często bogato zdobione, 1'0gaw, które służyły jako naczynia do picia, szczególnie wśród myśliwych i bogatszej
ludności jeszcze w okresie XVIII i XIX wieku. Poważne zbiory tych bezcennych
zabytków sztuki użytkowej posiada muzeum w Malmo. Rognar Blomquist wraca
natomiast do problematyki historycznej wczesnego średniowiecza, kreśląc sylwetkę
i działalność wojskowo-polityczną
wybitnego duńskiego władcy Kanuta Wielkiego.
Był on, jak wiadomo, założycielem miasta Lund (ok. 1020 r.).
W naj nowszym numerze "Kulturen" z 1971 r. przeważają już zdecydowanie artykuły związane z różnymi formami ludowej twórczości. Nils Nilsson omawia różnorodne ludowe formy wyrobu naczyń do produkcji sera. Posiadały one różnorodne
kształty; wyrabiane byly przeważnie z drzewa sosnowego i przy tym bogato zdobione. Sposób ich ornamentowania,
często -elegancki i precyzyjny (przeważnie zdobnicze figury geometryczne i roślinne), uzależniony był niejednokrotnie
od regionu,
\Ii którym był wytwarzany.
Wywody autora są bogato ilustrowane
konkretnymi
przykładami wyrobu takich właśnie naczyń do produkcji sera 1.
Bengt Bengtsson w popularnym przyczynku (s. 33-38) szczegółowo omawia 1'07.ne formy artystyczne zastawy stołowej wyrabianej z cyny, a pochodzącej ze zbiorów XVII-wiecznego możnowładcy i wojskowego szwedzkiego, Rutger'a von Ascheberga. Analizował on poszczególne naczynia ze względu na ich przydatność użytkową oraz wymagania estetyczne bogatszych warstw ludności szwedzkiej tego okresu
czasu. W innym z bogato .ilustrowanych artykułów Bengtsson omawia różnorodne
kształty używanych kielichów szklanych w XVII-wiecznej Szwecji (s. 49-53). By]y
one niejednokrotnie
bogato zdobione i ornamentowane.
Kielichy takie stosowano
przede wszystkim w różnych wystawnych
uroczystościach,
przeważnie w domach
szwedzkich możnowładców, a zatem spełniały nie tylko określoną wartość użytkową,
lecz również poświadczały stopień rozwoju smaku artystycznego
w tym okresie
czasu.
Guni]]a Eriksson (s. 39-43) donosi w swojej rozprawce o przepięknie zdobionej
porcelanie z XVIII wieku, która używana była w domach bogatszych warstw społecznych Lundu. Pochodziła ona przeważnie z importu, głównie z Niemiec i Francji,
chociaż zdarzały się w domach kupieckich zakupy porcelany bezpośrednio z Chin.
Fehrman
porusza zbliżoną problematykę,
omawiając
różnorodne
formy konstrukcyjne
dzbanów
(np. szklanych, fajansowych)
używanych
w XIX-wiecznej
Szwecji. Natomiast Barbro Astrand w obszernym artykule omówił dzbany i wazy,
często finezyjnie rzeźbione i zdobione, a używane do kwiatów, przeważnie z terenu
poludniowej Szwecji od XVII do XIX wieku włącznie. Na dostatecznie przekonywającym materiale znaleziskowym wskazał on, iż spełniały one ważną rolę w wyposażeniu mieszkań. Omawiając wazy i dzbany z dłuższego okresu czasu, Astrand
z\\i·rócił uwagę tlakźe na zmieniające się kryteria estetyczne ludzi tych czasów.
1 Por.
"Pułk-U"".

tak7.e

artykul:

G.

1957-1958, s. 115-133.

Rank.

Die

Gemeinscnaftlicl&gt;e

Kiisebereitllng

in

Schwedc?n. w:

�330

Recenzje,

pr.?:eglq(!y wydawnictw

i

czasopism

Ingemar Jeppsson (s. 97-102) poruszył dość oryginalną
formę twórc7.0ści rzE'mieślniczej, mianowicie produkcję fajek do palenia tytoniu w XVIII i XIX wieku,
przytaczając
ilustracje, które poświadczają,
iż miały one różnorodne, C7.ęsto wyszukane formy i były niejednokrotni.e bogato rzeźbione. Jan Gerber znów pr7.ytoczył bogactwo form pieców domowych w XVIII-wiecznym
Sztokholmie. Były one
dowodem kultury materialnej
rzemieślników
oraz ich smaku estetycznego, który
&lt;;zęsto wracał jeszcze do motywów epoki. rokoka. Anders W. Martensson na przykładzie jednego z mieszczańskich domów XIX-wiecznego Lundu (s. 115-t42)
p&lt;Jruszył sprawę kunsztu zdobienia sufitów mieszkań, przeważnie elementami roślinnymi oraz geometrycznymi
w sztuce rzeźbienia. Do upiększania sufitów uzywano
często różnorodny'ch środków malarskich, uzyskując niejednokrotnie
żądanee'fekty
estetyczne.
Wskazaliśmy na niektóre ważne artykuły zamieszczone w dwóch ostatnich roczmkach .,Kulturen". Analizując różnorodność poruszanej problematyki
można dojść
do wniosku, iż czasopismo to spełnia funkcje magazynu informującego
wie!Ol'akich formach ludowej twól'czości artystycznej.
Warto 'p&lt;Jdkreślić wysoki poziom
graficzny wydawnictwa.
Ze względu na duży nakład czasopismo "Kulturen" spelnia ważną rolę w propagowaniu
określonych
wartości kształceniowych.
estetycznych oraz informacyjnych
z róznych, dziedzin
wiedzy etnograficznej.

o

Bernard

Osterreichische

Zeitschl'ift

t. 74. Wiedeń 11971, z. 1-2.

fur

Nowa Seria, l. 25, ogólnego
Verein fUr Vo~kskunde.

Volkskunde.

Wydawnictwo:

Piotrowski

zbioru

Pierwszy zeszyt z 1971 1'. posiada wyjątkowo jednolity, niespotykany dotąd profil
tematyczny. Zawiera bowiem kilka prac dotyczących sil wytwórczych z ~óżnych
dziedzin kultury rolniczej.
Kurt Conrad zajął się w ZUl' Gel'atekunde del' Almwil'tschaft
charakterystyką
ginących bezpowrotnie prymitywnych
narzędzi, sprzętów, urządzeń i naC1.,VT1,
używanych w wysokogórskim pasterstwie. Opis sił wytwórczych poprzedza krótkie wprowadzenie zawierające uzasadnienie
przyczyn powodujących
stopniowy upadek pasterstwa. Najistotniejszą
z nich jest, zdaniem autora, obok dokonujących 5ię prl.emian kulturowych ucieczka młodych pasterzy od pracy przy wypasie bydła i owiec,
Na halach są oni osamotnieni, nie mają możliwości korzystania ze współczesnych
dóbr kulturalnych
i to właśnie skłania ich do porzucenia wypasu i podejmowania
prac w zakładach produkcyjnych.
Polskiego czytelnika może zainteresować
przeprowadzona
przez Conrada systematyka sił wytwórczych,
stosowanych w gospodarce pasterskiej.
Pierwszą grupę
stanowią u niego sprzęty do pielęgnacji pastwisk, a wśród nich służące: al do prJrządkowania,
b) karczowania, c) nawożenia i d) sianokosów. Drugą - urządzeni&lt;)
i sprzęty do pielęgnacji zwierząt, tj. ogradzania, wypędzania, pilnowania i żywienia.
Trzecią - służące do przerobu mleka, w tym: dojenia, robienia masła i wyrobu
sera. Kolejną - do transportowania
produktów: noszenia i wożenia. Następną mieszkalne do spania i przygotowywania
posiłków. Dalszą - dotyczące praw wlas110ści (znaki własnościowe i oznaki władzy) i ostatnią - kultowe i zwyclajowe.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

j

331

czasopism

Conrad ograniczył się w zasadzie do wyliczenia narzędzi, sprzętów i urządzełl po&lt;:hodzenia ludowego, o fabrycznych tylko wspomniał, podając niekiedy ich szczegóły
konstrukcyjne oraz przeznaczenie. Artykuł ma charakter statyczny, nie uwzględnia
nawet najdrobniejszych zmian rozwojowych.
W następnym artykule Helena Grli.nn, Die Weinstockund Bodenbearbeitul1gs-geriite der niederosterreichischen
Weinhauer
daje krótki przegląd historyczny narzędzi pracy używanych przy uprawie winnej latorośli. Autorka starała się ustalić
ze zmiennym powodzeniem, które z nich są pochodzenia rodzimego, a które pozo'stałością po kulturze rzymskiej. Wśród opisanych narzędzi znalazły się m. in. noże
do obcinania krzewów (Rebmesser), sierpy, motyki, specjalne 'widły i łopaty do
kopania oraz ogrodowe pługi. Z przytoczonych opisów, jak i załączonych 16 ilu:stracji wynika, iż w zasadzie nie ma większych różnic między omówionymi przez
nią narzędziami
do uprawy winnej latorośli, a używanymi
powszechnie
przez
-ogrodników.
W kolejnym wys1ąpieniu Leopold Schmidt zinteI1pretował pokrótce w Zur mittelalterlichen
Bauernarbe.it
średniowieczny
tekst "Meier Helmbrecht"
w odniesieniu
do różnych chłopskich prac i używanych przy nich narzędziach.
Praca Józefa Buchingera zawiera wyniki ankiety przeprowadzonej
w 1954 1'.
wśi'ód kursantów ośrodka oświatowego na temat używania, w reprezentowanych
przez nich regionach, swego rodzaju "długich" i "skośnych" beleczkowy.ch bron.
Autorowi chodziło o ustalenie w tym wystąpieniu ·pt. Liings- und Quereggen in Niederosterreich.
Ergebnis einer Umfrage
bei einem Kurs im Landesbildungsheim
in
Tullnerbach
zasięgu występowania najstarszych, jego zdaniem, form bron.
Hans Haid-Uingenfeld
w Ein volkskundlicher
Beitrag zur Flachsverarbeitung
in
Otztal in Tirol podał krótki ITS historyczny przetwórstwa
lnu. Z ustaleń Langenfelda wynika, iż na badanym przez niego terenie uprawa oraz dalszy przerób lnu
utrzymał się do wybuchu II wojny światowej, Wśród używanych do przerobu narzędzi na szczególną uwagę zasługuje opisana międlica mechaniczna doczepiona do
młyna wodnego.
Ostatnim ciekawym, chociaż nieco kontrowersyjnym,
jest artykuł
Karla Ilg.
Art

und

Bedeutung

der

landwirtschaftlichen

Geriite

der

deutschstiimmigen

Kolo-

Autor przedstawił w nim wyniki swoich badań przeprowadzonych podczas dwukrotnych
podróży do Brazylii z lat 1965-1968. Przedmiotem
jego zainteresowań były m. in. używane przez emigrantów narzędzia rolnicze nawiązujące w swojej konstrukcji do używanych w rodzinnym kraju. Ilg omówił pewien rodzaj siel'pa, motykę. pług i urządzenia do siewu kukurydzy (Milhomaschine).
Zdaniem autora, pierwsze pługi używane w Brazylii pojawiły
się w połowie
XIX wieku. Zaprowadzili je podobno austriaccy emigranci.
Drugi zeszyt otwiera obszerny katalog wystawy na temat Yolk und Schrift.

nisten

in

Siidamerika.

Geschriebene

Gebet-

bis zum 19. Jahrhundert

und

Gesangbiicher

und

andere

ABC

-

Volkskunst

vom

17.

opublikowany przez Leopolda Schmidta.
Artykuł Waltera Bel'gera o Vierkopfige
Lichtstock
Schufte im niederosterreichischen Weinviertel
(mit 27 Abbildungen
und einer Kart e) zawiera analizę czworobocznych słupowych kapliczek przydrożnych
przyozdabianych
w ludzkie głowy.
Lichtstock-Schaft, dosłownie lichtarzowy trzon, to bardzo interesujący rodzaj kapliczek przydrożnych, jakie dotąd jeszcze zachowały się gdzieniegdzie na terenie dolnej Austrii. Niektóre z nich mają bardzo starą metrykę sięgającą XVI wieku. Czterogłowe ozdoby wyrażają podobno, zdaniem autora, zaklętą w nich czarodziejską
moc, która miała ochraniać ludzi.
Reasumując można stwierdzić, iż niektóre z wyżej omówionych pozycji zasługują

�332

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

na uwagę naszego czytelnika, zwłaszcza Buchingera, Ilga i Langenfelda. Godnym
podkreślenia
jest także fakt prowadzenia
badań nad kulturą emigrantów, dotąd.
u nas nie podejmowanych.
Walerian

Marek Arpad Kowalski, SIadami św·iątków. Ludowa
Warszawa 1971, s. 251, nlb. 7, iI. 40.

Spółdzielnia

Sobisiak

Wydawnicza,

Książka Marka A. Kowalskiego pt. SIadami świątków jest przeznaczona dla szerokich rzesz miłośników sztuki ludowej. Autor podjął tu próbę przedstawienia czytelnikowi ogólnego obrazu rzeźby ludowej na terenie Polski w przekroju historycznym (od VII-XX
w.), przy czym szczególny nacisk położył on na zagadnienia związane ze współczesną twórczością ludową. Zakres przedmiotowy
książki wykracza
znacznie poza świątkarstwo;
obejmuje również ludowe zabawki i rzeźbę o tematyce świeckiej. Omawiana praca, choć posiada charakter
popularnonaukowy,
jest
adresowana głównie do czytelników zaawansowanych
w problematyce sztuki ludowej. Tekst bowiem nie jest dostatecznie poparty materiałem ilustracyjnym, co nie:.tmiernie utrudnia zrozumienie wielu złożonych zagadnień rzeźby ludowej. Zamieszczone w książce nieliczne ilustracje (40 fotografii) w dodatku &lt;nie zostały starannie
dobrane, np. Chrystus Frasobliwy jest reprodukowany
'Pięć razy, brak natomiast
ilustracji
ukazującej
Chrystusa upadającego !pOd krzyżem, czy zabytków rzeźby
z okresu archeologicznego itp.
W rowziale pierwszym !pt. "Źródła rzeŹJby ludowej" autor daje obraz twórczości
rzeźbiarskiej ludu od VII wieku, lecz podane tu wiadomości w większości nie mają
oparcia w materiale źródłowym i wtedy Kowalski tworzy ich rekonstrukcję
lub
przenosi swe rozważania
na grunt sztuki elitarnej, która nie zawsze pozostaje
w związku z tytułową stroną rozdziału .
.,Forma Chrystusa Frasobliwego jak i sam temat wywodzą się 7. wizerunku "Strudzonego Robotnika" terakotowej
rzeźby !pOwstałej ok. 1490 r., której twórcą był
Andrea Briosco" (s. 11). Autor pomija tu Zygmunta Kruszelnickiego I, który szeroko
omówił genezę motywu tzw. "frasobliwego" w sztuce, oraz Tadeusza Dobrzenieckiego 2, 'którego odkrycia w odniesieniu do motywu Chrystusa Frasobliwego na gruncie polskim zasługują na szczególną uwagę.
Nie do przyjęcia jest twierdzenie autora, że " ... w twórczości cechowych warsztatów gotyckich bierze swój początek i rodowód sztuka ludowa" (s. 13).
W rzeźbie ludowej mamy do czynienia z przedstawianiem
rozmaitych stanów
emocjonalnych
z wyjątkiem
uśmiechu, który należy tu do niesłychanie rzadkich
zjawisk. Skąd więc autor wziął przykłady m. in. Madonny, która jest "pełna radości" (s. 64), tymbardziej, że w rzeźbie ludowej głębokie wyrazy psychiczne nie
występują, a wielu współczesnych rzeźbiarzy wprost stwierdza, że "uśmiech rzeźbić"
nie potrafi.
1 Zygmunt
Kruszelnicki,
Z dziejów
postaci "frasobliwej"
w sztuce. Teka Komisji
Historii
Sztuki, t. II, Toruń 1961.
2 Tadeusz
Dobrzenieeki,
Rozmyślania
Dominikańskie.
Próba
charakterystyki.
"Pamiętnik
Literacki",
t. LV, 1964. Legenda o Secie i Drzewie Zycia w sztuce średniowiecznej.
Rocznik
Muzeum

Narodowego

Wf

Warszawie,

t. X, 1966.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnict.w

333

i czasopism

Marek
Kowalski,
omawiając
zasięg i częstotliwość
występowania
motywu
'Chrystusa upadającego pod krzyżem, mylnie twierdzi, że rzeźby te cieszą się na
.terenie rzeszowskiego taką popularnością, jak: Chrystus Frasobliwy, św. Florian,
:św. Nepomuceen (por. s. 91-92).
Tymczasem przeprowadzone przez mnie nad tym
.zagadnieniem badania są w zasadzie zgodne z uwagami, które dawniej przedstawili
najwybitniejsi znawcy polskiej sztuki ludowej: Roman Reinfuss i Józef Grabowski.
Tak więc Chrystus upadający pod krzyżem nie występuje na terenie rzeszowskiego,
natomiast jego regionalny zasięg obejmuje województwo krakowskie 3 i częściowo
katowickie. Zainteresowanie
tym motywem rzeźbiarzy ludowych nastąpiło przypuszczalnie pod wplywem silnie rozpowszechnionego
kultu jednej z "cudownych
kaplic" Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie znajduje się figura przedstawiająca
III upadek Chrystusa pod krzyźem.
Na s. 95 czytamy: "Przedstawię nie zawsze może najgłośniejsz)"ch, nie zawsze najbardziej typowych artystów, ale tych, których poznałem. Czy Sipośród wielu innych
zasługują na szczególną uwagę, tego nie oceniam. Ale dla kogoś, kto ich poznal,
kto zaznajomił się z ich smutkami i radościami - na pewno tak". Wynika z tego,
że Kowalski osobiście znał rzeźbiarzy, których dalej przedstawił, a jeśli tak, to pozostaje zapytać: kiedy autor poznał Jędrzeja Wawrę, żyjącego w latach 1864-1937'1
Charakteryzując działalność artystyczną Wawry pisze autor książki, że: "Pisał o nim
znany literat okresu międzywojennego - Emil Zegadłowicz, który spopularyzował
wówczas tego wielkiego artystę; pisał znany etnograf - Tadeusz Se~eryn. Zainteresowanych tą fascynującą postacią, wypada odesłać do ciekawych książek i monografii dwu wymienionych autorów". Przypis 7: "Tadeusz Seweryn: Świątkarz
Powsinoga, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1963." (s. 97). A gdzie jest praca drugiego
autora - Zegadłowicza?
Kowalski, omawiając różnice występujące między twórczością artystyczną ludową a amatorską, zaliczył do tej ostatniej grupy m. in. Serwika (s. 216). Tymczasem, śledząc twórczość rzeźbiarską tego artysty, możemy zaliczyć go do grona ludowych rzeźbiarzy.
Krytyczne uwagi, które zostały tu przedstawione, nie mogą obniżyć popularyzatorskiej roli książki. Autor włożył tu bowiem wielki wysiłek, którego konsekwencją
jest wielostronny i bogaty obraz polskiej rzeźby ludowej. Jednak użyteczność tej
cennej publikacji byłaby znacznie wyższa, gdyby tekst został poparty bogatym
materiałem ilustracyjnym.
Edward
3 Stefania
Krzysztofowiez,
·l. XXIV (1970), nr 2.

Anna

Czekanowska,

Upadek

Etnografia

Chrystusa

muzyczna.

pod

krzyżem.

Metodologia

"Polska

Ozgowicz

Sztuka

metodyka,

Ludowa",

Warszawa

1971, ss. 210.

Etnografia muzyczna jako samodzielna dyscyplina jest nauką stosunkowo młodą.
Mimo to wykształciła ona lub przystosowała do swoich potrzeb, przejęte z pokrewnych nauk, metody zarówno badań jak i opracowywania materiału. Ukazujące się
w Polsce publikacje z zakresu metodologii i metodyki etnografii muzycznej zawie-

�Recenzje, pn:eglądy

wydawnictw

i

czasopism

rają dane, dotyczące niektórych tylko wycinków tej dziedziny I. Pierwszą polską
pracą przedstawiającą
całokształt tych zagadnień jest wydana przez Państwowe
Wydawnictwo Naukowe omawiana praca Anny Czekanowskiej 2.
Praca podzielona jest na dwie części. Część pierwsza - "Metodologia" - zawiera trzy rozdziały.
W pierwszym rozdziale zatytułowanym
"Założenia ogólne etnografii muzycznej"
omówione zostały przedmiot, zakres i cel badań, metody badań oraz zadania rozważanej dyscypliny. Stosunkowo sporo miejsca !poświęca autorka omówieniu pods.tawowych założeń poszczególnych kierunków w etnologii, które miały swoich zwolenników i przedstawicieli
również w etnografii muzycznej. Ponadto, w rozdziale tym
poruszone jest zagadnienie metod badawcz);'ch, które autorka dzieli na metody ogólne i szczegółowe (te ostatnie, mające charakter muzykologiczny, omówione są dopiero w drugiej części - "Metodyka"). A. Czekanowska charakteryzuje
tu metody
ogólne, a więc etnologiczne (analityczno-porównawcza,
geograficzna, funkcjonalna
i strukturalna),
socjologiczne, psychologiczne i history,czne oraz stosowane równie?
w etnografii muzycznej jako "techniczno-pomocnicze",
postępowanie kartograficzne
i statystyczne.
W drugim rozdziale - "Z historii wykształcania
się etnografii muzycznej jako
samodzielnej dyscypliny naukowej" - przedstawila autorka historię etnografii muzycznej od jej początków, wywodzących się z psychologii dźwięku i akustyki. aż
do stanu współczesnego. W rozdziale tym omówione zostały zarówno poszczególne
etapy rozwoju tej nauki, jak i jej przedstawiciele, główne szkoły i ośrodki.
Kolejny
rozdział poświęcony
jest wskazówkom
dotyczącym
wyboru tematu.
który, zdaniem autorki, powinien być uzależniony od charakteru materiału oraz od
koncepcji metodologicznej
reprezentowanej
przez badacza. W dalszej części przechodzi A. Czekanowska do omówienia typów źródeł ze szczególnym uwzględnieniem
badań terenowych oraz wskazuje na konieczność krytycznej oceny zebranego materiału.
Drugą część pracy - zatytułowaną
"Metodyka" - otwiera rozdział, którego zadaniem jest przedstawienie
'Prac i metod pomocnych z jednej strony w przygotowaniu materiału do opracowania, z drugiej zaś w samym opisie materiału. Autorka
omawia trzy sposoby zapisu tekstu muzycznego: transkrypcję tradycyjną, transkrypl Patrz
m. in.: A. Chybiński,
O metodach zbierania i porządkowania
melodii ludowych
(w:) O polskiej muzyce ludowej, opr. L. Bielawski,
Kraków
1961; A. Czekanowska,
J. Dadak.
Nowoczesne badania porównawcze.
Problematyka
i możliwości
realizacyjne,
"Muzyka"
1970.
nr 2, s. 27-35; A. Czekanowska,
Zastosowanie polskich metod statystycznych
do klasyfikacji
melodii ludowych,
"Muzyka"
1969. nr 4, s. 3-18;
A. Rieger, Zagadnienie
leksykalnego
indeksowania melodii ludowych,
"Lud",
t. XLII. cz. 1, Wrocław
1956, s. 554-606; J. M. Sobiescy.
Instrukcja
w sprawie zbierania muzyki ludowej, "Muzyka"
1950, nr 1; J. Sobieska.
Transkrypcja muzyczna dokumentalnych
nagrań polskiego folkloru,
"Muzyka"
1964, nr 3-4, s. 68-110;
J. Stęszewski,
Z zagadnień teorii
i metod polskich
bada'ń folkloru
muzycznego
(sytuacja
i tendencje w okresie po 1945 roku), "Muzyka"
1970, nr 2. s. 11-26; tenże:
Prolegomena do
klasyfikacji
etnomuzykologicznych,
"Muzyka"
1966, nr 3/4, s. 3-17.
2 Autorka
opublikowała,
prócz
omawianej,
m. in. następujące
prace
i artYkuły:
Pieśń
ludowa
Opoczyńskiego
na tle problematyki
etnograficznej,
"Studia
muzykologiczne",
t. 5,
Kraków
1956; Badania nad muzyką ludową w ostatnim dziesięcioleci.u (w latach 1945 do 1955),
..Lud",
t. XLIII,
Wrocław
1958, s. 122-156;
Les anciennes melodies de noce en Pologne
(VIe Congres
into de sciences
atropo!.
et etnologiques).
t. 2, Paris
1960-64, s. 97-99; Pieśni
bilgorajskie.
Przyczynele do intetrpretacji
polskiego pogranicza poludniowo-wschodniego,
"Pra-·
ce i materiały
etnograficzne",
t. XVIII, cz. n, Wrocław
1961, S. 203; The Musical
Idioms
Of the European Part of Sovietunion,
(w:) East European
Folk Music,
Seattle
1963; Th~
Diatonic Melodies on the Narrow Range in Slavic Countries, "Lud",
t. L, cz. 2, Wrocław 1966,
S.
392-410;
Problem związków
ogólnosŁowiańskich
a wąskozakresowy
typ melodyczny,
"Muzyka", 1968, nr l, s. 31-48; patrz też: przypis 1.

�Recen.zje, pr.:eglądg

lUgclawn/elw

i

czasopism

cjt; 'komen1owaną zawierającą elementy zapisu muzycznego i opisu słownego oraz
zapis elektroakustyczny.
Najszerzej przedstawiona
została tradycyjna
metoda zapisu, która, jakkolwiek rozszerzana i uzupełniana innymi metodami, jest w dalszym
ciągu najczęściej stosowana. W pracy A. Czekanowskiej ta metoda transkrypcji
omówiona jest w odniesieniu do poszczególnych elementów składających
się na
utwór muzyczny (agogika, metrum, melodyka itd.). Podsumowując autorka stwierdza że mimo stosunkowo daleko idących udoskonaleń, transkrypcja
muzyczna powi~na być uzupełniana nagraniem, w niektórych zaś przypadkach jako uzupełnienie pożądana jest też dokumentacja filmowa.
Z kolei przedstawione zostały metody klasyfikacji i typologii utworów muzycznych, Zl' szczególnym uwzględnieniem tych metod, które obecnie stosuje się najszerzej. Spośród tych ostatnich jako pierwsza omówiona jest leksykograficzna metoda
A. Riegera. polegająca na systematyzowaniu
incipitów tekstu muzycznego według
kolejności cyfr obrazujących stosunki wysokościowe (odległości), zachodzące między
poszczeg61nymi dźwiękami incipitu. Kolejna metoda - gramatyczna, którą wprowadził w SW~'ch pracach na szerszą skalę B. Bartók, polega na stopniowym porządkowaniu grup ogólnych wyodrębnionych
uprzednio z opracowywanego
materiału. Porządkowania wewnętrznego grup ogólnych dokonuje się kolejno, według
wybranych kryteriów stylistycznych (struktura sylabiczna wersów muzycznych, typ.
struktury rytmicznej, szczegółowy obraz Tytmiczny oraz właściwości formalne i tonalne). OmóWienie tej metody będącej, mówiąc .słowami autorki, "klasycznym przyldadem porządkowania według kolejnych przybliżeń", uzupełnione jest krótką charakterystyką wprowadzonego przez Bartóka systemu symboli i znakowania. Kla. syfikacja O. A. Elscheków, zbliżona w swym ogólnym założeniu do metody B. Bartoka, uwzględnia w 3-stopniowej analizie możliwie pełną liczbę kategorii opisowyc~
(trzecia z kolei analiza materiału uwzględnia aż 35 kryteriów). Wyniki analiz pot·ządkowane .są przy pomocy kart perforowany;ch.
Szczególnie szeroko omówiona jest taksonomiczna
metoda klasyfikacji,
która
została wprowadzona po raz pierwszy do etnografii muzycznej przez A. Czekanowską. Zgodnie z tą metodą, na podstawie analizy materiału ustala się cechy
ogólne i specyficzne oraz te cechy, które w największym stopniu różnicują material.
Po obliczeniu rozmiarów różnic między melodiami opracowuje się tzw. tabelę odległości (opartą na tzw. tabHcy Czekanowskiego), która z kolei staje się podstawą
do graficznego przedstawienia (diagram lub dendryt) porządkującego obliczone rozmiary różnic. Ten graficzny obraz pozwoli, zdaniem autorki, ustalić wstępnie
względną chronologię badanych wytworów oraz będzie przydatny przy wykryciu
tych czynników zewnętrznych, które na te wytwory oddziaływały (jedność obszaru,
czasu czy funkcji). Aby uzyskane dane były ścisłe, należy następnie przeprowadzić
badania kontrolne (m. in. kontrola trafności doboru cech za pomocą dendrytu odwróconego). Podobnie jak i powstałe, tak i ten fragment pracy ilustrowany jest szeregiem wykresów pozwalających na dokładniejszą analizę omawianej metody.
Po przedstawieniu metod przydatnych do wnikliwej analizy i systematyki materiału przechodzi A. Czekanowska do szczegółowego omówienia najważniejszych
kategorii Gpisowych doty·czących jego właściwości stylistycznych (tonalność, metrorytmika, architektonika, wykonawstwo).
Omawiając tonalność, przedstawia
A. Czekanowska systematykę skal muzycznych charakteryzując
poszczególne typy i skale, a także omawia typowe dla muzyki ludowej zjawiska tonalne polegające, bardzo ogólnie mówiąc, na występowaniu częstych odchyleń od podstawowego materiału dźwiękowego skal (np. zmienna
intonacja niektórych stopni, tzw. skale defektywne itp.). Jednocześnie znajdują się
tu dane o stanie badań nad skalami, a także o ich rozprzestrzenieniu
geograficz-

�336

Recenzje,

pl·z'eylą&lt;!y wydawnictw

i czasopism

nym na sw lecie. Podany materiał zilustrowany jest przykładami nutowymi oral:
tabelą przedstawiającą zestaw systemów tonalnych.
We fragmencie omawiającym zjawiska metrorytmiczne
wyodrębnia autorka następujące zagadnienia: rodzaje jednostek czasowych, rodzaje członków rytmicznych
i zasady ich konstrukcji, rodzaje przebiegów rytmicznych oraz próbykla~yfikacii
zjawisk
metrorytmkznych
ze szczególnym uwzględnieniem
metod stosowanych
w dotychczasowych opisach.
Architektonika,
która stanowi kolejną kategorię opisową, omówiona jest równie
szczegółowo jak obie poprzednie. Przedstawione są tu rodzaje przebiegu formy, rodzaje konstrukcji formalnych i spójni strukturalnych
oraz rodzaje proporcji układu
formy. Podsumowując
powyższe, podaje autorka systematykę właściwości architektonicznych (tab. 4) oraz omawia rozmieszczenie geograficzne poszczególnych rodzajów formy.
Jako ostatnią kategmię opisową wyodrębniła
A. Czekanowska wykonawstwo.
omawiając szeroko zarówno rodzaje aparatu wykonawczego", jak i maniery wyko·
nawcze.
Wszystkie uwzględnione przez autorkę kategorie opisowe przedstawione są wielostronnie. Podkreślić też należy dużą ilość przykładów nutowych ilustrujących doskonale poszczególne zagadnienia omawiane w tekście oraz syntetyczne przedstawianie niektórych problemów w tabelach.
Zakończenie pierwszego rozdziału części metodycznej omawianej pracy zawiera.
podane wg B. Bartoka i Z. Estreichera, przykłady samego opisu materiału. Autorka
zwraca też uwagę na konieczność ujęcia w ·charakterystyce opracowanego materiału
nie tylko jego cech wewnętrznych
(stylistycznych), ale także cech zewnętrznych
(zwłaszcza czynników funkcjonalnych).
W kolejnym rozdziale, który zatytułowany
jest "Perspektywy
rozwojowe etnografii muzycznej", A. Czekanowska podsumowuje współczesne osiągnięcia badań
etnomuzykologicznych,
które widzi przede wszystkim w stosowaniu najnowszych
metod badawczych. W dalszej części rozdziału autorka przedstawia
interesujący
projekt przyszłych badań porównawczych w zakresie etnografii muzycznej. Rozdział
ten stanowi zakończenie i podsumowanie omawianej pracy.
Podsumowując powyższą, bardzo pobieżną charakterystykę
pracy, należy jes'zc:~e
raz podkreślić jej pionierski charakter. Jak już wspomniano, jest to pierwsza polska
publikacja
obejmująca
całokształt zagadnień związanych z etnografią muzyczną.
Przejrzysty układ pracy, a także duża ilość przykładów, pomagają w przyswojeniu
i prawidłowej
interpretacji
poszczególnych zagadnień. Doskonałym uzupełnieniem
jest, poza samymi przykładami nutowymi czy wykresami, duży materiał dotyczący
zarówno stanu badań, jak i samej muzyki poszczególnych ludów, który autorka podaje konsekwentnie
w większości rozdziałów. Niezwykle celowe wydaje się także
syntetyczne zestawienie niektórych zagadnień w tabelach. Dużą zaletą pracy jest
szeroko ujęta literatura podana przez autorkę w przypisach. Uzupełnienie omawianej publikacji stanowią: bibliografia, indeks nazwisk i indeks rzeczowy.
Wydaje się więc, że książka ta będzie służyć nie tylko studentom muzykologij
i wyższych szkół muzycznych, jak to zakłada autorka, lecz że ,stanie się ona podstawową lekturą dla wszystkich tych, którzy zajmują się etnografią muzyczną.
Krystyna

3 Wydaje
równorzt:dnego

się. iż w tabeli
z polifonią
czy

6 bardziej
heterofonią;

Tubaja

trafne
byłoby
użycie
terminu,
"homofonia"
jako
autorka
natomiast
stosuje
ol{reślenie
"harmonia".

�IV.

o

R

K

N

A

K

I

Lud, t. 56, 1972

SPRAWOZDANIE
Z DZIAŁALNOSCI
ZARZĄDU GLOWNEGO POLSKIEGO TOWARZYSTW A
LUDOZNAWCZEGO ZA OKRES OD 20 WRZESNIA
1970 R. DO 30 CZERWCA
1971 R.
I. Stan
Towat-zystwo nasze posiada
wadzona działalność statutowa.

Lp.

organizacyjny

19 Oddziałów, za pośrednictwem
Są to następujące Oddzialy:

T

Oddział

3
4
5
6
7

8
9

10
11

12
13
14
15
16

17
18

19

15

23
20
50

36
13
21
23
70
17
60

90
70
14
11
11

Razem:

22 -

Lud,

tom

LVI

cZłonków
13
25
66

Gdańsk
Kielce
Kraków
Koszalin
Lublin
Łańcut
Łódź
Mszana Dolna
Olsztyn
Opole
Przemyśl
Poznań
Sanok
Toruń
Warszawa
Wroc!aw
Zabrze
Zakopane
Zielona Góra

1
2

Ilość

których

648 członków

jest

pro-

�338

Kronika

Notowany w okresie sprawozdawczym
spadek liczby członków jest. wynikiem weryfikacji, wynikającej
ze statutu Towarzystwa.
Ponieważ rozwój Towarzys·twa zależny jest od aktywności i liczby członków, należy zwrócić uwagę Oddziałów na
podjęcie akcji werbow.ania nowych członków. Społeczno-naukowy
charakter Towarzystwa naklada na nas obowiązek skupiania w jego szeregach nie t.ylko etnografów, ale również i przedstawi·cieli pokrewnych dyscyplin naukowych oraz miłośników kultury ludowej.
Zgodnie z uchwałą WZ w Międzyrzeczu scentralizowany
system pobierania składek członkowskich
został zdecent.ralizowany.
Umożliwia t.o teoret.ycznie bezpośrednią kontrolę nad wpływami
składek członkowskich
w Oddziałach. niemniej nie
napawa optymizmem,
gdyż na zaplanowanych
68.SHO,zł składek członkowskich
wplynęlo do dnia 31 sierpnia br. ,tylko 7.405,- zł. Ponieważ składki członkowskie
stanowią część naszego budżetu, zaś zadłużenia z tytułu składek zostają nam przez
Polską Akademię Nauk potrącane z dotacji, apelujemy o terminowe opłacanie składek, zaś prezesów Oddzialów i delegatów prosimy o dołożenie wszelkich starari
w zakresie egzekwowania zaległych składek.
Podczas Walnego Zgromadzenia
Delegatów w Międzyrzeczu w dniu 19 września
1970 r. dokonano wyboru Zarządu Głównego, Głównej Komisji Rewizyjnej
i Sądu
Koleżeńskiego
PTL. Władze Towarzystwa
w ciągu ub. roku nie uległy zmianie.
Skład Zarządu Gl. PTL jest następujący:
prof. dr Kazimiera Zawistowicz-Adamska (prezes), prof. dr Maria Znamierowska-Pri.i..fferowa
(wiceprezes). doc. dr Adolf
Nasz (wiceprezes), doc. dr Bronisława Jaworska
(sekretarz generalny), dr Leszek
Itman (z-ca sekretarza generalnego), prof. dr Stanislaw Bąk (skarbnik), dr Stanislaw Blaszczyk (z-ca skarbnika), prof. dr Józef Burszta (przewodniczący Rady Wydawniczej), członkowie: mgr Maria Suboczowa, mgr Piotr Kaleciak, dr Anna Kowalska-Lewicka,
prof. dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
prof. dr Franciszek Wokroj.
prof. dr Maria Frankowsl.;a, prof. dr Roman Reinfuss, dr Longin Malicki, doc.
dr Zbigniew Jasiewicz, dr Kazimierz Pietkiewicz, mgr Aleksander Posern-Zieliński,
prof. dr Aleksander
Godlewski
(z-ca członka). mgr Stefan Lew (z-ea członka).
mgr Janusz Optołowicz (z-ca członka).
W sklad Głównej Komisji Rewizyjnej wchodzą: Ignacy Kuźniewski (przewodniczący), mgr Józef Jastrzębski
(sekretarz), dr Bogusław Linette (członek), dr Jan Dekowski (z-ea członka), mgr Przemysław Niedźwiedziński
(z-cn członka).
Skład Sądu Koleżeńskiego: dr Tadeusz Prus- Wiśniowski (przewodniczący), członkowie: dr Maria Biernacka, mgr Antoni Kuczyński. dr Wanda Jostowa. mgr Józef
Lech.

II.

D z i a ł a I n ość

Za r zą d u

Gló w nego

jego

organów

W okresie sprawozdawczym
odbyły się trzy posiedzenia plenarne Zarządu Głównego oraz cztery posiedzenia Prezydium Zarządu. Glówna Komisja Rewizyjna prl;eprowadzHa 2 kontrole &lt;:lziałalności ZaI'Ządu Gl. PTL i Redakcji DwOK. S7JCzególy
ustaleń zawarte są w sprawozdaniu
GKR PTL. Sąd Koleżeński woluesie
sprawozdawczym nie odbył żadnego posiedzenia. Ponadto zgodnie :t, zaleceniami Zarządu
Głównego z 18 września 1970 1". w Międzyrzeczu odbyło się posiedzenie komisji,
powolanej w celu przeanalizowania
pracy biura PTL.
Tematem posiedzeń Zarządu Głównego były bieżące sprawy administracyjno-finansowe,
wydawnicze,
organizacy jne oraz naukowe.
Sprawom
administracyjno-

�Kronika

-finansowym i wydawniczym
poświęcona jest dalsza część sprawozdania.
W zakresIe spraw organizacyjnych
i naukowych glówną uwagę poświęcono w okresie sprawozdawczym organizacji IV Seminarium Amery'kanistycznego
w Poznaniu, Walnemu
/,:gromadzeniu w Gdańsku, Seminarium
nad pożywieniem
ludowym oraz narodowym w Krakowie, współpracy naukowej z zagranicą w szczególności Kongresowi
Folklorystycznemu
w Skopje, Kongresowi Etnologii Europejskiej
w Paryżu, w którym z ramienia PTL udział wzięli: doc. dr Bronisława
Jaworska,
prof. dr Anna
Kutrzeba-Pojnarowa
oraz prof. dr Józef Burszta i Sesji Muzealniczej
w Paryżu.
Prezes Towarzystwa,
prof. dr K. Zawistowicz-Adamska
i sekretarz
generalny,
doc. dr 11.. Jaworska (}pracowaly i zlożyły na ręce przewodni·czącego komisji rządowej do spraw nauki, prof. J. Szczepańskiego, memoriał o stanie i potrzebach etnografii polskiej ze sZC'.lególnym uwzględnieniem
kształtowania
kadry etnograficznej.
Cl.lonkowie Zarządu w dalszym ciągu ubiegali się w Polskiej Akademii Nauk
() powolanie Komisji Etnogr'aficznej
przy PAN, gdyż mimo dotychczasowych
staI'ań etnografowie nie m.ają dotąd w PAN swojego przedstawiciela.
Doceniając sprawę opracowań
bibliograficznych
oraz prestiżowe
znaczenie polskiej bibliografii na arenie międzynarodowej,
Zarząd postanowil
włączyć do prac
bibliograficznych
pracownika
biblioteki mgr Jadwigę Klodnicką.
W okresie międzyzjazdowym
działalność Towarzystwa
została poddana kontroli
przez Biuro Finansowe Polskiej Akademii Nauk, Wydzial Finansowy Rady Narodowej m. Wrocławia i przez Zaklad Ubezpieczeń Społecznych.
Wnioski pokontrolne
Polskiej Akademii Nauk zostały omówione i przeanalizowane przez Prezydium Zarządu Glównego i Zarząd. Przyczynią się one niewątpliwie do usprawnienia
dalszej pracy. Zasadniczych
zastrzeżeń co do prawidłowości
wydatków i działalności Towarzystwa
PAN nie zglaszała. Pozostale dwie kontrole
niC'stwierdziły żadnych uchybier'l.

wymiana

wydawnictw

W okresie sprawozdawczym
wptynęlo do biblioteki Towarzystwa
ogółem 1.256
egzemplarzy 'książek, w tym: 1.108 egz. z wymiany, 125 egz. z zakupu, 7 egz. z darów i 16 egz. wydawnictw własny.ch.
Zakupy byly dokonywane w ramach zatwierdzonego
limitu, w oparciu o katalogi
i biuletyny krajowe 01'&lt;]70 '.agraniczne.
W okresie sprawozdawczym
zakupiono książek za 15.607,50 zl.
Z księgozbiol'u skorzystało
w okresie sprawozdawczym
2.295 czytelników,
wypożyczając HBll
książek. Na zewnątrz
wypożyczono
2HO osobom
i instytucjom
:nO książek. W ramach usług międzybibliotecznych
wypożyczono 20 książek.
W okresie oel 20 sierpnia do l;~ listopada 1970 1'. przeprowadzono
inwentaryzację
eI.lieł zwal'tych. Stwierdzono braki na kwotę zł 446,- oraz odnaleziono książki poprzednio uz.nan.' za zaginione wartości 2.956,- zl. Inwentaryzację
przeprowadzili
pracownicy bibliotC'ki pl'Z)' udziale jej opiekunów. bez pomocy z zewnątrz. Zaoszczędzono w ten SpOS(liJ kWotę lO tys. z!.. przewidzian&lt;:j na -ten cel. W roku 1972 planuje
się inwentaryzację czasopism.
W zakresie prac bibliograficznych
przygotowano
wyciągi pozycji etnograficznych
z ..Bibliografii Zawartości Cza~opism" oraz ,.PI7.ewodnika Bibliograficznego"
z pierwszego pó!rocza 1971 r.
W okresie sprawozdawczym
przeprowadzono
wnikliwą
weryfikację
wymiany,

�340

Kronika

w wyniku której skreślono z rejestru kontrahentów
lO instytucji, nie wywiązujących
się z umowy. Nawiązano
też nowe kontakty
z 5 instytucjami
zagranicznymi.
W okresie tym prowadzono wymianę wydawnictw
z 222 instytucjami, w tym zC'
166 zagranicznymi i 56 krajowymi.
Dział wymiany współpracował
z: 1) Zakładem Katalogów Centralnych Biblioteki Narodowej w Warszawie, 2) Działem Katalogów Centralnych Biblioteki PAN
w Warszawie, do których przekazywał roczne wykazy wpływających zagranicznych
czasopism i dzieł zwartych. Wykaz ważniejszych
zagranicznych
nabytków dziel
zwartych jest drukowany w "Ludzie".

IV.

D z i a ł a l n ość

w y d a w n ic z a

W okresie od ostatniego
cze. Są to:

popularyzacja

Walnego Zgromadzenia

ukazały

wydawnictw
się 4 pozycje wydawni-

1. "Lud", tom 54, pod redakcją prof. dr J. Bllrszty,

22,5 ark.

w opracowaniu J. Majchrzaka, pod redakcją
prof. dr St. Bąka, sfinansowane w całości przez Prezydium Rady Narodowej we Wrocławiu,
llJ.4

2. Dolnośląskie

pieśni

ludowe

3. Materiały
etnograficzne
z powiatu limanowskiego,
zesz. II, pod redakcją
mgra P. Kaleciaka, częściowo sfinansowane przez Prezydium Pow. Rady
Narodowej w Limanowej,
11,4. Praca

Marii

Wieruszewskiej-Adamczyk,

pt. Sankcje
systemu
społecznej
wobec rodziny
wiejskiej,
jako tom XIII Łódzkich
Etnograficznych,
pod redakcją prof. K. Zawistowicz-Adamskiej,
sowana przez Prezydium Woj. Rady Na,r'odowej w Łodzi,
Do Walnego

Zgromadzenia

wydano

łącznie

"

kontroli

Studiów
sfinan11,- "

54,9 ark.

W produkcji drukarskiej znajduje się 55 tom "Ludu", pod redakcją prof. Burszty,
objętości około 27 arkuszy wydawniczych.
Tom ze względu na koszt ukaże się
w styczniu 1972 r. Do druku w roku bieżącym zostanie przekazany jeszcze 31 zeszyt
Archiwum Etnograficznego, zawierający pracę Feliksa Olesiejuka, pt. Obrzędy weselne w Lubelskiem.
Na wydanie tej pozycji Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie przekazało kwotę 45 tys. zł. Praca ta ukaże się w IV kwartale bl'.
Ponadto w tekach redakcyjnych
znajdują się przygotowane do druku dwie pozycje z serii Biblioteki Popularnonaukowej:
Podania
polinezyjskie
w opracowaniu
mgr Henryki
Romańskiej,
pod. red. Aleksandra
Posern· Zielińskiego
i Dum'Y
ukraińskie
w przekładzie i opracowaniu Mirosława Kasjana, pod red. prof. J. Klimaszewskiej.
Ostatnia wyszczególniona
pozycja zostanie częściowo sfinansowana
przez Kujawsko-Pomorskie
Towarzystwo Kulturalne w Bydgoszczy.
W opracowaniu redaktorskim znajdują się 4 prace: Sląska rzeźba ludowa wopracowaniu mgra Edwarda Ozgowicza, pod red. doc. A. Nasza, częściowo finansowana
przez Radę Narodową m. Wrocławia; Strój cieszyński
w opracowaniu
Gustawa
Fierli, pod red. prof. A. Kutrzeby-Pojnarowej;
Bibliografia
etnografii
polskiej
w opracowaniu
Bolesława Gawina, pod red. mgr Haliny Bittner-Szewczykowej;
Szkice z dziejów
języka i kultury
Prasłowian
T. Lehr-Spławińskiego,
pod red. prof.
St. Bąka.
Teka redakcyjna
jewa.

zawiera

też Bajki

macedońskie

w przekładzie

dra Kole Simiczi-

�[{Tonika

341

Po rezygnacji prof. dra Juliana Krzyżanowskiego
ze stanowiska redaktora "Literatury Ludowej" kierownictwo
merytoryczne
czasopisma przejął prof. dr Czesław
Hernas z Wrodawia.
Zgodnic z planem prof. Hernasa, przyjętym przez Prezydium
Towarzystwa
ustalono. ;i.e: 1) Pismo ukazywać się będzie od początku 1972 roku
we Wrocławiu jako dwumiesięcznik
(zgodnie z brzmieniem podtytułu) w objętości
ok. 4 ark. druk. z datowaniem aktualnym,
2) zaległe roczniki (1969-1971)
zostaną
wydane jako trzy tomy zbiorcze z numeracją 1--6 o odpowiednio poszerzonej objGtości w miarę możliwoś-ci wydawniczych
PTL już w trakcie wydawania
dwumiesięcznika. :l) pismo zgodnie z brzmieniem tytulu zachowa charakter
literacki, ale
przewiduje się także ogłaszanie artykułów z pogranicza, ukazujących związki tekstu
literackiego z muzyką. sztuką, obrzędowością, życiem spolecznym etc., 4) ze względu
na potrzeby badawcze i niewielką objętość pisma "Literatura
Ludowa" ograniczy
swój zakres tematyczny do twórczości ludowej polskiego terytorium
(w rozumieniu
historycznym) i badania związków komparatystycznych,
5) pismo prowadzić będzie
badania nad twórczością ludową środowiska
wiejskiego
i środowiska
miejskiego,
nad twórczością ustną i ludowym drukiem, nad historią różnych nurtów ludowej
literatury od czasów najdawniejszych
po współczesność, a także badania nad wzajemnym przenikaniem
tekstów i motywów między niższymi i wyższymi kręgami
literatury, fi) pismo winno szczególnie stymulować
rozwój prac teoretycznych,
genologicznych i metodologiczny'ch; w tym zakresie obok prac polskich 'przewiduje
się także systematycznc
ogłaszanie przekładów autorów obcych, 7) przewiduje
się,
7.e obok artykulów i recenzji, pismo poświęci nieco miejsca na ogłaszanie tekstów
ludowych, a tak;i.e -- jeśli objętość pozwoli na to - wprowadzi stałą kronikę informacyjną. H) realizacja tego programu zależna będzie oczywiście od zawartości
tek redakcyjnych,
które wolno mieć nadzieję zaczną się zapelniać zanim
jeszcze ukaże się przygotowywany
w tej chwili nr 1-2 rocznika XV.
Plan wydawniczy Towarzystwa
na rok 1971 przewidywał
wydanie 125 arkuszy
wydawniczyeh przy dota{:ji 570000 zł. Ponieważ dotacja na cele wydawnicze wynosi
ostatecznie 429000 zl wykonanie planu będzie kształtować
się w granicach 60"10.
Plan wydawniczy na rok 1972 w pierwszej wersji opiewał na 173 arkusze i zgodnie
z zale&lt;'eniern PAN został obniżony -do 142 arkuszy. Do wydania w roku 1972 przewidziane Sił naslę-pujące pO'Z,Y'Cje:
"Lud", tom 56
"Literatura Ludowa"
"Łódzkie Studia Etnograficzne"

-

30 ark.
10
10

Strój cieszY1iski
Dumy llkrai1iskie

6
li

Bajki

8

BibL

macedońskie
etnogr.

polskiej

O polszczyzna
leg

relacji

1JJ

1840

8
1'.

Sriczniewskiego

Hazem :

12
92 ark.

W okresie sprawozdawczym
Towarzystwo nawiązało współpracę z Kujawsko-Pomorskim Towarzystwem
Kulturalnym
i Opolskim Towarzystwem
PrzYJaciół Nauk,
które wraz z naszym Towarzystwem
pokrywać będą koszty związane z wydaniem
,.Dum ukraińskich" i .,Opolszczyzny w 11l4D roku".
Plan sprzeda;i.y w.vdawnictw na rok bież. wynosi 150 tys. zł i zostanie znacznie
przekroczony. Do :31 sierpnia br. sprzedano ogólem wydawnictw
za 168142 zł. Ko-

�342

Kronika

rzystne wyniki w sprzedaży osiągnięto m, in, dzięki rozesłaniu kilku tysięcy ofert.
obniżce cen niektórych wydawnidw
oraz zorganizowaniu
w Ośrodku Rozpowszechniania Wydawnictw Naukowych PAN w Warszawie wystawy-sprzedaży
wydawnictw
Towarzystwa,

V, D z i a ł a l n ość

(i

n a n s () w a

Sprawo:~danie finansowe
Towarzystwa
za rok ł970 zostało złożone i przyjęte
przez Biuro Finansowe Polskiej Akademii Nauk w dniu 20JL1971 1', Przesunięcie
tel'minu złożenia sprawozdania
za rok 1970 nastąpiło za zgodą Biura Finansowego
PAN, Fakt ten 'został spowodowany
tym, że gL księgowy Ob, A. Nienartowicz bez
zgody Zarządu zwolnił się z dniem 31.XII,1970 1'.
Sprawozdaniem
objęto dZJiałalność wszystkich jednostek organizacyjnych
Towarzystwa, któl"e w odpowiednim
czasie nadesłały dokumentację
finansowo-księgową.
Niektóre jednak z nich mimo monitów ze strony Zarządu nic dopełniły obowiązku
nadesłania
zarówno dokumentacji
finansowej
jak i inwentaryzacji
majątku, Nałeży podkreślić, że tego rodzaju zaniedbania
Zarządów Oddziałów nie mog'l mieć
miejsca w przyszłości. NaraZJić to bowiem może Towarzystwo na zakwesti&lt;)l1owan;e
zbiorczego sprawozdania
przez Polską Akademię Nauk jak i inne organa kontrolne,
Stan majątkowy Towarzystwa na dzień 31.XII.1970 1', wynosił łącznic zł 6,259,681.14
z tego: zapasy wydawnictw
zł 3,123.830,75; ruchomości zł 212,820,06; księgozbiory
i archiwum
zł 1.665.652; nakłady na przyszłą produkcję wydawniczą
zł 974.284.25
oraz gotówka w banku, materiały i należności na sumę zł 28:~,094,08, Zobowiązania
Towarzystwa
wylrażają się sumą zł 695,876,44, W znacznym
sitopniu urealniono
wartość zapasów wydawnictw
w wyniku podjętej uchwały Zarządu w sprawie
przeceny niektórych prac, Suma przeceny wyniosła 901.545,- zł
W roku ubiegłym
w -d'ziała~ności finansowej
Towarzystwa
wystą'pily pewno:&gt;
trudności
spowodowane
pozaplalJ1owymi
wydatkami.
zamykającymi
się sumą
zł 108,155,60. Były to wydatki z wyroków sądowych ze spraw z lat ubiegłych,
Budżet Towarzystwa
za rok 1970, zatwierdzony przez PAN pismem z 5,VI.1970 r,
przedstawiał się następująco:
Dochody ogółem: plan 1.979.701. wykonanie
1.963,307. co stanowi 99,5"/0 w tym:
1) dochody ze składek członkowskich - plan 18.060, wykonanie 111,900:2) dochod\'
ze sprzedaży wydawnictw
- plan 449.828, wykonanie 420.407; 3) wpłaty na pokrycie kosztów wydawnidw
zleconych, plan 207.813, wykonanie 220,000. 4) dotacja PA r
plan 1.304.000, wykonanie
1.304,000. Koszty ogółem: plan 1.979,701, wykonanie
1.959,270, 'co stanowi 98,9% w tym:
1) działalność statutowa:
popularyzacja
wiedzy, plan 114,764, wykonanie 611,8511.---:
biblioteki, plan 83,825, wykonanie
87.055; administracja,
plan 151.1175, w.vkonunil~
165.247. 2) działalność wydawnicza,
plan 1.421,424. wykonunie r.:W9J175: ;) działalność wydawnicza złecona, plan 207,813, wykonanie 239,033
Zal'ówno dochody jak i koszty kształtowały
się w zasadzie w granicach założer\
budżetowych, Ujemnym zjawiskiem by lo prr.ekroczenie kosztów w § 12 -- fundusz
honorariów o kwotę zł 87,010,- mimo, że przekroczenie
to merytorycznie
jest uza,adnione.
Budżet Towarzystwa na rok 1971 został zatwierdzony przez Biuro Finansowe Polskiej Akademii Nauk pismem z dnia 10JV.1971 1', w sumach niewiele wyższych zarówno po stronie dochodów jak i kosztów od budżetu wykonanego za rok 1970.

�Kronika

343

W budżecie na rok 1971 dokonano podlliaiu środków finansowych, mając na uwadze
zabezpieczenie dotychczasowej działalności Towarzystwa z uwzględnieniem
dofinansowania Oddziałów. Podkreślić należy konieczność terminowego opłacania składek
członkowskich. Polska Akademia Nauk obniżyła bowiem w porównaniu
z rokiem
ubiegłym clotacjq o sumę zł 27.000,
właśnie z powodu nieopłaconych na dziel'!
:1l.xU.1970
sklaclek członkowskich.
Sprawozdaniem
7. działalności finansowej Towarzystwa objęto okres pierwszego
pc'llrocza bieżącego roku.
Dochody ogólem -- plan UlB7.630, wykonanie 941.863,79 co stanowi 47,5% w tym:
l) dochody ze składekj. plan 68.880, wykonanie 3.375,-;
2) dochody ze sprzedaży
wydawnictw, plan 509.000, wykonanie 260.671,20;
3) wpłaty na pokrycie
kosztów
wydawnictw
zleconych, plan 157.150, wykonanie
56.819,58.
4) dotacja
PAN, plan
t.252.000, wykonanie 0.11.000,-_
Koszty ogółem: plan 1.979.9UO, wykonanie 742.656,60
co stanowi 37,5%, w tym:
l) działalność statutowa:
popularyzacja
wiedzy, plan 67.150, wykonanie 26.400,05;
biblioteki. pliln !li.200, wykonanie 34.027,-80; administracja,
plan 167.350, wykonanie
iB.150.fiO; 2) d:~iaialność wydawnicza,
plan 1.497.130,
wykonanie 538.964,86
3) dzialillność wydawnicza zlecona, plan 157.150, wykonanie 65.113,29
Przytoczone powyżej dane nie odzwierciedlają
w pełni stanu faktycznego, ponieważ szereg OddZJiałów nie nadesIało 'dokumentacji finansowej za pierwsze półrocze.
W roku bieżącym Zal"Ząd Główny Towarzystwa
podjął uchwałę, zmierzającą do
zwiększcnia środków finansowych, pozostający'ch w dyspozycji Oddziałów. Uchwala
ta u&lt;;tala. że całość wpływów ze składek członkowskich oraz ze sprzedaży wydClwnictw puzostaje w dyspozycji Oddziałów.
Plan pracy na rok 1972 zakłada prowadzenie dotychczasowych agend z uwzględnieniem większej aktywności Oddziałów. Pierwsze kroki w tym kierunku uczyniono
już w !'Oku bieżącym poprze7. zapewnienie
Oddziałom środków na prowadzenie
dzialalności popularyzacyjno-naukowej.
O ile będące w tym roku do dyspozycji Oddl.iałów fundusze zostanq odpowieclnio wykorzystane
Zarząd zapewni Oddziałom
większą pomoc finansową. Powinno to przy'czynić się do ożywieni·a działalności popularyzacyjno-naukowej
oraz liczebnego wzrostu Towarzystwa.
Szczegółowy
plan działalności
wydawniczo-popularyzacyjna-naukowej
zostanie
opracowany dopiel'-O po uzyskaniu preliminarza
finansowego z Polskiej Akademii
Nauk na rok 1972.
Wiceprezes PTL
doc. dr Adolf Nasz

XLVI WALNE ZGROMADZENIE I SESJA NAUKOWA
POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
W dniach 17-19
wrzesma 1971 roku odbyło się w Gdańsku-Oliwie,
w Pałacu
Opatów, XLVI Walne Zgromadzenie PTL, połą'C7.one z Sesją Naukową na temat
problematyki
etnogl'aficznej
Pomorza Wschodniego.
Organizatorami
WZ i Sesji
Naukowej byli Oddział Gdański PTL oraz Muzeum Pomorskie w Gdańsku.
Po powitalnych
przemówieniach
przedstawicieli
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego oraz mgra Łukasza Balcera, z-cy przewodniczącego
Prezydium Woje-

�344

Kronika

wódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku, rOZIXJCZętoSesję Naukową, w trakcie której
wygłoszono następujące
referaty:
prof. J. Klimaszewska
(Toruń), "Zró;i;nicowan;e
kultury ludowej Pomorza Wschodniego"; dr L. Malicki (Gdańsk), "Problemy etnograf.iczne Żuław"; mgr W. Błaszkowski (Gdańsk), "Kaszubski Park Etnograficzn,v
we Wdzydzach Kiszewski-ch"; doc. dr J. Kucharska (Łódź), "Współczesne pr7.eobrażenia struktury
7.awodowej nadmorskiej
wsi kaszubskiej":
mgr 1. Kaczmarczyk
(Gdańsk), "Zmiany wystr-oju dekoracyjnego
współczesnych
izb chłopski·ch na K:lszubach i Kociewiu" ; mgr K. Szałaśna (Gdańsk), "Godowe atrybuty obrzędowe z re·
gionów P:)morza Gdańskiego"; mgr R. Tubaja (Toruń), "Tucholskie chaty podcieniowe ze wsi Sucha". W godzinach wieczornych wystąpił zespól ludowy "Kocicwie"
ze Starogardu Gdańskiego.
Dnia 18 września 1971 r. prof. dr K. Zawistowicz-Adamska
otworzyła XLVI
Walne Zgromadzenie
Delegatów PTL i zaproponowała
na przewodniczącego
I.ebrania mgr W. Armona. Przyjęto następujący program obrad: 1) Uczczenie pamięci
zmarłych członków Towarzystwa;
2) odczytanie protokołu z poprzedniego WZD;
;{) s&lt;prawozdanie ZClirządu Głównego
PTL; 4) ~Iprawozdanie reda1kcji DwOK:
5) sprawozdanie
Głównej Komisji Rewizyjnej; 6) sprawozdania
Oddziałów; 7) dyskusja nad sprawozdaniami
oraz przyjęcie protokołu i sprawozdań;
8) dyskusja
merytoryczna;
9) omówienie i ustałenie wniosków; 10) zamknięcie obrad.
Ad 1. Prof dr M. Znamierowska-PrU.fferowa
zaapelowała o uczczenie pamięci
zmarłych w ostatnim rdklUClZłonków 'PTL: dr WI. Bogatyńskiego (Kraków), K. Maślanki (Łańcut), dr WI. Świrskiego (Wrocław), prof, dr A. WanJ&lt;ego (Wrocław).
Ad 2. Protokół z ·poprzedniego WZD odczytał mgr S. Lew.
Ad. 3. Sprawozdanie
z działalności PTL za ostatni rok odczytal wiceprezes doc
dr A. Nasz.
Ad 4. Prof. dr J. Burszta odczytał sprawozdanie redakcji DWOK.
Ad 5. W imieniu GKR sprawozdanie odczytał mgr J. Jastrzębski.
Ad. 6. Przewodniczący zebrania mgr Armon zaproponował ograniczyć czas trwa"
nia wystąpień przedstawicieli
Oddziałów do 3 minut. Wniosek przyjęto i w kolejności wygłoszono sprawozdania
następujący'ch
Oddziałów: Kraków (dr B. Lopu ..
szański i przewodn. Koła Kultury Indian Ameryki mgr A. Kl'zanowski); Lubli!1
(dr K. Marczakowa) postuluje o wstawienie do planu budżetowego Oddziału funduszów na opracowanie
bibliografii;
Łódź (doc. dr J. Kucharska);
Poznań (mgr
M. Tarko); Łań{:ut (przew. Wydz. Kultury J. Mical); Mszana Dolna (mgr P. Kaleciak); Ołsztyn (dr A. Szyfer); TorUll (mgr L. Wojciechowska); Warszawa (dr K. Makułski); Wrocław (mgr A. Kuczyński); Zabrze (dr B. Bazielich) ; Opole (L Kuźniewski) ; Przemyśł (mgr S, Lew); Gda6sk (dr L. Malicki); Sekcja i\mei'ykanistyczna
w Poznaniu (mgr M. Posem-Zielińska);
Zakopane (mgr J. Pluciński); Sekcja skansenowska PTL (prof. dr M. Znamierowska-PrU,fferowa).
Ad 7, Na 'Wniosek mgra P. Kalecia:ka przyjęto jednomyślnie protokól z poprzedniego WZD, sprawozdanie
Zarządu Głównego, redakcji DWOK i Głównej KomiSji
Rewizyjnej. W sprawach organizacyjnych
głos zabierał doc. Witkowski; postułował
by w przyszłości wybierać 1 delegata na 10 członków (a nie 20, jak dotąd), b.\'
stworzyć lepsze warunki do wysłuchania sprawozdań Oddziałów. Dr Mioduchowska
mówiła o metodach badawczych nad pieśniami ludowymi Kaszub, omawiała zbiory
tych pieśni, znajdujących się w Państwowym Instytucie S;duki. Na prośbę prof. Zawistowicz-Adamskiej
gl. księgowy A. Daniluk omówił sytuację finansową Towarzystwa i wyrazi! życzenie, by pomyśłniej ułożyła się i tak nikła sprawozdawczość
z Oddziałami.
Prof. Priiiferowa zaapelowała o szukanie nowych inicjatyw w pracy
Oddziałów, O szersze kontakty międzJlnarodowe l zillProponowała Olgani'zowanie mię·

�[(romka

clzynaroc1owych wycieczek. Prof. Zawist{)wicz-Adamska wystąpiła o dofinans{)wanie
Oddziałów w związku z ich planami wydawni-czymi. Omawiała także działalnośl'
Koła Kultury Indian w Krakowie, apelowala o terminowe opłacenie składek i inIcjowanie nowych form działalności w Oddziałach.
Druga część~dyskusji poświęcona była sprawom merytorycznym. Prof. Pl'ilfferowa
poinformowała zebranych o Kongresie Etnologii Europejskiej w Paryżu. o Kongresie Icomos Unesco w Scyrbskim PIesie i w Brnie. Wypowiedź prof. Pru.fferowe,1
odnośnie kongresu paryskiego poszerzyła prof. A. Kutrzeba-Pojnarowa.
która weszła
w skład Zarządu Kongresu.
W kolei odczytano wnioski komisji wnioskowej:
1) uchwalono obniżyć składki
członkowskie dla emerytów na 10,- zł rocznie; 2) zwołać następne WZD w Łomży.
lub Nowogrodzie i poświęcić sesję naukow&lt;l działalności Adama Chętnika.
W wolnych wnioskach prof. Pru.fferowa ubolewała z powodu zbyt małego udziału
młodych naukowców w kongresach zagranieznych
i zgłosiła wniosek do Zarządu
Gtównego, by informowałcz!onków
o kongresach zagranieznych
i możliwoM'iach
wyjazdu. Mgr Tarko apelował () wydawanie biuletynu Ośrodka Dokumentacji i In·
formacji Etnografkzmej.
Na zakończenie WZD prof. Adamska podsumowała dyskusję i złożyła czlonkom
Oddziału Gdańskiego podziękowania za sprawną organizację zjazdu i miłą oprawę
miejsc obrad.
Opracowal

AMERYKANISTYCZNA

KONFERENC.JA

Konrad

Wypych

HISTORYKOW

W ostatnich latach aktywność
polskiego środowiska
amerykanistów
wydatnie
zwiększyła się, czego wyrazem jest nie tylko skromny jeszcze wzrost specjalistycz-nych publikacji, ale również organizacja naukowych sympozjów. W r. 1971 odbyty
się już dwie takie sesje, z których pierwsza zorganizowana została przez etnografów-amerykanistów
z ośrodka poznańskiego (IV Etnograficzne Seminarium Amer~'kanistyczne), natomiast druga stanowiła efekt inicjatywy
warszawskiego
zespol LI
historyków, skupionych przy Pracowni Dziejów Ameryki Łacińskiej i Afryki Instytutu Historii PAN, kierowanej przez prof. dr T. Łepkowskiego.
Optymizmem napawa fakt, że i w stolicy uformował się prężny ośrodek bac1ail
amerykanistycznych.
Skoncentrował
się on na studiach historycznych
ograniczonych w zasadzie - a szkoda -~ tylko do w. XIX i XX. Warto tu podkreślić, że
przed kilku już laty, między wymienionymi wyżej dwoma centrami amcrykani~tycznymi zostały nawiązane ożywiane kontakty
naukowe. sprzyjające
integracji
i l-;oordynacji poczynań
badawC"Lych oraz umożliwiające
interdyscyplinarną
wymianę informacji i wzrost pożytecznych dyskusji. Dlat~go leż warto zwrócić uwagę
na niektóre choćby problemy porus'Zone w referatach i dyskusji toczonej podczas
obrad omawianej tu konferencji historyków. Szereg bowiem wysuniętych wówczas
zagadnień w isto'C'ie rzeczy zahacza o obszary badawcze etnografii, której przedstawiciele zresztą uczestniczyli w wyżej wym. obradach.
Konferencja poświęcona dziejom Ameryki Łacińskiej w XIX i XX w. odbyła
się w Warszawie w dniach 15 i 16 X 1971 r. w sali lelewelowskiej Instytutu Historii
PAN. Jej tematyka zorientowana była wokół kilku głównych problemów, umożliwiając tym samym koncentrację dyskusji na wybranych, kluczowych zagadnieniach.

�346

Kromka

PnedpDludniowe
obrady pierwszego dnia kon[et'encji skupiły SI&lt;; na analizie niektórych czynników,
decydujących
o przebiegu
gospodarczych,
społeczno-kulturowych i polityczno-ustrojowych
przemian w Ameryce Łacińskiej. Wprowadzeniem do
dyskusji stały się referaty historyków, ekonomisty i etnografa. Pierw~zy z nich dotyczył tzw. problemu
indiańskiego ,j jego zna{:zenia w dziej.ach Nowego Swiala
(M. Frankowska),
następne zaś traktowały o zagadnieniach
mzwoju gospodarczego
Ameryki Łacińskiej w ostatnich dwóch stuleciach, ukazując je na szerokim tle pD'
równawczym całego tzw. świata B (J. Kleer) oraz roli sił zbrojnych w formowaniu
się nowych układów politycznych na kontynencie latynoamerykańskim
(R. Mroziewicz, i W. Rómmel).
Politologiczny charakter posiadały referaty mgr L. Zybli kiewicza u puli tyce latynoamerykańskiej
Stanów Zjednoczonych oraz wystąpienie clr E. .J. Pałygi poświęcone dziejom rozwoju stosunków dyplomatycznych
między Polsk'l iI poszczególnymi
krajami Ameryki Łacińskiej.
W drugim dniu konferencji
dominowały
zdecydowanie
..pu!unica". Omawiano
dzieje, znaczenie i kulturotwórczą
mlę polskiej emigracji poli tycznej i zarobkowe.i
w Brazylii, Argentynie, Urugwaju
(W. Wójcik), krajach Wyżu Andyjskiego, Ameryki Srodkowej i Meksyku (J. Drohojowski). Poddano również swoistej inwentaryzacji i ocenie zawartość polskich źródeł archiwalnych
dotyczących dziejów Ameryki
Łacińskiej i tamtejszej Polonii w XIX i XX w. (R. Stemplowsl,i, ,T. Szemiński) oraz
zaprezentowano
stan polskiego krajowego
i emigracyjnego
piśmiennictwa
naukowego, popularno-naukowego
i podróżniczego obejmującego swą tematyk,! kraje lat.vnoamerykańskie
(M. Kula).
Z racji tej, iż z etnograficznego
punktu widzenia najbardziej
interesujące byly
referaty na temat problemu indiańskiego, roli Polaków w krajach Ameryki Łacillskiej oraz polskiej literatury .,latynoamerykańskiej",
dlategu też im poświęcimy niżej nieco więcej uwagi.
Dobrą podstawą do dyskusji stal się referat prof. dr M. Frankowskiej
omawiaj&lt;lcy rolę społecznoś'ci indiańskich w :procesie formowania Sil; wSipókzesnogo oblicz,1
krajów i narodów Ameryki Łacińskiej. Autorka reprezentowała
pogląd, iż nie można
we właściwych
rozmiarach
poznać problemu
indiańskiego
bez próby wniknięcia
w kolonialną przeszlość Nowego Swiata, a pośrednio także i w przeszŁość prekolumbijską tej ludności. Burzliwy okres konkwisty,
charakteryzujący
się zderzeniem
dwóch odrębnych systemów gospodarczych i kompleksów wzorów kulturowych
za··
decydował w poważnej mierze o formach instytucji indiańskich, powstałych w )'&lt;1mach eksploatorskiego
systemu kolonialnego, najpierw o modelu feudalnym. pó:~niej zaś kapitalistycznym.
Zachodzące wówczas procesy depopulacyjnc,
metysacji.
asymilacji
i akulturacji,
sprzężone z nierównoprawną
sytuacją ekonomiczną ludności autochtonicznej,
doprowadziły w rezultacie do powolnego przekształcenia
si'.;
Indian w warstwę chłopską, zachowującą
jednak wyraźne cechy spoŁeczno-kuHlIrowe, nawiązujące bezpośrednio do tradycji prekolumbijskiej
i decyduj&lt;lce o utrzymywaniu się odrębności etni'cznej, a czasami także i językowej.
Problemem dnia dzisiejszego jest stopniowa integracja
społeczności indiańskich
z resztą ludności kraju, na bazie likwidacji przeżytkowych
form gospodarki w społecznościach lokalnych, szel-zenia oświaty, popularyzacji postępu lechnic/;nego w działalności gos'poc1arczej i życiu codziennym. Proces włączania społec-znoś&gt;\"ii'ndiańskich
w ogólny nurt społecznego. ekonomicznego, politycznego i kultut'alnego życia kraju
powinien jednak przebiegać w ten sposób, by jego efektem nie była caŁkowita asymilacja ludności tubylczej. IdeaŁem byłyby takie formy integracji. które podnosząc
standard życiowy. tubylczej ludności wiejsJ,iej i doprowadzając
do unifikacji ma-

�Kronika

347

lcrialncgo
wyposażenia
Indian,
pobudzałyby
równoczesnie
do dalszego
rozwoju
i rozkwitu tradycyjnych
i nowych form działalności
kulturalnej,
przyczyniając
Sl~;
w ten sposób do umocnienia własnej indiańskiej świadomości etnicznej.
Autol'ka zilustrowała
swe tezy przykładami
zaczerpniętymi
głównie z terenów
Ameryki Srodkowej
i Meksyku, przeciwstawiając
wykształconą
tam sytuację warunkom, w jakich narastał problem indiański w krajach Wyżu Andyjskiego,
gdzie
już sama tylko liczba ludności tubylczej świadczy o odmiennej skali tego zjawiska.
Prof. M. Frankowska
przedstawiła
również zarys historii kształtowania
się nurtu
..indianistycznego"
(inaczej mówiąc: "indigenistycznego")
w społecznej myśli hiszpańskiej okresu konkwisty i kolonizacji, oraz w epoce niepodległościowej
w środowiskach latynoamerykallskiej
inteligencji,
akcentując
równocześnie
szczególnie
te
poglądy. które odegrały większą rolę w formowaniu
się nowego typu stosunków
między ludnością ,.białą" a indiańską.
W dyskusji poruszono m. in. zagadnienie
periodyzacji
tzw. kwestii indial'lskiej.
która 7.asadniczo już w koń·cu w. XVII'I, a nie na ;pocz. :xx w. przybrała jakoŚiCiow()
odmienny charakter,
choć bez wątpienia
dla Indian meksykańskich
przełomowymi
okazały się dopiero wydarzenia rewolucyjne z 1910 r. Zwrócono także uwagę na to.
iż porównuj'lc XVI-wieczne
poglądy na temat kwestii indiańskiej
z opiniami głoszonymi w tej sprawie w XX w. dopabrzeć się można zadziwiających
analogii. Otó:i.
tzw. kolonialny trend antyasymilacyjny
względem Indian w istocie rzeczy zamienial
ich w warstwę chłopską, przystosowując
równocześnie
tę ludność do życia w Warunkach feudalnych. Był un więc podobny w swy'ch celach, zamiarach
i skutkach
do wspólczesnego trendu asymilacyjnego,
zmierzającego
do przyspieszonego
i możliwie bezkonf[j,kitowego włączenia Indian w życie indusbrialnego
społe::zeństwa kapitalistycznego.
Niel&lt;tóre z pozostalych wypowiedzi dotyczyły tak;i;e tych aspektów indigenizlT1u,
które w zasadzie nie posiadały bezpośredniego
związku z problemem
indiańskim,
a byly raczej formą nacjonalistycznej
obrony Latynosów
przed zalewem kosmopolityzmu. Wiadomo przecież, iż elita intelektualna
wielu krajów
Ameryki
Lacińskiej starala się wnieść podwaliny własnej narodowej tradycji na drodze odwoływania się do spuścizny kulturalnej
miejscowych
Indian. Była ona bowiem świaeloma znaczenia
(ego czynnika jako elementu
sprzyjającego
procesom integracji
w ramach kształtujących
się spoleczności młodych republik latynoamerykańskich.
W toku dyskusji zauważono również, iż nie można przeceniać biernej roli ma,
indiańskich w ich dążeniach do zmiany dotychczasowego
położenia. Wprawdzie do~wia(kzenia walk niepodleglościowych
w pierwszych
dziesięcioleciach
XIX w. pr)-twierdzałyby
tę tezę. ale nie można przecież zapominać o licznych powstaniach,
buntach i rebeliach indiańskich,
na których czele nierzadko stawali przedstawiciele
rodzącej się indiańskiej
inteligencji.
Właśnie te spontaniczne
zrywy protestu mas
indiańskich niejednokrotnie
ożywalyiczyniły
znów aktualną potrzebę uregulowania palącego problemu indiańskiego.
ROZJpatrując jednak to zagadnienie
w kategoriach walki klas okazuje się, iż we współczesnym pi'oblemie indiańskim na plan
dalszy przesuwają się czynniki decydujące o odrębności kulturowo-etnicznej
i związanym z nią zacofaniem, ustępując miejs'ca niecierpiącym
zwłoki kwestiom agrarnym - charaktel'ystycznym
już nie tylko dla Indian, ale dla wszystkich bez mał3
chlopów Ameryki Lacińskiej.
Stąd problem indiański okazuje się obecnie części'l
szerszego zagadnienia - problemu chłopskiego, problemu głodu ziemi.
Coraz bardziej wzrasta u nas zainteresowanie
środowisk
naukowych
tematyką
polonijną, a w tych ramach dziejami polskiego wychodźctwa
w l&lt;rajach Ameryki
Lacir'lskiej. Sprzyja temu bez wątpienia
polepszający
się klimat wc wzajemnych

�348

Kromka

stosunkach między Polską a państwami latynoamerykanskimi.
Korzystną atmosferę
wytwarzają
także rocznicowe obchody upamiętniające
ważne wydarzenia z przeszłości naszej emigracji w Nowym Świecie - tak jak np. ostatnio świętowane stulecie polskiego osadnictwa w Brazylii (1871--1971).
Zatem dobrze się stało, że do
programu konferencji włączone zostały również referaty, omawiające _.- w wiell,im
oczywiście skrócie - dzieje Polaków w Ameryce Łacińskiej. Warto tu podkreślić,
iż autorzy obu opracowań na ten temat - ambo J. Drohojowski i red. W. Wójcik,
pisząc swe referaty, skorzystali w dużym stopniu z wła.snych doświadc:wń zdobytych
w okresie długoletnich
kontaktów
ze środowiskami
polonijnymi
w trakeie swej
oświatowej i dyplomatycznej
służby na kontynencie amerykańskim.
Mimo pewnych
luk materiałowych
i nazbyt może encyklopedycznego
ujęcia w rf'feratachpoddano
charakterystyce
poszczególne okresy dziejów polskiej emigracji. Ukazano zarówno
rolę wybitnych jednostek, takich jak np. I. Domeyko czy J. Siemil"J{i/:ki. łączących
wiedzę, doskonałe przygotowanie
i umiejętnoś-ei techniczne z szerokimi zainteresowaniami humanistycznymi,
w tym także etnograficznymi,
jak i starano się zobrazować etapy kształtowania
się zwartych skupisk polonijnych, na l&lt;tón:' złożyła się
chłopska ludność Śląska i Małopolski. Wydaje się, że oba te aspekty polskiego wychodźstwa winny w przyszłości zostać szczegółowo zanalizowane i to z różnorodnych
stron. Odnośnie do pierwszego zagadnienia - to etnografowie rozpoczęli już pewne
wstępne opracowania zmierzające do ustalenia dorobku naukowego i jego wartości,
wynikających
z zainteresowań
indianistycznych
poszczególnych
polskich badaczy
działających na terenie Nowego Świata. Natomiast w kwestii polskiego wychodźstwa
zarobkowego należałoby podjąć szerokie badania nad procesami lw]turowej adaptac.ii emigrantów
do nowego środowiska, nad ich osobowością kulturową, ulegając'l
w nowych warunkach znacznym przeksztakeniom,
nao rolą tradycji !uciowPj w ich
rlawnym i współczesnym życiu, a także nad kulturotwórczymi
aspektami kontaktów
emigracyjnych
środowisk z ojczystymi społecznościami lokalnymi, które to dla obu
wchodzących w interakcję
stron okazywały się znaczące. Miejmy nadzieję, iż ten
rejestr wybranych tylko wyrywkowo problemów zwiększy się i stanie się wreszcie
rzeczywistym,
usankcjonowanym
planami problemem
badawczym,
przy realizacji
którego współdziałano by na szeroką skalę z historykami
i socjologami. mającymi
w tym względzie chyba największe doświadczenie.
Pewnego rodzaju nawiązaniem do powyższej tematyki stał się referat dr M. Kuli.
omawiający polskie, zresztą nie tylko naukowe, piśmiennictwo
dotyczące Ameryki
Lacil1skiej. Opracowanie to, wraz z obszernym zestawem literatury.
jest pierwsz'l
próbą oceny naszego w tym względzie oorobku i będzie na pewno po koniecznych
uzupelnieniach pożytecznym ~Jl'zewodnikiem bibliograficonyrn dla kaźdego polskiego
amerykanisty.
Obejmuje ono charakterystykę
piśmiennictwa
XIX-wiC'cZllC'go doprnwadzoną aż do r. 1918, w którym to okresie - jak stwierdził autor -- ,.Polsk,]
mogla zaprezentować
pewne osiągnięcia w zakresie wiedzy o Ameryce Łacińskiej".
Dwudziestolecie
mięozywojenne
nie przyniosło niestety na niwie naukowej większego i poważniejszego dorobku, gdyż gros wydawanej wówczas 1 iteratury poświę·
cone było problematyce emigracyjnej, Dopiero w okresie powojennym dostrzE'C możemy stopniowy wzrost ilościowy, a co ważniejsze, także i jakościowy latynoamerykanistycznych
opracowań naukowych i popularno-naukowych
wychodzących glównic spod piór historyków i etnografów. Dalszy jednak postęp w d7.ied7.inie polskic'j
amerykanistyki
uzależniony jest jak stwierdził autor i w referacie, i w toku
dyskusji - nie tylko od podwojenia wysiłków poszczególnych badaczy i wzrostu
Ich fachowych kwalifikacji,
ale i od możliwości szerszego dostępu do terenów bęoących przedmiotem
ich naukowej
działalności.
Poznanie badanego kraju drogą

�K.ronika

bezpośredniej obsel'wacji, doświadczenia, penetracja zasobów archiwalnych,
zagranicznych bibliotek, muzeów, nawiązanie
bezpośrednich
kontaktów
z latynoamerykańskimi ośrodkami naukowymi - to nieodzowne elementy i warunki dalszego
rozwoju polskich badań nael Trzecim Swiatem, a więc i nad Ameryką Łacińską·
Niestety
jak stwierdzono w dyskusji - entuzjazmowi badaczy: historyków i etnografów, p{)dejmujących ważną ze społecznego i ogólnokulturowego
punktu widzenia
problematykę, nie zawsze towarzyszy należyte zrozumienie zadań i celów ich poczynail badawczych. A bez tego zrozumienia nie może być przecież mowy o szerszym udziale polskiej nauki w światowym, żywiołowo rozwijającym się nurcie studiów nad dziejami i kulturą innych kontynentów. Argument, iż poznanie dziejów
i kultury powszechnej jest l'O najmniej tak samo ważne, jak odkrywanie przeszłości
własnego narodu i prawidłowości rządzących jego rozwojem, nie często bywa brany
pod uwagę i stąd nie zawsze jest nałeżycie doceniany.
Pożyteczne obrady zamknął
programowy
referat
prof. dr T. Łepkowskiego
pl. ,,0 polską syntezę dziejów Ameryki Łacińskiej w XIX i XX w.", w którym autor'
zawarł konkretny projekt kilkutomowej ambitnej publikacji, mającej zapełnić nie
tyłko łukę w naszej dotychczasowej polskiej historiografii,
ale tworzącej równocześnie zestaw oryginalnych
studiów, wychodzących poza dotychczasowe opracowania syntetyczne. Trudno dziś ocenić, czy panująca obecnie w polskiej humanistyce swoista moda na syntezy przyniesie w tym wypadku oczekiwane efekty.
Trudności bowiem piętrzące się przed zespołem autorskim tego opracowania wydają
się być znaczne. Referat poświęcony stanowi polskiego piśmiennictwa latynoamerykanistycznego i dyskusja nad aktualnymi
warunkami
pracy amerykanistów
uka··
zała optymistyczny,
acz nie różowy obraz stanu specjalistycznych
badań w tej
dziedzinie. Dodać d{) tego należy szczupłość kadr fachowych i niewielką liczbę studiów analitycznych, które z zasady winny poprzedzać opracowania o charakterze
syntetyzującym. Ta niezbyt zachęcająca pozycja wyjściowa nie zniechęciła jednak
inicjatorów tego zamierzenia, którzy kierując się rozsądną oceną sytuacji postanowili rozłożyć prace nad owym wielkim dziełem na lat dziesięć, przewidując orientacyjnie zakOIlczenie tego programu badawczego w 1'. 19RO. Omawiana tu konferencja
stanowiła w pewnym sensie również jeden z pierwszych etapów prac przygotowawczych projektowanej
syntezy, do której realizacji zaproszeni zostali także przedstawiciele pokrewnych dyscyplin. Czekając zatem na pierwsze efekty, życzyć wypada warszawskiemu
zespołowi historyków-amerykanistów
pełnego sukcesu w ich
ambitnych planach naukowych.
KoiIcząc to sprawozdanie warto chyba podkreślić, iż płodnej polemice w trakcie
obrad sprzyjała uprzednia znajomość więkswści tekstów referatów, które przez
organizatorów zostały powielone i przekazane uczestnikom konferencji. Natomiast
komplet materiałów, wraz z ważniejszymi fragmentami
dyskusji, zostanie jak
zapewniają organil\atorzy --- opublikowany w specjalnym latynoamerykaiIskim
numerze' historycznego kwartalnika ,.Dzieje Najnowsze".
Aleksander

Pasem-Zieliński

�;)ij()

K1'aniku

FESTIWAL

I SYMPOZJUM FOLKLORU BALKANSKIEGO
(Ochrid ;1-8 lipca 1971 r.)

W macedońskim
mieście Ochrid odbył się kolejny
Festiwal
Folklorystyczny.
lmpreza ta składal:a się z dwóch części; z festiwalu pieśni i tańca ludowego krajów
bałkańskich
i ich sąsiadów (3-6 lipca) oraz 7. sympo7.jum folkloru bałkańskiegn
(7-8 lipca).
Patronat nad festiwalem objął przewodniczący Rady Wykonawczej SR Macedonii
prof. dr Ksente Bogojew. Festiwal ten jest jedną z największych
imprez tego rodzaju na Balkanach. Wzięło w nim udział ponad 600 tancerzy i śpiewaków ludowych ze wszystkich związkowych
republik jugosłowiańskich,
z Rumunii, Węgier.
WIoch, Bułgarii, Austrii, Turcji i Albanii. Po raz pierwszy w tym roku uczestniczyly
zespoly z Albanii. Festiwal otworzyły; węgierski zespół folklorystyczny im. Lajosa
Kosuta z miasta Satoralai'cheli oraz zespół "Alat" z miasta Trebinje w Bośni i Hercpgowinie.
Ulicami miasta festiwalowego
przedefilowali
ubrani w wielobarwnych
strojach
ludowych pieśniarze
i tancerze 14 zespołów ludowych z Austrii, Turcji, Włoch,
Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Serbii, Kosowa i Metohii oraz z Macedonii ._zes,poły im. Boro Dzoni ze Strumicy, im. Mi,rcze Acewa z Priłepu, im. Pancze Peszewa z Kumanowa, im. Gligora P'rliczewa z Giorcze Pptrowa oraz gl'uPy kulturalno-artystyczne
ze ·wsi Petrowec okręgu Skopje i Meszeiszta z okolic Ochridu.
Sygnałem rozpoczęcia festiwalu było wykonanie znanej macedońskiej
pieśni ludowej "Biljana platno belesze" pr7.e7. wszystkie zespoły w miejscowości StudenczysW. W miejscowości
tej, oddalonej o kilkaset metrów od miast. Ochrid, znajduje
się obfite źródło wody, która spływa do znajdującego
się w pobliżu jeziora. Według legendy, na kanwie której osnuto pieśń "Biljana platno belesze", dziewczyna
macedońska, Biljana, tu właśnie bieliła płótno, z którego miała uszyć koszule dla
swego lubego i jego rodziny, Stąd uczestnicy festiwalu \V stu motorówkach przejechali wzdłuż jeziora ochri'dzkiego do miasta Ochrid. Z każdej motorówki 1'01'bl'zmiewały melodie różnojęzycznych pieśni ludowych. Później zespoly przeszły ulicami miasta tańcz:ąc i śpiewając, Na rynku miasta z:akOli czył się pierwszy dzień
festiwalu
tradycyjnym
macedońskim
tańcem ludowym w wykonaniu
wszystkich
uczestników.
W drugim dniu wystąpiły zespoły z Włoch, Kosowa i Chorwacji. Pierwsi pojawili się na s·cenie członkowie zespołu folklorystycznego
"Enol" z włoskiego miasta
Torino wykonując w ciągu pół godziny kilka żywych tańców ludowych oraz: pieśni
7. Piemontu. Następnie 'członkowie zeSiPołu ,.Czitetelia" ze w.si Drenca 'z Kosowi\
z:aimprowizowali
na scenie tańce wykonywane
na zabawie wiejskiej, Zespół ten
powstał w roku 1965 i należy do czołowych wykonawców albański,ch tań·ców i pieśni
ludowych oz regionu Kosowa. Muzyka ludowa w wY'konaniu instrumentów
muzycznych "Czitetelii"
(skąd i nazwa zespołu), dudków, piszczałek i tamburyn
posiada
bardzo archaiczne elementy, Drugi dz:ień festiwalu zakończył się wykonaniem starego tańca bohaterskiego
"Mareszko"
przez członków zespolu o tej samej na?:wie !Z wy·spy KOl1Czula. Taniec ten, ,pr:zedstawiający watkę na miecze Maurytów
z: Turkami, znany jest i na innych wyspach jugosłowiańskich.
W Korczuli istnieje
ponad 400 lat. Taniec "Mareszko"
powędrował
również poza gmnice Jugosławii
dzięki temu zespołowi, który często występuje gościnnie w innych krajaeh. Zespól
ten wykonaj także kilka pieśni ludowych z Dalmacji.
Następnie zespoły z Turcji, Serbii i Albanii przedstawiły
piękno i bogactwo
twórczości ludowej swych krajów.

�Kronika

851

Kolejno wystąpiły zespoły z Austrii i Słowenii. Austriacy
przedstawili
pleSl1l
i tańce ludowe górali alpejskich.
Słoweńcy natomiast
przekazali
folklor regionu
Winica, gdzie dotąd zachowano wiele pieśni i tańców ludowych z dawnych czasów.
Na ich program złożyły się pieśni i tańce weselne oraz inne utwory ludowe, wykonywane podczas różnych obrzędów.
W ostatnim dniu wystąpiło kilka zespolów z Bułgarii, Czarnogóry, Wojwodiny
i z Macedonii. Zespoły bułgarskie,
które na festiwalu odbytym dwa lata temu
w Ochridzie pl'zedstawiły styliwwane
utwory ludowe, tym razem przekazaly ży,we
tańce i pieśni ludowe. Wystąpiły trzy zespoły bułgarskie;
jeden ze wsi Bojana
okręgu Sofii, drugi ze wsi Gradiszte regionu Gabrowa i trzeci z górskich terenów
Rodope. Grupa tancerek
ze wsi Gradiszte
(z których żadna nie miała p&lt;.Jniżej
:lO-lat) wykonała Ol·yginalne tańce i pieśni ludowe.
Zespół Budo Tomović z Titogradu
(Czarnogóra)
przedstawił
bogate tradycje
folkloru Czarnogórców. Wykonał on kilka egzotycznych tańców, m. in. "Lot sokoła".
Na wysokim p&lt;.Jziomie artystycznym
zostały wykonane tańce ludowe z Boki Kotarskiej.
Wystąpiły również zespoły artystyczne
albańskiej
mniejszości
narodowej.
zamieszkałej w czarnogórskich regionach Rożaj i Gusinje.
Zespół "Janko Szmelić" ze Starej Pazu wy, składający się ze Słowaków zamieszkałych w Wojwodinie, wykonał regionalne pieśni i tańce. W jego programie znalazły się czardasz słowacki oraz taniec "Wałaszka".
Bardzo bogaty i ciekawy był program Macedończyków,
którzy pokazali, iż ich
kraj jest niewyczerpanym
rezerwatem licznych tańców i pieśni ludowych.
W jednym z posiedzeń Zarządu Festiwalu Pieśni i Tańców Bałkańskich
podjęto
uchwałę, aby następny festiwal poświęcony był pieśniom, tańcom i obrzędom weselnym ludów Półwyspu Bałkaliskiego i jej sąsiadów.
Sympozjum
Folkloru
Bałkańskiego
tym razem skupiło folklorystów
z wielu
krajów europejskich, z Bliskiego Wschodu i z USA. Zorganizowane zostało ono przez
Instytut Folkłorystyczny
SR Macedonii. Patronat
nad symp&lt;.Jzjum objęła Komisja
Oświaty i Kultury przy ONZ-UNESCO, która go finansowała.
Udział w nim zgłosiło 59 folklorystów:
10 z Rumunii, 5 z ZSRR, 3 z Czechoslowacji, 4 z Bułgarii, 2 z Polski, 1 z Danii, 1 z USA, 2 z Izraela oraz 31 z Jugosławii
(19 L: Macedonii.
7 z Belgradu, 2 z Kosowa, 2 z Ljublany i 1 z Zagrzebia), Nu
sympozjum wystąpiło z referatami
również 7 folklorystów,
którzy zgłosili swój
udział już po zamknięciu listy uczestników,a
to: :-3 z Tirany, l z Turcji, l z Kalifornii -- USA, 1 z Belgradu i 1 7. Macedonii.
Przemówienie
powitalne wygłosił dyrektor Instytutu
Folklorystycznego
SR Macedonii, dr Blaze Ristowski. Przypomniał
on, że "kiedy w 1968 r. podjęto decyzję
zorganizowania sympozjum folkloru bałkańskiego w ramach odbywającego się wówczas Festiwalu
Pieśni i Tańców Ludów Bal'kańsbch
j
jej sąsiadów, nie przypuszczano, że przekształci się ono na międzynarodowe
spotkanie naukowe, jedyne
w swoim rodzaju w tym regionie Europy, że skupi najlepszych znawców folkloru
ludów bałkańskich
i ich sąsiadów".
Sympozjum to niewątpliwie
przyczynia się do
poznania i zbadania w,'ipólnych i odrębnych cech duchowych folkloru zamieszkalych
tu narodów.
Sympozjum to, jak poelkreślił Ristowski. ma duży wpływ ella zbliżenia ludów
i utrwalenia pokoju na Balkanach.
W przeciwieńslwie
do piel'wszego sympozjum,
które odbylo się w roku 1969,
teraz liczba uczestników była znacznie większa. W wygłoszonych referatach
poruszono zagadnienia związane z folklorem wszystkich krajów bałkańskich.
W odróż-

�Kroni/w

nieniu od poprzedniego sympozjum, gdzie tematyka byla różnorodna, obecnie skupiono się na konkretnych
rodzajach twórczości ludowej krajów balkańskich. Zajmowano się symboliką, obrzędami, tańcami i pieśniami weselnymi, rytmiką muzyki
ludowej oraz klasyfikacją tańców ludowych ziem balkańskich. Referaty wygłoszone
w języku rosyjskim, angielskim, francuskim, niemieckim i macedońskim dały odpowiedź na wiele zagadnień nurtujących badaczy folkloru bałkańskiego.
W pierwszym dniu (7 lipca) przed poludniem wygloszono 19 referatów poświęconych symbolice pieśni ludowych. BaTdzo ciekawe byly referaty uczonych rumuńskich. Prof. Jon Chitimia z Bukaresztu poświęcil swój referat wspólnej tematycć
i samodzielnemu
artyzmowi twórczości ludowej narodów bałkańskich. Na tle porównawczym zbudował swój referat także folklorysta rumuński, dr Paul Petrescu
z Bukaresztu, omawiając archaiczną symbolikę twórczości ludowej ludów bałkańskich. Dr Shefqet Pllana z Uniwersytetu
Prisztiny zawężyl ten temat jedynie do
symboliki albańskich i macedońskich religijnych pieśni ludowych.
Folklorysta serbski, Dragoslav Antoniević z Serbskiej Akademii Nauk, zająl się
symbolem "kola" w literaturze
ludowej narodów bałkańskich podając, iż symbol
wyraża pragnienie, by człowiek zrozumiał zjawiska przyrody i zachodzące przemiany społeczne. W twórczości ludowej, według autora, symbol ten jest związany
z pracą i z nowymi wyobrażeniami
o zjawiskach
przyrody. Srebrica Knezević
z Belgradu natomiast omówiła znaczenie symbolu ptaków w folklorze ludów baJkaliskich. Węższe zagadnienia związane z symboliką poruszali pozostali referenci.
Znany serbski filozof i fołklorysta, prof. dr Duśan Nadeljković, mówił o wpływie
symboli i realizmu twórczości ludowej na poetę macedońskiego, Koco Radna. Macedońska pieśń ludowa była inspiratorem dla tego poety. Cvetana Or·gandzijewa, profesor Uniwersytetu
w Skopje, omówiła weselne symbole w rewolucyjnych
macedońskich pieśniach ludowych. W popołudniowym posiedzeniu wygłoszono l.l referatów. Referat Joszefa Faragi z Cluj (Rumunia) był poświęcony dwom bohaterom
epickim ludów bałkańskich
Nowaka i Gruja w folklorze węgierskim. Autor
informował, iż ostatnio odkryto na Węgrzech dwa odpowiedniki
pieśni epickich
o tych bohaterach. Poza tym spisano dwie bajki węgierskie o tych postaciach _.
jedna na terenie Rumunii, inna na Węgrzech. W oparciu o te odpowiedniki Farago
podkreślił istnienie więzi kulturalnych wschodnioeuropejskich
ludów.
Vuk Nedeljković z Prisztiny omówił postać i symbol hajduka w folklor7.e bałkańskim.
Ślady kultu woła w romańskich tradycjach folklorystycznych
i sąsiednich ludów
były tematem referatu rumuńskiego
folklorysty Vasile Adilscillitei z Ya~i.
Pojedyncze symbole w folklorze macedońskim omawiały referaty Fanii Popowej
(Skopje), Blaze Petrowskiego (Skopje), Leposawy Spirowskiej (Skopje) oraz Desanki
Milośević (Belgrad) i Duszki Konstantynowa
(Bitola). Pracownik Instytutu Folklorystycznego SR Macedonii, Ałeksandra
Popwasilewa,
rozszerzyła nieco ten temat
i omówiła symbol żmii jako dobroczyńcy w bajkach niektórych ludów bałkańskich.
Wszystkie referaty poruszające zagadnienia związane z symboliką wyczerpywały
w zasadzie tematy.
W drugim dniu obrad odbyły się dwa posiedzenia tej sesji naukowej - przed
i po południu. Przedpołudniowe
posiedzenie przewidywało wystąpienie 21 referen··
tów, którzy poruszyli tematykę ściśle związaną z obrzędami i pieśniami weselnymi
ludów bałkańskich i innych europejskich. Pierwszy referat profesora Tvrtki C:ubelicia z Zagrzebia dotyczył badań uCZiOnych bałkańskich
nad weselnymi pieśniami
ludowymi. Referent naświetlił
wspókzesną
metodologię tych badań. Jan Komo-

�Kronika

:1;",3

rovsky z Bratysławy zajął się tematyką obrzędów weselnych. Obrzędy, zwyczaje
i obyczaje weselne Serbów, Macedończyków i Albańczyków z Kosowa i Metohii
były tematem referatu Vidosavy Stojancević z Belgradu.
Pieśni i obrzędy weselne Słowian i innych ludów bałkańskich mają wiele wspólnych cech, co jest wynikiem ich wielowiekowych kontaktów kulturowych.
Zaznaczyć należy, że nie tylko u ludów słowiańskich, czy też chrześcijańskich,
można
spotkać podobne obrzędy weselne albo wątki pieśni ludowych, ale także i u innych
ludów niechrześcijańskich
zamieszkałych
na ziemiach bałkańskich.
W Macedonii
np. Święto Jerzego obchodzone jest także przez Cyganów, wyznających
religię
mahometańską.
W mieście Struga wesele tureckie już nie odbywa się w piątek,
lecz w niedzielę, co jest wyraźnym wpływem słowiańskim. Poza wspólnymi cecha .•
mi, folklor u każdego z ludów bałkańskich
posiada swoje odrębne właściwości,
nadające mu piętno narodowe. Te właśnie cechy - wspólne i narodowe - poruszane byly w wielu referatach.
Niżej podpisany omówił wątki macedońskich weselnych pieśni ludowych o roz~taniu się panny młodej z domem rodzków. Referat objął nie tylko znane dotąd
macedońskie utwory ludowe, lecz także i pokrewne wątki bułgarskie, serbskie,
czeskie, słowackie, rosyjskie, polskie i łużyckie.
Sava Janković z Bukaresztu zajął się obrzędami weselnymi strefy Dunaju na
terenach Jugosławii, Rumunii i Bułgarii. Nicolae Dunare z Cluj (Rumunia) omówił
podarki weselne u Dacorumunów, Arumunów, Meglenorumunów
i Istrorumunów.
Podk[·c.~lil znaczenie etnograficzne tych podarków, szczególnie "wielkiego objadu" -masa mare. Co do niektórych darów widzi on kontynuację dawnych tradycji grecko-rzymskich, a później i słowiańskich. Istniejące różnice u Dacorumunów, Arumunów,
Meglerumunów
i Istro-rumunów
autor
przypisuje
historycznym,
geograficznym
i etnograficznym warunkom, w których żyły te plemiona przed XIII wiekiem. Referat czechoslowackiego folklorysty, Richarda Jerabka z Brna, poświęcony był międzyetnicznemu charakterowi ceremonii i obrzędów weselnych Chorwatów morawsko-słowackich, osiadłych na terenach
Breclava i Nikulova. Autor wskazał, iż
folklOT chorwacki w południowej Morawii ocala I dzięki temu, że nie uległ asymilacji ze strony ludności niemiecko-austriackiej.
Issachar Ben-Ami z Jerozolimy
mówił o weselu hebrajskim w Turcji. O hebrajskich piQśniach weselnych w greckim
mieście Jannina mówił Shiloah Amnon z Jerozolimy. Referat Ghizeli Suliteanu
z Bukaresztu poświęcony był niektórym aspektom pieśni o pannie młodej u Rumunów i Macedończyków. Na podstawie badań nad niektórymi archaicznymi
gatunkami folkloru rumuńskiego autor dochodzi do wniosku, iż zawsze można znaleźć
\V tych utworach
szereg wspólnych elementów z folklorem innych ludów bałkańskich. Takie właśnie archaiczne wspólne elementy widzi Suliteanu w repertuarze
rumuńskich i macedońskich pieśni weselnych. Elementy te, wedlu g niego, dotyczą
typologii muzycznej oraz treści utworów. Profesor Tahir Alangu z Uniwersytetu
Istambulskiego poświęcił swój referat wspólnej kulturze ludów bałkańskich. Robert Leibman z Kalifornii przedstawił swe badania nad weselem we wsi Pesztani
koło Ochridu.
Folklorysta bułgarski Nikołaj Kaufman z Sofii omówił serbskie i bułgarskie
pieśni weselne. Zatrzymał się on na kilku wariantach
znanych u Serbów i Bułgarów, by podkreślić wspólne cechy ich folkloru, zaznaczając jednocześnie, iż po
przeprowadzeniu głębszego badania można odkryć i podstawowe różnice w pieśniach
weselnych obu tych bratnich ludów słowiańskich. Młodyetnomuzykolog
macedoński, Georgi Georgijew ze Skopje, omówił okrzyki pieśni weselnych u Macedończyków i ich sąsiadów. Węższą tematykę zawierały referaty Dymitra Najczewskiego,
23 -

Lud,

lorn L VI

�331

Kronika

Aritona Popowskiego,
Filipa Kawajewa,
Borywoja
Dzamrewskiego
i Abdulhana
Saliha.
Na popołudniowym
posiedzeniu 8 lipca wystąpiło z referatami 11 osób. Referaty
te były związane z muzyką ludową i tańcem. Warto wymienić tu ciekawe wypowiedzi i tezy Radoslava Hrovatina z Ljublany, który omówił rosnący l-ytm pieśni
ludowych Słowian południowych.
Prof. Emilia Comi~el z BukaresF.tu przedstawiła
wspólne elementy muzyki ludowej MacedoI'lczyków i Rumunów. Elsie Dunin z Los
Angelos (USA) omówi! wesele cygańskie - jego tańce, zwyczaje i obyczaje. UCZOll,"
rumuński, Theodor Trapcea z Timi~oara, omówi! transplantację
tańców zachodnicil
do Arumunów macedońskiej wioski Gopesz.
Wyczet-pująco i dość ciekawie przedstawiła
w swuim referacie Dunka, Birthe
Traerup z Kopenhagi, rytm albańskich ludowych pieśni histurycznych
tZ\A.'.kangii
hist:orike z Drenicy (Kosowa) na tle porównawczym
z rytmem epickich pieśni
ludo\vych innych ludów bałkańskich.
Pani Traerup należy do gorliwych entuzjastów folkloru macedotiskiego.
Po drugiej wojnie światowej
przeproviadzila
kilka
badań terenowych
na wschodnich terenach Macedonii. Interesuje
się ona muzyką
ludową. Żna również dobrze muzykę ludową Serbow i Bułgarów.
O klasyfikacji bułgarskich tańców ludowych i innych ludów bałkat\skich mó\vila
Anna Ilijewa-Szt'rbanowa
ze Sofii. Muzykolog
macedoński,
Aleksander
Linin
Z2 Skopje,
przedstawił ,reprezentację
grafi'Czną Iolkloru muzycznego. Bruno Ravnikar z Ljublany natomiast zajął się analizą rytmu. Mało znany i nie zbadany teren
Macedonii Egejskiej, należącej do Grecji. był skąpo reprezentowany.
Jedyny j'eferat,
poświęcony tradycjom tanecznym Macedończyków
ze wsi Ajwatuwu koło Salonik.
był Michaiła Dimowskiego ze Skopje.
Referaty folklorystów i muzykologów albańskich - Kemala Hadżihasana. Baki
Kongoliego i Nedżata Agoliego dotyczyły poetyki. muzyki i talica ludowego AlbaI'lczyków.
Nie sposób oczywiście omówić szczególowo każdy wygłoszony reIerat. Zajęłoby
to dużo czasu. Jedno jednak jest godne podkreślenia,
żc uczestnicy w.vkarczowali
niepl-L-etarte drogi prowadząlCe do głębszy'Ch prac badawczych na tlc ogólnobalkańskim. Ka,żdy bowiem referat był próbą .nawiązania -tio wspólnych cech folkloru balkańskiego, nawet i te. które oma·wiały pojedyncze zagadnienia. związane z kulturą
duchową jednego ludu, bądź też wąskiego regionu danego kraju.
Zasługa Instytutu
Folklorystycznego
SR Macedonii polega na tym, że stał się
inicjatorem
badań folkloru bałkańskiego. Folldor len, który w przeszłości wywalał
tyle sporów i był wykorzystywany
dla celów politycznych, staje się obecnie ogniwem łączącym badaczy tych krajów. Zaplanowana
z góry tematyka (jak to miało
miejsce na ostatnim sympozjum) pomoże w naświetleniu
wielu zagadnieri. posłuż."
dla wymiany i ujednolicenia poglądów folklorystów różnych narodów.
Duża liczba referatów
ograniczyla
rozmiary dyskusji. Wyjściem z tej sytuacji
byloby IXJdzielenie obrad na sekcje tematyczne.
Olbrzymi materiał lego sympozjum ukaże się w roczniku ..Makedonski Folklor"
na początku roku 1972. Będzie to na pewno cenna pozycja dla wiciu milośnikcJ\\'
folkloru Słowian i innych ludów zamieszkujących
Pól wy sep Bałkański.
Następne sympozjum odbędzie się w roku 1973. Tematyka referatów nie jest
jeszcze ustalona. Mamy nadzieję, że znajdzie się tam sporo referatów omawiających
genezę i wędrówki niektórych
wątków pieśni ludowych Słowian balkatiskich. co
pomoże ocenić obiektywnie dorobek kultural oy tych ludów na przestrzeni długich
wiekóv,,' i przedstawić
ich odrębne cechy oraz podobielistwa
natur." genet.,'Cznej
i typologicznej. Zagadnienia te wywoływały dotąd wiele spornych poglądów.

�35G

Kronika

Na sympozjum tym miejs'ce dla przedstawicieli Grecji znów było puste. Polityka
rządów greckich bowiem nie zmierza do zlikwidowania
anachronicznych
barier,
które uparcie zmacniane są przez niektóry'ch ucwnych tego kraju. W kraju tym,
gdzie w starożytności powstała demokracja,
nie uznaje się kultury słowiańskiej,
jakkolwiek w kulturze materialnej
i duchowej Greków wpływy słowiańskie
są
widoczne.
Kole

Simiczijew

FOLKLOR A WSPOLCZESNOSĆ
KoNF'ERENCJA

FOLKLORYSTYCZNA

W

MODRE-HARMONIA

KOLO

BRATYSLAWY

17-19

1971

W ramach przedsięwzięć naukowych, które Instytut Etnografii Słowackiej Akademii Nauk (N,irodopisny ustav SA V) organizuje corocznie, a które mają na celu
wyjaśnienie niektórych zagadnień związanych z badaniami etnograficznymi
i folklorystycznymi,
instytut ten, we współpracy ze Słowackim Towarzystwem
Etnogi"afiC'Znym (Slovenska narodopisna
spoloCnosf) zorganizował w dniach 17~19 XI
1971 r. w miejscowośei Modra-Harmonia
filozoficzno-metodologiczne
seminarium
na temat "Folklor a współczesność".
Oprócz etnografów
słowackich i czeskich,
w seminarium wzięli udział niektórzy zaproszeni goście zagraniczni (prof, J. Burszta, prof. K. V. CistclV z Leningradu i T, Żivkov z Sofii: doc. D. Simonides z Opola
nie mogla Zl'ealizować zaproszenia z powodu choroby).
Tematyka seminarium - folklor a współczesność - jest od strony ukierunkowań Jolklorystyki słowackiej w ostatnim okresie jak najbardziej
aktualna
i została dobrze dobrana. Istnieje dzisiaj potrzeba wyjaśnienia
stanu tradycji folklorystycznych w życiu wspólczesnym, sprecyzowania niektórych podstawowych pojęć
(np. pojęcia "folklor wspólczesny", "folklor o współczesności" a "folklor we współczesności", co w żadnym wypadku nie oznacza tego samego), przedyskutowania
metod badawczy·ch itd. Te i inne zagadnienia
wynikają
z faktu, że nie tylko
w Slowacji, ale i w innych krajach socjalistycznych
jesteśmy świadkami wyraźnych przemian folklorystycznych tradycji wszelkiego rodzaju. Zmieniają się z gruntu
zarówno slowne przejawy folklorystyczne,
jak i taneczne czy muzyczne. Zmiany
możemy obserwować nie tylko w ich formie, ale także w treściach i funkcjach.
Gdy z jednej strony niektóre ich przejawy ustępują z bieżącego życia i powoli
zanil&lt;ają, z drugiej strony można stwierdzić, że inne nabywają odmiennego znaczenia społecznego, a jeszcze inne pojawiają się od nowa w życiu społeczeństwa,
Jak wynikałoby z zestawienia folkloru a współczesności, seminarium mialo objąć
szerokie zagadnienia. Chodzilo jednak specjalnie o takie problemy, jak: specyfikacja celów i metod badań, zdanie sobie sprawy z osiągnięć badawczych i sprecyzO\V&lt;lniewyników, osiągniętych ostatnio przez słowacką folklorystykę w badaniach
stanu tradycji folklorystycznych
we współczesnym życiu wszystko po to, aby
móc zaprezentować się jednolicie na międzynarodowej
konferencji, którą Instytut
ul'ządza jesienią roku 1972 na temat "Przemiany tradycji ludowych w CSRS".
Referaty i glosy w dyskusji na seminarium można ustawić w dwie grupy. Do
pierwszej należalyby referaty zasadnicze, które nie tylko dały krytyczny przegląd
dotychcz&lt;lsowych osiągnięć i stanowisk teoretycznych,
ale i staraly się posunąć
napl'd)d teol'etyczne ;&gt;;agadnienia z tej dziedziny.
Takimi byly przede wszyslkim trzy pierwsze referaty. Wstępny referat J. Jecha

�356

Kronika

(Praga) pt. "Współczesny stan folkloru i jego główne tendencje" ukazał odmienną
sytuację w folklorze w Czechach a w Słowacji, poruszył też niektóre zagadnienia
teoretyczne
(np. autentyczność
a granice folkloru, sprawy kryteriów używanych
pojęć itp.). Referat "Specyfika folkloru w świetle teorii informacji" prof. K. V. Ćistova (Leningrad) spotkał się ze znacznym oddźwiękiem. Z jednej strony dał pogląd
na dyskusję, jaka miała miejs&lt;:e w ZSRR w latach 50-tych i 60-tych, z drugiej
zawierał analizę dwóch podstawowych typów międzyludzkiego komunikowania się:
typu kontaktowego
(bezpośredniego, aktywnego) i typu technicznego (pośredniego,
pasywnego). Rozróżnienie tego typu komunikacji ma duże znaczenie w badaniach
folklorystycznych. Trzeci referat, M. Lescaka (Bratysława), "Badania w~ót&lt; ..zesnego
stanu folkloru w Słowacji (cele i metody)", zawierał w pierwszej części przegląd
teoretycznych
ukierunkowań
i osiągniętych
wyników
folklorystyki
słowackiej,
w drugiej specyfikację jej celów i metod.
Druga grupa wystąpień na seminarium
zmierzała do ukazania podstawowych
cech poszczególnych kategorii tychże przejawów. J. Michalek (Bratysława) w komunie tylko jako wynik dotychczasowego rozwoju, ale jako także problem aktualny,
którego współczesna folklorystyka nie może badawczo zaniedbać.
Tak ustawił swój referat "Stara i nowa tradycja (wspókzesne związki strukturalne między słownym przejawem
ludowym, póUudowym i innym)" B. Benes
(Brno). Z jednej strony wskazał na aspekt semiologiczny w badaniu zjawiska
folklorystycznego we współczesności, z drugiej na konieczność bliższego oznaczenia
cech poszczególnych kategorii tychże przejawów. J. Michalek (Bratysława) w komunikacie "Z zagadnień współczesnego stanu opowiadania
ludowego" wskazał na
jego składnię i na jego efektywność, a także na konieczność uwzględniania jego
formy językowej.
Komunikat
"Ku interpretacji
powieści historycznej"
M. Kosowej (Bratysława)
ukazał znów, jak ze stanowiska strukturalno-semiotycznego
można badać opowieści
o tematyce antytureckiej.
V. Gasparilkova (Bratysława)
w ,referacie "W sprawie 'poznania WSpÓłCZffi'llego
stanu opowieści ludowych" wskazała, że przy badaniu przejawów folkloru zachodzi
konieczność kilkakrotnego powtarzania wywiadów - dopiero wówczas można ująć
dokładnie jego pełny stan. Ukazała to na wielu przykładach z własnych badań.
D. Klimova (Praga) w komunikacie
"Zadania krytyki tekstowej (na przykładzie
opowieści o Turkach)"
porównywała
starsze teksty z materiałami
uzyskanymi
w badaniach dzisiejszych.
Uczestnicy seminarium z zainteresowaniem
wysłuchali referatów dalszych gości
zagranicznych.
Prof. J. Burszta w prelekcji pt. ,,0 folklorze jako współczesnym
zjawisku społeczno-kulturowym"
wskazał na przemiany zachodzące w polskiej tradycji folklorystycznej i na problemy związane .z ich badaniem, wskazując na charakterystyczne
przejawy ożywania niektórych przejawów folkloru, także w postaci
jego wtórnego życia (folkloryzm). T. 2iwkow (Sofia) omówi! dwa ukierunkowania
w folklorystyce
bułgarskiej:
o charakterze
socjologicznym oraz typowe folklorystyczne.
Dalsze wystąpienia poświęcone były przeważnie omówieniom nowych przejawów
folklON. Tak więc S. Burlasovil (Bratysława)
w komU'nikacie "Z .problematyki
nowej twórczości pieśniowej" zanalizowała
starszą (tradycyjną)
i nową warstwę
pieśni ludowych po II wojnie. S. Svehlilk (Bratysława) w temacie "Nowa pieśń i jej
stosunek do repertuaru
tradycyjnego"
opartym o pieśniową kulturę Słowaków
w Wojwodinie (Jugosławia) wskazał, gdzie należy szukać 'przyczyny powtarzania
nowych pieśni. S. Dufek z Bratysławy zajął się WsPółczesnym stanem tradycji

�Kronika

357

tanecznej na terenie środkowej Słowacji. A. Sulitka (Bratysława) rozwinął problematykę badań współczesnych zwyczajów dorocznych i folkloru na wschodnim
Spiszu, przy czym wyróżnił przejawy
współczesne od tradycyjnych.
Wreszcie
M. Musinka (Preszów) przedstawił
ważność badań folkloru
pamiętnikarskiego
we wschodniej Słowacji z uwzględnieniem jego klasyfikacji.
Aczkolwiek tematyka i ukierunkowania poszczególnych referatów i głosów w dyskusji na seminarium były dość różnorodne, to jednak miały one wiele wspólnych
cech. Podstawową ich cechą bylo ukazanie, w czym leży znaczenie i aktualność
badań tradycji folklorystycznych w żydu współczesnym, gdzie i jak te tradycje
się przejawiają i jaki jest ich dzisiejszy stan. Potwierdziły one, że przed folklorystyką stoi szereg konkretnych zadań, które wynikają nie tylko z procesu zmian
tych tradycji, ale także z ich przejawów i funkcji w życiu współczesnego społeczeństwa.
Adam Pranda - Bratysława

KONFERENCJA REDAKCJI CZASOPISMA "DEMOS" P08WIĘCONA NOWEJ
KLASYFIKACJI SYSTEMATYCZNEJ PRAC ETNOGRAFICZNYCH
W dniach 14 i 15 grudnia 1971 r. odbyło się w Brnie posiedzenie plenarne redakcji "Demos", etnograficznego organu informacyjnego socjalistycznych państw Europy.
W posiedzeniu uczestniczyli następujący przedstawiciele redakcji krajowych: z Bułgarii - prof. dr M. Veleva, z Czechosłowacji - prof. dr K. Dvorak, dr hab. L.
Kunz, dr E. Plickova i dr O. Skalnikova, z Polski - prof. dr A. Kutrzeba-Pojnarowa i dr S. Blaszczyk, z NRD - dr hab. R. Weinhold i dr W. Fiedler, z Węgier dr E. Kisban, z ZSRR - prof. dr L. N. Terentieva. Oprócz wymienionych uczestniczyI w obradach przedstawiciel Centralnego Instytutu Historycznego Akademii Nauk
NRD dr P. Wi·ck oraz delegat Wydawnictwa Akademie-Verlag
z Berlina. Jako
goście zaś byli na obradach: dr hab. L. Dukov z Bułgarskiej Akademii Nauk,
dr M. Kundegraber z Austrii i dr E. Karasek z berlińskiego muzeum etnograficznego.
Po oficjalnych przemówieniach powitalnych zagaił ·posiedzenie dr Kunz goszczący
w murach Muzeum Morawskiego po dziesięciu latach po raz drugi Redakcję "Demosu". Podkreślil przy tym, że zbiega się ten fakt z dziesięcioleciem istnienia muzeum etnograficznego w swej obecnej postaci, jako Instytutu Etnograficznego Muzeum Morawskiego. Sam żywo zainteresowany problematyką systematyki etnograficznej przedstawia zebranym program konferencji, obejmujący referaty problemowe
z zakresu klasyfikacji prac etnograficznych oraz posiedzenia robocze poświęcone
zastosowaniu nowej systematyki w praktyce redakcyjnej.
Referaty wygłosili: dr
R. Weinhold - "Klasyfikacja systematyczna prac etnografi.cznych i folklorystycznych w czasopiśmie "Demos"; dr L. Kunz - "Jednolita klasyfikacja dokumentów
pisanych i trójwymiarowych";
dr Z. Vasicek "Zastosowanie analizy fasetowej
do źródeł ludowych"; dr P. Wick - "Rola "Demosu" w naukowej informacji międzydyscyplinarnej"; dr W. Fiedler - "Uproszczenie interpretacji terminologii etnograficznej". Sroda, czyli drugi dzień obrad, przeznacwna
została na ostateczne
ustalenie schematu klasyfikacji, na uzgodnienia terminologiczne między poszczególnymi redakcjami krajowymi, na komunikaty przedstawicieli
redakcji krajowych,

�3,,8

Kronika

wreszcie na powzięcie uchwały o wprowadzeniu
nowego systemu klasyfikacji do
praktyki redakcyjnej "Demosu".
W związku z tematyką referatów i zadaniem roboczym konferencji trzeba prz.\·pomnieć, że już w roku 1963 na konferencji Redakcji "Demosu" w Moskwie domagal się dr Kunz jednolitego klucza dla porządkowania
etnograficznych materi;;łów bibliografi.czno-sprawozdawczych
publikowanych w tym organie informacyjnym.
Słabą stroną bibliografii etnograficznych
są bowiem sprzeczności występujące np.
przy grupowaniu materiałów
w ukŁady przestrzenne
i rzeczowe jak też niezdec~'dowanie przy określaniu granic dla nauk pomocniczych, etnografię posiŁkujących.
Uzgodniono wtedy w wyniku dyskusji, że kierownictwo Redakcji opracuje projekt
nowej systematyki l. Projekt tego nowego systematycznego układu czasopisma przedłożył dr Kunz jako członek kierownictwa w roku 1966 na posiedzeniu redakcyjnym
w Dreźnie. Projekt ten postanowiono rozeslać i zebrać o nim opinie redakcji krajowych po rozpatrzeniu
ponadto przez nie układu materiałowego
obu zeszytów
rocznika 1966, którym nadano już na karcie tytułowej wyraźne oblicze określające
"Demos" jako międzynarodowy
organ informacji etnograficznych
i folklorystycznych 2.
Praca nad nową systematyką uległa jednak po dyskusji drezdeńskiej pewnemu
zahamowaniu. Jej potrzeba wyłoniła się jednak znów w roku 1967 na konferencji
redakcyj'nej
w Jugosławii w związku z opracowywaniem
indeksu 10 roczników
"Demosu" J. Specjalna komisja, do której obok reprezentantów
krajowej redakeji
NRD weszli jesZJcze z Czechosłowacji dr Kunz i z Rumunii prof. dr A. Fochi, przystąpiła więc do opracowania iprojektowanego ukladu, 'który PQ rozesłaniu !!;O, mial
stać się podstawą do dyskusji. Na kolejnym jednak zebraniu plenum redakcyjnego
w Budapeszcie w październiku 1970 r. przedłożyła redakcja krajowa NRD odmienn'1
wersję projektu. I właśnie tę nową wersję po dokonaniu w niej poprawek i uzupełnień uznano za projekt podstawowy. Powielono go i jeszcze w roku 1970 znalazl
się on w rękach redakcji krajowych, które zobowiązane zostaly do jego przeanalizowania i przygotowania
korekt i uzupelniel1. Równocześnie zapowiedziano, że po
zebraniu wszystkich uwag redakcji krajowych zwołana zostanie narada ekspertów
dla ostatecznego rozwiązania problemu nowej klasyfikacji.
Na plenum redak'cyjne w Brnie zaproszono więc specjalistów zajmujclcych się
problematyką
klasyfikacji
w naukach histor.ycznych i zagadnieniami
praktycznego
jej zastosowania w etnografii.
Redaktor odpowiedzialny "Demosu", dr hab. R. Weinhold, charakteryzując
w swoim referacie poprawiony i nieco rozszerzony pl"Ojekt klasyfikacji. ujęty w system
dziesiętny, stwierdza, że przystosowany on jest do nowoczesnych potrzeb in[ormac.'i
naukowej przy pomocy maszyn cyfrowych. Weinhold nie tai. że sądy a proponowanej klasyfikacji
zarówno odnośnie kwestii merytorycznych
jak i metodologicznych były początkowo bardzo podzielone. Spowodować to musialo nowe ujęci".
które przedstawia
do przedyskutowania
i ostatecznego zatwierdzenia.
Pdlbny Zf'szyt, wedlug nowej systematyki zredagowany, wyjdzie jeszcze w ramach rocznika
1 J. Gajek,
Sprawczdanie
z roboczej
konferencji
Rcdakcji
.. Demos"
1.V
uniach
9-1-1
VI
1963 T. w Moskwie.
"Lud"
49. 1965, S. 310-814. A. Kutrzcba-Pojnal"Owa.
Trzecia
konferencja.
Komitetu
Redakcyjnego
międzynarodowego
czasopisma
etnogl'a/iczn('go
'Cl'aj6w
demokracji
ludowych
,.Demos". ,.Etnografia
Polska".
VIII, 1964, S. 342-344.
2 A. Kutrzeba-Pojnarowa,
Informacja
etnograficzna
krajów
dem.ol-.:rac,H
nowy profil
czasopisma "Demos". "Etnografia Polska", XI, s. 504-505.
TOŁCa3 A. !(utrzeba-Pojnaro\va,
MięclzJ)na1'odowa
konferencja
naukOlcn
EfnologicznCf'Io
c?asorzystwa
Jugosłowiańskiego
oraz jugosłowIańska
konferencja
lniędzU1Wf()(/OWll
Reda:'cji
pisma

"Demos&gt;?

"Etnografia

Polska",

XIII 2, s. 2fil-265.

�Kronika

1971. Przy tej oka&lt;:ji wyjaśnił, że opóźnienia w planie wydawniczym
spowodowane
zostaly fałszywymi informacjami o zawieszeniu wydawnictwa, podanymi przez firmę
Buch-Export w Lipsku. odpowiedzialną
za kolportaż zagraniczny. Red. Weinhol.l
zapewniał, że zażqdał w tej sprawie wyczerpujących
wyjaśnień stojąc na słuszn~'11l
stanowisku, że taka mylna wiadomość oddziałała w pewnym sensie szkodliwie na
rozwój współpracy naukowej państw demokratycznych
na odcinku etnografii. Kardynalne znaczenie w tej współpracy ma właśnie informacja naukowa. A w zakre~ie
informacji mają nauki humanistyczne
ogromne zaległości do odrobienia. PozostałY
bowiem daleko w tyle za naukami ścisłymi. Trzeba nam wypracować systematykę,
która byłaby przystosowana
do szybko informujących
maszyn cyfrowych i która
nie budziłaby wątpli wości terminologicznych.
Zachodzi więc potrzeba jednoznacl:nego międzynarodowego
uzgodnienia treści haseł, które mają figurować w nowej
systematyce ujętej w system cyfrowy.
W zakresie etnografii odpowiedzialna
rola w wypracowaniu
nowej systematyki
przypada wlaśnie czasopismu "Demos" jako jedynemu międzynarodowemu
organowi informacji etnograficznej i folklorystycznej krajów demokrat.ycznych. Do tego
jednak jest potrzebna wiedza teoretyczna i praktyczna. Pewne próby w przyswojeniu sobie owej wiedzy przez historyków i etnografów można odnotować w Czechosłowacji (systematyka muzealna), w NRD (prace nad hasłami historycznymi).
na
Łotwie. w Bułgarii (w związku z podręczmkiem etnografii) i w Polsce, gdzie PTL
powołalo \V roku 1968 Ośrodek Dokument.acji i Informacji Etnograficznej w Łodzi,
o którego dotychczasowej działalności mówił VI Brnie w obszernym, z uwagą wysluchanym komunikacie S. Blaszczyk. Nie ma jednak wątpliwości, że pełne opanowanie metod nowoczesnej informacji etnograficznej będzie wymagało jeszcze wielu
wysiłków.
Rozważania dl' Kunza dotyczyły jednolitej systematyki, tj. takiej, która byłaby
przydatna zarówno w praktyce "uniwersyteckiej"
jak i muzealnej. Proponuje przyjąć za podstawę systematyki nie l"Zeczy, tylko 'czynności, a więc np. WI rolnictwie
nie narzędzia, t.ylko pewne wspólne dla wszystkich odmian rolnictwa zasadnicze
prace. Tak ustalony zeslaw zasadniczych haseł winien być następnie stopniowo
doskonalony i w każdym kraju dostosowywany do nal'Odowych i regionalnych potrzeb, ewentualnie rozbudowywany w zależności od lokalnej specyfiki. W tak ujętej
systematyce ogólnej, zasadniczej, będą systematyki narodowe uwzględniały
raczej
detale. Wątpliwości nasuwały się referentowi,
gdy chodziło o zaklasyfikowanie
sztuki ludowej, Jdórą jego zdaniem można łączyć zarówno z pracą jak i ze zwyczajami czy wierzeniami. Te ostatnie budzą u niego mniej wątpliwości, bo zachodzi
możliwość łączenia ich z pewn.vmi określonymi dziedzinami kultul"y materialnej.
Dr Vasicek, pracownik
Instytutu Et.nograficznego Muzeum Morawskiego i wykładowca muzeologii na uniwersytecie
w Brnie, w swoich teoretycznych rozważaniach nad systematyką zjawisk kulturowych dążył do ukazania zasadniczych różnic
zachodzących między porządkowaniem
materiałów
na zasadach
hierarchicznych
a nowymi zasadami odpowiadającymi
potrzebom
współczesnej
międzynarodowej
informacji naukowej.
Historyk dr Wick w referacie swoim zwrócił uwagę na wyjątkową
rolę, jab!
może i powinien odegrać .,Demos" WI zakresie międzydyscyplinarnej
informacji.
Systematyka
bowiem "vypracowana
dla "Demosu" zawierać będzie sporo hasel
wchodzących w skład aparatu
pojęciowego stosowanego w historii. Deskryptory
etnograficzne
winny być zatem uzgodnione z zasobem haseł historycznych
dla
ułatwienia ich ujęcia w szerszym znaczeniu WI system dziesiętny. Najistotniejszym
elementem tej pracy .icst peIne zestawienie synonimów. Historycy oczekują od etno-

�3ljO

Kwnika

grafów określenia
i pl'zygotowania około pięciu tysięcy pojęć, z czego prawdopodobnie ustali się około pięćset haseł.
Ostatni z referentów,
dr Fiedler, zajął się praktyczną
kwestią ujednolicenia
pojęciowego haseł przygotowywanej
systematyki
i wezwał redakcje krajowe do
uzgodnienia tych \pojęć na mie}SlCuw tych \przypadkach, w jakich -będzie to możliwe. Praca ta zajęła całą resztę aasu :przewidzianego na 'konferencję. Kierował nią
dr Fiedler jako wytrawny lingwista.
W podsumowaniu obrad dokonanym po uchwale o zastosowaniu nowego systemu
klasyfikacji etnograficznych
publikacji w pracy redakcyjnej
"Demosu" podał red.
Weinhold do wiadomości, że po zapowiedzianym eksperymentalnym
roczniku 1971
wprowadzony
zostanie uzgodniony system na stałe od r. 1972 i opublikowany
w "Demosie" w kilku językach.
Anna

Kutrzeba-Pojnarowa

i Stanislaw

Blaszczyk

MIĘDZYNARODOWE SYMPOZJUM OCHRONA ZABYTKÓW ARCHITEKTURY LUDOWEJ
Śt'rbske

Pleso (Wysokie Tatry) -

Brno, 30 VIII-7

IX 1971

Sympozjum to, zwołane przez Czechosłowacki Komitet Narodowy ICOMOS, poświęcone było problemom budownictwa ludowego i jego ochronie, a w szczególności
muzeum na wolnym powietrzu. Zgromadziło ono sto kilkadziesiąt osób z Austrii.
Bułgarii, Czechosłowacji
(znacz;na większość uczestników), Danii, Francji, Grecji.
Holandii, Jugosławii,
Luxemburga,
Meksyku, NRD, Polski, Szwajcarii,
Węgier,
Włoch i ZSRR.
Posiedzenia 'naukowe odbywały się w Wysokich Tatrach (Śfrbske Pleso), .gdzie
urządzono wystawę zdjęć architektury
ludowej Czechosłowacji oraz publikacji poświęconych ochronie zabytków budownictwa ludowego.
Wycieczki objęły następujące miejscowości: Vlkolinec, Martin i Paludza, Bardejov
i HervartovGprzez
cygańską wieś Lenartov),Śtramberk,
Roznov koło Radhosta.
W Brnie odbyły się dalsze konferencje i zakończenie Kongresu oraz wyjazd przez
Petrov ze słynnymi history'cznymi piwnicami winnymi do Strażnic.
Tematyka referatów i dyskusji na posiedzeniach, podana przykładowo, objęła:
zagadnienia teoretyczne i praktyczne, a wśród nich ogólne wprowadzające w rozważania szczegółowe (prof. Piero Gazzola Paryż-Werona,
dyr. J. Lichner Bratysława) oraz np. "Kryteria oceny wartości wiejskich aglomeracji i ich waga
jako zabytków historycznych" (N. Pesić-Maksimović - Belgrad), "Współpraca naukowych dyscyplin w ochronie ludowej architektury"
(V. Vinter - Praga), "Ludowa
architektura
jako historyczny dokument" (K. Baumgarten - Rostock), "Problemy
wybrane dot. muzeów na wolnym powietrzu" (B. Kempel'S - Arnhem).
Następnie "Teoretyczne i praktyczne zasady organizacji muzeów ludowej architektury w ZSRR" (J. Makowieckij Moskwa), "Wpływ turystyki
na zmian~'
w ludowej architekturze"
(J. Olejnik Tatrzańska Łomnica), ,.Rola muzeów na
wolnym powietrzu dla przysz1ości, ze szczególnym uwzględnieniem związku muzeów
z w.sią, z której pochodzą zabytJki" (M. Znamierowska-Brilfferowa
- Toruń). "Urbanistyczne problemy regeneracji ludowej al'chitektury" (J. Th'llrzo - Martin).

�Kronika

361

Zagadnienia szczegółowe, dotyczące budownictwa ludowego, jak np.: "Kamienny
dom w Słowacji" (J. Vafeka - Praga), "Rozwój przestrzenny wschodnio-słowackiego
domu" (J. Mjartan - Bratysława). Poza tym szereg interesujących referatów poświęcono ochronie zabytków budownictwa ludowego oraz wybranym problemom
zwią:lanym z organizacją skansenów w Bułgarii, Czechosłowacji (liczne przykłady),
Danii, Estonii, Hiszpanii, Wschodniej Macedonii, Serbii, Szwajcarii, Ukrainie i na
Węgrzech.
Referowano też zagadnienia praktyczne dot. "Ochrony i konserwacji zabytków
budownictwa ludowego" (K. Tomovski Skopje), "Formy IpraktYczne ochrony
ludowej architektury in situ" (J. Grabmtiller - Czechosłowacja), "Metody ochrony
zabytków budownictwa ludowego" (O. Sujanova - Bratysława), "Przenoszenie zabytków jako jeden ze sposobów opieki nad ludową architekturą"
(M. Novakova Czechosłowacja) i inne, ogółem w ilości około 40. W wielu wypadkach referalty
były ilustrowane przeźroczami lub filmem.
Prof. Piero Gazzola, prezes ICOMOS, w swym znakomitym referacie pt. "Pierwsze kolokwium dotyczące iproblemów ochrony zabytków budownictwa ludowego",
rozważa w skali światowej sprawę niedoceniania
tej architektury,
tymczasem
w znajomości jej widzi elementy wiedzy humanistycznej i społecznej oraz realizację
wytworów kultury, doskonale odpowiadających
swemu przeznaczeniu. Szuka on
odpowiedzi na to, jakie wartości twórcze i wychowawcze przynosi ochrona tych
zabytków i widzi tu potrzebę rozwiązania problemu badań interdyscyplinarnych,
w s:zx::zególnościwśród etnografów i architektów. W :naszym życiu, pełnym hałasu
i ruchu, widzi potrzebę zaspokojenia naszych potrzeb u źródeł nacechowanych
prostotą, świeżością i liryką. Podobnie jak większość referentów jest on zwolennikiem organizowania s'&lt;ansenów w budynkach pozostawianych in situ, aby dać świadectwo prawdzie historycznej. Konieczność przenoszenia zabytków budownictwa
widzi on jedynie wówczas, gdy stanowi ono jedyną możliwą formę ich uratowania.
Jest jednak temu przeciwny nie tylko ze względów naukowych, lecz widzi racje
moralne i społeczne, które przeciwko temu przemawiają.
W stosunku do budynków przenoszonych stawia on wymogi: 1) aby budynki
miały wystarczającą przestrzeń, pozwalającą na autonomiczne traktowanie zabytku,
2) aby naturalne środowisko zabytku było gruntownie zbadane przez architekta-pejzażystę, etnologa i antropogeografa,
3) aby przy urządzaniu muzeum celem
nie były tylko względy turystyczne, lecz istotne naukowe, 4) aby zabytki architektury ludowej reprezentowały poszczególne regiony w szerokim tego słowa znaczeniu.
Bardzo cenną część Kongresu stanowiły wycieczki z ożywionymi dyskusjami,
a wśród nich przepiękny wyjazd z Wysokich Tatr w Słowacji nad rzekę Wag do
\'lsi Vlkolinec. Wieś ta posiada około 80 zabytkowych chat krytych gontem lub
czasem malowaną blachą.
Niezwykle urzekające formy budownictwa mieszkaniowego, ilustrujące tradycje
technik wiejskich, można było obserwować w miasteczku Stramberk, w którym
na stromych zboczach, szczytem do uliczek, stoją na kamiennych lub ceglanych
fundamentach drewniane chaty z nieociosanych belek.
Dyskusje wprowadzające w problematykę skansenów odbywały się przy dużych
makieta'Ch i przy obiektach skansenowskich. Dotyczyly one koncepcji naukowych,
jak również prakty=nych realizacji zamierzeń.
I tak, wspaniale zapoczątkowany skansen w Martinie, analizowany też w całości
na makiecie, ma objąć 100 ha terenu i 240 obiektów z całej Słowacji w ramach
10 wyodrębnionych regionów. Rozwój tego Muzeum opiera się o bardzo poważne,

�3{j2

Kronika

,długotrwałe naukowe badania terenowe, a przy jego realizacji wspólpracują
etnografowie i architekci. Stanęły już piękne zabytki z Orawy.
W Bardejowie, tuż obok słynnego kurortu, powstaje skansen. w którym s',oi jLlL
7 zabytków budownictwa,
a ma stanąć 25.
W Rożnowle pod Radhostem,
w pięknym otoczeniu lasów i wzgórz, ·istnic.le
najstarsze muzeum na wolnym powietrzu w Czechach - Muzeum \Vałaskie. Organizację jego zapoczątkował plastyk B. Jaronek, stawiając wkrótce po I wojni~ świiltowej początkowo drewniany ratusz rożnowski, a w latach pr"Jźniejszych stary don
mieszczańskL dom sołtysa i inne. Ta część Muzeum nie odpowiada dzisiejszym wymogom muzeów tego typu i podlega uzupelnieniom.
Rozwija.j'lca się nowa CZęŚl:.
w dużym stopniu poświęcona gospodarce pasterskiej,
jest realizowana
na 1.3sadach
naukowej rekonstrukcji
architektury ludowej i środowiska.
W Brnie odbyła się też wystawa, na której przedstawiono
wybraną Cf.ęŚć arch&gt;
\Vum inż. Antonina Kuriala, profesora \Vyższej Szkoly Technicznej w Brnie i jC.L:o
współpracowników.
Przedstawili
oni synoptyczni e usystematyzownnc
materialy d,'kumentacyjne
dotyczące badań, a w 'szczególności inwentaryzacji
zabytków bud,J\\"nictwa ludowego z Moraw i z części Słowacji. Objęły one liczne wspaniałe fotografie, szczegółowe rysunki, rzuty poziome etc. Materialy te, licE.&lt;:IC"~
tysiilCe poz.I·cji
posłużyły do opracowania
Atlasu Architektury
Ludowej, pnygotowanego
do drul,u.
Wymienione rezultaty badań mają być przydatne nie tylko ze względu na ochrc',nę zabytków i inwentaryzację,
lecz mają prowadzić do wniosków rilozoficm.l'c;'
w stosunku do współczesnej cywilizacji przemysłowej.
Na zakończenie Sympozjum uchwalona została rezolucja, której wnioski w skj'(',cie głoszą, iż:
1. Wszystkie zabytki budownictwa
ludowego i ich zcspoly stanowią dokument:.'
rozwoju społecznego, zdolności twórczych narodu, stanowiąc .i~·g.()dziedzictwo. Dlatego też moralnym obowiązkiem każdego kraju jest ponoszenie za nie odpowiedzialności w skali międzynarodowej,
jego konserwacja
oraz integracja i'. życiem wsp"lczesnym.
2. Uczestnicy
Sympozjum
zwracają
się do wszystkich
knljów
Członk,·)\\.·
UNESCO i innych - aby nie dopuszczały do bezlitosnej likwidacji tych specyfic7nych elementów kultury narodowej.
3. Przedstawiają
one dobro materialne i w zakresie turystyki sprzyjają wzajemnemu zrozumieniu
narodów, stanowiąc
też źródlo dochodów. Nalcż.v jednak tak
ukierunkować
turystykę aby nie zagrażała ona wartości zabytk'·Jw. ani chronionej
przyrodzie.
4. Kompleksowość zadania ochrony zabytków, przyrody, śroclowiskn i podniesiE'ni;\
ich społecznej wartości wymaga współpracy w zakresie pbnowania
budownicl\\·~l.
gospodarki rolnej, finansów itp.
5. Należy je realizować na tle interdyscyplinarnej
współpracy na wyso!drn pu·
ziomie, przy współudziale specjalistow, zapewniając im wyższe studia itd.
6. Zabytki budownictwa
ludowego są nierozłącznie związane i'. krajobrazem i środowiskiem, w którym pow:;ta!y, dlateg·o też należy je po'ZoJlawiaćnieuszkodzone
.. i;;
situ, tworząc rezerwaty
i zony ochronne. Jeśli lo jest absolulnil' niemożliwe, do·
puszczalny jest ich tl'ansport na nowe miejs·ce w tym samym regionie g0.')gra[ic.ćnym i środowisku analogicznym
do pierwotnego. Szczególną troską należy otoczy0
historyczne wsie, biorąc pod uwagę ich wartość i nową rolę we współczesnym społeczeóstwie. Pożądane, aby w ochronie zabytków budownictwa
istniala współpraca
z muzeami.

�!(ronika

7. Należy szukać nowych możliwości wykorzystywania
tych zabytków, aby je
ożywić i spowodować ich integrację z życiem współczesnym.
li. Warunkiem zasadniczym zachowania zabytków architektury
ludowej jest pozyskanie -zrozumienia ze strony organów politycznych, władz wyższych i terenowych
oraz społeczeństwa, a w szczególności młodzieży.
9. Dla zrealizowania tych zasad uczestnicy Sympozjum zalecają Komitetowi Wylwnawczemu zwrócić się do UNESCO z propozycją włączenia omawianej problematyki do programu ochrony dóbr kultury i do stworzenia międzynarodowej
komisji
.roboczej do tych spraw, wypracowania metody badania i inwentaryzacji
zabytków
ludowej architektury.
Uchwalono też, aby co cztery lata organizować podobne Sympozja.
Kmjom - członkom UNESCO .i innym krajom, zaleca się:
l) prowadzić systematyczne badania i inwentaryzację
zabytków ludowej archilektury,
:2) wydać \V tej sprawie niezbędne prawa i zarządzenia oraz stworzyć sprzyjające warunki kulturalno-polityczne,
ekonomiczne, organizacyjne
i administracyjne,
:;) l'ozwijać realizację profilaktycznej
ochrony przez bieżące remonty, konsel'wCleję i włączenie zabytków ludowej architektury
do nowej roli w społeczeństwie.
Bardzo urozmaicone towarzyskie zakończenie Kongresu odbyło się w Strażnicy,
która pod opieką Rady Naukowej staje się ośrodkiem współpracy
etnografów
Czech, Moraw i Słowacji, zwłaszcza w niektórych dziedzinach.
Słynne festiwale pieśni, muzyki i tańca ściągają tam coraz więcej widzów nie
tylko z kraju, lecz z całego świata.
W pięknym pałacu, w parku, odbyło się mile wieczorne przyjęcie, którego gospodarzem był Minister Kultury Czeskiej Socjalistycznej
Republiki. W pałacu tym
znajduje się też muzeum m. in. z piękną kolekcją ludowych instrumentów muzycznych, z ilustracją ich wyrobu, z dos:konalymi zdjęciami 'i świetnie brLJmiącą muzyką
ludową i wykładami płynącymi z magnetofonów.
Bardzo dobra była obsługa Kongresu. Co dzień ukazywały się powielone w językach kongresowych referaty i biuletyny informacyjne w sprawach bieżących. Poza
tym były słuchawki do tekstów tłumaczonych. Uczestnicy Sympozjum otrzymali
piękne pubłikacje i inne dary.
Maria

OGÓLNOPOLSKA

KONFERENCJA

Znamierowska-Prufferowa

MUZEÓW I PARKOW
W OPOLU
(22-24 IX 1970 r.)

ETNOGRAFICZNYCH

W dniach 22-24 września 1970 r. Opole było miejscem Ogólnopolskiej Konferencji Muzeów i Parków Etnograficznych zorganizowanej z okazji obchodów 25-lecia
powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy, 20-lecia powstania województwa opolskiego oraz otwarcia Muzeum Wsi Opolskiej w Bierkowicach
k/Opola.
Konferencja poświęcona była 25-leciu ochrony kultury ludowej na Opolszczyźnie,
a jej organizatorami obok Muzeum Wsi Opolskiej były: Zarząd Muzeów i Ochrony
Zabytków lvIinisterstwa Kultury i Sztuki, Wydział Kultury Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Opolu oraz Towarzystwo Przyjaciół Opola.

�3(iJ

Kronika

W Konferencji obok licznie przybyłych przedstawicieli władz partyjnych i państwowych z terenu województwa opolskiego wzięli udział reprezentanci
Ministerstwa Kultury i Sztuki w osobach mgr M. Ptaśnika dyrektora Zarządu Muzeów
i Ochrony Zabytków i zastępcy tegoż Zarządu mgr S. Brzostowskiego. Na Konferencję przybyło ponad 200 osób reprezentujących
muzea i parki etnograficzne, urzędy konserwatorskie,
wydziały kultury Rad Narodowych, katedry etnografii i instytuty naukowe.
Podczas pierwszego dnia obrad wygłoszono 12 referatów poświęconych etnografii
Opolszczyzny, ochronie zabytków budownictwa drewnianego oraz różnym aspektom
muzealnictwa
typu skansenowskiego.
Doniosłym walorem
sesji naukowej
byłospotkanie pracowników
naukowych
z reprezentantami
administracji
państwowej,
której zaangażowanie
w sprawy określonych regionów jest nieraz głównymi determinantami
powodzenia wielu przedsięwzięć z zakresu muzealnictwa
i ochrony
zabytków.
W drugim dniu obrad odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Wsi Opolskiej
w Bierkowicach ki Opoła, placówki powołanej decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w Opolu (1961 r.). Uczestnicy Konferencji
zwiedzili skansen, w którym
w chwili otwarcia znajdowało się zrekonstruowanych
19 obiektów dużej i 5 obiektów malej architektury. Trzy zagrody z powiatu oleskiego wy:posażone są w oryginalne wnętrza.
W zrekonstruowanych
spichrzach
zorganizowano
trzy wystawy ..
Pierwsza z nich poświęcona była prezentacji rozwoju Muzeum Wsi Opolskiej, następna dotyczyła działalności opolskiej "Cepelii", trzecia natomiast eksponowała
środki ochrony drewna.
W ostatnim dniu (24 września) odbyły się dwie wycieczki turystyczne po Opolszczyźnie. Trasa pierwsza prowadziła przez powiatyoleski,
opolski i kluczborski,
gdzie zachowały się najpiękniejsze
zabytki architektury
drewnianej;
trasa druga
obejmowała powiat brzeski, a uczestnicy tej wycieczki mieli okazję zapoznać się
z wspaniałymi polichromiami gotyckimi.
Antoni

Kuczyński

SPRA WOZDANIE Z DZIALALNOSCI OSRODKA
DOKUMENTACJI I INFORMACJI ETNOGRAFICZNEJ ZA R. 1971
Prace Ośrodka w 1971 r. skupiały się głównie na gromadzeniu, selekcjonowaniu
i analizie posiadanych materiałów.
I. Dokumentacja
W zakresie gromadzenia
oraz weryfikacji
materiałów
wykonano następujące
prace:
1. Uzupełniano kartoteki: - twórców ludowych o bieżące informacje prasowe;
- zespołów regionalnych; - członków PTL, o nowe karty osób wstępujących do
T-·wa; bibliografii prac z zakresu dokumentacji,
informacji, muzealnictwa; uzupełniano
z dany'ch uniwersytetów
kartotekę
prac magisterskich,
doktorskich
i habilitacyjnych oraz wprowadzono nowy system podziału do kartotek; - uzupełniano z danych prasowych kartotekę muzeów i skansenów i wprowadzono s7JCzegółową dokumentację z wycinków prasowych.

�363

Kronika

2. Założono kat·totekę: - wystaw etnograficznych;
- działaczy terenowych na
polu etnografii; - badań terenowych prowadzonych przez katedry i muzea etnograficzne; - rozesłano do muzeów karty dokumentacyjne
dotyczące badań terenowych w 11970r.; - opracowano i rozesłano 'pisma do PPRN Wydz. Kultury w sprawie im.prezkult.-oświat. w danym powiecie.
II. I n f o r m a c j e
1. Opracowano 7 zestawów dokumentacyjnych
do "Kroniki" 56 t. "Ludu".
2. Udzielano infot'Jnacji bieżących zainteresowanym
osobom i instytucjom.
III. P l' a c e l' Ó Ż n e
Prace biurowe, porządkowe i administracyjne;
- spis książek i czasopism ODiIE:
sprawy finansowe; umowy, rachunki raporty, sprawozdania;
segregowanie
wycinków prasowych; - korespondencja.
W Ośrodku od dnia 1 III 7l zatrudnione są 2 osoby w' wymiarze po pół etatu:
mgr E. Putyńska, K. Selmowiczowa.
Sekretarka

Kierownik

ODiIE

ODiIE

doc. dr B. Jaworska

K. Selmowiczowa

Magisteria
i doktoraty
z zakresu etnografii w 1971 r.
PRACE

Uniwersytet

MAGISTERSKIE

Jagielloński

-

Kraków

BODI Ewa, Zwyczaje .i obrzędy agrarne w społeczności wiejskiej we wsi Brenna
w latach 1945-1970, prof dr Mieczysław Gładysz.
BOROWSKA Ewa, Lata polskiej młodości Bronisława Malinowskiego (Zarys sylwetki uczonego do chwili wyjazdu z Połski w grudniu
1910 r.). prof.
dr Andrzej Waligórski.
GĘDLEK Grażyna, Wnętrze mieszkalne we wsi Brenna, pow. Cieszyn w łatach
1945-1970, prof. dr Mieczysław Gładysz.
HERMANTOWICZ Krystyna, Przeobrażenia
w produkcji roślinnej na terenie wsi
Brenna, pow. Cieszyn w latach 1945-1970, prof. dr Mieczysław Gładysz.
KROP Aleksandra, Miary i wagi na przykładzie społeczności wsi Brenna, prof.
dr Mieczysław Gładysz.
MICHNIOWSKA Barbara, Współczesna twórcwść plastyczna górali istebniańskich
(Z badań nad współczesną rzeźbą górali śląskich), prof. dr Mieczysław Gładysz.
PLOCZKOW A Barbara, Przemiany w odzieży ludności Beskidu Śląskiego w latach
1900--1939, prof. dr Mieczysław Gładysz.
SADOWSKA Ewa, Przeobrażenia w budownictwie gospodarczym w Brennej. pow.
Cieszyn "N łatach 1945-1970, 'Prof. dr Mieczysław Gładysz.
SKABA Anna, Wytwórcwść domowa i rzemiosło na Polskim Spiszu pod koniec
XIX i w XX wieku, prof. dr Mieczysław Gładysz.
SZABO Piroska, Czas wolny mieszkańców wsi Brenna w latach 1945-1970, prof.
dr Mieczysław Gładysz.

�Kronika

Un iw e

l'

sy tet

i m.

Adama

M ic k i ew icz a -

P ozn a ń

LAPOTT Jacek, Tajne związki i ich rola w życiu społeczeńslw opóźnionych w rozwoju, prof. dr Maria Frankowska.
LUCZAK Ryszard,
Monografia
etnograficzna
współczesnej
wsi Slawsk Wielki
w pow. Inowrocławskim, prof. dr Józef Burszta.
MAJORKOWSKA
Joanna, Wielkopolska w niemieckich badaniach etnograficznyclL
do 1945 roku, prof. dr Józef Burszta.
OKONIEWSKA Barbara, Współczesna kultura społeczności lokalnej - Slupi Kapitulnej, prof. dr Józef Burszta.
PIOTROWSKA Danuta, Obraz i wyjaśnienie świata w mitologii germańskiej i slowiańskiej, prof. dr Józef Burszta.
PRINKE Andrzej, Możliwości porównawczego
stosowania danych etnograficznych
w archeologii, prof. dr Maria Frankowska.
SKALSKI Grzegorz, Typy gospodarki pasterskiej na obszarze Karpat, Alp i Sudetów, prof. dr Józef Burszta.
STECKA Anna, Folkloryzm na Skalnym Podhalu, prof. dr Józef Burszta.
PRACE

KOLODZIEJSKA Barbara,
zielonogórskiego. Promotor:

DOKTORSKIE

Garncarstwo
ludowe
.prof. dr J. BUl'szta.

na terenie

obecnego wojewód7.twa

Praca dotyczy kultury
materialnej
regionu zielonogórskiego.
Poświęcona jest
historii i współczesnej sytuacji garncarstwa. Monografia ta łączy w swoich ramach
problematykę
i metody historii i etnografii. Składa się z dwóch szkiców, z których
pierwszy poświęcony dziejom garncarstwa
cechowego w okresie od XVII do końca
XIX wieku, oparty na archiwaliach
i dodatkowo na 'Zabytkach materialnych
ma
charakter
studium historycznego,
drugi przedstawia
współczesne garncarstwo
badane w aspekcie etnograficznym.
WALENDOWSKA-ZAPĘDOWSKA
Barbara, Elementy afrykańskie w religiach synkretycznych
Antyli (na przykładzie
haitańs'kiegokultu
"vodu"). Promotor: .prof.
dr Maria Frankowska.
Praca poświęcona jest afro-katolickim
religiom synkretycznym
Antyli, systemom
wierzeniowym
dotąd nie skodyfikowanym,
biorącym swe źródlo z jednej strony
z kuJ.tów afrykańskich,
z drugiej z katolicyzmu. Przedmiotem szczególnego zainteresowania są afrykańskie elementy wierzeniowe rozpatrywane
w procesie ksztaltowania się kultów synkretycznych Antyli.
Z materiałów
ODiIE opll:acowala
Elżbieta Putyńska

�367·

Kronika

KHAJOWE SESJE. SEMINARIA
IV ETNOGRAFICZNE

I KONFERENCJE
SEMINARIUM
(pOZNAŃ 23-25

Szerokie omówienie IV Etnografio.nego
kowam' ,icst w "Lud", t. 55, s. 329-335.
S£5.).-\ NAUKOWA

POSWIĘCONA 50-LECIU
(WARSZAWA

ETNOGRAFICZNE

W 1971 R.

AMERYKANISTYCZNE
IV)

Seminarium

Amerykanistycznego

MONGOLSKIE.J
- 25 VI)

REWOLUCJI

opubli-

LUDOWEJ

Dnia 25 czerwca odbyła się w Warszawie sesja naukowa poświęcona 50-leciu
Mongolskiej Rewolucji
Ludowej,
zorganizowana
przez Instytut
Orientalistyczny
i Katedrę Etnografii
Uniwersytetu
Warszawskiego.
Na sesji wygłoszono referaty
dotyczace wybnmych zagadnień z zakresu życia politycznego i kulturalnego
Mongolii.
II!

SEMl:'llARIUM

POSWIĘCONE
WSPOLCZESNYM
PRZEMIANOM
\V WO.rEWODZTWIE
OLSZTYŃSKIM
(OLSZTYN

WSI l
7-9 VI)

MALYCH

MIAST

Mit;dzy 7 a 9 czerwca odbyło się w Olsztynie III Seminarium, poświęcone przemianom ·,I·si i małych miast w województwie olsztyńskim, zorganizowane przez Pracowni!; t&gt;adali nad Współczesnością i Komisję Etnograficzno-Socjologiczną
Ośrodka
Badań ~aukowych im. W. Kęll'zyńskiego w Olsztynie.
GIÓwn.\'1n tematem obrad były pl'zemiany społeczno-kulturowe
wsi na tle przemian tJwnomicznych i kullurowych.
OGOLNOPOLSKA

KONFERENC.JA PRACOWNIKÓW
l\lUZEOW
(WIELUŃ 29 IX - 1 X)

REGIONALNYCH

W :'!liadl od :W wl'ześnia do 1 października odbyła się w Wieluniu, woj. Łódzkie •.
Ogó!n0!X'bJ,a Konferencja Pracowników Muzeów Regionalnych, zorganizowana przez.
iVLnistersL\l'o Kultury i Sz,~uki - Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków, Muzeum
\I. Wit'Juniu. Muzeum Okręgowe w Łodzi. Konferencja
poświęcona była formom
i metodom pracy W muzeach.
KULTURA LUDOWA (Ko8CIERZYNA

DOBREM NARODU
19-20 XI)

Pm: :&lt;lkim haslem odbyła się W dniach 19 i 20 listopada w Kościerzynie sesj~
inaugurująca
Ogólnopolski
Program
Ochrony Zabytków
Etnograficzny-ch
(akcja
'l-letnia), zorganizowana
przez Ministerstwo
Kultury j Sztuki Zarząd Muze6"1i Ochrony Zabytków. PWRN Wydz. Kultury
w Gdańsku, Muzeum Pomorskie·
II· Gcla!is:,u, PPRN Wydział Kultury
w Kościerzynie.
Program Ochrony Zabytków Etnograficznych obejmuje lata 1972-1975 i ma na
celu oD,;,:cie w opiekę zabytków kultury ludowej nie tylko przez muzea lecz również pn.ez organizacje społeczne i towarzystwa
kulturalne,
dzialające na danym
tel'cnif \-la zainteresować i wlączyć do akcji całe społeczeństwo.
OGOLNOPOLSKI
KURS MUZEOLOGOW
(LI\NCUT 22-26 Xl)

ZOl_,;niZJwany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki - Zarząd Muzeów i Ochrony
Zabyt;;u\\' (Jl',lZ Muzeum w Łańcucie, odbył się w Łańcucie ogólnopolski kurs muze'.,l'lgó\·; p,)_~więcon_\·zagadnieniom
organizacyjno-prawnym
w muzeach, s')ra;v.):n
inWl''li&lt;lr,\·zacji i naukowego opracowania zbiorów muzealnych.

�368

Kronika

V KONFERENCJA
ETNOGRAFICZNA
(WARSZAW A 18 i 19 XII)

Dnia 18 i 19 grudnia odbyła się w lokalu Katedry Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, V Konferencja Etnograficzna, zorganizowana przez IHKM PAN.
Referaty przedstawione na konferencji oraz dyskusja, w której udział wlięli reprezentanci wszystkich etnograficznych ośrodków akademickich i uniwersyteckich
dotyczyły merytorycznej
i organizacyjnej
strony opracowania
syntezy etnografii
Polski.
Z materiałów ODilE opracowała
Elżbieta Putyńska

FESTIWALE, "DNI" I KONKURSY W LATACH 1970 I 1971
Pod nazwą "Festiwale, dni i konkursy" ODiIE od roku 1969 rejestruje mniejsze
i większe imprezy, których wspólną cechą jest udział zespołów ludowych, solistów,
kapel i różnego rodzaju artystów ludowych. W zbiorze tym znajdują się więc festiwale czysto folklorystyczne takie jak np. festiwal w Płocku jak również dni kultury
powiatu czy poszczególnych miejscowości, w których część poświęcona jest kulturze
ludowej.
Niniejszy przegląd poświęcony jest okresowi dwuletniemu i obejmuje lata 1970-1971. (W poprzednim numerze "Ludu" opublikowano
sprawozdanie z roku 1969).
Ośrodek zarejestrował w roku 1970 - 85 pozycji, a w roku 1971 - 31. Liczby więc
utrzymują się mniej więcej na tym samym poziomie. Pewne imprezy - jak się
wydaje - ugruntowały swoją pozycję i zajęły poważne miejsce w krajowym ruchu
kulturalnym, niektóre weszły do międzynarodowego kalendarza imprez folklorystycznych (Tatrzańska Jesień i Międzynarodowy Festiwal Fo}klorystyc-LnYZiem Górskich)
i stały się zna'ną atrakcją turystyczną.
Przechodząc do omówienia ważniejszych wydarzeń z omawianej dziedziny wymienić należy na pierwszym miejscu 2 festiwale krajowe - w Płocku i w Kazimierzu n. Wisłą. Oba mają charakter czysto folklorystyczny. Są one rodzajem krajowego przeglądu, sprawdzianem i konfrontacją osiągnięć szeregu zespołów pieśni
i tańca, kapel ludowych, instrumentalistów
i solistów, a także kierowników zespołów. Obu imprezom (także i wielu innym) towarzy,szą sympozja, na których omawiane są problemy nurtujące artystów i działaczy. Dyskusje obracają się wokół zagadnień autentyzmu, stylizacji, profesjonalizacji
zespołów itp. Nie tu miejsce na
szersze omówienie tych dyskusji, chcielibyśmy tylko zwrócić uwagę na ich występowanie w coraz szerszym zakresie. Dyskusje takie organiwwane są przede wszystkim przez działające na danym terenie muzea, ośrodki uniwersyteckie czy wreszcie
regionalne towarzystwa kulturalne. Jak już zauważyliśmy w opracowaniu z 1969 r.
uderza brak wśród nich PTL jako organizacji, chociaż nader często wymieniane są
wśród organizatorów nazwiska działaczy PTL.
Osobne i od lat ugruntowane miejsce wśród festiwali zajmuje "Międzynamdowy
Festiwal Ziem Górskich". W roku 1971 odbył się on po raz piąty. Od 1970 r. wprowadzono pewne zmiany w organizacji Festiwalu. Poprzedzony jest on krajowymi
eliminacjami, które odbywają się w sierpniu w Żywcu. Z eliminacji tychzakwalifikowano w 1971 r. do zakopiańskiej imprezy 6 zespołów i 6 kapel. Jeżeli chodzi
o zespoły zagraniczne, to w roku 1970 było i'ch 10, a w roku 1971 - 13.

�3&lt;19

Kronika

Szczególnym wydarzeniem w omawianych latach była również zakrojona na wielką skalę impreza p.n. "Ogólnopolski Festiwal KultuTalny Związków Zawodowych".
Rozpoczęła się ona 17.10.1970 r. w Mielcu III Ogólnopolskimi Spotkaniami Folklorystycznymi. Całość "Festiwalu" została zaplanowana na trzy lata. W roku 1970 odbywały się w całej Polsce przeglądy i eliminacje zespołów na najniższych szczeblach.
W roku 1971 - przeglądy na szczeblu wojewódzkim. Na rok 1972 przewidziane jest
zakończenie całej akcji finałowymi przeglądami w Warszawie. Festiwal Zw. Zawodowych obejmował wszystkie dziedziny życia kulturalnego,
poważne miejsce zajmuje jednak w nich ludowy ruch amatorski. Szereg znanych zespołów pracuje pod
patronatem związkowym.
Wiele imprez, które odbyły się w 1970 1'. było związanych z obchodami XXV-lecia PRL, taki np. charakter miała duża impreza na Opolszczyźnie. Był to przegląd
dorobku powiatów Opolszczyzny, w którym wiele miejsca zajęły występy artystów
ludowych, zespołów, jarmarki itp.
ODilE prowadzi rejestr omawianych imprez od trzech lat. Z pierwszej obserwacji wyciągnąć można wniosek, że rozmieszczenie różnego rodzaju imprez na terenie kraju, które - jak można chyba przyjąć - jest przejawem aktywności środowisk, jest nierównomierne. Gdyby (co Ośrodek zamierza w bieżącym roku zrobić)
na mapę Polski nanieść poszczególne imprezy, wystąpiłyby obszary "puste" obok
obszarów s2lczególnie "nasyconych" wszelkiego rodzaju imprezami. Oczywiście należy podkreślić, że informacje, którymi dysponuje Ośrodek są na pewno niekompletne. Opieramy się głównie na wycinkach prasowych. Jeżeli więc jakaś działalność z interesującej nas dziedziny nie ma powiązań z miejscową prasą, nie zostanie przez nią odpowiednio "zareklamowana"
i omówiona, może pozostać dla nas
nieznana. Wydaje się, że projektowane
przez nas "mapy" mogłyby się przyczynić
do skorygowania braków w posiadanej przez nas dokumentacji.
Mogłoby to stać
się za pośrednictwem Oddziałów PTL, które przez swych członków są na pewno
powiązane z miejscowym ruchem kulturalnym.
Wreszcie mogą one zwrócić uwagę
na obszary rzeczywiście "puste", a zasługujące na zainteresowanie, czy też ożywienie na ich terenie sztuki ludowej, ruchu kulturalnego
w interesującym
nas zakresie.
Z materiałów
ODiIE opracowała
Zofia

ETNOGRAFICZNE
Woj. białostockie
Bia ły st o k
łostockiego".

Piotrowska

WYSTAWY CZASOWE EKSPONOWANE

gmach

Związków

Zawodowych:

"Sztuka

W 1971 R.

ludowa

regionu

bia-

B i a ł y s t ok - "Dom Chłopa": "Białostockie wyploty, siwaki i krajki".
B i e l s k P o d l a s ki: "Wystawa dorobku twórczego powiatu bielskiego".
Kolno
- Powiatowy Dom Kultury: "Tropami regionu kurpiow6'kiego".
Woj. bydgoskie
B y d g o s z c z - Biuro Wystaw Artystycznych: "Przegląd dorobku twórców ludowych działających na terenie woj. bydgoskiego w latach 1945--1971";
"Współczesna sztuka ludowa"; "Wystawa twórczości ludowej".
24 -

Lud,

tom

LVI

�370

Kronika

B Y d g o s z c z - Biblioteka Miejska na Starym Rynku: "Wystawa sztuki ludowej i publikacji o pow. aleksandro wsk im".
By dgo szcZ Wojewódzki Dom Kultury:
"Ekspozycja
twórczości ludowej
i kowalstwa artystycznego".
B y d g o s z c z - Park Ludowy: "Wystawa prac ceramika prymitywisly S. Zagajewskiego".
C h e ł m n o - "Piwnica": "Wystawa twórców IU.dowych z Pałuk.".
G r u d z i ą d z - Klub Technika: "Wystawa haftów kaszubskich".
G r u d z i ą d z - Technikum Chemiczne i Elektryczne: "Ceramika, rzeźba, haft
kaszubski ze zbiorów Muzeum w Grudziądzu".
N iesza w a Klub Strażaka:
"Wystawa sztuki ludowej województwa bydgoskiego".

N i e s z a w a - Klub "Aurora": ,,\Vystawa haftu kujawskiego".
S z u b i n - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa eksponatów kultury materialnej
Pałuk'·.
.
T o ruń - Muzeum Etnogl'aficzne: "Wystawa haftu ludowego we współczesnym
wnętrzu": "Wystawa malarstwa amatorki Janiny Rachwaldowej".
T o ruń:
"Kiermasz wyrobów sztuki ludO'Wej".
T u c h o l a - Szkoła Podstawowa: "Wystawa prac 43 twórców ludowych z okazji
dni Borów Tucholskich".
Wierzcho sław c e Klub PGR: ,.Wystawa sztuki ludowej miejscowych
twórców amatorów",
Woj. gdańskie
G d a ń s k - Muzeum Archeologiczne: "Wystawa sztuki Indonezji".
G d a ń s k - Dwór Artusa : "Wystawa sztuki ludowej".
O l i w a - Muzeum Etnograficzne: "Wystawa współczesnych pisanek i kraszanek.
pochodzących z terenów Pomorza Gdańskiego"; "Noworoczne rekwizyty obrzędowe":
"Kaszubska sztuka ludowa"; ,.Wystawa wileńskiej sztuki ludowej".
C h a s z c z y n o: "Wystawa sztuki ludowej Ziemi Gdańskiej i Powiśla Warmińskiego".
K ę t r z y n - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa twórców amatorów z terenu
powiatu".
Koś c i e r z y n a - Liceum Ogólnokształcące:
"Budownictwo kaszubskie"; "Kultura materialna Kaszub".
L ę b o r k - Muzeum: "Wystawa obiektów. sztuki ludowej przeniesionych przez
osadników pochodzących z Wileńszczyzny".
M a I b o r k - Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna: ..Rzeźba ludowa dolnego Powiśla".
We j h e r o w o - Powiatowy
Dom Kultury:
"Sztuka ludowa Ziemi Puckiej
i Wejherowskiej".
W l a d y s ł a wow o - Dom Rybaka: "Wystawa prac twórców ludowych z powiatu puckiego i wejherowskiego".
Ż e l i s t r z e w k/Pucka:
"Wystawa po zakończeniu kursu haftu kaszubskiego".
Woj. katowickie
B i e l s k o B i a ł a - Muzeum: "Zdobnictwo ludowe na Górnym Śląsku w latach 1945-1970".
B ę d z i n - Muzeum: "Wystawa pokonkursowa
stroju zagłębiowskiego".
S zczy r k Dom Turysty: "Wystawa prac twórców ludowych powiatu bielskiego i żywieckiego z okazji tygodnia kultury
beskidzkiej";
"Wyslawa rzeźby
i twórcwści ludowej".

�311
Woj. kieleckie
Kielce
- Wojewódzki Dom Kultury: "Wystawa szopek krakowskich".
K i e l c e - Kielecki Klub Stowarzyszenia PAX: "Wystawa rzeźby ludowej w fotografii Jana Świderskiego".
Iłża
_ Młodzieżowy Dom Kultury: "Wystawa mlodych twórców ludowych".
O p o c z n o: "Wystawa strojów ludowych".
Pionki - Zakładowy Dom Kultury "Pronit" : "Sztuka ludowa mieszkańców dawnej Puszczy Kozienickiej".
P r zy su ch a Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa wycinanek i pająków".
P r z y s u c h a - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa tkactwa ludowego".
R a d o m - Muzeum Regionalne: "Wieś w malarstwie i rzeźbie".
S ł u p i a N o w a: ,.Wystawa kowalstwa artystycznego z okazji "Dymarek" - 71".
S t ę P or k ów Klub Zakładowy Ko,palni Rudy Żelaza: "Wystawa dorobku
twórców ludowy,ch".
Sz y d low i e c - Towarzystwo
Miłośników
Ziemi
Szydłowskiej:
"Wystawa
twórczości pisarza ludowego z Wysokiej - Michała Mosiolka".
W l o s z c z o w a - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa prac twórców ludowych
w ramach Tygodnia Kultury Ziemi Wloszczowskiej".
Woj. koszalińskie
K o s.z a l i n - Wojewódzki Dom Kultury: "Wystawa twórczości ludowej i pamiątkarskiej w związku z IX Konkursem Twórczości Pamiątkarskiej
i Wyrobów
Ludowych woj. koszalińskiego";
"Wystawa wspólczesnej sztuki ludowej Pomorza
GdaIlskiego".
Koszalin
- Zarząd Okręgowy PTTK: "Wystawa wyrobów pamiątkarskich".
S ł u p s k - Młyn Zamkowy: "Wystawa etnograficzna".
S ł u p s k - Dom Towarowy: "Kaszubski haft".
W a l c z - Kawiarnia "Agata": "Wystawa reprodukcji malarstwa Nikifora Krynickiego".
Woj. krakowskie
Kra k ów: "Wystawa prac Edwarda Sutosza z Nowego Targu".
Kra k ó w - Rynek: "Wystawa krakowskich szopek".
B o c h n i a - Muzeum Ziemi Bocheńskiej: "Współczesna sztuka ludowa powiatu
bocheńskiego"; "Kultura ludowa".
Ch r za n ów Muzeum Państwowe:
"Wystawa sztuki ludowej twórców powiatu chrzanowskiego".
L i m a n o w a: "Wystawa twórców ludowych z okazji Dni Limanowskich".
Myślenice
- Muzeum Regionalne: "Wystawa Tzeźby w drewnie"; "Wieńce
żniwne i dożynkowe"; "Polskie tańce ludowe"; "Wystawa ceramiki ludowej i plakatu muzealnego";
"Sztuka ludowa regionu krakowskiego";
"Wystawa
szopek,
gwiazd i turoni".
N o w Y T a r g - Referat Kultury PPRN: "Wystawa ceramiki figuralnej Jadwigi
Czubernat"; "Wystawa malarstwa na szkle Katarzyny Banaś".
N o w y T a r g - Dom Kultury: "Wystawa twórców ludowych Podhala".
R a b ka - Kościółek: "Pokonkursowa
wystawa twórczości ludowej".
Zakopa ne Góralska Świetlica "Śwarna": "Wystawa malowidel na szkle,
rzeźby ludowej i intarsji".
Ż y w i e c - Muzeum Ziemi Żywieckiej: "Budownictwo dawniej i dziś".
Ż y w i e c - sala Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej: "Wystawa sztuki..
ludowej prac dziecięcych".

�372

Kronika

Woj. lubelskie
Lu b l i n Młodzieżowy Dom Kultury:
"Ludowe wycinanki Lubelszczyzny".
L u b l i n - "Chatka Żaka", "Wystawa tkactwa ludowego Lubelszczyzny"; "Wystawa związana z konkursem na sztukę ludową młodzieży wiejskiej Lubelszczyzny":
"Wystawa strojów ludowych"; "Wystawa tkanin".
G o ś c i e r a d ó w - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa amatorskich pmc malarskich oraz kompozycji ze słomy twóreów z Gościeradowa",
G o ś c i e r a d ó w - Świetlica POM: "Wystawa prac miejscowych twórców ludowych".
Muzeum Regionalne: "Wystawa kowalstwa artystycznego".
Hrubieszów
XVII-wieczny
Klasztor Domini'kanów: "Wystawa wieńców
Krasnobród
dożynkowych".
Kra.s n y LS t a w - Muzeum Regionalne: "Wystawa tkanin ludowych".
K r z c z o n ów: "Wystawa twórców ludowych regionu krzczonowskiego".
L ą·c z n a - Muzeum Regionalne: "Ekspozycja malarstwa ludowego",
R a ta j e w i c z e - Wiejski Dom Kultury: "Wystawa sztuki ludowej",
To m a szów Lu b el sk i Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa sztuki ludowej".
Woj. łódzkie
LQdź Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne:
"KultUl'a dawnej Jap{)nii··.
L ó d ź - Tow. Przyjadół Sztuk Pięknych, Klub MPiK "Ruch": "Sztuka ludowa
Monic",
L ód ź
I...ódzki Dom Kultury: "Wystawa współczesnej rzeźby ludowej woj.
łódzkiego".
L ó d ź - Stary Rynek: "Pokaz rękodzieła artystycznego dawnych mistrzów ludowych".
L ę c z y c a - ·Muzeum Zamek: "Ludowa tkanina łęczycka".
P a b i a n i c e: "Wystawa wyrobów sztuki ludowej z okazji Pabianickich Dni
Kultury".
P i a s k i - Ośrodek Nowoczesnej Gospodyni:"Wystawa
haftu i wyszywania".
R a d o m s k o - Muzeum: "Wystawa pokonkursowa twórczości ludowej".
R a waM
a z o iW i e c k a: "Kiermasz i ekspozycja wyrobów UJl'tystów ludowych
z oka:-Ljiświęta ludowego ma Ziemi Rawskiej".
Sieradz Muzeum: "Sztuka ludowa Monie"; "Wystawa pokonkursowa powiatu laskiego - zdobnictwo i tkactwo".
S k i e r n i e w i c e - Wydzial Kultury: "Wystawa twórców ludowych".
T om a szów Ma zow i eck i Muzeum: "Wystawa prac uczestników konkursu na sztukę ludową".
Woj. olsztyńskie
O l s z t y n - Muzeum: "Polski drzeworyt ludowy".
O l s z t y n - Wojewódzki Dom Kultury: "Wystawa twórczości ludowej, pamiątek i plastyki amatorskiej
mieszkańców Olsztyna i powiatu olsztyńskiego"; "Wystawa Otto Szulca - Wikliniarza, rzeźbiarza i malarza".
R e s z e l - Zamek: "Seria wystaw sztuki ludowej z okazji Dni Folkloru Warmii
i Mazur".
Woj. poznańskie
P o z n a ń - WZSP: "Wystawa modeli polskich wiatraków".
G n i e z n o: "Prezentacja
twórczości garncarzy, wycinankarzy, rzeźbiar7.Y i malarzy".
K o n i n - Muzeum Zagłębia Konińskiego: "Wystawa prac twórców ludowych".

�Kronika

373

K o n i n - Dom Kultury: "Wystawa sztuki ludowej, fotografiki oraz tWÓl'czości
plastyków amatorów z okazji konińskiej wiosny artystycznej".
P ił a- Muzeum Staszica: "Wystawa twórczości ludowej regionu nadnoteckiego".
Sosna Wiejski Dom Kultury: "Przegiąd dorobku twórców ludowych powiatu sępolińskiego".
T u rek - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa prac ośmiu twórców ludowych";
"Drewniana rzeźba ludowa Zdzisława Staszaka".
Woj. rzeszowskie
R z e s z ów - Muzeum Okręgowe: "Droga do chleba"; "Strój ludowy"; "Rzeszowska plastyka obrzędowa okresu Godnych Świąt".
D y n Ów - Sala posiedzeń MRN: "Ludowe kowalstwo .artystyczne wsi rzeszowskiej".
D y n ó w - sala wystawowa: "Zabytki architektury
w powiecie brzozowskim".
M i E' l ec:
Zakładowy Dom Kultury WSK: "Wystawa malarst!Wa i wycinalllki
ludowej".
M i e I e c - "Sztuka ludowa Podhala"; "Ekspozycja rumuńskiej
sztuki ludowej".
Woj. szczecińskie
S z c z e C' i n Muzeum, Zamek Książąt Pomorskich:
"Doroczna wystawa dorobku plastyków amatorów i ludowej twórczości artystycznej".
Woj. warszawskie
War s z a w a "Dom Chłopa": "Współczesna sztuka ludowa Lubelszczyzny";
,.Wystawa rzeźby ludowej Sto Denkiewicza"; "Wystawa wyrobów białostockich twórców ludowych"; "Rzeźby Włodzimierza Naumiuka na tle tkanin białostockich".
War s z a wa - Pałac Kultury i Nauki: "K,ubańska sztuka ludowa".
W a r s z a w a - Staromiejski Dom Kultury: "Wystawa sztuki ludowej".
W a r s z a wa - Stołeczny Dom KultUlry: "Wystawa kiczu bazarowego".
Wa r sza w a
Salon Wystawowy "Sigma": "Rzeźba ludowa Antoniego Taborowieza".
• Wa r sza w a
Pałac Towarzystwa Sztuk Pięknych: "Wystawa rzeźby w drewnie Tomasza Ligasa z Krościenka".
Warszawa
- Węgierski Instytut Kultury: "Węgierska sztuka ludowa".
Gostyn in Powiatowy Dom Kultury i Muzeum Mazowieckie: "Wystawa
sztuki ludowej regionu gostynińskiego".
L o m ż a - Muzeum Kurpiowskie:
"Wystawa pokonkursowa
nanajpiękniejszą
wypiek ankę z ciasta".
M i ń s k M a z o w i e c ki: "Wystawa twórczości ludoweJ".
M I a w a - Muzeum Regionalne: "Rzeźba ludowa".
N i w is k a szkoła: "Wystawa prac ludowego rzeźbiarza Witolda Lorentowicza".
P ł o c k - Muzeum Mazowieckie: "Wystawa sztuki ludowej Mazowsza"; "Wystawa sztuki ludowej w ramach V Ogólnopolskiego Festiwalu Folklorystycznego".
P u ł a w y - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa wyrobów plecionkarskich,
wikliniarskich, ceramicznych".
Woj. wrocławskie
"Dawna wieś dolnośląska";
"Wystawa
W l' o c ł a w Muzeum Etnograficzne:
obrzędowej plastyki ludowej oraz pisanek i palm"; "Wystawa współczesnej sztuki
ludowej na Kujawach":
"Wyroby ludowe i artystyczne, wystawa pamiątek wrodawskich"·.
Muzeum Architektury:
"Styl zakopiański w architekturze".
Wroclaw
Wojewódzki Dom Kultury: "Wystawa prac Jarosława Furgały".
Wrocław

�37·1

Ktonika

L u b a ń: "Wystawa wojewódzkiej sztuki ludowej w ramach Dni Folkloru i Sztuki Ludowej"; "Wystawa mebli i rzeźb wykonanych przez ludowego twórcę ze wsi
Polwica - Jarosława Furgałę"; "Ekspozycja sztuki ludowej, metaloplastyki i lwórczości malarskiej".
Woj. zielonogórskie
Z i e lon a Gór a - Salon Wystaw Artystycznych: "Ekspozycja prac nagrodzonych w Wojewódzkim Konkursie Sztuki Ludowej"; "Rzeźba ludowa"; "Ekspo7.ycja
wyrobów pamiątkarskich".
L u b sko - Powiatowy Dom Kultury: "Wystawa sztuki ludowej".
Ś w i e b o d z i n - Muzeum Regionalne: "Sztuka i rzemiosło artystyczne w XVXVII w.".
Wystawy zagraniczne
Berlin
Zachodni:
"Rzeźba ludowa w Polsce".
G e t y n g a: "Wystawa polskiego malarstwa na szkle i rzeźby ludowej".
G o t e b o r g: "Życie górali podtatrzańskich".
L o n d y n: "Wystawa polskich przedmiotów gospodarstwa domowego i 5z1uki
ludowej".
P a ryż - Galeria "Seraphine": "M.alarstwo naiwne".
S t r a s b u r g - Dom Towarowy "Magmod" : "Wystawa polskiej sztuki ludowej
rzemiosła artystycznego".
Z materiałów ODiIE opracowała
Elżbieta

MUZEUM REGIONALNE

Putyńska

i Krystyna

Selmowiczowa

W BRZEZINACH

Od 1967 roku istnieje i działa w Brzezinach k/Lodzi Towarzystwo Przyjaciół
Muzeum Ziemi Brzezińskiej. Towarzystwo zrzesza w swych szeregach 166 członków - przedstawicieli różnych warstw społecznych.
Nadrzędnym zadaniem Towarzystwa było dążenie do zorganizowania Muzeum
Regionalnego.
Członkowie Towarzystwa, zrzeszeni w pięciu sekcjach, prowadzili wielokierunkową działalność zmierzającą do powstania Muzeum. W okresie od 1967 do 1971
roku Towarzystwo zebrało szereg cennych eksponatów z zakresu materialnej i duchowej kultury ludowej, historii regionu, numizmatyki, historii sztuki. Przedmioty
te, były gromadzone w większości przypadków w formie darów, tylko nieliczne
z nich, głównie elementy stroju ludowego zakupiono.
Towarzystwo borykało się z wieloma trudnościami natury organizacyjno-merytorycznej. Najistotniejszym problemem bylo uzyskanie lokalu dla przyszłego Muzeum.
Tymczasowym .pomieszczeniem zarówno dla Towarzy:stwa jak i dla rosnących ciągle
zbiorów była Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Brzezinach. Z czasem
wspóEstnienie tych dwóch instytucji stało się niemożliwe z istotnego powodu jakim
był ciągły brak miejsca.
Na jesieni 1971 roku zlikwidowano Przedszkole nr 1, zajmujące lokal. o powierzchni okolo 90 m2, składający się z pięciu izb. Budynek ten, wchodzący 'w skład
zabudowań pałacyku przy ul. Świerczewskiego 49 w Brzezinach, prze7.naczono na
Muzeum Regionalne. Jednocześnie władze miejscowe czynią starania zmiel7.ające do
wykupienia z rąk prywatnych całego obiektu tj. dwóch budynków o łącznej po-

�3'10

Kronika

wierzchni zabudowy 2117 m" wraz z placem. Po dokonaniu
remontu kapitalnego
i adaptacji budynków, przyszłe Muzeum miałoby doskonałe warunki pracy. Działka
okalająca budynki, umożliwiłaby zorganizowanie małego skansenu.
Równocześnie z uzyskaniem wolnego lokalu Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Brzezinach, wystąpiło do Ministra Kultury i Sztuki z prośbą o powołanie
Muzeum Regionalnego.
Z dniem J października 1971 roku zatrudniono pracownika - magistra etnogl'afii,
powierzając mu zorganizowanie
Muzeum Regionalnego \V B17:ezinach.
Elżbieta

PutYliska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10581" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10559">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/57f75d2abc7b58288fac64527ead175b.pdf</src>
        <authentication>bbbd30e78bba88a5dc9fb3e149d79031</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125994">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1443</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125995">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1335</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125997">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1973 t.57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125998">
                <text>LUD 1973 t.57,s.351-386</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125999">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126000">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126001">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126002">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126003">
                <text>IV.

c

E

R

E

z

N

E

J

Lud, t. 57, 1973

.Joachim Herrmann,

Zwischen

Hradschin

und

Vineta.

(Friihe

Kulturen

Urania-Verlag,
Leipzig-Jcna-Berlin
1971, ss. 285, 79 ryc.
oraz flO zdjęć czarno-bialych i barwnych na osobnych tablicach.

Westslawen).

der

w tekście

Badania nad wczesnośredniowieczną
Słowiańszczyzną,
zajmującą obszary między Labą i Dnieprem i od Bałtyku po Dunaj, prowadzono
podczas ostatniego
ćwierćwiecza z olbrzymim rozmachem. Nastąpił szeroki rozwój prac archeologicznych, a nieliczne z tego czasu przekazy i źródła pisane mediewiści poddali ponownym wnikliwym studiom. Do badań - zwłaszcza nad nazewnictwem
- włączyli
się językoznawcy, nie mówiąc już o innych dyscyplinach pomocniczych, które przyczyniły się do rozwiązania wielu skomplikowanych
zagadnień dotyczących przebie-.
gu procesu dziejowego na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery.
Częstokroć badania te ujęto \V odpowiednie ramy organizacyjne i instytucjonalne
dla sprawniejszej realizacji przedyskutowanych
uprzednio i ustalonych programów
badawczych. Oparcie tych ostatnich na marksistowskich
założeniach metodologicznych doprowadziło do zmiany dawnych poglądów i przewartościowania
ocen dotyczących prawidłowości, jakie zachodziły w procesach historycznych, a więc również
i w rozwoju kulturowym plemion słowiańskich.
Powstała obszerna literatul"a pl'zedmiotu, w której obok publikacji źródłowych
i rozpraw o charakterze
monograficznym pojawia się coraz więcej prób całościowego ujęcia problematyki i syntetycznej prezentacji dotychczasowych osiągnięć.
Podstawowe prace na ten temat ukazały się w krajach słowiańskich, przede
wszystkim w Polsce, Związku Radzieckim i Czechosłowacji. Duży wkład wniosły
w tym zakresie także badania prowadzone w innych krajach, w tym również Niemieckiej Republiki Demokratycznej, gdzie do czołowych reprezentantów
archeologii
zachodniosłowiańskiej należy prof. dr habi!. Joachim Herrmann, dyrektor Centralnego
Instytutu Historii Starożytnej i Archeologii Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie.
Znany jest on w równej mierze z prowadzonych przez siebie badań terenowych
(np. prace wykopaliskowe
na wczesnośredniowiecznym
kompleksie
osadniczym
w Tornow, pow. Kalau), jak i doskonałych st\ldiów na temat Słowiańszczyzny Połabskiej. Wypada tu wymienić jego podstawowe dzieła: Siedlung, Wirtschaft
und
gesellschaftliche

Verhiiltnisse

del'

slawischen

Stiimme

zwischen

Oder/Neisse

und

(Berlin 1968) i Die Slawen in Deutschland (Berlin 1970). Stanowią one oryginalne i wnikliwe
próby syntetycznego
ujęcia wyników badań archeologicznych
i nauk pomocniczych nad strukturą
osadniczą, gospodarczą i społeczno-polityczną
plemion zachodnioslowiańskich
w okresie od VI do XIII wieku.
Duża ilość dokładnie przeanalizowanych
materiałów rzeczowych z terenu NRD
oraz konieczna a równocześnie doskonała znajomość rezultatów
podobnych prac
z obszarów polskich i czechosłowackich ułatwiły J. Hermannowi przedstawienie
szeElbe

�Recell,'Zje.

pr-;eqlądy

wydawnictu:

'i C?C1$opism

rokiemu kręgowi czytelników swego kraju calokształtu kultury Słowian zachodnich.
zasiedlających we wczesnym średniowieczu rozległe tereny od wybrzeży Bałtyku po
Czechy i Morawy. Uczynił to w interesującej książce pod tytułem: Zwischen Hradschin und Vineta.

W opracowaniu tym postawił autor przed sobą niezwykle ambitne zadanie prezentacji, w sposób przystępny a jednocześnie zgodny z ostatnimi osiągnięciami naukowymi, rozwoju historycznego oraz kultury materialnej i duchowej mieszkańców
ziem "między Hradczynem i Winetą" (dzisiejszym Wolinem).
U polskiego czytelnika publikacja ta budzi zrozumiałe zaintel'esowanie z kilku
względów. Po pierwsze dlatego, że znane mu są z literatury niemieckiej sprzed
ćwierć wieku niepochlebne - oględnie mówiąc - sformułowania na temat Słowian
i ich kultury; zresztą jeszcze i w obecnie ukazujących się pracach niektórych autorów zachodnioniemieckich
można spotkać się z 'Poglądami, że Słowianie właściwie
nie wytworzyli własnej kultury i zawdzięczają ją głównie impulsom zachodnim.
Po drugie, czytelnik polski orientujący się dobrze - w wyniku szerokiej akcji badawczej podjętej z okazji Millennium o poziomie kultury swoich przodków
w początkowym okresie powstawania państwa i narodu polskiego, z ciekawością
porówna poglądy badaczy wschodnioniemieckich
na ten sam temat, oparte równie:i:
na bogatych źródłach archeologicznych.
J. Herrmann stara się w sposób obiektywny wprowadzić czytelnika w interesujący rozdział dziejów związany z genezą i początkowym rozwojem państw zachodniosłowiańskich.
Czyni to poprzez ukazanie nie tylko wzrostu gospodarczego
widocznego w osiedlach wiejskich, grodach i powstających pierwszych miastach.
ale również materialnych warunków życia codziennego mieszkańców, ich obyczajów, wierzeń, sztuki i wszelkich dających się uchwycić śladów ich własnej i oryginalnej kultury.
Rozdział pierwszy poświęcony jest wzmiankom historycznym o ludach słowiańskich, ich drogach i kierunkach wędrówek na zachód i południe, omówieniu walk
z Hunnami i Awarami i o rozmieszczeniu poszczególnych plemion zachodniosłowiańskich. Nie zawsze były to plemiona niezależne politycznie, a ich wzajemnych
stosunków nie cechowało stałe i harmonijne współżycie. Dopiero z biegiem czasu
łączyły się one w większe związki o charakterze obronnym lub zaczepnym.
W wyniku wewnętrznych procesów i przemian udawało się stworzyć często terytorialnie rozległe, ale nie dość trwałe organizacje typu protopaństwowego, jak
np. państwo Samo na czy państwo Wiślano Pierwszą właściwą, w pełni rozwiniętą
organizację tego właśnie typu stanowiło Państwo Wielkomorawskie,
a po jego
upadku państwa polskie i czeskie, a na płn.-zach. obotryckie.
Autor słusznie podkreśla, że mimo znacznego zróżnicowania wewnętrznego plemiona słowiańskie wykazywały wiele cech wspólnych, przede wszystkim w zakresit!
rozwoju ekonomiczno-społecznego,
organizacji produkcji i rzemios( w tworzeniu
ośrodków miejskich itd. W odniesieniu do Słowian zachodnich stwierdza, że zapoznali się oni z osiągnięciami antycznych cywilizacji zarówno od promieniującego na
wschodzie ośrodka bizantyjskiego, jak również przyswoili sobie wiele z sukcesji
kultury zachodnio-rzymskiej
za pośrednictwem frankońskim. Nie ogranicza się bynajmniej do podkreślenia wpływów zewnętrznych na kulturę Słowian zachodnich.
Dobitnie podkreśla
znaczenie związków kulturowych,
wynikających
z własnej,
kształtującej się w ciągu tysiącleci tradycji. Wstępny rozdział, poświęcony okresowi
wielkich przemieszczeń się grup plemiennych, kończy omówieniem wyodrębnieni:}
się trzech wielkich grup: Słowian zachodnich, południowych i wschodnich, wyróżniając w ramach pierwszej grupy około 7{) l'óżnvch plemion poświadc7.0n~·ch

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

353

źródłowo w ciągu IX-XI wieku. Dowiadujemy się z niego również o zajmowaniu
obszarów opuszczonych przez plemiona germańskie przesuwające
się na zachód
i południe lub o osiedlaniu się Słowian wśród rzadko rozsianych osad pozostałej
ludności germańskiej na terenach na zachód od Sali (Saale), graniczących z państwem najpierw turyńskim, a potem frankońskim, o charakterze tego osadnictwa,
o powstających okręgach grodowych (opolach) itd. Tę bardzo interesującą
próbę
odtworzenia geografii plemiennej przedstawia autor na tle naturalnego krajobrazu,
przy równoczesnym uwzględnieniu
całokształtu
przemian zachodzący,ch w ciągu
IX-XII wieku.
Właściwą podstawę warunkującą rozwój kultury Słowian upatruje autor w rolniczo-hodowlanym typie gospodarki, przy czym odpowiednio ważną rolę przypisuje
rzemiosłu wyodrębniającemu
się z przemysłu domowego oraz wzrastającej wymianie handlowej. O tych zagadnieniach traktuje następny rozdział książki, poświęcony
uprawie ziemi i różnym systemom tej uprawy, hodowli i myślistwu, wytopowi żelaza, sposobom uzyskiwania soli, różnym gałęziom rzeiniosła, kupcom i handlarzom
i wreszcie szlakom handlowym.
Autor słusznie stoi na stanowisku, że dla poznania i stwierdzenia, w jakim
stopniu osiągnięcia kulturowe są istotne dla rozwoju życia społecznego, konieczna
jest znajomość wzajemnych powiązań między gospodarką a strukturą
społeczną
i polityczną. Wyrazem tego są między innymi legendy o rolniczym pochodzeniu
dynastii Przemyśl idów w Czechach i Piastów w Polsce.
Można przyjąć, że poziom rolnictwa w zakresie technicznym (tzn. zestaw narzędzi oraz systemy upraw) a nie przestrzennym, gdyż ten uległ zwiększeniu, utrzymał się wśród Słowian zachodnich aż do średniowiecza. Zastosowanie okutego żelazną radlicą pługa umożliwiło wydatne zwiększenie produkcji rolnej pod względem uprawianego areału i wydajności plonów.
Chów zwierzą t domowych stanowił drugi zasadniczy człon gospodarki; hodowano głównie bydło i nierogaciznę. Hodowla koni nabierała z czasem dużego
znaczenia w związku z powstawaniem drużyn zbrojnych.
Na tak obszernym terytorium w dorzeczu Odry i Laby musiały istnieć oczywiście różnice zarówno w zakresie, uprawy ziemi i chowu zwierząt, zależnie od
właściwości naturalnych
zasiedlanych
obszarów. Np. na terenach
nad Szprewą
i Hawelą, czy na piaszczystych polanach Meklemburgii, plony zbóż nie były tak
obfite, a stada bydła tak liczne, jak na lessowych glebach Śląska, Małopolski czy
Moraw. Dlatego też w materiałach kostnych uzyskanych z obiektów badanych na
terenie np. Brandenburgii prawie połowę stanowiły kości zwierząt dzikich.
Rozwoju rolnictwa nie można wyobrazić sobie bez zwiększenia asortymentu
odpowiednich narzędzi żelaznych; radlic, krojów, półkosków, sierpów, toporów i siekier, produkowanych
przez wyspecjalizowanych
hutników i kowali. Uzyskiwanie
żenia jego żywotności, upowszechnił się na szeroką skalę dopiero we wczesnym średzania żelaza (stal), pozwalający na znaczne polepszenie jakości narzędzia i przedłużenia jego żywotności, upowszechnił się na szeroką skalę dopiero we wczesnym średniowieczu. W XI w., w związku z dużym zapotrzebowaniem na broń, zaczęły powstawać, zwłaszcza w Polsce i w Czechach, wyspecjalizowane w kuźnictwie osady
produkujące na potrzeby zbrojnych drużyn, utrzymywanych przez władców lub ich
pełnomocników.
Wśród społeczności zachodniosłowiańskiej
proces podziału pracy występoWał
coraz wyraźniej od VII-VIII w., kiedy można było już wyróżnić 7-3 odmiennych
rodzajów produkcji (rolnictwo, chów zwierząt, kuźnictwo, garncarstwo,
tkactwo,
obróbka drewna, bartnictwo); w X wieku liczba ta wzrosła do około 25 rodzajów,
23 -

Lud, t. LVII

�35J

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i

cza~opism

a w XII w. - do ponad 30 (m. in. metalurgia kolorowa, szklarstwo, bursztynim'stwo, produkcja kamieni żarnowych itd.).
W wyniku wzmożonego rozwoju produkcji i specjalizacji rzemiosł mógł rozwijać się handel zarówno dalekosiężny, jak i lokalny. Od X w. na obszarach zajętych
przez Słowian zachodnich obserwuje się bardzo aktywną działalność handlową
kupców orientalnych
i zachodnioeuropejskich.
Szlak z Kijowa przez Kraków do
Pragi z odnogą na Wrocław-Erfurt-Frankfurt
n. Menem zaliczał się we wczesnym
średniowieczu do najważniejszych
dróg handlowych o charakterze transkontynentalnym. Tą drogą na ziemie słowiańskie dostawał się chiński jedwab (Opole), arabska broń (Stara Koufim w Czechach) i przede wszystkim monety srebrne. Ogromny przypływ srebra przyczynił się do powszechnej produkcji ozdób i biżuterii, nieraz o dużej wartości artystycznej. Liczne skarby srebrne z tego czasu (IX-XI w.),
ważące często kilka kilogramów cennego kruszcu w postaci ozdób, monet lub stopionych brył (np. skarb z Gellenthin w NRD ważył 12 kg), są dowodem nie tylko
wzrastającego znaczenia kupców jako nowej warstwy społecznej, lecz także stanowią wyraźny i wymierny wyznacznik archeologiczny, świadczący o uzyskiwaniu poważnych nadwyżek produkcyjnych umożliwiających gromadzenie bogactwa.
Na Morawach zjawisko powyższe można obserwować już od IX w., w Czechach, Polsce, na Pomorzu w ciągu X w., a u Obotrytów i Słowian nadłabskich
w XI w. Skarby znajduje się również w mniejszych osiedlach, co świadczy o kształtowaniu się rynku lokalnego i o stopniowym bogaceniu się także ludności wiejskiej.
Bardzo interesujące są stwierdzenia autora o istnieniu propol'cji zachodzących
między wzrostem produkcji (około 5/6-krotnie od VIII/IX do XII w.) a powiększaniem się liczby ludności na poszczególnych obszarach zachodniej Słowiańszczyzny.
W trzecim rozdziale została szeroko omówiona mechanika powstawania feudalnych organizmów państwowych i tworzenia się narodowości. Autor wykorzystuje
w tym zakresie wszelkie dostępne źródła pisane i koreluje je z wynikami badań
archeologicznych. W jasnym i zrozumiałym wykładzie przedstawia skomplikowaną
drogę procesów społeczno-politycznych
prowadzących do wytworzenia się - w wyniku społeczno-ekonomicznych
i historycznych uwarunkowań - różnych form organizacji społeczno-politycznych
jak: oligarchia plemienna (Wieleci), państwa-miasta
(np. Wolin - legendarna, użyta w tytule książki - Wineta), organizmy protopaństwowe i państwowe, np. wspomniane już wyżej pierwsze zachodniosłowiańskie
państwo Samona, następnie Państwo Wielkomorawskie
ze stolicą w Mikulcicach,
któremu po stuletnim istnieniu śmiertelny cios zadali Węgrzy. Po jego upadku, na
terenie Czech powstało państwo Przemyślidów ze stolicą w Pradze. W tym samym
prawie czasie pojawiło się na obszarach nadwarciańskich
państwo Polan, które
szybko powiększało swoje terytorium. Twórcy obu tych państw, Wacław i Mieszko,
zdawali sobie sprawę ze znaczenia chrześcijaństwa przyjmując je jako nową ideologię, bardzo pomocną przy utrwalaniu władzy państwowej.
Wnikliwie i obszernie przedstawia
autor tendencje zróżnicowań społecznych
i powstawanie form organizacji państwowej na obszarach leżących na zachód od
Odry, zasiedlonych przez Lutyców-Weletów,
Obotrytów, Ranów itd. Chociaż tendencje te pojawiły się dosyć wcześnie również i wśród tych plemion, w rezultacie
niepomyślnej konstelacji politycznej (najazdy Franków w IX w. i Niemców w X w.)
nie doszło tutaj do powstania trwałych organizmów państwowych.
Następny rozdział, a właściwie nowa część pracy pt. "Pochód cywilizacji" (Gang
der Zivilisation) posiada charakter bardziej szczegółowy i przypomina w pewnym
stopniu znany cykl publikacji "Zycie codzienne ..."

�Hcccn.:jt',

przcqfqdy

wydallJnlctwi

czasopisn1

355

W interesujący sposób autor mówi o tym,. jak społeczny podział pracy, rozwarstwienie społeczne i powstanie centralnej władzy państwowej zmieniły życie i kulturę ludów zachodnioslowiańskich.
Na skutek pojawiających się coraz ostrzejszych
sprzeczności, prawie jednakowy dotąd charakter kultury materialnej, a także i duchowej, zaczął ulegać coraz szybszym przemianom.
Ludność rolnicza i po części także rzemieślnicza mieszkała głównie w ziemiankach lub jednoizbowych domach naziemnych, zaś w grodach, zwłaszcza centralnych,
związanych często z ośrodkami kultu religijnego, zaczęła pojawiać się architektura
kamienna. Obronne wały i wieże grodów 'służyły nie tylko jako zabezpieczenie władzy przed wewnętrznymi i zewnętrznymi nieprzyjaciółmi, ale równocześnie budziły
respekt przed nią. Autor podaje wiele szczegółów dotyczących budowy pomieszczeń
mieszkalnych i gospodarczych, różnych sposobów ich konstrukcji, urządzeń i wyposażenia wnętrz. Przechodzi następnie do przestrzennego rozplanowania osad, będącego - według niego - niewątpliwym produktem społecznogospodarczego procesu rozwojowego niezależnego od etnicznego charakteru mieszkańców.
Czytelnik dowiaduje się w dalszym ciągu tego rozdziału, że na terenie Słowiańszczyzny zachodniej w okresie od VI do XII w. powstało około :3 000 grodów
o różnych rozmiarach, kształtach i funkcjach, w zależności od stopnia rozwoju gospodarczego i politycznego. Łączył je jeden schemat konstrukcyjny,
to znaczy budowano je na planie koła lub owalu (z tego obszaru znane są też grody wieloboczne - S. J.), albo form do nich zbliżonych. Grody książęce wyróżniały się wielkością, potężniejszymi umocnieniami, a także zróżnicowaną zabudową, na którą
składały się pomieszczenia księcia lub jego namiestnika, mieszkania wojów, kwatery rzemieślników, chaty służby oraz budynki i urządzenia gospodarcze, jak spichrze, stajnie, studnie itp. Od X w. w grodach centralnych eksponowane miejsce zajmowała budowla kościelna, najczęściej kamienna.
W części poświęconej początkom miast, po ogólnym przedstawieniu
tendencji
miastotwórczych, autor szerzej omówi! ośrodki miejskie dzisiejszych Moraw (np.
Mikulcice, Stare Mesto i in.), Czech (Praga, Levy Bradec), Polski (Gniezno, Gdańsk,
Opole, Wolin), północnych Niemiec (Lubeka, Teterow i in.), by w podsumowaniu
podkreślić postępowy wpływ takich ośrodków na kulturę najbliższego zaplecza
i promieniowania na dalsze środowisko.
Jedną z charakterystycznych
cech osad wczesnomiejskich
było pojawienie się
architektury kamiennej. Z nowego budulca wznoszono przede wszystkim świątynie, na wzór tradycjonalnych
budowli sakralnych na obszarach śródziemnomorskich, oraz budowle świeckie (palatium). Na omawianym terytorium można wyróżnić pięć dużych ośrodków przedromańskiego
budownictwa
kamiennego:
morawski, czeski, saksoński, małopolski i wielkopolski.
Kolejną część opracowania poświęca autor "... człowiekowi, jego kulturze i obyczajom". Prezentuje typy antropologiczne mieszkańców, mówi o dręczących ich chorobach i poziomie ówczesnej higieny. Przy opisie wyglądu rekonstruowanych
mieszkań dłużej zatrzymuje się nad ich wyposażeniem, z którego zachowało się najwięcej naczyń glinianych. Poświęcenie im większej uwagi jest zrozumiałe, ponieważ
ceramika stanowi dla archeologa bardzo ważny relikt, ułatwiający nie tylko ustalenia chronologiczne, ale pozwalający także wyciągać wnioski o wzajemnych, nieraz bardzo odległych oddziaływaniach
kulturowych. Swoje rozważania o kulturze
materialnej większych grup ludności na przykładzie rozwoju garncarstwa uzupełnia
autor przejrzystym zestawieniem przewodnich typów zachodnio-słowiańskiej
ceramiki naczyniowej od VI do XII w. (s. 186-189).
Nawiązując do wyposażenia domostw autor wspomina o rozmaitych naczyniach

�356

Recenzje,

przeglądy

wy(tawnictw

; czasopism

drewnianych: talerzach miskach, kubkach i czerpakach, wiadrach i beczkach, a następnie o skrzyniach często zaopatrzonych
w kłódki, plecionych kobiałkach, koszach itp.
Wiele uwagi poświęca technikom tekstylnym, przędzeniu przy pomocy przęślików i tkaniu na pionowych i poziomych warsztatach tkackich. Przytacza opinie polskich badaczy dzielących europejskie tkaniny wczesnośredniowieczne
na cztery klasy; na omawianym obszarze produkowano materiały lniane i wełniane zaliczane do
dwu ostatnich klas, niemniej wyraża pogląd, że jakość tkanin zachodniosłowiańskich w IX-XII w. niewiele odbiegała od średniej europejskiej, a ilościowo w pełni
pokrywała miejscowe zapotrzebowanie,
zarówno w zakresie własnej konsumpcji,
jak i danin świeckich i kościelnych, stanowiąc często namiastkę środka płatniczego.
Stroje większości ludności nie były wielce zróżnicowane, a uzupełniały je dodatki w postaci pasów z okuciami u mężczyzn, drobne aplikacje i ozdoby u kobiet.
Ubiór przedstawicieli warstw wyższych był oczywiście okazalszy, a u kobiet strojniejszy, uzupełniony
srebrnymi
naszyjnikami,
koliami z paciorków
szklanych
i bursztynowych, do których dochodziły srebrne pierścienie, wisiorki, a zwłaszcza
brązowe lub srebrne kabłączki skroniowe, tak charakterystyczne
w zestawie ówczesnej biżuterii słowiańskiej.
Wykonane ze skóry obuwie odznaczało się, zwłaszcza u mieszkańców znacznych grodów i miast (np. Opole, Gdańsk i in.), doskonałością wyrobu i bogatym
zdobnictwem.
Z uwagi na wysoki koszt wytwarzania,
dużą wartość przedstawiała
broń,
szczególnie miecze i zdobione topory bojowe. Najwyraźniej różnice społeczne uwidaczniały się więc w rodzaju uzbrojenia: prostym wojownikom musiały wystarczyć
topory, włócznie i łuki, członkowie starszyzny nosili miecze, głównie importowane
z obszarów nadreńskich oraz okazale topory, często inkrustowane srebl·em.
Książęta słowiańscy starali się tworzyć dobrze uzbrojone oddziały konne. Np
Mieszko I posiadał drużynę liczącą ok. 3000 jeźdźców, a Mścisław pomorski (981 r.)
na czele tysiąca rycerzy towarzyszył Ottonowi II do Italii. Podobnie postępowali
inni. Swiadczą o tym liczne wędzidła, strzemiona a zwłaszcza ostrogi, znajdywane
prawie w każdym grodzisku, nie rzadko także w osadach wiejskich.
W okresie od VII do XI w. gruntownym przemianom uległy normy moralne
i tzw. stosunki międzyludzkie. Przed powstaniem organizacji państwowych panowały stare obyczaje i pojęcia, powstałe jeszcze w bezklasowej społeczności. Należały do nich udział w wiecach i zgromadzeniach publicznych, obrona obszaru
należącego do plemienia, obowiązek zemsty rodowej itp. Przysłowiowa dziś jeszcze
słowiańska gościnność wywodzi się z obyczajowości typowej dla okresu wspólnoty.
Ludność słowiańska tworzyła społeczność skorą do wspólnych zabaw. Z wykopalisk
znane są liczne instrumenty muzyczne, głównie strunowe (gęśłe, harfy), grzechotki
gliniane i drewniane, fujarki i piszczałki. Jak wiadomo ze źródeł bizantyjskich
i arabskich, Słowianie znali przynajmniej 30 do 40 różnych instrumentów muzycznych, przy któl'ych akompaniamencie
śpiewano i tańczono podczas różnych obrzędów i uroczystości, z okazji świąt, początkowo pogańskich a później chrześcijańskich.
Innymi przejawami życia publicznego były zgromadzenia i wiece, na których
podejmowano decyzje w sprawach ważnych dla grupy; silnie z nimi związane były
zgromadzenia łączące się z kulturowo-religijnym
światem pojęciowym mieszkańców.
Przyjęcie chrześcijaństwa
przez warstwy panujące nie oznaczało wcale porzucenia
pogaństwa przez wszystką ludność. Znane są liczne wałki zbrojne, u których podłoża znajdowała się chęć powrotu do starych norm społeczno-obyczajowych
i wie-

�Rl'cenz)e.

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

357

rzeń, np. powstanie Wieletów w roku 91l3, tzw. bunt Masława w Polsce w 1038 r.,
powstanie Obotrytów w 1066 1'. i inne. Większość obrzędów praktykowanych
jeszcze
do niedawna na obszarach słowiańskich posiada metrykę sięgającą właśnie tych
odległych czasów.
Sporo uwagi poświęcił autor wczesnośredniowiecznym
bóstwom i wierzeniom
słowiańskim. Szczególnie z terenów NRD znane są słynne świątynie pogańskie, jak
Arkona na Rugii poświęcona Swantewitowi,
Retra w pobliżu Neubrandenburg;
znane są także inne miejsca kultu, np. Trzygława w Szczecinie i na Wolinie, kultowy ośrodek nad jez. Libu.sa w grodzie St. KoUJfim w Czechach itd. Znaleziska
posągów kamiennych lub drewnianych (np. w Altenkirchen
na Rugii, w Tollensee
w NRD, w Jankowie, pow. Mogilno i in.), małe figurki ludzkie i zwierzęce (te ostatnie związane z kultem wołu i dzika, a zwłaszcza wróżebnego konia), postacie
wycinane ze skóry, maski obrzędowe (Opole) wzbogacają zestaw wiadomości o mitologii i obrzędowości Słowian zachodnich. Niemniej - pomimo bardzo obfitej literatury na ten temat - jest ciągle jeszcze trudno wyrobić sobie właściwy obraz w tym
zakresie.
W każdym razie jest Caktem bezspornym, że jeśli Słowianie nie tworzyli gospodarczej ani politycznej wspólnoty, to nie mogli też posiadać jednolitego systemu
wierzeń ani wspólnych bóstw. Autor przytacza mnóstwo przykładów ilustrujących
kult przodków, obrzędy pogl'Zebowe, otaczanie czcią świętych gajów i drzew, składanie ofiar, wróżby, wiarę w demony, duchy opiekuńcze i szkodliwe, kult płodności
itp. Przedstawia
liczne dane uzyskane w drodze wykopalisk
(groby ciałopalne
i szkieletowe z wyposażeniem zmarłego), a także liczne z tego okresu wypowiedzi
podróżników i kupców oraz misjonarzy działających wśród ludności słowiańskiej.
W nawiązaniu do kultu pogańskiego autor szeroko omawia przebieg chrystianizacji plemion, związków plemiennych lub państw zachodniosłowiańskich
i znaczenie tego Caktu dla rozwoju kultury materialnej i duchowej oraz z organizacyjno-politycznych konsekwencji wynikłych z przyjęcia nowej ideologii i wreszcie roli
kościoła w całokształcie wczesnofeudalnych organizacji państwowych. Słusznie podkreśla, że przyjęcie chrześcijaństwa
w Polsce, w Czechach i na Morawach w rzeczywisty sposób przyczyniło się do umocnienia państwa powstalego w toku wewnętrznego rozwoju, natomiast chrystianizacja
plemion na zachód od Odry byla
równoznaczna z bezpośrednim wcieleniem tych ziem i ich mieszkańców w obręb
państwa niemieckiego.
Końcowy rozdział poświęcony jest zagadnieniom twórczości i sztuki ludowej,
rozpatrywanej
w różnych układach i kierunkach:
jako powszechna twórczość dotycząca formy i zdobnictwa przedmiotów codziennego użytku, artystyczna twórczość warsztatowa (wyrób ozdób z metali szlachetnych i szkła, toczenie przedmiotów z drewna, bursztynu i kości), oraz ukierunkowana
twórczość w zakresie sztuki
reprezentatywnej
(okazałe lub mniejsze rzeźby w drewnie i kamieniu, odlewnictwo
brązowe na dużą skalę, architektura kamienna).
W podsumowaniu autor podkreśla, że wczesne średniowiecze na obszarach Słowiańszczyzny zachodniej bylo okresem wielkich sprzeczności, w wyniku których
ukształtowało się feudalne społeczeństwo klasowe, przy czym celem klasy panującej
było scentralizow,lllie władzy w postaci organizacji państwowej. W wyniku tego
procesu powstały narody, zaczęły się rozwijać języki narodowe i kultury narodowe.
Podczas burzliwych
stuleci wczesnego średniowiecza
ukształtowały
się prawie
wszystkie narody i państwa Europy, w tym też i słowiańskie.
Treści zawarte w omawianej książce, pomyślanej jako synteza rozwoju kultury
zachodniosłowiańskiej,
SCj
tnk obfite, że nie sposób wymienić na t.ym miejscu

�351')

Recenzje,

przeglqdy

w.tIclawnictw

i cza..'\CJpism

wszystkich poruszonych i doskonale przez autora ujętych zagadnień. Podkreślić przy
tym należy przystępność wykładu, ponieważ autor skorzystał z prawa dokonania
starannej selekcji dowodów rzeczowych. Nie można co prawda w takim opracowaniu pominąć spraw dyskusyjnych, np. genezy nazwy Słowianin - Slawe - Sklawe
(niewolny), a nie od "słowo" (s. 5Q); w innych przypadkach zbytnia generalizacja.
zresztą nie do uniknięcia w tego typu pracy, prowadzi czasem do uproszczenia obrazu bardzo przecież skomplikowanego procesu rozwojowego.
Wartość pracy polega jednak przede wszystkim na tym, że stanowi ona udaną
próbę przedstawienia złożonego procesu dziejowego na rozległym terytorium i w dużej rozpiętości czasowej. Ponadto ukazano w niej możliwości i sposoby interpretacji
historycznej dokumentów archeologicznych, które nie pozwalają ubierać przeszłości.
jakakolwiek by ona była, w mity. W tym właśnie widzieć można zysk naukow~'
i zysk społeczny tej publikacji.
Na uwagę zasługuje również jej niezwykle staranny kształt edytorski i okazała
szata graficzna. Przejrzysty układ treści podkreślony jest rozbiciem na rozdziały
poprzedzone wyliczeniem poszczególnych zagadnień, co w dużym stopniu ułatwia
korzystanie z książki. Z wielką znajomością przedmiotu dobrane ilustracje, zarówno rysunki w tekście, w tym wiele rekonstrukcji
(nie zawsze przekonywających),
jak i czarno-białe oraz barwne wybornej jakości l·eproc1ukcje. znakomicie uzupełniają bogaty tekst.
Cennym uzupełnieniem
publikacji,
pl·zeznaczonc.i w za,adzie dla szerokiego
kręgu odbiorców, jest załączona kronika historii politycznej i historii kultury oraz
przypisy, w których czytelnik pragnący dokładniej zapoznać się z w.vbranymi ZHgadnieniami, znajdzie wskazówki o najnowszej litel'aturze fachowej.
Stanislaw

Slavistika

Ved, Bratislava

Etnografia,

folklol'istika.

Vydavatelstvo

Słovenskej

Jasnosz

Akademie

1970.

Instytut Etnografii bratysławskiej Akademii Nauk wydał z okazji VI Kongresu
Slawistów w Pradze interesującą pracę zbiorową, stanowiącą z jednej strony tematyczne uzupełnienie referatów wygłoszonych na Kongresie, zwłaszcza w Komisji
Folklorystycznej,
z drugiej zaś reprezentującą
dorobek pracowników
naukowych
Instytutu. Publikacja
przynosi 10 artykułów i rozpraw mieszczących się w dość
szerokiej skali tematycznej. Krótki wstęp redaktora naukowego, Jana Mjartana.
przypominający
dorobek słowackich pionierów slawistyki i ludoznawstwa, stanowi
zarazem dobre tło dla zawartych w tomie prac naukowych.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż księga przedstawia osobliwe silva l'el'U11!.
Znaleźć tu bowiem można sposoby krzesania ognia obok Łypów pieśni balladowych:
rozprawę o robotnikach sezonowych obok prozy ludowej; zwyczaje związane z narodzinami dziecka obok pieśni jarmarcznych.
Mimo tych dość luźnie tematyczni p
związanych rozpraw całość jest spięta mocną klamrą. którą stanowi szeroko pojęta
twórczość ludowa, przejawiająca
się w dużej inwencji i zanwśle twórczym nil'
tylko ludu słowackiego, lecz - w myśł koncepcji wydawcy - także innych ludów
słowiańskich.
I tak, artykuł Mikułasa Musinskiego przedstawia ukraińsko-słowackie
k(lntakt~·

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i cZQ.sopis1n

359

folklorystyczne na przykładzie znanego zbieracza ukraińskiego, Wołodymira Hnatjuka. Ponieważ Hnatjuk interesował się folklorem Ukraińców osiadłych od lat na Słowacji - siłą rzeczy w badaniach jego musiał stanąć problem narodowości, a więc
zagadnienie w II połowie XIX wieku mocno dyskutowane i stojące w ogniu wielu
polemik. Szkoda, że artykuł nie zwraca uwagi na brak w ówczesnych czasach metod badawczych pozwalających w oparciu o redakcję wątku, wersji opowiadania
oraz o analizę struktury wątku wnioskować o jego narodowym pochodzeniu lub
przynależności. Hnatjuk
jest równocześnie
pierwszym folklorystą,
który zwrócił
także uwagę na folklor zbójnicki, w tym wypadku słowacki, a więc ten najbardziej
bogaty w wątki zbójnickie. Ze względu na coraz częstsze badanie folkloru interetnicznego, przypomnienie pracy W. Hnatjuka jest rzeczą celową i ważną.
Praca Adama Prandy - to już w zasadzie duża rozprawa, której temat: Interetniczne kontakty wiejskich robotników sezonowych, zaprezentowano
i tak chyba
w dużym skrócie. Autor przedstawia swe interesujące studium w trzech aspektach:
a) najpierw historycznie, dając rzut oka na powstanie problemu pracy sezonowej;
b) potem analitycznie, referując typy pracy, do jakiej najmowali się robotnicy;
c) wreszcie socjologicznie, ukazując szczegółowo wpływ i zasięg tych migracji na
kulturę ludową w jej naj rozmaitszych
postaciach
(budownictwo,
ubiór, folklor
i zwyczaje). Stale jednak odnosi się wrażenie, iż jest to skrótowe ujęcie obszerniejszej pracy, w której autor mógł operować' większym materiałem dowodowym, tu
natomiast jak gdyby był zmuszony do ograniczenia się do wniosków natury ogólniejszej. Stąd np. niezmiernie interesujące i wnikliwie podane tezy końcowe o wpływie prac sezonowych na zanik granic regionalnych oraz na proces integracji i unifikacji kulturowej, a nawet interetnicznej, są jakby lekko zawieszone w próżni.
Artykuł Jana Podolaka o starodawnych
sposobach krzesania ognia u pasterzy
karpackich eksponuje przede wszystkim stronę wierzeniowo-magiczną
zagadnienia,
różne zakazy magiczne mające na celu utrzymanie ognia - symbolu życia. Uzyskany drogą starodawnych
sposobów ogień pełnił przez długie jeszcze wieki rolę
magicznego środka leczniczego. Artykuł jest zwięzły i bogaty w przykłady. starannie dobrane i przekonujące.
Na uwagę zasługują także dwa dalsze studia. Pierwsze - Emilii Horvatkowej o zwyczajach ludowych związanych z narodzinami dziecka, drugie - Anny Kostkowej - dotyczące ceremonii weselnych w ukraińskiej grupie etnicznej w Bace w Jugosławii. Polskiego czytelnika zainteresują
głównie rozważania wstępne dotyczące
enklawy słowackiej na Węgrzech. Komlos - o którym mowa jest bowiem osadą
na Węgrzech liczącą 90·/0 Słowaków. Reprezentują oni różne poziomy, także różne
regiony słowackie. Jednak w stosunku do ludności węgierskiej
występują
jako
zwarta całość. Autorka, Emilia Horvatkowa, zrefeI'Owawszy główne zwyczaje związane z przyjściem na świat dziecka, dochodzi do wniosku, że Słowacy nie przyjęli
żadnego zwyczaju obcego ich kulturze i tradycji. Podobne tematycznie, i w końcowych wnioskach, stanowisko
reprezentuje
Anna Kostkowa. Odrębność etniczna
Ukraińców uwidoczniała się najbardziej w ceremoniach weselnych. Jednak Ukraińcy
ci wywodzą się z Węgier, tam zaś żyli w środowisku etnicznie słowackim. Te nawarstwienia
kulturowe
doprowadziły
wśród mieszkańców
Backi do świadomej
ochI'Ony własnych Wal'tości etnicznych, co wyraża się w tym, że np. żenią się wyłącznie w obrębie własnej grupy. Chroni ich także inne od pozostałej ludności wyznanie. Obie autorki potrafiły w sposób dyskretny, bez "łopatologii" ukazać ważną
rolę kultury ludowej w podtrzymaniu narodowości.
Pozostałe mzprawy dotyczą wyłącznie folkloru i stanowią nowe przyczynki do
dziejów poszczególnych gatunków i kategorii prozy ludowej. Praca Viery Gaspari-

�Recenzje.

kovej, znanej

folklorystki

te'retnicznego

punktu

przeglqdy

wydawnictw

i c.!u.o::opism

słowackiej, pt. Opowiadania
słowackie z etnicznego i inwnosi wiele nowych spostrzeżeń. Autorka wychodzi
z założenia, że oba wymienione punkty - aspekty, są dwoma stronami tego samego
zagadnienia. Gasparikova,
niewątpliwie
w oparciu o własne doświadczenia, przestrzega przed zbyt pochopnym uznaniem jakiegoś wątku za narodowy. Zwraca
uwagę na międzynarodowe pochodzenie wątków oraz na ich narodowe realia, ich
konkretyzację
w danym regionie etc. Przedstawione
przez nią zagadnienie transformacji i adaptacji wątków międzynarodowych zostało zaprezentowane wraz z nowymi postulatami badawczymi. Autorka w pełni zdaje sobie sprawę z tego, jak
należy badania prowadzić, jednak ze względu na bardzo rozległy temat ogranicza
się w dużej mierze do zasygnalizowania
potrzeb badawczych nad wyżej wzmiankowanym problemem.
Wiadomo, iż od lat blisko 10-ciu mówi się w folklorze o nobilitacji wspomnieniowej opowieści. Już w 1956 1'. wybitny folklorysta czeski, Jaromir Jech, zaprezentował
w "Ceskoslovenskiej
Etnografii
1956, t. 6, 202 swe "vypraveni ze
zivota". Za nim poszli następni, O. Sirovatka, M. Kolecanyj-Kosowa.
W ślady te
poszedł także Jim Michalek pisząc swój artykuł: Z problemów
opowieści wspomnieniowej.
Autor omawia tu trzy grupy tego gatunku, a mianowicie: a) historyczne opowiadania wspomnieniowe;
b) opowieści realistyczne; c) opowieści komiczne.
W podziale tym raz jeszcze ujawniły się trudności klasyfikacyjne
opowieści
wspomnieniowej.
Wiadomo, że zarówno opowiadania
historyczne jak i komiczne
są w tym gatunku opowiadaniami
realistycznymi, tzn. opowiadaniami. w których
brak elementów irracjonalnych.
Słusznie przeto autor z ostrożnością zaznacza, że
starał się zasygnalizować
dalsze nasuwające się folkloryście aspekty badań nad
tym współcześnie szczególnie żywotnym gatunkiem.
Podobną sygnalizacją ciekawego tematu może być artykuł Svetozara Svehlaka o ludowych grach balladowych. Widzimy tu bardzo interesujące (ormy dramatyzowania ballady przeistaczającej
się w teatr. Autor omawia trzy warstwy materiałowe: a) wątki międzynarodowe;
b) wątki słowackie; c) wątki literackiego pochodzenia. Najbardziej,
słusznie zresztą, wyeksponowane
zostały tu najrozmaitsze
sposoby inscenizacji ballady ludowej, w wyniku których udramatyzowana
ballada
zbliża się do teatru ludowego.
Natomiast praca Soiii Burlasowej poświęcona jest nie tyle literackiej, co muzycznej stronie ballady. Artykuł Do charakterystyki
melodii
słowackich
ballad ludowych jest ponownym przypomnieniem
ważnych w folklorze postulatów. a mianowicie zwraca uwagę na konieczność interdyscyplinarnego
badania, w tym wypadku ballady. Winni się nią zainteresować
historycy literatury,
muzykolodzy,
etnografowie-folklol-Yści. Specjalizacja
osiągnięta w wyniku połączenia wspomnianych dziedzin nauki musi - jak pisze Burlasowa - doprowadzić do kontaktów
międzynarodowych.
Te z kolei wymagają
usystematyzowania
materiałów
krążących w przekazie ustnym nie tylko od strony wątku, ale także od strony melodii.
Dla muzykologów szczególnie cenne są te partie artykułu, które zostały poświęcone wyłącznie melodiom ballad.
Tom Slavistika
zamyka ostatni artykul Lubicy Droppowej O pieśniach jaTmarcznych.
Jest to specyficzna forma literatury, przez którą rozumie się pieśni zapisywane na luźnych kartkach,
często ilustrowane,
sprzedawane
na odpustach,
pielgrzymkach, jarmarkach.
Dla szybszej ich percepcji sprzedawcy śpiewali je dla
reklamy i pokazywali ich treść w obrazkach. Autorka ukazuje etapy rozwojowe
pieśni jarmarcznej
i porównuje je z sąsiednimi narodami. Dzieli je na epiczne
widzenia

�Recenzje.

pLJ.cf}lądy

lvyrl.awnictw

361

i czasopisl'n

i liryczne. W Czechosłowacji występują przeważnie liryczne, w Niemczech epiczne. I tu - jak w większości artykułów omawianej książki - spotykamy wskazówki metodologiczne dla wszystkich tych, którzy zechcą podjąć dalsze badania
nad rozpoczętymi tu problemami i tematami.
W sumie otrzymaliśmy bardzo ciekawy zbiór o dużej wartości naukowej zarówno dla etnografów, jak i folklorystów. Niektóre z omawianych artykułów sygnalizują białe plamy na mapie współczesnej folklorystyki, inne próbują je usunąć.
Książka jest zarazem cenną informacją tematyczną, przedstawiającą
warsztat naukowy pracowników Instytutu Etnografii słowackiej Akademii Nauk w Bratysławie.
Dorota

Simonides

Spiewająca
lipka.
Bajki
Słowian
zachodnich.
Opracowanie zbiorowe pod kierownictwem prof. dr Paula Nedo. Komitet Redakcyjny:
dr Viera Gaśparikova
(CSRS - Bratysława), dr Jaromir Jech (CSRS - Praga), dr Helena Kapełuś (Polska - Warszawa), prof. dr Paul Nedo (NRD - Lipsk). Ilustracje:
Helena Zmatlikova (CSRS - Praga). Wydawnictwo VEB "Domowina", Budziszyn 1972, ss. 341.
Wersje czeska i słowacka w kooperacji z wydawnictwem
"Mlade leta
w Bratysławie, wersja polska w kooperacji z wydawnictwem
"Śląsk" w Katowicach.

Próbę zaprezentowania
w jednym tomie bogactwa ludowej twórczości Słowian spotykamy już w romantyzmie. Karol Jaromir Erben wystąpił w 1865 1'. ze
swym słynnym zbiorem Sto prostoncirodnich
pohcidek a povesti slovanskych,
który
miał pełnić w ramach koncepcji panslawistycznych
funkcje głównie językowe,
miał bowiem zapoznać młodzież z językiem i mową wielkich narodów słowiańskich. Z tych też względów znajdujące się w zbiorze bajki nie zostały przetłumaczone na język czeski, lecz pozostały w oryginale. Rok wcześniej pojawiła się
w Paryżu książka Aleksandra Chodźki Contes des Paysans et des Patres Slaves
mająca także ambicje zaprezentowania
bajek słowiańskich. W 1878 r. wychodzi
w Lipsku zbiór Amelii Godin Slavische Miirchen, który w drugim wydaniu brzmi
już tylko: Polnische Miirchen. Zbiorów podobnych jest wiele i sięgają one korzeniami do idei słowianofilskich. Współcześnie jednak żaden z wymienionych tomów
nie jest dostępny dla czytelnika, zaś dobór znajdujących
się w zbiorach tekstów
pozostawia wiele do życzenia.
W tej sytuacji z ['adością należy powitać realizację wydania niniejszego zbioru bajek Słowian zachodnich, przygotowanego
przez wytrawnych
bajkoznawców,
a przeznaczonych głównie dla szerokich rzesz miłośników bajki ludowej.
Zbiór zostaje wydany w pięciu wersjach językowych: czeskiej, słowackiej (z tej
pochodzi recenzja). polskiej, łużyckiej i niemieckiej. Całością toku prac kieruje
prof. dr P. Nedo, zasłużony łużycoznawca, były kierownik Instytutu
Łużyckiego
Uniwersytetu Karola Marksa w Lipsku oraz były dyrektor Instytutu Etnograficznego Akademie der Wissenschaften w Berlinie, poza tym autor licznych publikacji
folklorystycznych. W omawianej tu edycji P. Nedo jest także autorem opracowania
łużyckiego i niemieckiego .
. Na treść zbioru bajek $piewająca
lipka
(tytuł za jedną z bajek łużyckich:
Klinkotata
lipka) składa się 13 bajek z etnicznych terenów czeskich, 17 z terenów

�RECENZJE.

PRZEGLĄDY

WYDAWNICTW

1 CZASOPISM

słowackich, 21 z polskich oraz 11 7. terenów łużyckich (obszar' dwujęzyczny - zatem również ze źródeł w języku niemieckim). Razem zbiór obejmuje 62 pozycje
Wersję czeską przygotował znakomity folklorysta czeski Jaromir Jech. autor
wielu zbiorów folklorystycznych
i rozpraw bajkoznawczych ; słowacką Viera
Gasparikova, autorka znanej rozprawy o zbójniku Miszo Wdowczyku. Wyboru ze
źródeł oraz opracowania (21) tekstów polskich dokonała H. Kapełuś, autorka interesujących rozpraw bajkoznawczych i zbiorów bajek, wybitny znawca polskiej poezji
i prozy ludowej.
Przy selekcji materiału autorzy kierowali się z jednej strony zamiarem ukazania specyfiki i odrębności narodowych i łokalnych, z drugiej - wykazania, jak dalece twórczość ludowa (tutaj w dziedzinie bajek) jest wspólna całej grupie Słowian
zachodnich. Dlatego też tak się złożyło, że niektóre bajki występują w zbiorze ni~
tylko w jednym wariancie;
było to zamierzenie celowe. Prezentowany
tutaj wybór bajek, dokonany przez doświadczonych
specjalistów
twórczości ludowej poszczególnych regionów etniczno-językowych,
jest zatem wyborem reprezentatywnym dla terenów zachodniosłowiańskich.
Zbiór Spiewająca lipka nie jest zbiorem naukowym. Jest to książka - jak
wyżej powiedziano w zasadzie przeznaczona
dla młodych czytelników i miłośników bajki ludowej. Niemniej jednak, jako zawierająca
teksty autentyczne.
może stanowić cenną pozycję dla folklorystów: na końcu książki znajduje się starannie opracowany wykaz źródeł dla każdej bajki oraz zestawienie typologiczne
klasyfikacji
tekstów usystematyzowanych
według
międzynarodowych
katalogów
bajek: Aarne-Thompsona,
Bolte-Polivki,
J. Krzyżanowskiego,
Polivki i Tillego.
Na tym też trzeba było ograniczyć oprawę naukową tekstów ze względu na to. że
wydawnictwa, kierujące się raczej potrzebami czytelników. na ogół niezbyt chętnie
uwzględniają
bardziej wyczerpujące
i obszerne opracowania
naukowe. Folkloryści
wydają więc z reguły swe teksty w takim opracowaniu,
jakiego wymaga wvdawnictwo.
Oprócz bibliograficznego
wykazu źródeł i systematyki.
wszystkie wersje językowe zaopatrzone są w Przedmowę względnie Posłowie, w któl'ych omówiono
cel książki, zwrócono uwagę na cechy charakterystyczne
tekstów - na ich specyfikę, powiązania i odrębności tematów czy wątków itp., przedstawiono również
(w sposób skrótowy) historię źródeł, zbieractwa bajek oraz szkic historyczny danego etnikum, wreszcie problemy związane ze stroną techniczną przy opracowaniu
tej kilkujęzycznej edycji, jak sprawy przekładu, obróbki stylistycznej itd.
Tutaj można wspomnieć, że najwięcej
trudności
przysporzyły
sprawy językowe. Wybrane bajki pochodzą bowiem i z różnych epok, i z różnych źródeł. i jak wspomniano
z różnych regionów językowych,
przedstawiały
więc dość
zróżnicowany styl czy poziom opracowania. Zapis każdego tekstu należało opracować według wymaganych kryteriów i norm językowych (a także wymogów w~'dawnictwa), kładąc jednak również nacisk na to, aby poszczególne bajki nie zatraciły swoich cech indywidualnych
i kolorytu lokalnego, a nawet o ile to
było możliwe - również i gwary.
Wybór bajek polskich dokonany przez H. Kapełuś nie był zadaniem łatwym.
Bajki polskie to wyłącznie
autentyki
prozy ludowej
(Malinowski, Kolberg.
teksty z "Ludu", "Wisły", MAAiE, ZWAK). Jako takie odbijały dość wyraźnie surowością, czasem nawet chropowatością
czy lapidarnością
ujęcia od pozostałych
tekstów. które językowo były bogatsze i gładsze. gdyż w wielu przypadkach pochodziły ze zbiorów już literackich
okresu romantyzmu
(np. niektóre bajki słowackie). 'IN wyborze polskim nie ma ani jednego tekstu pochodzącego ze zbiorów

�Hecen

zje.

pr:e9/qdy

lVydawnictwi

:w:~

czasopism

już litel'acko wystylizowanych,
typu: Wójcickiego, Glińskiego, Siemieńskiego, Balińskiego czy innych. Zadanie wyboru utworów nie było łatwe m. in. i dlatego, ż:&gt;
ostatnio ukazało się dwkiem sporo polskich zbiorów bajek, mogła więc zachodzić
obawa, że pewne teksty, zwłaszcza te najbardziej
reprezentatywne,
są już dość
spopularyzowane.
Tymczasem wybór H. Kapełuś jeszcze raz dowiódł, jak mało
znany jest nasz własny skarbiec bajek ludowych. W przygotowanym wyborze znalazły się teksty mało znane współczesnemu czytelnikowi, gdyż pochodzą one ze
źródeł aktualnie już trudno dostępnych; oprócz nich są również i teksty popularne, ale w najlepszych, oryginalnych wariantach. Nie ma tu, co należy podkreślić,
ani jednej pozycji tzw. pseudotwórczości ludowej.
Oddanie specyfiki tych właśnie oryginalnych
bajek, ich języka, gwary, dialogu, narracji, napotkało chyba na największe trudności w przekładzie na języki
obce, o czym wspomina Zl'esztą V. Gasparikova w swoim Poslowiu
(do wydania
słowackiego). Mimo, iż widać starania w oddaniu tekstów polskich według poetyki
bajki ludowej, to jednak - ze względu na wyżej wspomniane trudności, zapisy
fonetyczne itp. przekład jest miejscami dość dowolny; tak np. wprowadzono
dialogi, skrócono wtrącenia narratora, skreślono częściowo opisy. W wyniku tych
zabiegów i przeróbek bajki polskie w tej wersji obcojęzycznej odbiegają miejscami od swoich oryginałów, a tym samym umniejszają
nieco ich wartość dokumentalną. Bajki z innych etników językowych, zwłaszcza te opracowane już stylistycznie i lilteracko, takich trudności raczej nie nastręczały.
Wszystkie wersje językowe Spiewającej
lipki
mają identyczny układ treści,
identyczną szatę graficzną oraz obwolutę. Ilustracje H. Zmatlikovej
z Pragi są
barwne, żywe, znakomicie oddają atmosferę bajki ludowej. Nic więc dziwnego,
że nakłady poszczególnych wydań cieszą się wielkim powodzeniem, a np. zbiór
w wersji niemieckiej (Die gliiserne Linde), który ukazał się ostatnio w NRD, został już całkowicie wyczerpany.
W sumie jest to ciekawy, intel'esujący i wartościowy zbiór prozy ludowej Słowian zachodnich, będący zarazem dokumentem i obrazem wzajemnych kontaktów
kulturowych tych ludów - Czechów, Słowaków, Łużyczan i Polaków.
Książka w przekładzie polskim, którego dokonała wyśmienicie Ligia Jasnosz,
ukazała się na naszych półkach na 1}()Czątku19'n r.
D01'ota Simonides

Slavjanskij

i

balkanskij

folklo1',

Izdatelstvo

"Nauka"

Moskva

1971,

ss, 252,

Wydana
przez Instytut
Słowianoznawstwa
i Bałkanistyki
Akademi
Nauk
ZSRR omawiana książka jest pierwszą tego rodzaju pozycją, jaka ukazała się dotąd w Kraju Rad. Jest to zbiór prac 9 autorów, znanych folklorystów radzieckich.
Jak wiadomo, w 12 tomach serii "Russkij Folklor" (1956-1971)
umieszczoni)
sporo materiału poświęconego twórczości ludowej Słowian. I w carskiej Rosji nie
brak było pl'ac powszających
poszczególne zagadnienia poezji i prozy ustnej Słowian. Jednak wszystkie te prace miały ""ąski charakter. bowiem autorzy rozpatrywali kulturę duchową Słowian \\' ramach raczej etnicznych. rzadko nawiązu-

�Recen,je,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

jąc do dorobku kulturowego innych Słowian, szczególnie ich sąsiadów. Natomiast
prace zawarte w omawianej
książce poświęcone są, jak mówi tytuł, słowiańskiemu oraz bałkańskiemu folklorowi, a centralne miejsce w tych pracach zajmuje - według autora wstępu - "zagadnienie
wspólnego i specyficznego słowiańskiego ludu bałkańskiego areału folklorystycznego" (s. 3).
Obszary Bałkanów były od VII wieku polem długich i krwawych starć zbrojnych, a jednocześnie areną, na której rozwinęły się kultury zamieszkujących
je
ludów. Pojawienie się tu Słowian miało decydujące znaczenie dla ukształtowania
się nowej kultury
słowiańskiej
Serbów, BułgaróW, Macedończyków,
Chorwatów,
Czarnogórców i Słoweńców, a także ich sąsiadów. Szczególnie w okresie wielowiekowego panowania
tureckiego ludy zamieszkujące
tereny południowo-wschodniej Europy łączyły wspólne dążenia. Podobne warunki bytu zbliżyły ich, razem
bowiem walczyły przeciwko Turkom. Stąd i wiele wspólnych cech w ich folklorze.
Rozpatrzona więc na tej płaszczyźnie twórczość ludowa Słowian i innych ludów bałkańskich ujawni nie tylko ich podobne cechy, lecz i ich odrębności. Tematyka ta jest nader ciekawa, ale jednocześnie i niełatwa, albowiem trudności
wynikają
przede wszystkim stąd, że i we własnych krajach folkloryści bałkańscy nie zdołali dotąd syntetycznie
opracować wszystkich gatunków swej tWórczości ludowej. Przed badaczami zaś zagranicznymi
stoją jeszcze większe trudności, wynikające z braku źródeł oraz z nieznajomości języków narodów bałkańskich. Dlatego biorąc do rąk książkę Slavjanskij
i balkanskij
folklor
cqtelnik
ma
uzasadnione
pytania: czy treść pokrywa się z tytułem książki, czy rzeczywiście
folklor ludów słowiańskich
i innych ludów bałkańskich
rozpatrzony jest na tle
porównawczym.
Otóż obawy te sprawdzają
się, gdyż poza jedną pracą, gdzie
omawiane są paralele arumuńsko-słowiańskie,
brak innych zestawień.
Przed drugą wojną światową o pracach tego typu badacze mogli tylko marzyć, bowiem sytuacja polityczna w krajach słowiańskich
i innych bałkańskich
nie pozwalała na swobodne badanie danego regionu obcego kraju. Nie było także
dostatecznej
współpracy kulturalnej.
Dziś również nie jest sprawą łatwą korzystanie z księgozbiorów i materiałów
archiwalnych
Grecji, Turcji i Albanii, nie
mówiąc już o prowadzeniu
badań tel'enowych w tych krajach przez folklorystów
obcych. Trudności te odbijają się w pracach badawczych folklorystów usiłujących
ująć pewne zagadnienia
na tle porównawczym.
Luki te, mimo szlachetnych zamiarów i włożonego trudu autorów radzieckich,
widoczne są i w omawianej
książce. Tematyka
zawartych
tu prac jest pociągająca,
lecz bezmiernie trudna,
dyskusyjna.
Z tego powodu, mimo dużego nakładu pracy autorów, znajduje się
sporo spraw problematycznych
i niesłusznie
ujętych, świadczących o niewyst.arczającej
znajomości
rozwoju
kultury
ludowej
danego ludu bałkańskiego.
Być
może, wynika to także stąd że niektórzy z autorów tej l(siążki niezbyt krytycznie
odnieśli się do opracowań
nielicznych
folklorystów
bałkańskich,
posiadających
mylne poglądy nie tylko o genezie i rozwoju twórczości ludowej, lecz nawet negujących przynależność narodową niekt.órych narodów słowiańskiego południa. Nil
szczęście nie dotyczy to wszystkich prac zawart.ych w tej edycji, bowiem wiele
z nich ujmuje prawidłowo zagadnienia, jakie postawił przed sobą autor.
E. P. Naumow w rozprawie Poludniowo-slowiU11ski
epos i problemy
serbskiego średniowiecza
(s. 5-:&gt;3) opracował
solidnie ten ważny okres historii Serbii,
który zostawił głębokie ślady w epice ludowej wszystkich Słowian bałkańskich,
zwłaszcza zaś Serbów, Macedończyków j Bułgarów. Naumow ocenił obiektywnie
dzieje historii Serbii i Macedonii. Na ziemiach t.ych dwóch krajów, szczególnie
w Macedonii, poza niektórymi
lokalnymi władcami feudalnymi
rZijClzili w XIV

�Recenzje.

przeqlą(/y

wydawnictw

"i

c.rasopisrn

wieku władcy wywodzący się z dynastii Nemanićów i Mrnjavcevićów.
W okresie
tym, jak wiadomo, l"Ozegrały się ważne wydarzenia
historyczne, które zaważyły
na dalszym losie Bałkanów, a na kanwie tych wydarzeń zbudowany został w dużej mierze bohaterski epos ludowy Słowian południowych. Wąskie ramy rozprawy
nie pozwoliły autorowi nawiązać do genezy epiki ludowej tych ludów słowiańskich, przedstawić ich wspólne i odrębne cechy.
Dane historyczne z XIV i początku XV w., któl'e podaje Naumow, są ważnym
materiałem dla badaczy epiki ludowej Słowian południowych, bowiem osnuta jest
ona w dużym stopniu na wydarzeniach
historycznych tego okresu. Na podstawie
tych właśnie danych autor pokusił się o zbadanie wydm"zeń historycznych z tego
okresu zawartych w niektórych wątkach ludowych pieśni epickieh, opiewających
czyny bohaterskie władców Serbii i Macedonii. Co do wiarygodności tych danych
i słuszności tez autora nie ma najmniejszej wątpliwości. Autor przedstawił obiektywnie i rzeczowo panoramę tego burzliwego okresu. Szkoda jednak, że ograniczył się jedynie do niektórych serbskich wątków epiki ludowej i nie wykorzystał
bogatych cyklów macedońskiego ludowego eposu bohaterskiego, w którym t.e wydarzenia historyczne odbiły się bardziej bogato. W macedońskiej
epice ludowej,
obszerniej niż u Serbów i Bułgarów, opowiada się o MomcziIu, Vukaśinie, Królewiczu Marku, Nowaku, Chreli, Bogdanie. Jest to całkiem zrozumiałe, ponieważ
byli oni władcami Macedonii i ludowe pieśni epickie opiewające ich czyny bohaterskie i życie pl-ywatne mogły powstać najpierw
na ziemiach macedońskich.
Bohaterowie ci są popularni także w epice serbskiej i bułgarskiej.
Naumow słusznie podkreśla, iż brak wielu dokumentów
źródłowych o władcach średniowiecza, gdyż mogły one ułec zniszczeniu podczas wielowiekowej
niewoli tureckiej.
Co do pewnych anachronizmów,
które występują
w ludowych
utworach epickich i o których wspomina Naumow, jest to sprawa normalna dla
twórczości ludowej. Pieśni te bowiem ulegały nieustannej
przeróbce aż do wieku XIX, kiedy to po raz pierwszy zostały ogłoszone przez zbieraczy. Co do postaci
Chreli oraz Bogdana (Lutycy, Jug-Bogdana),
których prototypów Naumow szuka
w postaciach działających
w Serbii i Hercegowinie,
jest to zagadnienie sporne.
Wiadomo, że byli oni władcami Macedonii w II połowie w. XIV (zachowała się
baszta Chreli w klasztorze Rilskim, nazwy geograficzne
związane z Bogdanem
w południowej Macedonii), tak że nie można się zgodzić z autorem, iż Pl"Ototypem Chreli był Stefan Chrelja z Raszki. Pieśniarz ludowy nie trzyma się granic
historycznych. Do postaci historycznych,
działających
w II połowie wieku XIV,
włączał czyny bohaterskie postaci z I połowy lub z początku w. XN (np. wraz
z Królewiczem Markiem współdziałają Momczil, Skender-beg i in.). a cyklu bitwy
na Kosowym Polu Naumow nie przytoczył żadnych utworów ludowych. Ograniczył się jedynie do omówienia danych historycznych
opiewanych bohaterów
ludowego eposu serbskiego i ominął ciekawe wątki macedońskie,
nieznane u pozostałych Słowian bałkańskich oraz oryginalne wątki zawierające wiele lokalnych
elementów z życia Macedończyków, spisane w II połowie XIX w. oraz po II wojnie światowej.
W rozprawie S. N. Azbełewa Motywy
zabicia wrogiego króla w bylinach
i w pieśniach
kosowskich
(s. 53-74) znajdujemy
wiele ciekawych wypowiedzi.
Azbelew stara się ustalić typologiczne i genetyczne podobieństwa
w motywach
niektórych bylin rosyjskich poświęconych walce ludu rosyjskiego z bohaterskimi
ludowymi pieśniami epickimi Słowian bałkańskich,
opiewającymi
bój na Kosowym Polu. Obu te wydm'zenia historyczne miały decydujące znaczenie dla losu
Rusi oraz królestwa serbskiego. Najazd Tatarów i klęska Rusi stały się ulubionym

�3titi

Hecenzje.

przcf.7lqriy

wyda.wnictw

i czasopism,

tematem pJesmarzy ludowych. Ślady tych walk nie zacierały sir: ,,,. pamięci ludu
rosyjskiego na przestrzeni długich wiekó\v. Wiele wątków tych bylin opowiada,
jak zostaje zabity wódz wroga przez bohatera rosyjskiego, który wtargnął do jego
namiotu. Uważano dawniej, że motyw ten przedostał się do rosyjskiego eposu
bohaterskiego drogą migracyjną z irańskiej epiki ludowej. Czołowy przedstawiciel
szkoły historycznej, W. Miller, uważał, że w wątku bylin rosyjskich widać naśladowanie motywu pojedynku między Rosternem i Kolunem eposu Szach Name.
Azbelew nadal podtrzymuje, iż motyw ten dostał się do bylin rosyjskich drogą
migracyjną, lecz nie z epiki irańskiej, i że "źródłem zapożyczeń była tradycja
jugosłowiallska"
(s. 55), mianowicie zabicie sultana Murada I w dniu 15 czerwca
13139r. w bitwie na Kosowym Polu przez witezia serbskiego. Milosa Kobilića.
Zabójstwo to jest według autOl"a kulminacyjnym punktem bohaterskich pieśni Serbów, Chorwafów, Bułgarów i Macedończyków, opiewających
bój na Kosowym
Polu. Autor buduje swoją tezę na podstawie synchronizacji
dwóch bitew, które
rozegrały się w latach 80 wieku XIV: na polu Kulikowskim, kiedy to w roku 13110
wojsko Rusi rozgromiło armię chagana Mamaja, oraz na Kosowym Polu w roku
1389, kiedy Serbowie ponieśli klęskę walcząc przeciwko najeźdźcy tureckiemu.
Jakkolwiek
wyniki obu tych bitew różnią się diametralnie,
Azbelew widzi
w nich wiele wspólnego. Rosjanie co prawda zwyciężyli, lecz zapłacili za to drogą
daninę, bowiem na polu walki poległo dwie trzecie wojsk rosyjskich. Na Kosowym
Polu natomiast
zwyciężyli Turcy, jednak mimo to nie mogli oni wykorzystać
w pełni plonów swego zwycięstwa, gdyż Serbia zachowała niezależność aż do roku
1459, czyli przez 7Qlat po tej klęsce.
Pierwsze informacje o bitwie na Kosowym Polu przyniosly do Moskwy w roku 1390 osoby, które towarzyszyły metropolicie rosyjskiemu, Pi menie, w jego podróży do Konstantynopola.
Dokładniejsze jednak wiadomości a tej klęsce uzyskali
Rosjanie od Serbów i innych Słowian południowych, którzy zaczęli przyjeżdżać
na Ruś począwszy od końca XIV wieku.
Zapożyczenie motywu o zabiciu wrogiego króla przez bohatera narodowego
Azbelew odnosi do okresu drugiego wpływu południowo-słowiańskiego
na plsmiennictwo i kulturę rosyjską (s. 60) oraz do czasów późniejszych, kiedy więzi Rosjan
ze Słowianami bałkańskimi
ulegały dalszemu zcieśnianiu (s. 72-73).
Na tle porównawczym
zbudował także B. Putilow swój artykuł Tematyczna
zamkniętość
oraz plan tematyczny
w eposie slowiańskim
(s. 75-94). Aut.or omawia
właściwości tekstów pieśniowych bylin rosyjskich i ut.worów epickich Słowian
zadunajskich. Według niego, co zresztą jest. słuszne, st.ruktura, kompozycja i stylist.yka każdej z tych pieśni jakby była niezależna od innych i st.anowiła wątek
samorodny. Put.iłow przytacza nieliczne przykłady z cyklu o Królewiczu Marku
i Ilji Muromcu aby udowodnić, że każdy z tych utworów jest zamknięty.
J. Smirnow z kolei zajął się zagadnieniem podobieństwa opisów w słowiańskich ludowych pieśniach epickich (s. 95-123). Pisze on także o znaczeniu folkloru
słowiańskiego dla badań bałkańskiej wspólnoty epickiej (s. 171-181).
W rozprawie pierwszej autor w wielu problemach minął się z prawdą. Zaskakujące jest stanowisko Smirnowa odnośnie do ludu macedońskiego. Sam zaznacza, że korzystał z pieśni zawartych w zbiorach Stefana Verkovića, braci Miladinowów oraz Rybnikowa, ponieważ ukazały się one prawie w tym samym czasie.
Ponadto zbiory te zawierają pieśni ludowe pochodzące, jak pisze autor, "z Macedonii
i Bułgarii, Zaśnieżija i Uralu, znaczy z ziem odległych od siebie, i że w ten sposób
nie można mówić o jakimś wpływie tradycji epickich jednego z tych obszarów
na inne, odległe od siebie regiony" (s. 97-98). Dalej, w rozprawie Smirnowa za-

�Recenz.je.

przeglqdy

l.vy(l.au;.nict"w

i czasopis'n

nika nazwa Macedonii, którą zastępuje nazwa: Bułgaria, a wszystkie cytowane
przezeń macedońskie pieśni ludowe traktowane są jako bułgarskie. Z podanej bibliografii widać, że autorowi znany jest Pokazalec Antona P. Stoiłowa (Pokazalec
na pećatanite prez XIX vek b'!garski narodni pesni ot Anton P. Stoilov, t. 1 Sofija
1815-1860, 1'91'6; t. 2, Sofija 11861-1878, l!H8). Wystarczyło mu więc sprawdzić u Stoiłowa, skąd pochodzą cytowane przezeń pieśni ludowe i uniknąłby subiektywnego
traktowania
przynależności
narodowej Macedończyków.
Jeżeli natomiast
świadomie zalicza folklor macedoński do bułgarskiego, to podchodzi do spraw nienaukowo, subiektywnie, nie po marksitowsku. Ponadto cytowane teksty pieśniowe jakoś
się nie łączą w jego rozprawie. Autor dość powierzchownie
odnosi się także do
serbskiej twórczoścl ludowej. Jakkolwiek cytuje wersety z pieśni serbskiej a pojedynku Królewicza Marka z Murzynem (s. 78), to jednak podaje, że jest to pieśń
bułgarska (s. 77). Poza tym poprzyklejał cytaty tekstów pieśniowych bez komentarzy, a wspominając jedynie rosyjskie oraz bułgarskie pieśni ludowe, zaprzecza
tytułowi swej rozprawy.
W drugim artykule Smirnowa o znaczeniu folkloru słowiańskiego dla badań
bałkańskiej
wspólnoty epickiej znajdujemy
obiektywne
traktowanie
poruszanych
zagadnień. Autor podkreśla powstawanie
i rozwój bałkańskiej
kultury ludowej,
która na skutek współistnienia w danym kraju różnonarodowych elementów i dzięki nieprzerwanej
wymianie dóbr kulturowych,
nabrała specyficznych cech. Auto~'
słusznie stwierdza, że w nowym środowisku Słowianie zachowali odziedziczony poswoich przodkach folklor. który rozwinął się w nowym środowisku epickim. Dla
ukształtowania więc twórczości ludowej Słowian południowych dużą rolę odegrały
kontakty i wymiana kulturalna
z innymi sąsiednimi narodami niesłowiańskiego
pochodzenia.
Przedmiotem jego badań naukowych w tej pracy są słowiańskie pieśni epickie,
rozpatrywane
na tle porównawczym
z odpowiednikami
występującymi
w epice
ludowej rumuńsko-m01dawskiej.
Omawia on zaledwie kilka utworów (pieśni Arumunów macedońskich o Ali Paszie z Janniny oraz pięć tekstów serbskich i chorwackich Arumunów o znanych bohatera~h eposu średniowiecza - Milosa Kobilića,
Królewicza Marka, Gruji, Nowaka, oraz o postaci epickiej - Chorego Dojczina).
Oczywiście, material, jakim dysponował autor, był ograniczony, korzystał bowiem
jedynie ze zbioru W. Gacaka, wydanego w Moskwie w roku 1967 (V. M. Gacak,
Vostocnoromanskij
geroiceskij
epos. Iss!edovanije
i teksty,
Moskva 1967).
Ten
artykuł Smirnowa byłby pełniejszy. gdyby można było porównać teksty z utworami epickimi Serbów, Macedończyków i Bułgarów. Wtedy można by było odkryć, z jakiej epiki ludowej te warianty przedostały się do Arumunów, znaleźĆ"
ich pierwotne wątki wspólne, ewentualne odchylenia od nich itp.
Opracowanie ciekawego zagadnienia z folklorystyki słowiańskiej podjęła L. Winogradowa, mianowicie przeprowadza
ona analizę kompozycyjną
polskich obrzędowych kolęd (s. 124-157). Autorka przyjmuje dawne twierdzenia folklorystów, że
ludowe pieśni tej grupy utraciły w Polsce swój charakter obrzędowy jeszcze na
początku minionego stułecia, kiedy zastąpiono je kolędami religijnymi. Aby odtworzyć repertuar dawnych polskich utworów świeckich, Winogradowa porównuje
stare zapisy tych tekstów z kolędami ukraińskimi
i białoruskimi. Główny nacisk
kładzie ona na kompozycję tych utworów.
Zastąpienie dawnych tekstów kolęd polskich tekstami kościelnymi Winogradowa wiąże z tym, iż obyczaje ludowe były tak silne, że kościół, aby móc je
wykorzenić, musiał wpierw wzmocnić tradycje ludowe przy pomocy obrzędów
chrześcijańskich,
zastępując dawne teksty ludowe swoimi psalmami i hymnami

�368

Recenzje. przeglądy

wydawnict,v

i

cwsapism

wyraza]ącymi motywy i idee biblijne (s. 126). Dlaczego religia nie potrafiła osiągnąć tego w innych krajach słowiańskich, autorka nie podaje.
Następny artykuł pióra S. Kondratjewej,
pt. O muzycznych pamlelach w pieśniach poludniowej
Rosji i poludniowo-zachodniej
Bulgal'ii
(s. I!)B-170), oparty jest
o materiały z badań terenowych autorki z lat 1950-1960 we wsi Kurkowiczy, powiatu starodubskiego, okręgu Brjańskiego. Kondratjewa
porównuje melodie pieśni
ludowych z tego obszaru z macedońską pieśnią ludową "Koe cvekje e naj rano"
z miasta Gostiwar. Autorka uważa pieśń tę za bułgarską (z poludniowo-zachodniej Bułgarii, s. 159), a przecież Gostiwar - to miasto macedońskie, leżące 50 kilometrów na południowy zachód od stolicy SR Macedonii - Skopje. Z tego powodu należałoby zmienić tytuł "pieśń bułgarska"
na "pieśń macedońska". Tak
samo za bułgarskie autorka uważa i inne cytowane przez nią macedońskie pieśni
ludowe. Jest to jednak naruszenie norm obiektywności,
bowiem sama twierdzi.
że w folklorze ludów słowiańskich występują
różnice wynikające "ze swoistego
rozwoju historycznego" (s. 162). Do wspólnych cech w muzyce ludowej Rosji południowej i południowo-zachodniej
Bułgarii (tj. Macedonii K.S.), zalicza ona
wąskość diapazonu
(tercja i kwarta). Podobieństwo
to uważa za relikt dawnej
kultury (s. 168). W artykule autorka omawia także pieśni bułgarskie, szkoda jednak, że pomieszała z nimi macedońskie.
Na uwagę zasluguje układ systematyczny
tematów i motywów białoruskich
bajek fantastycznych
dokonany przez L. G. Baraga (s. 182-2:~5). Systematyka ta
odkrywa wiele wspólnych motywów białoruskich
bajek fantastycznych
z rosyjskimi, ukraińskimi,
polskimi, litewskimi
i łotewskimi,
co jest wynikiem wzajemnych wpływów kulturowych tych narodów.
Zbiór Slavjanskij
i balkanskij
folklor
zamyka artykuł A. Żygulewa Podobidtstwo przyslów
slowiańskich
(s. 236-251). Autor omawia rosyjskie, polskie i bułgal'skie przysłowia o wiedzy, nauce, dążeniach ludzi do oświaty. o pracy na roli.
stosunkach społecznych, o duchownych, o cechach zwierząt nadawanych ludziom
itp. Ponadto autor porusza zagadnienia związane z metaforą w przysłowiach rosyjskich, polskich i bułgarskich, która może być czasownikiem, rzeczownikiem lub
inną częścią mowy. Porusza także sprawę personifikacji, ironii, hipel'boli, antytezy.
gradacji. Jak sam przyznaje, przedmiotem jego rozważań jest tylko część zagadnień związanych z podobieństwem
tematyki i poetyki tych przysłów, zaznaczając,
iż dalsze prace badawcze nad tym gatunkiem twórczości ludowej są jednym z najaktualniejszych zadań folklorystyki słowiańskiej.
Na zakończenie należy zaznaczyć, iż mimo wspomnianych
braków i mankamentów niektórych rozpraw, książka ta jest poważnym wkładem do dorobku folklorystyki słowiańskiej.
Dalsze badania na pewno wyjaśnią wiele spornych poglądów badaczy twórczości ludowej Słowian.
Kole

Jacek

Wódz,

Przeobrażenia

1949-1969. (Studium
Gdańsk 1971, ss. 80.

z socjologii

spoleczne
prawa).

wsi

Pleszów,

Ossolineum

wlączonej

do

Simiczijew

Nowej

Huty,

Wroclaw-Warszawa-Kraków-

W polskiej literaturze etnograficznej i socjologicznej można znaleźć wiele prac
poświęconych analizie wpływu procesu industrializacji
na pI'zeobrażenia wsi. Czę;ć
.spośród tych prac - to monograficzne ujęcia przeobrażeń tI'udycyjnej społeczności

�nccen:)f'.

pT':eolqcl,lJ

W,ljdawni.ctlt'

r c.zaso/Jism

3()9

wiejskiej wywołanych bliskością wielkomiejskich
ośrodków przemysłowych. Praca
Jacka Wodza, kolejna pozycja serii wydawniczej Komisji Socjologicznej krakowskiego oddziału PAN, podejmuje problem zmian społecznych we wsi Pleszów, która w 1949 r. została włączona w obszar Nowej Huty.
Tytuł książki obiecuje wiele. Czytelnik sugerujący się tylko tytułem oczekuje,
iż znajdzie w niej wyczerpujący opis przeobrażeń Pleszowa w okresie powojennym. Faktyczna zawartość pracy jest znacznie węższa. Autor wybrał tylko jeden
problem do rozważań, mianowicie społeczne skutki wywłaszczenia ziemi na cele
budownictwa przemysłowego.
Procesy, które
wpłynęły
na przeobrażenia
Pleszowa,
można rozpatrywać
z dwóch punktów widzenia. Pierwszy z nich to zamierzona i wywołana odgómie akcja wywłaszczenia
ziemi dla celów przemysłowych
i urbanistycznych.
Równolegle obserwujemy
powstawanie
nowych zjawisk i procesów społecznych.
Dotyczy to np. procesów adaptacyjnych
badanej społeczności. Prześledzenie
ich
może przyczynić się do pogłębienia wiedzy dotyczącej rozwoju społecznego we
współczesnych warunkach ustrojowych. Jest dużą zasługą pracy Jacka Wodza, iż
problematykę tę podjął i w swoim studium rzetelnie opracował.
Praca składa się z trzech zasadniczych części, które omówię kolejno. W części
I autor przedstawia tematykę i cel pracy, założenia metodologiczne i teoretyczne
ramy, w których zawierają się rozpatrywane
problemy. Dopełnia tę część omówienie instytucji prawnej wywłaszczenia, jako narzędzia zdobywania ziemi dla
potrzeb budownictwa przemysłowego.
W części II zreferowano wyniki badań empirycznych dotyczących wywłaszczenia,' które J. Wódz przeprowadził
\V
PIeszowie w latach 1968-1969. Przed wywłaszczeniem Pleszów był stosunkowo dobrze rozwijającą się wsią, dlatego wiadomość o mającym nastąpić wywłaszczeniu ziemi wywołała nastroje niezadowolenia wśród jej mieszkańców; 51010 badanych odpowiedziało, że przyjęto tę wiadomość z rozgoryczeniem. Ze zrozumiałych względów najbardziej
niezadowoleni
i krytyczni byli ci rolnicy, którzy posiadali większe gospodarstwa rolne. Zaledwie
SOio badanych
okazało zrozumienie sytuacji i zaaprobowało wywłaszczenie.
Byli
to w większości ludzie młodzi; " ...może to łączyć się - pisze autor - z opuszczaniem przez młodych zajęć rolniczych i tendencją do migracji do ośrodków przemysłowych i miast. Można to też tłllmaczyć większą zdolnością młodych do wyuczenia się nowych zawodów i w ogóle do adaptacji w nowym środowisku społecznym" (s. 31).
Wywłaszczanie rolników pieszowskich rozpoczęło się w połowie 1949 r. i objęlo łącznie 16:~ gospodarstwa. Okres wzmożonych wywlaszczeń przypada na lata
1949-1953. Zabrano wówczas ziemię połowie badanej zbiorowości. Pierwsze wywłaszczenia przeprowadzano zbiorowo na zebraniach, gdzie omawiano sposób i procedurę działania. Późniejsze wywłaszczenia opierają się na postępowaniu indywidualnym. Ziemię zabierano dopiero po upływie jakiegoś okresu czasu. Uniknięto
w ten sposób zatargów, jakie miały miejsce w okresie pierwszych wywłaszczeń,
gdy inwestorzy zabierali ziemię często bez wiedzy rolników.
W dalszych partiach książki przedstawia Wódz przebieg procesu przeobrażania się rolników pieszowskich w nowohuckich robotników, trudności adaptacji do
nowego zawodu, ocenę pracy w zawodach pozarolniczych i pracy na roli, zadowolenie z. nowej pracy. Terminu "adaptacja" używa autor w celu określenia procesu
przystosowania badanej społeczności do nowych warunków środowiska. Obejmuje
on adaptację do nowych warunków pracy, a więc do środowiska fizycznego zakładu oraz przystosowania do pracy w zesp·ole. Praca zawodowa w przemyśle poN -

Lud. \. LVII

�370

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i

czasopisrn

czątkowo sprawiała badanym pewne trudności. "Wykonywanie pracy w zorganizowanym zespole było dla dawnego rolnika, przyzwyczajonego do samodzielnego
dysponowania
swym czasem i swą niezależnością, sytuacją nową, wymagającą
przystosowania"
(s. 41). Z biegiem lat narasta przyzwyczajenie do nowego typu
pracy, część badanych zdobywa wyższe kwalifikacje zawodowe, następuje zżycie
z członkami własnej grupy roboczej. Wszystkie te zjawiska świadczą o przystosowaniu się badanych do środowiska zakładu pracy. Gdy w trakcie badań zadano
rozmówcom pytanie: "Czy chciałby Pan (i) wrócić do uprawy roli jako samodzielnego zajęcia?" - 63% badanych odpowiedziało przecząco. Równocześnie większość
badanych pragnie, aby ich dzieci w przyszłości pracowały w zawodach nie związanych z rolnictwem.
Przeobrażenia
w strukturze
agrarnej
i społeczno-zawodowej
wywołane wywłaszczeniem spowodowały znaczne zmiany w sposobie życia. Przyjmując, że "sposób życia" to: "ogół zachowań określonej społeczności ludzkiej ukształtowany między innymi przez warunki
geograficzne, historyczne,
ekonomiczne. polityczne'
(s. 48), autor analizuje zmiany w stosunkach i kontaktach rodzinnych i sąsiedzkich, w sposobach spędzania wolnego czasu oraz w kontaktach z Krakowem i Nową Hutą.
Ostatnia, III część pracy zawiera wnioski, uogólniające materiały przedstawione w całej książce. Przechodzenie od zajęć rolniczych do zawodów nie związanych z rolnictwem, zmiana struktury ekonomiczno-społecznej
wsi, tworzenie się
nowych kategorii ekonomiczno-zawodowych,
to tylko część zmian społecznych, jakie dokonały się w tradycyjnej społeczności lokalnej w rezultacie wywłaszczenia
ziemi. Równolegle, autor wskazuje na doniosłą wagę czynników zewnętrznych,
związanych z budową ustroju socjalistycznego, dla wewnętrznych
przemian wsi.
W omówieniu niniejszym skupiłam uwagę tylko na niektórych aspektach przeobrażeń tradycyjnej
społeczności lokalnej. Jest to naj cenniejsza warstwa pracy
Jacka Wodza. Książka zasługuje na uwagę także ze względu na fakt, iż jest to
pierwsze w Polsce opracowanie dotyczące społecznych skutków wywłaszczenia ziemi na cele budownictwa przemysłowego.
Teresa

Sasińska-Klas

Vlasta Svobodova, O horackem
modrotisku.
Wydawnictwo Horackiej Galerii
Muzeum w Nowym Mieście na Morawach. Nove Mesto na Morave 1972. ss. 32,
lU ilustr.
Autorka, znana w Czechosłowacji specjalistka z włóknoznawstwa, przedstawia
czytelnikowi kolejną swóją pozycję, tym razem na temat barwienia i drukowania
płócien. Problematykę tę rozwija Svobodova już od kilkunastu lat w ramach działalności badawczej zakładu etnografii i folklorystyki Czechosłowackiej Akademii
Nauk w Brnie. W swoim dorobku, co warto przypomnieć, ma kilka pozycji dotyczących drukarstwa płócien z różnych regionów Czech i Moraw, obok kilkunastu
innych dotyczących przerobu roślin i włóknodajnych, przędzenia i tkactwa.
Ostatnio ukazało się albumowe wydawnictwo tej autorki, co prawda niewielkie, zawierające
jednak bardzo interesujące
ujęcia syntetyzujące,
dotyczące zarówno historycznego rozwoju, jak i współczesnych przemian w zakresie ludowych

�Reccn:jc,

pr? egląr1y

tvydawnictw

371

i czasopism

sposobów drukowaniCl płócien, z którymi warto zapoznać naszego czytelnika. Pmca
obejmuje swym zasięgiem terytorialnym płaskowyż Czesko-Morawski zwany "Horackó", wyjątkowo interesujący jeżeli chodzi o wytwórczość włókienniczą. 'vV terenie tym występuje bowiem bardzo żywa tradycja wyrobu płócien. W chwili
obecnej kontynuuje się nadal ludową produkcję płótna i jego drukowanie, względnie tylko fClrbowanie. Patronuje temu Centrala Artystycznych Wyrobów Ludowych
Oddział w Brnie (Ustredi lidove umelecke vyroby - skrót "ULUV"), odpowiednik
naszej "Cepelii". Instytucja ta po prostu podsuwa wytwórcom zamówienia, sugeruje modne wzory i kolory, wykupuje następnie całą produkcję przeznaczając ją na
zaspokojenie rynku wewnętrznego i na eksport. Dzięki inicjatywie wspomnianej
centrali, zaniJ,ające stopniowo farbiarstwo i drukowanie płócien ma na jakiś czas
jeszcze szanse utrzymania się, tym bardziej, że sprzyja temu również moda. Dużym wzięciem cieszy się bowiem modna drukowana bielizna stołowa i pościelowa
oraz materiały na ubiory męskie i damskie.
W recenzowanej pracy autorka przedstawiła
skrótowo, ale zupełnie wystarczająco, historyczny' rozwój tkactwa i farbiarstwa na " Honicku", dając następnie
wyczerpujący wykład na temat technologii i techniki farbowania. Rozważania swe
oparła Svobodova na wynikach własnych badań terenowych i interpretacji
znalezionych przy tej okazji zabytków (wzory, wycinki tkanin i księgi tkackie) oraz
na danych zebranych w archiwach. Tekst pracy uzupełniają
ciekawe i trafnie
dobrane ilustracje narzędzi drukarskich,
procesu produkcyjnego,
rzemieślniczych
znaków farbiarskich oraz reprodukcji wzorów drukowanego płótna pochodzących
z tzw. "musterbuchów". Jest ich jednak za mało, aby mogły w pełni zilustrować
poszczególne fazy drukowania i farbowania materiałów, tak jak to widzimy np.
w pracy M. Bachmann i G. Reitz, Der Blaudruck. Tekst pracy tchnie nowatorskim
ujęciem. Svobodova z dużą swadą rekonstruuje przebieg drukowania i farbowania
tkanin umiejętnie wiążąc techniczną stronę produkcji z zagadnieniami społecznymi
oraz z magią. Interesująco przedstawia również sposoby rozpowszechniania
klocków drukarskich () wzorach geometrycznych i roślinnych. Podobno początkowo sporządzali je sobie sami farbiarze, później nabywali je od miejscowych ludowych
rzeźbiClrzy i wędrownych przekupniów. Przynosili je również ze sobą wędrujący
terminatorzy.
Przedstawione
w pracy sposoby odciskania
wzorów, farbowania
j apretury niewiele różnią się od znanych nam z terenów polskich.
Wedlug Svobodovej far'bowanie tkanin, w tym także w różne wzory, zaczęło
przyjmować się na "Horacku" w XVII w. (na ziemiach polskich było w tym czasie
w rozkwicie) za pośrednictwem osiadłych w Czechach emigrantów niemieckich. Stosowali je początkowo tylko rzemieślnicy miejscy, w XVIII w. przejęli także wiejscy.
Podobnie jak u nas, początkowo barwiono tylko płótno i sukno w kolorach: niebieskim, czarnym, zielonym, żółtym i czerwonym. Tajemnicą pozostała nadal sprawa przygotowania farby i uzyskania jasności i stałości barwy, której nie chcieli
zdradzić badani informatorzy, a także sposób przyrządzania masy, tzw. "pop-sarsinu", w której maczano klocki drukarskie zanim odciśnięto wzory na płótnie.
Autorka omawia także społeczną organizację rzemieślniczą. Warto dodać, L
farbiarze i drukarze tkanin tworzyli dawniej własny cech, do którego należało
w niektórych okresach XVIII w. aż 21 mistrzów z 14 osad tego małego przecież
regionu, co świadczy wymownie o roli tej gałęzi wytWÓITZOści. Obecnie pracuje
tam zaledwie kilku mistrzów we wsiach Oleśnicy i Strażnicy. Ci stosują nadal
archaicznc narzędzia prac.v i tradycyjne sposoby przerobu.
W sumie ciekawa lektura dla osób zajmujących się włókiennictwem.
Walerian

Sobisiak

�3'"'"
'.:.J

t.

Recenzje.

pr2:eqlqrly

tvyd(f.l.un-icf"w

Shichiro Murayama, Kita-chishima-ainu-go.
wyd, Yoshikawa-kobunkan,
1971, ss, 353,

i czn.sopism

(Język

Ajnó\V pólnocnokurylskich),

Praca prof. Shichiro Mmayamy
jest obszernym studium bibliograficzno-porównawczym, Autor postawił sobie za cel usystematyzowanie
maleriałów dotyczących języka północnokurylskich Ajnów.
Zdaniem Murayamy, język tej grupy etnicznej jest dotychczas najsłabiej poznany. Jest on językiem całkowicie zanikłym i dlatego językoznawcy z konieczności korzystać muszą z materiałów wtórnych, nie zawsze godnych zaufania. W Japonii jedynymi rodzimymi materiałami
są prace Torii Ryuzo (1870-1953).
Torii,
japoński archeolog i etnograf, w 1399 1'. opracował słownik Ajnów z Szumszu, zamieszkujących Shikotan (słownik ten został opublikowany w 1903 1'.). Przez długi
czas autentyczność materiału zebranego przez Torii nie była potwierdzona.
Badania europejskie w tej dziedzinie mają dość długą tradycję. Zapoczątkował
je S, Kraszennikow,
uczestnik drugiej wyprawy Beringa. Jego Opisanie ZiemI i
Kamczatki,
wydane w latach 1755-56 w Petersburgu,
a zwłaszcza Vocabularium
latino-cUl'ilice,
są, zdaniem japońskiego współczesnego
językoznawcy,
Kindaichi
Kyosuke, cennym materiałem
dla poznania języka nie istniejącego już narodu.
Prace Kraszennikowa
do niedawna były w Japonii nieznane. Dopiero w 1968 r.
japońscy naukowcy dowiedzieli się o istnieniu Vocabularium,
przechowywanego
w leningradzkim archiwum.
Również stosunkowo niedawno stwierdzono
fakt, że zbiór słów opracowany
przez Kraszennikowa,
choć włączony przez niego do opisu Kamczatki, reprezentuje język północnokurylskich
Ajnów. Podobnie i Asia Polyglotta
J. Klaprotha
(1823) praca powstała bezpośrednio pod wpływem publikacji Kraszennikowa
(lub też będąca po prostu jej kopią) traktuje o języku "kamczackim", lecz
w istocie chodzi tu o język mieszkańców północnych Kuryli.
Słowniczek G. W. Stellera (1774), opracowany na podstawie matedałów zebranych na przylądku Łopatka i północnych Kurylach, ma obecnie dużą wartość informacyjną,
ponieważ przedstawione
w nim słownictwo jest J:&gt;rawie na pewno
autentyczne. Przypuszcza się, że Klaproth w Asia Polyglotta wykorzystal również
prace Stellera.
Inny materiał niezmiernie ważny dla współczesnych japońskich językoznawców, to prace Benedykta Dybowskiego, który zebrał wiadomości o języku Ajnów
z wyspy Szumszu. Wydaje się prawdopodobne, że informatorzy Dybowskiego pnybyli z Szumszu na Kamczatkę w tym samym mniej więcej czasie, co informatorzy
japońskiego badacza Torii Ryuzo. Publikacje Dybowskiego są 'w wielu punktach
zbieżne z relacją Torii, co potwierdza autentyczność tej ostatniej.
Książka prof. Muryama jest przede wszystkim zestawieniem
wspomnianych
wyżej materiałów
europejskich
badaczy. Zostały tu obszernie omówione prace
Kraszennikowa
i Stellera, a także Klaprotha, wraz z ich szczegółową chronologią.
Murayama
włączył tu np. japońskie tłumaczenie łacińskiej części Vocabularium
latino-curilice,
oraz omówienie Opisania Ziemli Kamczatki i fotokopie niektórych
stron tekstu. Podobnie przedstawione
są prace Steli era i Klapl'Otha. Przy prezentacji słownictwa Ajnów północnokurylskich
według wymienionych
badaczy Murayama posługuje się porównawczo innymi źródłami, takimi. jak An Ainu-English-Japanese Dictionary
By the Ven. Dr John Batchelor (Sapporo 1926l. opracowania
Torii i innych językoznawców japońskich.
Obszerny rozdział książki traktuje o badaniach Benedykta Dybowskiego. Obok
danych
biograficznych
autor
reprodukuje
niektóre
strony
polskiego wydania

�ReCe1l2je.

Slownika

narzecza

Ajnów,

pn;eal(~&lt;.l!J

wydawnictw

zamie~zkujqcych

wyspę

:)73

i czasopism

Szumszu

w

Zaitcuchu

Kuryl-

Prezentuje też zbiór sIów opracowany przez Dybowskiego,
a zestawiony z brzmieniem odpowiednich słów u Kraszennikowa i Torii.
Inne problemy poruszone w książce, to: przykłady wplywu języka Ajnów na
język rosyjski (kalki językowe) oraz szczegółowe informacje o pierwszych bezpośrednich kontaktach
rosyjsko-japońskich.
Książkę zamyka przedruk
słowniczka Ajnów z Szumszu według Torii i krótki esej w języku angielskim Ainu in
skim

przy

Kamczatce.

Kamchatka.

Praca prof. Murayamy jest typowym zestawieniem o charakterze bibliograficznym, nie opatrzonym
przez autora żadną konkluzją.
Jedyny sygnalizowany
tu
ogólniejszy problem to zagadnienie kierunku "migracji językowej". Dla Murayamy przedstawione
wyżej materiały językoznawcze są przede wszystkim podstawą do rozważań na temat, czy migracja Ajnów odbywala się z Sachalin u na
północne Hokkaido i Szumszu, czy też z Hokkaido w kierunku kontynentu. Odpowiedź na te pytania jest niezmiernie istotna dla badań nad historią Japonii, ponieważ zagadnienia z\yiązane z pobytem Ajnów na Wyspach Japońskich i zasięgiem ich wędrówek w obrębie archipelagu nie są jeszcze dostatecznie wyjaśnione.
Autor podkreśla pokrewieństwo
językowe Ajnów z Szumszu i Poromuszir
z Ajnami z Sachalinu i Hokkaido; postawione wyżej pytania pozostawia na razie bez odpowiedzi.
Kryst.yna

B'Zgarsko na rodno tvorcestvo,

Okazaki

t. l-XIII, Sofija 1961-1965.

Bułgal'ia należy do przodujących krajów słowiańskich jeśli chodzi o wydawanie edycji folklorystycznych. Jakkolwiek na Uniwersytecie Sofijskim nie ma katedry etnografii czy folklorystyki, jednak w tym kraju ukazało się dotąd kilka
ciekawych prac folklorystycznych
i etnograficznych, a także sporo zbiorów pieśni
ludowych i innych utworów literatury ustnej.
Do najciekawszych
pozycji należy niewątpliwie
wydany po drugiej wojnie
światowej I:~-tomowy zbiól' prozaicznych i poetyckich utworów ludowych. Ukazał
się on w okresie 1961-1965, z tym, że tomy I-XII wydało wydawnictwo "B'lgarski
pisatel", a tom XIII wydawnictwo "Nauka i iskustvo". Zbiór ten, bodaj że pierwszy tego rodzaju w krajach słowiańskich, jest pewnego rodzaju antologią twórczości ludowej Bułgarii i Macedonii, bowiem znalazło się w nim sporo utworów
macedońskich pochodzących ze wszystkich zakątków tego kraju.
Do kolegium redakcyjnego
wchodzą prof. Michaił Arnaudow,
Iwan Burin,
prof. Christo Wakarelski, prof. Petal' Dinekow oraz Dymitr Osinin, który jest i redaldorem naczelnym.
Zawarty materiał w tych tomach jest starannie ułożony tematycznie, podane
są warianty niektórych utworów. Jest to dość ważne dla folklorystów zajmujących się badaniem bułgarskiej i macedońskiej twórczości ludowej. Materiały umożliwiają badaczom ustnej literatury
Słowian odnalezienie odpowiedników
występujących u innych ludów słowiańskich.
Tom I (ss. 718) zawiera pieśni epickie a czynach bohaterskich postaci historycznych i fantastycznych.
Utwory te opiewają walkę z Turkami i innymi wro-

�374

Recenzje,

przeglądy

u)yc1awntctw

i

C,ZQSOpiSnl

gam i ludu bułgarskiego oraz macedońskego. Znany pisarz bułgarski akacl. Georgi
Karasławow napisał krótką przedmowę (s. 5-11), a wstęp pióra r. BUI'ina (s. 1397) pt. Ludowy
epos bohaterski
daje ogólną charakterystykę
bułgarskiej epiki ludowej. Autor wymienia bohaterów i omawia poszczególne cykle i wątki. Wstęp
Burina nie ma ściśle naukowego charakteru,
jest raczej popularnonaukowy.
Na
końcu tomu zamieszczono ciekawe objaśnienia biograficzno-historyczne
o opiewanych bohaterach,
komentarze,
dane bibliograficzne
i wal'ianty
poszczególnych
utworów (s. 667-708). Teksty pieśniowe, z wyjątkiem 8 utworów publikowanych
po raz pierwszy, były ogłoszone drukiem w różnych zbiorach lub periodykach.
Tom II (ss. 716) pod red. pisarza Dymitra Osinina, zawiera 225 pieśni hajduckich buŁgarskich i 6 macedońskich. Również i te utwory były już drukowane
przedtem. Wstęp Hajductwo
w pieśniach
ludowych
(s. 5-64) napisał Osinin. Treść
wstępu także popularnonaukowa.
I tu, jak w tarnie piel'wszym, na końcu znajdują
się komentarze, dane bibliograficzne oraz metryczki o zawaltych pieśniach ludowych.
Kolejny tom III, zredagowany przez Ch. Wakal'elskiego. zawiera pieśni historyczne w liczbie 200 (z których 28 jest macedońskich). Wstęp Bulgal'ska ludowa
pieśń historyczna
(s. 5-73) pióra Wakarelskiego w sposób przejrzysty omawia pochodzenie i periodyzację pieśni oraz dokonuje systematyki wątków. Autor korzystał z bogatej literatury
fachowej. Wakal'elski jest także autorem komentarz.v
(s. 603-654), dając ciekawe informacje o bohaterach, wątkach i motywach.
Tom IV zredagowany zostal przez akad. M. Arnaudowa. Zawarto tu pieśni mityczne w liczbie 225, w tym 30 tekstów macedońskich. We wstępie (s. 5-76) Arnaudowomawia
gatunek pieśni ludowej, jej oryginalność, piękno i kompozycję.
Pieśni te, występujące
na całym obszarze Bułgarii i Macedonii, poświęcone Są
silom nadprzyrodzonym,
osobom świętym i zwykłym ludziom. Arnaudow sporządził także komentarze do tych utworów (s. 607-671).
Następny V tom, zredagowany przez M. Arnaudowa oraz Ch. Wakarelskiego.
zawiera pieśni obrzędowe. Wstęp (s. 5-61) napisał Arnaudow, który dał także
krótką charakterystykę
poszczególnych gmp utworów obrzędowych
(s. 283-2811;
292;

295-296;

304; 308-310;

318-320;

329-334;

437-439;

450-454;

4£5-467;

471-475;

476-

Arnaudow jest również autorem cennych komentarzy (s. 591--626). Wakarelski natomiast napisał wstęp pt. Wesele ludowe, wprowadzający
do działu pieśni
weselnych (s. 487-501). On także przygotował notatki i dane bibliograficzne do tych
utworów (s. 627--641). Wesele ludowe rozpatruje on z punktu widzenia etnograficznego. W sumie tom zawiera 195 utworów ludowych, z których aż 1.11 to teksty
macedońskie.
Kolejny VI tom, zawierający 650 pieśni miłosnych (w tym 90 macedońskich),
zredagowany .został przez D. Osinina oraz 1. Burina. Wstępem opatrzył go Osinin
(s. 5-54), a komentarzami obaj redaktorzy (s. 587-634).
W tomie VII bogato reprezentowane
są utwory ludowe o stosunkach międzyludzkich (332 teksty, wśród nich 26 macedońskich). Wybór oraz pracę I'edakcyjną
wykonali D. Osinin i Elena Ognjanowa. Pierwszy jest autorem wstępu (s. 5-41),
komentarze zaś przygotowali oboje (s. 543-585).
Redaktorem VIII tomu jest pracownik Muzeum Etnograficznego w Sofii, Atanas Primowski. Tom zawiera 330 pieśni, w tym 20 macedońskich, poświęconych
·pracy ludzkiej. Primorski jest autorem wstępu (s. 5--60) oraz komentarzy i bibliografii (s. 547-595).
·Tom IX, pod red. Angela Karalijczewa' i Weliczko W'lczewa, zawiera bajki
oraz anegdoty. Wybór 120 bajek (20 macedońskich), fantastycznych
i o zwierzę483).

�Recenzje, pn:eglqdy wydawnictw

i czasopism

375

tach, przedstawia
bogate tradycje ludowe Bułgarów i Macedończyków na tym
polu. W'lczew jest autorem wstępu (s. 5-77) oraz komentarzy (s. 473-534).
Bajki o ludziach i anegdoty zawiera tom X, zredagowany przez akad. P. Dinekowa. Pośród 3 LO tekstów 63 są macedońskie. Tom zaopatrzony jest wstępem
Dinekowa, który w sposób wnikliwy omawia ten gatunek utworów ludowych
(s. 5-51).
Jako współredaktor
występuje
etnograf bułgarski,
Stefana Stojkowa,
Która napisała komentarze do tych bajek (s. 606--651).
Tom XI, zredagowany przez nieżyjącą już profesor Uniwersytetu
Sofijskiego,
Cwetanę Romanską, oraz E. Ognjanową, zawiera 285 klechd i legend ludowych,
\V
tym 66 macedońskich. Autorem wstępu jest Romanska (s. 5--46), komentarzy
(s. 415-50:3) Ognjanowa.
Kolejny XII tom zawiera ponad 15000 krótkich utworów ludowych - przysłów, przypowieści, zagadek, wśród których pokaźną część, bo ponad 4000 pozycji
zajmują utwory macedońskie. Wyboru utworów ludowych dokonał Cwetan Minkow, który jest redaktorem tomu oraz autorem wstępu (s. 5-59). Utwory są różnorakie, ułożone według klasyfikacji dolconanej przez pisarza bułgarskiego a zarazem wielkiego wielbiciela i zbieracza utworów ludowych Petki R. Sławejkowa. W układaniu zagadek Minkowowi pomagała E. Ognjanowa, która wybrała
najlepsze i naj ciekawsze utwory tego gatunku ludowej kultury duchowej.
Ostatni, XIII tom, zredagowany przez Rajnę Kacarową, El. El. Stoina, N. Kau[mana, T. Bojadiijewa i D. Osinina zawiera teksty i melodie 731 różnorodnego gatunku pieśni ludowych, z których 46 to teksty macedońskie. Wstęp, omawiający
cechy muzyki ludowej, napisała Kacarowa (s. 5-44). Tenże wstęp wydrukowano
w języku angielskim (s. 45--62).
Idea wydania całego zbioru zrodziła się w łonie Komisji Folklorystycznej przy
Związku Pisarzy Bułgarskich. Zamierzenia jej zostały zrealizowane m. in. dzięki
pomocy, jaką ukazali folkloryści bułgarscy oraz pl'acownicy Bułgarskiej Akademii
Nauk. Decyzja wydania tomów zapadła w roku 1960 i począwszy od następnego
roku, w którym ukazały się pierwsze cztery tomy, do roku 1963 oddano do rąk
czytelnika zaplanowanych 12 tomów.
Edycja ta - poza ostatnim XIII tomem - zawiera 2466 pieśni (z których 347
to utwory macedońskie),
430 bajek
(83 macedońskie),
292 klechdy
i legendy
(66 macedońskich)
należy do ciekawych pozycji folklorystycznych.
Włączenie jednak utworów macedońskich do folkloru bułgarskiego można potraktować jako ujemną jej stronę.
Grono redaktol'ów, które dokonało wyboru utworów ludowych, włożyło wiele
pracy dla przezwyciężenia wszystkich trudności, na jakie napotyka się zazwyczaj
w podobnych opracowaniach.
Redaktorzy
musieli bowiem przekartkować
wiele
wydanych dotąd zbiorów pieśni, bajek i innego materiału folklorystycznego oraz
"przeorać" wszystkie zbiory rękopisów przechowywanych
w archiwach
bułgarskich.
Szczególnie starannie, jak już powiedziano, opracowane są komentarze. Przy
każdym utworze podano miejsce jego pochodzenia, imię i nazwisko informatora
i zbieracza, bibliografie zbioru względnie czasopisma, w którym utwór zostal ogłoszony po raz pierwszy, sygnaturę teczki archiwalnej itp. Poza tym badacz znajdzie
tu krótkie dane o postaciach historycznych lub bohaterach epickich występujących
w utworach,
warianty
poszczególnych
tekstów
poetyckich
bądź prozaicznych.
Często podawany jest cały tekst odpowiedników lub przynajmniej
duży fragment.
W komentarzach
tych czytelnik znajdzie także objaśnienia poszczegółnych fragmentów.

�37G

. Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Niełatwa była praca redaktorów i przy wyborze tekstów, bowiem różne mogfl
być upodobania. Jeden lubi zwartą treść, inny bardziej poetycką. Również niemalo trudności mieli oni w Pl"zygotowaniu tych tekstów do druku, w większości
wypadków spisane były one bowiem przez niedoświadczonych
zbieraczy. Sporo
tekstów roiło się od błędów językowych (nie zawsze przekazywana
była przez
zbieraczy gwara tekstu) itd. Redaktorzy pokonali wszystkie te trudności i przekazali badaczom folkloru bułgarskiego i macedońskiego cenną pozycję, jakich brak
w innych krajach. Toteż utwory te, stanowiące wyselekcjonowany
zbiór wszystkich gatunków folkloru obu narodów słowiańskich, służą w pełni pracom naukowym w tej ważnej dziedzinie kultury duchowej.
Kole

Ethnologia

Slavica,

t. II: 1970, Bratislava

Simiczijew

1971, ss. 304.

Drugi tom rocznika słowackich et.nografów i folklorystów, pOswlęconego kulturze ludowej Słowian, zawiera łącznie 12 artykułów o różnej tematyce oraz w dziale "Recensio librorum" - dwie recenzje pozycji książkowych i 11 przeglądów czasopism.
Vaclav Frolec (Brno) w artykule Die gemeinsamen und differenzierenden
Elemente in der Volksbaukunst
des Donaugebietes przedstawia
z pomocą 35 ilustracji
i 6 map różnice i podobieństwa w budownictwie ludowym obszaru naddunajskiego, badając proces rozwoju kulturalnego
narodów zamieszkujących
tę część zróżnicowanej pod wieloma względami Europy, złączoną wspólną rzeką. Jako najstarszą warstwę kulturową doc. dr V. Frolec przyjąl ziemianki, tj. obiekty porównywalne z dokumentami
archeologicznymi.
Analiza przestrzenna
i chronologiczna
składników budownictwa - materiału budowlanego zależnego od naturalnych zasobów środowiska rozplanowania
budynku mieszkalnego, konstrukcji i spadu dachu, sposobu zabudowy zagród, systemu ogrzewania, kuchni itd. pozwala dostrzec
cechy wspólne i odrębności zarówno pod względem intensywności rozwoju u poszczególnych narodów (najprostsze formy zachowały się w dolnej przybałkańskiej
części obszaru naddunajskiego),
jak też w charakterze
odrębności kulturalnych
i in. Tradycyjny dom wiejski na tym obszarze - wnioskuje autor - ma jednak
wiele cech świadczących o znacznej kulturowej całości tego obszaru, będącej rezułtatem wielostronnych
wzajemnych
wpływów. Szkoda, że w swych rozważaniach autor pominął obszerną pracę T. Wróblewskiego Wspólne elementy w ludowych kulturach
środkowej
Europy (Poznań, 1964), omawiającą
m. in. poruszoną
problematykę.
Olga Ganckaja, Natalia Gracianskaja
(Moskva), Zur Typologie des volkstiimlichen Wohnhauses
bei den Westslawen.
Autorki omawiają swe badania w pokrewnej dziedzinie. W wydzieleniu
typów zachodniosłowiańskich
domów mieszkalnych przyjęły za poqstawę najnowsze zasady klasyfikacji obiektów, tj. rozwój
planu wewnętrznego i odrębności systemu ogrzewania. Jednak zarówno w analizie
porównawczej
tradycyjnych
form mieszkania chłopskiego, jak też w wypracowaniu jednolitej ich typologii trudność stanowi - jak stwierdzają
autorki - problem chronologizacji
obiektów. U każdego narodu słowiańskiego
okres rozpow-

�Recenzje,

przegl.q&lt;1y

wydawnictw

i c;z:asopisnl

'J.'; 'I

'-'II

szechnienia sit; poszczególnych form budownictwa
był inny z rozmaitych
przyczyn, np. w Polsce działały trzy różne systemy administracyjne
w czasie zaborów.
l mimo, iż niwelacja tradycyjnych
form wiejskich pod wpływem miasta spowodowała bardzo duże zmiany w kulturze materialnej
wsi, zwłaszcza w okresie jej
nasilenia (najwcześniej, bo już w XVIII w. zaczęła się w Górnych Łużycach), do
dziś istnieje duże bogactwo form tradycyjnych oraz regionalnych odrębności w stosowaniu materiałów, technik itd. Autorki wydzielają 6 typów chłopskich domów
mieszkalnych w zachodniej Słowiańszczyźnie:
dwa wąskofrontowe
z asymetrycznym planem i ogrzewaną bądź nie ogrzewaną sienią oraz cztery szerokofrontowf',
w tym dwa z symetrycznym planem i sienią 'chłodną bądź ciepłą i dwa z planem
asymetrycznym, również z sienią chłodną lub ciepłą.
Miriam Stara-Moravcova
(Praha), Tools for Processing Spinning Fibers among
Western and Easter Slavs in the Early Historical
Period. W oparciu o liczny materiał drewniany zgromadzony przez archeologów w toku systematycznych
badal'!.
osad zachodnich i wschodnich Słowian z wieków IX-XIV autorka przedstawia narzędzia do obróbki włókna roślinnego i runa zwierzęcego oraz inne przyrządy służące do wyrobu przędzy itd. i dochodzi do wniosku, że narzędzia używane w tym
okresie w Polsce i u wschodnich Słowian odpowiadały północnoeuropejskim,
zaś
w Europie zachodniej były one bardziej rozwinięte. Zbiór narzędzi z okresu średniowiecza wskazuje na nie pokrywanie się granic linearnych i chronologicznych
rozpowszechnienia
pojedynczych odmian ich form, znanych w okresach późniejszych, aż do naszych dni.
Anna Kowalska-Lewicka
(Łódź) w artykule La production
traditionnelle
du.
beurre en Pologne obszernie i dokładnie opisuje technologię polskiego maślarstwa.
Bazą źródłową są materiały archiwalne
i terenowe z lat 1870-1968 oraz starsze
druki. Opis zawiera wszystkie fazy technologiczne - udój i mieszanie mleka od
różnych gatunków zwierząt, cedzenie go, zbieranie śmietany, sposób wyrobu masła,
użytkowanie
produktu
w celach spożywczych, leczniczych, kosmetycznych
i in.
Marginesowo o handlu masłem i sposobach użytkowania
produktów
ubocznych.
Opis narzędzi i sprzętu wzbogacony terminologią ludową. Artykuł omawia zarówno maślarstwo grup nizinnych, jak i górskich. Na uwagę zasługuje interesujący
dobór 28 ilustracji.
Mirko Barjaktarović
(Beograd) w Land Baulks among the Serbs omawia
własne materiały opublikowane wcześniej w książce O zemljisnim
medjama u Srba
(Beograd, 1952). Z miedzą polną - pisze autor - jako granicą oddzielającą indywidualne gospodarstwa rolne lub obszary dworskie czy wsie wiąże się bardzo dużo wierzeń i zwyczajów. Ale nie tylko to. Po wyzwoleniu Sel'bii spod okupacji tureckiej (początek XIX wieku) problem granic gruntowych uległ zaostrzeniu wskutek nowych podziałów ziemi, i miedza, a właściwie
poszanowanie
autorytetu
trwałych znaków granicznych, stało się zjawiskiem społecznym lub nawet politycznym. Rzeczą charakterystyczną
było łagodzenie i rozstrzyganie
sporów granicznych według dawnego zwyczaju przez zespoły starszych, poważanych mieszkańców wsi. Po drugiej wojnie światowej ziemię uspołeczniono i miedze zatraciły
dawne znaczenie.
Jan Podolak (Bratislava), Uralte Arten des Feuerbereitung
bei den Hirten des
Karpatengebietes,
przedstawia interesujące wyniki swych badań terenowych w Słowacji, Zakarpackiej
Ukrainie i Rumunii nad dawnymi sposobami niecenia ognia,
praktykowanymi
przez pasterzy karpackich.
Autor zwraca szczególną uwagę n;]
funkcję' tzw. "żywego ognia" mającego znaczenie w kulturze
duchowej
ludu.
"Zywy ogień" zachował się już tylko jako tradycja u pasterzy w związku z prakty-

�Recen,je.

przeglqdy

wydawnictu)

; czasopism

karni magicznymi. Dawniej był nieoddzielną częścią kultur'y rolniczej. Najstarsze
sposoby niecenia ognia: tarcie drewna o drewno, kamienia o kamień lub krzemienia o metal, dotrwały w Karpatach aż do lat trzydziestych naszego wieku.
Jan Komorovsky
,(Bratislava), Kaukasische Parallelen der Beg7'ćibnis-Geb1'uuch'!
von Crna Gora (Montenegro).
W nawiązaniu do Kultury
ludowej Slowian K. Moszyńskiego, autor pogłębia własnymi badaniami studia nad obrzędowością pogrzebową. Stwierdza m. in., że wspólne ludom Bałkanu i Kaukazu były przejaw\'
smutku po śmierci bliskich osób, jak np. lamenty (odbywano je także nad częściami ubioru lub broni, a treścią lamentów bywały losy i zasługi zmarłego), śpiewy
żałobne we wspólnym kole, kaleczenie sobie twarzy, targanie włosów, bicie się
mężczyzn pięściami po głowie itp. Wspólne także były uczty przy katafalku.
U wschodnich Słowian tradycyjne obrzędy pogrzebowe zachowały się do ostatnich
czasów i możliwość ich porównawczego
badania, jak też poznawania odpowiednich obrzędów na Kaukazie, pozwala rozwiązać wiele problemów bałkańskiej kultury ludowej.
P. G, Bogatyrev (Moskva) w artykule Improvisation
et nOl'mes des procedes
artistiques

sur

Ie materiel

des histoires

du XVIII

siecle, des inscriptions

dans des

et Foma ukazuje
formy improwizacji i artystycznego przekazu treści tradycyjnych. P. G. Bogatyrev
przyjął za podstawę rozważań pieśni, bajki, powieść XVIII-wieczną
i inne materiały o znanych niemal w całej Europie postaciach Jeromie i Fomie. Badania
wykazały,
że wykonawcy
utworów
folklorystycznych
(zarówno plesnlarze, jak
i bajarze) improwizują treść i tworzą nowe warianty zamieniając słowa, lecz bezbłędnie i wiernie naśladują normy środków artystycznych swych pmdziadów. Powstanie utworów o Jeromie i Fomie autor datuje w XVII w. (zapisy tekstów
pieśni pojawiły się w zbiorze Sokołów na początku XX w.). Na uwagę zasługuj;.\
także zdolności improwizatorskie
przepisywaczy powieści o Jeromie i Fomie, którzy tak samo jak wykonawcy utworów nie nal'uszali wzorów wydanych drukiem
i rozpowszechnionych.
Orest Zilynskyj (Praha), Das ostslawische volkstiimliche
Spiel "Drache-Enterich".
Zabawa ludowa w "Jaszczura" albo "Kaczora", znana od póżnego średniowiecza w folklorze wschodnich Słowian, wiąże się z istniejącym niegdyś rytualnym wyborem dziewczyny na żonę. Z biegiem czasu zabawa uległa istotnym zmianom, chodziło o grę erotyczną wyobrażającą
poprzez formy tekstowe i ruchowe
wyładowanie
popędu płciowego. Stare dokumenty językowe, zwłaszcza z Polski,
oraz detale tekstowe niektórych wariantów
umożliwiają identyfikację aktorskiego
jaszczura ze smokiem, którego głównym zadaniem było porywanie i gwałcenie
dziewcząt. Odległe echo tej zabawy przejawia się we wschodniej Słowacji.
Dagmar Klimova (Praha), Les guerres turques dans les narrations populaires.
Les legendes historiques.
Catalogue. Jest to pierwsza część wielodziałowego katalogu prozaicznych tekstów ludowych (historycznych powieści i legend) na temat
wojen z Turkami. Katalog powstał na podstawie wypisów z literatury i archiwów
rękopiśmiennych
towarzystw
ludoznawczych
w Bmtysławie,
Brnie, Ljublianie
i Zagrzebiu z uwzględnieniem materiałów muzealnych w Wiedniu, atlasu ludowego
w Bonn, archiwum prozy ludowej w Marburgu i Gottingen, w Berlinie, Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie, a także w oparciu o własne badania
i zbiory terenowe na Morawach, w zachodniej i południowej Słowacji, wśród Słowaków na Węgrzech oraz o zbiory terenowe V. Gasparikovej, M. Kosovej, J. Michalka i B. N. Putilova, którzy nadesłali je na podstawie ankiet autorki. Katalog
uwzględnia
także teksty o Tatarach,
Kurucach
i Psiogłowcach
(w
Czechach).
images

Populaires

(louboks),

des contes

et chansons

SU1' Ierioma

�Recen?je.

lJn:efjlqclu

·wydawnictw

i

JIg

C?G.SOpiSl1l.

Oprócz treści autorka
wyszczególnia
charakterystyczne
motywy. Pierwsza
część
katalogu zawiera 300 tematów wraz z komentarzami.
J. O. Dzendzelivśkyj
(Uzhorod), Uber das Problem des Linguistisch-ethnographischen Atlasses der Kultur
des Karpatengebietes.
Ogólne założenia atlasu językowo-etnograficznego
kultury
tzw. obszaru
karpackiego
przedstawił
autor
na
V Kongresie Slawistów w Sofii w 1963 1". W czasie dyskusji nad Etnograficznym
Atlasem Słowiańskim. Obecnie, przedstawiwszy
trudności w dziedzinie koordynacji
wysiłków językoznawców
i historyków z etnografami,
wynikające m. in. z różnorodności postaw i metod badawczych, prof. dr J. O. Dzendzelivśkyj proponuje rozważenie aktualnych
głównych problemów
atlasu, jak: dokładny podział obszaru
pod względem językowo-etnograficznym,
wyznaczenie
grup etnograficznych
i pogranicza kulturowego, określenie stosunku kultury karpackiej
(pojęcie to wymaga
dokładniejszego zdefiniowania)
do kultur narodów ukraińskiego,
rumuńskiego, słowackiego, czeskiego, polskiego i in. Zdaniem autora już dziś powinno się przystąpić do utworzenia
międzynarodowej
komisji atlasowej
i pod jej kierunkiem
zebrać i wydać material, ponieważ dialekty oraz zjawiska etnograficzne
ulegają
zanikowi.
S. 1. Bruk (Moskva), Prinzipien
der Zusammenstellung
regionaler
historisch-ethnographischer
Atlanten
in der UdSSR. Autor omawia dokładnie badania i prace atlasowe prowadzone przez Akademię Nauk ZSRR. Prace zmierzają w dwóch
kierunkach:
demograficzno-etnograficznym
historyczno-etnogr'aficznym,
o którym mowa w artykule. W ZSRR opracowuje się kilka atlasów. W 1961 r. ukazal
się atlas historyczno-etnograficzny
Syberii, w 1961 r. wyszedł 3-częściowy atlas
"Rosjanie
(odmienny typ atlasu), rozpoczęto już opracowywanie
etnograficzno-historycznych atlasów Ukrainy, Białorusi i Mołdawii, Bałtyku, Kaukazu, Azji Środkowej i Kazachstanu. Główne zasady zestawiania atlasów regionalnych,
to: przedstawienie zjawisk w rozwoju historycznym;
ujęcie ich w skali całego terytorium
w trzech granicach chronologicznych:
połowa XIX w., przełom XIX i XX w. oraz
połowa XX w. (razem 100 lat). Koordynatorem
prac jest stała międzynarodowa
komisja pod przewodnictwem
prof. dr B. Bratanića
(Jugosławia).
Kieruje
ona
również pracami przygotowawczymi
do sporządzenia
atlasów etnograficzno-historycznych poszczególnych kr'ajów Europy i innych krajów sąsiednich.
Medard

Arts et Traditions
Populaires. Revue trimestrielle
fran&lt;;aise. Annee 17, Paris 1969, zesz. 1-2, 3-4, ss. 3'94.

Tarko

de la Societe d'Ethnographie

17 rocznik kwartalnika
etnografii francuskiej
ukazał się w dwóch podwójnych
zeszytach zawierających,
jak zwykle, trzy podstawowe
działy: artykuły
(articles
de fond), komunikaty (Notes et materiaux)
oraz dział sprawozdawczo-informacyjny
obejmujący recenzje, kroniki i zestawienia
katalogowe - bibliografii
(blisko 800
pozycji), dyskografii, filmografii za rok 1968 oraz nabytków dzieł obcych w Bibliotece ATP. Omawiany rocznik zawiera materiały o różnorodnej
tematyce, z różnych regionów i obszarów społecznych historycznej
i współczesnej
Francji. Przeważa oczywiście tematyka folkloru i szeroko pojmowanej
sztuki ludowej, lecz nie

�380

Rccen:je.

pr::cgiąriy

wyrlawnict.w

i

cza,c,opis111

brak również prac z dziedziny kultur'y materialnej
oraz z pogr'anicza socjologii
Pominięte natomiast zostały rozprawy o charakterze teoretycznym.
Znamiennym rysem w treści rocznika jest wychodzenie autorów szeroko poza
tradycyjny krąg kultury chłopskiej i wkraczanie na obszary nie docenianej dawniej przez etnografów
kultury
mieszczańsko-proletariackiej
lub, mówiąc ogólniej - plebejskiej. Badania tego właśnie obszaru należą już - jak można sądzić
według publikacji - do stałego programu prac etnografów francuskich śmiało podejmujących
tematy leżące niejednokrotnie
na pograniczu zainteresowań
historii
sztuki lub socjologii. Omawiany rocznik zawiera kilka tego rodzaju pozycji. Największą z nich jest obszerne studium historyczno-socjologiczne
o życiu społecznym w Lille i towarzyszących
mu formach plebejskiej plastyki l.
Autorka tego dwutematycznego,
trochę niespoistego studium zajmuje się niektórymi zinstytucjonalizowanymi
formami
życia publicznego
mieszczańsko-proletariackiej społeczności dużego ośrodka przemysłowego w okresie wczesnego kapitalizmu, a następnie na tym tle omawia tWórczość Louisa Melino, najwybitniejszego w tamtych latach międziorytnika
lillejskiego. Lille, liczące w trzecim dziesięcioleciu XIX w. ok. 70 tys. mieszkańców, stanowiło już wówczas duży ośrodek
p1·zemysłu włókienniczego, a także tytoniowego i browarniczego. Zatrudnieni tam
robotnicy w połączeniu z liczną rzeszą rzemieślników i drobnego proletariatu stanowili silne ugrupowanie socjalne przejawiające
dużą aktywność społeczną i kulturalną, której dowodem była działalność licznych (w 1828 r. było ich 113) stowarzyszeń wzajemnej pomocy, mających na celu zabezpieczenie swych członków
od wypadków losowych. Skupiały one ludzi różnych profesji, gdyż ówczesne prawo
zabraniało tworzenia stowarzyszeń ściśle zawodowych. Jedynie włókniarzom, najsilniejszej w mieście grupie zawodowej, udało się - wbrew zakazom - stworzyć
kilka stowarzyszeń zawodowych będących zapewne zaczątkiem robotniczego ruchu
związkowego. Prócz tego działały również stowarzyszenia
o charakterze
sportowym, skupiające
przede wszystkim łuczników, kuszników i kręglarzy. Wszystkie
one miały własne regulaminy, sztandary, patronów i doroczne święta obchodzone
bardzo okazale; składały się na to uroczyste pochody z kapelami ludowymi, zabawy, wspólne uczty i śpiewy. Społeczność Lilie wytworzyła zatem bogate tradycje folkloru mieszczańsko-robotniczego
- jednego z najstal'szych w Europie.
Z tradycjami
tymi wiąże się twórczość wspomnianego miedziorytnika,
zaopatrującego miejscowe stowarzyszenia
w niewielkie obrazki-godła
odbijane na papierze i kolorowane.
Miały one kształt liścia i noszone były w dniach świąt
patronalnych
na kapeluszach
lub w butonierkach
przez członków stowarzyszeń.
Emblematy te wyobrażały postacie patronów oraz realia życia codziennego. W ten
sposób L. Melino stał się wyrazicielem tradycyjnej kultury środowiska wielkomiejskiego w okresie formowania się kJasy robotniczej. Pracę zamyka inwentaryzacja
kilkudziesięciu
zachowanych
emblematów
z krótkimi opisami ich formy i treści
oraz lista stowarzyszeń, o których była mowa.
Kulturze robotniczej (górniczej) tegoż miasta w Jatach późniejszych poświęcony
jest komunikat na temat Jilłejskich tradycji teatrzyków marionetkowych 2.
W kręgu podobnych zagadnień porusza się J. Cochin, piszący o specyficznym
gatunku "ludowej" grafiki przedstawiającej
"świat na opak" ". Autor omawia temat na podstawie kilkunastu zachowanych sztychów z XVIII i XIX w. z&lt;Jwiera.i&lt;;-

1 Elise Seguin, lmagerie et vie sociale a LilZe, Louis Melina 1790-1859,s. 179-232.
2 Pierre Soulier, Les marionnettes
Zilloises. Le theatre Louis et Gustave ue Boot,
3 Jacques
Cochin. Mondes a Z'envers, mondes a l'endro;t,
s. 233-257.

s. 2G7-~'f7.

�Rt'ccn:je,

jJr:eqląd,/1

w,ljclawnicttc

i c,:'Gsopis'm

:)~l

cych serie 'l-iti rycin, a przedstawiających
sceny zaskakujące niezwykłością sytuacji. Tradycyjnymi motywami są przedstawione na opak stosunki międzyludzkie,
w świecie zwierząt oraz w relacji człowiek-zwierzę. Autor zalicza te drukowane
przez popularne wydawnictwa
i rozpowszechniane
przez wędrownych
handlarzy
plansze do kręgu kultury ludowej ze względu na inspiracyjną rolę odbiorcy wiejskiego, do którego zbiorowej wyobraźni były one adresowane. Z tegoż kręgu wywodziła się zresztą ich tematyka (motywy polowania, rybołówstwa, ptasznictwa,
rolnictwa itp.). Na koniec autor próbuje' uczenie, acz nieprzekonywająco,
wyjaśnić
przyczyny zaniku omawianego gatunku anonimowej twórczości.
Pozycją dotyczącą zagadnień kultury ogólnej jest studium historyczne H. Tremaud na temat trwałości francuskich gier 4. Opierając się na źródłach pisanych -literackich (m. in. Rabelais, relacje podróżników), archiwalnych
(akta administracyjne i sądowe), wreszcie leksykograficznych
(encyklopedie zwłaszcza XVIII-wieczne, glosaria językowe) - autorka omawia rodowód, tło kulturowe i tradycje narodowych gier francuskich, przede wszystkim o charakterze sportowym, lecz
także i hazardowych. Stwierdza ona, że większość znanych do dziś gier i zabaw
wywodzi się ze średniowiecza, podlegając w ciągu wieków różnym przeobrażeniom. Niektóre z nich cieszyły się poparciem władz - np. gry o charakterze militarnym, jak łucznictwo, kusznictwo, strzelectwo - inne, uważane za grzeszne lub
niemoralne - jak np. gry hazardowe (karty, kości) lub brutalne (gra w pilkę poprzednik futbolu i rugby)
podlegały roznym ograniczeniom
i zakazom.
O trwałości gier i zabaw decydowały zresztą różnorodne czynniki, jak walory widowiskowe, moda, związek ze świętami lub porami roku, atrakcyjność towarzyszącego rytuału, wreszcie znaczenie magiczne, aktualne aż do XIX wieku. W ciągu
lat zmieniała się technika poszczególnych gier, lecz tradycje i reguły przetrwały
w świadomości zbiorowej; treść ideologiczna i społeczna pozostała niezmieniona.
Wiele gier zostało z czasem skodyfikowanych
i s[ederalizowanych
w postaci zawodów ogólnopaństwowych,
zbliżając się w tym do sportu. Niektóre przekształciły się w dyscypliny sportowe, takie jak golf, piłka nożna, rugby, tenis - zachowując równocześnie lokalnie swe pierwotne formy gier regionalnych. Ponadto do
dziś zachowało się wiele specyficznie francuskich gier regionalnych, np. prowansalskie, langwedockie i liońskie pojedynki nawodne"
pojedynki bretońskie, walki
byków w Landach i Langwedocji oraz szereg regionalnych odmian gry z kulami,
piłką itd. Niektóre tradycyjne gry francuskie zachowały więc żywotność wbr'ew
i mimo niwelującej roli kosmopolitycznego sportu.
Z kolei warto zwrócić uwagę polskiego czytelnika na interesującą
biografię
angielskiego folklorysty, Cecila Sharpa, omówioną w ATP przez E. Limeta ,:.
C. Sharp (1859-1924) był z wykształcenia matematykiem, następnie stał się nauczy·cielem muzyki, by wreszcie poświęcić się całkowicie zbieraniu ludowych pieśni
i tańców angielskich i amerykańskich. Jego droga do folkloru była zatem podobna
do tej, jaką odbył u nas O. Kolberg. Podobieństwo tych dwóch postaci uwidoczniłCl się i w tym, że Sharp podobnie jak Kolberg poświęcał na badania
wszystkie swe skromne środki nie dbając o zysk. Sharp był jednak nie tylko zbieraczem, lecz także teoretykiem folkloru i metodologiem. I te aspekty jego działalności wydobył z pracy i uwypuklił Limet, podkreślając obecną aktualność pogląTremaud.
Perennife des jeu]: Irarv·ois.
s. 259-2f;;:;.
5 Por. H. Tren1aud,
Les joule,'.,' lanqucdociennes,
ATP. R. 1G, 19fi8. s. 3-4G. nec. [w:1 •.Lud"
1972, t. 56. s. :lO9.
6 Eric Lin1et. A propos
(}'une hioqraphie:
CecU
Sharp,
his
life
ond
tVo r/;" (Lond'.&gt;n 1967).
4 Hel(~ne

S. 131-134.

�Recenzje.

przegląd-y

1.vyda.wnictw

j

czasopisrn

dów Sharpa. Z kilku wzmiankowanych
sformułowań
można się zorientować, że
omawiana
praca mogłaby dać polsl{iej folklorystyce
i etnomuzykologii
niejedną
cenną wskazówkę. Warto by ją więc przyswoić polskiej literaturze,
zważywszy
zwłaszcza, że teorie zagraniczne lepiej się u nas przyjmują niż rodzime, choćby
były identyczne.
Przechodząc do zagadnień tradycyjnej
kultury wiejskiej wymienić trzeba wyczerpujące studium z dziedziny kultury materialnej o zbieraniu i kruszeniu migdalów w Prowansji 7. Autor bardzo drobiazgowo opisuje caly proces technologiczny,
używane narzędzia,
organizację
pracy i stosunki społeczne oraz praktykowane
zwyczaje. Nie pomija również towarzyszących form folkloru zwi4zanych z uprawą
i przeróbką
migdałów, przytaczając
przysłowia, porzekadła,
pieśni, opisując gry
z migdałami i zabawki robione przez dzieci, wierzenia magiczne, wreszcie sposoby użytkowania migdałów (formy konsumpcji, wykorzystanie odpadów). Tak więc
ta wzorowa pod względem metodologicznym praca ukazuje wszechstronnie lokalny
typ kultury związanej z uprawą migdałów i wykształconej
w regionie będącym
ś'vviatowym centrum ich produkcji.
Drugą pozycją dotyczącą kultury materialnej
jest ujęty historycznie komunikat
H. Raulina na temat młotów kuźniczych o napędzie wodnym, ich tl'adycji i rozwoju technicznego".
Urządzeń tych zachowa lo się we Francji tylko kilka; autor
opisuje jeden z zabytków - kuźnicę zachowan4 w Górnej Sabaudii.
Wreszcie sprawy folkloru. Tu odnotowujemy
kolejny artykuł z serii zapoczątkowanej w poprzednim roczniku ATP !I, poświęconej ludowym tal1com pirenejskim, a mianowicie J. M. Guilchera Les formes basques de la dan~e en chaine
(s. l-54). Kontynuując
swe rozważania
nad tańcami korowodowymi autor przenosi się obecnie do Kraju Basków, gdzie tradycyjny
repertuar
taneczny jest a raczej był bardzo bogaty. Omawiane formy branIe i farandole,
odznaczały
się w Kraju Basków wyjątkową rozmaitością rozwiązań choreotechnicznych
(drobiazgowo przez autora opisanych) oraz interesującym
kontekstem
uwarunkowań
społecznych i kulturowych.
Obecnie tańce te zachowały się już tylko w pamięci
nielicznych jednostek i w kilku nieoryginalnych
wersjach folklorystycznych.
Z kolei folklorem slownym zajmuje się Ch. Joisten, opisujący na przykladzie
pewnej
narratorki
ludowej mechanizm
międzyregionalnej
dyfuzji wątków literackich l0. Pozostale pozycje rocznika są drobnymi przyczynkami
na temat sztuki
ludowej, m. in. o kapliczkach nadrzewnych w północnej Francji i o dekoracyjnych
dachówkach
we Wschodnich
Pirenejach.
Nas mogą natomiast
zainteresować
(wprawdzie ubogie) polonica zawarte w omawianym
roczniku: wykaz nabytków
dzieł obcych podaje 2 polskie pozycje - Atlas Polskich Strojów Ludowych, zeszyt
orawski,
oraz katalog
wystawy
ikon warszawskiego
Muzeum Etnograficznego.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że pozycje polskie trafiają do Biblioteki ATP najzupełniej przypadkowo
i absolutnie nie odzwierciedlają
naszego r~;nku wydawniczego w zakresie etnografii.
Bogu~lalV

Linette

7 Charles Galtiel'. De ta rćcolte
au ca:::sage
cles runan(lcs
en .Alpillcs
et Crau,
s. 55-93, fot.
s łlenri RauEn. Note sur [es 1nartinets.
s. D5-10(.i.
g Por.
ATP, R. J6, 1968, S. 259-292.
Rec. [w:1 .•Luc!"
J972,
t. 51;. s. :309-3J1.
10 Charles Joisten,
Un cas (Je Tnigration
de contes populaire.o..;: (ill- LanUIl(,([()(:
(lU Dllllpl/ine.
S. 279-2BIl.

�Recenzje,

Osterreichische

Zeitschrift

przeglądy

wyda.wnictw

fur

Nowa Seria t. 25, ogólnego
Verein flir Volkskunde.

Volkskunde.

t. 74. Wiedeń 1971, z. 3--4. Wydawnictwo:

i czasopisnt

38:5
zbioru

Profil tematyczn~· dwóch ostatnich zeszytów recenzowanego rocznika potwierdza w dalszym ciągu sygnalizowaną
wcześniej tendencję
publikowania
w nim
tego, co aktualnie wpływa do redakcji, bez jakiegokolwiek
doboru i ukierunkowania. Drukowane prace, z jednym wyjątkiem, mają tym razem charakter raczej
materiałowy.
Przysłowiowym
rodzynkiem,
notabene
bardzo interesującym,
jest
artykuł Heda Jason, Volkskunde und Computer - eine Auseinandersetzung
(z. 3).
Autorka sygnalizuje w nim, w oparciu o bogatą literaturę światową oraz własne
doświadczenia, korzyści jakie może oddać komputer w badaniach etnograficznych.
Można go wykorzystywać,
zdaniem Jason, przy zbieraniu bibliografii,
zwłaszcza
przy obecnym zalewie literatury, dalej - zestawieniu danych źródłowych o identycznej lub podobnej treści, Łącznie z dokonywaniem obliczeń statystycznych. Komputer może wreszcie sŁuż.vć, według autorki, nawet przy wypracowywaniu
problemów badawczych, zwŁaszcza historyczno-geogl·aficznych.
Przy jego pomocy można
w końcu prowadzić na bieżąco rejestr kart archiwalnych
dotyczących zabytków,
rycin, diagramów i map. W sumie zachęcające informacje.
Tradycyjnej
kultury społecznej, a w szczególności zwyczajów prawnych,
dotyczy krótka l"Ozprawka Herrnanna Steiningera, Die Prechel als Strafmittel
im niederosterreichischen
Viertel
ober dem Wi.enerwald
(z. 3). O stosowaniu kary pręgierza Steininger informuje Skl·ótOWO,na podstawie zebranych przez siebie danych
źródłowym z XVI-XVIII \Y. Podaje miejsca stawiania po wsiach i miasteczkach
pręgierzy, m. in. przed koś·cielnymi drzwiami, na rynku, ·cmentarzu. Ustala także
rodzaje przewinień
względnie
przestępstw,
za które stosowano karę pręgierza.
Autor nie pokusił się o ustalenie genezy powołania do życia tej instytucji prawa
zwyczajowego, jak i pl"Zyczyn jej zaniku.
Komunikat Karla Fiala, Freundschajt.
Uber Freunde und Gefreunde im Lande
Salzburg (z. 4) jest jego odpowiedzią na ankietę przesłaną mu przez Towarzystwo
Ludoznawcze w Wiedniu. Dotyczyła ona definicji i zastosowania terminu "przyjaźń", rozumianego
jako swego rodzaju formy współżycia pomiędzy krewnymi
i znajomymi. Inicjatorom
ankiety chodziło o uzyskanie odpowiedzi na temat definicji oraz na pytania - na czym polega przyjaźń w życiu codziennym danej społeczności lokalnej. Zdaniem Fiala, w środowisku salzburskim pod tym terminem
przyjaźń rozumie się: wzajemne odwiedzanie się, uczestniczenie w uroczystościach
rodzinnych (chrzcinach, I komunii, '.veselach, pogrzebach) oraz świadczeniu sobie
nawzajem różnego rodzaju usług. Odpowiedź informatora nie ogranicza się do prostych odpowiedzi. lecz poparta jest w każdym punkcie licznymi bardzo ciekawymi
przykladami różnych form przyjaźni.
Kolejni.) pozycję stanowi wzmianka Wernera Heimerl, Absperren als Brauchtum bei der Goldenen Hochzeit in Obersteiermark
(z. 3) z zakresu zwyczajów weselnych. Autor opisując przebieg uroczystości obchodu złotych godów pożycia małżeńskiego, zwraca szczególną uwagę na występy przebierańców.
Jednym z nich
jest zwyczaj zatrzymywania
jubilatów, podobnie jak i nowożeńców, przy na poczekaniu zrobionym plocie. Przy tej okazji nawiązuje się wesoly dialog, który kończy
się obdarowaniem zatrzymujących.
Kulturę duchową reprezentuje
artykuł Theodor·o.s Vlachos, Geister UM Diimonenvorstellungen im siidosteuropiiischen
Raum griechischer Sprachzugehorigkeit
(z. 3).
Daje on przegląd różnych występujących w kulturze wsi i miasteczek Grecji irracjonalnych postaci - duchów i demonów. Opierając się na bogatej literaturze oraz

�38J

Recen.zje,

przeglądy

lvydawnictw

i

cUlsopism

własnych badaniach, autor staral się zrekonstruować rozwój historyczny oraz stan
c.zisiejszy demonologii. Vlachos wyróżnił kilkanaście
grup demonów oraz złych
duchów (Neraides, Wrikolakes, Anaskelades, Lamies, Telania, Kalikantzari, Strigles,
Gorgone, Gello, Empousa, Wrachnas, Aerika, Drimes, Koutzo), podobno szkodzących
ludziom, zwierzętom i roślinom. Analizując każdą grupę omówił kolejno: pochodzenie oraz warianty nazw, miejsce występowania postaci (w wodzie, powietrzu,
ziemi, drzewie), rodzaje demonów pod którymi występują, czas ukazywania się,
skutki oddziaływania oraz środki zaradcze. Szkoda, że autor ograniczyI się tylko
do przeglądu, a nie dał monograficznego opracowania. Niektóre z omawianych demonów, jak np. Wirkolak, są odpowiednikiem naszego wilkołaka.
Następne pozycje, to w swej większości krótkie komunikaty.
Pierwszy Margit Grohsl, Das Symbo~ des Lebensbaumes
auf Sparbehiiltern
(z. 4), informuje
o umiejscawianiu
stylizowanych wzorów symbolicznego drzewka życia na skarbonkach i woreczkach do pieniędzy. Umieszczony na tego rodzaju obiektach pomnaża i przysparza pieniędzy. Kolejny - Augusta Sutter, Zu den Sagen aus Trofaiach
(z. 3), podaje krótką wzmiankę na temat opowiadań o tzw. Wildfrauen, tj.
swego rodzaju "złych kobietach" - czarownicach. Następne dwa - Emila Schneeweisa, specjalisty od etnografii religii, dotyczą tym razem sztuki sakralnej. Pierwszy z nich, krótszy, pt. St. F~orian a~s So~datenpatron,
przedstawia opisy dwóch
szerokosłupowych kapliczek przydrożnych zawierających napisy, świadczące o kulcie św. Floriana jako patrona żołnierzy. Drugi, ZUl' re~igiOsen Vo~kskunde des
siidlichen

Stadtrandes

von

Wien.

Die

Bi~dstOcke,

Kreuze

und

Wegsiiulen

von

Ober-

jest swego rodzaju sprawozdaniem z badań terenowych, do którego dolączono odręcznie wykonane ryciny. Autor opisuje znajdujące się na przedmieściach Wiednia przydrożne krzyże, kapliczki i kapliczki słupowe.
Dane o każdym zachowanym obiekcie uwzględniają: genezę postawienia figury, fundatora, konstrukcję, wystrój i obecnego opiekuna. Wymienione kapliczki stanowiły
kiedyś nieodzowny element kultowy wsi. Obecnie są jednym z niewielu reliktów
tradycyjnej
kultury ludowej znajdujących
się w obrębie dużego ośrodka miejskiego. Poruszona tamże problematyka
wchodzi, zdaniem autora, w zakres tzw.
etnografii wielkiego miasta (GTosstadtvolkskunde).
W recenzowanym roczniku wyczuwa się, zarówno przy lekturze poszczególnych
prac jak i zamieszczonych w nim recenzji, duże zainteresowanie etnografią religii.
Dział ten zajmuje w etnografii austriackiej ważną pozycję, w przeciwieństwie de
naszej, w której jest raczej pomijany. Warto więc. chociażby z tego względu, zapoznać się bliżej z zawartością ostatnich zeszytów.

und

Unter~aa

sowie

Rothneusied~,

Walerian

Sobisiak

Prace
Etnograficzne.
"Zeszyty Naukowe Uniwersytetu
Jagiellońskiego"
ków 1971, t. XXI-XXIII. z. 5. Nakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego.

(Kra-

W ostatnim zeszycie znajdujemy bardzo ciekawy zestaw 6 prac o dość zróżnicowanej tematyce. Pierwszą z nich jest Andrzeja Wali górskiego, Kierunek
ewolucyjny
w etnografii
(1860-1890),
następną
Jana Bujaka. Znaczenie
regionalizmu
i krajoznawstwa
d~a rozwoju
muzeów
i zbiorów
etnograficznych,
dalszą Bogdany

�380
Pilichowskiej. Z l1i.~(orii nauk etnograficznych
we WIoszech, kolejną Ewy Niehorskiej, Z badali nad J~1.il(ll1'(f:ludową Sląska CieszYl!skiego, piątą Mieczysława Gładysza. Chlopski kalendarz ideograficzny
i wreszcie ostatnią Ewy Krasińskiej, Wiedza ludowa

(J

(jlciJach i jej znac:::enie dla pl'aktyki

l'olniczej.

Artykuł A. Walig{lrskiego bardzo wnikliwie i wyczerpująco
zaznajamia
czytelnika z l;icrunkiem ewolucyjnym.
Temat jest, moim zdaniem, doskonale opracuwany. Artykuł informuje o podstawowych założeniach teoretycznych oraz o największych
ctnognfad1-ewolucjunistach
podanego
w tytule
okresu.
Praca
jest
dalszą informacją doLycząq przeglądu ruzwoju nauki - etnografii i antropologii.
Doniesienie J. Bujaka
przedstawia
rozwój regionalizmu
krajoznawczego
ze
szczególnym podkreśleniem
ruchu krajoznawczego
w Karpatach,
Tatrach, Pieni. nacho Ruch ten mial wg autOl·a dwa aspekty: naukowy i artystyczny. Bujak podkreśla wielki wkład pracy działaczy ruchu krajoznawczego
i Towarzystw Krajoznawczych. ZWl·aca uwagę na współczesne poglądy dotyczące istoty krajoznawstwd
i regionalizmu, które warle sc~rozpropagowania.
B. Pilichowska podaje w swej pracy krótki przejrzysty, chronologiczny przegląd rozwoju nauk etnograficznych
we Włoszech począwszy od drugiej połowy
XIX w. do czasów nam wspólczesnych. Wymienia wybitnych naukowców, którzy
wnieśli sw(ij wkład do historii rozv.roju tej dyscypliny, podaje także warunki
rozwoju etnografii w poszczególnych latach. Zwraca również uwagę na wyraźny
podzial naukowców na etnologów i antropologów kulturowych,
jaki zaznaczył się
w drugiej polowie XX wieku. Praca daje raczej ogólny tylko pogląd na rozwój
tej nauki we Włoszech. Przybliża ją jednak polskiemu czytelnikowi, który nie ma
możności bliższego poznania etnografii włoskiej,
Z pracy E. Niehorskiej dowiadujemy
się o stanie badań nad kulturą ludową
Sląska, a zwłaszcza () zt"óżnicowaniu wewnątrzregionalnym
pod względem administracyjnym,
terytorialnym,
językowym i etnograficznym.
Praca jest swego rodzaju przegl&lt;j(1l'rn dorobku etnograficznego tego regionu Polski.
Artykuł M. G laclysza wpnJwadza czytelnika w malo znaną problematykę
kalendarzyobrazkowych.
Autor przedstawia konstrukcję i symbolikę kalendarza sporZ'ldzonego pl·zez ciJlOIJa-anall'abetę. Kalendarz
mial służyć do celów gospodarczych. Eksponat przechowuje sic: obecnie w Muzeum w Cieszynie. Według autora,
je.;t on Wil'lk'l rzadkością w skali europejskiej. M. Gładysz podaje m. in. miejsce
i czas powstania kalendarza, technikę wykonania, system rachuby czasu, adnotacje
zjawi&lt;;k meteorolugicznych
i astronomicznych.
Pracę ilustrują
interesujące
ryciny.
Ciekawym przyczynkiem do wiedzy ludowej o glebach jest wystąpienie E. Krasińsldej, stanowi&lt;\ce fragment więk'&gt;zej rozprawy naukowej na temat Tradycyjne
i nowoczesne źródło omz środki przekazywania
i upowszechniania
wiedzy rolniczej
w Małopolsce południowej
w d1'Ugiej polowie XIX i XX w. Autorka na podstawie
wywiadów prz(·~pr(Jwaclzony('h na Polskim Spiszu i w Limanowskiem
określa rozwój hisluryczny wiedzy ludowej z dziedziny klasyfikacji gleby. W swoich rozważaniach wykorzystała
także źródla z X:VII i XVIII wieku. Z przeprowadzonej
przez ni,! analizy wynika, iż zarównu w minionych wiekach, jak i w obecnej dobie
za kryleri um klasy fikacji gleby lud przyjmuje nadal jej skład mechaniczny, który
łączy z warunkami
ekologicznymi. Właściwości gleby określa ponadto na podstawie znajomości roślin na niej rosnących.
Czasopismo "Pmce Etnograficzne"
jest przeglądem wartościowych
prac ośrodka krakowskiego.
Aldona
25 -- LucI.

t. LVII

Rudzka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10040" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10018">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/838116c127240e7aac1f77f5f571f46e.pdf</src>
        <authentication>cf42d9754115ec672551f5295588be74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119404">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1475</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119405">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119406">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119407">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1974 t.58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119408">
                <text>LUD 1974 t.58, s.237-306</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119409">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119410">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119411">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119412">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119413">
                <text>R

III.

E

c

E

N

z

J

E

Lud, t. 58, 1974

Hermann
a.nalyse. Carl

Bausin~er,
Vollcskunde.
Von der illte1·tumsfol'schung
zur
Habel Verla~sbuchhandlung.
Berlin-Darmstadt,
bel., ss. 303.

Kult11r-

Książka Bau,singera różni się bardzo od dotychczasowych
niemieckich
n ieniemieckich podręczników
ludoznawstwa.
Na ogól prezentowały
one jedynie UP,)rząd kowane w pewne działy rakty kultury ludowej określonego k!'aju bądź regionu:
r7.adziej zawierały także wprowadzenie
w warsztat naukowy ludoznawcy. W obu
jer/nak wypadkach ludoznawstwo
przedstawiane
było jako solidna dys,cyplina naukowa, o wypróbowanych
metodach i pokaźnym zasobie wiedzy. Na wiedzę ludoznawcy składaly ,się o:)isy poszczególnych faktów kultury ludowej: domu, mebli.
stroju, zwyczajów, elc. Bau,s.inger ocenia negatywnie dotychczasowe
metody i wyniki ludoznawstwa.
Wedle niego są one nie tylko niezadowalające
pod względem
naukowym, lecz ponadto są wyrazem konserwatywnych
postaw ich twórców i przyczyniają się do trwania
konserwatywnego
porządku
społecznego,
zafaŁszowując
i.stniejące w nim stosunki społeczne. Dlatego - jak powiada we w.stępie - w miejsce opisów faktów stawia problemy, przed którymi staje współczesny ludoznawca
w wyniku rozwoju nauk społecznych i w wyniku zmian rzeczywistości przez niego
badnnej.
Ksią~ka Bausingera sldada się z cztercch głównych rozdziałów, z których każdy
rozpada się na I~ilka podrozdziałów. Pierwszy rozdział zawiera krótką historię ludoznawstwa niemieckiego. VI drugim przeprowadza
Bausinger krytykę kilim podstawowych pojęć tradycyjnego
ludoznawstwa.
Trzeci
poświęcony
jest 1'0 lkkll'OW i
wc w.spókzesnym s-połeczellstwie przemysłowym, czyli tzw. folkloryzmowi. W czwartym l'Ozdziale przedstawia
autor pewne propozycje analizy kultury i wlasml kon('('pcję ludoznaw.stwa jako krytycznej teor;i kultury.
Przclistawi()ny
w pierws·zym rozdziale zarys dziejów ludoznaw.stwn
niemieckiego obejmuje okres od Ocll'odzenia po nalXJdowy socjalizm. Prezentując
J(olejne
etap" historii ludoznawstwa
autol' nie dąży do maksymalnej
pełności faldograficznej. lecz na przykładzie prac wybranych
autorów pokazuje powstanie
pewnych
idt'i. które jako [)udstawowc zalożenia po dziś dziełl determinują
myślenie ludoZnaWCI)w. Szczeg(')lny zaś nacisk kładzie na historię tych zaloże!'l i prakt.yk badaw-·
czych. które .spowodowały. iż. ludoznawstwo
niemieckie zc wszystkkh
nauk humanistycznych
,;jało się dys.cypliną najbliższą
narodowemu
S'.lcjalizmowi. Słownik
i zawartość sporej ilości prac ludoznawców niemieckich zbliżone byly do słownika
i trcści ksi:l~ek ideologów nazistDwskich
{mlZ propagandy
partyjnej.
W obydwu
rodzajach publikacji występowal.v te same podstawowe pojęcia: lud (Volk), ludowość (Volkstum), obyczaj (Sitte), niemieckość
(Deutschtum),
wspólnota
(GemeinschaH), plemię (Stamm) etc. Literaturze
ludoznawczej
i narodowosocjalistycznej
wspólne te~ byly pewne podstawowe twierdzenia. Do taJ,i·ch należaIo np. twierdzenie () zasadniczej ciągłości między opisywaną przez ludoznawców
niemiecką kulturą ludową a kulturą plemion germańskich.
Twierdzeniu
temu towal'zy;szyła na
ogól teza o identyczności cech biologicznych i psychicznych
dawnych GE'rmanów
i współczesnych chlopów niemieckich. Identyfilmwanie
tego, co germańs.kie z tym,

�238

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

co chłopskie (= ludowe) szło w parze z pozytywną oceną obydwu zarówno przez
narodowy socjalizm, jak i przez ludoznawców. Te zuieżności w dziedzinie języka,
twierdzeń i postaw zbliżały ludoznawstwo
do narodowego socjalizmu, co znalazło
między innymi wyraz w fakcie, :iż ludoznawstwo niemieckie w okresie III Rzeszy
pod względem instytucjonalnym
ucierpiało mniej ni:i: inne dyscypliny humanistyczne
(np. socjologia, której prawie wszyscy wybitniejsi przedstawiciele
musieli wyemigrować).
Zdaniem Bausingera zbliżenie ludoznawstwa
niemieckiego do narodowego socjalizmu bylo konsekwencją
rozwoju ludoznawstwa.
Zatem nie wystarczy, jak to
uczynili niektórzy ludoznawcy po roku 1945, odciąć się od narodowego socjalizmu
i nadal ze spokojnym sumieniem uprawiać tradycyjne ludoznawstwo, lecz nale~.y
poddać krytyce jego założenia,
dorobek i przeslanki
ideologiczne, Dlatego też
w drugim rozdziale przeprowadza
autOl' krytykę kilku podstawowych
pojęć tradycyjnego ludoznawstwa - pojęcia ciągłości, w&gt;spólnoty, plemienia i obyczaju.
Pojęcie ciągłości służyło ludoznawcom
przede wszystkim do "udowadniania"
pierwotności, pradawności opisywanych przez nich faktów niemieckiej kultury ludowej. Zakładano, iż większość rejestrowanych
przez nich Iaktów nie uległa zmianom
przez stulecia. W ten spo.sób założenie o ciągłości stawiało całą lmlturę l udo W-l
poza historią, co zwalnialo ludoznawców z obowiązku śledzenia historii poszczególnych faktów. Kulturę ludową opisywano jako twór pierwotny, pradawny. Ponieważ
zaś przez to, co pierwotne, pradawne rozumiano lo, co germaiLskie, zalem kultura ludowa była po prostu kulturą germańską. Dzięki tego rodzaju zabiegom zapomniano
o dwu tysiącleciach historii. Niekiedy posuwano się jeszcze dalej. Zal&lt;ladano niezmienność podstawowych struktur psychicznych i w niemieckiej kulturze chłopskiej
widziano ich właściwy wyraz. Ponieważ zaś zakładano nie tylko niezmienność lych
struktur, lecz także ich powszechność, zatem w niemieckiej kulturze chłopskiej wiuziano środowisko autentycznie ludzkiej egzy.stencji. Takiemu rozumowaniu sprzj'jało traktowanie
fakt6w kultury ludowej w izolacji i przypisywanie
im jednych
i niezmiennych znaczeń. Nie brano pod uwagę, iż dwóm przedmiotom podobnym
pod względem surowca i kształtu mogą przysługiwać odmienne znaczenia (funkcje).
Pojęcie wspólnoty wprowadzone
zostało do humanistyki
przez Ferdinanda
Tónniesa w roku 1887 w jego pracy Gemeinschajt
und Gessellschajt.
Mimo iż
pojęcie to zostało wprowadzone przez socjologa, zrobiło więk.szą karierę w luuoznawstwie niż w socjologii. Wspólnotę przeciwstuwiano
społeczeństwu i wzumiano
przez nią orga'lliczną zbiorowość ludzką, w której jednostki połączone 5&lt;1 związkami
naturalnymi - krwi i miejsca, podobieństwem psychicznym, emocjonalnym poczuciem jedności. Charakterystyczna
jest dla niej struktw'a stanowa. W mniemaniu
ludoznawców pojęcie wspólnoty zdawało się talt doskonale oddawać istotę badanych przez ni·ch społeczności, iż zwalniało ich z obowiązku badania rzeczywhstych
.-.tosunków społecznych. Rodzina, sąsiedztwo, wieś, plemię, naród wszystkie te
rodzaje społeczności reprezentowały,
zdaniem wielu ludoznawców, typ wspólnoty.
Według Bausingera
pojęcie wspólnoty nie tylko stało na przeszkodzie poznaniu
rzeczywistości społecznej, lecz także ograniczało badanie kultury ludowej. Ponieważ kulturę ludową uważano za wyraz życia w;spólnoty, przeto za fakty godne
opisu ludoznawczego uważano te tylko, które wydawały się być właśnie wyrazem
życia wspólnoty. Tak np. z pieśni śpiewanych na wsi nie badano wcale szlagierów,
względnie arii operetkowych. Natomiast badano pieśni mające być wyrazem życia
w.spólnoty wiejskiej, a śpiewane w towarzystwach śpiewaczych, ·chociaż te towarzystwa wcale nie miały charakteru wspólnoty.

�n~c"n:j~,

Jll':~alqrll/

lIll/(!all1llictw

i czasopism

230

Polskil' IX)jęcie "plemię" nie oddaje dobrze niemieckiego ,.Stamm", które lączy
\v sobie treści zawartl' C&lt;1n:.Jjmniej \V tl~/.ech polskkh
pojęciach: plemię, grupa
etniczna, region. Nikt nie używa t.erminu "plemię" do opisu wspólczesnych realiów
spoleczn.vch Polski. Natomiast termin .,Stamm" nie tak dawno jeszcze można byl&lt;1
znaleźć w więk~osci
niemieckich
publikacji.
Nie ,spoSób mówić o ludziach Z&lt;.lmieszkujący{,h np. Wielkopolskę, iż tworzą oni plemię, natomiast w ludoznawstwie
niemieckim mówi się np. o mieszkańcach
Szwabii jako o plemieniu
(=- Stamm)
Szwabów, Przez plemię (c.o Stam.m) rozumie się na ogół w niemieckiej literaturze
ludoznawczej
pewną jednolitą część narodu, której jednolitość jest konsekwencjq
wspólnot.v pochodzenia od jednego i tego samego plemienia germańskiego.
Przesłanką lak l'ozumianeg{) pojęcia plemię (= Stamm) był&lt;1 założenie o biologicznej,
psychicznej i kultmowej
ciągłości. Ponieważ zaś to założenie było tezą fałszywą.
przeto w rzeczywistości p{)jęcie plemienia (-- Stamm) służyło integrowaniu
faktów
kultul'Ow,vch z ]'(')żnycl1 epok w jedną całość opatrzoną etykietką "Stamm".
Zarówno w języku niemieckim jak i polskim używa się często pojęcia obyezaju (Sitte) zamiennie z pojęciem zwyczaju (Brauch) I. Bausinger referuje 'czynione
w niemieckim ludoznawstwie
próby rozgraniczenia
obydwu pojęć. Wedle pewnych
autorów oby'czaj miałby b.vć tym, co iJstotne, substancjalne,
a zwyczaj byłby wówczas t,nn, co zewnętrzne, podlegające kapryśnym zmianom. Wedle cytowanego przez
8ausingera
Dietera Narrll obycznj je.st "podstawową
slilą" detel'minując&lt;l w t.radycyjnej wsi nie tylko wszystkie zwyczaje, lecz także postawy i zachowania religijne,
prawne, a nawet uczucia, Bausinger nie podaje własnej definicji obyczaju, lecz
wskawje jedynie na pewne konsekwencje
wynikające z tradycyjnego ,sposobu używania pojęcia obyczaju w ludoznawstwie.
Wedle Baus.ingel'a pojęcie obyczaju .sugerowało istnienie jednego systemu norm w kulturze
chłopskiej, podczas gdy naprawd(; istniały w niej k()lllkul'encyjne systemy norm. Dlatego pojęcie obyczaju
,szkodziło raczej niż s'Przyjało poznaniu kultury ludowej. Co gorsza, uniemożliwialo
krytykę rozpowszechnionych
obyczajów i zwyczajów, gdyż w pojęciu obyczaju tkwi
założenie o niezmienności obyczajów.
Przedmiotem rozdziału trzeciego jest funkcjon·owanie folkloru w kulturze współczesnego społeczeństwa
przemysłowego.
Termin folklor rozumiany jest przy t.ym
bardzo ·szeroko i obok tractycji ustnej obejmuje
także np. zwyczaje i strój ludow,\'. Zdaniem Bausingera
elementy
folkloru chłopskiego,
na które dzisiaj natrafi&lt;.l ludoznawca niemiecki, występują
w zupełnie innych związkach i spełniają
całkowicie oclmil'nne funkcje niż w dawnej kulturze chłopskiej. Dlatego też autordla podkreślenia zmiany funkcji omawianych
zjawisk - miast o folklorze, mówi
o folkloryzmie. Zmiany funkcji pokazuje autor na wielu przykłada,ch. I tak np,
z dawnego stroju lud'owego kultywowany
jest nadal tylko strój świąteczny, który
też na ogół uległ pewnej stylizacji. Strój ten wkl:lda się tylko z okazji widowisk
folkklr)',stycmych;
zatem jego funkcja jest podobna do funkcji rekwizytu teat.ralnego, a więc zupełnie różna niż w kulturze chłopskiej. Podobnej zmianie funkcji
uległy wszystkie elementy tradycyjnego
folkloru. To, co w zwyczajach miało charakter t.eatralny, nabiera ('oraz większej wagi, tak że zwyczaj zaczyna funkcjonować wyłąc7,nie jako teat.r.
W związku z folkloryzmem
interesują
autora przede wszystkim trzy sprawy:
a) zależności między zjawiskami folklorystycznymi
a turystyką;
b) funkcjonowanie
1 Wyraz "Sitte" bywa często tIumaczony jako "zwyczaj", Ponieważ pojęcie "Sitte" etymologicznie i treściowo jest bliskie pojęciu "SittlichkeH" (="obyczajność", "moralność"), sądzę,
iż w Języku polskim naj adekwatniej oddaje je pojęcie "obyczaju", którc również etymologicznie i treściowo jest bliskie pojęciom "obyczajności" i "moralności",

�2-bO

Recenzje,

przeglqny

wydawnictw

i czasopism

folkloryzmu jako świata kom,plt'mE'ntarnego, innego, POi:Ost:1jilcPgo w Oj)Oi:ycji (Gcgenwelt) do środowis'kH stw&lt;Wlonego przei: rozwój nauki, techniki i pn:emysłu:
c) wintegrowanie
folkloryzmu w ramy kultury masowej i w układ stosunków komercyjno-pri:emysłowych.
Masowy ruch turystyczny i:rodził się w wyniku rozwoju przemysłu jako środek
zaspokojenia
tęsknoty za światem
innym niż środowisko
pri:cmysłowo-miejskie.
Kompensacyjny
charakter
ruchu turystyczncg{) determinował
możliwe miejs·ca docel{)we:winny
one bvć nieucywiliz-owalll~ i pierwotne. Takimi winni b~'ć też ludzie
w nich mieszkający
i ich kultura. Zależności, jakie powstały między turystami
i urlopowiczami
a mieszkańcami
miejscowości
turystycznych,
opisuje Bausinger
[Xlsługując się kategorią roli: a) turyści i urlopowicze oczekiwali od tubylców zachowania zgocinego z przypi.saną im .rolą; nie szukali oni sobie równych, lecz ludzi
"pierwotnych",
"bliskich
naturze";
b) tubylcy ziwkceptowali
w\'suwane
poci ich
adresem oczekiwanie
i przyjęli przypisywallij
im r{)lę; c) gely speJnianie tej roli
popadało w konflikt z akcept&lt;lwanymi przez nich wari&lt;lściami i przyjmowanymi
postawami, wówczas grali rolę podwójną.
W ż.vciu prywatnym
tubylcy dążyli do go~p(ldal'czeg&lt;l i kulturalm'go
postępu,
natomiast
dla turystów i ul'!opowiczów
byli żywymi reliktami.
Spełnianie
tych
dwu ról nie pozostawało w konHikde, gdyż to wlasnie d,)ch()c1 lli:y,;kany z ruchu
turystycznego
pozwalul realizować nowe wzorce życia. Te nowe wmrce życia nic'
mogły jednak całkowicie
wyprzeć pewnych
reliktów
prJ:c;sz!{)ści. gdyż wówczas
miejs{:owość traciła na atrakcyjności.
Świadczą o tym chociażby rei(JillllY miejscowości turystycznych,
w których atrakcja folklorystyczna
zajmuje c:wlowe miej.sce.
Nowe wzorce życia przejmowane
przez tubyków groziły jednak caJlwwitym zanikiem folkloru i dlatego poczęto aranżować dla tur.\r,stów i urlopowiczów widowiska
folklorystyczne.
Bausinger
wyróżnia dwa typy funkcjonowania
folkloryzmu
tury~tycznego. W pierws,zym obecna jest gloryfikacja
przeszłości i tradycyjnych
form
życia. Ten wydaje mu się być niebezpieczny, gdyż widzi w nim ucieczkę od realnych problemów ~p'Ołecznych. Natomiast drugi typ fołkloryzmu Illa charakIel' W.'·lqcznie zabawowy i występuje bez kontekstu ideologicznego.
Już przy referowaniu
pewnych twicrdzel1 Bausingera o zależnościach
mi~(\z.'"
zjawiskami
[olklorystycznymi
a ruchem tury:stycznym wspomnialem
() jego lwncepcji tolkklru jako innego świata (Gegenwelt). W \wlejnym podrozdziale autol' i:ajmujc się dokładniej historią tych zjawisk, wywoŁującymi je motywami i ich roI ej
we ws.pólczes·nym społeczeństwie.
W zakol1czeniu st.wierdi:a, iż wspóJcześnie folkloryzm spełnia rolę innego świata w stosunku do wszystkich
gl'UP społeczeńst Wił.
W,~zystkie znajdują
w nim możliwość ucieczki od lIcywilii:owanego, stechnicyzowanego i sk()!1wencjonaliz{)wanego życi;] wc wspókzesnymspołeczeństwie
przemySolowym. Możliwość t.a istnieje dlutego. iż ze zj;łwis\;ami folkloryst~··cznymi wiqże
sit; cechy przeciwstawne
&lt;.'y\vilii:acji: spontanicznośt.
pierwotność.
niekonwencjonalność, ludowość. W rzeczywistości zjawisku folklorystyczne tych cech nie posiadają. Są one towarami, którymi rządzą te same prawa popytu i podaży, {'o pozostałymi produktami zorganizowanej gospodark; przemysłowej.
W o.statniej częśc·i książ.ki przedstaw.ia BaLlsingcr pewne problemy analizy kultury i własną l«lncepcję ludoznawstwa
jako krytycznej
teorii kultury. Zdaniem
Bausingera tradycyjne
ludoznawstwo
poprzestawało
na opisach fenomenali:stycznie
rozumianych przedmiotów,
nie uwzględniało funkcji faktów kulturowych.
Związane
to było z podziałem kultury na pewne działy (bajka, pieśó, dom etc.) i badaniem
w rama.ch tych działów genezy i filiacji poszczególny'ch raldów. Bausinger zdecydowanie opowiada się za funkcjonalną
analizą kultury. Problemy tej analizy są

�241
przccimioklll dwu picl'I\'sz:;ch pJ)ciroz&lt;lzialfl\v o~tatni('j Cl.ęśei książki, VI następnym
pocirozcizi,lic pnJponujl' alltor IriJdYC,I'jlw w ll.ld"zn:l\v.sh ••.ie badanie dyfuzji [aktów
uzupl'lni{ i&gt;ndanicrn innowacji, śmdk,',w prZl'kilZII &lt;Jraz spoirobów komunikacji,
KOliez,)' ksią:%k,: pl'wgl:!&lt;l \V."llókz('sn~'ch w Niem'czech sp.osobów uprawiania
lucioznawstwa i bardz() og{,!nie zarysowana
]wllcepcja ludoznaw"twa,
z którą sympat\'zuje Bausing('l' i kVJrl'j wyrazem j&lt;;sl. jego ksią:%ka, Zdaniem Bausingera ludol.11a\I'slwo winno byt', iuyl,vezl1()-l'mpiryczn:l
n,"uką () kultul'Ze, Wedle tej koncepcji
\\' iu&lt;loznawsl.wil' obowi:l:t,uj'ł Ic' 'san,e n,et.o&lt;iy empiryczne, co i w innych naukach
,sp"kc/.nych, NatoiTli'hl n":%lli lu&lt;!ozl1nw,stwo ,-,d socjologii przedmiot zainteresDwań,
kt,'nym nil' s;l in"'rakcjl',
"'CI. il'h środowisko kulturowe,
VV szczególności
będzie
l" kullura warstw ni:%szy&lt;:!l,Z krytyczl1Cl teorią ,społecznq lączy ludoznawstwo
kryi,\'C'zne nasl:nvi('nie &lt;lo wspó1cz&lt;'snej rzeczywistości
s-poleczno-kul1.uTowej, Bausinger
i poc\zielaj:)cy jego 1)()glącly ludoznawcy ,niemiE'cc,." - np. lJtz Jeggle, Roland Narr Iwgatywllie (1('l'lliaj;1 w,s.pókze,;na kulturę
:n;]!'OW~), Ale
v.; odróżnieniu
od wielu
luc\ozl1awc",w ich negatywna
ocena kullury masowej nie idzie w parze z pragnieniem kultywowania
['('Iikt,)w lraclycyjnej
kultury
ludowej, Możliwość zastąpienia
kultury masowej kultur:j bardziej zgodną z potrzebami ludzkimi widzą oni jedynie
na drodze rewolucyjnej
zmiany całego ,społeczeństwa, Co pravvda - jak Bausinger
,,;am nrzvznajc - nie m:t,ią oni wyraźnego obrazu tej z.mian,\',
'l'n:śc: ksiq:%ki Bnusingel':l pozo.s:taje w zgodzie z poglądami wyrażanymi
przez
nic'go II' da\\'nil'jsl.,\'Ch pl'&lt;l&lt;'i\ch", Niewielkie modyfikacje
w pewnych kwestiach nie
ll1&lt;1.i'!
I\'i,,·kszcgo zn"cz&lt;'llia, Rozrzuc,)!"" w r,):%nych pracach wątki zostają w tej
ksi:l:%C(,scalonl', IJrzy 1.\'111nil'kl&lt;'Jl'l' z nich Sil r()z\Vil\il~!&lt;'szcrz('j niż to miało miejsce
\ITdall'ni('jsz,vcll pr'lc&lt;lcil, inne ZitS ,Sil l,}().pn"stu sh'ć,sZCZOfH',Mimu to książka godna
,il'st zainteresownnia
ludoznawców, prace B&lt;lusi.ngera Sil bowiem rozproszone w różn~'th czasopismach i na ogół iructno do niC'h dlltrzeć,
RpC'l'llzowana pl'&lt;Ica stwarza
Illn:%liwość zapoznania się z podstawowymi
zaloi.eniami uprawianego
przez Bausingera
ludoznawstwa
i ze sporą częścią jego wynik",lv, Przede wszystkim zaś jest godna polecenia z powodu mnóstwa pomysłów,
któl'c w postaci hipotez zastaly w niej wyrażone, Wiele z nich mogloby stanowić
punkt wyjscia dlil interesujqcych
badm'i nad kulturą ludową i nad samym ludoznawstwem, Te hipotezy stanowi;,) najbardziej
wartościowy
element pracy Bausin~('\'a, Dotycz,,! Z:IŚ one prl.c'dc wszysll;im 1rzech c1zil'dzin: a) historii ludoznawstwa,
iJ)
i'unkej()ll()\\'&lt;lJlia pewll,\'ch plldstaw"wy&lt;:h pojet: w 11lc1{Jznawstwie, c) zjawisk folkl()l'~'st~:cznyC'
II,
Natomiast sprzeciw budzq llajogólJliejszt-~ założenia ludoznawstwa
jako krytyczIlfl-cmpirycznej
nauki o kulturze,
Zostały {JJW w wiqksz-ośei zapożyczone
z prac
szkoł,l' i'rankfurckiej,
g!,',wllie Maxa Horkheirn.era, Theodra W, AdOl'ny i Jiirgena
TInilerlll&lt;ls:1. ]&gt;'ormll1-owan"są (1I1t~ilal'c!zo nil'pl'ec:yzyjnie i dalekie są od oczywistości, kl,jr:) Pl'Z,\'jlisu,i(' im illIi"r,
Gel'haTd

Kloska

2 Mam na myśli
przede
wszystkim
następujące
pracc:
Volkskltltur
in der technisch.en
Welt, Stuugart
IR61; Zw' volkskulttlr
der inrlustriellen
Gesellsc:haft,
[w:1 "Zeitschrift
des
lJCulsc!lcn
Verbandcs
der
Gewerl&gt;elehrcr
e.V,"
(tytu]
zeszytu:
Die beJ'ufsbildende
Schule)
J'/!;&lt;,
n" 5, s, ~20-J30; ZUI' Kritik
uel' Fol/;'tul'ismuskl'it.ik,
[1V:l .. Populus
Revislls",
seria Volksleben, t, 14, Tubingen
1966, s, 67-75; ZitI' Pl'oblematik
histol'isc1ler Volkskun&lt;1e, [w:J "Abschled
yom Volkslchen",
seria
Volksleben,
t. 20, Tubingen
1970, s, 155-172, Zoslaly
one przeze
mnie
omówione
w "Ludzje"
19{iH, L 53. s. :lU2-~22 i IfJ7l, t. 55, s. ~15-247 oraz
w "Etnograf H Polskiej"
ID,O, t, H, z, l, s, 819-n5,

16 -

Lud,

tom L VIII

�R,(,(,C17z)e,

Iro-Volkskunde.
Volkskultur

fot.

2B8,

Europiii.~che

in der

Gegf'llwal't.

JH'u?(Jlqdll

Lćindel',

1I',lIr!nwnir11.o

j

Behal'1'lmg

Red. T, Gl'bhard

C;{f,cwpism

unci

del' europaischC'll
Miinclwn HHi::, ,;s, :lO'i.

Wandel

i ,J. Hanika.

ryc. 71, map 2:;,

Tom jest uzupełnieniem
wydawn.ictwa
z 1962 r. pl. Irn-Viilkerlmne/e
dot~'czl1cego krajów pozaeul'ope}ski'ch,
Jak za:.maczajq redakturzy.
\\' n&lt;1r&lt;',i.niclliu od p"przedniego pragnie on zajmować .się nie kulturą ludó\\' europe,jsl&lt;ich (Viilkerk,l/lldc
Ew'opas) .lecz kuJturą
krajów europej-skich (Volkslwnde
EU1'O)Jiiisc/wr Liine/er), nawiązujqc
do postu.latów
wielu kongl.·esów, do ,oprilcow:lI'1 niekU"I'\'ch proll.l('IllÓ\\·
w skaJi europejskiej i (lo atJa,sów etnograficznych
EUl'opv,
Opracowanie
podziel{)\)p wstało na rozdziały ol11awiajqcT C': nogrilfię Nil'l11il'c.
Austrii, SzwajcarH, pat'is:tw Beneluksu, Francji, WIocI!. Hiszp:l1lii. W. I3rylanii i Irlandii, Skandynawii,
Finlandii. Europy południowo-wschodniej
i ZSRR. Sześi' z tych
rozdziałów opracowali
autorzy z NRF, d\va Auslriaey,
~l tylko cztC:'ry przedstawicieleinnyrh
nal'Odow,ości (Szwajcar, Irlandczyk,
Norweg, Fin). Pmca uzupełnioni;
jest notami biograCi{:znymi o autora~h, wykazem Iit.eratury oraz indeksem osobowo-rzeczowym. Bog&lt;oltą szatę ilustra~yjną
tworzy 25 map, 69 kolorowych i 2Hl jednobarwny~h fot.ografii oraz 71 rysunków.
Prezentacja
poszcze/?;ólnych krajów obejmuje !lajczęściej takie dane. jak: WPj'{lwadzenie, osiedle i dom, sztuka .ludowa, strój, zwyczaje i o\)rzęcly. SellCmat ten
nie jest bynajmniej
przestrzegany
jako jednolity.
Autorzy
slusl.niestarali
się
uwzględniać
zagadnienia
etnogenetyczne
o tyle, o ile to bylo konieczne, a kbśc:·
nacisk na te element.v trilc.!ycyjnej kult U'l'y ludowej, kl,;re nit' milj;l charakleru
przeżytków. Znalazlo to wyraz zwlaszcza \\. świetnie dobranych i c1os1wnałej jakości
fotografiach,
które są wYl'azem świadomej
kon~epcji przedstawiania
tradycji II'C
wsplilczesności
(np. ol'szakuobrzędoweg{)
z traktol·ami).
il niC' upoznw8n.\'{'h sk8mielin przeszłości. Słuszne te":: wydaje ,ię zmicnianil' sclll'lllatu omówiel'1 w zależności od specyfiki tradycji kulturowych
danego kraju. Natomiast
nieco zbyt do,
wolne jest (zapowiadane zresztq we wstępie) przystosowywanie
(JpislI do moi.liwości
~twGl'zonych przez i'siniejący stan badat'i, I tak np. więcej uwagi poświęcono tZI\'.
Rauchstnbenhatls
w związku z badaniami
V. von Geramha
w Karyntii.
chociai.
z prac lego samego autora wiadomo, że jest to zjawisko o wiele .szersze, a dl'l
Austrii
nicspe-cyficzne.
Istnieje
rozziew pOlTIięclzy np. dość traliyejonaJislycznvm
przedstawieniem
szeregu j';j,'ajów europej-skich, a bardzo syntetyczl1\'m, soejo!ogizującym opisem Szwajcarii.
Interesująca
mapa na s. 12:{ przedstawia
stopień utrzymywania się i zaniku tradycji ludowy'eh wc WI{)szech, ak nit's!l'ly nil' ma odpowiednika w podobnycll ujc;ciaeh dla i.nnych krajów. Niert'Jwnomicrna
jest lei. charakterystyka
historycznych
nawarstwień
etnicznych IV pGszczegól:1ych krajach. Ni('którzy autorzy tłumaczą
to wprawdzie
nachyleniem
tendencji
badawezych w po,gzczególn.\'ch szkołach nnrodowyeh.
ale w świetle islniejl1ccj literatury
nie wydaje'
się rzeczą niemożliw,) przyjęcie jakiegoś, w ogólnych zar~'sach kll'dziej .jpdnolilego
s~'.stcrnll prezentacji.
Osobne omówienie
najeży ,się sposobowi potraklowania
prZt~Z i1lltorów zagadnień kultury ludowej niemieekiej z jednej. a kra.iówF:l1rop~' środkowej i wsehodni('j
z drugiej .slt'ony. Przed&lt;;tawienie to nie może być uznane za obiektywne.
Nudne
już staje się odnotowywanie
rewizjonistycznej
idee fixe w postaci określenia
NRD
jako "Niemiec środkowych",
polskich województw
zachodnich
i północnych jako
"ziem pod pobką administracją"
itp. Odnotujmy jednak także zaznaczenie dawny,ch
granic Finlandii
jako "granicy dawnych
krajobrazów
etno.logiczno-historyczn~'('h":
oznaczenie granicy między językiem francuskim
a niemieckim
(') biegnącej przez

�AlzacjI;. GÓl'I1et Adygc; określono
także' jako "SLidtirol". Nie ma natomiast
oznaczenia ugrupowall poLskich w okolicy Wilna, jak tD z reguly podaj et opracowania
radzieckie. Aui&lt;Jrzy doszli tylku do tego \Szczebla świadomoś'ci, że np. Pomorzan
czy Sh\zaków określają
jako gn\py etnogra[i·czne"nowe",
ale oczywiście
"niemiE'ckie". Hasła "Polska" brak nawet w .indeksie. Wszystko, cokołwiek występuje
na iL'renacl1 niemiecJ,ich, jl'ist. prezentowanl'
w związku z Niemcami bez względu
naL;t'ne/.I;
z.i'lwiska. Zarys elnograliiniemieckiej
ilustrowany
jest np. danymi
z Siedmiogrodu, z węgiel'skiego komitatu I-leves ("Egerlanci") itp. Przy omawianiu
Norwegii uznano za st.osowne wyodn;bnić
osobny podrozdział
dotyczący Lapońn:yld,w. nalomiast. na 15 st.ronach omówionD ,culą Europę południowo-ws,chodnią,
:1 wil;c Humunów,
Wt;grów, Albmkzyków,
Greków
i ludy słowiallskie.
Słowian
zachodnich właściwie zignorowano. Szczytem niesmacznej
propagandy jest 15 stron
jJ{)świc;con,lTh Zwiqzkowi Radzieckiemu. Tekst ten nie z(li'adza znajolllościchociażby
cytowanej w wykazil' litel'atury pracy S. l\. Tukarewa, };Inuglafia
narodów
ZSRR,
a nawt't przymiotnik
",socjalistyczny" pisze .sit; tam w ironicznym cudzysłowie. Zafascynowany
pasj,] polityczno-polemiczną
autol' zapomnial
właściwie
o istnieniu
takich ugrupowałl etnicznych, jak Słowianie wschodni czy ludy bałtyjskie. Czytelnika polskiego zainteresuje
jeszcze, że z polskich opracowali wymieniona jest tylko
Kultura
luciowa SIoll7ian K. lVIoszyńskiego (nazwisko zniekształcono
na lVIoszczyński)
i lo we wstt;pie, ale już nie w wykazie literatury. Wy'kaz literatury dotyczącej Niemiec natomiast obejmuje
niemieckie prace {) stroju górllośląskim,
etnografii
Spisza ilp.
Hl'asumu.i:lc można powiedzle(', że recenzowanl'
'Opracowanie jest wartościowe
jedynie
jako
dy,&lt;.;kusyjna próba
zaproponowania
schematu
nie--etnograficznego
ujęcia etnograficznej
problematyki
etnografil Europy. Osi'lgnięcia tej pracy wydają
liit;
jednak bardziej
zasługą poligrafii,
niż etnografii.
Sukcesy w przedstawieniu
pewnych problcm(Jw i działów kultury w IX)sizczególnydl krajach są nie do. oceny
w książce, puświęconej ,calościowemu
przed,stawieniu
nie najmniej
ważnego kontynentu świata. W takiej pracy liczą się umiejętności
przedstawienia
calości w porównywalnych
i obiektywnie
skonstruowanych
opisach częściowych. Autorzy recenzowanej pra·cy przekreślili osiągnięcia niektórych
opracowań 'cząstkowych przez to,
że zapomnieli (J starej prawdzie:
etnocentryzm
nigdy nie tworzy etnografii,
tym
bardzit'j etnocentryzm
subil':idywny i .stmnniczy, kt(Jry nazywamy .szowinizmem.
Zofia

Staszczak

Giinter Wiel{elmann. Alltagsund F&lt;'stspeisen. Wandel unci Gegenwiirtige
StelVerlag lVIarburg HJ67, ss. 270
26 kartogramów.
Hans J. Teuleberg- i Giinter ""iegeimann, Der Wandel der Nahrungsgewohnlwilen
linter dem Einfluss
der Industl'ialisi,eninY.
Gottingen-Vandenhoeck
u. Ruprecht l rJ72, ss. 417 I ;, kartogramów i 20 rycin.

IUIlY. N. G. Elwl'rt

Problematyka
pożywieni'a wzbudza w Europie od pewnego ·czasu coraz większe
zainteresowanie
wśród badaczy dyscyplin humanistycznych.
Rozwojem pożywienia
interesują się w różnych aspektach ekonomiści i statystycy,
historycy gospodarczy
i ludoznawcy. Świadczą () tym ml1lOżące się !publikacje, w tym także różne reedycje

�Recenzje,

11"="01'1.:1.1/
wwlllwnietw

j

emso]Jism

oraz organizowane
konfert&gt;ncje specjalistów, W powojennej europejs!;iej literaturze
etnograficznej
ukazało się l&gt;poro interesujących
rozpraw wzbogacających
dotychczasową wiedzę na ten temat. Wystarczy w&amp;pomnkć ch{lciażby takie publikacjI'
jak: .T, Drummond'3 i A. Wilbraha.n, Tlw Englishman's
Food. London IH:17 (o POŻ,\'wieniu Brytyjczyków),
A. Hausera, Vom Essen lind Trinken
im allen Zurich, Z\'Irich 1!)()2 (o pożywieniu w dawnym ZUI'.Vl:hu), czy Nil.sa-Arvida Bringc'usa, 1\1all.
Food and Milieu,
[w:] .,Folk Lil'e" R. S, 1970 (Człowiek, pożywienie i środowisk'l)
i tegoż autora, 1'I'Obleme und Met/lOden ethnologischer
Nahrungsfol"~chllng
im Lichlf.!
jungster
schwedischer
Untersuchungen,
[\v:j "Elhnologia Scandinavi-ca" HJ7L (O problemach i meuKlach bada1'l nad pożywieniem).
Do nich naleŻll równipż recenzo·
wane publikacje
G. Wiegelmanna.
WŚJ'(',d organizowanych
zjazdów na uwagę zasłużyły szczególnie dwa ostatnie, a mianowicie VI[ Międzynarodowy
KongrŁ'5 OJżywiania w Hamburgu (l!jOO) i Międzynarodowe Sympozjum. Etnograficzne Badań nad
Pożywieniem
w Lund (1970), Ich wyniki oraz dotychczasowe
ustalenia literatur.\·
stanowią poważny wkŁad do rekonstrukcji
dróg r,ozwojowy,ch ludowego pożywienia
w Europie. Znaczny udział w tym zakre!;ie przypada także G. Wiegclmannowi.
W dotychczawwym
dorobku pisarskim
G. Wiegelmanna,
byłego wspólpracownika Niemieckiego Atlasu Kultury Ludowej (obecnie profesora w Munster), znajdujemy kilkanaście pozycji dotyczących pożywienia, w tym kilka na temat kierunków i metod badawczych.
Recenzowane
pozycje odbiegają swym uj(;:ciem od dotychczasowych stereotypów,
dają nowe spojrzenie na przedmiot badań etnograficznych. Autor, reprezentując
kierunek badawczy zwany Kulturraumforschung,
w któ1'Y111
.na'czelną zasadę stanowią dwa podstawowe kryteria poznawcze··
obszar lub
region i wal-stwa albo formacja społeczn\J-ekonomi&lt;:zna
(Riiume
und Schichten),
pojmuje kulturę pożywienia jako zmienną w czasie strukturalno-funkcjonalni{
całość,
W pierwszej z omawianych
prac .stam się Vviegclmann ustalić, jakie reguły
powodują zmiany w pożywieniu ludowym i na ile pozwalają one poznać bliżej
podstawowe struktury.
Przy takim założeniu niel11{)żliwe byłoby ujmowanie wszystkich elementów
kulturotwórczych,
ponieważ
to utrudniałoby
osiągnięcie
celli.
Rozpatrując
bowiem jednocześnie
pierwswplanowe
i drugorzędne
elementy, niewidoczne byłyby, zdaniem autora, podstawowe linie przeobrażell . .lako podstawę do
rozważań przyjął autor: rozwój uprawy ziemniaków i włączenie ich do pożywienia,
spadek uprawy prosa oraz zanikanie ;potl'aw z kaszy jaglanej, następnie przenikanie
kawy do !posiłków codziennych i świątecznych, dalej rolę klusek w potrawach świątecznych, wreszcie wprowadzanie
w XVIII i XIX w. nowych sposobów przyrządzania mięsa, które to elementy, jego zdaniem, wywierają decydujący wpływ na przeobrażenia. Ich analiza, potraktowana
jako całość, daje ujęcie sprzężeń między e1L'mentami jej układu. Ustala także ich rolę w ramach całości. Podobnie postąpil autur
\V analizowaniu
każdego z osobna z wybrany'ch elementów.
Autol' wydzielił cztery okresy w rozwoju codziennych i świątecznych
polraw:
I) zanik średniowieczn.y.ch zwyczajów IXlkarmowych (lata 1500-H(80); 2) upowszechnienie się nowych produktów żywnościowych .i używek (16HO-1770);
3) przyjmowanie nOWości przez ludność wliejską (1770-1850);
4) pokarmy
w wieku światowego
handlu i technizacji produkcji (1850 do współczesności). Kolejny rozdział, dotyczący
roślin pokarmowych
i ich znaczenia
w posiłkach, obejmuje upowszechnienie
uprawy ziemniaków w środkowej Europie i włą,czanie ziemniaków do potraw codziennych i świątecznych,
zanikanie uprawy pro&amp;a i dalej - wypieranie kaszy jaglanej
przez ryż. Następny rozdział dotyczy przenikania
kawy do potraw codziennych
i świątecznych, Dalej kolejno przeanalizował
autor posiłki z klusek oraz rolę, jaką

�HeCCHZjl!,

lJr~eglącly

wydawnictlv

l.

czaS01Jis1IL

one spełnialy w wiejskich posiłkach świątecznych, następnie serwowanie i:ch na L1CZlach weselnych w Turyngii i Górnej Frankonii, wreszcie pnwjmowanie
się angielskiej kuchni w Niemczech. W końcu rozwinął wprowadzanie
nowych lX)traw mięsn,\'ch \V XVIll i XIX wieku, a to IX)c1wpływem Wiednia (sznycle i gulasz) oraz
l. Francji
(kotldy). W zakOllczen.iu potwierdza raz jeszcze założenia wstępne, mian&lt;)wicie', że praca jest tylko przyczynkiem do kulturowo-przestrzennego
(kultulTamlich)
układu.
Drll~a z n~cenz{)wanych puiJlikacji, również dotycząCl.l przeobrażeli
w tX):t.ywieniu, jest cidwwYI11 i udanym przykładem
współpracy autorskiej
hllitoryka gosp&lt;)dal"cze~o i e1no!~ra[a. Każdy z autorów rozwiąwje
problem z punklu widzenia
l'eprczentll\V,lnl'j przez siebie dyscypliny. Historyk gosIJ{ldarczy analizuje
dokonuj'lce się pud wpływem industrializacji
przeobrażenia
od slrony sIJ{lłeczn{l-ekonomiczilej. Ustala wielkość
wyprodukowanych
i spożywanych
produktów
:t.ywnościo\V~·ch. daj'lc równocześnie
odpowiednie
zeslawienia
tabelaryczne.
Mówi wreszcie () dystrybucji,
() cenach
i sytuacji
społec:wej
rolX)tników
I&lt;lbrycznych.
Etn'J.~r&lt;lr nalomia,t patrzy na to z:agadnienie od strony kulturowej, rozpatrując
przemiany zachoc\z;lce pod wplywem industrializacji
od strony różnorodności
i spożywanych [Xlsilkc'm' lla wsi i w mieście. Uwzględnia także zróżnicowanie
regionalne
i ,s.po!cc/.IW po:i.ywienia Oi'az omawia porządel~ i ład w posiłkach, spoooby jedzenia.
C'z:&lt;;ść'G. Wiegl'lmann&lt;l, iJo Ul chcemy się bliżej zająć, nosi t.ytuł: Ludoznawcze
studia przemian
IV jedzeniu
i posiłkach.
Aulor podejmuje się w niej odpowiedzi na
[ld'llli,'. w jakim IVymiilrz:e i IV jaki SlXJsób i jednocześnie \V jakich posiłkach zmieIlia sit; pożywit'nie n,1 wsi i wśród plebsu miejskiego na ·5kut.ek rozwijającego
się
uprZ:t'l11ystowienia. Równocześllie zwraca uwagę na zachodzące zmiany w pokarJllach i posilk,lch d&lt;Jimnuj'łce się [XHJ wplywem przechodzenia
od pracy na roli do
pr/.elll)"slu. Zv,r&lt;Jca także uwagę na rolę, jaką &amp;pelniają nowoczesne spo;.o!Jy konst~nvowania zilpasów Ol·a/. fabrycznie wytwarzane
pl'odukty żywnościowe
w jadlo,spisach naj szerszych Will',!w -s,połecznych. Rozwiązanie tych spraw znajduje czy telnik IV sZl'ściu rozdziałach. Pierws.zy wprowadzający
ujmuje zagadnienie teol'elycz"
Ill'. ;i.1·,·,dłowei llwlod.\"l'ZIW. Drugi wyjściowy zawiera zróżnicowanie regionalne i &amp;PO!ccl.nt' pożywieni,.! przed LImo rokiem. Wewnętrzny
jX)dział lego rozdziału jest niejednolity i dlategu budzi u polskiego czyteln.ika zrozumiałe zastrzeżenia.
Tu autol'
omawia pożywienie \\' dużych mia,stach, stosunki w zakres.ie pożywienia w miastach
plJlnocnych j południowych Niemiec, w małych miasteczkach
i na wsi, różnice miGdzy północnoniemieckilll
a lXlłudniowonjemieckim
sy·stemem jX)karmów, sytuację
w zachodnioniemieckich
regionach przemys-lowych oraz tradycyjne stosunki w Niem&lt;:Lech południowych i Austrii. Układ rzeczowy jest tu zagmatwany
i w trakcie czylania ucieka czytelnikowi
główny wątek. W trzeciej partii autor omówił: główny
p&lt;.)silek dnia l'Oboczego, podawanie IX) obiedzie kawy 11 niższych warstw miejskich
&lt;)raz po wsiach, zmiany w obiedzie, rolę sposobów jedzenia, podstawowe
tendencje
w przygotowywaniu
IJ{ltraw oraz używaniu przypraw,
zastosowanie
słodkiego IJ{ldkładu do chleba omz różne przeciwieństwa
w uIJ{lwszechnianiu
jedzenia chłeba
z masłem. W kolejnym
rozdziale o sytuacji
w jX)żywieniu po stu latach (tzn.
IV
początkach XX w.) l'ozpatrzono wyżywienie
miejskie i różnice między tym,
a wiejSiI&lt;im. Następnie przeallali7.0wano zmiany w lX)karmach z okolic wiejs,ko-[Jrze11l\'slowych i wrc!'&gt;Zcie posiłki robotników miejskich. fu)Zdziały uogólniające
zawieraj'! periodyzację
przL'Obrażeli, ujęcie wyników i wypływających
z nich dalszych
postulatów badawczych.
Podstawę ;i.ródłową obu l'ecenzowanych
prat', o czym warto wSIJ{lmnieć, stano\\'ila w zasadniczej części jedna i ta sama baza materIalowa.
Dzięki wSIJ{ll11nianej

�246

Recenzje,

pr-::eglądy wyclawnictlv

i. czasop;s'm

już współpracy z redakcją Niemieckiego Atlasu Etnograficznego
auto]' wykorzystCll
zbierany dla tegoż w latach 19'30-193'5 material ankietowy, ~i&lt;;:g,ljąCYdrugiej polow,\'
XIX wieku. Wykorzystano także dane tzw. ankiety Bawarii, Westralii i Wirtembergii
z lat 1900~1910 dotyczącej pożywienia, posiłków, jedzenia i sposobu przygotowywania, dalej materiał konkursowy 7. 1000 nadesłanych
prac z lat: 1938-1939 na temat:
"Ulubione potrawy" i wreszcie l1l'zebogat:ą literaturę
(w pierwszej pracy sięgaj'lc;1
ponad 700, w' drugiej 900 pozycji). Material ankietowy
poslużył Wiegelmannmvi
w pierwszej kolejności do opracowania
l;:a,rtogramów a(ln.~{)wych. które nash:pnie
odpowiednio w poszczególnych roz,działach sikomentowal. W pierwszej zamiE'Ścił ich
32, w d.rugiej 5. Przec:tstawione w kartogramach
dane rozmies:ucwno na obszarze
Niemiec w granicach pańi'Ytwowych do 119'3-9 r .. tj. z okresu przeprowadzonych
badań,
Niektóre z nich zaznaczon&lt;.l nawet na terenie Wielkopolski. POnlOl·Z&lt;1.
Górnego Śląsk;l
i w obrębie Czechosłowacji, Przy lrwzględnianiu danych z terenu p,lll;;tw sw;icdnich
autol' po'winien był pominąć \\' ogóle granice paTl.';twowe, eo odpmvi,Hlałtlb,\' zres;'.lą
tytułom recenzQ'Wanych prac. W przYP&lt;lClkuzaś uWl.glęc1nienia :~ranic należałoby zaznaczyć aktualnie obowiązujące.
Dane c.1Qtycz'lcc terenów polskich mog"j b.vć prz~'datne przy opracowywaniu
syntezy etnogrnficznej.
Wartoby przepl'Owadzić porlobne
badania po '50 latach i na ich porl,~tawie c1okonać odpowiednich porównań,
Analiza poszczególnych elementów kultUl'&lt;rwvch przeprowadzon:l
została z dużym znawstwem przedmiotu. Autorowi udało się osiągnąć w obydwóch praeach :~amierzone cele. Warto więc poznać bliżej osiągnięcia warsztatowe
G. VJiegelmanna,
Walerian

SoiJisiak

Birthe Traeru}), East m(£cedonian Folk S07lfJ.s. Cont,em)lorar!!
tl'(lllitinnal
Malesevo,
Pi.janec and the R.azlog District.
.,Acta. Ethnomusicologic;l
nr 2, Akademisk Forlag. Copenhagen 1970, ss. 242.

from

Macedońska pieŚ1'l ludowa staje się coraz częściej przedmiotem
badaczy z różnych krajów eUl'Opejskich. Po monografii Herberta

mat.erial

Danie:("

zai ntel'lolsOIvani;\
Peukerla Serbokroatische
und Makedonische
Volkslyrik.
Gestaltuntersuchungcn
(Ak8demie-Verlag,
Berlin 19HL ss, 211) ukazała się monografia
Dunki - profesorn etnomuzykologii.
Birthe Traern'P. Jest to jedna z poważniejszy'ch
pozycji dot.vczacveh folkloru słowiańskiego, jakie pojawiły .się na ZClchDdzie po drugiej wojnie światowej.
Książka ta składa się z wc,;tępu (s. 4-23) oraz z głównej czc;ści, w której Clutorka
omawia rytm i strukturę wersa oraz mel&lt;Jdi.i (s, 25-82). Ponadto podaje ona 70 tekstów pieśniowych z nutami w wersji orygincllnej i w filologic;mym pl'zekładzie n&lt;1
język nngiels'ki (s, 83-221), Na zakończenie c1okonuje klasyfiki1cji ogloswn.'·ch m,lcedońskich pieśni ludow~'Ch, załącza słowniczek, indeks,v. bibliografię. mapę etnograficzną Macedonii oraz kilka ilustracji.
Praca jest o tyle ciekawa, że odkrywa bogate l.rady,cie mi1cedońskiej poezji ludowej terenów wschodni'ch, m;llo znanych. nie zbi1c1an,vC'hw stopniu z,]clowal;]j'lC,\'m
przez rodzimych
badaczy, Autorka
postawiła sobie za cel przedstawienie
plonu
swych badań przygranicznych
teren0\V mac~dońskich należ&lt;'lC,vehdo Jugosławii i Bułgarii. Problem rozwoju kultury jest tu bardw ciekaw\' i interesując,v. gdyż po podziale Macedonii w 19V1 r. zerwane wstały ściślejsze kontakt,\' rni(;dl.v ludami tveh
dwóch części krnju -- SR Macedonii i Macedonii Pirińskiej.

�Rc&lt;..'eH ?je,

pr.:eu1qfly

IF!j(lawnieitv

i c.?:uSOlJiSHl

Z inicjatyw,! zl&gt;i&lt;o'r;mi;lmaleriału w okręgu Maleszewo i Pija:ncc Birthe Traerup
\vystąpiła jeszczc IV roku 1955. Uczestniczyła wtedy w ekipie folklorystów i etnomuzykolW~ów macedońskich
badajclcych tl~ część Macedonii. Wówczas to zbadała ona
stan folkloru w miastach Berowo, Pechczewo i Delczewo oraz we wsiach Stojmirowo, Ratewo, Wladimirowo
i Trabotiwiszte,
Pieśni zawarte w omawianej
monografii
p&lt;iL'h&lt;Jciz,\
Z 1l,,1;tleszcw,li Pijancc,
W roku Elli! Twerup przebywaJ a i w Maccckmii Pirińsldej, gdzie przy lXll110CY
zn:llwgu Tlluzykol&lt;Jg;1bułgarskiego Pl'OI'. Stojana Dzudzva zebrała material we wsiach
Uohriniszte orLlZ OiJidin w okr&lt;;gu RilZlog, Na podstawie zebraneg{) materiału udało
się Llutorce przedstawić
boga&lt;:lwo maccdońskiej
poezji i muzyki ludowej.
Miała
('\la okazjq usl\'szeć 'I. ust prostych lucizi ;"ywy folklol' macedoński.
Aulorka dokonujc krótkiego przeglc\du histQrii Macedonii, Omavvia okres osiedlania się plemion slowiańskieh
na terenach Macedonii dzisiejszej, lilta niewoli tllI't'ckiej, walki n;I!':&gt;dowo-w,)'zwolel1cze, rozbiór i okres d['ugiej WQjlly światowej oraz
cza,;v powojenne. Traerup podkreśla duż&lt;! rolę, jaką odegralo dla rozwQju kuN ury
ciuchowej zachowanie macedońskiego
;języka narodowego. Nawiązuje
do świetnych
tradycji piśmiennictw,l
starosłowiańskiego,
którego ojczyzną była Macedonia dzięki
11l,is,iiapostolsl·;:jcj Cyryla i Metodego, Na,~tępnie przechodzi do omówienia
dziejów
zbil'I·;lclw&lt;1. zat.rzymując ,siq przy odkrywcach
macedońskiej
melodii lud&lt;.Jwej, pon:ą\\sz,l' od kOlica minionego wieku. do naszych czasów. Szczególni] uwagę zwr;lca
na publikacje
et nOll1uzykologi{'zJ1l'. podając przy okazji bogalą bibłiogn\fię.
Pisze
tak/.e o instrullJentach
nlllzyczn,l'ch I fI specyfice rytmu melod,ii macedot1skich pieśni
ludowych.
lic OllJilll;ła tak/.", walorów artystycznych
tekstów pieśniowych,
"Char,J1dl'l ludu macerluIiskiego pisze mo:i-na zrozumieć najlepiej, jeśli ktoś zna
jl'g•• pieśni, II' kkW\Th odhite S;'j w.\darzenia życia coc1ziennE'go" (s. 22).
Wśnici 70 pieśni zawartych w t.ej monognlfii znajdują się: l ulw')[' epicki, ·1 hiSIOI,\'CZlll"H hajduckidl,
4 omawiające
ciężką .sytuację ludu podczas pięciowiekowej
nie\\'&lt;Jli lUl'ecl,ie.L ;) mitycznych,
2;) miłQsnych, 14 () stosunkach
mięclzyludzkich,
l żniwiarskie. :j paster,slde i 2 humoryst.yczne. Są wśród nich pieśni powsItale także
po drugiej wojnie światowej, jail: np, pieśń nI' 56 o mlockar'ce, opiewająca
zmodcrniZ&lt;.iw;lnąjuż gospodarkę Macedonii.
Z monografii wynika jasno jcdn&lt;lść kultury ludowej obu tych części Macedonii,
mimo podziału państwowego.
Ludność kontynuuje
dawną tradycję, która posiada
\\'.,;pÓJne cech,\'. Świadczy
lo o etnograficznej
jedności
ludu. Zawa.rty material
(leksty i melodie) dowodzi. że poza niektórymi
cechami lokalnymi
występują
te
same wqtki i melodie na całym ob.szarze Macedonii.
Prof. Birthe Tra('rup jest wybitm! speejalistlq
w omawianej
dziedzinie. Bierze
'.'11;&lt;
także czynny udział w międzynarodowych
spotkaniach
naukowych
poświęcon\'('11 melodiom Słowian Poludniowych.
Kole

",lmcry1&lt;a

PWN, Warszawa

lndialls1&lt;a

.,-' -

Sporu

() llist.urię,

Wybór

wstęp

Simiczijcw

Huggicro

H&lt;.&gt;mano.

Ul71. ss. 4'iB.

A III C rY/,;f[ lndialis/(a
nie jc!:;l monografią
problemu
lecz antologią
artykułów,
studiów, rozpraw, szkiców, j'cferatów
i fragmentów
książek wybitnych
zn,lwców
problematyki
incii;uiskiej. Ksią:i-ka zawiera również wyjątki z opracowali
Między-

�24R
narodowego Biura Pracy duiycZilcych społeczności indiańskiej w Ame1'yc(' Laciliskicj,
Autorem trafnej, muilll zdanielTl, ,selekcji lllatcri:lłów jest Huggic1'o Romano, znakomity znawca historii Sp{J!eC:ćerlstw kontynentu
ame1'ykańsJdego, On także napisał
wstęp i komentarze do pos/'czególnych tekstów,
Wydana przez PWN pozycja sItanowi niew;lipliwic jedni! z n;ljw;n'tościnWcsz\'l'h
powojennych
publikacji na lemat Anwryki Lacit1skiej, oddanych do qk polsl\il',l'"
czytelnika, ,Test z jednej ....
tron." ciekaw,! form,! zwrócenia uwagi opinii publiczne',j
na palące problemy ludności autochtonicznej
rejunu Amel'yki Lacińskiej, /, drugiej - okazją do uka/'mia na tym tle niektórych elementów kulturowych, wres:'.ci('
próbą wywołania na nowo ukierunknwanej
dyskusji na temat udziału ludności indiańskiej w życiu Sl){)łeczeństw tego kontynentu, Dlatego też książkC; wydano w ramach cyklu .,Spory () histul'iC;", przedstawi;l {)JW bowiem jeden z !J;lrdzn waŻn."l'!l
spor6w o miejsce ludno.ści indi;n\skiej wc wsp('llcze~mejstrukll1l'ze
delllogr;lliczl1e,i
Ameryki Środkowej i Poludniowej, o klllturc; incliariską, o .sytuacjI: spułec/'n'l i ekonomiczną współczesnych Indian,
Tytuł omawianej
antulogii moi,e LJy6 przez większośt, czylc1ników źle Zl'OWmiany, Dopatrywa6 siC; mo~na łatwo pod nim egzotycznych opowieści o Inkach, JV!;ljach czy Aztekach, Sam ;nl1O]' wc w::&gt;tc;piewyraż&lt;l W'ltpliwość co du trafnego zrozumienia przez czytelnika tytułu opracowanej
ant'ulogii. Nic zdziwi on ,kdnak i nil'
wprowadzi w bląd choćby tych, którzy bądź przeczytali wydane dotąd II n;lS publikacje na temat Ameryki Lacińskiej, bądź w inny ,sposóLJzetknęli się z problemat."l",
"vsp6Ic.zesnych Indian Ameryki Środkowej i Poludniowcj, Z&lt;lpytat' wi&lt;;c nWŹl1&lt;l,dL,
czego nie "Ameryka Lacińska", a "Ameryk;l Incli;lllska?"
I z tym dylematem
polemizuje Huggiem Homanu, Nie zaprzcczaj'lc
islnieni&lt;l
Ameryki Łaeillskicj wychodzi ze słusznego stanowiska, że nil~ wolno problemu r1:ćisiejszych Indian
amerykaiJskich
,sllrowadza6 tylko do !"olklm'u, I'ojl;cie 1.)()Wil'l11
"Ameryki
Łacińskiej"
pow'"tclło przed niespełna
wiekiem jaku wyraz lenclenc,ii
świata hiszpańs,kiegu i francuskiego do przeciwstawienia
siC; wpływum anglosaskim,
do utrzymania
republik śrudkowo- i [Jnludniowoamerykańskich
IV grankach
odl'l;llnego kręgu kulturowego, Można jednak postawić pytanie, w jakim sensie spo!cczl'listwa te znalazły się w tyni kręgu i czy Jdedykolwiek w tej wyimaginowanej
wspólnocie kulturalnej
pozostawały?
Hozwijające się coraz b,wdziej tendencje "autochtoniczne" w Środkowej i Poludniowej
Ameryce wywodzą siC; z "gruntu" indiall\Skiego
mającego kiJka tysięcy Jat licz'l':ą tmdycję, Wartości kułtllr&lt;Jwe wytworzone przed
wiekami przez społeczeństwa
indiarlskie przetrwdły :300 letni;~ okupacjI; hiszpal1,slq
i żyją do dzisiaj w mowie, Obrzcldku religijnym, slroju j innych ell'nwnlach kUl1111',l'
materialnej oraz w ZWycziljacl1 milionów rnieszkaliców republik an1l'l'yk:ulskich, Coraz częściej dzisiaj spotykamy
sif: z procesem pl",'.l'!;:sz!;llc;mia pnj(;cia Anwr,\'ki
Południowej
i Środkowej w "ilmcrykmls1q"
-- prz,\' czym oki'('ślenie ,.lacit'lska"
zmienia swoje poprzednie znaczenie, a 'Cn]':IZwyraźnie,iszego znac:ć','l1i;) naiJiera "indiański" aspekt Ameryki
Omawiana publikacja skladasię
z ośmiu oddzielnych tck,to\\' w\'I)ill1\('11 /,nawc6w problematyki
indiarlskiej, \Iole \Vstęp!c Ruggiero Romano IV !J;m];/,,, cil'k:l\\'y ,:&lt;pos6b komentuje
każdy z przytoczonych
szkiców, Walury ksiilżki uwpl'lnia
iudd"
plemion indiallskich oraz slowniczek poję6, cytowanych w puiJlik:1Cji,
Dokonując
wyboru poszczególnych
studiów, Huggicl'O ROl11:mo nil pil'l'W,I,\'111
miejscu cytuje referat dyrektora Instytutu Indimlskiego \V Meksyku, d"ktora All'unso Caso, dotyczący definicji Indianina oraz indiallskości, AulOJ'owi ll'kslu ud:IIo sil;
w dotychczas najbardziej
doskonałej formie wykazClt" k"gu w I'IRczywislośl'i lnUŻn&lt;l
uznawać za Indianina,
kim jest dzisiejszy Indi:min, jaka jesl jego ruja w sp(J!c-

�Hel:cft1.'je,

}11'.z:cglqtly

l.oydawlli&lt;.:l"w

21U

i czasopistll

czeństwie amerykańskim.
Wśród szeregu kryteriów
stosowanych
przy ustalaniu pokci:l Indianina aulur kładzie nacisk 11:1warIuści kultury materialnej
i duchowej
mas indi'lliskich. Alfonso Caso należy be~ wątpienia
do szeregu ludzi, którzy najwil.;cej uc~ynili clbl 7.wrócenia uwagi publicznej
i świata nauki na miejsce Indian
\\' i\nH'I',I'l'(' Lacil'lskiej,
['miJlem indi,lI'lski t'J pl'/.ede wszystkim problem clllupski. Tym zagadnieniem
:.'::Ijllluje sil.; n&lt;lsl&lt;;;pnyal"lykul. Napisal g'J wybiIny peruwiański
uczony, mad;,sisla ,Josc' Carlos 1\J1;lriategui, kIóry wykazuje pl'ilwdziwe oblic~e .sytuacji agrarnej w swujej ojczyżnie od si runy spolecznej
i kulturowej
oraz glówne kierunki
walid mas
indialiskich u zdobycie ~iemi, {) uzyskanie należnej im pu~y'cji ,v dzisiej\S~'ych .spolec/.cńst wach amerykalis-kich republik.
PwiJIcm inIegrm;ji spoiec:.':ności indi,uiscl-;.ich jest prz'_'clmiukm artykułu Andrew
GumleI' Fr;ulka, a Lnny liczony, Laurette Sejour,ne, wykazuje z kolei wielkie w,u'tości oritz form,\' świadoJ11ilŚci Indian umożliwiające
przetrwanie
- w tak trudnych
warunkacil
marginesu
!ipolecznego -- niekiedy bardzo poważnych
liczebnie grup
l'l nic:.':nych.
Bardzo realislyczne
światło na życie Indian rzuca m. in, artykuł Jurge Mallcias'a pL Warunki
i tryb ,życia Indian
elnuaclol'skich.
Szczególnie uwypuklone
został,\' \V nim lalde problemy, jak: środowisko i podstawowe potrzeby Indianina oraz
~Iosunki ekonomii.:zne, a z kulturowych
[Ol'my posi&lt;ldania i uprawy ziemi, narZI,'dzia pracy oraz obyczaje,
Heasumując, Amerykę
India1iską
uwazac można za niezwykle cenną publikacjl.;,
klc)ra kwes\.ie; indiańskćł analizuje nie tylko z płaszc~yzny gospodarczej i społeczno-p&lt;&gt;lilyn:nej, lecz \.akże ukazuje bogate i różnorodne formy kulturowe
społeczności
inr1i:II'lskiej. szczególnie w rozprawach
omawiajćlcych
kryteria kwalifikacji
ludnośl'i
'llIlochlonicznej.
Przy okazji należy wyrazić uznanie dla wydawcy, że tą drogą umożliwi! poJsI,ic'I1lU c:.':,vtelnikowi zapoznanie się z trudno dostępnymi
tego typu źródlami, a także
Ż\'czY(', aby !tUl1liICZOnOna język polski podobne prace postęl){)wych działaczy i nauko\\'cóW,
Jan Pawalowsh:i

Plyniesz
Olzo .., T. I: Zarys kultury
ciuchowej ludu dcszYliskiego
(I!J67); T. 1[:
Z'lr,'·s kultury 111i1lerialnej luciu cieszyl'i,skiego (lU72). Praca ~biol'Owa poci red. Danil'lil Killllubcil. Wyd. Prom, Ostrava, s,s. 22:3 i 287.

J)oc, dr D, Kadłubiec wraz ~ zespołem wspólpr«cowników
skup'ionych w Sekcji
1"olklolTsiycznej działaj,)cej przy Zarzc1dzie Głównym Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Cieszynie C~eskim, podjął się realizacji ambitnego
dzieła, jakim
jest ,synteza kultury
ludowej Śląska Cies.zy1'lsldego. W założeniach
redakcyjnych
jako punkt \\·,\'jśc'ia przyjęli&gt; opracowanie
monografii
folklorystycznej,
w dalszym
etapie zamierzuno w odrębn.Yll1 tomie ukazać czytelnikowi obraz kultury materialnej
,'raz sztuki ludowej (ego terenu. Zasadniczą bazę materiałową
stworzyły wieloletnie
badania terenowe w Irakcie których zebrano wiele cennych materiałów
dotąd nie1.11.1 n,\'(:h; po 1';1/, pierwsz,\' sq one publikowane
w ornawianej monografii. Odnosi się
lo szc:óeglllllie do niektórych
wytworów kultury materialnej.
Publikacja
ta ~pelllia

�Recenzje,

więc

wszystkie

przL\Szłości

postawione

wartości

przeglądY

z&lt;.tclania

kulturowych.

wy&lt;lawnictw

i czasopism

dokumentacji

Według

nalci.ącydl

załużeli

praca

cl'.ęstokroć

ta ma

oi)ecnie

charakter

do

popularno-

naukowy.
W

tumie

gólnych
u

pierwszym,

działów

regionalizmie

Sląska

i

istotę

i folkloryzm

folklor

stanowić

prucesie

olllawi'-l
nia
byly

lulaj

silne

RcJwnież

L.

drukom,

Kłucki

litera

-

lurze

Ziemi

L. Brożka,
tylko

chłopskich.

pracy

lecz

ludowe

Polskiego

Związku

D. Kadłubca

opowiadania

ludowe,

dzięki

gęszczonym
l'ozkwit

wpływom

szlakom

wydobywa

Ie

momenty

z

Przysłowiom

ludowym

zwroty

i przysłowia

zestawione

bogactwo,

pozwala,iące

i dowcip,

trafnuść
dań,
lal'i.e

są

&lt;Jl'tykul

J. Szymiczka
K.ozuka

bych

wiadania

ludowe,

na

Dwa
slawia
mie

dla

poświęcony
w

nich

ich

w

charakterystyczne.

dalsze

p&lt;.lświęc{llly
1,al1cuwala
tym

opracuwania

J. Ondrusz:
tYIll zawarlD

Śpiewki
równkż

lerenie

rozwinął

l.!ot,yCZ'1 pieśni
stare
artykuł

ale

ja.rc,

p,·obtl'l1lmvych.
slwierdza

pogody.

się

szczegl1lnie,

ludowej.
a melodii

na

Obszerne
który,

Niezwykle
i.ycio\\'.''Cll.
pmlstawic

studiulll

ba-

. 1. 1\1&lt;11'-

podobnie

t WOI'Z'lC

lud-ow"Th

prze-

zawkraj,]cy

ci'lgu
\II uŻ.\·ciu:
wi.)i.(' sit; równiei.

Charakler,I·,tyk(;

o oi.Jrzl;c1ach

lur!{)\vych
ono

syluacjach

są IV d;:lszym
Z przysłowiami
ludowego.

llw&lt;lrunko-

którym

g,-upach

za-

szcz('wjlll.\'

l,olejnl&gt;

dzięki

rozmaitych

terenie

d'II\'n;1

opowi,HI,'Il

.1. Onclnh'iZa,

lal'lca

J. Ondnlsz;\

od

artykuł

1\utor

przepuwiedniolll
dotyczy

ludu,

wi'li.e

tym

osi;lgnę!d

omawia

dziC;ki

j'lrITlal'CI'.nn-ud-

istnicj;!c.l'lll

W'ltl~Ó\V .i treścI

określon.vch

ui.ywanie

literalurze

ludowemu.

został

Na

nic

Współ-

ludowym

Olzy.

lu-

--

konl,\'llUOWane

znad

dzi(;ki

społecznego

pisarzy

KoniIlst,iel';&lt;J

pisarstwem

D. KadIubiec

anali;:.\'

opracowanie

kat eg'JI'i i w.\'wudzą
nada]

ludn

pisarstwu

życia

na

Z

że nie tylko
dawne
przysłowia
i porzekucIla
napotkać
można
na ~zereg zupełnie
n'Jwych.

cincowej

jest

cie~zYllskjej

terenami.

dokonuje

1rwału.
iell

.~ję ·z tej

przenosz-on.\'lll
oraz

z innym.i

hbtoryczno-spo!ecznc,

oraz

klórzy

Cieszyll,skirn

zll'iązilnych

zl&gt;stało
L.

1'01(;

niljw;li.niej-

postaci

najważniejsz.ych
K.

Cinciala

charakteryzując

zes(awipnic

poświęcone

dorubku

odegrały

1\.

ZIlClczn'l

R. Daniel

wskazaniami

wspomnianej

handlowym

w porównaniu

wania

n,gionu

O powic.~ciach

obcym

i Cieszyna,

Slulmuch,

Z&lt;\warto

które

kullurowym.

CiCSZVI'lsl,ie

charalderyslyk&lt;;:

Kulluralno-Oświ&lt;ltowego.

studiulll

silnym

za

tych,

Sląs'ku

~i(: p{miekącl
pus(owej,

tym

a także

icląc

także'

na

również

przeglądu

-

obcych,

jarmarczno-odpustowej,

tego

dokonal

nich

,sil; kul t Ul')' lu-

rieszYIlskiego
(l'.

(In

lucl{)\vej,

Le uwarunku\\'d-

~lanie

drukarnie

że

określa

IUIT

wpływów

CieszYli~ka"

artykule

ludowym

autol'
do

pisarstwo

W

oral.

śrmlDwiska

wspomina

cie~)zyńskill1,

Pisarzom

w którym

pi~al'zy

czesne

tym

kuj

n,1 obecnym

tutaj

literaturze

O wpływie

zaliczywszy

wpływ

••Gwiazdka

Cieszynskiej.

Z ludoznawstwem.

pic;tno

twón:zy

wyraźnie,

k[('ne

kształtowania

dulyczące

D7.iałnj,-]ce

oraz

o folkIurze

swe

rolę

slolicO'.

założyciele)

publikacji

dowych,

Ddegral

gazecie

ludowej.

[olidorystykę
szych

tym

proce,

E'l'-

terenie

socjolecll11icznegn

(I źródłach

II

historycznej

nd

zdel

lym

tego

zWi'IZków,

szkic

rozważania

i wycism;ly

duch{)\vej

pudnosi

oddzi&lt;.tływania

prze~zlości

wpłynęły
są

i rcJżno)'{,dne

rolę

swym

dzięki
IV

z b-oga(ej

w

Na

i pug!t;bi,lj'lcy

nie

całoksztallu

Brożek,

które

interesuj'-ice

pnJcesie

IV

czynnikstymuluj'IC,\'
elementów

pn'ibuje

IV wa i'Un kach

narodowej,
ii.

szkicL~
j"tJlkJoru

i rC'f)iunalizlH

z regionem

miniO

poszcze-

interC'suj,]ce

c!ural,!erysl."kt;

regiuil

Na.sz

mniejszości

spułeczności

Ludwik

momenty

Szczególnie

pełniącego
i

wśród

ogólnq

lVit;zi

dos'lrzegn,

z ważnych

spoleczno-go'ipudarcze,

dowej.

is[otr;y

jeden

regionalizm.

wybrane

sit;

dotyczące

zmvarttJ

Ol'az

artykule
do

aulor

rozwijania

twórczy

w

l wun~enia

stanowią

Jednocześnie

oprac1JWani,1

wprowadzającej

ludowej

przynależności

regionalizm.

jako

kultury

H, Jasiczek

faklem

może

zgl"Omac1zono

w części

rcgi(lnalizmu,

minowanych
folklor

którym

źródłach

Cieszyńskiego.

określić

w

w

folklorystyki,

8nlllo

j,lk

opo-

!iCZ:lC wariant.".
tek&gt;\I"I\'
Rygiel.

i ZWyczclj&lt;lC!J,

IV

przedW lol-&lt;tLJl'yc!J

�Hecen.'tje.

jJl'.:eglqdy

wydalvn"ic(wi

czasopis"nt

autol' ukazał i'itnienic całego .szeregu ciekawych
wariantów
obrzędów
ludowych.
stwierdzając,
że zagCldnienie to wymaga dalszych, bardziej szczegółowych opranJII·arl. W zakorlczeniu. ob{Jk osobno zestawionego
matE~l'iału ilustracyjnego,
Zćl\vart{)
także niezwykle użyteczny słowniczek wyrazów gwarowych
i zapożyczonych.
Tom drugi, {) podobncj
szacil' graficznej i [Jodziale wewnętrznym,
poświ(;cono
glc)\vnie kultur:l.l' materialnej.
Układ tematyczny jest tradycyjny.
Jak w większości
l11onq;.;ral'ii r('gionalnveh {Hl1('J\vionokolejno: osadnictwo i kształty wsi, budownictwo,
\\'n(;i r:l.e. narzęd:l.ia I'D! n icz.e. transport
i komunikację,
wytwórczość
ludowo"~ pożywienie, w :l.akoi'l(·:l.eniu strój i sztukę ludową, poświęcając {)sobr:e miejsce malarstwu
na szkle i ludowej ('wi-bie w drewnie. Większość artykulów ma charakter
wybitnie
Illateriałuwy, zarejestrowanu
w nich mimo szczupłości miejsca, wiele ciekawych clen1l'JltlJ\v tradycyj l1ej kul t ury materialnej.
Slusznie też red ak lor tomu pisze we wstępie: .,W ten sposób pr,lgniemy (la(; obraz ludoznawczy Sląsk;) Cieszyńskiego. obrćlz
wprawdzie z grubsze) naszkicowany,
ale niewiltpliwi'c bardzo potrzebny. Z biegiem
czasu mug'l i)yć opracowane jego szczegóły w formie samodzielnej publikacji. ..".
Do ciekawszych
artykułów
zaliczyć należy artykuł D. Kadlubca
o kształtach
i {)sadniciwie wsi eieszYr1skiej, poruszający
zagadnienie
rozwoju osadnictwa,
ze
szczególn,vlTl ll\vzglc;c1nieniem kwestii nazewnictwa.
Sporo cieka\vcgo materiału
poj'(·)\I'n'lwcl.ego dostarl'zaja opr&lt;ll'ow&lt;mia WI. Szymik () narzędziach rolniczych oraz trac1ycyjnym transporcie
i komunikacji,
K. Piezgi o ludowym budownictwie
drewnia-·
nym i wytwórczości. G. Fierli D .sprzeciarstwie
domowym. Część poświęconą sztuce
ludowej, z artykułami
G. Fierli Rze;źba ludo/Da w drewnie
i J\iIalarstwo
ludowe
na.
s,::kle, zilmyka opracowanie
B. Bm:ielich o trac1ycyjnej i współczesnej .sztuce łudowej.
Podobnie j;lk w tomic [)'llprzec1nim, w zak0l1czeniu znajdujemy
bogaty materiał iluslrClcyjny wral. ze slowniczkiem
wyrazów gwawwych
i z&lt;)[)ożyczonych związanych
z kulturą ma1crialną
Wybitnym
walorcm
tcj ciekawcJ i wielofunkcyjnej
publikacji
jest bogactwo
ln;.lt~'l'inlu.jaki

ona

c1o:..;l&lt;l1T7.&lt;l,

.Jest. to ocz,vwiście

\v.vnik ogromneg-o z&lt;langaż{)\vania

i zapału w prCl'CYbac1awczc'j &lt;lU(Ol'ÓW.Mimo ii: w niektórych
przypadkach
sposób
ujęcia problematyki,
jaki zaprezentow&lt;my został w tej pracy, nie zawsze oc1powiach
wymaganiom współczesnej
metodologii, to jec1nak posiada ona znaczenie i wartość
naukową jako cenna i bogata baza materiałowa.
Na zak0l1czenie dwbna uwaga:
bri)k spisu treści zrekompensowany
zostal całkowicie doskonal,! szatą graficzną
Andrzej

Hohuslav
rzie.

Helles,

SoCtskri

Univel\';ita J. E. Purkyne,

kramarska

piseh.

Phspf&gt;t'ek

Ie poetice

Bre nez

pololidove

po-

Brno 1970, s. 288, ilustr.

Istniejl' II' kulturze,
w dziedzinie literat.ury, muzyki, plastyki pewicn ob.szar
zjawisk art.ystycznych
znajdując\'
sil? na pograniczu
tWÓ1TZOści profesjonalnej
przeznaczonej
clh odpowiednio
przygotowanego,
a więc w jakimś sensie elitan1l'go
odbiorcy -- i twórczości ludowej, obracającej
siC; w kręglI t.radycyjnie pojmowanej
.'polec;;:ności wiejskiej. Obszar- ten wypełnia amatOl'ska twórczość autorów wywodZ&lt;lCYl'h Sil; ze śrl'clnich warstw społecznych,
z jednej strony zaspokajaj&lt;lca
ich
\I'bsne ;1ll1bicje lll'órTle, z drugiej zaś strolly odpowiadająca
potrzeb{)lll estctycL:-

�Rec.:en,zje,

pr:eylqc1y

wydawnict'w

i (:zasopi.::i1H

nym środowisk o niskim stopniu wywbienia
kulturalnego,
obejrnuj;[cych spo!cczności miejskoperyferyjne,
małomiasteczkowe
a po części także wiejskie. Owa Iw(jrczość, określana często pogardliwym mianem kiczu lub amator.szczyzny, przez długi
czas nie przyciągała uwagi dyscyplin naukowych zajmujących się badaniem zjawisk
kultury: literaturoznawstwa,
historii sztuki, muzykologii z jednej, a l'olkloryslyki
i etnQgrafii z drugiej strony. Staje .się IQ zl'Qzumiałe, jeśli ;1,ważyć na skomplikowan.'·
l'()dowód histQryczno-społeczny
i artystyczny omawianej
twórczości, jej niezgodność
z obowiązującymi
kanonami estetyki nOl'matywnej, trudność oga]'niGcia całol.;:sztaltu
zjawisl.;:a wobec jego niestabilnego zasięgu terytorialnego
i socjalnego oraz wit'lkiego
bogactwa a zarazem ulotności i nietrwałości form -- dzięki czemu opi,ywane zjawiska kulturowe niełatwo poddają się pOl'i.:ądkującc':i myśli leorelycznl'j.
Dopiero od \cil\.;:u lat daje się li nas zaobserwować
wzrost zainter0sowmi
\'l
dziedziną twórCl'..ości: staje się ona obecnie przedmiotem
badań naukowvch i d\'skusji
zmiel'zających
do stworzenia
odpowiednich
koncepcji
metodologicznych
i uogólnień teoretycznych.
Zainteresowania
te przejawiaj,!
sil,' !'ównlc;1, \V coraz
częstszym publikowaniu
materiałów
literackich, organizowaniu
wystaw tworów l,iczowatej plastyki; niektóre muzea zaczynają gromadzić wytwory (pj pogardzanej
dotąd twórczoś'ci, słusznie dostrzegając
jej historyczne znaczenie jełko dokument u
upodobań estetycznych określonych war.stw spolecznych 1.
Nadal jednak w polskiej literaturze
przedmiotu odczuwa sic: niedost,l\ck podstaw teorety'cznych
i koncepcji
metodologicznych.
Przejawia
się to już ('hnćlJy
w braku adekwatnej
nazwy generalizującej
całokszt:llt omawianej
twórczości we
wszelkich
jej odmianach
nie wedle kryteriów
gatunkowych,
lecz genetycznych.
Tymczasem w Czechosłowacji, gdzie znacznie wcześniej niż w Pulsce i na większą
skalę rozwinięto badania nad tego typu twórCZOŚCi,,)(a podobnie cizi,lio się IV ZlVi'lZku Radzieckim, we Francji i in.), od dawna już przy jął się dla niej [ermin ,.twórczość póHudowa" ("połolidova tvorba"). Wydaje się, że nic nie sloi na przeszkodzie.
by ta w trafny sposób oddająca istotę desygnatu nazwa przyjęła się także LI nas.
Dotychczas bowiem stosowana w Polsce terminologia ma charakter cząstkowy i nic
obejmuje całości zjawiska 2, natomiast
termin "twórczość póHudowa" wypełniłby
cały ów nienazwany
obszar między profesjonalną
twórczością artystyczną
a folklorem i sztuką ludową.
Od spraw terminologii ważniejszy jest jednak problem l'O;1,Wi'VLlti
ogólnoteoretycznych w badaniach
nad omawianym
nurtem twórczości. W lej kwestii wa!'t(l
sięgnąć do doświadczeń folklorystyki czeskiej, która w przedmiocie !Jad,u'] n;\(1 pólludową literaturą
wykazać się może konkretnymi
sukcesami. Przcniesil'nie
tj'ch
os,iągnięć na nasz grunt mogłoby być pożyteczne cll,\ folklorystyki
polskiej i 7.:1oszczędzić jej część wysiłków.
Z bogatego dorobku pisarskiego folklorystów czeskich i ,sIOlv;n:kich na bliższe
poztwnie zasługuje szczególnie praca na temat ś\\'ieckil'll pieśni stl'agLlnowyeil I3o-

1 Prublen1atylnl
zjawisk
z pogranicza
litcraturr
pl'(Jfc~.ionall1('j i folkloru
l;ł.itlll1je
sh; prl
IH.'\vnego czasu sysielnalyeznie
,.Literaiura
Ludowa",
przynusząe
\v kulcjnych
Illoncraci1 ~crif.;
publikacji
na ten temat
(por. np. nry l, 2, 3 z r. lUn i weześniejszc).
Ut'''z'']a
siq l.d pierwsza wlęks2a
publikacja
materialawa
: S. NyrkowskiegoKanwU'&lt;t1
r/2iadow,ki
(Warszawa
197:1,
ss. 391 +- 24 nlb., ilustl'.). Inleresujc)cYlll
przyc7.jlni(iclll
s~ \VSIH1TłI11.ienia
W~(lr01V1WU()
kra 111(/1'.:'(1
E. Kozlowskiego
(poznań 1971, ss, 130).
Z kolei zainteresowania
peryferyj n,! plastylq
znajduj,!
od l.;:ilku lat odbicie
na lamach
.,Polskiej
Sztuki Ludowej".
2 Por. takie terminy
jak twórChość
plebejska,
literalura
slragano\V&lt;l, ph':jni nvwiniarskil',
folklor przedmieść
itp.

�n(1ccn~:j(', l)/',:'('afądn

wydawnictw

i czasopisnl

2f);3

husIav,l 8ellesa - wybi tnego zn&lt;:1Wcyprzedmiotu, który poświęcił literaturze
pólludowej wiele lat badań uwiet1c~onych pokaźnym dorobkiem publicystycznym.
Znaczenie wymienionej
pracy polega przede wszystkim na tym, że jest to rozpraw,l
;malityczno-tcoretyczna
zawicraj'lca
konkretne sformułowania
teoretyczne i wnioski
uogólniające, zaś dołączona skromna część materiałowa
stanowi jedynie zbiór prz.vkładów ilustrujących
tezy autora. Książka .składa się z trzech części z&lt;:1s.adnicz,·eh
oraz towarzyszclcego im źródłowo opracowanego
wykazu 2·:jri pozycji literatury
kramarskiej wykorzy.'itanyeh jako matedał analityczny. Całość uzupełniają:
indeks ineipilowy. obszerna bibliografia, strE~szezl'nie w języku niemieckim oraz dodatek ilu,[rileY.in\' zawieraj'ley
fotokopie kilkunw;tu .starych druków straganovvych.
Dodać
(r/.C'b&lt;:1,
że praca wydana został&lt;l prze/. Uniwersytet
im .. T. E. I'urkyniego
w Brnil'
w serii Orwra Universitati,;
PurkvninnaC' Brunens.is Facultas Philosophica,
jako
l){)Z,'cja IriO.
Pr/.eszł'J połow(.: obj(:toścj ksi'1żki zajmują dwie najważnieJsze częś'ci pracy. poświęcone rozważaniom
merytorycznym.
W części pierwszej zatytułowanej
"Poezja
kl'amarska jako zjawisko arty.styczne i społeczne XVI-XX w." autor definiuje na
wstępie pojęcie literatury
półludowej
przedstawiając
w obszernym
wywodzie je';'
l'Odowód społeczny i artystyczny w rozwoju historycznym na terenie krajów Europy
Środkowej - głównie Czech, Austrii i Niemiec. Ustalając kryteria zjawiska określa
on najpierw pl'Zynależność socjalną twórców literatury
półludowej, upatrująe
ich
przede wszystkim wśród małomiasteczkowych
rzemieślników,
drobnych urzędników.
n;1Uczycieli i księży, po czym .stwierdza, iż twórczość t.a, z powodu .swej przystępności fonn&lt;:1lnej i myślowej. stała się ulubioną lekturą a następnie częścią kultu!'Owej świadomości warstw
ludowych. Na tych przesłankach
opiera autor nader
istotne twierdzenie,
iż tennin "literatura
pólludowa"
ex definitione
obejmuje zal'&lt;',wno jej autorów, jak i odbiorców. Dodaje przy tym, że twórczość ta rządzi się
nieco innymi prawami niż twórczość ludowa, różniąc się od niej formą pisaną,
brakiem warianlów oraz doborenl tematyki oscylującej między folklorem a litemturą profesjonalną
W dalst.ym. toku rozważat1 autor wylicza różne gatunki literatury
półludowej
wymieniaj'le takie formy, jak pamflety polityczne i religijne, pieśni nowiniarskie.
powinszowania, oracje na różne okoliczności, wierszowane
przepisy kulinarne, opowiadania. humoreski, wreszaie drobne formy dramatyczne
dla teat.rzyku kukiełkowego lub aktorskiego - niekiedy nawet z oprawą muzyczną. Następnie omawia
cechy stylislyczne tej twórczości: zalicza do nich przede wszystkim realizm wypowiedzi granicz,JCY często z naturalizmem,
moralizatorsko-dydaktyczny
lub anegdotyczny wydźwięk, nierzadko elementy parodii, skłonność do sensacyjności, wreszcie
'spotykany niekiedy charakter udanej powagi lub pseudouczoności.
Wspólnym mianownikiem całej tej twórczoś·ci jest jej użyteczność społeczna, praktyczne służenie
współczesności.
Dopiero na tak .szeroko nakreślonym
tle literatury
pólludowej w ogóle przechodzi autol' do omawiania
i wszechstronnej
analizy gatunku, który jest właściwym lematem pracy: pieśni kmmal'skiej. Również tu ustala on kryteria i definicje
pojęcia "pieśt1 kramarska",
któq odróżnia wyraźnie od druku straganowego,
a n&lt;:1stępnie w kolejnych rozdziałach omawia społeczne fLmkcje. styl i historyczny roz\V,',j tego galunku twórczości.
Druga część rozprawy poświęcona jest w całości analizie filologicznej tekstów
czeskich pieśni kramarskich.
Autor dzieli je według treści na pieśni epickie, liryczne oraz mieszane: liryczno-epickie
i ballady. Na koniec analizuje elementy dramatyczne i teatralne zawarte w pieśniach kramarskich.

�R(&gt;(,{,HT)e.

p1';l?(Jląt/U

lt'!!(lo1.onicflu

i c::aso/lisrn

Jak z p.owyższy,ch uwag w,\'nika. l11er~'torn'znil czę,';c· )11';IC.l'Benl";] zawil'l'a
wyczel'pującP
omówienie
ca/nl&lt;.szlaltu problemat.yki
związanej
z w.l'mieniQn~·m r{l~
elzajem t.wórczości i wiele gotowych srol'mulowali,
które ,:e wz.~If'du na mit;dz.,·narodowe
filiacje i powiązania
tego gat.unku, ;] l&lt;.lkźe w,spóJne ella wiplu krujów
uwarunkmvania
społeczne i funkcje - mogą miel' znaczl'llie uniwers;dnl}, DLllegu
tl'ż pl'aca la slanowi ważnq pozycję w ogólnoeuropejskiej
litera(up.p rolldur.l'sh'cznl'j.
Trzecia CZf'ŚĆksiążki zawierajqca
or,vginalne leksI,\' 20 czeskich pieśni kramar.skich stanowi w teg(l typu pl'a'c~' czy,·st.y ozdobnik litC'i'acki, prz.,' lak niewielkiej
liczbie przykładów
nie możnn bowiem Llw;lżn,:' pracy ,:a nldtel·jało\V'l. Tvrn niemniej wybrane przez Clut.ora t.ekst\' budz:) zainten'sowanil'
już przez to sam(), że
daj,) wgl'lu w It; t.ak 11'1.i110
dotw1 poZn,ln,) i trud no (ioslr;pn;ł dziedzin!; I",tl\'Cz.,ści.
BogusIa

Dorota

Simonides.

lf1l1ch. [nst.~'tul Śląski

Powstania

śląskie

we

współczesnych

w Opolu. Opoll' 1972. KOlllunik,lly.

Ul

Linette

opowiada.niach

ludo-

Sl'ria lit.l'I·'lcka nr 11, ~. 91.

Najnowsza
praca Doroty Simonides jest. konsekwenc,jq
wsy..vst.kich .ki c]ot.ychcz,lsowych
dociekali
naukow~'Ch. Za!'as,cynowana
llogaclwcm
zj;nvisk otacza.i'"l('ej
nas rzeczywistości
autorka
z pietyzmem
śledzi wszelkie
pl'l.ejawy lolkloru, l!.\'
z t.ypową dla siebie żarliwością
udowadniać
jc'g.o sti1f:) żvwo1.noAć i l'iclg!y. dynamiczny rozwój. Przy nieustannie
narastających
glosach POw'1tpiewania wislnienie
jeszcze czegoś t.akiego, co folklorem zwykliśmy określać, kolejne prace Doroty Sirnonides wykazują
na podstawie
prze)xJgatego
maleriału,
zebranego
g!&lt;')wnil' na
terenie Śląska, że nie tylko są podstawy do tego, by mówić o islnieniu \V.spółczesnego folkloru, ale co więcej, że nadal Soięon rozwija zgodnie z odwiecznie panującymi w nim prawami.
I nk nie wskazuje na to, by głoszenie "śmierci r()lkloru"
był{) uzasadnione.
Postawienie
zreszt.ą takiego t.wierdzenia, a naweL wykazvwanic
jego słuszności i niepodważalności
wypływa z bardzo prostego raklu - nieznajomości tegoż, czego śmierć się glosi. Eo tylko lai!wwi w kulturze
ludowej dane
będzie dostrzec jakieś oznaki letargu (by pozostać przy narzuconej
przez polemi,slów metaforze). Gdy bowiem odrzucimy potoczne, cz~sto błędne rozumienie samego
terminu, gdy odejdziemy od złudnych pozorów, okaże się, że właśnie wsp(&gt;lczcśnie,
niemal na naszych oczach dokonują się w folklorze gwałtowne przetasowani&lt;l. Swoisty konserwatyzm
kultury
ludowej, gdzie z niezwykłymi
opor"mi
znajduj&lt;l pndatny grunl dla siebie wszelkie i\l1.10wacje, świadoma konlynuacja
lr"d.\'(:ji, utrudniają jednak analizowanie
tego zjawiska. Nic wit;c dziwnego, Że w)'ll1&gt;lga lo oc! bad"cza mozolnej syst.ematyczności,
cierpliwego śledzenia [aktów 01''''1. zlebrani~1 ogromnej ilości materiału.
Tym zadaniom sprostała autor].;:'l Berów .~miesznych i uciesznych. Wszystkie jej dotychczasowe
penetracje
naulwwe obracHł.,· .się między innymi
slale wokół problemów
związanych
z funkcjonowaniem
i przeobrażeniami
współczesnego folkloru. W jednej z pierwszych
swych większych prac na t.en temat,
Wspólczesnej
śląskiej
prozie
ludowej,
analizując
współcze:me opowiadania
ludowe
dostrzega
już, iż p.odstawowym
wyróżnikiem
tradycyjnych
()powieści kst fanIastyka. gdy natomiast w opowieściach
nowych dominuje realizm. Tndno
więc h~'lo
owe H'i1listyczne opowi,eści znklasyfikowat'
do znanych nam svslemat.vk. ZaproPQ-

�Re('C'71::'je. pr:'N)fąc1y

10ydawnictw

'Ż

e,znSO[JiS1n

nowilny przcz Dor!&gt;!(,' Simoniril's pOdZ,j;ll opowiac1m'! na trzy zespoly (opowieści bio:~r:tfic/,nl', niC'prilwc\op{)(\()!m(' i kOlniczt1l') zoc;tirt już w n;luee przyjęty, a dla .Józefa
Ligęzy stal się ponadto zaczynem myślowym rio dalszC'go mzwoju własnych badar'!.
l tak, .J(,zcf Ligl;za, icl;le tokiem rozumowania
D. Simonides dochodzi do wniosku,
i.e g\':altowny
t"fJzw,",i op()wil'ści wsp'omnieniowych
stworz,vl sprzyjające
w;11'unld
,!o I'Oz\\'ojn pilmir;tnikin',slwa, kt"'l'c uznajc Zil ..wieli") i'orml; opowiE'ści wspomnicnillw,l'(~h" '.
Prczcnt uj;lc mcchanizm
j'unkcjonowania
opowieści
wspomnieniowej
;J utorka
opicra sil; WSWl'j najnowszl~j lwacy na materiale
tematycznie
związanym
z pow,l;lI1iami ślw;ldmi. Wvriaje sir;. i.l' wybór ten nie byl przypadkowy.
Specyfil\a
prowadzonej
walki /Społecznej i narodowej,
powszechny udział w powstaniach
zadl'('\'([ow;ił,1' o \V\·.i;llkowcj aktualności tego tematu w środowiskach
wiejskich, a ponadt" Sil ,iui. \(' l'ilkt\· na tylC' odll'gle, że moi.na śledz,ić na przykładzie rerll'C'zentantów trzech pokoleń dokonujące ,się zmiany w opowieśdach,
badać przyczyny ich
popul;II'!1()ści \\' duiu dzisiC'jszyrn ora'z zdobyć wystarczający
material
teoretyczny
do dnaliz.1 opowieści zwi'lzanych
z innymi. późniejszymi
kręgami
tematycznymi
i podstawy do okrl'Ślenia przcobrażeń prozy ludowej w przyszłości.
Zaprezentowane
w pracy 5:3 tl"ksty folklorystyczne
.stają sil.) dla autorki odbiciC'1ll sp()leczne.i świadomości historii. Szczególnie podatne do takiej analizy okazujil
Silp opowieśl'i Ildl'n'ile na dwu ;rutentycznych
wydarzeniach:
morderstwie
dokonanvm przez grupy Grenzschutzu
na Izydorze Murku, znanym
działaczu
śląskim
z Kac!łub'l Wolnego i na ksil;dzu lVIark,sie z Olesna Starego. Wzajemnie uzupełniajilcl' sic 11.11) korygu.ii\ce opowiadania
przynoszą dopiero pełne wyobrażeniE~ o opowil',;ci wspomnieniowej,
jaku g,ltunlnl
funkcjonuj'lcym
w folklorze. Pflnadto na
ich przykładzie zaoLserwmval' możemy proces twórczy jakiemu podlegają wybrane
mC'moraty oraz dJi.norakie możliwości "obróbki" tego samego zamysłu artystycznego.
Zagac!niC'nia fabularyzacji
i folkloryzacji sUl'{Jwego, indywidualnego
materiału wspomnieniO\vego nalei.;~ więc do najbardziej
pasjonująceg,o fragmentu
rozważarJ. Oka/.uje Sil;, "że wszy,stko to, C{) jest zbyt indywidualne,
zbyt jednostkowe,
C{)
wyraża
treści zbyt oddalone {)e! świadomości danej grupy społecznej bywa wyeliminowane
na r:t.ecz tego co wspólne, typowe i zrozumiałe dla wszystkich"
(s. 2:3). I chociaż
w opowieściach
wspomnieniowych
na plan pierwszy wy.suw8się
faktografia,
to
trudno jednilk uznal~ .iL' za materiał historyczny, skoro otrzymujemy
w rezultacie
zbiorową ,interpreta'cję
jakiegoś wydarzenia.
Fabularyzacja
wspomnień
proces
dług{)trwały i uzalei.niony {)(] wielu czynników, a przede wszystkim od narratora
z jednej stmny wzbogaca dotychczasową
tradycję litemtury
ustnej, a z drugiej, co
szczególnieciekaWl'.
aktywizuje .stare, tmdycyjne
wątki, które teraz, w nowej sytu'Icji oirz,vmuj;l l'C,'tlia powstańcze (np. powstaniec dostaje się w ręce Niemców z powodu zdrad\' kochanki -- w&lt;jtek znany m.in. w folklorze zbójnickim, a sięgający
c:t.a,()\\' biblijn,\'ch -- s. 44).
Obl'cTHlś(' opowieści powst;lńcz,vch w n~pertLlarze młodzieży dowodzi nie tylko
;Cywot.ności "powieści wspomnieniowej
jako gatunku, ale dlwnież wyjątkowej
popularności samego temal u. Źródeł tego dopatruje się ,wtorka między innymi w aktywizacyjnej roli mdia i telewizji, które przybliżają
młodym przeżycia okupacyjne
i wojenne rodzicr'!w oraz popularyzują
określony typ bohatera
(seriale telewizyjne:
.,Czterej pancerni i pies", ,.Stawka większa niż życie, film K. Kutza "Sól ziemi
czarnej"). Prowilcizi to nawet. do identyfikacji
bohatera z kapitanem Klossem i jego
1.T. Ligr;za, Awans
opowieści
wspomnieniowych,
Studia jolklorystyc.znc.
Warszawa-Wroclaw-Kraków-Gdmisk

[w:]

Z Zagadnie li twórczo.'id
1972, s. 155-170.

lUdowej.

�o~ync1mi oraz do whjczania
w !t'kst p&lt;"źnit'jsZ,\Th W,'(\;II'Zl'I'1 (g!&lt;',wniC' z II wojny
świ,llowej),
Pl'aca Doroty Simonides warta jest, uwagi ni(~ tylko Zl' wz;..dt;&lt;!&lt;"wn,lukowYl'iJ,
Mechanizm
funkcjonowania
wsp6łczesnych
opowieści
luciowych sklani;1 do widu
refleksji. Przeobrażenia,
jakim one T){)dlegają, wyraźnie wskazuj,j gl&lt;"wny kit'runel;:
zmiany v\' literaturze
ludowej:
zwycit;żania
realizmu
i r,lCjonalizmu oraz fJodporZijdkowania mu raktc'Jw irracjonalnych,
Z~{)dni(' z prawl'm funkcjonalności
folkloru
OI,Y&lt;Jwit'ś(,wspomnienkl\\'a
r{)zwijać się będzie głównil' lam, gd/'.ie poprzl'z rozwf'&gt;j
kuJluralny
()dbi{)rcy utraCił ~W;1 aktualność
gatunki
tradycyjne,
takie j;}k \.lajk;)
i podilnie, utrzymanie
któryd1 bę&lt;lt.ie możliwe tyllw IX) dokonaniu pewn,v{'h znliall
(gł()wnie celu wypowiedzi), Zawsze bowiem, jako że wiąże się to ze s(lI'C',dikq PS,\'chiczml jednostki, żywo-t:na będzie potrzeba słuehania i opowiadania,
Nerwowy,
zagoniony
dzi,siejszy "świat"
nie Spt'zyja dostrzeżeniu
wielorakich,
czasem bardzo subtelnych powiązań, jakim,i spojony jest l,ażdy z nas ze spo!eczełlstwem, Podążajqc
drogą lekst6w ustnych,
poprzez analogie;, dotrwć
możemy do
źródeł narodzin wszystkich
znanych nam z historii opowieści, do jednostkow,\'C'h,
konkretnych
przeżyć, wzruszeń,
doświadczell,
ukonkretnić
al'or\'zm, iż "człowiek,
Wsz,\'tkim co tworzy, SW"Jjczas odbija",
.Janina

.Józef Ligęza, Podania górnicze z Górnego Sląska, Rocznik
kiego w Bytomiu, Etnografia, zeszyt nr 5, Bytom 1n'i2, s', 152,

J-ll1jrilll~

MU7,t'l1J1lG(')rn()śl~IS-

Od lat żyje w świadomośc.i społecznej pogląd, i:~ folklor to dziedzina ku1t.ul'Owa obejmująca
niemal wyłącznie wieś, Pogląd ten zaważył na długie lata na obliczu europejskiej
folklorystyki.
Dopiero tuż przed II wojn&lt;ł światmvą zaczętu wy,suwać postulat badania folkloru w jednej grupie etnicznej, a p,';źniej środowiskowej,
W Polsce postulat
taki głosił, realizował
i przełamał
istniejqce t.u stereotYm'
zmarly w gt'Lldniu lUn t'. wybitny folklorysta,
Józe[ Ligęz;1. "") właśnie on pierw~zy zwrócił uwagę na zjawisko nurastania
na pierwotnym
zJ'(:bie literatury
i 1'01klonl chłopskiego
nowych treści, nowych twodnv,
które rosnąc razem z pracą
przy ul'i1banill podziemnych
skarbów, dl'f)g'j przekazu
lIstneg" weszly do tradycji
górniczej i tu osadziły się tak mocno w realiach zawodowych
tej grupy, iż posiadaj~l poza walori1mi literackimi
także duże war10ści poznawcze, nawet dla dziejów
techniki górniczej, Józef Ligęza spostrzegł nie tylko {)dl'ębno~ć folkloru górniczego,
nie tylko fakt jego zmienności, lec:~ zauważył zmiany determinowane
wykonywanij
praC'l, śmdowiskiem
zawodowym,
zwłaszcza o tak dużej i długiej trad,~'cji, ja\;
gÓl'l1icza, Obserwacje
jego, zuprezentowi1ne
na znakomilej
Lur(()ll.'cj literaiurze
górniczej I, były zarazem
otwar,ciem szerokiej
bramy dla folkloru nie tylko jednej
grupy zawodowej,
ale wytyczały
szlak: przy"'złych bacl,lń nad folklorem poszczególnych grup zawodowych,
Ludowa
literat/Lra
górnicza
ukaza!&lt;l tematykę
prozaicznych opowieści górników, Hllę kobiet w ich l'ozp&lt;Jwszechnianiu ori1Z genetyczne
związki tej literatury
z jej prototypem
chłopskim,
AUt'Ol' doszedł tu do wniosku,
1 J, Ligęza. Ludowa

lite'ratura

górnicza,

Katowice

19:;8,

�RCrPll?j(",

pr,7(lqlqr/u

'wydawlli£'tw

257

i. cZflsopism

17,
nie lICl;1 .,i,; prz."plIszczlilni('
już nigdy od!w·,,!,zy'" Ili'Uee,su przemian
Inlltury
chlopskit'j w g,"rnic/ą
Mechanizmu
tego nikt buwiem dnwniej
nie obserwował,
ucl;iło Sil; n;l\()miasL ,r. Ligęzie uchwycić dmg;) pOl'ównawcz:\ wytwory chłopskiego
poch&lt;ldzl'nia i poprzez zl'sl:&lt;lwicnie ich z f(,lIdol'em gÓtnicz,\'Ill wydubyć wklad twór(,I.y gr',mik,',w, Zcst"wil'ni,'
o!Joksil'bie
Lek,It',w clli{)p~i,ich i tekstu\\' gurniczych
p()z\\'olilo autorowi na $chal',dderyzowanie
~ppc.vriki lite!',lIulT g('rniczej, Kilka lat
p(,;,niej. razem z M, Ż,\'w irsk'·l. wyd"l %arys I.:ultu!'!! f}&lt;Jl'Hi,czej, II' którym ukazal
nil' tylko IiLcraclq tW,'ll'CZOŚĆomawianej
gnlpy Z3wor!owej, 1('(''(. lakże wierzenia,

pl'zc-.;qdy i cIernnnnlo,ldq g{n'nik{)\v.

Kole,in,! prllCC z k.go zakresu stanowia \V\'c1artc w l!Hi:: 1'. stuelia Siadami
tl'a:', Tu już autol' ,sięga r!Ii\eko pozu 8111Sk i II' oparciu
najs!arsze
źródłowe
pl'zekaz,l' i spi'ane dokumenty
s(at'a się pn:eQslawi(, kryt,'ria
wYl'óżll.!ają&lt;:e literaturę górnicz,! mi chłopskiej, Nil' czyni te,go pnplzl',~ analizl: wiltk;)\\', motywów, lecz
kryterium
o(\n:bności
wil1l.i w realiach.
,.Realia pisze ;lUtnr występujące
IV opowieściach
górnirzych wyróżniujq je z calego zespnlu ulworów literatury
ludowej równie nic,{)ln\'i"lie, jak wyciągowe
wieże, rozległe sfJrt.ownie, lampiarnie
ele.,
cechujące wylącznie kopalnie, pozwalai'! z łatwości'l odnale;;ć je wśród wszystkich
innych zakładów przemysłowych",
Je~l w ksią).C'c wiele innyr:ll ważnych problemów,
jednak świadomie mocno eksponuj£' w~pomnial1l' t.L1realia -- jako że nikt dotąd
II' Polsce nil' zwr&lt;'I('il llll',lgi na Lt; melod,; analiz\' !pkslów f01klorystycznych.
Ostalni:l prill';l 1,IlWl'łPgo są Poda.nia {jrll'nic:::e z GÓ"I'Il&lt;'go Sląska, które stanowią
ogniwo II' omawianym
t u h111cuchu pra·c i sludiów
dn(yc/.ąc,\'ch literatury
i folkloru
;~&lt;'H'nik,iw,Praca (a sldada .się z dw,',ch cZl:ści. Jest to ostat.nio w folklorystyce
najczęściej w,ystl)[Ju.i:lca Ilwtmla opracowaniil
i prezentowania
zagadnienia.
Tak więc
część pierwsza
1l1"IZLl,il'problem poci,u; g(n'niczych i stanowi
zarazem próbę ich
monograficzneg"
ujGcia; CZ(;ŚĆdruga jest antologii) tekstów tego gatunku
li terackiego i znakomiciC' uzupełnia
postawione
w monografii
tezy. Jest to szczególnie
wa:i-ne wówczas, gdy manw do cZ,\'nienia z tekstami dotąd nieopublikowanymi
i zupełnie niecil)stępnyl11 i.
Książka Podanin
uórllicz('". sliJnowi z£ll'azem pożegnanie z trady·cyjnym gatunkiem i'olklol'yslyezlwm,
jakim jest. podanie wierzeniowe,
które wyritsta z magicznego świalopoglc)l1u i ulegcl zanilwwi wraz z m,\'śleniem magicznym. Autor dowodzi, iż w wkl'csil' I('go gal.unlm nic noweg&lt;) ju), nie przybędzie,
gdyż działa tu
prilwitllo\I'O':;'" znana I\'Sp{J!cl,eSI1.Vmfolklorystom.
,I
polegająca
na parodiowaniu
wierzeni{)\V~'('h pod:Il'l. P"I wi,'rdza,i&lt;l si~ (u tez,\', które autD]' POda1l. gó1·niczych ...
zawarl w arlykuk
na lemal Głównych
kierunl,.ó1V
przemian
w prozie
ludowej
3.
Można Sil; jak najilal'd/,iej
zgodzić I. aut.orem, gd~' pi~ze: "Nadzieje
bowiem na
\V/.I:ogan'llic zbioru o dalsze lego rodzaju ul wory okazały się płonne i jeśli on
wzrasta, lu .~j,',\\'ni(' dzil;ki ane.~dotoll1, opowieściom
wspomnieniowym,
czy wspomnieniom", I III wido('Zll:t jest zgłaszana jJl'Zl'Z wielu j'olklolTstów obserwacja,
wyrllżllj;jCa Sil; t 1'l'II&lt;i,'rn &lt;I" n:llbn ia r"lkl{)J"iJlVi chFlraktenl
rozrywki,
zamiany
jego
rllnkl'ji obr/,&lt;;dowej \V .Il1dycznl\,
('ZI;Śl" 1l10nflg,'ariezlla przedstawia
i {lInawia dwu glówne źrót.lła podań, a miarwwic.il' polskie i nielllieckie, Należy tu dobitnie podkl'eślil\ iż autDr dokonał ogromnej pracy, pl'zewl'rtowal
wiele źródet, aby w~'dobyć na,i'&gt;tarsze pol,skie przekazy
.~órniczych PO(i&lt;1I1,Pamiqla~ ix)wiem musimy. iż IN z3kresie zbieractwa
podań, folk!oI'Y8t1'ka na&lt;;Z,l posincln ognllHne z::ni&lt;'dbanin. Bl',lk wió;c zarówno
materialów,

dlleji

I)

2 Tt'lIżC,
."&gt;ladami trarl1/cji.
Stur/ia
nad jo{.k{.()l'em. gÓ1'111c:;YJll, TIocznik Muzeum Górnoślą~I{iego w Bytolniu, Etnografia. zeszyt nr 3, Byt(lłTI 19G3.
3 Referat wygłoszony przez J. Ligęzę na ogólnopolskiej sesji folklorystycznej
zorganlzo-

17 -

Lud, lom LVIII

�f:'ccC'n::jf'.

pr:rglą(ly

H~udaHlnict?.J)

i czasopism

jak i systematyki
nielicznych
podań polskich. W tej .sytuacji autor musiał sam
przedrzeć sit; przez gąszcz rozmaitych kronik, naj starszych pr;]c i ustnych przekazów żyjących starych górników. Zdobyte w ten sposób rn&lt;1terialy podzielił na dw,1
działy: podania autentyczne.
nie buclzclcc' zastrze)erl. "r,l/, na podania literackie,
wzięte z literiltury.
Prowadząc badania także na obszal"Ze śląskim, a więc na terenie nil'gdyś dwujęzycznym, musiał wziąć pod uwagę i niemieckie źródła, zwłaszczC1 że wiele materiałów zebrali tu niemieccy folkloryści i opuhlikowali
w zhiorach
(np, Ki.ihnau.
Schlesische
Sagen:
Oberschlesische
Sagen keschichtlicher
Art i inne). Sporo materiałów wydali górnicy w wychodzących na Górnym Śląsku czasopismach lokalnych.
przeznaczonych
dla szerokiego odbiorcy, Należało zatem zapoznać się i z t:,mi
publikacjami
oraz z wyd,mym w 19f)7 r. w Marburgu ogromn,vm zbiorem pUdal)
górniczych środk{)wej Europy'.
Znajdują
się t'1 bowiem 1&lt;lkże górnicze podan!:1
ze Śląska.
Nietrudno się domyśleć, że skoro mowa o górn.iczych podaniach, to niewątpliwie najwięcej miejsca zająć musi postać wierzeniowa
związana z tą grupą zawodową, a mianowicie Skarbnik. Temu demonowi poświęcił Ligl;za najwięcej miejsc:l
dając studium ukazujące
genezę nazwy, rozprzestrzenienie
na terenie Polski orClZ
przedstClwiając najczęściej
występujące
wątki wokół tej właśnie postaci wierzeniowej.
Część druga obejmująca
teksty zawiera
135 podall, Pod k,lżdym p{)dClniem
znajduje .się mała metryczka donosząca o źródle oraz nazwisku narratora, a także
o miejscu i czasie zapisu tekstu. Tam, gdzie tekst wymaga komentarza, .L Ligęzcl
dołącza go do metryczki zwracając
uwagę albo na ,Nyjątkowość tekstu, lub też
na jego kontaminację
z innym. Teksty są podane w transkrypcji
pólliterackiej,
s,!
czytelne i w pełni komunikatywne,
Do tekstów dołączony jes! słowniczek wyrazów
gwarowych
i zawodowydl,
Autor zamierzał
w ten .spos(,b 'wydać ! opracować'
wszystkie gatunki folkloru górniczego. Pisze b{)wiem we wstępie do omawiCll1('j
książki: ,.Chciałbym w przyszłości przygotować zbiory poświęcone pozostałym gatunkom literackim
górniczego dorobku, któreby pozwoliły nil, bardziej pełną jego
dokumentację.
W tym zamyśle zbiór podań górniczych posiaclCl fundnmentCllne znaczenie. Dlatego właśnie od nieg'o rozpoczynam zamierzoną edycję",
Niestety. śmierć nagła przekreśliła
i te pla.ny, Jednak
do his10rii polskiej folklorystyl,i wejdzie Józef Ligęza jako odkrywca folkloru g{)rnirze,g(),
D01'Ota

Krzysztof

Kwaśniewski,

Wrocław

jakiego

nie znamy,

Ossolineum

Simonides

Inn, ss. 1:2·t,

K. Kwaśniewskiego
w każdej kolejnej pracy intryguje
zjawisko przetrwaniil
polszczyzny
na Śląsku, utrzymania
tradycji
polskiej mimo naporu germanizacji
i stałego zwalczania wszelkich przejawów
polskości. Zjawisku 1ernu poświęcił już
wanej
przez Zakład
Literatury
Ludowej
w Warszawie
w listopadzie
1970 r.
4 Por. G. Iieilfurth
unter lVIitarbeit
rle,. De"tsclls]JJ'(Ichigen
Saqeniibe,.lie!e,.ung

Jnstytutu

Badal;

Literackich

Polskiej

Akademii

von Ina-lVIaria Greverus,
Dergbau
unLl
BefyJl1ann
1VIitteleu"o]Jas, t. 1 Quel!e!l, Marburg
1967.

NClUI,
'in

�wiele pr~1C, że zaś cechuje go sto:mnck tw()l'czy do przedmiutu,
każda następna
praca wnosi coś nowego, .it'st zaskakujqca puprzez świt'żuść spojrzenia na zagadnienie, zdilw,dob\' ,;i'; już znane. To samo od{'zuwam,' iJiu)'ClCdo ręki ostatnią jego
publikac,i~', Także i ona wyrosła z zainteresowat'l tradycjami i teraźniejszości;l
polskit'j kultury ludowej na Sl'jsku. AutOl' nie omawia w niej jakiejś jednej dziedziny
kuli my, jilkiegoś jedneg'J zjawiska kulturowego, lecz próbuje przed oczami w&gt;spółcZt'snych mi,'szkaóców
i sympatyl':&lt;'lw \Nrocla\Vi~,1 wyczarować obraz dawnego polsl;iego miast,\. \Nszystko lo, co lworzv trudną do spl'ecyzowania atmo:;ferę rniasta,
jego klimat, ż,lcie, to, co wplyw" na specyticznq więź i przyjażll między człowiekil'm a l1li:lstt'lil, lo, 'Co pozwal~l utożsamiać miaslD z domem, z ojczyzną "- zostało
lu I1chw\'coI1C" przedslawione
i w kontekście
historycznym
omówione.
Autorowi
udalo ,ie,' znakilmicie przybliżyć dawny WrGc!aw l.vm ludziom, którzy lej właśnie
wie;zi z lraclycj~l l1lia'.ta nit' mogli pU,iiad;lć, gdyż, wic;?, lak" up~ll'la ua nieprzenvanYl1l ciqgu t t'advcji roct:r.inwj czy scjsiedzkic'j. !cjc:r.yb ich niegdyś z innym miastem,
z .ich rodzinnymi slronami.
Aulor :r.da,ie s{)bie sprawe; :r. istniejącego
wsp(JlC'ześniC' s('t'Clc'cznego - j:lk to
określa
pr:r.ywi'l:r.'1l1ia Wrocławian
do swego miast;l, Pragnie on jednak przywiązanie to wzbogacić pewną sumą wiedzy historycznej,
kulturowej,
aby w ten
.spos(Jb wypclnić' lukę w cSamowiedzy mieszkańców. "Celem naszym - pisze - jest
pokazanie nieco n a,s :r.e j przeszłości w naszej tel'aźniejszości
nawet tam, gdzie
tak [rwały malerial, jak kamień, nie wytrzymał
prób,Y czasu, a wytrzymała
ją
lnvals:r.a od kamienia polskuść Wrocławia". Polskości Lej poświęca wiele kart książki
pl':r.('dslawi~lj;1c j'l z podziwu godną skrupulatności'l
i z wyczuwanym szacunkiem.
Ha:r. jes:r.cze potwierdziła
się zn~ma już zasada, że żywiol polski utrzymał się najdlużej wśród ludności wiejskiej, ubogiej, która najwiel'niej
pielęgnowała
swe tradvcje, Książka K waśniewskiegu dotyka także zagadnienia matecznika polskuści, zagadnienia losu kultury polskiej w murzu niemieckim. Aulor śledzil i ukazał wiele
cech kulturowych
prapols,kich, które dawno już wyginęly w Polsce, a które jesz·cze
w XIX wieku znane byly tamtejszej ludności p{)lskiej. Obrona własnego bytu, własnych wartości etnic:r.nvch slala się zara:r.em obroną p&lt;Jlskich i słowiańskich
dóbr
kult urowych.
Książka jesl napisana interesująco,
przystępnie
l dobrym językiem. Szkoda, że
Kwaśniewski - ,lUtOl' Podali i. legend dawne[Jo Wrocławia
uraz PodaJ! dolnośląskich nie uzupelnil nieklórych opisów zabylkówpodaniami,
które są mu tak dobrze
znane. Książka stała by się jeszcze ciekawsza, a młodzież zapełniłaby
i te; lukę
w swoim dzieciństwie,
Studium o Wroclawiu składa się z czterech rozdziałów: Rozwój dawnego miasla, Pomniki i buduwle, Lud wroclLlwski uraz Okolice dawnego Wrocławia, Każdy
rozdzial jest obficie ilustrowany
slarLlnnie dobranymi
i wartościowymi
rycinami.
ł llisi racje pełni'l t u dodatkowu mię poznawcz'l i są pot\vierdzeniem
słów autora.
(,,,Ll ksi'lżka napisana ,i es,!. w len ,sposób, że wspólc:r.esny Wwdawianin
może
na dobrej spraWl'; w,vbrać się na wycieczkę po Wcocławiu na "niby", Wystarczy
wzi,!ć książkl; do ręki, :r.alącz.ony z tylu plan :itarego miasta i... zwiedzać, Autor
onnwiająe
bowiem to, co byln dawniej, .slale przyl'ównuje
z tym, co jest teraz,
t WOl'ZqCw len sposób, także w zakresie zjawi.sk kulturowych
pomost między dawnymi a nowymi laty.
Dorota

Simonides

�260

Recenzje,

pr:eu1qr1JJ

Maria Henslowa, 1Vi,edza ludowa
Antiqua" 1972, t, 19, s. 81-168.

1l'.lj(1n.wnicflv

o /lożym

i. CZnSOI)ism

dr.zell'ku.

/lUlk!1

i piolunie,

.. Slavia

Obszerna rozprawa Marii Henslowej z zakresu elnobotaniki
jest l({)niynuacj;l
dawniejszych prac autorki poświęconych tej dziedzinie wiedzy', .Jak doUld, Henslowa jest jedynym badac7.em 7.ajmującym się u nas tym zagadnieniem.
Nie znala7.1:1
{ma naśladowców wśród etnografów, n szkoda, gdyż niniejszy m'tykuJ, jeszcze wyraźniej niż poprzednia
prdca ukazuje, ile interesujących
wiadomości potrafi dostarczyć~ wnikliwe
studium
poświęcone roślinom użytkowanym
na polskiej wsi,
Fakt, że autork,l zainteresowaJa się roślinami używanymi na "zerol,,! sk&lt;llę w lecz·,
nictwie pozwala tę pracę zakwalifikować
równocześnie do nielic7.nych w I){)lskiej
etnografii opracow&lt;lll z zakresu medycyny ludowej, tematu pasjonującego,
a tak
sJabo u nas znanego.
Studium dotyczy trzech roślin z gatunku Artemisia,
Dobór okazal sil~ tra[n~'.
gdyż wszystkie te rośliny (boże drzewko, bylica i piołun) znal,lzJy bogate zastosowanie w wielu dziedzinach wiejskiego życia. Używa się ich do celów 1l'cznic7.ych
i magicznych, są wreszcie jednym z rekwizytów obrzędowości ludowej,
Z opisanych roślin jedynie boże drzewko zostało wprowadzone
do kultury ludowej stosunkowo późno, za pośrednictwem
ldasztorów, gdzie tę roślinę uprawiano
z uwagi na jej lecznicze i aromatyczne
właściwości. Piołun, dziko li nas rOsmlC,\',
stO'sowany był przede wszystkin1. do celów leczn iczych, Najbardziej
wrosła w ku 1turę polską bylica, której miejsce w obrzędach, zarówno dorocznych jak i rodzinnych (utrwalone w pieśniach i przysłowiach)
wskazu,k na jej w'Li.nrj "Oll; i Slilq
genealogię·
Każda z omawianych
roślin posiada w pracy Henslowej osobn;1 monografir;.
która zilczyna sir; od opisu botanicznego, obszaru wystqpowanii( \\' Polsce j ,ki
zasięgu światowego. Poznajemy następnie nazewnictwo (w Polsce i innych krajach)
i już na podstawie
na'lW możemy niejednokrotnie
wyciągać wnioski o użyciu tej
rośliny przez człowieka. Niljobszerniejsza
część opisu dotyczy roli danej rośliny
w lecznictwie ludowym w rozbiciu na różne typy schorzeó. Dalej mamy jej znstosowanie w weterynarii, jako środka przeciw szkodnikom, ewentualnie zastosowani l'
jako rośliny technicznej
(np. jako barwika). Po tym .,racjonalnym"
przynajmniej w swych założeniach użyciu rośliny autorka pl'Zechorlzi dn omawiani;l
jej funkcji w zwyczajach, obrzędach i magii ludowej, Jak więc widzimy, uwzględnione tu są wszelkie aspekty użytkowania opisywanej rośliny przez ludnoś{~ wiejską
Źródła na jakich Henslowa oparła swą pracę są bardzo r(,żnoroclne, ale podstawę badafl stanowią źródła etnograficzne
(XIX i XX w,), pochodz;lce z lerenu
Polski w jej historycznych
granicach. Autorka Iwrzysta jednak obficie ze źródl'!
historycznych, gJównie herbarzy i podręczników gospodarstwa wiejskiego z XVI 1\',
i następnych,
a zwłaszcza z herbarza
Syreniusz&lt;J, który pl'I:ez kilkaset lat h~'J
encyklopedią
wiedzy zielarsko-medycznej
i wywarł silny wpływ na ówczesną medycynę. Nie ograniczając się c1n wiedzy trnd,vcyjnej '" omalNianvch roślinach aulork:,
stara się, przez porównanie z danymi dzLsiejszej J'al'lnakologii i nwd,vc1'Jl\', zwn')ci{'
uwagę na zastanawiające
nieraz zbieżności, jakie w,vstępują miqclzy za,\o.-;owanipm
leków roślinnych w medyc~'nie l11c1oWE'j,a dzisiejszą wiedz;, o ich właściwości;wh
leczniczych i innyc1l.
l Maria
Henslowa.
Rośliny
dziko
1'osnące w kultnrze
/Iulu
po/skiego,
"Archiwum
E1nograficzne"
Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego,
nr. 25, Wrocław
1962, ss. 90 I- V. POI', również olnó\vienic
tej książki:
Anna
Kowalska-Le\vleka,
EtnolJotaniku,
"Etnografia
Pols1&lt;a" 1964,
t, 8, s. 207-214.

�Recenzje,

pr.zeylą(]y

wyt.ia wu.ictuJ i c2asopisllł

261

Autorka sic;gH p&lt;madlo du materiaJów z innych krajów Europy i choć zastrzegH
sil,'. i.e wi;Ilj')lllo";ci jakimi operuje ,Są fragmentaryczne,
puszerza dzięki nim :maczIlie nasz'l wiedzc; o zasięgu .pewnych praktyk medycznych, czy obyczajowo-magiczn.\'l'h zwiqzaJl.vch z roślinami.
Rozliczne rUi1kcj(~ rośliny: w .gospudarstwie (np. odpędzanie szkodllik(m'), w 111('"
d.I'C.'·nic'. \1' obrzędowości,
I11H:4iiitd. wskazują na daleko idące zazębianie się wiedz." r;lcj,)nalnl'.i i nl'lgiel.ncj, ktl'ąa w umysłach ówczesnych ludzi l'1czyla .się w jedn'l
całość'.
Zostawienie
wiadorl\ości o\'Oślinnch
ZJlujcluj,\cych się w herLJarzn Syrcniusza
z tradvcyjn'l
wiedz,~ ludow,j XIX i XX w. otwiera nu we spujrzenie
na kultun;
wsi poLskiej. Widzimy, j,lk wiadol11oś·ei głosl.One przez tego lypu łiteraturę
przenikał.\' (za pośrednidwem
aptek dworskich
i klasztornych,
cyrulików
dzialających
\I'
lIliast;lCh i miasteczkach)
do wiej,kich
znachorek
i do szerokich rzesz chłopskich. Byla tu równoc;;eśnie drog&lt;l, jaką na polską wieś dostała się wiedza c;;er-·
palla przez t.veh autorów z dzieŁ stan.żytnych
i z średniowiecz.nej
literatury
europejskiej. Z drugiej strony nie wojno zapomnieć, że autorzy XVI-XVIII-wieczlli
nic
tylko \\,zvr()wali się !la obcej lileratur;;e, ale i utrwalali w swych dziełach ówczesnq
tradycyjnq
wiedzę polską Na mar~inc'ie
wspomnq tylko, że analiza tych dziel
z punklu widzenia mdzinwgo i obcego puehlldzenia zawartej tam wiedzy mllgłaby
dać bardzo intC'l'csujące rezull aty dla hislorii naszej kultury tradycyjnej,
Ol}{)k ll'go przekroju w ci:asie, równie intcrE"'ująCo pl'zec1-stawia się spojrzenie
przestl'i~enne na niektóre
zjawiska,
\Vystępowanie
pewnych ~wierzeń i zabiegów
w Pol.scc i kraja&lt;:h EUj'()jl,\' Z:lclwclnicj ZWl'HC&lt;lnaszą uwag(;~ na wspólne ceehy
1;lcząee cal,j kultul'l,' Europy w jedllq całość. Bardzo charaktery,styczny
jest tu
choćby przykład poszukiwHnia między korzeniami
bylicy "węgiell;.ów", klón' spelniaj'ł różne runkeje magiczne i maj;.! przynosić szczęś&lt;:ie. Ten drugorzędny
element
kultury, znany w Pols'ce, Anglii, Meklemburgii.
na Litwie, w Szwecji (pisze o nim
Linneusz), ma zasięg istotnie zastanawiajclc.\'. To co niejednokrotnie
skłonni :ie.steśmy uważaĆ za czy,sto ]){)lskie, czy słowiańskie,
okazuje się by'ć rozpowszechnione
w calej Europie. Różnica l){)lega lylko na chronologii
występowania
elementu kulllll'OWeg,), który u nas, w zapadJych
kątach kraju, zachował
się do początków
XX w., podc;;as gdy w niektól'ych kr,ljach Zachodniej
Europy wcześniej wyszedt
z ui.y'da, CI o jego islnieniu dowiadujemy
sil;' (lzi(~ki zapisom z wieków ubiegły,ch.
Badanie jednego chućby. wąskiego tematu z kultury polskiej wsi w perspektywie czasu i przC\&lt;;lrzcni jC'szczc raz stawia przed nami zagadnienie: czym jest na,za
kultura ludowa, o ill' je&lt;;t ona wytworem
lucht zamieszkującego
od wiel,ów terytorium Polski i jak dalece j'~st inna od kultur innych narodów, względnie o ile
bl'/a kiedyś od ni&lt;:h l'óżna w czasach, kiedy cala Europa stala mniej więcej na
podubnym stopniu rozwoju.
ZakoJ1czm.1' nasze omówienie
pewnym (k'zyderatem
pod adresem autorki, czy
w ogóle etnografii. Obszerna literatura
(ponad 200 po;;ycji) jaką posługuje się HensIowa, przynosi
-- jak widzimy -- bogaty materiał c1oty{'zący wiedzy o roślinach.
Bardw często 111&lt;11(,l'ial.\·
ll' są jedJlak nazbyt. lakoniczne,
niedokładne,
notowane
tylko mimochodem.
A wierny, jak islotne znaczenie dlC1 dalszych wniosków mają
I){Jzornie drugori'.ędnesi'.czególy.
Np. wiadomości o tym, \\' jakim c;;asie zbiera ~ię
roślinę leczniczą, jak się ją zbiera, jak przechowuje,
jakiej jej części używa się
w leczeniu danego schm'zenia i .iRk przyrządza się i stosuje lek, moglyby nam wiele
powied;;icć o poziomie wiedzy medycznej
znachorów.
(W niel{tórych
nielicznych
relacjach sz&lt;:zególy Ic zostaly zanotowane, ałe to na ogół wyjątki), Równie interesuj'lce byłoby zanotowaniE', jak chlopi interpretują
użycie rośliny w obrzędach czy

�262

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopi.sm

magii. Dla uzupełnienia
więc, niezwykle
zres;dą rzelelnych
studiów
Hen~lowc.i,
bardzo wskazane
byłyby badaniu terenowe. Sądz&lt;;" że ludowej wieclz,v () rDślinach
należałoby
poświęcić pewną ilość map Polskiego Atlasu Etnograficznego.
Że tQ
o~tatnie lata, kiedy można jeszcze, choć z niemały:n
trudem, zna l('źC:, w lerenie
resztki tradycji dotyczących
zaslo.sowania roślin w medycynie i innvcl1 ich funkcji - o tym pisać nie trzeba.
Anna

Ethnology.
An International
burgh, t. 10, 1971, z. 1-4.

Journal

ot Cultural

Kowalska-Lewic/w

and Social Anthropology,

Pitts-

Zawartość
dzie-siątego lomu półn{Jcno-amerykańskiego
czasopisma
"Ethnolog\'"
wskazuje
na pewne zmiany w profilu pt'i:yjmowanych
do teki redakcyjnej
art.\'kułów. Pierwotne
założenie, aby organ len był forum, n&lt;1 klórym prezent uje si~
wyłącznie
wyniki aktualnie
prowadzonych
na świecie badań terenowych,
zosIa]"
nieco osłabione. W rezultacie w omawianym
tu roczniku znalazły się również artykuły o charakterze
metodologicznym
{)raz e!nohistorycznym,
co wyraźnie ożywia
pismo, wychodząc poza {Jpłotki zawężonego, acz potrzebnego przyczynkarstwa.
Warto
również podkreślić, że w artykułach
wqskotem&lt;lt.ycznych, stanowiących
efekt określonej cl'isploracji terenowl'j,
znalazlvsil:
interesujące
gcnl''l'alizacj(', WZiJog,lC;l,j,!l'&lt;'
ogólną teorię kultury.
Nawiązvwallie
w nich do wcześniejszych
an&lt;lliz badane).!,,,
wycinka rzeczywistości
społeczno-kulturowej,
polemizowanie
z istniejącymi
już hipotezami, przy równoczesnym wysu'Naniu nowych propozycji interpretacyjnych
cz.vni
z tych rozpraw bardzo wartościowy i poż&lt;ldany typ dociekali naukowych, tzw .. ,ca~p-studies", których zadaniem
podstawowym
jest właśnie weryfikacja
prawdziwości
dotychczasowych
uogólnień.
W niewielkiej
jeszcze grupie rozpraw
metodologiczn.vch
na uwuW; l.asluguje
artykuł M. Embera, An Empirical. Test of Galton's P1'Oblem (z. l, s. OB-lOG), stanowiący jeszcze jeden głos. w ożywionej na gruncie antropologii
ameryl,ańskiej
d.\·skusji nad zasadnością
prowadzenia
tak m{Jdnych obecnie
badań typu .,cwss-culture".
Ich przeciwnicy,
na których czele 'stoi Galton, podl&lt;reślają możliwość
uzyskania w efekcie studiów ,,-cross-culture" zbyt .szerokiego margine&lt;;u błędu, abv
bez zastrzeżell akceptować
ich naukową prz.vdatność. Sam Galton zakwestionował
słuszność testowania
hipotez naukowych
przy pom{Jcy odpowiednio
zestawianych.
wyabstrahowanych
elementów różnych ku1tUl', które traktuje sit" w t,\'ch analizach
jako systemy od siebie niezależne, mimo istniejących pomiędzy nimi niewątpliw\'ch
związków historycznych.
Ich efektem s'-\ zawsze prOl:es~' c1vl'lIzji. stanowi;I('(' bezpośrednią
przyczynę
znac;i;nej liczby stwierdzanych
w badaniach
.,C'l'OSs-cu!t\lre"
różnego typu korelacji. których analiza w zwiąr.ku z t.ym mu,si nieuchl'Onnie prowadzić do fałszywych wniosJ,ów. Stanowisl·i:O to. podkl·l'.~lające wzajelllnq :l.al"żnoś,;
a,nalizowanych
społeczności.
niedwuznac:l.nie
c1epreejonll,il' za';;ldnoś": stosowani;l
w studiach
antropologicznych
wspomnianej
melody. Z poglądem t.ym polemizuje
Ember, który \V oparciu o badania statystyczne podjął $ię :jego sprawdzcnia. W cfcl,cie wła.snych dociekań
zanegował
słuszność
zastrzeżcli
Gałtona
pod \\'arllnkiel11
wszakże, że antropolDdzy będq posługiwali się \V studi:lch typu "cross-culturc"
prólJ-

�_~~ _t..: ..•.jC, lJn.culq([y

kami

L'1emenl()\,y ~. całkowil:ie

wydawnictw

przYP3dkowo

i czasopis1n

dobranych

systemów

społeczno-kult.u-

nJ\v .••..
{'h.

Metodykt;

badań ;ll1tropologi{,Zllych wzbogaca artykuł S. A. Freed i R. S. Freed,
lor St.udying Role Behavior
(z. 1, s. 107--121). Autorzy zaproponowali
now&lt;j, zobiektywizowanq
mc\oc1&lt;; badania
ludzkich
zachowar'!, uwanmkowanych
prZl'Z !'Ule SPO!cCZ1W poszczeg()lnych
osobników.
Polega ona na zastosowaniu
spccj;l1nego testu, któl'y umożliwia
zdobycie danych liczbowych.
Przy ich pomocy
mużna c!okonyw;tć pomiarów anali:(.Owanych zachowań, przy równoczesnym
uwzględnieniu ich szu.q~ółowych
charakter ..•..
styk, ujętych w określone
kategorie. Test t.en,
ze \Vzglt;du na ow'! obiektywizacj&lt;; danych, umożliwia prowadzenie
właściwych studiów porównawczych.
Ponadto jest przydatny
do weryfikacji
istniejących
już, często ze sobą sprzecznych,
poglądów. W przekonaniu
autorów -- opracowana
przez
nich nowa technika badawcza i przykładowo
zaprezentowane
efekty jej ,stosowania
(zachowania
krewnych
względem siebie u Navajów i Washów) winny uzmysłowić
antropologom
korzyś{'i, wynikające
ze stDsowania tego typu met.od ilościowych.
Znakomita
większość
artykułów
dotyczy rozmaitych
problemów
.społecznych,
począwszy od .struktury rodziny poprzez różnorodne
aspekty systemów pokrcw:ieńst wa, aż IX) ogólne układy społeczne, organizujące
życie określonego
ludu. Zainteles(Jwilnia Ie widoczne Sil również w publikacjach
poświęconych
innym zagadnieniom, np. wierzeniom,
,vzorom zachowań,
czy stosunkom
interetnicznym.
WI tej
grupie wymienić należy zespól dwóch polemizujących
ze .sobą artykułów,
poświęcon~'ch interpretacji
6y;;temu 'sp{)!ecznego Natchezów:
1) J. P. Brwin, The Natchez
"Paradox"
(z. Z, s. 215-2'2.2) i 2) D. R. White. G. P. Murdock, R. Scaglin, Natchez
C/.ass and Hank Reconsidered
(z. 4, s. :~69-3all). Obie publikacje
nawiązują
do klasycznej już rekonstrukcji
5wantona,
dokonanej
na początku XX w., a kwestiono\\'anc,j przez wielu późniejszych
badaczy. Pierwszy z wymi,~nion'ych autorów podjął
.';it! obrony i rehabilitacji
stanowiska
zaslużonego wielce antropologa.
\'1 tym celu
posłuż.vl się d;lIlyrni zarówno archeologic:~nymi
jak i etnologicznymi,
aby przy ich
j}ul1locy dokonać rei nterpretacj i owych wcześniejszych
ustaleó naukowych,
zwłaszcza ich części poświęconej
mechanizmom
powstania
i sposobom
funkcjonowania
systemu .społecznego Natchezów.
W rezultacie
tej analizy Brain wysunął interesuj;lc;l hipotez&lt;; odnośnie
do warunków
kształtowania
się społeczeństwa
złożonego
oraz organizmu proto-pań.st wa, czyniąc tym samym wkład do jednej z dwóch opoz\T\'jn,\'ch teorii genez\-' palis! wa, znan~i już od czasó'"'' Herakl.ita
(VI w. p.n.e.)
knncepcji
l:'.w. ,.konfliklu
zewn'~trznego"
jako czynnika
państwotwórczego.
Społeczna dyferencjacj&lt;l
Natchezów
rozpoczęła
się, w interpretacji
Braina, wskutek
pokonania
ich wraz z północnymi
sprzymierzeńcami
przez agresywne
plemiona
C~ikasawó\\' i Czoklawów. Szczególnie dotkliwie rozbici i wydziedziczeni
sprzymiel":/,ellcY Natchezów
poczęli w tej~ytuacji
szukać schronienia
na ich lerytoriach.
lVIill"1{\
językowej obcości zostali oni zasymilowani,
;11e jako niższa "klasa" nowego.
etniczllie mieszancgo społeczeós(\va.
W związku z ust,lleniem
takiego wJaśnie biegu
\\·,H\;lr:'.eń w o!Hl'sie poprzerizaj:'jcym
jeszcze przybycie Francuzów,
autor artykułu
\n'suwa hi polezę, :i.e hierarchiczny
system spo!eCZi1Y Natchezów był efektem logiczllC'go w warullk&lt;ll'h zewnętrznych
nadsków
przekształcenia
istniejącego
uprzednio
endogamicznl'go
s)"!emu
kastowego,
który stanąl przed :tlternatywnym
wyborem
pomiędzy możliwości'l
pełnej asymilacji
obcej ludności. a nieuchronnym
powstallil'm chaosu spolE'cznego. Wykształcił
się wówczas .swoisty mechanizm
obronny
rdzl'nn.\'ch NatclH-'zów, który poprzez matrylinearyzlll
przekształcil
ich w arystokrację. Według Braina. Nalchezowie w chwili zetknięcia się z Francuzami
uczestniczyli w procesie ,1symilow;lI1ia obcych grup i budowania
społeczeństwa
opartego
ii Technique

�264
o nowy typ s&lt;Jlichuności etnicznej,
Ws;,;ystkie I.e uwagi poc;,;ynione na podstawie
bogatych materialó\\'
l.n')(IIO\vych potwil'l'dzają
w opinii autora arl.ykultl wcze~nil'j
szą interpretację
SW;lnhlJla,
Bezpośrednią polemikc;'; poglw1ami Swanl.ona, a pośrednio z u.staleniami Br&lt;lina,
podjęli autor;,;y drugi\'-,~{) z w,vtnicnionl'l'h ,lriyku!&lt;',w, WYSUW;I.i:lCwtasn'l opo:r.yryjn;j
interpretację
swantQno\\'.,kicj
l'ckonslnil':('ji
unikalnego
w !\meryce PMnocllt'j Systemu stratyfika{'ji Sl){)l('cZilCjN;llchel.()w. I:lildacze ci zaprezl'ntow,lli
n;1 w:-;tt;pie ich
strukturę
"kla:iow;l" w ujcciu Swanton;l,
n;lsU;pnie wyk;Jz,lli najważniejsze
jego
błędy, kładąc ,szczególny nacisk na polknil;ci;l logiczne. Następnie
;,;apropono\l';l1i
własne rozwiązanie
prohlemu, !,!óre uciosi(onala interpretację
Swanl.ona, czyniilc j;1
wewnętrznie
niesprzecZJH1. VV świel k owych uzupdn i('ń pocldaji1 ponownej rlllalizic'
skonstruowany
pn:ez nil'go mudel ',vs1c'mu sp-oł('('r.ne!~o Nalcht,zów, \V oparciu o It'
nowe elementy oraz gruntownil
r"i Ilt.,'rprl'i :Il',k sw,llltonowsl,ich
ustaJeIi. clok&lt;.ln;di
ponownej annli!.y problemu klas,l' iralIgi
spoiccl.l'lL'j lej grupy północno-&lt;lllleryJ"i11skich Indian.
Transformacji
i rildYl'yjl1('~" ,sy«1C'l11l1
spnłt'l'/.Iwgo pod wplywem zmi'IIl.I· W;Il'lIllków życia grupy, IV której nn obowiązywał,
dotycz.''' r'Jwnież artykuł C. S. Lancastera, The Economics
of Social
Organization
iIt un Ethnic
BordeI'
Zone:
The
Coba (Northern
Shona) of the ;/'(()))b":i.i Vallcy
(z. 4, s. ·jA!'l-:J(j5). Jest to rozpraWił
o charakterze
ctnohisturyc;.mym,
poświf;conil p"clobnie ,jak dwie wyżej omówi&lt;&gt;Jw
rozprawy interpretacji
wydarZl'11 sprzed kilku stuleci. W()WCZ'IS to Gobowie, ,lflTkańscy hodowc~' byrlła f. Doliny Zamber.i. zmuszt'ni ;.';nsl;di rio llligl'&lt;lcji !lil p"J!llOC.
gdzie nie było odpowil'ciniell warunków kontynuowania
tradycyjnego modelu gosP'()darczego, Translokacja
ta .spnwiła
ponad lo usytuowanie
się I.ej lurlności pomiędzy
dwoma dużymi blokami odmiennych
uidildów społecznych:
matl'yiint':lI'lH'1l\ i pat.r,I'linearnym,
DziC;ki temll bu l'oruwl'1ll u polożeniu,
przy ]'ÓWnOCzl"illl'j konieczn{l~t'i
zmiany dotychczasowego
.typu ekonomiki, Gobowie dokonali odpowiedniej
adaptaeji
własnej orgFlI1izacji spo1eczlwj. reprC'zC'ntujqc dziś illterC'suj,(C;l formę przC'jści')wij
pomiędzy grupą p(lzoshłveh
na południll pobratymców
pa(n'lincill'nych
Shon,\.
a grupą matrylinearnych
Tonga, graniczących z nimi na północy. A zatem kontakty
z odmiennym
p()L"ządkiemspołecznym,
pl'zede wszystkim zaś czynniki ekonomiczn("
zadecydowaly {) ukształtowaniu
,się nowych wz{)rów życia spo!ec;,;negn. potwierdzając
raz jeszcze znane w tym względzie uogólnienia.
Ameryka Lacil1.ska .iest tym regionem, w którym na cw!o problemów społecznych, eh()ć równ!C';.; ekonomicznych
i ku1turow~rch, WySUW;l.i;) sit~ slosunki interetniczne. określaji\ce
I.vpy relacji lącZ'lcych ludność au1:oehtoniczll&lt;1 z potomkami
białych konkwist'ld{lrów.
urzędników
kolonialn~rch i osadnik,')w, Kszlall i charakter
o\vych ,s-1osllnl\'lw kładą .sit; większym luh mniejszym cieniem na politycz.ną sytuacje:
państw lal.Ylwskich, leż,j': LI tJodslaw ich wielu wewl1l.;l.l'znych pel't ul'bacji. W związku
z tym istnieje duże zapotrzebowanie
na d{)gł~bne .studia nad {lwI'mi stosunkami interet.nicr.nvmi, poc:qw,sz.v od badań przyczynkarskich,
poprzez opracQlVania pro1:Jlemowe aż do ró:i.norodnyc]l syntez i I'Ozpraw teoret.~-czn\'(:h. Od nich wszystl&lt;ich
oczekuje .się bąd7. to konl,rctnych
l'ecept socj()technicznych,
h'ldź I.eż t;lk sformułowanych wyników badań. by w oparciu o nic móc lwnstruolVać skuteczne metud."
polityki społecznej, Rezultatv antropologicznych
analiz IV I.akl'esie sto,~t1nków interetnicznych są 'I' związku !. t~m bacznie śledzone prze;,; I'lwnilit'e ugrupowania
polityczne, od skrajnie konserwatywnych
do rewolucyjnej
lewicy, które przy ich pomocy starają ,się zoplym,llizować efekty wla.snej działalności,
Do omówionego wyżej rodzaju studiów nilleży artykul N. B. Sdnv:lrl.za, Assimilation

and

AecllUul'Cltion:

Aspects

of

Elhnici.ty

in

a

Gt/,aie/ll,alan

Town

(z. :~,

�s. :l!)J-:lI().
kllj,jc)Th

Autor
jedno

skojęzyczna,

zćljmu.ie

Sil~ problemem

1'~\I';demahkicll

asymilacji

miast,

l%:w, "Ladinos",

którego

Zarówno

wśród

mźnie
świadomość
autochtoniczności,
dnic7.ncgo
zrói.n icowania
111
i eszk;uiców
II' Il,'pui:wii
IHlllliędz,v
;;zedt

Indian
kulturowymi

bowiem

znaczenia

majq

wcale

ramach

z ni'l "tatusem

rói.nice

tzw.

każdegcl

cyjnych.
lacji

bad;)nego
W zwi:!zku

Indian.

lluścią
tura

spoleczna.

tyczność
grup

etnicznych

1u tomie
z

uwzględniaj'lc

jednak

D. R. Grossa,

serwatywne

cechy

llych,

to

projekcjI;
Grossa,
norm

formuły:

ziem.ski'Ch
zasadniczy

Drugim
gelicznych,

Ten

efekt

,społeczne

tycznej

na

jellnym

nader

lat

taka

dla

asymiefektyw-

Schwartz
właśnie

nie
struk-

dlaczego

iden-

przedstawicieli
na

te

Ameryki

sama

obu

pytania

być

Laciliskiej,

tak

życie

.sys,ternowi

wartościowym

na

straży

artykuł

E,

ukształtował

elćjżeti jego

się

na

kolejne

to

pozostały

Szczególnie
przez

do świeckiej,

przyczynkiem

W

niezbędnym
społeczpoprzez

przekonaniu

akceptacji

istniejących

całego

systemu

owe

on tzw,

spo-

w łatach
do

kulty

do ogólnej

XX

i ieleologiczne
intc-

stwierdzenie

apogeum

swego

faktu,
rozwoju,

działałności

Artykuł

w.,

rzeczywistości

mechanizmem

jest

wiedzy

ewan-

z cywilizacją

40-tych

nowej

nadal

,Argent.ine

kultów

Toba

zracjonalizowanej
Tobów,

The

S. Millera,

organizacyjne

interesujące

równouprawnienia

ani

układów

sakralną,'

Indian

członków

mimo

minięciu

jest

kon-

sprowadzają

ideołogicznego

Dotyczy

uwagę

po

nie

pełnej

argentYliskich

ruch

l'unkcji

zachowawcze,

niezmienności

149-159),

,5,

to Nor-

społecznych

funkcjonuje,

jest

(z, 2,

sferę

z artykuIów

względzie

poparcia

na

pielgrzymka

tym

blok

wierzeń,

Pilgrimage

aktualnych

które

przeszli

I'7.l'CZ społecznego

w

on

pielgrzymka

w,szy.stk'-J -

,Tednym

analizy

Uwypuklił

zwróci!
Tobów.

GO-tych,
religijni

w niej

interesujćlcy

problematyce

społeczne,

petryfikacji

stoi

także

A Religious

konkluzje

kontaktów

społeczno-religijny

kultów,

połowie

owa

Service

Autol'

przywódcy

Jego

przystosowawczych

owych

że w

pomiędzy

Odpowiedzi

aspekty

dokonał

"I'eligioznawczych"

'ipołeczno-kulturowej,

liczni

akuHura-

() pełnej

izolacjonizm,

zasługuje

katolików,

a nade

transformacje
gl'ujqcym

Autor

pielgrzymki

H.eligious

stanowiqcych
wyraz

w społecznej

tyIlI:{), że

poświęcono

międzyludzkich

w którym

z grupy

industrialną.
stanowiąc

ich

owemu

stosunków

zachowali,

Evangelical

które

koniecznym
ona

rytuał

społecznych

na uwagę

aczkolwiek

dostarcza

łeczno-kulturowego,
'roba

funkcjt;

i związanym

rolę

się

z jednakowymi

and Conformity:

instytucji.

też warunkiem

jednak

Szkoda

społecznyd1

względzie

procesów
mówić

i

C!o-

po p l'I:e z [Jrzes,tn:e-

"symetrii

społecznego.

wszystkim
Hitual

brazylijskich

owej

do nastt~pującej
ani

tym
ważną

społecznej

utrzymuje

z mi(jw

w

wtaśnie,

międzygrupowy

artykułów,

(z. :l, s. 129-143).

religijnych

elementem,

jest

"Ethnology"

przede

pielgrzymek
się

wyraźnej

JmdaIi

najistotniejszego

Bardzo

rnożna

wy-

rozl'Ozl1leniu

Nil podstawie

zaawansowanych

dlaczego

na

najważniejszą

bQdzie

istnieje

trzon
problemu
przebkg.lj;jcym

większą

Ona

autor;)
nie

awansu

trzech

jes.! rozprawa
Brazil

-

jednego

hiszP;lll-

gl'llPy

nią kul1ywowanych.

złożony

theastern

[xJpulacji.

równoznaczna

w obćlleniu

Vi omawianym
iematyczny

jest

I,nnie,z-

opad

o roli

i asymilacyjnych,

pytanie

mu7.liwościami
przez

decyduje

istnienie

podyktowany
nie

11\0że pomogłyby
pieczołowicie

na

czym

kultul'owa

O wiele

długo

akulturacyjnych

Indian,
ludność

etnicznej

spoIecznych.

według

wykaza!

i.yda.

stosunków

miejskiej

z 1,\,111jeszcze

siC; odpowiedzieć

ich

mil110 nie''.wykle

A z:t1em autOl'

pmcesów

starał

mias!,l,

autor

odn;bności

która

odgrywa

i drugiej

kulturowe,

"ethnicity",
cztonka

jak

i ;lsymitacji

aspektami

struktura

,g;lnie etniC7.1wj endot(;lmii,
or,ganizacji

ilkultur'lcji

i.e ella zachowania

Sil; odgrywać

w jej

jednej

.stanowi

która
stanowi
zasadniczy
miel s Ia, Rozwai.an ia nad

i s!)(ltecznymi

do wniosku,

nie

l'Otl; zdaje
Ill'lni

Ilrol'cqmi

i akulturacji

więks7.oŚĆ

jest

o ruchach

więc

polijeszcze

społeczno-

�20(;

Recenzje,

przegląuy

wydawnictw

i C,?&lt;lso]Ji.sm

-religijnych
trzeciego świata. Ze względu na SW;! interesując,!
warstw\; interprcl.acyjną .stanowi również poważny wklad do teorii genezy i rozwoju tego typu zjawisk.
I wreszcie wypada omówić artykuł M. P. Centlivresów
i M. Sl&lt;Jbin;l, A Muslim
Shaman of Afghan Turkestan
(z. 2, s. 160-173), który w swej części materiałowej
poświęcony został pewnej odmianie
leczniczej działalności
szamanów. Poleg;l ona
na tYln, że podstawowym
narzt;clziem uzdrawiani;l
jest ins.trument l11uzyc&lt;.n,. zwany qobuz. Praktyki tego rodzaju uprawiali Kazachowie i Kirgizi, o czym od dawna
wiedziano, ale na terenie Afganistanu odkrylo je dopiero przed j,ilku jaty. W czt;ści
ogólnej omawianego
tu artykułu zaprezentowano
działalność, status oraz rol&lt;;: SP{)leczną szamana z afgańskiego Turkiestanu.
Problemy te rozpatrzone zos,taty w kontekście pozycji społecznej
szamana
śrocUwwoazjatyckicgu
oraz pdni&lt;mych
przez
niego funkcji. Na tym dopiero tle uwypuklono specyficzne ·cechy szamanów afgań.'ikich.
Ta skromna
z konieczności prezentacja
zawartości omawiarwgo
(u czasopisma
nie daje oczy\viście pelnej o nim informacj i. Warlo [)uclkreślić korzyst ne zmian.\"
w doborze artykułów,
których wachlarz
temat.l'czny i zakres prublemowy
czyni,\
z .,Ethnology"c&lt;Jraz
bardziej interesujący
organ ameryl,al'lskiej
etnologii, odzwierciedlaj'lcy w dużym stopniu jej aktualn·~ nmty bildawcze.
Mirustawa

Ethnology. An Int.ernational
burgh, t. 11, 1972, z. 1-4.

Journal

of Cultural

Puse rn-Zieliliska

and Soci;\l An(hrop()I(l;!.Y. Pitts-

Po raz pierwszy w dziejach wvdawniezych
cza';{)pism&lt;.i .,[~(lll1ologv" ukaz;lł sit:
caly zeszyt poświęcony
wyłącznie
eur&lt;Jp€jskim pw!)lemont ·spr!leczno-I&lt;ullurowym.
Redakcja, dzięki tej akcji, pragnęła wyjść naprzeciw du;i.emu 'lbecni&lt;:, zainleresuwaniu nauk spolecznych procesami industrializacji
i urbanizacji,
rozwoju gospoc1arczego
oraz zmian społeczno-kulturowych,
działającymi
w spoleczenst.wach zlo;i.onych. Etnologia Europy, której perspektywy
badawcze ulegają w o,tatnich
c1ziesi&lt;;cioleciach
gwałtownym
zmianum, dostarcz;] wiele c7.ąstkowych rozwi'lwli (yeh właśnie problemów. Są one najczęściej efektem badal'l nad różnymi sposobami adaptacji spoleczności wiejskich
i małomiasteczkowych
do odmiennych
warunków
powojennej
rzeczywis'\'ości.
Ale nie t.ylko ta duża przydatnosć
osiągnięć europeislyki
stała się przyczyn'l
zaabsorbowania
nią uwagi wydawców omawianego
tu amerykańskiego
czasopj"m:l.
Redaktorzy
ci, zarażeni bowiem europejskim
s&lt;:eptycyzmem cu do da1sz,vch losów
etnologii na starym kontynencie,
która w najbliższej
rzekomo przyszłości sl'i1zana
jest na Utl'Htę swego dotychczasowego
przedmiotu bad;lń, zamierzali - póki czas stworzyć w ten wlaśnie .sposób .,mi&lt;;:dzy.narodowe forum dla europejskich
badarl
dnologicznych"
(z. L s. 1). Paekunanie
to zdaje się by(; jednak 1ll0CllU pri',esacli:one.
I.JDwiem od dawna już is-(.nieje na gruncie eUrDpej-skim ·szereg 'c:m'&gt;opism naukOlvych.
ktÓfych lamy udostępniane
byly międzynarocl{)wej wymianie myśl i. Niltomiast oslatnio !"Olęstałego organu etnol{)gii europejskiej odgrywa znakomi La .,Blhnulogi;1 8ul"Opaea", a także "Ethnologia Slavica". W tym świetle wydaje siq, że ini('jatywq fl'dakcji "Ethnology"
należałoby
wyjaśnić
bardziej
bezprL'l'.'llsj0n;:lnie,
j,J1w formę

�Recenzje,

przeglądy

wy&lt;lnwniclw

i

czaSOpiS1l1

zaprezentowania
t'urllpeistYl:znego dorobku bad&lt;:H:zy pólnocnoamcrykańskil:h
(o &lt;:zym
ś\\'iac!Lzy najclobilniej
sklad zesp-olu autorskiego)
międzynarodowemu
gronu czylelników tegoż pisma, którzy na pewno nie śledzą wszystkil:h lokalnych periodyl,ów
USA i Kanady.
Opublikowane
na łamal:ll .,Ethn&lt;)[."g,y·' rtlzprawy są c(ekt.Llmi wspólcZŁ'śnie 1'1'0,,\'adzlln~'ch b,luali terenowych
w Norwegii, Irlandii, Austrii, .Tugo,ławii i Hiszpanii.
Najbardziej
ogólny charaklei'
posiada artykuł G. K. Parka, Regio-nal Versions of
NOI'IL'egian Culture:
A Trial
F01'1nulation
(7., 1, s. 3-14), który rozpatruje
problemy
ważne dla wszyslkich regionalnych
barlań etnografii europejskiej.
Punktem wyjści-owym analizy jest zagadnienie
zróżnicowania
regionalnego,
z którego wynikają
oclmiel1lw wzory ,Hlaplal:ji pod wplywem nowy&lt;:h bodź&lt;:ów .spolel:znych i kul,turowych,
Artykuł otwieraj'l
rozważania
nad specyficznym
charakterem
badań "kultur lokalnych", slanowiących
różne wersje określonej kultury narodowe.i. Różnią się one lXlwiem znacznie od studicJ\v nad bardziej zamkniętymi
systemami, jakimi są kultury
społeczelistw plemiennych,
W przypadku
badań p1"Owadzonych nad regionem wchodzi np. IV gl'(; niezmiernie
ważny element
redfieldowskiej
"inlerakcji
pomiędzy
wielkq i mulą lraclye.iq", któr,Y w poważnej mierze kształtu.ie kulturowq
i społeczne,
r;r,eczywi-;to,~{; wsi \\' społeczellstwie
zloi.onym. Zasadnkz&lt;l część rozprawy otwiera
jJrezentac.ia przedmiotu
barlall (krótka
charakterystyka
głównych
regionów
Nol'\\·egii). wykorzystanych
źl'ódeł oraz omówienie konkretnego
celu studiów autora, tj.
nakreślenie
zasadniczych
różnic pomiędzy regionem
Helgolandu
i tzw. regionem
zachodnim. Anal i;r",' tvch o!Jszal'ów popl'zedzo krótka ich chal'aktery.styka
z uwzględnieniem pcrspektywy
przede wszystkim historycznej
i ekokJgi'cznej, Na tym tle ukazana została struktur,l ,sjJ{Jleczna oraz stale migracje ludności. Wreszcie przedstawion,) olX.lwiqzujące w -obu regionach spoleczne, n~ligijne i polityczne sposoby zach&lt;l\\·,ui. W tej części rozprawy znalazly się także rozważania. na temat l'adykalizmu
i konserwatyzmu
uraz ich społeczno-kultul'{Jwych
uwarunkowań,
&lt;:harakterysl.yka
I«Jdeksu moralnego {ll'az c1uminujących poglądów polityczny'Ch. Reasumując
powyższe omówienie. warto zwrócić uwagę na szczególną metodologi'czną wartość artykułu
Pal'ka. Tnlktować go lx)wiem należy raczej jako zespół w znac;r,nej mierze nowatorskich. inspirujących
dyrektyw
teol'etyczno-prakty'Cznych,
które powstały w oparciu
o konkretne badania nad l'eglonami NOl'wegii. To terytorialne
zawężenie egzemplifi:,acji ogóln.vl:h s!'ol'mulowati metodologicznych
nie zaważylo w najmniejszej
mierze
na ich uniwersalności.
W 7wi'lzku z t.ym omówiona tu rozprawa w.inna zaint.el'esować \\'szyst kich wspólczesnvch
badaczy-regionalislów
bez w7.ględu na t.eren nauko\\·e.i ek&lt;ploracji.
Al'tykul tJ'(I.~\Vięcuny Irlandii pióra D. G. Symesa, Farm Household
and Farm
Performance:
i\. Study oJ Twentieth
Centur!J Changes in BallY.ferriter
Soutlnvest
Ireland (z, l ,s. 2'i-:JBl, dotycz,\' problemu
aktualnej
różnorodności
typów gospodarstw
chlopskich i WZ{Jl'('l\Vproc1ukl:.ii rolnej. Zróżnicowanie
to stanowi efekt postępu.iącego
na irlandzkiej
wsi procesu intensywnych
zmian społecznych
i ekonomiczny&lt;:h.
Zagadnienie owej rc'J7:norodności rozpat.rywane
jes'~ w kontekście
wyludnienia
si~; wsi
wskutek mechanizacji
j
uprzemysłowienia
pl'Odukc.ii rolnej, Dzięki temu zniknęła
np, całlwwicie grupa najemnych
robotników
rolnych, a następnie
zaczęła się również zmniejszać liczba członków rodziny gospodaru.iącej
na farmie. To z Iwlei poci'lgnęlo ;r,a s'ob'l zmian,\' w .slrukt.ur7p gcs'poc1:.ll',sl\\·a rolnt'go. One to Wl'az ze zmieniaj'lC,l'11l się areałem farllly oraz p,'zL'obl'ażeniami cyklu prowadzonego
na niej życia
staly się przedmiotem
omawian.\'t'h
tu rozważań. \TV cpal'ciu o prowadzone
badania
autol' dokon:ll occny bezpośrednich
skutków tych zmian w zakresie spl'awności dzialania gospodarsl w wlnYl:h, pocllcgaj'IC}'Ch owej nieustannej
modernizacji.

�Recenzje,

Kolejny

of Southern

Austria

artykuł

wydawni,ctw

l

(',~:aS(}]JjsIH

L. A. Brudnera, T/w Maintenance
uf Bilinguadotyczy problemu dwujęzyczności
na niekHlrycb obszarach Karyntii. Regi{)n ten byl od tysiąca lal. terenem intensywnej germańskiej kolonizacji,
która doprowadziła
os.tatecznic do w.naźm'j
dominacji ludności naplywowej
nact słowi&lt;:ulskimi. autochtonami.
F.:fel,lem
koęgzystencji
dwóch
L'!niczni(' róźnych grup było m. in. p\Jwstanie r1wu:i&lt;;zyczności. kUn'a \\. miar&lt;; up!.'·wu czasu przeksztalciła
się w monolin;.;ualizm, ale tym r,u:cm jui. niemiecki. Proce.;
len objąl niemal caly region z wyjątkiem
jego poludniowych
skrajów, na których
;\0 dziś ludność
wiejska jest dwujQzyczna. Omawian,l hl !"Ozprawa kOllcenlruje sil;
na c/.ynnikach hamuj'lc:-:ch proces pełnej germanizacji
ludności ;Jowiarlsl&lt;iej, które
tym samym umożliwiaji\
dalsze trwanie
zjawiska
bilinguali/.ml.l. Aulorka stawia
ili[lole;r,ę, że jednym /. ow.vcil specyCicznycil mechanizm{,w oporu S'I lokalne, wiejskie
slowarz,vszenia
i niefQrmalne korpora:.:je luc]zi sQIi&lt;laryzuj;IC.\'cl1 się i współuzialaj'lcych ze SQbą. Hipotezę t~ Brudner popiera konstatacją
że \\'szl;dzie tam, gdzie
tego typu ugrupowania
nic istniały, bądź były bardzo słabe. tam sz.vbko nast~pQwal()
przyjmowanie
języka niemieckiego
pl7.y równoczesnei
eliminacji
w!aslll'go. Nal()miast we wsiach d\Vu:ięzycznych stwierdzono
ich wzmOżo\l;1 aktYWność. co upraw·
nia &lt;lu uznania wyżej wspomnianej k()relacji.
Kolejny artykuł \'1. G. Lockwooda, Con!Jerts and C071sangllinitu: The Sucial Organizat.ion of Moslem Slavs 'in 1Vestern Bosnia (I.. 1, s. ;j5-7D) stanowi efekt stu&lt;li{J\v
mld wspólczesne1 orgnnizacją
s.poleczmj muzułmmlskicj
ludności B(lśni. Autol' na
wstępie ujawni! dwie podstawowe
7.asady organizuj'lce
,spoleczność wiejskel muzu1manÓw. S'I nimi wspólnota: a) krwi i b) zamieszkania, przy czym większe znaczenil'
ma ta ostatnia. Tym wlaśnie zasadom autor podporządkował
uklad artykułu. Otwiera go prezentacja i analiza gl'Up społecznych. któr.'·ch geneza uwarunkowana
z('stala
wspólnym miejs·ccm zamieszkania.
Zosl.aly więc lu omówione: 1) gospodarstwo domowe, 2) zespól kilku sąsiadujących
i współpracujących
ze sobą gos.podarstw
i wreszcie :n wieś jako z\Veu'la społeczność lokalna. DI'Ugq część rozprawy poświęcono grupom spolecznym, ukształtowanym
w oparciu () zasadę pvkrewieńslwa.
Znalazły się w niej rozważania na temat: 1) malej rodziny,2)
rodu, :~) rywalizujących
ze sobą na terenie wsi większych grup, k1:óre wywodZi! pokrewiellstwo
swych członków od wspólnego, bardzo odleglego prwdka, 4) pokrewieństwa
fikcyjnego, ;j) malżeństwa i powinowactwa.
Biorąc pod uwagę clu2e niegdyś wpływy kultrowe Turc.ii
na bośnia·ckkh muzułmanów,
autor rozpatrzyl ich organizację .społeczną na tle analogicznych ,struktur tureckich. SkoDsotatowal wszakże, iż nie jest ona ani ich kopią
ani też nie pokrywa się z organizacjami
społecznymi
Południowych
Słowian ch1'Ześcijan. Nie jest również jakąś formą pośrednią,
tj. eklektyczną
mieszaniną
elementów zaczerpniętych
z obu obcych sobie system6w spolecznych. Stanowi natomiast efekt swoistego .synlueLyzmu spolecznego, w którym poszc:t.ególne komponenty zostaly ze sobą w nierozerwalny
sposób głęboko zintegrowane.
tworz'lc w sumie wartość jakośc.iowo nową.
Żywiołowy ]'{)zwój tu r:-';;tyki w Europie zachodniej
J)&lt;lci;u~nell za sob'l SZl~l'C~
konc;ekwenc.ii kulturowych,
których amJ1iz'l zaj;lł się D. J. Greenwood w artykule
pL '1'ollrism as an Agent of Change: A Spani.sh Basqlte Case (I.. 1, s. 80-91). Badacz
len podj"l trud wniknięcia w istotę i znaczenie zmian wy\ovolanych przez turystyl,ę
w baskijskim
miasteczku
Fuen1:errabia i jego nC\jbliższych okolicach. DokonC\ł on
analizy l'Ozwoju turystyki oraz jej społeczno-ekonomicznych
skutków, kladąc szczególny naci,sk na zmiany w rolnicl.wie, które pod wpl\'\vcm ogfJlnego wzrostu gospodarczego uleglo daleko idącej komercjalizacji.
Silny rozwój turystyki spowodował
jednak wknitce s;r,ereg nega1.ywn.\·ch zjawisk również w rl:t.iedzinie gospodarki. Turystyczna atrakcyjność
badanego tenmu /.aintere·sowala bowiem kapitał zewIl&lt;;l.rzny,
lis/n

"europeistyczny"

11/",:;eutąr!Y

(I..

1. ,~. 39·-54)

�(7.eccn.,:je,

]Jl'.:-rq'ątlll

'w!Jr!nwnicfw

,l

c'!'o5wpis'111

pozalokalny, kl&lt;'lI"y jXlczynil szereg poważnych
inwestycji,
czerpiąc z nkh później
ogromne dochody. Z możliwościami
tych potentatów
finansowych,
rozszerzających
coraz bardziej zakres swych ekonomicznych
wpływów, nie mogli konkurować
10-'
kalni przedsiębiorcy,
furmerzy, rzemieślnicy.
Wskutek tego pozbawieni
zostali dochodów, które w całości niemal odpływały poza omawiany
tu obszar'. Sytuacja [a
przyczyniła się do stopniowego
upadku lokalnych gałęzi gospodarki rolnictwa,
r~'bołówstwa, rzemiosła. Na zakol'lczenie rozważal'l autor zadaje clramatyczne m'tanie dla kogo przeznaczone są efekty wzrostu gospodarczego,
zdetermin{)wane.~o
\V całości
prze:r. tury,stykę? Ludność owego atrakcyjnego
turystyc:r.nie regionu Hiszpanii zostalu bowiem wykluczona :r. grona czerpiących korzyści materialne,
a nadto
odczuła przykre
skutki zmian społecznych
i Iwlturowych,
jakie zapoczątkowała
i stymulowała turystyka.
Zaprezentowana
powyżej :r.3wa1"lQŚĆzeszytu, poświęconego
w całości problematyce europejskiej,
stan{)w,i zapewne
swoiste
odbicie
poziomu
amerykilliskiej
europeistyki. Wszystkie artykuly, z wyjątkiem pierwszego, są zasadniczo pozbawione
wnikliwszych
re(leksji, niektóre zaś prezentują
wręcz banalne, zdroworozsądkowe
wnioski. Należy się jednak spodziewać,
że amerykm1.ska europeistyka
w oparciu
o rozwiniętą bardzo antropologię
kulturową
nadwbi wkrótce wszystkie dotychczasowe zaległości. Niemniej obecnie ze względu na reprezentowany
poziom i niewielki
jeszcze dorobek nie m~);i.eona pretendow:\ć
do roli .swoistego protektora. i koordynatOt'a poczynań etnologii cmopejskiej,
w jakiej zapewne
pragnęliby
jq widzi('{'
m. in. wydawcy "Ethnology".
Szerokie - ze zrozumiałych
względów - potraktowanie
w I1lnteJszym omówieniu pierwszego zeszytu czasopisma nie pozwala na prezentację
trzech pozostałych
części rocznika. Poniższy spis tytułów nieuwzględnionych
tu rozpraw umożliwi jednak zorientowanie się w pełnej zawartości przedstawionego
periodyku: H. P. Lundsgaarde i M. G. Silverman, Categoru and Gronp hL Gilbertese Kinship:
An Updating of Goodenough's Anal'ysis; G. E. Currens, The Loma Avonculate:
A.n Exe1'cise
in the Utility
of Two Models;
M. Suenari,
Yirst
Child
Inheritance
in .Japa.n;
R. C. Busch, In-laws and Out Laws: A. Discussion of Affinal
Components
of Kinship; J. M. Taggart, Fissiparous
Process in Domestic Groups of a Nahuat-speaking
Community;
L. C. Watson, Sexual Socialization in Guaji1'o Society; G. Weiss, Campa
Cosmology; H. Wimberley,
'rhe Knights
of the Golden Lotus; W. Goldschmidt,
The
Operations Of a Sebei Capitalist:
A Cont1"ibution to Economic Anth1'opology;
G. Condominas, Aspects of Economics among the lHnong Gar of Vietnam: Multiple
Money
and the Middleman;
D. Damas, Central Eskimo Systems of Food Sharing; S. Lindenbaum, SorceTers. Ghosts, and Polluting
Women: An Analysis of Religious Belief and
Population
Control;
G. P. MUl'dock i S. F. Wilson, Settlement
Patte1'ns and Community
Organization:
C1"OSs-CuLtural Codes; Ii. Barry III i J. M. Roberts, Infant
Socialization
and Games of Chance; The Editors, Societu f m· Cross-Cultu1"al
Research; H. E. Driver, .J. A. Kenny, H. C. Hudson i O. M. Engle, American
Indian
Ethnic Units; R. Price i S. Price, Saramaka
Onomastics:
An Afro-A1Jw1·ica.n Naming System; A. Strnt.hern,
The Entrepreneurial
Model of Social Change: Yl'Om
Norway
to New Guinea;
R. .T. Perry, Stnlctural
Resiliency
and the Dangel' ot
the Dead: The Western Apache; R. A. Barrett,
Social Hierarchy
and Intimacy
in
a Spanish Town;
S. A. Freed i R. S. Freed, Cattle in a North Indian Village;
B. T. Grindał, An Ethnog1'aphic Classification
of the Sisala of Northern
Ghana;
C. Lortin. Galton's Problem as Spatial Autocorrelation:
Comments on Ember's Empirical Test; A. Tuden i C. Marshall. Political
Organization:
Cross-Cultural
Codes 4.
Mirosława

Posern-Zieli1iska

�270

Rer:l?'17zje,

Human

Relations

HRAF

jest

prrl?(Jlądu

wydn/unicflv

i

C'?:n8o])is'HI

Area Piles (HRAF'I *

korpflracją () celach badawczych,
\Vspiel'an'1 i konll'Ol()wan'1 przez
uniwersytety
i instytucje badawcze. Funkcja lIHAF !){)!ega na prz~'czynieniu się cło poznania człowieka i jego w~·t\V()rll .- l&lt;ultury ._.. l){)[)rzez bndania
JXlrólVnawcze i intcrclysc.v[)linarne o zachowaniu człowiek;], ż~'eiu spolL'czn~'m i kulturze.
Prekursorem
idei powołania do życia HRAF jest socjolog William Graham Sumner. Ideę tf; pocz(~li realizD\vać od 19:37 r. Mark A. May oraz George P. Munlock.
W l!H9 r. do działalności
lIRA!" włączyły się uniwersytety
Han\'ard,
Oklahoma.
Pensylwania,
Waszyngton, Yale, Chicago, Karolina
Północna, Południowa
KaliIornin, ;1 następnie 12 innych wielkich 1.1niwersyt.etcJw, Smithsonian In.stitution w USA.
Ecole Pratique des Hantes Etudes we Francji, uniwersytcl
K~'oto \If .Japonii j inne.
Mnteriały HRAF udQstępnione są instytucjQm czlonkowskim,
które ze swej st.rony
mają obowiązek zasilać systematycznie
HRAF własnymi badaniami.
P r z e d m i o t i c e l d o k u m e n t a c j i. Przedmiotem
pro\VilClzonej analiz.\·
i dokumentacji
w ośrodku Human Relation Area Files działającego
w New Han'n
(USA) są wybrane monografie etnologiczne. Klasyfikacja
zawartości (.reściowej tych
tekstów zgodnie z przyjętymi założeniami ma na celu zebl'anie źródeł do studió\\'
porówna wczych.
W treści dzieła wyróżniona
jest przede wszyst.kim lokalizacja
informacji, następnie zakres wiadomości kulturologicznych
oraz ubocznil' spo'sóh ich ujęCi;l i cech.\·
formalne analizowanego dziela.
Prace analizowane
dobierane
są z punktu widzenia bogactwa
dokumentacji
źródłowej, a nie interpretacji
etnologicznej.
System
klasyfikacji
etnogeograficznej.
Podstawy
klasyfikacji
etnogeograficznej
zostały opracowane
w Outline of World Cultures (New Haven
1949). W pracy tej obszary
kulturowe
zostały przyporządkowane
kolejno częściom
śwLata (pierwsza duża litera), następnie w obrębie danej części świata organizmom
pfJlitycznym i bardziej znanym jednQstkom etnicznym lub obszarom geograficznnn
(kolejna litera duża i cyfra arabska). Jest. to więc podział trzystopruiowy. Na początku każdej większej podgrupy pierwszy dział poświęcony jest na og&lt;'&gt;lne wiadomości historyczno-archeologiczne
z analizowanego
terenu, a drugi punkt na ewentualne informacje o cywilizacjach
archeologicznych
z tego terenu. Dalsze podpunkt\·
są przezna,czone na wyUczenie poszczególnych ludów i grup etnicznych. Gd.\' teren
jest mniej znany pod względem
zróżnicowania
kulturowego.
podziel'&gt;D~' jest na
obszary geograficzne.
Wszy,&lt;;tkie materiały
zgromadzone
w HRAF są w pierwszym rzędzie pose.gregowane według układu etnogeogra[icznego,
a następnie wewmltrz tego podziału przedmiotowo.
Jest to konsekwencją
głównego założenia omawianej
instytucji 11:1dania .stosunków ludzkich w ich I}l'Zestrzennym zróżnicowaniu
(Bumem
Rel;llio'l
Area).
System
klasyfikacji
przedmiotowej
Zawartość
tl'cściowa prac
analizowana
jest zgodnie z przyjętym
systemem klasyfikacji
rZL'C7.0WL,j.
opracowanym przez Gem'g P. Murdocka w Outline of Cultuml Material,~ (New Haven 19;)4) .
2,;) największe

• Opracowała
B.
Jaworska
na
podstawie
następujących
publikacji
7.na.idujących
się
w ODnE
(Ośrodku
Dokumentacji
Polskiego
Towarzystwa
Ludo7.nawczego):
Outline Of World
CuUm'e, New Haven
1949; Outline
of cultural
Materials
(fragmentów
powielonych:
table
of
Contents
s. 9, index
S. 150); Hra!
reseal'ch gulde, wyd. powielone
HRAF', ss. 44; Jlf'(lf
microfiles,
odbitka
z: "Behavior
Science Notes" 1966, vol. l, No 2, s. 111-11fi + 10 nlb.

�R(,(,(,lI:'jP,

Jest

to klasyfikacja

została

dwustopniowa,

podzicloll'l
Obok

n,

Spol0czne.

sq z.Qoclnc z pn.vjętym
Zgl'llpOW;1Il0

t."lko

t,vk;! kultu!'y),
Układ
poszczcgóllwch
abccadłowy).

i \\'z,ljcml1&lt;ł

występują
zakresem

klas

l('('z

w

Iqc;~n1)ś(; dzi,-dcllV międzv

bardziej

logiczne

(np,

podstawowe

slowa

nie-

szczegółowe

(np. dział

dzial,"

IS. Kultura,

zagadnie!'l

zwiqzClnych

,: problcma-

nie

całkowicie

mE'chaniczny

systemu

p('wnym

kullurowej

dZied/',in,"

określające

używanego

wewnątrz

uwzględnia

klasy

h3.sła

w.v!Jran,'ch

problematyki

obejmuj&lt;\

w niej

Ponaclto

kilk:1

pojętej

które

271

c'{,(lsopism.

j

szeroko

klas.

75, Ch()l'oba),

nic zawszc

(np.

Calo,~ć

kl;],s ()gólnych

w

którym

1P1l17nWHir-IIP

na 7,9 podstawowych

współrzc;dne,
Problem."

1&gt;1'7P(llą(1!!

jest

st()]mi&lt;l

5(1)&lt;), jednakże

porz'łdpk

nie

IOf~jczny

w spas{,!J

zagadnj(,l1

wyczcrpuj&lt;\CO

s,"-

stcnul\'C7.ny:

n,

13-]

Hl Zagadnienia
logiczne

17-lB

z nauk

Zagadnit·nia
Kornunikacjei

22 :2-1

Podstawowe

25
2()-:l6

Prze! wórst wo
Różne dzi,~dzin.v

:l7--Il

Sih'

42-47

Slosunki

4B:iO

Transport

:il

Warunki

:i2·-:14
;j:;

WvpoczynC'k.i

\V,vtwór·cze

konsumpcji
i środki

pror!ukcji,

produkcji

własność,

wvrni~na,

bytow('
rOZl'.vwk;.l

Zagac1nicni&lt;) pn1\Vne

70-7:2

Obrona

i organizacja

7:l

Problf'lTw

74-76

Zdrowie

77-7D

Problem.v

gO--Bl

Wiedza

życi8 s,po]ecznego.

społeczna.

Problemy

etniczne
repl'Odukcji

pod.s(aW{lWC,

i socj;llizacji.

oznaczone

sq {)Ile również
(Out/.ine

OCM

llwzglt;c1nia

się

w

układu

systematycznego

wiem,

jak

o tym

wzięte

łącznie

działach

Całość

Cultw'

była

różnI'

poruszanej

problematyki
J'{)zumieniu

łeCZIlE'l-(n dorobku

ludu

oraz

w

niezależnie
którym

nie

warunków
wykluczaj

w.vstępuje

cały

zespół

słownika
zaś

podziału
n. sil'

stopniu

ma

cha-

b b{)-

łogicznego,

wzajemnie,

hasel

tematów.

Klasyfikacja

nac1rzęr!nego.

odpowiada

od

podlegaj,!

gdyż

a podziały

Ponadto

w

różnych

podziału.
zakresem

A. Kłoskowskiej
pojęci3

też

rodzaj

w małym

zakresu

(kryteria)

stąd

fwo]'zy

kultur&lt;Jlogicznej.

spełnia

klas
całego

zasady

z okreśłeniem

l!Hi4, s. 9-9:l)

nie

dwucyfro\ovymi.

logicznie,

Material)

dokumentacyjnej,

mowa,

życiowy.

numerami

problematyki

niE' wyczerpują

(zgodnie

środowiska,

i śmierci

z tym, że w niektóry·ch
działach
poddzi&lt;'lmają
po pięć poddziałów).
Podobnie
jak

niewspółmierne
of

pl'Oponowanych

stosowano

gicznemu"
szawa

już

czqstkowe

Cykl

kolejnymi

analizie

rakter
zakresy

życia

religii

daLszym podziałom,
w zasadzie
dziesiętnym
łĆJw jest mniE'j (najmniej
rozbudowane

które

obyczajowość

pal olugi i społecznej
i opieka

Pmblem~'
:::1--:::: Problemy

w

pracn

i 1,omuniIGl&lt;:jn

:J:;-()(i

główne

psycho-

gospodarki

()7 --(iD

zaw,lrtych

biołogiczne,

informacje
działy

Sztuka
Strukt.ur,)

dzialy

(gC()gmficzne,

ogólnokulturowe

20

Działy

pomocniczych

itp.)

kUltUl'}'.
stopnia
(np.

a więc

jegn
754.

najszerszemu
por.

włącza

społecznej
Czary

Ktlltura

i

do

"antropolo-

masowa,
niej

zło7A)ności
757.

Opieka

całość

Warspo-

i bogaclwa
medyczna),

�273
znr(,wno zach{)wania ludzl,ie, jak i wytwory tych zachowall (202. Przekazywanie'
wiadom')ś'ci i 215. Fotografia, c:"y 222. Zbierac-lwo i 227. Narl'.l;c1zia r~'backie itp.).
Obok klas wyszczególnionych
na podstawie kryterium
zawal"lnści treści, I-::las\'l"ikacja OeM wyszczególnia
dwa pierwsze działy zgodnie z c('ehami formalnymi
,lI1aliwwanych
dziel. Dział pierwszy (lO. Orientacja)
gromadzi material.." uzupełnia ..
j;lce właściwy tekst, takie jak: mapy, słowniki, indeks~' itp. Dzial drugi (12. Biblio·
grafia)
zawiera
pełną notę bibliogrDficzną
każdego' analizowanego
d/.iela, noll;
okolicznościach
jego powstania,
datę prowadzenia
badań, noll; o (hubie autora
wraz z określeniem
jego kompetencji
zawodowych,
nazwisko analizującego.
Dane'
zgJ'(Jmadzone w tym dziale ,stanowią podstaw(~ ch) oznakowania
k:lżdej karty ::lI1ali'·().Ivanego tek::;tu dodatkowymi symbolami, które infol'muj'1 o n:lzwisku nutora, kg"
kompetencji,
dacie przeprowadzenia
badań i opublikowania
clziela analizowanego.
Do określenia
kompetencji
autora sluży dodatkowa
lista, kt{)l'a wyróżnia np.
&lt;lr,chc'&lt;)loga (A), folklorystę
(B), fizycznego antropolog'H (D), etnologa (E), ul'zędnika
kolonialnego (F), urzędnika miejsc{)wych władz (G), podróżnika (T) itp.
Do oceny źródla sluży dodatkowa
"skala oceny źródła", która obejmuje tylko
pięć stopni: 1) slaby, 2) dostateczny, 3) dobry, 4) znakomite wtóme dane, 5) znal\{)mite pierwotne dane.
Dzial trzeci (l:~. Metodologia)
dotyczy zawal"!ości tekstu, ale nie jeJ;o pl'zeclmi{)tu, lecz sposobu ujęcia, tzn. założcll rnetodologiczn,vch baei;lIi i ich intcrpretacji.
sposobu przeprowadzenia
badań itp. Dane te znajdują
się w omawianym
dzi31l'
tylko wtedy, gdy autor analizowanej
praey wykład3 je explicit,' II' jf'j (e'kście. Nic
jest to więc nigdy interpretacja
lub ocena osoby anc'lizującej.
Nadmienić należy, że zarówno analizujący jak korzystający z HRAF muszq posługiwać się stale pełnym wykazem hasel OCM, gdyż w wykazie t.ym znajdują siC;
deCinic:ie z3kl'esu przedmiotowego
'wszystkich haseł, oraz wykazy o(byłaczy do hasel
zbliżonych zakresem przedmiotu.
Ani spis haseł w ukladzie np. lemntY'cznym, ani
ich spis alfabetyczny
(indeks) nie mogą wystarczyć, gdyż samo sformułowanie
hasel, jak już o tym byla mowa, jest często niejednozna{'zne,
S p o s ó b k o clo wan i a, PeIny tekst angielskiego oryginału \)'lclż tłumaczenia
obcojęzycznej
wybranej
pracy (ponieważ omawiany ośrodek clokull1C'nlacji prO\\'~I"
clzony jest w New Haven, analizę prac publikowanych
w jl;zykach obcych popr7.l'clza proces tłumaczenia
ich na język angielski; ('ala dolwment.ncja oiwjmujqca puhlikacje et.nologiczne o zasięgu światowym prowad"ona
jest bO\\,j,'m IV języku allgielskim) poddawany jes't analizie treśdowej
i poszczególne strony, czy nawet częśei
stron, zostają
zakwalifikowane
przy pOlTIOcy symboli literowych
według owe
(Outline of World Cultures) do poszczególnych grup zagadnień. Symbole nanoszone
są na marginesie. Każda analizowana strona powielana jest przy pOIl1OCYkserografu
lub mikrofilmu w tylu egzemplarzach,
ile zawiera wyodn;bnionych
z:q.,(ac!niC'li.Kopie
t.e ukladane
są W odpowiednich
działach prowadwnych
karIolek
(Files). Każd'l
karla anali:wwanego
oryginału trafia zazwyczaj do kilku dział,')w równocześnie.
Karty ukladane są wedlug nazw ludów zgodnie z kolejnością wyszczeg,',lnioną
w OWC, a następnie w obrębie wyszezególnionego
ludu kolejno zgodnie z numc&lt;)

racją zagadnień IV OMC.
Od 195B r. HRAF sporządza
również wel'sję mikrofilmową
kartot.&lt;'k (mikl'ofiles). Dzięki temu np. wszystkie
strony pracy zawierające
dane o sl.l'Oju S'lInO;l
można znaleźć w dziale 291 (strój) IV kartotece "Wyspiarze Samoa". W dziale 1](i
można znaleźć kompletną
reprodukcję
źródła, co umożliwia poznanie c:l!e.~o \(I)ntekstu. W pl'zypadku materiałów
obcojęzycznych
bowiem, IV poszczególnych
dzi:'ł-

�Rerrn,jr,

l'r;reqlljfly

273

W111/ItIl'nil'/W ;. r~a.s0l'ism

SAMPl.E FilE SLIP
(actual size)
\

1"'1''''''

,...
.•.•.•
i

.l,..,~:~~l
"'ił : 1;
•..
.:;.
•••
'..

\\',\,:,', &lt;::,"'.',:.'!::;~':' -~':!~'.' ' ' :.:~:._~.
'~:,'_~.,.';:~~
l:

. _ .• -

E-S

Lewi.'
:;.\J!.

or

-~

./

(195&amp;_1957)

j_.;""

li

fi•..
i.-!

,"

N

..

Mb.

..,--....,

1958

n,\rf.

FI•.. L~ \"0~';(

Of

1

so.,:,lli

~.Jr~l{

1:"

ł. sI ~·~.;l':,;::w:,

':"i 'OC':OU':""
/'

0r

'"-J;:~I;"':

"'0"0 '.~')['U"S lGO!
: ~(o·i,,;. o: CC!\';';'H(

!'•.
,,;~~

MO"/'

.:ł()"-J

MOOEJlN POU11CAL MOVEMENTS IN SOMALILAND

""""'&amp;

ł"

dUd. and ••••• tlit&lt;:--olthough ch= i, tomething of thi, ospcci&gt;Uy
!h. S.b 'C;"
olSom.Wa. The n:aJ struggle is berween thejdc:a1 ofnatiom.! unity u opposed to the
reality of the: .:a.luel of dmship Uld 5eCtiooa1kimhJp inten:ats in the lineage s:y~W'n.
Al a whole. the Somali1ands, bcc:sUK-of their po'vetTJ iD mrunl rtSOUl'C", _have.
btta little L'kcte4 cconomia.Uy by Ewopao colonization. Paatoal ooma.wsm
ramios the bt.~c economj. carrying with it fQr the majolity o( the popuJttioo the
cuditiooal politiaJ struaute and kinłhip valoa: dc,ctibc:d abo.c:. Thue hu bc:ea.
AOgtDe:n.l JoW lM\Ut.rial rnolu.tion aDd correspondingly li~e large-scale w:b&amp;niuboa. 1be main towns iD. the Somali temtoriet: uc: tabuJated here fot comp.uison
••ith ••lima ••• of theU population.
(,2.. _ ..

117

3bf _..._ ..+
l
_+_

l

fftDCh
Btitisb

Soma.1iJ&amp;nd

PrO\:t.e.totatt
H.raf Provm« ol Elhiopia
Somalia

Jibuti,

oew town,. popwation '" }O,OOO (I~'oo¢ Somali),'
Hugelta.
oew town.. popuJ.atina' r. }O,OOOSónWi
Ibm.
Ladrot city, poplol.lat.iOD~ .r:'60,ooo (ol,COO? Svmali}.
Mopdabu, &amp;a(iwt ~ty,1 popw..~
(. 1tO,ODO.

tf1f1

or. dau oC tnder:s is O() new płKoomciioD. ahhough, the: Sona.li
a. opposed lO the Alian imm.ign.nt, Iu.~ prob;l:bly com,ldc:rab~.•. l.IlWt twenty yean. 1hrough" foreign c.olon12:u..ioa n)atk~ts hue
widcoed lf1d trade C'1KDdcd.ln the abttnce of any wg( Europe:w st:ctlc:t commun.iry
in Soma.lila.nd w middle: ebss of' ac:w men '. which has arisc:nelsc::wbc:Tc: in Africa in
te!poost to colomal f1.I1t', ba.s btt.n largdy,absorbed iD posts in the: admin.istnOvc:
KtTK.es. The inlłuaw;c of a Ewopun 'tJlca., community is IJl()$t m1:!kc:din SomaliJ"
the fonoer IWiua colony and the focxhold foc:the luli.a.a c.ooquc:st of Ethiopia. But,
comr&amp;red
....-ith othc:t MriC&amp;Q~olonia. the oW'Cbcn
Ue' small-st
present including
upnriate administntive'~
amounting to lin.lc over 4.000--artd economic ~·dopIT.cOt:S and the attn.cti04 of (orcign iD'\'CłtmeO~ have been COf'Te$pooGingly
d.ight.
Certainly in Somalis the work ol the agricu.hun.l ass~tioos
(the lugest \:Icing the
$łNNJdA,f;rVDU 11.1,
SA.1.S.) constitutes au rccmom.ic: development of SO~
importaou.' BUl the l!umbu oC1a~_~empłoycd
hat :and i:l light industri« is
small. The popuJuioo of Soma1.is.,~"estima~'.to
wns.in of ,.o pu ~af_ .noDU~. 'Gr ZJO pet can. putoralis.ts who p~
s.ome agncuJturc:. %0 IX'r oenL nn:nne cu1u~
.atOf'5,.-od 10 per ccnL tOWD,dwclkn. In the- British Protectorate, per c~t. of the
popubtioa ate thought to ptktise ~~atiOQ
(the OOr1.b·,·C'StUllcultivators), J per
o=t. to live. in t091l$. aM the-,eaWndu C90pu lXOt.) to be fully nonu.di(:.1
In the. saW} ttrrifory of frc:DChSonulilsttd.. oa the other h2.l1d,u'Y'\OSthalf of tht:
mixed SoaW.i..Daa.alr..il.tDd .Anb population is c.;:JDcentnled in thr ~tivc:ly
hnvily
iDdustritl.u:ed port of Jibuti, 00. which the a»J.Dtry's t:cooomy ttai..'lJy dcpet}(k
_".hl.a •.•bok" the-Somali hUł: not bun h.ulhl, sdmi..o.inc~ or u~tdy opprt:sscdGqq
UAdtr the coloAitJ rt-gima. This common "pur to Q.J,aonwm- /SI
form of
n
oppołiUoa to c.oIoci.a1rWc-ft$ prob1bll. however, of lIome SJgn.iiKm« in Somtlis G," b
~

pteSUlU
jt,

element in
tlUKd

I

_

_

Sb?&gt;

OWf'"the

S,,""'.

w

-l.

I TU-r.,CJł .iwtI1~bodlc1.-..oI
Mno in 'T. lładfbs',
'tWI~'.
Cd_i';
~_.
Lo••d•••
• O"-flJWUIltf-l.No.
••.••Feb.If'J".,.'-

1"'- .

ł

C--.J

.....w..-..:

Ił.q#u,

J...m.J~,

'11,IJ.

•" ••p.to,,; •.•• £••••łolJ ••-.c.
• 11IM••••.•.
WI' 1"7 fN-

p._r«onkd &amp;tt I.,łbyFl'toM·.llnr, I"ł. p_
I R..1P- ... S-.fór. 'tu.p. lift·
• k" ~p;-t, .. 5.'-};'. 'tlJ. pp.6.4-'11;
I'H.pp. ao-la.
• ~Pl-' ... S-W, IJf), p. 'fI HUll" '''I,P.

Hl,.

u.u.

III •

łach rozkłada się kartki tłumaczenia
angielskiego,
a kopię tekstu oryginalnego
można znaleźć jedynie w dziale 116.
Zasady
kodowania
nagłówka
(zob. włączony
przykŁad). 2: numer
kolejny analizowanego źródła. Lewis: nazwisko badacn
~au"ora). E - 5: dane o z::twodzie autora, ocena danych (etnolog, znakomite pierwotne dane). (1956-1957): data
prowadzenia badań, 1958: rok publikacji. M04 przed slowem Somali: oznaczone
miejsce, w którym można znalaźć kompletny teksl prac~'. lVI04 po słowie Somali;
oznacza kartotekę, do której należy dana strona.
Cyfry na marginesie pracy oznaczają działy przedmiotowe, do których zakwalifikowano ,tekst analizowany.
Każda z wydzielony,ch klas działów opatrzona
jest
18 -

Lud, tom LVIIJ

�27·1

Rl'Cl'I1ZjC,

trzycyfrowym
symbolem,
stopniowi podmiotu. np.:
75
7~1
752
753
754
755
756
757
75B

pl".re(flqc/!/

którego

dwie

wydawnictw;

pierwsze

c!asopi..m

cyfry

odpowiadają

pierwszemu

Choroba
Medycyna zapobiegawcza
Uszkodzenie ciała
Teoria choroby
Czary
Terapia magiczna i psychiczna
Psychoterapia
Opieka medyczna
Personel medyczny

Znakowanie
systemu HRAF jest stosunkowo proste, lecz ilość wyróżnionych
działów przedmiotowych
stosunkowo
duża .(583 działów-haseł)
z tym, że tyllw
w ograniczonym stopniu posiada on zdolność rozbudowy w postaci wolnych miejsc
w niektórych miejscach naturalnego szeregu symboli
o gdyż nie każdy z działó\\'
ma wykon&gt;:ystanych dziewięć poddziałów. Ponadto cały układ kończy się liczbą Bn
działów, co pozwoliłoby na dodanie jesz·cze l l działów głównych bez naruszania całego systemu trzycyfrowej symboliki. Nie jest to jednak sy.stem, który pozwalałb.\·
na stosowanie nieograni·c7.0nej rozbudowy i - o ile można wywnio.'ikować z posiadanych informatorów - organizatorzy HRAF uważają indek., hasel za całkowicie
wyczerpujący.
War u n k i
u cz es t n ic t w a
w
kor p o r a c j i. Warunkiem
zapisu
do
HRAF - Mikrofiles Member,ship (seria mikrofilmów) jest zakupienie 58 do 62 sel·ii.
które kosztują 3750 dolarów. Serie 63 do 67 - po 750 dolarów za rok, począwsz,'
od 1968 r. senii 68 roczna prenumerata
wynosi 875 dolarów. Wykonana seria
obejmuje około 100000 stron. Każdy prenumerator
otrzymuje 6 kopii przewodników
OCM i OWCo
Bl'oni.slalva

J a'U'ors/ca

Ethnologia
Europaea.
Revue Internationale
d'Ethnologie Europeenne. A World
Review of European Ethnology. R. I, 19£7, Paris, z. 1-4; R. II-III, 1961l-69 (wyd.
Arnhem 1&lt;970);R. IV, 19'70 (wyd. Arnhem 1971); R. V, t971 (wyd. Gi.ittingen 197:!).

Międzynarodowe
czasopismo "Ethnologia Europaea·'. zmierzuj'lce do koordynacji
działań etnograficznych
w skali europejskiej,
powstało głównie dzięki inicjatywie
i zabiegom organizacyjnym
SigUl'da Erixona. Ten wybitny szwedzki etnograf prz,\'pisywał dużą rolę w tym zakresie właśnie czasopismom o charakterze
międzynarodowym. Dlatego też tym celom służyły wcześniej założone i przez niego redagowane
czasopisma, jak "Folk-Liv" (wydawane od 1937 r.) ora7. "Laos" (od 1951 r.) wychodzący pod patronatem UNESCO.
"Ethnologia Europaea" ma stanowić organ łączności nie tylko etnologów europeistów, ale i specjalistów
z innych dyscyplin pokrewnych,
a poczynaniom tym
patronuje
grupa najwybitniejszych
etnologów. Czasopismo zamierza bowiem przełamać barierę dzielącą nie tylko etnografię
Europy od ogólnej, ale także chce

�R(,cCTl

-;.:jc,

1H'Zf'(JlqrlU U'JJClCl'Ulwtct

li'

"i

C'?asopis"U1

275

ułatwić kontakty rcprezentantom
różnych krajów i szkól. Założono, że dostępność
wyników badań l&lt;rajów europejskich
publikowanych
w językach powszechnie znanych (angielskim, francuskim,
niemieckim) przyczyni się do wypracowania
jednolitcj terminologii,
systematyki,
metod badawczych
stosowanych
w etnografii,
co
z kolei pozwoli na przygotowanie szerszych ,syntez, niż ujęcia narodowe.
"Ethnologia Ellropaea" ukazała się w 1'967 r. pod redakcją międzynarodowego
czteroosobowego
zespołu
(S. Erixon
Szwecja,
B. Bratanić
Jugosławia,
J. Dias - Portugalia, G. de Rohan-Csermak
- Francja). Rada redakcyjna liczyła
29 osób, ostatnio zaś została poszerzona o dalsze :3 osoby. Redakcja czasopisma znalazła się w Paryżu, gdyż redaklorem
odpowiedzialnym
był w tym czasie Rohan-Csermak. W tym pierwszym, początkowym okresie czasopismo było pomyślane jako
kwartalnik, toleż rocznik za HJ67 r. zawiera 4 zeszyty. Zmiany osobowe, jakie miały
miejsce w okresie późniejszym, tj. wyjazd Rohan-Csermaka
do USA, a potem do
Kanady spowodowaly,
że redaktorem
odpowiedzialnym
zastal A. J. B. Kempel'S
przy wspólpracy H. W. M. Plettenburg,
a redakcja została przeniesiona do Holandii,
gdzie znalazła siedzibę w "Het Nederlands Openluchtmuseum"
w Arnhem. Tu zosIały wydane tomy II-III za lata 19'68-69 i tom IV za rok 1970, do których materiały zebra! jeszcze Rohan-c'sermak.
Nie bez wpływu na realizację omawianego
czasopisma w lym czusie była śmierć prof. S. Erixona (1888-1968), którego zabrakło
już przy opracowywaniu
drugiego rocznika. Od 1'971 1'. na konferencji w Bratysławie zdecydowano
powierzyć
"EŁhnologia Europaea"
zachodnioniemieckiej
firmie
wydawniczej. " redakcję obi&lt;lł z kolei G. Wiegelmann, który wydał rocznik V za
1971

1'.

SIedząc zawarlość wydanych dotychczas pięciu rocznik6w można zauważyć, że
VI okresie,
gdy redakcja czasopisma znajdowała 6ię w Paryżu, poszczególne zeszY'ty
rocznika I zosta!.\' wydane jako ujęcia pl'Oblemowe, do której to koncepcji powrócono znów w roczniku V. Natomia,st roczniki od II--IV zawierają artykuły o bardziej
zróżnicowanej
tematyce. Na pierwszy rocznik "Ethnologia Europaea" złożyły
się cztery zeszyty, z których pierwszy poświęcony jest w całości teoretycznym
zagadnieniom dotyczqcym europejskiej
etnol()gii. Profil tematyczny
drugiego zeszytu
zosIa! określ()ny przez redakcję hasłem "histo11ia a etnologia". Tematykę tę kontynuuje zeszyt trzeci, poszerwny
jeszcze o problemy dotyczące subdyscyplin
etnologicznych. Zeszyt .czwarty, zamykający rocznik pierwszy, poświęcony jest w całości
informacjom z zakresu organizacji nauczania etnografii na europejski-ch uniwersytetach, ze szczególnym uwzględnieniem
etnografii Europy. Otrzymaliśmy
z tego zakresu dane z 29 krajów Europy oraz z Ameryki pó!n. i Meksyku. Na uwagę zasługuje tu zwłaszcza wymieniony wyżej zeszyt pierwszy (R. I) zawierający następujące
programowe artykuły: S. Erixon, Etnologia
Europy
w naszych czasach; A. M. Cirese, Z7'óżnicowanie
i uwarstwienie
kulturowe
w społeczeństwach
zwanych
wyższymi; S. A. Tokarew, Granica
badal/' etnologicznych
ludów kmjów
przemysłowych;
A. Hultkrantz, Uwagi () współczesnej
europejskiej
myśli
etnologicznej;
G. de Rohan-Csermak,
Pojęcie:
eU1'Opejski kompleks
etniczny.
Wymienione opracowania
dotyczą przedmiot u i zakresu badał1 etnografii. Z'wracają uwagę na w:spókzesne zrozumienie specyfiki etnicznej w warunkach cywilizacji, industrializacji
i urbanizacji
i poszukiwanie nowy.ch źródeł. Jest to próba odszukania nowych obszarów, w których gromadzą się tradycyjne elementy kultury po wyparciu z niektórych dziedzin
ży'cia przez zuniformiwwaną
technikę i jej reperkusje, a także próba programu badań Łych tradycyjnych
uwarun1{Qwań, którymi obrastają
instytucje i zjawiska nowoczesne. Wszystkie te artykuły mają wydźwięk optymi.styczny w tym sensie, że
nie starajq się nikogo przekonywać o przydatności spolecznej etnografii ani nie wy-

�276

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i c.msopi8m

kazują tendencji
do samoredukcji
do roli nauki pomocniczej, względnie nauki,
której przedmiot badań oddala się w przeszłość. Bez kompleksu niższości sięgają one
po problematykę
i literaturę
socjologiczną, widząc niewątpliwą
i jasną specyfikę
swej dyscypliny naulwwej w .s,pojr&lt;:eniu poprzez narosłą i ciągle narastającą specyfikę ciągłości kontaktu pokoJel1 ludzkich z naturalnym
i stwarzanym przez siebie
otoczeniem.
Jak wspomniano wyżej, od rocznika II-IV "Ethnologia Europaea" zamieszcza
w jednym tomie już większą ilość artykułów (tom II-lU 2i6, a tom IV :39 prac). Na
treść tych roczników zlożyły się artykuły, które można sprowadzić do następujących zespolów: a) opracowal1 teoretycznych;
b) prac na temut organizacji, metod
i rozwoju badań etnograficznych; c) syntetycznych opracował'l problemowych w skali
europejskiej;
d) opracowań problemowych w skali kraju lub regionu; e) artykułów
poświęconych pamięci SigUl'da Erixona.
Do pierwszej wyróżnionej wyżej grupy opracowal1 teoretycznych zaliczyć można
22 artykuły. Ze względu na ramy niniejszego omówienia trudno je tu wszystkie
nawet skrótowo scharakteryzować,
czy chociażby wymienić. Poruszają one problemy
teorety'czne Ważne dla etnografii w ogóle, a dla etnografii Europy w szczególności.
Kilka z nich dotyczy np. stosunku etnografii do innych nauk (R. II-Ill: J. Barabas,
Rozróżnienie
celów etnologii
i socjologii;
R. Jerabek, Etnologia
a historia
sztuki
i in.) oraz przedmiotu badań etnografii (np. R. II-III: G. HeilfurLh, Problemy antropologii spolecznej
i kult'U1'owej w badaniach ludu; R. IV: K. ViIkuna, Istota badali
etnologicznych
i in.). Na specjalną uwagę zasługują prace poruszające zagadnienia
związane z etnografią Europy, jak np. B. Bratank,
Uwagi o dzisiejszej
etnografii
EuroP1l i etnogmfii
ogólnej (R. II-III) lub Ch. H. Lange, Etnologia
Europy a antropologia ame1'yka1iska (R. IV) i in.
Jeżeli chodzi o drugą grupę opracowań dotyczących Ol'ganizacji, metod i rozwoju badail etnograficznych,
to w omawianych dwóch rocznikach reprezentowane
są przez 9 artykułów, Rola tego rodzaju doniesieil naukowych jest bardw istotna,
przynoszą bowiem materiał informacyjny z zakresu rozwoju badań etnograficznych
na poszczególnych
obszarach
narodowych,
o stosowanych
metodach badawczych
i przyjmowanych
systemach kwalifikacyjnych
europejskiego
materiału
etnolo~cznego. Wymienić tu należy np. N. A. Bringeus, Perspektywy
szwedzkiej
etnologii;
B. Kempel'S, Etnologi.a w Holandii
(R. II-III); G. Lutz, Niemiecka etnografia a etnoorafia Europy
(R. IV) oraz szczególnie interesujący artykuł H. Rasmussen, Systemy
klasyfikacyjne

europejski.ego

material'll

etnologicznego

(R. l V).

Trzecia grupa opracowań, które określiliśmy jako syntetyczne oprai::owania problemowe w skali europej,skiej, nie jest liczna (9 artykułów), Poruszają one różne
problemy, częściej z zakresu tzw. kultury materialnej, np. narzędzi rolniczych, meblarstwa
wiejskiego, stroju oraz kultury społecznej. Wskażemy kilka tego typu
opracowań, np.: B. Benes, Estetyczne ujęcie prawdy
w środkowo-europejskiej
pólludowej
literaturze;
S. Kovacevieowa,
Dwie
cywilizacje
;;: tego samego korzenia
(R. II-III); B. Szabó, O zwyczaju
karania
na granicach;
T. Weber-Kell€rmann,
Uwagi o tradycji,
mod.zie i innowacji
na przykladzie
części SI roju (R. IV).
Dużo miejsca w omawianych dwóch rocznika'ch zajęły artykuły, które są opracowaniami problemowymi
w skali kraju lub regionu. Wśród 29 Lego rodzaju artykułów można wyróżnić dotyczące wąsko wybranych zagadnień z zakresu kultury
materialnej
poszczególnych krajów, np.: C. O 'Danachair, Cep w Irlandii
(R. IV),
jak i liczniejszą grupę artykułów z zakresu zagadnień kultury spolecznej, np. B.
Gunda, Organizacje
spoleczne
pasterzy
na wielkiej
nizinie
węgierskiej;
J. Gran'lund, Formy organi.zacyjne
wspólpracy
chlopskiej
w poludniowej
Szwecji
(R. II-

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnielw

277

i czasopism

Ill); B. A. Person, Zwyczaje
gminne
w Szwecji
(R. IV). Nie brak też opracowań
z zakresu literatury
ustnej, np. A. Scheiber, Orientalne
pochodzenie
trzech
bajek
węgierskich
i in. W tej grupie należy wymienić i polskie opracowania, np. B. Kopczyńska-Jaworsl,a,
Użytkowanie
terenów
górskich i rozwój stosunków
gruntowych;
A. Kowalska-Lewicka,
Tradycyjny
wyrób
serów w Polsce' (R. II-III). Wydaje się,
że nic wszystkie z tych ul·tykułów są wystarczająco
interesujące
jako szerszy materiał porównawczy, by znaleźć się w czasopiśmie poświęconym etnografii Europy.
Przecież wiele podobnych :::trtykułów publikują
dostępne specjalistom
czasopisma
dnograficzne
różnych krajów. Opracowania
tego typu powinny być publikowane
\v' tym czasopiśmie
raczej wtedy, kiedy istnieje możliwość równoczesnego przedstawienia danego zagadnienia w różnych krajach Europy. Po tej też linii ,poszły prace
redakcyjne ostatnio wydanego V rocznika Ol'az będącego w druku l'ocznika VI.
Koncepcja ta mogła być jednak. zrealizowana
głównie dlatego, że wykorzystano
referaty przyg(Jtowane na konfel'em:ję naukową zorganizowaną
w 1970 1', W Lund
na temat pożywienia. W ten sposób otrzymaliśmy w V roczniku "Ethnologia Europ,lea" 25 opracowań omawiających
pożywienie w różnych krajach Europy.
Osobne miejsce w roczniku II-III zajmuje .kilka prac poświęconych biografii,
dorobkowi naulwwemu i teoretycznemu oraz bibliografii prac SigUl"da Erixona.
Jak wideu: z tego s.krót.owego z konieczności omówienia, "Ethnologia Europaea"
jest czasopismem interesującym
i dobrze slużącym nie tylko specjalizacji z zakre.su
etnografii Ew·oP.v, ale i ogólnoteoretycznym
problemom etnografii. Ta dyscyplina
naukowa stoi w sposób nieuchl'onny przed koniecznością nowego określenia przedmiotu badat1 w szybko zmieniającym
się świecie. Europa jako Iwntynent najbardziej zaawans.ow'1I1y cywilizacyjnie, a zarazem dysponujący (w przeciwieństwie
do
Ameryki czy Australii) ciągłością starych tradycji kulturowych,
stanowi najlepsze
laboratorium dla takiego samookt·eślenia.
Osobna wzmianka należy się trudnościom (Jrganizacyjnym i wydawniczym (trzykrotna zmiana wydawcy!), z którymi borykać się niestety musiało to pożyteczne
czasopismo. W Pol·sce jest ono niestety trudno dostępne, a "Ruch" odmawiał realizacji prenumcl'aly nawet tzw. członkom. stowarzyszonym,
mimo że przedsiębiorstwo to i ceny w złotych ·podawane były (chyba nie bez uzgodnienia z Polską) na
okładkach pierwszego. rocznika omawianego czasopisma.
Za! ia Staszc.zak

Ethllologia

Sca ndinaVlca.

A

journal

for nortiic ethnology.

Lund,

roczniki

1971,

1972, ss. 200. 192.

Znane czasupismo ,,Folk Liv", którego gorącym popularyzatorem
przez trzydzieści lat był Sigurd Erixon, zmieniło tytuł na "Ethnologia Scandinavica".
Użyty
\V tytule
termin "ethnologia" od 1971 roku określa zamiennie termin "FolklivsfOl"Sking" i odnosi się do ogólnej nazwy naszej nauki w Szwecji. Rocznik "Ethnologia
Scandinavica" będzie, jak zapowiadają wydawcy, w dalszym ciągu poruszał główne
problemy wszystkich dziedzin kultury materialnej
i społecznej, natomiast istotne
sprawy związane z folklorem, znajdą swoje miejsce, jak dawniej w akademickim
czasopiśmie "Arv" wydawanym w Uppsali.

�278

Recenzje, pr.::cglqdy

wydawnictw

i c.::usopisJn

Już z dwóch pierwszych rQczników daje się odczytać układ treściowy tego cwsopisma, w którym obok działu artykułów zamiŁ\5zczony jest przegląd nowych publikacji, not bibliograficznych oraz sprawozdań.
Pierwszy rocznik dotyczący etnogastmnomii
prezentuje
materiał z Pierwszego
Międzynarodowego
Sympozjum Etnograficznego
poświęconego badaniQm nad poż,vwieniem, które odbyło się w Lundzie w roku 1970 (omówienie Sympozjum zamieściła A. Kowalska-Lewicka
w "Ludzie" 197[1,t. 55, s. 3,27-329). Dorobek naukowy
owego Sympozjum zamyka s,ię w 22 referatach, które pogrupowane zostały w następujące działy: 1) Pl'Oblemy i metody; 2) 2ródła i sposuby ich wykorzyst,ll1ia:
3) Głód i dostatek;
4) Narzędzia
kuchenne i nawyki jedzenia; :i) Kompleksowe
studia nad pożywieniem;
6) Rozkład i zmiana; 7) Pojedyncze elementy pożywienia.
W pierwszej grupie referatów GUnter WiegE;'lmann postawił IV temacie twt.anic:
Was ist der spezielle
Aspekt
ethnologischer
Nahrungsforschung?
Autor w syntetyczny sposób omówił najważniejsze
problemy badań nad pożywieniem i wgadnienie metod badawczych związanych z tym tematem.
Michał Markus przedstawił
artykuł pl. Genwinsame
Probleme
lind AlIfgab!!n
der Volksnahrungsforschung
im Karpaten-Raum,
w którym zasygnalizował najistotniejsze problemy i zadania, jakie stawiają
sobie etnografowie
w badaniach
nad
pożywieniem w rejonie Karpat. Zawarte zostały one w ośmiopunktowym
układdzie tematycznym:
1) Technologia;
2) Przechowywanie
środków żywności i ich
transport;
3) Pożywienie roślinne; 4) Pożywienie zwierzęce; '5) Narzędzia - inwentarz kuchenny; 6) Tradycyjne pożywienie - posiłki, zwyczaje przy jedzeniu i piciu;
7) Napoje; 8) Palenie.
NiLs-Arvid Bringeus podjął z kolei temat: Probleme und Methoden ethnologischer
Nahrungsforschung
im Li,chte jiingster
schwedischer
Untersuchungen.
Na [)(J(lstawie
naj nowszych badali z terenu Szwecji zostal)' w artykule omówione interesująco
i wnikliwie
podstawowe
problemy i metody związane z etnogastronomią.
Autor
skupił dużo uwagi na sprawie bazy materialnej
i to zarówno tej, przejawiaj'lcej
się w starszym materiale współczesnym, jak i hi.storycznym materiale źródłowym.
Ponadto Bringeus uwzględnia w badaniach
aspekt przestrzenny
i społeczny oraz
rozpatruje pożywienie jako kulturowe dziedzict.wo i zapożyczenie.
Ostatni w tej grupie referat zatytułowany:
Directionsin
Food Habits Research,
napisany .przez Roberta L. Freedmana,
również zawiera problematykę
ukierunkowania dalszych badań nad pożywieniem. W celu komplek.sowegu ujęcia zagadnienia autor postuluje współpracę
antropologii
z innymi dyscyplinami
naukowymi,
m. in. botaniką i farmakologią.
W drugiej gru1Jie referatów znalazły się dwa studia. Don Yodel' w cu'l.ykule
Historical

Sources

for

American

Foudways

Research

and

Plans

fUl'

an

American

omawia wykorzystywanie
źródeł historycznych
dla badań nad
pożywieniem
z terenu Pensylwanii.
Autor wyróżnia trzy typy źródeł: 1) Teksty
drukowane;
2) Rękopisy dotyczące kulinarstwa;
3) Materiały
ikonografiezl1l'. Drugi
zaś referat przedstawiony
przez Fritz Hahna Arbeitsstudien
als HHjsmi.ttel
d.er
Nahrungsforschung
zwraca uwagę, iż w badaniach
roboczych nad pożywieniem
należy również wykorzystywać
materiał
historyczny
zgromadzony
w archiwach
i muzeach.
Zagadnienie
kun,sekwencji
biologicznych
na skulek głodu omówione zostało
w artykule Haralda Hvarf'nera: Hu.nger at Fixed Times. An Ethnic Accumulation
with
Biologi.cal
Consequences?
Podobny problem, ale od stron~' kulturowej. przerlstawiła Anna Kowalska-Lewicka
w studium zat~,tllłowan'yl11 De1' H111lger 11 nd die
Foo(l1.vays

Magie

des

Archive,

()berflllsses

an

Nnhru.ng

i.n

der

traditionellcn

Kultur

der

polnisel/ell

�Hcccn:je,

prwglą&lt;1y

wydawnictw

i czasopism

279

Karpaten.
Autorka usiłowała pokazać, w jaki sposób trudne warunki bytowania,
okresowe braki żywności, głody, wpływały na .sposób życia łudności Podhała, wresz2
cie, jak sytuacja ta rzutowała na stronę obrzędowo-zwyczajową
tradycyjnej kultury
polskich Karpat.
W następnej grupie znalazły się dwa referaty. KÓrQły Gaal: Soziale und wirtschafliche
Zusammenhćinge
in der i'inderung
der Kochausriistung,
zajął się wpływem sytuacji społecJ:no-gospoc!arczej na zmiany w wyposażeniu kuchni, jakie zaszły pod koniec XIX w. Natomiast Anni Gamerith zajęła się probłemem paleniska
IV artykule
Feuerstćittenbedingte
Kochtechniken
und Speisen. Na materiałe z terenu
Austrii autorka przeanalizowała
wnikliwie zależności pomiędzy techniką gotowania
i rodzajem pokarmu a typem paleniska.
W bloku całościowych
studiów nad pożywieniem
Renee Vałeri przedstawił
IV referacie
Study of Traditional
Food Supply
in the South-West
of France, na
podstawie materiału terenowego z południowo-zachodniej
Francji, tradycyjne sposoby zaopatrywania się w pożywienie. Autor wiełe miejsca PQświęcił również omówieniu metod i technik stosowanych w czasie badań.
Ciekawe zagadnienie zreferowane zostało przez Hilkka Uusivirta: Festspeisen
in der Stadt Pori 1880--1900, który na przykładzie Qśrodka miejskiego z zachodniej
c!.ęści Finlandii przeanalizował życie towarzyskie od strony kultury jedzenia. V/ykorzystując różnego typu hist{)ryczne dokumenty odnoszące się do bardzo zresztą
krótkiego okresu. bo dwudziestu zaledwie łat, wyprowadza wniosek, że zasadniczy
wpływ na charakter
uroczystości i związane z nimi formy wystawnych
przyjęć
miały takie cl:ynniki, jak gospodarczy dobrobyt mieszkańców, handlowe kontakty
I: zagranicą oraz 'wewnętrzne uklady w postaci kręgów społecznych.
O PQżywieniu Karakaczanów
w Bułgarii traktuje
artykuł Vassila Marinova,
Die Nahrung
bei den nomadisierenden
K(tralcatschanen
in Bulgarien.
Autor zaproponował następujący
schemat ujęciowy dla tego typu problematyki:
1) Warunki przYl'Odu-ge{)graficzne, ekonomiczne i historyczne; 2) Wypiekanie i konsumpcja chleba; :3) Rodzaje potraw; a) pochodzenia roślinnego wszystkie główne
rodl:aje i warianty, b) pochodzenia zwierzęcego - wszystkie główne rodzaje i warianty: 4) Gotowe p{)żywienie dostarezane przez naturę; 5) Czas spożywania potraw,
sposoby spożywania, zastawa stołowa; 6) Napoje.
Bela Romer w artykułe Brot und Fladen im pannonischen Gebiet Jugoslawiens
rom Standpunkt
eines Ethnologen
und Lebensmittelchemikers,
przedstawił punkt
widzenia etnologa i technołoga żywności na wypiek i spożyeie chleba oraz placka
w pannońskim okręgu JugQsławii.
Zróżnicowaniu przestrzennemu
niektórych produktóvv' żywnościowych poświęcone są trzy artykuły:
Gus,tav Rink, Vel'breitungsverhiiltnisse
einiger
Milchprotluklc im eurasichen Raum, omawia podobieństwa i różnice niektórych produktów
mlecznych na terenie Eurazji; następny artykuł 'l'oivo Vuorela, Die finnischen
IVltrste. omawia różne typy fińskich kiełbas i kiszek ze wzgłędu na gatunek mięsa
i technologię wyrobu w układzie przestrzennym; trzeci artykuł Hansa-Jurgen
Teute··
berga. Fariations
in Meat Consumption
in Germany,
dotyczy potraw mięsnych
z obszaru Niemiec IV całej różnorodności.
Ostatnią grupę artykułów-referatów
cechuje znaczny eklektyzm tematów. I tak:
Margaret L. Arnott, The Breads oj Philadelphia:
A Survey, daje przegląd różnych
gatunków chleba produkowanych w Filadelfi oraz rozpatruje socjo-kultumwą
stronę
tego zagadnienia. Alexander Fenton, HajeT und Gerstenmehl
aZs Hauptgegenstand
der schottischen
Nahrungsforschllng,
zapoznaje z podstawowymi badaniami z terenu Szkocji nad owsem i mąką jęczmienną jako wa:~nymi ełementami pożywienia.

�280

Recenzje,

Historię

wydawnictw

i czasopism

na terenie Szwecji przedstawił Gosta Berg w artykule
Skandynawia
jest jednym z nielianych
obszarów
świata, gdzie produkuje
się jeszcze w różnych odmianach
sposobem domowym
piwo. Odd Nordland, Traditional
Beer in Scandinavia
and Some Reflections
on
Taste, zamieszcza sporo ciekawych
refleksji będących w znacznej mierze rezultatem własnych studiów terenow-ych, ()' tradycyjnym
"\vyrobic piwa w Skandynawii.
Wreszcie ostatni artykuł szeroko omawia popularną potrawę szwedzką: zupę śledziową, jako etnograficzny aspekt odnoszący się d{) p&lt;ltraw w ogóll'. Artylntl zoslol
napisany przez Goran Norsander, a nosi tyluł: Heringssuppe.
Zum ethnologischen
Die

ziemniaka

przeglądy

Kartoffel

aspekt

und

i rzepy
die

Rube.

eines Ge1"ichtes.

Rocznik 1"97'1 "Ethnologia
Scandinavica"
zamykają
informacje
() rlzialalności
środowisk naukowych w zakrc,sie etnologii oraz recenzje .sl&lt;&lt;llltlynawskich p&lt;lz,l'cji
książkowych.
Roczriik następny omawianego p€l'iodyl&lt;u zawiera skromnit'js;r,y wybór m'lykułów o różnorodnej tematyce,
Pierwszy artykuł pochodzi spud pióra specjalisty w zakresie europejskiej etnologii, Bjarne Stoklund z Kopenhagi, I,tóry sytuację etnologii europejskiej
śledzi
przede wszystkim na przykładzie Danii. Zwraca on uwagę na to, że współczesną
etnologię europejską charakteryzuje
ścieranie się dwóch punktów widzenia - jeden
sllnie obciążony lokalnymi tradycjami
naukowymi i wplywem szkoły niemieckiej,
drugi wniesiony stosunkowo niedawno przez antropologię społeczną. W tym stanie
rzeczy dochodzi do zakłóceń na tle problematyki badawczej, jak również wodnie··
sieniu do stosowalności właściwej terminologii naukowej. Symbol tej sytuacji zawarty został w tytule: Europiiische
Ethnologie
zwischen
Skylla un Charybdis.
Jednocześnie autor stara się odpowiedzieć na pytanie, jakie jest obecnie miejsce etnologii w rzędzie innych nauk oraz jakie społeczne zadania stawia się przed nią.
Matyas Szabó w artykule Die Ziehschaufel
in ScandinaŁ'ien
przeprowadził wnikliwą analizę reliktowego dziś już narzędzia (szufli) do równania terenu. Autor
omówił narzędzie
p&lt;ld względem
zróżnicowania
form, funkcji, p&lt;lchodzcnia oraz
zasięgu występowania w Szwecji, Finlandii i Danii.
Równie zajmującym z punktu widzenia etnologii historycznej jest artykuł Gosta
Berga, Der Ringstock. Rozprawa dotyczy używanego przez pasterzy narzędzia w rodzaju laski lub krótkiego kija z łukowato zagiętym odrostkiem, na którym nanizane są metalowe pierścienie wydające przy potrząsaniu
charakterystyczny
brzęk.
Różne odmiany tego brzękacza znane są oprócz Skandynawii,
m.in. na terenie
Litwy, płn. Polski, Niemiec, Szwajcarii, Austrii i Słowacji. Autor odnotowuje występowanie tego narzędzia w materiałach
ikonograficznych
od XVII wieku.
Anne-Berit
t'&gt;stereng Borchgrevink
w artykule Peat as Fuel in Norway omówiła zagadnienie torfu jako opału w Norwegii. Na uwagę zasługuje zarówno sama
technologia wydobycia torfu i sposobu jego składowania,
jak również narzędzia
pracy, w szczególności zaś różne typy łopat.
Artykuł Haralda Swesish Food Areas dotyczy regionalnego zróżnicowania ludowego pożywienia na obszarze Szwecji. Autor omawia podstawowe czynniki sprzyjające utrzymywaniu się tych odrębności.
Kolejny artykuł Knut Weibust, Ritual Copamnthood
in Peasant Societies, dotyczy obrzędów
rodzinnych
w chlopskich
społecznościach,
w szczególności zaś
chrzcin, komunii i wesel. Funkcję tych obrzędów l'Ozpatruje autOl· od sh'Ony zrytualizowanych personalnych
relacji w obrt:bie wyznaj'! kościda rzymsko-katolickiego
i ortodoksyjnego kościoła greckiego,
Ostatni wreszcie artykuł Brily Egardt, Kór)Jerliche
ZuchtigunU
tmd Schand-

�Recenzje,

pl'zeglądy

wydawnictw

281

i czasopism

in der schwcdischen
Volksschule
des 19. Jahrhunderts,
stanowi ciekawe studium z terenu Szwecji na temat różnych form stosowania fizycznych kar i upokorzeń w szkołach w XIX wi~ku. Materialodnosi
się do pierwszych 50 lat istnienia
powszechnych szkół ludowych.
Rocznik 1972 "Ethnologia
Scandinavica"
zamyka przegląd not biogl'aficznydl
i omówienie w zwięzlej formie nowych publikacji
będących dorobkiem etnologii
skandynawskiej.
straje

Bolesław

Zcitschrift

fiir

Ethnologic,

Januszkicwicz

t. 94, 1969, z. 1-2, ss. 3'15, Braunschweig.

Kolejny, już 94 rocznik wielce zasłużonego dla etnografii zachodnioniemieckiego
czasopisma ZfE, nie wyróżnia 5i&lt;: wśród tomów poprzednich niczym szczególnym.
Zamieszczone w nim artykuły posiadają w przeważającej
mierze charakter
przyczynkarski, a solidność i skrupulatność
poszczególnych
opracowań
zdecydowanie
góruje nad oryginalnością ujęć czy nowatorstwem metod analizy.
Artykuły prezentowane
w omawianym tu roczniku zgrupowane zostaly w trzy
zespoły obejmujące krąg problemów amerykanistycznych,
afrykanistycznych
i azjanistycznych. W takiej też kolejności przedstawiamy
niżej skrótowo ich zawartość.
Zanim jednak to uczynimy, zwróćmy uwagę na okoli,cznościowe omówienie dotychczasowej działalności ZfE (s. 161-162), opublikowane
w związku z setną rocznicą
założenia tego czasopisma w 1'. 1869 przez wybitnych etnologów: Adolfa Bastiana
i Roberta Hartmanna.
W owym czasie periodyk ten ukazywał się najpierw
pod
dość przydługawym
tytułem "Ethnologie undihl'en
Htilfswissenschaften
aIs Lehre
vom Menschen in seinen Beziehungen zur Natur und Geschichte". Niebawem jednak zmieniono ten tytuł na znacznie krótszy i prostszy, istniejący do dziś. Warto
zauważyć, iż właśnie na łamach ZfE publikowali rezultaty swych badań pionierzy
niemieckiej pozaeuropejskiej
penetracji
terenowej, a wśród nkh np. F. Luschan,
B. Ankermann, F. Grabner, K. v.d. Steinen, P. Ehrenreich, E. Seler i K. Th. Preuss.
Zaraz za tym jubileuszowym
wstępem znajdujemy
pośmiertne
wspomnienie
o życiu i naukowej działalności światowej sławy uczonego Roberta Heine-Gelderna
(1885-1968). Znany amerykanista
Paul Kirchhoff
(s. 163-168) zwrócił uwagę na
wkład tego uczonego w badania kultur Azji Południowo-Wschodniej
i Ameryki,
a następnie scharakteryzował
aktualny stan poglądów różnych środowisk naukowych na forsowane przez Heine-Gelderna
koncepcje transpacyficznych
kontaktów
między starożytnymi
cywilizacjami
Azji i Ameryki prekolumbijskiej.
Tuż za tym
omówieniem znajdzie czytelnik opis działalności naukowej jednego z prekursorów
nowoczesnych
badań terenowych
w Afryce (Kamerun)
i Ameryce Południowej
(Peru) - Giintera Tessmanna, napisany w związku z 85 rocznicą urodzin tego niemieckiego uczonego, zamieszkałego od 1936 r. w Brazylii (s. 169-170).
Charakterystyk&lt;:
artykułów
dotyczących l{Qntynentu amerykańskiego
rozpocznijmy od studium Gustava A. Konitzky, Nordamcl'ikanische
Indianel'mas1cen
(s. 59Ill). Jest to opracowanie
pretendujące
do miana ujęcia syntetycznego. Autor posługując się bogatym matet'iałem muzealnym, w tym również obiektami ze stanowisk
archeologicznych przepl"Owadza analizę porównawczą
poszczególnych stylów, zasla-

�2t)2

Recen.?je, przeglądy

lvydawnictw

i czasG}JiS17t

nawia się nad związkiem ma'sek :r. wYDbrażeniami religijnymi
i praktyk,! rytualną
Draz przedstawia
w zarysach
tajniki ich konstrukcji
Draz metody :r.dobnicze. Konitzky uważa, że pod względem
przestrzennego
ro:r.mies:r.czenia można wydzielić
trzy podstawowe
regiony występowania
masek, a mianowicie:
terytorium
zamieszkałe niegdyś przez tzw. Indian leśnych (północny wschód USA i obszar Wielkich
Jezior), po drugie rejon tzw. PołudniDwegD Zachodu &lt;J1-;:upow,my przez grupę Pueblo i wreszcie Północno Zach&lt;Jdnie Wybrzeże. Zastanawia
si&lt;: także nad moż!-iwościami
opracowania
klasyfikacji
indiaMkich
masek
p,·'!nocnoamerykallskich.
W rezultade
dochDdzi d&lt;J wniosku, że najwartoś'ci&lt;Jwsze byłyby tego rodwjLl poczynania taksonomiczne,
których ustalenia
nie posiadałyby
\\ialDrU uniwersalnego,
za tD stalyby się przydatne w granicach konkretnegD Dbszaru ku!tumwego. W pn:eciwnym b&lt;Jwiem wypadku
w nazbyt Dgólnyd1 systemach
klasyfilmcyjnych
zacZ)'.:'
lwłyby d&lt;Jminować elementy f&lt;Jrmalne, spychając
na plan dalszy islDtne czynniki
funkcj&lt;Jnalne.
Języko:muwców
zainteresuje
przede wszystkim artykuł Heinza-Jlir.c;ena Pinnl)\\",
Entlehn"llngen

Don Tiernamen

tmd

Na-Dene

sOH'ie Gnwdsiit.zliches

.ZU·"

Entlelmugs-

(s. 82-1(2), choć .i elnograf zajmujący się północno-zachodnimi oly;zarami Ameryki Północnej znajdzilC w nim cenne konslatacje
na temat
etnogenezy zamieszkałych
tam grup Indian. tras ich IVl:drówek, wzajemnych
wpływów interkulturowych
i dyfuzji,
VV zespole artykułów
poświęconych
pn&gt;blematyce poludniowO,lIneryk,l!Jskiej
na
wyróżnienie
zasługuje
publikacja
Gerh:1l"da Baera. Ein besonderes JVIerknwl des
siidamerikanischen
Schamanen
(s. 284-292), w której autor zajmuje się PDrównawcz&lt;j
&lt;malizą głównych i najczęściej
.spotykanych
atrybutów
i symboli szamana, lakich
jak: błyskaIVica, piorun i deszcz. Wyjaśnia
przy tym IV s[1o.sób prze!wnywający
genezę związku tych zjawisk przYr&lt;Jdy z praktyką
szamanistyczną.
Analiza oparta
na autorytatywnych
opracowaniach
materiałów
z dawnych badall terenowych dokonanych
przez -klasyków etnograficznych
studiów
nad Indianami
Amer.vki Południowej.
W ostatnich
latach wzrosło zainteresowanie
śl"(Jdowisk etnograficznych
badaniami nad różnego typu środkami toksycznymi i oszałamiającymi,
znanymi i sloso\\iany'mi przez marginalne
plemiona tropikalnych
puszcz i sawann. W dużej mierze
sp(J\vod&lt;Jwane to został&lt;J przez kDnkretne zamówienia
przemy"łu chemicznego i farmaceutycznych
instytutów
badawczych,
które poszukując
s1'ale nowych prcpara!&lt;J\\"
nie .szczędzą środków na finansowanie
badań nad tzw. luc10wq medycyn;]. i wicdz;j
przyrodni·czą. Przykładem
takiego opracowania,
dokonanego przez etnologa niemieckiego Ge&lt;Jrga J. Se.itza, jest artykuł Die Waikas und ihre D1"ogen (s. 266-2113) omawiający w sposób szczegółowy produkcję, zastosowanie
oraz działanie pewnegu ty··
Pll trucizny do strzal i oszalamiającego
proszku zwanego "epene" o działaniu halucynogennym.
Autor swe informacje
oparł na bezP&lt;Jśrednich studiach
terenowych
odbytych IV latach 1956-1966 w trakcie sześciu wypraw na tereny plemienia Vvaika
(inne nazwy: Yanonami,
Yanoama),
zamieszkującego
brazylijsJw-wenezuelskie
pogranicze. Rezultatem
jego P&lt;Jszukiwań stał się nie tylko udokumentowany
,lll:llityczny opis etnograficzny,
uzupełniono
go bowiem IiImami ilu~tru.iącymi doklaclnie
przcbieg produkcji
tych środkóv,'; zostały również zebrane próbki posl.czegr·,lnych
składników
jak i gotowych prepal'atów
w celu pociciania ich badaniom lal)oralo["rjnym.
Dla Iyeh, klórzy interesują się studiami typu el.nobislor.vcznego pr:r.yd,dna sIanie
się z pewności;] lektura artykułu brazylijskiego
badacza Prot.;:l·sio FrikcLl, Tradition
tur.d Archii.ologie
im Tunmk-H-u:ma.k,
iVordbrasilien
(s. [():j.-nO). Aut&lt;Jł'a zainlereso!mge

bei

Ind'ianersprachen

�Re('etl~'je.

pr:.'eg!q(]y

toyclawn'iclw

i c.:asopism

wała przcdc wszystkim pl"oblematyka rekonstrukcji
kolejnych faz kulturowego l'0Zwoju na uwidocznionym w tytulc artykułu obszarze. Bogata tradycja folklorystyczna
zarejestrowana
u żyjqcych na tym terenie grup Indian dała mu okazję do przeprowadzenia studiów nad możliwościami jej wykorzystania do interpretacji
materialnej
spuścizny kulturowej wymarłych już grup ludności tubyl'czej. Zadanie to ułatwiał
fakt polegajqcy na tym, iż wspókześni mieszkańcy stykają si~ bezpośrednio na co
dzień z zabytkami archeologicznymi takimi, jak np. ślady dawnych obozowisk. grob,\', ceremonialne place, miejsca kultowe, ry'sunki naskalne itp., z którymi wiqżq
swe opowieści, mity i lcgendy. Po odtworzeniu ukształtowanego
w zmistyfikowanej
świadomości historycznej współczesnych Indian obrazu kultury ich przodków autor
porównuje go z danymi uzyskanymi w wyniku przeprl()wadzonych badaJ'! wykopaliskowych. co pozwala z jednej strony na dalszą wcryfikację materiału folklorystycznego, z drugiej nalumiast umożliwia cbleko idącą interpretację
zabytków arocheologicznych.
W zespole artykułów
poświęconych problematyce
afrykanistycznej
na uwagę
zasługuje przyczynl'k Hansa Himmelhebcra, Zum Problem der anatomisch unrichtigen Proportionen
in der Negerkunst,
(s. 247-25,1).
Autor nawiązując
do modnych
ostatnio rozważań na temat specyfiki murzyńskiej
estetyki w odniesieniu do sztuk
plastycznych, przeciwstawia się tezie w myśl której deformacje proporcji w figuralnej rzeźbie afrykańskiej
miałyby być rezultatem przemyślanych,
świadomie wypracowanych
oraz przckazywanych
drogq tradycji
wzorów i kryteriów
piękna.
Skłania się on raczej ku stanowisku, według którego styl rzeźby poszczególnych
regionów Czarnej Afryki powstał w rezultacie nieuświadamianych
procesów twórczych, które utrwalone w kulturowym kodzie grupy uzewnętrzniają
się każdorazowo
\V dziełach
murzyI'iskiego snycerza. Pogląd ten, nie mniej kontrowersyjny
aniżeli
poprzedni, stanowi interesujący wkład do szel'szęj dyskusji nad tzw. "stylem ludowym" i jego determinantami,
w której wypowiedzi
afrykanistów
winny zostać
skonfrontowane
z teoretycznymi
ustaleniami
specjalistów
w zakresie europejskiej
sztuki ludowej.
Współczesnym afrykańskim rzemiosłem artystycznym zajęła się Herta Haselbergel'. Bemerkungen
zum Kunsthandwerk
in del' Republik
Haute Volta:
Gourounsi
und Altrolker
des iiussersten Sildwestens
(s. 171-246), która w .swym artykule poświęconym niektórym grupom etnicznym Górnej Wolty, dokonała przeglądu takich
działów ich materialnej
kultury, jak budownictwo, zdobnictwo dl()mos:tw mieszkalnych, rzeźba, plecionkarstwo, garncarstwo, metaloplastyka,
tatuaż, tkactwo, obróbka
skór etc. Natomiast Helga Uplegger, 2ur Korbflechterei
in Marokko
(s. 259-2 65), zainteresowała się wyl'Qbem wielkich, osiągających wysokość człowieka, koszy zasobnikow:,ch wyplatanych w północno-zachodnich
regionach Maroka. Artykuł ten, ilustrowany dobrymi zdjęciami, prezentuje posz'czególne fazy produkcji, charakteryzuje
surowiec i ukazując sieć powiązaI'i handlowych wiążących wiejskiego producenta
z regionalnym rynkiem. W sumie jest to wartościowy przyczynek do etnograficznego
poznania materialnej kultury ludowej krajów Maghl·ebu.
Frapujqcy temat poruszył Otto Meinardus, The Upper Egyptian Practice of tlw
Making of Eunuchs in the XVIIIth
and XIXth
Century (s. 47-58), który w oparciu
o dawne dokumenty i relacje podróżnicze omówił działalność górnoegipskiego centrum kastracji niewolników murzyńskich
eksportowanych
z Sudanu do cesarstwa
Ottomańskiego. Na szerokim i dobrze udokumentowanym
tle historycznym ukazuje
autor przebieg operacji dokonywanej przez wyspecjalizowanych
w tym "rzemiośle·'
koptyjskich mnichów, którzy współpracując
z handlarzami
niewolników przygotowywali kolejne transpol'ty młodych eunuchów do tureckil:h haremów. Artykuł lwń1

�Recenzje,

przcglącly

wydawnictw

i czasopism

czą interesujące
uwagi autora na temat powolnego upadku tego "zawudu" w XIX w.
w związku z zamierającym
popytem na tę kategorię niewolników
i represjami &lt;lngielskich władz kolonialnych.
Trzeci clział reprezentowany
w 94 roczniku zm obejmuje
kilka pozycji dotyczących kultury ludów Azji. Japoński etnolug, Obayashi Taryo, \V artykule Menhire
und Verdienstfeste
bei den Yao (s. 1-14) zajął się związkiem
życia rytualnego ze
zwyczajem fundowania
megalitycznych
pomników, na przykładzie
kultury mniejszośdowej grupy etnicznej Yao, zamieszkującej
południowe
prowincje
Chin. Artykuł
ten wnosi szereg nowych cennych uwag i informacji,
gdyż zoslal w dużej mierze
oparty o niedostępne w Europie i dotąd nie znane źródła oraz opracowania
chińskie.
Etnografów-nautologów
zadekuwi
z pewnością
artykuł Hansa E. Kau[fmanna
pl. Die Nouka auf dem Sangu, ein Bootstyp
in Ostpaldstan
(s. 15-02), będący monograficzny,m opracowaniem
używanej w Bengalii ł007.i typu dłubanki zwanej tam
"nouka". W oparciu o penetrację
terenowćl połączoną z eksper,vmentalnymi
próbami
nawigacyjnymi
kreśli autor opis konstrukcji,
przedstawia
1echnnlogię procesu budowy łodzi, omawia jej wyposażenie,
charakteryzuje
walory użyt.kowe, znajdując
nawet nieco miejsca na ekonomiczną analizę kosztów produkcji.
W tym samym roczni·ku ZfE znajdujemy
ponadto art..vkuły Wolfganga Laade
o mieszkańcach
wysp Cieśniny Torressa, Ethnographic
notes on the Murray
Islanders, Torres Strait
(s. 33-46). Adolfa R. Herrmanna
o Indianach
Kuna z Panamy:
Kuna
Indianer
und ihl'e K1Llt1Lrel'be im Sog del' Gegenwart
(s. 131-13:)
i Hansa
W. JUrgensa o zmieniających
się pod wpływem procesu cywilizacyjnego
aspiracjach
społecznych członków grupy plemiennej
Haya z Tanzanii: Beobachtungen
ii.bel' das
Sozialprestige

bei den Haya in Nordwest

Tanzania

(s. 2;;2-25B).

Dwa zeszyty składająe sil~ w .su/mie na !H tom ZfE zamykaj:l jak zwykle doniesienia o najważniejszych
wydarzeniach
życia naukowego
zachodnioniemieckiego
środowiska
etnograficznego
oraz obszerny
dziat recenzji i omówień naj nowszych
pozycji książkowych.
Zaprezentowany
tu rocznik jest z pewnością ilustracją szerokiego wachlarza ell1ologicznyd1
zainteresowar'l
zachodnioniemieckich
badaczy
trzech
kontynentów.
którzy jednakowoż w przeważającej
mierze koncentru.ićł się na problemach wycinkowych, wąsko specjalistycznych,
za to dobrze udokumentowanych
źródłami historycznymi lub wspartych
własnymi gruntownymi
obserwacjami
terenowymi.
Aleksander

Ethnom.edizin/EthnomecUcine.
Zeitschrift
burg. Bd. 1, H. 1-2, 1971; Bd. l, H. 3-4, 1972.

f tir

Interdisziplintire

jJosern-Zieliliski

F'orschung

Ham-

W roku 1971 literatura
etnograficzna
została wzbogacona o nowy cenny periodyk. "Ethnomeclizin"
jest -- jak wskazuje podtytuł - czasopismem
interdyscyplinarnym,
wydawanym
przez
Towarzystwo
Medycyny
Etnicznej
w Hamburgu;
w skład rady redakcyjnej wchodzi 23 specjalistów z całego świata.
Zeszyt pierwszy tego kwartalnika
nie był osiągalny, z lwnieczności więc ogra-

�Rccen.zje. l)l'zegl'ldy

'IO!/du'IOni.ctw

i. c.znsopi.sm

niczę się c1Q wymienienia
wystąpienie programowe

jedynie ważniejszych wzpraw i artykułów. Zeszyt otwiera
Annemarie i Wernera Leibbrand z Hamburga pt. Ethnomedizin. Gadenken zum Konzept eine'l' Zeitschl'ift.
Następnym jest artykuł znanego
rumuńskiego
historyka medycyny z Cluj, Waleriu L. Bologa, Volksmedizin
und
Schulmedizin.
Kolejny artykul
programowy
(zarys czasopisma) napisał przedstawiciel redakcji Joachim Sterty, Ethnomedizin.
W dziale "Rozprawy i dyskusje" znajdują się na&lt;;tępujące prace: Sigird Paul, Zacho1'o'walność
a zmiana
kulturowa
w Kenii. A bagllsii odpowiada
na medyczne pytania;
Khawaja A. Hasan, Hinduska
praktyka

dietetyczna

i Tytualy

k1Llinanw

w pólnocnoindyjskiej

wiosce.

Analiza

etno-

AlI"ons Huber, Okaleczanie narządów pfciowych
dziewcząt
af1'ylw1iskich;
Ernest HaaJ, Z życia kobiet
Meta
(Kameru.n).
Miesiączka,
ciąża
i pOTód; Inge von Vedermeyer,
Coca, środek odurzający
w .starożytnym
Peru;
Bernhard Zepernick, Nomenklatura
zoologiczno-botaniczna
jako powszechny
ś1'odek
porozumiewania
się; Wulf Schiefenhóvel,
P1'owizoryczny
katalog objawów
dla etnomedycznych
badań te1'enowych. W dziale "Komunikaty
i marginalia"
znajduje się
pięć kilkustronicowy,ch
komunikatów,
m. in. J. Starly o imbirze na obszarze poludniowo-zachodniego
Pacyfiku, oraz sprawozdanie
N. Dunare z XXII Międzynarodowego Kongresu Historii Medycyny. W końcu - obszerny dział "Buchbesprechungen", który zawiera J'(:,cenzje literatury
przedmiotowej
z całego świata, a także
przegląd czasopism, komunikaty Towarzystwa oraz spL&lt;;ws'pólpracowników
redakcji,
Zeszyt drugi ot.wiera ciekawy artykuł Valeriu L. Bologa o wzajemnym wpływie
medycyny akademickiej
i medycyny
ludowej, badanym na przykładzie
Rumunii
oraz na materiale
porównawczym
z innych terenów. Autor podkreśla
doniooly
wplyw medycyny ludowej na medycynę akademicką. Otto F. A. Meinardus w art.ykule A Critical Examination
of Collective Hallucinations
after the Six Days' War
in the Middle East opisuje reakcję koptyjskich libańskich (jakobickich) chrześcijan
oraz społeczeństw muzułmańskich
na pewne nietypowe zjawisko, jakim było rzekome ukazanie się świętej Dziewicy w Kairze i Bejrucie po izraelskiej agresji na
kraje arab.skie w czerwcu '10967 r., ukazywanie się Panny MarH nad kopułami ortodoksyjnego kościola koptyjskiego w Zeitum na przedmieściu
Kairu począwszy od
2 kwietnia 1!WB 1". oraz nad kopułą syryjskiej .katedry ortodoksyjnej
w Museitbah
w Bejl'llcie od lO kwietnia 1970 l". Przy interpretowaniu
reakcji społecznych na te
zjawiska autor sugeruje możliwość zbiorowych halucynacji
występujących
w sytuacji socjo-r~sychologicznego .szoku wywolanego klęską Arabów, zbiorową frustracją
i poczuciem bezradności, a także rozgoryczeniem
z powodu niemożności wypełniania takich olxlwiązków religijnych, jak np. odbywanie pielgrzymek do miejsc świętych.
Kolejne d\va artyJ,uly traktują o używkach w Nepalu i Nowej Gwinei. Są to
prace: Sigrid Knecht, R.auchen und Rćiuchern in Nepal oraz Karl Holzknecht, Die
Genussmittel
der Adzera in Nett-Guinea.
W artykule On the Diet of Women in
Childbed
in Finland autorka, Anna Maria Reinilla, przedstawia
krótką charakterystykę potraw podawnych położnicom w Finlandii. Praca daje pogląd na złożoną
problematykę geogral'icznej, historycznej i społecznej pozycji poszczególnych potraw.
Chodzi tu glównie o jedną z potraw, zwaną voimuru, tj. chleb gotowany w maśle potrawę szeroko stosowaną w początku XX wieku w okolicach przesmyku Karelskiego, mającą także pewne analogie na terenach Niemiec i Danii. Jak w poprzednim numerze, dużo miejSo&lt;.'&lt;1
zajmuje dział recenzji, przegląd prasy i komunikaty TowUl'zyslwa.
Zeszyty trzeci i czwarty (l972) zamieszczają na wstępie wspomnienie pośmiertne
pl. Vale1"iu Lucian Baloga. 1892-1971,
pióra .J. Sterly. Bologa był wybitnym hi6to-

medyczna

i strukturalna;

�Recenzje, 7l.•.,e(lląriy

wydawnictw;

czasopism

rykiem medycyny,
profesorem
tej dyscypliny
na Uniwersytecie
w Cluj. Wiele
miejsca w swej pracy poświęcił on zagadnieniom
med,vcyn~' ludowej. W dziale
"Artykuły" zamie.,&gt;zczono nas.tępujące rozprawy: Marg. MiicJdi von Seggern, Kozica
w medycynie
ludowej
terenów
alpejskich;
Joseph Hartog i Gerald Resner. Koncepcje i praktyki
malajskiej
medycyny
ludowej
ze szczegcilnym uwzQlędnieniem
zabU'l'ze(~ psychicznych.
Autorzy przedstawiają
pewne koncepcje i praktyki n1l'dycyny
ludowej związane z zaburzeniami
psychicznymi wśród Malajów, które zmtały odkryte podcz[ls 2-letnich studiów nad kwestią zaburzeń
umysłowych
w Malajzji.
Praktyki
te .są przeciwstawione
zachodnim
lub "nowoczesnym"
odpowiednikom
w celu IX)dtrzymania założenia, że ludowe koncepcje i prnktyki przetrwały w zmienionej formie. Informacje oraz przykłady uzyskano poprzez wywiad medyczno-psychiatryczny,
badania lekaI':;kie, obserwację
kluczowych informatorów.
Tych wyłoniono w nieformalnym
procesie luźnych związków międzyosobowych.
W artykule
dokładnie opisano lekarza ludowego (bomoh), praktyki
diagnostyczne
i terapeutyczne. Przedstawiono
też problemy
zdrowia pubJi.cznego i aspekty społecznego
zdrowia
psy,chicznego.
Autorzy
omawiają
również
krótko
różnice
międz~'
techniczną a teoretyczną ewolucją lud&lt;lwych !wncepcji i praktyk w ps.vchiatrii. Sugerują oni otwar·cie, że większość "nowoczesnych"
koncepcji i praktyk związanych
z zaburzeniami
psychicznymi związana jest z nienaukową przes;dością. Sugerują oni
także, że programy ochrony zdrowia miałyby większą szansę powodzenia. gdyby
były powiązane z tradycyjnym
systemem lecznictwa. Pn:ecJstawione przez autorów
zagadnienie wskazuje na możliwości praktycznego
zastosowania doświadczcó etnografów w dziedzinie wiedzy medy'cznej; Heinrich Au[enanger, Dinggan - duch choroby z centl'alnej
wyżyny Nowej Gwinei;
Michael H. Logan, Humoralna
medycyna
ludowa.
Potencjalna
pomoc w opanowaniu
pelagry w Meksyku; Ernst Haef zamieścił studium poświęcone chorobom uwarunkowanym
pożywieniem w zachodniej
Afryce. Dział ten zamyka artykuł
Hermanna
Fis'cher-Haniehausera
poświęcon,\'
problemom ekologii społecznej w nowoczesnych europejskich osiedlach.
W dziale "Dysku-sje" zamieszczono
tylko jedno wystąpienie
pióra Gerharda
Astm', Education Sanitai7'e dans la Republique
du Niger. Pmpositions
pour l'Organisation

et

l'Application

d'un

Prog7'amme

d'Etat

conce'rnant

l'Edllcation

Sanitai7·e.

Dział "Komunikaty
i marginalia"
zawiera m. in. interesujące
doniesienie J. Sterly
o Muzeum Historii Medy'cyny syjamskiej.
Jak w poprzednich
zeszytach, znajduje
się tu obszerny dział omówień książkowych i przegląd prasy fachowej oraz komunikaty niemieckiego Towarzystwa Historii Medycyny.
Nowe czasopismo, przedstawione
z konieczności bardzo pobil').nie, z,lsługuje na
szerszą uwagę etnografów zajmujących się medycyml ludową.
Marek

Gawęcki

Schweizerisches
A'I'chiv
fU7' Volkskunde.
Vierteljahr'SchriCl
im Auftrag
cler
Schweizerischen
Gesellschaft fUr Volkskunde herausgegeben
von Robert Wildhaber.
6fi Jahrgang
Basel '1970, Heft 1/2, 3/4; 67 Jalugang Basel 1971, Heft li:l, 4.

W zeszytach "Archiwum" znajdujemy sporo drobnych i większych przyczynków
wypełniających
luki w literaturze
przedmiotu,
a dotyczących
różnych dziedzin
szwajcarskiej
kultury
ludowej, zwłaszcza dziewiętnastowiecznej.
Szczególnie inte-

�287
resuhc~'mj S1) W.I'st'wieni:l d&lt;)I~'cz1)cewspółczesnego stosunku do religii, problemów
emigracy jn~'Ch oraz prz~'Obrażeń w budownictwie,
A oto zawartość poszczególnych
woluminów.
Zeszyt 1/2: Th. Btihler, 1,Vust'Ung und Fehde. Z histOl'ii prawa oraz ludowych
z\l'yezaj,')\\, pl'awnych. Dopuszczana
przez lud możliwośl~ znisz,czenia. komuś jego
d,)bylku na "kulek z:J!&lt;u·gl.1;Iso Baumel', Chl'istentwn
Religion
- Magie. Z etnografii religii, Pn"\)a w.\'jaśnienia powi'lzań między chrystianizmem,
religią i magi1),
Odpowied;i. na pytanie, dlaczego współc-zesny człowiek jest niewierzącym;
Walter
Heim, Die "grneuel'te
Kil'c1w" Papst Clemens XV in del' Schweiz. Antypapież i jeg&lt;J
"odnowiony
kości!,!". Rozprzestrzenianie
się nowej
religii odłamu
katolickiego
1\' Sz\\'ajc;·lrii.
Organizacja,
hierarchia - dopuszczalność
kobiet do stanu duchownc.~o.

Zes:l..I't 3,4; Emil\' Gen·t ner-Hirzel, Vollcserzćihlungen
at/s Bosco Gurin.
Różnego
rodzaju OlJowiac1ania ludowe. Materiały z terenu; Wolfgang Mieder, Das Napoleon-BHd in den We1'ken von .Je1'emilLl' Gotthelf.
Obraz Napoleona w twórczości GottheJJa, W opowiadaniach
występują różne porównania chłopów, a zwłaszcza ich czynów clo czynów cesarza; Dietz-RUdiger Maser, Johannes Hadlaubs "Nachtlied".
Zum
Problem
des Wi1'klichkeitsbezuges
im spiiten Minnesang.
Utwór "Nocna pieśl1" -przycz.\'nek do p&lt;'Jźnośredniowiecznej poezji miłosnej; Robert Wildhaber,
Das bulgarische Fl'eilichtmuseum
in Etera. Komunikat
o pierwszym, jeszcze w budowie,
skansenie bulgal'.';kim . .Jego profil podobny jest do muzeów w Sibiu (Rumunia)
i Hagen (Wl'st!'alia, NRF). Na terenie muzeum czynnych jest ponad 20 obiektów,
\1' których
produkują - dla zwiedzaj,,\cych - swoje wyroby różni rzemieślnicy.
Zeszyt ) t;\ (I!l7!) wstał IXlświęcony 75 rocznicy założenia Szwajcarskiego
Towa]';I,ystwa Ludoznawczego i zawiera. artykuły dotyczące etnografii XIX w.; Theod01'
BUhler, Del' schweize7'ische Zweig de7' historischen
Rechtsschule
und die Volkskunde.
Przedstawiciele
,&lt;;zwajcal:s1ciego odłamu historycznej szkoły prawa i etnografii; Arnold
iederer, Beme7'kungen z'u Louis Coul'thions
"People
du Valais",
Uwagi do
wydanej w l!lO:) 1'. pracy przedstawiciela
szkoły "La Playe". Niektóre sformułowania
metodologiczne ;;1), zdaniem autora, nadal aktualne; Eduard Stri.ibin, Obe7' Heimatkunde unci schweizel'ische
Heimatkunden
im 19, Jahrhunde7't.
Zarys badari nad
krajoznawstwem,
albo przeszłości",! regionu, traktującym
dany obszar od strony
geograficznej,
biologicznej i historycznej.
Przedstawiciele,
problematyka,
.stosunek
do etnografii; Hans TrUmpy, Volksku1lcle im Schulbuch
des 19. Jahrhundel'ts.
Ludoznawstwo w podręcznikach
szkołnych, Analiza 94 wydanych w latach 1872-1H99
książek, w któn'ch uwzględniano;
literaturę ludową, folklOl' muzyczny, najważniejsze święta roku obrzędowego, zajęcia produkcyjne, stosunki społeczne, kult przodków,
ora:l. w których zwalczano zabobony; Leo Schelbert, Die Funfte Schweiz in der Bel'ichterstattung

des "ilufrichtigen

und

Wohlerfahrenen

Schweizer-Boten"

1804-1830.

Problematyka
emigracyjna
w tygodniku
szwaj.carskim oz I połowy XIX w. Informacje o wychodźcach, miejscu ich pobytu (Krym, USA i Brazylia) oraz podejmowanej prze:l. nich pracy; Iso Muller, Die bundnerische
Wallfah7't
zwischen
Aufkliil'ung
wul
R.omantik.
Z etnografii
pielgrzymkowej.
O miejs·cach pątniczych,
motywach,
wier:l.eniach i pielgrzymkach;
Jacques Tagini, Les mascarades de l'Escalade a'll. 19"
siecle. O korowodach
przebierańców,
balach maskowych i maskach.
Zeszyt 4: Fran&lt;;ois-Xavier BrodaI'd, Chansonettes, l'ondes et comptines fribom'geoises de la fin du XIXe siecle, Omówienie zebranych w terenie (rejon Fryburga)
piosenek śpiewanych przez dzieci i młodzież podczas różny'ch zabaw. Podano przykłady tekstowe i nutowe; Martin St.aebelin, Ein Basler Soldatenlied
des 19. Jahrhunde7'ts und der Ursp7'ung einer vergessenen Schnitzelbank-'I'radition.
Porównanie

�288

Recenzje,

pl'zeg!qrly

wycIawnict.w

'i czasopiRI7l

tekstu plesm żołnier:skiej z wierszykami
satyrycznymi
z tzw. Schnitzelbanlc
(seria
obrazków
z wierszykami);
Ottavis LUl"3ti, Abitudini
alimentari
del/.a popolazion!'
ticinese fino alla meta dell' Ottocenta.
Z kultury p{)żywienia, o {XJtrawach z kasztanów, kukurydzy,
ziemnia.ków i jarzyn oraz o posilkach spożywanych
w czasie
wojny, glodu i zarazy; Henri Gremaud, "Poyas", Les peintures de montel' li l'alpage.
el~ gruyere. Obrazki malowane
przez wiejskich
artystów
przedstawiające
sceny
z wypasania trzód na halach. Analiza ich genezy, treś-ei i stylu; Alain Jeannert, I,e
vignoble de Cortaillod
ci la fin du XIXe siecle. Problemes economiąues et sociaux Evolution
et modifications.
Problemy ekonomiczne i spoleczne, rozwój i przemiany
w uprawie winnej latorośli na przykladzie winnic miejscowości Cortaillod w oparciu
{) w.spomnienia i informacje jednego z mieszkańców;
W. Egloff, Alte Konstruktionen im Walliser
Holzhandwerk.
Dawne budownictwo
drewniane w dolinach alpejskich. Wykorzystywanie
przez ,cieśli starych ,s'{XJsobówstawiania chałup; M. Gschwend, Wandlungen
im liindlichen
Hausbau
des 19. Jahrhunderts
in der Schweiz.
Przeobrażenia
w wiejskim budownictwie
mieszkalnym XIX w. Zmiany funkcjonalne, przebudowa
i rozbudowa dotychczasowych
{XJmie.szczeń, nowe surowce i nowe
formy konstrukcyjne;
Rudolf J. Ramseyer, .Eine FrohlichI'
StubI' gegen die Sonne.
Materialien
zum Berner
Wohnungsmark
V01' 150 Jahren. Zestawienia
ogloszeń tygodnika berneńskiego
z 1112.l r. doty,czące sprzedaży
i wynajmowania
mieszkań;
Texte Z1l-1' schwe'izerischen
Volkskunde
des 19. .Jahrhu.nderts
von zeitgeniissischen
./itttoren. Herau.sgegeben von Mitgliedel'n
des Seminal' fur Volkskunde
del' Univel'siW t Basel. Wybrane teksty źródłowe z różnych XIX-wiecznych
przewodników, kalendarzy, opisów podróży, {XJdręcznych atlasów oraz listy i ()dpowiedzi na ankiety.
Materiały te dotyczą zabobonów, wierzeń, zwyczajów dorocznych i !&gt;trojów.
W każdym z zeszytów znajdujemy
świetnie zredagowany,
bogaty zestaw recenzji, omówień i not bibliograficznych
najnowsz('j. europl',hkil'j i pozaeuropejskiej
literatury etnograficznej.
Walerian

Osterreichische

Zeitschrift

fur

Volkskunde.

Neue

Serie, Band

Sobisiak

XXVI, Heft 1-4,

Wien Hl72.
Ostatnie numery austriacl"iego czasopisma eLnograficznego zawieraj,\ r&lt;"żnej wartości i przydatności spmwozdania
czy komunikaty z badań terenowych. Interesui'lce
. są jedynie: krytyczna wypowiedź na temat metod prowadzenia
badań terenowych
oraz ciekawa
pod względem
metodologicznym
praca dotycząca dawnych
i współcześnie występującyeh grup rówieśniczych.
Zeszyt 1: Artur Kutzelnigg, Die BrentI', Ein alpenliindisches,
auf dem Riicken
gestragenes
Gefass. Worterklii1'ung
aus der Sachgeschichte.
Analiza znaczeniowa
słowa Brente, nazwy kosza ze skóry, drzewa lub blachy, służącego do przenoszenia
na plecach różnych produktów, takich jak sól. woda, mleko. Siedem rycin ilustruje
wygląd sprzętu;
Maria Lang-Reiństatter,
Vieh u.nd Futter
in Villg-raten,
Osttirol.
Surowy material źródłQwy z terenu, dotyczący głównie chowu bydla w górskiej
wios'ce; Wol.f Dieter Zupfer, Gegen eine scheinbar problemlose
Feldfol'schung.
Kritische Oberlegungen
am Beispiel des "Walfau-Berichts".
Bardzo obiektywna krytyka

�Recenzje,

szeroko

przeglądy

wydawnlctw

289

i czasop-Ism

reklamowaneg&lt;:J 400-stronicowego

komunikatu
na. temat badali terenowych
1965/66. Eisenstadt 1969), obalająca lansowaną w nim tezę o "wolny;m od teoretycznych
uprzedzeń obiektywnym
spostrzega(Wolfau.

Bericht

iiber

die

FeLdforschung

niu".

Zeszyt 2: Berti
młodzie;i;y męskiej
roku obrzędowego
wszechnej ankiety.

Petrei, Die Burschenschaften
im Burgenland.
Grupy rówieśnicze
życiu w:;i. Ich udział w obchodach zwyczajów rodzinnych,
oraz w uroczystośeiach
kościelnych, zebrane na podstawie poRupel't Feneberg, Das Hottinger
PeterlspieL
FOl'mgeschichtHche
Untersuchungen
zu einem aUen TiroLer PuppenspieL
Rozwój form ludowej sztuki
kukiełkowej "Peterlspiel",
przedstawianej
od dawna w czasie karnawału;
Leopold
Kretzenbacher, Christus soU nicht gegeisseU we-rden. Ein mitteLaUerHch-schwedisches
Visionsmotiv
in einem aUsteirischen
PassionsspieL
Analiza przedstawienia
ludowego
o m~e pańskiej, zawierającego
scenę nie dopuszczającą
do biczowania Chrystusa.
Zeszyt :~!4: Gerhard Maresch, Die verzie-rten holzernen Stubendecken
des oberen
Pielachtales.
Ozdobne drewniane sufity_ Opisy :l8 zinwentaryzowanych
pułapów zawierających daty (Hi10~18n). Omówiono: konstrukcję,
technikę zdobienia oraz rodzaje wzorów. Pracę ilustruje 14 rycin; Maria Leiner, Der ZeiLenziehel', ein HHfsgeriit im Ackerbau.
Znacznik jako pomocnicze narzędzie uprawy ziemi; Hiltraud
Ast, Arbeit und Leben eines wandernden
SagfeHers. Z kultury
grup zawodowych.
Praca i życie wl;drownego rzemieślnika zajmującego się ostrzeniem pH - 14 ciekawych rycin; Richurd Pittioni, Ein Steim:eugkrug
aus dem Stitt
HeiHgenkreuz
bei
Baden, N-b. Opis zrekonstruowanego
ze znalezionych części, kamiennego dzbanka;
Emil Schneeweis, Ein "Holzbarometel'''
aus dem Yspel'tal. Omówienie występującego
w terenie, z wikliny zrobioneg&lt;:J barometru.
W dziale "Kronika" na uwagę zasługują obszerne komunikaty o międzynarodowym sympozjum garncarstwa
ludowego (31 VIII-8 IX 71) w Austrii oraz międzynaroclo\Vt'j roboczej ](()nft'rencj i allasc,\V ctnognlficznych
\V Stockholmie
18-21 VII 72.
w

Walerian

Allna/i

del Museo Pitre,

Sobisiak

L 1--15, Palel'm() 1950-1964.

Wlo,ka literalura
etnograficzna
zajmuje na łamach naszych fachowych czasopism mit.jsCl' raczej marginalne_ 1\ by choć \V małej częśei wypełnić tę lukę przedstawiam najwnżnicjsze
pozycje opublikowane
w 15 rocznikach Muzeum Etnograficznego im. Giuseppe Pitrego w Palermo, uzyskanyeh w drodze wymiany przez bibliotc·kę Polskieg{) Towarzystwa
Ludoznawczego we Wrocławiu 1.
"Annuli del MuseD Pitre"
stanowi&lt;l ambitną
kontynuację
"Archivio
per ID
studio delIe trac!izioni popolari" - jednego z czołowych czasopism folklorystycznych
XIX w., założonego przez G. Pitrego i S. Salomone Marino 2. Do roku 1953 wydawane były pod &lt;lllspicj:j A,;;:sessorato delia Pubblica Istruzione delia Regione Siciliana,
a od 19:14 r. do kOlieCI, tj. do roku lH64, z udziałem Fondazione per l'Incremento
Economico Culturale e Turistico della Sicilia "Ignazio Mormino", Banco di Sicilia
oraz Istituto &lt;Ii Stor'ia &lt;lelle Tra&lt;lizioni Popolari c1,,1l' Universita di Palermo.
1 Roczniki
te ukazały
siq w 6 voluminach
\V następująeej
kolejnośei:
t. 2-4; 195~-1956, t. 5-7; 1957-1959, t. B-In; 1960-1962. t. 11-13; 1963-19r.~. t. 14-15.
2 Zob. R . .Jezierska,
GiUseppe Pit.,..! - sycy!ijsk'i
Oskar Kolberg.
,.Lud"
19 -

Lud, tom L YIn

1950. t. I;

1951-1953,

197:l, t. 57, s. 335-3~2.

�290

Recenzje,

przeglądu

wydanmietw

i ('zasopisln

Zgodnie z zalożeniami redakcji, na czele z redaktorem Giuseppe Cocchiarą jednym z naj znakomitszych folklorystów europejskich, profesorem historii tradycji
ludowych na Uniwersytecie
w Palermo i dyrektorem
Muzeum im. Pitn§go -z "AnnaU' wspólpracowali
uczeni europejscy publikująey
materialy
poehodząe~
z badań i studiów związanych zarówno z folklorem, jak i etnologią.
Problematyka
wiodąca, związana z teorią kultury ludowej, odnotowana jest
w następujących artykulach: G. Cocchiara, Note sull' arte popo~are (t. 8-10, s. 1-15):
tenże, Poesia e cuUura popolare
(t. 14-15, s. 53-79); tenże, Uarte popolare come
problema
(t. 11-13, s. 88-111); tenże, Presenza dell'etnologia
e del folklO1'e nella cultura moderna (t. ll~13, s. 1-9); P. Tosehi, Rapporti fra regione e tradizione
popolare
(t. l, s. 22-29); F. Fazio Allmayer, Sulla natura deg~i studi di folkLore (t. l, s. 1421); A. M. Cirese, Aspetti
della l'icerca folklorica
(t. H-D,
s. 33-51); G. Ortutay,
Della trasmissione
orale neL fol/dore
(tamże, s. 52-37); S. F. Romano, Coscienza regionale e vita popolaJ'e nella letteratura
(t. 8-10, s. 68~105); G. B. Bronzini, Crisi
delle definizioni
(tamże, s. 237~2;52); V. F. Allmayer, Cultura e educazione regionale
(t. 5-7, s. 12-W); F. Pandolfi, Lo spettacolo cinematografico
nella societci (t. 11-13,
s. 112~131); D. B. Emrich, Considerazioni
su~ fo~klore (t. 14~15, s. 5-12); S. Caramella,
Kant e ~e razze umane (tamże, s. 13~'39).
Na sz;czególne zainteresowanie zasługują rozważania G. Cocchiary na temat genezy sztuki ludowej; próbuje on także formukJwać zakres treściowy tej sztuki rozważając przy sposobności zagadnienie odlamu sztuki "podszywającej" się pod ludową. Sygnalizuje również zagadnienia dotyczące pojęć: "ludowe" i "nieludowe".
Najbardziej zaś istotne problemy badań folklorystycznych zawarte są w artykul~
M. Cirese.
Cenny material do studiów nad rozwojem folklorystyki wloskiej i europejskiej
XIX w. stanowi korespondeneja G. Pitrego, znajdujqea się w posiadaniu Biblioteki
Muzeum im. PitregQ .1 częściowo QPublilwwana na lamach "Annali". Są to listy
D. Comparettiego do G. Pitrego w opracowaniu G. Cocc;hiary (t. 1, s. 1-13); listy
Pio Rajny do G. Pitrego w opracowaniu G. Bonomo (t. 2-4, s. 1-18); listy H. Usenera, W. Mannhardta, K. Krohna do G. Pitrego w opracowaniu także G. Bonomo
(t. 5-7, s. f.-ll) oraz listy F. J. Childa do G. Pitrego w opracowaniu A. Rigoli (t. 810, s. 1:34-141).
Na oddzielną uwagę zasluguje bibliografia sycylijskich ll'adyeji ludowy~h za
lala lfł20-1955:
Giuseppe D'Anna, Bibliografia
delle tradizioni
popoLari
siciliane
(t. 5--7, s. 114-2,10), zawierająca ponad 1000 pozycji bibliQgraficznyc;h.
Z artykulów typu informacyjnego wymienić nalezy: E. G., Vicende dei primo
Istituto
di Antropologia
Sociale in Italia
(t. 14--15, s. 230-232) o pierwszym
włoskim Instytucie Antropologii Spolecznej zalo7Amym w PalerulQ w 19·53 r.; Sebastiano Lo Nigro, n fo~klore neUe Universitd
degli Stati Uniti
d' America (t. 2-1,
s. 41-47) - ocena wartości studiów nad folklorem oraz udoskonalenia metod badawczych w programach
Ll11iwersyteckich w Stanach Zjednoczonych AP; Marisa La
Scala, Nota sul Congresso Internazionale
Argentino
del FolkLore (t. 11-13, s. 22:JZ:Y3) o Międzynarodowym Kongresie Folklorystycznym w Argentynie, którego celem było przedstawienie
rozwoju studiów nad folklQrem w krajach Ameryki Poludniowej; Nello Ponente, La mostra dell'al·te messicana a Roma (t. 14-15, s. 21922'2) - o wystawie ,sztuki meksykańskiej
eksponowanej w Rzymie w Pallazzo delIe
Esposizioni w 19'63 r.; Relazione della Giuria deL 3" Premio Internaziona~e Giuseppe
Pitre (tamże, s. 233-2:39) o trzec;iej międzynarodowej
nagrodzie folklorystycznej
im. G. Pitr,ego. Specjalna komisja w składzie przedstawicieli Muzeum im. Pitn§go,
uczonyeh włoskich i europejskich oraz przedstawicieli Azlenda Autonoma dl Tu-

�Recenzje,

p"zeglqdy

wi/dawnictw

291

i czasopism

ri,.;mo \\' Palermo, przyznaje coroczne nagrody za najlepsze prace związane z histoI1ią
~.tudiów naci tradycjami
ludowymi i folklorem, Obecnie przyznawane
jest Premio
Internazi,male cli Fotklore "G. Pitre" i Premio Nazionale cli Folklore "G. Cocchiara";
G. Bonomo, Ricordo di Giuseppe Pitre (tamże, s. 3-4)
wspomnienie także o Cocchiarze w związku z jego śmiercią w 1965 r,
Wiele miejsca na lamach "Annali" poświęcono różnym dziedzinom folkloru,
a zwłaszcza liler~llurze i muzyce ludowej, w której lud wIoski byl i jest szczególnie
rozmiłowany; tu wymienić należy: Alberto M. Ciresc, Note sugli scritti italiuni intonwalIa
puesia popolare deI 181Z al 1827 (t. B-lO, s. 106-133) - analiza początków
badań nad włosk~l poezją lucltlwą; Vincenzo Carollo, Costantino Nigra folklorista
(l. 2-4 s. 4H··(1)- o Nigrze, jednym z naj wybitniejszych włoskich filologów-folklorVilów piel'Wszej ptllowy XIX w., autorze Canti popolari deI Piemonte, Torino 1388.
Jest ttl podkreślenie
olbrzymie'go wkładu Nigry do rozwoju bada{) nad włoską
pieśni&lt;:t lucJtlwą; Aurelio Rigoli, Idelfonso Nieri novellie7'e (t. 5-7, s. 84-91) - dotyczy okresu wznlOż,mych na terenie Wioch studiów nad literaturą
ludową i wydanej w lym czasie pracy I. Nieh, Racconti popolllri
lucchesi, Castelnuovo
Garfagnana 1889; .8t1..o1'eLi GotU, PastWa sullej strambotto
(t. 2-4, s. 62-67) - o pochodzeniu strambotlo, włoskiej pieśni lirycznej; m. in. 5'1 tu przytoczone teorie na ten
temat D'Ancony, F. Novati, Le Gentil i in,
Szczególne' miejsce w studiach
nad ludową poezj'1 wioską zajmuje słynny
i najLJarclzil'j ('l'nny \V IlOPz.Jiliycylij.skiej .szesnast{lwieczny poemat o wzruszających
i tragiczllyC!1 kolejach losu ~ miłości i śmierci - bohaterki baronówny z Carini.
Tekst lego poematu został po raz pierwszy opublikowany
przez sy·cylijskiego folklmystę S. S. Marino pl. La baronessa di Carini. Leggenda stoTica popolare del
sec. XV l in poesia siciliana eon discorso e note, PalermQ uno. Na ten temat piszą:
G. Cocchiara, Origine e vicende d'una canzone popolaTe (t. 2-4, s. 68-76); Ottavio
Tiby, Leggenda e realta d'una canzone popolare (t, 5-7, s, 63-83); A. Rigoli, I testi
inediti da "La Barunissa di Carini" in un manoscritto
di SulvatoTe Salomone Marino
(l. !l-l:{, s. 161-17U).
Problem "cantastorie",
tj. osób zajmujących
się zawodowo opowiadaniem
lub
recytowaniem poezji ludowej, zawarty jest w następujących
artykułach:
Antonino
Buttitta, Cantastorie in Sicilia - premessa e testi (t. 8-10, s, 149-236); tenże Le
storie di Cicciu Busacca (t. 14-15, s.l'19-124);
Rosalia Perret, U cuntu (t. 5-7,
s. 107-1,1:5).
W dziedzinie zbierania .i dokumentowania
folkloru uwagę zwracają dwa artykuly: G. Cocchiara, Il corpus di musiche popolari. siciliane di Alberto Favara (t, 5-7,
s. 54-62) - {) Albercie Favarze, wykładowcy Konserwatorium
Muzycznego w Palermo i zbieraczu pieśni ludowych w końcu XIX w.; Cocc!liara podkreśla jego olbrzymi wkład do studiów nad włoską muzyką ludOWi[, wyra7..ony w wydanej ostatnio
ksiilżn' Fav;)]'y pl. Il corpus di musiche popolari siciliane, poprzedzonej wstępem
wybitnego historyka muzyki, Ottavio Tiby: Paul Collaer, Note pl'eliminai7'e relative
aux

enl'egistrements

effectues

pal'

ranee dans Ie Sud de la Sicile

Ie Centro

Internazionale

en 195.5 (t. 8·-10, s. U-lO)

Studi

Musiche

{) wynikach

l'IIed'iter-

akcji bada\Vc~ej zorganizowanej
przez Centro Internazionale
Studi Musiche Mediterranee
poci kierunkiem p]'oC O. Tiby w ·celu rejestracji pieśni ludowych w południowej Sycylii.
Interesujące są także dwa artykuliki związane z malarstwem ludowym: A. Butlitta, Caratteri, momenti e motivi della pittura del cano siciliano (t. 5-7, s, 92-101)próba analizy początków i funkcji malarstwa
słynnych - dzięki swym barwnym
malowidlom dwukołowych
wózków ,sy.cylij.skich, skupiających
od lat zainteresowanie szeregu uczonych różnych krajów, Buttitta
przedstawia
w tej sprawie
-

�292

Recenzje,

vrzeglqrly

1vyda1.vnicf,7v

l r::;asopism

punkt widzenia takich uczonych, jak P. Toschi, K Magnuco, A. Hauser, J. Wydra
i in.; Ettore Li GoW, Nicola Faraone chi era co~tui'! (t. ~)~7, I0:2·-10{) _. o Nicola
Faraone, malarzu scen do ludowy,ch teatrzyków
kukiełkowych
wywodzących sit.;
w prostej linii z tradycj l commedia dell·arte.
Niemało miejsca w "Annali"
zajmuje
problematyka
związana
z obrzędami
i zwyczajami ludowymi, w tym także dolycz'1ca terenów pozawioskich, ściśll'j Europy południowo-wschodniej:
A. Buttitta,
La Je~ta dei morti
in Sicilia
(t. 11-U,
s. 145-1(0)
-- o zwyczaju obdarowywania
dzieci pouarunkami,
tzw. "strenne ai
fanciulli", w dniu święta zmarłych, praktykowanym
tylko na Sycylii i w kilku
miejscow{)ściach południowych Włoch; autor artykułu p{)(lejmuje pr(jbę analizy pochodzenia i znaczenia tego zwyczaju; Vittorio Lante,'nari, II culto dell'acqua nella
Sardegna
arcaica
(t. 2·-4, s. 105-120) o kulcie wody na Sardynii, zwiqwnym
ściśle z kuHm'q pasterską tej wyspy i - co za tym idzie - kultem płodności i urodzajności. Omówiono tu rytuał mający na celu sprowadzenie deszczu, podano przykłady tradycyjnych
pieśni (inwokacji) pasterzy sardy jskich; Eugenio Manni, Hicerche ~ulla prei~toria
del cuUo di Marte (t. B-lO, s. 32-!i7) w nawiązaniu do prac.I·
G. Dumezil, Juppiter
lVlar~ Quirinu~
(tłumaczenie F. Lucentini, Torino 1955), dotyczącej baclań nad religią rzymską i jej związkami ze światem indoeuropejskim,
autol' omawia liczne studia kultu Marsa oraz analizuje wiele hipotez odnoszących
się do etymologii nazwy tej planety; G. Cocchiara, II ponte di arta e i sacriJici di
costruzione
(t. l, IS. 38-81) - omówienie starego zwyczaju wmurowywania
ofiary
IV fundament
konstrukcji
budowlanej, występującego
niegdyś na znacznych obszarach Europy. Przykłady przetrwania
tego zwyczaju w pieśniach ludowych z teren&lt;"II'
Bułgarii, Serbii i Rumunii; Giuseppe ROSlsi-Taibbi, Sopl'al'l'ivenze
di riti dionisiaci
nella Tracia orientale
greca. Le anastenaria
(t. 2-4, s. 77~l(4) _ .. tematem artykułu
jest ,ciekawy rytuał o charakterze orgiastycznym
wywodzący sit.; z kultu Dionizosa,
uprawiany w dawnej Tracji wschodniej, tzw. anastenaria. Prócz opisu poszczególnych
faz obchoclzenia anCllstenarii, ich odrodzenia na terenie Bułgarii i Macedonii i represji stosowanych
przez kościół w stosunku do ludności je uprawiającej,
autor
omawia badania naukowe nad anasteriami przytaczając przyklady naj starszych dowodów praktykowania
ich; Giorgio Megas, 1l carnevale in Grecia (t. B-lO, s. 17:n) - opis karnawału greckiego, składającego się z szeregu okresów: tzw: triodo okres poprzedzający,
profane pierwszy tydzień karnawału,
creatine drugi tydzie/l, tyrine - trzeci tydziell itd.
Warto wskazać także na inne, interesujące
artykuły
zawarte
w "Annali" :
V. Lanternari, Slllle origini. dell'agricoUnra
(t. 5-7, s. 20-5:~) ._- o badaniach nad pocZ'1tkami rolnic twa; autol' przedstawia poglądy takich uczonych, jak D. S. Davidson,
V. G. Childe, N. J. Vavilov, K. Birket Smith, O. Sauer, P. Laviosa Zambotti, R. Biasutti. L. Frobenius,
A. E. Jensen,
R. Thurnwald,
E. Halm. B. Malinowski,
H. B. Hawthorn, L. Austell, H. Firth i in.; Ant{mio Pagliaro, ],e origini della tragedia greca (t. ll~U,
s. 10-:32) omówienie najważniejszych
pozycji związanych
z pochodzeniem tragedii greckiej; G. Megas, La funzione del vestibolo nella compo~izione della ca~a rnstica greca e La sua rela.zione con la casa greca antica (t. 14b, s. 99-1(4)
~- tekst referatu wygłoszonego przez G. Megasa w dniu 10 czerwca
19B1 1'. W Palermo
o funkcji i ewolucji vestybulu w greckiej architekturze
wiejskiej; A. Rigoli, Giuocchi
popolari
descritti
in un vocabolario
~iciliano
seicento
(t. 14-15, s. 105-11B) - o anonimowym słowniku sycylijskim z XVII w., znajdującym się w komunalnej bibliotece w Palermo, w którym jest spis i opis zabaw oraz
ludowych gier sycyli,i'ikiC'h; Carmela Galanti, Te~tilrlonianze
&lt;Ii Jolldol'e romano
nell' Edmondo
deI Bresciani
(t. 8-10, .s. 142~14B) - o ksi,r~ce Edmondo o dei co-

�Recenzje,

pr:zeglqdy

wydawnictw

2\);3

i czasopisnt

dcl popolo rOll1ano (Roma 1859), będącej pokażnym wkładem do studiów nad
tradycjami ludowymi, a ściślej l'zymskimi, pierwszej polowy XIX w; Vincenzo Carollo, [,a piazza universale
(t. 1, s. 14a-158) - o Tomaso Garzoni da Bagnacavallo
i ,jeg{) książce La piazza universaZe di tntte Ze professiani
del mondo (Venezia W5I),
w której przedstawil m, in. świadectwa zwyczajów ludowych w zawodach najbardziej upokarzajć)l'ych,
tcu1l'e, zabawy,
gry ludowe
itp. Zdaniem
V. Carollo
ksić)żka może stanowić
interesujący
materiał
dla uczonych
zajmujących
,sit;
b~J[{aniem tradycji ludowej; Giuseppe Bonomo, ]l MaTleu8 malefiearum
(t. 1, s. 120147) - o P(}l'zć\tku r{)zwoju literatury
demonologicznej
w wieku XV, która s,tala
się prawdziwq kopalnić) rnateriaI&lt;'J\v zwiqzanych z wierzeniami i zwyczajami lud{)\\'ymi oraz o jednym z przykladów lego typu literatury, jakim jest właśnie Malleus
maleficarum
księ,l4~1procesów przcciwko czarownicom, wydana w 149G 1'. w Nol'.\·mberdze (ostatnie wydanie'
i\;lalleus
malefieannn,
Translatedwith
en introduction-Bibliography
anti Notes. London 1(28), a przypisywana
dwom dominikanom,
proCesorom teologii: Mircea Eliade, L'ori,z,zontemitieo
della ballata
di Mastro Manoll' (t. 14-15, .s. 80-96) - o niektórych j'ezultatach badania sławnej ballady rumuńskiej o Mastro Mi.Jl1ole na tle ogólnych bada!'l nad balladami rumuńskimi
i bałkć1l1.skimi.
Na zak{)l1czenic [Jragl1l; zwrócić uwag,; czytelnika na dział rccenzji i wiadomości
zamykający każdy rocznik.
Dział recenzji jest bardzo obszerny, dający zaw.sze starannie opracowany i wyczerpujący przegląd literatury
świa10wej z zakresu etnologii, antropologii
lizycznej i .społecznej, folklorystyki,
socjologii. językoznawstwa,
religioznawstwa,
psychologii, archeologii, historii sztuki i medycyn~' ludowej. Autorami recenzji Sćl znani
specjaliści.
VV dziale wiar1omo.Ś,ci zawarte zosi oily ,sprawozdania
z r1zić\l,l!ności Muzeum im.
Pi trego. informacje u wzmiankach o tym Muz.eum \V czasopismach włoskich i europejskich (m. in. o "Ludzie" 1950, t. 1), in[ormacje o nowowy,chodzących ,czasopismach i wyciqgi z ciekawszych art~'kulów w nich zamieszczanych, in[orn,acje o zjazdach, konferencjach
naukowych, świć'towych kongresach, ze szczególnym uwzględnieniem udziału nauki wkhkiej.
Śmierć prof. G. Cocchiary w 19:65 1'. przerwała
edycję "Annali". Od 19H9 r.
wychoclzi tyllw biuletyn poel nazwą II "Pitrp". Bollettino
Museo Etnografico
Siciliano
.,G. Pitrc" e annessa Biblioteca,
ograniczajć!CY się do informacji związanych z działalności,) Muzeum i Biblioteki.
stll1ni

Renata

Ethnologia

Slal'lca,

t. :t 1971, Bratislava

Jezierska

1972, ss. 280,

Trzcci tom zawiera 2:) artykuły (dwukrotnie 'więcej niż tom poprzedni) i nową
rubrykę pl. ,,1!1formatione"·. W .,Recensio librorum" odnotowano m. in. zawartość
t. '}:) "Luciu".
W przedmowie redaktor naczelny, prof. dr Jan Podolak, podsumował
dorobek
trzech tomów. M. in. podkreślił fakt szepszej popularyzacji
materiałów słowimiskich
drukowćlllych w jl;zykach zachodnioeuropejskich
oraz przedstawił
profil i dalszy

�294

Recen.zje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

program pisma jako organu rozwijającej
się międzynarodowej
współpracy w za~
kresie badania słowiańskiej kultury ludowej.
Artykuły poruszają 3 grupy zagadnień: biogratkzne,
metodologiczno~teoretyczne
i problemowe.
W piewszej grupie znajdujemy
2 .szkice poświęcone naj wybitniejszym
folklorystom XIX wieku - Erbenowi i Kolbergowi.
Jift Horak (praha) w artykule Karel Jaromir
Erben
(0870)
und die Erforschung
der slawischen
Volksiiberlieferung
przedstawia
dombek tego zasłużoneg0
zbieracza i wydawcy folkloru czeskiego i słowackiego oraz jego znac7.enie jako podstawowego materiału
we wspókzesnychkrytyczno-porównawczych
badaniach folkloru słowiańskiego.
Józef Burszta (Poznań) w artykule Die Interessen Oskar Kolbergs fur Kultur
der West- und Siidslawen
omawia jeden z naj.więk-;zych działów pracy Kolberga,
mianowicie
badanie etnografii
Słowian i podsumowuje
jego wkład materiałowy
(tekstowy i muzyczny) dotyczący Słowian z&lt;lchodnkh i południowych
oraz nClświetla jego kontakty z etnografami słowiańskimi.
Zagadnienia
metodQIQgiczne i te0retyczne
zostały poruszone
w następnych
5 artykułach.
Jan KomorQvsky (Bratislava)
w: Die historisch-komparatil'c
Methode
in der
Erforschung
der geistigen
Kultur
der Slawen
omawia stosow:mie metody historyczno-porównawczej
w folklorystyce czeskiej przez J. Polivl&lt;ę, który rozwijaj,)e
te0rię przeciwprądów
oraz poligenezy wątków i motywów A. N. Veselovskiego
uwzględnia w swych badaniach związki interetniczne
i zróżnicowanie regionalne.
Dziś badanie etnograficzne
narodów .słowiańskich nie jest już możliwe bez ludoznawstwa sąsiadów niesłowiański-eh; chodzi o to, by ustalić, czy badane przeja'wy
mają wspólne źródła genetyczne, czy też powlS-tały niezależnie w ramach poszczególnych etników, jak też Q zbadanie procesów wynikających z kontaktu dwóch kultur.
J. V. Bromlej (Moskva) w pracy Ethnos and the Ethnosocial Organism rozw;Jża
zagadnienie zmienności formy istnienia etnQsu i omawia ścisłe pojęcie organizmu
społecznego, jakim jest historycznie ukształtowana społecznQść, którą cechują zarówno etni'czne jak i interetniczne
komponenty kultury. Pozostając w stałym związku
ZE'
swym środowiskiem,
które tworzą czynniki natur.alne oraz rozwijającego
się
Qrganizmu społecznegQ, oddziaływuje na nie i ulega ich wpływom i staje się syntetyczną fQrmą istnienia zjawisk etnicznych (kulturowych) oraz społeczno-ekonomicznych.
Christo Gandev (Sofia) w &lt;lrtykule Ethnographische
Forschungsaspelcte
in der
Ethnogenese
des bulgarischen
Volkes przedstawia
specyfikę metod i problematyki
w badaniu etnogenezy narodu bułgarskiego, wynikając&lt;) ze złożoności procesu kształtowania się naJ'()du. Etniczne składniki badanej dzisiaj społeczności są następstwem
wpływów kulturowych różnych ludów - Traków, Greków, Rz~·mian. Słowian i in ..
t0też każda war.stwa kulturowa
musi być badana odrębnie. Podkreślaj&lt;jc postęp
etnografów w ostatnim 25-leciu w tej dziedzinie Gandev zwraca uwagę zarówno na
osiągnięcia (np. opracowanie
mapy nawarstwień
etnicznych od II wieku p.n.c. po
wiek XII), jak też na trudności badań prowadzonych kompleksowo z pomoc;) wielu
dy.&amp;Cyplin.
Christo Vakarelski
(Sofia) w pracy Das historische
Wesen der Ethnographie
und eine vordringliche
Aufgabe
der slawischen Ethnographen
omawia najpilniejsze
i najważniejs.ze
zadania etnografów
słowiańskich,
prz,'jmuj;lc
/,;1
punkt WY.lsCJa
w swych rozważaniach
historyczny
charaktcl' et nografii. Do zadali tych zalicza

�Reccllzjc,

przeglądy

wydawnictw

295

i czasopism

przede wszystkim zbadanie początkowy'Ch etapów rozwojowyd1 Słowian i ich pozniejszego zróżnicowania
ku1turowegQ, czyli opracowanie
historii kultury narodów
słowiańskich. W badaniach etnograficznych - zdaniem autora - dużą rolę winny
odegrać studia nad folklm-em i kulturą społeczną Słowian. Vakarelski mocno podkreśla konieczność pilnego opracO"wania encyklopedii
.słowiańskiej etnografii, od
dawna już postulowanej m. in. przez Jagićia, Niederlego, Moszyń.skiego, Fischera
i in.
W ,lrlykule Vadima 1\. Aleksandr&lt;JVa (Moskva) pt. The P1'oblem of Comparative

Stud1J of the Material

Culture

of the Russian

Population

of Siberia

(17th-19th

znajdujemy inleresujące wypowiedzi na temat badań history·czno-porównawczych prowadzonych
nad kultmą
ludową rosyjskich
osadników
w Syberii
z okresu XVII-XIX w. W badaniach tych najważniejsze miejsce zajmuje zagadnienie więzi kulturalnej
powstałej mięrlzy elementem autochtonicznym
i osadniczym
w rezultacie wzajemnego
oddziaływania
obu tych społeczności. Chodzi bowiem
o wyjaśnienie, na podslawie jakich tradycji i kiedy w rezultacie współżycia powstał
kompleks elementów kultury odpowiadającej
potrzeoom gos'podarczym, .społecznym
i estetycznym środowi,ska i jak w niej odzwierciedlaj"
się trady.cyjne formy kultury
ogólnorosyjskiej.
Podobnym zagadnieniem, t.j. badaniem historyczno-porównawczym,
w tym wypadku pasterstwa karpackiego, zajn1l1je się Jarosłav Stika (Brno) w pracy pt. Die
historische ilnalyse
aIs G'rundlage 2um Studium
von Analogien
in der karpatischen
Almenwirtschaft.
W badaniu
analogicznych
zjawisk
kulturalny'ch,
spotykanych
\\. pasterslwie karpackim i p()za tym obszarem, autor stosuje metodę analizy tzw.
diachronicznej, rozpatruj'1c zjawiska z punktu widzenh
ich pochodzenia autochtonicznego, bądź pozal&lt;Jrpackiego.
Obszern'l grup(: art.ykułÓw problemow,vch ot \Viera zwięzłu infr&gt;l"macja Vlarlymira
Zinyca (Kijiv) pl. The Ukrain.ian Traditions
in Ethnographical
Studies of the Slal'oni.c Population
of tlw Carpathian
Regi.on, poświęcona wykazaniu
wkładu nauki
ukraińskiej do batlall nad etnografią S.łowian w obrębie Karpat od ubiegłego wieku
po dziell dzisiejszy. Inforr.1;H:ja zawiE'l'a nazwiska bar!aczy, kierunki i ośrodki badań (z głównymi centrami w Instytucie Sztuki, Folkloru i Elnografii im. M. T. R.ylskogo AN USR.R. w Kijowie oraz w ośrodkach uniwersyteckich
we Lwowie i Użhol"Oc1zie),tytuły prac iCZ3sopism, osiągnięcia placówek muzealnych i in. Wśród wymienionych dawniejszych
badaczy zabrakło jednak nazwisk polskich etnograf6w
i folklory.stów, jak np. Oskara Kolberga, Wacława z 01esk3, Żegoty Paulego czy
Izydora Kopernickiego, których zbiory folkloru ukrnińs·kiego, słowackiego i polskiego z obszaru Karpat pomnoży/v dorobek słowianoznawczy tego regionu.
Josef Vai'eka (Pr;lha) \V artykule Zum P.roblem de1' Integration
des Bauernhauses in den Tschechischen
Dbrfern
in Slavonien,
opartym na materiale terenowvm sprzed kilku laty, porównuje czeski elom chłopski z domem ,sławońskkh Chorwatów i Serbów w lalach 7n-l~'ch ubiegłego wieku, tj. ,v okresie nasilenia migracji
Czechów i Morawian do lej ż)'znej krainy, a następnie bada rozwój domu we
wsiach czeskich osadników w Sławonii. Rozwój ten odbywał ,się w 4 etapach przy
u&lt;;ilnym współudziale Czechów. od dawnego w:spólnego domu z ogniskiem, która to
(Qrma panowała w SławQnii w chwili napływu osiedleńców, poprzez budownictwo
gliniane bądź drewniane wieloizbowe (połowa bieżącego wieku), do budynku typu
mieszczallskiego rozpowszechnionego
obecnie. Artykuł ciekawie ilustrowany.
Elena Koleva (Plovdiv) w artykule Calend'ries en bois - Raboches en Bulgarie
opisuje (i ilustruje) {'enn~ relikty starobułgarskiej
kultury, jakimi są drewniane
kalendarze oraz laski i tabliczki karbowe. Ten prQsty sposób zapisu i przekazu od
Centuries)

�296

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

dawna był stosowany zarówno w żydu religijnym, jak i w potrzebach .~połeczno-~ospodarczy.ch, m. in. przez karczmarzy, handlarzy, rzemieślników
itp. Badane przedmioty wykorzystuje
się jako dowody w bułganskich badaniach
etnogenetycznych.
Michal Markus (Kosice) w artykule pt. Probleme
und A.uf(Juben der Erjorschung der volkstilmlichen
Erniihrung
der Slawen in MUteleuropa
zajmuje się problematyką badawczą dotyczącą pożywienia Słowian \v Europie środkowej. Zdaniem
autora, dotychczasowe studia i materiały w tej dziedzinie Scł niewystarczające
i nie
dają podstaw do syntezy, której brak utrudnia
szensze badania etnograficzne;
jest
więc potrzeba
prowadzenia
systematycznych
i kompleksowych
prac badawczych
oraz publikacji
u wszy.stkich narodów słowiańskich.
Autor postuluje opracowanie
programu wzajemnej
współpi'acy z udziałem narodów niesłowiUliskich, obejmującego prócz badań także opracowanie odpowiedniego atlasu cLlropcjskiq~o.
Mirko Barjakiarović
(Beograd) w lwit;'złym artykule pt. On same Ethnical Characteristies
of Montenegrians
zapoznaje nas z wynikami badania przeżytków najdłużej w Europie zachowanej
organizacji
plemienno-rodowej
w okolicy Czarnogór,v
i Arbanasu w Jugo.sławii. Wśród potomków tych dawnych zwi&lt;IZków plemiennyC'h
zachowały się do dziś (w formie .szczątkowej) starożytne
zwyczaje i normy społeczno-prawne,
jak np. egzogamia, wzajemna
pomoC', wspólnota
obrony, podział
?racy na męską i kobiecą, vendetta i ,in. Tego rodzaju badania mają bardzo duże
znaczenie w studiowaniu etnogenezy Słowian.
Ivanicka Georgijeva (Sofia) w artykule The Bulgarian
Kinship
System przedstawia system pokrewieństw&lt;l u Bułg&lt;lrów we wschodnich regionach kraju, z&lt;lchuwujący cechy charakterystyczne
dla (uran{)-chanowskiego
system u pokrewieństwa
(wyraźne rozgrankzenie
linii matki i ojca). W XIX w. \System ten rozwijał sil;
w I&lt;ierun.ku stopniowego przcC'hodzE'nia od ..~ymelrycznego" ku ;lsymcł.rii. tj. w Iderunku łączenia linii ojc" i matki, &lt;:0 dok{Jnywało się poci wpływem rozwoju ekonomicznego i rozdrabn~ania się dawnych zbiorowości na mniejsze rod dny.
Pokrewne zagadnienie porusza Raina Peseva (Sofia) w artykule pl. Late Patrimonial
Traditions
in the Social 01'ganization
oj the Slavs. Om,\\via ona późniejszc
formy tradycji rodowej w Bułgarii i szerzej, w społeczeństwie
Slowian, zwracając
uwagę na to, że społeczne funkcje stosunków pokrewieństwa,
takie jak np. wspólnota działania, wzajemna pomoc, pozostały żywe do poczqtków bieżącego stulecia,
a i dziś jeszcze spełniają .swoją rolę.
Społecznej problemat.vcl' badanej współczesności
poświ&lt;;cila~\Vój orl~'kul Olga
Skalnikova (Prahal, Common PToblems in the Study or Ethnographic
Pre8ent. Autorka przedstawia
c.ht.vchC'zasowe bad&lt;1nia nad współczesnymi
przemianami
na wsi.
zwł&lt;1szcza 'wśród zróżnicow&lt;lnych warstw nierolniczych i rz'~mieślniczych, zachodzącymi pod wpł~'\Vem socj&lt;llistycznych form gospodarowania
i postuluje konieczność
szybkiego rozwoju badań interetnicznych
w tej dziedzinie.
Badaniem winn~' być
objęte m. in. grupy emigracji zamorskiej Slowian - cala problem&lt;ltyka społeczna
tych grup:
procesy
adaptacji
środowiskowej
i asymilacji
skupisk
clniczn~'Th
w ośrodkach przemy~łowych, stosunki rodzinne, wzory żyda it p., w Id{))'\'ch zawm'le
.są treści. tr;Jdy'cyjne.
Nikola Pantelić
(Beo[(nll1) w artykule Snahacestl'o
in Sel'bi.a and its Origin
omawia istniejący do dziś w zanikającej formie u Serbów, 7.IHII1~'dawniej LIwszystkich niemal Słowian zwyczaj .,snahaceiS.tva", tzn. wspólżycie świekra (teścia) lub
dziewierza (brata męża) ze swoją synową czy bl'atową jako młodą ŻOIHInielelniego
męża, w jego zastępstwie. Współżycie płciowe świekra z synow;1 w zastępstwie nieletniego jej męża, cz,y pełnienie tego obowiązku przez brata jej mc;ża. nic .icst
jak konkluduje autOl'
bczpo;-;n~dnim reliktem malżeiJs! \\';1 grupowego ani Ilu,:niej-

�Recenzje,

p'rzeglądy

wydawnictw

297

i czasopism

sl.&lt;\ form'l stosunków rodzinnych, lecz przejawem pl"cl\,va w rozwiniętym wyżej typie rodziny, c1wrakler.vstyeznym \V sl'}oleczeństwie klasowym.
Tatiana /I.. Koleva (Sofia) \V: Paralleles
balkano-caucasiens
dans certains rites
et. COl/iumes omcl\via zagadnienia
zwi,p:;me ;r. badaniem paralelnych zjawisk kulturowych na obsz&lt;ll·;r.ebalk,1I1sko-l&lt;Hukaskim w celu objaśnienia procesów rozwoju spolecznego. Ro;r.wai..ania autorki są oparte na badaniach i obszernej literaturze
ora;r.
materialach lnstytutu Etnogwlii AN BRI,. Zauważone identyczne funkcje w wielu
zwycz&lt;.Jjach i obrzędach
balkaóskich
oraz kaukaskich,
jak np. zielone drzewko
IV ;r.wyczajach noworoc;r.nych i wiosennych
symbolizujące ciągłość życia, lub obrzędy
magiczne odprawiane w celu sprowadzenia deszc;r.u, potwierdzają wspólne pochodzenie i jednolity charakter podstaw kullury śródziemnomorskiej
i kaukaskiej.
Jednym ;r.e nvyczajów weselnych zajmuje się Helena Lozar-Podlogar
(Ljublana)
w artykule Die Szelle mit der "Falschen
Braut"
in clen s'iidslawischen
Hochzeitsbrduchen. Aut(Jrka rozpatruje
różne ,formy i znaczenie magi&lt;.:zne ,tego znanego niemal w całej Europie zwycl:aju przedstawiania
młodemu "fałszywej
narzeczonej"
podczas obrzędu weselnego. Wiele wal'iantów tej dramatycznej
sceny weselnej ;r.achowało się do dziś u Słowian południowych,
gdzie pokazuje się młodemu stanl
babę, pr/,ebran\'cl1 za kobiety mężczyzn, kul&lt;lę słomianą itp. Podstawą tych praktyk
(apo(ropeicznych) jest wiant w skuteczność zabezpieczenia w ten .sposób przed złem
pra wdzi wej narzeczonej.
]3{Jl'is TUI11,ll1ge\ov (Sofia) w artykule Ahnlichkeiten
und Unterschiede
in den
Systemen

de)" Kalendertestbriiuche

(Wi.nte)"-

und

Friihlingszyklus)

bei

den

Tsche-

przedstawia
rezullat
badań porównawnych
nad bułgarskim
i czeskim kalendarzem
;r.wyczajów świątecznych
cyklu zimowego i wiosenneg(J.
Zbieżności i różnice );,1 rezultatem
historycznego
rozwoju dwóch kalendarzowych
systemów dzialających
w Bułgarii i Czechosłowacji.
Autor postuluje konieczność
rozwijania tych badań.
Boris N. Putilov (Leningrad), Slavonic Epic Community
in the Light
at Contemporary
Comparatil)e-historical
Studies. Jest to artykuł omawiający
bardzo obszerne i złożone zagadnienie
z dziedziny folklorystyki.
W świetle współczesnych
badań historyc7.l1o-porównawczych
słowiańska
wspólność
epicka, której obecność
potwierdzają l:iczne zjawiska w folklorze i kulturze ~połecznej, opi.era się - zdaniem autora - na podobnych niegdyś warunkach
historycznych i archaicznej tradycji. W dalszYI11 badaniu węzłowym problemem jest historyzm epiczny, tzn. system
stosunków eposu elo r;r.ec7.ywistości historycznej, historyc;r.ne uwarunkowanie
samej
struktury eposu itp. Cały znany materiał słowiańskich epicznych pieśni trzeba poddać specjalnej analizie porów.nawczej w celu ujawnienia
w nim śladów najdawnie}szych form i rodzajów eposu ludowego,
Dagmar Klimova-Rychnov,j
(Praha) w artykule Die Folklore
und Migrationsstromllngen
omcl\\'ia zagadnienie baelania małych ruchów migracyjnych ze wsi: sezonO\V~'('h robotników,
rzemieślników,
woj'skowych, ludności bezr&lt;llnej itp. Chod;r.i
o badanie wewn&lt;:lrznych prawidłowości w kształtowaniu specyficznych form folkloru
\\. t~'ch grupach oraz związanych 7. migracją tego typu zagadnień infiltracji,
fluktuacji, eg7.0gamii i innych zjawi~k społeczno-etnicznych.
Mi.kromigracje, jak twierelzi autorka, po;r.oslawiają w folklorze bardziej wy.raźJH! ślady niż duże .skupllika
et nic;r.ne. Aulol'1,a zajmuje się głównie sprawą tworzenia i wymiany dóbr folkloru
\\. warunkach sqsiedzkich kontaktów, enklaw językowych i ukazuje możliwość rekunstrukcji migracji historycznej z P01110GI analizy folkloryslycznej.
chen

lind

Bulgaren

�298

Recenzje,

przeglądy

IGydawnictw

i c,zasopism

Na kOlku tomu zamieszczona
etiologicznych
dotyczących walki
guerres

jest, tejże autorki, dalsza czt:ść katalogu tekstów
z Turkami w opowiadaniach
ludowych, pl. Les
dans les narrations
populaires
II. Les recits etiologiques. Catalogue.

turques

Medard

Slovenski

Ljubljana

Etnograf.

Letnik

XXIII-XXIV,

Slovenski

1970-1971.

Tarko

etnograf.ski

muzej.

·1972, .ss. 153.

Tematyka recenzowanego
rocznika słoweńskiego
muzeum etnograficznego
sl,upia sil; w zasadzie wokół kilku problemów z zakresu kult my materialnej.
Znajdujemy tutaj opracowania
zagadnień związanych z bud'Jwniotwem, meblami, strojami,
sprzt:tem chmielu oraz zakresem pojęciowym twól"Czości ludowej, którymi aktualnie
zajmowano się w dziale naukowym muzeum, Dwa z ni,ch mają charakter uogólniający. Są to referaty, które zostały wygłoszone na konterencji
muzealnej w Lubljanie w 1969 1'. Im właśnie warto się bliżej przyjrzeć.
Gorazd Makarović zastanawia się w ,swoim wystqpieniu zatytułowanym
Kaj je
ljudska umetnost What is the Folk Art nad zakresem pojęciowym twórczości ludowej. Przytaczając
pokrótce panujące
dotąd w nauce poglądy, reprezentowane
przez A. Riegela, A. Spamera, A. Hausera, A. Haberlandta,
H. Neumanna, J. Strzygowskiego i W. F'raengera przedstawia następnie własne .spostrzeżenia na len lema\.
Makarović stwierdza, iż twórczości ludowej nie można uważae za oryginalną arlyst.ycznie, niezależną i uniwersalną
kategorię w czasie i przestrzeni (I.judskic umetnosti

kot

gorije

ni

defined

likovne,
bilo

umetnostno

mogoce

as an artistically

samostojne,

utemeljeno

opredeliti

independent

casorno
-

uni'Uersal

folk

in

prostorska

art

category

could

univerzalne

not

in time

authentically

katebe

and space). W ba-

dania&lt;:h należy ją traktować jako &lt;:ałość struktur'alnie
powiązan'l z życiem niższych
warstw społecznych.
Drugi referat, to wypowiedź Mar-iji Makarović, znanej w literaturze słoweliskiej
badaczki w dziedzinie włókiennidwa
i od-zieży, na temat słoweńskiego stroju ludowego pt. Narodna nosa - The National Costume. Aulorka twierdzi, iż taką rangę
uzyskał strój sIoweń,ski dlatego, ponieważ był powszechnie noszony od drugiej polowy XIX w·ieku przez niższe warstwy społeczne, a z okazji różnych obchodów narodowych także przez ziemiaństwo
jako wyrc.z odrębności et.nicznej. Dokumenlowano w nim tę odrębn&lt;lść wobec ;wborców, później szczycono się nią wobec innych
ugrupowań
etnicznych Jugosławii, Wspótcześnie slrój ten jest. alrakcją dla licznie
odwiedzających
Słowenię turystów. W swoim wystąpieniu Makarović pn:eprowadzila
interesujący
wywód na lemat przeobrażeń
jakie pn:echodzil pod wpływem zmian
ekonomicznych,
polit.ycznych i społecznych strój ludmvy w poszczególnych okresach historycznych, zanim zdobył sobie WSIX)lllnianą wyżej rangE;. R(}'!-waż,mia autorki uzupełnia 20 udanych fotografii; szkoda, że nie zosla!y one wykonane w kolorach naturalnych.
Komunikat
Angelos Bas, Obimnje
hmelja
na kmecfcih posestvih
tv Savinjski
dolini
The Gathering
oJ Hop on Peasants' Fanns in the Savinjsfca Valley jest
ulxlrządkowanym
zestawem zebranych przez niego malerialów dotyczących sprzęlu
chmielu. Aulor przedslawił
w 32 punktach odpowiedzi k\Vc~li()ł1ariuszowl' (każdą

�Recenzje. przeglqdy

wydawnictw

2!J!)

i czasopism

w trzech przekrojach,
tj. do 1914 r., w okresie międzywojennym
i po drugiej
wojnie światowej) c1otyc:r.ące pos:r.czegÓlnych faz zbioru chmielu. Uzyskane dane pochodzą :r.l:3 wsi (w każ.dej od dwóch producentów
chmielu zwanych hmeljarami).
W pracy zamieszczono kilka [otogarfii niektórych faz sprzętu.
O malowaniu chłopskich mebli pisze Anka Novak w: Poslikano pohistvo v Dolini BellLalte Mobel in der Dolina.
Artykuł zawiera obszerne opisy malowideł
umieszczonych
na skrzyniach,
kolebkach,
łóż!{ach i drzwiach
pl'ZechQwywanych
w słowcI1skich muzeach. Zwyczaj malowania chłopskich mebli przyjął się, zdaniem
autorki, w epoce renesansu. Wówczas pojawiły się pierwsze wiejskie warsztaty zajmujące siG przyozdabianiem
sprzętów. Przy malowaniu
wykonawcy
stosowali początkowo motywy geomell'yczne oraz symetryczne
wici. W okresie baroku, aż po
lata siedemdziesiLlte XIX w., malowano przedmioty w różne wzory kwiatów, serc
i wici, a w okresie międzywojennym
przyozdabiano
meble w motywy re1Jigijne.
Cena Avguiitin w: Zeleni kamen v gorenjski arhitekturi
Der gl'une Stein in
ArchitektItr
von Gorenjs/co
pisze o zastosowaniu
w budownictwie
specjalnego
kamienia pochodzenia wullGmi'cznego, zwanego trasem. Wykorzystywano
go od XVI
wieku do wyrobu portali oraz {lbramowań {lkiennych wmurowywanych
w k{lściółkach wiejskich, w chałupach
zamożnych włQścian oraz w rezydencjach
ziemian.
Autol' przebadał zachowane i-ch przykłady w terenie. Przeprowadził
także wywiady z rzemieślnikami
i użytkownikami
oraz uzupełnił p{lszukiwania źródłami archiwalnymi dając w sumie interesujący
wywód wykorzystywania
sur{lw·ca, działalności
produkcyjnej
warsz!'a!ów oraz opisy w~'tworów i ich ornamentów
ilustrowane
kilkuna·stoma trafnie c!obl'anymi :~djęciami.
Rocznik uzupełniają:
komunikaty D. Drljaca o jugosłowial1skich etnogl'a[i.cznych
filmach dokumentarnych,
F. Sarra o wy'stawach muzeum w Ljubljanie
i A. Novak
() ekspozycji mm:eum w Kranj oraz bibliografia
zawartości czasopk;ma "Slovenski
Etnograf" roczniki I-XXII. Omawiany zeszyt został bardzo starannie
wydany. Zadbano o jego szalę graficzną ·i okładkę. Jeśli ·chodzi o treść - czytelnik otrzymał
przekrój aktualnej
działalności
naukowej
muzeum. Szczególną wartość przedstawiają wywody na temat Łwórcwści ludowej {lraz strojów.
Walerian

lA'!t.opis. Jahresschrift
de.s Instituls
V{llkskunde. Nr 17, Baul7.en 1971.

fLir sorbische

Volksforschung.

Sobisiak

Reihe

C -

Om'lwin.ny rocznik zawiera, pod{lbnie jak dwa p{lprzednie, serię art.ykułów specjalnie przygotowanych
dla upamiętnienia
kilku rocznic cenionych w NRD naukowców. Znajdujemy w nim rozprawę poświęC{lną Pawłowi Ned{l (pol'. nr H!l2 i 13
"Letopisu"), d{ltYCZ;-IC&lt;l
puszukiwań
archiwalnych
{ll'az znaczenia źródeł historycznych dla prac etnograficznych
(G. Kettmann).
Następna
l'{lzprawa o brjazyńskim
malarstwie ścienn.vm (P. Findeisen) przeznaczona została dla Fritza Lofflera z okazji
jego 70-tej rocznicy lII'oclzin. Pozostałe poświęcono Pawłowi N{lwotnemu, redaktorowi naczelnemu
.,Letopisu"
i równocześnie
dyrektorowi
instytutu,
w związku
z ukończeniem
przez niego sześćdziesiąteg{l roku życia. Dotyczą {lnl' problemów
baclawl'z.\'C'h nad wspólcze;mości'l (Z. Musial), .specyfiki serbołużyckich
pieśni ludo\\')'ch (D. Kobida) oraz sposobów życia mbolników leśnych (M. Schober),

�300

Recenzje,

przeglądY

wydawnictw

i CZaS01Jism

Paweł
Nowotny,
notabene
przedwojenny
absolwent
filologii p·olskiej UAM
IV Poznaniu, od dwudziestu
już lal kieruje instytutem serbołużyckim
IV Budziszynie. Na lym stanowisku
dal .się poznać jako niezrównany organizator oraz inicjator
różnych
przedsięwzięć
naukowych.
Przypomniał
o tym czytelnikom
P. Nedo
w otwierającej
rocznik wypowiedzi. M.in. dzięki NOIVotnel11u zdob.vla sobie s{)raiJistyka odpowiednią
rangę IV ramach .sławistyki nie 1..\'11;:0
w NRD, ale również szcroko pUl:a jej granicami.
Na podkreślenie
zasługują
jego koncepcje
!Jadań nad
współczesności~l oparte w pewnym .stopniu n&lt;ł naszych c1oświadc~eniach. Ich zacz&lt;]tkiem były obserwacje
w Rac1ibor ("Niel,tórc wnios'ki z s·ocj{)logic;mych badat'l
\V Radworju
H)(j5"). Dalszą konty.nuację
stanowily
bnclani;l puszczmiskiej
wsi
Panvil.z (wyniki opublilwwane
w 1972 r.). V/reszcie podstawowc zn&lt;łczenie ma obserwacja udziału Serbołużyczan
\V
budownictwie
socjalizmu
(197U). D&lt;&gt;dać należy, iż
dotychczasowa
działalność Jubilata została wysoko oceniona zilrówno pl'ZCI: władl.e
państwowe,
jak i instytucje
nuko\Ve, czego c1{)wodem są otrzymane
w'yróżni~,nia.
tytuły i nagrody.
Spośród opublilwwanych
w roczniku
\vs]Jomnian,\'ch
rozpr~l\V na szczegóJIl'l
uwagę zasługuje artykul Zygmunta Musiata, E'iniye Gru1lflproblenw
del' sorbischcn
Volkslol'sc/mng
bei Twmplexen
Gegenwartslorschungen.
Autol' przedstawia
w nim
niektóre podstawowe
problemy lu';;yckich badań ludoznawczych,
J'YJre należy rozwiązać \V ramach kOlupłeksowego
tematu "Serbowie
IN socjalizmie"
(Die Sorben
'im Sozial'ismus).
Obserwacją
należałoby według niego objąć dolwnujące siG przeobrażenia w .sposobie życia ludności serbołużyckiej.
Główną uwagę winno ~ię ,~kupić na formach współży'Cia brygad pracowniczych
w przemyśle i rolnictwie pudczas pracy i poza nią, a dopiero w dalszej kołejności przeanalizować
';;ycie rodzinne
tychże grup pr.acowniczych. W obserwacji
winno ,~ię uwzględnić elementy kulturowcwłaściwe
dla .społecznej działałności
produkcyjnej
w fabrykach i sp{)łc1zielniach produkcyjnyd1,
w tym organizowane
uroczyswści
i święta przedsiębiorstw
oraz udział kh w obchodach Swięta Kobiet, 1 Maja, Dnia Republiki, Dnia Górnika
czy Dnia Chemika. Przebadać
winno się również rolę przedsiębiorst.w
w dobztalcaniu pracowników,
w organizowaniu
im wypoczynku, .sportu oraz w zapewnieniu
robotnikom świadczeń .socjałnych. Uwzględnić należy również oddziaływanie
zakładów pracy na ży'Cie moralne, kulturalne
swoich pracowników
oral: wychowanie
społeczno-ideowe
oraz podejmowanie
przez nich czynów .społecznych. W badaniu
';;ycia rodzinnego
należałoby obejmować
strukturę
społeczn;1 rodl:in, zwyczaje rodzinne, w tym upowszechnianie
socjali.stycznego
przyjmowania
młodzieży do spułeczności (przeciwstawność
dla konfirmacji
- soz'iaHst'ische Jugendwe'ihe)
zwyczaju nie znanego w naszej kulturze narodowej.
W swojej propozycji
badawczej
nie uwzględnia Musiat laickich zwyczajów ślubn.vch i pogrzebowych, przyjmujących
,~ię u nas. Obsenvacj~ obejmuje natomiast święta rodzinne i udział w nich krewny&lt;'11 i znajomych;
prace kobiety -- zawodowe, domowe i wychowawcze;
zmiany
w życiu rodzinnym
spowodowane
przechodzeniem
od pracy na roli do przemysłu
oraz "przyzwyczajenia"
w pożywieniu i ubiorze. Pominięto w tym układzie również zagadnienia
związane z przeobrażeniami
zachodzącymi
w wyposażeniu mieszkali, w higienie, w zajęciach u1&gt;o('znych itp. PrOp{lllOWane problem.I' mają znaczny
w.vdźwięk spoleczno-polityczny.
Artykuł Gerharda Kettmanna.
Zlll'
Bedeutung
historischer
QtLelLen unc! i1rchir.fol'schungen
liil' die Volkslwnde
im siichsischen
Hallin
wykazuje, iż wyjaśnienie
niektórych pocls.tawow,Ych elementów kulturow.vch jest możli\\'(' tylko pl'Z.\' p()moc~'
źródeł archiwaln.l'ch, o czym nic zaw·szc chc&lt;l pamiętać e1nograro\\'it'. Na potwierdzenie swojej tezy Hulm' przylacza banlw inleresuj'lce
prl:yJd;l&lt;1y z z;1kresu łui.yc-

�Reccn:je,

przcgl·ą&lt;ly wydawnictw

301

i czasopism

kich zwyczajów Z:łpustnych (Fastnachtzeit)
z XV-XVIII
w. Polski czytelnik znajdzie w nich .'&gt;poro nawiązilll do naszych warunków
i praktykowanych
u !las zwyczajów.
Praca Manrreda Schobera, Arbeitsund Lebens!'erhiiltnisse
der Waldarbeiter
i III EL!J,wmtl.steinge/)irge
dolyczy kultury
grupy zawodowej
robotników
leśn~;ch.
W I:\m roczniku opublikowano
pierw.szą jej część, historyczno-gospodarczą,
pod
lylułem A1'!Jeitsu'eise des WaldU1·beitel'.~ und seine soziale Lage. Dl'uga, dolycząca
wyłącznie kultury. znajdzie się w na~.lępnym zeszycie. W tej części swojej pracy
Schober przeclstawia
tradycyjnym
sposobem, w rozwoju historycznym,
wykorzystuj,!c żl'(ldła archiwallll'
i wywiady terenowe: sposoby wyuczenia zawodu, kategorie pracownik,')\\, oraz warunki pracy i plac,", ubiór roboczy, narzędzia, deputat
\V drzewie.
drogę (]{l pracy, ubiezpieczenia,
zapomogi itp. zagadnienia, W nil-których
opisach autor omówił dan~' problem także od strony etnograficznej.
Praca zaopaIt'zona jl-sl w bardzo interesujący
matel'ial ilustracyjny,
w tym kilkanaście
fotografii .sprzC'd piE'rwszl.'j wojny światowej,
przedstawiający
wszystkie
fazy pracy
\\' lesie.
Muzykologa zainterl.'.suk z pewności'1 systematyka
serbskich
pieśni ludowych
(Detlev Ko\)e!a, Formale Spezifika
des sorbischen
Volksliedes),
natomiast hi;;toryka
szluki artykuł
przedstawiający
opisy wraz z fotognlfiami., odkrytych
w J!)54 r.
rresk,',w wiejskiego kościólka (Peter Findeisen, Die I3riesne1' Wandmale1'e'i von 1486).
W ~umie intereslIjqca lektura, wzboga·cającn w znacznym stopniu dotychczasowy dorobek z zakresu etnograli i slowiallskiej, Na podkreślenie
znsługują problemy
związane z \Vsp(&gt;łczl'sn~'mi prze{)brażeni[lmi kuHul'owymi.
Walerian

Naro!lna

1cnji::el'llost.

Sobisiak

Pl'iredio Vlnrlnn Nectić. Beograd 196f;, ss. 528.

Drugi t.om ser ii Srpska knjizevnost
1L
knjizevnoj
kritici
(Literatura
ser1:J.ska
\\' kryt.yce literackiej)
-- praca zbiorowa pod redakcją prof. Vładana Nedicia pt.
Nal'odna
knjizel'/lOst
(Literatura
ludowa) -- jest rodzajem antologii. Zawiera wyb(lr najważniejsz"ch
prac folktorystycznych
dotyczących twórczości ludowej narodów jugosłowi,lIiskich, zwłaszcza Serbów. Nedić pominąl prace ni.eaktuałne i mniej
wartościowe, podaj:lc jedne w całości, inne zaś w ury\\rkach.
Publikacje tego rodzaju ciesz'l się w Jugosławii dużym powodzeniem,
Naroclna knji{;emtDst
tralnie prezentuje
130-letni dorobek badaczy folkloru serbskiego, a lakże w pewnym stopniu i pozostałych ludów jugoslowiańskich.
Dotąd
nie ma jt'szcze oprac{)\vany-ch dziejów fotklorystyki
jugosłowiańskiej
i dlatego zredagowana przez Nec\icia pozycja jest cennym informatorem
o bogatych tradycjach
kultury duchowej Jugoslowian,
Wielonarodowa
Jugosławia
z mozaiką kultur ludowych była i jest ciekawym
terenem badań folklorystycznych,
l'oczclwszy od pierwszy-ch lat XIX wieku, kiedy
niestrudzony entuzjasla
lolkloru serbs,[dego - Vuk Stefanović Kal'adzić - odkrył
piękno i bogactwo serbskiej
pieśni ludowej, po dziś dzień zdobywa ona coraz
nowych miłośnik6w. Serbskimi pieśniami
ludowymi
zachwycali
się jak wiadomo - Goethe', Puszkin, Mickiewicz. Nie slabnie i dziś sława pieśni ludowych

�302

Recenzje. pl'zeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Serbów oraz pozosl:alych narodów Jugosławii, nie tylko w ich ojczyźnie, lecz także
poza jej granicami. Przyklad&lt;:"m tego może być omawiana
książka, w której zamieszczone zostały prace naukowe folklorystów rodzimych, jak też zagranicznych.
Znajdujemy
t.u wypowiedzi Karadzicia, Goethego, J. Grimma, Mickiewicza. a takżc
prace PavIa Popovi.cia, Gerharda
Gesemanna, Aloizego Szmausa, Vidy Latkovicia
oraz współczesnych - Maximiliana Brauna, Alberta Lorda, Vladana Ncdicia, Vojislava Gjuricia,
Nikolaja Banasevicia,
folklorysty
rosyjskiego
Nilm1aja Kravcova
i wielu innych badaczy jugosłowiańskich.
Książka składa .się z trzech części. W pierwszej (s. 11·-45:l) znajdują się prace
poświęcone zagadnieniom związanym z epiką i liryką 1udow,! (4~ autor(,w), w drugiej (s. 457-502)
omawiane są bajki (6 autorów), w trzedej zaś zamieszczono rozprawę pióra Lazy Kosti'Cia () dramacie ludowym (s. 505·-517). W zakończeniu podane są metryczki zamieszczonych
tu materiałów
zawierające
nazwiska autorów,
tytuly prac oraz miejsce i rok ich wydania.
Tego typu antologie spełniają pozytywną rolę. Umożliwiają
folklorystom zajmującym się twórczością ludową Jugosławii
korzystanie
z najważniejszych
prac,
jakie ukazały się na przestrzeni ostatnich 150 lat.
Jakkolwiek
materiały
poświęcone są twórczości ludowej wszystkich narodów
jugosłowiańskich,
jednak - jak wspomniano - z wyjątkiem :l lub 4 prac, gdzie
omawiana
jest twórczość innych narodów jugosłowiańskich,
wszystkie pozostałp
poświęcono folIdorowi serbskiemu. Na podkreślenie zasługuj,! prace o lir~'ce ludowej V1adana Nedicia, o epice Svetozara Maticia, Bogdana Popovicia, Henryka Baricia i Radovana Medenicy, o pieśniach hajduckich SaUci Nazicia, o utworach partyzanckich Izidol'Y Sekulicia oraz o śpiewakach ludowych Vidy Latkovicia, Miłorada Panicia-Supera,
Vladana Nedicia. Stanislava
Vinavera oraz Alberta Lorda.
Ciekawe są artykuły Nikolaja Banasevicia i Miros1ava Pantici,l c1oty'czące historii folklorystyki jugosłowiańskiej.
Tematyka prac jest różnorodna. Mimo to
taki zestaw ułatwia rozwiązanie
wielu zagadnień
nurtujących
wspólczesnych
badaczy folkloru narocl&lt;"l\v jugosłowiańs.kich.
Kole Simkzijew

T·raditiones. Acta Instituti Etnographiae
Sloveniorum.
Vol. l, Ljubljana
Slovenska Akademija Znano.sti i Urnetnosti. Razred za F'iloloska in Literarne
ss. 2·26.

1972.

\,pde,

W ostatnim okresie słowiańskiej
etnografii można zaobserwować
rozwoJ prezentacji dorobku poszczególnych placówek etnograficznych
na łamach coraz liczniej ukazujących się nowych periodylców. Trend ten uwidacznia się silnie i w Jugosławii, gdzie &amp;pecjalistyczne periodyki ukazują się niemal we wszystki'ch republikach, na terenie których działają organizacje etnograficzne.
Począwszy od 1972 r.
poprzez Traditiones reprezentowana
jest etnografia słoweńska.
Droga do własnego pisma nie była łatwa. Warto pokrótce przypomnieć historię
etnograficzno-organizacyj,nej
działalności w tej republice, bowiem prezentowana publikacja - jako zeszyt pierwszy nowej serii - ma charakter rocznicowy. Wydaw-

�R('('('n,je,

1"'Wl]llJ&lt;/y wy&lt;/awnictw

303

i czasopism

ca - Instytut Etnologii Słowel1skiej, lXlprzez stworzenie tego periodyl&lt;u, rezygnując
z wydania publikacji
jubileuszowej,
pragnął uczcić 25-lec:ie powojennych
badań
etnograficznych podjętych przez powolaną w 1947 r. Komisję Etnologii Słoweńskiej,
Z Komisji tej w 1951 r. wyłonił się Instytut Etn{)logiczny, który wskutek trudności
kadrowych i urganizacy jnych nie mógł w pełni realizować bogatego programu działalności, obejmującego
wszystkie działy' kultury ludowej, Wysunięty około 1954 r.
projekt wzmocnienia Instytutu przez połączenie z mającym już dużą tradycję i zasłużonym Instytutem Etnomuzykologii
(utworzonym w 1934 r,), zrealir.owany został
formalnie dopiero w 1971 1',
Problematyl\Cl zawarta w omawianym zeszycie, będąca odzwierciedleniem
główneg{) kierunku pr&lt;lC badawczych prowadzonych w Słowenii, doty'czy wyłącznie kultur\' spdecznej
i duchowej, a niektóre rozprawy poświęcone zostaly folklorowi muzycznemu tego regionu. W dziale artykułów można znaleźć m,in. ciekawe pozycje
oparte nu szerokim materiale porównawczym,
dotyczącym pochodów przebieraI1ców
w okre.;ie Nowego Roku (Helena Lozar-Podlogar),
zwyczajów obrzędowych w Słowenii (Niko Kuret). Z dziedziny folklorystyki wymienić tutaj należy opracowania
Zmagi Kumem dotyczące porównania słoweńskich wyliczanek z austriackimi
i południowo-niemieckimi
oraz Mirko Ramovsa G "Idowym tailcu słoweńskim potrkan,
jego typach i zasięgu występowania.
Na ,o;zczególn'l uwagę zasługuje artykuł
Vilko Novaka, który omawia działalność w Słowenii naszego rodaka, Emila Korytki. Jak wiadomo, Emil Korytko,
zesłany do Ljubljany za działalność rewolucyjną w 13:37 r., rozpoczął tu pod wpływem poety Fr. Preśera pracę nad encyklopedią
(pisaną w języku polskim) o kulturze ;;łoweńskiej. Tom pierw'5zy encyklopedii miał zawierać opis 'kultury materialnej i duchowej oraz literatury
łudowej Słowenii. W 1838 1'. Korytko opublikował
odezwę do przy jaciól, w której zaapelował o zebranie i dostarczenie mu materiałów
o zwyczajach i wierzeniach ludowych, o literaturze itd. Było to pierwsze wezwanie
do zbieranin materiałów dotyczących .słoweńskiej kultury ludowej. Autor artykułu
publikuje nieznaną dotychczas, odnalezioną w spuściźnie Korytki konce,pcję odezwy,
porównując ją z oryginałem. Na podfitawie listu Korytki do Bartkowskiego, V. Novak rekonstruuje
program działalności
Korytki. Zamieszcza także niedrul;:owaną
część jego artykułu, w którym znajduje się wyjaśnienie szeregu nieznanych dotychczas fragmentów
działalności E. Korytki. Opracowanie
V. Novaka powinno być
szerzej udostępnione czytelnikowi polskiemu.
W dziale materiałów
znaleźć można liczne przyczynki z zakresu kultury duchowej i folklorystyki. Nadto w zeszycie zawarto kronikę, bibliografię prac w językach obcych etnogral'ów sloweńsbch oraz miscellanea.
O przyszłym profilu pisma dowiadujemy się z wstępu. W artykule programowym stwierdzono, że dalsza koncepcja wydawnicza poszczególnych numerów wyłoni ,się w trakcie pracy. Jej podstawą jest założenie, że pismo w,inno dać czytelnikowi pogląd na całokształt prac badawczych prowadzonych
w republice, z tego
też powodu dążyć się będzie do rozszerzenia kręgu zainteresowań
w kierunku kultury materialnej.
Jednocześnie zajdada się, że dobór dalszych tematów nie będzie
ograniczany, gdyż jedynie szeroka wymiana myśli i poglądów da oczekiwany efekt.
W zakończeniu należy podkreślić trafny, bo adekwatny w stosunku do zawartości
tytuł pisma, Nazwa Traditiones, jak stwierdza redakcja, wywodzi się z przekonania,
że tradycja jest prawdziwym przeclJmi{)tem badań etnologa.
Andrzej

Brencz

�:Wl

Rccen.':jc,

)H·ZC'Olqr1.lIw!/dawnicfw

i czasopism

Zbornik
Slovenskeho
Nlt1'odneho
M {fzea. Etno~rnfia.
Slovenskc Naroclne Ml\zeum w Martinie, ss. 2-l7.

l. I::' flocznik

LXVI. Inn.

Kolejny rocznik "Zbornil.;:a", stanowiący zarazem tom trzynasty serii elnogr;J,ficznej, poświęcony został pamil;ci prekursor!)w
słowackiej
etnografii:
KriStofovi
Chorw{\tovi i Pawolovi Solhanovi oraz dedykowany _. z racji 70-tej rocznicy urodzin - słowackim etnografom i muzealnikom: dr Janovi Mjartanovi oraz Michalosovi Markusovi. Życiory.sy ich, ze ;szczególnym uwzględnieniem
całokształtu dorobhl
naukowego, otwierają omawiany tom.
Problematyka
zcnvarta w publikowanych
artykuIach
..- ma.ią('ych charakter
opisowy i przyczynkarski
- jest zróżnicowana. Większość rozpraw poświęcono w~'branym
zagadnieniom
z zakresu
kultury
materialnej,
s.-:czególnie buclownicl wa.
a także z zakresu sztuki ludowej. Oprócz prac autorów słowackich, praeownik{)\\'
Muzeów w Martinie, Bratysławie, K{lszycach i Trnawie, zamieszczono praCl' elnografów bułgarskich.
Do ciekawszych prac zaliczyć należy rozprawę Igora Kriśtka, [)oświl;COllą zagadnieniom
zróżnicowania
i organizacji
rzemiosła kowalskiego. Autol' w oparciu
o materiały poch{)dzące z terenów północno-zachodniej
Słowa{;ji, na podstawie kryteriów ekonomi{;zno-.społecznych
wyróżnił i określił posz·czegól'ne kategorie zawodowe w rzemiośle kowalskim, wykazując jednocześnie głębokie powiązanie nowych
kategor.ii kowali (powstałych wskutek przemian społeczno-gospodarczych)
z traclycyjną kulturą ludową. W dalszej części śledzi autol' wpływ Irad.veji na procp,; zdobywania kwalifikacji w rzemiośle kowalskim.
We wnikliwym, opartym na bogatych materiała{;h artykule dotyczącym typologii cech budownictwa
ludowego w rejonie dawnego Tekova, Andrej Polonec
omawia i analizuje
poszczególne zachowane
tradycyjne
formy budownictwa
pomieszczeń mieszkalnych
i gospodarczych, wykazując ich powiązania z warunkami
geofizycznymi oraz historyczną i gospodarczą przeszłością tego ciekawego regionu.
Artykuł Viery Kiejlowej,
poświęcony pełnemu opisowi drewnianej
cerkiewki
w Maty,sowej, jest między innymi efektem prac badawczych prowadzonych
przez
Muzeum w Koszycach na terenie wschodniej Słowacji. Obiekt, opisany przez autorkę
niezwykle starannie,
jes't charakterystycznym
przykładem
budownictv •.a łemkowskiego występującego na tym terenie.
Ciekawy opis małych młynów wodnych, zwanych haradzejkami,
pochodzących z początku XVIII w. i zachowanych
w okolicach Plovdiv, pióra Eleny
Kolevovej z Muzeum Etnograficznego
wPlovdiv,
jest interesuj,jcY!T\ pn:ycz~'nkiem
zarówno dotyczącym budownictwa ludowego, jak i technilci mlynarstwa wiejskiego.
W kolejnych dwóch artykułach
omówiono na podstawie zbiorów Zachodniosłowackiego Muzeum w Trnavie wybrane zagadnienia sztuki ludowej, a więc malal'stwa ludowego na szkle (Irena Pisutova i Drahomira Pillova), oraz charakter~'stykQ
zdobnictwa wyrobów garncarskich
(Drahomira PiJlova). Milowan Chlebana w swym
£lIiykule porusza niektóre zagadnienia z zakresu pasterstwa,
skupiając s\\"l llwagQ
na wypasie bydła rogatego w Rejonie Pogórza Spiskiego.
W dziale materiałów i archiwaliów opublilwwan{) wypisy &lt;Irchiwalne dotyczyce
dziejów włókiennictwa
na Orawie (E. Kovalikova) oraz lustracji gospodarstw chł{)pskich dwóch kategorii poddanych: ieHam, tj. małorolnego chłopa z końca XVIII
wieku i mieszczanina z początku wieku XIX (Slavo Chury). Kolejny dział poświęcony jest muzealnictwu
etnograficznemu,
w którym zarejestrowano
wszelką działalność na tym odcinku. Znaleźć tu można Ul"tykul dotyczący całokształtu dot~'chczasowej działalności Muzeum w Trencine, działalność Cislerreichischer
Frcilicht-

�Reccłn&lt;:)e,

museum

przeglądy

wyd!LtVnictw

i czasopislYl

kolu Gra.:w (.rosef Vai'eka) oraz Parku Elnograficznego
Elai'
w Bułgarii (L, L Donkov), Ciekawy i bogato ilustrowany rocznik zamyka dział recenzji.
Zróżnicowana problematyka
poruszana na łamach omawianego tomu stanowi,
jak się wydaje, odzwierciedlenie
aktualnych
zainteresowań
indywidualnych
etnografów słowackich i kierunków prac badawczych prowadzonych
przez muzea działające na tym terenie,
w

SlUbing

w rejonie Gabrovska

Andrzej

20 -

Lud,

tom

LVIII

Brencz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6681" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6661">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e3145e32de5ebc931a711b1d062d36c3.pdf</src>
        <authentication>9f86eee98566cc9e90e8930729a5018a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79624">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1490</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79625">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79626">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1378</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79627">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1975 t.59</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79628">
                <text>LUD 1975 t.59, s.167-279</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79629">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79630">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79631">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="79632">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79633">
                <text>R

IV.

E

c

E

N

z

J
Lud,

J. V. Bromley,

Etnos

etnografia,

Izdatielstvo

"Nauka",

Moskva

E

t, 59, 1975

1973, ss. 280 -+-

~ nlb.
Prof. Julian W. Bromley, dyrektor Instytutu
Etnografii
im. Mikłucho-Makłaja
Akademii Nauk w Moskwie, uwieńczył wieloletnie
swe zainteresowania
zagadnie:1iami przedmiotowymi
i teoretyczno-metodologicznymi
etnografii, którym dał wyraz
.JUŻ \V wielu artykułach
i rozprawach,
syntetyczną, zwartą i pełną publikacją książkową. Budzi ona i będzie budzić niewątpliwie
najwyższe zainteresowanie
z racji
Lawartego w niej ogromnego
ładunku
myślowego
dotyczącego
najistotniejszych
,.praw współczesnej
etnografii
(etnologii) ładunku
należycie uporządkowanego,
zsyntet.yzowanego,
do końca przemyślanego
i wyważonego
oraz przedstawionego
w formie klarownej i przystępnej.
Od razu można stwierdzić, że książka Bromley'a
:1aJeży do najlepszych
pozycji światowej literatury
etnologicznej
ostatnich lat,
O treści książki informuje najbardziej
zwiężle notka w języka rosyjskim i angielskim zamieszczona na odwrocie strony tytułowej.
Oto jej brzmienie:
"Książka
zawiera \viclostronne
rozważania o zadaniach etnografii - nauki o ludach świata
Ictnosach), analizuje
jej tradycje,
jej stosunek
do takich nauk pokrewnych,
jak
historia, archeologia, socjologia, folklorystyka,
antropologia, gcografia i in. W związku z okrcsleniem
przedmiotu
etnografii
autor poświęca szczególną uwagę takim
r,iezbyt dotąd rozpracowanym
aspektom
teorii etnosu, jak odróżnienie
etnosu od
innych form społeczności (wspólnot) ludzkich, wąskie i szerokie pojmowanie etnosu,
hierarchiczna
struktura
społeczności etnicznych i ich typologizacja, etniczne funkc,ie
kultury i psychiki. typy procesów etnicznych itd. Jest to w radzieckiej
literaturze
:caukowej picrwszc monograficzne studium wspomnianego
wyżej zakresu problemów.
Książka jest skicrowana do osób studiujących nauki humanistyczne,
słuchaczy i nauczycieli uniwersytcckich
i tych wszystkich,
którzy są zainteresowani
przeszłością
historyczną ludów świata oraz współczesnymi
procesami etnicznymi".
Pierwsza połowa książki zawiera wszechstronną
analizę podstawowego
zjawisi{a
i pojęcia, jakim jest etnos. W oparciu o szeroko wykorzystaną
i cytowaną radziecką
; światową literature; etnosocjologiezną,
poprzez drobiazgową
analizę pojęć i odpowiadająeyeh
im r;:eezywistości, autor wydziela społeczności etnicznc spośród różnego rodzaju formacji ludzkich i ustala ich hierarchię.
Na miejsce różnych w rozmaityeh jc;zykach oraz często niejasnych określeń na oznaczenie społeczności takich
jak: lud, Volk, peuple, folk, narod itp. - proponuje jednolity termin: e t n o s, doląd zresztą już używany, jednak jeszcze szerzej nie stosowany. Koresponduje
on
jednoznacznie z nazwą dyscypliny (etnografia wzgl. etnologia), która ma właśnie :Cel
przedmiot ową ludzką formację - etnos - jako od strony genetycznej hisLorycznie
złożony i dynamiczny system, jako społeczność kulturową
wyróżniającą
się od innych analogicznych
wspólnot zarówno grupowymi
właściwościami
kultury
(język,
religia, sztuka, twórczość słowna, obyczaje, obrzędy itd.), jak i pewnym stopniem
świadomości etnicznej. Aby być w zgodzie z historyczną
zmiennością
i aktualną

�1(;8

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i c?asopism

złożonością
zjawiska,
autor proponuje
zróżnicowania;
etnos w vv'Gższym pojęciu proponuje określać jako e t n i c o s (skrót: ECOS). Odpowiada on mniej wit;ce,
naszemu określeniu: narodowość, a więc obejmującą całą daną społeczność etniczną
niezależnie od miejsca jej zamieszkania
i wlączenia w określone organizmy polityczne. Etnos w szerszym pojęciu e t n o s o c j a l n y o r g a n i z m (ESO), odpo
wiadający w zasadzie naszemu pojęciu "naród" - a więc twór społeczno-etniczn;-'
o określonej wewnętrznej
więzi, strukturze
społecznej i ekonomicznej
organizacji.
ECOS może wchodzić w skład kilku na raz tworówetnopolitycznych
(państw), jak
też z jednego ECOS może powstać kilka ESO (np. poszczególne narody i państwa
arabskie) - i odwrotnie: jeden organizm polityczny może obejmować kilka etnosów
(np. Rosja przedrewolucyjna).
Rozróżnienia powyższe wydają się jasne i adekwatne, usuwające wiele spotykanych nieporozumień.
Typologizacją społeczności etnicznych zajmuje siG autor zresztą jeszcze raz \1/ specjalnym (6) rozdziale. Na szczególną uwagę w tej części książki
zasługuje precyzyjna analiza etnicznych funkcji kultury, jak też etnicznych aspek'uw psychiki. Analizy te pogłębiają znacznie poprzednie
rozróżnienia,
a opierają
się - jak wszędzie - na obfitej a ś,vietnie wyselekcjonowanej
literaturze. Specjalną
partię poświęcono omówieniu endogamii jako "stabilizatora"
etnosu. A znów roz,
dział o procesach etnicznych analizujący wszelkie działające tu czynniki. wprowadza
nas zarówno w prawidłowości
rozwoju historycznego, jak i we \\'spółczesne zja\\'i&gt;,,ka etnokulturowe
i etnosocjalne.
Niemniej interesująca,
a zarazem niezmiernie pożyteczna, jest druga część praey dotycząca etnografii jako nauki badającej wspólnoty etniczne. Pomińmy tu nić'przekonywujące
wywody o słuszności nazwy dyscypliny
jako "etnografii"
(a nie
"etnologii", jak to jest szeroko stosowane w Europie i na świecie); jest to ty II;: (.
tradycja, wywodząca się z historii nauki rosyjskiej. Pomińmy też mocno skompresowany rzut historyczny
na rozwój tej dyscypliny. Interesują
tu szczegiJlnie rozważania autora dotyczące określenia przedmiotu etnografii oraz stosunku tej nauki
do wielu dyscyplin pokrewnych i sąsiednich,
Jak wiadomo, różnie określano i różnie się określa dzisiaj przedmiot etnografii'
lud (ludy), kultury plemienne i ludowe, wytwory kulturowe, człowiek itd. Bromlc-y
podchodzi do tego zagadnienia wpierw od wyróżnienia dwóch pojęć: obieKtu i przedmiotu, co w duchu języka polskiego brzmi tautologicznie. W jęz. rosyjskim. to objekt
i predmiet
(c:ng. subject). Otóż obiektem
etnografii
sąpodobnie jak dla
innych nauk (historii, socjologii, ekonomii, lingwistyki itd.) - ludy. Są tymi \\'szy~·
tkie istniejące kiedykolwiek
ludy wszelkich stopni rozwoju, od plemiennych,
nicpiśmiennych,
po wysoko rozwinięte;
są tymi i etnikosy, i etnosocjalne
organizm;-·.
Stwierdzenie
nie nowe, nabiera
jednak wyrazistości
przy rozważaniu
p r z e dm i o t u badań. Otóż każda z nauk zajmujących
się ludami interesuje się określon&lt;]
sferą życia tych wspólnot etnicznych. Dla etnografii
tą sferą badań jest etniCZl1i\
specyfika, komponenty
kulturowe
w ich funkcjach
etnicznych;
badanie tych elementów, które składają się na etniczne odbicie danej formacji ludzkiej, które wy·
różniają jedne etnosy od drugich; ale wchodzą pod uwagę także i takie cechy
które są właści\ve wielu etnosom
oraz te, które mają charakter
ogólnoludzki.
W społeczeństwach
niepiśmiennych
etnografia bada całą ich kulturę, zaś \\. spol!:czeństwach klasowych, złożonych i zróżnicowanych,
poszczególne strony ich życiJ.
badają nauki wyspecjalizO\vane.
Dla etnografii
pozostaje ich etniczna specyfika.
przejawiająca
się w różnych sferach życia i kultury, zwłaszcza w tradycyjnej
Kulturze życia codziennego. W społeczeństwach
rozwiniętych
nacisk bada\\'czy przeno~;
.'ię z kultury materialnej
r.a sferę duchową. na zjawiska psychospołeczne.

�Recenzje,

przeglqdy

wydnwnictw

169

i cznsopism

Specyfika badań etnograficznych
ujawnia się jeszcze bardziej wyrazIscle w dalszych partiach książki, gdzie jest mowa o porównawczym
zestawieniu
etnografii
z innymi dyscyplinami
badającymi
również
poszczególne
komponentyetnosu.
Autor zestawia więc etnografię z antropologią
kulturową (zbliżoną najbardziej
do
etnografii), historią kultury materialnej,
folklorystyką,
z naukami o sztuce, etyką,
reiigioznawstwem, etnopsychologią, dalej z archeologią, historią i socjologią, wreszcie z demografią, antropologią i geografią. Są to zestawienia nadzwyczaj pouczające,
trafnie i klarownie przedstawione.
Książka J. W. Bromley'a, opracowana - jak widać - w oparciu o osiągnięcia
badawcze wielu kolektywów
i indywidualnych
wysiłków
uczonych radzieckich
~ wielu pokrewnych dyscyplin, a także, jak wspomniano, o zdobycze nauki świato\':ej - godna jest polecenia wszystkim, którzy interesują się problemami etnografii.
Ukazuje się ona bardzo na czasie. Właśnie w wielu krajach europejskich
(np.
Francja, Republika Federalna Niemiec, kraje skandynawskie)
toczyła się i toczy
dyskusja nad nowym samookreśleniem
się etnografii. Ujawnia się tendencja ujednolicenia zarówno jej nazwy (najczęściej jako etnologia, a nawet jako "etnologia
europejska"), jak i profilu - tendencja leżąca w znacznej mierze na tej samej linii,
co omawiana tu pozycja. Książka Bromley'a jest w tej dyskusji niezmiernie cennym
głosem. Zawiera ustalenia i propozycje, które na pewno nie przejdą bez echa,
które - choć w wielu punktach
dyskusyjne
stanowią ważny krok naprzód
\\" kierunku współczesnego określenia dyscypliny i wykształcenia
się jej zintegrowanej postaci.
Książka będzie na pewno tłumaczona na inne języki. Byłoby pożądane, aby jak
naj prędzej mogło ukazać się jej polskie wydanie.
Józef

Studia

Burszta

socjologii,
etnografii
i historii,
ofiarowane
Kazimierzowi
D()Kraków 1972, ss, 436, Wydawnictwo Literackie. Red. Anna KutrzebaMarian Zychowski.

z zakresu

iJrowolskiemu.

Pojnarowa.

Księgę pamiątkową poświęconą wybitnemu uczonemu - a taką jest omawiana
tu praca - bardzo trudno jest przedstawić zarówno w całości, jak i zajmując się
poszczególnymi artykułami.
Choć specjalizacja naukowa dezaktualizuje
wzór XIXwiecznego polihistora, nie musi jednak ograniczać horyzontu badacza. Prawdziwa
il1dywidualność uczonego zawsze skłania i skłaniać będzie do podejmowania
bardzo
r(Jżnych zagadnień. Wynika to zarówno z potrzeby oświetlenia już podejmowanych
problemów, jak i z potrzeb związanych
z uczestnictwem
w życiu społecznym
l z obserwowaniem
go. Szczęście pełnego uświadomienia
sobie i wyrażenia tego,
';0 stanowi wspólny
mianownik wszystkich elementów badania, obserwacji i uczestnictwa jest udziałem nielicznych, naj wybitniejszych.
W istocie jednak całkowita
strukturalizacja
tych wszystkich doznań i przemyśleń możliwa jest tylko w niepowtarzalnej
sferze osobowości, a przekazać ją może - jak kiedyś napisał Kc&gt;·
zimierz Dobrowolski - tylko dzieło sztuki. W nauce zaś zamyka się ona głównie
\\ kręgu bezpośredniego
oddziaływania.
Dlatego najwybitniejsi
nawet autorzy,
pisząc do księgi pamiątkowej prace, nawiązujące do tematów i zainteresowań
bada\\'czych uczonego, nie mogą stworzyć dzieła o zwartej konstrukcji.
Konstrukcj"

�170

Recenzje,

przegLqdy

wydawn'ictw

i czasopism

tą jest on sam - bardziej niż to się da wyrazić w najlepszej biografii naukowej.
A jednak tylko przez pryzmat osobowości uczonego można omawiać poświęconc
mu dzieło zbiorowe. Mogą to być impresje osobiste, niepełne. I tu trzeba dodać.
że osób może bardziej upoważnionych
do spojrzenia jest wiele. Przecież obecnie
czynnych jest w naukach
społecznych
kilkunastu
samodzielnych
pracowników
naukowych,
dawnych studentów
Profesora.
Ci spośród nich, którzy dysponowali
informacjami
o przygotowywaniu
księgi, w dużej mierze zapełnili ją swymi pra·
cami.
Trudno wymieniać
tu nawet nazwiska autorów i tytuły wszystkich 24 prac,
które składają się na omawiany tom, Redaktorzy zgrupowali je w pięciu działach,
obejmujących:
1. Studia nad życiem społecznym i kulturą współczesną, II. Prac~
dotyczące "Roli podłoża historycznego
w zróżnicowaniu
kulturowym",
III. Przyczynki do dziejów średniowiecznej
kultury
polskiej, IV. Prace przedstawiające
"Drogi rozwoju etnografii,
socjologii i historii" oraz V. Prace prezentujące
"Badania socjologiczne jako podbudowę działania". Całość uzupełniona
jest wyczerpującą bibliografią prac Kazimierza Dobrowolskiego za lata 1916-1971 w opracowaniu
W, Bieńkowskiego, obejmującą 253 pozycje. Tytuły tych działów dobrze sygnalizuj'1
szerokie nurty zainteresowań
Profesora, choć oczywiście możliwe były rożne spo-soby systematyzacji.
Specyficzny nastrój wytwarzają
artykuły, poświęcone zagadnieniom bardzo ogólnym, refleksjom nad sensem i przedmiotem badań, jak J. Szczepańskiego o trwałości porządku życia społeczeństwa,
W. Krzyżanowskiego
o fikcjach w życiu społecznym,
czy A. Pod góreckiego o socjologicznych
iluzjach.
Nawiązują one trafnie do owej świadomej, łagodnej, choć zatroskanej
zadumy nad
sensem życia i .lego naukowego oglądu, tak typowej dla Kazimierza Dobrowolskiego. Dalsze prace, jak A. Kutrzeba-Pojnarowej
Główne zadania etnografii
po/skid
i jej kierunki
współczesne, czy W. Kwaśniewicza
o współdziałaniu interdyscyplinarnym w badaniach kultury współczesnej wsi - zajmują się w sposob bardziej ty ..
powy dla ksiąg pamiątkowych
miejscem Profesora
w nauce, zwłaszcza zaś jego
metodą integralną.
Ujęcie to było stosowane
chyba najbardziej
wszechstronnie
na seminariach
Profesora.
Ostrzeżenia, by śledzić synchroniczny
zespół pr-t.Yczyn,
by nie nadawać tradycji większego znaczenia, niż ją ona w danej epoce posiadała, splatały się z zachętą do uwzględniania
najbardziej
nawet odległych czasowo
uwarunkowań
badanej rzeczywistości, ale tylko w jej aktualnym, właściwym wymia ..
rze, dotykały odwiecznego dylematu odwagi działania i ostrożnej odpo\',;icdzialności,
teorii i diagnozy, a także właściwego korygowania
ekstrapolacji
dla celów prognozy. Wydaje się, że jeżeli nawet ujęcie integralne przekracza siły jednego człowieka, jeżeli brak zasady organizującej
wysiłki całego grona zbyt wyspecjalizowanych współpracowników
- koncepcja ta przypominana
b~dzie zawsze, gdy w dyskusjach powracać będą mylące alternatywy
w rodzaju "teoria czy empiria",
,.tradycja czy nowoczesnosć", a nawet "kultura czy natura". Z tym wlaśnie wiąże siq
tak konsekwentne
nawiązywanie
do roli podłoża historycznego, o której zdają się
czasem zapominać ci, których wciąga nurt polemiki z samą tylko anty-dialektyką.
nurt także przecież z jakiegoś podłoża ,",'yrastający.
Wiele prac omawianego tomu nawiązuje do tematyki prac Kazimierza Dobrowolskiego. Jest to o tyle trudne, że koncentrował
się on raczej na ~zerokich problemach, dla przedstawienia
których pretekstem
były bardzo rl);:ne, wnikliwie prze,tudiowane tematy. Wskazywał też na konieczność widzenia bardzo wielu aspektóv:
każdego tematu, a mnożenie oświetleń, ujęć i wydłużanie perspektywy
ze wzgl~du
na coraz wyższy szczebel uogólnienia
były najbardziej
wciągającym
elementem
dyskusji na seminariach
Profesora. Ale tak jak terenowo najbliższe było mu zaw-

�Recenzje, przegLqdy wydawnictw

i

1'71

czasopism

5ze Podkarpacie
małopolskie,
tak głównym chyba tworzywem
były intensywne
studia nad strukturami
osadniczymi. Dlatego i w tym tomie nie zabrakło tematyki
struktur
osadniczych
i ich regionalnego
uwarunkowania
(M. Dobrowolska),
ani
prac o tradycjach kulturowych
Podkarpacia
(M. Karaś, E. Pietraszek, R. Reinfuss).
Prace składające się na omawiany tom reprezentują
różny szczebel uogólnienia.
Obok rozważań metodologicznych
są i przyczynki naświetlające
ogólniejsze problemy, zgodnie ze stale powtarzanymi
ostrzeżeniami
Profesora przed niecierpliwością
zbyt szybkiej syntezy. Zawsze jednak są to prace dążące, w myśl jego zaleceń, do
pionierskiego
podejmowania
tematów nowych, a przynajmniej
do wskazania
ich
nowych aspektów, do dostrzeżenia ogólniejszych nawiązań szczegółowych tez.
Tak jak niełatwa jest charakterystyka
tomu ze względu na tematykę i problematykę składających
się nań prac, tak i trudno jest zawyrokować
o ich wyłącznych związkach z socjologią, etnografią, historią, albo zdecydować się na wyeksponowanie w poszczególnych
artykułach
ich warstwy opisowej, refleksji, która jej
towarzyszyła,
metody budowy, czy podbudowy teorii. Nie można również ograniczyć się do refleksji nad znaczeniem badań naukowych, jako podbudowy działania
tylko do prac ;:awartych w dziale piątym, bo właśnie Profesor uczył dostrzegać
zalążkowe choćby możliwości takiej podbudowy
w każdym właściwie
badaniu.
Może owo wnikliwe doszukiwanie się wielorakich implikacji każdej, rzetelnie skon··
struowanej tezy, a jeszcze bardziej pisanie z nadzieją na taką interpretację
własnego tekstu nie jest zgodne z przyspieszającym
się rytmem naszej epoki. Niemniej
pozostanie chyba zgodne z zawsze niedopowiedzianą
konfrontacją,
którą nazywamy
poznaniem.
Być możc, uwagi niniejsze nie są wystarczająco
informujące.
Może i powinno
to stanowić zachętę do lektury. Ale trudno było wyrzec się okazji do zanotowaniLl
kilku skojarzeń,
które r.ie będą mogły powstawać
w naj młodszych
pokolcniach
badaczy. a których nie mogą zastąpić uprzejme, okolicznościowe
wyrazy. Dotyczą
one osobowości uczonego, który wskazywał, jak unikać zaburzeń równowagi pod-o
miotu, procesu i przedmiotu poznania, a nie zatrzymywać
się na martwym punkcie,
ostrzegał, a zachęty uczył szukać w sobie i w życiu, proporcjonalnie
nie do tego,
co się otrzymało, ale do tego, co można dać. I chyba księga, czcząca jego jubileusz,
dobrze temu daje świadectwo.
K-rzys.ztof

\'olkskunde.

Faktenund

Sonderschriften
ss. 524, ilustr. 77.
bu.rtstag.

Analysen.

des Vereins

Festgabe

fiiT

fur Volkskunde

Leopold

Kwaśniewski

Schmidt

zum

60 Ge-

in Wien. B. 2, Wiedeń

1972,

Publikacja zawiera 44 wypowiedzi europejskich
etnografów, poświęcone 60 rourodzin
austriackiego
muzeologa
i badacza
sztuki
ludowej,
Leopolda
:jc!liT,idla. Każda z nich w większym lub mniejszym stopniu nawiązuje do rozwijanej przez jubilata problematyki
badawczej, w tym prawie połowa dotyczy sztuki
ludowej. Artykuły i komunikaty
nie tworzą jakiejś określonej
całości. Stanowią
zbiór różnej wartości przyczynków.
Kilka z nich zasługuje na szczególną uwagę.
Wśród autorów, poza Austriakami,
głos zabierają
znani naukowcy
z RFN, jak
1. M. Greverus, G. HeiIrurth, H. Moser, M. Zender, z NRD - U. Steinmann, Szwa,iL7.l1icy

�172

Recenzje,

pr?egtqdy

wyda.wnictw

i

c?asopżsm

carii - R. Wildhaber, Belgii K. C. PeeteI', Szwecji - G. Berg i Węgier T. DomatOr.
L. Schmidt jest, co warto przypomnieć,
autorem jednej z definicji etnografii.
Dyscyplinę tę określił on jako "naukę o życiu przekazywanych
tradycją porządków"
(Volkskunde
aIs Wissenschaft
vom Leben in i.iberlieferten
Ordnungen).
Stąd też
kilku autorów tej zbiorowej pracy nawiązuje w swoich wystąpieniach
do powyższego ustalenia. Jubilat wydał w ciągu swego pracowitego życia ponad 1500 pozycji,
z czego połowa przypada na różnego rodzaju mniejsze i większe prace, a druga
na recenzje. W literaturze
znane są jego pozycje książkowe dotyczące twórczości
ludowej (słownej, muzycznej
i teatralnej),
zwyczajów i wspomnianej
już sztuki
ludowej.
Kilku opublikowanym
tu wystąpieniom
warto poświęcić nieco uwagi I. M. Gr'everus w Kulturelle
Ordnung rozwinęla definicję L. Schmidta w powiązaniu z ustaleniami A. L. Kroebera. Zdaniem autorki, sformułowany
przez jubilata "przekazywany porządek" (i.iberlieferte Ordnung) obejmuje z jednej strony tzw. "siły trwania", z drugiej tzw. "funkcjonalne
formy odbudowy". Oba te elementy w równyP.1
stopniu muszą być brane pod uwagę w analizie kultury.
Do wspomnianej
definicji nawiązuje również R. Pittioni w artykule zatytuło ..
wanym Volkskunde
aus dem Boden, odnosząc jej zastosowanie
do średniowiecznej
archeologii. Jej przydatność
demonstruje
Pittioni na przykładzie różnych znalezisk
pochodzenia rzemieślniczego
(garncarstwa,
tkactwa, obróbki kości, kowalstwa oraz
wot odkrytych podczas wykopalisk przeprowadzanych
w kościołach).
G. Heiłfurth
w Mitteleuropiiische
Austauschvorgiinge
zwischen
Sild und NOTfl
in de'r sozialkulturellen
Oberlieferung
der Erzgebirges
przedstawia
w dość sugestywny sposób procesy wymiany społeczno-kulturowego
przekazu w dziedzinie osad ..
nictwa, zwyczajów, twórczości ludowej kultu religijnego oraz nauki. Zdaniem tego
autora Rudawy Czeskie stanowią swego rodzaju linię podziału przemieszcz.ania si~
tych procesów.
H. Koren przedstawia
w Die steirischen Eggen. Ubersicht und Bestandsaujnahme
rozwój brony styryjskiej
od najdawniejszych
form po współczesne. Autor dokonal
ciekawej analizy rozwoju tego narzędzia,
uzupełniając
swoje ustalenia
wieloma
rycinami
przedstawiającymi
różne jego odmiany, od najprostszych
do bardziej
unowocześnionych.
Ciekawe ustalenia zawiera artykuł K. Ilga, Das Brauchtum
der dellischsiiim··
migen Siedler in Brasilien
und Peru. lig jest znanym w Austrii badaczem emigracji
(por. "Lud", t. 56, s. 331). Z przywiezionych,
bogatych materiałów, przedstawia ty,,)
razem dane o przeobrażeniach
w zakresie praktykowanych
przez emigrantów zwyczajów rodzinnych
i dorocznych. Autor relacjonuje
ich rolę w kulturze
życi&lt;l
w obecnym miejscu zamieszkania.
Dostrzeżone przeobrażenia
są dość typowe dla
grup emigranckich.
Zwyczajów
dorocznych
dotyczy także komunikat
H. Gri.inn pt. Der heilige
Abend in de-r Fab-rik omawiający
upowszechniający
się obecnie w zakładach pracy
zwyczaj wspólnego
obchodzenia
wieczoru
wigilijnego.
Rozwijają
go najczęściej
robotnicy
pochodzący
ze wsi, zatrudnieni
w hutach,
koksowniach,
gazowniach.
elektrowniach
i innych zakładach
czynnych nieprzenvanie
w ciągu całego roku.
W wieczór wigilijny, podczas przerwy na posiłek, robotnicy urządzają sobie swe60
rodzaju wigilię; przygotowują
choinkę, ustawiają
prowizoryczny
stół, a na nim
przyniesione jedzenie, oczywiście wraz z piwem. Składają sobie następnie życzenia,
śpiewają kolędy oraz wspominają
dawne lata. Przyjmujący
się zwyczaj tzw. "fabrycznej wigilii" zyskuje sobie uznanie wśród kierownictwa
przedsiębiorstw.
któ·

�Recenzje,

przeg!qcly

u;ydawnictw

i czasopism

rych przedstawiciele
biorą w nim udział obdarowując
pracowników
drobnymi
upominkami. Komunikat jest interesującym
przykładem rejestracji aktualnie przyjmujących się zwyczajów.
Do ustaleń L. Schmidta dotyczących etnografii
odpustowej nawiązuje
także
I. Baumer w Wallfahrt
und Wallfahrtstenninologie.
W swoim wystąpieniu ustosunkowuje się do terminologii i interpretacji
poszczególnych elementów wchodzących
w zakres tzw. kultury odpustowej.
W sumie interesująca,
godna polecenia lektura, dająca pewien pogląd na zainteresowania badawcze niektórych europejskich etnografów.
Walerian

Aktywizacja

Wierzbickiego,

i rozwój

lokalnych.
Praca zbiorowa
Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk

społeczności

Wyd. Ossolineum,

Sobisiak

pod red. Z. T.
1973, ss. 260.

Problematyka
aktywizacji małych społeczności lokalnych absorbuje dzisiaj zarówno socjologów i etnografów, jak też ekonomistów czy psychologów, ponieważ
pozostaje w ścisłym związku
z harmonijnym
rozwojem
owych mikrostruktur
i stwarza lepszą bazę wyjściową dla opracowywania
założeń prognostycznych.
Tej tematyce poświęcony zbiór studiów i szkiców stanowi pokłosie IX Ogólnopolskiej Konferencji Socjologów Wsi i Rolnictwa zorganizowanej
w 1970 r. przez
Instytut Filozofii i Socjologii PAN oraz Sekcję Socjologii Wsi PTS w Warszawie.
W omawianej pozycji znalazły się ponadto referaty K. Makuiskiego, A. Tyszki
oraz węgierskiego socjologa 1. Szelenyiego, które nie były w czasie wspomnianej
konferencji wygłoszone.
Tematyka poszczególnych artykułów zahacza o różne aspekty życia społeczności
lokalnej, zarówno wiejskiej jak i małomiasteczkowej.
Dodać należy, że omawiane··
mu zagadnieniu poświęcili swoje studia - obok socjologów - również przedstawiciele pokrewnych dyscyplin: etnografowie
i ekonomiści. Swoimi doświadczeniami
o udanym ekonomicznym eksperymencie
nowosądeckim podzielił się również dzia··
!acz terenowy, J. Pieczkowski.
Omawiana praca charakteryzuje
się więc równie ciekawym materiałem
empirycznym, jak i teoretycznym, chociaż poziom poszczególnych opracowań jest dość
zróżnicowany.
Wiele cennych uwag o charakterze
teoretycznym
zawiera obszerny artykuł
Z. T. Wierzbickiego zatytułowany:
Aktywizacja
i rozwój
spoleczności
lokalnych.
Autor w oparciu o skonstruowane
przez siebie dwa modele: względnie zdecentralizowany (amerykański)
i względnie scentralizowany
(polski), przeprowadza
analiz~
różnorakich czynników warunkujących
aktywizację i rozwój lokalnych społeczności.
Jak słusznie autor zauważył, istotny wpływ na tego typu procesy ma stopień homogeniczności, wzgłędnie heterogeniczności
społecznej, która wyraża się podziałem
na wieś i miasto. Wykonana tabela zasadniczych różnic między wsią a miastem
ma, w założeniu Wierzbickiego,
wyznaczyć linię continuum,
między biegunami
której da się wyznaczyć ruch community
development.
O ile metodologiczny zabieg autora wydaje się słuszny i pożyteczny, o tyle wątpliwe wydaje się, czy owe

�174

Recenzje,

przeglqdy

lvydawnżcttv

i czasopism

wyznaczniki, charakteryzujące
dwa krańcowe typy społeczności, są słuszne i w pełni reprezentatywne.
Autor na przykład w pojęciu tzw. "czystej wsi" uwzględnia
tylko więź sąsiedzką i zawodową, pomijając
zupełnie rozbudowany
system stosunków krewniaczych. Miasto zaś pozbawia tradycji, uznając że jest to tylko cecha
wiejska, z czym trudno się zgodzić nawet jeśli przyjmiemy
schematyczne
ujęcie
całej tej operacji. Na szczególną uwagę zasługują
konkretne
propozycje autora
mające na celu efektywne
ożywienie społecznej działalności,
a wyrażające
się
w decentralizacji
administracyjno-gospodarczej.
Z kolei - Socjologiczna
problematyka
badań rozwoju
regionów
oraz planowania regionalnego
- to temat, który w oparciu o węgierski region Szeged omówiony
został przez L Szelenyiego.
Przedmiotem rozwaźań Z. A. Zechowskiego jest Rozwój planowy a aktywizacja
społeczności
lokalnych.
(Na przykładzie
powiatu
Konin).
Autor zwrócił szczególną
uwagę na wzajemną relację procesów planowania
odgórnego i aktywizacji
(jako
oddzielnego ruchu społeczności lokalnej) oraz na warunki powstawania
i szansę
powodzenia
tego ruchu w intensywnie
industrializowanym
regionie. Zechowski
wyraża pogląd, że w powiecie konińskim brak jest autentycznego
ruchu aktywizacyjnego, który byłby zdolny stać się czynnikiem rozwojowym małych miast tego
terenu. Rozwój ich może się dokonać raczej poprzez planowe postępowanie inwestycyjne.
B. Gałęski omówił Rolę kółek rolniczych
w aktywizacji
społeczności
wioskowych. Autor scharakteryzował
kierunek działań na rzecz rozwoju tego typu społeczności oraz zwrócił uwagę na niektóre niebezpieczeństwa,
jakie działalności tej
zagrażają·
Autorzy R. Gałecki i K. Rogoziński zajęli się Rolą turystyki
w aktywizacji
wsi
i małych miast. Zaprezentowane
tu zostało dość dziwne stanowisko, z którym trudno się zgodzić, a które sprowadza się do tego, że jedynym słusznym kierunkiem
rozwoju społeczno-gospodarczego
jest proces urbanizacji,
ten zaś znajduje swój
oręż w turystyce, która "przyczynia się w decydującej mierze do zatarcia różnic
między miastem a wsią na każdej niemal płaszczyźnie" (s. 16l).
Z kolei A. Tyszka w artykule Strategia
rozwoju
kultury
poddał krytyce niektóre dotychczasowe formy planowej organizacji kulturalnej
i wysunął szereg po-stulatów, których uwzględnienie,
zdaniem autora, jest poźądane dla właściwego
rozwoju kultury.
Artykuł .T. K. MakuIskiego zatytułowany
Kultura
ludowa
a wieś wspólczesna
w znacznej mierze odbiega od zasadniczego tematu, któremu poświęcono omawiany
zbiór. Autor ogólnikowo przedstawił
znaczenie kultury ludowej we współczesnym
życiu polskiej wsi, kładąc nacisk bardziej na percepcję niektórych
tradycyjnych
elementów kultury ludowej, niź na pokazanie ich wpływu na aktywny rozwój kultury wiejskich zbiorowości.
Drugi etnograficzny
temat omówiła M. Biernacka w artykule Aktywność
społeczna i kulturalna
wsi bieszczadzkich.
Autorka zwróciła uwagę na fakt, że po
okresie adaptacji nowych grup osadniczych zarysowały się ostatnio lepsze warunki
sprzyjające szerszej aktywności społecznej.
W krótkim komunikacie
.T. Pragłowski
i M. Pacholski zajęli się zagadnieniem
pl. Podziały i dezintegracja
społeczna a aktywizacja
i rozwój społeczności lokalnej.
(Na przykładzie

Limanowej).

K. Kwaśniewski skupił uwagę na Roli autorytetów
w aktywizacji
wsi robotniczej.
Ten określony
przypadek
funkcjonowania
autorytetów
omówiony
zostal
w trzech niejako przedziałach
społecznej struktury,
a mianowicie:
zarządzania,

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i

175

czasopism

wychowania i obyczaju. Terenem i materiałem
empirycznym do tego tematu byia
wieś opolska.
Na temat spółdzielczej pomocy kredytowej, która wpływa w znacznym stopniu
na rozwój małych środowisk lokalnych, pisze S. Ochociński w artykule pt. O doświadczeniach

i znaczeniu

spóldzielczości

kredytowej

w dziedzinie

aktywizacji

łych miejscowości.
Autor omówił to zagadnienie w trzech okresach:
1939, 1945-1971.
Także L. Ciołowicz i A. Maliczewski poruszyli

1835-1918,

ma1919·-

to zagadnienie;
omówili oni rolę spółdzielni "Społem" w Wadowicach jako czynnika aktywizującego
społeczność małomiasteczkową·
Zbiór studiów zamyka artykuł Z. Pióro pt. Rozwój
społeczności
lokalnych
w koncepcjach
Organizacji
Narodów
Zjednoczonych,
w którym autor przedstawił
wypracowane
zasady i zastosowane
w praktyce zabiegi mające na celu rozwój
spoleczności lokalnych w odniesieniu zarówno do terenów wiejskich, jak i aglomeracji miejskich.
Na zakończenie należy podkreślić,
że niniejszy zbiór opracowań
pioniersko
wytycza drogę nowej dziedzinie badań, zmierzających
do optymalnego wykorzystania sił społecznych środowisk lokalnych i właściwego ich gospodarczego i kulturalnego rozwoju.
Boleslaw

Edmund Leach, Levi-Strauss,
szawa 1973, ss. 147.

Biblioteka

Wiedzy Powszechnej

Januszkiewicz

-

Omega, War-

Treścią pracy dr E. Leacha, wykładowcy antropologii społecznej na uniwersytecie w Cambridge, jest krytyczny przegląd koncepcji Claude Levi-Straussa.
Autor
książki, funkcjonalista,
będąc jednocześnie
najlepszym
angielskim
znawcą strukturalizmu, stara się wyjaśnić teorie Uvi-Straussa,
przeciwstawiając
im wszakże
własne stanowisko naukowe.
Czytelnik polski miał już możność zapoznania się z poglądami Levi-Straussa
dzięki wydanym m. in. takim jego i o nim pozycjom, jak Smutek tropików
(1960),
Rasa i historia
[w:] Rasa i nauka (1961), Totemizm
(1968), Rozmowy
z Claude LeviStraussem
(1968), Myśl
nieoswojona
(1969) czy Antropologia
strukturalna
(1970)
i Trójkqt
kulinarny
[w:] Twórczość
(1972). Książka E. Leacha stanowi nie tylko
doskonałe uzupełnienie naszej dotychczasowej wiedzy o Levi-Straussie,
ale i znakomicie ułatwia zrozumienie
trudnych
nieraz koncepcji strukturalistycznych.
Daje
wnikliwy ogląd teorii U~vi-Straussa,
tym ciekawszy, że wynikający
z innych bo funkcjonalistycznych
pozycji antropologii
społecznej. Leach podejmując
polemikę z założeniami strukturalizmu,
wyjaśnia jego zasady i tezy.
We wstępie, E. Leach kreśli sylwetkę Claude Levi-Straussa,
obecnie kierownika
Katedry Antropologii Społecznej w College de France w Paryżu. Podaje chronologię
ważniejszych wydarzeń z życia uczonego, który określany jest naj wybitniejszym
przedstawicielem
antropologii społecznej. Nie znajduje on wszakże całkowitej apro··
baty i uznania w oczach E. Leacha, który uważa m. in., że niektóre fragmenty prac
Levi-Straussa
są niezgodne z faktami. I sam dalej przyznaje, iż "nie nastraja
to
mnie do zbyt życzliwego komentowania ogólnej postawy Levi-Straussa"
(s. 9). Zaraz

�176

ReCenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

'l czasopism

więc na początku pracy E. Leach ujawnia swój krytyczny stosunek do LE~vi-Straussa, czemu zresztą daje dowód w dalszych rozważaniach,
podkreślając
wszakże, IŻ
głównym jego zadaniem
jest przedstawienie
metod i przekonań
U~vi-Straussa,
a nie "moich własnych komentarzy na ten temat; nie mogę jednak przy tym zachować pozycji wyłącznie
neutralnego
obserwatora"
(s. 8). Przy analizie mitu
podkreśla, że jest to raczej "Leachowska imitacja Levi-Straussa.
a nic streszczenie
jego oryginalnych wywodów" (s. 91).
Wydaje się rzeczą słuszną i konieczną zaznaczenie na wstępie recenzji, postawy
autora recenzowanej
pracy, jego dążności do obiektywizmu
przy jednocześnie daleko posuniętym subiektywizmie,
opartym na własnym, odrębnym światopoglądzie
naukowym
i negatywnym
stosunku
do koncepcji
lkvi-Straussa.
Taka postawa
rzutuje na całość pracy, która jest ciekawą i zasługującą
na uwagę etnografa
k0nfrontacją
dwóch przeciwstawnych
stanowisk, przy równoczesnej wnikliwej, acz
nie pozbawionej pewnej dozy złośliwości i chęci ośmieszenia, analizie strukturalizmu Levi-Straussa.
Jednym z głównych, generalnych
zarzutów E. Leacha, wypływającym
zresztą
z postawy badawczej tego autora, jest fakt opierania przez Lćvi-Straussa
większości swoich etnograficznych
obserwacji,
stanowiących
bazę do tworzenia
teorii
strukturalistycznych,
na wiadomościach uzyskiwanych nie bezpośrednio z własnych
badań terenowych, lecz na, co prawda starannym,
ale - jak sądzi Leach - pozbawionym głębszego zrozumienia opisie zwyczajów i obyczajów uzyskiwanym od
~pecjalnych informatorów
i tłumaczy. I z tego też powodu Levi-Strauss
nie jest
odpowiednio krytyczny
do własnych materiałów
źródłowych, w których "zawsze
potrafił znaleźć to, czego szukał" (s. 20). E. Leach zarzuca mu "naginanie" znanych
faktów do tworzonej przez niego teorii. Nie teoria odpowiada rzeczywistości, lecz
fakty muszą podporządkować
się konstrukcji teoretycznej, ale i fakty danej, interesującej go dziedziny, Levi-Strauss
"wybiera" niejako, pod kątem potrzeb swych
koncepcji.
Leach jako przedstawiciel
szkoły funkcjonalnej
nie może akceptować postawy,
kierującej się przekonaniem,
iż nie zawsze badania w terenie są niezbędnym art ybutem powstawania
wartościowych
prac etnograficznych.
A przecież krytyczna
analiza istniejących
już bogatych materiałów
źródłowych,
niejednokrotnie
nieopracowanych,
pozwala na wyświetlenie wielu faktów i ustawienie ich w nowym
zupełnie świetle tym bardziej, że szereg kultur już zaginęło i materiał pisany jest
Jedynym świadectwem ich istnienia.
W dalszych rozważaniach
w części wstępnej E. Leach stwierdza, iż w poglądach Levi-Straussa
dwie kwestie wydają się mieć decydujące znaczenie. A miano\vicie - 1) przekonanie, że zarówno diachroniczne badania historyczne, jak i synchroniczne
badania antropologiczne
przeprowadzane
metodą cross-culture
są po
prostu dwoma sposobami robienia tego samego. Historię uważa za kierunek badal1
uzupełniających
badania etnologii; oraz - 2) przyjęcie tezy, że wówczas, gdy historia przybiera formę pamięci minionych wydarzeń, to staje się dla człowieka myślącego o niej częścią jego teraźniejszości,
a nie przeszłości - "dla myślącej istoty
ludzkiej całe zdobyte przez nią doświadczenie istnieje jednocześnie w teraźniejszości". Wszakże Levi-Strauss
mimo iż ciągle podkreśla swój pogląd, że struktury
myślenia pierwotnego tkwią w umysłach ludzi współczesnych podobnie jak w umysłach tych, którzy należą do "społeczności
bez historii",
jest jednak,
zdanienl
E. Leacha, bardzo ostrożny w próbach wykazania tej ekwiwalencji.
Całość pracy E. Leacha składa się z rozdziału wstępnego - omówionego wyżej,
oraz z sześciu dalszych, w których autor, nie trzymając się chronologii powstawa-

�Recenzje,

przegtąc1y

u;yclawnicttv

i czasopism

177

llia prac Levi-Straussa,
rozpatruje
podstawowe
założenia teoretyczne
i tezy francuskiego strukturalisty.
W rozdziale zatytułowanym
Ostrygi,
wędzony
łosoś i ser Stilton
zajmuje
się
E. Leach "trójkątem
kulinarnym"
Levi-Straussa,
poprzedzając
swe rozważania
na
cen temat uwagami
ogólnymi o strukturalizmie.
Stwierdza,
iż Levi-Strauss
nie
przypisuje jakiegoś znaczenia występowaniu
pewnych elementów
danego zwyczaju
;)a dwu różnych obszarach geograficznych,
gdyż uważa, iż o istnieniu
uniwersal'lych cech kultury ludzkiej można mówić jedynie w odniesieniu
do struktur,
nigdy
zaś \\" odniesieniu do poszczególnych
ich elementów.
Leach przedstawia
strukturalizm
w sposób następujący
- "o świecie zewn;:;uznym
wiemy tylko to, co pojmujemy
przy pomocy zmysłów. Zjawiska,
które
postrzegamy,
mają te cechy, które im przypisujemy,
a dzieje się tak dlatego, że
zarówno działanie naszych zmysłów, jak i konstrukcja
naszego mózgu są tak pomJślane, by mogły porządkować
i interpretować
odbierane
bodżce. Bardzo ważn:i
cechą owego porządkowania
jes t to, że niszczymy
ciągłość przestrzeni
i czasu,
które nas otaczają, dzieląc je na odcinki i w ten sposób stajemy się predysponowani do tego, by uważać, że środowisko nasze składa się z niezliczonej
liczby odręb'1ych przedmiotów
należących
do klas, z których każda ma swoją nazwę, a przemijanie czasu jest sekwencją odrębnych wydarzeń. I odpowiednio, kiedy jako ludzie
:\\'orzymy sztuczne przedmioty (różnego ,rodzaju wytwory ręki ludzkiej) albo kiedy
\"y myślamy obrzędy, czy też piszemy historię
minionych
wydarzeń,
zawsze naśladujemy naturę tak, jak ją pojmujemy,
tzn., że produkty naszej kultury są podzielone i uporządkowane
w ten sam sposób, w jaki wyobrażamy
sobie, że podzielona
jest i uporządkowana
natura" (s. 22).
P!"z y toczona in cxtenso wypowiedź
E. Leacha ułatwia
wniknięcie
w całoś:poruszanej w pracy problematyki.
Po tym ogólnym omówieniu E. Leach przechodzi
jo roz\\'ażań na temat widma optycznego. a dalej - trójkątów
kolorowej sygnaliiacji ulicznej, by na tym tle zaprezentować
Levi-Straussowski
trójkąt
kulinarny.
Określa go jako ,.ćwiczenia (Levi-Straussa)
w gimnastyce
intelektualnej"
(s. 33),
~,,\\"ierające szereg elementów słownej żonglerki, które winny budzić raczej ostroi~ość niż entuzjazm.
Niemniej
przyznaje,
że Levi-Strauss
zebrał
wiele
danych
'\'~kazujących
na to, że sposoby przyrządzania
jedzenia i odpowiadające
im kate·
"orie PożY\J,;ienia wszędzie tworzą starannie
wypraCO\\'ane
struktury,
u podstaw
~tórych Jeżą uniwersalne
zasady.
LE~vi-Strauss tworząc trójkąt kulinarny
wychodził z założenia, iż przetrwanic'
:udzi uzależnione
jest od spożywania
pokarmu
będącego elementem
natury,
2 przyrządzanie
jedzenia jest powszechnie
spotykanym
przykładem
przetwarzania
"atury w kulturę i dlatego sposoby warzenia żywności są szczególnie odpowiednie
:io symbolizowania
zróżnicowania
społecznego. A dalej, że "konwencje
obowiązu:acc \\. danym społeczeństwie
określają
co jest jedzeniem,
a co nie, jak również
co się je przy jakiej okazji. Ponieważ jednak okazje te są sytuacjami
społecznymi.
,nusi więc istnieć jakaś zgodność między kombinacjami
różnych gatunków
żyw··
:lości z jednej strony, a odpowiednimi
sytuacjami
społecznymi z drugiej" (s. 35).
W następnym
rozdziale Gatnnek ludzki i jego symbole E. Leach porusza na~'i.e1r;y prohlem pasjonujący
L6vi-Straussa,
a mianowicie - "czym jest człowiek?",
:,a c~ym polega inność, rozróżnienie
pojęć, trudno przenośnych
do języków egzc:ycznycb: ..człowieczeństwo"
"zwierzęcość".
Według tezy Levi-Straussa
rozróż:.ienie to, odpo\\"iadające opozycji kultura - natura, istnieje w ludzkich postawach
; zacho\\'aniach. By jednak poznać na turę człowieka należy cofnąć si~ do zrozumie.•ia '.\'zajemn~·ch po\viązań człowieka i natury. Levi-Strauss
tak. jak wielu innych
~~ -

Lut!. :. j9

�178

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i. c'ZQsopisn:

filozofów stwierdza, iź tym co wyróżnia człowieka jest mowa. Zdolność porozumiewania się - w trakcie ewolucji człowiek rozwijal przechodząc od sygnaló\\'
i automatycznych
na nie reakcji do języka i znaków. Dalej - E. Leach omawia
rozważania Levi-Straussa
na temat systemó\v totemicznych oraz relacjonuje jegc.
wywody odnoszące się do tego, w jaki sposób symbole kulturowe przekazują in,
formacje w ramach poszczególnych kultur i jak w ogóle przekazują one informacje - "struktura
relacji, którą odkrywa analiza jakiejkolwiek
kultury, jest algebraiczną transformacją
innych możliwych struktur
należących do wsp{)lnego ilY
wszystkim zbioru, który z kolei tworzy wzór będący odbiciem mechanizmu działania każdego umysłu ludzkiego" (s. 60). Zdaniem E. Leacha jest to, co prawda, bardzo śmiała i wielka
koncepcja,
jednakże
jej użyteczność jest raczej kwestia
dyskusyjną·
Z kolei E. Leach zajmuje się rozważaniami Levi-Straussa
na temat mitu i jego
"truktury. Był to problem, który fascynował Levi-Straussa;
]Pcz czy jego wywod:;
0dnośnie do struktury
mitu poza blyskotliwością.
reprezentują
jeszcze coś innego,
pozostaje zdaniem Leacha nadal kwestią otwartą.
Levi-Strauss
skoncentrował
w tym zakresie swe badania na ,.spolecznościach
bez historii" głównie na australijskich
autochtonach
i brazylijskich
społec7nościach plemiennych, tj. na takich ludach, które uważają swoje społeczeństwa za
'1iezmienne, a teraźniejszość - za ciągłe i bezpośrednie ponawianie się przeszłości,
Skupiając swe zainteresowania
na "nieświadomej
naturze zjawisk zbiorowych"
starał się odkryć zasady myślenia, które byłyby uniwersalne
dla wszystkich umysłów ludzkich, zarówno np. dla Indian południowoamerykańskich,
jak i dla społeczeństw cywilizowanych. Jedną z dróg wiodących do poznania uni\\'ersalnych zasad
myślenia widział Levi-Strauss
poprzez studiowanie mitów, które w jego rozumieniu
nie są umiejscowione
chronologicznie i mając cechy wspólne z bajkami i snami.
;:awierają w sobie pewien przekaz. W micie zanika właściwe doświadczeniu człowieka rozróżnienie między naturą i kulturą.
W rozumieniu Levi-Straussa
mitologia to przekazywana
ustna tradycja skojarzona z rytuałami
religijnymi.
I aczkolwiek opowieści te dochodzą do badacza
w bardzo okrojonej formie, Levi-Strauss
jest zdania, iż mimo to zachowują onc
swe najistotniejsze
cechy strukturalne,
które miały od samego początku. I badanie
tych opowieści, nawet w ich okrojonej postaci, moźe odsłonić charakterystyczne
cechy uniwersalnej, nieracjonalnej
logiki pierwotnej.
Następnie
E. Leach przechodzi do metod interpretacji
mitów, stosowanych
przez Levi-Straussa
i stwierdza, źe choć wielu funkcjonałistów
nie może zaakceptować niektórych z nich, szczególnie tych, w których ignoruje on czasowe i przestrzenne granice kultury, to jednak strukturalna
analiza mitu zasługuje na wnikliwą uwagę, mimo iż dalej stwierdza, że "trudno szukać sensu w tym bajdurzeniu"
(S, 78). E. Leach
analizuje osiem opowieści w celu zilustrowania
kluczowych cech
postępowania
Levi-Straussa.
Sceptycyzm Leacha odnośnie do koncepcji struktury
mitu Levi-Straussa
znajduje swój wyraz w zak0l1czeniu rozdziału, v; którym C?ytamy: - "rodzaj żonglerki słownej opartej na pewnym uogólnieniu jest typowe:
dla Levi-Straussowskiej
procedury formowania
hipotez, metody te nic są jednak
w stanie ukazać nam prawdy, prowadzą nas jedynie do świata, gdzie wszystkr,
jest możliwe, ale nic nie jest pewne" (s. 94).
W rozdziale zatytułowanym
Słowa i rzeczy E. Leach rozważa koncepcje LeviStraussa zawarte w jego książce Myśl nieoswojona.
Omawia podstawową tezę wy,
suwaną przez autora, a mianowicie - że błędem jest uznawać istnienie historycznec:
różnicy pomiędzy "prelogiczna" mentalnością ludów pierwotnych i "logiczną" men,
talnością ludzi współczesnych. Bowiem ludzie pierwotni wcale nie podchodzą d,.

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

179

i czasopism

rzeczywistości w sposób bardziej mistyczny nlZ my, używają jedynie do przekazania tej samej informacji
innego niż my systemu znaków i symboli. Problemem
pozostawało jedynie odkrycie sposobu rozszyfrowania
kodu. Levi-Strauss
uznał,
iż problem ten rozwiązał. Mito-Iogika, zdaniem. Levi-Straussa,
jest uniwersalną
cechą ludzką. E. Leach zastanawia
się nad słusznością takich założeń wysuwając:
\Ą"ątpliwość co do - może nieświadomego - gromadzenia przez Levi-Straussa
wyłącznic przykładów dowodzących słuszności jego teorii. Ale czy teoria ta utrzymałaby się, gdyby dobrano inne przykłady?
E. Leach przyznaje, iż książka Myśl nieoswojona
jest pasjonująca,
a wywody
w niej zawarte
dalekie od konwencjonalnej
antropologii,
która przez długie lata
\\" nikłym bardzo stopniu zajmowała
się czystą filozofią, czy wyspekulowanymi
interpretacjami
samej natury historii.
W rozdziale Podstawowe
struktury
pokrewieitstwa
E. Leach porusza spraw~
wkładu Levi-Straussa
w teorię pokrewieństwa
i zaraz na wstępie wypowiada silO;,
iż "nie żywi najmniejszej
sympatii do poglądów Levi-Straussa
w tej dziedzinie"
(s. 109). Wkład Levi-Straussa
w tę teorię dotyczy struktury
konwencjonalnych
zasad zawierania małżeństw. E. Leach dając przegląd koncepcji antropologów, głównie
lunkcjonalislów
na ten temat, poddaje krytycznej
analizie teorię głoszoną przez
Levi-Straussa.
Główny zarzut dotyczy uleganiu
przez Levi-Straussa
fascynacji
logiczną perfekcją opisywanych przez niego "systemów", a traceniu z pola widzenia
faktów empirycznych. Ale dla Levi-Straussa
struktura
odnosi się nie do rzeczywistości empirycznej, lecz do zbudowanych
na jej podstawie modeli. Zdaniem E. Le·acha - w miarę oddalania się przez Levi-Straussa
od własnych doświadczeń terenowych,
coraz
bardziej
opanowuje
go obsesja
poszukiwania
uniwersalió",r
odnoszących się do całej ludzkości
i lekceważenie
etnograficznych
świadectw
dotyczących prawdziwej rzeczywistości.
E. Leach wychodzi z zupełnie innych założeń niż Levi-Strauss.
Podczas gdy
ten ostatni uważa, iż centrum zainteresowania
antropologii
społecznej skupia się
na wewnętrznej
strukturze
logicznej znaczeń zbiorów
symboli,
dla E. Leacha
"prawdziwy przedmiot badań antropologii
społecznej stanowią zawsze rzeczywiste
społeczne zachowania istot ludzkich" (s. 113).
Mimo rozbieżnych stanowisk, E. Leach stara się w sposób obszerny i wnikliwy
przedstawić teorię pokrewieństwa
Levi-Straussa.
Choć z jednej strony przyznaje,
iż teoretyczne obserwacje Levi-Straussa
są bardzo cenne i mogą mieć ważne znaczenie praktyczne, z drugiej strony niezmiernie krytycznie ocenia wiele jego posunięć, trudnych do zaakceptowania
nawet przez zwolenników tego uczonego; m. in.
i to, że Levi-Strauss skłonny jest uznać, iż jeśli istnieją jakiekolwiek fakty etnograficzne zgodne z jego ogólną teorią, to już wystarcza
do przyjęcia podstawowych
zasad tej teorii za słuszne.
W ostatnim rozdziale Maszyny do przezwyciężania
czasu E. Leach porządkuje
swe dotychczasowe rozważania. Stwierdza, iż dążeniem Levi-Straussa
jest ustalenie
uniwersalnych
prawd na temat "umysłu ludzkiego". Toteż w pracach jego "daje
się zauważyć narastającą
tendencję do uznawania za dogmat tego, że jego odkrycia
odnoszą się do uniwersalnych
cech charakteryzujących
podświadome procesy zachodzące w trakcie myślenia" (s. 135).
Zdaniem E. Leacha, wkładem Levi-Straussa,
rzeczywiście oryginalnym i wartościowym, są prawdziwie
poetyckie ciągi skojarzeń,
które przedstawia
w trakcie
swoich analiz, a nie formalistyczne
poszukiwanie
opozycji binarnych
i icn
zwielokrotnionych
permutacji i kombinacji.
Maria Paradowska

�180

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Edit Fel i Tamas Hofer, Bauerliche
Denkweise
in Wirtschatt
und Haushalt.
/&lt;;ine ethnagraphische
Untersuchung
ilber das ungarische
Dart
Attiny.
VorOffentlichungen
des Instituts
£tir mitteleuropaische
Volksforschung
an der Philipps·
- Universitat
Marburg-Lahn,
herausgeg. von Gerhard Heilfurth, Bd. 7. Verlag Otto
Schwartz a. Comp., Gottingen 1972, ss. 551, ilustr. 53 w tekście, 139 fotogr. poza
tekstem.
Edit Fel i Tamas Hofer, Gerate der Attinyer
Bauern. Akademiai
Kiadó, Budapest 1974, ss. 515, ilustr. 671 w tekście, 300 fotogr. poza tekstem.
Pracownicy Muzeum Etnograficznego
w Budapeszcie, dr Edit Fel i dr Tamas
Hofer, podjęli w r. 1951 intensywne
badania wsi węgierskiej Atany, położonej nCl
Nizinie Węgierskiej w północno-wschodniej
części kraju. Badania prowadzono do
r. 1967. W ciągu spędzonych we wsi w sumie około 500 dni, autorzy zgromadzili
ogromny materiał
w postaci rysunków,
fotografii
oraz protokołów
z wywiadów
(około 10 tys. stron). Materiał ten stał się podstawą charakterystycznej
trylogii
wydawniczej.
Pierwszy tom pt. Proper Peasants. Traditional
Lite in a Hungarian
Village,
ukazał się w Chicago wydany przez Sol Taxa w ramach Wen ner-Gren
Foundation
for Anthropological
Research (Viking Fund Publications
in Anthropology, No 46, 1969). Tom następny, Bauerliche Denkweise ... wydał Instytut w Marburgu pod kier. G. Heilfurtha,
tom trzeci (Gerii.te der Attinyer Bauern) ukazał sir;'
w r. 1974 w Budapeszcie w ramach wydawnictwa
Akademii Nauk, przy współpracy
Komisji Królewskiej Duńskiej Akademii Nauk. Jak widać, potrzeby etnografii węgierskiej zostały tu ściśle powiązane z zainteresowaniami
i pomocą instytucji zagranicznych.
Każdy z tomów tej swoistej trylogii, choć dotyczy jednej wsi, stanowi względnie samodzielną
całość tematyczną.
Tom Proper Peasants zawarł analizy życia
społecznego wsi, sieci stosunków międzyludzkich
na tle i w związku z uwar'stwieniem społecznym, ugrupowań
społecznych (rodziny, sąsiedztwa, społeczności lokaI··
nej), instytucji formalnych oraz powiązań wsi z szerszym światem. Tom Biiuerliche
Denkweise ... dotyczy gospodarowania
i prac domowych, zaś ostatni z zapowiedzia·
nej trylogii jest dokładną analizą wszelkich używanych
we wsi narzędzi pracy.
Dla nadania każdemu z tych opracowań wspomnianej
wyżej względnej samodziel··
ności, autorzy opatrzyli je w zbliżone treściowo wprowadzenia
dotyczące ogólnych
informacji o wsi oraz o przeprowadzonych
badaniach. W tych tylko partiach istnieją treściowe powtórki. Każdy też z tomów zawiera omówienie założeń badawczych
i celów, charakterystykę
profilu tematycznego
oraz wykładnię
założeń metodologicznych.
Ponieważ pozycja Proper Peasants została już w polskiej literaturze
omówiona
(A. Bartelska, "Etnografia
Polska" XVI, z. 1, 1972), ograniczymy się tu do tomó\\'
zapowiedzianych
w tytule. Łączyć je można w ramy jednego omówienia z dwóch
powodów: 1) gospodarowanie
i narzędzia pracy stanowią w istocie dwie strony tej
samej sfery rzeczywistości.
Nie ma gospodarowania
bez posługiwania
się określonymi narzędziami,
i odwrotnie:
wyrób czy zakup narzędzia
i jego użytkowanie
należy do czynności gospodarczych, choć każda z tych stron ma swo~ą, jej wlaściw2,
otoczkę społeczno-ideologiczną
- o czym zresztą wspomnimy; 2) w odniesieniu do
każdej z monografii
autorzy stosują podobne czy tożsame założenia teoretyczno-metodologiczne,
zakładają
analogiczne cele poznawcze - jednym słowem kroczą
po tej samej linii dociekań i analiz. Obie prace uzupełniają
sil;' stąd znakomicie.
Autorzy wybrali do badań wprawdzie wieś kalwińską otoczoną wsiami katolickimi, co w pewnej mierze podważa jej typowość. Z drugiej znów strony jest io

�Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

11)1

wieś bardziej tradycyjna mz inne, a to z punktu widzenia założeń było ważne.
O jej tradycyjności świadczy m. in. to, że system gospodarki trójpolowej zniesiono
tu dopiero w 1901 1'. Autorom chodziło właśnie o to, by zbadać wszechstronnie
tradycyjne życie wsi w ostatnim jego etapie przed wielkimi zmianami, jakie wkrótce zaszły, a to wskutek przede wszystkim przeprowadzonej
w 1959 r. kolektywizacji. Ta zmieniła zarówno jej strukturę
społeczną, jak też typ gospodarczego
życia. Stąd też autorzy zatrzymują się na tej dacie nie dając żadnej bliższej analizy
procesu zmian naj nowszych i sposobu przechodzenia z tradycji do stosunków zupełnie nowoczesnych. Nie chodziło tu więc o ten typ badań współczesnych, które mają
za przedmiot procesy zmian społeczno-kulturowych.
Założenia i cele badawcze były inne. W szczegółowej i dogłębnej analizie wszystkich działów i technik tradycyjnego gospodarowania chodziło o stworzenie pełnej
dokumentacji,
która oświetlałaby wieś węgierską od tej strony, ukazywała jej
specyfikI{, stanowiła klucz do poznania węgierskiego chłopstwa w okresie przedindustrialnym i była stąd wkładem do etnologii europejskiej. Chodziło o zbadanie
zwykłego, codziennego życia przed jego zasadniczymi zmianami, jego warunków,
sposobów; ukazania go jako powiązanej a wielce zróżnicowanej całości, widzianej
nie poprzez schematy i przebiegi typowe, lecz w jego wszelkich indywidualnych
wariantach, odchyleniach i uwarunkowaniach;
obserwowanie tego życia od strony
oziałającego człowieka wsi poprzez śledzenie jego dostosowywania się do konkretnych wymogów, poprzez jego rozstrzygnięcia sytuacyjne, jego świat tradycyjnych
pojęć i całej ideologii związanej z gospodarką, poprzez jego emocje, troski, nadzieje,
radości i zwątpienia. Takimi drogami zakładano dotarcie do "wewnętrznej
strony
życia", do tego, co ukryte, i stąd - uchwycenie wewnętrznego układu kultury.
Przez taki pryzmat patrzono też na narzędzia pracy. Są one nie tylko wytworami o określonej typologii i funkcji zgodnej z ich formalnym
przeznaczeniem.
Istnieje - jak to autorzy nazywają - "kulturowa osobowość narzędzia" wynikaJąca z jego użytkowej indywidualności, z jego oddziaływania na stosunki w środowisku lokalnym, z osobistego stosunku do niego jego posiadacza i uŻY,tkownika.
Stąd obok taksonomii narzędzi, struktury
ich stanu w odniesieniu do struktury
gospodarstw wiejskich itd. - istnieje konieczność badania konkretnych a zindywi ..
dualizowanych ludzi posługujących się narzędziami. Narzędzia - to więc nie tylko,
sprawy czysto gospodarcze, ani nie stricte
technologiczne,
ale także moralne,
światopoglądowe, społeczne i kulturalne.
Przy takim stanowisku w "etnografii gospodarstwa" i "etnografii przedmiotu"
(narzędzia), autorzy pragną wyjść poza konwencjonalne
badania i problemyetno··
graficzne. Nie stosują apriorycznej systematyki, ani nie podchodzą do badań tematycznie, nie kładą też nacisku na to, co typowe, ale chwytają wszelkie odchylenia,
różnice, sytuacje i indywidualizacje.
Ukierunkowani
na tradycyjny
materiał poznawczy, obserwowali bezpośrednio
("obserwacja
uczestnicząca")
strumień
życia
biorąc w nim aktywny udział na równi z tymi ludźmi, których badali. Obserwacja
taka trwała sezonowo przez wiele lat, ciągłość badań sięgnęła nawet 20 lat! Nie
były to więc tylko propozycje badawcze, ale zrealizowane już założenia i cele,
które zresztą jak autorzy przyznają ukształtowały
się dopiero w trakcie
prowadzenia badań. Poszły one - jak widać - po linii tendencji metodologicznych
przejawiających się aktualnie w etnografii światowej.
Trudno tu zatrzymywać się nad szczegółową charakterystyką
osiągnięć badawczych. Wystarczy stwierdzić, że intensywność
i głębokość oraz wszechstronność,
a zarazem dokładność analiz jest imponująca. Uzyskano rzeczywiście niezmiernie
dokładne i wszechstronne
odzwierciedlenie
wszelkich niuansów w uprawie roli

�182

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

i roślin, hodowli zwierząt, organizacji,
technice i efektach wszelkich rodzajów
prac, pożywieniu, odzieży, mieszkaniu, systemie pracy dziennej, tygodniowej i rocznej oraz we wszelkich innych typowych i nietypowych
sytuacjach
życiowych.
Opisom analitycznym
towarzyszą
dane statystyczne,
szkice, rysunki, diagramy
i fotografie, wszędzie zaś uwidoczniony jest człowiek: jego znajomość rzeczy, jego
oceny, osądy, stanowiska i emocje. Odnosi się to także do opracowania o narzędziach. Na uwagę zasługuje tu obszerny dział pt. "Monografie narzędzi" . .Jak autorzy przyznają, wykonali takich monografii około 600. Dopiero na ich podstawie
zdobywają się na ujęcie "kulturowego i społecznego znaczenia narzędzi" ~ partię
niezwykle interesującą.
O wartości analityczno-dokumentacyjnej
obu tych monumentalnych
swą objętością prac (duży format!) możnaby powiedzieć takim zestawieniem: na ich podstawie
dałoby się ~ obojętnie kiedy ~ wykonać film oddający wiernie szczegółowo życie
i pracę chłopów węgierskich z lat 50-tych XX wieku.
Rację ma chyba prof. Axel Steenberg, który w przedmowie do Cerate ... pisze,
że praca E. Fel i T. Hofera "wnosi znacznie głębiej sięgającą analizę tych narzędzi,
aniżeli można to znaleźć w etnograficznej
i etnologicznej literaturze
europejskiej.
Dlatego książka ta jest tak godna uznania, że można ją bezwarunkowo
określić
jako gwiazdę pierwszej wielkości na firmamencie
badań etnologicznych".
Odnosi
się to może także i do książki o gospodarstwie.
Józef

Zamagurie,

praca zbiorowa

pod red . .J. Podolaka,

Burszta

Kosyce 1972, ss. 316, 205 il.

!-

31 il. barw.
Zamagurie ~ po polsku Zamagurze ~ jest najbardziej
na północ położonym
regionem Spisza, zamkniętym
na północy Dunajcem, na zachodzie Białką, a na
południu grzbietem Magury Spiskiej. Ten stosunkowo niewielki region, wyodrębniający się od terenów sąsiednich swoistymi cechami etnograficznymi,
współcześnie
dzieli granica państwowa
polsko-czechosłowacka.
Po polskiej stronie Zamagurza,
na tzw. Polskim Spiszu, znajduje się wsi 14, po stronie słowackiej 19.
W 1769 r. należące dotychczas do Polski tereny na Spiszu północnym zostały
zaanektowane przez Austrię i obszar całego Zamagurza znalazł się pod administracją austriacką,
a potem węgierską, aż do 1918 r. Po pierwszej wojnie, po długotrwałych akcjach dyplomatycznych,
ustalono granicę między Czechosłowacją a Polską na linii obecnej. Na kilka lat polską część Zamagurza zajęło (w 1939 r.)
państwo słowackie, a po drugiej wojnie powrócono do wcześniej ustalonych granic.
Tereny Zamagurza leżące po obu stronach granicy łączą więc zbliżone koleje historyczne, a co za tym idzie, zbliżony inwentarz kulturowy.
Zamagurze
jest regionem interesującym
z etnograficznego
punktu widzenia,
gdyż w związku z jego długotrwałą izolacją kulturową i gospodarczą, zachowało
się tu wiele elementów archaicznej kultury ludowej . .Jest to przy tym teren niejednolity etnicznie, bowiem po słowackiej stronie obok elementu słowackiego występuje
również ukraiński
(Rusnacy), w przeszłości zamieszkiwali
tu częściowo Niemcy,
oraz mniej lub bardziej wtopieni w element słowacki ~ Polacy. Istnieją tu więc

�Reccn::je.

przeglqdy

u.:ydawnictw

i

czasopism

183

rzadkie już gdzie indziej warunki obserwacji rezultatów
wzajemnego odziaływania
grup.
Pod względem wyznaniowym
ludność rozpada się dziś na rzymsko-katolików
lSłowacy, Polacy) i greko-katolików
(Rusnacy). Do drugiej wojny mieszkali tu także
protestanccy
Niemcy. Po wojnie pewne posunięcia
natury polityki wyznaniowej
dodatkowo zagmat\\'ały
sytuację, nakłaniano
bowiem greko-katolickich
Rusnaków
do przejścia na prawosławie,
co pozostawiło
do dziś niemało zadrażnień
wśród
tej grupy ludności.
Zamagurie
jest etnograficzną
monografią słowackiej części Zamagurza, napisa;,ą na określone zamówienie. Zamówienie to otrzymała Katedra Etnografii i Folklorystyki Uniwersytetu
im. A. Komenskeho w Bratysławie
od władz lokalnych z Popradu,
które
zebrany
materiał
pragnęły
wykorzystać
w polityce
kulturalnej
prowadzonej na swoim terenie. Badania nad kulturą ludową Zamagurza prowadzono zespolowo w latach 1967-1970 pod kierownictwem
doc. dra Jana Podolaka. Część
materiału opracowano w formie popularnej
monografii, pozostały zostanie spożytkowany przy opracowaniu
szczegółowych problemów etnograficznych.
Formę popularnej monografii przy jęto ze względu na typ odbiorców, do jakich adresowane
jest opracowanie. Są to terenowi działacze kulturalni,
pracownicy rad narodowych,
domów kultury itp.
Pracę
otwiera
wstęp
historyczny
traktujący
o osadnictwie
Zamagurza
&lt;J. Benko). Trzeba zaznaczyć, że historia Zamagurza
była dotychczas traktowana
na marginesie rozważań, o dziejach całego Spiszu. Autor polemizuje
z teoriami
o początkach tego osadnictwa, głoszonymi przez dawnych historyków
węgierskich,
słov;ackich, a zwłaszcza polskich. Zostały omówione kolejne fale osadnicze począw,zy od XIII w. Poważne piętno na kulturze tych ziem wycisnęła kolonizacja niemiecka postępująca
w trzech etapach oraz późniejsze osadnictwo
elementu ruskiego.
Systematycznie
też odbywał się napór żywiołu węgierskiego z jednej strony i słabszego, polskiego, z drugiej. Proces osadniczy na Zamagurzu
zakończył się dopiero
z końcem XIX w.
W kilku rozdziałach
omówiono kulturę materialną
regionu. W Tradycyjnych
sposobach pozyskiwania
żywności
J. Podolak daje charakterystykę
gospodarcza
Zamagurza, które jest regionem o typie tradycyjnej
gospodarki rolno-hodowlanej
i do dziś nosi charakter
kraju typowo rolniczego. W związku z przeludnieniem
panującym do drugiej wojny światowej spora część ludności zatrudniona
była przy
pracach leśnych, zajmowała się furmanieniem,
a nierzadko migrowala
na roboty
sezonowe. Rozwinięte
też były szeroko inne zajęcia pozarolnicze.
Po ostatniej
wojnie, na skutek przemian społeczno-ekonomicznych
kraju, zaznacza się masowe
wychodżstwo do pracy w mieście.
Do 1945 r. istniały na tym terenie dwa typy własności ziemskiej: indywidualna -- obejmująca głównie ziemie uprawne, oraz własność dawnych spółek urbar"kich - która oprócz ziemi uprawnej obejmowała wielkie obszary lasu, ląki i pastwiska. Omówione LOstały w tym miejscu podziały pól, sposoby zarządzania
gruntami
urbarskimi,
zasady
organizacji
spółek
pastwiskowych
oraz
sposoby
pozyski'"vania nowych gruntów przez karczowanie
lasów. Całokształt prac związa:1ych z uprawą ziemi, obróbką i pozyskiwaniem
płodów rolnych omówiony został
:1a tle cyklu rocznych prac w gospodarstwie.
Podobnie jak i w następnych rozdzialach pracy. folklor towarzyszący
pracom gospodarczym
omówiono na marginesie
v:ątku zasadniczego.
W związku z wielkim znaczeniem do pewnego czasu wypasu owiec na szałasie,
problematyka
ta zostaJa omówiona bardzo szeroko, z uwzględnieniem
nazewnictwa

�RecenzJe,

przeqlącl.ll

ll,;uclawni.ctu;

1 c:nsopism

sprzętów, zabiegów pasterskich, ras owiec itp. Chów bydła odgrywał na Zamagurzu
rolę o wiele mniejszą.
Rozdział kończy omówienie ludowego pożywienia, kt()re oparte było '.'.. zup~iności o wytwory własnego gospodarstwa.
Wytwórczość
domowa i rzemiosło (J. Koma). Wielka ilość lasów, a więc dostępność surowca drzewnego spowodowały, że jego obróbką zajmowano się szeroko
na własne potrzeby. Występowali
jednak we wsiach Zamagurza liczni kwalifiko·
wani rzemieślnicy, na ogół reprezentujący
kilka specjalności związanych z obróbh!
drewna. Najbardziej
rozwiniętym
rzemiosłem
drzewnym
było bednarstwo;
inne'
ornawiane specjalności to: kołodziejstwo, gonciarstwo, koszykarstwo
i opałkarstwo.
Tkactwo było w regionie bardzo rozpowszechnione
i wykonywane w oparciu o '.'.'łasny surowiec. Cała obróbka lnu i wełny była domeną kobiet, one też trudniły się
tkaniem, Specyficznie rusnackim rzemiosłem było wędrowne druciarstwo,
'.I'ykonywane masowo do ostatniej wojny.
W rozdziale o rzemiośle autor pominął zupełnie kowalstwo, które przecież było
jednym z wyspecjalizowanych
zajęć VI'e wsiach Zamagurza.
Budownictwo
i mieszkanie
(J. Uśak), Na Zamagurzu występują dwie zasadn:cze formy wsi: skupione i łańcuchowe, co jest wynikiem różnych procesó\\' osad·
niczych.
Rozmieszczenie
poszczególnych
parcel
dyktowało
różne,
wyznaczonezwyczajovio formy podziału gruntów.
Zagrody występujące
na Zamagurzu
mają formę trojaką:
l) zabudowa zamknięta z wewnętrznym
podwórzem, 2) budynki w formie litery L lub U, 3) budynki
pobudowane oddzielnie. Autor omawia techniki pracy przy budowie domu, używane
narzędzia i konstrukcje
różnych typów budynków. Osobno omówiono funkcje poszczególnych pomieszczeń budynku mieszkalnego
oraz zmiany tych funkcji \IT'&gt;£:
ze zmianą rozplanowania wnętrza.
Tradycyjna
odzież ludowa (J. Olejnik). Ludowy strój zachował się dziś na Zamagurzu wyłącznie u średniej i starej generacji
kobiet oraz u starej generacji
mężczyzn. Autor opisuje strój męski, kobiecy i dziecięcy, zarówno codzienny ja!~
i świąteczny. Rozdział podsumowuje
uwagami o współczesnym stanie stroju regionalnego. Pewne zmienione elementy tradycyjnego
stroju, poza wymienionymi grupami ludności, zachowali jeszcze dziś pasterze, zwlaszcza bacowie.
Zycie społeczne i rodzinne (N. Valaskova-Surkaloval.
Ramy życia społecznego
wsi zamagórskich
były wyznaczone
w dużej mierze przez odgórne zarządzenia
władz. Wiele jednak przejawów
tego życia było regulowanych
przez tradycyjne
instytucje wioskowe, których resztki. przetrwały i po dzień dzisiejszy, Przedstawicielem wsi na zewnątrz był rychtaT - wybierany zasadniczo przez starszyznę wioskową. Wewnętrznymi
urządzeniami
wioski była i jest m. in. instytucja strażowania.
którą pełnili kolejno przedstawiciele
gospodarstw. Szeroko rozwini&lt;;ta była dawniej
wzajemna pomoc przy pracach rolnych, pomoc dla pogorzelców oraz wspomaganie
ubogich. Tradycją
uświęcone
były podziały
na grupy wiekowe, co łączyło ~ię
z pełnieniem określonych ról społecznych.
Względy ekonomiczne
i społeczne decydowały o formie tradycyjnej
rodziny.
Była to najczęściej rodzina mała lub rozrodzona. Rzadko występowała rodzina rozrodzona złożona z dwu rodzin żonatych braci. Rozpadała się ona zwykle po śmierci
starych rodziców.
Kultura duchowa (K. Jakubikova).
Autorka omawia według ustalonego schematu rodzinne zwyczaje związane z narodzinami człowieka, chrztem, ślubem, aż po
jego zgon. W sferze kultury duchowej zaznaczają się wyraźnie różnice zachodzące:
między mieszkańcami słowackich wsi a Rusnakami.

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Dalej zostały omówione zwyczaje doroczne, skupione głównie wokół dwu cyklow świąt: zimowych i wiosennych.
Przedstawiono
wyobrażenia
ludu o przyrodzie
i istotach nadprzyrodzonych,
a \,. związku z tym wróżby i przepowiednie. Rozdział kończy krótki zarys lecznic·
twa ludowego.
Monografia Zamagurza, choć opracowana w formie popularnonaukowej,
stanowi'
ciekawą pracę z zakresu poznania kultury ludowej tej części Karpat. Zainteresuje
ona zapewne polskich czytelników, gdyż poza nieukończoną
jeszcze monografią
Tatr Polskich i Podhala, inne regiony Karpat dotychczas nie doczekały się współo:esnego opracowania
monograficznego.
Od 1962 r. na polskiej części Zamagurza
prowadzi się systematyczne
badania etnograficzne,
a od kilku lat interdyscyplicame.
Zebrano
dotychczas
przeogromny
materiał,
w większości
opracowany
\\. formie prac magisterskich.
W najbliższym
czasie materiały
te zostaną opublikowane w cyklu prac i materiałów z Polskiego Spisza. Będzie to niewątpliwie wycawnictwo bardzo interesujące.
Należałoby tylko życzyć sobie wspólnego wydaw:1ictwa polsko-słowackiego,
obejmującego problematykę
całego Zamagurza.
Adam

L'udovó.

kult,'Lra

v Karpatoch.

Vydavatelstvo

Slovenskej

Akademie

Bartosz

Vied, Bra-

tislava 1972, ss. 381.
Z dwóch co najmniej powodów godzi się zwrócić uwagę na tę książkę, dotyczącą problematyki etnograficznej
Karpat. Po pierwsze, otwiera ona zapowiedzianą
serię pod nazwą "Ethnographia Carpatica", po drugie, stanowi uzewnętrzniony
przejaw zintegrowanych
studiów etnograficznych
i folklorystycznych
tego obszaru, prowadzonych w obrębie niemal wszystkich państw europejskich
obozu socjalistycznego. Powstała w roku 1959 Międzynarodowa
Komisja do Badania Kultury Ludowej na obszarze Karpat postawiła sobie za cel koordynację kompleksowych
badań
w poszczególnych krajach.
Artykuły zawarte w omawianym
tomie stanowią właśnie w większości materiał referowany na plenarnym posiedzeniu tejże Komisji, jakie odbyło się w Smolenicach w roku 1967. Ponadto zamieszczono tu również referaty, a także niektóre
wystąpienia w dyskusjach, z posiedzeń podkomisji.
LiLdowci. kultura
v Karpatoch
zawiera rozprawy o bardzo zróżnicowanym
charakterze. Mamy więc z jednej strony kilka artykułów teoretyczno-problemowych,
z drugiej zaś artykuły, w których autorzy zaprezentowali,
już raczej w oparciu
o przeprowadzone
badania, bardziej szczegółowe opracowania.
Jest więc pewien
eklektyzm tematyczny, który sprawia wrażenie, że studia karpackie nie posiadają
jeszcze precyzyjnie określonych ram, zarówno co do przedmiotu badań, jak również metody. Wszakże wiadomo, że geograficzne określenie ram badawczych jest
mało konkretne, a zważywszy, że obszar o którym mowa, jest terenem licznych
styczności kultur, i to zarówno słowiańskich i romańskich, jak i wpływów węgierskich i niemieckich, wybór jednolitej płaszczyzny tematycznej,
komplementarnej
dla poszczególnych krajowych zespołów badawczych, jest niesłychanie trudny. Nie-mniej przy zintegrowanym
typie badań wydaje się to zupełnie możliwe.

�18ti

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Skoro wi~c nie można spojrzeć na pierwszy tom studiów karpackich
jako na
zwartą całość, spróbujmy zapoznać czytelnika z wybranymi zagadnieniami
poruszanymi w tej książce.
Bela Gunda omawiając
kulturowo-morfologiczne
problemy w Karpatach
kładzie nacisk na uwzgl~dnienie
w badaniach
wpływów naturalnego
otoczenia oraz
na przestrzenne
rozmieszczenie
zjawisk kulturowych,
gdyż są one wyrazem przeszłości historycznej.
Ponadto zwraca uwag~ na psychiczne właściwości jednostek
i wspólnot w formowaniu postaw kulturowych.
W bardzo zwi~zły, lecz jakże interesujący
sposób stara si~ odpowiedzieć J. Podolak na szereg podstawowych
pytań: co jest wspólnego w krajobrazie
przyrodni·
czym i społecznym Karpat, co jest przyczyną jednorodności,
a z drugiej strony co
warunkuje
regionalne
zróżnicowania
kulturowe
tego obszaru. Autor bardzo przc··
konywająco
omówił tzw. problem walaski (wołoski, wałaski), na którego przykładzie ukazał proces nawarstwiania
si~ różnych fal etnicznych i kulturową
asymilację żywiołu pasterskiego.
Postulat Podolaka, aby zmapować zjawiska językowe
charakterystyczne
dla pasterskiej
kultury Karpat, wydaje się słuszny.
M. Gładysz dzieli się z kolei uwagami na temat dorobku naukowego w zakresie etnografii polskich Karpat. Autor podkreśla, iż kultura tradycyjna Spiszu, Beskidu Śląskiego i Żywieckiego jest przedmiotem szeroko zakrojonych badań Katedry
Etnografii Słowian UJ. Badania te obejmują zarówno monograficzne
opracowania
grup lokalnych, jak i wybrane zjawiska kulturowe
związane z życiem współczesnej wsi.
Artykuł B. Kopczyńskiej-Jaworskiej
jest próbą poszukiwania
wspólnej płaszczyzny badań oraz postawienia
właściwego ich celu. Od tego bowiem ustaleni;.ł
uzależniony jest wybór odpowiednich metod. W oparciu o przeprowadzone
w ośrodku łódzkim badania nad sezonową gospodarką
górską autorka
podkreśla walory
analizy funkcjonalnej.
Należy podkreślić fakt, że w postulatach
badawczych
obu wymienionych
polskich etnografów zwraca się uwagę na problematykę
współczesną. Mowa jest o potrzebie uchwycenia
tendencji zmian zachodzących
pod wpływem uprzemysłowienia i w związku z rozwojem ruchu wczasowo-turystycznego.
Również bardziej ogólny charakter
mają artykuły V. Marinova, który zajął si.;
zagadnieniem
podobieństw
w kulturze materialnej
regionu karpacko-bałkańskiego,
jak również Ch. Wakarelskiego,
który zaproponował opracowanie leksykonu kultury
ludowej z podziałem na kulturę materialną,
społeczną, duchową, technologię i procesy wytwarzania
oraz twórczość ludową. Podobnie dość ogólnikowy charakter posiada studium
V. Froleca dotyczące powiązań
między ludowym
budownictwem
Karpat i na Bałkanach.
Inne artykuły
zogniskowane
są na bardziej konkretnych
zjawiskach
kulturowych, zamkni~tych
na znacznie mniejszej przestrzeni.
I tak np. A. Kowalska-Lewicka
omawia w historycznym
aspekcie hodowlę
kóz w polskiCh Karpatach.
a E. DorywaIska
referuje
wyniki badań nad pasterstwem
i gospodarką
Żywiecczyzny, zaś M. Gładyszowa pisze na temat przeobrażeń
w budownictwie
ludowym
Beskidu Śląskiego w latach 1946-1967. Na ten temat piszą jeszcze J. G. Hasko,
J. Kantar i S. MurSković. Pierwszy w oparciu o materiały XVI i XVII wieku o budownictwie w królewszczyźnie
samborskiej,
drugi o terenowe badania na Orawie,
ostatni zaś omawia badania nad budownictwem
i wyposażeniem
mieszkań na całej
czechosłowackiej
części Karpat. Z tą problematyką
koresponduje
artykuł V. Prazaka omawiający
wpływ wołoskiej kolonizacji na sposób rozplanowania
mieszkań.
Z kolei dwa artykuły dotyczą muzealnictwa
skansenowskiego:
S. Kovacevicova

�Recellzje~

przegtqdy

u;yd([wnictw

187

i C2(lsopism

ogólnie charakteryzuje
ten typ muzeów na Słowacji, zaś J. Vareka pisze o nowych
koncepcjach wystawy w muzeum w Rożnowie.
Sztuce ludowej poświęcone są natomiast artykuły J. Jerabkovej,
S. Kovacevicovej i H. Johnovej.
Ostatnia grupa rozpraw ma charakter folklorystyczny.
I tak; D. Klimova-Rychnova omawia kompleks tematów żyjących jeszcze w lokalnych podaniach ludowych
na terenie Zachodnich Karpat o walkach z Turkami i Tatarami. W podaniach ludowych zawarty jest również bogaty materiał dotyczący zbójnictwa karpackiego.
Artykuł O. Sirovatki jest próbą interpretacji
owych zbójnickich podań. V. Gasparikowa zaj~ła się ciekawym i trudnym zagadnieniem, a mianowicie omówieniem grupy materiałów folklorystycznych
o tematyce historycznej, które nie zostały wytworzone przez społeczność Karpat słowackich, lecz które mają charakter
międzyna··
rodowy i które różnymi drogami przedostały się na ten teren.
Z kolei morfologiczną analizę różnego typu przesądów przeprowadził
w swoim
artykułe B. Benes. D. Holy zastanawia się zaś nad rozwojem muzyki ludowej na
Wschodnich Morawach i w Słowacji.
Lektura L'udowej kultiiry
v Karpatach
wywołuje mieszane uczucia i chęć zróżnicowania oceny dzieła. W omawianym tomie zawarty został bowiem rzetelny i ciekawy materiał opracowany przez wybitnych specjalistów, odczuwa się jednak jakoby brak myśli przewodniej, której spodziewać by się należało choćby dlatego,
i.e tom redagowany jest przez wspomnianą Międzynarodową
Komisję.
Publikacja zawiera sporą ilość czarnobiałych ilustracji. Ukazała się w dziewięciu
językach, wszystkie artykuły, z wyjątkiem jednego, posiadają obcojęzyczne streszczenia.
Bolesław

G. P. Snesarev,
ss. 160, ilustr.

Pod niebom

Chorezma.

Etnografićeskije

Januszkiewicz

oi'erki.

Moskva

1973,

Pod niebem Chorezmu. Szkice etnograficzne
G. P. Sniesariewa
to książka popularnonaukowa,
wydana w 65 tysiącach egzemplarzy. Przynosi relacje z długotrwałych, zapoczątkowanych
pod koniec lat dwudziestych, badań etnografa nad kulturą
ludową i historią krainy łeżącej w granicach współczesnego Uzbekistanu i Turkmenii. Zakończywszy lektun; zadałem sobie pytanie, jaki może być pożytek z recenzji tej pracy zamieszczonej w czasopiśmie specjalistycznym.
Uzasadnienie znalazłem
bez trudu. Książka G. P. Sniesariewa
godna jest również uwagi etnografów-profesjonalistów z kilku przyczyn: 1) przynosi interesujące,
w części dotąd nie publi··
kowane materiały z badań terenowych;
2) ujawnia z całą wyrazistością
metody
prowadzenia tych badań; 3) potwierdza wartość wzorca pracy popularnonaukowej,
\\' której etnograf opowiada nie tylko o przedmiocie swoich zainteresowań,
ale
również o sposobach prowadzenia
badań terenowych,
bezpośrednich
kontaktach
z członkami obserwowanych społeczności.
G. P. Sniesariew, znakomity znawca wierzeń ludów radzieckiej Azji Środkowej
i autor wielu prac naukowych, również w książce popularnej
pozostał wierny pa5jonującym go zagadnieniom. W kulturze ludowej szuka przede wszystkim mate-

�188

Recen.zje,

przegLqdy

u.;ydawnictu;

-i

coasopism

riałów dla rekonstrukcji
historii, odkrywając
we współczesnych
wierzeniach pozostałości przedmuzułmańskie,
głównie zoroastryzmu
i szamanizmu. W badaniach tych
pomocna jest autorowi doskonała znajomość dziejów starożytnego
Chorezmu, uzyskana m. in. poprzez uczestnictwo
w pracach archeologicznych
znanej ekspedycji
chorezmijskiej
S. P. Tołstowa. Zainteresowania
historyczne były jednym ze źródeł
inspiracji dla podjęcia dociekań nad sferą współczesnej religijności ludowej, współwystępującej
z islamem, choć niekiedy pozostającej
w sprzeczności z jego dogmatami.
W siedmiu rozdziałach książki zawarto szkice poświęcone wybranym
tematom.
Rozdział Ludzie i duchy wprowadza w demonologię mieszkańców Chorezmu. Opisy
demonów wrogich ludziom, neutralnych
lub pomocnych przedstawiono
przytaczając uzyskane od informatorów
relacje o działalności duchów. Obraz tych samych
duchów okazał się nader różny w opowiadaniach
poszczególnych rozmówców. Za·
skakującą niekiedy różnorodność
wyobrażeń o tych samych demonach wiąże autor
z różnicami w osobowości informatorów.
W rozdziale znalazło się ponadto omówienie miejscowego
szamanizmu,
zjawiska zanikającego
i niezwykle trudno dostępnego. Obrzęd kamlania - wypędzania złych duchów z chorego, badacze poznali
już tylko za pośrednictwem
ludzi biorących w nim udział.
Rozdział Mułła Sadu Ha przynosi interesujące
informac~e o świętych muzułmańskich, m. in. o biblijnym Dawidzie, uznawanym
tutaj za patrona rzemiosł metalowych. Rzeczywistym bohaterem rozdziału jest jednakże wymieniony w tytule mułła
Sadułła, duchowny z meczetu w Chanki, przyjaciel etnografów i znakomity obserwator.
W kolejnym rozdziale znajdujemy
omówienie świątyń, tzw. mazarów, związanych z imionami świętych muzułmańskich,
zjawiska niezwykle charakterystycznego
dla życia religijnego ludności Azji Środkowej. W oparciu o obserwację grupy pielgrzymujących
do mazaru kobiet, którym autor towarzyszył,
przedstawił
on tutaj
ceremoniał pielgrzymki do miejsc świętych i jej funkcje. Nieoczekiwane spotkanie
z derwiszem na ulicy w Kunja-Urgenczu
w latach pięćdziesiątych
stało się zaczątkiem opowieści U zgasłego ogniska. G. P. Sniesariew
zebrał w niej szczegółowe
informacje o działalności i organizacji zanikłego już w republikach
środkowoazjatyckich muzułmańskiego
zgromadzenia
żebraczych mnichów. tzw. kalandarów.
Na
początku bieżącego stulecia we wszystkich
miastach i większych osiedlach Chorezmu istniały domy zgromadzenia, tzw. kalandarchony.
Zakon posiadał scentralizowaną w granicach chanatu organizację, na czele której stał pil' - przywódca o dużej władzy i znaczeniu.
Dla zainteresowań
G. P. Sniesariewa
charakterystyczny
jest rozdział Dziedzictwo przepięknej
Anahity.
Badacz zebrał w nim skrupulatnie
informacje o reliktach kultu Amu-Darii,
dostrzegalnych
do dzisiaj wśród kobiet, nadbrzeżnej
ludności rolniczej oraz dawnych miejscowych szkutników. Zarejestrowane
formy kultu
wiąże badacz z czcią oddawaną
niegdyś zoroastryjskiej
bogini Anahicie, hędącej
ponoć uosobieniem Amu-Darii. Jest zdania, że wywodzący się z zoroastryzmu
kult
rzeki przetrwał wieki panowania islamu. Studia wyłącznie genetyczne pozostawiają
u czytelnika pewien niedosyt: jakie były przyczyny umożliwiające
przetrwanie
zjawiska w poszczególnych
okresach, czy nowe konteksty
społeczno-kulturowe
nie
zmieniły jego treści tak dalece, że doprowadziły
do przerwania
kontynuacji?
Poszukiwania
archaizmów,
przydatnych
dla rekonstrukcji
historycznych,
skierowały uwagę G. P. Sniesariewa
również na techniki pochówków i ceremoniał pogrzebowy. Dominację w Chorezmie grobowców naziemnych
tłumaczy badacz jako
następstwa utrwalenia
się zoroastryjskiego
zakazu powierzania ziemi ciał zmarłych.

�Recenzje,

przeglądy

lvydatonictw

I8!)

"i czasopism

Tytuł rozdziału ObsŁugujqcy zmarŁych zaczerpnięty
został natomiast
z badań nad
grupą ludzi zajmujących
się obmywaniem
zwłok. Wieki panowania islamu, w którym obmycie zmarłego to religijny obowiązek, nie usunęły izolacji i dyskryminacji tej grupy, posiadającej
wydzielone miejsca zamieszkania
i do niedawna zawie-·
rającej wyłącznie endogamiczne związki małżeńskie.
Ostatni rozdział Wolnomyśliciele
z ruin starożytnego
Kjatu
opowiada o kilku-osobowej grupie przeciwników
mm.ułmańskiego
duchowieństwa,
działającej
na początku XX wieku w Szabbazie.
Zainteresowania
historyczne,
tak wyrażne w pracy badawczej G. P. Sniesaricwa, nie przysłoniły obrazu współczesnych
wierzeń ludności Chorezmu. Ukazane zostały niektóre skutki procesu degradacji
ortodoksyjnego
islamu i trwałość zespołu
wierzeń ludowych, określonych
w jednej z wcześniejszych
prac G. P. Sniesariewa
mianem "...religii kobiecej, zakorzenionej
w głębinach bytu rodzinnego" *. Interesujący zasób wiedzy a współczesności
zawarty
został również w opisach stosunku
informatorów
do badań nad wierzeniami.
Ukazanie metod badań terenowych,
to
jeden z poważnych walorów pracy. Zespół G. P. Sniesariewa,
w związku z założo-·
nymi celami badań, przemierzając
miasta i wioski Chorezmu, poszukiwał rozmówców przede wszystkim wśród ludzi starych. Postawową
procedurę
badawczą sta·nowił wywiad niesformalizowany,
a także obserwacja.
Długotrwały
pobyt w domach
rodzin uzbeckich w niektórych miejscowościach
oraz udział w rodzinnych, a także
pozarodzinnych
uroczystościach
i przedsięwzięciach,
nadawały
badaniom charakter
obserwacji uczestniczącej,
zewnętrznej.
Książka, dzięki zawartym
w niej informat:jom o metodach badań terenowych,
mOŻe stanowić uzupełnienie
innych prac wybitnego etnografa.
Pod niebem Chorezrllu
jest przykładem
udanej publikacji
popularnonaukowej
opowiadającej
o pracy etnografów.
Wykład wybranych
zagadnień etnografii
i historii Chorezmu wtopiony został tutaj nader umiejętnie
w opis badań terenowych,
w trakcie których etnograf pozostaje w bliskich, przyjaznych
kontaktach
z dziesiątkami informatorów,
o których pamięć przechowuje
się długo. Stąd zrozumiały
jest osobisty ton książki, zbliżający pracę rosyjskiego badacza o krainie środkowoazjatyckiej, do napisanej w oparciu o badania w Polsce SpoŁeczności wiejskiej
Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej.
G. P. Sniesariew
przekazuje
nie tylko wiedz;::
o problemach
i metodach etnografii.
Poucza o względności stereotypowych
sądów
o ludziach i kulturach,
dostarcza wzorca postawy w stosunku do ludzi, z których
pomocy etnograf korzysta, daje wyraz humanistycznym
wartościom
etnografii.
Zbigniew

Bo LOnnqvist.

Jasiewicz

mode i ert landsbY9dssamhatle
1870-1920. Dress and
Helsingfors 1972, ss. 400, 188 fot., mapa, tłum. w jęz.
rosyjskim
i angielskim,
bibliografia,
spis informatorów,
przypisy.
Wydawnictwo
Fińskiego Towarzystwa
Archeologicznego
- Studia Etnograficzne,
CL. 24. Kansatietecl!incn Arkisto 24. Etnologiskt Arkiv. Utgiven av Finska Fornminnes:fOreningcn.
Ieshion

in a rural

Drakt
och
comnmnitu,

* G. P. Sncsarev, o nekotoryclt
pri.c'inaclz
u Hzbekov Chorezma.
,.Sovetskaja
Etnografijalt

sochranienija
reUqio.zno-bytovych
1957~ nr 2, S. 62.

pereżytkov

�IHO

Recen.zje,

przegLqdy

wyduvJnictw

i c.zasopisrn

Ubiór i moda w społeczności
wiejskiej
w latach 1870-1920 jest obszerną książką
wydaną z racji obrony pracy doktorskiej, która odbyła się 9 grudnia 1972 1'. Autor.
Bo Lonnqvist, jako naukowiec młodego pokolenia, od 1966 r. pracuje w ArchiwUr:l
Etnologii i Folkloru Towarzystwa Szwedzkiej Literatury (Svenska Littcratursiillska·
pets Folkkultursarkiv),
a od 1970 r. prowadzi na uniwersytecie w Helsinkach (He!singfors Universitet) wykłady na temat ubioru i mody. Na swoim koncie ma już
kilka rozpraw z tego zakresu, obecna jednak jest chyba naj obszerniejszym dziełem
bazującym na żródłowym materiale pochodzącym z ustnych przekazów informatorów, z analizy starych fotografii oraz zachowanych okazów muzealnych.
W drugiej połowie XIX w. obszary wiejskie Finlandii uległy silnej fali zmian
niespotykanych
do tej pory. Były to zarówno zmiany ekonomiczne spowodowane
rozwojem techniki i podwyższonej stopy życiowej, jak i zmiany struktury społecznej. Bo Lonnqvist analizuje zmiany zachodzące w ubiorze wiejskim rejonu Ostrobotnia w okresie ostatnich 50 lat, a główną uwagę zwraca na porównanie tradycyjnego ubioru wiejskiego z modą rozprzestrzeniającą
się w miastach.
Wejście w meritum sprawy poprzedza omówieniem stanu badań i nowoczesnych
ich kierunków w skali europejskiej.
Autor przytacza licznych, zasłużonych w kostiumologii badaczy, cytując bezpośrednio ich poglądy na: definicje stroju i ubioru
(Weiss, Zelenin), przyczyny zachowania się tradycji, zwłaszcza u kobiet (Bringemeier), specyfikę regionalną (Deneke), miejsce odzieży w zwyczajach i obyczajach
oraz jej znaczenie w życiu społecznym (Hiivernick).
Z kolei autor zajmuje się rozważaniami
na temat mody cytując wypowiedzi
Simmel'a, Steinmetz'a uzasadniającego
psychologiczną jej stronę, Hoffmanna, dalej
K(jniga, Vanier'a, Brenninkmeyer'a
uważających modę za klasyczną barierę, której
nie można przekroczyć. Np. Petrascheck-Heim
dopatruje się w modzie odbicia życia
społecznego, podobnie jak Crawley, który widzi w zmianie mody wyraz nowego
stanu lub warunków życia. Zdaniem Crawley'a strój jest wykładnikiem wszystkich
socjalnych momentów, np. pozycji w rodzinie, we wsi, regionie, plemieniu, społeczeństwie. Jest również wyrazem indywidualnych
odczuć oraz wszystkich niepisanych praw w stosunku do jednostki i środowiska.
W Finlandii studia nad ubiorem rozpoczął swą obszerną pracą Heikel (1909),
następnie Schwindt (1913) i Sirelius (1916). Pierwsi dwaj bazowali na zbiorach
muzealnych i poszukiwaniach
archiwalnych,
jedynie Sirelius oparł się na tradycji
ustnej i w swym opracowaniu
zastosował klasyfikację
typologiczną oraz analizę
historyczno-porównawczą,
dzięki czemu odkrył powiązania między ubiorem a stosunkami społecznymi, czego nie możnaby osiągnąć badaniami opartymi wyłącznie
o materiały muzealne i archiwalne.
Zupełnie inne założenia charakteryzują
opracowania
Ritty Pylkkiinen (1956,
1970), która podjęła studia nad wpływami stylowych form mody (renesansu i baroku) na ubiór niższych klas społeczeństwa Finlandii. Jej zdaniem styl ubioru odpowiada stylowi sztuki danej epoki, a ogólnie panująca moda nic ma związku z narodowym, czy regionalnym stylem. Moda, jako siła zmian działających z zewnątrz
na normy panujące
w określonej grupie społecznej, może być badana również
i w środowisku wiejskim, a związek miasta ze w,;ią jest w tym przypadku bardzo
ważnym momentem dla studiów i badań.
Ogólnie można stwierdzić, że dorobek etnografii fińskiej i skandynawskiej
sprowadza studia i badania nad strojem przede wszystkim do materiałów muzealnych
i archiwalnych,
bazując na metodzie historyczno-porównawczej
i typologicznej
w oparciu o zróżnicowania
regionalne;
stylowy ubiór natomiast
wyższych klas
społecznych jest przedmiotem rozważań historyków sztuki.

�Hecenzje,

przeu[qcl,!jwydawnictw

i c:asopism

un

Autol' niniejszego opracowania podjął studia na przykładzie ubiorów wiejskich
z Voril, miejscowości leżącej na wschód od miasta Vasa na wschodnim wybrzeżu
Gulf okręgu Bothnia, opierając się o wywiady ze starszymi informatorami
i stare
materialy fotograficzne pochodzące z lat 1870-1920, tj, z okresu krzyżujących
się
zmian w życiu ckonomicznym i społecznym. Poznanie stosunków społecznych w określonym środowisku umożliwiło znalezienie klucza do całego systemu związków społecznych wyrażających się w sposobie ubierania, Rozpatruje więc ubiór jako wynik
warunków ekonomicznych
i stosunków społecznych w oparciu o metodę strukturalną,
Okres między 1870-1920 był w Finlandii pełen zmian ekonomicznych i społecznych, Na wieś dotarła nowa ideologia, raptownie wzrastający
przemysł powodował
także zmiany w strukturze wsi, wzrosła i rozwinęła się komunikacja,
coraz częściej
i liczniej docierała na wieś prasa, otwierano we wsiach sklepy. Lokalne autorytety
wzrastały dzięki szkołom, zaczął się rozwijać system opieki społecznej, zdrowia.
Wieśniacy coraz częściej opuszczali swe środowiska dla podjęcia pracy zarobkowej,
rozpoczęła się emigracja do Ameryki. Szczególne zmiany w ubiorze spowodo\;vał
rozwijający się przemysł tekstylny. Fabryki produkowały
nie tylko tkaniny, ale
i gotowe ubiory, prasa publikowała wzory modnych ubrań, do głosu doszła emancypacja kobiet, rozwijał się sport, który wnosił istotne zmiany do ubioru wiej··
skiego .. Jednak te wszystkie nowości niełatwo przyjmowały
się na wsi ze względu
na silnie rozwinięty tradycjonalizm;
tym niemniej i on ulegał stopniowemu rozkładowi.
Szczegółowe studia nad strukturą
społeczności wsi Vora autor opiera o granice
geograficzne oraz związki z sąsiadami, podział ziemi i wsi pod względem ekonomicznym, a także życie i stosunki międzyludzkie. Materiał rozpatrywany
jest diachronicznie i synchronicznie,
bo obydwa aspekty badawcze są równie konieczne, gdy
ma się na względzie proces zmian ubioru, który stale jest w użyciu.
Przedmiotem
drugiego rozdziału jest funkcja ubioru. Autor uważa, że można
ją rozpatrywać z trzech pozycji, tj. zależnie od: 1) płci i wieku użytkownika
(fot.
9-97); 2) zwyczajów i obrzędów, jak chrzest, konfirmacja,
zaręczyny i ślub, pogrzeb
(fot. 98-148); 3) pracy i odpoczynku oraz warunków życiowych (fot. 149-156). Rozdział ten jest naj obszerniejszą
częścią pracy. Zawiera omówienia poszczególnych
części ubioru, ich formy i zastosowania z uwypukleniem
elementów naj starszych,
zmieniających się i najnowszych. Na konkretnych przykładach widać, jak prezentują
się one u starszego i młodszego pokolenia. Jak widać, w zasadzie nie były one zbytnio zróżnicowane, co potwierdza kilka grupowych fotografi dorosłych i młodzieży.
Z kolei w trzecim rozdziale autor omawia krój odzieży, który kształtuje się zależnie od: 1) zmienności części odzieży wierzchniej i spodniej, 2) sposobu pozyskania
odzieży przez: a) oJ'iarowanie, wiano, spadek, pożyczkę, wynagrodzenie, b) rzemiosło
i pozycję społeczną rzemieślnika
(krawca, garbarza, szewca itp.), c) przemysłową
produkcję za pośrednictwem
kramarzy, wiejskie sklepy, kontakt z miastami, emigrację (fot. 157-167). Zdaniem autora ubiór jest dziełem głównie wiejskiego rękodzieła, które w miarę upływu czasu coraz częściej opiera się i czerpie nowe rozwiązania z wzornictwa ogólnie panującej mody.
Rozdział czwarty dotyczy porównania
odzieży wiejskiej
z ogólnie panującą
modą (ubiór i moda). Uwaga koncentruje
się tu wokół zmian w ubiorze, wpływu
mody oraz ich wzajemnego stosunku. Autorowi wydaje się, że zmiany zachodząc2
w ubiorze wiejskim w latach 1870-1920 wynikały głównie ze zmieniającej się struktury ekonomicznej wsi, z wzrostu kapitału na wsi i dużego wpływu kultury miejskiej na wiejskie zwyczaje i obyczaje. Proces tych zmian był jednak niezwykle

�Hl2

Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

skomplikowany;
na asymilację lub odrzucenie pewnych elementów działały bowiem
także inne fakty, głównie tradycja. W rezultacie większość poszczególnych elementó\&lt;.'
ubioru jest wynikiem jego funkcji i użyteczności w codziennym życiu. Motywy
zmian miały zewnętrzne
lub wewnętrzne
impulsy i były rozmaitego pochodzenia.
Postęp w życiu ekonomicznym wpłynął np. na szersze korzystanie z tańszych tkanin
oraz zaniechanie ich barwności na korzyść ciemnych kolorów, tudzież upodobanie
w zbytkowności charakterystycznej
dla ubiorów XVIII w. (lecz ciemne kolory szły
w parze także z rozwojem sekciarstwa religijnego). Wprowadzenie nowego podziału
administracyjnego
załamało dawną strukturę wsi, czego efekt uwidocznił się w zmianie stosunków społecznych i w ubiorze. Toteż dezintegracja
wsi z łatwością doprowadziła do przyjęcia nowych form odzieży (rozlużnienie związków i większa S\\70boda w indywidualnym
wyborze). Niektóre tradycyjne
zwyczaje zaczęły zanikać'.
a z nimi ginęły też pewne części ubioru, lub tworzyły się zupełnie nowe. Np. wcselna korona panny młodej została zaprowadzona
na przełomie XVII i XVIII \\'..
podobnie jak uroczysty rytuał ubierania
panny młodej, który rozpowszechnił
się
dopiero w XIX w. Była to symboliczna prezentacja
socjalno-ekonomicznej
pozycji
rodziców panny młodej. Obecnie zwyczaj zakładania korony sprowadzony został do
czysto zdobniczej funkcji. Zanik zwyczaju korony weselnej był wynikiem również
rozpowszechnienia
się obrzędowości sekciarskiej, zwłaszcza od momentu, kiedy stal
się on wyłącznie zwyczajem kościelnym. Drugim zanikającym
zwyczajem było zaniechanie rozwieszania
we wnętrzu izby, w której latem sypiała dziewczyna, 'xyprawy przygotowywanej
przez nią do ślubu. Równolegle z tym zatracała się wartość:
i znaczenie własnoręcznie
sporządzonej odzieży, dziewczęta w kościele, na tańcach
i na spotkaniach
towarzyskich
poczynały chełpić się ubiorem gotowym, nabywanym w mieście. Tradycyjne
zwyczaje w tej dziedzinie najdłużej
zachowały si!::
u dziewcząt służebnych, które sporządzały swą odzież z zarobionego za pracę płótna.
Zmiany funkcji odzieży były dwojakiego rodzaju: określone i przypadkowe.
Przykładem
pierwszego może być spódnica, która z czasem ze świątecznej przechodziła na użytek codzienny. Natomiast przypadkową zmianą funkcji może być zal"LUcanie spódnicy na głowę dla ochrony przed deszczem, lub używanie futrzanej czapki męskiej do pracy w lesie. Zmiany funkcji zachodziły rzadko w odzieży rytualne.'.
Wprowadzenie
nowych form do ubioru odbywało się - jak powiedziano przez kramarzy, sklepy wiejskie, za pośrednictwem
nauczycieli, lekarzy, księży i ich
żony, organizacje młodzieżowe, tj. jednostki działające w myśl powstających przepisów społeczno-administracyjnych.
Znacznie wolniej lub wcale nie przyjmował\'
się one wśród wymierających
pokoleń. Ogólnie akceptowano je dopiero wtedy, gdy
większość osób ubierała się podobnie, gdy pewne części ubioru stawały się powszcchne, gdy formy obcego pochodzenia przerabiano i dostosowywano do własnych gw'tów i potrzeb i gdy propozycje mody oddziaływały na autorytety wiejskie (rodzinc.
starszych itp.). Ich reakcja i aprobata decydowały o upowszechnieniu.
Z drugiej jednak strony zaczęła się kształtować idea zachowania tradycyjnego
ubioru. Wyrosła ona na romantycznych
koncepcjach XIX w. Zainteresowanie
t.\"j;~
problemem powstało w Finlandii najpierw wśród niższych klas społecznych oko!,.,
1840 r. Ginące części tradycyjnego
ubioru zaczęto rekonstruować,
a zajęli się ty];~
najpierw artyści. Ogół mieszkańców
wsi nie był jednak ustosunkowany
do teg"
przychylnie, starsza generacja obserwowała
to zjawisko nawct z niedowierzanier.;.
Ale ideę nawrotu do ubioru tradycyjnego
gorąco zaakceptowała
ucząca się mlcdzież, głównie dojeżdżająca do szkół w mieście.
Autor w swym opracowaniu v,,·skazał na wielość i złożoność problematyki \\. zakresie historii i tradycji odzieży na wsi. Nie predenduje on jednak, w swej ,kror.-c-

�Recen:::je, ]Jr:egln.ciy

u;ydawnictw

i czasopism

::ości. do przed~tawienia
pełnego obrazu studiów w tym zakresie. Tym niemniej
~twierdzić należy, że książka jego jest nowoczesnym, strukturalnym
opracowaniem,
dającym maKsymalnie pełny obraz stanu i zmian oraz relacji ubioru tradycyjnego
do mody płynącej szerokim nurtem wśród różnych grup społecznych. Dla badaczy
tych zagadnień om(Jwiona pozycja jest cennym punktem odniesienia, głównie \\' porównaniu z przykładami
i matp.riałem występującym
na terenie Polski, zwłaszcza
zachodniej.
Barbara

A. Schenk
ethnik
&lt;;;,;:

i I. Weber-Kellermann

und sozialer

.."-larburger

Bazie/ich

Studien

Wandel

zur

przy współpracy M. Motzer i W. Stolle, Interin einem mehrsprachigen
Dorf des rumii.nischen
Banats .
vergleichenden
Ethnosoziologie",
Band 3, Marburg
1973,

235~ 34 ilustr.

Problematyka
kulturowa grup emigrantów ma w literaturze
etnograficznej
Republiki Federalnej Niemiec określone już miejsce. Potwierdzają
to liczne drukowane, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej, publikacje.
Świadczą a tym również
organizowane
seminaria (np. w 1963 r. w Wiesbaden), zjazdy (Trewir 1971) oraz
aktualnie prowadzone, kompleksowo i indywidualnie,
badania. Ostatnio ukazała się.
jako jeden z jej wyników, praca zbiorowa z zakresu etnosocjologii, dotycząca międzyetnicznych i społecznych przemian w kilkujęzykowo
mówiącej wsi rumuńskiej.
Wśród jej autorów znajduje się, co warto podkreślić, znana i ceniona na tym polu
badań etnografka, Ingeborg Weber-Kellermann,
mająca w swojej bibliografii kilka
prac z zakresu kultury wychodźstwa.
Problematyka
oraz uzyskane wyniki badań omówione w recenzowanej
pracy
zasługują na szczególną uwagę czytelników zwłaszcza dlatego, że w naszej literaturze brak dotąd takich opracowań. W swojej konstrukcji
obejmuje ona takie problemy, jak: środowisko (Geschichte und Umwelt des Untersuchungsdorfes
autorstwa
A. Schenk), w którym przedstawiono
czasokres napływu mniejszości narodowych
do badanej wsi, rozwój zagospodarowywania
się i przeobraźenia
wynikłe na skutek
kolektywizacji oraz zróżnicowanie międzyetniczne
(niemieckie, serbskie i rumuńskie)
'.V
zakresie budownictwa,
w życiu rodzinnym oraz w życiu społecznym. Drugi problem - praca na wsi (Dórfliches
Arbeitsleben
napisany przez M. Motzer) za"';iera analizę takich zagadnień, jak: zagroda jako przedsiębiorstwo,
rozwój upravi
i sposoby młócki, podział pracy w spółdzielni
oraz zajęcia pozarolnicze.
Kolejny
problem - czas wolny (Vom Feierabend zur Freizeit - opracowany przez W. Stolle)
obejmuje: formy spędzania wolnych po pracy wieczorów, uprawę przydomowych
ogródków, pomoc sąsiedzką, pracę kobiet (gotowanie, przygotowywanie
zapasów, szycie, robienie na drutach) oraz korzystanie ze środków masowego przekazu i turystykę. Następny - rodzina (Die Familie - przygotowany
przez L Weber-Kellermann)
zawiera: strukturę
małżeństw, zwyczaje rodzinne, w tym przemiany zachodzące na
skutek kolektywizacji.
Piąty z kolei problem - szkoła i wych~wanie (Schule und
Bildung A. Schenk) dotyczy rozwijanych
programów nauczania i uwzględniania
'.',' "ich ważniejszych wydarzeń i osiągnięć kraju swego pochodzenia, roli wycho',\·a'.nzej ~zkoły oraz losu absol\ventów. I wreszcie ostatni - zwyczaj herodów (He-

j" -

Lud,

t. :&gt;9

�l!H

Recenzje,

przeglqdu wydawnictw!

czasopism

rodesspiel
Muster
eines Dorfbrauches
1. Weber-Kellermann)
przedstawia
szwabski obyczaj urządzania korowodów na Trzech Króli oraz rumuńskie zwyczaje
przebierańców na Boże Narodzenie, Nowy Rok i na tzw. "pług". Opracowanie uzupełniają stereotypowo: wstęp, zakończenie oraz rozdział metodologiczny (Bemerkungen zu Theorie und Methode, napisany przez A. Schenk). W tym ostatnim autorka
zajęła się bardzo pobieżnie klasyfikacją rzeczową tego rodzaju prac zaliczanych do
tzw. "językowo-wyspowej
etnografii"
(Sprachinselvolkskunde),
bądż do etnografii
emigracji. Przedstawiła również zagadnienia warsztatowe. Zarysowana konstrukcja
przedmiotu badań zawiera w zasadzie wszystkie podstawowe problemy poznawcze,
niezbędne w tego rodzaju opracowaniach.
Nie wszystkie z nich zostały jednak
w pracy równo wnikliwie potraktowane.
Zresztą zachwiana została wogóle w niej
proporcja pomiędzy poszczególnymi problemami. Najobszerniej potraktowano takie
działy, jak środowisko oraz szkoła i wychowanie. Mniejszą objętość mają: rodzina
oraz rozdział o zwyczajach, a najmniej miejsca poświęcono zagadnieniu pracy. Niesłusznie chyba omówiono w rozdziale o czasie wolnym sprawy związane z pracą
kobiet. Zajęcia niewiast winno się analizować w rozdziałach o rodzinie i pracy.
W sumie są to usterki, których trudno chyba było uniknąć w pracy zbiorowej.
Autorzy dołożyli wszelkich starań, aby wykazać zasadnicze międzyetniczne zróżnicowanie kulturowe. Występują one, ich zdaniem, szczególnie w takich elementach
kulturowych, jak: budownictwo, zwyczaje rodzinne i doroczne oraz w wierzeniach.
Ponadto ustalili, jakie wytwory rodzimej kultury zanikły i dlaczego, np. w pracy
na roli, oraz jakie przetrwały i wykazują tendencję rozwojową, np. g\\'ara i zwyczaje doroczne. VV'arto podkreślić, iż wywody zespołu autorskiego w:;parte są bardzo trafnie dobranymi rycinami, co podnosi wartość pracy.
Do mankamentów
opracowania zaliczyłbym także niekonsekwentne
stoso\\'anie
metody funkcjonalnej analizy; w niektórych partiach pracy poprzestano na chronologicznie ujętych opisach. Innym mankamentem
jest tytuł pracy, nie w pełni adekwatny do treści, główny nacisk w analizie poszczególnych problemów położono bowiem na niemiecką grupę etniczną. Ale również i te niedociągnięcia nie umniejszają
ogólnej wartości pracy, warto zatem polecić czytelnikowi jej lekturę,
Walerian

Kultureller

mann. Gottingen

Wandel

im 19. Jahrhundert.

Herausgegeben

Sobisiak

von Gunter

Wiegiel-

1973, ss. 275, ilustr. 8.

Omawiana książka zawiera referaty (19) i dyskusje z 18 ulchodnioniemieckiego
kongresu etnograficznego odbytego w Trewirze we wrześniu 1971 r. Przedstawiona
na nim problematyka
kulturowa,
zwłaszcza w odniesieniu do recepcji miejskich
form życia codziennego przez chłopó\v i robotników, ich oricntacji ideologicznej,
oraz dotycząca emigracji, zawiera godne uwagi ustalenia i propozycje badawcze.
Na obradach plenarnych R. Braun przedstawił Problerne des sozio-kulturellen
Wandels im 19. Jahrhundert
(Problemy społeczno-kulturowych
przemian w XIX w.),
a H. Bausinger, Verbilrgerlichung-Folgen
eines Interpretaments
(Przejęcie cech miejskich - następstwo tzw. interpretaments).
W pierwszej sekcji, obradującej
pod hasłem: recepcja form miejskiego stylu

�Recenzje.

przeglqdy

wyd(l,wnictw

195

i czasopism

życia przez chłopów i robotników,

znalazły

się wystąpienia:

Rezeption

bei der

liindlichen

B. Deneke, Fragen der
(Uwagi odnośne
do recepcji miejskiej kultury przedmiotów przez ludność wiejską); U. Bauche, Reception
stiidtischeburgerlicher
Formen
und regionale
Sonderung
im biiuerlichen
Wohninventar
der Elbmarschen
(Recepcja miejsko-mieszczańskich
form i regionalna
izolacja w wiejskim wyposażeniu mieszkalnym
terenu nadłabskiego);
T. Ganter,
Brauchtumsvorfii.hrungen
in Festumzii.gen
des 19. Jahrhunderts
(Zwyczajowe przedstawienia w uroczystościowych pochodach XIX w.).
W kolejnej grupie referatów, dotyczących religijnej
i ideologicznej orientacji
chłopów i robotników. 1. Baumer przedstawił Kulturkampf
und Katholizismus
im
Berner Jura, aufgezeigt am Beispiel des Wallfahrstswesens
(Walka kulturalna i katolicyzm w berneńskiej jurze, w świetle wiedzy odpustowej); G. Korff, Heiligenverehrung
und soziale Frage. Zur Ideologisierung
der populiiren
Frommigkeit
im
spiiten 19. Jahrhundert
(Cześć świętych, problem społeczny. Z ideologii popularnej
pobożności w póżnym XIX w.); D. Kramer, Sozialkulturelle
Lage und Ideologie
der Arbeiterschaft
im 19. Jahrhundert
(Społeczno-kulturowa
pozycja i ideologia
klasy robotniczej).
Obrady trzeciej sekcji, o kulturowym znaczeniu stowarzyszeń, otwierał referat
K. Kóstlin, Schleswig-holsteinische
Gilden im 19. Jahrhundert
(Szlezwik-holsztyński e bractwa w XIX w.); V. L. Lidtke, Die kulturelle
Bedeutung
der Arbeitervereine
(KuItrowe znaczenie stowarzyszeń robotniczych); E. M. Wallner, Die Rezeption stadtbiirgerlichen
Vereinswesens
durch die Bevolkerung
auf dem Lande (Recepcja mieszczańskiej wiedzy o stowarzyszeniach
przez ludność wiejską); K. Beitl, Grossstiidtische Trachtenvereine
des 19. und 20. Jahrhunderts.
Moglichkeiten
musealer Dokumentation
(Wielkomiejskie stowarzyszenia strojów XIX i XX w. Możliwości muzealnej dokumentacji).
W sekcji czwartej, zajmującej się migracją i akulturacją
oraz innymi problemami wychodźstwa, D. Yoder przedstawił Akkulturationsprobleme
deutscher
Auswanderer
in Nordamerika
(Problemy akulturacji
niemieckich emigrantów w Ameryce Północnej); L M. Greverus, Auswanderung
und Anpassungs-barrieren.
Hypothesen zur Integration
von Minderheiten
(Wychodźstwo i bariery przystosowania
się. Hipotezy dotyczące integracji mniejszości narodowych); W. Marinow, Auswanderung

burgerlicher

und

Anpassung

Sachkultur

der

bulgarischen

Kolonisten

Bevolkerung

in

Be,~sarabien-am.

Ende

des

im 19. Jahrhundert
(Wychodźstwo i przystosowanie
się kolonistów bułgarskich w Besarabi na przełomie X:VIII i w XIX w.); A. Schenk, Die Rolle von Schule
18. und

und Bildung

bei Sozialisierungsprozessen

am

Beispiel

etnischer

Gruppen

des Banats

(Rola szkoły i wykształcenia
w procesach uspołeczniania
na przykładzie grup etnicznych Bana tu).
W ostatniej sekcji omawiano fazy i główne motywy przeobrażeń kulturowych ..
H. Siuts mówił na temat Phasen von Beharrung und Wandel im Volksleben MittelE:uropas (Fazy stałości i przemiany
w życiu ludu środkowej Europy); T. Hofer,
Phasen des Wandel,~ im ostlichen
Mitteleuropa
im Lichte kulturanthropologischer
Theorien
(Fazy przemian we wschodnio-środkowej
Europie w świetle antropologiczno-kulturowych
teorii) oraz S. D. Ek, Die Fiktion des Wandels im 19. Jahrhunder t (Fikcja przemian XIX w.).
W związku z podejmowaniem
badań nad kulturą naszego wychodźstwa warto
chociażby w paru zdaniach dodać, jaki model poznawczy - w odniesieniu do emigracji - przewijał się w referatach
i dyskusji kongresowej.
W wypowiedziach
uczestników dominował pogląd rozpatrywania
wychodźstwa od strony jego akulturacji, asymilacji i integracji w miejscu przebywania. Na tym tle należy ukazywać:

�196

Recenzje,

przeglądy

v.;ydawnictw

i czasopism

zachowywane elementy kultury mIejsca pochodzenia. Tymczasem w tego rodzaju
badaniach winno się raczej główny nacisk kłaść na uchwycenie rodzimego dziedzictwa kulturowego, jego stanu i możliwości rozwojowych w kontekście akulturacji, asymilacji i integracji. W obserwacji autorzy uwzględniają takie problemy jak:
osadnichvo, życie rodzinne i działalność produkcyjną.
Waterian

Sobisiak

Lech Paszkowski, John Stanistav KubarlJ - naturatist
and ethnographer
Istands. "The Australian Zoologist" 1971, nr 16/2, s. 43-70, ilustr.

of the

Pacific

Ukazała się kolejna publikacja dotycząca życia Jana Stanisława Kubarego, polskiego badacza wysp Pacyfiku 1. Tym razem wydana została w Australii, w języku
angielskim. Autor, Polak z pochodzenia stale mieszkający w Australii 2, na wstępie
zaznacza, że jest ironią, iż o J. St. Kubarym, jako obywatelu brytyjskim naturalizowanym w Australii 3, piśmiennictwo tego kraju nic nie wspomina (s. 43). A jeżeli
już jego nazwisko umieszczają w jakiejś publikacji, to robią to niepoprawnie 4.
Niniejszy artykuł ukazał się w periodyku naukowym Królewskiego Towarzystwa
Zoologicznego Nowej Południowej Walii, w związku z czym autor nastawił się
szczególnie na zaznaczenie zasług, jakie Kubary odniósł w badaniach przyrodniczych.
Zaznacza jednak, że w nauce światowej znany jest przede wszystkim jako etnograf.
więc trudno pisać o Kubarym przyrodniku pomijając jego zasługi dla etnografii.
Paszkowski dość szczegółowo wnika w życie tego niezwykłego człowieka. Publikacja zawiera szereg części poświęconych kolejnym etapom burzliwego życia badacza, do kalka oddanego nauce pracownika, któremu los nie szczędził trudów.
Ponad połowę swojego życia spędził na antypodach w oddaleniu od rodziny, do
której stale tęsknił i z którą w tak tragicznych okolicznościach musiał się rozstać.
A oto w skrócie splot wydarzeń, które pośrednio miały wpływ na to, że stał się
badaczem wysp Pacyfiku.
10Kubarym
ukazały
się m. in. prace:
L. Krzywicki,
Jan Kubary
i jeqo poszukiwania
naukowe.
"Biblioteka
Warszawska"
1897, t. 2, nr l; J. D. E. Schmeltz,
Johann
Stanislaus
Kubary.
"Internationales
Archiv
fur Ethnographie",
Leiden
1897, t. 10, s. 132-136; W. Słabczyński,
Na wyspach PacUJiku. O Janie Kubarym,
badaczu Oceanii,
Warszawa
1956 i inne
artykuły
tego autora;
K. Wypych,
Jan Stanislaw
Kubary
w 70-tq rocznicę
zqonll.
"Lud"
1966 t. 51, s. 165-180.
2 "Lech
Paszkowski
[00']
urodził
się w r. 1919 w Warszawie,
gdzie też ukończy!
gimnazjum.
Po zdaniu
konkursowego
egzaminu
do Państwowej
Szkoły
Morskiej
w Gdyni
został
przyjęty
na kurs
wstępny
wydziału
nawigacyjnego.
Wskutek
złego
stanu
zdrowia
zszedł
z "Daru
Pomorza"
[oo.j
Kampanię
wrześniową
odbył w piechocie.
Pod Ożarowem
dostał się
do niewoli
niemieckiej
[... ] Po wojnie
przez 2 lata pracował
w obozach
b. jeńców
wojennych
w Niemczech,
prowadząc
kursy
języka
polskiego
i historii
oraz francuskiego
i hiszpańskiego
[00.]
wyjeżdża
w r. 1948 przez Francję
do Australii,
gdzie studiuje
elektrotechnikę
w Royal
Melbourne
Technical
College.
Pracuje
obecnie
w laboratorium
Rady
Miejskiej
w Melbourne
[00']'"
P,owyższy
rys biograficzny
ujęty
w skrócie
pochodzi
z obwoluty
książki
Lecha Paszkowskiego
pt. Polacy w Australii
i Oceanii 1790-1940wydanej
w Londynie
w 1962 r.
3 J. St. Kubary
przyjął
obywatelstwo
brytyjskie
6 lutego 1875 r.
4 Imieniem
Kubarego
nazwano
jedną
z gó'r w Nowej
Gwinei.
Mapy wydane
w Australii w Australian
Geoqrophical
Series (1965) podają
błędnie
jego nnzwisko:
Mt Kubari
(s. 61).

�przegtqdy

Recenzje,

wydawnictw

i

czasopism

197

Urodzony 13 listopada 1846 r. w Warszawie z ojca Węgra, matki Niemki (od
dzieciństwa przebywała stale w Polsce), już jako 16-letni chłopiec bierze czynny
udział w powstaniu styczniowym. Wciągnięty w sprawy polityczne w kraju będącym pod zaborem, pracuje w konspiracji, a następnie przebywając
na emigracji
w Dr&lt;;żnic zaprzedaje się władzom carskim, aby móc powrócić do kraju; staje się
płatnym konfidentem. Cały ten niefortunny splot wydarzeń w jego życiu (rozdział
ten w książce autor trafnie nazwał "tańcem wśród mieczów" Dance Among Swords,
s. 43) kończy się tym, że Kubary postanawia raz na zawsze zerwać współpracę z zaborcą. Nie pozostało mu jednak nic innego jak opuścić kraj i najbliższych. W marcu 1868 r. potajemnie ucieka do Berlina pozostawiając desperacki list zaadresowany
do swojej matki: "...tutaj prędzej śmierć moją byś widziała niż dobre rozwiązanie ...
z miłości do ciebie zmuszałem się, aby tutaj zostać, uśmiechałem się mimo wielkiego cierpienia ... całe moje życie, począwszy od 1863 r. było tylko jednym zmartwieniem" (s. 44). Ten krok stał się zwrotnym punktem w jego życiu. Po pewnych kłopotach i tułaczce Kubary dociera w końcu do Hamburga gdzie zostaje przedstawiony Johannowi C. Godeffroy, założycielowi Muzeum Mórz Południowych, który
angażuje go na 5 lat jako zbieracza okazów do swojego muzeum.
Od tej chwili można mówić o nowym rozdziale w jego życiu: zostaje pracownikiem naukowej placówki na wyspach Pacyfiku. Działalność Kubarego nie tlgranicza
się jednak tylko do zbierania okazów w wysp Mórz Południowych i przesyłaniu ich
swemu chlebodawcy. Sam z wielkim zainteresowaniem
oddaje się pracy naukowej.
Poznaje dialekty i narzecza tamtejszych ludów, interesuje się ich życiem codziennym, zwyczajami. religią. Dokonuje pierwszych odkryć nieznanych gatunków ptaków (Pareudiastes
pacijicus).
Duże zasługi położył także jako zbieracz mięczaków.
Do dzisiaj niektóre z nich noszą w nomenklaturze
naukowej jego imię (Cyclophorus
kubaT'lIi, Papuina kubaryi,
FI elix kubaryi,
s. 61). Interesuje go bez mała wszystko,
co jest związane z wyspami.
Pracę swoją zaczyna od archipelagu Samoa, dokąd przypływa 8 września 1869 r.
Od pierwszych chwil poświęca się przede wszystkim ornitologii. Na Savaii odkrywa
już wyżej wspomniany gatunek kurki wodnej, o czym donoszą w 1871 r. G. Hertlaub i O. Finsch w "Proceedings of the Zoological Society of London". Na Viti Levu
zdobywa dużo materiału antropologicznego w postaci czaszek. Przebywając na wyspach Ebon zbiera cenny materiał etnograficzny,
który następnie posłużył mu do
napisania rozprawy drukowanej
w "Journal
des Museum Godeffroy", Hamburg
1873, nr l, pt. Die Ebongruppe im MiJ.rshalls Archipe!. Kubary przesyłał także małe
artykuły do kraju, które ukazywały się w różnych niefachowych pismach; pierwszy
artykuł opublikowany w 1873 r. w "Tygodniku Ilustrowanym"
nosił tytuł Obrazki
z wysp żeglarskich na Oceanie Wielkim zebrane w 1870 1'.5
Nie miejsce tutaj aby streszczać całą pracę. Wypada jednak zaznaczyć istotne
fakty j wydarzenia, które miały miejsce w życiu Kubarego. Autor powołał się na
szereg żródeł przedstawiających
w pełnym świetle sylwetkę Kubarego, który przez
około 27 la t 6 przebywał na wielu wyspach i archipelagach
Pacyfiku, w tym najdłużej na Mikronezji.
Mimo wielkiego zapału i energii do pracy naukowej jego stan psychiczny w początkowym okresie przebywania na Pacyfiku nie był najlepszy, o czym można przekonać się z listu pisanego do swojej matki z dnia 20 kwietnia 1871 r.: "Pierwszego

;j

L. Pdszkov·.,rski

worytami
(j

\\~

pocHug
tylTI

skrócił

fotografii

czasie

tytuł

tej

zdjętych

(i\vukrotnie

bawił

publikacji,
mriejscu
w EUfopie.

na

dalsza
część
pn,:ez autara".

brzrpi następująco:

., ... z drze-

�198

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

kwietnia, dzięki Bogu, minęły dwa lata mojego kontraktu! [...] Tracę tutaj 5 najlepszych lat mego życia, szybko starzeję się i za to płaci mi ten bogaty pan 7
w sposób haniebny" (s. 47). Stan ten wydaje się być powodowany przede wszystkim tym, że pobyt na antypodach
Kubary mimo wszystko traktował
prawdopodobnie jako pewnego rodzaju wygnanie z kraju. Dość szybko minął pierwszy młodzieńczy zachwyt tym nowym światem, pozostała tęsknota za krajem i najbliższymi.
Począwszy od 1877 r. Kubary znajduje się w nieustannych
tarapatach finansowych. Ciąg niepowodzeń zaczął się od tego, że Godeffroy zrywa z nim kontrakt,
w związku z czym Kubary zaczyna imać się różnych zajęć. Zakłada na Ponapc plantację, przez 4 miesiące pracuje w tokijskim Muzeum Etnograficznym,
pracuje także
jako zbieracz okazów dla Muzeum Etnograficznego
w Berlinie, następnie zaciąga
się jako tłumacz na niemiecki okręt wojenny, otrzymuje od kO!1sula niemieckiego
plantację na Matupi, w końcu zaciąga się do niemieckiej Kompanii na Nowej Gwinei jako szef stacji handlowej i plantacji nad Astrolabe Bay - na tym ostatnim
stanowisku pracuje do 1894 r. Śmierć zastaje go na wyspie Ponape 9 pażdziernika
1896 r.
Mimo tych niefortunnych
kolei życiowych, w częstej pogoni za chlebem nie
przerywa swojej pracy naukowej. Zajmuje się nadal interesującymi
go zagadnieniami i dużo pisze. Na tym polu jest niezmordowany i chyba mimo wielu niepowodzel1
pełen wiary i optymizmu.
Należy przypomnieć, że Kubary zasłużył się także na polu lecznictwa; będąc
na wyspie Palau, leczył krajowców z grypy zaskarbiając sobie ich przyjaźń i zaufanie, które są tak potrzebne w pracy terenowej. To zbliżenie do krajowców zdobywa
sobie także poprzez zawarcie związku małżeńskiego z córką Mikronezyjki z wyspy
Ponape i amerykańskiego
pastora". Bliska więż z krajowcami była przyczyną zerwania z nim umowy przez kolejnego pracodawcę (Muzeum Etnograficzne w Berlinie), który za konkretny powód podaje bratanie się z krajowcami (s. 47-48).
Będąc dwukrotnie
w Europie Kubary nie zapomina o kraju. Bierze czynny
udział w dwóch (II i VI) Zjazdach Lekarzy i Przyrodników
Polskich, które odbyły
się we Lwowie.
Publikacja
L. Paszkowskiego
o Kubarym
wydaje się zasługiwać na uwagę
przede wszystkim z tego powodu, że wydana została w języku obcym poza granicami
Polski. Autor nad wyraz dokładnie i żywo nakreślił postać Kubarego przytaczając
szereg zródeł, na które natrafił w trakcie swych poszukiwań. Jan Stanisław Kubary
rysuje się jako człowiek bez granic oddany swojej pracy, ambitny i wszechtronnie
uzdolniony.
Znany etnolog, który przedkładał
pracę terenową nad gabinetową. Bronisław
Malinowski, w A Diary in the Strict Sense of the Term (London 1967, s. 155) wyraził się o Kubarym krótko: konkretny metodolog (s. 63). Naleźy przy tym pamiętać,
że Kubary nie posiadał w tym kierunku wykształcenia ani specjalnego przygotowania i że zostawił po sobie wiele prac 9. Niestety, te najwartościowsze
i najobszerniejsze wydane zostały w języku obcym, poza granicami kraju.
Adam

Mowa tut~j o J. C. Godeffroy.
Z tego związku
zrodzHo
sit:; d\vojc
dzieci:
syn
uJ11iera
lzabella
zmarla
w 1961 r. w Singapurze
w klasztorze
francuskim
z~wiózl ją Kuba·ry.
aby z~pewnić
jej wykszt~lcenie.
9 \"'Tyka:;.: ich umieszezn
autor
na koilcu J.;.siążki.

Paluch

7

8

w wieku
c!/.it:t"ic;Cyr..1,
j~ko siostr~
zakonna.

córka
dokąd

�Recenzje.

Antoni
Kuczyński,
la\\' 1972, ss, 468.

pr::eglqdu

Syberyjskie

szlaki,

wydawni.ctw

i

c::osopism

Zakład Narodowy

im. Ossolińskich,

lHD
Wroc-

Autor Syberyjskich
szlaków,
młody, uzdolniony etnograf i socjolog wrocła'wski
znany jest z licznych fachowych publikacji dotyczących udziału Połaków w bada:liach azjatyckich posiadłości Rosji carskiej, Swe wartościowe artykuły zamieszcza
przeważnie w takich czasopismach jak: "Etnografia Polska", "Lud", "Wszechświat",
.,Problemy·' i ..Poznaj Swiat".
Korzystając z dwukrotnego pobytu w ZSRR zebrał sporo nowych danych, które
',\' połączeniu z własnym naświetleniem
relacji już drukowanych
złożyły się na niniejsze opracowanie.
Recenzowana książka składa się z pięciu zasadniczych i bardzo rozbudowanych
rozdziałeJ\\·. W cZl;ści koócov.:ej znajduje się zestawienie chronologiczne poświęcone
dziejom poznania Syberii, a ponadto wykaz źródeł i ważniejszej literatury.
Są też
rzeczowo dobrane bogate przypisy, indeksy nanvisk
i nazw geograficznych
oraz
spisy ilustracji i map,
W rozdziale pierwszym dominuje historia podboju Syberii i ciekawy opis bezlitosnej eksploatacji ludności tubylczej przez władze carskie. Autor przedstawia interesująco stosunki l'tniczne obszaru położonego na wschód od Uralu, a także omawia \\'arunki naturalne oraz zagadnienia gospodarcze łącznie z dzisiejszym dynamicznym rozwojem tej cZQści Związku Radzieckiego.
Rozdział drugi zawiera relacje o pierwszych polskich kontaktach
z obszarami
Azji rozciągającymi siG na wschód i południe od Uralu. Rozpoczęły się one w 12·15r.
~tdzialem franciszkanina
z Wrocławia, Benedykta
Polaka, w poselstwie Jana da
?ian del Carpine do "'iclkiego chana Mongołów \\' Karakorum.
Wyczerpująco zobrazowany został cenny dorobek Adama Kamieńskiego-Dłużyka.
naozego zesłańca syberyjskiego
z drugiej połowy XVII W., autora najstarszego
polskiego opisu Syberii i jej ludów. W swych wspomnieniach
zawartych w Dyaryu'2U- H'ięzienia
pwskiewskiego,
miast i "miejsc", Dłużyk poświęcił wiele miejsca Man,om, Tunguzom. Chantom i Jakutom, ich kulturze materialnej
i duchowej.
Sporo materia1ów dotyczących życia Chantow, Nieńców, Buriatów,
,Jakutów,
Jukagin',\\" Czukczó\'.:, Koriaków i Kamczadalów zebrał też pułkownik Ludwik Sie:,irki. dostawszy si~' wraz ze swym bratem Krzysztofem
do niewoli rosyjskiej
'.1'
l iOi 1'. Zostali oni 'v'.:ywiezieni do Tobolska, a następnie
zesłani do Jakucka.
W drodze do Jakucka Krzysztof zmarł, a Ludwik po kilkunastu latach pobytu \\7 Jakuck,: powrócił do kraju. gdzie opubliko\val swe wspomnienia.
Z innych zeslańc"l\v tego okresu wymienia Kuczyński Konfederatę
barsl:iego,
Karola Luhil'za-Chojeckiego,
autora opisu plemion tatarskich
i niektórych
miast
-yberyjskich oraz uczestnika bitwy maciejowickiej,
gen. Józefa Kopcia, który przehywał dłuższy c~as na Kamczatce, Dziennik podróży generała został opublikowany
dopiero po iL'go śmierci. Zawiera bardzo ciekawe spostrzeżenia o Tatarach, Buria~ach. E\I'l'nkach. Jakutach. Ajnach. Koriakach i Kamczadalach.
o ich życiu i oby,·zajacil. KopE'c pozostawił ponadto wiele opisów krajobrazowyr~h i etnograficznych
3:Jberii.
~a u\\'ag~ /:asluguje też pamiGtnik księdza Faustyna Ciecierskiego, aresztowa:iE'.'W \\' czasie PO\\'stania kościuszkowskiego
i zesłanego do Daurii. Jako duchowny
:nteresoll'ał się wierzl:niami i obyczajami krajowców. Wiele miejsca poświęcił rów.iież rdacjom geograficznym i ekonomicznym Syberii. Sugestywnie nakreślił ponury
"braz katorżniczej pral:y w kopalniach i wnikliwie zobrazował współżycie tubylciJi,v
z. ro:-'.vjskimi

przyby~zami.

�:!oo

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i

czasopism

W rozdziale trzecim autor zapoznaje czytelnika
z pracami Polaków deporte wanych w głąb rosyjskiego
imperium po powstaniu
listopadowym
i styczniowyr:~
Z tego okresu pochodzi ciekawy szkic Syberii nakreślony
przez księdza Tadeusza
Maszev,;skiego. który wyjechał dobrowolnie, aby nieść otuchę umęczonym rodakOT:":
Przebywał
głównie w Kraju
Zabajkalskim,
gdzie żywo interesował
się kulturą
Buriató\\',
Badania Etnograficzne
Syberii pro"vadzone przez filom3tę wileńskiego. Józe!"
Kowale'wskiego, zostały również należycie wyeksponowane
przez autora recenzo\';anej publikacji.
Zesłaniec przebywał początkowo w Kazaniu, ucząc się pilnie języków orientalnych,
a jednocześnie opracowywał
historię tego miasta . .Tako niezwykle
zdolny i pracowity lingwista zwrócił na siebie uwagę władz rosyjskich, które zaproponowały
mu wyjazd do kraju Buriatów celem zapoznania się z językiem mor.golskim oraz z językami ludów sąsiednich. Po \\'ykonaniu tego zadania Ko\\'alewski wyruszył w 1830 roku w składzie rosyjskiej misji duchownej do Chin. W Pekinie był sześć miesięcy prowadząc obserwacje religioznawcze
z zakresu buddyzm •.,
Poza tym spotykał się z lamami mongolskimi i tybetańskimi
i w ten Spos,')b jeszcze
bardziej pogłębił swe wiadomości o kulturze duchowej Wschodu, Po powrocie do
Kazania otrzymał nominację na profesora filologii mongolskiej tamtejszego uniwersytetu. Pracując
na polu pedagogicznym
nie zapomniał też o pracy bada\\'Czo-naukowej. która przyniosła mu wiele rozgłosu na arenie międzynarodowej,
.Jest pc.
dzień dzisiejszy uważany za jednego z najlepszych znawców szczep",\\· mongolskicr,
i buddyzmu północnego. Spędziwszy wiele czasu wśród Buriatów poznał ich język
zwyczaje. wierzenia
i folklor przyczyniając
się tym samym do dalszego roZ\\'OjL;
orientalistyki
światowej.
Barwny opis Stepu Iszymskiego oraz etnograficzne
wiadomości dotyczące życia
Kirgizów zawdzięczamy
Adolfowi Januszkiewiczowi,
wywiezionemu
po Po\\'stanil.l
listopadowym do Omska. Współcześni badacze radzieccy wysoko oceniają osiągnięc:&lt;i
naszego rodaka w badaniu dziejów państwa i kultury kazachskiej,
W swej książce autor słusznie wspomniał też o pracach ·JÓzeta Kobyłeckie;;0.
który w latach 1831-1834 wiele podróżował
po Syberii i po PO\'.Tocie do ;,,3]1;
opublikował
swoje wrażenia
pod tytułem
Wiadomości
&lt;l
Sui)crii,
.Jest to jedna
z pierwszych
polskich prób monograficznego
ujęcia tcj zauralskiej
czt:ści Rosj,
Zawiera
informacje
o jej położeniu geograficznym,
elementach
iil.jograiicznych
miastach i ludności, a także relacje o szamanizmie
i lamaizmie buriackim, Wiele
miejsca poświęcił Kobyłecki syberyjskiej
ludności tubylczej. a \\' szczeg,"lności Te.tarom, przedstawiając
bardzo wnikliwie obraz ich kultury materialnej,
Zakończenie
rozdziału
trzeciego stanowi rzeczowa analiza f(',żnych cieka',\'.''C::
wspomnień polskich zesłańców z epoki popowstanio\\'ej.
Wydaje si&lt;; ona t,vm ce!~niejsza, że wiele cytowanych
nazwisk jest dla społeczeńst\\'a
nic znanych, a popularyzacja
naszego wkładu w dzieło poznawania
Syberii ma pełne uzasadnienie
Rozdział czwarty zapoznaje czytelnika w sposób bardzo przystępny z najwybitniejszymi polskimi badaczami rosyjskiej Azji, którzy bądż jako skazańcy lub urzędnicy i wojskowi w służbie carskiej przemierzali
te gigantyczne obszary i badali .ie
Szczególnie
ważna jest działalność
naukowa
Aleksandra
Czekano\\'skiego
nd
polu geografii,
paleontologii.
geologii, botaniki
i zoologii, Trasa ,lebu \n~dr"',:e"
po nieznanych obszarach północnej Azji wynosiła około 27 t."s. km, \\' czasie :yc:',
podróży zebrał obok cermych danych geograficznych,
4 tys. okaZlm' paleontoiogienych, 18 tys, zoologicznych i 9 tys. botanicznych.
Jego badania dokonane na nlĆ'zmierzonych
przestrzeniach
Płaskowyżu
Srodkowosyberyjskiego.
od .JeniseJ L; ci.)
Leny i od Bajkału do ujścia Olenioku. były przedsit:wzięciem
pionierskim, .sp'y~ą·

�Recenzje.

przegLądu

lvudulGniciw

i

Ci::CLSO[JlS-nl.

201

dzone przez niego mapy rzek Leny, Olenioku i Niżnej Tunguski stanowiły przez
długi czas jedyny materiał kartograficzny
dla środkowej Syberii.
Zasługi Jana Czerskiego zostały tak samo należycie ocenione na łamach omawianej pracy. Początkowo prowadził on badania na obszarze rozciągającym
się od
Uralu do jeziora Bajkał, a następnie w Kraju Jakuckim. O jego harcie ducha i umiłowaniu wiedzy świadczy fakt, że będąc już u kresu sił kontynuował badania rzeki
Kołymy, nad brzegiem której zmarł i został pochowany. Należy do najbardziej
zasłużonych eksploratorów Syberii.
Osiągnięcia Benedykta
Dybowskiego
nakreślone
zostały
rówmez
sumiennie
i wyczerpująco.
Jako zoolog rozpoczął badania
hydrobiologiczne
jeziora Bajkał
i odkrył w nim bogatą faunę głębinową, reprezentowaną
przez liczne gatunki endemiczne. Dokonał też pierwszych
pomiarów głębokości jeziora. Wymienione
prace
były tak cenne i unikalne, że za swój pierwszy artykuł opublikowany
w "Izwiestiach" syberyjskiego
oddziału Towarzystwa
Geograficznego
otrzymał złoty medal.
W recenzowanej
publikacji
spotykamy
się też z podkreśleniem
dorobku tak
rzetelnych naszych badaczy Jakutów i ich kultury, jak: Wacław Sieroszewski, Edward Piekarski,
Adam Szymański,
Feliks Kon, Mikołaj Witaszewski
i Sergiusz
Jastrzębski. Pisząc o innych godnych wzmianki Polakach, autor zwraca uwagę na
cenny wkład naukowy Bronisława Piłsudskiego
w dzieło poznawania kultury materialnej i duchowej tubylców Sachalinu oraz Ajnów z japońskiej wyspy Hokkaido.
Przypomina
również społeczeństwu
o działalności Karola Bohdanowicza,
znakomitego badacza gór Kopet-Dag, guberni jenisejskiej i irkuckiej, zachodniego Kunlunu,
Tybetu, dorzecza Tarymu, jeziora Łob-nor, wybrzeża Morza Ochockiego, Kamczatki
i Półwyspu Czukockiego. Zaznaczyć należy, że na pracach naszego uczonego oparł
wiele swoich koncepcji tektonicznych
Azji słynny geolog wiedeński, Edward Suess,
który w dziele pl. Das Antlitz
der Erde cytuje 66 razy Bohdanowicza,
stawiając go
tym samym w czołówce światowej.
Z wymienionej książki czytelnik dowiaduje się też o badaniach Leonarda Jaczewskiego w dorzeczu Jeniseju. Można było jeszcze dodać, że odkrył on Góry
.Jenisejskie, które następnie badał na przestrzeni
około 600 km. Kontynuując
swe
prace na północno-wschodnim
i zachodnim
stoku odkrytego
łańcucha stwierdził
ponadto istnienie kilku niższych równoległych
grzbietów,
o których dotychczas
nie wiedziano.
Treść rozdziału piątego dotyczy poznawania syberyjskich kultur u schyłku XIX
i początków XX stulecia .. Jest jednak ona uboga i obejmuje zaledwie kilka nazwisk.
Nie można za to obarczać winą autora, gdyż różne niesprzyjające
okoliczności, jakie
\\'ówczas dominowały, odwracały uwagę od tych zagadnień.
Na wyróżnienie
zasługuje omówienie
osiągnięć
antropologicznych
profesora
Uniwersytetu
Jagiellońskiego,
Juliana Talko-Hryncewicza,
który przebywał w obwodzie Zabajkalskim
przez siedemnaście
lat (l891-1908)
zajmując się problemami
etnogenetycznymi
oraz związkami kulturowymi
niektórych grup ludności tubylczej.
Oprócz tego jako lekarz-społecznik
swą życzliwością zyskał wdzięczność tubylców.
Następną tak mało znaną u nas postacią jest Maria Antonina Czaplicka. W latach 1914-1915 prowadziła
badania
etnograficzne
na Syberii, pragnąc
wyjaśnić
zagadnienia wspólnoty kulturowej
niektórych ludów turańskich.
Zajmowała się też
etnografią Ewenków i Nieńców.
Pewne znaczenie miały również prace antropologiczne
i etnograficzne
profesora
Uniwersytetu
Warszawskiego,
Stanisława
Poniatowskiego,
nad
mieszkającymi
w Kraju Nadamurskim
Niwchami, Goldami i Oroczonami. Nie zostały one jednak
zakończone, gdyż kilka tygodni po przybyciu do miejsca przeznaczenia
władze car-

�'202

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i cwsopism

skie w związku z wybuchem
pierwszej
wojny światowej
poleciły mu opuścić
Rosję.
Książka Antoniego Kuczyńskiego
została opracowana rzetelnie i fachowo. Zebranie i posegregowanie
tak wielkiej ilości materiału
wymagało wielu lat żmudnego i niezwykle uciążliwego wysiłku. Właściwy dobor skondensowanych
wiadomości i ładny styl pisarski sprawiają, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.
Szerokie rzesze społeczeństwa mogą się z niej dowiedzieć o naszym wielkim wkładzie ,v dzieło poznawania
tych rozległych obszarow kontynentu
azjatyckiego.
Ma
to szczególne znaczenie dla patriotycznego
wychowania naszego młodego pokolenia,
które niejednokrotnie
jest nieświadome
polskiego udziału w bogaceniu skarbnicy
nauki światowej. Cenną zaletą recenzowanej pracy jest również urozmaicenie treści
60 ilustracjami
oraz 7 mapami, z których najcenniejsza
jest mapa cz~'ści guberni
jakuckiej sporządzona przez Aleksandra
Czekanowskiego.
Roman

Petr Dinekov, B'lgarski

jolkIar.

P'rva

cast. Vtoro

izdanie,

KaTczIIIQTCZuk

Sofija

1972, ss. 588.

Petr Dinekow, akademik, profesor Uniwersytetu
Sofijskiego, znany jest również
poza granicami swego kraju. Pierwsze prace związane z historią folklorystyki, bułgarskiej ogłosił przed drugą wojną światową.
W roku 1959 wydał pierwszą część swej monografii pt. Folklor
bułgarski,
której
drugie wydanie, poprawione i uzupełnione,
ukazało siG \V roku j 972. Książka ta
zawiera zbiór jego wykładów
wygłoszonych
na Uniwcr~ytccie
Sorijskim. Celem
jej, jak zaznacza sam autor, jest "pokazanie bogactwa i pic;kna bułgarskiej
poezji
ludowej" (s. 5).
W omawianym
drugim wydaniu
monografii
opuszczono rozdziały () teatrze
i dramacie ludowym, a także niektóre materiały poprzedniego wydania o pieśniach
obrzędowych oraz charakterystyce
bułgarskiej ballady ludowej, które autor planuje
opracować szerzej i włączyć do przygotowywanej
przezeń dnlgiej części tej monografii.
Praca Dinekowa składa się z 9 rozdziałów. W pierwszym z nich autor omawia
zagadnienia ogólne, poruszając zwłaszcza znaczenie folkloru oraz rozwój folklorystyki bułgarskiej
(s. 7-78). W drugim kreśli rys historyczny rolklorystyki bułgarskiej
(s. 79-167), z uwzględnieniem
informacji o początkach jP.j rozwoju w .śrcdniowierzu
i o pierwszych zapisach utworów ludowyrh. Ponadto autor dokonuje periodyzacji
historii folklorystyki
dzieląc ją na trzy okresy: a) od średniowiecza do wyzwolenia
kraju (w. XIV-1878 r.), b) lata od 1878 do 9 września 19-14r. i c) okres po 9 września 1944 r.
VV rozdziale
trzecim (s. 168-214) ilrchaic;.no.~ć, pochodzenie i TOZW()j jolklOTU
bułgarskiego
znajdujemy
wypowiedzi autora o najstarszyrh
danych historycznych
dotyczących bułgarskiej
twórczości ludowej z wieków Vln i IX, Kolejno omawia
autor dane pochodzące z X wieku do pierwszej połowy wieku XIV, po ('/.ym prze··
chodzi do okresu obejmującego n połowę XIV w. do XVII w, Do czwartego okresu
zalicza XVIII i XIX w., a do piątego - współczesną folklorystykG bułgarską,

�Recenzje,

przegLqdy",ydawnżctw

i

j03

czasopism

Czwarty rozdział (s. 215-269) zawiera materiały
z\viązane
z powstawaniem
rozwojem folklorystyki.
Tu znajdujemy
obszerne informacje
autora o twórcach
i nosicielach utworów ludowych, O powstawaniu wątków i wariantów.
Klasyfikacja grup pieśniowych stanowi piąty rózdział pracy (s. 270-281).
Rozdział szósty porusza zagadnienia związane z obrzędowymi, ludowymi pieśniami bułgarskimi (s. 282~370).
Rozdział siódmy omawia pieśni mityczne, które są ściśle związane ze starą
religią słowiańsk&lt;j. Do tego typu utworów zalicza autor te, w których wspomniane
są istoty nadprzyrodzone
oraz teksty o tematyce związanej z magią i religią chrześcijańską (s. 371-418).
O pieśniach obrzędowych i ich podziale na grupy tematyczne
mówi rozdział
ósmy (s. 419-529). Dinekow zatrzymuje się tu na związkach między pieśniami bohaterskimi a historycznymi,
by następnie zająć się pochodzeniem
utworów epickich
i systematyką
wątków cyklów, w których opiewane są czyny bohaterskie
postaci
historycznych
i epickich. Na zakończenie autor zatrzymuje
się na poetyce tych
utworów.
Ostatni rozdział porusza zagadnienia związane z pieśniami historycznymi,
które
według okresów Dinekow dzieli na trzy grupy: 1) utwory, w których jest mowa
o wydarzeniach historycznych
XIV-XVIII w. Był to okres walk ludu bułgarskiego
przeciwko Turkom. Utwory te ukazują terror władz tureckich oraz cierpienia ludu
bułgarskiego i jego m&lt;;żny opór; 2) pieśni poświęcone wallwm narodowowyzwoleńczym wieku XIX oraz 3) grupę nowszych utworów historycznych - do wojen bałkańskich, pierwszej wojny światowej oraz powstałych w okresie międzywojennym
i podczas drugiej wojny światowej.
Pracę Dinekowa charakteryzuje
gruntowna
znajomość problematyki.
Jakkolwiek praca jest formalistyczna,
jednak odbi€'ga od prac badawczych jego poprzedników, którzy główny nacisk kładli na podłoże historyczne, a mniej uwagi poświ&lt;;cali treści utworu, jego roli socjalno-wychowawczej
oraz funkcjom artystycznym.
Mankamentem
monografii Dinekowa może być to, że nie rozpatruje
folkloru
bułgarskiego na tle porównawczym z sąsiednimi narodami. W związku z tym wiele
spraw dotyc7.ących migracji pewnych wspólnych wątków, które mogły odkryć geneologiczne lub typologiczne podobieństwa
poszczególnych
grup
czy motywów
folkloru Słowian bałkańskich, nie znajduje należytcj odpowiedzi. Ponadto Dinekow
cytuje macedońskie
teksty pieśniowe jako bułgarskie
i tym wnosi zamieszanie
wśród badaczy, którzy słabo znają problematykę
folkloru Słowian południowych.
Poza tym, wiele wypowiedzi pisarzy bizantyjskich
o folklorze Słowian Dineko\v
odnosi wyłącznic do bułgarskiej
twórczości ludowej, co jest niesłuszne.
Do cennych stron monografii niewątpliwie
można zaliczyć obiektywny stosunek
autora do roli prostego ludu - t\vórcy tego bogatego skarbu kultury duchowej.
Dinekow stosuje nowoczesne metody badań folklorystów radzieckich i jest przeciwnikiem reakcyjnych
teorii, skostniałych
koncepcji i poglądów folklorystów
burżuazyjnych.
Fakt, że praca ta w ciągu niewielu lat doczekała się drugiego wydania świadczy o jej znaczeniu dla folklorystyki bułgarskiej.
Kole

Simiczijew

�204

Recenzje,

Rad XV
tembra

Kongresa

Saveza

1968 godine, Sarajevo

przeglądy

wydawnictw

Ud'ruzenija

Folklorista

i czasopism

Jugoslavije

li

Jajcu

12-16 se~-

1971, ss. 412.

W Jugosławii, która jest kolebką bogatego. oryginalnego i WCląZ Jeszcze żywego
folkloru, utarła się po drugiej wojnie światowej piękna tradycja organizowania
zjazdów Związku Folklorystów kraju. XV zjazd odbył się w dniach 12-16 września
1968 r. w historycznym
mieście Bośni - Jajce. Tu, jak wiadomo, 30 lat temu proklamowano Federacyjną
Republikę Jugosławii, w skład której wchodzi 6 związkowych republik.
Zjazd otworzył ówczesny przewodniczący
Związku Folklorystów
.Jugosławii - akademik prof. Cvjetko Rihtman. Wygłoszone i z różnych przyczyn
nie wygłoszone referaty zamieszczono w omawianej książce, która pod red, proL
C. Rithmana ukazała się w Sarajewie w roku 1971.
I tym razem, jak w poprzednich zjazdach, pierwsza część referatów poświęcona
była twórczości ludowej ziem, na których zjazd się odbywał (s. 9-88). Część druga
obejmuje prace omawiające zagadnienia związane z epiką ludową narodów jugosłowiańskich i sąsiednich ludów bałkańskich
(s, 91-244). Na część trzecią składają
się referaty poruszające
ogólne zagadniena metodologii badań. klasyfikacji
i terminologii pieśni i tańców ludowych (s. 247-328). Czwarta część książki zawiera
artykuły
poświęcone
wspólnym
i odrębnym
cechom instrumentów
muzycznych
~arodów bałkańskich i innych krajów (s. 321-389).
Materiały zawarte w omawianej książce dają odpowiedż na wiele pytań nurtujących folklorystów, jakkolwiek większość ma charakter informacyjny, bez podania
materiałów żródłowych i danych bibliograficznych.
Dżjuro Basler daje krótki przegląd dziejów miasta Jajce, które w roku 1396
wchodziło w skład księstwa władcy Splitu Hrvoja Hrvatinica.
a V,- połowie
w. XV było rezydencją królów Bośni. Omawia on także najciekawsze zabytki architektury tego miasta powstałe na przestrzeni wieków.
Do przeszłości miasta Jajce nawiązuje także Hajrudin Curić (s. 13-34). Źarko
Ilić zaś zajął się wątkiem pieśni epickiej pt. Vuk Jajcanin (s. 35-40) - jeden z potomków bohatera serbskiej epiki ludowej cyklu kosowskiego -- Vuka Brankovicia.
Podkładu tego epickiego wątku autor szuka \'.7 legendach ludowych Bośni i Hercegowiny.
Nikola Knezević w sposób zwięzły pisze o twórczości ludowej miasta Jajce.
i to począwszy od wieku XV aż do drugiej wojny światowej. Ljuba Simić natomiast
omawia bogate tradycje poezji ludowej miasta Jajce i jego okręgu z uwzględnieniem utworów, powstałych podczas drugiej wojny światowej w jednostkach partyzantki jugosławiańskiej
(s. 49-59), a do muzyki drobnomieszczańskiej
miasta .Jajce
nawiązuje artykuł Jasny Hadzisalilović (s. 61-64).
Josip Milicević zajmuje się patriarchalną
rodziną Medići zamieszkałą w górskiej wiosce Strujice, okręgu Jajce i liczącą 76 osób. Istnienie tego rodzaju rodzin
patriarchalnych
jest pozostałością Prasłowian i nawet dziś nie należy do rzadkości
wśród Słowian południowych,
na początku naszego wieku było zjawiskiem powszechnym w Jugosławii. Na terenach np. trzech części Macedonii przed drugą \\'o,iną światową istniało sporo takich rodzin. Dzięki takim właśnie wspólnotom rodów
zachowało się wiele dawnych tradycji ludowych, obrzędów i pieśni. W .Jugosławii
rodziny tego typu zostały podzielone na podstawie uchwały rządu z roku 1957.
Jednak mimo to i nadal istnieją rodziny patriarchalne,
czego świadectwem jest
właśnie rodzina omawiana, założona jeszcze w roku 1800 przez żebraka imieniem
Medo, skąd i nazwa: Medići. Josip Milicević wymienia podział i rodzaj prac wykonywanych
przez członków omawianej
rodziny zaznaczając,
iż charakterystyczną

�Hecenzje,

przegtqr1y

u;yr1l1wnictw

i

czasopism

205

cechą tych wieloczłonkowskich
rodzin jest wzajemne poszanowanie oraz poczucie
wspólnoty, pilnie przestrzegane przez wszystkich. Głową rodzin patriarchalnych
jest
ojciec, lub starszy brat, który dokonuje podziału pracy, jest "kasjerem" i reprezentuje sprawy rodzinnc wobec społeczeństwa i władz państwowych.
Jelena Dopudja pisze o tańcach ludowych okolic Jajce, i to zarówno środowiska
mieszczańskiego, jak też i chłopskiego. Tańce te bazują na starych tradycjach i po
dziś dzień zachowały swoje cechy narodowe wśród ludności serbskiej oraz chorwackiej. Zabawy ludowe okręgu Jajce są natomiast przedmiotem rozważań Milicy
Obradović (s. 83-88). Autorka zaznacza, iż zabawy Serbów i Chorwatów zamieszkałych na tych terenach niewiele się różnią od zabaw ludowych pozostałych terenów Bośni i Hercegowiny.
Do najciekawszych
prac części drugiej należy artykuł Emilii Comi~el, która
pisze o tradycyjnych formach rumuńskiej pieśni epickiej. Nawiązuje ona co prawda
i do innych gatunków poezji ustnej - utworów obrzędowych i kalendarzowych,
lecz główny nacisk kładzie na pieśni epickie, które wykonywane są na weselach,
w okresie świąt itp. przez wiejskich grajków, rzadziej zaś przez kobiety. Autorka
podaje, że wykonywaniu
utworów ludowych o treści bohaterskiej
towarzyszy orkiestra ludowa składająca się ze skrzypiec i kobzy, skrzypiec i bębna, lub dwóch
skrzypiec albo też skrzypiec i gitary, bądź też skrzypiec, kobzy, kontrabasu
itd.
W południowo-zachodniej
części kraju natomiast używany jest instrument muzyczny tzw. "faraf" (rodzaj klarnetu) oraz "ut" (torogato). Z wypowiedzi Comi~el wynika, iż gęślc, znany powszechnie instrument
muzyczny w Serbii i Czarnogórze,
nie są używane przez rumuńskich śpiewaków ludO\vych. W rumuńskiej epice ludowej występują inne postacie niż w eposie Słowian południowych. Utwory rumuńskie kompozycyjnie są inaczej zbudowane niż utwory Słowian bałkańskich. Jedynie
w pieśniach hajduckich Rumunów można znaleźć sporo motywów podobnych do
tych, jakie występują u Słowian zadunajskich, w dumach ukraińskich oraz w greckich utworach o "zbójach" i "hajdukach" (armatoli oraz kleftes). Jakkolwiek autorka nie rozpatruje rumuńskich utworów epickich na tle porównawczym epiki ludowej sąsiednich narodów, jednak i te informacje są cenne dla prac porównawczych,
szczeg()lnie dotyczących poezji ustnej Słowian i ich sąsiadów.
Także artykuł Elisabety Moldoveanu-Nestor
został poświęcony aspektom charakterystycznym
dla rumuńskiej epiki ludowej (s. 203-211). Natomiast Ghizela Suliteanu pisze o ccchach muzycznych znanej ballady rumuńskiej
"Mesterui Manole"
(s. 213-228).

Cvjetko Rihtman pisze o tradycyjnych
sposobach wykonywania pieśni epickich
w Rośni i Hcrccgowinie. Podaje on, że gęśl jest nadal popularnym
instumentem
na ziemiach tcj republiki jugosłowiańskiej i że większość mężczyzn, np. w Glasinek,
umie śpiewać pieśni epickie grając na gęśli. W Bośni i Hercegowinie można spotkać
także kobiety gęślarki, lecz grają one jedynie w kręgu najbliższych. Z Hercegowiny,
jak wiadomo, pochodzi większość utworów epickich zebranych przez Vuka Stef.
Karadźicia. Tradycja ta jest tu i nadal żywa. Utwory epickie wykonywane są zazwyczaj w przededniu świąt lub w zimie, kiedy w jakimś domu zbierają się najbardziej utalentowani
śpiewacy i popijając gorzałkę śpiewają grając na gęślach
przez całą noc. Na ziemiach Bośni i Hercegowiny pieśń epicką można usłyszeć
śpiewaną i przez osoby tańczące. Tym razem jednak bez akompaniamentu
gęśli.
Rihtman slusznie podkreśla rolę epiki ludowej w życiu ludu. Tak jak w innych
regionach .Jugosławii i tu funkcja pieśni epickiej jest przede wszystkim wychowawcza. Poucza ona młodych o wzorach osobowych, sławi bohaterów ludowych
i jest dla nich inspiratorcm do czynów bohaterskich oraz bawi. I tu, jak w Serbii,

�20(i

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i

czasopism

Macedonii, Chorwacji i Czarnogórze pieśń epicka nie ma żadnego związku z magią.
Autor podaje nuty pieśni epickich i omawia ich melodie.
Pieśniom epickim z okręgu Aleksinac poświęca swój artykuł pracownik naukowy Serbskiej Akademii Nauk, Dragoslav Antonijević. Nie przypadkowo wybrał on
ten region, leżący w południowej Serbii i obejmujący teren wzdłuż rzeki Morawa
okręgów Leskowac i Vranje. Ziemie te z dawnych jeszcze czasów były skupiskiem
migracyjnym,
przyjeżdżali tu chłopi z Kosowa, ze wschodniej Serbii oraz z Macedonii. W ten sposób następowała
wymiana dóbr kultury duchowej między przyjezdnymi a tubylcami. Autor nie nawiązuje jednak do tego zagadnienia, a ogranicza się jedynie do przedstawienia
najwybitniejszych
żyjących gęślarzy tego regionu i do sposobu wykonywania
przez nich utworów epickich. Do archaicznych
sposobów wykonania pieśni epickich w tym okręgu Antonijewić zalicza tzw. opowiadanie recitativo. Przeważnie wykonawcami
tego typu są starsze kobiety, które
kładą główny nacisk na treść utworu.
Ante Nazor z kolei pisze o pieśniach epickich okręgu Poljica, graniczącym ze
Splitem, Sinjem i Omiszem (s. 111-124). Poza wspólnymi postaciami epickimi opiewanymi i przez pozostałych Słowian bałkańskich (Królewicz Marko, Chory Dojczin,
bohaterowie boju na Kosowym Polu itd.) lud tych terenów opiewa wielu lokalnych
bohaterów,
którzy wyróżnili się w walkach
narodowowyzwoleńczych
przeciwko
Turkom i są nieznani pozostałym Jugosłowianom.
Pieśń epicka była tu śpiewana
masowo aż do drugiej wojny światowej. Autor przeprowadził
badania terenowe
po wojnie i odkrył wielu utalentowanych
śpiewaków, którzy znają stare wątki,
Do układają
także nowe utwory. Wśród śpiewaków są również kobiety, które pieśni
epickie recytują.
Epice ludowej poszczególnych terenów lub śpiewakom poświęcili swe artykuły
Milan Bodiroga (s. 125-129), Milos A. Slijepcević (s. 131-133), Mira Sertić (s. 135138), akademik Dusan Nedeljković (s. 139-142) oraz Radoslav Medenica (s. 149-160).
Alija Nametak zaś pisze o interpretacji
ludowych pieśni epickich wśród repatrian.
tów z Bośni i Hercegowiny w Turcji (s. 143-147), którzy ze starej ojczyzny przynieśli bogaty repertuar twórczości ludu muzułmańskiego.
Artykuł prof. dra Tvrtki Cubelicia z Zagrzebia (s. 161-196) porusza ciekawe zagadnienia teoretyczno-metodologiczne.
Autor dokonuje analizy sposobu wykonywania pieśni epickich, omawia poczet śpiewaków ludowych, funkcję pieśni epickiej,
sprawy poetyki, stylistyki i wersyfikacji oraz instrumenty
muzyczne używane przy
wykonywaniu
epickich tekstów pieśniowych.
Jest to jedyna pełna praca dająca
w sposób wnikliwy szereg odpowiedzi na nurtujące badaczy zagadnienia.
Problemy serbo-chorwackiej
oraz węgierskiej pieśni ludowej są ujęte w pracy
Magdaleny Andjelić (s. 229-238). Jest to dość ciekawa problematyka,
gdyż kontakty
tych ludów datują się od dawna i odbiły się także na ich folklorze.
Ahmed Abdul Muti Higazia z Kairu podaje informacje o bogatych tradycjach
epickich Egiptu (s. 239-242), a Tiberiu Alexandru omawia pieśni epickie Egipcjan
(s. 243-244).

Z artykułów
części trzeciej warto wspomnieć pracę dyrektora
Instytutu Folklorystycznego
SR Macedonii, Blaże Ristovskiego, który dokonuje klasyfikacji macedońskich
pieśni
ludowych
poświęconych
walkom
przeciwko
ciemiężycielom
(s. 251-256). Problem ten był co prawda poruszany przez zbieraczy i badaczy macedońskich ludowych pieśni bohaterskich,
lecz zawsze podział ich był niepełny. Ristovski dzieli utwory te na trzy zasadnicze grupy tematyczne:
1) pieśni opiewające
czyny bohaterskie różnych postaci feudalnych, 2) pieśni hajduckie i 3) rewolucyjne.
Te ostatnie z kolei dzieli na pięć podgrup: a) utwory poprzedzające powstanie ilin-

�Rccen=je,

przeg!'ldy

wydawnictw

207

i czasopism

deńskie (2. VIII. 190:3 r.), b) ilindeńskie (obejmujące lata 1893-1908), c) poilindeńskie,
d) utwory rewolucyjne opiewające walki ludu macedońskiego
w okresie międzywojennym (1918-1941) i e) pieśni partyzanckie
powstałe w latach 1941-1944).
Profesor Uniwersytetu Skopskiego, Cvetana OrgandZijewa, poświęca swój artykuł terminologii i klasyfikacji pieśni religijno-legendarnych
Słowian południowych
(s. 265-278), bazując na bogatej literaturze
fachowej badaczy serbskich, chorwackich, rosyjskich, macedońskich i bułgarskich.
Milijana Radovanović porusza zagadnienia związane z metodologią i klasyfikacją, zawarte w serii wyd. Serbskiej Akademii Nauk i Umiejętności
"Srpski Etnogra[ski Zbornik", założonej przez znanego uczonego serbskiego, Stojana Novakovicia, w roku 1892 (s. 279-285).
Z artykułów części IV warto wymienić pracę K. A. Bertkova z Leningradu
O instrumentach
muzycznych,
jako zabytkach
historyczno-kulturowych
więzi narodów (s. 321-326). Autor omawia instrumenty
muzyczne narodów Związku Radzieckiego. Rumun Teberiu Alexandru natomiast rozpatruje
ten problem na szerszym
tle porównawczym omawiając instrumenty
muzyczne Egiptu i krajów bałkańskich
(s. 327-340). O instrumentach
muzycznych piszą także dwaj muzykolodzy z Macedonii - Aleksandar
Linin o kobzach macedońskich
(s. 347-354), a nieżyjący już
Vasil Hadiimanov o czterostrunowym
instrumencie
muzycznym "karaduzen" (s. 383389). O dudach Biłogory pisze Zvonko Lovrencević
(s. 361-370),
o archaicznym
instrumencie
słoweńskim
"nunalca"
informuje
Radoslav Hrovatin,
a glinianyn.
instrumentom muzycznym "begee", które są szeroko rozpowszechnione
na terenach
Wojwodiny,
Słowenii
i Chorwacji
poświęca
swój artykuł
Slobodan
Zecević
(s. 377-382).

Oczywiście nie sposób w krótkiej recenzji omówić szerzej wszystkie zawarte
w tej książce prace i problemy. Należy podkreślić, że opublikowane
prace pomogą
zapoznać się z bogatym folklorem ludów jugosłowiańskich
i jego związkami z sąsiednimi narodami.
Artykuły
zawarte w omawianej
książce wydrukowano
w językach:
serbochorwackim, słoweńskim, macedońskim,
rosyjskim,
czeskim, słowackim, francuskim oraz niemieckim.
Kole

Russkij

Simiczijew

t. 13, Russkaja narodnaja proza. Pod red. S. N. Azbeleva. InstyRosyjskiej (Dom Puszkina) AN ZSRR, Leningrad 1972, ss. 316.

Folklor,

tut Literatury

Tom 13 "Russkogo Folkłora" został poświęcony niektórym gatunkom ludowej
prozy rosyjskiej. Jak stwierdza na wstępie redaktor tomu, prof. S. Azbelev, zainteresowanie prozą ludową staje się obecnie coraz bardziej powszechne w folklorystyce radzieckiej i światowej i to nie tylko w odniesieniu do bajki, którą bada się
od dość dawna konsekwentnie,
lecz także do podań, legend, powieści wierzeniowych, przysłów, zagadek i innych rodzajów, dotychczas traktowanych
w badaniach
marginalnie. Właśnie zagadnienia
tej prozy, tzw. prozy niebajkowej,
podejmują
autorzy pisma. Odzwierciedlają
oni zarazem aktualny stan badań w tej dziedzinie
w Związku Radzieckim i po części za granicą. Omawia się więc w tomie prawie

�208

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

wszystkie problemy badawcze związane z prozą niebajkową, od podstawowych począwszy, jak systematyka
i klasyfikacja
utworów, po szczegółowsze, jak ich źródła
i naturalne środowisko, w którym źyją, struktury i formy, tematyczne zróżnicowania i odmienności
chronologiczno-przestrzenne,
związki z literaturą
pisaną i in.
Omówieniu tych problemów poświęcono aż 15 artykułów i studiów.
Wprowadzeniem
niejako do złożonej problematyki
jest studium V. P. Anikina
pt. Twórczość
artystyczna
w prozie
niebajkowej.
(Ogólne
ustawienie
problemu),
w którym autor analizuje
główne cechy utworów prozaicznych
oraz porządkuje
kryteria pojęć poszczególnych gatunków prozy - podań, legend, baśni, klechd, do
których dane utwory bywają zaliczane. Przynależność
danego utworu prozy ustnej
do jednej z form twórczości ludowej ustala się i powinno się ustalać według rozpoznanego w utworze ładunku świadomości twórcy w sferze: artystycznej,
przyrodniczo-socjologicznej
i religijnej. Wszystkie rodzaje bajek np. należą do dziedziny
twórczości artystycznej.
Z kolei J. M. Kolesnickaja omawia Rosyjskie podania i legendy w publikacjach
z lat 1860-1870 (mowa o publikacjach rosyjskich). Jak się okazuje, w tym dziesięcioleciu opublikowano
bardzo wiele utworów w czasopismach
moskiewskich,
leningradzkich i prowincjonalnych.
Ich analiza pozwala autorce stwierdzić istnienie grup
tematycznych,
odpowiadających
widocznie zainteresowaniom
czytelników, a zwłaszcza istnienie tematu z najstarszych
podań o walce tubylców z wielkoludami bez
określonego pochodzenia i walkach wielkoludów między sobą, jak też tematu z podań historycznych
o panach, zawierających
wiele wspomnień o walce ludu z interwencją polsko-litewską
i szwedzką w XVII-XIX w. Autorka wskazuje na historyczno-przestrzenne
zróżnicowanie
charakteru
opowiadań
oraz zmienność stopnia
powszechności ich występowania
w północnej części Rosji w tym okresie.
J. L Smirnov, Podanie o Rachcie Ragnozerskim
(AA*967) wedŁug nowych danych, analizuje
36 nowych zapisów znanego opowiadania,
zebranych
w ostatnich
latach w okolicach jez. Onega oraz w miejscowości Pudoga. Cechy zanotowanych
wariantów pozwalają wyodrębnić 5 odmiennych wersji podania. Na ich podstawie
autor wnioskuje, że rosyjskie ujęcia rozwinęły się z form przejętych w spadku po
wcześniej osiadłej tu ludności; ich zróżnicowanie
wskazuje ponadto, że obszar ten
zamieszkiwały w przeszłości rozmaite grupy etniczne.
N. I. Savuskina, Legenda o mieście Kitez
w zapisach
dawnych
i nowszych,
mówi o inwentarzu
i stanie zapisów tej legendy w ostatnim stuleciu. Autorka
przedstawia
liczne warianty obrazu legendarnego
miasta, w których dostrzega się
elementy wskazujące
na jego istnienie. Legenda niewątpliwie
wiąże się z cudownym znaczeniem i kultem religijnym jeziora Świętojar; kompleks motywów ją tworzących nie jest jednak jednolity, poszczególne elementy bowiem przeszły ewolucję
powodując rozpad dawnej formy; na plan pierwszy wystąpiły
idee historyczno-patriotyczne
odsuwające
w przeszłość cuda i wizje religijne, przy czym została
podważona wiarygodność
istnienia miasta. Podstawą tworzących się nowych opowiadań jest pochodzenie samego jeziora oraz jego naturalne
właściwości.
S. N. Azbelev pisze na temat Opowieści
o pomocy mieszkańców
NowgoTodu
Dymitrowi
Dońskiemu,
udzielonej w 1380 r. na Kulikowym Polu (u ujścia rz. Niepriadwy do Donu) w bitwie z Tatarami, czym przyczynili się oni do zwycięstwa
księcia Dymitra. Obecnie bada się różne wersje opowieści o tym wydarzeniu w aspekcie ich wzajemnego stosunku genetycznego. Szereg opisów zawierają rękopisy
średniowieczne;
najstarsze ujęcie pochodzi z odpisu rękopisu z XV wieku. Wbrew
wątpliwościom
historyków, średniowieczne
źródła stwierdzają,
że opowiadanie opiera się na faktach autentycznych,
które stopniowo uległy swobodnej interpretacji

�Recell::je.

pr:egtąciy u;ydau;nictu;

i c:llsopism

:·.\'ur&lt;:ów, Z ustnego repertuaru
opowiadanie to znikło zupełnie po utracie znaczenia
No',';gorodu i po ukazaniu
się drukiem
utworu
pt, Opowiadanie
o bitwie
pod
Mamajem,
A. F. Nekrylova,

Podania

j.

l, dotyka

i

legendy

odzwierciedlające

wydarzenia

wojenne

bardzo obszernego i interesującego
tematu. Jak wiadomo,
{:poka Piotra I znajduje w folklorzc rosyjskim, a także w twórc;:ości innych narodó",. 'Jardw bogate odzwierciedlenie.
W swym studium autorka
omawia jedynie
,zqść utworów pochodzących
z końca XVII i początku XVIII wieku. Są to przeważnie podania i legendy, niekiedy bajki lub opowiadania
naocznych świadków,
prj,i2dajace charakter
informacji. Analiza przejrzanego
materiału
pozwoliła autorce
"',"YS:1UĆ wniosek
dość nieoczekiwany,
iż stosunek ludu do \\'ojny, do wroga, do
::jEtarr1ych rdorm Piotra I, do cara, był mocno zróżnicowany. Wynikało to z wielu
f::rzyczyn, zarówno z charaktcru
pełnej sprzeczności
epoki, jak też z osobowości
ba:,arzy. ich sytuacji itp.
M. P. C:crednikova w artykule
pl. O źródŁach legendy N. S. Leskova "Kugiarz
?a Infaton"
dO',\'odzi, iż w legendzie tej (1887) Leskov - znany pisarz rosyjski v."ykorzystal motywy z legcnd ludo\vych, lecz w przeciwieństwie
do legend o chrześcijańskich
świętych,
o męczeństwie
(zapożyczenia
z Prologu),
apoteozuje
życic.
Przeróbki
tego rodzaju prozy ludowej były napiętnowane
przez Kościół. Leskov
w obawie przed gnie\\'em Synodu nie podal głównego żródła legendy, tj. Rosyjgk ich legend l./ldOlcych
Afanasjewa .
.-\. V, Gon('arova,
Opowiadania
ustne z okresu
Wielkiej
Wojny
Ojczyźnianej,
dokonuje analizy treści i form opowiadań ustnych o wojnie, zapisanych w okolicy
Kalip.ina \\' latach 1947-1949 i 1965-1969. Autorka przy pomocy porównania
opowiadar: 7. ~aterialem
żródłowym (dokumentami,
dziennikami,
meldunkami
prasowymi
,t p, \ ustala
związek między faktami
i przekazami
oraz ustnymi opowiadaniami.
Z ~eguły fakty ~tanowia jądro opowiadań, osnowę tworzy lud.
L. G. Barag \\. Ustnych
opowiadaniach
ludowych
zanotowanych
w ostatnici]
ia!ach zajmuje ,;iq warunkami,
w których powstają współczesne opowiadania.
Jak
:wier-azL istotny jest wybór faktów i innych elementów opowiadania
przez interpretatora \\' okreslonym
środowisku i czasie. Wówczas na podstawie rzeczywistych
:'ak :i),,\- wziętych z życia, pod wpływem dopowiedzeń i wzbogacania
treści nowymi
::-.()ty\':ami, niektóre improwizacje
przeobrażają
się w bajki czy anegdoty.
A. Tudorovskaja,
O strukturze
bajki
magicznej,
omawia metody badawcze
'..;. J. ?roppa \'." jego Morfologii
bajki. Uważa, iż schemat kompozycyjny
bajki ProplOa .:e:-t zbyt formalny. prowadzi
do zbyt ogólnej klasyfikacji
utworów. Proponuje
badanie struktury
bajki magicznej
w innej kolejności,
wychodząc
od konfliktu
gł,·j'snego. gdyż \\'ó\vczas wszystkie pozostałe kwestie dadzą się odnieść do rozwoju
, p~zebic-gu konl"liktu głóvvnego, Temat bajki składa się wobec tego z 8 epizodów
lA-Hl. od \I'prowadzenia
przygotowującego
do konfliktu
i wkroczenia
magicznej
;ily, po :·O/~trzygniqcie konfliktu i omówienie losu dalszych postaci. Autorka podnosi
'.\'ażność· dokładnej
delinicji struktury
bajki magicznej
w analizie porównawczej
·.qtków baji-::o\\'ych pod względem zwłaszcza ich właściwości narodowych
i histo~'::cznlgo roz\\"oju.
:\, :\1. Vecicrnikova w artykule
pl. Kontam.inacja
jako metoda twórcza W bajce
nwui("~lleJ
mzpatrujc
z kolei zagadnicnic
szerzej występujące
w folklorze,
miano"'."icie \\artości
artystyczne
zlączenia i twórczcgo przetworzenia
różnych tematów
prze;, opowiadacza. Adorka
zwraca przede wszystkim uwagę na fakt zasadniczy,
~e opo\\'iadacz - jak to znamy z praktyki badawczej - stara się dać wyraz wobec
..~~c:r,auy :":.t'jej .,;ztuce narratorskiej,
wyróżnić się. Usiłuje więc urozmaicić prze: ~kres1L Piotra

�210

Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

jęty zasób materiału
opowiadaniowego
i wzbogacić go, zbliżyć do życia swego
środowiska poprzez twórcze wykorzystanie
autentycznych
wydarzeń. Kontaminacja
nast~puje zatem na podstawie pokrewieństwa
tematycznego. Powstałe \\. ten sposób
utwory, gdy trafią do gustu słuchaczy, są lubiane i pozostają długo \y repertuarzE:
w postaci mało zmienianej. Przykładowo
autorka przedstawia
kontaminacje
dwóch
tematów: AA 300 i B + 301A.
V. V. Mitrofanova,
Bajka
ludowa o Jerszy i opowieść rękopi.~miennu
o .JerSZjl
Jerszowiczu.
Artykuł ma na celu ukazanie różnic między literackimi
i ustnym;
przekazami bajki (w literaturze
staroruskiej
znane są 4 ujęcia). Przekazy nie zgadzają się, powstają nowe ujęcia o własnych cechach, \\ których jednak stale widoczny jest związek z opowiadaniem
zachowanym
w rękopisie. Zilane pismo "Lubok", wychodzące w Rosji od XVII wieku (zawierało teksty i ilustracje), pośredniczyło w kształtowaniu
się przekazu ustnego, nie spełniły natomiast
lej roli tanie
książki dla ludu wydawane w drugiej połowie XIX wieku, \\" których bajka o Jerszy była wielokrotnie publikowana.
A. I. Lazarev,
Bajki
w środowisku
górniczo-hutniczym
Uralu.
Autor pisze
o bajkach z połowy XIX wieku powstałych
wśród górników i hutników. Są lO
tradycyjne
bajki ze wsi. Widać w nich wpływ warunkó\'\' życia codziennego, lecz
mimo to istotne cechy typowe dla utworów wiejskich nie zanikły. Wśród nO\\'szych
zapisów, m. in. z okresu Rewolucji Październikowej
(np. opowiadania
a mistrzach
górniczych powstałe w oparciu o bajki tradycyjne),
wiele reprezentuje
samodzielną
twórczość opowiadaczy i moźna je tylko warunkowo zaliczyć do bajek.
Z. I. Vlasova, Badanie poetyki ustnych zamawiań,
zajmuje się formułą magiczną zamawiań i zaklęć, które z reguły istnieją jako przekazy ustne. bez wprOW3dzającej formuły modlitewnej,
jak to ma miejsce w przekazach
pisanych. Vsln2
przekazy o treści epickiej zawierają
motywy i formuły tradycyjne.
tekst bywa
zrytmizowany,
najczęściej wierszowany.
Wskazują one na ścisły związek z innymi
rodzajami folkloru, często np. zachowując
formę i zwroty pieśni lirycznej, obrazowe zwroty byliny, podobieństwo
do zagadki lub przysłowia. Z czasem wiele zaklęć i zamawiań (np. przeciwko urolwm i czarom) stało się zwrotami używanymi
potocznie lub weszło do folkloru dziecięcego.
D. I. Raskin omawia Przysłowia
rosyjskie
jako odzwierciedlenie
rozwoju
ideologii chłopskiej.
Autorowi chodzi o ukazanie na przykładzie mądrości zawartej w przysłowiach stopniowo rozwijającej
się świadomości społecznej chłopa. Z analizy przejrzanego materiału z wieków XVII-XIX wynika, iż w starych przysłowiach znajduje:
się jeszcze dość abstrakcyjne
przedstawianie
ideologii chłopskiej i stosunków społecznych, np. Iorm ucisku feudalnego
(bezosobowe przeciwstawianie
biednych bogatym). Znaczny rozwój
ideologiczny
chłopstwa
rosyjskiego
nastąpił w czasie
wojen chłopskich w wiekach XVII-XVIII,
co znalazło swój wyraz w przysłowiach
w XVIII i XIX w., w których widać juź wyraźny, często personalnie
określon\'
antagonizm
między uciskanymi
panami.
Artykuł
wnosi cenne spostrzeżenia
w dziedzinie, którą u nas objął swymi badaniami J. Krzyżanowski.
Pozostałą część tomu wypełniają:
komunikaty
i notatki V. B. Vilinbachova.
A. A. Krupp, T. J. Tumilevica, L. N. Gridnevej, M. A. Łobanova, V. V. Mitrofanovej.
Z. L Vlasovej i V. V. Korguzalova na temat badań folklorystycznych;
wspomnienia
i biografie okolicznościowe
T. M. Akimovej,
A. M. Astachovej,
P. N. Berkova.
A. V. Pozdnejeva
i V. J. Proppa; materiały
kronikarskie
i recenzje
oraz - jak
zwykle wybór najważniejszych
pozycji literatury
radzieckiej
z lat ]966-! 969
dokonany stosownie do tematu książki przez wytrawną
specjalistkę.
M. J. i'vIele.
i'vledard Turko

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

211

Z zagadnień twórczości
ludowej.
Studia folklorystyczne.
Pod redakcją R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego.
Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk
1972, ss. 394.
Trzeci z kolei tom Studiów folklorystycznych
pt. Z zagadnień twórczości
ludodziewiętnaście artykułów o różnym zakroju: od rozpraw syntetycznych,
powstałych w wyniku długoletnich badań i prezentujących
sprecyzowane
stanowisko teoretyczno-metodologiczne
autora, do komunikatów
relacjonujących
lub
tylko sygnalizujących niektóre zagadnienia twórczości ludowej. Część prac to referaty wygłoszone na ogólnopolskiej konferencji
naukowej, poświęconej badaniom
nad współczesnym folklorem polskim, zorganizowanej
w Warszawie w dniach 13
i 14 XI 1970 r. przez Pracownię Literatury Ludowej IBL. Tematyka warszawskiego
zjazdu koncentrowała
się wokół trzech zasadniczych problemów: 1) folklor w polskiej literaturze i sztuce dawnej i współczesnej; 2) mechanizm i kierunki przeobrażeń i zmian we współczesnym folklorze polskim; 3) przegląd i ocena powojennego
dorobku folklorystyki polskiej. Pozostałe prace zamieszczone w książce bądź powstały z inspiracji konferencji, bądż też napisane zostały wcześniej lub później
z innej okazji, ale wiąźą się z jej tematyką. Przedstawiają
w nich autorzy analizy
lub omówienia źródeł i materiałów do dziejów folklorystyki, wybranych zagadnień
lwórczości ludowej, m. in. wersyfikacji
pieśni, repertuaru
niektórych środowisk
czy grup zawodowych, pewnych metodologicznych aspektów badań nad folklorem.
Wzajemnym związkom i infiltracjom folkloru, literatury i sztuki poświęconych
jest pięć prac; K. Wyki, Inspiracje
folklorystyczne
w sztuce polskiej
na przykładzie
twórczości
Jacka Malczewskiego;
L. Ligęzy, Folklor
we współczesnej
poezji
polskiej; J. Krzyżanowskiego,
"Dialog
częstochowski";
B. Krzyżaniak, Pogłosy "Symfonii anielskich"
w repertuarze
ludowym
i T. Kłaka, Józef Czechowicz
a folklor.
K. Wyka, charakteryzując
trojaką formę inspiracji ludowej w historii malarstwa
polskiego (temat ludowy, inspiracja folklorystyczna, nastawienie na sztukę ludową),
analizuje twórczość Malczewskiego pod kątem jej genetycznych i strukturalnych
związków z folklorem. Wykazuje, że przejęcie inspiracji folklorystycznej
sprzęgało
się w sposób naturalny z filozofią życia twórcy Rusałek i Janka muzykanta,
a także
z jego wyobraźnią
malarską,
wspierającą
się na problematyce
mitów i arche··
typów. O oryginalności folkloryzmu Malczewskiego decyduje według autora z jednej strony związek jego twórczości z romantyczną tradycją mitu ludowego, z drugiej zaś ekspresywno-symboliczna
koncepcja wykorzystywania
struktur folklorystycznych. Praca Wyki jest pierwszą
naukową
próbą interpretacji
zagadnienia
folkloryzmu nie tylko w twórczości Malczewskiego, ale i w malarstwie
polskim
w ogóle. Zawarte w niej teoretyczne uogólnienia mają walor nowatorski tym bardziej, że brak dotąd opracowania naukowego, poświęconego ludowości w plastyce.
Lidia Ligęza rozważa na przykładzie twórczości trzech wybitnych i reprezentatywnych poetów (T. Nowak, J. B. Ożóg, J. Harasymowicz) problem żródeł ludowych
we współczesnej poezji. Wspólne potraktowanie
w interpretacji
tak odmiennych
indywidualności poetyckich uzasadnia autorka identycznym
spojrzeniem na kulturę ludową w połączeniu z prakulturą
ludzką i naturą, tym samym stosunkiem
do folkloru, jako źródła dla własnego świata i wizji poetyckiej, oraz przeświadczeniem, że rzeczywistości związanej z ludem nie da się kreować bez uwzględnienia dorobku kultury przez ten lud tworzonej. W oparciu o szczegółową analizę
różnych u każdego z poetów form wcielenia i przetworzenia inspiracji folklorystycznej dokumentuje wnikliwie wspólny im cel ideowo-artystyczny:
docieranie do głębszych pokładów kultury ludowej, do przyczyn nośności i świeżości tych pokładów
wysiłkiem własnej wyobraźni. Rozpatrywanie poezji omawianych poetów, jako świadomej kontynuacji bezimiennej twórczości ludowej, odsłania znamienne i ważne
wej zawiera

�212

Recenzje,

przeglądy

wydnwnżctw

ż czasopism

dla badań nad folkloryzmem zjawisko: nową XX-wieczną lączność kultury ludowej
z kulturą elitarną.
Artykul J. Krzyżanowskiego
poświęcony jest rozważaniom
genetycznym nad
źródłami i charakterem
artystycznym
średniowiecznego
misterium
pl. Historyjrz
o chwalebnym

Zmartwychwstaniu

Pańskim

przez

księdza

Mikolaja

z Wilkoll.:iecka,

zwanego "dialogiem częstochowskim".
Autor wyjaśnia
związki utworu ze starą
ogólnoeuropejską
tradycją
widowisk pasyjnych
oraz z rodzimą polską tradycją
misteryjną i pieśniową, określając na tle tej ostatniej pochodzenie i charakter pier·
wiastków ludowych w dialogu.
B. Krzyżaniak porusza zagadnienie żyv,;otności pieśni kolędowej w polskiej tradycji ludowej i dokumentuje je szczegółowo na przykładzie XVII-wiecznego zbioru
kolęd Jana Żabczyca pL Symfonie
anielskie,
a T. Kłak omawia związki biografii
poetyckiej i twórczości J. Czechowicza z folklorem i analizuje różne formy wykorzystania i przetworzenia inspiracji folklorystycznej
w jego dorobku.
Drugi wyodrębniający
się tematycznie dział tworzą prace D. Simonides (Wspólczesność a tradycja
w nowszych
opowiadaniach
ludowych),
J. Ligęzy (Awans opo·
wieści wspomnieniowych)
i B. Linette'a (O folklorze ziem zachodnich na przykladzie
Ziemi Lubuskiej
i Koszalińskiej).
Ich autorzy zajmują się procesami zachodzącymi
we współczesnym folklorze polskim. D. Simonides rozpatruje mechanizm życia nowszych opowieści ludowych, ich przemiany
i kierunki
tych przeobrażeń.
Opisuje
typowe modyfikacje
w obrębie tekstów tradycyjnych
i charakterystyczne
cechy
Dpowiadań nowych. Wyniki wieloletnich konstruktywnych
badań autorki nad tą problematyką,
demonstrowane
zresztą niejednokrotnie
w publikacjach
ostatnich lat,
uzasadniają i tu w pełni tezę, że tradycja i nowoczesność, choć pozornie stanowią
pojęcia opozycyjne, mogą harmonijnie współistnieć w twórczości ludowej jako ogniwa jednego ciągu kulturowego.
J. Ligęza zajmuje się w swym studium opowieściami wspomnieniowymi,
gatunkiem popularnym dziś w terenie, a pomijanym dawniej przez zbieraczy, dziC;ki któremu można mówić o poza tradycyjnym
dorobku współczesnej literatury ustnej środowisk ludzi pracy fizycznej. Autor widzi w procesie fabularyzacji
wspomnień
źródło dopływu nowych opowieści, a w dalszych stadiach przekazu możliwość formowania się nowych, tradycyjnych utworów.
Przedmiotem pracy B. Linette'a jest syntetyczne omówienie prawidłowości rządzących folklorem ziem zachodnich na przykładzie Ziemi Lubuskiej i Koszalińskiej.
Autor analizuje złożoną i specyficzną rzeczywistość społeczno-kulturową
terenów
nieautochtonicznych,
określa warunki, w jakich kształtowal się i kształtuje w wyniku stopniowej integracji kulturowej
folklor ludności osadniczej i charakteryzuje
występujące w nim szczególne cechy strukturalne
i formalne. Ich zespół, wspólnota
procesu folklor otwór czego i funkcji poszczególnych elementów folkloru stanowią
według autora istotne wyznaczniki identyfikujące
to heterogeniczne i niepo~·tarzalne zjawisko etnograficzne.
Rozprawa ma charakter
teoretyczny i jest przykładem
konsekwentnej
realizacji me~ody funkcjonalnej
w badaniach etnograficznych.
Przeglądowi
i ocenie wyników powojennych
badań nad folklorem, ukazaniu
głównych linii rozwojowych edytorstwa współczesnego na tle dorobku wydawniczego
"rzeczy ludowych" oraz omówieniu tendencji, warunków i rezultatów badań nad
folklorem w ostatnim ćwierćwieczu poświęcone są artykuły H. Kapełuś, () wydawaniu tekstów
ludowych
w Polsce i R. Górskiego, O badaniu folkloru
w ostatnim
&lt;'wierćwieczu.
Podsumowania
te pozwalają raz jeszcze na sformułowanie
i przypomnienie uświadamianych
już niejednokrotnie
ważkich postulatów
badawczych,
takich jak m. in. potrzeba zwrócenia większej uwagi na refleksję teoretyczno-mcto-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw;

213

c:asopżsm

dologiczną i prace porównawcze, których niedostatek wobec przewagi badań historyczno-folklorystycznych
jest wyraźny, konieczność większego zainteresowania
się
folklorem miejskim oraz sporządzenia bibliografii folklorystyki polskiej. Tematycznie wiąże się z tymi artykułami komunikat M. Okęckiej-Bromkowej
o dorobku rozglośp.i Polskiego Radia w Olsztynie w zakresie gromadzenia i popularyzacji folkloru.
Pozostałe zamieszczone w książce artykuły przynoszą cenne materiały i przyuynki do dziejów folklorystyki i metodologii badań nad folklorem. K. Hławiczka
\V pracy Muzyka
ludowa Sląska Cieszyńskiego
dokonuje przeglądu żródeł i zapisów
pieśni i tańców ludowych tego regionu w ich historycznym rozwoju, ze szczególnym uwzględnieniem strony muzycznej. A. Kisielewska (Kolędy z pogranicza
polsko-ukraińskiego)
publikuje i omawia kilkanaście
pieśni apokryficznych
i kolęd
świeckich, zanotowanych
w r. 1970 w okolicy Sanoka. P. Świerc poświęca swoje
studium Z badań nad budową wiersza opolskiej pieśni ludowej zagadnieniom wersyfikacji i w oparciu o analizę źródlową opisuje typowe rodzaje wierszy występujących w opolskich pieśniach.
Niebadanym
dotąd repertuarem
pieśniowym
wyodrębnionego
środowiska
czy
grupy zawodowej zajmują się A. Skrukwa (piosenki turystyczne)
i D. Czubala (Ludowe piosenki

garncarzy).

Przyczynki

do historii folklorystyki stanowią artykuły M. Tarki, Izydor Koperi D. Pawlak, Odbiorcy dziel Kolberga. Wreszcie D. Kadłubiec
w pracy Niektóre
aspekty socjologiczne
badań nad jolklorem
porusza zagadnienie
nieodzowności analizy socjologicznej w badaniach nad twórczością ludową, a tym
samym wysuwa określone sugestie metodologiczne.
W sumie więc trzeci tom Studiów
jolklorystycznych
prezer:tuje, podobnie jak
tomy poprzednie, przegląd możliwości i wyników badań poszczególnych ośrodków
w kraju, podejmuje zagadnienia dotychczas mało lub wcale nie opracowane, dzięki
czemu umożliwia orientację w aktualnym
stanie badań nad twórczością ludową.

nicki

jako

jolklorysta

Elżbieta

Ludowość

dawniej

J. Krzyżanowskiego.

i dziś.

Studia

jolklorystyczne.

Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk

Millerowa

Pod redakcją R. Górskiego
1973. ss. 291.

•

Profil czwartego tomu Studiów
jolklorystycznych
(Ludowość
dawniej
i dziś)
zaplanowany został w związku z Kongresem Slawistów, który odbył się w Warszawie w sierpniu 1973 r. Tematyka siedemnastu zgromadzonych w książce prac koresponduje z programem i przedmiotem obrad Sekcji Folkloru i Etnografii wytyczonymi przez organizatorów Kongresu. Zgodnie z tym założeniem problematyka
artykułów koncentruje się wokół następujących
zagadnień węzłowych: folklor i folklorystyka polska epoki romantyzmu,
także w powiązaniu
z ruchem słowiańskim;.
wzajemne oddziaływania i związki twórczości ludowej i literatur słowiańskich; do-o
robek polskich badaczy XIX-wiecznych w zakresie folkloru słowiańskiego; folklorystyczna tradycja romantyczna w późniejszej literaturze i badaniach nad folklorem.
Ponadto część prac dotyczy dawniejszych, sięgających okresu staropolskiego, związków literatury i folkloru, niektóre zaś zajmują się problemami współczesnych badań
nad kulturą i twórczością ludową polską i słowiańską.

�214

Recenzje,

przegtqdy

wydawnictw

i czasopism

Najwięcej miejsca poświęcono studiom nad folklorystyczną
problematyką
romantyzmu. Wymienić tu należy prace następujące: H. Kapełuś, Romantyczny
lirnik.
a informatorach ludowych w czasach romantyzmu; T. Komorowskiej, Guślarz Prospero. Mistyfikacje
i mistYfikacyjki;
M. Cieśli, Folklorystyczny
aspekt "Króla
Ducha" J. Słowackiego;
A. Wołkowa, "Bajka
o carze Sałtanie"
A. Puszkina
i baśń
"O królewiczu
z księżycem na czole, z gwiazdami
po głowie"
A. .l. Glińskiego
oraz
W. Bieńkowskiego, Rola romantyzmu
w badaniach
folkloru
polskiego
i słowiańskiego w Krakowie
w latach 1835-1851.
Autorka pierwszej z wymienionych prac omawia z właściwą sobie dociekliwością stosunek romantyków do informatora ludowego, ówczesne wyobrażenia o typie
ludowego narratora i jego kreacje na gruncie literatury romantycznej. T. Komorowska podejmuje
ciekawe zagadnienie
literackiej
mistyfikacji
floklorystycznej.
Na
przykładzie zbiorku Prospera Merimee (La Guzla ou choix de poesies illyriques,
recueillies
dans la Dalmatie,
la Bosnie, la Croatie et l'Herzegovine,
Paris 1827) i dwu
rodzimych utworów poetyckich (K. Brzozowskiego i M. Czajkowskiego), rzekomo
bezpośrednio pochodzących lub opartych na folklorze bałkańskim,
analizuje rodowód falsyfikatów i trawestacji literackich tego typu, ich recepcję, warsztat poetycki
autorów, wreszcie tendencje i upodobania epoki, które powstaniu podobnych tworów sprzyjały. Kwestię roli pierwiastków
folklorystycznych
i zasady, na jakiej
funkcjonują
w twórczości Słowackiego, rozważa w oparciu o poemat mistyczny,
Król-Duch,
M. Cieśla. A. Wołkow śledzi szczegółowo i wnikliwie żródła baśni Glińskiego (autor ten będzie przywołany raz jeszcze w książce w innej pracy) i charakter ich wykorzystania.
Dokumentuje
już wcześniej dostrzeżoną przez Krzyżanowskiego ścisłą zależność tekstu Glińskiego od utworu Puszkina, omawia stosunek
do pierwowzoru
i sposób opracowania
literackiego. Przeglądem
i oceną dorobku
badań środowiska intelektualnego
Krakowa nad folklorem polskim i słowiańskim
w okresie romantyzmu zajmuje się W. Bieńkowski.
Wartościowym
przyczynkiem
do dziejów folklorystyki
polskiej jest artykuł
D. Simonides Z recepcji "Bajarza
polskiego"
A. J. Glińskiego.
Książka ta, jako
ostatni romantyczny zbiór bajek (1853), zamyka okres zbieractwa przednaukowego,
i choć ma w dużym stopniu charakter plagiatowy, cieszyła się długo ogromną popularnością. Dlatego też przedstawienie
poświęconych jej ocen i recenzji ówczesnej
i późniejszej krytyki literackiej stanowi cenny materiał dla współczesnego folklorysty.
A. Skrukwa
(południowosłowiańskie
prace
materiały
Oskara
Kolberga)
i M. Tarko (Prace i materiały
Oskara Kolberga
dotyczqce kultury
ludowej Słowian
wschodnich
i zachodnich
oraz Litwy)
zajmują się równolegle dorobkiem autora
Ludu w dziedzinie badań nad kulturą ludową słowiańską. W obydwu pracach autorzy wykorzystują
wszystkie zachowane źródła Kolbergowskie,
a więc nie tylko
materiały drukowane, ale i rękopiśmienne,
czekające dopiero na publikację. Wartość obu opracowań podnosi ponadto fakt, że rzucają nowe światło na tę stosunkowo mało jeszcze znaną stronę zainteresowań
i działalności naukowej Kolberga.
Zapoznaną postać i prace Józefa Gluzińskiego, gruntownego znawcy medycyny
ludowej, członka Towarzystwa Lekarzy Podolskich, przedstawia Sz. Wacek w swym
studium pt. Józef Gluziński.
Z sylwetek
wybitniejszych
znachorów
XIX
wieku.
Autor omawia działalność leczniczą tego nietypowego znachora i lekarza-samouka
zarazem. Opierała się ona na przeświadczeniu,
że wiedzy szukać należy nie tylko
w "uczonych" źródłach medycznych, ale i w odwiecznych doświadczeniach
lekarskich ludu. Stanowisko to, potwierdzane efektywną pracą wśród ludu Litwy, Białorusi, Wołynia i Podola oraz licznymi publikacjami,
wyznacza Gluzińskiemu
wy-

�Recenzje,

jątko\\'e
kowej,

miejsce

pTzeg!qdy

wydawnictw

nie tylko wśród folklorystów,

i czasopism

ale i także w dziejach

myśli nau-

a związkach twórczości J. Czechowicza z folklorem pisze już po raz drugi
\v Studiach folklorystycznych
T. Kłak w pracy pt. "Nieustannie
w dziejach prawdziwa" (por. tegoż Józef Czechowicz
a folklor
[w:J Z zagadnień twórczości
ludowej.
Studia folklorystyczne.
Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk
1972, s. 83--93). Ten
norwidowski epitet dla ludowego mitu-opowieści o Smoku i Krakusie posłużył auto:-owi jako formuła określająca stosunek Czechowicza do tradycji ludowej. Kłak analizuje powiązania poety z romantyzmem, punkty styczne jego liryki z poezją roman·.ykinv (Słowacki, Norwid, Lenartowicz), by wykazać, że podjął on jako jeden z niewielu poetów ten właśnie wątek tradycji romantycznej,
czerpiąc świadomie z folkloru i - co oryginalne - zrobił to na gruncie poetyki awangardowej.
Starszym związkom folkloru i literatury poświęcone są studia J. Ligęzy O recepcji jolklaru
górniczego i D. Świerczyńskiej
Przysłowia
w "Sielankach"
Szymonowicza. Ligęza zajmuje się zagadnieniem
przenikania
do nietradycyjnej
literatury
pisanej motywów i wątków tradycji górniczej w okresie od XIV do połowy XVII w.
i bada procesy recepcyjne w oparciu o przekazy literackie m. in. Długosza, Liebentala, Rożdzieńskiego i Kochowskiego. Świerczyńska
analizuje znaczenie i funkcje
bogato rozsianych w "Sielankach" Szymonowic za przysłów, ich pochodzenie i rolę,
jaką odegrały w popularyzacji
przysłów w naszej literaturze
i języku. Do pracy
dołączony jest kompletny indeks omawianych przysłów z odesłaniami
do Nowej
Księgi Przysłów
Polskich,
co umożliwia konfrontację
ze znanym paremiologicznym
materiałem polskim.
Ostatnią grupę tematyczną tworzą artykuły dotyczące współczesnego folkloru
i badań nad nim. Pozycją szczególnie wartościową ze względu na zawarte w niej
ustalenia teoretyczno-metodologiczne
jest opracowanie J. Bartmińskiego
O procesie
formowania
się interdialektu
poetyckiego
w języku
polskiego
folkloru.
Przedmiotem pracy jest zagadnienie obecności i funkcji w poezji ludowej komponentów ponaddzielnicowych, obcych lokalnym gwarom. Autor określa czynniki, które wywołują i ułatwiają powstanie i szerzenie się tych interdialektalnych
elementów, a także omawia prawidłowości rządzące procesem scalania się i upodabniania
do siebie
języka literatury ludowej różnych stron Polski.
Praca K. D. Kadłubca (Problematyka
badań nad gawędziarstwem
ludowym)
ma również charakter teoretyczny. Autor zwraca uwagę na istotne aspekty naukowej obserwacji ludov,;ego narratora na tle środowiska, w którym żyje i opowiada.
Wyszczególnia czynniki określające i determinujące
indywidualność
bajarza, takie,
jak m. in.: stosunek do opowiadanego tekstu, sposób narracji, żródła i struktura
repertuaru, język i typ interpretacji.
Zagadnienia te, rozpatrywane
w ścisłym po\\-iązaniu z aktualnymi tendencjami w literaturze ludowej i sztuce gawędziarskiej,
zostały w pełni dostrzeżone i podjęte dopiero przez folklorystykę naj nowszą. W warunkach zaś, gdy żywe narratorstwo
staje się zjawiskiem coraz rzadszym, szybki
refleks naukowy przy pomocy wypracowanych
i sprawdzonych metod badawczych
ma znaczenie zasadnicze.
Współczesnym folklorem tanecznym zajmuje się w swym analitycznym studium
Z prac i doświadczeń badacza tańców ludowych
J. Tacina. Przedstawiona
w nim
charakterystyka
śląskich tańców ludowych oparta jest na materiałach
z wieloletnich własnych badań terenowych autora.
Książkt:; zamykają dwie prace poświęcone folklorowi bałkańskiemu:
D. Tomczyk-Blaszkiewiczowej,
"Zewnętrzne"
i "wewnętrzne"
badania komparat"jJwne
nad
przysłowiem
etnicznym
z terenów
bułgarsko-macedońskich
i K. Wrocławskiego,

�211;

Recenzje,

przegtqdy

U:!idau:nictw

; c:(lsopism

o

pokrewieństwach
bajki macedońskiej
.: turecką.
Obydwie dotyc7.ą terenów. gdzie
warunki dla twórczości ludowej były szczególnie skomplikowane,
a badania typu
genetycznego i filiacyjnego napotykają na duże trudności, Obydwie też umożliwiają
orientację
w aktualnym
stanie badań, przyjętych
metodach i ustaleniach
teoretycznych, precyzują potrzeby i zadania s tojące w tym zakresie przed wspMcze.'na
folklorystyką·
Wydaje się, że "okazjonalne"
niejako wyjście poza krąg problematyki
polskiej
można by wobec zapotrzebowania
na "słowiańskie konfrontacje"
uznać za pożąda:~e
i w następnych tomach Studiów folklorystycznych.
Elżbieta

Baśnie lużyckie.
Wybrał, opracował i opatrzył
wał Jan Marcin Szancer. Wydawnictwo Poznańskie

posłowiem Paweł
1972, ss. 203.

Millerowa

Nedo. ilustro-

Folklor znany jest z tego, że w obrębie swej kategorii posiada wiele takictl gatunków, które są zdecydowanie międzynarodowe.
Do takiego \\'łaśnie gatunku należy baśń, uchodząca za międzynarodową
w swych wątkach i motywach. !VIimo, że
stosunkowo łatwo już dziś folklorystom posegregować i sklasyfikować poszczególne
motywy i wątki, posiada jednak baśń wiele realiów kulturowych,
geograficznych,
obyczajowych
i historycznych,
które zdecydowanie odróżniają poszczegółne baśnie
od siebie. Mówimy wówczas o narodowych, regionalnych lub środowiskowych
wersjach czy wariantach.
W tym właśnie nasyceniu baśni kolorytem lokalnym. wspomnianymi realiami, tkwi jej urok oraz nieustanna świeżość.
Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Baśnie łużyckie są takie same jak
polskie, zwłaszcza, że w wielu wypadkach powtarzają znane nam z polskich zbiorów
teksty. Tymczasem bliższe zapoznanie się ze zbiorem znakomitego folklorysty i etnografa łużyckiego, prof. dr Pawła Nedo, prowadzi do wniosku, iż znajdujące się
w zbiorze teksty daleko odbiegają od znanych nam wątków i poprze3 pośred11ie,
trudno uchwytne atrybuty narodowe wprowadzają
nas w kulturę i folklor łużycki.
Odbiór Baśni łużyckich
jest ułatwiony przez wprowadzenie
.J. Burszty, k,,cJry
na szerokim tle europejskim,
choć niezwykle skrótowo, zasygnalizował
w czym
tkwi nowość zbioru i jakie cele stawia sobie autor, Uzupełnieniem
wstępu jest
posłowie p, Nedo, przedstawiające
bardziej szczegółowo historyczne dzieje ł.użyc.
Autor pragnie tu czytelnikowi
wyjaśnić przyczyny znajdujących
się wśród baśni
łużyckich wpływów czeskich i niemieckich. Ponieważ P. Nedo jest zarazem wytrawnym znawcą polskich bajek, łatwiej mu przyszło wyeksponować cechy typowe dla
folkloru łużyckiego, a odmienne od baśni polskich.
Zbiór przeznaczony
według zamierzeń autora głuwnie dla dzieci, przekracza
w swym opracowaniu daleko granice możliwości percepcji dziecka i stanowi raczej
typowy zbiór folklorystyczny,
opracowany zgodnie z wymogami współczesnej folklorystyki.
Wprawdzie
przytoczone
tu teksty były już pierwotnie
publikowane
w języku łużyckim, niemieckim, czeskim i słowackim, to jednak dla polskiego odbiorcy były one niedostępne. Autor świadomie zrezygnował z literackiego przetworzenia tekstów, trzymając się ściśle pierwotnych, oryginalnych
zapisów, aby w ten
sposób wskrzesić i przybliżyć atmosferę autentyzmu.
Zbiór nosi tytuł Baśnie łużyckie, co nie odpowiada w pełni zawartości książki.

�Recenzje,

przeylqdy

u;yclawnicttv

217

i czasopism

która reprezentowana
jest przez wszystkie gatunki prozy ludowej, a więc od bajki
zwierzęcej, poprzez bajki magiczne (właściwe baśnie) do podań lokalnych, historycznych i wierzeniowych,
na anegdotach
kończąc. Otrzymaliśmy
zatem zbiór
wszystkich opowiadań typowych dla łużyckiej prozy ustnej. W sumie liczbowe proporcje pomiędzy gatunkami przedstawiają
się następująco: bajek zwierzęcych - 15,
baje:, magicznych (baśni) - 30, anegdot - 12.
Na szczególną uwagę zasługują znajdujące się tu teksty humorystyczne,
które
znane są także na Śląsku i zostały zapisane w różnych zbiorach folklorystycznych
tego regionu. Dotyczy to niemal wszystkich znajdujących się w zbiorze anegdot, do
których możnaby podać równoległy wariant śląski. Dokładne porównanie tekstów
łużyckich z polskimi jest niestety wielce utrudnione, gdyż autor zastosował w komentarzach wyłącznie systematykę Aarne-Thompsona.
Jest to dość duże niedopatrzenie, zważywszy, iż polska folklorystyka chlubi się własną mutacją systemu międzynarodowego, wzbogaconą dodatkowo numerami podań historycznych
i wierzeniowych, wziętych z norweskiej systematyki
R. Christiansena.
Podanie numeró\v
polskiej systematyki Juliana Krzyżanowskiego (polska bajka ludowa w układzie systematycznym)
z miejsca orientowałoby
polskich folklorystów w zakresie nowych,
typowo łużyckich, czy też charakterystycznych
dla Łużyczan wątków. Stosowanie
bowiem numeru AaTh (Aarne-Thompsona)
używane jest w Polsce tylko w tych
wypadkach, w których brak dla danego tekstu odpowiednika polskiego. Nadto nie
wszystkie teksty są jednolicie skomentowane
i nie do wszystkich podano miejscew systematyce Aarne-Thompsona.
Tak np. tekst Kucharz
i łabędzia pieczeń jest
',variantem znanej europejskiej anegdoty AaTh 785 A, Pauli-Bolte nr 57, występującej w polskiej systematyce pod nr T 1659. Brak także zaszeregowania
do systemu
tekstów o Słowianach, które należą do zespołu opowieści o "Schildbiirger"
i występują w zależności od kraju czy regionu w powiązaniu z "głupimi sąsiadami".
Znajdujące się w zbiorze teksty: Soło wianie zapomnieli o oknach oraz Jak budowalf
Solowianie są wariantami
typów: T 1245, T 1326. Tekst: Matej i Tatej jest wariantem
T 1447 A. Wykazanie, że i te teksty, które nie są zaopatrzone w numery systematyk, stanowią warianty europejskich
wątków, jest konieczne celem zorientowania,
iż i wśród owych nieusystematyzowanych
tekstów brak wątków występujących wyłącznie w folklorze łużyckim.
Takie oryginalne i specyficzne dla jakiegoś narodu wątki są tak bardzo rzadkie,
że znalezienie ich od razu wywołuje wśród folklorystów wątpliwości, czy aby istotnie mamy tu do czynienia z tekstem folklorystycznym,
a więc żyjącym od wieków
\v ustnym przekazie i znanym w powszechnym obiegu. Pod tym względem wszystkie "baśnie" zawarte w zbiorze zasługują na pełną wiarę i stanowią przykład bogactwa oraz dużego talentu narratorskiego
ludności łużyckiej. Potwierdza się tu raz
jeszcze prawidłowość kulturowa,
iż o odrębności etnicznej, narodowej,
decyduje
nie tylko język, literatura, ale i folklor.
Dzięki autorowi oraz Wydawnictwu
Poznańskiemu
czytelnik może w sposób
nader atrakcyjny i interesujący zetknąć się z kulturą i folklorem łużyckim w jego
najpiękniejszym
kształcie, wyrażonym przez wiele pokoleń anonimowych narratorów i bajarzy. Szkoda, że na obwolucie lub stronie tytułowej Wydawca nie zamieścił
podobizny autora, któremu należy się wdzięczność za podjęty trud zbieracki.
Ligia Jasnosz dokonała udanego tłumaczenia, utrzymującego
właściwy nastrój,
oddający ów niepowtarzalny
czar wieczorów baśniowych. Znakomitym ułatwieniem'
w przywoływaniu takiej właśnie atmosfery są barwne i pełne wymowy ilustracje
Jana Marcina Szancera, które czynią książkę ze wszech miar godną uwagi i polecenia.
Dorota

Simonides

�218

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

Bajki ślqskie ze zbiorów
Lucjana
Malinowskiego.
Wybór, wstęp i opracowanie
Elżbiety Jaworskiej. Pod redakcją Heleny Kapełuś. Słowo wstępne .Juliana Krzyżanowskiego. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 48:3.

Do niedawna ogólne rozeznanie w materiałach zebranych przez Lucjana Malinowskiego było poważnie utrudnione brakiem pełnej edycji jego tekstów. Trudno
bowiem było opierać się na Powieściach ludu polskiego na Slqsku (wydanych przez
Wydawnictwo Literackie w Krakowie w 1953 r.) już choćby ze względu na zaskakującą swobodę, z jaką potraktowano same teksty dowolnie je skracając, bądż zmieniając narrację pod względem językowym.
Publikacja tekstów Malinowskiego, przygotowana przez Elżbietę .Jaworską, jest
więc faktycznie pierwszym naukowym wydaniem, które z pietyzmem odnosi się do
pierwodruku w zapisie fonetycznym oraz kładzie nacisk na jego wartości folklorystyczne. Jaworska dokonała pionierskiej, żmudnej pracy porządkując teksty według
systematyki
międzynarodowej
i umiejscowiając
je na tle polskiej prozy ludowej.
Podstawą publikacji stała się edycja z "Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych"
(1900-1901),
wydana pośmiertnie przez uczniów Malino\\'skiego: Jana Bystronia i Romana Zawilińskiego,
którzy uporządkowali
materiały
według kryterium geograficznego, jako że miały one stanowić dokumentalizację
językową danego regionu. Jaworska słusznie zarzuciła ten system, opierając się całkowicie na klasyfikacji wątków, dokonanej przez Juliana Krzyżanowskiego
w pracy Polska bajka ludowa w układzie systematycznym.
Przeprowadziła
ponadto konsekwentny i jednolity zabieg transkrypcji,
dzięki czemu teksty, nie tracąc swej specyfiki językowej, stały się czytelne dla szerokiego odbiorcy.
Wstęp Jaworskiej jest właściwie obszernym studium na temat działalności Malinowskiego, profesora filologii słowiańskiej
Uniwersytetu
Jagiellońskiego,
twórcy
dialektologii polskiej oraz szkoły językoznawczej.
Szczególnie istotne jest jednak
wyeksponowanie
miejsca Malinowskiego w dziejach folklorystyki i jego zasług dla
rozwoju ludoznawstwa.
Analiza zgromadzonych przez niego tekstów wykazuje wyrażne powiązania wątków z tradycją staropolską i z folklorem ogólnopolskim. Spośród 170 tekstów zaledwie 13 znanych jest tylko na Śląsku. "Można więc mówić
o unikalności tych kilkunastu wątków, nie da się jednak uchwycić śląskiej specyfiki którejś z grup gatunkowych"
(s. 23). I tak, zapisy Malinowskiego, jak i wyprzedzające
go w czasie zbiory Józefa Lompy, potwierdzają
tożsamość kultury
ludowej Śląska z kulturą ogólnonarodową.
Materiały zanotowane przez Malinowskiego wykazują ponadto, iż szczególną popularnością na Śląsku cieszyły się baśnie
magiczne, a na terenie Górnego Śląska dodatkowo kawały i anegdoty. Śledząc
przebieg narracji opowieści ludowych precyzuje Jaworska główne jej cechy, z dominującym
wprowadzaniem
realiów życia codziennego w nierzeczywiste
światy
bajkowe. Otrzymujemy
w ten sposób jedne z najstarszych
dowodów racjonalizacji
tradycyjnej
literatury
ludowej, czego narastanie
obserwujemy
we współczesnym
folklorze.
W tomie - o niezbyt szczęśliwym, bo mylącym tytule: Bajki ślqskie - znalazły się, według podziału autorki: 2 bajki zwierzęce, 55 baśni magicznych (w tym
1 bajka śpiewanka nr 23), 7 legend, 17 nowel, 34 anegdoty i kawały, 1 bajka ajtiologiczna oraz 18 podań i opowieści wierzeniowych. Jednak nie podział gatunkowy,
jak by się wydawało, stał się dla autorki podstawą do pogrupowania tekstów, a klasyfikacja wątków przeprowadzona
zgodnie z systematyką
Krzyżanowskiego.
Dlatego też, na przykładzie zaprezentowanego
materiału, podział ów jest dyskusyjny.
Sama obecność danego wątku w opowiadaniu nie decyduje jeszcze o gatunku, bo-

�Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

21!)

wiem ten sam wątek może pojawić się w bajce, podaniu, legendzie, a nawet w anegdocie. Są to przecież gatunki wyjątkowo dynamiczne, a jako zjawiska kulturowe,
związane z potrzebami i możliwościami danego środowiska, ulegają każdorazowo,
w nowej sytuacji, zaktualizowaniu,
które nie jest, bo być nie może, powtórzeniem
stanu minionego. Przyjąć więc trzeba inne, poza treściowymi, wyznaczniki gatunkowe, a gł(lwnie sposób konstrukcji
świata przedstawionego
(z odmiennymi w każdym gatunku sposobami uwierzytelniania
fikcji) oraz swoisty styl narracyjny
poszczególnych gatunków (z wyróżniającymi
go elementami
wprowadzenia
i zakończenia).
Dyskusyjność podziału gatunkowego
zaproponowanego
przez Jaworską
szczególnie widoczna jest w odniesieniu do działu legend i nowel. Tekst nr 62 (Zemsta
czarownic)
to przykład opowieści wierzeniowej, a nr 64 (Diabeł stwarza gorzałkę) podania ajtiologicznego. Oba teksty zaliczylibyśmy do działu ostatniego w tomie:
"Opowieści wierzeniowe i podania". Tam też, naszym zdaniem, a nie w grupie legend, winien się znależć tekst nr 59 (Odzyskany
cyrograf).
Z kolei jako nowelę
drukuje Jaworska kawał KróL i sprytny chłopiec (nr 70), anegdotę Dysputa gestami
(nr 71) oraz opowieść wspomnieniową
O chłopie, co umarł z przejedzenia
(nr 81).
Zaproponowany w tomie podział gatunkowy uznać więc można jedynie za element wstępnie porządkujący zebrany materiał. Sama autorka zapewne tak go traktuje, skoro w komentarzach używa np. określenia bajka lub humoreska, nawet jeśli
dany tekst zaliczyła do innego gatunku. Za taką interpretacją
przemawia również
względność reprezentatywności
dla całości zbioru Malinowskiego
materiałów
drukowanych przez Jaworską, omawiana praca uwzględnia bowiem tylko teksty tradycyjne (poza trzema wyjątkami).
Opowieść wspomnieniową
reprezentuje
jeden tekst (nr 81), zaliczony zresztą
do nowel, który - jak zauważył w przedmowie Krzyżanowski
jest odbiciem
rzeczywistego wydarzenia.
Sama Jaworska
stwierdza
w komentarzu,
że jest to
"opowiadanie typu tzw. memoratów,
prawiących
o pospolitych sytuacjach
życio··
wych". Wyraźnie więc ujawnia się tu, aktualny do chwili obecnej, brak jednomyślności co do uznania opowieści wspomnieniowej za gatunek prozy ludowej. Jeśli już
nawet zostaje ona zaakceptowana
na polu badawczym, to nie docenia się roli, jaką
odgrywa \\ie współczesnym folklorze. Wzrost zainteresowań
opowieścią wspomnieniową wykazał dotkliwy brak zapisów tekstów pochodzących
z okresów wcześniejszych. Uogólnienia dotyczące przemian, jakim w toku krążenia w przekazie
ustnym podlegają te opowieści, z konieczności bazują na dość szczupłym materiale.
Z tego też względu okruchy dawnego kształtu opowieści wspomnieniowej, utrwalone
w zapisach Malinowskiego (lI tekstów), są dla nas dzisiaj bardzo cennym materiałem porównawczym.
Publikacja
przygotowana
przez Jaworską
nie uwzględnia
ich niestety nawet w wykazie pominiętych wariantów. Podstawą do opracowania
wykazu była bowiem klasyfikacja
wątków. Zrozumiałe
więc, że nie znajdziemy
w nim tych tekstów zapisanych przez Malinowskiego, których klasyfikacji,
jak na
razie, przeprowadzić się nie da. Nie może tym samym owo zestawienie zaprezentować całościowej charakterystyki
materiałów folklorystycznych
ze zbioru Malinowskiego, choć bezsprzecznie jego wartość, choćby dla uchwycenia popularności
poszczególnych wątków, jest niepodważalna. Nie ukazał się np. w druku tekst o kampanii napoleońskiej
(MAAE, t. 4, 1900, s. 168) ciekawy ze względu na utrwalony
w zapisie, a trudny zazwyczaj do uchwycenia, początkowy etap tworzenia utworu
folklorystycznego.
Narrator
wykorzystując
twórczo własne wspomnienia
i relacje
innych, rozpoczyna ewolucję tekstu od opowieści wspomnieniowej
ku podaniu historycznemu związanemu z postacią Napoleona.

�220

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Zgłoszone tu przez nas uwagi nie podważają wartości opracowania E. Jaworskiej, które przynosi pełną orientację w tradycyjnej
literaturze
ludowej zapisanej
przez Malinowskiego. Wyjątkowo cenne, dokładne, poprzedzone żmudnymi badaniami, są komentarze,
dołączone do każdego tekstu. Obok umiejscowienia
wątku
w systematyce,
zwraca w nich autorka uwagę na różnego rodzaju modyfikacje
tekstu, uwspółcześnienia i urealnienia dokonywane w nim przez narratora. Wyjaśnia
zwroty (pomimo włączenia do tomu słownika gwarowego), tłumaczy - wypływające z wierzeń - sformułowania lub czyny postaci, wskazuje na powiązania z wzorami drukowanymi.
Gdy tekst jest niepoprawnie
przez narratora
przekazany przytacza poprawne ujęcie fabuły; gdy zakończenie tekstu niejasne - podaje inne
warianty danego wątku. Wszystko to znacznie ułatwia lekturę opowieści. Sporadycznie notuje również Jaworska póżniejszą popularność wątku.
Wśród niesklasyfikowanych
tekstów znalazły się w tomie Jaworskiej dwa ciekawe przykłady nonsensowych połączeń słownych (nry 114, 115), których określenie
nasuwa jednak pewne wątpliwości. Podobny tekst umieścili w swej antologii śląskiej
prozy ludowej pt. Gadka za gadką D. Simonides i J. Ligęza (Kukuryku,
nr 280),
zaliczając go do anegdoty T 2032, z której wyodrębniony motyw wędrówki od przedmiotu do przedmiotu byłby osią konstrukcyjną
tego typu wypowiedzi. Brak tu jednak jakiejkolwiek fabuły oraz motywacji łańcucha humorystycznych
zestawień. Podobnie wyglądają
te teksty w zapisie Malinowskiego, określone przez Jaworską
mianem oracji i powiązane z obrzędami wielkano&lt;:nymi i mięsopustnymi, zapewne
ze względu na podobieństwo z zapisem Kolberga (DWOK, t. 5, Krakowskie,
cz. I,
Wrocław-Poznań
1962, s. 276). Kłopoty z określeniem gatunku tej wypowiedzi zwiększyły się wobec pojawienia się współczesnej wersji tekstu, który pełni funk&lt;:ję
śpiewanki przy zabawie dorosłych z dziećmi. Dla dokumentacji
tej tezy przytaczamy zapis z 1974 r. (narratorka, lat 60 Opole):
Huśtu,
huśtu,
huśtana
- zabiól wilczek
barana.
Z tego barana
2:f.obióla sie śmietana.
Dzie je ta śmietana?
- Ubudowali
z niej kojścioł.
Ozie je ten kojściol?
- Woda g·o wziona.
Dzie je ta woda? - Wól ją wysIepał.
.ozie je ten wół'! - Do pszynice
sie skrół.
Ozie je ta ps.zenica? - Gol~mbie
ją zezarly.
Ozie s·ą te golambie?
- W lejsie na dambie.
Ozie je ten dom;b? - Siek·ierka
go ściona.
Dzie je ta siekierka?
- U pana kowala.
Ozie je ten kowal? - Umar.
A d:zie go pochowali?
- Pod śwjńskim
brogiem.
:'\. czym mu zaz\vonili?
- B::tranim rogiem.

Możliwości podobnych bodżców do dalszych poszukiwań terenowych, czy penetracji zbiorów folklorystycznych,
znajdziemy w tomie Jaworskiej jeszcze wiele. Bowiem zasługą autorki jest również to, iż prezentując w druku zapisy Malinowskiego
uchroniła je przed społecznym zapomnieniem oraz udostępniła szerokim odbiorcom
teksty unikalne, będące jedynym świadectwem występowania danego wątku w fol
klarze polskim lub nawet europejskim (teksty nr 55, 69, 73, 77, 103, 105, 109).
Janina

Hajduk

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

221

Gadka za gadkq. 300 podań, bajek i anegdot z Górnego Slqska. Zebrali i opracowali Dorota Simonides, Józef Ligęza. Instytut
Śląski w Opolu. Wydawnictwo
"Śląsk'". Katowice 1973, ss. 418.

Prezentowana antologia śląskiej prozy ludowej jest publikacją źródłową. Wszystkie zebrane w niej utwory drukowane są po raz pierwszy. Zgromadzone głównie
w latach 1954-1970, pochodzą z dwu kolekcji: J. Ligęzy (powstałej przewaźnie w latach 1954-1956) i D. Simonides (gromadzonej
i nagranej przy pomocy studentów
WSP w Opolu w latach 1962-1970). Zamysł wydania współcześnie
opowiadanych
i dotąd jeszcze nic publikowanych
tekstów, a nie zbioru drukowanych
już utwo[(')w, jest cenną inicjatywą edytorską z paru względów. Oczywistą jego zaletą jest
ukazanie aktualnie funkcjonującej
w środowiskach rolniczych i przemysłowych
Górnego Śląska prozy ludowej, utrwalenie jej dzisiejszego kształtu, a tym samym poszerzenie o nowy materiał pola do badań nad kierunkami i mechanizmem przemian
opowieści ludowych, w czym autorzy książki mają już duże i bodaj czy nie wiodące w kraju zasługi. Ponadto nowe teksty wzbogacają wyraźnie zasoby polskiej
prozy ludowej, zbiór przynosi bowiem 68 utworów, które są pierwszymi zanotowanymi wariantami
śląskimi bardziej lub mniej popularnych
typów bajkowych, ujętych w systematyce polskiej i stanowią jak dotąd jedyne potwierdzenie
obecności
tych wątkuw na Śląsku. Niektóre z opowiadań to ponadto novum nie tylko w śląskim, ale i w polskim repertuarze
prozy ludowej; PBL nie odnotowuje wcale typu,
ktury reprezentują,
są więc jedynym poświadczeniem
istnienia wątku w polskiej
literaturze ludowej. Znacznie wzbogacają też dokumentację
śląską teksty nieskla~yfikowane (20 podaó historycznych,
21 wierzeniowych,
16 anegdot) oraz te opowiadania, których typ miał wprawdzie w polskiej klasyfikacji odpowiedniki śląskie,
ale były one przeważnie nieliczne, określane często jednym tylko wariantem,
i to
niejednokrotnie
nie z Górnego Śląska.
Dobór tekstów jest bardzo staranny.
Do zbioru wcielono przede wszystkim
utwory wartościowe pod względem treściowym i formalnym oraz typowe w ramach
poszczegulnych gatunków. Wydawcy wyeliminowali
opowieści wspomnieniowe
oraz
opowiadania o tematyce współczesnej, które będą przedmiotem
nowego, przygoto·
wywanego już zbioru.
Materiał ułożony został według gatunków
prozy ludowej: książkę otwieraj:ą
podania historyczno-lokalne
(nr 1-39), zamieszczone w rozdziale pierwszym; rozdział
drugi wypełniają
podania wierzeniowe
(nr 40-160); rozdział trzeci zawiera bajki
z\'vierzęce (nr 161-174) i bajki magiczne (nr 175--208); całość zamykają
skupione
w rozdziale czwartym anegdoty (nr 209-300). Te proporcje odzwierciedlają
wyraźnie
częstotliwość występowania
poszczególnych gatunków w terenie, gdzie dziś najbardziej popularne i lubiane są anegdoty i podania. Autorzy zbioru zadbali więc i o to,
aby także pod tym względem antologia była reprezentatywna.
Język opowiadań jest niejednolity. Znamionują
go przejścia od języka literac··
kiego do gwary i na odwrót; często gwara egzystuje w opowiadanych utworach je·
dynie na zasadzie wtrętów. Zarówno te niejednoli tości, jak i wszystkie morfolo giczne, składniowe, fleksyjne i leksykalne
właściwości języka zachowane
zostały
ś\\'iadomie - ksiąŻka jako wydawnictwo
źródłowe powinna utrwalać
żywe zja·,
\\'iska językowe.
Ingerencja edytorska sprowadza się więc do ściśle technicznej redakcji tekstów
(wyznaczenie akapitów, wyodrębnienie
dialogów, interpunkcja,
retusz oczywistych
pomyłek narratora).
Na specjalną uwagę zasługuje \,vzorowo przygotowany
komentarz.
Ze wzgłędu

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

na niedostateczność systematyki podań, w której brak wielu typów charakterystycznych dla polskiego i śląskiego repertuaru,
przypisy do tej grupy tekstów są wspólne
dla całych cyklów tematycznych.
Wszędzie tam, gdzie to możliwe, zostały jednak
podane odesłania do poszczególnych numerów katalogu polskiego lub międzynarodowego. Natomiast bajki i anegdoty ułożone są według kolejności typów i te ostatnie
wyznaczają tu jednocześnie porządek opowiadań. Zasadą jest stosowanie systematyki polskiej, gdy jednak brakło w niej odpowiedniego wątku, posłużono się klasyfikacją międzynarodową.
Dział ten stanowi zwartą grupę tekstów (nr 161-184) ułożonych według numerów typów. Poza nią znalazło się 16 anegdot i kawałów (nr 285-300) niesklasyfikowanych,
a popularnych współcześnie w terenie.
Komentarz odsyla także do Słownika folkloru
polskiego, do zbiorów i opracowań etnograficznych
i folklorystycznych.
Ponadto w miarę możliwości i potrzeb
osadza lapidarnie poszczególne utwory na tle ogólnopolskim, a nawet europejskim,
podkreśla ich regionalną specyfikę, informuje o genezie, funkcji, historii, stopniu
popularności wątku, strukturze danego wariantu.
Obok komentarzy
na opracowanie naukowe zbioru składają się załączone na
końcu: indeks motywów i wątków, wykaz narratorów, indeks miejscowości, z których teksty pochodzą (ponadto każdy utwór opatrzony jest indywidualnie
notatką
o proweniencji
geograficznej), słowniczek trudniejszych
zwrotów i wyrazów gwarowych.
Książka stanowi cenną pozycję folklorystyczną.
Pieczołowity
dobc'n' tekstów,
dokonany z myślą o wzbogaceniu śląskiej i polskiej dokumentacji
zasobów prozy
ludowej, źródłowe wydanie, staranne i naukowe opracowanie stawiają ją w rzędzie
prac, które zainteresują
z pewnością badacza literatury
ludowej, tropiącego żywą
współcześnie, a tak przecież starą tradycję narratorską
na Śląsku. Dzięki zachęcającej szacie edytorskiej i walorom samych opowieści chętnie sięgnie po niq również miłośnik bajki i gawędy ludowej.
Elżbieta

Millerowa

Janina Marcinkowa, Krystyna Sobczyńska, Pieśni, taniec i obrzędy Górnego ŚlqOstrowskiej. Wyd. Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, Warszawa 1973, ss. 368, ilustr. 199 (w tym 6 kolor.), mel. 104, mapka.
Osobno: Nuty, oprac. Władysław Rakowski, ss. 36; J. Marcinkowa, Kinetogramy,
oprac. graf. Anna Szałaśna, ss. 38.
ska. Pod red. Ireny

Książka

ukazała

się pod ogólnym tytułem Folklor Górnego Sląska, w nakładzie
dla artystycznych
zespołów amatorskich. Celem publikacji jest upowszechnienie
wiedzy o folklorze śląskim i jego popularyzacja
oraz
fachowe poradnictwo w tej dziedzinie. Ponieważ żaden inny region etnograficzny
w Polsce nie doczekał się takiego podręcznika, bardzo optymistycznie brzmi zapowiedź opublikowania przez wydawcę serii tego rodzaju prac.
Pieśni, taniec i obrzędy Górnego Ślqska składają się z 4 części: charakterystyki
regionu śląskiego, folkloru tanecznego i kilku przykładów opracowania widowisk
pióra J. Marcinkowej oraz opisu górnośląskich obrzędów i zwyczajów dorocznych
K. Sobczyńskiej.

4000 egz., z przeznaczeniem

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

223

i czasopism

W części pierwszej, poprzedzonej
krótkim wstępem objaśniającym
cel pracy
i źródla materiału, autorka określa ramy przestrzenne
obszaru etnograficznego,
jakim jest Górny Śląsk, omawia środowisko geograficzne, dzieje Śląska oraz stosunki
społeczno-gospodarcze
i rozwój kultury, by następnie
przedstawić
eechy kultury
ludowej, zwłaszcza stroju: górali śląskich, cieszyńskiego, pszczyńskiego, rozbarsko-bytomskiego i opolskiego (z 6 barwnymi planszami \V wykonaniu Marii Bronikowskiej). Do strojów ludowych dolączone są uwagi o stroju górniczym i śląskim stroju
na scenie.
Druga część książki jest poświęcona tańcom. Po ogólnej ich charakterystyce
następuje wyb('Jl' typowych dla różnych okolic regionu 34 tańców śląskich z 56 melodiami, wykonywanymi parami, trójkami bądź zespołowo. Wśród zbiorowych tańców
autorka pr7.ytacza opis obrzędowych tańców weselnych (w tym znanego poloneza)
z Opolskiego. Większość utworów (melodie i układy) pochodzi z badań t.erenowych
w latach 1967-1970, pozostałe ze zbiorów niedrukowanych
i publikacji T. Cieplika,
.J. Drozda, A. Musioła i F. Sachse, F. Pudolka i L. Winogradskiej
(z lat 1923-19641.
37 układom choreograficznym
towarzyszą kinetogramy
(w osobnym zeszycie), których c?ęŚć - niestety - nie została konsekwentnie
i precyzyjnie oznakowana w porównaniu z ich opisem oraz opisem tańca lub wariantu,
do którego się odnoszą
(np. nr 1, 9, 15, 16a. 18a, 19a, 20).
Kolejna część książki zawiera zwięzły opis najważniejszych,
obchodzonych do
dziś zwyczajów dorocznych, z odpowiednim materiałem pieśniowo-muzycznym
i tekstowym, od naj starszych zabytków kultury ludu począwszy, jak wiosenne topienie
marzanny, maje, wypędy bydła i owiec na pierwszy wypas, ognie sobótkowe, po
nowsze jesienne "pobaby" (pomoc sąsiedzka) z tekstami opowiadań ludowych, noworoczne zwyczaje kolędnicze, przebierańców itp. Materiały zaczerpnięto tu głównie
ze zbiorów S. Bąka, .r. Drozda, A. Dygacza, J. Ligęzy, J. Ondrusza, D. Simonides,
M. Suboczowej, R. Szatkowskiego, J. Taciny i S. Wasylewskiego.
W końcowej części wydawnictwa zamieszczono 4 pieśniowo-taneczne
kompozycje
widowiskowe na scenę: dwie suity - cieszyńską i śląską pt. "Górnicy" z 12 pieśniami ze zbioru A. Dygacza oraz dwie scenki - opolską i rozbarską. Kompozycjom
tym towarzyszą opracowania muzyczne utworów na chór i kapelę (w osobnym zeszycie).
Podręcznik zawiera na końcu niemały wykaz pomocniczej literatury
dawniejszej i nowszej ułatwiającej poszerzenie wiedzy o śląskim folklorze.
Podobnych wydawnictw powinno przybywać nam coraz więcej.
Medard

KarnawaŁ

dziad(m·ski.

P·ie.~ni wędrownych

i opracowanie Stanisława Nyrkowskiego.
Warszawa 1973, ss. 392, ilustr.

śpiewaków

Wstępem

(XIX

poprzedził

--

Julian

Tarko

XX w.). Wybór
Krzyżanowski.

Jest to pierwsza polska antologia tekstów zwanych literaturą
kramarską
lub
nowiniarską. Książka zawiera 128 pieśni wybranych przez wydawcę z okola 400,
do których udało mu się dotrzeć; poprzedzają
je dwa szkice: Ulotki
kramarskie
J. Krzyżanowskiego i SZadami wędrownych
pieśniarzy
S. Nyrkowskiego.

�Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i czasopism

J. Krzyżanowski
wprowadza czytelnika w złożony krąg zagadnień tcgo osobliwego nurtu literatury
popularnej,
jaki stanowią pieśni wędrownych kramarzy (m.
in. omawia problem gromadzenia druków ulotnych, obecność w tych tekstach motywów bajkowych,
zakres tematyczny
na przykładzie
zbiorów czechosłowackich).
Zwraca on uwagę na umowność terminów: literatura
kramarska
czy nowiniarsk::l
i na specyfikę tego gatunku, łączącego w sobie cechy przekazu ustnego i drukowanego. Przypomina też literackie opisy ,T. Chodżki i S. Wasylewskiego oddające atmosferQ czasów, w których wędrowni śpiewacy należeli do krajobrazu
wsi i miast
a zwłaszcza miejsc odpustowych.
Szkic S. Nyrkowskiego
przedstawia
w przejrzystym
układzie chronologicznym
różne, funkcjonujące
często równolegle obok siebie nurty twórczości wędrownych
śpiewaków - od wczesnośredniowiecznych
wagantów do dwudziestowiecznych
odpustowych kramarzy, poprzez renesansowych
rybałtów, wiejskich dziadów, ukraińskich lirników, pielgrzymów i żebraków istniejących na marginesie każdego społeczeństwa. W tym historycznym przeglądzie uwidocznione są różnice w statusie społecznym pieśniarzy, zależne od norm moralnych i prawnych, obowiązujących
w danym społeczeństwie.
Autor omawia zasięg oddziaływania
i repcrtuar
tych śp:e\\-aków, przy czym największą uwagę zwraca na pieśni nowiniarskie, gatunek - obo::
pieśni nabożnych - najczęstszy w ich twórczości. Pieśni nowiniarskie, kolportowane
w postaci specjalnych druczków, są przedmiotem wieloletnich zainteresowań S. Nyrkowskiego i tworzą podstawowy
zrąb tekstów w antologii, choć literacki tytuł
Ka1'nawa!
dziadowski
(powtórzenie tytułu jednej z pieśni) mógłby sugerować, ŻE:
zawiera ona pieśni dziadowskie w sensie takim, jaki terminowi temu nadaje Slou'nik folklor'u polskiego czy zbiory Kolberga.
Teksty podzielone są na dwie grupy: pieśni dziewiętnastowieczne
i dwudziestowieczne. Tych pierwszych jest 34, pochodzą z ulotnych druków, kalendarzy, starych śpiewników, publikacji folklorystycznych
(zbiory Kolberga, Lompy, Stoińskiego) oraz rękopiśmiennych
sylw. Uderzająca jest duża liczba pieśni (aż 11) z Mazur;
jak pisze autor we wstępie, na terenie tym pieśni o niezwykłych wydarzeniach były
.szczególnie popularne.
Pieśni XX-wieczne
pochodzą prawie wyłącznie z druków
ulotnych, częściowo datowanych
(najmłodszy z nich sygnowany jest rokiem 1947l.
W obydwu grupach przeważają
pieśni o niezwyklych
wydarzeniach,
będące
rymowanymi odpowiednikami
"opowieści z życia". Treścią ich są przede wszystkim
rodzinne tragedie, sensacyjne zbrodnie, osobliwe okoliczności śmierci albo odwrotnie-cudowne ocalenie. Obok faktów, które się rzeczywiście wydarzyły (np. proces Maliszów, zatonięcie transatlantyka
"Titanic") autorzy odpustowych druczków
wykorzystywali
też wątki tradycyjne,
ludowe i literackie. Z reguły jednak podkreślali autentyzm opisanych zdarzeń, np. typowym zwrotem w tytule (Opis prawdziwego zdarzenia o ..., Prawdziwe
zdarzenie o ...) lub w tekście ("Co pod rumuńską granicą się stało, w niedawnym czasie tak się działo ..."). Na drugim miejscu
co do liczebności tekstów postawić można tematykę historyczną,
historyczną dziś
dla nas, bo żywiołem autorów tych pieśni była współczesność. Tym razem mamy
do czynienia z prawdziwym autentyzmem,
jeżeli nie faktów, to stosunku autora do
nich, z autentyzmem
przeżycia. Wyrażne to je'st zwłaszcza w pidniach
:Lwiązanych
z I i II '"vojną światową.
Wszystkie te pieśni, tak jak inne zjawiska literackie z pogranicza, nasuwają
badaczom wiele problemów
mało znanych tradycyjnej
folklorystyce
czy historii
literatury,
a sygnalizowanych
w Karnawale
dziadowskim
przez autorów wstępnych
szkiców i przez samą zawartość antologii. Trudności podstawowe pojawiają się ju;·.
przy g,omadzeniu
tekstów, tak dawnych, jak i nowych, większe może nawet przy

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

22:)

i czasopism

poslui\i'.\-aniu "no\vin-' współczesnych.
Likwidacja
prywatnych
drukarń
przecięła
'A'p~awdzie jedną z dróg kolportażu pieśni nowiniarskich,
ale nie mogła spowodo'.':ać całkowitego zaniku zapotrzebowania
na nie, ani nie zagłuszyła potrzeby two~le:lia u amatorów kiczu li terackiego. Swiadczyć o t.ym może np. fakt, że parę lat
:emu 's Poznaniu krążył Vi maszynopisie
anonimowy
tekst o gdańskich
pięcio,·ac;::kach.
..,Literaturą
trzecią", jak te zjawiska określił Czesław Hernas, zajmuje się od
paru lat .,Litcratura
Ludowa", a Karnawał
dziadowski
szerokim wyborem tekstów
oKreślonego gatunku pieśni, niemożliwym
na łamach czasopisma,
potwierdza,
że
:iterackie, folklorystyczne
i socjologiczne badania tego rodzaju twórczości są po:rzcb:1e do pełnego poznania kultury ludowej i 'współczesnej kultury masowej.
Dodać też trzeba, że \vartość książki podnosi graficzne opracowanie Stanisława
?orady, pozostające w zgodzie i w związku z treścią antologii.
Agata

Karol Daniel Kadiubiec. Gawędziarz
..Profil", Ostrawa 1973, ss. 4-12, ilustr. 67.

cieszyl'l.ski

Józef

Jeżowicz.

Skrukwa

Wydawnictwo

Z pełnym uznaniem należy odnotować pojawienie się w naszej literaturze
fol;dorystycznej dzieła K. D. Kadłubca, znanego badacza folkloru polskiego głównie na
:erenie czeskiego Sląska Cieszyńskiego, gdzie autor mieszka (Mistrzowice) i pracuje
iOstra\':a). Dzieło Kadłubca zwraca na siebie uwagę nie tylko z racji zebrania
j adekwatr!ego
opracowania poważnej ilości materiału folklorystycznego,
ale także a ~aCLej może przede wszystkim - ze względu na zastosowanie
po raz pierwszy
·.V polskich
badaniach folklorystycznych
nowatorskiej
(i w pełni słusznej) metody
baóa',vczej, budzącej uznanie nie tylko od strony folklorystyki,
ale także etnografii
: socjologii. ,Jest nią pełne zainteresowanie
się osobą nosiciela i twórcy treści i form
j'ol/doru słownego - gawędziarza
i bajarza, jego osobowością artystyczną
na tle
: ..,. z\':iązku z jego środowiskiem .. Jest to więc stanowisko badawcze zbliżone do
:ego .. ';akie bywa stosowane we współczesnej antropologii
kulturowej
w badaniach
p~oc(':;6w społeczno-kulturowych.
Folklorystyka, zaró\',;no światowa, jak i polska, zajmowała się niemal do ostat;-,;ch czasów wyłącznie samymi utworami folklorystycznymi
- poszczególnymi galur;kami folkloru, z punktu analizy tekstologicznej
ich treści: genezą wątków, ich
'Nędruwką w przestrzeni
(szkoła fińska), ich wariantami
lokalnymi, treścią klaso·.':a, ',\'artościami artystycznymi
itd. Klasyczni zbieracze folkloru (J. Lompa, O. Kol'.lerg i in.\, także \lo' czasach nowszych, nie zwracali żadnej lub większej uwagi na
;ych, którzy im te treści folklorystyczne
przekazywali.
Dopiero w naszym wieku
:_?-cz('touwzględniać ,.,;pływ sytuacji, w jakiej znajduje się narrator, na odchylenia
'.': priekazy'.\·aniu treści folklorystycznych.
Tak czynili B. i J. Sokołowowie w r. 1909
'.': cza,;;e badań folklorystycznych
w guberni nowogrodzkiej.
Osoba narratora
pozoota\'.-a!a jednak nadal poza właściwym zainteresowaniem.
Dopiero głośny folklorysta radziecki, :VI. A. Azadowski, dał pierwszą naukową
monografię
narratora
\,' pracy: Eine sibirische
Miirchenerziihlerin,
Helsinki 1926). Podobną monografię
'X
;itnaturze
('zechosłO\\'ackiej opracował
znacznie później A. Satke (Hlucinskit
:5 -

LI.~(L t. 59

�Recenzje,

pTzeg~qd)J wildawnictw

i czasopism

Josef Smolka, Ostrawa 1958). Na ogół jednak osoba gawędziarza pozostawała nadal w cieniu. W naszej literaturze nawet wybitni gawędziarze - poza chyba jedynym Sabałą - pozostali nieznani. Pierwszą polską monografią tego typ li
staje się właśnie dzieło Kadłubea, wydane - rzecz znamienna - La granicą.
W poszukiwaniu
tekstów folklorystycznych
Kadiubiec usiłował znaleźć typowego reprezentanta
spośród narratorów.
Znalazł go, dość zre$ztą przypadkowo,
\\' osobie mieszkańca Koszarzysk, Józefa Jeźo\vicza .. Jemu tcź i reprezentowaner.1t.:
przez niego repertuarowi
poświęca pierwszą część swej pracy, Na tle zarysu historii Śląska Cieszyńskiego i omówienia dziejów współpracy z gawędziarzem, autor
przedstawia kolejno: życiorys gawędziarza, środowisko życia i przekazywania
opowieści, źródła, specyfikę i funkcje jego repertuaru
(transpozycje gatunkowe, strukturę poszczególnych gatunków - podań lokalnych, historycznych i wierzeniowych,
bajek nowelistycznych, fantastycznych
i zwierzęcych, legend oraz opowieści z życia
ubranych zazwyczaj w formę kawałów i anegdot); analizuje następnie świat zawarty w opowieściach Jeżowicza: sposób odbicia obiektywnej
rzeczy\\'istości i jej
fikcyjne uogólnienia, realistyczne rysy krainy baśni, świat realno -historyczny (odbicie wydarzeń historycznych, przedstawicieli
zawodów - chłopów, księży, Cyganów, Żydów, Słowaków itd.); dalej formę i kompozycję przedstawianych
przez
Jeżowicza utworów folklorystycznych;
zestawia je z literaturą
piękną, odszukujo!
wpływ tekstów drukowanych i w ogóle lektury na repertuar gawędziarza: porównuje z sobą teksty powtarzane w zmienionych sytuacjach, a stąd usiłuje uchwycić
wpływ czynników obiektywnych i subiektywnych na opowiadającego (liczne a małe
audytorium,
udział ludzi obcych, kobiet i dzieci, oddziaływanie
miejsca narracji
i sytuacji, np, w czasie wesela, wieczornicy, sytuacja sam na sam itp.). Mamy następnie porównawczą charakterystykę
Jeżowicza z innymi gawędziarzami
cieszyńskimi oraz gwary samego narratora.
Jest to partia ksiąźki niezmiernie cenna. Zawiera zastosowanie nowej koncepcji
badania folkloru ustnego w terenie, polegającej na integralnym spojrzeniu na badany przedmiot, a więc na uchwyceniu wszelkich istotnych jego wyznaczników,
współzależności, przejawów i funkcji. Zadaniem badawczym stało się tu nie tylko
uzyskanie od narratora
konkretnych
tekstów folklorystycznych
- tak jak to zazwyczaj bywało w tego rodzaju badaniach - ale ujęcie tego materiału poprzez
pryzmat
jego nosiciela i twórcy narratora-gawędziarza,
zresztą gawędziarza
klasycznego. Stąd wynikło zajęcie się jego biografią i rekonstrukcją
historyczną
jego środowiska, a zżycie się z gawędziarzem i wielokrotne z nim kontakty. w różnych zresztą sytuacjach, pozwoliły na wydobycie z jego pamięci ,- jak ze ~korupy
orzecha - pełnego zasobu materiału właśnie w zależności od konkretnej sytuacji.
Pozwoliło to też, a nawet pociągało za sobą, dalsze kierunki postępowania, mianowicie różnopłaszczyznowe
interpretacje
odnośnie do samych tekstów. A znów analiza formalna ich treści oraz wartości artystycznych
zawartych w środkach językowo-stylistycznych
i pozajęzykowych, została powiązana z obserwacją i dokumentacją zachowania się samego gawędziarza (mimika, gesty, intonacja itd.). Znalazło
to swój wyraz m. in. w zestawie 67 zdjęć fotograficznych wykonanych przez Ladislava Micka. W taki sposób została ukazana w pełni żywa sztuka gawędziarska jej cechy, niuanse, wyraz artystyczny, atrakcyjność
i siła oddziaływania.
Praca K. D. Kadłubca zawiera 195 tekstówopowiadaniowych,
w tym część
z nich dublowana jest w postaci wariantów uzyskanych w innym czasie i w odmiennej sytuacji. Pozwala to na śledzenie wpływu wspomnianych wyżej warunków
na treść i formę opowieści. Wiemy, czym kierował się autor w kolejności zestawu
opowiadań - chronologią ich uzyskania. Stąd następują po sobie wytwory róźnych
pohtidkar

�Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

227

i czasopism

gatunków, a te same czy zbliżone wątki tematyczne rozsiane są w różnych mIeJscach zestawu. Pytanie, czy nie byłby lepszy układ według gatunków i wątków
folklorystycznych - pozostawiamy bez odpowiedzi.
Książkę zamyka tekst komentarza
do poszczególnych opowieści Jeżowicza, zawierający charakterystykę
ich treści, klasyfikację
danego wątku według katalogów
polskich i międzynarodowych
oraz wskazania
na merytoryczne
pokrewieństwo
opowieści z folklorem polskim. Autor stwierdza wyraźnie, że folklor słowny tej
części Śląska Cieszyńskiego ma największy związek z folklorem polskim. Do pracy
dołączono niezbędny dla czytelnika polskiego słowniczek wyrazów gwarowych, ułatwiający zrozumienie tekstu, oddanego przecież gwarowo, choć w sposób uproszczony. Gwarowość tekstów utrudnia nieco lekturę, ale tylko na początku. Z czasem
teksty wciągają czytelnika w pełni właśnie także swą językową specyfiką. Książka
zachęca też swoją szatą graficzną, za co należy się wydawnictwu
uznanie.
Dzieło K. D. Kadłubca, owoc wieloletniej żmudnej i niezmiernie ambitnej pracy, pasjonuje nie tylko tekstami materiałowymi.
Porywa ono czytelnika właśnie
z racji zrealizowania tak szeroko zamierzonego i nowatorskiego opracowania. Książka będzie na pewno służyła jako wzór dobrej roboty współczesnej folklorystyki.
Także i etnografii.
Józef

C. J. Charpentier, The Use of Haschish and Opium
pos" 1973, t. 68, s. 482-490, ilustr., mapka, bibliogr.

in

Afghanistan.

Burszta

"Anthro-

Karol Jan Charpentier
jest docentem na Uniwersytecie
w Uppsali. W Afganistanie przebywał trzykrotnie
na badaniach
terenowych
w latach 1970-1972 i stąd
powstało krótkie studium a użyciu haszyszu i opium w tym kraju.
Autor zajmuje się sprawami
związanymi
z nałogiem
używania
haszyszu
i opium przez ludność Afganistanu,
pomijając poważne zużycie tych narkotyków
przez liczne rzesze międzynarodowych
hippisów, ciągnących od przeszło dziesięciu
lat do tego błogiego dla nich kraju, gdzie haszysz i opium są produkowane, w handlu są tanie, a wszystkie zakazy ograniczające
zużycie i handel narkotykami
pozostawały w sferze zarządzeń papierowych.
Autor sugeruje, że jakoby renesans
tych nałogów powstał właśnie w związku z napływem hippisów (s. 484), przyjmując
bezkrytycznie słowa swych afgańskich informatorów,
a nie biorąc pod uwagę charakterystycznej
tendencji
krajowców
do szukania zawsze winnych na zewnątrz
i chętnie o wszystko oskarżających
obcych dla uniewinnienia
samych siebie. Tymczasem wystarczy zasięgnąć liczniejszych, bardziej szczegółowych informacji, a uzyska się obraz zupełnie inny. Okaże się, że obydwa nałogi, a więc tak użycie haszyszu, jak i opium, mają bardzo starą tradycję i że nałogom tym w niektórych okręgach podlega prawie cała ludność, jak to np. ma miejsce w Badachszanie,
co
z kolei miał możność stwierdzić piszący te słowa, a o czym, odnośnie do opium,
wspomina Charpentier.
Z drugiej strony trzeba jednak przyznać, że autor zadał sobie sporo trudu
w celu przebadania tego zagadnienia w różnych regionach Afganistanu, dając uczciwy przegląd swych obserwacji na załączonej mapce. Ta ostatnia jest też raczej

�228

Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

przeglądem terenów badanych, a nie obrazuje stanu użycia haszyszu i opium w całym Afganistanie,
pomijając
zupełnie region środkowy,
tak zwany Hazaradżat,
gdzie jak wiadomo użycie haszyszu jest powszechne, zaś liczne liche i bardzo prymitywne saqikhane (palarnie) znajdują się w każdej prawie miejscowości. W pod·
sumowaniu
swego artykułu
autor podaje wprawdzie,
że haszysz jest w użyciu
w całym kraju, ale tego nie zaznacza na mapie.
Konopie (Cannabis Sativa var. Indica) są w uprawie na obszarze całego kraju
i prawie przy każdym domu; wszędzie wśród upraw kukurydzy, bawełny, buraków,
marchwi czy ziemniaków
widuje się duże i silnie rozrośnięte
konopie. Uprawę
. maku umieszcza autor głównie w Turkmenii afgańskiej i Badachszanie, jako głównych terenach zużycia opium, lecz nie należy zapominać o poważnym znaczeniu
(w dochodach ludności) upraw maku w Paktii w Afganistanie, oraz na przyległych
do granicy ziemiach zamieszkałych przez Patanów.
W podsumowaniu
autor dochodzi do słusznych wniosków, że: I) używanie
haszyszu jest daleko powszechniejsze
niż użycie opium, 2) używanie haszyszu jest
bardziej akceptowane
społecznie niż używanie opium, 3) używanie haszyszu występuje wśród warstw średnich i niższych, podczas gdy palaczy opium spotyka się
głównie wśród warstw niższych, 4) haszysz jest używany w całym kraju, podczas
gdy użycie opium raczej koncentruje
się na północy Afganistanu, a niekoniecznie
na obszarach, na których opium jest produkowane. Jednak twierdzenie autora, jakoby użycie haszyszu w stylu zachodu, wchodzące w modę w Afganistanie, spowodowało specjalne akcje rządu, nie wydaje się słuszne, bowiem - jak dotychczas wszystkie zakazy rządowe w tym kraju były jedynie połowicznie respektowane;
i raczej wydaje się wątpliwe, aby władze afgańskie przystąpiły rychło do ścigania
palaczy haszyszu i opium.
Wypada jeszcze dodać uwagę odnoszącą się do części szczegółowszego opracowania. Autor podaje sporo nazw przyborów służących palaczom haszyszu i opium,
jak również nazwy stanu odurzeń tymi narkotykami.
Cenny to materiał. Żałować
jedynie wypada, że przy dużym terytorialnie
zasięgu badań i na obszarach zróżnicowanych etnicznie autor podał te wyrażenia jedynie w języku perskim, czyli farsi,
albo - jak go nazywają w Afganistanie - w języku dari.
Krzysztof

Barbara Kołodziejska, Rzemioslo
garncarskie
te Zielonogórskiem.
Wydawnictwo Naukowe, Warszawa-Poznań
1973, ss. 212, ilustr. 29.

Wolski

Paóstwow€

Praca Kołodziejskiej
składa się z dwóch nierównych części. Pierwsza, obszerniejsza, dotyczy garncarstwa
w dobie organizacji cechowej, które zamarło w XIX
wieku. Druga, znacznie krótsza, poświęcona jest współczesnemu garncarstwu
ludowemu, temu, które pojawiło się w Zielonogórskiem w wyniku powojennej migracji
ludnościowej.
W części pierwszej, historycznej, Kołodziejska omawia kształtowanie
się ośrodków garncarskich,
organizacje cechowe i ich zadania, technikę produkcji i organizację zbytu, wreszcie funkcje społeczno-religijne
cechów. W ostatnim rozdziale
tej części przedstawia
autorka proces zaniku garncarstwa
w omawianym regionie.
Ale pojęcie regionu nie jest tu jednoznaczne.
O ilc po roku 1945 mamy do

�Recenzje,

przegtqdy

u;ydawnictw

i czasopism

229

czynienia z pewnym obszarem zasiedleńczym (wyjąwszy połacie z ludnością autochtoniczną) objętym określonymi
granicami
administracyjnymi,
który potocznie
nazywany bywa Ziemią Lubuską, o tyle w przeszłości takiego rejonu odpowiadającego dzisiejszemu województwu
zielonogórskiemu,
jak wiadomo, nie było. Kołodziejska unika więc w tytule określeń Ziemia Lubuska czy województwo zielonogórskie. Ma do tego jeszcze - o ile chodzi o część pierwszą - inny ważki powód,
dysponowała
bowiem materiałem
archiwalnym
tylko z 6 miejscowości,
to jest
z Babimostu, Brójec, Międzyrzecza, Wschowy, Bytomia Odrzańskiego i Szprotawy.
Z nich cztery pierwsze należały aż do 1920 roku do Wielkopolski, a Bytom Odrzański i Szprotawa
do Śląska. Wszystkie te miasta, z wyjątkiem
Szprotawy,
leżą
w pasie przygranicznym sąsiadującym z województwem poznańskim.
Próba podjęta przez Kołodziejską, aby z tych okruchów archiwalnych,
które się
zachowały po ostatniej wojnie i które sięgają wstecz nie dalej jak do X'VII wieku,
a dotyczą tylko części zróżnicowanego historycznie obszaru, zrekonstruować
obraz
dawnego garncarstwa w Zielonogórskiem, w skład którego poza skrawkiem zachodnim Wielkopolski i części Dolnego Śląska wchodzą jeszcze terytoria należące niegdyś do Ziemi Lubuskiej, dawnej Marchii Brandenburskiej
i Łużyc, jest zapewne
przedsięwzięciem
śmiałym. Część druga pracy zmuszała jednak autorkę, wbrew
oczywistym przeszkodom, do takiego całościowego - w znaczeniu przestrzennym
ujęcia historii garncarstwa
w Zielonogórskiem.
Chcąc zaś jakoś tak dyskusyjne
z naukowego punktu widzenia ujęcie usprawiedliwić,
wypowiada
autorka
przeświadczenie, że wnioski wynikające
z obserwacji wspomnianych
ośrodków garncarskich w sześciu miastach mogą w pewnej mierze odnieść się do szerszego terenu
(s. 13). Na dowód przytacza m. in. takie fakty, jak wzorowanie
się garncarzy
wschowskich na statutach garncarzy bytomskich, podporządkowanie
cechów w Zielonej Górze i Kożuchowie naczelnemu cechowi w Głogowie, czy przynależność
do
cechów w Babimoście i Międzyrzeczu garncarzy prowadzących warsztaty w okolicznych wsiach. Jest też autorka
zdania, że choć wspomniane
ośrodki śląskie są
wcześniejsze od tu wymienionych wielkopolskich, to jednak można się dopatrywać
wspólnych cech w organizacji tego rzemiosła i sposobach produkcji, bo ośrodki
wielkopolskie znalazły się w końcu XVIII wieku, tak jak wcześniej już śląskie,
w obrębie pruskiego organizmu gospodarczego. Argument ten jest nieprzekonujący,
bo materiały archiwalne, jak już wiemy, nie sięgają poza wiek XVII, a pruskie
ujednolicenia organizacyjne
zostały przeprowadzone
dopiero w XIX wiekll, kiedy
garncarstwo tradycyjne chyliło się już ku upadkowi i tak w Poznańskiem, jak i na
Śląsku, żyło dalej tylko w nazwie, jako określenie zawodu nie mającego już nic
wspólnego z wyrobem garnków, tylko ze stawianiem
pieców. Tych stawiających
piece autorka nazywa zdunami. Nazwa ta może być stosowana umownie, ale należałoby to wyrażnie podkreślić, bo historycznie rzecz biorąc - zdun znaczy to samo
co garncarz. o czym świadczą choćby nazwy osad służebnych w Polsce.
Możemy za autorką przyjąć, że formy organizacyjne
rzemiosła garncarskiego
w zachodniej Wielkopolsce i na Śląsku, z uwagi na liczne sąsiedzkie kontakty, były
w XVII i XVIII wieku podobne. Odmienne jednak były warunki ekonomiczne,
jakie zaistniały po zajęciu Śląska przez Prusy. One rzutowały na rodzaj produkcji
i jej rozmiary, a ponadto przede wszystkim na technikę i stosunki produkcji. Sprawy te nie rysują się jednak wyrażnie w pracy Kołodziejskiej, która stwierdza tylko,
że śląskie centra garncarskie w Zielonej Górze, Kożuchowie, Bytomiu Odrzańskim
i Głogowie wymykają się z dziejów już w X1VIII wieku, "to znaczy wtedy, gdy na
terenie zachodniej Wielkopolski następuje dopiero ich krystalizacja"
(s. 126).

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Owo wymykanie
się nie jest dowodem zaniku garncarstwa
na Śląsku, które
przeciwnie,
dzięki wprowadzeniu
przez Prusy ceł ochronnych
poważnie się rozwinęło, szczególnie w Bolesławcu, po roku 1759, jak to stwierdza Jerzy Dobrzycki
(Slqska wytwórczość
ceramiczna
w XVIII
wieku, Kraków 1924, s. 3-4). Swoją produkcję w lwiej części eksportowało wtedy do Polski, gdzie rozchodziła się szeroko
dochodząc też masowo do Gdańska. Potwierdza to Krajewska, która pisze, że ceramika śląska pojawiała się wtedy w Gdańsku, w takich ilościach (obok czeskiej
i holsztyńskiej), że podważyło to byt miejscowego rzemiosła (H. Krajewska, Ceramika kaszubska w końcu XIX i poczqtku XX wieku. "Polska Sztuka Ludowa" 1958,
nr 4, s. 215).
Na fakty te należało zwrócić większą uwagę, bo dzieje się to wszystko na omawianym przez Kołodziejską terenie, czy w bezpośrednim
jego sąsiedztwie -- jak
na Dolnym Śląsku. Przekształcanie
się tam w początkach XIX wicku niektó.ych
rzemieślniczych
ośrodków garncarskich,
szczególnie Bolesławca, w ośrodki przemysłu ceramicznego spowodowało upadek innych, jak Trzebiela na sąsiednich Łużycach (obecnie w woj. zielonogórskim), który jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku eksportował swoje wyroby do Polski, a w I połowic XIX wieku zdystansowany
został przez garnacarzy
z Bobrowie (pow. Krosno Odrzańskie) czy Krosna, które
to ośrodki jednak też w II połowie XIX wieku zamarły (Landbuch der MaTk Brandenburg und des Margrafentums
Nieder-Lausitz,
t. 3, Brandcnburg
1856, s. 696, 736
i 740). Coraz ostrzejsza
konkurencja
spowodowała
emigrację
garncarzy
z tych
rejonów i osiedlanie się ich w polskich miastach nadgranicznych,
jak na przykład
w Szlichtyngowej
(pow. Wschowa), gdzie spotykamy mistrzów z Bytomia Odrzańskiego, Szprotawy, a nawet z Saksonii i Czech, którzy przybyli tam w latach 18041811 (Dr. Schober, Ein Biirgerbuch
der Stadt Schlichtingsheim
1799-1851.
Quellen
'und Forschungen
zur Heimatkunde
des Fraustddter
Liindchens,
zesz. 2, Wschowa
1936, s. 11-14). Kiedy jednak w połowie XIX wieku stosunki gospodarcze na obszarze Prus wyrównały się, rzemieślnicza produkcja garncarska stała się nieopłacalna
również w przygranicznych
niegdyś miastach wielkopolskich i zamarła.
Z przykładowo przytoczonych faktów widać, że obraz rozwoju garncarstwa na
Śląsku i pograniczu wielkopolskim jest bardziej złożony i ma dłuższą historię, niż
to wynika z materiałów,
którymi dysponowała
autorka.
I choć wspomina ona
o dawności tego rzemiosła z okazji omawiania ośrodka międzyrzeckiego,
czytelnik
odnosi wrażenie, że rzemiosło garncarskie
pojawiło się tu dopiero w XVII wieku.
Powodem tego jest brak \\7 pracy odleglejszej czasowo, retrospektywnej
podbudowy
dla przedstawionego
stosunkowo krótkiego okresu dziejów garncarstwa
Vi Zielonogórskiem.
O ile chodzi o przedstawienie
techniki produkcji
cechowych warsztatów,
to
podkreślić trzeba, że Kołodziejska
z podziwu godną dociekliwością
dokonała jej
analizy na podstawie bardzo szczup1cgo materiału
zabytkowego,
jaki w postaci
fragmentarycznej
się zachował, a pochodzi głównie z XVII i XVIII wieku. Datowanie tej wykopaliskowej
w przewadze ceramiki ulatwił skarb z Sulechowa, którego daty znalezienia jednak autorka nie podała. Asortyment
wyrobów, niesłusznie
określony jako formy (s. 102) autorka ustala mozolnie też tylko na podstawie znalezionych fragmentów
naczyń. Zdaje sobie sprawę z ryzyka rckonstrukcji
form
i technologicznego opisu przy tak skąpym materiale. Szkoda, żc czyniąc te rekonstrukcje poprzestała
na opisach, które choć wykonane zostały bardzo sumiennie
i szczegółowo, nie zastąpią ilustracji. Brak rysunków odczuwa się dotkliwie szczególnie przy opisie patelni i rynienek. Nie wystarcza
na przykład wzmianka, że
i na Śląsku Cieszyńskim rynienki miały nóżki i ucha, czy odsyłanie czytelnika

�Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

~31

\\" opisie tygli (patelni) do Ceramiki
kaszubskiej ... H. Krajewskiej,
bo nie zawsze
o\\-e pozycje "ą osiągalne. W dodatku w odniesieniu
do ostatniej pozycji mylnie
poda;1c ;:ostały strony (nie 215, tylko 219). Nie wystarczy też powiedzieć, że "cha:rak ter ::clobicnia ("('J"amiki opisywanej
wykaz.uje podobieństwo
do dekoracji malar.-bch ,;!edeJnnDstowiecznych
naczyil z Miechocina" (pod Tarnobrzegiem),
bo cera:nika '.,- :::il'1ollogórskiem -- jak n2m udowadnia
autorka - zdobiona jest tylko
·.\"ZGremlinearnym (geometrycznym),
podczas gdy w Miechocinie obok geometrycz:lego jest reprezentowany
bogaty ornament
rośłinny, a nawet figuralny. Należało
'\-skazać na konkretne przykłady ceramiki miechocińskiej.
Druga l:ZCŚĆ pracy nie stawiała przed autorką tak wielkich trudności jak część
~ier\Vsza. historycZlla,
bo drogą wywiadów
z gancarzami,
którzy przybyli po
II wojnic światowej na obszar województwa
zielonogórskiego,
mogła zebrać odpo--,-"jednie informacje. uzupełnione danymi Cechu Rzemiosł Różnych i Izby Rzemie~lniczej w Zielonej Górze, Poznaniu i Wrocławiu. \Vyniki swych dociekań przedstawiła w c/ter('ch rozdziałach omawil1j~eych ks:o:ta!to\'vDnie się współczesnego garncarstwa lud()\\"l:go, technikę wyrobu wraz ze zdobnictwem,
rodzaje naczyń i ich
Lbyt, wreszcie perspektywy
współczesnego
garncarstwa
w Zielonogórskiem_
Autorka nie zdołała ustalić ogólnej liczby garncarzy,
którzy osiedlili się na
obszarze dzisiejszego województwa
zielonogórskiego,
bo część z nich nic ujawciła
sit.:- Uczyniło to tylko 17 osób, a spośród nich jedynie 15 podjęło produkcję naczyń.
Obecnie liczba ta spadła do pięciu.
Najliczniejszą grupę stanowili garncarze z Bukowiny, było ich dziesięciu_ Mi:l10
~o jednak początko\':o dominowali organizacyjnie
- jak stwierdza Kołodziejska garncarze przybyli z Wileńszczyzny.
Poza tymi dwoma głównymi grupami, które
nadały lOn produkcji,
odnotowała
Kołodziejska
osiedlenie siG \V Zielonogórskiem
jednego garncarza ze Skałata \V Tarnopolskiem,
który prowadzi warsztat do dziś
'.v Gościszowicach pod Szprotawą, dalej - przejściowo pracującego
w Ziclonog6r-.
$kiem garncarza z Kołomyi oraz Jednego garncarza 7. Denkowa w Kieleckiem, który
działał kr()tko w Kożuchowie.
Jest rzeczą znamienną, na co zwraca uwagę Kołodziejska, że przybyli garncarzc,
pn:esiedleńc.v czy osadnicy,
początko\\'o
nie zakładali
warsztatów
garncarskich
'.\ no\\-ych miejscach pobytu. Główną przyczyną była nieznajomość
terenu, brak
środkó,,' produkcji, brak przydatnego surowca, który trzeba było dopiero w terenie
znależć i wypr,)bować, no i trudne warunki życia bezpośrednio
po osiedleniu się,
Dopiero \\ ,'oku ł9-18 grupa wileńskich garcarzy zakłada w Zielonej Górze spółdzielnię garncarską
i przyst.ępuje do wyrobu naczyń, podobnie jak spółka garncarska Podlip~;';i i Jaworski, Równocześnie przystępuje do pracy drugie skupisko garncarzy w Lub:,;ku. Wnet jednak warsztaty t.e upadają. Powstają na nowo dopiero P,)
~oku 1956 jako \\·arsztat.y indywidualne,
kiedy zaistniały odpowiednie warunki dla
ich ~·C'z\":oju.

Garncarze
mu~ieli warsztat.y i odpowiednie
piece budować sami, bo jak
-.viadomo z części I pracy Kołodziejskiej
- od dawna nie było w Zielonogórskiem
już garncarni, a tylko kaJ Iarnie, jak w Lubsku, które garncarze
nasi na nowo
uruchomili. Ci, kUJrzy podjęli produkcję naczyń, kontynuowałi
oczywiście wy twór~zość znaną ze st.ron rodzinnych. Ponieważ jednak ludność, wśród której się osiedlili i które' j stanowili cząstkE;', była kulturo\vo
zróżnicowana,
więc zarysował
się
problem zbytu produkcji w zależności od nawyków do takich czy innych rodzajów
i form naczyń i zwi~jzan'y z tym problem konkurencji.
Siłą rzeczy znajdowali garncarze nabywców na swój towar przede wszystkim wśród swoiclA:iomków.
Autorka
sIedzi skrupulatnie
wszystkie te zjawiska stanowiące interesujący
material do problemu integracji ludności te[;o terenu.

�Recenzje,

przeglądy

wyda1Vnictu:

'i czasopism

Kołodziejska
nie stwierdziła
- rzecz znamienna
- zapożyczell międzyregionalnych w wyt\\'órczości garncarskiej,
Obok jednak rorm tradycyjnych.
garncarzf:.
ulegając z czasem wpływom fabrycznej
wytwórczości
i nowym potrzebom rynku,
wytwarzają
coraz więcej galanterii ceramicznej i produkują doniczki - jak v: innych polskich ośrodkach, które jeszcze przetrwały.
Ale o ile poprzednio nabywcą
była wieś, to obecnie kupuje
wytwory
garncarskie
(r{)\\'nież dawnego kształtu
ceramikę użytkową, jako dekoracyjną)
głównie miasto - jak w calcj Polsce, .Jest
to przejaw
wyró"\vnania cywilizacyjnego
osiadłej
tu ludności,
której aspiracje
mieszczą się już we wspólnym nurcie rozwojowym współczesnego społeczeństwa po!·
skiego,
Przedstawiając
współczesne garncarstwo
w Zielonogórskiem
pm5\\'ięciła Koiodziejska sporo uwagi zagadnieniom techniczno-produkcyjnym.
Dała nam \\' tym zo;·
kresie sumienne i wyczerpujące
opisy, pozwalające śledzić różne razy \\'yt\\'órczości
naczyń i ich zdobienia. Na pewne usterki, które się tu zakradły, chcę zwrócić uwagę, Nie dosyć jasny jest opis polewania naczyń (s. 155). Niesłusznie naz\\'ała autorka
zdobienie takimi technikami,
jak ryt, gładzenie czy nalepianie, odkształcaniem
powierzchni naczynia. Opis pieców garncarskich
należało zilustrować
odpowiednimi
rysunkami przekrojowymi.
Książka domaga się \V ogóle lepszego i!ościo\\'ego, a nade wszystko jakościowego
wyposażenia
w materiały
ilustracyjne,
Do mankame:,tów zaś w tym względzie należy to, że na przykład
na ilustracjach
zbiorczych
obiekty nie są pokazane \V odpowiednich
proporcjach
wielkościowych
(i!. 11), albo
że ilustracja
dwojaków na s. 165 nie odpowiada opisowi (s. 177). Dodać trzeba, ż~
brak w opisach odsyłaczy do odpowiednich
ilustracji
i brak ich spisu utrudnia
\V pewnej
mierze korzystanie z tej cennej publikacji.
Praca Kołodziejskiej
niewątpliwie
na takie określenie zasługuje, .Jest pozycją
cenną, mimo że dyskusyjne jest połączenie obu jej części w jedną książkową całość.
Każda z tych części z osobna wymagała odmiennych metod opraco\\'ania,
;)0 obe;muje zasadniczo odmienną problematykę.
Jedynym elementem
wiążącym te dwie
części w sposób nie budzący żadnej wątpliwości jest tylko garncarst\vo
jako ~zemiosło.
Choć praca nie daje tego, co zapowiada tytuł - odpowiedni raczej tylko dl"
części drugiej, to jednak pełne i wszechstronne
wykorzystanic
materiałó\\'
arch:walnych (nie z winy autorki
tylko fragmentarycznych)
dla nakreślenia
obraz:.;
rzemiosła garncarskiego
w przeszłości w kilku ośrodkach miejskich oraz zilu.,t~owanie interesującego
nowego zawiązku garncarst\va
w Zielonogórskiem
\\' nasz~'ch
czasach i jego funkcji w ramach procesu osiedleńczego. zapewnia pracy Kolodzie,' ~kiej trwałą naukową wartość.
Stanislaw

Blaszcy/.;

Teresa Szetela-Zauchowa, Współcze:'ini
rzeźbiarze
l'UdowI województwa
rze"zov.'·
Rzeszów 1973, nak!. Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, ss, 134, ilustr, 55.

skiego,

Wstępnym etapem "ujawnienia"
przez autorkę samorodnych
arlyst()\\' ludowYCCl
było rozeznanie ,\itterenie, prowadzone zarówno przez praco\\'ników
muzeów \\'0;0::wództwa rzeszowskiego podczas stacjonarnych
badail organizo\\'anych
przez Muzeur.1.
Okręgowc w Rzeszowie, jak i poprzez indywid:J.alne poszuki\\'ania,
Następnyrr: -

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

233

i czasopism

organizowanie wspólnie z Wydziałem Kultury ówczesnego Prezydium WRN w Rzeszowie konkursów na artystyczną
twórczość ludową, połączonych z wystawą prac
zakwalifikowanych
do nagród i wyróżnionych.
W rezultacie autorka opracowała noty biograficzne 35 twórców ludowych, które
zostały zamieszczone w omawianej książce. Noty te obejmują sylwetki rzeżbiarzy
reprezentujących
autentyczną
twórczość ludową "tkwiącą w ludowej tradycji rzeżbiarskiej". Przedstawione
biogramy ukazują nie tylko działalność artystyczną
rzeżbiarzy, lecz także grunt, na którym ich twórczość wykwitła. W wielu wypadkach
autorka sięgnęła do wewnętrznych,
osobistych przeżyć twórców ludowych, które
zdecydowały o potrzebie ich twórczego działania. Przykładem
tego mogą być losowe przeżycia Wojciecha Sochy, Władysława Chajca, Pawła Czochera, pod wpływem których, jakby szukając ucieczki od rzeczywistości, oddali się twórczej pracy.
częstokroć w niej ujawniając swe uczucia i myśli.
Rodzaj twórczości, sposób wypowiadania
się twórcy ludowego, tkwi korzeniami w warunkach,
w jakich wzrastało jego dzieciństwo i wiek późniejszy. Tym
też warunkom poświęca autorka książki wiele uwagi, naświetla je i z nich wyciąga
ostateczne wnioski dotyczące artystycznej wypowiedzi twórcy ludowego.
Autentyzm, szczerość wypowiedzi w wykonanym przez twórcę dziele potwierdzają rozmowy przeprowadzone
przez autorkę z wszystkimi niemal osobami, omawianymi w książce. W sposób prosty, bezpośredni i pozbawiony wszelkiego pozerstwa ujawnia się tam twarda droga chłopskiego dziecka, noszącego w sobie talent.
który bezwiednie i wbrew wszystkim trudnościom
kieruje go do twórczego, artystycznego działania.
Biogramy owych 35 artystów, rzeźbiarzy ludowych poprzedzone są obszernym
wstępem autorki, w którym omawia ona stan współczesnej autentycznej
twórczości
ludowej na terenie województwa
rzeszowskiego, przeprowadza
jej analizę, odróżniając ją od chałupniczej produkcji różnych przedmiotów wykonywanych
"pod styl
ludowy".
Wartość wydawnictwa
bardzo wydatnie podnosi 55 ilustracji przedstawiających
r:ajbardziej godne uwagi dzieła omawianych
twórców. Niezależnie od tych zdjęć
Książka zawiera portrety
prawie wszystkich
prezentowanych
w niej rzeźbiarzy.
Zdjęcia rzeźb wykonał fotograf Muzeum, Aleksander
Hadała. Oprawna w płótno
książka posiada artystycznie wydrukowaną
obwolutę, zaprojektowaną
również przez
pracownika Muzeum, Barbarę Sierżęgę, specjalizującą
się w tej dziedzinie.
Wymieniona książka wyszła \v nakładzie 1000 egzemplarzy, z których większość
winna się znaleźć w bibliotekach
publicznych i szkolnych województwa
rzeszowskiego. Treść jej zainteresuje
zapewne szeroki krąg etnografów w Polsce, a także
działaczy - regionalistów.
Bronislaw

Muzea skansenowskie
t. 2, Poznail 1971, ss. 200.

w

Polsce.

Biblioteka

Muzeum

Rolnictwa

Cmela

w Szreniawie.

Polskie muzealnictwo
etnograficzne,
mimo nieustannego,
aczkolwiek trudnego
zdobywania należnej pozycji i uznania w społeczeństwie, nie doczekało się dotychczas syntetycznego
opracowania,
które w sposób możliwie pełny przedstawiłoby

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

czasopism

jego historię i dorobek. Aby ten cel osiągnąć, muszą być podjęte prace nad szczegółowymi problemami z zakresu muzealnictwa
etnograficznego.
Próbę takiego opracowania podjęła redakcja wydawnicza
działająca przy Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, publikując pracę dotyczącą problematyki
skansenowskiej.
Zawiera ona dwa
artykuły
wprowadzające
z zakresu historii skansenów w Europie i w Polsce oraz
jedenaście artykułów omawiających
wybrane polskie placówki skansenowskie.
Każda z tych prac zaopatrzona
jest w bibliografię,
kilka ilustracji oraz w obcojęzyczne streszczenia (w językach: rosyjskim, francuskim
i angielskim) 1.
Według zamierzeń
redakcji,
omawiana
praca zbiorowa ma stać się pozycją,
"która by w sposób kompleksowy przedstawiała
historię i rozwój istniejących na tE:rcnie kraju muzeów skansenowskich
oraz odtwarzała stan faktyczny zgromadzonych
w nich obiektów"; redakcja jednocześnie
autorytatywnie
stwierdza, że "publikacja
jako całość stanowi poważny przyczynek
do dziejów kultury materialnej
wsi polskiej" (s. 5). Jednakże ze względu na bardzo różnorodny poziom cpracowań powyższe'
stwierdzenia
nie są w pełni uzasadnione, a nawet są ze sobą sprzeczne. Wynikło to
zapewne z tego, że redakcja, zbierając materiały,
nie miała dostatecznie
sprecyzowanego charakteru
zamierzonej
publikacji,
a po uzyskaniu opracowań przeprowadziła niezbyt krytycznie ich selekcję".
Brak ogólnego schematu, wspólnego dla wszystkich prac spowodował, że autorzy potraktowali
temat bardzo rozmaicie. Najczęściej poruszają oni problemy historii, organizacji
i działalności skansenu oraz opisują jego stan dzisiejszy, jedynie
w wyjątkowych
wypadkach
niektórzy
autorzy omawiają
kulturę
materialną
wsi,
którą reprezentują
zgromadzone
w skansenie
obiekty. Należy wyjaśnić, że wzajemny stosunek między tymi trzema, a właściwie dwoma składnikami
jest nierównomierny. Są prace zwracające
uwagę tylko na zagadnienia
historyczno-organizacyjne (artykuły
Kowalewskiego,
Rybickiego), bądż prace tylko opisowe (artykuły
Świątkowskiego,
Rosińskiego, .Jostowej i Pilchowej). W pracach uwzględniających
oba składniki autorzy różnie je akcentują -- o historii więcej pisze Malicki i Chętnik, opisy przeważają
w artykule Wieczerzaka,
a artykuły Piotrowskiej
oraz Znamierowskiej-PrUHerowej
i Tubaji są w tym względzie wyważone. Praca TIlaszczyka, o innym niż poprzednie charakterze,
uwidacznia, jak złożony i odpowiedzia!:1j'
jest etap koncepcyjny,
przedrealizacyjny
skansenu.
Zawarty
jest VI niej trzeci
składnik - szersze tło kultury ludowej Wielkopolski uzasadniające
taki a nie inny
wybór obiektu do skansenu. Podobnie Swiątkowski
i Rosiński przedstawinją
obiekty skansenowskie
jako reprezentację
materialnej
kultury ludowej określonego terenu.

1 Zawartość
I&lt;siążki:
A. Gólski.
Znrys
hi.storyczny
pOlostnnia
l117(-(',)lIJ
.' /'::'n~'('YJlwslddl
Europie
i icl. klasyfikacj,!;
Sto Brzostow"I,;.
7, d~iejów
/Jarków clnourafi,c,~n!lcll
(skansenow)
lU Polsce;
.T. Pi·oŁrowska.
Skunsen
SlOll'iJ'iski tv Klitkach;
l\.
Chc;lnik.
Ze ll"spomn;ei:.
o Mllzeum
K1LrpiOl(Jsk~m
w Nowogrodzi_e
nod
Na'rwi.ą
(l!JO!J-l!J39):
H. Swi.:ł1l..:owski,
Ośrode.L;
plenerowy
budownicitva
Ludowego
Muzelnn
w Ł01ClC?ll;
J. WiC'czeri'.:lk.
lHu:'l.'ilin
Budownictu;a
Ludowego
lV Olsztynk1l;
J. KO\.\lale'..vski,
Mu.:'eum
Wsi
Opolskiej
lV
OpO/H
__
Opolski
Por1-:
Etnograficzny;
S. Rosiński,
Radomski
skansen
barlnicoo-pszczelnrsl&lt;i;
i\. Hył)icki,
jHllceum
Dur!ownictu.:n.
Ludowego w Sanoku;
1\01. ZnamiC?'rD·v.;sk~-PrufferowC1.
H. 'rUl);1j~l. I'r:J)7nH::erlin:1.1
skrlnse-n
tonu?ski
i inne
rnuzea
skansenowskie
reaUzo'l.vane
i planoznQne
lV
województwie
hydgoskirn;
L. .IVlalicki,
Kaszubski
Park
Et nogrctjiczn!l
we
W{iz~1cl2ilCll:
\V. .fOqow~. ,J. PUchowa, Orrneski park Etnograficzny
w Zllbrzyc!}
Górne!;
Sto Blaszczyk.
Skansen Wiell&lt;opolski
UJ S::reniawic
- założenia
naukowo-progra:mO'l.ue.
W

o

gr[l.fii
1966,

2 Np. a'rtykuł
J. Wieczerzaka
we f.ragment'lch
przypomin-a
nie t1wzgl~dnjo!lY
'.\I
blblic·prze\vodnik
F. Klonowskiego,
Park
etnograficzny
w Ols::'l.ynkll .. ,Pojezierze",
Olsztyn
natomiast
\\rspomnienia
A. Chętnika
znalazły
się \v zbiorze
chyba
przypadkowo.

�Recenzje,

przegLądy

wydawnictw

i

235

czasopism

Z omawianym problemem wląze się także sprawa objętości artykułów,
gdyż
dziwnym się wydaje, że tak znacznym skansenom jak Sanok, czy Nowogród, poświęcono mniej miejsca w stosunku do np. skansenów radomskiego,
łowickiego
czy kaszubskiego, natomiast skansen toruński omówiono chyba zbyt szczegółowo 3.
Z tej pobieżnej charakterystyki
wynika, że ambitne zamierzenia redakcji nie
zostały w pełni zrealizowane, szczególnie jeżeli chodzi o poznanie "dziejów kultury materialnej
wsi polskiej". Do osiągnięcia tego celu zabrakło w artykułach
wspomnianego wyżej trzeciego składnika. Opisywanie bowiem skansenu w oderwaniu od środowiska kulturowego, z którego pochodzą zgromadzone obiekty, bez odwoływania się do zjawisk i procesów zachodzących w tym środowisku, umniejsza
naukową wartość opracowania
i niewiele ma wspólnego z dziejami materialnej
kultury ludowej.
Natomiast dobrym posunięciem redakcji było włączenie w zakres publikacji
dwóch artykułów omawiających
początki i rozwój muzealnictwa
skansenowskiego
w Europie i w Polsce. Wprowadzają one czytelnika w zagadnienia ochrony budownictwa ludowego, stanowiąc jednocześnie szerokie tło historyczne dla omawianych
póżniej muze(lw. Szkoda, że przeprowadzona
przez Gólskiego klasyfikacja
skansenów, oparta na słusznych kryteriach,
nie została wykorzystana
w konstrukcji
publikacji.
Rozpatrując niniejszą pracę w kontekście jej wykorzystania
przy opracowywaniu syntezy muzealnictwa
etnograficznego,
trzeba stwierdzić, że wskutek omówionych niedociągnięć nie będzie stanowiła pozycji podstawowej.
Muzea skansenowskie
w Polsce są jedyną publikacją, w której zebrano materiały
dotyczące prawie wszystkich skansenów i za tę inicjatywę redakcja zasługuje na
uznanie. Jednak jej realizacja nie została przeprowadzona
konsekwentnie
według
założeń.
Grzegorz

Long-in Malicki, Kociewska
Narodowego w GdaiJsku.

sztuka

ludowa.

Gdańsk

1973. Wydawnictwo

Skalski

Muzeum

Kociewska sztuka ludowa była dotąd mało znana. Ukazała się wprawdzie w roku 1960 praca W. Łęgi Okolice Swiecia, w której sztuka ludowa została też uwzględniona, ale ogranicza się ona, jak sam tytuł mówi, do południowego tylko krańca
Kociewa. Lukę tę wypełnia książka Malickiego, który przeprowadził
badania na
całym Kociewiu i w rezultacie swych dociekań przedstawił nam w miarę pełny
obraz ludowych osiągnięć plastycznych
tego regionu, obejmujący
budownictwo
z wyposażeniem wnętrz, rękodzieło wiejskie, jak: garncarstwo, plecionkarstwo,
wyroby z kory, rogu, skóry, piór, papieru a nawet folii (przejaw współczesności!), zdobnictwo w żelazie, tkactwo, strój z haftami i koronkami, plastykę obrzędową, zabawki, zdobnictwo w drewnie, rzeżbę i malarstwo. Pracę zamknął autor zestawem
literatury przedmiotu i bogatym działem ilustracyjnym
obejmującym
173 pozycje,
~ Sk:J.nsen nowogrodzki
omó\viono
l'&lt;:łclomski j&lt;lK i k8szub~ki
na l:L łowicki

na
5, sanocki
na 16, torurlski

na
9 stronach,
na 29 stron:Jch.

l1C1tomiast

skanseny

�'236

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

w tym 9 ilustracji barwnych, wreszcie streszczeniami
i spisami ilustracji w językach angielskim, francuskim, niemieckim i rosyjskim.
Omawianie
poszczególnych
dziedzin twórczości poprzedził Malicki ogólnymi
informacjami
o regionie kociewskim, którego rdzeń stanowią ziemie między Wdą
i Wierzycą. Na mapce umieszczonej na czele części ilustracyjnej
wykreślił przybliżone granice Kociewa. Za podstawę służyło mu kryterium językowe, najpewniejsze,
dialekt kociewski różni się bowiem wyrażnie od gwar kaszubskich, '.vykazując bliskie pokrewieństwo z gwarami chełmińskimi i kujawskimi.
Poczucie przynależności mieszkańców tego regionu do kociewskiej grupy etnicznej jest dziś - jak stwierdza Malicki - bardzo słabe. Autor sądzi, że przyczyni l
się do tego zanik świadomości dawnej więzi etnicznej (s. 9). Czy świadomość więzi
etnicznej była istotnie u Kociewiaków czynnikiem wiążącym, czy nawet społecznie
mobilizującym, jak u Kaszubów, o tym nie jestem przekonany. Świadomość więzi
jest zjawiskiem w grupach etnicznych raczej późnym, póżniejszym od samej więzi,
która poza językiem przejawiać się może i przejawia w wielu dziedzinach kultury.
Nie wiemy, czy u Kociewiaków owa więź się wytworzyła, zanim siła oddziaływania
przemysłowej
cywilizacji współczesnej nie wypleniła na Kociewiu swoistych odrębności kulturowych.
Malicki szuka śladów, tej w istocie zamarłej, kultury artystycznej
Kociewiaków koncentrując
się na zabytkowych realiach, na podstawie których odtwarza jej
obraz z czasów, kiedy była jeszcze żywotna. Autor nie poprzestaje jednak na owej
rekonstrukcji.
Uwzględnia też współczesną twórczość, która w nikłym tylko zakresie kontynuuje tradycyjne rękodzieło, a rodzi się jakby na nowo, na fali folklorystycznych upodobań. Upodobania te każą eksponować nie tylko współczesne dokonania, ale też dawne osiągnięcia artystyczne regionów współzawodniczących
na tym
polu. Owa tak charakterystyczna
rywalizacja wywołuje potrzebę wydobycia dorobku
przeszłości z zapomnienia i zapoznania się z nim. Tym w dużej mierze, obok celów
naukowych, tłumaczy się zapotrzebowanie
na publikacje tego typu, jak Kociewska
sztuka

ludowa.

Stajemy tu atoli przed problemem, co do sztuki ludowej zaliczyć zarówno
z przeszłości jak i współczesności, czyli przed problemem zakresu sztuki ludowej
i jej granic. W pracy Malickiego te granice są często niewyraźne, zatarte, pozwalające na omawianie w związku z przedmiotami artystycznymi
wytworów nie pretendujących do miana artystycznych.
O przykłady nietrudno. Jednym z nich jest
kociewski szlaban (iI. 46). Jego forma jest rezultatem
praktycznej
funkcji. Jcżeli
przyjęlibyśmy, że ów szlaban ma obok walorów użytkowych jeszcze pewne elementy kształtowane
z wyraźnym celem estetycznym, to zgodzilibyśmy się z Malickim
na zaliczenie go w pewnej mierze do dziedziny sztuki, choć właściwe byłoby zakwalifikowanie
szlabanu do kategorii
sprzętów mogących interesować
historyka
kultury czy etnografa, w innych jednak ramach niż dziedzina sztuki. W tych też
ramach, a nie w pracy o sztuce ludowej Kociewia, byłoby miejsce na opis Tyczekstołków szewskich czy stołeczków do dojenia krów (s. 21). Wzmianka o nich byłaby
usprawiedliwiona
dla przeciwstawienia
ich funkcjonalnej
prostoty zdobnym formom np. zydlów. Autor jednak nie w tym celu owe proste sprzęty opisuje. Przeprowadza raczej systematyczny
przegląd wyposażenia w sprzęty niezależnie od ich
walorów estetycznych, według etnograficznych załoźer'j badawczych.
Niewyraźne granice między opisem etnograficznym
a opisem ujętym w kategoriach estetycznych zdarzają się często w publikacjach
o sztuce ludowej - np.
u Reinfussa przy opisie budownictwa (Sztuka ludowa w Polsce, 1960, s. 9). Jest to

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

237

przekroczenie
granicy powiedziałbym
"nieświadóme".
Co innego, gdy proste wytwory kultury materialnej,
mające wybitnie funkcjonalne
kształty, analizuje
się
świadomie jako dziel a sztuki, słusznie czy niesłusznie to inna sprawa, jak to czyni
Grabowski, który uważa, że jarzmo na woły jako forma godne jest "postawienia
na jednej plaszczyźnie z rozwiniętą i głównie pod estetycznym kątem zbudowaną
rzeźbą" (Sztuka ludowa, formy i regiony w Polsce, 1967, s. 99 i il. 89). Wtedy jednak
odpowiedni analityczny
opis jest uzasadniony
teoretycznie
załoźonym podejściem
do obiektów analizowanych
i pociąga za sobą odmienną od etnograficznej
systematykę, w żadnym razie nie etnograficzną
systematykę
typologiczną czy funkcjonalną·
Do wytworów kulturowych, które Malicki opisał, a które trudno do dzieł sztuki
zaliczyć, należą też np. wieszaki grzędowe i ostrzewkowe
oraz róźnego rodzaju
sprzęty dlubane, jak koponki czy kumy.
O ile chodzi o plecionkarstwo,
bardzo na Kociewiu rozpowszechnione,
to również nic ustrzegł się Malicki od jego "generalnego"
omówienia, aż po kobiałki łubiane i wycieraczki do obuwia (s. 31), z uwzględnieniem
nawet narzędzi plecionkarskich - jak na porządny i wyczerpujący opis etnograficzny przystało. Wprawdzie
w plecionkarstwie sama technika jest już w pewnej mierze kształtowaniem
artystycznym wytworu, a dzięki odpowiedniemu doborowi surowca może plecionkarz uzyskać
dodatkowe, zamierzone efekty plastyczne, co zresztą słusznie podkreśla Malicki. Ale
czy cylindryczne, ze słomy plecione, wielkie naczynia zasobowe na ziarno były plecione według zasad estetycznych,
to już jest wątpliwe, choć nie są one zapewne
pozbawione pewnych elementów formy, odczuwanych dziś jako piękne, ale odczuwanych tak dlatego, że zapanowala moda na rękodzieło ludowe i wyroby na nim
wzorowane. DotYl'zy to również ceramiki. Przywykliśmy
już jednak do tego, że
resztki manualnie wykonywanych
wyrobów z gliny zalicza się z góry do sztuki
ludowej. Tak więc ośrodek poludniowokociewski
w Grucznie ze swymi wyrobami,
opisany już przez Łęgę, znalazł się wraz z innymi, ostatnimi warsztatami
garncarskimi w Kociewskiej
sztuce ludowej
zapewne z większym prawem niż plecionkarstwo. Wprawdzie w wyrobie naczyń glinianych technika ma też znaczenie podstawowe ale, pominąwszy ostatnio masowo produkowane
doniczki, kształtuje
się
naczy'nia zawsze z myślą o formie, a ponadto zdobi kolorową polewą czy nawet
barwną dekoracją. O ile chodzi o dwojaki kociewskie, to słusznie i trafnie Malicki
określił je jako naczynia reprezentacyjne,
ukazywane poza domem, i dlatego szczególnie starannie wykonane i celowo ornamentowane,
Możnaby i w innych dziedzinach przedstawionej
nam przez Malickiego pracy
o kociewskiej sztuce ludowej wykazać zaliczanie do przedmiotów
artystycznych
obiektów, dla któ£ych takie zakwalifikowanie
jest dyskusyjne. Nie chodzi o to, czy
Malicki rozszerzając zakres przedmiotowy postąpił dobrze czy źle, tylko o naświetlenie na przytoczonych
przykładach
problemu, który się tu wyraźnie zarysował,
a dotyczy sposobu przedstawiania
kultury ludowej w jej przejawach artystycznych.
Chodzi o to, czy praca o sztuce ludowej winna się ograniczyć do przedstawiania
wytworów i technik w ścisłym znaczeniu artystycznych,
czy też w szerszym znaczeniu - jako tradycyjnych
umiejętności
manualnych
i doświadczeń
technicznych,
których owocem są różnego rodzaju przedmioty, nie tylko te świadomie tworzone
w aspekcie estetycznym, ale też te, które odznaczają się doskonałym dostosowaniem
do ich funkcji. Tę drugą zasadę, jak widzimy, przyjął Malicki. Dzięki temu Kociewska sztuka ludowa ma charakter
etnograficznej
monografii regionalnej,
zawężonej
do l' ę k o d z i c I a ludowego, jak słusznie sam autor w swym Posłowiu tę dziedzinę
twórczości nazwał. Określenia lego zabrakło jednak w tytule.

�238

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Na podkreślenie zasługuje staranna forma tej publikacji, napisanej prostym, potoczystym językiem, z myślą o szerokim kręgu czytelników. Nie obarczył jej Malicki uczonymi przypisami, choć wiele miał okazji do wykazania swej erudycji,
a przede wszystkim doskonałej znajomości przedmiotu. Imponuje bogactwo materiałów, które Malicki, doświadczony i wnikliwy badacz, w jałowym z pozoru terenie zdołał zgromadzić. Zrekonstruował
na ich podstawie, z uwzględnieniem dotychczasowych publikacji, obraz ludowej kultury plastycznej Kociewio. niemalże bez luk.
Pewne krytyczne uwagi nasuwają się w związku z nazewnictwem. Jest niemal
regułą, że Malicki posługujący się nazwą gwarową w tekście zastępuje ją w podpisach pod ilustracjami
określeniem niegwarowym. W tekście jest więc mowa np.
a szelbqgach (s. 18-19), które pod ilustracjami
37-39 nazwane są "kredensami
kuchennymi". Skrobak (s. 35) stracił swą trafną nazwę na rzecz "wycieraczki żelaznej"
(il 107). Garnuszki do kawy (s. 26) zwią się "kubkami" (il. 64 i 68). Pod ilustracją
46 przedstawiającą
szlaban dał Malicki objaśnienie, że jest to "ława do spania". Usuwanie regionalnego nazewnictwa z części albumowej, czyli z najłatwiej przyswajalnego materiału poglądowego, odbywa się niewątpliwie ze szkodą dla wartości poznawczej pracy. W przypadku szlabanów autor sam podkreśla starą tradycję nazewniczą tego sprzętu podając informację, że w XVIII-wiecznych
zapiskach archiwalnych wymieniane są ślobanki.
Sprawa nazewnictwa
ma tu jeszcze drugi aspekt. Szlaban czy ślobanek, choć
niewątpliwie
nazewniczo związany z ławą do spania, (Schlajbank),
jest jednak
określeniem
innego sprzętu. Że jest to sprzęt istotnie inny, o swoistej funkcji
sprzęt "autonomiczny", tego dowodzi już następna ilustracja (nr 47), a to nie tylko
dlatego, że przedstawia ławkę parzystą do spania, tylko że na niej rzeczywiście się
śpi, podczas gdy na szlabanie, gdy jest zesunięty, nikt nie śpi, bo sprzęt ten służy
wtedy tylko do siedzenia.
Na koniec chcę zwrócić uwagę na dwie usterki, które zakradły się do objaśnień
ilustracji. Pod ilustracją 65 figuruje nazwisko Krzemkowskiego
jako autora wyrobów, a w tekście nazwisko Pawłowskiego. Nazwa miejscowości pod ilustracjami 153
i 158 podana została jako Gołębiewko, a w tekście na stronie 50 jako Głębiewo
Srednie.
Nie sposób nie dostrzec, mimo kilku zastrzeżeń i spraw dyskusyjnych o charakterze raczej ogólno-metodologicznym,
pionierskiej
wartości pracy Malickiego.
Takie rozdziały, jak o budownictwie
ludowym, o sprzętach domowych czy garncarstwie, poszerzają nam znacznie wiedzę o kulturze ludowej Pomorza, systematyzują i porządkują
luźne dotąd o tych dziedzinach informacje. Nieznana niemalże
sztuka kowalska poszczycić się może na Kociewiu, jak wykazał Malicki, tak misternymi wyrobami, jak np. widniejące na ilustracji 109 zawiasy do skrzyni wianowej.
Współczesne zaś rzeźby Gełdonia, Zielińskiego czy Stawowego, choć je inne zrodziły czasy i inna jest ich funkcja, nie boją się zestawienia ze starymi, anonimowymi rzeźbami zdobiącymi krajobraz kociewski - jak figura z Gołębiewa Wielkiego (iI. 152) czy Gołębiewka (iI. 153). Że i na te murowane, oryginalne słupy oraz
stojące na nich ekspresyjne postacie świętych zwrócił uwagę Malicki, to dodatkowy
powód do zadowolenia.
Książka Malickiego to piękny dar niestrudzonego
badacza złożony Kociewiakom, którzy odzyskali przez nią to, co zdawało się już zapomniane i zagubione własne kulturowe oblicze.

Stanislaw

Blaszczyk

�Hecenzje, przeglqdy

Władysław Piwowarski,
wa 1972, ss. 350.

Religijność

wydawnictw

wiejska

i

339

czasopism

w warunkach

urbanizacji,

Warsza-

W drugiej połowie 1972 r. ukazały się dwie publikacje
książkowe dotyczące
religijności wiejskiej: Władysława Piwowarskiego Religijność
wiejska
w warunkach
urbanizacji
i Hieronima Kubiaka Religijność
a środowisko
społeczne, a w kilka miesięcy póżniej, na początku 1973 L, wyszła praca Edwarda Ciupaka pt. Katolicyzm
ludowy
w Polsce. Pierwsza
z wymienionych
pozycji poświęcona jest religijności
w środowisku wiejskim, podczas gdy druga omawia ten problem jako jeden z biegunów zestawionej z sobą religijności miasta i wsi.
Wymieniłem tutaj trzy pozycje, chociaż bliżej omówię tylko pierwszą z nich,
ponieważ chcę zwrócić uwagę na datę ich wydania, być może przełomową w dziejach socjologii religii w Polsce, czyli rok 1972-1973.
Publikacja tych trzech książek, a szczególnie pracy Piwowarskiego,
wywołała
burzliwą polemikę w prasie polskiej. Dotąd starano się przysłonić w artykułach
popularnonaukowych
raczej skromny w tym zakresie dorobek polskiej etnografii
i socjologii powojennej,
przypominając
świetne etno- i socjoreligioznawcze
prace
Czarnowskiego.
W latach sześćdziesiątych
znane były wcześniejsze publikacje
Piwowarskiego
i Ciupaka, pisala też o wiejskiej religijności Anna Markowska w swych pracach
poświęconych rodzinie, a Anna Pa"vełczyńska starała się uchwycić zachodzące w religijności wiejskiej zmiany w skali ogólnopolskiej
podczas omawiania
dynamiki
przemian kulturowych
na wsi. Problem religijności
nie był jednak podnoszony
'.'1 tych pracach
jako zagadnienie naczelne, a o ile pisano o nim, to bazowano na
zbyt nikłej analizie materiału empirycznego lub zaniedbywano
stronę teoretyczną
zagadnienia. Pozytywne połączenie tych dwóch tendencji dokonane zostało dopiero
v; rozprawie Wladysława Piwowarskiego i częściowo Zygmunta Kubiaka.
Autor Religijności
wiejskiej
w warun/each
urbanizacji
w pierwszym rzędzie
zaskakuje czytelnika drobiazgowością opracowania niektórych partii książki i świetnym warsztatem naukowym, którego może mu pozazdrościć wielu autorów publikacji tego typu w Polsce. We wprowadzeniu
do swej pracy Piwowarski
omawia
różne teorie z zakresu socjologii religii, co nie może być bez znaczenia w warunkach polskich, gdzie od dawna odczuwa się brak podręcznikowego opracowania problemu. Korzystając z dorobku poprzedników, autor buduje własny aparat analityczny i przeprowadza analizę religijności na konkretnym materiale empirycznym, omawiając kolejno globalny stosunek do wiary, ideologię religijną, praktyki religijne,
moralność religijną, więź parafii z przywódcami religijnymi i strukturę
społeczną
w związku z religijnością badanych.
Terenem badań są cztery parafie okręgu puławskiego. Do ich charakterystyki
przystępuje autor zgodnie z zaleceniem Le Bras, który stwierdza, "że nie można
zrozumieć stanu religijnego tej (wiejskiej) grupy religijnej bez dokonania lustracji
terytorium
we wszystkich podstawowych
aspektach:
geograficznym,
morfologiczl~ym, gospodarczym, demograficznym,
społecznym i kulturowym"
(s. 53). Pewne
jednak wątpliwości nasuwają się przy omawianiu przez autora aspektu kulturowego wsi. Pisząc we wstępie o problemach i hipotezach ewolucji środowiska wiejskiego, przeciwstawia
"naturalne
środowisko
wiejskie"
"sztucznemu
środowisku
miejskiemu". równocześnie polemizując z często wprowadzanymi
schematami
teoretycznymi opartymi na dwóch typach idealnych (określających
terminus
a quo
i terminus ad quem przemian), któremu w przypadku religijności odpowiada środowisko sakralno-folklorystyczne
i zdesakralizowane
miejskie. Władysław Piwowarski

�240

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i cU/sopism

opowiada się za continuum,
stopniową, bardziej skomplikowaną
ewolucją środowiska wiejskiego w kierunku
być może niezupełnej
desakralizacji
społeczeństwa
zurbanizowanego.
Dla autora nie tyle ważny jest punkt wyjścia czy dojścia tego
procesu ujmowanego dość abstrakcyjnie
i drogą dedukcji, co analiza empirycznie
obserwowanego
procesu przemian. "W każdym ogniwie continuum
"stare" współistnieje z "nowym", miesza się, przetwarza
i przybiera różną postać, często nie
przewidzianą w schemacie dychotomicznym" (s. 24).
W dalszej kolejności Piwowarski szkicuje, głównie na podstawie pracy Stefap.a
Czarnowskiego, ludowy typ katolicyzmu wiejskiego w Polsce, a w innym miejscu
stwierdza, że: "Główne cechy religijności, jakie współcześnie występują w środowisku w Polsce, zostały ukształtowane
w XVII i XVIII w. [...] Pomimo zmian, jakie
się dokonały na wsi polskiej wskutek uwłaszczenia, podstawowe treści tradycyjnej
kultury chłopskiej, a w jej obrębie tradycyjnej religijności ludowej pozostają nadal
żywotne" (s. 25). Zasadniczymi
jednak czynnikami wpływającymi
na zmianę sytuacji religi i kościoła na wsi jest, zdaniem autora, w pierwszej kolejności industrializacja
wsi, następnie urbanizacja
i racjonalizacja
w gospodarstwie
wiejskim.
Na tym wstępnym zasygnalizowaniu
problemu autor poprzestaje. Szkoda, że w dalszej części pracy, a zwłaszcza w charakterystyce
parafii, Piwowarski nie uwzględnia
współczesnej kultury ludowej badanych wsi jako do dziś aktualnego czynnika, który
miesza się z "nowym", wprowadzanym
przez urbanizację. Należy wątpić, aby pod
wpływem kilkunastoletniej
urbanizacji w puławskim regionie trudno było dostrzec.
szczególnie u starszego pokolenia, "naiwny sensualizm pomieszany z magicznym
rytualizmem
... oraz odtwarzanie
rzeczywistości duchowej w sposób teatralny, np.
jasełka, Męka Pańska, Zmartwychwstanie",
o których mówi Piwowarski we wprowadzeniu.
Szczególnie ostro odczuwa się prawie zupełny brak w rozprawie uwzględnienia
tradycyjnej
obrzędowości, która przecież od tylu lat istnieje w pewnej symbiozie
z obrzędowością
kościelną. Objęcie rozważaniami,
chociażby marginesowo,
tych
faktóv,,' kulturowych pogłębiłoby może pracę nieco od strony historycznej, ukazując
równocześnie żywotne czynniki kultury ludowej kształtującej
współczesną religijność wsi. Wprawdzie analiza dróg, jakimi docierały treści chrześcijaństwa
na wieś,
należy do etnografa czy historyka, niemniej warto by zaznaczyć w studium socjologicznym, jaki wpływ na kształtowanie
się chrześcijaństwa
miały i mają np. kolędy i pieśni wielkanocne
oraz cała tradycyjna
obrzędowość Bożego Narodzenia
i Wielkiej Nocy, nie mówiąc już o obrzędach urodzinowych czy pogrzebowych. Pominięcie tego zagadnienia w dość drobiazgowo opracowanej
monografii kilku parafii wiejskich (w której podaje się nawet ilość poszczególnych gazet sprzedawanych
w kioskach), jest zjawiskiem żenującym, co należy z żalem stwierdzić.
Trzeba jednak usprawiedliwić
w pewnym stopniu autora Religijności
wiejskiej ... za brak omówienia
tak ważnych zjawisk. Dotychczas bowiem nie mamy
większych opracowań etnograficznych
z tego terenu, a opublikowano
tylko kilka
pionierskich
artykułów
mówiących o powiązaniu
tradycyjnej
obrzędowości ludo\vej z chrześcijaństwem
i postulujących badanie "ludowej teologii" w oparciu o kullurę ludową. Obecnie dzięki przedstawionej
nam rozprawie mówiącej o zmianach
zachodzących
w religijności
parafii okręgu puławskiego
brak ten został jeszcze
bardziej uwypuklony.
Na pewno jednak nie te aspekty zachęciły do lektury i dyskusji nad publikacją Piwowarskiego
i polskim katolicyzmem, w której wzięło udział wiele osób.
Tym, co do niej skłoniło, był prawdopodobnie
zwięzły język autora, chociaż praca
liczy 350 stron, i bardzo dobrze ilustrujący
omawiane zagadnienia materiał staty-

�Recenzje,

przegtqdy

wydawnictw

241

i czasopism

styczny. Ten ostatni wskazuje np., iż wiedzę o trzech Osobach Boskich posiada tylko
75°'. respondentów. Inni informatorzy wymieniali dwie lub jedną Osobę Boską. Zdarzały się wypadki (dość częste Vi innych regionach Polski), że do Trójcy św. zaliczano Matkę Boską lub św. Józefa. W związku z postacią Chrystusa tylko 57% an~ietowanych twierdzi, że był Bogiem-Człowiekiem.
Około 35% uważa go za wybit"EgO człowieka, a 1011,0 nic wierzy w jego historyczne istnienie. Na mszę św. uczęsz~za w niedzielę systematycznie
38°/", z czego ponad połowa spóźnia się i wychodzi
przed jej zakończeniem, co świadczy o przywiązywaniu
małej wagi do tej praktyki
przez parafian.
W świetle statystycznych
danych ciekawie przedstawiają
się poglądy moralne
:nieszkańców wsi. Około 22"/" aprobuje rozwód, 16"/0 jest za stosowaniem
środków
antykoncepcyjnych,
12"'. uważa, że po ślubie cywilnym
można rozpocząć życie
małżeńskie, ) 6"/" jest za usuwaniem
niepożądanej
ciąży itp. Magia wielkich liczb
!awsze mocno działa na czytelników. Statystyka
jest na pewno potrzebna, ale nie
pO\\'inna przysłaniać nam rzeczywistych
problemów badawczych, które nie zawsze
mogą być ilustrowane
przez symbole matematyczne.
Jan Kurek

Ethnologia

Revue 1nternationale
D'Ethnologie Europeenne.
Ethnology. R: VI, cz. 1-2, 1972 (wyd. Gottingen 1973).

Europaea.

:teview of European

A World

Od 1972 roku nie wiadomo jak określić częstotliwość ukazywania
się "Ethno~ogia Europaea". Rocznik VI z tegoż roku ukazał się w dwóch zeszytach, ale nic
został określony jako pólrocznik, lecz jako "czasopismo, które ukazuje się w objętości 240 stron rocznie". Tylko zeszyt pierwszy tego rocznika (a ukazaly się łącznie dwa, z ciągłą numeracją stron) można zaliczyć do zbiorów problemowych. Mamy
',u 7 artykuh.'w poświęconych studiom społeczności wiejskiej w Polsce (W. Dynow,ki), Słowacji (J. Podolók), Portugalii (J. A. Dias), Hiszpanii (C. E. Fabregat), Francji If\. Niederer), Holandii (A. J. Bernet Kempers) i RFN (M. Zender). Nawiązuje
do nich także artykuł o wielkiej rodzinie na Węgrzech (J. Barabas). Opracowania
:e dostarczają
rozmaicie wyakcentowanych
zestawień informujących
o badaniach
nad społecznością wiejską we wspomnianych
krajach. Wszystkie jednak dostarczają
zarówno danych a stanic badań, jak i o metodach i programach badawczych. Opra~o\\'anie dotyczące Polski wyróżnia się szczególnie obfitym nawiązaniem
do badań
ściśle socjologicznych, a nawet z pogranicza socjologii i dyscyplin innych niż etnografia. W tej sytuacji zabrakło miejsca dla szeregu polskich prac etnograficznych;
: dobrze siC; stało, że nazwisko Kazimierza
Moszyńskiego, czy polskie monografie,
'akie jak Kil rpie, Puszcza Zielona, lub Kultura
ludowa Wielkopolski
zostały przy~omniane europejskiemu
czytelnikowi w artykule J. Podolaka.
Drłlsiego problemu. a mianowicie metod ilościowych w etnografii
dotyczą duża rozprawa M. Sarmeli i artykuł H. Cox o elektronicznym
opracowywaniu
da:łych kartografii etnograficznej.
Nie miejsce tu na streszczanie tych prac, ale można
wyrazić nadzieję, że może ukazanie się ich \v międzynarodowym
czasopiśmie zain"piruje w Polsce zainteresO\vanie
tą problematyką
właśnie teraz, po przejściu
:'ali mody na matematyzację,
we właściwych proporcjach.
Przyczynić się do tego
1f. -

Cuel,

t. 59

�24~

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

może 9-stronicowa bibliografia, zestawiona przez M. Sarmclę (s. 5-1-55), z klore:
wynika, że to właśnie Polacy, J. Czekanowski i S. Klimek, byli pionierami na tej
drodze. A dodać trzeba, że nie jest to bibliografia wyczerpująca, gdyż brak \\' niej
np. prac J. Cuisenier oraz nie tak już nowych prac polskich badaczy, jak T. Delimata i innych.
Na uwagę zasługuje także krótki artykuł H. Hellebrant o problemach międzynarodowej terminologii. Autorka nie zna wprawdzie apelu G. Mostnego z Kongresu
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w Moskwie w 1964 roku, ale losy tej
pracy nie są wiadome, a próby korespondencyjnego
porozumienia się z autorem
w Chile niestety nie powiodły się. Głównym jednak celem tego artykułu była słuszna polemika z tezami E. Klenka, E. Schneeweisa, a takżc G. Heilfurtha o istniejących jakoby trudnościach w porozumieniu się z badaczami "państw bloku wschodniego" z powodu ich "ideologicznej terminologii". Autorka stwierdza, że nie napotyka na takie trudności w lekturze czasopism etnograficznych
państ\v socjalistycznych, m. in. "Ludu" i "Etnografii Polskiej".
Zeszyt drugi tomu VI "Ethnologia Europaea" wprowadza nową, interesującą
formę publikacji. Mamy tu mianowicie rodzaj drukowanych
dyskusji, w których
do tez autora artykułu publikuje swe uwagi 6-7 dyskutantów, a całość zamyka odpowiedż głównego referenta
problemu. Takie dyskusje przedstawiono
w związku
z artykułem
S. Svenssona o koncepcji petryfikacji
(fixation) kultury S. Erixona.
a także w związku z pracą S. A. Tokareva O niektórych
zadaniach etnograficznych
badań kultury

materialnej.

Pierwsza z tych dyskusji dotyczyła wysuniętej przez S. Erixona koncepcji petryfikacji kultury związanej np. z depresją gospodarczą oraz problemu, o ile odnosi się ona do innych zjawisk, niż kultura materialna.
Druga _. dotyczy zasadniczej tezy S. A. Tokareva o potrzebie badania kultury
materialnej
nie tylko ze względu na morfologię przedmiotów
i technologię ich
wytwarzania,
co pozostaje w pewnej analogii z ekonomicznym pojęciem własności.
ale i ze względu na funkcję przedmiotów materialnych.
a więc badanie ich jakc
czegoś, czego używanie łączy lub dzieli ludzi.
Osobny artykuł o znaczeniu badań kultury materialnej
dla etnologii przedstawił P. Leser, który w bogatym teoretycznie, ale i osobistym w tonie artykule, przypomina znaczenie rzeczy jako źródeł nie tylko dla etnologa, żródeł bliskich człowiekowi, bo czasem bardziej niż on opierających się nieuchronnemu
przemijaniu.
Dodatkowym głosem w dyskusji nad tezą S. Erixona z punktu widzenia ekonomii jest artykuł H. H. Kaufholda. Tom uzupełniają artykuły o dzisiejszej etnografii w Szwecji (N. A. Bringeus i przedstawienie
tez młodszego pokolenia przez
E. Dauna) oraz sprawozdanie (G. Tassoni) o badaniach napoleońskiego rządu fran·
cuskiego przeprowadzonych
w latach 1805-1811 w krajach ówczesnego imperium,
a przynoszących
tak wiele ciekawego i bardzo nowocześnie, jak na owe czasy,
zebranego materiału etnograficznego.
W sumie można stwierdzić, że czasopismo "Ethnologia Europaea" staje się
coraz bardziej interesujące, w coraz wyraźniejszy sposób koncentruje się na aktualnych naukowo problemach,
a założenia programowe
realizowane
są coraz '\'."raźniej.
Zofia

Staszc:ak

�Recenzje,

Ethnologia

Slavica,

przeglqdy

wydawnictw

t. IV: 1972, Bratislava

i czasopism

243

1973, ss. 292.

Czwarty tom ES zawiera 9 rozpraw na tematy mieszczące się w kilku grupach
problemowych.
Vilko Novak (Ljubljana), Udział sŁowiańskich ludoznawców
w badaniu kultury
ludowej Słoweńców
przyczynia się do poznania historii etnografii jugosłowiańskiej.
Ukazuje on główne osiągnięcia słowiańskich
badaczy kultury
ludowej Słowenii
w XIX wieku jako dorobek, będący zaczątkiem badań etnograficznych
i folklorystycznych w bieżącym stuleciu. Ludoznawstwo słoweńskie zaczęło się w okresie romantyzmu, w którym zacieśniły się kontakty Słowian. Wśród badaczy Słowenii
znajdują się najbardziej
znani i zasłużeni dla nauki etnografowie:
Czesi - F. L.
Celakovsky, J. Dobrovsky, V. Dvorsky, J. Erben, K. J. Erben, L. Kuba, J. Polivka;
Słowacy - .J. Caplovic i J. Śafarik; Polacy - J. Baudouin de Courtenay, O. Kolberg, E. Korytko; Rosjanie - A. Charuzin i L Sreznevski.
Dwie następne rozprawy dotyczą zagadnień związanych z osadnictwem.
Petar
Vlahović (Belgrad), Nowe teorie o osiedlaniu
się Słowian
na obecnych
ziemiach
Jugosławii
i niektóre
twierdzenia
antropologiczne,
rozpatruje
teorie historyków
i etnogenetyków na temat zasiedlenia przez Słowian Półwyspu Bałkańskiego (autor
nie uwzględnił poglądów W. Rensla na etnogenezę Słowian). Mieczysław Karaś
(Kraków) Na drogach kolonizacji
wołoskiej
w Karpatach:
"lach"
i "wałach",
zajmuje się znaczeniem nazw etnicznych lach i wałach (wołoch) występujących
na
obszarze naszego Podkarpacia, a związanych z kolonizacją wołoską. Nazwy te oznaczają reprezentantów
dwóch odmiennych typów gospodarki i kultury. Praca jest
przyczynkiem do syntetycznego
opracowania
elementów wołoskich w słownictwie
i wskazuje zarazem, jak wiele jeszcze pozostaje do zrobienia w zakresie opracowania dziejów pasterstwa karpackiego oraz pochodzenia i składu etnicznego ludności
karpackiej.
Zoria Staszczak (Poznań), Niektóre nawiązania
słowiańskie
w tradyc1ljnej
kulturze Sląska w świetle danych "Atlas
der deutschen Volkskunde",
podjęła godny
dużego wyróżnienia
trud wykazania
na podstawie specjalnie sporządzonych
map
etnograficznych, z zastosowaniem nowej w Polsce techniki kartograficznej,
niektórych tradycji słowiańskich w kulturze ludowej Śląska, celowo rozproszonych i nie
uwidocznionych właściwie w mapach Atlas der deutschen Volkskunde
dotyczących
polskich ziem zachodnich. Rozbite elementy kulturowe
(dotyczące np. zwyczajów
rodzinnych i dorocznych, wierzeń) autorka zgromadziła z kilku map ADV, uzyskując pełniejszy obraz przestrzenny
danego zjawiska. W rezultacie wskazała obszary
Śląska mocno nasycone polskimi i słowiańskimi
tradycjami
ludowymi w okresie
przed akcją osadnictwa powojennego.
W kolejnych
trzech rozprawach
omówiono
niektóre
przejawy
materialnej
i społecznej kultury Słowian. FrantiSek Kalesny (Bratysława)
przedstawia
Narzędzia pracy

winiarzy

w Słowacji

(Przyczynek

do zagadnienia

nawarstwień

historycz-

Do tekstu dołączył 8 mapek
oraz 70 ilustracji narzędzi służących do uprawy i zbierania winogron. Przegląd narzędzi wskazuje na metody i technikę pracy winiarzy słowackich oraz na wpływy
różnych kultur, w tym starożytnych, na powstanie i rozwój winiarstwa w Słowacji.
Slobodan Zeeević (Belgrad) w rozprawie Boża broda przedstawia pradawny zwyczaj
żniwiarski pod nazwą broda, boża broda, popowa
broda
lub niekiedy
wieniec,
przejawiający
się jeszcze w postaci szczątkowej
u Serbów. Jest to odpowiednik
naszej "przepiórki" i wieńca dożynkowego, który zawiesza się w domu. Mieszanie
ziarna z kłosów w wieńcu z ziarnem siewnym przygotowanym
na rok następny
nych i wpływów

kulturowych

w winiarstwie

Słowacji).

�244

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

jest najwazmeJszym
momentem zwyczaju; zabiegowi temu towarzyszy wiara w istnienie ducha życia i jego reprodukcyjnej
energii tkwiącej w ziarnie. Boża broda,
wieniec, są personifikacją
tej nadprzyrodzonej
siły. Jan Komorovsk}' (Bratysława)
w Inscenizacji
walki
o narzeczoną w tradycyjnym
weselu słowackim
analizuje tę
końcową część obrzędu weselnego z punktu widzenia jej genezy i funkcji. Scena
"walki" o narzeczoną znana jest szerzej w folklorze słowiańskim:
gdy młody przybywa po młodą, by zabrać ją do swego domu, zastaje drzwi zamknięte, zaczyna się
więc "bój" o nią. Wbrew sądom niektórych
badaczy autor uważa, iż sceny tej
\v weselu nie można traktować
jako przeżytku dawnego zwyczaju porywania narzeczonej, albowiem jest to obrzęd o zupełnie innym znaczeniu i wiąże się z odłączeniem kobiety od swego rodu, rodowego kultu. Obrzęd ten powstal w związku
ze zmianą systemu stosunków małżeńskich w patriarchacie.
Dwie ostatnie rozprawy
zostały poświęcone
zagadnieniom
folklorystycznym.
Karel Horalek (Praga), Bajka AaTh 302 B (516) w słowiańskiej
tradycji
(bajka
a dwóch braciach), prześledziwszy
badania Sydova, Liungmanna
i in. nad bajką
tego typu, zbliżoną do bajki staroegipskiej,
wysuwa inną tezę dotyczącą pochodzenia przekazu, znanego w Europie w licznyeh wariantaeh.
Typ AaTh 302 B zawędrował do Europy ze wschodu za pośrednictwem
Turków i tu uległ wielokrotnemu
zróżnicowaniu.
Dagmar Klimova (Praga), Walki z Turkami
w opowiadaniach
ludowych (Ill).
Ogólne uwagi, podsumowuje
wyniki swych badań nad przekazami zawierającymi
wspomnienia
walk z Turkami i Tatarami (sporządzony przez autorkę
katalog prozaicznych
tekstów ludowych - legend i powieści historycznych
oraz
tekstów etiologicznych w opowiadaniach
ludowych, razem 700 pozycji - opublikowano w ES t. 2 i 3). Autorka przedstawia krótko historię poszukiwań nad tematem
(zaczęto badania w 1948 1'. na Morawach), omawia problemy historyczne, specyfikę
problematyki
tureckiej w tradycji poszczególnych regionów i krajów oraz problemy
stylistyki opowiadań. Wnioskuje, iż napady Turków i Tatarów na słowiańskie siedziby oraz walki z najeźdźcą wywarły bardzo silny wpływ na wszystkie rodzaje
twórczości ludowej. W polskim folklorze słownym np. - poza opowiadaniami
znalazły one wyraz w pieśniach, przysłowiach
i przekleństwach.
Pozostałą część tomu wypełniają dwie stałe rubryki: "Informationes"
i "Recensio librorum". Znajdujemy
tu potrzebne wiadomości o działalności i dorobku katedr
etnografii
na uniwersytetach
w Belgradzie,
Bratysławie,
Ljubljanie
i Moskwie
oraz w Krakowie, Łodzi i Poznaniu; wśród recenzji - omówienie zawartości głównych słowiańskich
czasopism etnograficznych,
m. in. tomu 54 "Ludu".
Medard

Ethnologia

Slavica,

t. V: 1973, Bratislava

Tarko

1974, ss. 277.

Ostatnio wydany piąty tom "Ethnologia Slavica" wskazuje, że pierwszy, wstępny okres ma ten periodyk etnograficzny
już za sobą. Redakcja pod sprawnym kierownictwem Jana Podolaka realizuje konsekwentnie
programowe założenia i "Ethnologia Slavica"
istotnie dobrze służy wymianie
naukowej
między etnografami
krajów słowiańskich,
a przez druk ich prac w językach niesłowiańskich
przybliża
osiągnięcia etnografów słowiańskich uczonym i z innych krajó\v.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Układ omawianego tomu nie odbiega w zasadzie od poprzednich i składa się
z trzech części, tj. działu rozpraw, informacji i recenzji. Dział rozpraw i tym razem
nie przynosi prac skoncentrowanych
wokół wybranego
problemu.
Zamieszczone
artykuły stanowią przegląd bieżących, indywidualnych
zainteresowań
etnografów
z poszczególnych krajów słowiańskich.
Dział ten w omawianym
tomie zawiera 12
doniesień naukowcyh opracowanych
przez reprezentantów
4 krajów. Najwięcej, bo
aż 6 artykułów przygotowali etnografowie
czechosłowaccy, po dwa artykuły etnografowie z Jugosławii, Związku Radzieckiego i Bułgarii.
Pierwszy zamieszczony w tomie artykuł: K. Fojtik i O. Skalnikova, Rozważania o teorii etnograficznych
badań współczesności
nawiązuje do wydanej wcześniej
pracy tychże autorów (K teorii etnografie soucasnosti, "Rozprawy Ceskoslovenske
Akademie Vćd" 1971, z. 6, ss. 79). Artykuł ten otwiera w "Ethnologia Slavica" szerszą problematykę
teoretyczną nie związaną wyłącznie z krajami słowiańskimi,
nie
dążąc nawet do pełnego wyeksploatowania
słowiańskiej literatury naukowej z omawianego zakresu.
Wyrażnie folklorystyczny
charakter
mają prace: V. Gasparikova,
Humor
słowacki
i jego nawiązania
międzynarodowe
oraz D. Klimova-Rychnova,
Badanie
tematyki
węża w prozie ludowej
Słowian,
która posługuje się prawie wyłącznie
literaturą czechosłowacką i niemiecką. Charakter folkłorystyczny
ma także, wbrew
temu czego można by oczekiwać po tytule, artykuł: Ch. Vakarelski, Z badań nad
bulgarską estetyką ludową, który nie opiera się na analizie zdobnictwa
ludowego,
lecz pieśni ludowych.
Prace: V. P. Samojlovic, Architektoniczna
i artystyczna
specyfikacja
ukraińskiego budownictwa
ludowego i V. Frolec, Formy zagrody na Morawach
i Sląsku
poświęcone są problematyce
budownictwa
ludowego. Ta ostatnia, ze względu na
bardzo formalne
potraktowanie
wszystkich
wariantów
wzajemnego
usytuowania
budynków zagrody bez znaczenia ich funkcji (z wyjątkiem
domu mieszkalnego),
nie daje nawiązań na przykład do wyników
Polskiego
Atlasu
Etnograficznego,
gdzie rozróżniono zabudowę czworoboczną obejmującą wszystkie budynki zagrody,
od zabudowy czworobocznej z wyłączonym domem mieszkalnym
lub z wyłączoną
stodołą. Wydaje się, że stworzenie możliwości porównawczych
winno obowiązywać
w pracach kartograficznych
przed innymi próbami interpretacyjnymi.
Artykuły: G. Palikruseva,
Konsekwencje
etniczne islamizacji
Miaków
w Macedonii i R. D. Rakić, Okoliczności
i procesy etniczne w osiedlach słowackich
w Wojwodinie (Serbia) zajmują się ogólnymi zagadnieniami
procesów etnicznych na wybranych przykładach.
Cenną pomocą i umiejscowieniem
w ogólnej teorii będzie
w przyszłości dla tego rodzaju prac ostatnio wydana książka: J. W. Bromlej, Etnos
i etnografia, Moskwa 1973, ss. 280.
Wbrew tytułowi, etnograficzną
a nie tylko językową
interpretację
terminu
zagon (licha) daje artykuł: J. Kramafik,
Licha, liha.
Najbardziej
typowej etnograficznej
problematyce
obrzędowości poświęcone są
prace: J. Komorovsky, Slowiański
obrzęd weselny "poslen"
i T. Koleva, Relikty
inicjacji
w Bułgarii,
zaś studium recepcji etnograficznych
prac Safarika w Rosji
przedrewolucyjnej
L. P. Lapteva, Odglosy glównych dziel J. P. Safarika "Starożytności slowiańskie"

i "Etnografia

słowiańska"

w rosyjskim

słowianoznawstwie

przed·.

jest interesującym
przyczynkiem
z historii etnografii
słowiańskiej.
Dział informacji w "Ethnologia Slavica" przynosi dane o powstaniu i rozwoju
etnografii w Chorwacji (V. Belaj), o pracach z zakresu etnografii i folkloru prowadzonych na Uniwersytecie
J. E. Purkyniego w Brnie (V. Frolec) oraz na Uniwersytecie w Pradze (K. Dvorak). Ponadto zamieszczono tu informację
o realizacji sło-

rewolucyjnym

�246

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw;

czasopism

wackiego atlasu etnograficznego
(S. Kovacevicova)
oraz wspomnienia
pośmiertne
o profesorze P. G. Bogatyriewie (J. KomorovskY).
Ostatni dział w "Ethnologia
Slavica", tj. recenzji, zawiera omówienie ośmiu
słowiańskich periodyków etnograficznych
za rok 1971, w tym i "Ludu".
Przy piątym już tomie omawianego rocznika można się zastanowić nad jego
dalszym losem. Niewątpliwym
osiągnięciem jest stworzenie międzynarodowego
czasopisma naukowego bez oparcia o odpowiednią międzynarodową
organizację. Właśnie dlatego można przypuszczać, że z czasem organizacja taka będzie mogła przybrać formy silniejsze, niż sam tylko komitet redakcyjny.
Nie chodzi tu oczywiście
o to, by artykuły reprezentujące
poszczególne kraje dawały wyraz bardziej oficjalnym tendencjom
badawczym,
niż temu, nad czym pracują poszczególni badacze.
Niemniej
pewne ukierunkowanie
problemowe
w postaci wprowadzenia
stałych
działów, sugerowania autorom problematyki
następnych tomów, a nawet urządzanie
i publikowanie rezultatów międzynarodowych
konferencji, mogłoby być pożyteczne.
Czasopismo okrzepło i nie potrzebuje już zachęt i rekomendacji.
Można natomiast
wysunąć postulat postawienia
wszystkim autorom jednakowych
wymagań co do
równomiernego
uwzględniania
materiałów i literatury
naukowej z wszystkich krajów słowiańskich
tam, gdzie sformułowanie
tematów czyni to pożądanym, a także
położenie jeszcze większego nacisku na problemy i tematy wychodzące poza ramy
jednego kraju czy jednej grupy etnicznej.
Zofia

Ethnologia

Gustav

A journal for
1973, ss. 222, ilu str.

Scandinavica.

Adolf Academy,

nordic

ethnology,

Lund.

Staszczak

Wyd. Royal

Na kolejny rocznik "Ethnologia Scandinavica"
składa się kilka zaledwie artykułów, powiązanych zasadniczo jednym wspólnym ogniwem, którym jest zagadnienie tradycji. Warto dodać, że tematyka zaprezentowana
w czasopiśmie jest świadomie dobrana, bowiem rocznik dedykowany
został Goste Bergowi w siedemdziesięciolecie urodzin. Tu warto przypomnieć,
że ten wybitny szwedzki etnolog jest
zarówno naczelnym redaktorem
pisma, jak i prezesem Królewskiej Akademii Nauk,
która je wydaje.
Tom otwiera K. Kolsrud artykułem On Cultural
Boundaries
as an Ethnological
Problem.
Autor zajął się tu sprawą istniejących
odrębności kulturowych
i czynników, które je warunkują.
Na uwagę jednakże zasługują przede wszystkim refleksje
metodologiczne
dotyczące kryteriów
wytyczania
obszarów kulturowych.
Tu autor
położył duży nacisk na wykorzystanie
w analizach kartograficznych
funkcjonalnych
wskazań
typologicznych,
pozwalających
ustalić w przestrzeni
jednorodność
elementów.
Tematycznie
z powyższym artykułem
koresponduje
studium L. Honko na temat: Tradition
Barriers
and Adaptation
of Tradition.
Artykuł zawiera szereg ciekawych
myśli o charakterze
teoretycznym,
dotyczących
kwestii przekazywania
tradycji,
przyjmowania
lub odrzucania
poszczególnych
tradycyjnych
elementów.
Są to zagadnienia, które - zdaniem autorki - wiążą się ściśle z badaniem procesu
przemian zachodzących zarówno w obrębie kultur bardziej odległych od centrów,

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

247

i czasopism

jak i w kulturach zurbanizowanych.
Przy tej okazji zostało wypowiedzianych
sporo
ciekawych uwag krytycznych
na temat metody kartograficznej,
która czyni tradycjE: dokładnie: zdarzeniem
w przestrzeni.
Autorka słusznie wyraża wątpliwość,
czy można formalnie
i obrazowo
przedstawić
dynamikę
przemian
przy pomocy
konwencjonalnych
tablic i map. Nie można również metodą kartograficzną
pokazać
mechanizmu
działania tradycji,
chociaż jej zewnętrzne
stany da się graficznie
zobrazować. Proponuje więc autorka podnieść wartość map przez obszerne towarzyszące im komentarze oraz prowadzenie "płynnych kart diagramowych"
w celu
dynamicznego zobrazowania zjawisk.
Artykuł H. Hvarnera i A. ViIkuna, Tornedalen
a Divided Entity,
traktuje
c. małym terytorium
szwedzkim, leżącym w bliskim sąsiedztwie Finlandii, które
pod wpływem geograficznych i politycznych uwarunkowań
jest przykładem wytworzenia siE: pewnej specyfiki ludnościowej na jednorodnym etnicznym areale. Obszar
Tornedalen jest dziś poddany wnikliwym badaniom etnograficznym
i socjologicznym. Autorzy zwracają uwagE:, iż aczkolwiek istnieją widoczne różnice kulturowe
po zachodniej i wschodniej stronie, to jednak pokazanie owych barier na mapie
jest stosunkowo trudne, gdyż wykazują one nieustanną zmienność.
Kolejny artykuł
B. Hanssena
zatytułowany:
Common
Folk
and Gentlefolk,
napisany został w oparciu o przeprowadzone
badania na obszarze południowo-zachodniej Scanii. Badania objęły zarówno miasta, jak i szereg wsi, w celu pokazania
różnic w systemie gospodarki, kontaktach wzajemnych, w stylu życia wynikającym
z różnego charakteru owych środowisk. Artykuł głęboko sięga w procesy historycznych uwarunkowań
tych środowisk.
Wreszcie ostatni artykuł, którego autorem jest T. J. Gjerdi, Konstruktion
und
FOTm im Tischlerhandwerk,
dotyczy wiejsko-miejskiego
rzemiosła
stolarskiego
w Norwegii. Zasadniczy tok rozważań dotyczy technicznych rozwiązań i form meblowych. Gjerdi twierdzi, że ze wszystkich tradycyjnych
rzemiosł stolarstwo posiada najwiE:cej i najbardziej
skomplikowanych
konstrukcji.
Już ten fakt, a także
różnorodność obrabianego surowca, wymaga dużych umiejętności
fachowych. Zdaniem autora, wiadomości fachowe rzemieślnika
warunkują
następujące
czynniki,
jak: opanowywanie technik stolarskich, które odbywać się musi w procesie praktycznego nauczania oraz umiejętność wykonywania
różnorodnych
konstrukcji
meblowych nabywana w toku wieloletniej praktyki. Autor podkreśla fakt, że tylko
u nielicznych rzemieślników
dochodzi do głosu indywidualna
inwencja wyrażająca
się w pewnych charakterystycznych
cechach mebla. Sporo miejsca poświęcono formom i konstrukcjom
niektórych
mebli, uwzględniając
przy tym aspekt zarówno
czasowy, jak i rolę importów z kontynentalnej
części Europy. W części dotyczącej
spraw związanych z odczytywaniem
chronologii i pochodzeniem wyrobów meblowych trudno zgodzić się z autorem, że narzędzia stanowią podstawę do datowania
mebli, gdyż, jak wiadomo, główne zestawy narzędzi rzemieślniczych
były zwykle
w praktycznym użyciu przez kilka co najmniej pokoleń, a zatem daty na nich się
czasami znajdujące nie pokrywają się z wykonanymi przy ich pomocy wyrobami.
Już na tych zaledwie kilku zaprezentowanych
w roczniku artykułach
można
zorientować się w kierunku zainteresowań
współczesnej etnologii skandynawskiej.

Bolesław

Januszkiewicz

�248

Recenzje,

Letopis.

Volkskunde,
Rocznik

przeg!qdy

Jahresschrift
des Instituts
nr 15/1972, Bautzen.

der

otwiera

traditionellen

artykuł

fur

i cwsopism

sorbische

sorbischen

Pawła

Volksforschung.

Reihe C -

Nowotnego,
Einige
Aspekte
des
przeznaczony na VII Międzynarodowy Kongres Slawistyczny w Warszawie. Autor zarysowuje w nim, na tle międzyetnicznych
stosunków łączących Serbołużyczan
i Niemców, niektóre aspekty
zmian w tradycyjnej serbołużyckiej kulturze. Zostały one zaobserwowane w trakcie
przeprowadzonych,
w latach sześćdziesiątych,
badań tereno\,,'ych. Z uzyskanych
danych wynika, iż zasadnicze przeobrażenia
w dotychczasowym układzie kulturowym zaczęły rysować się - dość podobnie jak w naszej kulturze chłopskiej - po
] 870 r. Powodowały je, stwierdza autor, z jednej strony szybko rozwijające się stosunki kapitalistyczne
i wynikające z nich zróżnicowanie klasowe chłopstwa, z drugiej wielkomocarstwowa
i germanizacyjna
polityka Prus w stosunku do mniejszości
narodowych,
szczególnie
ostro występująca
w dobie faszyzmu
hitlerowskiego.
Pierwsza przyczyna spowodowała to, że coraz więcej chłopów, zwłaszcza zamożnych, zaczęło stopniowo odstępować od dotychczasowych
tradycji i przyjmować
niemiecką kulturę mieszczańską. Z kolei napór germanizacyjny
zmuszał miejscową
ludność do używania zarówno w pracy, jak i w życiu społecznym języka niemieckiego. Ośrodkiem podtrzymującym
rodzimą serbołużycką kulturę były wg Nowotnego stowarzyszenia i organizacje (np. Sokół) oraz tzw. "izby prządek", w których.
w trakcie przędzenia kultywowano miejscowy folklor. Zasadnicze zmiany kulturowe
wystąpiły po 1945 r., dzięki wprowadzeniu
ustroju socjalistycznego. Nastąpił wówczas rozkwit tradycyjnych
elementów kulturowych,
w tym także reaktywowanie
amatorskiego ruchu. Aktualnie rysują się, zdaniem Nowotnego, dwie linie rozwojowe w kulturze
serbołużyckiej:
rozszerzanie
postępowych
rodzimych
tradycji
i tworzenie nowych oraz procesy integracyjne występujące w dobie rewolucji technicznej, podobnie zresztą jak u nas. W sumie ciekawe wnioski uogólniające.
U. Bentzien w Slawische Pfluggeriiteund
ihre jiingeren
Traditionen
im óstlichen
Deutschland
mówi o słowiańskich narzędziach orki i ich tradycji we wschodnich
Niemczech. Analizując szczegółowo naj starsze niemieckie i polskie znaleziska autor
stara się ukazać wspólne słowiańskim
narzędziom cechy, prostując
jednocześnie
występujące
dotąd różne zafałszowania.
Interesujący
to przykład obiektywnego
przedstawiania
rozwoju sił wytwórczych w zakresie narzędzi orki.
1. Gardos w Beachtungen ZlLr heutigen Erziihlsituation
in ein~m Lausitzer
Heidedorf
przedstawia
wyniki obserwacji
aktualnej
sytuacji w dziedzinie słowne;
twórczości ludowej. Autorka zauważa rozpad tradycyjnych kręgów jej pr-zekazywania. Natomiast we współcześnie występujących opowiadaniach, czy też innych ludowych utworach, przekazywanych
w życiu publicznym
wsi. w rodzinie oraz przy
pracy, obserwuje
znaczne ubóstwo treściowe, chociażby w stosunku do okresu
przedwojennego. W życiu wsi, obok opowiadań i relacji z różnych wydarzeń, odnotowuje tylko dowcipy polityczne i dotyczące seksu. W kręgu rodzinnym dominują
obecnie opowiadania
z przeszłości.
Dotyczą one przeważnie własnych przeży,e
z dzieciństwa, młodości, okresu wojen oraz obejmują lokalne anegdoty. Przy pracy
w kopalni lub w spółdzielni, w tym przy pieleniu i przebieraniu ziemniaków, opowiada się najczęściej o bieżących wydarzeniach. Natomiast przy tradycyjnym darciu
pierza wspomina się o południcach, ciotach i wodnikach. Śpiewa się różne pieśni
i piosenki oraz przekazuje różne anegdoty. Szkoda, że autorka nie ustosunkowała
się do roli środków masowego przekazu w tworzeniu, bądż przekazywaniu
słownej
twórczości ludowej.
Wandels

piętnasty

wydawnictw

VolksklLltlLr,

�Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

249

i czasopism

Artykuł

M. Schobera, Arbeitsund Lebensverhiiltnisse
der Waldarbeiter
im
2 Teil: Wohn- und Lebensweise
des Walderbeiters,
seine spezie!len Tiitigkeiten
im Walde sowie Waldnebennutzungen
jest kolejną częścią recenzowanej w poprzednim roczniku "Ludu" pracy tegoż autora. Tym razem Schober
dostarcza czytelnikowi
interesujących
opisów
o mieszkaniu
robotnika
leśnego.
o wyposażeniu jego mieszkania i życiu w nim oraz o pożywieniu, obchodzonych
świętach, uroczystościach
i zachowywanych
zwyczajach. Następnie mówi o życiu
i pracy wypalaczy węgla drzewnego, o smolarzach i robotnikach wywożących drzewo z lasu. Kolejno wspomina o zbieraniu jagód, grzybów, gałęzi oraz wykorzystywaniu podściółki, trawy, pastwisk i chwytaniu ptaków. Autor ograniczył się w zasadzie tylko do przedstawienia
chronologicznie
usystematyzowanych
opisów poszczególnych elementów kulturowych,
o których dane zebrał ze źródeł i z wywiadów, nie dokonując nawet porównawczej analizy.
F. Metsk. Gab es im Feudalzeitalter
bei den Sorben eine bildende Kunst? stara
się dać - w oparciu o wybrane przykłady - odpowiedż na pytanie, czy w epoce
feudalnej istniała u Serbołużyczan
wykształcona
sztuka.
Stawiając
to pytanie
l'vletśk stara się w odpowiedzi wykazać tendencyjność
dawnej (do 1945 r.) nauki
niemieckiej, która przypisywała
wszelkie osiągnięcia w dziedzinie sztuki twórcom
niemieckim. Przytoczone przezeń dane potwierdzają
w pełni występowanie na terenie Łużyc wybitnych serbołużyckich architektów specjalizujących
się w drewnianej
technice budowlanej, znawców malarstwa ściennego, rzeźbiarzy w drzewie i kamieniu, grafików, rysowników i malarzy obrazów, o których działalności świadczą do'
dziś pozostawione przez nich dzieła sztuki.
Wreszcie J. Raupp, Zur Problematik
der elbslawisch-sorbischen
Musikkultur
wysuwa konieczność podjęcia obszernych obserwacji w dziedzinie muzyki ludowej
w ramach międzydyscyplinarnych
badań nad kulturą Słowian w Niemczech. Swój
postulat uzasadnia przykładami
z literatury,
zwłaszcza zagranicznej,
potwierdzającymi występowanie
na tych terenach słowiańskich
instrumentów,
od prehistorii,
przez średniowiecze i czasy nowożytne. Stąd wypływa, jego zdaniem, uzasadniona
potrzeba ukazania ich dróg rozwojowych oraz przedstawienie
roli jaką odegrały
w kulturze tego obszaru.
W sumie ciekawe prace zawierające bardzo interesujące
spostrzeżenia o kulturotwórczej roli mniejszości serbołuźyckiej we współżyciu z niemiecką grupą etniczną. W dotychczasowej literaturze
jej dorobek był niewystarczająco
eksponowany.
Niektóre wystąpienia poruszają bardzo aktualne dzisiaj sprawy wymagające
naukowych rozstrzygnięć.
Elbsandsteingebrige.

Walerian

CeskiJ Lid. Rocznik

chosłowackiej

60/1973, zeszyty 1-4. Instytut
Akademii Nauk, Praha, ss. 256.

Etnografii

Sobisiak

Folklorystyki

Cze-

W kolejnych czterech zeszytach, składających się na LX tom czasopisma "Cesky
Lid", zawarto kilkanaście
rozpraw i szkiców o znacznie zróżnicowanym
profilu
i tematyce. Obok opracowań monograficznych
znaleźć można przyczynkowe szkice
z badań oraz bogaty dział materiałów. W roczniku tym, podobnie jak w poprzed-

�2.')0

Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

nich, zdecydowanie
dominuje tematyka związana z folklorem, nieco mleJsca poświęcono także problemom związanym z badaniami nad współczesnością. Współczesnej kulturze ludowej poświęcone są opracowania Angel Spasovej i Hany Hynkovej a etnograficznym
studium
wspótczesności
oraz artykuły prezentujące
wyniki
hadań terenowych
nad zagadnieniem
przeobrażeń
kulturowych
we wsiach spółdzielczych (Iva Heroldova) i w środowiskach
zurbanizowanych
(ParIa Bilkova).
Wśród licznych artykułów -związanych z folklorem na uwagę zasługują: rozprawa
Dagmar Klimovej-Rychnovei,
a problemach kompozycji i stylu ludowej prozy,
Antonina Satke, Współczesna anegdota uczniowska
na Sląsku i Ostrawie,
Olgi Jerovej-Heroldovej
dotycząca międzynarodowych
relacji o podaniach demonologicznych na pograniczu morawsko-słowackim.
Poza wymienionymi artykułami na uwagę czytelnika zasługują szczególnie dwie
prace: Anny Kutrzeby-Pojnarowei,
w której przedstawia autorka różnice oraz analogie w poznaniu i opisaniu dróg rozwoju polskiej i czeskiej ludowej kultury w istniejących pracach syntetycznych,
a także Miriam Moravcovej, Miejsce etnografii
w ramach

studiów

Podobnie
zamieszczono

slawistycznych.

jak w numerach
poprzednich,
także bogaty dział recenzji.

obok

działu

zawierającego

Andrzej

Slovensky

Roczniki:

Ntirodopis.

Vydavatelstvo

Slovenskej

Akademie

Vied,

kronikę,

Brencz

Bratislava.

1972, z. 1-4 i 1973, z. 1-4.

Tematyczna
orientacja
tego czołowego słowackiego
czasopisma
zamyka się
w szerokich ramach zagadnień etnograficznych
i folklorystycznych.
Oto przegląd
treści obu roczników.
Zeszyt 1/72 otwiera naczelny redaktor, B. Filova, ukazaniem nestora słowackich etnografów, Jana Mjartana, z okazji jego 70 rocznicy urodzin. Kolejne artykuły koncentrują
się zasadniczo na ludowej słowackiej kulturze materialnej.
l tak,
S. Mruskovic
zamieszcza
artykuł
pt. Slovenske
muzeum
ludovej
architektury
w Martinie,
następnie V. Urbancova, Ikonograficky
material
a orne naradie na Slovensku i E. Plickova, a niektorych
ottizkach Studia keramiky
na Slovensku;
z kolei
M. Markus dokonuje bardzo interesującej
analizy
na temat: Obradny
stedrovecerny chleb na vychodnom
Slovensku
(Wigilijny obrzędowy chleb we wschodniej
Słowacji). Ukazanie regionalnych świątecznych odmian słowackiego chleba stanowi
ważny wkład dla porównawczych
badań innych terenów Słowiańszczyzny.
Grupę
artykułów
w zeszycie 1 zamyka analityczne
studium folklorystyczne
D. Holy na
temat: Ovaha nad terminologii
vztahu
mezi folklórnimi
utvary
(Rozważania nad
terminologią stosunku pomiędzy utworami folklorystycznymi).
Zeszyt 2/72 zawiera po części referaty,
bądź tezy referatów,
wygłoszonych
w czasie seminarium na temat "Folklor i współczesność", odbytego na terenie Słowacji w listopadzie 1971 r. Wprowadzającym
w etno kulturowe procesy dnia dzisiejszego jest artykuł J. V. BromIeja, K otazke za.kladnych typov a "vnutorneho
mechanizmu"
etnickjJch
procesov
(Z pytań o zasadniczych
typach i "wewnętrznym

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

251

mechanizmie"
procesów etnicznych). Z kolei dwa tematycznie
spoJne referaty
przedstawili M. Lescak i J. Jech. Pierwszy: Vyskum sucasneho stavu jolklóru
na
Slovensku - metódy, problemy,
cele (Badanie stanu współczesnego folkloru w Słowacji - metody, problemy, cele), drugi zaś: Sucasny stav jolklóru
a je ho hlavni
tendence (Współczesny stan folkloru i jego główne tendencje).
Następny artykuł:
B. Benes, Stara a nowa tradice, jest próbą uchwycenia wzajemnych zależności pomiędzy twórczością folklorystyczną
i półfolklorystyczną
oraz między twórczością
literacką a pół1iteracką. Folklorystyczny
materiał z pogranicza słowacko-morawskiego przedstawił J. Mich:'llek, K otazke l'udoveho rozpravania
w silcasnosti
(Z zagadnień współczesnych ludowych opowiadań). Z kolei folklorem tanecznym w oparciu o przeprowadzone
badanie
w wytypowanych
rejonach
Słowacji
zajął się
S. Duzek w artykule:
Poznamky
k vyskumu
sucasneho
stavu
tanecnej
tradice.
Współczesnej trwórczości wokalnej zaś poświęcone są dwa artykuły: S. Burlasova,
L'udova
peseń v sucasnosti
oraz S. Svehlak, Nova pie.~nova tvorba a jej vztah
k tradicnemu
repertoaru.
Ostatni artykuł napisany został w oparciu o materiał pochodzący ze słowackich enklaw terenu Jugosławii, głównie zaś z Wojwodiny. Końcowym artykułem omawianego zeszytu jest praca A. Sulitki, K problematike
studia
vyrocnych
obycajov
a jolklóru
na severnom
Spis i v sucasnosti
(Z problematyki
badań nad współczesnymi
dorocznymi
obyczajami
i folklorem na Północnym
Spiszu).
Zszyt 3/72 zawiera dalsze referaty wygłoszone na seminarium "Folklor a współczesność" (K. V. Cistov, J. Burszta, T. 1. Zivkov, M. Kosovii, D. Klimova, V. Gasparikova). K. V. Cistov w artykule $pecijicum
jolklóru
vo svetle teórie injormacie
(Specyfika folkloru w świetle teorii informacji) przeprowadził
analizę właściwości
folkloru i literatury, ukazując przy tym działające dwa odmienne typy komunikacji: pierwszy, właściwy folklorowi, nazywa autor naturalnym i kontaktowym, drugi zaś określa typem technicznym. Odmienne podejście do folkloru, a mianowicie
jako zjawiska społeczno-kulturowego,
ukazane zostało w artykule J. Burszty: O jolklóre ako sucasnom spolecensko-kulturnom
jave (O folklorze jako współczesnym
zjawisku społeczno-kulturowym).
T. Zivkov w artykule Folklórne
jestivaly
v Bulharsku zwraca uwagę, że festiwale nie odnawiają już ludowej tradycji, jaką znamy
z przeszłości, gdy były dziełem bezpośrednich nosicieli tradycji, ale są artystyczną
działalnością jak każda inna sztuka. Dalsze artykuły dotyczą także folkloru. Są to:
M. Kosova, Historicke
povesti s tureckou
tematikou
k teMii jabuly
a sujetu (Historyczne opowieści o tematyce tureckiej dla teorii fabuły), D. Klimovii, Okoly textove
krityky
na zaklade povesti o Turcich
(Zadania tekstów krytycznych - na przykładzie podań o Turkach) oraz V. Gasparikova, Prispevok k pozncivaniu sucasneho stavu l'udowych
rozprcivok
(Przyczynek do poznania współczesnego stanu opowiadań
ludowych). Ostatnie trzy artykuły są tematycznie różne. P. StaRo pisze na temat:
Vystavy
l'udoveho
stavitelstva
v strednej
Europe koncom
19. storoCia (Wystawy
budownictwa ludowego w Środkowej Europie w końcu XIX wieku), następnie
Z. Apathyova-Rusnakova
daje: Prispevok
ku klasijikcicii
vidieckej
rodiny
na 810vensku (Przyczynek do klasyfikacji prowincjonalnej
rodziny w Słowacji), na koniec
zaś I. PiSutova w artykule: Rezbar a sochar Matej Cupec (Rzeźbiarz i stolarz Maciej Czupec), scharakteryzowała
współczesnego twórcę, którego prace z jednej strony silnie nawiązują do tradycyjnej
sztuki ludowej, z drugiej zaś wyraźnie wkraczają na obszar twórczości naiwnej.
Zeszyt czwarty rocznika 1972 otwiera artykuł A. Prandy pt.: K problematike
stlLdia etnickych
procesov v ZSRR (Ze studiów nad etnicznymi procesami w ZSRR).
Następnie wymienić należy kolejno artykuły: O. R. Halaga, Riecna doprava v kar-

�252

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

pastkej
oblasti
za feudalizmu
(Transport
rzeczny na obszarze Karpat \'1 okresie
feudalizmu) oraz J. Langera, Zvlastnosti
tradicneho
vyvoja
l'udoveho
domu v Liptove (Osobliwości rozwoju
tradycyjnego
budownictwa
mieszkalnego
w Liptowie).
Warto jeszcze zwrócić uwagę na dwie ciekawe publikacje zamieszczone w dziale
"Materiały".
O księżycu w kosmogonicznych
wyobrażeniach
ludu pisze E. Horvathova, zaś E. Markova pisze o ludowym wyrobie obuwia z wełny.
W pierwszym zeszycie rocznika 1973 zamieszczono artykuły na niektóre tematy
z zakresu sztuki ludowej w Słowacji oraz problemowy artykuł z dziedziny folkloru.
Na pierwszy temat pisze E. Plickova, Motivy banickej prace vo vytvarnom
prejave
banikov
(Motywy g'órniczej pracy w działalności plastycznej górników) oraz O. Danglova, K otazke variacneho
procesu
v hontianskej
l'udovej
vysivke
(W kwestii
zmiennego procesu w hontiańskim
hafcie ludowym). Folkloryści D. Holy i K. Pala
zamieścili ciekawy artykuł zatytułowany:
Navrh "dokumentaćniho
zaznamu"
lidove
pisne pro samoćinny
poCitac (Projekt "dokumentacji
zapisu" pieśni ludowych przy
pomocy maszyny liczącej).
Zeszyt 2/73 zawiera tylko trzy artykuły. Z okazji 20 rocznicy założenia Słowackiej Akademii Nauk, podsumowujący
artykuł przedstawiła
E. Horvathova, Hlavne
smery
a cinnost
ncirodopisnehoustavu
S AV od zalozenia Slovenskej
Akademie
Vied (Główne kierunki
i działalność Etnograficznego
Instytutu
do założenia Słowackiej Akademii Nauk). Następnie V. Urbancova zamieściła bardzo obszerne studium na temat: 2atevne narcidie a pracovne
technik y na Slovensku
(Narzędzia
żniwne i techniki zbioru w Słowacji), a M. Sramkova: Pokus o strojove zpracovani
baladickeho
typu (Próba maszynowego
opracowania
niektórych typów ballad).
Zeszyt 3173 zawiera materiały z bilateralnego
seminaryjnego
spotkania pomiędzy Instytutem
Etnografii
SA V a Instytutem
Etnografii
Radzieckiej
Akademii
Nauk, jakie odbyło się w grudniu 1972 roku na temat: "Miejsce etnografii w systemie nauk". Tematyka przedstawionych
artykułów jest następująca:
E. Horvatho'la, Teoreticke otazky sucasnej etnografie
(Teoretyczne kwestie współczesnej etnografii); J. Bromlej, K otcizke vz/ijomneho
wztahu
etnografie
a vied
o kulture
(W sprawie wzajemnego
stosunku etnografii i nauki o kulturze);
V. Urbancova,
Vztah etnografie
k histórie
(Stosunek etnografii do historii); V. I. Kozlov, Zviizky
a vzcijomne
vztahy
etnografie
a geografio u a demografiou
(Związki i wzajemne
stosunki etnografii
z geografią i demografią);
L. M. Drobizeva, Etnosocjologicke
vyskumy
v ZSSR (Etnosocjologiczne
badania w ZSRR); A. Pranda, K problematike
vztahu etnografie
a socjológie (Z problematyki
stosunków etnografii i socjologii);
M. Kosova, Vztah etnografie a lingvistiky
z aspektu semiológie (Stosunek etnografii
i lingwinistyki
w aspekcie semiologii) i ostatni artykuł J. Mjartana, Historicke doklady k vyskumu
l'udoveho
stavitel'stva
(Historyczne dokumenty do badań budownictwa ludowego).
Zeszyt czwarty rocznika 1973 otwiera A. Pranda obszernym artykułem zatytułowanym: K problematike
studia etnickych
procesov v ZSRR (Ze studiów nad etnicznymi procesami w ZSRR). Autor kontynuuje dalszy tok swoich rozważań zapoczątkowanych w roczniku 1972 nad procesami etnicznymi, które w latach sześćdziesiątych stały się głównym przedmiotem
zainteresowania
etnografii
radzieckiej.
Pranda położył w tym artykule szczególny nacisk na kwestie teoretyczne, widząc
możliwość ich wykorzystania
w podobnych studiach, w słowackiej i czeskiej etnografii. Z kolei J. Botik przedstawił bardzo ciekawy temat: Enklciva a diaspora ako
zvlastne formy spolocenstva
l'udi (Enklawa i diaspora jako osobliwa forma ludzkiej
zbiorowości), a dalej M. Kosova zamieszcza artykuł
pt.: Magicke usmrocovanie

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

253

i czasopism

na dial'ku
(Magiczne uśmiercanie przeciwnika na odległość) i na koniec
z dziedziny folkloru publikuje J. Minarik: Anonymna próza v rukopisnych
zbomikoch
v 18. a 19. storoci (Anonimowa
proza w rękopiśmiennych
materiałach
XVIII i XIX wieku).

protivnika

studium

Bolesław

NaTOdna Tvorcist'

ta Etnografija,

Januszkiewicz

1972, nr 1-6.

Dwumiesięcznik
popularnonaukowy
"Twórczość Ludowa i Etnografia"
jest organem Instytutu Sztuki, Folkloru i Etnografii im. M. T. Rylskiego Akademii Nauk
Ukraińskiej
SRR i Ministerstwa
Kultury USRR. Ukazuje się od 1925 r. Zawiera
stałe i okolicznościowe rubryki, jak: Studia i rozprawy, Komunikaty,
Szkice, artykuły, Publikacje i materiały, Z naszej poczty, Z pomocą twórczości artystycznej,
Nasz kalendarz
(tu sporo przyczynkarskiego
materiału
do biografii ukraińskich
etnografów i folklorystów), Pomniki kultury, kronika i in. Rocznik 1972 zawiera
nadto specjalną czołówkę pl. "Naprzeciw 50-leciu ZSRR". Stały rozwój nauki na
Ukrainie przyczynia się do coraz częstszego pojawiania się na łamach pisma problematyki krajów zagranicznych,
w tym i naszej (np.: Polski Atlas Etnograficzny,
Dzieła wszystkie
O. Kolberga
oraz inne wydawnictwa
folklorystyczne,
badanie
\\'spółczesnej kultury ludowej itp.). W każdym numerze bywają zamieszczane kolorowe plansze ilustrujące stroje ludowe, hafty, ceramikę i inne dzieła sztuki.
Nr l. Naprzeciw
50-leciu ZSRR: Festiwal
ludowych
talentów
(uczestniczy 3,5
miliona wykonawców w 200 tysiącach ukraińskich
zespołów amatorskich);
Valentina Iskra. Aleksy N. Tołstoj o zasadach wydania
folkloru
narodów
ZSRR; Julo
Tedre, Folklorystyka
w Estonii.
Studia, rozprawy: Trochim Kicko, Dwugłowy
potwór: syjonizm
i antysemityzm;
Mikoła Sivacenko, Znalezione nieznane opowiadania A. P. Svidnic'koho
i ich folklorystyczne
źródła; Mikoła Djacenko, Dorobek etnograficzny
Ukrainy
Słobodzkiej
(dotyczy prac na początku
ubiegłego wieku).
Komunikaty: Volodimir ZiniC, Europejskie
forum
etnografów
(o paryskim Międzynarodowym Kongresie Etnologii Europejskiej
w 1971 r.); Boris Kriżanivs'kij,
Motywy ludowe w multiplikacji;
Lidia Artiuch, Zmiany w narzędziach do orki u chłopów ukraińskich
w okTesie kapitalizmu.
Wśród materiałów
kronikarskich
znajdujemy interesującą
wzmiankę o uroczystym odsłonięciu we wsi Peczeniżynie pow.
Kołomyja pomnika Oleksy Dowbosza, znanego nam z licznych pieśni j opowiadań
ludowych huculskiego Janosika.
Nr 2. Naprzeciw
50-leciu ZSRR: Perekop Ivanov, OTkiestTY instrumentów
ludowych bratnich
Tepublik;
Vadim Mironov, Rozwój ukmińskiego
stroju
ludowego
w okresie mdzieckim;
W stulecie wydania rosyjskiego Kapitału
K. Marksa: Petro
Śmorgun, "Kapitał"
KaTola Marksa na Ukrainie.
Radzieckie święta i obrzędowość:
Arnold Sevelev, Nowe zwyczaje nowego życia; Sławić człowieka
pTacy (:nateriały
z kijowskiej konferencji na powyższy temat). Studia, rozprawy: Alevtina Pimenova,
Volodimir Zinic, Kształtowanie
wewnqtTzrodzinnej
Tówności w rodzinie
współczesnej; Anatol Ivanickij,
Typy rozwoju
rytmiki
w ukraińskich
pieśniach
ludowych.
Korr.unikaty:
Michaiło
Pazjak,
Folklorystyczne
zasoby Donbasu.
W "Kronice"

�254

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

sprawozdanie z działalności Instytutu Sztuki, Folkloru i Etnografii im. M. T. Rylskiego AN USRR w 1971 r.
Nr 3. Naprzeciw 50-leciu ZSRR: Varlam Macaberidze, Folklorystyka
w Gruzińskiej SRR; lon Cobanu, Drogi rozwoju folklorystyki
mołdawskiej.
Studia, rozprawy:
Julian Bromlej, Antropoi socjogeneza
w najnowszym
świetle
nauki;
Tamara
Bułat,
Twórca
profesjonalizmu
w dziedzinie
[muzycznego]
opracowania
ukraińskiej
pieśni
ludowej
(o ukraińskim
kompozytorze
z XIX wieku, Mikołaju
Lisenko); Mikoła Prichod'ko, Pomieszczenia
mieszkalne
Ukraińców
między
Dniestrem i Dunajem;
Vitalij Necitajlo, Ewolucja
budownictwa
m.ieszkalnego
w latach
władzy
radzieckiej
w Gluskivcjach
na Podolu;
Mirko Barjaktarović,
Etnologia
w Jugosławii.
Komunikaty:
Roman Korogodskij, Opisnja problemy
i perspektywy (o starodawnym
ośrodku ceramicznym pod Połtawą); Nina Surova, Oratorium·duma Michaiła
Verikivs'kogo
(oparte na motywach z najpiękniejszych
pod względem melodycznym dum ukraińskich - "Płaczu niewolników", "Marusi z Bohuslawia" i in.); Petro Budivs'kij, Z obserwacji
nad zasobami środków
artystycznego
wyrazu w pieśniach rodzinnych
o życiu; Vasil Pivtoradni, Gdzie znajduje się zapis
"Charkowskiego
wesela" Archipa
Teslenki? Ponadto warto tu odnotować szkic biograficzny pióra Ivana Batasana, Marii IScuk i Vasila Marko pl. Michajlo Stelmach
a twórczość ludowa oraz krytyczną ocenę Polskiego Atlasu Etnograficznego
Natalii
Gavriluk.
Nr 4. Naprzeciw 50-leciu ZSRR: Elza Kokare, Główne cechy rozwoju
łotewskiej radzieckiej
folklorystyki;
Kalju Kanastin, Estońska sztuka ludowa; Dzaksabike Palvanijazova, Przyczynek
do historii badań nad ludową sztuką karakalpacką.
Studia, rozprawy: Mikoła Śumskij, Prasa a kultura
duchowa
jednostki
w życiu;
Olek sandr Pravdjuk,
Integracja
7'Odzajów w folklorze
pieśniowym.
Komunikaty:
Archip Daniljuk, Mikoła Śpak, Tradycyjne
i nowe w budownictwie
mieszkaniowym
Bojków; Fedir Akimenko, Pieśni gniewu i protestu;
Michajło Perlag, Hafty ludowe
Zakarpacia;
Julija Kocergan, Ludowe poetyczne obrazy w twórczości Dymitra
Zaguły; Vasil Gorobec, Nazwy tkanin i ubioru w żródłach ukraińskich.
Nr 5. Naprzeciw 50-leciu ZSRR: Artases Nazinjan, Armeńska
radziecka folklorystyka;
Tejmur Bunjatov, Arif Mustafajew, Rozwój badań etnograficznych
w Azerbajdżanie;
Ljudwig Cibirov, Etnografia
w radzieckiej
Osetynii. W 250-lecie urodzin
Grigorija
Skovorody:
Michajło Gricaj, Zainteresowania
folklorystyczne
filozofa
i poety;
Mikoła Sivacenko,
Przyczynek
do historii
ukraińskiej
paremiografii:
G. S. Skovoroda; Epistolarny
dokument
z 1824 roku o Skovorodzie.
List l. R. Martosa do V. J. Lomikovskogo
(przygotowanie do druku, wstęp i komentarz L. Machnovca). Studia, rozprawy:
Viktor TiScenko, Wybitny
poeta
ludowego
bohatera
(w 60-lecie urodzin Andrija Maliski); Andrij Bojcuk, Zagadnienia
folkloru
i etnografii
na łamach gazety "Cernihovskij
Listok"
(1861-1863). Komunikaty:
Stanislav
Machajev, Sztuka filmowa
i folklor;
Łuka Kizja, Partyzancki
Żywot. Twórczość,
sposób życia; Ałła Melnicuk, Folklorystyczno-etnograficzne
elementy w akwarelach
i obrazach
literackich
Hnata
Chotkevyća;
Volodimir Krekoten', Wybitny
badacz
piśmiennictwa
i folkloru
(pamięci filologa Varvari Adrianovoj-Peretc).
Nr 6. Wielkie święto radzieckiej
przyjaźni
narodów
(z okazji obchodów 50-lecia
ZSRR). W związku niezłomnym: A. V. Licholat, Leninowska
polityka
narodowościowa i utworzenie
Związku
Socjalistycznych
Republik
Radzieckich;
L K. Biłodid,
Narodowo-kulturalne
budownictwo
w ZSRR w świetle
uchwal
24 zjazdu KPZR;
S. K. Kirilova, Sztuka zbliża narody; V. T. Zinic, Nacjonalizm
i internacjonalizm
w życiu mas pracujących
Ukraińskiej
SRR; K. V. Cistov, T. V. Stanjukovic, 50-lecie
ZSRR i etnografia
rosyjska;
Ch. A. Farzalijev, L L Abbasov, Nauka o twórczości

�Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

255

i czasopism

A. N. Kirejev, We wspólnej rodzinie. (Baszkirska
folkloprzyjaźnią (rozdział poświęcony wypowiedziom przodowników i bohaterów pracy): M. M. Michailov, Mocniejsza od stali; F. V. Stesenko,
Na rodzinnej
ziemi podmoskiewskiej;
K. A. Durdijev, Ukłon Syr-Darii
Dnieprowi;
L P. Samjakin, Wspaniały
nasz Zwiqzek;
V. S. Gutirja, Z miłościq w sercu. Pod
słońcem radzieckiego herbu: O. J. Matvijenko, Rewolucyjne
oraz robotnicze
święta
i obrzędowość;
V. S. Petrenko,
Dalsza pOpl"awa warunków
bytowych
chłopstwa
kołchozowego
Ukrainy
w ósmej pięciolatce.
Jubileuszowy
Festiwal Sztuki Amatorskiej: T. P. Bułat, Pieśń przenosicielka
idei internacjonalizmu;
M. M. Pazjak,
Repertuar
pieśniowy
zespołów chóralnych;
A. E. Zukova, Motywy
p1'zyjażni w filmic
am.atorskim;
R. P. Bernac'ka,
Twórczość
teatralna
mistrzów
ludowych;
N. M. Gluchen'ka, Wytwory złotych rqk.
LudOwej w Azerbajdżanie;

rystyka

w !JO-leciu). Złączeni

Medard

Na-rodna Tvorćist'

ta Etnografija,

Tarko

1973, nr 1-6.

Nr l. Triumf
idei leninowskich
(artykuł wstępny). Studia, rozprawy: V. J. Kelembetova, Byt ludzi radzieckich
w świetle uchwał
24 zjazdu KPZR i 24 zjazdu KP
Ukrainy;
Z. M. Gruzman, Piewca przyjażni
bratnich
narodów
(o poecie ludowym Pawle Ticzynie); O. S. Najden, Elementy składowe treści i formy prac Marii Prijnwcenko;
M. E. Sivacenko,
Przyczynek
do historii
ukraińskiej
paremiograf E:
G. S. Skovoroda
(dokończenie rozprawy drukowanej
w nr 5/72). Komunikaty:
L. E. Kolos, Poezja o zrywie walecznym narodu (twórczość z okresu drugiej wojny
światowej); P. O. Budivs'kij, Typowe tormy kompozycji
pieśni rodzinnych
o życiu;
A. F. Budzan, Niewyczerpalne
żródło tradycji
artystycznych
(o ukraińskiej
ceramice
ludowej); V. F. Ivanov, Intonacje
z pieśni
ludowych
w utworach
chóralnych
D. S. Bortnjanskogo;
V. B. Dancenko, Ukraińska
szopka (o teatrze kukiełkowym).
Naprzeciw VII Międzynarodowego
Kongresu Slawistów: P. P. Ochrimenko, Pieśni
powszechne Słowian
wschodnich;
J. P. Prilipko,
IV Międzynarodowe
Seminarium
Etnografów
Slawistów
(odbyte w Słowacji we wrześniu 1971 r.). W rubryce "Pamiątki kultury" uwagę zwraca artykuł O. L Deja, Odnaleziony
rękopis.,Pieśni
słowiańskich" Z. Dolęgi Chodakowskiego
(tu m. in. o przygotowywaniu
do druku zbioru:
Ukrains'ki
narodni
pisni v zapisach Z. Dolengi Chodakovskogo;
por. wstęp J. Maślanki [w:] Z. D. Chodakowski, Spiewy sławiańskie
pod strzechą wiejskq zebrane,
Warszawa 1973).
Nr 2. Laureaci
nagród państwowych
Ukraiilskiej
SRR (w dziedzinie twórczości
literackiej
i folklorystycznej).
Studia, rozprawy:
S. M. Muzicenko, Jubileuszowe
wystawy
twórczo.ki
ludowej;
A. P. Ponomariov, Dzisiejszy
ślub robotników
Donbasu; T. O. Nikolaeva, T. M. Zabannova, Osobliwości
rozwoju
odzieży ludowej
Srodkowego Naddnieprza
w okresie radzieckim;
V. A. Malancuk, Byt Ukraińców
w badaniach Volodimira
Gnat juka; A. F. Melnicuk, Folklorystyczno-etnograficzne
zainteresowania
Hnata Chotkevyca.
Komunikaty:
K. M. Cerpuchova, Boris Pidgoreckij
i jego opracowania
pieśni ludowych;
V. K. Borisenko, Niektóre
odrębności
stroju
iudowego Polaków na Podolu; O. M. Kravec', Południowo-zachodni
Oddział Rosyjskiego Towarzystwa

Geograficznego.

�:2::&gt;6

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i cZ(lsopism

Nr 3. A. V. Orlov, Leninowskie
podejście
do poznania współczesnych
problemłodzieży;
O. A. Pravdjuk,
Ukraińska
folklorystyka
muzyczna
jako nauka;
O. F. Kuven'ova, Postęp techniczny
w gospodarstwie
wiejskim
i byt produkcyjny
kołchoźników;
G. P. Naumenko, Turystyka
młodzieżowa
jako przejaw
życia spolecznego. Naprzeciw VII Międzynarodowego
Kongresu Slawistów: A. 1. Ostasenko-Belej, Przyjaźń i zbliżenia kultur
narodów-braci;
L V. Chlanta, Motyw poszukiwania prawdy
w bajkach
Słowian
wschodnich.
Komunikaty:
V. V. Avksent'eva,
Temat przyjażni
i braterstwa
we współczesnym
filmie
ukraińskim;
K. l. Matejko,
Ubiór i nakrycia
głowy ukraińskich
chłopów do poczqtku XX w. (komunikat opracowany w związku z przygotowywaniem
do druku regionalnego historyczno-etnograficznego Atlasu Ukrainy,
Białorusi
i Mołdawii.
W pracy nie zaznaczono, czy
zostały wykorzystane
liczne źródła polskie dotyczące Ukrainy Zachodniej, a zwłaszcza Łemkowszczyzny,
Rusi Karpackiej,
Podola, Wołynia, Białorusi); M. M. Verkalec', Agatangel Krymskij
i folklor
Wschodu.
Nr 4. Międzynarodowe
forum uczonych (wypowiedź w związku z VII Międzynarodowym Kongresem Slawistów w Warszawie i IX Międzynarodowym
Kongresem Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
w Chicago). Studia, rozprawy:
V. K. Vasilenko, Utworzenie
partii
marksistowsko-leninowskiej
(w 70 rocznicę II
zjazdu RSDPR w Brukseli);
M. M. Gordijcuk, Internacjonalistyczny
patos ukraińskiej muzyki radzieckiej;
T. V. Kosmina, Lokalne odrębności budownictwa
i wnętrz
mieszkalnych
ludu w południowych
powiatach
Podola. Naprzeciw
VII Międzynarodowego Kongresu Slawistów: V. A. Lirnicenko, Artystyczne
środki serbskiej liryki
ludowej;
1. F. Osljak, Folklorystyczna
osnowa poematu
"Vila
posestra"
I.esi
Ukrainki.
Komunikaty:
T. 1. Soroka, Zycie rodzinne robotników
Enakijewskich
Zakladów Metalurgicznych;
F. S. Petrjakova,
Naczynia Jiguralne
lwowskich
hutników
(o wyrobach szklanych wyobrażających
swym kształtem figury zwierząt); V. A. Kaćkan, Nurt ludowo-poetyczny
w pracach literacko-artystycznych
M. l. Pavlika. Ponadto na uwagę zasługuje sprawozdanie
M. M. Plisec'kogo z udziału w radzieckiej
konferencji folklorystów w Tbilisi w 1972 r. pt. Problemy teorii jolkloru.
Nr 5. Spe!nienie wskazań Lenina. Studia, rozprawy: O. L Dej, Zagadnienia jolklaru
w świetle
twierdzeń
o nowym historycznym
spol.eczeństwie narodziera
dzieckim;
V. S. Kondrat'ev,
Metoda selektywna
w badaniach
etnosocjologicznych;
N. K. Gavriljuk, Zasady kartografowania
zjawisk
kultury
ludowej;
.T. L Kusniruk,
Legendy
i podania a Mikole
Sugaju. Przeciw burżuazyjnej
ideologii: T. K. Kicko,
Rasizm ideologia syjonizmu;
V. E. Gusev, Pojęcie i treść Jolklory.:mm w wan(11,kach kapitalizmu
i socjalizmu.
Komunikaty:
B. P. Kirdan, Slowo i czyn: A. P. Ponomariov, Ze spostrzeżeń nad wspólczesnym
życiem rodzinnym
robotników
Donbasu; G. P. Nazarevs'kij,
Wybitny
dzialacz jolklorystyki
radzieckiej
(O. M. Listopadov); S. J. Grica, Narada muzykologów
"Vilnius-73";
N. S. Śumada, Osiqgnięcia
naukowe
folklorystów
Bułgarii.
W dziale
"Z pomocą twórczości amatorskiej"
A. L Humeniuk pisze interesująco
o terenowej i stacjonarnej
metodzie zapisu tańców ludowych.
Nr 6. Studia, rozprawy: Przyjaźń, praca, pokój; O. F. Kuven'ova, Obsluga codziennego życia mieszkańców
i handlu na wsi; V. A. Ścerbak, Artystyczne
osobliwości wspólczesnej
majoliki
kosowskiej
(na Huculszczyźnie); I. P. Trufanov, O wwjerrmym
stosunku
socjologii
i etnografii
w krajach
zagranicznych
(mowa o nauce
burżuazyjnej).
Przeciw burżuazyjnej
ideologii: V. J. Kclembetova, O niektórych
kierunkach we wspólczesnej
etnografii
(głównie o strukturalizmie
Lćvi-Straussa
w antropologii kulturalnej
krajów kapitalistycznych,
stosowanym
także m. in. przez
nacjonalistyczne
grupy emigracji ukraińskiej);
N. M. Kapel'gorodska,
Wbrew logice
mów

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i cZClsopisnl

zycia (problematyka
nacjonalizmu
i internacjonalizmu
światowym). Komunikaty:
1. B. Piaskovs'kij,
Folklor

we

współczesnym

a 'lL'spólcześni

filmie

kompozytorzy

ukraińscy.
Medard

Slovenski

bljana

Etnograf.

Rocznik

XXIII-XXIV,

Slovenski

etnografski

Tarko

muzej,

Lju-

1972, ss. 153.

W starannie redagowanym
i wydawanym
organie Muzeum Słoweńskiego w Lublianie publikowane
są wyniki aktualnych
prac badawczych pracowników
muzeum
: osób współpracujących.
Ciekawą, godną polecenia jest rozprawa Gorazda Makarovica, Kaj je ljudska umetnost (Czym jest sztuka ludowa). Autor, krytycznie analizując dotychczasowe definicje sztuki ludowej, stwierdza, że sztuka ludowa nie może
być ujmowana jako kategoria artystyczna,
uniwersalna,
niezależna w czasie i przestrzeni, lecz musi być definiowana jako działalność strukturalnie
związana z życiem
ludzi.
Kolejny artykuł: Anka Novak, Poslikano pohiśtvo w Dolini (Malowane meble
z Doliny), jest interesującym
studium nad rozwojem i historycznym
uwarunkowaniem ludowego malarstwa na sprzętach w rejonie Gorenjsko. W regionie tym, w ludowej architekturze,
jako budulca używano specjalnego
zielonego kamienia.
Cene
Avguśtin w swym opracowaniu:
Ze leni kamen w gorenjski
architekturi
(Zielony
kamień w architekturze
Gorenjska)
analizuje
wpływ tego typu surowca na poszczególne formy budownictwa,
począwszy
od budynkó\v
wzniesionych
w XVI
wieku.
:Ylarija Makarovic w artykule Narodna nosa (Strój ludowy) definiuje kategorie
stroju ludowego Słowenii i ustala ich charakterystykę
formalną
dla poszczególnych regionów.
W omawianym
zeszycie znaleźć można nadto artykuł
Angelos Bas, Obiranje
~melja
na kmećkih
posestvih
v Savinjski
doHni (Zbieranie
chmielu w gospodar3twach chłopskich w dolinie Sawinii) oraz obok działu recenzji i materiałów
także
bibliografię zawartości "Slovenskego Etnografa" (nr I - XXII).
Andrzej

Jahrbuch

des l\Juseums

fur

Volkerkunde

zu Leipzig.,

Band

Brencz

XXVII, Akademie-

-Verlag. Berlin 1970.
Tom otwiera

i N. N. Ceboksarova
z Moskwy (Ein halbes
poświęcony
historii półwiecza etnografii
:-adzieckiej. Kształtowanie
się etnografii, od jej naukowych początków do powstania
..szkoły radzieckiej",
autorzy omówili
w następujących
rozdziałach:
etnogeneza
; historia etniczna, geografia etniczna, socjologia etniczna, historia kultury i his-

Jah rhundert

l, -

Llld, t. 39

artykuł

sowjetische

A. 1. Perśica

Ethnographie)

�258

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

toria społeczeństwa pierwotnego. Praca zaopatrzona jest wobszerne przypisy bibliograficzne
zawierające
wykaz podstawowej
literatury
z poszczególnych
dziedzin
omawianych w pracy. W kolejnym artykule (Zu einigen Problemem der Geschichte
der Naga) Werner Hartwig
omawia problemy
przeszłości
i teraźniejszości
ludu
Naga z pogranicza indyjsko-burmańskiego.
Autor zwraca uwagę na szybki proces
konsolidacji tego ludu, który l grudnia 1963 roku został proklamowany szesnastym
stanem Unii Indyjskiej.
Problematyce
azjatyckiej
poświęcone są jeszcze dwa artykuły.
Erika Taube
pisze o wierzeniach związanych z matką i dzieckiem u zachodnio-mongolskich
Tuwińców, (Mutter und Kind im Brauchtum
der Tuwiner
der Westmongolei).
Kristina
Lange w artykule o święcie Maidari w iwolgińskim klasztorze (Maidari-Fest
im
Ivolginsker
Kloster I) opisuje buddyjskie święto, które odbywa się w drugim letnim
miesiącu w klasztorze buddyjskim w Burjackiej ASSR.
Trzy kolejne artykuły traktują o plastyce Oceanii. Georg Holtker powraca jeszcze raz do omawianego juź w tomie XXIV problemu motywu matki i dziecka
oraz wyobrażeń pokrewnych
w rzeźbie w drewnie na Nowej Gwinei (Abermals:
Mutter-Kind-Motiv

Carl Laufer

und

verwandte

Vorstellungen

in

der

Holzplastik

Neuguineas).

o uroczystości maski u Mali-Baining (Die Mandas-Maskenfeier der Mali-Baining)
omawia wszelkie aspekty związanego z inicjacją święta
u podgrupy ludu Baining-Mali, zamieszkującej
wnętrze półwyspu Gazelle na melanezyjskiej Nowej Brytanii. Frank Tiesler w artykule o tarczach z taśmą nośną
z Nowej Gwinei (Tragbandschilde
aus dem Hatzfeldhaften-Gebiet
und dem Hinterland der Berlinhafen-Kuste,
Nard-Neuguinea)
przeprowadza
wnikliwą analizę kilkudziesięciu tarcz znajdujących się w różnych muzeach świata i dochodzi do wniosku, że tarcze te są elementem historycznie wcześniejszej warstwy kulturowej, który przetrwał
późniejsze
wędrówki
i nawarstwienia
kulturowe.
Na materiale
muzealnym oparty jest również artykuł Hansa Joachima Paproth'a
o niektórych
obiektach związanych z kultem niedźwiedzia w Etnologicznym Muzeum \\' Lipsku
(Uber einige Biirenkultobjekte
des Museums fur Volkerkunde
zu Leipzig). W artykule w sprawie instytucji wyższego urzędnika do spraw nawadniania
w Buleleng
w półn. Bali (Zur Institution
des obersten
Bewiisserungsbeamten
in BulelengNord-Bali)
Heinz Stingl omawia specyficzną formę "spółek wodnych", które przetrwały na Bali przez okres holenderskich
bezpośrednich rządów kolonialnych.
Problematyce
afrykanistycznej
poświęcone są dwa artykuły:
Hansa-Georga
Schinkel'a dotyczący prawa pasienia i pojenia u nomadów wschodniej i południowo-wschodniej
Afryki (Bemerkungen
zum Triinkund Weiderecht
der Nomaden
Ost- und Nordostafrikas)
oraz Petera Gobel'a o mosiężnych wyrobach kowalskich
z Nupe w Muzeum Etnologicznym w Lipsku (Gelbschmiedearbeiten
der Nupe im
Museums

fur

w artykule

Volkerkunde

zu Leipzig).

Dalsze dwa artykuły poświęcone są problematyce
europejskiej.
Są to: Saulvedisa Cimermanisa z Rygi o zaporach rybackich w Vidzeme i Letgale (Łotewska
SSR) w końcu XIX i na początku XX wieku (Fischsperren
in Vidzeme und Latgale
(Lettische
SSR) am Ende des 19. und zu Beginn des 20. Jahrhunderts)
oraz Waltera
Bottgera o współczesnej sytuacji wsi Suchodol w okręgu Burgas w Bułgarii (Zur
gegenwiirtigen
Situation
des Dorfes Suchodol, Bezirk Burgas, V. R. Bulgarien).
W końcu krótki artykuł Hansa Grimma poświęcony jest problematyce
antropologicznej, omawia mianowicie czaszkę mumii typu Palta cal o z Peru (Ein Mumienschiidel

vom Paltacalo-Typus

aus Peru).
Marek

Gawęcki

�Recenzje, przeg!qdy

Jahrbuch

des Museums

fur

wydawnictw

Volkerkunde

i

259

czasopism

Band XX'VIII, Akademie-

zu Leipzig.,

-Verlag. Berlin 1972.
Niniejszy tom zawiera materiały z Konferencji Etnograficznej
poświęconej setnej rocznicy urodzin W. L Lenina, która odbyła się w Muzeum fur Volkerkunde
w Lipsku w dniach l i 2 kwietnia 1970 roku. Konferencja ta odbyła się pod hasłem:
"Znaczenie leninowskiej nauki dla ruchów narodowo-wyzwoleńczych
Azji i Afryki,
ze szczególnym uwzględnieniem
tradycyjnych
organów władzy". Jako pierwszy zamieszczono artykuł Klausa Timma: Leninizm, narodowy ruch wyzwoleńczy i badania
etnograficzne
(Leninismus,
nationale
Befreiungsbewegung
und
ethnographische
Forschung). Kolejna pozycja to krótki komunikat Juliana V. BromIeja: W. 1. Lenin
i etnografia (W. l. Lenin und Ethnographie).
Ditrich Treide w artykule: W sprawie
współodpowiedzialności
etnografii za dyskusję z koncepcjami neokolonialnymi
(Zur
Mitverantwortung

der

Ethnographie

fiir

die Auseinandersetzl/.ng

mit

neokolonialis-

ostro polemizuje z burżuazyjnymi
koncepcjami nowej "społecznej strategii rozwoju" byłych krajów kolonialnych,
którą reprezentuje
m. in.
R. F. Bernhardt. Następny artykuł traktujący
o problemach teoretycznych, to praca Gunthera Guhr: Ekonomiczne formacje społeczne jako podstawa marksistowskiego pojmowania strutkury w etnografii (Die okonomische Gesellschaftsformation
als Grundlage
der marxistischen
ethnographischen
Struktur
auffasung).
Autor zajmuje się w nim procesem przejścia od społeczeństwa plemiennego do państwowego.
T. A. Zdanko w artykułe:
Rozgraniczenie
narodowościowe
w Azji Środkowej
w aspekcie etnograficznym
(Die nationale
Abgrenzung
in Mittelasien
unter
dem
Aspekt der ethnographischen
Wissenschaft)
omawia pozytywne skutki leninowskiej
polityki narodowościowej realizowanej w stosunku do ludów radzieckiej Azji Środkowej. Szereg kolejnych artykułów traktuje o problematyce azjatyckiej: G. E. Markov: Dynamika organizacji społecznej u nomadów azjatyckich (Die Dynamik
der
gesellschaftlichen
Organisation
bei den Nomaden
Asiens);
Wolfgang Konig: Tradycyjny aparat władzy u Kazachów. Zmiana kolonialna - przebudowa socjalistyczna (Die traditionalle
Machtapparat
der Kasachen. Kolonialer
Wandel-sozialistische
Umgestaltung);
Ilja S. Gurvic z Moskwy: Rozwój Rad u ludów północy (Die Entwicklung
der Sowjets bei den Valkern
des Nordens); Kristin Lange: Pozycja ostatniego Dalai-Lamy podczas aneksji Tybetu przez Chiny (Die Position des letzten
Dalai-Lama
wiihrend
des Anschlusses
Tibets an die Volksrepublik
China);
Lidia
Icke-Schwalbe: Społeczno-polityczna
rola głównego wodza u grup Adivasi w centralnej Indii w procesie industrializacji
(Sozial-politische
Rolle der Oberhiiupter
bei Adivasi-Gruppen
in Zentralindien
im Prozess der lndustrialisierung);
Werner
Hartwig: Znaczenie tradycyjnych organów władzy w walce o tworzenie i umocnienie indyjskiego stanu Nagaland (Die Bedeutung der traditionellen
Machtorgane
fur
toschen

Konzeptionen)

den Kampf

um die Schaffung

oraz Hans-Dieter
Kubitscheck:
w Azji Południowo-Wschodniej

und Festigung

Mniejszości
(Nationale

des indischen

narodowe

Unionsstaates

i polityka

Minderheiten

und

Nagaland)

narodowościowa

Nationalitiitenpolitik

in Siidostasien).

Kilka
Tę grupę
władzy w
Aulad Ali
arabischen

kolejnych artykułów poświęconych jest zagadnieniom afrykanistycznym.
tematyczną otwiera praca Lothara Steina: Zmiana tradycyjnego
organu
świecie arabskim ze szczególnym uwzględnieniem stosunków u Beduinów
w Arabskiej Republice Egiptu (Wandel traditioneller
Machtorgane
im
Raum

Aulad

AI.i-Beduinen

Klaus

Timm

unter

besonderer

in der Arabischen

w artykule:

Tradycyjna

Berucksichtigung
Republik

ideologia

der

Verhiiltnisse

bei

den

Również o Egipcie pisze
i autorytety
religijne w Egipcie

Agypten).

�260

Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

(Traditionelle
Ideologie
und religiose
AutoritCiten
in A:gypten).
Irmgard Sellnow
pisze o instytucji wodzostwa w Ghanie, analizując zmiany jakie zaszły w trzech
okresach, a mianowicie od początków kolonizacji do roku 1901, od roku 1901 do
1957, tj. do uzyskania niepodległości, oraz w okresie niepodległości. Tytuł tego artykułu brzmi: Wódz między tradycją, przystosowaniem
a polityką. Przyczynek do
historii tradycyjnych
organów władzy w Ghanie (HCiuptlinge zwischen Tradition,
Anpassung

und

Politik.

Ein

Beitrag

zur

Geschichte

traditioneller

Machtorgane

in

Podobnym problemem zajmuje się Thea Biittner w artykule: Polityczna
i społeczna pozycja feudalnej
lub semi-feudalnej
arystokracji
w walce ludów
Afryki o postęp narodowy i społeczny (na przykładzie Ugandy) (Zur politischen
und sozialen Stellung
der feudalen
bzw. semi-feudalen
Aristokratie
im Kampf der
Ghana).

Volker

Afrikas

um den nationalen

und sozialen

Fortschritt

(vorwiegend

am Beispiel

Kolejne artykuły afrykanistyczne,
to: Helmuta Mardek'a o miejscu sił
tradycyjnych
w konstytucyjno-prawnym
mechanizmie państwowym
niepodległych
państw afrykańskich.
Analiza ghańskiego rozwoju (Der Platz der traditionellen
KrCifte
im verfasungsrechtichen
Herschaftsmechanismus
unabhCingiger
afrikanischen
Staaten.
Eine Analyse
der ghanesischen
Entwicklung);
Horsta Stóber'a
o stosunku między tradycyjnymi
organami władzy a procesem etnicznej i klasowej
konsolidacji w Afryce (Zum Verhiiltnis
zwischen traditionellen
Machtorgannen
und
den Prozessen der ethnischen
und klassenmCissigen Konsolidierung
in Afrika);
Marianne FriedHinder w sprawie przezwyciężenia
plemiennych tendencji partykularnych w Gwinei - ze szczególnym uwzględnieniem
polityki językowej (Zur Frage
Ugandas».

der
derer

Uberwindung

stammespartikularistischer

Beriicksichtigung

przywódcze i ruchy
sunków w Tanzanii

der

Tendenzen

Sprachenpolitik);

narodowo-wyzwoleńcze
(Traditionelle

in

Guinea

-

unter

Jiirgena Herzoga: Tradycyjne
ze szczególnym uwzględnieniem

FuhrungskrCifte

und

nationale

beson-

siły
sto-

Befreiungsbewe-

oraz Wolfganga Liedtkego o znaczeniu badań nad procesami społeczno-ekonomicznymi
w dużych osadach' wiejskich w Afryce (Die Bedeutung des Studiums sozialokonomischer
gung

unter

besonderer

Processe in Liindlichen

Berucksichtigung

Grossiedlungen

der

Verhiiltnisse

in Tanzania)

in Afrika).

Pięć kolejnych artykułów
poświęcono problemom
amerykanistycznym.
Julia
Petrova-Averkeva
z Moskwy pisze o roli wodza plemiennego w warunkach kolonizacji Ameryki Północnej (Uber die Rolle der StummeshCiuptlinge
unter den Bedingung
der Kolonisierung
Nordamerikas).
Następne
artykuły:
Lothar Drager:
Zmiany w systemie wodzów plemiennych u centralnych Algonkinów w warunkach
polityki Stanów Zjednoczonych w stosunku do Indian (Wandlungen
im System der
Stammeshiiuptlinge

bei der

Zentral-Algonkin

unter

den

Bedingung

der

US-ameri-

Rolf Krusche: Ugrupowanie społeczne i autorytet polityczny u plemion w centralnym terytorium Plains i ich zmiany historyczne (Sozia!e
Gruppierung
und
politische
AutoritCit
bei indianischen
StCimmen
im ZentralPlains-Gebiet
und ihr historischer
Wandel); Ursula Schlenther:
Zmiany w kulturze
wiejskiej na terytoriach andyjskich, ze szczególnym uwzględnieniem
organów władzy (Wandel der Dorfskultur
in den Andengebieten
unter besonderer
Berucksichtigung der Machtorgane).
Problematykę
amerykanistyczną
niniejszego tomu zamyka
artykuł Lajosa Bogiara z Budapesztu: Wódz i czarownik u Indian Piaroa z Wenezueli (Hiiuptling
und Medizinmann
bei den Piaroa-Indianern
(Venezuela».
Dwa ostatnie artykuły tomu XXVIII poświęcone są zagadnieniom australijskim.
Są to mianowicie: Fredericka G. G. Rose: Etnografia w służbie zachodnioniemieckiego neokolonializmu.
Przykład
australijski
(Ethnographie
im Dienst des westdeutschen
Neokolonialismus:
Ein
australisches
Beispiel)
oraz Helmuta
Reim:
kanischen

Indianerpolitik);

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

261

i czasopism

W sprawie klasowej sytuacji i ruchu "Land Rights" pierwotnych mieszkańców północnej i północno-zachodniej
Australii (Zur Klassensituation
und zur Land RightsBewegung der Ureinwohner
Nord- und Nordwest-Australiens).
Marek

bsterreichische
1973, z. 1-4,

5S.

Zeitschrift

fur

Volkskunde.

(Nowa seria)

Gawęcki

t. 27 (76), Wiedeń

356.

Zeszyt pierwszy:

70 Jahre. Eine Bibliographie
seiner
Kriss 70 lat. Bibliografia jego publikacji od 1926 do 1972); L Baumer, Der Wissenschaftscharakter
der Volkskunde,
insbesondere der Religosen
Volkskunde
(Naukowość
etnografii,
a w szczególności
etnografii religii); H. Haid, Brauchtum
im btztal
und die Verordnungen
in den
Jahren 1739-1836 (Zwyczaje w Otztal i zarządzenia
w latach 1739-1836); K. Bayr,
Das Wenden im Raume Gmunden,
Oberosterreich
(Obracanie w okolicy Gmunden,
Górna Austria), chodzi tu o ludowy sposób leczenia przez obracanie chorego; L. Kretzenbacher, Ein Monchs-Flugblatt
vom Athos 1971 (Zakonnicza ulotka z góry Athos
Veroffentlichungen

L. Schmidt,

von

Rudolf

Kriss

1926 bis 1972 (Rudolf

1971).

Zeszyt drugi: K. Ilg, Tracht und Mode an zwei grossen Zeitwenden.
Am Ende
und heute (Strój i moda na przełomie dwóch wielkich epok: końca średniowiecza i dziś); L. Schuller, Zur "Volkskunde
des Fahrrades"
(Z etnografii
roweru); J. G. Haditsch, Die mineralogische
Zusammensetzung
des "Blutsteins"
vom
Grimming
(Steiermark).
Ein Beitrag
zur steirischen
Volksmedizin
(Mineralogiczna
struktura "krwawego kamienia" z Grimming Steiermark. Przyczynek do styryjskiej
medycyny ludowej); R. Pittioni, Nachtrag zur Tiroler Gasthausarchaologie
(Uzupełnienie do tyrolskiej archeologii dotyczącej karczmarstwa).
Zeszyt trzeci: H. P. Fielhauer, "Maulgabe"
und "Mahlgemeinschatt".
Darstellung
und Deutung eines Brauches am Beispiel Niederostereich
("Gębowa" ofiara i "wspólnota biesiadna". Opis i znaczenie jednego zwyczaju na przykładzie Dolnej Austrii);
l. B. Graefe, Brettlrutschen.
Ein Kinderspiel
am Neusiedlersee
(Ślizganie się na
desce. Zabawa dziecięca z Neusiedlersee); W. Mieder, Das Sprichwort
in den Dorfund Kalendergeschichten
von Ludwig
Anzengruber
(Przysłowie w wiejskich i kalendarzowych historiach wg. Ludwika Anzengrubera).
Zeszyt czwarty: K. Teply, Die Herkunft
der Wiener Annahand-Reliquie
(pochodzenie wiedeńskiej relikwi ręki Anny); H. Hochenegg, Das Zauberbuchlein
eines
Oberinntaler
Bauern aus dem Beginn des 20. Jahrhunderts
(Czarodziejska książeczka
chłopa z terenu górnego lnnu z początku dwudziestego wieku); S. Balint, Die Verehrung des Hl. Johannes des Evangelisten
im alten Ungarn (Kult św. Jana ewangelisty
w dawnych Węgrzech); K. D. Sievers, Volkskundliche
und kuUurgeschichtliche
des MittelaUers

Museen

in Danemark.

Museen

anhand

Eine DarsteHung

ausgewiihlter

Beispiele

von Sammlungen

und

Aktivitaten

diinischcr

(Etnograficzne i historyczno-kulturowe
muduńskich muzeów na podstawie wybranych

zea w Danii. Opis zbiorów i aktywów
przykładów).
W etnografii austriackij pojawiło się nowe określenie, a mianowicie etnografia
roweru. Kolejny to przykład, obok etnografii
samochodu, czy etnografii
religii,

�262

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

poszukiwań metodologicznych w przedmiocie traktowania
tej dyscypliny jako zbioru różnych elementów kulturowych.
Autorka nowego terminu wyróżnia w etnografii roweru takie zagadnienia, jak: upowszechnianie się roweru, rola roweru w życiu codziennym, rowerowe maskotki, nazewnictwo - zwroty i humor, patron i wota
oraz rola roweru w zabawie i sporcie. Ich analizę wspiera Schuller bogatym materiałem ilustracyjnym.
Walerian

Sobisiak

Zeitschrift
fur Ethnologie,
Organ der Deutschen Gesellschaft fUr Volkerkunde
und der Berliner
Gesellschaft
flir Anthropologie,
Ethnologie und Urgeschichte,
Braunschweig, t. 95: 1970, zeszyt 1-2, ss. 316.

Przegląd artykułów rozpocznijmy od publikacji o charakterze
amerykanistycznym. J. Spinner (Gehauftes Vorkommen
von Taurodontismus
in prahistorischen
und

rezenten

Populationen

in

Nord

und

Mittelchile.

Versuch

eines

palaodontolo-

analizuje
uzębienie naj starszych populacji na terenie prekolumbijskiej
Ameryki Południowej
w celu ustalenia składu antropologicznego
pierwszej fali osadniczej, która z obszarów azjatyckich dotarła na kontynent amerykański.
R. Campa Soler z Urugwaju
(Vicus-Pabur,
Aportes al conocimiento
de un nuevo complejo cultural de data precolombina)
charakteryzuje
cechy stylistyczne i morfologiczne nowej kultury archeologicznej z terenu północnego Peru o nazwie Vicus-Pabur z okresu 600-800 r. p.n.e.
Argentyński archeolog D. E. Ibarra-Grasso
(La escritura
precolombina
de los antiguos Mochicas sobre pallares
o porotos) charakteryzuje
naj starsze zabytki pisma
hieroglificznego
w Nowym 8wiecie, datowane na okres sprzed 1000 i więcej lat
od czasów panowania Inków w Peru. D. Dlitting (On the Inscription
and Iconography of Kuna-Lacancha
Lintel
1) analizuje hieroglify Majów z jednej ze stel
odkrytych w r. 1956. H. Rammow (Analyse einer Verwandtschaftsierminologie
vom
Iroquois-Typ)
zajęła się terminologią pokrewieństwa,
porównując zc sobą materiał
z Nowej Gwinei z modelem stosunków pokrewieństwa
wypracowanym
w oparciu
o dane pochodzące od Irokezów. U. Wiesemann (Purification
among the Kaingang-Indians
today) przeprowadziwszy
w roku 1967 badania nad grupą Indian brazylijskich Kaingang dzieli się swymi obserwacjami
na temat obrzędu oczyszczenia
magicznego, w którym brała udział. Badacz szwajcarski R. Fuerst (Une civilisation
du palmier) ukazuje na tle porównawczym
rolę palmy w kulturze materialnej i życiu ekonomicznym brazylijskich Indian Xikrin ze stanu Para. Interesujące
rozważania na temat losu Indian brazylijskich
Amazonii zawarte zostały w artykule
E. Galvao (Indians and Whites in the Brazilian
Amazon), w którym autor zwrócił
uwagę na takie zjawiska, jak: detrybalizacja,
akulturacja,
marginalizacja
i depopulacja tubylczej ludności tego regionu. J. R. Carrasco Hermoza w oparciu o badania terenowe i trudno dostępną literaturę misyjną opracował zarys etnografii Indian
Machiguenga z Peru (La tribu Machiguenga: algunos aspectos de S1/ cultural.
Z pogranicza amerykanistyki
i afrykanistyki
pochodzi artykuł A. Pollak-Eltz
(Der Egung1inkult
der Yoruba in Afrika
und in Amerika),
w którym autorka pogischen

Beitrages

zu einer

Rassengeschichte

der Erstbesiedlung

Amerikas)

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

263

i czasopism

równuje formy czci przodków na terenie Nigerii z obrzędami i kultami synkretycznymi, popularnymi wśród murzyńskiej ludności Brazylii.
W artykule zmarłej w r. 1965 H. Plazikowsky-Brauner
(Die Schinascha in WestAthiopien)
znajdujemy informacje dotyczące jednego z najmniej dotąd poznanych
ludów zachodniej Etiopii, zebrane przez autorkę w latach 20- i 3U-tych XX w.
Dwa artykuły poświęcone zostały problematyce
nowogwinejskiej:
E. Schlesier
(Die Begriffe

"Papua"

und

"Melanesier"

in den anthropologischen

Untersuchungen)

zastanawia się nad dziejami terminów: Papuas i Melanezyjczyk, ich zakresami oraz
przydatnością w świetle współczesnych ustaleń językoznawczych,
antropologicznych
i etnograficznych;
L Schwidetzky (Papua und Melanesier
nach anthropologischen
Dntersuchungen)
kontynuuje
te rozważania
i uzupełnia
ustalenia
poprzedniego
autora.
"IN omawianym tomie znajdujemy
również dwie rozprawy, których tematyka
zainteresować może każdego etnografa. Pierwsza z nich, to artykuł Hansa Fischera
(Vólkerkunde:
Ein Bi/d der Nachbarn),
który opracował rezultaty ankiety mającej
wykazać stopień znajomości problematyki
etnograficznej w środowisku przedstawicieli pokrewnych nauk, takich jak socjologia, politologia, geografia, ekonomia itp.
Pytania dotyczyły samego przedmiotu
etnografii powszechnej
(Volkerkunde),
jej
miejsca w strukturze nauk społecznych, zainteresowań
terytorialnych
i problemowych. Autor słusznie zauważył, iż znajomość istoty badań etnograficznych
w środowisku tych ludzi, którzy często decydują o rozwoju naszej dyscypliny, funduszach,
jej potrzebach itp., jest niezbędna, aby móc przeciwdziałać mylnym sądom i podnosić faktyczną rangę badań etnograficznych.
Przypuszczać można, iż przeniesienie
doświadczeń proL Fischera na nasz grunt byłoby również pożyteczne, a wyniki
podobnej ankiety dałyby środowisku etnograficznemu
wiele do myślenia.
Cennym przyczynkiem do dziejów europejskiej myśli etnograficznej
jest wnikliwe studium tego samego autora poświęcone analizie najwcześniejszych
określeń
..nauki o kulturze" (Vólkerkunde,
Ethnographie,
Ethnologie.
Kritische
kontrolle
der
jriihesten
Belege). Autorowi udaje się ustalić pochodzenie
nazwy "Volkerkunde",
kt{lra pO\\istała na terenie północnych Niemiec w latach 7U-tych XVIII w.; dokonuje
także przeglądu dotychczasowych poglądów na temat pochodzenia nazwy "etnograia". wreszcie ukazuje w jaki sposób doszło do narodzin terminu "etnologia", który
początkowo (1787-1839) przyjął się tylko we Francji, a następnie w XIX w. rozprzestrzenił się także na inne kraje Europy. Wnioski i stwierdzenia zawarte w tym
artykule z pewnością okazać się mogą przydatne dla rozważań nad naj dawniejszymi
polskimi określeniami etnografii i ich związkami z nauką zachodnioeuropejską.
Aleksander

Posern-Zieliński

Zeitsch rift fiir Ethnologie,
Organ der Deutschen Gesellschaft fUr Volkerkunde
clnd der Berliner Gesellsehaft
fUr Anthropologie,
Ethnologie uncI Urgeschichte,
Braunschweig, t. 96: 1971, zeszyt 1-2, ss. 316.

Dwa artykuły
Foundation
'Z\':.

poruszają

Sacrifice

Motif

ofiar zakładzino\\'ych

problematykę
in Legend,

etnografii

Folksong,

Europy:

Game

P. G. Brewster (The
analizuje ślady
głównie bałkańskim,

and Dance)

w folklorze południo\voeuropejskim,

�Recenzje,

a G. Nagy (Die Arbeitsphasen
der Orossen

Ungarischen

przeglądy

wydawnictw

der herkommlichen

Tiefebene

auf der Puszta

i c.:usopism

im mittleren
Te!,
przedstawia trasiew, ilustrując artykuł zdję-

Feldbestellung

von Vdscirhely)

dycyjne fazy takich czynności rolniczych, jak: orka,
ciami i schematami.
Etnografii Azji dotyczy artykuł M. Hermannsa (Die Weltanschaung
der alttibetanischen
Hirtennomaden),
który zawiera rozważania
na temat światopoglądowych
treści zawartych w mitach i wierzeniach o świecie nadprzyrodzonym.
Zagadnienia afrykanistyczne
omawiają: T. O. Beidelman (Nine Kaguru Tales),
który publikuje folklorystyczne teksty bantuskiego ludu Kaguru z Tanzanii; S. Paul
(Afrikanische
Fangsteinchenspiele),
zestawia różnorodne formy dziecięcej gry w kamyki; de Jager E. J. (Contemporary
African
Art in South Africa),
prezentujący
współczesnych
artystów murzyńskich
z Południowej
Afryki i ich twórczość oraz
D. Soen i P. de Comarmond
(Modern
Co-operation
and the Male Mutual
Help
Associations
in the Land Of Basso., South Cameroon),
którzy w oparciu o badania
terenowe analizują sposoby i możliwości wykorzystania
tradycyjnych
form pomocy
wzajemnej do rozwoju ruchu spółdzielczego.
Najwięcej miejsca poświęcono problematyce amerykanistycznej.
S. Askin-Edgar
(Die

heiligen

Pfeile

der

Cheyennes

und

ihr

Hilter;

Die

Cheyennes

und

der

letzte

w dwóch artykułach zwróciła uwagę na przeżytki dawnych wierzeń Szejenów zamieszkujących
Oklahomę (USA) oraz na rolę ostatnich
szamanów w podtrzymywaniu
tradycji plemiennej, J. Ch. Spahni (Lieux de ca/te
precolombines
et actuels du Departement
de Puna, Perau) ukazuje, w jaki sposób
ruiny prekolumbijskich
świątyń są obecnie wykorzystywane
przez kiczuańskich
wieśniaków - jako miejsca ofiar i magicznych zabiegów. T. Hartmann (Zar botanischen Nomenklatur
der Bororo-Indianer)
zajęła się botaniczną taksonomią Indian
Bororo z brazylijskiego
stanu Mato Grosso, natomiast J. Riester (1Vledizinmiinner
und Zauberer
der Chiquitano-Indianer)
poświęcił swój artykuł, oparty o badania
terenowe z lat 1963-1965, indiańskim szamanom i znachorom ze wschodniej Boliwii.
Znany amerykanista
węgierski L. Boglar (Zur kulturgeschichtlichen
Stellung
der
Nambikuara-Indianer)
na przykładzie przebadanego przez siebie plemienia brazylijskiego zastanawia się nad definicją "grup marginalnych".
prowadzących zbierackołowiecki półkoczowniczy tryb życia.
Interesujący
przyczynek opublikował R. Wagner (Albert von Thinws:
Die harmonikale
Symbolik
des Alterthums.
Ein seit 100 Jahren
vergessenes Werk), który
omówi! dzieło XIX-wiecznego badacza starożytności, koncentrując się na jego wkładzie do współczesnej filozofii, historii kultury i religioznawstwa.
Podobnie jak w tomie poprzednim, również i w tym na specjalną uwagę zasługuje wypowiedż prof. Hansa Fischera z hamburskiego
Muzeum Etnograficzno-Archeologicznego. W artykule Argumente
zur Wissenschaftsgeschichte
zajął się on bardzo aktualnym
- również dla nas - problemem właściwego nauczania historii
etnografii. Stwierdzi! jednocześnie. iż wykładowcy spotykają się z niechęcią studentów wobec konieczności przyswajania
tej tematyki. U podstaw tych "oporów" znajdują się: bezrefleksyjna
negacja emocjonalna
wszystkiego
tego co "historyczne".
nieufność do metodologii humanistyki
połączona z fascynacją metodami typowymi
dla nauk ścisłych, zwrot od relatywizmu
metodologicznego
do podstawy poszukującej jedynej. słusznej i właściwej \\7 każdej sytuacji teorii, wreszcie przekonanie.
iż obciążanie własnych umysłów balastem nieaktualnych
teorii tłumi oryginalność
spojrzenia. Dalej autor formułuje
argumenty
na rzecz obrony historii etnografii
i etnograficznych
orientacji teoretycznych. Znajomość idei powstałych w przeszłości.
ktilre w różnych postaciach egzystują nadal w dziełach naukowych. jest według
Hiiter

der heilligen

Pfeile)

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i

265

czasol~ism

Fischera niezbędna do zrozumienia
rzeczywistości.
Bez tej wiedzy stwierdza
dalej Fischer - nie tylko nie można zrozumieć klasycznych tekstów, ale także jest
ona potrzebna dla lektur współczesnych. \V przeciwnym wypadku możemy się narazić na niezrozumienie szeregu podstawowych pojęć, terminów czy koncepcji. Od;'ębnym zagadnieniem
jest według autora artykułu
konieczność częstego sięgania
do prac klasyków, gdyż w nich znajdują się liczne niewykorzystane
idee i pomysły,
które dla współczesnych badaczy mogą się stać cenną inspiracją naukową. Artykuł
zainteresuje z pewnością nie tylko dydaktyków, ale wszystkich tych, którym bliskie
~ą problemy historii etnografi i metodologii.
Aleksander

Zeitschrift

Volkskunde.
gart.

fur

Halbjahrsschrift
1971; R. 68, z. 1 -

Volkskunde.

R. 67, z. 1 i 2 -

Posern-Zieliński

der Deutschen
Gesellschaft
fur
1972, R. 69, z. 1 i 2 - 1973. Stutt-

Zeszyt 1/71. G. Lutz, Volkskunde
und Kulturanthropologie.
Zur Frage der Ortsunseres Faches (Etnografia i antropologia
kulturalna.
Problem miejsca
naszej dyscypliny); I. M. Greverus, Kulturanthropologie
und Kulturethologie.
"Wende zur Lebenswelt"
und "Wende zur Natur"
(Antropologia
kulturalna
i etologia
kulturalna. "Zwrot do życia w świecie" i "zwrot do natury"); U. Jeggle, Beharrunq
()der Wandel? Fragen an eine kulturanthropologish
ausgerichtete
Ethnologie
(Stałość albo zmiana? Problem antropologiczno-kulturowego
ukierunkowania
etnologii);
I....Pretzell, Das volkskundliche
Museum als Schau populiirer
Leistungen
(Etnograficzne muzeum jako pokaz powszechnych osiągnięć); K. S. Kramer, Zur Problematik
bestimmung

i:istoTischeT Volkkunde.

Einige

BemeTkungen

ZUT HeTmann

BausingeTs

gleichnamigen

im "Abschied
vom Volksleben"
(Z problematyki
etnografii
historycznej.
Pewne spostrzeżenia do przenośnego określenia użytego przez Hermana Bausingera
'." pracy "Pożegnanie z życiem ludowym"); Z. Rudy, StTukturelle
Beachtungen
zu
d&lt;'n Ehe- und Familienverhiiltnissen
im Kaukasus
(Strukturalne
obserwacje
rodziny i stosunków rodzinnych na Kaukazie); J. Vafeka, Das 1Jolkst'iimliche Bauwesen
im Volkskundlichen
Atlas der CSSR (Ludowe budownictwo
w atlasie etnograficzr~ym Czechosłowacji).
Zeszyt 2/71. M. Scharfe, KontrakultuTale
Aspekte in del' empirischen
Religionsforschung. ObeTlegungen zum Problem
des religiosen
Separatismus
(Przeciwkulturowe aspekty w empirycznych
badaniach nad religią. Rozważania nad problemem
religijnego separatyzmu);
V. Karbusicky,
Die Instrumentalisierung
des Menschen
in Soldatenlied (Instrumentalizacja
człowieka w żołnierskiej piosence); D. Kramer,
Aufsatz

Probleme

del' gesellschaftlichen

curopiiischen.

Ethnologie.

Zur

und

beruflichen

Diskussion

um

Praxis
"Wern

in del' Kultw'soziologie

niitzt

und

(Problemy
etnologii. Z dy-

Volkskunde?"

społecznej i zawodowej praktyki w socjologii kultury i europejskiej
skusji "Komu przyda się etnografia?";
G. Lutz, Riickfall
oder Methode? Bemerkungen zu einern leidigen Thema (Powrót albo metoda? Spostrzeżenia
do przykrego
tematu); U. Jeggle, Weitere BemeTkungen zu einem offenen Thema (Dalsze spostrzeżenia otwartego tematu).

�21)(;

Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

i czasopism

Zeszyt 1/72. L. Kriss-Rettenbeck,
Was ist Volkskunst?
(Co to jest sztuka ludowa);
D. Kramer, "Kreativitiit
in der "Volkskultur"
(Tworzenie w kulturze ludowej);
U. Jeggle, Fremdheit und Initiative.
Verbemerkungen
zu einer Variante
des soziokultureUen
Wandels (Obcość i inicjatywa.
Wstępne uwagi wariantu socjokulturowej zmiany); H. Plath, Elendswohnungen
in der Altstadt
Hannover um 1933 (Nędzne mieszkania na starym mieście Hanoweru około 1933 r.); G. Wiegelmann, Neuere
Beitriige
;cur historischen
und ethnologischen
Nahrungsforschung
(Nowe przyczynki
historycznych i etnologicznych badań nad pożywieniem). Zawartość drugiego zeszytu
pominięto z braku egzemplarza.
Zeszyt 1/73. H. M. Artus, Kultur
aIs System (Kultura jako system); G. Lutz,
Johann

Ernst

Fabri

und

die Anfiinge

der Volkstorschung

im ausgehenden

18. Jahr-

(Jan Ernest Fabri, pierwociny badań ludoznawczych na początku osiemnastego wieku); E. Klusen, Heinrich Heine und der Volkston (Henryk Heine i ludowa melodia); E. Moser-Rath, Gedanken zur historischen
Erziihlforschung
(Pomysły
dotyczące historycznych badań nad opowiadaniami).
Zeszyt 2/73. D. R. Moser, Werte-Fakten-Symbolik
und normative
Kultur.
Zum
Beispiel:
Die "Freiheitskerze"
(Wartość-fakt y-symbolika i kultura normatywna. Na
przykład "świeca wolności"); R. Schenda, Volksmedizin
- was ist das heute? (Co to
jest dzisiejsza medycyna ludowa?); E. Rudolph, Der erste Weltkrieg und die weisse
hundert

Gemse. Zur

Frage

weisser

Wildtiere

aIs Verkorperung

des Artgeistes

der

Gattung

Pierwsza wojna światowa i biała kozica. W sprawie białych dzikich zwierząt będących ucieleśnieniem zwyczajowego ducha gatunku); W. Gseie, Normannisches Fachwerk (Normancka
fachówka); D. R. Moser, Christus aIs "Aufhocker?"
(Chrystus
"noszony na plecach").
Większość artykułów
zamieszczonych
w omawianych zeszytach porusza problemy metodologiczne, nawiązując w nich do toczącej się w Republice Federalnej
Niemiec dyskusji nad nową nazwą dla nauk Volkskunde
i Volkerkunde,
ich miejscem, zadaniami i przedmiotem badań. Zapoczątkowała ją ogólnonicmiecka narada
przedstawicieli
ośrodków uniwersyteckich
oraz Niemieckiego Towarzystwa Ludoznawczego odbyta w Kilonii w październiku 1968 r. oraz debata kolejna, z udziałem tych samych ośrodków, przeprowadzona
we wrześniu 1970 r. w Falkenstein.
Zasadniczą trudność, dotąd nierozwiązaną, stanowi problem klasyfikacji Volkskunde
i Volkerkunde.
Dotychczasowe określenia i zawarte w nich treści przeżyły się, w tym
względzie wszyscy dyskutanci są zgodni. Przyjęcie nowych, natrafia na olbrzymie
trudności. Do wyboru przedstawiono takie propozycje, jak: antropologia kulturowa,
kulturologia, socjologia kultury, europejska etnologia, kulturologia społeczna, historia kultury, antropologia społeczna. Wg G. Lutza, Volkskunde
und Kulturanthropologie. Zur Frage der Ortsbestimmung
unseres Faches dyskusja idzie w kierunku
"zaszufladkowania"
nauki o kulturze do antropologii społecznej, bądż do antropologii kulturowej. W ramach pierwszej uczestniczyłaby etnografia współdziałając obok
socjologii, politologii, psychologii społecznej, nauki o komunikowaniu
się, historii
społecznej i geografii społecznej, w zakresie rozwiązywania
ogólnych problemów
społeczno-naukowych.
Wszelkie elementy kulturowe
oraz implikacje
współżycia
międzyludzkiego pozostawałyby poza zasięgiem obserwacji. Udział etnografii w antropologii kulturowej
obok etologii, tj. dyscypliny zajmującej się porównawczymi
badaniami zachowań, socjologii kultury, historycznych nauk o kulturze oraz antropogeografii, pozwala przy ich współudziale na lepsze rozwiązywanie problemów kulturowych, z niewystarczającym
jednak dostrzeganiem problemów społecznych. W do-

�Recenzje,

przegLqdy

wydawnictw

267

i czasopism

tych czasowej dyskusji zdaje się przeważać ten ostatni pogląd, chociaż Lutz proponuje połowiczne rozwiązanie, tj. nazwę: europejska etnologia i (albo jako) antropologia kulturowa. Przyszłość okaże, która z koncepcji zwycięży.
Walerian

Arts et Traditions
Populaires.
Revue trimestrielle
Fran&lt;;aise. 18 annće, Paris 1970, z. 1-3, 4, ss. 488, iI.

Sobisiak

de la Societe d'Ethnographie

18 rocznik "Arts et Traditions
Populaires"
jest ostatnim ukazującym
się pod
dotychczasową nazwą. Wydawcy doszli do słusznego wniosku, że należy zmodernizować przestarzałą już - dodajmy nienajlepszą - szatę graficzną czasopisma, a zarazem postanowili zmienić i tytuł. Od roku 1971 kontynuację
ATP stanowi nowy
kwartalnik
"Ethnologie Fran&lt;;aise", wychodzący pod tym samym patronatem
Societe d'Ethnographie
Franc;;aise. Prezentuje się on znacznie korzystniej od swego
poprzednika; nieco poszerzony format, trój szpaltowa kolumna drukowana
drobną
lecz bardzo czytelną czcionką, doskonały gatunek papieru, ze smakiem opracowana
szata graficzna - wszystko to uatrakcyjnia
nowy tytuł i nadaje mu prawdziwie
nowoczesny wygląd. (Omówienie treści nowego kwartalnika
zob. na s. 270-272).
Wróćmy jednak do starego tytułu i zobaczmy co proponuje czytelnikowi na
pożegnanie ostatni jego rocznik. Ukazał się on w dwóch zeszytach, z których pierwszy, w potrójnej objętości (nr 1-3) potraktowany
został przez redakcję jako "numer
specjalny" poświęcony folklorowi literackiemu. Specjalność numeru polega głównie
na tym, że większość z zamieszczonych w nim ośmiu artykułów ma charakter rozpraw teoretycznych - w przeciwieństwie do tradycyjnego profilu czasopisma, w którym dominują prace o charakterze
inwentaryzacyjno-opisowym
z najróżniejszych
dziedzin etnografii. Poza tym bowiem zestaw prac opublikowanych
w specjalnym
numerze sprawi.a wrażenie raczej wykorzystania
ostatniej szansy "upchnięcia" zalegających remanentów redakcyjnych,
niż przemyślanej
koncepcji wydawniczej. Tematyczną przypadkowość
rozpraw usiłuje uzasadnić w obszernym słowie wstępnym p. Redaktor Naczelna, kokieteryjnie zdająca się na sąd czytelników co do słuszności kryteriów, wedle których podciągnęła je do wspólnego mianownika
- folkloru. W świetle lektury zeszytu jej argumentacja
okazuje się jednak mało przekonywająca.
Pożegnalną ucztę zgotowaną czytelnikom przez redakcję otwiera ciężkostrawna,
cytatami zawiesista zupa, uwarzona na kościach cudzych poglądów przez samą Naczelną (M.-L. Teneze, Du conte merveilleux
comme genre, s. 11-65) 1. Autorka wykazując się dużą znajomością europejskiej literatury przedmiotu -- z której nader
często cytuje całe ustępy - próbuje, ginąc w powodzi słów, to polemizując to powtarzając dawno odkryte prawdy, wyprowadzić własną teorię opowieści fantastycznej
(cudownej).
Po tej specialite de la maisan następuje mało strawna "przystawka na zimno"
autorstwa M. Sori.ano (Une discussion sur Ie folklore
au XVIIe
siecle, s. 67), który

1 Do tych kulinarnych
maksymę
A. van Gennepa:
pour tOllS scs lecteurs".

porównań
,.Dans un

prowokuje

sama

numer o de revue,

redakcja
il doit

y

cytując
avoir

a

w słowie wstępnym
boj,re et a manger

�268

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopi.m

odgrzebał zastarzały spór, sprzed równo 300 lat, między Perraultem
a Racinem na
temat Alcesty. Praca ma - wbrew tytułowi - charakter
historyczno-filologiczny
i dotyczy głównie realiów literackich epoki, a tylko pośrednio tego, co zwykliśmy
uważać za folklor.
Trzy kolejne pozycje stanowią najbardziej zwartą pod względem tematycznym
część numeru a zarazem naj pełniej odpowiadają jego założeniom. Pierwsza z nich
(D. Fabre, J. Lacroix, Sur la production
du recit populaire,
s. 91) jest rozprawą tcoretyczną na temat mechanizmu tworzenia opowiadania ludowego. Biorąc za podstawę analizy zarejestrowany
u pewnej langwedockiej narratorki i utrzymany w oryginalnej formie opowiadania-lamentacji
wariant motywu "syn zamordowany"
(nr
939 w systemie Aarnego), autorzy śledzą mechanizm powstawania
formy i stwierdzają, że jest ona produktem narratywizacji
konkretnego motywu będącego stałym
składnikiem danej kultury i że realizuje się przez kontaminację różnych obiegowych
wątków oraz integrację szeregu innych wariantów.
Przedmiotem
następnej rozprawy jest analiza czynników, które wpłynęły na
ukształtowanie
wyobrażeń fantastycznych
w folklorze dwóch alpejskich regionówSabaudii i Deltinatu (Ch. Joisten, De quelques sources d'influences
dans la formation
des recits U~gendaires alpestres, s. 141). W metodycznie wzorowym ujęciu autor wyróżnia trzy kategorie tych czynników, których wpływ znalazł odbicie w alpejskich
legendach i podaniach, a mianowicie: wpływ religii chrześcijańskiej
i Kościoła katolickiego; wydarzenia historyczne, których ślady zachowały się w pamięci ludności;
wpływ literatury kolportowanej
i obraźnictwa "ludowego". Ponadto uwzględnia on
także tradycje gallo-romańskie
widoczne w warstwie językowej oraz wpływy środowiska fizycznego, a zwłaszcza społecznego (w myśl zasady, że wszelka działalność
ludzka znajduje odbicie w folklorze słownym). Swe tezy wsparł autor treściwym
materiałem dowodowym i przekonywająco uzasadnił.
Wreszcie autor trzeciej rozprawy omawianego cyklu, J.-C. Dinguirard, w artykule Notes sur une folklorisation
(s. 159) zajmuje się na przykładzie folkloru małej,
wysokogórskiej
wsi pirenejskiej
procesem folkloryzacji
konkretnego
faktu historycznego z niezbyt odległej przeszłości. Przedmiotem procesu stała się niezwykła postać miejscowego proboszcza, Paula Mothe, żyjącego w latach 1765-1855, człowieka
wykształconego, poety, a równocześnie kutwy i bezwzględnego wyzyskiwacza miejscowej ludności, parającego się czarną magią "bezbożnika", posądzanego o czary
i konszachty z diabłem. Autor przedstawiwszy
jego życiorys wykazał następnie, jak
niesamowita działalność despotycznego duszpasterza obrosła w legendę i zobiektywizowawszy się w zbiorowej świadomości lokalnej przeszła do kategorii podań ludowych.
O ile trzy ostatnie pozycje uznać można za "dania podstawowe" redakcyjnego
diner d'adieux,
o tyle trudno nazwać deserem następny punkt programu, w którym
autor wystąpił z tematem zgoła niepolitycznym,
udowadniając,
że nic co ludzkie
nie jest obce francuskiemu
folkloryście 2. Z rubaszną, iście rabelaisowską
dosłownością podjął on osobliwy problem roli w folklorze zjawiska fizjologicznego określanego przez medycynę eufemistycznym mianem "wiatrów". Dowiadujemy się więc,
że w folklorze francuskim jest to problem niebłahy; zjawisko ma wymiar prawie
obrzędowy, a jego aspekt prawno-obyczajowy
wywodzi się ze średniowiecza, co
autor wytropił nie tylko w dziele Rabelaisa, lecz także w XIV -wiecznej ikonografii.
Samo życie!
Na deser natomiast, jak przystało, zaserwowano coś lekkiego a przyjemnego

2 CI.

Ga-ignebet,

Une

coutume

de

folktore

jv,-idique

dans

l'ocu urc

de

Ha betais,

s.

łB3.

�Recenzje,

przegtqdy

wydawnictw

269

i czasoPism

w postaci zarysu katalogu gier i zabaw dziecięcych 3. Jest to projekt systematyki
francuskiego folkloru dziecięcego obejmującej całokształt zjawiska, a więc nie tylko
same formuły zabaw, lecz także ich akcesoria w postaci form folkloru słownego
(wyliczanki, recytacje,
formułki
magiczne),
gestyki i mimiki
oraz rekwizytów
(w tym zabawek). Autor podzielił całość na dwa zasadnicze działy, z których
pierwszy obejmuje zabawy wyłącznie dziecięce, drugi - gry przypadku, przeznaczenia, wróżebne, rytualne i magiczne. Każdy z działów zawiera dalszą klasyfikację
ujmującą zjawiska w punktach i podpunktach, zależnie od ich treści i formy. Pracę
uzupełnia obszerny aneks zawierający
przykładowe
opisy zabaw i towarzyszących
im tekstów słownych. Na pozycję tę warto zwrócić uwagę polskich etnografów, ponieważ brak u nas dotychczas
wyczerpującej
systematyki
folkloru
dziecięcego.
Trzeba tylko dodać, że powinna ona obejmować także melodyczną stronę recytacji
i śpiewek dziecięcych, czego Boratav w swoim projekcie nie uwzględnił.
Niczym "zaproszenie do tańca" po bankiecie zabrzmiał tytuł ostatniej rozprawy
omawianego "zeszytu specjalnego": L'enseignernent
rnilitaire de la danse et les traditions populaires
H. i J.-M. Guilcherów (s. 273), w której autorzy informują,
że
warmii
francuskiej
przez cały wiek XIX nadobowiązkowe
nauczanie tańca należało do programu szkolenia żołnierzy, a następnie probują ustalić związki zachodzące między tańcami koszarowymi,
a ludowymi tradycjami
tanecznymi.
Wydaje
się, że praca zyskałaby wiele, gdyby autorzy ograniczyli
się do pierwszej części
tytułu, bowiem wnioski końcowe okazały się więcej niż skromne.
Skonsumowawszy
nader obfite menu "numeru specjalnego" z pewną ulgą sięgamy po drugi, na szczęście już zwyczajny zeszyt rocznika. Zawiera on tylko 2 artykuły. W pierwszym z nich G.-H. Riviere wypowiada się na temat wartości estetycznych francuskiej
architektury
wiejskiej 4. Publikacja
budzi zainteresowanie
już
samym ujęciem tematu w kategoriach czysto estetycznych, co nie często się zdarza
etnografom piszącym o tradycyjnej
kulturze ludowej - zwykle bowiem ten aspekt
pomijany jest zupełnie, lub co najwyżej bywa wstydliwie
ukryty w podtekście.
Tutaj zaś autor stara się explicite wykazać, na czym polega piękno tradycyjnej
architektury
wiejskiej, biorąc pod uwagę nie tylko jej cechy strukturalne,
lecz
także funkcje socjalne i ideologiczne, otoczenie, kompozycję krajobrazu.
Następnie
omawia kryzys estetyczny architektury
wiejskiej, wnikliwie odsłaniając jego przyczyny, wreszcie próbuje zdefiniować estetykę wiejskiego budownictwa
współczesnego na tle cywilizacji przemysłowej. Autor nie ogranicza się tylko do stwierdzenia
istniejącego stanu, lecz proponuje także rozwiązania
zmierzające
do ochrony tradycyjnych walorów estetycznych poruszając m. in. problem skansenów, rekonstrukcji, stylizacji itp. Praca jest bardzo na czasie, bowiem dotyczy palącego problemu
gwałto\vnego zaniku tradycyjnej
kultury materialnej,
aktualnego w całym cywilizowanym świecie. Toteż gdyby pominąć w niej niektóre ściśle francuskie
realia,
byłaby z pewnością odbiciem zjawisk występujących
w wielu innych krajach także w Polsce.
Rocznik zamyka artykuł pióra H. Tremaud zatytułowany
Les joutes proven~ales(s. 349), w którym autorka pisze na swój ulubiony temat pojedynków nawodnych - tym razem w Prowansji. Bliżniaczy artykuł - tyle że w odniesieniu do
Langwedocji - ogłosiła już w 16 roczniku kwartalnika 5. Można mieć nadzieję, że
po drodze do monografii, jaką niezawodnie zechce napisać, nie zanudzi abonentów
kolejnymi replikami
w miarę tropienia zwyczaju w dalszych regionach Francji.
a P. N. Boratav,
4 G. H. Riviere,
S. 331.
.5 Les

jOlłtes

Une premii're
ebu1Lcl1e
cle cataLogue des jeux franc,;ais, s. 195.
Notes sILr les caracteres
est1uHiqlles LIe la maison
rurale
jranr;aise,

longuedociennes,

ATP

1961:ł, z. 1. Hec. zob.:

"Lud",

t. 56. s. 309.

�270

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

Ostatnie 100 stron rocznika zajmuje zestawienie filmografii, dyskografii i bibliografii za rok 1969.
Rozstając się z Arts et Traditions
Populaires
chciałoby się choć w kilku słowach podsumować l8-letni dorobek czasopisma. Nie jest to jednak możliwe choćby
dlatego, że nasz bliższy z nim kontakt ograniczał się do kilku ostatnich roczników
omawianych na tych łamach. Tak więc trzeba poprzestać na ogólnym stwierdzeniu,
że - jak się zdaje - organ ten, będący odpowiednikiem polskiego "Ludu", dobrze
służył patronującemu
mu Francuskiemu
Towarzystwu Etnograficznemu
(znów analogia do naszego PTL), ukazując kierunki zainteresowań
i metody pracy francuskich etnografów, a zarazem odzwierciedlając interesującą złożoność dawnej i współczesnej kultury ludowej Francji.
Żegnamy się jednak z dotychczasowym
tytułem bez żalu, w przeświadczeniu,
że jego kontynuator
"Ethnologie Fran&lt;;aise" w jeszcze doskonalszy sposób będzie
informować o stanie i osiągnięciach francuskiej
etnografii. Le roi est mart; vive
Ie roi!
Bogusław

Ethnologie
Franr;aise. Revue de la Societe d'Ethnographie
serie, t. l, annee 1971, Paris 1971, z. 1-4, ss. 399.

Linette

Fran&lt;;aise. Nouvelle

Od roku 1971 rocznik Francuskiego
Towarzystwa Etnograficznego
ukazuje się
pod nazwą "Ethnologie Franr;aise" (poprzednio "Arts et Traditions
Populaires")
i w innym formacie i opracowaniu graficznym. Głównymi redaktorami
czasopisma
są: 1. Chiva, J. Cuisenier, J. Le Goff oraz M.-L. Teneze. Pierwszy tom pisma wyszedł w nieco zmienionym również układzie treści, zawiera obok artykułów działy:
Badania stosowane, Działalność instytucji
naukowo-badawczych,
Prace monograficzne oraz Recenzje i kronika, a na końcu zamieszcza spis publikacji otrzymanych
w latach 1970-1971 przez bibliotekę Musee des Arts et Traditions Populaires i Centre
d'Ethnologie Fran&lt;;aise. Nie ma w czasopiśmie rocznej bibliografii etnologii francuskiej, która od 1947 r. ukazywała się najpierw w "Mois d'Ethnographie
Franr;aise",
a potem w "Arts et Traditions Populaires". Jest to zapewne spowodowane koniecznością dostosowania dawnego układu bibliografii do rozwoju współczesnej etnologii
francuskiej,
która bardzo szeroko wyszła poza ramy folkloru. Dział kronikarski
uległ ograniczeniu jedynie do działalności Societe d'Ethnographie
Fran&lt;;aise.
Omawiany rocznik zawiera artykuły o bardzo zróżnicowanej problematyce, obejmującej swym zasięgiem różne regiony i obszary społeczne oraz okresy historyczne
Francji.
Zeszyt 1 otwiera krótki, wprowadzający
artykuł czołowego współczesnego etnologa francuskiego, J. Cuisenier, Construire
san objet: l'ethnologie
franr;aise et san
domaine, w którym autor postuluje rozszerzenie obszaru badań etnologii narodowej
na cały etniczny obszar francuski, rozumiejąc pod tym pojęciem "zespół kultur
mówiących językiem francuskim i społeczeństw emigracji francuskiej, bez względu
na miejsce i czas ich założenia" (s. 9). Do obszaru francuskiego
zalicza umownie
Francję, francuskojęzyczne
tereny Belgii, Szwajcarii, Włoch, Kanady, USA oraz

�Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

271

terytoria zamorskie, takie jak Antyle, Gujana i Reunion. Jego zdaniem, przedmiotem etnologicznych badań tego obszaru powinno być przede wszystkim uchwycenie
struktury i funkcjonowania
systemów społecznych i kulturowych
charakterystycznych dla społeczeństw tych terenów. Autor zaznacza, że należy zawsze pamiętać
o wzajemnych pokrewieństwach
i wspólnej tradycji kulturowej, że nie można zamykać się w jałowości badań monograficznych,
ani też ograniczać się do ich wzajemnych porównań. P. Bouissac z Kanady, Une traite acrobatique
du XVle sieCZe. Essai
sur la paradigmatique
des modeles de la description,
zajął się Rozprawą o akrobacji
A. Tucearo z 1599 r. jako traktatem nie tylko ważnym ze względu na dokument ludowej tradycji, ale również jako przekazem umożliwiającym
przeprowadzenie
analizy warunków i sposobu opisu ruchu ciała ludzkiego i gestów. Podobny charakter
posiada artykuł F. Lancelot, £criture
de la danse. Le systeme Feuillet,
którego
przedmiotem jest zbadanie systemu znaków, charakteryzujących
taniec w czasie
i przestrzeni, opracowanego przez R. A. Feuillet w jego pracy La Choreographie
opublikowanej w 1700 r. w Paryżu. A. Charraud, Analyse de la representation
des
ages de la vie humaine dans les estampes populaires
du XIXe siecle, przeprowadza
strukturalną
analizę 20 wybranych XIX-wiecznych
ludowych rycin przedstawiających okresy życia (les ages de la vie). Zakłada on istnienie w nich wspólnej ukrytej
struktury obrazu, będącej zarazem uzewnętrznieniem
pewnego wzoru, który ludowy sposób myślenia wytworzył dla ukazania - przy pomocy symboli - poszczególnych okresów życia kobiety i mężczyzny. W dziale badań stosowanych G. Delcroix, Utilisation
de l'electroosmose
pour la conservation
des objets ethnographiques,
wkracza w problemy konserwatorstwa
i omawia z punktu widzenia teoretycznego
i praktycznego
zastosowanie elektroosmozy przy konserwacji obiektów etnograficznych. W dziale omawiającym prace instytucji, czołowy muzeolog i etnolog francuski,
G. H. Riviere, Le Musee de plein air des Landes de Gascogne. Experience fran~aise
d'un musee de l'environnement,
przedstawia
założenia organizacyjne
muzeum powstającego na wolnym powietrzu w regionie Landes (Akwitania). Jest to eksperyment nieznany w skali światowej, godny uwagi również polskich muzeologów, gdyż
muzeum - park naturalny - będzie w rzeczywistości kompleksem kilku muzeów
zajmujących się człowiekiem, jego kulturą i środowiskiem
geograficznym.
Zasadniczo składać się będzie z dwóch rodzajów placówek muzealnych: czasu i przestrzeni, równocześnie też stanie się instytutem naukowym i ośrodkiem rekreacyjnym.
Zeszyt 2 otwiera obszerny teoretyczny artykuł J. M. Guilcher, Aspects et problemes de la danse populaire
traditionnelle.
Autor zajmuje się w nim jednym z najbardziej tradycyjnych
przedmiotów badań francuskiej
etnologii narodowej - tańcem ludowym. W pierwszej części porusza zagadnienie samego tańca, w drugiej
zajmuje się problemem funkcjonowania
tradycji tańca w środowisku wiejskim. I tu
ciekawa uwaga: zasadniczym problemem tradycji jest dla niego sposób przekazu
doświadczeń,
wiedzy i umiejętności
tańca z pokolenia
na pokolenie.
Z kolei
M. Amiot i H. de Fontmichel w swoim socjologiczno-historycznym
studium o systemie społeczno-politycznym
Nicei (Nice, un exemple de monarchie elective au XIXe
siecle) zajęli się bardzo interesującym
zjawiskiem współczesnego partykularyzmu.
Nicea jest miastem otwartym, o silnie rozwiniętej turystyce i handlu, ale zarazem
przykładem świadomej, politycznej i kulturalnej izolacji, która nie jest dziedzictwem
odległej historii, lecz zjawiskiem nowym, przyniesionym przez emigrantów w połowie XIX wieku. W dziale monografii, M. Segalen, La confrerie de Charite de Daubeuf-la-Campagne,
Eure, zajmuje
się jednym z Bractw Miłosierdzia, działającym
jeszcze w 1950 r. na terenie Normandii.
Zeszyt 3-4 zawiera 8 artykułów. P. Bouissac, Pour une analyse ethnologique
des

�272

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

entrees de clowns:
construction
de l'objet et esquisse de la methode, podjął malo
dotychczas rozpracowany
w etnologii temat klownów cyrkowych. Cyrk i zjawisko
komizmu coraz częściej pojawiają się w pracach francuskich i kanadyjskich etnologów. Autor artykułu zajął się występowaniem klownów na arenie cyrkowej i przeprowadza ich etnologiczną analizę. Dwa artykuły podejmują zagadnienia literatury
ludowej. D. Laurent, La gwerz de Skolan et la legende de Merlin., pisze o ludowej
bretońskiej balladzie o Skolanie i legendzie o Merlinie. Ballada o życiu Skolana jednego z bohaterów ludowych - należy do naj żywotniejszych
wśród ludowych
pieśni anegdotycznych
znanych w Bretanii pod nazwą gwerziou.
Autor dokonuje
porównań tej ballady z niektórymi wątkami w dawnej literaturze
galijskiej oraz
starofrancuskiej.
Dostrzega bardzo wyraźne związki między współczesnym bretońskim Skolanem, a dawną celtycką legendą o Merlinie. W drugim artykule, P. Richard, F. Levy i M. de Virville, Essai de description
des contes merveilleux,
autorzy
starają się określić formy analizy baśni cudownych. Analiza ta powinna służyć co
najmniej dwom celom: l) powinna umożliwić przedstawienie
opowieści w sposób
wskazujący na wszystkie istotne dla folklorysty elementy i umożliwiający dalsze
ich badanie oraz skatalogowanie
utworu, 2) forma analizy powinna być przystosowana już do mechanicznego opracowania komputerowego. Rozwiązaniu tych problemów poświęcony jest cały artykuł. Z kolei J. Nicourt w artykule pt. Fabrication
de cloches fondues. Permanence
des techniques,
zajął się tradycyjną
produkcją
dzwonów we Francji i doszedł do wniosku, iż technika odlewania dzwonów pozostaje niezmienna we Francji od XIV w. F. Raphael, Rites de naissance et medicine
populaire
dans Ie juda'isme rurale d'Alsace, pisze o obrzędach urodzinowych i medycynie ludowej oraz znachorstwie u Żydów alzackich. F. Loux, Pratiques popu/aires
d'hygiene
et de prevention
de la maladie, przedstawia prohlematykę
nowo podjętych przez Centre d'Ethnologie Fran~aise pod kierunkiem J. Cuisenier, badań nad
ludową higieną i zapobieganiem przed chorobami. Zeszyt zamykają dwie monografie:
R. Froehlicher, Une ferme alsacienne i C. Michel, Une credence provent;ale.

Jacek

L'Ethnographie.
Wyd. Societe
annee 1972, Paris1972, ss. 100.

d'Ethnographie

de Paris.

Nouvelle

Bednarski

sćrie, nr 66.

Rocznik zawiera 7 artykułów: R. Lacombe, Cap Tersanabal
(dotyczy akademii
"naukowej", stworzonej w XV wieku przez infanta portugalskiego, Don Henriąue,
na przylądku Sagres w Portugalii); R. P. Delawarde, A propos de la sauvegarde
des Indiens et de leur style de vie (W sprawie ochrony Indian i ich sposobu życia;
studium o Indianach Galibi w Gujanie); J. Belin-Milleron, Inventaire
ethnologique
d'un

canton

rural

Saint-Sauveur

en Puisaye

(Yonne).

Introduction

(o etnologicznym inwentarzu
wiejskiego kantonu Saint-Sauveur
dologiczne wprowadzenie);
C. Maxia, La civilisation
nuraghique
sciences anthropologiques
(Kultura "nuraghe"
w świetle nauk

methodologique

Puisaye, metoli /a /umiere des
antropologicznych.
w

�Recellcje,

wydawnictw

pTceglądy

2.3

i czasopism

~tudium o religijnych
budowlach
służących do osuszania ciał zmarłych na Sardynii); B. Delfendahl, Le culte champetre
dans un village
de L'Inde. Description
systernatique
(Wiejski kult religijny we wsi indyjskiej); S. Thierry, A propos de La
litterature
populażre
du Cambodge
(11). Trois contes (A propos literatury
ludowej
Kambodży, cz. ll: Trzy opo\viadania);
H. Kani, Les types d'installation
des habi!ants de bateaux &lt;i Shatin,
N. T., Hang-Kong
(Typy osiedlenia mieszkańców
łodzi
w Shatin, Nowe Terytoria - Hongkong).
Jacek

The journal

.'.Ian.

of the Royal

Anthropological

Institute,

Bednarski

t. 7, nr

1-4, Lon-

do;] 1972.

Kwartalnik,
wydawany
przez Królewski
Instytut
Antropologiczny
Wielkiej
Brytanii i Irlandii \V Londynie, od 1965 1". jest kontynuacją
dwóch czasopism:
"Journal or the Royal Anthropological
Institute"
i "Man". "Man" zawiera artykuły
z zakresu antropologii społecznej, w ramach której dużo miejsca poświęca wyspecjalizowanym dziedzinom: antropologii ekonomicznej, prawnej i politycznej, a także
ekologii kultury i problemom języka; zamieszcza również prace z dziedziny antropologii fizycznej i archeologii 1.
Nr l. zawiera:
Peter J. Newcomer, The Nuer are Dinka; an essay on origins
and environmental
determinism
(Nuerowie są Dinka; esej o pochodzeniu i determin~zmie środowiskowym).
Autor dowodzi, że Nuerowie i Dinka stanowili jeden lud
o v:splJlnej kulturze, rozbity wskutek oddziaływania
czynników środowiskowych.
Nicolas Peterson, Totem:/sm yesterday; sentiment
and local organisati,on
among the
Australian
Aborigines
(Totemizm wczoraj; uczucie i organizacja lokalna u tubylców
australijskich),
Opierając się na przykładzie
dwóch ludów: Murngin z Ziemi Arnhema i Walbiri z Pustyni Centralnej, autor wykazuje istnienie związku między totemizmem i organizacją
lokalną, podkreślając
znaczenie stosunku uczuciowego do
teryiorium.
na którym działali przodkowie.
Charles R. Peters, Evolution
Of the
capacity for language; a new start on an old problem
(Ewolucja zdolności do utworzenia języka; nowe podejście do starego problemu). Glynn Cochrane, Legal decisions and processllal
models of law (Ro;:strzygnięcia
prawne i procesualne
modele
prav,;a), Studium z zakresu antropologii prawnej. Talal Asad, Marketmodci,
class
structure
and consent;
a reconsideration
of Swat political
organisation
(Model
rynku, struktura
klasowa i zgoda; ponowne rozpatrzenie
organizacji
politycznej
Swat"). Hoger Gomm, Harlots and bachelors; marital
inst.ability
among the Coastal
['ligo of Kenya (Nierządnice
i kawalerowie:
nietrwałość małżeństw u Digo z Kenii,
zamieszkałych
wzdłuż wybrzeża). Stephen Pastner &amp; Carroll McC, Pastner, Agriculture,
kinship
and politics
in southern
Baluchistan
(Rolnictwo, pokrewieństwo
i polityka \\. południO\\'ym Bcludżystanie).

] Pr·zy
dziEd7.in.
2. S\\'C11

:r- -- Lud.

t.

pr('ze!lt&lt;~cji
-

59

St'H1

a nyi-i:ułtn\"

',v P~kistan~e.

ponlij;lrn

specjalistyczne

prace

z

tych

ostatnich

o\\'óch

�274

Recenzje,

przeg!qdy

wydawnictw

i czasopism

Nr 2. Henry

T. Lewis, The role of fire in domestication
of plants and animals
a hypothesis
(Rola ognia w przyswojeniu
roślin uprawnych
i udomowieniu
zwierząt w południowo-zachodniej
Azji; hipoteza), Roy 1". Elier..
The marsupial
in Nuaulu
ritual
behaviour
(Kuskus w rytualnych
zachowaniach
Nuaulu). Ukazanie i próba wyjaśnienia roli zwierzęcia - kuskusa workowatego w rytuałach
(szczególnie - narodzinowych
i inicjacyjnych)
Nuaulu, małej grupy
zamieszkującej
południowo-środkową
część wyspy Seram we wschodniej Indonezji.
Jorge Sabater Pi &amp; Colin Groves, The importance of higher primates in the diet o;
the Fang of Rio Muni (Znaczenie wyższych Naczelnych (Antropoidów)
w pożywieniu ludu Fang znad Rio Muni). K. A. Gourlay, The ox and identification
(Wół
i identyfikacja).
Celem artykułu jest przedstawienie
świadectw koncepcji identyfikacji u ludu Karimajon w północno-wschodniej
Ugandzie, wskazanie na znaczenie
tej "identyfikacji"
w jej psychospołecznym
kontekście oraz wyjaśnienie,
dlaczego
do tego szczególnego związku wybierany jest właśnie wól. David B. Kronenfeld.
Guttman
scaling; problems of conceptual domain, unidimensionality,
and historical
inference
(Skalowanie
Guttmana;
problemy zakresu pojęciowego, jednowymiarowaści i dedukcji historycznej). Autor sprawdza użyteczność skali Guttmana w badaniach nad organizacją społeczną. Jean-Claude
Muller, Ritual marriage, symbolic
fatherhood
and initiation
among the Rukuba, Plateau-Benue
State, Nigeria (Małżeństwo rytualne, symboliczne ojcostwo i inicjacja u Rukuba ze Stanu Plateau-Benue w Nigerii). T. J. H. Chappel, Critical carvers; a case study (Krytyczni rzeżbiarze; studium przypadku). Analiza stosunku dwóch rzeźbiarzy z plemienia Egba
(zamieszkałych w Abeokuta w zachodniej Nigerii) do twórczości własnej i konkurentów.
Nr 3. R. G. Willis, Pollution
and paradigms
(Skażenie i paradygmaty}, Autor
omawia i porównuje dwie teorie na temat przyczyn chorób u ludu Fipa z południowo-zachodniej
Tanzanii: koncepcję
"niefachową"
("lay") albo ludową ("folk")
i teorię grupy tubylczych specjalistów "lekarzy" ("doctors"), którą można, zdaniem
autora, uznać za odpowiadającą
pojęciu "naukowego paradygmatu"
T. S. Kuhna.
Michael D. Lieber, Opposition to peyotism among the western Shoshone; the message of traditional
belief (Opozycja wobec peyotyzmu
u zachodnich Szoszonó\\';
misja tradycyjnej
wiary). Rola tradycyjnych
koncepcji: siły duchowej, przyczyn
chorób i ich leczenia w wytworzeniu i wyrazie opozycji do peyotyzmu. J. Davis.
Gifts and U. K. economy (Dary a ekonomia brytyjska).
Próba zastosowania teorii
daru Maussa do wysoko rozwiniętego społeczeństwa brytyjskiego.
Louise Morauta.
The politics at cargo cults in the Madang Area (Aspekty polityczne kultów cargo
w rejonie Madang). Dotyczy rejonu wokół miasta Madang na północnym wybrzeżu
Nowej Gwinei. Eleanor Rosch Heider, Probabilities,
sampling,
and ethnographic
method; the case of Dani colour names (Prawdopodobieństwa,
próbki statystyczne
a metoda etnograficzna; przypadek nazw kolorów u Dani 3). Raymond Firth, Methodological
issues in economic anthropology
(Review Al'Licle). (Rozwiązania
metodologiczne w antropologii ekonomicznej - artykuł recenzyjny).
Nr 4. Anthony Forge, The golden tleece (Złote runo). Odczyt poświ~cony pamięci B. Malinowskiego, a szczególnie jego dziełu Argonauci zachodniego PacYfiku,
wygłoszony w London School of Economics and Political Science 7 marca 1971 r.
Hobert Dirks, Networks,
groups and adaptation
in an AtTO-Caribbean
communitll
(Układy, grupy i adaptacja w społeczności afro-karaibskiej).
Analiza stosunku mit:dzy nieformalnymi,
personalnymi
układami i sformalizo\\'anymi
grupami \\' spoin

southwest

3 Dani

-

Asia;

rolniczy

lud

papuaski

w górach

Nowej

Gwinei

zachodniej,

�Recenzje,

łeczności

afro-karaibskiej

The Nuer

and the Dinka;

przeg!qdy

wydawnictw

275

i czasopism

z Brytyjskich

Wysp Dziewiczych.
Maurice Glickman,
(Nuerowie i Dinka; dalsze uwagi). Doty-·
czy ekologii, struktury
społecznej i problemów "mutacji" społecznej. Roy Wagner,
Incest and identity;
a critique
and theory on the subject of exogamy and incest
prohibition
(Kazirodztwo i tożsamość; Krytyka i teoria na temat egzogamii i zakazu
kazirodztwa). Jacob Black, Tyranny as a strategy for survival in an "egalitarian"
society; Luri
facts versus an anthropological
mystique
(Tyrania jako środek przetrwania w "egalitarnym"
społeczeństwie;
fakty
kultury
Luri
przeczą mistyce
antropologicznej).
Autor
próbuje
udowodnić
na przykładzie
społeczności Luri
z Luristanu - górskiej prowincji w zachodnim Iranie, że w pozornie egalitarnych
społeczeństwach Srodkowego Wschodu w istocie panuje tyrania, a nierówność przenika całą strukturę
społeczną. Margaret
Pamment,
The succession of Salomon;
a reply to Edmund Leach's essay "The legitimacy
of Solomon"
(Spuścizna Salomona; odpowiedż na esej Edmunda Leacha Prawowitość
władzy Salomona).
Krytyczne sprawdzenie
przeprowadzonej
przez Leacha analizy strukturalnej
biblijnego mitu o Salomonie i propozycja alternatywnej
analizy.
a further

note

Danuta

Man.

The journal

of the Royal Anthropological

Institute,

Penkala

t. 8, nr 1-4, London

1973.
Nr 1. Veena Das, The structure

of marriage

preferences;

an account

from

Pa-

(Struktura
preferencji
małżeńskich;
relacja z literatury
pakistańskiej). Opis praktyk stosowanych przy aranżowaniu małżeństw między kuzynami na podstawie pakistańskiej
literatury
ludowej w języku Urdu. J. I. Prattis, Strategising man (Człowiek jako strateg). Autor rozpatruje
problem z zakresu antropologii ekonomicznej:
podejmowanie
racjonalnych
decyzji i jego warunki w społeczeństwach prymitywnych
i chłopskich. Przyjęty schemat analizy stosuje w odniesieniu do pieniądza - muszli z Wyspy Rosell. Sachiko Hatanaka,
Conflict
of
laws in a New Guinea Highlands
society (Konflikt praw w społeczeństwie
z gór
Nowej Gwinei). Obraz konfliktu
między
wprowadzonym
przez administrację
australijską
prawem oficjalnym, a prawem zwyczajowym u ludu Sinasina z gór
Nowej Gwinei. R. W. Wyllie, Introspective
witchcraft
among the Effutu of southern
Ghana (Introspektywne
czarownictwo u Effutu z południowej Ghany). Opis czarownictwa "samooskarżycielskiego"
("confession-oriented").
Allice Singer, Marriage
payments and the exchange of people (Płatności małżeńskie
i wymiana ludzi). Na
podstawie analizy materiałów z prac Evans-Pritcharda
o Nuerach autorka stwierdza, że tzw. wymiana kobiet przez małżeństwo jest nie odpowiadającą
rzeczywistemu stanowi rzeczy konstrukcją
badaczy - mężczyzn, wynikającą
z niedoceniania
roli kobiet. W istocie - poprzez małżeństwo dokonuje się wymiana osób - i kobiet, i mężczyzn.
Nr 2. J. Davis, Forms and norms; the economy of social relations (Formy i normy; ekonomia stosunków społecznych). Odczyt poświęcony pamięci Malinowskiego,
dotyczący teorii wzajemności.
Wygłoszony w London School of Economics and
kistani

fiction

�27G
Political

Recenzje,

wydawnictw

i czasopism

Science 27 lutego 1973 r. David McKnight, Sexual symbolism of food among
seksualna pożywienia u Wik-Mungkan 1). Don Han-

Wik-Mungkan
(Symbolika
delman, Gossip in encounters;

the

przeglqdy

the transmission

Of

information

in a bounded

social

(plotka przy spotkaniach; przekaz informacji w ograniczonym układzie społecznym). Autor analizuje powstawanie i przekazywanie
plotki podczas spotkań w oddziaływaniu
"face-to-face",
na przykładzie stosunków między pracownikami
małego warsztatu typu chałupniczego w Jerozolimie. William G. Dalton, Economic
change and political
continuity
in a Saharan oasis community
(Zmiana ekonomiczna i ciągłość polityczna w społeczności saharyjskiej
oazy). Analiza dotyczy pasterskiego plemienia Riah z libijskiej oazy Sawknah. Emiko Ohnuki-Tierney,
Sakhalin
Ainu time reckoning (Rachuba czasu u Ajnów sachalińskich).
Nr 3. Ursula Sharma, Theodicy and the doctrine of karma (Teodycea i doktryn~ karma). Autorka na podstawie
badań
terenowych
prowadzonych
w wiosce
w prowincji Himachal Pradesh w Indiach sprawdza, jak potrzeba kulturowego
rozwiązania problemu cierpienia została wypełniona w ludowym hinduizmie. Warren
Shapiro, Residential
grouping
in northeast
Arnhem
Land, (Ugrupowania
lokalne
w północno-wschodniej
Ziemi Arnhema). Vernon Reynolds, Ethology and anthropology (Review article).
(Etnologia i antropologia - artykuł recenzyjny). Lilo Stern,
lnter-houshold
movement
in a ladino village of southern
Mexico (Przemieszczenia
lokalne w wiosce latynoskiej w południowym Meksyku). Artykuł dotyczy fluktuacji
w zamieszkaniu we wsi Tapada w stanie Chiapas w południowym Meksyku. Shirley
G. Ardener, Sexual insult and female militancy
(Zniewaga seksualna a kobieca wojowniczość). Autorka rejestruje, głównie na podstawie danych z zachodniego Kamerunu, przejawy
wojowniczości
kobiet afrykańskich,
zwracając
uwagę na fakty,
które mogłyby, jej zdaniem, rzucić światło na dzisiejszy ruch wyzwolenia kobiet
w Ameryce i Anglii. W. Arens, Tribalism
and the poly-ethnic
rural
community
(Trybalizm a polietniczna społeczność wiejska 2). C. R. Hallpike, Functionalist
interpretations
of primitive
warfare
(Funkcjonalistyczne
interpretacje
prymi tywnej
wojny).
Nr 4. Kenneth David, Until marriage do us part; a cultural account Of Jaffna
Tamil categories for kinsman
(Dopóki małżeństwo nas nie rozdzieli; sprawozdanie
kulturowe z kategorii pokrewieństwa
Tamilów półwyspu Dżaffna). Autor, w miejsce metody badania terminów pokrewieństwa
za pomocą analitycznych
kategorii
klasyfikacyjnych,
proponuje
podejście "kulturowe",
polegające na użyciu tubylczych kategorii dla zaklasyfikowania
terminów pokrewieństwa
i reguł małżeńskich.
Tytuł artykułu wywodzi się z jednej z tubylczych "teorii" Tamilów z półwyspu
Dżaffna, która znajduje wyraz w poglądzie, że brat i siostra "dzielą krew" dopóki
nie rozdzieli ich małżeństwo siostry. Ernest Gellner, Primitive
cornmunism
(Review
article).
(Pierwotny komunizm - artykuł recenzyjny). Autor recenzuje pracę zbiorową badaczy radzieckich:
Ochotniki,
sobirateli,
rybolovi;
problemy
socjalno-ekonomiceskich
otnosenii v dozemledelceskom
obscestve, Akademia Nauk SSSR, Institut Etnografii, Leningrad.
Joanna Overing Kaplan, Endogamy
and the mariage
alliance;
a note on continuity
in kindred-based
groups (Endogamia i więż małżeńska; uwagi o ciągłości w grupach opartych na pokrewieństwie).
Autorka odnajduje
w więzi małżeńskiej czynnik formowania i umacniania
grup pokrewieństwa w społecznościach, które nie posiadają silnej koncepcji wspólnego pochodzenia. Rozpasetting

1 Plemię
australijskie.
2 Na podstawie
badań
3kiej \\7 północnej
Tanzanii.

prowadzonych

w Mto

W&lt;l Mbll

-

polietnicznej

społeczno"ci

wiej-

�Recenzje.

przegLqdy

wydawnictw

277

i czasopism

truje małżeństwo endogamiczne
w trzech wybranych
społecznościach
i w podsumowaniu wyróżnia trzy analityczne kategorie endogamii. B. Edward Pierce, Status
competition

and personal

networks;

informal

social

organisation

among

the Nengre

(Współzawodnictwo
o status a sieć stosunków personalnych;
nieformalna organizacja społeczna u Nengre z Paramaribo).
Artykuł dotyczy stosunków
społecznych u Kreolów niższego statusu (zw. Nengre) z Paramaribo
w Gujanie
Holenderskiej.
H. U. E. Thoden van Velzen, Robinson Crusoe and Friday; strength
and weakness of the Big Man paradigm (Robinson Cruzoe i Piętaszek;
siła i słabość
paradygmatu
Wielkiego Człowieka). Tematem artykułu
jest "paradygmat
Wielkiego Człowieka" - tak określił autor pewien schemat konceptualny
(w sensie kuhnowskim), stosowany w studiach z zakresu antropologii politycznej, a polegający na
badaniu życia społecznego z przyjęciem perspektywy
istnienia potężnych jednostek,
relacji między nimi, stosunków między przywódcą i jego stronnikami.
Autor sprawdza wartość tego paradygmatu,
jego siłę wyjaśniającą,
w dwóch wymiarach:
metafizycznym i instrumentalnym.
Przedstawiając
"wymiar metafizyczny"
paradygmatu
posługuje się porównaniem
z wątkami tematycznymi
powieści Daniela Defoe Przypadki Robinsona
Cruzoe. Badanie
wartości paradygmatu
doprowadza
autora do
wniosku, że istnieje szereg zjawisk empirycznych,
które trudno wyjaśnić w ramach
studiów "Wielkiego Człowieka" i że przy badaniach prowadzonych
z tej perspektywy wiele ważnych zagadnień
zostaje pominiętych.
Hilda Kuper, Costume and
cosmology; the animal symbolism
of the ncwala (Kostium a kosmologia; symbolika
zwierzęca ncwala). Autorka analizuje
strój rytualny
noszony podczas ncwala najważniejszego
dorocznego rytuału
królewskiego
Suazi z południowo-wschodniej
Afryki. Podkreśla sposób, w jaki występujące
w kostiumie obrzędowym
symbole
zwierzęce wyrażają kosmologię.
of Paramaribo

Danuta

Penkala

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6722" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6702">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/267bd8657b25ed9e8dbe38312e23d903.pdf</src>
        <authentication>27b414d4b5c51f74b026ca2e9856ac0f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80063">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1691</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80064">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80066">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1978 t.62</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80067">
                <text>LUD 1978 t.62, s.205-263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80068">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80069">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80070">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80071">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80072">
                <text>III.

RECENZJE,

PRZEGLĄDY

WYDAWNICTW

I

CZASOPISM
Lud, t. 62, 1978

Premeny

l'udovych

red. A. Prandy.

tradicii

Veda, Bratislava

1. Ceskoslovensko,
1977, ss. 311.

v sltcasnosti.

praca

zbior.

pod

Czytelnikowi polskiemu warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Jest to tom 1 zapowiedzianej
serii wydawniczej
Międzynarodowego
Komitetu
etnograficznych
badań współczesności,
a powstał na linii dotychczasowych
sympozjów
naukowych,
przeważnie
międzynarodowych,
organizowanych
przez instytuty
Akademii
Nauk
i ośrodki uniwersyteckie
i poświęconych
różnym aspektom
współczesnych
przemian kulturowych:
pierwsze, z 1966 L, poświęcone wpływowi industrializacji
na
kulturę ludową, druga knoferencja
z 1971 r. miała za przedmiot folklor we współczesności, trzecia - również jak poprzednie, na Słowacji - obradowała, z udziałem
24 gości zagranicznych
ze wszystkich
socjalistycznych
krajów
europejskich,
m:d
problemem przemian tradycji ludowych we współczesności
(zob. "Lud" t. 58, 1974,
s. 334). Omawiany tom jest wkładem badaczy czechosłowackich
w tę problematykI:;, wyrazem ich stanowiska
teoretyczno-metodologicznego
i metod badawczych
w końcu lat sześćdziesiątych
i początków siedemdziesiątych.
Zapowiedziany
t. 2
o tym samym tytule, ukaże wkład badaczy z innych krajów socjalistycznych.
Bardzo bogatą problematykę
omawianą
przez 25 autorów czeskich i słowackich otwiera A. Pranda analizą głównych czynników procesów przemian słowackiej i czeskiej kultury ludowej po drugiej wojnie. Omawia czynniki: polityczne,
gospodarcze,
techniczne,
społeczne
i psychologiczne,
ilustrując
je konkretnymi
danymi. J. Kramafik
z Pragi zajmuje się pojęciem tradycji na tle i w związku
z rozwojem klasowej struktury
społeczeństwa.
Stoi na stanowisku
istnienia dawniej wielu nurtów tradycji, często ze sobą sprzecznych, stąd uważa tradycję ogólnonarodową za fikcję, z czym trudno się zgodzić. A. Sulitka z Bratysławy
kontynuuje zagadnienie tradycji od strony jej pojmowania
i zdefiniowania,
wyróżniając
trzy panujące tu orientacje. W końcu omawia zjawisko współczesnego folkloryzmu
i innowacji kulturowych.
A. Robek (Praga) zajmuje się niektórymi
zagadnieniami
tradycji w zakresie stosunków społecznych i kultury duchowej ludności wiejskiej;
zwraca uwagę na zmienność funkcji tej samej tradycji
(np. religijnej)
w życiu
społeczeństwa i na rolę tradycyjnego
myślenia w procesach rozwoju świadomości
klasowej.
Po artykułach o charakterze
ogólnym następuje seria szczegółowych. M. Lescak
(Bratysława)
analizuje
precyzyjnie
problem badań empirycznych
współczesnych
estetycznych norm folkloru, wyróżniając
z jednej strony normy ogólnie przestrzegane przez kolektyw i ich wyznaczniki, z drugiej przeciwstawne
tamtym estetyczne
zasady indywidualne.
W podobnie teoretycznym
ujęciu M. Kosova (Bratysława)
zajmuje siG pojęciami tradycji, zmiany i współczesności jako kategoriami
systemowymi na przykładzie
obrzędów weselnych
i ich wariantów.
A znów J. Tomes
(Strażnice) analizuje funkcję społeczną ludowych obrzędów i ceremonii i ich zmia-

�206

Recenzje

ny w życiu współczesnej
generacji,
a S. Kovacevicova
(Bratysława)
zmiany
w ostatnich dziesiątkach lat postaw estetycznych w sztuce ludowej na przykładzie
kilku wybranych
wsi, podobnie jak O. Danglova (Bratysława)
zmiany w ludowym hafciarstwie.
Zaś S. Burlasova
(Bratysława)
analizuje
podobne zjawiska
zmian postaw estetycznych w pieśniach.
Z kolei mamy kilka opracowań z badań grup etnograficznych
lub regionów.
J. Vareka (Praga) porusza podstawowe problemy badań etnograficznych
w przemysłowym okręgu węgla brunatnego
w północnych Czechach, z uwydatnieniem
~zczególnie tworzenia
się kultury
robotniczej;
1. Heroldova
pisze o integracji
różnych grup osiedleńców po drugiej wojnie (ze Słowacji, Rumunii, ZSRR, Polski
itd.) na zachodnim pograniczu Czech, a F. VanCik (Praga) analizuje na tymże
pograniczu jedną tylko grupę etniczną z Rumunii o ukraińskim
poczuciu narodowym; R. Jerabek
(Brno) proponuje
nowy model badań etnograficznych
wsi
skolektywizowanej
jako ważne zadanie współczesnej
etnografii.
K. Podolakova
(Bratysława)
pisze o stylach życia na Słowacji, o stereotypach,
mechanizmach
i czynnikach te style determinujących
i na tym tle referuje socjalistyczny styl
życia. Niejako egzemplifikacją
tych teoretycznych
rozważań jest referat J. Olejnika (Tatrzańska Łomnica) o zmianach w sposobie życia i w kulturze materialnej
mieszkańców Wysokich Tatr pod wpływem turystyki.
Następuje w końcu seria 9 referatów z zakresu współczesnego folkloru i folkloryzmu:
A. Jerabkova
mówi o badaniu
"drugiego życia" strojów ludowych,
V. Gasparikova
o aktualnej
żywotności ludowych gatunków prozaicznych, J. Michalek o przemianach
w prozie ludowej na konkretnym
terenie; O. Sirovatka
o opowiadaniach
z życia codziennego we współczesnych
przekazach,
podobnie
L. Pourova-Volbrachtova
o warunkach
życia i funkcji opowiadań prozaicznych,
G. Sokolova o badaniu ustnych opowiadań
u górali; M. Sramkova
o zakresie
repertuaru
opowiadaniowego
jednego gawędziarza.
Wreszcie B. Benes analizuje
współczesne formy wyrazu teatru folklorystycznego,
a Z. Vanovicova problem
związków między źródłami literackimi
a folklorem.
Jak z powyższego przeglądu widać, zestaw problematyki zawartej w tomie jest
tak szeroki, że obejmuje ogół najbardziej
istotnych zjawisk powstałych w procesie
swoistej symbiozy tradycji ludowych z kulturą współczesności. Jest, po wtóre, widoczne, że słowacka i czeska folklorystyka
i etnografia
wypracowały
już ade··
kwatne podstawy teoretyczno-metodologiczne
i metody badań zjawisk współczesności i mają w tym zakresie godne uwagi osiągnięcia. Sukcesy te należy przypisać
niewątpliwie
także dobrej organizacji
nauki. Dzięki należycie
zorganizowanej
współpracy
akademickich
instytutów
etnografii
i folklorystyki
w Bratysławie
i Pradze, wraz z podległymi im pracowniami
regionalnymi,
z ośrodkami uniwersyteckimi, nauka czechosłowacka
zajęła niewątpliwie
jedno z czołowych miejsc
w zakresie badań zarówno tradycji, jak i współczesności.
Józef

Klaus Jacklein, Un pueblo popoloca. "Serie de antropologia social."
SEPINI, Num. 25, Instituto Nacional Indigenista, Mexicó 1974, ss. 323.
Praca zachodnioniemieckiego
antropologa współczesnej
kulturze
i ważniejszym
aspektom

Burszta

Colección

K. Jackleina
jest poświęcona
życia społecznego mieszkańców

�Recenzje

207

meksykańskiej
wsi indiańskiej
San Felipe Otlaltepec,
położonej na terenie
stanu Puebla l. Społeczność ta przynależy pod względem etnicznym do grupy Popoleca, natomiast z punktu widzenia społeczno-ekonomicznego
reprezentuje
najbiedniejsze warstwy mieszkańców Meksyku. Zajmuje ona również względnie izolowane
położenie geograficzne, które zadecydowało w dużej mierze o słabszym aniżeli na
innych terenach nurcie zmian, przeobrażeniach
kulturowych
i procesach metysażu.
Dzięki temu za pośrednictwem
Jackleina
uzyskujemy
możliwość poznania życia
indiańskiej społeczności w warunkach niemal laboratoryjnych.
Nie oznacza to jednak, iż ludzie, którzy zamieszkują Otlaltepec, żyją w całkowitej izolacji kulturowej
i ekonomicznej. Autor ukazuje ze szczególną wyrazistością,
iż we współczesnym
świecie nie istnieją takie społeczności oraz że nawet w tak niekorzystnie
usytuowanej wsi, jak Otlaltepec, łatwo jest wykryć mechanizmy wiążące Indian z gospodarką Meksyku. Menografia Jackleina jest więc interesującym
przykładem tzw.
CQse study studium konkretnej społeczności, służącym jednak do poznania znacznie ogólniejszych procesów i zjawisk. Jest ona także ważnym przyczynkiem
dla
współczesnej amerykanistyki
ze względu na szczupłość dotychczasowych
informacji
na temat kultury Indian Popoloca.
Monografia jest w większości oparta na materiałach
zebranych w terenie przez
autora, który przebywał w Otlaltepec w latach 1967-1968 i w r. 1973. Żyjąc razem
2 Indianami
przez okres ok. 13 miesięcy, miał dobre możliwości przełamania
bariery nieufności, zintegrowania
się ze społecznością i uzyskania od jej przedstawicieli informacji, zwykle skrywanych
przed postronnymi
obserwatorami.
Ponieważ
zamiarem autora było napisanie monografii
ukazującej
rzeczywisty
obraz życia
Indian wykorzystał on także w dużym stopniu źródła o charakterze statystycznym.
Uzyskany tą drogą materiał został następnie
zweryfikowany
i poddany analizie
umożliwiającej np. ocenę stanu majątkowego, struktury
własności ziemskiej, sytuacji demograficznej,
stopnia edukacji itp. Dzięki temu dane uzyskane drogą wywiadów i obserwacji zostały w poważnym stopniu zobiektywizowane.
Monografia Popoloca została opracowana według zasad współczesnej etnoanalizy, rodzaju
holistycznych
studiów,
chwytających
związki
między
strukturą
społeczną, życiem gospodarczym i rozwojem historycznym
określonego społeczeństwa. Aby uczynić zadość tym pryncypiom autor włączył do swej pracy rozdziały
poświęcone prahistorii
regionu, charakterystyki
językowej,
rekonstrukcji
historycznej, geograficzno-ekologicznej,
by dopiero na tym tle ukazać złożone problemy
społeczno-ekonomiczne
i kulturowo-ideolgiczne
badanej
wspólnoty.
Podstawowy
wymóg etnoanalizy polegający na łączeniu spojrzenia
etnograficznego
z socjolo-gicznym został w wielu miejscach prawidłowo wypełniony. Tak np. opisom uroczystości pogrzebowych
towarzyszy zaraz charakterystyka
przyczyn zgonów. Podobne uwagi odnieść można do tych części pracy, które poświęcone są mechanizmowi utraty ziemi przez Indian na rzecz grupy lokalnych przedsiębiorców.
Nie wszędzie jednak Jacklein sprostał wymogom etnoanalizy. Widać to wyraźnie
w części pierwszej pracy, w której wstępne informacje historyczno-językovle
w niewielkim stopniu łączą się z późniejszymi
wywodami, nie są z nimi po prostu
funkcjonalnie
zespolone, stanowiąc w gruncie rzeczy tylko aneksy do właściwych
rozważań. Rysując później obraz dzisiejszej rzeczywistości
stronił autor wyraźnie
od wniosków historycznych, sytuujących analizowane aspekty kultury w kontekście
'Mniej
znany oryginał
recenzowanej
pracy
ukazał
się w r. 1970 w języku
niemieckim·
(wyd. A. Klimmerle)
w RFN w Gtippingen
pt. San Felipe atlaltepec.
Beitriige
zur Ethnoanalyse der Popoloca du Puebla, Mexico.
Wydanie
meksykańskie
jest
w pełni autoryzowane-

przez .Taekteina.

�208

Recenzje

diachronicznym.
Jego próba holistycznego spojrzenia jest na pewno próbą ud"J1i].
chot: odbiegającą
od etnoanalitycznego
ideału. Jacklein
daje nam interesujący
obraz współczesnej wsi indiańskiej
w Meksyku, za mało jednak poświęca miejsca
na ukazanie konkretnych
uwarunkowań
historycznych
i współzależności
między
poszczególnymi
sferami życia i kultury.
Metoda etnoanalizy wymagała również zastosowania
modelu monografii etnograficznej
odmiennego
od schematu
tradycyjnego.
Książka
Jackleina
nie jest
więc monografią przeżytków czy elementów kultury tradycyjnej,
ukazuje ona bowiem życie indiańskiej
wsi w sposób niewyidealizowany.
Autora
interesowało
przede wszystkim bieżące życie, w tym zaś nurcie mieściły się zarówno te dziedziny kultury, które zawsze znajdowały
się w centrum uwagi etnografów, jak
np. budownictwo, systemy pokrewieństwa
czy mity, ale również i te aspekty, które
po prostu wielu badaczy nie interesują
ze względu na "brak" bezpośredniej
ich
łączności z "kulturą
ludową". Mam tu na myśli system administracji
lokalnej,
szkolnictwo,
działanie mechanizmów
władzy, powiązania
z rynkiem regionalnym
i narodowym itp. Stosując tego rodzaju dyrektywę, Jacklein dał nam monografię
nowoczesną,
w której
nie znajdujemy
spekulatywnego
oddzielania
eleme!)tów
wiejskich od miejskich, dawnych od nowych, tradycyjnych
i tubylczych, od ogólnonarodowych.
Uzyskany w ten sposób obraz nie jest więc anachroniczny,
,de
na stanie faktycznym obejmującym
dziedziny kultury znaczące dla współczesnego
życia. W przeciwieństwie
do autorów wielu dawnych monografii etnografi::znych.
Jackleina nie interesują
w równym stopniu wszystkie elementy kultury, np. tyle
samo hafty na odzieży, co struktura
własności ziemskiej, ale dokonuje świadomego
wyboru tych aspektów życia społeczno-kulturowego,
które jego zdaniem są istotne
dla wyjaśnienia
sytuacji w jakiej znajdują sh~ mieszkańcy indiańskiej wsi. Zastosowany przez Jackleina
schemat układu monografii społeczności lokalnej wzoro• wany jest więc na propozycjach anglosaskiej antropologii społecwej 2, w mniejszej
zaś mierze dostrzec w nim możemy oddziaływanie
wzorów meksykańskich
czy też
niemieckich.
Konsekwentna
realizacja
przedstawionych
wyżej założeń nie była bynajmniej
łatwa, stąd też pewne mankamenty
pracy Un puebLo popoLoca wydają się usprawiedliwione. Autor jeszcze całkowicie nie wyzwolił się z ciążenia tradycji głm:Z&lt;lcej podział kultury na działy i zagadnienia
materialne,
społeczne i symboli cne.
Pewien schematyzm i wyodrębnienie
rysu historycznego poza główny nurt rozważań sprawiło także, iż uzyskany obraz społeczności indiańskiej ma bardziej charakter
funkcjonalny,
częściowo statyczny, aniżeli historyczny i dynamiczny.
Do ciekawszych części pracy należą te rozdziały, które poświęcone są gospodarce indiańskiej
i jej powiązaniom
rynkowym.
W interpretacji
autora dostrzec
można wyrażny
wpływ teoretycznych
konstatacji
socjologicznych
Stavenhagena
(znanego postępowego badacza meksykańskiego)
oraz A. G. Franka - teoretyka
zagadnień
"niedorozwoju"
w krajach
Ameryki
Łacińskiej.
Dzięki zastosowaniu
tego rodzaju spojrzenia
Jacklein mógł wyraźnie dostrzec uwikłania
indiańskiego
chłopa z odległej od centrów przemysłowych
wsi z systemem
kapitalistycznej
eksploatacji
typu merkantylistycznego.
Opisuje więc zarówno sposoby działania
handlarzy i pośredników przejmujących
wyroby rzemiosła indiańskiego, jak i 7.\Vraca uwagę na migracje zarobkowe do Stanów Zjednoczonych.

'o
monografii

walorach
takiego
modelu
monografii
wsi, "Lud"
t. 53, 1969, s. 147-163.

pisał

J'.

Burszta,

Dwa

modele

etnograficznej

�209

Recenzje

Równie interesujące
są te partie, które omawiają aspekty struktury
społecznej
·,\'si w jej przestrzennym
zróżnicowaniu
związanym
z sektorami
zamieszkiwania.
Autor w sposób jasny przedstawił
istniejące między tymi jednostkami
społecznymi
"elacje współzależności łącząc je ze zjawiskiem endo- i egzogamicznych małżeństw.
Ciekawe są także rozważania na temat zróżnicowania
majątkowego
poszczególnych
sektm"ów czy roli szkoły, choć przeoczono analizę szkoły jako instytucji pośredniczącej w przemianach
tradycyjnej
kultury.
Pewien niedosyt pozostawia
natomiast
po sobie lektura
partii
końcowych
książki, przeznaczonych
na omówienie życia religijnego. Autor skoncentrował
się
na scenariuszu
i organizacji
lokalnych świąt (fiestas), z\vrócił uwagę na system
obciążeń finansowo-organizacyjnych
(cargo)
z tymi przygotowaniami
związany,
poświęcił również nieco miejsca charakterystyce
misji ewangelickiej
działającej
od kilku lat na terenie
Otlaltepec.
Szereg ważnych
zagadnień
zostało jednak
tylko zasygnalizowanych.
Widać \vyrażnie, iż autor nie czuł się zbyt swobodnie
w tej dziedzinie analizy kultury. Przytacza on interesujące
mity i opowieści, pozo~tawiając jc jednak bez komentarza.
Nie daje również głębszego wyjaśnienia
zjawiska synkretyzmu
religijnego - tak typowego dla indiańskich
chłopów w Meksyku. Wymogi monografii skłoniły Jackleina
do zajęcia się również wierzeniami,
,de w istocie autor ten jest przede wszystkim badaczem problemów
społecznych
i ekonomicznych współczesnej wsi tubylczej.
Podsumowując
wszystkie powyżej zamieszczone uwagi dotyczące zarówno treś:i pracy jak i zastosowanych
metod, wypada stwierdzić,
iż książka Un ;meblo
popoloca jcst monografią
bardzo wartościową
i godną uwagi. Jeśli wskazywałem
na różnorakie potknięcia autora czy mankamenty
stosowanych przez niego koncepcji, to tylko po to, aby ukazać stopień oryginalności
rozwiązań Jackleina,
które
warto szerzej popularyzować
i ulepszać, również na naszym polskim gruncie etnograficzno-socjologicznym.
Jest to bowiem nie tylko nowoczesna monografia
społeczności lokalnej z terenów poz&lt;1europejskich, ale praca, która ukazuje opisywaną
wieś w taki sposób, w jaki mogłyby być analizowane społeczności lokalne w Europie. Nie ulega wątpliwości, iż praca ta zainteresować
powinna nie tylko amerykanistów, ale również etnografów.
historyków
i socjologów
nie zaangażowanych
w studia meksykanistyczne.
Aleksander

Pasem-Zieliński

Ted J. Brasser, Riding on the Frontier's
Crest: Mahican
Indian
Culture
and
Change, "National
Museum of Man. Mercury Series. Ethnology Division,
Paper No. 13", Ottawa 1974, ss. 91, l mapa ~ 5 ilustr.
Culture

Rozprawa Teda J. Brassera jest typowym dla amerykańskiej
i kanadyjskiej
etnohistorii
przykładem
rekonstrukcji
i interpretacji
dziejów społeczności
plemiennej. Stanowi ona monograficzne
ujęcie nowożytnej
historii Mohikanów, których uwiecznił w słynnym Pięcioksięgu
Fenimore Cooper. Główny trzon analizy
poprzedzają informacje na temat ich etnonimu, języka, stosunków demograficznych
o!"az szkicowy zarys dziej{)w i kultury
w okresie prekolonialnym.
Za cezurę
rozdzielającą
dwie epoki starożytną
i nowożytną autor przyjął rok 1600.
W zainicjowanym
,v{l\vczas nowym etapie mohikańskich
dziejów Brasser wyróżnił
;4 .~ Lue! LXII

�210

Recenzje

4 fazy różniące się między sobą charakterem
stosunków interetnicznych
oraz tempem i jakością przeobrażeń
społeczno-kulturowych.
Nowożytne
dzieje Mohikanów
zapocZittkowała
tzw. faza handlu
skórami,
obejmująca
zasadniczo
XVII w.
XVIII w. Cechowała
się ona krystalizacją
organizacji
plemiennej
z rozproszonych
społeczności lokalnych, powstaniem
scentralizowanej
władzy, a nawet próbami tworzenia
wieloplemiennych
organizmów
politycznych. Wszystkie te przemiany organizacji społecznej, jak i zmiana pozycji
mężczyzny w rodzinie wraz ze społeczno-kulturowymi
reperkusjami
wojen prowadzonych
o rozszerzenie
lub zmianę terytoriów
plemiennych,
miały u swych
podstaw motywację ekonomiczną. Była nią chęć zintensyfikowania
handlu skórami
Druga faza obejmuje okres około 50 lat do czasów Rewolucji Amerykańskiej.
l\'l:ohikanie - zepchnięci już wówczas na kresy swych dawnych terytoriów
plemiennych,
zdziesiątkowani
przez epidemie i wojny międzyplemienne
- znależli
się \\' czwartej dekadzie XVIII w. w kręgu oddziaływania
chrześcijańskiego
prozelityzmu. Pierwszymi
neofistami
stali się przywódcy plemienia, którzy przekształcili ośrodek misyjny w centrum plemiennego życia politycznego. Okres ten charakteryzował
się nasileniem
akulturacji.
Zmieniona sytuacja
ekonomiczna
Mohikanów
(utrata
większości
własnych
terytoriów
plemiennych)
zmusiła
ich do
przyswojenia
sobie nowych umiejętności
dla zdobywania środków utrzymania
(wynajem siły roboczej, produkcja i sprzedaż własnych wyrobów rzemieślniczych,
itp.).
W ślad za tym nastąpiły
zmiany w stylu życia i sposobie widzenia otaczającej
Indian rzeczywistości.
Należy żałować, że autor omawianej
pracy nie podjął próby analizy procesu
ścierania
się dwóch różnych światopoglądów
tubylczego
i chrześcijańskiego,
mechanizmów
wypierania
jednych
zespołów wierzeń
przez drugie, społecznych
reperkusji
zmiany orientacji
religijnej
i sposobów funkcjonowania
"przeżytków"
dawnej nadbudowy
w nowej sytuacji społeczno-kulturowej.
Tymczasem zaprezentowane przez Brassera
obraz i interpretacja
chrystianizacji
Mohikanów
są tak
dalece szkicowe, że aż uderzają naiwnością.
Trzecia faza nowożytnych
dziejów Mohikanów
(lata 70-te XVIII w. do poi
XIX w.) to okres ich permanentnych
migracji
ze wschodu na zachód pod
naciskiem euro-amerykańskiego
osadnictwa. W trakcie kolejnych przesiedleń zmieniał się skład etniczzny mohikańskich
osad (napływ ze wschodu ludności o innej
przynależności
plemiennej).
W okresie tym Indianie
coraz bardziej przyswajall
sobie amerykański
model życia. Przejawiło się to w formach osadniczych niczym
nie odbiegających
już na pocz. XIX w. od wzorów wiejskiego osadnictwa białej
ludności USA; przejęciu
farmerskiego
modelu gospodarowania;
przywiązywaniu
wagi do formalnego
wykształcenia
najmłodszej
generacji itp. Ówczesna społeczność Mohikanów, mimo wysokiego stopnia zakulturowania,
rozpadła się w omawianym tu okresie na dwie opozycyjne względem siebie frakcje - konserwatywną
(opowiadającą
się za zachowaniem
szeregu elementów
tradYl:ji) i progresywną
(rzecznika
akceptacji
przez Indian
wartości
i stylu
życia białej
Ame:yki)
Problem
frakcyjnego
rozbicia społeczności
tubylczych
zachował swą aktualność
do dziś i z tego względu zwrócenie uwagi przez Brassera na jego genezę stanowi
wartościowy
wkład do poznania dziejów kształtowania
się postaw Indian wobec
własnej i obcej kultury.
Czwarta, tzw. rezerwatowa
faza mohikańskich
dziejów, została zapoczątkowana
w latach 1856-1859, kiedy to część plemienia osiedliła się w jednym z rezerwatów
na terenie Wisconsin. W okresie obejmującym
2 pał. XIX w. i XX w. Mohikanie
ulegli niemal zupełnej amerykanizacji,
zachowując jedynie świadomość tubylczego

�211

Recenzje

pochodzenia i nikłą pamlęc niektórych
cech swej plemiennej
kultury. Ich etniczna odf(~bność zaciera się zresztą coraz bardziej wskutek dość dużego odsetka małżeństw mieszanych nie tylko międzyplemiennych,
ale i międzyrasowych
z białymi
partnerami.
Książka Brassera ma szereg zalet polegających
przede wszystkim na uporządkowaniu informacji
i możliwie pełnym
zrekonstruowaniu
dziejów Mohikanów.
W tym celu autor skrupulatnie
wykorzystał
publikowane
dotychczas źródła historyczne i etnograficzne oraz bogaty zbiór analiz dziejów i kultury plemion zamieszkujących północno-wschodnie
obszary USA. Praca jego rzuca niewątpliwie
nowe światło na historię nadatlantyckich
plemion, prostując
szereg błędnych koncepcji historiograficznych
dotyczących zwłaszcza stosunków politycznych
i związków kulturowych
łączących Mohikanów z Ligą Irokezów.
Zastrzeżenia budzi natomiast m. in. dokonany przez Brassera dobór kryteriów,
na podstawie których wyróżnione zostały 4 fazy nowożytnych
dziejów plemienia.
Przypomnijmy,
że pierwszą fazę wyznaczono na podstawie kryterium
ekonomicznego (handel skórami), drugą - kryterium
ideologicznego
(przyjęcie chrześcijaństwa), trzecią - kryterium
politycznego
(migracje jako wyraz polityki mocarstw
kolonialnych
wobec ludności tubylczej) i czwartą - również na podstawie kryterium politycznego (rezerwaty jako wyraz polityki wewnętrznej
USA wobec ludności tubylczej). Autor, dokonując takiego właśnie wyboru kryteriów,
winien jednak go uzasadnić, dowodząc istotność owych wyróżników dla specyfiki poszczególnych okresów mohikańskiej
historii.
Dużym mankamentem
pracy jest również ograniczenie
rekonstrukcji
dziejów
w drugiej, trzeciej i czwartej ich fazie wyłącznie do tej grupy Mohikanów, którzy
w połowie XVIII w. osiedlili się w ośrodku misyjnym, z pominięciem
uzasadnienia takiego ujęcia. Czytelnik może jedynie domyślać się, że autor dokonał wyboru
tej społeczności Mohikanów ze względu na jej polityczną rolę w życiu całego plemienia.
Żałować również należy, że Brasser - zaabsorbowany
żmudną, niekiedy nawet
chyba zbyt drobiazgową rekonstrukcją
mohikańskich
dziejów - tak mało miejsca
poświęcił kulturze tych Indian i dokonującym
się w niej przeobrażeniom,
ograniczając się często do mało mówiących ogólników. Nazwa serii wydawniczej
oraz
sam tytuł pracy sugerują raczej, że ta właśnie problematyka
powinna dominować
nad rekonstrukcją
dziejów, stanowiących niezbędne tło dla ukazania procesu zmian
zachodzących w tubylczej kulturze
pod wpływem obcej cywilizacji.
Tymczasem
proporcje są odwrotne.
Mimo tych zastrzeżeń, omawiana
praca jest cennym przyczynkiem
do etnohistorii północno-wschodnich
obszarów dzisiejszych USA, wypełniając lukę w naszej
wiedzy o dziejach plemienia, które w czasach kolonialnych
należało do politycznie i gospodarczo
naj aktywniejszych
społeczności
tubylczych
tego regionu,
co
Brasser w przekonywujący
sposób udowodnił.
Mirosława

B. ~. PutiIov, Metodologija
sravnitelno
"Nauka". Leningrad 1976, ss. 244.

istorićeskogo

Posern-Zielińska

izućenija

Autor książki kierując
się przekonaniem,
że rozwojowy
różni się od procesu literackiego,
że jest od niego niezależny,

folklora,

Izdat.

proces folklorowy
że jest także nie-

�212

Recenzje

zależny od tych czynników, które kształtują
rozwój literatury,
widzi niezbędność
pewnej rezygnacji z literaturoznawczych
metod badawczych, a kształtowania takich,
które odpowiadałyby
specyfice folkloru. Autor odnosi się również krytycznie do
niektórych
metodologii porównawczych
stosowanych
w folklorystyce,
proponując
oddać pierwszeństwo
porównawczej
metodologii
historyczno-typologicznej.
której
teoretyczny
kształt zarysowuje
w swojej książce. Według autora właśnie ta metoda pozwala wykrywać
w folklorze nie zauważone
dotąd powtarzalności
uri-lZ
prawidłowości
ich występowania,
co daje w wyniku możność formułowania
hipotez
wyjaśniających
cechy i relacje obiektów oraz procesów.
1. Podstawą
typologii
porównawczej
czyni autor
dwa szerokie
założenia
wyjściowe: 1) że pojęciem typologia obejmuje się uwarunkowaną
szeregiem obiektywnych
czynników
prawidłową
powtarzalność,
występującą
w społeczeństwie
i przyrodzie, powtarzalność,
która objawia się w zjawiskach i obiektach, stosunkach
i właściwościach,
elementach
i strukturach,
procesach i stanach; 2) że podstawą
typologizowania
powtarzalności
są pewne prawidłowości, które rodzą się z koniecznej współzależności danej historyczno-społecznej
sytuacji oraz wewnętrznych
reguł
powstawania,
egzystencji
i funkcjonowania
odpowiednich
zjawisk
i obiektów.
Mówiąc o typologii w folklorze ma się na względzie powtarzalność,
która go
przenika,
ale która jako typologiczna
rysuje się dopiero wtedy, gdy powstaje
w wyniku
współzależności
systemu
i jego
składników
oraz
w v,;yniku
relacji ich z tradycyjnym
ludowym bytem i światopoglądem.
Powtarzalność
zjawisk folklorowych
o charakterze
zbieżności, tożsamości, podobieństwa,
analogii
jest typowa tylko wtedy, gdy nie jest przypadkowa
(np. tematy są typologicznie
zbieżne, gdy należą do jednego systemu artystycznego
wyrażania), gdy więzi i relacje mają charakter
stały i uniwersalny,
obejmują cały proces folklorowy. dominując nad między etnicznymi i międzynarodowymi
więziami genetycznego j kontaktowego typu.
2. Typologia jako metoda badawcza folkloru funkcjonuje
w planie synchronicznym i diachronicznym.
Jako typologia strukturalna
daje wszechstronny
opis
obiektu tylko umownie oddzielonego od planu diachronicznego.
Jako typologia historyczna (ewolucyjna) bada etapy i stadia rozwoju folkloru, zawsze odnosząc je
do etapów poprzednich.
A więc obserwuje
każde zjawisko folklorowe dwojakD:
jako samodzielną
całość (system lub jego element) w danym momencie istnienia
oraz jako etap w procesie rozwojowym.
Przez system folklorowy
rozumie się
pewien zamknięty, całościowy stan obiektu o stałej strukturze,
związany z daną
sytuacją społeczno kulturową
(np. folklor - jako system gatunkowy, gatunek jako system utworów, utwór - jako system wariantów itp.). System podlega regułom
wewnętrznej
dynamiki i zewnętrznych
oddziaływań. Reguły wewnętrzne pozwalają
tylko na takie tworzenie się lub chłonięcie nowych elementów, które nie rozbijają
całości. Oddziaływania
zewnętrzne
są przyczyną
etapowych
przemian,
ponieważ
każde naruszenie
struktury
systemu prowadzi do jego rozpadu i tworzenia się
nowego systemu. Nowy system staje się faktem ewolucji zachowując, jako jego
ogniwo, elementy i znaki poprzedniego etapu. Typologia analizując systemy bada
procesy, badając procesy - analizuje systemy, odkrywając nie tylko materializacje
reguł i prawidłowości,
ale także ich dynamikę·
3. U podstawy wszelkiej powtarzalności
i zmienności folklorowej leży typologiczna współzależność folkloru i świata zewnętrznego.
Realizuje się ona w "pecyficznie folklorowym
"odzwierciedleniu
rzeczywistości".
Folklor bowiem nie tyle
odzwierciedla,
co "wybiera" z ludowego świata takie tematy, które zostały wyodrębnione przez kolektyw i umiejscowione w ramach aktualnego, społeczno kulturo-

�Recenzje

213

wego systemu świadomości.
Dlatego każdy obiekt folklorowy
stanowi jedno, typOI':o artystyczne ujęcie tego, co w świecie ludowym ma nieskończoność powtórzeń
(temat nie rodzi się raz, temat rodzi się nieskończenie wiele razy). Stąd w centrum
folklorowej uwagi znajdują się typy tematów (balladowych,
epickich, bajkowych
itp.) tworzących
systemy o właściwych
im artystyczno-treściowych
strukturach.
Dlatego każdy obiekt folkloru jest rozumiany
tylko w danym systemie i dzięki
niemu.
4. Twierdzenie, że folklorowe procesy ewolucyjne, zachodzące w danych etnosa ch - są niepowtarzalne,
posiada podstawową wagę dla historyczno-typologicznej
teorii folkloru. Według tego twierdzenia
każdy folklor etniczny posiada i przechowuje ślady własnych etapów rozwojowych,
on także określa ramy ogólnych,
międzyetnicznych
powtarzalności.
Dzięki temu daje się zauważyć, że to, co w jednym folklorze stało się już tylko znakiem przeszłości - w drugim żyje pełnią aktualności. Dzięki takim faktom powstaje możliwość rekonstrukcji
ewolucyjnych
procesów poszczególnych folklorów i folkloru w całości. W tym celu typologia bada
więc polietniczne (a nie bietniczne) systemy i procesy folklorowe narodów o kulturowej i językowej więzi genetycznej (np. Polacy-Słowacy-Czesi),
narodów o długotrwałym
oddziaływaniu
kulturowych
grup etnicznych
(np. Bałkany,
Karpaty,
Kaukaz), oraz narodów o więzi kontaktowej
(np. Węgry-Rumunia,
BułgariaGrecja). W badaniach polietnicznych
typologia nie respektuje
już granic geograficznych, chronologicznych
i etnicznych. Nakładając na siebie systemy etnicznych
folklorów ujawnia tożsamości lub różnice w postaci brakujących
ogniw lub nadmiaru elementów. Ujawnia w ten sposób luki w ewolucyjnym
łańcuchu oraz zyskuje
materiał nadający się do ich wypełnienia.
5. Typologiczna analiza zakłada badanie folkloru w ścisłym związku z etnograficznymi realiami
bytu (obrzędami,
instytucjami),
stanowiącymi
wyraz typowych uogólnień kolektywnej świadomości. Ta sfera ludowego bytu dostarcza folklorowi odpowiednich modeli, gotowych, strukturalno
treściowych
wzorców dla artystycznych przedstawień.
Z drugiej strony potwierdza folklor ową tradycję, ponieważ
typowe sytuacje, stosunki, konflikty zostały już kiedyś przekształcone
w artystyczne
formy najwcześniejszych
gatunków.
Oczywiście
nie ma tu mowy o prostym
przejściu ani bytu w folklor, ani tradycji folklorowej
w folklor aktualny.
Przekształcenie dokonuje się za pośrednictwem
świadomości
folklorowej,
wyrażającej
się w typowych obrazach, motywach, tematach. Przeniesiznie
treści i znaczeń ze
sfery bytu w sferę folkloru lub ich modyfikacja
w sferze samego folkloru, są
możliwe tylko dzięki temu, że oba światopoglądy
- "bytowy" i "folklorowy"
mają charakter
semiotyczny.
6. Typologiczne analizy gatunków są w stanie początkowym.
Zmierzają one do
wyjaśnienia węzłowych problemów genezy, historii gatunkowych
systemów, właściwości artystycznych,
relacji
z rzeczywistością.
Badania
uwzględniają
fakt, że
tekst-utwór-gatunek
to trój poziomowa jedność systemowa oraz że wariantywność
jest uniwersalną
cechą zjawisk folkloru. Dalej, że nie istnieje tekst pierwotny ani
dążenie: od wariantu
do pełnego tekstu. Utwór żyje całością wariantów
i on to
właśnie stanowi podstawę
gatunkowo
typologicznych
uogólnień. Jeśli terminem
tradycja określić względnie stałe, dziedziczone wzorce i formy ludowej egzystencji,
to folklor stanowi na danym etapie odpowiednik tej tradycji. W swoich artystycznych formach nie tylko przechowuje
jej świadomość,
ale przekształca
się wraz
z nią. Dlatego wyraziste ramy gatunków właśnie w odniesieniu
do tradycji
pozwalają określać etapy procesu folklorowego.
Rozwój gatunkowy
najprawdopodobniej przebiegał
w dwojakim
procesie transformacji
i ewolucji.
Gatunek

�214

Recenzje

powstawał na drodze długich przemian transformacyjnych,
w których brały udział
elementy o charakterze
pozaartystycznym
(obrzędy, rytuały itp.), oraz artystycznym
(formy wyrażania). Aktualnie znane systemy gatunkowe są zamknięte, świadczące
o tym, że proces, który je kształtował,
był względnie jednolity. Jednakże gatunki
archaiczne, które znajdują się w niektórych systemach, świadczą o różnych stadiach
przerywania
się transformacji,
krzepnięcia
formy danego gatunku i rozpoczęcia
się procesu ewolucji, nie naruszającej
już danej struktury.
Typologiczno-stadialne:
powtarzalność
gatunkowych
systemów etnicznych
daje pewną nadzieję na zrckonstruowanie
poszczególnych
gatunkowych
łańcuchów rozwoju od najprymitywniejszych form, do złożonych gatunkowych struktur i ich wewnętrznej
ewolucji.
7. Dla dopełnienia
obrazu typologii historyczno-porównawczej
autor dodaje
jeszcze uwagi na temat folklorowego
historyzmu.
Pod typologią tego zjawiska
rozumie on występujące
w danych artystycznych
formach zasady poznania i odbicia historii, widzianej jako całokształt
działalności kolektywu związanej z rozwojem społecznym. Tak rozumiany
historyzm określa treść i strukturę
folkloru,
on z kolei wyraża świadomość
kolektywu,
jest znakiem jego pamięci i dążeń.
Jednakże
folklorowa
świadomość
(artystyczna
świadomość) wtopiona jest w tradycyjne formy dalekiej przeszłości. W swojej podstawie jest więc dorealistyczna.
a w chwili gdy realizm zaczyna funkcjonować
jako kategoria sztuki, staje się nierealistyczna.
Dlatego badanie świadomości folklorowej wymaga badania praw artystycznego odzwierciedlania
historii, tj. w fantastycznych,
umownych, hiperbolicznych itp. formach, kształtujących
obrazy rzeczywistości
w idealnym planie.
Powszechne prawo folklorowej powtarzalności,
które odkryto dzięki metodologii
historyczno-typologicznej,
stawia przed folklorystyką
nowe zadania: 1) zbadanie
genezy wczesnych form folkloru, 2) odkrycie praw rozwoju gatunków, 3) całościową
rekonstrukcję
rozwoju folkloru, na podstawie różnostadialnego
materiału
różnych
narodów. Ogólnie mówiąc - zbadanie folkloru w najszerszym aspekcie. W węższym
zaś - zbadanie konstrukcji
systemów artystycznych,
jako zjawisk ludowej kultury
duchowej.
Jadwiga

JagieHo

linguistique,
agronomique
et economique d'uT!.
Recherche
cooperative
sur programme,
organisee par Ie
Centre national de la recherche scientifique avec Ie concours de divers laboratoires
scientifiques;
T. 1 Geographie.
Agronomie.
Sociologie
economique,
Editions du
CNRS, Paris 1970, s. 310; T. 2. Ethnologie
historique.
Transhumance
ovine, Paris
1971, s. 318; T. 3 Ethnologie
contemporaine
l. Communautes
vitlageoises.
Vie
d.omestique,
Paris 1972, s. 336; T. 4 Ethnologie
contemporaine
II.
Montagnes.
Therapeutique.
L' Aubrac d Paris, Paris 1973, s. 302; T.5 Ethnologie contemporaine III.
Litterature
orale. Musique. Danse, Paris 1975, s. 382.
L'Aubrac,

etablissement

etude

ethnologique,

humain.

Obszerna monografia Aubrac - górskiego regionu w środkowej części Masywu
Centralnego,
obejmującego
Monts Aubrac położone w trójkącie,
którego ramiona
stanowią doliny rzek Truyere i Lot oraz masyw Margeride - jest największym
z dotychczasowych
osiągnięć we Francji
w zakresie interdyscyplinarnych
badali
monograficznych.
Z planowanych
7 tomów ukazało się dotychczas 5, o łącznej objętości 1648 stron. Zawierają one liczne materiały pomocnicze i uzupełniające, w tym

�Recenzje

215

229 ilustracji, 263 tabele, 92 mapy, 76 wykresów i przedstawień
graficznych
oraz
44 rysunki.
Poszczególne, opracowane
przez 46 autorów, tomy monografii
obejmują
następujące zagadnienia:
t. 1 środowisko
naturalne,
agronomia,
ekonomika
a społeczeństwo: t. 2 podstawy etnologii historycznej,
transhumancja
owiec; t. 3 społeczności lokalne
i gospodarka
agro-pasterska,
życie domowe; t. 4 pastwiska
górskie, medycyna ludowa, migracje do Paryża; t. 5 literatura
ludowa, muzyka
i zjawiska paramuzyczne,
tańce ludowe.
Monografia Aubrac stanowi wynik tzw. Recherche cooperative sur programme
nr 28 - RCP Aubrac, zainicjowanych
i koordynowanych
przez CNRS, a prowadzonych w latach 1963-1966.
Badania miały charakter
wyrażnie
interdyscyplinarny.
Brały w nich udzial
różne instytucje naukowe, przede wszystkim Centre d'Ethnologie franc;aise, Centre
de recherches ethnologiques
oraz Institut
national de la recherche
agronomigue.
W pracach
badawczych
uczestniczyło
ponad
40 naukowców,
reprezentujących
{'tnologię, socjologię, historię, geografię, dialektologię, agronomię, zootechnikę i ekonomię. Projekt badań opracował G. H. Riviere przy współpracy A. Leroi-Gourhana,
a bezpośrednie nad nimi kierownictwo
sprawowali
C. Jest, C. Parin, A. Fel oraz
C. Marcel-Dubois.
Efektem badań, obok recenzowanych
tu tomów, było m. in.
zebranie 987 obiektów muzealnych,
2 rękopisów
oraz wykonanie
442 rysunków.
9570 fotografii i materiałów
do ok. 15 filmów dokumentalnych.
Monografia Aubrac należy do opracowań, które znaczą rozwój francuskiej
humanistyki, w tym i etnologii. Jego kierunek zmierza do ujmowania
badanych zjawisk w szerokich historyczno-kulturowych
i społeczno-ekonomicznych
uwarunkowaniach. co możliwie jest jedynie przy podejmowaniu
zespołowych badań interdyscyplinarnych.
RCP Aubrac były jednymi z pierwszych
tego typu we Francji.
Ich podstawowym
założeniem metodologicznym,
co znalazło również szerokie odzwierciedlenie w opracowanej monografii, było dążenie do możliwie pełnej koordynacji gromadzonych
informacji i ich uzupełnianie
poprzez różne dyscypliny. Założenie drugie polegało na skupieniu całości problematyki
wokół zasadniczego
ella
analizowanego
obszaru zagadnienia
podstaw gospodarczych,
tzn. hodowli i podporządkowaniu
poszczególnych opracowań właśnie temu aspektowi. Z tego względu
monografię Aubrac możemy zaliczyć do typu monografii z problemem wiodącym.
Wreszcie, wyraźnie zaznaczone w pracy, założenie trzecie polegało na traktowaniu
badanej rzeczywistości zarówno w wymiarze współczesności, jak i przeszłości. Celem
pierwszego jest ukazanie realiów w ich strukturalno-funkcjonalnych
powiązaniach
(ethnologie contemporaine),
a drugiego wyświetlenie
i analiza dawnych struktur
społecznych,
kulturowych
i techniczno-ekonomicznych
(ethnologie
historique).
Z tych powodów w monografii wykorzystano,
obok zgromadzonych
różnorodnych
materiałów terenowych, również archiwalne.
Zawarty w 5 tomach materiał daje niezwykle interesujący,
kompleksowy
obraz
przeszłości i współczesności Aubrac - jednego z najbardziej
tradycyjnych
jeszcze
regionów Francji - jego podstaw gospodarczych
oraz żyda i kultury jego mieszkańców.
Górski region Aubrac, o średniej wysokości 1000 m, obejmuje
26 gmin należących do 3 departamentów:
Aveyron (U), Lozere (13) i Cantal (2). Ogólna liczba ludności wynosiła w 1966 r. 10383, 16 z gmin miało mniej niż 400 mieszkańców,
a tylko jedna przekraczała 1000.
Z punktu widzenia podstaw gospodarczych
Aubrac wyróżnia się zdecydowaną
dominacją hodowli bydła, opartej głównie na wypasie na górskich pastwiskach.
Ich

�316

Recenzje

szeroka strefa łącznie z łąkami stanowi średnio 97"," użytkowanej
ziemi. W przeciwieństwie do naturalnych
pastwisk alpejskich i pirenejskich,
aubrackie powstały
w wyniku działalności człowieka poprzez wyręb lasu na poziomic 1000-1400 m, co
umożliwia ich wykorzystywanie
nie przez 3, a !) miesięcy.
Obszar Aubrac został zaludniony w okresie średniowiecza,
a w jego zagospodarowaniu i wyrębie lasów najważniejszą
rolę odgrywały aż do 1789 r. dwa duże
opactwa: Aubrac (założone \". 1120 r.) oraz Bonneval (1147). Pastwiska ujęte zostały
w system dużych jednostek gospodarczych
- montagnes oraz wielkich gospodarstw
agro-pasterskich,
co wyróżniało Aubrac zarówno od północnej Francji, jak i reszty
Masywu Centralnego
(dzierżawa, parcelacja). Drugi z biegunów struktury
społeczno-ekonomicznej
Aubrac stanowiły społeczności wiejskie. Były one zapleczem rak
GO sezonowej pracy przy letnim wypasie, uprawie zbóż i transporcie.
Mniejsze niż
na innych terenach zależności feudalne przyczyniły
się do ich względnie autonomicznego rozwoju, opartego m. in. o istnienie dóbr gminnych. Jeszcze w l86~ r
ten rodzaj własności w części Aubrac zbliżał się do 300/0 (w całej Francji 8"/0).
Do XX w. Aubrac stanowił pod względem ekonomicznym
region względnie
samowystarczalny.
Wiejskie społeczności prowadziły gospodarkę autarkiczną.
Pewną autonomię Aubrac zawdzięczał istnieniu zespołu działających manufaktur
i rzemiosł, których gwałtowny zanik nastąpił w pel. XX w. (w 1962 r. mniej niż 10°,"
ludności czynnej zawodowo). Od pocz. XX w. dawna wielokierunkowa
produkcja
rolna stopniowo przekształciła
się w hodowlę bydła (w 1962 r. 90"/" hodowanych
zwierząt). Przyczyniły
się do tego zarówno warunki naturalne,
jak i rozwój rasy
Aubrac, doskonale zaadaptowanej
do wydłużonego pobytu na pastwiskach
w surowym klimacie. Specjalizacja
\Ii hodowli
bydła rogatego współwystępowała
z cofaniem się hodowli owiec i upra\vy zbóż. Ta ostatnia zajmuje obecnie od 0,1 do 12,5"10
powierzchni
(okres wegetacyjny
trwa od kwietnia do października).
Gospodarstwa
stanowią w większości własność użytkownika,
część jest dzicrża~··iona w systemie fermage, nielicznie metayage. 5;3% gospodarstw posiada mniej
niż 25 ha, część przekracza 100 ha. Prawie 50"/0 z nich liczy tylko 1-2 osób. System
gospodarowania
i hodowli należy nadal do tradycyjnych
i pozbawiony jest cech
wraźnej kalkulacji
ekonomicznej,
jakkolwiek
zapoczątkowane
zostały procesy modernizacji.
Najważniejsze
znaczenie w gospodarce hodowlanej posiadają górskie pastwiska.
303 montagnes,
o powierzchni ponad 20 tys. ha, należy do 250 gospodarstw (7 jest
własnością
gminy). Wypasają
na niej bydło aź 102 gminy i stąd Aubrac określany jest jako "bassin d'alimentation"
(w samym Aubrac 55 tys. bydła). Rozpoczynający się 25 maja (zakończony 13 października)
wypas posiada dwie formy:
1) tradycyjny
wypas połączony z produkcją
mleczną i serowarstwem
(w 1964 r.
na 57. montagnes),
wymagający
stałego nadzoru i pracy ekipy 2 - 6 buronniers
(W 1900 r. 1100,
w 1965 tylko 130), sezonowo mieszkających
w pasterskich
domach - buron; 2) zdecydowanie
upowszechniający
się wypas nastawiony
na produkcję mięsną, bez stałego nadzoru stad.
Aubrac
stanowiło
niegdyś ważny obszar transhumancyjnej
hodowli owiec,
pochodzących
głównie z Dolnej Langwedocji.
Ostatnia
w Aubrac transhumal1l:ja
odbyła się w 1965 r. i brało w niej udział jedynie 1000 owiec (w 1955 - 45 tys.).
Przepęd następował
na trasie ponad 100 km z wysokości ok. 300 m do 1300 m.
Przyczyny upadku tego typu hodowli owiec leżą przede wszystkim w ekonomicznym rozwoju Langwedocji.
Wiejskie społeczności Aubrac wyróżnia ich wewnętrzna
struktura
i małe rozmiary. Społecznością lokalną nie jest tu jak na innych obszarach Francji gmina

�Recenzje

(commune),
ale jednostka
dużo mnIeJsza, licząca niekiedy kilkadziesiąt
osób \Vies (village), w sensie nadawanym
temu terminowi w całym regionie (tzn. przysiółka, lub wioski hammeau),
bądż grupa wsi odpo'wiadająca
części gminy
\V pojęciu
administracyjnym.
Posiadane przez te społeczności i wspólnie użytkowane dobra gminne (biens communaux)
są w istocie dobrami wsi lub kilku wsi
(biens sectionnaux).
Stanowią ważne uzupełnienie areału prywatnej
własności.
Budownictwo Aubrac jest jeszcze w dużym stopniu tradycyjne,
ok. 50"/0 stanov.'ią domy budowane w okresie 1871-1939, ok. 47% ma 1 lub 2 izby, a 42"/0 doml'n': nie posiada bieżącej wody. Tradycyjny aubracki dom, kamienny i parterowy,
kryje pod wspólnym dachem część gospodarczą i mieszkalną. Jej ośrodek stanowi
wspólna izba (saHe commune), z otwartym ogniskiem, o ścianach pokrytych rodzajem boazerii, w której wnękach znajdują
się 1-3 zasłonięte
łóżka oraz szafy.
Powtarzającymi
się elementami
umeblowania
jest również serwantka,
wiszący
zegar oraz stół z ławami lub krzesłami. W izbie tej dokonują się wszystkie podstaWO\VC
funkcje życia rodzinnego.
Od pocz. XX w. Aubrac stanowi! region wyrażnie wyludniający
się (w końcu
XIX w. ok. 18 tys. mieszkańców).
Występuje
zjawisko
starzenia
się ludności.
Wskaźnik poziomu wykształcenia
należy do najniższych
we Francji. Pierwotnie
skierowana na południe, od pocz. XX w. migracja zmierzała na północ, głównie
do Paryża (stała i sezonowa). Jej przyczyny leżały głównie w płaszczyżnie ekonomicznej. W Paryżu emigranci z Aubrac wykonywali
najczęściej zawód węglarza
lub kelnera. Przejawem
silnej więzi terytorialnej
są powstałe w Paryżu regionalne towarzystwa
(Amicales d'Aubrac), pełniące również ważną funkcję adaptacji do środowiska
wielkomiejskiego.
Ruch migracyjny
jest zjawiskiem
stałym
i przewaźają w nim obecnie kobiety.
Tradycyjna
kultura
ludowa Aubrac
ukształtowała
się w ścisłej zależności
od warunków naturalnych
oraz społeczno-ekonomicznych.
Główny na nią wpływ
wywarł typ agro-pasterskiej
gospodarki. Wskutek stałego odpływu młodzieży, tradycyjna kultura utrzymuje się głównie w środowisku
ludzi starych. Niegdyś bardzo
rozwinięta ludowa medycyna i weterynaria
znajdują się na drodze zaniku, jakkc·lwiek utrzymuje
się jeszcze nadal charakterystyczna
w leczeniu specjalizacja
(od ran, złamań, wrzodów, upuszczania krwi itd.).
W zakresie treści folklorystycznych
Aubrac nie wytworzył form charakterystycznych wyłącznie dla tego obszaru. Większość elementów jest wspólna dla całegn
NJ:asywu Centralnego. Tak jest z wątkami w literaturze
ludowej, w której szczególnie powszechne są motywy wilka, diabła i czarownic. Wśród instrumentów
muzycznych występują
terkotki,
grzechotki,
dzwonki, bębenki, liry korbowe, piszczałki, dudy i akordeony. Muzyka o formach prostych i złożonych wykonywana
jest prawie wyłącznie przez mężczyzn. Wśród tańców wyróżnia się bouree, tańczony w 2 lub więcej osób, fornijaire,
bardzo popularny na pocz. XX Vi., crousade
oraz montagnarde.
Przedstawiona
wyżej, w sposób bardzo ogólny i raczej formalny, charakterystyka regionu Aubrac, posiada w monografii
niezwykle
drobiazgowe
i obszerne
omówienie. Wykorzystanie
wszystkich
dostępnych
materiałów,
środków i metod,
przy równocześnie
całościowym
spojrzeniu
na analizowaną
rzeczywistość,
dało
w efekcie w pełni przejrzyste
i zarazem dopełniające się w poszczególnych częściach
;Jrracowanie.
Uwagę zwraca materiał uzupełniający
w postaci licznych aneksów, zest3,vień
bibliograficznych,
wykresów, tabel oraz doskonałej jakości ilustracji. Wśród nich
wyróżnia siG zastosowanie,
w części poświęconej
literaturze
ludowej,
pełnych

�218

Recenzje

ekspresji
poklatkowych
zdjęć taśmy filmowej, przedstawiających
ludową narr&lt;ltorkę. Podobnych
prób nowego rozwiązania
niektórych
technicznych
problemów
związanych
z badaniami
społeczno-kulturowymi
znaleźć można w tej pracy
więcej.
Monografia Aubrac nie jest jednak pozbawiona pewnych usterek. Nie zawsze
w pełni logiczna wydaje się kolejność poszczególnych
jej części. Nie określono
w precyzyjny sposób granic regionu, zaliczając do niego 20, 26 lub 30 gmin, w zależności od rozpatrywanego
zagadnienia.
T. 3 dotyczący kilku społeczności
lokalnych Aubrac prezentuje
raczej wzajemnie
uzupełniający
się niż porównawczy materiał, co w pewnym stopniu utrudnia możliwość określenia celowości
doboru tych społeczności do badań i ich reprezentatywności
dla całego regionu.
Dziwić może brak szerszego omówienia budownictwa,
które nie zostało u\Vzglęjnione również w zapowiadanych
2 dalszych tomach (znajdują się tam m. i1l. zagadnienia
związane z serowarstwem,
narzędziami
i technikami
rolnymi, ubojem
bydła i zróżnicowaniem
dialektycznym
oraz podsumowanie i indeksy).
Mimo tych nielicznych niedociągnięć, wielotomowa praca o Aubrac może stanowić rodzaj modelu badań monograficznych
w Europie, w mniejszym stopniu ze względu na specyfikę regionu - dla problematyki
badawczej,
a bardziej dla
konkretnych
rozwiązań metodologiczno-metodycznych.
Jest w każdym razie ważnym argumentem
w toczących się dyskusjach
o monografiach
regionalnych.
Jacek

R. Gubert,
.del Trentino

L'identijicazione

Alto-Adige,

etnica.

Indagine

socio~ogica

in

BednaTski

un'aTea

p~urilingue

Udine 1976, ss. 520, res. niem.

Obszerne studium Renzo Guberta, profesora uniwersytetu
w Trento, zasługuje
na uwagę nie tylko ze względu na szczegółowy problem, którego bezpośrednio
dotyczy, lecz także ze względu na pewne bardziej ogólne wnioski, które można
odnieść do współczesnych
procesów etnicznych w Europie. Stanowi ono opracowanie wyników badań nad współczesnym stanem i tendencjami
zmian odrębności
etnicznych na pograniczu niemiecko-włoskim
w prowincji Górna Adyga, nazywanej przez Niemców i Austriaków
Południowym
Tyrolem. Jej południowa
część
zamieszkała jest przez Włochów, północna zaś przez Niemców tyrolskich, Włochów
i mniej licznych Ladynów.
Dorzecze górnej Adygi, podobnie jak reszta Alp, zasiedlone było za c~asó\V
rzymskich przez zromanizowaną,
miejscową ludność. Po dawnej jedności językowej romańskiej pozostały we wschodniej części Alp 3 małe grupy językowe: retoromańska w .szwajcarii oraz ladyńska i friulska w Alpach włoskich.
Począwszy od V w. wdzierały się w alpejskie doliny fale ludności germańskiej, szczególnie zaś, od okresu karolińskiego, południowi Bawarzy. Ekspansję elementu niemieckiego ułatwiły epidemie, które w średniowieczu
wyniszczyły znaczną część ludności ladyńskiej.
Proces asymilacji
Ladynów przez Niemców trw&lt;lł
aż do XVIII w., a germanizacji
uległ obszar aż po Trydent (Trento). Od końca
XVI w. zaczęło się nieznaczne przesuwanie
elementu włoskiego ku północy, lecz
dopiero po odłączeniu Górnej Adygi od Austrii po I wojnie światowej (1919) :lastąpiła
znaczna
imigracja
Włochów z sąsiednich
terenów,
wywołana
głównie
względami ekonomicznymi.
Włosi ci osiedlili się w większości w miastach. W cza-

�•
Recenzje

219

sie II wojny światowej nieco Niemców przeniosło się na północ, do Rzeszy. Przynależność omawianego obszaru do Włoch i nacisk demograficzny ludności włoskiej
wywołał silną reakcję
obronną
ze strony mniejszości
niemieckiej,
popieranej
także z zewnątrz (zwłaszcza z Bawarii), powodując duże napięcia w stosunkach
niemiecko-włoskich,
zwłaszcza z początku lat 60-tych XX w. W tej sytuacji również u Ladynów pogłębiła się świadomość odrębności etnicznej.
Zadaniem wspomnianych
badań, przeprowadzonych
przez Instytut
Socjologii
Międzynarodowej
w Gorycji, było stwierdzenie,
jakie są obecnie skutki oddziaływania rozwoju cywilizacyjnego
na stosunki etniczne i międzyetniczne
w Górnej Adydze. Badaniami objęto obszar włosko-niemiecki
w prowincji Bolzano (Bozen), w tym podobszar wiejski, zamieszkały przez ponad 10 tys. Włochów, prawie
50 tys. Niemców i niespełna 0,8 tys. Ladynów, podobszar miejski - 89 tys. Włochów, 26 tys. Niemców i 0,4 tys. Ladynów oraz podobszar ladyński z 7,6 tys.
mieszkańców, przeważnie
Ladynów i drugi obszar ladyński podobnej wielkości
w prowincji Trento. Razem badany teren zamieszkuje
ponad 190 tys. osób, tj.
mniej niż 25010ludności całej prowincji Górna Adyga. Wybrano spośród tej ludności przez próbkę losową 456 osób, tj. po ok. 75 z 6 podstawowych
kategorii
(Włosi z miast i wsi, Niemcy z miast i wsi oraz 2 grupy Ladynów), z którymi
przeprowadzono
wywiady oparte na obszernym
kwestionariuszu.
Reprezentacja
nie była jednakowa dla każdej grupy, najpełniejsza
dla Ladynów (ok. 1010całej
zbiorowości), najslabsza dla Wlochów (niespełna 0,2010).Każda z 6 próbek była zróżnicowana w stosunku do miejsca zamieszkania, wieku i płci, pominięto zaś różnicujący wpływ wykształcenia
i zawodu dla doboru próbek. Wywiadów dokonywali przedstawiciele
tych samych grup etnicznych, do których należeli zapytywani. Starannie przygotowane i przeprowadzone badania wykonano w 1973 i 1974r.
Uczestniczył w nich stosunkowo duży zespół badaczy, złożony z ok. 20 osób, pracowników naukowwych,
nauczycieli i studentów.
Książka zawiera bardzo szczegółowe omówienie badań i analizy ich wyników, a więc kolejno założeń teoretycznych,
metody uzyskiwania
danych i odpowiedzi na kwestionariusz,
następnie
zawiera
analizę
czynników
określających
sytuację etniczną oraz omówienie grup i kategorii społecznych. W aneksach zamieszczony został (I) pełny tekst kwestionariusza
badawczego w wersjach włoskiej i niemieckiej (każda ma 154 skategoryzowane
pytania, 15 stron), następnie
(II) zestaw modeli czynnikowych
oraz (III) matryce współczynników
korelacyjnych. Pomijając szczegółowe omówienie treści książki warto się zatrzymać przy
bardziej ogólnych stwierdzeniach
i wnioskach autora.
Poczucie przynależności
etnicznej przejawiło się najsilniej
wśród grupy niemieckiej, najsłabiej wśród Ladynów. U Niemców też większe znaczenie wykazały
"obiektywne"
(urodzenie), u Włochów zaś "subiektywne"
kryteria przynależności
etnicznej. Niemcy wykazywali także znacznie większy niż Włosi dystans w siosunku do innych grup etnicznych, zwłaszcza do włoskiej, podobnie jak północni
Ladynowie. Dla ochrony swej odrębności rozwijali Niemcy, a także północni Ladynowic, działalność kulturalną
wewnątrz swych grup, podczas gdy Włosi okazali
się bardziej skłonni do dialogu i współdziałania
z innymi grupami etnicznymi.
Obie podstawowe grupy doceniają współpracę interetniczną
(choć Niemcy z pewną
rezerwą) i potrzebę dwujęzyczności.
Słaba stosunkowo
okazała się integracja
z pailstwem włoskim, gdyż nawet ci Włosi, którzy wyżej cenili rozmaite aspekty
życia w Austrii niż we Włoszech, okazali się tak samo liczni, jak ich rodacy wyżej oceniający swój kraj.

�•
220

Recenzje

Analiza determinant
przynależności
etnicznej pozwoliła autorowi na stwierdzenie m. in., że siła poczucia przynależności
etnicznej i nastawienie
wobec gruf
zewnętrznych
nie są tak silnie uzależnione od siebie, jak tego pierwotnie oczekiwano. Przyjmuje
się pewną tolerancję
wobec zachowań innych niż uznane zu
właściwe dla swej grupy etnicznej. Występuje też na badanym terenie wyraźna
zależność między izolacjonizmem
etnicznym a takimi cechami osobniczymi, jak
zaawansowany
wiek, niski poziom wykształcenia,
zamieszkanie
na wsi, mała
ruchliwość
przestrzenna.
Wpływy cywilizacyjne
sprzyjają
nie tylko rozwijaniu
kontaktów interetnicznych,
lecz także umacnianiu
wewnętrznych
więzi w grupach
etnicznych. Gdy grupa mniejszościowa
ma zapewnioną dominację na swym terenie, wówczas łatwiej
wytwarzają
się w niej postawy
tolerancyjne
i pluralistyczne.
Obie duże grupy, włoska i niemiecka, stanowią na badanym obszarze systemy
o strukturze zorientowanej na trwanie stosownie do mechanizmów, jakie dopuszcza
obecna sytuacja polityczna. Znacznie słabsza jest grupa ladyńska, bardziej podatna
na wpływy zewnętrzne. Wyrażniej zaznacza się tu proces swoistego folklorY7.0wania własnej odrębności etnicznej: Autor stwierdza ogólnie, że przynależność etniczna zachowuje nadal bardzo istotne znaczenie na etnicznie mieszanych terenach.
Trudno jest przy tym orzec mu, czy widoczne współcześnie w północnych Włoszech, jak i w innych krajach Europy, "obudzenie się mniejszości" ograniczy się
do działań na płaszczyźnie kulturalnej
przez umacnianie
swych kulturowych
odrębności i oryginalności,
czy też sięgnie głębiej, do układów społeczno-gospodJTczych.
Wnioski z omawianej
książki mają niewątpliwie
poważne znaczenie cHa refleksji etnografa
nad sprawą
współczesnych
różnic kulturowych
na terenach
etnicznie pogranicznych
i mieszanych. Wyniki badań włoskich socjologów na pograniczu
kilku etnosów: włoskiego, niemieckiego,
ladyńskiego,
friulskiego
oraz
słoweńskiego i chorwackiego wskazują, że poczucie różnic etnicznych nie maleje,
pomimo narastającego
impaktu kultury powszechnej i masowej oraz pogłębiania
się uniformizmu
cywilizacyjncgo.
Nasuwają
się w związku z tym pytania, jaką
rolę odgrywa w tym własne, regionalne
dziedzictwo kulturowe
poszczególnych
grup narodowościowych,
w tym ich tradycja, jaką zaś wpływy kultur ogólnonarodowych. W jakich konkretnie
zachowaniach,
postawach
i sytuacjach
przejawiają się owe uwarunkowania
i w jakim stopniu wpływają
na nie przedziały
klasowe. Odpowiedzi na te i podobne pytania mogłyby zapewne dostarczyć badania przeprowadzone
metodami
bliższymi etnologii. Zamierzenia
badawcze Instituto di Sociologia Internazionale
w Gorycji wskazują na rozwijanie badań i w tym
kierunku.
Edward

"Ethnomedizin"
(Ethnomedicine,
Zeitschrift
fUr interdisziplinare
Hamburg, Bd. 2, H.1/2, 3/4, 1972-1973; Bd. 3, 1/2, 3/4, 1974-1975,

Pietraszek

Forschung.

W dziale artykułów
podwójnego
zeszytu 1/2 na pierwszym mIeJSCU znajdujemy rozprawę V. J. Brondegaarda,
Artemisia
in der gyniikologischen
Volksmedizin,
w której autor omawia ziołowe leki ginekologiczne
stosowane w starożytności
i współcześnie u wielu ludów. W kolejnym artykule, Skalpieren
in Europa, Alfred
Dieck analizuje
bogaty materiał
kraniologiczny
i stwierdza
fakt sporadycznego

�321

Recenzje

,kalpowania,
począwszy od odległych epok archeologicznych
do średniowiecza.
Autor przeprowadza
wstępną klasyfikację
motywacji tych zabiegów. W artykule
The Practice of a Jaipur Midwife
autorka, Marcha Tatkon, opisuje swoje doświadczenia z asystowania
hinduskiej
położnej oraz podaje informacje
o stosowanych
sposobach leczenia zaburzeń
miesiączkowania
i praktykach
przerywania
ciąży.
Autorka podkreśla wartość takiej techniki badawczej
w studiach nad medycyną
ludową. W kolejnym artykule, Magische Therapie in Nepal, Sigrid Knecht analizuje nepalskie praktyki terapeutyczne,
które wykształciły
się pod wpływem doktryn
buddyjskich,
hinduistycznych
oraz
miejscowych
praktyk
szamańskich.
Autorka w swej analizie opiera się na własnych badaniach
terenowych i przekazach pisemnych. Następnie Werner H. Stocklin analizuje z etnomedycznego
punktu widzenia chorobę "kuru" występującą
na Nowej Gwinei. Inge von Wedemeyer
w artykule Mais, Rausch- und IIeilmittel
im Alien Peru omawia znaczenie, jakie
w starożytnym
Peru przywiązywano
do kukurydzy,
jako środka odurzającego
i leczniczego. Ostatnim artykułem
w tym dziale jest obszerna rozprawa
Horsta
H. Figge, Zur Wirkweise
magischer Praktiken,
w której autor na przykładzie brazylijskiej religii Umbanda przedstawia stosowane praktyki magiczne oraz społeczną
interakcję między "kapłanem"
a osobą poddawaną zabiegowi.
W dziale "Dyskusje"
zamieszczono
trzy komunikaty
na temat społecznego
znaczenia medycyny
rehabilitacyjnej
oraz dwa krótkie
artykułyetnomedyczne.
Pierwszy z nich, pióra Elfriede Grabner, jest uzupełnieniem
do artykułu M. M6ckli-von Seggern, Die Gemse in der Volksmedizin
des Alpenlandes,
zamieszczonego w pierwszym tomie "Ethnomedizin".
W drugim, Some Goals for Ethnomedicine, George Simeon uzasadnia
celowość stworzenia
systematycznego
programu
badań etnomedycznych.
Przeprowadza
rozdział między dwiema, odrębnymi
jego
zdaniem, subdyscyplinami
- etnomedycyną
i antropologią
medyczną. Autor postuluje wprowadzenie
kursu medycyny i specjalnego
podręcznika
dla studentów
antropologii zainteresowanych
etnomedycyną.
Sugeruje również przygotowanie
dla
niespecjalistów
podręcznika dla zbierania danych etnomedycznych.
W dziale "Komunikaty
i marginalia"
znajdujemy
ciekawy indeks zagadnień
do tematu: zabobon, religia, nauka, zestawiony przez Riidigera Vossen z Muzeum
Etnograficznego w Hamburgu. Autor zwraca się z prośbą do czytelników o dostarczanie materiałów
do przedstawionych
zagadnień,
celem opracowania
ich przez
powołany zespół specjalistów.
Poza tym zeszyt, jak zwykle, zawiera
obszerny
przegląd książek i czasopism oraz komunikaty
niemieckiego
stowarzyszenia
Arbeitsstelle fUr Ethnomedizin.
W zeszycie 3/4 w dziale artykułów
zamieszczono:
pracę Ludwiga
Brandl,
A Short History
of Ethnomedicine
in Tropical
Africa,
w którym autor przytacza
dane żródłowe, poczynając od Herodota, dotyczące sposobów leczenia - zarówno
empirycznych,
jak i magicznych stosowanych
przez ludność tubylczą Afryki
tropikalnej. Kolejny artykuł J. A. ValSika i F. H. Hussiena, Popular Medicine and
7raditional
Mutilations
in Egyptian
Nubia, składa się z trzech części. W pierwszej
autorzy omawiają tradycyjne metody leczenia przez nacinanie i wypalanie oraz magiczne praktyki "medycyny prewencyjnej"
- noszenie amuletów. W drugiej części
omówiono okaleczenia kosmetyczne, natomiast w trzeciej F. H. Hussien informuje
o praktykach
okaleczeń narządów płciowych dziewcząt u trzech grup Nuba oraz
omawia opinie tubylców na temat celowości tych zabiegów. W kolejnym 3rtykule,
JJisease Concepts
in Addis

z pacjentami

and Medical

Practices

in Relation

to Malaria

among

Fever

Cases

autor, Helmut Kloos, na podstawie wywiadów przeprowadzonych
ambulatoriów
analizuje tradycyjne i współczesne koncepcje przyczyn

Abeba,

�2:32

Recenzje

malarii, jej zapobiegania
i leczenia. Autor nie stwierdza korelacji między pochodzeniem etnicznym i statusem społecznym a stopniem zachowywania
tradycyjnych
koncepcji i praktyk. Artykuł Petera M. Ladigesa, Der Feuerlauf auf la Reunion
1.£nd eine Sammlung
anderer
Zeugnisse, poświęcony
jest związanemu
z praktykami kultowymi
chodzeniu po rozżarzonych
węglach. Autor spotkał się z tym
zjawiskiem
na wyspie Reunion w związku z kultem hinduistycznej
bogini Kali
i opisał szczegółowo praktyki tego kultu. Jako materiał porównawczy przytoczono
tu również podobne praktyki
z innych terenów, m. in. z Bałkanów.
Kolejna
pozycja to praca H. C. Shukla'a The Fundamenta!
Doctrine
of Indian Medicine on
Human Variation.
Na tle doktryn filozoficznych Sankhya Yoga i Nyayavaisheshic,
na których opiera się medycyna indyjska, autor przedstawia
charakterystykę
podstawowych typów psychosomatycznych
według systematyki
trzech indyjskich myślicieli. Artykuł
Joachima
Sterly, Socia! Context
of Epidemic
Syphilis
in the
Chimbu District,
New Guinea prezentuje
społeczne i kulturowe podłoże kiły, przyniesionej do interioru Nowej Gwinei ok. 1969 r. po zbudowaniu
autostrady
górskiej. Sterly rozpatruje
tradycyjne
wzory społeczne oraz nowe czynniki sprzyjające rozprzestrzenianiu
choroby. Przedstawia
tubylcze koncepcje
odnośnie chorób wenerycznych
oraz podaje sugestie metod zwalczania tych chorób.
Choroby i środki lecznicze Nowej Gwinei są przedmiotem obszernego artykułu,
Kmnkheiten
und Heilmittel
in Bismarck
Gebirge
und am Wahgi-F/uss
im Hoch!and von Neu-Guinea,
pióra Heinricha Aufenangera. Autor przedstawia obszerny
zestaw chorób oraz tradycyjnych
sposobów ich leczenia. Omówione zostały również metody profilaktyki
i rehabilitacji
oraz zapobiegania
działaniom magicznym.
Hubert Fichte prezentuje
bardzo interesujący
artykuł Abb. Anmerkungen
z!/.
den rituellen
Pflanzen
der afrobrasilianischen
Religionsgruppe.
Autor przedstawia
w nim szereg nowych informacji
na temat roślin stosowanych
w czynnościach
rytualnych
religii aIrobrazylijskich,
a jednocześnie zamieszcza wiele cennego materiału na temat praktyk takich religii, jak: Revival, Candomble, Macumba, Caboclo.
Vaudou czy Santeria. Autorowi udało się dotrzeć do doskonałych informatorów
zielarzy i kapłanów
i przez pewien czas z nimi współpracując
gromadzić wiadomości.
Ostatnia pozycja w tym dziale to The Road of Life: Report of a Visit by
a Navaho Seer Ernsta Benz i Karla Luckert. W omówieniu tradycyjnych
metod
działania i zakresu kompetencji
wróżbiarzy, diagnostów i znachorów Navaho, autorzy przedstawiają
szczegółowy zapis przebiegu ceremonii "leczniczo-wróżbiarskiej"
u współczesnego
jasnowidza.
W dziale "Dyskusje" zamieszczono m. in. komunikat George'a Simeona, Field
Methods
in Ethnomedicine.
Autor wysuwa swoje sugestie w sprawie procedury
zdobywania danych w badaniach terenowych z dziedzinyetnomedycyny.
Zdaniem
autora
konieczne
jest położenie nacisku
na opracowanie
metod odnośnie poziomu strategii badawczej, zaniedbanej w porównaniu do dwóch pozostałych: analizy i prezentacji danych.
W zeszycie 1/2 1974-1975
zum

Pflanzensammcln

fur

Kurt

Walther

Mediziner

und

i Joachim

Sterly w artykule An!eitung
podają zwięzły zarys metod
i dokumentacji
roślin. Arthur M. KleinEthnologen

zbierania, preparowania,
przechowywania
man w artykule Cognitive
Structures
of Traditional

Medical

Systems:

Ordering,

of Illness rozpatruje
ważną
dziedzinę badań etnomedycznych:
porównawcze studia struktur poznawczych w tradycyjnych i nowoczesnych systemach leczniczych. Poznawcze porządkowanie
choExplaining

and

Interpreting

the

Human

Experience

�Recenzje

roby poprzez jej określenie, sklasyfikowanie
i wYJasmenie uznaje autor za jedną
z czterech podstawowych
funkcji opieki medycznej we wszystkich społeczeństwach.
Z porównania operacji poznawczych w tradycyjnych
i współczesnych formach opieki zdrowotnej
wyciągnięto
krytyczne
wnioski w stosunku
do metod współczesnych oraz sugestie zastosowania wiedzyetnomedycznej
dla ich polepszenia. W artykule Gesundheitscrziehung
in Liindcrn
der Dritten
Welt Edith Velten-Schuberth
na podstawie doświadczeń
Niemieckiej
Fundacji
ds. Międzyna,rodowego
Rozwoju
zwraca uwagę na konieczność uwzględniania
specyfiki kulturowej
przy propagowaniu oświaty
zdrowotnej.
Artykuł
Barbary
Heimannsberg
Zur
Behandlung
Psychisch Kranker.
Gespriich
mit eincm afrikanischen
Heilkundigen
dotyczy aspektów teoretycznych
i praktycznych
opieki nad psychicznie
chorym. Autorka
zamieszcza opis terapii stosowanej
przez dahomejskiego
znachora,
podkreślając
wysoką skuteczność
metod medycyny
ludowej w zakresie leczenia chorób psychicznych. Manfred Wohlcke w artykule
Erniihrung
und Gesundheit
in einem
Entwicklungsland:
Brasilien
przeprowadza
ekonomiczno-polityczną
analizę
brazylijskiego
modelu modernizacji
kraju,
podkreślając
konieczność
intensywnego
rozwoju rolnictwa w sytuacji, gdy około 40010 ludności kraju jest niedożywiona.
Artykuł Edwarda Montgomery,
Trance Mediumship
Therapy
in Southern
India:
A Tmnscript
of a Session, prezentuje
zapis "sesji terapeutycznej"
poprzez trans
li Tamilów
Nadu w południowych
Indiach na tle innych tradycyjnych
metod leczniczych stosowanych na tym obszarze Indii. Carl Laufer w Zur Mythologie
und
Biologie

der

Fortpflanzung

bei

den

Tolai

(Gunantuna)

auf

New

Britain,

Papua

przedstawia
mity o pochodzeniu
plemienia oraz wierzenia
i wiedzę
biologiczną na temat prokreacji. Dział artykułów zamykają dwie prace: Margarete
Mocklivon Seggern, DC'f Regenwurm
aIs Droge,
o powszechnym
zastosowaniu
dżdżownicy jako środka leczniczego w medycynie ludowej Europy i innych kontynentów oraz - do XIX wieku - w medycynie profesjonalnej;
Vagn J. Br0ndegaard,
Die Hirschtruffel,
o "jelenim truflu" - afrodyzjaku
rozpowszechnionym
w medycynie ludowej środkowej i północnej Europy.
Dział artykułów w zeszycie 3/4 otwiera interesujące
studium Louise Jilek-AaH
: Wolfganga G. Jilek Problems in Transcultural
Psychotherapy.
Autorzy ukazują
żródła trudności,
jakie napotykają
lekarze-psychiatrzy
w leczeniu
pacjentów
"poza zachodniego kręgu kulturowego.
Sugerują również sposoby ich przezwycię··
żenia poprzcz poznanie i zrozumienie kultury pacjenta oraz współpracę z tubylczym
znachorem w opiece nad chorym. Wnioski te autorzy
formułują
na podstawie
doświadczeń z własnej praktyki lekarskiej.
W artykule Aztec Medicine: Empirical
Drug Use Bernard
Ortiz de Montellanobada efektywność
25 roślin leczniczych
używanych
przez Azteków, porównując
azteckie wyobrażenia
o leczniczym działaniu tych roślin z fizjologiczną
i farmakologiczną aktywnością
ich składników
chemicznych.
W wyniku
analizy
autor
stwierdza proporcję 72010 leków efektywnych i prawdopodobnie
efektywnych do 28010
leków nieskutecznych. Praca Ralpha R. Kuna, Hoodoo: The Indigenous Medicine and
Psychiatry
of the Black American, przedstawia typ znachora - uzdrawiacza Murzynów amerykańskich
- lekarza Hoodoo. Autor zajmuje się klinicznym
i etnopsychiatrycznym
znaczeniem Hoodoo. Rozpatruje
społeczne i psychologiczne
problemy tubylczych pacjentów z punktu widzenia transkulturowej
psychiatrii. Postuluje "pokojową koegzystencję"
zachodniego systemu medycznego i tradycyjnej
terapii.
S0ren Andersen w artykule Schamanentum
in Ostgronland
omawia funkcje, jakie
aktualnie spełnia szaman w społeczności, z podkreśleniem
jego działalności
lecznicze;. Prezentuje
również
niektóre
atrybuty
szamana.
jak
maski
taneczne
New

Guinea

�224

Recenzje

i amulety. Artykuł Traude Vetschera, Zur Erniihrung
der Mina von Rajasthan,
przedstawia
całokształt zagadnień związanych z wyżywieniem żyjącego w warunkach subtropikalnych
ludu. Autorka omawia podstawowe
środki spożywcze, sposoby przygotowywania
pożywienia oraz zajmuje się problemem
awitaminozy, na
którą cierpi około 80% ludności. Paul C. Y. Chen w pracy The Malay Traditional
Birth
Attendant
opisuje usługi ludowej położnej malajskiej
- "bidan kampung"
w poszczególnych etapach: podczas ciąży, w trakcie narodzin dziecka oraz w okresie
po urodzeniu. Zwraca uwagę na niektóre niebezpieczeństwa
dla zdrowia położnicy
i dziecka związane z praktyką "bidan kampung". Dział artykułów zamyka studium
Joachima Sterly, Useful Plants of the Chimbu, Papua New Guinea, prezentujące
listę 315 gatunków roślin użytkowych zebranych przez autora, wraz z ich miejscGwym zastosowaniem,
m. in. w lecznictwie, magii i higienie.
W dziale dyskusji zamieszczono artykuł Thomasa Hauschilda, Zur tatsiichlichc)t
Wirkung
von Amulett
und Talisman.
Eine Kritik
magischer
Kurzschliisse.
Autor
analizuje dotychczasowe hipotezy dotyczące kwestii skuteczności amuletów. Proponuje własną, psychoanalityczną
hipotezę, która ma uwzględnić
złożoność zagadnienia oraz przedstawia "eksperyment
fizjologiczny" przeprowadzony
dla jej sprawdzenia. Propozycja
ta spotkała się z ostrą krytyką Joachima Sterly w artykule
polemicznym Zur Fruge der Wirkung
von Amuletten.
Dział dyskusji zamyka apel
prof. Antonio Scarpa przeprowadzającego
studia nad tematem:
"Podobieństwa
między akupunkturą
chińską i dawnymi ludowymi praktykami
leczniczymi w Europie"; prosi on czytelników, o informowanie,
które z zamieszczonej listy praktyk
leczniczych są im znane.
Danuta

Penkala,

Marek

"Ethnologie fran&lt;;aise". Revue de la Societe fran&lt;;aise. Nouvelle
annee 1974, nr 1-2, 3, 4, ss. 416; tome 5, annee 1975, ss. 200.

Gawęcki

serie, tome 4,

Tom 4 "Ethnologie fran&lt;;aise" składa się z 3 części. Nr 1-2 zawiera wyniki
przeprowadzonych
przez grupę etnografów z Centre d'ethnologie fran&lt;;aise, \\. latach 1970-1972, badań na terenie gminy Chardonneret
(Orne) w Dolnej Normandii.
Badania dotyczyły życia rodzinnego w zróżnicowanym
pod względem wyznaniowym (katolicy, protestanci)
środowisku
wiejskim.
Poruszone
w poszczególnych
artykułach
zagadnienia
związane m. in. z problemami
identyfikacji
z grupą rodzinną i społecznością lokalną, stylem i warunkami
życia domowego, stosunkami
wewnątrz
rodzinnymi,
organizacją
gospodarstwa
rolnego, transmisją
kulturową,
obyczajowością rodzinną i praktykami
religijnymi, dają interesujący
obraz zróżnicowania warunków
materialnych,
stosunków społecznych oraz postaw i aspiracji
między grupą katolików i protestantów.
Nr 3 wypełniają
3 artykuły z zakresu etnologii historycznej,
oparte na materiałach
archiwalnych.
M. Grinberg,
Karnawał
i społeczeństwo
miejskie
XIVXVI w.: królestwo
w mieście, poddaje analizie etnohistorycznej
i socjologicznej
doroczne karnawały w miastach Francji północnej i wschodniej i próbuje określić
miejsce i funkcje karnawału
w życiu dawnych miast i kształtowaniu
się w nich
kultury niższych warstw społeczeństwa francuskiego. J. Boissiere, Zwyczaje i obyczaje weselne w dawnej Francji:
śluby w Fontainebleau
w I pol. XVIII w.; opierając się na analizie kontraktów
małżeńskich,
opisuje warunki i zwyczaje zwią-

�225

Recenzje

zane z zawieraniem
małżeństwa
w różnych warstwach
społecznych
zamieszkujących małe miasteczko w okolicach Paryża. Numer zamyka monograficzne
studium
R.-L. seguina Narzędzia rolnicze w Nowej Francji:
od karczunku
do uprawy roli.
Nr 4 dotyczy w całości problematyki
folklorystycznej.
P. de Lajarte, a facecji
jako gatunku;
zarys analizy
strukturalnej,
dokonuje
analizy
struktury
facecji
i ustala tkwiący w nicj ukryty model, odnoszący się zarówno do zasady jej budowy, jak i ideologicznej
treści. K. Horn, Drzewo udzielające
pomocy
11;
niemieckiej
baśni, zmierza do ukazania,
w jakich sytuacjach
i w jaki sposób drzewa
udzielają pomocy bohaterom baśni, jakie są ich funkcje i pochodzenie. W artykule
Romans średniowieczny
i ludowe opowiadanie;
opustoszały
zamek E. Bozoky dostrzega na przykładzie
jednego z wątków wyraźną zbieżność jego semantycznego
kontekstu w obu typach badanej twórczości. Numer zamyka studium M.-C. Groshens,
Ludowa
praktyka
teatralna
Alzacji:
model akulturacji,
w którym autorka
rozpatruje zjawisko ludowego teatru i praktyki teatralnej
w ich różnych uwarunkowaniach, formach i zróżnicowaniu
środowiskowym.
Tom 5 zawiera 7 artykułów.
W studium
Od majowego
słupa
wolności
do
drzewa wolności:
rewolucyjny
symbolizm
a tradycja
chlopska
M. Ozouf podejmuje problem tworzenia symboliki rewolucji francuskiej
i splatania
się w jedną
całość tradycji rewolucyjnych
z ludowymi. M. Agulhon, $wieckie
pomniki
i miejskie dekoracje we Francji
XIX w., zajmuje się zdobniczymi elementami
XIX-wieczp.ych miast z punktu widzenia ich związku zarówno z tendencjami
artystycznymi,
jak i prądami
politycznymi.
W opracowaniu
Testamenty
i akty ostatniej
wolt
w końcu średniowiecza
M. de la Soudiere analizuje rozwój treści testamentów
i zawartych w nich dyspozycji, w których wyrażają się m.in. postawy wobec śmierci.
F. Alvarez-Pereyre,
Reguły
opowiadania
i strategie
słowa,
na bazie słownego
folkloru rumuńskiego
usiłuje ustalić kontekst, funkcje i znaczenie narracji w życiu
i kulturze wsi. Artykuł
M. Carrier
i M. Vachon, Francja
w politycznej
pieśni
Quebec 1765-1855,
dotyczy zawartych
w pieśniach
akcentów
politycznych
i wyrażonych w nich postaw wobec Francji na obszarze francuskiej
części Kanady przełomu XVIII i XIX w. Tom zamykają artykuły M. Segalen, Małżeństwo, milość i kobiety w ludowych
przysłowiach
francuskich
oraz monograficzne
studium C. Rivals,
Wiatraki
północnych
równin.
Dominacja
koźlaka
(cz. 2).
W obu omawianych
tomach, obok działu artykułów,
znajdują
się jak zwykle:
dział recenzji, informacje
o działalności
Societe d'ethnologie
fran~aise
oraz spis
{ltrzymanych przez Cef książek.
J.

B.Ch.Karmyseva
Ocerki
etniceskoj
istorii
juznych
Izd. "Nauka", Moskva 1976, ss. 323.

rajonov

Tadzikistana

Bed.

Uz-

bekistana,

Praca wybitnej znawczyni etnografii
radzieckiej
Azji Środkowej,
pracownika
Instytutu
Etnografii
AN ZSRR w Moskwie, Belkis Ch. Karmyszewej,
zawiera
wyniki studiów nad strukturą
i przemianami
etnicznymi
w XIX i XX wieku
na terenach na północ od Amu Darii, od ujścia Obiniou na wschodzie do ujścia
Szerabad Darii na zachodzie, zwanych dawniej Bucharą Wschodnią. Przynosi wartościowe materiały zebrane w trakcie własnych, trwnjących
od 1945 do 1971 roku,
etnograficznych
badań terenowych
i weryfikuje
informacje
zawarte
w pracach
15 -- I.-.ld LXII

�226

Recenzje

poprzednich
podróżników i badaczy. Wydatnie wzbogaca teorię przemian etnicznych na terenach zderzeń ludności osiadłej z ludnością nomadyczną.
Dane etnograficzne,
stanowiące źródłową podstawę książki, autorka dzieli na
dwie zasadnicze grupy: informacje o nazwach, liczebności, lokalizacji, wewnętrznej
strukturze
i kulturze poszczególnych grup etnicznych, a w ich ramach grup terytorialnych
i genealogicznych
oraz podania o pochodzeniu i dziejach tych grup
Ubóstwo innych rodzajów żródeł, a także możliwości obserwacji procesów etnicznych w badaniach etnograficznych
sprawiły, że właśnie danc etnograficzne stworzyły bazę źródłową pracy, Źródła urzędowe - materiały ze spisów ludności, wyniki badań językoznawczych
i antropologicznych,
a także ubogie dla tego terenu
pisane żródła historyczne, wykorzystane
zostały jako materiały uzupcłniajqce. Podkreślić należy wyjątkową wprost precyzję i ostrożność w formułowaniu
wniosków
z analizy tak bogatych i różnorodnych
materiałów.
Znaczenie źródeł etnograficznych dla badań nad procesami przemian etnicznych, uderzające na terenie Azji
Środkowej, obserwować można również na innych terenach pozaeuropejskich,
na
których proces kształtowania
się grup etnicznych odbywał się w XIX i XX wieku.
Rozdział I "Etniczny skład ludności i rozsiedlenie poszczególnych grup w końcu
XIX - początku XX wieku" napisany został na podstawie materiałów etnograficznych, zaliczonych
przez autorkę
do pierwszej
ich grupy, uzupełnionej
innymi
rodzajami źródeł. Otrzymujemy
informację o liczebności i rozsiedleniu poszczególnych grup etnicznych zdumiewająco szczegółową jak dla terenu trudno dostępnego
w przeszłości, na którym w okresie przed rokiem 1924 nie było wiarygodnych
materiałów
statystycznych.
Grupami
dominującymi
są tutaj Tadżycy i Uzbecy,
występujący częstokroć w znacznym przemieszaniu. Autorka zauważa prawidłowość
w rozsiedleniu tych dwóch grup: w miarę przesuwania
się z zachodu na wschód
i z południa na północ wzrasta na terenie objętym badaniami liczebność Tadżyków,
a maleje Uzbeków. Proporcje liczbowe ludności związane są z charakterem
środowiska geograficznego,
preferującego
na terenach równinnych
stepów i półpustyń
pasterskich
Uzbeków, a na podgórzach i w górach rolniczych Tadżyków. Oczywiście, w związku z długowiecznym
współżyciem tych dwóch zasadniczych grup
ludności, wytworzyły się między nimi więzy gospodarcze i społeczne.
Tadżycy prezentują tutaj naj dawniejszą, osiadłą ludność kraju. Występują podzieleni na grupy terytorialne,
noszące charakter
grup etnograficznych
wyróżniających się odrębnościami
językowo-kulturowymi.
W ich ramach autorka wydziela
grupy typu lokalnego, których nazwa i specyfika kulturowa
związana jest ściśle
z określonym regionem, oraz grupy typu genetycznego, posiadające złożony rodowód
i nie użytkujące
etnonimów
utworzonych
od nazw geograficznych.
Obok grup
terytorialnych
wśród Tadżyków występowały grupy chodża i saida, o charakterze
społeczno-religijnym,
"stanowym", jak pisze autorka, "z etnicznym zabarwieniem".
Te wydzielone grupy, uznawane za potomków Mahometa i jego otoczenia, stanowią
segmenty wielu różnych ludów Azji Środkowej i przyjmując język i kulturę grupy
etnicznej, wśród której żyją - jak to miałem okazję stwierdzić w trakcie badań
w Afganistanie - z nią się nie identyfikują.
Do Uzbeków autorka
zalicza wszystkie
ludy posługujące
się językiem tureckim, które w trakcie integracji
etnicznej utworzyły naród uzbecki. Ich zróżnicowanie na badanym
terenie było znaczne. Możliwości klasyfikacji
dostarczył
zarówno tryb życia osiadły lub koczowniczy, od XIX wieku przekształcany
już
w seminomadyzm,
a także dzieje poszczególnych grup. Wydzielono zatem ludność
osiadłą, wśród której nie zachowała
się struktura
rodowo-plemienna,
ponadto
tzw. wczesne plemiona, które pojawiły się tutaj przed i w okresie podboju mon-

�Recenzje

227

golskiego, na koniec tzw. pozne plemiona - potomków plemion uzbeckich, które
przywędrowały
ze stepów Daszti-Kipczak
z Szejbani
Chanem
w początkach
XVI wieku. Poważnym
osiągnięciem
autorki jest w tym rozdziale uzupełnienie
i uporządkowanie tablic nazw podplemion, rodów, części rodów oraz grup rodzinnokrewniaczych (patronimii) najważniejszych
plemion uzbeckich. Mapę etniczną południowych regionów Tadżykistanu
i Uzbekistanu
uzupełniały
inne jeszcze grup~T
etniczne: Arabowie środkowoazjatyccy,
Irańczycy, Cyganie, Afgańczycy, Hazarowie,
Beludżowie, Indusi, Turkmeni, Kazachowie, Kirgizi, Żydzi środkowoazjatyccy
i przybyli tam w gO-tych latach XIX wieku Rosjanie.
Rozdział II "Historia kształtowania
się ludności" przynosi rozważania nad genezą i dziejami etnicznymi poszczególnych grup. W rozdziale wykorzystano
materiał etnograficzny w postaci etnonimów, nazw rodowych i terytorialnych
oraz podań o pochodzeniu i historii grup ludności, zweryfikowany
za pomocą danych ze
źródeł pisanych oraz wyników badań językoznawczych
i antropologicznych.
Allochtonizm większości ludności badanego terenu skłonił autorkę do sięgania po materia!y również z terytoriów sąsiednich: Afganistanu
Północnego, dorzeczy Kaszka
Darii i Zerawszanu
oraz Turkiestanu
Chińskiego. Procesy etniczne w południowych regionach Tadżykistanu
i Uzbekistanu
były od dawna zdominowane
przez
wzajemne oddziaływanie
i językowe i kulturowe grup ludności tadżyckiej i uzbeck;ej. Autorka formułuje ważny wniosek, że integracja
etniczna ludów tego terenu
i szerzej Azji Srodkowej
związana była z procesem ich osiedlania
się i przebiegała głównie na terenie oaz.
Książka B.Ch.Karmyszewej
dostarcza
przykładu
wykorzystania
materiałów
zebranych w trakcie etnograficznych
badań terenowych jako źródeł historycznych,
zużytkowanych dla rekonstrukcji
i interpretacji
dziejów etnicznych. Choć w pracy
brakuje
rozważań
nad ograniczeniami
właściwymi
materiałom
etnograficznym,
wykorzystywanym
jako źródła historyczne i rygorami obowiązującymi
w tej sytuacji badacza, sposób posługiwania się tymi danymi przez autorkę wzbudza pełne
zaufanie. W pracy dokładnie rozróżnia się i oznacza odmienne kategorie źródeł,
a dane etnograficzne
drobiazgowo weryfikuje
się za pomocą innych materiałów.
Szczególne zainteresowanie
może wzbudzić posłużenie się masowym materiałem
z etnograficznych
badań terenowych w postaci etnonimów i geneonimów. Również
uwagi o plemieniu jako grupie społecznej w XIX i XX wieku swoją doniosłością
wykraczają poza granice terenu objętego badaniami. Autorka stwierdza mobilność
i zmienność struktury
rodowo-plemiennej
ludów tureckich, łatwość z jaką grupy
plemienne i rodowe rozpadają się i tworzą nowe zespoły. Podkreśla brak uniwersalnych struktur rodowo-plemiennych,
występowanie
plemion zarówno o wielostopniowych podziałach wewnętrznych,
jak i bez owych podziałów, przy czym często
była nierównomierność
w zróżnicowaniu
poszczególnych
części plemienia.
Zajęta okresem XIX i początków
XX wieku autorka
jedynie sygnalizuje
ważny
proces przekształcania
się plemion z grup etnicznych w grupy etnograficzne
nowo
powstałych narodów. Wiedza o strukturze rodowo-plemiennej,
genealogii, terytorium
plemiennym,
jest współcześnie,
jak pisze, jedynie
wspomnieniem
zachowanym
w pamięci głównie starszego pokolenia. Celem tej pracy nie była natomiast próba
określenia roli pamiętanych
okruchów wiedzy plemiennej
i związanych
z nimi
postaw w życiu ludzi współczesnych.
Książka B.Ch.Karmyszewej,
choć zajmuje się tylko CZęSClą terytorium
Tadżykistanu i Uzbekistanu, stanowić będzie lekturę niezbędną w studiach nad historią
etniczną Tadżyków
i Uzbeków. Autorka,
zachowując
dokumentacyjną
wartość
pracy, umiejętnie
wykorzystała
faktografię
dla przedstawienia
przekonywającej

�228

Recenzje

koncepcji kształtowania
podstaw późniejszych procesów integracji etnicznej,
czonych wyłonieniem się Tadżyków i Uzbeków jako grup narodowych.
Zbigniew

Domusulmanskije

V.N.Basilov.

i obriady
v Srednej
Moskva 1975, ss. 338.

verovam)a

Izd. "Nauka",

Azii.

Red.

zakoń-

JasieW1CZ

G.P.Smsarev,

Praca zawiera szereg artykułów poświęconych wierzeniom i obrzędom ludów
radzieckiej
Azji Środkowej. Dotyczą one przede wszystkim form religii ludowej,
() źródłach przedmuzułmańskich,
a nie ortodoksyjnego
islamu. Artykuły łączą się
tematycznie
w pewne grupy.
Trzy pierwsze prace rozpatrują zagadnienie szamanizmu, dotychczas słabo opracowane w odniesieniu do terenów Azji Środkowej. Autorzy wykazują, że szamanizm
i związana z nim demonologia, uważane za charakterystyczne
raczej dla ludów
turkojęzycznych,
były rozpowszechnione
również wśród ludów iranojęzycznych.
Pierwsza, obszerna praca O.A.Suchariewej, Przeżytki demonologii
i szamanizmu
u Tadżyków
z równin,
napisana
została na podstawie wieloletnich
badań, prowadzonych od lat 20-tych, kiedy autorka uczestniczyła jeszcze w obrzędzie "kamlania", zanikającym
i trudno dostępnym dla osób postronnych. Autorka akcentuje
przeniknięcie
obrzędów szamańskich elementami religii muzułmańskiej
jako jedną
z najważniejszych
przyczyn przetrwania
szamanizmu.
Docieka genezy i próbuje
odtworzyć ewolucję szamanizmu i związanych z nim wierzeń u Tadżyków równin.
Kolejne artykuły z tej grupy, to: O.Murdowa, Szamanistyczny
folklor
obrzędowy u Tadżyków
środkowej
części doliny
Zerawszanu
oraz W.N.Basiłowa i K.Nijazkłyczewa, Przeżytki szamanizmu u Turkmenów
- Czowdurów.
Trzy następne artykuły
poświęcone są analizie konkretnych
form ludowego
środkowoazjatyckieko
sufizmu. Autorzy wskazują na związki między szamanizmem
środkowoazjatyckim
a lokalnymi
ludowymi
formami
sufizmu wspólnotami
iszanów i derwiszów. W.N.Basiłow w artykule
O pochodzeniu
Turkmenów
Ata
(ludowe
formy
środkowoazjatyckiego
sufizmu)
i S.M.Demidow Magtymowie
(studium
historyczno-etnograficzne)
dociekają
pochodzenia
dwóch spośród sześciu
turkmeńskich
"świętych plemion". Plemiona te zajmowały uprzywilejowaną
pozycję dzięki tradycji wywodzącej ich pochodzenie od czterech kalifów - następców
IVlahometa (Abu Bakr, Omar, Osman, Ali). Na podstawie
analizy autorzy wykazują
związek
sufizmu
z genealogią
tych plemion
turkmeńskich.
Artykuł
A.L.Troickiej, Z przeszlości kalandarów
i maddachów
w Uzbekistanie
dotyczy słabo
zbadanej działalności związków żebrzących derwiszów (kalandarów) i zawodowych
"opowiadaczy" legend z życia świętych (maddachów), obecnie już nie spotykanych
w radzieckiej Azji Środkowej.
A.G.Gafferberg w artykule Przeżytki
wyobrażeń
religijnych
u Beludżów
zebrał
materiały
o wierzeniach
Beludżów przesiedlonych
do Turkmenii
z afgańskiego
i częściowo irańskiego Sistanu w latach 20-tych.
Dwa kolejne artykuły: W.P.Szyszły, Srodkowoazjatycki
"tul"
i jego syberyjskie
odpowiedniki
oraz S.P.Poliakowa
i A.J.Czeremnycha,
Budowle
grzebalne
ludności
doliny Zerawszanu,
poświęcone są odrębnym przejawom kultu pogrzebowego. Autor
pierwszej pracy bada pochodzenie i znaczenie zwyczaju sporządzania symbolicznego
wyobrażenia
postaci zmarłego (zwanego "tuł"), które krewni przechowują
przez

�229'

Recenzje

pe\vien czas w jurcie. Zwyczaj ten, spotykany
u turkojęzycznych
ludów Azji
Środkowej, porównuje autor z jego odpowiednikami
syberyjskimi.
W drugim artykule rozpatrzono, sklasyfikowano
i wyjaśniono
różne typy budowli grzebalnych,
podkreślając znaczenie studiów nad tym zagadnieniem
dla wyjaśnienia
niektórych
cech religii przedmuzułmańskich.
Następne studium: N.G.Boroznej, Niektóre materiały
o amuletach - ozdobach
ludnoiici Azji Środkowej,
dotyczy również zagadnienia słabo przebadanego.
Zdaniem
autorki. amulety są dla etnografa interesującym
źródłem służącym do rekonstrukcji
dawnych wierzeń. Zachowująca
niezwykłą
trwałość tradycja
noszenia amuletów
wywodzi się nie z islamu, a z wierzeń przedmuzułmańskich.
Zbiór zamyka artykuł N.P.Łobaczewej
Rozmaite
kompleksy
obrzędowe
w rytuale weselnym
ludów Azji Środkowej
i Kazachstanu.
Autorka wyodrębnia
historycznie ukształtowane
zespoły obrzędowe w ceremonii weselnej ludów radzieckiej
Azji Środkowej,
wiążąc najstarszy
z nich ze stadium
rozkładu
społeczeństwa
matriarchalnego
i przejścia do patriarchatu.
Zdaniem autorki, wyróżnione
kompleksy mogą stać się, w dopełnieniu
do innych materiałów,
źródłem dla historii
etnicznej tego regionu.
Opublikowany
zbiór artykułów
jest niezwykle cenny dla badacza kultury ludów Azji Środkowej ze względu na bogatą zawartość materiałową,
której wartość
gwarantują
wieloletnie, weryfikowane
badania terenowe. Wszystkie artykuły
napisane zostały na podstawie
materiałów
etnograficznych
zebranych
w trakcie
wieloletnich badań prowadzonych
w ramach szeregu ekspedycji. Prace oświetlają
zagadnienia
słabo zbadane w dotychczasowej
literaturze,
uzupełniają
etnografię
ludów Azji Środkowej
o nowe dane, tym bardziej cenne, że dotyczące zjawisk
zanikajacych.
Wartościowym
dodatkiem
do zbioru
jest indeks
terminów
10k;t1nyc".
Danuta

T:!'J:' Heyerdahl,
Futu-Hiva.
Back
Garde:: City, New York 1975, ss. 276

to

+

Nature.

Doubleday

and

Penkala

Company,

Inc.

61 fot.

Z,:any od dawna polskim czytelnikom Thor Heyerdahl wrócił wspomnieniami
do czasów swej młodości, kiedy to w roku 1936 spędził pewien czas na Markizach
(Polinezja). Na stronicach książki autor opisuje swą podróż z Oslo przez Ocean
Atlantycki. Kanał Panamski na Archipelag Markizy. Książka zawiera 9 rozdziałów:
Pożegnanie
cywilizacji;
Biali ludzie-ciemne
cienie; Exodus;
Tabu; Ochłodzenie
oceanu: Na Hivaoa; Wyspa chorego wróżbity; W dolinie kanibala; Jaskiniowcy.
CytL;ję
dlatego
tytuły
wszystkich
rozdziałów,
aby zorientować
czytelnika
w treści książki, która na razie nie ukazała się w przekładzie
na język polski.
Heyerdahl znalazł na Markizach
życie spokojne, nieskażone
jeszcze nagłymi
zderzeniami
kulturowymi
i cywilizacyjnymi,
które przyniosły
zmiany i nieodwraca!:1e szkody dawnym mieszkańcom Hawajów, Wyspy Wielkanocnej
czy Nowej
Zelandli
AUlor w czasie pobytu na Markizach zbudował sobie bambusową chatkę, ubierał
si(; jak tamtejsi wyspiarze w pareu (kawałek materiału
owiniętego wokół bioder),
roznieca! ogień przez pocieranie dwu kawałków drewna o siebie, odżywiał się tymi
samyr:L owocami i jarzynami co i tubylcy, podejmował
wyprawy w głąb wyspy.

�230

Recenzje

badając pozostałości dawnej kultury materialnej
Markizyjczyków,
jak: ruiny ś\viątyń, miejsca dawniej objęte zakazem (tabu), posągi bóstw, jaskinie, petroglify.
Zaprzyj;łźnił się z wyspiarzami,
którzy stali się jego przyjaciółmi, a zarazem informatorami. Od nich uzyskał sporo wiadomości na temat przeszłości Fatu-Hivy i innych wysp archipelagu.
Thor Heyerdahl
i jego narzeczona, Liv, otrzymali nowe
imiona, to znaczy zostali zaadoptowani
przez naczelnika
wyspy do społeczności
polinezyjskiej,
podobnie jak w 1938 r. zaadoptowano
prof. A.Godlewskiego
na
Tahiti. Thor otrzymał imię Terai Matatea Tane, co znaczy ,,2 Nieba o Białym
Obliczu Mężczyzna", Liv zaś - Terai Matatea Vahine, co znaczy ,,2 Nieba o Białym
Obliczu Kobieta". Jak wiadomo z mitologii polinezyjskiej,
bóg Kan-Tiki przybył
od wschodu Słońca, miał jasną twarz, jasne włosy i jasne oczy.
Książka Heyerdahla,
napisana płynnie, wciąga nawet nieobeznanego
z kulturą
polinezyjską
czytelnika. Jest to praca popularnonaukowa;
autor wypełnia ją wiadomościami i informacjami
z autopsji, powołuje się na publikacje naukowe i podaje
tytuły prac, z którymi zechcieliby się zapoznać bardziej wnikliwi czytelnicy
Heyerdahl
omawia m.in. kontakty
kulturowe
wiążące wschodnią
Polinezję
z Peru i Chile. Trepanacja
czaszki np. była nieznana w Indonezji i W~chodniej
Azji, natomiast stosowały ją ludy zamieszkałe w prekolumbijskim
Meksyku i dawni
mieszkańcy Peru (przed podbojem Pizarra). Autor omawia też kontakty morskie za
pomocą prymitywnych
pojazdów pływających,
jakie łączyły w średniowieczu (wieki
IX-XIV)
mieszkańców
zachodnich
wybrzeży
Ameryki
Południowej
z \vyspami
wschodniej
Polinezji. Możliwość podróży na tratwie
z drzewa balsa udowodnił
Heyerdahl w czasie swej morskiej wyprawy na· tratwie "Kon-Tiki". Autor twierdzi,
że morze nie jest barierą, które dzieli. Morze łączy, ale łączy przede wszystkim
tych, którzy mieszkają
na wybrzeżach,
i oczywiście na wyspach. Morze jest ich
żywiołem, jest im bliskie, dlatego dobrze znane.
Książka Heyerdahla
Fatu-Hiva
winna się ukazać w przekładzie
~l,' :&lt;;zyk
polski.

Z.E.Boltarovic,
Ukraina
stwowe Muzeum Etnografii
ss. 140.

v

doslidzennjach

i Przemysłu

poL's'kich

Artystycznego

etnograjiv

AN

XIX

URSR,

S1.

Kijów

Pań1976,

Cenna praca o charakterze
podręcznikowym,
syntetycznie
ujmująca
·.vkład
Polaków do etnografii
Ukrainy. Autor zwięźle ocenia dorobek polskich badaczy
i znaczenie ich działalności
oraz zbiorów w rozwoju nauki ukraińskiej.
Na podstawie źródeł rękopiśmiennych
i drukowanych,
w czterech rozdziałach odpowiadających okresom rozwoju etnografii, rozpatruje
proces narodzin i kształtowania
się
polskich zainteresowań
etnografią Ukrainy, charakteryzuje
główne prace, analizuje
polsko-ukraińskie
związki kulturalne
i naukowe, podkreślając
przy tym wpływ
wielowiekowej
wspólnoty historycznej
obu narodów na wytworzenie się wspi .•lnych
cech w kulturze i sztuce ludowej.
W rozdziale "Pierwsze przejawy zainteresowań
etnografią ludności ukraińskiej"
zwraca się uwagę na polskie kroniki z XVI wieku, w których opublikowano pieśni
ukraińskie,
oraz na literaturę
piękną i sztukę nieprzerwanie
czerpiącą z bogatych

�Recenzje

281

zasobów folkloru
ukraińskiego
(Klonowicz,
Goszczyński,
Malczew'ski,
Gosławski
i in.). Gruntowne
natomiast
obserwacje
i opisy kultury ludu ukraińskiego
zaczynają się w Polsc:e w XIX wieku, co wiąże się z wzrostem świadomości narodowej
j poszukiwaniem
w kulturze ludowej cech odn;bności lub wspólności słowiańskie i
a także z ruchami
narodowo-wyzwoleńczymi.
Pierwsi
polscy badacze
kultur;
ukraińskiej:
I.L.Czerwiński,
Z.D.Chodakowski,
KGiżycki, KMilewski,
KW.Wójcicki,
L.Gołębiowski,
KSękowski,
W.Marczyński,
Wacław
z Oleska,
Ż.Pauli,
W.Pol,
J.I.Kraszewski
~ interesują
się głównie kulturą społeczną i umysłową, zaniedbują
przejawy kultury materialnej.
Rozdział "Polscy badacze kultury i życia ludu ukraińskiego
lat 30-50 XIX w."
zawiera bliższc przedstawienie
dorobku pięciu postaci: Wacława z Oleska i Ż.Paulego oraz K.W.Wójcickiego,
J.I.Kraszewskicgo
i A.Marcinkowskiego;
omawia także
prace M. Grabowskiego,
W. A. Maciejowskiego,
A. Przeździeckiego,
Z. Fisza, E. Rulikowskiego, W.Pola, J.Korzeniowskiego
i A.Bielowskiego.
Autor zwraca U\vagę na
nienaukowe
i szowinistyczne
postawy
niektórych
badaczy, jak K.W.Wójcickiego,
M.Grabowskiego,
Z.Fisza, A.Bielowskiego (błędna ocena życia społecznego i politycznego, nie uwzględnienie
różnic klasowych i nierówności
społecznych), I.L.Czerwiń,kiego, W.A.Maciejowskiego,
A.Przeździeckiego
(subiektywizm,
rozpatrywanie
kultury z pozycji antyludowych,
szowinizm) i in.
Kolejny rozdział "Etnograficzne
badania Ukraińców
w latach 60-70 XIX w."
:JOŚwif;cono głównie pracy Oskara Kolberga
~ najbardziej
zasłużonego
badacza
:ego okresu. Autor w swej ocenie badacza wykorzystał
po raz pienvszy materiały
)publikowane
ze spuścizny
Kolberga
w tomach
jego Dziel wszystkich.
Ocena
wkładu Kolberga do etnografii
ukraińskiej,
jest bardzo pozytywna.
Autor podno,;i
hódłowe
znaczenie zbiorów, ich dokumentacyjną
wartość dla badań historyczno-port')\\'nawczych,
wszechstronność
opisu ~ mimo pominięcia
wielu zjawisk spolecznych, które uszły uwadze badacza (lub raczej nie doszły do głosu ze względów
~'f'nzuralnych), obiektywizm
naukowy i demokratyzm
w ocenie zjawisk. Zbyt małą
l\"agę zwrócił autor czytelnikowi
na muzyczną wartość zbiorów Kolberga,
któ;'f'gO zapisy melodii ludowych stanowią niewątpliwie
naj cenniejszy wkład do folklo:ystyki ukraińskiej.
(Stanie się to bardziej
widoczne po opublikowaniu
wkrótce
.\;szystkich materiałów
rękopiśmiennych
O. Kolberga
z terenu
Rusi Czerwonej,
Podola i innych części Ukrainy). Zgadzamy się w pełni z autorem, który stwierdza,
le wkład Kolberga
do etnografii
Ukrainy
nie został jeszcze dostatecznie
opracowany (s. 80).
Oprócz Kolberga,
wśród etnografóv,; polskjch interesujących
się kulturą
lu:lową Ukrainy w latach 60-70 XIX w. wymienia się J.Karłowicza,
W.Zawadzkiego,
T.Steckiego, L.Kunickiego
i T.Żulińskiego,
oceniając pozytywnie
ich dorobek. Autor zwraca także uwagę na pożyteczną rolę czasopism drukujących
etnograficzne
materiały dotyczące Ukrainy, jak "Kłosy", "Tygodnik Ilustrowany",
"Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej"
(organ Akademii
Umiejętności
w Krakowie od
1877) i in.
W ostatnim rozdziale "Kultura
i byt ludności ukraińskiej
w literaturze
etnograficznej lat 80-90 XIX w." omawia się systematyczny
rozwój i wyniki polskich
badań etnograficznych
dotyczących
Ukrainy.
W badaniach
zaznaczają
się dwa
kierunki - szczegółowe opisy zjawisk na niewielkich terenach i badanie wybranych
z&lt;:gadnień na większych
obszarach
Ukrainy.
Do rozwoju badań w tym okresie
I)rzyczyniają
się wysiłki instytucji,
takich, jak: Akademia
Umiejętności
w Kra'"owie, Towarzystwo
Ludoznawcze
'.'le Lwowie ze swym organem "Lud", Muzeum
m. Dzicduszyckich
we Lwowie, Red&lt;1kcja .;Wisły" '.v 'Warszawie, które finansują

�232

Recenzje

niektóre prace, publikują je, organizują konkursy i wystawy etnograficzne,
kształtują kierunki zainteresowań
zbieraczy, wypracowują
zasady metodologiczne
badań.
zajmują się sprawami teoretycznymi
itp. Wśród badaczy i zbieraczy wymienia się
I.Kopernickiego,
I.Franko, J.Talko-Hryncewicz
i L.Wajgla, Moszyńską, Rokossowską,
Schnajdra,
Dobrowolskiego
Popowskiego,
Stadnickiego,
Malinowską,
Tomaszewską,
Brykczyńskiego,
Szablewską,
Podbereskiego,
Neymana, laureatów
konkursu
etnograficznego
z 1893 r. - Sokalskiego,
Strzetelską-Grinbergową,
Mroczko, Falkicwicza i Baygera oraz wielu innych.
Podsumowanie
swych rozważań
zawarł
autor
\\'C
"Wnioskach"
końcowych
Meclard

N.M.Akramov,
pamirja

w

trudach

Voprosy

istorii,

i etnografii
narodov
Dusanbe 1974, ss. l~l.

archeologii

BL.GrombĆevskogo,

Tarko

Pamira

i Pri-

Azja Środkowa
długo była dla Europejczyków
ziemią nieznaną.
Pierwszyml
mieszkańcami
Europy przemierzającymi
ten teren byli kupcy podróżujący szlakiem
jedwabnym.
Szczególnie wiek XIII przyniósł nowe informacje o wnGtrzu wielkiego
kontynentu.
Przerwanie
szlaku w XV w. związane z ekspansją
ludów tureckich
nie sprzyjało pogłębianiu
wiadomości o tym obszarze. Jednakże szczegółowe wiadomości o tych ziemiach zdobyto dopiero w XIX i XX w., a wiążą siG one z walką
o strefy wpływów
między Rosją i Anglią. Intensywne
badania
naukowe
Azj:
Środkowej
prowadzone
były ze strony Rosji przede wszystkim
przez powstałe
w 1845 roku Imperatorskie
Rosyjskie Towarzystwo
Geograficzne,
inspirujące
i organizujące
m.in.
wyprawy
P.P.Siemionowa-Tieńszańskiego,
N.M.PrzewalskiegG
i B.Grąbczewskiego.
Geograficzny
dorobek Grąbczewskiego
był już wielokrotnie
omav,liany i oceniany zarówno przez polskich, jak i rosyjskich oraz radzieckich uczonych. Rzadziej
sięgano natomiast
do bogatych materiałów
etnograficznych
zebranych
przez podróżnika. Pierwszą pracą w całości poświęconą danym z zakresu etnografii, archeologii
i historii,
zgromadzonym
przez Bronisława
Grąbczewskiego,
jest przedstawiano
książka N.M.Akramowa 1, ograniczająca
się jednakże do omówienia informacji
dotyczących ludów zamieszkujących
Pamir i Przypamirze.
Książka składa się z rozdziałów biograficznych,
części poświęconych
omówieniu organizacji i tras poszczególnych wypraw
oraz z rozdziałów,
w których Akramow
przedstawia
i oceni3
materiały
etnograficzne
zebrane
przez Grąbczewskiego,
a dotyczące
ludów zamieszkujących
Pamir i Przypamirze.
Pracę kończy rozdział poświęcony problemom
archeologii Pamiru zawartym \v pracach rosyjskich orientalistów.
Na początku pragnę poruszyć problem przynależności
narodowej
B.Grąbczewskiego. N.M.Akramow, powtarzając
za M.Bogolepowem, twierdzi, iż Grąbczewskiegc
można nazwać Polakiem tylko ze względu na miejsce urodzenia i śmierci. O tym,
że podróżnik czuł się Rosjaninem
mają świadczyć m.in. użyte kilkakrotnie
przez
uczonego zwroty "Matuszka-RossUa"
"nasz russkij mużik". Autor pomija jednakże
1 Na konferencji,
która odbyla się we \\Yl'oclav.liu \V i97:; roku, Gl poswi&lt;;coneJ kontaktolT~
polsko-rosyjskim
w dziedzinie
etnografii,
mial być wygloszon:&gt;
referat
,.Obserwacje
B. Grąbczeskiego
nad kulturą Hunzakutów
i Tagłykó\v";
niestety,
:'cfcl'ent, P. Hrycklc\\'jc/
/. Lenin",
gradu.
na zjazd nie przybył,
nie nadesłal
również
tekstu.

�Recenzje

fragmenty
książki Grąbczewskiego
"Na służbie rosyjskiej",
w których podróżnik
opisuje, jak kilkakrotnie
prostował omyłki wyjaśniając,
że jest Polakiem w służbie
rosyjskiej. Mogąc więc uważać Rosję jak o państwo obejmujące
również ziemie
polskie za ojczyznę, czuł się Polakiem.
Przynależność
państwowa,
jak wiadomo,.
szczególnie w obrębie państwa wieloetnicznego,
nie przesądza sprawy przynależności
r~arodowej, a w przypadku
B.Grąbczewskiego
mamy ponadto jego wyrażne deklaracje \Ii tym zakresie. Nie bez znaczenia dla określenia przynależności
narodowej
badacza jest również to, że większość swoich prac opublikował
w Polsce i w języku polskim.
Pisząc swą pracę korzystał N.M.Akramow z materiałów znajdujących
się w Archiwum Towarzystwa
Geograficznego
ZSRR, Centralnym
Państwowym
Archiwum
Wojenno-Historycznym
ZSRR oraz z opublikowanych
w języku rosyjskim
i polskim prac Grąbczewskiego.
Informacje
etnograficzne
i ich ocenę zawarł w rozdziałach, których
tytułami
są nazwy obszarów
administracyjnych,
przez które
wiodły trasy ekspedycji (Karategin, Wachia, Szugnan), nazwy geograficzne (Dolina
Wańcza) oraz geograficzno-etniczne
(U Kirgizów Pamiru). Zastanawia brak konsekwencji. Karategin i Wachia były bekstwami
Buchary. Dolina Wańcza oraz miasto
Kała-i-Chumb
leżą na terenie Darwazu,
który był również bekstwem
Buchary.
Ponadto wszystkie bekstwa zamieszkiwane
były przez Tadżyków. Przez Tadżyków
zamieszkiwany
był także Szugnan. Uważając jednak, że różnice pomiędzy poszczeg')lnymi grupami są dość istotne. mógł N.M.Akramow
raczej użyć nazw regior&gt;alno-etnograficznych
stosowanych
przez Grąbczewskiego,
a więc: Darwazowie,
Szugańczycy itd. Terminy te nadal używane są w badaniach
etnograficznych
na
t('!"cuie Tadżykistanu.
N.M.Akramow
starał
się zebrać jak najwięcej
informacji
pozostawionych
przez Grąbczewskiego
i poddać je wnikliwej
ocenie. Zgromadził
również sporo
materiułów
zebranych
przez podróżników
i uczonych współczesnych
Grąbczewskiemu oraz póżniejszych. Materiały
te potwierdzają,
uzupełniają
oraz rozszerzają
informacje
zebrane przez Grąbczewskiego,
podkreślając
równocześnie
ich wielką
\\'artość dla etnografii. Niestety, nie wszystkie materiały
zebrane przez podróżnikazostały wykorzystane
w pracy, a ponadto
przedstawiono
je dość chaotycznie.
\': rozdziale poświęconym
np. Wachijczykom
umieszczone
są informacje
o typie
antropologicznym,
o odzieży, podatkach
płaconych przez poddanych
Buchary oraz
r. rolnictwie. W tym też rozdziale znalazła się wzmianka o fotografiach wykonanych
przez Grąbczewskiego.
Trudno znależć wytłumaczenie,
dlaczego tylko w tym rozdziale. a nie np. w zakończeniu,
zdjęć bowiem interesujących
etnografa
wykonał
l'asz podróżnik wiele, a dotyczyły one nie tylko Tadżyków Wachii, lecz i Karateginu
oraz Darwazu, a także Kirgizów. Żałować ponadto należy, iż w pracy nie zamieszczono ani jednej fotografii
wykonanej
przez Grąbczewskiego.
Przecież
właśnie·
w archiwach ZSRR znajdują się klisze, podczas gdy w Polsce dostępne są wyłącznie
odbitki. A wartość dokumentacyjna
zdjęć jest bardzo duża, tym bardziej, że zacho\valy się dzienniki fotograficzne,
umożliwiające
ścisłą identyfikację
zdjęć.
:\1ateriały przedstawione
w innym rozdziale zatytułowanym
"Kała-i-Chumb'"
ułożone są w następującej
kolejności: pochodzenie nazwy Darwaz, rolnictwo, typ
antropologiczny,
pozycja społeczna kobiety, budownictwo,
odzież, wesele, pogrzeb,
sposoby sprzedaży
ziemi oraz podatki.
Pisząc o pochodzeniu
nazwy "Darwaz"
Akramow przytacza informacje przekazane
przez Grąbczewskiego,
a tłumaczące, iż
nazwa pochodzi od słowa "wrota" lub "tańczyć na linie", pomija jednak legendę
związaną z owym "tańczeniem
na linie", a zanotowaną
przez Grąbczewskiego.
Podobnie \V innych rozdziałach dotyczących Tadżyków, zabrakło wielu informacji,

�234

Recenzje

m.in. dotyczących komunikacji
(doskonałe opisy gupsarów i sposobów ich \\"\"korzystania, czy też opisy sposobów pokonywania
lodowców, znajdują się w publikowanych pracach Grąbczewskiego).
Pominięte zostały również wiadomości o sądownictwie przedstawione
przez podróżnika
na przykładzie
Wachii.
Od rozdziałów
poświęconych
Tadżykom
nie odbiega
rozdział,
w którym
omawiane
są materiały
dotyczące Kirgizów, mimo że wiadomości
o tym ludzie
zebrał podróżnik bardzo wiele. N.M.Akramow
przytacza ich niewiele, a o pozostałych jedynie wspomina, pisząc że Grąbczewski
" ... zebrał wiele dokładnych
informacji dotyczących
zapłaty
kałymu
za kobiety, pożywienia,
hodowli, zimowisk
i koczowniczego życia Kirgizów, o ich religii, stosunku Kirgizów do sąsiednich ludów, o rozwoju rzemiosła i handlu" (s. 7&amp;-77). Sporą natomiast część tego rozdziału
poświęcił problemom związanym z samą ekspedycją i trudnościami
piętrzącymi
się
przed nią. Uważam, że na te rozważania było miejsce w rozdziałach poświęconych
'omówieniu poszczególnych
wypraw.
Równie oszczędnie
potraktowano
problemy
najdawniejszej
przeszłości.
interesującej archeologów, zawarte w pracach Grąbczewskiego.
Dobrze, że ukazała
się praca wydobywająca
na światło dzienne materialy
~tnograficzne
zebrane przez Bronisława
Grąbczewskiego.
Szkoda jednak, że przedstawiono je w sposób niepełny oraz że nakreślony
wąski zakres geograficzny pracy
nie pozwolił na zaprezentowanie
i ocenę pozostawionych
przez podróżnika ullik:i]nych informacji
o Uj gurach i Hunzakutach.
Maria

Georg Calavaris,
The SymboLism
University
of Wisconsin Press
ilustr. rJ5.
Stamps.

of

EarLy

Madison

Christian

Milwaukee

and

Marciniak

Bisantin

London

1977,

Bread
ss. 235,

Swoją skromną pracę ChLebki komunijnei
ich pieczęcie
("Lud" 1970, c. 5~,
s. 71-85) zakończyłem uwagą, że temat nie został, jak dotąd, należycie opracowany.
Wyraziłem
pragnienie,
aby tych kilka moich hipotez pobudziło świat nauki GO
głębszych w tej dziedzinie studiów. Pisząc powyższe słowa nie wiedziałem
i nie
przeczuwałem,
że równocześnie
ze mną i naj zupełniej niezależnie
na amerykańskim kontynencie
takie właśnie studia dobiegają
już końca i na półkach księgarskich
ukazuje
się dzieło po\vażne
i w pełni naukowe
profesora
George';)
Calavarisa
The Symbolism
of Early Christian and Bisantin Bread Stamps,co
w tłumaczeniu
na j. polski brzmi: Symbolika wczesnochrześcijańskich
i bizantyjskich pieczęci chlebowych.
Czytając i podziwiając
bogactwo źródeł i materiałów,
którymi autor się posługiwał, nie mogą jednak zrozumieć zbytniej może ostrożności autora, która to
cecha nasuwa mimowoli myśl, że wygodniej czasami być laikiem, którego mniEj
obchodzą autorytety
od logiki. Przykładem
takiej nadwraźliwej
naukowej
ostrożności Calavarisa
może być pieczęć z wizerunkiem
ryby (fig. 28), błędnie wedluc;
mnie datowana
na wiek IV. Profesor nie odwaźył się widocznie pójść poe pr&lt;,cl
opinii właściciela pieczęci, czyli Muzeum Sztuki i Historii w Genewie, przenosząc
ten eksponat na III wiek, a tymczasem wiemy, i to na pewno, że od połow\' wieku IV rysunek krzyża w otoku zapanował
już wszechwładnie,
rugując bezapelacyjnie wszelkie inne dotychczasowe
symbole (prócz monogramu
"Chiro", ale na-

�•

Recenzje

wet tcn ostatni wkrótce zanikł). Bardzo wątpliwe, czy pieczęć sławiąca rybę zdołałaby utrzymać
swój autorytet
przy równoczesnym
błyskawicznym
rozkwicie
symbolu krzyżowego, może najwyżej w jakimś bardzo zapadłym kącie. W żadnym
wypadku jednak takim "zapadłym
kątem" nie mógł być Achmin-Panopolis
centrum klasztorów Pachomiusza. Tutaj właśnie krzyż zapanował najpierwej.
Z kolei pragnę zwrócić uwagę na dwie pieczęcie komunijne, których unikalna
wartość nie została podkreślona
przez Calavarisa:
pieczęć z terrakoty
(fig. 18),
o średnicy 8,8 cm, znajdująca się w posiadaniu Brytyjskiego Muzeum w Londynie,
jedna z dwóch najstarszych,
a więc pierwszych pieczęci eucharystycznych,
jakie
dotąd, wydaje mi się, zostały znalezione; drugi egzemplarz, ciekawszy, bo z alab2stru, posiada Etnograficzne
Muzeum Kapadocji w Adanie (ryc. 1). Obie te pi e-

RyC. 1. Pieczęć z alabastru,
znajdująca
się w Regionalnym
Muzeum
w Adenie,
Turcja
(IV w.n.e.);
najprawdopodobniej
pochodzi
z klasztoru
Tabenessis
Pachomiusza
i jest chyba
najstarszą
pieczęcią
tego rodzaju
w kościele
chrześcijańskim.
Fig. 1. Alabastrine
seal from the Regional
Museum
of
Adan,
Turkey
(IVth cent.
A. D.). It is most
probable
that
the seal comes
from
Pachomius's
Tabenessis
monastcryand
can be considered
oldest
in the
Christian
cburch.

częcie mają identyczną rzeżbę, czyli najpierwotniejszy
znak krzyża równoległego,
zaprojektowany
zapewne przez Pachomiusza
dla jego klasztoru w Tabenessis. Jak
wynika z treści książki, tej drugiej pieczęci z Kapadocji prof. Calavaris nie znał.
Nie widzę też u autora książki podziału pieczęci eucharystycznych
według
wzoru ustalonego dla każdego z odszczepionych kościołów. Autor z tym podziałem
się nie liczy. S&lt;jdzc, że przede wszystkim pieczęcie eucharystyczne
należałoby po-

�Recenzje

dzielić na dwie zasadnicze grupy: przedrozłamową
(III-VII w.) i porozłamową.
(VII i dalsze wieki). W tym podziale nie chodzi o Wielką Schizmę, tylko o okres
wyodrębniania
się poszczególnych sekt i kościołów z ich odrębnym i swoistym
rysunkiem pieczęci. Właśnie to czyni Brightman w swojej Liturgies;
jego podział
kościelny jest przejrzysty.
Do przedrozłamowej
grupy przydzieliłbym
przede wszystkim te dwie wymienione już okrągłe pieczęcie z krzyżami bez napisów (z Achmin-Panopolis
i zAdany)
oraz cały zespół pieczęci z brązu, pokrewnych załączonej tu pochodzącej z Antiochii
(własność W.K., ryc. 2).

Ryc.
Fig.

2.

Pieczęć

2. Bronze

z

brązu,
z okresu
przedrozlan10wego
(V \V. n.e.);
pO('110dzi
z Antiochii
(Antakia).
\Vlasność autora.
seal (Vth cent. A. D., befme
schism) of Antochian
origin (Antakia). Owned by the author
of the paper.

Profesor Calavaris przyjmuje, owszem, taki ustalony rysunek, ale tylko w odniesieniu do pieczątki nestoriańskiej
(fig. 51). Pieczęcie z Brandisi (fig. 29, 30, 31;
nie zostały zaliczone do tej nestoriańskiej
grupy. Dlaczego? Podobna rzecz dzieje
się z pieczęcią typu koptyjskiego,
której wzór jest przecież aż nadto dobrze
ustabilizowany.
Taką właśnie przykładną pieczęcią koptyjską jest pieczęć klasztoru
św. Katarzyny z góry Siany (fig. 42), jak również św. Stefana w Jerusalem (fig. 43)
oraz obie pieczęcie Bizantyjskiego
Muzeum w Atenach (fig. 44 i 45). Odnosi się
wrażenie, że prof. Calavaris, jako cstrożny naukowiec, nie śmie zmieniać nomenkla-

�Recenzje

tur i datowania ustalonych przez wymienione kościoły greckie. Rozumiem, że przy
istniejącej
animozji pomiędzy kościołami koptyjskim
i greckim takie oderwanie
tych pieczęci od wiary właścicieli jest ryzykowne.
Na ogół książka Calavarisa, dając czytelnikowi mnóstwo materiału, wprowadza
go w las, a nawet dżunglę bez wyjścia. Z treści dzieła kwintesencję
wyprowadzić
.bardzo trudno.
Wacław

Vera Trkovska,

pm. 5, 1974, ss. 136;
phI.

Ćeskti

ntirodopisnci

bibliografie

Ćeskd ndrodopisnli

bibliografie

Korabiewicz

1971-1972, Praha,
1973-1974, Praha,

DEF CSAV,
UE F, CSAV,

l, 1975, ss. 179.

Dwa tomy czeskiej bibliografii
etnograficznej
są kontynuacją
bibliografii
umieszczanej corocznie, do 1970 r., w czasopiśmie "Cesky Lid". Obejmują one wybór prac dotyczących czechosłowackiej
i światowej etnografii i folklorystyki
oraz
dziedzin pokrewnych (np. archeologii, muzykologii, historii).
Tom 1971-1972 zawiera 652 pozycje, dotyczący lat 1973-1974 843. Pozycje
zostały zebrane w czterech działach: A - Etnografia i folklorystyka
ziem czeskich,
B - Etnografia i folklorystyka
czeskich mniejszości za granicą, C - Etnografia
i folklorystyka
europejska
i pozaeuropejska
- antropologia
społeczna, D - Pokrewne dziedziny.
Dział etnografii
i folklorystyki
ziem czeskich jest naj obszerniejszy
i warto
go wyszczególnić. Zawiera 30 podziałów: 1 Źródła; 2 Bibliografia;
3 Historia etnografii i folklorystyki;
4 Osoby; 5 Muzeoznawstwo - ekspozycje, wystawy; 6 Szkoły
wyższe - nauczanie; 7 Teorie, metodologia, metody, etnogeneza, regiony etnograficzne; 8 Dokumentacja,
czynności naukowo-informacyjne,
klasyfikacje;
9 Organizacja prac naukowych,
kongresy, towarzystwa,
informacje
o badaniach
terenowych; 10 Monografie,
atlasy, słowniki, beletrystyka;
11 Zajęcia:
rolnictwo,
pasterstwo, łowiectwo, rybołówstwo,
pszczelarstwo;
12 Ludowe \vyI'oby, rzemiosło;
13 Transport, komunikacja;
14 Zagroda, budowle, ochrona zabytków; 15 Mieszkanie: wnętrze, sprzęty domowe; 16 Odzież, ozdoby; 17 Pożywienie;
18 Stosunki
społeczne, prawo; 19 Przesądy, zwyczaje, obyczaje; 20 Ludowe umiejętności
wytwórcze; 21 Podania, baśnie, opowiadania,
anegdoty; 22 Zagadki, porzekadła, prognostyka, przysłowia, przypowieści, gry dziecięce; 23 Teatr ludowy; 24 Pieśń ludowa,
pieśń ludowa pochodzenia artystycznego;
25 Pieśń kramarska i literatura półludowa;
26 Muzyka ludowa, instrumenty
ludowe; 27 Taniec ludowy; 28 Ludowa twórczość
artystyczna,
uroczystości,
zespoły artystyczne;
29 Różne; 30 Etnografia
i folklorystyka miast i obszarów przemysłowych.
Podziału tego dokonała autorka na podstawie klasyfikacji
przyjętej przez Instytut Etnografii i Folklorystyki
Czechosłowackiej
Akademii Nauk.
Różne są rodzaje
prac uwzględnionych
przez autorkę:
obok wydav.'11ictw
książkowych i artykułów opublikowanych
w czasopismach etnograficznych
i folklorystycznych
są również prace publikowane
w innych, niespecjalistycznych
wydawnictwach zbiorowych, periodycznych itp.
W cbrębie wymienionych
działów został wprowadzony
alfabetyczny
układ
autorów. Każda praca została opisana oddzielnie jako numerowana
pozycja. Obok

�238

Recenzje

opisów cech wydawniczych
autorka umieściła przetłumaczone
na język niemiecki
tytuły prac oraz adnotacje podające bliższe wiadomości dotyczące treści poszczególnych pozycji, co podnosi wartość omawianych
bibliografii.
Obydwa tomy są
uzupełnione indeksem autorów, a tom dotyczący lat 1973-1974 posiada wykaz wykorzystanych
czasopism i wydawnictw
zbiorowych. Sądzę, że obydwa wydania
winny zawierać również indeks nazw geograficznych,
bez którego korzystanie
z bibliografii jest znacznie trudniejsze.
Nasuwają się również inne uwagi, zwłaszcza dotyczące przyjętego przez autorkę
układu bibliograficznego.
Uwagi te odnoszą się przede wszystkim do działu etnografii i folkorystyki
ziem czeskich.
Np. w punkcie 5 wspomnianego
działu, który dotyczy muzeoznawstwa,
nie
zostały uwzględnione
pozycje omawiające
skanseny oraz ochronę i konserwację
zabytków; prace z tego zakresu umieściła autorka w punkcie czternastym (Zagroda,
budowle, ochrona zabytków), co może budzić zastrzeżenia. Sądzę, że "ochrona zabytków" winna stanowić osobny poddział. Wydaje się również, że do wspomnianego
punktu piątego winny być przeniesione prace omawiające działalność muzeów (badania naukowe, eksploracje, konferencje). Częściowo pozycje te umieściła autorka
w punkcie dziewiątym (Organizacja prac naukowych).
Korzystniejsze
byłoby rozbicie punktu siódmego (Teorie, metodologia, etnogeneza, regiony etnograficzne)
na cztery mniejsze rozdziały,
gdyż prace dotyczące
metodologii i metodyki winny być umieszczone w osobnym punkcie, w innych
zaś prace związane z regionami
etnograficznymi
oraz etnogenezą. Jako osobny
mógłby znaleźć się również poddział dotyczący teorii kultury. Słuszniejsze byłoby
także usunięcie z punktu dziewiętnastego
(Przesądy, zwyczaje, obyczaje) prac dotyczących religii, magii i medycyny ludowej i umieszczenie ich w im tylko przynależnych rozdziałach. Dla przejrzystości,
prace umieszczone w poddziałach 21-27,
omawiające folklor słowny i muzyczny, należałoby chyba rozbić na opracowania
ogólne, omawiające
poszczególne dziedziny twórczości, oraz na teksty. Podobnie
w dziale etnografii i folklorystyki
europejskiej
oraz pozaeuropejskiej
- antropologii społecznej, należałoby uwzględnić podział na prace omawiające kraje słowiańskie i pozaeuropejskie.
Oczywiście powyższe uwagi nie wyczerpują
zagadnienia
w całości. Ich celem
jest jedynie wysunięcie
postulatów,
które mogą zostać również uwzględnione
w toczącej się od dawna dyskusji nad opracowaniem
układu polskiej bibliografii
etnograficznej.
Grażyna

"Cesky Lid". Narodopisny

Casopis. Praha

Ewa

Markiewicz

1975, 1976.

A.Robek w artykule napisanym z okazji 85 rocznicy ukazania się pierwszego
numeru "Ceskego Lidu" stwierdził, że najlepszym
przejawem
postępowości tego
czasopisma
jest prezentacja
w nim nowych, bardziej
aktualnych
tematów badawczych i nowych teoretycznych
doświadczeń,
zarówno w zakresie etnografii,
jak i folklorystki
("Cesky Lid" 1976, nr 5).
Zawartość
treściowa
omawianych
dwóch roczników w pewnym sensie potwierdza
słuszność
wspomnianej
oceny. Z bogatej
różnorodności
tematycznej

�Recenzje

"Ceskego Lidu" warto zasygnalizować
ciekawe i wszechstronnie
udokumentowane
zagadnienie wiatraków, które omówione zostało w kilku artykułach
przez znanych
specjalistów, jak J. Varekę, V. Buriana, O. Pokornego (1/75).
Wiele miejsca czasopismo poświęca problemom
należącym
do etnografii
hi3torycznej. Ten rodzaj tematyki prezentują artykuły m.in. J.Haubelta, J.Stai'tkovej(w numerze 2/75), J.Heroldovej,
E.Melmukovej-Saseci,
J.Sula (3/75), V.Dolezelovej
(4.'75) oraz L. Hlavackovej
(1/76).
Szczególną uwagę, jak się wydaje, należy zwrócić na oryginalne i ciekawe artykuły z dziedziny folkloru,
autorstwa
C.Havlikovej
(1/75), O.Hrabalovej
(3/75),
A.Satke (4/75) oraz V.Scheuflera
(2/76). Są to m.in. artykuły
dotyczące folkloru
dziecięcego i górniczego.
B. Jan.

"Glasnik Etnografskog muzeja u Beogradu", Belgrad, t.3 6/1973, ss. 290, t.37/1974,
319.
.,Glasnik Etnografskog instituta", Etnografski institut Srpskie Akademije Nauka
i Umetnosti, Belgrad, t. XXII!1973, Belgrad
1974, ss, 284, t. XXIV/1975, Belgrad
1975, ss. 187,
S3

Jugosłowiańska
literatura
etnograficzna,
z wyjątkiem
kilku pozycji, zajmuje
na łamach polskich czasopism miejsce - niestety - marginalne. Szczególnie małO'
uwagi poświęcono piśmiennictwu
serbskiemu.
Warto w tym miejscu przypomieć,
że obok zasłużonego,
z wieloletnią
tradycją
"Glasnika
Etnografskog
muzeja
u Beogradu" (wychodzi od 1901 r.) ukazuje się także (od 1952 r.) "Glas nik Etnografskog Instituta
SANU" w Belgradzie, Oba wymienione
roczniki zasługują na
omówienie.
"Glasnik
Etnografskog
muzeja
u Beogradu",
ukazujący
się pod red. dr
S.Zecevića dyrektora
Muzeum, prezentuje
wyniki badań prowadzonych
przez
zespół pracowników muzealnych i szersze grono etnografów belgradzkich.
Problematyka prac publikowanych
jest niezwykle sz.eroka, dla lepszego zorientowania
czytelnika wydaje się celowe przedstawienie
zawartości
dwóch tomów (36 i 37),
w ramach grup poruszających
podobną problematykę.
Umożliwi to jednocześnie
ukazanie profilu omawianego
czasopisma.
Na plan pierwszy wysuwają
się zamieszczane w dziale studiów i artykułów
opracowania poświęcone kulturze społecznej i duchowej. Do ciekawszych, zamieszczonych w tomie 36, zaliczyć należy artykuł S.Zecevića Zavetina
u severoistocnoj
Srbiji, w kt6rym autor analizuje ciekawy obrzęd występujący
na terenie północnowschodniej Serbii, mający charakter święta całej wsi. R. Hasenbegović
(Magijskij
i empiryjski
elementi v narodnim
obicajima
oko rodenja)
omawia w oparciu o materiały pochodzące z terenów Jugosławii poszczególne zabiegi medyczne oraz towarzyszące praktyki magiczne podczas porodu. M. Barjaktarović
w artykule Pitanje
"jednodancica"
iz naiiih narodnih verovanja porusza zagadnienie wierzeń i praktyk
związanych z ludźmi urodzonymi
z tych samych rodziców w tym samym dniu
i miesiącu bądź w tym samym dniu (np. w piątek) w różnych miesiącach i oczywiście latach. Autor podaje liczne warianty wierzeń i praktyk związanych z "jednodniowymi", dając jednocześnie próbę interpretacji
genezy tych wierzeń. N,Pantelić w artykule Snahacestvo u Srbiji i njegovo poreklo na podstawie materiałów

�240

Recenzje

z północno-wschodniej
Serbii omawia zachowane jeszcze niektóre zwyczaje i praktyki związane z instytucją
"snochaczestwa",
w zakończeniu
próbując
wyjaśnić
genezę tego zjawiska. Przedmiotem
rozprawy L.Reljita Kultni
sim boli na diplomu
jednog bastovanja
iz 1802 godine jest analiza symboli znajdujących
się na ręcznie
wypisywanym
i zdobionym dyplomie ogrodniczym z 1802 r.
W dziale artykułów
i rozpraw zamieszczono także artykuł P. Vlahovica Etnićki procesi u Makedoniji,
w którym autor omawia z antropologicznego
punktu
widzenia procesy etniczne jakie dokonały się od paleolitu i obecną etniczną strukturę. Interesująca
rozprawa S.Beslagica Stetcy w okolini ZabIjaka
dotyczy średniowiecznych kamieni nagrobnych
pochodzących z nekropolii w Czarnogórze. Autora interesuje
przede wszystkim symbolika i datowanie tych pomników.
W dziale materiałów
J.Trifunovski
(GrobIja
i grobovi u Kumanovskoj
oblasti)
opisuje zachowane groby pochodzące z czasów prehistorycznych,
okresu rzymskiego,
średniowiecza
i okresu panowania
tureckiego.
Opisuje także groby współczesne
muzułmańskie,
albańskie, czerkieskie i cygańskie. M.Kiś, Uskrsnji obićaji Srba ·oko
BudimpeSte, przedstawia
obrzędy związane z okresem wiekanocnym, praktykowane
przez grupę serbskich osadników zamieszkujących
od 300 lat zwartą grupą kilka
wsi w pobliżu Budapesztu.
Przegląd
zawartości
numeru
37 "Glasnika
Etnografskog
muzeja"
rozpocząć
należy od grupy artykułów
poświęconych
kulturze
materialnej.
J.Bjeladinović
w artykule Narodnja
nosnja u valjevskoj
Podgorini,
Kolubari
i Tamnavi rekonstruuje strój ludowy w oparciu o naj starsze zachowane źródła ikonograficzne
do
okresu I wojny światowej
oraz omawia i charakteryzuje
strój ludowy używany
jeszcze obecnie w okolicy Valjeva (SR Serbia). R.Mamuzić, Naseljavanje
i kultura stanovanja
u Vojvotanskim
naceljima
18 i 19 veka, przedstawia
procesy zasiedlania terenów Wojewodiny, obszaru o specyficznym obrazie kulturowym,
wynikającym z różnych ruchów migracyjnych i faz kolonizacyjnych.
Ruchy te, a szczególnie w XVIII i XIX w. (dokładniej przedstawione
przez autora), wpłynęły m.in.
na specyfikę ludowego budownictwa.
Na podstawie materiału
archiwalnego
autor
próbuje nakreślić obraz życia tego okresu. P.Vlahovic w artykule Etnoloski znacj
nekich novih migracionih
kretanja
u Jugoslaviji
na podstawie literatury
omawia
znaczenie ruchów migracyjnych
dla obrazu kulturowego
poszczególnych regionów
,Jugosławii.
Pozostałe artykuły zamieszczone w tej części "Glasnika", podobnie jak w zeszycie poprzednim,
dotyczą kultury
społecznej i duchowej. S.Zecević w rozprawie Rusalke i todorci u narodnom verovanju
severoistoćnoj
Srbije, na podstawie
materiału pochodzącego z północno-wschodniej
Serbii (terenu, jak już wspomniano,
kulturowo
najbardziej
zachowawczego),
omawia na szerszym tle porównawczym
zachowane
obrzędy praktykowane
w okresie "rusalii"
(rusalna njedlja), stwierdzając ich podobieństwa
i analogie wskazujące
na słowiański
rodowód. Druga
część poświęcona
jest omówieniu interesujących
wierzeń związanych
z okresem
pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. W tym to okresie według wierzeń ludowych
pojawiają
się istoty demoniczne,
"todorcy", występujący
w postaci grupy koni"
kulawego konia, względnie jeźdźca czy jeźdźców o wyglądzie ludzkim z ogonem.
Autor przedstawia praktyki związane z tymi wierzeniami, dając jednocześnie próbę
interpretacji
ich genezy. D.Bandic w rozprawie
Krv
u religijskim
predstavima
i magijsko-kutnioj
praksi
naseg naroda
na podstawie
zgromadzonego
materiału
dotyczącego wierzeń i obyczajów
oraz innych dziedzin folkloru próbuje scharakteryzować
rolę i znaczenie krwi i jej powiązań z religią. M.Kasuba przedstawia
w artykule
Seoski privredni
obicaj
i obredi naroda Jugoslavije
u pro/ecnom

�Recenzje

241

kalendaT~kom
ciklu.slI próbę kcmparatywnego
spojrzenia
na obrzędy doroczne narodów Jugos~awii na przykładzie
zwyczajów i obrzędów gospodarczych
serbskich,
czarnogórskich,
macedońskich,
chorwackich
i słoweńskich,
a także ludności muzułmnńskiej, związanych z wiosennym cyklem kalendarzowym.
W dziale materiałów
zamieszczono
krótkie monografie
etnograficzne
okolicy
Buraka (południowowschodnia
Serbia), pióra N.Pantelića
oraz wsi Zlokuce, pióra
P.Paunovic.
W dziale not znajdujemy
materiał poświęcony muzeom etnograficznym
za granicą. W zeszycie :~6S.Zecević przedstawia
skansen w Martinie oraz Leningradzkie
Muzeum Etnograficzne,
a w numerze
37 P.Kostić
omawia
działalność
Muzeum
w Bogocie.
Nadto w "Glasniku Etnografskog
!VIuzeja" znaleźć można ciekawie prowadzoną
kronikę i dział recenzji. Należy także odnotować
fakt, że w poszczególnych
numerach zamieszczana
jest sukcesywnie
bibliografia
dotycząca
wybranych
zagadnień: w tomie 36 opublikowano
obszerną
bibliografię
dotyczącą
zadrugi
na terenie Jugosławii,
którą niezwykle starannie,
podobnie jak szereg poprzednich,
zestawił L.Andrcjir;
w zeszycie nClstępnym opublikowane
zostało zestawienie
bibliograficzne R.R&lt;Jkića dotyczące pokrewieństwa
i nazewnictwa.

Drugim, jak już \vspomniano,
czasopismem
etnograficznym
ukazującym
się
w Belgradzie jest "Gla~·:lik Etnografskog
instituta
SANU", pod redakcją
M.Vasovica. Układ omawianego
czasopisma nie odbiega w zasadzie od układu "Glasnika
Etnografskog
muzeja"
i składa się z czterech
części, tj. rozpraw
i artykułów,
materiałów
i przyczynków,
not i przeglądów
(recenzji) i kroniki.
Zamieszczone
w nim prace stanowią
przegląd
bieżącej problematyki
badawczej
interesującej
przede wszystkim pracowników
Instytutu,
lecz nie brak tu prac etnografów
nie
związanych zawodowo z tą placówką. Z uwagi na trudności w dostępie do poszczególnych zeszytów omówiona zostanie zawartość tomów XXII (1973) i XXIV (1975).
Tom XXII otwiera opracowanie
M.Vasovica Pristup proucavanju
regionalnych
celina, zawierające
teoretyczne rozważania opracowane z punktu widzenia geografa,
dotyczące sposobów i metod interdyscyplinarnego
i całościowego badania poszczególnych regionów. P.Vlahovic, Neki waźniji
etno-antropoloski
problemi
na podrunu SR erne Gore, śledzi na podstawie
materiałów
i literatury
procesy antropologiczne i kształtowanie
się struktury
etnicznej na terenie Czarnogóry.
W artykule
polskiego
antropologa
fizycznego,
T. Malinowskiego,
Verovatna
praslovenskoprailirska
granica
na jugu
polski h zem/.ja, przedstawione
zostały wyniki badań
nad problemami
pogranicza prasłowiańskiego
i prailiryjskiego.
L.Jankovic,
Vertekopski l'atni album Jalonela
Badena, omawia dorobek angielskiego
lekarza, który
w okresie I wojny światowej zgromadził zbiór pieśni i melodii żołnierzy serbskich.
Dwa kolejne ciekawe artykuły
dotyczą wybranych
zagadnień kultury ludowej
}udności czeskiej, zamieszkującej
jako mniejszość narodowa
niektóre wsie \V Ba;jacie. J.Vazeka
z Pragi \\" artykule
Seoska arhitektu.ra
ceskog jezickog
ostrlJQ
u juźnom
Banatu
publikuje
wyniki swych badań w skupisku
ludności czeskiej
zamieszkującej
w zwartej grupie trzy wsie w południowym
Banacie. Przedmiotem
badań było budownictwo
ludowe, które, jak stwierdził
autor, straciło swe czeskie
cechy i ujednoliciło
się pod względem architektonicznym
z typami domów charakterystycznymi
dla Serbów.
I.Heroldova
przedstawia
w artykule
GodiSnij
i porodicni
obicaji
banatskih
Ceha zwyczaje
oraz obrzędy doroczne i rodzinne
praktykowane
wśród Czechów mieszkających
w Banacie.
Tu należy zauważyć,
iż w przeciwieństwie
do ustaleń Vazeki, w zwyczajach
i obrzędach
dorocznych
:" _. '.cHI LXII

�Recenzje

dostrzega się wyrazmc te cechy charakterystyczne,
z kUlrych jednoznacznie wnio.,kować można o etnicznym pochodzeniu mieszkańców, którzy je zachowali i praktykują. Z kolei V.Stojancević
w artykule Jedna starija hrvacka migraciona
stuja
u Moravskoj
omawia na przykładzie starej fali migracyjnej
z XVI wieku niektóre
problemy badań enklaw jugosłowiańskich
w Czechosłowacji.
W dziale materiałów
opublikowano
kilka interesujących
pozycji. M.in. M.Barjaktarovic
w artykule
Lokalne
migracije
u pravcu
Titova
U.zica na pl'imeru
nekoliko
novih
preduzeca
wykazuje
wpływ nowych przedsiębiorstw
przemysłowych na zmianę tradycyjnego
kierunku
i rozmiarów
migracji stałych ludności
·wiejskiej. J.Trifunovski
w opracowaniu
Prilog
proućvanja
Roma u Jugoslaviji
przedstawia
wyniki badań
etnograficznych
nad grupą cygańską
zamieszkującą
Kocanską Kotlinę w Macedonii. J. Krunić w opracowaniu
Sjenica
na przykładzie
wybranej
wsi analizuje
strukturę
jej rozplanowania
oraz omawia typologię budynkóvv mieszkalnych.
Z.Dolinar
w artykule
Srodstvo
i l'Odos[ovi
zajmuje się
problemem pokrewieństwa
i rodowodów i towarzyszącej
terminologii.
M.Javanović
w rozprawie Narodna nosnja w Srbiji u 19 veka prema delima putopisaca odtwarza
na podstawie relacji dziewiętnastowiecznych
podróżników przebywających
w Serbi;
clementy stoju ludowego.
Rocznik XXIV otwiera kilka artykułów
poświęconych
tematycznie
problemom
treści etnograficznych
w literaturze
pięknej i pracach naukowych.
N.Stojancević
w artykule
Etnoloske
konponente
knizevnog
stvara[astva
1ve Andrica
stwierdza,
że w dorobku pisarskim Andrica szeroko uwzględnione
zostały elementy kultur.\'
tradycyjnej,
które mogą mieć przy dalszej analizie znaczenie dla etnologa. M.Draskić w opracowaniu Rozmatranje
o pojmu naroda i nacje sa osvrtom na myslemnja
u jugosloveskoj
literatury
omawia na podstawie
dotychczasowego
dorobku badaczy jugosłowiańskich
wyniki swych ustaleń dotyczących pojęcia narodu i nacjI
"\V dwóch kolejnych
artykułach
przedstawiona
została działalność naukowa dotycząca kultury, historii i folkloru Czarnogóry wybitnego adwokata, N.Martinovic"
(T.Nikicević,
N.Martinović
i njegowo
stvaralastvo
u oblasti
kulture,
politicke
i drzal'no-pravne
istorije;
M.Radonović U spomen Niku S.Martinoviću,
pregaoncli
na pl'oucavanje
borbenog folkloTU). ABrencz
w artykule Zajednicki
i osobeni clernenti u pogrcbnim
obicajima
zapadnih
i jużnih Slovcna przedstawia
próbę komparatywnego
spojrzenia
na obrzędowość
pogrzebową.
M.Vasovic w rozprawie
2'ivotna sredina u narodna bastina omawia różne aspekty wpływu środowiska naturalnego na życie i kulturę. Problemem
współczesnych
migracji wewnętrznych
na
przykładzie
ruchów migracyjnych
w wybranej okolicy zajmuje się M.Gogic-Luto'lac w artykule
Problemi
savremiennych
spolniih
migracija
na primel'U
op!;thw
Ivangrad,
PIau i Rożaje. B.Vlahović w opracowaniu
Neki etnicki
procesy u Belo;
Krajni
(Slovenja)
omawia historię zasiedlenia i ruchów migracyjnych.
A.Lazarević
zajmuje się zagadnieniem
potencji i impotencji
seksualnej
w zwyczajach
ludowych, stwierdzając,
że dalsze wyniki badań mogą okazać się pomocne dla seksuologów i psychologów. Wpływ przepisów prawnych na kształtowanie
się stroju ludowego w Serbii omawia M.Jovanović.
"\V dziale materiałów
zamieszczono cieka-,vC'
opracowanie
J.Trifunovskiego
dotyczące kultu drzevva (artykuł powstał z okazj:
trzydziestej rocznicy śmierci znakomitego badacza T. Dordevica) oraz D. Savkovica
o zwyczaju pasterskim
"gvednih bogomila".
Problematyka
podejmowana
na łamach "Glasnika Etnografskog
instituta", jak
wynika z pobieżnego przeglądu zawartości,
jest niezwykle bogata. Został w nim
opublikowany
szereg artykułów
niezwykle interesujących
ze względu na podejmowane zagadnienia,
jak i stronę teoretyczną.
Jako fakt godny odnotowania
należ,

�~·13

Recenzje

podkreślić pozytywne zjawisko udostępniania
nych ośrodków, w tym zza granicy.

łam

czasopisma

etnografom

Andrzej

.,Traditiones".

Acta

197:3. Si&lt;JVenska Akademija
Vede. s,;. 235.

z in-

Brenc;:;

Instituti
Ethnographiae
Sloveniorum,
Vol. 2, Ljubljana
Znanosti in Umetnosti. Razred za Filoloske in Literarne

Kolejny tom "Traditiones"
wskazuje,
że redakcja
realizuje
konsekwentnie
swoje zalożenia programowe;
między innymi problematyka
prac publikowanych
odzwierciedla w sposób pełny kierunki prac badawczych
etnografów
słoweńskich.
Zmierzają one m.in. ku tematyce z zakresu folkloru, kultury społecznej i duchowej.
Wyrazem
tych zainteresowań
są ciekawe
artykuły
Milko Maticeva,
Duhovin
u.: I3rkinih.
(Der "Duhovin"
in der Landschaft
Brkini)
i Tone Cevca, Pripovedno
izroći/o o gamasih z zlatimi
parklji
Kamniskih
Alp (Die Mii.ndliche
iiberliefterung
iiber gemsen mit golden Klauen
aus den Kamniker
Alpen). Również tej tematyce
POŚ\'::ęcone są zamieszczone
w dziale "Materiały"
opracowania
PavIa Merku,
Tarćm :mske legende i povedke i Heleny Lozar-Podlogar,
Drobci iz pohorskih
zapisko '.'

r\,; osobną uwagę zasługuje artykuł Niko Kureta, K fenomenologije
maske,
w któr~'m autor analizuje
zjawisko maski jako fenomenu
w kilku aspektach:
[l~ychic:znym, rel igjjnym, społecznym, historii kultury oraz omawia rolę maski w życiu ludu.
HdelH
Lozar-Podlogar
w artykule
Zenitvovanskje
śege
v
Prekmuri,iu
s posoimóm
ob.zirom na Porablje
na przykładzie
materiałów
z ciekawego terenu
Prekomurija,
gdzie krzyżowały się wpływy słoweńskie, chorowackie
i węgierskie,
oman':" obrzędowość weselną. Z innych artykułów
wymienić należy opracowanie
V. NU\'aka, A.T.Linhard
o kulturi
starih Slovencev,
w którym przedstawiona
20~tala analiza zawartości etnograficznej
dorobku A.T.Linharta
dotyczącego terenów
Słowenii. zawartych w dziele Versuch einer Geschichte von Krain und iibringen
siidlichen
Slaven
Oesterreich,
Lubljana
1788,
II 1791. Przedmiotem
rozprawy
Branislava Rusica i Vilko Novaka, Slovenci w I3istrenici v Makedoniji,
są procesy
migracji i zasiedlania przez Słoweńców terenów Macedonii w okresie po I wojnie
światowej. .Jedynym artykułem
poświęconym
kulturze materialnej
jest rozprawa
Franci Saria, O raziskovanju
stanovanjskie
kulture.
(Zur erforschung
der Vohnkultur).
w kt(Jrym autor omawia, na przykładzie badań prowadzonych
w Słowenii,
niektóre: zagadnienia
dotyczące metod badań wnętrz i wyposażenia
budynków
mieszkalnych.
W dziale przeglądów uwagę czytelnika zwracają polemiczne artykuły-recenzje
V.No\-o.l,a. D.Umek-Krnel
i N.Kureta.
Andrzej

Brencz

�244

grafski

Recenzje

"Slovenski etnograf". Rocznik XXVII-XXVIII
muzej, Ljubljana
1976, ss. 120.

(1974-1975), Slovenski

etno-

Tom otwiera interesujący
ze względu na podejmowaną
problematykę
artykuł Franci Sarfa Stanovanjska
kultura
idrijskih
rudarijev
ob prolemu
stoletjci.
Zostały w nim omówione wyniki badań przeprowadzone
przez Muzeum Etnograficzne w miejscowości Idrija (SR Słowenia), gdzie od XV wieku czynna jest kopalnia
rud rtęciowych. Przedmiotem
badań było budownictwo
mieszkalne rodzin górniczych, a także wyposażenie wnętrza. Autor porusza zagadnienie architektury
i podziału wnętrza XIX-wiecznych
zbiorowych budynków mieszkalnych,
wyposażenie
mieszkań poszczególnych rodzin, dając jednocześnie krótką charakterystykę
obrzędowości rodzinnej.
Kolejny artykuł Mariji Makarović, Medsebojna
pomoc na vasi na Slo,'enskim
na primeru
Predgrada
v Poljanskoi
dolini
ob Kolpi,
dotyczy zagadnienia pomocy
wzajemnej. Autorka omawia formy pomocy i zmiany jakie dokonały się od końca
XIX wieku, zwracając szczególną uwagę na stan obecny. Zmiany (mechanizacja,
specjalizacja
produkcji)
zachodzące w poszczególnych
gospodarstwach
powodują,
że pomoc wzajemna jest w chwili obecnej traktowana
jako jedna z form nowego
zjawiska, jakim jest praca kolektywna w ramach kilku gospodarstw.
Angelas Bas w artykule Zacetki
ljutomerskih
konjskih
dirk
przedstawia
na
podstawie
materiału
archiwalnego
początki
wyścigów
konnych
w słowefJskiej
miejscowości Ljutomer. Wyścigi te jako jedyne powstały z inicjatywy
chłopskiej.
Podstawą ich utworzenia
i rozwoju (od 1874 r.) były próby sprawności i wybór
najlepszych koni hodowanych w okolicznych zagrodach chłopskich. Chłopi-hodowcy
wprowadzili także podstawową odmianę koni wyścigowych i roboczych.
Tom zamyka bibliografia
ludowych recept i przepisów leczniczych z terenów
Słowenii, którą zestawił Milan Dolenec. Zostały w niej uwzględnione
materiały
zachowane na terenie Słowenii, pochodzące z czasów od okresu późnego ~rcdniowiecza,
Andrzej

J{mos Barth, A kalocsai
typu salasz wokół Kaloczy),
res. niem., ang., ros.).

szcil/cisok

Kalocsa

Brencz

telepillesneprajza.
(Etnografia wiejskich osad
1975, ss, 176, nlb. 3D, tabele, mapy, ilustracje

Najbliższa okolica Kalocsy, miasteczka
położonego w komitacie Bacs-Kiskun.
znana jest daleko jako region o bardzo interesującej
kulturze ludowej, a ściślej zdobnictwie. Występuje ono w postaci niezwykle bogatych, kolorowych haftów oraz
jako dekoracja malarska
ścian budynków
mieszkalnych.
Nosicielami tej kultury
jest grupa etnograficzna
zwana Pata. Od sąsiednich grup Pata różnią się innymi
jeszcze elementami kultury, a także dialektem.
Praca Janosa Bartha ukazuje genezę tej interesującej
grupy etnograficznej,
która ostatecznie uformowała się w drugiej połowie XIX w., a jej powstanie i dzieje
związane są z historią Kaloesy.
Kalocsa od średniowiecza
była siedzibą arcybiskubstwa,
aczkolwiek
było to
zawsze niewielkie miasteczko o charakterze
rolniczym. Kiedy w końcu XVII wieku

�245

Recenzje

stąpili stąd Turcy, zaczęto usilnie zabiegać a rozwój miasta. Wówczas to nadano
mieszkańcom Kaloesy - rolnikom - zaniedbane pola, położone w pewnej odległości
od miasta. Na tych nowych terenach rolnicy kaloczańscy wznosili budynki gospodarcze w formie zwartych ulicówek. O ile zjawisko budowania
obiektów inwentarskich z dala od budynków mieszkalnych
nie jest tu rzadkością, to sytuowanie
grupy budynków gospodarczych
w zwartym zespole jest zjawiskiem
nietypowym
dla osadnictwa występującego
na Nizinie Węgierskiej. Taki typ zabudowy powstał
tu pod wpływem szczególnych warunków geograficznych
i ekonomicznych,
a mianowicie: jest to teren nisko położony w delcie Dunaju, więc pod zabudowę wykorzystywano tylko nieliczne nieco wyżej położone miejsca, zabudowując
je bardzo
gGsto. Do połowy XIX w. chłopom wolno było budować
tylko na gruncie, który
był ich własnością, a ponieważ teren wokół miasta i w samym mieście należał do
wielkiej własności, nie była tu możliwa tradycyjna
zabudowa rozproszona. Ponadto
do połowy XVIII w. istniały tutaj wspólnoty gminne, a także do połowy XX w.
ugorowy system upraw.
W wyniku tego wokół Kalocsy powstało około 25 skupionych osad, składających
siG z samych zabudowań
gospodarczych,
zwanych salasz. Na salaszach trzymano
bydło. magazynowano
płody rolne, przez lato mieszkała tu cała rodzina, natomiast
na zimę w salaszu pozostawali
tylko mężczyżni doglądający
dobytku. W połowie
XIX w. wszystkie rodziny chłopskie z Kalocsy powszechnie dzieliły życie między
salasz a dom w mieście. Z czasem na salaszach pobudowano
zabudowania
mieszkalne i kontakt z miastem słabł, aż poczęto domy miejskie wysprzedawać.
W rezult3cie w końcu XIX w. wokół Kaloscy utworzono
administracyjnie
nowe wsie,
a byli mieszkańcy miasta stali się chłopami już nie tylko z racji wykonywanego
zajęcia.
Barth omawia formy użytkowania
roli na salaszach, formy oczynszowania,
a także organizacjG pracy na sala szu, organizację
szkolnictwa
i życia religijnego.
Adam

Historia

ferencji
Zakład

kontaktów

we Wrocławiu,
Narodowy im.

Bartosz

w dziedzinie
etnografii.
Materiały z konpod redakcją
Józefa Babicza i Antoniego Kuczyńskiego.
Ossolińskich,
Wrocław 1976, ss. 234.

polsko-rosyjskich

W ramach obchodów Roku Nauki Polskiej Zakład Historii Nauki, Oświaty
i Techniki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie oraz oddział wrocławski Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
i Zarząd Wojewódzki
Towarzystwa
Przyjażni
Polsko-Radzieckiej
we Wrocławiu zorganizowały
w stolicy Dolnego Śląska I Konferencję Naukową poświęconą
historii kontaktów
polsko-rosyjskich
w dziedzinie
etnografii. Odbyła się ona w dniach 19 i 20 września 1973 r. z udziałem etnografów, przedstawicieli
historii nauki, socjologów i publicystów
reprezentujących
środowiska Warszawy, Krakowa, Poznania, Torunia, Łodzi, Lublina i Wrocławia.
Etnografowie
radzieccy nadesłali
referaty,
które zostały odczytane
uczestnikom
konferencji.
W recenzowanej publikacji znajduje się siedemnaście referatów prezentujących
dorobek polskich uczonych w zakresie badań etnograficznych
na obszarze Syberii
i Azjii Środkowej.
W pierwszym, zatytułowanym
Geografia
w etnograficznych
badaniach
ludów

�246

Recenzje

Józef Babicz przedstawił
bardzo ciekawie i wyczerpująco rolę geografii
w eksploracjach
etnograficznych
oraz antropogeograficzną
ideę związku człowieka
z przyrodą.
Referat drugi, opracowany przez Władysława Baranowskiego.
zaznajamia nas
z polskimi osiągnięciami na polu etnografii rosyjskiej ludności Syberii. Jako najbardziej zasłużonego autor wyeksponował
księdza Jana Chyliczkowskiego. który
na podstawie informacji zebranych w czasie długoletniego pobytu na Syberii wydał w 1898 r. wartościową pracę pt. Syberia pod względem etnograficznym,
administracyjnym
i przemysłowo-handlowym.
Stanowi ona jeden z pierwszych zarysów
etnografii środowiska syberyjskich Rosjan.
W trzecim referacie Barbara Heidenreich zobrazowała kulturę Goldów i Oroczonów w świetle materiałów etnograficznych
zdobytych przez Stanisława Poniatowskiego w okresie przerwanej na skutek wojny wyprawy do Kraju Nadamurskiego. Jakkolwiek wyprawa trwała bardzo krótko (od 15 czerwca do 8 sierpnia 1914 r.),
to jednak jej znaczenie naukowe było poważne, gdyż polski uczony zdołał zebrać
wiele nowych danych o kulturze materialnej,
społecznej i duchowej wymienionych grup ludnościowych.
Referat czwarty, pióra Henryki Hołdy-Róziewicz, dotyczy relacji o lecznictwie
ludów Syberii otrzymanych
w wyniku spostrzeżeń polskich zesłańców, podróżników i uczonych. Autorka oparła się głównie na materiałach
zebranych przez
B.Dybowskiego, E.Piekarskiego,
P.Smolika, B.Piłsudskiego
i J.Talko-Hryncewicza.
Wszyscy wymienieni, oprócz Piekarskiego
i Piłsudskiego, byli lekarzami, a ich
prace mają dużą wartość jako materiał porównawczy.
W referacie piątym, przygotowanym
przez Barbarę Jankowską
i Antonil:go
Kuczyńskiego, pt. Polacy jako obserwatorzy
i badacze kultury
ludów
Kamczatki
uwypuklono m.in. zasługi przemilczanego dotychczas jako Polaka Piotra Kozyrewskiego i jego syna, Jana, który po tragicznej śmierci ojca był inicjatorem dwóch
rosyjskich wypraw na Wyspy Kurylskie. Mianowany następnie zarządcą Kamczatki
polecił sporządzić w 1715 r. z kory brzozowej księgę podatkową przeznaczoną do
zapisywania
nazw rzek w rejonach, gdzie zbierano podatek, rejestracji
nazwisk
osób składających daniny i wiadomości o rozsiedleniu i liczebności poszczególnych
rodów koriackich oraz itelmeńskich. Dzięki temu można było obecnie skorygować
liczebność ludności tubylczej i stopień jej depopulacji pod wpływem feudalnej
władzy carskiej. Z innych zesłańców autorzy wymieniają
Ludwika Sienickiego,
który w swym pamiętniku z 1754 r. pozostawił sporo ciekawych opisów życia Koriaków, Jukagirów, Czukczów i Itelmenów. Wspominają też o uczestniku powstania
kościuszkowskiego
i zesłańcu na Kamczatkę,
Józefie Kopciu, o jego Dzienniku
podróży i zdobyczach dotyczących etnografii Itelmenów. Z kolei prezentują bogaty
dorobek Benedykta Dybowskiego o tubylczej ludności Kamczatki i informują czytelników o wzmiankach Karola Bohdanowicza na temat stosunków demograficznych
Kamczatki.
Referat szósty, napisany przez Zbigniewa Jasiewicza, dedykowany jest polskim
badaczom i obserwatorom
kultury ludów Azji Środkowej i Kazachstanu.
Autor
poświęca wiele miejsca pracom Bronisława Grąbczewskiego (cenne relacje o Sartach-Uzbekach
i Tadżykach - mieszkańcach Kotliny Fergańskiej, Kirgizach z Ałtaju i Pamiru, pamirskich Tadżykach z Karateginu, Darwazu, Szugnanu, Badachszanu i Wachanu oraz mieszkańcach Buchary i innych miast środkowoazjatyckich).
Następnie
pisze o dorobku etnograficznym
Leona Barszczewskiego,
J.Witorta,
Marii A.Czaplickiej, Władysława Massalskiego, K. Małeckiego i J. Toeplitz-Mrozowskiej.
Syberii,

�Recenzje

W referacie siódmym autorka radziecka,
Maria Kulikowa,
korzystając
z za;;()bów archiwalnych irkuckiego muzeum krajoznawczego,
scharakteryzowała
w skrócie wyniki badań etnograficznych
prowadzonych
przez polskich zesłańców sybery jskich. Najwięcej miejsca przeznaczyła omówieniu działalności Feliksa Kona.
Przygotowany
przez Jana Krzysztofa
MakuIskiego
referat
(ósmy z kolei) pt.
Ksztaltowanie
się współpracy
między
zeami etnograficznymi
Leningradu,

warszawskimi
muzeami etnograficznymi
historia
i stan współczesny
zawiera,

a mu-

oprócz
zwięzłego zarysu historycznego
kontaktów etnograficznych
polsko-rosyjskich
przed
pierwszą wojną światową, opis wspólnych osiągnięć obu państw po 1945 r., a zwłaszcza wzajemnych
korzyści wynikających
z podpisanej
27 listopada 1970 r. umowy
o WSpółpracy między Państwowym
Muzeum Etnograficznym
w Warszawie a Państwowym Muzeum Etnografii Narodów ZSRR ,,,. Leningradzie.
W referacie dziewiątym Hanna Maria Małgowska zobrazowała
etnografię Syberii opartą na pracach Ludwika Niemojowskiego.
Zaznaczyć należy, że działalność
wymienionego badacza omawiano dotychczas jedynie marginesowo
i mało kto wie
o tym, że był on autorem pierwszej
większej polskiej publikacji
etnograficznej
o ludach syberyjskich,
która została przychylnie
przyjęta
w zachodniej
Europie
i przetłumaczona
na język angielski.
Referat
dziesiąty
jest dziełem autorki
radzieckiej,
Tamary
P.Matwiejewej
nosi tytuł: Z badań nad wkładem uczonych polskich w dziedzinie etnografii
Sy!Jerii i Dalekiego Wschodu. Istotną jego wartość stanowi fakt, że wykorzystała
or,a materiały
archiwalne
Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego,
które patronowało niejednej wyprawie i w swoim czasopiśmie zamieszczało artykuły naukowe
naszych rodaków. W wymienionym
archiwum
znaleziono m.in. drugi tom pracy
Wacława Sieroszewskiego
pt. Jakuty, listy jego żony Stefanii, dzienniki z podróży
Bronisława Piłsudskiego, rękopis B.Dybowskiego O ekonomicznym
polożeniu mieszkańców Wysp Komandorskich
w porównaniu
z mieszkańcami
pólwyspu
Kamcza.tka (1884) i wiele innych ciekawych
publikacji.
W referacie dalszym Helena Ostromęcka
omawia polską ikonografię
Syberii
o tematyce etnograficznej
sprzed 1917 r. Do naj cenniejszych żródeł zalicza fotografie
pochodzące ze zbiorów B.Dybowskiego, B.Piłsudskiego
i S.Poniatowskiego.
Ponadto
charakteryzuje
prace o znaczeniu dokumentalno-naukowym.
Należą do nich m.in.
rysunki J.Talko-Hryncewicza,
obrazy malarzy dokumentalistów
L.Niemirowskiego
i S.Wrońskiego oraz obrazy i rysunki J.Bergmana,
B.Zalewskiego,
M.Oborskiego,
a także różnych anonimow-ych twórców.
Referat Adam Kamieński
Dłużyk
w Syberii
Wschodniej
i źródŁa jego wiadomości etnograficznych
napisany został przez Borysa Polewoja, który oparł się na
nowych materiałach
znalezionych niedawno w radzieckich archiwach i wprowadził
wiele poprawek do współczesnych
opracowań dotyczących życia i działalności naszego zasłużonego badacza.
W referacie następnym mieszczą się uwagi Tadeusza Słabczyńskiego o związkach
polskich
badaczy
ludów
Syberii
z Rosyjskim
Towarzystwem
Geograficznym.
Z tekstu dowiadujemy
się, że członkowie RTG otaczali opieką naszych zesłańców,
umożli"viali im kontynuowanie
pracy naukowej i - niejednokrotnie
- przedterminowe zwolnienie
z przymusowego
pobytu
na Syberii. Szczególnie
aktywnie
współpracował
z Wschodniosyberyjskim
Oddziałem
RTG
doktor
medycyny
J.Talko-Hryncewicz.
Jego kontakty
wykraczały
znacznie
poza ramy naukowe.
Utrzymywał
serdeczne stosunki osobiste z wieloma członkami Towarzystwa.
Referat czternasty, autorstwa Sławoja Szynkiewicza, obejmuje historię polskich
badań nad ludami mongolskimi. Znajdujemy
tam m.in. szczegółowe opisy osiągnięć

�248

Recenzje

filomaty wileńskiego,
Józefa KO\lialewskiego, uważanego
powszechnie
za twórcę
naukowej
mongolistyki,
charakterystykę
prac
Władysława
Kotwicza,
Juliana
Talko-Hryncewicza
i Przecława
Smolika.
Zbigniew Wójcik informuje
następnie
czytelników
o elementach
etnograficznych występujących
w pracach niektórych
geologów polskich badających
Ro.;ję
przed rokiem 1914. W pobieżnym skrócie cytuje nazwiska ważniejszych
badaczy
Rosji azjatyckiej,
uwypuklając
ich zainteresowanie
problemami
ludności tubylczej
rozległych połaci carskiego imperium.
Przytacza
tytuły prac, w których zawarte
są pewne materiały etnograficzne i wyraża słuszne przypuszczenie, żc w radzieckich
archiwach można by znaleźć sporo nowych danych.
Treść rozdziału
szesnastego,
przygotowanego
przez Antoniego Kuczyńskiego,
dotyczy zbiorów etnograficznych
polskich badaczy Syberii w XIX wieku ze szczególnym uwzględnieniem
wartości eksponatów
Benedykta
Dybowskiego
oraz wystawy zorganizowanej
w Muzeum Etnograficznym
we Wrocławiu
z okazji konferencji naukowej na temat historii kontaktów polsko-rosyjskich
w dziedzinie etnografii. Zasadniczym celem ekspozycji było zaprezentowanie
przybyłym gościom materiałów
etnograficznych
przywiezionych
przez Polaków z terenów Syberii. Jej
cenne uzupełnienic
stanowiły wypożyczone z Biblioteki Zakładu Narodowego im.
Ossolińskich pamiętniki
polskich zesłańców.
Antoni Kuczyński omówił perspektywy
naukowej współpracy polsko-radzieckiej
w dziedzinie historii etnografii. Przedstawiając
niezwykle ciekawie i wyczerpująco
dotychczasowe postępy, zwrócił uwagę na potrzebę dalszego kontynuowania
wspólnych badań w oparciu o bogate archiwa znajdujące się w ZSRR, na nieodzowność
sporządzenia
dokładnej
dokumentacji
zasobu źródłowego
polskich "syberia nów"
zachowanych w zbiorach obu państw oraz wysunął propozycje stypendialnych
wyjazdów polskich historyków
nauki i etnografów.
Recenzowana
książka jest pozycją wartościową.
Została opracowana
rzetelnie
i fachowo. W sposób przystępny
zaznajamia
czytelnika
polskiego z poważnymi
osiągnięciami
naszych rodaków na bezkresnych
obszarach syberyjskich.
Ich zapał,
hart ducha i całkowite
oddanie sprawom
nauki budzą podziw i powinny być
drogowskazem
dla przyszłych pokoleń. Stanowią elementy kształtujące
wychowanie
patriotyczne
młodzieży i dlatego zasługują na jak największą
popularyzację.
Niejednokrotnie
bowiem nie potrafimy docenić wkładu polskich zesłańców do światowej skarbnicy wiedzy i kultury. Pożyteczne są również dołączone do tekstu ilustracje
(ogółem 50), które ułatwiają
lepsze zapamiętanie
nazwisk zasłużonych
Polaków.
Odnosi się to szczególnie do licznych portretów i kilku map z zaznaczonymi trasami wędrówek azjatyckich niektórych badaczy.
Szkoda, że dwa bardzo interesujące
referaty,
a mianowicie
Jana Krzysztofa
lVIakulskiego i Anny Kulikowej
wydrukowano
jedynie w streszczeniu
na skutek
niedostarczenia
przez autorów
pełnych
opracowań.
Ponadto
referaty
rosyjskie
można było opublikować również w języku polskim. Tak zresztą postąpiono z przedmową. Z innych niedociągnięć
prezentowanej
pracy rzuca się w oczy słabo czytelna mapa przedstawiająca
szlaki wędrówek polskich badaczy po Syberii w XIX w.
Oprócz tego na s. 24 ksiądz Chyliczkowski
figuruje z imieniem P. Powinno być
J.-Jan.
Uzupełnienia
wymaga też wzmianka
o zbieractwie
cedrowych
op;echów
(s. 28). Na Syberii nie rosną cedry. Limba syberyjska
o jadalnych nasionach jest
czasem mylnie nazywana cedrem. Niezbyt dokładnie podano na s. 54 nazwę ryby
z gatunku łososi (Salmonini).
Podrząd łososiowce nosi nazwę łacińską Salmonoidei,
a rodzina łososiowate Salmonidae. Łosoś nazywa się zaś Salmo salar L .. Nie wiem,
co oznacza podana przez autora nazwa "Salmonini". Następną nieścisłość zauważyłem

�240

Recenzje

na s. 55, gdzie widnieje wzmianka o roślinie czeremsza (Avium
victoriale).
Poprawna nazwa brzmi: Allium victorialis
czyli czosnek siatkowaty. Tę samą roślinę
określono na s. 62 jako "czeremcha".
Są to oczywiście drobne usterki nie umniejszające
w żadnej mierze wartości
publikacji, a zwrócenie na nie uwagi wypływa z obowiązków recenzenta.
Roman Karczmarczuk

Eugeniusz Andrzej
Daszkow9ki,
Afrykańskie
spotkania.
dawnictwo PoznaI'lskie, PoznaI'l 1975, ss. 225 + 2 nlb.

Opowiadania.

Wy-

Jedenaście opowiadań o tematyce morskiej prezentuje czytelnikowi polskiemu
momenty zderzeń kulturowych
i cywilizacyjnych,
gwałtownych
i nieoczekiwanych
na terenie Afryki Zachodniej, która uwolniła się od kolonializmu
nie przestając
równocześnie znajdować się w kręgu kapitalistycznych
zależności ekonomicznych.
Bezpośrednie zetknięcie się białego człowieka, Polaka, z kulturami
plemiennymi, wywodzącymi się z wspólnoty pierwotnej, której w chwili obecnej odpowiada
socjalistyczny ustrój społeczny, pozwala dostrzec, jak inna jest umysłowość czarnoskórego afrykańskiego
człowieka i jak inaczej reaguje on na te same zjawiska.
Daszkowski w swych opowiadaniach
daje pierwszeństwo
czarnemu
bohaterowi.
Prezentuje różne postawy wobec białego przybysza z dalekiej Europy, który nigdy
nie brał udziału w podboju Afryki. Autor przedstawia
czytelnikowi
nie tylko
zE:wnętrzny portret bohatera, daje obok lub równocześnie portret wewnętrzny
skomplikowaną
psychikę afrykańczyka,
różną od naszej.
Spostrzeżenia
i przemyślenia
autora koncentrują
się wokół ciężkiej i odpowiedzialnej pracy w portach, spraw socjalnych i bytowych czarnych marynarzy
i robotników portowych, ich ubezpieczeń społecznych na wypadek ciężkiej choroby lub wypadku. Znajdujemy
wiele ciekawych opisów afrykańskich
zwyczajów plemiennych, np. dotyczących poszanowania przywódców, ich autorytetu, mimo
iż niekiedy materialnie
stoją niżej od swego poddanego parającego się pracą związaną z morzem. Czytamy spostrzeżenia
na temat potrzeby
artystycznego
wynowiedzenia się afrykańskiego
twórcy ludowego w formie, jaka jest bliska jemu,
a daleka przybyszom z Europy czy Ameryki.
Opowiadania obfitują w skondensowane
opisy i przekazy nastrojów, aury oraz
napięcia psychicznego czarnych i białych bohaterów akcji, ich wzajemny stosunek
do siebie i wzajemne wartościowanie
się. Oto fragment, kiedy chodzi o ocenę twórczości afrykańskiego
artysty: "Ty mi okazałeś uznanie, w zamian masz kawałek
mojego afrykańskiego
serca, zamkniętego
w tym obrazie".
Styl i język opisów Daszkowskiego jest inny niż styl i język prezentowanych
dialogów. To zróżnicowanie napełnia opowiadania dynamiką i nie nuży czytelnika.
W książce Daszkowskiego
odkryłam nerw bystrego obserwatora-etnografa.
Henryka

Romańska

�250

Recenzje

Kazimiera

Zawistowicz-Adamska,
Polska sztuka ludowa. Stan wiedzy prace
i upowszechnianie.
"Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. XVIII,
Łódź 1976, ss. 163.
badawcze

-

opieka

Osiemnasty tom "Łódzkich Studiów Etnograficznych"
w całości dotyczy polskiej sztuki ludowej. Jednakże daremnie w niej szukać klasycznych już rozwClżań
na temat odmian tej sztuki, jej stylów, motywów czy kompozycji. OpracowClnic
posiada zgoła niespotykaną
dotąd kompozycję. Autorce chodziło mianowicie o pokazanie aktualnej
sytuacji, w jakiej polska ludowa twórczość egzystuje. Założeniem autorki było również pokazanie problematyki i stanu badań nad tym tematem
w różnych instytucjach: placówkach PAN, katedrach uniwersyteckich,
muzeach i nCl
terenie "Cepelii". Chodziło również Zawistowicz-Adamskiej
a kwestie opieki nad
twórczością ludową oraz formy jej upowszechnienia.
Wspomniana
problematyka
omówiona została referatowo i bez głębszego angażowania się w szczegóły. Ten fragment książki stanowi jakby pierwszą część całego opracowania.
Druga część - aneksowa - obszerniejsza, ma być, jak się wydaje, uzupełnieniem i zarazem ilustracją
wywodów poczynionych na początku. Znajdujemy
tam
m.in. poglądy różnych autorów na temat sztuki ludowej, ankiety, kwestionariusze,
karty twórców, sprawozdania
z konkursów folklorystycznych
itp. Ta część obszernego materiału może budzić zastrzeźenia zarówno co do celowości, jak i ramowego
ujęcia.
Ostatnia część zawiera starannie dobrane ilustracje, obrazujące aktualne przejawy artystycznej
twórczości ludowej.
B. Jan.

Maria
Biblioteka

Paradowska,
Bambrzy,
mieszkańcy
"Kroniki Miasta Poznania".
PWN,

dawnych

Wrszawa

wsi

miasta

Poznania.

1975, ss. 178, ilustr.

38.

Książka Marii Paradowskiej
przedstawia
dzieje grupy ludności zwanej Bambrami,
osiedlonej
na początku
XVIII w. we wsiach
podpoznańskich.
Nazwa
"Bam brzy" pochodzi od pierwszej grupy osiedleńczej, która około 1719 r. przybyła spod Bambergu
w południowych
Niemczech, sprowadzona
przez magistrat
miasta Poznania w celu zaludnienia
wsi podmiejskich,
opustoszałych
skutkiem
działań wojennych oraz zarazy panującej w latach 1708-1710. Pewne grupy osadników pochodziły z innych stron Niemiec, a mianowicie z Wirtembergii i Szwabii,
niektóre zaś z Prus Wschodnich, a nawet ze Śląska. Z czasem opustoszałe wsie
zaludniły się także osadnikami polskimi, lokowanymi na tym samym prawie czynszowym. Stąd za wsie bamberskie
należy uważać nie tylko te, które zostały zasiedlone' przez kolonistów niemieckich
spod Bambergu
lub innych miejscowości
położonych na terenie NiemIec, lecz również te, które zostały osadzone Polakami.
Tłumaczy to trudności w określeniu i scharakteryzowaniu
elementów kultury wsi
podmiejskich
zamieszkałych
przez Bambrów. Prawidłowe
i ostateczne ułożenie tej
"mozaiki kulturowej",
jak określa problem autorka, utrudnia
przede wszystkim
brak źródeł archiwalnych, pozwalających
na odtworzenie przynajmniej
fragmentów
kultury materialnej
i duchowej ludności przybyłej w okolice Poznania we wczesnych latach osiemnastego wieku. Właściwie a ludności tej wiadomo tylko, że była
wyznania rzymsko-katolickiego,
co stanowiło warunek sprowadzenia jej.

�Recenzje

Chcąc przedstawić
obraz wsi przed przybyciem
osadników, Paradowska
analizuje historię miasta i jego wsi, stosunki
społeczno-gospodarcze,
niektóre
elementy kultury
oraz zniszczenia
miasta i wsi okolicznych
spowodowane
wojną
i zarazą. Najbardziej
zrujnowane
były wsie Wilda, Rataje i Zegrze. Próby sprowadzenia rozproszonej ludności miejscowej nie dały rezultatu, wobec czego postanowiono sprowadzić element obcy. Jak wspomniano
- falę osadnictwa
niemieckiego zapoczątkowali
wieśniacy
spod Bambergu.
Zasiedlali
oni kolejno Luboń,
Dębiec, częściowo Bonin, Rataje,
Wildę. Ponadto
w dwóch wsiach:
Jeżycach
i Górczynie niemieccy osadnicy osiedlali się obok mieszkających
w tych wsiach
polskich chłopów.
Omawiając osadnictwo niemieckie wsi miasta Poznania, autorka opisuje ustrój
prawny i zagadnienia społeczno-gospodarcze
skolonizowanych
wsi. Stosunek prawny
osadników do ziemi był szczegółowo określony w umowach osadniczych i występował pod nazwą prawa okupnego emfiteutycznego.
Przechodząc do omówienia kultury Bambrów (a w każdym razie grupy nazwanej tak z tytułu swego pochodzenia), autorka stwierdza, że Bambrzy byli nosicielami kultury odmiennej niż kultura ludności zamieszkałej okolice Poznania. Nadmienia wprawdzie za Kolbergiem, że kultura ta była może niezupełnie obca na naszym
terenie, nie kładzie jednak na to stwierdzenie nacisku, co wydaje się zupełnie słuszne. Opis kultury bamberskiej
naj starszej, z pierwszej połowy wieku osiemnastego,
jest niestety, ze względu na brak żródeł, utrudniony.
Pewne fragmentaryczne
dane
nie dają obrazu całokształtu życia osadników. Nie można się więc dziwić autorce,
że rozdziały poświęcone kulturze materialnej
(s. 77-89) oraz wierzeniom i obrzędom
(s. 89-100) są niewielkie i opierają się głównie na opisach Oskara Kolberga, dotyczących stroju, uprawy ziemi, pożywienia, budownictwa
i obrzędów. Jeszcze mniej
miejsca poświęca
autorka
sztuce bamberskiej,
wspominając
jedynie
o dwóch
rzeżbach T.Glogera, który tworzył w Poznaniu w połowie XIX w. Należałoby tu
jednak zaznaczyć, że nie są to jedyne znane przejawy bamberskiej
sztuki plastycznej. W zbiorach Oddziału Etnograficznego
Muzeum Narodowego w Poznaniu znajdują się trzy malowidła,
które opisał Stanisław
Błaszczyk ("Polska Sztuka Ludowa" 1968, nr 4). Stwierdza on, że malowidła te w polskim obraźnictwie ludowym
są zjawiskiem
odosobnionym.
Dwa z tych obrazów przedstawiają
Św. Barbarę,
trzeci Św. Józefa z Dzieciątkiem (nr. inw.: E 1490, E 3306, E 3305). Znalezione one
zostały w Poznaniu oraz Mieczewie pod Poznaniem i prawdopodobnie
są dziełami
jednego malarza lub jednego warsztatu.
Obrazy te wyróżniają
się wśród kolekcji
ludowego malarstwa techniką wykonania, polegającą na wklejaniu wyciętych partii
litografii, oraz jaskrawo
dekoracyjną
formą i przeładowaniem
ornamentycznym.
Ta właśnie ulubiona przez Bambrów dekoracyjność,
miejsce znalezienia oraz brak,
jak dotąd, śladów podobnych obrazów z innych obszarów Wielkopolski, wskazują na
związek artysty z grupą etniczną bamberską.
Natomiast szczegółowo opisała Maria Paradowska
strój bamberski,
zwłaszcza
kobiecy, który zachował się naj dłużej. Osadniczki spod Bambergu
przywiozły
ze
sobą bardzo bogaty i efektowny
strój, posiadający
niezwykle
charakterystyczną
"pękatą" sylwetkę. Suknia wierzchnia była dwuczęściowa i składała się z szerokiej
spódnicy oraz kaftana
mocno dopasowanego
w talii. Poszerzenie
dolnej partii
sylwetki dawało się uzyskać przez włożenie kilku spódnic spodnich, wśród nich
jednej przynajmniej
watowanej.
Elementami
dekoracyjnymi
były hafty na czepkach, chustach i fartuchach oraz krezach, a także dodatkowe ozdobniki w postaci
bogato przybranych
kieszeni, barwnych
~hustek zdobiących czepki, a szczególnie
wysokich, zwracających
uwagę kornetów ze sztucznych kwiatów. Barwy strojów

�252

Recenzje

były również bardzo intensywne:
karmazyn,
ostra zieleń, szafir. Sukien tych
Bamberka posiadała czternaście, co już samo świadczyło o zamożności właścicielki.
Jest zupełnie zrozumiałe, że strój ten podobał się mieszkankom Poznania i okolic
podmiejskich
i że skłaniał do naśladownictwa.
Autorka książki wzmiankuje, że
"szybkie, trwałe przyjęcie się stroju bamberskiego
przypisywano
m.in. temu, iż
miał on wiele cech wyrażnie słowiańskich"
(s. 101). Twierdzenie to jednak nie
wydaje się w pełni udokumentowane.
Ubiór bamberski miał typowe cechy osiemnastowiecznego
stroju kobiecego, noszonego w ośrodkach wiejskich, do których
docierały echa współczesnej mody miejskiej, środkowoeuropejskiej.
Obfita spódnica, dopasowany kaftanik,
czepiec brokatowy,
tiulowa chusta skrzyżowana
na
piersiach i przewiązana z tyłu - to typowe elementy, które znalazły zastosowanie
w stroju Bamberek. Może tylko chęć zaznaczenia strojem dostatku, bogactwa, co
przejawiało się na przykład w zakładaniu kilku spódnic, decydowała o obfitości
stroju osadniczek, obco czujących się na nowym terenie. Z czasem większą rolę
w stroju odgrywać zaczęły białe batystowe lub tiulowe czepki, o kroju zbliżonym
do czepków tiulowych środkowej Wielkopolski, lecz mniejsze oraz zdobione nie
jedną, a dwoma parami wstęg. W haftach ręcznych na czepkach, fartuchach, fryzkach, prześledzić można wpływy białego haftu ludowego wielkopolskiego. Strój
bamberski
kobiecy, prawdopodobnie
dzięki swojej dekoracyjności
i jednolitemu
stylowi, został z czasem ściśle związany z obrzędowością kościelną w poznańskich
parafiach śródmiejskich i peryferyjnych,
stając się powoli wyrazem polskości kobiet go noszących. Czy jednak ubiór ten, jak pisze Paradowska, "dla wieśniaczek
poznańskich
stał się strojem regionalnym,
narodowym"
(s. 166) jest sprawą
dyskusyjną.
Znajdujące
się w zbiorach Oddziału Etnograficznego
Muzeum Narodowego w Poznaniu liczne elementy stroju bamberskiego
pochodzą wyłącznie
z obszaru miasta, a zwłaszcza dzielnic peryferyjnych
(dawnych wsi), w których
osiedlali się niegdyś osadnicy bamberscy. Są to dzielnice: Wilda, Jeżyce, Górczyn,
Rataje. Ubiory wieśniaczek z innych okolic bliskich miastu pozbawione są głównych elementów dekoracyjnych
zdobiących strój Bamberki. Zupełnie inne są też
w formie i zdobieniu "złote" czepce oczepinowe. Charakterystyczne
są również
wypowiedzi starszych kobiet, zamieszkałych obecnie w Poznaniu, a pochodzących
ze wsi podmiejskich, że noszą "strój poznański" w odróżnieniu od bamberskiego.
Jakieś więc względy decydowały o ubieraniu się kobiet w strój bamberski lub
poznański. Może było to kryterium
ekonomiczne, bo posiadanie
przepisowych
14 kompletów strojów, z których każdy składał się z kilkunastu co najmniej elementów, łączyło się z dużą zamożnością. A może jednak decydowało pochodzenie?
Szkoda, że dotychczasowe badania nie umożliwiły otrzymania odpowiedzi na to
pytanie.
Strój męski bamberski nie odegrał takiej roli jak ubiór kobiecy, gdyż Bambrzy
bardzo szybko przejęli ubiór chłopców wielkopolskich,
o czym wspomina cytowany przez P&amp;radowską autor niemiecki. Bambrzy nosili więc wołoszki granatowe
lub czarne, ciemne spodnie i czarny kapelusz.
Przedostatni
rozdział książki Paradowska
poświęca kwestii polonizacji bamberskiej grupy etnicznej, a zwłaszcza roli szkoły i kościoła, których działalność
najbardziej
zaważyła na tym procesie. W ciągu około stu lat, przyjąwszy za początek rok 1750, w którym zakończył się napływ osadników niemieckich, Bambrzy
wtopili się całkowicie w społeczeństwo polskie. W latach osiemdziesiątych następnego wieku Bamb~zy byli już spolonizowani,
co stało się silnym ciosem dla
pruskiej polityki germanizacyjnej.
Czynione przez germanizatorów
próby pozyskania na nowo Bambrów dla narodowości niemieckiej nie dały spodziewanych przez

�Recenzje

władze pruskie
rezultatów.
Analizując
to ciekawe
zjawisko
autorka
pisze, że
"obydwa przeciwstawne
sobie procesy, tj. polonizacji Bambrów i dążności do germanizacji prowincji poznańskiej,
w pewnym momencie zetknęły się ze sobą, niejako nałożyły na siebie i wywołały
efekt właściwie
nieprzewidziany,
w postaci
intensywniejszego
procesu polonizacyjnego
ludności niezupełnie
jeszcze spolszczonej" (s. 143-144). Ta szybka i całkowita
asymilacja
obydwu grup ludnościowych,
przy braku materiałów archiwalnych
obrazujących kulturę przybyłych w XVIII wieku osadników, utrudniła
autorce naszkicowanie
jasnego obrazu kultury
bamberskiej. Z niełatwego tego zadania Paradowska
starała się wywiązać sumiennie, wykorzystując
dostępne jej źródła.
Przedstawiony
przez autorkę obraz grupy etnicznej poznańskiej,
zwanej Bambrami, z pewnością zainteresuje
grono miłośników Grodu Przemysława,
a Bibliotekę
,,Kroniki Miasta Poznania" wzbogaciło o ciekawą pozycję wydawniczą.
Zofia

Z problemów
socjologii
folkloru,
we WSP w Opolu. Filologia Polska,

red. nauk. Dorota Simonides.
t. XV, Opole 1977, ss. 84.

Grodecka

Zeszyty

Nauko-

Folklorystyczny
ośrodek badawczy
Wyźszej Szkoły Pedagogicznej
w Opolu,
pracujący od lat pod kierownictwem
prof. dr hab. Doroty Simonides, jest w Polsce, na dobrą sprawę, jedynym,
który prowadzi
systematyczne
badania
współczesnego (żywego) folkloru w terenie. Chodzi tu w zasadzie o tzw. folklor ustny.
Badanie przekazu ustnego, środowiska jego życia, sposobów i mechanizmów
transmisji, zmiany treści, powstawania
wariantów,
funkcji tego folkloru w życiu konkretnych społeczności itd. - wszystko to wymaga stosowania
adekwatnych
metod badawczych oraz odpowiednich
sposobów analizy na tle i w związku z życiem tych społeczności. Nie wystarcza tu stosowanie tylko analizy tekstologicznej,
trzeba sięgać po metody nauk społecznych
socjologii, psychologii
społecznej,
antropologii społecznej i kulturowej
czy etnologii. Omawiana publikacja
jest właśnie wyrazem takich poszukiwań.
Organizator
badań i redaktor
tomu, Dorota Simonides,
w artykule
Folklor
a środki masowej
komunikacji
podejmuje
naczelne zagadnienie
zależności
tych
dwóch zjawisk. Okazuje się, że nie są one wobec siebie opozycyjne,
że nadal
funkcjonuje
przekaz ustny czerpiący właśnie także z przekazów
mechanicznych,
co obu przekazom
nadaje
charakter
twórczy.
Artykuł
J. Hajduk-Nijakowskiej
uzasadnia socjologiczne podejście do badania folkloru, szczególnie w płaszczyźnie
wiązania badanych treści folkloru ze świadomością
społeczną ludzi, z osobowością
kulturową narratorów
i odbiorców, bowiem folklor jest wyrazem życia kolektywnego. Wykazuje to na przykładzie
podania wierzeniowego.
Niejako ciągiem dalszym
tego zagadnienia
jest opracowanie
T.Smolińskiej
o konieczności
uwzględniania
w badaniach sytuacji narratora,
okoliczności w jakich przekaz folklorystyczny
się
dokonuje, a więc: kręgu odbiorców, sytuacji ogólnej, typu narratora
a charakteru
środowiska itd. Autorka daje też zarys historii takiego ukierunkowania
badawczego
(od K. v. Sydowa) i współczesne przykłady
takich badań (Kadłubiec,
Neumann).
Z analizy wynikają
wnioski praktyczne
odnośnie do metod badań terenovv-ych,
podobnie jak to uczyniły obie poprzednie
autorki. Kolejny autor, B.Żurakowski,
zajmuje się w~pMczesnym wierszowanym
folklorem dzieci i młodzieży. Wykazuje.

�23-1

Recenzje

jak dzieci, używając
tradycyjnych
form wierszowania,
włączają
w teksty elementy brane z bieżącego życia, zwłaszcza z mechanicznych
przekazów kultury.
O tym zagadnieniu
informuje
w całości omawiana obok publikacja
D.Simonidcs
Współczesny
folklor
dzieci i nastolatków,
będąca dobrym przykładem efektów badawczych ośrodka opolskiego.
Dwa ostatnie
opracowania
zawierają
inną już problematykę.
Danuta Matysiak omawia czynniki wpływające
na kształtowanie
się literatury
dla ludu
w epoce romantycznej:
zwrot w ustosunkowaniu
się szlachty i duchowieństwa
do
oświaty ludu, pierwsze przejawy literatury
"obiegu niskiego", towarzystwa
oświatowe i różne typy szkół i szkółek wiejskich, wreszcie specjalne pisarstwo literacki c
dla ludu - powiastki, gawędy, artykuły w kalendarzach
i książeczkach - a także
cel moralny tej literatury
rzeczywisty
stosunek chłopców do tych odgórnych
oddziaływań.
Wreszcie K.Kasicz pisze o przeobrażeniach
w teatrze ludowym na Opolszczyżnie
\V
latach
1945-1975.
Jest to powiązanie
doświadczeń
osobistych
autora
(brał
udział w teahdlnym
ruchu amatorskim)
z jego zainteresowaniami
naukowymi. Na
ogólnym tle dziejów kultury polskiej wydziela cztery okresy w historii teatru ludowego na OpoIsz czyż nie.
Praca wydana jest małą poligrafią,
czysto i czytelnie. Szkoda, że redakcja
techniczna nie dopatrzyła
wszystkiego (np. różnice w formie przypisów). Na od\\Tocie strony tytułowej zmieniono imię redaktora naukowego z Doroty na Danutę.
Interesujący,
wielce pożyteczny i nader efektywny
kierunek badań folklorystycznych ośrodka opolskiego otrzymał w omawianej publikacji miano "socjologii
folkloru". Rozumiemy to jako efektowny tytuł. Nie byłoby jednak chyba słuszne,
by całe takie nowoczesne ukierunkowanie
badawcze nazywać "socjologicznym··.
J est to po prostu współczesna folklorystyka,
której cechą jest - obok tradycyjnej
i współczesnej
(strukturalnej)
analizy tekstologicznej
- sięganie w badaniu "żywego folkloru" po metody i rezultaty
nauk pokrewnych:
etnologii, antropologii
kulturowej, socjologii. Współczesne metody badań są dla nauk społecznych wspólne,
nie ma między tymi naukami celowo zakładanych
przedziałów, jak to było dawniej, jest natomiast
ich ścisła integracja.
Stąd np. folklorystyka
czechosłowacka,
reprezentująca
podobne ukierunkowanie
jak opolska, nic nazywa siebie "socjologiczną". Jest po prostu współczesną folklorystyką.
Józef

Dorota Simonides, Współczesny
folklor
dzicci
i nILstolatków.
w Opolu. PWN. Wrocław - Warszawa 1976, ss. 249.

Rurszto

Instytut

Śląski

Autorka, znana dobrze z wielu swoich publikacji, należy do tych folklorystów,
których nie zadowalają
zastane żródła i ich analizy tekstologiczne,
lecz którzy
sięgają zwłaszcza po żródła wywołane w badaniach terenowych i analizują folklor
żywy na tle i w związku z jego autentycznym
środowiskiem.
Omawiana
praca
jest efektem ok. lO-letnich badań terenowych autorki z jej zespołem, przeprowadzanych tym razem w środowisku dzieci i młodzieży. Badania zostały ukierunkowane nie - jak to zwykle bywa - na typowych informatorów
"opowiadaczy", ale
lk
samych nosicieli swego własnego l'olkloru dzieci i młodzicż, nazwaną tu
,.nastolatkami".
Początkowo
zamiarem
autorki
było ograniczenie
się do terenu

�Recenzje

śląskiego.
W wyniku wyrywkowych
rozeznań zauważyła, że formy i treści folkloru
dziecięcego i młodzieżowego są \\' całym społeczeństwie
polskim znacznie ujednolicone. Słuszny jest więc tytuł nie noszący ograniczeń regionalnych.
Wyraźne ana-'
logie uwidaczniają także nasze zespołowe badania w Wielkopolsce.
Folklor dzieciqcy i młodzieżowy
jest w naszej literaturze
stosunkowo
słabo'
udokumentowany
i zanalizowany.
Do swoistego jego "odkrycia" jako rzeczywistości
hogc&gt;.tej i w pełni żywej autorka
doszła w trakcie
dawniejszych
swoich badań'
dotyczących
współczesnego
folkloru
mieszkańców
Śląska
(jej rozprawa
Współczesna śląska proza ludowa,
Opole 1969). Odtąd ten folklor stał się przedmiotem
intensywnych
badań prowadzonych
bezpośrednio
w środowisku
jego życia. Należy
podkreślić, że tylko tą drogą można uchwycić zarówno wszelkie jego przejawy
i formy, jak też jego rzeczywiste
funkcje życiowe. Jest to więc zarazem adekwatny
model współczesnej analizy zjawisk folklorystycznych,
model - krótko mówięc an tropologiczny.
Praca dzieli się na trzy części. W pierwszej zawarte zostały zagadnienia
ogólniejszej natury: zarys historyczny
badań polskich folkloru
dziecięcego i ich powiązań z folklorystyką
światową; wydzielenie zjawiska folkloru dziecięcego z ogólnych zjawisk folkloru, pojęcie tego folkloru i jego cech właściwych,
odróżnienie
folkloru
dziecięcego
od folkloru
dorosłych,
zestawienie
różnych
poglądów
na
genezę formy i treści oraz znaczenie tego folkloru w badaniach
folklorystycznych.
Tu zostały zawarte
także postulaty
i zasadnicze
stanowisko
badawcze
autorki
\': badaniach swoistej subkultury
dziecięcej. Wszystko są to ujęcia po raz pierwszy
systematycznie
(choć skrótowo) w naszej literaturze
ujęte.
Część druga, nazwana literacko "Dzieci między sobą", złożona z 10 rozdziałów,
jest systematyczną
analizą zebranego repertuaru
folkloru dzieci i młodzieży. AuLJrka miała spore trudności z systematyką
tego materiału.
Nie będziemy wchodzić
\....te ~prawy, gdyż nasze tu omówienie nie ma charakteru
tekstologicznego.
ChcelY!Y
natomiast zwrócić uwagę na samo zjawisko i na sposoby jego interpretacji.
.Tuż \\' czqści poprzedniej
autorka
określiła
wyrażnie
charakter
tego zjawiska.
T."olklor. o który tu chodzi, ma więc wybitnie charakter
środowiskowy.
Chociaż ba?U,;C
na treściach i formach tradycyjnych,
znanych już na ogół w XIX w" to'
jc;o treści są stale aktualizowane,
stosownie do "wciąż nowych sytuacji kulturotwórcz~'ch", Słusznie autorka twierdzi, "iż dzieci są obecnie jedynym autentycznym
ś:'odo"'iskiem,
w obrębie ktĆlrego jest tworzony i przekazywany
folklor" (s. 37).
Folklor jest życiową potrzebą dzieci. "Żyją tu głĆlwnie i bywają świadomie
rozPo\\',;zechnianc te tematy, te formy, które są celowo przez pedagogów
omijane,
lub !1&lt;l które - z różnych powodów - nie zwraca się uwagi. Tak przeto folklor
uczniowski stanowi poniekąd
podziemie
literatury
dla dzieci, Żyje na zasadzie
konspiró1cji" (s. 39). Właśnie potrzeba uzupełniania
oficjalnej literatury
i dążność
cia spontanicznego tworzenia według własnych gustów i stosownie do poziomu rozwoju psychicznego, zapewnia temu folklorowi wieczną żywotność. Stąd też autorka
wy"'odzi stałą w tym folklorze tcmatykG obsc£niczną zarówno w jej zabarwieniu
skatologicznym,
jak seksualnym.
"Tematyka
obsceniczna
czytamy stanowi
dla dzieci w wielu wypadkach
prawdziwe
tabu, które chcą złamać, aby przeżyć
C'JŚ niedozwolonego.
Tabu występuje tu jako nie umoty"ilowany zakaz" (s. 49).
Poszczególne rodzaje i elementy folkloru omawia autorka według dwóch grup·
wieku (6-10 i 11-14 lat), stosownie
do stwierdzonej
przez psychologów
różnicy
\\. strukturze
psychicznej. Dzieciom najbardziej
właśclwe są mikroformy,
zwłaszCZa
rymowanki
czy wyliczanki,
dzieciom
starszym
(nastolatkom)
zaś gatunki
fabuJame i abstrakcyjne,
Nie będziemy już tu ich omawiać, podkreślić
wszakże

�256

Recenzje

należy znakomite
bogactwo tych form, ich niezwykłą
żywotność a zarazem (CO
dało się nam stwierdzić
także na innych terenach) powszechność
występo\\·ania.
Formy tradycyjne,
choć nasycone nowymi treściami, są na ogół dobrze znane. Należą do nich różne wyliczanki,
przezywanki,
"prowokanki",
zagadki, trawestacje
przysłów, opowieści komiczne o charakterze
skatologicznym,
czy wreszcie różnego
rodzaju anegdoty. Do oryginalnych
osiągnięć autorki należy natomiast swoiste odkrycie tzw. "opowieści z dreszczykiem"
czy opowieści z życia - gatunku żyjącego
wśród nastolatków.
Wywodzą się one z podań wierzeniowych,
a opierają się o jakieś nadzwyczajne
przeżycia ludzi, niby autentyczne,
ale niesprawdzalne
i r,iewiarygodne (opowieści o "czarnej" czy "żelaznej ręce", o wampirach, duchach itp.).
Tekst zawiera bardzo interesujący
ich zbiór. Podobnie swoistą nowością w analizie folkloru młodzieżowego (nastolatków) są elementy wierzeniowe i przesądy wywodzące się z typowej symbiozy myślenia racjonalnego
z irracjonalnym.
Świetny
jest ich zbiór, a analiza wręcz wyborna.
Końcowa, trzecia część pracy dotyczy analizy mechanizmu
życia i przekazu
folkloru oraz jego żródeł, z uwzględnieniem
trzech kręgów tego życia: rodzinnego,
kręgu rówieśników oraz inspiracji płynących ze środków przekazu masowego. Są to
bardzo interesujące
i trafne analizy o charakterze
socjologiczno-antropologicznym.
Omawiana
praca jest niewątpliwie
dużym osiągnięciem
badawczym.
Zawiera
z jednej strony duży ładunek tekstów folklorystycznych,
starszym często zupełnie
nie znanych. Z drugiej strony na podkreślenie
zasługuje wzorowa metoda badań
terenowych
w środowiskach
dzieci i młodzieży oraz odpowiadające
współczesnym
wymogom analizy. Autorka przedstawiła
adekwatny pogląd na folklor jako istotny
element subkultury dziecięco-młodzieżowej,
na źródła tego repertuaru
i mechanizmy
jego transmisji
zarówno w oparciu o zasoby tradycyjne,
jak inspiracje
płynące
z otoczającego życia. Doskonale ukazano w pracy świat życia dzieci i młodzieży
widziany od tej strony, świat fantazji, wyobrażeń, wierzeń i przekonań oraz reakcję
na otaczającą rzeczywistość, a także mechanizmy współżycia społecznego w grupach
dziecięco-młodzieżowych.
Zarówno
strona tekstowo-dokumentacyjna,
jak i analityczna zapewni omawianej
pracy szeroką użyteczność i wzięc'ie u czytelników:
tych z kręgu folklorystyki
i pokrewnych
dziedzin, jak też z kręgów szerszych.
W jakiej zaś mierze książka wejdzie także w obręb literatury
młodzieżowej, pokaże naj bliższa przyszłość.
Józef

Bu rs:t'l

Adolf Dygacz, Ludowe pieśni górnicze w Zagłębiu Dąbrowskim.
Studium folkloPrzedmowę napisał Julian Krzyżanowski.
Śląski Instytut Naukowy. Katowice 1975, ss. 161 + 3 nlb.
rystyczne.

Zagłębie Dąbrowskie
szczyci się bogatymi tradycjami
górniczymi sięgającymi
XIV wieku, lecz dopiero w połowie XIX w. na pierwszy plan wybijają się górnicy
węglowi.
Studium folklorystyczne
Adolfa Dygacza zostało opracowane i napisane przede
wszystkim na podstawie długoletnich
badań terenowych
w Zagłębiu Dąbro\\'skim,
które rozpoczęli na tym terenie Oskar Kolberg, Stanisław
Ciszewski i Michał
Federowski.
Adolf Dygacz zebrał w ciągu 25 lat kilka tysięcy pieśni ludowych,

�Recenzje

z których część poddał analizie naukowej i wydał już poprzednio drukiem w wielu
swych innych publikacjach.
Interpretację
prezentowanego
materiału cechuje dojrzałość przemyśleń i wniosków, wielostronność
spojrzenia
i metod badawczych.
Analiza porównawcza
prezentowanych
pieśni wykazuje
powiązania
pieśni górniczych z folklorem warstw
społecznych i grup zawodowych innych regionów Polski. Interesujące
i odkrywcze
są pokrewieństwa
tych pieśni z literaturą
staropolską.
Ludowe pieśni górnicze z Zagłębia Dąbrowskiego
poddane zostały klasyfikacji
i systematyce, w związku z tym wyodrębnione
zostały pewne ich zespoły tematyczne i funkcyjne.
A więc mamy pieśni obrzędowe i zwyczajowe, historyczne,
społeczne i rewolucyjne,
pieśni o zawodzie, o pracy, pieśni rodzinne, towarzyskie,
zalotne i miłosne, żartobliwe i satyryczne, mieś ni o muzykowaniu i tańcu. Ponieważ
pieśń łączy się z melodią i ruchem, przeto wyodrębniony
też został taniec zawodowy.
Wszystkie utwory - to pieśni-dokumenty
epoki, w których można zaobserwować pewne prawidłowości
w rozwoju treści. A więc występuje
często spotykana
w twórczości ludowej kontaminacja
wątków, ich migracje i wzajemne przenikanie,
powstawanie nowych wariantów słownych oraz melodycznych. Natomiast socjologia
folkloru to dziedzina mało w Polsce rozwinięta,
a silnie zarysowane sprawy społeczne występują przede wszystkim w pieśniach robotniczych,
do których należy
ludowa pieśń górnicza.
Autor kończy stwierdzeniem,
że wyprowadzone
przez niego wnioski "są zgodne
ze stwierdzeniem
nauki radzieckiej,
mającej
w zakresie badań nad folklorem
robotniczym
najpoważniejszy
dorobek w skali światowej"
(s. 143). Oczywiście,
folklor robotniczy będzie miał w każdym kraju inne zabarwienie i proporcje, mimo
ideowej wspólnoty klasowej. Pod tym względem interesujące
związki wykazuje
folklor narodów, które rozdziela granica językowa. Można porównać pieśni górnicze angielskie z polskimi i odnaleźć w nich wspólne płaszczyzny tematyczne
lub podobne metody twórcze.
Ksiąźkę zamyka spis wykonawców
ludowych,
wielu dziś juź nie żyjących.
Zestaw ważniejszych publikacji składa się ze 157 pozycji.
Jako źródło i jako praca naukowa (dodać należy: praca habilitacyjna
Adolfa
Dygacza) wnosi ona do ogólnego dorobku kultury wiele nowego i cennego. Jest
to również trwały pomnik wzniesiony dla braci górniczej Górnego Śląska.
Henryka

Barbara
Bazielich,
Muzeum Górnośląskiego
ilustr. 86.

Złote

hafty

w Bytomiu.

'W

tradycyjnej

Etnografia,

odzieży

zesz. nr

na

Romańska

Rocznik
1973, ss. 104,

Śląsku.

6, Bytom

Każda nowa książka Barbary Bazielich o haftach jest dla badaczy tej dziedziny kultury ludowej źródłem wielu cennych informacji.
W obecnej pracy uwaga autorki skupiona została na haftach złotych, zdobiących pewne elementy tradycyjnej
odzieży śląskiej. Autorka zaprezentowała
czytelnikom etnograficzną kolekcję śląskich haftów złotych znajdujących się w zbiorach
Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu. Zgromadzone tam okazy pochodzą z różnych
terenów Śląska, z pierwszej i drugiej poł. XIX w. oraz pierwszych dziesiątków lat
17 -- Luci LXII

�258

xx

Recenzje

w. Osobną grupę stanowią hafty wykonane współcześnie oraz przykłady ich
adaptacji
do pnedmiotów
użytkowych. Omawiana
praca - jak pisze autorka "ma za zadanie przedstawienie
haftów
z uwzględnieniem
zmian zachodzących
w czasie i przestrzeni,
ustalenie ich stosunku do haftów artystycznych,
użytkowanych przez inne grupy społeczne oraz określenie, chociażby w przybliżeniu, ich roli
we współczesnym
zdobnictwie"
(s. 17). Autorka wzmiankuje
też, że celem pracy
jest również rozpropagowanie
śląskich haftów jako wzorów godnych kontynuacji
i zastosowania we współczesnych robotach ręcznych.
Prezentacja
bogatej kolekcji haftów złotych zdobiących śląskie czepce i ży\votki, poparta
materiałami
źródłowymi,
stanowi bardzo wartościowy
wkład do
skromnej literatury
rodzimej przedmiotu,
lecz zamierzony
charakter
popularyzatorski pracy pozostawia
wiele do życzenia. Prace popularyzalorskie
tego typu.
z natury rzeczy wykorzystywane
przez osoby nic posiadające wykształcenia
etnograficznego,
powinny
mieć charakter
wzorników,
łatwych
do odczytania.
Podstawą takich prac są tabele ściegów, zbliżenia motywów
i fotografie
barwne
Istniejące
wzorniki hafciarskie
- typu pracy Jadwigi Turskicj
pl. Hatty (Warszawa 1967) - traktują
ludowe motywy hafciarskie
dosyć dowolnie. Byłoby więc
celowe wydanie pracy popularyza torskiej łączącej fachowe opracowanie
technologiczne poszczególnych grup polskich haftów ludowych z rzetelnymi informacjamI
źródłowymi. Podobne wydawnictwa
ukazują się na terenie Związku Radzieckiego
i Czechosłowacji,
służąc zarówno etnografom,
jak i zespołom tańca ludowego czy
prywatnym
amatorom haftu ludowego.
Omówienie
liczącej
67 okazów kolekcji
haftów
złotych Barbara
Bazielich
poprzedza
wstępem,
w którym
podejmuje
próbę uporządkowania
terminologii
określającej
robotę hafciarską. Jest to cenna inicjatywa, gdyż dotychczasowe definicje pojęcia "haft" lub "wyszycie", stosowane przez badaczy zajmujących
się odnośną problematyką,
nie są zbyt precyzyjne.
Autorka
przyjmuje,
że haft (lub
wyszycie) jest ozdobnym szyciem wykonanym
w swoisty sposób za pomocą igły
i nici na stosowanym
tle, tj. tkaninie
lub skórze (s. 10). Definicję tę wywodzi
Bazielich z analizy słowa "wyszycie", które ma w swoim rdzennym temacie słowo
"szycie". W nazewnictwie
większości
języków słowiańskich
występuje
ten sam
źródłosłów, tzn. szew - szycie. Jak pisze autorka, te same treści kryją się też
w niemieckim
słowie hetten, które oznacza tyle, co "zeszywać grubymi nićmi" ...
(s. 8). Słowo to przeszło do języka polskiego wraz z obcymi wykonawcami,
pozostając
określeniem
robót
wykonywanych
przez osoby wyuczone
zawodowo
umiejętności
hafciarskich,
podczas gdy określenia
wyszycie, wyszywać, odnoszą
się do prac tradycyjnych,
do umiejętności dziedziczonych z pokolenia na pokolenie.
Dalej zajmuje się autorka analizą kryteriów wartości przydatnych
w monograficznym opracowaniu
haftów. Wartość zdobnicza haftu zależy od trzech czynników:
rodzaju tła na jakim występuje,
rodzaju zastosowanych
surowców oraz techniki.
Haft więc, jako określony wytwór kulturowy, można oceniać z różnego punktu widzenia, tj. artystycznego,
estetycznego
i technicznego. Analizując
te trzy kryteria
wartości określonego
haftu autorka
dochodzi do wniosku, że najsłuszniejsze
jest
przyjęcie
kryterium
estetycznego,
pozwalającego
na podział haftów według kolorystyki oraz ogólnej kompozycji. Rozróżnianie wyszyć zgodnie z barwą i miejscem
występowania
jest również znane w przekazach ludowych.
Odrębny rozdział autorka poświęca przekazom historycznym
na temat śląskich
haftów złotych, cofając się aż do najstarszych
jego przykładów.
Publikowane
na
zdjęciach i omawiane hafty są dziełem fachowców reprezentujących
wysoką klasę
pod względem techniki wykonania i artyzmu. Wiejskie hafciarki pojawiają się na

�2;",9

Recenzje

widowni z chwilą, gdy formy dawnego, mieszczańskiego
ubioru giną we własnym
środowisku i po odpowiednich
zmianach znajdują
zastosowanie
na wsi i przedmieściach. Są to przede wszystkim złotem haftowane czepce i żywotki. Najstarsze
czepce pochodzą z Dolnego Śląska i datowane są na lata 1830-1860, a żywotki
cieszyńskie kolejno na lata 1840, 1880, 1902-1910. W końcu XIX w. strój regionalny w rejonach Dolnego Śląska zaginął zupełnie, z tym większą więc radością
należy pokwitować
stwierdzenie
autoTki, że w zbiorach Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu
znajduje
się 67 okazów strojów, na których występuje
haft złoty.
W skład tej kolekcji wchodzą czepce w ilości 29 sztuk, żywotki w ilości 37 sztuk
oraz jedna torebka liturgiczna.
Haftowane
czepce i żywotki pochodzą nie tylko
z ośrodków miejskich, lecz także z ich bliższej i dalszej okolicy. Analizując
pochodzenie złotem zdobionych czepców śląskich, Barbara
Bazielich nadmienia,
że
"na terenie rdzennej
Polski, to znaczy poza wschodnią
i północno-wschodnią
granicą Śląska, czepce ze złotogłowiu albo też brokatowe,
haftowane
złotem, wy~tępowały również w różnych miastach, ale nie na wsi" (s. 43). Pragnę tutaj jednak
wspomnieć, że w zbiorach Oddziału Etnograficznego
Muzeum Narodowego w Poznaniu z:1ajdują się czepce "złote" pochodzące z ośrodków wiejskich ziemi wielkopolskiej.
Dla badacza strojów ludowych naj cenniejszą część pracy stanowi szczegółowe
omówienie fragmentów
ubiorów, zdobionych
złotym haftem. Barbara
Bazielich,
z całą sumiennością
i dokładnością
charakteryzującą
jej prace, opisuje formę zachowanych czepców i żywotków, materiał, z którego są sporządzone, technikę wykonania haftów oraz ornamenty
zdobnicze i ich kolorystykę.
Sposób wykonania
i dobór materiałów
wskazują na spore umiejętności
fachowe. Dotyczy to zwłaszcza
starszych haftów złotych. Różnicę w poziomie wykonania
zaobserwować
można
głównie w zdobnictwie żywotków: im młodsze, tym haft mniej staranny i gorszy
pod względem kompozycji. Zagadnieniom ornamentu i kompozycji poświęca autorka
osobny rozdział, omawiając
w nim układy zdobnicze na czepcach i żywotkach
oraz analizując pochodzenie motywów. W złotych haftach na czepcach i żywotkach
śląskich, zwłaszcza najstarszych,
prześledzić
można wpływy szeregu kolejno następujących
po sobie stylów historycznych.
Najciekawsze
jest zagadnienie
przenikania się wpływu stylów znanych z historii sztuki z elementami
Todzimymi,
tradycyjnymi.
Problemom tym autorka poświęca ostatni rozdział książki. Znajdujący się na końcu pracy aneks zawiera opisy form i zdobień czepców oraz żywotków znajdujących
się w zbiorach etanograficznych
Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu. W tekście pracy oraz na jej końcu umieszczono
63 fotografie
jednobarwne.
Na zakończenie pragnę raz jeszcze podkreślić wielką wartość, jaką dla etnografów przedstawiają
rzetelne opracowania
monograficzne
haftów ludowych. Należałoby sobie tylko życzyć, aby przy wydawaniu
tych niełatwych
prac wykazano
się też odpowiednim poziomem naszej sztuki dTukarskiej.
ZOfia Grodecka

Irena Turnau, Garbarstwo
cław 1975, ss. 133.

wieku,

Wro-

Penetracja
mało znanych, pozornie drugoplanowy·ch,
niedostrzeganych
innych badaczy dziedzin historii kultury
materialnej
to znamienna
cecha

przez
dzia-

na ziemiach

polskich

w

XVI-XVIII

�260

Recenzje

łalności naukowej
LTurnau.
Należy do niej również recenzowana
książka na
temat garbarstwa
- rzemiosła i przemysłu, które nie pozostawiło po sobie licznych i łatwych w interpretacji
żródeł oraz nie doczekało się ponadregionalnych
opracowań w piśmiennictwie
polskim.
Autorka zajęła się w pracy techniką i organizacją
garbarstwa
odzieżowego,
a więc zagadnieniami
szczególnie zaniedbanymi,
nie rezygnując
zresztą z informowania m.in. o społecznej pozycji rzemieślników.
Rozdział I omawia tzw. garbarstwo proste, najbardziej
rozpowszechnione
w całym kraju. W poszukiwaniu
pierwszych
śladów garbarstwa
sięga I.Turnau
do materiałów
archeologicznych;
śledząc naj prostsze techniki garbowania,
korzysta również z danych etnograficznych. Szczegółowy obraz stosowanych
w XVI-XVIII
wieku technik garbarskich
przedstawiono
na podstawie zebranych materiałów
pozostałych z działalności cechów garbarzy i szewców. Dla interpretacji
źródeł, niezwykle ubogich w informacje
technologiczne,
wykorzystano
polskie i zagraniczne podręczniki i inne prace z zakresu garbarstwa.
Konieczność ograniczenia
ram pracy wyłącznie do garbarstwa
cechowego uwarunkowane
jest stanem źródeł. Nie ulega bowiem wątpliwości. że
zarówno garbarstwo
proste, a przede wszystkim wyprawa tłuszczowa, jak również
wyprawa
skór futerkowych,
stosowane
były szeroko w wytwórczości
poza cechem, szczególnie w rzemiośle dworskim i w ramach przemysłu domowego.
Rozdział II zajmuje się garbarstwem
skór futerkowych.
Przedstawiono
kolejno naj prostsze sposoby wyprawiania
skór, pomieszczenia
produkcyjne,
sortowanie skór surowych i ich wstępną obróbkę, przygotowanie
skór zakonserwowanych, garbowanie
właściwe i wykańczanie.
Lakoniczność
zapisów archiwalnych
dotyczących instrumentarium
kuśnierzy nie pozwala prześledzić genezy rejestrowanego w badaniach etnograficznych
zróżnicowania
narzędzi do oczyszczania i szlifowania mizdry, spotykanego w zachodniej i południowej Polsce. Nie tylko dla etnografów interesujące
jest określanie
poszczególnych
sposobów wyprawy nazwami
terytorialno-etnicznymi:
wyprawa
litewska
czy wyprawa
węgierska
lub angażowanie się przedstawicieli
niektórych
grup etnicznych
w działalność
garbarską.
Wspomnieć tu należy m.in. o Tatarach zajmujących
się tradycyjnie
garbarstwem
na terenach
północno-wschodnich
dawnej
Rzeczypospolitej 1. Powiązanie
czynności rękodzielniczych
z określonymi
terenami i grupami etnograficznymi
czyet··
nicznymi, spotykane
zresztą również w innych dziedzinach wytwórczości,
świadczy o znaczeniu wymiany doświadczeń zdobytych w odrębnych środowiskach.
Garbarze na ziemiach polskich, co stwierdza
LTurnau, korzystali
zarówno z wynalazków technicznych
Europy Zachodniej,
jak i doświadczeń
wyprawy
i barwienia skór Bliskiego Wschodu; znali oni również wyprawę węgierską i metodę wyrobu rosyjskich
juchtów.
Rozdział III przynosi omówienie garbarstwa
skór kolorowych:
czerwonoskórnictwa, białoskórnictwa
i zamszownictwa,
kordybanictwa
i safianictwa.
Po przedstawieniu
cechowych ram produkcji
autorka zajmuje się techniką poszczególnych
specjalizacji. Wskazuje na ich szybki rozwój i doskonalenie się w związku z wzrostem zapotrzebowania
i przejmowaniem
środków i umiejętności
technicznych.
Praca LTurnau
godna jest uwagi nie tylko jako cenne kompendium
wiedzy
() staropolskim
garbarstwie.
Jest przykładem
metody integralnego,
wykraczającego
poza granice wyspecjalizowanych
dyscyplin, wykorzystania
dostępnych żródeł historycznych:
archiwalnych,
piśmienniczych,
archeologicznych
etnograficznych.

l

Por.

warszawa

s.
KrYCZYI1Ski,
Tata·rzy
1938, s. 154 i nast.

litewscy.

Próba

monografii

histol·lIczno·etno!Jrafic.~nej,

�2fU

Recenzje

Pewne obawy budzić może zbyt częste odwoływanie się, m.in. za pośrednictwem
umieszczanych
w pracy ilustracji,
do materiałów
z innych terenów, o różnych
warunkach społeczno gospodarczych. Wnioskowanie
przy pomocy analogii, metoda
niezastąpiona w badaniach historyczno-porównawczych,
jest tu zresztą stosowana
nie dla sugerowania podobieństwa kompleksów produkcyjnych
czy zespołów umiejętności technologicznych,
a dla wyjaśniania
nieczytelnych
w naszych materiałach
szczegółów technicznych. Książka LTurnau, czytana wespół ze Skórnictwem
odzieżowym w Polsce XVI-XVIII
wieku tejże autorki, jest dziełem pionierskim,
o wielkiej wartości zarówno dla dalszych studiów nad garbarstwem,
jak i dla prób
syntetycznego ujęcia dziejów rzemiosła i przemysłu w dawnej Polsce.
Zbigniew

,.Kalendarz

Śląski

1977". Wyd.

"Profil",

Ostrava

Jasiewicz

1976.

Przeznaczony dla Polonii czechosłowackiej
"Kalendarz Śląski" wstąpił rokiem
1977 do XVI rocznika. Wydawany jest on staraniem Zarządu Głównego Polskiego
Związku Kulturalno-Oświatowego
w Czeskim Cieszynie w ostrawskim
wydawnictwie "Profil". "Kalendarz Śląski 1977" jest 42 tomem edycji polskiej (wychodzą
w niej poza kalendarzem
materiały folklorystyczne
i etnograficzne, twórczość prozaiczna i poetycka po polsku piszących autorów na Śląsku Cieszyńskim; o publikacjach polskiej edycji informuje "Lud" regularnie).
Kalendarz - zgodnie ze swoim przeznaczeniem - chce być przede wszystkim
dobrą lekturą. Powinien zatem przynosić artykuły do czytania, związane z regioLem, jego problematyką
historyczną,
etnograficzną
i kulturalną,
powinien bawić
i wychowywać, przekazywać
potomnym
prawdę o naszym życiu współczesnym
i skomplikowanej
historii. Kalendarz, by być ludową lekturą, musi przynosić dużo
humoru, rozrywki. Czy omawiana publikacja potrafiła sprostać tym wymaganiom?
Zacznijmy od treści i ogólnego układu.
Podstawową pozycją jest kalendarium,
w którym przypomniane
zostały ważniejsze rocznice i daty, przeplatane
ludowymi przysłowiami
i przypowiastkami.
Na część tekstową składa się w sumie 26 artykułów, poukładanych
w tematyczne części: materiały
społeczno-polityczne,
folklorystyczno-językoznawcze,
proza, poezja, humor itp.
Artykuł wstępny, pióra S. Kondziołki,
omawia dorobek PZKO w związku
z 30 rocznicą istnienia
tej zasłużonej dla Polonii czechosłowackiej
organizacji.
Autor nie poprzestaje tylko na ocenie dokonań, lecz wytycza zadania, jakie stoją
przed PZKO w obecnym etapie rozwoju społeczeństwa czechosłowackiego w świetle uchwał XV Zjazdu KPCz.
E. Mrózek przygotował
ciekawostki
historyczno-krajoznawcze
pt. Jak Polska
długa i szeroka, zaś artykuł Szuflady
pełne tajemnic
zwraca się do wszechświata
i jego historii. Omawiając ubiegłoroczny "Kalendarz Śląski 1976" oceniliśmy zbieraczą pasję folklorysty
czeskocieszyńskiego,
Daniela Kadłubca
(autora cenionej,
monografii o ludowym bajarzu, niedawno zmarłym Józefie Czechowiczu), szczególnie zaś zdobycze naukowo-poznawcze,
jakie przedstawił
on z wypisów z kalendarzy. W tym roczniku zamyka swoją analizę przede wszystkim językową, ale
również obyczajową, notatek z ludowych i wiejskich kalendarzy.

�262

Recenzje

O. Matuszek zebrał obfity materiał o działalności teatru amatorskiego
,7, latach międzywojennych
na Śląsku Cieszyńskim, który przedstawił
w formie omówienia i oceny dokonań. (Szkoda, że przedwojenny
ruch amatorski
traktowany
jest w odosobnieniu
od innych dziedzin, które przecież odgrywały nie mniejszą
rolę społeczno-towarzyską
w życiu Polonii czechosłowackiej,
jak czytelnictwo. ruch
śpiewaczy, zbieractwo itp.)
Solidnie wzbogacony został w porównaniu
z poprzednimi
kalendarzaml
dział
wzajemnych
związków kulturalnych
czechosłowacko-polskich
artykułem
pt Józefa
Dobrowskiego
związki
z Polakami
oraz przypomnieniem
działalności
zasłużonego
polonofila, Vaclava Hanki. Halina Ondrusz-Djan
przedstawiła
streszczenie swojej
pracy magisterskiej
na UJ Pijaństwo
na Śląsku
Cieszyńskim,
zaś w artykule
Czarna
księżna, lotnicy
i nauczyciel
opublikowane
zostały wspomnienia
':&gt; zasłużonym działaczu polonijnym, J. Stebli.
Materiałami
folklorystyczno-językowymi
są przyczynki
J. Łyska O ~lootach
koło Jabłonkowa
oraz O sytuacji
językowej
na Śląsku Cieszyń.skim.
W ostatnim
idzie o ciekawą próbkę przedstawienia
procesów integracyjnych
i dezintegracyjnych, jakie zachodzą przede wszystkim w mowie ludzi miejskich na Śląsku Cieszyńskim, którzy wyzbywając
się wielu cech ściśle gwarowych
posługują się na
co dzień szczególną odmianą naddialektu
z wieloma elementami
czeszczynv. ale
również z wyrażnym
nawiązaniem
do polszczyzny mówionej.
Tematyka nazewnicza została ciekawie i humorystycznie
przedstawione
',' artykule pt. Czego nie wiemy o naszych nazwiskach,
bardziej poważnie zaś 'o" przyczynku R. Ochmana pt. Stare i nowe nazwy kopalń naszego zagłębia.
Dział beletrystyczny
przynosi
przekłady
czeskich autorów
z Ostrawskieg;);
Płonącego
konia M. Rafaja
oraz Takie powroty
F. Cecetki. Redakcji kalendarza
udało się zdobyć nie publikowane
dwa opowiadania
Gustawa Morcinka: W dzień
deszczowy
i ponury
oraz Prawdziwa
historia
o węglu i jego ludziach. Z przygotowywanego
przez wydawnictwo
"Profil" w Ostrawie tomu opowiadań
zmarłego
pisarza i społecznika ze Śląska Cieszyńskiego,
Gustawa Przeczka, OdrlU)r/yU'anie
siebie,
zamieszczono
w kalendarzu
okupacyjną
opowieść pt. PierWSze "potkanie.
Dział poezji jest mniej obszerny ilościowo, ale niewątpliwie
jakościowo ciekawy. Publikują
w nim wiersze przedstawiciele
młodego pokolenia
czeskocieszyńskich poetów - K. Kaszper, T. Wantuła, G. Pyszko i J. Zolich.
Z ludowej
twórczości
tradycyjnie
dobry poziom reprezentują
OPo"\'l&lt;Jdania
.T. Korzennego (sen.) oraz wiersze tegoż autora i E. Milerskiej. Z badań folklorystycznych zgromadził K. Piegza już sporo ciekawego materiału
ze Śląska Cieszyńskiego, przede wszystkim pieśniowego. Tym razem poświęca uwagę "pieśn; ludowej o miłości". Z drugiej
połowy wieku XIX zawiera
kalendarz
przy\'Zynek
J. Kołka O pidniach
świeckich
Adama Sikory.
Podczas kiedy fraszki J. Gaudyna utrzymane
są w dobrym guście. trueino to
powiedzieć o wyborze dowcipów i żartów, które podane w gwarze śląskiej nie
tylko nie zyskują, ale tracą, często zahaczając o trywialność,
niezalcżnie ud tego,
że zaczerpnięte
zostały z popularnego
tomu Ber .śmiesznych I uciesznycl,
:8oroty
Simonides.
"Kalendarz
Śląski 1977", wydany w nakładzie 7.600 egzemplarzy, odzr;,hz,1 się
staranną
szatą graficzną. Wiele czarno-białych
zdjęć z fragmentami
Podbc·,kidzia
uzupełnia tekst. Praca redakcyjna
kalendarza
powierzona została Janowi Korzennemu, który zadbał o proporcjonalne
i ciekawe ułożenie treści i - co sZCLc~"lnj('
godne jest podkreślenia
- o dobry poziom językowy publikacji.
Jifi

D(l1niJ'~

;':11

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6146" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6126">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2163b9e6bdd11b066ef30f28f281f72a.pdf</src>
        <authentication>9f2c316525bf7da674ebb8cc8b1cefe7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73286">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1776</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73287">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73288">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1645</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73289">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73290">
                <text>LUD 1979 t.63, s.253-355</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73291">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73292">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73293">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73294">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73295">
                <text>III. RECENZJE, PRZEGLĄDY WYDAWNICTW I CZASOPISM
Lud,

t.

63, 1979

AJn.I1JualRevJiew oj' AntlhTopoUogy, vol. 1 - 7, 1972 - 19'78. Pa'lo Alto, CaLifornia,
USA, All1JnualRevi·e'Ws Inc. Rcda!kLoI"Zy:BennaJrd J.Silegel, AIJaIl1R. Bea'ls i Stephen
A. Tyler.
Jest to !nowy periodyk o 'chalra:k'terze rocZJl1Jilka
mający ZJasięg świaitowy, o którego profilu i 1JI'eśai war,to polSikie~o· ,czY'Lelll1Jika
p:ollinJJOlI1ill'ować.
Cechą 'D1alSzy'c'h
'cZJa'sów jest m. :iln. zWliękisza·jąca 'S'ię sta,le p'I'odU!kicja naukowa
we wszystkich dziedzilnach. Bodsltalwową sltąd potrZlebą k'aŻldego 'n&lt;luk'owca j'est
orien.ta,cja w l"OIZ'WOjU,
oS'iągnięci,arCihli .s:LainŁedanej ~ałę:zi wiedzy. Już od 1932 r.
ukazuje Slię w Ka1:ifol'inii "AnllJual Review ,of BiIQlchemistry", za którY'm poS'zły
o~taILni() przeglądy ;POCZlneW.5'zyst'kii'chpmwie ,iJ!1Jnychgałęzi !IlJa'uk 'PTzyrooniczych
i n'iektórY'Clh humall1:i.sJtY'CZIllyo(~h
(psy'c:hologii, l&gt;ocj,ologiJi iamJtflOpologij). Wydaje je
działające od wielu lat w Palla A1to (K'a1ifo,rllJ1a) kOllJsorcj'Uim AJn!IlJua,1
Reviews.
Każdy z przeglądów .ma s'woich rooaktorów
,głównych orazkOlill'iltet 'reda'kicyjny
złoŻJcll1Y
z wybi,1myc'h s:pc&gt;cj,alilStów.
Omawi.all1y tu "Annmai Re"'.1ew of A!nthI'opology", któI'ego prooii,l był długo
'W kręgach
specjalistów
dyskutowalny, jest 'Ol1ga1nemprzeZJnacz;ony,m dlia antropologów iiizycznyeh, archeologów 'owz .aontrcipo'logówspołecZIlly,ch i kultuJ'o'wych. Ma
on Lnformować w sposób syntetycZllly ,i w nawiąz-aniu każdorazowo
do wyboru
n&lt;)jbaDdziej znacznych pozycj,iodnośnej
liJteDaitury światowej
a najnowsz)'ch
tendenocja,ch, teoria'ch, metoda·ch i 'oS'iągnięcia,ch w zakresie antr,opologili. Artykuły
zómawi·ane są u w)'btLnych specjalLstów, którym redaktorzy
stawi,a,ją okll'cślone
wymagania formalne &lt;i pI'Ofil.e ·treściowe. Stąd lmżdy z tomów ma jedinolite oblicze, a merytoryczni c w postaci zwartej daj·e maksimum inform.acji. W tym zdaje
się leżeć duże wz;iq-cie tego wydawnictwa.
WHirto· też z:bhżyć czytelil1~ka polskiego
d~ jego treści w sY'tUo&lt;łocji,gdy'IllieŁailwyjest szerszy doetęp do litero·tury światowej.
Pominiemy tu opraocoOwall1iaz ar'cheod'OlgiJii aill!tr'Opolog;uif.izy'cZJllJej,
azwróoi;my uwagę
tylk() na pozycje ·etnologiczne. I w takŁm ZlawężenIiJumuSlimy ograniczyĆ s'ię, z Dacji ·sz·czuplo~ei micj'.9C!a,w więkiS1wści tylko do tytułów opr,a'cQowań, które - jako
przezmu&gt;cz;oil1e
dla ,!&gt;pecjahsiów - podajemy bez iluma'cZlonia,w
brzmi,eniu '0Tyginalnym. Tylko przy tytuJ.ach lllIiejaisnyrch lub wieloz-nrarcznych podajamy
bl:iższą
tr(;Ść.
J.esl!CiZJejedna \1I'S,tępna uwaga. Ka'Źldy z a,riyk!ułów ,ma s'wój biblliograf.iC7Jny
numer, pod którym mama u wydawcy z,amawŁać kSoE'J'ogmf.i&gt;ClZl1€
odbi·tki. Z tego
też względu będziemy czytelnikom numery te podawać. Adres wydawnictwa
zamieszczamy na koń,cu.

Tom 1, 1972
9500. C0ll11mdM. Aren:sboog (OollumbiJa U[)Ji'Wlersity, NY),
Structure

and emergence.

CuLture

as behavior:

�254

Recenzje

9505. Paul

T. Baker i WH!1bam T. Saooi&amp;s (P'eI1IIlJS'ylva[lJi,a.),
Demographic
studies
(Dotyczy badań fizycwo-antrOiPologicznych
i 9połeczno-kulturowy,ch &lt;społeczeństw dawnych i ws'j)Ókzesnych).
9'507. Kairl G. HeideII' (Bexke-ley, Calid'orrua), Environment,
subsistence,
and
society.
(O wspórZJaleŻlI1JOoŚ'ciach
między śroooWli'.&gt;ildem firz.ycZlnylffia społecreń's1Jwem
i kuliturą, metody badań).
9508. IOOibel1tM. Ca~maiQk (New YQIl'k, Ahbany), Ethnohistory:
A review
of its
in

anthropology.

development,

definitions,

methods,

and aims.

9509. NOl1marl1lE.

Wihitten Ii Dorothea
S. Wihi1Jten (Hl!ino1s), Social strategies
and social relationshoi.ps.
(WyjrarŚnJianie ZlfóŻlIl1cow~a einicZllllO-ikJul1:'ur,owego
procesami adaptacji i srbraJte~ą zbliK&gt;rQwychzac!howań).
9510. Qs,w:arLdW€!r[lJer (.Eva[lJS'toIn,Ill.), Ethnoscience
1972. (Pil'oblemy współrcresnej sema[lJt)"kli ~e!I1artYW[lej i socjoJiiIligwl1styki).
9511. Harold W. Soheffer (New Hav·en,), Kinship
semantics.
(Sy;stemat)"ka terminów polkl'ewieńsrtwa i ich mKJdele).
9512. Pierre Maranda (Vancorwver), Structuralism
in cultural
anthropology.
9513. Michael Silverstein
(Caimbnidge, Mass.), Linguistic
theory:
syntax,
semantics,

wagmatics.

9514. MI'Iid,iUlaA. DUT!blin(St. Loru'i.s, Mi5s.), Linguistic
9'515. Kia!l1lV. Teeter (OambI'lidoge, MaiS'S.), American

models

in

Indian

linguistics.

anthropology.

Tom 2, 1973
9'5.16. Margaret Mead (N. York), Changing styles of anthropological
work.
9517. SYIlliPOrz;jum!trzech aJutorów: Eld!Waird MOl1Jt~omery, John
W. BeIl1J11J6tt
i Thayer &amp;rudder, The impact of human activities
on the physical
and social environments:

New

directions

in anthropological

ecology.

1. Ecological
aspects of health and disease
in local populations;
of extensive agriculture;
J. The human ecology of big projects:
River
resettlement.

2. Ecosystemic
effects
basin develOpment
and

9518. Ralph W. Nkholas
(Chicago), Social and political
movements.
(Artykuł
teoretyczny '0 wyz!l!a'c=~ka,ch i chara1kterZle 'ruchów).
9519. R~C'hard F. Salisbury (Montl'eal), Economic anthropology.
9520. FredeI'lick O. Gearing and B. ALlan Tindall (New York, Buffalo), Anthropological
studies of the educational
process.
9521. Richacr.'d M. DorsO!ll (BloommglxJln), Mythology
and folklore.
9522. Thomas Roeper land Dawid MooNreiUl{C'mcalgo).. Review of child language.
9523. C. F. Voog.e1m 'am F. M. Voegelin (Bloomington)., Rec'ell1.t classifications
of genetic
relationships.
(Dotytczy 1OOidZJi.n
języikow)"Clh W,f;zyiSt'lcioh'części świaJta),
9525. GliJllJi.anSanJroff (Mronitreal), Dialectology.
(G'eo~afia dialektów
i dialektologia sltru'kiturailInJa. I.iiIIlgw~slt)"ka dJiaohironicZlna. Gmmal1:yk'a ~ener.altYW[l'a. SocjoVngwislt )"kra).
9'526. Timothy Asdh, J&lt;OOmMaiI'slhall, and Peter Spier (WaH'ham, Mass.), Etlmographic

film:

Structure

and function.

9527. Mlilchacl L. BuII"Iton (lIvme, Oa,illIf.), Mathematical
anthropology.
9529. KeiJth H. BaJsso (TulOSOn, All"iZJOIillł),
Southwestern
ethnology:
A critical
review. (Doty&lt;czy pd.-WSICIh.stanów US,Ą).
95·30. Stanley H. Udy (New HampsihiJre), Cross-cultural
analysis:
Methods and
scope.
9531. Kent V. Flannery (Ann Arbor, Mich.), The origins of agriculture.
(Azja,
Mezoameryka).

�255

Recenzje

Tom 3,1974
9533. 1'1red Eggan (Ch1oago), Anwng the anthropo~ogists.
(AntDOpol!ogLa i ekJsplozja infoll:'1ma1cjli
a wSlpókzesny jej stwn. Ref1ekisj1e iosob~site. N~eco o przyslZ~ości).
9534. RoibeI1t MIcC. Nettling ('I1ucson, AI1i2)oIlla),Agrarian
ecology.
9535. ChdJeNaik3J[le (Tok~o), Cultural
anthropology
in Japan.
9536. Roger M. K'eesliJng (Oalnlber1ra, A'llstralia),
Theories
of culture.
(K'llltury
jako s)'1stemy: I3Jdaptywne, spolleC2)l1IQf-ikJulturlOwe
li.idea'cyjne).
9537. Nomna McLeod
(AustiJn, 'I1ex1aJs), Ethnomusicological
research
and anthropoLogy.
9538.
Adaptive

Nancy

B. Graves

strategies

in

and

urban

Theodore

migration.

D. Graves (AueMand,
New Zeeland),
(PI1ocesy adapt,alcji iJmilgDa[]Jtówdo życia

w miJeście).
9539. A'idan Southall
(Maddison, Wisconsin), State formation
in Afrioo.
(W czas3'C!hpre- i [!)OstklQllOIl1iJa1nyoh).
9540. Carrol A. SmdJth (New Me~ieo), Economics
of marketing
systems: Models
from

economic

geography.

Anthony C. CoiLoon and KaiI1e!t1E. Sdby (~ebJtuoky), Medical anthropo~ogy.
9544. Rallrri'oiJa Draper
(New Mexioo), Comparative
studies
of socialization.
(ArrtI1opologia wy'ohrorwand.a,kulJtuI1a Ii. sIOiCjlaldiZJa1cj,a).
9545. J. Clyde MiJtohell (Oxfom,
AnglJiJa), Social networks.
(AnaliiJro IS'i'eoi stosunków społecZll1ych).
9546. Benji WaM (LOIS Angeles),
Bi~ingualism.
(J,aiko strnlikitUJro lJiJl1IgwlistycZJl1Ja,
aspekty wcjolog]czne li.IpsyaholJogicZIll;e.).
9543.

Tom 4, 1975
9550. RaymondFirlh

(London), An appraisal
of modern social anthropo~ogy.
AHand, Jr. (New York), Adaptation.
H. GreEll1berg (StanfoI1d, Calif.), Research on language univer-

9552. Alexamler
9533.

Joseph

9554.

Rkhard

sals.

Bauman

3100 Jo.el Sherzer

(AiustiJn, 'I1exas), The ethnography

of

speaking.
9555. Jane

F. Comer (Stanfol1d, Calif.), LegaL processes. (Me1JodologiJa badań
zjawisk pmwI1liJczyoh j,ako prooesów spoleczn)'1ch).
955,6. Vi'oto[' 'I'umer (ChliJoago), Symbolic studies.
9558. RJobeI1t A. Femea, ,and J'ames M. Malark1ey (A!u:sti'n, T,exa1s'), Anthropo~ogy
of the Middle

East and North

Africa:

A critical

assessment.

JUllle Nalslh (Nerw YIOIrk), Nationalism
and fieldwork.
(AntDolpolog]a 'kulturowa w badarrJlLadl rwspółc:zesn)'1ch ilpI1o!oesówoetnkZJl1Jo-lpoliiJtY'c2ln)'1C'h).
9561. Mi'oha,cl K,ealrney (Riv€mide,
Ca~if.), World view theory and study. (Badama posta'w i ,poglądów n-a śwdJait).
9562. Hal10Ld K. Schn.eider (BloomiJnlgtolll, Il1IdlilalI1Ja),
Economic
development
and
9560.

anthropology.
9563. !Andrew
New directions
9564.
Nothern

Jearn

P. Vayda,

in ecology

land HonI1liJeJ. M,oOay (New BrUJl1JS'wlil(~k,
New J,el1sey),

and ecological

anthropology.

J,alc'kJsom '~alillibr;iJdge, Mass.),

Lowland

South

9565.

&amp;iJdget

O'Laugh:l'iJn (Stanforo,

9566.

JlOhrn Kultgen

Reeent

ethnography

of

indigenous

America.

Calif.),

Marxist

approaches

in

anthropo-

logy.

(Oolumrb~a, Mli.ssoum), Phenomeno~ogy

and

strukturaUsm.

�256

Recenzje

Tom 5, 1976
9,5'68. Margar,et

Currier

(Cambridge,

Maes.), ProbLems

in

anthropoLogicaL

bib-

Liography.

Joy'ce Malf'CulS(Anlll Arbor, Mi'ch.), The origins of Mesoamerican
writing.
Ladislav Holy (BeJ:fialslt),Kin groups: Struktural
anaLysis and the study
of behavior.
(Dorty'czy Nowej GwiiI1JeiIi Melall1!€'zj i).
9576. B. AHalll TrnndiaiH(Berrkeley, Ga!Lif.), Theory in the study of culturaL transmission.
(T'eoril&lt;l transmilSji k'UItoUlryod !Strony pl'ooes6w ii,ntna- li :i.nterpsyoch.icznych).
9577. C{)lpiHa Śamna (KalI"naJtakl&lt;l,Inooa), Status of sociaL-cultural
anthropology
9569.

9572.

1

in India.
9578.

Fro!l1JkCan&lt;:.ian (Iorvine, CaHi.), SociaL stratification.
(Rozważania \.eiOiretyC'Zno- me!Jodolog1CLJI'1e).
9579. RJiCiharrd E. Blall1Jtoo (WeSlt La'Layette, Indri,alIl:a), AnthropoLogicaL
studies
of cities.

RobilIl Fox (New Brull1Jswiok, New Yers'ey), Human ethnoLogy, (Wyjaśniepocząrttków i ewO[l\liCjoiludzki'ego rochowalIlii,a od strOlIly bio.SlpQlec7Jflej).
9581. Hel€ll1 B. Schw,aIT't7Jm,alIl
(Ohwa!§o),The anthropoLogicaL
study of children's
9580.

nie

pLay.

Tom 6, 1977
9&gt;589. Chirisltie W.

D.

9590.

Kie.f,er (SaIIl F'mlJ1oiJi'&gt;oo,
Gali.f.), PsychoLogicaL anthropoLogy.
Umitker-Sebeok
(BloomiJngtOl!l, India.na), Semiotics
of culture:

J,ean

Great Britain
and North America.
9593. Naomi QUIiIIlin(Du~ha'ffi, Ntor,th Carro:in:a), AnthropcLogicaL

(Razw.aoŻiani,arteor&lt;etymme).
9594. Abdul Halmid el-Zein (PbJiladL'I1phil3,Penn.),

men's

Logy: The search

for

the anthropoLogy

9595. Harumi Befu (Stanford,
i usług od strony semantycznej).
9597. Erioc Cohen (Jerusalem,
Eastern

communities

9598.
'mlmity

on wo-

and ethnic

Beyond

ideology

and

theo-

(Badani.a wymiany

dóbr

of IsLam.

Callif.), SociaL exchance.
Israel),

Recent

anthropoLogicaL

of MiddLe

studies

groups.

John W. Cole (Massachusetts),

studies

9599,
1hE

studies

status.

Anthropology

comes

part-way

home.' Com-

in Europe.

Henry

T. WI1i,ght (Ann

Ar'bor, .Mi'ch.), Recent

research

on the origin

of

state.
9600.

Reg'l1Ia DamC'll (Alberta,

perspective.
g601. HOcr:'a&lt;o10
F'abrega,
vous

GalJ1ada), History

JIT. (Pittsburg,

of anthropoLogy

PeIIlIIl.), Culture,

behavior,

in
and

historical
the

ne'r-

system.
9602.

ment,

J,er.emy Swift

desertification,

(Brighton,

England),

SaheLian

pastoraLisis:

Underdevelop-

and famine.

Tom 7,1978
9'605. Mey.er FOlftes (Cambrlid!1ie, England),
An anthropoLogist's
apprenticeship.
(Za:rys aut'ohiOlglra,jjiczny U1czlt1'iaB. Mail'iltl'o,w:slkieg'o
i badaero
t,eronowego).
9606. Adrienne
L. KaElPpler(iHanolulu),
Dance in anthropoLogicaL
perspective.
9607. La'ooT!altQ;ry'af Comparartd'Ve HliIman OOg)nilliQlIl,Cognition
as a residuaL
clltegory

in anthropoLogy.

�257

Recenzje

9610. William P. Murphy (Albuquerque,
New Mexico), Oral literature.
(Przegląd teorili i metoo).
9611. Alan C. Swedlumd (Massa1chusctts), Historical
demography
as population
ecology.

J'oan Vincent

9612.

(New York),

Political

anthropology:

Manipulative

strate-

gies.
9613 .. Jam-eoSW. Fernandez

(Princeton,

New Yersey),

African

religious

move-

ments.

NOI'man B. Schwartz

9614.

c1J.Uural change

of behavior:
Ronald

9619.

Interactional

Delaware),

Community

development

and

approaches.

Co-hen (Evanston,

t r. Topology.
9620. Dav.id MacDougall
and

(Newark,

America.

Paula Brown (New York), New Guinea: Ecology, society, and cuUure.
R. P. McDermo&gt;tt, and Dawid R. Roth (New York), The social organiza-

9615.
9617.
tion

in Latin

IlhI1iOlis),Ethnicity:

(Canben-a,

Australia),

Problem
Ethnographic

and

focus
film:

in

an-

FailUl'e

promise.
9623.

cky), The
fuzji).

W,illriam Y. Adam,s, Dennlis P. Van Gerven, and Richard S. Levy (Kentu'Tetreat from
migrationism.
(Kry;tyka teorii kulturowych
migra'cji, dy-

Kaidy tom "ReV'i:ew", forma·tu :nouma.lrroej książki, o'bjętoś·oi 400 - 500 stron,
zaopatrZJOil1yjes't w iindeksy: -osO'bowy i rzecZJO'wy.Co więcej, roczniki ,nowsze Z-3wiemj'l jes.z-c.ze ZJWlic;złei'l1'dteklsyzbiorowe autorów oo'n'OIsząee -Siiędo Wlszyst:kioh
poprzednich tomów (C1Lmulative indexes), a ta,kże sumalryczne spisy tytułów opracowań we wszystkich Itoma'ch. Spisy te uporządkowalne są przedmiotowo według
dziedZJin wiedzy: a.n:heo.Jogia, an1tro'po,log,iiabiologi,c=a, eunologi,a, ,antropologia społecZina i kultUl'ow,a. DZliał.em najobszel'niej9zym
jest ant'I'opologia 'Społeczno-kulturowa, w obrc;bie k,tórej wyszczególn'iono następująoe działy (w tomie 7, bo w inny-ch uklady nieco się zmieniają): historia, teoria, metody, technolo·gia i ekologia
ekonomiczna, 9tosunki "połeczn-c i polityczne, pogląd na świat i psychologia, liter~ tura ustna oraz studia regionałne.
WS1zystko to ułatwia znak!omicie korzystani.e 'i stwarza z całości zbioru stale
zwart'l, ba,rdzo operatywną
całość .. Je9t to więc wydawnictwo
rzeczywiście niezmiernie pożytecme dla orientacji
w lawinowym wręcz narasta'!1Jiu w,spólczesnej
wiedzy lantropologicNlJej. Adres instytucji: Annual Revi'ew Inc., 4139 EL CAMINO
WAY, PALO ALTO. CALIFORNIA 94306, USA.
Józef

Gunter
Einfiihrung.
1977,

SIS.

BU'Tszta

Wi-egelmann, Matthias Zender, Gerhard He,i1furth, Volkskunde.
Eine
GruJl1-cHa,gendel' GermalIlistik, tom 12, Erich Schmidt Verlag, Berlin

265.

Seria "GrUlndlagen de-r Germacnistik" znana jest z publikowania
podrQczJI1ików
wprowadzeń do róil11ych dz.iedain wi.edzy z ,.;a'kresu języka niemieckliego, łitera1tury
e1ln:ograiioi(Volkskunde).
Zawli,er:ają one podstawowe problemy dall1'ej dz:i,edziny,
17 "Lud" -

tom 63

�258

Recenzje

osiągn:ięoia,

k!i,erunk,i i metody.

etnografoWlie
Książka

jelst rzeczywiśóe

nion:icmi'ockiej

etnografii

synopty'czlllym

o

logiczmy,ch
zarazelm
nieć
in

tu należy

wydaJne

'"viodących

zarys

Deutsche

(19'6'9).

"kultury

Zwrac.a

we ws,półpracy

deZlilntegiraicyjny:ch

do

k'olllcepcji

logi'i kultar'Owej

-

element

wchodzi

tywny
["owych

jako

nikach,
oraz

zakresie

kultura

zj'awisk

etnograIicZlnych,

w grę

w 'tyeh

zmiany

geografiezn'l

Następne

oraz

"wagi"

'oraz

part:ie

-

"rzeczowej"

zawieraj,!

kultur'owogo

kultu-

systemów

kultu-

komunikLl-

"kom;

lii,owan,]

kuHur

teoretycznych

ccnt,ralna

wynikaj'lce

zło-

euro.pejsk,ich.
auto-

dysj:ozycyjncść
z naj:i&lt;/

w :.;y.'lc-

,i w:l'I'unk,i intr,;'społe'C:'.Hlych dyfuzj'i
innowacj'i.

szerok'O
-

(fiksacj.i)
Autorzy

z.resZit,) w etnograIi:i

ogólnych

specjallne,

jak

omz

uwa-

(tu \Vj,'gclm,l'~;l)
zacJ1,odnio-

prawidłowości.

filol0'!'Ji'czno-nisto'l'yczn,1,

Omówiono

psycho,logiczną,

,przestrzcn:no-kartograficzH,!

badawczego:

wyboru

tClmatycz:nego

w sy"temie),

próby

r,"prc-

bada!'! porównawczych.
syntetyczne

wybranYIch

(Sachku!tur).

lndru:ć-

systemów

ObSZ,HÓW Sijsiednich

koncepcji
juk:

(?JD'aezC'llIiaelementu

alspekty

że każdy

z'Wli'lzikach i wyznacz-

dosko'nale

takie,

POiSitępowania

kulturowej

książki

obszaru

,metody

"kompkks

zjawis:kopolryfik,acji

metody:

za:sedy

-szer1cko

-

"model

w po-

z antrnl=o-

z podkreśJ.enlie:m,

strukturyo'sadniel.l"

endogenne

omawianych

zapeWIW

zróżnicowanych

procesy

'prooeslach

etnografii

d:a;,ej ogólne

z uwzglc:dni,cn\i,em
zl'I1Itatywrnej

w

niebez-

c.clów lJcldrzc:d-

Tóżnegoporządku.

on

na'czc!nyoh

,i badane,

do góry),

(i skandy:n:a,wSlkiej)

socjołogicznąi

kultury

dla

tradycyi,

i przenikające

Sltosowane

autGlrzy,

i meloc!lI. Nowości,!

przejqte

s'połeczeil~;twa,

(zwł'a,szez'a koni:ulnktuJ"1alne) procesów

i 'iloś'ciową,

niemieckiego

zlagadni'enie

się

(s. 9), badane

ustaJ.eni,a

w li'ch złożonych

warstw

typowych

zjalwi&amp;ka kulturowe,

doszukać

-

umiesZJcza

ilus,truje

stosowane

mem1eck,iej

przedSą tym

SZLlki, muzykologią,

jerk pisz,]

TZieczywi:stośei

Diagram

wchodzić~

następnie

tu

itd.

mogących

u,,'i~ują

jest

koś:eiół,

najczęśc:iej

(dobraopad:ające

i niższych"

ważność

pallstwo,

wybieraj,)

runkOvvd'nia

Określeni,'
kulturowej.

tr:adycy j.llil' --- określenie

zawiera,

jak

Z wielości

kulturowy'ch,

średnic:h

('s. 41) przodstawiaj,!,cy

wyŻJszyeh

egzogennych",

żemość

mach

w antrolpolo:gii

niewątpliwie

etnogr'af'i1cZlnych

i .gospodarcze

i jej wpływ'!lla

z 'Publi-

imel So:iGI-

przcdsiawienier;dmien-

palrtic: k:~iqżki Teorie

Ba:rdZlotrafnie

jak:

Genncmistik

rpo:klreW!ny,mi -hi'stori,]

uj:mlowan:ie

społeczne

n:y

jak

To -

diagram

badań

taki,ch,

p'odobne

wlidzonia

do:kła:Jnie

i w NRD.

mOŻre wchodZJić w systemy

cy jne,

czy

jest

drugą

czy

'obiekit

"dolmi:nant

tcżpn:y-

z punktu

bard7;iej

2wischen

Federalnej

"wprowadzcll"

i i,ch środorwilska".

rowych"

Ei1lfiillrunu

Wic'gclmW11!l i Zen-

Illliemiockicj
7..HaIDe

specj1alizJa1cji. Stąd

systemowe

jest w blm

ona

Pnypom-

t'coretycznyc:h.

dawn1iejszych

kultury

sprawy

z n aruka,mli pokr(Jwnymi

,:&gt;pr:awom poświęcono

równlanliu

mdodotle jc,t

S. Svcns,'(JIna,

U'wagc: obiektywne

ar:chiterkturąitd.

pieczell51two

i wiodący,ch

Na tym

w podn:czmiku,

głóWlnie warstw

i zwiąZJku

Tym

ksi,]żki

Volkskunde

z nauka,mi

przedmiotu
nych

-

jednak

w zasięguo'llropejsk'i:m,

literaturoz:naw!stwem,

podstawach

t. 61, 1977, s. 254). Warto

etnograf:ii

po 1945 :r. w Republi'ce

mi,o,towe etnog1r,a.f:ii (Volkskunde)
historyezJnli,e

w ujl;ciu

"otn(JIgr:afi'i europc'jskicj".

sensie

histeriii

1. Weber-KeHermanln,
etna:glraiii

badawczych,

"Lud"

ja,ko w 'pewlllym

wpierw

badawczych

dróg

zachod-

informuje

slzc:regu ,problemów.

tłumacZienie

1973 (zob.

urkie'f'unkowall

wissenschaften
nych

wybitni

książk,i.

z obowiązku,

przeds!tawi!&lt;lją

trz('j

,i MaTburgu.

Volkskuncic),

jako

do stworZienia

w ty!mże ceb

Bonn

WlprrowadZlc:niC'm w prcblc'n,atykl;

u:k:ierunkowan:i:alch

Ethnologie,

opracowali

w Munster,

odgałęzieniu

zmierzającą

siG n'iooo treś'ci

Niejarko

kacji

dosklolnałym

(w jej

j'cj :profi,lu,

die europiiische

der

wprowadzenie

:z ośrodków

i olsiq,glll'ięóa'c:h w ,rozWliqzywaniu

propozycją

gla,dnąć

Oma:wiane

zaehodni'On'iemlieocy

Ta

przeghldy

zjawisk

dziedzina

bado!'!

kulturowych.

kultury

cC'lograficznych
Fi:'rw\·;w

nie pokryw;l

doty-

,Yic: z wy-

�259

Recenzje

dzielaną u nas kulturąmateria1ną,
omawia się tu bowiom nie tylko wytwory materialne. ale tGkże kompleksy dziaIań z nimi zwiąZialTlychmazi'ch
role; i 'miejsce
w życiu grup ludzkich. Jest to s,tanowisko metodologicznie zupełnie poprawne. Zsumowano w ton spo'sób osiąglllit;cia etrwgraf,ii niemieckiej w badaniiu takkh wytworów, jak: dom,od:uież, pożywienie, narze;dzia pracy i S'z,tuka ludowa. Wszystkim tym
p:'zeglądom - tu, jak i wsze;dz:ie, zobjjitym odesłaniem do literatury - towarzyszą
l)"óby u,'tcl1eil faz 'iah rozwoju 'czy z:miml i ich związku z ogóln,,! sytuacją ,'ipołeczno-c'Konomicz,ną spokczeństwa,
główni,c z koniunkturą.
Są t08postrzeżenia
pewnych
!:rawidlowości, dające się w znacznej mierze odnieść także do innych społeczeństw
l'uropl'jsk,ich. Podobnlie z analizą "przedmiotów
jako cech grupowych"
oraz ich
zwiąZKUws,tatusem i prestiżem społEcznym jednosle'K i grup.
Również z punktu widzenia trwałoś'ci, ciągłości zmian oraz z,asięgów przestrzc'nnych i,ostały omówione zwyczaje: rodz;il1lne,doroczne, zawodowe, szczególnie zaś ob:'7.el'nie rzemieślJlJi'czc i robotnicze, tak typowe dla niemieckiego obsza'ru kulturowego.
Do s'pecyfiki dawniejszej etnografii ni,emi,eckiej, k'O'ntynuowanej też w RFN po
o,tat:niej wojnlil', na'leżą badania kulturowo-przestrzenne
(KuUurraumforschung).
Znalazły one 5z,czególne odbicie w oprac'owaniu Niemieckiego Atlasu Etnograficznego (ADV). Temu zagadnieniu Zender i Heilfurth poświęcają ,całą piątą part.ię
k:'iążKi. Na przyk1adzie tego typu badail ukazmją wkład o~nografiii zarówno dla pozn,lJ1\iadzliejów kultury, jak i zna'czC!l1'iedla wiedzy ,regionalnej. Końcowa cze;ść tej
p,-,rtii zawiera i:nterCs'llj'lce rozważailllia leżące ,na Hnii współczesnych probIomów bad"wczych. Są lo - lmówiąc ogólnie - problemy relacji: człowiek, kultura, społeczehshvo. Sz;czególowo 'Poruszono iu: pluralizm kulturowy, subkultury, grupy pierwotne i 'celowe, 'instytucje społeczne, syst.emy l!1orm i wartoś'Cli, gm,inG jako środov/isko społeczno-kulturowe, spo!eczJności ,reliigijne, grupy mniejszościowe w rela'cji do
kultury globalnej, proce'sy adaptacji i integracji w rama,ch wSipółczesnych przemiesz,czetl ludności, iendencje u}cdno.Ji.cania Siię kulturowego pod wpływem nowoczesnej technizacji, znaczenie czasu wolnego i roz;rywki itd. Jest tu widoczne, jak
wiele wspólnego ma współczesna etnografia
z antropologią
społeczno-kulturową
i socjologią.
Na zakończl'nie autorzy formułują
szereg postulatów
i zaleceń odnośnie do
p;'zyszłych badah ,i profilu nowoczesnej etnografii (etnologii). Naloży tu m.in. potrzeba mie;dzynarodowcj współpracy dla rozwiązania wspólnych problemów i dla
stworzenia "etnologii europejskiej".
Omawi'ana kSli'lżka 'nie zawiera wszystkiego tego', czego nalcży oczek,Lwać od
t,;kiego syntetycznego zarysu. .Jest wyborem zagadnień z pominięciem wielu, jak
nlJ. za.gadll'ieh f.olkloru, jt;zykO\'lY'ch, etnicz;nych, etnogenetyeonych, etnlicZiności, strukbralizmu
itd . .Jest widoczne, że autorzy chcą wyprowadzić
etnografię niemiecką
z impasu, w jakiej sit; z,najdowala, ale równocześnie pragną dotychcza!sowy jej dorobek vvlączyć w nową, nie wszc:dzie wewnętrznie spójną postać nauk,i. W całości
j( st to próba i propozycja
godna uwagi i z wielu względów nader pożyteczna.
Józef

.J. Dzabba'rmT,

()1J.~cestvennyj

progress,

byt

i re!igija,

Bursz/a

Ta'szkient 1973, ss. 218.

Na pods,tawie wlasnych badań i danych statystyczmych orlaz w opar'Ciu .o ogromną wiedze; z L'-akresu teorii r:ozwoju spoleczno~o i etnografi.i, L Dżabba'ro'w, znm1Y
etnograf uzbecki, pokazal na jakich nasadach i w jakiej formie egzystuje islam
17*

�260

Recenzje

w warU!!1Jk:aohDadziec kiej republiki ŚIodk'OIWoazj,aJ1:yckliej.
Aru.ror prze&lt;:lsrLaWlił~aleźnośai między bytem a TeltiJgią, h!iSltoTy'C2ll1Je
drośwliadczenLa islamu, zdeTZienia owej
religi z nową f.orma'cją sptoloecZiTlo-,edoo!nomircvną
ja'ką j,esiI;socjali'zm. Pokazuje sprzecz.noś'cimiędzy tyrrni dementarmi kultUJrY 'llJaT,o:du
'U7Jbeckiego,któI'e uks7itał&gt;towały isJ.am,
CI TJJarn'stającyul1'ifaktami
życia Elk'01I1iOl1TllicZJDe~o
or,gallUiw'walnego według nowy'ch wzorów, :m:po'znaje czytelnlika 'Z duaihzmellTI !idei, () odTębnyc'h Todiowoda,ch i przesłankach światrOipo~lądOlwY'ch.
Pnlca 1. DŻJabbCliI'owajesrt próbą marks'i'stowS'kiego spojrZienira na przemim1Y społt.:czmo-kultura,lne dokonujące się na teroni'e UZibekis1anu. Zycie 5polecZine a kultu,ra
Uzbeków są rezu,l,tatem długiego procesu prZleobraź'eń, który zi:TlIt'onsyfik'owałsię
w XIX wieku. WówcZias to, w II poloWlic XIX wieku, kliedy to notcreny
Azji Środkowej wkra'e~a ROlsja, n'a'sitąpdło uil1Ji'cC'stwi'eniechan'atu :kokandzkiego Oil'az zwa'sal,izawanie emiJr.a,tu buc:ha,rSik',i'egoi chana'tu chiwijsikicgo.
Należy wspomnd'eć, ź,e przed Rewolucją Pażdz,ierTllikową ludy Azji Środkowej
pozos&gt;klwały na pOiZiiomie1'Ozwtin'iętego f.eudalizmu i początków k,api,tal,iZimuz systemem pra,cy najemnej
w rolnlctwie. Wśród pótkocZiowni'czy'ch grup ot&gt;nicznych panowały feuda,lnopa&lt;tI'.i'archa'1mestor.:;'un,~iz pI'Zieźy,tkarmi:SYSlicmul'oc!owcgo. Całe życic
społeczne. rodZJtnne i osobis:te reguloowane bylo po,s,ta'll'ow~eni.a'miszanatu.
Od momoo'tu w.kroczCIll'iaRosjli 'na t,er'ooy Azji Środkowej zaZJnaoCzo
'Sii~sto.pnio\'ic
ograni'czC'Il'ic m&lt;:lC'zooi,ar,elig.ii. DZ1iałosię tak 'w wy;rlli'ku'wpływu kultury CUl'opc}skiej
i wywoł'any'ch indompU'zenbrażeń wewlJ'lę1rznych.
Rozwój SlpołecZJn'o-g.oSjpodar-czy
Uzbeków jest związ;a'ny SJZ!Cz·egó1l1,iiC
mo'cl'1loL'.drug~m etapem przeobrażeń, k,tóre dOik-onały ,Slię,po R·e"V'01&lt;ucji
P'aż·dZJierll'ik.owcj,w 1'am;Kh ustl'oju soQIcjalistyczm.ego.Identyfika'cja
wł,adzy polity,czmej z r.eligij'i1&lt;lstraciła
s""c podstawy. Państwo s:t,awało się 'sY'mho.1,emruchu i posJ1;ępu. Zmiany, które się
dokonywały, miały .charakter pLanowy, zorgaill~zow,any. Przemua'na s,połoczno-kulturowa s.t.ał'a snę pro'gramowym zalożcn'iem or.garnii7Jacjis'po!ec7Jnych li władzy puństwowej.
Duż,e ZTlJa'czcnicw osłabienLu funkcji islamu ,miało prawo rad7.i'ecl~i{"deklaruj'lcc
usunięcie z ży,cia r'odZiunnego p'ołig,3)m~i i 'patI1i'a'rchaliZJmu. PO:.JtQPspołocZJno-gospod;Jf'czy doprowadZJił do 'aktywiZJarcj,i zawodowej i s'połoCZIlJcjkobiety. Oddz.iaływanie
1'eligiistopnliowo słabnic, duchmMieilsiwo trad swój autorytet,
Reaikcje społecZleń.sltwa na zmian~ roli religii, współczesne miejSlce religii w życiu spoŁecZln)'lm,to tr.eść rece!lizowanej książk'i. Ks,iążka, nic licząc wsl~pu i zakończenia, składa się z 'czterech rozdziałów.
PrzcDhodzitc do s'z,czegól owe.go omówienia problematyki
L'.arwartej w pracy odnotl)"wać należy, że we wSitGipieprZJcdstawdony ZJQls.t.al
.od Sltrony teoli'oetyeZJnejproblem
walki dwóch 'sY,SitemóW,ideolQog)iJcZJIlych,
który swym Ziaolięgiem wykracL'.a 'j)O'W granice ZSRR. Da,lej 'a'UJt'Q['
;przed:staw:iJahis,tori&lt;; ludów Azjii ŚrQdkowej piszą'c, jak duży
wpływ na żyóe :społeczne 'i indywidua1m'e wy.wj'erał isla'm i duchowier1stwo muwłrr.ańS'klic. W szer-egu rejon.ów j.eszcZiew lata,ch 20-tyoh, razem z prawem 1'&lt;ldZJie'ckcm,
uznawan,e były ll\OI'my s'7Ja.riatu. O specyf.i,oe 'spolecZ'no-kulturowej ludów środkowo-a'zja,tyckliJch mówilo wiel'e do!kumoortów :parrtyjnych ,i pail5ltwowych, ptrogramujących .prooes prZlemii:alll.A'utGr ZW1U'cauw.a'gę, ż,e IW 'Syt,u;a'cjizaawI&lt;J'n''SlOWoilTIC'go
budownictwa socj.alis,tyczne~o .is,lam dąży do wystąpieni.a w T!ol:io'broń,cy tradycj.i io,byczajów uZlI1Iawany;chj'a:k'o .narodowe, ZJwiąza'ne z przeszlośaią. Mimo modeJ'I1.i'Styczn:,"ch tendeU'JJcj,ii 'przylsl1.oS'owa'niaduchoWiLeń.s:tw.ado warunków ~ocjaliZJmu, pr'Ziej.aw;a soię wy.r,aŹl!1iereakcyjna
istota ideologii r'el'i'gii'nej. Islam, a 'l'ów.nież wierwTlIia
przedi-slalill'srkie, które Zia,chowały Siię w formie ,reliktowej, przede 'wszy.'Sltkimw sferze
rodZJi'l1lIl&lt;o-byto'Wej,
wywiemją
nega1tywny wplyw na kSZJtałtowanie si&lt;; zmian S'po-

�Recenzje

261

lecZil1Jo-kulturowych. Is1alm, pi'sLle 'a.urto'r, kSllltałtuj'e w wi'erząJcy,ch s,połecZttlą pasywność, ma Wipl)'!w,fila :oa,ahowan'ie w życ1u oodZli€ll1ll1.)'!m
JSitalry'ch,szJoodJiiwy,ch 1l10lfm
i obyczajów. Zadaniem nill1liejSirej.pracy, co s,twierdza 1. DżabbaJrow, jest wsJmronie
przyczyn his,torycZttlyC'h, spole,c:mlyC'h li !psychiczmych za'C'hO'Walll'iJa
li fUll1ktcj.oll1Owall1ia
rdil&lt;Jtów i'sl3Jms,~i'chw życiu ood~ienm.ym. AJwtOIfZJa'UwJa,ża,
że owocne badania w tym
znkresie ,możliwe są przy wSlpóln)'!m wy'siłku iTi'stOlTyków,etnog)flafów, pSY&lt;C'!l'Ologów,
socjologów, f'iloZJofów i prakty;ków w drzJiedzill1ieSJpo!e'c:LIllo·-kultunalnej.Koń,c1ząc rozważania wstępne autor prezen'tuj1e wy1I1i,k[rcIll1Jki€'t,
'kJtóre .prLleiprowadLlouuezas'tały
w latach 1966, 1967 i 1970 w TGo.&lt;;zkii,endie,
Sa.maiI'lk'aJrud-z:iJe,
Bucł1la!I'Lle
i Kaszi-J&lt;an-gier.
Celem tych a'nkiet było okJreślenie 'SI1:0piniia
ro€bigijn,ośoi ankietowanyc:h.
Poza wyruikarni aonki'ctautor prz:edstaJWia inne wyko~'zYIS1&lt;lJrJJe
w pI'a'cy ,mate'l1i:ały: źródl'a hi's,toryczne, dane ;;taltystycLlne i .mate'nilaly z wywiadów letnlolg)r1af'i'i.
I.nteres'Ujący dla e1nOogmf&lt;ajeSJt rOlZdZJilał
pierwszy: "Po·stęp społ.ecLIlly, byt ,i religia w prZledrewolucyjlfl)'!m T'UJrkiesiJai!1lie",
:ktióry .auto;r 'poświęca .oha.ra!kterysty;ce warunków ISlpołc&lt;cZJny,C'h
i żyoia d-uchawego l-udu w ,olk.res~epa'nO&lt;WlalI1&gt;la
ideolog)ii ilSlamu.
Autor rozlpoczyna rom:zji'ał Llaopr-ezenloOWiani'em
spoleczJnego 'Slkladu l,uooośill żyją,cej ruł
terenie Uzbeki~ta'nu i jej walru'l1ków SJpole.cznY'ch{)ra,z życia dL!Clhowego !PIfzed Rewolucją Paździermikową. W 'p'rzeddZJień rewoI:ucji waż,nla była w żyoiu społecznym
dominacja ;;tosUJnków pa,lf\ianchalnyl(:,h, które były 'cechą pall1ującego 'sys!temu społecznego. Patr:i'a«:halne wspóIIlJoty wielkQlr.odzill1ll1€za.ahowały ,Slię j,ed!nak prztldoe wszystkim na peryferiLa'c-hroZ'wilflliętych roE!lg)i'Oil1ów
~O&gt;SiPOdaTczYic!h.
W zetknięciu
z gospodar!ką ,towarowo-opi€ll1lięmą owe lpaitriaITCiha1JI1'e
wspólnoty
ro&lt;;padały się IlJaindywidllJalllle lf'odzJi'lly.SzeT'oko przOOls,tawiJolllo
'cechy 'kuUury i życia
społecZJne.go, zwiąZiU'l1cS'LlczegójlnieZJe sposobem gospodiarowan:ila, taklie ja!k: znajÓmość sztuezne.go nawadni·arnia, natU['aliny oharnMer gosrpo.darki z ni'ewielką wymianą
towa'f\ową, 'pożywienie, elem'Clf1tykOQ!peracji ;międzyrodzmn.ej, 1'ola wlięzów klTwi. Th'adycje kon:serwa.t:ywne, któI'e służyly jako hamulec 'pOSltępU społecznego, zwiękslZ.oaly
glębokie zacQof,a·ruie.
Następnrie omówiono kOlfl'sekwencje poj,awieni.a si.ę elemell1ltów k&gt;apilt,alisltycznych
rr,zwijających się WiI'az z ko,lon'iZJa'cjąT'osyj!ską. Nas,tąplilo ro'ZwalTstwien:ic społeczne,
ziemia ,i 'kJaplit&lt;lłyZJOostalys,'konoell1olrowall1'e
w ręka'ch rodzą'ocj się bU'rżu&lt;ł'zji wiejskiej
i miejsok;iej.
Rozwarsi1.wi€lnie i ciężJm syt'U&lt;ł'cja 'Plfowadziiły do uboż'en'i,a mater~ałnego i duchowego. Cech'l s,połccZi11Jokilokalnych wśród ludności osiadłej, zarówno w ,mieście,
jak i na wsi, była śiCisłia'iLlola,cj1a.DzLał,alność ,i emocje regulowarne były i podporządkowane irnilercsom gI'U,py lokalnej 'i .g,enealogi,cznej. GOŚCUl1il1'OŚĆ,
wZlajelffilflepomoc
\'! rama,ch .grupy, sz,acunek dla sta'I1S'zy~h,były wart.oś,ci,aJmi wysoko cenioll1ymi ri tprop;:gowa'llymi w id€OJ.ogii U'SIICl:IDU,
który ,głosił równość wszY'9t~'CJh wobec Alla,cha.
W stosunk&lt;lC1hz Bogil(.'ffi- według ls'l'a:m'll- człowiek wy,chodzi poZJa ramy zu,emlSk'ioej
h;era'rchi.i slpo/,eczmej. A 'więc rl!e&lt;n,
kito ni'e zgadzał S1ięze s'Wo~m Sipecja,lll1ympołożeniem, nie Llgade;a!się z ideologią ,religili, wyls&lt;tępow.alprzeciwko jej zasadom. Polri&lt;ty.ka
i rehgia byly Sliltni'ez,e 'sobą zwiąwne, s!ZJaniaot
- p;rawo reliirgijne - urważano ro zasady ul!1UWerslClline,
:ni~epodlegają{;e zmianom. Zgodll'ioe z ideo1o·gią i51alffiu wys,tąpieruioe
przl'ciw 'pań'St'Wu byl,o wysltąpiooliem prz,coiw relligiri.. NaIeży zwrócić uwa,gę, że na
opi.sywall1ym 'przez auto'rn o-bS'ZJar~wY'Zlnawall'1oSluf\iZim,kJieruuuek mistY'czny w islamie, którychamikteryzowal
się ogwlmnym fanGltyz,mem. hUlto;r przypomina poglądy
b3da'czy tWlierdzą:cych, że sufiLlm ma niewi,e,le wspólnIego z ortodoksyjnym
!i.sla'mem.
Zródlem do badań nad świad&lt;omośoią ,społeczną sprzed Rewo,lucjri BaźdZJieruikowej jc-S't f.ol'klor, który odzwiencicd1Ja :ps.ychol'ogię ludu, w którym przejawie
się
myśl o w;H'&lt;tości:aohi iS'tocie żyda. NieMóre utwory f.o1klorystyazne z tego Okil'esnl,

�262

Recenzje

przec.iwstawi'ając się religJijnyrrn do,gma,tom, pokazywały żyClie,które'go siłq jest praca,
optymizm i aktywność.
Rozdz'iał pierwszy ,autor koń,czy rozważaniami
dotyczącymi nm~a,n, jakim podlegała ludność miaj'scow-a wsikuitek kontaktów z ludnością rosyjską. Zmąall1y w życiu rodz,innym i sltosuukach sJ):;oleczny,chautor uważa za 'mniej zaawansowane w porównanriu lie 'ZJmi'aIl1larrnu
w kulturze materialonej. Dzi,alo s-i&lt;;tak wsoku'te'k trwałości
di\wnych obyczajów i ['digii m:ahometań;skiej,
Wide materialu pOZlnawczego dla ,l'ozpairywan.ej W ksiyż,c.c problematyki wnos-i
rodzial drugi: "Zmianyslruktury
spolecznej, byt i religia w okn:SJie budowy socjalizmu". W rozdziale tym przedstawiono pro,ces przcobrażci1 w okresie budownictw&lt;l
socjillizmu. Reforma agrarna i kolektywiz;],cja dOpT'Gwndziły do zmi,any sto'sunków
sl}ołeczmy'ch i w konsekwencji do poprawy wurunków ży.ciu. W dalszej cz&lt;;ści rozdziału, poświęoonego glównic tradycyjnej
kulturze ,materialnej i jej zmiunorm, omówiono budownictwo, ,odzież ipożywi·enie.
Tradycyjne 'Pożywi.eDlie ,mieszikai1ców Uzbak'isbanu s.kladało siG glównue z produktów mlecznyoh i mą'cznych. W b,akci,e rozwoju ,SJpołecznego i gospodnrczego
Vi okresie
po rewo,lucji, kuchnria uzbecka - przc!am'ujyc ogranietcni:a religijne wz,bogaoib s,ię o potruwy z:apożycZiOneod Rosj.aln, ponadto o produkty pochodzenin
fa hrYCZil1Jego.
Do la't dwudz.iesty,ch powszechni,e nO'szono tradycyjny odzież. Ni,codły'cz.nym c1em.entem ubiioru dZ'i.ecię-c:egobyły amulety, k'tórc strzegły dzic'Oko .przcd urokumi.
Tradycyjny ubiór s;LiQlpni:Qwo
zanikał, coraz ,czGś.c.i,ejno:szQlnoodzież pochodzen'ia fabU'ycznego, którąsrz.yto według wZlO'róweuropejsbch,
Tmdy'cyjną z'agrod&lt;; stall1Jo'wilki()lmpld&lt;s budynków odgrodzonych od uI,i.cy i sąsiadów głuchymi ścianam'i. W u'r'chitekturze i plonowaniu mieszkań wlidoczne hyły
patriarchalne
'stoscunk,i pa'D'ują'ce w ,rodz.ilD'i
e. Ws.zys,tkie izby oknami i drzwi,llffii zwróccne byly na d z.i.edziniec. Domdzi.elil 'silę na c:z&lt;;śćŻE'l1ską,gdzie gromadz'iiu sit; calu
rcd.zina - i m&lt;;siką, która prZlEzna,cwna byŁa równ,ież do podejmowania
gości. FodE:iał ten i funkcja poszczc-gólnych PO!IT1~.f:'sZJczei1
stop.niowo ule'gala zatar'Ciu. Zgod'n;e
z islamem :nic można bylo :OrLdabi'ać:mies.zk'ul1 rzeźbami figuralnymi czy o·bruza'DlJi.
OheCtrlie ni·e przcs,trzega sąę tych z,u'kazów. ZmiClDiiałosil; żyeie kut.tur".lne i gO:i.pod;:,r'cze, zmieniały siC; unstytucje społecznie. Rozwój przomyslu dnsturczyl nowych
sprzętów i urządzel1 dQlYno'wych.
Po rewolucji, kiody wprowadz'ol!1:Q bez'Pła'tne loczenie, ś'mj'crtelność' wśród osób
dorC'sly'ch zmalala pięeio,kI'otn.ie, wśród dzieci dziesięcjo,kroinie. DlugG':~ćżycia wz.roslu
ci'..vukrotnio&lt;.'.Na sto dzie~;'ic;ćosób anki.etow,anych w roku 196!i tylko H korzysta·jo
z porad tabi,bów leczących przy meczet2.,ch.
KG,lejny r,ozdzi.Ll1:"Rola kultury socjaJistycznej
w uwoln.ieniu bytu od pows'!,1jO ś:ci id,eologii religijncj" ,rozr;o'czyna au,tor cy.iowank'm podstClwOWych dekretów
wiadzy pai1s~wowej, które skierowane były na prZleksztalcel1'ic i POPLlWGwarunków
żvc1a oraz podnie:sienlie pozi.omu oświaty. Przod wlączeniem
Azji ŚT'odkowej do
Rusji j'S'tniała tutaj rozbudow.a:n,u s-ieć rel~gijny'ch szkół :podstawowych -- maktaiJ
j wyżs,zych medres. Ten r07Jbudowany system nie mógł być zlikwidowany
i z,clsqpiony radzieckUm sz)('olnicl:w~m w j'cdnej ,ohwili. W.uż'nym (·ta:p·~·mrozwoju s7J.;oln;dwa bylo wprowadzenie w Toku 1930/31 pows,zechnego naucz,anj,u, co przyczyniło
sit; do 'stopniowej likv,,,jda,cji analfabetyzmu.
W likwida1cji &lt;l'na1f'abety~mu duże znac~cnie Iffiiała llwl'c;k'szająca s'ię ]i,cz·baśrodków masowegoprz,ekazu
Dmz ro.zwój dzialainoś'ci wydawnicZlej. W nowotworz.ony:m folklorze 'Uzbeckim zani,kly wyobrLlżcnia
bogów, nieba i ,pie'kJ,a. W mUcjsoc ailrybutów rdigijlny,ch 'pojawiły sic; motywy atcistYCZlnc. Po'Czja i folk10r 'Imbmly po'htyeZtrlego ch arak'teru, po'zwo,biły na zbliżenie

�263

Recenzje

'Jzbeków do innych narodów socj.ahstY'cznY'ch. Uzbebs.t.an lutrzymuj'e kontaikty z 96
krajami świata. Nu terenie UzbekistaJrlu żyją ludzie róż·nY'Cihn'aJrodowości, co sprzyj'a
zaeicralniu s'iq różnic miqdzy wyZil1lawoamiróżnych reli~iL
Ostatni rozd7Jiol, zatytulowa1ny "Zbliżenie narodów s.ocjaliSJiycznych i j!ego zlllae;:&lt;-nic w sekuloryza'cji bytu", 'pCŚWięC'OHO
pT'zemi:anQlm życia s.poł'ecznego UZJbeków.
Zrnienila s:i&lt;;.s'truk,tura rodziny, 'poj.awiłysię nowe ntieZJnaX1Je
daty,cheza's ww,octy.
WyksZJl.ak·a siq nowa obrzęd'owaść. Obyczaje zwiąrolI1€ z ·narocl-Z'iIl'ID!mi
dzj'8eika
uwalniane są od Tehgijny'ch rytuałów. Zm:ieni&lt;a się fonma nadawania umion. Narodziny dziC'c'k,aobeoJ1licto już ni'e &gt;ty1ko uroczystość .l'adzinna, ale również sZJerszych
grup spcłecznyDh.MiejSice dawnej kołyski, w której dziecko skrQpowane ,nie miało
warunków rozwoju, z,as.tąpilo łÓŻJeczkoi wózek.
Praca 1. Dżabbarowa
wruosi wie}e cennego m.altel'iału do pogłęhiani'a na'szej
w!edzy o prc·oe~ach zmi&lt;a'ny mi'ej.s'ca i'~lamu w 's'po1eczeń'Stwi-e'S'O'cjalis'!ycznym, PQn'1dto przynOsi .rozbudowane teor'etyczne wyjaśruierui.a ,tych pr'aocs6w i :ilch doku-'
mentację, apart"! na 'matel"ialach ,hi.slo,rycZlI1ychoraz danych z empiryczny'ch badań
terenowych. Godna je-s,t uwagi rÓwnież jako ks'iążka :napisana w r'ozwijają'cym się
G~rodku studiów et:n-ograficz'nyeh, j,akiim jeSlt T'&lt;l's,z;k:i.ent.
Halina

M. A. CIL"nov, Naselenijc

Molukkskich

ostrovov.

Bojan

IZ!d. "Nauka",

Pierun

Moskva

1976,

~:s. 284.

Prezcntow'an-a k"i'lż-k'a składa si&lt;=;z czt'ereClh Zlasad:nliczych,·obSiz,erni.erozbudowanych rozdzi'alów. W pierwsz.ym zawarte s'ł ogólne wiaod'olmośocina temat śr·odowisk&lt;l
l~&lt;.tt.uralncgoWy.-;p Moluki. Znajdujemy ,tam 'm.in. g,eog.naficzny oljji's najważniejszych
w.y~p archi-pclar;u i Q1taczaj'l'cyeh go mórz, łą'cz;nie z uwypul-&lt;ilernem wpływu warlNlkow życia .na rozw6j kul,tury jego ,mie-szk'ańców, a ponadlto 'możemy Zi&lt;l'!Jozn.ać
~ię Y..'
specyfiką klirr;'atycz;n;\, florq i fauną, pięknem krajobrazów
oraz z warunkami
konlL:nikncyjnymi
Rozdzi,ał drugi pośwaqoc.o:now 'cało,ści z.agadll'ieni·om gos'P.odaroczym. Autor .słusznie
zwrócił uwagt; ona [akt, że Moluki są jedyną ,pr.owincjq IndonezJi, gdzie uprawy
ruślin bulwi,astychi korzeniowych przeważają zdecydowanie nad jada'lnymi trawami,
przede wszy:,ilkoim z.aś nad ryżom i kukurydzą. Snczegółowo ibaTdzo ciekawie n,&lt;\:o'eśl'ił .-;i:Qsobyuzys,kiwania s.ago z klodzinpalmy
rodzaju Meiroxylon,
przytaczając
jcdLlGoczcśfllie
boga-ty ze'"taw QLrzy;mywanych z wymicrniol!1Jego'SUIXJwcapotraw. Ze-brazawal również probl·em ekonomicz.nej i ku·lturowej ws'pól:noty lrud'Onezj'i ws'ch&lt;Joc1ni.ej.
Poza tym za.pO'ZJna·j
czytelników z myślisltwem i zbieractw-cm, zespoS'oba!IYl'i uprawy
roli przez ludnośc miejsccw,,!, z kultywacją ryżu, ba·t.atów, .manioku, taro, jams·u, banemów, alna:nasów i i,nny,ch rośliin użyik,owych.
Trdć rm.dzialu t,rzecicgo dotyczy has,t,orii Wysp Moluki począwszy od czasów
z.[lmierZJchly'chdo tcraźnioejs'zych. M. CzIenow ,przypomni.ał, j-ak wiel'ką rolq w dziejach bada'llego obszaru odegr,aly po-szukiwane przez Europejczyków przyprawy korzenne, zwła.szcza g,oJ.dziki a gałka mu'Szkatołowa. N&lt;astępnJi'e,przcZil1Jaczyłwtioele:mi·ejSC:1 'na omówil'nil'
poszczególnych o.kre·sów n&lt;awa,rstw'iaini:a SJię'najbar.dzj'ej is,iotilly'ch
elementów składDwych w",pólcz,esu1ej ku1tu.ry Moluków. S.charak,teryz'O'wał m.·in. e-t&lt;apy powstawania
etni'cznych skupień 'ku.p'i,eekich, zwrócił uwagę na "m,alaliz:ację"
wysp u s·chyłku średniiowiccza, wspomniał o dominacj:i jawaj'skiej, a opółnoonlQim&lt;JL1Ckich su b!alIla ta eh i państwie C'hitu,o
zwycięskim paohodZiie l's1am'll, hinduizmu
i chrześci.j.aństwa,
oepooe 400-1etniego .panowania .po:vtugalskiego i hol ende rs.k:iego.

�264

Recenzje

jak też o kształ,tow,aniu się dominujqcego ·etnoslu amoońskiego. Pow tym wyeksponował wydar.zenia drug,iej wojny światowej w tY'm rejonie i opisał zwiGźlc ciężką,
walkę Mol.u:kÓiWo U1tiepodległość. Z·ajął się również badaniem z:agadnienia świadomości etni'czJI1.ej'i zobroZJOwał 'Obecne rOZlpIl':z.estrz€'l1Ii'crui·e
panujących religii na najważniei'szy'ch wysp'3oh.
W rozd7Iioale oCzw.artymproZJedsiawlione zosltały pr.o·blemy ludnoś·ai·owe. Bardzo
pouczające są ·iJIlf'OI1macjeo rdz.ęlllI1ychImie'szkallJcaoh ,arohipelagu oraz o elemencie
napływowym złoż,olIlym .głównie z Chińczyków i Aralbów z Ha-d.mmautu. Przed·~tawiC'iele obu wymieniO'I1)'1Chspołeczrl,o,śQi zamieszkują przeważnie .miasta i d!Zięk1i
swym umi.ejętnośdom odgrywają po'ważną role;: w handlu i usługach. Oprócz tego
pewna iJ.oŚćkuhiSÓW chiiń·s.ki&gt;chznalazła z:atrudlJ1.ielllti'e
w gos.podarce leśnej. CJekawa
jest też .alllaliza doty'chczasowych .prób wł,aśdwego 'U'miej-scowiel1li&lt;a
j&lt;;zyków moluckich w rodzime a'U"stronezyjS'ki.ej, łą1cZllliez ioh k'laiSyfikacją, przytoczeniom źródeł
bad'ań J.ingwilst)'1CZillych
i me,todyką ,analtizy l·eklSY'k'o~ta,ty'cZlnej.
R,ecenzowalI1C\'klS'iążka 'stanowi plierwszą tego .mdZJaju pubhkację w języku rosyjskim. ZredagowanaZ:Oi~a,ł'a '5!taralllnie i TIa'chowo.Na mm'gineslie należy zaznaczyć,
że ptiśmi'ennictwo dotyczą,ce Moluków joest bardzo ubo.gie i opiera się przeważnie na
relacja'ch :przes,tarzałych. W dą,gu 'Okresu powojeIlineg'O aż do roku 1962 nie wydano
prawie żadnych po·ważl'1~ej:slzy,ch
pl13'C,o kulturze,hi'sto,rili lub je;:zykarchludności archi.pelagu. Zmikoma ilość ,a'l1tykułów, ukazującY'chsię
'I1ajczęśctiej w cz:alSlQplisma'ch
hc.J.end~rski&lt;ch,nO'S'ichaJ',akier ·ogó.my i ·sumuje wyniki sprzed 30 IUib 40 hL Współcześn!ie n~jwiękslze zn3'czoentiem&lt;J.ją j.edyrrJJieza'PrezC1IlJto'waneoS'ic\gni(;cia naukowe
a.merykańsk'ie,go teoJ,oga li etnografa F. Cooley'a I oraz M. A. Czlenowa 2. Oprócz wlasIlE'go Ima,teI1i:a~u,
z'eibll"anego·
w cZ!a:siedwuJ.elmiego,pOlbyi1un~ tych ·odległyoh połaciach
globu zielmskiego, radztiecki 'autor przestudiował wszysltkie ddstępne relacje odnośnie
do 'sk:ladu etniczneg'O miesz;k,ańców ar'cll!ipcJ.a,gui porównał je .z l'ezu1.tailam.iswych
badań przeprowadzvony:ch na wyspie Amoon, Oharuku, Seram :i Bu:ru. Nie mogąc
oprzeć się na ist.Il!ieją'cych ,i w wielkim ffiopn'iu zd.ezaktualizowanych już pmcach
dcty,czący'ch klas yfJ1k,acj
i języków moluckiC'h, opracował ich -nowy poclztiał, wykorzys,tując kumuLalYWllleefekity IczY'n'l1&gt;ikÓiW
gosp'odar1()zy'ch, ekologicznych, 'his.torycznych i relti,!§ijnY'oho pewny'ch IpodobieństWlach części 'skł,adowych, na s'lyku których
wyodrębniająSlię
oddZJielne wspólnloty 'etn:i,cz:ne.
W konkluzji doszedł do wnio:sku, że p,ierwslza osobliwość losów etnicznych Wysp
Moluki polega 'na stopniowY'm nakładaniu
'S'ię .iJndon.ezyjs'kiego &gt;modelu procesów
etni'czny&gt;OhlI1a melanezyjskJi S'ubSltra,t. Drugą zaś .cechą Jeh rozwoJu jest s'WO'isl'OŚĆ
podstawowy.ch el'ementów, z których powstał obce·ny s'kład -etnJi'c,zm.y.
N.ajwie;:kszą
rolę ,ode,grały k&lt;Jmpone'l1Jtyoceaniezne, indOlIlezyj!skiei europejskie. Dwie wymieniane
właściwośc·i pozw,aJ.ają wydzie1'ić Wys'py MolukJi j.alko odrębny obszar hastoryczno-etnografi.czny na terytorium
świaita wyls'pia'l'skli,e&gt;go
'poludrriowo-ws&gt;chodni,ej Azj-i
i Oeeanii.

I Ambonese
Adat, a General Descrtption,
New Haven
1962; Ambonese
Kin
Ter;nes.
"Ethnology"
1962, vol. l, nr I; Attar and Throne in Central Moluccan Societies.
"Indonesia"
1966, vol. 2; Allang: a Village on Ambon Island, [w:] Villages in Indonesia, ed. by Koentjaraningrat,
Ithaca, N. Y. 1967.
, K etniceskoj charaktertsttke
nasielenija Molukkskich
ostrovov. "Sovctskaja
Etnografija"
1968, nr 6; Ocerki po etniceskoj istorit narodov Centralnych
Molukk (Indonezija). Kand. diss.
Rukopis.
Archiv
Instituta
Etnografii
AN SSSR, Moskva
1969; a niekotorych
indonezijskich
etnonimach
(k voprosu ob etnonimiceskoj
klassifikacii),
[w:l
Etnonimy,
Moskva
1970; Otrazenije processa
mataizacii v vostocnoindonezijskoj
topontmii.
"Actes
du XIe Congres
International
des Sciences' Onomastiques"
(Sofia) 1974, t. L

�265

Recenzje

Ładny s,tyl i wlaściwy dQbór ,sKouldelWOW,alJ1y,eh
'Miadomoooi 'spr'awiają, że książkę
czyta się l.Cik'koi przyjelTIlJ1'i'e.C:enmym 'UZJu'pelnioenIi:em
'hamyt!mjącYJm{)(ma''Mi,anąpozycję jeSlt ta:bela prZlc.&gt;&lt;iSltawiająca
klasyfiJm'cję języków rruies,zkań,ców WySip MtolUJki,
wykaznarodowośoi
zamieszklUjący;ch posIZlczególnewyspy, ZE.'SitawgJios oraz załączony
pedział 'admin'i.stracyjny wroz z hczbą ludnoś,ai. War:boś-ciowe 'są róW1I1i'cżma ter:i'ały
k&lt;lftograf'ic,zJne, a zwłaosz:cza ma/pa obraZ]ują,ca najwa"ŻJniejsze 'ośrodk'i 'hLSltorYCZIJ1e,
h:mdlowe i kulturowe ,arc'hi.pelagu.
Spis litemtury obejmuje 231 pozycji w więksZJośoi oboojęzycznych wybDanych
racjonalnie i z wyczuc,iem.
W n:aoSltępny;mwyda'l1Jiu tej interesującej
pr,a'cy byłoby 'PożądalJ1e wzbogac€'l1lie
teks,tu zdjqc1ami i rysun'kami {k.tóryoh br&lt;llk daje się ,odczuwać) 'omz mapami bardziej szczególowymi, czyLi 'O więk'sZy&gt;elhlpodz'i.ał.kach. pQ'l1Ja(:l-.tD
l"LaleŻJałobyskorygować
drobne usterki natury 'merytory'czmej. Epifity ,nie pa'S'oiytują na drzewach, j'ak 'O tym
wspomilJ1iUautor (s. 33); t,o ni,c (są pa:s'oży,ty, ,lecz z;upelnie Tliiesz!k'odJiweporośla.
Pisze si~ n,ie Metroxilon (s. 40), lecz MetToxyton. Znieksztakono
nazwq palmy Areca
catechu (s. 42), gdyż napilsano ,,'Oathocu".
1

Roman

A. N. Sied lovsk,aja, Matyje

narody

Bihara.

Istoriko-etnograficeskij

Karczmarczuk

ocerk, Moskva

1976, ss. 126.

Zwiqzla mOl1iogl'afia ludów Biharu, opra'ciowana przez A. N. Siedło'wską, została
wydana przez lnsltytut :E)tnlQ;~rojjii
'~m. N. N. Milkłucho-M1a,kłiaj,aAN ZSRR. Praca
pnynosi wiele 'CenIJ1ychiru{)lrma1cj'i.
Bihar należy do najwięks'zydl1 ipóln()I(IDo-WlSiohodnilch
'prowm.cji Ind,ii. Położony
w rozległej dolinie Hindusta:n.u, dorzecZJa doln'ego Gangesu, gralJ1.ioczy
00 północy
z Nepalem li od W's,chodu z Be'l1~alem. Obszar 174 tys. km2 {pokaźny areał z'ajmują
!;;sy). l'i'czba l:udlności - 56,3 'l11i,1.(gę'ste w'1utdin'ieni,e).Klimat ciepły, w okresie nasilenia letniego (!marzec-Imaj) temperoltur.a wzra'Situ powyżej 40°, w PQlrz,echłodów
(lis,topad-I ut y) rzadko ,wynosi poniżej DoC. Światz;wierzG'CY i rośJ!ilJ1mybardw bo~
gaty, k'raj obfiituje w milneroły i węgiel kamienny. Bihia,r jest ZJallic.z'any
do najlepiej
rozW'inil,'1.ychgQls'podaI1cwprowincjli I'ndii.
Ludność dzieli siG na kilkadziesiąt grup ple'ffiuennych O ,dużymzróżn'ioowaniu
diaLektów dwu z;asa'dniczy,oh języ,ków .pochodzenia 'przedrliioeuropej.ski'ego - ,,'ffi'unda" i "dwwlidyj'skiego". Oto główniejsze 'plem1iOlna:Aisuna, Bajg.a, Bandzar, Baihudi,
Bedija, Bhumlidzi, Bindzhija, Birdza, Bi'rhor, Cero, Cik-bar'aik, Gonda, Gorai1t, Ho,
Kar'mali, Khalrija, K,harviar, Kho.nda, Kisan" K,om, Lohna, M'a:hali, Ma,l-,p'ah.ar'ija,
Mu-nd.a,Or.aon, Pa'harijla, S&lt;1nrt:ał,Sa'urija-:pahanijla, SaMu.a i ,in.
Stare przedaryjs'kie jqzyki pómoeno-ws!ohodruch IlJ1dii omz cechy ant['iopologiczne zdradzaj,;::e wczcśniej.szcl wars't'WG'etnlkZJną weddo-,ausltra1'ij,ską 'i mOll1goaskąi późniejszą warstwq elryjską, ,przyczyniają siG do 'sli1nego zróżnicowania kulturowego
ludnoś,ci. Obserwowane jeszcze wspól,cZleś,nie ,taki'e inSltYJtU'cje,j1ak domy ,młodzieży
ohojga pki, s,pelniające Jak'by f()llę 'lIIrtiwel'sytetów życia, 'domy kawalerów, diCllej
ś),ady 'irui&lt;cjacjli,iatuiaż, nie 'Sltios'ow.amii,e
mleka j.aKO'pok'3'I'mu 'itp. zj'aWli'ska 'Wiążą
',ę część Indii z k'U1'tU['ąl'udów lindOIchin, .FiliJpin.,Indonezji i wysp Oeeam&lt;id..

�266

Recenzje

Około XII - XI w. pne. datuje ·się przybyde [l,a tereny Biharu szczcpów aryjsbch od porudin'i'a li za'chlodu. Stau'e eposy lHahabharata
i Ramajana
Qlraz Rigweda
zawi-crają wide motywów wa1k tubylców z przybyszami.
W klsi&lt;;~ach przcwijajc)
sic; często wersje o ludach zwanych "A'sura" i "Sawaf'a", w.akzc)cych z Ariam.i.
Z~l&lt;lmienne jest, że pod powyż·szy;mi nazw.au'l1iiby~ują d,o dziś liczne plemicnoa pólnocnlO-wschodl1li,ego Hind.ustanu.
Pl'aca A. N. Si,e.dłowskicj zawier,a cz,tery rozdziały poświt.;conc: l) głównym
etapom ra-zwoj'll hist'ory;cZJl1Jego
Biharu, 2) ,gospodarc'e i kulturze m&lt;llterialncj, 3) wit;?.i społecznej i zagadnieniom sccj,alnym oraz agrarnynl 'i 4) kulturze duchowej. 1ntdcsująca
jest prorblema,tykago:slpodarlcza i kulturalna,
w tych dzied7.ina'ch bowiem
najbardziej
widoczne ślady ,pozostawiła eksp].oata·cyjrna bryiyjska
gosp-od,uka kolornialil1a.
Rolnictwo· Biharu jest dziś jes:hcze oparte w dużym l&gt;iopniu 'na moiykowej uprawic niewielkich poletek lub na obróboe zi,ern'i za pomocą ·drcwnianego· pluga, a raczcj radIa ryloowego z żelaZJnym Qk'uCliem .ryka. (StaiYSliyc7ID·iejodcn pług ż·clazny p.rzypad'a na 300 ,pługów drew:nia!l1yC'h). W 'okr&lt;;ga,e:hleśnych siosuje si&lt;; (i-leini
p:'zemicnny cykl uprawy poprzedwją'cy trzebicż 'i wY'palanie z;l'mśli w celu [,ozyskania nowego pola; odlóg pozostawia się dD pOl1Jo'w:ncgoz&lt;lra"tania. W tercna·ch
górskich stosuj.e się uprawę na tarasach .s.ztucZ:nJi,e
n'awadnian y.c.h. Sil~ pociągowq
stanowi tr.akcja bawolów zaprzc;~l1!ięty,C'hw j'arzmo. Słabe nawoż.enic powoduje
nic;ką wydajność plorn.ów. Sprz~t zbóż (3 wzy w Doku) odbywa sit.; z,a pomocą ;;ierpów, mlocka na toku za pomocą wydeptywania
ziarna przez bydlo. Do obróbki
k&lt;1sZi llcczenia 'oleju służą s,tępy typu kielicho-walego.
Różnorodność upraw jes.t l&gt;to~unkowo duża, najważnic}szq 1"0.1&lt;;
odgrywa p1ar,t'.l'('ja ryżu, zupełnie drugoplanową
rośliną je;;,t p;;zanieoa. Uzupcinieni·cm zas,oDów
pożywienia są ,plody le~ne zbierane 'przez ko'bioCtyi dzieci. Auimka opis'uje spo,;·ob.\' przyrządzan,ia ']:oil'aw z pun·a leśnego. MyśliwS'iwo odgrywa niewielką role; w
zdobywaniu pożywienia.
Kultura 'ma,terial'llia Bi'haru narzędzia pracy, sprzc;tydom·owc,
broli myśliw~ka używana wSlpókzcŚinie, a nawei domostwa, p~zY'Pomina.iq ludzc\cO w wielu wzglc.;da,ch dawną, nic i,stn:iejącą jclŻ, a za'chowaną jedynie w muzca·ch kulturc;
Slowian rubi·eży ws,chodnicj.
JesZJcz.c ba,rdziej przyb1'iża nam obmz kultury tych ludów o'pis życia społecznc'goi
dUetW\V'2g0 biharyjczyków,
a zwla,sncza s·Dos·unków rodo'vl!o-palriarchalnych
i obrzqdów r·od.zinnych, WS'PÓh1'O'ty
rodowo-wioskowej,
instyiucj'i r,!dy siar'ców, kultli
y;rzodków i·tp. Jako ludy To1:nJi'cze,biharyjczycy
l'ozwine;li bog'li'j obrzr.;dowo·ść
zv,riqz;aną z wegetacją, wzrO'siem i zbiorem roślin, szczególnie ryżu. Życic biharyjc'.yka jest niemalżc nieustannym
święiowaniem, jest ono przepelnione ohr.zc;dowości;) s;:;-cinia.ną z 'TIli.czwykłą ccr'emoni'aJ.no,Ś&lt;C.ią
li ry1Ju'alc'm. Bar-dz'o ważn,) 1'01&lt;;w życiu ludów Biiharu odgrywa bowiem reHgi,a i składanie ofiar bóstwo'11, niekiooy
krwawyl?h, złożonych zwykle z ptadwa.
Religia li założenia .etyczne Biharu. odm;Cł1J1e od hinduizmu, &lt;Jpar'1Jesą ,o żywe jesZJez,ePQje;C'ia -1O'i'omizmu i animiz.mu.
Naczelnym b6sotwcm jest pCDsonifikowa:ny bóg slolka, isLr~ieje caly świat demonuw i dUl?hów, które nawiedzają
k'ażde miejsice i towarzysz,) ·człowiekowi we
w~;zys,tbch czynnościach.
Cywiliza'cja eurqpej'sk,a nie wta·r·gJnę1a tu jeszcze lak wyraziśeil', dzi&lt;;ki czemu
można obserwować
k'ultury te w s'iosull1lkowo pierwotym
sianie. Książka A. N.
Sicdlowskiej wnosi Wli·eledo pOZlli1[11JLa
kultur wschodu.
ALicja

Beclnarczltk

�267

Recenzje

AS'i&lt;rov, Islam

Nygm,lil1
Autor

jest

ZJnanym

i narody,

radzieckim

I.zd. "Nauka",

M-o'SNva 19'75, ss.

re Iig'iO'Lnawstwa,

s'pecjalis,tą

250.

~ZJczególnie

zaś

pro-

blemów
islamu.
W 'swej !pra'cy pragnął
,przedstawić
ziawisko
wzajemnego
odniesienia religia
na'ród.
Wy'chodząc
implicite
z przyjętej
koncepcji
marksistows-k-o-leni:l-Gwsk'icj
rolę

próbu}c

islamu

w

sposób

naukowy

wyja~nlić

w krajachmuzulmańs:kioh

or'az,

blikach
radziecki'ch
Azji Śrcdkow,cj.
RozdZJi.al pierwszy
za lytulow.any
z&lt;i~adniczy
wi'em

jeśli

nacz'elne

poję·cia

jl;ci'a narodu
ki

i jego

feudalizmu

nicja
swoistą

w"!Jólne
do

tylko

ferm;)

ku ukuto
cy islamu,

było

zajmuje

islamu

walce

,cechy

więc
ród,

plemię

li na-

zamiesz-

Autor

podkreślił

isys-tematycz-

Jak więc

ludzko,Ść.

aut'ora

terytorium

kulturowe.

dla

wedlug

sprawiedliwe

s'I)()ł'oczeńs&lt;twa

epoDefi-

cha1"akterystyczna

jest
język,

są prawd7Jiwie

~chyłku

'li

fOI~my, j.ak:

ws'pólny

i niekltóre

IO·zwOju

po-

widać,

grobalnego,

tak

'naród

s'mno

jak

~lais,tGpa1'i'Cproblemem
z

tego

rozumienia

koO's·ekwencjami

narodu

przez

h~s,tQorY'c.znymi,

lisla'm

-

szczególnie

p-ojmowal:i

na,ród

doktrynę,
na jl;z.yk,
dwóch

znany,ch

na

po's'tawie

zaważyły

po,trafi

przekonywająco
oslahicrnie

wiernych.

Wcw,slie

mial

wyzna

Zbl"ojnej,

jedność

i szaria tu.

religiii

W XIX

wi·e-

określała,
że "wszyscy
wyznawwięzj
ckoTlo'mi'czn.e, stanowi;)
je-

koncepcji

-

panisLamizmu

muzułmanów

argumCJntować

świadomoś·ci

ipantur-

rosyjskli,ch

wobec

w

się

rewo-

służyły

owe

za sobą

osłabieni·c

lud:cie

korzysriali

z programowej

już

rewolucji

1905 roku

nie

zna

i

że

rezerwuje

której

·oeiom

pe,ciągające

i jacy

wyrazić,

WCÓVI!

jakim

'llJar-odowej

wspomnianej

narcdowowyzwoler'lczych)
islamu

ja'ko

która
wyrai.nie
mi'ejs1ce życia,

r.

Cl')::cjc (wyraźne

w,zystkich

t:ak'ie

są:

komuni'styocZJllą

w

St&lt;jd narodziny

J 905 - 1907

lyków

się

którepóź'l1iej

ci" nu'

l'odzącą

00-

w pr·obIematykę
kapitalis,tycznej.

być

być

np. plemię.

bardzo
ważn,)
bez wzgll;dd

Auler

się
Naród

się

polilyczno-ek'onolmj'czny:m.

naród".

ruchów

jedną

wy,nikaj,]cymi

Teorety.cy

!'lcji

w

zdaje

narodu

ekano'mkzne

się

przejś-aioWi)

kizmu,

wspólnoty,

lKll'Gdy s,o-cjalistyczne

zlania

o charaiderze

Aszirowa

wydaje

repu-

ch.arakteryz.uje

nasitąpiły

forma·cj:i

i jeg.o kultUrze.

cechami

warunki

wczystki.mq

den

przez

fo,rm&lt;j 'p-rzejściow&lt;j

Aszirow
ze

że na'l"oiclzinynar'odu

o s]Cołcczeń's.twie

że tylk.o

i islam"

i wprowadza

ro.zwo.ju

i EeczywiSltą

w Oiboonych

pr'3&lt;cy. Autor

pra'cy

etapu'ch

związek

wszystkim,

narodowe

st1'onę

w swej

począt,kowych

Pod'S'tawowymi

dążą

j(st

używane

fonm&lt;\ historycz,l1'ej

dobiwl'ie,

"Stos;unkii

metodolo.giczną

przedstawiona
·nauki

rod,owoś(·.
k:mia,

o

i.sltoty. Uważ:a,

i w

narcdu

radzieckiej

nic

chod7.i

powyższy

pr:zede

.mieE

islam
jednakowe

przecież

bić

kla·s

Iprawa.

walki

Stąd

s'it; jedni

ko.n-

.,biernoś-

jeden

z teore-

klasowej

stanowisko·

-

dla

przeciwne

muz u ł':nann e przeciwko

dl'U-

gim.
Drugi

rozdzi'ał

ksiclżki

i newa
interpretacja
Aulor
rozw,aża
tulaj
i re·akc,il;

AS7.i'l'OWa zaty.tułow.any

na o'we 'o'bi'ekty"Vlne

mC'ntow"i
sam proces
atei:cacji,
publik,
gdzlie rel.ig.ią panującą
poglądy

tra'C&lt;)cego

do nowej
k;e

stawiają

--narodowej

swe

wpływy

zmiany

muzułmaniic
ZSRR,

teoretyków

"At'Cizacja

isl'amu.

'pr.zyta'czaji:l'C dame
jes,l wla~nie
!islam.
dsla!mu,

rZClczyv,lIi.sbości spolcczmej.
przez

jest:

narodów

ZSRR

stosunków
narodowych
,przez duchowień'stwo
muzułmańskie".
zagadJ1Jienie
z,mian porewolucyjny.chw
Związku
Radzi.cckim
liczbowe
Na tym

próbującego

Na·~tępuje

w kwestii

rozbi'C'i.a

r'ozbi'ci·a

konso.Jida'cj'i

Najpierw
z nowo
gruncie

przystosować

.próba

chara1kterY9tyki

jednej

wielkiiej

na'rodów

jednak

swoje

'dogmaty

zarzutów,

wspólnoty

Śr:odkowej

u.argu-

powstałyrh
re~s'Z!i,row rys'uje
ja-

r,eligijno··
Azji.

Autor

�268

Recenzje

prze'Ciwsltawli'a :się tym .~aT2lUtomprzyt1acrojąc oibfi,oie deklaracje kla'syków marksizmu oraz ko-lejiThe~ezy zj:azdów KomulIlli'stycznej Partii Związku Rad~ieckiego,
gdzie s7Jeroko dyskutoWlano 'plXlbl'€lmtzw. Wschodu ('ohod.zi ~'U o- :re:publ['ki radZliecktej AZJi Środko-wej). Okazuje się, dowodzi Aszirow, że 'przemiany porewolucyjne
wzmogły jedyll11e 'k'ollsolidaicję .p&lt;lls'z-cze,gólnych
n"!'fodów ZSRR, rpozwo.Jily :niejednokrotnie na 'kh właiś'Ciwe salmookreślell1lie. Dowodem ma być chociażby analizowana w ksią:iJoe teiZla1cja.W ·tak 'Ustaw.ionej p!:aszczyźnliJeI'e'li,gia islamu (tt&lt;IkźereUgi.a jako ·taka) ryls'uj.e ~ię nam ja'k,o siła wstec=,
,hra'mując.a ciąg f'Ozwojowy na linii ,człowiek - społecz·eńsrtwo. A'szJ1rowdoohodzi wlięc do WJlliosku, źe tylko zupełna sekularyz:3.lcjia 'ill'oże pomóc w pe!Tnym rozwoju narodowej kultury i jt;zyka;
ograni&lt;cwnJi:a na,bury religijnej są teź powodem vahamowań w dziedzinie 'inlernacjon,alizmu.
Ni,cc-o miejsoa w ksiąŹioe Is~am i narody zajmuje iaikże pI'oblcm podwój.n~go
samookr'eślen'i,a IllJarodów anuzułmańskLch w ·obrębie Związku Radzieckiego. Pi·erwb,ze określenie własnej pozycj:i dotyczy uczestni'otw.a w ŻY'ClU
swojego nar-odu (a Wlięc
pr7ykładQwo Uzbeików), diI'ugi'e wiJdzi integ1'la'cję li 'pocvucie wispólnoty w obrębie
pań'SJtwa (a więc ZSiRR). J'€lS,tto wyraźny !przejaw, nie nazwalfl'ego jeszcze w k~iąźc.Po po imienliu, plunal'iz.mu kmltuI'owego.
Ostatni r'oroz:i!ał ksiąźki ,poświęcony jest polemi'ce autora z poglądami i interpreta;.cjami problemów .i,sllalmuw ZwiąZJku Radzieckim przez aUlto:rów zac·hodniich
- naukowców ~ polityków. W's:piemją1csię literaturą partyjną (szczególlfli,e aktualnymi dC'k1a:r.a1cjarrni
L. Breźniewa) A·smrow ~tara ,się ulmzać :pmwdZ!iwy stosunek
pańsItwa socja.lis'tycznego do .p~Qlblemów re~igijlJ1Y'ch,TY'SJujeta'kźe DOję partii komunistycznej w kształ:t-o:waniu nowej świadomości, opartej na wZlOraoh pr·awdziwie ,naukowego poglądu na świat.
PozY'cja Is~am i narody jest w 'SlUm'ie'cennym .i oiek'awym studium zagadnień
"religia :3.:llliTód", dla etnologów chyba jednak zbyt ubogim w podejś·C'ie o charakterze SJpoł,eczno-kuLturowym. Kw,estia islamu została bowiem podlflies,iona przedl' wszystkim w kontekś'cie 'ideologi,cZJllY'm,bez próby obi·ek.tywncj oceny niczaprzeczalnegQ wkładu re1igii w kulturę dalJ1YIC'h
l!1JaI'od6w.Te jednoplaszczyZll1O'WOŚĆ
pOZlos.tawia'pewiJen niedosyt, zmus.ZJając jed:nocZle'Ś&lt;J1ie,
li t·o jest ·c6nlflc, do za'starnowienia się nad w.ieloma kwes,biami. Uwaźnego 'czytellllika mQże w,ięc dopTowad7Jić
do płodnej poznawczo refleksj,i z pozycji .obiektywnego obserwatora. Praca Aszirowa domal~a 'się dalszych badań, ikJtór.e pOIZlwoląobjąć SZCJrs~ykrąg !problemów,
niźli zawar,ty w omawianej pozycji.
Wojciech

Burszta

W'itold AnffiOil1,Po~scy bciacze kultury Jakutów. Monografie z Dziejów Nauki
TochnJitki,t,om CXII, Oss'o'lineulm, Wrocław-War'srowa-Knaków-Gdań's'k
1977, S·S. 177.
W roku 1976 Siemion Pie&lt;irowicz Danirow, uJWażany z:a l!1Jajwybitn'i.ejs·Z1ego
hryka wspókzesml€j Jakucjii, ud:zJi.el:ającwywi:adtu przed.s'tawi&lt;CieIQwip-ols:k'iego pisma
"Kultura" 1 ws'pomll1'i,ał,,iź na jednym z ,plenów Związku PiSlarzy Rosyjskiej SocjalistY'cznej RepUIbliki Federl3cyjnrej ipodczas dYis;kusji na ,tema,t Liteiratury rosyjskiej
1

Czasem

••Kultura"

tłumaczę

1976, nr

,s.

Mickiewicza
3.

(wywiad

Andrzeja

Bonarskiego

z

S.

P.

Danilowem) •

�269

Recenzje

oddanlO takż·e ho-łd ,,[... J ·tym zsylnym PoLa'kom, 'k!tórzy ,tyJ.e dobreg'o dl·a nG:s zrobili. Oni z nami żyli,oni
stawali się naszyJTI'i ,braćmi w na'szym dzioozidwde kultury. Przecież SiemszewSJki 'n.ap'~sał !I1aj.głębs'Z€dotąd dzieło e1Jl1Jografjczne Jakuta('h. Za caratu ukazał 'S'ię tram pi'erwszy, .a temz w -len.il1lgnadzkJ.char,ch'iwa'ch odn:.ilezi'O'noma'szynopis tumu ·dl'u&lt;g~ego2. Tł'Ulmaczymy Sieroszews'kJiego. Pragnąłby(m,
i myślę, że pragnęliby tego wszY'scy ·moi koledzy, by dzieła SieJ1OlSZcwsk'iegoukazywały się po ja·kucku. P,iek'a'f'ski całe ży'cie poświęcił nasz·emu językoWIi. Jego
slov.·1I'likdotąd uchodZJi z'a najlepszy nie tylko SJpośród ,sł'owników grurpy ,tur1eckiej,
ale w ogóle j-esot-'I'Kljl.epszym s'pośród :slow,ll'i!ków jlak'uok'i,eh. Związki naszej kultury z Pola.kami - to nie tylko 'oi dwaj ludzie. To d1liesiątki inny'ch, którzy o.pisywali naszą ZJiemię.zwyczaje, pid~1Ji, którzy ~pisyw.ali naszą gr.a:matykę, którzy ż,cnili s.ię z naszymJ kobietami i częSJtonie z;a·ws'Zezos-iawaH z mm'i".
Is,to~nie t,ak byl,o, a w hi sto r iti kontaktów po·).s,kio-roO'syjskioch
znal!1Y jelS,t problem pobytu Pol'a'ków za Uralem, z którym lą'czą s'ię ioh za'sługi dla pO'ZJnan'iakultury ludów Sybel'iti. Oczywiście l!1asza wiedza z tego zakJresu jest ,nadal bardzo
ograni·cz'ona, bow,iem pub~ik'acji z tej dzi·edzi!l1Yjeslt niewile1c, a badania archiwalTil' mogące
wyjaśl1'i{- różne alspekty tego zagadnienia są zna'cznie utrudn.ioO'ne. Dotyczy to przede wszystkim ar!chiwówsyberyjskIi1ch, ,częs,to jes1zcze obecnie :nie w pełni zinwentaryzowanych.
Dobr7.e wic;c się stalo, że Zaklad Historii Nauki, Oświaty
i Techniki PoJoskk'j Akademii Nauk w rama,c-h cyklu "MoU'logr-afiliz Dzjejów Nauki i Techniki" wydał pra'cę W'it'OoldaArmonra, zatytułow.aną Polscy badacze kullU ry Jakutów,
będącą 'kontynua'cją probl,etrnatyki 'l'ozpakywancj
'podczas konferencji na temat Historii
kontaktów
polsko-rosyjskich
w dziedzinie
etnografii,
zmgan:wwaHej w 1973 roku 'Przez ten Zakład wS'pólJl1'iez Wro!Cł-awsiki'mOddz:ial-em Po-lskiego TOW'lr7.y'Stwa Ludo:bnawczego i Zarządem W-ojewódZiki!mTowarzystwa Przyjr,żni Polsko Ra-dzieeki'cj wc W,l'ocławiu 3. Recenzowany -tom jeslt wiQc kOllJs'ekwent!liI realiz,rcj'l ustaleń tej konf.erencji, ktoo'a uznała m. in. za koni'cczne prowadzenie dalszych studiów nad histor'ią badań etnograJiicznych na Syberi'i pod kątem
wkładu Folaków. Ponadto warto tutaj zaznaczyć, że wokół Zakładu Historii Nauki, Oświaty i Tl'chnikJi PAN w WaJ1s,zawie zgrupowali 's'ię ,autorzy przejawiający
z,l~nteresow3'nie tu!a'czym okresem na'uki polskiej, w tym zaś Zakładzie z inspir;1cji prof. dra ,Józ,cfa Babicza zgromadzono interesują'cy materiał dokumentacyjny
dotyczący działalności uCZJOnyohpolskich poza gmni'ca:mi kmju, obejmujący
równ;eż bogaty zespół zwiąZlalny tematycznie
z wkładem Pnl:aków w poznani'e i rozwój azjatyd:ieh obszarów dawnej Rosji 4.
Recenzowmla książka sot-anowi rezułta,t długoletni'oh 's,tudiów autor,a nad wkł,adcm Polaków w poznanie kultury J.akulów 'i obejrmuje okres od ,polowy XVII w:i'eku do potCzątków XX. W,prawdzj,e 00' f'aktachs-ta!l1QWJią,cy'chprZJedmiot 'rozważań aut(Jra pisalii inni spe-cjaliki ni.cc-o wcześniej, bezs'przecZiIlą jednak za'sługą W. Ar:mo:1a jest fa;~.[ uporządkowania 'Stanu badań i priledsiiawiel1li'e ni'ektóry'ch po-s,iaei w pełnIejszym świe-tle. Oczywiś,cie, niie ze wSlzystkimi s:twierdzenilami aut("J)f!&lt;1
można się
zgodz.ic·i ta nawet W tych partio'ch teks-tu, w kióry'ch polemizuje on z auto,rami

°

, A. Kuczyński,
Rzekome odk-rycie nieznanego -rękopisu Wac!awa Sie-roszewskiego, "Etnografia Polska"
1974. L 18, z. 1. Autor prostuje
informację,
że rękopis
tej pracy
znajduje
się
nie w Archiwum
Akademii
Nauk ZSRR, a w Archiwum
Towarzystwa
Geograficznego.
, Materiały
z konferencji
ukazały
się jako 103 tom Monografii
z Dziejów
Nauki
i Techniki pL Historia
kontaktów
polsko--rosyjskich
w dziedzinie etnog-rafii, pod red. J. Babicza
i A. Kuczyńskiego,
Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk
1976.
• W Zakładzie
Historii,
Nauki, Oświaty
i Techniki
PAN przygotowywana
jest m. in. bibliografia
dotycząca
polskich
badań
etnograficznych
i przyrodniczych
na terenie
Syberii.

�270

Recenzje

wcześni'ejszych

opracowań,

n~nch prz'cl;ł.anek
s~ic.go

stara

wzgl&lt;.;dnie

się

po·chodzenioa

!Jam,

przesądzać

,Józefa

gdZ!i,e na

o j:akiejś

dotycz'lcych
W. Armo·na

tej ,postaci wiemy,
że istotnie
zniekształ,cenia
jego imienia

wodów

to.

nim

na

Nie

je.st

jednak

Mabszewicz-Matuszewski

podkr.eślony

znal

nawet

z.awsze

n,ią np.

Z

nc,k

należy,

ka

że

ul'nać

zawarte

należy

w j::r2cy

'o'dzmr&lt;:1'cz,asiG dużą

au'to'rem
diów

śdsłościq.

przedmowy,

że

przyczym'kar&amp;kich

udziału

Po'l;a:ków

pracy

(s.

pem (s.
wania

7 - 16),

ziC'mi

gaty

zc~taw

chociaż

fakt

25),

noszą'cym

chu·rakter

,oraz

p'I'zed:nlotu

że

j"ce

na

nie

faktów
na

ze

sZJczególny.m

wymaga

fakt

jakie

z,rodzily

słallcami,

a różnymi

biograficzne

Rozdz;ial

się

pi,erwszy

nika
nia

jego

trudno
r'ozleglych

la.

stulem·a
w

bardz,o
W.

Vi

początkach

ski,

XVII

n;lm

grupy
A.

miotu.

Jakucji,

j('szc~e

o

pare;

dog,r.ona

.tle

dzialalllau-

założeil.

pobkimi

Pod-

wątków

badaczami-zeco czyni

ro·sy jskiego,

i innych,

z tym

niektóre

;:: po!Jytu

do

wkładu

na

['0-

Mamy
którzy

nicpuzo'siały

do

kgu

wypraw

po

z autopsj'i

nieh

zaliczył

Połaków
te:

relacjach

wyrwane
w

XVII

Si 'rawy

n.a ,tych

wiGc tut.aj

dzie-

.początek
udz.iał

7_n.ależl&lt;i się

I'o'syjskich

czytel-

przyswaja-

.mos·ii:iewskie·go.

s!iq wylącznie

uczestnikami

z szer-

.Jakucji

już

_.- !\. DobrYl1-

żadne

relacje.

Do

aut'O,r

znonego

już

.T. M&lt;:ltuszewi'cz;J-Matuszć'wskiego,

Si'eni'cki'ego,

przy

wiadOtmości,
przcz

Rosji
już

historiograf.ii

p.ails,twa

Jakucką

powo1ują'cslię

problemem

w pro'cesie

należy

rosyjskiej

o JaK'ucji

wymieni.onych

&lt;osób. Przykładowo

w

P.olaka'ch,

L.

relacje

Polaków

.prz.esunqĆ

jej

chociaż

inotere'S'ujące

rola

konicentrując

tyoh

piszących

te

interesujących

rzeczywistego

źródeł

i byli

Sosnowskli,

T. Hr'eczynq

.Ja'kucji,

śl'odawiskami

.j

wie,Iu
między

różnorodpolitycznym,

tych

dlanieobeznanego

siC; z z,iemią

stuJ.ecia

M.

Uzupełniając

na

s·w·cj książce

łą'czą

Polaków

łączenia

rudymenty

Armona

pracy,
polega-

czytelnika
w zamierzchłe
dzieje
podboju
pomija
tutaj
omówienie
.meehaniZimu
tego

faktyczna

p.rzyłączan·u

Kam:ień'skiego-Dłużyka,

J. Kopcia,

'stąd
jest

zaznaCZC!l1y
i

informH'cje

S. Nawalcki,

drugiej

w

które

kon,teklstu

z celu
badawcze'

w

bo-

kO'mpletny,

urdZli,ał w życiu

Najdawniejs;::e

zatytulowany

Syberii

wyraźni'e
w

wi&lt;.;c lutaj

wynikajqcej

pobytu

'choćby

Wstę-

autor

raczej

metodzie

jego

społeczeństwa

najnow&lt;szych

Sybcrii

Annon

i wyprawach,
sz.ego

jaka

obszarów

poOzJnawaniu

pominąl

i r'ezu1taty,

osądzić,

w świetle

Ponadto

stu-

na temat

interesującymi.

ks.iążki

,etapy
jest

Marmy

j('~t on

selekcji

Syberii

laków
w Jakucji
(s. 17 - 29) wprowadza
i koloniza'cji
Sybe'riJi prz,ez RosjG. Autor
podboj'u,

że

z in'&amp;tytu,cjami

W.

przez

szeregu

w dzie::1z'i'n,ie rOI_na-

dziele.

poznawczym

dalekiej

przedslawi'cielami
bardziej

tym

trz,eba,

badacza,

względnie
na

.l. Ba bicze •••,

r·oz;poczylla

badall

wyeksponowaniem

wydobycia

baksiąż-

syntez

rÓWl11eZ zalożenia

kontaktów

załoźell1Jiametodol,ogkzme

kreślen:a

szkice

sensie

z uwzglc;dnieni,e.m

przyjaźni,

w

pewnej

zostały

życiorys

za

ogólniejszych

&amp;tanu

P.olaków

w

A w
jed-

rl'cen:wwana
scala'lukl

książki

omówienia

aut'o,r

'&amp;choma'tu:

do

ła-

Rosji.
Pr:ćyznać

(s. 6).

i 'przyznać

tutaj

wprawdzie

zesla'łl.iu

kul,tur"

sformułowane

według

etapem

w

należy

H'zuHat

o tym,

znajomoś('

po,;zczególnych

wzgll;dLie

l

problematyke;

udl'iału

dok'Onal
tej

nowej

badawcza

k()wymi,

tytule

j'akuckoiej

ny'ch
ność

oh::yc:J

w

w 'częśoi

jest

z biografii

siC;

a poz do-

mówiący

\:xJ\viem

podkreślić

"r ...

stanowi

li źródle-wych,

Iiteratury

widać,

pobyt

ta

wymŹJ1j'e

Ponadt'O

dat
i w tym

GCllcral'izują'c,

kS'iqżka

w badaniach

Zaz,naczoną

k.or'ygawanie

za słuszne

w większoś,ci

ł~ol-

~'łCZ4Cych

nikle

ciny,
jakkolwiek
nie powszcchna,
występowała
w owym
czasic
o-góJ.c ,to za śmiało
£-orr,mutuje Gd!{J;r jel:;noozT1'aczne ,o,prinae i wnioski.
daczy

słusz-

kwestia

.mógl on być Polakiem,
i nazwiska
S4 jednym

w

la'cinę"

nie

. .Jest

lVlatusz.ewicz,a-MatuszewSlkiego.

vviadomości
dane ,prze£.
..że

podstawie

spnlwi'e

W.

ty,m na

bO'gatą

związzme
A'rmo'n.a

ws:pOtillll1:ieć ;ualcżyo

1&lt;it.e-raturG przed-

z pocz,\tknmi
'po'S,taci

gł,o·śnej

w

Polaków

dorzuc'ić

histol'ii

m,6~na

SyberiO

ro-

�Recenzje

271

dzi'T1ie Kozyril'wskich,
która wedł·ug ·oonalezionych
OSita;tn~o w GT!chiwach rosyj.
skich źródl'! wywodziła się z porski. Pomiullięta też zo'stała w omawianej
książce
postać ni'l'zmil'rnil' ciekawa, z\Miązana poprzez 'slY'nnego Mazepę z naszą his,torią,
c~później z ,I,akuci&lt;l - A. Woj;narowski, .o ktÓrym znany dekabryst.a, Kom:lraolij Rylejew, napi~ałpoomat
zatytułowany
Wojnal'owski
(1825), w którj1m z pozycj'i szlacllcckiej l"07Jpa trywana
jeSit kwes,tia walki prllE)ciwkocaI'skiemu
de3po'tyzmowi.
B{)hakr poematu byl siootrzeńcem Jana Kołodyi1skliego "M'azcpy", dworza'l1Iina Jana Ka?jimierza, który lo ,;cZt;sto w życiu nmieniał poglądy i Ipa'nów". Będąc bezdzietnym uczyni ł Mazepa siostrzeńca swym n,a~tępcą i ·kształ,cił go w Nicmcz~'Ch.
W roku 1705 wstąpił A. Wojna.rov.'ski na służbę Piotra I, zaś w dwa la~a później
(! 707) 7.ONLajca la manom jednego
z ,0dd7Jiałów Manepy i j€'sll wtaj.emrticz·ony w jego pl,~ny stworzeni,a udzi·el:nego kSlięstwa kosztem Qdda'l1Iia Z'adnioprz.a pod zwierzchllictwo RzeczypoSlpolitej. Od Stanbława
Les·ZlCZyl1s'kieg.o,z którym przez dhl'g\i cza's
p,'owadtJil MaZJepa tajne układy, otrzymał
A. Wojnarowski
tytuł woj-ewody koronnego, nalo.miast Kaml XII, król szwedzki, ,mianował go pułkownik,iem
w'ojsk
s1:wedzkich, a po śmicf'ci Mazepy hctutauem
UkraJmy. Jedna'kże A. W,ojn1aroowski
zrezygn.ov.'al z tytułu hetmana
bez zh'Jmii, wyjechał z Tur,cji do Europy i osiadł
w Nicmczech. Tutaj w roku 1716 aresztowano
go w Hamburgu
i wydano Rosji,
skąd zesłany ZaSilał wraz z rod7Jinq do .Ja'kucka, gdzie z;ma~·ł.
Omówienie Jlajdawnie}szych
rc1a'cji z pobytu POloa:ków w Jakucjn końezy autor krótkq cha1'aklerystyką
ocern'ają'cą te m1ateI1iały, zC'Sltawiają:c je ze wspólczcśnie Dm pows,talymi dZli·elami o Syberlii, tmkbujqcymi
m. in. o kulturze
,J'akulów.
Przyokazjli warto jednak ~~~,poml1li€ć,ŻJe w l'Owzi,a1oe&lt;tym·, jak również i wc ~~;'cp'e, znie "sztakił autor ·p!',;owniE:nazwiska &lt;L. Si·enj,ck·iego, powtarzając
również ten
błeld w z'apisie bibliograficZlnym dotY'czqeym joego Dokumentu oraz dwu mOll1oograLCZIly-eh '.lrtykulów poś\""ięoconych Sienii'cki'emu 5. Piiszą'co J. Kobyłeckim
wspomro'al również W. Anmon, jak,obym podal ,,:uby,t entuzjals,tyczną charakte.rystykc"
(s. 27, :przypis 33) Wiadomo,~ci o Syberii, powolują'c ;się .przy tym na mójaI'tykuł
poświęcony wkładowi Polaków w badania nad ludami SybeJ1ii :i ich kulturą 6. Idąc
Zd
wwartymi
w Wiadomościach
o Syberii
f.akta·mi, stwierdzam
raz jeszcze, że
hiążka ta jest pierWSZej polskąmcmografiq
l'ego obszaru, ZJawi'erającel wiele intcresuj&lt;.~cych wiadomoś·ci, ·chociaż jllslt W ni.ej również nieco śmiesznyc,h i bałamutnych opisów. Pny okazji 'pragnę oddalić zarzut wyrui·kają1cy z bformaeH
umieszczonej na :;t.ronie 13 rezL'nzowanej ks.iążki, odnoszący się do mojego artykulu o .T.
Kopciu 7, gdzie W. Armon ·podkrcśla, iż ,;autor (tj, A. K. - ,pod'kreślenie moje) zarzucając innym bezkryty'cznq
kompi1aej(; sam W 'przoos,lawieniu
życiorysu 'Uległ
jednostronnej
sugeslili rodziny" ('s. 13). Us·to,sLlJnk'owujqc się do powyŻislzego wy jnśn'am, Źl' znany mi jest życi·orys .1. Kopaia zalmiesz'czQlny W Polskim słowniku biografic:::nUm,
pióra W. Armona 8, i nie widzę wiE:kszych różni·c zachodzących między
pudanymi tam faktami a danymi zawartymi
w moim artyku12. Co się zaś tyczy

3 A. KuczyilSki.
Etnograficzny
obraz Syberii
Uj świeUe osiemnastowiecznej
relacji
Ludwika
Sieniekiego, ,,~:lnografia
Połska"
1970, t. 14; tenże,
Opisanije
Sibiri;
XVIII
w. (MateriaŁy
L. Sienickogo o sibirskich
aborigcnach i ich kulturie),
"Sovietskaja
Etnografija",
1972, t. 1.
, A. Kuczy,'lSki, WkŁad Polaków w badania nad ludami SybeTii i ich kulturą,
"Lud"
1968. t. 51, cz. 2. Na marginesie
warlo podkreślić,
że cytując
tE; pracę W. Armon zniekształcił
jej tytuł.
1 A.
Kuczy"'ski.
Wklad polskich podróżników do historii etnografii.
Relacje Józefa Kopcia
o ludach Syberii, "Elnol':rafia
Polska"
1969, t. 13. W. Armon zniekształcił
tytuł i tego artykułu.
, Zob. co I'i,ze W. Armon o Kopciu w: Polskt sŁownik biograficzny,
t. 13, Kraków
1967,
s. 630 - 631.

�272

Recenzje

wartoś-ci przekazanych
przez J. Kopcia relacjietnogra.fi-cznych,
to ocena ich w zestawieniu z innymi źródłami z tego zakresu- jest bardzo korzystna, Q czym pisano
już w naszej literaturze..
Pokrewny omówionemu
powyżej 'rozdziałowi jes;t I'Ozx:lZJi'ał
dI'ugi 7Jaty,tułowany
Polskie relacje
o Jakutach
z drugiej poŁowy XIX w. {s. 30 - 53). Prezentację
poszczególnych auto-rów rełacji 'J:0przedza WlSltępne omówienie, w którym z dużym
zn.awstwem mgadnlierui,a kreś-1Iilalutor wlarunki życia Zlesłań,ców w J'akucji i i-oh y-Olt:· w jej spoleczno-goGpod&lt;l'flczYlffi rozwoju. Powołując Slię ,tutaj 'na ZJnanego historyka zesłań do Jaku-cjli, M. A. Krotowa, wydobyłW.
Armon z zapomnienia szereg
pC;ISlialci,
kolóre mad Leną zajmowały Isię I1olnlidwem, działalnością pedagogiczną, rzemiO'słem. 'Na ma,rginesie ty'oh z kOnJi,ccZJnościba,rdzo ,skrótowych wi.adomoś'ci warto ,zaz.na.czyć, ż'e ten 'cYW1iJiZ!owanywkład połskiego żywiotu w humaniwcit;
Syberii 'czeka na opiól'o histO'ryka. T'emat jElGtniezwykle interesujący, mateI1ialy rozproswne - mri!mo t'o z okruchów źródeł SI1;worzyć można Ii:ntere~ującą monografię
problemu, o którym zaledwie w zarysk opoinfor.mOiWano czyteLnik'a na kartach .y,ecC'nzowanej książ.ki. Po ZJalrysowamJiu\\t'Slpomnnatnej·pr.oblema,tyki przedstawia
W. Arrr,en d-ZJiesiięciuPokrków, którzy na marginesie zesłańczego życia, bądż badań geograf'icZJnY'ch czy dZJiala,lności lekarskLcj, zgromadzili
intercsujclcy
mate'I'i'ał dotyczący kultury
Jlakutów :i -sl,anowiący wartościowe
dopelnienie
badail pr-owadzoaych w 'Szerszym wymiarz.e. Przez strony otego I'O'ZJdziałuprilewlija silę wi&lt;;c nazwisko A. J. Koh:rra, M. Gruszjeckiego, L. Niemoj'Ow-skiego, J. Kolona, T. Augus-tynowicza, A. Czjek;anowskiego, .T. Czel'sk;iego, Z. Węgłowskiego. Cz&lt;;ść z lych post2lci znana jes,t w spec ja.JilSJty,czne
j literaturze
tra'kt'Ujq'cej o wkladzie Pol;:lków
w p.ozmmlie Syber:ili, są jednak tutaj
i ,talcy, którzy dopiero dzięki W. Armonowi
utwierdzilil -swoją pozycję w dziej.aeh badań etnograficzJ1)-'ch z.a Uralem. Do biografii Wlielu z ty.oh 'Postaci dorzucił auto~ TecenzowaTIJCj książki nowe fakty, w
świetle ·k11:óry,oh'pel'niej rysują 'Si~ 'i'ch za!słu·~i w dz·iedzinlie etnogmfii. Uzupełniając
nieco -i tak interesująoe
WliardO'moś'cizestawiOlne przez W. Armona w krótki-ch prezenta'cj.ach poszczególnych postaci dodać należy, że A. K'ohn pisał nic tylko o .Takuta.ch, Buriatach,
Ewenkach
i ludach JJJadamurskich, bowiem znane -są również
ilme j.eg'o matcriały, -o których wspomniał
ostatnio J. Reychman 9. Odnośnie z.aś
do kSliążki L. Niemojowskiego,
zatytułowanej
Obrazki
Syberii,
podać należy, że
przjctłumaczol1iaona została na język angielski i ukazała slie;w dwu tomach w Londynie (1883) jako Siberian Pictures.
NieZJmieTI!1JieilITter'csujące rozważania
zawarte
są w trzecim rozdzi.ale pracy,
z2.tytulow.anym Uwarunkowania
dziaŁalności
naukowej
zesŁait&lt;:ów z Łat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
XIX
w . .(s. 54 - 69). Rozpoczynają
je informacje dotyczące ud.ZJi.alu Bolaków w óf:uchu r·ewolucyjny.m w Pol'S'ce j Rosji, przy czym uberunk.owane -sq &lt;llIle na zj&lt;lwi's'k,ok:onnak,tów polsko-I'O-s-yjs.kich w tej dziedZJiriiie. Zasygnalizowana
w wielkim 'skrócie ta oobs,zjennaproblematyk,a jest tłem dD -prze-cbtaWl'OlIlyohw rozdzial'e zloż-cmy,chSp'r3W działalności naukowej na zcsłaniu, kontaktów
zesłańców z ill1Stytucjami naukowymi
,i ludem .J.akucjii. Z koruieczl1'ości ograni-czył
się tJutajautor
do wybrania rZJeczy najważni'ej,silych, przy okazji warto jednak zasygnaJi,zować ten problem, bOWliem - j1ak wskaZJują źródła - właśnil' dzięki postc;po'Wy1m kręgom społeczeń&lt;s'twa rQlsyjskiego możliwe bylo wówczas na Syberii

• J. Reychman,
Albihna
Kohna rękopiśmienny
slowniczek
wyrazów
cZ1iwaskich Z tat
.:ześćdziesiqtych
XIX wieku, "Rocznik
Orientalistyczny"
1973. t. 35. z. 2; tenże. A. Kohna rękopiśmienn1J
slowniczek
polsko-udmurcko-marijski
z potoWy XIX
w., "Acta Philologica",
1973, t. 5.

�Recenzje

273

niesienie pOImocy zesŁańoom, .przy czym pomoc ta obj,awiła -się nile tylko w fQrmie
możliwoś,c,i współpracy Il'laukowej z T'owMzystwem Geogrofi.czn)'1m ;i placówkami
muzealnymi, lecz obejtmowała ona również działania ,administracyjno-prawne,
w
konsekwencj.i który.ch część zesŁańców otrzymywała zezwolenia na powrót do kraju lub zajmowała się ,handl'em, rzemiosłem, d:z;iałałnoś'oią LekaiIską!i pedagogiczną. OdlIwśnie do dzialalJno~C'i naukowej tej k'ategorii bal&lt;ioaczy,co W. SierosZJewski,
E. F!iekaI's'ki, czy M. W'itasz.ewski, której początki wiążą s'ię z okreS/em j,ch po'bytu w Ja,kucji, należy podkaeślić, że działalność ta przypada na Lata kSZltałtowan!ia
się w zachodniej Europie ,t.eoretycznych '{:ods,taw etnograf.ii pTZepojonych duchem
ewolucj'oniZJmu. Pol'ska i rosyjska recepcj'a kla,s.yków tegoewolucjoniZJmlU prZJedstaw~ona ZJostała w rec,enzowanej pracy niezwykle interesująco. Dla większośd z wymieni,onych prze'z W. ATlmona bada,czy kultury jak'UJcki,ejpr,ace z ,tego zakresu tłuma'czmce na język ,polski i rosyjski względn'ie czytane w ory,giJIllalerumożmWliłystwonenie interesują,cych metodologiocZlnie zalożeń ich działalności naukowej. Spr,awy
te ZIIlalazły swoje odbicie w kSliąŻCJeW. Airmon-a, zwlas'ZIcZiaw l'oZidZliałaohstanowiący.ch monograficzne opr,a,cowanJie życia li. pl1acy A. SZ)'lmańJskiego, W. Sieroszewskiego, E. Pi'ekarskiego, M. Witaszewski'ego li. S. Ja'Sltrzębskli.ego (rozdzioał IV- VIII, s. 70 - 140). Bada'cze ci, wywodzący się 'z kręglU rewolucyjnych ['uohów społecznych Pobki i Ro'sji, po zetknięc'iu się z eWJOrucjonistycZillą;i Imarksistowską literaturą j,ako jedl1li z pierwszych w Rosj'i dali temu wyraz w swych dzieła'ch zwartych i ,artykułach cha'mkteryzujących
się now)'lmi zaIoż,eniami metodologic Zlnymi.
Myślę jednak, że wpO'równal11Ji'uz bartdlZorozbudowanymi w .tej part'lii kstiążki S'ZiCZ€gałami edycyjnymi, dotyczącymi pos'z&lt;:zególnyoh artykułów j dzi,eł autorstwa ty,ch
najbardziej zasłużonych bada'czy, Zla mało posZiedł W. Al'mon w k'ierunku krytycznego omówienia ich dorobku. Wprawdzie czyni '00 nieraz uwagi z tego zakresu,
nkZJawsze jednak są one pełne li 'oddają ogrom zasIug badawczy,ch tych postad.
Na marg~nesie wspomnia:ny&lt;:h powyżej szczegółów edycyjnych
uważam, iż pominął autor niezmiernie istotną wi,adomość dotyczącą drugiego wydania książki
o Jakutach autorstwa. W. Siero.szewskiego. Otóż, jak podaje St. Poniatowski, w roku 1914 udając się na ekspedycję etnograficZiI1ą do kraju Goldów i Oroczonów na
Dalekim Wschodzie spotkał się on w Petersburgu z E. Piekarskim, z którym rozmawiał ,o zamiarze nowego wydania monografii W. Sieroszewskiego. "Powzięliśmy
zatem myśl - pisze st. Poniatowski - drugiego wydania książki pod redakcją
i z dodatkami P'iekarskiego, o ile zgodzi się na to Sieroszewskii" 10. Jest to ważne
dOtJełnienie ujawni,onych przez W. Al'mona szcZJegółów związany,ch z oceną tego
dzieła roz'patrywaną drobiazgowo w książce (s. 95 - 97).
Ostatni wzdział książki za,tytułowany Inne relacje z przełomu XIX i XX w.
(" 141 - 161) traktuj.e 'O ty'ch Polaka-ch, którzy 'prrebywając
w Jakucji Il'li'eprowadzili programowych badań, lecz za'intereSlowal1likulturą J'akutów ,poświęcili jej nieco
miejs'ca na kartach swych wspomnień. Jakk,olwiek jest to materi'ał bardzo zpóżnicowany ilośoiowo i jakościooWJO,uzupełnia on jednak wi.adomoś'ci podane przez
S. Jast.rzębskiego, E. Pliekaml&lt;'iego, W. Siel'oS'zewskiego czy M. WlitacsZiewsil&lt;'iego.
Ponadto powiększa on w historii naszej etr1ogr,afii krąg tych Polaków, którzy pracując na zesłaniu przyczynlili się ZiIlJacZiI1tie
dQ wzboga'cenia ogólJn'ej Wliedzy o ludach Syberii.
Polscy badacze kultury
Jakutów
W. ArmOJrla są jak dotąd - najobszerniejszą monografią problemu. Oprócz pełnej rejestracji osób ;piszących o kuLturze
10 S. Poniatowski,
Dziennik
wyprawy.
Do kraju
Goldów i Oroczonów w 1914 r.
zaopatrzyła
i do druku
przygotowała
B. Heidenreich,
"Lud"
1966, t. 50, s. 78 - 79.

18 "Lud"

-

tom

63

Wstępem

�274.

Recenzje

tego lI1ar,oou, =lazło
się w meJ
obok prezentacji dorobku wybitnych badaczy
-- uwypuklenie :pods;tawowyc:h cech ich procy naukowej, stawi.anycl1 celów li przyjmowanych założeń. Dorohek :ten powstaj,e we wdzięcznej pamic;ci Jakutów. Przy
każdej n.adarz'ają'cej slię ,po temu okazj&gt;i ws'pomin1ają iO'l1iiBolraków, k~ó;rzy tu, n.a
kresa'ch carskie'go imperium, z,esłaniza
'UcZies,tnic,twow patriotyczny,ch s,towarzyswniach i l'ewolu.cyjnej dZliała1il1o\Ści,
'Z!!1.aleź.1,i
j,esZlCJze
dość siły, ,aby w tym "więzieniu bez krat" jak 'PodówcZiaJSll1Jazywano Ja,kucję - wyko'l'Zystać swą wiedzę i zachować godność ludzką.
Do tej ze ws'zech miad' IinteI'esująe'ej publikacji, zawierającej szereg odkuywczych wiadomości, mlOŻinawysunąć ki'lkazastrzeżeń,
k,tór·e jednak mie umniejszają
jej wartości Część z niloh przedstawiono powyżej, Itutaj natQmms,t ·idZlieo ic'h sum,a.rycz:ną wymowę. Otóż lnie zawsze można zgodzić się z tzw. bibliogra£iczną dokumentacją
tekstu, a poczyniO!!le powyżej uw,agi potwierdzają 'ten rażący brak
w pracy naukowej li budzą 'Uzasadnione ooowy o ś·oisłoŚć ·całoś'ci. Przy okazji
wspomnieć należy iillp.o tym, ż·e w eckolwiek k&lt;mtrowefls,yjn,j,ebrZJmiącej w s·ens.ie
mery~orryczmym oplinii wymżonej w przYP'ilsie la !na str,onie 122, dotyczącej Ii'niormacji o prr,acy M. Wli1taszews:kiiegopoświęconej szamanizmowi, znajdują się aż dwa
błędy w paru wti·eJls'zachteks·tu, znobione przy {)Ikazjli,cytowania prac, na które
W, A mon powołuje s·ię w ,swej -Kry.tycznej note.e. kut'Olr ni.e zaWIS.zekon'Slekwentnie prezentuje nam dokumenta,cję wi.ado1moooi, sltąd też nie wiemy skąd zacZierpnięta z'OISltałakOIil'kretna infor'macj1a; doty'czy to 'P1I:zyk~ad()lwo
uwagi o dr W. Krajew~skim, który przeglądał rękopis J. Kot,on'a (iS. 38). Plonadto w tekś1(jie kSijążki
stosuje autor .bez wyj.aś:n1enlia nowe i slt,a['e nazwy etIliic:z.ne.Ta f.onna zapisu dezOIientuje czytelnika, IZwł,as:zem iJe 'Stosując nawet stare nazewni·ctwo popełni.a
\V. Ammon rlażące błędy. Pr:zykł'adowo' Ewenów, zwanych dawniej Lamutami, określa w innyc;h partiaoh ksliąiJki Łamutam:L Gdzie indziej zaś mamy wiadomoś,oi
o Zyrialnach, Wo,gułac1h, Ostiaka'ch, 'I'UlI1:guzachczy Giliak1ach, co 'przy 'bl'aku zes'tawienia ,slta'rychi wspókześnie
używ1anyah nazw etni:czmyoh IlIie pozwala czytelnikowi na 'Slzybki.ez&lt;J.rli'ent'Ow&lt;'ll1'ie
się, że .ta·ey np. Gilia'cy, Ito l'ud znany dzis'iaj I::od
:nazwą Niwchów, a Tunguzi to Ewenkowi,e. I'trlObl€mów zawartych w 'omaWianej
książ,ce, a wyma·g'ających nie tylko recenlZyjnych uwag, lecz badall empirycznych
p3głębionych zwłaszcza w oparciu 00 źródła rosyjskie, joest wiele.
Szkoda, że autor nie zaopatrzył książki w mapę obrazują,cą 'szlaki podróży
poszczególnych badaozyoraz
charakteryzującą
układ etniczmy tego rozległego obs:-.al'u.
W s'lianJie, jak wsp0ffi!!11ałem, ZiaJsltrz:eż,enlia
te 'r,i-e 'u'mniej$lzają wart{)ści;rozr:rawy W. Arm·cna, będą'cej monO'g.I~afiąwybranego pro.blemu z his~,orii wkladu Polaków w poznanie kultur ludów poroeuTO'pej-skic'h.
Antoni

Kuczyński

Uwagi na temat recenzji A. Kuczyńskiego
Niestety AK nie ,swlsuje sformułowanych
przez Stanislawa
Ossowskicgo I::0&amp;tul'&lt;łtów, jak'należy
prowadzić .polemlikę, które to postuLaty oolnoszą się tla'kże do
pisania rec·enzji:' "l) Przystęp'ując do dy:sk!u;sji'czytać uważnie .tekst, Móry ma się
zamli'&lt;łTkrytykować. 2) Dysk'li~ują,c z czł·owiekJiem [1li·e'Sprowadzać do PQlmo,cyduchów i me 'Pozwalać Slobie na licencje .poetyckie w stosunku do krytykowanych
u.~tępów. 3) Brać odpowiedz.ialność za zalrzuty, które się stawia, cyt.ując odpo-

�Recenzje

275·

wiednie momenty w krytykowanym
tekśoie albo p!fzyn1ajmniej wskazując d~kładnie milejs.ce, którego uwagi polemiczlfie dotyczą. Tylko w ten sposób umożliwia
s;ć; kontrolę czytelnikowi". (Cy't. wg Ossows~i, Dzieła, t. 6, Warszawa 1970, s. 226- 227).
Nie zamierzam polemiwwać
z A. Kuczyńskim, niemniej chciałbym wyjaśnić
Redakcji "Ludu" niektóre sprawy:
1) Dotyczy pominięcia
omówienia
mechanizmu
podboju Sybenii, jego etapów i rezu]t,atów. Moj.a monografia miała konkretne założenia .sfoI1mułowane we
w"tępie i do moich zadań nie należ:ało rozpatrywanie
'tego obszernego zagadnieLia. Podałem wybTaną literaturę historyczną
dotyczącą Jakucji. Stąd też musi
upaść sformułowanie AK,że
,Imamy więc tutaj wyrwane z szerszego kontekstu
informa,cje o tych Polakach, którzy znaleźli się w Jakucji [ ... J", bo przecież oni
tkwią właśnie w kontekście jakuckim.
2) W sprawie uzupełnień: rodzina Kozyriewskich
i Wojnarowski. Szkoda, żeAK nie zauważył, co naJpisałem na s. 17 i w .przYlpisie 6 'tamże. Otóż w przypis.iepowołałem
się na pr1acę Safronowa, a prZiecież z tej publikacji można ,czerpać garśdami polskie nazwiska, m. lin. Kozyriewskkh.
W swej pracy e,elowo ograniczyłem się do podania kilku najbardziej
reprezentatywnych
nazwisk. A eo do
Wojna1ro'wlslkii·e.go,
to oiba'w,iam s'ię, że naw·et świ,adec'two, sZJla,chetm:egodelkabrysty
Rylejewa nie pomoże mu trafić do historh polskich badań etnograficznych.
3) Dotyczy jakoby znieksztakenia
nazwiska:
Sienicki
czy Siennicki?
Do
czisiaj pisze się je obocznie - por. Polska Encyklopedia
Szlachecka,
W,arszawa
1938, t. 11, s. 48: Sienick,i V. Si'EJmnickih[erbuJ Bończa, 'taJmże Sieniccy innych herbów, a na s. 50 - 51 - Siennliecy. Natomiast .rację Ima AK o tyle, że powinienem
na S. 13 i 22, tzn. kiedy 'cytuję Kuczyńskiego, uszanować formę przez niego podaną.
4) Dotyczy Kobyłeckiego i Kopcia: jak z tego wynika, każdy z nas ipozostał
przy swoim zdaniu.
5) Dotyczy Kohna. Czy naprawdę historyk badań etnograflicznych w Jakucji
miał obowiązek pisania o tym, że Kohn pozostawił 'także rękopiśmienny
słownicLek wyrazów czuwaskich, tj. ludu mieszkającego w Europie?
6) W sprawie cytatu z Poniatowskiego.
Czyżby AK nie zauważył, że ,cytuję
relację Poniatowskiego o slpotkaniu z P,iekarskim na s. 105 przyp. 7 w rozdziale
dCJtyczącym Piekarskiego? Celowo nie skorzystałem z tej informacji pisząc o Sieroszewskim, albowiem zmuszony byłem podkr,eślić dwulicowość Piekarskiego, który mówił Poniatowskiemu coś innego, a przygotowywał napaść na Sieroszewskiego,
o czym pi.salem na s. 95 - 96.
7) Dotyczy zarzutu Krajewski
Koton. Chyba dla każdego rozgarniętego
e~ytelnika nie ulega wątpl,iwośd, że zarówno na s. 37, jak i S. 38 cytuję j·edną
i tę samą pozycję - broszurk(; Jakuba Kotona, Ucieczka z Syberyi,
Kraków 1891,
w której Krajewski pisał o Katonie.
8) Dotyczy uźywania starych i nowych etnonimów. Nie robiłem z tego specjalnegoproblemu,
albowi.em Jakuci za'chowali swoją dawną nazwę, a dla innych
(nic bylo ich zresztą w~ele) podawałem nazwy stare, tak jak występowały w dawniejszej literaturz'e. Przecież -nikt nie miał a to pretensji do AK, który postępował tak samo w 'swoim a.rtykule w "Ludzie", t. 51 (boję slię cY'tować tytuł, bo
mógłbym zmów coś zJliek,szta!cić). Zarzut, że piszę Łamuci zamias,t La'muCii jest
bezpodstawny, albowiem AK dobrze wie, iż w naszej literaturze syberyjskiej używano określeń Łamuci a nawet Łamutkowie. Dzisiejsz,a fo.rma pol,ska jest jedynie kwestią umowną, albowiem rosyjiska: Łamuty mówi sama za sielbie. A może należałoby mówić Ladoga zamiast Ładoga?

�276

Recenzje

9) Dotyczy mapy. Postulat słuszny, albowiem w książce za radą jej Redak·
tora prof. J. Babkza opuśdlem
zdanie, które było w maszynoPQsie: "Próby wy·
konania mapy, na którrej ZJostałyby narniesiione zbadalile prZJez polskich zesłańców
ohszary Jrakucji, spełzły na JlIkzym, gdyż nie dysponowałem
od,powied:nrią iloś,cią
map, które zawtie!rałyby zarówno starr'e, j1aiki !l1roweJlIa1zwymiej'soowlQ.śaioraz oznacze!l1ia podzirału adminirsrtracyjrnego (W. A'rmon, Dzieje polskich badań nad Jakutami,
Toruń 1972, ms.ZJp.,iS. 17).
W swej rererenzji AK kilkarkrrot,nie ZJarZUrCia
mi rażące błędy w zapisa'ch biMiograficZJnycih, ll1Jaogół jednlak są to stwierdzenia ogólnikowe. AK GrIlIinie podaje na
cz}"m one polegają, anli ich - c:hociażby z obowiązku rec'cnzenrckiego - nie koryguje. Po sprawdzenlilu okazało slię, Żre są to albo TI!i·edopra:trzeniakorektolrski,e (ostatecznie j,akoauior
,otrzylmałem tylko pi,erwszą korektę, ra po wydrukowaniu
książki nie ,milałrom możliwoś'oi dodani,aorraty),
jak np. wytknięte ZJnieksztakenie tytulu artykułu AK, allbo efekty konsekwentit1lie stlQlsow,a&lt;nejprzez Ossolineum transkr}"pcjli aUaibetu Tosyjiskliego, k!tórla w odróżnlieniu od tra:nshteracji
dopuszcza
dużą dowolność i może powodować pewne zlniekszta1cenia za'PilSu. Ale są też przypadki, w Mórych AK wyimaginowiał :sobie błędy, jak np. w notce o Wiitaszewskim (s. 11), w której post,awiłem A. Kuczyńskriemu konkretne pytanire, mianowicie 'skąd wZJiął tWierdrzenQa, który'ch przedreż niema
w ,cytowanej prz.ez nas obydwóch pmcy Wiitaszewskiego (s. 122 mojej ksIiążki). Zamiast odpowiedzi AK zarzuciił mi zrobienie "raż dwóch błędów w paru wIiersza·ch tekstu". Szkoda, że AK
nie napilsał nla czym one po]egajia,
Swoją obsesję na punkcie :porpełn:iarnych przeze mn'ie błędów biblilrogmficzny,ch AK tak pods'umował: "Otóż nie zawsze Imożna się zgodzić ,z tzw. bibliograficzną dokumentacją
teks,tu, la poczyniione powyżej uwagi potwierdzają
ten rażący bI1ak w rpI1alcyniarukowej 'i budzą uzalsiadnione uwagi o śdsłość oałoś,oi" (s. 11).
Nie bardz'O jednak to zda:n'ire zgad.Zia :się z poprzedzającym
zdialniem, k,tóre brzmi:
"W stosunku do tej ze wszeich ,miar interesująoej
pracy, ZJawi,eDająoej szereg odkrywczych wiadomości, można wysunąć jednak kilka zlarStrzeżeń, które jednak nie
umnicjszmją jrej wartości".
Witold

Armon

Odpowiedź dr. Witoldowi Armonowi
Z za~nteresowanirElm Iprzeczytałem uwagi dotycząoe mojej re'cenzji z k,siążkli pt.
badacze kultury
Jakutów.
Pomijam 1Jultaj "tonację" tej odpowiedzi, w której przywołuje Autor naukowyautarrytet
S. Ossowskiego, przyporminają'c mi, jak
należy plilslaćrecenzję. Czytając te uwagi doznałem pewnego zdzliwieni:a, bowiem
podane przeze mnire nlirediociągnięc!ia tej pracy potraktował
Autor jako przysłowiowe "s'zrukalnie dZJiury w rcałym". Skądinąd trzeba tu zaZJnraczyć,ż,e każdy autor
recenzjri ,oprócz podkrreślenlia waI1to'ściowyoh składników
danej pracy powinien
t"kże oddawać siię najgorliwiej
prostowaniu
mylnyoh opinii, uzupdnianliu
pewnych fuMów o nowe szczegóły, korygowalniu zapilsów bibliograflicznych itp. Tak
też potrakitowalrElm swoją rolę j'ako autor przedmiotowej
r1ecenzjli. Problomatyka
reeenz;owanej krsiąŻiklijest mi na tyle bLiska, ż,e z ,radośrcią przyjąłem jej ukazlanie
s'ię, bowi'em wype1niŁa ,ona znaczną lukę w dziejra'ch wkładu badaczy polskiich
w proznranliekultur ludowy,ch i pierwotrnj'1eh świaita. Przyzmaję, że pi,sząc tę recenzję 'sltaI1ałremslię - j.ako że tematj'1ka nie jrest mi ohca - oprócz podkreślenia dużej warrtośloi trej ik1s,iążklizwrócić uwagę na pewne jej niedooiągnięrciira, UlZ'Ulpełrnić
Polscy

�Recenzje

277

niek,tóre slz.czegóły IQ nowe fakty czyniące ca!(lść bardziej
boga'tą. Zdaję sobie
sprawę, że unaknięcie W1sklazanych przeze mnie nieMóry'ch braków tej k'Sliążk:ibyło niezmiC'flnie tlrudne, a nliera:z nawet i niemożlliwe wobec fak:tu ŻJmudny,ch poszukiwań archiwalnych i scalami,a sz,eregu 's\tudiów przy'czynkaTskieh.
Przyznaję tutaj, że ok,reślone prZ)ez W. Al1mona i'ntencje polemj,czne starałem się zrozumieć ze względu nla emocjonalny s'tosunek autora do 'tego, 'ClOll1Ialplisał. Z drugiej natomiast strony dziwi mnie bardzo arbitralność niektórych Sitwi'erdzeń. Sam bowiem nieraz pod W1pływem recenzyjnych uwag korygowałem niektóre s,twierdzenia z wcześniejszych op'Daioowań ,i :zawsze czynił'elm to z uczucielm
wdZJięcznośoi dla rc'cenzenta.
Tak więc analizując
mz jesilcze treść przedmiotowej
recenzji potwlierdzam
zawa!rte w niej "za 'i przeciw", natomiast biorąc pełną odpowiedzialność
"za zarZJuty, które siC;stawi,a", wyjaśnialm, co nas,tępuje:
Ad. 1 i 2. OczyWliśoie można Siię 'Sprzeczać ICzy lautor pl1a'cy tflak'tująoej a Jakacjii miał obowiązek przedstawienia
mechanizmu
podboju Syberili przez Rosję
i ukazanie na tle 'tego dzieł,a Toli Polaków, 'Móra - jlak się okazuje w świetle najnowszych żródeł rosyjskich - była wcale niebagatelna.
Myślę, że ,choćby pobieżLe zamarkowanie
'tego 'problemu uczyniłoby priledmiotową
pra'cę balrdziej interesującą, zwła'szlcza że wspókzesna
histodografi!a
radzi'ecka odnotowuje tę pTObJematykę. OdnoŚ/nie ZJaś Wojna'rowskiego nie ,chodziło mi IQwprow,adzenie go do
,.historii poliSkioh badań etnografi;cznych", j.ak sugeruj'e mi W. Armon, na,tomiast
chciałem zwrócić uwa,gę na flaklt ciekawy,oh stosunków p01sko-J.1osyj:skJi,oh
w owym
czasie, w ,reZJult"aóe których s,~ostrzclIliiecmocno tkwiąoego w !naszej hist'Or,i'i "Mazc'py" znalazł slię w Jakucji, Myślę, że sz!cilegół to ciekawy i godny odnotowania,
zwłaszcZJa że wCileśniej o 'tym u na'S nie pisano. Fodobnie mla 'się 'sprawa z rodziną Kozyni,ewsk,ich, przede wszystkim zaś z J'a'll1lemKozyriewlSkim, który ut'rwahł
,ię w dzie}ach rosyjISkieg,o podboju Syberii.
Ad. 3. C'O do zniekszltałcenii.a n;azwiska: Sienkkri czy Siennickli. Znane mi są
błędy z ohoczną pisownią tego nalz:wiska występującle w cytowanej przez W. ATmona l,it,emturze. Sięgając jednak do źródła wyjaśniam, że autor wspom11lień podpisywał się "Ludwik z Boń,cz'e Sien!icki". Tak też pisali to nazwisko a,utorzy zajmujący się współcześnie wkładem S'ienj'ckiego do w1edzy o kuHurze Jaku,tów.
GWQlliś":'i,słoś'cii z obowiązku ,rieoenzen'ckiego wyjlaśnJić nal'2'ży 'pr:zy okalzji jeszcze jeden błąd w zaJpisie bibliograficznym. Otóż w ;przyp.. '20 na s. 22 podał autor
jedną z prac
Sienick,i'm w następującym
!brzmieniu: K. Bartolszewicz, Kazźmierz
KrzysztOf Siennickź [w:] Księga Świata 1857, ks. 2, s. 128 - 130. Powinno natomiast
być: J. Bartoszewicz, Kaźmirz
Krzysztof
Sienicki
Iw:] Ks,ięga Świata, 1857, ks. 2,
s. 125 - 1301
Ad. 4 i 5. To co w recenzji napisał'em o Kopciu li Kobyłeckim wyn'ika z faktu
szczegóło'wego przeanallizowania i'ch bi'Ografii i wkładu do wiedzy o kulturze ludów
Syberiii. Dałom temu wyrlaz w 'Swoich opr'acowania'ch 'na Iten tema,t i ni,e rZJe'czw tym,
aby "klażdy z nas pozostał przy 'swoliimzdaniu", lecz ohodzi o pokazlanlie właściwegoobrazu ich zalsłulg pOZlOlawczychw dzli,edzin'ie !etnografii Syberii. Odll1lośni,ez'aś dodatkowych zai:ntere'S'Q;wań A. Konna językiem cZluwalsik'i,mi udmUirsko~marlii'skiim
myślę, że waxto było ,odnotować w relcenzjli i ten sZJczegół wzboga'cający sylwetkę
t2g0 zesłańca i jego zasłUg1ibadawcze.
Ad. 6 i 7. Uważam, że fakt osobistych animozji między Sieroszewskim a Piekarskim, o czym wspomina AnmlQln,'nli,epow111lienprzy'Słaniać ,tak i.s,totnego sz;c;1jegółu
w his,tO'J.1ili
na'sz;ej et'll1'ografi,i,jakim były zamiary S. PoniatowskiJego w spmwie ponownego wydanli.a Dwunastu
Lat w kraju
Jakutów,
zwłaszcZJa :ile ilS'totni'e p1sownlia wy-

°

�278

Recenzje

r3zów j;akucki'ch przyta,c;zany,ch pTZez Siier·oszewsk.ieg{)była pełna błędów. Ze wsy;omnianego zaś powyŻlej przez Armona przypisu nr 7 na stronie 105 Jego książki wcale
r.ić· wynika, ż·e P'OIili'atowsklirozmaWli,ał w tej sprawie z Piekarskim. Przypis ten odnQsi się natomiast du faktu, że "Piiekarski mówił 'czystą polsZJczyzną i aboll1lował
gazetę polską". Podobni,e ił1iejasno sformułowana jest dokumeni2'cja relacji W. Krajewskiego ·0 Tęk'Q1p'sie J. Ko-tona. Nie wynika z .niej jedn,oznacznie, że to właśnie
tak, jak 's,ugefluje powyilej Armon, na łama'ch Ucieczki z Syberyi,
Kraków 1891,
p:óra J. Kot&lt;JU1&lt;3.,
piS&lt;3.łKrajewski 'Swą krótką, z&lt;:lawkuwą ocenę tej pracy! Jeśli nat{)miast idzie {) błędy w zapisie bibliogl1afi&lt;cznym na sironie 122, przyris 10, to wyj,"śniam, że cyt'owany przez Armona tekst znajduje się .nie na st,ronic 357 mojego
artykułu na łamach "Ludu" (t. 51, UW8,·cz. II), a na s,tro:nie 557, natomiast w książ,ce
A. Kuczyńskii, Syberyjskie
szLaki, Wrodaw 1972 ta 5IaImawiadomość znajduje się nie
n~l stfloni,e 359, a na stDonie 354. Zmieks.ztał,cenia te rze'czywiście mogą być w1ną kIQrekty.
Ustosunkowując
's'ię do innych sformułowań
zaw.artyoh w uwagach Aflmona,
prag;nępodkreślić
raz jeszcze, ieoczyWlistY'm błędem jest .micsz·anie na ła,ma'ch
k~'iążk,i nazw posZJczególnych ludów iS'yberyjskich, s:t,o,sują'cstarą li nową nomenklaturę względnie OCQlCZine
pis,anie na2lwy "La1muci" lub "Ł,amuci". We współczesnej literaturze etnografk2ln.ej kwesti.a 'ta jes't }ednozna'cZJnie wy ja ś&gt;niona , a pisIQwnia Inazw
poszczególny'ch ludów k&lt;O'nsiekwentn:ieprrestrZJegana;
ZJob. Dip. Istoriko-etnograficzeskij atlas Sibiri,
pod red. M. G. Lewina i Ł. P. Potapowa, Moskwa-Lem.i01Jgmd
1961; Atlas narodow
mira, rod red. S. 1. Bruka, Moskwa 1964, w odnJiesiemiu zaś
do nazwy "Lamu'Ci" czy "Ła-mud" praca G. M. W'&lt;l'siJ.ewicza,Ewenki. Istoriko-etnograjiczeskie
oczerki
XVIII
naczalo
XX w., Leningrad
1969 i Etnonimy,
red.
B. A. Nikonow, Moskwa 1970,s. 204 - 217.
Wyj.aśniajC}c powyższe, cZY:l1Iięto z obowiązku riecenzenta i raz j·esZJczepodkreślam dużą wart,ość książki PoLscy badacze kuLtury Jakutów. Jej lekturę oprócz wąskiego grona etnografów
i hist'myków nauki poleciłbym &lt;tym wszystk'iJm, którzy
w biografi.a'ch .szukają nie tylko mechalI1iZJmówkiierujący'ch losa:mi ludzi, ale i klimatu damej epokii omz specyfiki hlis'ool'ii,która te pos&lt;1aciezrodzila.
Antoni

Katendarnyje
-nacato

obycai

XX v. Vesennije

i obrjady

v

prazdniki,

IzdateL'stvo

strunach

zarubeznoj

Evropy,

"Na'u.k'a", Moskva

Kuczyński

konec

XIX

1977, ss. 358, ił.

Pra'ca ~taJn'&lt;JlWi
drugą część zrecenzowanej
w t. 60 "IJUdu" lffiolDografiliInstytutu
Et nogm f.ii im. N. N. M'Hduciho-Makł.aja w Moskwie, poświęconej doroczn)'lm zwyczajom i obrzędom wszystkich narodów Europy (poza ZSRR). Jej główrnym redaktorem jest S. A. TiokaiI'iev, a autoiI'a:mi 18 etnogr.afów, przede wszystkim radzieckich.
W ,y;o,s0CZJególny'ch
ro,wZJiJała'cht'Omu Vesennije
prazdniki
ZJostały przedstawione
zwyczaje i obrzędy &lt;Jkifesu wiosennego' u Włochów, Fra,ncuww,narodów
półwy.spu
Pirenej'skiego, Bel,gil ;i Ho l'alDiC1ii,
Wy,SiP Brytyj&lt;skich, Skandynawii,
Fi'nów, Lapoń'Cz.yków, Niemców, AU's&lt;1riaków, nar'odów SzwajcaI1i'i, WGgrów, PoJ.a,ków, CZ0chów
i Słowaków, Łu.życzan, narodów Jugosławii, Bułgarów, Rumunów, Al:bańczyków
oraz Greków. Jedyną zmianę w układzie pracy, w porównaniu z częśdą ,p.ierwszą,
stanowi więc rozdzielenie opra'Cowania doty,czącego Słowian Zachodnich na trzy

�Recenzje

279

dzialy silczegółowe. Podobny również IPowstal w zasadzie zeS(pól autorów. Zarówno
te formalne względy, jak i 'analogiczny s'posób !prezentacji materiału oraz ;identyczne zalożenia tc-oretyczno-ll11etodologiczne powodują, iż Vesennije prazdniki
stanowią
konsekwentną li w 'pelni log,kzną kontynuację ,czę·ści Zimnije
prazdniki.
Są równocześnie doskonałą monografią dorocznyoo zwyczajów i obrzędów cyklu wiosennego
yo; Europie.
Praca pO'Sliadaprzede wSlzy's1k!im'charakter faktOlgrafj,czny i opiom się głóW1l1ie
na opublikowan.ej ~itlXaltlUrze prZJoomiQl:u, w mn~ejs'zym s:tlQlpn,iuna danych archiw'al;ny,ch i badnnlj·aoh terenowych. ZgrlOmad'llony ,ma;ter,ial dajoe s'taty;czny obraz obnędowości na prileromie XIX !i XX w.
Opisowy &lt;:ha['akt.er m ono!§I"ail'!i
i wynika beZJpośI'edruo z jej za,łoż'eń, prwd'stawionych w plierwszylffi tOlmi'e.Charakter t€&lt;o,roetycZJnY
i ,sy'ntetYZJują'cyposiadają, 'podobnie jak poprzednlio, "W'pr&lt;Owadzenie" .i "Podsumowanie", ,ale anahzę w n.ieh ograniczono jedynie do obrzędowoś'oi rOZJ{:lCltrywa:negQ
O'~resu roku. Uwidac7Jl'li,asię jednak,
w każdym z ToZJdziałów, dąż,enie do ukazania nawet pOIszczegMnych f,aktów w 'perspek1tywie hi'st.o'l"yocZlllJej
!i ujęcli,u gen'ety,cmylffi. R!ozważa'lJJiat,ego rodzaju 'są nie tylko
~nteTeslUją'oe,ale wręcz ~OInieczmc.Zwy,cz:ajoei obrzędy dorOlCzlIl,etworzą sys'tem niezwykle złożony, a wyróimi,enie w nim poszcilególnyoh nawarstwLeń d ich d:nlerpreta'cja
wymagają szczegółowej ,analizy, tym bardziej, iż zwy'czaJe ujmowane są.w p[',a,cy
jako forma św!iadom:ośai społeezllJej w kcmtek.śoi,e ,cal,ego zes1p:ołuuwarunkowań
i w
rozwoju hi-story,czmy;m. TakJie podejści'e pozwala n'a o~€śJ.enLe elementów w ich
źródłach, a w!ięc jako pnooohrześdjańsk!ich,
antycZlI1y'ch, chr.ześdjańs·kich czy wyraźni,e elni.cznych.
Podstawą wyróżnienia wioserm.ego cyklu obrzędowości dorocznej w IDuropie jest
'1," recenzowalIlej prorCy kalenda'rz
chłopska, zwJązany z o]:)serwowalIlym'i w przyrodzie zJffiian'amui następstwem
prac gO'Sp:odarsikich.CY'kl wio5ellJJl1Yjest naturalnym
pl'zedłużelllliem cyklu zimowego, w którego obrzędowoś'cd zazn,a&lt;:mją 'Się m. in. przygoto'wania do wio'srennego początku nowe.goroku
ch~OIpsikiego.
Zwycmje i robrzędy wios'enne tworzą chyba najbardzri,ej złożony komplek.s. Przyczynia się do tego m. in. fakt, iż początek i konlirec wiosny, ze wZJględów kUlmatycznYCih,'przypada lIla różny'ch robszanach BuI'Opy na róż,ne mie'siące oll"azto, że oraTci.e
chr:reścijań:s~iej obrzędowości 'religijnej Irllakalrendall'zu ksrjężycowY'm powoduje wystę.powan'ie, obok świąt stały,ch, św.iąt ruchomyoh.
W wios€il1l1ejobrzędo&lt;woś,cdmożna wydzielić dwa etapy. Pierwszy OOanowią święta karnawałowe przy;padają'c·e na okres budzenia s'ię przyrody do żyda oj mitani-a
wiosny. Drug)i wiąże się z rozkwitem p['zyrOOY i roowojem polowych prac gos'podm'Sklieh, a jego punktami kulminacyjnymi
są l ;maja oj Zielone Świątki. ZwycZlaje
i ,obrzędy wielklanrorcne łą'czą nirej'ako oba eta,py.
Podobnie jak w cykJ.u zU!mowY'm,tak i w cyklu wiors1elIluymz;aznoaczają się wyraźnie ślady kultu ognia, wody, zmarłych, magii :płodności Hd. Związek mi'ędzy elemeultami rohrześ,cijrań'skdmi,a ludowymi rróżnlicuje się ZJnra'ozni,e
w .zaJ.eżnośd ord konkretn.ego świę~a; i tak np. Wni'ebowstąpienlie jrest główn.ire świętem rreligijnym, natomiast ~arnl&lt;lwal w za'sadzie czysto ludowym.
ObOk szel'egu wspólnyrch wą,tków w zwyczaj,ach i I()Ibrzęda'ohwim;ennyoh w Europie poj,awi,ają srię na IIlri'ektórych obszarach elementy specyfJicZ1lr€,uza].eżnLolIl€od
środowiska geogroficzneg.o, różni·c w ;poo's:1awaoh g&gt;cJ1S'Poda!I'czy'ch,
'l'óżni,c :roC1ri:gijnych
oraz walrunków hLstorY'cZinegorozwoju. Przykładem moie być karn.awał w swojej
klarsy'cznej 'PostaC'i, ch:arak,terystycZll1€j dLa krajów romańskich. ŚWiętowalIlie przełomoweg·o Imocnentu wiosny w dniu 1 ,ma['ca na połu&lt;dniowym-ws'ohodzie, a l maja na
pCJwsitałyoh orbswlf'och imoŻlI1at!uma'c:zyć oom&lt;j'e&lt;nTIymiwarunkHlmi klii1matyc2mymi;

�280

Recenzje

'wlaŻinośćdinlia św. J'erz;ego w połlUdiniow,eji południo'Wo-,wwhodll1JiejEUI'opie Z;l1I3.czeniem hodowli i pastersItwa na tych terel1la'ch; a np. występowanie elementów kultu
sloń,ca w obrzędowości majowej na Szetlandach pozostałościami tradycji celtyckich.
Pos'z;c,zJególnerozdziały dirugiej 'częśd serii Kalendarnyje
obycai i obrjady
v stranach zarubeznoj
Evropysą
ilustrorwane oraz uZJUlpełnionemaieI1iałami bribliog)raficznymi.
Główną wartośdą
pracy Vesennije
prazdniki,
podobnie jak części poprzedniej,
jest jej faktograficzny 'char,akter. Z tego punktu widzenia jest to oprmcowanie w zasadzie pionrierskie li dlatego ni,ezwykle potrzebne. Dziwić jednak może fakt, że nie
spróbowano w nim dać Iszerslzej alllahzy pOlTównawczej li synteiyzująeej,
[la którą
z3.warty w tekście materiał opi'sowy w pe~ni pozwala.
Jacek

R. J. Denisova,

Etnogenez

Latysej.

Po dannym

kraniologii,

Bednars~i

Riga 1977, ss. 360.

Pra,ca R. J. Denisowej jest rezulta'tem wrieloletnich zespołowych badań arrcheo,log;cznych i antropologicznych
Insty1tuiu Hi,s'torii Łotewskiiej Ak,ademh Nauk, przeprowadZJCrnych w obrębie Łotwy. AlUtorka buduje teorię pochodzenia Ło,tyszów ki,erując się bogatym ma,terriałem kostnym ,i ezęśdowo kulturowym (wypos'ażenlie g,robów). Ma'teriał a['cheologiczny jest tu raczej późny i pochodzJi głównrie z XIII - XVIII
ww. ne. Dane z neoliltu i brązu, 00 s,twierdza także slam,a alutorka, są zna,cznie uboższei mniej zbada,ne. Skromny jest również imatef'i'ał porównawczy z Litwy, wobec
bardzo Liczny'ch oprra'cowań z Estolni,i li sąsi'edinlich terenów fińskich.
Pomijając 'szc.zegółową lanalizę ,metryczną czarszek i przeprowadZJOrną systemat ykC; ,r'egion alną, pragnę tu zwróoić uwagę przede wS'zY'srtkimna interesująco 'poruszone za.gadniienia etni,czne.
Typ wybitnie bałty'cki 'Pod względem a,ntTolpo1oogji-ezJlly1m
'charakteryzuje się j'ako
szerokoli-cy, z pokaźnymi rozmiaralmi częś'ci móz@O'wej ez:aslzki, umi.a'rkowani,e długogłowy, ze ś,r'ednio wydatnym pr of,i1oemtwarzy i rkąta no,s'a. Nie jest on jednak jednolity na tmenli.e c.ałej Łotwy, a wyniik1ato z różnego subs'trratu fizyczmego, na ja~im
kształtował się typ łotewski.
Obszar Bałtów pod względem wpływów antropologicznyoh
i kultur'owych podzielić ,można Ina dwa z.alsadnicz.e areały: 1) północno-za,ehodni i 2) połuidnrioW'O-w'chodni, miejs'cowy mongo'1ooidalny typ ludnośei kultur -ceramik'i dołkowo-grzebykowej.
Począwszy od W'cz.esnego neolitu widoczne są wpływy kultur eur'OJpeidalnych,
kul:tuTy Er:ieboUe z 'terenu Danii i przybf'zeżnej Szwecji. Ludność ta wY'różniała się
skrajniema'sywną
budową cz:alSz~i, silną długOlgłowoś'cią i baI'dz:o szeroiklim licem,
ok. 150 'mm. Powyższy typ fi,zy'ezmy ludlnośd wystąpił w k&lt;uliurz.e tzJw. narwo-niemeńskiej n1adbałtyku okresu neolitu ,i zajmował obsz.ary późJl1Iiej,szychPrusów, J'aćwieży, .zalohodl1'iąLitwę i Łotwę. Areał ten sty1k,ał się z dnliepro-don:iecką s'iTefą kulturową na orbs'ZGlrzemiędzy Niemnem, Prypeclią i Dnieprem. Wzajemną 'oś wr;ływów
,.za'chodu" i "wschodu" stanowiła zapewne ~inria rzek Jasiołdy-Szczary-Ni.errJ11ra,
comi,ało też dalsze kons,eikwenlcj'e w kultiUrize Bałtów.
Zas'adillli'c;zezJmlilanyw iklształtowaniu się sluibsli&lt;ratuprzedbałtY'ckiego wywarła
pnede wszystk'~m ekspansja plemion indoeuropejskieh III i II tysiąclecia pne., kultury torpO!rów bojowych i ,cera,mi:kJi'sznurowej. Oby1dWluete klultury, uważan,e za
1

1

�Recenzje

281:

rodzime, o jednolitym
typ+e ceramikJi, IW s.trefi,e Bałtyku
objęły
całe wybrzeże
w~chodniie, ,;::·oslU'wają'c
'się takż,e daleko lIla pób1Joc. W :kulturze to'porów bojowych
wschodni'Ch wybrzeży Bałtyku wielu ,auto~ów Wlidzi Protobałtów . .Aintropologicznie
ten typ 'rasowy przedstawiał
się jak&lt;J ,typ malsywny, długioglowy,z
szerokim i wysokim li·cem OIr.aZ'WyrazristY'm profilem twarzy.
Termin "P:rot,obal.towie" 'W odniestiemJi·ud&lt;J joonośd rasy, kultury i języka oraz
wspólnoty terytorLalnej, a WliĘ'ctego, co ogóLnie n.a:zwi'Elmye1mosem, w obrębie .sZlnUrowców budzi pewne zust·rz,eżenia. Przede wszY'stlk'i,mmówić o Bałta,ch w i.ch hLsooryczny'ch siedzib:wh we wc.zesnej faiZi-eme'o'litu ws.chodrui&lt;J-·eur'opejskiego jest jeszCLe za wczc~nie, ·a TU,czCj,moŻina uważ-ać, że kultUT.a 'Szn,urowa Wl1'i'Ols!a
ważne i zasadnicz:e podłoże fizyczne na {)bs'zary prZJedbaltyokJie.
MLmosot.alc'g'c, integrującego
wpływu kultur ~doeuTOpejsk.i.ch na mi.es,Zikań,ców
wschodllJi·c,g:owybrzeża B"ltyku, nowożykla Łotwa .aż po wiek XX pTZiedstawiała dwa
z.;:,sadnicze typy anLro(::Jlc,gi'czne: szel'o:w.Ji.cy bał.tyjski i wąs:k:01j.cyfiński,ch Liwów
i Estończyków oraz wys'p ludnoś'ci wąskolicej wcze!Snego i Ipóżniejszego średniowie-·
cza, osiadłej w zwi&lt;.jzk·uz migra'cj.ami nor.mań'skimi i podbojem Lo,twy przez Zak&lt;J[l
Kawalerów Miecz:owych.
Zastalnawiając.c, ż,e p}emiona łotewskie mają wti.ęcej 'ce'ch la.potl.o'Lda.lnycihnil.
Liwowie i Estończycy, a 1akż,c sąsiednie .plemiona słcw'iański-e. Jeśl;i cdmienu&lt;Jść
(:·ora1mdrów czaszk:i i tWCl1rzyu Słow1an, na kQlrzyść 'UIlTIia·rkowanejslZerokoś&lt;Citwarzy
i wydatruiejszego p'l"o-filu, jest zl'oz,umiała, '1'0,podiobne tpaT.aJmet:ry,Finów 'nadbałtyckich, w odróżnien'iu od BaŁtów, świ~dczą '02JflaC'znym 'przemies2Janiu antropol'Ogicznym Finów, Zll1ac.zni.ejszymll1iżu 'baa:idziej ·2Ja,chowa'wczych Bałtów.
Już w I tysiącleciu pne. dOT2JOOWm
Oki .i Woł,gi, w leŚlIlej S'trefie U~oEnów.
przeb:i'egał ożywi'onY,szlak skandY'lI1awski wymiany mi'edzi .i wytworów brązowych.
7. Kubal1iiem i sterra.mi nadcZla,rnOlmOrs!k!irmi.
W klierrull1lkulpóhloonym srzllakten r;odąŻiał
do Skandynawii głównie przez wybrzeża f,iń,skie i wy's'pę Gotl&lt;lJnd, a w mniej-srzym
stopniu w dół Dźwinyi
Niemna. W tyrm ok:resie .archeologia stwlierrd'za też r:eWll1.e
a!JaJ.o.g.icw SI-eliobriel:&gt;ClchówkamiĘdzy Sk1an:dynawią li pofud&lt;niowo-wsc'hodn.iJmi wybrzeżami Bałtyku.
Na szlaku wołż\lilsk;im jeszcze w XIII - XVIII ww. s,twi'erdZia aurtoTka typ wąskobcy o ksz:(·ałtnej budowli e czaszki o:ri.ent,a'cji 'Ixlłudini·owej. Podobne oechy rasowe
wystąpiły w dol'i'l1ie Dżw1ny, a również do'patmje się ic'h 'a·utork'a na Litwti.e. Jed-·
n&lt;"kże te o:chy antr()lpol&lt;J'gkz;ne mogą być ś'l&lt;adem pó~rui€jS'zy'ch'))EIDetracji no['mańskioh szlaku dnioprrow'cgo lrudów poł'ud.ni&lt;l, który'ch ten szlak 'p'O&gt;C'iąga!
ku pó!no·cy.
Ludy prabaltyckie
w główll1ej 'Siwej mal'Slie,CO dobrze dokumentuje
la'r'eheolo.gia
i językozn.awstwo, prz€mies'zkiwały w d&lt;J:rZie'Cz.u
środkowego DIlliepvu i Berezyny.
skąd r,o,zpc&lt;cz.Ęły
1=·owo,lnewiel{)wi€'kcwe or:·rz:esu'Wall1'ie
się, pod n:a:por€lm głóWlll!:i.e
sło-·
wiańskim, ku wybrzeżem Bałtyk,u.
BaHo,wic I i II lysiądoClia Ine. jako typant~o'poJ.ogi'czny chaTlakterYZiują siię SZi€-·
f(lklirmdi.armellirermt.wa.rzy u wydłuż,OIną fOTlmą cZla:slZki.Około połowy I tys. ne. 'POświ.ad'C'Lerui
są j·:.Jż 'Prz.ez a[·cheololgi.ę w swo,im w,ewnętfZll1ym z:różnlc{)'WallliJu
etllli'CZd10-językowym, w swe,ich h;is,toryczlllyc1hsu€diZibach, z wyją&lt;tikiiJem'Pl€'mi&lt;Jn łot,e,v'S,kich•.
które sięgały dopiero połudlI1liowyoh Ignanic wspólcz.e'Sn'ej Łotwy. Z naj;n'owszyC'h bad,&lt;".ńna,d BałLa:mi wyni;\('a, że Loty.sZle najpóźmi'ej spoś'ródBaltówZJajęH
swe nadb2ltyckie s'iedzJiity, a proces 2JasiedI.alllia zakońc.zył 'Slięd'O'j)liero w VIU w. ne. Na.jwcześni'ej .o'S.ią~~,li wybrzeż,e B.altyk1u Prusowie i K,urrowie, o ·czym świadczą stare·
bdtyckie antlrolpologi,ozll1ec's'chy K'ulfów. PIiusorwie zaś nie j)'I1zeds,tawliJająstanu pier-·
wortne.g&lt;owsku,t,ek silnego podbo·ż,a eUiro'peirdalnego i &lt;Jdd2Jia!ywa'nia klU'lw:r zachodJu.
w okresie brązl'J i we wczesnej ep)(:e żelaza.

�282

Recenzje

Pl.emioll1ia łotewskie Qsiedlające się w swych ziemi,ach zetknęły sdę z ludami
fi6.s&lt;kimi, Móre jesz.cze do XV w. [le. zajmQwliłly wybrzeże Zatoki Ryskiej. Występują w źródłach h~S'toryc:zmyclh jako "Liwowie". Język iehbył
żywot'ny jes,zcze
w XIX w. Antropologi=e
cechy li'Wo6.s'k:ie- wąskolicość i wyI'aźny 'Profil twarzy
-. "przebiły" ,się w niektóry,ch oko·lIka'ah Łotwy ba'rdzo wyraźmie i występują u Łotyszów współcześn~e.
Zaznaczyć należy, iż we wczesn)'lm 5redniowieczu 'ok&lt;re'Slu.plemiennego Bałtów
i Słowlian zarYSiO'wujeSlię wyraźniJe etn/iczno-językowa
'l"'U'bieżmiędzy tymi etnosami,
uparta g,e'nernmi,e na dom,ej Wliśle, ,zac-hodnim BUg)u,i Prypeci.
Różny cd brałtyck'iego materiał ko,stny reprezentują
Dregowicze i Wolynianie
X - XII ww. TIe. Diliłmebr twarzy j'Mt li nhch węższy li wynosi średnio 135 mm. Natomiast typ bardzo blli:ski tylpoWJib&lt;.tl.tyck,iemu ,przedstawiali Krywicz;e, nawaJT'stwi€lfli
na subs,bru,t balty'cki.
W kwestii 'l"OZiSlbrzy~lI1iia
trudnych i zloż,onych za·gad;n,ie6.etulOg'onezy, gdZJie j:;owincrua nasltąpić wzajemna korelacja między rasą, kulturą i językiem, ma,teru,ał antropologiczny nliłświetla tylko jeden aspek1. Bewne wątpl,iwoś&lt;Ci budzdć może przeprowadz,cna przez autorkę 2jbyt' odlegl'a ,r,et'rospekcja', dQkooana na późnym mliłteT'iale
kralI1j.olq:~icZJnym,pochodzącym dopiero z XIII - XVIII ww.
:Amea WIIloSiijednak wieIe do dyskusji 'niad etnogenezą Bałtów i jestcenlI1ym
wkładem mateniałowym
do tej plI'oblema,tyki. Zla'uważyć iPny tym należy, iż na
Łotwie i Li:tw~e napisano wiele pro,c o 'Pochodzeniu li ik'ulturze Bałtów, 00 oozwi,er.eiedl,a p{)dall1iaw ksJiążoe bibliO'gmfia.
AUcja

Bednarczuk

VII Mezinurodni
sjezd slavistu,
Warszawa
1973 (21 - 27 VlII). Bibliografie.
Sestavila Eva Vel,mski\. Sta,bni kJruihQvll1ia
CSu - SlorvalI1skaknihov'11a, Braha 1976,s's. 346,
SIOWlitl&lt;skakindJhov'!1la
w Pradz.e, s'Iliłwlli:tyczna biblioteka nauikowa, już z ok,azji
przygotowań do VI Międzynaruiowego
Kongresu SJawistów, który odbyl się w Pradze w 1968 'L, wzięł.a na .sdebie o,bownązek ()Ipro'COlWalI1ia
biblilOgr.ahi wszys'tkich d&lt;Jtychcza,s'owych i ,plI'zYSzłylClh
krOlI1gr,esówslawisltyezny&lt;ch, rOZ!Ulffiiejącsporządzanie takich Z'CSlt&lt;CIIWÓW
biibliiograficznYCth jaloo swój wkhad do :historii slawi,styki. W 1968 r.
wydała bibliogr:aflię I Zjazdu Sławtistów w Pradze (1929), w 1972 oiblii'ografię II
Zjazdu w WalI'soowie (1934), w 19,69 VI Zjazdu w Pradze (1968). Wydan'e zestawy
uzupełnia
omaw;i,an-y 'tom biJbJi.ogro.fliiVII Międzym,ar&lt;ldowcg)o Kongres!U SI'awiJsiów
w Wa.rszlawie (1973). Btbliog["afia p,oIZQISltały,ch
zjawów !Sllawtstyc.ZJI1ye'h
j,es't już opracowania i będZlil€s'Uk1oosywruiewyd1awall1'a. Do tego C'z.a'sIU
mOŻ[l'a korzys'tać 7. Kartoteki Slov1anskiej kniho\nny,w
której zg,romadZJOII1o
już wszystkie malteria!y bibliografilCZJI1I€
dotyreząoe zjazdów.
Bibliogmfia VII Międzymrarodowego K'olI1'gr:esuSlawistów w W,arrsza'Wie została
p()cl'ZJielon'&lt;ł
na 3 rOZJcloZliały.
W pierwszym odnQ1JoWlalI1o
zjazd'owe ref,eraty, w k'olejnośoi podstawowyoh
sekcj'i: I językoznawsl1;wa, II lliberntU'rozm,awstwa, III problemów
lingwistycZJI1o-l1teraturoiillawczych,
IV folklrorystyki, V ogólnoslawi'sty,cZJnych
problemów hi'SltorycZJI1ych.AdlI10tarcje te w ramach sek'cji zosiały uJ.ożone alfa ootycznie według autorów. W drugim l'()lzdZJilale
podane są samodzidne wydawnkl1;wa i cza·
i

�283

Recenzje

supisma poświęoO!l1e KongresQwi, w alfabetY'cznym układzie według państw. Cenne
jest zjam~e's:ucz'enli'eprzy ty,ch publika,cja,ch sygnatur,
które figUiriują w kar,totece
i klsiGgQzbicJr7JeSlQ\",moskLejknihovlny. W 'fozx:lZ'i&lt;ale
rtr:zecim wymi'enJioQll1o
artyk,uły 00nos'ząc·e się dOI:'f'o'bl€lmatY'ki zjaiZlC!'owej;ułożono je w pOTządku alifabet)"CZII1ymwedług autorów. Koń'cowy aneks· zJ8.wier.a spii's wykror:zys't'aIl1yc-hwydawI1IioCltwzbio'f'Owych i ,czas'opism omal. li.ch skrók w, jak rówJ1!ież i:ndeiks nazwiSlk (skQr{JW!idzGlfabetyczny).
Biblio()~&lt;lfiG VII Kom,gr'esu SJ.av.'Lstów przY'!1osi w sumie 1782 kilkuwierszowe
adnotacje, U10ż,01new posz'c:z.e.gółny'C'hsek,cj.a'oh w podgrupy It€lmatyczme, j,ak były
omawlia'nc w ,podisek'cja'ch. UłatWli'a -to znakoQlmJiJoie
'Orientację i daje od 'l'i87JUwgląd
w porus'z&lt;liną pI'Obl'€Imatykę. Praktyczną
;przydatność t,aikUego uikladu 'mo·żna rzJooemons'tr,ować na przykładzie sckci'i IV - folklorystyki.
Biblio()grafJ:a ,odnotowuje ruajpierw ·czk'ry 'p{)dsiawowe ref.eraty, w 'tYlm refeI1&lt;litprof. J. BUT'SZltyParaLeLe i specyfika

w rozwoju

etnografii

i fo!Jdorystyki

w krajach

słowiańskich

w okresie

roman-

t Jjzmu. NastGPuje wyli'cZle'ruieref'e'I1atów w 'PQdsekcj'a'c'h, a miia'l1'ow.iocie:w IV-1
romantyzmu
folkLoru
skiej

w foLkLorze

i kultury
w

życiu

słowiańskim;

Ludowej

współczesnych

Słowian:
narodów

IV-2
roLa

Prawidłowości

innowacji

słowiańskich;

rozwoju

i tradycyjnej
foLkLor

kultury

miejski

RoLa

współczesnego

i jego

słowiańwpływ

Ogółem w działe folkłoryslfY'ki zgnu'P'owa1no 55 not biiblio'gf'afi'cZlrJIY'ch
w układach obligatoryjnych dla tego IrlOdZJajupubłik'a'cji.
Kiedy .ma ,mę przed SQbą tę staTia:n:nie przy.gotowaną
i wydaną
biblii()~£ię,
z pOlftrelem Jułi-uSZla SłlQlw.ack'i'eg.on.a kaI1oi.e tytułQwej okładlkJi, moż'rua I1lależycie
zro'ZUJmi'ećwa,gę sławrs.tykJi i ogrQlm dokonań w badalł1iach slawistyczmyoh. Na :pderwszym zjeździe w Prndz;e w 1929 r. zebrało się pOlł1ad 200 uczes,tnLków. Na siódmym
kongfesrie w WaTlSZ8wl.i.e
w 1973 L - :pon.ad 2000 lł1aukJowców 'z 28 klTajów świra,ta.
Wygłos.illi oIlii 900 referatów, w dy'sk1usj'i z3ibrało .głos pOI!'l'ad2500 U'cz.es1miików.Świadczy to noajwymoWll1iej o iplfestiżu i ZII1il·c·z.eIlli'u
VII K'o'l1'greosuoraz idei odbywania
koOln.gresów s:l:awis.tyczmy'c.h,o jego roli we wzmalC!rJIi,alł1iu
mliędzY'l1arGdowej s'ołdd.amości
n.'lukowców, o śWlia{;owy;m zaill1'1Jeres'owa,nli;u
słow:iań·Slką kiulturą, językiem, historią
i d[JJiem dzisiej&lt;s'Z)'Im.
na Literaturę

piękną;

IV-3

Związki

foLkLoru

słowiańskiego

i niesłowiańskiego.

Jifi Damborsky

Premeny
L'udovych
tradicii
v sucasnosti.
2. Socialist/eke
krajiny,
[',ed. Adam
PI anda. Veda, Br.ati'sła'Va 1978. Słovenska ,ak,ade.mia Vlied. Splisy MedZinarQdlł1eho
komi,tetu pre etnograficke
studium suca:sIł1QSt!i,t. 2. Bf'a,tislava 1978, .ss. 320.

T&lt;lki sam tytuł nosiła międzY1lJar'Odowa konferell1c}a etnogf'a,fów 'z kI1ajów slQcjal1:;tYCZll1yohZOiI1ganoi0owalllJa
w 1972 r. w Smolell1'icaeth na Słowa'cjli przez Ins'tytJult
Elnografii Słowa'ck1iej Akad€lmiJi Nauk i Słow,ack:i,e TowalT'zys.twlOE'tinograficzne. Plone'm tcjkonfer'encj'i
był już tom I Przemźan omówiony ipopnoomlio (zob. "Lud" t. 62).
Zawieorał on 24 refoC'raJtyetnografów oze,chosłowaiOkiCh i dotyczył przemia!l1 tradycji
ludowych tylko w tym kraju. W omawianym
tu dl'ugim tomi'e '[;()lmiCS':UCOOJIli()
20
referatów etnografów z .i1l1!l1Y'Ch
krajów socjlałis.t)"Cznych. Tak j.ak tpQ'P'l'z.ednlie,do'1;yczą
one rÓŻll1y,chaspektów ,pnzeobrażeń ludowej tTady'cj~ kulturowej
w tyohte k.rajach.
O ZJało:beniach, celach i proJiilu konfer:en,cj.i, mającej dać m. in. pogłąd n.a t€'O'Ilie,

�284

Recenzje

metcdy iosiągnięckt
badań il1tadwS-pÓłczesilWŚ.cią,
mówi w ,przedmowie Adarm Plrtail1da.
Zestaw otwicTa refe.rat plfof. K. Czistowa z Len:in.gradu dotyczą'cy funkcjonowania
w życiu ws'półczes.nym zarówno ludowych form t,radycyjnych,
j.ak i r:oehoony,ch,
"quasi podobnych", lI1egeneIfQwanyiCih,jak i wszelkich posta,oi folklory,zmu. Z kolei
J. BUi'sz:ta pOir'UslZateOlre'tyczme zagaidnoj'enia wSlpół:istnienia tradycji i nowocz'€'9ności,
uzasadniając
konlieczność selek,tywnego z.aooowaJl1ia :aU'1.enty'cZIl1yoh
czy przetworwnyoh kulturowyoh
tr.adycji ludowY'c.h w życiu wsrpółcze sil1ym. Refemlt R. Peszewy
z So.fii dotyClZy all1'aNzy'r:odst'awowego r:oję;cia ,tzw. "sposIObu żY'cia" OTaz m·etod jego
ooda'l1Ii&lt;a.E. Pietrnszek (Wrocław) .p()["usza prooblemy :tmdycj:i, 's'j:ory '0 joej pojmowanie
oraz anali.ZJuje jej ,postade.
T. Hofer (Budapeszt)zaj.muje
się drogami przemian kultury chłopskiej !l(! Węgrzeoeh od okJresiU feudaliZlmu p.o Wlspół,czesną "kutwrę rolrui'czą" 'c€'ohującą się rozpadem dawnY'ch tradycji. B. K,opczyńska-J,awO'r·ska (Łódź) refefluje wy.niki badań
kilku wsi k'ujaws:kiJch z 'PiUil1ik!tu
widZJ€U1.ia
prlZJcmian kulturowej hi,erarchii warto·ści
na przykładzie stoSUJl1iklu
do ziemi. D. Tod-orow (Sofia) ,ilnformuje o pfloblem.a·ch, metoda,ch ojI'eZJul-t,a:ta·ch
kompleksowych
badtań prlzemian wspókz~sny,ch w uprZJemy,słowionyrm i'egi,on-i-eBUTgaS. A znów R. D. Rakić (Belgrad) porusZJa problem zmian
w żY'C:i'U
domowym m'iJes,zkańców wlS&lt;iserbskiej. T. ZdaUlko (M0!3kwa) mówi o wYJ1Jikaah 'Szeroko zakrojonych w ZSRR badalI1:i"achtradycyjne,go li ws'pókzesnego życia
narcdów, kł.adąc nacisk na ,charak:ter 'etni:ez;ny proc·esów przemian i ifolli w ni'ch
trooy,cji J1Jarodowy,oh. Z. MusiclJt (Budziiszyn) zajmuje się szeroko łużycką rodziną
wiejską na pTzykłtad:zie :przebadanu,a 1500 jednos'tek, al,e tyl:ko ·cd ,ok'resu ZJawieranlia
ma.łżeńs,twa do l roku źycia d2lieci. M. Dobr-owo1sk,a (KTaków) przedstawia wynlLki
s·ZJeTokich badań w 'reg.i,ome Gól'lI1ego Śląska, K,a'rpa,t li w KoHinie S.andom'ienskiej
nad dynamiką p:-z,euni&lt;a1I1
k'll1t:UT'cwyoh.pod wpływem lindus'tri'aliwcji. Fodobnej tematyku dotyczy r,eferat V. Stojal1JC'ević-Ni:kohić(Belg,rad) 00 przemi'a'l1ac'ł1 wsi w rej'onie Tit-owa-Użi'oe, gdzi,e -powstały wi,elkie ZJakłady przemyslowe. A znów W. Paiplrockta
(W,ar&gt;szaw:a) przeds,tawira za,gadnienia wpływu indu:stri-ahzacj:i na przykł,aazie 1='n.-wsch. M:azows·za. L. Dukov (So:l'ia) linforrm'llje o wYll1likach ,podo,bny,ch badań we
w~iaiCh okręgu !pI'Z€\my'słoweglOBUll'ga,s.T,e'gJOż
OIk!ręgudotyczy także referat M. Todorowej- WaiSilewej (Sof.ia) omawiający
zmiany w p&lt;&gt;zy,cji i' rol·i stpołec:z:nej kobiety
w toku ,indus:triJa,hiZJacjii budowankt u:strojus'ocjali'sltycznc,go.
Torzy nas1ępne polsklie r,ef.era,ty zawierają: M. Gła.dyswwej (Kraków) tend-encje
przemian ws.pókZJesnyoh w k'ulbu!fZleludnościgór.a.lskiej;
A. Zambrzy.ckiej-Kun-achowicz (Kraków) 2lmiaJl1w ,presiliżu społecZJl1ym iTz,ermieślnika :na wSli podhal&lt;ańskiej;
A. Szyfer (OlsiziY'!1) slpecY'iikę przemian trndycyjnej ku.l,tury wS'i na ziemj,ach zach'oonich, głÓ'WlI1Jie
na MaZluDaoh i Walf1mH.A mów M. Sarklny
(B:uda'pe5Jzt) nawiązuje
do referatu T. Hoier,a ,i przeds,tawia k.ilk'a teQ['etycznych kweS'ti,i doty'czą·cych badań
a!l1br!opol·o~iiCzno-Slpolec·znyc.h
ZJa.nikarua kultuifY l&lt;udowej 11IaWęgrzech. WIfE~szC'i€
M. J,ow'JlQvić (Belgrad) informuje Q w,ielol&lt;etlI1ichi syst£c'11atycznych bad/aniach podohnych
jak wyżej pl'oblemów ,pI()w.aoZlOoych·przez IJ1Js.tybutEtnografi-i SAN.
Toro r·eprezentuje bardw, I~nteresujący i pO;rÓWlD'awczywachl'aiTz probl'emów badań współ'czesll1ości pode}mowanY'Ch przez et'l1ogirafów w krajach socja-li:s-Łycznych.
Refera1ty pubhik,owane są w róiJnych językach, zawsZJe jocdnak towarzy:slzy im sltreszczeni-e za'rów:l1'ow języku słowi&lt;lcbm, jak rosyi'Slkim i nioemiecikfm.
Trzeba jesZJCzer:az 'podkreślić duże naukowe i oiTg'anizacyjne ooiągruięcia etno-graf~i sł-owackiej, la zwłasz,cw bra.ltysławs'kier,o Ins'tyt'utu E1nografi'cznego SAN.
l

Józef

Burszta

�285

Recenzje
Jim

tislava

K,omorQvsky, Tradicna
svadba u Slovanov.
1976, ISS.310, ilu:str. 79, res. ang. i TiOIS.

Uni'Verrita

Komenskeho,

Bm-

I

Ja'n Kormol'owS'ki poszukuje ,me'tody ł~cznegoO badan·ia kulttlur słoO·wiań·~i&lt;ch.Jest
nią metoda :porównawcza, ale za6'to's'owall1Jatylko do €'lemen&gt;1:ówswadźby, wspólJnych
czy rozdzielnyoh, u róŻirlyc'h Słowila:n, bez dochodq,eń etlnog'enetycZllly,c'h. PrnktY'CZIl1ie
nie jeslt możliwe &lt;l'pI1acow:ani·e&lt;całości mat'eriałów dioty,cząlcych wesel. Liter,al1JUJraod
CZGSÓW
choćby Ni'lx!erlegoOl'o:uro3ł~ 'Slięw tym :rrZ'Etdlmio'ciedo olbl1Zymk&lt;hrozmiarów.
D:at'c-go 'P0t1'z,eba w obrębie metoOdy pmównawcz,ej wyznaczyć sobie ,konkretny cel.
Określeni'e waczanti;a Z3Wa.lltości ,i rmiej;~a pOSlZlcZlególnychel€mell1tów w s'truktura'C'!) tra.dY'cyjlOej swadźby SlO'WialO:w potmocą sem,aniyc.znych je&lt;!noOstekbyłoOpobudką tej pracy. Po:! pojęciem słoWli,ań:.sk~eg,o
wes'sla 'autom rozumie Zles,półregionalnych warliantów jeg;o c,zęśd skladoOwy,cih.'Irruter,es'llją goo t'e wa'ria'nty i ~Ich ZIl1aczenie,
mus'ial wię,c rozłożyć 'Sltlruk,turę wesela na &lt;owe d.aj~oe 'się porównyw,ać składniki,
oczywiśd'e nie tra,cąc z oczu całej weselnej stI1uktury.
Większość materiałów
użytych w opI1aoowaniu pochodZJi z publiika'cj'i doty'c'zących wesel .słowiań.skkh, wydanyoh prZlez różnych autorów w długim okr,c'SIie, co
najmn:iej od początku wieku XIX aż do naszy,ch czasów. Malterilał te.rCf!1owywzięty
kst przez aut'ora głóWlnie:ue Slowa'cjoi. I tu!1:a,j,metoda porównawcza trochę Cl'utom zawodzi. MieszantieinfolI1macjii ,pośrednlj'ch z ,aktualnie zbieranYlmi od ludZJi na wsi
budzi :uas'Ł&lt;rzeżeruia.Musimy jloo&lt;n&lt;alk
:ugodzić się n'a U'Z'lllaWClll1łi'e
za żródłJa etnog.rafi'czn'e Zla'P'i!sówdawnych badaczy. Dziewiętil1:astQwi,ecZll1,e
pr~ekazy j-użtlak się "uleżały", że zys'k,aly wy;s&lt;oką'cenę. Zresztą znając &lt;aihiSlr1:oryCZIDOŚĆ
,myśleruia ,chł'ops.kiego
(czy też ludowego), p,mwdopodobni'e moOż'naje tT1aKitlowaćjaklQ sYJI1,chrQni'CZllle
z uzyskiwanymi w 'terell1li'e,przy założ,enJu dawnego i:sJtnie.ruiaobrzędów w sy's'temie 'ZJgodnym wewnętrznie. T'iJ sam,o mo'Żirl'apowi,edZlieć o materi'ale pozyskanym z więkJszy'coh
obs-ZJa1rów.W konkTletł!1ym wypadku Zlatkłada 'Slię 'poo'Obi,eń.srt:wa,'Przy:najmruiej formalne, zwyczajów u SloOwian. Wlaśnie z tego 'n'iej·oo'noT'O'dł!1ego
materi'alu a'utor 'stara
siC; ustalić, poprzez ,metodę porównawczą, pierwotne łub podstawowe ra.czej znaczenie obrzędów 'i zwyczajów, na 'zalsadzi'e ]ch funkcjona1no-'semantycZlnego
pokrewieństwa, poprzez określenie zespołów o możliwie Jasnym podobieństWlie
znaczeni'owym.
Strukturę
swadźby
autor dzJieli na czteryczęś,ci:
ptrzedmałżeńsktie żyd,e młodl.ieży, formy zawierania małżeń'stw, przygotowani'a do w,e's'ela i 'Slamo'wesele. W częścia1ch wydZlida zespoły zwycmjów. W p.ierw'slzej będą to,: samla orga'llJi.za1cj'aży'oia
młodzieży 00 ur,odzcnia do Ziawaroi,a małŻ€ńs,twa, motywy weselne 'W grach dzi·eci
i młodzieży, zaloty, ,miłosne czary, wróżby prZledmalżeńsk'ie w czaisile dOI1ocZlllych
&lt;Jbrzędów oraz dolniagranica
wick'll 'małżonków. Formy 'zawa'rci,a małż'eństwa, rozumiane jako f1akty zbliż,eDiia członków obcy,ch Isobile [wdów, wYlmieni:a au-tor lDias,tępuj,\ce: po:rwanie, porwanie za zgodą str,o'll, ucieczka dziewczyny z domu I'odzinnego,
poliginia i polialndria, Imatryloka Iność, j,aTmairki i przeglądy InieWlia's't,kJUJpno kobiety oj.uSltaleIllie wi'ana Ollaz wY'prawy. Tu tla:kże omawi'a ,1'015
dzi'ewczy;ny z dzieckiem
i zakazy 'ZJawar'aia 'malżeń's,twa.
Za Z!alotami i pomzumieniem
ISlięm'iędzy m~odymi lub !ich rod ziloomi s.zły oficjalne przygotowalnia do welse-l,a. Jeśli nie noaSltą'pilo porwairuie lub ucieczka, W5'Zystko odbywało się nOI1malnie począWlslZyod ośwJiatdczyn.. Zespoły zadhowlań związane
z czasem za..alwaJnsowan-iapr.zyg'otowań autor oma'W'ia pO' kolei: ośw~adczYJI1Y,wMęJ}ne

�286

Recenzje

fo'~muły przy nUloh,wywi,ad majątkowy, ZJaXę:czYll1y,
okres nlarzeczeńsk,i, wybór momentu ślubu i wesela, weselna druż)'lna i f'U1n:kcjejej C:zI·OIl1'ków,
proszooi·e na wesele,
płacz .rui'eWlilaoS,ty,
chorągi·ew weselna, kąpiel obrzędowa, dziewozęcy i kawalerSIki wieczór p,rzed ślubem.
Slub '~l'aZ r&lt;lzbiór zwyczajów dZ:i'eją,cych się przy zmi'anie s·tanu na małżeńsk'i
zajmuj.e aut'CJiI"lowi
pOll1Jard
'pół dZJida. Przedstawia ZiI1&lt;łlczooiowes:k'wpieniazwycZJajów:
ubiór ni'€rwi&lt;łsty, magia iQlc'h.rolnll1ra
ll1Jra
wesleIu, obrzędowy obchód "po słoń'cu", porwanie j.ako obrzęd, f,aŁs:Z)'lWa
nJieWlil&lt;3Js'ta,
()·br.zędy związ:aniiCImałŻJonków ze sobą, ślub
koś'coj'e1nya ludowy &lt;liki oddania, przejście do kościoła {'cerkwi), obrzędy płodności
i dOIstatku, s,tół weselny, poezja obrzędowa, t'ańce związane ze sw,adźbą, przewożenlie
wyprawy, obrzędy kultu rooow&lt;hrodzirllnego, da'r.y, -rózga wesellrJJa li jej ,zanik, zdejmowamie włanik.a i nakładanie
czepca, pokładziny, św~adectwo n.iewinnoś-oi młodej,
obrzędy oczy:SZJcz:ające,rytualne gry 'na końcu wesela 'o,raz Zim!i'anyw ,tradycyjnej
s\\,i"adźbie.
Anali2Ja lolmlnych fo.pm weisel ~ c,aJ.o·ścrizwycZiajów związalnyoh z zawarciem
małŻJeńs'iwa u na1rodówsłowiańs:kich
wykazała, ż·e nie ustni·eje jedna wspólna struktura, łecz rząd ,struk,tur w ich regjionalnych przejawach, zwł,asz:cza na pogra!l1ii'czach
etnicznych. Autor starał się udowooll1lić myślową j.ed.no'Ść.miejscowych odmli·an 510wiańskiego weselra, która wyrolsla z wiej:S'kliego życia i ulmy'Słowego świata rolnlika.
Właś'nie w śwu'a,t'o'P'o,glądzie,zachowało się dążen:iedo 'podtrzymywania ,",iJa-rychobrzędow i wier~eń religijnych, jeszcze pr~edClhr;~eś'cij;ańskich. Po przyjęciu chrzltu przez
Słowian kulty mies:zJały ISlię,podobnie jak dzieje się to dz.is,i,aj 'na obszaraoh misyjnych. Z 1ego punktu widzen,ia można całość wes1elrnyeh coremoniałów podzielić lI1,a
war:i'anty myślowe. Pil":zede wszystkim są' to symboUcZil1'e cZYll1rnościobyczajowego
prawa, głównae dążące do Ipołączenia dwóch 'rodów j wymiany daQ'ów. Da.kj, magicZil1·eobrzędy mające .za pods,tawę myślenie 'pierw.otne, a dążące do wchowania
żyda i zabezp~,eczenia dostatku, ściśle związane ze ,zwyczajami zapustnymi. ApootropeioOny służyły ,najwię'cej do ochrony .młodej :pary przed czarami i urokiem. Część
obrzędów ·i czynnoś'oi j·est pozos,talością rodow.ego kultu przodków przy akcentowaniu przejścia niewiaslty do rodu małżonka. Calość 'swadźby spajały przepisy wiejskiej etyki·ety 'i folklor sławny . FolkJoor zo,stał opracowany jak'o .objaśnienieobrzędów
z z.aZinaczeniemsztuki ,improwiza,cyjnej, zresztą bez Imuzyki, ponieważ jest tak bogaty, że wyma.gałby osobnej monografii. Autor kładzie nacisk na r1olęczys,tości panieńskiej i trudne źycie nieo'Sotr'Ożnejdziewczyny. Być mo·że kwestia czystości została
wyolbrz)'lmiona przez opisy; na terenach górski'ch była na pewno mniej ważna.
W OImawia'nej kSliążce autor lI1ie dochodzi 'p()czątkowY'ch stadiów wesel słowiański-ch, 'Czaisami ,s'!1!ujeprz)'lpuszcz·enia ()Q do pierwotnego kształtu danego elementu
swadźby. Z,aostosowana metoda j.est ,po'Ziot'niedia'chron.iczna, '!liejako ZJrytual.izowana
pnez tradycje na ulki zWlalllJejetnografią. Z-ałożenie, że ohrzt;dy i zwyczaje ludo,we
dntalrły do lI1&lt;:lsz)"ch
'czasów w fm"mie 'Szczątkowej, utwier'dza nas w wierze o· istnieniu
pi·erwowZiorów słowiańsikich weslel 'i całej i·ch kulturowej oprawy. Ale prz'e'Cioeżuczes,tniczący w OIbrzęd&lt;:llch
nlie dbają, czy 'są one st'aTe lu.b nowe. Zwyczaje są częścią
ich :i:yci'a i ZlmiEJniają'~ię wraz ze zmianą warunków tego życia. Młody'ch lub weselnik/JW mało interesuje zna,czenie ogólne posZiczególnych części ie-ałego zwyczaju.
Ró' lIl1ież j.edrność myślowa lokalnych pr:zej.awów wydaje się pToble'maiYiCZU1a
przy
znanejalogi'cz:ności Imyślell1'i'a'chłO'P-s'kiego.Może dopi,ero oołkowite rprzeję.aie -rolniczeg{) i&gt;pOlSobuImyślcTlIua,po'zwo,liłoby Ina poznanie przypuszczalnego WS1pólnegosłowiański~go widzenia śWliata. Zacytujoemy oota,tnioe zdanie z interesującej
słO'wack.ioejpozycji

wydawni'czej:

"CeremOil1ial tradionej

sl'o'Vansikej sV'adby v mnOthol'&gt;tiforie;n

�287

Recenzje

predstavuje wyznamoiVU a lidoovu jednotu vyviemju:cu z rov!ll.a'keho pSy&lt;Cholog1okeho.
zalozenia 1I'I().J'll1ńckeho
l'udu, jeho svetonahl'adu
a, sposobu jeho mys'lenia".
WQjdech

Dudziak

II

Aut'or dał Slię 'Poznac JUZ WCz,eSlllJleJ
j-ako twóroa 'Prac pOGwięocmych ruchom ludowym na Słowacj'i (głóWU1li.e
Ipows,t'aniom Ma1eja K,olfV1ilIla)
i ich ooibioClio;m
w folklor,ze wiejsk,im. W ,tych pfla1cach, jak li w s'zeregu iJlJl1yClharlykułów, rpodstawo'wą &amp;tała
się metoda hi1stoTYCZll10-poTównawcza,kQlns'ekwen'tll1ie stosowana tak:lie w ounawiarnei
pracy.
Tradycyjne
wesele Słowian j-uż swcxim tytułem sugeruje o~r·omne pr"Led:Slięw7Jięcie
badawcze i wiążące S'ię z nim trudnoŚ&lt;:li w joego realizacji. Autor wpr.awdz;ie z góry
zazna'c'Za, liż SItWOTzeniesyntezy ,obyczajów i obrzędów wel'&gt;ełnych całej Słowiań's7Jczyzony jest ,niemoż1iwe, ale daIej, w wykł,adzie ,t'eorety'cz,nym, :rysuj,e swoją ,k.Q[lcepcję
ujęcia, przY'l1'ajm'niejsY,S1tematyczn1ego, tej talk obaTwnej moza,i'ki, j,alką SItanowi tradycyjne wesele słowiańskie.
Przyjrzyjmy
S1ięna wlstępie, jak:ie są gene'mllneZlałożell1ia autora. We&lt;s'eletradycyjne ,prz;edslawia dla nieg'o ,,[... J komplek1s a:-eligijno-mJitologi,cz,nych wyobra:lień
i nOil"mprawnych, 'norm etykiety li ,etyki, obyczajów li obrzędów, zabaw ~ ~Ier przesiąkniętych pr:oejawami folkloI1u" (s. 14). Tak'a deflini!cj&lt;aod razu Slugeruj'e ll1!ierealnC'ść i.sot'l1Iion,ia
obl'zędu weselnego,
k,tóry byłby wSIp,ólny całej Sło'wiańs'Zczyźnie.
Zauważa to oczywiście 'Sialm,autor rpis,ząc O' jego liicznyoh m-ólliicowaruiaoh regionalnych, będą'cych wynJikJi·em Pil"O'cesów hi!storyczn,ych ~ etnicznych
z wSlzys,tkim:i ich
konsekwencj.aomi. Na jaki'ej wlięcplaszezyź,nie możliwa Jest syntew Imaltefliału i przep,rowadzenie jakliegokolWlriek ,studium porównawcZJego?
KOmOiI'Ovsky zał'ożył, :lie osiąg!ll.:ięcie -teg&lt;Jcel,u możliwe jest ty1k'o po.przez roz;łożeni,e całości ceremoniału weselnego na po'szc'z,egóLneZlI1aczące elementy z uwzględnieniem i'ch relacji do 'całości 'St:ruk,tulfy &lt;Jbrzędu, a dalej d&lt;J s'tnuktury &lt;socjalnej
i gaspod-ar·czej. W ten SlpoisĆibrozłowne ~trU'ktu:ry POSZcz,c'gólny,chwes'el tnzeba bad-ać
w regi'o'l1a1nych ·przej·awac·h, 'odwołując .się j·ednak do k'h tożs.amych składników ..
Nadrzędnym celem tego zabiegu jest ukazanie .miejsca i znaczenia lmżdego pojedyń-czego składnika w ,systemie wesela. W tym 'momencie !nie sposób oprzeć się
pewnym skojarzeniom. Rozkł.ad 'na C zył1'ni,ki e!emen,tame wymŻd1!ie przypo;m'i,na wydzielanie fonemów w językoznawstwie
oskU'k,tuml'l1ym i l'ch ana1olgonów kulturowy'ch
\Ii antr,opo!,ogii strulk tura Lnej C. Lev.i-Straussa.
Autor wprawd7Jie ani raz ni,e powołujesię
na publlika'cje francuski'ego badacza, jed.nakŻie możemy w jego ujęoiu dopatrzeć saG wpływu tego podzaj:u 'podejśoCia badawczego.
Jest to przy'pu's7JCzalnlie
efekt bezpo,średnic.goocldziaływall1i1a 'pr,ac P. Boga1ty:ri'ewa, wlspół1tow,a.rzy:SlzaR. Jakubs'ooa.
Tak więc najprosisze
przejawy kultury, w tym wypadku związane z weselem,
te, jakbyśmy 'l11'ogEje nazwać, "czynnikli prOSIte", 'stają 's.ięprzedmiotem
kOlnkretnej
analizy i porównania.
Na wskazane rpara'lele ze -strukturalizmem
wska1zuj,e t'akże'
traktowank
tych podstawowych
składników
j·ako elementów
mających
zawsze
olueślone zl/1,a'c,zeil1ie,
'co'ś sY1mbo1iz,ującyeh, mo.gą,cy,ch być odczytanymi dzięki znajomości kodu przez uczeSJ1.nakówkuj,t,u;ry; dokolnuje się 1Jego przy takim 'samyrrn ZlałożEn~u ja.k przy anal:izie język.a. Joednocześn'ie KoQImorovsKy proa'gniie ·tIr,a;kJtowaćzj;a.wiska kultU!fy jako pol'oc-esdymlll'IJlioczny,ZJmienny w czaoSlie,zależny od W&lt;a1'UlIlików
hislorycznych e'k.
PrzepI1ow.ad.z;ona pnez Il1&lt;asswego ·rodzaju reill1lterpretacja sta.nowisk,a autora

�288

Recenzje

k&gt;iążkli wykawje,
iż nie reprezentuje
on żadn'ego okir,eślonego st.anowiska badaw&lt;:zego; TZ!ecWlIlJa
metoda, którą mo:ima QkreśLić s.lJruk,turalno-genetycZIl1ą, nie 's'pr.aw&lt;lm Się w trakcie ,realizacji mgadirui.enlia. Bo cóż przynosi właściwy tekst Tradycyjnego weseLa SŁowian?

Autor

p()lsłużył się l1:.utaj'podział€&lt;m mate,riału

Są to ko-1ej,no: Zycie
do wesela
&lt;OraZ
Wesele. Na kolejnych
stronach tQwa'fzyszymy ·czlonkowi trady'cyjncj społecznoś·ci w1iejo9kliejod czasoUinicja'cyjnycih pOlstrzyżyn, popnez wszcJ.k'ie morżlliwe fonmy
obrzędów, zwy'czajów i obycz,ajów związanych z weselem, aż do aktu jego zamlmięci·a.
NiCimożliwe wręcz wydaje Slię być zrelacjonowanie
treści poszczególnych rozdziałów tej pora'cy, posiada clIlJa bowli,eun chara1klteir wyru'tnie ,erudycyjny i przepełnion,a jes.t wieloośCliąfa;J~tów, Autor zgrr'omadził duŻJo materiału faktogr,aficZlnego z ten'nów całej Sł'Owi,ańszczyZll1y(:i nie itylko) i Lst'arał się go usysolC'ma,tywwać według
w:opciIDni~m'egopodziału. Materiał źródłowy jest tI'ojakiego :pochodzenii.a: żródla archiwalne, dc:tychczasowe op.racow.a'nia, wla,SIn'ebad-aniLe.terenowe .. Komor'o-v'sokykryty'cznie oonawira możliwoŚ'Cli:i olgI'aniczell1li.akażdeg'O z ty,ch rodzajów żródeł przy ich
wykorzysltywamiu.
Wspomniane nagromadzenie
rna'tetlia1'u Uil1'ieunożliwilo j'edna'k ujęcie problemu
w pClsitull(Jowa'n,e
raiIDY teOlretyczne. Raz jes,zcze oka,zało siię, że przyjęta metoda 'pozwoliła jedynlie ina uponądkowany
'opi's. Wobec tego możemy mówić tylko o tej
sbr&lt;mie kSliąŻkli. TiU za,ś stwierdzić musimy jej obswrność przy za,chowaniu dużej
precyzji :i dOlkladnoś'ci świadczącej 'o 'wi-e1kim naikł'adzi'e 'P'1'a'cy,i znajooiIDośaitematu.
PJ'ZYPoIDIinato irn,eco ,ctziełQ K. M.QIszyńskiego Kultura
ludowa
SŁowian, ale jes:ocze
.bardziej 'SZ!cz,egó~owe
i rozbudowane ,odnOŚl'1Jie
konkretnego tema'tu, Mając 'na uwadze
fakt, ż'e ,pols'kii badacz J1IieiZJdążylnlapńsać trZJeoiegotOlmu .swej 'pracy, dotyczącego
kultury 6,p.olecZll1'ej,
r'oc'eIIlZowaną k,S'iążkę można ,chyba 'po.1Jrakto'wać jak,o części·owe
&lt;!opełni'eil'ie br,akująoeg'O 'Oigniwa..A to j'Uż chyba dobr.a rekomendacja. Przedstawiolly materi,ał posiada
dobrze ustal'oną górną i daLną 'ohl'oil1'O'logię,
zjawi'ska traktowane
są historycznie, tzn. od momentu pierwszych {) nich wzmianek, do zaniku lub ewentualnych przemian i to w zróżnicowaniu terytorialnym.
Dla jasności :niektóre problemy rozpatrywane są na szerszym tle n!iżsama Słowiańszczyzna (np. w ro:cdziale I).
Całość analizy jednoczy idea, iż wszystkiie zachowania
kulturowe
wyrastają
ze
specyfiki wiejsk~ej gospodarki naturalnej
i ludowego światopoglądu, co nadalo im
chalraktery&lt;styczny wyr,az, który,mhmo
różJnorodnoś'cIi form, daje się ·odczytać dzięki
tożsaiIDO&amp;Ciimyśleruia. Owa jedność przejawlia się w 'sposób najbardzicj
dobitny
w sferze kultury 'symbohcznej, 'a ś'C.iślej w wierzeniach .mitologi,ozno-magicznych,
które ni,e w pen
zdo'lala oprzeksz:t,a1cićwarsitwa póź,niejsw - 'chrZ!eśaijaństwo.
Dla badaczy, .którzy \Szczególnie zainteres'owani .s,ą zagadnieruiem obrzQdowoś.ci
w€'selnęj, na U~"3gę zasługuje obszern.a (licząoa 660 pozycji) bibli,ografi,a. Na marginesi'e możemy powi'edZJi'eć, że w odn~esienliu do. ethnicum
opol'skicg,o wykorzyst.ano
przede wszYiSltkiimmateri.ały z Mazowsza i Podla,sia.
Powyższe uwagi miały nam Ulna,oczn'ić, ż,e książka Komor-ovsk'iogo może być
()(;eni,ana z dwóoh punk!tów Wlidzcnlia. Oto otrzymaliśmy kolejną faktogr.af.i'czną praCt:, w Jdórej nie w 'pelni zdołaino zr'ea1i,ZOlWać
przyjęte zalożenia teorotycZ!!lle.Dlatego
tE?; można książkę śmiało u'mieścić w nUlDOLc
pozytywi:s.tycznej refleksji nad rwczywisllJością kuH'urową, Slpif'owadmjącej się de facto do jej rejestra'cIL Obecnie zaś
chyba i'stn1Jiejej'Uż zalpOtrZJebowani'e naplTa'c'e wyjaśniają'c-e w sposób naukowo dojrzały oposZiCzegó1IlJe
sfery kul.tury. Tak więc k'Sliążka KomorovoS'kiegQ, mimo że na
'owo za;P'O'!Jr:z.ebowanJie
me możeod,powi€&lt;diZieć (je9t to wynikiem sytuacji .panują,cej
przedmałżeńskie

młodzieży,

Formy

zawierania

na 4 częśd.

małżeństwa,

Przygotowania

�289

Recenzje

w ,całej etnografii), jest na gruncie dominują'cego ciągle nurtu r'Ozwazan pracą wyj,\tkowo rzetelną. Jest dowodem, że pomimo postępującej
specjali2la'cji w ohrębie
r.?uk, możliwe jes,t podejmowaTIJie 'tematów przekrojowy'ch.
Michal

Buchowski

Wojciech

Burszta

Matthias Z.cnder, Gestalt und Wandel. Aufsii.tze zur rheinischwestfii.Lischen
Volksund Kulfurraumforschung,
Bonn 1'977, 'SS" 471, mapy, ilustra,cje, fotogJ"afie.

kunde

Praca M. Zendeq'a, wydana z okazj'i jego 70-lecia, przynosi przegląd dQll'O·bku
aulo·ra. Z:aml1eISZlczo'ne
w wydaniu
jubileuszowym
sJtudi,a sZlczegółowe (z których
część był'a już wcześ'niej publikowall'1a) kon'cenlrują :się wokół konoepcji &lt;regionu kulturowego (Kulturraumforschung),
'pods&lt;taw jego o'kreśleni'a i metod badania. AutO!f
zmierza bowiem do .p02ma'l1'iaodrębności i 'specyfikti kulturowej
reglionu WesHalii
(i jej subre@ionów) na tle ,przyleglych do niej iPegionów sąsiedni'ch. Zadania te realizuje M. Zender poprzez opra'cowania cząstkowe oparte glównie !na emp;iryc7!nych
b&lt;Jdania'ch, które zosfuly w pra,cy ;zawarte w 3 ezęśd.ac·h .obejmujący'ch następujące
zagadnienia: I. Aspekty badań kultu'l'Oowo-'prZlestrzennych; II. WierzenJ.a i zwy'czaje;
III. Opowiadanlia i gwam.
W pie'rwszej części 'pra,cy, na którą złożyło się 6 opracowań,region
w ujGciu
TYJ. Zendera zarysowuj.e się jako 'określMy ,obszar, na którym na pods,lawie okreśkil1ych kryteriów Zlarejeslrowa'l1'e zosltały fakly i zjawiska kulturowe zlokalizowane
przestrz anie. P\lIl1Okt
wyjścia dla określenia regionu w aspekcie przestrz·ennym zjawisk kulturowych stanowtily dane z~romadzone głównie dla ,celów Atlas der deutsellen Volkskunde.

W drugiej (12 s!iudiów szczegółowych) i trzeciej (4.studia) częśc,i pracy M. Zender
k'Jnce.ntruje slię na anal.izie zarej.estrowany,ch faktów i zjawisk kulturowych, zlokaliwwanych nie tylko 'przestrzennie, ,ale i czasowo, z uwzględnieniem
perspektywy
historycznej. Dobrą podslawę dla tego typu rozważań stworzyly dalł1e z zakresu
wierzeń, zwyczajów 'i zjawisk językowych (gwar"a), .przy pomocy który,clh a'utor próbuje we wspólczesnej kulturze ludowej WeslfaEi wykazać warsItwy i sytuacje kultUPowe SJiGgające w odlogłą 'prZJeszłość. Na ma.rginesie można zaZ!l11a'czyć,
że według
M. Ze;nodera zja'Wi1skajęzykowe mogą szybciej slię zmieniać i .przek'sZJtalcać od desygn;:;otów,które oZ'l'1a1czają. Toteż dużą uwagę przywtiązuje autor do wnikliwej analizy
zjawisk kulturowyoh (wi'erzeń, zwyczajów) foQ2lumi'aIllychjako !l1ajba'fldziej spetryfikowany a'spekt badanych -elementów.
Przyjęte przez M. Zondera zalożenia i metody badawcze regionu kultUlrowego
wymagają pewnych wyjaśnień, któI'e mogą być tu podjęte: l) ZJewz.ględu na przyjlttą koncepcję regionu, jako pewnej ka.tegorii sipołecZll1o-k,ulturowej, 2) z .punktu wIidZCi!1lia
mzwojou i specyftiki badań clnogmfi-cZ!l1ych.
W .nawiązaniu do pi'erwszego zagadniel1!i.a wY'pada zauważyć, że k,ażdy regiQ'll
w przeszłości był joednosiką geogm.fkZ!l1.ą, kulturową, świadomo'ś'ciową lub administm'cyjną (w ,ro:zmmioniu terytorium plemiennego). ROIzwój i. zróżnicowanie przyniosły 3 koncepcje n~g'ionu: 1) jako jednoSItki określanej 'aposlteriory'cznie na podstawie
('('&lt;ch kulturowo-his'!orry'cznyoh (Kulturraum,
jak 'li M. Zendera); 2) jako jednostkO.
określanej a priori, zwlaS2lCza w związku z gr.alł1ircamiadministracyjnyrrui (H. Od um,
19 "Lud"

-

tom 63

�290

Recenzje

to I(X) K. Young ok!r-eślil jaoJro'selek.cjlorniz.m); 3) oraz pozorn:i,e kompromisową kcncepcję regli,o'll'u jar~o r7Jeczywi:stośoCiirntensrubiektYW1l1Jej(np. J. Obrę'bski).
Konc,e'pcje te pOWlstawały i nar,a's:tały w :&lt;JWliązkuz konkreltnyrmi 'Potrzebami
i ideologiami. I tak, pierwsza z nkh nawiązywała do ideologii natywizmu, a więc
poj.awiffi !Się w Niemczech w dobie reneslansu narodowego, druga pojlawiła Oli&lt;;
w społeczeń,gtwac&lt;hstarnowiących heterogenkZ'Ilie amalgamaty (np. USA), trzecia mi,ala stanowićsz;ukanrie
opiaroia dla tendencji rpohtycLJIl1ychw ·pozy.tywnYlm s:1..mrieświadomości, wynikają'cej Ci7Jascmz rindoktrynacj'i.
NajwliękiSzym maJnkamell1ltem tyc'h wszystkich ·poozi,alów jest ilch .sztuczma jednostronność.
Nikt nie ,uważa odrębności kulturowej
za nie podlegającą
z;mianom
i niekształtowaną
w nawars,twienia'ch history,cznych, ale nie prwstaje
ona być odrębnością. Tak SlamQ podziały dokonane ci priori
były i są ważmym 'czynnikie.TI
współkształtującym
(obok ;innych z&lt;la.rzeń hi'storycznych) region, ale nie były i nie są
czynniki'em decydującY'm, ;j wi=y
być brane 'I=Qd uwa,gę o tyl'e, o ile naprawdę
znalazły odbri'cie w kulturze. Także świadomość ,mieszkaI1eów jes1t prz;ede wszystkim
wyrozem ich społecznego !i kulituI'D-wegQ'bytu, a 'raz uksz,tałtoWiana oddz'ia!ywuje na
ten b)'lt wtóDl1lie, .na pewny{Jh 'eta,pa'eh mawet w s'posób ·dccydująey, a.Je znów jest
tylkoczY'l1lniJki·em br'anY'm pod uW1a,gęo 'tyle, 'o ile znajduje odbil(lie w kulturze i interakejach
społeeZl!1.ych.
W tym konJtekście wydaje 'się s~us:z;neprzyjęcie ra'ezej zm{)ldyfik&lt;Jwanej ·tondencji badenia obsz,a1ru kulturQwegQ, ba:rd:zJiej ja'ko od'f(~bności uS'truktur'Owania elementów kuUury TIliż &lt;oulrębr1O'śei!po&lt;s'Z!e-zegó!Jny1eh
elem nJtów, me tyl'kQ g.e:ne-tycLJll1ie,
ale li w 'llam'sta,jącej hJ~storycZIl!i.e;z;miernnoś'Oi,omz ni,e -tylkQ ze względu n'a pozyt:)l'wną ,cdrębmość flak.tów, a.]'ei 'Ze względu na świadomość, i ,!Joo tyle, ·0 il,e powst.aje
na 'i'ch gr'uIil'Oii·e
i wlS1pólks1z:tałtujeje. J,edina'kże nie w ty,m kierunku
potoezyły się
badall1lia obszalrów ku1turowyeh w ujęciu M. Zendera li 'etnografii niemieekliej.
W ty;m Imiejoou 'll'ależy j'e~z'e:&lt;Je
LJazna,czyć, że samo pojęcie regionu ni,e jest dotąd
określane j1edinoZJnaC'znie.W tTaidycyj'nej etnografii r,egion utożsalmiany był z teryto-rium ,e1Jnografi'CLJIl1ym,
T1ozurIDan)'lmbą&lt;lź ja'ko odpowiednik grupy etnicznej, bądź
węziej, jlako część poas,tawowego, ma-aierzYSltego :tery,toriwm. KuLturTaum
w nauee
zachodniej i w ujęciu M. Zendera to 'Pojęcie '0lC1'noszą0c,się do obu znaezeI1, w opa.raiu Q: la) przesłanki :hiJstQlTy'eLJll1o-'sPQłeeZ!ne,
b) dane językowe i gwarowe, e) warunki
fizjograHezne, d) 'eechy kultuI'ow€ w pewnej 'mierze zewnętrZJl1'c, zazwyezaj łatwo
uchwytne i 'chaT1ak,terY'~ty'eznedla doa:nej grupY,e) 'eza'selm także dane o sa,mookreśl,eniugrupy.
Jednaik'że ireg;jony rh'isrt.'OrY'ezno-kultuwwe ,stają ~ięz biegiom lat eoraz
mniej 'Zwar,te, 'ooraz trudniejlsze do wy&lt;odrębnienlia ;na poosltawie wymiC'nionyeh k'rytoriów. W ZJWliąZlkuztI'udnlO'śtci&lt;ami'W Q!kTeśl3Jrnu:tradycyjnych negJionów, :&lt;Jewzględu
na lie-hZ:m'iemnQśćw ,pll"ole-eslie
his1orY'cLJll1ym
ri w ZJm'i'enilającym się układLJic '.stos.unków
spo!eezmQ-ekonomkz'llych,
1I1J3:9tąpiłazmiana dyr,ektyw i pr-oblema,tyki
badawczej
w prlaeach etnClgraficzm)"Ch OŚf1odków pollS'ki-e:h.Można w tyrm ZJakresie wskaZJać na
pa-aee ośrodka łódZJkriego (K. Zawi,sitowi,ez-Adamska), war'szJawskicgo (A. Kutrzeba-Poj.naro'Wa), 'I=Q1Z1!1.lańlSkiego
(J. BursZJta).
Powr,aoając &lt;lo 'tend-eneN bad-anli,a 'l"egionU' kulturowego
w nauee rui€lmi-eckiej,
należy PQdik!reśliić związki 'z .metodą ·geogr;afi.czną 'st()15'Owanąprzez językl(),zmawców
i ubr:zy.mują-eą 'się iS1kło=.o&gt;Ść:ni€rmiookic,h etll1oog·rofówdo nawiązywani.a do ~.eh wyników li utrWlala;n.'ia tez Q I1Ii,ezmieTlII1ej
C'iągłoOści·ehłopstwa i kultury chłopsbej
wywooZJonej wprOlSI\;zgermaI1skiego
'Ustroju ,plemJiennego (aż do eksltTemów w rodzaju
BLut 'U.nd Boden). Dla1tego pirob1ema1tyka łą-ezyła slię dl.a ,tych autorów z problematyką
.charak,teTu narQdo'wego Iwe;umialI1Je~oj,ako VoLksseeLe (np. H. Riehl, a ostatnio

�291

Recenzje

j M. Zender).
Krrytyc:me uwagi zres'ztą o tych tendrencja'ch przedstawił
w nauce
niemieckiej H. BaUJs'inger w 1971 r.
W ZJmieni'onym układzie :st'o~urnków społeczno-l§os'podal'Czy,ch ·coraz trudni'ej jest
'IN ogóle umiejscowić
w ,czasie riprz·es.trzenri zabytkowe formy kulbury tiI"adycyj.nej,
celem wiązania i'ch z odległą prrzeszłoś,cią i dawnymi oraz obeonym'i terytoriami
etnicznymi. W skomp~i:ko'WarnYrITl
bowiem rppooe::lie,historycznym irrOzmyły\Się 'igu'bią
d&lt;.lWlne·podZJi.ały.teryto.nial.ne (plemienne). Niezależnie od nich u!kJs·ztaUowała się bowiem .nowa rz,C'czywri:st0'ŚĆ
regionalna uwarunkowana
w znarcznym stopni.u terenowymi środkami p['odukcji Wymaga ona już sformułowani.a odrębnyeth po\S,tulatów
badawczych. Tymczasom M. Zender, mimo podjętych w tym zarkreSli,e 'Us'iłowań,
utrzymał w swej pra,cy ·skompromitow.any mod,el KuLturraum,
bez względu na jego
ZCiwszemożliwe nawiąwnia do Kuliurlandschaft,
'a nawet Lebensraum,
7.mieniając
tylko jeg'o rskładniki. Mianowicie zamiast uwzględni'ać odrębność kulturową,
ale
w ZJmienlnośc'ikcmtekst.u historycznego i śWliadorITloś'ciowego,dordaj.e ,tylk'o mechanrlcznie os'obne orpra'colwal1'ia dotyczące czynników hisltrorycznych do .pojmowalnego po
dawnemu KuU.urraum. Dlate.gro w 'k'oncopcji regionu kulturowego M. Zendera, gdyby
nawiązać do tytułu jc.goprarcy, nadal dominuje Gestalt nard Wandel.

Zofia

Staszczak

Leopold Schmidt, Hochzeitsbrauch
im Wandel der Gegenwart. (Mitteilungen des
Instituts fur Gegenwartsvolkskunde
nr 4). Wi'en 1976, Verlag der Osterreichis,chen
Akademie der WiSJsenschaften, ss. 60, ił.
Na ulicach 1I1u,s.'ZY'ch
mias.t w niektóre dni, iZwł.a·szczaw sobo.ty, zauwazyc można
samochody ·osobowe "lepszych" marek przystrojone kwiatami, z 'Pękami kolorowych
wstążek przy antenie, nierzadko z 'siedzą'cą na masee wozu ·okazałą lalą w białym,
efekt'Owny&gt;m stroju. Widok ten nie ,budzi ni·czyjego zdz..iwienia, przeCliwnie - pełne
zrozumienia ·i życzliwości uśmiechy, wszystkim bowiem wiadomo, że ,to młoda para
jedzie do ślubu. Przed urzędami s.tanu cywilnego zwracają uwagę 'Szpalery formowane dla nowoż'eń'ców przez kolegów, przyjaciół, zbi'OIowe śpiewy, toasty, ,cz,asem
taóce ,i wie!'e inny'ch 'IXldobnych manifestacji.
Nawet już nie pralTIJi£;tamy,,od ki,edy t'e praktyki wpisały srię w 'k'rajobir.az nasz)"ch miast, 'pewne jest WiS za'kże, iż ,są one w ni.m obecme na stale od szeregu lat,
równie plebejrsk'ie, jak dawne 'ohIo'pskiie kawalkady weselne czy rytualne prorwitania
pary młodej 'wTa'cającej od ślubu - tyle ile nowe, współczesne; j.uż ll1uew Ik,ategorii
tradycyjnego folklo'ru. lecz w (makroskali kultury rma'sowej. Nire :zrainte'resowała się
nimi dotąd b1:iżej polska ebnogr.afia, ,choć problem z pewnoś,oią warrt jest uwa~i 1.
WspółcZiesna obrzqdowość weselna obr,osł'a bowiem niepos'trZJeżenie w cały kompleks
w:erzeń, przesądów, ceremonii ,i rytuałów, gestów i zachowań, rekwizytów i form
fclkloil'U sło'wnego czekaj'l'cych na udokument!()wanie oj na'ukow.e za!in1erp['eiowan~e.
Pr.awdę tę uzmysławJia nam lektura pracy &lt;!;uistria&lt;lkliegoet:no:l,olga,L. Schmidta,
1 Wzmiankę
o współczesnych
praktykach
towarzyszących
obrządkowi
można
w wydanej
niedawno
pracy
na temat
świętowania
w Polsce.
J. Olędzki. A. Zadrożynska.
Wyrzeczysk:o.
Bialystok
1976, s. 225 - 228.

lS·

weselnemu
Zob.:
T. M.

znaleźć
Ciołek,

�292

Recenzje

mając·ej za temat WLSlpół&lt;:wsne
przemi'any rzJwyczaJow weselnych. Niewielka ta praca
zaslUi~uje 1l1.a.
uwagę lilie tyliko ze wz;ględu na ,ni'ezwy-kLepopularny, wi,eeZlni,eaktualny
temat, lecz tJakż,e z IPOwOOiU
:nieoorlzi€!I1'nejm'cil;ody, j'alką posłużył sJię jej auto,r. Opracował on 'mia!l1ow;i·CIie
Icały tema&lt;t wyłącznie na pod:s,tawie donoieSlieńIprasQwych zawierający'c'h foOzma'Lteinf.orma,cje o wydarzenia'ch
,t'owarzyszącyc·h zawiNHnym
ws'półcZJeŚinieślubClITl.Połowę ppa'cy wykonal'i wiG,c wścibs'ey dZJiennika'rz::, do ,autora
należała
s'ynteza oderwarny'ch fa'kitów :i loch naukowa
interp.ret-a'cja. GI'clmadząc
skrzętnie prZJez wiele lail;rinieresują.oe go wycinkii pl'aSOWC,zdolał 'Olnzebraćko'fpus
dowodów wyJStar'cz;ający do wyoCiąg)nięcia uogóll1liają'cych Wll&lt;ioskówna temat natury zjawisJ«a. M'doda ,ta wYlmaga oczywiśóe określonego gatunku prasy nrasrta'wionej
no sensiacyjne pLoteczkd z żyóa towarzyskiego, jakiej nie brak zJ"'esZltąw krajach
kapit.alds&lt;tyczmych, na,tomiiast od srto.s'ują'cego ją badacza wy.maga wyjąt,kowej os'tro·żnoś'coi 'i ·krytycyz:mu w cceruie mart:el1iału oraz dobrej Zlnajo;noś·ci badanej problematyki.
Wiedeńlski etll1'Ologwykazał w omawianej
p!Tacy, jak należy się ową metedą
posługiwać. Z od,erwall1y,ch ńakrtów jak z moz.a!iki ułożył prz;ejrzy.sty obwz wSipółczesnych zwy'cZJajów, zachowań, manifestowanych
posrtaw oraz \;l'ndencji objawiających slię w związk'u z Z'3WaI'\Cli'€lm
małż'eń~twa na terernie AustJ1~i'i Niemi,cc Zachodnich,a po czt;ś'ci także w ki'lku Lnny'ch klrajaoh. RO'z;pd&lt;lWa
ni,e ogranicm siG ws.zakże
do s'uchej faktogra1iii, kcz jesrt wzbog'aloo'na .r,eHeksją teO'Tetyczną autor,a, któ.ry komentujew51pókz€'sność
przez prYZJme
..t tradycji, niej,ednokrotnie odtwa'rzając genezę
niektóryoh hi~story'czmYClh
już form kuLturowych, objaśniając ),ch dawną i lIlOWąsymbohkę, a w uzasaidnli,onyc,h przypad'k,ach rozprawiają'c 'się z zakorzen.ionymi s,ter'c·otyp.ami łub ps,eudona,U'kowymi rporglądalmi porkutującymi w śwdadomości publicznej,
rczpows'z;eahnianyunli ta'kż·c na łamach :popularll1y'ch 'cZJasopisffi.
CałeIŚć I'ozprawy składa się z diwuml.'srtJU
Towzi'ałów, w których kolejno omówione z'ostały !ll,).cktóre tylko zagadnienia tej wicl,ce !przecież złożonej problematyki zapewne te, które autor uznał za najbard.ziej reprezentatywne
dla dokonującego się
prO(le~u :przem~an. Już 'salme 1ytuły .rozdziałów określają kiel'unek jego docieka!'l,
a zarazem w:lkazują,MóI"e
o~iwa
tmdy'cji wesełny,eh IszczegóJoTIli'e
są q;odatnc na
wpływy :m-cdy i zmianę treś,ci - warto je Wlięc prz)"toczyć. POSz,czcgólne rozdziały
zatytułowane .ZJOIstały
następującymii hasŁami:
1. Nadal żywotne zwyeZJaje trad)"cyjne; 2. Wianek ślubny; 3. Welon ślubny;
4. ObrącZJka ślubna; 5. Zaślubiny z;biorowe; 6. Ro'zrosi uroczys,tośei weselnych;
7. Zaślubiny pąrtnicZJe; 8. Zaślubiny w strojach ludowych; 9. Kanonady weselne;
10. Gody jubileuszowe;
11. Szpale!TY sZJpadowe; 12. Zawieral1li'e małżeństw
wśród
przebierańców
Z3pus1Jnych.
Nie ws:zystkii'e l1OzdzJi:ały'mają j'oona'klową wa,r&lt;tość osta,tni np. wydaje S'ię
zbyt :na'0iąga!ny preez ,porchopn,e'uogólllli€ll1liJe
jed&lt;J1IoSltkowyeh
faktów, więkswść jednak
zawiera n'aJprawdę i:ni-eresująee infonmacje. Oiekawie zwł'a'szcza wyp,ada porównanie
·opi'sywany'ch faktów ZJewspókzesną rpolską rzeczywist&lt;oś'Cią; okazuje 'się, ż'e ni,cktór,e
formy .znajdują blisrkiie ,analogie w n!3'szyoh pr,akty:kach wspólczBSinych, inne ZJnów
s&lt;; Ispecyfi'czne dLa A'ustr'ii l,ub ,k,rajów niemic'ck'ojęzy'cznych, jesZJcze inne nabrały
szerokiego, uniweJ1s,alnego wy:mtaru w ramach 'c,gólnej oeywil'iza,cji świa1t.owej. Jedne
wyrosły :I1IapodŁożu ,toody1cji ludowy,ch, !inne wywodzą się z subkul\;ur różJ!llychugrupowań s'.o&lt;cj1al!llych,
niektóre zaś wYllli:kają po plTOSIDU
ze zwy,czajnc&lt;go s&lt;nobiZlmu,pozers:twa, a nierzadko z pobudek czystego romantYlZmu.
O tych osta1ll1iClh,traktują zwłaszcza rozdziały 5 i 7, z który'ch dOWluadujemy się
!IT!.in. o n:iek!tórych oS!obliwych zwy'czaja,ch zaś.JubinowYClh panujących
w świecie,
a ni,e mają'cyc:h odpowiedndk1a w polskich tradycja'ch. Z IpeWll1oś'Oią
oboa p1ol'skiemu

�293

Recenzje

"indyw,iduahzmow&lt;i" j,('IS1t
idea ślubów z€lSpoł'owych czy :zJl'iocowy,oh (tmafi!a .się c&lt;~astm śl,ub dwu, maŻ/e ·1Jrzech .par Illaraz, nip. w przypadku ,ftoclze!'ts,twa, przyjadół),
tymczasem w niektórych kwja&lt;ch eUTopcjsk'i'oh, w USA, a zwł'aSlZiCzaw Japami upowszechl1liła 'Sii&lt;;moda ll1a śluby już rnlie ,zbio["'o'we,a wręcz m,ars,owe, kiedy &lt;to przed
ołtarzem staje kilkadzLcsiąt, ,a nawet trzysta rpar .(!) ,równoiCZJeśnie(s. 29). Co dziwniej'sze, śluby te zawiewrne są w wielkich ka,tohckich katedmch Tokio, SłngarpUru,
Hongk'ongu wprz.cważająooj
więks'z:ośd ,przez Illli'echrześ&lt;Oij'an.Jak w,idać, hczą się
tu nie względy id eo10'g.iczTIe,lecz o'wo decorum, jakiie sltanowi ka'tohC'ki rytuał ślubny
z nioodZ'Ownym Ave Maria Goun{)da ,i Marszem weseLnym - tam rnie Meooels'SOlhna
lecz Wa,gnem, przy czym oboWliąZJującym sItrojem ślubnym staŁa się b~ala suknia
z welonem li cWl'ny gaflI1liitur.Dla zawa,rcia śluibu według tak'i'ego, "eur'opejski'ego"
starn&lt;C!aJ'du,
J:apoń'czy'cy ·po.d.różują nawet SiP€'cjaln1:iedo EUIf{),py.
Innym znamienlllym rysem jest 'moda ·na ZJawier'an.ie Śhlbu w wybralllych kl()ścioła,ch poza mi,oj'scem zJa'mieszka-nia, Illp. w ZIl1'any-ohmiejs,caoh {)Idpus.towY'ch;wtedy
ślub jest zwykle połączolllY z pielgrzymką
i o wyborze decydują względy czysto'
religijlne ('Odp'0'W1i'edni'1{'i,em
tej sytuacji w Pol'sloe jes,t wysoko 'C€ll1lionyw pewnych
kręgach społeczeństwa
"ślub rna Ja,snej Górze"). Częsbo też wybi,era siG k'ościoły
zn bytkowe, o wysokli'ch wlallQlr,a·ch
·a&lt;riysty.cznych, lub Irolmranty,czniepołożone (np. nla
wysI:Qe, nad jeZliorem), bądż wreslZJCiewyszuk:uje 'się małe, intymne ~ap1i'ce, najchętllliej zamk'owe, dl-a ,odbyoia ślubu ci&lt;chego, lecz ,ekskluzywneg{). W kmjach kapitalis'lycznych wJaś,oióel-e odpowiooll1.iohobiekiów
rudo6ltęp'ruiają je za odpowiednią
opłatą, CZf:;S,toWiroZ z pok'ojami goś'ci!nnylITll,,czyrJ1Jią'c
z 'tego st,ale źródło dochodu,.
gdyż chę,liny&lt;ehnie brak, nawet z za'graruicy (Ain1erykan'ie, J,a,I:oń-czy&lt;cy).Wybór takich
m;ejs,c podyklwwany jest prZlcważnie 'c'hę.cią oolfóżll1'i€'l1lia
S'ię od Uumu, albo zwy,czajnym SITlobizmc1ffi,zaśodlpO\V1iedniewwry czerr:li'e się z filmu, te1ewizjilub
też z prasy. Przykładem
podobnych motywacji w Polsce morgą być "ekJskluzyWll1e" śluby
w ~aplicach t&lt;:,kzań'sk'j'ch na Hali Cho.chołowskJi'ej lub Ilia RUSliJnJOwej
Pol-alnae, gdzienawet rrie moż'na d'ojechać, ,tylk,o ,trzeba dojść piesw.
Równolegle za,~na'czają Slię podobne tendencje przy zawiemniu
ślub6w cywilnych PQza urzc;dem stanu cywilnego. Wybi'era się w tym celu często miejs'cazgoła
niezwykle, niejcdno,krotlnie zwliąza,ne z zawodem lub 'specjal'l'lQśdą 'ilJowQŻJeńców:np.
płelwonurkowie - 'r-od w&lt;Jdą, ,grotołazi - w ja,skinira,ch; może ,to ,być rÓWIl1,ieżłódź
nu środku jczio,ra czy n,a !mo'rzu, Imost, dach iilp. W 'Pogoni za oryg)irnalll1Ośaiąwykazują ludzie ,nieraz. dużąpomy:s1&lt;Jwość, a 'przecież owy,ch ekstrawagall1 cji nie można
skwitować 'po pro.&amp;tu wzruswniem
r.amioln, gdyż Imają one .swoj,e 'Psychologjczne
i spoIecznc uza.s,adn'ienia li są kuHu.row{) uwarunkowane,
a w;ięc zasł'ugują na uwalgę
zerienlowancj na wSPÓłcZeslllOŚĆ
etnografii.
Zarazem jednak o wyd,arwni,ach podobnych do wyżej opli'sanych dowiedzieć się
mnżna naj'ezGś'eiej z.upeJ.rtie p'rzypadko.wo lub właśnie z ,prasy, trudno je bowiem
b,:dać planowo wobec 'mnogośc'i ,i wręcz alcatorycZJnego 'DoZJprosZJel1lia
posZJczególnych
przypadków. I w t)'lm '1=un.koiezmajduje uzaSiadnienie Imet{)da zas'tolSlowana 'Przez autarn om.awiarncj pw'cy, metoda która nie za's,tąpi 'l'llQlrmalnyc,hbadań etnogra£icz;n.ych,
ale może je zmakomide pilolJować. T,ak też :należy traktować rOZJP'f'awkę LeOoI:0lda
Schmidla, która nie jest .i rnie mogla być wy'cZJeI'p'ującym studium pTZJedmiollu, jest
natomi,as't tre~ciowym w)"k.aZ!OJnpl'oblematyki, ,o dużym \Stopniu ulQogólnien'ia,mogącym stanolMić do,godny 'P'un,ktt wyjś'ci,a do bad,ań 's7JcZJegółowyohruJ.d zagadnieniem
v;spółczesncj 'o·byczaj&lt;owośd zaślubi'nowej (t.Dadycyj.ny ,tel1m.in "o'brzędowość weselna'"
byłby tu zlJJpełnie 'J1!icadekwatl1y).
l

Bogusław

Linette

�294

Recenzje
Arti

popuUor

Ethnographie
des Etudes

Tirana

ne Shqiperi,
a~banaise.

Efhnographiques

Edition

1976, ss. VI, 'iI. kol. 156, res. ang., fran,c.

specia~e d !'occasion

en A~banie

(Juin

1976), Tkana

de ~a Conference

Nationa~e

1976, ss. 281.

SygnaliZJowane tu pra,ce ukazały się jedn(Jcześnie nakładem I.ns,tytutu Histo&lt;I'ii
Albańs'ki€j Akademii Nauk. Przedstawiam je razem, 'aczk.olwiek różnią s'ię zasadniczo formą i zakresicm zawartych w ni,C'htreści. Pierwsza z wymicnialnych książek
to barwny ·album sztuki ,ludowej Albatrlii. Na po;nad 150 fotografiach pr,ezentuje się
wielobarwna, ogromnie zróźnicowana w detal,ach sztuka górali al ba ński,ch. Autorzy
dccją przegląd artys'ty'cznej twór'czośoi swego kraju poprzez prczenta'cję budownictwa, wnętrz, tk.ani'ny, s:przętów, na'czyń, broni, ozdób, sltrQjów, .instrumentów i tańców. Przy slpolr·ej ilości ilusrtra,cji pamiętać należy, że np. kil.kanaście komr;letów
pokazanego w albumie stroju, t(J ZJaledwi'e'część z (Jkolo 140 odmi,aonstroju ludowcgo
tego nli.ewielkiego przecież kraju. P.odobni'e zresztą rzecz ma się z 'budown.ictwem.
TE'roo Albanii, choć trudno dostępny, stał się 'miejs'ccm wpływów i krzyżowań kultur: muzułmańskiej, słowiańskiej - prawoslawnej i klasycznej - śródziemnomorskiej, co dalo w dek,cie t&lt;l'k bogatą :mozalikę typów w każdej dzicd7Ji,nie lwór'czości.
Druga omawian.a pra,ca to zbiór dawniej publikowanyeh artykułów, ogłosza'nych
w pcprzednim dZii'es1ięciole'C'iu
w wydawnidwa'ch na'ukowych otno,graJicznych i his,torycznych. W foDmie zbio'I'owej 'Pl1aoc~te wydano z ,okazji kon[CJ'cncj'i poświęconej
prac.om etnoOgrafkznym. Opracowanie zawier.a w sum~e 17 a,rtykułów, 'przeważnie
o tem&lt;ltyce €'tJnogra:f·icZJl1€j.
W all'tykule wstc;pny.m Rrok Zojzi -pu'zcdstawia dawny
'P()dzi,ał TegiOlna.1nyAlbanii, 'Ha którego baZl~ewyks'z:takilo siC; obC'cne zróŻol1Jicowa'l1'ie
regicn.a,lne kmju i który był podstawą do uformowaruia się w XIX w. narodu albańskiego. W t)'lm 'okresie upowsz,echiniły się zwroty shc;iptar :na ,określenie mieszkańców tyeh 7Ji,emi ShC;iperi na 'określenie kraju. Wyparły one z użycia dawniejsze
heme -okreś].(Jruia,wskazujące na r'e~ionalną przy;na}eŻDość mieszk.ań-ców. Do dziś
jednak świadomość różni'c regi'ona1nych jes1t Jlli)CiI1a,
·aczkolwiek w kulturze ludowej
wyzna'cza się za.s,adniczo dwa więksZJe regiony eitnog·rafiocz:ne,wykazujące wyrażne
róiJni,ce w języku oraz eałyC'h z8Slpoł.aoh 'cech etnogr.aJ)j,c7Jl1yeh.
Regi'cny te, 1.0na półn&lt;iCYGegen.ie, a na południu Toskenie, uformow,ane w XVII - XVIII w. ze zJednoczonych daw;nie}szy'c,h księstw.
PozJOIs,t'ałe,artykuły ,repreZJentują ba'rdzo różnQlf'Od!nątema1tykę, m. in.: proces
urbaniza'cji k:Toaju,prawo zwyczajowe, przeżytki w wierzeniach, roozkład wielkiej
rodziny, pozycję kobiety w rodzinie, rozwody, zwyczaje wesclne, budowni'ctwo, strój
wy.rób prochu, rzemiosło a'rtysty'czne ,i zas1;osowaIlli,eludowych WZJo,rówartyslly'cznych
wc w.wDniotw.ie ,przemysł'owym. Redakcj'a zbioI'u zap.ow.i.aoc!.a
wydanie w najbliższym
czasie osobny.ch 6 oprac'owań albumowych poświęconych pos'Z.czególny,ch a.s.r;eklom
sztuki ludowej, m. in. wytwarzalIlJi'Ukobiierców, haftom, strojowi itp.
Obydw,a opracowania w 7Jna,c7JI1y
sposób wzbogacają naszą wiedz~l o ludowej
kulturze tego tak malo u nas znanego kraju.
Adam

Annette

PourJ'at,

Traditions

d' Auvergne,

Mara'bout,

Verviors

1976,

Bartosz

ss. 192, ił.

Belgijsklie wydawnictwo Mar,about 'specjalizuj,e się m. in. w publikowaniu przewodników. Traditions
d' Auvergne
'stanowią 21 po'zy'cję serii "Guide Mambout",
składającej się również z (Jpracowań o ś'ciśle etnogI1aficznym charakterze. Ks~ążka
stanowi ba,rdzo inspirujący
przykł:ad etnogra:fiiczneg,o pr:z:ewod&lt;nioka.W10bec wyr'aź-

�295

Recenzje

nie odczuwanego bmk'u tego ty'pu pr·ac w Polsce jest ona z pewno;3·cią warta przybliżenia, tym baI'd:ziej, iż .posiada rów![1lo[cZie~nlie
duży walor pOZJnawczy, j.ak:kolwiek
z&lt;lJiczyć ją raczej należy do publikacji o cha·rakterze :{:opulamonarukiowym. AutoI"ką
przewcdnika
jes't cóplm H. p.o'U'l'I"at,znal!1Jeg&gt;o
£rancuskJi-ego etno·grafa-regionalisty.
Traditions
d'.I1uvergne dają barwmy 'Dipis środowisk.a natura.lneg:o li kultury l'udowej OwerniJi. Są ciekawym dokumentemtrrwająlcego
w pamięei, jak i jesz'cze żywego folkloru tego regionu .. Za'chowanla w książiee perspektywa
hiilstory,czna umiejscawia ws:półczesmość na tle zda,rze:'J..i uwaonmkowań prZi€szłośd.
Przewodnik sikłada się z dwóch główm)~oh częś,ci. PierwsZia etanowi koQlmpcndoiuCIl
etnegraH'cznej wiedzy {) J'1egionJie.OmóWIi'ono w niej więc m1in. typy k,r.ajoobra2Ju,
tradycyjne budownictwo, wyposaż·e'l1:ie wnę·trz miesZJkalny,eh, język, zwyczaje i wierumi.a, lokalne świ&lt;;ta, muzykę, .s:tI'Oje,.57Jtukę ludlową i rz;eomiosło, ZiajęC'harproo·ukcyjne, wytwórcZJość oraz Ipożywi'OOlie.W częś&lt;ci d['1ugiej zamli,esZiCWtr1'O
najwaŻIDiiejsze
informa,cje -o 85 wsia·ch 'i 'miasta'ch OweJ'1lllioi(w kio'1ejnościa.1fa'betyczn;ej), Iprz.ede
w~zystkim tych, które zachowały ;swój tradycyjny chiar'akter.
Je,ot ba·I"dzo trudno, zarówno ze względu n,a ;ilość na,gI'o:nadw!ny'ch w oprZiewodnik '..l faoktów, jak i złożolnooŚĆkulturowej rzeczywis,tośd, nawei ,pokrót'Oe 's'chalraktoeryzo'wać regi'on. OWC'l'nli:aInależy na pewno do najhairdzioej ilnterosują'cy[ch obszarów
Frai!lcj,i, tak z punktu wid:uenia badań 'E'ltnografl'cZJnyClh,
jak i atrakcjitury.sty'cz.nyoh.
Położa,na w środkowo~północnej 'czr;ści M,alsywu CentTalnego [obejmuje tereny 4 dep8rt'amentów - Alli'er, Haute-Loire, Puy-de-Dóme OI1a'ZCanltal. Tylko dwa ostatni.e
s.tanowią tzw. historycZlną Owcl'I[lIir;.
Naoblk:oe kultuf'Owe Owernii wYW'aorływy·r·aźny wpływ 'uwa.run:k&lt;owani:ageograficzne. ŚPOdowi·s·kio'naturalne tworzą .gorail1lito·we
wzgórza, góry wul'k,a;niocm·eo·raz równiny i doliny. Na każdym z tych obs2Jarów dominuje zał-ówno 'ilnny ,typ gospodarkIi,
jak i spc·cyficZoJ1€!ccchy !kultury ludowej. Tl1udne na wioelu terena'ch wa·runk&lt;i życia
wpłynęły na to, że ·region :ua,chował do dziś wi.ele dawmy,ch .t1radycji, podtrzy.mywan;;ch i kultywowanych
pr:uez mieszkań-ców. Odnoo'sliSlię tos:uczególlrll~e do bog:ait;eg-o
folkloru i sZJtukliludowej. Nadal żywa tmdy.cj.a o'rganizowania tarigów, ja'rmarków,
pielgrzymek, U'roczys'togo obchodzCinlia świąt loka,Iny'ch :patronów, a także małlo zm:ieniona zabudowa wsi i im:iastec:uek, ICZęSto.sięgającaswą
genezą średnioWliecza powodują, iż Owemli,a pozostaje jedny;m widki;m ,sk,ansenem i ogromną turystycZlt1ą
atrakcją,
Traditions
d' Auvergne zostały napiSlan·e językiem barwnym, aloE~zara.zem z dużym zmawstwem rcaloiów. W \V1i·elumi'ejoscaClh uwliJ&lt;:lalC7JlliJa
się dąż'enie Gu'torki dlo
ukazania regionu poprz.ez prY2Jmaltosobowośd j'eg.o 'mieszkań[ców li osob1iwośoi jego
kultury ludowej. Przewodnik sItanowi zwa["tą ·caŁość li starano soię w nim omówić
możliwie wszystkii·e dZliały ·i aspekty tr,ady.cyj;nej 'kultury, zwracając uwalgę przede
wozystki.m na to, co wyróŻJn'ia Owemtięod i·nnych r.egionów.
Nie zabrakło w tekście również wOlkazówek pmk&lt;tycZlnych. UmiesZlc,ZJonoje główn~e w części dru~iej. Charakteryzując
podsi:oczególllle,miejs'cowośd wsk'azano m.lin.
na to, ·co warto w nich z'O'ba.czyć,w jakiirch św.ięiJa·chi uroczyl5ltości'aich wa,roto·wziąć
uclZli.ał,ja·klie 'należy odwiedzić muzea itd. Podano -rów.nreż Ia.dresy cHn.ionych w regionie iwóI'cÓW ludowych, mUZleów, sklepów alllitykwarycZlt1ych, tM·gów, ja!I1maalków
i zajazdów. Zwr600nQ 'takŻJe u\Vargę np. na łokalne Sipecj'alnośai kul.in.enne.
Przewodnik zalmykają: skrócony kal,end:ar.z n.ajważll1ilejszych t'3l'gów i świąt religijnych organli·zowalny·ch i obchodZ!ony;ch :na terenie OwermE, bib~iogr.afi,a wykorzystana w .p-racy i uzupełnJiJająca wiedzę ·0 I1e~i'onie omzillldeks.
Całooć jes,t ilustrowana mim. star~mi kaI'ftk,a:mi pocztowymi o dużej wartości dokumenta,cyjn-ej.
Jacek

Bednarski

�296

Recenzje

Janusz Stefall1owicz, Bunt mniejszości,
ga", II1r 317, W'arsZJawa 1977.

"Biblioteka

W~,edzy W&amp;pókz.eSll1'ej
- Ome-

Na;pis,ana przez ZJna;negodz.i€ll1l11ikaxza
pozycja ;prz.edstawia zjawisko przebudzania
sio; grup ,etrui&lt;:znych stanowiących
mniejs,zoś'ci narodowe w obrębie zachodnich
państw europejskich ,i Kanady. Autor przyjmuje s'Ocjologoj,cmerozUtmi€ll1ienarodu
i zastanawiaSlię nad 'czynnikam&gt;i, które .przyczyniają s,ię do wykiształceruia !pOczucia
tożs3iffiości narodowe j .
Cele jakie sobie sltwarzają ,ruchy narodoW'o,śdowe są według autom trojakie:
kulturowo-język'owe,
,ckonomicme i Ipohtycme. Bierwszy z nich sta'ra się utrzymać
odrębność duchową, n'astępny oZiIllacza walkę 00 awans ekollomiez.ny, zaś o,sltatni
dąży do uzysk,a.rlJia autonomii administracyjno-prawnej.
Współwystępowanie
tych
elementów daje w s'umie omawrialll:ezjawli:sK'o.
Kolejne ro.zdz,iały mówią o problemie bud:wn,ia się świadomoś,ci w Hiszrxmi,i
(Baskon'La, K,atalonia), we F,nancji (BretanJia, Alzacja, Okcyty.ruia, KOl1s'yka),w Wielk,iej Bryta:mii (Szk'ocja, W,alia). Ponadto dowiad'Ujoemy się ,o kwesti·ch sepamtystycznych Adygi i Tyrolu, Cypru, Irlandii Północnej, .Flamandów, Quebecu i Szwajcarii.
Różne są podłoża i przebieg tych slepaTatYZJmów.
Pozycję tę, mimo pubhcystycz.nego charakteru
należy uznać za bardzo interesują,cą, zwłasz.cza z.e względu ,na 'pr,z,eprowadzoną ,analiz.ę 'przesłanek kulturowych
walki grup o autonoamę.
M.B.

Zygfryd P.rószyńslk,i, Ziemia Pucka w opowiadaniu,
baśni
Wyd. 2, Wojewódzki Ośrodek Kultury, Gdaósk 1977, s's. 98.

anegdocie

ludowej.

68 utworów fol'kloru kasZJubskliego - podań historycznych, legend, baśni cudownych, a1negdot, porz.ekadeł, dowcipów li :innych f'orm opowiadań ludowych, które zebrał autO&lt;I"(52) or,a-z F. F,enikowski (1), A. Necel (3), A. P,awelczyk (1), A. Pieper (2),
L. Ro'Pipel (1), S. Ry,chłow.ska (2), B. Sychta i L. Roppel (3), W. Torliński (1) ;i A. Wysocki (1) w Pucku (9), na wybrzeżu ,ryba,ckJ~m(15) i w gburskJich wiosk'u'ch (44).
Publika'cja jest poszerzonym lO 4 'tek1sty drugim wydanliem :ubioru z 1972 r.,
ukazanym dzięki inicjatywie i .staraniom W,ojcwódzkiego Ośrodk,a Kultury w Gdańsku.
Większ'ość tekstów - to przekazy tradycyjnych
form i trd'oi, m,anych li poza
Kas.zubszczyz.ną, zaledwie klilka nawiązuje do ws,~ółcz.eSlncgożyoia 're~ion'U (,np. Skqd
się wzięli koszubscy rybacy, ,s. 16, Czy woda morska leczy? s. 20 - 21), Odczuwa się
tLl brak literatury ludowej z tematyką okUlp.a'cyj'llą,dotyczącej walki o Polskę Ludową, wielkich pr:z€lmian sp01o€'czno-,ck'o'llomic2Jny'ch
na w"u puckiej i wybrz.eżu. Taką
literaturą wa.Mo wzbogacić następny zbió,r folkloru k'aszubsk'iogo, bardw żywo intereg,ujące~o oJ1Ja.s
W!szY'S't:kiC'h
-omz liicznY'chobcokrajowców.
Medard

Katolicyzm

Warszawra

1977,

średniowieczny.

Braca

zbiorowa

pod

r-ed. Józefa

Tarko

Kellera,

PWN,

ss. 520.

Po pmca.ch dQtyczą'cych katolicyzmu !sta:l'1ożyt:negoi W'cz€s'nośrednJowriocmego
uka=łas.ię
kolejna pozycja, z .tej tema:tyki, ,przJeds.tawi,ająca doktrYll1ę katolicyzmu

�297

Recenzje
w jej fo,nmac·h uksztoałtowa&lt;ny.c·hw 'OIkfleg1e
'pełonego i tpóńnego Średniowiecz'a.

K6iążka
wydana jest :pod H~d'akcją znanego S1pecjalJi.s:tyz dziedzill1Y reh~io=wstwa
- Józe£a
Kcllera, który napisał rozdzsiJał o s'Oboroch powseechnych. BOIl1adtoaru·toolfamiksiążki
są: E. PQtkowski, pi-szą'cy o stosunkach
papi-esitwa z 'państwami
europejsk'imi;
M. K,);,man, zajmują'cy się ekspansją kaJt'o].i'cyzsmudo EUlr'opy półrn&gt;c&gt;cnQ-ws,chodl1l1ej;
J. Wierusz-Kowulski, omawiają'cy w t,rzech rozdzi,ałaoeh :pfloblem,altykę mOll1a,sty'cyzmu
i mistyki, ,tco.Jogi k'atollilc:kiej oraz hlisltorii kultu kariJoJoickiego;R. Pakl'clz, tprzled!stawiający pows.tanJioci rozwój u~iwcrsytclów;
J. SUIO'WISlki,
który zajął się .me,todologią
filozofii średnicwiecznej; L. Gmchowskli, mówią'cy &gt;OdZJiej.arch'Ustawodawstwa kościeln..:'go i wresz,cie Z. Kl'uszelJ11iec:k'i- rozsdz:i'ało i:~olIlo~a:f\ii sztuk plastycz:nych.
Już samQ oprzedstaW!ienk problama,ty~i &lt;PTe-zentow,alIlJej
pozy'c}i wskazuje na jej
szel'oki za'krc.s li rzeie~no·ść przygotowania.
Uwzględlniając ,r'olę, j'aką odeglI'&gt;ałkaJtolicyzm w hoist'orHkrul,tury śwlia,towej, wzbudzi orna z ,pewnością m'ilIl,teresowaJl1neprzed5!_awicieliirÓŻJllych dyscypHrn naukowych, w ty,m takż,e etnografów, szscz.egó1Jnie~pec;ałistów zagadnień religijnych.
M.B.

Eugeniusz Iwanjec, Z dziejów
W'ars2lawa 1977, SiS.295.

staroobrzędowców

na ziemiach

polskich

XVII

- XX

wieku,

Wyd&gt;all1iC
w "pJ·ac.ac.h Bi'ał,oSlt&gt;ockiego11owaJrzY51twaN:a'U'k'owego-"st'udii'um E. Iwańzawiera w.ielosoLDomną,ehamk1ery.stykę dlzsiejów i kultUlry .poJ.s.kie,h staroobrzędowców.
Zadalnia badawcze zso·s:tałymk,r.eślone szeroko. G'eog·~afi'czsni,eobjęły one obydwa
regiony 'C'siedh sta,roobrzędowców w PtoJos'ce(Suwa!sz)czyZJrlia!i Mazury), cih~'onol0.gicz~
nie włączyły ca!ąhis,tor,iq polski,ch stroobrędo-wców od ,ich ,pojawien,ia się do czasów najnowszych.
Doda,tkowo, w dwóc'h rozsdzriał,ach wstępnych, orrnówiony zostal
rozłam .po reformie ·cerkwi [Q'syj's!kiej w poł.owie XVII w. Ii pojiawienlic się w XVII
l XVIII w. podstawowych kierunków w obrębie griUlpy·s,t.aiI"'oobrz.&lt;;dowców.
Po'Szukiw;;.:nja hoi'Storycmc spla,tają sję w pracy ze s.zczsegółową li śdsłą anal.izą etnog]rafkZll1.ą
kultury z&lt;},równom.ateda!I/1Icj, jak :i ducr.owej, badaniami nad s7.ibukąsta;roobrzędowców i działal'nością wydawniczą. Zp.rzsedmowy
vyni'ka, że zainteresowanie
po·ls&gt;k'ieh
uczomych s,taroo brzędo'\v&lt;c.amli obję1,o także systematy'czsne badalJ1lia językoznawcze)
k~óre jedJnak w recenzowall1ej książ'cc ruie Z1n.alaz1ycdbLcia.
Odnotowane szerokie podejś'cie E. Iw,ań·ca do podjętego przezeń tematu uzn&gt;ać
r.".leży zauzas·udnione
oj 'cenne. HistOr1iog,r.afia I'adziecka la.t 20-,tych XX w. ZIl1a
\vspa,nia!y 'przykład 'j::odohnego szerokiego ·sfoll'mułowani.a .problemu i wZJorcowe~
opracowania 1; w okres,ic późniejszym
jednra1kże tlradycja ,t'a z,ost,ała zapolmrr1Jiana
i zwyciQżyłu tendencja do wą'sk,iej s'PE,cjal!izacji. Dopiero w ostatnim dZJi·esięcioleciru
praktyka prac archeograflicznych
w C&gt;SJadachstaroobrzQdowców stwoll"zyła potrZJebę
powrotu do badań kompleksowych,
o sz.erokoiJm'Pl'ogramie. WYll1&gt;ikJi
m.etodycz:ne
i praktyczne ty'ch ko.mlplcksowy-ch studiów nad 'staiI"oobrzędowoami pOO'Slum'Owane
zGstały na I Wsze'chzwiązkowej Konfemn'cj'i Arehe'o'graBi Te,rentowej (-grudzień 1976,
Moskwa). Przyjemn.ie 'ffi~ podkreśl~ć, że ,choć wynikli owy'ch badań lI1oi,ezn'aIl1Je
były
nasz·emu :j::oJoskioID:u
koledze (maleniały z konferencji ni-e z&lt;os·tały jeszcze orpubliko-.
Col

1

1. Blomkvist,

H. Grinkova,

Buchtarminskije

sta'Toobrjadcy,

Leningrad

1930.

�298

Recenzje

wane), jego udall1'e kompl'e~sowe s,tudia prZJe.prowadzono przy 'Przyjęciu taikach .samych podstawowy'ch :roiSad.
W zgodzie z sze['ok!i,m l'o'llumieniem p:rzedmiQtu badań, E. IW&lt;J.'l1Ji,C'c
wykorzystuje w 1ffi00001Ogl'a.fli
obszerny zespół róż!nouodll1ych Żiródeł: drukrowal!1ych, r~kO'p.iśmi.0nnych, ma'teI'li'al'ny'c.h. NaLeży 'Szcze·góll!1ie:podkreślić, że obszer:n'a, szczegół,owo crp,r.acowa'Tha część ebnogr~filc~na ks,jążkli, została oparta na beZJpcoire-:!ni'ejz'llajomości elemen.tów 'Lradycyjnej KruHury ,marter,ia'1nej i ,duchowej staroobrzędowców,
oSli'ł,gniGtej
w czas'i,e badań terenowych. Blisko 30 wyjazdów E. Iwa111ca'na ter·cny za'mii'cszkalo
przez st'aroobrzędowców ,SJtwoTzyły'Siliną podsLawę dla badań ,i wgwa'ra'nltowały ich
niewątpliwy
sukices. Wyniki badań terenlo1wych zresZJtą wykmzystanc
zostaly nie
tylko w rozdziałach etn.o'gmficznyc1h, lecz i hisltoryczny'ch. E. lwani'cc l1Ik'jedn()kroinie korzys'la z zla,pirslal!1ych
,prz,cz,eń podań !i ws'poffill1~eń,'U!micjc;:tnielą'cząc je z danymi źródeł pi'sall1y-c·h.Wś.ród os,tatll11i·chnależy 'Puzode wszystkim wymj'C'nić 'po raz
pierwszy wprowadzone do obl'ortu naukowego rrrateri'ały Głównego Archiwum Akt
IX1Wil1)"chw Wa'I"lslzawi.e,Bibllioi.eki im. CzartClryskj,ch w Krakowi·c, Archiwów Państwow)"ch w Ol:szty:r.i·ei Suw.ałkalC'h, a także archiwów w NRD. Wyk,orzysta'ny zos·tal
rów.nież 'PI"ywat'l1y zbiór znanego kolekcjoneil'a z Rygli, 1. N. ZawollO'ko',·p;rzekawny
przez,eń niedawno do zbiorów Domu-Muz·eum PuszkiJna.
W pracy sltaranrme wykorzystan.o rosyjsk;ie p;rzedre"W1QlucyjlOe
li roadzieckie wydawni&lt;Ctw,a ż'ródeł; biblti,O'graJia tych wydawnictw,
j.ark również wykaz opra'cowa1'J
hi~tory'cZJny'ch dotyczący1ohSJt'alroabrzędowców, p'OIs,iadaodd2Jielną wartość. Tym wic;:ksza zat'om sZJkoda, że autor nie dotarł do ,niektórych przedrewolucyjnych
studiów
i wydawnictw źródeł (np. P. S. Smimowa, D. N. Biiel!ikowa), a także sze.r'cgu o&lt;startnich 'l:oo'c moskiewskkh
i [lo'Wosyl:Jli.T!ski-.ch
le~lI1ogr.afów,i ·arTlcheO'gmfów.Wa!rto o tym
powiedZJi.eć ~ym bardziej, Źle wsrpółiC'zeŚll1ie
pirO'wadzone w ZSRR bad&lt;anlia dwukrotnie
podejrmowały
=ogadniell1fie bli:skie zali'l1ter,esowaniom E. Iw,ańca,. ArchcO'g,raf'owie
z Uniwersytetu
Moskiew,slldoego :pod ·k1'eroWlI1liotwell1l
1. W. P'ozdiejewej od k~lku
lat prowadzą intensywne, kom'Plek'sow'e badania nad sta'flo.obrzędowca:rnli 's.ta,podubsldmi 'i w:ietkow;SJkiJmi,którym 'pośwrięcony został rozdział III 'recenzowa'l1cj książki;
archcografoO\w,e i ebnogmfowie NowosybilTska już 12 lat pracują wśród ałt.ajski.ch
Poljakow
i zabaj:lmlsk:kh Siemiejskich
.sta,roobrzqdowców, którzy przes.iedEhi się
w XVIII wieku z Plollski.
St'aranne, przygotowa:ne z wielką dbało.ś'cią !o.szcZJegóły, studium E. Iwańca będzie wielce 'PQżylteczne dla badaczy Tladziecklich 'S2Jcz'ególniedl:&lt;.lltego,ż'e pozwolli dokonać pouczają1cego porównClinia ,ma.ter.ialów !będący'ch w 'i,ch dyspozycjoi z materiałami badac:zy pO'ls·kiC'h.Sprzyja t€'mu stałe dąż,ern.ie E. Iwań'ca do przcśledzenia tak
ł&lt;&gt;kaln)"ch, i'ak i chflonotl'o'gli'czrnychlfóŻ'nic w materrialncj i duchowcj kulturze st.aroobrzędowców. WskazClj,e ·om m;irn. :na to, że starol()brzęd'O,wcy, którzy os'icdlili .sic;:na
Ma zura'ch, dłużej oj 'peł;niej 'Zarchowali wriele :tr-adycj:i, w ,tY'mtrady,cje związane z tabu
pożywieniowym.
Aut.o!" szczegółowo zbadał, jak ,SJta'!"'oobrzędowcy, MÓTZy osiedliil.i
siG na SuwallSz'czyi.;n1ie,·gdzie wś;ród chł,opów 'Polskich S'z'croko .rozwil1'ic;:b była uprawa ZJiemniarka, szybklO za!t.radhi bJ.'Clidycyjne2Jarkazy używa'lli'a 2liemnriaka i prawie
zapomni'Cli, jak owe 2Jakazy były argUlmel!1towane przez :i'ch przodków. W,arto, wspomnieć, że te argumenity były dobrze zm:ane ałtajiSkilm "Po:1akom" jesz'cze na początku
XX wieku, zakazy były gorąco dys,kUltowall1eustnie i na piśmie. Zakaz użytkowania
tytoniu, jak w)"lllik1a z olbs,erw,acji E. IwańoOa, dość !k,onsiekwentnlie za'chowany był
wśród stalr'()1obrzędowców powia'LuaugUlsltowskiego.
ChauakteTY'sty'czne, że w ostatni·m dZ.ii'esięci'OleC"iuzakaz t'ffil wr~póHstl!1iał z J'o0s'rer:i'!OlI1ą
przez s.taX'oobrzędowców
uprawą tylt'Ol1iudla fa,brykii w Augustowie, wktóTej .zres·2itąrpTa'cował'o wi€]ou 'staro&lt;Jbrz.ed.QWCów.Stalfloo.brzędowcy, przesiedleni z P.oilis!kJl
l11'aAłtaj i Zahajkale, ba'rozliej

�Recenzje

299

konsekwentnie U1kzymywaE ten zakaz, a jego u~asadn;i'enie było tam sz,er~one ci balI'dziej lrady'cyjne w 'Porównaniu z przyt()tczony;m pr7Jez E. Iwań'c:a. WalI';t,oadn/otować
w tym ,miej.s'cu l1Ji{~mało
wypadków pelinej zgodnoś,oi zwy;czajów,obrzędów,
n.awy.ków
pracy i w zakresie tenmii:nolo,giliu staroobrzędowców
w PolS'ce i pI'zesliedlcnye,h
stamtąd na Sybc,rię. Wskazują nato 's,zczegółnie i:nter'('!sujące dane E. Iweń'ca o domostwie, 'odzieży i 'pożywieniu s,t~H{)iolbrzęd,owców.
Wyjątkowo sz'czegółowa i cenna jes't alnaliza kultury duchowej 'fiQlsyjsk'i1ch
mi,eszkańców obu rc,gionów Polski, 'ich obrzędów i obyczajów. Dla spocjahstów z zaklfes'U
malo zbadanej historii 1'osyjskicgo mala,rstw,a religijnego XVII - XVIII w. interesuj,tCC bC;dą :inf'ormacj.e z,cbra:n,c 'przez E. Iwańca o rCisyj:~kiC'h,ikcnla'0h w Polsce,
&lt;l
także o sz;k,ol,ac,h'mala:rstwa re1igi'jnego st~lI"oobrzędoWiców (Wietka, W'ojnoWoo).
Dowi&lt;:dujemy slię, że ,,[... j ,obecnie ws,zys'cy stalf'oobrzędowcy i :niedawIlIi j.ednowiercy w ,PoJosceposiadają przypuszczalnie okolo 2000 - 2500 ikon [... J, drewnianych
i odlew&lt;mYch.
PoświęOOll1ywszy.sJtkiJm ty;m ,probl€'mom, bardzo interesujący
VI lI'ozdziJał ·moncgrafii E. Iwańca, może uzyS'kać logicznc !i klOrzy.JStne'lVzupełnien1iew m:atel'i'ałaoh
z obserwacjli mrisjolnarzy kOlll'sY'storzatobolskiego z r,oku 1783, posłanYClh do niedawno o'siedlonych nla Altaj'u "Polaków" 2.
Dla ar-cheografii szczególnie ~ntereslUją,cy j,est ro'zdział monogll'af,ji poświęcony
kl!Hurze ks~ążki poi5'\{)ichstarooibTzędo'wców. Tutaj Ipodda:no 3lll'aJizi,exeper,tuar skl'YPtorium w Woj'nawie, 'prze.dstawi'ono jego narzędzia i lJYlJet,ody
pracy, sł.us.zn'ie ·odno'towując, że podobny obr.az napotyka się i u I1osyj-sk,j,cIh
staroobrzędowców 3. W'aŻll1e
są róW111ez wiadQlmo&gt;ści o r'ozpowszechnj'eniu
wśród polski&lt;ch stI'oobrzędowców
kS'lążek, m.in. 8ranc!iszka Skoriny li Iwana Fi edolI'owa, a ,także produkcji typo~rafii
s~aIoobrzędowców z XVIII - XIX w.
Dla k'atdego uTIC:heografa-tereno\\'Ca ZI10zumiJałej.est tpdne smutku stwlierd7:entie
E. Iwailca: "Dokladny {Jgląd ,i zbadaTIJiJezbiorów ;kstiąż'ek illle jest możliw.e dlatego,
ż'e slar,oobnędowcy w ogóle nie wy;mżają :na 10 zgody". J,edirmkże ośmielę się zauważyć, że tutaj mogły,by ",ię okazać pożyteczne te meVody pr,acy w barr-dztiejz:amkniętychosicdl,ach
sta'roobrzE;dowców, które z ta'~im ,trudem twC'rw!I1o w cz;alSliepr,ac
terenowych
ar,cheografów
radzie.ckich. Całokształt
'przedstawionych
w studium
E. Iwańca ważnych dany,ch o kulturze ks!iąi;ki w &lt;Js!ioola'chp;olS'mi.chstaroobrzędowców pozwala nam z 'p['.zc!konaniem sądzić, że ich aiJ'lcheogr.aficZlIle"odka'yci,e" rue jest
trudniejsze niż w okolicach Wietki, w Stail'odubie, Permtie, Sy;beri:i. WykorzysJ!.ani,e
tych doświadczeń mo,globy zatem przyn'i,eść pewne korzyśei.
Wiele uwagi w rece:nZ!owanej książce poświęca się h:i'siori/i olS'kdlenia się staroobrzędow'ców w Pols'ce. Wedłu.g c,m.ych zebranych rH'ZeZ E. Iwańca w Pols.ce,
\\1 przeddzień
pierwsz,c'gtO rozrnoI'u żyło okoŁo 100000
5!ta,roobirzędow'ców, a przed
drugą wojną światową - około 50000.
WZlruszają'ce stronice książki :poświęcone
zostaly pomocy,którą
'oklazywali rosyjscy .m!iesZ!kańcy tych miejscow'oś-ai w walee
z faszyzmem: ich udział'Owi w Armii Czerwoill'ej, Wojsku Polskim li oddzli.ał.ach partyzanckich. Tylko w dwó'ch wsiae,h a'ugustowsk.j'ch - Giraoowye,h GIrądach i Borze,
w -który,ch mJieszka obecnie mniej &lt;niż 500 l:udvi, około 100 ,mieszkrclń,ców walczyło
z brOlll'ią w ręku !przeaiwko ,niemiecki'm fa;szy.JStoon,a trzeciai.ch
część zginęła na
poiu wałki.
'N.
N.
Pokrovskij.
Antijeodatnyj
protest
ura!o-sibirskich
krestijan-staroobrjadcev
v XVIII veke, Novosibirsk
1974, s. 321 - 323.
'Można
odnotować
bliskie
podobieństwo
do jednego
skryptorium
zasajańskiego.
genetycznie
związanego
z Ałtajem.
Por. N. N. Pokrovskij,
O drevnerusskoj
rukopisnoj
tradicU
u staroverov Sibiri.
"Trudy
Oidiela
Drevnerusskoj
Literatury"
1969, t. 24, li. 394 - 403.

�300

Recenzje

Obsze:nne studium E. Iw,ań'oa lnie jest Ipozbawiiolne 'Pewnych lI1iiec!'O's,ta,tków.
Nieudana jest, jak sądzę, 'kl'asyftik.acj'a źródeł pLsatnych lI1iarękopiśmiienne ·i dI'uk~ oraz
podział tych 'Ostatlnic!hna 4 grUlPYwzaleźnośd
od tego, kto był wydaWCą. Klasyfika.cja ~Y'Pologicz;ruabyłaby bard Zliej &lt;poźyltecznra. P['Zcciws·tawli,enie slpołecZ.'t1ei .politycZlne bezpopowców ~ POpiowców za1rysOWa:I1IO
zbyt kal1..eg,oryc7ll1lie,
Zlgodnie zresztą
z uksZltałt-OIWafl1ą
tlI'adycją lh!i'SltoNo'gr.a£ucZll1ą.
W TZlcrczyWli.Slbości
obra:z był balrdziej zlożony, wewnątrrz prawie Każdej wspólnolty wY'stęj:ow:aly grupy umiarkowanych
i radykałów. A'uLOII':niie wyk'OrTzysiał dwóch rękopilSów tzw. Kolek'c}i Jegol'Owsk'iej Oddzialu Rękorpisów Pańs,twowej Bibhatek~ im. Lenina, mającYich bezPQśred,ni zw,iązek
z te'ffi.atem. Trzeba j'edinakże stwierd2lić, że w sumie książka E. Iwań'ca jest dobrylm
przykladem udanych, szerokro Zla'proglra:mowa'rlychbadań nad po1s&lt;kim!ist,alroQbrzędowcami.
Tłum.

Zbigniew

Jasiewicz

N. N. Pokrowski

Władysław PiwowaT'srk~, Religijność
miejska
B1Wlioteka "W~ę7Ji"!t. 41, Wars7JaWla 1977, s. 367.

w

warunkach

uprzemysIawiania,

Kolejne socjologi.cZlne s!tudiUlm Wlia,dysława Piwowarrskiego dotyczy zjawiska katoli'cyzmu wśród lUJdinoś·c..i
z.amiesZlkująeej w 'ffii·ejskim rejonie UJprz·emysławia:nym.
Tematyka 'orraz teren badań (rejon Buław) wskazują, żepr,aca jest k'ontynuaocją poprZledll1iej,wydall1ej w 1971 -r. i odnoszącej s'il; do śwd.owiska wiiej'ski€go tego obszaru.
Zw.iąZlek ~ komple'ffi€ll&lt;talI'ność obydwu 'tomów :podkreśla także niema,l 'identycwy
ich uJdad i wk.,r'es w!iJn.tereISQwańo,bj&lt;}typOiS'ZlCzególmYlffili
I'IolwZli'akllmi.
Niezwykle ;jn,ter.esują'ce jest wprowadzenie
do całośdi ,kstiążk'i, będące polemiką
z rÓŻd1ym~podejś.ciami do badań nad reloigijnością. Autor krytykuje
w pierwszym
!!'zędZJieSltanowŻisko tzw. so.cjografii ka:toliJcyzmu, badają·c.c zjawisko ,/ko;icielnośCli",
c'.yli relig,jjonioś,C\i
ill1'sltytuc}oll1rcllnej.
Sprowadza SJi.ęonlo bO'Wliemdo 'badania siopn'ia
wiernoś,oi Wlohec Il1Ol1mKdśdoła, 'akoentując jooynie 'Spcłnianie prakltyk względem
!instytucj'i ,re-1lig'ijlnej.W opo:zycji do tej szkoly wytworzyła slię grupa fU:l1ikcjonahstów
religii, zajmujących
s;ięzagadniell1iem ro'li i moczenia (funkcjli) rdi~i'L Ich wysiłki
zmierZlające do j1ak naj'S.zerszej defil1locji rr,ellig-,ii
ii rdigijlD'ośd, obejmującej ,całą tI'anscendcll1,tll1ąna,tUirl; człowieka, ISlpowodowały niemożność oddz,ielenia 'systomów reLigijny'ch i świeck.j,ch, pełintiący'ch czę.s!tJOkro,ćpodobne lub identyczne funk'cje, najczęści,ej o c·ha[",ak,terze :iTIJteglr·acyj'lly'ffi.
Nie mogąc przyjąć żadneg,o z iyeh dwu 'stanowisk do swych kOll1kr·etnyc'h bada!'1 l1Iad zj-aw'i'Sk1ieml'elig;ijnym, aul1:Ciropowiada
się za defilllkjami treściowymi
(rrecZlOwymi, "subsialDicj-aI.nymi"). Ujiffi'ują one omawiane zagadnJi'eulie j·a'ko funkcjonują,oe w ·'rzc'czywisto·ś'ci społecznej, ,uksz.t.a-ltowane
w pI'Oce8ie akultu.ra'cjli, ja&lt;kJok'a'tegOlT'ięspoleczno-kultuI'ową.
Przyjmuj&lt;.),c takie podejście naloeży pamiętać, iŹż,rellig'ijność może być badana w :posiaci zinslytucjornalizOWianej, jest ,o.g)ra:niczoll1!U
kontek'8tem kulturowYlm li slpoleczmyim li rnus,i być 'rozumiana przez odl1liels'ienli'edo świat,a 'polza'empi'Tycznogo. M'ają'c to na uwadze W. Piw{)warsk'i pod'aje dejJiIl1licjęr.e!'i.gij l1l0iici,
Imówiącą, że ,,[... J j'cst ,to podZiLela;nyi spełniany prZlez ·gruopę Ludzi zbiór 'ins.tylbucjon.a,lnych v,nierzeń, warnto.ści li :symboli oraz
zw,iązall1ych z nimi 7Jachowań, które wynikają z ;rozróżni,erui.a T'Zleczywistości empirycwej i po~a€Jl11Jplilry.cZll1ej
ona'z z 'przyporrządko.wania 00' dowa&lt;c:zellJia s'praw ,rZleczywi sio ś'ci €ImpirycZlr1lej sprawom
rzeczywtisto,śC'i ,pozJa.empliryczmej" (s. 22). K'orzyści
I

�Recenzje

301

takiego podejścia to ,głównie moż1iwość rozroZJl1!lenliaśWiec@i&gt;egoi religlijlnego oraz
łat wość operacjonaHza'cj,i pojęcia dla badań empirYC'ZJl1Jych.
P,recyzując dalej swój przedmiot badań, ,aut,olr zalsta!nawiia s!ię nad układem odniesienia, w konsekwencjli którego przyjmujeślwdowiskowe
pojęcie religijnośa,i
i stosownie do niego adekwatny wybór jej ,parametrów i wskażników. Ta relliglijność konwencjonaLnie funkcjOlnuj.e w określo'ilY'm społecZJeń'stwie, a model jej nacechowany jest .instytucjoil1Jalnie, społecznie i kulturowo. Piwowariski dOlbiera nasH;pnie pammet1ry !i wskaźniki religijności tak, by objęły możLiwie całość zagadnienia. Ilość ,palraimetrów wY'll'osis:iedem, zaś 'wskaźlllików w ich obrębie 73. Są
one tak ukiarunkoiwi&lt;lne, że wy,chwytują zarówno ireJiigij,ność formalną, j'ak li n1ieformalną, ukształttawaną 'pod wpływem K,ościoła. Parametry te ,są inastępujqce: globcc;lnystosunek do wiary - związek wi'ary z innymi płalsz1czyznaJmirelrigijnośd; ,ideologia religijna - rozu:mie1nie 'i :akceptacje doktryny Tleliigijnej; wiedzH religijll1ia znajomość prawd wiary !i zainteresowanie
sprawami Kościoła; doświadczenie irleligijne - przeżywanie rzeczywis.1ościO'statecz:nej; praktykii religijne - z,a'chowania
religijne zbiorowe i prywatne;
wspólnota ,religijna - identyfikacja
z grupą religijną; moralność religijna - realiZJowanie nakazów etycZJnyloh Kościoł,a. Mają'c tak
przygotowane
podłoże teoretyczne
li metodologkZJile, łatwo już Piwowar:sklicmu
pl'Zcjść do konk'retnej 'analizy. Przedtem jednak zapoznaje ,on czyt:elni~a z hipotezami przemian religlijności w środowisku miej'S1k,im,którego kultum w całości podd~ma jes.t proccsQ'wi uprzemysłowionia.
WskazJUje na główne cechy zmian dokonuj~lcych się w świ,adomośai ludzi pod wpływem rozwoju InaukQlwo-techinkZJnego. Przyczyn utrzymani,a się dużej intensywnoś,oi praktyk 'r'eLigi,i'nyohupa,truje w k1olntY'nua'cj.i
tradycji w środowisku rodzinnym, związku katolkyZJmu z tmdycją narodową (Polak-katoJoik), tradycyjnie zorientowanym duszpastertswie
polskim i specyfice ustroju
so'cja!isty'cznego (rowział Kośdoła od państwa, reakcja na laJicyzację społeczeństwa).
Sl'rawdz:a w toku dalszej narracji także inne hipotezyZJmian
wypracowane przez
specjalistów ZJachodni'ch.
Wyniki badań poprzedzc'ne są także sZJczegółowym ,wprowadzeniem w teren,
w problematykę i organizację badań.
Trzymając slię nakreślonego wc wstęr'ie programu auto~ konsekwentnie go realizuje. Tekst uZJupełniony ,i poparty jest licznymi tabelalmi i danymi statysty'cznymi,
n autenty'czny charakter nadają mu przytaczane ,często 'odpowiedzi informatorów.
Systematyza·cja materi,ałów i wyprowadz&lt;.llniekcmk1uzjli zrobione jeslt niezwykle rzeczowo !i z dużą znajomośoią tematu. PosZJczególne TozdZJiałypop1rzedzi&lt;lnesą również
krótkimi wstQpami, co sprawia, źe nie odnos'imy wrażelriia :pewnego "zawieszenia ich
w próżni". Wniclskli końcowe są odpowiedziami
Ina postawlione na początku problemy i hipotezy, opart)"mi na uzyskanych m,ateri,ałach.
Punktemodniesiienia
'przez cały ,tok wywodu jeslt model wiiejskiej re1igijności
tradycyjnej. Mimo zna'cZJny'chróżnic, które zdążyły się zarY'sować, korZJcni obecn:ie
wys,tępują'cych zja:wisk należy doszukiwać 'się właśnie w tradycj'i ludowej. Szczególnie interesująca dl'a etnografa jest 'motywacja wiary. B1isko 50%reSlpolndentów
podaje, iż motorom kih zachowań :reli,gijnych jest tmdycj,a rodZlinna !i ludow,a (zarówno lokalna, jak i narodowa). Ow tradycjolnaliZJm przej1awi,a slię ·także w innYich
wskaźnikach religijności. Choćby ze względu na to pra'ea 'może wzbudzić za,irnteresowanie badalczy ZJajmujqcych :Sliękatol,i'cyzmem ludowym. Wskazuje to ,chyba także
na potrzebę pf'owadzoruia przez nlich specjaInych studiów w śf'odowi'S'ku miej'skim
w celu śledzenia procosówkontynua'cj'i,
,rewaloryza'cji i Imodyf,i:ka'cjfielementów
wiejskich w społoczeństwie zurbanizowanym.
PewnY'm braik,iom caloś,ei 'pra'cy, zwłasz,cza z etnograficZJnego ipunrk1tuwidZJenia,

�302

Recenzje

jesi zwrócenj,e zbyt małej uwagli na zagadniiCl1~e ku1tm'owej specyfiki religijnośd.
Poza jej obrębem pOZJoiStałabowiem liczna obrzędowość rodzinna związana z religią,
wierzenia lud;()w&lt;~,it,p. V/brew n&lt;ldZ/i'ejommożliwość ich wychwy'ccnia w ,toku bezpośrednkh
badań jest znikoma,.
St'udium Wł. P.iwo'warsk.i,ego należy -oCCU1'ić
jako k'olcj:ny, {)'bi'cktyWlJ1yoi wartościowy wkład do badań nad problemami religijności w Polsoee. CharakteryZJuje p'l"acę
'spójny system tearety,cz.ny i meJ1;odolo~ioCZl1Y,
wypro'oowany na podstawie głębokiej
znajomości aktual1nych os-iągnięć światowych w tym :oakT'esoieomlz rzetelna analiza
danych empiry,cznych. Mimo socjool{)ogii'cz:nego
pr-ojjilu i środowiska leżącego w "tradycyjnym" pojęciu poza za,interes,owa:niami etnografii, winno stać się lekturą także
jej przedstawicieli
w dobie wJa.ściwie rozumianej integracj'i badań nad rel,igią.
Michal

Zbigniew
rodziny

J,as.i-ewicz, Rodzina

na podstawie

badań

wiejska

etnograficznych

na Z~mi

Lubuskiej.

w wybranych

Studium

wsiach,

Bucho'Wski

przeobmżeń

Warszawa-Poznań

1977, ss. 117, -iI. 31.
Niewi.ele dało by 'Się wyli·czyć e1Jnograjjiocznychmonograf'ii odnoszący·ch się d{)
ziem zaoehodniej Polski. Tę 'Sk1"OIllln·ąs.tOiSunkowo litel'a'turę wzbogaciło studium
Z. Jasie-\vicza doty'cząee zagadnień związany-c-h z rod1'Jiną na Ziemi Lubuskiej. Omaw,;ana praca jes,t ,owoc,cm badań ten~nowy'oh, któr.e w la,ta,ch sześćdzi€'siątych zaprogramowane
zost.ały kompJ.eks&lt;Jwo jako badania przemian 'społeczno-kulturowy'ch
w ośrodku poz'llfl.ńskiLmpoo kierunkiem pmf. da',a Józefa BursZJty.
W lXllu zainteres{)wań autom Zll1JaI.a:zły
się dwa typy rodzin: rolni'cza ,i robotni-czo-chłopsk,a. Bada.niami 'objętych z,ostało pięć wsi reprezentujący,ch
odmienne typy
środowisk,owe: autocht,onów (stołuń), osadników wojskowych (Górzyń), zwartą grupę
osadników pochodzący{Jh z jednej wsi (Pyrzany) oraz wieś o mieszanym !1cgionalnie
skł.adz1e ludnośoiowym (Ołobok, Sa:ntok).
Celem pracy, jak ,pis:ze autor, była "próba rekonstrukcji
i interpretacji procesu
przeobrażeń
rodziny wiejskiej ma ZJiemi Lubuskiej"
(s. 3). Dodajmy, że autorowi
chodzi tu o ten rodzaj przeobmżeń,
jaki stał s'ię następstwem
procesów migracyjnych. Ale pra,ca Z. J'aSliewiocZJa
ni,e 'Oi~al1kza Slięwyłącznie do problematyki związanej z rodz;ill1ą, lecz rz'U,ca sze1"okie ś'wiatło nap[,Q-ce'sy osadnkzc, na spccyficZJną
konfigurację kultur r,egi'clflJaliny-ch
i wresZJcie na .twoorzenie S1ięiruowegoobwZlu kultury
tego teT€nu.
W pracy z,ostały cmów'i'one kolejno takie .p'l"{)łbJ.emy,
j.ak: s:posób realizowania
ról rnałżQI1lków, ·dZJieoili mł&lt;JdZli:eżyoroaz ludzi staI1szych, wybwne funkcje rodZJiny
i - na kcll1iec - IP'OlWliązaTIlia
-l'odzill1yz kręgiem fam:ilijny;m i sp'oleczeństwem.
NiektóTYlm 'porus=ym
VTz,ez a'utDra 'sprawom warto przyjrzeć się '!1ioc&lt;JbNżej.
W rozd:Z\ial'e Z1atytulowanY'm Role' rodzinne i pokolenźa w częŚ&lt;:·i.pi·erwszej zajął s'ię
Ja'Siewlilcz mjn. vroibl€lffiem doboil'u wlS&gt;pół1małżoll1ka,
a ściślej mów\iąc sprawą funkcjonowall1'ia w ,000reślonych warull1lk,alch czasowych dwóchprzeciwsta
w:nY'ch kart.eg&lt;Yriimałżcńs.tw: zawi€!nall1y,chw ;rarrua:Cihwl.aSlnej ,grupy i tZ)'W.'małżeństw mieszanych. Moa·teriał empi:ry'czJl1yodnoszący się do tej kwest,ii pDzwol,ił ,aUitorowi {)stro:lmie
"'v'n.ioskawać, że w badanych ws~ach I!iczba ,małżeństw heteTog,enicznych wzralsta
z upływem ,czasu, tzn. do momentu QS'ią!?inięoCia
w miarę pełnej 1ntegracjli spo-łecZlno--

�303-

Recenzje

·kulturowej w &lt;Jorębie danej 'S'połecZll1Qśoi.Przy tej okazji IpTze&lt;istawił autor w uję(;:u tabelarycznym 'pochodzClnlie :reg,j'olnalne małżeńs&lt;tw :oawaI'tych -na przestrzeni pra,,:ie dwudziestu lated
okresu powojCll1lnegQ,przyjlmującza
wskaźnik procesów integr:acyjny,ch stosunc;&lt; ,iloś.c'iowy 'CZłOlDikówgrup biCiTą,Cychudział w małż-eńlstwac'h
jC'dn{),fCcn)"ch do malżeń:Sltw mie:szany'ch. Statysty'czny
rnaiefliał wzbogacił autor
wypowicdzia'mi informa{oTow &gt;na,tema't Imotywacji wyboru współmalżonka, &lt;Xl z kQlei
potw:'erdZlilo m:i'll. zasad e; korelacji między wyznani'em i 'u:redz·CIDi€lmwspółJmałżonków (pe,chodzcr::i~ t·e,rytoda!n2). Szczególni'e zas,ada ,ta fUlDkcjlQlnQwa1aw pi,erwszyoh
l&lt;Jtachr:owoj.cO'nyeh, kiedy kiQInJrontcwaly się różne 5ystemy wa,rtości, WWTce i m0dele życia 'l"odzlin:,eg,o.
Zanikanie w wie;kszości ,trac!Y2yjnych elementów kułt'ur regicnalny-eh odbywa
s!ę w mimę r.rzcjmowania nowych wart:oś.ciprc.pa·golwanych glówn.ie poprz·ez kulturę
masową, które z k-c.ici w 'piorwszy'11 rz&lt;;dzie przyswaja najchętniej
.młlC1dz.:i Cż,
stając'
się tym sa:m)"m w oram,;'ch rodziny, j'ak sluiSz:l1Jiezauważa 'a'u-tor, "PQtęż-nym czyruruikicm zmi2.n" (s. 47).
Przec,1:::'wżenia rodziny 'na Ziemi LuouskLej .pr:ooos'tawił aut'or w ·opeTdu o wybrane zagadnieni,l, które na,cc-cho'wa:ne są 'sUJmienncścią ,i wni&lt;klii'wą dc'kUlment-a'cją
faktów wydobytych z boga,tego bagażu tmdycyjll1ych dóbr kulturowych,
wnie6ionych przezpaszczcgóln.e
grupy osadników w nowe środowisko. Ten zespół zjawisk,
\'.' rozdz,iale zatyLulowanym Wybrane funkcje
Todziny, pokazany z,c6t.ał w aS'1=ekcie
cza'sQwym i w związku z ,oddziaływ.aniem :szeregu różnych 'czyll1n'ików mają,cych
znaczeni€ dla procesów prz·eobraż·eń. Autor s·t'oSlu'llkowodużo mi'ej-s.ca poświęcił otocz,Gniu matm'ialnemu, a wi!;,c domostwu, Imiesz.:kaniu, ·odzieży .j 'pożywi'€lJ1!iu.Nasuwa.
się przy tej okazji uwaga, że ISpOlflO
przedsLa,w,iony·ch 1u Spl'aW oono'si się bardziej
de sz,erszej s'PQlocznośoi lokalnej wsi,a:niżdi
do .tej 'specyficznej iJnstytucj-i, j-aką jest
rodzina. Refleksja ta n,asuwa się w związku z .potr:akt'O'wanJi'Clm
niec'o po ,.mlacos·zemu
innych, ważnych jak .Slit;wydaje, :spr,aw związany'ch z rod:z,iną, np. roE wyo,bor·ażeń
zbioflowych, mi-to!'ogizowania prz,eszły'ch wydarzeń
w .pfQceslie w y'chow'awczym,.
v.' ksztalt-ov.raniu ·określonych postaw ·i ooen.
Ostatni rozdL.jał zawiera szereg ciekawych rspostrzeż·eń 'odnoszą,cych się do dwóch
zr.sac!ni,czych ukladów: gr.upy familijnej oraz społ'eczności lo1mlnej :i ponadlokalnej ..
Studium Jasicwicza bafldzo dobit'ni'e pokazał,o' drogę i 'specyfikę dokonują,cych
s;ę przeobrażeń ku1tufO'wych n.a Ziemi Lubuskiej. Był to ,proces obfitujący w różnego rodzaju napit;oia li konflikty, ,stanys'tr.a'chu
li n'ie,pewDości. W proces'ie tym,
gdy ,chodzi o r·odzinQ, uwidccz.iOily ,się dwi'e tendencje.
Bierws:z,a, zmier'zająca do
restauracjii tradycyjnego kształtu t.ej j'nsty,tucji, d:ruge za,ś wiodł'a ku wZJorcoln1ogólnopolsik"m. W ef.ekc-ie .pow6't.awała TIQwa jak,ość, :ponieważ rodzilIla wyzbywała
sd'ę
tyC'h, jak powi;:da -&lt;lutOT,».tTeści szokujących
swą 'Odimi€lnnośnią [... j, jak od:ciJeż
i niektóre potrawy, wyposaż'emlie wnętrz, język, sposoby i środki gospodarowania"
Is. 107), Z:a'chowywala Inatcmi,ast na WZJglę&lt;dini'c
nlie zmilEIDionY'mPOZli'Olm'ie
te ele,menty
kultury, które 'ffiogly funkcjonować
w za,mknię.tym klręgu rodZlinnym li były niedostępne dla osób z z.cwną1orz
.. Były to naj-częśd,ej Uf1oczY1stlOści
dOflo,czne i 'flodzinne,
wierzenia i 'Prakty~i mag'i·czne, 1S'r;osobyooohodzeruia lnire'których świąt _itp.
W mim'ę upływu (~ZJa5'Ut.en &lt;l'bszar za'k,rytej, wz.:ględnie =,chowarwczej \Skony
Ż) cia za'czyna -powoLi .się kuI'czyć, a joo:l1Jc&lt;cześ-nie
ujaWlfliać wobec szerszej społeczności wioskowej. W toku tyeh .prz·E:obnażeń dostrzega ,a'UJto'rbudorwlanlie ;postawy tolerancyjnej, którą uznaj·e za jedną z liS't'obnY'ch.ce'ch 's;połecZll1'oikilokalnY'ch na ziemiach zachodn}i'ch. Jasiew!icz p'odz.jela znlany powsz,e&lt;lhniepogIą,d, że PfQoesy moderniza'cyjne, kształtujące ped wpływem mi,8,'S'ta'W:OOIfZC'C
T'odziny, spowodowały f1ozluźnien~e więzów rodzinnych z najbkl.lszYJm otoczeniem na .rzecz nieformalnych
zWtiąz-·
1

�304

Recenzje

ków z wy1ooru. Autor przyznaje wpifawdZlie, ile Inadal wy"oko cenione są bliskie
i poprawne stoiSunkJi z najbliższym sąiSied'ZitwC/m.
Pomimo głębCJikkh przoobr,ażeń, jakim uległa rodzina na Ziemi Lubuskiej, co
pokazane zostało w omawi'alllej .pm-cy, nadal, c'o zolSltałQrównież w 'pira,cy uwydatnion€, utrzYJIDują S1iępeWfl1€oorębr1Q6ocikultur·owe, MÓ're decydują o jej specyficznym wyraZlie.
BolesŁaw

Jerzy J'&lt;lstrzębs'k1i,WokóŁ kultury
i literatury
dzielnia Wydawl1!i'c7;a,Warszawa 1978, -ss. 213.

ludowej

Januszkiewicz

1939- 1948, Ludowa Spół-

Jest zapewn,e j'edną ze s.pocy£kzny,ch ceoh kultury polskiej -ciągła żyvJ'Oiność
problema'iY'kii kuHury i litera;l;ury ludowej. S'pecj,a1lll'ośC'ią
,polską kst takiJe li wysoka
tempem'vu'm wsrzelkiJC'hdyskusj1i Jej .poświęoonych. Nawet i dziś v,l'raca {)Ina l1iejednokrounie.
Wy.siar'czy, ['!Japrawach 'przykŁadu, .przytoczyć dyskusj.e 'o folklorystycZillych festiwala'ch, 'O sztuce pry&lt;mitywów, o k,i'czu, który dla jedny,ch ma wiele
wspólnego z kulturą wiejS'ką, dla ~nllly'ch zaś jest jej zagrożen;iem. To wreszoCie
dysuksje wokół działal:noś·ci Cepe~ii, Stowarzyszloo!i'a Twórców Ludowy,ch. Wątek
ten pojawia się takż,e nieoczekiwanie w rOZJpraw;a'cho współczcs'llym mieście, gdy
utopijnY'm marzc;ruiem s,taje 's'ię chęć przywróceni,a tradycyjnych
wic;zi mię,dzyludzkich charak,terysty'cmych
dla .spolocZieństw wiejskich.
W takiej .choćby perspektywie
k'siążka Jerzego JastrZJębskieg'o WokóŁ kultury
i literatury
ludowej
demonstruj.e całą swoją ważkość 'tematyczną. Za'wiera bowiem
w pełni udaną .próbę Zfek'OU1.S'iruowan.ia
kształtów, joak1e·pr.zybierał problem ludowy
w okresie 'okupacji ,i 'pi'eTwszych la.t niepodległ'oś&lt;ci, kiształtów, które dająs-ię lwhwyc:ić zwłastzJcza z pPOgramów str{)n:nictw ludowych. Nie jest to przy tym jedynie opisanie, !suche zr.e1a-cjQfl1Qwani,e
społecznych ,i ideologicznych dysku.sji. Jastrzębskiemu
udało się za,C'hować całą dy.namikę, o!&gt;tro-ść,cZJas'emwręcz drapieżno·ść kontrowersji
wybuchający,ch wokół programów świaoopo&lt;glądowo-politycznych związanych z ruchem ludowy:m.
Kul,tum ludowa w tej książce jest więc przedmiotem pośredniego oglądu. Ważniej:szy;m jes't bOWiem 'ciały sk'ampli'kowa:ny ",plait rela:cji stanQwisk wobec ni,ej.
VV!fozważa:niia'ch 'O w:spół,czes[llej, 'choć :n'ie tylko, kulturze poliSkiej wyd:aje się to być
perspektywa nai's~uszniej'Sza. Wyn!ika to bowiem ruie tylko z "es.tetyczJł1ego stosunku
dQ poezji ludowej i w pewnym stOipniu ni'emożhwo6oci jego- prZlezwyciężen.ia", jak to
przed laty określił S. K,Qł,aczkows'k:i1. Jest to wyniki,em ta·kże działallli,a mechanizmów bard:ciej ,,'llJty~ita'~nyC'h",bo mamy tu do CZy:ni'ffilli,a
z "ludowo5cią pojmowaną
jako ideologtia, w odr,óŻlni,ooiuod folkliOlrU,który [... 1 jest formą SZJtuki"2. Jastrzębski
'd(lsk()U1:ale'uchwydł :ten "użytkowy" aspekt aiktuaJ:iZla1cj'iproblematyk,i kultury ludowej. staje się ona bowiem, zwlasZlcza na "dZJi'cj'owym zakrę·cie", jak zauważył
'aLlter, funkcjonalnym
a1rgUlmentem: "D)'lskusje na temat kuJotury, literatury
czy
sztukii ludowej w lata'ch 'cZJt&lt;erciziesty,c'h
Imiały ,cel przede wszYSltk'im ideologiczny,
u pOItern dopi,er'o naukowy" 3.
s.

Kolaczkowski,
Nasz stosunek
estetyczny do poezji ludowej [w:l tenże,
literackie,
Warszawa
1968.
, R. Sulima, Folklor i literatura,
Warszawa
1976, s. 23.
3 J. Jastrz&lt;:bski,
Wokół kultury
i literatury
ludowej, Warszawa
1978, s. 82.

l

rysy

Portrety

l za-

�305

Recenzje

Geneal'ogila znid&lt;,ształc.ającej "ludową TZJeczywisJtość"postawy j.e'S,tbardw stara.
Jej rencs,ansowe paralele udokumentował
w swej pracy Cz. Hern:as 4; .i talm również "ludowość" dZJiałań litemekich była natury "ideolog'kznej", a kierunek deforma'cji ,obrazu kultu.ry wsi był wypadkową fHozo.fkzno-artystycZlI1y,ch progmmów
i społecmyc'h koncepcji.
Krótk,i rek'ol!1esans Jastrz&lt;;bs'kiego na teren dwudziestolecia
m~iędzywojennego 5
ujawnił niezwykłą wprost żywotność nliekitórych postaw, czy właśe.iwiej - polskkh
mitów. Szczegółowe obr,ady kom.ferencjJi "Kultura ws,i" (1930) dostarczają
przykładowej rckonstrukcji
róŻ!narodnoś&lt;Ci'postaw wobec okult'ury ludo,wej. Nietrudne jest
t"kże ustalenie .g.Cinealogi'i,pojawli,aj~cych s.ię tam wątków polskiego myśleDli-a. Przez
modernisityc.zne fa's'cynacje, tworzą'ce bezpośrednie, CZJaSCim
krytyczne, światopoglądewe zaplecze ok.resu, odsyła ona rÓWll1Jież
do I'olmanty'czny'ch zwlaszcza konc,epcji
kullury ludo'wej. Nazwiska Zoria;na Dołęg)i-Chodaloowskiego i Mickiewicza wyznac?ają dwa biegunowe podejścia do ni'cj, Ziawsze jednlak w pełni aproba'tywne. RównocześJ1'ie jednak funk,ejonowały także i w dwudZJiestol,ee'iu sItanowiska negatywne,
dopatrujące się .przede wszysfuLm ntiebezpieczeństw dominacji w kulturze żywiołów
ludowych, motywowane bądź wizj.ami kaltastrof.icznymi społeczeństw totalitarnych
(Witkacy), bądź też uzasadniane względami "estetycznymi", dyskredytujące
:mnżliwnś'Ci twórcze kultury ludowej (wtó.nność kultury ludowej). Dominujące jest jednak
m,istawicni'e ".pos-tromantycZ/ne", dowartościowujące
r'a,czej twórczo·ść folklorystycZJDą
i to na rÓŻJnych pl'ama'ch. UjawJllil.a to [)Ja przykład 'przeciągająca
'Się jesz'cze i po
wOjrl'l'edyskusja wywolanla wydauli'€Impr:Gcz L. Konins~iego ant;olo~i'i Pisarze ludowi
(1938). Fakt umicsz,czonia w Iniej, obok twór,ców wiejskich, również li pisarzy proletariackJi'ch SJpowodował o~rOJffiną fa'lę 'protestów. JesZJcze w publika'cjach z lat
czterdziestych, jakby ,odpowiadając na nią, broni'ono zas'adnliczej odrębnośd
hteratury wi,ejskeij. Ujawnia się wic;c w ten spos'ób kilka spraw kardynalny,ch. Przede
wszystkim niezwykle żywotna w powojennej ·sytuacji antynomia: wieś - miasto
(również w obrada'ch "Kultury wsi" wątek ten znalazł odbicie w referacie 1. Solarza, Wzajemne wplywy
cywilizacyjne
i kulturalne
wsi i miasta).
Nowa sytuacja
s'przyjała zwła'szcza odnowieniu antyurbanistycznych
lęków, wiązało się to przecież
z;Hówno z programami urbaniza'c}i i industrializacji,
ałe także - ,i tu ujawnia się
b('zpośredni,o .polityczny sens ludowego mitu - z 'Objęciem władzy przez partię robotniczą. Reaktywowanie
koncepcji agraryzmu było z ,pewno,ścią związane z programami zachowawczymi i prawicowymi, odwoływało się także do założeń 'o "naturalności" zachowawczego ,charakteru ma's ludowych. I tu znowu 'oolnajd'Ujemy bezpośrednie pogło'sy t1.radydi romantycznych. S. Bi.goń, uzasadniając nJe.możliwość łącznego Lraktowania kultmy wiejskiej i proletariia'ck'iej, 'po'sługiwał się kaltegorią "psycbiki", wsadnoicZJej{)drębi!1'ościmentJa1ności ,chłopSkiej. Przesła'nki wydawały slię być
dla ,niego ooCzywiste. Bezpośredn'i kontakt z maturą, C'iężka, ale s,at1.ysfakcj'onująca
pIa'ca, tradycjonalizm, autentycZJD'€przywiązani,e do wadości narodowy,ch, a w sf,erze
etyki - ;prostota i czy.stoŚć obycZJajawa, to wć.3zy.stkobyło w kulturze wiejs~iej absolutnie nieredukowalne,
ale także i niepmównyw,a1nle z żadnymli it1lf1y.migrupami
społecznymi. W ten s'posób wypowi'edź 'o nauk{)wYJm,autorytecioe 'st1.wa,rzalamożliwości
do jej niena'Ukowego, 'uty],i,tJarnego wykorzystani.a. Potwielfdzenie więc kultur'owej
odrębnośoi staje s'ię automa'tycZII1ie argu.menltem "śWliatopoglądowYJm", z którego
działa'cZie 1'uoh'U!rolfzystali dość skwapLiwie.
• Cz. Hernas, W kalinowym
lesie. Warszawa
1965, t. 1.
Por. J. Jastrzębski,
Z problemów
pisarstwa
ludowego
w kulturze
literackiej
stolecia
międzywOjennego,
"Prace
Literackie",
t. XVI, Wrocław
1974; tenże,
Spór
ludową, "Prace Literackie",
t. XVlI, Wrocław
1975.
5

20

"Lud"

-

tom

63

o

dwudziekulturę

�306

Recenzje

Uj-a\W1liasię prcZy.tym zw:iązkllrliaz powyższym ceC'ha niezwykle charakterystyczna
dla pols.ki1ch dy\skUlsji O' "ludzie". Ja\Strzębski zwraca 'Uwagę nra pewne znamienne
przooUll1iięoie·akcentów we wS7Jelktich ówczesnych polemikach, które powodowa lo
często kamuf1Qwanie ,pOIS'tawautolI'ów wobe:c n:ajli'S'totniejszych sp'mw światopoglądowych i pohtycznych.
Z "pe\W1ików", na 'przykład Pigonia, wysuwnno wn,iosek
o :p.ierwszopl1W11owościzagadnień kulbura1nych jako wdań do· wypełnienia.
Stąd
""I,' w:ięks:lJOśc.iprogmmów
ruc,hu ludowego n,a pierwszy'm ,mi,cjrsc'Uznajdowala się
problematyka
kulrturrallno-oświatowa, przy drU'gopla'norwoś'ci - czy wrę'cz pomjj.aniu
-- zagadnień stdc·te politycznyc'h. P:rz~mi'arny w systemic oświat'owym, a wic;c zalożenie, że 'WaTl.in,kiemwystar,cZlającym dlra określenia slię w nowej sytuacji j€srt "dokonarncZlmian
w śWli:ad:OlI11:oś:Ci",
uj'awni1ają także ni·echęć dzi'ała,czy do b'C',z,pośredn..:.ego zaangaż'owani'a 'się w dY'nami'cZll1Je
'prZJeobraż'enia w rzeczywistC'Śd lat ·czterdziestych. I zrnówmit dQPoWliada tu ,uzas'adnieni,e: t·o 'przecież wlaśnie leży w wiejsko-sl'owiań,sku:ej menta~nośC\i pol!skuego chłopa. P(jhrZlmiewają tu dodatkowo jeszcze
e(;ha tradycji ongamkZlnikowskkh ,i 'P·a1ternalisty'cznych, tyle jednak, że w sytuacji,
w której nrie sposób było nie tmktować "ludu" jako realnej siły s'polecznej i kulturotwór'czcj. stąd :też zwra,can-o uw.agę p['zede ws'zystkim na 'relacje między polską
kulturą
"sz1.ache,cko-miesz'Cz'ań'S'ką" a ludową z 'Oczywi'stym, rintensywnym dowartoś'criowanu€1mtej Qlsi-at:lllj'ej.
I tym razem Tozwiąza'nia nie byly nowością. Najczc;śoC'iej
Dowiem po}awialy się dwa wątki tElffiaLy.czne: bądź dyskusje &lt;O sposobie wpwwadzania "chl'orpa do kult'ury", których :tradycję można ,odnalcźć np. &gt;U S. Z2rom.skjego
(Postęp
i snobizm),
'a więc prZiffillQiSZJenlia
c:ięŻJa'r'U:p~'ZiCimianna inteligencję
i tym
samym r'a,czej "drugoplanowego"
t.rak&gt;tow.arui.a,illosIiClieli"kultury lud'owej, bądź sposób !p'a.trzeni0 'Ilia tę problematykę 'po:przez ·hasło ,;s'chl'Opienia kul,tury", tym ['azem
odwołujące się hardziej do Tomantyczmych tradycj1i ,i doświadcZJcń ruchu ludoweg.o
jesz'cze z przeJ.omu wieków, .co OZll1J&lt;l-czało
pOSJtulat "odrzucenia balastu" zdegradowanej kultury miejskiej i :szla,checkiej w limię wyższych wartoś·ci kultury .tradycyjnej.
Programy ludowe były więc na poz'iomie 'ffilaniIestacji przede wszystkim pro~
gramami kultumInyani. DClmirllUją·cą,pozycję klasy chłopskiej u:z:asa'dniano w now-ej
sytuacji nie tylko względami ,/ilościowymi", lecz także ekolJ1'omi·cznymi (agraryz:n)
oraz właśni'e kulturowymi
lud bowiem 'stanowić 'mi,al ogromny ['eZ2rwuar sil
kulturotwórczych.
One ,t·odawały .gwalIan·cję za'chowania (odbudowy) "r'odzi,mo'wc·ści"
WI: ws'pół,cZlesnej kulturz·e
pohk'iej. I tu już bezpośredini.o ujawnia siC; wymiar sr·ołcczno-polityczny
'progralmów. Argument "rodZli.mości" okazywał s.ię bowiem zwiąZlany za'równlO'z ·odł·amem lewi,c'owym, jak j :ko'!1's.erwa'tywny;mruc-hu -Iudowego. Różnica poleg.ała na wnios'k,a,ch wyrsuwanyoh z tych samyoh 'Przcsła~1'ek, Dla pierwszych
bowiem ozrnaczało ,to Ipolstulat dążeni'a do pełnej ,rehabi1itacj.i kul.tuTowej wsi, dla
drug'i'ch zaś dąŻil1:ośćdo za'chow.aIIllianue Zlmieni·onej w żadny.m 'sZlczc'gól·ckady,cyjnej
kultury wiejsku,ej li przeniesienia tego na 'cał'okszt'::lłtpolskich sltolsurnków.
Op.rócz beZlpoś.pednio PoO,Joittycznego
'sensu tego rodnaju 'programy dc,kumcn1tują
także i wielopłars·z'czyznowosć fUlTlkcjonowania probl·emu "ludowości". Nie sposób
przecież nie zauważyć, że' :ma'my tu do czynienia z widostopniowy:mkom.plikowa(Hem sytua,cji kuH!Ury 'ludowej w s.pol'ecroejśwli'ad.OImo5ci. Dyskusje óWCZeSJl1'2
toczyły się jednak 'prz-ede wszY's,tk!imo polityk~,alej,ch
spolocz:ny kontekst był oczywiście o wiele bog.atszy. Mrit ludowośó trwał w świad(JI;nośoi po'1.sk:iejdo pewnogo
stoplllia mo·cą i'ne'f'cj~, ale II'cla :I'lJaj;i,&amp;totl1Jiejsza
w jego Ij:odtrzy.mywaln.iu PlI'zYiP0.jajego
pohty,cwej atrakcyjno·ści. Ta zaś jest wynikiem dwóch spraw klkują.cyc.h się na
zupełnie oidm'ienn'Y'ch pozioma1c:h sp:olecznej rZ:Ciczywistości: zakorzenienia
romantJ'czny'ch w swojej ~ffilealo~ii mitów "ludów" w pot'ocznej światiomoś'ci, a &amp;tąd duże możliwości manipulowanLa zwłasZJcZGw nowej społ,eczno-'polj.tycZlnej rzeczywi-

�307

Recenzje

stości, w której "psyohika sielsko-słowiańsk,a" stawała 'Się często .ar,gUJrnentemprzeów 'Postępującym z;mianom ustf'Ojowym. Ważk'ość :problema'tyki lud'owej wynikała
rówIlJież li z długiej tI"adycji :ruchu ludowego, tym bardziej w powojeIlJnej Pols'ce
tworząoego realną .siłę .spoloczną. Programy stronnictw ludowyoh równocześnie baz0wały na tych dwojaki'ch waI'tościowa&lt;nia-ch, funkcjonujący,ch w św.i.adomości nie
tylko przecież "ludowej". I znów polaryzacja postaw pr·owadził'a bądź do zachow,ań,
któr'e Ja'str.zęhs·ki 'określ,ił, że "padani'e .na k,olana przed ludem .idZlietu jak ni·egdyś
\v op.a;rzez fou',mułą ·osw.ajania go w etnograf.icZJIlym ,rezea'w.acie przy pomocy pochlebslw i kOlmpl'cm:entów" 6. Inne natomiast,
związane z lewioowymi ugTupowan:ami, będą bardzi,ej realne ,i dążyć będą do pełnejeman,cypa1cji
kulturalillej ws'i
i uczynienia z niej pełnoprawnego partnera poHty,eznyoh 'przemian. B.azować więc
będą bardzicj -na społecznych l'oalia'ch niż zmistyfikowanych
obraza,ch ludu.
Książka Ja'strzębs'kńego przYlI1oS'irekonstrukcję
,istotnego elementu w obrazie
dziejów naszej kultury, ale także i polskiej :ment.alności. AutOII' jest przy tym świ'adomy kon~ecz,noś,cidalszych studiów nad tą problematyką.
Opisuje bowiem pewien
szc?)ególnie ważny dla ,s'ocjalisty'cznej ws/pókzes.noś·ci wycinek czasowy, ale wciąż
jl"sZCZepotrzebne są dalsze 'pra,ce, które dokumen towałyby historyczną zmi'enność
k:mkretnych aktu:::l!iz;),cji "mitu ludowego",i'ch
'powiązania z rozmaitymi sZierszymi
poglądami nie tylko,oo aulor podkreśla wielokrotnie, spoieczno-polilty'cz,nymi. W'pływają ·one przecież lakżena
różnorodne programy artystyczne, dOOlkreślają lub uzasadniają rówl1iież ,i modele 'I'XJ1slępowaIlJianaukowego w folkloorys,ty,ce, etnografii,
s0cjologii, historii. Pełne uohwycenie wielorakości powiązań pwblematyki
"loudowości" w okresie 1939 - 1948 w Pols,cc staje ,się 'isto'tnym wkladem do zrozumienia
wielu mechanizmów naszej współ'cz'esnej kultury.
Piotr

N. 1. Kravcov, Problemy
slavjanskogo
folklora.
Wyd. Rada
Literalury i .Języka Akademii Nauk ZSRR, Moskva 1972, ss. 360.

Kowalski

Naukowa

Sekcji

Aulor jesl znanym badaczem twórczości ludowej Rosjan i pozostałych Slowian.
Omawiana k~iążka składa się z jedena.stu rozpraw poprzedzonych krótkim wstępem,
w klórym aular .slwicrdza, że głównym przedmiotem badań nad folklorem slowiailskim są jego warto'śei ideowo-estetyczne
oraz oryginalnośća:rlystycz,nyc,h
form
i środków. Tym właśnie zagadnieniom poświęcił Krawcow 'Swoją pracę.
Pic'rwsza :f.ozprawa, poświęcona poety'ce .utworów folklorystycznych,
podsumowuje dotychczas'owe badania, zwłasz,cza bada'czy rosyjski,ch. Autor cytuje pis.arzy
rosyjskieh - Bielińskiego, GorkiCigo, ToŁstoja, Cze'chowa, Serafimowicza i Furmam.wa, przylacz,a wypowiedzi myślj,cieli s,tarożylnej Grecj'i omz pisarzy europejskich.
'1 następni,e dD'kc:nuje 'analizy tekstów
z r·osyjski'oh zbi:orów 'p~eśni ludowych. Z k,olei
omawia system ga'lunko1wy utworów f.ol'kloru w nawiązaniu do badań W. Pr,oppa,
B. Putilowa, E. Pomerancewej,
N. Kolpakowej, S. Lasutyna oraz A. ASlta'chowej.
Eadając galunki fO'lklorystyczJIlJe,często porównuje się je, zdaniem autora, z odpowiednimipokrewnyJffii gatunkami litera-ckimi, np. byLiny 'Ziestarymi 'pieśniami historycznymi, bajkJi z legendami i 'Podaniami, ,eZJastUlszkiz pieśniami Liry,cZITlymli,
Iprzy

, J.

20'

J astrz&lt;:bski,

WokÓł kultury

...

, op. cit"

s. 116.

�308

Recenzje

czym w dotychczasowych
pracach
folklorysitów "rzadko poruszane
były sprawy
wpływów jednego gatunku na ~nny [... j" (iS. 84). Stąd te2 wniosek, 'iż "klaisyfika·cja
gatunków f.olkLoTystycZll1ych jest I'ozpatryw;a.rua j,ako problem rozgranie1Jcnia owych
gatunków, a ni,e jako zagadnienie wzajemnego ,jch oddziaływania".
Z kgo też powodu nie ma dotąd ś&lt;cislej ,klasyf'i'ka'cji gatunków w folklorystyce
rosyjsk'iej. Auto·r
wymieni,apróby
podjęte w XIX w. przez A. Pioti&gt;cbnię, A. Wiesolowskiego, M. Cl:alanski'C;go, N. Sumoowa, F. Busłaj.ewa oraz ws'pólczesnyeh folkl,o,rYóltów - P. Bogatyrjewa, R. Lipc'C".a,D. Lli'eha,c-LJOwa,
W.Czistowa,
N. Kobpakową ,i lin., d,eochcjząc do
wniosku, iż folklor trzeba badać w e,ałości,gdyż
wszystkie gatunki s&lt;.)między sobą
powiąZJane, posiadają
tło his'tolryczlJ:1e,i 'system podzi·ału ulegający
zmianom. Tak
rozum,iana prac.a badawcza, zdanie'm Krawco·w.a, wyjaśni, od czego uZiależDiionc są
poszczególiJ:1e grupy gatunkowe, odkryj'e i'oh w.zajemne wpływy. Autor ,omawia równ:eż tekst i meLodię 'utwarów 'pieŚ\ni'Owyoh folkloru rosyjskiego. Zwra'ca uwagę, ,iż
pieŚł'l ludowa j.ako 'twór synkreŁy·czny 'przekazywana
jest p,rzypOlmocy LS lowa i melodii, a często 'poprzez t,aniec, zabawę oraz ·obrzęd, którym towarzyszy niekiedy mimika ,i gestykulacja.
DIICI,tegoteż badacze winlJ:1irOZJpatrywaćgrUJpy ta:klioh iek's&gt;tów
z2.równo ·od strony treści, jak i melodii.
Z kolei autor 'próbuje okr€'Ślić zwiąZick folkloru .i :mitologii. Dokonuje krótkiego
pl"zeglądu badań ,poświQcony,ch temu z&lt;.lg'adnien1iu,pO'cząw,,;zy ,od Mi·cha,ib Papowa 1,
;, skończywszy na współoczesnych folklorystach
'rosyjski,ch; ,przyia'cz.a Zd'&lt;.l!lliabraci
Grimm, Buł,gara Jordana
Iwanowa 2,~tóry
~wieT'(:lził, 2·0 w bulgar'skich ,pieśniach
h.:dowyeh za.chował się :kult drzewa ·oraz istot n-adprzY.Dodzonyc·h (wił, samowił, diw,
S:lmndiw, znanyc:h 'także w folklorze Serbów i Macedoń,czyków); cytuje ZJnanego
l:czcnegoczcskiego
Jana MachaJ.a 3, Serbów - T. Djordjevi,cia 4, G. R&lt;.ldojoicia5 iinnych. PodkJreśLa, iż duchy oj i1stoty 'zoomorfi:cznc Ziajmują w folklorze słowiańs.kim
ważne miej'Siee, 'a bóstwa z 'Olkr,es'u'pogańsiki'ego, np. bóg J,ariJo, są rzadko wspOlffiinane w pieśTIJi,ach obrzędowych.
Nowsze prace etnoo,grafówi
językoznawców,
zdan:em autor'a, nie wnoszą lnic nowego dJ.a ,określenia związku fol'kloTU 'i mitologii.
Pro,blem ten może być ,części,owo wyjaśniony na przykładach epik,i ludowej: pierwsi
badacze bylin rosyj.ski,ch, szukają'c li'ch p'uohodzenia, odnosili motywy ·oraz postacie
w 'nli,ch występujące do okr'eslU :p'ra'słow.i·ańskioe·g:o,
,a nawet do .mitologi,i indoeuropejskiej (w bohateraoh w.idzieli uosobienie 'sil przyrody). Na t:()'mi&lt;soi
.l zwo1cnni,cy "teorii
hi'storycznej" w opi'ewany'ch wydarzeni,ach szukali "od bida realnej przeszłości ludu"
(s. 129) .Autor tpos'tuluje, aby związek folkloru zmitologjią rozpatrywać na ile historycznym, bOWli:emTÓNlY był :stopień :rozwoju spo-łecz'Cń'Stwa i jeg{) kultury duchowej.
Elementy mitolo~i powoLi z:an~kają w folklorze, twór'cZ'Ość ludowa zawiera coraz
mniej motywów f.a'l1it,asty,cznych, a r,ez:ul&lt;tatem ~yohzmian
jest wpfoowadzcn,ie elem,entów rleal,isty,cZTIych.
Dalsza ,część pra'cy poświęcona jeSJt·s·erhs'bemu eposowi ludowemu i jegQ h~stoI'ii.
KrawcO'w uważa, ż'e s.erbSJka Clpika ludowa 'o,s'n'uta j'es,t na wydarzenlia·C'h Ihistorycz[łych 6. Omawj,a bohaterów wy'stępują'CY'eh w 'cyklaQh junack.ich pieśni serbski&lt;ch księd'a Laza;rza, Vuk.a Bra'nkovioi:a (z ,cyklu k090wsk iego) , VukasZlina, królewicza
M,arka, Juraj;a Smeder-ovoa, StalliiJ:1JaNovak:a 'oraz ,przyta,cza dane 'hi:SJiorycz;n·czawarte
1 M. Popov,
Dosugi ili sobranije socinenij, C. I - II, S. Peterburg
1772.
, J. Ivanov, Bulgarskite narodnl pesnl, Sofija 1959.
3 J. Machal,
Bajeslovl slovanske, Praha 1907.
• T. Djordjević,
VestlcU! i vila, Beograd 1953.
• D. RadojiCić, Vuk totem starih Srba. "Delo" 1959.
'N.
Kravcov,
Idejnoje
soderzanije
serbskogo eposa. w: Slavjansklj
folklor.
l i.ssledovanija po istoriceskoj narodnoj poezil slavjan, Moskva 1951, s. 303- 360.

Materlaly

�309

Recenzje

'N żywotach
św. Sawy (1264 r.), w Kronice Duklejansk,iei,
a także wypowiedź
bizantyjsk'iogo historyka, Nicefora Gr'egoras'a {z lat 40-ty,ch wieku XIV) i wyraża
przekonanie, iż "archaiczność nadaje eposowi serbskiemu ważne znaczenie jako pa·
n~;t;tnikowi his,torycUle.mu" (s. 151). Serbskie teksty epi,ckk, pod&lt;obnie jak i u pozostałych Słowian bałkaI1ski·ch, opiewają głównie wałkę przeciwko Turkom. W utworach hajdu'cki-oh is'lc'tl1lie 'przeważa prawd·a hi&lt;st'O'ry,czma,jednak w innych wydarzonia histoTY'czmc bywają p,rzez lud zabarwiane .element'amli f&lt;JiHt1as.tycZ:flynn.i.
Kołejne uW&lt;Jgi dQty,czą słow.iaI1sk,iej b&lt;Jllady ludowej, której .zdani,em autora,
poświt;cono dotą'd mało uwag'i. Stwierdzenie
to 'dotyczyć moż·o jedynie ballady
rosyjskiej, bowiem już w drugiej połowie milnionego stuleoia ucz,cny bułgarski,
Iwan Sz:iszm.anow, ol):.rac'owal balladG O martwym
bracie 7, znaną wśród Bulgarów,
Serbów, Macedoń,czyków .i Greków, a współ'czesny folklorysta bulgars:kri, Mi,chaił
Arn&lt;Judow, wydał k~iążkt; () m01tywa·ch ballad ludowych występującyoh
w buł·
garskicj twóre"ośoi ludow·ej oraz w sąsiednich kraj'ach barkańskich 8. Z podanej
biblio·grafii wYIJ1lika,że autor omówił tylko 'kilka motywów ballad słO'wiaI1s'ki·oh,
wiele ·ciekawy.ch i .oryginalnych pominął, np. Podo~ankę,znaną
w P·olsee, na Ukrainie, w Bulgarii i Macedonii, balladt; O zamurowanej
kobiecie,
znnną we wszyst·
kich krajach balkar'1skich, czy też glośną w Ma'oedoni,i 6. Serbiii balLadę o :ZJawaTCIU
zwi&lt;)zku małżeńskiogo
między braŁem i sli'ostrą, 'Porwany·ch w dzieC'iI1stwie
przez Tur·ków.
W roz,pr·awie 13uigarskie przysłowia
~udowe znajdujemy
prilcgląd dziejów z,bieractwa tQgo gatu.nku .twór·czośoi ludowej na ziemiach bułgarskich.
Przy omówieniu motywów nic podano źród·eł bibliograf.iemych.
Autor wsr:omrirna 'Wpl'awdzi'e
glównych zbiera'czy bułgarskJich, lec.z CZęS.kl cytuje teksty pochodzące z ·terenów
J llgosławH jako bułgarskie (s. 208, 209, 210, 2'11, 212, 215, 216, 217, 218,219, 220,
221).
Bułgarskie
pieśni żniwne
z XIX wieku, tak bogato repreilell'ltowane w liryce
ll:dowej wszystkri.ch 51·owian zadunajs:kirch, to k'o,lejny przedmio·t za.i:nteres.owań
autora. Tck"ty te ·u'kaz'Ują 'pr'OCes prze.m,ian S1poleczno-ekonomi·cznyc·h D'&lt;Jwsi o:mz
obyczaje ludowe. Zbiermcz.e -i badacze fc·lklmu drugiej połowy XIX wieku i okreS'"
mit;dzywojc':ux;go niesłusznie włą·czali pieś'l1Jiżl1Iiwne do różnych grup tem&lt;Jtycznych, np. do utwo.rów poświęcCiJ1y,ch sprawom społ.ecznym, rodzlinnylm czy też do
pieśni obrzqdowych (u Słowian południowych utTaciły one swoje .pierwotne cecby i prz,est&lt;.lły hyć p lc0nń'ami obrzędowymi,
a stały snę utworami
liry'cznymi).
Autor omawia dotychczas&lt;Jwy stan bad0I1 nad .ty,mi utwor.almi. NriC's·tety i tu ni·e
udało siG ut.rzymać w et:nolgraIicill1y1chgranica'ch Bułgalrii i często ,cytuj-e jako bułgurskie pieśni jugoslowiahskie
ze zbiorów braci Miladinowów,
Kuzm&lt;Jna Szapk::n:wa i w'pisów Marki Cer:e!l1kowa (s. 251, 253, 266).
Omawiaj'l'c Romantyzm
w Literaturach
słowiańskich
i fo~klorze, autor zwraCJ. uwagq na st'osunek do folkloru
pisarzy tege okresu. Brzypomina ilasł'ugi Johanna Herdera dla rozwoju folklorystyki
słowiańskiej, podkreślając
jednak fakt, iż
kilka la·t przed wydaniem jego zbi·oru niemieckń,chprieśrui
łudowy,c'h ukazał się
zJ:,iór pi,cś'n:i i przyslów :rosyjskich N. KurganQwa (1769 r.). Przytacz·a także zbiory
lVI. Czułk'owa, wydane w La·ta·ch 1770· 1774 w rOZterce·h ·częś&lt;Ci&lt;Jc·h
pt. Sobranije
ra:nych
piesen, N. Nowikowa, wydane w sześ.ciu częściach w roku 1780 pl. No'UJoje i po~noje sobranije
rossijskich
piesen {JTaz N. Lwowa oj J. P,raleZlaSabra-

7 1. Siśmanov,
Izbranii soCinenija, Sofij a 1966, t. 2, s. 62 - 215.
, M. Arnaudov,
Badani motiVi v narodnata poezija. I Pesenta za de!ba
Sofija 1964.

na dvama

brat ja,.

�310

Recenzje

piesen, wydane w roku 1790. Zbiory te znane były w kraszczególU1-ie zbiór wierszy Ki.rszy Da'niłowa pt. Drevnye
rossijskije
stichotvorienija,
wydany w roku 1804, a wiQc w epooe przedromantycznej (romantyzm, jak wiadomo, roz]:olczął w Rosji rok 1808, a zamknął 1841).
Krawcow wspOlmiJna odkrywcę folkloru s erbisbega , Vuka K&lt;lradżi'c&lt;l, Móry swój
pierwszy ",biór pLeśni łudowych wydał w cr"oku 1814. Prawdziwy rozkwit przeżył
jedlnak folklo-r sł·owiańsk:i w dobie romantyzmu.
Krawcow wymienia cz·ołowych
przedstawioielu romantyzmu
rosyjskiego Puszkina, Gogol&lt;l, Ko·lcowa, !'omantyków ukrauńsku,ch - L. Borowikowski'ego, N. Kosiormarowa, P. Kulis:za, M. Maksymowicza, O. Bodjanskie.go, T. Szewczenkę, serbskiego zbieracza S~mę Milut'inovkia 9, poetę czarnogórskiego
Petra Njegosza lO oraz 'przedst&lt;lwiciela ruchu ilir.
sk;ego Słoweń'ca Stanko
Vraza 11. Przoos,tawia
również polskJich zbieraczy:
Waclawa Za1esk,iego·, Zeg'otę Paulego, Kazimierz,a Władysława Wójoi-ckiego i Lucjana Siemieńskiego, Słowaków - Pawł-a Safari,ka, Jana Kollara, Czecha - Karehl J.aromuU"aEr bena , a ,także Bułgarów - Petko Sławejkowa i Ljubena Karawełowa oraz M,aoedońoczyków - bra,ci Dimitra i Kons,tantego Mik\dinowów. Ta część
pracy j'cst 'syntezą ukaZiują'cą w]:ływ folkloru na słowiańską Hteraturę romantyczną, bowiem "romantyzm we&lt;iług słów Krawcowa - pierwszy postawił kwestię ludowo·ś-ci i narodowej samoi:s&gt;b'1JOśd
liter'atury" (s. 330).
Ostatnia 'część, to 'krótki przegląd badań nad foJklorem sloWli'&lt;lńskim z lat
1963 - 1970. Nie uwzględniono
tu je&lt;inak Iszeregu prac naukowo-badawczych,
m. in.
Bułgara Peter,a Dinekowa, Serba Vido L,atkovkia, folklorysty NRD - Herberta
Pt'ukerta, Czeszki L. Hanwwej, Polki Henryki Czajki, zachodn.ioniemiockicgo uczonego Maximul.iarna BraiUll1a czy Dunk1i Birthe Tra.orup oraz ~zeregu innych prae
ogIoszonych na ła-mach cZJaso[J'ism folklorysty'czny.ch i etnograficz·nych, ukazujących s.ię w Polsce, Jugosła\Vlii i Bułgari.i. Mi,mo to omawiana kSli'łżka niewątpliwie należy do ,oiekawszychpozy'cji
wspókzesnej
folklo·rystyki, a badacze folkloru
słowiański-ego znajdą tu r,ozwiązanie wioel'Uslp(mnych problemów_
nije

jach

russkich

narodnyeh

słowiańs:kkh,

a

Kole Simiczijew

"Dance Studies", -t. 1, 1976, t. 2, 1977. Red_ R,oderyk Lange,
Dance Studies, Les Bois, St. Peier - Jersey, C.I.

wyd. Cenire

for

Polski e,tnochoreolog, doc. dr Roderyk Lange, przebyw&lt;ljący od ki,loku lat za
grani'cą, w założonym prz,cz 'S'iebie 'ośrodku badań tań.ca Centre for Dance Studies
rozpoczął wydawacnie f'o'cZJllJikapoświęoonego wyłącznie sprawom ,choreologii i etnochoreolog-ii. Jak sam wydawca i autor ws&gt;pomina we wstępie do pierwszego wolu.milnu, od dłuższ.rego cz.a,su w .koręgu cho-reologów zaiSJtniała potr.zeba S!twonooia
międzyna.Dodowego forum wymi.any rmyśli w posta·oi periodyku, na łamach którego mogłyby slię ukazywać drobne praee i a-rtykuły. DZiięki iakiej -j:ubhlmcj&lt;i szerokie groo110zailnter'csowany,oh zaZilliajamiałoby siię z kierunkami
badar'1 i poszukiwar'1 oraz z n:ajnowszymi osiągnięciami
w wy,mien.ionej d:ziedZJinie_Re'a1.izując te

• S. Milutinović,
Peva'l'lja crnogorska
i hercegovaćka,
P. Njego', Og!eda!o srbsko. 1846.
11 S. Vraz, Narodne
pesme i!irske, 1839.
10

1833.

�311

Recenzje

postulaty do·c. Lange zaiJn.i,cjQwał w swym ośrodku wydaw,an:ie roc:nnirka "Dance
Studies".
Pi·crwszy woh.lJm~n poświęcił wydawca pocj.sta:wo'wemu za,gadni-el1liu dla choreologii, jakim jest Slpr.aw,a notacj.i 'ruchu. Zebra:ne w :rui'm antykuły doty·czą róż.nor&lt;lkiego zastosowania
.kinetogr·afii, 'czyli zapisu .metodą Labana-Knusta.
Tom ten
też zadedykow.any został prof. Albr'Etehtowi Knustowi
z okajli jego O'siemdziesięclole-clia, w u:zma,niu ogro,InmJego trudu i kcns6kwentnie
tprowad:ZJonej przez całe
życie pracy nad udOIskonaleniem 'kinoOmatografiJi 1.
Wśród autorów pi'E'rwszeg,o woluminu znajdują !Się badacZJe i peda.godzy z różnych oś,rodków szkół europejSlkioch i ameryk,ańsklitclh, w któryoh zapis L'abalna-Kll1'usta zastosowano
bądź do badań lJ1'a'Ukowych, bądź w nauczarui'u. Pira,oe auto;rów
amerykańskich
wsk.azują na dużą populaTlJ1o'ść .tej ,metody Ina Ipol'u dydaktycZlIlY.m
i w dZJiedZJinie twórczoki
chore'Ograficznej.
Autorzy am'erykańscy
",godni.e podkreślają ogromne zna'czenie zapi'su dl'a sz,cz:egółowej analizy s,ame,go ruchu tanecznt'go. Doty'czy to różny.oh rudwjów
tań'ca zarówno kloasYCZJnego,jak jazzowego,
lub innych fonm Lań,ca nowoczesnego. Ciekawie ,przedstawiła
Muriel T&lt;Jpaz swoje
doświadczenia
w 'pracy nard ip['zyswaj'a:nLem repertuaru
tań,oa klasycznego
przez
odczytywa[l~e party,tu'f. I,mponująco też wygląda li5t'a pozycj.i z,e świato'wego repertuaru
baletowego,
zanotow.alJ1y'ch przez :nowojorskie
D&lt;lI11'ceNotat~o!ll BUTeau.
Artykul Billie Mahoney omawi.a mebodę [l,auki tańca jazZJowego poprzez odczytywanie partytur.
Bardzo ~nteresująco
opiwl,a Nadiia Ohilkovsiky-Nahumck
proces
twoT;',cnia kompozy.cji d,o,reogr'aficznej
z pOImocą równoczesnego
joej notowon1ia.
Słusznie a,uto~'ka zwrćdla 'uwagę, że &lt;Jd&lt;powi.ed&lt;nli
dobór ZJnaków i spo'sob'll notacji
stanowi również cu;ść procesu
twoTlze'llli·a, który dzJięki temu staje s~ę bardziej
świadomy i pogłqbiiony.
Pedagodzy cur'C!pejl~cy, podobnie
jak i,ch amerykańscy
koledzy, podkreślają
wielkie znaczenie kiine.mat:ograf.iii dla zdefiniowanlia
roodwj.u i ,c:ha'mkter'u ruchu.
Mówi o tym praca Lby UJl,maniTI. KiJnematografia S1tała się sZJczególnie przydatna
w przekazywaniu
tań·c6w na~odO'wy,ch i ludowy,oh, wraz z ich bogatą cha'rakterystyką ruchu, o czym szeroko wypowiada się Gisela Reber z Fołkwang Ho-ch Schule
w Essen-Wer,dcn.
Wyjątk&lt;Jwc zna,czeIJl;ic wszakże posi'ada kinematogmjj~a w ro.sto\5o'Wanuu do badań naukowych, pozwalajqc śledzić ppocęsy prZJemia:n 'Społecznych oj kulturowych,
odzwierdcdklJ1c w formie taf1.ea. W s'wolim 'adykule d&lt;Jc. Lange omaWlia tego rodzaju pJfcc'esy m. Ln. na ·przykladz.ie kuj'awiaka,
tpO'równują'c jego fo~mę ludową
z u po wS'Zcchnion q f'ormą olań,ca 'narodowego
przyjętego
rpr"'ez ŚifoodoW1i'sk'o
miejskie. Zubożony ksz,taH kujawiaka narodo'wego świadczy o zanikajqcym
bogactwie
kultury wiejski'ej w zetknięciu
z miastem. Również !lliezwykle [!ll,teresującą analizę fODmy tTzc&gt;ch węgi'C'rskioch verbunków
przep.rowadził
w swym artykule
dr
Erna Pesova:r z Imtytutu
Mu zyk'olo gili Wqgiel1slkioejAk.ademili Nauk. Nie tylko w
dZ.iedzinie etnografii,
lecz także w badani,alch hi6tory'czny;ch zaslto50wani'e zapisu
kinematogmficznego
zr1Jaoczn·iero~zerzyło
moż~iwoś'oi QP'f'acowywani'a formy, s.tylu
j charaktoru
dawnych t'ańców. Mówią o tym ip.mee Jaąueline
Challet-Hass
i MireJle Ba'ck.cr OO'l'azniżej podpisanej.
Drugi wolumin "Dan'ee Studies" poświęcony został w więk'sZJości. zagadn;ienli'Olrr
etnografii .i etnoloo'g)ii tańc-a. Otwioera go wstępny aJrtytkuł doc. Lange ukaZJujący
w skrócie roz:wój z:ai'l'1t.eres'owań i poszukiwań
tańców ludowy'c:h, spowodowany
l

Dance

Prof. A. Knust zmarł
w dniu ł9 III 1978. Cały swój warsztat
Studies, mianując
dra Lange opiekunem
swej spuścizny.

przekazał

do

Centre

for

�312

Recenzje

wzrastającym
zrozum~eniem wartości
kultury
ludowej.
Auto-r przestrzega
jednak przed niebezpieczeń'stwami
szerokiego eksponowania
tańców
ludowych na
pokazach i f.estiw.alach, 00 dOIprowadza do nieuohronneg-o odkształcenia
j przemiesZlanj'a form .txadycyjnych, choć z drugiej strony sp,rzyja 'Poz;naniu tradycyjnego tańca :przez -szerokie rZl6sze widzów. Wobec przys:pieszonego ~Qstępu m'banizacj'j i przemi:an nas'llej koultury :niesłychanie ważną staje się ~otrZ:eba ścisłego i naukowego olpracowania i utrw.alenia resztek spuś-cizny tradycyjnej,
dopóki
tl'wają -on.e jeszcze 'wswoi'm Il'odzimym ot.oczeniu.
Rzadko s-potykanym przykładem
ofiarnej i długoletniej
pracy nad ocaleniem
tr8dy-cyjnego kształtu
folklo-ru tanccZlnego jest dzido życia Dory Strato,u, kier0wniczk~ ludowego zes'Poługrocki'eg{).
Budzi podziw jej pie:tyzm i zrozumienie
glębo:kich treści symbobcZl1ych tańca. Z ogro'mną :s7Jczcrością ~ bezpośredniośc:ią
pisze a-utorka. o swojej prarcy, wielok.ro-1nych wizytacjach
w t2renrie poJczas ludowych uro'czystoś-ci i pioczołQwitych sharaniach nad przeni'C'Slieniem form 01'Yg!nalnych
do ze~połu,
Nieco ;inaczej dochodzi do spuścizny tanecznej
plemion :poludniowD-&lt;:lfrykańskich prof. John Blacking.
Jego zainteresowanie
tańcem
zrodzilo slię wtórnie,
jako uzupełnieni'e
studiówetnomuzykologicznych.
Przytoczone
ob"erwacje
są
wszakże bardzo ,ciekawe z uwagi na podkreślenie
rołi społecznej tańca oraz aktL;alnie -za'chodzących przemian
na !przestrzeni
dwudziestu
lat prowadzonych
przez -autora badań. Obszern,e op.ra,cowanie .p_rof. Blackinga, zaopatrzone
fotografiami i zapisami tań,ców metodą Benesha, stanowi lis,toini'2 poważony przyczynek do poznania kultury ta.necZlnej SZJc.zoC'pu
Venda.
Na zakońcZJenie drugiego
woluminu
"Dance Studies"
zamiesz-czone zo&amp;taly
jeszcze dwa artykuły, powraoające do zagadnienia notacji tańca mdodq Labana-Knusta.
Doc. Lange wYJPowiada się na temalt uniwersalnych
cech tcj notacji.
Ingebo-rg Baior-F-r:a,cnger pTzytacza szczegółowe -sp!'awozdaJnie z kongresu
f.olklorystów,
który odbył siG w 1957 T-oku w Dl'eźnlie. PodcZ&lt;ls tego kO_'l-gres;l 0::1b~'tego ponad 20 lat ,lelmu, na którym po·śród grom,a około s'Z'cśćdzi,esię'ciu s'p~'cjalistów z różnych krajów ,obecny był rówIT1Jioeż
,prof. AlbI'eoclht K,nust, ~odjęto uchwały o zalecerniu kinern.a:to'graf,ii do badań ,i dokumentacji
tańców ludowych jako
H;,;jbardziej obieMywnej .i uniwersalnej
metody notacji ruchu. Delegatami z Polski byli prof. .Ja.nina Str;'Jembo'Sz, doc. Ma,rian Sobieski j do,c, Rordcryk Lange,
W świetle 'powyższych wy~owi-ed2Ji podjęta 'p;rze:z naszego rodaka 'inicjar1.ywa
wyd:awa,nLa serii "Dam'ce Studies" ma do'Spc!nienri,a bardzo waiJną rolę w -upowszc'chni·a,nilu TIDwy-ehO:Sliąglnięć wiedzy O&gt;tańcu. Towaorzy.szy jej ·inna SoNia ZoCszytów z dokumentalnymi
mateniała.mi tań,ców ludowych
Z&lt;l'pbanych w k!incmatorgmm_a.ch. J;ako- pierwszy zeszyt 'uk,azaly się Tańce kujawskie
doc. dra Ro~
dE,ryka Lange.
Maria

Mi-chaił Arnaudov, Studii vyrchu
ss. 351, t. II, Sof,ila 1972, ss. 464 .
.Folklor

byLgarskite

SloVvlian połudnliowyah

obredi

Legendi,

Drabecka

t. I, Sofia 1971,

WCląZ z-askakuje badaczy swą orY'ginalnos'Cią
li epika ludowa, jak również i inne
rodzaje li gatunki .lwÓTazości 'ludow,ej, ZJnajdują coraz lJ-czniejsZJCgPO,floO
badaczy,
W &lt;po:róW'l1Jall1.~U
ze serbską rtwór-czością ludową, fl()1klor bu!,g.a,rskii ""lSz,edł na

i boga'C'twem. PołudniowO'sł,owiańJslka liryk'a

�Recenzje

313,

warsztaty
naukowe ·stosunkowo późno, bo dopiefio po wyzwoleniiu kraju s'pod
jarzma tmeckiego
(1878). Odtąd lI1Iie'słabną zailIlter,esowaniJa bada'czy bułga;rską
epiką i liryką ludową or,az P000st,alynnii ,gatunkami ,i r,oozaja.mi literatury
ustnej.
Szczególnie dużo zasług w r;opula1ryzacj!j tego nicwyczerpanego
sk,a'rbiU kultuJ"Y
łudowej ma nestor folklorystyki
bułgarskiej, iProfesor Michaił Arnaudow, który
w roku 1978 ukotJ'czył 100 lat. J.ego m:1Tiaż z a:.od21imąłiteraturą
ludową zawarty
w mkdo/Ści nic (siabł, ,mie przestają bClWli'cmwy,chodzić 's'pod jego pióiJ.1awalI"t'C5ciawe prace ·cdkrywaj,)ce wiele tajemnic :minionych epok, za'Wiarty'c.h 'W bogatym folklorze. Arnaudow jest kolt1'sekwentnym kOlntynuatowm dz.iełaswego
profLsora Iwana Sz,isz:manowa, z.uloż)"oi'ela folklor ys'tyki· bulgarski,ej. Zau.nter'C'sow.ania Af'n,,'udowa są ws&lt;cE&gt;chstro'nne.J·est 01Il ZJn.rów.no świetny.m Z!nawcą bułgm:sI,icj lite'['.atury artystycZJnej, jak rówlnież i twór,czości ludowej. W-iele z jego
1JraC napisanych przed I wojną śW1iatową oraz w okresie międzywojennym
nie
ut;'acilo swej &lt;:lktualności i służy badacZJOm f(tlkloru bulgar,skiego jak,o oOenna lektura.
Zawarty w I tomie omawi.arnej pracy materiał po raz pi-e.rwszy ukazał się
na łamach ·o'rganu Bułgarskiej
Ak,a:demii Nauk "Spisane na By1garsk'ata AJk13dE'mija na N:au~,it(;" (t. IV z 19121'. oraz t. XIV z 1917 r.). M'aterrj'ały n:atomia!St
omawianego t. II oglosZ'One zostały w 1920 1'. na łam·a·ch XXXIV tomu serii Bułg".rskiej Akademii Nauk "Sbol1nik za Na.roo·ni Um()Jtworenij,a li Narodop'~'S". Po
raz drugi ta 'os.tat'łl~"1-p:r.a,oaukaz:alaslię
w Sofii w 1922 r. Bo pół wieku d&gt;o&gt;cZJekała siE; cna trzecirc'go wydania. Jak podkrreśl.a sam autor w krótkli,m wstęplie.
pracat:a
byla już n.adk,o,śoią bibliografioczną i z tego ,powodu .przyg,otował on
nowe jej wyda'l1lie. Arnaudow nie zmi,e-nił treści, a !pewne uZJupe~niel1lia·i [Oprawki umieś,clił w komc"!1,tarza-oh.W.spom.iJn.a,że ozęść z tegiO mater.iału dotyczącego kolE;d i wio'scrunych pi'eśni obrzędowych weszła do IV 'i V tomu zbio.ru
Eylgarsko
narodno
t worc::estwo,
wydanergo, jak wiadomo, w 13 tomach p.rzez
wydawn'ictwo soJijlsk.ie "Bylgarski Pisat'el" w l,ata'ch 1961 - 19-62. Jedyni'e rozpraw:! o "Ncstinarach",
która po raz pierwszy weszIa do jego ksliążkd Oezerci po
u:dgarskija
folklor,
ZJCrstalalJlIieoouz~pełni'e.na.
Arnaudow został wk~rn)"m zwolenniki·em J. Frazera, A V.an G.ennepa, A. Ha.rn&lt;lcka, F. CUlmonta ,owz swego profesoIra Wundta. Nie zdradZlił starych szkół folklorystycznych ·po dziś dzień. Wpraoacll
jego p~'ZJepIatają 51ię t'eorie szkoły mitoi'og,icznej, hlis,t'orycz,ncj, an1'ropolo'gJicznej, psyc·hologiJcznej i migracyjno-porównawczej. Wlidać to i 'W o:nawi.umy'c'h wołurmi:n.a0h. Autor kładzie główny naclisk
nam.ity
i legendy, prawie [l'i'e porusz·a stOlsunków Ispołeczny.ch, w r.amach któr:;oh powstał f.olklor bułgarsIki. Przed r;cwom.a laty MmaJudow był krytyk.owany
za te·, iż poz;c~tał niewoLnikiocm 'swoich ;poglądów li nii·e 'UistosU'nlkQwałs.ię do nowych prądów naukowy.ch. Nie Z1mienił :on swOlich Ipo,głądów na Wliele spr.aw dotyczących s[:o·leczncj roli folkłoru bułgm'skiego (dodać rnałeży, że akadCll·n.ik Arn::udow bylprzezpewien
czas :ministrem ośwlia,ty Bułgar:ti w oikre;;ie II wojllly
światowej, kic::!y t~n kraj był ·satelitą Hitlera).
T'om I omawia,nej prn:cy ·otwiera obszermes·tudi,um
o "Nestim;a'l.'ac,h Tracji".
Dotyczy ono stara::la w.nej trady'cji zachowanej 'W 'I:olud:n~oW1O-za.chrodrLiej
Bułgarii
_. 'chodzonia boso 'Po Iro.zżarwnych węglaeh. ,Obyczaj telll, oparty &lt;O dzJiałania
m::ll?Ji'cZll1e,
znany j~.9t ,równLeż i 'u inlnyoh ludów. Autor (Jp.arł 'Się nie 'tylko. na informa,cja,ch pochodzącyoh z 1860 .r. i ma·teriałach późnJiejszych (lat 1875 - 1913),
lecz zbudował swoją p~"acG na 'r;odstaWlie własnych badań terenowych
prtbelplfO\vadzornych w latach 1914- 1919. W,edług nliegQ, do 1920 r. na ziemli'alch bułga'l.'skich nest~nany znachodz.ili się w 22 wioska·ch Bułgarui o .ll:aJsitępującyrrnskładzie·

�314

Recenzje

narodowym:
9 Wliosek z ludinością gr'ecką, 12 - z bułga'r'ską i l wieś z ludnośoią
mi'eszaną bułgan;ką i grecką. Obyczaj ten, j'ak tWlierdzi autor, był początkowo u Bułgarów n iC'Zillł:n
y, a 'P'Tiaktykow.any 1;ylkoprz,cz ludność ,grecką zamieszkałą w Buł.garii ,i ,od ll1Iiej oprZledQlstał'S'ię do fol,kJ.orubulognrskiego.
AI'naudow
'szukG także par'aleli li u 'ilnlnych na.r:odów. POlZa slta'rożyt11ymi Grekami .przyVaeLa RZ)'lmiaon, Chiń'czyków, Hindusów, derw,~s'Zów z Azj&gt;i Mni,ejszej, A.rabów Maroka i Algie-Pili, 'szamanów SY'b€l·)ii oraz Węgrów, wśród których także był znaIJy ta:nic'c bosymi nogami [:Q Yozża,rzc:nych węglach. K'ult mag~i z'Wliązany z t)"m
makahrY0znyrrn 'obyczaj.em autm odnosi do y'c-Iugilipropa'go'wam'cj przez Za,ratustrę.
NawiąZluje {)ID rówrui€ż do oid:powiedinli,ch'oby,czajów i Tytuałów związany'ch z kultem ognia w niek.tórych kr'aj,ach Afryk,i, Ameryku i Australii. Tak wię'c kwcstli,a
IQckryóa ;pierwotnej o'j&lt;czyzny tcgo obYCZJajuj,est ni,ełatwa.
Om,awi,ane :n,asotępnie barwne 'olbyczaj.c Wli'osenne zajmuj'l
zaszczytne
miejSCe
w folklorze bułgansldm, a ta'kże w twórcz,ości ludowej pozosLały'C'h SI,oWlian,
Auto'r om,awi'a obycZJaje "d'odolskie", ,,'peperuda", "wypędzalnie smoka" i "German", tj. zamawi,anie deszczu. Obyczaje te I10ZJpatruje również na tle porównawczym z inny,mj luda1mi, podkreśl.ają'c przy t)'lm, że owe ,staro tradycje Buł,garów są śdś.]e zwiąw:ne z ,rdigijnym
i kultowym
dzk~dzictwem sąsliednich
i bardziej oddalonych
na'rodów, u których
ZJa,mawiania .te wysU;pują. Obyczaj
zażegnania
suszy i zamawiania
deszc.zu, ja'k wiadO'mo, jest znany wśród Indian
Ameryki
południowej Ij półnoQocm~j,Murzynów Afryki omz u tubylców Ausotralii
i i'nnych pI€lmioU1 Dal1ek,iego Ws,chodu. Jest on związ,any z działani.ami
magicznymi i il"lli'ej,est obcy ,i ,innym SI,owianam, :np. Rosj,anom, Fol.ak,om, Ukraińcom
i Bi a}.o.rusLnJOim.Zbieracze
utworów
ludowych
w Serbii, Ma,cedCinii, Czarnogórze i Rumunii także zapisali \Sporo tekstów 'pieśniowych
towarzyszący'ch
temu
obyczajo,WL. Co do .Qbyczaju "GeT1mall1"(ZJnGnego u Rumunów pod nazwą "Kaloj,an"), Arnaud-ow .sądz'i, iż jest 'On pOZJostal-ośdą kultury dawnych Traków i Greków, a w,ięc od ni'ch odziedziczyl,i go 'póżniej Słowianie
bałkańs,cy ,po osiedleniu się na nowych zi'emia&lt;ch (VI - VII w.). Do takli,eg,o wni,osku doszedł autor na
p&lt;xlS1tawie r'ozmieszcz'eni.a geo,gr,af~czneg,o tego obyczaju - półnoona Bułgal1ia, północno-wsehodnoia Serbia oraz 'lJiemie Rumunii.
"German"
jesl figurką
gl,jnianą
'Symbolizującą \Suszę. Figurkę tę lud WTZJucado rzeki i wierzy, że .tym SI]:O&lt;Sobem Z1aż'egnaklęskę suszy ,i s'PQwoduj1euprag)n'ioll1y deszcz.
Kol'ejn.a obrr'zędowa grupa ,pi'eśniow:a to utwory związ.ane ze świętem Enia
'(Enjowd-en). Bogate gry i oby'czaje związ,ane z .tym świętem znane są również
i u sąsiednich
narodów
słowiańskioch Serbów i Macedończyków.
Iluslrują
p'astare
troadycje 'pogańskie (niektóre z 'I1iiochznane .są także i u innych narodów Półwy,s'pu Bałkańskiego - Grcków i Arumunów - zwłaszcza obyczaj zwany "klidon", mający na celu "odgadywanie przyszłości").
W t. II Am1a'udow omawia 'uzy oiekawe ZJa:gadnieni,a: 1. Gry i obyczaje zWliąZ2f11.eze świętami "kukeroi" lub "dżamalmi".
Gry i oby,czaje prZJebierań,ców znap.e są także w PoIsce li w innych kraja,ch świ,ata. J'C1sltto k,a,rnawał ludowy, który poza chG'faklerem czy's'to zabawowym
oflXlr·ty jesot także () bogate wi'erze-nia
ludowe, podkł'adom których j,est ,malgia; 2. Gry "rus'alijsk!j'e", zachowane }c&gt;dynie
po dzi,eń dzi'Sli'ejszy w południo,wej Macedolt1Ji,i:na p6łnocyod
Salonik, w okn;gu
Gewgelii. N:iesłusZJ1lie gJry "rusa.lijsklie" Ar.n.audow z.aUcza do f'Ol,klo'r'u bułg'arskieg'O, bowiem są one t.am JlIieznane.
Sporą część II t'omUZJajlIDuje rozpLl'awa Q "Zamurowanej
niewieś'ci,e" opart.a
m. in. o wła'S:ne .badaonia 'aUJ1:o·m,przeproOwadzcme na zj'erruia,ch bułgar'ski'Oh. A,r'naudow omawi,a oby'cZJaj,e ludow,e związa,ne z budową Imo,sltów i il!1rnych obri,ektów

�315

Recenzje

kcrnunah1y'ch ze składal1!i·ern ofiary lud zkJiej, by obiekt ,,się trzymał".
Wi'erzenia ludowe :w'warte są w ·motywie znan'ej ball.ady O zamurowanej
żonże budowniczego
(majs'tra czy mur·a'rza). Motyw ten jesiłpowszecl1l1!ie zrrrany ni,e tylko
wśród Bulgarów, lecz także 'u sąsi,edini'ch SłoWJLan Serbów, Ma'c1edO'ńczyków
oraz w krajach
niesIowliański,oh Grecji" Albanii, RU'rnuJlli,i, jak też i wśród
Wcłochów mieszkających
w Jugosławii, Bułgarii
j Grecji.
Jak wiadomo, jeden
z najws.palll.i.al'Szych odpowi,edni'ków tej baUady ludowej ogłosił V'uk Kar.adzić.
W odróimi,eniuod
pozns,tałych Wallia:ntów, tekst seI'!bski j,est utwC'I'ern er;a,ckim
opiewającym dramatycZJne przeżycLa królews~Lego rodu Mf\nj.avc,eviciów Vukasina, Uglesi i Grojki. Przytaczając
wY'PowiedZJi ,innych bada&lt;ezy poprzedników,
Arnaudow wysuWiU hipotezę o grecK,i:m pochodzeni'u motywu t'ej ballady, który
rr,iał r;osł·użyć potem jako wzór dla Ipozo,stały,ch SłowLan bałkańsk,ic:h. Twierdzenie Arnaudow,a o gr'eck,im .pochodzeni,u tej baHady jest jednak mało 'przekonywując.e. Nie t['zcbu zapomin.ać, iż motyw ten je:~rt znany róWU1;ieżi wśró-d innych narodów eu.r'Qpej:ski·ch, a więc jeg,o ojczyZJną (ffioż'e być kaidy kraj, w którym utwór ten jest popularny.
Poza ba.gatymii materiala,mi
zawartymi
w omawianych
pm·cach A-rmłUdowa,
które ni,ewq,tpliwic sq ccnnym żródł-em dla badaczy folklo'r:u słowiańskiego,
nie
można nie za:sygnuEzować li uchybień. Poważnym ,manikamentern jest świadome
zaoier'anli,e g'Dani,c narodowy'c'h i etlll.ograficz:nych ZJi,ern r;ołud&gt;niowej Jugosła'wii,
kt6re nieslusznie włącz:&lt;! &lt;:1-0Bułga:nii. Prz'€&lt;ci,w~o temu lprzemawia odmienny język lud.noś,oi słowiańskiej
za,mieszk1ująclej te ł1.·er,enyoraz odomien:na kult'U'T·a ludowa, powstala w irltrlych waJ"unkach hiLstory'cZJnyclhi s'połeczno-ek'onQ,mi'cznyoh
n:ż bulgaJ'ska. Niewątlpbiwli'e uchybi,en:~a te pooważ'ają erudy,cję auotor;a, subiektywnie oceni'ając dorohek
kulturowy
południo'Wo-Zla'chooni'ch sąsiadów
Bułgarii.
Ponadto w omawianych
pracach nic ,ma nawet wzmi,ankii 00 zlna,czeniu twórczości ludowej dla r,ozwQju język'a i lite:ratu.ry pięknej n'ar'odu bulgall:'Skueg'o,a przecież wiadomo, jak wielki wpływ wywa'rł folklor na życie k'ultuDO'WC kraju na
przestrzeni długich wioków. Odrodwl1iie Bułgariri. .rozpoczęło się opóźmo, a twórczość ludo·wa .przyczyn,iła oSliędo powstawa'Illia .pli.erws·zyc:hpoot)'lcki,oh :i pT&lt;nai.cz.ny,ch utworów liiemckich w XIX w. F,olkbor był i j'eS't nadal ion.s;piJmcjądłoa pisarzy, kompozytorów ,i artystów plastyków
Bulga.riJi. Autor nie neguj'e twópczej
roli prostego ludu, ale nie akcentuje, nie podkreśla lczynnilków społeocZJno-ekomomicznych, które bulga,rsk'i:rn utworom
ludowy,m nadają
treść rpOISltępOWą.
Omawiana pozy,cja, mi,mo wspo,rnni:anych bmków, jest pmwdziwą
kopall1!ią
cennego lI11,ateriałudla badaczy folkloru bułgall"skiego.
KoLe Simiczijew

KUZlman Szaopka'r.ev, Izbrani

deLa, ,t. I - V, SikOlpje 1976.

W folk].Qłry~ty.ce słowi·ańskiej KUZJma:n Szapka'rew (1834 - 1909) zajmuje jedno
z czołowy·ch ,miejsc. Długoletrui noauczyeci-eljęz)"ka maoedońs'kiego w róimyc:h ,mi'ast:Jch, a w ostatnich ła'ta,ch j.ego ży'ci,a urzędnik buł,gal'1s\k,iJ,
maał okazję zapoZJ1lać
SIę dobrze z kulturą ludową tych dwóc'h na'f1Odów sł'owiańskioeh. Zbierał mater1iały folklorylstyczJne
etnograficzne
przez 30 lat i wydał je z 'Wli'elkim lJI1udern
w SQif~iw l!a,taoh 189,1 - 94. Piierwsze wydal1!i'e slld-ada się z 8 tomów. W:ię'kszość

�316

Recenzje

tych materiałów
pochodzi z Ma'oedonili i tylko &lt;część z Bul~a'fii,i (z okn;gów som,
SamkQwa, gdme zbieracz mi,eszkał i 'pmoował po wy,emLgroWlUntiuz Macedonia).
Zb,iór Szapk.arewa zawiera duż,o archaLcznych i l1li,eznanych u ,inny'ch ztieraczy tekstów 'plieśniowych oraz !bajek, 'przysłów, zagadek, wiorzeń i legend ludowych. FOlfl'adto Szapka:rew zbierał
ma-teriały etno.gr.afi,czn.e do-iy'czące różnmodnyeh Qbrzędów, m2dycyny
ludowej, kultury
mater.i'alnej. Jego zbiór, wydany
w stolicy B~ga.ri;j 13 lat po wyzwokmiu kraju spod jarzma tureckieg,o, byl przez
długie lata .pmwdziwynTI białym krukiem. Z -tegO' też powodu SZla.pkarew rzadko
był cytowany przez badaczy folkloru słoW!iat'lskiego.
Drugie wydanie zbiorów pod 'redak,cją P,enra Din'ck,owa i Stojko Stojkowa
u~azało ,~lię w Sofii w roku 1973,omawiane
zaś trzeoie pod .redakcją TOIme Sazdowa w Skopje w roku 1976. Wydania bułgarskie .pierwsze i drugie nie różnią
sił; co do 'treśoi. Drugie wydaruie zostało tylko dO'sto~'Owa'ne do wspókz,e~nej pisowni bułgarskiej, która, jak wiadcmo, uległa refolrmie po 9 IX 1944 r. Zamiast
8 tO'mówpi'C'rwsz,ego wydania, drugie sofijskie składa siG z cztereeh.
5-tomowe wydanie macedoń9kie ZlaW!iel~ajedyntie UtWOTYzebrane przez Szapkarewa lIla z,j·emi.ac'h macedońskich,
a ;nic ma tu ,ma'leri,ałów bułgarsk,ich, które
w pierwszyrrn i drugim wyda;niou wjmują
piątą część za,~j.sów zbiClf&lt;lcza, Pondto
alfabet buj,g'ar:sk;i zamieruiono :na ma'cedoń'skJi. Tak samo wstQP, uwagi, ko:menta1'7.e zbieracza, przeznaczone dla odbi,or,cy bułgarski,ego ,i na,pisane w języku bułgarskiim, Sazdow .pl'zełożył na jGzyk ma'cedoń~ki.
Omawliany zbió.r 'f.&lt;Jlprzedza wstęp Sazdowa, w którym
znajduj.emy znane
dane biJografi&lt;CZIfle
o zbief0'c.z;u, ,iJnf.ormacj.e ,o j,eg,o pmcy, brak natemiast
anaEzy
utwa,rów zawa,ptyoh w tY'ch toma'ch. Wlidocznie Sazdow uważał za zbędne '1';'0daw&lt;lć także Wli,a
dom O'Ś
Ci o s.posobi'e zapisywania,
a .informatorach
.i bajarzac,h
oraz ś'piewakach ludowy·ch, gdyż o tym 'podawał sam zbieracz we w.stępie, któ"
ry ni.cz,mlleni.ony wS'zedł do .omawianego z:biuI'u. SaZJdow ni'C'slusznie zarzuca zbierc,czowi, ż,e wydał ta,kż'e waria.nty niiektóryoh motywów występują'cy'ch w różnych regiGnaooh Ma,eedO!l1Jiti.
Dla bada,czy bowiem jest nliesłycha&gt;l1ie ważne rozmics:ocwnli'e iprZJestr:oen;ne wą1ków posiadają,cy'ch kilka odpowiedników.
Na pods1aw,je i'ch geo'gJrajji&lt;:ZJnej10kaliZlatcji, treś&gt;ci, stylu, ś'f,odków a,rtystycwych,
jGzyka
itp. mOŻ'l1!aodkryć pierwotną oj'czyznę 'owy'oh utworów. Znane są trudnoścli, z jakimi bo.rykająsiiG bada'cze folk,j.Oirusłowiańskiego. by dotrz,cć do prototypów niektórych tekstów pieśn~owy&lt;ch '.i bajkowych wy~tępujących na obs'zairze danego kraju lub i w ,inny'ch kraja·ch słow.iański&lt;c·h. Sam Szapkan'w
świ,ado:nie zbierał takie warianty, .gdyż uważał, ,iż będzie to pożyteczne dla przyszłych bada'czy. GI,osil ponadto, ż,e "po 20 l,aioaiohll1!ieZlOls'ta[]Ji'e
iani 'połowa z tego, co można znalcżć
dziś" (t. I, s. 54). Sam wliedział, iż zebrany przezeń ,mater~ał był przekazany w
s'tanie "slUro'W)Om",'ale Ibył IprzekOll1'any,że w tej 'postaci będzi.2 ·on 'po.żyteczny
"etnografom,
ihis1&gt;orykom, geog:nafom, £il,ologom i 'a.r'cheologom" (t. I, s. 78).
Tom I poza W.StQPCll11
Soazdow,a i Szapka,rew.a zawiera 217 tekstów pieśniowych o isnot'aich nad.przyrodzon)'lch,
W)'lstGPują'cych ZJarówno w li'ryc.e, jak też
i w epice rudowej, tzw. sa!mowlila,ch (nr n.r 1 - 8), 'O s!mokaoh (:nlr 'nr 9 - 10). Ciekawy jest wątek 'o św. Jerz)'lm, przypomilIlają'cy motyw .polskliej bajki o 'smoku
wC1welsokiJm.W t. I ZJawal'to także ObTzędowe prieŚini wcselne z ookrGgów Ochrydu,
T;.kwesw, Kostur.a, Sztypu, KOlCzalllJi,Lerilna li Debra (:nr nr 108 - 202; 205 - 210).
Zbie,ra'cz włą'ezył także ,S1erbskiiepi'eśI1Ji weselne z Prizrenu (nr nr 203 - 204). Ponadto w tomie tym zTIJalazły 9ię ['ÓWlllleZ4 obrzędow,e ,pieśni pogrzebowe z O'koEc DebI"a (nr Inlr all - 214), ,a !lakile dwile 'obrzędowe Ipi'cśn&lt;ilazalrski'e (lIliI'nr 215,
217).

�317

Recenzje

Tom II zawiera 325 'Plesm epi-ckkh oraz hajduckich,
wśród który·ch są oryginalne wątki, j'aki-ch ż-aden il1lny ze zbieraczy nLe zapisał i ni'e wydał.
W t. III reprezentowane
są ballady, pieśni Hiryczme oraz utwOlry hUimorystycZll1e. W t-omie tym lfóWll1icżz,nalazly 'Slię pircśTIliobrzędowo-kalendarzowe
(nr nr
799 - !l08) Q,raz dwi'e hajduckie
(nr nr 810, 811). Boza tym w to,mJi,etym zamj'ElszC7.onQdwie ·pi-eśni ludow.e w języku a.lb.ań'skim (n.r nr 825, 826), któDe zbieraczowi dostarczyi K. A. Małkow. Ciekawy jest cykl 89 dziecięcych maced&lt;Jńskich pieśili zabawowych.
BardZJO 'i-nteresująCe -mate,riały zawiier&lt;l t. IV. ZUlJajdują się tu wiierzel1'i,a ludewe, za babony, Qhru;dy, zwyczaje ,i obyczaj'e oraz ,opisy strojów ludowych. Zabobony z'Upisane przez Szapkairewa są cennym żródłem do badań etnograficznych. Czytelnik dowi-aduj2 ,;ię np., że lud rmacedońSlkd otaczał troskliwą
op1eką
pc&gt;łożn;i'cGi nowoTadka. Aby pomóc np. przy oj.ężk:~m .porodZJie, wy.staI1czylo, według wierzeń ludowych, r-ozpl-eść gwożdZliem warkocze niew~aS'ty olr-az tym gwożdzicm roZlpiąć wszystkie jej guziki, by 'poród był .lekki. Noworodek w pierwszych dnli'ach po ·porodzie powija!l1Y byl na cdwrócomyun si,ai-e, aby dzi,ecko był&lt;J
syte, nk pIak-ało itd.
Dużą czc;ść materialów
tego tomu 'st!anoWlią obrzędy, zwy'czaje i oby'czaje
oraz zabobony związane z narodzinami
dziecka, z weselem, z 'pogrzebem oraz ze
świętami. Ponadto ZJnajdujemy tu
także róiJne wierzeni'a Z1Wią'zane z za'wodami,
ze snem, z 'prawem lud&lt;JwY'monaz api'sy strojów ludowych (da1mskioh ~ męskii'ch).
Ostatni V toOIIDzawi·er·a 245 bajek ma'cediońs'ki\'oh, 6 aabań~ich,
2 tUTeckie
01 az 7
wioskich. Tom zamyka 13 !'egend związanyoh z mi,astaJlrn li PoOlStac:iami
h:storycznymi Ma,cedonii.
Omawiany zbiór Szapkarewa
slużyć bGdzi'e badacZiomnie
tylko folkloa:u macedońskliego, locz i pozOIstalyoh Slowian, bowiem zawier&lt;l utwory, w k,tórych z,awarto wide
sta.r'odawl1y'ch zwy'czajów lioby'czajów
oraz ,obrzędów ludowych,
w
wielu wypaldkac·h -p&lt;J.si'adają,cychod:poWliednli'kJi'W l'iitelI'a.tlill'ZJeludowej
sąsiednich Slow-ian. Zapisy Szapkarewa
dostarczają
-cennych ilTIfm1ma-cjdo ,kulturze spolecznej, &lt;J 'przemianach
życia ludu ma'cedońs;kiego na przestrzeni
dlugli'ch
wieków, który mimo wieloWJiekowej niewoli za-chował swój język i wspanriałe
wątki utwo'rów ludowy,ch - poetycki'ch i pwza;j,cZJl'lyoh.
Kote Simiczijew

Dusko
mitski

Konstantino'v,

Zdravko

Hozinovski,

Tuka

e Makedonija.

Narodni

ko-

pesni, Skopj.e 1970, 's's. 607.

Ks!iążki z kr'ajów południowosłoWJiański\.ch dlQlcier&lt;ająd.'o Polski rzoadk'o. Z tego 'powodu nowoś!oi wydawni'cze ty,ch kflajów są u nas albo nieznane, albo (co
ks,t 'czGstY'm zjawiskiem) doci'erają Zie ZJna'cZJl'lY'm
opóźmieni'em. T,ak się zda&gt;rzyło
i z &lt;JIIDawi'anąksiążką.
Na przełomie XIX '1 XX w. w llaloedo,ńsllciej 'poezji ustnej powstała !l1'OW.a
grupa pieśni bohaterskii-oh, .poświęoona walkom !l1Jar-odowo-wyzw&lt;Jl,eńczY'mtego narodu. Utwory te są lI'lIiez.na:nc'li sąsiednioh ludów slow1ański,eh - Serbów i Bułgarów, boWliem mają Clharoakter lokalny. W pieś111a'ch tYCih opiewalIle są czyny
boha'tersikile ,po:zywódców rma'cedońskliego :powsta'niia, zVV1a1nego
'ilińdeńskim (2 VIII
1903 T.). Powstanie
to miało, masowy ,charakter, jednak nie -,przyniosło wolnoś,oi
na-rodowi, ponieważ polJTIogł,aTurkom ~nte'rwel1JCja zbrojna sąSliednlch. krajów -

�318

Recenzje

GrEcji, Bułgarii i SelI"bii'i.Nieco \późmiej, bo w ,latach 1912- 13, wybuchły kolejna
I i II wojlna bałkań.ska, kJtórre doprowadziły
do TO'zbi&lt;H"11
Macedon.ii. W nowopowstałej
syluacj,i cZylny bohaterskie 'llcz€'st'!lJików powstania ililndeńsktiego olŚwicc&lt;:Jy d&lt;po·gę n.aJ"'Od-owim·ac.ed,ooskirem'u walcząc'emu 'w trzech zaoolI'!a,ch. P.rzywódcy 'powstania i1irndeńskiego s·tali ;Slię ulubionymi boha,teromi :nowego ,cyklu pi,eśnli
ludowych. Utwoxy te C'ioe.sząsię dużą {:opulaI'nośoią na ZJi€lmia·chmaccdońskuch.
Pierwszytm zbieraczem, który ogłosił te:(.sty pieś'niowe opiewają'ce to powstanie,
był Parl1'czroM!ichajło'W z miasta Sztyp (Panezo Mkhajłow,
Bylgarski
narodni
pesni ot Makedonija,
Sofi,a 1924). Po II wojnie światowej Blaże KOIneski zredagował zbiór macedońskich
pieśni ludowy'ch, WŚi'ód ktÓ'rychznalazła
s'ię także grup" tek:s,tów macec1ońs'kiic'hor;i·ewiają'cych p,rzywódców tego powstania {BIaże KanEsk'i, Zbirka
na makedonski
narodni
pesni, wt.oro izj,ani c, Skopje 1947). SPOlI"'O
hlkri,ch tek,stów za:p1saTIoon:a f.estiwala·ch pieśni i tańców, które 'odbyły się w
ma.sta'ch Bitola i Sztyp (Maked01J.ski na rodni pesni sobrani na festiwali/e
wo Bitola i Sztyp,
Skopj.e 1947). Duź.,o wątków -o powstaniu
ilindeaskiJm znajdujemy
w zbiorze Kosta CyI'HUSZanowa (Makedonski
narodni
pesni, Softia 1956), w zbio·r-·
ku Paskala Paskalewskj,ego (Narodni
pesni od Egejska
Makedonija,
Skopje 1959).
VasUa Hadzi:manova, (Makedonski
borbeni narodni
pesni, Skopje 1960) i w zbiorze Nikołaja Kaufmana i Todo'l'a T'odorrowa (Narodni
pesni ot jngozapadna
Bylgarija.
Pirinski
kraj,
t. I, Sofia 1967). W 1972 r. zbieracz Filip Kawajew także
wydał zbiór pieśni poświęconych temu powstaniu (Smilewo slawno wogan
gori,
Bitola 1972).
Omawiany
zbiór zawiera wyłącznie pie9ni j~indeńskie. KsiąŻ!ka za'opatrzona
jesl1; dwom,a wstępami:
1. Ruch narodowo-wyzwoleńczy
lndn macedońskiego
odbity w pieśniach
Indowych
pióra Duski KOl1Jstantinov,a i 2. Zdravki Boz.inovskJiego
O motywach
poezji Indowej
poświęconej
temu powstanin.
Autorzy r;okus'ili si!;
o
przodsta wienie tej hcz.nej gpupy mace&lt;}.ońskri·ch pieśni bO'ha·terski·ch, która
wciąż się rozwija i wzbogaca !nowymi wątkami. We wstępach I:odane są informacje, skąd poohodzą zawarte pieśni ludowe. Z małymi wyjątkami
teksty są
nowe, ni-ezna.ne przedtem badaczom i zostały zanotowane dopiero po II wojnie
światowej.
Wlielu Fowsiańców
jes-zcze żyło w latach 50-tych, kiedy zbieracze
ma'ccdońs'cy wpisywali
te utwory. Wśród bohaterskich
i historycznych
pieśni ludowych Słowian. ,południowych
'cykl poświęcony
powstaniu
'iIindcńskicmu
jest
najobszernj'ej's.zy ,'t1!ajboga,tszy. W ·parnię·ei ludu wciąż są żywe wydarzenia his torYCZrllo2
związ:ane z tym &lt;powstantem.
W omawianym
zbiorze zawarto tek:sty zebrane na terenach calej Ma-cedonii
po II wojnie światowej. D. Konstant'inow i Z. Bozinows~i ułożyli teksty pieśniowe'
tematycilntie związa!l1.e z bohateram1/i - .przywód.cami tego powst.ania. Do pierwszej grupy weszły pi.eśni 'Opiew:ająoae ideologów i o-rganizatorów pow.sbania Goce De1rczewa, Jane SandańskiegoO, Dam'e Grujewa ,i in. (26 utwo.rów). Potem
mamy teksty .pieŚrll;ioOwe
opiewające czyny bohaterskie
powstań'ców - mężczyzn,
kobi'et, goń-ców 'powstan;ia :i 'sta'r&lt;szyeh os-ób. Są także wątki ukazują,ce oi,erpienia
Ma,cedończyków uwięzionych !przez Turków. Osobną gw'PC; stanowią pieśni opo-·
wiadające
.o wake ochotników
z :inU'loY'ch
krajów (Bułg,arów, Włochów). Ponadto
z.najdujemy
utWOTY o krewnyeh
pows:tań'ców, 00 wro.ga·ch ludu ma,cedońsrkiego
i () zdrajcaoh.
KS'iążka j-e!st pierwszą
tego :rodZJaju ,pozycją zawierającą
,p:Le9t11i
rewolucyjne
powstani.a ojlindeńskiego, -pochodzą-ee ile wszysl1:kich regjionów Macedomi-i. Jest to
niewąt!pIiwie bardzo Ipożyteczna lektura dla badaczy
folkloru
macedońskiego.
zwłaszcZJa utworów o walkoach [);a.roo'owo-wyzwoleń'czych
te-go nieIicz.n.e.gQ ludu

�Recenzje

Slowiańszczyzmy poludnjowej.
W,iadouno, ile ipOwstla.ńcy iHndeńS'Cy \Swoim boha-terstwem za.chwyciLi ,całą Eur'Opę, uzyskując p'Opalrcj.e 'postępowY'oh sił O'r'az 'SY'mpatię narodu polskiego i .innych Słowian.. W sZe.fegaoh powls;t.ańców ilindeńskich
zna.leź1,is'ię również Folacy i Rosja!l1&gt;i,e.P.o.l'ska pras'a :informowała obszernJie l() ;:owstaniu ilumdeńskim, które dla na,rodu ma'c·edońskiJego było ważnym wydarzeni:em •.
grlyż zmobihzowalo 'slily patri'Oty,czne w dalszej wake o 'uzyska,nrie wolll1Oślcii niepodlegloś,ci. Wlaśnie pieśni zawarte w omawian)'lm zbiorze oddają w pełni atmo-·
sferę tamty,ch czasów ·oraz ·n.as.trooje i dążno·śoi ludu do swej państwowości.
Kole

Va,rv.a.ra Adrianowa-Pieriet,c,
grad 1974, ss. 172.

Drievnierusskaja

litieratura

Simiczijew

folklor,

Lenin-

Wzajemne wpływyliteratull'Y
ustnej i piqkmej zawsze kus'iły bada'ezy. Różne
sa wyglaszarK~ na ten tama,t poglądy. Ni'ektórzy nip. wud:zą jed:nostronny wpływ
literatury arty'sty,cZJnej na ,Literaturę l'UGoowąi uważają, iż t,a oSltah1lia utorowała
scbie dr·ogG i rozwijała s'iq dzi&lt;;k.i 'utworom literackim. Inl1li natom'iast (i ·to więk,zość br,daczy LitC'ratury i' f.olkl()1r:uSlo'wian) reprezentują
sluszny pogląd o zdccydowanym wpływie utwo,rów ludowy'ch :na uksz,tałtowanLe języków 'i litell'atury pisanej.
O wzaj.em;ny·ch wpływach liter:atury i folkloru Tosyjsk,iego&gt; !można Iffi·ówić cd
powstania 'piśmiennictwa na Rusi {,ok'oło 988 IT.), Odtąd obserwuj.e ;się stałe przen:kan.i·e elementów i wzorów w obydwóch illltemturaah - pisarnej ~ ludowej, jakkGlwi'ek f.olkJ,or r'osyjski, lak jak ,i Słowi,a,n bałkańskkh,
w mni·ejsz)'lm st'o·pni'l'
k0rzystal z wzorów lit0.Tackich,
Tym wzajemnym wplywom poświęcona jest omaw'ia'nra książka Va,rvwry Adriancwej-FieTietc
(1883 - 1972), Autorka
omawia okres XI - XVIII w., który jest
niesłychanie
ciekawy w dziejach kulturowy;ch
tego wielkieg·o ,n-a:rodu slowiallskiego. W Rosji, jak wi,adomo, przez dlugie wieki dnminowały
w piśmiennictwie
motywy o treści historyczno-krcmikar'ski'ej
:i mOlTalistyczmej. Jednak,
by 'P,rze-·
mówić do odb.ior'c6w, pis'arze rosyj.s·cy musieli dostosować
swoją twórczość d&lt;J
wu',.;nków :;l'.cle::znc-poi;itycz,nych i ICZC;a uciekali się do wzorów zaczer"n.iętych z folkloru.
Pierwsze ].,race nieżyją'cej już Adrianowej-Pier'i'etc
uk'az,ałysię
w 1907 If. i odtąd w C'iągLl 65 laŁ wyszło sped jej 'pióTa wiele wartc-ś&gt;CIiowychi oiekawy'c.h rozpraw dotyczących
wzajemnych
wpływów twórcwści
ludowej i rosyjskiej 'lHeratury ,pięknej, Zaga:!nienie to 'przyciągalo i przyciąga uwagę fol,kJ.orystów li .historyków liicratury,
ponieważ z,nnjdujemy tu dwa świa,to;poglądy.
Często
pisa'rz
O&gt;~'azrosyjski baj.a.rz li śpiewak ludowy repreren-oowaE identy'czne poglądy w wLelu sprawech, le,cz 'nic z,awsze poglądy te były Gdbite w UJtwornch, .gdyż rpisarze
byli kQntroi'owani przez admini'strację
f.eudałów li ,hierarchię kleru 'l'osyjskiegD,
a w,ięc niC' mogli wyrażać swobodnie swoich myśli. Utwór ludowy nait·omiast nie
jo.'st ,cenzurowany i jego autor moile swobordm·Le.gl'osić 'Po,glądy ~udru i jego stosune), wobec wl&lt;.:dców 'i dos,tojn·j,ków 'cerkIi'ewm)'lch. Różni·ce więc, j,ak słus:zinlie pordkreślaautork.a
omawiia:nej książkli, wynikiały z niejedrnakowego podejścia pi'sarza
i pieśniarza ludowe.go czy baja.rza -do "hist'oll'yczmej .rzeczywistości", z 'czeg.o wynika, iż byla różna ich oc~na "wyda.rreń li pos,taci ,hii.stOlTyczny'ch".ZagadIlJi,eni1a

�320

Recenzje

urtysty'='e!}o
odbi,eia żyClia w obydwóch uiwo'ra'ch Q·r,az metody, przy pomocy
których
były realinowalllre owe zargadni'ClTI'ia,również rprZJebiegaly po odmiennych
torach. Właśnie na te sprawy aut()lrk'a poł'Ożyła sncZJególny nadsk.
Książka zaw:~e-r,a n.astępują'ce il'OZJdZ'iały:1. Lilteratura
staro.ruska 'i folklor,
2. IJiterotura historyczna XI - początku XV w. i poezja ludowa, 3. P.owieś,ci historyczne
XVII w. ·01 twórczość ludowa, 4. Sł·owo o wy,prawie Igora i poczja
uslma, 5. U źródeł sa'tyTy rosyjskiej, 6. Z historii przysło.wia rosyjskie~o i 7. Trcś'ci
folkJ.orystY'ezne 'rodzajów wierszowanych
XVIIIw.
Pr'ace te były .o,glosZJOneprzez
:aui&lt;CtTkę
jako samodzielne rozprawy i artykuły w latRch 19'34 - 1954.
Adri.anowa-Pieriet.e
ll1ie om~ll1ęła talkże stolsunku ludu rosyjskie~o do religii
.chrześ·c'ijań'skliej podkreślając,
że wdroż'elni·e Iffiorolno-fil&gt;ozoficzncj te'o,ri·i prawo'S ł;:.W1I1
ej w śWliadomość człowiek,a opieralo się na Rusi na ideologii ideałów panujących warstw, że w rzeczywistoki
sto'sunki te ·różniły siG diarnetralnJie od tych,
które wyr,aŻiala twór,cZ1Q'śćludowa. W&lt;€dłougautopki, zamiaSlt aktywnY'ch boha,terów
bajk,i i ·eposu ludcowago, 'którzy mogli pomóc wl.asnemu narodowi,
by r;okonał
przeszkody, r'Cligia potrzebowała
biernych "dobroczyńców",
"po'ko.rnych i pc'Słus.znych walii bOlskiej li władcom" (s. 8). Na pewno takie były zamierz{~nia hierarchii
cerkiewnej oraz władców feudalnych Rosji (zresZJtą nie tylko w tym kraju), jednak
nie należy całk'owicie negować w:pływów religii 'chrz;eścijlańskiej na twórczość lu&lt;iową.
Omaw.i'ając związki ,epiki ludowej z kroTIiikarstw.cm J'osyj-skim, Adrianowa-Pienidc pOipi-eI'aZJdani'CZlTIancgobadacza HJlsyjskiego D. Lkhaczowa, a mianowicie,
że epika ludow.a "zlewal.a siG" dwa 'razy do la'topli.S1aJ'st\\."U
rosyjskiego w XI
i XV w. Owa ści'sla zależność ty'ch dwóch 'Todmjów Eteratury
ludowej i piGknej
wyniikała z faktu, ŻiCodbito w nii(jh ,;ogólnonarodowc interesy".
Nawiązują'c do litem tury historycznej
XI ~ 'poczqtku XV w. autorka widzi
różniee w spos'ob&gt;ie wymżall1d.a i prz;ckazY'warnia tematyki
zawartej w utworach
histlOrycZlTIy,ch'i w bylinach. Wyni~a to z faktu, iż ,roLa ·człowieka była różni,c oceniana prZJez hJi,sto'l'yków ,i 'Pieśniarzy ludowych. Uważa, że ·do 'Stmroruski,ch oj:owiadań historycZITI'YohXI w. zostały j:TZJeni'es'io.nebez zmian tematy i motywy bq,dź
kż środkialrtys,tyczne
z literatury
ludowej 'i że czas.em były one odpowiednno
przez pisarza przeTa,biane, w zależności od j.ego świ.atopoglądu. Tak f;.armopoezja
ludowa oswajała metodę piśmiennictwa,
a wydarzenia historyczne lud traktował
wodług własnych kryteriów. Autorka pGdk'reśl-a taJkże ś·aisły związek Słowa o wyprawie
Igora z litenaturą
ludową. SłuszlI1Jie twierdzi, 'iż w okresie gdy latopis
prZJeksntalcał się w baroziej lub mniej kook:retne opowi,ada-l1Ji,eo wspó!czesmych
kronikarzowi
wydarzenia'ch, to ,począwszy od XII w. do kr·onikarstwa rosyjskiego
dcstawały
Slię ",cale podania ludowe" traktowane
prrez kron:i,ka'rzy jako ź'ródła
hi5toryczne (s. 43). MilaIo to Irni'ejlsl0esncnególnlie w okresie narzuconego Il1l3l!'Gdowi
rC'lsyjskli'emu jarzma prz,ez T'altarpów i Mongołów. Fodobnie jak u Słowian połudl1'liowyc'h podczas najaZJdu tUT'EJcmiego,li Rosj'an we wspomnianym
okr'csie "Iegenda
ludowa wzbogaooała literatu['ę opowi'adarui,ami ·reaListy;cnnymi o powstaniaoh przeoiwko 'UciSlkowi :ta;tarr-sk'ich»baskaków«, o męimej obpolt1ie mia'st prneciwko oddzia{'Om tatla.pskJim,a tarkże ,o konf1iktaoh kJs~ążąt IPCLsyjsk!i'ch,
'pośród któ.rych byli i tacy,
którzy szukal!.i w tej w:alce IpOlmocyu władców tataJrskich" ('s. 53).
Aidriall1owa-Fi,erietc omawila wzajemne wpływy wszystki'ch gatunków i roo:mjów liIter.aCik,i,chi ustJnY'ch. Niewą;bpliiwie większy, jak już wspomnlialno, był zawsZle wpływ Hteretury ludowej, :która wzbo.ga:c;ał'a utwory hi,sli&lt;ory'czneli po'etyckie
me tylko element'a!mi, lecz italkŻJewWlTa·mi·aDtystycnnymi i :motywalll'i, przede wszy: stkiirn zaś zapożY'CZlałalim żywego języka ludu, k,tÓTy powoli wypierał skostniały

�321

Recenzje

jE;zyk sb,roruski. Tu ~'ola folkloru rosyjskiego okazała 'się 1Bk wielka, że literatura
plękna po dziś dzień cZC'I'piez utworów ludowych.
Ciekawe są sposiTzeżcni,a autorki doty'czące elementów satyry ludowej, która
wywarła duży wpływ na pisarzy :ro'syjskkh. Literatura
rosyjska, począwszy od
XVII w., wwruj'1C siG na sa'tyrze ludowej, ukształtowala
s'obie nowy model krytycznej oceny ,istniejących stosunków społeczmych. Rosyjskie utwory li,tera'ckie
XVIII,
XIX i XX w. świadczą wymownie, jak trwały
był ten ,most prz,erzJUtów
z arsenału bogatej twól'cz,ości ludowej. Potwierdza to omawiana ks'iążka, która
v-i sposób lda,rowny te wpływy
ujawnia. Mniej więcej w .s:po,sóbanalogi,czny układały się wplywy w lit'l'Taturze i folklorze wszystkiich Słowian i pod tym względem
ksi'1żka Adnianowej-Pie'riek
może służyć także badaczom twórczości i 1i:teratury
pisanej poz,o'stałych Sł'owian.
Kole

Laograjika

simmikta

gimnasiu

Agiu

Nikolau

Kritis.

Epimelia

Simiczijew

Andrea

Logaki,

z. I, ss. 46, z. II, ss. 48, Agios' Nikolaos 1974.
Omawiane zbiorki pod redakcją Andreasa Lo gaillisa, nauczyóela
gimnazjum
m. AgiO's Niko.]aos 'na Krecie, dostarczają
badaczo'm :ciekawegomatedału,
zebranego przez uczniów tego gimnazjum. W krótkich wstępa'ch Joanisa Epitropaklsa, dyrektoraszkoly
i wspomnianego Logak'i'sa, podkreślane jes,t znaczen~e utworów ludowych dla poznonia kultury nar'odowej.
Zbieranie utworów ludowych przez uczniów nie jest zjawi'skiem nowym w folklorysty,ce. Wiadomo np., że w drugiej połowie min'ionego wieku Bułgar Petar
Draganow, nauczyciel gimnazjum w Salonikach, poleoił sWQiimuczni'om pochodzącym z różnych zakątków Macedoni'i, aby podczas waka,cji i ferii zbierali na terenach swoich rodzimych miast i wios,ek utwory ludowe. Zebrane materiały Draganow wydał w 'roku 1894 w Petersburgu pt. Makedonsko-slawjanskij
sbornik.
Podobnie postąpił inny nauczyciel tegoż gimnazjum, pochodzący z miasta Well'S,
pMniejszy profesor Uniwersytetu Sofijskiego, znany badacz macedońskliej kultury
duchowej, Dymitr Matow, który wydal zapisy t.ekstów pieśniowych zebranych
przez jego uczniów macedońskich.
Nasuwa SliGwięc pytanie, 'czy to dobrze czy źle, że angażuje się do zbierania
materiałów folklo.rysty'czmych uczniów? Na pewno taka :akcja ma swoje dobre
strony, gdyż wzbudza u młodZlieży zaintc:resowan'ie twórczością ludową; z drugiej
Z2Ś strony mogą wyniknąć
uzasadnione z,a:rzuty z tej racji, iż ich zapisy nie zawsze
odpowiadają wymogom nauki, nie są bowiem pozbawione błędów i uchybień.
Teksty hteratury
ludowej zapisywalne prZ!ez :niedoświadcwne
o'soby poddawane
S'1 zwykle krytyce, }akkolWliek często wśród ty,ch zapisów trafiają slię bardzo wartościowe i o,ryginalne utwo.ry ludowe.
Omawialn:e zbiorki także nie uniknęły tych braków. Da się zauważyć niedozwolone "wygładzanie" S'pecyfi'cznej gwary wyspy Krety i "dopa'sowywanie" jej do literackiego języka greckiego. Jest to manka,ment poważmy, bowiem taki utwór ludowy
przestaje być utworem autentyczmym, gdyż nie przek:azuje niualnsów dialektów
i gwa.r lokalnyeh torenów skąd pochodzi. Andrea's Logak'is, który zredagował oba
omaWli,ane zbiorki nie podaje, czy dał jakiekolwiek
wskazówki swoim uczmiom
i czy sprawdzał i:ch zaJpisy. Jednak takiej kontroli chyba nie było, ,co widać choVi

21

"Lud" -

tom 63

�322

Recenzje

ciażby zagłoszonych
tekstów, poddanych "retuszowaniu"
językowemu. Czyteln,ik
chciał także wiedZ'ieć o iniorrrrllatolJ:.a'Oh
:i ś.piewak,aClh owz oD baj,alJ'z'fl'chludo'wych,
jak róW!I1!ież,o :nloG'i'Cli'elach
tY'ch utworów (kiedy i od kogo nauczyli s'ię tych tekstów,
bliższe infQlfmacje o gen.ezie nieMóry;oh utworów itd.). Niestety, 'równioCŻIna te py!.anm 'czy,teoJ.n1k
:nie znajduje oo-r;owiedzi. Tak samo Loga'k,i:s:nie podaje, czy uczniovI,ie wpisywali teksty tyLko w J'odZliln1nY'oh
wsiach li rnia:staoch,'czy i w ,innych mj·ejs&lt;co'wośc1a,ch.Sądzić w,slwikże należy, i,ż ogra:ni'czah się raczej do wio'sek i miast,
skąd poC'hodzili.
Mimo tyc,h braków ImateJriał ZJawa,rty w obydwóch książoczkaeh jest ciekawy
dla bada,czy ws;półczesneg,o starnu folklo:I1u 19r,eekioegowyspy K!rety, bowi'em spor,a
część tekstów uj'rzala świa!tlo dzienne właśnd!e dzięki młodym zbiefla'czom. Omawiane zbiorki są więc świadectwem,
liż foLklor tej wyspy nie wygasł, że żyje
nadal.
Pierwszy zbiorek 'Zlawie['łapi,eśni hi1sto'rycZJn'e(nr 1 - 8), legendy (w hczbie 12),
74 'Plfzysłowi,a or.az 20 wi,erzeń ludowych 00 za,pobiegall1JiuIOhorobom i gojenliu mn.
W drugim Zlbioll''kuZlna-Lazłys,ię Ikolędy (jeden utwór), jedrna .picśiJ pogrzebowa,
16 'PieŚll1imilo'Sll1y'oh,dWi'e pieśni weSlelne, joeden tel&lt;,s,tpieśniowy o omi,gnm1:tach zarobkowych, a w 1'0'ZJdZli,a,liku
pt. Romaźtości zawarto różnomk'i,e ,gatunki ,i il'odzaje
literatury
ludowej, takie, jak: dzialania m:agiczd1e, reeepty z medycyny ludowej,
f.clkło:r dziecięcy, w.gadki, pieśni humorystyczne,
pieśni weselne, lcgendy ludowe 00 Św. J,erz)'lm o.raz pod.all1.iao cie:r,pkn'ha'c·h l'udu 'Poocz,a&lt;spanowanl·.a Tu.rków.
Pieśni historyczne ipo,świę·cone są walk'om narodowo-wyzwoleiJczym
'przeciwkO'
Turkom. Jedyny utwór epli·cki o treści fantastycznej
'Pt. Uzbrojony,
opiewający
anolJ1'i1mowe!!!obah-a,tera, przY'P()lITJIinaZIll.any motyw z~.oc'kiego
ludowego eT:OSu
bohaterskiego
cyklu Digenisa Akritisa, który walczył m. in. i ze śmier'cią. Tu
"Uzbr'ojocIl1Y"stanął także do walkiZJa;paśIlli'cZJejze ś'lnleDcią na "żelazmym gównie" ..
Jakkolwiek
jouna:k ów ,idziewięć razy powaNł &amp;miorć", jednak oslatecvnie uległ
jej i wst,ał Ipo'kOil1iany.
W odróżn'ie:niu cd epiki ludowej Sł,owian ;południ·owyoh, w której o,piewane
są pos:ta'cie i wydarzenia dawne, bohater.skJie pi,eśni ludowe tego r'eg·i·GlnuGrecji
poświęcone są zJna'cZJll'ienowszym czatSom. Ponadto zasadnicza J'óżnica w twórczośd ludowej Słowi'an bałkJańsik!i{Jhi Greków 'polega na tym, że na wyspie Kreci'e
brak pieśn:iobrzędowych.
POZJatym w tek1sty ludowe omawianych zbio,rków wpleci'one .są elementy reLigijne, świadczące o siLnym wpływie 'ccrkwi prawosławnej
na kulturę duohową, w f'oll'kloOfZJe
:ilaś Sloowilan zadLUnaj'skich wpływy religii chrześcijańskiej sąo wiele 'Slahsze.
Dość popula'I"'ne na Krecie .są bau'lady. W ,omawianych zbiorka,ch Zinal.azly s'iG
aż t.rzy warianty ba1J.ady ludowej pt. Matka morderczyni.
Wątek te'n oc;nuty jest
l1a zdradzie. Wy:r'odl1lam'atk'azabija
wł,aSlllcgo syna, k'tóry w!st,ał ją z kochankie:n.
Aby mogla zaialić śl,ady mou.'du, ni.ezawahał,a
siG :postąpić jak kalnibal. Oialo zabjtego syna upiekła 'i 'podała na obiad mężowi. Pieśniarz ludowy przedstawił miłość
ojca w sposób 'orygiTIJał.ny. "Pie'cZJeiJ" 'Plfzemawi:a do oj'ca: "Jeżeli jesleś psem, to
zjc.x1zmlJ1ie i ,nie zo'Stawhaj kęsk,a./ JeśLi zaś j·esieś m'Ciumaj'cem, 'pochyl .-;iG i pocałuj mnie". Oczywiście matk.a-mo.rderczyni
nie uniknęł,a zasłużonej kary - mąż
zabija ją. W ,p'ierw,szY'm utWOI!'7Je,ZJapi'Sall1ym'P'rzez uczn.iia Nikol·a,oiS,aPawlakisa od
65-I,etll1iej M.aru:iPa;nagjota'kis, zamordowany :syn nazywa !'liGK'OInstantinos (l, s. 2223), w d1'ugim, z,a'piisan)l1mcd llrell1YGr.igc[':a'kti.slat 75 .prECZuCZJrJiiaGeorgios.a Tawlase, zaobi,tysyn moa na imię Jm'lis, ·a w trzedim wa;riancie ze wsi P.pina, za-.not'owanym prZJez uczelJ1nicę Ma:rię BpisilooJpa&lt;kis,od ,gO-'letmiej sta.ruszki Zambii Frandzdakis, z;amv'rdowany syn rówlJ1'ieżl1JOsiimię Jan:ios. W pierwszym utwolrze mąż odniósł

�Recenzje

323

głowę zabitej przezeń ż,()lnydo młynarza, by ją "zmełł", w 'drug~m wariancie zaniósł §,ci&lt;;tą głowę jako "preZJe.nt" t'eśdowej, a w t'rzecim tekście, który jest rn1eco
krótszy, 'po usłyszcmi'u gł,osu syna "z ialerz.a", wydągnął nóż "ze llrebr;ruejpoc,hwy"
i "przeciął 'szyję" żony.
Motyw tej ballady jes,t z:n3ny irówni'eż w bułga,rskim i ma,cedońskimeposie
boha,terskim. Tu tmgcdia wydarzył,a się w zamku królewic2Ja Ma;rkia, którego syn
zostaje zahHy przez własną matkę z obawy, że ,poWli'eswemu oj'cu, iż zastał ją
z trzema jancZJarami ("Sboirn:ik za Narodnli Umotworenija",
t. XVI - XVII, Sofi.a
1900, s'. 159 - 161). T.ruO:ruow tym wypadku odkryć oj'czyz:nę .pierwotnego motywu tej
bal1ady.
W 'omawi,any'ch zbiorkach l11'iez.abrakło wątków poświęoolnych życiu marynany, bowiem zawód ten jest ba'rdzo Ipolpu].aTlllY
wśród mi,eszkańców K~ety. Ciekawa
j(-st ballada ,opowiadająca ·0 śmierci ma,ryrr1arZia(1, ;s. 27 - 28), który ZJo'Stajepocho,wany nad brwl?Ji'em ;mOirza. J·og,o matka isiosir.a
szuk,ając .go trafiły Ina je.go grób
i przeklinają marski'e fale, które go uśmier,ciły.
Wśród legend ludowy,ch związanych zniektórymi
:miejscowościami wschodniej
części wyspy znalazły się :taki'e,kJtóre odnoszą się do świętych. W jednej np. św.
Jerzy zabija .groŹ!fllegopotwo'ra (1, s. 29 - 30), unJnym razem ten .9aJmświęty Zlmusz.a
chłopa, by zwrócił rękojeść !sickiery zTobionej ze ściętego prZiezeń drzewa, które
rcsło na podwórZiu cerkwi ws'i Chon,os koło LasithiQn. Nartomia'st św. Jan pTzeklął
drapieżniki, 'PQnieważzabierały
kury z 'Podwórza cerkwi św. Jm1Ja. W innej legendzie św. G:DzegO'rzmodLi s'ię do ikony św. Jana.
W zbio~·k&lt;lchty-ch zrnaJ.azły 'się również materiały zw.iązane z zabobonami ~ magią. Te właściwości grecki'ch utworów ludowych zbliżają je niejakJo do twórcwśd.
ludowej Słowian 'P01udnJiowych. U Serbów, Macedończyków,
Ohm'watów, CzalI'ncgćrców, HNcegowińców i Bułga,rów j·est wiele 'Utworów ludowych k'aktujących
o dawnych wierzeniach w 'czary, ,o siłach nad'Pfzyrodwnych,
'istotaeh fa;ntastycznych i dzialaniach magicznych. W omawianych zaś zbiorkach, poza ,medycyną ludc&gt;wą, opartą na ma·gii, jest zaledwie kilka poclańO'snutych
na prastarych
wierzeniach ~o.gańskjch o losi·e i przeznaczeniu, ustalony'ch dla noworodka przez istoty
r.:ldprzyrodzone. Jak wśród Słowian bałkańskich,
taki
według tego wierzenia
greckiego wróżba ta jest nieodwr.a'calna.
Może być zasko,czeniem dla bada'czy 'istni'enie kolęd o treści świeckiej na wyspie Krecie, pOilieważ na pozostałych terenach Grecj.i kolędy są hymnami cerkiewr.ymi opowiadaj&lt;.jcymi o narodzinach Chrystusa. Dzieci greckie 'odwiedzają w wigilie;
chaty wicjskie lub domy dzielnicy n.i:asta,gdzi:e mieszkają, noszą'c szopkę "szałas".
gdzie sit; urodzil Jews. Natomiast wśród 'prawosławnych
Słowian południowych
kolę'dy o·parle s-ą na 'obyczaja'ch i obrzęda'ch r;'ogańskich, a ich treść jest świecka.
Bada'czc wi;dzą w f.olklorze tych Sł'owian ·po·z.os·talo·ściz ·obchodów święta Rzymian,
tzw. Calendae, które, j.ak wiadomo, obchodzone było na początku miesiąca. Na
uwagę zasługuje za'pis ze zbioru Lo,gakisa, zanotowany
przez Mari&lt;; .Mene.gakis.
(II, s. 3 - 4), opowiadający
o kolęd.ach śpiewa:ny'ch w dniu 1 maorca, jak to, miało
k:edyś miejsce w W·cnocH, pod której panowalTi'empozostawała
wyspa Kreta
przez długi okres. Utwór ten wyrażnie świadczy Q wpływach Włc'chów. Porównując
ten utwór grcc:d z kolQdami, zapisanymi dotąd na ziemia,ch Ma,cecloni'i, Serbii
l Bułgarii, widać wyraź:nie duże podobień'stwo. I tu, jak wśród wspomni·anych
Słowian połudn'iowych, kolc;dnicy składają
życze:n'i1a go'spoda'rzom odwiedzanych
d.:mów, by rok ,był urodzajny i s'Ziczęśliwy. Kolędy t'e 'Ol!ają c,harakter tYI:OWO
agramy. Greek'l ;picśńwmyk,a
wersot:reści
religijnej:
"Niech Ma,tka Boska
i Chrystus pomogą wam", 'czego nie spotyka się w ko'lędach Słowian bałkańskich.

�324

Recenzje

Pieśni ,pogrZJebowe ,na Kif'ecie, w odróżnieniu od południowo-słowiańskich,
wyk&lt;mywane są dla 'słucihaczy, a nie są skierowane do .nieboszczykla. Jedyna pieśń pog:'zebowa zawarta w tych zbiol'kac'h (H,s.
5) odnorsi S1i~do j·akJi·egoś Georgi-osa.
Utwór ,pooh-oelZliz miasta Ul's.i,thioJn i (lpowiada o żałobie, jaka oga11l1l;łaJ1Jietylko
najbHższą r·odzi;nę zmarł'ego, lecz 'i przY1I"cdę. Mat-!m owego Gcorgi,osa płacze tak
r~)Zpa&lt;czl'iwi'e,ile "trawa więdła", a n'awet "płakały Ii'kony". Tak'i,c m;etafory są nieznane w pogrzebowych 'pieśnIiach Słowian ·południowy,ch.
Pieśni weselne wyspy Krety ujawni.ają stosunki międzyludzkic-. W j.ednym
utworze (II, s. 2'5- 26) jest ,mowa o złych sto sunklaoh mi~dzy teści'ową a synową.
\Vesde to jest przedstawione
w sposób .hyperbo.Jiczny, bo pannl; młodą "trzyma
za pas ty,siąc 'sw.altów", jej "fartuch trzym'a trzysta ,osób", a jej "wark'C'cZJ~plc'aie
czterdzicści dzi'ewcząt". Inny utwór weselny z'e wsi KrusLas {II, s. 26) przedstawia wesek w sposób alegOlI'y;czny. J.abłoń, która rosla w sadzli'c, uSlchła w dniu
zaślubin dziewczyny. Na 'Pytanie dlacz.eg(l uschła, czy dl.atego, że zabrakło jej wo.dy,
albo ż·e nie dbał o nią gospOO'arz, 'drzewko .o.dr;,owiad,a, ile uschło, gdyż w jego
cieniu "palrka młod&lt;ożeń,ców zawada związek małżeński". Ni·e wi.adomo, jaki zwią7.ek ma' tu śJub z jabł'cnią. Z weselllly'ch pieśni w)"l1Jika, że 11'iestl one związane
z obrzędoamli, bmk w ·nd,ch elernern1ów magicznych, a dominują tyłko poj&lt;;c.ia religijne, czego n,i,e ma w bej grupie utworów Słowian p&lt;Jłudniowych, które - na'syconep&lt;J:równa:niami i sy:mbola1mi - są ś,aiśle związane z bo'gatymi obrz&lt;;dami lud·ov/ymi. W pieśni :np. zapisanej od 76-letJflJi.ejM.alrii Kl'ondzak'is ze wf:li Furni narrator prolsi, by "otwolTZyły się wrota ,c'erkwi i 'raju, by przyszli aniołowie i błogosławili pannę mł,odą" (II, s. 32),a w utw&lt;Jlrz.e ze wsi AgioiS Nikolaos MClTabelu, zapif.a:nym od 82-letnd'ej Ma'Pll Kriootakis, lllJa weselu "zjawił 'si~ Jezus ·i ,ar;ostoło"'lie" (II, s. 34).
W niektóryDh tekJsbach poruszane
są wydarzeni,a
z wieku XIV, w innych
7. okresu póżniej.9zego łącznie z II wojną
śWlia.Lawą.
Teksty pieśniowe
z tego 'Obszaru Kr'ety ·pos'iard.ają wers 15 - 16-sylabowy, ,00
jest zjawLski€ll11 ba.rdZJO już ,rzadkim w poezji ludowej Słowiam połudn'iowyeh,
gdzj,e p·rzeważa wers 8 lub 10-zg1o"s'!Qowy.
Jedynie wśród przysłów z:awa,rty'oh w oma Wlianyeh zbiorkach możnaspo,tkać
odpowiedniki znanie nUletylko u południQwy'ch, k'cz i wś.ród wschodnich i zachodn;ch Słowian. Jest to zJ'ozumiałe, gdyż te krótkie utwory ludowe w swych w~drówka,eh wDhodzą szybk,o do .r'epertuaT'u il1Jnych narodów.
Wni'o'Sek jlaki lIlasuwa się z -tej lektury,
to niezaprzeczalny
fakt, że nawet
w kraja'oh 'o tak bogaty'ch -tradycja'ch kul1uIowych,
jakim jest GITC'cja,ludoznawstwo wciąż wzbogaca sd~ o nowe odk'ry:cia pamiętników
duchowej kultury ludowej.
Kole Simiczijew

Cvetana Romanska, Vyprosi
statii, SoHa 1976, ss. 428.

na bylgarskoto

narodno

tvorcestvo.

Izbrani

studii

Akademik Petar Dilllek'Ow oraz 5'tefm1a St,ojkowa pTZygQltoWlaHdo diruku omawiany zbiór p·rac nlieżyjącej profesor Uniwersytetu
Sofijskiego, Cwetany Romalllskiej. Była orna córką znalIlego slaWliJsty, &lt;pro·fesom UniwCiI'sytetu SofijSlkie.go, Stojana Romanskie.g'o. Po studriac,h s1&gt;awisty'cZll1y,ohna Ullliw€1'sytecie Soflij.skim odbyła

�Recenzje

325

specjali-za,cjęna
Uniwersytec'ie
BDaslcim (1937 - 1939), gdzie ohroniła pracę doktorską. Po powrocie do k1'ajU rozpoczęŁa pracę jlako asystent przy ka-tedrze językoznawstwa i etnografii Uniw. Sofijskiego. W roku 1956 Romanska została powołana
na stanowi,s,ko docenta, a w 1963 IT. ,mianowana profesorem
Uruiwcrsyteltu Sofijskiego. Wykładała folklor Słowian 'olraz etnog-rafię Bułg,a'rii i etnografię
ogólną.
Od 1962 r. byla kierowniik'iem s-ekcji foB&lt;:IIO'rystycznejprzy InstytuCJie Etnograhczl".ym Bulgalrskiej Akademii Nauk
Pi'erwszA~ pmce Romanska ,ogło~iłla rprz.ed II wojną światową, ale główna jej
d,ialalncść naukowa prz.ypada :l1&lt;aokres l[Jowojeruny. Duże z',l'slugi 'miała &lt;ona jako
olganizato1r bodat'! terenowy'ch. Dzięk'i ;niej zebrano wieLe 'cenny'ch utworów folklorystycznych ws,i bulgarSikiej. Cwetana Rom,ans.ka zmarł-a 4 'marca 1969 r. w wieku
55 la t.
R'Oz'prawy zamieszcZ/olJ1'cw omawianej kS'iążlce zasiały nap.i'sane w lataich 1953- 1969 i -].:oruszahl różne zagadnileiłllia folkloru bułga-r'Slkiego, często n.a tle porówn:Jwczym inlt1ych Sl-owiain Ii iJ1"l'odówbałkat'!:sJd&lt;ch.
W pierwszej rozprawie 'pt. Bułgarskie
pieśni łudowe.
Niektóre
ich charakterysl:yc;;ne wiaściwo.~ci
i podobie-ństwa
z pieśniami
ludowymi
pozostałych
narodów
słowiańskich
au Lorka dzieli bulgarską
-poezję ludową na trzy :z:a.s.adn~'czegrupy
tematycz.ne. Do pierwszej należą utwo~'y wy'r.ażające prymi.lYWine pojE;cia i ].:0glądy ludu o świeci.e i życiu ,czł'owieka. Dogl'urpy tej zatucza ona pi-eśn.i obrzędowe.
Twierdzi, że w tych utworac.h, jak zresztą li -u lporllosi1:,ały-ch
SłOMan, zawarte są
podstawowe pojc;cia o żyoiu -olI1azświatQPogląd ludu. Do drugiej grupy zaliczyła
teksty pieśni'owe opiewające
życie codz:i'cTlIn&lt;e,
·a wlięc pieśni mil-osne, rod7iI1lne,
poświęeone Tóż'nym 7Awodom, ballady, hu,mOJry,styczmeli 'Pieśni dziecięce. Do grupy
zaś trz-c'ciej włącz.ono utwory bohateI'ski.e i hiJstorycZln.e, w tym pieśni hajduckie
oraz rewolucyjne, poświęcone wal'ce 'an-Łyfas,zyst,owsk:i,ejokresu 1923 - 1941. Romanska widzi zasadni'cne różnice tylk,o w g)r'U'pie drugiej, odtwarZlającej
przemiany
zachodzące w życiu Bułga,ra, a w dw6c'h ipo:ws:tałych grupach widzi sporo podobieństw występuj'l'cych u wszystkich Słowian p'Ołudin'iowych.
Druga rozprawa om'awia pochodZJe:nlie i ;ro~przestrzen:ilallllie się wśród Słowian
balklań.skich motywów 'O Król,ewi,czu Marku. Autorka przyta,cza tu pogl&lt;j,dy badvczy XIX i XX w. przyjmując t'ezę RosjalI1+na, Milcha'iŁa ChałańskJiego, iż oj'czyz.ną
ty-ch motywów jest Ma,ced&lt;olI1ia,skąd pOltem utwory te ,przenikały do :sąsiedni'ch
krajów słowia!'l-sild-ch. Zresztą r-ozp.r;aw'a TIlie W1Il&lt;os:i
ni&lt;c lI1'OWlegO,
gdyż p,o·wLarza
myśl'i inlt1yc.h bada,czy. Cie,lmwa jest iIllaOOmialStlI1a.sttęplI1araZ/prawa o- podobieństwech i wwjemnyc.h wpływa'ch między buŁgarskim eposem bohaterskim a epj'ck,i,m:i
pieśniami uklwit'!'s.k:imi. Auw-rka rozpakuje
wątki dumy ukrait'!,skiej Biedna wdowa
i jej trzej synowie, któm ].:osiada ,odpowiedniiki w bulga['skiej poezj'i ludowej, liWiaż«jąc, iż 'treść utWOTUUJkraińskiego j&lt;est bardziej rea1'i'styezl1Janiż ,p:i,eśnibułgarski,ej.
Romanska -].:odziela w tym wypadku pogląd Uk'raińc:a, P. L'i:ntura, iż &lt;spolro motywów w uk-naiński,ch dumach pfwdo:stało si.ę z krajów Slowiat'!:sZlczyzny południowej. Popula,my w bCllgars:ki'ej ,i ma,cedoI1ski.cj pO'ezj:i ludowej motyw Trzy łańcuchy niewolników
'!,a:kże zlllalazł odipowfiedndk w IUtwOII"Ze
'uk&gt;raiń:s:ki.mPole-ż moje
s.:yrokoje,
w którym to wątk&gt;u j-est m,owa o ,n:iewolnikalch wzięty&lt;oh przez Tatarów
do niewoJ.i.
BohaterQWli Mokzilowi poświę'cOl1Ja jes,t kolejn-a lfocz;pr·awa. A'u.to&lt;rka przytacza
wypaw:i'edzi badaczy z 2 .polowy XIX w. i 1 połowy XX w. co do ojczyzny pier"lotnego motywu o tra;g)i-cznej śmiffi'lCi bolhat'CiI'a. Twierdzi, ,iż utwory bułgarskie
wpisane w Rodopach i wschodmej częki Bułgarii są ,sta'Ts7.le,-gdyż w nilch Molczil
walczy przociwk,o T,urhltlTI ~ BiZJall1.tyjczyk'OIm.
za!pils-y na:bOlmi'as'tpQlohodzące z ZJa-

�326

Recenzje

'Chodnich terenów Bulgarii uważa za utwory nowsze. Romanska nie nawiązuje do
waTiantówz:c:notowanych
na tel'enach dzisiejszej Jug'Olslawii, gdzie tradycje epickie są starsze 'i bo~atsze niż buł~arskie i z tego powodu gła.szone {:oglądy autorki
są mało przekonujące.
Następnarozp,rawa
pOIT'us.zaogólne wlaściwa.ści bułgarskich i serbskich pieśni
hajduckkh.
Według Romansbej,
w utworach tych dominuje motyw walki przeCIwko uciskowi. Inną ich cechą jest śm:iałość i boha,terstwo. Dużą rolę w Fieśnia'ch odgryw'ał'a także drużyna hajducka, k:tórą bułgarscy ,i serbscy śpiewacy ludewi opiewali w liczmych utworach. Do 'innyc'h wł,aściwości zalicza cna historyzm
oraz demokratyczny
'cha'rakter tych tekstów, a także optymizm. Szkoda, że nie
wspomina nic o macedońskkh
pieśrniach hajduckli'ch, które posiadają wiele elementów wspólnych z bułgarsbmi
i 'sorbskilmi.
Mniej więcej ,te same zagadnienia pOTusza w 'T'OZJprawieBułgarskie
ludowe
pieśni hajduckie
w porównaniu
z utworami
o podobnej tematyce pozostałych
słowzańskich
i bałkańskich
narodów.
Bułgarskim partyzalD'ckim p'ieśniom ludowym
z lat 1941 - 1944 poświęcona }es:t kolejna .ra.zprawa. BułgaTia, jako satelita hitlerowski·ch Nieffili'e&lt;c,InJi,ebył,a widownią wZJmożonego ruchu pa,rtyzanckiego. Partyzantk,a
rozwinęla się na terena'ch zachodnich - okręgi: Rodope, Trtnsko, Razłog. Rozumie
się, że utwo'ry tej grupy nie były tak rozwinięte i bogate jak w Jugosławii, gdzie,
jak wiadomo, w 'okresie powo}ennym zebrano ponad 20 tysięcy tekstów pieśniowych opiewających męs'two wakząoego przec'iwko faszyzmowi narodu.
Romanska Inapisałatakże
'O Imało zbadanych dotąd w folklorystyce koł yS&lt;.l!nkach bułgarskich, dOlszukującsię w nich cech narodowych.
Obecny stan bajki
ludowej
i rola bajarza
w folklorze
bułgarskim
to kolejna
rozpł'awa Cwetany Romanskiej. Autorka dok'olnuje prz.eglądu zb~emczy i badaczy
tego gatunk'u utworów ludowy,ch, słuszn:ie twierdząc, że ba}kJi fantaistycZJne i o zW1ierZGbch szelrzą s'ię wŚ'ród dzieci, a nosidela,mi bajek obyczajowych są mężczyźni.
Z badańterell'lowych
autorki wynik'a, iż ten galtunek twóriCZośei ludowej w Bułgarii,
jak i w pOiZJOist'ałych
kr'aja'ch sIowiań'S'k;jch, CODaz bard ZJie
j obumiera. Do'ść populaDne ;natomi,a.st i nadal żywe są legendy ludoW1e &lt;OpOlS'taci'ach i wydarzeniach
h;sio,ryCZJnych. Temu za'ga:dini'eniu pośW1ięcHa Romranska kolejną rozprawę.
W Bułga'rii, jak i UpozClstałych
Słowian południowych,
prz'ez długlie W1iekli
p&lt;,now.ania tureckiego klronikarzyi
rhilstolryrkówzalstępowały legendy. Autorka dzieli
legendy na kilkla grup: l) IQ posta'ciach histoirycz:nych średniowiecza, 2) o hajdukach, 3) '0 twór'oalch kultury oraz 4) legendy zWliąz'ane z mi:astami, wioskami i miejscowościalmi. Kolejma rOZJprawa om,awia leg'Elndy o Królewi,czu Marku. Następmie
mamy a,rtykuł poświęcony legendom związanym z pO'sz'czególnymi .miejs1cowośeiami Bułgam,i. Ciekawe jest studium poświęcone bułgarskim przysłowliom i przypowieści'om ludowym, które aut'olrka rozpatruje nra .tIe porówDlawczy:m z odpowiednikami występującymi u pozostały'ch SIowi'an.
Do najbia'rdz'iej wartośóowy'ch
pra'c za:wairty'ch w 'omawianej kS1iąż'ce należy
zaliczyć ,mono.grafi'Czny szki,c IQ Ipieśni'arz:u ludowym ze wsi Masłowo okręgu Sofii
-- At,anasie Kocewym (Dziadku M,alnem). Folklolrystyka słowiańsko wciąż odczuwa
brak plfac mOlnogmf'ic.znych o wykonawcach i nosicielach pieśni i bajek ludowych.
Autorka podała obszerne d,ane biograficzne tego p'ieśnia1rza O'faz omówiła jego bogaty reperiua,r,
do którego wchodzą utwory epickie, hiiJst'oryczme, rewolucyjne,
partyzanokie oraz li:ryczne. Pieśn:i,alrz ten ur'odZJił się 13 stycZJnia 1884 r. we wsi
M.asłowo.
Bułgarskie

i pieśni

wierzenia

narodzinowe,

ludowe,

to następny

zabobony,

zwyczaje

i obyczaje

oraz

obrzędy

aDtykluł R!olmanlskd'ej.Wielrzeni'a te, jak i u pozo-

�327

Recenzje

stałych Sł·owiall1o,pełnią funkcję
ZJapew:nlienia nlQWO'flodki()lmsZC!zęścia, bogactwa
i zdrowia.
Autorka omawia następnie
zna'czenie współ'czesnej
folklorysltyki bulgarl'sikliej,
cytując róź,ne poglądy głosZJOInew &lt;!l'a'llCeodnośnie dote'fmlill1u f o l k lo.f. Tw!i'e'fdzi,
iż pod t}'lm pojęciem należy l'ozumi'eć literaturę ludową, pi1eśruiludowe oraz tańce.
P,)dzie1a pogląd f'Olklorysty Tadzi,ookie~o JUJfija SokoIowa, iż "folklor nie jest tylko
cdgło's'cm prZJClSzlości,lecz s&gt;ilnym głosem ter,aź!lliejsZlo~oi".
Podsumowa'l1iiem 'omawianej książka jest r00prawa
Współczesna
folklorystyka
bu.łgarska - stan i osiągnięcia,
zadania i perspektywy.
Autorka zw;raca uwagę na
b:"alki, jakie powstały w dz1edziJnie ,bad,ań 'nad f,ołkl&gt;Qlr,embul~arslkim. Zbieractwo,
jej Zidan&lt;iem,pfZJCbiegało zawsze lepiej '!liż badania. Sła.l:lIi'ejopracowane
s'ą pJrzede
w~zystkim za~adki i Iprzysłowia buł~a,rskie.
Omawiana książka daje wyczerpujące odpowi,edzi Dla wiele pytań !lurtujących
bada'czy tWÓI'CZlO~ci
ludowej Bułga,rili. Jednak ruie roOŻJna nie wskaooć na r;oważ,ne
uchybicTIlia, które plfzewij,ają s'ię ,częs,to w p"acach Romanskiej, a mianowicie na
ś\viadolffie 'lxzyswajanLe dOl'obku kultury
ludowej poIud'l1iowej J'ugosławii.
Kole Simiczijew

Gross Partwitz.
Wandlungen
eines Lausitzer
Heidedorfes,
bearbeit,et von Paul
Nowotny UU1tcrMikllrbei,t von (tu 13 n'azwi'sk Współpifa,coWlników), DorrTI'owiillł-Verl~'g, Bautza'1 1976, \';Is.354. Spi'sy IIll!stytuba za s'erbski J.udos·pyt, t. 45.
Zbiolrowym wysiłkiem wszys,tkich pracoWll1Jików I:ns1tytutu Łużyckie~o w Budziszynie, w wynuk,u i,ntensyw!l1ych badań w t,ereni.e oraz przy wykor:zystaillliu szerokli'ch a[",c'hiwaEów i pełJnej odn,09nej literatury,
:powstała sZlczegó1Jnamonografia
historyczno-etnograficm&lt;l
wsi łużyckiej GmsL'&gt;P,a'rrtwi:1.z(po luźy,cku Fa-wow), leżącej na pogr,a!l1iczu Górrnych i Dollny'ch Łuży,c. WY'chod:ząc z założenlia etnografii
marksistowsko-leninowskiej
jako nauki his,torycz.nej badają'cej historię l:;;ra1cującego ludu, pos'iawi·ono so&lt;bie za 'zad~ill'i€''iII1:terdyscYlpliJnal!"l1e
przebadanie
'historii społeczno-ga.&lt;;podun:zej i kulturowej wybr&gt;a!l1ejw.sli,'przy powJąZianiu tej hlli.wrii z dz:iejami rozwoju spol,eczeństwa. Wybrm1Jo Gross Pia'r:twitz, da WIlliej wi,eś czysto łużycką, poloŻ!oną w centrum r'egiOlnu złóż węgJ.a brun:a:tnego, wieś dZliś już nie i'Sltnliej'ICą, 'na terenie której pOWlst1ałaodkrywka węgl,a bru!l1Jabne~o,oś.odka pTzemysłowegjo zwanego dzi,ś SohwaTz,e Pumpe. Fod,s't'awowytm celem ,było poznanie życia
i kultury mieszkań,ców i zmian i'ch bytu we wSlpólzaJ.eżn&lt;J9ciwlaŚini'e ze zmiail1amJi
WIkolejnych eta]:a,ch stosunków p11'odU'k1cyjny,chspołeczeń'stwa.
Z ta~ich załoź'cń wynikł profil treśoi'owy monografii i podział chnonolo;gkzny
nco sześć okresów dzi1ejów, stanoWliących zara,zem ko].ejne I'oz.dziJały 'o zbliżonej
czy :nawet to'Ż!samej SookWle'l1cji
pf7Jedmi,o·1;iowyoh
analiz.
Tak więc w rozdzLale I ,od.tworwillo histodę te['ell1.'Ll
00 cZJasów n~jwcz'eśniej,Slzy,ch
do wojny 3D-letniej. Następny .ro,z,dZJiał,obejmujący
o~re.s od póŻ!ne~o feudaliZJmu
do z:ruiesi·ernia{lięż-arów feudalnych, ZJawiera już 'rekol!1iSlbrukcjęplYsZJczególnych &lt;lzied7.in życi1u wS'i, opartą o źródla historyczne. lntere8lująoa jest tu m. in. rekonstrukcja układów gruntowych z XIII w. i związa;ne~o' z rumi systemu gOSlpodra,I'QlWail1ia
orraz życia spo!cc.zneg&lt;J li kulturalnego.
J e'szcze ba'rd:ziej &lt;lokł'adina w wyniku l'OZpolfząd7Jallli,apomnożornym!i źródłami
hist&lt;ory,cZlllY'mi
jest 'rek()U1Js'tl'ukcjaIprzemialll Wlsliw okre.'Siie:kiapili'a1izmu do I. wojny

�328

Recenzje

światowej, omawiana - na tle hist'orii sj::ołeczeństwa niemieckiego, - według nastc:pujących ko,lejnych działów: gospodamw,anie, życie 'rodziJnne (rodzina jako jednostka go!spod.af1cza,pożywieni'e, cykl życia 'rodzinnego), budowrJJidwo i m.i-cszkania
oraz życi'e s'~ołecZllle wsi w świetle: zwyczajów do,rocZllly'ch, folkloru związanego
z ,pra'cą, rozrywek
i żY'cia kulturalnego
(śp,iewy, tańce, muzykowanie),
wreszcie
hi~,tortii i Toli 'szkoły, kośoioła i dZliał'ającyh we ws,i 'stowarzys'zeń - wszystko na
tle i w ZWiąZlku zestru:kturą
są:;o!-ecZlllc·-warstwową wsi i w wyznacznik&lt;Jch tkwiących w spoloczeńs1wie globaLnym. Tym ,0\Sl.atnrim poświc:'cc'ny j·cst ~'ozdz'ial IV
omawiają'cyimpakt
kapitału związanego z eksploatacją
węgla brun&lt;J1J1lego,kiedy
to kopalm.ia &lt;Jdk:rywkowa zaczęła wJera,cz.aćna te'ren wsi.
Równrież bardm sz·czegół&lt;Jwo ,przed.s-t-awione 'no\Stały 'Szeroko pojmowane Zl;niany
strukturalne
w okresie międzywojennym
(ro·Zldz.V). Także na tle ]:-olitycZUlychwydarZe!l w ówczeSlllych Niemczech, a sZ czególn:ie zmi&lt;J't1rood wpływl~m 'l'Z;ldów hitlerowskich, zrekonstruow'ano
procesZlmian
w gospod;l'f'ce, życiu rodzinnym i dalszych, wspomniany'ch
wyżej aspektów ży'cia wsi. SzczegóLni·e in-l.orC'~ujące są przeoDI'ażeni'a ws'tcslUnka'ch roaZlinny,ch oraz w kulturowej
tradycji: stopnicwe zanikanie język'a serbskiego,
str'ojów ludowych, osłabienie wpływu kości'o.Ja, klasowa ]:0laryzacja młodZJicży 'na chłopską i 'I'O'botnkzą, s;tQpnriow.e sl-abni&lt;;c.ie zasad i zwyczajów chl'opskich, ogółny odwrót od tI'adycji i od łużyckości; nar'oGowy ruch
lclżyeki nlie ,mógł się tu przejawi&lt;ać. Gdy w r. 1884 wg bada6 j&lt;;zykowych było we
wsi 322 Łużyczan na 535 'mi,esrz.kań,ców,to ]:0 II wojnic nra 604 :mieszkań-ców do Łużycza'n można bylo zaliczyć 167 ,osób, z któTY'oh 137 (2.3%) :mogło jcsZJCz.eporsłu.giw.ać
s:C; mową łużycką.
Największe z.miany wniósł okI1es 'socjaLizmu (rozdz. VI). Po 'Osiodleniu s'i&lt;;kilku
rodzin prnesi,edleńców, łi,czba gospoda:f'stw WYll1iOiSł.a
107. PrZJe-prowadzon-o wpierw
pi10celację gruntów należący'oh do ·ktOpal'n·i(295 ha). p,o I10Jku 1952 ,ro,z;poczęto kolektywieacj&lt;;, przy 'równoczesnej I1ozbudorwie kopałni węgla brunatnego
i powstaniu
w okolicy
sze,regu za'kładów 'przemysłowych.
Wszys'tka młodzież pOdjęła pra'cę
w przemyśle .i usług,ach, w roLnietWli'e opoeJosbałi tylko 'Starsi. UtworZJono rohlJiczą
spółdzielnię
]Jo!'odukcyjną (LPG) początkowo 'o 74 ·ha 'powierz'chni, stopni'orwQ sJię
rozszerzającą.
Po 1960 'l'., ki,edy !państwo podjęło ,pI1O'gram pem,ej kolektywizacji
rolni,ctwa, utworzon'o w GirGiSSPa-rtwiJtz l!1iową.spółdZlielnię ,produkcyjną obe}mują'cą
jU7 wszystkae grull1lty otrne, a :następnie i użytkii zielonc, iPO'Zost:ają,oedłuższy czaS
w użytkowaniu
'indywiduaLnym. W końJcu oprzep:rowadZlono nowy podzi'ał ar'c&gt;ału
wiejskiego. Pociągnęło to za sobą m. in. zanik dotychczasowych
nazw polnych (i,ch
spis wraz z listą nazwiis.k 'mi,es:zkań'ców podane z:ostały w arneklsi·e). SZJczegółowo
przedsta""'li'oll1'ożycie społ'eczn.e we wsi ,spółdzJielczej: powiąZJanie życia wsi z kopal:nią, Z1akladami p.rzemysł-owymi a usł-ugami; doja.zdy ,do pf'a'cy (Pendelsystem),
wspólne prace dla gmtirny, wspólne uroczystości i 'roZJrywki, praca klubu wiejskiego; U'trzj1mywanie slię -(,radycji wiejskiiej tylk'o 'U pokiQłeniJa stafSiz,ego pracującego
w roInidwiJe, ·a tra.kitowanie przez ImłooZli'eż.tradycyjnych 'obrzędów jaklO zabawy;
zmian.a roli i pozycji kobi,£,ty; fiO'nmalłn€wystąpi,eni-e części Ludności z Kości,oła itd.
Nastąpiły równ~eż 'isto,tneZlmiany w wa,runka;ch bytu i w 'stylu życia. W'icś stracił'a Jchrurakter ,chlopsk!i, n&lt;a'sJtąpil ,za:nlik 'roozin jako jednorslck pr,odukcyjlllych, zaznaczył'o się wyróW1l1ywa:nie iS,tył:u życia. Cha'I'a-k.ierystycz:noe. że żywe były nadal
zwy'czaje 1'0dzinno-s,ą'Si:ed'Zlkie(weseła, srebrne wersela, ehrZJei:ny, I komuni,a, urodziny, k'Olnfirma'cj,a). Gruntowllla modernizacja
nacStąp'iła w zabudo-wa:ni'ach m'icszk&lt;llnYJC!hi w urządZE!I1Iiu wnętrz oraz ich u'P'odo1:mi'eIllieSlię 'll&lt;ł'[ówno u To.ln'ików,
jak i robotlI1li'ków przemysłowych.
Upo;w:s'Zechn;i'eniJe'się ,ap.a,rntów tc1ewizyj'ny'ch
(uS'tawi'a:nych w 70% w "dobrej iZibi,e",a tylko w 7% w kuchni) sp'owodowało zal

�329'

Recenzje

r,ik \.:·CZE;SnCz.a:nia
do gospody, a powGzechnym zjawi,,-~i-em .st.ało się ZJubażalI1:ieżyda
zi,ioro\vego W~ Woi -na rz;ecz k'CInisum'(:cjikulturalnej
w domu.
MC~1c,grafja wsi Gl'O''''S Hartw:itz z'csbał:a 'Wzbo·ga'c'oll1'a145 ryam,ami - f-otografi;-:mi, szkica:l~'i, mapkami,
rysunkami
il'U!slt'rującymi p'0s.2JCzegó1nr2za.gadnienia.
Monog.rafia zdumiewa ogromem wloż'cncj w nią -pralcy, zwlaszcza dla uzyskan[8;
oc!r:owk::ón;'Gbc-gatej bazy źródłowej - od dany-ch alr'chcologiczmych, 'Poprzez wszclkipgo rcdzaju 7.ródla historyczne, 'PO dane tereJlowe. Wy'll'agał tego jej .profil. Jest
Ie tow'lem z jecin::j slr{)ny mono.gmfia elnogl"afiezll1'a - rckon:stl'uk'cja k"LlltucrywSli
IN r:o·:;.zJczegó],llych
ok.rc~x~'c:ljest bowi'em glównym jej imotywom - z drugiej strony z.aś jest lo lYI:·owa 'mon'Oografia z z·abrcs'll hi:stodli spoloecZlno-gc'Slpodarczej wsi.
C-ć(~sI0też bi:]ika
'na'syccna j.eS't nazbyt dużą il06C.ią faktów o 'charakterz.e gospud::lrcz)'m, z pLnklu w·i:Jzenia elno,gD::Ifii nie zawsze k'CIllli'C'czmyc·h.
Jest widoczne,
że autorzy chcieli odtw'Grz.yć wsz.ys.lke, co doty'czy oh'islorii Pl&lt;lroowa, a p'z:ez to
ci:'ć tylym 'm.ic,:.-k;::!lcCLl1
wsi - o czym zl'es'ztą jest wzmi'aJTh..1;:,a
we 'wstępi,e prof.
P. No\';ol:ne;::c mo,żliwiepelne
jej dziej.e s:połecm.o-gOlsrpcd.ar'cre i kulhwow'e.
Dziqki tomu mnnografi.::I j-cst SW10'~stąsondą w dz.i'cje S'pol'eezno-'golSlpcdaricze li kul·
lurGwe OCsI.MU niemi:'ckiego na ws,chód od Laby, zbhżone zL.'1·a-cmlie
do tych .na
z;crr_'l:;,ch'pchkich. Czytc1ni'k zauważy w.ie,j'e pcdobień'stw w kultourze wsi z obszartl~,~

1;obkri.111i.

Lc~:,lo,:()w&lt;ll1yLI mod~1 'l11ono,gr:afii wsi wzbudz;a jed.nak 'Szer·eg refł€ksj~i. Daje
en szczegółowy p8gląd 'na wieś jako jedno.s-tkę ipI10dukcyjną w j·ej hilstoryc.zJny'ch
przoobr'ażc'l1'iach, zawiera jednak z mlolury rZlec.zy mniejsze 'rnoż}.iwoś:Cianal.izy s,amej jej kultury l::l'k, jak to w elnograf!E j-est na ogół przyjęte, bowiem małe tu są
szans.e bezpośredniego
badania ,cz.łowliek-a w j,ego postawa,ch, wartoś·ciach, w j'ego
s[.'Oleczno-.kultul'owej osobowości.
Józef

Im.re Hc·gyi, A nepi

erdokieLes

torteneti

formai,

Akaderniai

Burszta

Kd:adó, Buda'pest

1978, ss. 320, i!t.:.slr::lcje.

Obszerna mO'l1lografi.aIimre Hegyi Historyczne
formy
wykorzystania
Lasu przez
Llid sLanov,iIi ewene;11·ent w etnograLi,c:mej li,teraturze węgienski'ej, w której brakow::Ił'o dOily'chczD.s tego rodzaju 'o'pracowall1lia, przy O~DOIrn:J1Jej
~lio'śiCizehnany.ch w
przeszłości i wS'i=ókześnie .m.ateriałów :p'rzY'czynkan;ki'ch z róimyoh obsZJarów kraj'u.
Auto~ skoncentl'o'w'::Ił .się na "etnografii lasu" półlnocnej 'części gór Bakeny, h~r,etl1'u
zasiedlonego w X wieku !=irzez Węgrów, a także nasy'conego oSladini'ctwem l1.iem!i'eckim ii slow::l'co,dmw wieku XVIII. Zachowane dokumenty hi'St'Otryczne PQzwohły odtw'orzyć i pfześlcdz::.ć dzi·eje .cosao:ni'CtwagÓf B&lt;lli:'Olny,
tSt()sUll1ik'i
własnoś'Ci:ow.e, kSZltałt'lwaonie się g'CIs!=oda:r-k!i
leś'nej 000 w~eku XIV po czasy It1&lt;ajnoWSz.-2.
00 nadaje procy
charakk'f
,hb.:c't'Y'cZ:lloc-'etn'o.gmfi'cmy.Badania !terenowe ł"ozpocząl autor w lecie
1945 r. i z małymi przea'wami pr&lt;OwadZJiłje do Toku 1970, Przehadał
w tym czasne
wszys'lkie pr::twie wsie 're.gicn'll Bak'ony, Ipflow,adząc także bada:ni,a porównawcze na
~c!'lly·chte:r::n2,ch Węgier.
B.adaJ1lia hi'stofyczne
'lljaVv1J1ilypodstawy
pmwll'1e użytkoWialf1ia lasów prl'el.
chłopów il1'o.t)lm ·ten'i1l'ie zarówlI1lO w cZJaS&gt;aJchpań'sZlCizyŹ:ITLanYJc:h
(Pr-awo gruntu
1769 r.), jaik i późllli,ej (Ustawa leśna 1853 r.). Szel'd1&lt;o 'OI!11aWlia
1. Hegyi przYlsłu-

�330

Recenzje

.gujące l'uonoś'cU pańsZJczyżnu,a:nej prawa do użytkowania
lasów (drewm.o 'na opał
i buduloec, wypas bydła, zbiór ,owoców leśmych 'itd.) omz 'Pó~niejszy - w kapitalIiżmie - podział lasów Ilia chłap:skie (urbaJrsiklie) i pańsMe. La,soy urbarskie należały
··do pewnej tylko częśai ludności 'chłopskiej, immli byli I1ch pozbawicl!1:i (pOOZliałna
,;uprawniony,ch" i "ni'eupraWlll'icmych").
p&lt;Qd:k.reślaL Hegyi z11'acz,eruiepracy najemnej w lasa·ch u oS&lt;chyłkuf.euo&lt;llizmu
i w okresie póŹinli,ejszym, upatrując
w niej 'czynrnik ł,agcozący napięcia społeczne.
Masowo 1.lIp;raWli,ana
prnca ,IlIajerrrn,aw la~;&gt;ach,glóWlrui'ewyrąb, dawała ludności .gór
Bakomy żródła utrzymania,
sta:no'Wliąc 'i'stotne dopełnienlie T'olnictw,a i hodowE na
tym tereni'e. Drobiazgowe opisy Imetlod i sposobów sńosowany'ch przez drwali, ich
wiedzy fa'chowej, ,cyiklu pfa'cy, pożywieni'a i sy\&lt;;temu wy;nagradza'llIia nadają rozprawne s'Zicze.gólnywalor. lnkC'resując,e są ,mało znaJl!1eszczegóły, ja.k np. stos'owane
przez drwali rz;abie!1Jizdrowot.ne (nadNanie
zmaiT'zniętych częśCJi dala łojem jelenjm, obowiązkowe
wi'C'CZlorn'eg'O'Tą'cekąpiele nóg H,p.). Tę część pra'cy zamyka
tcchnliczny opis ś.r'Oiclkówi 'sposobów tT'aIl1JSipOIiu
i zasady pielęgna'cjli koni.
Obsze'rne nm'!1Jmenty pr,a'cy traktują
wyko'rzySJtanliu dDeWn&lt;l zarówno przez
rzemiosIo w'i1ejski,e,jak li wytwórc2Jość domową. Ludność gór Bakony slynęl,a z umiejętności obróbki drewil1la, jak ,i z je~o wY'pal,an!ia. Zwl,asZJcza ta druga umiejętność
miała istobne znaczcruie dla żyóa gosp'O'c!a'I'cZJeg{)
wsi, gdyż handel węglem z·alrudn;ał znaczną iłość nJlic!s~k.ań,ców\VISIi,
dając 1m ,okazję 00 da,lek,ich ni'ekiedy wędró".-ck. WY'rabU'an,o:również w górac'h Bakony i WOOOl!1I()
,na sprz·edaż smołę i k'olo,maż.
Sze'roko opi~uj.e autor formy OIrgall1.iz,a&lt;cyjne
p["lacy węglarzy, warunki pr:a,cy, ich
pożywi-elllie itd. Pewne znacwn'ie .go'S'poda.I'czemiało również wypalanie u TOzsplf7Jedawanlie \VIapn&lt;J..
llst-otne f'Dagmenity pmcy dotycczą hodowli świń ,i owiec, hodowli tak ściśle
związanej na badanym ter,enie z użytkowaniem
}.a,,,ów. Góry Bakony słynęly już
w staiToży&gt;tI!1ości
z ż.ołędZli,RZY'mi:anli'enazywali je "glandifom", tj. przynoszące żołędzie. Na tych ż'ołęc!ZJi'achż'er{)w.ały deJiklie śWlinlie,me,gdyś T'asa udomowiaoo p:rzez
Celtów, później p-owiól"Il1'Le
zdziczała w czas:ach panowani'a tureckiego. Hodowla
'owi,ec i świń związana
bylu z !in&lt;ter'esuj~cą o'rganiza'cją pasteJ"'ską, zwyczajami
i obrzędami hcdowlaJnymli. AUlbor pT&lt;ZedtstaWlLa
takż'e ci'ekawe dan,c na temat znakowanila owiec, 'stroju pals1terzy, ich wi'edzy hoclowl,anej itd.
Ni,ezwy,kle zajm'ujące są fm'!1Jmenlty pra'cy {)!mawiając'e zbieractwo i łowlicdwo
w lasach Barkony, !1Jałę:zi,gospodaTkii 'przyswaj,ającej, niegdyś ważnej dla 'okolic,
dziś już o zn'aczenJi'll :minliJmalnY'm.
Praca L Hegyi stanowi wzorowy p,rzykł'ad .m&lt;Qn'og:rnfiihisbory'czno-etn'o'g'rnf'i'cznej, TZetelillJej w W&lt;lr,sttWlieiillionma1cyjnej, pmynoszącej
bo,g,ac'two s:lJezegółów w
zw&lt;wtej, 'poprawnej m'etodolo!1)icznie flQlTmie.Ośw'i'etLając rolę l'asu w g&lt;Qspodarce
i kulturze
stosunkowo 'nliewieIIDj,e~oregli&lt;OIn:u
Węglier pok'a2Jał aut'or doblitn'ie, jak
z:lgadnieni'a te wiążą się z c,ałoksZltaltem żyda wsi li j'ak zmieni,ająsię
pod wpływem warunków pra Wl!1o~;S'połecZiny:C'h
na pr7Jestrzenli wi'eków.
W'alor pT'HCypoon'osa j'ej wydanrie; bO!1Ja,to!i.lus,t:ro'Wlarua,
drukowall1,a n'a dobrym
papri,erze, oprawiona w 'plótn&lt;Q,ksliążka Zl&lt;UÓWl!1iO'
'Swoją treścią, jak i fOl"imą może
sprawi·ać przyjemność 'et.nogmfom i ·hlis-t,o'rykom.
Należy 7JaooDośdć etnogDaf.om węglieiTskim, że minąwszy
'chlubnie
ela~
.sk.rz~tnego zbi&lt;emnia ma:terliałów - p:rZJesiZJui
:klll Ii'ch nowoczeSInemu ·o'prac{)wywanliu,
"czego dowodem jest m. in. omawiana mornograf1i1a,dzieło godne uwagi inaślaoowl1ictwa.

°

Ryszard

Kantor

�Recenzje
Tivadar

Peteresak,

IIegykoz,

331

Miskolc 1978, ss. 116, i1.

Kolejna pozycja serii krótkich monog,raflii etnogr:aficzmych, wydawany,ch pr~ez
J\Iuzeumim.
Otto Hermana w M'iskoku, rpoświęcoll1ia}cs,t re'g)iolllowi Hegykoz, najd"Jej na północ wysuniętemu skrawkoWIi Węgier, Hegykoz to kotlina we wsdl'Odn:cj partii gór Zempl,cn, położona w pobli'żumie}slcowoś1Cli Sato'f!alj:aujhely tuż PifZy
granicy węgierS1ko-czechosłowa,ckiej.
Dzieje regionu Hegykoz są interesujące i w znacznyrm siorpl1'iu,cha,r,akteryS'tyczne dla północmych rcze;śdobecrnyc'h Węgier. Od wczesnego śfedJnioWliee~ado XVII w.
istniały tam bogate i ludne wsi'e z'armieszkałe prZiez element etlllkz'Drie węlgireJ"!ski.
Na początku XVIII w. ludność ta wymarła prflawie całkowicie w wyniku epidemii
dżumy bądź wYEJmigrowałra na inne obszary. T'EJren zlQlS'tałpowtórll1lie ZJa:siedlollly
przez rcdz1inę Karolyi - największychI::osi'adaezy
zi,emskich na tym obsza1rze elemenlemsłowa,ckim
omz oSladnik&gt;ami z terenów Km'pa,t ru:skioh. W drugli,ej połowie XVIII w. założono w okolicy huty szkła (KiSIhuta, Na!gyhuta, Vagashuta). Do
pra'cy w ni'ch sprowadzono dal,sZ:Y'ehosadników ze Słowarcj,i. W poł'owie wieku
X:;X założ'clno jesZicZiefabrykę faj,an:su.
Na terClnJi'eHegykoz docninowała typowa gorsrpodarka 'obsza'ru nieUJrodzajnego,
na którym nic sposób przy pomocy Iprym'i'tYWlt1ychteohnik Dolnyeh i 'mało wydajnej hodowli wyżywić wzmstającą
liczbę ludnoś'cli. M'ieszkańcy owych 21 wsi
składających slie;na region ~rudnilri się dodairkrowo zawodamli wędrownymi (szklarze,
druci!&lt;lrze), pr!&lt;llcąw leSlie, furmani'e'Dliem, wędrowali do slezJQlnJO'wy1ch
pr'ae Dolnych
na południe itd.
WielkJie zl!1iaczenie dla gospodarki ludlD'ości Hegykoz 'mi,ał lars, pokU"ywający
ponad połowe; obszaru. Dostar,czał 'Poźywienia, drewna na olpał, narzędzi li s'Przę~u
domowego, dawał możliwość zarobkowania przy wyrębie i transporcie, wypalaniu
drzewa; wypasano w nim także bydło. Trudniono się na tym terenie w znracZJnym
stopniu rozwiniętą gospodarką leśną przyswajająeą:
zbiiemdwem 'i łowiectwem.
Rolniotwo i hodowla w Hegykoz Im1i,ałydo XX w. cihar,ak&gt;ter wyraźni1e ekstensywny. Drobne na ogół .gosipodarstwa nie były w stalt1lie p1rodruko1waćpłodów
rolnych i zwierzę'cych na zbyt, z trudem zas:pokajlały własne potrzeby. Si,lne niegdyś 'Pasterstwo owiec upadło w drugiej połowie XIX w. po zniesrieniu swobody korzystania z pastwisk leśnyeh. Uprawia roślin pas,tewny0h w tym czaSlie spowodowa1&lt;1, że najWlięksZie g:olspodarstwa za1częły hodować bydło i trwdę chlewną na slprz'Cdaż, co wpłyne;ło na wzbogacenlie warstwy nlajza's'ooni1ej;s.zydlw ziemię g'olSpodiarzy
i pogłębiien'ie różnl1c majątkowych
ludnoś,c'i do t'egoeZJarsu wZiględnie homogerni1czpej.

Mieszkań,cy t,rzechszk:la'rsklc,h wSli, w więkslZiO'ścliSłowa1cy, t!Dudnili sJię zawodami wędrownymi, do drugiej połowy XIX w. szklawtwEJm, rpóŹIDliej
druC'i&lt;aif;sltwem.
upadek szklamtwa związany był z z;amykaniem mało wY'drajny1chhut S'zkł,a IDa tYlm
ter'EJTIlie.
Go'spoda1rka rolna i hodrowlania wsi fZJemieślnirków wędroWlt1y'c1hznajdowała się eałkowieic w ręka'ch kobiert.
Budownidwo
w Hegykoz, do XIX w. wyłączmire d:rew:n:ianre, z CZ'&lt;llSelm
w
wyniku wprowadzenia planowej g05rpodrark i leśnej i r'esrpekltowania prawa własności -przeszlo
na inny maleniał: glilnę li kamień. Da1chy krY'lo słlcmą. Wnę~rz:a domów mieszkalnych wypO'saż1all1!o
w drewniane sprzęty wykonywane
bądź w 'ObrębiE: gClSpoda,mtwa, bądź kupowane u rzemieśLników w Satoraljauj'hely
i Pusztafal.
Te osta'!nie odzna'czały Slię wielkJiJm bogarotwem zdrobirerna, zwła!szcza malowa,.niem.
1

�332

Recenzje

Miej'wowa ,cdZiież i strój }eszcze do poozątków XX w. OplH,ta była główni'e
o prcduk,ty wytwóT'cZ'oś'ci domowej: l,en ~ konopie. Golt·owe Uibiory kupowano w pobliski.ch miasta,ch. Ogóln1ie można stwierdzić, że strój ludowy ll1a tym obszarze był
,SJkromny i nie P'l"zYiPomiJnJał
w :n.i'czym pl1'zep:y'ohust'roju ludowego ,obsz'aTów polożonych baTdzi,cj na p-ołoo'!1Ji'e.
K'U'ltura duchowa i Slpoleczm.a mieszkańców Hegykoz ,cham,k'tc'ry'zowała sję znac7~nym udZliałem [ma.gii w życiu gospodarczym i sulną rolą TodZJ~ny.Obrzędy rodzinne i do,roczme, bardzo ro.zwinięte, przetrwały
w swojej tmdycyjnej
fonmie do początków XX w., z cZlasem - podobnie jak na i'nnyc:h obs7)a'l"a,chWęglier - poczC;ły
zanik'ać.
NieWlidk,a objętośóowo
mOIl/ografia Tivadara Petcrcsaka nies,ie dużą ilcść inf.orma'cji o dZliej,ach i kulturze regionu Hegykoz, !f'egi,onu różmiąeeg,o ~Iię wyraźnie
skład€Jm ctni-cZJnym i ku l,tur 'l od -innych terenów Wę·gier. Bez wątpi0l11ia Hegykóz
to j'ak,by pomos,t ,między Północnymi K,aTTpa1amia Niziną Węgierską. Otoczo,ne górami, względnie iZlO1&lt;oWlane
wsioe Hegykoz za,chcwały wiele coCch a,r.chalicZJnych
w ~ospodar0c, kul,tun·e duohowej i spolecznej. Monografia w p,recyzyjny sposób
pokazuje owe 'cechy, ich monik zwła,S'Z!c.zapo drugi.ej wojn-i,e światowej.
Walor
opracowal/1li'a podwyżs,z,a jego fQlI'rrna,przejrzystcść
tn:ści oraz 1icZinc ilustracje.
Praca Tivadara Petercsaka
j.est -cennym, ,choć 'popularnym, ;materiałem porównawczym dla wszystkich
badaczy zajmujących
Silę kultuq
ludową, a zwłaszcza
tych, któ'rzy badają kulturę ludową Kairpat.
Rys:::ard

Gheorghe Nistoroaia, Stergare popular e [Ludowe
252, dl., res'. frall1c., ,ang., :niem., ros.

ręcznik\L

Bukareszt

Kantor

1975, ss..

Na He t:kall1m wykc'nyw.all1y'ch na SłQ'Wi~ńs'~czyźnie rę.c7Jnik;J występują
jako
odrębny typologi,cvnioe ioch rodzaj. Obok 'swej 'Podsltawowej, użytko'wej f.unkcj.i, ręczr..ik jest elementem wys:tTiOju 'Wtnętrza, a ,t,akże pełni pewne role w obrzędowoś'C'i.
Różmo.rodnośćZidobniotwa
:i kolorystyki oraz rozmaitość nadawanych
mu funkcji,
szczególnie widoczne są u Slowian ws,chodnich 'i południowy.ch i naturalnie u 'ich
beZipośr,edinich sąsi,adó.w.
AJutiOr pre~e'l'lJt!Qlwa;nej
p;racy 'Podjął wsze'ol1s:tronne studia nad tym typem tkanilly w Rumunii, poodając ana1izie jej funkcje ora'z ma1.eniał, 'lJdoobnJiotwoi techn!ikę 'Wytwar7)ania.
Rumuń'skie' J'ęcZJn1ikiwyko:nywall1Je SJą z lnu li k'ol/1lOpioraz od dość dawna także
7
bawełny. Ich Zidobn.iC'1wo~różJTIi'oo'Wa'!1e
jest .głównie w za].eŹJn.ośCli
od fu:nJkcji
i reglicll1'u. J'eśLi na'tomiast ,chod:z:i o kolorystykę,
to ni·e.za1-cŻl1l'i'e
od wymienionych
czyI1lDików na obs~arZ!e całej RUffi!unu:idOlmi:nują '1&lt;rzykolmy: 'na bi,ałym tle wzór
cza=y ci ,(7)erwony, w zJd.ecydo,wanie mIl/iej.szym stopniu występuje kolor niebieski
i od niedoRwl1ta- ilnne ko].o;ry.
I,nteres'ująaa jest J1:y'pologiJa,ręczników, w,skazują'ca na wie1O'm,k,ość ich zastosowaln/i,a. Wyodręb:ni'cno 4 typy ręczników. T,ak wilie obok podshawowej fun:k'ch płótna do wycierania
ciała, pe~ni 0rr1fUIn:kcję dekolracyj/ną w .fl1li·C's,zkalllli.u.
Za.wiescz;a
sil) go bądź na ż,erdkalch stużą'cyah jako wies:mk na 'U'br&lt;aDli.a
.i1tp., bądź też 'Przybijany bywa na ś-cmn:i'e. W mJ,eż,noś'CIiod &lt;t·egojest zdob~cll1Ytylko na jednym k'ońeu (gdy wisi na żerdce) wild/oc7JIJIY'm '00 s/trolny pa1rrzące~o ze śwdJka izby, bądź toeż.

�333

Recenzje

ZDobi się go na 'Obu k'Ońca~h, 'czy całej pow.ierzchni (gdy wisi rozłożony na śdanie). RĘ'czniki eks·pOtrHYw.ane
·na śóana'c·h mieszk'ani&lt;a 'chłopS1ktieg&lt;o
zawuesza slię według ustalonych spos'o'bów (rozpo'starte, zdr·ąlpowane); w kSliąż&lt;ceznajdują s'ię ,rys'lln.kowe schematy tych uk!'a,dów.
W StflOju ludowym rĘ'cZlnikwystępuje w :posta.ci zapaski, jako I'OIdmj szerokiego szala okrywaj'l'cego cial'O i najpowszEx:J1Il1liejjlaiko chusta na glowę UTIGża&lt;tkli.
Ręcznik ma ·też swoj.c {,kreślnl1Je funik'de j.ak'O rekwizyt w .obirzędow'o\Ś{).i.'Iiukj, w m!·eżności od chaw·kteru 'oorem'Clll.ialu(ślub, pogrzeb, 'chrzic:iny, święta dorocznr), ro~maiLe jest jego zdobnlidwo 'i k'olorystyka. Ręcznik wySJ1:ępuje częs.to IW tych
cc:remoniaeh w p05iltad daru przekazywan'cgo kon:kretnym os·obom.
Publika'cj.a je.sit bo.gato ilw,trowa:na (spolr'o IiluS'tr.ą,cjli ba'Twnych), zaopatrzona
Vi bibJi.ogmflię 'Oraz sł'own,ik teflmLnÓW tec:hlI1Ji·eznychli wyr.ażeń
dial,ek,ta1Jnyoh. ŻJał(}wać należy tylko, że jako ilus,t'1'a'cje .sł,użą IITbemal wyłąc:nnoie ZJdjęcia -eksponatów
muz.ealnych, ·a w .przypadk.u '\vnętrz - ·są ·to wyłącznie iżby ze 'simll1JSenubukaq-eszt&lt;:ńskiego. Przy g,to'sun.kow() żywej jeszcze Wli-ej,Sikti€j
wytw6rczoo'ci tkanin w Rumunii nie byloby .(,rudne zdok'U1men&lt;towall1lie
publlikacjli kilkulnasit'omlU ilustm,cjaIDJi
ViS półczesnym'i.
Stl!rgarl!
populaTI? to trzleC'i'a publik&lt;a1cja Z .cyklu pra'c 'prez'en:trujących posZJczególne zjawi'ska sZJtuki ,i zJdobnidwia lu&lt;d&lt;oweg()w Rumul1Jili.PoprZJedlnio wydano praCe o dyw.anach I 'oraz 'o mebla·chi wytwórc:z:ości w metalu 2.
Adam

Krzysztof Ruszel, Studia nad kulturq
Okrqgowe, Rzeszów 1978, S'S. 184, ilustr.

ludowq

Puszczy

Sandomierskiej,

Bartosz

Muzeum

l

W rekonsl1..rukcj-iprzeszłośd muszą brać udział dwa zasadnicZJe czynniki: wiedZJa
wyobl'a7cllli.a.W widu znów wypa,dka'ch, zwł,a'S.zcza nad problemamik&gt;ultury,
n.a
p:crwszym 'planie winien się ZJnaJ.eźć·człowiek , twór'ca kul bury.
Mając to na uwadze, z zadekawieniem,
.ale ,i ze wzrusZJeniem oraz !l1'ie~okokm, brakm do Tąk nową, omiłyim wyglądZJie ksiąŻJkę, wymieni'C1ną w tytule, wyd&lt;,ną przez Muzeum Okn;gowe w Rzeszowie, autorstwa
dra K'rzysztofa Ruszela,
pracown/ika naukowego tegoż ,muzeUlm. W:pi'erw, ~iIlY
aiek'awośdą, książkę przekartkowałem:
przyZlwoi,ty papier, ładny, ,choci.aż drobny dflUk, dużo, bo aż 61, dobrych fo,tograIh (przy mniej dobrej 'eherni!¥,afii), Sp()lI'lOwyrazistych lffiapek i licznych wykresów (do Oista1tn:kh m,ożna ,by mieć ZJasbrZJeżenLa).Sztkoda, że nakład
tylko 500 egzemplarzy.
Wspomniałem o wzrusizcn.iu dlatego, ż·e ksliążka ,odnosi s'ię do Salndolmierskiej
Pus,zezy, kmitny 'Przeze mnic szcZJególnie ulubion.ej, którą 'przewę&lt;i[,Q'Wałem wzdłuż
i wszerz w CJiągu widu lat badań. loh konsekwe'l1'cją jest S'ZJeregmoich dl"ukowar.ych prac. l do tejże Pu.sz'czy - po 'p["awdzie mówią.c - wp'l'lowadzJiłem autora
wspominlia[lej książki. Brał 0111 udzi'ał w &lt;nJiektóry'ch bada&lt;nJiach pI'zeze mme orgaI M. Foc~a, Scoarte
romtine$ti din colectia Muzelui de arta populara
Bukareszt 1970.
, M. Pauncev, Mobtlier $i feronerie populara, Bukareszt 1971.

al R. S. Romania,

�334

Recenzje

nizoWJall1yJCih,
tak zoopołolWy,ch, jak i iooyrwidualll1'y,ch. Sprawozdania
z lychże badań Zlnajdują .slię w ,a',r'chiwum DZJi'alu Etnog'r,aficzmoego Muwum w Rzeszowie.
Czyżby zaltem nowa książ,kla o Pusz'czy była ,syntezą tak dawni'ejl~zych, jak i późniejszych badań, prowadzonych juź sa'modzlielnic 'pI'ZJezautora? Sam kiedyś o takiej
syntezie myśJ.akrrn, brakło, ,niestety, czasu i sił. ,
Kult-UJrIa j,est 'terminem wiel'OLIDJa'=y&gt;m. Raz obejimuje oałokształt zja-wJisk, to
znowu wydzi-ela 'się z ll1iego j,akby isu,bk'uLtury, cZE;ŚoCi
&gt;składowe: Ima:teru'a1:ną,s·połeczną, a-rty&gt;slty,cZlną,
duchową i'llp., a ll1-awet zjawiska barozi'ej szozcgółowe z kultu.ry
dn.ia cooZ!ienl!1Jego,
,towanzyski,ej, .mi,esz;kaniow,ej itp. Ruszel kla'syf-ikuje s'woją pracę
jako studia nad k u l t 'u r ą l u d o w ą. Tedy naleźałoby
slię ,spod;ciewać badań
komplek6olWych, ,c1alo\ŚciowY'cha lOIienad poszlczególny,mi aspektami. Badania takie
wyma-gają !mITzyst'ania z jednej strony ;Le źródeł, z drugiej badan:i-a zjawisk jeszcze żywych. Im rozleg-Lejs'va ba;z.a źródłow&lt;l i głębsze bada!I1lie zj-awi,sk żyCliowych.
tym większe 1T1O·żliw&lt;Jś,aj
znalez.li'e'nlia c7Jeg&lt;Jś nowego, wZlględnie TZJUoeenlie
na ooś
znanego nowego, jaśniejszego świlaltla.
Książka Rus'zela składa się z dwóch częśd: wiE;k:s-zej (objęto&amp;ciowo) pierwszej
i ITl!I1Ii'ejsZJej
drugiej. Prz.ebY'lą dr'ogę ,aut'oraok,reślają
przypisy. A tych, w st'osunku
do n,iezbyt dużerglo 'teks,tu, jest ba'rdzo dużo, bo 388. Zdecydowanie przeważają powołYWl3Il1!i'a
slię na li1eratu.rę, wit:;·crzeczy zn&lt;l'ne, w il.na'czn~j mll1iej.sw.ści odwołujące
się do źródeł. I ten _a'Slpekt:n.ajdobiJbniej charakteryzuJe
salffią 'p.race;. ZnaJomość
liter&lt;ltU'l'Ymówi o ·Zlnaczn.ejwiedzy &lt;lut'orn, jes,t to W1ielka jego ,za:slug&lt;l.
Ob.ie czC;ś&gt;ciksiążkJi &lt;róŻll1Jią
się ·od siebie zdecydowanie. Pierwsza jest faktycznie podS'UilTIoWJaIl1ILems1tall1JU
wiedzy, bynajmll1iocj jocdnak nie kompleksowo wZlięlej
kultury ludowej Lasowiaków. A!ut'OT:pominął cale aspekty. Zrobił to n.i,cwątpliwi-c
z pełną świ'adiomoś'C:ią. Po,nieważ tego Il1Iiewyjaś-nlia, również i ja nie będę do'chodzjł prlzyczyn. W drugiej c:zęśei jako przedmdot badań - znowu nue kompleksowych - autor wziął dwie sąsi1adują'ceze sobą wsie, ,a to Lipnicę oraz Dzikowiec,
a fakty,czui'e dwa D~ikowce: Stary oraz późni·ej :nazywany Nowym, tj. dawną koloIl'Jię ni€lmiecką, jÓZJefińską z koń·ca XVIII w., Wildcnthal. Czyżby te wsie uważał
Z&lt;l reprezentantów
ku'lotury na 'terenie Puszczy Sandomierskiej?
Obie byly ·swego
czasu k.rólews'OczyZ!naimii ,olbie należały do klucza Ta'niż-ows'kiego.
J eśH chodZli o Dzik'olwiec, to wybór
był jak naj bardzliej trafny, na lomiast
Lipnka to wieś ciekawa sama rw ,sobie, .owszem,ma
również odpowiedniki, ale to
było:by innymzagadni€Ill,iem.
Rep.rezen.ta'l1&lt;tką - w moim ~'ozumien;iu - ona właŚ&gt;c.iwie[tie jest. W sZJczegóły nie będę wchodził. Czy nie lepiej byłoby wslawić
dwLe wsi'e - obok k.róleWiSiki,ejprywatll1ą? Albo tY'Pową pTZy;:oIi'ółk'ow'ł,
jak chociażby Woilczą Wo,lę, -o której zresz'tą autor wspomina?
Będą'c przy królewszczY'zna'ch, Illie -sposób nae zat,rzY'mać siC; p&lt;rzy nich dłużej,
zwła-sz&gt;cza przy kluczu rall1iźowskim. Ruszel, -o);:iemjąc ,się na Literaturze mówi, że
"':Śród 5 kluczy do nllll!iż·owskiego należało 8 wsi, a to: Raniżów, R&lt;lIniżows,kaWola,
St,anus!zewskli'e, Ldpnka, Mazury, Nalrt i Zi,elonka. Tymeza'sem oryginalne źródło,
mi.anowlic:ie zesn,awie:ni-e spis1u 1udnośd w cyrkule rzeszo·wskim, dokonanym w zimie w 1832 L, Si]:'o,rządZJO'r1e
naliuraln.ie w języku niiemkckim do ,.Sla:atsgul R.aniS'z,ow", oprócz samego RanIiżowa zrdI.icza nas,tc;puj'ł,ce Jl1Iiejs'C'owo":;'oi
(pQdaj~ wr;orządku w dokumencie, oryginał w IpOlsiada!I1~u
auloom recenzji): Płazówka, Cholewiana Góra, Ci'Sowła.s, DZlikolWiec, GwoŹJdzli-ec,Kopci-e, L&lt;ipruj.ca,M-a&gt;rkowiz.n.a,Mazury,
N~r.t, RanilS'cha.u, RanliźQ'w:sJkaWol&lt;l, RusJi'aJnów, RU'Siinowska WoOl'a,S.ta:n:b'zcwskie,
Wikza Wola, WildelI1:lhal; w sumie 17 wsi .. Jest tedy pewna róż,ni,ca.
W tabeli nr 9 (s. 153) ruderzaznacm03 luka w 'ChrOiOlQ,lo~i'i
prZJedstawicnia ilości.
mieszJmńców w Wiłd€ll1thaI. Wypełnill. ją przytocZOlne źródło. Właśnlie w roku

�Recenzje

335·

1832 - wlięc między latami 1812 :a 1880 - w Wrildenthal było 46 domów i 293
mieszkańców. Nartomias,t w Dzikowcu było domów 206 li 1153 osób, w Lirprnicy 266
dcrmów i 1709 mieszkrań,ców. Czy, sz..ukając, trlJie zlnalazłoby się Wlięoej podobnych
ż.ródcł?
Oprócrz źródeł urzędowych mogą być jeszJclze [Innego !rodzaju, jrak iCl1Jodażby
pamiętniki li spmwozdrarnli.a z badań, rirndywlidualnyrch czy zbiorowyerh. Na ter,etrlJ1e
Puszczy Sandiomierrskiej szerokie
badania
prZleprowadzał Irl1Jstytrut Sztuki PAN
podkirerow1nidwCim prof. R. Reinfus&gt;Ja, rówmież DZJiał Ertnogra:fiircZlIlyMuzeum w
Rzeszowie. Szkoda, żle Ruszel nrie wykorzystał
sPJ:"G'wo1ZJdiań
z ty'ch badań, bowiem
r:ie powołuje s,ię nra nie.
Ruszel, po przeprowadzemliu prawdZliwy,oh ,sltudiów nad wSlirami Dzikowi,ec
i Liirpnkra,sk'olnstruował sobi'e wlizję, k!tórą plr:Ziedsltawiłwłla~l1Ji,ew II ezęSrCl swej
książki .. Nlie będę wlchodzlił bliżej w teehl1likę badań rautram or·a,z w Imalteriały, na
jakich się ·crparł. Osobiśóe wyrrorbiłe:m sobie rnieco rinny 'Obraz rcha,rakteru i rOIzwoju obu wsi, ,crhocliaż zatr'z)'lmalem Slię tylko na Dzikowcu. Być 't'eż ,miOŻJe,za's'tosow2łem nieoo ilnlną mC'todę.
DZlikowi.cc od swego początku (Zialożomy jeśli nie prod krOlniec XV, to n'a początku XVI wieku) rozwijał Sli·ę według wręcz klaisy1czJl1)'lchrprlalwidłowośrCi.Najstarsza część wSli - Ito DzikKJrWlierC
Dolny. Możma by doj.Ść, ilu O'sradinli:ków
mliał na
początku, licząc lany. P:rzyjąć Imożm.a, ile osadnircy ()I\rrzymywrali !pO jednym łan:ie.
Dzikowiec był ulicówką z tym, że zagrody us!ralwliono:po obu strrolna,oh dro'g:i, jalko
osi, ale nrie przy n'i'cj sa'mej, bO'wielm po 'obu jcj sltrrolnaeh Ipozr()jslta~wlioll1o
"wlileś"
(u K. R. s. 164), gdzie lindziej nlazywaną "ll1awsie". Bylllaj'mniej 'nie było ono przeznaczone dla chałupników, których rnla wsi tak ma początk!U, jak i dł'ugo późmiej
nie było w ogóle. I ter.az problem: po co ,pozolstawiom'o tak dużo ziemi obok drogi,
a zagrody budowano 2J11raCZnlie
dalej?
"Wieś" to było pastwisko. J'ak to wyk,a,zał'em gdZJieiI1Jdzirej, w puszczy długo
wielką groźbą były wilrk:i. J e:szrcze pod koniec XVIII w. rzabijały orne zwierzęta
i ludzi. Stąd bydlo i Ipastuchy bezp:iecZiniejrsZiebyły wewnątrz rwsir, wilkri bały s,ię
t 11 za Pusz,czaĆ.
W rCiągu k,ilkunastu, a najwyżejkiilkudZ)i,esięci'u,
lat należało szukać miejsca
r,a nowegosprodarstwa
dla nowy oh pokoleń. P!r.a1widłowo powinna twmzyć s,ię
.,góra", czyli narastajclceprZrCdłużanrie
się wS'i na teronach go'~szych pod uprawę
i najczQścriej mniej'szych działkarchaniż,eli
na kmiecym "dole". "Dół" ll1ie zawslze
leżał na dole, a "góm" na górzle. Jest właśnie 'oiekawe, ile DZJikowiec Górny leży
niżej aniżdi Dolny. W Wyrs'orkirejLańrcucki'ej "dół" leży na wyżyrnrie,zaś "góra" na
terena'ch barrdz,o niskich. Przy badanJiu Dzikowca na;rzurca się, że tzw. "góra" ZKJrst2ła zaplanowana podobnie jak i "dół" li to być :może wklrótloe po założeniu ws:i.
Bowi·emi
Górny Dz;ikowierc porsriadał woale TOizległą "wieś", najlplierw jako pastwisko, dopiero późnirej pozwabnro budorwać 'się tu d1Jałrupnikiom. PłraciliolI1Ji z tego
c.::ynsz, naturalnie gromadZJie. POImi·eważludności przybywało, a il1lapodzi'ał łanów
Eie zawsze zeZWG!alno,radzono srobie w t-en spcDób, że wyrnajdywano tereny jako
tako przydalr.nc oped uprawQ i w ton 'sposób iwo,rzyły ,się gOiSpoda·rstwa Ziagrodl1'ieZJe.
Jllk ·poka.zujemoja
Ima.pka, wykonalna przezemn1ie w 1961 ,r. przy wskaz'ówk'ach
s(;dziwych dzikowian,
zagrród w roz:umlieniu siku,pieDJiramniejszy'ch gOIS'podars,tw
powS/tało kJilka. Jeszcze w latach 50-tyoh w Dzikowcu Górny:m były woale znaczne
skrawki "wsci". RczsprZiodano je właścircielom przylegrają,cyeh gruntów, a to na
opłacenie elektryfrika'cj'i wsri. Włraś,oicielepól w ten sposób doszLi do drogi, wzdłuż
której buduje 'się wsrpółrcześnliem'U'rowarne domy.
Bardzo wiele czynników złożyło się na to, że na ter·enach Puszczy Sandom,ier-

�336

Recenzje

skiej wyiwOlfzyła slię ,arcyciekawa grupa kulltru,rowa, kresowa wz,glc;dnlie wtórna.
Książka RusZ!ela przyezynia slię w jak,iejś 'mierze do pozmanJia Lasowiaków, ale też
zawi'2ra szereg elementów, k,tóre wY'magają wyjaśni'eń, uZ!upelilllieńa nawet dyskusji, Co - podkreśliam - nie umnriejsZJa jej wariośd. Poniżej ustosiU'l1kujGsiG jedynie do n,ieMóryoh z :nieh. I tak.
Na s. 60 auto'r ,omawia bartnictwo ~ pas,ieezmidwo na ter~'ni,e FU5Z!CZY.
Słusznie, bartni,cy byli przede wszys:tklim rolnlikami, rolnictwo było podstawą 'ieh ŻY7
et;}. Nawet w dużyeh ,miasIteczkach nlie 'mówiąc o 'małych o wys'oko rozwiniętej prociuk'cj'i 'rzelmieślni'czej każdy rzemieślnik posiadal mniejsze l:Jb większe
gospodarstwo 'ro'lne li olno 'Stallliowlilo'czqs,to o jego zalmożności. Przdrwało
to nawet do początków XX w. Pf'zerzmoiłomwiele
wiejsk:ieh ksiąg prawnych, tylko wyj;~tkowosp()ltykałem nazwiska ehłolpów porsiadających barcie. PorsiadaN je ci, którzy
byli właśoi,cielami g'Ospodarsltw ozynszowych. Faktyczmie ba,rcie były przywilejami właśóeieli la:s'ów, w ,tym i k,rólów. Poddanli królewsey też byli whowiązani do
pmc pańszczyżnianych.
Mogli je odrabiać - w ten sipO'sób'płac'lc za użytkowanie
ziemi - w fOilwarkalch, ,ale też pracą w dymar:kach lub doglądając barci. Natomiast balrdzo często w testamentach ,i inwentarzach chłopskich są wymieniane więk:3ze lub !mniejsze 'pasiekli, nie :m.ająoe Il1Iiewspólnego z par'lslzczyzną.
Na 'S. 67 autor wspominlao 'smolarzach i dziegciarzalch. I tu nawiążG do mieszkańców L:ilpn'iey, którzy handlowallimaz~ą
(smarowidłem
do wozów) i stąd przezwisko "ma,ZJialr'le".Jeźdzlili oil1lipo wr"ia,ch li sprzedawali :maź,a także dziegieć j'ako
;środek lecZJni'Czy.Autor podkr1eśla zmianę drZ!ewolsital11'u
na terel1lie PU'sZJczy,gdzie
v;ładz,e ausltriack'ie wprowadZJiły SIQIS'l1ę
na 'miejsce ;innyeh drzew. Lipniczanie kliedyś
sclmi topili maź do wozów, a kJ~edy brakło odpowiedni'ch drzew, k'OntY'l1uując dodatkowe' zajęc~e, sprowadZ!alii ją z Podgórza.
RU'szel w~ele mówi o ośrodkach rzemieślniczych
czy przemysłowych na terenie
PusZJczy. Na termat wytopu żelazasZ!erzej
wypowiedZ!iałem 'się w artykule Ślady
,dymarek
i kuźnic
w Sandomierskiej
Puszczy (Tradycje
hutnicze
w Puszczy Sandomierskiej,
Stalowa Wola 1970). Ale jeślli w Miechooi11'ie - nie k'oło Tarnobrzegu,
ale Dzikowa - pows&gt;iałośrodek
garncarski, wytwarzający mezzomajolikę, to dlatego, że u s'tóp zJamku potężnego ,rodu TaI1nowskich :i nad Wiisłą. Meble kolbuszowskie, któryc:h żródłem był Sokołów - 'rynek lokalny dIa szerok&gt;iej okolicy, zaspokajający
tak potrzeby k'ościelne, jak 'i dworskie przecież rozwinęły Slię obok
z8.mku s.anguszków w Kolbuszowej, dopier,o w 1700 r. podl1liesionej ze wSli do rangi
miasteczka. Drobnych ośrodków ga'rncarskkh
było wszędzie dużo. A jeśli chodzi
o Medynię Glogowską, oModek jak :najbard ZJiej wiejslk'i, to po'wSitał 0111 wcześniej
aniżeli w połowie XIX w. (s. 71). I :tu powolam 'Się na tradycję rodzinną, przekazaną mi przez dziadka S.tanisława Liszaza, osta,tniego ,strychana
dworsk!iej eegidni
w Głogowie.
Otóż kiedy Lubomirscy - Jan Kazimierz z Urszulą z Branickich - przystąpili
dQ budo,wy zlamku w Głogjowie, a z kolei kl'\lsZJtoru, murowa'nego ratusza i domów
zajezdnych, spTowadz'ili z Medyni s:trY'cha:rza - niewątphwie dośwliadezonego garnc;nza - rni,eznanego ;m'i Z ~miel1lia LisZ!cza, który zalprowadził cegielnię .. Tak'o uposażenie otrzy,mał k'awał ziemi. KSliąż,eczka ,strY'charska jego sy1na, Józefa, znajduje
się w WAP w Rzeszowie. Jego syn, Antoni, wydał swoją córkę za mąż za garncarza
z Medyni, kitóry osliedlił 'Slię 'W Głogowie na Wygodzie, obok ieśCli,a li tu prowadził
swoją galrnea'f'l1lię. Według mego prczekonaniia ośrodek medyńsk,i powstał pa'zynajmniej w XVIII wieku.
Na tym 2lakoń&gt;czyłbym swoje Ulwa,gi, czresztą tylko wybrane. A teraz niejako
na zamknięaie. Autor w 'moim ,pTZ!ekolllallliu- podjął bardw skomplikowany

�337

Recenzje

temat i w jego Qpracowaniu
Daczej fr.agmentarycznym
niż Isyntetycmym - zastosował właściwą ,m·etodę naukową, włożył w dzieło mnóstwo pI1a'cy, wykorzystał
dotychczasową
wiedz(; o Pus,zczy, zHia'cm~e ją rpowiększaj&lt;j!c. Ale równoczeŚinie
ON znacznie mJni'ejszym stopniu
poslugiwał się wyobraźnią, przez co niejako umknął
mu aspekt onajisto1t!niejs.zy, c zł·o wi e k: L.a:sowiak czy Lesi-ak, twórc.a las'Ow.iackiej
i bm'dzo specyfi·cznej kultury. A dzi:ałał tem.że c:z1,owi,ekpod ,na'porem ok,reślonych
c~Yl1Jllików,z których już niewiele pozo\Srtało, w określonych warunkach i okolicznościach, drawno już zmien:icmych. Zmiamy bo:wiem nastąpiły gwałt'owm1ie i liczne.
Trudno a-adzić temu, kto o radę soię n'ie :z.wr·aca. Omawia:n·ą Ipra1cę- w moiJm
pczekonaniu - należałoby ni'e tylko pogłębić przez z.astosowa'l1Jie wyobmźni, ale
i edtworzyć 'Człowieka. Czy nie byłby to temat do na'stępnej rozpr~wy?
Franciszek

Kotula

II
Kulturę badać moź,na w rozma:ity sposób 'i z różnych 'Pu:nktów widzenia.
obecnej sytua'cji ,nauk 'społecznych, 'slzczególnie zaś .jntercsuj&lt;j!cej nGS tutaj antropologii kultur·owej, listnieje wiele równopl'awnych
teorii i m·etod badawczych,
które kOlnicentrują się wlaśnie na iróź,nych .aspek,ta,ch ludzki.ej ~ultury. Jak pislał
swego ,c'za:su C. Kluckhohn, antropologowie interesują się ,,(... l z.aleź,nO'śc.Lam'i
między sferą kultury i psy,chiki (... j, pogra.ni'cz'em biologi,i i antropologii. Jeszcze inrni
skupiają uwagę na śl'odowlils'ku materialnym
jako czynniku 'Warunkującym oi narz.ucającym gra,nioceI'OZWO.juli funkcjonowania
k'ultury". Wykaz możliwych ,podejść
b:,dawczych moglibyśmy znacm1ie wydłużyć, ale nie '0 to w ty,m wypad~u chodzi.
W konkluzji chcielibyśmy jedynie podkreślić, że mimo takiego wachlarza możliwości zaWS'l;epojęciem naczelnym dla humanisty pozostaje kultura. A jeśli kultura, to
o2zywiśei'e jej nosiciele ludzie, zorganizowani
w osp&lt;Jłecznośc-ilokalne, grupy
etmicz,ne, nerody itd.
Tytuł pracy K. Ruszela Studia nad kulturą
ludową
Puszczy Sandomierskiej
sugeruje nam właśnie pracę o kulturze ·określonego regionu, w czy,m utwierdza nas
aodatkowo sam autor w swych deklaracja,ch. Zakłada on, że publikacja
będzie
"f. ,.J
próbą ukazania specyficmego
zespołu zachowań ludzkich w konkretnych
ru.ma,ch terytor'ia1.nych środowiska naturalnego"
(s. 7). Innymi słowy mamy się
dGwiedzieć, jaki jest wpływ podstaw materialnych .i środowiska geografioczneg.o na
rozwój i moż!iwoś·ci ada:pta.cji puszczańsk:iej kultury ludowej, AiU.tor chee wykryć
\\"ieloaspektoQlwezwiązki pomiędzy kulturą .s'P'ołec:z.nośdlokalnej ,a wa,ru.nkami środowiska - wszystk,o to w r,ozwoju historyc?Jnym i układzie prz,estr:z.enny;m. Dl'ogi
prowadząoe dQ rOlzwiązani-a tego problemu wi10dąk&lt;JI·ejno'pl'zez pokazall1iiew~runków
naturalny,ch środowiska pusz·czańskiego i stosunków osadniczych, następnie
zarysowanie w ujęoCiu modc1owym materialny;ch podstaw kultury ludowej. Teo1retyczną kcncepcję książki kończy pr-ezentacj,a wybranej
mikrostruktury
{Dzikowi'ec),
aby ,na jej przykładzie zjawi'ska makr'o~trukt-uralne ujawnić w ich lokalnym wymiarze.
AntrOlp&lt;Jlogi,cz.namonograf,m Dziko'wca moa być modolo.gic?Jnym "studium S:PQłeczn·ości lokalnej
z wydobyciem ·czynników przystosowawczych".
DokOlnać jej
można, w'wni.emautora,
pr.zy 'pomocy pewnych ,elementów oorioenta,cjiek'ologi cznej (tzw, human ecology) i przy ,Ik'onkretno-history.cznym
tmktowaniu
badanej
społeczmoś'cli lokalnej". P,rowadzona z uwz.ględnieniem tych założeń anal&lt;iza funkcjonalno-strukturalna
w końcowym efekiC'ie ,,(... l pozwoli uwzględnić
zarówno

'V

22 "Lud"

-

tom 63

�338

Recenzje

ma·telf!ialne potr·zeby Jej ,członków, j'ak i Isys,teomy walftości, ;postawy i role związane z okreś'lclIlymi s'ńaltUls'auniludZli 'Or.az ~tl1ccesy dezo~'galIl'iza'cjli li dezi.ntegracjoi,
pOWlS'tawalllie ktO!I1:fNktówi irua,p~ęćSlpoł,ecZlIlych - wszystk,o w rama'ch okireśloncj
str:uk,tury ~poł'ecZlnej" (.s. 1'21). Tyle Zla~o~eni;aautoIfa.
Przyję-c:i.e f1;'ej,według nas, zdecydO'Wa.ni.e ekologicznej kooc.ep,cji podejści·a do
zj,nw'Sik kiultul'owyoh, .pociąga za 'sobą siłą ,rzeczy a.n:ałazG joednos.tl'eil1lIlą,a pen-adto kryje pe'wne l!1Ii,ebeZlplieczeń:stwo
- z.agubioell1iesamej Ij."t()ltytych zjawisk i p&lt;:'rtycYP'ującY'oh w nich j'ed!nostek. Nie uniknął te,go niestety
autor Teccnzowanej
pracy. Z~l,lmi'a's·tobiecanego
ob['azu 'uj'awniają·oego wpływ ś'rodowis,ka ma,turalnego
r,a kul burę, otrzymuj.emy
j'edynie pr·ezenta·cję tego śirodowiska li dokonujący
się
w []Jim rOZlwój ma·teriia'l:nych ,podstaw eg)zystencji; wszystko to uk.azane za j':OiffiCcą r.zetelny'ch tabel, wykresów oj cyfr. Nie tworzy to w tym wymiarZe spójnej
całości, zaś TZe'CZlOl..'1ych
opowiąZJań funkicjon&lt;:llno-'SJtlfuk,tura,lmych zdaje siG, że możemy s'ię tylko dClffiyśl.ać.
Kult'ura dLa Ru:srela kończy ·się rn.a jej aspokde
technologiczno-użytkowym
z pominrięoiemsf.ery
'Symbohczn,ej. Krótki &lt;[,oZJdZJiiał
'o sPQłecznej to,p&lt;l'g)rafii wsi,
mający być zalS'adn~czą, według ogól,nych zaloż·eń autora, częś.cią mo,nografii Dzikowca, w m'in1imaLnym stopni,u wypełl!1lia tę luk!;. Do&lt; j,akii'ej ka.tegoT'ii opra'c:)wal1
możemy więe ZJalaczyć,oałość Siudiów ...?
Ogmnicz·onies'i&lt;:: do :r'ozwiązań typu histO'ryczno-'gospod'l.Tczego i goo'graficzno-przyrodniczego
oddala tę pDacę od uj!;Ć et,nografiocZlnych, k,tórych z:asadIlliczym
celem jos,t badaI1li'e kultuJ."y ludowej jako '9pocyficzm-ego .1;WO'l'U
w obrębiio::~narodu.
Oczywiści'e nie możemy kwes;tioonow,ać ,zas.ad[]joś'cli podejmow&lt;:lnia studiów nad
cZYlIl:nikam'i kUlotUTę ,tę kształtują,cymi.
Nie~tóre z ,tych ,czy:l1Jników, w)"mienJi&lt;lll1'e
pe'wyżej, ZJos-tały przez autor.a 'cmówi,one bapdz:o dokładnie.
Moż~i'wc jes.Ł także
uję'cieakcentujące
określoOlIle stanowisko' czy też -abs.tmhujące 'cd zdarrz.el1 ,i faktówuznal!1ych
'Ea uboczne. Lecz j'eśli alutor tytJułem .pracy sugeruj·e ·balClan'iaklultury ludowej,
to ni,e ,powinien, 'przynaj'mniej
bez st'osownych po\stulatów teor·etycznych, zatrzy;mywać 's'ię w swych T·ozwa~arna·ch na etapie wstępnym. Faktycznie bo¥;,iem Zlooj.duj.emy w pr.a'cy zakres pDoblemów leżą'cych u podsLaw wytworzenia '9ię kultury opusZJczańskich 'chł·opów. Ruszel wi'Clokrotni,c mówi o specyfice
tego reg)ionu, udow&lt;1Jd:niato 'ZJre9ztą pTzekonywują'c'o, ale... tylko w odnie:Jieniu
de) kultury
tecbIlli&gt;czno-użytkowej. Jakie bO'wiem 'implik,acje dla społeczności Dzc,ikowoa ,i in. ma 'Specyfika geogra:fJi,cZlno-.gospoda.rcza i history'cZiIlla? Czy kultura
symbo1i'czna t)"ch Dogi'OIIlÓW
wYlfóżrua 'slię swą specyf'iką i lorkaln'ym cha'rakterem?
Te 'i iil1lI1epodobne za,gadniell1liia'pozostają IPO~ rOZlwa'żalIli,aomiK. Rus'zeLa.
OmaWli;a.na pozy'cja wydaje się n:am doskon&lt;:lły.m pretekstem
do pewnej refleksji na!tury Qgólni'ejsz.ej (np. taki:ej r'ef1eksji, j.ak i innych 'tego typu, w por'acy
autora bmikuje). Postawmy ;s,obile 'PY'1:Jalllile:
jaik1ioej'CSltmliejJSiociDola metody ek,ologicznej w całroś0iowym badallliu kuHu,ry? Możl!iwości tak.iego ujęcia nikt nic n0guje, lecz jej w.acr-tość .pioZlIlaWCz.ajCSlt ogml!1liczona. Opierając
się :tylko n.a niej,
nie mQżIlla wyk'w1czyć pOlZoaściśle O'kir-eś'llQnykTąg problemów
wzajemny,eh zależnoś,eiczloowlielm i ślf&lt;ldowiska. Funkcja
jej llIie m&lt;lże wiQc być w kontekś'cie tego,
co powiedz'ieliśmy,
podsltawą ['IltlCl'preta1cji zjawi'sik kulturowych,
locz j,edynie i·ch
d0pełni,€!naem (,czy ~eż &lt;)Ispektem). Człowie'k, pr'zytloc:z'OIny zjaw,iskami przyrodIllic.z)"m,i ~ :m,leżlt1JośdalIl1Jiekoll1Jolffi~'czmymi,
'llwalkła,ny w walkę o 'Swoje ,prz:.c'1:rwanie
biol'Ogiczne, t1f!aoi tu 'Swą wartość jaiko ,tJwófioa kultury
w jej HSipek10ieświ.a,topoglądowym. W 'czasie czytania :recenzowanej .pracy utwierdzal'i~my ·s'ię w tym prze.konalIliu.
Z k'rontiikarnkie.go olbow:iązku od'Ilo.!Jujmy, ;iż t,ekS't wzboga1cooy jest serią zdjęć

�339

Recenzje

(61) autorskich
z tegoż regionu, wspomnianymi
już tabelami i wykresami oraz
ta bl·i{~~mi.P.ra·ca oparta jest J1Jamateriała,ch
źródł:owy'Oh, dot}'lchczasowych rpublik:.;cjach .j badani,ach w1aSlIlyeh autor.a. Z wUJfszta'torwego!punktu widzenia jest przykładem soJ.i'dno~cili dohrego przygotowania badawcZiego.
I Jeszcze uwaga końcowa. PraDa, ja'kitej dokonał K. RusZiel może być uwatana lza zamknięt,!, do podcjm1owanych zagadnień nie można wnieść już pmkty'cznil' nic odkrywCZiCtgo,b~dzie to już najwyżej kumula,cja f.aktów. Wydaje się, że
po przeformulowalllJiu za!oteń t€'oH~ty,cZIDychli :i:llIny,mustawieni u ,płasz;czyz:ny po,znoo:wcz,ejautor może kontynuować swe s,tudia !nad regionem Puszczy SailldOlmiers;'.:iej w ujęoiu, które uzus.adnli! ty,tuł tej pfIa'cy. Rodzi się jednak pytan1ie - w j'akim stopniu obecne badania ,i ustalenia mogą być punktem wyj&amp;cia do dalszych
a!"laliz, jaką obrać dr·o,gę, aby Studia nad kultur q ludowq Puszczy Sandomierskiej
były częścią całości Qbrazu kultury tego r,egionu? Motoe sam aut&lt;&gt;r znajdzie tę drogę.
Michal

Buchowski

Wojciech

Burszta

Stanislaw Ol&lt;;dzki. Polskie instrumenty
ludowe. Zdjęcia: Zbigniew Kamykowski.
Polskie Wydawni·ctwo Muzyczne, Kraków 1978, ss'. 115, ilustr. 86.
Album a 'r;olski-ch ludowych instrumentach
iffiuzy,cznych, przygotorwany przez
Stanisła'wa Ol&lt;;dz.kiego, jest pierwszą
próbą całośdowego' ,przedstawienia
stanu
rolski·ego instrumentarium
ludowego XIX i XX w. Autorr zajmuje się tylko inst.rumentami muzycznymi, które Ziostały wytworzone przez twórców ludowych blldowni'czych instrumcntów.
Natomiast zostały pomiJnięteiJnstrumenty
profesjonalne (np. klarnet, trąbka), które przeniknęły do kapel ludowych w omawianym
okreslie. .Jcst rzecz.'! oczywlS'tą, Żie 'forma a,lbumu nie pozwala na wyczerpując8
o:nówienie tej problematyki.
W pracy swej autor wyodrębnia dwie części. Pierwsza jest omówieni'em his~orii PQwstawania instrumentów
i charakterystyką
pO'sZJczególnych grup instrume-nltów. Druga część jest dokumentacją
f·ortograficZIDą.Autor zastosował w swej
pra,cyr;QdZiioał linslnrmentów
według klasyfika'cji 'Przyjętej przez muz}'lk'ologów.
PI'czffiI-iUjąC zdjęcia iJnstl'umentów autoJ' przedstawiJa w pierwszej kolejności
instrumenty wykopaliskowe, a n&lt;lstępIllie chordofony, ael'ofony, m€UTIbmfony i idiofeny. KaŻidoafotograf.ia insltru.mcntu pasi,ada krótki ·kom·en1tarz, ,a lliddóre 'przedslawione ,jnstrumeJ1ty mają ['ównlież podaną skalę głoslQ&lt;wą.
Przeds1tawliują'c stan 'iltliS'trumentalni'llmlud-ow,ego w Po1stce w XIX i XX w. autor r;ominąl i,stnienie 'lliiektórych ins,wuJmEIDtów, ja1k np. 'o,k:alrylll.O ich wystE;pc)wanli,u na Żywieoczyźnie infor,muj€ K. Moszyń'SIk!i1. Okaryny znane są również
z tCi'·enu obcocnego. województwa
nowos'ąd€lckiiego, skąd w 1977 r. porzyskano do
zbiorów Muzeum Na,rodO'wego w POZl1!aruu Oddz.ii.ał'll Inst.rumentów
Muzycznych kilka cgzempta'rzy ,tych ceJ1almkzny'ch iI!1stTlUmentów2.

K. Moszyński,
Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. II, Warszawa
Okaryny
uzyskano
ze wsi Szalowa
od Franciszka
Kostrzewy
konywał je od 1928 r. i na nich grywał.
l

%

22·

1968, s. 579.
(ur. w 1903 r.),

który

wy-

�340

Recenzje

Książka jest ruieZ2miennie C€il1Jnąi potrz'ebną po'zycją wydawniczą,
obraz ~ns.wumeu1ltalIliJulffi
ludowego z 'OJ3ta&lt;tJruiego
stulecia z aalego kraju.
Zbigniew

gdyż daje
TOToński

Zbornik
radova
Etnografskog
Instituta.
Etnografskij
Institut
Srbske Aka~
demij'e Nauka i Umetnosti.
Ebnoloska prouealV1anja Djerdapsk'og TII"Jseljla,cz. I,
t. 6 Belgmd 1973, ,SIS.162; 'cz. II, t. 7, Bel.grad 1974, ISS. 128; cz. III, t. 8, Belgrad
1976,s's. 158.

W trzec·h k'olejnych tomaeh
"ZbolfI1ika radowa",
wydawanego
przez Instytu;, Btn()'gI'aficz;ny Serbskiej Ak,adeTIJiliiNalu:ka i Sztuk:i, opubhkow,ane zostały wynikli kOiffiplekwwych badań etrlogr:afkZll1ych,' prowadzony'ch
w l,atach 1963- 1970
we wsiaoh leżą'cyeh w okręgu Djerdap Żelazne W'rota (wSiohodnlia Serbia).
Historia podję.oila badań tego iypu, obejmującyeh
jll1iteresują'cy z tC,tn()o~afjicznego
punk,tu widzerui&lt;a tereu1 (zasiedlony
prz;ez ludnośćpoehQdZicniia
'se,rbskiego i rumuńskiego o 's.pecyfi'c21nej 'kulturze), jest ciekawa. J,aik PUstze prof. M. Barjakiarović w alfty/klule d{J·ty,czący'm p'l'obl.ermatykii 'badtań etnografieznyeh
tego obszaru,
drog.a dQ pelnej r'ea'~iza'cji ,byla ll1!~ej,akod'wuls1topni'owa. W okóI'csic pod!pi.syw,ania
parow:mi&gt;€il1iiJamiędzy Jugosławią j Rumunlią .d'oty'czą'cegQ budowy wspólnej elekt1Gwni wodn'ej na Dunaj·u, In\Stytutowi Eln;ografieznemu
zlec,olno przep['owadzen ie badań nad flJOJwąloka.jiz'30cją 'Osiedli, '!~tóre mialy :znaleźć 'się na tepeU1:i-ezbiOO"n:ka wc'Clneg{J. Zaodarneta:k.ie zostalo wY~l()ona&lt;ne
w 1'963 T. W tej faZli'e na plan
p.ierwszy wysun.:;ły Soię badanila doty'czące :struktury ludnościowej i jej charakterystycZJnY'ch .cech (kwes,tie pochodzenia,
więZJi spolecZlnych, więzi torytorial.nych
itd.). W drugiej f.avie badań prZieppowadzonych przy popanciu mailel'i'al:nym specjednej komisji mającej 'na celUOClhl'Onę 'pamiątek kultury li 'przyrody tcg,o obszaru, przySJtąpiolDlo do badań mOlll'ogwflioc2my'ch.Tok 'pra'c badawczych znalazł swoje
odzwierciedlenie w ukl:adz,ie 'tematycznym posZlczególnych tomów.
W częścli pie1"wS:ZJejza'waJrto opracowani'a
dotyczące charakterystyki
gC{Jgraficzlnej, ludll1JośoCiiowej
li językowej badanego terenu. M. V. Lutova,c opisuje okręg
d,ierdapsk,i, z geogr,afiocznego punktu widZlenia, wskazują'c t'e cechy kraj{Jbrazowe,
które wywarły
,istotny wplyw 'na ,rozwój społeczno-gospodarczy
(stosunki wod:1e, komunik'&lt;licj'a, znacZienie po,htyc21TI'epolo'żeni:a i kwcs:ti.e graln&gt;i'cz.ne).Ciekawy,
dają'cy jamy obmz slkiomp1ikowaID.y,c:hw gI'1unci'e il'Zleczy stosunków ludności{Jwy'ch,
artykuł M. BarjaktaroVlióa dotyczy l'OzwaŻJań nad historią osadnidwa.
Autor wskazuj:e na istnJieni.ie kJil!ku 'W,aJDs,two\Sladni,czych: :z. oik,resu przedtr,ackiego, n'ajostarszą
warst wę os,adn~ctwa s lar,oibałkańisikiego, na'Sitępni'e osadni-dtwa 's.t,a'roslowi'ańsk,iego.
Na wymaenione wa'fs:twy Uliaklada,jąsuę dalls:z.e, będące wynik'iem silnych ruchów
migra'cyj1ny&gt;oh (we wczesn:ej fa-m,e ok:reslu panlowania ,tured{ii,ego, w ,późnliej-szym
{Jkresi'e pod w,pływem Zlffii,an,p:oJit)'lczmy'c'h,IDip.ukla'dów z 'końca XVIII w, o wolnej streHe 'finddul1Jajskiej). UZJUlpełnioenici'ego tematu 5lta'llowiop:ra'oowrunri'c D. DrljDey, w któr)'lm .przeds,tawione
zostaly ruchy ludnośdowe
w okresie budowy
hydroel,ektiJ"own:i. Kwes:tlie jęzY'lmwe, doty'czą'ce dialektu serbskJi-c·go używanego na
tym terenie, omawila A. Peeo.
Kilka dailszy'oh artykułów
'poświę:c,onych jest za,gadl1ii,eonJiomgospodarki i tradycyjnycih zajęć ludinoŚ&gt;oi. D. Bandić w a,fltykule Tradycyjna
gospodarka
Tolna
We wsiach djardapskich
przedsiawia głóW!ne ndcJI"Un!kJi
tlI'adyeyjln:ej l?)oS'po:c!.a.rki
chł'op-

�Recenzje

341

sk;ej, hodowli i rolnidwa.
Na pods!tawie zg;rolmadZiolnegomater,iału charaKiterywje gospodarkę rolną 'stwierdzając,
że Ipod wpływem środow,is'ka i 'układów
społeczno-poliity,cZJI1y;ohuformował 'slięmieszany
roll1iiczo-hodowlalny typ ekstensywnej gospOd'Hki. D.mgim typem zajęć było 'rybołówstwo. S. Zeoević i D. Drljata w artykule Rybołówstwo
djerdapskiej
części Dunaju
omawiają historię rybołóws,twa na Dunaju, da'wną i wlspóklZJelsnątechll1likę połowu ,i handlu irybami.
Rybołów~two w tej nęśoi Djelrdapu było dlla niek!tórych wSli od da wina podSlt'awowym zajęciem. Z tego też względu 'charakteryzuje Slię wła:sną, 'różniącą się od
innych, spocyHką.
Rola jaką odgrywał Dunaj w kształtowaniu
obhczaillUilt'Ulrolwego tyoh terel'ÓW była ogromna. Rzeka dehmitował!a 2Jasię@i,pewnych zjalwisk kul'turowyc:h,
.twOiTzyła osobną :&gt;trdę, w której J'ozwilnęły slię takie formy zajęć, j!ak wspomniane rybołówSJtwo ,czy żogluga. Żegluga '9tanowił'aspecyf/ilczll1ą formę 2JaTobko\vani,a. ZagadniE'lniu tomu pośw:ięoony j'esit antykuł B. Vllahol\'iić Żegluga jako gałqź
gospodarki
we wsiach
Djerdapu
(ze stanowiska
etnograficznego).
Przedstawiony
Wi nim zo~tał rozwój
żegllUg)i,która ,od XIX w. nabiera 'coraz więklszego ZJI1,aczC'nb gocspoda'riczego. Specjalną gruipę zawodową ISltanowi,li ,mies:Zika,ńcywsli trudr.iący Siię prze{liąganiem łodzi wzdłuż rzekli, utrzymywall1iiem ['zleki w spławności
oraz samą żeglug'l. Katego,rie te, jak iSlt'wierdza ,alUtorik:a,miały wpływ na żyoie
społecznemaz
nl(l kulturę ma1tori,alną, uWlidoezniło 'Się to pr7.ede wszy,stklim w budoWlTIiiet
wie. Rzeka miała :ta'kże wpływ naro,zwój
os,ied1i ,położonyC'h przy brodach" w tych miejscach rozwijają się centra handlowe. Przykładem jest osiedle
Tek:ija, k'tóre na IprZieło,mieXIX i XX w. roZ)wija się jako najwlięklsze centrum
handlowe reglionu. N. Pavković w artykule Handel
i rzemiosło
Djerdapu
omawia histo1rię r'ozwoju :regionalnego handlu, strukturę,
stosu'llkli społeczlno-ekonomiczne. W zakoilczeniu podkreśla dwutorowość rozwoju handlu, z jednej stron:, skupicnego wSItrefie
g;ralllli'czln:ejhandlu
międzYIn:arodowego od poezątków
wieku XX oraz z drugiej - handlu wewnęrtJrzmego miiędzy miastem a wsią. Rola
rzemli'osła byla lokalna o zróżnicowanej prodiuk'cjli, nalS'tawionej głównie na ZJaspokojenie cdbiorców wiejskich.
Drugi tom Badań
etnograficznych
wsi
djerdapskich
zawier,a opmcowania
dotyczące wybranych d2Jiałów z za'ikr'8S1U
kultury 'materialnej, duchowej i społeczLej, B. Vlahović w artykule
Tradycyjne
pożywienie
ludności
Djerdapu
podejr:1Uje temat tradycyjnego
pożywienia, dotychczaiS w serbskliej 1iiteraturze mało
opraieolwany. W r:ożywieniu (na tym terenie zasadni'czą r'olę odg)rywały taki,e surcewce, jak ryby, ,mleko li przletwory rnIeczne, Imięso i potrawy z kukurydzy (mar:1ałyga). W począt,k'a'ch XX w. miejsce mamały'g,i, j:ako podSitawowego składnika
p')żywie'l1!ia. zaj'muje c:hleb, prizede wszysrtk'i,m wypiek,any w domu. Wa,żną rolę
odgrywa także pieczywo kultowe, sZicZiególni,ePOW!iąZian€z obrzędowością pogrzebGwLj. A~torka oma wio sposoby przygotowywania
i przeróbki
I;Ocs:zlczególnych
skladnlików stwierdzGj'lc, że w zakresie .poży""'1iClnlia
na!stąpiły w okiresie powojennym nieznaczne zmiany.
Artykuł .T. AranceloV1ić-La2Ja,rić Ludowy
strój Djerdapu
zawiem ,dekawe wypiki badail wskaz:ujące, iż stirój ludowy t'ego terenu nie jest jednolity, lecz wykazuje powiązania ze strojem ludowym rpółnocnowsohodniej Serbiii, a ,także De
strojem rumuńskim. Na podstawie zachow.anej formy od2Jieży z koilea XIX w.,
d także
elemontów powszochnie dZii:cJiajużywanych, można na ty,m obs'zlarze wydzieltić trzy typy stToju. Goc,grafi'c2Jna specyfik'a 'regionu 011az CZyllln'iiilli
społeczno-gospodarcze sprawiły, że do okresu obecnego zachowały s'ię formy archaicznej
odzieży oaisterskiej.

�342

Recenzje

W dalszej częśCIi zamiesZJczono opracowania
dotyczące
rodziiny, obrzędowości
rodzinnej
i dorocznej omz wierzeń i medy-eyny ludowej. N. Pantelić w alrtykule
Y'zyczynki
do badań nad małżeństwem
i rodzinq
na podstawie
anal,izy żródeł
demograficz:nychi
'ma,teriałów z badań tEIrenowych ormawi'a wiielkość i strukturę
rodziin. Dane wskaL:ują na tendencję
zmian w obrębie rodziny poszerzonej, idące
w kiierunku poj'awiani'a się rodziny nuklearnej.
Do dzisi'aj obowi'lzuje w zakresie zaWlierrainia małżeństw
endogamia.
Wpływ industrializacji
powoduje,
że na
tym terenie pojaWliają slię rmałżeństwa mieszane zawierane między Serbami a Rumunami. W dalszym oiągu zwyczajowo
kojarzy się małżeństwa
między nieletnimI. B. Vlahović omawia w opracowaniu
Zwyczaje
mieszkaiLców
okręg;[
Djerdapucykl
zwyczajów
rodzinnych
(obrzędy narodzinowe,
weselne. rogrzebowe)
oraz
obrzędowość
doroczną
li zwyczaje
zawodowe.
Badany
terencharaktc'ryzuje
się
bogadwem
zwycZJajów i obrzędów
dotyezą-ey,ch posz'czególnych cykLi, przy czym
ich zróżnioowanie
terytorialne
jest silne. Autorkę
interesuje
przede wszystkim
ich
funkcjonowanie
w nowych
warunkach
'oraz
towarzyszą'cy
temu
proCes zmian. S. ZeceV'ić w rartykule
Wierzenia
ludowe
przedstawia
wyniki
bi.ldań nard wierzeniami
związanymi
z istotami
demonologiczrl1ymi. Na terena'ch
tych, podobnie jak na terenie rcałej południowej
Słowiańszczyzny,
występuje
bogactwo najrróżniejszy,eh
wątków
demorl1ologiczmych. Wierzenia
w iOJto,ty mityczne, bóstwa i demony, mające
oharakter
przedohrześeijański,
są lkzne i mają
rozmaitą
genezę. Autorr klaisyfikuje
wys'tępująrce
wierzenia
na trzy kategornie.
Pierwszą
stanowią
demony powstałe
z żywych ludzi, talasan, wi.lmpir, niechrzczone dziecko. Szczególnie wi,ara w talasona
(nazwa zapożyczona
z tureckiego)
- - dueha opiekuńczego
domostwa,
będą'ce~o duszą człowieka który dorm (ś'Cianę)
budował,
jest w tyrm rregion1ie rozpowszechniona.
Drugą gr'Upc; stanowiLI demcmy
związane
z plfzyrordą duch 'Wody, sumska majka
(rumuńska
nazwa panduri)
-- bogini lrasów omz zm.aj (żmij). Trze'oi'a grupa istoty mJityczne wpływające na ludzki los (sudjenice
borgirnrki larsów), demony spr'OwadzajLl'ce chorI'oby
i epidemie. O. Mladenović
w opraoowarl1riu Tańce ludowe
oma!wia i charakteryzuje tańce ludowe,
wyróżnlirając dużą storsrunrkowo grupę tai1ców obrzędo'wych.
Medycyna
ludowa
okręgu
Djerdap
to ,temat alrtykułu M. Dragica. Zor5tały W nim
omówi'one te fOlfmymedycyny
ludowej, k,tóre są chamkterysty!czne
ii pozwalają
na wydobyeie jej srpecyf'iki. Przyczyną rozwoju lecznictwa ludowe~o w tym okrc;gu były słabe konrt'ak,ty z ośrodkami Imiejskimi 'i bri.lk pcmcicy mcdy'cznej. Stan
ten istniał do II wojrny świa,towej. Autor przedstawia
poszczególne elornernty dz,ieląc medycynę na dwa działy: medy'cynę empi'rycL:ną i fitoterapic; z bogatym zestawem
ziół łecznkzych
,oraz medycynę
ludową
o
charakterze
magicznym.
W trzeciej
części z,ami'8'szrczono cykl artykułów
poświęconych
monograf,iorm
poszczególnych
wsi, które w związku z budową elektrowni
wodnej zostały pu:-zeniesione. W monografiach
tych przedsrt'awiono wybrane zagadnienia dotyczące charakterys,tyki
społecZJl10-goispoda'fczej
li przesz.łości
historycznej
badanych
ws,i.
Przeds,tawiorno takż,e problemartyrkę etnoglrafirczną,kitóra
nie wstała
uwzglC;dl1liorl1!a
w porprzednirch tormach.
Z przeds,tawirornego układu
i zawar,tośoi poszczególnych
tomów wynlika, że
jest to jedna z ciekawszycih rmcmogra,f,ii Tegironalrnych, uwzględniają,ca
podjętą tematykę z dwóch punrrktów odnliesli,enia, 'oa1regor'egilornu i danej spoleczJl1oścri lokalnej. Ristor)'1CiZll10-pOrównawcZJa !metoda, j/aką w więkrsL:orś'Ciprzypadków
ZJals,tosowano, pozwołila nra badaniie całolkrs'ztałltu specyfiki ku!,turowej regionu.
Andrzej

Brencz

�343

Recenzje

"Glasnik Etnografskog lnstituta".
Etnogralfski
uka i Umc1nos,ti. t. XV (1976), Bel~rIad 1976, ss. 241.

Ins!titut

Srbske

Akademije

Na·

Omawia,ny tom otwliera a'rtykuł S. A. T'okairli,ewa Vuk Karadzić
jako etnograf.
Zestała w nlim wnikłiwie IOlmówlilonadzJiałlalność Karadzića, który oprócz ,gromadzenia materiału folklorystycznego- (Srpske narodne
pjesme,
1841 - 1846)
zebrał
też. sporo materiału o .chaTakterze czysto etno~raficzJnym. Zos1Jał on opublikowany
wpra,cy
o CzarnogóI'iZlc, później w pralcy Zycie i zwyczaje
narodu
serbskiego
(wydanej po śmimci w 1867 r.). S. A. 'Doika,riew Ipodk,r'eśla, że oprócz poezjli i p~eśni ludowej, w swy'ch lli'czny'ch wędrówkach
Kalradvić zhielrałtakże
m&gt;a:klriały dotyczące wierz'oń, obrzqdów doro-cznych i rodZlinnyc,h. Zainteresowania
swoje kiercwał równ~eż na delmonty kultury społecznej, j'aik 'organiza,cja 'władzy wojewodów, kniazi, kmieci, kap.itanów, instytucji 'hajduków .itd. Zainteresowania
,te wykraczały dałeko pozu krąg zainteresowań
badaczy kultury
ludowej owej epoki.
Kolejny artykuł, M. Ba'rja:kta'rovića, poświęcony jesJt s.iedemdivie&lt;Sliątejrocznicy nauczania
etnologii na Uniwersytecie
Belg'radzk~m. Z początkami
naucZJania
etnologii na tej uczJC1'l1ii
zwuązane jest navwiiSko geolgTafa, J. Ovijióa. Ucwrny ten
w 1895 r. zakłada Instytut Geogmf,jczny przy Szkole Wyż'szej w Bie,lgradzie, w którym wprowadzono także wykłady i ćw,i'cven,ia z zakresu etnogflaflii. W 1906 T. ma
Uniwersykcie
Belgrudzk'im etnografia staje 'Się plI'ZJcdmiotem 'Uniwersy:tockim obok
geografii i hist·orii. Jako samodZJielna dyscYlplina etnologia zostaje wprowadzona na Wydziale FiloZJO,f.)Clznym
w 1927 r. W dalszej częśd przeds,tawiona
została
historia Katedry EtJruognafii do okresu powojennego.
N. M'a.rtinovlić omawia za·gadinierui'l' Iffi'igr.acji zalrobkowej
z Cza'rnogÓiry do
Istambułu. Emigracja zarobkowa z ubogich i go,spod:ar1czo zaniedbanyeh
terenów
CzuI1nogóry rozwija się Imasowo w XIX w. Sytualcja cza'r;nogórskkh elmi,g,ran'tów
w owym okres'ie na t,eI"Ciruie
Turcji (Iszczególrnie w I's1Jalmbule) niLebył,a łatwa. Wyr;;kało to ze zmieniającej
slię nieusitJannie sytu:alcji polilty'azmej. Z .tego też powodu
unikali oni podawania swej prawdziwej n.arodowoś,oi określając s,ię na}częśc!iej jako
Chorwad.
Spowodowało to wysun1ięde przez na.cjolrualis!tów ohoI'waekkh
w okresie późniejszym szore@.l błędnych wnliosków. Po pQ'zy7Jna'niu Czairnogórze niopodleglości, w Istambule
specja,)ną opi'ekę nad nlilmi rozta,czał oficja'1ny przedstawiciel - kapitan. Szer,eg kwostili 'I"egulowanyeh było :specj,alny:m regula'milruem. W ok'resie pó';'niejsizym rozwi}a się s,ilny !ruch m"ganiz:a1cyjny i wydawniczy. Auto:r ornawia działalność ka'pitanra oraz później powstałYich organliZJa'cji li wydawnidw.
Problomatyką
zabobonu cygańsk!iego zajął się w swej rozpnaw,ie R. Djurić.
Autor na podst'awic materI1iału z badań przepG"!owadzonyoh w sku'pisku lud!l1ośd
cygahskiej w micści·e (Mladenova'c, SR Serbia), poddaje art1JalizliesZJereg wierzeń
cygaiJskich, doszukują'c się ic'h gene'zy i dając próby interpr'eta'cji.
Osobną grupę ulrtykułów z,amliesz1czonych w olmawiGlnylm tomie sltanowią rozprawy doty'czące a·nu!'izy dOiI'obku badawczego poszczególnych UicZJOnyohi Za[nite!'l'",owań etnografj'cznych.jJii'sa,rzy
jugosłoWliańskkh.
M,iLialna Radov,anović i Milovan Radm"anović w arty,kule Sabacka Posavina
i Pocerina
w badaniach
antropogeograficznych
V. Radovanovića
omaWliiają dorobek tego znakomitego
uczonego, z:ałożyoiela Lipimwszego kliero'WIillikaInstytutu
EltnogmfkZJnego. Wynikli badań
przeprowadzonYIch pr7Jez :niego w okrreslie powojeninYIm niesltety !I1Iiedoczekały się
jeszcze publika'cji. Autorzy aU'tykułu, na plOds,t'aWliezgI'om&lt;adZJonegoma'telri,ału, anlali,"ują metody badawcze li założenlia .metoido1oo'gi,czne,wSlk'az1ują,cma ich ZJn,aczernrr'e
etnograficzne.
AJrtykuł P. Vla,hovića Sima Trojanović
jako
badacz narodu
serbskiego i jego kuLtury
'~zY'POlmirr.a pr,aoe badawcze tego wszechstronrrego 'U'CZJQ:rre-

�344

Recenzje

go, prof.esor.a Uniwersyt'etu
Belgradzkiego :i członka Serbs-kJcj Ak.ademii NaukI.
A. Miljković w swym opr;a'oowa!Il!iu przedlStaWlia dorobek :naukowy V. Bogisiił
(1834 - 1908), pr.aWlnika, badacza pl'awa zwyczajowego Słowian polud!Il!uowych. Kolejny ,artykuł doty·czy analizy treś·oi etnograficznych
zawarty&gt;ch w dOTobku plisarskim B. Stankiev:ica w zakresie kultury ma:t'O!"i,ałi!1,cj
Vranja w o-k,resie panowania tureckie'go oraz na przełorni,e XIX ,i XX w.
Dociekaw:S'zy.ch artykułów
zaHczyć moż.na ,rozważania 1. Kovacev.ica DoLoLe
_. integraLny
sposób badania
obrzędów.
Pr,a'ca tama
dwa cele - wyjaśnienie 'natury jednego z obrzędów Oifaz s.prawdzenieza1ożeń
metodologkzmY1oh. Obrzęd
dolo li (opi.sywany przez V. Kamdzic,a) autor analizuje Istosując kol,ejno zalożol1iia
metodya;nalityczno-po:równ awczej,
s,truktural:nej
(analiza pieśni), furnk'cjoonalnej,
pcychoana.lity'cznej.
W zark'oń.czeniu podk:reśloln.e zostało ZJnacz·enie zasltosowania
kilku Tóżny.ch me.tod, dające w sumie pelniejsze wyjaśnienie rozpa'!rywancgo zjawiska. Wybranych zagadni·eń z zakre;&gt;u medyJcyny ludowej dotyczy arty-kiuł J. Tucakova Ludowa
fitoterapia
prewencyjna.
W Opł'&lt;l.cowaniu tym prred:stawiono wyn-:ki badań nad stosowaniem w lecz-ni.otwie ludowym cZ;Qsnku, k.apuSJty, chrzanu,
rzodkwi, jako środków lecmi&lt;czyoh, między innylmi przec-iw epidemiom.
Oprócz wymi-eniionych zami€lSZJczOlnotakże artykuly
poświęoone P!'oblematycc m . .in. n:aziewnictwa wsi (J. Ma'rk.ović) o~'az op.itS,li koment.a.rz historyczny doty'czący gr:obów, zwanyoh ,przez ludność a:r.abskillTI'i,wy.stc;pują.cych -na obszarze
Bitolij·i (J. T:rifunoiVski).
W d:z.iaIe .przyczy.nków za:mi'CJSZJC2JOin:O
inte.res,ując-c omówicmia wYll1ików badań tereniowych. B. Milić-Kriv&lt;ldoljan.in omawi.a sytuację sr;ollxzn&lt;l--ekoHomi.cwą
i pożywienie ludll10ści wiejskiej w okręgu Lj,ig (SR Serbia). Obróbce korala na
wys.pie ZlalllUn'r;oświięoony j-est artyk1uł L. Djaą::lOvj,ć.
Kolejny tom "Glasnika
etnografskOlg "Inst.ituta",
jak wynika z pobieżnego
przeglądu, zawieTa szereg unte&lt;reslUjący.oh,a,rtykułów poświę,cony'ch zróżnioowanej
problematyce.
Dz,iękli temu posz;cZJególne 'tomy "Gl-asnik.a" stanowią cennic żródlo
poznawcze, wzbog,a,cające wiedzę 10 Słowiańsz;czyżmie l=o,~udni.owcj. Stanow,j ona
bowiem teren, gdzie ,trady'cyjna kultura
ludowa jest autentyeona
i żywa, gdzie
przeplatają
'Slię dawne formy z l1iow~ffili,kształtowanymi
pod wplywcm lindus:t!"ializacji 'i urbanlizacji.
i

Andrzej

Muzejna
zbirka,
Ruski Kerestur
1976. Pr.a.ca zbiorowa,
il. 45 (w -ty.m 14 kol.), tek.,t w j. T'usińskim !i sleu:bskim.

I3rencz

Nowy Sad 1976, ss. 135,

Prezentowana
'publika'cja skł-ada 'S'ię z dwu częśoi. Pie-rws-w, obsz€'nniejs:za,
autoiTs1wa Ljiubo'miro Medjes.ie-go, je-Slt zwięlym OPiiS"C!ffi 'ill'cll1·ografi&lt;cZJny,m
histor.ii
i kultury
Ru-snaków jugos10wiań-skkh *. W częśd tej zawarto na-stc;pujące rozdzialy: Rusnacy
w Jugosławii,
Gospodarka,
Mieszkanie,
Strój,
Ustna
twórczość
ludowa,
Język
i instytucje
kuLturaLne.
DI'Ug'a czc;ść !Stanowi katalo'g eks-pozycj-i
mUZJealnej, zn:aj-d&lt;ują'cej,się w Rusk.um Kcre.slturze (autorzy: M-aJ'ija Banskli, Bron-i-

• Rusnak

-

nazu:a wlasna,

w j. serbskim

-

Rusin.

�Recenzje

345·

s-lava StefeiIlov.ić-Idvorean,
Ljubomi:r Medjeili).
Całość opracowaiIli.a po.prz-edza
szkic dot)"czą'cy ,historii zbiorów (Jank1o Olej&lt;l.r).
Rusnacy jugoslowiańs'cy
zamieszkują
glównie
w
Wojwodinie.
kh s~edziby
zr'.njdują siG w Bn'cwe oraz 'paz-a Wojwodiną, w Slawonii. Najw,ięk,sz,e skupiska
lo: Ruski Ke~'estu'r (94,4% ludności), Petrovd (87%), MikluseV'ioi (83,74%) ~ Kucura (60%); ,caln ich :;/poleczność liczy w Jugosławh okola 35 tys, ludzi.
Rusna'cy przywędl1owa1i do Ba'cZJki w polowie XVIII w. z tetH~nów Bes!kiidów
Ws,chodni;ch i Podkarpaoia;
dokladniejsze
badania lat os.latnich ,pozwoLiły ustalić
ich siedziby piorwotne:
Zomphn, Sz-anis.z, SI=usz, Ukraina
Zakarpacka,
G,alicja.
N,-,pływali oni do Baczki ;irz·ema £alanni, z ktÓT)"ch I()!Sltatrna (przełom
XIX
i XX w.,) nOSiila już, nieznane
Rusnakom
wojw.odińskilm miano Uk~-auńcy.
Pośród większości dawD)"c,h osad:n1ków ,tra'cą !Oni jediIlaik ISWą odrębność jGzykową li gubią ,nazwę, stając Sliępo pr'Ostu RJU:Slnaiillalmi.
Ze s'wej ma,cierzystej zJiemi RJUlsruacy wynieśli k,ul:t'U'rę naSiiąJkillIiętą wpływami po.L'iko-sJo'walck'o.-rusik'o-;madz.iar-skiJmi·.
Na teIleullJe roś Do'lnej Ziemi ulegli z czasem w róż.nym natężeDJiu Wlplywom S.erbów, Choa-wa,tów, Niemców, Wę.'lJTów,Czarl'logórców, w znleżnośd od sąsiedztwa. MiI!XłOty'ch 'róŻInorakich wpływów zachowali
swą ·odrGbno·ść manifestującą
się w języku, świ'adQlmoś'c'ioraz k!ulturze.
Początkowo przybysze z ,póhnocy mówili rÓŻ:I1ymlidilal.ektalffii przyndesionymi
z sobą, lecz już w połow.ie XIX w. 'Począl silę fonmow.ać w,Slpó1ny język, l.an'90we:.ny p·rzez grupę domrilillującą. W 1890 J.'lOK'U
'Wydan,a zO&lt;ltaje pierwsza k,Siiążoczka (zbiór picśni) w języku "u1g.rorus:k!i'm"(k!a~rpatOiI1Ulslk!im).
Było to pi-erwsze łit,er;:.cki.e o:pra'cowanie język·a RUlsll1Jakówz Baczki, a uka:naŁo się me bez wpływu.
młodej i.n1.elUgCil1.cji
ukrniń,ski'ej ze Lwowa, Uż:hOl100Ui ·F\r·e.s~()wa,K.on;tak.ty z IDJaukowymii i kulturalny;mi
centramu UkJ&lt;łIi:ny Za'c1hooll'i'ej ·i Zakm'p.aiCIci.ej 'odtąd już
stają się coraz trwa1sze.
Po I wojnic świ.adomo·ść ncurodowa Rusn.aków Zlos11o.1a
moono r'ozbudzona przez:
krąg !inteligencji, która z.akhada 'W 1919 r. R'UiSK~eNa,rodne Pl1o&gt;swi1m.eDruŻJtwo_
W wyniku prac owego tiOwaTzys;i.wa dochodu do opraoowania
n&lt;JfWlOCZJeSll1ej
gramatyki jGzyka "Ru.s.naków z Ba·czk,i" (1923 ['.). Odtąd daltuje slię rozkWlit 1itemckiego języka R'Ulsnaków jugosł·owiańsk!ich. Powstają
nowe towo.,rzystwa, s'ekcje
sro.rtowe, kółka d·ramatyez.ne, jednoczące ludność a-u;slna'cką, DZliś w języku I:'U1SWskim wychodzi kilka cro.s.opis;m, naJbardziej
==e,
,to "Ruskie Slov,o", "Sv.ietlocs", a od 1971 r. ,istnieje Drużtwo za R!u:Slk!i
Ja:zliik,które od 1975 if. wydaje CZJasopismo "TvorcolSc".
Radio Nowy Sad iIl'adaj.e audycje w język'u Tusiń.sikim, &lt;emituje 'się w tym
języku programy telewizyj:ne, 'a jęzY'k ;r.m,1iń,skiIstał &amp;ię wyk1adowy.m w s'ZIlwlach
średnich. Otwarto też lektorat języka Iru ińJskiegiO n'a Wyd·ziale Filoz.ofii,cZJilym'W
Nowym Sad Zlie.
Jako jGzyk literacki jest to jeden z ,najmlodszy&lt;ch jęzY'ków showiański!ch, nliemniej pe:soi"da już ·spory do·r·obek wpostad
pub1i'ka,cjj, naukJOwyeh, 1iteraokich
i prnsowy.c·h. Centrum kultury Rusnaków jest Ruski Kerestur, siedziha i.ns'tytucji
nQukowych ,i .oświatowy,oh, Tu odbywają
się Iprzeglądy Tuskiego fooklollJU u ;inne.
imprezy lintegrujqce ,;,pok·cziIl-OŚć.
W Ruski,m Keresturze
znejduje S\ię 'też !I1Iowool!:war:taekispozy&lt;cja obrazująca
kuHutfG i hi.ste1'lię Rusnakó,w ju.go~low,jański'ch, Ek!slpclnowan.e n.a wystlaw;ie Zib.iOry hi,;,torycz,no-ctno'gruf\iocz:nepochod,zą w największ·ej częśai z da.'rów, w nli·ewielkicj mierze z zak,UJpów, P&lt;oczątkJi kol.ekcjisJięgają
-p.i€lfwszych la.1!:po ostatniej\-\lojnie, kiedy zo.rganizowano pi,erwszą wy,stawę etnografi.czną.
Obecn,a ekspozy.cja (olwartiU w 1976 r.), mieszcząc.as'ię
w M~ejsik,iJmDomu K:u1t1U1ry,j.eslt klolej-

�346

Recenzje

ną, już pełną, fa,chowo opraoowHną wystawą (opracowanie
naukowe - L. Medjes,i), liczącą około 1000 p;r;zedimio,tów. Kolek&lt;cja ,ta irs'tn1ieje ja,kio oddz:iał VojvodinSJkiego MULieUimw Nowym Soadzi2.
Na ca}.ość lSl!d~da się kilka działów, kil"Óotkow k~ltalcg~ scharakteryzowanych,
7. wylicz.e!t1iem IplT€'zent,ow,alllychoekiSlpOlllGtów.
A oto zes&lt;poły zagadn.ień przedstawio:ny-ch 1l1~ wysoŁawi.e: R u s ki K e ·r e s t u r ('pierwsze miasto Baczk!i zasiedlone
pl Liez Rus'11afków; prz'edSltaWJi'ono doku'fi€ll1ty, plany u-ozwoju m:,as'to, zdj~'cia oby·czajowe itd.); R z e 'fi i os ł -o (glówni'2 rze:nio6ła df7.ewne, również kow~lstwo [ in.;
int.c:res-ują,oe, ż-e pośród Ruslna'ków nie by~o w ,ogóle druroiarzy, szklalrzy j ga'fTIcarzy; przed!stawi-ciele dwu pi,erwszych wymienionych
profesji przychodZJlli do Baczk z półinocy, z ter-CII1IU
Karp-at); Rollll'ictwo;
Rusk'a
kuchnia
(naczynia,
urządzenia
kuchenne
,i in'1'l;e przedmiQlty związane z oprzyrządzanriem posjjków);
W r u s k i m d o m u (komplet 'malowanych mebli, dywany, skrzynie wianne i inne eloemea1ltywy,poSJaż,enli'awnętrza); S t rój k o bli.e c y (,od końca XIX w. panuje
krój miejski, z uŻy&lt;C'i-emfaibry;czll1ych tka,nin; na wystawie w c-gó1c nie uWLiględniano 'stroju mc;srkliego, rp['awdopodrobnie dl~,te~o, że nie rl-achowaly siC; w nim tra-&lt;tlycyjne cechy rrusińskrie, a przejęty
został z ludowego stroju wc;giersklicgo).
Adam

"Annual"

(Godisnik),

Bartosz

Sofia, t. 1 - 11 (1966 - 1976).

"Annual"
jest czasOipismem IPo-święcony!m Żydom bułgarskim,
ze szczególnym
-uwzględni-ooi-em "oSlt'O'SlUll1'ków
przyj&gt;aźrni łączą,cych Bułgarów
i Żydów", jak to
wSlkamll1'o 'W prZJedmu\lvlie do jednego z num-er ów. Jest to wydawnictwo
Ol'ganizu,cH Społecmo-.Kultu:ralnej
i Oświ~1owej Żydów w Ludowej Repubhce Bułgal'ii.
Pierwszy Il'JjUimer"Rocz;ruik,a" ukazał się w 1966 iL W wer-sjli bułgarskiej, a od 1970
wy,chodza równioeż wersja angieVska, co 7Jllilcznie zWJię.k.szakrąg odbiorców zagrani-cmy;ch. Dziś więc "Rocznik" docieTa do ponad 80 kTUjÓW. Każdy tom druk'owa.ny jest wobjętośoi
ok.oło 350 sltron, z ilustw,cj'ami na wklejkad1 kredowych.
"Rocznik" r,edaguje grono naukowców
pochodzca1Iia żydowskiego oraz inne
oso,by interesujące
się l1Ji-stOlriąi kulturą Żydów w Bulgarii. Są p'o~ród ni'ch pne&lt;de wszystkum his,tory'cy, ale także językoznGwcy ;i hi-story,cy sztuki.
Opru'cowa:ni'a ukazujące się w "RJoczniku" są o tyle interesujące,
że zajmuj~1 siC; hi:;to.rią -i kulturą
Żydów 'Sefm·dyj.ski.ch, a więc nieznanych w naszej Czc;ś'l'i
E Lll'OPY.Przy tym, .podobnie jak aszk.enrazyjczy'cy w Em'opie środkowej oj wS'l'hodniej, ulogLi oni w og,r-omnej swej masie wynisZJczeniu przez Niemców.
Na wstępie niezbędne wydaje się podalnie pods:tawowy;ch irnf.crrmacji charakteryzujących
tę wielką ni'egdyś .g1rUlpęŻydów europejski-oh. Zanim zaslied1'illi kraje
balkańskie,
ŻyoZii oi zamiesLilciwal.i Ri-sz:praIl'ię i p.ortu gali ę. Tam przejęLi wiele
z obyczajoowrośei a,rabskiej li ,ohrześ,oij-at1:S'kii,ej,
a ,eo naj'ciekaws'Lie, rprzej&lt;;li w zupełI1Gś&lt;cijqzyk kastyLijski, na tle którego po,Z)os.t.ałośd hebraj:skie oraz mpożyczenia
-arabskie praWJie 2iUJ]:emie's:ię zagubiły. Żyjąc -tam do XV w. w atmoslfClTze względnej tolerancyi, wi,elu Żydów =ienriało
wiarę, często jednak -tylko dla pozoru,
uzyskują'c przez to w średniowiec~nej
Hiszpanii -ek'sponowanestanowiska.
Tych
pl-zeChrZ'CLiOlny;ch
Żydów nazywano maranitami.
P.ierwszeprześladowanura
Żydów 'TIlapłw. I'boeryj.Slkim rOZJpoczęły się po utwo-

�Recenzje

347

rzeniu I-nkwizy.cjQ. Do.piera jednak edykt Izabeli w 1492 r. !pozbawia Żydów
w'.zelkich praw i nakazuje im -c,)'::uś·cić
w ·pr:ueciągu kJilku m'iesięcy Ara:g.Dnię, Kastylię, Sycylię i Sardynię. Niedługo potem :podobny edykt wypędza Żydów z innych prowincji
hisZipańskich i z Po'rbuga1ii. PrześladowanIi.a dotk!nęly w j.edrułkowymstopniu,
t:rak.towa.nyoh dotychcZias :na innych proawach, maranJitów. Wobec :represji s.to,;owanych w stosunku do Żydów w pań,stwa'ch niemieckkh i F'rancji, jedyna wolna dla wypędzonych droga Wliodła z rpłw. Iberyjskiego na )'::ołudnie, do Afryki oraz na ws'chód, do krajów bałkański,ch 'i Azji.
Na Banmna'ch ŻydZli zamieszkiwali
już dużo wCZJcŚ:niej.Byli to ,p.Lerwobnie
tzw. romanioci, Żydzi mówiący mies.zarniną hebrajskiego
i greckliego. Do Bulgarii
przybyli z Bizancjum 'PO ,pcierwszy;ch pr.ześLadrow&lt;l'nia&lt;!h,sZic~gól'l1ie do'bkllJiwyoh
w okre-si·e panowarni.a JUJSty11liana,a patem Korns.tantyI!1a VII FoiffiI'lo'!1!enety.Bulg"rzy, którym :zal'eżala n,a 1'ozwijaniu -handlu i IrZicmioiSła,odnos.il'i S1ię do przybyszów ze wschodu z. wielką lolerancją.
Żydzd .ci zresZJtą dość szybko o:panowali
j&lt;;zyk mi,cj'olcowy, stali się poszuk!iwanymi pośredrrikaJITIii w halndlu. Interesujące
jC's·t, że również po ·chrystianiza.cji kraju, .nawet n,a wyr.aźne żądania zwierzchnich
władz kościelny,ch, 'st,o'sunek do Żydów rni,e zmienił się w Bulgairili absolutnie.
Otóż okazali się oni, rniemniej ,niż w .handlu, ,przydatni dla krzewienia
nowej
religiti. Mianowi,c'i'e ZJnając język miejs'cowy oraz przede wszystkim :hcbrajskJ i ,grecki zajqh się tłumacwni'em
ksiąg litUlr!1!i·ezny,C'h.
Pierwsze księgi k05delne tłumaczyli wiqc Bulga.l'Om właśnie uCl'en.i żydowSJCY.
Nas'tqpna grupa IITliigra11tówżydowlsldch dotarła [1a teren Bulga'rii po 1360 r.
z WqgiClr. Byli to ,ci 'sami Żydzi, którzy 'llszlJi wówcz,a·s ,sbamtąd do Po1'Sk.i.oraz do
Aus,trii ·i Mołdawii. W B '..l łga'rioi .otrzymabi !t1Jazwę agrigini. Kolejna fala ŻydÓw
przybyla ,po 1391 r. z ,Fran'c)i, a po 1470 II'. n-astąpił.a Wli-elka mi·gracj.a z Hawan,l.
Byh lo pierwsza duiJa l'i,czebnic :grupa Żydów aszken.azyjlskioch, którzy w ti.mp£'llium
otomaiJs·k,im Zinaleź1i s,chronien,ie przed prześladowaniami
obejmującymI
wówczas
niemal calil E-Urrop&lt;:za·chodnią. W SOlfilirpowsltaloa wtedy wielIDa gmina aSIZJkenazyjska,obok
mniejszych, is,tnieją'cych od klilku dziesięcioleci w inny,ch mias'tach
tureckiej Bulgaf'ii. Bowiem po opa:nowaniiu Eułga,ri-i przez TUTków (koniec XVI w.)
Żydom nadal pozostawiono tu dużą swohodę. W państwie (J,tomańskJim przywiązywano wielką wagę do .f'ozwoju handlu, ,a żydowskńch kupców wyk·o·rzystywano
pcnadto powszechni,c ja.)"o dy,plomatów. Również uczerui żydows'cy oiesz.yli s'ię
wielhmi ,przywilejami. Żydów ·osiedlano s.zcregól:nic w
miastach,
a
główn,ie
v/ Konstantynopolu.
Wreszcie po 1492 r.cale
B:ałk;my zetlmqły Siię z 'Udekinierami hLs'Zjpańskimi.
Nowych Żydów, nazwanych sefardi
(Sefard
w j. hebmjoskim znaczy Hiszpania)
p(Jwi,Lały Zlróżnicowane, n,iewielkie stosul!1kowo .miejscowe gminy żydowsktie, Przybysze okazali siq gf'Upą niezwykle ekspainsywną. Reprezentowali
ba.rdZJOwys&lt;ok'i
poziom duchowej i matmialnej
kultury.
Ba!rdzo lioczni, narzlUoiE ,swą kulturę
autochtonom
i właśni'e napływającYlm z pól1nocy kolejnYlm faIom 'll'oiekcinlie:rów
a~zkcnazyj.sk:i,ch. Żyd2Ji his'zpallscy przynlieśli ta'kże swój język, który po niedbugim
czasie sIal s-iq .powszechnym językie&gt;m wszYiStbch Żydów balkaiLsk.idh, nazywanych od tąd scfardyj.czyka.mi.
Jqzyk, Móry zos·tał prz;ez Żydów sefalI'dyjsklkh WJprowad.zony w poibaczne użyciE.:w krajoach balkań-skli&lt;:h był 'pi&lt;erwotnie po pro·s-tu hi Zip'ańJs!k1im,
a dokładniej
casimano, w swej :po.sta-ci XIV -wiecZin'ej. Nateren:i.e Ri!sZJpal!1ii,
!t1Jarsycolny
el€'lTIentarni arabsk'i&lt;mi, rzwany był tadino oj.jako ta.kli został .przeniesiony ll1Ja Bałkany.
Następnie kSZitałtując się bez koinJtaIDtu ze :bl'ódłem iberyjSJkim, po wchronięc.i:u

�348

Recenzje

słoWlll.i·otwa tureckJ.e~o i elementów i.nnyroh języków bałkań'sk~oh, U'trwali ł 9ię w
f.ormie zwanej judezmo.
Był to .pO'w.s~echny język Żydów w :tej cZGś,ai świ'a1.a,
mający swą IJtera1urę, używail1y w handlu, kOTes,):ondencj'i i ży,ciu codziennym.
Ostat'I1Jie stadi·um t-ego' języka, ukszbałt&lt;Jwane w dI'ugi,ej ipoloiWlic XIX w. pod
wpływem kontaktów
kul.tu'm!Jn'Y'ch z F,rancją, ,powodujących lł1apływ słownictwa
francusk,i'egQ, znane jes't j,ako forma języka judeo-hiszpańskiego.
Ogól;nie na ok,neśleIllie języka Żydów sefar1dyjs'kkh, niezależnie od jego stadIUm rozwoj.owego, używ'a się kilku 1enminów równolegle: ladino, judezmo, sefardit,

judeo-kastylijski,

judeo-hiszpański.

We wlspół'czeslIly,m ladino k'ompolIlent kastylijsk\ obejmuje około 62'0/0 wszystkich jed!IlJos,tek leksykaJny,ch. Jest ,to słownidwo
,najbardziej
pod st'awowe, u'TIIiwersla'!Jne, obej,mują'ce okreśJ.eJ1lia opi!sują,ce stO'sunk'i miQdzyludzkie, 'I'odzi,nę, nazwy części ·ciała etc. HebrajsiQiego pochodzenia są nazwy miesi&lt;;'cy, świąt, mo. dlitw .i ilł1nych zjawrusk zwiąZJany'ch (l ł'eligią i litur~ią. W koń(~u XIX w. mocno
za='czają
się wpływy języ.ków nJaI"odowY'ch,'od którycoh brane 'ą nazwy ws,zelkich zj.awisJk nowo tworzonych.
W języku' ladźna .powszechnie piS&lt;lJIloO
dZJiela TIia'U'kowe,reli~ij'I1c li ipropagail1dowe. Stąd piśmien.nidwo
w tym języku jest dość 'Obsz,er.ne. Współcześnie jednak
znajomość ladino jest 'coraz mniejsza.
Pomijając
fak,t zmniejsZJonej liczebnie
s·połeczil1'oś·ciżydowskliej w krajach
babk,ańskJi'ch, zauważa 's'ię ZJanikanlie znajo-·
moś'C'i tego języka u młodego .pokolenia. Tak więc przynależność do Żydów sdard)'jsikich nie jest równozna,czna ze znajomością sefardit.
JesZJcze do II wojny w s'amy.ch Sal'onika'ch ży],o 90 tYSlięocyŻydów s'afardyjskich, z których i!1J'emieckie prześladowania
przeżylo zaledwie 800 o~ób. Żydzi
sef,all'dyj'S,cyżyją dZJiś (poza Izraelem) w Bułg,arii, Grecjoi oraz Tur'cj.i. Oczywiście,
część ,ic&lt;hwyemi'wo'wała d,o USA .i innych kmjów Ameryki, a peWlIla lioczba również do Hisz,panii. W Madrycie tworzą około 2,5-tysię'czne 'skU!pisko, a w 1968 r.
zbudowa:no tu pierwszą od c&lt;:asów Inkwizycji synagogę. Przed kilk.ud1JiesiGciu laty SpOI'O 'S'ef8,'rdyj'czyków mieszkało w Egipcie, obecnie w wiGksZJości wyomig:rowalii do Iz;rae1a.
Jedll1ym z więk:szy'ch skupisk Żydów 'Sdardyjski'ch jes.t dziś Turcja. Zyje ich
tu ,około 25 tY:S1ięcy.Ak i wśród :n.~ch zanik'a ladino ja,ko czyrrlDlikwiqż'łcy społeczność. Ostwtnia 'NSliążka w ,tym języku ukazała się w T1urcjli w 1928 r. Przed
kilku laty 'pll"ZJes&gt;tały
wyoehodzlić gazety "El Tiempe" i "La Ver·a Cruz". Do dziś
pnebrwał jed-em..tygodnik - "SaLom", w którym publikuje siG k,ilka k,olumn w języku ladina; resZJta tek,~tów d~'uko'W3na jest po turecku.
Opublikowan.e dotąd tomy "R'o&lt;czni:ka" w ~I:Oisób dość pełny dają obraz kultury, hiJs,t'oniJii języ.ka Żydów '~2fa'rdyi's!k:ich z ter€lł1'u Bułgarii. Dla 'polskiego czytelnoike jest to naj,pełJ'1iejsze i;ródlJo wiedzy o tej 'inieres'ującej grupie kultu·rowej.
ZaVlt1artość joedena:s'tu wydanych ,tomów iP,rzedstawia s,ię nas1GPująco (liczby prz.ybliż,OIne): 45% objętości zajmują ·artykuły o treści polityczIlio-propagandowej
oraz
podejmujące
problematykę
żydowsk,ie'go ruchu robo t;ni'czego; 240/0 histania Żydów w Hułganii i na Bałk,annch (migracje, orgoniz.a,cja SoI:0łeczna, .prawo, życ,ie gospodarcZiC); g% - ma,rtyroloQ1giaŻydów w 'Czasie ostat'llliej wojny; 5% - język Zydów bułg.alI"skioh; 50/0 - oby'czaje. Po'z,os,tałe 12% zajmują artykuly ,o treś'oi innej
('sylwetki 'słaWlnyoCih
Ludzi, zbiK:J'l'Y
bibillotek, archiwów i,tp.).
Li,czba &lt;lJI'1tykułówprzydatnych
interesującym
się tr.adycyjną kultur'l
Żydów
jes't więc Ilość pok'aź'lla, a,c:zkolwiek pneważają,
jak widać, artykuly o tematyce
ws.półczesn ~j.Brzy tak małej l.inbie ł.atwo d'OE,tępnychws.półcz€sny·ch opracowań z t.ej

�349

Recenzje

dziedziny, każdy a.rtykułd·otyczący
tin,teI'esująrcej ,etm.'o~rafa ternatyki stanow;i po~
zycjG cenną.
A oto klilka nazwisk ·częś'ciej .pojaw:iają,c,)"ch się ill3 lama,ch "RJocznik&gt;a": Eli
E~zkenazy - zajmuje się historią ,i obyczajoami 2ydów Bułga.rskich, a m. im. historią migra'cji, organizacją .s,połeczną, ży,oiem duchowym ,i ekonomkznym
w odn~esieniu do poszczególnych okresów. Izaak Moskona 1ingwista, pośwlięca się
studiom nad językiem ladino, jego historią, strukturą,
Wlpływami obcymi, przysłow:iami,piśmiennktwem
w ladino,or:az
tr:ad)"cyjn)'lrni obrzędami li zwyc~aj'aJmi
Zydów. Podobną problomatykę
'podejmuje Iwan Ke'czaw. Sneż'ka Panow.a kilka
artykułów
PQświGoiła ekonomicZlnym warunkom
bytowania
2ydów. Arrtystycz.ną
stroną 'i'ch żyda zajmują się Ana Paszkow:ska (a["lchi,tek,tura) li NjJmlaj KocZtew
(na.pisy nagrobk'owe, 'Plastyka kultowa).
Adam

Bolgar

tanulmanyok

(Balgarsk

Sltudiii), Dehre'cen,

1974,

t.

Bartosz

1; 19,75, t. 2.

Pierwszc tomy "Studiów Bułgarski,ch" wydane Z!Dlsit:ały
jak,o efekt k,ilkuletniej
współpracy i wymiany naukowej międzyD€rti
Muz;eum w Debreczynie a Muzeum
Okręgow)'lm li M'uzcum Lajosa KQs'sutha w SZlumen. P&gt;rezentowane tomy ukazały
si~' jak,o 26 i 29 numcrry "Hajdu-Bihar
Megyei MuzellImok Kozlemoo,yei" ("Wiadomoś'ci Muz·C'um KGmita'tu Htajdu-Biha'r.i"), pod red·a,kcją dyr~ktooa Der·i Muzeum Imre Dail1kó.
Zawartość pierwszego tomu, bardzo Tóill1lorodną, łą'czy ,pI'oblematy;k'a wzajemnych kontaktów i wpływów bułgarsko-węgiersk,j,ch. Toeklsty węgiel1S'kie &lt;uzupełniają
dcść obszerne streszczenia w języku bułgairskim. A Cito treść kolejny,ch artykułów.
Gyorgy Módy, Sladami
węgierskich
emigrantów
w Szumen, zajął się wyszukaniem trwałych wpływów emigrantów węgiemklich w kulturalnej
i gos'fXJda'rczej
sferze życia miasta Szumen po roku 1850.
Otóż wi'ele instytucji, 'przedsięwzięć
kulturałnych,
wzięło początek w 't)'lm ·cza:slie z ,ich inicjatywy.
Tak więc Węgrzy
zajęli się krzeWfieniem sportu, założyli nowoczeSiI1ą aptekę, orki,es.trę s,y;mfonicz.ną
(pierwszą w Bulg.u'rii), rprzy'czynih się do il'O'zwoju !t1Jowoczesil1ychgałęZIi przemysłu ,itd.
Erze bet G. KapLl"si, Młode lata Vasila Kolarova,
wielkiego
rewolucjonisty
bułgarskiego. Biogmfia 'pieT\Ą/lszychlat życia i dZlilalialnośoi j'ec1negQ'z największych
rewolucj.oni.stów bulgarski:ch. Kola,r,ov 'UI'odZJtił
'S,ięw Szumeil1 ;j tu !Spędził 26 la,t.
Gyula Va'rga, Bułgarskie
ogrodnictwo
a węg·ierska kultura
warzywna.
Po Toku
1880 rozpoczęła \Się maso'waemigra,cja
za,rOlbkow,a BułguIrów. W duilej mierze byE
tf) ,ogrodnicy, którzy mi'growa~i m. in. IllH Węgry. W porównaniiu z [.ch kulturą
upraw, węgiC'rsk,ie wairzywnictwo bybo bardzo .prymi'tywne. S.tąd og;romny wpływ
emigrantów bułg.a,!"skiochna ,podniesienie kultu1ry upraw na Węgrzech na przełomJe XIX:i XX w.
Imre Dankó, Literatura
dotycząca
ludowej
architektury
Butgarii.
AJU~&lt;Q;r
wskazuje na ·~poI'Cluki w .();pra'cowal1li'utematyki, -stwierdm ~k
o.pr.acowań syntetycznych .przy sporej ilości 'prac ma1eroiaJ.o'wy&lt;ch.PoOddaje charaktery·S'tyCte publi·k'o·wane
prace z tej dZliedziny.
Zoltan Hethy, Węgierska emigracja na terytorium
Butgarioi w latach 1849- 1850.

�350

Recenzje

Bibliografia
publikowanych
źródeł i opracowań.
Podano z baJrdzo~rótk,im omóW/ieniem 56 publikacj-i, głównie w języka,ch węgier:sl~im, bułgarskim i T1Ji·emieckim.
Tom drugi "Studiów" zawiera wcał&lt;JŚ'coimate~iaŁy z bulgarsko-wę·gic-rskaej sesji
poświęconej 1stvanowi Ecsedi, odbytej w maju 1971 r. Ecsedi (1885 - 193(j) był wykładowcą historii i geografii w Instytucie Ped'agogkznym w Debreczynic, a 'r;otem
dyrektorem
Deri Muzeum. Zajmował 'się etnograficznymi
badaniiami w dziedzinie
rybołówstwa, past.erstwa, pożywienia ludowego, rolnictwa i hodowli. Dwa razy wyjeżdżał na dłuższy pOIbyt do Bułgarii, gdzie prowadził s7Jczegółowe badania nad hodowląbydła
i ow:iec. Największym wkładem w zbliżenie obu narodów było opubl.ikowanie w 1930 r. kSliążki ipt. A bolgó.rok foldjen
(Na bułgarskiej ziemi).
Omawiamy 10m zawiera 13 krótbeh
artykułów związanych z ży,eiem i d7Jiałalnoś'cią L Ecsedii na polu wzajemnego poznania Bułgarów i Węgrów oraz &lt;lrtykuły
nc.wiiązujące do w.spó~pr:a'cy bułga'rsk,o-węgierskiej.
Tom ten k'ończą slre5zlczcniu
w językach bułgairskim i il1iemieckim.
Adam

Bartosz

"Traditiones", Zbornik I.nstlltuta za slovcnsko narado'pisje. Vol. 4 1975, Ljubljana
SI'ov.e·l1JskaAkaderrnija Znanoosti li Um:e·tnos!i, Razr·cd za Filoloske in Literarne
Ve.·de, &amp;s. 380.
1977,

Czwarty tom Traditiones
zawier'a przede wszystkim artykuły i materiały związane z folkłorystyką.
Ta jEdnotematyczność otomu, jak 'czytamy w dopisku redakcyjnym, wYil1likaz faktu, że mateniał publikowany miał być w specjalnym zeszycie
Tmditiones,
wydanym z okazji ·czterdziestolecia .powstania Instytutu Folklo'rystyk:i.
Niestety nie doszło do wydania -tej publikacjoi.
W dziale rOlip.raw zamieszc7Jonl(} szereg alrtykułów dotyczących pieśni, 'muzyki
i tańca ludowego. Z. Kumer w artykule Mati Ljubica. Prispewek
k razlagi
balade
o pastirju
in carovnicah
wyjaśnia pochodzenie ballady ludowej o pasterzu, któremu trzy kobiety-'cza,rownice wyrywają serce i piersi. Vla,rianty tej pieśni rozpowszechnione 'są na terenie całej południowej Słowiańszczyzny. M. Terseglv w swym
opra'cowaniu Jenkov knezov zet in ljudska baLada o grascakovem
vrtarnju
omawia
histo,rię powstanilai
rozpowszechnienia
siępicśni
·opracowanej 'p.rzez S. J ankova.
Autor wskazuj.e, iż J:ank{),v IPosłużył się przy opracowaniu ludową 'pieśnią, która
wstaje zapomll1'iJanalub przepla'ta 'SIięz publikowaną przez niego w 1860 :r. Artykuł
R. Hrovatina
Metrice
in architektonske
dvojice
u ljudski
pesmi dotyczy kwestiii
różnorodl\1oślci metiry,cmyeh ·i architektoni'cznych
struktur
p'ieśni ludowych. Kolejne
op.r,a·oowan:ie B. Ravn,ika:ra Glasbeno narodopisje
u luci teorije
o informacji
poświęcone jest kwesti·i t€'OI'ii·infor;macji w badania'ch elinO'muzykologicZJI1ych.D. Hasla
w alI'tykule Haloka żvegla opisuje na podstawie .mate,riału z badań terenowy'ch charakterystycZil1Y d1a okręgu Haloże ,i,n'strUJmentmuzycz;ny - flet, ta:m 'produkowany
i używany. AulJor tprzoolsltaw1a charakterystykę
tego llin.stDumontu, &gt;Jposób produkcji
siprzedaży.
Dwa kol.ejl!1eartY'kuły d{)tyezą ku1tmy materialinej. J. DuŁar w a·rtykuJ.e Svetila
u Beli Krajni
orTIaWli.afQ.rmy wszystkich przyrządów 'służący'ch do nświet1enia, począwszy od stojaków do łuczywa, aż 'po świ·eczniki, lampy naf.towe i karbidowe ..
T. Cevc opl'zedstaWlia :tr:zy formy dl1'€Wl1IialIlych
zamków z klu.cza,mi używanych na.
terenie Słowenii.

�351

Recenzje

V. Novak w artykule Madzarski spisi o ljudskem zivljeniu
u Prekmurju
prrZledstawia i charakteryzuje
·J.itcraturę is&lt;pisy w języ&lt;ku węgier.skJim, j'ak'ie porwstały od
XVIII do p::;·czątków XX w., .a dotyczyły słoweńJs:kiiej kultury ludowej na teretn.ie
Prekmurj&lt;1.
Dz.iał mat:::riałów z'awtiera liczne orp"ffi'c'O'waniadoty'czą'ce pos.ZJczeogólnych działów folkloru, przede wszys,tkim 'pieś'ni, dalej rprr.zysłów, pr:zY'PoWli'eś·oii nicktÓi'ych
obrzędów.
Andrzej

ss.

"Zbo,rnik Sl·Qvenskeho Narcdneho
253.

Muzea",

Brencz

R. 71, Malf'tin 1977, E&lt;t:nograria t. 18,

W ~erii "Etnografia"
uk&lt;1zal ·się 18 tom rocznika wydawanego
przez SłQwa,ckie·
Muzeum N&lt;:lfcdcwe w M&lt;1rtii.nie.Podobnie jak w poprz-edni1ch tomach, 'I:0sZicZlególn,e
arty;';uły zC9taly .óKupic'rloew k:ilku czę~ciach tem:atyczny,ch.
Cz&lt;;ść rierwsz&lt;:\, "Przyczynki do hislorHnarodopisu
i muzeologii", otwie:ra art yp:uł Ma'rty Turzovcj Artysta narodowy
Ferdis Kostka.
Pisz:e autorka: "Wielu art ys:.6w ma p·rzy swoim n&lt;1zwisku odważny
epikt:
"na:rodowy". Fercl;isowci K'ostoe,.
J&lt;:;ko pi[,[w,-;zL~mllludov:err.uar1y~ci·e,
Inależy suę on .tym bardzkj,
gdyż przez całe
życie swoją dz.i'abJtlością dCikumel!1tował m'ił-ość do ludu i do jego pil'alcy". Taka.
rekc.:TIcmdacj.a z pewnością .nie 'po·zwala pominąć 25r{)'cznicy śmicI'c:i a·rtysty (1878- 1951), który stwOil'zył okolo 3000 pDa'c. Są~o przede wszys,tkim dz'bany, cz.erpakJi,
m~sy, taleTze i 'Pla~\tyka figur'alna - wY'Doby stanoW!iące ozdobę najwaŻl1Jiejszy'ch
slowackioch muzeów.
Z okazji 50-locia urodzin dr Hazeny Filov·ej, Jan Michalek omawia dorobek
i działalność
przedstawi.eiełki
I:iierwsz-ego powojennego
pokoleIllia etno-grafów s1owack.ich. B. Filowa jcst autorką
szeregu prac dotyczących
przemian
w folkIorze
i kulturze
ludcwej
Slowacji.
Jest ona ,także wieloletnią
redaktorką
cZJas,opisma
"SIGvensky N2.rodopis", a 03ta1,O'i,0 została k'ie'row:nikJiem "NaI'odopi.sneho
Us.tavu
SAV".
W 1975 roku etnografię
słowacką
dotknęła
bolesna str.ata, w wieku 72 lat
zmarł 'profesor UniwNsytetu
A. Komenskkg'O w Broatysław.i·e, dlf Rudolf Bed:na:rik.
Zyoie ,j działalność tego naukowca
,i patrioty,
jego .pra'cę w Słowacl{jim Muzeum
Narad'owym, w Macierzy Słowa'ckiej i Kate·da:2'J€Etno&lt;gr,afi'i UK ,omawia Andrej Polonec.
W częś&lt;cidrugiej "Studia i 'materiały"
do ciekaw6zyC'h wrtykułów nal.2ży praca
Igora Kristka 'I:ośw'i&lt;.;conakowaLstwu wiejskuemu. Odgrywało ono waż,ną !I'Olę w zaopatrywaniu
chłopów w podst,awowe n3'rzęd"lli,a 'I'oLIlIi&lt;cze.Kristek omawiG wpływ
wsi na r'ozwój kowablwa,
slirukturę wyrobów, która była w dużej m,ielfDe uz.ależn~C1naod lOik'alnego zapotrzebowania.
W związku z wYlPa,elf;aniem wYirobów wiejskich ·prz·ez przemysł, kowale cor·az barozi,ej 'Prze,chodzą na p~oduk'cję podków, metalowych kora-t li innych zdobień. Omawia też praktyki
lekarskie
ko&gt;\V,aLi,&lt;przede
wszysl-kiim leczen.ie kona. Calość te-goo,o'bs.zer.nego aI1tykułu za:mY'ka oharakterystyk;a
ż:,'cia 'S'połeocz.no~go'sI:.oda·rczeg·o
k'owali olraz i,ch f.olkIorr.
Ciekawą 2nalizę budownictwa
ludoweg;o na Kiis&lt;ucza,ch :i w zachodn,i,ch Karpata'ch pned-sta.wia Andrej Polonec. Autor' omaw1ia pr,ocesz.a·si,edłenia
tych Zliem,.
system 'poIowy związany z typem wsi, daje am.alIizy :r:ztlJtu pil'zy~.emi.a, omawia funkcję komór opowiąwną z typem gJoopodarki ocaz jej warianty. G€iIl.ezę, 'rozplanowa-

�352

Recenzje

nie wnętrza i fUlllk'cje pOlmieszcileń dwojaków przedstawia autor w drugiej części
artykułu, słus,z.nie nawiązująlC do budownidwa ina terenach Polski.
Pra'Da z,ory ZubeI'cowej o umeblowaniu wiei'~k.ich ,~hałup dotyczy 'rm·eJscowo,s'ci Kremn~ckie Branie i S.paina Dol,in,a, ,polożonych w śrcdkowej Slowacji. Główną
podstawą ukzymalt1lia mieszkańców było gÓ'f'l1Ji'Ctwo,
mimo to umcblowan.ie d'omów
niezbyt różnHo s.ię od umebIowa!n!ia we wsia,ch 'roIni,czych'
Oprócz wyżej 'przedstawiOlllydl, roczm:ik Z'awiera następujące
'prace: Gabrieli
Jesenski'ejo
ludowej wet'ery.na;riJi, Ma;r·ty KOlmcłl'ovsktiej o czel'paka'ch liptowskich
i Idy St'a:snej o 'orn.a'men1yce w hafde ludowym. 'Viera Abelova priledst&lt;lwia g·ospada'rkę mIee'mą z okolic TI'Conczyna, a Stan,isł:aw HOIrvat'h omawia wyceny domów
mieszkaLnych :rzemieśLników li chł'OIpów Ipańs,zczyźnix.llDy'chz Uhrov,ca i majątku
uhr()l~k:iego w XIX w.
Z k,ronikarskJiego obowiązku należałoby j·esZ!cze,odnot&lt;Jwać, że w części trzeciej "Zbonnika" ,poświęconej muzealnioCtwu znajdujemy:
artykuł
Igora Kristka
{) ekspozycji Słowa'ckiego MUileUlm Narodowego w MarLinie oraz artykuły Ireny
Lec.howej i Edw,aroa W,aLigóry o mUZJealny,ch,ek~p{)zy,cjach et.nograficzny'ch w Łodzi
i w Kruilrowti.e.
Brawie wszystkie artykuły ZJaWli,erająsrt:r,esilczeni,aw językaich rosyjskim i ill,iemieckim, a 'Spis treści podany jes,t także w językach: l'osyjskim, niemieckim, an_gielsk1m, f'ralnous'klimi wę~iel'skim.
Mariusz

"Kalel1Jdarz Śląski" na rok 1~78", Ostrava

Baumann

1977.

Z matełl'~alów ludoznaWlezyeh zami·esilez:onyeh w tym interes'uj&lt;:jcym numerze
kalendarza
Polonii zaolziańskiej (ukazał slię w nakładzie 7,5 tys. egz.) warto wym,i,enić i krótko 's·chaJraktery.wwać n,astępujące:
D. Kadłubiec, który od lat poświęca uwagę literaturze
pamiętnikarskiej
piór
autorów
z,e Sląska Cieszyńskciego·, w 'artykule pt. Mistrzowski
dziennik
z XIX
wieku
omawia za'piski Adama Ci.encialy, wyksztal'conego j postępowego rolnika
śląskiego. DZJiCil1l!l'ik
zawiera wiele ,c'ElTIny'chinfor.macjii &lt;O gO'"podarce, meteorologi'i,
obycZ!aja,ch i wydarzeniaICh 'społecz.ny,ch, ma też okI'eśJ.oną wartość językową, gdyż
występujące
w nrim dialektyzmy umożliwiają głębsZ!C po-znanie gwmy za·chodniocieszyńskiej. Szkoda, że ze wilględu na szcZJuple il'amy kalendaJ'za D. Kadłubiec
mógł dać tylko ,nieNtóre zapisy z lat 1868- 1871. Not,a,tnik po'siada także dużą walftość hi.stQlry'ezną i dokumentaI1ną li zasługuje z t'ego powodu na S ilCrsizeomówienie
wraz z ewen&lt;tuaLnym opu'bld.koWlaniem oałośd w zeszytac:h ludoz.nawczy'ch.
W a'ftyk:ule pt. Prognostyki
pogody
ludu
cieszyńskiego,
w chrono,logi'cmym
'Ciągu zgoonym z porami 'roku i z krótk'im .k&lt;omentarilem objaŚini:ającym, zawarto
.sporo ci'eka1w1egomateriału ludo zna wc z.c.go,który móglby stanow,ić bazę i do naukowych dCCliekań. Należ'al,oby go oopcwiedlnJi,o sklasyfikować
i przeanaLiz'ować na
szerszy,m tle po.J.s'l&lt;Jim
:i czesko-słowa'cki:m, by ;można orzekać o oryg,ilnalno'ści śląskooieszyń'~ki,ch ludowych ;prognostyk. Naturalnie, w kalendarzu trudno zam~eszczać n,aukowe rozpr'awy, 'cnoćmo'ż:e wlaś'nie bardziej pogh;bione potrak,towan:ie tenutykli mogl,oby Zla'chę'Cićdo 'systematy'cznego zbieranlia ,tego 'rodzaju zanikającej
'two;rczoś'oi ludQwej wśród ludu cileszyńsk1iego.
Od daw.na ,przy.ciągały 'liwa-gę zarnicsZJczane w pras'ie zaolZJi.ańskiej (szczególnie
. w mieSlięczniku "Zwrot", ale r-eguJ.arni'e lTówn:ieżw Iposz·cz,egóLnychroczn'ika'ch "Ka-

�Recenzje

353

lendarza Sląsk,iego"), przyczynki z zakresu nazewnidwa
c'enionego bada,cza, Józefa
Łyska, zmarłego w 1977 r. Przycz)'lnlk,i te odzma'czają się rzadką w popularnych rozważani'a'ch erudy'cją i umiejętnym
wiązarniem spraw językowych z podłoż,em S'połeczno-marteri1ałnym. W kalendialrZJu J. Łysek zarpozmaje Iczytelników z traJnlsrporrtem
drewna z wyrębów w Iasa,ah besk'idzkkh, dając "opirs technologiii różnych form
zwózki i ich fragmentów" i analizując przy tym "przynaleŻJne rnazewnidwo gwarowe, dziś bezpowrotnie
zanikające w mia'rę za'choctzących zmian gospodarczo-społerczJnych ,i 'POIstępują'cej mechaniza'cji wpańrstwawej
gospodarce leśnej". Oprócz
opisu transportu zwra,oa Łysek uwagę również na ścinanie drzewa' w lesie. Pomija
on jednak Sipław drewna, "któremu z uwa!!)i na je'go odrębność należałoby się
os'obne opracowanie". Nic bardzo jednakrmjUlmiem, dlaczego do !poważnego i inte[('sującego artykulu dolączcno kliczJOIwate"nras1trojowe" zdję'Clia z leśny,mi motywami, zamiast zilustrować dobrymi rysunkami poszczególne 'czynności, jak śdąganie
i spusoczanie pni, ich załadunek, opinanie fury, zwózk,a, wyładunek, składowanie
itd. Pla,sty'cznyopis wraz z dokładną rinfolnma'cją o narzędzJiach aż prosi się o tego
rodzaju ilrustra'cje.
Zasłużony zbieracz folkloru na Śląsku Cieszyńskiim, J. Ondrusz, w artykule
pt. Pionierzy !udo:nau;siwa
w Cieszyńskiem
kreśli sylwetki najba,rdziej zasłużonych
pierwszych autcntyczn)'lch cieszyńskirch folklorystów,
zbieraczy pieśni ludowych,
stroju, obrzędów, sz,tuki, wyrobów kultury
materialnej
na Śląsku Cieszyńskim,
a mianowioie: PawIa Stalmacha, Andrzeja Cirnclały oraz Roberta Zanibala. Dobrze
by bylo kontynuować tcn cenmy sZlkri'c,posz,erzając ,go o bliższą perspektywę cza'so\vą. Dopiero w tak zarysowanym obrazlie będzie ,można pełniej oc·en:ić ogrom dokon8.ń zaolZJiallskich fcrlkJ.orystów :i etnografów. Ich trud ma wiEJkie ZJnaczenie dla
opisu dziejów kultury ludowej ludu polskiego w ogóle:
Pośrednrlo z interesującą
nas tema'tyką związany jest artykuł o n:ajstarszy'ch
wydawnictwach
śląskich i pierwodrukacheieszyńskich.
Nie nowy to temat, był
już parę razy podejmowany,
ale dobrze wracać do spraw mających istotne znaczenie dla krzewienia
kultury umysłowej i rozbudzania
świadomości narodowej
wśród lud u polskicgo w Cieszyńskiem. W artykule kolejno omówiono druki religijne, oko!iczrnQś6owo-specjalistyczne i polityczne.
Z oryginalnej literack:icj twórczości ludowej daje kalendarzruiestety
tylko dwa
wiersze w gW&lt;:llzecieszyll"kiej: jeden znanej poetki ludowej, A. FHipkowej z Łomnej Dolnej i druki poetki ludowej, E. Milerskiej.
Z artykułów
hi::torycznych,
wydobywających
na 'twiartlo dZJienne nieznane
karty przesz!ośd,
warto odnotować: historyczną reminis'cerrucję śląskrkh powstań
pl. Ziemi ojczystej
przypisany,
pióra S. Majewskiego, prrzy'czY'nek K. Pliegzy pt.
Jak rozwijała
się u nas sztuka fotograficzna
oraz infof1mację O. 'I1oboły o st,ary'ch
k:ina'ch.
"Kalendarz Sląsrki" na rok 1978" jest 48 tomem edycji polskiej wyrdawlnidwa
"Profil" w Ostmwie, a jednocześillie już 17 roczmikliem swej s,eriL
JiTi Damborsky

Kalendarz

Ślqski

na rok

1979, Ostmva

1978.

Jednri [adzi by widz:ieć w "Kalendarzu
Śląskim",' wydawanym staranliem ZG
Polskiego ZW1iązkruKulturalno-Oświatowego
w Czeskim Cieszynie, 'c.oś w ['ordZJaju
rocZJnrików etnog)rafi'czny'ch czy zeszytów lJurdoznawczych li folklolrysty'cznych, inni
23 "Lud"

-

tom 63

�354

Recenzje

mów,~ą, że ma kaJenda,rz pr:zynosić pa:-:zedewszY'stkliJm sporą por'cję dobrego czytania, Ziabawy i hummu, :trzeci podchodzą do tego jedynego tego r'OdZJajupe1riodyku,
ukazującego slię już ord 18 l'ait po polsku ina Śląsku Cie:szyńskim, ba rdzliej ambitnie,
chcqc w ni,m Zinaleźć odbicie wiSpókzeslnego życi,a Pololni,i czecholsłowa'ckliej. Powiem
otwarcie, że zalicZiam 'Się do ostatniej katego6i i od kilku lat Upof'czywie nawoluję,
ilekDoć przyjdZlie mi 'Pisać a "KalendamlU Śląs:klim", by stał się on właśnie zwierciadłem t'erażniejsZJości. Nie w sensi,e dydakty,cZJno~umof'a1ruilają'cym, ale - pamiętając 'O tym, Żie jest rio jedyna Ipubliik,a,cja Itego rodZlaju - w sens1i,eobywatelsko-patriotyc=ym,
mówliącY'm Q 'tym, 'czym są, czym żyją, jaki wkład wnoszą we wspólne dZlieło budown,idwa s:acjaliistyiczJllJejojczymy P,olla'cy roku 1979 w CzechClsłowacjli, jak kSizt1ałtuje Isię lich naDodiQIwakultura, a:-ordząsię nowe obY1oZiaje,jak układają
. się stosunki z krajem ZJamieszk'alliia i z Polską. I jesZlcZie,jak układają s,ię i,ch stosU'l1'kJiz obywatelamii i,nnyc'h ll1Jaa:-odowoś:cli
w Cielszyńiskliem. Tema,tów w,ię'c masa,
j&lt;lklie powwnrny znal,eźć s'ię w kalendarzu rdl,a PlOloniJi'.
Powinmla być, ,co zr'esZltą lTIiamiejs:oe, oryginallna twórczość lJiter:ack,a i popularnO-ll1Jaukowia,powinny Zlnaleźć się w "KalenrdalT!zu Śląskim" próbki ludowej literatury, gawęd7Jiarsltwa, folkloru, artykuły z histor:i'i li ludoznawstwa.
A też dobra
zabawa, taki humo'!', który baWli i śmieszy, zresztą takiego humoru nri,grdynie brakło
na ziemi śląskiej, dość przypomnieć iSOCZyStyhUlmorr górni:czy. Po wyliczeniu wszys,tkirch tych wyimogów, jak'ie trzcba pOIstawić kalendarzowi
polonlijncmu, mOlglibyśmy poprZJestać na stwierdzenilu, że w edycji "Kalendarza
Śl&lt;lskiego" na rok 1971}
niewiele l1Ii'Cistetyz ,tYichpostulatów jest ZJr,ealiZiowarny'ch.
Tl10lchę byśrmy jednak Isk1rzywdziLi zarówno aut'orów, jak i wszystki:ch, którzy
przyczynili iS1iędo wydania]{)ałendarZJa.
Na :pewrno wiele słów uznaiDii'a zasługuje
strona grafli'czrJJa, k,tóDa czyni z kalendar:Zla (nieomal fotograficzny
almanach. Bo
chyba po 'raz pierwszy udało iSię zgroma:dz:ić tyle ciekawego matcl'iału zdjędowego
od tylu Zlnakormity,ch :alT!tylstówfotograf,ików, polskiich ,i ,cwchosł,owa,ckich.
Z twór:CZJoś'ci Litemcbej
dano kilka :pięknych próbek litem tury oryg~l1'alnej
i przekładowej
(z iczesk1ego piśmiennidWla). Trady:cyjnie dobry pOZJiomu-eprezentuje
poelzj,a ludowa w gw,arze Anrny F,il!ipk,owej, zwycięŻiczYl1liwidu konkursów podyckich (natomiast nie jest'em przekonany, ,czy równi,e pozytywnie oceniamy jej próbki 'czyst,o literackie) oraz Ewy Mi.1erskiej. Do tego kręgu należą gwarowe opowiadania A. La baj Tak sie u nas żilo orraz A. Filiipkowej Na torgu w Jakónkowie,
BadacZJa etnogDafa z~l!1tCir,esują niektór'e matcDiały, 'szczególnie Mistrzowski
dziennik
sprzed stu lat, którc:go część pierwszą ogłoslił Damiel Kadłubiec już w ,popTZlednirm "Ka1le:ndariZJuŚląskiim", zaś :obecruie zalmyka ,swe ,rozważan,i,a. DZliennik
zawlie1rrawie,le ,cennego ,m'a:t'eDiałuz dziedZJiJlly'oby'czlajowej, rolni:ctwa, InazewniiCtwa,
realJiów itd. Z TóWlnym zalinterre:sowalniem .srpotka się K. Pliegzy Odpust i H. Bielesza
Czarodzi'ejskie

mlyny

w Mostach

przi

JabÓnkowie.

ZnakomHY'm gawędziarzem ~ s,tylistą jest St,aJnrslaw Hadyna, cZJego jesZlcze raz
daje dowód w andraszku
'czyli hii'sltorlii jednej :p:i'eśni. Jak 7)aIWSZeuHadyny,
refleklsja prZJeplatasię
z żywym, ba1rwnymopi,sem
beskidzkliej kraimy, orsol::iislteprZJeży,oia z OdcZludlelmogółu.
Folklorysta
Józef Ondrusz zami,eśdł artykuł pt. Z dziejów
folklorystyki
cieszyńskiej,
pnypo'milnając zainitereslQwarnria'oi'eszyń.siką rprro'zą ludową od L. Malinowskiego do B. Hoffa. J. Szymik zajął lS1ięlecznidwem
ludowym w Oieszyń.skiem, zaś
R. Mrózek Dawnymi
nazwami
karczem
w toponimii
Sląska Cieszyńskiego.
Brzejrzyjrmy ,pok'rók1e da'llsze ,materiały. A. Rusnak w :artykule Fiewca naszej
krainy
szkicuje sylwetkę Janusza Kubiszra, autora znanej \pieśni Plyniesz Olzo, z okazji przypadającej
na rok 1'979 50-t,ej Docznicy śmieTC:i.W. Oszelda powraca do tekstów

�355

Recenzje

z opis,a,mi Wlisły, W. Josiek /PIfzypomfu1akont'akty J. I. KraszeW1sk~ego z,e Śląskiem
c.:.eszyńskim, O. Matu6zek oastanawia ISię nad zagadnieniem region:u cieszyńskiego
\V sztukach
a.mato.n,kii'ch. J. K'orzellJtly w ,artykule pt. Z dawnych
dziejów
śLqskich
zajął się poda:llIiemo
tajemnli'cach ganków .podziemnych prowad,zących 'z mmku
cl'eszyńskie~o, konfrontując
je z materialem
&gt;historycznym. E. Rasner przedstawił
próbę d1Jiejów p.iŚlmi6Illl1iictwaludowego po rok,u 1945.
Najciekaw.s:zy, m'oimzdalIlli'eun, przyczYinek ZJoS'tawiłem sobiJe na k&gt;Q!Illi,ec
tego
prreglądu. Jest nim wnikltiwa iil1for:macj.a Haliny Malin Do współtczeSJl1iejbibliotece
jako składnij,cy mądTcśoi. Dane, jakie zami'eśCliła (jest ona kJierownikiem bii,blioteki
literatur słowiJańsk,ich w Karwinie) o s,tanoi,eczytelniC'twa z lat 1960 - 1976 ll1Jaterenie Sląska Cies.zyńsk,eigo świJadczą wymQwnie -o awansie 'czyte1nlilctwa, dok&gt;\JJm€ll1towanym wZJrosiem liloś'ci WY1Pożyczeń (w dwójna'sób), stanie księgozbi'o[,ów (prawie
dwa ti pół ,raza więcej) oraz iloś'o.i ,czytelników (wzws&lt;t o 40%).
&lt;;::j.es,zysZJCzególntie
fakt, że wzrasta czy,telnictwo pol'skitch ki:liążek i procentowy udział młodyoh czytelników. Niezbity to dowód wzros'tu oświaty i kultury wśród P-olomi.
Utartym zwy'czajem "Kalenda'rz Śląski" otw,iera kalendarhJJm z ludowymi przyslowiami, zamyka dział humoru. Ten, zaś, jak wiadomo, najtrudniej
jesit uprawiać,
c01Jresztą potwiordzają arnegdoty, żarty, .sentencje i aforYZJmy tu za,mi,eszcZJone.Nie
wiadomo tylko czemu nadano tym 'aforyzmom tytuł Myśli zwyczajnej
chłopskiej
giowy.
Mni,em:am, że ,;chłopska gł'0wa", niechaj li będzie "zwyczajne", ma mi,mo
wszystko lepsze poczuoie hum'oTu, niż to, które demonSitrują teks,ty tu op'U1blikowane.
W ZJamknię.oiu przypomn.ieĆ jeszcze należy, że "Kalendarz
Śląski 1979" bardw staranni,e nakładem 7,5 tys. 'egzemplarzy wydał "Profil" w OS'wawie. W sumie
tegorocmy kalendalfz nie wyróżnia się in pLus od poprz,ednkh edycjł, 'pOZOSttając
wynazem ,a'czej tylko średniej aktywności
lit'erackri,ej li ;pisarskIej il1a Zaolziu,
mniej zaś wyrazem prawdziwej ambicji kulturalnej
zaolziańskiej
Polonii.
Jifi DamboTsky

23·

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10819" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10797">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8c3a67d2d22ddfcfcd83adf5e8903f8d.pdf</src>
        <authentication>e7f5d7506672b8db1254fd88aa6d8c9b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128950">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1798</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128951">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128952">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1666</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128953">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1980 t.64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128954">
                <text>LUD 1980 t.64, s.267-328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128955">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128956">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128957">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128958">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128959">
                <text>IV. RECENZJE, PRZEGLĄDY WYDAWNICTW I CZASOPISM

Lud, t. 64, 1980

lna-Malria

Greverus,
Kultur
und AUtagswelt. Eine Einfiihrung
V,erlag·C. H. BeC'k, Munohen 1!}7 8, SiS.3Hi.

Kulturanthropologie.

in Frag€n

deT

1

K'sią'żka r. M. GreverUJs', 'dyrektora
Insty'tutu
AntrapolagH
Ku1turOJwej ,i Eul'opejskiej
Eitnollogm Uniliwensytetu we FranJlclurcie
n/Menem,
UJk'31zała s'ię jako
nr 182 w tZlW. "cza'rnej 'senii' (z ra'cj'i k,ol'oru oprawy) zn&lt;J.nej ofi&lt;cyny wY'dalwnicizej
C. H. BeCik. GTev1erU's, ZJnlaTIaz :&gt;zeregu pUJbl'ilkacji dotyczą'cycih współClrelSnych ~jawi~k kuLtu'row)'lch i reHeksj i nad ebnolgraiIią Wlngl. ianltropol}!oglią kuiLturową, pr;zedstawia tu po naz pienw.szy próbę synlt'ety,ciZlnego ujęcia, glodnclg'O bliżlSzej uw~,gi.
Swoibodniedobrany
'tytu~ - Kultura i świat codz,ienności - 'Wydaje s,ię dobrze oddawać główną orientację ,pnzedroiotawą
naą]~i: nie ŚiWli'aJtegz'otyczmy, lecz zj'aiW~s~
kuLtur,owe ży'Cia codrienneg,o
(i to klręgu kultury
Zla,chodniej). ,Bodtytuł
mówi
o "wlprow~dZle'ni'u w za;ga,dnienia antropologii
kUJLburowej", a więc ,okJreśla kSliążkę
jak,o podręc'Zlnik d'l&lt;J.Sltu&lt;denltów tej ISipecj~ibności, a zaraiZlem łeik!turę dla Si:zJffi'Szego
c.z)'lterniika. Wall'to więc poznlać blliżej Jed ,pnoJ:il i treść.
lstoltną cechą ksią7iki jes,t jej €:nc)'!kllolpe,dy,czno-sY'sltermowy cha'raklter. AuitO'lika
wykalZluje oogn)mne &lt;OClZytaniew eUlrQlpejslk~ej i śwfiatOiwej l'i'teraturze eltnQ~raficznej
i antrc'po!ogic,z;TIJo-ku1tułl'C'w'ej, o ,czym ś'Wi'afdlczy jej obfite C),t,Glw.a:nie.Wy.lmz odnośnej Ji,tera,tury obejmuje ok. 750 pClzycjd. Nie to j~:s;t j€ldmrk isltatne. Encykl'Clpedy·czmy cha:ra'kllcr ,pracy jest j,akby u:k:rytty w s'pelCyiii'Cozlnym
.s.pos1obii'ena'l"ra'cji oomz
w olryginalnelj s:trUikJlunze tre~CJi. W pcdzi'aJle rWc.Ziowym na l'oZidZJia!yi P05.Zic:zegÓ&lt;bne
ich po'dt)'ltu!y (tY'c:h je'st w sumie aż 110) au'toJ1ka r.ZJwdko sitoBuje su:cihą, tYPo'wą,
etnogr·af.i'cz'il'o-anhClpokgi'cZJno-kut1uflową
nom€lI1'kilaturę, lecz na'daje posZJczegó.LnY'm
partti'cm ty-Luly na poły pU'bli'c)'ls.ty'cl'ne. W slwy,ch sfoYmuł,QlwUJn&lt;i'a:ch
(iPrzykłady podamy pó.źJl1i.e'j)ujawniają
one nie .tylliko pu:bhcys,ty,czny zmysł a'U1t'oI'Slki,zdolony
pr.zeclis'laiwj(; naj,poow:ain:iejSJze probl,emy lC'ol'€ltY'czno-~ozna'W1c.zew SiPOlSóbswobcdny
i jakby lllvle;raciki (wi:dać tu, być mate, wplyw wy,magal'l wyid1a,wcy), a'le ukaZJują
ta,kie jej z,aa&lt;ngażowaną pos'ta wę \Ii od!lli,eSlieniu .myĆ/wno d,o teorH anlt:ropol'ogiocznych, j.ak i bieżą'cego życi'a, którego te teonie dOItyczą.
Otóż au:to'rka sta'fasię
Wlpleść w jędrny t'ok wy:kłatclu ogól osiąignięć poz'nawczych antropo,jogii kulturo:wej,
'prezentu:jący'ch
różne stanolwiska
teorety'czne,
nie
zawsze z sobą zgodne, oprzC'zco praca nabiera
charaikiteru nie(;'o e!kle:kty.cznego.
Usiłuje je jednak u,parzą;dk'CJiwać właśnie z pUIl!kltu WlidZienia ich p:r,zy;datncśd do
lflteflpreta,cji zja'wis'k bieżąceg,o żY'(Jia. Chodzi - jalk wi&lt;cl.ać- t aikże o to, by a,d~t
tej nawki U'zy.sikał poglą,d na calość pl"olbilema1tyJkiwSipMc,z,e:snej ant'rc'P'oUogi'i kUJliturowej i a,by ,tekSit pra'cy stał się dLa nfi,ego przewlodJnilklietm w dall'szych samool2'ietlnych stud-i,a'ch, w cZYim mają mu PQmóc OIbił1ilte
odlSyła'l1~a do bilteraltury. J'aiko ,,:Wpf&lt;Ow&lt;ldzeni'e" i poodręcZlniJkwydaje się os'ią,gnąć w ,pclni SJwój cel i mOJŻebyć ZlaJlilc,za'ny
·do udany,ch p.rób leg'&lt;) rCldizJaiju,i ,to wlaś'l1Jie w od!niesiieni.u do nre,clZ)'!WIioSltośd
kultury ZJa'choclni'ej. SJtątd tei: z ogólJneg,o dar,obku nau&lt;ld wybierane
są te pa,r!Jie, które

�268

Recenzje

są dla tych s,tcsunków adekwa1ne. W t'reści rzadko znajdujemy
g'oto'we fJOIZwiązania i autorY'tatywne
fJozsbrzygnięcia j.ak to zwy:kJle bywa w podręcznikach.
Zazwy,clzlaj mamy tu pr·ezent'ację różnY'ch podejść i a'spektó1w, a zamiaslt sysltematyczne~go wykładu - "podprowa,dza'ni'e" clzY'telnlika do złoż,cmośd danego problemu.
W kons.ekwencj,i ks·iążka ma swój orygliJna'lny 'chamkter,
odróżniający
ją od typowych an,glo-Ia:merykańs'kikh "w:P'ro'Wad!zeń" do antropoLogii kUlltu,rolWej. 010 bliższa
jej t'reść.
Rozdział l wyjaśnia,
czym jest antropologia
kulltulro'wa. W t8 pod.rolzdZJi:ała-:h
aUlt'Orrk,azarysrolWuje drogę prnze!byltą przez etnolog'ię: od wirdrzellllia"obcych" i odkrywania
kuriozów przez podróżników
i odkrywców,
poprzez oddzielenie
się tej
nauki od aIllllr'opologili, jej podJz~ał (;na obszarz;e ję.zyk&lt;a niE!'miecldego) na VoLkskunde i VoLker.kunde, uCliec:z,kę w historię i padz'ial nauki na slzereg suihdy&gt;s,cy'pli'npo zw,pot ku baJdaln;i'om c'ZłowLeka, a stąd współc:zesiTIc z:orienuowU'IlIie a ntl'01poloOgi
i
kllJJot1uI'olwejna k'Ui1turę j'a'k'o na uk,1UJdy sy,stemów ora.z na intclfIpretla'cję wi'e;Jości
as,pekrtów wsrpół;czeSluej "crodz,iennoś,crj".
ROIdział II to I'OIZJWlaianianad klUlc:zJowym pO'jęciem humanisty;ki, io jeslt nad
kulturą. Na 40s'irona'oh w 17,pUlpl'iach tytułiowy,ch autorka rozważa to pojęcie w rÓżnych ukl31dalch: iW Slt'osuTllku do cy:wLhZla'cji, kulituTY pCtpuilarnej, ludowe'j, polityki
kulturaLnej,
w proc'esie ewoG'lIJcji, w jej chaTakterzc
i·ns'brUJmeOlt'aG'nym,ootc'ty,cznym, sym:bOI1klzJllY'm,j.akJo sY's'temy za'cthiow:ań, w jej aoS'P~kc:iei,dcalnym i reralnym,
uniwers'arlnym
aprlur,aibiSltylcZinY'm, WJooslZiciew as.peikrcic czlowiteka jak,o wy1two'ru
a zarazem
jedll'osibk'i twÓtl1c:zej. W końcu prQPonu,joe od Sliebie tnzy podstawowe
aspekity ana'1izy kJu1tury: ogól'D1oantropol'ogi'czny (.21dolno·ść czŁowieka do ZJa·chowań ,j~:ou:J.tU'rowych),
w Slkrarlima;kJr,o j.a,k,o hiJst'OTyc.zny prolces uni1wCIl1Sia:1ll1y,
oraz jako
alllaHzę kOll!krcltnej kU1bbUJryz jej tY'POlwymi w.z.orarmri ZJa,c.h'olWlani,a
(.way of tife).
W Qdniersi'enJiu do t'ej o'Sitatrniej Gl1everurs ustala SZ€Ść a15petk tÓtwbadawezyrch. Tą
dl10gą dochodz'i do ukaJzani'a wła,snych przemyśleń i pO',S.talwybadaw:oze(j.
Wszystko dotąd było jakby history.cznym
i mmytiOryczny,m tłem. NaSltępują
te:ralZ parbie kores'pollldujące
bezJpOŚiroon;i'o z tytułem
kos·iążk.i, ROZJdz.iał następny
nosi więc tytuł "Kultura
i codzienność'
i zawiera: 'pO'jęcie 'codzienności I(AntagsweLt),
dys.kUlsję na temat
tzw. "nowej
etnograJii"
(etno·lingwistyki,
etnonauki,
ebn05'c:man:tykli) jako ukierunikiclwanila kognitywnego
opartego
o taks'onomię
lingwisty,c:zną, w zesltawlieniu z e!momelticid'O'logią w jej ujęc,ia.ch f,en.omelllio'lo.gjkznych;
ustalenie
z meograniczonej
codzienności
tych zakresów, które nadają się do badań; dawne i współczesne
ukierunkowania
w badaniu społeczności lokalnej; tzw.
kultura
popularna
a sztuka utylitarna
i zaspokajanie
potrzeb ,konsumpcyjnych;
estetyka, Iszt.u1ka ,ludowa i ludowy 'styl ora,z pus,zukiwania
nowego stylu estetycznego w życiu codziennym.
Hoz,dZii,al na.srtępny sl1JanoiWIij.akiby daiLszy C'iąg pcprze.d;ni€lg,o. Uk,ieruJ1ikowany
jest na trzy pr,chlemy: kultury
lud'Otwej, k,u:1tuTy maso'wej 'oraz teolre,tyczny.ch zaga.dnień subkultury.
,Sporo miejs'ca po·święcaautorka
długo i s'Z·eroko dyskutowanym w e.tn;ograflni ni E!'rnti.e:cki
ej pojęc,i'om ludu i kultu'ry ludo'wej i ich z,na-c.zeniu
w Slpołeozcńsltlwie, w TlIa'wiąJza'nJiutakże do sytuacj~ w inny'ch krajalch. Tu też znajduje miejiSlce na,wiązaln~c do SlZ'ef,e,gu'tematów omawiany,ch w etno,glraif'ii niemie,cki ej i eumpejlskiej
(.kul,turowa petryfika1cja, tmdycja
ludowa, fol'l&lt;,l,oryzacjoa itd.).
Stąd prz;eojś'oie do pr.otblemów kultu.ry ma60wej i je~ krytyki w a.s;pekc'ie "kultury
s'ffia:ku". W,res.z.cie mjęde
się pojęciom subkultury
z om6w,i·ani.cm kilku pnz)'-kładów: kuiltury nędzy, gatta '€Itnicz:ne:go, kUlbtury robotnioczej, ruchów reiW'o'lucyj'l1ych
i w,slpókZJelsnej Siubkur1tury mł'odzieŻJowej.
O treślc'i o,s-ia'trrie:go, pią,te,go YlCtZJdzlialu
Zlaltytułow:ane:go "Kulitura i to,ż,sam'ość",
a 'także o spolsobie fOJimułowania 'pr.zez autorkę
zagadnień,
niech świadczą
nie1

�269

Recenzje

które tytuly podrozdzialów:
kullurawanostalgia;
:krytyka 'WS'Pólczesnego społeczeństwa w zesltawi€ll1iu Zje ZJin-te,g;rowa'nym ·i:Sit·ni'eniem; czy nowy Ipl·uraliZJm kultur·o,wy?;
tożsamQŚĆ j'ak,o pl"OIblem; bada'rui,a kuJIt.ury i osobow'ośC'i jako początek arttropologicz,n:o-e1tnoj,ogiocZJnychbadań toż;samości; o etnicznej
pracy tOLs'a:mo'śdowej emigrantów;
poszu.kiwanua
nowych
to ż.samoś,ci grupowy:c~;
pr:zes:t.rzeń a tożsamość;
mi~dzy horyzontem
z wieży kościelnej a ruchoJ"iJwośdą; knaj()lbraz kultu.rowy i 'Pr;zestr'zeń kulturowa
w dySikusji ekol.cgi'cz'nej; p'luJ'Ia,lizm k'UJ!tupowy a to,ż.samość i innc.
Ks,iąi.'ka 1. M. GI;'(~verus Kultur
und Allta.gswelt
warta j€'~t więc uwagi. Jest
to - o ile wiem - pi'[ll"wsze systemowe
przeniesienie
O'stiągni~ć ośw:La,t()lwedant,'opo'legii .kullurcwej
na .grUJnteuropej-ski
w zasięg językta niemiec1kie:go, i to przenie's.i~n:ic nic bien-ie, l'ecz dostosowane
do potrzeb badań wspórcz€Jsme&lt;go złożonego
spoleczeń·s:twa. Jes:t to zaralzem pierwsza
powai:niejls'z,a próba włą'czenia osiągnięć
dnografii
'zachodnio'niemiec'kiej,
a także innych :krajÓ\w, IW tym i socjaHstycznych, w ogó!bny sy'~tem arJtrapolcgii
kwltuTo,wej, Z'or~enito\wa.nej głÓ!Wlni'ena współczesność. PoO'wMaj,epy.ta1nie, czy ta próba - niewątpliwie
udana ('choć mo;ż,n:a mieć
niec·o prCltensji do nazJbylt wy;szuikanej joej formy jęziko'Wej)
zmi:e.r.z.a do zasiŁąpieaia datychcz:a'Sowej Volksrkunde,
ZJarówno naZJwą }a1k i przeO'r~entolwanlieiffi prob1ernta'tyikii i mcotod, pr.zelZ anJtr,opo.1'ogię kUl~tu.r:ową. W swej wymowie zaś zdaje się
Z'aJsy,py;w,ać;wytworzoną
z daJwna w etmog'ra.f:ii niemie1ck'iej pl1zepaść między Vo~ksi ViiLkerkunde,
JPOIpl'ZClZ
zastąpienie
ich jedną dyseyipJ,iną - właśnie antropologią
kultuTc'wą. Czy aut-orce przyś'Wiecał ~akże i taki cel, trudno tu rozs't'r:zygnąć.
Józef

Ł.

1. .Jemieliallow,

Metodologiczeskije

woprosy

folkloristiki,

Burszta

Leningrad

1979,

ss. 205.
Prólba pogłębionej
i wnikbwej
l'eHeiksjli naJd sta;nem wSipókzesnych
badań folk!o~ystycznych,
którą zaprezentował
Ł. 1. Jemielianow
w swej naj,nowsze'j pracy,
]EC'v....aozi do jednoZJnacz,I1£1go,,v;n;~o·sku,iż podOlvawowe pyt'ani,a, dCitY'c:zące S\Pec y fioki
[o,l.kloru, nic nie straciły ze swej aktual'nośc'i. Nadali brak jednomyś1nośd
co do
p:'zedmiCltu badail folklorystyczinych,
talk zwanej "nieślwiadomoś,ci"
prCicc:soUtwórczego, zj-awiSlka a'non~mowoś,oi, h iSiboryZlm.u, czy funkcj.i Sipoł:ecznej fO'lklol'u. Te
własni,e za,ga,d'nientia, u:znail1e przez Je;mie'1ianowa za be'ZlSIpClrni·e
n,ajwaŻlniej-Size w dohie wSipólczcs'nej, wyrma,gają g'!'liJllJtowlneg,o z;rew1dolwania, jeś]'i follkJlou'Y'S1ty,k'ama
u'dowodniić swe prawa do miarna samo&lt;diz,j
€I1nej dys'cytPli:ny naukowej.
W zaISta!d,zlie
celem caloglo wykładu, nic u,krywająceg,o z:aam:gaŻ!ClW'aniaautora w pl'zedm'i,ot dQciekań, jest wa'J:ka o samo9'Wiadomość foDkJ.orystykii, próba wskazania
jej wyjśc'ia
".z rO'lid!ro'Ż!a",na ,k,tórym, zd.an-i-em aU'topa, SItoi i wyzna'Qzenie jej ·mie-j'soa w sYSltemle nauik hoUlmanistycz'nY'ch.
"Dobnze wiadomopisize aurtor - że kaŻlda metoda naukoiwa ,pQlw~taje i f.or~
mt.:luje s-ię w orgarnii'cZlnej zależnośoi cd 'SlpecyfiJ&lt;,iprzedmiotu
badtan~a. L,ecz Slpecyfika p'['ZleclimiCltunie jeSlt czymś samy;m pr,zez się oc:zy.wtiisrtY'm,
ralz i na lJawSlze wyj'aśni.on)'lm; jest onaczy;m.ś oiągle "PosLUJki-wanym", ciiąJg!lewyj;aś'niany.m, r&lt;J,zj&lt;aśniającym się \\' mia'fę ~rOlma&lt;d.z;en'iawiedzy w całym, cona'z ba'l'1cliZliejzł'Ożonym i precyzyjnym
sys,temie najrprzeróżlniejSizych "wSipółrzędll1ych" -,- hi.s:t'ClrYClzJnych,Slpołe-

�270

Recenzje

cznych, elStety'cznych itd. :z 'tego też WlZ1~lędu,Ibiorą·c rzecz ściśle, również metodat
nie jest po prolsltu odrnwie'l1cliJeldlleniernspecy±Jiiki pnZ)edm'ioltu, a odbidem
okreś·l,onej
sumy wyobmżeń
o tY'm pl'zoomli:ocie, która jest doSltępTIJanaul(&gt;ekia'ŻJdej epOlk&gt;i.Innymi .słowy, Ikaida metoda w is'tocie rzeczy Jest f'unkCiją Iwzględnej Iprawdy" (:S. 35) ..
W 5z,erolkiim konitellciaie tmdylcj.i baidań fobkil~ry·s!tYiclZJI1ych
w ZSRR pos:z.UIkuje
za'tem Jemiel'ianow
kolejnych,
,charakterystycznych
etapów rozwoju nauki o iol1d&lt;JlI'ze, śleaząc j.edno'clZeśni.e jej pI101blemy metotd'olo'~ciZlne, .p&lt;JIpTlZezktÓore pTizejawi.ają siię ok'T·eIŚ:}'Ołrle
"wYlOibr&lt;ailenia" o przelamiJoci'e badań i f.Qrtmułuj:e naou.k.oWiepojęclie "f1olllktl0I1U".
Dnobiarz;gowa alIl!alliiJZJa
os,iągnięć f{)l1kJlorYlSltylki
radz'iecokiej w ,liWtalohd,wwd!7Jie&lt;.s1tyc·h
(wiązanej
przez Jemielianowa
z tradycjami
folklorystyki
r·osyjskiej XIX wieku)
pozwala
autorowi
odI"Z'ucić t\V/i,€'I1dwni·eo jej "oahi!sl!Jory.zJlnie"om.z 'pQg1ląid o nadmiemylm eik'Slponowaniu w ty;m cztasie zta:glad!niJeniai.ndY'wiVduabn1ośdtwórcz,ej w folklorze. Wy'stępuj.e InatOlmiast przeciw tak dalekiemu
roz,szerzaniu grank :fobkJloru,.
że wfaś-C'iJwiiepOik.rywa soię 0Il1już z po!jędem ,;1lwÓTic,z'ości
ludowej".
IW pmcaiClh fol:Jdory'sltów ratdziedkikh z laJt tnz)"dz.ieslty,c:h i cz·tel"d!z,iestY'C'hXX
wieku
dootI1ze,ga J€!ffili.e!ti:aJnowbłędy matodolliogiclZne. Plrzede wS&gt;ZylSlvk.iJrn
za'T,zu·ca
nauce tego okresu tendencyjną
klasyfikację
nowych utworów
folklorystyczlych
(opartą na podobień.stwie
z tradycyjnym
folklorem),
ignorowanie
zmian, jakie zaszły w ludowej twórczości artystycznej
oraz kultywowanie
w praktyce
bad&lt;\wczej
przeświadc·Z)enia o tyun, jakOiby ,fo'Th:ilorw społeczeństwie
socjaliJSlyc'znym (:skoro traci
swą ist{)tę klasową)
rozwijać
się miał już tylko tymi drogami co literatura.
Jemi·elLi.anJow wy.róiU1'ia dwa pOld:SI!JawoweaSlpekty baidania Sipecyd'iiki foLk,lom:
problem
htSlbarYJC1Z1Il~o
r.oztWQju gooulIlikÓiW:f\ol'k'lolry,s&lt;tycZ'llych(kh pozn-aiWoz:o-esltetycznych możilliJwości w konikf'ebnYlch hiISltorY'c:zmyohuw'a nu.!1tko'waruia,ch) oraz zag,adnienie ,,:!Joilik'l'olI"u
jakto ca1oś.oi, f·ol.kloI'U j,~o sztcrogÓi1neJj.,pOSlia/dającej okreśLooą
wewJlętI"zrną jedność, dziedziny ku'~tUlry na,rodowej" (s. 17).
linteresują'c s·ię prZJede W1Szy,sltlkriJm
tym dr.ugim zagadnioniem
Jemi·elianaw
dąży
do ok re'ŚJlemia współcZJesnego 'przedmiotu Ibadańfolklorysty'ki,
'cu wY'maga ty.m :samym uólta;lenia iSitotny.ch c·ech foLkilaru, adekiWla:tnycl1 z,a.równo w/obce trady.cyjneg·o, j'a,k i WSlpóŁClzelSln~of&lt;li1IcloTU.Nie negując waI1bośrci dOlty.chczaso.wy,ch pr.ac na
temalt fQl]kiloI1uautor UIW&lt;l'21a,
że w zasadzie oplisują one follkLor w jego od:dz.ie1&lt;ny.ch
pl1Zed·aJwCliCih
('CiZęsto doisltrze;~ając go ty'lko w opozY'oji do lj.,teraitUlry), nie doprowadzając
do syntetycznego
opisuca'1oś·ci.
Jeśli nawet oW odnielsieniu do tra,dycyJnego folkloru
prob'lem specyfiki
przedmiotu
badań 'Zyskał solidne naukowe podstawy, to pnZ)ec.ież nie mlożna U'tTizylmylw.ać ty·ch za10żeń Pl~ZY baJd:allliu kibk10ru
·WSiPół.ClZteSinego.
Główn,a pl1zres'ZJkodapolega na tym, że w:s'pół,clZ)etSIl1Y
folkil,or r'o7Jwija
s,ię w l"a:mach z:upe1lnł.e nOlWe.j sltll~ulkiturykultury
na.nodorwej, a to wy,zm&lt;a-ezainne
Slt!o,S'u1nlkJi
pomięld!Zy pOlSlZ'cZ)egobn)"mi
fOlnmami twÓ'f&lt;c.Z'OśdllUdowej. Ws.zyS'tkie cechy
trn,d)"CY'jlneg&gt;of.Q,1kilonu,kitóre myl1mi'C uwaila się z'a .tYlpowe dil,a fdBdoru w ogóle,
tracą pr:zec.i'eż swe zmac,zClnie tam, ,gdiZJiekończy się foliIdor tmdy-ey.jny. J'eśl!i zakładamy zaltem - SitwiendZJaauitJor - że folklor nadal i.stnieJe, muis'ilffiy Z'aIUlważyći to,
że tm·ci on tyun samym ceohy tylpOW€ dloa fo,lkl.oru t1rady·cy.j&lt;neg.o,a zyskuje nowe.
Oktreśllen,ie prZJedimliotu biaidrań f·a~kil.QITYSltYlki
musi więc Ibyć na ty·le U1nJiwtCDS'a'1Jne,
by
zmieŚlcJły &amp;ię tam ZJa,rÓiw\n'oztjawils/ka ZJWiąZJa:nez follLkiwlTeIm!Jraidy'Cyjlllym, jak
i WlSipótOz,esnylffi.'I1a1kilffiJiklrytter,i,a:mi, pClzJWa'llająlcY'mi~drróiŻn:ić zja'WIilSka ;foiliklorystyczne
od nieifol'kiloTy'stycznycih:, są w·edlug Jemielianowa:
taki·e samo miejsce
zjawi.sk w ogólnonawdow{lj
,kulturze orazc1hara'klterystyczne
lprzelja:wianie się w nich
ak'tiu twórezergo.
SIZJC,zegÓ'lIll:i\e
przelSit.!r'z~a auJtor przed ni~eZlpieczeńsIŁtwe:m utożsamiania
~u'l,turowo-Ij;Y'P()rI()rg~znej nal!Ju1ry fobkilol'lu z fun1kicją kl,alsową, c'o dOSotnZtC~ w kOll1'C€IPC'ji
1

�271'

Recenzje

W. J. Bro~pa. BOI1mnli:z,uje zreiSlZltą rÓW1nierż J,erriiell,iaInOlW Z jego srpOiSobem wmrmienia i alnalliiz,oWlalnli:afoll!kUoru ('na w,zÓir fUInk1cjanow:ł1nia jęllyilm), wydlaśnian:i'a funkcji społec.ZJI1ej i osoblli,wOśd €IS1tetycz;nyICh fdliklloIltl. Uznan'ie
,,,pOZ'alpodmi,()ItoW1ości'~
obr,awwmlia
i a'iliom'uffioWlośd :m e'.'lt€lty'czmy Wy:ZJ!YclIClZJmi!k
fOJlik1'olfousltamowi, weldług
Jemie'lia'nowa,
'przy,ldadprzeniesierria
·S'pecytfi'ki 'W.iedzy
:przedmiode
na specylfikę·
samego przedmiotu
·poznania. ,Jeś:Ji chcemy c:J1.araJkteryzować !fol'klor z punktu
wierzenia procesó1w typowych,
chara.ktery.zują1cYich a,ntylSltyc1zme pozmanie ca,lego k'olektywu, a ni€ tyłko jednego
'a:ultma, WÓiwrC'ZlaJS
za.g:aJdntienie aUltOlI1s'tiwa dOWlodJzi
Jem'ie:1i'am'ow - nie ma w foitk,lol'lZle taik'ie,go Zlna,c'Z'€lniajaik w hteraltUJme. OczyW1iście f()l~kllor ni'e j€Slt an,oll'l'ilmowy, j,eclilliak IPy:tian'ie
pieriWIS,z,eg&gt;otwólrcę ,/'N ża'clinym
wY1Pa1dikunie }es't i:denltyclZne z zaJg&gt;alooienia,mi ~deOlW'o-aI'\tylsltYIC!Znejna'tury samego·
fiolkiloru" ~s. 70).
Jemi!l:~lli'a:l1Jowpolemizuje
rówrni'elż z et3'telty'c1ZlnąkOlncepcją !foLkloru opracowaną
przez W. E. Gusiewa,
,powątpiewają,c
w istnienie
"SipecOa'lne.go rpr7iedmiotu art ys;ty.czne;go poznan'ia"
t)'lpOlW€lgo dl'a fot!clOll'u jak,o OtdJrębnego IrodzajlU s'21buJki. Zdlaniem Jemielianowa
w 'koncepc:ji GUJsiewa obecna jest nadmierna
Jedność
reakcji
fi(JI]klory:stY'c&lt;Zlnejna zj'aw:iJska memy:wilsitJoŚlci omz pl1Z€lSra'dne aik,cemltowame
"tak
z,wanre.g,o" sj"I1lk,n~ltyzmu w fdlJkilorze.
Konce,pcje
folkiloru opracowane
p1"'Z€Z,Proppa i GusIelwa są dLa Je,mielianowa
przy:kłald€lm aln.aliwwran~a
Slp€lcyfiikJi f(j]Jdoru ItY'1ko od jedn~lj wąJsIk'ie1j srumny elStetyclZlnej. Stąd ws.zyr.,(tJlde ,,SIpecy!f:iJc1zme"cechy fd1k1],orIU- 'bWlierrdZli Jemie1iaiIlJow
- są jedy:ni·e formami
proze,}awi'amia się folki1orou lru:b po prO'Sibu ,,II1JajiCZ)'lSitsząfikcją" (royś'l'i tu o taik'i,c:h wytZlI1!aczmli:kia1ch,
jak: anoniJmow,ość,
n i'€lŚiWiad,OOI1!ośĆ,
s;pecjaJ:ny pnzedmiOl1; aIitY!SftYCiZJnegoIpoznlall1i'a, SlPecj.allina meltoda tWlórcm).
Rozczarowanie
do metod współczesnej
folklorystyki,
badającej
podstawowe
pro-Wemy fotkloru
(1Z czym
au'toT siię nie kryae) prowadzi
częslto dQ zlby:t uogól1nvonych i ostateoznych
wendyik,tów. Bez wą.1rpienila W:aJrltość pra1cy Jemiel'Lamo&lt;wa polega na wY'daln~u okireśllonej diag&gt;nozy, na ,poSltaJWfieniu wie],u istotnych
.pyltań, ale·
czy'!e'lnik pozostaj·e z .pewny:m niedosytem.
Maże oczekiwanie
na udzielenie
wszys'tkich odpowiedzi
byłaby ZJbylt wy,górowane,
jeclin'ak wą,tpliJwości, kitóre aUltor posiał, skłaniają dopowY'żSlz,c'j reilleksjL
Zdani·em Jemielianowa
alnarJ.izowanieSlpecyfiki
lfo1kloru ty,łko 'w !planie Iformalno-.esietY'cznYIffi lub CZYIStOi'ech:rui'cZJn)'lffijesit ogó1ną tenJd€lncją follk.J.ory,sty'kJi I"ad,z,ireckie;j (.t€lndenicją się,g,ająrcą :łaJt tnzYJcliziwtY'dh). J,edna'k próby wYljaŚ!ni,eni'a specy.£iJki
folkloru
"od wnętrza"
(poprzez
jego
:oe:chy formalno-estetYlczne)
nie
mogą
prOlW:adZ:ić, Zldaniem autora,
do pozyity;wrnY'ch reZlul!taltów, bOlWiem zW1racają uwalgę
tylkio ,na formy przea'awiJaJn1i'a się fo:1kloru, a te w całoślci ZJa;]e.żą od wa'rlu'llJków histor)'lClzmy.c'!l, w ktÓT)'lch f·o']lkllor fun'kcjoinlU,j.e i 1';O!ZIw,jj,a
się, a nadto same podlegają?
ustawicznej
ZJmianie. Z tego też względu
Jemielianow
UJWaJża na narYważni'ejs:re·
Zlbaidanie :SlPe,cyfiiiki foliklOll'u poprzez wyja.śn:ie;ni.e chaiJ'lalkite!ru jego fum/kica'i Slpołeoznej.
Roz,wój .folkloru, 'podobnie jak 'WiszystJdch ZJjawisk 'twórczych
"IV kuI'tuf'ze,
!zale- .
ży od Wiielu cZy1I1n]ków, jednak ni,e kaiJdy z n~ch prze&gt;j,alwria s'ię z itaką samą siłąi działa w tym samym ozasie. Dlalt€lgo alwtOl' zJln:ier,z,a do IUislbailelJ1iatego ,IC·;msU addziaływ:a,nia", kit6ry .pr:z)'lpa1da na cały O'klres iJs'bnielJ1iafiollki1oIltl.
PirzedeWiSlZ)'lSItkirm sbwri€lflcliz;a,ż,e od dkJreślone.go :momenltu 1I10ZlWOjIU
SJpołeczme-go ,iI"elaliza,cj1a a,r1ty~'t)'lClzme!g,oIPo'tenoj'ału ISlpołec:z·eńs:bwa" pod/lega 19pelcj1a,liJmlc:jd,'co
jed:naJk ,nie lOZlnaK:Zla,że jeldnQ;clześlrlJi'epBWlne lellemenJty Is,ZJbuikilI1Iie mogą wią:mć się
z taJkimi nodiZJajailni ,clitilałialLnośd 'llllJcliZJkJiej,
IkitÓlre iW rog6le nie mają :rui&lt;: w.siPólnego·
~e S1z1tuiką.Ten mo:mehlt lPI1o:wradzi IfÓiWlnoc:Z€IŚniedo IfOZlpra:d.UiklUJlJtury :narodOlWej
na dwie formy:
,JWyis'pecjoal1Ji;zOWlalną"i ,,niewySlpecj&gt;aJ1iiIZJo:wainą", Móre
w 5IPołe--.

°

°

�:272

Recenzje

ozefu;.twie :prz-edk'la-sowym rómiły się ,tyllik1oiunkcjaIl'al!nie, ;n·a;tomia!St:w ~poleczeńSItwie k,]asowym wllajemnie :~ię ·odiZJolowały j.ako ,;dwa 'różne systemy artystyczne
z odmiennyJrnibwó'r'czymi 'tl"a1dycjami".
Foliklo.r ,("slZJt'uka n,iewY'Slpecj.alizowana") pojawi1a !Się, ,z,daniem J eomieli alnowa,
w tej ,grupie 's.połec:z;nej, której potrzeby lnie 'Są całkowicie IZJas.po'kajaneprzez ,,sztukę wyó&gt;pecjaliiz'Ciwa:ną"."Sądzimy - 'Podsumowuje autor - że folklor właśnie dlatego, że nie jest włączony do systemu zorganizowanej
i wyS!pecjalizcwanej
sztuki,
właŚlnie z tego względu, że bez,poś'redini-opodpor.ządkc,wany
je:;t Ipotnz'ebom bytu
i nie odnosi swoich rezullit1atów do rkryteriów :sztuk,i 'Wyspecj1a!rizc'wanej - właśnie
. dla'te~o może od czasu Ido 'czasu wyjść 'poza ,gra'nke wys:pecja.],iZlO\'v'·anychno~m
eSltBtY'C1Znych"
('s. 101).
Ogó'llIla ilu:nk'cja spoleczna
f,olk'IOlru 'pol'ega .zatem na "nliCIwyspecjalizowaniu"
twó.rClZyJm,które każdol1aw1wlo !kClni~r£/tyzuje ,Slię 'W Ipowszedinim bycie . .ledn.ak nic
wszystkie
rodzaje "niewySlpeC'jalizowanej"
twórczości ,przynależą
do folkloru. Co
prawda
Jemie1ianow 'nie ok,reślU 'dokladnie tej ,granicy, ale przeanalizował
amatOl'siką dz:i'ala'l,ność arty.sltycziną (:ZJaJiocza'nąrprzezczęść
baldac'zy 'rcsyjlSibch .do fo,lklON) by wykalZ&gt;ać, że (przejawia slię w :niej ,kilka form i typów ItWÓI'C
zoś cli ludowej. z który'ch iZ,aijoedwieje'dna może być przedmiotem
z:ai,ntere-s'o-wa'C1iaf·olk'lorystyki {t?Jw. "pierwotna" {orma amatorstwa).
Pira'ca J,erniCJlioa'nowaIprzy.nosi :ponadto 'roz,dzi.ały, w których 'pomieśc:ił autor
rozważ'a'ni'a ,do'tyczące 'lałożeń metcdoJ.ogi'cz;ny'ch szk,oły h.istorycznej li ich krytyki
w ,rosyjskiej '£,oil'k'IOlrystyce,izagadnienia zwi'lzane z 'hi-s,toryzmem or·az problematykę {olkl'oryZJITlu lit'er.altury.
Janina

Margaret
" the

Mead,

Generat.io,ns

CuUure

in the

19708,

and

Commitment.

The

Columibia Univ.ersity

New

Hajduk-Nijakowska

RelaUonshi'jJs

Pres's, New York

Between

1978, ss. 178.

.Jest to ,drugi'e, :zmienione i 'poszerzone o 5 'nowych .roz,azi.ałÓ&gt;wwydanie pracy
Mar:glalr,et /JV!cad. Z 'Per:slp£Ik'Ływyoś.mi·u lat dziellących ją ·od IpierwsZ!c.go wydania ,au'to'nka IpO ,ralz 'wtóry .spO'g,ląda ma ,problem konfliktu pokc1leń,ana'ILmje
wz,ory kiulbul10we i sy:Sitemy 'waorto-ści Inowej .genera'cj,i ,;młodych gniewnych",
któ'rą
u'ksńa~tolwały 'l,al~'a70-Jte JllalSoZJe,go
sltule2'i'a.
Książka 'Margaret 'Mead ,podzielona jest na ·dwie czę·ści.PieJ'lwsza
z ni·ch powSotała w OpaJ1cj,uo c~kl wylkłaldów, które autoI'ka wygł'ogHa w m&lt;llrcu 1969 roku
2oka:zj,i
selunej ro-c;z:nicy pows:taJni'a noowoj,ol1sk:iClgoMu'zcum His1torj,i Natu;"a,lnej,
a które zaltj1tubowała "Gzrowie!k i NaJtura". W azte reiCill pc.czątkowych 1'00ZJdziałach
pllZ€fds:t.aw'iJaczy:te'llnilkowi, rniepo raz pierwszy zresztą, swoją k,c'ncepcję s'Pc'sobów
tra nEl!TI
is,ji ku'~t&gt;u'rowej, lrozróż'niają,cą trzy !style Ikiul'turow2: lPostf.iguraJtywny, 'konfigu;'a'tj'lwmy :i ,preiLgu:m1tywny. IW lparrtiti .eg:zempJifikacyj'nej powołuje ,Slięna własne
spost.J1Z,e,Żeln;la
poczyn:o:n:e iW c'ZJal5'ieoOlta·tniej 'podróży (1967) rna Nową Gwineę.
W lCoZęś'Ci
odrulgiej, ina ckitórą :stkł,a;d:a's'ię owyc,h 5 'nowych nOZJdiziałów.,diroibia,zgowo .;;maaiZJujeIp:lzapaść ,dzielą.cą 'po'~o1eI1JieIdorosłych cd 'pok1ol.en'ia mlodych ora.l
sta,ra się 'ZJba,dać·znaClzelnlie'tego :kon:Jlliktu dla :przys·złych ,gencIPa1cj.i.P!o:wrt.a·r~aswo.je iwjerdzenie,
że dzieci wieku nuklearnego
zamieszkują
'świat, którego ich ro,dzke zU'pe~nieni.e CZJl1'ają,
:i że &lt;lobe-on-a
IpI1ilepaŚĆodzieląca pOlkole,I1Jiaj Cls1 jak&lt;lścio-

�273

Recenzje

,,'l)
;'ói.na, za·rÓW1l0 po'd ,względem -glębr;tkośei, jak .i fGzmiaru, ,od -j·alciehkolwiek
pO}Jl'zcdnlch wyłomów. Próbuje ilakże 'wsk'azać na '\VY'siłlki Ja!k1i:e'nowa 'gene'ra-cj.a
tnL'''i pl~zcd.sięwzi&lt;1ć,:alby sLwO'rzyć :spójne Wo'LJorykul'tUJrolwe :i odlIlall·eźć waMości, któ,.\., '1):;dkrcŚJ.aj&lt;.jjej u:nikałne doS:w·ic:.dezeni'a, '1a'k 'cham·k1terY'siiy.czmc dla tego micpC'''\'nego i pGzbawio.no~o heroizmu wlic'ku.
K onk,luduj'lc stwi'er:dza, że wzory ku1:tu,owe :minionychczaiSów
Illi'e potrafią
i,cmtro·lo'wać kryzysów, a,ni 'cdpowiedizieć :naweZlW'an'ia (nowego wieku. Dlalt'ego też.,
ab~' zachow"ć
i utr~LYmać życic na nasz'ej planecie - Ziem.i, tak bardzo podatnej
na p&lt;;dającc ze,wszą,d ,c,iosy. pOWiinniśmy nan}~m .poczylIlaniom, będącym
wylrazem
nib!.ego
zaangażow,all'ia
w SpPa'wy wSlPMczesnego slwi'al1;a, nad'ać ti:nmy kierunek.
\la :'gu,ret ,Mead '!lic wskazuje jednak ż,ad:nej drogi.
Część .pienv'sza li d;'uga ,róż'nią 'się od Isieoi,e 'nie :tylko (poruszaną .w n'ieh ;PT'Obil :1'l'aly,ką, 'lec;; 'taki.e sposobem
,narra,oji: ,poozą;tikowel'CJ!Z1d,zia1y ma.ją charakter
wykiu'du 'uniwct',;ytcckiego,
balPdzo pnzejtI'zYSltego ii skoll1odemsoWla1nego,'Część druga
nacomias't ,napi5óutn'uj,otJt w f.ormie eseju.
Ksią7.kę uzupełnia
'obsZle:rm:, ,opa&lt;tll'zona 'komeIIl1ia.I1zem, biblio,gr,aiia
uw:z,ględniająca za'równo ,prace M'a,r,ga·rei Mead o'ra:z 'inny'ch aJrJitro;po,lo.gówamerykai1lSkioch,
jak l wyka,z filmów, pI'zcŹ;ro.czyo:raz
Ita:;m ma,gm,etod''O!no'Wyeh,ikiÓiry,mi autorka
ilu-;trowała
swoje wykłady,
do .który'ch odwołuje
Isię 'picDwsza c",ęść ,amawia;lCj ·pracy.

Elżbieta

S.

A. Takar,iew,

lstorija

zarttbieżnoj

etnografii,

Moskwa

1978,

Goździak

5.5.

352 .

.Jeden znajtba'rdziej
'zmanyeh 'Współczesnyreh 'etnografów
i reli,giozJla'w'Ców ,radZieckich, S. A. TokariElw, po ,napisa'niu ,c'eunego podręoznika
Istorija
russkoj etnografii,
zamierzył ,się tym razem na dzieło
wiele trudniejsze
i
szerszym zakn'sie. Podręmmików
teorii ,i hi:;,tol'ii anJtrqpo'lOgli-i Isensu stricto, jak li ,pme o zbliżo,nym chara~Lc[;ze,pows!talo,
'slzc,zególnie 'W nauce
:zachodll1iej, bal'd,zo wiele.
W k l'aj;':'chsocoja1is,tyclZJnych ,próby tego ,podz;aj1u -ciągi,e j-eS'zoze mlależą ,do if1ZJadkosci. W PO'lsce mamy
Antropologicznq
koncepcję
człowieka
Waligóns:kie.go ()Iraz
WprOI.t.'adzeni-e do etnologii
Sokdlew:kz
-obie.
kSciążki ,pod 'w'ieloma wz,ględa:mi
PQZO;;luWliające wiele ·do 'Życzenia.
Rówl!1ież w ,na'uce tPaldzieekiiej ,odozuwany jest niedo:syJt 'P odr ęCZlIlJi:ko'wy&gt;C11,
synt ('t y c z.n Y'ch ujęć odokO'nań antropologii.
Tnkariew
wymi'enia
miew-;j-el.ką książeczkę
Kag)al'owa(ipo uik,nailisku) Naris 'istor:ii etnografii!, pra'cę I!ts'a W.wiedienije
w etnografiju
oraz kilka innych Iprac o charakterze
przyczynkars:kim
'W interesującej
Tok,Hiewa kwestii.
Istorija
zarubieżnoj
etnografii
!pGIWlsta~awlię.e 'Jliiej:ako "na pus:tym ;polu" i jest
pil"rw:szą 't'ak szeroko ;z,;,\'~ro;joon&lt;.j
ipW'Cą 'w i!1'alUJee
T,adzieckJiJej. Jej autor rloZlpoe.zym'a
całość rOZlważm'J od pr.zy-jil'zenia 'się najoważmiej.szy:m oporctręc,ZIl1J:kom
alnJ1;.ro,po'1oigi.i
na
Zachodzie - 'p'&gt;c.zynającnd
Haddcma i PetrI;niJmana, 'a k,ończ'ąc lIla w'ielikim dziele
Ha:;risa The Rise of Anthropological
TlwQ'T'y, w którym
a'wtor :poozą'1!ki €ltlIlologii
sytuuje już w IkoI1'eu XVII wieku (J. Lo·eke). Sam T,okalI'iew pTozyjmuje ll'aozej rbf'actycyjną 'cezurę - IpO!.OWęXIX w. - .i jako WY'PaZ rodząc,ej się !Iwwej lIl'aukl tTaktuje ,powsLaini.e ró·imych itewarzys'!;w a'ntr,apol.ogkzny,ch
(trup. Societe d'EthlIlolog,ie
de P;lris).

°

'18 ,.Lud" -

tom &amp;4

°

�274

Recenzje

°

A,le pozos',bawmy te rozv/aża:nia
wyznaczaniu
Imomenitu, klió:ry przyjmuje
;i~
za początek naukowości
etJnologii, bowiem nie nato
'chciellibyśmy ,zwró'cić uwagę,
chociażby ze względu na ,zmienno,ść h'isJtOlI'yczną ,k;rY'ter,iów o ,tym decydujących
i pmzyjmowanych witym wIZlględzie ustale!'!.
W'a~niej'Slze !wy;daje się prześledzenie
,matody badaw'czej z,a,stO'sowanej prze:z
Toka'riewa przy rckol1strukcjidiziejów
etnolo,gi'i. On sam okr'eśla ją ja'ko hisboryczmą ('lub ,śoiśl1ej ~'historio,grafliczną);
'po,zwaJa ona jego zdaniem ucl1wyc"ć
zaró1wno dY1namikę rozwoju :z}aw,isk, jak i wiedzy o ,nich. Jednocześnie
jesit to podejście: 'marksilstows'kie,dla
ikltóregohiS'toria
jest tak Iważnąpodslawą.
Spróbujmy
rOZJwa::yć ;problem, ,czy Tokariewowi
udało 's'ię uk'azać o'wą dynami,kę rozwoju
nauki li jej prawdziwe 'S'połeczmo-history,czme uwa,runkowanlia.
Schemat ,większośc,i ,r'oZldziałów jeS't do siebie dość podobny; InajpieI'w mamy
wS1tqpną chara'kterYSitykę daneg,o okresu, dotyczącą Ipr'zede wszylsltkim jego sp 0łeczno-ipol,ityc:znych i ,i,deologkzmych ,korzeni, ,mających wply:w na ukSlf,talto\';anic
się dam.'go kierunku
'w eLnolo,glii. Potem ,zaś nastQpujecharak1te:ry'sitika
C':
a tożel1
naukowy;oh badaiczy, uznanych przez autora za wnoszących istotny wtkłiad w rozwój metod li Iteorii Itej dy:scy;pllli1ny.W kO!'lCUzaś 'otrlzymujemy chamiktC'Tylsty,kq O&gt;1'az
o'cenę poszczegolny;ch koncepcji. W (t'en ,sposób zostają zapreze.ntowane
pOWSlzl"chniezmanesZJkoły,
D,ak 'ewolucjonizm,
dyfuC':joni'zm, .uun:kcjonalizm, s't!rukJturaliZJm
i i'n. P,onadt,o Iz'akres .rozwa,żańzostał
'r,oZJszerzony .'poza teorie: czysto anMo,pologiczme, ,a mając'e prC':ec!ie.żniebag'atelny
wpływ !!la uk'sz'iał,tolwalnie się ok1reślrmej
świa:domoś'Ci w myśli nauJkowej. Są to pI1zykładawo: "Karol MaI1ks i Fryderyk
EJngeil:s, ich irola w roz'woju naukli etmogr:aHcznej" czy "F'roudyz'm wetnogirafii",
W naszym pmelkonaniu na,l'eży w '.peŁni Zlgod:zić s,ię z :poglądom Tokariewa,
iż nauka IDolZJwijla
się w 'kon'tekś!C'ie ws:zylstki'ch działail :ludZlkich ,i ich wytworów,
N.a ,gruncie episltelTIololgii bli:'ltorycZlnej (wychold:zącej :z Zlalożerl ma,beria,Ji:zmu historycznego) ,można by powiedzieć, że naurka jest w .swej is'to'Cie zja,wiskiem społecz1ny1m, hi:Sitoryciznie ,zmiennym L,e względu na całoksLtaHrozwoju
'społecznego,
11wtierdzmlia i 'teorie nie są więc tutaj ,roZlpatrywane Itylko od ,trony czysto wewlnętr,znych log)Lcznych zależnoś'ci, jak to rna miejsce w koncepcjach
wielu innych bada,czy, :pozos1tają'cych w kręg)u "ideologii hist,orycznej" (Popper, Fe:yerabend,
Kuhn, Lakatos),aleokreśla!ne
ISą wobec całego kontekstu, ,kJtÓiryobieklty,wnie warunkuje prZJekcmania wyrażone
przez :tetw'ierdzeni,a,
Kontek,stem tym jest caloksztaH prakityki społecznej
i obickrtywnych wa:runkó:w ,,:połecZJno-ekonomicznych,
Plrak:tyka naukowa,
jako część hierm,chfiezmej, ,dynamicznej s,trukltury funkcjonalnej, jaką stalnowi calokszitaH praktyki
społecznej, IPojla1wiła slię w określ,onym
momc:ncie rozwOIju, gdy wysltąpiŁo na nią za,potrz.E~bowal!l'ieze strony te,j osta,lniej.
Praktyka
nau'kowa 'lakże posiada s,woje .zapotl'ZebOiWania r:;bi!0k,tywne, pojawi'a ~ące
się w ~oku hist0'rYCizmogo !10zwOjU, lecz 'są one wtórne względem zapo'kzebowaI1
nadrzędnych
wobec niej typów praktyk,
7,
praktyk'l
!pGdsbw,ową (.produkcy,ną)
na czele. Jed!nocze~nieinteresująca
'nas tu praktyka
jest W'z,gIQdniieautonomiczna, gdyż jej normy ,i ,dyrektywy
badawcze
ok!reślają ją ta'k długo, dopóki pot,raf;i ona być efektywna
wobec zapoltrZlebowal1 ohiek:tywnych. Może być również
tak, że niektóre wa1r,ianty praktyki
naukowej występują
rÓiwnolegle, odpowiacbjąc
na ,okre~:lone :ua,po1Jrzebowa'nie (każda w LIllnysposób).
Okreś.la,jąc z :zaprezentowa'nego
punktu
widzenia
postępowanie
TokaI':ewa,
sitwierdz:ić można, 'że po'szukJiwanie ,przez niego pO'wią,za!'1ri uwaTunkowa!'l w !'C1C':woj.u nauki prowadzone
jest w sposóbZ!bYit upros,zczony i jednostrolnny; wyda,'ze:nia i Ipr'ocesy okollomiclJno-'poJ.1ty,czne zdaj'lsiq
wplywać na 'pDw,Aanie okre~lonych 'przekona!'! nau'kowy'cb w sposób bardzo bezpoślredni. Uprosf,cz'Ona Z(}&lt;\Jla
siet syrndrClimaty&lt;::zmyoo\PO!Wią,zar1dete.rm1nujących
~udzjkie dZJiJałania i tym sa-

�275

Recenzje

rozv..,rój nauk'i jako efokltu ty'ch dZliałań, POlstęp,owanie Toikarie,wa nosi IZlnamiom] zbyLnivgo mechan'icy,zD1U w ,oklreslani u Iprzy,ozylll 'takiej a ,nie innej świadom ości metodologLc7Jnej ,danego okres,u {vIide: r,Qlzwlażania au'tolra o sZ'ko1e kuJtu[owo-hiS'toryczmej).
Jednocześnie
daje ,się zauważyć, iż autor nie jest konsekwentny
w swoim
pcjmov'ianiu 'nauki. Nie wiadomo bowiem 'czy ,chodzi ,mu &gt;oIna,ukę 'w sensie określonych norm i dyreik,tyw metodolc"gicZlnych,czyte;:.
'o praktykę badaw,ozą danych
szkół aIJIVrcpologiczlllych. Apr:zecież
posltulmva'nlie i apowiada1nies'ię
za ,okrdlonymi 'norma1mi(c'k,pcślający,mi
pewne ",vaI1tośd) i dyiJ"C3,krty'Wa,mi
i(wskaliującymi na
sposób n~aliza,cji owych wa'rtośd)
,cdibicga z;'Nykle od faktyczJnej ppo,cedury badawczej. Brak ,wyra:iJnelgo S'ta·now,is'ka Tokariewa
witym wz,g,lędzie ohn,iża wyda:tnie wartość analizy. Pod&lt;JJjmy kcnklI'EltlIJYIprzykład. Kliedy 'mowa jest ,o koncepcji
B. :\falinowskicgo,
Tokari'lwl prez'EJn'tuje Ina,m j'ego "teor,ię pe,trzeb" - chodi:i wtedy
właśnie o 'nopmy idyrektywymefto,dicYlogiczme.
Ale w wywedzJie brak Inawet
wzmianki o ItZW. poLrzeba'chin-tegm,tywnych,
,mów,i Is'ię tylko o 'p.erli[,zebach podstawowych i wtór1Dych. Nie 'o to jednak nawetchodz!.
Bar,o,Zliej iS1tatny jes1t fakt,
że za,pzucajL1'ckoncepcji Malinowskiego
"biologizm", Tlokariew nie ok'reś:Ia wy,raźnie czy chodzi mu
rze,czywis'tewylnik,i
ba,dat'! 'twórcy funkcjunalizmu,
czy też
ocenia ,wall'lość owych Inorrm ,l dyrokityw 'metodo].ogi,c:zinych, pOiStulo'wa,nych w ramach ogólnej teorii kultury, M'O'Ż'!1asiię, 'I1z-eczjasna, domyślać, że .chodzli jednak
o ,ten drugi a's'pek: - ale wltedy dziwi brak uwzględcnieniawielu
is.tatnY'C!l momentów wywodów ~,Ialilnow:sk,iE\go(c'hoci.a7;by wzmiankowa'nych
"potrzeb in:legratywny'ch"), prz'ezc&gt;o końcowa 'ocenadcYkona!1 fUlnkcjonailiZimu (jakozbi,O'ru
'norm
i dyre'k!tyw metodologioz:nych)
nie moż,e Ibyć ,pe1na 'ozy na,wet mocniej
tratna.
O,obnym zagaJdinic'!1Jiemje9l ppoblem cz'asowy'Ch ram r,ozważaJ'! Istorii '" Razwa7,ania te :kOJ1CZąsię bowiem 'na latach 60-ty,ch; 'Sltąd ,paza ,wywodami zos'tały
ws,zystkic 'nowe kic'runki i ,kc'ncepcje antropologii
świa1towej (szczegMnie ameryka"rskiej). A jest ich sporo (np. antropologia
k,ognitywna,etncmauka,a,ntropolagia symbclic7ma) i częiiitoklroć wnilas!y już znaczący wkład w 'teorię Ikultury.
Dziwi więc nieco brak wszelkiej o nich wlZJmiarrkL A ,przecież teoretycZJny 'ZJamęt,
jaki wywolah twórcy tzw. "New Ethnography"
'wywodzi się już z .połowy lat
;iO-,tych i wytworzył nową świadomość molod010gi'oz'ną wśródbadac:zy.
Stąd 'teź tytuł rozdziału "Ws'półc.wsny stan Jlaukliet'nograficznej
w krajach kaipitali.stycznej
Eurrpy i półno.c"nej Ameryk,i" trzeba ',lra'k,tować os,t'rożnie, jako niezbyit adekwatny do pO!mieszczJ()nyc.hw rOZJdZltaletreśCii.
Froblemy etnologii 'europejskriej (iza'rówino zachodn1iej, i'ak i krajów
socjalistycznych) T,okar,iew przedstawia
bardzo isklr&amp;towo i ,przede w9zys,tkim ods1trony
poczyD;lt'] ins'tytucjronaij'ny'ch; nie moiJna więc tych uwag lt'r-akitować jako Irówrnopra wncj części \\' slo;&lt;unku do i'1lnych partii ksiąŻlki.
Pora teraz na uwa'gi generalne.
Wydaje się, że Istorija
zarubi'eżnoj
etnografii
może być swego rodzaju przewodnikiem
po historii dokonaJl antropologii - przewodnikiem jednak ,dla mbocdych adeptó'w ,teij Inauk!. Ów podrę&lt;:z'nikowy chairakter
zakładał chyba sam auto'r (Z)'W'ażywSozy
ws'pO!mnialny hrak 'tego Itypu prac w ZSRR),
I tutaj potrzebna jost jednak 's'pa!"'a doza k,rytycyzmu, :kitóra 'PO(?Jw'ollis'karzystać
z cennych uwag i roz.poznait teoriopoznawczych
Tokariewa,
a odrzucić ,lub zmodyfikować' innc,mni.ej 'trafne lub niepełne.
Raz je,zc'7.C prz'C'kolnaliśmy siG, jak 'uruidny,m zadani'em jeSit Ipisa,nie his'bmii jakiejkclwiek
dyscypl,iny naukowej, ole już somo podję.cie teg,o tematu jeslt g,oidne
n1ym

°

Michał
18'

Buchowski,

Wojciecil

BUTs,zta

�276
by

Recenzje
Poliric;;

and

Social

Change

.Howard

.J.

Wiarda,

The

in

Latin

University

America:

of

The

Distinct

YIasEachusctb

E.dited
,:vIass&lt;lehusc1t:ó

Tradition.

Pres'S,

1974.

How;ll'd J. Wi,u'da je.st profesore.m nm.:ck pu!ityC7mych n::l ulliwersytecie
w M:.issachu'scU1.s w Stanach Zj-ed:noczo'!1Y'c;h.Jes!t ,autorem 'Viicl'U slud:ió,w rL. z.a'kl'esu ClClUk
pol:1j'.cznyc,h

i~pr'c&gt;bJ:c\rnaty.k:i

Ir,OZl\vo:jow,ej

k'rajów

1()tYlnc·an1cl·Y'l~al}I~:kj'ch.

N8'pi'sai

m. in. wiele i.ora'c 'z ,wkr·esu 'polityki i 'procesów I'OIZJwojowych w 'republice Deminika,ny, o k{H'po~a-tyźmie i procesach
!'olzwojo'wych w Pomtugahi, a wraz ze swoja
żoną, dr Ted-a 'SiquC'i!"a Wiarda-, j;e..Slt -\w;.półauitOTcm pOI''''WnawL'zeg.o s,tudium o polityce ;lud:lOsc,iowej 'W Brazylii, Dc-rnil!1likanie i Wenezueli. W jeg·o dorobku figuruje takŹoe 'ki11mdzieSiiqt .I'io,21działówklsi,,!żek ,i a,rtykułów '\V 'lwukowy-e!l czasopismach, a jego os'ta-tJlia wiiEi'klszapraca na tematpf'oces6w
politycznych
i 'roz.wojuwye,h 'w I-Es,z'pa:nii 'i hmc1ry,cc Ła,c,iń!Sik:iej:ZJwlróc&lt;ilana sicibie ·dużq uwagc;.
Omawiana
;pozy,cja :napisana
p.od jCIgokierUlnkic:m
uW!z'glc:dl1'ia jcd)'nie 'rozwój p:'oc,esów społec:z;nyc:h i ;poBty'c.mych z,mia:n w K:m.j·ach Aimcry!&lt;'i Łacil'ls.kiC'j
W,e w~s,tępnY1m:roZJdzia'!e 'f'eoda'kitor omawia doty-chm·.asowy stan ba'dań naukowych n,~rl pnoblema:tyką l-a'ty:noamery'karuSiką. W opare,iu o dostępne 'ffi(l'ter.iały ·terenowe ora,z :1Hera!turę przedmiotu
sta'I'a się wyj'aslnić 'przyczyny 'regiresu spole,czno-g'O&amp;pOdalwzego ipolliJty,cZJl1Io-:kulltur:a1negoIpailstw tego T,e:giemu.
NowatoJ1stwe.m U1a ;\ile ogó.lmie Is'tasowanego 'pcdej~ci'a ',\'i~ks'7_0ści ha-daczy pó.lnOClno-(I'mm)~kaJ1ski'c:h do tych ,probJlemów joe.st .dążenie a'utor,ów -d·o wyjaś'nienia
problemów
'!m'ajów !l1'a :pIo~udmie od Roio Grande w :ka'teg'oriach laltYlloamerykańskiego !k&gt;om'te~sltukU;rtU'I'owego. Poni'ŻJ~z,aprac'a je-s:t j'ed'ną rl niCiliC'-21nych,w której
ZWI"a'ca .się uwalgę 'na Irea:k,cyjność li nies,tabL1ność .syS'temóMl politycZillych państw
tego regionu kulturowego,podejmując
-się wyjaśnic'llia .g,enczy dysharmonii
w struktur,ze .po!'itycz,nego :zar.zą;dzania. A'by to osiągnąć, autolr.zy ;prac [)odd8ją .szczegółowym analizom
w ujęc.i:u hils&gt;toryc.zll1ym·c.aly Isy&amp;tcm .g,os'podar,czo-.s.po!ec:zmy i poHty.ezllo-,kulturowy
latynoa:merykańSlk:,ich kimjów, wychodzą'c z 'za!oż·enia o :integra,lności 'systemu.
J'a:k dotychcza!s, póŁnoono-armcryikal1-.s'~ie tendencje
bada-wcze 'o.gniskowały się
główJlie ona had-a'niu :palbolQgii demo'k!ra-cj.i :narodów .Ą,;meryki Łacil1.s·k!iej, ,dążąc ·do
wyjaśnienia,
dlacze:gonie
Z'doł.ały one 'os'iągnąć wYlSokJie-g'Opoziomu .rozwoju na
mia-n: USA. Nic więc ,dównego, że -przy (t'eg'o typu 'nalStawienliu więks.zoś·ci ba-d-ac.zy
wYJlLkj ioh I$Itudiów .nie '7-a wiele 'W'l1Oisiłydo .poZlna'l1'i'as'Po1eez:nośd ,tego regi'Gnu
świal~.a. Błędne koncepcje t-emetyc2lne wypracowane
w zU'Pelniei-nny'ch 'wal'u,nka~h
północ,no-ameryikal'ls'kich
i zdomino:wane
pl'zez sztywny etnocentryzm,
siłą rzeczy
nie mogly do;prow,adz,ić odo wyj:aś'ni.enia meeh.a!l1'iz,mów -r'OZ'Wlojuk!rajów la:tynoamerykań.s!~i'ch, a w dall!Slzej-kon-s,ek:wen&lt;:j.ido .zfloz;umie,nia -ich wSJpókzcs;nych problemów. WSipółczesne wyobrażenia
w Stanac,h Zjednoczonych
o Łacihskiej Ameryce
uksztalbowane
były ró'YJil",l. ",- dużym ~t-opniu p~z·ez dokii.-rynę lVIo'l1lroeJi.a,kJtóre,i
przewodnim
,mOltywem d:zi,ałania była obrona 'PI1zed :kom:U'IlIiZJmem.Re,wo'lu'Cja na
Ku1Yie w 'r,oku 19.59 Iniec,o z,mieniła rpo,glądy bada-ozy ,a-meryk:aJlis'k,jch,Izwracając ich
uwagę na ;problematykę walki klas s.połeczmY;Dh.
Stany Zjednoczone,
chcąc za,pobi,ec dalszym 'rewo1-u&lt;:yjlnym ZJrY1ia,l1om
w inny,ch kr'ajach !a1tym'o.ameryk-at'!'s'kJ'ich,
,powoł,ały ,konfeTencję '\v P,u'nta -deI E'ste w TOku 1961, &lt;na któI'ej u9t'a,]olIlo IT)1-rmymodennizacj,i naj-bard:ziClj '7.ac·o1'::mcg'O
sektora
Do1-nef,o.W 'nasltępnychl:atach
'zac:zęto je wdray_ać wżyrcie w 'wielu krajach kontynentu.
NiestClty, ISkOtsimiałe starodawnes.ńru:kituTY
'i1nSlty,j"u,cjOlnalnc,'taki~ jak:
haóenda,
sy.slam zaleiżmoś.cJ Ina :1ini'i s'tCls-Ulnkówobs.z;a,l'nik pa,tr,onchłop klient

�Recenzje

277

;Jozwal&lt;lly tylko .na ogr,anicZJo'ne luralll,sfol'macjc s,połec;cno-e.ko,nomj;c;zrrlc. Zm:zc;ly co
pra wda !l~Etc;:p(Jwać 'L:na'czmc zmiany
w rozwoju ekonomicznym,
ale nie znalazły
l'!1(' G'dhicia w ;slnu'k,turze kilasowej ,i :za-chowaniach. Uklalzująee 'Się w Sla;na'ch Zjed:locze,;]ych li·c.:?mepubli!lm'cjc naukowe ill,i,e'uimlzYJwały,pnawld!zi'wylch procesów zlll'iain,
stwierdzając,
że ich ,i'!l1pulsy wychodzą z tmdycyjrrlego 'panująceg,o :sys,temu władzy.
Zdaniem Howarda
J.Wiardo
!melodologia 'badań mad ,laiynoamery:kański·rni
;pOICClZCt'ls;lwamiw:iuna pOWlS1taćna ba.zie i&lt;:h kontciksitu kul!turowe'go. Wynika to
;qrl, ż:, AmC:TykiŁacit'l:sikiej
'niemŻlna
potd:porządko!wać Is&lt;:ł1ema/tolm d madelom
rozwojowym
i:rrnych ,kmajów. Z lmit'olic'k,im j ·tberyjiskim dzi.edziiC't:wem Ładiró&gt;ka
A:neryka wy·r.a;,nic róż'ni 'si~ oQ,aZachodu. Stąd w:szylsltkic 'Cl:ziałanlia ba·dawDze :zmierzając:e do 1IZ'nanbpa!1si1Jw Ilego Ire.gIonu śwdata 'ZJajedell1 :z·e\9tc.pni Il'{),z'w,ojuA,meryki Pólnoc:nejc:zy £Uiropy mają chairakter 'slpekulatywIl1Y.
W wy'ni:ku .szCi:0gólc.wej 'analizy lpil,obl,emów .latyll1o.aane.rykaóJski'ch mo~na stwierdzić, ;~e Ame;-y.ka Łac.iń'slka ,w 'cha'ralkterze 'sw'ego ,rc.z,woju u1awiązuje raczej do
afrykaJ1skichczy
azjaltyck:kh 'wzorów. Na Ikol1ZYŚĆ :kgo 'Porównanlia pr:zemawia
:n. :n. 'charaikler .moderni;ZJacj'i :IH1:r·QldówlaJtY'noa'mery'kańlS:kJiJcd1.
P,r,oce:sy te lIniały
:r.iejs,ce do'piera w koń!cu XIX wieku i odbyw.ały Slię bez 1i!k:\V'iida1cji
CiZYteż gnmtoWl1l'j reorg.anizacj.i, ale z 'reguly w Ir,amac.J1L5It'nieją,cy,ch,struktur li 1]rl!51ty;tucji
społecz,nych.
Taki,esf(,rmui&lt;)waonic
'P'robl,omów .badawczych
11a,d hme:ry.ką Łacins-ką daje
olbrzymie perspektywy
badawcze.
Wyniki
zakwjonych
na szeroką
skalę specja:li.s:tn:znych b&lt;l·dań 'nad proccs'ami
rOZJwojowymi :lalYrr1'oamerykań,o;kich krajów
pr.O&gt;\v'&lt;lcizOonych
w ·uj~c:j.u h1i;S'torY&lt;:ZIl1y.m
.i iporó:w:nawc:zym, ipOlZw,olilyby z jednej :Sltrony wyjasnić mecha'nizmy i:umkcjonowa'ni&lt;:poszc;zegÓilnylch
ispołec;zeó.s,tw, 'a 'Z :dru,~:('j wnieść wkŁad w budo'wę ogólnej 'teorii :na:LukowejQ (procesach zmiany kulturowej.
K:si;ri.ka ·rOZiiJo-c:z)'nasię od wielu his:t,ory0.lmych ;p(~£1eksji.
Richard M. Morse, history'k z Uniwersytetu
w Yal,e w Stanac:h Zje'dnoczonych, w artykule The Ileritage
of Latin A,merica ,poddaje ,alnaliozie ,charakter
,roz\\'oju klJ'ajów ATne:ry"kiiŁa,e:ińskioej. Po pl":wdstaw'ie;niu ąła .goiSpod:a,r,czo-:spole.cijnegQ
i kultUJro'wcg.o {waz p'roble;mów dernQg,raficlzinych &lt;l,utolr 'k,om:c:enltruj.esię na :Splxyficz-nej dla Ic,go re,gi'onu !kulburowego ,naitUJl'ZeilI:&gt;tY'tucj.oll1oa!ine,~o
i rpo:lLtYC:'ZJne:gopo:·zqd.k'.l. Analizujcs.poJeczno-ekonomiczne
i filozoficz:ne determinanty
rOilwojowe
POCZ,)wszy od okresu .k()oloni'ail!l1e~odo !niep odlegl ości ,i u.sduj.e wyj;a,ś:n1ić, d,taczego W'spókzcsnystG1n ,ro'7Jw'oju A'mcryki Łu'cińJs:ldej ta'k wy,m'Źmie ll'ó7,ni 6ięoil'l Itradye ji 'pór:1U'eln
a-a merY'k:al1Jskiej.
Nas:tę:plly w całości Iteorety,c,z:ny esej Glen Dealy The T'radition
of M'onist!c
Democra.c1! in Latin America poddaje anaJizic 'klas)oczme teorie :poliltYC:lz.ne
(św. Angus:ly.na, św. Tomas:za, M'a'c:hi'avoHego, Bo:livam otc.), 'na haz'ie któlrych wyksz,taIcila
':le: lalyna'3'ffiorykat'l's:ka I~radycj-a IpoliitY'cZJna, :chcąc 'wykiryć kh
imp.likacje
odIa
',vspólczc:s:ll'j pohty,ki i .za,sa,a i'unok1cj'onowalnia w:spółc:z€:s:nY'ch is\połec:zeJ1:S'twlat y:,c.umerykal'lskich.
Podobne
nastawienie
badawcze
cechuje
trzeci e~.ej zamieszI'~o:r.y 'w tym ro,zdzialc,na·pisany
,praez Ri·charda iM. JVLoJ"Soe
(To'l.vard. a Theory
of Spanish America.n Government).
Autor :pnzeci:\vstawi'a libe.raolmą mraldyc:ję Ameryki Pól'noonej ·tradycji his,z;paó:sik'iej, w której dominują wplywy [teorii tomis'tycznej (pm,wu 'l1'atura:lnc, ikatoli'cYZim, s:chO'lasltYrZJm,
hi·er.arclhia IpraJwa i iPańsitwa) i ma~iawelizmu (personaliZJm, idee s·ccntralizO'wanc,go paóstwa opartego na kró:lewskim
a Li teorytccie, uprzywile,iiOlwulnie ,ulry,stcikiraity,czmago,poch o!dz'onia).
Kolejny esej :pióra Ronal,d C. Newton ro:a .cha'r.akter IIHl'le.micz,ny; 'au'to,r Q1rn:aw,ia w 'nim stosunek różny.ch kOllIcepcji l"ialozof.Lozmychodnośnie do systemu s:poleczmo-c1kolnomic:z:nyc:h ,i IPOiI'i:ty'cZJll'o-iku'1ltU!rowy'ch
wzorów i war'tośoCi. Uilm!zude -

�278

Recenzje

jak ,to kiedyś uczy'nił SU3 rez, 'WIiel:ki h'iJSZipański poli:lynm.y mówca ~ XVI wieku
- że rtomislty,cZlIlekoncepcje były z,awtSze stosowal11e w cellu utI'iZymal11ia,stabiltności
i sta.tus quo lpanu.jący,c,h lSystemów ,pOIliJtycz:nycoh.
Du,7Jo,m:iejsc'a ,autOlr Ipoś'więca "malizie idei pl,ura'lizmu 'kulturowego
i zmiaU1Y gru'p inteR'Su, co jego zdaniem miało
podsita.wowy w'pły,w na 'llkstZtałtowaU1ie się 'Wspólcz,esny'ch konce,pcj,i demok!I"atyzmu
i :za.~zą,dza!I1ia. DowaŻ/a, ,Ż!e &lt;koncepcje Le :są bapdiziej 'uży'tccZlne ,dla z'rclzu'mi,e:ni'a
problemów
,pólnocno-ameryikail's:k,i-ch. Odnośn,ie ,do ,k'oil1'lynentu poł:udnioWoo-am-eryk,ail!Sikielgo:nie 7J1lajdują oille zastosowania
z uwagi 'na odrnic!rlJny charak,ter dziedzictwa kultura,lnego. Praca kończy się uwagami na temat możl~wości zmiany ,przesta!I"Zklły'chisy:s:tomów s!poł'eczJnc-~OiliJtyc-zlllych
Ipailstw ,jaltyllloalmmyk'ali'Sk,ich.
,W itI'z;eciej oOzęśd 'studium" 'ZJatY'tułowalIlej "Oonteillipor,aory lunterprdatiOlIl", wydawcy :koncentrują
!Slięna problemach
atdaipitacji historycznych
'W,zorów ~ wartości
do wymogów dwU'dz'ieSltego ,wieku.
1

Ar&lt;ty'kuł Kal,maJll H. Si1v'6rt The Politics
of Social and Economic
Change in
America 'opra'c,Q'W-a1ny
zoSitał Ina ,podSIlawie ,dłu'got'rwaly{'h badali cmpi,ryczmych
przeppowadzo'nych
ina 'ter€lJ1JieAJmerY'ki Łacińsk,iej ~ Ipoś""'ięcony je'St Ipr,oblomatyce
ZJmialny 'S'DI'uktU!r,z;arządzalnila. Dużo uwagiautoJlk,a
ipoświęca .równiei. -p'fo.b&lt;le'illom
asy'milacji
przez Ip.anują'cą ;struktU!rę klas'ową śiredon.i-ego'sek1tora o,mz pr,z,odujących elementów .k'lalsy 'pra'cującej, 'co jej :zda'niem 'sprzyja ut'nzymaini:u 'is,tnieją{:ych
s,tosUlnków klaso.wych. 'Wiele cleka'wego :ma:terialu 'przymoszą r,ozważania dotyczące
w:&gt;póEstnkmi:a ,trady,cyj:nej :po1ityc,zmej ~u1tury ,z wspókzesnyrni
:sysitemaml :społeczno-politycznymi,
jak np. z republikanizmem,
demokracj,)
i teoriami
marksistowskimi.
Latin

W &lt;drugim 'podiroz;d,:zJia,j.e
Sodal Development
of Latin J1merira in the {Just-War
autoryzowanym
,przez U:nited !Nation's Economi,c Commission
for Latin
Ame.rica s!&lt;'ollcen&lt;1Jro.waJDo
!Soię,główinie 'na ,a'nalizie z.m·an tm'dycyjU1ych sltru.k:tu.r
'S-poł('cz;no-'po!itY'c,znych. Dochodzi 'S'ię do wni'ol&gt;ku, j,e ulegaly one (',:ąglej evvolucji
w cały;m Iprocesie :hi,s'1;.oryiCZinego
TOZ;'W'Oju,
,z.alnim zacizęly na TI'ie 'oddziaływać XIX
i XX-wieczne 'Pw'cesy i'ndus:trializacj,i 'l .u.rba·niz-a,cji.

Period

W na,stępnym arty'kule Claudio Veliz Ina,kreśla rozwój idei centralizmu
i nacjonaltizmu 'W 'wa.rurtka'ch :la1tynoa,me,ry'kańJsklch. Dokonuje
teg'o na Iprzykla:dzie
Kuby. Dochodzi do 'Wlnios,ku, że Kuba ipOzlost'ala klrajcm wy",oce scentralizowanym
z przewagą 'stosunków pens,ona'li.sltyczJIlY'c'hnie 'w wyniiku 'Wpływu ideo,loglii ma.rk.'&lt;i~towsk,iej, ,lec.z W'skutelk 'Odidzi,aływan-ia żywotnej w 'lymk'rajuura,dycji
ibc-ryjsko-amerykat'l'sk:i,ej. Olaud·io V€iJ.i:zWlska,zuje &lt;również na .powslVawaJ1lie ekonomicz'nej
i poli,ty,c,zmej z.ależl1JoścIi.jmnY'ch,\{1ra.jówtag,o re~io&lt;nu ku'~tuTowego od USA. T.en ~tan
rzec.zy j·est 'przyczY'ną 0póŹJnioa:nla'Się Ip.rocesów iro'zwojowy.ch k'rajó·w la'tynoameryk.al1&amp;kich, 'Co 'powoduje IwzrOist :nas;tr'ojÓiwlIl'a!cjona,li&lt;stycZl11y.ch.
CZW3'l1ty 'roZJdział z;alwie'ra trzy s&lt;tudia :szczegółowe. PiCT"w'sze Law and PoLitical Development
,in Latin America
ma ,cha'rak!ter suma,rycz'ny. SYln'tetyz.uje boga'tą
liitemtu:rę 'W)'iPosłą 'na ,gll1ulnoi'eIterenowych ha&lt;dail. A'Uiborzy na jej 'po'dsltawie s'tnrają
się stworzyć }ednoJJtą :teorię metodo~ogi'cZJną ,do badań na,dpro!:)]c'ma'll1i latynoamerykaó:sIJdc,go iklręgu 'ku,],turo.wego. ,M,imo, żea:r:tykuł kc}ncentruje 'Się głównie na
prawnym
li pO'lityciZinym laJs,pekcie ,rozwoju Ipaństw leg.o regionu, IZmiCll1Zajednak
do 'caloś'cioweg.o wyjaś&lt;nieJllia problemallyki.roZJ.WojowejAmcry.~iŁac.ill.skicj.
VI s'tudium LawI'enc,e S. Gr,aham Latin America - Illusion or Rca.lity? &lt;:luto;'
ZJajmuje 'podobne 'stal11o'W1skojak cy&gt;towa;ny 'wyżej Clau&lt;di,o Vćl'iz, 'uwai.'ając, i.e :tradycja ,latyno.ameT~"kaI1s'kama joednohty chaJmktcr, w związku z -czy.m moŻ!na skonstruov;ać ws'pó:liną metodoLOlgię badal'ł -dla wszysHcich krajów. Jednak S. GTaham
nadaje ba,daniom jes.zcze ,W:iększe 'wymi'ary. Jego ,zda:niem studia cmpi,ry.cZJl1ei Pl)-

�279

ltecenzje

,'ównawczl' powi·rtny być ,ro"patrywane
z pc,zycj.i "zc'rs7.ych k~.dlur,cwycha'reałów,
otaczają-eyc·h 'laty;no;l'mery,kaliJ:'.kj·" "po10clHoś'ci.
C.harles W. Anderson w arty1kule Toward a Theory
of Latin Amenic,an Po·Wics
r~l.\':a)a prz)1da't,ność 'is"tn'i'ejących już świ~atcwych ,teorii ,i poos!tula'tów metodo,logicZJ1ych ,dla badań \V Z'akrosiL' ,z.mia'.ny kU'1:turowL'j w Ame'ryce Lacinskie,j.
W piątej 'części książiki Conclusion.
Social Change and Political
Development
in Lut.in Americ'a:
SlLmmary, Implication,
and Frontiers
,redaokltor ,dokonuje oprz.egl;;du 'plroeesów r.o:z.wojowych w Amory,ce LaoCiń'skiiej w 'kh a'S'P€'kcie bis·torycllnym
i wspólczos'nym. Rea'sumując,
wska,zuje na zall'ysowujący slię kryzys o:beocineg,opol'ZW"ku i ana·j.izuje moż,liwośoCi j,ego ,daJs,zej kOn!t)'nua'cji,czy
,też ,powstania inowyc.h
;·cz·.\'ojowy&lt;:h modeli. Z teglo tY'pu 1107JWażańwy:n'ikają dai1:sze implikacje
dla badań
i st U'diów dla ,samych ~nalrodów Ł';wi!'!"bej
A~lle:-yki, dla naszego zroZ'umienia
ich i.y,c'ia,polityki.
Tadeusz

Emeslt Feder, The Hape of the J'(;tLsantr,;
stems. A.nchor Books, Double-nay a.nd Compa'ny,

Latin

America's

~nc., Gal'den

Burzyński

LandhoLding

Sy-

City, ,,"ew YQIl"k1971.

Praca
wyb.itlnClgo znaw'cy problemallyk.ijaty.noa.m~\ryka:\
••.
k~ej..prloL
Ennes!a
Fedd'a z Oxford University, jest ,podsumowaniem
wyników badaó prowadzonych
na KontynenCli.e Ipoludtnoiowo-amcrykanskimp.cd
~m"'pi'ci'a.mi ONZ w iramach programu "Soj USIZ Id:la Postępu",
UJstalonego na konietrelllJcjli pat'1:SltwAmeryki LalCińskiej w Punta deI Este \V 1961 roku 1. Pl'ogram ten w s'woich podstawowy'ch
zaloże'niach zmicll'zlał do pI2E"budowyroillnoj.c'bwa i Ipoc'nie-sienna [v)'z:ioInu byt owalni'a lud!lości wiejS'kiej 'tego .re:g,ionu.
1statą kS1i&lt;jiJki jest ZJroZJumienlie zasad funkcjonc'wa'nia
lalynoa'rr.eryKaI1S'kich
'·polecz'noś'Ci. Pc·dslta,w'ow&lt;jIte·zą pr.a·cy jest tw.ie,·,diC'l1Iie,że wi,::lka wla'S:I'loOŚĆ
-z:iemska, ehara,]{jt,'!:'J~sLycz'naodia wszystkkh
p.allst.wl'aty:noamel'yK'aó:skich,
nie !tylko
w.plywa w r;c:ga.tyw:ny !spos6b na rpozi'om ży.c.!a luc:'noici wiejskiej, le'cz przede wszystkim ogra'f! [eza Zido!llność'Pr.olduik.cyjtnąsektorarrlnego
.i w ,dalszcjkonse~wcncH
hamuje postęp .g,05lptodalrc·zo-'SpołecZIIlyi kut!ura:l'ny ,klwjów teg'o 're~io!l1ou.
Pierwszy
rozdział Ipracy 'poddaje ana-lizi·e istniejącą
struklturę
własnościową
1 Przygotowując
tę książkę
autor
korzystał
z bo:;"tych
tercno·.vych
materiałów
przy'go~owanych
w fO'rmie raportów
p.rzez CIDA, dotyczących
p.rzede wszystkim
struMury
rolnej
kontynentu
połuc!niowo-am.Nykańskiego.
erDA
(Centra.!
Insty-tutio,n
Development
Amer·ica)
jest hiszpańskim
odpowiednikiem
Inter
American
Com-LIte for Agricultural
Deve!opmem
!instytucji
powołanej
do życia w 1962 roku w wy.niku
uchwal
k.onfcrencji
pailstw
1.3lynoamcrykailskich
i USA w Punta
dei Este w 1961 r. Jej członkami
załc:"yciclami
były:
Food and
Ag.riculture
Organization
(FAO),
Economic
Commission
for Latin
America
«ECLA),
inter-American
Development
Bank (IDB), Organi'zat.ion of Ame~j_can
State's (OA~S). lnter-Anle,lican
Institute
for Agricultural
Sciences
(lIAS).
Powyższe
ins.:itucje
w "ic."pniCl 1~62 r. dokonały
analizy
struktury
własnościowej
rolnictwa
latynoame.ry;':~;'"
"'iego
\V
relacj·i
do rozwoju
sektora rolnego,
postulując
Jego modern'izaeję
bez -z·mian po1ityczno-ekonomJcznego
status
quo.
Między
1965 a 1966 rokiem
opubLikowano
7 raportów,
po jednym
dla każdego
z oiJjE;,tych
badanjami
krajów,
pod wspólnym
tytułem:
"Land TenlTe
C::-;-,diUons
and So.cio-Econoln~cs
Development
in .,.
Argentina,
Br.azil, Chile,
Colomb.ia.
Ecua~nr,
G~J~t(·~:":1ala, P~ru".
Raporty
eIDA
można
ok·reślić
jako Latin
Amer1c.an
Dr::lma ["n&lt;J!og·icz.nie
do określenia
. Gunnar
My.rdala Asian
Drama
odno:;;nie kontynentu
Ciz.~atycldego. Por. tegoż
badacza:
Asian Drama, Harmon&lt;:l·swcrth
1968.

�280

Recenzje

w rolnidwJe
si,erd:miuk'rajów
kantYlnentupołudn;·
)'\vo-amerykailskillg0:
Argentyny, Blrazyl'ii, Ch.iile, Kolumbiii, Ekwadoru, Owaitema1i liPeDu.Najba.r.dziej
rlucaF1cą
sit; 'w oc.zy cechąrolni,atwa
itych krajów jest 'k·once-ntmcja ziemi VI 'rQkach nielicznej warstwy pOlsi-ad.a,czy.StTuk,turo wl'adania 'ziemią 'wYZJi1aCZacharakter
całej gospodarki rO'1:nej,-lak w sofenze działalności 'produkcyj'I1ej, jak rów:nJie:~w s{Clr·ze &lt;Qsunków 's,połeoc,z,no-.pc1li'tye.z'ny'c'h
li kuU·U!rO'wych. Znamie'Dną Id,la całego 1a.ty'nr,"merykat'Jskiego roJ,nic:1wa cechą jest też 'is'tnienie olbrzymiej
rzeszy d-zierżawcó\1V
i drobnych .posia'daczy, kJtórzy na Ipodstawie róż,nych ,kontraktów
u pmwiaj;j (,i'."
mię be.z pralwa wła!s'Dośc:ido niej,
Z faktu ·bbnienia :wlielkiej włal~no·ś,c,i Zli·cmskiej wy'nika \Miclle ol1egatywnyc1J
implikacj.i 'nie tylko dla wsi, ale i dLa poszcwgÓillnyd1 g.O'~p'odaoj'(:'k
rnaro,dowych.
Odbija s'ię to w InJicspraw:iedhwY'm ,pO'dz;i.a;ledochodów Ina'rcdowy'ch, co najb:J:'dziej ·ud'er.za ·W 'l'u,dność 'W:iej'ską, ·która weget:uje na iha,pdz,o 'ni,,:k'i'm p{)lziamic materia1ny~m, soc}al,nym, eodukacy}nym i 'k'Ulltumalnym. Z punktu wi,dzetnia ,j/ntNP'sóW
ogólnonarodowych
,nuSlk:lied&gt;o'l:hody·]/udm.ości ·wiejskiej Ogirac'1lk·w.jqIpopyt :na towary .pr'zermy:slowe, co w paważ-nym stopniu ha.mujoe -ro'Ziwójk'r.ajowych przomy.;lów.
Swiadclząo
tym choćby lW'sltc~'pujące dane. drobni producunc
i (cbotnicy rolni
w skali całej Ame.ryk;i Ła'cit'rs'kiej 'w roku 19·60 'sta,nowi'l!i 7,10f0 .og.ółu pra'clIj,jcych
w se'kJtoirze ro,lnym, 'otrLymując 33% do'chodu, podczas ,gdy średni li wieky pmducenc'i , 's.tano'lov.iący 30/0 ogółu zaJbrudll1ionych, o1mzymywa'li 37u/o 'docho,dów. Według
danych CrDA (Celntna.l rJ1&amp;tylution Deve'IOIpmlmt Ame6ca) w ISli·(·dmi'ukrajach 0bjętych bada:niami operatorzy 129000
wielkich farm .posia.da'li 340 razy więcej ó~mi
niż ·drobnipredlwClncipra'cujący
w m·ałych go:spodarstwach,
Ba'dani,a wyk&lt;n~ły
również, że więk'szo'ść drobnych
wiej.skich go'slpodalrstw P()'s.l~da prymitYI'.'on:·' \vo'posaże.nie &lt;narzędz,iowe, co nie 'po:zwal,a na dobrq uprawę ziemi. Według ~ogo "amego żró·dła w .l.g 'k:rajarc·h konlty'nenitu \'07 1110ku 19.60 na ngó.lll1ą ,I'i-czbę 17,2 mln
wuejskid1Poodzi,n, 'prawie 5,7 .mLn .stalnowdi drohni wlaś:c.i6ele niemi. Dane zg:'omadzO'ne p.r,zez FAO w1skaz·ują, że 7:3% wszySltkiic;J1·roood.zun
-sta'nc}wią 'ro,d·zi.ny hied·
ne, dla których głównym źródłem utrzymania
jest placa za najemną 'J.lra·cę 'W ·,\'iel·
k:iehlatyf,u&lt;l:Kllil3ch. Ptrocesy pruletwryzacji
ciągle '~ię pogłęhiają.
r tak, w .roku
[970 ilość ,biedny,c'h rOldzi,n \vZJrosła do '1'5 mi1i,onów, CoDw kaltegor,ia.ch globaj'nych
stanowi 1'14 milionów osób. rproces zwiększania ilości drobnych gospodarstw rośniE:
z koażdy'm .ro.kJ.em, co wynika z prrowa:dz01nyeh op:r&lt;LCZ
wlielki·ch poo;iadaczy akcji
przydziału
g.C1!1s:wjjak1oś'Ci-owo &lt;L'iemi na -rzecz mljc'mnyeh
-robcot,n,;'kó'w l'sta.ncji
w eel'll 'związ&lt;rnia ,ich 'z IpOtSiaodłością:i tym :samym za'pc·w'niioen.iad1!.a'niej stalej n:iskG
o:placarnej ,s'iły robocz·ej. Za atrzymane
,kawałkoi z.iem:i 'ludzie 'Ci IzanusZ"lJr.i.,;&lt;.\ do
odpmc·o'wywa'r.ia kti~ku dini w miesiącu bez zapla'ty.
Sytuację bytową h.lldności wiejos,kiej całego ko.ntynen1tu pogarsza ukryte lJczroboc!ie. Świ'a,dc.zy 'o nim Ichocby [falkt, że w wielkich ;posiadłoś'cliach jeden 'robotnik
rniał w &gt;Jaltach sześódzie9iąty'ch 44 razy w,ięcej ziemi ,do cjbróbiki ,niż 'w małych gos·poda,rs'twa·ch. Jedtnocześlnic lIla'leży :zaznaczyć, że w ;malych gOlspodarstwach w skali
całego 'kool1ltymoe,nbu
'występuje
imtensywn~ej'S'za u'p.rawa ziemi, co ,~wi&lt;:-ksza jC'5zcze
ba:rdziej ws'lmŹln'ik beZJPo:boC'i'a.Uk:ryrte bezrobocie jest .i,mpuIs~m do ·stały.ch &lt;i sezon&gt;owyehmi.g1na;('joi. AlDa'~i:zują'c'POwyżsize dane a'utoT ·dorcholdzi ,do 'W.n;iQls'ku,że po
przeniesienilu wzorów 'UntCil1Jsywneju'prawy zi.emi z ma'1y,C'h gOlSpod&lt;rrs'tw do wielkii·ch ].atyfl1lI1'diówprzy :za'chowaniu tej 's'amej IwaP1;oś'c:i·ziemi 'oraz 1egio 'samego schematu or,garn:izacyjlnego 'i ibechiniicZJno-lte,chnologi:cznego,,be 'Oista'tnie mogłyby zapewnić pracę dla 35 miilionów ludzi w 'skali rcalej Ameryki Łacit'Jskiej, a nie jak dotychc'za'S dla 9,7 miiliona.
Dużą 'wartość ksiąŻ'kJi '~ba'nowi s:zlczegółowa .an.a1iw oCozy.Dln~ków
wpływających
!lanis~i
'Poziom Ipr-odukcyj-ny 'sek.tora ,ro'Lnego. 2Jaslugą autora jest IrówJ1ież zwró-.
1[

�l{ccen:je
unic

uwagl '[la inn4 specy J'i.CLJ!1&lt;j
cechę

281

lcdY'Iloamerykail,skicgo

rolnictwa,

a m.iano-

·~,'ic:!ie ,na duże zl'ó';~,njic()i\v;a,nie 'interesów '\~7łlaś'c.~i'cie1iZ'iem!ski'ch,wY'raj~ające się w bra-

ku \V!,s'pólnej'p!a;sl.czyzny produkcyjlIlej. Cechę tG w :mniejszym Ilub wiQk5'Zym stopniu ,"potykamy w lwawie wszy,stkich kra'jach Amery'ki Łaciilskiej.
\V drug,i'rl1 ,rozdziale autor a'na1tzuje system sp ołeC!Zmo-'kulltu,rO:\vy.Uważa, że
odgrywa on bar,dzo ważmąrol,~
'tak 'w ,z,akr,esie kształtolwWIliia ,sfery produkcji
malter,ia'lnej, ja'krownii·cż w komponO:'A1!a nliustosunków międzyludz:k'ich.
Stc:sunki miQdzylud:ZJkic w wa'I'unkach
latynoamerykal1:skich
opierają
siG na
zasadzicdom~nacj'i
klolsy właśdciel:i
ś,rodkówi
przedmiotów
produkcji
nad po,zo,tałymi kla.sall1li 'spolecimY'mi. Na}d:rm'Jtyc2miej:sze formy przybierają
one w 'sektorzc rol'nym. \Vł&lt;ldz&lt;lwłaścicieli :ziem,kich macharakler
a'I'bitm'1ny i pa1trti'archa,lny.
Pośredni!kami miGdzy właścicielami
'Ziemskimi a obsługą posiadłości są zarządcy,
którzy w Ipl'ak'ty'ce realli:zują z:ałożcme z góry progra:my.
Duż'o m.iej:sca poświQca autor analizie S'tatusu społeozno-kul,tUiJ'a:lnego najemnych robotników
esJt&lt;llncj.ii hacjend ~poonów.
WyznaczGa1Y jest on .1'stlnliejącą
strukturą rollną O1'a'zIsys'temem społeczno-kulturowych
,i :pohity'czmych vvzolrów oidziedziczonych po ,kolonizacji h.is,zlpailS!kiej. Syt:uację 'wsli poga!r1sza :s,klls'ow'anie !pII'!zez
właściciel,i zi,emskich róimol1a:k,ich f o11m spol!e,CJz'negowyzyIsku. Znajduje
t,o m. in.
wyraz w 6to'sowa'niu 'na sz.eroką skalę ró',żmego ,typu rna!Ciskólw i pr:zymusu,ezGs'to
o charakterze
poz&lt;le'konomicznym. NajczQściej dotyczy to zakazu hodo:wli bydła,
czy znajduje odbicie 'W naka,z'ie:sprze!da'wania
,płodów .roll:nych właśc.icie'lowi iZliemi
po z góry prlzez niego u,;,ta:101nych cena'ch, zawsze poniżej .aktuall,nej celny irYil1knwej. Bardzo dużym obciążaniem dla chłopów są 'różlne rfeuda,l:ne ·posłu:gi Z&lt;l pra\VO użytkowania
dróg, 'wypasu bydb, kOl'1zystalnia z 'Wody itp" za co chłopi są zobnwliąz,Hlli o-dipr:acować; kilka dni w miesiącu w 'po'sia'dłoś:e,i, Działalnia tego ItYIPU
zwic:kszają dochody z ziemi bez potrzeby
dokonywa1nia i:nwesltycji. Sytuację
byt(lW'l 'ispołeczn4
'lv'si dodatkowo
jeszcze komphkuje
fakt słabeg,o zlo'rgani'zOlwa'n.ia
chłopstwa w cdu obrony wła:snych interesów, A jeśli już Ipowstają rói.ne organizacje i zrzeszenia, to w 'wliękiszośCli.są one Z!dominow2:ne Iprz'ez Wkl~'c.icle!li ziemskich, k,tÓlrzy w w:iE'lu pr,zypadrka'ch finansują
ich działa'l'noś(;. Na '\v:s,zelklie przeja'..I'y niCJzadmv'olonia zestą"ony ,ludnoś,("i wiejskiej
landlordzi
o-dpow,iadają terrorem,
kwaljf',ikując je jako przejaw wpływów rintoresów międzY'J1iarodo'"..ego komuniZ!mu.
Nie z,a da:!L'ko odbioga od prawdy twierdzenie
innych !badaczy problemów ~atYlnoi\n1crykar\:;kich, że terror jest pod:;tawową kOmpOI1entą życia campesinos w Ame:'yce Ł'ClC'illskLej :!.
T'rzc'cl l'O'Zldz'iałkOliąj;k:iipoś:wiGcony jf'Sit zagadnieniu
refolr:m rolnych. Zdanie:m
2. Fc,dl"ra s'l cne ;nie'zlbQdinym wa:runk:iem gOlspodar,czo-lspolecznego i ku,l!t:u.r.a].nego
rozwojuc&lt;lłe'j
Amoryk,i Łaciilsk:liej. Za Z!mia!ną is.tniejącej sltruktury
rojnej prr,ze!l1&lt;lwia.i'l trzy ,główneczyn:nikli:
l)st.wor:zC!l1Iie pełniejszego wykorzys,tania
nalturalnych i ludz,kich zasobów;2)
zintegrawa1nie ,ludnościi w.iejs'kiej z ckoTI:omicZ!l1ym
rynkiem poprzez wzr:os.t dochodów H uidnoś,oi wiej,sk:ie:j; 3) wZ!rost ,sipołecznejmobilnośc:i Ii pO]'i,tyc.znej 'st,a-bilizacji.
O pilności doko'nan:ia ,zmi&lt;l'n w selkt'mze rolnym przekonują
się Inawet niektóre
kola kC'insc!:'watyw1TIe.Znamienne
jest '\v tym 'przypadku
sta,now:isk,o ,Inrter-A:me:rican Comitte of the A,llia'llce for Progre'ss, który nie żywiąc sympatii do jaikkhkolwick dras:tyc'znych 'Olpołecz&lt;Ilychzmi,an przyzmaje, że ,;dokonania progra'mówumierzaj'1cych do ,dys:try:bucjiz.iemi
'na ,rzecz wsi są niewie:lkie w odrr,ieslie:niu do isti

'Zob.
m. in. Some Relationships
Between
Psychobiological
Change in the Andes, by Alia Holmberg.
Cornell
Latin
American
versity, Ithaka,
New York.

Deprtvation
and Culture
Year, 1966, Garneli
Uni-

�282

Recenzje

niejących problemów w sektoTze roJmym" ('s. 175). Powola'nepo
1960 Iroku ustawodawstwo pmwne Idotyczą'ce reform Iro1nych ,nie ,dążyło do z;miany SJtruilltJt1rywłas:nośei ziemi, leoz 'ZJmi'erz.ało 'ty.lk'o do Iffiodyfi.ka'cji I~ns'tytucjli ·polnych pod kqtem
uzyskiwaDli'a 'więks.zych dochodów. Us:talwoda,ws!Jwo pf'aJWlnepozwa·l'uło wydziedz.iczać za wygó:rowa1ny:rni ods!z'kodowani,a'mi 'ty.1ko n.ie~'CID,toWll1e
;latyJ\UID,dia,wy,chodząc z założelIlIia "Sipołe&lt;CZJnej
!fu'nkcjliz'iemi". W Iprak'ty,ce wy,dzicldziczOlllo niewiele
posia,dłooś'Ci osiedlając !Da [nich kololIli:stÓiw. Status ",Slpołecznej fUlIllkcji ZJiemi" stal
się w konk:retmym dz;i'ava'n'iu ,narzęd7liem ,a'n!tyreformowy;m, ,gdyż właśdcielc
z,iemscy, chcąc go om1nąć, oddawa,1i część ,21iemi'wd21ierża1wę. Palnadto należy podkreś'lić, że akcja ta nie była 'wslparrta !balzą fima'nsową i zmianami IWSJtrukt.urze ,ry.nku, 'eo nie dawało lod Ipoczątku 'SzaUlIs:nozwoj-u 'no.wy;m gOISlp(J(d!uIH,twom
powołanym
w wyniku koloniza,cji.
Zda'niem autora, w wa:rumk'ac,h .is'!Jnienli,aw,ielkli'cj włas'nośCli ziemskiej i z-dominowaJnia przez kla.sy posiadaozy ,całegożyeia
g()Spoda'rc.Z!0-&lt;spole1eZlne.go,
kulturalnego i pohtyezncgo
kOJllty.nentu, zmliaTIY 11nstyltucjona'1ne 'w sektorze rol'nym .nie
mają szans doko.nać slię dl'ogą pokiojową. Osiąg'nąć lo mo.źma tylko \poprzez 'wy,właszczenic WSZySItkich laityfundiów iw0'1ną
redystrybucję
z'iemi lIla ,rzecz chło'paw.
Aby zmobilHzO'wać seilltor ro1ny należał.oby również Idok'ODać zmian prawno-:sbruktu,ralnych w .~Diny;ch!Sferach tdzialal]moŚici, nie wchod,zący.ch beZlpo5'l'cdm!io w z;],k,res reformy r,01nej, ,a to w sferze 'pl'odu1kcjJ przoe&gt;mysło'wej, rynku, 'w 'St'I~U:k;tU.!'W
wiej'ski,ej siły roboczej oraz T=bu,d'ować 1@I'a'sll'uk.tU'rę, 'kooperacje i za,beZJpiec7Yć
odpowiednie
kwedyty. Nowy system pOlwiJn;ien,preferować kO'Ie'kty.w.ną i Jal'mOl'ską gOG:podarkę. W wyniku 'tej Tefonmy własność pr)"waibrra zQ:stałaby zachowu,n;J,
a zmieniłaby Slię tylko jej wewmętrZlna :Sltruktura. Na'leż1aloby pnzy :tym ogmlDk:zyć
władzę ilDrnych 'klas pos,iadających li :w:pewnić ,chlopom prawo do z'rz0s.ze11.Aby to
osią.gmąć, zmiany 'musi,ałyby :le,ż daty'czyć calego 'systemu slpoioczlno-po.Jiilycznego
i ku1'tUira;~neglo.
Takie ,ujęcie ,p.ro,b:l'emurpfozez,aUltora śwj'aJdczy
zn-a'kO'mitej znajomo5ci ,prze.dmio'lui
rea):noścJ ocon datyczący'ch lis'!Jnieją.cej sytuacji w 'sek'tor.ze ,rolnym, 'choć
z drugiej :sb'OIny nie ZJerWls'zy;stkimi j.E\g'o'l'cozami mOŻIDaS1ię zgodzić. W pie'l'wszJ'm
r.zęc!z'ie trudno 'się zgodz'ić,alby
można było dokonać .tak dra'stycznych
zm.ian
w Is,truk!tur,ze włada!nia ziemią w w'alrunikach IZJachorw'ania ustroju
karpitaJ.is'tyczne:go. Idea ta,ka -musiałaby 'być dokonywuma 'odgórnie w ,r,amach progiramów rządowy,ch.Pbza
,tym wYldaj,e :mi 'się, że społoc.zeńSitwocałego
kOlll,tynelDtu w ,obecnych
waTulnk-ach jes't za slarbo zor.gaJD'iz'Qwane i lDi,eś.wiaidome swojej roH fi cc&lt;lów społecznyeh. A zmi'a.n.a świadomoś,ci !D1'edokona się bez sY'stcmatyciZnej demokratyzacji władzy wszystkrich IpaI1iStw&lt;tego .reg,i,onu. Tym TIiemniej w S!jJ,rzyjający'ch warunkach realiza'cja postulatów E. Federa mogalby ;przyczynić \&lt;;ięodo pewn1ej odbudowy gaspodankuraIno-ihodowlanej
'i ,podniesienia
poziomu życ,ia \v,i-c1u d,ziesiątków milionów miC'sz'kaI11cawwsi AimerY'k:i Ła'oiJ'l'.slGi'ej.
VV 'O's,tatnim rovdzi'ale rE. Foder dOlk'OL.'lJuj,e
analitzy To,li cliJty zicms,k'iej wc wszystkich sJem,ch ż,yóa k,rajów kont yn elntu. Oczyw,iście lIl'a.j,\vu&lt;;cejmiej:s'ca autOlr poś,,,,,iqca jej poli w 'fUJn'kcjonowa:niu rSC'ktora TO!l.neg'o.Jego !zdall1iem można wśród
klas posi,ad2.jących 'W ,ost3Jvnikh latach wy:róŻinić d'WIi'e'nr"eJlltacje, ttz.w. technokU"atów 'i 'l'C!nl'matorów. Pi€U1w,sidążą do ZlmO'dCJrni'ZJowania
I'o],nlidwa .pnp'rzez ,tzw. "ziielo:ną rewol:ucję" bez konneezności .cto:kolDy;wa,niazmialn w s.tTuktur,ze władania ziemią. Natomiast
reformat'ony
.przebudowę 'rol1nictwa k,rajó'w latynoamerykań'SkJich
widzą na drodze gruntownej
refoflITly ,r'ol:nej. ZV/olern:n,icy .pierwszej oTii'cntacj'i
(głó,wnieclita
ziem&lt;;'ka) siłą rzeczy należeli w la'tach 19,GO - 1970 do obaw 'Przeciwników Ipra\'V'dziwej TefrOI~my,rolnej. To z ich inkjatywy
'pawola'l1o do życ:ia
uchwały konferencjo! "AUi'ance for Prog;ress" w Pu:nta ·del E€,te w 1961 roku.

°

�283

Recenzje

Podsumo'wując
s'wuje wy'wody autor katQgorycznie
s'iwierdza, że prO'waidz;ona
rama·ch ieg,o .programu model'nlizacja 'l"olnk&lt;twa, głó.wn.ie ,w [o.rmie jego technizacji i iechnolagizacji,
jest wyłą:c'Zlntie zorientowana
pod kątem ·Lnteresów elity
ziemskiej.
Nie zawsze ,zresZlią WIlWOw.a'diz-e'.llJie
.nowych sposobów
produkcH
było
uzasadini'olne ck Q1nmnuc;lJn'ie,·choćby ze względu na ·bra'le &lt;fachowej obs-lu;gi nowych
na.rzę:dzi, i'n{,ras-tru,k~U'ry, 'Czy 'S'powodowatnlie WzrOSitu bez;robocia na Iws.i. W,iele
przykładów
z k'rajów da.tynoamcry,Jmń's'kiich świ,adczy o .tym, te ,mech·a'niza·cja
w wi·elu pr:zYlpa,dka'ch wprowa,dz'ana ,była ·w ·celach prestiżowych.
Na za,konc,zenie &lt;niniejszY'ch uwag warto przYlt'oczyć opinię ·LD!I1ychba:daczy
problemów
latymoamerykaósklch
odJDośnie do proces·ów ,mode.nDliwcjri: "lVIożma
\Vska;zać z ma'toma,tyczmą 'precy,zją i '~t&lt;Jsunkowo duży;m pr'a'wdopodabic!'lslt1wem,
że modern;iz·acja Iro1nic'iwa oz zachow,ani'om istniejącego .podZJialu 'bo.gactwa i ;układu
sil pcHtyclJnych musi prowadzić .do większego :zmboże.n!~a,booroboc.ia li ,rcą:)Jl'·es}i
wobec mas wiej:~lrich" 3. Niech 'sł'owa t,e służą za mat-to wspókześn.ie ,podejmow.anych
.3.kcji ,na rzecz poprawy 'sytua'ej'i w Isekiio,rze 'roLnym 'krajów Ame'l"yki Łaciil'S'k,iej.
w

Tadeusz

OOJ',

The Nature
and Status
lVLioch1ga'n1978, ;;s. 428 .

oj

Ethnobotany.

Edited

by Richard

Burzyński

1. Ford,

Ann

A,1'-

.Je"t to kSlięga pamiątkowa
dedykowa1na Profes·oTuwi Volll1ey'ol\,vi H .. J'o,nesowi,
wyb~tnernu arnerykai~sk,iemu
's'pecja1iś'Cie w zakJresie e'~'nobolta.n.iki, ·dh~gO'I,et:niemu
kuratorowi
Muzeum Anlropologiczmego 'przy Uniwersytecie
w lVli·chigan.
Brofes,or Vo]lney H. ,Jones ,ma na 's'woi'm konc'ie 'wick ,prac do'tyczących m. in.
clnol1istOol'ii .plemien.ia Hopi, Gi'rlOgra:f'ii Indian Północ,noa'merykat'tsiki,ch, historti,i -rzemirr:!·a, opr'aco,wywał taki.e bio.g'raDie piel'w'Szych 'a'n.t.ro.pol'ogów kulVu.rowych. Głównr· jc.go zaa'n1-er·esowa.nia oscy,lowały jednak wokół etnobo:t-a:nH"i. Uważ:a się go za
p~nwsze.go ameryk;lllls:kieg'o etn abo ta ni:ka, uczonego, kitary SJtwo,r:z,yłpodsibawy s,z'c;zegóiowy'ch 'siu'diów ,nad tak~onomią roś,bun l ludową bo'bani'ką. W .swej pracy kOlI1c('n:rowa! .S'ięnie tylko na sposobach eksploatacji
roś,lri'n ·prze.z człowieka, inte'reSOW;)])'
go ·tak:~e konSClkwell1cje, j,akie .niesie OIDadla ś,ro,d&lt;J'wis'kaIna1tUiraline.go.By!
rz( cz.nikiL'm """-ilpółpracy a'l1'tr'GlpOllogli
'z ekol1o.gią.
Omawj'ana praca ukarzała się w 75 roclJrti·cę u'rodzin Vol'neya H. Jonesa. Po·
dziC'lona je.,t ,na sześć części, 'Z których k,abda ,zawi'er,a :kUka odrębnych 3Ttyku·
łów. Autorami ich są uGZJniowie i wspó1pl'acownicy ,Jonesa.
Pic1r.wszaczęść
poświęcona
jest .teoretycznym
z:agadnie.ni,am ctnobobnilki.
Na
U\\agę zasługuj;·l dwa 'antykuły: 'pióra RJichatrda 1. Forda,o.mawiajcl'cy
,r'ozwój .zainte'reSQlWall 'eLnor1Jo'taniką IN aspekcie
·historyczmy.m, ora,z Wi'1'1lJTIyWatterst.ro.m
o za'S,tmo\vaniu metod i iJróde-l etno,graf1icZlnych do bada'nia kultur ar'cheologicznych. Autorka snuje ,swoje ,rozważanialJTIetodyc:z;ne ail1'al;ic,:ujące'walucję ,rolnictwa
i towar-zys-zące jej zm'i'alIly ·diety uluIdów
zamie:s,zkujących
D1iewieliki o\bszatr Poludn:owelgo Zachodu, Huec.o Bals'on. Wychodząc z .założenia, że dz,iałalIlia ludzkie
uza]cż,nfone są 'za,równo o.d warU'nkówma·teI'ialm.ych
'panujących
w ()Itac&gt;z;ającym
na" świede, jak ,i od 'sposobu w ja~~i -ludzie ów świat postrzegają,
sugeruje,
iż.
'Juan
gaeión

BaJIesteros P.,

Eeol1omiea

(UNAM,

Produetividad
Mex,ico)", vol.

Marginal,
Etteieneia
27, n.r 107/8, S. 4Q.

y

Inoeereia

politiea,

"Investi.

�2S4

Recenzje

ar'cheologLa, &lt;ogni's'kująca swoje zainte'resO'w3'nia ipnzede w,;:;zy's,jkim na maLeriaJll}cil
podstawach
:mini'any,eh kuHu'r, nic ,pas,i'a!dając9: matl)J1i'ału 'obrazującego
sy_,'k:lly
pozna',v:cze ieh twórców, ,powinna lsię~nąć do źródeł cltmograI.i'eznyeh .przy fermu-,
łowaniu włai&gt;nyeh prohle'mów ba-da:w,czych.
Druga część za't)'ltułowana
jest: "Ludowa eprs.temol'og,i'a a etnobotanika",
Cwo;,
przestrzeń,
byt i 'stawanie się 'są istotną
treścią nauk etnologicznych.
Etnob&lt;;tani,ka jest szczegóLnie uw~,ażJoi~iona ,na ludową 1n'te&lt;I'ipretację ży'c,ia i zmian zachodzących w u'P0lTIządkowanym ma pozór świec.iJe, zamieszkałym
przez istoty f.iZYC7'1'll~
i duchowe. Ludowa wiedza a ,rośhnach i ich właścrwos'cia,ch iHumaczy wiele !.agoadC'k ,otac'zającego nalS swia ba. Badając
'znaczenie s.pożyw,al1'i'a ,przez l'nd'ian Haramu.ri ,jba1taI'1i" - napoju pow,s.tałego w procesie fenmentacj.i kukurydzy,
WiHiam
:.vIerill ii&gt;twiel1dz.ił, że &lt;llD.a'li,z.a
z9:,chowań 1ow.al'zY'5zących spo'Lywaniu al;lwholu llj,l\\'nila wierzenia
,tej .grupy dotyczące
duszy ,i jej ZJwią'ztków z za'chowa/niem cllowieka ,0,l'az o!s,iągaJJii€im przez niego dojll~ałoś,c,i. PodobiI1,e 'zw,iąz'k'i ,pomiQd:zy ,,;)()żywaniem
psychoakty,wny;ch
,rośliiI1 oa /kloncepcją duszy ludzkiej
wyikrył Michael
Brown prowadząc badania na tereni'e E~wadoru i Pe,Ilu.
U,p,r.awiia'nie medycyiny ludowej wy;ma,ga 'niez:wykk 'z.łożumcj i poglt;biolnej \\':cdzy. E'1lcn Mes'ser pisząc o zielarstwie
'w Meksyku analizuje
ró;:norodne
aspeKty
modycyny
'ludowej:
U'w;llru'nkowa'nia ,ku Hu:rowe, środOi\visko r'oślilD.ne i zrói.nic,o-wamI wiCldzq jej użyjkowlników.
Zasady
e1kspl'otacji zalsoibów ,r.oś:JilIllIlych to temat :trvcc'iej czt;sci onl;lwi~Jnej
pl'a'cy. Popu'lacje irośliiI1ne podlegają
,nieustaTl:nemu ,n1i's'ZJc'ze'n~u.
P~-.zyczyniają sic: de
tego zarówno s,ily natUlraLne - ppo,cesy g,e.ologiczne, czy:n:niki ik'lima,tyczll1e, jaki organizmy biOilogiczlIle, w tym człowiek
Sposoby, 'pnzy 'pomocy kJtórych społecz:]l)śc:j
ludzkie
apa'nowują
śI'odowisko
-ros,l~nne, 'a .następnie
g.os'podall'ują jego za-;o:)ami, t,o podstawowy
&lt;problem bada;wczy ebnohouatr.iJki. Człowiek w)'lposażony w :-:ajprymity'w!niejs'ze ,chociażby narzędzia
i 'c.g.ieil.może oba,rdzlo łatwo zn1is'zczyć znaczne .nawe't pod ,w'z.gilędem Irozmiaru obsza'ry 'weg'etaicyj'ne. Nie 'ozy,ni teg'o jednak, ,lOwodowany
nakazem
,za's'pokajoa:nia 'podstawo\'vych
pohzeh,
zac'howa:nia S'polec;:.no-przestI1ZL'!l1iny.chrelet'eji 'oraz przes'tl'zegania
okl'eś,l'onych reguł IpostG:po,walni,a, które
dyktują w jaki 'sposób i w jaklich wa,ru.nka,ch roś'!Jiny 'm'og", by6 z.biora'ne ,i \vyk'lr.zys:t.y!wane. Te kuiltUJrowe 'zasady decydują
o ludzkich
dziala!niaeh
i w ,reJ,uj..
t.acie oJk'reś:lają~tI;ukburę ']Oika,]mogośrodow,i'ska ek'ologic.zJl1e:g,o,
Pe&lt;IC'l'K'uJnG'S,tater, o.mawiając g'os'p()ldar.kę Lua z ,pó.łnoc:no-zachou,nil'j Tajj""lciii.
pokazuj,e w j,aki s'P'o,sób IUld ten modyjjj,kuje swoje środowi5ko
naturaln&lt;;, t\\'U;'LY
nowy, Z!rótnicO&lt;W1a-ny'krajohraz,
który jednak
w ,nlic,zym lnic 'naru'S,Z&lt;l równD'.':agi
okolcgicznej . .R,()lbert Cal'ne1ro w.,kazuje
na :znacz,elnie, jakie w KUlldIw Indian
Kuiku:'u 'z Ameory'ki P'o~\l,dl1i'o,w{;j·odg'rywala,s
tropika.lny. PodkJrcśb.l dbalosćKuikuru o ,zaochGlw;llnie'Wy;mi:x'ający.c'h Igatunków ,drze,w. ROlkticbvo ba:;',dzo z:11ienia 0bsza.ry trapi,kailne, Jec:z d ziiękii 'sto'soW'3!rJIiu's'ię -douswięco'l1yrh
bra'dyej,) ZWY.CZ"ljÓW
i.ngl2'::-enc:ja czł,c\vie:ko

,nie 'po\voduje

ni:s:zo/.enia

~rodo\N,b'k:l t.1~du·:·at1In',:zfl.

.Tak wykazała
Geruruda
Dole ,pr.zetwÓimtwonL ..ni,c,ku VI c\ rnl';'yl c' PnludniO\vej
wyrr.2ga ,rozległej wied:zy doty{~ząc,oj wY'karzYSlLa'nia tej roS:l.i,ny do wy twa :'c'tinia
p'r~e'::iITI:'O'tówmaterial'nycll.
Z!\viązk'i kU'1tury mateI'ial,nej
z p:'zy;:;C1to,-,vanicm i'nzmaitych pólprodu1kJtÓlw ll'Qś,loilDlnyeh,
W tym
:przypadku gOlrzkil"go maniGKl! na skrobię i mąkę ,oraz ,słodik'ieg,oman~oku,
z którego przygotowuje
,s,ię napoje alkoholowe, nie .zostały ,dO!s'tr,ZJeżo.ne'p'rzez etno:boioaon:i'ków ,i w ko.Dls,e1kwencj'i prze.oczono
zwią:zkli zachodzące 'pO'JTIuę:dzyeks-ph:a,tacją ilas'u a z:a.potrzehowa:niem na jeg,o ,p;',odukty, Szczegóło,waana.liza
ef.ucbola,nic?Jna może odkry6 'wiC'!c i'nnyoC11zw.iąz;,ów
pomiędzy pożywieniem
a surowcami
potrzebnymi
do jego pl1zygotowania,
a także
okreśJ,ić ich zmaczeni,e dla umiejętnego
,go's'podarowa,niabo,gadwami
'1',oS:llinnymi.

�285

Recenzje

Czę';,·; ('zw,\rta i piqt,l poświęcone
są pal'&gt;oeVlobotanice.
Autorzy
poszczególrozdziałów
'Jmawiają
m. in. kwestię rozprzestrzeniania
się pewnych
gatllt'kcn, ro~:liJl rca (lb.'iZal';,ch sub"rktycznyci,
Ka nady C\!T. J can Bl ack), uc!'JJnowie'lic
.,lq·I,cznika ' a wschodnich tc:rcnZlch Ameryki Półnncnej
(Hichard A. Yarnell), Paul
E. \~·i·n:nb Wy!{(l':'7.Y.Stując·pllw'ne wskazówki
,pa'leobot&lt;miczne sugeruje,
że w CZ:;l._"l', i] :)"chistorycLnyC'h
dochodziło na kontynencie
'półnoenoamery',ka:'1skim
do znacz"Y oil za,bud'zl'l'] ·róv.r,n{)w-a,gi('·kolo.gicznc:j.
rtw.lkicl! ko!'\cowy zawim'a &gt;biibl'io,gra-fiięprac VO'lneya H. Jones'a.
()m&lt;Jwiana j')ozycja pow'tnnas-poolkać 'się 'ze 'Szezególny:m zai!ntereso'v,:a.nie'l11 polsl,
etnog'l'a£ów, ,przede wszystkim
ze 'w~g.lędLl :na oryg-ina,Jiność ·zawa!rty'ch w niej
"". "Ili.ail. Ha·da'uia i'f1!lc,rdy.scy'pli·narne łączące w 'Sobie osiąg.rliięoia ,i metody e!tn,'g:;IIii oraz nauk przy,rod-niczy,ch ni'emają
w Po,1sce żadnych
zgoła -tradycji.
A ,):-zl'c,ież ;l.n&lt;J,liza ehocia:i:by 'pnzedmiotów
matterialmych
i .pozQs,ta1-ośc.i To,śliinnych
~n.:njo.nych ku'ltuT w polą·czeniu z ·etnog.raf,i-czmy,mi kOlIlcepcjam.i. kultury
mogIab~'
-U:lowić kolej'ny pr.zyc-zYoJ1'0k
.d,o ZJrozumienia dziejów ·ludz:kości.
n&gt;"l'n

Elżbieta

LandwirtscłwJt

und

Kapitalismus.

Zur

Entwicklung

der

GoŹdzia).;,

okonomischen

und

~o:::i([lrm VCThii-ltnisse in del' MagdebuTge-r Bor'de vom Ausgang des 18 Jahrhunderts
bis :::um Ende des eTstcn WeltkTieges.
1. Ha'1bhaJnd, Hrg.5. Hains Ji.iJrgeon Rach un.d

B,,,nha,;'ld We is';;C'!,Aka,dClmie-Vel'1ag Bcmli·n Hr78, ss. 338, ma,py.
Oma'wia,na publikacja
stanowi 'pierwszy
tom 5e1'Li "Untersuchungen
·zur Le;)CII.'lVeise und Kultur der werktatigen Dorfhevolkerung
in dcl' Magdeburger 'Borde" t,
O[);';~c-owywanL'j w Centralnym
Instytucie
Hi!';torycz:nym Akademi,i :Nauk NRD ,prze.z
Zespól Hi's&gt;torii Kultury ·i Etno.~ra;jJi:i 6Wiissensc&gt;halitsbereich KuJ.tmgCiS'chi'chte/Volkskunde). Badalny ob~zar obejmuje
około IWO km2 ba,rdzo żyzmych ziem na za.chód
od :l-1ag-debur,ga. p.ro~raJm, .orga,nizację i 's'posób wykonarnia badań ,prze,dstawi'ają
szczególowo wydawcy, H. J. Rach i B. Weissel, we wprowadzeniu
do omawianego
tonE\, Obj&lt;.jć majq one ol~res od koflca XVIII w. do lat60Aych
XX w., a więc
bliskri dwu stuleoia, od schylku feudalizmu
po 'socjaUZJm. Zak'res tych badań 'oraz
op:-acowan:ia jC!sJ,wy ją Uk,owo szeroki ·i trudno .byłoby ·w:slkazać [Ja oidp'owie-dnie analog:" we wspólcze:-;;nej 'polis'kiej ]'i·teralturze etl1ogtrafic,zme,j lub his-t.orycznej.
Godna -szcze-gól·pej uwagi jest ,koncepcja
oraz mert.odolagi,cz.ne założenia
tych
badali. WY'magaly o·ne, j-ak podkre~l-ają -wy,dawcy, IPIlZyjęC,j,a .n-ow·ej ,per-s.pe'ktywy
bad&lt;1w~LC'.i,innej niż pa-nująca dotąd w rludozna'\V'St'wue, odtno'S'zorna do .epok,i prrzedk&lt;:lp:t'llisty,cznej. Precyzując
ją oparto się na przemyś'lenia,ch
W. Steinitza,
a także
do';\\'ia,dCf.cmiach badawczych
I'\1's!tytutu Serbsk-iogo w Budzis.zynie, który pomyślnt,' :'oz:winął ba,dania nad sposobem
ży.c.ila ,i kultu'rąml1'iej'szoś'ci
serbołużyckiej
w r.k!'e.s.ir kaputal.btycwym
i ·socj&gt;a,],j.styczIl1YJm.
Sięgnięlto .po tradzieokJie doświadczenia z badan nad życiem i kulturą klasy robotniczej
oraz doświadczenia
badawcze
l't.:)(J~:·af.ów 'i l'ol,k'jory:slów z -jrnnyc:.h k'r.ajów socja'1iJs'tYClzmych.WlZięto ,też IPod U'wagr; :lOwe ,[Yace eLllogtra,f;i.cZJnez krajów :kapi ta:lis.ty,czny'ch, w s.z;c.zegóilności :z RFN.
1 Badania
nad sposobem żyeia i kulturą
pracującej
ludności
wiejskiej
z Niziny
Magdeburskiej.
Termin
"Borde"
nie ma dokładnego
odpowiednika
w jęz. p.olskJim, można
go
w ;'rzybUŻf&gt;lliu przetłumaczyć
m. in. jaJco (urodzajna)
nizina.

�286

Recenzje

\Vyk'orzystuno dorobek pokrewnych
dyscypl~n bU1dawczych, przede wszystkim socjolog.ii i filozoH:i kultury,
przy lwocyzOIwaniu zwłaszc1za podstawowych
dla badal\ pojęć. Duże znaczenie ,przypisują
auborzywlaściwemu
Iro'zumieniu ,pojęcia
"sposób życia" (Le:bensweise), które obejmować musi przede \\iszystkim codzienność. a w zw,iązku z tym badania sposobu żyClia ItrZleba wiązać k,oniecz,nie
badaniem cal'Oksiztaltu warunków
pracy. Wymaga to ujmo\vania
badanych zjawisk
w konkretnym
kontE!kście hislt'OIryczmym. Frzygotownia
do ,całego przedsiQwziqcia
rozpoczęto w Ir,oku ,1965, a następnie przy:sltąpiono do badal1 a1rchiwalnych i tmenowych. W re'ailizacj,i pro§I"'amu wystąpiła od 'samego 'pneząbku ścisła w,"półp"aca
z hisiodą agrarnąowz
reprezentantami
historii regionalinej, his,torii ruchu robotniczego, hi's-t,mii języka, geograf,1i, archii'w,isitam,i,muzealni'kami i in. Wai.nej pom(;cy
udzielili godni zaufania infclrmatmzy 'wzgl. bactacze-a!maitolflzy.
Nowoścą w stosunku do tmdycyjnych
badail etno@raficzJl1ych stało sic:postawienie w ,centrum uwag,i ,nie chłopów ja'ko tak,j.ch, ,le{:z proletafliatu wiejskiego, robotników rolnych. Wieś zoistała poddana !badalniom w jej złoż'C1Incj,k,laso'wej strukturze. Ods,tąpionoteż
od tra'dycyjnej w etnog)raf,ii sy.stema:tyzacj.i zjawi'sk według
ich przyna'!eżności do o]mC'ś'lcmychrd,zi,ałÓ'wk&lt;ultury, Igdy ich całość, odniesli,o'n&lt;Jdo
proJetal'iatu
w,iej.s:kiego, ,m,iała ukazać
'przec!&lt;wstawlność prole:tari&lt;Jckiego zasobu
kulturowego
wobec ,panują'cej kultury
mieszczaits,kiej. Także wybór samego (Jbsza!ru badail nie był zgodny z przyjmowa,nymi dotąd w iC'tnografii zasadami takiego wyboru, po,nieważ NizilnaJ\IIagde&lt;bu:rska była regiOlne,m o szczegó1!lnie sil!nym ;'ozwoju gO'spoldalrki ka,pita'1us,ty,cznej w roLnictwie, opalrtej o uprawę burakówcukrowych w dużych gospoda,ps'twach chłopskich i folwarkach. Była to p;'odukcja ,",viązana IZ Wi'ed'ki:m rynkiem kapita,J,is:iyozmym, uZJa'leżniona od jc,g,o ,koniunktur. Nowoś&lt;Ciąomawia'nych ,badarl ,było ,wreszde umiCiszczende w ,c,entrum uwag,i !problem &lt;l!tyki kul:tu:rowej zw,iązanej ze stosunkami
między mi'as,tem a ,wsią. Wyrói,niał
się ,tu przez cały badalny okJreswpływ
J\lIagdeburg'a jako rgłó'w,nego ,oś'rodka h,l'ndlui
komunikacj.i, a później też przemysłu. Wpływ miasta na wieś ujęto nic Jako działanie "czynnika zakłócającego"
rozwój "autonomicz1nej" kuHury wiej.oikiej,
lecz jako obiektywny proc'C's będący czymnikiem po'stępu,ktÓiry
należyoczyw'scie
uj'mować klasowo i dia!ektyoznie.
E,tnogmflia mie"zczail'ska zwracała mało uwagi ,na takie regiony, jak Nizina
YIag&lt;derburska, gdzie wcześnie rozwimięty kapitalizm doprowadził do 'zupełnego zaniku wsi tradycyjDej, gdzliegos:podarika
iwiejskaopierała
się już w 2-ej połowie
XIX w. na kapi,ta],istycznej kalku1lacji, ,maszynach li imasowym wykorzystaniu
najemnej 's,iły ,r'oboczej. W 2-ej połowie XIX w. pojawiały się ,tylko publikacje
na
tema't miejscowej gwary, ,pieś,ni Judorwych, (zwyczajów 'weseJ;nych, bajek i opcnvieśoi
oraz gier dziecięcy,ch. Dodajmy jednak, że był toprZJecięt,ny wówczas obraz'.aintClfesowah atnografliczJnych w całych Niemczech, a także poza ich g'ranicami.
Aktualna
wtedypr{jble'matyka
zmian ka'pit'aJistyc7Jl1ych nic zDa lazła niemal !)dbicia w 'regiona1nychczas,opis'mach
i wyda\\1Diktwach hi!S.tolryc7J!1ychi krajozna\'iczych, k,tóre ,wydano tam od2-ej
połowy XIX w. Wydawrnicltwa ,okolic,znościowe,
dodatki do dzienników
czy kailendanze ukazujące ':&gt;ię 'l,iczni·e od pocz. XX 'k. ,)0mija!y,rac,zej
aktua']me problemy, a rozpisywały się chętnie o odległych Cz.;"Jch,
którculegały
,idcahzacji. 'Dopiew od lat 20-ch tego wieku ukazały się 2 -:] godne
uwagi wydawnictwa
.poświęc'CJ'ne lCikaillnej histori'i, ,lecz l.mi'ClQlyna \\7s'i nadal hywały u,j.mCJwalnez .rc,akcyj'l1'o-'l'omanty'czmogo stano'wiska {zwła's:ocza po lD:3') T.\. ·:,\S
kulitura ludowa traktCJwana ,ja'ko homogeniczmacałość.
Zespołowe i interdyscyplinalrne
hadania etnografów
NRD ina Nlzinie :\1:igllcburskiejmusliano
więc oprzeć od początku na romległych, sy.s,tcmatycznych badaniach archiwa1:nych i tC'i'cnowych. Bardzo cenna okazała 's,ię ,pomoC' w zbic'rit:liu
7.

�287

Recenzje

odpowiedzi na obszenny kW8"tionar,iusz l,e "trony badaczy-amatorów,
którzy dosta,rczyl,i wieIu danych dla okresu odokolo 1'900 Ir. do współczesności. Pierwsze wyniki
opracowa'no już w 1969 1"., a kilka prac, w ty,m 1 doktorską, przygotowano
do
1972 r. Od togoż roku rrozpoczęto Inowy elap badań,
ZJmier'z'ający do plr:zygotowania 's,yntozy. W 1974 'L ,ukazała się książka H . .T. Racha a budowInidwie mie~zkalnym Nizilny Magdebur.sl;:,iej w XIX w.
Opracow:aniesyrntezy
rozpoczęto od tomu 'poświęc'olneigo głównym problemom
histmii Niziny M.a,gde1burrskiej. Było to nie21będne, gdyż dawne opracowanira zawierały ,znacznelu:ki, a poza ,tym reprezentowały
Inieaktua~ny, burżuazyjlny purnkt
widzonia. Pr,zygotowa'ne dla obecnej syntezy studia :są apaTite 'w znacznej mieDZe
na bCf,poślrednim wykorzys&gt;\raniu ,damych archiiwa:Jmych, zwłas:oc:za w odniesieniu do
schyłku feudalizmu 2. Pkir\vszy ro:odział omawialne:go tomu ,daje fizycz1il'o-.geograficznącharakterystykę
Niziny Magdebunskiej {L. GumpelI1t}, zaś dru@i pl"Zerd!stawia zwięźle zmiany w 'S,tI'ukturze adminisbracyjnej
teg,o :regionu (J. Hartmann).
Autorami kolcj!nychLI'zech
rozdzl'ałów !są eunografoWlie,kt6rzy
,wzięli Ina s,iebie
cięiar opracowania
zagadnie!l :hi'starycznych, z,azwy:c,mjodlcgły:ch
od [l'QIrmal,ny'ch
kompetencj,i c,tno,grafów. Są to kolejno: Sily wytwórcze
i stosunki produkcji
w rolnictwie

N.M.

w połowie

lat

od

połowy

.'J()-ch 19w.

micznych
stosunków
wolnokonkurencyjnego

18 w.

do

zapoczątkowania

(H. Ha,rnirsch), Główne

uprawy

cechy

rozwoju

buraka

cukrowego

społeczno-ekono-

na N.M. w warunkach
wprowadzenia
li rozwoju
kapitalizmu
w rolnictwie
(1830 - 1880) (H. Ptlaul), Przeobrażenia
str1ik-

tury społeczno-ekono'lY/licznej
na N.M. przed I wojną światową
{S. Baindoly). Tom
zawiera też ,dołąozcmc w aneksie fra,glmenty dokumentów
ite!ks,tów źródłowych,
informację o dawnych 'miarach i pieniądzach, wyjaś,nielnlie !nlie'któlrych pojęć li ok'reślel'l 'o,raz obszerny wykaz źródeł .i litera'tury.
Drugi hJ'm 'tej częśoi, pr'zygotoWlany do wydaiTI'i&gt;aw 1:978 Ir., miał zawierać r,ozdziały po'święcolne historiii j)'l1zemysłuculk'ToWlI]ic:oc,go,:omlia'nom ludności w rejonie Magdeburga oraz rozwojowi ekonomiczmemu 'tego 'miasta do 19'18 r. Zabrakło
tu planowanego pierwotnie
zarysu e!konomiczno-geograficznego
Niziny Magdeburskiej. Zapowiedziana druga część w tejseDili, opracowana
.przez zes'pół aurtorów,
ma naS'ić tytuł "Chłop i robotnik rol!ny w kapi,taliźmie", zaś trzecia część, przygotowana przez H. Plaula,o!bjąć
ma "Zycie robotników rollnych w ,19 'w.". Zamknie ona zapewne wyniki pierwszego etapu, obej:mującego okres .do I wojny ś,wiatowej.
Wy·dawcy w:nasnlaJą,że
program badail maz oklreślo!na ,specja]izacja etnografów w zespole badawc:zym nie .poZJwoliły na wy:starcz'ające przebada:n.ie za,gadnieil kuLtury duchowej (folklor, sztuka ludowa), które 'ZOIsta,nąuwzględni,one w IPÓŹnieJs:zym. etapie badail. Podkreślono
też, że zakończony ,pieI1wszy etap badail
i oparte na jego w)nnikach opracowania nie dają przeg,lądu Itych tematów i problemów, które mają być uwzględnione
w :na'stępnych etapach, 's.ięgającyd1 po
współczesność 3. Ich dobór i zakres ,z,aJeŻ1nyjest bowiem od kOlnkrcl!nych, historycznych wa'runków, a ;;/:czególniie od układu stosu!nków klasowych
i polożeni3

'Warto
wspomnieć
o tym.
eo podkreślają
wydawcy,
ż,e dane
te są ba'rdzo
dokładne
i bogate dla końca epoki feudalnej,
gdy pallstwo
p,ruskie sta,rało się kontrolować
całość zjawisk gospodarczych,
zaś od 1806 r. pra,wie do połowy
XIX w. są raczej
fragme!ltaryczne.
'We
w,rześniu
1975 r. odbyło
się w Magdeburgu
seminarium
pośwlięcone
omówlieniu
badań
na Nizinie
Magdeburskiej
(z ud,ziałem
zaproszonych
etnografów
z CzcechoGłowacji
i Polski), na którym
analizowano
m. in. problemy
związane
z badaniem
okresu
międzywojennego.
Nie ustalono
wtedy
ewentualnych
możliwości
i zasad
współpracy,
a wydaje
się,
że byłoby to celowe jeszcze teraz,
jeśli probłema,tyka
polskich
robotników
rolnych
ma być
\v tym \vydawnictwie
uw'Zględniona.

�288

Recenzje

wa;'s[\v pracują,cych. Pl'zelam po 'raku 1945 i powst,l'I),ie Nie'mieckiej Republiki Demokratycznej
kształtuje 'no'wą epokę, k!tóra wymaga specyIicZlne:go 'Ujęcia problema,tyki, przy w:s,pólpracyebnogjrafów
głów,nie z :socjologami ,i psychCJ,jogami. Wykonane badan:ia .i wydajne publilmcje imają być, zgodnie z intencją wydawców, nie
tylko przyczynkiem
do ogólnego dorobku etnografii niemieckiej,looz
powinny się
też fKZy'czyinić do poszerzClnia i pogl~bie,nia 'obrazu przefszłości hJs;tOl'Y"!l,~'jw świademoś·ci społecznej 'obywaJteili NRD,a szcwgólnie mieszkallców okol,ic Magdeburga.
Posz',;zcgólne .rozdziały oma.w,ianego tomu są opracawanerzecz·o·wo
i przejrzyście mimo dużego nagromadzenia
w ni,ch konkretnych
danych, w tym liczbowych.
M ieszcz'l się w granicach
p opra w.nej historii s'połeczmo-gos,podarezej. Brakuje tu
jedne:k clJoćby ,k,rótkiego TozdZJialu obejmujćicego histor,ię osadinictwai
s'to'sunkó\v
ludno:iciowych do XX w., co utrudnia
lekturę cał'ośCli, ZWłaSI)cZa dkl czytelnika
nic;majdująeegoskądinąd
odpowiednich danych. Sprawy lud!Dośc,iwwe mają s,ię
waleźć w 2 tomie. Wartościowe
uzupe~nienie tomu 'sta.nowią malpy, wśród których brak jC'Sit'nics'ielty '!nap ukazujących
demograHcziJle i spoleczme zróżnic·o:wanie w'si ina obszarze N1tzi.nyMagcleburskiej. Dodane wew.nąltr:z 28 duży'ch fotograf',i,i
WE' wkładee uka:zują fragmenty kna'j{lbrazu tej niz'iny, lecz jak'ość ich jest słaba
jak na nibmieckie 'wyda\vm:ictwo. Poza (tym edytors,ka jakość omawianeg,o 'tomu
jest bez zarzutu .
.szeroko zak1rojoll1a akcja badawcza etnografów NRD na torenie Ni,zliny Magdeburskiej
ma 'Swoje 'llowa'iors,bie cechy, ,choć same ,pcmy'sly 'Podobnych badal'l,
:l taki,e częśóowe
lich rea,1izacje, ,wyls!tępowały wcześniej w ,iJmy,ch kra}ach s:Qcjal'istyczmych, w tym w Po!'s,ce. 'Wanto pmyipomnieć ,tu powstałe główlnie w K,rakow,ie prace ,o k,Ja,sowym z'różnicowaniu kultury ,ludowej, w ,tym pochodzące sprzed
bl'i6ko 25Iatccn.ne
"tudium o klas'owj'1m Zlró:ilnicowalniu Siiołkow,ic Starych, będącewp:'owaldzclniem
do zbio.rowych monografii tej wsi, prace nad kszta1towanJiem
siię k,lasy robO'tnic,zej wśrodowis:kach
wiejs,k1ich i in. Wydawcy omawialnej 'publ.ikacj:i ty,lko ogólnie 'N:spomrJJie1io 'ilnnych badaniach, a w wykazie literatury przytoczyli jedynie pracę W. J. Krupianskiej
:z1968 r. Może ,w nClS'tępnych 'częściach
tej 'serii, mającyd1 bardzji,ej etnograficzmy cha,ra'l"ter, ?;najdziemy Iwyra:ilniej'sze odnies,ienia do 'P0dohnych badal) ,za ,granką ,i ewon'tuallnepróby
porÓWnal).
N a koniec wanto dodać uwagę, że omawiana seria pu:bliikacji może s,ię przedstawiać dla czy,telnika polskiego tj'1m ba,rdziej imteresująco, iż owa Magdcburger
Borde, leżąca IW 'pcłudinfiowej części De'lnej Sak'S:OiIli'i,była przez ki'l,kadziesią t la t
jednym z 'ważniej,ó&gt;zych punktów docolowych ma'sowychmigracj,i
wrobko'wych polskiej biedoty wiejsk,iej, ktÓiraw epoce kalpiltailistyczmej ·s:zukała "na Saksach" pracy i zarobku. Tysiące ,mIodych kobiet i 'mężozyz.n z poIskichwsi
pracowało w ['ejanie Magdcburga u boga tych chłopów i obszarników, a pamiqć o tym dotrwała
i .tam do naszych czasów.
i

Edward

Mar,ia Jesus BuxóRey,
AntropoLogia
d.e La mujer,
cuLtural.
(A;n:t.ropO'logia kobiety. 'Pozmanie, języki
celona 197'8, 'ss. 21'8.

logia

Cognici(Jn,

idcologia

PiC'trasze/;

Lcngua c ideokulturowa), Bar-

J,es:t t,o pierwsza książkowa
puhlikacj,a autorki, czołowego dziś antropologa
ku1turowego w Hi'szpan!i; większość iprac z jej dotychczaso'wcgo dorobku naukowego opuhHkO'wa,na zO'stała na łamach "Ethnica".

�Recenzje

289

Zal~nJteresowa'n.ia 'Buxó IkoncentI1ują Isię wokół zagadnień
aku1tU'ra·cj.i językozmia'n s.poieczmy-ch {,ra'z '3'Il!t,r,opolog1iikogl1JitY'wnej. AntropoLogia
kobiety
pCYWs'ta!a w ·oparciu a wi-Cl].o~-etnie
;badania nad -tymi ;zagadnJiellliami. Jak pi'sze -auJtor.ka
we W'pI'olWadzEll1Jiu,
ksią;i;ka jElSit pierwslzą skromną próbą pod1jęciia baldań naid zachowaniami
poz-nawczo-języ,kowyimi 'kobiety, .pI'owUJdzącą do pop.rawy ,stanu wiedzy o tym a-spe-kde 's.połec'21no-'kuJ1turowy:m.. Zwię::da -~n;formacja -o treści kJs'iąik.i
zawarta jcs·t 'na jej okładce: "OpalI1ta na log,ice ant-r.opologi·i kul'tuirowej k!s'ią'żka ta
jest oryginalnY'm ,wkla.dem .do jednej z 'naj'bardz.iej inteI"esujących dy,sku!sj.i :naszej
epok'i: 'róŻlIl!icebi()j.o~iczne .i a:symctri-e kuUurowe
między mężczyznami
li kobietami i ich wpływ ma !Sty,le Ip021na·wcze, .zachowania ję.z)'ikowe ora.z n'a uksz.tałt-owanie i racj.(ma.1.iz&lt;lJcjęideolog.ii kul'turowych.
Jednocześnie
bada
międzykuHurowo
implikacje
lego Ibio-ku'lllJlrowego pa.rady,gmatu
,dj.a Iroz'woju śwk1domośc'i g,rupy
seksual:nej rw 'sytua.cji .zJITliia.ny
.kui1tur·owej i ,społecznej. Autorlka l...
l pr:zedsltawi'a
krytykę tej prOlblemal1:yik'ii a'ool'~zujle try:l,ogię tWOI'zą'cą podtY'tuł tej pracy: po'zn'anie, język li ,ideologia kul]turowa".
Za's'adiniczą ,intencją autorki
jeS1t rwyka:zanie,
że status 'społeczmy kobiety ujawnia ,się w 'Lor-mJie .dy:skrymilnacj.i językowej.
W ,częśl,i pi·erws.zej, w opa:wiu o '3JnaEzę Iboga'tego mate.riatu
pochodząceg·o
z najnowszy.ch lbadat1 :ncU'roIog~i, 'lillgw1styki i etolog,ii -oraz ,malteriału etnograficznego, autorka wy-prowadza &lt;C'z'teryzasadnic.z,e 'tezy:
1. lJs:unieją ,ró?..nice s·ocjoI1ngw,i:styczne między mężClzyzmą a !kobietą. Każde
:z nich po'siada sz,czegóij.,nc wł'aśl~iwości Ueksykalne, sy·n:laik.tyc,zme ifone'tyczne, k1:óre spraw,i'ają, że ,i'ch 'styIle są od 'siebie 'różne.
2. lRóżmicc w zachowania·ch języ,kowych obu ,płc~ 'są 'UJniwersa'lia:mi w,chowania
językowcogo; uniwersaLność Ita, udokulmemItowana ·p.rz,ez etno~rafię, u;ja.wlnia s'ię we
wszystkich prawie kul1turach.św'i:ata.
3. Ró,żni·ce ·W zachowalllliac·h se'k1sua~lIIo-język'owY'ch od:zw.ierciedlają
zirÓ'żnicowanie organizacji Is!brukt'ury -sYSltemów 'Społec:21no-iku:1turolwych. We wszy&amp;tkich kulturach pleć wyznacza głt;'bc-kie różm'ice Slpołeozme, ·które są zawsze Ibardziej specyf.ic7A1eaniżeli róimice związane ·z w'i,ekiem, ,grupąeitniczną
lub .klasą spoleczną
i dl'atego dom··nują one 'nad nimi we wszystkich tY'pach orgail1izacji 'społecznej.
Tym niemniej,
z przyczyn
ideo'logic1zno-ku]tuI'owych,
.różnice te pozostawały
do
nieda wna prz&lt;:sloni&lt;,'te innymi rodzaja'fni zróż;nicowania społecznego.
4. Status spolec.z·ny .kohielty, rÓ7Jny ·od ·statusu :męż.czyz:ny, u}awniasię
w formie dyskryminacj.i
j&lt;;zykowej. Dyskryminacja
ta .mamifestuj.e się w normach i regułach s-ocjolingwidyc'zmych,
a ,tym samym, choć 'w ,sposób Ipoś'wd!1i, w organazacji ideo!og'i'cznej 'kul,tury, to znaczy w l1l!itOllog.ii,ta'bu, d'o.lklo.rze, 5ysitemach wartości i ·pos&lt;t'aw, w w'i('lrzeni'ac·h i c-ałoś&lt;Ci:symbCJIIj:ki,ka.we,j ikultury, .niezależmie od
tego, jak odległe są te idee od stanu aktua'lnego.
[deologia
kulturowa
wsp01działa w u'sankcjonowa'niu
,przyzmania drugorzędnej
Ifol.i :językowej, n'Je,kliedy .negatyw'ncj, ·co odpowiada pozy.cj.i ,dyf'erencjall.nej i a:symetrycznej I[oh-,,,t'atusu \Społecznego ·kobiety ,względem 'mQ'Ż:czyzny.
Część druga pracy zatytułowa'na
"Pluralne
za'chowamia 'kobiety" omawia pewne :z'achow.an'ia j&lt;;zykowe w sy'tu'a'cj'a~h :lilliany !społecznej i akuUuracji
językowej.
Przez a;j,wHurację j&lt;;zy.kową aUltonk,a InJz,ulmie dy.na&lt;mk:z:ny .proces kontakitu ,i linterakcji między języ.kami dwóch grUiP, które .prz.ed wejściem w kOllltaklt .po.siadały
autolnomk'lz:ne kul'tury, a tym s'amy.m rożme języki. Kiell'unek akuilitu'm'cjii z.on1entowa1ny jeSlt pralwie Z!3'\'JISZC
w Is.tr·onę g'rupy o lllaij'Więksozym ciężarze kulturowy.m
i dominującej
.pod wz,g'lędrelm ·te'chIIlic'zJno-'elk'OJ1ol1l!ic:z:ny.m.
INa pOZJiomie ~nidy'WiLduallnym typakllJ'lituracjj,
jalki się wytwar.za, jelst &lt;funkcją lSitoplnia .i.dellltyfjka:cji osobnik'a z wJa.S'llą 'kuhtu.rą i oczekitwat1 !spoloc2lllo-ekonomk;zmyc'h w 6tOS·UIIl.kudo drugiej. AUlton'!ka wproWfa'dza 'ta'k.że pojęoie sulbakuihturacji językowej;
odnosi s~ę ono
'Nej,

19 "Lud" -

tom 64

�290

Recenzje

do oparnowaniVaZJmiJenmy,ch języlkQwy,ch kodu, ,kJtóre m,ie są u.żywane zwyczajowo.
Rezuil'tatleunprzy&lt;naUeżmoś'C'i .iJndyw,i.duumdo
,grupy w,ieiku, płci i okrrc,ś10nych waI'uInkó,w społoc'Zlno-ek,anomioczn)"Ch joels'tfaJkit, i'ż posiaida 0'l1 dostęp do &lt;:zęści całego
systemu ku:lturowe:go, Ito znaczy ,rea(lizuje część :zwiąJzamą z jego rolą-'statusem
społecznym i Selkis.u'a:l'nym.CzęŚlci tej od;pOIWli,adazmienna limgwi5tyczna Iu:b SlQlCjolek't,
stanowiący
część całeglo repeptuaru
}{'()lmu;n!ikacyj1nego~f'c:znoślii.
Na płaszl1zyźnie s'eksualłnej Zlmie!Itne te, charakterySltyc:Zlne dila jGzykowych
za,chowań :kchiet
i mężclzylZln, Buxó ok,reś1la jarko femi'D'o/łe!kJtyi ma!slkuHndlelkty.
AUitolrka omawila ,różmke w ;z'achowani'ach
językowych
między
kobietami
a mężozYZJnami IW Isy&lt;t'uacjli Zlmia'ny s.połecZlnej ,i w proce:3'ie akuHu'racjli.. Podstawą
dla tej anra'1iJzybyły bad!a'ruia jak!ie pnzQPwwardJzliba Buxó w Peru, Nowym Meksyku (USA) i KatalO!Il'ii. Autork'a
wyróŻJnia dWlie Itelndem:je rcgu:lujące
:wzorami
a1ku,lt'ul'Hcyjnych lZachmvań !kobiety:
1. Im !bardziej .us~Pa,tyfikowaale j1e'st S'połec:zeJ1s.two w terminach
Iseksua'lno-społecznych,
to ZJna,czy iilm Iba'rdZJiej asymotrycznie
ideo]Oo~ia kulturowa
reguluje
podziałemsf'cr
,działa'nia, :myślerniai
decydowa'nia
chu plc'i, ,tym wyż,;za jc'st tendencja ,do idern:ty£ikacji i:nJteg)racyjnej w stowrrku
do drugiej
kU']itury. Z'aś przeciwnie:
2, Im wy/.szy '.ie.,~ ,dC'stęp kOibi'dty do .pOL:na'wa,nia, op'racc'wyw',l'Dia ,i wjJlywu
na ,ideo;cg1ię 'ku~tUTOWą, tym wyiJs.z:a j,est tend2mcja rc,ali~zacji wzm'u akultc:racyjnego ,typu ,iJns'iDUJmO'nta:Jne.go
i d,j'alekJty,cz;nego, który :nie 'tylko U~hzYH"n·uje,
a 1c także wz,mac:nia 'solidarność iZ własną ,ku:~lurą,
Huxó prz'2'Chodzi na:stępnie ,do a'n1aolizyzj.awi:ska !subakullur,acji ję'zykowej w s'połcczmościa'ch miejskich,
Zjoawiskoto,
jak pilszc aurtorka, rodzi się w sytuacjach
dyna:nicz:nychZ1mbn
'spc'łec:zlny!ch; {:zy.n:niJkiem ,napędowym
jCSlt oczekiwanie
o;.iągnięci.a clkreśJIO'ncj 'pozy.cji spolcCilmej, to znaczy po.p,'awy sytua'l:ji 'inteT:seksualn~j
i zwduko:walnie ,asymetrii
sek'suaI1no-!Spoleozmej w 'ramach ,grupy, czyli egalitaryzacji statUIsów, W'p;rowadzając ,pojęcia wymia'ru ~eksUlałno-spojecznC'goi
poziomów świadomości,
Buxó wy,:;zc'z,egMnia trzy ItYlPY suba'kulturacj'i
liil1gwjlstycZJne:,
kobi,ety:
1. Świadomość
początkowa
grupy 'seksualnej
(wymiar intrascksua'lny).
Typ ten
cham'Meryzuje
!slię preferencją
modeli 1fem~nolekJtYlc!zny,chpochodzący,ch
od klas
wyż:szych,
2. Świadomość
przeciętna
gr·upy 'seik,s'Ua'lnej {wy'miar ilrtteI'sekJSua!1ny). Przej.awia 'się ,C'n adapltowa:ni€im 'modeli maSlkUll'imolekty'ozmych oZ z:arruiarem pokonania
barielf ISItwanza:nYlc'hIprz'ez z:rÓ'Żnicowani'e 'pkiowe.
3, Świ'adomość
Iprzecięt!na i pełna ,'wymiar inbPa- i :ilnter.s'e'kisu&lt;I'lny). Wi'lże się
O!n lZ na:byc'iem tzw. Z1m~enJnej:standa.r.dowej, c,Zytli be,z !modu:la,cj.i Jonkz:nych, Iselekcji Ileksykallnej ,i 'Stylów ,ek'spre.sji, które j;dentyfi'kujc 'się z femirnolekJtami kClnkrotnej k,laLSYspołe:c!z,nej. Typ 'ten pojawia 'się w Ispolecz!noś'Ci o 'wysokim stopniu
l'ozwoju techmi'czlno-:społecZJnego ,i ekonomi&lt;:znego i Z1wią.zany j.elst z mOlŻiliWlośL'ią
zdobyci1a wyksztakemia
ogóll1neg,0.
iW podsU\mow&lt;aniu au'1;cmka lza:sbana'Wlioa,s,ię 'H3Jd Iprzy1Czynami wyboru tego ,typu
:uach.awań 'j,a'ko 'środków Ir'eaoliza,cji oczekiwań
oraz mad ozy,nmiJk!almi,któr,e spr.awiają, że świoadcmość ~PUlpy iseks'ua1nej manifesJtuje 'Slię w .tym typie .za,cho'Wań
językowy,ch j w jaki'c'h 'aSipelk'bach ,ba świa,domość ,grupy detelnmi'nuje k'ierUlneik aku']bura'cji i subaku~ltura'oj.i. W'edług autonk,i Iz'a,chowamia ,le LS'l rezultailem
wzg']ędnej
świadomości
,g'r'upy prei, która z przyczY'n bio-poZJna,wK:zychi 'slpołec2mo-kulturowych wyra,ża s'ię 'Di,ngwi'styc'znie.
Janusz

BOTOWSk.~

�291

Recenzje

"Etanica.

Revista

·de Antropologia",

II1r 13, Barcelona

1978,

ss. 218.

Etno.log,ia hiszpaiIJska, rZJwana 'też częściej antropoaag.ią 'Kulturową (społecZJną),
pozostaje do dni'a dzisiejszego
terra
incognita
dla ebndlogów w 'irmychkraja'C!1,
nie tylko w Polsce. Wynika to z dwóch pod"tawowych
przyczYin: późnych nar'odzi'n tej ·dy:s-cyplii'ny w Hl~~zpa:n;ii omz nie sprzy}ającej
'a'tmo.sfery s,po1-ecZTIo-'politycznej, w jakiej ,działał Ś1wiait'naukowy tego .kraju, zwłrus'zcza zaś przedSltmviciele
nauk !Społec;z:nych. F'akt ten zasługuje
na odręQT1e O'biszenneopracowanie,
niezbędne dl,a ?JrClzumieni'a aktua~nego 's,tanu antr&lt;opologii kulturowej
'W Hiszpanii.
Zalożenie 'cza:so.pisma "Elthnka" w rroku 1971 Ibyło jednym z p.rzejawó,w dy:namicznego od'rad'Zoalnia 'się 0bnologii w HisZlpani·i. Zas'aidrnicza w tym zasługa wybitnego anrtmpO'loga .kulturowego,
Claudio
Esteva Fabregat,
który
po powrocie
z wie·~e,let'nicj emi·gr.a,cj,i w M'ciksy1ku podjął energirczne i po wliellu lata,ch uwiei1czone 'SUKcesem stararnia o nada,nieetnolog.ii
Inależmego jej staltusu akademickiego.
Jogo to dziel,cm bylo utworzenie
:w 1972 II'. pi ElHI\l'Szejw 'krajukatedry
antropologii ku,Hufewej w .Ba,rcclo.nie. Jej Ipowsta,nie poprzedziła
Escuela de Estudios Antropolog.ices w Madryci'o, iakże dzieło Claudio Es,tev,a. S?JkoŁa Ita, ,choć fu.n'k'cjonowala za:lerdwie tnzy lata, :&gt;pelnila zadania postawione przelz jej załetŻyclio.Ja, a mianewiDie przygotowani'e ,naukowe pierwszych
et:no.Jogów, któl1zy sItanowiliby grupę
naci.&gt;ku na 'rzecz premocji etnolpgii. Ta p.ierw'S'zagoner'a'cja
reprc':zentowal1a jest
!y·z·ez wiek cz.ołr;wych ·dziś 'pe,,,taci, jak: ,Ma,ria Jesus .Buxó Rey, hidoro Moreno
Nava,rroczy
Je,;us Cornhems. J0~zcze do iniedawna 'lwia .część ba.dań et'l1O'logicznych pl'zepro'NadzQ,nyeh w His.zpan1'l była dziełem ebco.kmjQlwców, ,głównie Amerykarnó'.v ;j Anglików: .ich wyni,ki :pozmtawały 'na ogół nieZ1na.ne w :samej Hi:&gt;zpanh.
Poc:.zyniG'ne ()..;;(a
linio -slara,nia zapoiJ,ie-e mają temu kolornira;1iz'lTIowi.naukowemu,
jak
się ctwarci,e 'nazywa ito :zjawisko ,i prow:a'dz;ić mają do urdo'stępni.e.nia e\tinollogom
hiszpahskim p:'uc Zlrea,!iz'owany,ch w 'tym kraju ,przez cudiZoziemców. Naprzeciw temu !wyclwdzi lm. in. cz'usepisllo "Ethnica", które pubJ.ikuje wie,le takich prac.
Czasopismo to 'wy,dawane jest .pr.z·ez Centro ,de 'Eb1lo.logia Pe'l1insu'lar, .a jego
komitet wdakcyjny
twor.zą CI·audio Esleva Fahregat
i Maria Jesus Buxó Rey;
ukazuje się ono dwa Irazy ,do 'roku.
Tematyczna
orientacja
czasopisma Izamyka się wIszerokich
rama,ch an'tropologii kulturowej
Hiszpanii i ,krajów hi'SzpanojęzycmJYClh; w przypadku
tych ostatnichchodz:i
głównie a badania
prowadzone
w Peru ,i Nowym Meksyku «USA)
pod kierUrnkic'm Clau·dio Esteva Ii Madi Jesus Buxó.
NumercZlternasty
czasopisma
"Ethrn,i'c1a", krtórego :z:awartość omówimy, roznl
się od numerów poprzednich.
Zawierra cm ,osiem a,l1tykułów Idotyczących Hiszpanii,
z których ,tyIlw jeden wylszcdl 'spod p.ióra etnologa h1i's'zpańS'kie.go,Olaudio Esteva.
W)'daje się, iż u.kla,d ten ni'e je'S-t dziełem .przy,padku. Pamiętać ,na'leży o tym, że·
w calej s,truk,tu.rze nau'kowej His'zpa:nii uniwNSY'tet jest w zasadzie jed)'ną instytucją um oŻiliwiającą prowadrz'onie haldań ,naukowych. W prraa~tY'c,eoznacza to poważ.'ne ograrni'c,zenie możliwości proowardz;enia takich !ba.dań,a ty,m samym uszczuplenie ilośei prac naukowych.
Z \bm'ku więc materiałów,
komirtet ,redak,cyjny sięga.
po ,studia dokClna~ne przez elino.Jogów obcY'ch, podtn.Y'lTIJując tym 'SamY'm c.iągłoŚć
wyda,wlniczą i ",pcŁniają.c ,poS'tu:laitaJD'tykoilOlnia1i?Jmunaukoweg,o.
W a,rtykule Rozwój gospodarczy
a klasy
wyższe wmriasi,eczku
his.zpańskim
Ri'ch&lt;lJr,dA. BaJ"1reit(unrweil'lsy1tet iNowy rM,eikSy1k)Olmaw,jla 'W'pływ 'sprzyjającej
sytuacH ekonomicznej &lt;Da mo'biJl.nO'śćIs'połec.?Jną i pojoawiemie s'ię .nowoOibaga'ckieg,o oraz
j€&gt;go sytStem waI1tości isltosunek
,do trardYlcyjnej elity irntelek!tua!~nej mia'sta i jej
wantości. Podslawą
odIa ,tej a&lt;Darl!izybyły !bad·amia Jak,ie prz'eprowadził
Barret;
w p.łn.-wsch. Hilszpanii w llTIials'teezku nazwanym umownie Montesa.
19·

�292

Recenzje

Praca

C:a'lifornia) ParolLia a spoteczeńst"wo: inpoświęcona
}est 'a.nalizie 'Sy.mboliiki parodi.i zwa,nych juegos de contlijo lU!b po .p:rostu jueg-os (zoaba1wy), towarzyszący'ch
najrollmaitszY'm
,świętom i festynom andaluzyjskiej
'wsi oraz ich funk'cji w życiu
jej mi~sz:kal1,ców.
Kolej.ny 'a'l'tY'kułWm'iaima
A. Doug,j.asa (uniwersytet
Nevada) omawia wpJyw
g.ra'nicy h i'SlIpańSiko-fr3 nc,uskiej na 'Wieś bas'l~ijL5ką Echa,Ja&gt;r ,w prawi'ncj,i Navarra.
Auto'r s,twielfdiza, iż ,glra.nica ta w w.i·e!lu a'spektach
ra'czcj~tymulujc
k,ontakJty
aniżc'li je uniemolżl~wa, że wieś ita pr'owadzi ba,r,dziejożywioną
wy,mia,nę kulturową .i ekcnom.j'crvną 'z osadą po dI"ugtiej rslt:ranie .grani&lt;cy, niż :z. p ozo$tałym:i ;s·połecz:no·śc.i-almibaiS'ko-h·szpaiLskimi.
Braca Olaudio Este-va (Ulniversytet Barceloma) Komponenty
psychologiczno-kognitywne
w ekono,mii !wsi hiszpańskiej
powstała ·W opapciu o bada'ni'a przeprowadzone .ptrzez ,niego ,w raku 1963 'Wpln ...,z'ach. Cizęś·oi iProw~ncj,i :Zam,o'fa. we w6i
nazwanej
umownie Muyago. ,kh ceJem miało być doslta1rcZJenie .dalnych dla itnstytucji zajmując.ej
,się !ylia'nowa,niem T10Z!WOjUs'połecz:no-e~k'anomi,c&lt;z:nego .prowincji,
a doty:ozących :za'chowal1 :związanyohz
życiemgoSlpodarczytm
ws'i. ·W częici pie~wszej pracy Eosteva omawi'a Isuruk,burę e!konom.iczmą ws,i, w drug!iej itdeoJogię ekonomiozll'lą lWY'f&lt;a'Ża,ną
'w ,działailmoś'C'igospodanezej 'mieszkal1ców iMuya'go.
terpretacja

Sbanley

Brandes

andaluzyjskiego

(uniwensy1et
&lt;dramatu

folk

I

A,ryktu! piona \Dal\7'~dD. GHmore i IMa;r,ga;ret M. Giillmore (UJniwC'fLSy,tetN·owy
York) Sabre los machos y los matriarcados:
e! mito machista
en Andalucia
je6t
psychoo1ogicz:no-socjcJlo.gicllnym 'situdiUJm z,atleżlnośc\i międ&gt;zy czynnikami
6ocjoekc:momiC'znjnmi a ,ksztaltowa&gt;niem &gt;się osobowości :mężczyz,ny. Kolakwi,ahzm "machismo",
pochiOd.zący od :słowa maaho (samiec), lnie posiada detf,itni'cji o.gMI1Jieak1ceptowa'nej
prze:z psy,chollogów, joak ;j. aID'tr·opologów. .AUltorzy deioitniują lJTIachil~mo jako wzór
zachowania
mężczyzny, który ·impJikujoe usalnkcjonowa'ne
kU1~turowo oka1zywa,nie
hLpe1rmęskości. ,MUnienie tego tytpu Izachowań wiążą autarzy z wewnQbnmymkonfliktem psychiczll1ym między mężczyzll1ąa
kOibictą, jaki rodzi się 'wskutek 'niepowodzeń ekonomrc,znych
męż,ozyllny, \'Ilio,dącą roją kobiety 'w go,podarsi'wie
i nie
pa'rtycypowa'l1'iem mężczy.zny w loka1nym .życiu ,politycznym. W przy·padku anaJizowanE'j Ip:rze:zautorów
o'sady "Fuenmayor"
·cho,dzi ,głównie o ,najemnych
robotników, tzw. jorna,Jer{)s.
KQlJ.ej,ny al'ty!kul Da'vY'da J. G.reenwood
(Cannell Univoróltty) Czystość krwi
a szlachedwow
Kraju
Basków i Kastylii
jest 'szerok,im studium
porówna:wczym
poję·cia 'szlachectwa
u&gt;kształtow'\anc.g,o w literaturze
hiszlpańskli.ej, }ak i w i,nll1ych
k,rajach.
Praca

Davi,da D. G.regory {Darmou;th College} Znaczenie życia m,icjskiego: p!użycia poświęclOlna jeSit za·ga·dnieni·u 'segmcntac}i
Inowoc'l:esll1cgo
ży.cia maniifes'tują,cej ,s&lt;ię.na poziomie śwtiadomoś-c.i indy'Widua~nej. Na przykład.zie
mi'a'oJta Sevi'na aUltar 'stwiendiza, ,że ist'nieje 'nie ,tyl'ko wielość pojc;ć miast:a dla różnego typu iludzi, a,Ie że :zinaczelnie lnada'w1ane ImiacSltupflZez tych samych mieszkahców zmie.n.ia s'ię 'w Iza'leŻtnos.ci od ich .a,kltUlaJlnej.syltuacj&gt;i ż.yciowe'j.
raLi.zacja

systemó,w

'W'l"L'Gzcie'a~tatni artylkul,k.tórego
autorką jest SUIsa.n T'ax ,de Freema1n (uniwerl,jlli'noi's), pt. Wda'Ta i mody w reLigii hiszpańslviej:
uwa,gi na temat przestrzegania pmktyk,
alnaj.~zJUjelniektóre prZejalWy :tzw. relig!ii ludowej, pl1wmialny w :niej
zachodzące
oralz 'zja'W~stko popu'1a'rll1ośd pewnych f,orm pOlbo&lt;ŻJnościludawej. Awtorka dO'k'OInuje ,i-aJkże a'naJ1izy idCitychcwsowego .dorohku ba,dań ,nad religią 'J,udową
i stwierdza, że .przyjęcie p~z'ez ba.dac;zy z:a'sugerowanej prZiCz :KośC'iół .ctei,i·nkH właściwi'e 'poj.mowalnej relligii prowadlli do usunięcia z pol'a widzenia badacza "pO'rej
.części w.iemzeń. nie 31probowa,ny,ch pr,z€lZ Kościół;chlOdz·i
Lu /i:łównie o "inne" sy~
sytet

�293

Recenzje

s.temv rWierze!'!, które są cZYimś więcej ,aniżeHi 'sy;stemalmi ,meidycyny iludowej czy
kontroli Ispołecznej.
Numer cztelnna'sty "Ethlnka" z'amyka Memoria del Centro d,e Etnologia
Peninsular .inrformująca ,o dz.iala!lnoś.ci bada,wczej 'i dYldaMyezJDej Centrum.
ZeSitaw probilematylkd zaprezentowanej
'w ty;m 'ilUiffiElfzeodizwicJ1ciedla w zmacznym stopniu :aktua,~ne ,tondcmcje w h~sZlpań'skiej arntrropologii kulturowej.
Wysoki
poziom cz'asopi'sm,a pOZiwala sądzić, że malrlgima'l,na do1tąd alntropo:Iorgia hiszpańska
konsekwontmi'e dążyć Ibędzie do objęcia na'le±nej jej ,pozycji krÓilowej nauk rhumaniSity,czlnych. W .ka,żdyJm bą!dż Irazie Inajtrudmiejrsze przeszkody ,zos,tały jlUż pokonane
i niklt ,nic wą,tpi, jak to jelsz,cze ni'edawno miało m,iejsce, w Izasaldność obecnoś,c,i
tcj Inauki na uniwCiJ1Sytecie ,hiszpańskirm.
Janusz

Kunt

Enna, TemeWk az AggteLe:ki-,Karszt falvaiban
Deibrecen 1978, 'ss. 1,52,,iI. 94.

(Cmentarze

Borowski

wiejskie

okoliC'

AggteLeki-Karszt),

Katedra Btnografi,i Uniwensytetuim.
Lajosa Koss'uJtha w DebrcClzynie Irozpoc'Zęła wydawanie
nowej sellh: "Studia Foil',kJlari,srtircaet ':E)thrnographica". 'W krótk,]m
czasie ukazały &lt;się trzy Itomy, wIstarrannej
'sz-ade grralfkZlnej, z 'k,tórych Itrzeci:
Cmentarze
wiejskie
okolic
Aggteleki-Karszt
stanowi prz,edmiot pOlni'ższego omówielnia.
Tytuł opracowania
jest Inieco mJMlący, Zbyt skr'o'mny, gdyż autor nie ,tylko ppezentuje ,cmcrnta:rze wiej,slkJie, ich usy!tuo,wanie, budowle 'c'memtal1I1e i przede wszystkim arnali'zuje bog,atei
różnorrodnetYlpy
nagT'olb'kó'w, rale 'SrtaTa IS.ię także ukalzać
całośrCiowy obra,z miejls'ca lobrzQdowości po~rzebawej,
rhalrdzo s,Z!e'roko
rozulmianej,
w kuliturze ,badalnych wsi.
l'ntensy'wme 'ba,dania Iterenowe przeprowadzone
zo~slt'ały w trzech mteJsco1wościach (Szala'sa1rdó{ TcrrelszJternye, Ege'11sza,g) w pMnoony,ch 'Węg.rzech, w okohcach
Aggteleki-Kar:szt.
Tere·n ten jest badalny prZ!ez Katerda:ę Etnoglrafii 'VIi Debreczynie,
której absohventem
jeiSt autor pracy, a sama prae,a palwstała darko ISlt1udiulmdyplomow.e.
Północne Węgry, trakrtowane ja'k nasłuszn!iej .jako pomost między rku1liturą Karpat a kuHurą Ni,zrnyWęgier:s'kirej, ordznaczają się zalrówll10 interersują'cym składem
etnicznym ludncści ,(zmaczlny procell1Jt Słc)\v1ian), jak i stanowią :mozaiikę wyznaniową. Mieszkają rtu katohcy,
protestanci,
ludność pralwosławma oraz licz'ni Żydzi. Oczywiście, ,ka;:;da z ty,ch ~rup ma nieco inne rzwYicza}epogJ"Zebo'we, nieco .inny
stosumek do zmarłych, różnią ,się także uŻY'wlaną symbolliiką.
Obrzędy Ipognzebowe inlteresowały
etenogra'fów węgtielflskkh ord da'wna, ibadarne
były jodnark w oderrwalniu od Icałoślc'i ku!litury. To, co autor to,ta,1lnie nazywa ,,'kiUllturą cme.ntarzy", analizowane
było w rozbiciu na ,niewieilkie elementy. Zra1tracano
W tEln sposób caŁościowe widzenie zagardn1ienia.
.Przec'iwnietral.kituje
,probllematy:kę omawiaJna praca, Łą'Cizy taml, gdzie doty,ehczas dzie'lclilo. Powls/tał Ikodoł, do któr'eg,o wnz-ucono infonmacje ,z pOlZlo,ruodległe:
rozwój i ,charakter osadnictwa W'i~jskiego, produkcja
i 7Jbyt nalgrOibków, \Symbolika
przeds-taJwie!'! nagrobnych, ,przmieg pogrzebu i .Zlbiór rOIWOCÓw
na cmentarzach.
Formy grobów oma,wiane ISą :w ścisłym Zlwiąz'ku z przejalwra:mi oelebmcjri umarłych,
i:nformaoje lI1a temat zróż'nJicowania s'połec,Zlnego :i eltnicZJI1e:gowsi Isąlsiadują z opi-

�294

Recenzje

sem p Oiws:tałoki ,tradY'cyjneg.o k·u1otu Z1I11a'rłychi próbą oklf.eślenia światopog,lądu
opisywamej s połe'Clznośd.
Z ;j;ej mozaiki wyła.nia się lo.gic'~na .teza (z udowodinlien:iem jej ze wz.ględu 'na
lakolIl:ic'Z!lJO'ść
pcwny,ch f.ragmentów ma autor niejaki kłO)pot), ŻJekUll'tUlrawISatlo sltrU:ktura·Ina całość, na 'którą składa 1się "wieś żywych" i "wieś ZJmarłych". Kontakty
tych dwóch częśd 'cał'ości, jak również j'ejfU/nkcj OInowaonie realizuje 'się w każdym punkc.ie trwa,nia .zgodnie z kodem ku:lturowym moż!i'wym do zbadania pJ~zez
odpowiednio przy,gotowaonego badacza.
Uprawianie
".ku'~tury ,cmenta'rza" przez 'społeczność jest gwarancją
Itrwałośc;
tej społecZJnoś'Ci. Zmieniają ISiięjej człomkowie, Ieoz sama :;połec'Zil1ość trwa i reaHzuje pew,ne r'eguły, które znaj:dują symbdliczne od:z:wielrciedlenie 'np. 'w układzie
przes.trzennym
,cmentarzy, charakterze
nagrobków,
przebiegu obrzędów pogrzebowych itd. Polożeniie zaś cmenta'rzy, kh niejako zatopienie w otoczeniu bio'lo.gicznym ,razem z 'tj'lm, c,o iPoW1staje jako dzieło rąk ,ludzkich (,groby, budj'lnJki 'omentarne, drogi itp.) to - .zda.niem autora - 'przejaw, Isymbol raczej, więzi człowieka
z naturą, obraz - znak ,cY'l'kulacji życia, ,k,tóre, aby s'ię odradzać, mU's'i ,zaakceptować śmierć.
Praca mi'ejscami je':;t wręcz fascY'nująca, uka'zuje og,pomne in't'elektualne możliwośc·i 'płj'lnące z 'za'stosowamia a'na'lizy stI'U'ktU/raa.no-lS·e'miotycZJnej,altbo raczej s,emj'otycZJno-:f\UiIlIkc}ona'l'nejdo ba,dania z·a·ga'dnieI1 ,taki,ch, jalk o,b,nzędowość spolecZJna,
gdzie c'pis jesrt za'1edwiepu·nkbem
wyjśda.
Autor Zfelsz:tą, co j;r,zeba pod]{1reślić,
otrzymał doskonałą i wszechstronną
szkołę e!'nog'rafic.zne.go opi's'u, z 'czego umiał
w pełni skorzystać,czj'lm
zd,aje s·ię róźmić od wielu poJ.ski,ch zwolennfików nowoczesnych ~once:p'cM Imerooldolog.icZJnych.
Omawia!ne opracowanie
nie jeSlt bez wad. Za podSltawowy brak uZJnać należy 'niewielkie oczyta'nie autora w świaltowej literatur.ze semiotyc.znej. Często odnOSli się 'W1rażerilie, 'że au'tor z trudem ,dochodzi ,do stwierd:z.ell .do.Ść da:w:no jU'ż
przez ,semiotykę 'kultury UiZJnaJnychza Ipod'Sta'wowe. Gdyby pracę opl'zeć na JU'(
zbudowanych
pOldstawRch lteorety'czny,ch, Inabrałaby za'pewne w 'wielu miejscach
większej ,precyzji, biowliem drugą wadą - dość jak się wydaje i'stotną jest
niejednoznaczny
język opra'cowamia, a nawet poja!wi'ające się It'll i ówdzie 'iry'tującc
pU.5lt'osŁow,ie.Przydałaby
się talkże wiięk!s!z'askłonność au:tora do redukcji po'dia:wany·ch f;ak,tów, ni,ezawsze
- jak wi·emy - ich ·i:l,oŚćpodbudowuje
liezy, ZJda'l'z-asię,
że je za'Ciemniia.
W'slzystkie Iza.rzulty lnie przesłonią }edna.k wnic'sku, że węgierskie ś'rodowis'ko e&lt;tnograficZJne wydało kdlej'ną pracę na dobirym Ipoziomi'e, pmcę limpirującą i godną
wni.kJliwego zainte'resowa1nia. Oieszy to 'tym 'bardziej, ,że wyslZła ona ,spod pióra
przedstawj.ciella naj:młoaszeg'o pdkdJ.eni'a etnografów.
Ryszard

Ivan Bal,assa, Guy&lt;la OI1tutay, Magyar
ss. 744, fot. 3'81, .rys. 231, mapy.

Neprajz,

wyd. Corvina,

Kantor

.Budaipcst 1979,

Wydaje lSię, że 'nastąp.ił Oibeonie 'w węgie.rskioej etbnogJraf.i oklfCS syulltezy zebraT1e,go poprzednio materiału, dodajmy, ,nie:ZJwy'klebogatego, wszechstronnie
oŚW1ietloająceg·o IpClSzczególne dZliały Iludowej kuhtury Węg·ier. UkalZuje się od pewnego c,za'Su ZJnakOllni:tyLeksykon
węg,ierskiej
etnogTajii,
wprzygo~owalfJil\l jes,t mon,umell1ota'l-

�Recenzje

295

ne wyda wnJicuwo Etnog'rafia
Węgier, Wlres,Zlde pojaw.iło się nliedaw,no papUllalI'Ile
uj~ie
tego za'gaiCinieni'a w doskonałej
"zad'e g;raficzmej, która ,róWlnie jak ,treść
prezent'owaneg;o ,dZ!iela stanowi rodza(j sens'acji mau'kowej.
Etnografia
Węgier, albo I'epiej Opisanie
ludu węgierskiego,
,to -pra'Ca dwóch .zaslużooych,
wybiltny.c,h IwęgieI'skich ebnografów,
Ivana :BalaS'sy i Guy.lii Ortutaya.
Zwla:szc.za ten ,ostaltni przez ,dlugiela'ta
(Zimalrł IW 1978 iroku) ,był pra1wdzhvy,m
symbolem 'c.tno@miii węgkll's'kiej, dla dobra 'której wykol1zYlstywał swoją wysoką
pozycję w życiuSlpolecznym
i politycznym
Węgier, swó:jogromny
autorytet
'badacza j dziabclza pań'Slhvowego. Był Ortutay
'ni,e t}~lko wybitnym
o.rganiza'torem
życ'ia nauikowego, POlpuil'aryzatorem nau,ki, al·e .róWlnież wtniÓ!sI do etnog1ra'fii węgiersk,iej wkla'd niemożJli,wy do prze OCiZ'en
ia. W!spólautombw1o popula.nnona1uikowej
m onu m ol1ita:llnej pracy Etnografia
Węgier
jest w ,dorobku byłego Dyr'ekto,m 1ns,tytutu Etnografii
i !Folklorystyki
Węgiel1skiej Akademii
Nauk jakby ukoronowaniem
wieloletniej pracy.
Nie sposób w krótkim
omówieniu
oddać rozma,ch tej niezwy,kle iń'teresu.jącej
kS'iąż'ki, która ,stalnowi ·nie ty.l'ko pr,zykł.ad dos·konale wyko.nanej
pracy naukowej,
ale również jesi WIZ'o,pcem pqpul'ary.zl&lt;l'cjli, jaka może Hczyć na s&lt;zer:o&lt;k~oddżrw:ięk
społc'czeńsltwa.
Dzieło podz'ielone j.est Ina pięć zasadniczych
częś'ci, nierównclmierny,ch
co do
objętości. WSItęp, to rodzaj wprowadZJeni'a &lt;do 'ZJaga,dJn'ieńgenezy Węgrów, próba w opar.ciu o najn.owsze ,u~talenia naU!ki - u;mie&lt;sz'cz'c-n:iaich wś&lt;rótd ludów świata
i Bure·py. Daje rówlnie'ż ,zary,s ,dziejów abnograHi węgiel'sikiej, stan obecny badań
na'd kU1btUJrą11u:dową,,a także próbę regiona1lj,zacj,i jej .p,rzejawów.
Wlaśdwy przegląd ejmo.~rafii 'Węgier rozpoczynają
autorzy od prezElnlta.cj.i tzw.
kuJtu,ry spolE:&lt;czlnej. Rcdzuna, Jej organ1iza,cja, zwiąZJki rodowe,
podJział ,społecz'ny
w obrębi'e wsi, przejawy
dZ!iałań zespołowy.ch, formy samorządu
wieJskiego, kontakty :towarzy's'kie, życie 'rEiligijne, adpu'sty, targi, jaumalrki i·td. doczek.ały się tu
lak{)il1i'c,znej, 'lecz jedinoczoon&lt;ie ,precyzyj:nej Hlnalizy, 'która Ini.czym 'nie rezygnując
z za'9tosowanlia warsiZitaltu naukawC\go, SltanloW!ijednocześnie
pnzykła1d pOIS1'ugiw'ail1'ia
się językiem ,da,lelkim od hcrmetyczmośd,
przej,rzysltym i nie,zwY'kle treściwym.
Część Inastępna, najcAbs'Zenniejsza, ,niesie zarys materiallnej kultury iludu węgierskiego, lila którą ,składają 'się :m. in. budown'ictwo,
zaTów,no mies.zkaLne jak i gospo.damzc, zajęcia Iludu, pożywienie,
rzemiosła, g,trój, 1u&lt;dowe zdobni&gt;C&lt;two Ltd. Obak
tych za,gadnicń mamy ,Lnt:eresujące roZJważania Ina temat C'9a&lt;ClJnic!twa,
"przeSltI1z'eni
ku!tu,ro'wcj" wsi węgierski'c'j, ki·erunku i g,iły wpływów 'ościennych.
Wszy.sbk'O to
zadziwia zdumiewającym
wyważoniem
ma,terialu op'isowego .i analizy.
KoIlejna część to tak 'zwalna przez \vęgie&lt;l1S'ki'C'he1tnog)r'afów kul,tura umysłowa,
czyUi :rae'zej z;godnie z 'naszą ,tradycją mazElWlniczą - duchowa.
W częś,ei Itej
prezento,waJne są uwag'i na temat 2Jró±nkowania ,gwar l,udowych, .muzyki, &amp;piewu,
tańca, hog'ato jes,t tu rówmi'e:ź pI1Z.eds&lt;tawiony foJklor IUS·tny, nie tylko w opi''Sa'ch,
ale i iW cytowany,ch obfi'cie fragmenta,ch,
a ,także zwyczaje rodzirune, idoroozne oraz
W'ie:rzcnia ludu.
W Inastępnym, już koń,cowym r'ozdz:iale, &lt;l'utOI1zyza:sitanawiają się nad ,chararkteTem ku,btury Jludu węgierSIkiego, .daiWny:m i lWlspókzesny.m" analizJują wpływy
zcwnętrZJne i ibodź.ce wewnęt&lt;nZll1e, kJtór,e złożyły się lIla ll'i'ezwykJe bogaty ,obraz
dokonań ,ludu, jego brwaJ.ość na'wet w warunkach
,ży.d'a współcZiesnego, w wa,runkach pnzemialn. IW tym roZ!dz;iale - ja'k rówlni'eż winych
,jjr,ag)menta,eh pra'cy z,byt ma10 U'wLdoczniano Irolę Iwpływu ma kSZltaUowa'nie lsię ludowej kuLtury Węgier mniejszości narodowych,
zwł'aszcza Slowian, żyją.cych na daWlnym j współczesnym ,obszarze Węgier.
Pracę kończy ;boga·ty wybór I1teraJtury, s,pi" &lt;iluSItracji i Tys'unków.

�296

Recenzje

Etnografia
Węgier 'odzna,cza !się jerdnooześ!rrie nieZJwyiklIe staranną,
boga tąi
w
sumie - można wręoz stwierdzić
- s'ensacyjną szaltą ilu'siracyjlną. Ki'1ikaset fOltogmafii i rysunków
(te dla ułatwienia
aektury znajdują
się na marginesie
tekstu)
posiada nie ·'tylko Og)romnewaJory
Ipo2ma:wcze, ale ró,wnież wy!soką rangę ar,tystyczną·
Tak wspaniale
pomyślanego
:i przeprowad:ZJonego pnz'cdisięwzięcia, jak prezentowana
pozy,cja, zarrówno z punktu w1dzenia naukowego,
jak i POrpularYZiators'kiego, 'próżno s.z,ukać w europejskiej,
a być może ri 5wia'tCJIwej oIJnografii. Etnografia
Węgier ,stanowi bez wątpienia
znakomity wZJorz'ec, rl1a kitórrym można:by się
i li rna,s oprrzeć przygotowując
populalrny zarys kU'litury 'ludowej, na kltóry - jak
sądzę oczekuje rynek wydawn1czy ,i :który Jeży prrzecież w mo,ŻJliwościach polskich einog'rafów.
Ryszard

Masopustni
tradice.
Ludovci kuLtura
a soucasnost.
Tomes. Svazek 6, Bimo 11'979, iSIS.190, 'i!lusbr. ,123.

,Kantor

Red. Vacllav Frrolec

Josef

:PreZCl1rtowa:nytom jeslt piąltym z s,erid Ipoś'więconej kulliturze ludoiwej we w.spółcfleSnOŚ'cQ,prIzygrGtoiWanYimpnzE'lZ śroldiowilsik'Oetnogmfó,w czeskricih z Binna. Re,daktorem rserii jest Vadav Frr'olec, a redakItorami
,tomu !wspomniani V. FrrCJIleci nieżyjący już J. Tomes.
Książka zawiera
wyrbralne lreferaty ,wygłoszone Ina MiędzYlnarodowej
Konferencj,i w Smoleni:cac:h w '1977 roku, 'poś,więoolnej ,społecznym funkcjom i związkom
międzyebnicznym
zwyczajów ludowych'w
Karpalta,ch Ii Ina Uałkana,ch.
Całość tej c'iekaJwej pracy z.:biCJIrowejmożna podzielić na bl!ka ,grup 'tcmaty'cznYiC.h. I stanowiią ar:tyikuły aUlt:o!rów oZJeslk'i'ch i sł'owla:C!ki:chpoślwięcone
probilematyee
,teon:lty,czmej i metodologicznej
Zlwy,czajów ii 'Ohrzędów oraz przedstawiające
,Zlwyrcza,iekarnawałowe
,i za'pusiime na obszaJrze całej Czechoslowac}i.
Witej glrupie ZJnaJlazł ,slię ,j'alko pieI'w!szy i'l1tef:(~sujący ar,tykuł O. Sirovaitki FoLkLor
a obrzęd. Za,wiera on :,prrezen:tację i u InaJs 'podejlmowarnej probllematykli ,dotyczącej imie,js'ca iobrzędu w kru1tufze Iludowej i foldor.ze oraz stanaw,usko teorety,czne
i ,metodologiczne
autora. Następnym
jest artykuł E. Horvatovej
SpoŁeczna funkcja zwyczaj6w
karna,waLowych.
AUltOI'ka podkreślając
lich ,dawIność i lpowiązanie
z "ka1:l."ll'daI'zem gospodaJI'czym"ws,i
omawia formy magiozne IZJwiąza'ne z cykilem
zwy!czajów prze'dwio.se;nnych, zWflacają'c uwagę ina ich Istarrąfiunkcję
odnoszącą slię
do ma,gri'i 'wegetatywnej.
Inną funlkcją według aUltorki jClstfu'l1'k'cja Iludyczma Wiz,rasiają,ca obec'nie przy równocIZie'snY'm z&lt;J.l1Ii!ku
ma,griozmej. Oie'kla;wym jes1t ZJwrócenie
uwagi ,na ,częste wiązanie te,goZlwyozaju z Ii,cznie ur:ządzalnymi 'uUż przed pos'te:m
weselami.
Tekst ilustrowany
jeSlt przyśpiewkaJmii 'charakterysltycZJn,Ylmi dla korowodów zapustnych. Alr'tykułJ. Tomesa Czes:k,ie i sŁowackie zwyczaje zapustne i ich
warianty
w innych krajach,
zwra,ca uwagę 'na Iróżme 'formy dbchoidzenia tych zwycZlajów tak na ,ob:sziarze rC:zech i :Słowacji, jak d 1nll1y,ch:krar,jów Europy, a SZlczególnie SłowiańsZlczYZlny. rSZiczegółowo iomów;ione są tu i Ipo.rów'l1ane Itak postac!ie
,i irch malski IZ zespołu chodzący'ch w Izapus:ty, jak i Itrekstyśpiewanych
piosenek
,omz inne formy 'towarzyszą'ce. Częś.ć ogólną zamykaarltykuł
V. Froka
poświęcony metordiolOlg1icznym alSipelkii'ombaidall nard obrzędem ZJa1pusimym na zachodnim
:kirańc:u Ka1rpait I(VaJlasis.ko"ISleslko KQpanke, HoriiarC'ko, Za!lesi). W przedstawionej
prorpozycj:i meiodorlogkznej
ZJwrarca uwargę na płodrność 'podej.ścia do anar]izy zwy()l'Jaju lzapulstne,gro poprzez t'eorię społe·clZlnej komurri'ka'cjri. M,als'ka, (strój, taniec, pio-

�291

Recenzje

s'enka .pełlnią według aUJtora funkcję z'naczą'cą ,(,patrz podejście semioty,ezne). ,Bardzo instruk;ty'Wna ,tablica uwzględniająca
takie ·elemelllty skłaod01We:zwyczaju, jak:
nazwc; regionalną,
,c'Zas, ,i;nicjatora, 'uczeSltni'kówczYlrmych
(zespół wy:s'tGlPu1ący),.
uczeSitni~ków od bicra.jącylch., prowa;dząc'ego poszczególne
e!lementy 'chalfakteuYls;tycz-.
'fie dla daJ!1ej grupy regionalnej, k,ierunek oddZ1iaływania, !formy ItowaDzyszące OlraL,'
ocenę rc,a!'iza,cji, pokazuje
w :sześciu regi'onach :zacho.dni-ch Karpat.
Artykuł
zawiera równici. pl"Zykłady ~l,u~trujące taib1i'cę 1Il1ateriałememp.iryoznym.
Czc;śćIl
.(0 arty&lt;kuły
zawierające
'op~s 'zw;)"czajów ,zapuSl!mych w IpoS'z'c:zcgólnych regionach CzcC1h i Sł01Wacji. Tu należy .już tekst Z. Apa'thyo,ve,j-iRusnakovej,
który choć stawia \V tytule pytanie teoretyczne
Obrzęd czy gra, egzemplifikowany
jest 'kcmkrCltnym terenem, ,opisem IZwy,czajów ikar-nawałowY1ch 'Z okolli,c Saon-orina
na Słowacji. Tak samo ina pogranic'zu obu c'zęś'ci '5'toi a'rtykuł A. !Su'Mki O problemie wspólnych,
interetnicznych
elementów
zwyczajów
zapustnych
na pograniczu.
po!sko-słowackim
na Spiszu. Wy:korzY1stując literaturę
i materiał Iterenowy wska·zujc na wy,mźnie Z'bie7me ,elementy :ta'k w Ire.kwizy.ta'ch 'cho,dzą'cy,ch izeoSiP0łów,jak
i ś'piewanych piosenkach
obrzędowych.
Opisem z,wyczajów za'pustny'ch na pograniczu południowych
Moraw, 'oMzarze za;si'edlonym w Ilata'ch 1945 - 194:8 (po osadi!1ikach niemieckich)
zajmuje się E. Vecerkova. Liczne przekształcenia
i nowe elementy w zwyczajach ,zulpustnych i iinnych &lt;zwyczajach i abrzędachludowy,ch
'mają
tu 'Swoje źródło, wedlug ,au-tork,i, nie tY1l'ko w ,prZJemies'zan-iu osadników oz lI'ó;imy'ch
.stron kraju, ale i wzmi'Ell1'ionym typie gospodarowania
formie Ikolekity\\mej.
Można tu zaob5cnvować pewne alDa-logiedo sytuacji na ziemiach za'chodnich i IPół'nocnych Po1s'ki.
Tej Irównicż proble.matY'ce, z nad5'kiem &lt;na obserwację
W'spólCiz€snyc:h .przekszta,łc-eń zwyczajów
zapustnych,
pośw,ięcony ,jest artykuł
A. NaiVrati'lo'velj. Forma'mi tań,ca Z,a,puSitnego zaj,mujc .się S. DUiek, atal1'cem ,za.pu&amp;!my,m ,;Pod szable"
P. P,opC'lka.Blcmenty
IzapuSltne I(maski, Korowód taneczny) w IZwyc':z,ajach ;weselnych ma 'południowo-wiSchodnioj
Morawi'comawia
w ;9wojlm artykule L. Tarcalava,
'a powiązaniem
zwyczajów 'mpustny,ch z i'llInymi zwy'clZaja,mi dorocznymi
i .rodzinnymi M. MuS/inka.
C"zęść nI 'tomu ,to alrtykuły reprezentantów
'innych &lt;krajów. O poLs!ktm 'ZJwyczaju Izapu:stmym pi'szą K. KwaŚiD'iewi'czowa ,(Zwyczaje zap'l1stnew
PoIsc,e) oraz
R. Tomicki ,(ZaVltsty w Po!sce - strwktwra i funkcja ,ohrzędu). Bułgam~kie zwyczaje·
IzapUJsbneomawia M. Va:si:!ev'cova w a,nty.ku&lt;leStTu.ktur'a, funkcje i pochodzenie bwłgarskich wiosennych
obrzędów zwiqzanych
z zapustami.
V. K. So'kJlo,vcova pi'sze'o Współczesnych
sło,wiańskich
i regionalnych
zwyczajach
zapustnych
u Slow.ian
Wschodnich. I wresz,cie węgiersk'ie zwyczaje Izapusltne odlnajldujemy u iZ. Tal'braiovej.

T,en interesujący,
bo 'pozwalający ,S'pajrwć syntetycznie
na ,problematykę
czajów karnawałowy,ch
i zapustnych
Itam, i,lustrują wyjątkowo
interesująlce
gra1ie. Ka'źdy ar'tylkuł uzupc1nia ,bibliogra:flia przedmiotu.

zwyIfoto-

Anna Szyfer

A. K. ·Pisar'cz:ik, Nar,odna-ja a:rc·hi:te·kibu'raS,a:mar'kail'llda XIX - XX ww. ~Po ma- .
Ieriałam
192'8- 1'94'1 gg.). Alkademia Nauk Tadżyckieij IS!SR. In:stitut Istorii
im..
A. Don~s'za, Izdaticillsitwo "Doni:s:z", DuszaJnibe 109'74,ss. 1'39,11Ulsltr.
A'ntonrna Pi'sare:zyk ;jeM autorką
szeregu 'p.ra'c na'Ulkowy,Cih .i popullarY1zator5kich ,dotyczą'cych ar,c'h:i'tekbury, buidown~ctwa
i 6ZJtu'ki ,}udów A&lt;z;ji Środkowej"
UkońCizyła -studia na WyldzJia;le Ws,chodni:m (PańJstwoweg,o Uni;wersytelt-u Środkowo-

�.298

Recenzje

. azjatyckoiego I(SAoGIU)w TaJSozkemcie'. Pracę €Iunog.rarfa li język07Jnawcy rozpoczyna
w okresle :m.iędzywoj.emnY'm pad 'kierunkiem prof. :M. S. Allldrjejcwa. Od roku ,1924
ucze:st!niczy w o.rganczowa&lt;ny'ch 'przez niego e~s.pedycjach naukowy.eh, międiZY innymi w piclniersk~m .pr7:ed:sięwzięc:iu jakim ,były kompleksowe
bada'l1lia życia
'j 'kulitury
mieszkań&lt;:ów pami~skiej &lt;dolilny ehuf 2. W ,Ja'tach '1937 - 19'40 A. Pisar. czyI!.;: pracuje
w Muzeum w Sa ma:rka'l1dzie, pQo~więc.ając 'tenc.za!s 'na gruIlJtowlne
badania Iterenc-we, J\:,wry.ch reZJUi~tatypUlbil,ikuje 3. Zbiera ·także rmatenialy do ,dokitoratu,kltóry
na's'tępni'e Ibroni IW 1945 roku 'na Wyrdzia,je Hi.storyczJl1ym SAGU oumymując
tytuł karndy,data 'na uk historyczmy,ch.Przedsta'wi,clna
wówczas praica pL:
Samarkandskije
żylyje
doma i kwartalny je meczety
XIX - XX ww.4,
sltanowila
podsumowanie
dotychczasowych
badań na·d hiistorią oS'adnicbwa i ró;i.norodnych
form budownictwa
ludowego 'w okJręgu 'SaJmarka'n:d7Jkirm.Podjętą Itc.ma,ty'ką autoIrka !interesuje
s'ię Ina,da'! ;j p~zez wiele ftat uzupełnia ,swe \S'tudi'um o nowe dane
.,pochodzące z okre:su powojennego. Plre'Z;e.ntowanaobeonie
kJs'iąż'ka j'e3t ·ro(Z'swirzoną
.i poprawioną
'wersją rozprawy !doktorskie.j. W roku '1948 A. K. P~saTczyk ·pracuje
w pOiwstałym IZ.i:n1icjOJtywyM. S. Aondriejewa Gabinecie Et,nog'rafii i Ar·cheo:logii przy
I-l1JStytu&lt;Cie
Hi:s&lt;tor.iJiJęzyka ·i JJi:ter-atury Tadży,ckiej FiEi AJka,demii Nau1k ZSRJR. Należy do naj'bliż:szych w\Spóbpracowmi'ków M. S. Andriej.ewa, a po .jego śmier·ci przy:'Ytępuje. ,do redakcji Ipozostawionej 'PI1zez Illi'ego ,sPus'c.iZ'llY.Jarko samodzielny
pra,cowlni'k TI'auki, A . .K. 'Pisar'czyk or:gani:z;uj.e.kol'ej,ne ekspedy'cje ,do obw,odu kubiabskiego
.i garIr.slk'iego 5. W le5.l ,r. w utworzonej
Alkademii Nauk Ta,dżyckiej SRR A. Pi~aJH:zyk obejmuje 'kie.rowni,Cluwo Dzi,alu Etnografii
'I'nS/tytutu HiJs'toJiii An:heologh
i Etnografii.
'Pirzy Itej pla,cówce uworzy Itakże Muzeum Amcheologii i Eunograifii
. &gt;1m. iM. S. Aondni'ejewa, do :Mórego podczas rozłi-cznych 'Podróży :naukowy.ch aktyw. '7lie \Z!biera ekspcrnaty. Od wli€Jlu ilat związa:na z ośrodkiem naukowym 'w Tas'zkencie,
.·zyskała sdbie "lawę ·dOlŚwi'adc'ZClnegoIb31da'ozaIterenowego, s.wietnego ,zmawcy 'kultury i języków, głównie za,ś Tadżyków
PaJmi,rSlki:ch. iNie ma pTawi.e pra·c iil1nych
·ii),utorów z drZ!iedzli:nyLS'7Jtuk&lt;i
olltdowej i ,budownicrtwa Azji Środkowej
bez odwoly'wamci.asię do rdo:robku .nauikowego ·i a,utory1etu A. K. P,iJsa['czyik.
Recenzowana
'ksią'żoka Ima na tle ·mny,c.h prac aUltorki znaczenie 'SzczegÓ'1ine.
Tworzona .w ciągu praw.ie 30 la,t :zawiera materiały,
kJtóre :ukazują 'pI'zede wszystbm
Ipfooces prz·e.mialny ,t,radycyjonej ikuHury okręgu Is.ama,,·kandZlikiego, w rtym
także układu przestrz'ennego
mia'st, [Ol1m rifunk'cj'i budY'nkórw mlieszk,allnychi mc'czetów.
Zawier,a po'nadto szere.g 'Slz;czegółowyc'h i:nJonma'cj1i o :sIt)"la'ch, Itechnikach
i zdobni,otwie s.to.sowa,ny,ch w 'bUidownic·twie, łą,cznie z ich 'typologią.
Kisiązka s'kłada się z nas'tępujących
'częśoi: OgaJ'na 'char.akiterysty!ka domów
mies7Jka!Lnych !i Imc-czeltów SamaJr'kandy; .Materiały i ,kol1JStruikcj,e budo'Nl1a.ne.; De&lt;ta.Ie alf'chite'ktonkzme i rozwiąJmnia ZJdO'bnk7Je;Siedzi.by podmiejoskie ,i kh .dekoracje.
Panadto
zawiera przYlpisy i wyka:z :t:el1m.inów s'tosowanych w budow,nic,1Jwie. Cenny jest także wykaz ,;z;inwCIIl!taryzowaJny,ch,obiektów i ·nazwiska ~n1'or.ma't(}.rów:mis·trzów b uJdown i,czy·ch, c.ieś,ll, malarzy
i rzeźbiarzy.
Zami·eszczc&lt;ne iW 'k.sliążce foto-

1 Uwagi
·biog:raficoz.ne por. Z. JaSie\¥ic.z, Etnograficzna
działalność naukowa w Tadżykl.."tanie, ••Etnografd.a
Polska"
1967, t. 11; tegoż, Etnograficzne
ośrodki
w Uzbekistanie, tamże.
'M.
S. Anc!riejew,
Tadżyki doliny Ch"t, t. 1, TaSZlkent 19:;3; t. 2. Ta''7Jkent 19:;8. W tomie
drugim
A. K. Pisarczyil&lt; zaomieśCliła swe o.pracowan1e
p.t. 2:iliszcze Tadżykow
doliny
Chuf.
• A. K. PisarczE~,
2:iloj gorod.skoj dom Buchary
i Chlwy,
"Architektura
ZSRR"
1937,
;'nr 1.
ł Ręko.pis
w Archdwum
Działu Etn&lt;&gt;graf&lt;ii Lnsty,tutu HlLstocii Akademii
Nauk Tadżyckiej
'''SRR.
I A.
K. Risarc.zlk,
Kultabskaja
etnograficzeskaja
ekspediCja 1948, ..17JWiestija Tadżyckoj
'filjj,
Akademii
Nauk ZSRR" 1949, t. 15.

�Recenzje

299

grafi'e ,i ryslun'ki, wykonane
przez ml!toI1kę i pu1bliikow&lt;lJne·tu po raz pierw~zy,
iluskują i wydatnie w,Zlhogacają op.racowanie. Calość u:kalzuj.e miej.s,ce ,budownictwa
Sama'rkaJndy na Jti).e'naj,lj~i'ŻJs.zych,regionów bucha:rskiego i fel1gań:sko-,taJsz:kenckie,go.
:Po wnikliwej
a,na,]iz,ie lfoO'Zp'lanow&lt;lJniai ,konstrukcji
domó,w 'mi'€\sz'kailnych SamaI'kandy, .aUlto'rka Iwyrói:nia następujące
ich typy: cią,g jednotrak·towy
si·cni i 'bZlby
z ustawiclnym do nich pod 'kątem 'prostym aiwanem, tj. ,podpa,rrtym kilkoma kOilumienkaJmi daJ3zkielffi, .tworzq·cym werandę;
dwie izby położone rów,nOi).egde,Illaprz'eciw .siehie, połączonc aiwanem: ·typ domostwa z1))'iżony do fergań's'kiego, w którym
aiwan nie jeSit lpołączony iZ izbami mi·esz'karlnymi i u,S!tawiony jest 'naprz'ecilw domu
uraz cały s,zemg mes·zkaó jedno- '1UibdWluiZJbowych :bez aiwaTIu. W€dłurg au:toIlki, ten
stan 'rzeczy jcs't rezullta'tem wie!opokolen'iow)"ch ,do~wiadczeI1 budowll1i·czy·ch Zlmierzających 'do takiego Uista'wienia domów, alby 21mniejszyć odczUlwail'ność zmia'n tempC.faJtury w ciągu dnia a rta,kże pór roku. Upośl·edzo'na 'Pozyc'j.a kobiety W rodzinie
decY'dowała ois&gt;tnieniu
,niemal w ,każdY'm domu 'części zew.nętr.ZJnej bierun,
prze.znaczc'nej dlla mQżczyzon i goś&gt;Ci ora'z Iwew,nętmznej - darun dla ·kobiet. Duże
znaczenie, uwal1UnkOWalne względami kuHurowo-spoleczmy.mi,
m,iał·a i7;ba gościnna
mech mon-chana,
która ~tanowiła niekiedy
odrę;bny !budynek w zaglrod1Jie. Stopniowe WI)I"O'wadizcnieeuro'pejlskiego sy1sltemu ogrZ!ewcz'ego, OIs,ZJMenie,okien ,i Inowe
materiały
bu,dOlwl.wne osłabiły bezpośrednią
za.]eżność od wa'J"'unlków śrolciowi'ska
natum1nogo. Podobnie 'zajęcie :p:-zez koibietę należneg·o jej m-iejs,ca w społeczeństwie s·po'\Vo.dowało 'ZJmianę w Lrady·cyjlnym rOZłpla'nowa,n&gt;iJuwnętrz. ZaJniJka f'u'nkcja
domu z-ewn&lt;;-trznego 'i 'medllTnon-'chony, przeznac'Zon)"ch wyłą,cm1ie d!].a mężczYZin.
Dokonana, szczególnie '\V latach 60-tych, rozbudowa Imiast, w tym i Sa,markandy,
wpły.nęła 'na pojawienie
,się domów o ,dwóch i więcej kondygnacjach.
Nlie.k,tóre
z ni·ch ZJbudOlwano jeszczc w ,kOllCU XIX w. Składa :się 'Z nkh .głóWll1ie c.ia·sue
centrum ba.zarowe Samarkandy.
Jedn)'lm z pierwszych
"europejskkh"
lbudYll1lkólW,
któ,re s'l-a':1ęły w Samalrik&lt;łJndz!i-ej,Ulż'w XlIX wieku, jeslt &lt;siedziba dziJsiej'szego M:uzeum .';a.mar:ka:ndzkie.go.
Chara'k,teryzując
meczety
Sama:rkandyau:torka
uWYPll'k:la związlki mię.drzy
p::lmic;-n
ynni przez 'nie 'fu.nk.cjami religijnymi,
a do:sltos·owaniem ,do 'TIikh WIl1ę.trz.
POIza samym meczetem, dla Samarka,ndy
,tYlPowy był zespół ·tZ.abuodowaI1okalających; 'w których mi'ElŚcić się mogły mieszkania
-duchownY,Clh i 'studentów,
łaźnie
i saraje. Meczety zwykle składały s1£; z pomieszczenia
zimowego - chonako i aiwanu. Ze wZigJędu na położ'cnie aiw.anu autorka wydziela kilka typów mecze,tów:
aiwarn położony jeslt frcnta.llnie przed pomies'zcczeniem 'z.:iIIDowy1m,
od ISltlronywschodniej; aiwain ·ustawiony jest narożmikowo; ·chonako obudowane 'jest we&gt;randą z trzech
stron oraz aiwa.n znajduj·e się 'po dwóch 'stronach chona,k,o, ZJWylklleod ~schodu
i 'zac,hodu. NaiS'tępnie w pracy ·omówione ISą ikol·ej'l1o .formy i rol.a 'minareltów
w mee:zeta'ch Samarkandy.
Rozdział zamy'k'a opis wnętrz mies7Jkalny:c'h i w.nębrz
'mecze tÓiw.
Druga część pracy Ipoświęcona jes,t materiałom
i kon:strukcj1om. Większość
z nich zll1ana jest 'również w całej Azjoi Srodkowej.
Pods.tawowym Isurowcem jest
glinka lesso.wa. Do ;la,t 70..•tych XIX w. ,Sltosowa.na Ibyla wyłącznie
do kOll1tSitr,uikcji
bHy.ch, li -to za.rów·no w khszłakac·h, jak ·i w 'miaJstach. Obecnie 'ten ~'pOlSó'bWm1'Oszenia ś,cian .nie z'na}duje prawie 'zastos'owania, 'z l\Vyją:~kiem .z·ewmę;trZlnych murów
zagrody. A. PilSa'I1czylkprzed~taW!i'a Inastępnii,e wyrób, 'lmZJtabt i sposób układania
cegieł. Ciekawe lSąOlbS'zenne i~nfoJ"'ma'C'Jena temat
wY'k'orzysty,wa~nia wypalanej
cegły pochJodzącejz
XVI 'i XVIII-&lt;wiec1Jnych monumentalny;Clhświątyń
i me&lt;d~es.
Używano jej .głównie do wykła.dania podłóg i ibw!kowania poowónzy, c-eml&gt;I1ow&lt;ania s,tudni ide·koT&lt;lJcji. W ·całoś·ci 'podk.reslono stosunikowo mały ·udział ,drewna,

�300

Recenzje

kitórego wyzYJS/koCllllieograruczało Isdę do konsltrukcji
zblilionej ,do iry,g1Jowej, belkowania dachu, wyrobu framug okienny,ch i drzwiowych.
Najhoga1tszą dokumenta,cję
j1lus'tracyjlną iposiada rozdział dotyczący ZJdohnictwa
i rzem'iosł związ&lt;l11y,chIze .ztdobnkbwem. TaC'zęść 'pra'cy jc.'"t o.d.bi,ciem ,zasadniczych
zainteres'owoClll l'\. K. P,iSoCl
Ttczyk, która Itema't 'sZJtuki ludowej podejmowała
wie~łok.rort:nie. Z,dobn1c,two a.pchiite'ktolThiczmeSaimaJrkan,dy jest w ·całej swojej rói;norodno'ści 'błiskie wspolow,i t'bucharskiemu. Składa sit; na ,to jcgo powściąglliwość i ja'kby większa 1Jra,dy,cj(JID,ailność
.stas,owalny,ch w zo:rów. Upodobania imieszkań,cówksZltaltowały się tu pod IwpłYiwem oś,rodka hucharslkiego, w którym 'wytworlzył 'się styl
upięk,szaTIlia ISZJc'ZJegó1nie
płas.zczyz'ny :sufiltu. Autorka
pru.cod.stawia szereg przykładó,w stosowania sZitulk'&lt;lIteriii .rzeiJby z alabastru - odmialny gilpsu (gancz), !ponadto
wymienia zalsadnicze st)'1le ol1na;men'tyki, a wś,ród :ni,ch: bagdadi g.eometryczny,
is:łimi - 'f'OśiłiJnno-geo.mebry,cZlllY
li 'pargoriigeometryczmy, glównic z 'kompozy,cji okręgów i wicJ.okąitów. W :bogalty!ch dO!mos.twa'ch i meczetach ,typowe są Gite i rzeźbione
okratowania
i stropy tzw. stalaktytowe.
Samamka'n.da :naleŻJała do Imiast Azji Środkowej - 'czy,tamy w o;sltatnim ,ro.zdziele - w kitórych większość .mies2ikań'cÓ'w wyjeżdżała na lato za mia.sto. W związku 1Z tym mies'zkanie :JTIiiej!sikie
ibyło w zasadzie siedzibą z'imową, zaś podmiej,skie
letnią. DI.a domu podmiejiski'€Ig,o chanJJk,te,ry!s'tycma była jedna izba z 'podcieniem
lub 'też aliwanem połoiżoinym pod wspóllDY'm da:chcm pomiędzy dwiema izbami.
Siedziby te I(cohu,tory)Iposia,dały CZęSltOwyso'kic zewnętr,z;ne !mury z UJmies'zc.z.onY'mi
na narożach Ibas'ZJtami, co ~wiadczylo o 'ichobronny,m
charraiklte'rze. Obeanie !Zagrody ta'kie sltm'cHych.ar.akter
lWa,rowni, a 'ubrzymywalll'ie się g,dzieniegdzie baszt
tłumaczone
jest jedYi!1lie \i!ndy'Widua,j'nymi gustami
wł.aśdcieili. TJ'a'dy,cyjme budow,nietwo p(Jldlffiiej~kie Sa.mairkandy wraz z.c swą ornamelntY'kąZJbliżane
jest wedlug
opinii autoriki do dOlmO's'twrtur'kmeil,sikioch, a Itakże iznajduje ana1ogi'e w całej Azji
. STod!kowej.
Omawiana
praca A. K. iPi:sarr,czyk Gtanowi ważny wkład IW mo·nografi.czme
ujęcie .'budow:niotwa POlS.zoezególnychOŚlfodków miejisikikh Az·j,j Środkowej. Poprzez
odpowied1nie zalSltosow-anlie etnogr,afi.cz.nych 'metod bada.nia 'budownic.·twa 11udowego
doskonale
roz;slzerzaopracOIwa;nia
ar,chiltektów z tego 'zakresu. P,rzez 'Swój sy:stematy,czny :wy,kład, ,sze.rokie Ho ISlpoł'eczno';ku1turowc, w.skalz.arnie cZy!D'ników rmode'fnizu,jący'ch traidycyjną ikul1turę ,omawianego .terenu, k.siążJka może .stanow.ić ,rodzaj
podręcznika
nie ity.l\ko architektury
Samarkandy,
·lecz i szerszych obszarów Azji
Swdkowej.
Marek

Kalendarnyje

obyczai

i obrjady

w stranach

XX rwo Letnie-os,el7tnije prazdniki,
"Nauka",Moslkwa
19,718,
ISS.296, tlustr.
naczalo

zarubieżnoj

Ewropy,

Ipod red. S . .A. Takariewa.

Bero

koniec XIXilzdaJteil'sltwo'

T,l1zeeia .c'zęŚć wyd,mej w !lata,ch 1'97-3- :197,8 przez llD!stytut E1Jnogra'fii im. N. N.
Mikłucho-Ma:k'łaj.a w iMosK1wie,Pood Ired. S. A. Tokariewa, m onograJJiJi poświęconej
dorocznym zwyczajom i obrzędom wszys1kich naroóów Europy (poza ZSRR)', obejlo

'0mówlienie

s.

278 - 280.

popTZed.ni.ch tomÓiW &lt;zob.: "Lud"

1976,

t. 60,

S. 267 - 269

oraz

1979,

t. 63,

�Recenzje

301

muje obrzędowość
cyklulebnio-jesiennego.
Podabnie jak 'w poprzednic'h
t()lIl1ach,
omówiono w 'nim obrzędy i zWj'czajeWłochów,
:Fralilcuzów, naTodów Pó1wyslpu
Pirenejskiego,
Belgii i Holandii'i, WYl:lp 'BrYltyjs'kich, 'Sikandynawii,
Finów, Lapończy.ków, Niemców, Austri,a'ków, narodów Szwaj.carii,
Węgrów, :POilaków, Cze,chów
i Słowaków, Łużyczan, nalrcdów Jugosławii,
Bułgarów, ;Rumu.nów, Ałbal1czyków
oraz Greków. Autorami Ipos'zczególnychopracowań
pozootał ten Isam zespół ebnografów.
W przeciwieI'lsbwie ~ednak do 'pqprzednich 'tomów, w 'trzecim omówiono obrzędowość ,doroc.zll1&lt;:)
dwóc'h, wmykających
rak obrzędowy, ,cykli - l,e~niego i jesi'ennego. Nawat umowne ich ,rozgranicz'onie
dla Europy
jako calośd
okazało !Się,
z uwagi na podsta'wę wyodrębnienia
poszczególnychcy'l{ili,
tj. następstwa
'Prac
gospodarc,zY'ch - Ibalrdzo zlożone. Klliimatyczme 'zróżnlkowa'nie
'EuJCopy powoduje,
iżcharakterYSltyc'zllle
dla obrzędowości
,cyikilu jesiennego
,Zlwyczaje Żiniwne przypadaj&lt;:) w jedny.ch n~gionachna
okres Ila,ta, w i,nny.c.11,jesi,eni. iRównoCiZJeśnie mniejsZJe
je"t powi&lt;:)zanie ,oibu obr,zędowych qrklE z 'k,a;lendarzem k'o,ś'cielnym. Międ'zy cyklem
wios'elllnY'm i ,let'nlim przyjęto 'u'mowną ,granicę ,zalkoń'c'zenia wiosenny'ch prall' ,polowych '(dla sipolecznośiCi rolninych)
i wytpędzenia bydła nale'tnie
'pastwi,ska '(odIa
spole,czności pa'S'ters!kich).
W obrębie pOIszczego]nych obszarówetnlicznY'ch
ICyikl 'letnio-jesienny
charakteryzuje 'Się natomiaist ,dwoma IWYlraźnYlmi .momellltami, wokół Iktóry'ch 'koneentruj&lt;:) ,się i intensyfikujądzialania
o chara'ktenz,e magioczmo-obrzędowy'm. DJ.a cykIJU
lctniego j,est ,to okres Ileitniego 'przesi'leni'a słoneczme,go, ,dJl'ajesiennego
'dkres :żn1~W.
zbioru owoców i 'Slpędu ,bydła 'Zilebnich pastwi'Sk
'W ,lebnim ,cyk'luobrzędowY'm
zasadni'cze z.naczenie, lila W,szYlst'kich terenach
Europy, mają zwyCL.aje, 'obrzędy i wierzenia przypadają'c'e na okJr~s ,letniego 'prze~ilenia słonecznego. Do ich wspólnych elementów można zaliczyć: rozpalanie ognisk,
zwykle na wzgórzach, co pOZlwa:Ja sądzić o Izwiązku obrzędowego
ognia z Idawnym
kultem Słol'lca; przypisywalnie ogniowi i :wc.dzie lffi'o-Cyoczyszczają'cej, uZJdrawiającej
i ożywiającej: 'wiara w magi'cz:ne ·dziabnie TośJ!łn; występowall!ie elementów
o charaktenze ero.tyc.z,nym, a także 'sikromne fOI1my ob.rzędowego pożywienia.
Jakkolwie,k w tym ckresie wySltQpuje 'Stc,sunkowomalo
,ellementów bezpośrednio
po-wiązanyeh z dzialalnością
'go-spodarczą, to w 'pozos'tałyc,h okDesach cylklu letniego
dominują
zabie!?)i magiczne
związa'J1e z o-chraną dojrzewających
plemów przed
dzialaniom
niesprzyjających
'sil reaLnych {,gra1dobi.cie,po'SU'cha, pożary, szkodniki
p()).ne) i wyobrażanych
'(złe moc'e).
Najv:aimiej:szym akcentemcy;klu
joesi'ennego są 'zwyc:zaj.e, o-brzędy i wierzenia
p~'zy'padaj;lce ,na okres IZJbioTUplonów. Wyrażone 'są IW :nich dwie :głÓ'w.ne i,dee:
jedna wiąże 'się z lp'l1zj1jęciom 'i TOZJpoczc,'ciomkonsumpcji
,zebra,ny'ch dóbr, 'dru;ga
z zapew.nic"niem sobie równie uradzajnYlch zbiorów w IrO'kunaJstępnYlm. Pierwsza
~ięga do dawnych 'za,biegówpo!egającyc.h
na znoszeniu wkazu spo,żywania nowy'ch
produktów,
druga natomia:Slt ,do zabiagów mają,cych na celuponoW1ne 'PTizekazanie
ziemi jej plodu,daj.nej mccy.W
'cykLu jcsiennYlm :rstotlną rolę ,odg.rywają ,również
elementy 'związa'JJe z 'kuHem przodków
i zmarłych t(lZJwyczaje zaduszkowe).
OpubJi'kowa:ni'e trzeciego ,tomu, 'zamykają,cego ,cy!kl doroczmej obrzęd owoś·ci na
terenie Europy, zmusza niejako do dokonania
krÓ't'kiego 'podsumowania
całO'ści.
.Jakkolwiek
Kalendarnyje
obyczai
i obrjady
w stranach
zarubieżnoj
Ewropy
zostały oparte 'na bogatej ilitteraturze przedmiotu
i n.apisane pr,zez zespól wYlbutnych dnog'r.afów, tY'm lniemniej 'praca ta IZOlSltał'a
'opracowana
z prz€zna,cz'eni€lm dla
szerokiego 'klręgu 'czytelników,
a .nie wąs!kielgo ,grana spec:ja:listów. Przemawia
'za
tym jej faktogradJicZJny ,charakter,
a takż;e bra'k is'zerslZYlch.ro'Zwaź,ań o ,eharaMerze
porównawczym
,i syntetyzującYlm.
Ja'k!ko1IWiek wallnr IPopu1ła.ry,zaltO&lt;Iisiki
,tej pracy

�302

Recenzje

jest 'niezaprzcozallllly, to 3-tomowe, lOOOsiJronicowe opracowanie należy uznać ,ró'wnież za bardzo ~nteres'lljące i potrzebne IZ 'naukowego lpunktu widzenia. O dużej
waTltości publikacji zadecydowało 'przede wszY1stkim przyjęcie jednolity,ch we wszystkich opra'cowaniach
s,zc'ze,gółowych założeń teoretyczno-metodollogiczny,ch,
a także
zwa'Tta redakcja 'cało,ści. ,Przygotował ją 'w Izasadzie Iten !sam zespół auto'rów, ,co
umożlliwiło zachowanie i1deIJItyoz:ne,g0eha,raktEJru poszczególlnych !rozdziałów i uczyniłootDZYlma!ny ,materiał 'w 'pełni :porólwmywa.tny. Ukazując obrzędowość doroczną
na tle nasltępujących
po ,sdbie ,pra,c ,gcspoldarczych, zwrócono uwagę zarówno na
jedno'I~tość, 'jak i ZTÓiżluicowanieposzcz,ególnych elemen'tów obnzędowych w obrębie
danej lspołecznośoi narodowej.
Dając zasadniczo obraz tej oibtrzQdowości na przełomie XIX i XX w. starano :się 'sięgać jednocześ,nie do jej warstwy pnzcdchrześcijańskiej,
·a więc zwródć uwagę na jej pochodzenie
i pierwotne znaczenie. Śledząc rozwój Iposzclzeigónnych form obrzę,do'wj'ch i wie;'ze11 uwzglt;dniono
równiej,
wpływy jakie wywalrło 'na nie ,chrześ·cijailSlbwo, a bk,~e czynnikiocha!ralkterze
społeczlno-ekonomiczmym.
'Starano się rówlnież ukazać żywotność wielu zachowail
obrzędowych
i zwyczajów we wlspółtczesności i 'tonie
tylko w środowisku cNiejskim, aile 'i 'm'iejs'ló:m.
Dokonana
w po:s'z,czogólnychopracow,miach
slc1zegółowych analiza zmiorzala,
jak można sądzić, ,do zwrbcenia uwagi m. in. na 11&lt;:&lt;,tępUj'jCO
'Cl~chy: 1) większość
z'a"chO\'.7ailcbtzędowychma
przcdc wOlzy.stkim ;cwiązc,.;: z dziaiak10ścicj człowieka
o chataktel~z'e społeczillo-e'lwno,micz'nym; 2) os roc/,r;ego cyk;uoiJrzt;cl()\Vcgo wyznaczająm'o'mClIllty ,lctniego 'i zimowego ptzesilenia
słonecznego; 3) 'na zróżnicowanie
obrzędowoś,ci w Europie wpłynął zlożonykompleks
historycznych
uwarunkowait:
je's't ona wic'lC'warsiwowa, a 'W wielu jej przejawach można w wit;kszym lub mniejszyms,topniu
dotrzeć ,do jej pief'woltnych elE'mc'ntów, związanych z \\iiaq w odra&lt;1z.an.iesiępr,zy,tody,
z 'ku'ltem ognia, wo'dy, 'słollea, przodków itd; 4) historyczny
'rozwój obrzędowości zamyka się w 'procesie ·,;tormiovicgo wypierania początkowych
,rr,agiczno-[E'ligijtnyeh Itreśd przez elementy
o charakterze
racj analnym, glównie
estetyczno-ludycznym,
a 'więc wiąże się zarówno zezrnia
ą formy, j'lk i funkcji
obrzędowości;
5) obrzędowość do,roczna stanowi trwały i zarazem bard:") cha rak1erystYCiZny dorobek ku'~turowy każdego narodu.
Kalendarnyje
obycztUii i obrjady
w stranach za rubieżnoj Ewropy 'stanowią w sumiepozycję
Iniezwy'klepoży1eczną
i 'należałoby sobie życzyć, aby również i polscy
etnografowie
do!stalI'czyli szerokim
kręgom
poL~kich miłośników
europejskiego
folkloru podobną 'publikację.
Jacek

Ekloge

Athene

apo

ta

tragudia

tu

Helleniku

lau

ipo

N.

G. Politu.

Bednarski

Ekdosis

ewdomi,

1978, ss. 326.

ZIna,ny fCi::klorySlta gredki XIX w., Nikolaos IPDllitLs, należał
do nie'lieznyeh
entuzjastów
rodzimej Itwórc.z()ści ludowej, poświęcił jej dużo pra'c, m. in. i omawiany zbió,r g!'e'C'bch Ipieśni ludowy'ch, który doczekał się już siódmego wydania,
co ślwiadCizy 'Ojle-gO ,dużej popu'larności.
W :zbiorze (tym znalazły się następujące
g1I'Upyutworó,wglreokiej
'poezji ludowej: pieśni historyczne (19 teksItów), hajduckie
tzw. kle1ftskie (4)9 U'tworów), epiclkie (lO 'pi,eśni), pIes'll! o stos'unkach międzyludzkiich i ballady ('l4 ut'worów), miłosne (55 ipieś'ni), wCiselne '(14 utworów), kołysanki

�Recenzje

301

tek&amp;tów pie~niowY'ch),ko.[ędy,
o emLgralnta'ch zarobkowych
(8 Ipjeśni), pie~m
pogrzebowe (34 te'klSty), u1t·w·ory o ,tr·eści morali:s'1yc.znej {lU 'pieśni), pieśni poświęcone pTacy 1(3 utwo.ry), humorysty.c·z-ne ('2 ulflwory), pieś'ni epickie średnj.QlWiecza
(,6 \litworów), o·raz 12 pieśni o rÓŻlI10rakiej ,treśc.i pochodzące z ·r&lt;Y£nych.regionów
kraju i o róilnyeh gwarach Iludowych.
ZJbiór poprzedza królik,i wstęp 'pió.m P·ol iti:sa., w 'którY'm ·omawi·a.ne j·es't ;m,aCtzenieubwo.rów
ludowych dla 'rozwoju ku.]jmryi
J]j.t€·r.atury .greclkiej. -Zdaniem
au·tara., .baj,ki, p;'zy.słowia,za.gad'ki,
,k.tÓlre 'są SZy/MO ro.zpowsZJeoCo11'lliane,
z·aw.iera.ją
wiele eh.lment{~w o'::;·~Y'l:h,
natomiast 'pieśni 'l·udowe i legendy mają 'piętno narodowe ..
Leg€·ndy we'dług :PGlitisa związane są z ziemią ojczystą i wyr'ażają l\1arodow.e ideały, ,natomiast w pieśniach ·odbito wiernie ży·cie, 'zwy'czaje i obyczaje łudu. Autor
nie wymienia motywów ;gncc!kiej poezji 'l\.;dowej, które spotkać można i u -sąsiednich narodó'w słmvia'·1'3kj,ch. Gdyby 'porównał niektó.r.e wątki, zwlasZJcza picś'ni
hajducki·ch i ballad. wtedy nic mĆ'giby pow.iedzieć, iż -pi·eśń iludowa nie jes't ,podat(7

n~'!.

'\ivplyv:cm

'Z ZC\V·;l~,•.,-~j'z.

PoIlIi,,; zDch(,··.&lt;l kaiJdcgo Grc!ka, by p07nał .chociażby naj.leps'ze z utworó'w
bdowYI:h. Tym k:c"'ując siC;, jak zaznaczył (s. 6), wydał ·omawiany zbiór, aby
udo."t(,pnić swoim rcdakoiJ11 część s'karbu kUiltury ,duchowej. Postarał -się .dać jak
najpc!'nic'jsw ulv,·:j~·y, gdy:' czc;stośpicwacy
:ludowiZJmieniają
teksty, opusz,czają
części utworuiL,b
l:\I'7.q treść :kilkuutworów
tworząc w ten sposób jedną ·pieśó.
:.IGtyw
pi('l"wCi~'ny. ~'g') 'Ch:l!lic'rn, mo;i:;na 'O'okryć badając Jnaj!1ep-sze odpo'\viedniki
w'll.ków, które ,dotąd ,z.ostaly o,dkryte. Nie -cenił zaś on pieśni, .kitóre nie posiadają
kilku w.a,riaatów. W tych ostatnich, jak mówił, :moż'na 'z'auważyć ib&gt;!"&lt;~ki
'S,tylisty-cznc, poetyckie i wersyii·ka·cyjne,
Z .za.wa.~tych v.' tym zbiorze Po'lihsa utworów dudowyiCł1 wynika, że grecka
epika Ludowa jest o wic·le 'Uboi,sza TIliż.Słowian bałjcaJ1skich. W zbiorze tym 7Jnaj,.
duje się jeden utwór o upadku Adrianopola
(136.1 r.) zapisany przez Anglika Pashley'a w 1837 roku, trzy niewielkie
wąt-ki a upadku Konsta '.tynopola (1-~53 r.}
oraz g z cyklu o D.igcni.,il' A:kritisie, ,boha'terze ś·r-edniowi·ecza,
Zbió,' PuJitisa po;;lL'ży ba·daczom folkloru 'naro,dów ·bałkat'ls·kich .do odkrycia
wsp{}~nych cech i mr'lywów, które is·jJl1ieją i niewątpliwie
świn,dczą o w.ięziach kultUfO'wychna
przest:'zeni wicków (czego nie wspomina
on). Przepływ niektóry·eh
motywów £: j-edncgo kraju do drugiego ,miał ,mi'ejsce ·szcze:gó1ni.e podczas wielowiekowej niewO'li -tureckiej, kiedy wspólna wa]ka .GrekÓw, Serbów, ,Macedoń'czyków,
Bułga-rów, A'Lbań.czyków i Rumunów
ISprzy,jała wędrówce
,niektórych
utworów
ludQlwych z jednego kraju do ,drugiego, by wej'ść ,potem .do ich r.epeIltuaru. Ciekawe pod tym względom S&lt;.j matj'lwy o ~mierci DigeniJsa A'kritts·a (Illr ']:8) przypominają'ce podobny temat o śmierci -K'rólewicza :Ma.rika w macedoń.~ki€j i 's'Qrbskiej
twór.czoś'ci ·ludowej. TQkże wątki nr nr 4,2, 4.3 oo's·ta:tnim .życZieniu umierając~o
przywódcy ·drużyny haj'duckiejpo5iadają
licz·ne odpowiodniki 'w macedońskiej i bułgars,kiej :poezji 'hajducki.cj. PieśI1 nr 51 'również posiada Ilic2Jne warianty w macedoń's,kiej poezji .ludowej. Tak samo !motyw utworów nr na ·oraz ~2b jest ,powszechn.iezna'ny w :fdlk'iQl"zCmacedońskim 'i bułgarskim, gdzie ,kobieta jest przy.wóodcą
drużyny ha}du('kicj, ·a jej towa'rzysze !broni przez 'Wiele 'la!t nie wiedzie·lio
j-ej
płci, aż ,dopi'ero g'dy wstała ral1Jl1a(względnie kiedy urywa :się jejgUlZik u .maTj"na'rki) z.au\I:ażono jej piersi. RÓ'wlllież szeroko roz'poWlsZJedlłniona u Słowiam bałkań·sk.ic.h jest ba·jlIada 'nr .ag ·0 zamu-rowancj niewieśde oWbu'dowany;m ,mośde.
W .praca·oh [o'ltklorj"stów j,ugosłowiaJ1skkh
ci buł.gall'sJkich uka.zały 'się pewne
prace, om. i'n, nicżyjącej OWe/taillYRomanskiejo, Stefanii Stoj'kowej :i Miodrąga Sltojano.vic.ia, w kil.órych poruszane są :podobieństwa w !pieśniach haj-du'clkkh Greków'
i Słowian połud·niowych. Przed II wojną światową o par-aI·e:Iach grecko-słoWJiań-

�304

Recenzje

s'kich 'W twór,cz'ośd ludowej pisali [wain SósZJmanow i 'Michaił Arnaudow.
Zadnych na'tomialst 'podOibnyoh prób ,nie podjęto w Grecji. .Przed łI 'Wo}ną światową
folklorys.ta ,pr,ofeJsor Uniwersytetu
w Salonikach,
.Jalnis A\postolalk,is, uparcie negował 'wszeI.kiego rodza'ju typologiczne !lub geneaJogi·czne 'podohień"twa
nie!&lt;'tórych
grecki,ch 'Utworow !ludowy,ch z 'są.siednimi słowiaó'skimi.
Jego mowiJni·sty·cz'no-&lt;nac:jona'listyczne 'PQlglądy wy.wolująni.esmak
wśród ibadaczy talklaru
narodów bałkań:slkkh. Tak 'samo współ'czes;ny Geor-giGs Megas jeś&gt;li spostrzega jakiś wspó'!mie
wys'tępujący motyw w Itwórczości ludGwej Greków i Słow.ia'n baŁkaI1ski,ch, zawsze
!Uważa :ziemie j.ego ojczyz'ny za akumulator,
's:ką,d :przcdos'tają Isit; owe motywy do
Jugclsławii i Bułg.a'rii,a nigdy nie pl2yznaje żadnej odw,rotnej migracji.
Warto ma koń-cu :przy'pomnieć jesz.c.z,e, że w GTecji, kJtóra od VI wieku jest
otaczana -słoWliań:ski'mi naroda!mi, dopiero od paru :lat Ina Uniwel;sy,tccie Ateńskim
uruchom·iono ·s.tudia 's&lt;1awis1ty-azmei z Itego powodu bogaty folklor naTodów IsłowiaI'1skielg.o południa 'nie doczekał !się jeszcze 'karty \V1StępUdo\&gt;.'arsztaltów ,naukowych
badac·zy greclkich.
Kole Simiczijew

Srpske

- 5, Beograd

narodne

pjesme iz neobjavljenih

rukopisa

Vuka

Stet.

Karadzicia,

t. 1-

1974.

Zbiory wielkiego Serba, Vuka Karadzicia, zachwyciły świat kiedy na początku
minionego wieku zaczęly się ukazywać w -Wi,edniu, apotem
'W Belgradzie. Karauz.ić zaslkarbiłsobie
sympatię
ECzJilych !badaczy folkloru
slowia:'Lsk,iego, ,bowiem
odkrył dla nauki ,niewyczerpane
,bogactwo 'ku1tury :ludu 'serbskiego, torując jednocześnie dr.ogę iJnmym IZlbicPalczom 'nie 'ty,łko własl1C1go kraju, lecz i :sąsiednich Bułgarii, :Ma.cedonili, Czarnogóry
i &lt;Chorwacji. Zaslugi tego zbie.racza są wielkie
i ni·c dziwnego,
że jego działalmo.ść nie ,schodzi z ,porządku dz:cnnego każdego
zjazdu, 'sy.mpozjum 'czy konferencji
nau:kowej, po'iwit;conych folklorystyce
Slowian
»ołudniowych .
.Jego ,działa.Jność przyciągała
uwagęwybitnyc·h
poctów, ·taki·ch jak G o-c tb-ego,
Puszkina, Mic;kiewi'cza, a fol'klo-r .serbs:ki Sltał się prwdmiote,ffi ,licz,nych ba·daI1czolowych Jo!l'k'lorY'stówi etnogra,fów w;ielu :k'rajów europej:skich.
Bracia Gri'mm nawiązali kontakty
z KaradZi:cie&gt;m, 'dla :Engelsatbiory
Karadzicia
stalysit;
lekturą
dla opanowalnia językaserbs.kicgo.
Zbieracz ten odz·nac.zony !byl wil.'!]oma wysokimli ·or,derami Ikoronowa'ny,ch głów krajów
europej'ski'ch,
był czlonkiem
wielu
Akademii Nauk. J'ego 1mię 'na stale wes'zło do historii światowej.
W Jugo'slawii
uk"lzalo się ,dotąd wieile monografii
-i rozpraw na temat d:ti·ala:lności Itego Serba.
Na 'początkJu naszego wieku ujnzala śWliatlo dzienme IW Belg;'ad/je 'kilkutomowa
korespondencja
zbiera'cza odislalniająca 'wiele ,kapt z życiorysu i jogo ,dziala'lliloś·ci.
Po drugiej wojnie śvAatowej w Belgradzie uka,z-aly sit; w krótkich ods,tępach ,trzy
pdne wydania joego zbi-orów, a 'w 1974 rOiku SOI1b~ka Akademia Nauk i Umiejętności wydała serbskie pieśni lu·dowe w 5-ciu tomach z zapisów KaradZicia przechowywanych
datą,d w Archiwum Serbs'kiej A:ka:dcmii Nauk ·i Umiejętnoś.ci oraz
w dziale rękopi·sów b iJbliot€fki ilm. Salty.kowa-Szczedrina
'W iLeming'rad:zie. Są to
utwory ludowe zebraneprz'ez
JK:aradz.icia oraz pieśni lJudowc, 'które on dos tal od
innych ·olSób. Uibwory te zabrał IKaradzić po 1841 'roku, .tj. 'po u'kazani'usię
jego
: ;&gt;ierwszych książek w Wiedll1iu, lec,z nie udało Imu się i·ch wYldać za życia.
I

�305

Recenzje

2.i'vomir Mladenovic
daje ~bszerne informa.cj.e i 'komentarz
o nowo wydany&lt;ch
utwo,rach (s. lU - COLxx,IX) zazma'czają.c, że .dają one [lebny obraz ,zbiwów KaTadzicia. PieI'wszy tom (ss. 488) zawiera ,679 ludowych Ipieśni -lirycznych, .m. in. weselne, pogrzebowe,
kalenda'rzowe,
miloSl11e, ,o sto'Sull1lkach międ.zyludzki.ch i inne.
Znalazło :siG tu Itakże 013 bułgarskich
u'tworów 'hrycZJnych (s. 317 - 322) oraz 6 rosyjskioch (s. 3:23- 32,6). Drugi tom za wiem lU7 pieś'ni epi.ckich opiewający,ch
czy.ny
bohaterskie
'posltaci ś-redni'owiecznych, ws.ród których dominują
-utwory o Królewiczu M.ar1nl. W ·trzecim 'tom:~ znalazło ,'Się 80 pieśni 'hajduckich
i u-skockich
(S3.
297), a w czwartY'm tomie 57 utworów
o walikach 'naTedowowyz'WG'leilczych
Serbów i CzaJ1nogór-eów (~s. 270). Do piątego tomu ;natomiast, na obwolucie którego wid'nieje Inapis gru'bY'mi 'lit'erami "TyLko do użytku naukowego",
weszło 367
krótkich utworów ludowych o treści 'ni,ecenz;um,lnej (ss. 150).
Omawiany zbiór, przygotowany
do druku 'przez 2iv,omira Mladenovi·cia i V.ladana Nedicia, zredagowany .przelz akademika
Vojislava Dzjur'ieia, daje pełny obmz
w'ielkiego dZJida nieLS'trud.zJOnegoSerba, Vulka SteL Ka.r-atdz'iicia.Nowo wydane teks'ty
pieśniowe służyć będą badaczom foLkloru 'słowiańskiego
w ich pracach, gdyż IZ'najduje się ,tu wide ,nowych niezmanych przedtem mo'tywów i wątków bcgatej 6e.rbskiej poezji ludowej.
Kole

Michalis

Raptis,

FoUclorot

na janowenskite

seta

wo

Kostul'sko,

Simiezijew

Skopje

1977,

ss. 117.

Insty'tut Folk;lolI'y,s.ty,CiZ'l1Y
SR Ma'cedonii wy{dał k'Suąikę emig,ra'l1ta poIJi1y&lt;cZ"ne.go
z :Ylacedonii Egej~kiej, Michalisa Ra,ptisa, :który pra,cuje jako nauczyciel
gimnazjalny w I3ukareszde. -Książ'kę ,poprzedza krótki wstęp ,pióra Hlaże Ristowskiego,
w którym podana jest informacja
o tym, jak powstał omawiany zbiór. Raptis zapisał zawarte w omawia'nym zbiorze pi'eśni lud·awe oraz inne 'materiały
folklorystyczne i etnograficz,ne w ,laLach 1961- 1971 od .emig·ra·ntów pO'lity,cznych z terenów
południawozac,hodniej
części 'Macedonii, osiadłych w Rumunii i na Węg.rzeeh. Wi·oski, skąd .pochodzi zL'brany materiał,
to ,Slimnica, ,PHkaty, Janowene,
Kalewiszta
i Omotsko, najbardziej
na południe
wysunięte
wioski macedoilskie,
graniczące
bez-pośr~dnj'o z Grecją i ALbanią. P.odczas wojny domOlwej w G.re.cj,i (1946 - 1949)
ich ludność wzi&lt;;la aktY'wny udział w wa,lkach :przec'iwko ,reakcyjnym rządom Grecji, a po klęsce DemO'kr,a'1ycZ'nej ADm.ii Grecji 'ludność ta opuściła rodzinne strzechy i wyemigrowała
do krajów demokracji :Judowej. Michalis RapEs jako dziecko
zna lazł się w Riumu,nii, a jego ·rodzice na ·Węgrzech. :Miłość do mewy ojczystej
i kul,lu.ry iludowej zmobiJizawały młe,dego fi'lologa, by zebrać to, 'C'Ozachowało się
w pamil;ci starszych
oseb, wywodzących
się z 5-ciu wymienionych
wiosek. Połoienlie geag:'aJiczne
tE'gO skrawka
ziemi maccd0l1skiej
slprzY'jało zachowaniu
autentycZJne!go folkloru i języka 'macedońs'kiego. Uitalentowana 'ludność macedońska
pielE;gnowala ,przez długi,e wieki sWP zwyczaje i obY'ez'aje o'raz barwne
obrizędy,
pieśni, bajki i inne utwory ludowe, Kontaikty zaś z sąsiedni:mi Grekami ,i Albańczykami pomQgły, by miclsz;kańcy tyc,h wiosek opanowa'li język grecki i albański.
Widać to i z oma'wi.ane,go ,zjbioTu, w którym 'zawaTto również 'kHka ,gr'eckich
i albań'S;kich pieśni 'Iudowy,ch.
Zbiór Rapti.l;a jest bogato i'luls'trowany. Są fotografie
wiosek oraz licznego
grona i'niorma'torów, od kitary.ch zbieracz zapisał utwory I'udowe i materiał etnogra1icz'ny. Są zdjęcia i rysunki .różnych na'czyń gospodaTstwa domowego, fotegrafie
20 •.Lud"

-

tom 64

�306

Recenzje

z weseli
pogrzebów, d1J~zcLniZ3Jbaw. iNa począitku Ra!p'tis daje krót'kirys
history·cz,ny itego regionu oraz !podaje dane geograf,iczne, pOltem QpLsuje a'rchibekturę
ludową, hafty i na.czynia ,gospodarsbwa domowc-go ora·z inne pr,zedmiOlty używane
przez miesZJkaóców tych wiosek. Na'stępnie podaje infoT;macje o twórczoŚ'Ci ludowej
tych ziem zaznaczając, .iż prz·ed dnugą wojną światową 50% ludności .nie umiało
pisać i c.zYJtać i ż·e było jedynie '6-ciu lllauczy&lt;Ci'e1li
szkoły podstawowej
oraz cz.terech popów, a ,bwó·rczość ludowa nie była Ipr:aez nikogo zbiera'na i badana. Zhierac.z pi!sze, że 'często mieszkaócy tych wiosek tłumaczyli ·z ,greckiego utwory ludowena
ję,zyik ma'cedoóski włączając ,je do !repertuaru :f OllklOl'U rodzimego.
Pieś'ni hajlduckie &lt;ja:kie zapisał R'aptis ,są krótkie 'i 'por-U'szane .są w nich drobine 'CiPi'zody z dzialalno,ś&lt;ci '1oka!łnych bojow,ników waJlc.zącyCih przeciwko Turkom.
Ci·elka\-\''S,zesą .natomia's't ,pieŚllli iHryczne, wśró.d IkJtóry-ch - ,poza 'nielicznym:i wątkami 'posia,daj'ł'cY'mi waria,nty w innYlCh regionafch ,Ma'cedonii {'nr 8, 9) są wątki
oryginalne
i niespotykame
gd7!ie jndziej. Z ,grupy tej nr ,27 i 23 są utwor3Jmi
greckimi, a nr 24 i :2:5a'lbańJsikiJm.i. Do .trzeciej 'częśd zbiorku weszły obrzędy
i pieś,ni wewlne. Tu również znalazły siG dwa utwory greckie oraz jeden tekst
pieśniowy dwujęzyczny
gorecko-ailbańskii (,nr 15), co świadczy ·0 ś6słyeh wiGziach
kulturowych
tych wiC'sek z sąsiednimi
gifeokimi i a'llballs:kimi. Do .eZJwa'rte,gorozdziału weszło 7 oibr,zędowych pieśni ŁazarskJioch,wykOlllywanych tydziell przed świętami wielka'noony:m'i. Obchody tego św.ięta i obr.zędy nie ,róż-nią się od tych z pozoSitałych :regi'onów Macedonii.
R&lt;lipliJs,kitóry .nie .j€iS'tfolklorystą
3Jlli etnografem,
z.cibrał zawarty w omawianym izbi-onkru mate,!'iał według wY'magal'! naukowy-ch. Język jest IPoprawny, podawane są ,imiolna i nazwiska informatorów,
,daty kiedy ·utwór został .zapisany i miejsce ;poch odze.nia.
iMężczyź,ni 'tych '5 rgó.rskkh wiosek macedońskich, trudniący 'się uprawą ziemi,
h.odowlą owiec i ,trzody -chlewnej oraz eks pl oaItalcją I].aśów, .sporo Jat przebywali
poza domem jaJko emi,gra'nci ,zaTO'bkowi. Wielu 's,pośród fni·ch wyemigrowało
·do,
USA, IKanady i ,Austra'J,ii spędzając całe .żyde na obczyźnie. O ·ciGżkim życiu
emiglranta1U'd
tych 'terenów
śpiewa wZfUJSzające Ipieśn'i. Raptis 'nie z.a&lt;pomniał
włączyć do swego Zlbiar-ku li takLch utworów (nr 1 - 6, s. 84 - 89) .. Zbieracz zapisał
także dwie pieś,ni pogrzebowe, 8 'kolj'lsanek, kilkażyczeóimicminowyoh,
urodzi,nowyDh i weselnY'ch,przekleńls,tw,
a na koó·cu IPodal ki'llka -nazw itopo.graficznych.
Zbiorek IMich.allis'a Raptisa 'jes.to tyle ci'ckawy, ŻJe pochodzi z temnów, które
woj-na ,domowa .Grecji wyludniła,
na 'której nie pozostał ani j.edcll1 mies,z,kaniec
naro,dowoś'ci ma'c.edoń·skiej. Z tego powoiduz'biorek
'ten ,nabiera wa,rtośd -hiSltorycznei, .!1idY'ż
twór'czość il/ud·owa, któr·ej noskielami
są ~ta,l1sze osoby, zQ~tał uratowany od z-ap()lmni·enia. :Na pewno gdylby Illie ,z·os'tały .zapi·sa.ne !i wydane omawiane
tcksy ludowe, pok\ilku
latadh odeszłyby one Illa zawsze wraz z ich nosicielami.
Dla bO;gaJtego fo1kloru macedońs.kiego niewątpliwie
i ten 'niewielki csnqpek utworów ludowY'c.h nie jest bez 'z'naezenia.
Ko~e S,imiczijew

Slawjansk..ij

i ·oalkU'nskij

folklor.

Pra'ca

2lbiorowa pod

r'ed. T. ,M. Septunova,

MosklW,a 19708, iSiS.286, inlb.
Pra1ca powstała 'IV wyni'ktu wspókzesny·chpos.zmkiwaó
terenowyc.h
i badań
porównawczych
tIUSityt.U1tuSlawi'styki
i Bałika.niJstyki !Akademii lNau1k ZSRR nad
folkilorem s.łowjat1sokim w ogóle i pa'rallel odnoszą'cyci} się do folkloru Słowian·

�Recenzje

307

I)::&gt;lkańskich. Terenem ibadal1 etnngr,aficznych \było przed·e wszystkim Polesie, 'leez
nie brak także dany,oh ,t'ere:nOM'Y'chz olbsza,rów :północno-rosyjrs'kioch i z .sY'berii.
Porównawczym
materiałem
jest obszerna ',literatura ,przedmiotu, 'przede wszystkim bulgarska i Iserboc!Jorwacka, a ,talkże czeska i słowa'cika, łuży,coka ,i polska.
,po'szczegól.ne tematy ,va:gadnienia powiązań .folkloru słowial1skiego i bałkallskiego opracowało dziesięciu autorów i współautorów.
Są to artykuły historyczno~porównawczc o genetyc.zny,m sposobie spojrzenia .na zagadnienie.
Tytułs.ugeruj.e
badanie
motywów
iolklorusło'wial1srkiego
i bał'kal1skiego.
W większości jest rto 'przemożmy wpływ motywów wlschodnio-słowiańskich
na Bałkanypr.zyniesi,o,ny wraz 'z fizY'czny.m etnClsem Isłowiańskim ze sta'rego "matecznika
pra'słowiahskiego". ,NajbaJI"dziej a'I"chaiczne i ,zbieżme motywy folkloru Isłowiańskiego
i bałkallskie.go oraz jego odmiany, ja'k ,to wy.nika z p.rac autorów, zachowały się
współcześnie ,na krat'1cach Słowiat'1'5zczyzny, jak np. w Bułgarii i nieiktóry,ch okolicach Serbii oraz 'na ·obszarach północuo-rosyjls'kich.JeŚli
idzie o wpłY'wy 'odWlrO'tne - Bałkanów 'na Europę ;północnąi
wschodnią - ,to ·są ·orne prasta'r'e i wrSzecheuropej;s:kie, a śrlady kh ·w folklmze .mogą nawet sięgać neo1l!iitu,a 'następnie wpływy antY'ku - Grecji i Rzymu, prawosławia.
Najmoc'niej :na 'kuliturze SłoWlian
wschodnich zaważyło więc prawosławie,
rozprzes,tmeniające
się ,na pół1noc przez
Balka!ny. Zunifi'kowała ,ono niejako Bałka·ny i Słowiall·sz'czy,znę wschodnią, stą:d też
najwiQcej 'powiązal1 dawnych ,i 'now;szych ze Słowiańsz&gt;czy.zną ws'c:lloci'nią i ,południową, 'niżelli za,chodnią oj 'południ,ową.
Historyczno-:porównawcze
badanie f.o'lklol'u Isłowiat'lski€go moie wyjaśnić wiele'
'Spraw etno.genezy, a wi&lt;;c daWll10ści 'roz,ejśda .slię wą!tkólw i motywów
oraz -ich
za'sięgi.
'Pr,zejdźmy więc odo najb,mdzieji,nterelsują·cy,c;!J
kwesrtii 'poszcz'ególnych art y!kułów:
L. N. Vi'no.gl'adova, Tr.eśc.i formuł
i zaklęć związanych
z obrzędowością
doroczną. Autorka
zwraca szczegóJ'ną uwagę na treśd powinszawań
,cyklu BO:6ego
Narodzenia i Nowego :Roku. Na Bałkanach ,i w Karpa't:łch powinszowa:nia składają podłaźmicy. Czyrrnoścli kh i ,gesty oraz. słoważy'czet'1
mają określoną
treść
i Iwymow&lt;; magiczną, a wy,rażają przede wszystkim IS'PeJ.ni'e'l1iepomyślnego
11&gt;1'0dzaju agr.arnego, pomnażania ,dobyt'ku i :i'nwentalr,z,u. Podga'I'nic..nie ibodnialka płonącego w chacie w wieczór wigilijny kociubą (koczergą) przez. podłaźnika tak, by
sypały 15'i&lt;;iskry, lub sypanie ziaI"na na izbę przez poLski.ch i rusrki&lt;ch kolędników,
szczod raków, ma zna'czenie sym'bo!'i·CZ'l1e
; .i!1'e,iskier z ognis'ka, ,ile ,ZiaHln - 'ty.le
dobra. "Gadati po zviezdam" - wróżby z ilości gwiazd na niebie w wieczór wigiIlijny ·0 urodzajach inana.dchodzący
Irdk, topras,tary
obyczaj :na ziemia'ch wschodnio-słowiailsbch,
zwalc,za'ny .przez c-eIikiew już w VIII ,w.n.e.
Zaga,dniern'ie noworocz'nc.go obrzędu ,podłaźmików ,na B.ałkanach rozwija II1:łStęp'nie V. V. Uisaeeva, Obrzęd podlaźnika
i jego folklorY'styczne
elementy
w are,ale
języka
serboclwrwacokiego.
A.utmlka daj'e 'niezwykle bogaltą i sz,c,zeg6łową analizę
J.eksykalną ,obrzędu chodzenia
podlażndków 'w oIkiresie ,noworocZinym na Bałka'nach, ze ·szlcz;::g.Ó'bnY'm
uwz.ględn1ieniem obrzędów w Serbii i 'w Chor.wa'cj-i. A,utorka
'naświetla najbardzi'ej ,i",toune treści 'obrzędu "podłaź'nik". Z'n:łjąc ,charakter oj 'treśd
iego O'brzędu, autorka przeprowa!diiła .systematyc.z'ną a'l1alizę ·słownikowązwią,z.aną
z ,cyklem 'występowani'a Itegoobrzędu,
jego e'eilowoŚ'oi, oraz słów {f.ormuł)" /które
temu ,towarzyszą. Roz:patlrując współczesne
oby'cL,aje podłaź.ników lK'arpat po,lskich stwierdzić mO'ż'emy, ,iż .wporów.nalniu
z Bałkanami
'pr.zedstawiają rsię one
nader skromnie, a raczej szc,z~tkowo.W
tym świetle lKaTpa'ty pOl1s'kie są peryie,rią, "odprYlskiem" Istary'ch obY'czajów bałkańskich.
Obrzędy :podł'aŹ'ników iW Serbii
mają 'na lomiast wielJe paTa leI w pozoS'ta~ej czę~ci Jugosławii oraz w BułgalI'ii. Cy-

�308

Recenzje

kle chodzenia :podłaimików ,na Bałkanach
zbieg,ają się w czasie z dniem Barbary
{4 grudnia), Mikołaja (6 gru'dnia), ILgnacego (20 grudnia) i trwa clno ,do Nowego
'Roku. Fo.d-laźniJkiem w Serbi'i :niekoniecznie musi 'być mt;7JczyZlna,mogą il1'im być
podrastające
dzieci, lub 'starsze szan8wa,ne 'w '~pGlccznc'ści kobiety, a ostatnio "'l
nimic,zęs,to Cyganie. ,PodłaŹlnikom 'towall';zYlSząniokiedy zwic'l'ZGta, jak: wól, koń,
,o'wca. Podłaźnik j&gt;esto:sobą-sym:bolem wielce pożąda'nym w zagrodzie, :nazy-..vanym
"Bożym gościem", 'Przynoszącym :bogactwo do domu i w obejściu. Chodzenie po-dla7Jn'i!kaWliąże też treś'ci k,uTtu i wSipom'inanie przodkó.w, tote). mó'w'ią o nim ,,[)c'.,lalniec przodk6\\'''.
Bardzo s'wois'tym O'by'czajem na 'Bałkanach okresu Godów, 'ij. przełomu starego
i no',vego roiku, jesi ,obrzęd "poloźajnika".
"Poloźaj" ,przyc,hod,ząc ,do chaty siada
lub kładzie się .na pcrdusZ!ka,ch, jest goszczo:ny i przyjmowany. Czynią ,to po to, aby
kury znosi.ły ·dużo jaj i dobrze wywodziły
kurczęta.
iW niektóry.ch
okolicach
Sumaidiji :spełniający ten c&lt;brzęd Imężczyżni bądż kobieiy nazywana są ,,·kokosyj
boz.ić", "kokosyj połoza:jinik". W okręgu :Kosovo-1Metochija obrzęd połozajnika spełniany jest 3 razy - przez gospodynię, ,gospodarza i połozaj'llika, w ,dzień Mikołaja, I,gnacego i w Boże Narodzenie.
Dnewko
Bożego Narodzenia ,na Bałka'nach
zawie:sza,ne u po'wały zwa'ne jest "Bozić".
V. K. Sok01ewa, MasZ,enica, jej treści,
rozwój
i specyfika.
Najbar.dziej interesująco 's!pośród doro,cznych obchodów przedstawiają
s'ię zwyczaje wpu:stowe, tj.
u .prawosłaWlnych,~Ma:s'lenica".
W świecie katolickim
zalpusiy, koniec karnawału
(car-ne-va,],e),
koniec jedizenia po:tra'W mięsny.ch, zl"t'any diawu1Jiej w Fobce miQ''s'Gpus'lem, oSitatkami itp. Ro.zLiczne zabawy i obrzędy przed wielkim postem roz.grywały się wItzW. Uus,ty ,cz'wal'tek :i ,nasltępującą po nim niedzie1lę prz,ed wielkim postem. Wśród 'potraw mięs'ny·ch ,ostalkowych w ly,ch dniach powinno było z'należć
s&gt;ię pieczywo wysmażane w t!U!SlZ:C'Z'U,
a więc 1Jradycyj'l1e pąeZ!kli i c'hr·us·t, U p,'awosław'I1yJcihws.c'hcdu ZCllpU:s,ly
obClhoidw'1lo w ostatni'l nietdzielę pr:zed pOlsit&lt;-mi ?wano Ją masZenicq,
sYl'nicq;
trwala ona zwykle trzy dna aż do środy popielcowej.
Potra\vy w 'ty,ch dniach były heZJmięsne, a więc jC'dzono przede wszy:.tkim pic01..)"'."0, masIo i se,r, pl~zeróŻJne p1'eragi, a wśród
nich tJra,dycyj,ne bhrny i oła·dki.
W ,caiej Europie i Ina ,świe'cie obchody ,karnawał()we Imają wesoly maskaradowy
charakter, ,k'ryjąc takżie Sltare niekiedy orgiasiy'czne treści. W pól,nocnej, chłodnej
Euro:pie, kaf'nawał wiązał :soięz kuligami i .sanną, ·a 'na południu Europy z fantas!ycz.nymi Ikoro'Woda'mi i ukwieconymi
oikrętami p e'ł:nymi przedziwnych
maszkaTo'nów i ruchomy,ch kuki,el. iKarnawal w IkJilmadie poludniowym 'przypadał lIla okres
pnzelomu mmy i wi'olSny i sYlnCihr'C1l1'icl;vn~e
W!ią~ł s:ię z grec:ko-rzymSlkimi bachanalli'ami - dliJoni.zaaUallni.
Na Z'aikoń:c:zenie iy.ch obc:hodó,w cddiawaJl10 kullt ZJmarłym,
Cechy t~ zawiera także l"usą,a mas-Ienica. Najbardziej
tr-adycyj:nie puska mas'lenka
obchodzona 'była ·do ,nieda·wna ,w w'chodniej Syberioi. !Przyjęły ją wraz ,z p:'a wo:slawiem ,i obrzędami ruskim'i mi:ejscowe 'narody ug'r.otiilskie. Na ckres masIenicy wybie,a:no tu 'króla ,c,eremonii. Prowadził
on ol'sz.aik pr;z,c/bierahców, czynił nieprzy'stojne żanty, sam prowadZJił dialogi ,i :naśladował ,a'kt ,kQlPula'cji. W kohcu ceremonii
odbywał się swoisty pogTzeb zimy, a kit poZ!bycia siG czegoś wrclgiego, pele n -drwin
i wy:;zy,dzania. Srod'kowo-europej.s-ki obrzęd topi'Mia marzo,D'ny-.zimy, uważa'ny niekiedy za spu'ś'ci.znę !cel'tycko-geI1mańską, tiest właśnie iego wyrazem. Na Bałkanach
rolę masz'karo.now rozprawiają'cych
s.ię ze złem pełnią prz·eblierańcy z iffiosięż.nymi -dzwon'kalffili, czyniący wiele hałas·u aby ·odpędzić zło i czary oraz wszel:kie
chQl;·oby. 'W areale ,słowiaillskim i bałtyckim
zapUlSltowe ,;s.kok.i ,na wysoki ,len"
mi,aly wymowę ma'!?ik.zną. W 'ruskiej ma~l€'ni·cy autorka
z;byt wi'elką fCllę przypisuje ogniowi, k1tóry ma za's~lać "łońce. Nies.Jusz.nie też ,chyba łączy w cykil masle-

�Recenzje

309

nicy obchody kupailne. Ogień w obrzęd Ow.oś·ci w.iosennej ·i 'letniej ma wielorakie
znaczenie ,mal~i&lt;.:zlle.
A. F. Zurav.lev, Ochronne obrzędy ZJwiąznne z pada,niem bydŁa ,i je.go g·eograHcme z·asięgi. PrzeciWko epidemiom, 'pomorowi bydła i ,ludzi, jedną ze stary&lt;::h
praktykza'bezpie{;zającyoh
było zatoczenie
magicznego
kręgu, ,dokąd złe :mo~e nie
mialy dostępu. Najbardziej
typowym
tego przykładem
było oborywanie
wsi, osiedla, z zachowaniem
określo::ego
rytuału.
Zabieg oborywania
przed zarazą znany
byl już w slta,roi.ytności. W ISitarożytny.m Rzymi'e, u Cel'tówi
Germanów,
dokonywa,no .go przy pomncy bliimiac.zych wołów. StaI"Sze prze'kazy mówią o rybua1e dokonywanym ,nocą. W prawosławll1ej ,Rosji w obrzędzie uczes'tl1iczyły wyb.ra'Il'e przez
wieś dziewczęt'a lub !kobiety, 'k,tÓ're ,c'ią,gnęły ;plug, a obrzęd przybierał
l1'iek'iedy
chaTakter cerikiewny z j,ko...l1ami i .świ'eca;mi. ,zabieg oborywani·awykonywany
był
dla zaż-e.gna.nia epidemii chorób ludzi i 'bydła, stosowany ,był talkże przed 'założ·emiem
nowego domu, osady.
W cz:a:s'i,epomQru byd1a dla s:pllOwaidzeni'a dEi!lz'Crzuna Polesiu !Yialolruslklim aż
po obszary fiilskie znany był obrzęd tkania obydwiennogo
cho/sta albo krzesania
"żywego ognia" .za pomocą tarcia ,drewna. W kU'!tywowa;n.iu powy.Ż!Szych prakty,k,
żywotnych jeszcze współcześ.nie, wyróżni·ała się północ ,rosyj,ska, Powołże, Sybe:ria,
przy tym obory walnie pra,ktykowało
raczej południ'e, a 'tkanie pó1noc .z J3iałom'sią
i niektórym i Iterenami !fińskimi.
N . .J. i S. M. Tołstovovie,
Uwagi o sŁowiańskim
pogaństwie,
WywoŁywanie
deszczu na Polesiu. Zalbiegi o deszcz ;na ;Polesiu białoruski'm
mają wiele 'Cel::h magicznych, ,magii sympa't)'lcznej, 'jak wywoływa,nie .deszczu u rstudni, ODlewanie 'sięnawzaj.em wo.dą, 'Wrzucani·e do wody przedmiotów
zasm·ają.cych wodę i na of.iaTę,
a więc ZJbo·l.a'(pszeni'cy, prosa), nasienia
1Jnu, .maku, grochU1, a~ibo wrzucanie
soli·,
ehleba,ccbu:li,
czosnku, poHuczonych ,ga!l"nków, pie,niędzy. W folklorze ust'Ilym napotyka się 'przekazy o ,wlewaniu gęstego 'baJI'S,z,CZ:U
do studni, aby spardł gęsty des,zcz.
Innym zabieg.iem magicznym
dla s-prowa,dz'enia desZJczu, a ra'czej dob!1ej wege1taocji
roslin, :było wodzenie w porze wiosennej
po poIach i za,g'rodach "zielonego kusta",
tj. ubra,nej w zie'!eń i wień-ce dZJiewczyny.
Jeszcze i·nnym działarniem ·dla sprowadzenia
deszczu było dociekanie
przyczyn
posuchy. Na Po.lesiu z,nany był Z1wyczaj urządza'nia
pogr2'Jelbu żaby !blisko rzeki
i ooplakriwania je~, 'lub ,też bioie żaby-czarowni,cy,
która zabrzymała .ciesz'cz. Skrajnymi natomia",t zab'iegIa;mi było pa.s'bwierlJ'j;es'ię nad l1'ie'bos'zc&lt;Z.y\kiem-:samClbóOrcą,
który miał ,być przyczyną ,zal&lt;rzymania ·des.ZJc.zu,-lote'ż wyrywano
kTZyŻ z jego mogiły, .lano wodę do mogiły, ta,kże ,wbijano krzyż opośró.d rze'ki. PO'dobne pl' akt y:ki
znane były na -Dalka,nach {Sumadiija, Serbia)
.gdzie wykopywano
'nieboszczyk'a
z mo·gily i wrzucano jego 'ciało do rzoki. Podobnie ja'k pQlh~iskizabieg z żabą, 'na
Bałkanach
urrządzano pog.rzeo i opłakiwanie
"Germana"
- .gliflJia'nej kukły, symplomatyczne,
'z żarbą w brzuchu. Wczernihawskie;j
i briań,s'kied gu.berniach ,Polesia
napctyka.no na prwkazy
o orarniu dna rzeki 'na deszcz przez młodą dziewczynę
nago, tylko w ·wi·eilcach z zieleni. Ana'log,iczne pr·akty'ki znane były u Slo'Wian bałkallskich i u Ormia'n za posrednrioctwem irai1skim. Z i,nnych ;pra'kltyk sp.rowadzających dl.'szcz, ,bylo rozgrzebywanie
,mrowis.ka; '11e mrówek, ty.le kTopel deszczu: zanurzan;:c ipo,lewan:c
wodą brzemiennych
kobiet. Również napotylkano
na Polesiu
w p:"zl'kazach
pra&lt;stare wie&lt;r'rzerii'a o kcmfLilkiCie słońca
i żmid.i i pO'W:s1tawallJi.e
'w związku z .tym suszy. Al"tykuł oma'wia taikI.e -cykle wogetatywnych
'pra,ktyk do,roczrnych,kic'dy
ziemi·a 'śpi i budzi .się oraz związane z Itym za,kazy i nakazy.
S. M. Totstaja, Materiały
do charakt·erystyki
polskiego
obrzędu Kupaly. Au'torka przepl'Owadzila analizę ,obchodów świętojańlskich
na Polesiu, analizując
ele men-

�310

Recenzje

.ty składowe OIbrzędu. Do najbardziej
istotnych 'należą: zasi:lanie słOllca przez rozniecanie ~ palenie ognisk oraz ,palenie w ogniu przedmiotów-symboli
słonecznych
(kół od wozu) i obchodZClnie z palący.m się kołem. S. M. Tolstaja badając współczesne relikty obchodów kupałnych stwierdza, i,ż 'są one w pami\;'ci współczesnych
j e,s;x:ze ba:rdzożywe.
E. V. Pom·eranceva, Wieloetniczne
zbieżności
wierzeń
i opowieści
o poŁudnicy.
Demony strzegą,ce wiosenno-letniej
wegeuacj.ipól
w kl'asycznej pOls,ta,ci g'recko-rzymskiej
Demeter-Persefony,
mają analogie w całej Europie. Idea tych wierzcIl
bowiem jeslt ,tak dawna, jak rozwój rolnictwa. Postać jej lIlajlepiej wyrażona jest
w folklorze Europy wschodniej, ,dziewica w białym błyszczą,cym odzieniu strzeże
kwitnącego zboż,a, zabrania pra,cować w południe w polu, spać, deptać zboża dzieciom, Ibo wykręc,a głowę, poraża udarem !Słonecznym. W 'niektórych
w.schcdnkh
obszaraoo Rosji 'Południcę mylono częs1:o .z rusałką ·przeibyrwa.jącą w wodzie luib na
drzewach, IUib z babą-·jędzą, straszy.dłem. Mordwini znali ,,·polową Slta;ruchq", Permiacy i Zyrianie balbę w s?Jubie na odwrót, która żyje w polu. W Estonii zwano ją
"poj,ną dziewuszką".
Współczesne badania folklory·sty,czne w okręgu irkuc'kim na
Syberii ujawmily także obec,ność tego demona w funkcji opiekunki ogrodów wa.rzywnych, a postać jej przypomina
małpę czlekokształ.tną
·całą porosłą włosem.
Pirzekazy o południcy, ·n,p. 'na Pińsz,czytnie, są je.sz'cz-e,najświe.ższej daty.
A. V. Gura, Symbolika
zająca w obrzędach
i pieśni.
Autor zadał sobie trud
przeprowadzenia
zna'czeniowej
a.nalizy postaci zają'ca w zaga'dkach, ·pow.iedzonk.ach, przysłowia,ch, pieŚoniacrh i korowodach 'weselnych, koły.sankalch dzi.ecięcych.
SymbOllika .zająca typowa jest w folklorze północnej Rosji, Uralu, Lettga!li, a z drugiej strony w Hercegmvini·e, w zabawach dzieci polskich na Śląsku ;j w ·Wielikopolsce. iW OIbrzędac'h weselnych
,?moleńskiej i kałuskie.j guberni "zakładać zająca"
młodym wra·cają·cym od ślubu znaczyło zag1rodzić im dragę, aby się wykupili. Ta!Iliec młodej ze świekrą w drugi -dzień wes·ela na .Polesiu nazywany byl "udawaniem z'ająJca". PiOlSenk:i o z.ająJc'u towalJcz)'!'lzyły OdpI101W1a!dmaniu
mlody,ch do lO'żmicy,
symbolicnna pos,tać zają·ca występowała ,talkże w pieśniach erotycznych. Na Uralu
znano opowi-eś'c.i o przynasZieniu noworodków prze.z zają,ce. U Serbów kClbiety prag.nące potomstwa starały IS'ięnapić .nieco k'rwi zająca ustrzelonego w WicJki Piątek.
W tej pOSlt~ci zając przedstawia
.s,ię jako symbol płodnoŚoci, Ilecz w pól'nocnej Rosji
głowa i ogon zają'ca występowały
także w funkcji siły odpędzającej ,złe moce.
Dwa osta'tmie artykuły F. D. iKlimcuka, Tradycje
śp~ewania
pieśni we wsi Sii J. :r. Smirnova,
Epika
Polesia
·dotyczą [ol,kloru slOlwnego Polesia,
;pieśni. F. D. Kllimczuk przeprowadza
.systematykę pieśni ś'picwanych we.dilecytkli
obcho-dów ,dorecnnych. Spośród ni-c:h Inaj.dluższą żywotność za,chowaly pies'ni 'kupalne i żale placzek ,po;grz.ebowych. Z innych bar.dzo 'powszechne do dziś .są pieśni
i przyśpiewki
weselne i tzw. borodajki,
tj. pieś,ni obyczajowo-miłosne
śpiewa·nc
w czasie ,długi·ch wiec.zorów zimowych.J.
1. Smir.now kla.syfikuj,e pieśni ze względu
na tema'tykę, ·biCl:,ąCpod uwagę wieloe1mi-czność Polesia, a więc pieśni ,ruskie, tataTskie, rosyjskie, ·polskie. Tak więc z ·pi.cśni .polskieh najc.zęshszy jest motyw o Pod 0!ance, z 'białol'us,ki,c·h pieś'ni o ,dziewczynie za m i·e.nionej ·w kukuJlkę, a dodajmy, że
w pieśn.iach Jitewskich
tema'tyka
ta jest też bardzo częs.ta. Na};ta'n';zą metrykę
m·ają ruskiie bYlIinyi
pieśni hiSltorycnn·e :sięgające tematyką
·do -czasów średniowi'cclzlIly,chokiresu państwa k/ijowS'kiiClglo
i walk RUSii z Turkami i T~barami.
mOThOW?cze

Alicja

Bednarczuk

�311

Recenzje

Celina Bobii1ska, Wieś
Wars,zawa 1979, iSiS.245.

niespolvojna.

Szlvice

małopolskie

z XVIII

- XIX

wieku,

Praca jest wyborem ,rozpraw po,święcony'ch szeroko rozumianej
kwestii agrarnej w Polsce w drugiej ,połowie XVIn wieku. iPrezenlt'Uje wie1lole'tniepionierskie
badania wspołu ",gromadzonego wokół Katedry His,torii Polski Nowożytnej
Uniwersyte,bu Jagielioi1lskiego. Organizatorem
i kierowmiikiem ze1społu jeslt właśnie autorka ,rozpraw.
Plra,ce zespo1u od samego początku zostały w świadomy Isposób og,raniczone
terytoriaLnie do tzw. llVIałopolski Zachodniej,
a 'czaisowo do wieku XVIII (druga
jego połowa), z niewi,elkimi wycieczkami
w wiek XIX. Okres Ibędą,cy punktem
zaintere'sowai1 kmkowsJki,ch Ihistoryków uchodził w opi'nii wcześniejszych
badaczy
za niezwyk,le dynamiczny
politycznie,
,lecz w sferze gOlSpodaTki, zwłaszcza wiejskiej, za okres stagnacji. Po~ląd ten ZO's'tał przez C. J30hińiską i jej z'espół zakwestionowany.
Jak wiemy, I~westia ,chłopska ,należała do 'CentraInych zaigadnień ,w publicystyce oświeceniowej. Zajmowali się nią również XIX-wieczni historycy, czy póź:Jiejsi historycy gospodarki. BrakowIało jednak, do czasów najnowszych,
obiektywnego
obrazu ekonomiki ówczesnej wsi, 'sytuacji prawnej chłopa, a 'i-a:kż,eW!szechstrronnego przedstawienia
jego wa'l:ki z Isyst'emem feuda,lnym. Wokół tej problematyki
narosło wieile sądówpowieTZichownych,
obiegowo banalnych,
często z gnmtu fałszywych. Dopiero po dJ'lUig!ie,j
wojn'ie świalt;(~wlejszereg hiis't'orylkÓlww opaI1ciu o ma&lt;teriały ŹJr6dłowe 'weryfikuje ,doty,chczalsowe ustalenia.
Z,aspół krakowski
wyiraź'nie wyróżmia się w owym ,trendzie !badawczym. Obserwatorów
poczynań z'espołu kra'kowski,ch history:ków uderzyć może niezwykle
obfHa baza źródłowa, j,aką się pOlsłU'gują, wY'soki poziom refleksji metodologi,cznej,
ostrożność sformułowań
przy !ich jednocze~mej bezwzględnej
odk,rywczośd.
Niezwykle płodnemetodY'cznie
,było zaloż,enie - odmienne niż u poprzedników
-że
cechą charakterystyczną
wsi końca XVIrI:I wieku nie była sta~nacja
i :bezruch, lecz dynamika ,dążeń zaJrówmo indywiduaLnych,
jak i zbiorowych. Dzięki takiemu naiS'tawieniu badawczemu
ujaw,nLono zarówno 'wręcz masowy proces przechodzenia ziemi dwomkiej w ręce chłops,kie, w rama'ch stosunków prawnych f,eudalizmu, jak i niezwykłą aktywność IspołecznąówcZiClsnej ludności wiej,skiej. W prezentowanych
szkica,ch autorka, 'W oparc'iu o szeroki materiał :faktograficzny,
maluje prze:konywująco
prz.es'tr,zC&lt;IJJnąruchliwość
chłopów w drugiej połowie XVIII
wieku, .ich aktywność ,gospodarczą, .ich wszechstronną,
prowadzoną
środkami
zarówno lega'Lnymi, jak i ni,elegalnymi, walkę o .g.rullIty uprawne i ograniczenie
powinności :feudalnych. Ujawnia się W szkic3Jc:h także dość już skomplikowana
i znacząca stl1uktUlra ekonomiczno-społeczna
wsi i rola poszczegó,Jny'Ch warsItw w walce
z feudalnym uci,skiem.
Każ,dy z jedenastu zaprezentowany,oh
iszkiców pr,zynosi niezwykle interesujące
ustalenia, na og6ł różne od poprzednio
uznawany'ch.
Obraz ,wsi, jaki się na ich
podstawlie ,rysuje ;prz.ekonuje nas, .często w poQemiczny sposób, że chłopi, zwłaszcza ,wc wsiachkrÓ&lt;1ewskkh, ,,&lt;dolnli!byli do kon!kretnej, za!planowanej .i :konse.kwentnie
pliz'epJ'lQlwadizone'j,a pnzede W!sfzY:91ikim
e:l.a,:&gt;tY'c:zJnej
i pnzez to eJ'eikJtywnej warki
z uc1s:kiem i 'naduży,c'iami dzierżawców, 'że posiadali wysoko uświadO'mioną społecznie elitę 'czynu, że nie !byTli w sensIe &lt;c'konomicznY1m :izolowani od powsltającego
wtedy i 'k'rzepnąc.ego ry,nku wewnętrznego
i że na ten &lt;rynek mOlg&lt;l:iw skUlteczny
sposób oddziaływać.

�Recenzje

312

Trudno w niewie}kim omówieniu przedstaw.ić bogaotwo myślowe i faktograficzne tomu C. IB.OIbiń'skiej.Obok 'prac sz'czególowych znajdziemy w nim .rozważania me'toid-ologiC'zmena na.&lt;J:ko Sjpo!tykany,m poziomie mery'toryC!znym, ja,k nIp. w S,l,k1:cu "Ruchy ,chłopskie w ,Pols,ce .jako problem Ibadawczy", niekiedy o .niezwykle szerokim .zakresi·e i.nspiracji ,(,,0 stosowa'l,ności europejskie,h modeili agrairnych").
Badania
awtarki, jak również jej współpracowników,
na usblenia
któ.ry,ch
często sję powołwje, przekroczyły
- Imi.mo sw~go .pozornie regionalnego
charakteru - barierę por.zyczynkl3iIls'twa.Nril€lZlwylkll'e
k:onsek:welnIUnepróby d'olta,r,c.'ti'a
do procesów ogólniejszych, ,do prawidłowo.śd
typowych nie ty&lt;J,ko,clila Pols'k'i, ale nawet
dla w'SzySJtkich terenów eur,qpejiSlldch o podobnej drodze ro'ziVv1O'j:u
goslPOrlarc.zego (tereny podgórskie!), SJpowodowały, że ze~pó.] i 'jego badania zmane są szeroko w nauce świa towej.
Dla bada·czy kUlMury ludowej 'syonietycz.na praca C. Bobil1skiej jest - jak :sądzę - sZJczegó'1nie ,inspir·ują·ca. Pozwala ·i'naczej lI1iż dot)"Chcza.s spojrzeć na gospodarkę i życie spolciczne Wisi osiemnastowi·ecznej,
a przez ,to lepiej 'Zr·ozumieć ku.Jturę chłoplsiką u schyłku f€'UlclaILzmu. Nlie wyobra·żam sobie, by pram t'a - choć
niestety wyda'na 'w przy,gnębiająco
niskim nakladzie jak na joej 'mngę - nie dotarła .do szerokiego grona eŁno.grafów.
Ryszard

Karol .Piegza, Sękaci

!'tl.dzie. Wyd. "PrOf.i'I", Ostrawa

Kantor

197,8.

Doczeka'\iśmy się oto dI'ugiego wyda,ni·a !humores·ek K. iPiegzy, któ,re ukazuje
się w 19 lat od chwilH pieI'wszego wydania
U1akładem ,/Pro!filu" IW Ostra.wie
z prz'edmową autora i posłowi,em Daniela Kadłubca, 'który jest edyto,rem publikacji i niejako jej .naukowym .redaktorem. Jego !funk'cja w przylgotowaniu tomu &lt;lo
druku Ibyła wieloraka,o
czy,m wspomnę niżej. Pozy,cja Sękaci ludzie wyszła jako
51 tom edycj,i ,polskiej wydawnictwa
"Profil".
Pamiętam,
że pierwsze wydanie miało ży.czliwe re&lt;:C'nzje i Z\naczny rezo,nans
wśród czy,te,lln'ików (:mm piosałem pClzy;tywnie a zbioriku). Obe'cne wyidall1ue }e.511:
poszerzone i zmienio'ne, m,oŻie.nawet ,nie tyle w ·trC'Śd, co w wa,rs:twie językowej. Obydwie edycje łączy .humor, ,który w wydaniu.Piegzy
koncentruje
się na dość znanym humorze górni'ków i górali z okolic Jabłonkowa.
Humor - rzec by mOLna
- zbiorowy, powtarzany,
przekazywany,
opowiadany, pr,z·c,rabiany i uurwalony. To
w skrócie ·oddaje is,totę tego, co Piegza przedstawia,
choć chyba nie z,gcdz,irny się
z ty.m, co podaje w sło,wie odautol;skim, w przedmowie, że utrwalenie
tego rodzaju ludowej twór·czości, ,,'to 'pewnego rodzaju ·działalność muzealna, gdy.ż IW ten sposób uwieczniona
zoslaj,e w nich niejako epoka społeczna, którą ()!dzwieróedlają".
Twórc.zość, jaką uprawia
!Ka.wl 'Piegaza, ,dziś emery.towany
'nauczyciC'l (Ul'.
wl899
1'. wŁazach
po.d Orłową), ma na Śląsku CiaszYl1skim swoją rt'fadycj~.
Istniala i istnieje tu ciągle potrzeba zbierania i utrwalalnia 'wszystkich prze'kazów
ustny,cb, opowiadań, bajek, klechd itp., czy to w .postad autentycznej
(fo,]'klorystycznych zapisów),czy
stylizowanej
(swoistych "przeróbek"
literackich). Na pierwszy typ dał piękny dowód D. Ka.dłubiec w swojej w 1973 r. wydanej monografii
Gawędz.iarz
cieszyński
Józef Jeżo.wicz ,(wyd. "Profil", Ostrawa),
na drugi - Karol
Piegza swoimi Sękatymi
ludźmi.
Kiedy uważnie zestawi się obie edycje, to chyba niewiele różni je między sobą.

�313.

Recenzje

Klos nie obeznany z genezą obu książe'k mógłby wrę1:z powiedzieć, że ,typologicznie jest to jeden i ten sam rodzaj gawędzianslwa
ludowego, że ·niewi,e.le od siabie
odbiegają "gawędzia:'z" Jeżowi&lt;:z
"literat" ,Pie,gza, i to ,za.równo w fahu.lacji, jak
i w .narracji.
D. Ka·dlubiec w obszer,nym posłowiu, napisanym
ze znawstwem
prze:clmiotl&lt;
teore'tyczny'ch zaga-d!lieJ1 fdlklorysty,ki, stara :się dowieść, że teksty iP:ie&lt;gzyposiadają swoje o,sob:;iwości. Wi'dzi je .m.in. w większym (niż u Jeżowi:cza dodajmy) nasyceniu realliami kl,;.JtulI·owo~histo.ryczr,ymi, wszak je,s't Pi-egza z 'zawodu Inau'c.zy-,
cieJem, zbieraczem, człowie'kiem pióra, czy'h działa z sz,eI'szy,m horyzolI1'tem in1elektua·l.nym niż .podbeski1dzki ·gó.ral-w,i·esniak.
Chce iKadłLLbic&lt;:.dopatrywać się pewnych osobliwości 'ró'wnież w jęz~u
apo-,
wiadań i w slownictwie.
Ale to właśni,e dzię'ki 'niemu, wydawcy - Kadłubcowi,
ujednO'lic,ono język, ja·k !sam podaje lI1a s. 211:2:"Otóż język, .znac:z·nie bandziej chaotyczny w pie:'wszym w)'dalniu Sękatych
ludzi,
został ujedno'1icony przez edy'tO'I'a,
oczywiście za zgo.d;1 auto.ra, w tym kieTunku, by :kol!lSekwentnie ,reprezentował
jedną z gwar cic5zyń's'kiich, a n:ie m'ie-szani!nę za.głę·biowlsko-góra'ls'ką". T;ru·dno zatem przecenić 'sly.Jizacyjną .rolę Pieg.zy w tym wypadku, ja'k 'róWlI1ież w wyborze
słownictwa (IKadłubiec, s. 213: "Piegza znakomi'Cie wykorzystał
róż'ne złori.a słownikowe").
Myślę, że Pi€gzę, nauczydela
i społecznika - poza przypo.mnianymli przez K.adłubca oso,Jjliwościami - z,d;ra'dza swoisty dydaktyzm
utworów, s:k~onność do ,Jmoralizowania", a oprócz tego i "językowe purytaństwo".
Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sobie fakt, że w humorze "hawiyrskim",
w swej istocie dość rubasznym,.
wy'raźnie hrak wyrazów i zwrotów O niź:szym pres'tiż,u s.połecznym? Wszak ri wu:lgaryznny są w kawałac,h istotny.m e"lemen1tem, egzystują
niClj~nokroć
z zamierzonym efe'ktem komicznym. Podobnie humor gó,ra,lJs:kinie stro!l1i od wYlfazów dosadnych, ItzW. niecenzurarln)"ch. Humores~i
Pieg.zy, choć śdsle zrośnięte ze śrooowiskiem, w MÓTym pows'tały, są sty'lizowa,ne w umoraGniającym
.i lekko pur,Y'tańskim języku. I lu nasuwa się konl'T'O'nta'cja z Jeźowiczem, która p.opieTa cał!kowicie ..
nasze s'PostrzeżeJlla.
Kadłubie,c szczegółowo
analizuje
wątki
·o:powialS'tek-humoresek
Pliegzy, wyróżniając Itek'sty ze znamionami
jednostkowośd
{memo:raty), którYich jest raczej
nirewaele h slU!slzn'ie K&lt;lidłubiec zastanalwia s'ię, c,zy w ogóle wYiS&lt;tępudąw "c,zy5ftelj'
postaci") oraz te,ks'!y ze znamionami
obiegowymi {fabullalty). Tych jest przy-tia{:zająca więk'szo.Ść. Co się Ityczy 'struktur gatunkowy,ch, !lo wyróżnia Kadłu'biec w wyborze Sękaci lndzic kawały, ane.gdaty i opowieśclz
rży,da. Cenne są spos,trzeżeni;:&gt;
Kadłubca, że w zasadzie ut\vory Piegzy wykorzystuJą
tradycyjny
schemat i ogólnąkomtrukcj&lt;.;
ludowych humoresek, co dokumeIlltuj.e a'na.Iizą wiiellu rutwnrów.
Słowniczek wY\razów i zwrotów -gwarowych oraz zapo·życzO!l1y'ch czyni z wyboru
K. Piegzy - wraz ze wsp:)mniaf'!ą naukow::j analizą - edycję folklory,styczną
pal'
excellerl&lt;:e. Dowodzi orna. że tWÓTCZOŚĆ
lu'dowa jest dągleżywą
częśrcią składową
kultury i życia Pelo'nii Zaolziallskiej,
że ma ona własnych It,wórców ,i iinterpretatorów.
Dodajmy j0~;z('ze. i.e na "c'ZCls·koc'ie.szy11;:Jki"
rynelk rzucano tyli{'o 2.600 egzemplarzy dzieła, zaś 7.000 p.rzeznaezono ma rynek .polski. .Jest to potwierdzentie prestiżu, ja'k~m cieszy siG polonijna twórczość w Polsce i dowodem ruchliwości IWydawnic-!wa, klóre wydalo Sękatych
lndzi ibardzo starannie
,pod wz,g,lędem gJrafkz.nym. Oby takie k~iążki czę.ściej pojawiały się w polSkiej edycj.i "Prof'illu".

Jifi

Damborskii

�314

Recenzje

Wła'dysław Młynek, Kolo, koło młyński.
ku Ku!lituraJno-O:ślwia towego w Os'trawie,
Ka'dłuJbieo, Ćesky Tesin l'979, ss. 60.

Wyd. Zarzą&lt;d Główny ,Parskiego
Sekcja
Fołklo'rys'tyczna.
Red.

ZiwiązDanie,l

P o'lis'k,i
ej opinii fachowej dobrze znana jest ruchliwość Sekcji FajkIoTystycznej
PZKO w Cz'cchosłowacji,
której animatorami
są Daniel KadłuJbiec, Józef Ondrusz
i inni. Przede wszystkim
z ich to inicjatywy
podejmowane
są ciekawe prace edytorskie, kitMe znaj:dują uznanie tak w Czechosłowacji, jak i za granicą. Nie chodzi
bowiem ,a'ni a 'Sprawy bag·atelne, ani a jakąś "regio,nałną ama'torszczyznę".
Znakom'iocie przygo,towani, ;potrafią zorgaonizować pr3lce bada wcze ,na .po;żą&lt;danym poziomie, inicjować zbj·erac'bwo, ddkume.ntację,
interpretować,
porzą'dkować i poma.gać,
by zgromadzone
ma'teTiały ujrzały światło dzienne w pOSJtaci puhlikacjii.
Dniał'a też na Ś'ląsku Oies:zyń:sikim slpora grUlpa osób., któm - bez pmflesjlOlJ'llalnego przYlg·otowania, z umiłowania 'dla kraju ojczystego, jego ibo.ga~edtradycji kultury ludowej - zabiera się do zbiera'nia wszystkiego, co z ,IlJiąjeslt ,związane. I chyba mało ,który 'region mo';;,e wykazać ,się 'tak ,dobrz·e udokument'Owanymi
pracami
ludoznawczymi
dotyczą'cymi 'Wszys.tki'ch dziedzin żyda, caloksz'taltu
!kuJltury maieria}nej i duchowej lu·diUś'lą.slciego na Zaolziu. Dla nich to nie tylko cieikawa, pasjonu:jąca pra,ca ko'lekcjcmersika i Zlbieradka, ale tak,że ciągl,e próby udowadniania
swojej włars,nej 't'OŻJsamośd, swego rodowodu. Stąd za'hllteresowanie możliwie wszystkimi dZiiedzinami kultury, aż do :folkloru ,dziecięcego włącznie. Właśnie jemu po.święcił Iki:Jkanaś'cie ilwt praocy Wła,dysław Młynek, dyre!ktor polskiej szkoły podstawowej w IMi,li:kow'ie na Śląsku Cieszyń'skim. Z racji wykonywania
zawodu mial
'. do takiego fo:lk.Joru łatwy dostęp, ale na tym nie poprzestał,
gdyż zwędr01Wał
cały 'teren oheski,dzki, notując, zbierając, prosząc a przJlsyła'nie materiału.
I oto .dzięki poparciu Sekicji F.a.l!ldoTYSltycznejPZKO, sZiCzególnie D. Kadłub&lt;:a,
wielo'le'tnia .praca nad Zibiera'niem fotldoI'u dZJiecięcego na Śląsku CiCiszyńskim dooZ0kała się ukO'ronJow;HlIi'aw p~s,taci piękll1e;j puhlilm.cjli.
Władysław Młynek zg)romadził w niej wszystko, co wchodzi \V zakres pojęcia
"odzieaię.cy folklor". :I talk: wy'li:cza'!1ki, gry, gTy w kole, gry w paralh, zabawy, przyśpiewlk.i, monClla:g)i,'fy1mowa,nki 'przyzabawne,
dia;logi przyza'ba w,ne, dia,logi !komiczno-satyryczne.
!Miał świ·e~ny'ch informatorów,
których nazwi:ska przyta,cza w kOll. cowym spisie. J:a'k nie'codzienni/e ,brzmi takie oto wyznanie
autora:
"Wszyst'kie
przejawy
twórczości dziecięcej za,cząłem ,notować w początkach mej prakty!ki na uczy'Cielskiej.
N.i e z n a j ą c w ted y tID e t a ,d z b i e l' a n i a
p a d a Ib n y c h
m a It e '1' i a łów {podkr. J.D.], ni·e określałem informatorów.
Zad owa lałem się ty,lka
samym tekstem". W'brew temu !Szczeremu wyzmaTlJiu prz0d.stawił pracę, która .ni'e
Clchybia krytyczno-naukowym
publikacjom
z tego zakresu. Zresztą wystarczy przeczytać 'wSltępne ,k,omentarze do poszczegó.lnych działów, :by się przekonać, ;i.e nie
tylko ilIlitukja kjie!J"awał1aparsjtam'i W. MłYU1Jka.ZalpoZlntałsię z usltotą fotkl-oru w ogóle,
zaś dziecięc'cogo w szcz-ególnCiśoCi,by mógl wypowia'dać .s&gt;ięa nim z rza'dko spotykanym ZJI1JaWls'bwem
i erUldy;clją.
C'hwa'lą'c Ml)'nka za te osiągnięcia nie is'posób 'na margi'nesie ,nie wys'unąć postuh.lltu, może nawet roe ,dotyczącego sa:mego au'tora, .a mia'llowioc,i'e,że pra'ca Itego
rodzaju aż prosi 'Się a spojrzenie porównawcze. ,Wszak teren, na którym 'llz,bierano ten cenny materiał, j,est niejako ,;ty,glem", 'w którym stapiają się różne ,ludowe
kultury, by dać nieraz niespodziewane
rezultaty. Oddzielić to, cOls1wojsikie, autochto.niczne, ()Id tego wlaś'IJiie, c,o powstało z Itaki'ego ityg.Ja, nie jest łatwe, Ale jest '11:0nieczne,by
ten folklor, wygina'liny i &lt;:Je/kawy,osadzo.ny zaSltał w rzetelny/ch nau\kowych Tea,liach. To może być pmca, 'która czeka na na'stępnych badaczy, która

�315

Recenzje

powinna być kontynuowana
i ukierunkowana
tak, 'by ze'brać w ogóle wszystek dostępny ma,teriał z tej dziedziny {myślę również o mate'riale cz'esik~m, slowaCikim,
cygańskim i histOlfycznie ,również 'niemieCikim) i Ina tym &lt;tIe wykazać istotę polsko-śląskiego fOil:k,lol'u. W słowie wstępnym
Daniel 'Kadłubiec
wypowiada,
choć nie
Wlpws,t, podOlbną mYŚlI, n3IWołującą do kontynuowania
rOilpoczętego dziela. W każdym razie puhli:kacj.a Władysława
'1VIlynka Kolo, kolo m.lyiLski stworzyła ku 'temu
nauJkową bazę.
Damborsky

Jifi

Skarb

w

garncu.

Humor

,Ludowy

Slowian

Zachodnich.

Pod

redalkcją

DOTOty

Simoni'des, Opole 197'9, s. 423.
Wieloletnia penetracja
współczesnego folkloru, jak li relfleksda teoretyc'zna nad
zgromadzonym
matClriałem, ,doprowadziły D. Simonides
do wni,osku, że współczesny ,obiegowy repeI'tuar fo,lklorystycz;ny wyraźnie prefe.I'uje opowieści prozatoDslkie,
wśród k'tórych dOJ11'~rmjąz!deCyldowal1Jie QPowiaidla,ni:a humorys,tyJcZlne. Wn!io'selk len
potwierdziły
badania innych folklorystów.
Viera Gasparilwva
ponadto udowodniła,
że we wspókz€iSnej prozie ,fo!JkilolfYlStYoCZ'nej
.dawne 'opowieści tracą swój 'Iaka'lny
lub regio'na'lny 'kOllo'ryt i wchodzą w system 'bardziej ISzeroki&lt;ch powiązań:
narodowy,ch, międizYJ1larodawycl1 i i'l'1reretJni'OZJI1yCih
*.
Do p,rzypomnienia tych wniosków SikłonJiła nas lek'tulra ,ludowych alnegdat 151'0wian Za,chodnich, :k,tóre ukazały Slę w wyborze pl. &lt;Skarb w ga,T:ncu. ZgTomadrenie
w jednym tomie teks,tów za'pi·sanych u ,rÓtżnych 'nalrodów, a r,epreze.lJl~ujących teu
sam gatunek rfO'lklorystyczny, stwarza realne szanse po:cItjęcia ko,mparatys'tycznych
badal1 nad fo:1klorem Słowian Za'chc·dnioC'h.Tym 'ba'l'dzie:j, 'że nie ·tak dawno ,otrzymaliśmy 'repreze.n.ta tywny wybór bajek Sł·owian Zachodnk.h
pl. $piewająca
U:pka.
W tym ,miejscu ni·e mOŻlna nie zauważyć, jak wOloec ,;wypielęgnowanego"
,tomu bajek wydanego przez "Ś'lą.s1k" ,uibogo reprezen'tują
się anegdaty - ,przykład
pau·tackiej .raiboty drukaTsikie.j. HU9traocje Stefana
Suberlaka,
mogąc·e być oz'dobą książki, więdną na różnoga1lunik'O\vym papierze ,gaze,towym., błędy kOlreMorslkie
utrUldniają lekturę, a pomyłki w azna'kowani'u sy'stematyki
wątków ,nie przynoszą
chwały wydawnictwu.
A przecież to ,nie :pierWlszy zbiór 'tekstów ifolkilorYlS&gt;tycz;ny.eh,
który wydał :I'nstytu't Śilą:s'k&lt;iw Opolu!
Jedyny:mz,aJte.m ma,gnesom ksliążJk'i jeiŚt hum&lt;Jr lu.dowy. Zan:im leIk,tuo:a anlClg1d,ot
zrodzi jakJickolwiek .refleksje, naj.pierw wyzwoli u Iczyte:Ln~ka mniej lłu'b Ibardziej
żywiołowy śmiech. I to jest nieza,przeczaJlny urok Itej książki. A później zauważamy, że pomimo wielu wspól'nych ,eIE'mentów Słowia,nie różnią !się jednak między
sobą właśnie odrębnym
często pocZluciem humo,ru. 'By po·dobną refleksję
mogło
zrodzić obcowanie 'z tomem nalel,ało zgromad2lić w nim odpowiednie
tek'sty. Jest
to zasługą au'torów antologii, 'wybitnych
znawców :f.d1kJloru słowacki,ego
(Viera
Gaspari'kova), .czesikiego (Jaromir
Jech), łużyckie,go ~PaJuJ Nedo) li po'1Jskiego {.Domta Simoni,des).
A'negdota, jak żaden inny gatunek f.olk.loI'YlStyczny, wpisana jest bez,pośred'nio
w 'Społeczny kantekSit IkuHu.l'owy. Niestety, :ten czasami jest już ws-pókześ'nie nie• V. Gasparikova, Monograjicke
1977, nr l, S. 45- 7S.

•.&lt;x:\opis"

studium

ludovej

prozy

v jednej

loka,

"Slovensky

NIi-

�316

Recenzje

czytelny i dlate,go trudno w niektórych
pre.zer~towanych tekstach odnaleźć wyró·żniki gatunkowe.
Co prawda,
klasyfikacja
1.ematyczna s!kieruje 'Uwag~ czytelnika
ku typom aneg-doty'Cz'nylm w 'Sys.tematyc·e wątków, ale jednoczesnie
o,d.-;l
ol1'i niedosta'tki ·refleksji 'ge,no.legi'cznej nad tym materialem,
Dlatego 'też wydanie wyboru utworów, reprezentujących
ludowe pnczucie humoru, powinno ulailwić przyszłym bada'czom ,skonkretywwaTlIie ,pojęcia gatunku aneg,doty.
Zapis anegdoty
z 'konieczności
pozibawiony jest i,nieg.ralnie z ni'l związanej
rea'kcji słuchaczy. Gdzieniegdzie
wycrbraŹ!nia pomaga w dopełnieniu
calo'sciowcgo
obrazu opowieści li ujawnia
momenty sponlanicznej
reakcji odbiorców. A,le tam,
gdzie tego uczynić nie można, narracja
utworu przejmuje
formę skostniałej,
niewysziUkanej, suchej 'l'·elacji. Jednym z istot'nychczynni.ków
kons,tytulywnych
anegdoty joest bowiem o.sobowoŚć 'twórcza gawędziarza.
Bez dobrego gawędziarza
utwór
nie z)(i!o~as'pełnić fUlnktcj,i is'tOltnej dl'a alne·gJd·oty. Ja,k za-bem uchwy'cić w zapisie
specyfitkę ow€"j jednostkowej
krea'cj'i nar.ra'tara? ·W stosU'nku do o&lt;powieś'ci dawnych
skazani jeste~my n.a ote .zapisy, które .nam pozostawiono.
AIe współcześnie, zwłaszcza jeśli idzie o anegdo.tę - 'co w kontekście prezentowanej
ksią,ż:l&lt;Jijest wY1raźl'llie w~doc:ZJne- i.st.nlitej'epihna pOltr.zeba wYlpra'c·ow.ania tak!iej f.o·l1my zalpi'Su folklorystycznego, która uwzględnialaby
'W1Szelkie-elementy poza.tekstowe.
AUltODzy anlt()lhQgii S/varb w garocu zg'DomaJdzil&lt;itek:s.ty lud'olWe w ki1iku gru!pach 'tematycznych,
wyz.naczających
jednocześnie
,najpopularni'ejosze
wątki anegdotyczone w fo~kj:on.ze SłoWlia'n za'ClhQdm'i,C'h.Dzięki temu mOJŻ'elmyz jednej sltrony
śledzić, j'ak podoibne sytuacje
życiowe obrastają
'W różne "opra'wy" fabularne,
z dowgi€j - jak wari,a-nbują :się 'Opowieści podejmujące ,ten sam wątek.
Tom (JItwieraj'ą ·anegdoty o pararch ma'hżeńJsk'kh (66 tekstów), wśród których
natraf,iamy
na WlSpÓł\czes.ną pdlską i słowa'c,ką realizację
wąUku T [354 .o żnnie,
która chciała umrzeć zamiast imęża, lecz przestra'szyła się śmierci. Najwczoeśniejsza
zna'na 'nam wensja światowa
tegó wątku
pochodzi z pierwszej
.połowy XH w.
z P,ersji, a w ,P.o.llsce.po raz pierwlszy wykorzystal
go Biernat z !Lublina. Równie
wi'ekową, choć nie '0 'taok rdail£ikim rodowodzie, jest aneg-dota o wdowie (wdowcu),
rozglądają'cej
się za kolejnym
mężem ('T 1350), której
ni'eustaj~cą
popu!larność
potwierdzają
trzy zap~sy słow&lt;l!ckie i poleskie.
W ikolejnym ,dzialle przerclisitawio'no anegJdorty o ,głupcach (88 teksltólw), z najpopulanmiejszymi
wśród nidl a'neg-dotarn'i o grupkh '.;ąs&gt;iadach. Oczywlśde
ikażdy
naród ma 'swoich .najprzedniejszych
głup2ÓW. W polsce najglośniejszymiokazują
się być T'uszkowiacy, ;Papaj,e, Chojanie i Szywał.dzianie, &lt;li Czechów 'natomiarsrt Welkzanie, u ŁużY'czan - Sa'lawianie, a u Słowaków - iLachotczan'ie, :Ho'llJdrU'szanie
iMarykowianie.
Bli~ko są ,spokrewnione
z tą ,grupą anegdoty o s·pryciLlrzach, Igarzach i kłamcach, .naj.liczniej w tomie reprezentowane
(97 Itekstów). Znalazły
się tu także
anegdatyc2)ne
opowieści
związane
z faktarrii ')oub pO.3tacia'mi .his'torycz·nymi oraz
ane,gdoty 'sięgające źródłami dawnej d'acecjoni'styki za,konnej.
Ponadto w dallszyoeh działach zgroma·dzono anegdoty o skąpcach .(14 ·tekstów),
Cyga'nam 0'6 'teks1ów) ·i złodziej.ach 1(17 tek!slów). Os ohliJwą, choć nielobyt liczną
grupę a·neg·dot '(8 tekJs'tów) przy.nosi ·dział pt.. O diabłach i utopc·acit, Dowodzą o'ne,
że nawet w okJresie najwięk!szej ,pop.u'!arności niekióryc1h Iwą'tlków, typowych d·]a
opO'wieś·ci wierzeniowej,
ifunk,cjonowały jednocześnie
w folklorze - w formie swoistej prz0ciwwagi - humorystyczne
-rela'cje o kontaktach
'człowieka z silLlmi 'nadprzyr.odzonymi.
W ,trakcie !Clk,tU'ry humorystycznych
opowieści ludowych moż·na jednocześnie
śledzić zmiany, jakim podlegJałsam
sposób prowa.dzenia narracji. Obok ·.t!·a'dycyjny-ch, 'Sz,erol\)o 'rozbudowanych
anegdot,
znajduj.e się leż w tomie wiele lap:·dar-

�317

Recenzje
nych,

s,kró-towo

L'l('nych
ląd

podanych

licznymi

nies'klasyfikowane,

'powstałe

w garncu,

Skarb

Zbiór
dZ~'na,cdowy

'kawałów,

zespół

nazw!;

bar,dziej,

obok

XIX-wieczne
ty\\'ny

i redaktora.
Warto
wackiej,

iu dodać,

dodatkowo

to

że omawiany

'i łużyckiej.

tom

poświadnowe,

dQ-

,ukaże

się

w

jako

zasługą

że

w

tym

zbiorze

także

reprezen&gt;ia-

'autoró'w

rÓW1nież w wersji

nadzieję,

mię-

Prezen-

matec·jalu,

się

w garncu

wyłącznie

d:ruku

nde byla zawyzna'czanego

sc!l'ek'cję

zmaileźć

Skarb

to

do

Simonides.

Zachodni·ch,
mat€rialu

'u'trudniał
miały

jest

Miejmy

Obok

i zupełnie

Doroty

Slowian
za'k:resu

odczytujemy

ludowego,

.poincie.
leż

przyg'otował

przewodn'k'twem

w,;pólczesnych

. .Je811 wi~c

hu.moru

czeskiej

sygna'lizowaliśmy,

pod

anegdoty

zapisów

przyklady

ze·,;law

już

są

wspólcze~mych.

.typowych
·d'la fo~klaru
jed'nomyŚ'l'nościco
do

gatunkową

ż,'

jak

isię na

anegdotycznych,

wczasach

f(yfkloTystów

tac'ja ludr.wych
ancgdot
Ća:l~em
prT"·[ym.
Brak
p!'~ez

koncentrujący,ch

Z&lt;Jflisa'mi opowieści

wyboll'u

języikowej

sło-

szacie

gra-

Sltaranniej-szej

iin.:;lej.
Janina

"Kalendarz

$.!&lt;]ski"

Wy,dano

w

rak

[la

ostrawskim

1980, Ostrawa

."Pro'f'ilu"

Hajduk-Nijakowska

Ul-79.

kolejny

ka~endarz

:przeznaczony

dla

Po,lonii

Zaolziat'lskiej.
Jest
to rocznik
XIX i ja:k zaw;sz e-, 'Przynosi
parę
ciekawych
mate;'jałów ;j.u,doz.na wc zyc:h , ,o których
pragniemy
.poimfQIlrrWWaĆ cZyitelnika
w n.il1Ji:ej:'zym omówieniu.
Ziemia
CieszYI1:ska
,'izl'lcgólnie

bogato

\\'ych,
przypowieści,
:i:YCZE'I1,opowie~ci
i zwyczajów

bogata

w

jest

.reprezen'towany

marterial

jako

,dzial

e~no.gra'ficznyi

bajek,

podaI1,

folklorystyczny,

przysłów,

przesądów
i zwyczajów
Jludowych,
i z ,dawien
-dawna
zbieranych

opisów
'ludowych

.. J eś'li gromaodZElIlie,

klasyfikowan.ie

pieśni

ludo-

wi·erzel'l i wróżb,
róż'ny,ch
ohrzędów

i przeikazy:wa.nie

potomnym

·całej

kj
rozległej
kultury
ludowej
w dawnie}szy,ch
'czasach
motywowane
'było prze,de
\\·..;zystki·m potw;cl'dzeniem
toź.s,amościludu
,oieszyI1skioego, to w obecny·chczasach,
kic·dy
zyku

społeczność
i

wla3nej

pobka
kulturze,

Z:T;;Zt&lt;] przekonać'

:'Jięo

za!'i·czyć

rna Iże jedną
'trzecią.
']-:Itórej Itego rodzaju
Otw,iera

temat

Śląsk

dział

artykuł

Zdziejó.w

co zostało

Marii

CieszY{Iski

w "Ludzie",

w roku
aa'1yikuł

organie

pu'bli'kacje

,do

w

Jana

TowarzYSItwa
Wla1dyslawa

podstawie

w

Pa1sce

gest

własnym

Pisał

chodzi
Pierwsza,

opisu

o

Ludoznawczego

w
'we

Zielińskiego

i zbiera'cza,

,Józe:fa

OndnlJsz

cieszyń'ską

rodem

na

ludową
zwiedziła

ludoznaw.czy.

M.

in.

O1pu:bj.ikolwany

iLwoWlie. Omawia
pl.

ten
Tym

p,'ozę

z L'itwy,

Cieszyńs1kdem,

-do

,pubiliokację,

&lt;Ciąg ·dailszyprzeglądu.

rOOny ma'teriał
Wisty

(jeśli

tWODZy ni&gt;e-

-o jodyną

już

jak

zamie.szczcnych

w gwanze)

'był

ję-

charakter,

teks,tów

fol,kloryls'ty

to jakby

pod'tytule,

Korybuta

we

inny

folklo.ry.stycz1no-etnograficzny

uzbierała
do

'nieco

i qpowiadanillową

Ku:bisza.

Hl96, gdzie
Przyczynk.i

wy,żYlwać

tu

też chodzi
właściwie
:zmaileźć miejsce.

czyli

zaznaczcne

się

cieszyńskiej.

"Kalendarzu",
też

na

dzial

znalnego

foLklorystyki

Wyslouchowej

pOWlst:a1 z tego
OndrU!sz

mOŻJna choćby

na rok 1980.
,,.K!a!lendarza"
To sporo,
a'le
.ma teIliały mogą

w poprzednim

,'azem,
od

ten
pt.

moż,e

przybrała

rÓVl.o1llież~WÓl'cZ!ość poetyoką

'ii

Ondrusz;a,

Czocho.slowa,cji

&lt;folklorystyka
,tym

w "Kalonda;rzu
Śląskim"
Z 240-shon1cowego
nie~o

w

nasltę,pnj'e

SzLąsk. (Austry(wki)

slo-

�Recenzje

318

i olówkiem
na pods.tawie
najnowszycl1
źródel
przedsta,u.:icmy ,('Warszawa
1'888). Najwięcej miej.sca poświęcił Janowi Kubiszowi .( 1848 - 1929), który ,żywo
interesował ,się deszyillską prozą Iludową,ilnicjując
m. in. Prządki {wieczmnice-spotka:n,ia miłośllIików pieśni i gad0k ludowych). Kubisz ,,[... l w /S'lyczniu 1897 roku
brał 'udział jako ,dele,gat Polskiego
Towarzystwa
Peda:gO'gicznego w Cieszynie
w 'nadzwy'czajnym
'wa:lnym zebraniu
Towa.rzystwa Ludoznawczego
wc Lwowie.
W toku dy!skusji wysląpił z wllJ1oskioem,ażeby zaTZąd poczynił .potrzchne kroki
celem założenia na Ślą'Siku Cieszyń,skim ,oddziału TowarzylstwaLudoznawcz.ego".
(Myśl la zrea'1izowana by la w cztery la'ta późmiej, kiedy to "w ma'rcu 1901 r. zawiązało :się w Cieszynie P,01skie T.owwrzystwo Ludozna!wcze"). Sz,koda, .że w ·czasach drugiej wojny ,zginęły opr.acowane przez Kubisza piękne gadki śląskie i że
z jego spuśeiz:ny ,dochowało siG raczej ,bardz·o 11i·ewicle.
wem

W zW1iązku z trzy.sctną roczni'cą urodzin Ondraszka, Ancr1a M. .Rusnak zajG!a
się "legendą i prawdą o Ond I'aiszku". Materiał ten w zasadzie powtarza to, co zos,tało opublikowane
,przez 'cz·eski'ch i polsililich uczonych zajmujących
.się tą ,problematyką, poza może właści'wym ustawieniem -oceny prozy !Morcinka o Ondra'Szku
(choć i ltu autorka ~.sraJllIiczyła się do raczej zdawko'wych uwag 'na temat MQH:.inko\v'Skie,go ujęcia bohatera
i nieśdsłości,
jakie przy tej okazji popelnił).
Józef'a Łyska poznaili:śomy w Iki'lku :kolejnych "Ka'1endarza·ch Śląskich" jako
nieslrudzonego
zbiera,cza i badacza nazewnictwa
ludowego. Tym raz·em zajął 'się
"sprzyngami",
tz'n. zwyczajem
,prail1ty'cznej "samopomocy
chł,o.pskiej, polegającej
na ś&lt;:iJsłym wrspół&lt;dz1iałaniu dwu gazdów jedJnokonnnych w obrębie ich posiad1ości,
w najtl'ludniejszY'ch ok!r,esa'ch p.ra'c lrolnyc·h". J.a'k zawsze u ŁyoSka, .sporo je5't materiału czysto leksykalnego, dobrze .zinterpre'towanego.
W a'rty,kule Z medycyny
ludowej
Śląska Cieszyńskicgo
Ja'n ,szymik zajmuje
się wo.dolecznidwem,
ziołolecznictwem, 'leczeniem z za;;tooowaniem środków zwierzęcy,ch oraz weterYlDarią ,ludową. By 'artykuł ten uzyskał większą wartość dokumentacyjną,
trzeba ;by zająć się szerzej li porównawczo J'ecznicLwem ludowym
na Śląsku, w IPolsce, ilia 'Morawach i na Słowacji. (Uni1knięto by wtedy ltakic'h
okreSleń, .ja/k: "oiekawą ,gałęzią cieszyńJs·kiego ,leczni'ctwa ludowego jestohirurgia", nasuwa :się bow,iem pytani'e,czy tylko "cieszyl1:s'kiego"?).
,Podobny

charakiter ma alrtykuł Rudolfta Ochimalna pt. O sad,ownictwie
na Sląw któr'eJgo rozwoj'u zasłużył się ja.ko "ojciec", Karol Kotsche, pastor z Ustro.nia. Interesujący ,przyczynek do kmat,u przedstawia przytoczenie nazw
ludowy·ch na o'kr€ś1enie gatunków jabłek, gruszek i inny·ch owoców. Równie'ż jak
w powyiŻJszym wypadJku, i tu aż się prosi o konfro,ntację z nazewnictwem
ludowym
czesko-mmawskim,
.gdyż wi,e1.e jest .nazw podobnych ,lub \Vspólny,ch (czego trudno
dowQdzić w krótkim omówien~u) . .Jan !Korzenny pisze o .przeszlości śląsIkiego Zakopane,go czylli o Łomnej Górnej, Jest to typowy przyczynlmnslki antykuł, ,powtarzają'cy zmaJne .z li'nnych pu:J:JJi:ka'cjiwi31domQśc,i,,trochę ."pele mele", bez wyraźny·ch
ambi·cji pogłębionego etnograficznego
spojrzenia.
Ale to 'lektura typowo "ka'Jendarzowa", więc ,poprz'estań!my tyilk,o ,na odnotowaniu tego a'rtylk'ułu.
sku Cies:;;yńskim,

II je,szcze raz ,spotykamy :się z nazwiskiem
Rudolfa Ochma,na, 'tym razem przy
o¢sie duityńJskioc:hkrakowiaków
z czasów pańszczyźnianych.
Piosnki te ZII1a!,az!
w kir·onice dolnolutyń'slkiiej, pochodzą one prawdo.po.d.obnie od proboszcza Pawelka
(w 'każdym razie ,niektóre zwrotki ,są j·ego pióra). K&lt;siądz ,Pawełek zapisał 5ł z'wrotek krolkowiaków ,piętnujących ,pla'gę ,pij,ańJSitwa na Ś'lą!Slku Cieszyhskim. Szkoda,
że autor nie zajął się Ibliżej języki'em 'k'rakowiaków, zadowoliwszy się pow,szechnym tyi]ko stwieJ'dz,e,niem, że w 'krakowiakach
zna'!eźć mOŻJna "pewne wtręty
z ·gwary fry,deckiej". (Tu na margine!sie jeszcze jedna 'uwa.ga: trzeiba 'by również

�319

Recenzje

sprecyzować samo pojqcie "gwaTa :flry,deciJ;:,a",
z którylm na ogół &lt;nie spotykamy się
w nowoczesnej ,litera turze dia.JoktoJag)icz.nej).
Ostatnim artykułem
z SCIlii materiałów
t,r,aktujących o ku1łturze'ludowej
'11""
Sląsku Cieszyhsk~m jest piękny przyczynek D. Kadlubca do Iwiedzy o kolęda'ch,
kolędnika{:h i kolędowaniu
na Itultej,szej ziemi. ,Posłużył 'się Kadłubiec
przy tym
metodą swoistego "kolalżu" dając do naukowego
opisu obrzędów i zwyczajów
związanych z Swiqlami Bożenarodzeniiowymi
wtręty autentycznych
zapisów gwa-·
,'owy'ch z opowiadal} mieszkanki
na}s.talr'szej w BCl'ilkidach Ci'E'szyll,skich wioski
Bukowiec. Jak zawsze u Kadłubca, wykład ,obrzędów i zwyczajów jest ściśle naukowy li przy tym potoczys'ty, łatwy w odbiorze.
Są wresz,cie 'tradycyjne próbki twór,czoś'C]iludowej. Szczególnie wierszom w wydaniu Anny Filipek nie można ,odmówić uroku aUitentycznoś'Ci i świeżoś'Ci. Również inne, zamioszczone 'w "Ka'lendarzu" teksty ludowe, ,czy to A'nie1li Kupiec, Ewy
Milers'kiiej i jc'szcw raz Anny Filipek (proszę zwrócić uw,agę, że chodzi tylko
o niewia's,ty), wytrzymują
próbę w zestawicniu
z podobną twórczoiśiCią uprawia,ną
w PoLsce. Sqdziwy Kalrdl J"Iicgza {w ,paŹJdziermiJkuubiegłego roku obchodził osiemdziesięciolecie), któ~'ego k'siiąLka zbiorów [udowych opowiastek Sękaci ludzie ukazałasię
już w dl'ugim wyda'niu {piszemy o iniej w innym miejs'cu), zamieś,oil
piękne Judawe opowiadanie
pL Nawiyrski
szkubaczki.
Natomiast
nie jestem pewien, czy humorystyczny
jest "humor śląski" ze zjbionu Lud wilka Cienciały, raczej jest dość Isztampowy i - lnie ukrywajmy
miej:s,ciami naiwny.
W zakol1czelliu podkreślić trzeba, że "Kalendarz Śląskii 1980" ma dobrą oprawę
graficzną, liczne reprodukcje
'czaI'no-biały,ch zdjęć oraz .staranny układ. Na resztę,
tekSItowej częsci "Kalendarza"
:skba,dają ,się artykuły .akohcznośdowe
(w rOKU 198()"
Czechosłowacja obchodzi 35 lat iis:tnienia), ty.pową "ka'lenda'fzową" :lelkturę, no i jak
przy.stalo na [tego :rodzaju publi'kacje - kallendarium z komentowanymi
przy:sło'.dami, powicdzonkami.
Nakład :spory, siedem i pół tysiąica, choć wątpliwe, 'czy
zaiSpokoi zapotrzebowa:nie
tutcj:szej, jak,że licznej rzeszy czytelników
zaolziań,.skich.
Jifi

Damborsky

"Medical Anthropology",
"CultUJre, Medicine and ,Plsychiat'ry", "Ourare", "Ethnopsychiatrica",
".Journal of tE'thnopharma,cology" - nowe cza'sopiSlma z zak'resu antropologii medycznej, e:tnomedy,cyny i etnOlf,arma'koJ.oglii.
Ważnym ws:kaźmikiem ,rozwoju Idanej dyscypliny czy suibdYiScypliny naukowe}
jest pojawiani,e ,się nowych cZ&lt;l'sopism, wo.dpowiedzi
na wzrost zainrteresowań badaczy określoną problematyką.
Z drugiej strony, periodyki lSbuż&lt;jJcejako fo'rum dla
wymiany poglądówSltymullują
Irozwój dalnej dys'cypliiny, przy'czyniadą się do wykrystalizowania
teoretycznych
żałożeń wyłaniających
się nowy-ch surbdys,cyplill,
które dopiero ,wyzna,czają swój zakres badań.
Jedną z rozwijających
[się o's'tatnio w :szybkJiJm tempie suibdYlS,cyplin antropologiczmych jest antropologia
medy:czma oraz - t'rak'towa:na zwykle jako jej gałąź
zajmująca się medycyną tradY'cyj:ną - eunomedycyna. Wyłaniają !Się także nowe,.
poszukujące Idopi-ero definicji przedmiotu
swych badań subdyscyplliny, talkie jak
etnopsychiatria
i etnofarmalmloglia.
W ,ostaitl1'1ch Jata:ch powstało kiiłka nowy·ch,
cennYCih c&lt;za:s'op1JSlm,
w założ'eniu iillltendy:slcYlphl1'a'Dl1y'cih,
doltyc'zą.cycih oma:wiJamej pooblematY'ki.

�320

Recenzje

"Medical Anthropology".
Cross-CuUuraL
Studiesin
llealU~ and ILLness. Kwar'tal.nik, ukazuje ,się w Stanach
Zjednoczonych
od 1977 Ir. Pemiody'k tein za"tąpił
do!ychczaso&lt;w'e, wy,chodzące nieregularnie
OccasionaL !Papers in MedicaL AnthropoLogy. Czasopismo
r'odagują R. Ness, G. &amp; P.Pelto
z University
of Connecticut.
Problematyka
kwartalnika
konce,ntruje się na relacjach między chorobą (doświadczeniem ,choroby) a życiem społecznym ,oraz międzykulturo\\iy'ch
'podobiel1s'twach
i róinicach
w sposobach rozwiązywania
zagadnieil Zidrowotnych. Rcda:k!orzy zapovVliadają publikowanie
studiów rdatyczący,ch takich lematów, jak: opieka zdrowotna w społeczeilslwach
nie-zachodnich
i zachodniich: ludność, przyrorst Inaturalny i planowanie
rcdziny, problemy odżywiania, sys&gt;temy opieki z,drolwcl!nej i ich
uwalrunJkowa,nia ,społeczne, !kulturowe i etniczne; pa1lcopa!o'log.ia, bioguneza. Cza.5opfusmo przeznaczone
jeSlt 'nie tylko dla antropologów,
ale również dla lekarzy,
pielęgniarek,
,jjiologów, których
ma zapoznawać
z kulturowym
konte!k:;tem biologii i medycyny.
"CuIJtUI'e, ,l'vledidne and IPsyehiatry". An International
Journal
of Comparative
Research. Kwarta'Jrnik, wy,dawany od 1977r.
w Holandii i Stanach
Zjednoczonych.
Rada redakcyjna
pisma składa siię z antropologów
i lekarzy (głównie p'Sychiatrów) z rróżnych krajów, a reda'lgtorem naczelnym jest Arthur M. Kleinman z DE:'pt. of Psychiatry,
University
ofWashington
w Seattle. W'edług założer'J
redakcjli 'periodyk ma służyć jako międzynaro·dowe,
-i'nterdyscypli'l1arne forum dla
~rZ!2Ch powiązanych ze 'solbą dziedzin: antrop01ogui me,dycznej (wraz z psychiatryczną), psychiatri:i :między!kulturowej
oraz międzyspołecznych
iba,d,ll\ klinicznych i epirlemioJo.giczny,ch. SzczegooI1Jie ,chętnie wlildzi,ane są 'Studia i'nterdyscyplinarne,
1c1c::zą.ce podejs,cie i metody antropo10gkzme
z medycznymi.
Wydaw,cypragną
również stymulować sy'stemartyczne,szeroko
zakrajrone badania 'na,d zmaczen'iem kuLtury
w dziedzinie zdrowia i ba,dania poróVv1I1awczenard sposobamii operowania
pojęciem
kultury w ,dys'cypJinach aintropalogkznych
i :medycz'nych.
Cross-CulturaL

Dla ziJustrowa'nia
prcblematyki
pcrdejmcwanej
przc'zcza';Gpismo
podam p;'zykładowo z~awartość jednego z numerów "Culture, Medicine and P"ychiatry".
Nr 4
tomu 2 (1978) zawiera W!prmV'a,dzenlieA. Klernmal1a Culture
and Depression
oraz
dwa aI1tykuły doty'czą,ce depresji
i jej uwarU'nkowal1 kU'lturowych: Paul E. Bcbbipgtom, The EpidemioLogy
of Depressive
Disorder;
Anthony J. M aTsCilla, Thoughts
on Cross-Cultural
Studies on the EpidemioLogy
of Depression.
Ponadto w omawianym zeszycie zalmiesz,czono arty.kuł G. R. Davidsona
i ,in.: Cu,[turc Conflict and
C:opi;ng in a Grou:p ,of Ab'o:riginaL AdoLescents oraz L. M. Guimery Wiltchcraft
ILlness

inthe

EV1Lzok NosoLogical

System.

"Curare". Zeitschrijt
fur Ethnomedizin
und transkuLtlLreLle
PS)jchicrtric. Pierwszy numer cza'sopirsma ukazał ,się w 1978 II'. P,eriodyk ltern, wychodzący 2 razy w roku, wydawany jest przez Arbeibsgemeins'cha'flt Elthmomerdizin w Hci'delbe'rgu. "\V skład
kol'e,gium redaikcyjnego wchodZJi 15 rspocjali:stów z różny,ch dzicd7,in: etnc'logii, etnomedycyny,
medycyny społecznej, medycyny wkra.jach
rozwijaj'lcych
isię, historii
medycyny, psychologii i psy,chiatrri transkuJturowej,
etologii człowieka. Pismo ma
chara\der
iLterdyscypJinarny,
publikuje
materiały
z zakrei';u clnomedycyny,
psychiatrii transkulturowej
i pokrewnych
dziedzin. Wycbwcy pragną slymulować dial.og między medycyną a naukami społecznymi, mic:dzy "teoretykami"
i "pragmaty11:ami", pracownikami służby zdrowia. Zamieszczane S&lt;l teksty w języku niemieckim,
:angielskim i francuskim.
Zeszyt 1 "Curare"
otwiera 'nota .redakcyjna
Ekkeharrda Schrodera
i 3 teks,ty
"wppowadzające w temat)".kę 'cza'sop~sma: W. E..Mi.ihlmanna
Horizonte
der "Ethno·-Medizin",
Lauri Hanko Zum Auft,T'ag der Ethnomedizin
oraz Wulfa 'Schiiefelhovela

�Recenzje
Aus

der

Werkstatt

-

Einige

Gedanken

zu

321
curare/Some

ReHectionson

curare.

W. Schiefenhi:ivel wyjaś·nia genezę 'nazwy czasopisma odzwierciedlającej
złm"oność
e!nomedy.cyny. "Curo" - znaczy pielęgnować, leczyć. Z drugiej strony "curare" zniekształcona przez Europejczyików Inaz;wa indiaóskiej Itrucizny "woorari" - wskazuje na boga·cltwo wiedzy "prymitywnyc'h
Iludzi" o naturze. 'Kurara znalazła zastosowanie w nowoczesnej
ane"tezjcilogii.
Dyskusja ·prowa.dzona przez medycynę
i antropolOigię na łama·ch .cza.sop1sma powiJrma pomóc wrea.llizacji
celów praktycznych: włączenia elementów medycyny 'trady.cyjnej do programów l"drowotny.ch
w rozwijających
się krajach, zapoznania personelu medycznego z 'systemami medycznymi ró7;niącymli się 'od zachodniego modellu, dostrzeżenia, prócz osiągnięć, także ograniczeń naszej medycyny. Jedn)'lm z zadań situdiów etnamedycznych
powinno być, według au1ora, ,stworzenie koncepcji medy.cznych łączą·cych ·dorobek medy'cyny Inowoczesnej z osiiągnięciami jej "prymit)".wnych" sió"tr.
Wymieńmy
tY'tuły kolejlnych artykułów:
G. Heller, Wege der Diagnose; die
Erhebung
/Nepal

der

(autor

Anamnese

ukazuje

D. Sich, Tendenzen

bei

einer

Patientin

uwarunkowalnia

zur

mit

Asthma

bronchiale

kulturowe

ilnterakej'i

Schamanenb.eharu:Hungbe,i

Krankheit;

in

le!karr-z -

Cautaral

pacjent);

TelHergebnis

einer

Lulig, Sorcery Accusations
as Social
Commentary.
A Case Study of MuLago/Ug.anda;
Ayodele Tella., Traditiona,l
Medidne - Safety and Eff,zcacy (artykuł
o potrzebie kooperacji
rniędzy &lt;medycyną tradycyjną a nowoczesną - Ina przykła.dzie Nigerii); A. Dieck, Kohlkraut
und Wein,
ein die Entbindung
forderndes
.Hausmittel;
D. H. Trias'Sem, Thesen zwm sozioloVerhaltensstudie

gischen

im

SteUenwert

liindlichen

der

Korea;

Institwtion

Dte

Familie

in

der

BU:11Jdes.republik Deutschland;

E. E. BOClS.ch,Die Pluch.! ,in der Rezeptblo0k.
Wie der Arzt die Familie
au.s:klammert (na poids-tawie badań przeprowadzonych
przezau:tora
w Tajla&lt;ndii). Ponadto
zeszyt z'awiera komuniikarty, programy
sesji 'naukowych
oraz spis t·reśd Inastępnych numerów ."Curare".
"Ethnopsychiatrica".
Czasopismo,
kltórego publikację
zapowiedziało
wydawnictwo francuskie La Pensee Sauvage. Per.iodyk ma ukazywać się dwa 'fazy w roku, ale redaktorzy
za1strz.egają .Slię, że pierwsze 'numery mogą wychodzić nieregularnie, o ile 'nic uda rim :się pozyskać odpowiedniej
ilości materiałów
o wysokim poziomie naukowym.
Redak'toI'em Inaczelnym jest George Devereux,
współredaktorem
Tobie Nalihan. Pismo będzie zamieszczać arty;kuły w języku &lt;j"rancllskim i angielskJim, dcrtyicząc'C psychopatologii
w jej powiązania.ch ze społeczno-kulturowymli
Sltrukturami
i procesami. Oprócz 'studiów teoretycznych,
wyników
badat'1 nad wiedz'l psychialirycz;ną, wierzeniami
i pra:kJtykami społeczet'1stw tradycyjnych, w "Bthnopsychiatrica"
znajdą miejsce artykuły
·doty·czące Iku:J.turowych
aspektów Inowoczesnej psychiatrii.
W)'ldawcy spodziewają
się, że wła&amp;ITie na łamach tego periodyku będą .krystaQizowaĆ Islię teOTeityczne 'Z;.ałożenia nowej subdyscyplliny - Citnopsychi.atrii.
"Journal
of Ethnopharmacology".
An Interdisciplinary
Journal
Devoted
to
Biosdentijlic
Research on IndJigeThous Drugs. Kwartalniik,
IpieI'wszy numer ukazał
się w I:&gt;ty'czniu 11979 r. Nowe .czasopismo jest wydalwane w Lozannie. Redagują
je uaurenlt Rivier z LazaTIlny i Jan G. Bruhn ze S:zJtJcJkholmu,rada wydawnic:z:a
jest międzynarodowa.
Zamieszczalne będą tekSIty w języku angieJ.skim, a wyjątkowo rówmież winnych
jqzylkach. Wydawcykła.dą
nacisk na 'inter.dYlscyplinarny
charak!ter peI1iodyku, zaZ1na,cz.ony już w podtytuLe. PrubHkowane będą wyniki antropollogicznych i .etnObatanicz'nych baidań terenowy'ch oraz .rezultaty ba.dań analitycznych
prowadz:onych
przez fitochemików
i farmakologów,
spra:wdzających
biologiczną aktywność rsubstancji roślinny,ch li zwierzęcy.ch Sltosowanych w medycynie tradycyjne].
21 "Lud"

-

tom 64

�322

Recenzje

ZeszyŁ l tomu t(1979) otwiera nota redakcyj'na L. Riviera i J. G. BTuhna określają'ca etnofarmakO'lO'~ię ja:ko mu'llti'dy.s'cyphnarne pole ba,da11 i ws'kaz'ująca na
praktyczną
przydatność
s:tudiów etnofarma'kOllogiczny·ch. Pns:zu'kiiwwnie nowych naturalny,ch produktów
o bioflo.g1i,cznej a'kitywnosci, które mogą być wykorzystane
przez 'nowoczesną farmakologię
'stymuluje
rozwój hadal'l ctnoJarmakO'logiocznych.
Na polu C1lnofarmakologii współpracuje
Ibo.taniika, (;,hemia, farmako.logia, z takimi
dyls,cypl ilnam i .społecznymi, ihistoryc'znym!i, jak anlropO'logia, archeologia,
hislor'ia,
lingwistyka.
,Pierwszy obs.zerny ,artykuł w omawia'llym zeszycie, Jaborandi:
an
InteTd~siCilpli'naTY ApPT'aisal, Iprezentuje wyniki
badań in'lerdyscyplinarny'ch
toksykologa Bo Holmstedta,
etnologa S. H. Wassena i botanika
R. E. Schultesa nad
trady,cyjnym
zaJstos,owa'niem ,j,ecZnii'czy.m rośliny PilocaTpus JaboTandi u Indian,
j:ej :sprowadzeniem do Europy i użydem w mCldy.cynie Inowoczesnej. Olo ty,tuły kolej'ny'ch antykułów: R. A. Bye, J.r., Hallucinogenic
Plants -af the TaT~humaTa (Meksyk); R. F. Chandler, L. Freeman, S. N. J!ooper, Herbal Remedies of the Maritime
Indians CK'anada); B. Hdlmstedt
i !i'n., Cocaine in Blood of Coca Chewers. Ponadto
arty!k1uł zawiera 2 komuni!ka'ty R. E. Schult-esa: M·e&lt;l!icinal and Toxic Uses of Swartz,ia in the Na;r&gt;thwest Amazon
oraz Int-eresting Native Uses of .the Humiriace&lt;le
in the Northwest
Arna'zon, a Itakże krótkie :sprawozdanie
z Isympozjum w Hal'binie
(Chi'ny),pośWlięconego
lekowi tradycyjnej
medycyny chiÓ:S1kie'j,usu-Iwu-cha (Acanthopanax se.nticosus), c.zyE żeń-szeniowi.
Zapnezen&lt;tow,aliśmy, z kO'ni-eczmośC'iskrótowo, założenia ,i zawarlosć
ki'lku numerów nowych :czasopism z :zakresu alni'ropdlogJii me,dycznej, etnomedycyny
~ etnofanma'kofl,ogii. .zwraca 'UJwa'gę, zaznaczają.cy
się w zakresie
problematy\ki
przynajmniej
trze&lt;:h z omóW(ianych periodyków,
wzrost zaJinteresowań
tzw. psychia!tr·ią ,tral1'sku1turową 'czy międzykUJltuwwą.
Spośród przed'S ta wi!cieli me-dyc)'ny
nowoczesnej pra,cujący,dh w spoleczności.ach tra'dycyjnych
właśnie psych!i.alrzy napotkali Inajwię'ks:ze (tI1udnośoCiw !leczeniu pacjentów spoza zachodniego kręgu kulturoweg.o. Tutaj najbardziej
jaskrawo
przejawliają się spoleczmo-kullur,owe
uwarunkowania
choroby i leczenia. Stąd 'zain'teresowanie
tubylczY'mi metoda/mi psychoterapeuty,czn)'lmi
.i d·ocenienie ich skuteczności
w określonych
warunkach.
WszysVkie omówione
periodyiki mają, w zalożeniu,
chara'ktc&lt;r ~D!berdY's,cyplinarny. Kolejne numery pdkażą, jak będzie realizowany
pos.tula,t wspólpra,cy różnych dy]5,cy:plin 'i inne, często har-dzo ambitne zamierzenia
I'edaklorów zaprezentowamych czasopism.
Danuta

&lt;Penkala

"Elhinomedizi:n"/"E~hnCllmedi,oine". Zeitschri'ft
.fur interdilsziplinare
,Forschung/
/Journail for InLerdiscip!lina.ry Resear,ch, 197'0/1:977, Bd. 4, H. 1/2, 3/4; 197'8/1979.
Bd. 5, H. 1/2.
Dział ar:lykulów w t. '4, z. 1/2 otwiera rozprawa !Margrol Mackenzie, Wito -is
a Good Methel', w której autorka analizuje przyczyny niedożywienia dzieci z Wysp
Cooka i N'o'wych Hebryd i 'pokazuje szanse poprawy sytuacji 'przez 'wskazanie "dobry'ch ,maltElk" i ułatwienie
innym matkom naśladowania
ich. W artyku1e z zakresu etnc,b:Jia':likli Pilant ResouT,ces of Suva Municipal
Marke,t, Fiji,
Ra;ndoiph
R. Thaman i.d€lntyJiikuje i omawia podsltawowe ros1i:ny jada.lne oraz inne prcduk'ty
roślinne sprzedawane
l:a targu w Suva, stolicy Fid;j. Nastqpny artykuł, PreUmi-

�Recenzje

323

of Medicinal Plants and Plant Products in Marlkets of Central Ethiopia
stancwi prezcllltacj&lt;; .rezultatów systematycznych
badań autora, HE!lmUJta Kloosa,
nad ro~li'nami !eczni,czymi sprzedawanymi
na rynkach Etiopii. Autor przedstawia
o~ganizacjl; sprzedaży
le'ków .roślinnych,
ich zaSltosO'w.a:nU€medy,cZ'ne wykazujące
pewną .rcgionaliza,cję, Ina koniecomawi-a
poszczególne le'ki pochodzenia roślinnego.
W artykule Community
HeaW~ in Nard-Kamerun.
Beric'ht ii-ber eine Reise, lekarka niemiecka,
Maria Binding, omawia
SY19tem 'nowo'cz'esnejopieki
zdrowotnej
w północnym KamerUlnie. Kładzie nacisk IlIa zalety sy;s,temu z.deceTI'tra'lizowanego,
pows1ałcgo dla za.spo'kojenia pdtrzeb zdrowotmych mieszkal1ców wewnątrz ich sp 0łecznośC'i.Luis S. Kemnitzcr w Itekści,e How a Shamanic Ritual Hdps to Organ.ize
a Diffuse Political
Revitalization
Movement
.analizuje zmieniającą
się rdlę rytuału
szamanistyczJllcgo w kulturze Dakota i jego związki z aktywnoś'cią
poliityczną tej
grupy. W kolejnym artykule Folk. Etiology of Ciguatera !Warren T. Morrill prezentuje łudowe wyjaśnienie
zatrucia rodzajem ·biotoksyny zwanej ciguatera, wys-tępującego po spoIżyciu pewny,ch gatunków
ryb (przy czym osobników trujących
nie
można odróżJll'ić z wyglądu odn!ietrujących).
Francus'kOljęzycz:ni rybacy z wy,spy
SI. Barthelemy
(Antyle Francuskie)
tłumaczą toksyczność tych ryb zjadaniem przez
nie pewnego gatunku
alg. Ostatnio przeprowadzane
badania
naukowe Iwskazują
na prawidłowość tego wyjaśnienia.
W .astatnim aI1tykule tego ,działu, The TracLitional Use of Medicinal
PLants aTUl. Herbs in the Prov.ince of Ped.ernaLes, Santo Domi'ngo, Sandra
I-r.ernimdez CO'IÓIl omawiia tra,dycyjmy sy.stem medyczny opar:ty na
zasadzie utrzymywania
w ol'ganiZlmie' rówlllow.agi czy.nników "gorących"
i "zimnych", a ,ta'kże inny,ch 'ja,kości ,opozy,cyj'nych. Następnie
przeds'tatwia tubylczą f.armakopeę wraz ze ,sposdbami stosowamia (leków roś'linnych przez ludowych zielarzy.
Niepowodzenia
w realizacj.i nowocze.sny,ch programów
medycZlnych w Dominikanie
przypisuj·e autorka iaktowi, .że lnie (biorą one ,pod 'Uwagę lOlka,lnych wierzeń medyczny{:h.
W dziale "Dyskusje" na uwagę zasługuje artykuł J,ohina M. Janzena, TlTacLitional Medicine Now Seen as National
Resource in Zaire and Other African
Countries. Autor omawia przy,czy:ny oficja,ruego uznania wartości ,tradycyjnej
medycyny
afrykailskiej.
Zliu9t)'tucjonal'izowana
medy,cyna "kosmopoHtyczna"
je.st zbyt ,kosztowna dla wielu krajów i ,nie zawsze w ftokalny,ch warUJllka{:h skuteczna. Zyskuje
poparcie pogląd, ,że .różne tradyej.e medyczne
mogą !być względem 'siebi'ekomplementarn€.
Wi·ele krajów popieradących 'poEtykę nacjonaliZil11u kulturowego
traktuje obecnie medycynę tradycyj'ną
jako 'przykład autentycznego
dorciljku lokalnej
kultury. Równrież Światowa
Orgalniza.cja Zdrowia w ostabnk'h lalta,ch doszła do
wll1iosku, ż,e tl'ady,cyjllle tNapie powi:nny zootać przebada'ne, uDCigubOlWlaJle
i rozwijane obok medycyny 'nowo,czesnej. Autor przedstawia
p.róbę reailizalcji :tych zało-·
żet'! w Zairze.
W działe "Sprawozdania
i marginalia"
J. Stertly omawia papualSkie łuk.i ·do
upuszczania
krwi, a T. Jaresmrl
podaje zestawie:nie tytułów radZJiec'kich czasopi,;m me·dycznych oferowa'nych do międzynapodowej
wymiany.
W .t. 4, z. 3/4 pierw.szą pozy·cją działu artykułów
~est rozprawa Ayodele TeHa
z Uniwel'sytetu
w Lagos, Le" pratiques medic.aLes traditio'Tl.eL~es en Afrique.
Autor
daje przegląd melod i techni·k ,tradycyjnej
med~Tlcyny afry:kańskiiej, potrakitolwanej
jako calosć. Postuluje ·dogłębne 'przebadanie
medycy;ny 'trady,cyj1nej i polep5zClnic
organizacji kszlałcenia
tradycyjnych
lekarzy. H. J. Heinz w artykule
The Ethno-Biology
of tile fxo I3ushmen. Knowledge
on the Behaviour
of .the Cloven-Hoofed
Animals
(Antelopes
and Warthog)
,przedstawia
wiedzę ,BusZlmEmów !xo na temat
biologii i zachow'at'1 społeczny,ch zwaerzątparzystoklOpytny,ch.
Autor .stwier·dza, 'Że
Buszmeni są nie .tył·ko ZJddl'ni do 'sprawnej obs·erwacji, a,le i .do precyzyjnej
deduknary Studies

21'

�324

Recenzje

cji. Dwa ;kolejne artykuły
dCJItyczą rcalizacj,i :nowo.czesnydl projektów medycznych
w krajach To.zw,ijającycih się. W pierwszym, Eżn sozżo-rnedizinisci&lt;es Programm im
Obbo-Ge'biet, Siidsudan, Hans Lechermann
prezentuje
kompleksowy
program s£ormulowa'ny przez l'nterna1Jional Union Jor Chnd Welfare w kooperacji
z rządem
Sudanu. Realizowany
progra.m ma objąć obszar Obbo w południowym
Suda'l1Jie
zintcg~owan)'lm .systemem opieki społeczno-medycznej,
z priorytetem
dla preW0!1cyjny,ch 'służ,b medy,cznych li ochl'ony zdl'owia matki ,i dziecka.
Drugi artykul,
E.ine /.iindliche Gesundheitsstation
erster Klasse in Zentra.tLhaitand,:vIa:nfre,da
Steinkohla, jest opi1sem ,s'ta'c'ji Zidrowatnej, jej organizacji i 'działalno,~ci w rejonie wiejskim ś,rodkowej Tajlandili. N.astępnie Gunter Konrad w tekŚoC1e: Memling of P/wllic Display
among the Asmat 'and Other Societies of Irian
Jaya podaje przykłady demonstracji
fanusa jako zach!owania komunik.a·cyjnego. W. G. Coppell .zest.awia w u'kładzie a'1fatbe,tycznym i rzeczowym katalog 1'94 pr,a-c -dyplolffiowych i ,dyserta'eji z 'tematyki
medycznej
i iSpołeczno-medyczmej
dotyczących
mieszkańców
Wysp Pacyf!i,ku (Medical and Socia-Medical
Stud.ies in the Pacific Islands: A Catalogue of Theses and D~sserta-ttions). Dział zamyka
ar'ty'k'\1ł Alngehny ,Polla'k-Eltz,
Synkretistische

Kulte

im Volkskathalizismus

Vene::uelas.

W dziale
"Dyskusje"
z-amieszc'Zono dwa interesują'ce
ar,ty:kuly telorctyczme.
Thomals Haus'chiJ.d w arty,kule Zur Ideenge'schichte der Ethnomed.izin (Vortrag gehal/en
auf der Tagung der Deutschen
GeseHschaft fiir
V olkeTkunde
im Oktober
1977) a'nahzuje teorue etnomedy,czne
poczynadąc od 'wcz-CiSl!lo-XIX-wiecZ'nej romantycznej 'pos'Lawy lekarzy -zbierających
.l,udowe przepisy medy,czne i za'lecających
je na użytelk codzienny. W drugiej ,połowie XIX w,ieku przewagę zdobyły ujęc1ia
pozytywistycZJne dająoe niepełne, wypacZJone opusy prz.elkonań .i 'Praktyk medycyny
ludowej i traktujące
je j'ako 'Zlbiór przesądów, .czy też (tZJw. medy.cyna "prymitywna") pierwszy szcze'bel cyklu rozwojowego
prow.31dzą'cego do medycyny naukowej.
Autor ,daje psy,chologistyczne
wyja~nii(ln1e ,tego rodzaju ujęć, widząc ich źródło
w niepo,koj&gt;u, -który odczuwa ba-dacz stykając się ze sposobami ikczenia całkowicie
odmiennymi od znanych jemu. Prćiby zrozumienia medycyny !tradycyjnej dostrzega
T. Haus-child w podejściu Junkcjona1Jnym, jednakże zrozumienie :to miało prow.adzić do wykorzy,stania
li podporządkowania
kolonialnego.
Autor omawlia nowe,
,,'rozumiejące" (verstehende)
ujęcia ctnomedyczme (np. fcnome&lt;nologiczmą koncepcję
J. Stel1ly'ego) jako odrodzeni,e a zarazem lITIodyfikacjępos'tawy
)'oma&lt;nlycznc'j i jako próbę przezwyciężenia
niepokoju badacza wobec zjawsik obcyc,h jego własnej
kulturze.
Joachim Ster.ly w ar.tykule Versuch cineI' syst-ematischen Ordnung der
Ethnomedizin
definiuje
etnomedy,cynę
ja,ko 'pole ba,dań ]f1'cerdy,;-cyplinarnych antropo/llogii społecznej czy kulturowej
i modycyny oraz ilnmych nauk. Tylko badania intc.rdyscyplJionanne mogą przy:bli:żyć nas .do złożonego "św.iata ży'cia" (Lebenswell), Wy.chodząc .od Husls-e lowskiej ,koncepcji Lebensweli
8I.t-crly p'orząd'k'uje zjawiska z zakresu 'etnomedyc)'lny uj-mując je z ontologi'cznej peI'spek:Ływy. Wyró-żnione i rOZibudowane tema'ty "porządku 'etnome,dycyny" - kO'll'cepcje choroby i metody Je-czenia w 'Sipołeczeń_stwach tradycyjnych
- ,nile są .tra'ktowa'ne przez autora jako index ethnomeddcus do użytku praktycZlnego, lecz jako ;fenomeny, w ich
rz·eczywistej relacji do ludzjk,i-e.gol'9tnienia.
\V dzia'le "Sprawozda'nia
i marginalia"
zamieszczono \ill. tl'n. tekst Tycho JaresmilIa, Die Akupunktur
im Spiegel medizinischer
Berichte
1974/77 . .T'est Ito omówienie źródeł do tematu akupun'k'tury
- 5-31 ,artykułów z czasopilsm .medyczny'ch zesta \vi'onyoh .w 4 wyróżll1lionych przez aut-ora działach.
Zc'szyt ,112 t. 5 "Ethnomediz]n"
jest poświęcony
w c.ałoś-ci etnofarmakologii.
Wy'Clarwcy oltrw1ieroją nUlillelI' tekM€Q11wlprOlWaiclzają'cym:,w którym omawiają pnzejawy i przyczyny zazna,czają'cego się w o.stabnłch latach zainteresowania
badania-

�Recenzje

325

mi farmakopei
Ispołc'CZeń'stw rtraodycyjny,ch. NiewąitplJiwy wpływ na rOZJwój zai:ntere.sowall etnofa rmakO!logią .mają ,finansowane prwz przemysł farma,ceutyczny
badania, których ,celem jCSlt wykorzystanie
doświadczenia
trady,cYOll1ychrspołeczeństw
w dziedzinie leków. Autorzy postułują badania dmtoI1dYJS,cyplirnarneposzerzają'ce wyłączną ·do niedawna analizę farmakologiczną
,tra,dycyjrnej materia medica o as'pekty
antropologiczne, psychCllogicz'ne i socjologlczne.
W dzialea'J'tykulów
zamieszczano
7 rozpraw
z za'kr,esu ebnofarmakologii.
W pierwszym, obszernym artykule The Use of Hemp [md Opium in India, T.raude
Vctschera i Alianso Pillai omawiają
rnajdawni'ej.sze świardec'twa uży,cia preparatów odurzający'ch z konopi ,(Cannabis saava) w I'ndiach, zachowane w literaturze
sa'nskry'ckiej poczy'nając od Rigwedy. Opisują również współc'zcSinc za.stosowanJia
leczrnicze konopi oraz opium. Autorzy wykazują,
(Że użycie opiull11 jes1; znacznie
mniej pow.Sz,echllc w lndia·ch, przy czy.m narkotyk cieszy s·ię popularnością
'NśTÓ!d
muzułmanów,
podcza!s gdy Hindusi preferują
prepa.raty
z konopi. W kolejny!m
artykule, Zwisch,en Wunclerbuch unci Rezeptbuch-Weisheit.
Zum Aussagewert
cines handschriftlichen
burgenUindischen
Arzneibuches
aus d·er ers{en Halfie
d,es
19 JahrhlLnclerts,
ELI'riede Grabner
ana'Jrizuje pochodzenie
pJ'zepisów me,dycznych
z rQczmie pisanej farmakopei
XIX-wiecznoj
z Burgenla:ndu I(reg1ion AustTii). Stwierdza, że wiQkszmść 'spośród tych recept zastała 'przejęta z tradycji ]"Ias wykształconych. Ar.tykuł V. J.. Bmndegaa'rda,
Ethnomedizinische
Cuscu,ta-Applika.tionen,
dotyczy leczniczego zastO'sowuinia rośliny 'kanlinnka (Cuscuta) 'VI dawnej medycynie
"szkJolnej" oraz nOlws'zej mcd}'cY;llJie ludowej na świoe,c~e.FloI"ian Deilitgen w a'I"tykule CultlLre, Dr1JJ[Jand PersonaLity - a Preliminary
Report
a.bout the Results
of a Field Research {lrrwng the Yebó,masa Indiansof
Rio pura.panl-7l.ó,in the Colombian Comisaria
deI Vaupes :malizuje
ku.jt'urowy kontekst
sitOlsow;an'ia halucynogennego napoju caji u Indi.a,n Y'ebamasa 7. Ko.lumbiJi. i8twie11dza, że używanie
narkotyku
jest ';ciśle podporządkowane
tradycyjnemu
lSySltemowi kontl1oli s'połecZJnej i wyna7.a prz·ekananie, .że elemellJty tego systemu Imogą być wykorzystane
jako środkii cfek'tywnej
kontroli zażywania na'rkotyków
w społeezcJlSltwa,ch zr1ndustrializowany'ch.
Gary J. Mkha:lik w t,ekście: Guyanese Ethnomedkal
Botany:
A Folk Pharmacopoeia
prezentuje tradycyj- ą farmakopeę "zwcsternizowanej"
ludności Guja!ny, różrną od używanej przez ISpołeczności indiańskie tego terenu. Dwa
ostatnie artykuły 'tego ldziału dotyczą mn~e.j.szoś·ci ·etnicznych w Stanach
Zjednoczo.nych. Richard M. Sw i,dC'r,s:k
i w intel'C,sującej ,pozpraVloie Chinese-Arne'Tica.n Patent
Medicines
omawia
lerki pat-entowwne produkowane
główni,e w Ta'jwanie
,i Hongkongu dla rynku chińskiego w USA. Są ,to leki pośrednie .między tTaidycyjnymi medykamentami
chiit&amp;kimi iśrodkalmi
medycyny nawoczesnej. Autor podaje przykłady .synkretynmu w dzjiedzi;ni,e receptur oraz przystns10wywulnia lilowych
leków do chil'ts.k!iego syJsltemu ,medycznego, który przetrwał
ja:ko fragment 'identycZ'll'OŚ'Cikulturowej
zachowanej
przez Chiń,czyków w 'diasporzc. !Z kolei HeJrmu't
Kloos w ant)"'kule Food and ,Medical Plants used by Armenian-Amerkransin
Fresmo, California,
prz'cdstawia
wyniki badań przep110wadzoTIy.'Ch wśród dużej grupy
Ormian osiadłyc'h w Fr.csno. Autor omawlia tradycyjne z,wyczaje żywi'e:n;iowe i pr,ak·tyki !cczetll'ia ziołami, ]Ich modyhlm,cje oraz ,czynniki wpływając,e Ina 'zmiany nawyków.
Dział dyskusji otwiera antyku! .Egberta Potratza
"Link,
Linke,
Linken".
Betrachtungen
ii.o.er einen Begrrijf der Drogensze.ne. Na podstawie d.06wiatdczeń z pracy resocjalizacyjlnej
prowwdzronej wśród młOidzieży u zaiJ.e.ż,ni'onej od narkotyków
w Ha,mbur'gu 'autor opilsuje te,chni'ki ,jlinken" - syndrom zachowań rma1ją,cych na
celu :zdOlbyC'ienarkotyku.
W kolejnym Itel'kście, Trad.itio'1lM and Orthodox M,edicine
Conflict
and Prospects oj Integration,
AyodeJle Te!&lt;l'a rUlkazuje możliwośCii -ko-

�326

Recenzje

operacji i korzyści, które przyniosłaby
integracja medycyny tradycyjnej
i no:woczesnej w Afryce. Twierdzi, że integracja taka jest w przyszłości możliwa mimo
istniejącego obecnie antagonizmu między ,tymi systemami. J'oachim Ster'ly w rozpra wie Ethnomedizin
und das Konzept
der Lebenswelt.
Zu einem Besprechungsartikel
in Reviews in Anthropology
1978, przeds.tawia założenia badail interdyscypiil"Enych
na polu etnamedycyny
przyjęte przez redakcje; "Elthnomedizi'n" oraz
ich realizację w dotychC'zasowej dZiiałalności czasiopism:a. Wyjaśnia również nieporozumienia doty,czące zastosowania fenomenologicZinej koncepcji Lebenswelt
w badaniach etnomedycznych.
Jest to odpowiedź autora na artykuł recenzyjny za:nieszc:wny w "Reviews in Am:thropology" 1978. Dział zamyka wywiad udzielony Hubertowi Fichte przez farmakologa
z Lome, Ama'koue M. R. Ahyi na temat etnomedycyny, etnobotan:iki i etnofarmakcilogii w Togo.
Wśród "Sprawozdań
i marginaliów"
zam:iesz,czono T. Hau,schilda "Enthexungsmittel"
aus Apotheken
in HambuTgischen
Museum
fiir
Volker'kunde.
Autor
omawia zbiór pozyskalnych z północno-ni'emieC'kich aptek w latach 50 - 60-tych
"środków przeciw 'czarownicom". Zwraca uwagę 'na interesujące
z etnofar'makdlogicznego punktu widzenia pomieszanie
elementówsy,stemu
medycyny oficjalnej
z ludowymi wierzeniami. Na9tępne komunika:ty to: .T. Slerly'ego, Cannabis am obeTen Chimbu,
Papua New Guinea omz A. Pollak-EHz, Tabak in del' Volksmedizin
V.enezuelas. Dział zamyka sprawoZldanie W. Bic'kmanna z wys,tąpienia
ber1ińskiej
grupy pediatrów protestujących
przeciw praktykom \V'ie!'kJ.chfirm, reklamujących
produkty
źywnościowe dla dzieci w krajach Trzeciego Swiata. Produkty
te są
często bezwartośóawe,
a ,nawet szkodliwe w tamtejszych warunkach.
Wszystkie zeszyty C'zasopisma zawierają, oprócz omówionych działów, 'również
rece:lZje książek z zakresu einomedy'cyny i antropolog,ii medycznej, przegląd czasopism oraz komunikaty
hamburskiego
Arbei'tstelle fur EthnomediZJi'D.
Danuta

Teres,a Kulesza-Zakrzewska,
doktorskich

i h1abilitacyjnych

194~)-1975,Warszawa~Łódź

Bibliografia
wykonanych

na

etnograficznych
uniwersytetacll

Penkala

prac

rnagister.~kich,
polskich
w latacil

1979, PWN 8°, ss. 168.

Histoniagrafia polska wzbogaciła się a cenną pozycję bibliograficl'ną ukazującą
dorobek katedr etnograficznych
ośrodków uniwersyteckich
oraz Instytutu Historii
Kultury .Ma,teria1nej PAN i InstytUltu SZltuki PAN w okresie itc",;:ydz'iestolecia Polski Ludowej. PreZJentowane wydawniC'two jest pierwszy;m, pełnym, w,;zechs,ironnie
i po nowatOlosku ujętym zestawem Ibibliograficznym pra'c magisterskiich i dciktorskich z zakresu etnogra'fii, przygabow.alnych 'na kierunku ebnografii bądź pod opieką etnogrMa,
oraz pra,c habilitacyjlnych,
które pc,służyły do uzy,;kania ty,tułu
dok,lora habilitowanego w zakresie etnograjjii.
Bibliogra1iia ukazuje ,głównie pra,ce niepublikowane,
a więc uzupełnia z{~'Sltawy
prac etnograficzny,ch ogłoszone dru!kiem, dając w rezul:tade 'obraz donobku etinograf.id w Po:ls.ce w okresie kizyld!zlies'boleda powojenlIlego. W,cześmi'ejsze próby E. KrólikO'wskiej obejmowały
tylko pewi,en typ prac lub zagadnień *, a zarmiesz.czane
• Elżbieta
uniwersytetach

Królikowska,
Wykaz
pOLskich w latach

prac magisterskich
1945- 1965, biuletyn

z zakresu etnografii
wykonanych
na
PTL,
Wrocław
1969, powiel.;
tejże,

�Recenzje

327

w laLach 1970- 1974 coraczne wykazy prac magi'Slterslkkh, doktor:sKlich i habilitacyjnych na iamach "Ludu" przygotowywane
pod ·kątem :bieżą,cyc:h potrzeb Ośrodka Dekumentacji
i tn£ormacjii EtnograficZ!nej Polskiego Towarzystwa
Ludozna.wczego 'nie ·daw.aly pelnej -dokumenrtacji. Stosowany
przy ich ISpol'zą'dzaniu wklad
chrc'nologilczny nic sprzy:jlal za;ntcresowa'nym
:tą problematyką
w dotarciu do poszukiwa.nych opra'cowal1.
T. Kuksza-Zakrzew.ska,
·dąż"lC do ułatwienia
pracy
osobom k1orzy.stającym
z przygalowanej
bibliO'gra&lt;fii, zas:lcsowala potrójlny ukła.d. ,Pralca .sildada się z trzech
cZt;ŚC'i,w których wyeksponowane
zostały: 1) uczelnie ksZ\t.aką~e cllJnc&lt;grafów, ~) tema tyka prac e'tnograficzny'ch, :O) regiC'ny objęte badanilami.
Zasto.Slowany pl'ZCZ autOl/kę ,uklad okazał ,się pożyteczny
i mC'żc służyć jako
wzór ,dla bi b.hografi i te.go typu. Upo'rzą,dkowane ujęcie 'Całościowe prac, kitóre były pods,tawą do uzyskaniastcpni
Inau:kowy,ch z .dzi'CdzinyeklO'grarii,
pozwalla prześlcdrić etapy rozwoju etnogr.afii w Pdlsce Ludowej do mku 1975 ora:&gt;: pro'bJ.ematykt; badawcz,-\ posZJczególnych placówek J'lształcących ctnQlgrafów, a także uzyskać
iniormację
o stanie liczbow)"m i kwaJinika,cjach o.sób reprezen1tującyeh
t.ędziedz'int;. Niezależnie od intencji autorki, praca ukazuje rówmież dorobek naukowy profC50:'6w, kierujących
przygotowamiom
prac magisterskich
li ,doktorskich.
Największy wkla,d W1n::eśliK. Zawi,.,towicz-Adamska
(UL), K. Debrowalski., ..J. Klima'szewska, M. Gładysz (UJ), M. Frankowska,
.J. Burszta
(UAM), W. Dynowski
(UW)
i inni.
Z zestawu wyni'ka, że najwil;'cej magistrówetnografiii
wy!kształ.cił Uniwersytet
.Jagiellol1:&gt;ki .(2.12), następne
miejl~ca zajmują
ośrodki uniwer.sy,tec,kie - W31'szawski {l.60), pozmański (14;1) i wroclawski
('121), a na .dalszy,ch upllasowały się te,
w idórych kaltedry einogr.afi'czne były przez pewien czas zamknięte Jub nie miały
up:'awniel1 'nadawania ltytułów - łódZlki (49), lubelski (29), to'ru Ilski (24). Najwięcej droktorówetnagrafii
przygotował
U:nJi'Wel1sytet'im. A. MlioC1kie:wi·cza
w Pozll19.niu
27, Uniwcrsyte't im. B. Bieruta we Wrocławiu -24,
Uniwersytet
Jagie.J1011ski
- 17, a pozostałe o,d l do 7.
Zas·kakują'cy jeSlt fa'kt, że w okre.sie ::!() lat Polski Ludowej tylko 14 osób uzyskało tytuł dokt.ora ha:bi.litowanego, w tym 8 w Poznaniu, 2 w Toruniu i .po jednym w Lodz!i ~ W·arszaWlie.
,w ,części dl'ugiej, w klórej zastosowano podz'iał tematyczny, uszeregowano
p:'ace w dwóch ·działach: prace omawiające
za,gadni-enia ogóllne !bez wz,ględu na
teren, ,którego ·doty'czą, oraz zagadnienia odnoszące się wyłą'cznie do terenu Po/1ski.
Pcszcz,e'gólne z'agadnienia ;szczegółowe :uszeregowano
7lgodnie z tradycyj~lym
podzialem na kultun~ matel1i&lt;.J:lną,'społeczną ,i duchową.
Najczęścliej podejmowane
były zagadnienia
kultury
materia,lnc-j. Tematykę :tę
uwzględnia
pona,d 34";'" prac. W oddz;ielmym punk-cie ujęte zosIlały prace 'obrazujące przemiany gOlsj:JOdal'czo-spoleczne i kulturowe
dokonujące
,się w Po'lsce po
drugiej wojnie światowej.
Układ Itrzeci, geografi.czny, dzieli Slię na częsc do'tyczącą ,Polski oraz 'częś'ci
dotyczą,ce pos2)czególnych kontynentów.
W odniesieniu do PoLski za,Slto.sowaino obowiązujący obecnie podział a,dmuni9tracyj:ny. Pra,ce ułożono wedlug województw dają.c na początku p!'a·ce ogólne, a następnie
dotyo;ące
pc,szczegó,linych miejls,cowości w kolejności alfabetycznej.
Część doty/czącą ISz'eflSzy,C'h
regionów podano w llIkładZJie regbonalnym,
a pl1ace odnoszą'c,e się do Iter-enów pozapolSk,ich uSlZeregoProblematyka
folklorystyczna
Muzeum
Archeolo~iczn"go
i
Ii. 207 - 213.

w etnograficznych
Etnograf.icznego
w

pracach
Łodzi",

magisterskich,
"Pr·ace
Ser'ia
Etnograf'iczna,

i Materialy
1970, nr
14,

�328

Recenzje

wano konty:ne'n!liami wedlug k~aj6w Lub ludów w układzie alfabe'ty·cznym. Ozęść tę
zamyka zersrtawrielnie pra,co ludach pierwotnych
o zasięgu przekra'czają'cym
jeden
kontynent.
Uklad g'eograiiczmy 2Jasto.sowa'ny po raz pierwszy przez T. KuUc&lt;szę-Zakrzewsiką ,po'k'azujesta,n
opracowal1 pos'zClZ'egMnY'chwojewództw
i regionów. Na pierwsze miej'sce wybujają s,ię wojewódz:tWla: now.01sądeckie, bidskie, os'tmolęck.ie, kie'1ecki·c, krakowskie
i lubelskie. Do województw najmniej
opracowa'ny-ch pod w7Jglt;dem etnograf1i,cznym ,należą: chełmski'e, łe'gnickie, kosza:li(l's'kie, słupsk:ie, wałbrzyskie i wroclawsk,ie. Spnś.ród regionów nadal czekajq 'na opracowanie:
Bieszczady,
Kujawy, Sudety, Ziemie Zachodni,e.
Interesują,cy
jest przy tym iakt, że ZlI1aczny odsetek pra.c dOlty'czy pozostałych kontynentów:
Azji, Ameryki,
Afryki, Aus:traJJJii i Oceanii oraz Europy.
Podniosłam
:tu !tyJJko n~ektóre pI'()iblemy nasuwające
5ię podczas lektury BibLiografii.
P.raca ukazuje Ic.aly dor,obek katedr ,et'nog-rari'C'Z'TIy.ch,
5posób ujęcia umoŻ'liwia przeprowardzenie wiolce ,interesującej
analizy kwantytatywnej
tegio donobku.
Bibliografię
przygotowano
z inspiracji
Komitetu
Nau!k Etnologicznych
PAN
(jako nr 1 "Pra.c KNIE PAN") w Ośrodk1u D Oikumenta'cji i InfonmacjiEtnograficzmej Połskiego Towarzystwa
Ludoz:nawczego w Ło,dzi przy współudziale
Katedry Et11Jografii w Łodzi.
Praca T,eresy Kuleszy-Zakrzew:Slkiej
zasługuje na !Specjalne wyróżnieniie. Cechuje ją .staranne przygotoWla'nie, kompletność
oraz przejrzy~ty, nowaltorski układ
marteriału. Praca powinna trafić niie ty.lko do rąk etnografów,
'lecz ta:kże socj 0logów, historyków kuLtury ,i historyków.
Maria

Mioduchowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11467" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11445">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d57446aa217d5c5df9e54f9c98070fd6.pdf</src>
        <authentication>72de3167acf4d7ae67328051853c7506</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136608">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1818</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136609">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136610">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136611">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1685</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136612">
                <text>Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1981 t.65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136613">
                <text>LUD 1981 t.65, s.291-340</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136614">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136615">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136616">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136617">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136618">
                <text>ISSN 0076-'1435

m. RECENZJE, PRZEGLĄDY WYDAWNICTW I CZASOPISM
Lud, t. 6~, 1981

AileXlau1lder A:L1alllid,JJ:., To b,e Hwman.
YIOO1k,19180,,sIS.6617.

An

J.ntroduct·ion

to Anthropolo,gy,

New

AntIl1OIPOJOI~ia,talk jak po~mUlje się ją w S,tanarclh Zj,eIdnOlc.z:onylCihOl1a~ (I~ęŚClł()lWO)w Kanaidiz.i,e, llIie ma sw,eglO ()ld!powi'edllli~ka w elUJ:'Opej51deJj trodj'1c ji OOIUIk
S\pO'łeoZJnj'1Clh.
Ma to być bowlliem narulka iIJlt'.ująlc1a
w sobie blQl'Q1gUic:zme
i 'SlPołiecrz;ne aJs!pekty g1oibalni'e pOljlmoova.nej luidz'ldej kiullitury. Na OZ1;leI'ech poualc'h baJd&lt;llwazyoh ,antl1opoilQgJii £i'zy'clZnej, aJDcheowOlgi'i,l&lt;i:Ilig1wisJtykii,OJ:aJZalntlri(~połlogmkiuJit&gt;uiDO'wej
(slkł'aJda,ją1cj'1c1hSiię na antirOQ)u1og:ię jaJloo ClailioiŚć)dolkon'Uije się prób
wypr,aJCOIwania zatożeń t'eJoretYloonYlc!h, które byłylby: (l) S\POCy'!iClZlI1,e
dla katdego
z tYlclh lpói
i umoż1wwiająlc.e wYlja.ś1Illiarrui'ezjaJwliisik z iclh zaJkire'su; (2) j,ednoc'ześnJie umoz11W1iały
:z.asitosowaniłerelZlUilItatÓiw b~dań
na innYlch lPOt1atOh w celltu olsIiągnlięda idea.ilJnego
celu, jl~kiim j eSlt teo["u,a ludlzlkti'elj kiuQIt/uoc
y.
IPII'zedsJtalwicie1em i rZJecZI1J~kliemtalk w1aśme l'owLlll'ianelj syntet'y1ZJująlco-in,t,eg]:rującej antropologii
jest autor omaWlia:nego tutaj podręcznika,
Alexander
Alland od kiillJkUlIla,stu laJt wylkłtaidająlcy w różnylc'h ins;t;y'tucjaich a'I1It,I'opolo&gt;gu,c=YlCh USA.
Za;m:iaI'em aut:Olra byŁo wYJPffic,olwani'e s\póljlnego i 10000iJc:ZII1€1go
sy'sltleJmu t·eorety,c'Znego,kitóry
mi'eśoiłiby w slQlbu,emeclZ.one biio!llag1azme i s!połeczne aSIPekty ku!l.itJulry
i UtmolŻJlilwBby jednolccz,eśnie liIJltegnudąlc,e i gloibailne Slpolj'I1ZJelllie
lila c'ziłiow,ieika w Jego
f&lt;]ZJwoju elwO!llUtcyjnym. W'eid~ug A!lila,nda t,eo["ia kuJ/tury musi być bioaolgl1~na w
tl1zec,h pl1zyna.jlffiuiej ~ensalch: (,l) ZldounoiŚć do ZJa,chowatnlia kUlI!1JulJ.1ow1eg,o
jeSit efelkJt,em
ewolucji
bi!oIogictwelj; (2) kiu!l'tu'J.1a SCl!ma w soibie jest proldlUlktem umysliu ~PI1zy
CtZj'1mumY1~ł ni,e powIinien być tralkttolWla'ilY jaJkQ coś ab5trakcyjnego
i metaf,izy~nago -to
tame rew[rtat
0ikJ:1eiŚl10ily,c!h
prioc.esÓiw biolloglicrz.nY'clh, £il1t[", pOpl1zeJZ !d;óry są oI1garui!z.OIwailles!posIOIby pOisltimega,n:ia li zalohowanJia);
(,3) pr·Qlcesy mentailne
Ol1aiZZJ&lt;lIdnolWa'llIiewchodizą w dj'1namiiJozną init,er:alk1cję ze ŚiJ.101dO\w~s.kiem,·
w !d;órym
OIS.aiCIJzone
są wSlZysit!kie slPo'feClZ eńl5'tiwa. Inlilymi sIo:wy, elWo!lulcja dopr,owaidIzJila do
]XJlWlSltaniJaluidlZikiego mÓZlglU, a kullitUl1a j,esit wła.&lt;ime j·ergo wy,tlworem.
.J,oonOls!tlk,i
mUISlZą się W!praJW1dJzieku[ltiulry UlClZYĆ,a[e ich pr€idy~oiZycj'e
do ;tego są WlfOmone.
Talk więc ZJdolnooć do zoalC'how.ań kiuilltn.tJrowylClhjes:t wg Allllanida ffiiOIŻ/1i1wa
do wyjaśllIi'enia w OIpatI1C1iJu
o prwesłiaJnki pSylClho-:fji,zjO'log&gt;iclZine.
W t,en s,pO'sólb ulwaI'UI!lJko;WlalIlakuiltura
jesJt ,,'crzę~cią IUid~,i'eglo zaioholwanJia OIpa.rit'eglQna UIC:2leinWslię,
myśJeniu
i uJŻyciu symboU. KUllJtum jels,t całiośClią tlfaJdj'1cjQ i jej ,etk'spr'estją w ZJaClholWanw".
Pl1ZedstaJWIiml'e tu,t,aj skró/tolWlO WlSltępne ulslt.alenia Al!lanJda, a dotj'1c~'c,e POljęaia klUlll1Jury.SlPOISObÓIW
jed bada,nia OIf'a'z kionseklweoctji lfeal1lirwcdi oIkr'eś1t()ln~h dyl"€iktYiw batdaJwcrzych w pralkttY'ce, zonaljdudą s1WIoljąkOiillkJreityrŁację w ulkłaidizie tematycznym To be Human.
Ksiąe.ikJa dl7Jile1isię na 3 ClZęści, z !d;óifylClh dwie p:i'eI'lWsrz.ema.ją k1ulcoowe ma~eil'ie. W clZęści pi'erw:Slzelj AJlllal!1'dpołąozył
dorobek
atm!oo,po~ogi'i fizyC'Lnej i a:rcheo'IQglii i pnzy ,poanocy oodąg1nJięć obu tydh natUlk pI'etzenlbu.je rDaJg.adini'enia elWo1UiCj)i
przy,rodyod:YlWi1ornej
ad: do homtini sapien,tris OfalZ p1etr\Wocliny ludzlktiej kul1ltJury
(zwieńczeniem
tego ostatn:iego etapu jest, tmdycyjnie
zresztą w nauce społecznej
1

1

••

�292

Recenzje

przyjmClWl&lt;lID,e, pOM'lsltan1e pieI1W!S1ZYiCh
pańlsltlw o wy,soce ZJOIDganiJzO'WlanejsIt:DulkJtuN,8
cYJWli1t~zalcyjno-lbeoh:ndic~nej). CaŁość wylkŁadu tej azęśd,
jak ZJ"eslZotą i następnej,
pl1Z8\PIlaitana jest slta[e próibaanli w m~a['ę pDZ)'I~tępne;go ZJdelfiLnLo'wania kluClz,OIwyc'h
pojęć
określonej
dz,iedziny
szczegółowej
(np. pojęcia
genetyczne
w roz,dziale
2
"mwoiliU/cja i g'enetylkla").
W tej ozęści pracy
wsltaj'erDY zaiPo~naJni z na,jnolWlSlZymli. odk['yc.iamd naulkii,
z któlrY'Clh Wliele, z,dlaJniem aU!\;Q['a, ma Wlpły\W na Slpolsób Slpojrrz.enia na zldefin'io'waną w dUidhu iPl12leis'lanek ,psycho-f~ddliogllicrzmylclh kJul1JUJręludizJko'Śicli..
Zagardnienia
anl1;Do!pOlg;enezy i pmah.lislbo,rd!i.pró:buje
Aillla:nid połąc'zyć w jedną
caŁość z ddk!Oinaniami anltiro&lt;połog1li k!u[!\;uwwej i lbgWl1s!\;yikJi, dy,s'cYIPl!in badaljąicy'ch
"ikionlkDetne" i ,,£unJkicdonwją1cle" kiultulry w dZJisliejs'z~'m świ,eClie. W tej, drugiej
już
clzęśd pratcy, ohseI1Wlujemy zara'z,em prz,e1jślclie od per,Slpeik!\;Y'WYdi,ad1iPonl]oznej {ewiQlucyjno..,h:~s(bQlrylclz,nej, wktórelj
f,oIlffiluł1uj'e się pr3lwa nasltępstWla c:LatSlOlwego)do perSlPe:ktY'wy sY'ncihr{)niclZll1'elj,lkJtóm sltała s'ię nli,e'ja/ko kons,elklWlelllC'ją pflZJeldmLdtu badań
etnologii,
po rezygnacji
tej nauki z nieupraWlnionych
(na raZJie) uogólnień
o charaikterze uniwersalistycznym.
A propos tego przejścia
- jest to chyba dowód na
nielInOrlT1lość harmoniri badań nad ku[/tJu['ą w klQlnl1;ekś&lt;CiebaJk SlzerolkJiego jej pOljmowanlia, jaJk U!clzyniłto ('zapewne dLa c,elÓIWeldiullmcyjno-aUmdem1dki~clh) A:L1:and w recan:ZClWlalI1Jej
pra'cy.
Wydaje
S'ię, że l1Zle'C'ZYJWIiśc'~e
t!TIuidIllOśc:it-egio typu są na obecnym
eta.pie 1'OZwoju a11lt'r'0IPoI10Igoii
nie do pIizetzlw~dę:tendla. K,ol1olnlny t'ego przy1kła:d mamy chiQlcia'żby w pIizyjP3idlku języka
głórwned, jlalk się pow~zecih11lie sądZili, dziedziny
ku,ltury.
Tlwi!eridlz,enia bClwiem na,uik ,pIizY1'oid!nk1z)'ldh o ks7ita'btolWlan:iu się pewnyldh
dY:Slpo'ZycYD,nycihmorw.i1woŚim atrtylkluaaJcdi li galtulnJkJu lUid~Lego ni'ePDz~stają
IW żaidnym stlOlpniu do t'wielridrzeń w;s{pÓi!1clZle'snegojęz.)'Ik!o:zm:a'Wlslttwa,w k1:Óirym Śiwialdolmie
ahs:tlrahuje
się oid Oikr;elŚlonyclh usltla:l,eń na!tuIDail,ilsltYlc'r.nlo-g'eneltylClznyclh
na I1zecz Slpecy:lj~i kU11rtJUJr,ow:elj
jęrzy/ka, j'e/go roili komunlilkalcyjnej
w kuiLtur:z,e itp. W pfrzypadku To be Human matmyidea[ny
pIizYlPatdeik "nieprzyISitIC1lwania" do Sliebiie ustaJ,eń z ClzęŚici I pralcy do red'Ie/ks'ji z,a,warritylC'h w ,częś1cli II prta1cy. Rzecz wyg!lą,da
bOIwiem l1Ial~tępująco: oto mamy
uJkiSlzJtai!1tCJIwa,ny
paid kairldym Wlzględem e~zemplam
ho mini
sapierrutis, ktÓiry ,l)dloil'ny jeslt wyldawać(i
1'0IZumieć) artylkuł,olwane
dŹ'Więk'i kiomuIl/ilkalcji języiklCJIw'ej ('CIz. 1). Z drulgiej s'bwny (m. II) mamy
z ko,Iei
rmJwaiŻan:ia nad języlk'iem jaJkiO S'pecyfi~Clz,ną IStJ1U!k:tulrą fUinlkicjOlnalną o Slwo:ilstyloh
sobie prawach.
Rodzi się teraz pytanie.
Skoro założyło się pewlien rodzaj "teorii'
ku/Hury, Slkioro żYJwi slię pnZeikiO'Danila iQ Jej efIElkltYW11l0IŚlC:i
i 10lgiJc7Jnej Slpójno śioi _.
gdzie w taik:i:m ralZlie g'enetYICJznlo-lful~cjiOna[ne próby wY'ja.śnienia
uikislztałtOlWa'nia
s!ięolkJreślone'j
Slti1'ulkitu:ry ję:z)'lka i mi,ejlslc,a T:OlzJwoju srpołlec,zn,o-/kullturaUinelgo olwYlClh
dysporzy,cyjnydh
m02:I]woŚiai arltylkiulLa1cyÓlnYlClh,
clharakiterysltylcznylc:h
genero:ln1ie dla
galt'unikiu Iudzki'ego EYdmomentu
Jego ClstaltleelZne!1)O
uikisz;ta!Jtlorwanlia?
Plf\Oibl:erD tego r,oid:zaju poidnlolSlił .już A. L. K,rnebeT w wielu SIWOliiChartylkułaich. Wis!k'azylwał OlD jedlruolZnar~zn:i'e na milahkmść ustatleń zalWlierająicych w s&gt;c&gt;bi.e.
Wig Jegono'meII1'k1atu,ry,
parząidlk;i: nieoI11g,alnilcizny, orgalnkrzny,
pSYlchoIolgi'czny i po"
nadorganiczny
społeczno-&lt;kulJiturOiWY). Postul'Ował
zatem
i przekonywująco
uzas,aidn'iał odrębność
i zalSlatdniczą Inliered\llk'Q\waJLl1Iośćśw,ilal1;,akUll&lt;tuiry do zjalWlisik psychiaznYcJh, H;?Jjo:1iQ'gli!crzJnylcrh,
b!io1:ogtilc'ZJnylcih
itld. PIizJelkonania Kro,ebera
nik nie st,raoily na SIwojej 0ganeraLnej) zalSatdruośd. Autom omawlianej
pl'iaicy tłumaczy
jednalkte faikit, że w s'WCJlilcih
'zami'eDZelrui,alch ,.,1'Og'iIClzneji teor,e!\;ylc,z'D'ie zasadnej"
teorii klultury ludlZJkioiślai,któ:ra mialla. halrmonlirjlnie łą,clZYć ulnilwers1a[isltyk:zne twi'erdiZJen'ia nauk
pnzylI'oidni'clzy'ch z l'e'1atYIWiB.iYlcIZlnymibadaniaiITl'i wS'pó1rc'zelslI1JejanltDopoliOglH klUJ'tu.ry,
kiier,olWlałs'ię celarmti dy;dalkitylclZnymi. Poid!kr,eślla tiO zrelsiZtą Al1anld wielo~,roitni'e aI,e ozy ZJwa;lnia to crzYJtdnilka od sibCliWliania sobie pytań tego wdlZaju, jaik o z.a-

�293
sadność pnzyjmowa'niJa pelw;nycih I1Iolrm,'kJtfuy'Cih eIekltYIWI1I(}śĆ
Z gÓiry slkWJallia jeslt
na ni'eJ!)olwoid&lt;Zetn~e?
Część IJIl praicy IWISi ty1tuł "AiI1lt:rop(}llogjiai świat wGjpÓłtCZesny" i pneidis-t3lwia
!l\.l.jno.w,SiZle
bad!al1'ia !lad p.l1Oblemami oiboci!lej ,reeczywliE!toś-ci .ku1tiUlrowej. WlSIPółte.7.esny ś'wialt jest PI1ZYtym po.jęc·lem 110lZlkładadą'CYJm
sri.ę na dIwa a:srpelklty: (1) ku:łituJrY
p1em'ien.ne w Ob:łii:ClZU
nieucihuLO,run'eJg10
:kontalktu cy;wiliJzacYJno-lkułtuIlOwegio ze. s/połe~eń'sl,lw.aJffii najiwyŻiSfZJegos~andard,u teclhni:cznego oralZ (2) JProibJemy z;ŁoŻioi!lYiC!h
c:ywHiz,a,c.jiwrchodn.i!c'h. Oba te a.speklty; 1p!im,0iż w pewO.'en s,polsób powią'zan-e (chroe,iażby na gI'Unc1e t?JW. &lt;lmtJro[pO[-Qjgii
S!toISJolwanej),Slta'l]OlWiąjednakIte dwakier.unlk:i
badal) współczesnej
a.ntropoJogii kulturowej,
w której obręb wchodzą: tradycyjna
o!pi:siowa etnografiia OIiaZ pJróba teol'~YICrz.ned integ)racj;i danyrch EJtnolro,gia.
Wainym mromcl1It-em T-olZJw.aiańAlili3Jrudawytdaje się być jergo klasyrfikacja
po"'zc:zególny'ch IsiZ!kółz .ohrębu hurrnanirSltytki, Mór,e z rÓ:ŻIIly'chpunlk'1.ów Widzenia podchodziły do bad&lt;ll) olk!re:śl'olnyte:hdz;ied!z;in kiUlIturr-y. Oto,ż cIałość naJUlk Slpołeczny,oh
(a podz;iał ten na.leży ordr1o:sić przede wsrzyst.kim do a:n:t.I'OIpolQ,gJiri)
aut,or To be
Human
dzJieli na pOlZyty;wiJstyczme i SlbDulktiUra~Lstyclz;ne.W ob:ręb'ie tYICh pieDwizych :kontynuuje
się mOIdei nauiki obS,er1w,C\icyjneji eiks:peryrrn'en~alne'i. P'I1zedsrtawidele tej Ol'icnt.arejri twierdzą, że jerdinlo'sltik,i
dochodzą do wiedzy o ś'W'ie'Ciew S[)O,ób t&lt;lJki, w ja:ki go d:O'ślW'i,aidic(I;,ają.
W'slZellkiie więc nalsze teorie i pr,zew:iidywaTlia
si] Orpa11tena ,topniowym
odikJry:W0.Ill:iu
wrzJolrów zalwa.ritYlChimmanentn!ie
w naltur,z'e.
W arlJtHlIporl0,gi,izalkła&lt;da ,'ię nrp., że IZCI'Mnęt!'lZneŚ,l1oidoWii'S~o
je'&gt;lt bClZlpośr·ednim bodź,'em dla po,;tl:l;zegania i zarchowarnlia s'ię (,ten pogląd po&lt;dlZielają !lip. kUi1'tU!wlwiml'~el'ia1riŚ&lt;cj).
Slirulk;turra,li2.n1 ma być, wg Al:la'nida, st3lr1awis'k;i'em kr.ańrc-ow,o oidm'ien.nyun, w
~tórym po,srtuilujc się i,Sitnfief'"ie\MrodizOIny:chschematów
słpecyrfirc!znic ludz!.ki:ch. Zidani·em !1Z'0C1Z!n'ilkÓ'w
tej orr;i,elltacji, bez 1sltmienia wro&lt;d,zollly,c'h s&lt;brulkrtur niem-oż.1i:we
byloby jn'kiekolwiek
pOirrządiklO!w.arnie
rrz.ecrzywiiJstoŚ-e-i.
Tak więc t,o umysł dete:rminuje p05tI1zelg.anie św,iata. AHarud wym'ienia jako .pl1ZedsILaw'ick'ł'italk pojmawane'j
llu.mani:;ltyk,i Levi-S.brauss'a, F1r-eud-a, OhrOll"nsiky'·eg,o,psycn.o'1ogów z kręgu "Geslt:a;1t"
itp.

I znowu zd;}ją się ciążyć na autorze
obowiązki
dydaktyczno-podręcznikowe_
Po.wy:L'szy ,podział je.&lt;;&gt;tbow-i·em karylkatulralnym
wręcrz up;ro:slZlcrz.eniemobrazu d'okona]) naUlki. Nie miej:sce tu/t,aj na szazegóŁOIwe rOfZlwai:'eJ!liepowyŻiS:zyc'h pI'oblemÓlw. Pio'o1t-a,wmyw~&lt;;c sobie j-edynie pyLa'nria: !?idzie w t.akim l'avie umieśdć
cały
nurt marlk1s'il&lt;;IVl!'\V'slkiej
l"oIJelks'ji w anibropollog.j'i? Czy r:zocil);wiśde k.ryl\;elDiapr:zyponządJkowa'll,ia porzy,tywiS/ty'cznyc'h OIl'.i'entalc,JihumaniJSl\;y:kii, kJtóa'e wy;mi,etI1!ia AJLa,nd,
można uważać za mjarodajne
i oddające ,istotne problemy tych nauk?
Ałe, ale '" Nie na;j'eży j'ednarK: zalPomrnać, że ks,iąŻ1ka A;llam!da, To be H·ttman,
jest p'odrę.c,zn~k,iem dla studen!\;ów anJ1.rw.pologii, ma Olna jerdynie Wipr'C)'waidtić crz.ytdni:ka w gq'slZClZpro:b:lemow nauiki, wsika'zać piel'wSlze punMyo:de'nt8!cji.
POld tym
względem IQImalwiainapOlzylcja w)'idaje siię być bJi,siim do,slk&lt;oua10'ś,ci.Chodti o to, że
zmu.':za ono do cią;gh-,j rerfilek:sj'i i buidzJi nielUls'tają,ce wątprI.iiw:o.śoi- a zatem pobudza do myślen,ia kry,ty:crzmego o ku1't'UI~ze.Jeśli więc :zdeeyrdo wal'iśmy s·ię zaSYignializo'Wać czy tdnilk owi pe'W1ne kry:tyozne urwag1ipod j'ej adresem, nj,ec'h będzie t:o 1'0zumia.oe wlaśni'e jak,o PozytYlwna 1"eai'&lt;I:'cj.a
na poanieslZlclZone w ks,iążce treś;ci. Nilc
bowiem go,r~:zegJo jalk ulepiony z mi'ałkiej glimy posąg nauki o człowieku,
.k1;óil'Y
zasity;ga z;ail'az po zamlk!lliięcilUosI\;al\;ltie'j st.po·nilcy ksią7Jkti, kl\;Óirejambicją jetsit w na'.l-·
,kę OiWąWlPw,wa'dlZJić.
1

Wo;oiech BUTszta,

M,ichal Bucho,wski

�294
Scietlu:e of Religion: Stu.dd.e;s in Metlvodol.ogy. (Eldiited by Lawn
Hague,

Panis,

Naw YOM

Honk.o),

'I'he

1009" ss. 63\2.

iNalkładem :zmanego wyidalWUliIcitlwa Mouwn
PubJ,iJshetr5 ulkia=ł Slię 13 z kołd
DOm sepii "Reli,gLon a:nd ReaJSlOlIl". KisiiąiJka ta jeslt ef'elkitem k.oo1ferenclji naulkowej
IAHR (IU1t1e:rtna;t'iolnalAiSlooc,iJaiLionDm the Rislt,ory alf Re'1'1gion), któ,ra m1iała m;iejooe
w TUI~u w FiIti1aind,bi, w druialCQ127 - 311 sii,e:I1,PIllia1973 r. Pu!l:&gt;l'iIkalcja z3Iwn,era 18 ref.eraJtó,w głóIWlIly'C'łl, 30 Immental!'ZY i relalcje z dYlskulsji. fuzy OIk3lzj!i wa.r~o z3lZnaazyć, liż wlś,ród móWlCóIW znal·3IZ10 s,ię 9 ulozoU1y,oh pra1cująlcy!ch w USA, po 7 z Holandiri, SzlW1ec'.i&lt;i
i RFiN, 4 z Wielki,ej Bry\1;anlti i Funla1Il1d'ii, po 2 z Kanady
i Włolch
OiDa'l po jednym
z NOLl.1Wegd'i,
NRD, IU1dli:i,RPA, Au:Sitrnł'ii, I~raela
i P'oł'S1k.i (Z. PomatIOlWlSlkli).
POl1UlSVA)nana k,oniferencji probil:emaltyika s;tlwiUnza okalZ;ję nie tyUJkio do pnzegJl.ądu nOlWych ś;w.iato'Wyoh temdeocji
w tej dYoSlCy[l1inie, ale zaoramem uc&lt;h g,eneraJllne;go
ooą.du.
CaŁo~ć O'ooa!Cl poozielona
wstała
na tmzy za,,'adn'ilclZe c'lęści: 1) "Uistne i pis&lt;m€ doJkumenty
tradycji
ir~jn&gt;ej";
2) "P,nz)'l5Z:liość f,enomeuro1lOl!¢ii reJtg.iJi"; 3) "Religia jaJko wy;rau. kJulibuJry". P&lt;OSl2'JClZególl:ne
ClZ;ęś&lt;cidzielą się jE!'S1ZJcze
ka.żdoDalwWO na
tll1ZY,pWJd,ziały, które były ;p:!oodrrn'i!oIbeunOidI~i,ellI1Y1ChSeslj.i.
J: talk IW części pieI"W1sa-ej WISIt@ną temaltytką są "stad!ia preiliiteradk,ie i f.o:rmowanie
się kanonów
w ktSięgach Il'eligijnych".
Swój artykuł
prezentuje
w niej
znany profesor
z U!plPsaJIi, Helmer
Rbng~len. RQlZ;fóŻ:Diaon w niIm kanony poIwstają;c'e s1IoIpruowo, jak np. MI chnześ'ai,jań!Sibwl1e i p1sane z myŚl1ą o ic.h twonzeniLu, j&lt;IJ~
choćby Korall1. u muzułmanów.
Funkcją
każdeg'o kanonu jest posiadanie
autorytetu
rel1igJijnego, aLbo nienaJI'lU~neę)o
telk1slt'u m:ogąceg,o s~u.żyć Jajko t'eI&lt;!st .rytualny
w liItung&lt;ii. Za'WIi,era on tei WsikaJZÓlwfklipOISltę,poIwani'a dla WYlZlruaJWlCÓW
or'3IZ stan&lt;OlWibazę pralwd!z,itwej dJolkJt:rYlfiY.SitoSlOlwall1li,ego mlorLe się zmieniać
w c!ZJalS'ie,bo
dh&lt;oĆiby wS/półcz,Elsna in1ierlPreltalcja BiiIbJ:i'i różni się &lt;Oldt.ej, jaką 7Jalktaldali ją p'i~cy.
Na'bomiasit jeśli chodrzi a fiO!rm'owan'ie S1ię ika1nonu, tn st&lt;IJno'Wli on ordipoW1i.edź na :pyitania lu!dzi, ale w tYlm s,almylm ClZJClJsi'e
W1płYlW1a
na te py'l'alnia i 'lIk.Slmałt.owan1e się oIkil'eślonelgio typu r'ell,tg,ti.
Na temait egtiJpSkielj "K!Slięg,i :ffinaJrłyidh" piSl'le hoaenderslkli UClJomy, M. Heerma
¥an VOIOIS.Ce'1em na'clzelnYlffi dla ni,egio jest wylkaza,ni,e, że n'ie maŻ/na egiJpSlkliK:h
t.ekstów iJn'terlPr,e;t'OIw,ać tyliko nG poIdJsitaiWli'eanaJliJzy pa\P'ITu'sól\v. N1e1ZJbędnYlm S1taje
sdę bowiJem, ja:k 1:10wY1kaJZJu;j,ena kionlkir'eItIIlYlffipI'zylkładizie, siięganie do ob:rMów
i fireslkÓiW z grobO'WcÓiW. Ina10Ze j crzęstto d'OlClhodz;i się do fałszYlwych
kO'lll!cl.ulZji,
właśnie z rpowodu odbz()llolWY'WaIIluapod'edynlCiZyloo mat'eriałów .
.KJomenitaltOiOOmi tylC'h wy\pOIWliedJziibylli J. BeJ"lgman i C.-M. Edlsman. Piel'W1S1ZY
z ruch nWII1c'1JCa
u'wagę, iż nie mOŻU1a tradycji
u:stnej O!¥amllrazać do s&lt;tadiil\Jlffi'pre1'it.era'dktitetg.o, ~Y'ż obie traJd)llcje mogą ze sobą W15ip6hsltnie.ć. Ponaldlt,o ClJng'l1'ment.U'je I'OIZróŻtndenie międiz.y ,,ikJsiięgannJi :re'1'ilg)iijlIlYImU"
i ,;'k.ulitem relLg)i,jnym"; w :wie1"1 wy.padkaC1h kis'ięgi 5Itają się ob[,elkJtem k.u'libu, łączruie z l'iItulDgicllmym tah za:&gt;1;oSOIWal1i1em. D:ru,gri k'oment'altJo.r ZJTIaClZną część S'w,ej wy!pOIwiooZJi ;po,Ślw.ięca 'W\SIpółpracy
too!ogii z innYJll:li dlziałlaun'i hl\Jma:I1JiJstylkii,d.okumentu,jąc
t'o oW{)tC'.ny;miwynikami,
jakie dało zastosowaruie
metodologii
,i terminologii
folklorystyczn'ej
w badalru,ach nad SltClJrym i NIOJWYImTestamrenit'em.
NaSltępny;m wyrdiziel10nYlffi t'em'altem jest "T&lt;lIkiSlonomira i kirytyka
ź,ródeł tradycJi u,mnej". W otW1ierają;cyrrn go a11tyIkJu[e J. P.entiJklilinen wYlC'~i
z za'bOtŻel1Jia,
że we wszeLkich
aktach
komunikacyjnych
nie wystarczy
badać
same teks,ty,
ale taikże Leh kontekJsit fU'nJklcjona~ny. Talk więc anal'irza hadyc'ili
reiHgi,jne'j staje
1

�295
się a.nal1Jizą funk1cyt,)ną. Wya:óżtruiJa 0IIl d'Wla aJ~y
kontek1sltu:
"użycie"
tUaJC!ja, w ,której
da.na tradytc~
jesit zaiSItoIsowoam.a l kltÓfą biarlać można

.pm.ez

serwacje,

wiążą.

oraz

"znaczenie"

dnugie

J)ooI1'ajemy

stybcją

nallerLącą

lilglijnytdh
ny

i

do

a więc

nam

jakie

nosiciele

.tradycj.i

ar.wElkltru ku1ltu,ry.

kioJ.e,ilno pOlZJ1orrny: kQlgnliltytWlny,

pozat~wylC1h

ich

danych

z nią

iż reLigia

sitlWlie:l1d!1JaiPentliiltiiJlllen,

Te

jeslt

.społecz,nytm

aielkltY'Wny,

in!forunaltora,

i

konaltj'(Wny,

IiOOpOrzmrcliHrieIm&lt;JiŻJJ~we jeslt
~l1IP. Wliek

syQ1bin-

Zróri.nriICQlwaJn1e ró'ŹJ11Y1dhre-

i frunlkICdi w zaJkreSlie mdy,W!~dual1Jnym,

kUilJtUiOO1WY.PirawiJdł'OIwe

szeregu

idee

Da!lej

unrliwelI1Slailtn~

,inwariarutów

I1C1wym da,j'e

-

pl'ZJeZ wY1W'~.

ozyill

przy

kiUilltuSlpolieClz-

ulWIZJg1ędnlIam.iJu

k.on ••
teklslt

fi&lt;1IUIWenl1a się

wąJtJku, jeg,o U1iy:aLe, ,traJl1JSlIIlli.sda).
ma

A.-B.

Rootih

daJd!zą lSIię !badać;

lkullJtrJlI1a dUrdhOiWJa ma,

madą

ibaIk ljaJk: llThaiterli:allna, !P€lWlHe \formy,

/kltÓ:r'e

się lD'I.e sltać lPOids!taiWą taikls:&gt;nICJl!l1lLi.IW 'sltculdWOIWa'niiu/tej .sf,ery

kultury
m.arrny jednaJk do ClZytn,ienia IZ \PTdbl:emarrn:i !PffiVnytdh
mel1Jt&lt;ailny Werlba~liJzJalc,jahalc:iłlJawaJnrie zalPiJs/qpis. iPlroces

ImansLOIllITI'aJc1j.i; proces
mentaliny
IclOlpier.o 7.&lt;1

pośr,ednLcitlwem

:t.u wyUrorzyts.tanJe

medium

lWSt,aje

lZlffialteI1iailJ~OWIaJIlY {,posltulliuje

WiOC'Wsneg;o ISIPI1Z~U clelkit&lt;I1DIteK:'lmiJci:unego). Jeśi1i rdhodzi

10 Ikryltylkę

m-ó'deł,

no-

~o rWraime

jest 'wg il1i'ej urwzgl1ędi!1Jenie ClZaLSUi mIejsca,
rznalazeIllie !ZIwY1crza,jó;wi /wytda.I1zeń per
se, ~dh lint,ensy'Wrno'ść Ii. ClZęSltoltJ.IiJwo!Ść.iPoldlk1I"eśllona IWlięc rzJHrOlWiU
Iwrslta1j,e roila ~ont'ek!Slt'-l rWlSiZeMk'iJC'h
IWYlPorwliooZJi.
J€ldYil1Y IkJomen~,aIt,ar, L. P€I'tiZJolJJdIt,
zauIWJaIia" r:i;e 111&lt;lJdY'cdaulsltna
mirotem

lbadań

:WlIe!Ju rdY'Slcyp1lln. :RóWlIlliei

'POiZIO&amp;taje Ipreed-

lreIHgiOlzma:WI$lWIU 1P00r6wnaJwozemu

dOlslt,ar-

oza ona lc.ennJ'lClh materiałów
źródłQWytoh.
J€!dJnalkże &lt;ta w.ie1onllkoiŚć
!U'jęć !tmi:emożliliWJ1a ulchiwylCenti'e 'SlpecyfdlClz,nylCih iSltTlulkJtUlr ,i !form undy;wli:dua1,nyoh
loodzJajów marra,cji.

Jego

iZlda'ni'em

wIi,eIlJkJi'e rzaJSltOlS&lt;awalIlrie,jaik&lt;o meroooa

łaby formalna
anabiza
W. Proppa
poszerzona
na różne
ne_ Ba&lt;da.ni,a Sltiruikiu rail ne pOIZJW1OIląna ll€lpiSlZle 7lba.daJllie
ślonego
przez spontalniczność
kaJcj;i li nie daje f'Olrmal1nego
rYlzQlWany

lteiŻ jem

wyrkimyiknUlkii,

baJrldiz,o ,pre'CytZyjna,
teksty
języlka

mia-

świeckie
i religijmówltonegJo,
oIkire-

ekspresji,
która
motywowana
jest strtllkturą
komuniClZy st!;yil,irsltJ'lCl:mego :k&lt;Slztalttiu. T!eIkJsit móWJiOlny &lt;ehaJrlalklte-

IPrrz;erz;SltalnrdalI1dy [liIIJJg\wtiJstymne, t&lt;llk.1e jlaJk: Ikio:nlta.miJnaJC'je zJdarnlia,

ralnaikiollulty.

Irnnytmi

rz;a'sa!dalffili języka

mówionEig1Q

ekonomi'czność,
redundantność
i restrykltywność.
Komunikacja
nadto komponenty
paralingwi5&lt;tyC'zne,
czyli pozawerbalne
formy

'są

również

jeg]o

taka
zakłada
potowarzyszące
prze-

kiaJZJO'Wi
.inIfIol1lTlalCiji.
~atmzJ'lmując
ma

llJOM'lią jej
i

się

.c:hwi'lę

'w nJirnpno:walC1zOil1e
,odłam.

wnioSków

.relligi'jna

maIZ

D1aJt'ego clJyba

pie,

mo·żna

:sdę l1IaIdaJwać j.edy,nie

1t.~5ItÓlw i ilC\h ;i{1rmtelk15tu.

T'OIZIPOClzynaootaltnti

r&lt;e)lZJd,ZJLał
lpIieI1w,s:zJe&lt;jazęśiC'i tp.I1acy, a do-

źródeł

IP1salnyclh Ibyła

Ibardacrl

na'ulką

przYlPomina

na

10 itElklsit,a:c:h i dopiero

n1a o :mried!slc.e'i pI1Zycrz;J'lny alch 1P0daJWJieinia.s!ię ,z'l1()d:ziły pOltrI1~ebęzarY's'owanlia
rii ich powstawania.
W wypadkach
d·ia mwslZą wyfkirarazać
,porza anal~ę
inne,

\I1Jawelt śWliec/ki'e materiały.

!§dzie

it€lkisity ,były

mieree IPi'Emwotnego
ści.'5łego T'ouóżmJenJa
Nar~tę:pny
h€lrmeneuitylki.

mówca,

religii
nie znających
lPiSlffi li obejmować

T:aIk &lt;też cli2Jieje się

rzaJpamiętYlwane.

w

DailiSille idJZJi'eje1ej

K.

tRlulcIJolliPh, jalWJi ISlię nam
IdLa 2ibaidaJnia i

f.i1l,oIQlg'i'C1Zne
'OIpTraJCIO!W1aJnie
!tekStu,

p~wa!l&lt;a:jąlce

pyltahi;sIt,o-

wYlPaJd!k'u IWiwoonego
ją

S:hinJto',
w

d'JIŻ&lt;ej

lIliie IWY1tIWo'I1Zyły iki&lt;tnIO'nu, ani

jaJkio !Zdecydowany

",OIt1wOIriZJeIJJia"źródeł
&lt;na jego

wstę-

ustal'onych
kanonów
stuiS(Wyrrn 1Z.aJs(i~i,em /fów,IlIież

IreilJilg)iri lpoobalWiły

dhair,aJkltenu, ane jedThCJiaześn:iJeani
świ~egi() od :ŚWJi€idk1ieg:o.

W,edł.u,g nriego,

IbaJda-

,kJonz.y;sltan1ie ,z ~ej OISliąlgntięć

wytda,je

ŹlróJdeł UteI1aIClkiLC'h". AmerylkańJ£Iki

że IW rz;asa!dIZ'i'ekrrytylka

lii

Illw,iąrz;ane 'z. iOl1lk1lJoo-ysttyką, ,aI1Jbowtrę'OZ ,slta-

Iteż zaUlwaiŻyć

I\;em&lt;lltyika /fo~iIlrytW,a.nydh
"Kiryl1;Ylkii

'Zlalg,ad&lt;ni;etl1Iieml~jkion15ltalto!wać można,

ItrCllIllSIPOInolWani'e mert:lOId. Slpecy;j',ilkę

AJl1ty,kiuł J. KJiltaga1wy
tyczący

na:d tym

rsą !bezlpoŚlroonio

pr.zec.i1wniJk

:S/baJrIazyst'aJraJnn-e

,olbi'eki1:Y'Wną lPerc€lPcję.

"KoŁo

�296

Recenzje

hermeneutylCiZlne", iSIl;rOl5U,jąlcre
'W tyun C'ell'll "UrC0UICria",
i5ubielk1t)'IWiJzmjei odnarllkri\lw.i,a
pOlzmalnrie.RarcjroillaiLnaIkryty1ka źródeł ma naklOlmiarstIpielI1W1SiZJOll1zędne
:znalCtzenie IW rre1ri'~iorzJnalWstlwie,
,poni'elwaiŻ źróldła nie ItY'liku,lZaikreŚi1ia,ją,oibSlzar badań, Ireaz rThaiwełtje
pilot-ują.
Korlejni 'k,o&lt;ment,ai1Jolflzy
L Chilrasrsii-Oollolmbo, W. ,KillaiSISeni E. Segelberg
w nawiązaniu
&lt;do o&lt;Ou alI1tylk1ułó'w:rolz1paibI1Ur:pI1zede
ją
W&gt;1zYlslukim:klwesltrię 'sltrOlslOlWalLnośd
posrZlcze&lt;gólny1clh'metod w badaJnia'ch, ICtzęsli;,on.a kioIIklretnylc1h przy1kl,adalc1h. Szclzegó1'nire dużo ,zaill1ite:l"esorwania i b"llI1zliiwą dySlk'lllSję IWtzJbUrdiZlił
,ref,erat K. Rudo Lpha.
Na tym ,kiońlcizy:się rc,zęść pieI1WlSIZJa
k$liążJki, n::vtlOmiaslt dl1Ulgą Zia'clzy1ila,TiQzidział
"Ocena dOlty'C'!roza:solwylchmetod". ,priobh~m ISltrWlolrzEmia
ih'isltOlfylClznejtYIPollog,ii,r,el!igii
rOIzważa IW nim H. Hie.:oa:irs.NajlpioI1w :PI'zytaJcza 'OIn stanolwliskr3 ta'kich baida'czy,
ja:k ,G. ,LarniC!ZJkoiwlslk,i,
C. Bleeker 'i U. Hia,nchi. SIedząc dalej hi:"tOlrlięibddall ,typolog,iczny'C'hkolnkluiduje,
że rro:z.umia'llro doltąd Isalmo pojęóe
tYlPU t'r'Ojalko: 1) fakty
d"me w hiisltolriii mogą być IkrIasyfriJlwwane na ibaZlie e!lllpiry'CIZlnej i lhisto,ria Teligii
może 'Slię ikiOl11ConJbrmvać
,nad ,ileh wYo'Jtęporwaniem (nip. L. GO\ppe~t); 2) może być
t.rakt,(Jiwalny j'a,lm absitraikit, norDmatY1W'l1Ia
'Zal5adta csystemalty,zaicjiolparta
o potdrcrbieństwo (J. Wach, R. Otto, H. l",rick); 3) ustala się je przez bezpośrednie
związki
między IrOlZJwmia'nymobiektem a rozrum:ie'jącym podmioitem, między s£erą emlP.iryrczną i ,trans'c'enidentną (G. van der LeeUiw). Należ,aloby więtc WpiClr:Wu~·c,iślić pojęcie
typu, by móc na,s,tqpni,e myśleć o jeg,o apliJkowaniu,w
badaniod1 Iklll'nlklfrffiny'ch.
C. Co:lpe WS'WY;ITl alDtylk.l'le para [się IP1'o,blemdmi oididoo1'oglilzorwania teolog!'i,
by mogla 5itać 'Się barridlziej naru/ko:wo wery:fiik,olwal'1a. 'RoiZJpatlrrujc także znaczenie,
jakie w hi:sitolryoznej IteOllogiJi i llri!sltOlririrellrigii ,odgirYIwa teorria Isymholu ,i teOlri:l
odbicia (symbol theory and copy theory). Słusznie chyba krytykuje
naiwne teorie
odzwierciedlen,ia
'chcące być adequationesintellectus
et rei. MaitenialiZJm rd:iailekltyc'ZJny 'zaikłada bowiem wpływ wlalDulIllkówIslpołeaznych na IreUgię, a nie prols,tą redruk,cję tyrCrllIr'ela'cji. W(pływy ,obu !podejść ba'da'wczych są w niClktÓrrych przypadkach dość wido'clznei
akceptolwamle !p11zez arrtodolksy,jnYlch IzdawaŁo;by się prnta,gonio;tów ildóre,goś z nirch (nip. G. W. PlerclhalnOiwa), la "wój 'SZlCiZy:t
o:sliągnęły W tzw.
"austI1o-mairlk~iZlmlie". Tem'ia 'sy'mbolu 'Zl1Iajduje zac;ilosrO'wanic 'w S:LldiOiwaniu mitu
i lic'zb (E. Casls'ifrClr), rtll1ardy'cji Chirrz.eś'cijań"ki'ej (p. Tlillirch), Ikomunikacji
znaków
i 'Pfrzedsta'wień alI'tyrstY'cznyrcih (A. N. W,hitehead, S. Laniger). Teiorięordbicia
stosuje
się Ipr'zede w:&gt;zys:t:k!imw oklr,eśkmi'll faJkitĆl\wrH~llilgijnych (L. Feuerba,ch) i ma,lerii {,od
F. Einge!l,sa IpO W. L Lenina).
Pierrwslzy z komenrt,atolrĆ!w, C. J. 'Bileeker, wYPOIwialda się na :temalt zadań his,borrii Ireligh ,i fenomenolo:g;ii. Leżą one głćxwmie Wi {)p'is,alnriu iZJHl,ZJumienliu TeMgii
jailw ludzJkielgrQfenomenu w jego głęboikLm 'wylmia,rze. rHbt,(JJ1ia religii winna w sposób iPl'chlemowy 'orpi'sywać jej rOIZlwój; fenomenologia
dOls'ta'llCzdĆma Iwyja~nieńco
do "ensu i 'st,Llktury
kiolnstyltutY'wnyldhelemellltów
,reliJg:iJi.Ewidentnym
jeslt, że
obie gałęzie iSą lws'półzależne i nalwlzajem "s,ię uzupełniają.
HbtrOria U"elrigiid'Orst;:vrcza
materiału,
a fenomenologia
daje rheurrylsli:ylazme,podsil:alwyIPomagają1ce zna,leźć jądro
skomplikOl\'J1anych problemów
If'ellilgii. Na rkoniec po!situluje, by uika!zy'wać z.jalw,isrka
świaitopogląrdowe taik, jak je widzą wierzący.
,Kwestię odrrębno,ś'cii :pola badawiCJZego rreligiozmawstwla pordinolsliwyraźnieW.
H.
Capps. Jak dOltąd, ozel1pano Ikier'llnl'K;ibaidań lZ linnyc:h dys'cy;pli'rn, bo i ,twÓlrcy .tej
nauki działali :za;mzem w poikJrelwny,c,hdZJieidlzinach (E. TylO'f, J. Fra:zer, M. MUller,
E. DUI1kheim, M.Weber,
G. van der LeeUiw, R. OUo). N:a~tEJpnie lila ikoIllkretnych
przy,kładach
wykarzuje, iż 'l1eli'rgiolznaJwlslt:Wo
jeslt porlem badawczym,
gidzie realiznje
się ,róźne ,podejśoia, wiele m EltiO!do1logii,
dlla kltólrych ,lI'udno znależć wS/pólny miano,wrni'K.
Nta!stępny komentator,
H.-J. Klirn!~edil:,'sitaje na,t,o:miaJsltw OIbTl()rnie
fenomenologii,

�297

Recenzje

której dod~tlkowe mreiJIs1cerzHljmJUoeherllnenewty;k,a H.-G. Gadamem.
Sltwiel1d'za
bo'wiem, ż·e oIPró1azścdsłego itYlPoŁolgiJzJolWania
i ohirollloQoigjiJzJa,cji
mait'eriaŁu OIs1talbecznym 'celem jeSJt dolk·on&lt;l,nie intel1[p1'etH1cljilUldiZlkiej eg1ZyI"tenlcji.Ca~k'QWI~tHloibiel~tYlw,iza1cjawarttolśai, ISlta!W~anapriZed aJnaQ·j;ty.c&lt;ZJno-eIIIlIpiryc.znYimi
dlz.i·edziilnami badań, w~nna być integrowana
hermeneutyczmie;
dzięki temu fenomenologia
będzie w stanie
wycnWyltywać żY'woltme e1&lt;ememrt;y
,rcl;iJgili.
DaLsi kom entalt Olnzy, iR. PUlmmer i J. IShal1Pe, ':l&lt;ajmują slię kol ej.no pwiblemem
uściśleni,a baidail tY'Por1&lt;ogilc'znYich
'orDaIZpOlZJoI1no:ś!c,ią
nielk:tó,rylch rZ1elkomyrdh klwesltiii
metodo&lt;1.ogliazny1ch. slpr1olwactrza,ją&lt;cY'crh
się faikitycrzmie do różnirc t ermino1lolg.icizmydh.
T,rudno w tym momencie nie izaulwaiżyć, w jaik ni.elkiiedy diametiralnie
odmienny
Sipo.sób IrYSJ'-lją'slię w oClza'cih bada'clzy ,religii IWYin~ki dotychlc,ZaiS ISitosiO'wanych metod, zadania I!"ehgi!CJ,zna
wsitlw,a i jego prrrzYSJzłość.Część opowiada 'się zameitodam,i
ba'rdzi'ej "intuicyjrnymi",
inni o:Slcy,Lująw il&lt;lieI1Uinlku
".ra'cjlonallny;m", ibą&lt;dź IteżsIZUlka
się 'PeWlne~o k.ompromisu
między nillTIi, czego wy·raizem w pewnej .mlieI'ze 'może
być :SJwaista próba podziału 'Pola badaiWlCi;oegosugeDolwalna :pI1z'elzC. 'Gollpe. Duże
nadzieje wiąże slię z al1a.msem między ienomenol'o.g,ią i hlSitOifią religii, .choć dDOgct
do .symtezy wy1daje ·siG być daleka. Z pawno1śdąodczulwa
się tu bmlk teolrii o 'chaI1,~kt.eII";ze
ogólnym, k!tóra da1aiby jednod1ty kluclz Ibadav,10zy. .Jak dotąd zaś domi1nu'ją
C'Onajwyżej tezy cząS'trkowc ,i tzw. lt'eoDie ś,rednie:go zasięg·"..!.
ROIZJdział drugi tej częśd pm!cy pO'śWlięoOlny "Pordejś\ciu ["ellig;io-·elk.olog~Cizmemu"
otwima aritykul t:WÓ,DCYt·ego beru lIku w roILgio.znalw;stwie, A. Hultlkm.ntza.
N ajogólniej
wysił,ki jog,o IZJmieI1zlaljąku a:piliikolwaniu olSlią'glllęC ekologlii kuLturowej
.J. H,StE'lwaI1da witej dys.cypliIIie. Eikologia :f'Elligii jest wg nieg.o badaniem
śwdowiskowej integracji
religii. Środowisko
z pewnością
oddziaływuje
na ludzką kulturę i pI1ZY założeniu
funik,cjoIIi01wiania ogniw poś.rednkh
m.ożna iok,reślać jego
wlpływ na reiligię. Najwięk:sz'e za'S'tolSolwalniema ta metroda alnahzy IpDzy studi.owaniu religii społeczeństw
prymitywnych.
Hultkrantz
kreśli przed ekoTeligioznawstwem nasltępujące c,ele b:adaiWlcIZJe:
1) dać ma onlO nowe we'jI1z.eIIi.ena w,zmyi fUllIkci'onowainie religii; 2) dostalI'c:zać fenomenologi!clznyc:h ,porównań
zairólwno między
ceciham i religi'i, ja,k samymi re:Li·gbmi; 3) uSltalać typy Irelig.ii w warsit'wa:ch hi~to ..
rycZJnych; 4) W1slka:zywać pOIPDzez a.nahzę !Zmian elementy
[r'eEgii naljbardZJiej zależne od śwdowis.ka.
Kierunek
ekologiClzny pOIZJostaje - jak wiJdać - domeną bada.ozy rSlkandynalwskiC'h, alhowiom .nas1tE;pny ar'tYlkuł olddaJe nam poglląrdy nODweslkliegoJ.oz.onugo,
S. Bjc.rjkc, .Jego zdaniem,
centralnym
pUlIkltem ek1oTehgiorznalwstwa jest U\k::1ZYwanie, jak dany ,typ ardapt,a'cji do rodzaju śroid(}wi,slkiamaltulralnegro - dają'cy pewien typ technologii
-,- pI1zy'cizylnia się do tw,oDzenliaolku:-eś!lonegJO rodza'ju relii,gii.
Uważa też, że fa;kty rehgijne
są jednoLite w ,Siwym rI"Oldzaju (Hu,litkraintz je dz.ieli)
i dają sliębadać cal\kow:iiCie bądź w Sipolsób nomotety,azny, bąidź idioog.r1afic.2my.Star.a
się ponadl·o ud()lwodnić kiomplemen'taiI1n!O'ść i zgodność oaLego ek:ylogi.Zlmu lillul:lur.owego z ewolucjonizmem.
Komeata.t:oT M. BUlttrner I"aprezent·-xje dorobek
gI1u[JY naukowców
z BO'chum
(RFN) i jalk Isam t'WliaI'dzi - jest pI1zedsta1wioielem geog,r.afó,w relligii. Elkołodzy
skupiają 'SIię !na wplywi.e środi(}wisika na r,elri.g,ię, z,aś geog,rafoiwie dodaltikolwlo na
impulsach generowany.c'h pI1zerz Ś\w1iatoipogllądi skierolwany,c:h na 'Ś\rIQdow1s!kio.
T·wo~Zą zalrarzem pewną di1a'l,elkty'cIZlnąsp imIę tyoh wzajmnnyich
oddZJiałYlwań zL.o!Żoną
z impulsu, religii, środowiska,
formowania
się, równowagi,
konfliktu
i sprzężenia
z\WOIbnego.
.Nalstqpnie A. K. GlhJo's'h wsikalZJu.je na tmudnośd
dOlkonanila klalsJlfiJka1cjli i poWliązań religi.i ze ś,rodowrslkiem. POls!tuiluje najpi'sI1w dolkładniej,sze Ibadanila w SIZoC.Ziegółowszych dzi.edzinarch, zanim dolkonasię
OIgóJmej teOlr'etyclznej oc.eny. Nacrnarw:i.3,
'N

l

�Recenzje

298

by zl"oIbić atlas tYIPÓW r~,
ik!tÓlry ulk:izywaliby nie ItYlJJkJojej l"O'zmieS'ZCtZen'ie,1€'C2
rÓW1ruież prflZleIJItQWlał ~dl.'o!g1ię i alreały ~o!cjOi'kJuQ,ttur'Clwe,
w jaJldch te tYIPY re1i,gii
wy.slt!pllją.
G. C. OOI~lhr.llilzetnIWyldalj,e &lt;się być ~W101eIlJnilk.i.emdość be'21PQlśredIlJieg,o'priZlen'Ol~zenLa pojęć i terminów
z natUlk przylrod1nLc,z;o-matt'emaityll'l1JnY'dh do reil..i;g~orznalW'~iWa.
l'lliQlsy;sil;'em jesit dlla IlJie~o k1ompolZylcOą f;ilZylc,ZlIlJo~c:hemilaZ'J1!o~tbioll'Ogji:Cl2ID~1c'h
procesów
Pl"Zeibiegalją'cylclh w iCtZa'S'olPl"IZeIS~mZenlne.j
jednośd
li. dają'Cyldh ~ię zast'osować
do slfery
1utdztkJiej d~łaJ.iI1Jo,śd, a więc i Del!ilg.ii; prólbkę zaJslt'ostOwamia 'SIwyIch u'st1al'eń prlezentuje na ;prlzyfkla,dzie ana[irzy s\poŁec!21no!śc:iBaInIbU, BUli&gt;ZJmetnóWi HLJ1IduIsÓlwIW iRlPA.
K,ry/ty.k,a E. Pemry d'oityClzy odrY'wanLa pl1ZeIZ A. H:uMIkJmn1uza e1kJOIrelli~iozna'WIsit'wla
aid reLigii. Bada ją ron bowiem j'aikto fenomen
lmlltuwwy,
a niereHgijny.
PoIUI1zeba
naitomiast
metody
stuidiiując'ej
r,eliigię jalkio talką. DlaJtego rOllJważać ~ię powimno,
kiedy
Ś!r'odOiWiJ~ko geolg,rarfilcllJne n&lt;tI121UlcaS'Wle fOI1my IrYlu"lalom, rnitom ,i'tjp.,ailiba
kiiedy Ire:li,gia adolPtturje selelkrtYlWnie z oitocrz.enia wyobrażenia,
walrItości i fOI1my
SlpołeclZlne z nią :zJglotd!ne.
O:slualtni IZ k&lt;omenJtato.rów t'eglo DO'Zldiz:iału,Z. PcmiatoIWls:ki, uikalzwje możJl:iJwoŚlm
.zajęc:ia się w bada'nialcrh t,e~o tj'lPU relliJgiami WisIPMC:ZJesnyimi.Uwalża, iż należy też
slkry!SltaliJ:zJQlwaćpodęcie środo1w:iJS'ka, z UlWlzJg,lędnirenliem olbeCinego Wlpływu lnań lkut1tury. ,W,siklat~wje tetŻ pTIzy olk,arzlji na 'PoWlsitalwaOlie we Wls,półlCizoony:mświec.ie ruldhÓiw
par,ar'eLiIg:ijnY'ch o,rarz naW1Zcr1olst Iwa:rtlm'lci ślrQldawiJsika w świadomo.ści
społecrzeń!sbw
2JUrbianL~QlWany!dh.
RJieD"lnek eikJolOlgi,erzmyzy!slkał solbiie do'ść dtużą popurlarrmo1ść w r&lt;e1i~iolzna'Wls,uwie
WlSlPókzeSlny1ffi. W SIWyim "WiS\tęplie" L. HOlnik,o ulpaJuru,je go w Qlgóll,nej ,t,enidencji
nalWlI'loltu do nielkltórYlclh datWmy!ch melt{Jd baldań i w tym, że jesit Itto ikieDun€lk mogąlcy być tlralkt'olwalny jako antir'OIpot1tQ1gii'clzmy
walI1iantmaterialliZJffiIU
hisltorYC:ZJn~o.
F,akltem pOIZOlSltaje,iż żyw:i się z nim dąlglle dość duże naldlZJieje. Niemniej,
jalkto
motŻna 'ZJaUiważyć :za'ró'WIno W ikolmen1t&lt;tDzalclhi dySlkiusjli, wlietle jeg'O mQlmenJtów po:ZJC~slt'alj'e
n:ie£lc,iBłych, niewy'ja,śniony1clh
i nielW.y\pralcawanycih.
NalWet slzeDo~ie ro~umienie ,ś'l.'odQlwisika (łą'C:ZJni'e ze spoleClZno-lk:ullj;uII1Olwym) nie usuwa
w cień wąt:pJiWlo,Śid lI'otdiZą,cyrcihslię 'Przy ·.lrstlallaniu Wlslz'ellkkh wzajemnyrch
powiąrzań.
Ulstarlelnie
zaś samych determdnatcji
i 1c1h kJi:erunlku jest I1zeczą wietlice sikorlTI!pl:iJk'owanąi ·olbejmują'cą szereg syndtI1orrnaltylc zmy1ch ogniiw. Na uboClzu z!aś ipOlZOlsitajetm Ita'k'że występująlcla olbok funJkicjolnalllJJej delt,eDmimanta genetY'ClZJna zjaJwislk.
J?alrt1ię kisliążki poświęc'olną
"PodejśClilu relilgi'o-a'n1tnJipor1 ogi:Clznemu" rOIlJPOClzylna
a r1;yi'kJuł U. Bianchi.
Zajmuje
'siię orn kwesbią ZJdef,iniowania n~liJgil, talk różmie pojmowaJnej ,przez antlDolPollo'gÓiw DOIZllPaitlI1ujqrcyc,h
relltigię jarko cało'ść oraz hi:slbolryików
mająlcyich k'onikr,etnie
clharalklteryiZolwać ,rórime froDmy Tetl1vg'ijne. Sit,a'je na stalnowiskl"j, że nie da Is'ię sY'TI'cbir'onkIZJnytclhbadań aln1uropololgimJOyic'h separować
od hisltoryic,znego prolcresu. Bonaidltlo UiWatŻa stal'e napięc:ie między unj]wersaLnym
i partylkularnym,
fenomenologią
i historią
religii jako zmierzające
w kierunku
stworzenia
,;hisit,OtTyiClzneij
.tY'pollorgH reil'igdi".
Na:stępny
ref1erenJt, M. SlpiJro', w pmlcy nard symbOi!i,ZJmem i funlmjonatlilZlffiem
wy'chotdizi IZ 'zalo,żeOlia, ż'e reilitgl1a jest fUIOlklcją ~w senSlie ma&lt;temaity',oznym) sIPo'1ec'zeńISltiwa, t,j. zależy otdkJu1tuirowej
oI1galn:iza1cji dyislpozY1cji i walDtośd w o!k:reślonej
grupie. Swe założenia
stosuje nasItępnie w porówn&lt;J.niu judaizmu
w izraelskim
kibucu i burddyi~mu z bUII1mań:slkiej wiio'slkd. Okarzujte się IlJIP., i,ż mimo Ipmstego strl'Ukitu,ralrnego polktrew,ieńJsltiwa sY1m!bo[:i, iJoh s,emantyka
jest ZR.lpeŁnie różna. ~pko
ZJreSlzJtąulWlida'Clznia tetŻ pDZYlPaidlk'ia podobnym
dharralkibeI1ze i stara s'ię zanaa]zO\w.ać
Wlzajemne ,i,ch rel,alcrje.
Ze stanowiJslkriem tym nie Zlg.aidZJasię w Slwy;m komenbalrZ".l H. Calin. .Jak dla
M. Spiro sY'mbio,le są Tre2JUilJt'ait,em
:LUldZJkiejil'lantaJzji fO["ffiowanej pI1zez tyip i&gt;połecz1

l

1

�299
nego dOiŚWiatllcoonia IkUJlturowego, talk dila Cad&gt;na poohodzą
one z d~dazenila
reI~.g,i,)nego, kltóre wyu:arl'ać się może w ISpOISOO właśnie
kiulltu.rowy. Ozłowielk. lllie
obie'k!tYlWliiz'UjeIlIUmiIIlQSlum,aile proj6kItiujje w tę 9ferę SiWe ideały, a z klUltlUJry ~erpIe jedynie .il1J:ij)iJrac!Jedo fmor1WnJi.asyrrnlboLi.
TaJlde H. H.Permer
w ~ób
dość dclkłaidny i sd'oJ.1IDal1iJzOlwanyl~giICZIIl1ewykia;zu,je, że podJz.iały M. ~
są dOlkOlnane IW '~osÓlb aIlbiItJra1 ny, syunlbole są Z1niekiształcone PI1Zerz.QlWą arribitrallność OImlZz melt'Oldollogtiraznego p'lnlkitU wiid'Z16I1JiateoIlia
iluJIlIkiCYljIlla
jes:t trYW1irad:na.
JW S1WYlffiik,omenitalIlzu R. F. S. Spencer
kiwes.t:iIonurje pojmow&lt;linie
czŁowieka
ja!Ioo ,;lJWieIlZęcia relWgi,jrnag.o", kitór'e rpoW1Stalo w wy.n.iIkJu irJteOlsY'WiDy.ch ba&lt;dań nad
zadho'W'alI11ami z:wie.mąt. Nie m01Żma też, jego 2Jd,a;n;iem, T'eldJUilrować r'el1igli'i lWyłąaznie do sfery narUlkoi.WtraJZ z A. de WlCllal Ma[el£i.jt .nalwołt1ljąJcą do oc,iągłego dQisltI'Zegania w poo:z;uJk~wanialC·h badaiwtozYlc\h crz.łowielk.a, mcrima go zaikJwalillkować
do
orLel1Jta'c:ji, .którą narz.wiemy, z:aporlY1='jąc t,en terun.in z ~'nnYlc\h dYlSICYlp1:iln,
"l"elilgio2Il1a1W1Sbw,em
hUJlll;a!fris.tym.nYlffi".
AmJt'I'OIpoIQf!iiaza;ohowluljenatclatl
2maJoząJCą porz.Y'cję w baJdaJnia·ch r,e1;·giIL J'ej metody i teo'hnDki badań ,pOIZOIsltającią'~J.oe je~
niedOtŚDigln:1onymi W1Zorami dla LnnY'ch dYlS,cYlp1inSIPoleClZlnyoclh.WaJŻIną rolę Qldgrywają w niej rcxllwaŻiarnia TIra temat
sYlmboli, ,sYlffilboHrz.acji, ilCih Z1narC'.zel1Jia
i f'Uil1Jkicjooll1JolW,arnia
w kumt&gt;ulI'z'e. Ntie2Jwyi]cle c.ieklawe j,eSlt t'l lZIarYisolWyrw&lt;:mieSlię pr&lt;'fu pr1zenOlSizenia z arnltnJ(pol1{}g,~i
~ulturowej
metOld aJIlaHzy mają1cyc'h na celJu od'tv.~a'I1Za.ni,eŚWi~ata taJkJago, jaJk'1m Wl1dzą~o ClZŁonk,ow.ie badaJnej g.ru/pY. a wYlwodiząJc-egro się z lk!1asyoznego I1J1:emaJljUlż I"OI2JrÓIŻruienia
kategOlI'i:i ".em'oc" i "efb1c".
OSitalt:ni WiieDk!i dział k6liąlŻik~ r&lt;Ji2lPOlCZynatematYlka
m:tylw'łowana
"Tearj,e
d'otytczątCe pw.cesów
ry1burMnych". OtIWJera ją L. Honk.o, kotwy na wstępi'e
SiW'ego
artykuŁu
OImaw.la rpOIZyC'je, 2Jnaozenie i kOlnltYlnl1JaJojepralC E. DUl.1kihe!iIffiai A. van
GeneruJa
nad tYlm 2JaJg'aIdOlieniem. Dalej
sltar.am.nie rozróżnlia lpajęe,ie "ka:te@OII'ii"
(jelSlt loo pr,aJk1tYlClZnataks{}nom~a gnllpu:jąca matevLał) i "modelu"
(na:rrzędZlie wy;jaśnia:jąc'e daJny iPrro.bilem). ~roan.iiC1m anUrO\PoI1ogilcZJl1eIl"OIZUlmieruierYlt"lalu do sybuacji, gdzie wYls:tę,puje na'gromalclizenie .tiraidycydlnego symboł,ilclznego maJteriału
i jego
kJoretlarcja z trarOls:cendenJtmym. SpOltylkaJmy s'ię tu też z dość SJ2Ic'lie!gólową oharral~terystytką .rylliuałólW prZ:€ljścia, ka[etndal"lZOlwyx:lh i kiryr;zYiSlOlwyioh.S:twlierclim on również., iż cią&gt;gle .rośnLe rola /pOId€ljścria baidająoegrQ nie tyllkoO ",s:tru,krt)uTę" ryittuałÓlw,
leClZ poza tYlffi jej re1laJcdę do procesu,
k1tÓoregrojest wytworem
li tr,agu,J!altCllrem.
Drugi z r·eferen!taw tego zarga!dJnienia, J. L. PeaJCOlC:k,na pOQrs:talWj'ete~'OJgi;i
za;pożYlczo'n'ej od Bellr1aiha badakoretlaic.je
między .zrruanarmi i rodzajami
rY!buałów
(szeI1Zej: koncepcja
zjlarwiJs'k symlboilli.aznYlch) a stru'kitrlrą
'Slpołec,zną. St~rająJC slię
wytlroI1zy;stać w S1pOIsÓlbZlffiodel"lIllDzowarny iidee ewo:1ulCjornri!ZJrnuw OIPra'oowYlwam:iJU
ry:truałÓiw wY1rÓ'~nia i OlPilslU.je5 koh pOZJionnów: l) IpOOIom prymift;ywny
aw.oI1ulc,ji
religijlnej,
2) Slpo1oeCiZeńlSlttwa
Cli11cha'iIC1ZJnago,
3) siPalec.zeńlsltw cenbrów ,,'wioellk'ildh rdiigili", 4) a~Tas Wlc~esnlQ'W1S\półl~es,ny(mOtderOlizalCY'jny) ': 5) WlslPÓłlClzelSlny.
W Iswym k,om€nltalI'ZJu G. J. F. BoulriItJiUlswlslkalZuje na a'rlbi.tra'!,ność klaJsyif,iJk,a'cji
P,eacodk'ia. Jag'o idealne
typy są bOIwiem sikorrrS\t'ruoQIwarnena ba,zie t'eOlretylczmyrc.h
wzwaźańi
ni,e są w żaden SlPOIsÓibadaklwalne
do ro2le!CIZYlwislt·ości.
NawiązująlC do
tYlPo!og'i'i L. Hionlko prop()lIlClje 'W'łaJSlIlą, ZaJSaJdizarjącą się Ilia rekl'cji między md'kI'oi ma&lt;kirokosmoselm. Ryituały mogą być I'o:Z1tunihme )a'ko ()zYll1Jn~kipm:l1t/r1zymująJc,epoI1Ząch!'ki cOThtinuu.m Z'&lt;\lPoC'zą,l1kowflnew mift;y;aznYldh cZaJSalClb.
iNa'5itępnie J. H. KaJmSlt&lt;;a zaa.:na1CiZa,iż niie moŻIDa badań nard ryitlurałami oglrra:n!iczać jooy&gt;llrie do socjo1ogliicizmeg,o ich a:stPelk:tu. WaiŻny jesJt lteIŻtOIwamylsizący im Ś'W'iJatlJ\PGg,lą'd. WiSiZe1Jkiebaldania religii nie mogą ,pI1Zebiagać pI1Zy jej iJw1a:cji od sytuac.iJ, SlPoloo2Jnej, fiik~Zlo[\i'()znej i ku.ttU'roO'wej; nie ma dw60h iden:tY'crZJnYlch rY!tuałów,
1

�300

,Recenzje

~dy:ż IlJaiWe/tf'OTlffia!l:ni'epodobne IWlSiPiemne są mną £iI1ooof,ią. Ta!k więc wiele uruiwensa1nylclh ,kCllt'egOlriijest pll"ZelZtio kCllrylkla/t,ulrąnZelczy'wiis~olś&lt;C'i.
Osltalttrii kmnentato'r,
A. JalC~S.Qill,ZCllfizn:oad[',U'gi'emu r,e!f€lrentoWli, że j,ego tYIPolog'ie dolk,cynane Izolsit'ały ad hoc. NatOlll'liials&lt;tsfoll;1mu~owania HOll1ko nie są do koń,ca
ja'sne. Ponadto
ufWIZJględl!1Ji,a
on ty'lko pOl7Jiom i:ntdy:w~dulalny ryltów, a na UhOlC,Zl1
POlzo'Slta!wi,apOl2Jiam stpołelcl7Jnydl relalcji, T'el'alcjlisltrukbwralny!c:h rytuałów, rela!cji rytów ze społeczeństwem.
JJiru,gi r,oZJd:ziałtej :książikii poświęooy zX~:'ltałprorbJemalty,ce "jęzY'ka religii". W artykule pod tym samym tytułem J. Barr najpi,enw balda kOIlJ&amp;elk,wencje'ro:zmaliitoś.ci
l;udzjk~c,h ję'zylkólw, w którryloh dana r-ell'ilg1iajes't wYlrażan,a. W s'kbd tej Itematylki
wchodzi też klwesltia tłumalc,zenia tekisItów rellig,ijnyoh, i'c,h "Jlniwersa,lu().ść i Elk'~pansYlwność. D ailej tW!ielrldm, że elemenIty reUgijlne języka natulralnego
nic mo,gą być
u1&lt;07;salmialnetylko z te'rminololg'ią, ale T!a1(Jzejz bal'dizi'ej ó9kOlmpl,ikowany:m:i&amp;1Jrru'kturami.
Osłabia również tezę o kształtowaniu
światopoglądu
przez język; jedna
religia może być bowiiem wyira,żana w wicIu językalC,h, a dany język może być
uŻjnwany w liC'znYlc'h ,religia'ch. Na konii,ec I'OIZlW:lŻa,jącf.iJI'o'zoDC'Lme
podej9C1ie do
języika kWlallif,~kuje je jaiko meltafory.czue (język ja,ko sYistem myślenia).
Cent'TCllnYlm problemom
referatu
J. Waa,ridenburgla jes,t próba U!kazania genera,lnej teor,iireIigii
j.alko sYislteUTIC-l
zna'ków; stam się poka,zać, iż jQz:y'k f'elig,iJi nis
może być poza tą t,O'olr,iąrozum,ia1ny ade!kwa:bnie. Pir:zy baldaniu tego języlka stara
się z,anahzolwać zna:c.zcmie, jalk,ie o'n odglry,wa dla jedn1os.tek nim Slę pOlsŁUgUjąICy!ch,
Czyni talk, g:dyż w aftmie komu1ni!ka'cjri mÓlWICai odbionc'a mu,srz'l podzi'Clać wspólne
referencje
odinoszące s'ię do r,z,eczylw'iJsltoś'cip'OIzaempilrycwej, różnej od tej, do jakiej odll1'Cllsząsię inne DOld!zajejęzyka.
Komentatorzy
A. Nennola-Kallio,
N. Smart i A. Wissman skupiaj'l swą uwagę
na probilemaltyce kirylte.riólw wylró:żnieni,a języ:ka n:atulr,aJllnego i religlijnego olraz ~posobó'w pT!ZeprolWadzania anall,irzy tego drug\iego.
Ost'aitlni rO(Zldiz,iałllJsiążki zatytułowany
został "Głębolka s'tlrulk:tura rehgii". W po·
jęc,b otlw,ier&lt;ające:g:o go J. vain BaJa}'a relig,i1a jes,t sYisitemem oJnO's'zą,cym slię du
niewe1ryfiJkowa!lnO'j r:zec,zy'wi&amp;tośd, tyIlTItcza!s'emz n&lt;l1J!k1owO'go
punkltu \v'iidzO'nlia jest
to absulnd. Fa:kIt jej istnieni.a i otdwloływania się do niej Ipr:zez czl'olwielka świadczyć
ma o jego głębdk.im welwnętrrzmymkonfliikclie.
ROIz,polznanie tego zjawiska możliwe
będz!ie tyl:k,o przez bad!ani'e i symbołi, i emo'cjo:naJny'c'h "t.anów u mysłu (sny, neur'Olza tbp.). Aby pOIznać kh genezę, naJeży dokładnie
po!znać cały k'onteikst kulturo,wo-.SJPołeclz:ny. Stąd rodzi się po:t,Dzeba k0'll1lplek,s01wych bardań monog:raf.icznych
i jeidnocześnie
kwe,s-t'iJonowanli,e "metod
poróVv1na'wclzy ch" iIZlo'lującyc&lt;h pojedyncze
f,akty.
W naSJtępnym rerfe:ra'c:ie K, Gorlda!mmer z,ajmuje Slię relalcją między symbo!lami
a możUwą głębolką sitrwldulrą religii. Za'l'waża,
iż termin
"głębo;ka" staje się
c:zęsto !'oid'ZJajem met!afmy dla rlzeczy niewy,rażnych
Naj Ie!piej będzie, 'w jego opinm, t'ralkltOiwać głębię j,alko naj:'lt;Hlsze waimt:wy symboili, któ,re zres,z.tą w hist'oDii
ulegały
ró,żny'm transfOlrma:eÓom. W badaIllia'clh najball1dziej uZ:l's!aidnionym metodologicznie
podejściem
będzie natomiast
rozpoczynanie
analiz od warstw
najbl:iż,SJzych,najsrzel1ze.j wyartylkuŁowanYlch.
Komenrt;,a'tmów ~h. P. vam Baaren'a,
U. Drobina, M. pye i R. J. Zwi We,rbloWlsiky'eg.o, olprócz korJklreitnyleh luwag Slkliel1o!wa,ny'chdo referentów,
naj'Wlięcej
zajęły k,weSJtie rOlzumienJia st~ulkJtulry, symbolu, tYiPolo,g,iiiJtp.
Podis,umolwują'c cały ten dZ'i,ał sliJwiendzić można, że mimo obi,ecują'c'o bI1z:miącej t emaltyki n'iewie1.'e I,elat Ylwnie, jak dotąd, wno:'lzą one do badań reUgio,znawczyc'h. Dys!kcisja nad języlkiiem r,eliiJgliiotkal:~uje s'ię płodna, o i,le doty1czy jedynie
tematylki
tra'IlISllaicji te!k'sltu. Za!polżyicZJOnyz temU syrntaikltycznej !termin "głębOlkia
i

�R!Xenzje

301

5tru!k,uUlra" wydaje się l1'iezJbyrt.efaktyTWlI1y jeśilJi chodzJ {) barda.n!i&lt;anad rel:i,g'ią. Posyć
zaJSokaJlwdący jes.t farM małęgoo kOl11ZYlsIt,3illiaze~iruikltJUIrailJiJzJm~,. Z1właS7JC7JaLevi.,Sitr,aJU!SIS'oWls/k'iego,kitÓlry mimo jm"yltył.kJiL ruiewą'ttpliiw.i.e wieiliu ~ŁaJby,clh stron
st,ał
się iJnspirujący d1a innyJC'h, pOlkr,eWlny1clh·dt1Jied:zi.n huma'nill~ytkIi.
I na tych zagadnieniach
k'ończy się, w zasadzie
treść merytoryczna
książki,
lecz jeSlZioze nie jej cado&gt;Ść. f)dycja ta za:~ltriZIona
jM!; omv1iempooa&lt;i/tJo w doildad-,
ny indelkJs OIsobowy oraz OIosz6I'lI1Yi 1rraIfn"e dObrany im!dek5, rxeCfl),Qwy. Ułalttwia to
śledzeruie wyhI'la'Ilych zagadnień:To w:Ierme odItiwoOlI1Ze'l1lie
ur.eŚC'i pUlbJfilkJaqji me jest, reeiC&lt;ZproSlta" jej ca~kioIwiltym
ahrazem.
Każdy aXItyikuł, c:zy nCllwe't kOlrnemitaa1Z, a tym bardzie1j temat,
mógŁby
się Sltać P11Zool1'lfiioltemoddrzde1nej prJaICY. O takliei,j właś:ni'e a nie inmej fonmi.e tego
ornówieruia zadecyfd,OIWało jedinJalk pDClIgiIl1eruieZl!lPOZloo'Ilia poJJSlkJiego ,czyltel1mi:ka z głóWlnymi aJkit'llallll'ie Pl'OJblemami rellłgilOiznalWlS\lIwaśw,iaJti()lwego, z t,ernJaltytką poirwszalllą
w ich obrębie, z tendenC1jami roZlWQlju. Pooralk!tQlwamłie tej pracy l'i ty:1lk:o w sposób
problem~y
nie byłoby c'hylba w s,tJairuiletego celu zr,eaJ.ifz.OfWIać.
ObecnIe' slPrÓfbuJjemy s'ię pokusić
o rpewną ogólrną o,cenę syltlllacji pamu,jącej
w relligl~orz.ilfaJWI5&lt;tiw,ie.
ZalZlnaozyć tI'lZeibia, iż w pewlll'ej m!ierze pOlIDaony w tym Wlzg,lędzde jeSlt W!sltęp napi!sa'ny do 'ca,lej kJS'iąŻlkJi, kJtórego aJUlt,o,r,em jest jej r'edaiktOlr
L. HOin/kiO.
W OIbeClllej syltlU&lt;llc,jiwyldade slię więc, że iJIIteresudąiCa nals tu dy.s'cYJPll'ill'la:lJnajduje się w dość ,s/k{on1ip]i1kowanej i brudnej
sj'ltualc;jii. Łaltw'o daje s'ię :lJa'".lIważyć
niezl:iJczOOlość Si1Jkół, zaint'ef'esIOIwań i kiierunków.
Nie byliby tIo z pewnJOiśdą Z1a~ut,
a wręoz odw.rotnie, śWialdieICrtiwod!u,żej pręzJllośai, ~dYlby iIll,e faktt, że na,wet w O(pim'i'i
nJiekltÓfrY'c,hbaidaczy jedymY'm, co łącrLy WlSlZy1SrtJkiloh
zajmudącY'cih S'ię tym zagadnieniem, jeSlt sam teI1ll1li:n re1'i'~a. Dade slię OOC17JUĆ
wyrażny
br3.'k m&amp;tateor,i,i, k'tÓ.rn
POz.wtOiuła'by na stworzenie
c&lt;hroćlby pQld'sltalWowej płaiSlZ.C'Zy,zmy,pewnych
u'l1'Uwensalny,ch kaJte~i,i
mogącj'loh
Sltać się punJkltem wyjściowym
daJ1r;:;zy,chbadań i wrz.ajemnegJo por,oz.um'ieni,a.
Re11gio::IJnafW!SluWlo
pozOlwd;je nadał
dYJSIcY\P1Jilląw SlPosÓ!b wy,r:aźJny m1ElŻną od
lnnYloh, SlpdkrreWlniony,C'h z ,niJm d!ZJj,ediziln.Niie mamy tu na myślli pnoceSlu ogó:lnego, kitóry przy'ozym'ia Soię do bwomend:a C'haralktery'.~tY~C1ZinegKldla daneg10 oIkJren
jalkieg-oś Wl~póbozYiI1ni!kateO'I'ety1ozno-f)l1atOld~OIllog'i'Ciznego,
lecz u.z.a[etr1ien'ie niemail be:z.pofu-edrrie. Z&lt;lipożyc~ane są metlody, SlPo!Sloby arua!li.zy, cale t'eorie, jak rÓWlnież S!am'i.
bada'cze są C'zęsio przedJsIta'WIilc:ielalITńZaJr8lZem i:nny'ch gałęz:i wiedzy. Zaznac,zyć pnzy
tym mOlżna, iż ni'ejedinOlkir.Oitinie są bo metio!dy, które na ,grufl1!cie dj'ls'cYIP1iJn, g1dzie
się Z1l'oz.dZlily,u:znane są już z.a pnzel3't.anzał,e i za:r:Zl.lcone. Obyld'wa ;PoDWSlZonedotąd
zagrudn:ien\ia &lt;:zJdająs'ię w s\pOJsÓ'bd,ość śdiisły ze S10bą łąazyć.
I.ii'oZll1~ k'westie
SlpralWliają pOfooiCllt1owIai2:eIl!i'e jElS'zoze nJieZibyt wy1kJrYSltaliww,anych i nie ba:ndizo wiClJdiomJoo co w1a,ś'CilWIiew nicih choid,zi. DO'tyCiZY to SlwzegÓlln:ie
ta!ktiJc!hhalsel, jak glębo1ka s1J1,1WkJtUT&lt;a
T'el'iJgli'i,ozy też języlk r,ełli'g1i.i.Być moż,e, dalliSlze
s.tu&lt;dia po,~w&lt;olą na slkIQlnikJrettj'lz.OIwan1i,e
pOllia baodaf\V1czego i je:g'O zaJkreSIU olraz pOis.uną
rezultaty
ctocie&lt;!&lt;::ańnaprzód.
Nie ulega }eclina'k Wą!tIPl'ilWlQlśd,że r,elii'giOlzJlla,\V1srt:iw'O
jalkio t'aik'ie 'l'1'ega ciąlglym
pnzemia'nOlm. Być ffilor.?:'e,jes.t to rerLu!lltal1;.eunf.ermentu
jlCIJk,izatPa,nQlwał w całej huInailllis.tylc,e pod k'ol!1,iec }.ait S'ześooziLelSlią(t;yiCih.
N a cz.oło za:gaidni'eń wyj)ijają
;się: !h:ifs.tor,ia relii'g;ii, fe&lt;nomenol!OIgLa i anltil'opoliogia, pr.zy c.zym nie ma wYfl',aźmej domiimwcj.j
kJtórejś z Inich. Inne z gałęzi, taJkiie jalk toeoJiolg'ia, &amp;oc,jollogi;a crzy. P5ychionogia, występowały
jedyruie w konl\;,eikfSitaclhS1ZEl!1S1Zy!C:h
za;gaidn'ień jaik10 jeden z ic;h ClJSlPek'tó{w.
Z pewn.o,śC!ią w.ZJrosł!o naft'omiasit, głÓfwiIl'ie d:z.ięlk,i u'C!ZIonym skamłdj'lnawiSlkim, z.naczooie folkloru
i tradycji
ustnej.
Jest to cenne. źródło mogą.ce zasilić dotychczasowe dane będące prtzedmi'Olbem fIQ!lJWiaQ:ań
naJUJkfio rebgli:i.

�302
N1iwwyłkl1e C'ie/kaIWa wYldade się też być próba połąlC'.z.et1ILafenomenlQllogH i hiSltorid re1li gtiJi, C1Z~ ·wymk:ierrn mia~aby być m. in. h'LsIt(J,TYJCIZIla
tYlpol:ogia religii.
Obolk WYlSli~ÓlWelkologów i erMO!LuCijIcmJilsltÓlW
jeSlt to prÓlba pewlIl.e~ rodzaju
uhiJsltoryc21nianl1a cabO'ści dyslCy/pl'iny. Tendel1lcj,a ta1ka był&lt;liby więc pl'zeljlaJwem Qlbiooującego prądu
zm:ienz.ająocego do ".l;}mOlWama ZJaigaldnień w kh pruces:ie dlZiejowym,
pr:zy U'W17JgUędnlieniJukontekJsltru społooZlnelgo i kulbuwwego
(lnie talk, jalk t'o mJiaw
!lIP. mi'ejse,e w k1alS)'lcznej fenOiIIlenol~og,i'i). Talki kienll!1e1k badań
wYldaje się być
najbail'dziej
s,ŁuIS7.Il1y.Pamiębać
boWlielffi ZiaIW6IZJe
należy,
żeWlSIZeil'klie zj.aJWliJsikakiUltlu['lowe, a w tym i rel1il~a, pr:zebiiegają nie tylilm w OIklreś'1onym ŚI".odowiJs1kupriZYrodniczym,
lecz również
w caloksdałcie
praktykJi społecznej.
Ta ostatnia
jest zaś
historyc!lnie
zmienna.
Przy jej badaniu
nieZlbędne
jest natomiast
uwzględnianie
zarówno
determinanty
funkcjonallnej,
na którą Slkładają się obiekJtywne
wa,runki
ludzJldej ,diZlia'ballnO'śc'i,jalk i genatylClZlnej, decydującej
o jelj olsta1tecznym, konlk!retnym k!s'zttał1c'ie.
l

Michał

Ges,tures. Their
MamSlh a[]d Maa:ie
SIS. 2Y6.

BuohoWisk,i

Ori'gLn amd D.istr,Lbut,ion.
DeSlmond Miol1r.iJs,P,eIt·er Gol,lett, Pelter
O'Slhou{g,binelSlSY.SIt,elin and Day (PublliJsihers), New Yoll"lk 19f7 9,
1

QpulbliJk101Walws:zyw I'loiku 19157 N wgq małpę, zafa1scynOlwa,l Desmomd Mo.rrils S1ZeI10kie rzeslze czy'telniJków
studiJami
nad
zachowaniem
c\lłoWlieka. Zebraws\lY
zasbuŻ/orLe laulry po wydaJniJu Mam,iW'atcih&gt;img. A field
-guide
to httman
be'hav,ior
kisią:żJk:i, k1tÓIDasitala się oeslbs,eI11,arem wIDu 19fi17,pra.YlStąjpH, IWITaIZz tiró'.j!ką SiWlOliJc,h
lro1egÓIW, do QlpraK:Qwanlia ~oł'eóneJj ,pOlZy,crj[o równie fr,alPująlCym ty,'tuae: GeSltulTes.
Theri,r OTligim and DistiriJbution.
Gesty ,są jediną z wielu fKJII'lffipoIZJaJweriballnyle:h sposobÓIW po.n:JiZlultrJliewaJlli,aSlię.
DOiklaJdnliej l'\Z;eclZUljmlUrją'c, są one pwe,jlalwem Ww. ,Jboidy laJngua'g,e" "języlka
ciala" - i t&gt;O'tą jego fOlI1mą, kitÓlrą ,potsłrl~uj.emy s.ięś 'w i ad o m i e w piI'locesie
kJomunilk1OlWaJn[Ja.slię.
Rol&lt;a i :Ilna'ozenie g'elSltÓIWnie \lOlsltala, 2lda'nierrn aUltolrÓlw, do,statec'ZlI1ie doltyJclhC!laJS
podJkreśl!ona. Ohioć um~eljęltll1lość posbu~W1ainJia Slię języ\k1ierrn jeslt wyłączmą wła'śCliwośeią
Clzlow,ieika, nad,ającą
mu Sl2'JclZelgó.Lną
piozy;clję W świecie zWlienząJt, zailledwie
?ifjfJ/o sygnałów
jaJkie prIzekamu.jemy w pr,olC'esi,e komuni/k'()Iwam,ia się pI1Zybier.a flQlI'lffię
słów. OzlOlwielk j.eSit i:stoltą o wlielu 2'Jffij'lsfulcihi tyJJko okal2'JjonalIDie werballi!zJuje SlWoje
odCI2'Jucia: sllolwill nadJadą się d!oillkOI1laQ.e
do OpiJSIUfa1ktÓ'W d. .iIdci', lecz tam, gtdtZie w grę
Wlchodrz.ą em()lcli'e i na.sltJrój, gesty 'oIkJa~lją się n'iezaSltąpione.
Do niedalwna
urwalŻlaJno geslty zatlrYlwiaamą,
:podirrzędną LOII'lffiępOI'O,zflmiewama
się, Sltąd nilkle nJiJmi zadIIJJt·ares'O\W1'l'iie.Wyidarje się, że illsltmeje jes.:lJCJzeilllll'ty, bamlzo
ciekiaJWY i trodny
do wyraiŻ.eIllia C!lJ'lnniJk, utlI'uidnilaliący sbudiia nad gesrt;,aanIi: będą1c
środkiem
pOlZawerbalnego
sposobu poroZlUmiewania
się, gesty opierają
się analizie
sŁownej.
z.wa;żyrWlSlZYna WI.SlPOIffi[]jam,e
tlrodlu&gt;ośd i wy;n~ka.jący \l l1Iic,h s,k'rommy stan bad.ań, aultlCJIr:zyGe,s.tów podrjęJii się pioLniel'stkliego zaidlania.
OmarwiJam,a prlalCa jeslt ,pietrIWISlZY1ffi
i j.ed)'lnylm w slWoilm wdizaj.u sltlU1dJLummającym na celu slkaa.itQglI"af&gt;()lWlan:ie
geoglrafiJc~e\gIO l10iZlffiieseJclzetnia gesltów. PiOlWSlZeclhme wiadomo,
ż'e pos:~ólne
krl:lltiu,ry, naJr:oK:ly i grulPY etniCl2'JIle wy:kis:ztafCliły odmienne gesty, jednak ich regiomalne
zróżnicowanie
nie zostało dotąd zanalizowane.
WClZeśl1Iiej!Sl2'JeulsiłoIWlall1La',Zlffii.el'l'lJaijące do ~aJ.iJzolWania
.konlk:ratmych
za!dhiQIWa(}

�30l
kinetycznych
(gesty, sposób poruszania
się, mimika
twarzy
itp.), ograniczały
się;
do oIktreślen:ia icll jaJko t,YIpowl() ,,:fir!amicuISllci-e"
luJb ,!WłoSkie", bez dO!Clie'kaallia, crLy
są one ~}aIw.ilskiiem tY?&lt;JIWyan dla }edneg'O kra,ju, czy też, p1'1ZeIkJr!OlClZy!W\S'Zy
~an'ke
nan-odiowe, objęły SIWym 7JalSięg.iem s:z.em:ze tery/t-OIl"Iiiuan.
Jeslt rz.e'ozą ooz.Y'Y.lluSltą- pjrSlZą dałej aurtlomzy że analiza
gesitów w ujęICW
ogó1inoświaltQwym byłaJby prrz;ad"ięwtZięciem
monuanen'1ailn,YIm, zna&lt;mndEl pru!klraozająJcym moŻJlruwo&lt;ś'C'iki~kJu baida-ozy, looz ffiloźlna zaim.iicij.oWlać tego rodiza:jIu baidainia
wY'bie:ra'jąJC jaiku pnzedaniOlt 1Jl1IinteresQlW1and!ajeden Ir~on
ObejIDUjąlcy kJililm obSlZarÓiW jęz.ylklQlwyJCIhorarz. pewil1ą HIC\7lbęges~Óiw-lld'J'OZY, o k1tórycih wtiemy, że są w poY.IIsrz.ochnY'muri;,YICÓJu
na oIk.reśl{JII'lyunIter·me.
AJut'ODZ.yomaJwiamej procy 9kiu:pih swą u&lt;Walgę na 20 gest aUh-:kJ.ulC'Zll1ch
, śledząc
ich wysltępołWan1e w kJrajaJCIh EiUlrapy Zaohoolniej
i PowdJniQlwej oraJZ na alf-rylk:ańsk~m wY'br,zei,u MOO7JaŚfóidlZJiemneg-o.
Badania
terenOlWe, sUlbsyrl:i!()lwane pnzelZ f\ulnJdacdę Harry'ego
F. Gu~eniheuma
w Nowym JOl1kJu, .l1O'ZłP&lt;JlCzęły
S'ię w pierrwJsrz.ylCihmieSlią'ca'Cih 19~G 1'0lkrJ i wwały dQ
koń-ca roiku 19'717-.PirlzebaJda.no 40 pull1lkltÓiwbaJdaJWlClZyclhw 25 kJrajalOh obejmująlCy1ch
15 rÓŻJnyoo Oibs:Zia;fÓlwjęzylkQ1wYICh. 2'9 pra-COIW&lt;l1lilkÓlW
naullwwy,cIh i ltłiUlffila.C:ZY
przepI1owadz:iło wywiady z 1200 il!llfol1matolfam'i.
Qpróoz stanJd&lt;lJl1dowy1c:hwYIW~aidÓiwpI10lwadiZJOillyichw o,pa,rlCilUo UIPI1Zed'ruuopI'z.ygo-wwalny lk(wooU,onaJrul\llS&lt;Z,
aurt'OO1ZYi ~dh pQllT1JOlCnkyplXJlwlalCll7liJ1
obs-eIlWJaJciję
i
um:est,nilClZą,cą- jalWlną i ulkiryltą - rejel5t.1r'Uij~ róino&lt;oorine formy g-as:tów t'OwaTlZy1S1Zą'Ce
pr.zyja.ciebSlkiiej pogalWędice, za:CJiętej dy.slkrlLsji, kłótni
i iJnlI1ym zac:hOlWa.n'iom ~-łeClonym. Ka-i.K:lyrz. wy1wiadów t.r1w&lt;3łdkol0 40 mil!llult. C&gt;:kamjlona,lll1:ie,w pl'ZYlpadlkJu, gidy
iruformalt'011ZY wytkarz.YI\WłJii s=egómą
aclhioltę dlQ WZlI'IlmVY, prQWlad:zący badania
wy,p)1Y'waJi o i.n.ne, lO!kall·n;ieulŻYlWalnegesty.
WSiPomniane 20 g-estÓlW-IkI1Juiazy(.zallliJoza.ją c10 ruich 3IlI'torrzy .taJlde Swi3idJoone l1Uchy, jalk: oalJo.w3lnie k'OlI1'iI\l'SlZików
paLców, znaik: rogów, wYlSltlolllięaie kIC.iulka, ,,granie
na nosie", wyciągnięcie
przedramienia
itp.), stanowi podstawę
20 rozdziałów
skompOD()Iwanycrh wedŁug podoibnego s:ClhemaJuu: na,jpiel'lw II1laImy sz;czegół.owy opLs ()lmawianeg;o ge!:ltu z poidaniem jeg;o lOikabny,oh wan-,uamÓiw, o ,ile t!a'klie wyls/tęPUlją. T,owal'lzyrszy mrJ zawsze oc!;polY.ll1edirui
ryrsunelk oralZ S1zereg fd1:OIg1ra!f'~i.
:Amem naJs'tępu,je
anaLiza rozmieszczenia
geograiicmlego
danego ges,tu, zilustrowana
stosownymi
kartQgraJffilaJmi W Clzęści końcowej,
naj()lbSlZel1ndei}szej i na'jbarldziej
błYlSlkOl1:
llilWej, otrzymujemy i.f1JtenpretaiCOę pOl;;'eJC2;egó:l'nyICJh
gesltów or'~ ich hliisitOlfYiOZIlY
rodowód.
Wydawałoby
się, że jeśli drapiemy
się w ucho, to dlatego,
że odczuwamy
s.węclizJemlie.Oltóż Y.IIcale talk: być nie ffilUgj: gest ten ma rÓlŻln-ez:na.CiZ€Jniewśród I"ÓŻnyC'h I'lI3JI"ooÓiwi WYlW!OłyIW13Ć
l'l1J()lŻ.e
n31W'~ Il'iapo.rorz.um!ienia. W połJUJdniowych WŁoszech i JUgl::JlSłaJWtid{)tlkndęde woha oom·a!0ZJ3srz.ytdenSltiw!oze zniew~eściałOŚC'i. Dla
d1:ieoi glrook:i'CIhwn sam g-esit jel"t OIS1tinzeżEmiemprzed 1Jbj:jrżaaąlCąsię -karą, w TWl1Cji
cihroni ,przed ,,-z!Y'm Oiklem", w S:lJloocji jetSlt OiZl1I3Ikąs'cejp;tycY'1Jffilu,na Maillc;ie Z3lŚ 00sy~a do dQll1ols-fcliela.
Wieloona'CIZm~'ść nielkltóryidh gestów, to jeden z problemów
lnlteres'U'jącY'CIh allltl'Olp010gÓlW, i rue tyłko, i.nIna klw€!sltlia dlQty\ClZy ~mdJany z.na-c,zel!llil3po:si7JCZegól!ny1CJh
geSltów w 'Jjęchu himCkI"yc&lt;7lI1yrn.W.oomy na pr.zyildaJd lCał'OW&lt;3I11'ie
kKmiJU!SI7JkÓ!W
palców: d1Jiś jesit to serrdOCllJl1&lt;l,żar.to.'b1ilWa iJnIfJOII'ffi3lC\ia
Sk::ier:OIWana do a!tnalk1cyljnej
ciziewlClZy;ny, a:1bo gest po.dklr.e!ŚlIa1ąICYsmaiktiwQ,tą 1lJQI1:.nalWę.
W tej p&lt;JIStIa:ci:m1MlY
jest od Mt1a,nityflw a~ ,po U['a.1. TylSliąlCe lat temJU gesit ÓiW był symbolem
d~rlSiU
pomiędzy
azcictie1lami a oosltlwem. POItem wszeidł do uży't!'kJu diwOl"SlkJiego, aJ02llrolwi'e/k s:polty/klał s:ię z leklc,awalŻ€fI!lIiem, pon!iew3lŻ SlU,ger.OIWałni~I1Zy:7JWoite pr:zyaniJlaJnie
się, liwlSi05lttwo jakbyśmy
d~1'Śp!OIW'ieidi1Jiel,i.Wisp6ł.a2leśnie fuiI1!kJojonuj.e w noumalrnymeulI'Qlpejlstkrian języku
gestów.
Podiobnie rzeaz się ma ze znaJk,iem rogów'
1

�Recenzje

304

ro:z;umianym:.potW~zechn:ie
jailw p11Zyrcitnęlkdo. rQga!C7;a.; Na jaikJie.j zaąadZ!i'e f&gt;O~. będącep11Zooież·· OoZlOalkąwłiaid!Zy i siły bykla, Sitały się :z;naikiiem .~l11!po.tal1lCjii głlU!pQlty?
iPy1tań O·pI1ZYCJZY'!1Y
eWlo~r.lIC\i.i
poiSJ21C2Jegó1JnyiC'h
g~s.lÓlw i ·j'oh :wa'c,zetJJie z.najdujemy w offiaJwdia,nej PI1aJCY W1i'ele, na.leżą· baWiiem Gesty d.o te.g·Q rodzaiju kisiąrl.eik,
!ctÓiI'eSlt'aJWlia'ją więcej pyltail niź1iOldipOlWlied~i. Inspil1wją'c,e to i kis,zJta!Jcące - zarówno d~a crzyte1lruilka, jalk i baldla:ClZladl7JieljólWkiullitiulry,eu;rlolPejSlkiej
N()iwa1t.0II1s1kiie,
iIllter'esująlc'e ujęci&gt;e OI'od'~tego maJteriałiu ź,ródłOlwegJo ozy'rui kSlią'ŻJkę
ceruną pOlzy,oją w zalkiresie SltiuiClJiólw
nad tPolZaJwerba,lmymli SlpOISlOloamipQT'oZJulmiewania się, a waJI1tki i pI1zeljQ1Zysitytokna'rra1cj1i 2iaJohęera do lelkitulry, choć nie wZlwiewa
wąt,plilWlOśoi. JęzyikgelSl1:ów j.est bOl\vliem pe'len pułaJpek. "Kiedy
premier
Wi'e~kiej
BiryltaJrui'i - pani Mail1gialDeItThart'oher - ZlI10lbiiłapalclaJmi znaJk V (victory, co znacrz.y~y'c-ięsl1:lw,o), ruby posZICIZylc:ićsię urlilumfem WY'OOilT.l,n:ieba'clzn:ie poikialZlaiła kamerom
t~ewi'zY'j:nym
tył rękii, SibraJszą'c tym samJ1m brylty,j,slką {)p~nię puibHiczną
gestem W'iel~e ruieSlk1romnYIJD[.•. )".
ElibiJeta

TioJ.'V'OVuoorcla, Ethnology

Sc.ience

in Firna·nd

1828 -1918,

in FirnJ/.;andbefore

1920. The

H'istory

Goździak

of LeaTTlJing and

He1Jslitr1!kii
119.717, SIS.80. inid,eiks O!oob.

NiezlWy!k'1e iJhrt,er,eISlUjąca kiS'ią;żJkia ToiJvo VlUore1a Etnologia
w Finlandii
przed
je/Sit kiOllej:ną :porz:y.cdą (Ji4 b) z s,wili "The Hilstory of Leau.ni.nlg and Selience iJn
F'inland
182'8 - 119/18", w ktÓirej omtaiWIiane są wiSiZys.tlkiie dYlscy!p~i-ny bac1alW~e wysltę.pując~ w :naruce f.ińlslkd:ej w XIX wiekiu.
Wa;rlto k&lt;illlka słów lPolśWlięICićidei Il1riejszego
wydtaiWltJJilettlwia.Hdis&gt;toria nalUlki iiińsilci,ej zalClZęła się ~em
z ,pOlWlS&lt;ta'IlIiem
w 1'6'40 r. A'kJademdi Aboensin
w TiurtkJu (Aibo).
F1inlandia była w tym ClZl&lt;l!siie
'częścią kirÓ'lesil:iwa Szwecji.
W kOIllseik!Weruciji wojen
na;poleońlskJilch ,kJrajsilał
się aJut'OInomiJazmY1ffiW:ieilikim KisięSltiwem pod ,pamQwalIlliem
Rosji. W 18,28 r., po Sipu.'SI1:'OISlzenif.l
Tiwrlkiu przez ogień, unilwm'lsy&lt;te/t został pr.zenieSiiony do IllOlwej s'uoiHcy kma,jlU, He/Milnelk (He1Js'illigfoll1s). NaJ:l1wę uniJwer's)lteituzmie.n~ono na 1IITlIper,i1alAlexalIlider Univ,el1silty ofFinłarud.
Dzi'eje narulki te.go ok,resu
(1646 - 1\82'8) w~ta'ły za(pilsane w 10 tomatdh serij.j Abo Univer.sitets
Liirdomshistoria.
(The His.tory of Loorruimg in the UniverJsity of Tumu).
Ser1ia była wY'dC\iwana prtZez
~wooilcie
TOIwaJrtzytsit:Wlo
1Jit,ooaitiury w Fi&lt;nJlaJIlldiJi.
lfumy,sł pOiUl'laJ!ct.b!wain:i!a
h~sibOlrtiinau1ki :liińJsik·iejw s·ooi-i monogI'aJiii, Oibejmu'j'l'c·ej
okres od 1828 do 1918, tj. do roku; w którym Uni.wersY'tet Cesarsk.i stał się Uniwers·yttetem HelSlińlSlkiim, był po raJZ ,pienWlSlZy m:pr·OIponOWailly pTlZez os.tart:.niego kJairuCllel'17JaUniJwemsy1tJertJUHeIlts[ń.5Ikiego, EidlWliJna 1JiJnJkiomiasa. Pomy.sł wstał
wylkOlra:y;stany
'PI1Zez Fińslkli.e TOiWa'I1Zytslt!wioNraf.llk'Oiwe (lwY'dalW.cę n~nielj'szej semi), kJtór'e w:pOIwl,edziało jeg.o rea-H:za1cję w 1-900 1'loik:u w Z1W1i~kru'ze 125 r.O'ClZni1cąTIOI\V1arZYlsltrw.a.
Należy podJkireśHć, że w.sze1llcie pOiCIZynamia naulk,OIWlcÓ'Wf,ińlSlkilClhv-; l.ar1:a·ch 1·828 - 19108
były ś·oiśl.e Z1wiąrza..ne z jedY'!1Y1ffiUIlIllwer1sy,tetem w Fi.Ill1.amd.i.i,Un:iwer.sy:tetem
CesaI1Siki:m, jajko j-edy.ną p1JalcÓiW:kąna:uIkOiWą.
Zgodnie z plan!ClJffiliedytorów
seria będJzie zaJW.iettaia 20 tomów; niektóre
z nilcih
będą pod!ziel'Oue na dwj~ 1Julb więc·ej c.zęści, lllP. seria 13 na: a) J ęrzylkli.slk,a:I'lIdy.naJWskie i b) Srz1w'oozJk:ifo1k11Q1T
w Thnilam!d.iii.,CrLy ser:iJa 14: a) Airc'h.e;()I10,giai b) Etoollo~l(l.
K!aiJdy t,O'm serii po,święcom.y będzie iJnmej dytS'cytpl1nie badalWCJZej: medycyn:ie, aJS:t'l"QnomE, g-eOlgraIJiH,boltaill[Ce, hiJsltotiogJraJfiii, fHOIZloo'i.ii i·n. Opra1c'OiWanie pC&lt;SIWzeg~nYlc:h
tomów pcxwiemol1lO wyih1tnYlffi reprezel1Jtall'lit'Om diall1y1C'hdY'SlcYl~dm,wZlwią1Jklu z ClZYlm
1920,

�,Recenzje

305

możemy PI1ZY[)UISlZJQZaĆ,
że będą wyrniikiem doglębnj1lc'h badIań h1stOll1iinalulk~ W F&lt;in,..
llamii.
W kJsiąrżioe E,tnologi;a w FlinŁ,am,dii przed 1920 d~i'ei'e eltmoU'OIgli,i
są omalwliane od
wiekJu XVHI, tz.n. Old tego C1lialSU,z kJtÓlrego pOlchodJzą piel1W1s:ze publilkaJcje regilonalnyoh
SiPl1alwOizdań, W tj1lcih spralwoiLdam.ia,ch połOlż,ono SIZlo:z.egÓoliny
nacisk
na zag,adlllienia pl1zy,roidnilcrz-e i elkio[1'omilcl~e POlSi2JCizególnydh OIbswrÓIW kiraju, sltąd też
.znajdują
się tam O(piJsy diotyozą&lt;ce cOld2JielliIleg,o żj1lc.iJa lrlIdl:zJi.,wYIPOls.ażenia ilC!h domost&lt;w i s,ieclJrils'k. Piel1W1szy rIOI:z.d0ial kJsią&lt;ŻkJizaltytuŁOIwany j,est: S!puścilzna wi1ekeu
H. G. Porthana,
w ktÓlrym omawila,ny jei:lt oikJres od pragimatYI~
oświeceni:owego do romanltyz.mu.
Brrz,edstalWlilOlne są syiliweltJki A. J. 8jQ~rena
(17191'4
-185(5)'T'
głól1Mnego preedSit~wLaiela
romacr1ty:mTIiU, Ainltero W,are'1LulSla (1l&lt;l~21
- 19(4) - bardac~a
terenowego
i C. A. G,OIt:t'Lu'nida(1Y71916
-18'1i5)-2JbierlarciZa
foilJkllolru. H. G. POlmihan
(17,39 - 1204) był tWÓlncą fdńJSlki,ch badrań w humaniJsitYlee. o.statnie
dizieslięciOl1recia
XVII!I wieku są znane w naulce fińJslkiej jalklo Epolka P,0II1thalna. POIr\tJhian, narl'czj1lcieil
uniwersyltecki,
pr,zez Slwoją alkitYJW[lOŚĆpilsa'l1s1ką stwonzyl
podista1wy dilla k1ry:tyrclznyc:h bacliań hilSitoryr=y'clh;
od teg,o też CtLasu loikalne spr&lt;l/wlQizdam'a (OlPilsy) stały
się baI'(]~iElj flaikltylozne w siWo:im charla/kltenze.
IW ko~,ej[lym IIOI~dziJale pt. EiwoiLuroja naulkJiOlmówiOlno pOlgląldy flillrololga M. A. CaSlbren1a, ktÓlry wy,Qlbmażał sobie eitnoil,Qlgię jalko naulkę hiJS.tOlryIQWą,I'ZJucają&lt;cą świa:tlo
na wc~eśrni'eljISi~e OIkresy foińJSikielj h~srt;,o'I1ii.RadZJiec'.kiUJwOI1Y L. SteIibelI1g ponadto
wylkazal, ż'e w SIWIO'~c,h
pralc&lt;aicll CaJs,tlren OIkJreślił dokładnie
pojęC'ie eg,~olgamii, któ.re
w ~iter~tiulI1ze etinologilC:ZJnej pr1zYIPiJsa[le jeSit J. J. McLeenn'O!W1i. P1odOlhnie oln ZJdefiniował animirLm przed E. B. Tylorem i wyprzedził
Jamesa
G. F'razera (1855 - 1941)
we ws:kai2Ja:niJu~zademn~o
stosunw
międlzy magią a relliglią. W tla11l1iejsy;trlla'cj,i pilsze T. VUiOrell.a - M. A. Ciast,rem był pienwlSJzym pro;f'elsorem eI'mloU1QlgiJi
na ś'wi'ecie.
Badania
etnOllOlgliJ=e są c.ałfkiOlw~C'ieniemorŻilii'we bez 7!OInganiJzOiWa'nj1lc/h
zbiorrów
muzealnych,
toteż
jest oczywiste,
że systematylczne
bada.n,ia etnologiczne
byly
włączone w działalność
InIUzeów. BiJOImeramitalk
mkil1OjOlnej aktywnośd
bylii Petit er
'!I1heodOlr SchwiJI1dit (1:815:1
- l.9(17) i A. O. Heilkell (1851 - l!ł24). M. in. ioh d2JiaŁalność
doprowad2Jiła clio obwaol1cia piemWislzej wyrSltawy elmograf:1cznej w Helsinkiach w 187,6 T.,
00 w kOllJselkweQIcji umożr1i1wiŁo powo~aIllioe MUJzeum E~OIgI1a'filc~neglo, Następne
lata
przy;nolszą uitrwoI1zenie Unilwensylteclkiego
MUlzeUim EtnQlgra,filcznego (Y,l.iOlpiJston kans:litieteełl'inen
InIUls'eo), Na:rodawego
M;Ilzeum Hilstrori.i i Etnolgrafii
(Vai1tiOrn Historiallis - KansabieteelHnen
Museo), muzeum fińskiego
tańca ludowego
i in. Należy
zwródć u:wagę na OSOlbę A. A. EtJhoJena, kltóry jurż w pOlcz~jJkJa'oh XjIX w,i,e!m mia'ł
spI1zyjają'Ce ~aJnunlki do ~ałorż:eI1lilaInIUlzeum eltinololgilcZJnego i ba,dań tej dyscyrpl.iJny.
(DopioeI1o w 1'8'41 1'. pOfWlsltal0 w RjOipen/h,ald,ze pieI1wS'ze mu,zeum ei1;nOllogiCllme).Etlholen w c.zalsie s'woilc.h podróży
do pn.-iZaclh. Ameryk,i,
na WYISlPYAIEl'llclkie, Zieb,ral
w,art,ościOlWe i bOlgate maltenialy
ertinol1ogilclzne, k;tóire nasItępnie
poda:rował
unilwersylteto.wi w TIUlrlku, Jednalk cały ZibiÓir ZJOIst,alZillliSl~C'zonypI1ZeJZogień w 1!827 r.Po
oSIt:atnim p0Wll1Ode z AI1alslki w 1S4J6 T. Eltihoilen pl1Ze1k,alZałuln~wensytt,etolWi w Hel·
sinkach
nową, nawet
większą
kolekcję,
która zawierała
broń; rzadkie
kostiumy,
u.rządzenia
dOlmOiWe itrd. W 191103r. kOl1e1klCljaZiols'tała pl1ZienieSlioona do Fiń,slkieg,o Muzeum NarooOlwego.
Dzięki
pracy ki11ku geneI'la'Cji pioni,erów
etnol1ogia fiń\slka z.dobyŁa w kiońciU
fOiI1mallni-e st:aItUIS aikadem:ilclkli'egopnZiedrmi,oitIU, zanim D. T. Slirelilurs zOis'tal w~naC2Iony na kiel1O'wnriika Dg:w-fińJsik!iej EtnOl1'ogH na Dniwemsj1ltecie helsińskim
(dQlcentemUlg.ro-il"ińlslk.iej Eltno:lo!gii ZJQlslbalmlianOlWlalI1yw 19,0;6 r.).N.a
pQldkre.ś,len:ie,~a\s,ł"l~u,je fralkt, że olSobi,e D, T, 8iireU'iulsa (18712- '19129) autolr krsią,żJki poświęcił
claly IOIZdział, w kJtórrj1lm dość slZlClzegó,łOlWiO
omawia
clizialalinolść t.eg,o wY'bjltne~o U'c:zoneg,o.
W l'Ozdizia[,e poświęcanym
lU1ruzioomU'ndiW,ensytet'U, arllitylkiwall'iWSlZami fdJ1,alogom
20 ,,Lud" -

illOm ll5

�306

Recenzje

schaJralkltery,zolWaJIlo syi}lWe'tlkli16 u'C1JOOlylclh,wŚlrÓid kitÓiry:cIh można znaleźć IlIaBIttWCę
U. T. SiJreUliJulsana s.t~ilsI1w
profesom.
UgJro-f.iń~kiej
Et nOll()jgiii, Allberta Hama1ii1i.nana (18811- 19149 Umari Manniett1a (1894 - 1005), kitóa-y kOlIllkm"oO'wałz HamaHHnenem
na WIaIku:jąc,e stalIKJlWilsIloopo SiilreQ'iJulslie,Viidno Voiomnaa
(1869 - 1947), Gahinie1a NiJkandara (181lM- m59'), Saikaxli. Pa[lsIi (l18812- 119165)i .iJnmydl.
W,ŚirÓ1d 'JICIrony:cIh fińlslkilCih, kttóirytclh zalin~'ar·elSlo'Wlalniaskierowane
były na badaniaeitln()jlKJ'gJiazme, zajprez.erWoiwlano Edlwa\l1da Westm1IIllalc:lka (,H1I62- 19(3'6). E. WesltermalClk, ta.k jaik J. J. Baclhofen (181I5,-J..817!7),LevLs MiO!l:lgalIl(1818 -1881), J. J. McLerman (182J7 - 1001), zajtmOlwał się m. m. ,cenltra:J'nym tematem
badań końca XIX MI.,
jlalkiilm byba pnzelZ drogi Clzas hdJsltor.iJamaliżeńlsltlw,a. BadanIa
etndlogiJclzme E. Weslt·ermaclk:a, jaik rÓW!nietŻ Si/gllrilda RafueO.a Ka\l1sItena (1'879 - 191516),GUIrMnalra La'nd:tmana
i Riuido1f,a HQQIl&gt;ti (WBi1 - 19145), sIk()ilil'cenltirolW.ałys'ię na prymi,tYlwnyrc'h lm:larclh, Sit&lt;iI"02:y1;/ny:dhcywi'liwc,j,aic'h i IliOiWOICIZelSIllytclh
slPołeClZeń:stwalClh w ilcih W1SiZytSltlkildh
warSltiw.arc,h,talk daleko, jalk wy['a!tały tJm.1dytcyljną kUlliturę jajko anty~.e'Zę cy:wilizacd'i.
Ostaltim r.oZidział .pralcy illlifrommru:jeczyt1;,e1niJkla,j.a.k w~wialdolITlienie sOlbiie pIlzez
mli,eszJkańców Finlllandill istnienia
n3!lr·oidOlwej kru1'Lu['y ~w.i,elJJkie znaczenie
na,leży
przypisać
KaZevald)
s.kłoniło z.wykłych ludzi do badania
ich społeczno-kulturoweg·\)
środO'W'isika, zalPisy:w1alnia włJaiSlny.cIh oibse.rwa1cji QdlZ!ięki I1OIZ(prIzelst1'Zeni·enlirlUffia.edęltnoiŚci ClZytall1liai pisaIllia) .i wytsytliania tytdh malbeiI1iałów do gaJzet.
.Jedy:nym w swoim rOldizalju CIZ,łoiwlieikiemw h~stoI1ii fińsrk'iej etno,lo,gii był ELjas
RJauls:sd.(1800 - 18166). Włalsną n&lt;liUlką ZJdo:był talk: dużą wieidzę, że nalpi's.ał m. in. rnst!I"U!kcję naJwilgarcji dla pOlt.1"lZeibwlaJSIllej "IITlOl1.SlkiejszJk,oły". Na doidatek,
dizJięki
i.nmylITl l'itar.aJck'im Zlailnlt'er,esOlWaniom ~wliell'e jegn pism ;w,s'tało z3,~lbio'nydh)
qpilsał
~ZiCZegMowo ży1clie rod!ZJ1n1llej wiOlSlkii (O/pis poldhoidl7.Jiz roku 118'10). ManuSlk'rYIPt tej
pra'cy obejmU'j'e 1.3'7,8 stmon i slt·anawti do dziś ceIl/ne źrÓid,ło dl'a badaClZY teg.o iregiOinJU. SlPm§,ród jmnYlc'h kiOl1e1kicli()ilile.róiw
i do'klUmelnta,torólw rordizimeij kiu~u:ry wymienić mO'ima: H. A. Reinholma
(:1'8119,
- 10013), Jo;hanesa
Haylha (18.39 - 19113), linto
KOll1mda Inha (1865 - 1930) i Samu1i Paula:harlju (1875 - 1944).
!KJs'iąrż.,kia
T. Vuo.r,eO.i j'elSt POIZytC,jąb.aJOOlZlo
c·enlllą, s.:wzegótnie clIla ty:oh, który;Clh inter,eSlUje hiilsitoU'ia etnOlg.raf'iJi i eltinoQl()\g1ii.Plr:Ziejl'1zy:s'ty i l{)1g1i1czmywylkbad ~prawia
czyt1;elni'kolW.i wi'e1ikie ułalbwienie w zapOIZIIlawaniu s'ię z 1łczmymi po'sbarClimnJi UIClZiOnY'Oh i amartlocr:Óiw, k'h pOIgIl.ądrarrnlii dzJia~allno~cią, z nOlwytmi iJnsitytulC\ja.mli., kitó,r·e
tlwro:I1zyJ:idila buidnwa'l1ila fiUlnldamenltów nOlwed dy;s'cYlPlilny naiulkiolwoj.
1),

Trad.icija

w

i.sto'rii kul,tury.

Pmc.a

zbiorowa

pod roo.

W. A. KarI1puISiZJina,Mo-

sk:IWa 19'718,,SIS.2r60.
p·oo:sitaJwą Zlbiorru anty:kr,lł6w są wylk~ady wy:grolszone na k'Orll'ierencji "f'!wb1·emy
tm.dy:c:j'i w hlilslto'I'~i k.uiJJtury", Zio[lganilzOlWan.ej pr:ZelZ Radę Na.ulkową h~st()jffi ŚiWiiJat'OIwe:j kiutl/tJU:ryAlkwdemli'i N&lt;liU1k:ZSIRR w gJI1UidiIlliu]git) r. Wś'ród &lt;liUrtOlrówn~n.iejs.zego tOln1'll są fdllO'zoil'OIWie,filoQ{ligOlWie,liI1&gt;erHiuI'IłOZiIlia1wlcy,
hiLsit'ory:cy krulltrl'ry, jednoClZąoey SlwO'je wy:silrk'i w celu &lt;JipralciOlW3!niajed'nego z glównyc1h akItiUa1nie proIblemów W1srpóbClZelSlne:j
teOlrili i hiJsit;ovii 'krullitlUlry-- ,prdbl'emólW tJrrardylc'ji.
'W ZJbirolI1zeZ3lmieSlZlClZolIlo
antytkruły o clhalI1alkitenze teorelt)'1Ciznym i h~s;j;()rY'Clznym.
W glrlulpie alrtykułów
tooreitY'cZJny'ch, r~aitlI1Udą'cYIC'h podęcie t.mdy.cji, rolę i mioe,jtsrce
tI'ady:C'ii w hisioU'i'i krUQw,ry, jej Slpo'łeazne i krlll/tUI'IO'WeUWiaII1Ulnikowania, fUlnlkic'jonowanie t['laidyic'j,i w anJtag'OIil~styclZlny:m SllPOle&lt;clZieńls;uwie,
jaik: równietŻ s!taiWiiają1cj"cJhpJ.'o-

�307

Recenzje

bIerny trad)'lC'ji i tredycy:j.nośCli, wa'&lt;i)'lC'ii i n{)Jwato-:ns:twa, 7IDajdiu'ją się talkie ant ykluły, jak A. G. Slpi:I1kilna, Cz~otvie'k, kuUura,
tradycja;
D. D. Blag-o,ja, O tradycjach
i trllJd,ycyj,ności;
J. N. D.awylC!Qw.a, K,11;~turc. przyroda
tradycja.
Więklsiz;a oz.ęść alI1tyłkiułów ZJbiOI1u pośwlięcooo
je:&gt;t aII1:aJiI1JiermwoQ.j.u koJlkJratUY'dh
tradY'Cji w h~si()rii zao1loodfrl'ioe&lt;uITqpejsikiej i radl7JiooIdej 'kruJJ1rJITY.W nklh bada się
roollilc:z:ne aJ5lpelk!ty ful1lkJoj{)lnowalI1ia tJradyIC'ji woddzie'1nydh
et&lt;epac'h histmLi, w rf:ń.nych SJferadh k.Ull'tu,ry (lToQ~y\waII1e prlZelZ różne dy;s~yiP1Jiny baida'W'ClZe): fiłdWfię Sz. W. OhroalSze1i, Prz'yczym.ki o a1lltycznyc!h tradycjach
w śr'edniowiecznej
fi~ozoiU; Ł. M. BartJkri,n, Ontolog.ja
M. Ficina w związku
z ogólnq ocenq remes&lt;llnSowego neoplatonizmu;
P. P. Gajbi,€!I'lIk.o, O antYlC'znych tmdycjc.ch
w niemłf{:kim
idea~,iźmie (wzasacLniemie geo.me&lt;tJriJi u Platona,
Prokln
i Kanta);
l1temtrulTę R. A. BrulbaJ~w, KJHkc. uwag o tradycji
i nowatorst,wie
w stylu lit€-ratury
pięknej;
A. J. Guraw,i'ClZ, Przes,trzerntno-ozQsorwa «kont ynua,cja » "Płeśni
o Nibeht11&gt;gach";
N. P. Milc'hal!Slkaj,a, Wzajemne odd:Zialywa7lliJe l'ite,ratury
i mrol.ariSt,wa w hisltorii kultury
AngLii;
A. A. 'Da'dh&lt;&gt;-Gabi, Łacińska
przypowieść
jako jedlTto ze źród,el powiek,i
"Jan
K:rzys:ZltJo,f" R. ROil~anda; D. S. Lk1halClZKlIw,Achmatowa
i Gogol;
A. W. G'u'ły,ga, Kluczewisk,i i riUJwZ'ie,ckatradycja
literacka;
L P. Smi,rnow, Poetyckie
skojarzenriowe
zwiqzk!i "Poematu
bez bOlhCLtera"; s:zJt:ulkęI. M. Na'clhO'W, Tradycja
ale,goryzmu;
A. W. lY.Ii~cIhajłJOIw,
Oko arrtYiS~y; G. S. DruQ'la.jew, PlastycZ11.lO. muzyka
i tradycj,e Sy1lJt.ezy sztuki; hliBtor~ografię - W. A. K,a1l1PUISlZ~n,
F. E'Tl&lt;g,elsjako h,is1:ioryk kultllLry;
A. A. Tac'hoQ-Gdbi, A. F. Łosiew jaJko htistoryk antycznej
kultury;
eSitetylkę - W. W. ByI02Jkow, Tradyc;.e a1lJtyczne w e"l,te~yce młodego Au;{1UB,tyna;
W. W. K'o2liJn()lw,Niemiee&gt;ka klaJsyczna e&amp;tetyka i radziecka lrUoera.tura.
A/ultooo1zytYldh aiI1tyłkiuł6iw pooiTlJO/SlZą
talk wame
teo,reitytczne proo!Wemy, jaIk WlZajemna łą'a2lI1IOŚćfi.l.oooflili &lt;i srzJtruik'i,m~,lanis1Jwa i liltaraltiull"Y w hiJs!to.rtiJikr.lIL'tu.ry; l'OZpaibru.ją pno1llerny syrrnlbollru, alegodi
i rclh niemwylkłego r&lt;Ji7JW()Ijuw tJradY'C~i kuiLwrowo-hdstorycznej
wszystkioh
kcmtyl11ent6'w. Wszystkim
artykuł.om
zbioru poza
brodyICją - prtzyŚ1W'i€lClaj€dna jd,ea: bez tl'1aJdylctii nie ma i nie może być J:101Jwojl.l
kruJibUJry, jE!'j po;;.tępu. Oh:r:OOlJo1o@'etZIO&lt;l
SlkIaJ1apOOT.!s&gt;zanyldhzagadnień
j€lSlt nie7Jwyikle
r07Jpięta - od antylkru do 'WIspóbClZesrlIOOci.
Wielle ulwa.gi i en.enwili paświięcił iPf1OI1llemOlwitiraidY'C(;i w swojej wti.eIldldero'nlkowej naukOlwetj d7!iałatlinOŚ'Ci znaik'O!miJty radi7JLeclJti f'iJlolog, prolfesor Aleksy Fded'()Il"I()wi,az Łos.iew. Ponad
60 Iatza:jmu:je
się baidamliem roaJrnan.tycl1 ClIsIPektt61Whistorii
ku'1bu'I"y,pnz.ede WSlZylslf!kiimaII1Itywnej. A. F. Łois:iaw !padlClhoi~i do Ikruwt'll'rYjaIIro clio
5'Zazagó'~nej maiterialJ!no-ducl1owaj
OO'loŚlci,w r&lt;Ji7JW01.lkttórej śledzi I1ZąJdku8.lbUlrowo..•hils'tOlrymnj'lclh tY1PÓW. W~naozają'C
osOlbl:ilwość i ni'er6W1I1'O!mi€lmOiŚć,roOOlWlOljuoddJzJieilJnyldhwaJ"Sltw kru11ru;rowo-&lt;'hiilslbOlryICIZllH~g()
tYlptl i sa:mytdh tYiPÓW, A. F. Losiew
s.tale ,podiklI'eŚiIaweWfIlę1;JrI:zmąłąte'Zfiość międ~y wa:rls'twami i typami
ku:lItru.TY,UlWarunkowanymi
prtzede wszySItkim kulturową
tradycją.
Ainalizując
któ:rykolwiek
po-mom kru1ltrJ!ry, jalk miJtl()l,Qlglidzny, filoZOlfiloZJIly" elsi€ltY'Clzny Cloy fi1o[ogk~ny.,
ŁOIsliew
W1Sizędzie dąrlY do polltla,zaniJa, że tylllko lmaidy;cjla ,poowaQa ltl'iffi&gt;t1OOl1Wattllie
tQlZlw:iJjać
się kruLtiU'rtze.LiClZnł radlZ.ielC'cy ulazerlli, ko[edzy i uCZJIlLofWIieA. F. ŁOisi-ewa, w r6tżn)"c'h dziediz~l1Jarch h'lllffialI1iJstY'C1zmy1oh
naulk lronItynurują i f.OZJWiijają d:orobelk swojego
na.u'ClZY'Oiell.a,
k1tórern!U !lo olk.r.1rLji85'-il'ooi'a poŚ\Wi.ię'Ca'jąn'i'nnejlslzy :dbi6ir.
P!roIjek,'tooaIWJcy i arultOlrtzy :dbiiorru nie sta!WJi'aoHpmoo SO!bą ceik.! dama W'szeclhobejmują'Celj,
wy;azanpudąlCej a,n.aliizy po's'barw'ionago pmbil€IIDu. Zamierrolli
j'ooYlIlie
prtzylCiągnąć uwatgę narulkowej stpołeClZlllolŚCido problemu
traidy;eji,polka;zać
jej 7lOOozenie i alldtu.a;]'nOOćclIla 'WISipÓ~ycIh
baidJań.
,&lt;\ nd'7'Zej Li.psk~

�Re.c.enzje

J08
CoJ.in M. T,u,m!builJ, Ikawie,

~'Udzj,egór, P:ańl"bwO'Wy Lrustyl1:urtWy!dawni czy,
1

Warr-

sza'w:a 19I80,i'l.
"J,edny:m z calów' aJnt1r;qpo~OIgiijesit o:dlkJry\WlarniepoidJs,taJworwyich zas.ad. ong:anLzacji Sjpweoznej, tloteż małe gtrr~IPY spD'łec:7Jne ideail.'l1i:e się do tego nacliają, a ian baJrdJz,iej są odasobnione,
tym l~ej".
Talk brnmi jedno z pi'ffi'1WlS'ZyClh
ZJdiań klsiążlk.i
wy!biitnego,znanego
i u nas z kiJJkiu ,pu,b~ilkalCiji, br;ylty;j.slbegQ runt'J:'01XlJJogakuUrtiu:ry,
Oaliną '!1ult1nbu:lila. W pOlszulkiJwa'l1iu OIwydh polClisl1a'WOiwyclhzaSlad on~runizacJi ~połee:znej do.t'arł do Ików, Hozą'cego OIk,ołio 2 tYlSliące głów liudu Ilia pograniciZJu Ug.rundy,
K'enii i SudalD"J. Ku włraJsnej iClZyielnilkólW ZJgiI10IZJiedotarrł .zlnalc7Jni'e da,lej, do ~anilc ClZI()iwU'OCIZ.eńlS:t'wa.
CÓŻ talki'ego
zo/b.aazył tam dośwtiJaldiaz.OIDYbadaiC:z ter,enQWy, z.na'Wlca lud&amp;w ło.wdecJki'Cih, wylUI1wany 1JI'lopkicl i'Clh bog.atych i ~adnYClh ulWaJgi kJultwr? Cm tl8J'kIietgo,
c,o kazało mu bez ź,enaidy w kisi¥'Ce
będą.cej rawelacyjlnYlffi pomielSlza:niem inltYlffin·ego plaJffiięt!m.iJkaz ll1aulk'OIWym esejem; ,piJsać o ~aoh, WlSbr1ząlsiie,bez:raidruośoi, rezyglnac:ji i rOlZIPalClzy?UCIZluIC.iacihi s,tanadh jaJklŻe odległy'oh
ord tego, co daZJnawać
po'w,inienOlbieik;tY'wny i clhŁodll1Ybadaoz I1ZeclZy:Wli!st1ood.
Najik!róicelj mÓiWlią,c, TU!I1nJbut1lzet1knął się z ludem zreduik'OlWanym d,o poz;iomu
binlogioi. Z Ie.Idem, kJtÓiry w· wY'IliiJk.u SiPLdtI\l nieikoI1ZY\Sitny'Cihdk.oli'(7JnOOc'1,w t'raikcie
ży:cia jedn&lt;egoQ pcJkoleITl!ia, UftIDaiCUSlWIoją bO@l'tą kiu11tiUll"ęs,pol,ec'ZIOą i oolohową,
a wszy:s:tJko 00 oib-ecIliie ,poo·ia«iia, to iIllSltyll1lkltsamOlzac'hOlWaJWIClZy.
Więzi wciJzi,nne i sąs-iedizJlcie, po.cwude WlSlpólinOlty teryltiolr,ia'llnej, regtuły Wlza,j.emnej ws&lt;póĄpra1cy i pOlffiOcy, wierzeIlJi;a i zWY'ozaje, etylka i e1;yIk!i,elta,mo,ra}nolść - WlSlzyo;t'ko co e·zYlDi nas
istotami
społe'cznymi
- przestalo. mieć dla Ików jakiekolwiek
znaczenie.
Odrzucili
oały t'enbagarżku,liurrorwy,
poIlJieWla'ż w na.jmnie'js'zym
stOlpn!i!u nie pam&lt;lJgał, a Wlręm:
u'bruidJn&lt;iał reailiozację pordiSltaJWOlwego ceLu jerdl!1lO6Itlki:prlZeźy·oLa. W imię tego celn
wydziera
się ntaijlbliiżJszy:m OIst-at1m.ikęs st:r.arwy Old ust, ulk!rY'wla zctobY'.cz przed otoozeniem,
pOO1Zluica2'Jffi·a'l'ł)'lch bez. zadlo&lt;śćulazynienia ZJw)'lClZajOlffip ()IgI1Zcl&gt;awy.m, gdy'Ż
w~ązaŁOIby się t,o z kOiIlieązJD&lt;oś'CliąUiI1Zą.'Clizen'iIa
sty:py, wYlPęc!lza. z domu tl1zyletnie
c!lzieoci na poo'wie pewną śmi'erć M. ibd. A:u&lt;tOlrz prCllWldiZli!wąZlg;rozą, Wtóra udzieila
się rÓiWlruiei azyrteLnillrowi, poi!sze o dziesiąitJkatclh syltua1cji ś.w,iadoząJcY'dh o zani!k,u
1'"Jdz!lddh UIOZUĆ u Iikólw: litośd,
miłości,
soltdaI1ności,
skłe&gt;nno,śd
do po,ś1Wlięceń.
Is.tnieje u nidh ty,llkio jedno "dOlłIDo" -, mieć pebny .żołądek. ObojętJnie za ja1ką cenę,
ohojętnie
azy:im lroSlZJf;em.
Głóid UIOZY'J1iłz .lIk.ĆlW.~ loUiOOży.ją'C·ego nioegldyś w "noomal1ny:m" ZOingani:W1w:lnym spoQłeczeństwie
- tragic=ą
ilustrację
niezbyt
często obecnie przypominanej
te1ZY
.. Hoiblbesa ·0 prcz.erdikiul/tJuirlowY'msita,ni.e .luid\Ziko()50i, s'tanie dz\k.OOci, w .kJtóry;m
tlmy:ała bi()llQIg;i!ozOIawodna WlszYlSlt1lcicihprcz.edWlk1o WlszY:SltJkim,wo'jna o .p1"ZeftT1wiaJOie.
Stralslz}i!lWy głód t&lt;r;wający loai,ami, bez żlardnej nadziei· na leps'zą .pI1zYilzłoŚć, SpOIWOdOIwał, ż,e ,,1:koIwie wytrlzelkH s'ię \\~szeo]kiego z1bYlt'kiu W· imię indY'widual1nego
przetI1waJllia i.w rBZJultaJCie p()lWlsitabo ,pr,emiębez
ży'Cila, bez naJTni~nośc~ i bezClZlowie.azeńlsrtlw,a".
E/t·noLoigia ZlD&lt;apod!Obne prlZY'IJ;aldiki Pod W\pływem k'lęs:k elementaTtI1)'Clh i de'S!tru''kicyjny;oh sikJUltków kio.'DItaik.1r.l.
z ludami o wyższ'ej, elkSIP'&lt;l!ruSY'WDeoj
kułltl\l'I1Z€, zdamały się wYfpadJki kułltiu.rorweg.o r,egresIU pler:nJi'On. U padały
sy,s1emy wier,z;eń, prlZew;arlościowaniu
ulegały
autorytety,
totalnie
wątpiono
w obowiązującą
dotychczas
mOlralność i etykę. Za,gJI'olż'eni głodem ZJbieDa'crz.ei ·~owcy zaibija[i srtal1c&lt;xw i poI'!ZUc.alloi niemQw!lęota. WYlPadlk,i tallcie na'loeżały jednalk d,o ni.ooodzJiennych,
naa:tzulcała je
~połeClZlIlJakioni'€lC!ZII1'O&lt;Ść,
były realmcją
zaJSady, że in'terooorwi gru'PY, to zDlalClZypr;zede
wS7.y:SltJkim jej hioQo,g'i'ClZJD&lt;ernu
pr.zetII1W,a'nir.l, poi&lt;liporząldJk()(Wany byw.ał ~nier€ls jednlQiSlbki.Nie znajdZi·emy w tY'm żadinej arnalQlgiJi z .postlWOwatlii'ern Ików, gidzie diZieje

�się alkur.at o.drwiI'o:tnie iluteres ~Ufpy S\POł·~nej, naJWełt podstawowej:
oodJzLny,
u&amp;tąjpić mUlS.iJlr:zed dohu'em jedin'O'3'tiki.
LkowJe z wielu punlkltóiW WliK:IJzeni:a
są da.a etnolOJga crz;ytrnrśwy:ją.'tikQwyro, Zbiorowością W!ręc:z nie do pomySlenJia. A jednaJk iJs'tn:ieją, buidJząc pesymisltycame re~
f:l.eksje. NiewiarYlgodnie
Sizyib~ie tecrIl(po r.OiZ\P'adius'poł'eClZeń:sit:w,azdaje się pOltlw,ier~
dzać WYlsUlw.anątu i ólwldrzie nieś&lt;mial0 tezę, że, tl'wa~o,ść te:g,o., e'G na:zylwamy kuJtUlrą i życiem społecrz.ny:m" jest niewielka.
'D:l'rIJlbul1, negując iSit'r~ieni'e wroidzonylc,h
ozl()(W1iekowi coc~h slpołeci7JI1Y'ch,idzie w sWIO,i!Clh
wywodac:h b(lli'ldzo daJ·elk,o budząc
nasz spnzec:i'w. Mia jeldrnaJk mOTa.1,ne prawo do ta:kiegi() Sltaw1anro spra'wy. Zdiolbył
je pmz'ebY'wając wś:ród likÓiw pmez po.naJd dwa lata, cierwią,c PSY'chi'Clzne i. fJi;zyoone
katusze OIbs·en..nują.clu,drzi, ktÓl11zyna jeg.o o:cza'oh prrz;·eiSitaow.aH
być ,/ludźmi" w naszym pojęciu.
Nie WlZdDaJ~a.j&lt;my
się za't,em, gdy tJwiepd!zi aUitm ni mniej mi więcej, ż·e c·ec'hy
ludZJkie nie tylfko nie są WlrodizJone OZilO'WIieikowi,ale Wiręcz, że ,;rratu:r.al:ny&lt;m" slbanem b)'ltowania nasfZeg,o goaIttu'l1ikujest s&lt;1;.aJI1,
w jClikim zllJa,l·eźili się Ik'OIwie. "Powierzohownoe w C1ZłO'Wlielkiu
jeslt dob,l'O, s'iilna i głębOlka w,oiLa życia" twierdzi
Turnbull. Kultura
jest dobrem, o które trzeba zabiegać, walczyć; życie społeczne
wymaga trO's:kHw,o,śc.ii pidęgn:a1c'ji. Nie są to walrio'ś!Ci dalne CIziowielkolWi, ani clostatet:znie w nim L1:t'nwallO'ne.ZatJraceni,e czlowieczeńsltlwa mote nam :'lię pr&gt;zy:t1raJić
równie łat'wo, jak :z;darzylo się to likom. l - Zldaniem aUltoo:'a - nie Jest do tego
pO'tr:zeibny bY'najmniej ka&lt;~atk:liZimnuikfiearny, erą głód bQdą'cy wynilk,iem prze1udaienia. WYlsit.iUI'C:ZY
PO'SiU'w.31nie
s'ię po dr,odze, ~fuą teraiZ iJC!zi·emy,drodze !'lpOitęg,owanego egoizmu. Przed nami - w opinii Colina Turnbulla
- majaczy już wizja
społec:zeńs.tJwa bez Lu'dZlki'ch c'CIch i u'ozuć, c!hoć nie kouiecZJnie umi'erają&lt;cego z głod'l jaJk likowie.
w.awto.ści k!siąiJkIi bry,tyjls!kQego elbno·l'oga nie da się pmecenić.
Dalie ona etrliP.iry·czny mater.iał do refJed{jsji nad is.tQltą Czbowiiec'zeń(sltiw,a,sen$&gt;em i celem życia
lu'dizkie~o, mec;haniJZlmami, jalkie l'lZ~drzą lU1dZJkąkuJrtmTą. Jes,t talkże dosikonały:m
przykładem
s'zozero'ś'ci, jakla pOIwinm.a cecholw:ać badac,za -, et:noJooga. Sz:czer,ości
w wyrażaniu
swoic:h opini:i i sądów, c'hoóby najbamdiziej kanitro'wel'lsyj:ny;ch. Autor
nie ukirywa l&gt;'wo,jej beZJradJ](),ści w o&lt;ooiJczuSlpr.aJWi sytuacji, lctÓTe przerastają
być
może nie tyllw jed'llJols&lt;tikę,ale i cały ludlzJk,i gatunek. Jego pesymistyezna
w gruncie rzeczy relacj.a uczy nas Slpoj'menia rzeczY'witsltoś'Ci w twarz, rzeezywi'Sltości choćby najsbras'Zln1iei's:zej, pnzeslt11zega pnzeid la!bwym ooptyJmilzmem, ktfuy
jest niczym
in11ym, jaik ·lciec.:zJką pI1Zed prawdą o li\.ldizJkiejna:tunze.
Ryszard

Kamtor

Romain Wa'c"ho'wiclz, Pol sicie korzenie.' Opo.wieść o życ.iu polskich
emigrantów
Ludawa S/pMdzieIJ..ni,aWY'datw:niclza, Waros.zalwa 1980,s's. 33.5, ił.

w Brazylii,

To VJ1prai'Wdzienie piel'W1S1zyu:tlwÓir dokiumentaJiI1o-ftliter,a'Clki o poJoskiJch osadnikach w Brazylii, ale dizi'eło na pewno należące do wY'fóŻll1i,ają'cych się. LSW której chwała za wy;da:J1lie pr,wcy Romana Wachbwioza
- niestety, pOlską:pila irifarmacji o au!tor:ze, prz.episuję zatem notlkę o ni'm z wyda,nej przed dziesięciu loa&gt;ty
. ki5JięgiEmigracja polska w Brazylii. Sto Zat o·sadnictwa.
"Roman Wa,C'hOlwiaz- ozyJt,:1my tam - U'fodZli.łsię w 19'04 I1O'ku w .'\iraucfurii.
Uikoń·czył ~olegium
im. H. Sienikiewkz.a w Kury;tyibie. Wi·elo1-etn.i nau'czycie1 sZJkół
pols.kich ... jes.t a'JiliOlr·emwielu pOJwLeści, sztJutk scem'hCiZJnY'ch
i tluma0zeń".
T,o już
Dra'Wie WSJzY's.t!k,o,
ZJnacznie więcej da slię odlozy;'tać z kis-iąŻikJi,o kitórej tu m()lwa.

�310

Recenzje

Polsklie
kOTzewLe ma,ją chaJralkite:r wy~a:£nie autOlbiJograf~c=y,
to Zires.ztą decyduje o itclh niepoW!t'aJrzail1nej WlCłrltooci. Aiwt'oo,t)'lZlffi,preeIbi,ja z kaid ej stlwn y t elkIsitu;
nierz.wy\\cla pilas±Y\C7ll'lQŚĆOfPilsu, dbałość
o szaoogóły
tYlPU etnog;raifia:z.lnego czyn·ią
prCllcę niemall d.OikJl1iffimlltem.l1Ii.eOldlbienadącjejtymbY.naljmn~ej
walorów
liter&lt;lJckkh. Jest żywą k:r1o.n'i!ką poiWI$IaInia i j;,mv,Clllliajedne,j z poil:sik.i~h osad w Braizy1ili,
ale talkie dzi~k.:i umiejęlmie
wIP1eciony&gt;m k()lmenlt&amp;nzom iruf'OlI"ffiurjeI1Zate1I1!ie
o sprnlWalc1h ogól'ni'ediszyJeih, o problemaJCih dr~ąJcY'ch całą emigraICOę poilską w Birazy.l1i na prlZelSlt'I"'zemi,oot.a;tIl'1iICih
ki~]kiuolziesięlcLu lat.
KisiąŻlka niesie ll!iel1lwyilde bogCl!tą imeść, nie SiposÓlb więc w króltlkim Qlmó:wlieniu
wy:dOibyć WISlZYlSitlki'ch
wą:tik~.
Na kd;]Jka spraw należy jednaik ;lIwrócić ·.llWlalgę.P.oLskie korzenie to pean na c:z.eść wytlmwlałości, ,pra'cQlw:i1ośCli i s-olidalm,o~ci podJ~i'(jh
ClhłQPÓW, pIlZe&lt;nUe!S'iOInycl1
w wuidrne i jaime odmi'e:nne o.d r.oidrzJ~y'Ch w"lIrIUin'kibrazylijski~o
inlt,errioru.
Zwabieni
do Brazylii
mirażem
ziemi mlekiem
i miodem płynącej,
natrafili
na
diziewiczą
pt1IS1ZCzę,ni'e2lll!Clllląi gI'!oź;ną fa.unę, nieżyciZl'iwą czlJorwi,elkow:i rośUi:rl!IlOŚĆ,
nieUljarzmicllllY i nieobliJazal;ny k,llimart:. WISlZYSItikio
włJaśdlWie SlPI'zY'sięgło się pnwciw
oSladn:i'l~om. ObojętlIllQrŚć właidiZ, ni'echęć tubylcÓJw, a przede
WlSzystlk~ slama pI'zyroda. By.ły t,o barie:ry z poiZJOl"lU
n~e do pnzebYloia. Odlwr&lt;Oltiujedna/k nie byro.
Osa:d:n~cy przełarrnaJ1i Wlszy/s!tlkie ImuiCIJnośd, ClO kJs.ią;ż.lk.aW:a,cholWli'CZa pdklazJu,je
z drama:tym:ną
dl11OlbiaZJgorw'Q;Śdą,
godiną na.jwytl.mej potclh!wały. 'fuzebili PU=ę,
wydZJiena[i j-ej skraiwrki .pod UprCllWę, '".l;azyili się gOOlPodaII"'OWa!Di.a
w nowy.ch, UlPiomny;dh
wtręcz nri.1wedy \VIa'runikacih. N!i·e uiglięli się przed hu.ro.gan;amJi, ,powodrz.iami, SlU'Sza.mi,
pilagami SlZikJooll!ikÓ'W,ni'e ulegili atmOlSlfe:.rwelaDl~sltrwa i ()góil:nej a,bnegac~i, talk c:ha~alkterysrty'c.=ejd[a
tu!by,llczej IUldil1loś'ci te:renÓiw:, gdzie zClJmies'ZJkali. I cihoć złożyli
wioel1,e oif1La/r,przecież
wy;pełniIl:i ob()wiąJzelk wiOlbec s'iebie samyich, s',woiICih roolZiIn,
wobec
kinaju, 'k&lt;tÓiry uidi71ielił im scrhr()!!1iieni:a i wobec kJralju, krtÓiry z.ostaiWili za
o&lt;:eaill!eIffi
.
Nie m07ma przeoc:zyć falkfttu, że P,ooaJcy w Brazyl~i byli krzeWlide,lami
w)'!lJs.zej
niż miej'S'corwa kUilitrl'I'Y rołlIliJC!zej, WYIŻISlZ~'()stam:da&lt;rotll żYJC'ia, a ta,kiże berz wątpienia
wyriJgz,ej świadlOlffioŚC'i Slpołoc'ZJIle'j. Ta pfCl!Wd1a w.iK:lJolcrz.naj-eslt na kalŻJc).ej
sbrronie kisiąrżik:i WIĆl'ClhowliICza.
Nic dziwnego.
Nie byli to przedeż
- jak do dziś sądzą niektórzy
ciemni,
pIY'mi1y;wni clhłqp.i. Na eU'Il'ilgioo/cjęs:zły jed'll'os1Jki na.js;prY'tiniej'SJZe, najbm1dziej
aiktytWne,oo.zllla'c'zające
Siię tY'm wd:zaoem ~eil~e11lCji, k1tórn umożliwia
d:ositosowamie
się do oojt'1lUidiniejJs'zy.c'h wMu'l1IkÓW; ludzie wyrtmwa:li i .nieurS&gt;t~Pl~wi, ClZę5ItOposiadająICy wy;sokio rOOlW'im.iętą ŚiW·iaJCiom.ośćl1Ia'l"OOolWą.I ta!kicili idh widzimy
00 Olbra'zalcih
mal(}wanych
przez niezwykle
spraw'ne piór-o Romana Wachowicza.
!Judzi'e, k1órY'c'h opisuje WCllc'hOlWjlc,z,są dIQWralwdy na mia.rę crosóiw, w jaikkh
p[",zYSlz.ł,oim żyć i wam[)JkÓlw, na jalkie w Bnazyl'ii nal\ma!i'li. Aultor.owi wdaŁo się
.SlZJc'Zęśl1iw.ie
ulDiGmąć paltolSlu, jego bO'1miteoowie nie są ze spiżu. Mają s,wOoj,esłaibloś,ci
i śmi'es'21nOlS'tiki, w ich ży'ciu wy;damania
d1ramattY07Jne pI'Ząpl,a1.ają s,ię z humocySl1;ycrz.nymi, talk jak cod'Zienny !;rwid z 'oowiilami be1JbroSlklie1jzaibawy.
WarchaWli.'Cz nie iJdealilzude QiSClldlI1iików,ni€ czyni z n~dh symbollu. Irdh iJzooalc";a
wobec -otoczenia,
poc:ząJtlkiorw&lt;lni'ec&lt;hęć d,o· pomadel,emenlta.nnej
o,Ś'W'i.a~y, pewlIllil zaścianJkowość
i ni·ekJiedy ujawnialją,ce
się O',gJroIIllifazaniamyślow)"Ch hO'I")'lZonltÓtWnie
mogą budzić
e'nbui71jammu. ISI1Jni'ejące kOIn.rfil'iJldywewfnątlI'z g,l"lUIPYu!karzallle wSlbały
Wlrę&lt;C1Zdrastymmie,
bez.-.ll1golwed tarY1fy. TiD WlZJITlIaml!i'a
sHę wylralZu powie'śCli, potwiendiza jej dOlkiumemrt;,a[/nyaiUlt'enlty;ZJm.
Utka,za'ny zosl1:ał talkŻJe, tlruidny i ct:OIŚĆPQlw,ollIly, pwces slPOłecZJneg-a dlo,jr2J€IWlaJnia
po~S'k'i&lt;c'h osadlIlLków. ZalP€lWIIl.i'WlSZY
Slobie i s.woim wd"llinom podJsbCl!WYby&gt;tru ZalClZęl'i
wy'chodzić
na zewnątrz,
by stać się z czasem obywatelami
wielkiej
Brazylii. Do-

�311

Recenzje

s1arozyJli jej nie tyilJlro ~eso: wyJ1lraJWU'lyoeih
r~!ITików, aRe t.a1Ime intel1i;genoe~i: profesar&amp;w, lWięży, pUsallTLYi dlz:ienmJilkalnz.y. Saun aUltar jest tego doslk&lt;YIlilłłyunpr.z.y··
k.Jiad-em.
U\pór, wylt.rwa'Łość, priaICowitOtŚć, sillne przyTWliąza'11ie do r&lt;JOd:zJiIIly
i kręgu są.siedzkiego, solildaamość, to warrit;o!ŚiC'inJa:jcermiejIsrLe· dloa 7lbioroWlości osadniJkÓIW, canne dla
każdej 2lbi.o:mwośoi 1uidi1Jki,e&lt;j.GłębokJi paitciOltY'21m, miłość - często n.am:at berzJkirytylozm.a - do kiraju, z kJtÓlr€fgo w)'lS'2Jl:i,.piel1~ow.aiIla
z pdkolemó.a na po1oo1eme zaoWlOiCOWIała,j'aik Slię wylda'i&lt;e, na gIIlUll1JoiebralZyJ:i:jsiJti,m w S2)C'Zagó1ny sposób. Pola,cy
w ~yll'i;i
- maroto
głębollcie pr~Qn~e
- należą do jaj na.jlEWSZyidh obYJWateli, OIbj'lwat·al'i kr!aJju, który ma 'kJróltłką i troldną hios.'t.or&gt;ię,k.raju, w krt:Ólryro na.ród
wciąż s'ię dqpier'o kJs~tal!tuje. W tej syitrJalcji rola PtalaJkÓIW i re!pre~'bowanego
pl"Zez nk;h sj'ls1'e'mu wa'I'lt.:oŚ!ciwj'ldlaJje się nietllwyJde i!SIt'OItlna.
,KJsią,żJk.aROIITIall1Ja
W.adHlIwiJ=
nie jest łavwą 1el{jbu.rą. SPOl'&gt;Ow niej styl1'i~y.c:znej ma'l1Jiery, w doibryun ZJresztą rOlZJUmi!enliJutego
tenm'i!nu, lliaJs'Z;pikOlWaJI1asloWII1i!abwecrnpom,wgla.1IS1ki!m,wyrmaJga SlkiulPLenia. Lecz t['lll!d SIt,~krot'nie s'ię OIpła'Ci. Oto
bowiem obcujemy
z literaturą
wręcz porażającą
ładunkiem
emocjonalnym,
jednooześnie głęboką i mądrą. Rorman Wi(ltclh.ow,i1ozdał nam epo,s na,sy:cony doklUrmen!1&lt;a,Lną
prawdą,
epOS o naj{Wy1Ższylch cmot,a'oh czŁOIw,ioeka,o jeg10 potędlZie i nie:l'slt~ifw;oŚici.
Nalk,r'eś1H w:i:z,ję praJWdzi!wą i gonziką zalraJzem, lecz w surm:i'e Olpt;lnmLsty!c'7Jną
.

.L'a1"chUec't'Uffe TlUrole }r.anr;.aiS!e. Corpu.s des genres, des tyrpes et des variarvtes.
CoJ:.100tion diJr.iJgee pair JeaJn CUIUs'ea1'1El1",
MUlSee naJt10mail des arts €'t tr.a.d!i.tw.n.s POIPulaiJres: H. Rauł.in, Savoie, PaJrliJs, B€lI'tger-iLeVlraul1t 197f7\ S5. 2'41, iI., ry.s., m~y;
H. Raua'in, Da'Uplvine, PaJrliJs 1977, SIS. 27'''/1, ill., 1')"5., mapy; H. RaIU.J:in, G. RaWs-Gi1ocdani, Cone, Ra.r;i's 19178, 86. 25'3, il., rys., ll1Ja\py.

,WieilJoltOffiOlWapUlb1iJkalciia L'ancł11iJtecture rurale jramr;aise stanowi
jeid'n'o z naljwiękis.z.y!dh pI1ZedsięWlzięć C€Il1itir·e d'·ett1UlloJ'Ogie f1ranoaiJse prlZY MUlSee nati{JlIla'1 d€iS
aJl'&gt;bset t&lt;radiH(JIIlIspoPUilJaillres w Pa:ry~.
KdlekJcjję pnzewiJdyiW.amą na 22 tomy, wydawaną
p0!DZąlWISIZY
od 19/717 r. (idQ 1983), z .kitórej doty-eihczalS UdOSitąpni:onoo pięć
tomów *, uzmać można, jak się wydaje,
za najwybitniejsze
osiągnięcie
powojennej, narodowej
etnologi,i francuskiej.
PlI'acę pod red. J. Cuisenier'a
opracowano
poci pa'ttI1onaltem i przy wSlPół(pTla'cy Minifst€fnsMva ~uJ!tJutry i środowiskia
Naltulralnago, Mtni!Sltensbwa RoQniClbwa O,raJZNaJ'odowegio Cen1\I'lU1mBadań NClJuiloo&lt;wydh. .
Sttwonzenie t'aik f'·.l'n/daJmenita'1neg,o dzieła nLe był,()by pralwldolpoidobnie WiSpMc2Jeśnie możliwe,
gdyby nie dysponowano
bogatymi
materiałami
dokumentacyjnymi,
2JgJ.'lomaldwlnymi w l:aita,oh 1942 - 1M5 w tlralkcLe sy.sitemClJtylmmych badań proWa.diZlOnych pod kierunJk.iem P.-L. DlUldhalrlre'a i G.-iH. Riviere'a
w zes'pole 50 alrtchiltektow. Qpra,ooWlane WÓWICzaS 11'7519mo,nolg1raJt'LisZlcZlegółowycl1 diały podlstaJWę do da1szyoh s!tJudiów podjętyol1 w 1916:9r. pnzez OEF pod kJLemnlki€lm J. Gu1Jsenier'ia. P'od

C.

• w .r.dkJu 11979 uka=ly
·Boyer, Franche-Comte,

sdę .dW\3 daIsze Itomy: M.~N. [)enilis, IM.~C.
Lyonnats.
K'olejne tomy obejJmą następujące

Grloshens,
Tegiony:

Atsace;
Nord,

P!loarrl1e; 1N;Orm.andie,Perehe;
Ile-de-France,
OJrleanJai5; ObałIllPagtle, tA.r:dennes; LoTraJine;'
~ne;
Ma±ne, AJnjou, Tou:r3iLne iBeI'ry, iNlvel"nads, 'Bo=~;
Bo~~ne;
Poito.u,
ChareMe, A.n:gQuIIl'OiB;iLIlmOusia1, Auvergne;
Perigord,
Quercy, 'A!genais; Ha·ut LaJngUec1oc,
Rouergue; Gascogne, Pays ,basqu.e, Hearn; Les Pays ltoU!lousa:lJns; :L~uedoc"
lMecuterlnlm~,
łloIussIUon;
Provence, Có.te d' AzIn'.

�312

Recenzje

bez;pośredninn naidt7JO[f'eIll1
H. Rau~~n i PlflZy W1S1pó!IPra:cya!I'ichJ~telktóiw,mUrliea~nikólW,
k!oil1'seI'iwa110'TÓfW
i aiI1c1hiiwilsltówpl'zejprQwaidzono kiliku[,eltinde pogłębioll1e badania
anttr'apolo,g,icz:ne, w .kitó!I"y'cihz jednej sltlTOIl1Y
2Jwery,f,~koOlWanlQ,
u,zu[)eł,n~on'o i na nowo
2Jdoi!;;]umen!tolWlalY1o
mater:Lały zebI1alUe w laJta'dh ClzteI1dz'ielstylc'h, l. d.r1ugd'ej, OlPra,c,owlano nOlwe monolgtr,af'ie, '..l,zyrsikiują,cw ten sp!olsób w pe~l1'i rejprezenlta'cyjną
i możiliwie krolmplelkislOiwądoikum,enitac,ję tiraidyicy\jnego, fxancoU"s:kiego buidown.iJdilwa wiejskiego zawierającą
się w ok. 300 tomach.
Wyda1wa'na koO'lelk1cjanie obejlmu:je nlaltulra1Jnie W1slzyslt'kkh z.grOimadwlny,cih mat'eriałÓ&lt;w. Nie ma być, j'~k zamna,C2JO'l1!O
we, wlsltępie do każldelgo tomu, il1lweDitalI1Z,em
czy katalogieim
oibi'ekitów alr1cihli:beikitulrywie.j:slkiej, ale takim
kih zbio:r,em, kltóry
uw:zględini,ając najlba,ndziej reprelzelntalcY'jlne tY1PY i ich wal'ialDity umo:cliwi meltoldyCZJne badanie
ZJró:żmi:colWaniabiUdawn:icltwia wi'ejislkicgo F,ranlcj,i i okreśh jego naji'Sto·tniejsze oeclhy.
Celem pracy jeSlt: 1) o!kre&amp;lenie na i1e to moili,]we tlradycyjlny,ch f.mlm aJTc'hitekt'oni:Ci2Jny.ch bu.dOlwniotiWa wiej:sikieg]o F:ralncjli; 2) pnzylgotolwan'ie dzięfk,i meltodyClzmie zehralnym ma,teriaŁom s,ZJcizegó1olwylohstudió&lt;w foorm i interpret a'cji ich funkcji; 3) apI1aJc,olwalniejalk naj:Daicj'Olnailiniejlslzejpoli'tylki o:Clhwny Sp'Jśc.izny alI10hiteiktwry
wi ejski:e j.
Prrzyjęty w całośd pwbHkaicji układ l'e.gliona.lny jest zg,odny 7 wkładem z'aiwartYim w atla,s'ie l.i'n:g'W,il"~Y'ClzniQ-etlnQjgraifk2JnYlm
o:ruz atlals,ie hilslt:orye"ny,m, eo w is:totnej mierze 2Jwięlmza jej wa'lolr po-rÓiWllliaJW'ClZY
i umoŻJliJwia dalsze studiG. hi:s!tOll'Y'c'Zno-kuJtull"Olwe. W trzec'h prezell11tow1alnylchtomach ukialzano i za'ila1'iz()!\vano trady,cyj··
ne, wiejslkie ouldolwlni'CitlwoSabaudii, DeH~naitu maz KiO'I1syik:i,
z.arysOIwa'ne wyże'j cele p()stawione w sam)'1clh baid:aluiac'h, jak i w publl:i!kolwanej kolek:cjli 2JOiS,tały,jak s'ię wyidaje, w pełni o:sią.gmęlt.e i to nie ty,llk~) dz:ię.kii s,zerokiemu w nkh '.l:dizialolwi sipecjali.stÓiw wie[u dylsicylpl&lt;in,ale pnzede wlszystlklim dzięki
rygorylstY'ci2Jnie pn~esibr!zegranYlm pOldlsrtawolwylm 2Jałożen!i'om teorety,crz;no-mC'1Jodolog1C2Jnym, SfOII1mułclwa:ne przez J. Cui,senim'a 2JWlraicają U!wagę jako interesująica
propozycja podejśd,a
do a:n:al:i:zy t'l"'a:dycyj'nej arah~t'ektury
wliej:sk:iej, a pnze:de Wo,zystkim do sltira'teigliibiUdolWYjej tJlPo:llogii. Jia:k pOldikreśla au,t'Oil",zaprezen.t'oWla:ne podejście badawc.ze ma c,ha'Talkiter allltirolpollo:gi,czny i wy,kOlr:zylstuje załO'żenia P. Boudona, któlry wylka,2Jał, iż istni,eją ZJwiąlzJki między st'I1ulkJtiu'rą języ!ka a stlI1Ukt'l'rą
obielkrtu apoh1tektoniazneg,o.
W kaŻJdYim możlna wyróż,nić jego części składolwe złoż:o:ne z zespołu elementów
jaikie stwoIDZył budoiW1ni1c.zy.k'h oało'ść t:worzy u'kład dany obieM al'C:h!itektonic.zny, dla kit6reg:o Tealllilzacji uruchomiolllO te, a nie inne
częś,c,i skŁadolwe. U/kład jest wylt:wolPem sY'nt,aktycznym, ale podczals gidy w jęzJ'ku
łań'cuch synrt;algmatylc'2Jny jeslt na!stęipSlt:wem w cIZJa.sie,to dil.a obIektu
a 11C'hitekt,onic:znego jes1t Wlspółwystępowalnielll1 w pr,zestI1zeni. Jedinolc,ześnie da'ny wytwór, IlIp.
'ipecyfiiezny dom norma:nrdlz'ki, nie jeslt relZJu:ltatem jed:n.ego syD'ta1klty:c.znego 'llk'ładu
Clzęśd slkladowy'clh, a,le równolc'ZelSIl1Y1m
zels:połem wielu ulkła:dó:w.
An:t,ropO'lolgilc'2JDośĆ
podejśd:a w bada.ni,adh t'radycyjneg,o bu:do:Wl1Jic:t'WawiejiSlk[eg,o polega jaednik w pr:zedstawia'nej
pUlb:l.ika'cji, jak się wydaje, nie tyle na p.rzyjęciu niektólryc:h zało,ż'eń s:tir:ulktur:alny1clh, aile przede w:s'zy:s,tikim na antiropol'Ogkznym widzeniu śr'odolwlisika mies;zikalneg1o. J'els't Oino !":01z,pa:ilrYlwalne
w całej s:wej zŁo;i:'oności his'ioTy1c'zno-lku[rt:u,ro'We.j,PNY peŁnym uw,2Jględnieniu S1t:p'lk'tury os'a1di!1i'C'tiWa,
orga'nizacji
społeczmej, poziomu rOI2JWlojui tYIPu g:Qislpoidarki, s'tos:olwanyloh technologii, funkcjonujące,j
o!bY'Clzajowośd i ohI1zędowośd, a pr!zelde wrs,zys,tlkim ZJmi'en~ających się w czasie WZJorÓlWku1tulrolwY'ch o:dinoiszą~ylc!hsiię do spo'sobu zalmielsizJkiwania i pr()wa.dizenia g1osiplcda:r:kiwi'ejS1kiej.
,zalpre7'en'tOJwarna w pracy tY1Pol'Ogia tmdylcyjne1j a:whri:tekltury wieJsikiej posiada warlor sz;cizegó1:ny. JeJ zasady decy.id&gt;'lją o tym, czy dany ohiekt al'chiitekto-

�Recenzje

313

I1Jic~ny zosrtlał swz,egóŁ01W:OzanailiiJzow;any. w ozęŚic,i dokJuJmeIlitacy}nej pCJISIZlazegÓilny&lt;:lh
t ()Iffió:w, ozy też nie. TYlPolog;~a ma oharaiMer
ciJwu':.tOlPni.olwy.Wyrr-óŻirna l'odlzaje
i ty!py. Za rod7Jaj (Lub podTOldz.aij) UlWa,Ż&lt;lsię ze5lpólorbi'ekttó,w u7JnaJwanycih za podohne pl'ze.z i.ch uży;tiko!wniJkÓlw (mli,etSzJkań;ców); za tY'P - ze~pół oIbieik'tów ui7Jnanych za podolbne pr1ZeJZa Ilit1rtapol'O'gia.ROidJzaje nie są PQlróWJnYlwallne m1iędzyregionalnie, częsito oIkJre&lt;Śl'ane gWaJnllw&lt;o; iden'tYlclZlność zasady
DUidOlWYoha'raJkrterY'~uje'
natomia's.t tYIPY. Dzielą s.ię one na podJtypy i w,all"liaJIJJty
wedhlg JlI1Zyję'tego sc'hematu k;lasylf~ka'cy'j'nego zło;7.onego z zeIS,pobu zmierunyoh ('ooInOlSlZący'ohsię do azęścl
sikładowy(:lh i iC'h u'kłaJdólw). WlaJri·an't stanolwli zespół OIbielkttólwo naljm~Tiej!s'zym rozpnwSltlr;wnieniu i na.j;więk~IZlcljzJbierlności ceCih w hier,aI1chii tYJPÓiWi podtypórw. Typologia uwzględnia
3 zespoły zmiennych:
l) składnik,i architektoniczne
(composantes archi;teci-u,raile's), 2) Ulwar,u,nlkOlWla,nlia
pT'Oigraill101We(.co'Ilitr.a~n:tes de .pro,gJramrne),
3) met()ldy kiOln:Sltir.U'k'cji
(IPr.od~des de COmGh1U&lt;Ction).KaŻJdy z zes;pow Zlmienny;oh
złoŻJo·ny je:;t z stzer·eg'U sZlC1ZegóŁOIwYloh
wYlZna,cclJllJi;kÓlw,
których
c:haraklter dkr·eśl,a
Sipo!ec:Zlno-k.u1Ilu1'U1wa
nzec.'IZywi:Sltośćda'nego regionu,
a nie pnzyjęty 11 priOlIu s'chemat kbsylfi;kacyjny.
W tI1ze:CihoonalWlia-nydl toma:e:h uw~gil.ędm~ono łą·czmi-e i UiZln,lno za Daj~s&lt;tO'tni('.i:.,zcna'sltęiP'ljąice poJdiSJtaJwOlwewy.zna.CJZIniiki:d1a skladml1ków anc'hitektoln.icznylch wkłady (!Ji,c~ba bUldyn:.kó!w w za,grod:z,ie, spolsób ZamielS!Zlkl~wamia
ludzi i Zlwiamą't, wkład ś'c,ia'lly szczytowej,
gama kołolrylSitY'CJZIn:a)
OITa~wY'ró:imia.ją'ce
części skJwd'()lwE.'(,da'l'h, bal!koil1, tara's, s'c.,ho&lt;dy);dla uwarurllkoiWań pPolgr.amowylCih po!o·ż-ellli'e, zró.żnicowa.nie SIPo!cc..zJtl.a-ekoIDo.mJi'c;zne,
pnzezna'ClZenie l'ocitziJnne; dł.a m€tod kCl'IJJs,br,u.k'cji
ma1erja!y
i tec&lt;hnJik&lt;i&amp;t'O's'owa'n
..e do bu,dowy śC'ia'll, wiązainia
i pokryc,ia dachu.
W)~róż,niOlny w danYlm regionie tY1P, podity',p czy Zlnac:z.ący wariant
repr·ezernoowa,ny je&lt;Sitw mo,aografii pr:zez l oblielkJt-lWiZÓlr.
Mo·dele, do k:tÓir:l"dhOIdsy],a tYlPologia,
są modelami
stworzonymi
dla potrzeb
antropologa,
nie zaś hipotetyczmymi
modelami j~k,imi po:sJu'gilwaJ.i slię W'iejs;cy ou:downk:&lt;.2'iQwie.Ni,e są też konsrtnuikJcja!ffii
tem·e!tY'cZlnymi. Są reala1!ie ist.ni·eją;cymi bu&lt;dymlkami j)·llnJkJcj.()nującymi w typoilogii
jako obic!kty o:dlniesicnia, k.1Ćl1ry,oh
miej,sice w nie.j może ulec =ialllie
jeś.li siuWii,er.dZJi
się, iż w jakimś z ze5lpoló,w Zlmi'einny,dh iSltni,eją b apdzi ej :lJrua·oząc·eod Ulw~g1lędnlionych elementy dys,ty·nkJtY'wne, TY'P ok!'reś'l'ono jajko regiona'1ny jeśli model, do któreg.o Soięodnosi, by! pOIwiclamy w Sipolsób dOlffiinują'cy na okJreŚ'lonym OIbs:z.aI'zegeog:raficzJnym, Ty:p ma s?JczegóIne odniesienie
histoTyicl:zme witedy, gdy model, do
którego siG odnosli, by! powielany
w sposób dominują;cy
w okreś'1ornyrrn wydnlk,u
oza'sowyim,
Jalk poct:k'reśla J. Cu1senier, zCIIst'QIS,Qlw&lt;lJna
w cata.śoi puibliikaic'jli tYIPologia polSiada przede wszy;sJtlk:i.mcha.ra!ktt·er illJls.WulmentaJlny. Ma z jednej soj;'ro'nyna celu UiPOI1ządkOlwan.ie l'egi,o,nalinegQ z,różnirC'O!waJniaaJrC1hiiit·ekrt.o,n~Dzmego,
a z d-ru.giej umotywowanie w)'lbon o!bielktÓ'W uzmanYlch za repr'Clzl:mtacyjne. Może być więc wysoce
dy.skusyj&lt;na. Nie je"t uniiwem&lt;l'l,na i być nie mo,że pr:zC'de wszyJsltk~
dlateg·o, iż
zespół t:rad}1cyjncj &lt;)'f'ch,Hek'tulry wiej;sfkiej ni'e bworzy żadnego sitirlu~kJura'1nego sys'temu. Ceclhy jakie w S,pOISÓ&lt;b
i:Slt:ot'ny rÓŻJllku:ją k'onk:r'eltne obielkty a.r'ohi'telkitornkzne międz)'lregtionICl'1nic, jak i we'Winąit:rrzpo:s~ClzególnYc&lt;hregJionó\w, nałeżą do róinych
klas i mają rÓŻlny chaT.ak,'t·er, I talk n,p. w zCli&gt;poJe zmi'ennY'c11 Qikr·eślamy,c!h jallro
U'waru.nkOlwalni,a prog'ra·mowe po!ożen'e,
O(polzycja n:rzirny/gó'ry jeSlt waż,njej,s'za
dla Delfinatu niż Ile-de-France,
a opozycja wybrzeże/interior
istotniejsza
dla Bretanii niż P'r.Olwa.n.sji;· podobnie
j.aik rup, w zmJien:nej :zrróż.nicQlwarne s;poł'eceJno-'ek()lnomiczne, olPolzy'cja .dom w,~nlog,radiniikalidolffir'olruiJka bardziej znCliClzą.cad'l'a S,z.ampa'niii niż Rou:s&lt;siUrm. Dlia pflzeds'1:l&lt;lJwianejtYlPo,lolgH waż/ne jest to, alby w kJolnlkJre!tnym pnzY!Pa'ClikJu
rOZlpa,tnwne 2'Jostały wls:zysitik,ie wymiall'Y typologii, ,a na,Sltępnie zostały one pnzyjęte 1U1bOdir.711'oone- w te'j dnulglej sytu&lt;l.'c\ti ·nie ty.Lko Wlt,edy, gidy

�314

Recenzje

nie wytslt~dą,
a~e tailci:e witwy, gidy w danym. regLOIrrie dhara.ktterYZlUlje je powltal'7mliI1OOć,a w.ięc gidy t,racą wtaa.or różmdlCU!ją.cy.RIIZY tyCIh ~fożeni:aJCh wiejską ardhiteikitiUirę Kl()ll1Sylkii Del!flia1laltluodrÓiŻnia IllP. to, iż w pLeI1ww:.ym r~anie
róŻlnd.IOUje
ją buidaw1l1.ilc1iwo jed/no i W1ie1anodlzil\1lI1e,a w d!I1u~m nie, iż w pier,wlszym d.aohy
klry1;e są trnema l'odrz,ajami dachóWlkJi (oboik iJnrrlyla'hmaJtelrliałów), a w d1iU1g.itmdwoma iltid. PllZY'j~a w pralCy ty{pologiJa ma więc dhaJr.a:kftelr wylSlO'Ceemplbryc.zny, a zarazem
dość ogólmy, s,prOWlal~dąicy
ją do cooh dylsłtyln1k!t,yrwnj"C'hnajltstoitJniejslzyclh
dl'a dalIlego regi,ol1!U i w danym. peg,ilQlnie all:icIhrlit,eklton.iazmierealdizowanyrch, bez. względu jedn'aik na st.aitYIS~YlCl&lt;mą
ich pow~aIflZJaJln:ość (o umiejs,cOIwueoo.l w tYIPoliO~ii decydJuje nie H07Jba obiektów,
ad,e zajmOlwana poz)'lcja w hiielr,a'ocihi:i tYIPÓlW).
iArzediSlbaTwlionewyżej ogÓ'lme zaJiorżen!1a b&lt;lidań i tYIPóL~'i w decydru,Ją,cy sposób
'W\Pł)'IWa'ją na U1kl,aid po\SI7JOZegó'lmy.c&lt;h
.tomów L'a:rC'hiwoture ruraVe jramc;aise. Każdy
z nioh s!kł.aoo się z 2 crz:ęŚiCd:obję't'ośc.i'cxwo mnie}Slzego wlPwwadrzenJa
o c'h'alra1kJteriZe
h:~S/tOIrY'CfllI1'Oet.noilogiICl2lnyrrn,pmeld!sItoaiw.ia;j
ą'cego ŚIrodiO"NliSkiomiesQ'Jkalm'e ctaJnego regionu, zaopatrzolIlego
w bibliografię
i słownik
terminów
gwarowych
c'I1'az obszernej
ClzęślCi doikJurrnen'j;,a:cyjnej obejmu:ją'cej
kiJllkiaJdlziesiąJt (,w prz;ed,s~alwia:nyc!h toma!cih od
312 do 5'7) slZiczegól!olwyClh mOlnog1I'af.ii obielkitów a,pdhi~eklt()ln:iJc'Zlny'cihlub k'h zeSIPołów (llIlWI2lg,lęd:niooo ZalfÓiWlfioO
bru.ctQWlnUictJWO
m:ieszJkallIle, ja'k i goslPodartC'Ze i pr1Zemytsibowe), '.lłOŻOOlY'chw uiklad12Ji.e SiUJbrega!()lna:!lnyun: opralCOwany&lt;:h w slPOOób m;ys-temra:tj'lZiOlWlalnywedług
jedrnoi&amp;tego SJdhem:aM.i (w st'osui!1Ikru do m:aJteriałóJW tarenowyc,h bCliI1dJz-ozSYJI1i\;,e1;ytWWany).W częŚ!oi Wiprocxwadiza:jącej, śr&gt;od&lt;JlwJJslk,omiesZJk.alne
z'OOtalo u.j~e w zro.żlooym. konrt;ekście hilS/tOlrYJClZllO-kul!ltU'l'oOIWym
regionu,
w kJtólfym
Uiw:~gJędniOlno mrÓlWlno pnz.esrz:ŁoŚć, jalk i ter.aźmiejs!~()śĆ, s'cihalfakit.eryrliolW'alD'Ow.a,puniki
natulroaiJJne i tlraidY'cyljlną kiul,tru,Tę, omÓfWiio!):uozróżniJcowJal1lie tylPóIW br.ldo!wnkitwia wynikające
z odmienności
podsta,w gospodarczych,
funkcjonujących
systemów
społecznych i pT.aJWIllO-ZJWY'crz;,a;jQ&lt;wy'cih.
Biwdyln,e1kwie,jisikii jefsi'; bu ,t!raJkitoQlWanynJe tylllro ja.ko
z'espół e'lemeIJJtÓiw a\f:ClhitelkItOlI1i1crlJnYlch,
a'le rÓNVlIllieżjail~o mie'jlS'Ce WIS:pó-łżyda srpołe=neglO, pDcxwalci"zeni,a d:z:iaŁalmiOŚci prO!dulkJcyJ,j,nej, sied[li.sIk,o r,oorzinne, czy w.r€lSrzJCie
miJejs'oe :DUIIlkojlOiJ1,()lWlalDlia
OikJreś'lOlI1y&gt;c!h
w,aJl'I1;oocisym!Qollk'llnyoeh. Część wprolWaalZa.jąca je;;t ihllStt:rowana i zaO(paltlI'lWna w rySlul1iki i mIaiPY.
Ozęść ffi'OII101g1ra'f,irczną
pO'p1f'Zied'za iJndeil{1s tYIPol,rygij'c~ny C'111a1raiklt'elryw.ją'cywy;róż1l1ione typy, poidtytpy i walr~a'nrty U1wlzg:lęd!noone W ~~oOlejlDylC'.h
o[JIr,acolwendach. Każdą
mcmOlg1r,Cl/fięl1O:zujo'ClZytnak!al1tia LdeIJJtyiilkr.1'ją,ca anaUzoWla.ny ()Ibi-eM. ZaiWiera ona
m. in. numelr mońo.grafii,
nazwę i numer
identyflliacyjny
depaTtamentu
i gminy,
lokaJLną na7lWę ob:sml"u obejrmru.jąrcego m;gr.odę, a talkie po!dl5JtalW;QIWe
da'ne OIpi'SJując€
l'aglroOldę, g,oSlpodamkę e&gt;raz stlain obie'kftu \V (JIktr,esi'e badań. K.a.żJda z mO'IlOig1I'aflLi
sikłada się z crzęś'Cd opiIS&gt;OIweji doikJumeIJJt'a'cyjnej. Ta piel"V\~sza ()lb~jmu!je QPiJs syj;,ualCylj:ny
badalilelgo oibi,e!kItru;,u'kliad j'e'g1o Wlnętl'Za, anaJILzę prze:zma'ClZienti.ai Cliągó:w k'omulIl;~kacy.jny1C'łl, QP~s lw.nsltirrllk,cY'jllly OIfaz n.i'si,o.rię; Clzęrść drugą slt1aJno&lt;wiiąi'liul';/bra'cje, ryls,u,nki
i pLany.
L'ar,chitec.twre TlUr.aZefran~a,ise jest, coO już i:&gt;dd!kireśllCJ1no,d!Zielem wy;bilt:nym.
Pe1na .pu'bHkia:c.ja WlSzylsltlkii:chtomów umożJ:iJwi \VIi'eioos.lIronlIląa'u.ail,iJzę rii,e tylko arcihiii€lktbaniJClZne~o, aile i kiułltlllrowego zTóżnillciolW:ania OIOSlZ&lt;\1rfU
Fcr-.aIIl'cji. Pir.a'oo mo,że
s.banow.ić ta'krż~ dCJlSlk:omałymocl,el dla bada,C'zy mnydl
ktra.jów zC'.mu:jący'oh s,ię bwdoWlnictlwem Lurdowytffi. N.aIJ..eooloiby mieć DaldlZ!i,eję,iż będ2Jie WlZOl"em rÓlWlniei cna pols,kJtClh ebno:gtrlafÓiw. Th1zeiba jedn.a:k pI1ZYPOlffilI1ieć,iż jejOlpll1alcoV\;Jande wyma,glałio ni'e
ty.Hw lIDaJci2lny'cihnalklaJdóiW fliinans'owych,
s/tlo'soWlnego mecenaitru, sze:r:oik,ie'j współpracy in,terdyscypliJnal1l1ej,
rzesz entuzjastów
badań terenowych,
ale przede wszystkim pra,wie 20 letnich badań wielu wybi1mych etnologów
i architektów.
QpracoWlCllllie możliJWie 'lrornpIeksowej
mo-nOglraf.ii i tYIPologdi t:mdY'cy;nego budOlWinkrtlWa wu'ej:siktiego w Pol:sce jest ~'dalIlderrn lW'.lliec=ym
do ,podjęcia,
aJl.e t,eż

�315

Recenzje

wyunagają'0ym
Sizyblk,iego d·7JiJabarua. Et:notogow,ie i aJI'lclhiltefk.d f·ra.nouSICY podJę:lJi je
w s.toSUI!'lJ\wdo włalSllleig'o kra'ju praWlie 40 lalt temu, Alby una,s
.nioe było ju'L zibyt
pó~no.
Jacek

Bednarski

Istvan 8-ziłil:gyi, Architektur
der ungarischen
KaLvaden
(ArchitektuTa
węgierskich kabwal~i;i), "Alma Tec:hniJka A,CiaJd€'lllUa'eHunga,ri'Cae",
t. 8i8, 19'719, So 1'!l'i- 20'5,
K!allWa'r,ie, czy.1Ji mi'ejsca
poświęcone
kluilltowi Mę;k,i P.ańJslkJ€lj, zalkłaoone
od
XV w. (Ina'jsta.DSlZa pod KOIocboibą w HiS!2lpa!lllii, z r. 1420), l1o'llpmv&amp;z.edhinliły s1ię
w kra,ja'C'h kaJwliJakildh .=ególnie
w dobie konitlrreforma'Cjjti. ArJll;,o,rprzytpulSi7J01Ja, że
u s'c'byŁklU ŚfedniJowi,eoza magły również
na Węg)fzcdh p.OłWIS&lt;taćpieDWlSlze ka'bwCllDie.
Nie LadhOIwały s·ię jediOOlk żadne dowody
ich iJst'nieIllia, a naj9taJl1SiZe za,cthmva.ne
obiekty pochodzą
dopiero z połoIWY XVII w. Budowa
dalszych
przypada
na wiek
XVIiLI i X'IX, a ooZlbudo'wy:wamo je jes'Zloze w XX w. jalk w MalgYal!1po1&lt;iny,
g1dtzie w r. 1910 porsitaJWi'ono nową, olbSlzeDną k&lt;llplkę na SiZlczy'C:iewZlgó&lt;rZla,na k,tóregoo st&lt;Qi\wroomiesZlazJoUle są sta'cje.
oAult&gt;or wY\róQmia wśród
węgier,s:kic:h
lm1woarii pod wZJg1ędemty!poI.~iJcz!fiym
naJstępu(ją'Ce rod'Zlaje: a) SiC'emy ka.1W1a'rY'~slkie, b) DudowJe k&lt;aJ1Iwary.j,sk!ie, c) dirogi
kiDzY'żowe ze staocja'mi, d) ka,1cw&gt;aJrieo c'ha'Daklt'erze mies'Zlalnyrrn.
!Seemy ka['walryjlSikJi'e, to UJSit'aIW1ioneZlWy:kIe na ~piOlWiooni:m WI7lniesieniJu tlr7.y
kDzy:źe, WIZg1ę:dnie kn1u'cydjiJks ze S/toIjącymi ~od nriJm poISlt:alciami Ma!tlk,i Bo-S:k!iej,
św. JJa'rua i Mall".iJiMaigdIa,l'emy. JeśH taka SlCemJauSluawi,001Jaj-eslt na w tym cell".l ZlbudQWalnY'm WlZlnie:;ieniJu talraSlOlWlatym pnzed kCllPli'Cą na SJZICiZyoiełub w tej .o.k'OI1!icyto jes&lt;t to budOlWIa k.allwaryjSlka (Pest, Szentendire).
T\lTLooi tY'P to WSiPół siba.c;ji
Dro;ga K!rrlylŻowej. T,en tytP jest soczegó111ie Zla'leca.ny P1'\zez palpiei:a KJlemeIlls'a X!IJ1I.
Kalbwa'r:ie te różJniły się między sobą ilością s.t&lt;alc,ji..D&lt;Jipiero w To 17\'3.1wł&lt;adJze kośc.ieiline U1stal]iły, że DDQga K!r.zyżlowa Wli'nna obejrnow,ać 1'4 s'ta'c'ji. ClZlwarlty tY!P rozw1nął się z Dl1OgU.Kir.zyri;owej u:zu:pebro«)iI1ej dodaJtllwwj"l11J.i bUldOlwlami, głóWll1Jie kaplk=i
o wZlm&lt;aity!C'h ceIa'c!h k&lt;u1towych ozy pnzeds.ta.wioohw)'lCh.
W niemie'CIk'iei
nomeI1!k!la.Jtu,r;ze diwa pieDW\SIZoety.py n&gt;aJZy;WIaII1e
są Kaillwari:am/i, p.o~o:sItałe Drogaani
K!rizyiŻowymi. Wę~zy
nazYIIWają Drogą K'1'zYŻKJwą ralClZej siaocj.e pasyjne
we wmętreach
kQŚiDiJołólW,Ka,llWaJr,j,ami zaś po&lt;dolbnli.e j:JJk my w P')l'soe załolŻelnia
w wol'nej ,prZel5'1JDZOOi.
W k'a1JwaJr.iacih sltrd/ojlłJmi są ruielki,edy tylDko krzyże, UlsltJalwione Zlwykile na COlkJoIa'Cih, luib killPli,c;zJki z płyilkiJrnd wnękamIi (co ozęśiCiiej), roomi€lsZlC':wne w.Zldłr.l1Żdróg
czy nawet wśród miejskiej
Zlabud.owy (Gyor). Spośród
wielu odmian kalwarii
zakOmporJIOiwa1nylClhprzeSltir,zel1Jn.ie 0ze .S1cenalmi Męki PańJslkj,ej malo'wa'ny:mi
alib,o wykOlfil,mymi w posJtad płalslkiol1zeźJb c1zy diziel pe'~noplalstY'clznYlc!h, wk&lt;Ocr!l\Po,nolwia,nyc:h
w oiliwa,rite k&lt;llplri,crzJk~cozy też umiesZiclZlooy,clh w więlk!s.zyc'h kaIPlic:a1oh) Wy1róŻUliają
s,ię te, Mór,e są talk ZJloka,lwZlo,wane, by klr.a.j'OIOl1aIZJOiW,o
pnzyJpom'i.n&lt;ały jeI'OiZJO'l~mSlki
pejzaż ka1bW'aTyj'siki. W i'ch budOlwJ'e i wy!posaiŻ.eniu odiz.w,ieDc'iedlra się S1z'ciZlególIIJJie
wYll",azi:ści-ecały r,oZJma,ch ideowego
pIiogtrlaJmu do'by baIDok:olWlej.n:3Icec'hclW'anegootll"eścią IpalI'al]iibu:~hlZlną.
Chociaż lmlwa,rie wę~en'3ikJie swyuni za łożeni=i
pnzesitlfizt:ifilnymi i ClhaJDalkterem
zabudowy
przypomiJnają
podobne
r02wią!Zania
w .innych
Im"ajach pozostających
pod pI1ZemOoŻinymwlPłYIIW'emideowym poltJrY!dendk:i€lg,o K'Ośc:iooła, to jednak wylkalZlUją
pewne SlWoo~stecechy. T.afńli·epOlSiadają S!Zlouegó.1niJeobielkIty połu.dniOlwyJdh Węgier.
CharaiklterY'$Y1C,Zlną i'C,h właŚ!c.ilwością jest ZJaŁożen'ie w posbad
dlWÓich szeregów

�316

Recenzje

staaji m2lIIlli€ls~cz()JlY'ah po bdktacl1 pl'lQlSil;dkąlta1ego,pia-IOU ze &amp;t~)jąICą00 ~ońJO:l, w
ŚI'od1ku, z;wyiklle na ~rz.yde pa!gOOika,k:apiIJiJcągłówną. J:&gt;o j€\dme'j stl'OU1ieplaoo stoją
s1&lt;lJcje pall.1ZyISIte,
po drugiej stTJOlllienU·ĘlJ)a'.nzys1;e.
Pą'taliicy pr:zecJhoozą więc od SltaJe.li
do stacji pmemńerrz.aojąic kamdoraJZiOlWoplaic w POfPl'lZek (Haja, VfH-oolOd, SmJk).
K&lt;UJwa.rde stia'll'()Iwią, zdaniem &lt;lJUtora, kJtÓlrY jeSlt z zaJWodlUarclhliJte.k\tem6W1SpólpraooWlIJJilk.i,emw.iedeńskJi'e!go Zespołu do Badiań P,omnilkó1w P!nzydroż,ny·dh) - Clhare,klterys:ty,czny elememit w kJrejobrarzie Zliem węgier'sMch. WŚlród zad100wa'ny!clh t,eg,o
riodJzaju pomnilkó,w klU~tlUlry,kltó['y!ch je:s1t na Wę~l'zec'h ponad 200, uder.z'a uch ro,zma:ii1;,ośćpI1Ze~tI1ZeDlna,all'cihilteikJtonli'c!znai pklstymma,
Stanislaw

Bagra

Georgijewa,

Narodnata

architektura

w Bożenci,

Sofija

Bł'aszczyk

1979, ss. 153.

Jedinyun z najlwaŻJl.iej!SlzY'ohzadań Wls,półiczes.nej ebnog'rai!ii b'ltg1aJl'skiej jeJSlt g1'Omadzerne
zabytkÓ/W illlardY'cyjnej klU'lILUiTY
matenialnej,
spoleCIZJnej ; duc:hOlwej. u.systj;emaJtyr~Qiwa'nde zelbir.alIl.y.ch ŹirÓideł nalUik()lwy'ch sta'nQlwi podJsta:wę mo;no,graiii JmilOowe:go wyIl1i1k1uprac nauik'OIW'O-lbiOJdaIWlc:zy'c,h
etno'g.roafów buł.g&lt;llf!Slbc:h.Tego typu pracą joes:t o:maJw,iana tu mOlnoiglTi&lt;l!Ha
BagJry GeoII1g.ij,Elwej.Gelem jej była próba
al1a,roaMer y.JS
t yiki etno,g['ra[~cz'no-alI1c'h~te!kitonlic:zme
j, ty pCJIW
ej dl a 0'k:r·e:il10In
ego r ag10nu
bradyrcyjneg'o bu:downidlwla.
Butga:rira jest wciąż je~ZCizewajem
o dr.l.żym bOlg&lt;1C1tiwie
et.nogra.1iC'.znym, Nal'eżą do niego- przoo'eWlSl'L.ylstikiJm zabyt1kJ z d:zied:z:illY tr,ady,cyjlnego budOlwnictwa
lu.dolWego. Swz.ególne naJSlilenie s,ta:rego buidownictwa
wys:tQpuje na oosza:rze Starej
P'łanim.y. W,ieś Bozenai w o:kJręgu gabir,oWlsi!cirnpoluŻJona jest wł'aśnie na Ziboczac'h
PIani'ny. W BozeJn,ci zmajdJu:ją się 1i!c-.zm·e,
cenne obiekty !Jrady'cyjn€lg·o budCJIwni'cilwa
gmSlkLie,g,oz'Qrk r€lS1UO'd Jwńc,a XVIII do pCJIcząJt:kówXX widklU.
P,wca Geo'r,g~jewej składa się z c:zJt·er'ec!hozęś,ci. W pioow.srzej autorka pnzedsitawiła POlw;Slba1niei r'QlZ1wójWisi Bozenci, któ["ej azas pOl\~slba1lJiaszacuje się na prxel·am XIV i XV wiekJu. Najwlięik:s:zy rQ',zJ~wit wsi p1"zy!pada na oklres wylZ1\Vollenia
spod paJl!OIWania ti'llreclkiego (d:ruga poŁoIwa XIX w.ieku). Na okrels tein przypa,da
równi·eż apo'geum r,ozwQju :tlrady'cyjrneg'o buidowniClUwć;lwe wisi. W pier,wszej części
zawarta
j-est również cha:rwklteryrsltylkJa obiektów o c-hara.k.temze społeclZlnym, kultowym i tM1gOlwo.l'z·emlileŚi1,nuozym.
W części d[';wgiejzo'3.t-ały po:d:dane opisowi: zaglloda goQ:Slpoda:r:slka
WLfaJZZ domem mieS'zJkJaIIily.Jmi bwdy;llJkaiITlligo,~podariSik.iJmi 011'&lt;112'.
f\ulDlkicj,onalne zJWią!ZJkimiędzy
nimi. Bord;s:lJaJwo'wymelementem
bwdofW!niilc!bW1a,
wi'ejls'iciego od końca XVIII do początków XX wieku Jest zaglTlO.dagOS''podal''Slka składając,a S'ię z domu mieSlzJka1neg-o
i pomieSlZJOzeń g.o,S'podaJrsiki;ch. CellJt~al-ne miej:s,cc w za:~r:o:d2';i!ezajmuje
budynelk
mies2'Jka'1ny. Oałe gOlspodall'lstbwo otCJIcz;O!De
je:s&gt;tniJslkim, kamliennym
mUJr,kiicm z jednym l'lb dw=a
wejściami.
Do 2'JaburdClW!ańg,oSlpadalI1slkJi&gt;ch
należ,! przede wSlzySltki!m: s:zo,pa do pDzec.holwylWailliiJasŁomy, spi!chjm,z, '1'wclza,r.nia, a w nie'krtó'ryeh CYbe,jśaiacih rów.nDeż i piec do pi~clzeI1Jia C:h!loba.
GłoWlny:m założeneim
pr,zy rOZJplall}()waniu P()!5'zcze:gó,j1ny,cihpO'mieSi'liczeń jes:t
:z:orient'O'walnie cLomu mieszJka1nego ku na'słollleazni-o-nej Slw'onic, tyłem zaś w si1;[',onq
'ohŁodinyrcih, półmJOc:ny.Jchwiat'rów. Pir~ed domem, w ni ew.ielliciej odJeg1ośdi, znajduje
się s:pkh1e1I1Z,n.ielI1ZadkQ piec do pieCZJeni!a chleba i n.ieoo dalej s.toją,ca szo,pa.
O.zęŚć breec!ia poś:więoo.na jeSlt a.rcihilteik1'u'ToZ.e
bu:dY'!1iKÓlW
miesZika·l,nyoeh. Dla DIlnaw,ianeg'O oI~-esu cha'ra1kiterysty'c.zne były diwa tYlPY buidowniC\!Jwa. RóŹ:nio;.\ między
.nimi pol~ała
na odmi€lnnYiC'h kOHc-epcj'ac1h rOZiplam)wa1niJa pOlsZCizególny'ch pomie-'
1

�3'17

Recenzje

SZJazeń. P.i:er.WlSiZY
tyoP Clharalklt'ery,zioiw.ał się tYim, że cenl1iral1Jnemwe):yce mjino,wało
pomie5'wzenie
z o,grJJiJsIkiern, a porz.ostale pomtiffiZlC\Zell1liamieso2JkaWne rozJlokowane
były
w k=t~Clie kwadJraw.
C'ha'l1aik1t'efystYlOZillącechą dla tego ty\pu j.eslt rów-rneż i!slt'nieniegailerii
(c2Jardak). Są to t7JW. ,,'OdI1m"yltedomy" (otw.orern.i kyszti)
!W dl1u;gim ty!pie domaSi1lw cenrtmum k1ampo,zY'Cdi sltaInOWli med&lt;uż·e pomielSIlClZemde
pIlzech:odnie
(prust),
wokół
!mÓlr~O 'rOlmru'es:-zJCIZanesą pooo;slt'3łe pomieszJazen'ia.
Ohar&gt;arkterY!Sl1Yczny joot rÓM"niei bTaik gaI-eriJi i w z;wią7ikJu z tym domy te UaJZywane są "ZlamJkmJięiycrni doma,mi" (zattwor.eni kys2Jti).
Bez WI1Jględu jeooaJk na rÓiŻJn~cew OO!Zjp!.ano,warnu pOlInIi€lS:ziCzeń,w OIbu ty\p&lt;liCh
wy.s.tępu.ją: PQllITieS7JCIZ€fl1iile
z OIgJndrskiem (Ik )łS2Jti), d"ug;ie poo:n:ieSlZiCzenie mieS!ZJkJalne
{soDa), S(Pi,ŻJar.nia(Qdaja), pilwiIliiJc.a(TTUlJZe,
zimm.ik, cJ.,CLm).
Au.t'oll1ka s.'bw.ierdJza również
falkJt iJsltniienia kJ1Ek:u buJdy!rJlkÓlw u:LoIIDQWIaJl'ly,cih
pod
wspó~nym
daJcherrn. Wśród n1dh ;rÓ!Wn.i:eżwy.rÓŻinić mo;ima dwa tyiPY - "ocIJkJrylte"
i "zaIklryte". Stanowią
one jed:naJk odist~ps.i'wo od tYIPOlwej aJI"dhiitekilJury buidynlkÓ'w
mieS'Zkailinydh w Bozenci.
MI c:zJw.arltej części Ge()lngi~jew,a OIk.reśiila najball,ldiz;iJeljchia.rai!mery'Siyc:zJne cec!hy
ouidOl'l'onnilcl!JWla
we wSliOll'aJz mriejls1ce zaibyrt;lkÓlWBozencli w b'ilig.anskiiej a!ne'hiJtekiburnze
lUJdOlwej.
tl\JLcmolgraflie teg'O tY!pu są w BułgalrLi ball"dzo pO[JIuilJarne. Mimo swej :firagmentaJry!oz.IlJośoCize W:ZI~lędu na nacewielllkfi.teren, Zlebranj- prrzez Baglrę Geol1giJjewę materiał ze wsi Bozenci z zakll"elSIUaJIlchiiekfuull"Y LudQwej można braklbaWlać jalko reprezentaJty!Wlny dla oołeg'O oibiSiZoaJrU
SItiaJr·ejPłalniJny.
fualca botgato iiLulSi1lr,OIW'a'na
joot s'1Jkli'c.aanti,plan.alffi'i pomii,eS'ZJczeń i Zidjęciami,
z kltóryc'h wię~s'Za .azęŚć puJbl,illrow.ama jest po ra'Z pieI\WIS,zy. Umi'elję'ta1y idh dobór
porzlWa[a pnześledzić
wzwój tnaidycytJnego biudCllW,n.i'C1lwaw tej s/baToIplan.ińls!k.i·ej wsi
w okJresieod
kJoń'ca XV1IJI do pooząltlkÓIW XX wieku. Aiuiborlk.a zamieściła
rÓiwlrlież
bQgatą DiiteraJtul!'ę przedim'ioilu, a ,tlClikite iJnJdekls wY'I'ażeń g1wall"Owyoe'h stosOlwalnych
w takśC:ie, 00 wy!daje sdę nzeeŁą nad· wY.raz k1oniec:zną, 00'3Z indek1s rzoozOlWy.
W końc.owej części pracy zamieszczone
zo·stały streszczenia
w języku
rosyjskim
i niemiedkiilm.
Jerzy

M. Ci'oa'l'a, Zona etno,graj,icii

R&lt;'idii'Upi, Bu'CUiIe¢i

Ad:amczetooki

19719,S1S. 1'5i6.

:ROk H),719 oJClIIliO/tJować
-należy
w e'bnogll"aJfiJi rumuńlslkJiej jalko począt€lk nowej
serii wydawniczej
zatytułowanej
"Zona ,etnografidi".
To duże i niełaiwe
zamierzenie jest ze wszech miar godne podkreślenia.
Nie powinno też ujść uwadze etnogiraiów polskich. Zainicjowana
seria wydawlllicza
ma na celu ukazanie
najcenniejszych
i najważniejszych
wartoślCi kJultury i sztuki ludowej,
ich specyfi:c:zmych cec;h, całej
złożoności i bogactwa
wszystkich
stref (zon)etnograficaJnych
Rumunii.
Seria, którą
otwiera
pr,a,ca M. Cioalra, Zon.a etnograj,ica
RcLdiiufi, jeslt pr.zezmaazolna
dl!a s!zerokiego giwna czy'teLniJków, nie tylko etJ!1Jog1r1aiÓIW.
Wydawana
je;Jt też przez wydaWlI1liJc1lwo "Sipoint i T'UJry,sltytka". ZalP0ltmzelbO!\Wlnie na teg'O r,odJz;a'}upra'ce
jeslt
obeCinie w Rumulll.i.i ball'\dizo durż·e. p,ookll",e§JJił to iJnicjaJt~r i' JooOll"dylnator serili prof.
dr 1. V:lact;l~iu w wy!wlaidJzJ.epraISiOlWycrn udlzieO..ony.m p]SIlI1IU"Fi1a'c.aIl",a"po Uik.aJZanLu
się pienws·zeg'O tomu seri:i (Schipe la jresca. etrnograHcii a Romiiniei, nr 37 z dini'a
13 09 1!179). ZiwrocH tam mJiędizyinnylIDi
UlWlagę na durże wa.lorry poonawcze
i 00'lIlUlment'a'cyjne wyidaJWIll·ictlwa Z1wlaJs1Jcza.w ()becnej .dol:)lie.s,zy!ljk!o ddk,onuOą'cy!cIh się
przemian
Slpol'€lCZI1Jo-ikul1wII"OIwY'a'h
WISIi
rulmuńSlk~ej. Dlaltego też z wyd3JIiiern serW,

�318

Recenzje

bę&lt;Jącej pierwszą
tego rodzaju publiJkacją w etnografii
rumuńskiej,
nie można było
dłużej czekać, tym ba'l"dziej, że ma ooa spełniać również ważną rolę w wychowaniu
współczesnego
s.poł~eństwa
rumuńskiego·
w duchu
umiłowania
kultulI'Y wlasneg,&lt;&gt; iklraju, 'llwzu:mliP.InIi:ai IWyIIror;z.~
jego luidowyc:h ibrodycji. .Wyidl:llwnliclwo
oIkireślOlrle j&lt;lIkJod'zie1lO "o llla~wylŻJSlZymIrmrr'OldolWymI2ln.aC';wnilU" j'e&amp;t .więc rz jednelj
Slbronys:zJk~cem do ,,€ItlnoglraJflic:zmyc'h f1reslkóJW Ir'"J\ffiJUń:slkbcJh",
a 'z d.nugiej pracą l!'LaJUkiową ulkaiZiu;jąJcą ,rólŻ;ne .alSlp·aMy ~,galcLnień 'ksLZ~ałltują'cych :sposób życtia i IkJullltu,rę
WlspMclWsnej iRu\ffiJU'I1Jii.
:Ko[·ejne t,OlIDy IPQlŚwlięc1aJne·elbI1Jogre:fdio:zJnymIst'refolID !R;umuln/H IWyda'wl(łne będą
w c&lt;ią:gu lI1JajbliliJSizYlc1dh71i·eSlięc'N lat. Ptriz.ew,idu'j'e ISiię, że /Seria obejm/i'e ;polIl'ad 75 tomÓlw, 'C'hoć Iwohiwlili ooeclIlej ltinud;no 'JISotalLiĆIiioh ldJcZibę, :oowiem prolblem IWY'oorręlbni'ania lSitir,ef jest Iruie21wY!k[e 'Lnudny li Slkornlp1fuk;oM'aJny. N'i·ejednoiklr.oitlnie dopiero
w 'brakd.e ~pracy lIlalSltępuje rOikIreŚ'1eniedicIh grCłlllliK:y.Nie po/k.r)'IW.alją się ·OIIleooiWi'em
z powiatami
(judet). Nieraz w obrębie jednego mamy do czynienia
z 2 lub 3 strefami, a niekiedy
jedna z nich obejmuje
2 - 3 powliaty. Tu nasuwa
się jednak za·
SaJdruiooa Wą.tiPl:iIWOŚĆi lPY1talIlie&lt;Olkiry/terfua, 'na jaJk.&lt;iIc:h
OIPaJrltosię Iprzy 'uIS1ta:lalfiiuglfanic &lt;OłPI".aJCiOlWylWialIlylCih
lSIbref. Nielslte'ty, lIlie lWyjaŚiniiOn'G!lego anli :we IwlSitępie (w e;z;'tere~h językJateh) oouJkalZJUóąJcego 'Się piemv1slZeig&lt;&gt;00anu lSoerli!i,&lt;lll1i we wspomnil:llIlym
wywi~d~ie
IproJSorwym. A jestiOO lk1wesltiia IPi_Wipll:llnowa.
Pyitanie więc, na daJkiej
podstawie
mówi się o taJk.iej czy ilnnej strefie e.tnL~grnfkznej,
p&lt;moS!laje b~ odipowiedz'i. Ntiewliele też ltłrJmalClZy nawwa /SIbrafy, jeri:elli moiŻln.a CQlk{)[iWliekmówić lI1Ja
piOJootaJw:ie,pieflWlSlZego ItQIffiJU~ 'zaJPowtiel&amp;ilalnYlCihltJrrLe'ChnaISJtępmyc'h. f'oc:hoozi ollla od
mias.ta (IRiildau~i, BeN:;;, Bia:zau) lub oikIręgA.l(IDald), 00 okIr€Śła - jak .się wydJaJle tyl'kJo iUlsyituowa'll'i'e. Wą't/p1JiiWoścli.te IIlI:ISlUIWa1jąiS,ię IPrzyczyita.mu
'pjenW'SJZe&lt;golbo·ffiIU:
Zona etnograjica Riidiiuti, traktująceg'O
między innymi o stroju (ale tyLko stroju)
HuoułÓlw i \1II1lilk·a:ją·cegookreślelllia
BIuilro!Willla, ikJtólfe 'waUeźć mOlŻ;na jedy10ie w Illiektórych
pozycjach
bibliografic:łny,ch
(jak np. N. Jorga 1905, N. Łupu 1937, I. NiiStor
1~1'5" 192Ki) li IlllalZlwieMiUJz€fllIID
it€lchnilk łudowych !Bulki()winy .
.'PIienw.slzy !tom lpoświęcony ~()SJtal ;obszarowi \POl;oż'OIIlemuIW pólnocnej.częśc'i
R'Jm'UIIlJiiIna ~ralnlicy IZ ZJSiRlR.,IW ihilSitoryclzmej IklNlliJnie,Mo.lld.aJw~i'we WISlchodn~dh Karpataich. ,MiaSlto, lod lk1tór'e~o '})Os'zI0 ·oikJre,śleni·e stlreiy, .1eIŻąlce 00 ,km Ina IpóbJ1i()Clny~.zadhód od iSuCizawy., !pO IralZ piemw1S:ZYwyrruielIliiQlne !było w dok.umenJtach
w 141115 if.
OhaJI1alkJterysitylka :g·eogM:fjlozlliO-'hliJsŁorY'0zmaII1O~QlClZynająJca\PI"a,cę (s. ;:.5 - 513) Illie ,ogr.aniua się ,tyl,ko do najIW.aŻinfi'ejSlzylchdalt !hJ~t'orry'czmych li daJnYIC:hg~afi;ozny,dh,
ale
WlSik&lt;wud·eIna WlSiPÓbClześnied2liala·jąlCe lila !tym oibsza:Dze mulZi€la e'tmlOgranC'ZJIl.·e,;praooWllllie i&lt;l/l'ItylStów!LuidQlwycJh,feISitiJwal1eliItp. KoJ.ejne ,f{):ZldlZi~lyJZ;OIsbałypoświę.oone :na9tępuljącyrn
~idJniend'Om:
TrraJdycyjne rLa,jęci.a, RzemilOlSlo rw'iej:s:kiie {ikori.us21nitdt;wo,
krawiectwo,
rzemiosło
d~erwne.
celfamika,. pisalllki), Przemysł
wiejski,
Gospodarka
Wliejska, Mieszkanie,
Architektura
mOlrlumentalIna, Strój ludowy
(w tym strój Hu~
CCJłów), :OwycmJe, 'WlSopół'OOesne:ianprea.y €lt·no;g,Mif&lt;iC7L"1o-foJJlclwys.tY':7.lne.
Da·1Jsrz.eJsit.rony
zajmują:
z,akończenie,
słowrnk lokalny{:h
wy.ra'Lów, streszczenia
w języku angielskim, francuskim
i nierniecIkim
ora·z bibliografia.
Podkreślić
nale-i:y, że kolejno
urk:aJ2lUjąee s,ię :tomy będą 'OIpra'COIWYlwanewedWuig /tego .same.~ ukla.du IllfeśK:i OibejffilUją'C od 120 'do 140 SltIl1OO1
dmulkJuoraz 1100 liiu/Sit.r.a'CIj:i,
IW :tym lWięikJsizość barJWnych.
abecni·e iW 'PflZyg.otowaniu
jes:t .biŻ !po!llad C!.O tomów, ~pnzy ,czym (3 :z.a,pOlwi.edJ2liallle
dotyczyć będą: Beiu:;; (TraonsyllWan1a), Buzau (.MulI1tenia) i Dolj (Oltenia).
Na UJWaigę IZCJSłiuigUlje
m&lt;lfPa, ;na 1kJtó:re\i :lJaIZlOOC:ZOno·
wie~e ilIl1'eres'J;jącYlCih etlllografa danych,
jak na przykład:
wsie o struJktulr·ze i gospodarce
tradycyjnej,
wsie
w k1;óryeh występuje
strój ludowy,
tradycyjna
architek:tura,
obiekty
przemysłu
dQm()lwe~o, ilIWÓlDCIZ'OŚĆ
JaJlitYlsty'Cr.Zlnl1ł
'W direwruie, welln.ie, 1~samJk'i, 1k00ż,ulChyi ceraJmiika
ludowa, da,lej mUlZea &lt;llraz lirrnIpr~y ~a/fliel2lTIo-iolikl0·rysltyczne.

�319

Rec.enzje

:Etn~k2lIlY
IOIbraJZIRiuIl'I'1'UJlIii,
jlalki rw oiąiWU U'laJjbliiŻiSiZydh11aJtIUkazY1Wać nam
będz:ie ,sel'ia 1WyK:ira&lt;wnilcza
"Zona elbnoglf&lt;didi", ~w,moz.y ille itylJko o lbo1gaclIWie 'i IrÓŻn'orOldinoścd IkJutlJtull"Y
~ stt:ulkii m:.ldawe.j Itego lklraiilu, ale li o 'O@"omIie pracy, jakiej podjęH się abn~r·atflQw1e rumuńlsocy, Illiie pooiaida.ją'Cy - j.aIk w'iemy - ani Ijednej katedry lUm:iwemsyttecik,ied.Tyrrn &lt;teIŻ/to \wU~kisrLY'iel.Sltliich ~ulkJce&lt;si OiS'ią'giIlięd.e zasłiu@u'iąlCe
na uwagę li podkireś'hm'ie.
Zofia

Deleo Todorov
(red.),
Sofija 1974, ss. 497, il.

Dobrudza.

Etnografski,

jolklorni

Szromba-Rysowa

ezik.ovi

proucvanija.

Z lCytk1lU"Eit'noglra.fliJozne baoaJnia B·.lłiga.rii" ukazała
slię mOU'lograJftia tPOSlWaęcona
Dobrudży.
Celem tych badań jest anal~a
tradycyjnej
kultury
ludowej
w poszc~egól,nyc;h ,eiŁnogJraf'k2Jn~ctl tregti'Olnarch Bullg'atrili. od I:I POłOiWY XIX wJeiku do poł{)rwy
XX rwie!lro. &amp;da,nia
są prow,aidz.one JkloonIP1eikJSQWO
i olbeljmUlją s'ze:r'eg dy's'cYlPl~pokirewnyc!h. Są Qne pro()/wad~OIne lPf1Zez iMJulZeum i I:nslty/t1U1tiE)tln'Oglrarf.itiBułiga,I1s1kiiaj
AJkaJdemii .Na·..Ik. !Badalnia &lt;te mają Ityrrn WlięJkis:zetllniaICzenJied[a nauKi, iŻe przez 1WIie1e
Ia.t IBułg1aJria jaJko 'reg,i&lt;Jlll €ltJnOlgifail'Ui=y !była ~tooun;k'Owo mało JpmeOOJdana.
Pracę po,ŚWięcOlllą DobrulCliŻ.y otwiera
rozdział
Margar.iJty Vasilevy
o demoografioznyiC'h iPf'O'C"esaeihitego &lt;regiOl!lJU00 /końca XlIV !WIie'ku d'O lat /iO l!la'sa.ago iS,lJu[ec~a.
cała iffiOOlO/glralf.ia
,poidrzJie1lona ZiOlStała l!la dwie 'ZalSadlnictze crz.ęości. iPlierJW'sz.a OIInalwia
kUJIJtu'rę mait'eriaUną, a dinuiga łą&lt;clWiie IkJulJJlUl1'ę
lS\POł€lCiZJIlą
!i duch{)lwą, cZY'li - !iaik ~'O
2JWytk!ło'się 'nalZY'wać ootaIt·ni~ iklUa/t'"..Il1'ę
.symJbolli'&lt;l2lIlą.
W częścti ,piemwBiZej L'jUJboonhr DuIJro&lt;v pi'SiZe o 1I"{)/]{nfiIotIWie
'i hooOJWli aJWlietrrlą.t,
Lilij&lt;a Peneva ,QIlUClIWia
U(pOOiwęIWIiJnol1'ooliIi lCioOlmorwy
lPI'IZeaTIytsłlWi:niall"'sik1i,
a Snezaon:l
Błagojeva
memi'osło wiejskie.
Zaprezentowała
ona w tym rozdziale
takie za'jęcia.
jaJk: korwalłSlbwo z m-QIsięiŻJIlIi:c1lwem,
:ko~od:zjielislt\wo, lbednaII1Sluw'O,Ikiuśniell1st1Wo, ryma'I'stwo, garncarstwo.
PodsumoIWanie
tego rooolZiału, to omólWienie organizacji
rzemieślniczych w Dobrudży.
X,dlejne ldiwa :wzdlZiały 17J00000ały
IpO'§w.ięre{)lIlea1I1dł1ite\ci'Ull1Ze
'ludowej. BaJgora .Georgij.eva omawia d:QIlUmiesmk.aJJny li :Zalg1rodę. !l'OlSit1ałytu oanóWli.one ItalIde komunJilkacyjne i fUl!1/loojOloowneaS(pe'kJty zagr&lt;Jldy dOlbnlCitż'ańislkiej. Omaw'iaJąc
dom roties:z;kałllly
Georgi'jeva iSkJutpia się fPl"Zooe IWlsrLy&gt;sil1lóm
l!la ;r~amOiWa'nliIU wnętrza., materi'alle ikonstrukcyjnyrrn
i samej konstrulkcji,
oraz zewnęt=ych
i wewnętr~ych
elementach
Ulpiękisrz:ającyClh ifOIU'Ilę,bu!dj'lJ1lku (:jafk Il'1p. !QIbramO'wa'!Jie oIkiien). iW dirIUlgim 1I'00000000ade
Lililj.a iPeneva .prezenltiu:je lWyIS,t!rój lWewtrlęibrnny domu cllł()Jpslkiliego oma,w1adąc 'PO
kolei: d:zJbę,głÓlwną (Ikiuchenną), ,ilzJbymti€ls,2Jkaane li pomies:ZlCZ.enia ;g,o;sIPo1daII"CZe
IW budYlIllka'clhmliesaJkalnyc:h. A'"..IItQ&lt;rik:aOlP~Suije
ta'kri;eSIPrzęiŁy iCIooliiellll!le'go użyttku, Iktół'e
7Jnajdorwa,ły \Się IW Itytc&lt;hidOlma'dh.
Następne
dwa rozdziały
omarwia'ją tkaninę
i odzież. Gina Krsteva
o'pisuje tkaniJny lCIekOlI'acyjne, techJnJilkę IiClh ,wYlrobti., S/PDZęIty służące
do tego, lfuillllroję i Qłr'l1.amentykę. Natomiast
Ga!I1ka Michajlova
zajmuje się odzieżą Dobrudżan.
Bardzo szeroko opil&gt;uje Ollla 'OiSOibn'Ostró,j JklOibiecy i mętSlki, !talk calOiŚiCLoIwo,jak 6. jego elJememy, 1W~6.ŻlniJa'jąc IPrtZy Ityrrn JciIDka ;jego odmiaJn. iPOIClisumOiWallli'emItego .rOl7rl7Jialu
jest omówienie
Zlróżmcowania
funk.c.jonal'nego
odzieży. AutOiI"ka wyróżnia
odrLież na
czas cią.i;y i iPO'l'oo:u, ·odzieIŻ dlllł lI1iiemorwtląltd d:zliec,i, OOiZież idJa mfoldzieiy, u!bliÓlI'paJ!1i
i pana młodego, nrllodej męrżalt/ki li anłoid~
męża, os6ib id'Olrosłych OIMzoo~eż
pogrzebową.
Obok tego omawia ona funkcjonalne
2lróżnicowanie
odtieży obrzędolWej.

�320
Kolejny
rozdział
haipisany
przez G~nę Krstevą
przedstawia
ludowe
pożywieme. Auil;oa.ikaII:m:~zenlbud·e·w nilm !pO ik;oaeilP11Zyg-oitowamie 'c'hleba i :c'iaLSt,,olblróibikę
pIlodulkltów IZJWierzęcych i m1ecZJnylc:h, kOlD!senwolwa'rllie Iprod!uMów ,ml:nylc1h. Koń·~zy
się Iten 11'0'Zldi2Jiał
'OmólW;ietndem 'SlPOISOrbólw
j-edlzenlia i 'cał'olC!lzieUlnego iladłolslP~siU.
Drulgą ;część tej jpra!cy 'o,tmiel1a:ją Itir'zy rrorzJd:zialyS,bo,jana
GaUlceva i lforzJdz.iał
Margalri!ty Va'slilevy po!św1ięcone ŚiwiętolIn, 'orby,crz;ajom iob11Zęidom. GalI1ce~ opi'suje
oibyaza,je ;i ,oIb.11ZędyIrodlZ,~ilIUeIZIW1iąZi&lt;ł'ne
:z des2JCJzem OlralZ'OlbYiClZa.jei ohrzędy z,wią.zalne z iPIl'a1cąIdhłiopa. Na1;:OmJ~a'stVaslneva ,om&lt;l!w~a 8więta Ikalenlda'r,wlwe i Z1w'iązaIIle
z nimi Qbrz·ędy.
KO'lej'ny rrozdział Ul&lt;liIJlLsamy/pI1Zez DoIlco Told-orova IpoŚlWlięcony jest f'O,lIkJ&lt;OIrOlwi
DobrrudlŻy. OmalWia {)II1 !pO ikioJei pieśni IlmlędinLoze, wielkanooue,
święto,jań'sikie, weseline i 'Slzereg 11il1Uydh.Osobne tmiiejlslce madą 'w !tym Iro:zidzia,le ballady. Są to ul1;iwory
przede IWszYSltlkim ,o Itema&lt;tyce mLt,OloJ?)k'zJnejli ISlPo'łoo?Juej.
Ostatnd ósmy rozdział pOlś,więcony jest języtkorwi bułgarskiemu
i diaJektom wyst~pU!jąlcYIill Ina 1erooie Dobr-:rdży. NlliP~s'ał .go ,Maksliun IlVliladenov. Autolr ,przedis,tawłia IW Inim fonetyikę, mo,riol'QIgJię li iSymltakJtyt:kęInaJstępuijąJcy,dh dialeikltÓIW: m1zLjSkie,g0,
babk,ańlslklieg'o i t,ralkiijsr:kiego.
iPod&amp;uIIDO'Wlu,ją'cnależy Is,tlwietr!dl:cić,ż-e IPra'Cla nalPhana ,1Jositała z dużą l11Zeteln-ością.
Stano.wi świetne kompendium
Wliedzy et.nog)raficznej
o tym regionie i jest doskonałym uzupełnieniem
Kultury
ludowej
Słowian K. Moszyńskiego
czy Etnografii
Bułgarii Ch. VakareJskiego.
OmÓlwienie Itej lpraicy IZ lI'a'CJj!ijej 'Olbjętości lIDu'sia10się lo,g)mnioclzyćdo ,zasyglna'liz()Iwania ,pDohlematyt:ki pOFJiSlZanej IPl1zez aultorólW kSliąlzk:i. JeS1Jc'ze IZ IIDI'OU1liikarslkieigo
o:ibOlWliąlZJku
,naletŻy ,0dnolt'OIwal:, lŻ'e ,pralca Ita IPolsiada Ibolgarty materoał
ullulstra'cyjny
składają'cy
'się IZ Iponad 200 dlulsltiraJC'ji,w tym w,ie1u IklQl1orowy,~h, lb~bHo,grafię l:iaz.ą,cą
365 ,pozYJcji ,0lDaz'i'ndelklsy: Ige'OlgJr'ad'i'c'ZJUy
Ii lI'Zoczo'wy.
Mariusz

Gyula

Ortutlay

(red.)

Magyar

neprajzi

lexikon,

t. 1, Budapest

Baumann

1977, ss. 752.

Ukazał
się pierrws'zy tom lek,sy'konu
etnogr,afiiWęgier,
zawierający
hasła oJ
Litery A do E .. KrażJdy najdrobniejszy
element kultury ludowej doczekął się osobnego
hasŁa, IPo'CZą:WiSZy-od Ik°.lill1Julry
It echiniClZU1ej"ia 'na ,sYJmibd1icmnej'slkońc.z.yw,s&lt;zy. Talk iwięc
mamy w tej pra'cy hasła dotY'czące: okiennic,
brogów, budownictwa
mieszkalnego,
haftu,
ceramiki,
skrzyń
wialilnych,
narzędzi
zbierackich,
łowieckich
i ro'lniczych
orazwiellu1nnYJcih
l1Ja'gadnień, IkI1;ólrych wymieniaJnie
w !tym miejs'Clu lIDij'ał-o iby !Się
z 'Celem.
LLeIDsyikon lZalwieDa t,ai:kże ihals'ła ,poŚiwięc'One IbadaczomlkmlibUlry ,ludowej Węgier,
!JWóIDc,omIlrudowym li artYJsrtoon wyil~OII"zylSl1Ju:jący;m
'w ,s&lt;welj l1JwÓlr,czorŚ'Ci
motYiwy lud-owe. AibYOibraz tegio dzJiela Ibył lPeł1ne'ijls,zy trrizelba jes7Jcze dodać, ie autorrzy OI11lawłiają IW Inim IWIs'zytsitlk'ieIPr-olblemy, lkItóre IW ten 'CiZYli=y Is!posóib wiążą Isię z e1Jnografią,
jak np. czasoprsma
etnografdczne
ukazujące
się w przeszłości
i obeClnie
w !tym 'kmj'J. iKa~de haJsl0, ,obok &lt;br1eŚicii
,oIbjaŚi11iają'cej, zalwiera podsta'wolwą Ibibli&lt;og)ra:tlię tematu.
Załować na'leży, że leksyikon ten obecnie dOlStępny jest tylko w języku węgierSiklim. e; IUlwa'gliIna ibalI'td1Jo{bogaty materiał
ilulSltiralcyjny, 'za'Wlierająrcy ok 5{)OO !rYsunków i zdjęć, stanowi on jednak bardzo dobre ikonograficzne
źródło porów,nawcze.
1

�Recenzje

321

iPIrzegUądając Itę praJCę tna's.urwa się lPyrtalnde, -czy lIliie stać nas na IwydaJnie !POdobnej
pracy w masowym
nakładzie?
Plrzecież etnografów
mamy naprawdę
dobrY'clh, rtaIk ri;e lIlie powJ:rmo. być rżardnych 'til'lUldnOŚlCi
meryłtoJ."YJCIZI1Y'Cth.
Marif!LISz

Eirlna iP,ounierencew&lt;l,

O 'Tlws:skom folklorie.

iJZId.Nooka.

Barumann

Moskiwla 197(7, ,SIS.120.

Każida l!1awa &lt;kisiąrżikad:atylClzą'ca ifoiJJldoru ll"OISyjlslkiego'wZJbuid:za ;l·zasadlIl.iOl!1e zainteresClw.anLe wślfÓd mi:lośll1JJków IliwÓI'ClZOŚlciludowej.
[)otylczy 11;,0ItalkiżeomaJwdJainej
kisiąŻ!kd pióra Erny iPomieralIlcelwej.
lZJI1aIIlejIbaidacZikd !foMclJoiI1U
:rosyjsIkiego, .aul1;.oo::kd
szeregu 'prac 1. KsiąlŻlka Ita /ZIOlsltalalwydana w IramacQl !Sarlii "Z hiJsltodi JiJlteraltlU:ry
śwLa1;awej" i IprezentlU,je handtzo inltereSl\l!ją'cy mal1;·er.iał i!ioJJk[oTYlsIt;r,C=Y.
DOItYlchi0Zasowe ,0lSią'gJniędia fQlklorYlSltÓiW Il"OISY'jslkk;hi radziealdc&lt;h 'w d~ed~nie
badań Inad IrÓiŻ:nyun!igaóbUlnik:ami lfol]kJl,oo:uma·ły Isię idaa P&lt;ounieraJncewelj rpulIlikit.em
wyjścia dla ukaZiania historii rozwoju rosyj,slkiej t.wórczoŚlci ludowej.
iPralca ,składa Isdę z rPięciu iOO:zid'ziałÓiw.iPielI'lWlSzy pal'uls'zazagadnlienie
lPl'ocesu
twól'clLego 'w s,talle rmnoienLająlcYlm !Się [,dlJldotrze, w .kitólrylm widom me są elementy
'lJwÓiwWśCli2JbLarorwej i il!1dylWliidiUallne,j,m6wi o ISlPecyi!i!c'ellJtlwOir6w JlUdOiWYlClh,
'0 ich
1Jw61'calclhli IlJolskielaJcQl. W IrOlZJcliziaieItYlm alUltolMa podaje W1spamnJienia iZ dzieciń·s.tlwa
Q przedstaIWieniach
ludO!Wego teatru kukiiełkowego,
głównYlm bohaterem
którego był
uwielbiany
pl'zez. dzieci "Pietruszka".
ZamiłowIania
jej do folkloru
wyniesione
z dzieciństwa
nie wygasły w cl)asie nauki w szkole, tym bardz.iej podczas studiów
na wydz~ale filologii
rosyjsikiej
Uniwersytetu.
Opowiada
ona o wyprawach
studendkiich. orlg.aJIlIiZiorwany'c:hIPnzez UinLwel"isY't~ MOSlklieIWls.kiIdo Tórżny,ah regLonó;w
~w,iąli~u Rad~JIeclkdeg)o rw cellU ZJbieran1a 'i ,z;ClIp1syrwania Ultw.oo:ÓiWI!lwÓll'cwśc,i 1udowej, rw IkitÓiry,c'h/brała C\ZYlIl!l1Y
udział.
:Na po&lt;d!sIt.aJW.ieiwtielol6tn1dh lbadań dO'sZJm do wniasiku, ~e :fol]ki10,r nadal 'ży je
i ,rClZJwi:jaIsię;, pomiJmo zaJIlI~kiulPewnYlc&lt;h jego [Ol1IIl, a ZJwłaJsZJczanie.kitÓirYlch ,obnzędów bido1wYldh.
Do najdekawszych
moż'na zaliczyć drugi rozdział książki, poświęcony
charakterY'sltY'ce IIJiiekitÓiry1c,hga·tulIJIk6w \t(wóvcZiolści [lUdowej. [)ef1J.]~c!ję tel1mInu .lgaJtu.nelk"
przy,jmuje autorka
od ZJnanego f{)l]k1orYlslty J."adzielc~iego IWladllimira F,rO\PlPa, !WeKlbUlg
lUtórego trzy 'cechy Iwy,ró'ŻInia,ją IUlbwOTy!tego s~ego
,gatlUlIliku, a mianow:iClie: WSlPÓJ.nysYls,tem :poetyldkii, iW1~pó.1netpI1Zel2malClZe!I1ie
i j~dl!1aJkiowy dhllil1aklter wY~()II11lU1da
uwoIlU2. Alt'OIroka podaje 'kla'synk.a'cję ultworów l1uldawylc1:J.wedwIg IgatulJ.]kóIW. Do :utworów d:ramaty:cZJIly,cih 'lai!1Cza sZJitlUlkęlIUrdawą, t.eafbr (kulklie~koIWY,gry i ;zabaJWY. ikJor.owody ii Oibrzęd 'weselI!1Y. Tego osrt.al1111iegonie m'Orżlna !bez omSJ1;.rzeżeńodJnJieść do jednego ,glatuIllkiu, ponieIWarż skłaJda się on z eloementÓiW 'WlszYlsit:kliiclh
tt.r,zech gatUlIllkÓiWpoeZJji, Ipmzy .i ,d:r.amaltu iLuidaweg&lt;o.
,s.z'czeg61ną U1W&lt;ligęiP'omieralIlJc.elWa Ik'OI1lCenltiI1Ulje
l!1a byQdimłldh.,&lt;doslt11Zega1ją.ciW n1ch
,ad\bi'CliedalWnyiclh IZida['Zeń h1s1t'Ory'CznylcQl.Byl.iny mówią o milości do Oi}clZyzmy, o !bo~
haters!t'Wlie, 1waJ.eCZJności, o[,ia'l1nośd, lbe2JiIIlIterelSlOiWno'ścii fŻ;a,rl]wośd. iPrzy,pominadącc
czytelnikOlWi treść dwóch bylin o Suchmanie
i o kuglarzu
Wa,w:ile, umiejętl!1ie wykOl1zystuje :i\c~hfll'a~men'ty !dla IUIWYfPUlkJleniaibrady'cyjnyiCih 'idei iiloZioHi lluidO!We.j.
1 E. W. iP~lI!Ilee\wa,
S. I. Milne, IN.. S. Po~,
Russkoje
naTodnoje
twoTezestwo
w BasZkirii, Ucf'a 1957; iE. w.. iPoinllierancewa,
Pte.," ł Bkazkł jaTOIlla.wskoj obla.stł. ,JaTOSlalWt
1Sli8; Sud'by Tus.koj
.kazk4, MoskwIa
1965; S. l. MIinc, E. .W.~lmcew:a,
RUllskaja
fotktoTi8ttka. chrtestomattja,
Mosk&lt;wa
.19'll1; E. W" PoilIliea:-ancewa,
JarUkt,
".sowietSlm·ja
Etnogra-"fłja"
I

1975, ilt1' 3; Russ'ktje skazoc:mtkt. MO'Sll:wa 1976.
w.. (1. 1PrIopip, FotkŁoT t dtej.twttietno.t',
MIoSk'W1a 1111'16, s. 3 - 82.

21 ,,1.A1d"

-

tom 115

�322

Recenzje

Aultolf\k&lt;l omawia 'tu rt;:aikJZelt'emaJtylkę ,pieiŚn,i IfO,syljiSlkilclh,!podając dla pr&lt;ZY'kladu
kliLka telkiS,tÓ1Wpieśni mił'olS&lt;nY'ch, ż.oŁl1Jielfs!k!i,C'h
i C'z,alSltulSzeik.Zna:jroojemy
dek3lwe jej
~post'f\zeżenia doQltyC'zące iba;jek. otÓ'z jaJko' d ed1i nvcję bajki 'Podaje Ina,sit~pudą:ce oIkireślenie: "Ba·jka - to ,iPl'zede 'WlszYlStkt1murtJwÓir IPr.o&lt;za'oczny Q Ciharatk!t'er,z,e aW3Inb.rniclZyrrn,,ozatroQldziejiSlkim[tUlb'oibY'cz.a,jowym" opaJrtym n.a fiklclji" (s. 42). ZIW.ra'ca ona talkie
U'wagę 'na zagaidnienie
'wS(pó!Jny,ch 'ffiOltY'WÓWIbajek w f.oiliklo.nze św'iatolWym.
W ~rzecim 1f'oZJdiziarrelP'OImlieralllicewa IO/ffialwia diro:g:i 'foQ,ZJwojuli IWIS[lółc:zesne l,oo;y
poszczególnych
gatunków
rosyjskiej
twórczości
ludowej.
Czytelnik
dowiaduje
się
o wY'Oibny,dh haja'rz-aclh, ,pieśniall::zach li ,pieśnia'I1kaIOh [wdoQtwylch, talk!i'ch, jalk: :MaiNa
Kr.iuikOlwa, M.aJr,i'a ,K1riwopolen,olwa, lrena, F',iedio&lt;sl()lwa.MiochaJił SkaZ/klin i inni.
Czwarty
rozdział
książki poświęcony
jest dziejom zbieraciwa
w Rosji, sięgają'cym 'W\iek:u XVIJI, ki,edy to 'his:tOlrytk Ifo&gt;syj~kii T.alti's·7JC'zewfi,tworzył pieflwiStZy prog)ram .syJsiternatY'c7Jnego Zibier,aJIlIia,i 7.a[l.rsY'w,ania u,uwoT6w lu.dolWy'ch. A·.1~o'f1kaomaJWla
rolę tPisalflzy, !d:z.i'a!a:m:yiSlpołeC'zmycih ·i ulClZonyc,h Ifosyjs,kkh 'W'ielku XIX w zbieranii:u,
zapi'sywaniu
i popularyzowaniu
rosyjS&lt;kiej twórczo'ści ludowej.
Obecnie w Związku
RadziedK:1mZibiera:ciuwem
:zJaj:muje slię wiele pla:cówelk InaulkOlwych, P£'nadto sbdenai wY'd:zi.ałÓiw ifil.o'1-ogilc7Jnylc'hIUniJweT5yJteltów oraz ,osoby !prywatne.
Bail'ld'w cenne
są u'wa'g,i i raJdy, jakie aUltOlfl!&lt;Ja
'udzJie'!.a Itelj gnulpie ZJbiCiraczy.
Osta/Lni r07Jdtzia·ł !ki5Ó.ą.ŻJki
'zaJwiera ,SOpOIfO
oce'l1t!1yrc.hu.wag iPoś'wil;~o·nyc'h 1il1.elfa,turze o folklorze,
zarówno naukowej,
jak i popular,nej.
Pomieran-cewa
z żalem stwierdz·a, i,e ,wieJe '7Jb'i;olfó'wi p.r.a'c iE,o!likilorYlsityazmYiCIh
JWydalnY'ch ,przed Irc'wolu:cją 19!17 of.
nie doczekało się reedycji.
Oma'Wilalna ipr.arCaZiOIStała ll&lt;lipiJsa'na ,zwięźle li na zJbYt osziczędnie. Ozęó&gt;to czy,telnika ogarnia
chęć dowiedzenia
się czegoś więcej (1 wspomnianych
tu utworach,
badaoz'atC'h j 'zbielfa'czae&lt;h fo~kl:()lrlU.f)urżyrrn !ffiarnlkaJmer~tem IkJsiąŻlki jest niemal ZiUlpełnetpomi,nrięC'ie bog,a.teg.o d'ol!kilo'l1ukał.endau;z,olwo-.o,brzędowe.go.
Zdaniem
au1&lt;1pk,i, jedylnie !byiliJny, bajkri, ,pieśni li '=stJu:s~ki
na.j l e/p!iej od7Jwiorciedlają
f·()I1;klor rooyj:5ki.
Jest Itro ujęcie .ZIbY't jednorstlI"oIlll1'e. Ob.rzędy li Ipieśni Ika1len.dalI1Zolwo-obtrzę'd()IWe, tak
samo jak i powstałe
utwory ludowe, oddają charakter
narodu,
jego światopogląd,
jego zwy-c,zaje
Każ.dy z piędu ,roZJd:ZJiałólwolma:wi.anej ksiąŻJki jesitO\PalurzOtny s:taTannymi przypisami. UmieslZJclzen:ie przY1pisÓiw rna koil'Cu ,ktSliąlŻJkiutru,dni,a czytel'ni.koWli k,orzy:&gt;tanie z ni!ch. Ksią,żlka zositała wY'da.na w baJI'd:z.o rsl~omnej
SlZaci e' g·mf,i'cznelj. Jes,t ona
niestety
s·kąpo i:l!ulstr{Jłwalna, są w ,niej fotograrfie .kil!k'.! pieŚiI1'iar,zy ,i ,pieśnialrek ludowYCihoraz
Zidjęcie ,g)flllIPy,k-o-1clho:lJIlilkó;w
obwodu
::!,rclhangielsikiiego w trr-adY'cyjnych
fIOsY'jlSlkkh SltI'oja-clh lUl;:IolWY'ch.
P,rzy tY'ch w1szY'sltik-ilcih
Ulwa,gach należy podkreślić
d!ll&lt;Ż.ątws·kl; auiolf'ki o to, by
za,in&gt;tereso'wać c,zyJt'elniikÓ\w tWÓlflClZJOlśtCJią
l'lldOlWą a naweit tpozyJs'kać WŚTód llIi-ch nowyClh z;bier:a'c'Zy i baida'c'Zy f:olklo.ru ,TOlsYijslkde&lt;go.
1

Ludmila

Valacobnyja

pesni. Składalmi:ki

Red. K. P. Kabasnikau,

"Navuka

N. A. Bartasev.ic,
i Technika",
Mińsk

PiskoT.z-Nalęcka

L, M. Salavej

V. L JalataiL

1980, ss. 560.

J.est to już bodaj piętnasty
tom 7Juaillej serii "Biełaru.skaja
Narodooja
Tworczaśc" (tomy nie numerowane),
wydaJW'aIllej prz.ez Instytut
SZJtuki, Etnog'rafii i Fołkil'Oir'uAJkademii Nauk BiałorllllSlld'e'j SiRR. Tom glI"utpuje .pieśni .t~w. woloc'l.elbne, śpieW&lt;lJne 'W czasie św,ią.t wtie1k:.u1O'CiIl)'lOOjalkio P Oiwdlfl
szawa-nli a dla gOispooar,zy i c.z.łon-

�,Ręce~je

,ków i&lt;ch n:)ldizin, ży.C1Zetruadoibr'ego 'Jll'odzalju i .pomy&lt;Ś:Lne1.hod()IWwiinwentarza
żyweg.o ora'z szczęścia w ,poży.c.i!u.flodiZJi'nnYIm.Aut{)lf·k.a
iWlstępU do ty-ch pieśni, znana
folklorystka białoruska Lija Saławiej, slu'sznie pisze, że obrzęd woło'czebny wywodzi .się jes.ZJ&lt;:iZe
z cza.sÓiWpogańJsik,kh i że mial om Jciedy'ś c hOJra!lcter m a,gk'zn y,później natomiast pieśni wołoczebne przybrały charakter
estetyczny, napawały ludzi
radością z powodu nastającej
wiosny oraz poetyzowały
i afirmowały
pracę wieśniaika.
A'uito'flka wstęjpu zWlru'c·atrów.nież 'u'Wa'gę na podoibieństwo pieŚoruiwołoC'zEfuny.e'h
do kolę.d Śowieokid1. Jej 7Jdan,iem obrzęd wolO'c'zc.bny w tym :ks'ztatC'ie, j&lt;1Jkiiprże~flwał aż do początJk°.l na.szego siu leC'i.a, ustalił się w okresie XlV - XVI w. Z pI1zytoczonych opisów wynika, że jeszcze w połowJe XIX w. wołoczebnikami byli wieśniacy w średnim wielkJu olraz stars·i C'hłolpi. DziewC'zęta .natomiast śpiewały s·woje
pieśni woŁocwbne na św. Jerzeg'o (23 kiwietllli·a). Cie!kOJwesą i1nf.o.rma'cje auto.rkJ, ż·e
unia bardziej
sprzyjała
pieśniom woł'oczebnym
niż późniejsze
prawosławie.
Po
przymusowym wcieIeniu unitów do Cerkwi prawoslc:wnej pieśni te zaczęly zanikać,
bowiem du,c,hQlwni pr&lt;uwosłc~w!1i prześladowali
obrzęd Wlolo czeibny jako pogańs,ki
(s. 19). Dodajmy, że szczególnie miało to miejsce po powstaniu styczniowym, gdy
ha Bialo,ruś za'czt;lto k,iero!wać pOlpów z Rosji.
Au-tonka s'CharaiktClfY:1iowalapieŚinii wołoc,zElbne adres'owane
go~podalrzowi, gospodyni. dziewczynie (widzi ona w pieśniach jej adresowanych
przejaw ry;:erskiego,
eurOiPcj;SJkiegoku'U:.! daa damy), chłOipou, baibci, opisała poety'kę tych pieŚini i dała
krótką i'ch hisi1;o'riografię. oid Aleksandra Ry:pińs1kiego poczynając (1840). Zazna.czmy,
że wzmi,anlkę o obrzędzie WloloClZeibnymISJpot)"kamy Wic;z;eśniej u Ignacego Chodźki,
w jego opowiadaniu Domek moje,go dziadka (1,836). Ohlotdź/ko pLsal, że wieśniacy
bia!01f'US1cyc'ho;dZJi1ina W.ielllkanorcpo domach zpieśniią
pO'ls.ką "Wes'oły nam dziś
dzień na!&gt;tal" OpOIr.jego Pisma, ,t. l, W1ilno 1'8'80, s. 13).
WIStęp Lij.i Salawiej llUipisalny jest koimlpffientnie i barld7JO int.eresu.ją'co. S2Jkoda
jednakże, że pomija kiwestię SltOS'Ull!kU
Cihlolpów do panów. Wygląda z niego, że
wolo,C'zeibnky obc'hodZliili tyllko domy chłOlP9kie. A przeCież wia,domo, że 'chod:d:łi
również do diwo,ru, że azęstokT-OĆwłaśnie od dzielClizioca
za'ciZyna1.i"w,olO'C'z
Elbne". Widać to także po ,tebka-oh, kotarY-Clha&gt;dtresalami byli wsza'k ,;parnOlwi
e", "palme", ,,!panienki", "panicze". Autorka skłonna jest sądzić, iż epitety te są wynikiem hiperbolizacji, że w ten S1po.sÓ'b
zw.racano s.ię do :ZJwyikłyc.h,goISlpodal1Zy-chłopów i członków ich rodzin. Zgoda, że te same teksty śpiewano chłopom, ale nucono je rówhież "panom" .(0 czym !powiemy jes7Jcze niżelj).
Charakterystyikę
melodiii pieśni woło.czebnych dał W. Jałatau.
Stwierdził,
że
nie są ·o,ne za:leżne od pieś.ni cel1kiaw;nyC'h, zaJznac,zył na,tomias..t, że oIbo!k ,pieśnii
świeclk,icrh .byly też śpiewane w obrzędzie w,oloC'zebnym ,pieśni o treści rel'i,gijnej.
NajbaTdziej popularną
z nich była piosenka "Wialik św.iaty nasz dzień nastau",
która pOWls'tała jarko przekład znanej pdlSJkiej ,pieśni "Wesoly nam dziś dzJień nast'ał", co na1stąlpilo przypu's!zoz.a:lnie w XViIlI l·.Ib XVIII wieku, w czalsrie unii.
Teklsty ,pieśni zJOIstalyzalmiElSIz1c,zolne
w ,gflulPa'ch tematy:c:zmy'ch. Z'aczyna je dział,
w którym śpiewa się o samyc.lh wolocz,elbIlJ~kaCih,pot'elm naSltępują pieśni o g.o!slpodarzu i jegQ dtwOl",ze.Właśntie tIU SlpoitYikamyteksty, które z c'ałą pewnośeią były
u!kładane Ipi'erw'oinie dla pana, :nIP,:
i

Dobry wieczar, panie haspardaru!
zaśpiwajem
piesniu wialmożlJ1amu panu,
jaJk i dla .pana, talk sama dla pUJnIi.
U pansok'irm.dwaT{)C'ZJkiu,
ja,k u wialI1oc.zlk-.I,
.sadami absardr.iony, ty n.am harard1żomy.

�324

Recenzje

Pal11Stkaja niwa bu&lt;hie uradliIWa,
pansk:ije d~ieUkJi, jak u sadzie kwdetki,
da nawuki kiemny, u ra=owie
pryjemny

(.itd.).

Naleiy mieć na wwaJdze to, i.e włamie
przeid'e ,'\Wzyl5itJkim u pana wołoceelbnliicy
rno.g;1ll ldctLyć na S1ute w~Oidizenie
za pow.iJnsloowanie i na zaiPl'OS'Len!ie do poczęstunku,
dlatego też chętnie mu'sieli udawać
się do dworów pańskich
(tak też było
na Białorusi
Zachodniej
w okres.ie międzywoje11lI1ym). Potwierdza
to również częsty
zwtrQlt w i¢eŚiniacih:
Is~i, pra;j,SI1J1iwa'laJcze/bl1licrLkii,
ihrajuczy,
śpia;wajuczy,
'balhat-aha d/wara .s:zmikajutcrz;y.
Tym też należy t&lt;hlma.ozyć, że w ;pieŚinia~h ,wo1ocrz;e'oo1y·ch w op1sJle dO'IDU
wystęPUljąpIlZewainie
!reaJl:ia ,c,hara,kiterYlSitYJCWnedla dworu SiZJac'heckiego.
Oieikalwy je9t dJ:ciał ,zaityiu~QIWa1fiY Kal.endarr;z roboczy wieśniaka.
zamieszczone
w ·nim pieśalJ. wyUd.&lt;aza,jąśw.ięta ceaik,ie1WU1ei dni pos'ZJazególnyclh święt)"Ch, z k.tĆJ.rymi
7JWiąJZa·ne są dkirelŚ10ne et,CliPYpracy rOl1n:ilCzo-o~odnJiczej. Dla pieśni tych .charaikieryistycz.ne jes't slwoQ;sk,i,ei ~yłe
tTalkito;waru.e [post'aci ŚiWiętnyc'h. To samo oibseI'lW.ljemy w d!zial,e Pomocnicy
rolrn'Źika i pszczelarza,
w k!tÓlrym wy's,tępują t.aJCy pat1;iron.i.,
jalk ś,w. św. Jerzy, E~jaISiZ,MJiJwla1j, PU,otiI". WiaJdottfio, że ci sami ś1W.ięci często też są
spo'tYlkani w leigenda'C'h białoIiUislk,ic.h. Pieśni teodzna'ooają
się dwi.ą poetycznolŚc.ią
l dobme
św.iaidiczą o ŻY1W,e:jwyo!braź,l1Ii ludu bi.ało.ruiS'kieg.o. Dot)'lChczas były one
pt7:ewarżnlie pomijane,
nalleri.y się więc urz;na.nie wyd.awcom
tomu, że je tu zamieszczono w du'tej ilO!ś·ci. Dzi.ały na.SJt~p'ne, to DZli.wne zdarrze,n.ia w obejściu
wieltki
przybytek
go.spo,darzo.wi i gospodyrn'Ź; Słoail.lma pani go.sfPOdyni; Prośba o c1My, pocLzięl«w&gt;.amin, życze11lia. W d~e
·0I~1tinIim sa&gt;otyQ{lliffiYtaJlci.e ,powms'Zi()lwaiIlie dla are·ndarza. Niektóre
pieŚiUi zaczymają
się od pO'wrowienia
katolickiego
(a może unickiego) Niachaj budzie pachwaLony.
Bogaty rO!Zidxiał IJ1eśni aclireso.wa'nY'dh d/z,iewtazy'llie rna naisltęp'lj~e
drzJiały tematyczne:
Trzy
ozdoby
dla panienki;
Trzy
wianki
dla panienki;
Bogate
dary
dla
swat6w;
~rzy awry dla maoojców. Tu ::;ij)otylkaimy też t,ekiSty ,pok!rewtne polSlkJi.m pieśniom ludowylIIl, np. słYlnillą Kono'Pielkę,
21nalIlą z Glogeva i FederoW15kie:go. I :zmÓlW
nasuwa
się pominięty
we ws,tępie problem
szlachty
zaściankowej
i jej udziału
w tworzeniu
i k.u1lltY1Wacj,iniek.tÓir)"Oh pieś:l1li bia,llOlusllciicth. Dalsze dz.iały "dizieWiC2ęce" to: Miły znajduje
cLziJe.wczymd.epierścionek;
Ban~e1we odpowiada
tyLko kr6lewicz; WOWczeob'ndcy p:rZyr1W.szq parnience no:winy. W tylIIl oot;'atlIlum zna.jdujemy
wersde bi:ało.rru!sk.ie lIlałymelk" VwQll1roIle wła:śn.i.·e w ŚTodowdislk.u mi·ejsc'Cl'wej szlaclhty zaściankowej
w jęzYlk!"J polSlcian O!ffi:Z ,polJSlko-lJ:jiałoru.sJk~m (1!1[J. Panier1uu:zka 7U1JSza, jak
sie masz, kochana?
- nr 270). Pozostałe
działy poświęcone
panience,
to: Dziewczyn:a wybiera
so.b~e miłego;
U mŁodej HanvuUci pożqdane sW'aty; U panienki
g,roźny
ojciec, groźna 1IU1it./m; Bamemka ładrrua i zd:o/"na; Zyczen'ira szyb,kiego wyjścia za mqż;
Dziewczynie
zada'wane sq ZJai{laidki; O córce i synowej;
Upominanie
s,ię o dar,y dUJ
wołocZle,bn~k6w;
Dowoipne roZl'TJ'l;Qwydzie:wc;zyny z chłopcem.
iR;()I2Jd:ział,pieśni aidJres,owanytCih C'hlOjplOOjeslt s/t.oSJUIIJik,owonieldwży, lecz bardzo
ilnttereSlUlją1cy. Wyst~u.1ą'ce
w niidh reallia i niejasne
symibdJ..e wska'zlllją na slta·TOżytyny .azas iah ,pO'WSJtaonia.Cielk.aiwy jas,t tu motY1W żmii leri.ącej na kamieniu,
kJtóll'a,
m~ona
zabilCiem przez oM(~pca, prosi ~ o daJr&lt;JWainie życia w zamian za SIWe
,róŻinego rod'z&lt;liju ulS'łulgi. W niekltÓiryclh tekistaldh zamialSit żmi:i w a'l1a;],ogiwnej syt"lao'i W)'ISt~pu;je OiI1Zeł,sOkół lIU!b- Tur,ak, co jest ,późllIiej;szYlffi, siedemnaSJt!OwUecIZiI1Ylffi
ThaWaJr.stiwńeruem. Wiśróld aUJdoWlI1)'lCllpomocniikaw
ohło/pea wystęopulje rówttlii.6i. koń,

�325

Recenzje

który pomaga mu w poszukiwamJ.u
panienk.L W dziale Malajczyk zdobywa sobie
c1ziewczynę WI~pomnlia'fie są wQljls.kia ,talj;,ar'slkiie. Są też w:aTia1nity biało['ulsik;ie Zl1JaJI1e1j
polskiej
świeckiej
pieśni kolędniczej
"Jaś Lwowa
dobywać
chce" (tu "paniczyk"
dobYIWa Wail's"'awy). Ciekaiwe, żeSlPO!tyikJamy tu (nr 3,7,1 - 3'7\4) walrian,ty mVltyrwu wysyłatnia do til'2Jooh o:bcylCih ,!{["ajów po k'OnU:a, zŁoto i - dizli'eWlctZy:nę,co ,przYIPomina
balladę Mickiewicza
Trzech Budrysów. W jednym tekście (llil' 372) mowa jest o ziemi "al'bo'Wsikiej", co jeSlt reminiJs'c'encdą lJiemi "lwO'Wsiki'ej"ze
W1SJpomnianej 'kio[ęldy
polskiej "Jaś Lwowa dobywać
chce". W pieśni nr 381 panicz "Albou-miesta
razbiwaje". O~romni'e cli:ełkiCliWe
są te pOlWliJnOlWa.o1ma,światllc,zą1ce {) żywej ongiś receIPCii
po1:skiej pieśni r)'lceJ:sk0'-wojslkOlW)'lDh na ter'enie Białol'ltl'si, co miało miej'sK:e pcr-awdopodobll1ie w XVU w.
:BoiZlolslbałe.działy pieśni to: Woloczelbnicy u babci; Czerwome jajko - drogi podarunek i pl1Zy:ŚjpieJW\kliż,aI1tolblitwe. Pu tek'sl1aldh zamiecS;lx:zono nuty. W komenta,rzach do poS'zc:Legó[illY'Dh teklsltÓM' poidalne są kih metcr'y:azlki. WyiI1Iika z nix:1h, że tom
.zaIW'iel'a :LatrÓW'llozajpilsy daWlIle, jlUż pull)1il!mW1atne, jak też nowe. Są również pOIdatne
meLryiC':z,ki do zajpiJsÓiw I1JIUl1owy:dh.Ptaza ty:m tom posiada indekls geog,ra[1iJcmy zapisów oraz osdbO'Wy - 7Jbier,a'ClZYpli'eśnd. Bralk jest '1atomiast
il!JJdelkrsuinciJp.iltów.
Na z&lt;lJkoń'CIZenie należy podkJr'e§1ić dlUtżą warJ:ltość OIffiÓ\W,iOcr1ej
tu anlto[ogH (pieśl1ii
woloczebny:ch i jej IprzyidaJtlności do baldań kiompa,ra'tY:5Ity:az.nYiC,h.

Estonskij
fIolkłOlr. Praca
zbiorOlWa,
ss. 356, w tekście mapki i fot .

red.

naukowy

R.

Vi,jdalepp,

Ta1Um. 1980,

.!nsltyltul1 J ęzy:ka i FOIlIklrOlrUEstońslkJiej Aikatdemii Naulk wyida1ł pracę :zibiorową
o fo]JkiloQrI12e
e5ltofustkdm, kJtÓirą przytgoltawall!o 1\4 wSipółaultorów.
Bra'ca o pC)lwyrŻSiZy:m
tytule, CffilJna i PI"zy:SIt~pna tailcrże i z tego POrwOdlU, że na!pilsana w zrozumiały:m
dla
nas języ:kiu rosY'iSlkim.
rZalc!l:ciw,a,jącejak bagal1y jels.t fd1ikl1.or SłO'W1IlYliudów półnorcy! ZalfÓWino FiInowie
zresztą, jaJk i :E)s!tOńCiZY:CY
2iCliSły:nęLiw EurolPie ze swej ogcr"OIfficr1ej
p:ra'cy nad ~Otmadzeniem i systematyką
roda;innego folkloru,
tj. pieśni, bajek, podań, anegdot, przysłów i a;a'gaJdelk.
'
Plemiona
ug1'o-fińsk.ie, ludy niegdyś na wpół koczownicze
o rybacko-łowieckim
trybie ży.lc:ia, wyodrębnńly
Slię w wy:ndJkrJ 1lITIdeszania Siię fars mongroQoirdallnylClh i europejSikix:h. Zaistniało
to na Wyźyalie Ur-a'lskiej rOlZ1egle poljmo,wacr-J.ej, a dalszy proces ewr{)lpe]za,c!ji rasy i k1ULtlU[,ydokonał się juiŻ moo Ba~Y;kiem. Finowie nadiba,łI1y1Ccy, jak przy1:imuae archeol~iJa,
oSii&lt;\l~
wylbreeźa &amp;lł'ty:kIU wiCześ'ruelj nIirż lwdy lelttońslkde i w OIgÓi1'ei:nJdoelU&lt;fO{Pef)sik'ie
i byllii w pewnym
seIllsie kOO1lty:nlUaiorami ceramikd dołJkorwo-grzebyBwrwej
Ul - U tys. p.n.e. Do rolniczego
a 2iarazem osiadłego
trybu ż;,nclia Finowie
nalC1Jbałtyrocy prze'szld dOlpiero w pier;vv:szy'ch wielkarcih nasrz.ej
ery. W dziedzllin'ie hodOlWH i roB.ndic,tJWa~a7ll'la1C1Zasię wYifaźnie u Es.'tońiCtZy:ków słownictwo bałtyjskie,
a także germańskie,
w słowach takich, jak; żelazo, mieca;, socha, kSiiążę. Ze Słowianami
FiJnowie nadbałtyccy
zetknęli
się ok. V w. n.e. Okres
WaJregO-lI"U'sÓ'Wi c&lt;:LaIs&amp;,w
pańlsltiwa kij'oW'sl!t&lt;iego za.waczytł slię oddlZiaływaniean
Q,T,gamzacyjnym
i fiskalnym.
Państwo
kijCJlWSlkie wciągnęło
plemiona
fińskie W' zaleOOość
sŁużebną i ry:censiką.
WIia·ngnięcie zaikonr.l niemiecikiego
na poctZąilku XII[ w. do Est'onti l'Otz.iPOIC'Zęro
nową erę w jej dizltejaoh i wycJisnęło ,piętno w kul!ltu[1Ze i w układalCih SfPOłec:z.nyoh

�326

Rece-nzje

aż do WlSiPó,łczesności. Zakon rozwij.a pl,anową , initen:sywną g'oopoda-rkę rolną.
W wpra,walCh ZMJnacza się klU,Ltura żyta i jęcZJmienia. WlZlra's,tatalkże liicziba Ludności, m. in. przez dosiedlanie
ludności obcej i w XIII w. łącZlnie z wyspami
Saaremaa .i Mu~hu kraj liczy 200 tys. ludności - per. stan azisiejszy: l mil 375 tys.
mies7Jkańców i po~iertz'c~lfiia lkiralj.u 4\')',1 tys. km2• Ro'ZiWi:jająsię rzemiosł'a i wzrastają grody, naj,większe z nich Tartu i TalUn. Feudalne państwo kawalerów mieczowych wprowadza
podział na terytoria,
tzw. "ziemie" z gródkami feudalnymi,
mają,cY'mi ul~pra'wnić ,pobór daniny.
J ęzylkoW1oestoński, karel's,k&lt;i, iżolr1sikii vE\Pski naGeżą do wSlpó'l'nej gtl'U!PYpółnocnej, Finów nadbałtyckieh.
Pud względem dawnYJCh ~ienzeń i reLigii, E~t{)wie jak większość Ludći.v
ugro-fińsKich - wY'lZinawalianimizm i totemizm, a rolę kapłanów spełniali czarownicy-szamani. WpłY'wem indoeuropejsKim,
a właściwie bałtyjskim
w sferze wierzeń
wy,daje się być kwIt g1'OOllIU'"'Pi'oru'lla
i jego gromOIwładcy w J)OIStaiC1
sędziwego sitar-ca,
a t'aJkiże cała plejada demonów QPi,ekuńJczY'chdomu i obelj,ścia, pól, wy!dbra'żany.ch,
podobnie jak u Bałtów i Słowi&lt;lm, w postaci węża lub łasicy.
Es,tońs.ki teI1min ,,:rahv,aluuile" ma szerok'ie pO'jęC'ie i oznalCZa całość twóoc'wś'Ci
duchowej, artystY'cZJnej, w tym toakże twórczość słowną, a w niej pieśni, podania,
anegdoty, pl7:y;słowia, zagadki, tańce i muzykę.
Zooeranie rc;dzi:mego f'o1Jk1omuma w ESltonii długą i bogatą ł1i's,tor,ię_Gromadrz·eniem i systematyką
pieśni, począwszy od XVIII w., zajęli się Niemcy i miejscowa,
częściowo naturalizowana
iIlJtel,igencja niemiecka. Prace na tym polu zapoczątkował K. Schlegiel (1757 - 1842), a następnie J. RozenplaIrt (17'82 -1846),
A. Kniipf.er
(1777 -1843),
K. Hanander (ok. 1790 - 1870), K. Peterson (ok. 1801 -1822),
F. Felman
(179'8 -1!8'50), F. KJreui'lM'ailId (1'002- 1&lt;8'812) i inni. W 60ft80 lai1;,a,cIh
XIX
w. 1Jbiorem
i systematyką
folkloru żywo interesuje
się Jakób
Churt
(1839 - 190:7). Kiedy
w 1872 r. zostaje założone Towalrz.ystw,o Literatury
Estońskiej,
J. Chu,rt zostaje
jego pierwszym prezesem. OrganiZiUje on w kraju sieć korespondentów
w sprawie folkloru i tą drogą otrzymuje ok. 15' tys. zapisów. Towa'rzystwo wydaje osobne p'll'b1!~kaICJje,
wśród k!tÓir)'loh naclzeIne miejlS\ce zajmude z,biór pie~ni J. Ohwrta
w dwóch tomach p.t. "Stary kannel" i wiele innych publikacji poszczególnych autorów, ja!kzlbiolI'Y ba/śn.i i o;pisy obY'cz,ajów. Na pnzełomlie XIX - XX w. duże zasługi
w gromadzel!1iu folkloru słownego i muzycznego położył OsikalI' KaHas (1868 - 1946).
Z jeg,o i;njlc,ja,tyrwypOWlsta.je w Tail'tu w 1909 1'. E1;,uogTad'ioczme
Muzeum Naradolwe,
kltÓirego też by,ł k'ier'Olwni:kliem do 1'9'18 r. W roiku nalS~ęlPnym ńa uni,wersyltede
w Tartbu rOZJpoczę1:ezostały wy\kł,ady z ku'1otJUlry
narodowej i folkGonu. P,ierwsayrrTI
j.ego wyfkła'dOlWlcąbył Walter Al!1Idenson (l68i5 - l!1'62). W W127 1'. pl7:y Muzeum NarodOlWyrrTI
w Tarlel twoJ"lZYsię aJro'hiw.u'ffif,oJlklorys1y'azme. ProlWadZIio'no na:da~ kOJ"e~pondenqję ,z f,oik;lorysl1:a&lt;mi
w kJra:ju, a w lataclh 1'9316- 19140 ariClh'iwiU1i'1
wydaje spe.eojalny bl'wletY'n.
,p,o H wojnlie ś~iat. w 1191441'. pnzy Pańs'twowym Uniwersy1;ocie w Ta,ritu re:alktY'wowalllo ka't,edrę folkloru, połą.czOiI1ąw 1946 .1'. 7. katedlI'ą Ji;teratJury narodolWe&lt;j.
Od 1952 r. w 1I15'fY'tude Języlka i Literatury
Esioń8lkiej Akiademii Nauk za1cżyna
dZJiał,ać sekt,or f.ol\~orystyl1ci. WlS(pÓł'C'zesnebada'ma terenowe prowadzone są metodycznie i zespołowo, biorą w nkih uld!zJiałpr,a'cownicy naulk'OlWii studenci. Wydano
szereg monografii
i opracowań z dziedziny folkloru słowno-muzycznego
i obrzt:dolWoślCi(jak wesele), o instru'l11en'taC'h muzyc~ych,
o piewcach z WySlpy KichJnu;
ukaZał się zbiór bajek w u:kładzie F. Kreutzwałda
i J. Kundera, opowiadania o myślistwie, zbiór estońsk:ich pr;z;ysłów, estoński kalenda,!'z ludowy, prace z historii
związków fiń'siko-słowiań'skich, naukowe analizy poprzednich zbiorów pieśni, aJntulogie folkloru
dla szkół. Z zalin!teres'Q',wań na,nodami poKrewnymi
i sąs.iednimi

�Recenzje

327

powstały
prace o różnorodnej
temat)"Ce, jak: wierzenia
Liwów, pieśni. ludowe Liwów, pieśni wodskie, zapisy poezji" narodowej
Wepsów, !żorów, MOldwinów
i Marijców .
. TiI'U'dno Ije'::&gt;tpI1z'eid'sIta,wić 'CIho&lt;eL&lt;WJby
'lla~iQlgól,niej9zą ,chau-a!cterYiSlty1kę !tema,tylazną
pos~azegól'ny;oh ,d!zia1ów folkloru
iW jednyrrn wy1dam·.l ikJsiążikowym, 1t000eż auil;orzy
za:sY'gnahZOlwał1i 'W nliej ty.Jlk,o głÓ'w:niejS'ze mcrty;wy i treŚ&gt;Ci. iWliele 'lllWag1ipOŚlWlięooll'o
jed'naJk o'oo1zęd'om dorocznym,
ik!tÓiryun rtowarzy!SlZą pieśnli, lI'€ICyjtacje i za;kilęda.
,!Qa'syj;iJkalCję lpi'eśni 'S\PTOwaKWi,ć1ffi0000 do ;na:S'1;E:!pu!ią&lt;cY'C'h
grup: iPieśnli. 1;a;w. II"UmC7Jne, ,pieśni ,WWkfilllgów, płalooe i ~ame'nity, lPi'eśni Ims!torY'azne, mag iaz.ne, \pieśni
wykonywane
przy pracy, sieroce i wdowie, pieśni doroczne -i obrzędowe,
korowody
i tańce. Na:ibaI1dizi€lj :aI1ohakzmyun ~datwj,slkiem ISą ,pieśnli iI'luni:czne iQlPiewadą,ce 'ozyny
bohateróiw, za'Wiierają&lt;ce ta/kJże lwątkJi miltJol,Qglioone i ,k,osmooog1'c2lue. :Pieśni lI'unlirczme
sU'g,erują lek&lt;sylkal.ne ,podOlbieńls'two lZ .rulD&lt;lIIni,lozyli najslt&lt;llI'lS.z.ym!ty;pem :pi'sma sItal'QgeTlffiań's;kIie~o r(nood)'1okii'ego}, IktÓire lI'ozówJiljało;się w II - IV w. m.e. a pr1Zeżyltki jego
Ultl'z)'1ffiały iS,ię do ~ 'W. iPlieśnti te ISą lPowa;ime rw 11aJS'tI1"OIju,
wykonY'Wan-e !są na 'SlPosób skandowania,
a .głów,nym ŚIXJldkli:em·iWyraiLani.a na,sJta'I()IjÓiW,
;.l'C'ZUć~ myrśli jeslt
meiaf,ora. ·Języlk didh jeslt aridhaJilC'ZJny,IIJi]iIslkii
1fiń9ki€lmu, urt,:r:wa~iły się 'W nilffi coohy
dawnych diaJlek,tów. Ujpadelk IpieśnJi II"Urnli'C1ZJI1)'1dh
'za,czyna ,s'ię IW XVIiI w. lZ:acrz:ęły OIne
tiraICić '~wój 'sens iW zanJi€luialjąCY'Clhrs'ię Iw,alrunJkalch e!k'OUOlffiilc,zmyrc,h
i ikul1trtllro1w)'1c:h
'WIskuiek o!"(),2JwO'ju
miast, ,pOlhor,u do, iWiOIjslka,a ita'kże lPOd :wtPłY'W8ffi IpieJŚiI1i,l'\U·s:kdoch
i lotews&lt;k1~c.h. Niiek&lt;tÓire jednalk ee!dhy. pieśnli TUlnOOzny;ch ult;rwa[liły !Się w piwni'ach
obr·zędOlwy,ch luotowarn)'1cih Ó€SZiQZe
w X[X i .w XX.'W.
Nowe lpieśni 'w)'1TÓiŻnia(ją 'Slię: 'prqpQll1CljonaJ1nie IZb:ldo'Waną ,sta"Oifą, IW ,temalt)'1ce
pr1Z€lwartają lI'eail'ne ltireśm IWIZliętez 'ŻylCia, czętSlto o Ispo)r'zeniuh'llmory;stY'c7lIlym
il'll'b
satYJ'y'czn)'1ffi', od:zmamają 's,ię żYlWO'ś'Cliąijęzy1ka. Do !tej ;gJr'lliPY\pieśni lffiocllJ1arz:aJ.Uiczyć;
pieśni ,wrojslk'O'we, żei~aII'Slklie, ,pieśni 'o ld.allelk~CihIkraj,ach i 'obcych mia&lt;sitalclh, jak PeteI1SlbuIlg ,i Ryg.a, o zesłarniu na iS)'1bir ,01I'aJZ
Ipieśni rIWry,c~ne. Do nO'W'S!ZY'cht£orm \pieśni
i l:albaiw należą 'kol'\OIWOOY,itd. il;ań,ce anł'OIdizi,e\Ży,ikttÓor;ymtoWalI1ZYSZYŚjpliew.. KOI"OłWO"dy lU FIIDÓiWIws'ka'7JU,ją na lW\Pł)'1wy' 5,łOiWdaook&lt;ie.Te&lt;maity1kailcih u,ekka i lI'adOlsna,
mÓ'W-iąo lPięikiI1!ieIPrz)'1Tody, i(J miŁOiŚoi, O'sł!ońou.
,DQ;l'Oc,z;n)'1ffi
oOibCIhodoan i o'br!zędQlm' rtOiWaJDz)'1szyłyI()Idjpowlednie 'S&lt;trofy pow1oozow.ań ,lulb !zakJ.ęć. ReH'g-i.a &lt;ohI'lZeŚ0~jańSlka, Ijaiką od Śfed&lt;nJiowiecza była relJi,g:ia rClyunSiko-lkatO'liiCIka a później
pI'dtesitantylZlffi i w mniejsz)'1ffi s/topniu Iprawolsłalw,ie, nie
z.atalI'ła rdalWlny'ch cylkilri&lt;czmyrcrh
,oibdhodÓiw, a 'raczej dawne I()\by,clzaje i 'obr'zędysp1ortły
się z ,chrzoocidań'SlkJj,m-i. Cylkil 'abclhOldów &lt;doro0'czn)'1c;hlI'o'ZlpQ!Czynał się ,po 'zbiora,ch
płodów :r-el!1'nY'Oh
izaibezjpiecrz:eniu b)'1dła na zimę. Otwierał
je 'ZJwy'klle d2lień. ś.w. Machala {029WJr,z,eśni,a},ilulb dtz.ieńśw. Mamina (,lO -liis,t.opada). Na ten okres !pI1ZYlpatdało
tak.że IWlSlpoilTli'nanie.zmadye,h.
Obowtiąz)'1walo lPow~trzyunywalIliie Is.ię od ,nie!ktfuyoh
pr,ac 'Związany'oh z hałasem
i s&lt;tt.lokotem, zaJka'ZY1wano ~i},ośno śmiać 'S'ię ,i .ro·7JD1a1Wiiać,
OIbowiązy,wała ósza 'W obe'j;śdu. W święta li-esienne· ,i IZimOlwechod'ZJili przElbi€lrań,cy
w ma'slka1c'h, ero ma j;alkJLś,stary sen'S, zarś p!oWli,IJj'jzowan.ia i IzaJdęcia łą,c,zyły ,~ię
z wY\PTasza1niem ,da'tkÓ'w. 26 rriJS'1;'OIParda
olbohO'dZlono t:rady,cYdrnie św . .Kata'r,zynę. D:ZJiew~czy Iwi,eczórr miał pod'orbnyc'haraJkit'er
jaJk gid'z.ie indzielj IwIDumpie
i związany
był
z w.rÓoŻJbarni'i za'baJWalIl1!idziewcząt.
Moty.w 'słornia'nej kuJkly ·oibnoSlzonej pI1ZY t)'1m
śWlięcie i wielu mny'Cih miał C'ha!TaJkter ma,gii p1.od'no,śd. 'Najhapdz,iej
ZiOacrnienny
ohau-aJkt1:ermi.ały o:bohody św. Mamcina, dzi:eń urodzin iMarcinaLwtra.
Obrzędy SlPełniane 'w maszJkaro,ny
za'Wierały
rwieil,e elem'e'ntów
magii
:płod,Oiooci i urodzaju.
Sw. IMaJ'Ciin !Uważany jest1: w Est,onid /Za lPart!To'na bydŁa. Boże Na:r,oulZenie zamy;kalo
okres 'WSipominania zmarłych.
ŚWiię'to io nie m,iało .okJrerśl'onego dnia i przYIPadało
między 2:1 .grrudn.ia a 7 &amp;t)'1cIZiOia.W lPieśrniac1h pr;oszatlny&gt;Cl!l ted U1r'ocrzYlSi-oś'ci;przewti.jają się ImotY'WY runi~ZJne. W Nowy' ROIk ,biegały ,po wsdac'h nOlWoro,czne ,kozły

�328

Recenzje

i malcy z powi'IllSwwaniami.
MasleIlJiJca lCZyl~iZajpuLS.1;y,
!tj. ,k'OOliocikaJI'nawa1"J, miała
podobny przebieg jalk u ,prawoslalWny!Ch Wieilik&lt;Jtl'\u'sów.Ma.s:lenka U'sltamlJW~&gt;oabyła
z,aw:sze na w:tore/k: IpriZYlPadadący na nowiu. Na&gt;k:azywane w .tym cr.aJsie były 7JWyez.ajow.o sanny i ś'lwZJgawikina wysoik:i, dłJUgi len. :Wy',lść na lód w tym dllliu, chociażby pO'Sllać, było nakazem
l1naJgUJca;nymli tz.alPewniało 1\.lir{}(:lJz.ajny
lIen, jalk mówi
pios'enika. Sanna k'Ońmi na daleikie &lt;niekiedy pnzest,r,zenie, na d-&lt;ybry len, Iprzypomina nieco IUlSkie ó. 1P0000000ie
3mlllilgi.
Do 1ba1l1d'ZO
typowyoh .z.aJbaw mło&lt;d7Jieży okJresu letniego naJeżały hu'Ś-taWlki. Staweiano je ,przed W,iellka.nolCą ci. pnz.edłurtały się do św. Mlchała. Olbolkhrl,śItawe/k: Ull'ządiza&gt;oo!Plac zaib&lt;lJW,i itańców. Młodzi€IŻ zbierała 'só.ę'tam ~wyk1e w sobotę 'i w medzielę. Pieśni śpiewane
pnz.y huŚitaiWlkadh 'Są lPI1Zew3Jżnie żaa1'olbliwe lub [j,ry,az.ne.
Hu śitawIk'i, jaJko ululbiona forma lI"ozryrwlki młoo~ieży ok.feslU 'Wliclkanocnego ;i Zielonyoh Świą.tetk, ,znaJne były talkiże lU Sło'w.ian IlULSrl:ic'h.
Seoo .tYJCIhzalbaw mało je5'Ł
znany, &lt;1JU,to,I'Izy
Esttońslktier(}ofo~kioru mówią, IŻe byłą :to forma Ifozryw,ki oI'lga·ni'wwana dla pod/danyK:h jes!ZICze,w oIkrelSiefeudailnym .
. Ooohody św. Jana (,K'Uipały) madą ,podObny prze'bieg j3Jk rJ innych Rud6'w EoJr,opy. Równdeż 'nie ,wyró,żniają Siię czymś s,ZCtz.eg61nymOIbnz.ędy 'weselne. Zaz.naoz.a
s-ię w n1iah 7JWyom;j !SPl'zedaźy i Ikwpna rnładej.
TańlCom tocwa.rzys'zyl 7JWY1kJe(lI~niamerut
'.sklI'zY1pioc,i 1'O,żka. Tańce panJtomimic:zme naśladujące
ruchy ~wi:erząt, niedźwiedzia,
kozy, sroki i tańce ekstatyczne WISlkaiZJUją
'na Q'Sobll·j,wą staTlSlZą ~.
P&lt;lIZiakO'I'OIWodaJmi.po,'Pu~arne są tańce
dworskie i salonowe, przydęte także przez lud, jak: kadryle i k.onitreda'nsy, walce,
~rą
grupę z.aJjmują polki polka mazurJm, polka berlinka,
pdlka żydowska,
a' także tańce typu ,poh;lkdego jalk po(1onez, Ik,ralkOlwlaik (czy;i.;by IPOzootarości z &lt;:lZasów Inflant
Polskich
XVJ: w?). Osobliwym
instrumentem
akompaniamell1tem
prrzy lI"ocytOWan:1Ustarycl1 pieśni - jest tkanll1e.l prr7.YIPOlffiiJnaj~ydużą cytrę.
Wielką różnorodność
mają bajki i podania, wśród których najb3lrdziej
oryginalne są bajki et.ilOllogiczn.e(tj. o' motywach kosmoJogiC2lIlych), o powstaniu wszechŚlWIiata, b6i51ttw,ludzi i 7JWienz.ąit, ba~
o tamaltacll zwierzęcyclh, gidzie niedrźlWiedź
i knIik są oozYlwi'stymQ toteanaani.
Li-crwą g&gt;riUlpęz.ajmulją anegtd&lt;Jty ci. pnzy~ł.ow&lt;ia, ktÓire ZlWytldosię 'l1Wać mąJdil'ościami nalrooctu,byw,ają ea;ęsJto imiPl'owUtz.o'Wa'Ilead hoc.
Magiczną :flUlllIkcdę:wreszcie pełnią u Fdnów zagaldki. W Esltoni'i na opawłi3Jdanie i odgadYlWanie -zagadek: 7bierano się tIN ~imo!we wielC'rory przed B. Narodzeniem, w określone dni, jalk:. w Cl7JWarlte!k.za'gadlki doobrrz:ebykl zadawać kobdełt&lt;llffi.
aby d3lnz.yły soię owce. Zajl1nO!Wanlie się zagadkMl"J w o'kireśIo.nym ~ie
dobrze
w\pływało na 1IJtl'!ZY1Pł6d
&gt;bY1dład ['OOW6jjwegetaIC1ji IfoOslillmej. Późnym ,w;ieczar·em nie'
naaeżak&gt; IZajmQwać się zaga.dkaam, '!¢yIi anoż.na było naJPytać ·niecrLYsJt;
ego.
W foJlldorze Es.tonii OIdfbijasJę cała przeszłość
narodu, w której od orYll?linallnY'c/h wątków rodlZlmY1chmorżrla oodzielić JWllJllSłlwyi naleciałoŚ'di oibce.
ALicja

Etnografski i fobkwrlsticzni ~n.ija,

BednarlCzu.1c

Sdfi:ja ,10019, ss. 305.

Omawiana
.praca j.esJt :konglomeraltem
&lt;lII'ltYJkrJł6wi Joomuni.kaltów n&lt;ljp~sall1y&gt;eib
prz.ez etnografów,
etno.log6w ,i anltlf~ów
z 14 1Qr(llj6rwd ośa:'o&lt;i'k6w (&gt;Aumria,
Bułgaria, CSRS, Dania, Ju:gosłaIWia, !FiX"aaJlClja,
NRD, Pol1:Slka,Rumunda, USIA, ·Wę'{;ry.
Wiiellka B.rytania,
mItR .o.razBetlin
Z31cbodni). Publhilka&lt;:ja ta ukazała
się, jak

�Recenzje

329,

zaznaczono w pQdty:tuJe /pracy, IW 8{)-:tą fI"&lt;J!=iJcę UlI"oozin OhIDislto iWa'kare1lskiego głÓ'WJlego I!.iwó,rcyfWlS&lt;pó~oze5'ned6bnogxa/f,Li huł;garslkiej.
cało&lt;ść zamieszlc.zone&lt;go maiter6.aw zastała
padizie1000 na Jillika odrębnyclh
r&lt;lZd.z,iałów. I taIk, piwwszy,
,s.ldaJd.adąiCyIsię z 'trzeclh artykułów
auitoiroSJtwaeltnogr·aifÓIW
b'lłgarslki&lt;dh, poświęcany
,wstał posJtad j,uiOOlata Coh, iW&lt;alkarrels&lt;ldego. PozOiSltałe
rozdziały
OIpaiWzcJll.onasitę(pUJjącyrrni tyltuqamJ.: :zagadnienia
og6łne,
·kulitlUra maiter&amp;al'na, iklUi1tulradu.chOfWa i [o1kLor,
Pmy talk: dużej ilooiŚlci rÓŻllJorooonylClhtmaiter,iał6w ruie SiP0IS6Ib,jest rueceruzOlWać
WISZj'1Stk.ie,dialtego t·eż IzaJjmiemy się tyll.ko nielkit6:ryuui.
Posltać Oh. W.alkarell9k!ieg.D - niezmiernie
I,POpil'1arrmego e1no'gra!fa 'buł;gars.k'iego
-z0L9tała
ZaiI'y:sO'wana w aa'itY1kułwh A. PiI'.iJrnoWls.k'iegoi S. StojkOfWej. A. PulLffiOlWski przec!:sita'wił syllwetlkę-. eit'fi~raJf'a orraz. nalk!reśltił jeg'O na'jwiękJsze
osiąg·nięcia
naukowe, ,podikreśllając ogromną WS'ZElClhJsit:ronnośĆ
WaJkarelslkiego
jak.o badacrza k.ulto"lry, J·ego wie:lokie'I1ll'DJkOlWe .zainteres&lt;J!wania
etnagrafi=e
poo:woliły
prowaJdiz:ić
WiielOlpłals·zc'zY1zI1QweIbaida1n.ia &lt;bu~g'ainSkiej kultlUlry luid,orw'ej, będąóCe w niek!tÓiI'Y'C!\1
jej a~pekltalClh badaniami
'WlręCZ piO&lt;Ilie.vSlki'IIl£ina gruncie
naulki bull,gatrS1kiej (ISiztlUlka
lu·dowa). SiZJczegódnie jeidn&lt;lJk za,i'nteresowania
Wak'a:reJlslkiego s!ku:pilysię
na (pOznaniu tradycyjnej
kultury
mat erlialne j rolnictwa,
transportu,
ludowej
ar chitekJtulI'Y. A. Primowsiki
podUl:reś1H ogu-omne znaczenie
dla etnografii
bu~gatrskiel
najzn.akQrnitsrzej Ipracy WaJkareilJslkiego Etoografija
na Byl,garrija, Uczącei,j .pona'Cl
800 stLron. oDlllieł·o'to, ulltalzu[jące obraz ilra'Cly.cy1jnej 'kIU,litury [lUdowej do rOIku 1.9/4l!,.
powSlta-lo jaJko wynik
lWielolat'1lJiJclh badań
'terenowY'Cih 'P~euL"OIWadiz.o.nY'ch iIJlfzez:
autora w całej niema1że BułlgatrLi. 'IW ·.1lzJnanilUZ&lt;lJSłuJgOhrislto Walk'arelsklieigo dla
roZlWOjU etnogradiii wSltała PJ:'1ZY'lmana n1Ąl mlię&lt;i'zy,narOOOIW&lt;lna&lt;groda ·im. Herkiera
w 1900 lI'Oiku.
iS. Sto:jkowa omówiła !Wkład julbillaJta IW a-ozwój fO'1klo.ry.s.tylk'ibułlgarskiej,
Sze.roode zai111teresOlWa'll,ia po'ZwOl1dły Walka·rel!lslk.iemu na ekormipt1e1ksO'Webadania
talkie,
i tej 'dziedziny.
Badał cm foOOcl.&lt;J!T
w ~cie
atnoo,grai·LC!Znym. NaljwięceJj m\ie;oca
pośwrięcił IpieśniJOm histo.:rym;tl1o-eu&gt;ickilm i wes.e!lnym. W pracy Et7UJgrajija
rTU1 Bylga,rija ,poświęcił
panad 150 &lt;s.tlron r6ż,nYJffi a!SU&gt;elkJtomfoUikloro. Na uwagę z.asługulje
lI'ównieżfakt,
iż iWlie'1rudz.i&amp;ie)szYJClh etnograd'6w
i follkrlo.ryL&lt;;lt6wb"llgaJriSkiJc'h jest
w więk:s.zym loubmn.i€'}szYJffi st.qpniu w)'1ClholwaIlkarrni Gb. Walkalfelmego.
Część \pracy poświęconą
'Walkare1Jslkiemu mJmylka atrityQroł piÓfI"a K. K.ryStanowej za.wi-e.vają'Cy łJilbli~ę
!pra'C, o!b.ejmutiąICą 203 ~YlCIje IW u~ł&amp;iztje clh:rono1ogLcmym od 1~,7 do 1006 rOOru.
Następny
rozdmał - z.agaooienia
ogÓl1'lle - ·s.kłaida się z .scz,eściu arrty.kuł6w. S\Pośród ,nioh na s:ocz,eg61ną 'UlWa'gę zaLSł'U~(je avt)'lkr.1ł Die gegen.wartigen ,Fo.r'l'nert u.nd
Troo.iitJionen d,er P0't11dSC1h&lt;e-n
Vooksk'\ll7USlt
alU:t.oImtIwaJ. Bu.rnzty.Autor
porIUszył aktualny .problem 'tlrad)'ICY\ine[j sZJtuIlci lulllOlWelj 'j&lt;alko czynniJkain~rująICeigo
WiS(pÓłlCizeSillą
twÓI'C'ZOŚĆ aII1tystylOzą. ;Z chwilą
&lt;l¢y lWlSzylst:lcie wsp6łozeisne
prorc·e!Sy UnliJf~lÓąIOO·
dOPiI'owalc!zalją do 'za'nilkJU tlradY'Cyjn~j szJtullci :ludOlWej, jeidY'Jllie na malo zu.rłbanilzowanych o,bszarach ma ona szaIllSe przetrwania.
Ta sytuacja
dopTorwadza do przewartośc1awania
tradycyljnej
full'llk&lt;:criSl7M1lki,gdyiŻ jej wy1tWQry tyJ.k.o w niew,ielikim
stopllliu są wy:trwalI'zane dJ1.a własnego
urży:tku. Znaczna
roh większość
znajduje
odbiOI1CÓWw mieście, wtśxód innycl1 ,kiręg6JW S{POłooZJllycihoraz wśród tUlryrsttólw, 7JWłaszcza rz.ag,raniomY'CU1, :l ktÓłr)'ICh .powodulje zcurnazaonie pre'W1dzJiMregQ O'braw ItradycYtinei, ·polisoktiej sztulki :ludowej. POIj.aJwUa:jąsię talk 'paraJdolkJsa1nesyltuac:je,
ie nie'ldt6re dziedzi,ny '5IlJtJu:kipojawiają
się na terenaooh, na ikltÓiI'yoh nie były dOltyobcZCllS
mane albo uległy zapomnieniu,
jak .np. malarstwo
na szkle.
AulŁo:r :poidlkreśla, jeż; Ińeza:'leżnie od talkliego stanu 'rLeCrLY s7JtUlka ludowa
1pf:ZIestała wypełirui.ać swoje o.ryg·ialailne funlklcje stają&lt;:się
jedynie 'Czynnilciem ilJ1!:;p'iro-

�330

Recenzje

jącYIffi W'spók'zes,nY/c'h arty/Sltów, 'a &lt;tmdY/clje ~ztlu,ki bdO'wej sltały się już ty,liko ~kłaidnilkiem ,krurlitu.ry ogól nCJll1
a,rodC1wej.
iP,wlblem współc,z,esnY'ch
:mnian w tradY'c*
stal
się przed:m,icitem
anty,krułu
L. Schmidta
ProbLeme
der Wiener
GegenwartsvoLkskunde,
gdzie zjawisko
to zostało omówione
na prllYlkładrzie różnorodnych
przemi.an
w kulturze,
w tradycjach
na clibsza,r,ze duży'crb miaSlt (,Ber,Hn, ,W,iedeń).
KO[ejny rOZJdtZiał kUlltUlra malterialna
za,wiera puibli'ka'c,je, kttóre można
zals'zeregowaćdo
.różny'O'h grup tematy,aznY'Clh, takieh
jak b'lido:wniJctwo, narzędzia
rolnilClze, urządzenia
do produiklc,ji wlin, .pożylW'ienie, odzież. Rzaid/ko ba/dane za·
galdnienie pC1ruiszył tiu L. Dam (lWę;gry) IW artylkru,le Wohngruben
in U1lJgarn.. AuitClr
2Iauważa, że ziemianki
jako pomieszczenia
mieszkalne
na terenie
Węgier występowały, ~cz€lgólnie
na terenie
Nli:ziny Wę~iers,kiel.i, jes'ZJclZe,w xvn wieku. W okolicalc:h Delbrec:zyna DIP. w 16918 ,Doku na lO~8 domów mies~kal,nY'ch było &lt;m8 ziemianerk. Według
Źlródeł :z roku 117120 jelS7JClzeznalClZna HCZJba hd'DOści wie1jlslkliej żyła
w ziemiankaloh.
AiuItO'r zamie,śd,ł
również
,nzUlt i pr,zeklrój' pOpl'!ZeClzny ziemianikli
z mie:j,s,c'OlWO'ŚCli
POlosipetni.
H. K,otte w Brul.'gami,sche PflLiig,e im W,amidlei der Zeit lPod1kJreślił znC\lClzenie badań
einogra:fiJczno-l.ilngJwisltY'ClZnY'Clhdila u.zupełnlienia
bralków w pisemny,c,h prz.elkalzaoh
o traidylcylj;nY'ch f.ornnaC/h nal'zęid!Zi. Kotlte poolkJreśHł rÓłWnież wkład badań
WalkareilJskiego w te~j d!ziedlZinie etnoglra!fii.
iZ (ro,z.c1ziaibuku[rtmra dUlcihowagodny
Ulwagi jeSlt artY'kruł H. A. 'fuelgad!Ze .c'Z8IRJR)
K izuczeruij,u n;rl'riodnycl1. kaiLerndal1'rrtych pr,azd1lJ£kow. Para[ele
między kul.tU;fami rÓlżnY10h etnolsów s-tanOlWlią jeden z oiekaIWlslz:&gt;"c:hpr:dblemólw w elm{)lgrai£ii, ciągle jes7JClz,e
nieZibadany
IkomJp1efkso1wo. Brega&lt;d:ze wyk:llzała
talkowe
pod-oibieńsltlwa anali'lJUOąK:
gI'lu!Zińlslkie wiOlSellllne iPocihody ,pl'z€lbierańców
z anaJOIgi,c7Jnytrni pochodam[
kuik'ierów
i sUl'lwakari w Bu~gaJfili z WytkOtl'lZYisltaniem&lt;danY1C1hz tlnnY'Dh krajów. Aulj;'oTlka wykazała ,j;en trady'cY1jny obylcza:j prtZyolblelciZOIDYwe wSlpók,z.€Isne fOlfI!TIY,które Wifaz
z. za,c1hC1wanyimi ']JIierwo~lnymi c'eC'hami i fUlnlklCljami SltIWOIrzyły k,o.n'glol1llera.t ,j;['ady'cai
i wsu&gt;MczelsnoślCi.
W. SDikołowa - w Wijunliny
rus,..,k~j wes,elnij obyczaj
pozdra.wlenija
molodożeroow podijęła temat zaniedbywany
niec,o do tej pmy, mtimo iż wg aut,orki
wYlkazu,je Din ruiewą'tp[iwe
powiąiZ!arnda z: kal,e11lda,rzC1Wą ohI'llędowoś'ciią
elemell1ltów
weselny'c'h.
SoIkolCJIWa zaana[,iaC1wała materiał
!pochodzą'cy
z. pr,zełomu xrrx i XX
WlIeKu z teren'..! ,cenibralnyic1h g'Ulbe.rni Rosy&amp;slk!ielj SRR.
Osb,tnia
część receIltZowarnej pulbHka1cdi zalwiera materiał
z za,k,resu fd1lkloru.
Ciekawy,
choć królt~i, je,st T·erferat nIeżyljąlcego już M. Arnaudo'wa
(Buł,gaflia) N!arodnata
pe.wic,a Bezcema Sofrena.
Oieka:wy i pożąidany zarazem
dl at eg1o, iJż w
Bułgarii
bralk jeslt baldań olbejmu'jącYlCh żyiWY'dh no~iJCliel,i follki10'ru, ludowyClh :pieśniarzy
i gawędlZiarzy.
Bezcena
Sorrena
- 80-letnia
śpiewacZlka ludowa - przekazała
cały szereg pieśni e{pklk['Clh o jednyim z główny'c'h bohaterow
pieśni lruidawych - iwkróIewiOZ'l
Mamk.o.
iBodlkreśleni;a
za.słuig dlla etnolgradlH i foillkl'OifY'stYlk,i,nie tylko bułgar'~k'ie;j ale
i eUlTolpejlskielj, dOIkonał K. Oziis,j;,ow w KprabLeme
swatebnych
pricZlitwnlj,
przy
okazji charakterY'z.Oiwania
weisel1nylclh zaM'Cldzeń. Zasłu'@i WalkaJfelskiego
w tym zakreSiie wildOlezne są w pracy SW(Ltlb.emat-a pesen, w 'ktÓifE~;jdoko'nał ,klalsylfilkalcji pieśni wesel1iny,ch. Ozisltorw sIkupił Sl\V1orjąulwalgę na zawOIdiz·elllia1clhweselony,ch, klh c'haralkte.ry:~tY'ce, funlkcljii i 11'0~pI1z'erslj;'rzeniamiuna 'terenie RQlsy:j'slkiie!jS.RIR oralZ na iClh
amalorgia:ch z zalwold&gt;zenia!rńi bu~galI1s1kJilmiz terenu
-rodqpsko-kiusltendiłSlkiiego
konkiJ.:U1dwjąlcw ,zak1o,ńlclz'enh, iż buł,galf'sikie Za/wodzenia wesel,ne nie są relLktową fOlrmą
dawnej abrzęcioWJOI§ai, a jedynie loka.lnyimwarianit9m
teh rOfZJwoju.
Przy wydanlli
tlej puibllilkalCljli pI'lzylję1;.o zalażenie,
iż refelraty
wsita-ną olPuiblli-

�331

Recenzje

kowane w jęzYJku aut OlrÓW.T.aIk'a postać wYJdalWnicza utDuidni nietWąrlip'l!iwie ,s.zer,okiie kOI1zY'sta.nie Z :puIW·i(kaJClji,
ale też me jeSlt ona przezsnaazQlna dlla szerdkieg'o kJręgu c:zy:tel,n~ków, lecz dla SJpecjaJ'is/tów. JednaJk:ż,e pewnym bra:kdem wydaje się nie
z.amiE'lSZJClzeruie
przez wyidaWlców ohoc:iaJżiby króltkJidl stresZlc,zeń w jednym
wybranym języiku, choć nadeży odId·ać, iiż z mekltólfy'oh kom'lrnkatÓ\w tl'udno byŁ()(by dokonać sy.ntezy za:wa,I1tego w niJclh matemału.
ZaJSltirzeżenia :buidJzi równdeż faJkI!;nieujednol&lt;iceruia języ.kmvego pulblllk'oJWanyJCIhte!k'sM~w.
'Za pozy:tywną coohę pulW~kacji należy uznać baJr,dzo 6zerOiką pr{Jlblernaty;kę
obejffiUijąlcą cały szereg zagadnień
etno~lfiJoznYldh:
follkloryiS;tyc~nych o c'haraikterze teor'e'tY'cIZnYlm,h.i;;tOlrYlc~ny:mi terenmvYJm. Tom r€\Pfezentuje ibal!"1dzoilnter-esująey pcyrównawczy waiohlaJI1ZprOl1Ylemów baJdaWlczy'c:h poldej!mQIWaJnych przez eltnografów iW różnY'oh o91'cdkadl eurqpejlsllciOO.
Jetrzy

Fotkror

i obsztelsetwo,

,,1P:ro1ilem:ina

byłg.a.I1ski'ja fOrKIor",

t. Ul,

AcLamczea.vski

Sofi,j.a 1977,

ss. 302.
Stałlo się już złą t1rady&lt;Clją,iiż hu~ar.slkie p'.1\blilka1c6e z zaik.resu etJ10graJiiri i f01k1.Olry15'ty.k;li
doc€iuralją do naB ze znacznym &gt;QPÓŹnieniem. Regułę tę ,potwierdza,
niesitety, t'I1Zecn 1·om .serii "iP.rdbilemi na byłJgansJoi:ja fułikłor" zatytułowany
Folklor
i ob.sztestwo.
Wyd.any przez looty'tut Ętnografid
BuligalI1~iej Alka/d·emii Nauk
Sytua,cja t,a.ka jest jedną z p:nzylCrLynsitoounlk'ow'osłabej
u nas ZlnafjomolŚ'Ciprdlilernów
i zag.llIdnień Inurit'U1jąlcychwS/pó~c!zesn'e ludOlZnaW1S!twow B'lłg,llIrJi.
!Recenzowany tom jest kQlm;pila'cdą 314 artykiułÓ'w llIU't,OIrSl1Jwa
follkloryiStów bułgarSkich i rO'sYliSkiilClh
{2 arrtyikJuły). PtroWern.alty.k.a pulbllilkacjii w ZCliSadZ!ienie :wykrac:z,a .poza gram'Ce .Buł.g.aJri~.WY'ją.telk stanaw:i artyKJUł Ił1dii:ko Kri:zy - Sostoja.nij.e
pesern:rUJj kultwy
w odmoj wel1l{lie&lt;TlSkoj
dierewne. Z terenu &amp;.1ligaifii s'?Jczególnie wyeik5ponow.any jest rejon miast KiuJSltendił. Okr-ęg kiustendiłski
z ra.cji swojego położenia, o!bs:zarr przj'lglI'ani,az,ny z Ju&lt;gQlS1awią, był w pm;eszłoŚlci wielo!a,oon.ie iJnfdłUrowany lPI1Zez różnOlra1kieC'zyun&lt;i:kii kullwJ'oibwÓil'cr.e, co w eIT€fkcie 7ł'O'żyło się na
bogaty repertuar
zjawisk
ebnogra:fkznych
i folklorystycznych,
często typowych
tylko dla tego regio\llu.
,zawa'1'ty w tornie materiał
moona' zaszeregować
do d:WÓlOhkatego'ri1i: tooretycznej i errwiryazmej. Do tej pier;w:s'Ze!j na/leży otwierający
tom artykuł
P. Dinekowa - Folklory t w istoT:i.c.ze'sJulioo sydbu na bylgarskija
narD&lt;!. Au1t'or podljął :próbę udoko'l:mentowania
tezy, jaJkoJby folilclor był zwJewi,a;dlem h~sitO'rii naI"oou ·na
PI1zyilda:d?Jiebuhgar5lkiego folklloru. Teza ta określa f.nJlkJlOlrjako sWelgo wdza.juniepilsaną h1st.orię na:mdu bu~g&lt;lJl"s&lt;ld&lt;ego.
DOIWOidlzą:c
teg!o', Dinelkow W'Sika'zude na odbicie w pieśniaoh ,lu1dowych r6żnyclh, często 'tlragii,C!zmych,losów naroidu bu.~garslklielgo
po'ozą'wszy od XU! wieku, kliedy to w Bułgarii p:ojalw,ili się Talta'I1ZY,pO,pr'ze'Z pięaiowiekQwą niewolę turedką, ae. do wYiZWIctlenia w '1'00:8 Tldkr.l. Pl'a'wie WlSZySlCybohater,owie buhgarskiej E1pm Judowej są .pOisitaJci'a.mihi,lsit'Ory'C.znymi.Jed.na!k me tyilJko
pi·eśń lUldowa jest "Zlw,ieJrciadlern" h¥mo;ryClZJnY'Clh
losówetnoSiu
bułga.r.s;klieg,o. Ró&lt;wnJeż w inny,ah ,gatuI1lkaJoh fdlikilo.rll, jak ch.ociażby w ,przysłowiac'h, zawalfte są remi'I1Jis&lt;CeDJC'jc
hIiJSlt'ory,C'zne.Dinelkuw pOIdkireśhił znaczenie follkJoT'U jako in's:pira!cjJ dla
formują'cej
się od polowy XlIX wieku nowej l1ieratlU["Y bubgaI15lkielj oTarz roN j.a:ką
Slpełnia OIn we W1spółazesTIY'm SlPo'łElczeńos'twieb:l~gal1S1k·im. K,Qln1kluidwjąc w zalkończen1u au1t'or stwierdiza, iż w TOZW{),juSlpoleczeńs'1&gt;wa f.()I~kil;()lr
zarz,na'ozył swó1j hrst·oryczny i 's'O'cjologkzny aspekrt:.

�332

Recenzje

Teoretyczny
~harakter
ma również arly~uł Gusjewa - O sowremienrwm
jolW;s'pÓłiClZes:nyrdllkllorJ'lZll1luwari..a a'lltor za reaJloc~ę na zanilk &lt;J:fygiiIlalnego
fol·klJ..OIfU.
P·Oid'Sit'awOlwympodrrni&lt;Jlt·em follkUwyzmu według GUI&amp;jewa są próby xeikonstl"Ui~cji f'O'l1I11
o.rY'gi·nalne~ fo1kiJ.oru czy SWJ~i 1udowej. Twkie od'tiwaJrnaiI1ie pO'WodUije J)O'wstawa'IlIie ra'clZej ,ps·eudoifo1JkI1oru.Wytpa'oza się w ten SlposÓibestetyikę i po ..
czu'oie piękna l'lldu, a wprow.aidzanie azęst'Oo'bcych
wu::.rÓ!Wnilswzy wszetlcl·e wartości tradY'cyjnej kiuwtury 1udJoiwej.
P.r&lt;'fuę oceny walJ:'t'Ośoifollk11oirui jego rdH w siPołoozeńJs'tlWliebubgall.1Sl1cim
w XIX
wiekcJ p-odjął 1. HoQ·ewiJcz w Folklor1/it
i bY4lWTSJkoto ob.szt,estwo w XIX
w. SlWoje
'I107Jważania autor ,pOO!SumO'wał w dwóch pul!l\k'tadh: l) foLklor nie mwe preteIl!dować do mialIla jeid)'lnej i uniJwersalnelj Zl1Il"a·zemw s'Wouej w.rm:i-e kulItury dudhoJWej,
2) wielk XIX Sitał się poazą't.kiem procesu
d)'lf·ereI1JC\jac,jitlradycyjnej
kuH.Ulry Ludowej i kJuil't'lllry "nowej", maJSowej. W poazątlk&gt;Qwym okirelSiie ta nowOJpoiW'Stała kJltu.ra za'wierała
w sobie l'Il-aI01JIlYprocen't WWTÓW trady'Cyjnelj ku~'tull"Y, sto\pDJ1OlWo
jednaik zaIJlJiJka,ją-cej.
Część .purbHkac/ji do'ty'cząca oikręgu kiJuiS't,andil!skiego zawiera
kil~a interesuljącYich artykułów
po&lt;iejmują-cy'cIh IlJOwe zagadnie!I1ia. W pier.wsrzym rzędzie zaliczyć
na.leży do nioh Za nij&lt;Iikoj eZ1itko:w;nJi
QSQlbernosti otrazem:i wyto folklor
na kiu.stendiilsk,i ok&lt;ryg piÓll"a 1. UIIl1'1en'Slk.ietgx&gt;.
Aultor dowodiZi iJStnienia klilllk&gt;'..1
d,ialeik.tóJW c'haraikterj'ls/tyla7JnY'c'h dla tego regionu Bu'1gall'l1i.Są to: l) sYlSZij;,i'rlIs,ki
kti.uiSterndiłs.ki goWQr wj'lSltWUiją'cy w Ślr~o!w-ej &lt;lZę.9ol.reg.iOlIl'Uw 3&lt;8 wsia'Oh, 2) pUjalll~
,poIcirgowor w 25 ws'iach w o:ko[ka'CIh m. PiJjarllieJC,3) .krr,ajeszJlci podgo1wor w lO-cw WlS&lt;iaoh
w okolicach
m. Kraisrle
i 4) kamenisllkd podgQIWor w 8-iu wsiach przy gJranicy
z Ju,gosła'Wlią. GenelZę tego ZJr6indcawall1ia UlID1eni31k.iwdidlZi.w reLilktolWym z,aJChowaniu jęz.)'lka przez najSltaTSze .pOlkoI1en.ie.AuJtoT dokornał rÓJWnież anal1irzy fonetylki
i mord'oaog!i.i jęz.y.k&gt;apo'bwierdzadącyrdh jego teorię.
E. Stain dokonała w Muzikalnijat
jolklor
w Kiustendilski
okryg
przeglądu do,robku folJkilwu muzycznego tegO regi&lt;Ja1u. Pio.nierem badań terenowych
w tej ClZęooi
Bułgaa-ii był Wa'sił S'toin,k:tÓlfY w lataCh 1926 i 1927 prowa'drl.ił tego typu ek:Js/pllQlfacje i ze1:rrał 122 pieśni ludowe. F&lt;&gt;J.kll()Jf
m'U'ZJlCl2lI1y
tego reQonu PD'S'iada zasadnńczo
cechy swpskie,
choć widoczne też są wpływy folkloru maJCedońskiego. Najbardlliej
dhal'3iklterylSltyc~ne są pieśni. ŻJlJiIWialI'"Slkie
i pieśni ;r;wią:zane z pracami
poiloJWynni.
AJut&lt;mk:a dokonała a-Ó'WIliei ana·liJzy insIlI"..Imentallllej mulZy1kd ludowej
podIkIreŚlla'jąc
jej najbarrdziej typowe cechy z zakresu metrorytmikJ
i struld:ury.
Omówienie
wSIZYISi't!kilclh
al1tykuł6w zamies'lJC'W;nych w recenrzowanYlffi tomie jest
niemoiJli'We, w :zJwiąlZlk'Uz azym skulPiJ1liśmy się łyl],1ko na kIiilJku wyida'jąc)'lCh się
rep.rezantatylWlI1Y'rni dl-a wspóbeisnydh
prOi\:il€lll1ÓWfolikllOTysty'ki bulga'l1Sk!iej. Bogata tematy.aznie treść .po7JWala ozyłt·e1ln:illrowi1.I&lt;llfieI1ltQwać
się nie tyfi:ko w temalty-ce
prowadzonych
badań, ale także w sferrze relacji folklor a społeczeństwo
i wzajemnych kol1"'elaojaoh: folkl1or tradycYlJnY a kiuMU'ra maJ5O'Wa. Ln mi11lU'Srecen'ZOlWanago tomu Ul\Pi:sać mOlŻna brak chodiarźlby krffllk,iJch noltalteik w jednym z zachodnIoh jęz)'lków·JlIl1o:b1,iJwiającyrdh S'l.€lfSOZY
dQiSltęjpdo puJl)l,~'ka'Ciji.Sltwierd&gt;zić nallei.y na
podistalwrie zamiesZlClWnych afltyIkJUłó'w, irż; w bułgan-slk!iej fol'k!locy,sty&gt;ce pall1uje wid:007ll1Yzastój, brak je5lt baidań nowatol'lSkicl1 w skal,i eUIfOlPejsJciej, ldt6re dosItarczyłyby nowych wartości w tej da:iedzinie.
klor:izmie.

Jerzy

Adamczewski

�Recenzje

333

Antoni Kroh, Współczesna rzeźba ludowa Karpat Polskich, PAN, Instytut
SzJtulki, Wroclarw 100&lt;9, ss. 1'36, ił. (Na ~esie
recEmZrji A. JaJCtkOtW19kliego,
(w:)
,,.po1'ska S2JtlUlkaLuoOt'Wa", R. 3G: 19719, nr 3" s. 1187 -188).
,Wyldarw.ni'Ctmo "Ossolilneuan" odIdało swym czyttelmkom ,koll·e·jną .pra.cę poow'lęconą sitluce ludowej, a konkretnie
me7Jbie. AJuitor ·.lJ~łU'je rw srwej pracy jak nadwszedhs&gt;trOll1!l1Jiej
zaprezentować
wSiPÓ'k:'ZJesnąI'zeŹlbę'ludolWą na terenie Kax,pat Polskich. ~azy.na
od l'&lt;Xlwatżań dOlty.c.zącyoh perdodyzaJcji i ,próby zded"initowarui:a
współezesnet,j meiJby Ludowej tego regionu. P&gt;iIs'zeon: "WiSjpÓfuzasna rzeźba ludowa
Karpat Palskireh jest to nz,eźba Wykonana na ter·enie Karpait PQWskich po 1945 roku pnzez au!borÓ!Wpochoozą.cY'oh przeowarżm!ieze wsi i mały&lt;:h mlia'steczelk, nie rnającyre:h systemaiyrezme:go wy/kJSl:zJtabceniaPJ,asttY'C'm1ego.PodJSltaJWOIWą
cechą wslPók:zesnej meŹ\by luidowej jes.t jej :fJu:nJklcda
kOlIlltY'nuatma traidylCiji r~eź:by ludowej w świadomoŚiC,iS1połoozeństwa" (IS.9~. Wyda.je się jednalk, że de!fin.iJcję tę można rQ2lSlLelI"Lyć
na cał-o:ks:ztałt ws\póŁozesnej s1Jtr.llkli1ooow,e:j. Jednocześnie
A. Kroh ZJdecYldowanie
rozgrani'ClZa ,pojęcia "s~tluka ludowa" i ,,'W'~azesna
sztuka lUQorwa" oraz :rrz.eźbiall"Z
ludowy i WISlpółazesny I'W'ŹJbia~ lufdowy, tTalkltuJąc tego OIStaIt.ruiegojaJko tlwórlCę
ludowego w sensie SQlc'i'O'lagi-a:zmYJffi,
a nie w semJsie esitetylcznYJffi clZy ,ku&lt;ltulI'Orwym.
Następnie
auto!!" omawia stan badań nad dawną (wyikonaną przed 1945 rokliem) rzeź/bą ludową tego ohsrzaJru. I jeslt to WSlzys'tlk.o,co mo,żna o tej pracy powiedizieć najl$S'Zeg,o (jeże1li będziemy ją tlrailctOlWa,}.i
}alko pr,acę narJ!korwą lulb popu.1arno-naulirową). DaO.'szeJed partde to po ,In'OISItuba:lldzo doib:rrz.en~isany
katalog,
a lelkJk'iJmstyil'U gr&gt;aJniczą'cYJffi
z belebryl5lty;ką (Jpraca w'stała najpiJsana na ba'Zie dlWóc.h
konk.ulI'sów w~półC'zes'llej l1Zeźby ludowej
K&lt;lJI1PaltPdlSlkkh :z.or.ganizolW.anyclh pmez
Muzeum w NawYlffi SąiCfXU).
Jedyny jaśniej'szy mom'ent w tej części :P1"'aICyto próba podzial'U w:s;pÓ'łJc:rLeISI11ej
nzWby l'llldawej. Jednak
i tej ,iclasyif;iJka,cl)j.
br·aJk SPÓÓIIlośc.ii głębiSzego uZ&lt;l'SadJnie.nia merytarYlo2;I1·ego.
Tytp piellWfszy, "na lU'doiwo", to l1Zer£by3wUaldiornie WYlkoIlYJWanew SlPOISóbPII'Osty, niedopracowane,
nierzadko
rozmyślnie
pokaleczone
nożem. Ich główni odbior,cy to "Cejpe1ia" i m"Jzea. "Na realistY'CZlnie", t,v z kOlei tYlP rzeźb pr'zet2ll1ac&lt;zonY'Ch dla mi,eSl2lkańców wsi i małydh mialst. Rzeźby te mają być w swyreh założeniach zbliżone do wytwioró,w 8'ztuki prod'esjoIlia,lnej. Twórcy młodego pokolenia
zaczynają Ujprawa.ać korzeni()lpla's!ty1k:ę, rórbne kompozyclje z dmzewa, korzeni i kory.
Ten r,od'z&lt;l{jtwórczości o.kJreśJla A. Krroh "l"IZeźJbą110WQCIZesII1ą".
Jako jeden z tY/pów
rzeźb wY'rÓJż,niłom tmÓl"C'zość tzw. "inlny.dh", ClZyiliilu:dlZi ma,jącY'ch u't1rwdni'ony kontalkt z ort;'oazeniem z ulWagi na swoje ulPoSled'zerne umY'sł'O'we lulb f;ilzY'C:z:ne.
&lt;1s1t·atnia
gD'U\pa to rzeźJby ,,1IUidawo-ama'torSlkie" będące świadomą
styl1dlzaoją tWÓ!I'C'ZOściludowej. 'DwÓTCYtej gI"UlPYto bamdiw często in1telii'gencj.a madąc.a za sobą niejedno"
k.rotlrue ,sitr.lJdiia
wylŻls!Ze,a[e me pla'Sltycm1e.
\Kolejne r'Clizdtziały k1siąiikJi t,o prezen!ta'cje twórcólW i ioh prac z podziałem
na sutbregiomy KaIlPat P.oIlskWch.Osolbny TozdI:zJiałpośwJęcony jest wsi Paszyn koło
Nowego Sącza, g1dz.ieckiala ()Ikoło 70 twÓI1CÓWpod paIbronatem miajsCiowago proibos2JCza, ks. EdJw.uida Ni1lkti. J·etdnalkrże au'tor o~ani!cza się w tej części pracy ty1llko
do pOldaiI1ia ciekawostek
z żY'cia !lwÓ\rICóiw,tu i ÓVIIIdI2iie
ok.raszonych anegdotami.
Omówienie ich twÓlI"a:z.ościto zaIlediw,ie w1:711niatI1ki,
kto i co wyrzeźb.ił o.ralZ w jakiej
ilości, bez gł~blst:z.ejanaHrzy mary1tory.C'Zlll,ej,talk wzalkresIe
foll.1ffiy,ilkOlnogra:fii, jak
i esltety:c:znYJclh
nOl1m rZąidzącYlch tą tw6rc!ZoŚICią.
Po pmeozy1taniIU tej 'kls:i~
od!ct'm1IWasię pewien nied'OISyI1;.Mamy w niej CiO
praW1da całą g,aQeIlię trwÓ.I1CÓIW
luoOlWYJClh.
,po!'1Jl1ajemyich życie i twÓirCzO'Ść.Joot to
z:robione z ddkumello'tacYdną do/kllaldln'OŚcią.Jedinak bralkiulie tej pracy głębSlzego SIPO'j-

�R.ecenzje

334

rzenia na problematykę
współczesnej
rzeźby ludowej. Brakuje przede wszystkim
analiizy jaikościowej i esrteltyc'~neJj.Nalwet zamiesLJczona w III I'ozdzrialle próba tyiPologizacji jest balrdzo płyltka, pO'LJbawiocnagłębszego ucz;a'Sadnienb meffyt,o·ry,cznego.•
Praca ta dla naukOlwców mo,że mieć jedynie walmy dokumentacy:jne.
Naltomia·st
jest to św.ietlna pozy'cja pOIY..llarYlzatoa1s1ka
dla najszer"zego
kręgu odlbio,r.cÓlwberz
odpowiedniego
przygo'towaiThia naur.~owego. W'zbogacają ją nOIVkibiograflilczme t!wórców tego regionu o·raz pra,wie 100 foto'glra,j',ii.
Mariusz

,PoLskie podania

lu\dO'we w ,przekładzie

Baumann

c!Zeskim

!VIiędzy mo,r.a.wsikim wojelwó!dZJ~im mia.sltem Brnem a w,iellkoipo1s~m PWJnaniem ro'zwija się od lat partnerska
współpraca, która Dozci'łga się na wiele dziedzin
życia. W ramad1 w"pó~pracy kwl:twrallnej ull1zCjJdzonojuż ciekawe wysltawy za1równo zbio'r6w pl as'ty cLJnyC'h,jak i alrcrheolorgicznych, wymienia się regularnie
zelspoły
teatraJme, SY'lnfoniczme i workaline. Również na polu lliiteraltury za.rysowuj'ł się nowe
możliwości wzajemnej w~pó~pra'cy. Wymiana litera,clka rOIZJwi:jasię sZCirolkood k.Ql1ca wojny między CSRS a PIRL, o.glrani:clzając s.ię jednalk do relacji P.raga~Bratysława~Warszawa.
W oSltatnim dziesięóoleeL.l wszakże objęła cna także Ostrrawę
i Kaltowiice marz BDno i Po!zmań. Pewna centralizacja
ograni!c'za!a do'tąd mOiżr]iwoŚC:.i
wyd warnia np. UumaCizeń z na'S'zy,qh Iiteraltu.r w innych niż stołecznych orfircynach.
PieDW1szy wyłom w ustalonej tradyeji starnO\W1iłowydanie ks:ią,ż1kiL. Wantuły Urodzeni w dymach w Q;stralwlslldim"Profiilu", co było WYTazem zawi'ł1zanerj wS'Pół,pra,cy
między OSltirawą i Katolwkarmd.
Podo:bne znaczenie m.a najno'wsze doikomanie na polu wiza·jem.nej wym~any literackiej
między Brnem i Pcnna,niem, jaikim jest ob"zerny wybólr pollskklh OlpOwiadarl dla młodzielży pt. Sześciopiętrowy
d,zień, wydany przez hDneńrskie wydawniotwo "Blok". Ra:zem 4317 "t,ron lieząca pUiJjJiJkacja podziel·ona została na dWle
części P,ierwsza, obejmująca
trzy oZJw.a,pteerdy.cj,.i jest anto~lo'gia opowiadań
pol"kich aU'tolrów w przelkładzie zmanego Huima'l:lZa Htera1tury polskiej a jeldnorcześnie
spiritus movens całej ilm,prezy - LUlbomira Na,kh'tldala. Wśróld nazwi,~k wy!branych
pisarzy poI'slk·klh zalmie'S'LJc'z·ono
talkie, jak: A. Kamie119ka, L. BO\l1sik1i,
!VI. CZe'rmińsika, J. 8LJczy,~ieł, J. Na&lt;sferter, J. DOImaga:lliJk,M. Brandy'S, K. 8iesiClka, W. Żółkiewsika, A. lVIilnkows1ki,E. NOlwaclka, E. NiJziu:D::lk,i,
W. Wlśniewsik!i, K. BogIaroIwa, S. Załursiki. DOIdano wliemze A. E. Odyńrca, A. Midkiewicza
MŁodzieniec
i panna oraz
wiers'z K. L GałClzyńskiego Rozmowa Urryczna. 'Drzeba podkreślić, że ta,k reprezentatywne.go WybOlI'iU,pols!k:iej nOlweHsrty!k,idrla młodz.ieży do1tąrd w języku czeskim
nie mieHśmy.
Pragniemy
zwrócić uiwagę na część dru1gą pubHka1c'ji, kltó'ra zalwiera antoll'ogię
o.polwiadań lU121.owyiD:h
z Poznań'sikiego. AdalPltacji d\(~konał znalny badalcz lUido!Wej
twórczości i folkloru, Oldrich 8iirovatka. Jest on również dośwliadczonym tłumaC:LJem,c'hoć w wYTpaidlku~biolriku wdel!ikolPo'I'slk,ich
podań i ba:jek o Humac'zenie w dosłownym zma'c1zenh mnied ohodzi, ~tarał slię on raczej o ardalptaicję. Wydanie 17
opolwiadań nie spdnia
wymaig.ań naulkrO'wylc'h(!gdyż Ulie poldaje się ich w po'Sta,ci
a:uteiltyrcznerj z o,cI,polwierdrn.im
kOlmenltaJrzem kiryty'c'znym); chod:zliło po prolst:u o to,
by, w plrzysitępnej postac.i ukazać pięlk!no lu\dowyc:h wielllkopoil.iSkklhbajek, od/kiryć
choóby w częśd dla orbeloljęzylc.zne.goclzYlt.elniJkaswoiJsite zagłębie forl!kllo'rystyczme
o dużelj żywroltlno1ści,jakim jest właśnie Wiellkolpd).ISika.

�335

Recenzje

DOlkolfiując adalpitaJc:j,i,O. Siirova'1Jka pOłOlŻył nad~kna
s:br'Onę al'lty,srtY'clZnąut'worów. W tej for,mie włą'C'zył wie1kqpoillslk\ie qpow,iada'I~i,a w zestalw naslzej protzy lud(JIwej tego tYlPU, talk ululbioneg1o pl1zez młoidZlież w w,ieiku sZlkolnym. QpolwiaJdania
o T'Wa,rdOlwsrk'im, o hejnale, o zamlkalch, o złortej kO'l1o:nie węża, o zaipaldłym ,miastec'zJk':1, o diabebkic'h
skal1bacrh, o diaiblle BQil"uóe, o kira:sn orludkac,h, o królu Popielu, o jeZJiorze Gople - pl1zema:wiają żywlo do wyobraźni
nasze,go młodego CJzytelntka, dają'c mu mOI.i.lIi:wośćp(7)na nia a1utenitYiCJ,znY'ch
wyibWlolrów t\vÓiriCJzoślc,i
ludowej, jej fantaóJty:ki. Co więcej, będ:?Jie oln odkrywał
nieslY'clhanie ciekalwe zwiąizki
z zasobem czecJho,słolwal(jkiJm,dobrze mu znany:m, uświadamiał
sohie pdkrewieitlstwa
i różnice, podobienstwa
i Sipecylfiikę. ]leż to znajdziie on w opowiadaniach
wielkopol.~kich blis:kich i pOlPuila,I1flY'cih
i u nas wąltków, choć :olokal'~Zlolwany'ch w innych
miejscach oraz ZJwiązanyrch z. innymi nalzJwis,kalmi bO'haterólw.
Swoim wyborem
ludowych
opowiadań
wielkopolskich
O. SiJrovatka stworzył
pew,ien wZÓr pl1zekbdu, w kltólrym dOlmirmje aJkcerJIt a'l'ItYl:'&gt;tylCJz;ny
p~zed!sita'Wiianydh
tekstów, przy c'zYlm talk opracowany
tek st nile zaciera s'ZJclzegółórwoharalktery,sty'clznych dla kul/tury l'j,du w:iel,K,0lPolllsikiego.
Dodać należy, że pubHkac:ja Szdda.piętrowy
dzień ma znakom~te wY'PO!Sażenie
ilustracyjne
i graficznc,
kttórego autolI'ami są Vla:sHmlH Zabrans,ky
i Jan JiOlI'dan.
K's;ą;'.!ka ukaz.ała "je: w nalkbdlzJie 18 ty'sięcy egzElmplalr,zy.
1

1

Jii'i Damborskil

"Ka'1endal1z Sląski" na roik 191&amp;1.Red.
Wy'd. "PwI1l", Os!trawa 19180.

KalziJmier:z Ka,s!zper

Emilia

Świlder.

Jest to już XX roczn1k "K!a:leIJJdall1zaŚlą:'lkliego", wydanego sitairaniem ZG PZ,K,O
w Czeskim Cieszynie. Ta znana, ceniona i popularna
w regionie
zamieszkałym
przez Polaków publiikacja,
jaJk zawsze ,przyo.si wy,bólr in'teres'Ujący;ch marteriałów
o zróżmicowanym charaiMerze. Układ pl'z€lwiJdu,je w piel1WISlzejczęści kalendal1iJum
(objętościowo
jedna :'&gt;zós(ta 190-rs,t,ronii'cOiwegoka'lel1Jdall"iza),w części teksto'wej
artylkuły, wiemze, f,ragmenty prozy, z wyp·.l:rIkltowanym dzJiaIem po,śWlięc.ornYlmznaczącY'm wydarzeniom
:,&gt;połeclzno'iPoililiy!c~nYlmw calej Czeclho:słolwacj.i i w wiel,k'OprzemY'słowY'lffi regionie oraz szczególinie w P'Oldibeskidziu. Zamieszczono
m. in. 1&lt;:'3lendariJum najważniejsz}'lch
wYldal'lzeń w hisltOJ.1iiKGm'lU1IiJstY'czJnej
Pa,r!bii Czeicihosłowacji w zwiąZJku z pl~zYlpadaj&lt;jlcą na r:olk 19\81 sześć.dtzie:liąltą rocznicą
pOIwstania
pal1t1i w Czechosłowacji.
PodOlbny CJh3lraik\ter ma antylklUł Bohater W,ielkie,go Października i iJn.
Nas jak Z&lt;Jiwsze pl'zede W:'&gt;zyisitlkiJm~ntere'sują materIały
etuQig)rafi1cZJne
i fCl~k:lorY',srt)1czne,przyoc:zynk:i z dziedziny
kulltury maitelI'ia:lnej i dIUC'howe:j ludu
śląs'k:iego z Ziemi Cieszyńslkiielj. Znaaarlło się ich w omawlianYIm rOlc=i!ku mniej niż
w poprzedni,cih, szczególllnlie zabrakło
oidklrYlWlCJZYlCih
nieralZ tekl;;'tów, jak,imi :1IS'ZJC'Zęśliwiał czyitelni1kólw w popl1zednh:'h edYlcdac:h Daniel Kadłubiec,
ża,r'1iJwy zb~era'cz
f'Olkloru i jego z:naw,ca.
Luźnie z wyrzmaiC'zoną diZJierd'ziną Zlwiązany jest jeden z pimwszych
te'kSJtólw,
autorstwa
K. KaS'zpera i F. Balo,na pt. Olza rZJeka źy.wa, będący
w~aśioilw.ie
publiJcyS'tYOCJznymrE'iP0il'1ażem, uidQlklUmenltolwany;m :odjęoiami, o tej rzece, kltóTa taik
mocne piętino wydsnęła
na krajobralZJie ŚląlSikocieszyńslkilm. Jest w nim mo,wa i o
legendzie, i o histtOTii Olizy, o jej zna'C'zerJIilUd7Jilsiaj, 'kiedy za'sillla SWlO'imliwodam'i
gigaDity;C'z:nypl1zemysł i Ziemię BeskildizJką. "O:1lza ma 919kim długo/śd, 49 dOlPłylWów

�336

Recenzje

i 9 ZJWiI'IQitek.. , pieśm "Nad OLzą", .którą Ila\Pilsal Jan Kwbi:Stz, :nie zda;ją.c soibie
chylba ,SlpralWY,że pi:slze nie01fdic;.ia1Jnyhymn ludu śląskiego".
'Wy:biMly w\plyrw na kir'~erwó.e:ni:ew,iedizy o ~u:[It'.llr.ze lulCilowej O'dI~y'Wa ru'cU1 teatralny,
PI1ZY'WOfU,jąCyw pamięci
ws/półazesuy:ch
hilsltOl'lię ziemi i liudizi. D1ateIo odIlIOtujmy ar:ty;~l
oIkolliJ~=oścli&lt;l'WY Ka:ziJm!iell'lZa J,aJWOiI"Siki~ Trzydziestolecie
Se,eny
Polskiej
w OzeSikim Cies'zynJi.e, ,Pol1:S1Jciej
s,cenyzalwodmvej
zmanej :nie tylko w kiraju,
aloe i P~
jego granicami.
Oto fragment
dotY'czący kulturotwóI"czej
i wychoiWawczej r,oI1i SP z olCinośną dOlkiumenit&lt;llclją c)'lfirOlWą: "Zakładając,
że oSotatniJo w Scenie
Bolls!k:iej w seZlonie wy:S/tawia sJię po 8 pozy,,~ji z IIJiesjpełI1a 200 reprylZami, to na([eżałoby sJię SlpodzJiewać, że do końlca bieżąc'ego sezonu 1'900/191&amp;1 Scena PiOllS!ka wystawi 209 pozY'oji z oikolio 6200 pr1Zed'SltalWi.enialffili. W piellWSlZym dwudzieSltoleciu
SP w 4 233 pI1Zecli~tawienia!c'h (.lGO pO~Y'Clj,a!ch)u'02leSltniClZyl0 1088249
widzóiW. I :zmów
za'kładaJją'c, że w cią;gr.l roikIU ~eclięitnie
pI1Zedistawienrl.a SP ogląda ponad 515,000
w,LdzÓ!w, to nal1eży Pl1ZYllmISZlClZaĆ,
że w C[ąlgu 30 lait is'trnd:enJi.a Sceny Piolkiudej jej
pr,zedlsitawien:ia oIbejr:zy ,ponad 1,,6 mUiona w&amp;dizÓiw".
S!zlark!iem sahmni!slk besikiJdJZIkkrh, iJclh buidOlWY i hi SotOl11ii,sięgającej
SlwoliJm:ipoczątkami
ostatniego
dziesięciolecia
ubiegłego
wieku,
prowadzi
nas S. Zahradnik.
Dowiadujemy
się, że pieI"WlSIZeslclhI10nisika .za~zę1Ji tu budlo'Wać Niemcy, że pier'ws~y
Przerwoo.nik
po $lq&amp;ku
C&gt;Le,szyńsktiffn w języku
poJis:ldm ukazał
się w 190i1 r. (jego
au:toct'em był kis. Amlt'Qlni Ma'cols'zJka), że w OrłOlWej powstało
po 1920 r. PoUiSkit'
Towarzysltiwo TUlrj'ls~y/021oo-,Sjporl1;IOIWe
,iBe:SlkJiJdŚląlslki" iilUJ.
Z dlJiejami poJJsllmś1m wiąże się allity\kr.lł J. OndrUls'za Polsk&lt;ie podr'ęczmiki s~olne na $,lą&amp;ku Cii!es'zyńskim. AirttY:~lł u!kazuje m. in" j.aIk możma. hisltodę podiręcz:ni·
ków wyśledlZJić z annałólw szJkół ,po'l&lt;slklklhisibIJJiejących tutaj od w,ieku XVIiI.
W uibieglyrrn roiku minęło 30 lat od momentu
WiPriOlWaK:llzeniado relacdti Rozgłośni Osltra'WIs:kiej auidY'c;jli w jęzj'lku pol:s:kliJm, Pil1zYlPOll11liJna
ten falkit w ar:tyl1ru.le
QlmHcznOlśdOlWY.m O. Toibol1a, ,podnos:z.ą'c rolę audY1C\ii w poip'.llatryz.atC\jli śl1jlsikiej
pieśni
Ludowej i w ogóle ślą:slk11ego flQllklloI1U.SŁuc!h()W~sika fdłklorj'ls!tyc7Jlle pisał
:mrany :tibiemc,z - Kaml Biel~a. N.iekitÓlre tyltlUły: Hawciyrr1slki slzJkuiboclJkIi, G01"olslki
zolylty, Wesele góraislkie,
GOI"oI1Jslk1o
zalbija:ClZlka, Gorol1:s:ki śmlierguis'1; i in. "W obec,nym az.asie Redak!ajla Po1Jsilm OzedhOlSbowaicłciego Rad/ja w Ostraw,ie
jes1t ważnym
ogtrliwem w sy;stemie śmdkÓIW maislOlWeg,o pI1Zekazu śląska
Cies1zyńJs1kliego".
iOiekawyrrn ,przy&gt;c'zYDlk1iem do hisl1;,or.1i ~slPód
ja!błonik{)lwslklicih w olkresie mię-azY'woljeIllnyrrn jeslt ar,ty&gt;kuł A. S7iPyr1c'a poid tyrrn sa.myrrn tyltułem. MoiŻina s~ę z niego
dowiedzieć
o nazewni!oow,ie
gOlSiPÓld,jak rÓiwnJi.eż na;pi!t,kó'w (s'tteló~a,
kwiiJtÓiWka,
słodka reżna ~Up.) i potraw.
Dzi'ś pOl2JoIstały juiŻ tyl1ko w,zy z daw,nych
szesnasitu
gOls:póid i'S/t,nie!ją'cyIClhw JalbłonlroWiie.
a budowie lro'Iei w Bogr.liIniń,sikdem tralkltulje arty:~'ł O. Toiboły i B. Simy pt.
Zia,nim pr:zyjecJl,laŁa l'okoonoty,wa,
czyiLi opowieści
z Bo,glUrm&lt;i.na. W Toku 18~ pierw,szego maja "... pl1zez ż,eI1a=e wr&lt;Jlta UlOWOwyhudOlwalllego
dlwo.rca wjechała
ze
świstem
pievws1za L~omoltYlwa" i w I10~ nasltE;lpny.m ,'" powstało
pierwsze
beIZ(Pośrednie
połądzeIllie kolej'OIWe BogumiJna z z.a~alIlilcą. Z Wiedn;~a do BooLi'na p~ez
BogumLn i Wlrocolaiw jeżdiŻlOlnow 312gOldIz;i!ny".
iW arltYikiule A. SZipy:rlca W,ClITsztlad;szewSik,i w Jaboonkowie
w o'k.resie międzywojennym
}est pró1ba odtiWlolI1ZeIlliawy;g1ląidu daiWnego w,aJrIS:lJtaltu s'zewskliego i samego memi'OIsła od diwu.diziesity&lt;c'h lalt XViIII w~eklU, kdeidy to pojawili
siię w JllibłankJOIwie pieI1W!si szewcy. "Dz;irś mOlŻlna spoltlkać w J,abbo:wmv:ie jeszcze diW6cU1S(Z)elWlCÓW
zolkiresu
pm:ediw.o:jellnego [... j. Na .pocliSltawlie iJc:h relatel;i można wiernie odltiWOO"ZYĆ
wygląd
dawnego
w.AiI1s!?Jt;aI!l.l
SlzewSlkliego ci samo rzem~OIsl{)". Nas.tępulje oa&gt;is sZy/cia
butÓiw, waI1unlkÓ'W uzy&gt;s&lt;kaIllJa lliiDeIIli~iluib ~ody
na OOiwarcie zalk'ładJU, naulki zawo-dIU, e~atmiJnów, ZI1ZeSr2len'j,a.
1

�Recenzje

337

'W Beskliidz;kiich s-bLva re,rum au:tlOlrW. Oszelida z.alSltaJIlalWiasię nad tY1m, " ..• jalk
'WdeJe jes.ZJC'Zeluk jesit w d~ledaclh regionu - OIbwaxu et'IlJograif1C'Z1Ilego,
hits.t'OIl'yl(:oznego, ku;lt"J'rowego, tUlr)'lSltj'lC':lJ11ego".
Saan próbuje
zestalWlić, rzec by moima, kiSiięgę
za&gt;slug dla rodzimej kiullitJwrybesllciwkied wiciu rooa:kÓlW, OOiJsiaj mieS2Jk'ają'CY'CIhza
granką,
jaJk prof. Pa,we! Lj'IS€Ik w USA, Jemy Rud71kli w Szmajcall'\ii, Jalk K&lt;lIWal 1k
'
w USA ilto. 2 tematów ozek:ajl\icy1C1hna opracowanie
wSka'zu;je na problem :I"OIizenia s'ię nowyoh treści obyiOlialjowY1ch. "Są to jesZC'ze D1IezJbadane d2ńediziny ży1ci.a
mies'zkań.ców pOldigÓTIZabaskJLdJzkiego, ldÓire waIlto pOlddać wnikliwej
soojologtCI7Jnej
i ps j'lChct1ogiJc,znejanaaWie". W. 0sze1lda przj'lta'OZa cy1f'rę 170 doikuanenitćllw kaftendareowyoh
(jak jeoJm'eś1a doe. W. Cho]naaki z PAN), co na tak małj'lffi obs'Zalrze
jak Ziemia Cies.zyŹl'Ska stan&lt;JfWli rekoIld mgdz&amp;ie nie odino!tOlWa'ny. "I w nkIh wamo
szukać WątJkÓiWdo temalty1ki bes\~kiej,
by w »'lesie I1ZeiCzy«nie zabrakło
oboik
jedl1i. i bulków teg,o wSiZys;f;lkliego,co trworzy isltność i jedyność ooslklidi1Jkiej gÓirailSl7JCz%ny".
W. Branna pragtl1ie zaporzJIlać nM ze "sksarobami na'S'Zelj ZliemJi", czy11d.ze znalezis:kami wY'kopall'iJslwwj'lffii z epoIki kamiemia, z czasów osadnictwa
prasłoWiańlskliego na Ziemi Cies:zyń'SJkiej. "Mają odbPzymie znaczemie d1la wyjClliIllien.ia pewlI1Y1C'h
teorii nau1k,owY'Clhd&lt;l!tyczącYlChpoClhOldI:Lelnlia
i IDę,acji luid'Ilości,kltÓira mies'IkaŁa na
na's,zYlmterenie", Swój s.zklilc~ozYlIla Old ~odZiilka, a raozeO jago pozOIStaŁO'ślC'i
w Podborze, by za(pI'Qwad!7Jićczj'ltelnd'ka na tej wędirÓ'W1Cea'l'Cheolog·i~ej
do OIJbralClooc
{piękne dkazy c€lI'i8JtIlli.lcWiCWSI1lOŚred!niO'Wi~nej) ~ do Bogumi'Ua-Za'błocia,
gd'ZJie
odkryto "miejsce oz.asOlW~O po:byltr.1gruu&gt;y łowieckiej
z pómeg{) paieolitu".
N'iewiele z·aiC'howało się tizIw. żj'lWydh poaniIlIilkÓ'Wpr·zyil'ooy w postaci SJtalryc!h
drzew, kitÓire ,pm:.e!tI'Wa·łycał·e wUeki. Jedtno z n:~dh - wią,z paanięta.ją1cy czasy Ka,zimienza Wie/lJldego , rósł clio IlIied.alWna w SkIrlzeozonLu !roło BOgiUanina. NiesIteIty, dJrizeW10to zni=yła
W1iIc'hull'aw 1007 roIkiu. To uniJka1torwe ciJrz.ewó i jego hi1sitorię pr.zyporoina ar!ty1kuł W. SzeIlilgi.
W oonawianej ooylOji ,,Kalendarza
ś1ąsl1ci'ego" J. OnJóI'UJSZkontynuu:je swój cyJm
,,2 dZJiejów fct1lklo:rysty1ki cieszyńJs'kiiej", tj'lffi razem pOŚWiięClOO1y
cieszyńskiej
prozie
Ludowej od założenia "Zar,ania Slą:sk1ieg.o" w 100,7 r. do askara
Za!WliSiZy.PI'ZYPOmlina histOll"ię Zibiel"ania wszel'kdoh zalbyttlkÓlw i dokumentów
7Jwil\i7Ja'nyC!hz żydem
1 kulturą ludu cieszyńskiego
u schyłku wieku' XIX. Instytucją,
która zajęła się
o.rgani.zOlwaiIl!iem 2lbiera·oilwa i mohowYlffi pr1Zec'howj'IWaiIliem 7Jb~orów, było PoLskie
Towar.zySl1iwo LudozlIlawcze,
założone
w Cie51zYIllie, iW'Zorern To.wa'I'ZysltJwa LuidoZJnawczego we D\V,ow.ie, w dniiU 9 tnaII'C.a H~()l r. W 1003 r. otwarto w CieSlzY'Ilie
wyst.awę luiCllOznawczą, a w paŹidJueI1n1Dkiu
1007 T. ukatzał się w CieSiZYIIlIiepierws.zy
zes:zYlt kW&lt;8Jl'talin'~karegionalnego
"zaranie
ŚląlSikie", ldÓire OIdeg;rało wYlbiit!ną volę
w pLiib'Lilk&lt;l'Wan/iu
materiałów
ludoUlalWlOZyiCh. J. OrJdr!UlS'Zpoidinosi zasługi pieI1Wszego wyrliaswcy "zarania",
Drne5lta F·a'M~ka i znakomiltego fOl1'k'1orj'lSlty,kls. OskaIra
zaWliszy, kitóry hl1t&gt;eresował się pieśniami hldawj'lffii i sam ~onaw.ał
w lu;d.ow.o-ŚlJąskilm dUlohu.
Piewcy g6rm1!c,zego trudu - Gu!stawowi MorcinkoiWi - pOlŚiW'ięcony zosit'ał artykuł dlroLiJcznoOOiowy w ZlWIiąrJJk.u
zOO' rocznicą urodzin (05 sler&gt;pnia 18911), " .•• by
zachiować ,pamlięć ZlDla.kJomi'te&lt;gO
pi'sar,za w naszydh sercaK:Ih".
Alojzy MańJka w ail'Itj'lkulle Nadrmeja zrodzona z bWlit1L zajmuje
się polską
poeZiją prodetau1ia'CJkąna ŚląlSiku CieszyńSklilm"JlW.ariając ją za godny uIWa,gi i analizy
prod!uiklt pollsklioej I'Zoozy,wl\iSltościli!teraclkioej talk ze względu na warto,ŚiCI ideOlWe, jak
rownież walory językowe w niej :LalWlarte.
Jest wres::zdie d!ział tw~oścQ
ludlowelj "Piawcy gwl()jej ziemi", w którj'lffi czytamy wiersze Ewy Milerskiej
i AiI1inyFi1ilpkowej oraz prozę tej ostatniej
i KaIrola
P.ieglZy.

= ..IJud"

-

10m •

�338

Recenżje

"Kallenlda'11Z SląS:ki" i.98'l, talk jaJk i pQ!)r.zOOnit;! eidycje, S:ZYlblkosię rowhioidz.i
będąc
znakomitym
uzupełnieniem
każdej -domowej
bibl,ioiecz.ki
na Sląsiku Cieszyńslkdun.
Jifi Da.mboiT'.skY

POLEMIKA

Dx QIga MulkliawiiCz-GolidlbeI1giO!Wa z U:niiwelI1Sy;tetlUHebra,jlsikiego w Jer,ozolillnie
nadesłała
do Redakcji
list z uwagami
nt. artykułu
mgr Izabeni Rejduch-Samkowej,
ElemOOJty SiZt:uki ludowej
i 'TlIiep;ro.fres;iorTl&lt;lJ"nejw małopolskk'h
jatdaiJkach
("Lud" H~nli,
t. &amp;1, s. 146 - 1'52).
Ntżej pulbiHlkujemy ważną meryftoryiC'ZII1ie C'zę~ć listu, j.a:k rÓ'wnJież OIdipowiedź.
AuJtOlI'k'i a rity1k,u1u.

Tematyka
dOlty,ciząca wy!tJwÓirazoślCi airitysty;c:zmej Zj'1dÓ'w pols'kłi'c1h spoftylka się
z dużyun za.i.IlIteres:owaJIlliem w śwJeoie, dlat'ego też artyłklUł 1. Rejduch-SaJmlkowej
mÓigbby Sitać się wa.żlnYlm pr.zyozynkJiem
W12ibQiga.lCają1cyun
wied,zę w tym za!klretStie,
~dyby A'll:t'oi1ka powa'kitQIWała prolblem bamdrz;iej dogłębnie
i wyikJroCiZyła poza z.a/kres
wiadorrnOlśoCio chamlklterrz.e ell'cy;k!LqpeidYlcZIIlym.
Niewą/tU)Hwie do w7Jbo'ga,c'enia al1tylk;ułu 'Pl'ZYIC'ZyniłOlbysię wy'klorzylsltanie pflZez
Aut'DiI'kę i'stnieją'Cej literaJt7.lll"Y ,pu:b1JiJk.owant;i w Prylsce. Nip. wy'k'OO'zystaJnIj'e pra,::y
G. Flrenkllowej na temalt wydn.aInlk1i żj'1dlQlWlslkJiej
("Po1ska S~tU'ka Ludowa",
R. XIX,
1,965, s. 135 - 14)6) POiSIZelfzyŁOibydY(W&lt;llg'aIOjeAlUitooiki, kttóxa łąC'zy tmdycyjną
wycil'liaIltkę żydOiW'ską jedynie
z okJresem "ZielonYM
ŚWTiąJt;"- SzaW'u&lt;Jlt'h, nie WtS:pornlinająIC o il!lnYclh jej .rodz.&lt;ljaJCih.
IWiaQ,omooci na temat\; zrotniJkÓI\V żydQlW1skkh są wIię&lt;cej niż laJkolnri,crz;ne.NoItabene, dlaczego
AutOTika
tłumacząc
takie terminy,
jak bał&amp;aminiki, menory,
eitrog,
łączy w jediną ~r.wpę "r-ilmmOlnim.y, tasy i jaJdy", sugerując
n!iew:taLiemninonemu
c-,zyttelnJilk'Ow.i,że .mOlwa tu tyllko o ws/kaww.ka'ch
do oidczytywania
tory? Szkoda, że
Autor1ka nie ro:zS:ZeI"zyŁaplf!OIbIlema/ty;kfic1'oItYlCiZąJcej
złdtniJkólW o WliadOlmości na temat
m-o'tni'ków '~ralkOlwslkijjc"hprOid'-likuną1cYldhbiŻiultwię dla podkrakoWls'kich
WiSi. WyltJwórCiZOŚći,oh jest na peMllno .dobrą D1usJtraICljąpodjęteg·o tematu.
Do D'apffiall1'ia ni'nie,;s:zego Hstu ~kłania
mnie jednak
,prz.ede WI-"ZysJtlkim dhęć
zwrólcenJia uw.a'gi Reda1k'c(jli na pOldisi·aw,owe błędy w ady1kuile, b~dą.c'e dOiWorlem
całJkowit'elj nJie'Zil1adomo:ś&lt;ciiPoos.'t~w()lwYClh nakaJz.Óiw i o~rall1ilCJZeńwyn~ka~ją:cYl0h z przepisów Talmudu,
które
\;Q
prrze;pi'Sy' merowa'ły
wieloma
dizJiediz'inami żyda
żyidawskiej społec-zności. Zdanie, że "W c~asie święta Paschy używały
kobiety żydowskie
~peCijaJlnęj ser,waty białej (... l do pfizylk.rywanJia ,,'chabk'i" (SI!.IfiU1c&gt;1'i)",
jest a:bsulrldem.
W ca-łYlffi ośmi,Qldniowyun ()lkJresie Ślwiąlt Pesa,c.h w żadnym
tl'adycYdnym
domu żyd&lt;oWlSikdmnie zna!~dJzJie się aII1i oklfiws!ZYll1Ilci
c'h1et&gt;a, alllli żadlI1eg'O ciaJslta poza ma'Cą.
Błąd jeslt rzędu :"T,ałer:z., na kttó:rym podaje się w traidYlcyj:nym dom'l ka't,ollidkim
w Pio1s,ce kieŁbasę i s:zylIllkę podic-za's pOiSHkó\w w WrieI1:ki Pią'tek",
a więc duży
i _s..zkdda, że znala,zł mie,jls,ce w tak p&lt;J1Warżnyunoz.a,sOlPiŚlrn!ie.
Dr

Olga

MuJ.kiewicz-GoWb.er,gowa

�Rec.enz;e

339

iWarunJkiem
pozytyJWtIl'ej krytyik;i jest llrO'ZumienJie będąc'ego
jej pl'Zeidlmiottem
OIpracowatIllia. Niiest et y, nie można ,tego powieclizieć o lliście p. Goldber.g, która mój
'k!rÓitlk'i komu:ni'ka:t, będą.cy pi's'emną W€lI'SOą WYIPOiWtiediLina Sesji nalUikawej PQJskieg·o Towarzysłl;wa
LudolZrlIalWc.ze!go w K.mlkQwie, pdtralkltOlWala jako rOl2JPI"3lWę
nalUkową, c'hcą/c wildzJieć w niej doglębn!ie poul1ak:to.wany temat
rÓLŻn)'ICh dzieK:luiln
sztuki żydowskiej
w Pols'ce. SzJkoda, iż Autorka
listu nie orientuje
się, że w Polsce
i·9trllieje poltrzeba poda:nli.a C1ZY'te1nilk,Olwi
pOldSltaJWOlWYJC1h
wiaidom:o'~ci z tej dziedtl;iIny.
,A'Jtor\ka pOlWołude soię w swym liście tylko na jedną pOWl()/jel1JIląpazyC'ję dQtye'zącą SI1Jtulk·iżyidoW'S1kiej - wy,cinanikę. P:QIZ;WQ[ęso!jje msu,gerować
.Jej zll;poiZDaInie
się z mo'iJmi artykułami
dnutkQwanymi
w "BiIuileltynie HiiJSltoriJiSz;tulkJi" i "Bhilclynie
ZydOlWlS'k\iego Ln!s'tytUUituHiJstorY'C7illego w Wa'l"'SlZJaJwUe"oraz referatamii
wygłoszonymi na sesjaoeh naukOlWY'Qh SiowaI"ZYIS'Zen,ia Hilstoryków
SZlbuik&gt;iw Po znam.iu , Loidi7li,
Rzes'Wwie, w TowaJI"ZYlSltwie K.uilit'Jtra[.nym Zyldów w K.rakowtie, a także w MUiZeum
żydOlWs!kiun w Pradze (OzecihOlslowaJc!ja).
W OId:nieslieniu do i'rJJnyto'hulWag w)'lja:Śiniam, że:
1. Komun~kalt niie d/awał mOlżl1l~W1oŚld
zajęc,ia się ohszernym
za,gad~l'ienJiem, jakie stanOlwi clizialallność złobn'i1ków żyidoW1s1kic:h.
2. WY'rrubiiana przez tYlcihże r.zem'ielŚ'lnilków bi:żCllteria na uiŻyltelk pod!kJrallmwskich Wisi nie ma ze s,ZJtu'ką żyidOlWislkążadlnYlch Zlw:ią!z.kÓIW.
3. NivezJ'OIZlumiale jest zaikJwefstioTIowa:nie ,pJ."'zez Au&lt;tor.kę liilsw ląazenia
w jedną
g,rupę "rimrrnolll/imólW i jadólw", s·lw:ro Wtraz z k!oJronam;i i tasami
sltanlOlW1ią tzw.
Q1Zdoby Tory (jpo:r. M. Halalban, Zabytki
his.torycz:ne Zydów
w P~sce, W,M;SlZawa
1929, s. 86).
4. Rzeaz)'lW1i'ście, do() wZJmi,anik'i o ahałce
w.kradła
Slię poanyłka;
ohoo'Zli bultaj
o str·u&lt;:aę, k!tó&lt;rą Zyid~i SlpO'.L.Y'Walii
w wiooz6:r saiball!owy.
Koń'CIZąc :iJabÓę" że dr O. Goi1dber·g, mimo ii w moim komunilka'Cie Sy~i~ZOwalam liczne zjawJlsJka SZ1iLl,kiżyidQWlS/ki'etjw fuls'ce doŁyooazas nie Oiprado,wane, nie
(1Qslb!'zegła jag,o in~iIrUljątCego Clha:ra'k1tero, C'O było głóWlnym celem puibllika'cji.
Mi[JTlzabeHa Rejduch-Sam.kowa

••

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11222" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11200">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d5b6aecb0ecb62b87fc25f56d3747365.pdf</src>
        <authentication>9d7f100ecc2b49221a5bf0b497ca8e76</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133736">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1509</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133737">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133738">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133739">
                <text>Recenzje,przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1976 t.60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133740">
                <text>LUD 1976 t.60, s.239-302</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133741">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133742">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133743">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133744">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133745">
                <text>IV.

R

E

c

E

N

z

J

]~

Lud, t. 60, 1976

Generale,
sous la direction de Jean Poirier. Paris,
1968, ss. XVII, 1907. Encyclopedie de la Ph~iade, t. 24.

Ethnologie

maTO

Editions

Galli-

Elhnologie
Generale ukazała się już kilka lat temu, ale niestety, nie doczekała
~ię jak dotychczas szerszego omówienia w polskiej
literaturze
etnograficznej 1.
A przecież na uwagę zasługuje przede wszystkim ze względu na ambitną próbę
stworzenia możliwie całościowego
opracownia
zagadnień
szeroko
pojmowanej
etnologii. Prace o podobnym charakterze
powstały w Wielkiej Brytanii i Stanach
Zjednoczonych, ale w żadnej z nich nie nagromadzono
tak obszernej problematyki Na gruncie francuskim
jest to opracowanie
pionierskie.
E!.inologie
Generale jest podręcznikiem
etnologii, można ją również traktować
jak" pewien rodzaj leksykonu. Stanowi ona pierwszą część obszernego dzieła po~wiĘ&lt;:onego podstawowym
problemom etnologii i zróżnicowaniu
kulturowemu
calE'g( świata 2. Składa się z 38 odrębnych
opracowań napisanych przez 28 autorów,
w większości wybitnych
francuskich
etnologów. Poszczególne
rozdziały
zgrupowaDe są w trzech częściach i wzajemnie z sobą powiązane.
Część I "Historia i metodologia" zawiera omówienie historii etnologii, jej głównYL!: \\'spółczesnych tendencji, szkół narodowych
oraz technik i metod badawczych.
Otwiera ją obszerny rozdział J. Poirier'a, Historia
myśU etnologicznej.
Pozostała
część tego działu poświęcona jest metodyce i różnym aspektOIn badań etnologicznych. Po ogólnym wprowadzeniu
J.-P. Lebeufa do techniki badań bezpośrednich
w nnografii, następuje cały szereg omówień szczegółowych. I tak: J. Guiart zajmuje się etnologicznymi badaniami stosunków pokrewieństwa;
J.-L. Boutillier bacianiami etnologii ekonomicznej; A.-G. Haudricourt
mówi o badaniach lingwistycznych. przechodząc z rozwoju problematyki
teoretycznej, w drugiej części do objaśnienia praktycznego
systemu transkrypcji;
G. Rouget przedstawia
specyficzne
problemy badań etnomuzykologicznych;
F.-M. Izard omawia techniki badań etnociemograficznych, a M. Soret znaczenie kartografii
i przedstawień
graficznych
w etnologii, natomiast
J. Guillaumin
możliwości zastosowania
metod statystycznych.
Część I zamykają opracowania:
J. Roucha poświęcone filmowi etnograficznemu, G.-H. Riviere'a muzeom i kolekcjom etnograficznym
oraz J.-P. Lebeufa etnologii i współpracy technicznej.
W części II "Dyscypliny etnologiczne" omówiono różne subdyscypliny
szeroko
rozumianej etnologii, ich przedmiot i wzajemne związki. Część tę rozpoczyna interesujące opracowanie J. Poirier'a pt. Program
etnologii,
w którym autor zajmuje
się sytuacją metodologiczną
etnologii, etnologią w tzw. "Trzecim Swiecie" oraz
syntetycznym omówieniem poszczególnych dziedzin etnologii. Szczegółowego opracowania doczekały się w tej części: antropologia
fizyczna przez H.-V. Vallois;
1 Poza jej omówieniem przez Zofię Staszczak, O powojennej

leksykografii

etnograficznej.

"Lud" 1974,t. 58, s. 131-148.

2 W jego skład wchodzą, obok omawianej pracy, dwa tomy Ethnologie Regionale : t. 1
Oceanie, Paris 1972oraz t. 2 Asie, Amerique, Europe, Paris 1973,wydane w tej samej

Afrique,
seni.

�240

Recenzje, pl'zeglądy

wydawnictw

i czasopism

technologia kulturowa przez A.-G. Haudricourt'a
(metodologia) i J. Michea ,systematyka); antropologia
społeczna i kulturowa
przez P. Mercier'a; mitologia przez
R. Bastide'a; etnologia prawna przez J. Poirier'a (wprowadzenie), H. Levy-Bruhla
(prawo) i M. Alliot'a (akulturacja
prawna); problemy etnografii europejskiej przez
M. Maget'a oraz etnomuzykologia przez G. Rouget'a.
Część III "Konfrontacje"
stanowi omówienie pozycji jaką zajmuje etnologia
wśród innych nauk humanistycznych.
Zwrócono tutaj przede w~zystkim uwagę
na możliwości wzajemnej
współpracy,
wspólną problematykę
i obszary badań.
H. Houis zajmuje się językoznawstwem,
a ściślej związkami języka i kultury. Problemy historii i etnologii omawiają: H. Deschamps (etnohistoria)
oraz J. Poirier
(etnologia diachroniczna
i historia kultury). Wzajemne związki geografii humanistycznej i etnologii przedstawia
J.-B. Delamarre.
J. Sutter zwraca uwagę na
demografię i genetykę, a J. Poirier na ekonomię. Szczególne miejsce w tym opracowaniu zajmują problemy z pogranicza etnologii i psychologii; i tak: R. BasŁide
cmawia związki etnologii z psychologią i p~ychiatrią społeczną, S. Nacht z psychoanalizą, a P. Francastel z estetyką. Osobne miejsce zarezerwowano
dla związków etnologii z naukami przyrodniczymi,
które przedstawia
ogólnie T. Monod,
a szczegółowo J. Millot (etnobotanika)
oraz A.-G. Haudricourt
(etnomineralogia).
Ethnologie
Generale
zamykają dwa rozdziały, jeden G. Gusdorfa poświęcony
ontologicznym problemom etnologii i jej miejscu w systemie nauk o człowieku
oraz drugi, A. Leroi-Gourhana,
o stosunku antropologii do etnologii, jej znaczeniu
i doświadczeniach badawczych.
Każdy z rozdziałów zaopatrzony jest w bibliografię. Na końcu książki zl~ajdują
się: indeks nazwisk, indeks przedmiotowy
oraz
szczegółowy,
analityczny spis
treści.
Ethnologie
Generale
została napisana przede wszystkim z myślą stworzenia
akademickiego
podręcznika etnologii i pierwszego w literaturze
francuskiej
opracowania etnologii ogólnej. To zadecydowało zarówno o układzie, jak i zawartości
pracy. Ambitne zamierzenie
ujęcia etnologii w system szczegółowych dyscyplin
i próba wykazania jej wzajemnych
zależności z innymi naukami humanistycznymi, stworzyło konieczność opracowania
poszczególnych tematów nie tylko przez
etnologów, ale również przedstawicieli
innych nauk. Dało to możliwość ujęcia
problematyki
etnologicznej w ~zerokich ramach czasowych i przestrzennych.
Niektóre opracowania
należą do pionierskich
w literaturze
francuskiej
(np. zagadnienia etnomuzykologii,
etnologii prawnej, filmu etnograficznego, mitologii), a nawet światowej (głównie problemy pogranicza etnologii z różnymi naukami).
Mimo szerokiego, nowoczesnego rozumienia etnologii, w Ethnologie
Generale
łatwo dojrzeć specyficznie francuski punkt widzenia na wiele zasadniczych problemów. Najbardziej
widoczne jest to w rozdziale J. Poirier'a Program etnologii
(s. 527-595). Autor stwierdza w nim, że etnologia stanowi obecnie zespół mniej
lub bardziej samodzielnych
dyscyplin obejmujących
swym zasięgiem dużą część
humanistyki
i w klasycznym
znaczeniu tego słowa, przynajmniej
we Francji,
integruje
nauki zajmujące się również badaniem ras, technik i języka. Dlatego
też J. Poirier wyróżnia w etnologii pięć subdyscyplin:
antropologię fizyczną, prehistorię, technologię (badanie kultury materialnej),
lingwistykę oraz etnologię właściwą (analiza społeczeństw tradycyjnych).
Mimo że jest to klasyfikacja
zbieżna
ze schematem strukturalnym
antropologii
amerykańskiej,
źródeł
takiego
ujęcia
etnologii należy szukać przede wszystkim w tradycjach
francuskich
sięgających
czasów Ampere'a, Verneau, Quatrefages'a,
Hamy'ego i Broci. J. Poirier rozumie
bowiem antropologię
(ogólną) w sposób dość specyficzny, a mianowicie jako dy-

�Reccn:je,

przegląlly

u::ydalvnictu;

i czasopisłn

:2IJ

scyplinę przyszłości, która wyłoni się dopiero z połączenia
etnologii i socjologii.
Do (uzji tych dWI'lch nauk jak dotychczas jeszcze nie doszło i mc.żliwc jest \\'yróżnienie właściwych
im obszarów badań. Mimo bowiem zachodzących
obecnie
w szybkim tempie procesów industrializacji
i urbanizacji,
w badanych przez etnologię społecznościach
istnieje pewna bierność, w dynamicznym
sensie tego słowa,
która sprawia, że ich system społeczny ma tendencję
do kontynuowania
,;wego
własnego ruchu, przez co jest on bardziej
homogenny.
Z drugiej
zaś ,;trony
istnieje we wszelkich społeczeństwach
ukryty, niejako strukturalny
prymitp\"izm,
prowadzący w pewnych sytuacjach
do ujawnienia
dawnych opozycji.
J. Poirier wyróżniając
dwa rodzaje egzystencji społecznej: społeczności (communaute) i zbiorowości (collectivite) określa zarazem obszar badań etnologii i socjologii. Różnice między nimi będą istniały, dopóki nie nastąpi ich strukturalne
ujedr.olicenie. Wprawdzie pojęcie społeczności jest traktowane
przez autora szeroko i według niego etnolog może z powodzeniem
prowadzić badania społeczeństw
uprzemysłowionych
(nie tylko społeczności
wiejskich),
to z pewnością
ta koncepcja, przewijająca
się w całej pracy, nie odpowiada w pełni tendencjom
pojawiająr;ym się współcześnie
w etnografii
europejskiej.
Tradycyjnym,
w pewnym stopniu francuskim
punktem
widzenia
jest rówr:ież podtrzymywanie
w Ethnologie
Generale
zasadniczych
różnic między etnologią a etnografią
i utrzymywanie
ich dawnego znaczenia
(etnologia !:auka
porównawcza i uogólniająca;
etnografia - nauka pomocnicza i opisująca).
Wspomniana
już. wczdniej
różnica między etnologią
a antropologią
zestała
dość dokładnie omówiona przez A. Leroi-Gourhana
w ostatnim rozdziale Eth nolooie Gćnerale
pt. "Etnologiczne
doświadczenia"
(s. 1816-1825).
Według auto:'a
,mtropologia, w przeciwieństwie
do etnologii, nie interesuje
się konkretnym
człowickI( m, ale człowiekiem w ogóle. Jeżeli ta pierwsza przybiera postawę generalizującą w pogoni za prawami 5truktury, ta druga przyjmuje
postawę indywidualizującą w poszukiwaniu
praw szczegółowych. Zadaniem etnologii -' w przeci\deństwie do antropologii - jest badanie i ukazywanie
tego, co jest najbardziej
charakterystyczne
i właściwe danym grupom ludzkim w czasie i przestrzeni
oraz
stwierdzar;ie, na czym polega ich osobowość i różnica między nimi.
Przy takim rozumieniu
etnologii i antropologii (ogólnej), Ethnologie
Gćnerale
możemy uwaŻ3ć za pracę o charakterze
bardziej
etnologicznym
niż antro!)ologicznym.
To jej "uetnologicznienie"
dało możliwość uwzględnienia
nie tylko tradycyjnego obszaru badań etnologii jakim są społeczeństwa
plemienne,
ale w pe\\'r:ym
zakresie również problematyki
ludów europejskich.
Tym zagadnieniom
poświęcony
jest rozdział M. Maget'a "Problemy
etnografii
europejskiej"
(5. 1247-1338).
Interesującą
częścią tego opracowania
są rozważania
na temat wzajen":,,ych
zależności i wpływ{)w między tzw. "wyższą" i "niższą" kulturą. Zwrócenie uwagi
na trudności wyodrębnienia
kultury
ludowej jako sektora kultury
i ludu jako
jej nosiciela, prowadzi autora do bardzo ostrożnego i krytycznego
posługiwania
się określonymi wyznacznikami
tak kultury ludowej, jak ludu. M. Maget wskazuje na dwuznaczność
lub uniwersalizm
takich kryteriów.
jak: anonimowość,
charakter słowny tradycji, racjonalizm
i zjawisko dezintegracji.
Pomimo tego, jak
twiercizi, jedyną drogą wyróżnienia
"ludu" i "ludowego"
jest zwiększanie
k:'yteriów klasyfikacyjnych
i ich kombinacji.
Bowiem w miarę jak jakaś kombinacja
bardziej odpowiada lokalnej ,rzeczywi5tości, tym mniejszą mamy szansę jej uniwersalizacji, ale tym samym lepiej tę rzeczywistość
poznajemy.
lfj -

LucI. t0111 LX

�Recen.:je, prwgtądy

wyrlawnictw

i crasopism

Wystąpienie
M. Maget'a jest w Ethnologie
Generale
odosobnione. Nie wykorzystano w tej pracy w pełni możliwości jakie daje analiza europejskiej
kultury
ludo\vej. Niewiele miejsca poświęcono również tzw.
"etnografiom
narodowym"
\\ Europie, z krajów słowiańskich
zajmując się jedynie etnografią radziecką.
Biorąc pod uwagę te niedoskonałości
Ethnologie
Generale, trudno zgodzić się
ze stwierdzeniem
J. Poirier'a we wstępie do pracy, że stworzono dzieło w takim
stopniu kompletne, w jakim było możliwe do opracowania.
Oprócz pewnych braków, nad jego koncepcją dominuje wyraźnie francuski
sposób rozumienia
etnologii, który nadaje szeregu problemom taki, a nie inny wyraz.
Wszystkie
te niedociągnięcia
nie umniejszają
jednak olbrzymiego
znaczenia
E:thnologie Generale jako pierwszego ogólnego podręcznika
etnologii. Warto dodać.
że książka jest ściśle powiązana
z pozostałymi
pozycjami
Encyclopedie
de la
PZeiade i dlatego pominięto w niej obszerniejsze
omówienia pewnych problemów
(jak np. niektóre zagadnienia
historii, archeologii
czy religioznawstwa).
Obszerność Ethnologie
Generale,
jej nowatorskość
w traktowaniu
wielu pro'Jlemów etnolcgjj oraz ukazanie
etnologii na tle całego wachlarza
nauk humanistycznych
skłaniają,
aby książkę uznać za jedną z najbardziej
niezbędnych
w \vanztacie
naukowym
etnografa
i głosować za możliwie szybkim przetłumaczeniem jej na język polski.
Jacek

Karl-S.Kramer, Grundriss
einer
Góttingen 1974, ss. 172 + 11 rycin.

rechtlichen

Volkskunde.

Verlag

Bednarski

O. Schwarz.

Sądząc po tytule można by się spodziewać, iż czytelnik otrzyma w recenzowanej książce zarys prawa ludowego (w dosłownym tłumaczeniu:
Zarys prawnej
etnografii),
określone kompendium
historycznej
wiedzy na temat rozwoju ludowych zwyczajów
prawnych.
Niestety, rozczarowuje
się. Kramerowi
nie chodzi,
jak to sam zresztą we wstępie stwierdza,
o ujęcie ludowych zwyczajów prawnych w klasyczny!':
i usystematyzowanym
układzie wyjętym
z całości kultury
ludowej. Autor sta: a się nakreślić model społeczno-kulturowego
układu, w którym zwyczaje prawne są traktowane
całościowo, jako pewien działający system.
Jako system, w którym występują
określone wzajemnie ze sobą powiązane czynniki. Takie ujęcie przedmiotu
nazywa
zarysem.
Sugeruje
zatem czytelnikowi
zgoła inne, niż dotychczas zwykło się używać, nowoczesne przedstawienie
przedmiotu. Jego zarys różni się tym samym bardzo od klasycznego podziału i stąd
może nasuwać pewne uwagi.
Podbudowę żródłową dla koncepcji autora stanowią dane archiwalne
z XVIXVIII wieku dotyczące różnych czynności prawnych,
rzadziej dane z terenu, co
przesądza G charakterze
pracy. W oparciu o źródła archiwalne
Kramer zbudował
swój model odpowiadający
rzekomo ówczesnej rzeczywistości
kulturowej,
w którym "pojedyńcze prawno-ludowe
wytwory stanowią funkcjonalne
ogniwa i wskaźniki uzasadniające
żywotność,
grupowo
powiązanego,
stylu życia". Ow układ
strukturalny
określa wyobrażenia
o tym, co jest właściwe - z punktu widzenia
prawa zwyczajowego - a co nim nie jest. Kramer odnOsi ten model do współczesnych stosunków kulturowych.
Porównując
je z nim stara się ustalić, w jakich
dziedzinach
dokonały się najgłębsze przemiany,
a gdzie pozostały jeszcze trady-

�Rccen:)e.

przeglądy

wydawnictw

i c,zasopisrrt

cyjn układy. Autor twierdzi także, iż jego koncepcja może być z powodzeniem
za,1osowana do badania mechanizmu
działania całej struktury
ludowej. Rozstrzyg,m:e tej sprawy wykracza poza ramy tej recenzji.
Zarys... Kramera
obejmuje
kilkanaście
podstawowych
działów, nazywanych
przez niego czynnikami,
które decydują
o istnieniu
prawa
zwyczajowego
jako
określonego systemu. Należą do nich: 1) porządek (Ordnung), 2) przestrzeń
(Raum),
3) Lzas (Zeit), 4) godność (Ehre), 5) ekskluzywność
(Exklusivitat),
6) napomnienie
IRIIl=e), 7) jednostka
(Der Einzelne), 8) praca (Arbeit), 9) zwierzchność
(Obrigkelt). 10) kościół (Kirche) i 11) powszechne uznawanie
(Allgemeingiiltiges).
Owe
pck~ja wiążą się z określonymi
czynnościami
prawnymi.
Analizując
je powstaje
r:71.anie, czy wyczerpują one, bądź czy są wystarczające
w proponowanym
przez
niego systemie. Jedno wydaje się nie ulegać wątpliwości, że chyba znacznie lepiej,
niż dotychczasowe,
odzwierciedlają
powiązania
czynności prawnych
z codziennym
życiem ludu. Za8trzeżenia budzą niektóre określenia oraz brak innych. Np. nazwa
,.jrd:'lostka·' powinna być wymieniona
na określenie
"społeczność·'.
Jest ono bowiem bardziej
ogólne i jako takie ujmuje
zwyczajowe
czynności prawne
zacheczącc zarówno w grupie, jak i między jednostkami.
W swoim ujęciu Kramer
omowił tylko czynności związane z życiem jednostki,
natomiast
czynności zache dzącc w grupie zasygnalizował
tylko w innych działach. Recenzującemu
brakuj~ takiego działu np., jak "współżycie", w którym winny się znaleźć zwyczaje
zwjaz"ne z kupnem-sprzedażą,
pożyczaniem
itp. Czyżby te czynności
nie naIEi;:!\'
do podstawowych?
Analizę wymienionych
czynników
ilustrują
wybrane
przykłady
zwyczajów
prawnych,
które mają potwierdzać
zasadność
przyjętych
zależcń. W związku z takim postępowaniem
poznawczym nasuwa się kolejne pytanit-.
czy analizę każdego czynnika winno się ograniczyć li tylko do wybranych
przykładów ilustrujących
mechanizm działania danego systemu? Można by na tym
peF zcstać chyba tylko wówczas, gdyby wyłącznie o to chodziło, ale trzeba by
róvn'ocześnic zmienić tytuł pracy. Skoro jednak autor przedstawia
zarys, winien
każd~' z czynników zilustrować
charakteryzującymi
go zwyczajami.
Można jedynie wykazać charakter
wiodący jednych
i uzupełniający
drugich. W postępoW&lt;H,:U
autora pewna, dość znaczna grupa zwyczajów zostaje pominięta.
Dla bliższego poznania sposobu analizy poszczególnych czynników warto chyba
pTZ:! .:rzeć się nieco bliżej chociażby
jednemu z nich. Dla przykładu
weźmy czynnik :10SZąCYnazwę "przestrzeń".
Otóż jego analizę rozpoczyna Kramer od stwieraZF!.:a. co rozumie pod tym określeniem. Autor podciąga pod nie określony obszar
i zf;ajdujące się na nim osady i poszczególne zagrody, rozpatrując
te sprawy od
stre :,,~' ich prawnej
ochrony i zabezpieczenia.
Stąd teź wypływa
podstawowe
naczcnie
tego czynnika.
Kolejno zajmuje się ich zwyczajowym
rozgraniczeniem
i Zi: bezpieczeniem
ilustrując
te zjawiska określonymi
czynnościami
(opisywaniem
śwkconą
kredą, oborywaniem
wołami bliźniakami
itp.). Następnie
zajmuje
się
spri. '.,\·ami związanymi z naruszeniem
granic oraz powstającymi
w związku z tym
r:je~zczęściami. Analiza tego, jak i pozostałych czynników, dokonywana
jest zawsze
z ".vślą o jego roli w całoścl systemu zwyczajów prawnych.
Jest ona, jak się
,\'O:'C aj c,
dość przekonywająco
przeprowadzona.
Pozwala
lepiej
dostrzec
całość
zv.':.'czajów, mcchanizmy
działania,
ich wzajemne
powiązania
i rolę w kulturze
ŻyŁj" codzicnnego. Wywody Kramera
uzupełniają
ciekawe
ilustracje
dotyczące
rożr&lt;'ch czynności prawnych.
\\' sumie warta polecenia,
mimo wysuniętych
uwag dyskusyjnych,
lektura.
Walerian

Sobisiak

�Recenzje, przeglądy

Kaj Birket-Smith.
ss. 5'75.

Ścieżki

kultury.

wydawnictw

(Przekład

i c"asopism

K. i T. Evertów).

Warsza\\-a

l',1'i4,

Polski przekład
książki czolowego etnologa duńskiego skłania do odnot0wania kilku nader istotnych,
jak się wydaje, uwag o sytuacji teorEtyczno-metodologicznej współczl'snej
etnologii europejskiej
(w zasadzie pozabrytyjskiej).
Deleło
Birket-Smitha
jest bowiem z pewnością jednym z ostatnich opracowań
kulturologicznych tego typu; stanowi więc pewne ,.podsumowanic·'
post-ewolucjcni,t::cznej i post-dyfuzjonistycznej
etnologii europejskiej,
ujmującej
jednak swój przedmiot zgodr;ie z tradycją wywodzącą się z tych dwóch orientacji.
O ile bowiem w antropologii
(nie tylko) anglosaskiej
można stwierdzić jjtnienie wielu różnych, ale w zasadzie opozycyjnych
wobec ewolucjonizmu
i dyfuzjonizmu szkół i orientacji teoretyczno-metodologicznych,
o tyle etnologia europejska
&lt;.tanowi płaszczyznę
koegzystencji
i eklektycznej
fuzji
różnorodnych.
często
~,przecznych propozycji
i wątków
teoretycznych
i metodologicznych.
Podstawowy zrąb implicite
przyjmowanego
w etnologii
europejskiej
programu
bada\vczego został przejęty
zarówno z ewolucjonizmu,
jak i z dyfuzjonizmu.
Przejawem tej kontynuacji
jest zainteresowanie
badaczy co szczególnie widoczne
jest w przedstawianej
pracy - problematyką
genezy oraz przeobrażcń
(cwolucji
i dyfuzji) wytworów
kulturowych.
Charakterystyczne
dla pozytywistycznej
etnologii XIX-wiecznej
pojmowanie
kultury
zostało bowiem zachowane
bez zmian
we współczesnej etnologii europejskiej.
Kulturę rozumie się nadal fenomenalistycznie jako zbiór poszczególnych
wytworów
i czynności kulturowych
bądź '}pisywanych
z uniwersalnym
"współczynnikiem
humanistycznym"
(z punktu
widzenia badacza), bądź też odrzuca się nawet takie rozwiązanie
dając "obiekty,vny"
opis owych składników
kulturowych
ujmowanych
jako obiekty niezrC'latywizowane do jakiejkolwiek
świadomości,
Obecnie najczęściej
zbiór składników
~:ulturowych charakteryzuje
się jako całość. jako niepowtarzalny
układ poszczeg"ir.ycł:
składników,
czy też jako strukturę
relacyjną,
której elementami
są owe cikładniki. Takie nieenumeracyjne
definicje kultury,
jak to jest w przypadku
niniejszej pracy Birket-Smitha,
kamuflują
jedynie trudności
metcdologicznc
i teoretyczne wynikające z fenomenalistycznego
ujęcia kultury.
W omawionej pracy podstawowy
zrąb teoretyczny
ewolucjonistyczno-dyfuzjonistyczny
uzupełniony
został wątkami
funkcjonalizmu,
strukturalizmu
C. Levi-Straussa
czy nawet (neo-)etnopsychoIagii
amerykallskiej
i relatywizmu
kuiturowego. Prima
facie wydaje
się to "twórczym
rozwijaniem"
dotychczas\.:v,ych
koncepcji,
ale w istocie jest to jedynie eklektyczna
mieszanina
pełna sprzeczności i niekonsekwencji.
Jednak taka, jak Birket-Smitha
propozycja, będąca przypadkiem granicznym
(typem idealnym
prawie). ma niezaprzeczalną
"zaletę':
na
jej gruncie można wyjaśnić wszystkie zjawiska kulturowe i w tym należy upatrywać' czynnik
zapewniający
takim
rozwiązaniom
pl'zewagę
n&lt;ld teoriam,~ czy
twierdzeniami,
które mają tę "wadę", że są odwoływalne
poprzcz konfrontację
z doświadczeniem.
W tym sensie praca Birket-Smitha
jest jednym z ostatnich opraco\\'a~' tego
typu, gdyż jest punktem krańcowym,
do którego można zbliżyć się kiedy ckceptuje ~ię tradycyjne
podejście
do rzeczywistości
społecznej,
w szczcgólnośc[ zaś
rzeczywistości
kulturowej.
Jak długo ten stan rzeczy pozostanie bez zmiany, tak
coraz częściej pojawiać
się będą przyczynkarskie
prace poświęcone
Qni'Jnym
problemom.
Jedynie
bowiem radykalne
i zasadnicze
przeobrażenia
etnolcgicznej
pcrspektywy
teoretyczno-metodologicznej
mogą dać pozytywne
rozwiązar.:;:; do-

�Hccen:.:jC'.

])l'zeglw1y

'lcudawn/,ctw

I)

.' -

._l·

i cZ(J~;opism.

tj"C"Dl"7.Clsowych
problemów. Wśród nauk o kulturze, jedynie - jak się wydaje \\'sj:u!czesnc językoznawstwo
dokonało
pewnych
pozytywnych
przemian
w tym
kierunku
(głównie strukturalizm
w wersji N. Chomsky'ego).
Dla etnologii przyk!adt'm wyjścia z obecnego impasu mogą również być osiągnięcia
innych nauk
społecznych, szczególnie tych, które charakteryzują
się antypozytywistyczną
a zarazen~ naturalistyczną
(w sensie metodologicznym)
perspektywą
teoretyczną
i metodolc,giczną·
Opracowanie
nowych
koncepcji
teoretyczno-metodologicznych,
które
byłyby
kO:-f'spondencyjnym nawiązaniem
do ewolucjonizmu
(klasycznego)
i dyfuzjonizmu,
PCZOo :aje
więc nadal istotnym
zadaniem
dla etnologii
o szerszych
ambicjach
];ulturologicznych.
Bez rozwiązania
tego zadania
niemożliwe
jest przekroczenie
granic zdrowego rozsądku, a więc wyjście poza potoczną wiedzę o kulturze
i jej
twercy.
prezentowanego
dzieła
Jeśli to zostanie
dokonane,
wówczas
prace
typu
K. Birket-Smitha
będą jedynie popularyzatorskim
ujęciem pozostającym
w takim
jak współczesny
pod"tosunku
do studiów
etnologicznych
(kulturologicznych),
ręcznik podstawowego kursu fizyki do prac A. Einsteina.
Zbigniew

[:.5.

Andrze.i
::-97.

Wali górski.

Ant-ropol.ogiczna

koncepcja

człowieku,

Gierszewski

Warszawa

197:J,

Prezentowana
książka jest niewątpliwie
interesującą
próbą niestandardowego
ujęcj" historii myśli etnologicznej.
Jakkolwiek
podstawą
jej są wykłady
z zakre,:c; historii etnografii prowadzone
przez autora na Uniwersytecie
Jagiellońskim,
to jednak odbiega ona w znacznym
stopniu od typowego
podręcznika
akademick:c:go. Swoiste bowiem dla omawianej
pracy jest spojrzenie
na kształtowanie
~ię ;l&lt;lukowej etnografii,
antropologii
kulturowej
(autor traktuje
synonimicznie
obc: :rrminy) z punktu widzenia centralnej
koncepcji tej dyscypliny, a mianowicie
z pCJnktu widzenia antropologicznej
koncepcji człowieka. Praca zatem nie ma charaktuu
kompendium
chronologiczno-bibliograficznego,
typowego
dla większości
star.d"rdowych
ujęć z zakresu historii poszczególnych
dziedzin nauki czy nauki
lljmowan"j
ogólnie, ale sytuuje się według założeń przedstawionych
przez autora
w j:;'zedmowie na pograniczu
problematyki
antropologii
filozoficznej
i etnografii.
T"kie podejście do prezentacji
dziejów refleksji
naukowej
nad Człowiekiem
i jąo
kulturą wydobyć może częstokroć nie dostrzegany
kontekst powiązań etnografii z innymi dyscyplinami
nauki: humanistycznymi
i przyrodniczymi
oraz pod1l0i'j
~zcroko dyskutowany
problem demarkacji
nauki od innych systemów
przekor;ań, gł6wnie filozofii.
Charakteryzując
współczesną
etnografię
jako humanistyczną
naukę
o CzłowieKU i jego kulturze,
autor zajmuje
wobec określenia
przedmiotu
badań
tej
dyscypliny stanowisko szeroko akceptowane
n.ie tylko w kręgu etnografów,
antropolog(',w kulturowych,
ale również wśród badaczy zaangażowanych
w innych ga!ęzi;;ch humanistyki.
Substancjalistyczne
ujęcie kultury jako wytworów
człowieka
je,t bowiem przyjmowane
przez zdecydowaną
większość współczesnych
etnografów, antropologów
europejskich
i jest objawem
rozpowszechnionego
wśród hu-

,

�Recen,zje,

przeglądy

wydawnictw

i c,zasopis7n

manistów fenomenalistycznego
i indukcjonistycznego
podejścia do rzeczywisto:ici
społecznej.
Ten stan rzeczy je~t wynikiem upowszechnienia
się programu metodologtcznego sformułowanego
w ubiegłym stuleciu przez klasyczny pozytywizm (główn;e
przez J. S. MiHa), w kręgu oddziaływania
którego pozostawała etnografia kształtująca się wówczas jako dyscyplina naukowa. Na terenie filozofii nauki (metodologii) program ten kontynuowany
i rozwijany był w I połowie XX wieku przez
logiczny empiryzm
Koła Wiedeńskiego
i zasadniczo
cała etnologia
europejska
(w amerykańskiej
uwidoczniły
się tendencje
antynaturalistyczne
wywodzące się
z niemieckiej filozofii humanistyki)
pozostawała w kręgu oddziaływania
głoszonej
przez neopozytywizm
normatywnej
i ahistorycznej
teorii prawomocnego
postęp vwania badawezego.
To dominujące
w etnologii europejskiej,
zarówno kontynentalnej,
jak i 'lngielskiej,
oddziaływanie
propozytywistycznych,
a w każdym
razie indukcjonistycznych
i fenomenalistycznych
poglądów
teoretyczno-metodologicznych
wpłynęło znacznie na zatarcie swoistości ujęcia historii naukowej
refleksji
etnol'Jgicznej zaproponowanego przez Waligórskiego.
Stanowiąca
ramy badawcze dla ukazania rozwoju nauki o Człowieku i jego
kulturze antropologiczna
koncepcja człowieka jest w pełni uzasadniona
na gruncie pragmatystycznie
zorientowanej
(w sensie filozoficzno-metodologicznym)
amerykańskiej
antropologii kulturowej,
podczas gdy zastosowana do etnologii europejskiej wywołuje szereg trudności natury metodologicznej
i merytorycznej,
zwła'3zna
z uwagi na wspomnianą
orientację
pozytywizującą.
Waligórski
stara się
przyjąć
holistyczną
koncepcję
człowieka
uzasadnioną
na gruncie współczesnej
antropologii
amerykańskiej,
modyfikując
i przystosowując
ją do bardziej
idiograficznie
zorientowanej
etnologii europejskiej
rozumianej
zarówno jako studia
nad regionalnymi
kulturami
ludowymi (etnologia regionalna),
jak i nad całośc[owo ujmowanymi
kulturami
etnicznymi,
głównie ludów spoza kręgu cywilizacji
euroamerykańskiej
(etnografia ogólna, etnologia, antropologia
kulturowa
czy społeczna).
W tej adaptacji uwidacznia się niekoherentne
z najogólniej pojmowaną antropologiczną koncepcją człowieka stanowisko wobec problemu demarkacji
etnologii
jako dyscypliny naukowej i filozofii. Autor uznaje bowiem za swoiste dla nauki
tezy empiryzmu
i jest zdecydowanym
przeciwnikiem
rozszerzenia
problematyki
etnologicznej
na teren będący tradycyjną
domeną filozofii. Ta empirycystyczna
postawa teoretyczno-metodologiczna
rzutuje oczywiście na przedstawiony
rozwój
naukowej myśli etnologicznej. Z jednej strony prowadzi ona do zawężenia wspomnianej koncepcji człowieka, a więc ogranicza ona spojrzenie
na historię etnografii, a z drugiej zaś zaciera ona wzajemne
powiązania
rozwoju refleksji
ogólnofilozoficznej i etnologicznej.
Najogólniej
można ująć przedstawiony
przez autora obraz kształtowania
się
etnografii
jako postępujące
w ciągu dziejów cywilizacji europejskiej
(śródziemnomorskiej)
wyłanianie
się naukowej
refleksji
nad Człowiekiem i jego kulturą
z ogólnofilozoficznych
poglądów
i dociekań
metafizycznych.
Ten kumulatywistyczny proces doprowadził
w połowie ubiegłego stulecia do wyodrębnienia
się
etnografii
jako samodzielnej
dyscypliny naukowej o określonym przedmiocie badań i podejściu metodologicznym.
Z punktu widzenia przyjmowanych
przez Waligórskiego
założeń wydaje się,
że zbyt wiele miejsca poświęca on przednaukowemu
okresowi dociekań antropo'-

�R('cen":je,

pr:u qiąl1y
J

ui,ljdawnictw

i CZaS01Ji.'nn

logicznych. Dokonuje bowiem omówienia przejawów refleksji o charakterze
antropologicznym w trzech rozdziałach
przedstawiając
kolejno poglądy starożytnego
świata helleńsko-romańskiego
na człowieka i jego kulturę
(rozdział II), średniowieczną koncepcję człowieka (rozdział III) i humanistyczną
wizję człowieka (rozdział V). Rozdział IV, rozbijający
w pewnym stopniu ciąg rozwojowy koncepcji
człowieka, poświęcony jest natomiast
kształtQowaniu się nowożytnej
nauki europejskiej. Ta partia książki, przedstawiająca
rozwój nowoczesnej nauki, odpowiada
jednak bardziej stanowisku
autora radykalnie
wyodrębniającego
etnografię
jako
naukę spośród różnych systemów przekona!1 społecznych, niż wymienione
(II, III
i IV) rozdziały, w których przeważa spojrzenie na dzieje etnografii przez pryzmat
koncepcji człowieka.
Jeśliby autor kontynuował
ujęcie historii etnologii z punktu widzenia holistycznie rozumianej
antropologicznej
koncepcji
człowieka
w dalszych partiach
książki, to mogłoby ono uzasadnić w pełni konstatację Qoistnieniu również w okresie współczesnym
wzajemnych
powiązań między etnografią
a najogólniej
rozumianą filozofią. Oczywiście te zależności mają inny charakter
obecnie niż w czasach starożytnych
czy średniowiecznych,
ale są nader istotne i ich pominięcie
nie jest. uzasadnione
Natomiast
Waligór'3ki, wierny
swemu empirycystycznemu
nastawieniu,
zawęża zakres interpretacyjny
antropologicznej
koncepcji
człowieka w momencie
przejścia do prezentacji
okresu naukowego w dziejach etnografii. Wskutek tego
znikają w zasadzie z dalszych rozdziałów omawianej książki wypowiedzi określające powiązania etnografii z aktualnie
panującymi
w danym okresie poglądami
filozoficznymi. Najlepiej widoczny jest ten stan rzeczy w charakterystyce
genezy
ewolucjonizmu. W ukształtowaniu
się tego kierunku
autor przyznaje
decydującą
rolę teorii ewolucji sformułowanej
na gruncie przyrodoznawstwa
przez K. Darwina, a nie systemowi socjologicznemu
H. Spencera powiązanemu
w znacznym
stopniu z jego poglądami ogólnofilozoficznymi.
Uzasadnione natomiast w pełni jest przyjęcie roku 1859 za rok przełomowy
w dziejach etnografii, ale nie należy go traktować - jak ma to miejsce w prezentowanej pracy - jako słupa milowego oddzielającego
dwa diametralnie
różniące się okresy: przednaukowy
i naukowy, lecz jako moment kon.wencjonalnie
ustalony przez historyków myśli etnologicznej, którego zadaniem jest podkreślenie
pewnego etapu procesu wyodrębniania
się nowej, samodzielnej
dziedziny w gmachu wiedzy ludzkiej.
Omawiając kierunek ewolucyjny jako początek naukowej etnografii (rozdział
VI), autor ujmuje najważniejsze
założenia ewolucjonizmu
w na'3tępujących tezach:
1) jedność natury ludzkiej, 2) stadialność
(gradualizm) rozwoju, 3) metoda porównawcza, 4) rola przeżytków, 5) szukanie genezy zjawisk.
O ile tezy 1-2 można w zasadzie zaakceptować
bez zastrzeżeń,
to pewne
uwagi krytyczne może budzić wyodrębnienie
metody porównawczej
i roli przeżytków jako dwu odrębnych założeń ewolucjonizmu.
Te dwa założen.ia są pochodne od przyjmowanej
w ramach ewolucjonizmu
naj ogólniej rozumianej
koncepcji kultury i dlatego należałoby podać ją w charakterystyce
założeń tego kierunku etnologicznego. Z ewolucjonistyczną
kon,cepcją kultury powiązany jest typ
wyjaśniania,
powszechnie występujący
w pracach badaczy włączanych
w ramy
tej orien tacji teoretyczno-metodologicznej,
a mianowicie
wyjaśnianie
genetyczne
(w ujęciu autora - teza 4).
Po omówieniu podstawowych
założeń ewolucjonizmu,
Waligórski
przechodzi

�Recenzje.

pr.?eqlądy

1VydalL:nictw

i C!(/so])ism

do przedstawienia
dorobku badawczego
czołowych etnolog()w ~ ewolucjonistów:
J. Bachofena,
J. F. Mc Lennana,
H. L. Morgana. E. B. Tylora, J. Lubbocka
i J. G. Frazera.
Pewne zastrzeżenia
może budzić fakt zaprezentowania
w dalszej kolejności
osiągnięć teoretyczno-badawczych
A. Bastiana, W. Wundta i E. Durkheima.
Jeśli
choczi o dorobek A. Bastiana, to należałoby go przedstawić
po omówieniu głównych założeń ewolucjonizmu,
gdyż są one explicite
zawarte
w jego programie
teoretyczno-metodologicznym
i osiągnięciach badawczych.
Xatomiast jeśli chodzi o propozycje W. Wundta i E. Durkheima, to niewątpliwie -- jak podkreśla
autor - były one krytycznie
ustosunkowane
wobec programc; ewolucjonistycznego
w etnologii, ale w zasięgu ich oddziaływania
znalazły się dopiero "posthistoryczne"
orientacje
czy szkoły etnografii
europejskiej
i amerykańskiej.
Z tego też względu szersza prezentacja
dorobku czy założeń teoretycznych i metodologicznych
W. Wundta i E. Durkheima
w partii poświęconej
ewolucjonizmowi
wydaje się przedwczesna.
W stosunku do przedstawienia
twórczosci E. Durkheima
tę uwagę krytyczną
w znacznym stopniu niweluje fakt, iż
autol' \V szerszym zakresie omówił dorobek założyciela francuskiej
szkoły socjologicz;;cj i jego uczniów, głównie M. Maussa, wyjaśniając
genezę funkcjonalizmu.
Jak wynika z przedstawionych
w przedmowie
założeń, autor Antropologicznej
koncepcji
człowieka
zamierzał omówić dwa podstawowe - według niego ~ stanowi"ka w etnologii: historyczne
i funkcjonalne.
Jednak
oddzielne potraktowanie
ewolucjonizmu
jako początku naukowej
etnografii
nie jest całkowicie zgodne ze
w"pomnianymi
założeniami. Jeśli bowiem Waligórski sprowadza różne szkoły i kierunki etnograficzne
do owych dwu podstawowych
stanowisk, to powinien włączyć
rÓ\\'"ic'ż ewolucjonizm
w ramy orientacji historycznej
czy historycystycznej.
Natomia-t przyjęcie takiego rozwiązania,
jakie mamy w recenzowanej
pracy, znacznie
zaciera swoistość stanowiska autora wobec problemu wyodr(;bnienia
podstawowych
Kierunków czy orientacji etnologicznych
i zbliża je do popularnych
ujL;ć z zakresu
his tarii etnografiI.
Omówienie kierunku historycznego
w etnografii europejskiej
i amerykańskiej
(rozdział VII) nie odbiega w zasadzie od innych ujęć historii myśli etnologicznej.
Autor podkreśla rolę antropogeografii
F. Ratzela w genezie orientacji historycznej,
a następnie
szczegółowo przedstawia
główne założenia kierunku
kulturowo-historycznego wypracowane
w szkole kolońskiej F. Graebnera
i B. Ankermanna
oraz
ich rozwinięCIe przez wiedeńską
szkołę W. Schmidta i K. Koppersa. Prezentuje
dorobek teoretyczno-badawczy
nie tylko niemiecko-austriackiej
szkoły kręgów kulturowych, ale także omawia
stanowisko
skrajnego
dyfuzjonizmu
brytyjskiego
G. Elliot Smitha i W. J. Perry'ego oraz założenia teoretyczno-metodologiczne
i działaJno·ść badawczą dyfuzjonistów
amerykańskich
z F. Boasem na czele.
'W ::asadzie autor przedstawił
z historii etnologii amerykańskiej
jedynie osiągniecia H. L. Morgana i dorobek dyfuzjonistów
skupionych wokół F. Boasa. Szkoda,
że c utor zaledwie wzmiankował
o przemianach
w post-Boasowskiej
antropologii
kulturowej.
Wydaje się, że niezmiernie
interesujące
pole do badań w zakresie
historii myśli etnologicznej
stanowi pominięty przez Waligórskiego
przełom teoretyczno-metodologiczny
i badawczy jaki dokonał się w latach 20-30-tych w amerykańskiej antropologii kulturowej,
kiedy to uczniowie Boasa - zwolennicy dyfuzjonizmu - przeszli na odmienne pozycje metodologiczne
czy teoretyczno-badawcze
i nawiązali do pomijanej przez orientację histmyczną
problematyki
psychologicznej
'W aspekcie
kulturowym
ze wszystkimi
jej implikacjami
natury ogólnej. Tę nową
orientację
teoretyczno-metodologiczną,
\\7 ramach
której można wyodrębnić szereg

�R~'·("(?n:je.

przeglqdy

wvdawnicf-u;

i

c.?asopism

czy kierunków
określa się generalnie,
być może niezbyt adekwatnie,
jako
(.t::'.:p' yehoJogizm.
?~'zclom etoopsychologiczny
wskazuje, iż współczesna
antropologia
kulturowa
cZ)""połfczna nic została ukształtowana
- jak sugeruje Waligórski - tylko przez
[ur;:~;:.;()nalizm, ale również przez kierunki post-Boasowskie
i znaczenie tych ostatnie!;
roZ\\!oju refleksji etnologicznej
może okazać się donioślejsze niż funkcjo-

HK"';~

1: 2. ~~ • :,-:~ \..1.

'Te. przekonanie
może w znacznym stopniu uzasadnić przedstawiony
przez autora
obraz funkcjonalizmu.
Waligórski
bowiem zamyka prezentację
tej orientacji
na
pru'c':&lt;t&lt;lwicniu dorobku Bronisława Malinowskiego
i pomija rozwój jego koncepcji
czy ri",tulatów
badawczych dokonany przez jego uczniów, którzy przecież w różny~'.. -topniu przejęli spuściznę teoretyczno-badawczą
swego mistrza. Z perspektywy
pięćd,::esięciu lat istnienia orientacji funkcjonalistycznej
być może inaczej przed,tawi2,ię
wzajemny stosunek propozycji czy osiągnięć B. Mal.inowskiego i A. R. Radc!i:ff-Browna,
niż to przedstawia
autor dokonujący
jeśli pozostać w ramach
termmulogii tej orientacji .- "analizy funkcjonalnej"
dorobku założycieli wspócz;snę; antropologii brytyjskiej.
Z drugiej strony pominięcie
szerszej prezentacji
współczesnej
antropologii
Olmó'r:,f.ańskiej prowadzi autora do szeregu nieadekwatnych
wypowiedzi oceniającyth c,,'yginalność tzy przełomowość
orientacji funkcjonalistycznej.
W ramach tej
orientacji bowicm tendencja
idiograficzna
zbiegła się z antyewolucjonistycznym
i c:nl:,historycyslycznym
przełomem
teoretyczno-metodologicznym.
Tak wysoko
occr:iany przez autora empiryzm jako składnik funkcjonalizmu
(tendencja idiografiezr.,,) nic musi koniecznie łączyć się - jak wskazuje Boasowski
dyfuzjonizm
amcykański
z przemianami
tecretyczno-metodologicznymi.
Odmiennie
zatem
niż ~ugeruje Waligó!'ski, należałoby widzieć oryginalność
funkcjonalizmu.
Mianowicit' nic konstytuują
jej empiryczne nastawienie
czy tendencje idiograficzne,
ale
newt, odmienne od ewolucjonistycznych
i historycystycznych
założenia teoretyczno-mei('GoJogiczne i ich realizacja w praktyce badawczej.
Przedstawiony
przez autora Antropologicznej
koncepcji
człowieka
obraz roz\\'C-:!:l myśli etnologicznej
ukazuje kumulatywistyczny
proces gromadzenia i wzrostu
!;aukG',\'ych refleksji nad Człowiekiem i jego kulturą. Jest to być może wynik poze~L;·.':ania w kręgu oddziaływania
pozytywizującej
filozofii nauki, która głosi
]wrr.u:atywistyczne
koncepcje rozwoju wiedzy naukowej.
?odjĘta próba przedstawienia
kształtowania
się naukowej etnografii z punktu
wicz('nia holistycznie
rozumianej,
wypracowanej
przez współczesną
antropologię
kultu~ową (społeczną) antropologicznej
koncepcji człowieka, implikowała
inne pociejścic do rozwoju naukowej refleksji etnologicznej, a mianowicie zbliża się znacznie do znanej koncepcji rozwoju nauki Th. Kuhna, wyłożonej w pracy Struktura
reu.1CJ!ucji naukowych.
Tym bardziej koncepcja
Kuhnowska
wydaje się możliwa
cia zaakceptowania
przez Waligórskiego,
gdyż przyjmuje
on w zasadzie funkcjonCłlj;~tyczną koncepcję Człowieka i jego kultury.
W"pomniane
zawężenie zakresu antropologicznej
koncepcji
człowieka w mome"cie przejścia do prezentacji
okresu naukowego etnografii uniemożliwiło
jednak
przyjęcie paradygmatycznej
i antykumulatywistycznej
koncepcji
Kuhna. Z tego
samego powodu niezbyt precyzyjnie
przedstawione
zostały w omawianej
pracy
zależności etnografii od innych dyscyplin naukowych
oraz wzajemne
powiązania
etnografii i filozofii.
Wydaje się, że pełna realizacja założeń explicite przedstawionych
przez autora
w przedmowie uczyniłaby w większości powyższe uwagi krytyczne bezzasadnymi.

�Recenzje, przeglądy

wydawnictu;

i czasopism

W sumie można stwierdzić, że przedstawiona
praca jest interesującym
opracowaniem z zakresu historii etnografii i pozytywnie różni się od standardowych
ujęć podręcznikowych.
Zbigniew

Wiktor Gusiew, Estetyka

folkloru.

Przeł. T. Zielichowski,

Gierszewski

Ossolineum,

Wrocław

1974, ss. 411.

Dotychczas z pracami radzieckich
folklorystów
spotykaliśmy
się raczej dorywczo, tzn. sprowadzając
oryginalne
pozycje poprzez wypożyczalnie
międzybibiblioteczne
lub korzystając z tłumaczeń artykułów na łamach "Literatury
Ludowej" 1.
Nie trzeba na pewno udowadniać, iż stan taki dla pełnego rozwoju polskiej
folklorystyki
nie był najlepszy, jednakże praca W. Gusiewa pt. Estetyka folkloru..
która się ostatnio ukazała (chociaż w skromnym 2,5 tys. nakładzie), zdaje się
przełamywać złą passę w pozycjach wydawniczych z dziedziny folklorystyki światowej. Już w 4/5 numerze "Literatury
Ludowej" z 1974 r. T. Zielichowski, dając
przetłumaczony
z "Sowietskiej
Etnografii"
artykuł W. J. Gusiewa i pomijając
cenne przypisy, uzupełnia, iż pełną informację
bibliograficzną
znajdzie czytelnik
w tłumaczonej wówczas
Estetyce
folkloru,
zapowiadanej
przez wydawnictwo
"Ossolineum" .
Należy przypomnieć, iż R. Sulima przedstawił już w 1969 r. (tj. w dwa latd
po wydaniu Estetyki w Związku Radzieckim) szkic głównych wątków myślowych
autora, podkreślając
jednocześnie,
że "rozległość
problematyki,
jej nowoczesna
interpretacja
i systemowość wywodów zapewniają książce Gusiewa doniosłe miejsce w nauce współczesnej" 2.
Pozycja ta, wobec sporej liczby prac i artykułów
z dziedziny folklorystyki
ukazujących
się na całym świecie, jest książką syntetyzującą
dotychczasowe poglądy na temat samej definicji słowa "folklor"; ukazuje społeczny charakter tego
typu nauki, mówi o dominującej roli zbiorowości w tworzeniu dzieła folklorystycznego, zajmuje się estetyczną stroną tworów literatury
ludowej, dokonuje klasyfikacji poszczególnych dzieł folklorystycznych.
Gusiew ukazuje poglądy na folklor, jego istotę i badanie, od najdawniejszych
okresów historycznych
do czasów współczesnych.
Przedstawiając
społeczny charakter folkloru i problem jego ludowości na przestrzeni czasu, utwierdza on czytelnika w przekonaniu,
iż folklor to twórczość w pełnym tego słowa znaczeniu
ludowa, powstał bowiem w rezultacie wzajemnych
oddziaływań tradycji ukształtowanych w różnych środowiskach
społecznych. Autor podkreśla,
że narodowa
.specyfika folkloru nie jest autochtoniczna,
lecz jest wynikiem długotrwałego pro·cesu historycznego i uzewnętrznia
się niezależnie od pochodzenia utworów w roz1 G. L. Piermiakow,
Przyslowia
i zwroty
przyslowiowe.
,.Literatum
Ludowa"
1972, nr l.
s. 3;&gt;-.49; D. S. Lichaczow,
Czas artystyczny
w folklorze,
tamże
1972, nr 2, s. 31-45; B. Putiłow, Folklol'ystyka
wspólczesna i problemy
tekstoIagH, tamże
1973, nr 2, s. 37-48; P. Bogatyriew,
R. Jakobson,
Folklor
jako specyficzna
forma
twórczości,
tamże
1973, nr 3, S. 28-42;
W. J. Gusiew, Folklor
historia
i aktualne
znaczenie terminu,
tamże
1974, nr 4/5, s. 63-80.
2 R. Sulima, Z problemów
teorii folkloru.
"Przegląd
Humanistyczny"
1969, nr 2171, s. 167.

�Reccn::jc, ]Jr,?;cglądy

7.Dydawnlctw

i

czasopIsm

maitych narodowych
wariantach
i wersjach. Radziecki folklorysta
posłużył się
metodą komparatystyczną,
która w tym wypadku okazała się bardzo cenną, ponieważ ukazuje dotychczasowy stan badań nad folklorem nie tylko w państwach
socjalistycznych,
lecz w całym świecie; naszego natomiast
odbiorcę szczególnie
zainteresuje ten fragment pracy, w którym mówi się o rozumieniu folkloru wśród
pclskich naukowców (por. np. poglądy J. Krzyżanowskiego
czy A. Jackowskiego).
Tok analizy poszczególnych gatunków folkloru, oparty
na dotychczasowych
osiągnięciach w tym względzie światowej sławy folklorystów,
autor przedstawia
w formie logicznego schematu, w którym ukazał ogólną klasyfikację
estetyczną
dzieł folklo-ru według rodzajów, grup, gatunków i odmian (s. 207-209).
Radziecki folklorysta,
mówiąc o estetycznym
stosunku folkloru do rzeczywistości, wyodrębnia co zasługuje na podkreślenie
dwie zasadnicze drogi
jego poznania; jedna prowadzi nas do obiektywnej
analizy samych dzieł, druga
zakłada obserwowanie reakcji na dzieło folklorystyczne
w momencie jego wykonania - reakcji zarówno samych wykonawców, jak i ludowego audytorium. Lud
oczywiście z reguły śpiewa i opowiada to, co mu się podoba, to co wyraża jego
przeżycia estetyczne. Jednak estetyczna wartość dzieł folkloru może wyrażać się
nie tylko bezpośrednio przez sam fakt ich wykonania, lecz również i analityczniew wypowiedziach, replikach, w bezpośredniej
ocenie wykonawców.
Definicja folkloru na podstawie komparatystycznych
zestawień ulega syntetyzacji i konkretyzacji,
termin ten bowiem w całości, zgodnie z jego artystyczno-obrazową naturą, należy rozpatrywać
jako kompleks złożonych odmian sztuki
synkretycznej, posługujących
się artystyczno-obrazowymi
środkami, przewidzianymi do bezpośredniego, słuchowego i wzrokowego odbioru w momencie wykonywania (s. 119-120). Reasumując, należy podkreślić, iż autor m. in. uważa za wątpliwe opieranie się we współczesnej nauce na znaczeniu etymologicznym
słowa
"folklor". Wiadomo bowiem, iż historia każdego terminu jest nieodwracalna
i jego
realne znaczenie nieuchronnie
zmienia się wraz z rozwojem samego przedmiotu
badań i wiedzy o nim.
W. Gusiew skromnie sugeruje, że nie pretendując
do encyklopedycznej
wiedzy, oddawał w omawianej
pozycji pierwszeństwo
materiałowi,
który jest mu
lepiej znany, choć próbował również korzystać z rezultatów badań nad folklorem
różnych epok i ludów. Proponowana
uwadze czytelników
niniejsza
książkastwierdza W. Gusiew - to zaledwie jedna z możliwych prób teoretycznych badań
nad folklorem.
Teresa Smolińska

Maria Władyka, Teoria faktu społecznego w systemie socjologicznym
Emila
"Monografie z Dziejów Nauki i Techniki", t. XCI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk
1974, s. 164. Resume, sodedanije.

Durkheima.

Dorobek założyciela francuskiej
szkoły socjologicznej
zarówno jego osiągnięcia badawcze, jak i propozycje teoretyczno-metodologiczne
- stały się przedmiotem wielu opracowań z zakresu historii i metodologii szeroko pojętych nauk
humanistycznych.
Zbiór polskich prac o Durkheimie
został ostatnio powiększony
o książkę M. Władyki. Autorka zajmuje się w niej centralną koncepcją w syste-

�• l ~ ••

roie Durkhcimowskim
teorią faktu społecznego;
znaczenie kj rozważa!'l wykracza daleko poza - sugerowaną
w tytule -- dziedzinę socjologii w dzisiejszym
rozumieniu, ponieważ są to kwestie istotne dla badaczy z każdej dyscypliny humanistycznej
(historycznej,
społecznej).
Przedstawiona
została bowiem interpretacja
Durkheimowskich
założeń i propozycji
teoretyczno-metodologicznych,
które wyznaczają oryginalną
perspektywę
badania rzeczyw istości społecznej.
Autorka
odwołuje
się przede wszystkim
do wypowiedzi
E. Durkheima,
zacZf:'pniętych głównie z pracy Les Regles de la methode sociologique i tylko w minim"lllyro
stopniu usiłuje dokonać rekonstrukcji
metodologicznej
założel1 przyjmO'.\·anych przez socjologa francuskiego
w jego praktyce
badawczej.
Z tego też
względu w omawianej
pracy mamy w zasadzie przedstawiony
normatywny
składnik metodologii
Durkheimowskiej.
Normatywną
partię
postulowanej
metodologii
nauk społecznych
(sociologie w rozumieniu
Durkheima)
można byłoby uzupełniać
rekonstrukcją
założeń przyjmowanych
w praktyce
badawczej,
o ile rzeczywiście
~tc'sowane założenia są zgodne z proponowanymi
w Les Regles ... Jednakże
skłaniałbym się do rozwiązania
opozycyjnego:
w praktyce badawczej
Emil Durkheim
prz:;jmował pozytywistyczne
założenia, podczas gdy jego propozycje metodologiczne
i «oretyczne
są w wielu punktach
przeciwstawne
programowi
pozytywistycznemu. Opozycyjny wobec założeń pozytywistycznych
jest przede wszystkim postulowany przez autora Les Regles... antypsychologizm
i ant~'indywidualizm.
Te dwa
momenty
wyznaczają
propozycjom
Durkheimowskim
oryginalną
pozycję wśród
prcgramów
teoretyczno-metodologicznych
humanistyki
przełomu XIX/XX w.
Zatem tylko wyrażne cdróżnienie
dwu części metodologii
twórcy francuskiej
sziwły socjologicznej:
rzeczywiście
stosowanej
i postulowanej
(normatywnej)
pro\\'''Gzić może do pełnej i spójnej eksplikacji
jego stanowiska
teoretyczno-metodologicznego. W przeciwnym
wypadku - jak ma to miejsce w omawianej
pracy prowadzi się rozważania
terminologiczne,
które pogłębiają
rzeczywiste
i domniem&lt;l;,e sprzeczności i niejasności
w dorobku Durkheimowskim.
Ponadto
należałoby
traktować
wypowiedzi
Durkheima
jako
werbalizację
in\.;Jicji ułatwiającej
zrozumienie jego propozycji. a nie jako sformułowania
ujme\\·&amp;nE.
z punktu widzenia obcej mu filozofii analitycznej.
Jeśli weżmie się pod uwagę powyższe zastrzeżenia,
to można w rozważaniach
autorki na temat faktu społecznego w systemie Durkheimowskim
wydobyć istotne
momenty charakteryzujące
tę koncepcję.
Znajomość
propozycji
teoretyczno-metodologicznych autora Les Regles ... jest niezbędna w określeniu perspektywy
współczesnych studiów nad rzeczywistością
kulturową.
Wystarczy
bowiem wskazać na
wplyw durkheimizmu
na orientację
funkcjonalistyczno-strukturalistyczną
w antropologii społecznej, aby przekonać
się, że dorobek socjologa francuskiego
zawiera
wiele oryginalnych
wątków inspirujących
rozważania
etnologiczne.
Z tego punktu
widzenia można uznać pracę M. Władyki za wprowadzenie
dające podstawową
znajomość osiągnięć i propozycji Emila Durkheima.
Zbigniew

Gierszewski

�Recenzje. przeglądy

Problemy

ningrad

kartografirovanija

wydawnictw

w jazykoznanii

i czasopism

i etnografii,

red.

S. L Bruk.

Le-

1974, ss. 324.

Wydawać

by sil; mogło, że po ukazaniu się pracy J. Barabasa
(KaTtograi fai
Budapest
1963) oraz po wcześniejszych
osiągnięciach
naukowych z tej dziedziny, niewiele można już dodać omawiając znaczenie i m{)żliwości zastosowania
metody kartograficznej
w etnografii i językoznawstwie.
Tymczasem ostatnio, pod redakcją S. L Bruka, znanego jako redaktora
atlasu narodów
świata, wydana została książka zawierająca
materiały
z konferencji
poś\vięconej
badaniom
przestrzennym
w językoznawstwie
i etnografii,
zorganizowanej
przez
Ler:ingradzki
Oddział Instytutu
Językoznawstwa
AN ZSRR i Instytut
Etnc.graf~i
im. N. N. Mikłucho-Makłaja
AN ZSRR w Leningradzie,
w dniach 9-12 lutego
1971 1'. Książka
ta właśnie przynosi wiele nowego lub mało znanego materiału
i wiele świeżych spojrzeń na omawiane zagadnienia.
Obszerne to opracowanie
obejmuje
teksty 50 referatów,
które zgrupo\\-ano
w czterech działach. Otwiera je wstęp od redakcji oraz artykuł A. W. Desnickiej
omawiający zasługi W. M. Żirmunskiego,
propagatora
i teoretyka metody geograficznej w językoznawstwie
i etnografii
radzieckiej,
uczonego, którego
pal:1lt;ci
zadedykowano
cały omawiany tom prac. Jemu bowiem właśnie zawdzięcza nauka
radziecka wypracowanie
już w latach trzydziestych
podstaw teoretycznych
i metod~rcznych dla szerokiego
zastosowania
ujęć przestrzennych
w językoznawstwie.
Oryginalność jego podejścia naukowego do metody geograficznej
polegała na tym,
że -- jak pisze Desnickaja - oceniał on krytycznie schematyczne
i formalistycZ!1e
ujęcia cechujące
opracowania
językowe
niemieckie
i częściowo włoskie i był
przede wszystkim historykiem
w szerokim tego słowa znaczeniu. Żirmunskij
rozumiał bowiem stosowanie metody geograficznej
w językoznawstwie,
jako śledzenie zjawisk językowych w przestrzeni,
ale i w nawiązaniu
do uwarunkowań
konkretnego środowiska społecznego i kulturowo-historycznego.
Był on także gorącym
propagatorem
opracowaiJ i studiów interdyscyplinarnych,
a szczególnie postulował
współpracę w posługj',vaniu się metodą geograficzną
między językoznawcami,
folklorystami
i etnografami,
wskazując
zwłaszcza na korzyści, jakie mogą z :ego
wyniknąć dla precyzyjnego
uchwycenia
związków między nazwą a desygl'.atem.
Wiele jego myśli zostało podjętych i zrealizowanych
w nauce radzieckiej,
o czym
świadczą także wyniki konferencji
opublikowane
w omawianym
opracowaniu.
W części pierwszej, obejmującej
"Ogólne problemy i metodykę
bada!1 językowych i etnograficznych",
próbowano zaprezentować
wiele ujęć cząstkowych
:10.świetlających
szczegółowe
zagadnienia
interpretacji
kartograficznej,
a tal,żc
przedstawiono
omówienia różnych prac atlasowych
dotyczących języków narodów
ZSRR
oraz Francji, Włoch, Kolumbii,
Karpat
i in. Część druga, zatytułowana
"Obszary .ir:zykowe", obejmuje referaty dotyczące analizy i interpretacji
konkretnych ujęć kartograficznych
słowiańskich
i romańskich.
Najbliższe
warsztatowo
dla etnografa
są artykuły
zamieszczone
w części trzeciej ("Obszary historyczno-Etnograficzne"). Wskazują one na ostateczny cel wszystkich kartograficznych
ujęć
kultury, tj. na mcżliwości ich interpretacji
dla rekonstrukcji
zwycz3jowych
podstaw życia społecznego i kształtowania
się grup etnicznych.
W części czwartej
("Onomastyka,
toponimika,
antroponimika")
rozpatrywane
są znowu
problemy
ogólne geografii językowej, ale już w przysto·sowaniu
do - jak to określili redaktorzy wydania - dyscyplin pogranicznych i wspomagających.
Wartościowym
uzupełnieniem
wydawnictwa
jest dokonane przy okazji indeksu
,krótów zestawienie wydawnictw
atlasowych, które obejmuje aż 58 pozycji. Sz~~:::módszer

a neprajzban,

�Recenzje,

przeglądy

tvydatvnlctw

i czasopisnl.

da, że nie znalazło się tu wiele atlasów, które w tytule wprawdzie nie są określane jako językowe lecz etnograficzne,
ale które przeważnie
zawierają
znaczny
procent map językowych
(np. atlasy: polski, niemiecki, au-.;triacki). Nie jest to
także wykaz kompletny,
nie obejmuje
nawet wszystkich
atlasów
cytowanych
w książce. Na tym tle można zauważyć, że rysuje się potrzeba poprawnej i kompletnej
bibliografii
prac atlasowych,
uwzględniającej:
1) wszystkie
opracowania
(chociażby tylko językowe) bez względu na to, czy wydawnictwo
jest zatytułowane jako atlas językowy, językowo-etnograficzny
czy etnograficzny,
bądż
też
gdy są one zawarte w książkach i artykułach
monograficznych
opartych na metodzie kartograficznej
(np. seria prac pod red. W. Doroszewskiego);
2) opracowania posługujące
się analizą przestrzenną
zjawisk językowych;
winny tu być
one rozumiane
jako te, które badają zróżnicowania
nazewnictwa,
fleksji, słowotwórstwa itp., a nie sam fakt posługiwania
się jakimś językiem, co bywa często
w atlasach
geograficznych
określane
właśnie mapą językową,
a nawet "etnograficzną"·
Bogactwo stosowanych
w nauce kryteriów
kulturowych,
językowych,
demograficznych, archeologicznych,
a więc obejmujących
argumentację
różną ze względu na oddalenie czasowe, stopień obiektywizacji i stopień uwewnętrznienia
w świadomości ludzkiej, również wymaga systematyzacji
i wypracowania
sposobu łącznego ich potraktowania.
Dla etnografa omawiana pozycja jest inspirująca
właśnie
ze względu na możność uświadomienia
sobie całej różnorodności źródeł, sposobów
ich przedstawienia
i interpretacji.
Jak podano na wstępie, książka miała za zadanie przedstawienie
również możliwie obszernego zestawienia
terminologii
używanej w pracach kartograficznych,
a nawet jej uzupełnienie.
Zamieszczony
na
końcu pracy indeks rzeczowy jest także próbą pewnej hierarchizacji
hasel. Nie
wszystkie terminy proponowane
jako nowe są jednak w tekście wystarczająco
objaśnione (np. "izoetna"). Jeżeli zaś jako izopragmę określa się linię oddzielającą
występowanie
jednego przedmiotu
od drugiego, to nie jest zupełnie jasna relacja
tego pojęcia np. do izomorfy,
izomorfemy,
czy nawet izoglosy. Wypracowanie
i ujednolicenie
terminologii
naukowej
we wszystkich
dyscyplinach
naukowych
współdziałających
w pracach z dziedziny geografii kulturowej
jest więc nadal
sprawą
nie zamkniętą,
choć w recenzowanej
pracy przedstawiono
interesujące
propozycje z tego zakresu.
Trudno nawet naj ogólniej zasygnalizować
tu wszystkie
poruszone zagadnienia. Można jednak stwierdzić, że tom ten dobrze reprezentuje
wkład radzieckiej
nauki w inicjowanie i rozwijanie zasad kompleksowego
rozpatrywania
i interpretowania ujęć kartograficznych
w językoznawstwie
i etnografii
i dlatego wart jest
uwagi wśród polskich specjalistów,
kontynuujących
tak dawne i interesujące
tradycje w tym zakresie.
Zofia

Socjalnoje
Tatarskoj

i nacjonalnoje.
Opyt etnosocjologićeskich
Moskva 1973, ss. 331.

issledovanij

Staszczak

po materialam

ASSR.

Książka przygotowana
została przez Oddział Konkretnych
Badań Społecznych
Instytutu
Etnografii
im. N. N. Mikłucho-Makłaja
AN ZSRR. Kierownikiem
Oddziału, a jednocześnie
autorem programu
badań nad rozwojem grup etnicznych
i stosunków interetnicznych
w Tatarskiej
ASRR, przeprowadzonych
w roku 1967,

�Recen.zje. przeglądy

wuclawnict-w

i czasopism

OTeczredaktorem
omawianej
tutaj
zbiorowej
publikacji
z tych badań, jest
3. W. Arutjunian.
Praca zakwalifikowana
została do socjologii etnicznej, subdy·c:.pliny
od kilku już lat wydzielonej w obrębie badań społecznych na terenie
ZSRR.
Problematykę
książki określa założona w tytule relacja między tym co spoII CZil(; i tym co narodowe, przy czym treści etniczne rozpatrywane
są tutaj jako
r;;,]eżące do zjawisk społecznych. Rozwój grup etnicznych i stosunków interetnicznych badany był przez pryzmat wybranych
aspektów struktury
społecznej oraz
życia ekonomicznego
i kulturalnego.
Uwzględniono
prawidłowości
psychologiczne
J zadzące
kształtowaniem
się postaw etnicznych. Wprowadzono
ponadto interesujące rozróżnienie
na stosunki między grupami etnicznymi
wyrażane
instytucjo,"aJnie oraz takież stosunki realizowane poprzez kontakty ludzi należących do róż)";\lh grup etnicznych. Przyjęta przez autorów pracy hipoteza zakłada podporządk(wanie
kontaktllw
interetnicznych
warunkom
społeczno-ekonomicznym
i polit'.·cznym. Stąd też szczególny nacisk skierowany
w publikacji
na wyjawienie
i zinterpretowanie
niektórych
trwałych
związków między rozwojem
społeczno-ekonomicznym
i kulturalnym,
a charakterem
narodu i charakterem
stosunków
inleretnicznych.
W pracy zadziwia bogactwo zaprezentowanych
materiałów
uzyskanych w trakCif
skrupulatnie,
metodycznie
przygotowanych
badań terenowych
oraz pomysłoWi ść i wielostronność
analizy. Problematyka
etniczna, tak ważna w warunkach
pciietnicznego państwa, jakim jest ZSRR i tak silnie akcentowana
w dotychczaEi·'.\'ych
badaniach
etnograficznych,
historycznych
i filozoficznych,
doczekała
się
Le ".':2g0, wartościowego
opracowania.
Wybclr Tatarskiej
ASRR jako terenu badań był celowy. Spełnia ona niektóre
'.'::;magania reprezentatywności
w skali ZSRR: jest krajem
przemysłowo-rolnil ":;lT', w którym
większość wskaźników
społeczno-ekonomicznych
i demograficzLych zbieżna jest z ogólnozwiązkowymi.
Jednocześnie
Tatarska
ASRR ze swą
ctrukturą narodowościową,
w której obok dwu podstawowych
narodów: Tatarów
; Rosjan występują
przedstawiciele
innych grup etnicznych,
była atrakcyjnym
ociektern studiów nad procesami etnicznymi. Doboru informatorów
dokonano popr ::.&lt;'zlosowani" w uprzednio przygotowanych
grupach odpowiadających
strukturze
('Licznej i społeczno-zawodowej
w ramach celowo dobranych miast i osiedli wiejs~:;ch (por. załącznik
zawierający
omówienie
procedury
przygotowania
próby).
B;dania przeprowadzono
posługując się kwestionariuszem
i korzystając
z pomocy
;Jklywu partyjnego
i komsomolskiego
jako ankieterów.
Poza danymi
z badań
It -ćnowych
wykorzystano
ponadto w szerokim zakresie inne materiały,
m. in.
L'izędowe, a także z prasy i programów radiowych i telewizyjnych.
Rozdział I "Struktura
społeczno-etniczna
ludności Tatarskiej
ASRR" przynosi
inj'orlT'acje a wyrównywaniu
się liczebności grup zawodowych
wśród Tatarów
i Rosjan. Pewne istniejące jeszcze różnice związane są z odmiennością społecznych
h"icr kobiet Tatarek. Autorzy zwracają w tym miejscu uwagę również na kon'c kwencje społeczno-zawodowe
wynikające
z większych rozmiarów
rodzin tatar~kjch w porównaniu z rosyjskimi. Ponadto nadal pewne znaczenie dla uczestnictwa
pup
etnicznych
w życiu społecznym,
gospodarczym
i kulturalnym
ma, mimo
zaawansowanych
procesów urbanizacyjnych,
miejskie
lub wiejskie
miejsce zamJeszkania ludności. Odnotowano zmniejszające
się różnice w tym zakresie między
ludnością tatarską, której większość nadal jednakże mieszka na wsi, a Rosjanami.
Rozdział II omawia tendencje
rozwoju
społeczno-kulturalnego.
W wyniku
badal'l stwierdzono, że przynależność
do określonej grupy etnicznej nie jest głów-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopisnl

nym czynnikiem
wyznaczającym
uczestnictwo
w życiu kulturalnym.
Je". nim
natomiast
wykształcenie,
określające
miejsce w jednej z grup społeczno-:awodowych .. Tednocześnie ujawniono
interesujące
różnice w wyborze form partycypacji kulturalnej,
związane z przynależnością
do grupy etnicznej. Wśród Ta:arów
znaczną popularnością
cieszy się muzyka oraz teatr, kontynuujące
tradyc:;; narodowe. Wyznawanie
islamu przez część Tatarów i tradycja
religijna wyda ią ,ię
być z kolei przyczyną mniejszej popularności
telewizji. Wśród przcbadan~'ch
,'0dzin wiejskich telewizory
posiadało 29,3%
rodzin rosyjskich
i tylko 7,3",.. :-~ ::izin
tatarskich.
Rozdział III zajmuje się rodziną. Rodzinę scharakteryzowano
pod \\'E,,~ciem
demograficznym,
społeczno-ekonomicznym
i stylu życia, przedstawiono
': -~~':"\\'
procesów społeczno-kulturowych
na strukturę
rodziny, przeanalizowano
związki
między charakterem
rodziny a jej przynależnością
do grupy etnicznej, na blniec
ukazano oddziaływanie
stosunków
rodzinnych
na rozwój jednostki.
Stwie:'dwno
większe rozmiary redzin tatarskich,
przy czym u Tatarów częściej wyst&lt;;pu 'ą rodziny trój pokoleniowe
i poszerzone
o krewnych
w linii bocznej. Oczekuję się
jednocześnie
wyrównania
rozmiarów
rodzin różnych grup etnicznych,
co może
nastąpić m. in. w wyniku ujednolicenia
wzorców w zakresie zaspokajania
":·.'leb
dzieci. Odnotowano zanik uprzedzeń wobec małżeństw in teretnicznych,
lecz ich liczebność, szczególnie wśród tatarskiej
ludności wiejskiej,
jest nadal nic"delka.
Różnica w oczekiwaniach
wobec współmałżonków,
związane z odrębnościam'
[)I'Cferowanych
w grupach etnicznych
tradycyjnych
wartości,
spowodowały
c:ę,;t3ze
wśród Tatarów występowanie
pełnego zadowolenia
z własnego życia rodzian8go.
Rozdział IV omawia kontakty
etniczno-językowe
i zagadnienie
bilingwizmu.
Procesy etnolingwistyczne
potraktowano
jako ważną część procesów etnicznych.
W badaniach stwierdzono jednakże, iż przyjęcie obcego języka jako języka dom&lt;&gt;v"ego
nie oznacza jeszcze automatycznej
zmiany świadomości
przynalcżności
ctr:i,:·:c.C'j.
W ostatnim V rozdziale przedstawiono
aspekty psychologiczne
stosunków interetnicznych.
Wyjaśniono
warunki
kształtowania
się i charakter
narodowych
postaw i orientacji.
Wskazano na religię jako istotny czynnik utrwalający
nieprzenikalność
barier
etnicznych.
Przeprowadzone
badania
pozwoliły
stw:erdzić
utrwalenie
się postaw internacjonalistycznych
u absolutnej
większości ludności
Tatarskiej ASRR.
W pracy szerokie zastosowanie znalazł pomiar ilościowy i statystyczna
1"':::ZE:Itacja materiałów.
Jednocześnie
w analizie i wnioskowaniu
umiejGli:ic \\'::k ),'zystano materiały
z własnych badań lub dohjd przeprowadzanych
studi()\v eT :61'aficznych i historycznych,
dostarczające
informacji
o jakościowym
char2i·:te~ze
badanych
zjawisk. Wartościowa
i interesująca
jest zawarta
w pracy I:o;emika
z zastanymi
\V dotychczasowej
literaturze
twierdzeniami
i si&lt;;gnj(;l'ic do p-':.·..hologii społecznej
w badaniach
nad zagadnieniami
etnicznymi.
Tezie geł~e("3.lnej
o wielostronnym
podporządkowaniu
etnosu szeroko pojmowanym
warunkc,,~ :::-:,.',]
społecznego towarzyszy
wiele innych istotnych ustaleń. Stwierdzono
zaa\\'a'~s, \vanie procesu kształtowania
się jednolitych
podstaw kultury ludów ZSRR, l~ie powodującego
jednakże
zaniku narodowych
form życia kultur&lt;1lnego. Książl." jest
cenną empiryczną
analizą stopnia realizacji
leninowskiej
polityki narodo'.,' J.idowej stworzenia rzeczywistej
równości ludów ZSRR i zawiera szereg ważnyc". postulatów pod adresem praktyki społecznej.
Zbigniew

JasieLri~:

�Recenzje, przeglądy

J. I. Smirnov,
1974, ss. 261.

Slavjanskije

wydawnictw

epiceskije

tradicii.

257

i czasopism

(Problemy

evolucii),

Moskva

Radziecki folklorysta podjął się
nie po raz pierwszy w Słowiańszczyźnie omówienia rozwoju epiki ludowej narodów słowiańskich oraz problematyki dotyczącej systematyki utworów.
Jak można się przekonać z zasobu cytowanej w tekście bibliografii, autorowi
znane jest zapewne wszystko to, co zostało dotychczas powiedziane na temat folkloru epickiego Słowian nie tylko w literaturze rodzimej, ale i obcej. Stawia więc
zagadnienie nowe - problem przemian (ewolucji) treści i formy epiki słowiańskiej.
Dążąc do całościowego ogarnięcia zagadnienia ewoluowania epiki słowiańskiej
rozpatruje jego następujące aspekty: 1) podobieństwa formalne i różnice w twórczości epickiej poszczególnych narodów i ludów słowiańskich,
2) uwzględnienie
substratu
etnicznego
i wzajemnych
wpływów
etnicznych
na pieśń
epicką,
3) uwzględnienie wydarzeń historycznych jako tła pieśni i jej gatunków.
Badając elementy wspólne, ogólnosłowiańskie, autor zwraca uwagę na motywy
stare, powstałe przed rozejściem się Słowian,oraz
na wpływ dawniejszego substratu na kulturę Słowian w ich nowych siedzibach. Jak wiemy, wczesnohistoryczny okres dziejów Słowian (IX-X w.), to czasy chrystianizacji
i kształtowania
się
piśmiennictwa
oraz rozbicia Słowiańszczyzny
na dwa zasadnicze typy kultury:
wschodnią i zachodnią.
Dalej autor próbuje ustalić cykle pieśni i ballad związanych ze znamiennymi
wydarzeniami
historycznymi,
jak np. panowanie poszczególnych władców, wojny
i bitwy; bada też pieśni o bohaterach. W pieśni rosyjskiej np. wyróżnia się cykl
pieśni z okresu Rusi Kijowskiej i państwa moskiewskiego. Z okresu kijowskiego
datuje się wiele pieśni i ich odmian o księciu Włodzimierzu. Warto zaznaczyć, że
od X do XIV w. panowało na Rusi około 40 kniaziów o tym imieniu. W historycznych pieśniach serbskich i macedońskich najbardziej znamienny jest cykl pieśni
tzw. "kosowskich" o bitwie z Turkami na Kosowym Polu. Osobną grupę zajmują
pieśni o bohaterach,
np. rosyjskie ballady o Satko czy Ilji Muromcu, serbskie
o królewiczu Marku, o Stojanie, wojewodzie Momczi1u i in.
Z typologii motywów i wątków wynika, że najwięcej
zbieżności wykazują
pieśni rosyjskie i południowosłowiańskie,
z wykluczeniem
folkloru białoruskiego
i ukraińskiego. Wszystkie typy kompozycji epickiej pieśni rosyjskiej mają paralele na gruncie południowosłowiańskim,
a można ich wyliczyć 'sporo, około 170.
Stąd wniosek, że wyrosły one ze wspólnego ogólnosłowiańskiego
pnia, przy czym
najbliższe związki kulturowe utrzymały się między wschodem a południem. Nadto
zwraca autor uwagę na to, że dzieje historyczne i warunki naturalne
Bałkanów
sprzyjały tam konserwatyzmowi
tradycji
epickiej z zachowaniem
starych prawideł kompozycji słowiańskiej
w większym stopniu, aniżeli na terenach rosyjskich; najmniej zaś okoliczności te oddziaływały
na terenach Ukrainy i Białorusi. Folklor ruski - ukraiński i białoruski - traktuje autor jako dziedzinę podatną na wpływ folkloru polskiego.
W południowosłowiańskim
i rosyjskim folklorze wiele miejsca zajmują pieśni
i ballady o żmiju i walce bohaterów ze żmijami i smokami. Na południu Słowiańszczyzny występuje aż 20 odmian i wersji walki ze żmijem (u Słowian ruskich
tylko dwie zasadnicze wersje, z małymi wariantami). Motyw żmija zresztą i jego
pogromcy, jego różnorodność postaci i symbolika w epice Słowian, wymagają
w ogóle głębszej analizy etnologicznej, dotychczas jasno nie zinterpretowanej.
17 -

Lud, tom L1\.

�258

Recen"je,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Co się zaś tyczy epiki Słowian zachodnich - konstatuje
autor, to wśród występujących
tu gatunków słabiej zaznaczają się pieśni zbójnickie i pieśni o bohaterach.
W ogóle przy lekturze książki Smirnowa zauważa się, że autor więcej uwagi
poświęca folklorowi
ruskiemu
i południowosłowiańskiemu
oraz ich wzajemnym
związkom, niżeli analizie folkloru zachodniosłowiańskiego.
Omawiając współczesną postać epiki ludowej w Słowiańszczyżnie autor korzysta
z danych z najbardziej
zachowawczych i peryferyjnych
zakątków Słowiańszczyzny,
tj. z terenów północno-rosyjskich,
macedońskich
i bułgarskich.
Na północy Rosji
folkloryści radzieccy, Rybnikow i Hilferding, jeszcze w latach 20-30 notują wiele "pełnokrwistych",
bytujących
nadal byliil i ballad. W latach 1:956-1962 Ka1edra Folkloru Uniwersytetu
Moskiewskiego kontynuowała
badania folkloru epickiego na rosyjskiej
północy. Poszukiwania
koncentrowały
się we wschodniej części
Karelii i zachodniej części okręgu archangielskiego.
W 1959 1'. zapisano 39 pełnych
bylin i 33 ich fragmenty oraz około 113 przekazów utworów prozaicznych. Badania
wykazały większą żywotność ballad (na 236 tekstów - 216 było pełnych). W następnych latach liczba zapisów na rosyjskiej północy znacznie zmalała. Równocześnie
leningradzka
ekspedycja folklorystyczna
bada epikę nad Peczorą, zwracając uwagę
tylko na pełnobrzmiące byliny i ballady.
Pełną żywotność pieśni epickiej w Macedonii przed drugą wojną światową
stwierdza
D. Nedelkovic.
Przed wojną w rejonie meleszewskim
pieśni epickie
znane i śpiewane liczono "na setki". Po wojnie zaś już ich nie śpiewano, chociaż
znano jeszcze wiele starych pieśni.
W latach 1961-196'4 folkloryści bułgarscy badali w wielu rejonach swego kraju
przetrwanie
pieśni tzw. junackich.
Zapisano 1277 pieśni, lecz wiele z nich, jak
stwierdzają
badacze, trudno już nazwać junackimi.
Przeobrażają
się one raczej
w lirykę i ballady, miejsce głównego bohatera
zajmuje często królewicz Marko.
Spośród trzech podanych wyżej przykładów
egzystowania
epiki slowiańskiej
współcześnie, najbardziej
zachowawczą okazała się epika bułgarsk&lt;:., w której proces rozpadu, a raczej ewoluowania
jej w kierunku
prozy, jeszcze nie nastąpił.
Sporą część pracy Smirnowa zajmuje filologiczna analiza motywów i wątków,
zestawienie
wariantów
poszczególnych
gatunków pieśni rosyjskich
i południowosłowiańskich. Jest to materiał do badań ściśle specjalistycznych.
Zachodniosłowiańska
epika,
jak już wspomniano,
została
zasygnalizowana
w pracy słabiej. Jeśliby odnieść omawiane zagadnienie do oytuacji polskiego zbieractwa i interpretacji
folkloru epickiego od czasów Kolberga
i Karłowicza
do
J. Krzyżanowskiego,
osiągnięcia na tym polu mamy wielkie, jednakże nie powinno
uważać się, że jest to problem w etnografij zamknięty.
Alicja

Christo Vakarelski,
Sofia 1974, ss. 797.

Etnografija

na

Bałgaria.

Izdatelstvo

Bednarczuk

Nauka

Izkustvo,

W końcu 1974 r. ukazało się długo oczekiwane przez bułgarskie,
i nie tylko
bułgarskie
środowisko
e1nograficzne,
pierwsze
wydanie
w oryginale
Etnografii
Bułgarii
Christo Wakarelskiego.
Wypada tu przypomnieć, że jako pierwsze ukazało

�Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

2fl9

i czasopism

się polskie wydanie tego dzieła w 1965 r.1 W 1969 r. ukazało się w NRD niemieckie
wydanie. Tak więc niniejsza książka jest już trzecią edycją dzieła.
Wydanie bułgarskie zostało przygotowane przez wydawcę i autora bardzo starar;nie i różni się ono znacznie od swego polskiego pierwowzoru.
Nowością w stosunku do poprzednich
edycji jest cały rozdział pierwszy pt.
"Historia bułgarskiej etnografii". Część ta została podzielona na kilka podrozdziałów chronologicznych.
Początki
etnografii
bułgarskiej
Wakarelski
wywodzi
od
mnicha Paisija Chilendarskiego,
który poniósł ogromne zasługi dla ratowania
języka i kultury Bułgarów w okresie niewoli tureckiej. To on właśnie w wydanej
w 1762 r. Historii
sŁowianobulgarskiej
napisał: "Bułgarze, znaj swój ród i język!"
Dalej autor omawia działalność J. L Wenelina, W. E. Apriłowa, P. R. Sławejkowa
i in. W podrozdziale drugim "Twórczość ludowa wyrazem i orężem świadomości
narodowej w okresie Odrodzenia" omówiona została działalność m. in. D. Miładir.owa, K. Miładinowa, L. Karawełowa i G. S. Rakowskiego. W okresie po wyzwoleniu spod tureckiej okupacji na polu etnografii działają K. Szapkarew,
D. Marinow, M. Drinow, K. Ireczek, D. Mamow, J. Iwanow i wiel~ innych, których działalność omówił autor w podrozdziale
"Bułgarska
etnografia
po wyzwoleniu".
W kolejnym podrozdziale "Akademicki okres w bułgarskiej
etnografii" Wakarelski
pisze: "Akademicki
rozkwit bułgarskiej
folklorystyki
jest związany,
nie tylko
w tym okresie, ale przez okresy następne do dnia dzisiejszego, z nazwiskiem Michaiła P. Arnaudowa". Obok tej wybitnej postaci w okresie tym działali J. D. Kowaczew, Sto L. Kostow Ch. Wakarelski, R. D. Kocarowa i in. Ostatni podrozdział
"Współczesne kierunki w etnografii" traktuje bardziej o przedmiocie zainteresowań
współczes~ej bułgarskiej
etnografii, aniżeli o kierunkach
metodologicznych.
Cały podstawowy materiał został podzielony, podobnie jak w wydaniu polskim,
na cztery rozdziały: "Kultura materialna",
"Kultura duchowa", "Kultura społeczna"
i "Sztuka ludowa". Pierwsze trzy rozdziały nie różnią się zasadniczo pod względem
konstrukcji od wydań poprzednich; w niektórych partiach zostały tylko poszerzone
o materiał faktograficzny.
Natomiast rozdział "Sztuka ludowa" został wzbogacony
c dwa interesujące
podrozdziały:
"Estetyka ludowa" oraz "Strój ludowy i architektura jako sztuka".
W nowym wydaniu zamieszczono obszerny indeks terminów ludowych, którego
brak w wydaniu polskim. Mapy, które w pierwszym
wydaniu
były dołączone
w formie odrębnego atlasu, w wydaniu bułgarskim wprowadzono do tekstu.
W znacznym stopniu został powiększony w tym wydaniu również materiał
ilustracyjny (152 w wydaniu polskim, 427 w wydaniu bułgarskim), który jest zarazem znacznie lepiej opracowany
pod względem technicznym
i bardziej czytelny,
gdyż - jak cała książka - zostal starannie wydany na papierze kredowym.
Na minus wydania bułgarskiego należy jednak, niestety, poczytać brak streszczenia w obcym języku a szerszym zasięgu.
Marek
I Chri;ln
Vakarelski,
\\"arzystwo
Ludoznawcze.

Elnoqrafia
Bulgal'iL
Prace Etnologicznc.

t.

Gawęcki

(Elnagraflja
na B'łgarska).
Wyd. Polskie
7, \'Vroclaw 1965, ss. 392, lnap ~l.

'1'0-

�260

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

lon Vladuliu,
Etnografia
Romaneasca.
Bucure:;;ti 1973, ss. 507. Resume, summary,
mapa.

i czasopism.

Istoric.

l'ezjume,

Cultura

mattriolii.

ZusammcnJ'assung,

Obiceiuri.

iI., tabl.,

Opracowanie etnografii Rumunii jest z pewnosclą zadaniem bardzo wdzięcznym,
choć trudnym. Jak wiadomo, nie ma chyba w Europie drugiego kraju, w którym
zmieszanie się wpływów ludów i kultur trzech podstawowych
europejskich
ugrupowań etniczno-językowych
na starym substracie etnicznym i przy istotnych wpływach pozaeuropejskich
występowałoby
w takim spiętrzeniu,
a zarazem w takiej
czytelności.
Książka spełnia właściwie dwie, a nawet trzy funkcje. Obszerny wstęp przedstawia pogląd na przedmiot,
zakres i funkcje społeczne etnografii
jako nauki,
część I stanowi zarys historii etnografii rumuńskiej
od czasów naj dawniejszych
do chwi.li obecnej, dopiero naj obszerniejsza
cęzść II stanowi zarys etnografii Rumunii. Charakterystyczne
dla zamysłu autora jest to, że cała ta obejmująca 3/.
książki część nosi wspólny tytuł "Kultura materialna.
Obyczaje". Zawarto w tym
tytule niepewność, w jakim stopniu oddzielić w ramach tradycyjnego
podziału
kulturę
społeczną i duchową od materialnej,
a w jakim stopniu odciąć się od
twierdzenia E. Cassirera, że człowiek to "animal symbolicum".
Ta zasadnicza część książki dzieli się na 6 podrozdziałów poświęconych omówiedu: l) osadnictwa
i gospodarki
tradycyjnej,
2) budownictwa,
3) etnograficznej
charakterystyki
zajęć ludu rumuńskiego,
4) odzieży ludowej, 5) sztuki ludowej,
6) obyczajów, 7) podrozdział poświęcony omówieniu perspektyw rozwojowych etnografii rumuńskiej.
Jak widać, zastosowana
systematyka
może być potraktowana
polemicznie, zarówno jako formalna propozycja porządkowa, jak i jako nowa próba
systematyzacji
zagadnień. Nie wiadomo np., dlaczego budownictwo czy odzież ujęto
w osobnych podrozdziałach,
a nie wychodzono od zajęć w związku z którymi powstały, tj. np. ciesielstwem
czy tkactwem, podobnie jak rolnictwo czy hodowla,
które zostały wraz z przetwórstwem
i konsumpcją omówione jako zajęcia. Nie jest
t.eż w pełni jasne, dlaczego osobno omówiono uprawę roślin włóknistych
(s. 249),
osobno wytwórczość
tkacką '(s. 322), a osobno strój ludowy (s. 354). Oglądając
bardzo liczne i dobre fotografie oraz rysunki trudno też powstrzymać
się od refleksji, jak wiele elementów
o niezwykle bogatym i pełnym inwencji wyrazie
plastycznym,
zdobionych z miłością i talentem przez lud rumuński,
znalazło się
w tej książce poza niewielkim,
kilkanaście stron liczącym podrozdziałem
"Sztuka
ludowa". Podobnie podrozdział zatytułowany
"Obyczaje" ogranicza się do tradycyjnego omówienia obrzędowości rodzinnej i dorocznej, a właśnie w małym stopniu
widzi obrzędowe, społeczne a nawet świadomościowe
i wierzeniowe konsekwencje
charakterystycznego
dla Rumunii występowania
bardzo różnych konfiguracji
podstawowych i ubocznych zajęć ludu. Trzeba jednak dodać, że z pewnością właśnie
takie bogactwo zajęć, sposobów życia, takie nasycenie każdego wytworu funkcjami
artystycznymi
i obyczajowymi,
oprócz utylitarnych,
z pewnością
nie ułatwiało
systematyzacji.
Może dlatego właśnie najprzydatniejsza
mogła się okazać systematyzacja maksymalnie formalna, w najprostszy sposób podporządkowująca
wszystkie owe funkcje jasno wyodrębnionym
dziedzinom życia.
Powyższe uwagi w niczym nie mogą umniejszać szacunku dla dużego i sumiennego wysiłku autora. Każdy, kto będzie zajmował się tą częścią Europy, a nawet
jakimkolwiek
problemem jednego z tak licznych, występujących
w Rumunii styków, z pożytkiem będzie musiał sięgnąć po ten podręcznik i w wielu wypadkach
znajdzie tam batdzo istotne, dobrze opisane ogniwa dalszego rozumowania. Osobne

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

2()1

i czasopism

słowa uznania należą się już nie tylko formalnej, ale merytorycznej
stronie materiału ilustracyjnego.
Na tabelach ilustracyjnych
zestawiono nieraz materiał według przemyślanej
koncepcji stanowiącej
rodzaj oddzielnej
syntezy. Cenne jest
także bardzo obfite udokumentowanie
bibliograficzne
pracy, dzięki któremu czytelnik zyskuje dobrą informację z zakresu bibliografii etnografii rumuńskiej.
Szkoda tylko, że bibliografia ta ograniczyła się wyłącznie do przypisów, a brak osobnego
jej zestawienia. Można też dodać, że mimo widocznych starań autora o uwzględniel'ie możliwie szeroko istotnej metodologicznie
czy materiałowo
literatury
obcej,
zabrakło w niej, jak się wydaje, pełniejszego odzwierciedlenia
związków polsko-rumullskich,
także i w dziedzinie badań etnograficznych.
Wystarczy wspomnieć
tytułem przykładu,
że w recenzowanej
pracy nie spotykamy
się z nazwiskiem
K. Dobrowolskiego - przecież klasyka w dziedzinie badań nad osadnictwem wołoskim. Znaczną pomocą w korzystaniu
z pracy jest obszerny, liczący 50 stron
indek.; rzeczy, nazwisk i nazw geograficznych. Zasygnalizowaniem
dalszych możliwości, a może i planów jest mapa budownictwa ludowego, na której rozmieszczone zostały ryciny domów, odpowiadające
zamieszczonym
w legendzie 59 rzutom
poziomym, Opracowanie
to stanowi interesującą
ilustrację,
tak że chciałoby się,
by takich map zaprezentowano
więcej z innych dziedzin, choć wiadomo z cytowanych przez autora atlasów etnograficznych,
że już w związku z opracowaniem
V. Geramba można się było przekonać, jak niebezpieczne są próby typologii budownictwa uwzględniające
równocześnie
materiał,
konstrukcję,
wyraz plastyczny
oraz rozplanowanie i funkcję wnętrza; wiadomo, że cechy te rozpatruje
się raczej
z osobna i dopiero ex post można ustalić niektóre typy ich zespołów.
W sumie mamy do czynienia z bogatym i interesującym
opracowaniem
z gatunku tych, z którymi czasem polemizuje się z pozycji teoretycznych,
ale bez których żadne opracowanie teoretyczne nie mogłoby powstać.
Zofia

Staszczak

Paysannerie
Jranc;aise, paysannerie
hongroise
XVle-XXe
siecIes. Volume publie
sous la direction de Bela Kopeczi et Eva H. Balazs. Akademiai Kiadó, Budapest
1973, ss. 319.
Prace z zakresu historii społeczno-gospodarczej
wsi spotykają
się z żywym
zainteresowaniem
etnografów, bowiem są doskonałym wprowadzeniem
do analizy
zmian społeczno-kulturowych.
Omawiana książka posiada tym większą wartość,
że traktuje
zjawiska porównawczo, w dużym wymiarze czasowym. Jej tematem
jest sytuacja chłopstwa i rozwój stosunków agrarnych od XVI do połowy XX wieku
we Francji i na Węgrzech.
Książka jest zbiorem materiałów
z II Konferencji
francuskich
i węgierskich
historyków, która odbyła się w 1972 roku w Budapeszcie '. Swym zakresem wykracza poza problemy społeczno-ekonomiczne
i w pewnym stopniu zajmuje się
również zagadnieniami kultury chłopskiej.
Praca składa się z 19 samodzielnych
artykułów, w tym sześciu poświęconych

1 Pierwsza
Konferenc,ja,
ków węgiersko-francuskIch,

poświęcona
historii
myśli społecznej,
odbyła się w 1968 roku w Paryżu.

historii

politycznej

stosun-

�2(i:.,l

Recenzje. przeglądy

wyclawnictw

i czasopism

Francji. Uwzględniono
w niej wszystkie ważniejsze
okresy rozwoju francuskiego
i węgierskiego chłopstwa; począwszy od XVI wieku.
Całość zgromadzonego
w niej materiału
można podzielić na trzy części, wyróżniające się zarówno problematyką,
jak i okresem historycznym:
1) kształtowanie się wtórnego poddaństwa
na Węgrzech i sytuacja chłopstwa
w warunkach
znie~ienia poddaństwa
we Francji (od XVI do końca XVIII wieku); 2) reformy
społeczne i półfeudalne
stosunki w rolnictwie węgierskim
oraz rozwój własności
chłopskiej we Francji (od XIX wieku do 1939 roku); :3) rolnictwo i robotnicy rolni
w warunkach
socjalistycznych
na Węgrzech oraz stosunki w rolnictwie francuskim
(po II wojnie światowej).
Na część pierwszą składają się opracowania:
L. Elekesa, Antyfeudalne
walki
chłopstwa
a system władzy
"Państwa
wieku;
E. Le Roy Ladurieg'go, Chłopi
francuscy

w okresie

wojen

Ligi;

i Stany"
francuscy

Z. P. Pacha,

na Węgrzech
w ciqgu XV
w XVI wieku;
J. Meyera,

Pańszczy:zna

i platna

praca

i XVI
Chłopi

w gospo-·

i XVII wieku; G . .szekelyego, Demograficzne
skutki
dominacji
otomańskiej;
J. Berengera,
Chlap francuski
i kryzys
XVII
wieku;
I. Wellmanna,
Lud
wiejski
na Węgrzech
w XVIII
wieku
oraz
E. H. Balazs, Oświecenie
a chłopstwo
na Węgrzech
te ostatnim
trzydziestoleciu
darstwach

XVIII

senioralnych

na Węgrzech

w XVI

wieku.

Lektura tych artykułów
pozwala na określenie istotnych różnic francuskiego
i węgierskiego systemu feudalnego. Podczas gdy w Europie Zachodniej, począwszy
od XVI wieku, wzmacnia się kapitalistyczny
sposób produkcji, a poddaństwo wy··
raźnie już w tym okresie zanika, w Srodkowej Europie rozpoczyna się szczególna
forma feudalizmu, zwana "wtórnym" bądź "nowym wydaniem" poddaństwa.
We Francji od XVI wieku pozycja społeczna chłopa, przy zachowaniu przez
panów feudalnych
podstawowych
przywilejów
(prawo własności
ziemi, sądownictwo patrymonialne),
zbliżała się coraz bardziej, mimo kryzysu w XVII wieku,
cio pozycji wolnego dzierżawcy. Na Węgrzech natomiast
następuje
w tym czasie
zdecydowany rozwój wtórnego feudalizmu. Po opracowaniu nowego kodeksu praw
(Tripartitum
...), ograniczającego
wyraźnie prawa chłopów (m. in. przywiązanie
do
ziemi "na wieczne czasy"), dochodzi do stopniowego
zwiększania
ich wyzysku,
co w XVIII wieku wywołuje szereg powstań.
Wyraźne zmiany w sytuacji społecznej, w mniejszym
stopniu ekonomicznej,
zachodzą we Francji i na Węgrzech w końcu XVIII i w XIX wieku (we Francji
nadanie ziemi i ostateczny upadek feudalizmu,
na Węgrzech uzyskanie wolności
osobistej i zniesienie pańszczyzny). Tym zmianom społeczno-ekonomicznym,
walce
ehłopskiej, a także rozwojowi małej własności chłopskiej we Francji i półfeudalnemu systemowi stosunków
produkcji
na Węgrzech w okresie od XIX wieku do
1939 roku, poświęcona jest druga część pracy.
Składają się na nią artykuły: R. Marxa, Chłopstwo francuskie
w czasie Rewolucji
1789 roku; K. Vbrosa, Niektóre
problemy
chłopstwa
węgierskiego
na poczqt;';u XIX
wieku;
G. Bendy, Produkcja
i eksport zbóż na Węgrzech (1770-1870);
E. Niederhausera,
Sytua.cja i ruchy chłopskie
w Europie
Wschodniej
w pierwszej
polowie XIX
wieku;
R. Mandrou, Kultura
ludowa i społeczności chłopskie
Ancien
Regime'u;
T. Hoffmanna,
Upadek
i kultura
chłopska
(Węgry
XIX
wiek);
L Ka tony, Organizacja
i przejściowe
społeczności
niestałych
robotników
sezonr,:wych na Węgrzech (1848-1945) oraz P. Gunsta, Rolnictwo
węgierskie
w pierwszej
połowie

XX wieku.

W tej części pracy wyróżniają

się swoim charakterem

opracowania

R. Mandrou

�Recenz)e.

przeglądy

lvydawnictw

i czasopism

263

i T. Hoffmanna, jedyne w książce bezpośrednio
związane z kulturą ludową i lokalną społecznością wiejską.
R. Mandrou, czołowy francuski historyk kultury ludowej okresu Ancien Regime'u, w wielu pracach stara się wykazać w jakim stopniu kultura chłopska tworzy
istotny czynnik integracji
i równowagi w społeczeństwie
tej epoki. Przedstawiony
przez niego artykuł (s. 211-223) jest przyczynkiem
do tego zagadnienia.
Podejmuje
\\- nim problem solidarności
społeczności wiejskich
wobec zewnętrznych
autorytetów władzy i znaczenia aktywności
religijnej
w stabilizacji
i homogeniczności
tych społeczności. Szczególnie interesujące,
choć dyskusyjne, są stwierdzenia
autora
dotyczące wiejskiego katolicyzmu.
Inicjatywy
społeczności chłopskiej w kierunku
aktywizacji
praktyk religijnych
są jego zdaniem istotnym czynnikiem równowagi
społecznej. Życie religijne nie rozstrzyga
wprawdzie
ani nie osłabia konfliktów
spolecznych, ale prowadzi w wielu wypadkach
do odsunięcia ich na dalszy plan.
Artykuł T. Hoffmanna (s. 225-238)
podejmuje
zagadnienie
węgierskiej
kultury
ludowej XIX wieku i jest próbą uzasadnienia
jej rozwoju. Dokonuje się on w warU:lk&lt;Jch zaznaczającej
się rewolucji przemysłowej,
która jednak węgierskiego
rolnictwa i stosunków społecznych na wsi nie objęła, pozostawiając
je w dalszym
ciągu w swej strukturze
półfeudalnymi.
Autor dochodzi więc do wniosku,
że
rozkwit niektórych
dziedzin kultury,
związanych
przede wszystkim
bezpośrednio
z kulturą dnia codziennego (mieszkanie,
wyposażenie
wnętrza, strój) można tłumaczyć próbą samookreślenia
się społecznego chłopstwa wyłącznie w takiej formie. jaka była możliwa, przy czym zaobserwować można uleganie pewnym iluzjom
historycznym
i postawom anachronicznym
sięgającym
XIV i XV wieku.
Ta ciekawa teza autora wymaga z pewnością dalszych szczegółowych
badań,
bcwiem w przedstawionej
formie jest kontrowersyjna,
a to przede wszystkim
ólatego, że analiza nie obejmuje
całości kultury,
lecz tylko niektóre
wybrane
aspekty.
\II trzeciej części omawianej
publikacji zawierają się opracowania:
P. Barrala,
Lurlność rolnicza
we Francji
około 1~50 roku,
M. Somlyai, Podzial
ziemi
oraz
L. Komló, Rewolucja
agrarna. i uprzemysłowienie
węgierskiego
kompleksu
spo.
żyu:czego.
Zestawienie
materiałów
dotyczących
rozwoju rolnictwa
i stosunków
społecznych na wsi węgierskie] i francuskiej
po II wojnie światowej prowadzi do wniosku, że oba przykłady
dają pełną możliwość porównawczej
analizy socjologiczno-ekonomicznej.
We Francji dochodzi współcześnie
do wyraźnej koncentracji
kapitału
w rolnictwie i zmian w strukturze
agrarnej
(V.l
1955 roku
tylko 73%
gospodarstw
samodzielnych, przy czym 20"1" wielkich farm obejmuje Gl"/o powierzchni
użytków
rolnych). Na Węgrzech natomiast następuje kolektywizacja
i upaństwowienie
ziemi
(w 1961
wku 96,3"/" ziemi w rękach państwa
bądź spółdzielni
produkcyjnych).
Główną wartOŚCi,! książki Paysannerie
franc;aise, paysannerie
hongroise
XVI"-XXe sieC'les jest to, źe zagadnienie
rozwoju społeczno-ekonomicznego
wsi roz!~atruje w aspekcie porównawczym.
Nie jest to wprawdzie
opracowanie
o charakterze 3yntezy, a zbiÓr odrębnych
artykułów
ograniczonych
wymiarem
czasowym, tym niemniej możliwe jest dokonywanie
bezpośrednich
porównań
i przeci"·stawień.
Umożliwia to wyjaśnienie
na przykładzie
Francji
i Węgier, genezy
i rozwoju szeregu zjawisk w dziejach wsi zachodnio i środkowoeuropejskiej,
przede
v.;szystkim problemu wtórnego poddaństwa. Dla etnografii praca ma wartość szczególnie w zakresie europejskiej
etnografii historycznej.

�264

Recenzje, przeglądy wydawnictw

i czasopism

Na zakończenie warto zwrócić uwagę czytelnika na obszerną bibliografię dołączoną do każdego opracowania,
która z pewnością uzupełni niektóre materiałowe braki tej pracy.
Jacek

Giovanni Tassoni, Arti
e tradizioni
e le tradizioni
nel Regno Italico,
Prealpina", t. 9, Bellinzona 1973, ss. 565.

costumi

Le inchieste
W: ,.Arte e monumenti

popolari.

Bednarski

Napoleoniche

sui

della Lombardia

Jak wiadomo, nie istnieje pełna zgodność co do początkowych
dat pierwszych
prób badawczych w zakresie etnografii. Jak zwykle odnosi się je albo do pierwszych uwag o potrzebie zbierania tego typu materiałów,
albo do przypadkowych
i wyrywkowych
relacji zawierających
jakieś pożyteczne dla etnografa informacje,
albo też do pierwszych prób bardziej systematycznego
opisu, przy czym nie wiadomo, czy za taki uważać Germanię Tacyta, czy dzieło Lafiteau. W każdym razie
stosownie do znanej tezy, że przesądem jest to, w '::0 wierzą inni, zainteresowanie
to zwracało się przede wszystkim
ku ludom żyjącym poza kręgiem cywilizacji
reprezentowanym
przez autora. Dopiero oświecenie i prądy demokratyczne,
wyprzedzające
rewolucję
francuską,
zwróciły uwagę na fundamentalne
znaczenie
tradycji
ludowych
własnego kraju
dla przebudowy
społecznej.
Zaledwie myśli
takie wypowiedziane
zostały przez G. B. Vico, a także Voltaira, nie długo po
śmierci J. G. Herdera powstaje w Paryżu Towarzystwo
Obserwatorów
Człowieka,
a w tymże roku 1804 Akademia
Celtycka, która już w następnym
roku przedstawia obszerny, liczący 51 pytań kwestionariusz
do badania tradycji ludowych.
Autorami jego byli po większej części J. A. Dulaure i M. Mangourit, a dotyczył
on obrzędowości dorocznej, rodzinnej,
starożytnych
pomników i dawnych wierzeń
oraz przesądów.
Wojczyżnie
O. Kolberga godzi się przypomnieć,
że rok 1802,
a więc na trzy lata przed sporządzeniem
tego kwestionariusza
i na rok przed
śmiercią Herdera, jest datą projektu "doskonałego dzieła o obyczajach, zwyczajach
i obrządku
narodu polskiego", projektu zawartego w liście H. Kołłątaja
do krakowskiego wydawcy, J. Maya.
Projekt
francuski
miał jednak tę przewagę, że mógł być i został wprowadzony w życie, a materiały uzyskane na tej podstawie zasłynęły w etnografii jako
"ankiety napoleońskie",
gdyż to właśnie Napoleon Bonaparte
uznał za stosowne,
mimo - jak wiadomo - licznych innych zajęć, uzyskać tego rodzaju podstawowe
rozeznanie zarówno o kulturze ludowej własnego narodu, jak i kulturze narodów
podbitych lub uzależnionych.
Tak więc od wielu lat krążyły wiadomości i relacje
o tym pierwszym,
systematycznym
zbiorze materiałów
etnograficznych
z krajów
europejskich.
Dopiero obecnie udostępniony
został szerszemu kręgowi czytelników
we wzorowej edycji po&lt;lstawowy zrąb materiałów z tzw. Lombardii przedalpejskiej.
Znaczenie tej edycji jest tym większe, że większość z ogromnego zasobu żródłowego,
który zebrano w latach 1805-1811, a w niektórych
krajach aż do 1830 czy 1840,
nie jest szerzej znana, a np. dla okręgu Wandei, Alp półn. czy Piemontu materiały
te prawie z pewnością zaginęły.
Nie wchodząc w dalsze zawiłe dzieje materiałów
z badań, które mają swoją
dość bogatą literaturę,
scharakteryzujmy
pokrótce zawartość wydawnictwa.
Obej-

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

265

i czasopism

muje ono odpowiedzi na ankietę przede wszystkim z Lombardii, Wenecji, Emilii
Romanii, Marche oraz częściowo Wenecji Giulii i Piemontu. Informacji historycznych i edytorskich dostarcza obszerny wstęp pióra G. Tassoni (s. 1-74). Informacje
z badań obejmują dalszych 440 stron tekstu, z czego 203 strony zajmują całostronicowe, niestety jednobarwne
ilustracje przedstawiające
ubiory ludowe. Interesującym uzupełnieniem
jest 12 kartogramów
zestawionych przez edytorów opracowania, przedstawiających
niektóre dane z badań w ujęciu przestrzennym
("atlas
demologiczny"). Opracowanie
uzupełniają
szczegółowe indeksy, rzeczowy oraz geograficzny.
Trudno jest z perspektywy
170 lat oceniać materiał, którego największym walorem jest sam fakt jego istnienia, jako zasobu źródłowego dla tak odległego czasu.
Może on zresztą do dziś być analizowany, nie tylko przez etnografa. Fakt, że był
on zbierany drogą urzędową i przy pomocy osób bez żadnego ku temu przygotowania (nauczyciele, księża, urzędnicy admini~.tracji) dostarczać może interesujących
i nie zawsze zdezaktualizowanych
wniosków o mechanizmach
społecznych warunkujących jakość zebranego materiału. Występują tu obok cennych opisów charakterystyczne uniki wobec kwestionariusza,
dążenie do minimalizacji wysiłku odpowiadającego, budowanie w odpowiedziach "potiomkinowskich
wsi", ze względu na
podległy odpowiadającemu
zakres działalności instytucjonalnej,
a także zaznacza
się czasami niechęć wobec całej inicjatywy, jako narzuconej ze strony władzy obcej
i dążenie do przedstawienia
wiedzy oficjalnej i stanu postulowanego, zamiast stanu
faktycznego. Z drugiej strony, jako cechy pozytywne, wymienić trzeba dość dużą
obowiązkowość i dokładność opisów dających np. w większości także i odpowiedzi
negatywne. Ciekawostką,
która zainteresuje
z pewnością polskiego odbiorcę, są
teksty słoweńskie z Wenecji Giulii.
Największe znaczenie omawianej edycji wydaje się polegać na tym, że stwarza
ona po raz pierwszy w tak znacznym stopniu możliwość udowodnienia,
o ile brak
porównywalnych
materiałów umożliwiających
dokładne stwierdzenie
dynamiki zjawisk kulturowych w czasie jest rzeczywiście przeszkodą we wnioskowaniu
o dynamice zjawisk kulturowych
na podstawie danych etnograficznych.
Inaczej mówiąc,
istnieje wreszcie możliwość skonfrontowania
dynamiki rekonstruowanej
na podstawie analizy typologicznej z obiektywnymi danymi o takichże zmianach w okresie
170 lat. Miejmy nadzieję, że najbliższe lata przyniosą takie studium, które może
się okazać podstawowe dla rozstrzygnięcia
sporu co do znaczenia etnografii jako
nauki autonomicznej, względnie jako nauki pomocniczej historii.
Zofia

Staszczak

Alfred Karasek, Josef Lanz, Krippenkunst
in Rahmen und Mahren vom Friihbis zm Gegenwart.
Marburg 1974, N. G. Elwert Verlag, ss. 363, 77 tabl.,
16 map.
barock

Dotychczasowa literatura
europejska
z zakresu sztuki ludowej wzbogaciła się
ostatnio o bardzo cenną i obszerną, gruntownie opracowaną i z dużym znawstwem
przedmiotu ;')apisaną pozycję na temat szopek bożonarodzeniowych
z terenu Czech
i Moraw. Czytelnik otrzymuje wyczerpującą problem monografię dotyczącą rozwoju

�2G(;

Recenzje.

przeglqdy

wydawnictw

i c.zasopi.&lt;;Hl

wytwórczości i jej rozprzestrzenienia.
Dla nas pozycja ta jest co najmniej z dwóch
względów przydatna. Raz dlatego, że dostarcza materiału porównawczego dla naszych badań z terenu sąsiadującego
z Polską. Po wtóre, jako żródło zawierające
dane z terenów Górnego i Dolnego Sląska (z b. powiatów: Bielsko-Biała,
Cieszyn
i Jelenia Góra, z Kotliny Kłodzkiej i Lubina), Krakowskiego (Kraków i Wieliczka)
oraz Zielonogórskiego
(Wschowa). Stąd wynika celowość i potrzeba pobieżneg&lt;)
chociażby jej omówienia w "Ludzie".
Warto może dodać, iż problematyka
szopek bożonarodzeniowych
zajmuje poczesne miejsce w literaturze
przedmiotu.
U nas datuje się ona co najmniej od
momentu ukazania się w 1904 r. pracy S. Estreichera o szopce krakowskiej, poprzez
bardzo interesujące
dzieło R. Reinfussa o szopkach krakowskich
(Kraków 1958).
W porównaniu do tych prac dzieło Karaska i Lanza ma znacznie szerszy zakres.
Do ciekawszych pozycji opublikowanych
przez naszych sąsiadów zaliczyć można
M. K. ValSikova, Nasze szopki (Praga 1946) i H. Johnovej, Szopki bożonarodzeniowe
(Praga 1967). Recenzowana praca przewyższa je zarówno bogactwem materiałowym,
jak zasięgiem terytorialnym
i monograficznym
ujęciem. Jest ona owocem wieloletnich poszukiwań Karaska, z którym ostatnio współpracował Lanz. Trudno wprost
uwierzyć, iż można pasjonować się, i to przez wiele lat, jak to uczynili autorzy
książki, tak wycinkową problematyką,
jaką są w sztuce ludowej szopki. Przekonywuje jednak czytelnika wykorzystana
w pracy bardzo bogata podstawa źródłowa
i obficie zebrana literatura.
Karasek i Lanz zebrali wszystkie dostępne im źródła
archiwalne, rękopiśmienne
i drukowane,
zgromadzili materiały ankietowe zbierane
w latach trzydziestych
do atlasu kultury ludowej, oraz wykorzystali bogate zbiory
muzealne.
Przeprowadzili
wreszcie
obszerne
badania
terenowe.
Baza źródłowa
zasługuje więc w pełni na uznanie. Nie można tego natomiast powiedzieć w odniesieniu do przyjętych w pracy rozwiązań metodycznych, stereotypowych, zarzuconych
obecnie w literaturze
przedmiotu.
Zastrzeżenia
budzi także układ treści, autorzy
przyjęli bowiem zamiast rzeczowego - właściwszego w tym. przypadku -- podział
geograficzny, który w konsekwencji
spowodował niepotrzebne powtórzenia, których
można było uniknąć analizując od razu wytwórczość i rozprzestrzenienie
się szopek
według ich konstrukcji,
surowca z którego zostały wykonane, zdobnictwa, rzeźby
i mechanizmów wprowadzających
w ruch figury, przy jednoczesnym uwypuklaniu
zró±nicowań regionalnych. Zastosowany układ treści, poza wprowadzeniem,
wymienia tylko nazwy poszczególnych regionów, które stanowią jednocześnie tytuły rozdziałów. Jest ich w sumie jedenaście: I) Das alte Prag, II) Das Egerland, III) Da.;
Erzgebirge und sein Vorland, IV) Das nordbohmische Ober-und Niederland, V) Der
Jeschken-Isergau
und sein tschechisches Vorland, VI) Das Riesengebirge und sein
siidliches Vorland Podkrkonos, VII) Das Adlergebirge und das Koniggratzer Gebiet,
VIII) Zwischen Altvater
und den Weissen Karpaten,
IX) Sii.dmahren und die
Bohmisch-Mahrischen
Hohen, X) Der Bohmerwald
und sein nordliches Vorland
i XI) Innerbohmen.
Bliższa lektura poszczególnych rozdziałów wykazuje, iż autorzy
przyjęli dla nich, z wyjątkiem jednego, określony ramowy schemat. Obejmuje on
z reguły takie zagadnienia jak: 1) zarys historycznego rozwoju regionu, 2) szopki
malowane i o wystroju płaskorzeźbowym,
3) szopki skrzynkowe z figurami wycinanymi z papieru,
bądź wykonanymi
z drewna, ceramiki, porcelany
i węgla,
4) szo\pki z figurami z chleba, ciasta i innych mas, 5) rzeźbiarstwo
szopkowe.
6) szopki poruszane mechanicznie i zabawki szopkowe. Inny nieco układ treściowy
zastosowali natomiast dla I rozdziału - "Stara Praga", w którym problematykę
szopkową podporządkowali
klasycznemu podziałowi stosowanemu w historii sztuki.
Dla przykładu przypatrzmy
się bliżej rozdziałowi VI - "Karkonosze i ich połu-

�RecenzJe, pr.aeglqdy

wydawn'ictw

267

i czasopism

dniowe Podgórze Podkrkonos",
ponieważ zawiera m. in. analizę historyczną
wytwórczości i rozmieszczenia
szopek z terenu Dolnego Sląska. Autorzy informują
czytelnika o początkach wprowadzenia
tych wytworów kulturowych
(sięgających
II połowy XVI stulet:ia) i ich rozpowszechniania
się oraz wyszczególniają instytucje
mające w tym zakresie największe osiągnięcia. Kolejno omawiają szopki znajdujące
się po kościołach i domach prywatnych,
podając dokładnie ich rodzaje, wielkość,
wystrój i sposoby poruszania
figur. Prezentują
wreszcie wytwórców.
Czytelnik
otrzymuje bardzo szczegółowe opisy, które jednak w sumie zamazują całość problematyki. Nie umniejsza to wszakże wartości pracy, która polega na ukazaniu
specyfiki Czech i Moraw w zakresie wytwórczości
i rozpowszechnienia
szopek,
nie spotykanej w takich rozmiarach na innych terenach Srodkowej Europy.
Wielką rolę w pracy spełnia bogaty, dobrze wykonany zestaw zdjęć czarnobiałych i kolorowych (77 szt. formatu A5). Ilustrują
one występowanie
szopek na
obrazach, płótnach i medalionach.
Zawierają
także reprodukcje
szopek ze starodruków, litografii i drzeworytów,
nadto zdjęcia ołtarzy, tryptyków,
monstrancji
oraz fotografie twórców ludowych i ich wytworów. Pracę uzupełnia wreszcie 14
mapek zawierających
różnego rodzaju zasięgi: wpływów klasztorów
na rozwój
szopkarstwa, produkcji szopek z figurkami porcelanowymi, wyrobu szopek-zabawek,
wyl warzania piramid, snycerstwa
i malarstwa,
występowania
szopek w zależności
od rodzaju figur oraz szopek poruszanych mechanicznie. W sumie ciekawa, warta
polecenia praca.
Walerian

Kalendarnyje

XX v. Zimnije

obycai
prazdniki.

Sobisiak

i obrjady v stranach zarubcznoj
Evropy,
XIX
Izdatel'stvo "Nauka", Moskva 1973, ss. 351, ił.

nacalo

Instytut Etnografii im. N. N. Mikłucho-iVIakłaja w Moskwie poświęca w ostatnich latach stosunkowo dużo miejsca badaniom kultury ludowej Europy. Jednym
z najbardziej interesujących
zamierzeń radzieckich etnografów jest napisanie monografii poświęconej dorocznym zwyczajom i obrzędom wszystkich ludów Europy,
wyłączając z niej europejską
część ZSRR. Na całość mają składać się 3 tomy,
poświęcone dorocznej obrzędowości okresu zimowego, wiosennego i letnio-jesiennc;:c,. Recenzowana tu zbiorowo praca, której głównym redaktorem
jest S. A. Tokariew, stanowi pierwszą część tego ambitnego zamierzenia.
Wśród 15 autorów,
większość stanowią etnografowie wyspecjalizowani
w badaniu poszczególnych europejskich krajów.
W kolejnych rozdziałach książki znalazły swoje omówienie doroczne zwyczaje
i obrzędy cyklu zimowego u Włochów, Francuzów, ludów Półwyspu Pirenejskiego,
Belgii i Niderlandów,
Wysp Brytyjskich,
Skandynawów,
Finów, Lapończyków,
Niemców, Austriaków, Szwajcarów, Węgrów, Słowian zachodnich i narodów Jugosła\\'ii oraz Bułgarów, Rumunów, Albańczyków oraz Greków.
Opracowanie zagadnienia obrzędowości u niektórych ludów, np. Polaków, Słowaków, Czechów i Łużyczan, w ramach jednego rozdziału Słowian zachodnich,
okazało się możliwe zarówno ze względu na bliskie ich pokrewieństwo,
jak i podobień~two obrzędowych elementów.

�2(j8

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Praca posiada przede wszystkich charakter
faktograficzny
opiera się zasadniczo na materiale
zebranym z opublikowanej
literatury
tematycznej,
w mniejszym stopniu
na danych archiwalnych
i badaniach
terenowych.
Zgromadzony
materiał daje obraz obrzędowości okresu zimowego w takiej postaci, w jakiej była
ona rozwinięta na przełomie XIX i XX wieku. Jest więc to przede wszystkim
spojrzenie historyczne. To czasowe ograniczenie daje jednak możliwość dokonania
szczegółowszych
porównań
i szerszych
analiz.
Obrzędowość
współczesna
już
w mniejszym stopniu pozwala na badania a chgrakterze
etnograficzno-historycznym.
Opisowy charakter
pracy wynika bezpośrednio
z jej założeń. Etnografowie
radzieccy pozostawili zagadnienia
teoretyczne
do dalszych rozważań, sygnalizując
je jedynie we "Wprowadzeniu"
i "Zakończeniu", wyjątkowo w poszczególnych rozdziałach. Ze względu jednak na to, że poruszone w tych częściach problemy są
istotne i dotyczą w bezpośredni
sposób badań obrzędowości dorocznej w ogóle,
chciałbym się nimi szerzej zająć.
Badanie obrzędowoś·ci dorocznej należy do tematów tradycyjnych
w etnografii,
tym niemniej pozostało do dzisiaj problemem otwartym i złożonym. Wymaga bowiem, obok prostej rejestracji faktów, wszechstronnej
analizy nie tylko w aspekcie
historyczno-genetycznym,
ale również porównawczym
i funkcjonalnym
tak w stosunku do poszczególnych elementów, jak i całości obrzędowości (w wymiarze historycznym i współczesnym). Badanie europejskiej
obrzędowości daje w tym zakresie
duże możliwości, ale zmusza do przyjęcia określonych założeń teoretycznych.
W recenzowanej pracy marksistowska
koncepcja treści i funkcji zwyczaju oraz
obrzędu jako formy świadomości społecznej znalazła swój pełny wyraz.
Zanim jednak przejdziemy
do tych zagadnień należałoby zwrócić uwagę na
rozróżnienie a charakterze
klasyfikacyjnym,
a mianowicie na określenie stosunku
terminów zwyczaj - obrzęd. Etnografowie
radzieccy przyjmują
wypracowany
już
w etnografii pogląd, że wzajemny stosunek tych pojęć do siebie jest stosunkiem
nadrzędności i podrzędności (zwyczaj &gt; obrzęd), przy czym sam termin "zwyczaj"
jest zdefiniowany jako "każdy ustalony, tradycyjny, mniej lub bardziej powszechnie przyjęty
sposób spełnienia
jakichkolwiek
społecznych
zachowań, tradycyjne
reguły postępowania".
Z pewnością bardzo istotnym problemem, na który zwrócono
w pracy szczególną uwagę, jest zagadnienie
symbolicznego znaczenia zwyczaju-obrzędu
i skomplikowanego,
zmieniającego
się historycznie
i czasami trudnego
już dzisiaj do określenia jego ukrytego sensu. Badania nad symboliką pozwalają
m. in. na łatwiejsze odkrycie przedchrześcijańskiej
warstwy obrzędu.
Ogólnoteoretyczne
założenia pracy, wynikające zresztą z przeprowadzonej
analizy, można określić w kilku punktach:
1) podstawą wyróżnienia
zimowego cyklu obrzędowości dorocznej jest kalendarz chłopski, którego z kolei podstawę stanowi następstwo prac gospodarskich.
Nie jest nim natomiast kalendarz astronomiczny
(oficjalny) czy świąt religijnych:
2) powiązania mitologiczno-religijnego
i praktycznego
charakteru
obrzędowości,
jakkolwiek
w wielu wypadkach
wyrażne, wymagają
każdorazowo
badań historyczno-etnograficznych.
Większość obrzędów ma genetyczny
związek z dawnymi
religijno-magicznymi
przedstawieniami
śmierci i ducha ożywienia przyrody;
3) zróżnicowanie
europejskiej
obrzędowości dorocznej jest tworem historycznego rozwoju i w jej skład wchodzą komponenty o różnych żródłach: ogólnoeuropejskie elementy przedchrześcijańs'kie,
grecko-rzymskie,
póżniejsze chrześcijańskie,
a przede wszystkim o charakterze etnicznym;
4) główna linia historycznego
rozwoju obrzędowości zamyka się w procesie
stopniowego
wypierania
początkowych
tradycyjno-religijnych
treści związanych

�Recenzje, p"zeglądy

wydawnictw

269

i czasopism

z przedchrześcijańskimi
religijno-mitologicznymi
przedstawieniami
oraz chrześcijańskim dogmatyzmem
i zastępowaniu
ich w coraz większym stopniu elementami
świeckimi o charakterze
estetycznym i związanym ze społecznym bytem.
Te niewątpliwie
słuszne, ogólne założenia implikują
równocześnie
charakter
i cel historyczno-etnograficznych
badań europejskiej
obrzędowości dorocznej. Zdaniem autorów "Wprowadzenia",
na problematykę
badawczą składają
się zagadnienia: 1) geneza obrzędów i ich związek ze społeczno-ekonomiczną
rzeczywistością;
2) wzajemny stosunek materialnego
żródła obrzędu i jego mitologiczno-religijnych
elementów; 3) wzajemny układ religijno-magicznych
i estetycznych wartości i historyczny proces wypierania tych pierwszych; 4) historyczne następstwo
i uwarstwienie poszczególnych komponentów obrzędu; 5) zagadnienie etniczności obrzędowości i jej wzajemne powiązania u różnych narodów: 6) znaczenie i charakter
współcześnie występujących zwyczajów i obrzędów.
Tak szeroko wytyczona problematyka
nie została w recenzowanej pracy w pełni zrealizowana. Założenie autorów o jej faktograficzności
przyczyniło się do tego
w decydującym
stopniu. Opracowania
większości wymienionych
tematów należy
spodziewać się po dalszych publikacjach.
Tym niemniej zaprezentowany
materiał pozwala na określenie niektórych cech
charakterystycznych
dorocznej obrzędowości cyklu zimowego w Europie. Jego punkt
kulminacyjny przypada na grudniowe przesilenie dnia z nocą i głównymi momentami są dni: 25 grudnia oraz 1 i 6 stycznia. Rozpoczyna się półtora do dwóch
miesięcy wcześniej, a kończy w połowie stycznia. W obrzędowości zlewają się różne
dawne elementy przedchrześcijańskie
z późniejszymi chrześcijańskimi.
Z tych dawnych do najważniejszych
należą wróżby o pogodzie, urodzaju,
a w ogólności
o warunkach
i zjawiskach w nadchodzącym
rdku i to nie tylko w gospodarce,
ale i życiu rodzinnym. Wiąże się z tym szereg zabiegów o charakterze magicznym,
szczególnie w okresie od 24 grudnia do 6 stycznia.
W obrzędowości cyklu zimowego widać wyraźne ślady kultu ognia i wody,
a szczególnie kultu zmarłych. Większość zwyczajów sięga okresu przedchrześcijańskiego. Wpływ chrześcijaństwa
jest często powierzchniowy
i zasadniczo opiera się
na dostosowaniu poszczególnych okresów chrześcijańskiego
kalendarza
do różnych
etnicznych zwyczajów.
W płaszczyźnie porównawczej
istnieje dość duże zróżnicowanie w tradycjach
świątecznych i noworocznych obrzędów u różnych europejskich
narodów. Jest to
wywołane zarówno warunkami
przyrodniczymi,
bytowymi, etnicznymi, jak i przynależnością religijną. Najwyraźniejsze
różnice dotyczą kościelnych elementów obrzędów (głównie katolicy, protestanci,
prawosławni).
Zróżnicowanie
o charakterze
etnicznym,
poza chrześcijańskim
jest już obecnie bardzo trudne
do uściślenia
w określonych granicach (np. tzw. bożonarodzeniowe polano). Nowe elementy, jakie
pojawiły się w obrzędowości, najczęściej upowszechniły się na bazie starych zwyczajów (np. święteczne drzewko).
Recenzowana praca jest uzupełniona materiałem
ilustracyjnym
oraz interesującym zestawem bibliograficznym,
dotyczącym obrzędowości dorocznej poszczególnych narodów.
Główną wartością pracy Kalendarnyje
obycai i obrjady
v stranach zarubeinoj
Evropy
jest przede wszystkim jej faktograficzny
charakter.
Do pełnego jednak
wyczerpania zagadnienia obrzędowości, w danym przypadku cyklu zimowego, pozostało jednak szereg problemów, na które zresztą zwrócili uwagę sami autorzy
pracy. Dlatego też szerszy komentarz wyjaśniający, nawet przy publikacjach o charakterze opisowym, wydaje się w dalszych zapowiedzianych
pracach niezbędny.
Jacek

Bednarski

�270

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Roderyk Lange, The Nature of Dance. An anthropological
donald &amp; Evans Ltd., London 1975, ss. 256, ilustr. 85.

Perspective.

Mac-

Nowa książka polskiego etnochoreologa,
mgra Roderyka Lange, przebywającego
obecnie za granicą, jest obszernym
wprowadzeniem
do zagadnień
teorii tat'Jca,
rozpatrywanych
na szerokim tle porównawczym
historycznym
i etnograficznym.
S.z,czególną wagę posiadają
w tym ujęciu materiały
etnograficzne,
gdyż są one
jakby żywą historią.
Dewizą autora jest podkreślenie
faktu, jak ważnym przejawem kultury, życia
społecznego i psychiki jednostki był taniec i jakim powinien pozostać w dobie
obecnej, bez uszczerbku dla humanistycznego
aspektu naszej cywilizacji. Powstała
w ostatnich latach nowa dyscyplina nauki, choreologia, dzięki wynalazkowi notacji
ruchu Labana, otwiera drogę do uchwycenia zależności pomiędzy stroną motoryczną
tańca, a jego ładunkiem treściowo-emocjonalnym.
Jednym z pierwszych poruszonych problemów jest zestawienie określeń tańca,
wybranych z dzieł starożytnych
aż po współczesne, które rysują nurt myśli teoretycznej o tańcu. Rzucone na tło dążeń filozoficznych epoki i powiązane z układami
społecznymi, myśli te nabierają szczególnej ostrości.
Już w dziełach Platona
i Athenaiosa
taniec "nobliwy",
jako forma sztuki,
zyskiwał aprobatę, w oGróżnieniu od rozwiązłych tańców magicznych, nie aprobowanych przez. te autorytety.
Pogląd ten najpełniej
wyraził Lukian z Samosate
w swoim Dialogu o tań.cu, przyznając sztuce tańca zdolność wyrażania wszelkich,
godnych cywilizowanego
człowieka treści,
za pomocą
najbardziej
ekspresyjnej
mowy gestów. To sformułowanie,
tak doskonale charakteryzujące
taniec teatralny,
pozostało aktualne aż do czasów nowożytnych.
W pierwszych wiekach naszej ery sztuka tańca przeniknęła
nawet do liturgii
chrześcijańskiej,
ale napór
rodzimych
obrzędów
tańców
magicznych
nowo
ochrzczonych ludów zmusił w średniowieczu
ojców kościoła do potępienia
tańca.
W epoce renesansu odżyła starożytna
idea sztuki tańca i choć w innej zupełnie formie, znalazła swe odbicie w tańcach i baletach dworskich.
Inspiracją
do nowych koncepcji teoretycznych
stały się czasy Ludwika XIV
we Francji. Wyraził to C. F. Ml'mestrier w dziele Des ballets anciens et modcrl1es
(1682). Niespotykany
rozkwit sztuki baletowej
skłaniał do porównywania
jej ze
sztuką starożytnych,
taką tendencję miało również głoszone hasło jedności ta11ca,
muzyki i poezji. Stąd zrodziło się określenie "balet klasyczny", pomimo iż formalny
styl sztuki francuskiej
mało miał wspólnego z wymownym
gestem starożytnych
greckich tancerzy.
Lukianowski
ideał sztuki tańca nadal jednak nurtował
teoretyków
i choreografów. O pełnię wyrazu dramatycznego
w tańcu i naśladowanie
natury upominał
się Louis de Cahusac w traktacie De la danse ancienne et moderne (1754). Jean
Georges Noverre w swoich Lettres sur la danse et les ballets (1760) propagował
wielką reformę tańca, wprowadzając
danse d'action. Ku starożytnym
wzorom zwracali się zresztą także Salvatore Vigano i Carlo Blasis w początkach XIX wieku.
Podczas gdy wielcy choreografowie
torowali drog~ nowym prądom w sztuce,
filozofowie okresu oświecenia na łamach Encyklopedii
starali się znaleźć ogólną
definicję tańca, podkreślając
jego związek z muzyką, regularność gestów i wyraz
uczuć i emocji, szczególnie widoczny w tańcach ludów "barbarzyńskich".
To ostatnie twierdzenie
powiązane było z odkryciem
zapoznanych
ludów prymitywnych.
Romantyzm
sprowadził
na powrót kult dla formy i wirtuozostwa
w sztuce
baletowej,
otwierając
epokę neoklasyczną
w tańcu. Odżył dawny związek tańca

�Recenzje. przeglqcly wydawnictw

i cza~opism

271

i poezji tworząc dzieła nieporównanej
doskonałości,
czego przykładem
balet GiJednocześnie
sentymentalne
zainteresowanie
ludem, datujące
się jeszcze od
,;'ean Jaques Rousseau, wprowadziło
na scenę wiele stylizowanych
tańców ludowych.
Odkrycia etnologiczne
XIX wieku dostarczają
nowych materiałów
dla dociekań nad istotą tańca. Herbert Spencer dostrzega powiązania
pomiędzy tańcem
dziecka, a tańcnmi ludów prymitywnych.
Obszerne studium o kształtowaniu
się
rytmu pieśni i tańca podczas pracy przeprowadza
Karl Bilcher. Historycy
kultury: E. Grosse, B. H. Schurtz, W. Wundt na szerokim tle porównawczym
poszukują zródeł tańca zarówno w potrzebie wyrażania
emocji, jak i w wyrazie treści
magiczno-religijnych.
Pedagodzy i psychologowie
widzą w tańcu środek przeciwdziałający złym skutkom cywilizacji. Syntezą tych dociekań jest obszerne dzieło.
niemieckiego
muzykologa
Curta Sachsa, Eine Weltgeschichte
des Tanzes
'(1933),
\v którym autor rozstrzyga zagadnienia
genezy, treści i formy tańca, rysuje schemat typologiczny, według którego porządkuje ogromny materiał etnologiczny i historyczny.
W tym samym okresie, co Sachs, publikował
swe dzieła Rudolf von Laban,
tancerz i choreograf. Był on w pewnym sensie związany z kręgiem pedagogów
i eksperymentatorów,
jak Jaques Dalcroze i spokrewniony
ideałami z wielką mistrzynią tańca wyzwolonego,
Izadorą Duncan. Laban podjął grecką ideę sztuki
tańca dostępnej dla wszystkich,
nieodzownej
do rozwinięcia
w pełni fizycznych
i psychicznych zdolności każdego człowieka, obejmującą
jednak również pierwociny sztuki tanecznej. Na drodze empirycznej
stworzył uniwersalny
system skali,
pozwalający na obiektywne
określenie specyfiki każdego rodzaju czy stylu tańca
i uchwycenia
psychiczno-motorycznych
korelacji. Swoje doświadczenia
Laban notował znakami kinetografii.
System Labana otworzył drogę do głębszej analizy
istoty tańca i dał asumpt do badań choreologicznych
w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Wybrane przez autora definicje i opinie wskazują na przełomowe etapy w rozwoju myśli teoretycznej
o tańcu. Idee zawarte
w zalążku w filozofii greckiej
CJdżywały - jak widzimy - w epoce renesansu i baroku w odniesieniu do sztuki
tańca. Odkrycia i badania etnograficzne
XIX wieku nasunęły teoretykom
sformułowania obejmujące całokształt tańca, coraz bardziej różnicując jego treści i definiując formy. Dzieło Sachsa zamyka ten etap. Dociekania Labana otwierają
perspektywy nowej, bardziej ścisłej i określonej
racjonalnie
analizy ruchu i tańca,
co umożliwia poszukiwanie
ich powiązań
z całokształtem
kultury.
W kolejnym rozdziale "Rytm w tańcu" autor rozpatruje
wnikliwie to zagadnienie, polemizując z dotychczasowym jego ujęciem. Rytm istnieje wszędzie w przyrodzie, w życiu, w sztukach plastycznych.
Nie on zatem zadecydował o powstaniu
tańca, lecz był nim raczej przebieg ruchu, zakreślony cyklem rytmicznym.
Cywilizacja niesie z sobą dążność do ścisłości, do rytmu
regularnego,
metrycznego
i ujednoliconego.
Tańce ludów pierwotnych
mają rytmikę płynną, zindywidualizowaną, nie zawsze podkreślaną
akompaniamentem
muzycznym.
Tańce grupowe
wymagały uzewnętrznionego
i ujednoliconego
rytmu i dlatego też towarzyszył
im
akompaniament.
Rozważanin na temat rytmu w tańcu pozwalają
lepiej zrozumieć "arytmiczność" wielu tańców ludowych.
Toteż swoje wywody autor poparł przykładami
polskiego kujawiaka,
w oparciu o własne badania terenowe.
W rozdziale "Ruch tworzywem
tańca" autOr prezentuje
nowoczesny
system
&lt;:nalizy ruchu metodą Labana i jego zapis kinetograficzny.
Skale Labana wyczerselle.

�Recen.zje, przeglądy

wy&lt;iawnictw

i czasopism

pują wszelkie możliwości ruchu ludzkiego, stąd ich uniwersalny
charakter. Kierunki ruchu, objęte modelem przestrzennym,
pozwalają na ścisły zapis, dając tym
samym materiał do porównań i klasyfikacji.
Laban nie poprzestał jedynie na ujęciu motorycznych
cech ruchu człowieka.
Wspólnie z F. C. Lawrencem opracował także skalę "effortów", wyznaczając stopnie napięć psycho-fizycznych
odzwierciedlonych
w ruchu i ujął je systemem znaków. Uzewnętrzniane
w ruchu napięcia psychiczne nawiązują
do wcześniejszych
stadiów rozwoju biologicznego, ich obserwacje mają wielkie znaczenie dla nauki.
W rozdziale "Ruch staje się tańcem" autor odnajduje wiele cech wspólnych
w pewnych akcjach zwierząt i ludzi, przytaczając
tutaj również zjawisko retrogresji ruchowej, czyli powtarzania ruchów zapoczątkowanych
jeszcze w życiu płodowym, w momentach
zachwiania równowagi psychicznej. Podobne reakcje ruchowe nawiązują do odległej przeszłości w rozwoju biologicznym i są powiązane
bezpośrednio
z fizjologią. Ruchy "taneczne"
u zwierząt bywają spontanicznymi
wybuchami emocji, lecz noszą one już znamiona pewnej "stylizacji", jak np. tańce
godowe. Trudno zatem przeprowadzić
na tym etapie ścisłą granicę między "tańcami" zwierząt i ludzi; autor powołuje się tutaj też na teorię Darwina.
Laban zwracał również uwagę na moment przyswajania
sobie w zabawie czy
"tańcu" umiejętności
organizowania
akcji ruchowych
przez młode osobniki. To
zjawisko jest wspólne światu zwierzęcemu i człowiekowi.
Idąc za teorią psychologii rozwojowej
Jean Piageta, autor traktuje
rozwój
dziecka paralelnie z rozwojem ludzkości i wyprowadza stąd zasadnicze wnioski odnośnie do tańca. Ruch i taniec są nieodłączne i wręcz konieczne w pewnych stadiach rozwoju biologicznego i nie mogą być wyeliminowane
w dzisiejszej dobie
urbanizacji,
bez zakłócenia równowagi psychicznej. Odnosi się to zwłaszcza do
wychowania
młodzieży. Kończąc ten rozdział autor przytacza znamienne słowa
Herberta Reada: "Dopóki nie znajdziemy metod edukacji, respektujących
procesy
biologiczne, nie tylko nie stworzymy społeczeństwa pojednanego w miłości, lecz
będziemy popadać głębiej w szaleństwo, ,społeczne neurozy i wojnę".
"Taniec staje się sztuką" - z chwilą, gdy wyraża treści abstrakcyjne.
Dzięki
swej bezpośredniej formie, taniec jeszcze przed mową stał się przekazicielem idei.
Autor wskazuje tutaj na bogaty repertuar
tańców ludów prymity,wnych, które
jednocześnie mają słabo rozwinięty język.
Erą tańca był młodszy paleolit. Zdaniem Curta Sachsa, już nigdy póżniej
taniec nie osiągnął tej pełni wyrazu absolutnie wszystkich, nurtujących społeczeństwo idei. W późniejszych czasach inne sztuki - muzyka, poezja, dramat - przejęły rolę nosicieli treści intelektualnych.
Szczególną funkcję spełniał taniec ze względu na swe działanie stymulujące
i uśmierzające.
W przeciwieństwie
do ruchów pracy, gdzie zasadnicze znaczenie
ma użycie siły, w tańcu najważniejszą
rzeczą jest przepływ ruchu i jego trwanie. Stąd często wśród ludów pierwotnych,
po wyczerpujących
marszach lub
walce, odprawiano
tańce, by zrównoważyć napięcia psychiczne i wysiłek. Autor
przytacza tu również przykłady z Polski, tańców po żniwach, lub innych pracach
w polu, gdzie uczestnicy twierdzili, że tego rodzaju ruch ich "nie męczył".
Sztuka, jaką jest taniec, przenosi tańczących w świat idei i odczuć tak przyjemnych i uspokajających,
że sama staje się skuteczną przeciwwagą dla trudów
i niepokojów życia codziennego - cytuje autor słowa Labana.
"Taniec nosicielem treści intelektualnych"
- w tym rozdziale autor rozważa
powiązania tańca z magią i religią od początku dziejów kultury. Taniec najbar-

�Recenzje, pr"eglądy

wydawnictw

i czasopism

27.3

dziej bezpośrednio i z pełną ekspresją
komunikował te treści, wzmacmaJąc jednocześnie poczucie więzi społecznej i bezpieczeństwa,
Aspekt estetyczny podkreślał
jeszcze niecodzienny charakter
tańców magiczno-rytualnych.
Począwszy od paleolitu do współczesności
i poprzez kultury
całego świata
autor wykazuje, jak często treści magiczno-religijne
łączyły się z tańcem. Kompleks magiczno-religijny
użytkował taniec bądź to w jego postaci ekstatycznej,
bądź dramatycznej,
dopóki liturgia słowa nie zastąpiła tańca w ceremoniach religijnych. Wówczas taniec połączył się z teatrem, lub pozostał rozrywką. Ale ślady
ekstazy tanecznej odnajdujemy
nawet dziś w obrzędach niektórych sekt chrześcijańskich. Daleką reminiscencją
ekstatycznych
tańców są również przejawy transu,
obserwowane we współczesnych dyskotekach.
W rozdziale o "Funkcjach
i formach tańca" autor systematyzuje
ruchy człowieka według teorii Labana. Są to: ruchy skierowane od środka i do środka ciała,
kontakt różnych części ciała ze sobą, ruchy maksymalnie rozwinięte i maksymalnie
ścieśnione, kontakt ciała z podłogą, ruchy ograniczone w miejscu i ekspandujące
w przestrzeń, wreszcie ruchy stanowiące
abstrakcyjny
wyraz myśli oraz ruchy
symboliczne. To właśnie ruchy o pewnej treści, nabierające
znaczenia symboli,
podnoszą taniec do rangi sztuki i podkreślają
jego funkcję
społeczną. Nawet
"'" najbardziej
indywidualnej
interpretacji,
lub w improwizacji,
taniec zachowuje
Clg(Jlnieprzyjęty wśród danej społeczności styl i stereotyp formy. Taniec szamana,
czy kapłana, musi być całkowicie zrytualizowany,
by mógł być zrozumiały. Forma
jest nierozerwalnie
złączona z treścią. Z tego też względu np. tańce ludowe, bez
właściwej adaptacji przeniesione na scenę, stają się juź tylko pustymi strukturami,
tracąc swoją pierwotną treść i znaczenie.
Sposób zorganizowania
grupy w tańcu jest wyrazem
więzi społecznej. Im
,jlniejsza więź, tym silniej związana ze sobą grupa. Rzadko zdarzają się grupy
luźne, bezkształtne, gdzie każdy tańczy sam dla siebie, jak np. ekstatyczni tancerze
Kris z wyspy Bali. Najsilniej akcentuje więż społeczną zamknięte
koło. Forma
ł2.ńcuchowa eksponuje rolę wodzireja. Linia, lub dwie linie przeciwstawne,
tworzą formę taneczną dialogu. Podstawową
grupą w tańcu może być para, trójka,
lub czwórka. W obecnej dobie dezintegracji
społeczeństwa
coraz silniej zaznacza
się w tańcach alienacja jednostki, czego przykładem
sposób tańczenia w dyskotekach.
W swoich ujęciach i systematyce form tanecznych autor podważa dotychczasową typologię Sachsa, który rozwój tańca przeprowadzał
od form prostszych do
bardziej skomplikowanych
i umieszczał go w absolutnej
chronologii historycznej.
Autor dowodzi, że rozwój form odbywał się różnie, rozmaitymi
drogami, w zależności od społecznych uwarunkowań,
tworząc podobne formy w podobnych sytuacjach, co w konsekwencji
dało tak rozmaity obraz struktur
tanecznych.
"Taniec komponentem
kultury" - to ostatni rozdział książki. Niewątpliwie
taniec zawsze oddziaływał na psychikę ludzką, stąd jego dawne połączenie z religią
i mEdycyną. Ale szczególna rola tańca polegała na jego funkcji społecznej. Taniec
podkreślał pewne etapy życia ludzkiego, jak inicjacja, wesele, pogrzeb, wyróżniał
jednostki i grupy społeczne, wzmacniał więź społeczną, dając poczucie wspólnoty
i bezpieczeństwa. Z drugiej strony taniec spełniał funkcje magiczne, miał powodować urodzaj i odwracać złe moce. Wątki magiczne często splatały się z funkcjami
obrzędowymi.
Ten naj dłuższy rozdział książki zawiera wiele przykładów
z całego świata,
\\" tym także z Polski. Autor bardzo interesująco
przedstawił
rozmaite funkcje
tańca, poczynając od tańców związanych z magią urodzaju, która często koja18 -

Lud.

tom LX

�274

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

rzyła się z płodnością ludzką. Należały do tej grupy m. in. zwyczaje skakania
"na urodzaj" i z.achodniopolski obrzęd "podkoziołka",
a także wielkopolskie tańce
wokół snopka na żniwa, czy kaszubski taniec rybaków przed połowem łososia.
W obrzędach weselnych również zjawiają
się ślady magii urodzaju. Autor
przytacza m. in. przykłady
tańców oczepinowych, pochodzących z Podlasia, Mazowsza i Wielkopolski.
Osobnym zagadnieniem
są gry dziecięce, wśród których zachowało się wiele
starych tańców i zwyczajów magicznych, jak choćby "baran", "jawor" i "mosty".
Tradycyjne
tańce wiejskie były powszechnie
znanym
kompleksem,
który
młodzi przyswajali
sobie stopniowo, często przez imitację. Ulegał on pewnym powolnym zmianom dzięki inwencji zdolnych tancerzy, ale ich twórczość pozostawała
zawsze anonimowa. Jedną z najbardziej
charakterystycznych
cech w tańcu wiejskim była improwizacja.
Za improwizacją
tancerzy podążali muzykanci,
a nie
odwrotnie. Stąd wiele zjawisk muzykologicznych
dałoby się wyjaśniać
na pDdstawie przebiegu tańca.
Z obserwacji autora wynika, że warstwy uboższe miały często bogatszy repertuar taneczny. Sprawy artystyczne
nie były tu więc zależne od ekonomiki. Repertuar wyższych i niższych klas przenikał się nawzajem. Migracje i wędrujące
mody przyczyniały się również do zmiany tradycyjnego
repertuaru.
Te infiltracje
musiały się jednak zawsze podporządkować
miejscowemu
stylowi, ulegając adaptacji.
Zazwyczaj jeden lub kilka tańców wysuwało się na plan pierwszy w danym
terenie i one to przyjmowały
funkcje magiczne i obrzędowe. Tańce, które oderwały się od prototypu wiejskiego i stawały się narodowymi, traciły swój pierwotny, często skomplikowany
styl, ulegając niwelacji.
Autor zapatruje
się negatywnie
na możliwość odtwarzania
tradycyjnych
tańców wiejskich w oderwaniu od ich podłoża; stają się One z miejsca czymś innym
i często przetwarzają
się w formy innego rodzaju, wbrew założeniom organizatorów. Mimo to pokazy dobrze przygotowanych
rekonstrukcji,
mo·żliwie dokładnych, są wskazane, podobnie jak rekonstrukcje
tańców historycznych,
analogiczne
do koncertów dawnej muzyki etc.
Wyrugowanie tańca ze współczesnego życia społecznego przynosi wielką szkodę rozwojowi psychiki młodego pokolenia. Należy wprowadzić
taniec na po \\'TÓ t
Jako przedmiot edukacji, czyniąc wszakże przedtem gruntowne badania tradycyjnego repertuaru.
Taniec związany jest bowiem integralnie z całokształtem
zjawisk
kulturowych na danym terenie i musi być głęboko zakorzeniony w tradycji i z niej
wyrastać. Autor kończy książkę słowami Sachsa: "Dochodzimy do sprawy powiązań charakterystyki
motorycznej ruchu z całym kompleksem kultury; jakąkolwiek
będz,j,e odpowiedź na to pytanie, to podyktuje ją etnologia".
Książka
polskiego
etnochoreologa
jest bardzo
cennym wprowadzeniem
do
teorii tańca, niejako propedeutyką
choreologii i powinna stać się pierwszym podręcznikiem
dla wszystkich, którzy rozpoczynają
pracę w tym zakresie. Historia
myśli teoretycznej
o tańcu została tu doprawadzona
do aktualnych
badań i poparta osiągnięciami,
pochodzącymi
z innych dziedzin nauki. Jednocześnie
autor
krytycznie rozprawił się z dawnymi poglądami historyków
i muzykologów, poddając szczegółowej analizie wiele problemów i formułując
nowe założenia i podstawy klasyfikacji.
Tym samym powstało nowe syntetyczne ujęcie zagadnień teorii
tańca, od czasów jedynego pełnego systemu, opublikowanego
w tym zakresie przez
Curta Sachsa.
Lektura książki The Nature of Dance może być interesującą
nie tylko dla
choreologów czy choreografów,
ale dla wszystkich,
zajmujących
się problemami

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

~i5

i czasopism

~ztuki i kultury. Autor przedstawił bowiem temat od strony problemowej w sposób syntetyczny, rzutując go na płaszczyznę ogólnych zagadnień dotyczących kultury. Wagę odkrywczych
postulatów
mają propozycje
wprowadzenia
tańca do
Edukacji młodzieży, kierując się znajomością repertuaru,
stylu i techniki tańca danego kraju czy regionu. Taniec, dotąd zaniebywany,
jest w istocie nieodłącznym
i jednym z najważniejszych
komponentów życia społecznego i kultury.
Wykład swój autor zilustrował
niezwykle ciekawymi
i trafnie wybranymi
przykładami,
pochodzącymi
w dużej mierze z badań prowadzonych
w Polsce.
Krótkie i rzeczowe ich omówienie uzupełniają znakomite i często unikalne zdjęcia
fotograficzne. Zarówno fotografie, jak i szata graficzna publikacji wiele zawdzięczają starannej i estetycznej oprawie edytorskiej.
Książka polskiego etnochoreologa jest w chwili obecnej wyjątkową publikacją
w literaturze światowej, wziąwszy pod uwagę absolutny brak tego rodzaju ogólnoteoretycznych
opracowań z dziedziny tak zaniedbanej,
jak taniec. Ukazując się
w języku angielskim, książka będzie miała z pewnością duży oddźwięk i wpłynie
na kształtowanie się kierunku myśli teoretycznej
w nowoczesnej choreologii, zdobywając uznanie dla autora, który podstawy
swoich koncepcji przygotowywał
będąc jeszcze w Polsce.
Maria

Johan Huizin!:"a, Jesień
wa 1974, PIW, ss. 476.
Znana

Sredniowiecza.

(Przekład

Drabecka

T. Brzostowskiego),

Warsza-

praca holenderskiego
historyka, Johana Huizingi, zatytułowana
Jesień
(wiernie za niderlandzkim
tytułem Herfsttij
der Middeleeuwen),
wydana już po raz trzeci po polsku, skłania do kilku uwag na jej temat.
Na pierwszy rzut oka dzieło Huizingi, poświęcone waźnemu okresowi w dziejach zachodnioeuropejskiej
kultury: przeobraźeniom
u schyłku Sredniowiecza (XIV
i XV wiek) kultury francusko-burgundzkiej,
której reprezentanci
zajmowali obszar
ówczesnego królestwa Francji oraz powiązane z nim Niderlandy
(Belgię i Holandię), wydaje się być zbyt odległe od problematyki, która uważana jest za przedmiot zainteresowań
etnografii. Bliższe jednak zapoznanie się z nim wskazuje na
kilka istotnych także dla etnologii momentów, które wymagają
najogólniejszego
chociażby omówienia.
Nawet pod względem merytorycznym
rozważania autora traktujące
o dziejach
kultury francusko-burgundzkiej
w ciągu XIV i XV wieku są waźne dla etnologii
regionalnej zajmującej
się środkowoeuropejską
kulturą ludową, w tym także polską. Przekształcająca
się w tym okresie przejściowym
pomiędzy Sredniowieczem
a Odrodzeniem kultura zachodnioeuropejska
(Francji i Niderlandów)
odegrała bowiem, być może, największą rolę pośród innych kultur, w zasięgu których pozostawała ówczesna kultura środkowoeuropejska,
w tym również ludowa. Szczególnie
bezpośrednie lub pośrednie wpływy tej kultury uwidaczniają
się na południo'wym
wybrzeżu Bałtyku oraz na terenach zachodniej Polski czy Czech. Znajomość zatem
przemian dokonywających
się w kręgu kultury
francusko-burgundzkiej
w tym
ckresie może znacznie ułatwić rozwiązanie szeregu zagadnień dotyczących kształtowania się i przeobrażeń także polskiej kultury ludowej.
Sredniowiecza

�276

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

O wiele jednak
bardziej
ważne niż te kwestie merytoryczne
wydaje się
zwrócenie naszej uwagi na ujęcie przez badacza określonej czasowo i przestrzennie epoki w rozwoju kultury zachodnioeuropejskiej.
Ujęcie odnośnej epoki przez
Huizingę w znacznym stopniu zbliża jego dzieło do prac etnologicznych czy też
kulturologicznych.
Różni się więc dalece od pozytywistycznych
prac w konwencji
"histoire
eVEmementique" relacjonującej
chronologicznie
wydarzenia
historyczne,
głównie w zakresie dziejów politycznych czy gospodarczych, ponieważ przekazuje
nam obraz określonej epoki z antropologicznego
punktu widzenia. Nie jest to bowiem idiograficznie
zorientowana
monografia,
lecz ujęcie schyłku Sredniowiecza,
uwzględniające
tzw. "współczynnik
humanistyczny".
Co prawda, ze względu na
brak szerszych wypowiedzi teoretyczno-metodologicznych
trudno bliżej wyeksplikować ów współczynnik
humanistyczny,
tym niemniej
nawet jego antynaturalistyczne (metodologiczne)
pojmowanie
przez autora stanowi niewątpliwie
postęp
poznawczy w badaniach historycznych w odróżnieniu od całkowitego nie dostrzegania go przez pozytywistycznie
nastawione
nauki o społeczeństwie. W gronie tych
nauk pozostawała
cała współczesna
auto,rowi lingwistyka
i etnologia i dlatcgo
możc w tym stanie rzeczy należałoby upatrywać
przyczyn odejścia Huizingi od
jego wcześniejszych
etnologicznych
i językoznawczych
(głównie indianistyka)
zainteresowań
na rzecz problematyki
historii tej kultury, do której przecież on sam
należał. W takim bowiem zakresie: w odniesieniu
do kultury będącej ogniwem
w continuum czasowym lub przestrzennym
kultur, do jednej z których przynależy badacz, można - moim zdaniem - stosować antynaturalistyczne
"rozumienie" (Verstehen, empatia) bez pojawienia się ograniczeiI, które podważyłyby w ramach antynaturalizmu
(metodologicznego) takie uwzględnianie
"współczynnika
humanistycznego".
Stosowane przez badacza wyjaśnianie
zjawisk i procesów społecznych jest więc przede wszystkim
adaptacyjną
interpretacją
humanistyczną,
ponieważ "współczynnik
humanistyczny"
zrelatywizowany
jest w zasadzie do kultury, w ramach której pozostaje Huizinga. Jednakowoż
ocena z punktu widzenia
współczesnego dorobku nauki nie zmienia wagi Jesieni Sredniowiecza
w rozwoju
naukowych dociekań nad kulturą i jej historią.
Po raz pierwszy autor opublikował
niniejsze dzieło w 1918 roku, a więc
w okresie dokonywających
się w etnologii przełomów: funkcjonalistyczno-strukturalistycznego
i etnopsychologicznego,
które nie były przecież wówczas wyjątkowe
w rozwoju nauk humanistycznych.
Równolegle bowiem z nimi dokonywały
się
znaczne przemiany w dyscyplinach
pokrewnych.
Jakkolwiek
zatem mogą pojawić
się liczne zastrzeżenia merytoryczne i metodologiczne w stosunku do pracy Huizingi,
to jednak jej aktualna wartość polega na uwzględnieniu
antropologicznego
punktu
widzenia w rozważaniach
nad społeczeństwami
późnośredniowiecznej
Europy oraz
ich kulturą. Stąd też można skłaniać się ku poglądom, zgodnie z którymi Jesień
Sredniowiecza
należy także do dorobku etnologii.
Zbigniew

Ryszard Górski, Oskar Kolberg.
Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa

Zarys życia i działalności.
1974, ss. 288, ilustr. 48.

Drugie wydanie monografii
Oskara Kolberga
ukazało się w cztery zaledwie lata po pierwszym

Gierszewski

Wyd. II, Ludowa

w opracowaniu
R. Górskiego
wydaniu książki pod tym t y-

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

277

tułem l. Świadczy to o co najmniej dwóch charakterystycznych
zjawiskach:
szybkim wyczerpaniu się nakładu poprzedniego wydania i zapotrzebowaniu
na nowe.
Nie ma potrzeby wyjaśniać przyczyn tych zjawisk, nader oczywistych. Jest to
przede wszystkim dość powszechnie
występujące
pragnienie
bliższego poznania
życia i twórczości zasłużonego etnografa, o której mimo upływu 85 lat od daty
jego śmierci wciąż jeszcze wiemy zbyt mało. Jest to także potrzeba dokładniejszego
zapoznania si~ ze środowiskiem i epoką, w której powstał jego olbrzymi dorobek,
odgrywający twórczą rolę w rozwoju kultury i nauki. Z pewnością jest to również
przejaw zain teresowania szerszego ogółu dziełem Kolberga, zainteresowania
wzrastającego w miarę realizacji przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze pod opieką
naukową Polskiej Akademii Nauk tego 80-tomowego wydania
jego spuścizny 2.
Tym wszystkim pragnieniom i potrzebom stara się zadośćuczynić nowa monografia Górskiego. Jest ona odbiciem aktualnego' stanu badań nad życiem i działalnością Kolberga w oparciu o opublikowaną
już część jego dorobku.
Jak stwierdza autor we wstępie, monografia
ta różni się od poprzedniego
wydania bardziej
syntetycznym
omówieniem
Ludu
i Obrazów
etnograficznych
O. Kolberga (tj. głównego osiągnięcia) oraz szerszym ukazaniem
jego warsztatu
folklorystycznego i edytorskiego.
Pierwsze trzy rozdziały: "Dzieciństwo, młodość, lata nauki", "Pod znakiem
ludu i ludowości" oraz "Działalność muzyczna i poczynania ludoznawcze Kolberga
w latach 1849-1862" zawierają
opis początków zainteresowań
Kolberga kulturą
ludową na obszarze Polski i nawet całej Słowiańszczyzny
oraz stopniowego rozwijania tych zainteresowań,
od pieśni i muzyki ludowej po wszystkie działy twórczości ludu, a następnie - w miarę narastania
materiałów i doświadczeń terenowo-badawczych - opis procesu kształtowania
się poglądów Kolberga na lud, jego
byt i kultur~ z jej wielostronnym
zróżnicowaniem, rolę badacza kultury ludowej,
cel badań itp. Dla lepszego zrozumienia tych zagadnień R. Górski rysuje szersze
niż poprzednio tło historyczno-kulturowe,
ówczesne stosunki społeczno-polityczne
\Ii Polsce i Europie,
omawia dom rodzinny Kolberga w Warszawie i patriotyczne
wychowanie, jakie otrzymał, bliskie kontakty z Chopinem, wykształcenie muzyczne,
przedstawia życie naukowe i kulturalne stolicy, w której Kolberg działał itd.
Budzi szacunek wprowadzenie
przez autora nowej cezury datującej
o trzy
lata wcześniej początek
zainteresowań
ludoznawczych
Kolberga
i zapisywania
folkloru (chodzi tu o jego pobyt na Białorusi i Litwie w latach 1836-1838, tj. przed
okresem zbieractwa w gronie cyganerii warszawskiej,
uchodzącym dotąd za początek jego pracy) 3.
W okresie 1862-1869 Kolberg ogłosił swój wielki plan naukowo-badawczy
i wydawniczy, którego celem było wydanie wielotomowej
Etnografii
Polski.
Omówieniu okoliczności powstania tego planu oraz jego realizacji
poświęcił R. Górski
dalsze trzy rozdziały swojej książki: "Od Pieśni ludu polskiego do Ludu - sfor-

1 Ryszard
Górski,
Oskar KolbeTg. Zarys życia i dzialalności.
LSW, Warszawa
1970, ss. 280,
ilustr. 12. Rec.: ,.Lud" 1971, t. 55, s. 266-269.
2 Począwszy
od. 19C&gt;1r. do 1975 r. wlącznic
ukazalo
się 58 tomów Dziel wszystkich
O. Kolberga nr 1-3r.. 39-4r.. 48-:&gt;5, GO-61, C&gt;3-66. w tym 3G jako wznowienia
fotooffsetowe
wydań
z lat
1857-1906 j 22 wydane
z rękopisów.
Pozostale
do wydania
22 tomy znajdują
się w druku,
bądź
w przygotowaniu
do druku .. Jednocześnie
wznawiane
są tomy z lat 1961-1965, których
nakład
\\'yczerpal
się (dotychczas
wznowiono
t. l i 60 DWOK).
3 Por. M. Tarko,
Prace i materialy
Oskara Kolberga dotyczące kultury
lUdowej Slowian
wschodnich i zachodnich
oraz Litwy.
W: Ludowość dawniej
i dziś. Studia folklorystyczne,
t. ~, Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk
1973, s. 110.

�278

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

mułowanie nowego programu badawczego", "Rozstanie z Warszawą, pobyt i działalność Kolberga w środowisku krakowskim"
oraz "Kolbergowe opus vitae".
Ta partia książki została najgruntowniej
przeredagowana
i wzbogacona. Bardzo korzystne zwłaszcza wydaje się zastąpienie rozdziałów z poprzedniego wydania
omawiających
z osobna poszczególne monografie regionalne O. Kolberga, jednym
zwartym rozdziałem "Kolbergowe opus vitae", w którym Górski zawarł syntetyczną
ccenę Ludu i Obrazów etnograficznych.
Ocena ta bardzo trafnie i w sposób dojrzały
ujmuje osiągnięcia warsztatu folklorysty i etnografa oraz ich znaczenie naukowe 4,
a także dotyka niewątpliwych
niedostatków i wad ogromnego dzieła. Autor omawia
zarówno sam materiał
(dotychczas opublikowany
w DWOK), jak też ważniejsze
zagadnienia
związane z jego publikacją
- metody pracy zbierackiej, rejestracyjnej i redakcyjnej,
kwestie naukowego opracowania .(zwłaszcza systematyka
utworów folkloru i klasyfikacja materiału, komentarze, bibliografia), kontakty ze wspułpracownikami
i mecenasam·i wydawnictwa, krytyka, cenzura itp.
Końcowa część książki składa się także z trzech rozdziałów. W pierwszym
z nich: "Lud w oczach iopin'iach
współczesnych"
zawarł autor wybór najważniejszych
ocen współczesnych
Kolbergowi
przedstawicieli
nauki i krytyki
literackiej - Z. Glogera, J. Karłowicza, K. W. Wójcickiego, J. Papłońskiego, W. Ciesielskiego, H. Kirkora, W. Smoleńskiego,
I. Franki, H. Biegeleisena, odnoszących
się wyłącznie
do etnograficznych
monografii
regionalnych.
Przytacza
tu autor
także przejawy publicznego uznania dla zasług Kolberga na polu etnografii i folklorystyki, widoczne zwłaszcza pod koniec życia. Zasługi te, to przede wszystkim
zdystansowanie
ogromem pracy organicznej wszystkich swych poprzedników.
W kolejnym rozdziale "Losy pośmiertne spuścizny Kolberga" przedstawił autor
wydanie 5 monografii
kolbergowskich
w 20-leciu 1891-1910 dzięki usiłowaniom
Akademii Umiejętności
w Krakowie, której Kolberg przekazał swą spuściznę poprzez swego najwierniejszego
druha, prof. Izydora Kopernickiego,
a następnie wznowienie po 50 latach, tj. dopiero w 1960 r., po powzięciu odpowiedniej uchwały
przez Radę Państwa PRL w ramach obchodów millenialnych,
prac nad wydaniem
całości dorobku w Dziełach wszystkich.
Sprawom wydania Dzieł wszystkich autor
poświęca wiele uwagi podkreślając
zwłaszcza bardzo dużą złożoność tej pracy ze
względu na zróżnicowaną zawartość tek i stan rękopisów 5.
Ostatni rozdział pt. "Uwagi końcowe" zawiera zwięzły przegląd drogi życiowej Kolbuga
i podsumowanie
jego osiągnięć. Autor podkreśla wielostronną
wartość naukową i kuHuralną
dzieła, czego przykładem
może być stwierdzenie,
że
w Ludzie O. Kolberga znalazło się wiele materiałów
i obserwacji
dotyczących
przełomowego
okresu w dziejach wsi polskiej, którym to zagadnieniem
jak
wiemy - zajmuje się wiele dyscyplin.
Monografia
R. Górskiego jest zatem bardzo cennym wkładem
do- rozwoju
nauki. Przyczyni się ona także do rozwoju kolbergoznawstwa,
a dzięki wybitnym
walorom literackim i m. in. 4-krotnie większej liczbie ilustracji - szybciej i skuteczniej spopularyzuje
wiedzę o Kolbergu oraz samego twórcę.
Medard

Tarko

4 Zob. też: J. Burszta,
I{u{tura ludowa kultura
narodowa. S.zki.ce i rozprawy,
V,rarszawa 1974, s. 190-240; M. Tarko, Regionalne monografie
etnograficzne
O. Kolberua i ich. 2n(/c:enie dla rozwoju badań slowianoznawczych.
"Lud" 1973, t. 57. s. 33-54.
5 Por. J. Burszta, M. Tarko, Prace edytorskie
nad Tę/copisami OskaTa Kolberga. "Sprawozdania z Prac Naukowych
Wydziału I Polskiej
Akademii
Nauk"
1970, z. 3:4, s. 311-320.

�• Recenzje, przeglądy

Stosunek

mieszkańców

Praca
PTL, Łódź 1974, ss. 200.

rarchii

wartości.

wsi

wydawnictw

kujawskiej

zbiorowa

pod

red.

i czasopism

279

do ziemi. Przemiany
kulturowej
hieBronisławy
Kopczyńskiej-Jaworskiej,

Tematyka
szeroko rozumianego
stosunku
mieszkańców
wsi do ziemi pozostaje od kilkunastu lat w centrum zainteresowań
przedstawicieli
różnych dyscyplin
naukowych (socjologów, ekonomistów, prawników). Prace socjologiczne kładą główny nacisk na problematykę
chłopo-robotników,
stosunku do zawodu rolnika czy
percepcji innowacji rolniczych (B. Gałęski, E. Jagiełło-Łysiowa,
W. Makarczyk i in.).
Prawnicy podkreślają
zmiany administracyjno-prawne
w odniesieniu do własności
ziemi, trudności obiektywne i formalne z wdrażaniem
ich w życie itd. (np. Przemiany własności ziemi w rolnictwie
polskim, 1974). Z kolei ekonomiści koncentrują
się np. na podkreślaniu
korzyści materialnych,
jakie przynosi racjonalna
gospodarka chłopska opierająca się na kontaktach
handlowych
ze społeczeństwem
globalnym poprzez system kontraktacji
itd. Jeszcze inaczej traktuje
problematykę
,;tosunku do ziemi bogata literatura
pamiętnikarska
(szczególnie pamiętniki
emigrantów), czy beletrystyka,
eksponująca
czynniki emocjonalne
i częstokroć irracjonalne, przywiązanie do ojcowizny i in.
Przytoczone
wyżej przykłady
wskazują,
że zagadnienie
stosunku
do ziemi
mieszkańców wsi było poruszane dotychczas pośrednio, niejako na marginesie
innych problemów. Tym większego więc znaczenia nabiera fakt podjęcia tej problematyki kompleksowo, w oparciu o empiryczne badania terenowe, przez etnografów.
Zainteresowanie
etnografów
problematyką
stosunku do ziemi wyrosło ze świadomości wagi tego zagadnienia dla współczesnej wsi polskiej i perspektywy
jej dalszego rozwoju. Zrodziło się zatem pod wpływem aktualnie istotnych potrzeb społecznych (s. 7).
Obszarem wstępnej
penetracji
terenowej
objęto okolice uprzemysławianego
miasta Włocławka. Wykazała ona, że na wsi kujawskiej
już w XIX w. zarysowuje się wyraźny podział wyznaczający
odmienny stosunek do ziemi i gospodarstwa. Jego podstawą były różne warunki bytowe ludności zamieszkującej
to samo
środowisko wiejskie oraz znaczne zróżnicowanie
wewnętrzne
grupy chłopów gospodarzy i bezrolnych. Różnice te zaważyły zasadniczo na wybo,rze wsi do dalszych wnikliwych badań.
Główne kryteria jakie przyjęto przy typowaniu wsi do badań szczegółowych,
to: "a) twierdzenie, że integracja ekonomiczno-kulturowa
społeczeństwa
w naszym
kraju napotyka na bariery wyznaczone przez działanie historycznie
ukształtowanych czynników, odmiennie działających w różnych regionach kraju oraz założenie,
że na stosunek mieszkańców wsi dO' ziemi wpływ miał układ stosunków własnościewych w r;rzeszłości, stąd o wyborze konkretnych
jednostek
badawczych
zadecydowała historia stosunków własnościowych
wybranych wsi; b) różnice stopnia
modernizacji
życia badanych ws' w skali badanego regionu uprzemysławianego"
(s. 13), w tym głównie zróżnicowanie
typu gospodarki
rolnej, stopień jej socjalizacji, różnice rozmiarów
wychodźstwa
ze wsi i zatrudnienia
pozarolniczego.
Badaniami objęto 4 wsie usytuowane w różnej odległości od Włocławka: Orle
i Kłotno - przed uwłaszczeniem
wsie czynszowe (należały do dóbr rządowych);
na ich terenach nie było majątków wielkiej własności, zamieszkiwała
je wyłącznie
ludność bezrolna i rolnicy (grupy sobie przeciwstawne),
przy czym Kłotno miało
gospodarstwa
większe, dłużej dzielone miqdzy dzieci, a zatem o znaczniejszej
zasiedziałości. Z kolei Swiątkowice i Smiałowice - to dawne wsie pańszczyźniane,
sąsiadujące do 1945 r. z majątkami
wielkiej własności. Mieszkali w nich więc 1'0-

�280

Recenzje,

p"zeglądy

wydawnictw

i czasopism

botnicy dworscy, którzy po reformie rolnej otrzymali ziemię wraz z bezrolnymi
i małorolnymi
chłopami. Wsie te charakteryzuje
ponadto różny stopień modernizacji gospodarstw rolnych i procent zatrudnionych
w przemyśle.
Zagadnienie
przemian stosunku do ziemi ludności wybranych
wsi na Kujawach rozpatrywano
na przykładzie takich wskaźników, jak: przedmiot posiadania.
przedmiot pracy rolnika, środowisko życiowe czyli miejsce urodzenia, zamieszka:1ia
i pracy mieszkańców wsi. Jednocześnie przyjęto trzy płaszczyzny dla badań wartości ziemi, a mianowicie: gospodarczą, społeczną i ideologiczną (s. 14).
Nadrzędnym
celem tak sformułowanych
poszukiwań badawczych było ustalenie współczesnych
modeli i wzorów postępowania
ludności wsi w stosunku do
ziemi oraz zestawienie ich z rekonstruowanym
obrazem okresu międzywojennego.
Dlatego też główny nacisk położono na sytuację
współczesną.
konfrontowaną
z okresem międzywojennym,
w celu uchwycenia zmian w tym zakresie w ciągu
ostatnich kilkudziesięciu
lat. Badania te miały pozwolić na ustalenie przemian
zachodzących w tych dwóch okresach w hierarchii wartości oraz umożliwić odpowiedź na pytania: jakie czynniki historyczne
zdeterminowały
tę hierarchię. jaki
był ich układ sytuacyjny,
a następnie
jakie były i są przyczyny zgodności lub
niezgodności obowiązujących
modeli i wzorów zachowania
(s. 16). Chodziło więc
w tym przypadku
przede
wszystkim
o uchwycenie historyczno-typologicznego
obrazu ukazującego procesy i prawidłowości
historyczne, które najsilniej zaważyły
na współczesnym charakterze
wiejskich społeczności lokalnych i zasadniczych postawach jej ludności.
Część pierwsza książki, opracowana
przez B. Kopczyńską-Jaworską,
zawiera
tło historyczne kształtowania
się stosunku do ziemi na Kujawach, a więc: rozwój
stosunków własnościowych
na terytorium
Kujaw Leśnych od XVI w., normy regulujące zasady zasiedlania
ziemi, sprawy nabycia tytułu własności ziemi przez
ludność chłopską, znajomość ram prawnych, w których przebiegał proces dziedziczenia i obrotu ziemią. Następnie (dla XIX w.) zagadnienie możliwości uzyskania
pracy poza własnym gospodarstwem
rolnym, zarówno we wsi, jak i poza nią,
wreszcie problematykę
ziemi w tradycyjnym
układzie kulturowym.
Autorka wskazuje na uproszczenia wynikające
ze stosowania podziału dychotomicznego na kulturę tradycyjną
i nowoczesną,
"zmodernizowaną"
czy "współczesną".
Prowadzą
one do swoistego zubożenia widzenia procesu historycznego
i przedstawiania
wyników badań w kategoriach
typologicznych, prezentowanych
częstokroć w postaci
pozaczasowego modelu.
Dzięki problematyce
zawartej w tej części publikacji łatwiejsze staje się zrozumienie obecnego stosunku
ludności wiejskiej
do ziemi, a takżc zrozumienie
układu społeczno-ekonomicznego,
uzależnionego od faktu posiadania i gospodarowania na ziemi wraz z całą wiążącą się z tym nadbudową
postaw i zachowań
kulturowych.
Drugą część książki - Przeobrażenia
wartości
ziemi w różnych układach
społeczno-ku/.turowych,
otwiera praca T. Kuleszy-Zakrzewskiej
pt. Stosunek do ziemi
jako podstawy
bytu i warunków
życiowych
we wsi Orle. Autorka starała się zweryfikować
znane z literatury
opinie na temat stosunku ludności wsi do ziemi,
wychwycić różnice między współczesnymi
opiniami, a postawami
dominującymi
przed II wojną światową oraz ustalić relacje między tymi opiniami, a dominującymi obecnie wzorami zachowań. Ustaliła, że pogląd o konieczności posiadania
gospodarstwa
rolnego, a także stosunek do życia na wsi, uległ poważnemu przewartościowaniu
po ostatniej wojnie, do czego przyczyniły się m. in. wyjątkowo
słabe więzi wewnętrzne,
wynikające
z dużej ruchliwości
terytorialnej
mieszkań-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

28]

ców oraz z rozrzuconej
zabudowy gospodarstw,
powodującej
izolację poszczególnych rodzin. Zaobserwowane
tu stosunkowo małe przywiązanie
mieszkańców
do
rodzinnej wsi pogłębiał zwyczaj pozostawiania ziemi jednemu dziedzicowi i odejścia
reszty rodzeństwa. Mimo to, nie stwierdżono negatywnego stosunku do ziemi jako
takiej.
Pozycją następną jest praca J. Kucharskiej,
Wpływ zróżnicowania
gospodarczo-społecznego mieszkańców
Swiqtkowic
na ich stosunek do ziemi. Wieś Świątkowice miała bardzo silne powiązania z majątkiem w Więdawicach.
Odmienna sytuacja mieszkańców obu tych wsi aż do okresu zakończenia
II wojny umożliwiła
zbadanie, w jakim stopniu dawna sytuacja
społeczno-ekonomiczna
zaważyła na
ukształtowaniu
się stosunku do ziemi w obu społecznościach oraz w jakim stopniu
decydowały o tym stosunku dwa układy kulturowe, skupione wokół wyrobników
rolnych (pracujących
we wsi i we dworze) oraz gospodarzy-rolników
(ze wsi
włościańskiej). Przedmiotem
analizy były tu m. in. różnice postaw w stosunku do
ziemi, dominujące w obu kategoriach mieszkańców wzory zachowania, możliwości
nabywania ziemi oraz uzyskiwania zarobków poza własnym gospodarstwem,
system
dziedziczenia i dzierżawy ziemi, zmiany postaw i wzorów zachowania
w nowej
sytuacji gospodarki socjalistycznej.
J. Śreniowski opracowując Współczesne
zróżnicowanie
społeczno-kulturowe
wsi
Smilowice w związku
z różnymi
tradycjami
posiadania ziemi objął swymi badaniami teren wsi pofolwarcznej.
Według założenia, mieszkańcy
wsi mieli byC:
przykładem społeczności, w której współczesny układ stosunków społeczno-własnościowych sięga swą genezą z jednej strony do uwłaszczenia
1864 L, Z drugiej
zaś zapoczątkowany
został przez reformę rolną 1944 r. Problematyka
artykułu
sprowadza się więc tu do śledzenia funkcjonujących
we wsi tradycji posiadania
ziemi i czynników je kształtujących
oraz zróżnicowania
społeczno-kulturowego,
jakie w związku z żywymi tradycjami
posiadania
można na wsi obserwować.
Uzyskany obraz jest statyczny,
pochodzi z lat 70-tych naszego stulecia. Tylko
niekiedy autor posługuje się szerszą perspektywą historyczną·
M. Wieruszewska-Adamczyk
w artykule
pt. Wielowymiarowość
ziemi i jej
społeczno-kulturowe
determinanty
we wsi Kłotno, podejmuje
problematykę
zroznicowania postaw wobec ziemi w zależności od dróg nabycia gospodarstwa
(dziedziczone, zakupione,
z parcelacji)
oraz od funkcji
gospodarczych,
społecznych
i kulturowych,
które ziemia pełni w życiu poszczególnych mieszkańców
wsi. Zadaniem naczelnym autorki jest określenie stosunku do ziemi na drodze konfrontacji sfery świadomości z przejawami
konkretnych
zachowań. Ilustruje
postawy
zajmowane w stosunku do ziemi przez pryzmat determinujących
je czynników
(warunki społeczno-gospodarcze
obecnie i w przeszłości, tradycyjny
system kulturowy i in.) oraz omawia zgodności i dysproporcje
w systemie społeczno-kulturowym. Wnioski z przeprowadzonej
analizy wskazują
wyraźnie, że ziemia traci
pozycję wartości priorytetowej
w systemie kulturowym.
Podsumowując
całość rozważań zawartych
w publikacji,
B. Kopczyńska-Jaworska zwróciła uwagę na fakt, iż rekonstruowany
i współczesny obraz funkcji
pełnionych przez ziemię oraz postaw ludności w stosunku do niej na wsi kujawskiej wykazuje szereg analogii z innymi terytoriami Polski. Niewielkie roozbieżności
wynikają
tu z odmiennych
układów
czynników
lokalnych.
Jeszcze w okresie
międzywojennym
na Kujawach
ziemia była wartością
nadrzędną,
warunkującą
wszelkie współzależności
i powiązania
między przeciwstawnymi
sobie grupami
bezrolnych i rolników;
ponadto była celem życiowym mieszkańców.
Radykalne
przemiany zaszły po II wojnie. Wynikły one ze zmian w stosunkach
posiadania

�282

Recenzje,

pr,zeglqdy

wydawnictw

i czasopism

(spowodowanych reformą rolną) oraz w strukturze zawodowej ludności i na rynku
pracy, z ruchu migracyjnego młodzieży do miast.
Stosunek
mieszkańców...
jest pierwszą
syntetyczną
etnograficzną
publikacją
podejmującą
ten ważny i aktualny temat. Autorzy wykazali znaczne umiejętności
myślenia historycznego. Przedstawione
wyniki nie wyczerpują oczywiście złożoności
problemu. Nie jest to zresztą możliwe dla kilkuosobowego zespołu badaczy, którzy
podjęli zagadnienia najważniejsze,
stanowiące punkt wyjścia dla badań szerszych,
mających na celu uchwycenie generalnych prawidłowości
przemian stosunku ludności wsi do ziemi.
Zróżnicowany
kompleks zagadnień, ·różne ujęcia i przedziały czasowe, jakie
wysunęli poszczególni autorzy, nie umniejszają wartości pracy. Nie pomniejsza jej
także ograniczenie się wyłącznie do streszczenia francuskiego.
Mirosława

G. Ungeheuer, Przemiany
standardu
kulturowego.
Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa

wiejskim.

Drozd-Piasecka

Z badań w
1,974,ss. 246.

środowisku

Zagadnienie postępu i przemian społecznych dokonujących się na wsi po drugiej wojnie światowej są tematem inspirującym
przedstawicieli
różnych dyscyplin
cio podejmowania
badań i dociekań teoretycznych z tego zakresu. Tematyka przemian społecznych znalazła m. in. wyraz w badaniach Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego,
dotyczących życia codziennego w chłopskich gospodarstwach
domowych i w powstałej w ich wyniku obszernej publikacji
dr Grażyny Ungeheuer, zajmującej
się analizą zmian układów przestrzenno-funkcjonalnych
wiejskiego budynku mieszkalnego oraz urządzenia wnętrz. Materiały będące przedmiotem opracowania
zostały zebrane w 75 wsiach pow. miechowskiego w woj. krakowskim drogą badań terenowych,
które zakładały poznanie kierunków i dynamiki przemian oraz skali potrzeb w odniesieniu
do budynku i wnętrza mieszkalnego.
Założenia teoretyczne rozprawy opierają się na koncepcji standardu
kulturowego, sformułowanej
przez B. Malinowskiego jako równowaga miE;dzy potrzebami
człowieka i środkami ich zaspokajania.
Koncepcja ta zakłada, że w każdej kulturze istnieje minimum warunków dla zaspokajania
potrzeb człowieka. Nowe potrzeby narastające
stopniowo muszą być stale zaspokajane i wpływają na zmianę
dawnych warunków tworząc nowe środowisko kulturowe, które w ten sposób permanentnie
ulega przeobrażeniom.
Tok przemian, jakim podlega standard
kulturowy, powtarza się cykllcznie: potrzeby - standard kulturowy - nieadekwatność
standardu - nowe potrzeby - uruchomienie istniejących możliwości lub przyjęcie
płynących z zewnątrz - nowy standard - ponowna nieadekwatność
standardu pojawienie
się nowych potrzeb. W momentach
większej stagnacji gospodarczej,
gdy środki przez dłuższy czas pozwalają na zaspokajanie określonego typu potrzeb,
utrwala się "wzór konsumpcji kulturowej"
określonej grupy społecznej. Grupa ta
akceptując utrwalony standard jako całość zmienia z biegiem czasu drobne elementy
wzoru kulturowego, dopóki cały system nie straci swej adekwatnOści w zmienionych warunkach.
Stąd w badaniach
zachodzących przemian istotna jest analiza

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

283

poszczególnych elementów systemu, a więc: potrzeb, wzorów zaspokajania
potrzeb,
i możliwości zaspokajania
potrzeb.
Koncepcję standardu
kulturowego,
sformułowaną
w badaniach
społeczeństw
prymitywnych,
zastosowała autorka, z niezbędnymi modyfikacjami
podyktowanymi
odmiennością badanych społeczności, do poznania instytucji
wiejskiego go~podarstwa domowego. Standard
kulturowy
jako narzędzie
badawcze
wyrażać ma tu
sposób powiązania pomiędzy systemem potrzeb, a systemem wzorów i systemem
możliwości ich zaspokajania
w badanych kategodach
społecznych w danym okresie
hi~torycznym. Pojęciem wzoru określa autorka "powtarzające
się regularnie
sposoby zaspokajania
potrzeb społecznych". W systemie potrzeb zaś wyodrębnia
dwie
ich kategorie: potrzeby realizo-wane i potrzeby pożądane, lecz niemożliwe do realizacji w konkretnych
warunkach.
Z reguły bowiem, w każdym środowisku,
obok
potrzeb realnych możliwych do zrealizowania, są potrzeby, których w danej sytuacji
zrealizować nie można, które przez długie okresy życia pozostają w sferze pragnienia, stanowiąc jednak ważny czynnik dynamiki przemian.
Koncepcja standardu
kulturowego
w zastosowaniu
do badania mikro~truktur
społecznych jest w przekonaniu
autorki narzędziem
bardziej wszechstronnym
od
ilościowych wskaźników ekonomicznych
stosowanych
zazwyczaj do mierzenia rozwoju społecznego i potrzeb konsumpcyjnych.
Wskaźniki wzrostu produkcji, wzrostu
realnego spożycia na głowę ludności czy wzrostu .stopy życiowej, pozwalają tylko
na okrealenie ilościowych propozycji
w zaspokajaniu
potrzeb i przemieszczeniu
dóbr konsumpcyjnych
zakładając, że możliwości nabywania
dóbr wzrastają równQlegle ze wzrostem dochodu. Dają one obraz niepełny, naświetlający
zagadnienie
jednostronnie
w relacji podaż-popyt,
toteż może On być traktowany
jedynie jako
wstępne rozeznanie potrzeb konsumpcyjnych.
Właściwa ich ocena winna, według
założeń autorki, uwzględniać ponadto świadomość potrzeb danego środowiska oraz
świadomość możliwości i sposobów ich zaspokajania,
a więc motywacje w spożyciu.
Motywacje te wpływają bowiem na spo~ób zaspokajania
potrzeb, czyli "styl konsumpcji kulturowej",
różnicą w poszczególnych
grupach społecznych,
o którym
to stylu decyduje skala określająca
stopień natężenia
umotywowanych
aspiracji
i dostępność względnie niedostępność przedmiotów stanowiących
wartość pożądaną.
Standard
kulturowy
-- używając słów autorki "służy do określania,
jak
kształtuje
~ię w danej mikro-strukturze
społecznej
relacja
między potrzebami
tej społeczności a sposobami ich zaspokajania".
Pozwala ona na śledzenie zmian
zachodzących w sposobie zaspokajania
potrzeb, umożliwia opisywanie ich, a nawet
porównywanie
sposobów, jakimi poszczególne grupy ludzkie radziły sobie z zaspokajaniem potrzeb.
Operując pojęciem ~tandardu kulturowego
autorka przeprowadza
analizę przemian zachodzących w realizacji zadań gospodarstwa
domowego. Traktując
gospodarstwo domowe jako instytucję
społeczną dokonuje zestawienia
charakterystycznych warunków,
w których funkcjonował
tradycyjny
i w których kształtuje
się
współczesny
standard
kulturowy
środowiska
wiejskiego.
Ustala wykaz zadań,
&lt;J w ich obrębie działań
i czynności, wykonywanych
w ramach przestrzeni
mieszkalnej dla potrzeb badanych
rodzin. Z ogółu zadań wydobywa
te, w których
przemiany standardu kulturowego są szczególnie charakterystyczne
i ukazuje przemiany na przykładzie
realizowanych
w systemie gospodar~twa
domowego zadań
żywie:1iowych, zaaań związanych z utrzymaniem
higieny osobistej, higieny mieszkania oraz zadań socjalizacyjnych
rodziny, jak opieka nad dziećmi, potrzeba snu
i wypoczynku. Podobnej analizie poddaje przemiany układów przestrzenno-funkcjonalnych budynku
mieszkalnego
i przemiany
zachodzące
w urządzeniu
wnętrza

�284

Recenzje, przegtądy

wydawnictw

i czasopism

mieszkalnego,
ustalając
zależność zmian od struktury
demograficznej
rodzin i od
profilu ekonomicznego gospodarstw
rolnych. Wszystkie zabiegi metodologiczne dokonywane
na materiale
faktograficznym
uzyskanym
na podstawie badań terenowych są próbą zobiektywizowania
wyników
oraz uczynienia
ich wymiernymi
i porównywalnymi.
Ponieważ nauka nie wypracowała
dotychczas całościowego modelu normatywnego
w odniesieniu
do zaspokajania
potrzeb człowieka, autorka
dokonała wyboru przydatnych
w jej pracy normatywów
używanych
w różnych
specjalistycznych
dyscyplinach:
w ekonomii, architekturze,
naukowej
organizacji
pracy i innych. Przyjmując
za podstawę istniejące normy określające
zapotrzebowanie człowieka na światło, sen, wypoczynek, normy techniczno-budowlane
i irone,
podejmuje
próbę wypracowania
wymiernych
wskażników
typowych dla potrzeb
gospodarstwa
wiejskiego. Znajdują
one w pracy wyraz w postaci licznych wykresów graficznych
i schematów
obrazujących
przestrzenne
i czynnościowe
powiązanie różnych warsztatów prac domowych. Wymierność tych wskażników umożiiwiła autorce porównywanie
standardów
kulturowych,
wyciąganie wniosków ogólnych dotyczących zasad organizacji prac domowych, wykrycie czynników kształtujących program
wiejskiego
budynku
mieszkalnego,
a nade wszystko
zebranie
informacji
o współczesnych
zmianach w funkcjonowaniu
gospodarstwa
domowego
rodzin chłopskich.
Dążenie do precyzji sformułowań
znajduje
wyraz także w konsekwentnym
definiowaniu
podstawowych
pojęć i uściśleniu
terminów
stosowanych
w pracy,
jak przykładowo:
funkcja
mieszkania,
wartość
użytkowa,
układ funkcjonalny
i przestrzenny, węzeł i zespół funkcjonalny,
dyspersja funkcji itp.
Na uwagę zasługuje też towarzysząca
autorce świadomość potrzeby dalszego
doskonalenia "jednoznaczności
warsztatu pojęcio,wego" i weryfikacji
ogólnych ustaleń przyjętych
w projektowaniu
architektonicznym
w zastosowaniu
ich do wiejskich budynków mieszkalnych.
Na zakończenie
należy podkreślić
bardzo wnikliwe
i precyzyjne
potraktowanie zarówno założeń teoretycznych,
jak też i warsztatu
badawczego. Zastosowanie w pracy teoretycznej
koncepcji standardu
kulturowego
oraz techniki analizy rzeczywistości kulturowej poprzez odnoszenie jej do modelu normatywnego
jest
ujęciem ciekawym, inspirującym
i wartym wypróbowania
w badaniach szerszych
zbiorowości.
Wyprowadzone
wnioski natury ogólnej, opracowane
normy i wskażniki oraz
ramowe schematy rozwiązań przestrzennych
występujące
w sytuacjach
badanych,
mogą znaleźć również zastosowanie
praktyczne,
jako podstawa
konstruowania
propozycji
projektowanych
przy planowaniu
funkcjonalnych
budynków
przeznaczonych dla społeczności wiejskiej
utrzymującej
się z uprawy ziemi i hodowli
zwierząt.
Józef

Albert
ss. 234.

Pawlowski,

Cyganie.

Studia

nad

przestępczością,

Zielona

Lech

Góra

1973,

o przestępczości Cyganów wypowiadali się różni autorzy na marginesie opracowań monograficznych.
Przy tym opinie swoje formułowali
w oparciu o stereotypy powszechnie
występujące,
bądż z tymi sądami polemizowali,
bez wdawania

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

285

się jednak w dokładniejszą
analizę zjawiska l. Pawłowski w swej pracy oparł się
na aktach spraw sądowych prowadzonych
przeciwko Cyganom i akta te poddał
wnikliwym studiom. Materiał przez niego zebrany metodą reprezentacyjną
dotyczy
Cyganów z całego obszaru Polski i zamyka ~ię liczbą 1250 zbadanych przestępstw
ciokonanych w latach 1945-1964.
Cyganie stanowią około 0,7 promille ogółu mieszkańców Pols'ki. Jednakże ilość
popełnion)'ch przez nich przestępstw jest, w niektórych zwłaszcza kategoriach przeEtępstw (np. rabunki),
kilkakrotnie
wyższa, niż liczba przestępstw
popełnionych
przez nie-Cyganów.
Zauważyć jednak należy, że ogromna liczba przestępstw
popełniona zo~tała w pierwszych
latach powojennych,
w nieustabilizowanej
atmo"ferz£.: tych czasów.
Autor wskazuje na pewną specyfikę popełnianych
przez Cyganów przestępstw,
których rodzaj, aczkolwiek
zróżnicowany,
jest konsekwencją
tradycyjnego
trybu
życia i charakterystycznej
mentalności.
I tak, Cyganie popełnili
najwięcej
przestępstw przeciwko mieniu (2,5 krotnie więcej, niż pozostałych przestępstw).
Wskazuje to wyraźnie, iż "u podłoża przestępczości
cygańskiej
leżał głównie czynnik
ekonomiczny"
(s. 217). Wszak koczownictwo
Cyganów jest zjawiskiem
wtórnym.
Są oni koczownikami
nietypowymi,
środki do życia czerpią nie z zasobów przyrody, nie produkują
też żadnych środków potrzebnych
im do życia. Środki te,
głównie alimentacyjne,
czerpali od nie-Cyganów,
świadcząc na ich rzecz rozmaite
usługi, czy w końcu kradnąc i wyłudzając 2.
Kradzieże też stanowią najwyższy procent popełnionych
przestępstw
(439 zdarzeń). Są to kradzieże typowo cygańskie, choć nie wyłącznie przez Cyganów popełnione (okradanie
mieszkań,
kradzież
drobiu, królików,
koni, bydła, uprzęży,
WoZÓ\V
itp.).
Mniej liczne, ale najbardziej
typowe dla Cyganów były wyłudzenia (302 zdarzenia), a to: wróżba współwystępująca
z kradzieżą, czarowanie, oszukańczy handel.
Przestępstwa
przeciwko osobie wystąpiły w 217 zdarzeniach. I jest to jedyna
kategoria przestępstw,
w której ujęto również czyny skierowane
przeciwko Cyganom. Są one oczywiście bardzo nieliczne, jako że wyjątkowo
trafiały do sądu
\V związku
z tradycyjnym
nakazem, aby sprawy cygańskie załatwiać bez wtajemr:iczania w to osób spoza swego środowiska.
Rozboje wystąpiły
w 149 zdarzeniach,
a czyny związane z uchylaniem
się
przed wymiarem sprawiedliwości
- w 86 zdarzeniach. Ta ostatnia kategoria przestępstw jest dla Cyganów typowa, bowiem "pozbawienie
wolności [...] Cygan odczuwa bardziej dotkliwie, niż ktokolwiek inny, przy czym kary tej - a zwłaszcza
stopnia jej dotkliwości - nie wiąże pojęciowo jako następstwa
przypisanego
mu
czynu" (s. 228). Stąd też Cyganie unikali za wszelką cenę kontaktów
z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości:
podejrzani
zmieniali nazwiska
i inne dane
personalne, posługiwali
się fałszywymi
dokumentami
itp. Pochwyceni
próbowali
ucieczki w każdej sytuacji - często z powodzeniem - absolutnie
nie licząc się
z konsekwencjami
w wypadku
ponownego ujęcia. Podkreślić
należy, że Cygan
trudno znosi rozłąkę z bliskimi, zerwanie kontaktu
ze środowiskiem.
Samo zaś
zamknięcie i związane z tym niewygody są dla niego mało dokuczliwe 3.
l 1. Danilowicz,
a Cyganach wiadomość historyczna, Wilno ł824; J. Ficowski, Cyganie na
polski.ch drogach, Kraków
1965, szczególnie
s. 179-182; zob. też V. Siftar,
Cigani. Minulost v se(lanjosti. Murska
Sabota
1970. s. '190-206. a kradzieżach
i oszustwach
wypowiadano
się często
we fragmentach
dotyczących
sposobów
pozyskiwania
dochodu;
zob. E. Horvathova,
Cigani na
Slovensku, Bratislava
1964; J.-P. CU~bert, Cigani, Zagreb 1967, s. 125 i nast.
2 Par. E. Horvathova,
K otdzke etnokulturneho
vyvoja
a etnickej
klasi.fikdcie
Cigdnov.
"Slovensky
Narodopis" 1974. z. l, s. 5 i nast.
3 J. Ficowski, op. cit., s. 123.

�286

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopism

Jak można się domyślać, istnieje różnica w częstotliwości popełniania przestępstw przez różne grupy Cyganów polskich. Biorąc pod uwagę wszystkie zbadane
zdarzenia,
częstotliwość ta przedstawia
się malejąco w następującej
kolejności:
Cyganie nizinni, Lowari, Kełderasza, wyżynni, sanocka Roma, chaładytka
Roma,
Wurdonara,
Sinti. Pewne kategorie przestępstw
popełniane są szczególnie często
przez niektóre tylko grupy Cyganów. Np. kradzieże koni, wozów i uprzęży popełnione były niemal wyłącznie przez Cyganów nizinnych. Oszukańczy handel końmi
był praktykowany
tylko przez. grupy wędrowne. W rabunkach
szczególnie często
brali udział Cyganie nizinni z grupy "Kaliszaków" itd.
W konkluzji autor podkreśla nieskuteczność
i wręcz szkodliwość postępowania organów sprawiedliwości,
które traktowały
Cyganów bez zrozumienia ich specyficznej mentalności i oporu kulturowego, jaki przychodzi im przełamywać przy
przystosowywaniu
się do ogólnie przyjętych, a im obcych nieraz, norm postępowania 4. Natomiast nie są nowe postulaty autora dotyczące produktywizacji
i stopniowej asymilacji Cyganów.
Wielką zaletą publikacH
jest fakt wykorzystania
żródeł archiwalnych
nietrwałych, które archiwa mają obowiązek przechowywania
tylko przez :30 lat. Za
niedługo więc praca Pawłowskiego będzie jedynym źródłem dokumentującym
ten
mało znany wycinek rzeczywistości cygańskiej. I choć Cyganie występują tu spoza
akt sądowych
często mało obiektywnie
przedstawiających
rzeczywistość,
praca
jest jednocześnie źródłem pewnych informacji
ze sfery obyczajowej.
Chciałbym tu sprostować
niektóre, mało zresztą istotne dla całości opracowania, fragmenty dotyczące Cyganów wyżynnych. Otóż Cyganki z tej grupy dość
często jeszcze zajmują się żebractwem, obchodząc góralskie domy z prośbą o datek.
Przy tym skutecznie posługują się wróżbą w celu uzyskania bardziej pożądanych
datków, głównie naturaliów.
Umiejętność
wróżenia obca jest jedynie Cygankom
ze Spisza (zob. s. 30). Do tych Cyganów nie można też odnieść stwierdzenia (s. 29),
jakoby wszyscy Cyganie byli dumni ze swej cygańskości. U Cyganów tych, podobnie zresztą, jak u pewnych grup Cyganów w innych krajach,
zauważa się
tendencję
do wyjścia ze środowiska cygańskiego, jak najdalej
idącego zerwania
z nim. Przejawia
się to w dążności do zawierania
mieszanych małżeństw, nie
używania języka cygańskiego przez niektórych młodych, dążność do zamieszkania
poza wsią rodzinną, głównie w mieście, a w końcu jest wręcz deklarowana niechęć
do swego pochodzenia. Są to zjawiska nowe, zaistniałe w ciągu ostatnich kilku lat.
Adam

Milena
(1955-1972).

Bartosz

Hiibschmannova, Abstrakta
odborne
literatury
o Cikcinech
Ustav pro filosofii a sociologii CSAV, Praha 1974, ss. 159.

v

CSSR

W 1972 r. przy Instytucie
Filozofii i Socjologii Czechosłowackiej
Akademii
Nauk powołano interdyscyplinarny
zespół cyganologiczny.
Zespół ten wytyczył
sobie ściśle praktyczne zadanie: możliwie całościowe poznanie społeczności cygań-

zob.

4 o stosunku
Cyganów
do
J. Yoors, Cyganie, Kraków

niecygańskiego
1973.

otoczenia,

o ich

bardzo

odrębnej

mentalności,

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

287

skiej na terenie Czechosłowacji w celu jak naj szybszego poprawienia
poziomu ich
bytu i włączenia ich w rytm życia w państwie socjalistycznym 1.
Cyganie - to istotny problem ekonomiczny i społeczny tego kraju. W 1970 r.
stanowili oni 1,4% społeczeństwa,
a prognozy demograficzne
przewidują,
że na
skutek bardzo. szybkiego przyrostu
naturalnego
liczba ta w 2000 r. wyniesie
2,1-2,7%, co w wartościach bezwzględnych wynosić będzie około 313000 Cyganów.
Cyganie zajmują ilościowo drugie miejsce (po Węgrach) pośród mniejsZOści narodowych zamieszkujących
Czechosłowację, przy czym największa ich liczba mieszka
w słabo uprzemysłowionej
Słowacji (w 1968 r. z ogólnej licz.by 226467 Cyganów 165382 mieszkało na Słowacji). W związku z niechęcią do pracy w gospodarstwach
rolnych, niskimi na ogół kwalifikacjami
zawodowymi, małą liczbą własnej inteligencji, grupa ta stanowi od lat przedmiot troski władz i zainteresowania
przedstawicieli nauk społecznych. Dodać należy, że odmiennie niż to się dzieje z innymi
mniejszościami, stosunek społeczeństwa czechosłowackiego
do Cyganów jest, generalnie biorąc, bardzo niechętny. Stąd potrzeba wszechstronnego,
wnikliwego poznania problemu, aby polityka społeczna, skierowana ku tej części społeczeństwa,
ciała zamierzone efekty.
Abstrakta
odborne literatury ... powstały jako wstępny etap prac z.espołu nad
tzw. problemem cygańskim 2; jest to bibliografia
naukowych opracowań dotyczących Cyganów w Czechosłowacji (publikacje samodzielne, artykuły itp.), z krótkim omówieniem ich zawartości.
Współautorami
przeglądu
są: J. Pfeiferova,
T. Praśilova, F. Prochazka,
A. Smetanova. i H. Svatkova.
Publikacja,
wydana
w formie skryptu, zawiera 88 pozycji z lat 1955-1972, podzielonych
tematycznie
następująco:
demografia
15 pozycji, socjologia 18, psychologia
i pedagogika
7,
antropologia fizyczna i medycyna :n, historia i etnografia 7, lingwistyka 3, ogólne 7.
Uderza w tym przeglądzie mała ilość prac etnograficznych,
brak opracowań
(pośród prac etnograficznych
i socjologicznych), które by badały specyfikę cygańskiego życia, strukturę
rodzinną i rodową, stosunek do pracy, pojęcia prawne
i moralne, stosunek do nie-Cyganów itp. Brak wiedzy o podstawowych
cechach
cygańskiego życia i mentalności, o tych przejawach ich kultury, o których wiedza
pomogłaby lepiej ich zrozumieć. Wśród prac etnograficznych
na szczególną uwagę
zasługuje niewątpliwie praca E. Horvathovej
o Cyganach w Słowacji, jedyne tego
typu opracowanie w Czechosłowacji 3.
Autorzy publikacji
podkreślają
trudności, na jakie napotykają
cyganolodzy,
którzy muszą tworzyć nowy aparat pojęciowy, względnie definiować określenia
użyte w dawniejszej literaturze
cyganologicznej (np. problem cygański, integracja,
koczowniczy sposób życia, asymilacja, niski poziom kultury itd.).
W 1969 r. założono w Czechosłowacji
związek Cyganów-Romów
(Romano
jekhetaniben),
który włączył się do współpracy przy badaniu cygańskiej problematyki. Od tego też czasu rozpowszechnia się w literaturze naukowej i języku potocznym wyraz Rom (Cygan, człowiek) na określenie Cygana 4.

1 Kilka lat wcześniej
zalnierzenia
te oIDó\vila E. Davidova-Turcinova,
citice soućasnelw cikanskeho
problemu
v Ceskoslovensku.
"Sociologicky
s. 29-41.

K vymezeni Q speCasopis"
1970, t. 6,

2 Ustaleniem
zakresu
pojęciowego
określenia
"problem
cygański"
zajęła
się
\vłaśnie
M. HUbschmannova,
Co je tzv. cikanska otazka? tamże, s. 105-120.
3 E. Horvathova.
Cigani na Slovensku,
Bratislava
1964; zob. też jej
naj nowszą
pracę,
K otazke etnokulttirneho
vyvoja a etnickej klasi.jikacie
Ciganov. "Slovensky
Narodopis"
.1974,
t. 22, s. 3-14.
4 E. Davidova,
op. cit.

�288

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopism

Kierunek naj nowszych badań nad Cyganami w CSRR wyznacza dziś socjologia,
co widać
po sporej
ilości artykułów,
jakie ostatnio
publikuje
"Sociologick)'
Casopis".
Adam

Andrzej Kwilecki,
1974, PWN, ss. 320.

Łemkowie

-

zagadnienia

migracji

asymilacji,

Bartosz

Warszawa

Nowa książka A. Kwileckiego
należy do kręgu publikacji
o trudnych,
niechętnie na ogół podejmowanych
przez naszych badaczy zagadnieniach,
stanowiących jednak od lat przedmiot zainteresowań
autora. Chwała mu za to.
Przedmiotem
jej jest grupa Łemków, żyjąca od przeszło 25 lat w swoistej
diasporze na naszych ziemiach zachodnich
po przesiedleniu
z "prywatnej"
czy
,.etnograficznej"
ojczyzny w Karpatach,
między Popradem
a zlewiskiem Osławy.
Zasadniczymi
zaś problemami
badawczymi
są procesy "przystosowania
się" lub,
jak chce autor, procesy adaptacji,
stabilizacji
i asymilacji
Łemków w nowych
ich siedzibach i nowym środowisku. Autor, próbując odpowiedzieć na pytanie: czy
i \V jakiej mierze Łemkowie - mimo migracji - zachowali swą odrębność kulturową
i etniczną,
przedstawia,
po pierwsze,
przebieg osiedlania
Łemków na
ziemiach zachodnich, ich warunki
bytowe w pierwszym
okresie pobytu, pomoc
państwa, formy grupowej jedności i solidarności;
po drugie, zajmuje się aktywnością gospodarczą Łemków słusznie uznając ją za dogodny wskażnik stopnia zaawansowania
procesu wrastania
przybyszów
w nowe środowisko;
wreszcie analizuje współżycie z ludnością polską i proces asymilacji
kulturalnej,
poświęcając
sporo miejsca kwestii świadomości narodowej Łemków oraz ich ocenie przez ludność polską.
Recenzowana
książka daje czytelnikowi,
interesującemu
się tymi sprawami,
sporo satysfakcji,
lecz jednocześnie
nasuwa
wiele wątpliwości.
Wynikają
one
w znacznej mierze ze zbyt szerokiej, w stosunku do zebranego materiału
empirycznego, koncepcji pracy oraz z budzącego pewne zastrzeżenia zastosowania trzech
podstawowych
pojęć: adaptacji, stabilizacji i asymilacji (s. 18). Wątpliwości budzi
zarówno wybór tych pojęć, jak i nadany im zakres pojęciowy oraz niejasno przedsta\viony między nimi związek. Uszeregowanie
i analizowanie
ich w powyższej
kolejności
sugeruje
mię&lt;izy nimi związek logiczny i psychologiczny:
asymilacja
najpełniej
ujmuje całokształt
przeobrażeń
społecznych i staje się ukoronowaniem
dwóch pierwszych
procesów, stanowiących
swego rodzaju warunek konieczny jej
spełnienia. Tymczasem ograniczenie konotacji terminu "asymilacja"
do spraw narodowych (s. 29), nadaje mu węższy zakres niż pierwszym dwom terminom, zaś
tytuł jednego
z rozdziałów:
"Adaptacja
i asymilacja
ekonomiczna",
sugeruje,
częściową co najmniej, odrębność zakresów obu terminów, co nie odpowiada ściśle
wcześniejszym,
teoretycznym
rozważaniom
autora. Na ogół uważa się, iż pojęcie
adaptacji
jest związane w jakiś sposób z pojęciem stabilizacji,
zaś ostatnia nie
musi bynajmniej
towarzyszyć
asymilacji,
która może się przecież dokonywać
również w warunkach
nieustabilizowanych
społecznie
i ekonomicznie.
Pojęciu
"stabilizacji"
autor nadaje szczególne znaczenie jako "wiązania się z nową ziemią
i wyzbycia się chęci powrotu w góry" (s. 27), co może się odnosić tylko do Łemków.

�Recenzje, przeglądy

wycLawnictw

i czasopism

289

Lecz jeśli młodzi Łemkowie, o czym pisze autor (s. 223), dla realizacji
swych
osobistych aspiracji przenoszą się często nie do "etnograficznej
ojczyzny" swych
ojców lecz na inne tereny Polski, to czy można ich uważać za "ustabilizowanych"?
Polaków pragnących opuścić ziemie zachodnie określimy bez wahania jako "nieustabilizowanych".
Czy nie byłoby więc lepiej pozostać przy potocznym rozumieniu
"stabilizacji"
jako pewnego stanu trwałości i równowagi,
społecznie pożądanego,
lecz nie związanego z procesami asymilacji?
Rozróżnienie
zaś "asymilacji
ekonomicznej", "społecznej" i "kulturalnej"
(s. 31 i 32) niewiele nam daje, skoro autor
nie pozbawia w sposób konsekwentny
tego pojęcia konotacji etnicznych, zajmując
v: tej sprawie niezdecydowane
stanowisko (s. 29, 31, 32, a zwłaszcza s. 35, gdzie
c;uto!' omawia czynniki sprzyjające
asymilacji
etnicznej). Jeśli autor omawianej
pracy nie chciał pójść śladem S. Nowakowskiego
(Adaptacja
ludności
na Sląsku
Opolskim,
1957) i posłużyć się wyłącznie pojęciem adaptacji, nawet z ewentualnym
kj uściśleniem
'r:rzez dodanie orzecznika:
"lokalnej",
jako zbyt ogólnym, nieprecyzyjnym,
to wydaje się, iż byłoby celowe przyjęcie przez niego jako narzędzia analizy pojęcia "przystosowania"
lub "akomodacji",
która jest pozbawiona
elementu wartościującego.
Jeśli zaś Autor chciał posunąć się dalej czy sięgnąć
głębiej, to mógł wprowadzić jeszcze dwa inne pojęcia: "akulturację"
i "integrację",
stanowiące dwa pierwsze stopnie asymilacji. Natomiast trzeci stopień asymilacji "amalgamację"
mógł Autor śmiało pominąć z uwagi na nieliczne małżeństwa
mieszane i brak innych potwierdzających
ją faktów. W ten sposób pozbawiłby
on pojęcie "asymilacji"
jej etnicznego ostrza, które dla jednych o,znacza polonizację, dla innych, niekiedy. wynarodowienie.
Operowanie
zaś nie zneutralizowanym pod względem etnicznym pojęciem "asymilacji",
może budzić u czytelnika podejrzenie
o etnocentryzm
autora, zapewne niesłusznie,
gdyż włożył on
wiele wysiłku w możliwie wszechstronne
naświetlenie badanej problematyki.
Sam autor wydaje się mieć miejscami wątpliwości,
czy zjawisko asymilacji,
V,l
przyjętym faktycznie przez niego znaczeniu, istnieje. Lecz generalnie
wydaje
się skłaniać do wniosku, iż mamy do czynienia z daleko posuniętym
procesem
asymilacji Łemków w ich nowym miejscu osiedlenia, przy czym owa a-symilacja
okazuje się wyraźna w pokoleniu średnim, którego lata aktywności przypadły już
na okres pobytu na ziemiach zachodnich, szczególnie zaś w pokoleniu już tam wychowanym. Istotną rolę przypisuje się tu wpływom szkoły oraz ogólnym prądom
urbanizacyjnym,
które unifikują wzory kulturowe, choć naj starsze pokolenie Łemków pozostaje przy swej dawnej kulturze. Na przełomie lat 50 i 60-tych, a więc
w momencie prowadzenia
prac badawczych, liczni starzy Łemkowie odseparowywali się wyrażnie od wpływów nowego środowiska.
Szczególnie odnosiło się to
do tych, którzy w przeszłości zamieszkiwali wsie pozostające w przestrzennej
i społecznej izolacji od środowisk polskich, a przy tym nie uczęszczali do polskich
szkół. Bardzo słaba znajomość języka polskiego okazała się w nowej sytuacji
istotnym
czynnikiem izolacji, choć ostatnich kilkanaście lat przyniosło pewne postępy w procesie "akulturacji",
określanej
przez autora jako "asymilacja".
Na
podstawie swych badań Kwilecki skłonny jest zresztą określić występujące wśród
Łemków tendencje jako dualizm narodowy (jednoczesne określanie się jako Łemkowie i Polacy). Dowody, które przedstawił,
nie uprawniają
jednak,
naszym
zdaniem, do podobnego wniosku. Tytułem przykładu
poświęćmy nieco uwagi badaniom, do których, jak się zdaje, autor przywiązuje znaczną wagę. Są to wyniki
badań nad podstawami
i wyobrażeniami
etnicznymi
dzieci szkolnych ze szkół
wiejskich b. powiatu trzcianeckiego. Pomijając to, iż w stosunku do innych części
pracy rozważania te rażą rozwlekłością, zwłaszcza na tle syntetycznej
prezentacji
19 -

Lud, tom LX

�290

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

materiału
empirycznego we wcześniejszych
partiach pracy, powstaje pytanie, jaką
może mieć dla nas wartość samookreślenie
narodowe dzieci lub określenie przez
nie narodowości rodziców? Zapewne żadne, lub bardzo niewielkie, zważywszy, iż
mogą to być reminiscencje
opinii usłyszanych w domu, w szkole i w środowisku,
gdzie ciągle jeszcze panuje stereotyp Ukraińca mordującego bezbronnych Polaków
(w tym i dzieci). Czy to, iż aż 13 łemkowskich
dzieci I(połowa próbki) określiło się
jako Polacy (a ponadto 3 jako Łemkowie i Polacy, s. 288), nie jest po prostu
utożsamieniem
narodowości
z miejscem
urodzenia
znajdującego
się na obszarze
Państwa
określonego
jako Polska?
Podobnie
jak owa dziewczynka
z rodziny
repatriantów,
która podała się za Rosjankę, bo urodziła się w Rosji. A czy czasami
fakt, że tak wielu Łemków protestuje
przeciwko
nazywaniu
ich Ukraińcami
(s. 160, 318), jest nie tyle dowodem rozkładu ukraińskiej
grupy narodowościowej
(choć autor również uważa, iż Łemkom obca jest ukraińska
świadomość narooowa), co raczej wynikiem wspomnianej
moralnej presji środowiska oddziałującej
zarówno na dzieci, jak i na dorosłych? A to, co autor nazywa "dualizmem narodowym" może przecież być tylko zewnętrznym
wynikiem
unifikujących
wzorów
urbanizacyjno-przemysłowych
w społeczeństwie
poddanym silnemu scentralizowanemu systemowi gospodarki planowej i jednolitej działalności kulturalnej.
Jednolita zaś wspólna szkoła, z którą autor wiąże mieszane małżeństwa
(! ?), pomijając
inne, ważniejsze, jak się wydaje, w tym względzie instytucje,
jak np. sąsiedztwo
i miejsce pracy, przyspiesza
oczywiście akulturację,
lecz od niej do asymilacji
(etnicznej) lub - używając zaproponowanej
przez nas terminologii: amalgamacjidaleka jeszcze droga.
Praca nasuwa, oczywiście, wiele innych interesujących
problemów. Z uwagi
na szczuple ramy recenzji zwrócimy jeszcze uwagę na niektóre tylko sprawy.
Autor chce traktować
stabilizację
jako funkcję pochodzenia
środowiskowego
i sytuacji gospodarczo-społecznej
w dawnym miejscu zamieszkania. Myśl ciekawa,
lecz czy nie jest to stwierdzeniem,
w innej formie, znanej od dawna prawdy
o dodatnim
wpływie awansu
społecznego na związek z nowym środowiskip.m,
jako że ibi pa tria, ubi bene. Oczywiście, ci, którzy mieli w dawnych siedzibach
'vyższy status niż uzyskali w nowych, będą bardziej tęsknić za dawną ojczyzną
niż ci, którzy w nowych warunkach
urządzili się lepiej niż poprzednio. Nie bez
znaczenia jest tu zapewne wiek i wykształcenie, a może nawet i płeć przesiedlonych
osadników. Przy okazji wrzućmy tu jeszcze jeden kamyczek do ogródka autora:
czy należy rzeczywiście
wiązać "pragnienie
powrotu niektórych
rodzin" z przyczynami o "charakterze
psychopatologicznym'''?
Pojęcie to ma zabarwienie
raczej
negatywne, a więc jest tu jakimś dysonansem (s. 222).
Jeśli autor słusznie tak silnie podkreśla wpływ środowiska na procesy adaptacyjne Łemków i ich poczucie psychiczne (zapewne i bezpieczeństwa),
to wieś
L. zamieszkała w 90"/0 przez Łemków, a w 10"/0 przez Polaków (s. 217),. powinna
być przykładem
OdwI;óconej niejako sytuacji: słabszego poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa
u Polaków niż u Łemków. Pierwsi mogliby w tym przypadku posłużyć jako próbka kontrolna
w badaniach
autora. Niestety, niczego na ten temat
5ię nie dowiadujemy ...
Podobnie
niewiele
dowiadujemy
się'o
tym, jaki jest w istocie charakter
związku między poczuciem stabilizacji
u Łemków, a dostrzeganiem
przez nich
pozytywnych
reakcji
i odruchów
ze strony polskiego otoczenia. Sprawa warta
chyba refleksji
socjologicznej:
czy, innymi słowy, te odruchy życzliwości wobec
Łemków (lub ich brak) przyczyniły
się do ich stabilizacii
(lub jej braku), czy

�Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

291

może odwrotnie:
owe odruchy dostrzega się, czy o nich pamięta,
gdy uzyskuje
się ekonomiczną stabilizację
(i pewność siebie); nie dostrzega się ich zaś u obcoplemiennych
sąsiadów (lub opacznie je tłumaczy), gdy stabilizacji
ekonomicznej
nie udaje się osiągnąć.
Autor ukazuje w sposób przekonywający
liczne zalety ludności łemkowskiej,
dusznie
zauważając,
iż na ukształtowanie
swoistych
cech osobowości
Łemka
z ziem zachodnich
(wzorowy gospodarz,
sumienny,
pracowity,
zdyscyplinowany,
gościnny), wpłynął status członka mniejszości
narodowej,
starającego
się przezwyciężyć status obywatela drugiej kategorii i pozyskać społeczne uznanie. Jest
to zapewne ogólna prawidłowość
obejmująca
wszystkie mniejszości
uświadomionee!) narodowo, lub przeżywające
proces samookreślenia
się pod względem kulturalno-narodowym.
Awans społeczny wIększości Łemków został w książce przedstawiony
w sposób przekonywający.
Nie można jednak zapominać, iż jest to awans indywidualny,
będący w znacznej mierze wynikiem interesującego
zderzenia kulturowego,
przy
czym te same czynniki, które o tym awansie zadecydowały,
przesądziły w sensie
negatywnym
o awansie kolektywnym
(jako grupy kulturowo-etnicznej).
Praca zawiera również wiele interesującego
materiału historycznego, świadcząc
dobrze o znajomości problemu przez autora. Kto wie, czy materiał ten nie stanowi
głównej wartości pracy. Rozdział "Rzut oka na dawną Łemkowszczyznę"
daje
nam przegląd tak mało u nas znanej, najnowszej
historii Łemków. Cenne są
zwłaszcza informacje
autora o ruchach separatystycznych
i państwowotwórczych
wśród Łemków w momencie rozpadu monarchii austro-węgierskiej,
I choć wobec
zasadniczego przedmiotu rozważań ta partia książki ma nieco marginesowy
charakter, to jednak jej walory informacyjne
wydają się bezdyskusyjne.
Dla zrozumienia zaś łemkowskich
migracji na ziemie zachodnie rozważania
o zabarwieniu
historycznym
wydają się niezbędne.
Równie wiele cennego materiału
przynosi
rozdział trzeci, poświęcony
osadnictwu
Łemków w województwach
zachodnich,
napisany z pewną powściągliwością,
lecz jednocześnie
z wyraźną troską o obiektywność ogólnego obrazu.
Na zakończenie kilka podsumowujących
uwag o charakterze
bardziej formalnym.
Zgodnie z intencjami
autora
praca ma charakter
na wskroś
empiryczny
i sprowadza się w zasadzie do uporządkowanej
prezentacji
tak zwanego materiału
terenowego. Pewien medosyt warstwy
teoretycznej,
odczuwany
przy
lekturze,
znajduje jednak uzasadnienie
w fakcie, iż współczesne
badania
nad Łemkami
na ziemiach zachodnich nie są zbyt zaawansowane
i trudno pokusić się o teoretyczne generalizacje
nic dysponując obfitym i wszechstronnie
naświetlonym
materiałem empirycznym.
Ze względu zaś na jednolitą
strukturę
etniczną naszego
społeczeństwa
nie dysponujemy
szerszym materiałem
porównawczym,
który zdobyć moglibyśmy
przeprowadzając
analogiczne
badania
w ramach
innych grup
etnicznych.
Traktując
zaś studium A. Kwileckiego
przede wszystkim
jako prezentację
badań empirycznych,
należałoby się spodziewać szczególnej dyscypliny i jasności
w przedstawieniu
narzędzi badawczych,
następnie
zaś samego materiału
empirycznego. Niestety, narzędzia badawcze nie zostały omówione w stopniu zadowalającym. Wprawdzie obiecuje autor uczynić to w trakcie analizy materiału, jednak
w toku lektury sprawa ta ulega pewnemu "zagubieniu",
utrudniając
czytelnikowi
interpretację
danych. Nie bardzo jasne są przy tym zasady organizujące
cały

�292

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

materiał empiryczny. Podobnie nieprecyzyjnie
określony jest teren badań, a zwłaszcza kryteria
jego doboru. Próby badanych
są zadziwiająco
niewielkie,
przy
czym trudno określić, na jakiej podstawie poszczególni respondenci
znaleźli 'Się
w próbie. Szkoda, że praca nie została uzupełniona
tekstami wykorzystywanych
kwestionariuszy.
Razi też brak bibliografii. Na niewątpliwą
korzyść autora przemawia fakt, iż obok wywiadów formalnych
przeprowadził
wiele wywiadów nieformalnych
umożliwiających
uzupełnienie
skąpych danych ilościowych in teresującyrni danymi jakościow;ymi.
Osobne zastrzeżenia
odnieść należy do konstrukcji
tabel. Ich niejednolitość
formalna jest zrozumiała, bowiem przynoszą materiał pochodzący z różnych źródeł
i peddany
w rozmaity
spo'Sób intelektualnej
"obróbce". Dobrze byłoby jednak
przy poszczególnych tabelach wskazywać źródło informacji. Dane w liczbach bezwzględnych nie są tak dogodne w lekturze jak dane w odsetkach, jednak do obliczania procentów nie zawsze upoważniała
wielkość próby. W niektórych tabelach
podawano liczebności ogólne N (np. tab. 15 i następne), w innych zaś nie (np. tab. 2
i następne). Wskazane byłoby tu ujednolicenie,
przy jednoczesnym
r;ozostawieniu
litery N w tabelach z odsetkami na oznaczenie liczby, w stosunku do której ustalono odsetki.
Drobne zastrzeżenia odnieść także można do układu pracy. Dziwi TIa przykład
fakt, że A. Kwilecki
najpierw
omawia obszar etnograficzny
Łemkowszczyzny,
potem dopiero przechodzi do kwestii pochodzenia Łemków. W przypadku
grupy
etnicznej
powstałej
wskutek
intensywnych
procesów osadniczych
lepiej byłoby
chyba omówić najpierw pochodzenie Łemków, później wskazać teren ich osiedlenia. W pracy zdarzają
się ponadto zbyteczne
powtórzenia,
znajdujące
jednak
uza'Sadnienie w samej koncepcji układu materiału,
z racji której te same informacje znależć się muszą w dwóch, jeśli nie w trzech rozdziałach.
Mimo wysuniętych
zastrzeżeń
i stwierdzonych
usterek
pracę Łemkowie
zagadnienia
migracji i asymilacji
powitać należy z niemałym zadowoleniem, tym
bardziej,
że wiedza w Polsce a tej ciekawej
grupie etnicznej
jest niewielka.
Zapewne przyjęcie nieco innej koncepcji i nadanie jej większej zawartości poprzez
poczynienie pewnych skrótów, podniosłoby jej wartość. Lecz i w obecnej formie
powinna spotkać się z zainteresowaniem,
zwłaszcza ze 'Strony działaczy społecznych
i urzędników
władz lokalnych. Jej rola dydaktyczna
mogłaby być znaczna. Niestety, po rozwiązaniu
Polskiego Związku Zachodniego brak na ziemiach zachodr.ich organizacji
społecznej, która korzystając
z tej i pOdobnych prac socjologicznych, świadomie wpływałaby
na kształtowanie
stosunków społecznych między
różnymi grupami etnicznymi, w tym i między większością a mniejszościami naroDowymi, zgodnie ze społecznym intere'Sem obu stron i na rzecz rozwoju pluralistycznego modelu kultury.
Zbigniew

T. Wierzbicki,

Andrzej

Maria Biernacka, Kształtowanie
się nowej społeczności
wiejskiej
w
dach. "Biblioteka
Etnografii
Polskiej"
Nr 29, Wrocław-Kraków-Gdańsk
ss. 212.

Potocki

Bieszcza1974,

Formowanie
się nowych społeczności wiejskich powstałych
na skutek ma'Sowych przesiedleń
ludności polskiej po II wojnie światowej interesowało
i inte-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

293

resuje nadal wielu socjologów i etnografów, ale wszyscy oni obejmują badaniami
północne i zachodnie ziemie Polski. Bieszczady, zapewne z powodu swej niedostępności, trudnych warunków
pracy w terenie górskim, słabo zaludnionym,
do
niedawna pozbawionym
komunikacji,
a może i dlatego, że w tym regionie nie
działa żadna wyższa uczelnia ani instytut
naukowy o profilu humanistycznym,
pozostawały poza zasięgiem zainteresowań
badaczy. Wyjątek stanowił warszawski
ośrodek etnograficzny
(Katedra Etnografii UW i Zakład Etnografii IHKM PAN),
który od 1960 r. prowadził tam badania. Autorka omawianej książki brała 'W nich
udział od pierwszej chwili, publikując w licznych artykułach
i rozprawach
poszczególne etapy pracy. Ten kilkunastoletni
"staż" bieszczadzki, fakt, że Biernacka
r.iemal od początku osobiście śledziła proces osiedlania
i rozwoju tych ziem,
pozwolił jej na niezwykle wnikliwe, pełne zrozumienia i znawstwa ujęcie procesów kształtowania się tam nowej społeczności wiejskiej.
Głównym założeniem badawczym - że posłużę się tu sformułowaniem
samej
autorki - "było uchwycenie procesu kształtowania
się nowych stosunków demograficznych,
gospodarczo-społecznych
i kulturowych
w regionie górskim,
który
w wyniku bezpośrednieh
następstw
II wojny światowej
stał się na znacznych
obszarach, a zwłaszcza w pasie południowym,
wtórnie pustką kulturową".
W postępowaniu
badawczym
"punktem
odniesienia
dla obserwowanych
współcześnie
zjawisk i proce~ów kulturowych
był zawsze wzór kultury
tradycyjnej"
(s. 23).
Sam zaś proces przemian badała zawsze autorka w kilku podstawowych
dziedzinach życia, jak: warunki bytowe (budownictwo,
wypO'sażenie wnętrza mieszkalnego, pożywienie), gospodarka
rolna i hodowlana,
a przede wszystkim
rodzina
;'ozpatrywana
na tle społeczności lokalnej.
Szczegółowa
analiza
tych dziedzin
życia pozwoliła na "odkrywanie
mechanizmu
zmian, ustalanie
wzajemnych
uzależnień i określanie głównych dróg rozwoju wsi tego obszaru" (s. 23), co w ostatecznym wyniku doprowadziło autorkę do celu tej pracy, którym było uzyskanie
odpowiedzi na pytanie "jaki jest stopień zaawansowania
procesu integracji
społecznej i kulturowej
w wiejskich społecznościach
bieszczadzkich"
I(S. 24).
Badacze proces(Jw integracyjnych
na ziemiach zachodnich i północnych znajdowali się w tak dogodnej sytuacji, że za~hodzące tam procesy ekonomiczno-społeczne były w zestawieniu z Bieszczadami stosunkowo proste. Ludność napływowa za~tała tam warunki
geograficzne
dogodne, wsi na ogół mało lub zgoła
r.ie zniszczone wojną, poziom kultury niejednokrotnie
wyższy niż ten, do którego
przywykła - nie napotkała więc większych trudności ekonomicznych.
Zasiedlenie
tych ziem nastąpiło w stosunkowo krótkim czasie, osiedleńcy w dużej większości
pochodzili ze wschodu, z terenu o mniej więcej jednolitej
kulturze,
po~iadali
ponadto poczucie wewnętrznej
więzi wywołane
podobnymi
losami. Objęli oni
nowe ziemie w wyłączne posiadanie,
nie musieli współżyć z poprzednimi
ich
mieszkańcami (a jeżeli zastawali ludność autochtoniczną,
byli to również Polacy).
Zupełnie inaczej kształtowało
się zasiedlenie
Bieszczadów. Osiedleńcy zastawali warunki geograficzne bardzo ciężkie (góry, złe ziemie, ostry klimat), kraj
zniszczony wojną wiele wsi w ogóle przestało istnieć, a jeśli zabudowania
stały, ich standard
był o wiele niższy od tego, do jakiego przywykła
ludność
napływowa. Brak było dróg, środków komunikacji,
zaplecza handlowego,
administracyjnego, szkół itd. Osiedleńcy rekrutowali
się z różnych stron Polski i różnych środowisk (miejskich, wiejskich), brak im było poczucia więzi. W wielu
okolicach zastawali na miejscu autochtoniczną
ludność ukraińską,
obcą poczuciem
narodowym, językiem, religią i kulturą. W dodatku zasiedlanie Bieszczadów trwa
już 25 lat i jeszcze nie zostało zakończone,
co działa wyraźnie
hamująco
na

�2(l!

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i c.zasopism

procesy integracyjne,
nie mówiąc już o tym, że trudne warunki bytowania zniechęciły wielu osadników,
którzy po pewnym czasie opuszczali te ziemie. Dla
tych, którzy pozostali, stwarzało to atmosferę braku stabilności.
Nie łatwo badaczowi zorientować
się w tak złożonych i skomplikowanych
stosunkach, w społeczeństwie,
którego nie sposób mierzyć jedną miarą.
Autorka wyszła z założenia, że "kultura tradycyjna
osadników bieszczadzkich
to jeden z ważniejszych elementów podłoża historycznego, który zwłaszcza w pier"vszym okresie osadnictwa
określał niekiedy bardzo wyraźnie kierunek i tempo
dokonujących
się tam przemian"
(s. 23). Przystąpiła
do badania społeczeństwa
bieszczadzkiego nie jako całości, ale do analizy poszczególnych grup osiedleńców,
które udało się jej wyodrębnić. Na pierwszy plan wysunęła autochtoniczną
ludność ruską (Lemków, Bojków, Pogórzan), następnie ludność tzw. "lubelską" przybyłą tu grupowo i zasiedlającą kilkanaście wsi, wreszcie ludność grecką '(polityczni
emigranci). Mieszkańcy innych ziem, rekrutujący
się głównie z województw krakowskiego i rzeszowskiego,
ale i z innych stron, przybyli tu pojedynczo lub
rodzinami, szukając na własną rękę dogodnych miejsc osiedlenia. Prócz wspomnianych grup regionalnych
osiedliły się tu zwarte grupy zawodowe, jak np.
pracownicy leśni, którzy odegrali ważną rolę w zasiedleniu Bieszczadów. Na tle
stałych osadników specyficzne miejsce zajmują
zawodowi pasterze z powiatów
nowotarskiego
(przede wszystkim), limanowskiego i nowosądeckiego, przybywający
tu corocznie ze swymi stadami owiec i bydła na letni wypas.
Śledzenie dziejów, które doprowadziły do istniejącej obecnie sytuacji, zaczyna
Biernacka
od opisu regionu bieszczadzkiego
przed II wojną, kładąc szczególny
nacisk na demografię i kulturę. Stwierdza, że była to kraina znacznie zróżnicowan;;, narodowościowo (Rusini, Polacy, Zydzi, Niemcy), religijnie (rzymski i grecki
katolicyzm,
mozaizm), biedna i wybitnie zacofana kulturowo
(m. in. olbrzymi
procent analfabetów). Na tym tle rysuje się budzenie się nacjonalistycznego
ruchu
ukraińskiego
i przeciwdziałanie
mu poprzez ruch tzw. szlachty zagrodowej.
Po II wojnie następuje wyludnienie
tych terenów przez repatriację
do ZSRR
około pół miliona ludności ruskiej, a później, w następstwie walk z UPA, przez
masową ewakuację
ludności do Polski zachodniej i północnej. Na w znacznej
mierze opuszczone i zniszczone wojną ziemie zaczynają napływać nowi osiedleńcy.
Autorka zajmuje się każdą z kolejnych fal osadniczych, badając ich pochodzenie,
warunki z których wyszli i te, jakie zastal! na miejscu w Bieszczadach oraz ich
póżniej sze losy.
Sam proces osiedlenia
Bieszczadów
potraktowała
Biernacka
wielostronnie.
Bardzo szczegółowo zajęła się m. in. polityką władz w stosunku do tych ziem
omawiając różne fluktuacje w planach zasiedlenia (zalesianie, organizowanie PGR
i później ich likwidacja) i w stosunku do osiedleńców. Uwzględniła takie sprawy,
jak: nadanie ziemi, planowaną
wielkość gospodarstw
osadniczych, kredyty pańsh'iowe na zagospodarowanie
się, budowę wielkich inwestycji w rodzaju zalewu
na Solinie, elektrowni,
zakładów
przemysłowych,
zakładanie
sieci dróg, plany
rozwoju przemysłu
letniskowego
itp. Wykazała,
jak ogromny wpływ na losy
osiedleńców miały zarządzenia władz.
Dopiero na tle podłoża geograficznego,
które tu miało większy niż gdzieindziej wpływ zarówno na proces zasiedlania,
jak i na integrację
wewnętrzną
osiedli, na tle uwarunkowań
historycznych i kulturowych oraz polityki osiedleńczej
państwa, śledzi autorka losy każdej z następnych
fal osadniczych: adaptowanie
się do nowych warunków,
procesy integracyjne
i dezintegracyjne
w obrębie
I'odziny i wsi.

�Rcccn.,je,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

295

Rzetelność badawcza Biernackiej
nie pozwala jej na łatwe uogólnienia. Adaptowanie się ludności napływowej
'ii autochtonicznej)
do nowych warunków
bada
więc ona nie tylko w obrębie grup narodowościowych,
regionalnych
i zawodowych, lecz także na przykładzie
wsi reprezentatywnych
o różnych układach
gospcdarczych,
społecznych
i kulturowych.
Są to: a) wsie o przewadze
ludności
autochtonicznej,
b) wsie o przewadze
ludności "lubelskiej",
c) wsie uchodźców
greckich, d) wsie leżące w zasięgu ośrodków uprzemysławianych,
e) wsie tzw.
nowoosadnicze
i dosiedlane,
wreszcie f) osady robotnicze.
Dla każdej kategorii
alItorka wybiera kilka konkretnych
osiedli i poddaje je szczegółowej analizie.
DopieiO po uzyskaniu
tak bogatego i ścisłego materiału
empirycznego
prz(:chodzi Biernacka do prześledzenia
problemu kształtowania
się na całym obszarze
bieszczadzkim
współczesnej
kultury
materialnej.
W oparciu
o bazę materialną
omawia wreszcie procesy integracji
społecznej w rodzinie i społeczności lokalnej.
Przy tym za punkt wyjścia bierze autorka rodzinę i dopiero poprzez nią, poprzez
jej wewnętrzną
więź (specjalną uwagę poświęca roli zwyczajów i obrzędów) bada
stosunki zachodzące między rodziną a społecznością
lokalną i rodziną a szerszą
społecznością
bieszczadzką,
starając
się dojść do poznania
ogólnych
procesów
społecznych w Bieszczadach.
Proce~ integracyjny
w pierwszym
okresie po osiedleniu był słaby każda
rodzina dążyła indywidualnie
do zapewnienia
sobie jak najbardziej
korzystnej
egzystencji i znaczenia. Dopiero później zaczęła zawiązywać
się więź sąsiedzka,
i to raczej między osadnikami
i autochtonami
tworzącymi
grupę ludności już
ustabilizowanej,
niż między rodzinami
nowych osadników,
pochodzącymi
z różnych stron. Trzecią fazą integracji
jest powstawanie
więzi ogólnowioskowej,
wy;-ażającej się we współdziałaniu
dla dobra gromady. Wreszcie, zwłaszcza wśród
jednostek,
które swój los ostatecznie
związały
z tym regionem,
coraz silniej
zaczyna dochodzić do głosu poczucie więzi ogólnobieszczadzkiej.
Najbardziej
obiektywnym
sprawdzianem
postępujących
procesów
integracyjnych są coraz czqściej spotykane małżeństwa
mieszane polsko-ukraińskie
i polsko-greckie.
Autorka zwraca też uwagę, że podstawową
rolę w powstawaniu
jednolitego
i zwartego społeczeństwa
bieszczadzkiego
odgrywa stabilizacja
ludności osadniczej
i jej przystosowanie
do nowych warunków,
co w dużym stopniu
uzależnione
jest od polityki władz centralnych i lokalnych.
Pracę zamykają wnioski. Biernacka stwierdza, że w miejsce regionu o dużym
zr(,żnicowaniu narodowościowo-religijnym
wykształciło
się obecnie w Bieszczadach
jednolite
społeczeństwo
polskie
z niewielką
domieszką
ludności
ukraińskiej,
w zdecydowanej
większości
należące do kościoła rzymsko-katolickiego.
Zatarte
zostały zewnętrzne
cechy dawnych
grup narodowościowych
poprzez unifikację
układu przestrzennego
wsi, budownictwa,
stroju itd.
W miejsce dawnego społeczeństwa
jednolitego
zawodowo (rolnicy), powstaje
społeczeństwo dwu zawodowe, chłopo-robotnicy,
co zwłaszcza we wsiach o dużych
gospodarstwach
rolnych jest zjawiskiem niekorzystnym.
Zmianie uległa struktura
własności ziemi. W miejsce rozdrobnionych
gospodąrstw, często karłowatych,
powstają gospodarstwa
indywidualne
10-20 hektarowe.
Zmienił się zasadniczo krajobraz
regionu przez zwiększenie
w górskich partiach ob::zarów zalesionych,
rozbudowę
dróg, budowę zapór wodnych w Solinie
i :Vlyczkowcach.
Wszystkie te i inne ·zmiany spowodowały
podniesienie
się poziomu umysłowego ludności, wciągnięcic
jej w orbitę spraw ogólnonarodowych.
Przełamana

�296

Recenzje,

pl'zegląrly

wyrlawnictw

i czasopism

została definitywnie
dawna izolacja poszczególnych
wsi i całego regionu. Ludność
czerpie wzory postępowania spoza regionu.
Książkę kończy Biernacka
porównaniem
procesów integracyjnych
w Bieszczadach i na ziemiach Polski północnej i zachodniej,
przy czym stwierdza,
że
to co dziś dzieje się w Bieszczadach, można porównać jedynie z sytuacją w pierwszych latach po wojnie na zachodzie i północy.
W omawianej
książce, podobnie zresztą jak w poprzednio
wydanych,
Biernacka sięga po temat nie zaliczany do tradycyjnego
repertuaru
tematów podejmowanych
najczęściej
przez etnografów.
Oryginalność
zainteresowań,
umiejętność
dostrzegania
problemów dotąd nie poruszanych,
stosowanie własnych metod w ich
rozwiązywaniu
stanowią
najbardziej
charakterystyczną
cechę warsztatu
naukowego autorki. Swieżość spojrzenia wiąże się u niej z benedyktyńską
pracowitością.
Biernacka
dociera do wszystkich
źródeł jakie mogą przynieść jej dane o życiu
wiejskiej ludności w Bieszczadach. Bazuje przede wszystkim na doskonałej znajomości terenu, na własnych obserwacjach
i materiałach
zebranych
drogą bezpośrednich rozmów, wywiadów, ankiet. Tymi ostatnimi posługuje się zwłaszcza tam,
gdzie pragnie uzyskać obiektywne,
ilościowe dane o występowaniu
pewnych zjawisk, aby w ten sposób uchronić się od nieścisłych wniosków wysnuwanych
nieraz przez badaczy na podstawie jednostkowych,
subiektywnych
relacji informatorów.
Wykorzystuje
Biernacka
zarówno literaturę
przed- i powojenną
przedmiotu,
jak i wszelkie plany, rozporządzenia
i raporty (publikowane
i służące do użytku
wewnętrznego)
władz państwowych
i lokalnych. Czerpie też pełną dłonią z publicystyki i dziennikarstwa.
Godną podkreślenia
jest zwłaszcza jej doskonała cricntacja w tych dwu ostatnich
kategoriach
źródeł, dotąd często nie branych pod
uwagę przez badaczy współczesności.
Na przykładzie
Bieszczadów
widzimy dopiero, jak zasadniczą rolę w kształtowaniu
się współczesnej wsi odgrywa odgórna
polityka
osiedleńcza,
agrarna,
kulturalna
itd. Natomiast
artykuły
dziennikarskie
eddają z dużą precyzją życie współczesne, reagują na najbardziej
aktualne, palące
sprawy
naszego dnia powszedniego,
stanowią
więc jedno z najlepszych
żródeł
w śledzeniu współczesnego nurtu życia.
Praca skonstruowana
jest w ten sposób, że sam czytelnik niejako współpracuje z autorką w dochodzeniu do ostatecznych
wniosków. Krok po kroku obserwujemy
dzieje ludności
bieszczadzkiej,
od jej tradycyjnego
obrazu sprzcd 11
wojny, poprzez ciężkie zmaganie się w okresie walk, aż po wzrastanie
na dawnych zgliszczach nowego życia, które jakżeż opornie zapuszczało korzenie na tej
Eiegościnnej
ziemi. Każda
nowa myśl autorki
znajduje
tu pełną podbudowę
w udowodnionych
faktach, w każdym zdaniu czuje się wszechstronną
znajomość
zagadnienia,
terenu, ludzi i spraw. Przy tym tekst nie jest przeładowany
stroną
opisową. Wybrano tylko ten materiał
dowodowy, który prowadzi do rozwiązania
naczelnej
problematyki,
pomijając
inne
sprawy,
nie związane
bezpośrednio
z głównym nurtem dowodzenia.
I jeszcze jedna uwaga. Oto wyczuwa
się w tej pracy, że autorka
umie
posługiwać
się obraną przez siebie metodą, że myśli zgodnie z jej kategoriami.
Uwaga ta może wydawać się na pOzór tak oczywista, że aż nie warta pGdkreślenia; niestety, tak nie jest. Jakżeż często w pracach
naszej specjalności,
po
niezwykle ambitnym wstępie metodologicznym
następuje
właściwy temat potraktowany w kategoriach
jak najbardziej
tradycyjno-opisowych.
Ta deklara tywność,
nie poparta umiejętnością
zastosowania
wyznawanych
zasad, w konstrukcji
właściwej pracy jest jedną z naszych wad kardynalnych.

�Recenzje, ]Jrzegląrly

wydawnictw

297

i czasopism

Praca nie pozbawiona
jest pewnych, niewielkich
zresztą usterek, z których
r.ajznaczniejsza polega na pewnych powtórzeniach.
Wydaje mi się jednak, że nie
łatwo ich uniknąć wobec tendencji autorki do wszechstronnego
naświetlenia
zagadnienia, do przebadania
najpierw zjawisk w reprezentatywnych
wsiach, a następnie, niejako
w poprzek
tego podziału, poprzez analizę pewnych
dziedzin
kształtującej
się nowej, zintegrowanej
już częściowo kultury
w ujęciu całego
regionu.
W sumie
książkę Marii Biernackiej
należy przyjąć jako jedną z najciekawszych i najbardziej
wartościowych
pozycji literatury
etnograficznej
ostatnich
lat.
Anna

Pożywienie
ludności wiejskiej.
-Lewickiej. Muzeum Etnograficzne

Praca zbiorowa pod
w Krakowie, Kraków

Kowalska-Lewicka

red. Anny Kowalskiej1973, ss. 320.

Cechą charakterystyczną
rozwoju wielu dyscyplin naukowych
jest obserwowane szczególnie w ostatnim
ćwierćwieczu
dążenie do badania
interesujących
ich zjawisk w sposób możliwie pełny i wszechstronny.
Takie stanowisko pociąga
za sobą potrzebę korzystania z wyników badań innych nauk, a częstokroć wymaga
tak oczywistego w nauce wspólnego rozwiązywania
postawionych
kwestii badawczych. W naukach ścisłych proces ten obserwujemy
od dawna, przy czym obok
caleko idącej integracji
nauk dochodzi do atomizacji
zagadnień badawczych,
co
powoduje wyodrębnianie
się ich jako nowych kierunków. Procesy te nie są obce
naukom społecznym, a wśród nich i etnografii,
z której wyodrębniły
się już
folklorystyka
i etnomuzykologia
(obecnie sztuka ludowa przejawia
bardzo silne
tendencje w tym kierunku).
Właśnie wyrazem tych nowoczesnych prądów integracyjnych
na gruncie etnografii było niewątpliwie
zorganizowane
w Krakowie
Ogólnopolskie
Seminarium
poświęcone tradycyjnemu
pożywieniu ludowemu i narodowemu.
Odbyło się ono
\V kwietniu
1971 r. pod patronatem
Muzeum Etnograficznego
w Krakowie i Oddziału Krakowskiego
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Spotkanie
to umożliwiło po raz pierwszy w historii bezpośrednią
wymianę doświadczeń, przedstawienie metod badawczych
i wyników
badań wszystkich
dyscyplin
naukowych
zajmujących
się zagadnieniem
pożywienia. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele archeologii, historii, etnografii, reprezentanci
higienistów i fizjologów, lekarzy, ekonomistów
oraz tzw. żywieniowców.
Wybranie
tego tematu
za naczelny
problem Seminarium
jest wynikiem rosnących zainteresowań
nauki polskiej tak
ważnymi ze społecznego punktu widzenia zagadnieniami
pożywienia i dobrze się
~tało, że inicjatywę na tym polu wykazali etnografowie.
Organizatorom
Seminarium należą się słowa uznania także za udostępnienie
szerszemu odbiorcy przedstawionych w toku obrad materiałów
w postaci niniejszego wydawnictwa.
Artykuły zgrupowano w czterech działach l; piąty dział stanowi cenne uzu-

1 Dział l: Stan i wyniki
badali nacI pożywieniem
Tradycje
i przemiany
w pożywieniu
wsi polskiej;
wienia; IV Gospodal'ka mleczna ludów pozaew·opejskich.

II

prowacIzonych
III Monografia

przez różne dyscypliny;
Tóżnych cIzialów poży-

�298

Recen?je, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

pełnienie
zasadniczej
tematyki
w postaci "Materiałów
do bibliografii"
o pożywieniu 2.
Omówienie zawartości ilIDleJszego tomu wypada zacząć od pierwszego zestawu
artykułów.
Daje on dobry pogląd na metody i wyniki badań nad pożywieniem,
właściwe dla różnych dyscyplin naukowych.
Pierwszy
artykuł zwraca uwagę na rolę pożywienia
w kulturze.
Podkreśla
szczególnie fakt, że pożywienie jest dziedziną, która nie ogranicza się tylko do
czynności zaspokajania
potrzeb biologicznych
człowieka,
lecz jest środkiem
do
określania
jego miejsca w danej społeczności 3. Pożywienie
spelniając
funkcje
społeczne jest wynikiem określonych stosunków kulturowych,
podziału wewnątrzgrupowego, jest regulowane zwyczajami i normami obyczajowymi. Niestety, badania etnograficzne,
jak dotąd, ograniczały się przeważnie do opisowego traktowania
pożywienia,
nie wykraczając
poza ramy opracowań
monograficznych 4. Pewnego
rodzaju podsumowaniem
tych badań mogą być opracowywane
w Polskim Atlasie
Etnograficznym
mapy wybranych
zagadnień 5. Podobnie ma się rzecz u archeologów, którzy najwięcej problemów napotykają
przy właściwej interpretacji
żródeł.
Jakkolwiek
materiał
archeologiczny
jest dość obfity, to jednak jest on bardzo
wyrywkowy,
a co za tym idzie, wszelkie stwierdzenia
dotyczące pożywienia są
hipotetyczne 6. Jeżeli chodzi o historyków,
to badania
nad historią konsumpcji
żywnościowej prowadzą oni zasadniczo w dwóch dziedzinach - historii gospod:Hczej i historii kultury
materialnej.
Stan badań i ich wyniki wraz z podstawowymi problemami
teoretycznymi
ukazuje w swoich artykułach
M. Dembińska 7.
Zupełnie odmiennie prowadzą badania nad pożywieniem
higieniści i fizjolodzy. Rozpatrują
oni to zagadnienie
od strony wpływu żywienia na budowę, rozwój oraz stan zdrowia człowieka. Zamieszczony
w niniejszym
zbiorze artykuł
z tego zakresu przedstawia
wyniki badań Instytutu
Medycyny Pracy i Higieny,
koncentrujące
się na poznaniu aktualnego sposobu żywienia rolników i ich rodzin
w okresie nasilonych
prac w produkcji roślinnej i zwierzęcej B. Autorka artykułu
skrótowo przedstawia
metody prowadzenia
badań, a ich wyniki ujmuje tabelal ycznie.
Lekarze
zajmujący
się pożywieniem
zwracają
przede wszystkim
uwagę na
jego zdrowotny
aspekt, określając
zapotrzebowanie
człowieka na substancje
od··
żywcze w różnych okresach jego życia i w różnych warunkach
bytowych, a także
porównują
ilości i wartości
pożywienia
ze stanem
zdrowotnym
ludności oraz
oceniają jego wpływ na rozwój ludności 9.
Żywieniem interesują
się również specjaliści z dziedziny rolnictwa i ekonomii,
obejmujący
badaniami
problemy
dotyczące analizy poziomu spożycia, jego prz€mi;;n i tendencji rozwojowych
oraz ustalenia prognez spożycia, a także zagadnie2.r.
P. Dekowski,
Materialy
do bibliogmfii
pożywienia
Ilutowe,!o
UJ Polsce, s. "1);)-:311:
L. Narojek,
Wybór.
piśrni-ennictwa
z :U:..k,1·CSU l)(tclart
nad s}&gt;osobel1t
iywieni(l
'l{(fn().~ci
-wiejskiej .. s. 313-315.
3 Z. Szromba··Ryso\.va,
Kulturowe
i społeczne znaczenie lJoŻ"ywienia. s. 9-14.
J Potwierdza
to artykul
Z. Szromba-Rysowej,
Rozwój etnugm/ic . ,ll!Jcll ."";'lfcre'uwati
pożYl.l'ieniel1l. ludności tviejskiej w Polsce, s. 47-5l.
5 J. Bohdanowicz,
Pożywienie
w pracach Polskiego Atlasu Etnufjlu/iczneuu,
s .. i:I-jj2.
fi H. Burchard,
Stan bada11 nad pożywieniem
ludów neolitu na zi.c"miach pol-skich, s. 15--22.
'7 M. Dembińska,
Badania h'istoryczne
nad po.żywienle'ln 10 Polsce, s. l.:i-:Hi; hUlli,e. Z badan
nall dziennymi
racju1ni żywnościowymi
1V XIll-XIV
W., s. 3H-4;1.
S Z. Stankiewicz,
Współczesne
badania
nad .i'ywienient
ludn()ści
tci('js/':icj.
s. 1;:;-7r;.
9 K. Dlllżniewska,
Metodyka
i wyniki
badań lekm'slcieh na&lt;l 'pu'ut)('.,,(/{t.':uwillnia Itldnoici wiejskiej w 'wojetvództwie krakowskim,
s. 77-&amp;7.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

299

i czasopism

l1ia adaptacji
metod ekonomicznych
do badania
konsumpcji
popytu
wśród
luóności rolniczEj.
Omówienie źródeł i wyników badań znajdujemy
w pracy A. Międzybrodzkiej 10. Kolejny zaś artykuł wskazuje, źe również na polu miedzynarodowej
współpracy związanej z badaniami
nad pożywieniem
ludowym jest dużo do dokonania 11. I wreszcie ostatnie dwa artykuły
(o charakterze
komunikatów)
informują
« odpowiednich
badaniach
Instytutu
Zywności i 2ywienia
w Warszawie 12 oraz
o :\luzeum Gastronomicznym
w Budapeszcie 13.
Pozostałe artykuły niniejszej pracy (a jest ich w sumie 29) mają charakter
"zczegółowych
opracowań
różnych
aspektów
interesującego
nas
zagadnienia.
IV większości są to artykuły
o nastawieniu
etnograficznym 1\ inne z kręg,u
pracowników Instytutu
2ywności i 2ywienia 15 oraz medycyny i służby zdrowia 16.
Podsumowując,
żywić należy nadzieję,
że wyrażona
we wstępie
myśl, iż
,.książka ta da początek dalszym, zarówno etnograficznym,
jak i międzydyscyplinarnym badaniom nad pożywieniem ludowym i narodowym",
doczeka się pomyślnej realizacji.
Grzegorz Skalski

Bohdan Baranowski, Zycie
P\VN, Warszawa 1975, ss. 252.

codzienne

ma lego

miasteczka

w XVII

XVIII

w.,

Literatura
fachowa o polskich małych miasteczkach
jest ciągle uboga, chociaż
organizmy te, ze względu na swój przejściowy wiejsko-miejski
charakter
stanowią
wdzięczne pole do badań zarówno socjologicznych,
historycznych,
jak i etnograficznych. Jedn"kże w ostatnim okresie problematyka
małych miasteczek
zaczyna
być podejmowana
w większym wymiarze, co wiąże się m. in. z planową aktywizacją tego typu struktur
lokalnych.
Wiedza o dzisiejszym
miasteczku
polskim

10 A.
szą

szkotę

Międzybrodzka,
Rolniczą

w

Baaania

Krakowie,

nad

spożyciem

ludności

wiejskiej,

prowadzone

przez

Wyż-

s. a9-9S.

11 M. Markus, Polsko-słowackie
powią:ania
na przyklaazie
pożywienia
ludowego,
s. 103-109.
12 M. Szczyglowa,
Instytut
Zywno.5ci
i Zywienia
w Warszawie
nowo
powstala
placówk"
naul.:owa, s. na-102.
13 E. Sergo, Tradycyjna
yaslrononUa
węgierska
i. Muzeum
Gastronomiczne
w Budapeszcie,
s. 1\1-113.
14 W .. Jostowa,
Poźywienie
pasterzy
na
polskiej
Orawie;
IVI. Kopacz,
Pożywienie
ludowe
n" polskim
Spiszu
w &lt;lru(Jiej
potowie
XIX
i w XX wieku;
M. Golubkow,
Tradycyjne
i wspótc.:'(','me pożywienie
rnies.zkańców
dolnośląskiej
wsi
Wr,zosy;
A. Kowalska-Lewicka,
Tradycyjna
produkcja
mas/a
w Polsce;
K .. Tagiela, Typy
ma.'lnic
w Polsce
i ich
występowanie
w świetle
ska rtowań
Polskie(Jo
Atlasu
Etno(Jr"iic.zne(Jo;
tegoż, Stępa
w Polsce;
L. Hajówna,
Tradycyjny
wyrób
chleba
w .zachodniej
części
wojewód.ztw"
krakowskie(Jo;
J. P. Dekowski,
Rośliny
d.ziko
rosnące
w tradycyjnym
pożywieniu
chtopów
kozienickich;
S. K. Hamarneh,
Tradycyjna
proaukcja
mlecz n"
u; Jordanii;
A. Kowalska-Lewicka,
Tradycyjna
produkcja
mleczna
w Mauretanii;
K. Wolski,
Pl'.zetwurstwo
mleka
u /udno.5ci
(Jór Sulejmana
(A/(Janist"n-P"kistan).
15 L. Narojek,
Anali,za zmian
sposobu źy'wienia
ludności
w jerlnej
ze
wsi lubelskich
w rejonie
słabo
uprzemysłowionym;
1". Starzyńska,
Akcja
oświatowa
na wsi
a zmiany
w sposobie żywienia nu pr,:'yklaclzic jecllU! j ze wsi woj. lubelskiego,
s. 155-178.
16 L. Szponar,
Z. Stankiewicz,
\V. \Vrońska-Węclaw,
A. Paciorkovvska,
2ywienie
i stan
ocliywiania
luclno&lt;~ci 'wiejskiej
w jednej ze wsi w rejonie uprzemysławianym,
s. 179-186.

�300

Recenzje, pl'zeglqdy

wydawnictw

i czasopism

byłaby niepełna bez uświadomienia
sobie historycznych
uwarunkowań,
które wyznaczyły im tylko właściwą specyfikę·
Baranowski,
wytrawny
znawca obyczajowości
małych zbiorowości lokalnych,
postarał się o pokazanie, jak wyglądało życie codzienne małego miasteczka \\. XVII
i XVIII wieku. Autor oparł się w swej książce głównie na obszernych, dotąd nie
badanych
materiałach
archiwalnych
z terenu
Polski Srodkowej,
zwłaszcza zaś
województw:
sieradzkiego,
łęczyckiego, rawskiego oraz Ziemi Wieluńskiej.
Baranowski zaznacza, że chociaż województwo
rawskie,
historycznie
zaliczane jest
do Mazowsza, a pozostałe do tzw. Wschodniej
Wielkopolski,
to wszystkie one
stanowią specyficzną całość.
Obraz codziennego życia mieszkańców
miasteczek
osadził autor w realiach
ich materialnego
wyposażenia,
w charakterystyce
rozplanowania
przestrzen:1ego,
jak i w systemie zabudowy mieszkalnej i gospodarczej.
Na charakterystykę
obrazu życia małych miasteczek
składa się dwadzieścia
rozdziałów,
w których
autor zawarł najbardziej
typowe problemy.
Pisząc np.
o organizacji
władzy i sądownictwa
w miasteczkach,
autor zwraca uwagę na
mechanizm
ich funkcjonowania,
na sytuację prawną mieszczan, na istotne różnice, które wynikły
z podziałów klasowych
oraz z tego, czy miasteczko
było
własnością kościelną, królewską
czy szlachecką. Jednocześnie
zwraca uwagę na
organizację
i rolę gmin żydowskich
w miasteczkach,
szczególnie zaś na rolę
kahału, który posiadał władzę nie tylko odnoszącą się do spraw religijnych, ale
także do spraw gospodarczych.
Podstawowymi
zajęciami ludności małych miasteczek były: rzemiosło, handel
i rolnictwo.
Baranowski
pokazał na konkretnym
materiale
źródłowym
istotne
sprawy związane z tymi profesjami. Trzeba powiedzieć, że autor doskonale trafia
przykładami,
starając
się jednocześnie
jak najzwiężlej
zilustrować
całość zagadnienia. Znajdujemy
więc zarówno realia związane z działalnością
cechó\\', jak
również problemy bytowe i socjalne majstra i czeladnika. Bardzo ciekawie i plastycznie przedstawione
zostały przez autora
zagadnienia
związane
z rynkiem
zbytu, zwłaszcza zaś barwny obraz jarmarku.
Typowym
zjawiskiem
było to, że ludność
miasteczek,
oprócz uprawiania
rzemiosła i handlu, zajmowała
się również rolnictwem.
Baranowski
wyrGlża opinię, że "na ziemiach Polski Środkowej prawie połowa "obywateli" miała mniejsze
lub większe kawałki ziemi ornej" (s. 61). W mniejszym stopniu rolnictwem zajmowała się ludność żydowska. Autor podkreśla,
że gospodarstwa
mieszczańskie
stały na wyższym poziomie niż gospodarstwa
chłopskie, na których to spoczywał
ciężar pańszczyzny. W miasteczkach, podobnie jak na wsi, funkcjonował
kalendarz
gospodarski, wyznaczany przez daty poszczególnych świętych.
Z tematów, które zwykło się zaliczać do tradycyjnego
inwentarza
etnograficznego, warto wymienić
rozdział zatytułowany:
"Odzież, pożywienie, higiena".
Odnośnie do odzieży zwrócono uwagę, że w końcu XVIII w, dość znacznie zaznaczył się w małych miasteczkach
na omawianym
terenie wpływ mody \\-ielkomiejskiej,
na pograniczu zaś ze Śląskiem, a więc na terenie Ziemi Wieluńskiej,
ubiór dyktowany był według mody niemieckiej. Biedniejsze warstwy mieszczańskie
nadal jednak
nie odbiegały
ubiorem
od ludności wiejskiej.
Nadal produkcja
odzieży odbywała
się na terenie
własnego gospodarstwa,
bu ty zaś, jak pisze
Baranowski,
nosily bogate mieszczki, reszta natomiast
chodziła boso. Podobnie
rzecz się ma, jeśli chodzi o pożywienie nie różniło się ono zasadniczo od
chłopskiego.

�Recen:je,

przeglądy

wydawnictw

301

i czasopism

Problem funkcjonowania
norm i wzorów w obrębie małego miasteczka
zawarty został w wielu rozdziałach.
Zdaje się jednak,
że został stosunkowo
mało
\yyeksponowany,
chyba na tyle jednak, jak można sądzić, na ile pozwalał autorowi zrekonstruować
to zagadnienie
materiał żródlowy. I tak dla przykładu,
działanie opinii publicznej w małym miasteczku
zostało pokazane głównie przy okazji
omawiania
instytucji
małżeństwa.
Również przy tej okazji zwrócono uwagę na
niektóre aspekty kultury duchowej, zwłaszcza zaś na stronę wierzeniową.
Dowiadujemy się więc, że w miasteczkach
kwitła wiara w
siły nadprzyrodzone,
że
nCl.porządku dziennym były stosowane przeróżne zabiegi magiczne przekazywane
z po&lt;;olcnia na pokolenie. Sprawie działalności czarownic poświęcił autor odrębny
rozdział, w którym omówił społeczno-religijne
przesłanki
powodujące
rozwój tego
ponurego zabobonu. Przy tej okazji obszernie omówione zostały procesy oczary.
Książka Zycie codzienne maI ego miasteczka
zawiera wiele cennego materiału
historycznego
o tematyce etnograficznej.
Jak się zdaje, Bohdan Baranowski
uprawia historyczną
etnogn.fię
z nie mniejszą
pasją co historię.
Godne uwagi są
zamieszczone przez autora ilustracje,
a szczególnie te, które są reprodukcją
starych dziewiętnastowiecznych
sztychów.
Bolesław

Januszkiewicz

Aleksander Błachowslii, Skarby w skrzyni
maLowanej,
czyli o sztuce ludowej
Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza,
Warszawa
1974, s. 223, ilustr. 44.

inaczej,

Wiedza przeciętnego
obywatela
na temat sztuki ludowej, jej miejsca w kulturze narodowej oraz dalszych jej perspektyw
rozwojowych,
stanowi pewną sumę
poglądów i opinii urobionych
przez publicystów
i dziennikarzy
a opartych
na
dość powierzchownych
obserwacjach
zjawiska.
Rośnie w ten sposób rozbieżność
pomiędzy obiegowymi
osądami ogółu społeczeństwa,
a rzetelną
wiedzą etnograficzną odnoszącą się do tej dziedziny kultury ludowej.
Intencja
napisania
"inaczej
o sztuce ludowej",
jak to w tytule
zaznacza
A. Błachowski, wynika z zaangażowanej
postawy autora, który w sztuce ludowej
widzi ważny czynnik kształtowania
kultury współczesnego
narodu. Problem postawiony przez autora jest szeroki i bardzo złożony. Błachowski
podejmuje
bowiem
próbę diagnostycznego
rozpoznania
opinii i sądów odnoszących się do sztuki ludowej. Autor z pasją stara się rozprawić
z tymi nagromadzonymi
poglądami,
które
w sposób wartościujący,
często nieświadomy,
wpływały ujemnie na potoczne rozumienie sztuki ludowej i jej roli w życiu społeczeństwa
polskiego.
W książce zawarł
autor bogaty materiał
żródłowy,
poczynając
od schyłku
Oświecenia, a na czasach obecnych kończąc. Błachowski
trafnie
dobrał materiał
ilustrujący
różnorakie
podejście do sztuki ludowej w Polsce. Autor zaakcentował
zmienne społeczno-ekonomiczne
uwarunkowania,
które w poglądach
na sztukę
ludową wyraziły się od bezkrytycznego
entuzjazmu,
przez absolutną
jej negację,
aż do dnia dzisiejszego, kiedy to sztukę ludową zaczyna się potocznie utożsamiać
ze "straganiarską
brzydotą".
Z poglądami
na ludową twórczość
artystyczną
wiąże się ściśle zagadnienie
nadzoru artystycznego
i ochrony sztuki ludowej. W książce zagadnienie
to potraktowane zostało z dużą wnikliwością
w przekroju
historycznym.
Przy omawianiu

�302

Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

tych spraw zwrócono uwagę na te czynniki, które działalność opiekuńczą krępowały lub wręcz ją uniemożliwiały,
Odnośnie do spraw związanych z zapo'trzebowaniem
na rękodzieło ludowe, autor nie podziela opinii, jakoby w przeciwieństwie
do dawnego, dzisiejszy twórca nie
miał rozeznania potrzeb odbiorcy, że produkuje w "ciemno", Błachowski upraszcza
sprawę wyjaśniając,
iż "różnica między "wczoraj"
a "dziś" polega na tym, że
dawny odbiorca lepiej wiedział czego poszukuje i więcej ufał artyście, jego fachowym kompetencjom,
a obecny zbyt często czuje się upoważniony
do pouczania
"prymitywnego"
twórcy ludowego, bo posiada więcej od niego cenzurek szkolnych" (s, 217), Zagadnienie
rozwoju twórczości ludowej w aspekcie wzajemnego
oddziaływania
twórcy i odbiorcy jest ciągle sprawą, która wymaga odrębnych
etnosocjologiczny{:h
badań. Niemniej, jak się wydaje, udział odbiorcy jako użytkownika
w kształtowaniu
sztuki ludowej jest dzisiaj dość znikomy. Z drugiej
strony wiadomo, że cepeliowskie komisje artystyczne
nie zastąpiły dawnej miej~cowej społeczności, która opiniowała
ludową twórczość według swoich potrzeb
i tradycyjnych
konwencji
artystycznych.
Działalność
tych komisji w znacznej
mierze chroni jednak dawne formy i wartości estetyczne przed szybkim ewoluowaniem w kierunku tandetnych
wyrobów pochodzenia mieszczańskiego,
w mniejszym stopniu
natomiast
jest czynnikiem
inspirującym
zmiany
pod względem
formy i treści.
Ponieważ książka Błachowskiego
jest jedną wielką polemiką, dlatego też wypowiedzi i opinie autora nie mają charakteru
rozstrzygającego
problem. Tak na
przykład trudno zgodzić się z autorem na zamknięcie
ludowej twórczości artystycznej tylko zasadniczo w obrębie zbiorowości wiejskiej. Autor przyjmuje dziewiętnastowieczne
rozumienie
pojęcia "lud", odnoszące się wyłącznie do warstw~'
chłopskiej,
dlatego nie zaliczył do sztuki ludowej
ani wiejskiej,
ani miejskiej
twórczości amatorskiej.
Nie wiadomo również, czy kryterium
"patologicznych odkształceń umysłu" eliminuje z grona twórców ludowych każdego, czy tylko w przypadku Nikifora i Heródka.
W książce Skarby w skrzyni maLowanej nie zabrakło również wielu gorzkich
uwag pod adresem etnografii. Autor zwrócił uwagę na szereg niejasności terminologicznych,
na brak precyzyjnych
kryteriów
dla oceny ludowe]
działalności
artystycznej.
Słusznie domaga się naukowego uporządkowania
niektórych
zagadnień sztuki ludowej i określenia "co jest co". Niesłusznie natomiast
twierdzi, że
literatura
etnograficzna
"jest hermetyczna
i mało pociągająca"
(s. 1(3), Zgodzić
się należy z autorem,
że powierzchowność
opinii i sądów o kulturze
ludowej
wynika m. in. z braku syntetycznych
opracowań
tego zagadnienia,
szczegól:1ie
zaś z braku
współczesnego
podręcznika
ujmującego
całość kultury
ludowej
w Polsce.
Na zakończenie
mnIejszego
omówienia
trzeba powiedzieć,
że w literaturze
etnograficznej
jest to pierwsze kompleksowe
opracowanie
wiążące się z ideologiczną sferą sztuki ludowej w Polsce. W książce zamieszczono sporą liczbę ciekawych ilustracji
oraz mały słowniczek terminów i pojęć, adekwatnych
do poru~zanej problematyki.
BoL.eslaw Januszkiewicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6200" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6180">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/40ee45324d714df6d71fb84769f18235.pdf</src>
        <authentication>6886e198664fa2b9ecf7246c103e38a6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73848">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3469</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73849">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73850">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3252</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73851">
                <text>Recenzje; Edward Waligóra, "Bogactwo jest tu nic. O rzeźbach i wierszach Józefa Janosa" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73852">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1, s.61-63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73853">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73854">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73855">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73856">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73857">
                <text>N

II.

1. C h r y s t u s

w

t ę c z y , w y s . 250 c m ,
r z a s i c h l u , 1970 r.

kościół

E D W A R D W A L I G Ó R A , Bogactwo
jest tu nic. O rzeźbach
i wierszach
Józefa
K r a k o w i e , K r a k ó w 1979, f o r m a t 21,6 X 21 c m , 18 s t r o n
tekstu, streszczenie
i n i e m i e c k i m , 121 i l u s t r a c j i
czarno-białych. Nakład
1000
egz.

W 1979 r . M u z e u m E t n o g r a f i c z n e w K r a k o w i e z o r g a ­
n i z o w a ł o z w i e l k ą s t a r a n n o ś c i ą w y s t a w ę r z e ź b Janosa
z D ę b n a , jednego z najstarszych
żyjących
wiejskich
ś w i ą t k a r z y . Z g r o m a d z o n o ze z b i o r ó w m u z e a l n y c h i p r y ­
w a t n y c h co s i ę t y l k o u d a ł o o d n a l e ź ć , r z e ź b y ,
rysunki,
wiersze. K o m i s a r z e m w y s t a w y b y ł Maciej
Beiersdorf.
Z r o z u m i a ł e , ż e n a czas w y s t a w y n i e u d a ł o s i ę p r z y g o ­
t o w a ć katalogu. Dlatego, podobnie jak w i n n y c h p r z y ­
p a d k a c h (zegary, m a l a r s t w o K . G a w ł o w e j ) z d e c y d o w a n o
w y d a ć s t a r a n n i e p r z y g o t o w a n ą k s i ą ż k ę — o p r a c o w a n ą na
p o d s t a w i e m a t e r i a ł ó w z e b r a n y c h do w y s t a w y . P o w s t a ł a
monografia, w y d a n a bardzo estetycznie (oprać. Janusz
T r z e b i a t o w s k i ) , ze z d j ę c i a m i J a c k a K u b i e n y . Jest t o w y ­
d a w n i c t w o w r ę c z wzorowe, dzięki k t ó r e m u u d a ł o się
w tekstach i zdjęciach u t r w a l i ć dla potomnych obraz
r z e ź b i a r z a , k t ó r y — j a k pisze W a l i g ó r a — jest
od
przeszło półwiecza kontynuatorem miejscowej
tradycji,
w k r ę g u k t ó r e j w y r ó s ł i k t ó r a u k s z t a ł t o w a ł a j e g o oso­
bowość".
J a n o s u r o d z i ł s i ę w D ę b n i e 10 g r u d n i a 1895 r . P o d ­
czas I w o j n y w a l c z y ł w a r m i i a u s t r i a c k i e j n a
froncie
w Karpatach Wschodnich. „Po
d w ó c h latach wróci)

w

Mu­

Janosa.
Muzeum Etnograficzne w
w języku francuskim,
angielskim

s t a m t ą d jak z piekła, z głębokim urazem psychicznym.
W o j n a p o r o z r z u c a ł a m u m y ś l i " . Po w o j n i e z a j m o w a ł s i ę
kołodziejistwem, robił beczki, sąsieki, meble. W y k o n y w a ł
dla siebie i s ą s i a d ó w p i ę k n i e zdobione ł y ż n i k i , zydle, l i ­
stwy, półki góralskie. Zaczął wówczas stawiać kapliczki,
r z e ź b i ć . N a d o b r e z a c z ą ł r z e ź b i ć , g d y m i a ł 28 l a t . W i e l e
jego prac znajduje się w kościele i w okolicy. N a j b a r ­
dziej j e d n a k l u b i p ł a s k o r z e ź b ę .
W a l i g ó r a o m a w i a s z c z e g ó ł o w o ż y c i e Janosa, p o d k r e ś ­
la iż m i a ł o n ś w i a d o m o ś ć s w e g o t a l e n t u i B o ż e g o p o s ł a n ­
n i c t w a . W k o ń c u lat trzydziestych r z e ź b i e n i e stało się
j e d y n y m jego z a j ę c i e m . Nie z a ł o ż y ł rodziny, s t o p n i o w o
i z o l o w a ł się coraz silniej od otoczenia. W l a t a c h po I I
w o j n i e n a s t ą p i ł n o w y okres w jego t w ó r c z o ś c i .
Z a c z ą ł p i s a ć p o e z j e , w y k o n y w a ć c y k l e r z e ź b do k o ś ­
c i o ł ó w , m . i n . w R z e p i e n n i k u S t r z y ż e w s k i m . W 1950 r .
pod w p ł y w e m z m i a n z a c h o d z ą c y c h w życiu s p o ł e c z n y m
kraju i nowych założeń polityki kulturalnej"... podejmu­
j e t e m a t y k ę ś w i e c k ą . W 1953 r. w y k o n a ł c y k l „ W i e l c y
Polacy". A u t o r zwraca u w a g ę na c h ł o n n o ś ć u m y s ł u r z e ź ­
b i a r z a k t ó r y „... u w r a ż l i w i o n y n a p r z e b i e g w y d a r z e ń w
K r a j u , p o d c h w y t y w a ł dla swej t w ó r c z o ś c i m o t y w y z w i ą -

61

�II.

2. O ł t a r z ,

w y m . 400 X 270

cm, kościół

zane z u r o c z y s t o ś c i a m i , o b c h o d a m i i r o c z n i c a m i " . N i e
r z e ź b i ł j e d n a k p o d gust k l i e n t ó w . W latach s z e ś ć d z i e s i ą ­
t y c h p r a c o w a ł p r z e w a ż n i e na z a m ó w i e n i a do k o ś c i o ł ó w
wiej skich.
T e k s t W a l i g ó r y jest rzeczowy, i n f o r m a c j e , k t ó r o u d a ­
ło m u s i ę z g r o m a d z i ć b u d u j ą , w i z e r u n e k l u d o w e g o a r t y ­
sty, c z ł o w i e k a t r u d n e g o , nieraz s k ł ó c o n e g o z otoczeniem,
z o d b i o r c a m i jego dziel. O m a w i a j ą c r z e ź b y Janosa w s k a ­
z u j e n a ź r ó d ł a j e g o p m y s l ó w , na i n s p i r a c j e e s t e t y c z n e
— z a r ó w n o „ w y s o k i e " (np. z a m k i e m w Niedzicy), j a k
i „niskie" (podhalańskim kiczem pamiątkarskim). W a l i ­
g ó r a o m a w i a r y s u n k i i p o e z j ę Janosa, w k t ó r e j m y ś l
i w y o b r a ź n i a t w ó r c y n i e r o z ł ą c z n i e z w i ą z a n a j e s t ze s ł o ­
wem.
Ja b y m c h c i a ł p r z e j ś ć
i wybadać i wydostać

62

przez

ten

artyzm

w

M u r z a s i c h l u , 1970 r .

Który

s k r y t y je'it przed

j a b y m go to c h c i a ł go
pisze w j e d n y m z t e k s t ó w .

ludźmi
odkryć

W ś r ó d zamieszczonych wierszy jeden jest dla m n i e
s z c z e g ó l n i e p i ę k n y . P o k a z a ł e m go k i e d y ś w s z e ś ć d z i e s i ą ­
t y c h l a t a c h J u l i a n o w i P r z y b o s i o w i . C h c i a ł go d r u k o w a ć
w „ T w ó r c z o ś c i " . Oto jego p o c z ą t e k :
Szumi woda, szumi

rzeka

i d z i e ona n i c n i e czeka
nie obziera się t u na nic
o n a z d ą ż a do s w y c h g r a n i c
Woda jest to siła w i e l k a
ona c i ą g n i e magnes ś w i a t a
n i m ó g b y t u ś w i a t b y ć bez
w s z e l k i e f a b r y k i s ą za n i c

niej

�3. F i e t a , f r a g m e n t

W

W o d a j e s t to s k a r b w i e l k i
co o b m y w a b r u d y w s z e l k i e
N a r o ś l i n y t y z jes d o b r a
w o d a w o d a idzie z m o r z a
i obejdzie w k o ł o ten świat
ona w c i ą ż t u t a k w ę d r u j e . . .
w i e r s z a c h t y c h pisze J a n o s :
...ino m i t u c h o d z i o to
by s ł o w a m i a ł y znaczenie
by n i k o m u nie u b l i ż y ć
i do szercza g w o ź d z i a n i e w b i ć

jący
bym

olta;

W a l i g ó r a daje w k s i ą ż c e obfity w y b ó r zdjęć, o r i e n t u ­
w r ó ż n y c h e t a p a c h t w ó r c z o ś c i Janosa. J e ś l i m i a ł ­
zgłosić j a k i e ś w ą t p l i w o ś c i , to t y l k o j e d n ą .

Czy nie b y ł o b y m o ż l i w e w y d a w a ć t a k i e „ p o - w y s t a wowe" książki wspólnie z j a k i m ś w y d a w n i c t w e m , tak
aby m o g ł y się z n a l e ź ć w k s i ę g a r n i a c h c a ł e g o
kraju?
W t e d y i n a k ł a d b y ł b y w i ę k s z y i ł a t w i e j b y ł o b y do n i c h
d o t r z e ć . A nie w ą t p i ę , że z n a l a z ł y b y licznych i w d z i ę c z ­
nych czytelników.
Aleksander

J.

Jackowski

Kubiena

63

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6842" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6822">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3bca42c6980cf76d51e2e89921652c54.pdf</src>
        <authentication>99a5267f7182af0606eae5c802d7326c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81584">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3438</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81585">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81586">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3223</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81587">
                <text>Recenzje: Leopold Schmidt, "Volskunst in Osterreich" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81588">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2, s.112-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81589">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81590">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81591">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81592">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81593">
                <text>Zbigniew Benedykłowicz

R

E

C

E

N

Z

J

E

Leopold Schmidt, Volskunst in Osterreich [s. 200, 150 i l . w t y m 33 barwne, 42 r y s . F o r u m
Wien-Hannover 1966

P r e z o n t a e j a s z t u k i l u d o w e j A u s t r i i m o g ł a b y , c z y toż p o w i n n a
rozpoczynać się o d d e f i n i c j i pojęcia

„sztuka

ludowa"

—

Praca

piszo

i

L e o p o l d S z m i d t , a u t o r szeregu prac poświęconych m u z e a l n i c t w u ,
ludoznawstwu i historii sztuki ludowej
der

ósterreichischen

manischen
in

in

iiber

gerates

in

der Stand

der Alten

der Erforschung

aus

1 9 4 6 — 1 9 5 8 , 1959), w y d a w c a

Erwerbungen

W

roder

Weit.

Material

zwierzęcy:

Belrach-

(skarbiec

Arbeits-

Formy

Osterreich.

Neuer

bole, prototypy,

w i e l u katalogów

oraz

Kraj

i jego

Ścianę

ischen

B d I . Wien

Świadomość,

zur

europą-

Sondorschrifton der Vereinos f u r Volks-

Maskenforschung,

kundo i n Wien,

Beitrage

iż

wewnątrz.

młody

termin

łóżka,

i

wozy).

Następnie

i wyodrębnieniu zakresu badań pozwala przyjąć a u t o r o w i

bardzo

i

tkanie,

dla ozytelnika

i

roboty

u d a n ą ze w z g l ę d u n a c e l p r a c y , j a k i f r a p u j ą c ą
perspektywę
przojawy

stopniowego

do istotnych

przybliżenia

elomentów

się p o p r z e z

sztuki ludowej.

wieloznaczność, trudność r o z g r a n i c z e n i a

zjawisk

o d i n n y c h , niejasność j e j g r a n i c s t a n o w i z d a n i e m
o

j e j szczególnym

uroku.

To

jakby

mijalności

ludowej

autora

Pierniki,

także

Znaki

i dom. Sień

domowe
dalej:

zegary).

przedstawia
skór,

sprzęty

Sprzęt

i naczynia
i

Tekstylia

Maski,

Sztukę

religijną,

omawia

Tarcze

strzelnicze,

ludowa

Czym

jest zatem

Wiemy,
braci

przydać

dziale

„Bajki

dziecięce

i

bracia

Grimm.

domowe"

dałoby

nie chcielibyśmy pominąć a n i jednego p o d a n i a , a n i jednej
żartu, anegdoty,

dowcipu,

które znalazły

po

się

Podaniami,

ludowej,

prze-

obrzędowe,
Sztukę

b y uchwycić

pisma,

anonimo­

niejako

w rozdziale

jej

Sztuka

ludowy.

Sagą, L e g e n d ą , Ż a r t e m , D o w c i p e m .

badań

Podobnie

rzecz się m o ż e m i e ć ze sztuką l u d o w ą . Jeśli b o w i e m

— j a kpo­

etnograficzno-ludoznawczego

systematyczny,
Austrii.

encyklopedyczny
Jednakże

niemal

przogląd

d w a wspomniane

wyjścia: porównanie s z t u k i ludowej

schematu,

teoretyczno-formalnych
sztuki

wyżej

do bajki, j a k i

punkty

dziodzictwo

studiów H a b e r l a n d t a wyrażające się w uwzględnieniu szerokiego

sagi,

się w t y m

dziele, i które dały p o w ó d , b a ! sprowokowały d o d a l s z y c h
nad

sztuce

tradycyjnego

ludowej

u t r z y m a ć w świetle współczesnych badań n a d bajką. P o m i m o t o
legendy,

w

który przebiega o d ogólnych zagadnień

że n i e w s z y s t k o , co znalazło się w o p u b l i k o w a n y m przez

Grimm

i artysta

wrażenie

rozumienie i zakres, j a k n a

g r u n c i e badań l i t e r a c k i c h u c z y n i l i t o z „ b a j k ą "

rozważań

Porządek k o l e j n y c h rozdziałów pozornie t y l k o możo sprawiać

bajka — p y t a m y dalej. Możnaby

sztuce l u d o w e j o d p o w i e d n i o podobne

bajce

dzianie
maglowaniem

Pieczywo

ten s a m stan rzeczy, z j a k i m m a m y

przy

skórzany,

poświęca uwagę

zwyczaju)
i

sanie

(przędzenie

z praniem,

wości i a u t o r s t w a

(literatury)".

(narzędzia

przechodząc d o szczególnie c i e k a w y c h
zwyczajowej

lawę

ule,

strój

i haft

plecenie

Sufit,

stół,

naczynia,

jeszcze j e d n o — społeczne i o s o b o w e o b l i c z o

do czynienia

szyldy).

i piec.

i skrzynie,

na drodze podobieństwa: „Przypomina o n a p o d t y m względem
n a gruncie Opowiadania

podcienia.

(emblematy,

Palenisko

związane

sym­

ukształto­

i

szafy

(kufry,

i

b y w d r u g i e j części:

i kopie),

tego t y p u s z t u k i . M o ż n a się zbliżać d o n i e j z w i e l u s t r o n , także

rozpatrywanej

ludzkie),

znaki

b y n a k o n i e c z a t r z y m a ć się n a d p r o b l e m a m i

Grafikę,

elementy

material

zwierzęce,

kuchenno-domowe,

zdobienie

sztuki

Zwornik
podstawowe

i zawartość,

Podwórze

n a d s z t u k ą o b r z ę d o w ą (Sztuka

Właśnie t a

konstytutywne

sprzęty

na drutach,

i prasowaniem),

konkretno

sztuki

haft,

roślinne,

omawiając

kołyski,

o d z n a c z a się w c a l e szczególną jasnością w określeniu p r z e d m i o t u

schyłku X I X w i e k u , n i o

Formy

wzorcowe

Mebłe

pracy,

l u d o w a " , pochodzący zaledwie sprzed

plecionka,

metale),

formy

Sztuki

jak

włókno,

i bramę.

chłopskiej

Kategorie

kamień,

kulturowego.
Izbę,

części

zagadnionia

poprowadzić czytelnika przez:

ludowa

i wykładzinę.

i siedliska,

„sztuka

konstrukcją
stopniowego

rośliny,

form,

wyobrażenia

sztuka

takie

symboliczne,

(zasady

i mur. Drzwi

pułap

t e n stosunkowo

glina,

formy

krajobrazu

Dom

1955).

rogi;

form,

przejrzystą
o.vą z a s a d ę

z wielu stron.

kolejno

(korzenie,

kości,

i znaczenia

(Masken

У olkskundliche

się

d w u zasadniczych

funkcji,

wanie

Mittcle-uropa.

z

autor omawia

specjalnego o p r a c o w a n i a dotyczącogo m a s k i w środkowej E u r o p i e
in

piorwszoj

Ludowej

Volksmobel

des bauerlichen

1 9 5 5 ; Votivbilder

Osterreich,

Hislorisierung

1 9 6 3 ; Farbige

Problem,

1 9 6 4 : Bauernwerk

Niedcrósterreich,

der

odznacza

zbliżania się d o s z t u k i l u d o w e j

(Gescliichte

Volkskultur

1 9 6 4 ; Die

Osterreich,

ais museologisches

lungcn

1 9 5 1 ; Die

Yolkskunde,

Epochc

Volkskunde

w t y mkraju

Schmidta

układem treści, odzwierciedlających

Verlag],

europejskiego

tła p r z y

sprawiają, ż e m a m y
stronną prezentacją
pomnienie
jącego

omawianych

przez

autora

t u do czynienia z bardzo
sztuki ludowej

kwostiach

oryginalną,

wiolo-

w ogóle. Służy t e m u

przy­

już n a wstępie o r o l i zasadniczego c z y n n i k a

istotę tego t y p u s z t u k i , a także

określa­

narzucającego

pewien

w i a d a a u t o r — za sztukę ludową uznać i przyjąć t o , co M i c h a e l

szczególny sposób podejścia p r z y próbach j e j r o z u m i e n i a .

Haberlandt

t u o zagadnienie f u n k c j i . B e z uwzględnienia — j a k sugestywnio

rozpoczął gromadzić p r z e d

z górą

siedemdziesięciu

Chodzi

l a t y i co s t a n o w i o d t a m t e j p o r y d o dziś o k o l o k c j i A u s t r i a c k i e g o

t o okrośla a u t o r — „ z w o r n i k a f u n k c j i " n i e t y l k o t r u d n o b y ł o b y

M u z e u m L u d o z n a w c z e g o w W i e d n i u , a także t o , co z g r o m a d z o n e

myśleć

zostało

poszczególnych

w

regionalnych

muzeach

0 prezentację s z t u k i l u d o w e j

całego

kraju,

to gdy

w A u s t r i i t r o s k a t a k a jest

idzie
całko­

w i c i e zrozumiała. Chęć „ a b y n i o pominąć n i c z e g o " , n a w e t

tego,

o

precyzyjnych

artystycznej

form

ustaleniach

przodmiotów,

czasowo-przestrzeimyeh
różnych

obróbki i rozwiązań p l a s t y c z n y c h ;

t r u d n o b y było uchwycić t o , co najbardziej

wykluczyć

i

n i e jost t u t a j

zabiegiem czysto technicznym,

który

w spadku badawczej
pominąć
1 w

tych

niczego"

i muzealnej

zawiera

budzących

t r a d y c j i " . W chęci „ a b y n i o

się głęboka

może

gatunkową

formach z marginesu, z pogranicza

świadomość,

także

stanowi o i c h istocie

sposobie istnienia.
P r z e j a w ó w i p r z e d m i o t ó w s z t u k i l u d o w e j n i o d a się b o w i e m

zredukować
patrywane

do i c h wartości estetycznych.
t y l k o j a k o ekspresje

artystyczne

N i e mogą

być

lecz p r z e d e

zjawiskach,

k i m j a k o ekspresja k u l t u r y . A b y zbliżać się d o i c h najgłębszych,
n a j b a r d z i e j p i e r w o t n y c h — w sensie — p i e r w s z y c h znaczeń ( t u k ,

się d r o g a d o lepszego p o z n a n i a i s t o t n y c h obszarów i j ą d r a t e g o ,

j a k się m ó w i w p r z y p a d k u każdej s z t u k i o j e j k u l t o w y c h

co bez zastrzeżeń i d z i ś n a z w a l i b y ś m y sztuką l u d o w ą .

niach),

takie

pozwala

n a stawianie

autor pozostawia

które

zresztą

Podejście
częstokroć

o t w a r t y m i , n a s t a w i a n i e i rozważanie

mów, któro prowokują

112

pytań,

do dalszych

badań.

roz­

wszyst­

Sztuki kryjo

wątpliwość

innych zjawisk

że

ich

i c h zmionności,

e w o l u c j i , a więc życia p r z e d m i o t ó w w czasie, ale przede w s z y s t k i m

co w świetle współczesnych badań n a d sztuką ludową należałoby
streszczałby się w f o r m u l e : „ p r e z e n t u j e m y t o , c o odziedziczyliśmy

przojp.wów

proble­

należy odczytywać

jo nie jako

teksty

j a k o k u l t u r o w e . „ W y s t a r c z y pomyśloć o n i e z l i c z o n y c h

ale

przedsta­

w i e n i a c h M a d o n n y z dzieciątkiem n a ręku ( t y p u M a r i a h i l f )
s p o t y k a m y wśród świętych obrazów, n a obrazach

korze­

artystyczne

jakie

modlitownych,

�II.

1. Ołtarzyk

domowy,

T y r o l . I I . 2. Ł y ż n i k i , 1840, 1835.

się

z k o r z e n i , osobliwie wyrosłych i ukształtowanych konarów i ga­

w n i c h n i e t y l k o postać M a t k i B o ż e j , ale p o p r o s t u m a t k i tulącej

łęzi. D o n i c h nałoży n a j b a r d z i e j w A u s t r i i słynny łaskami i c u d a m i

m a ł e d z i e c k o d o p i e r s i , a co z a t y m i d z i e cała w i e d z a n a t e m a t

krzyż,

bosko-ludzkich

znajduje

malarstwie

n a szkle,

malarstwie zdobiącym

związków

miłości,

małżeństwa,

ujęta w p r o s t y wzór. O b r a z y t e u m i e s z c z o n e
wane

na

nasadkach

traktować

łóżek,

tylko jako

na

jako

Odbija

macierzyństwa

u wezgłowia, malo­

baldachimach

pozostałość

skiego malarza m e b l i . Trzeba

meble.

byłoby

umiejętności

błędem

i talentu

spojrzeć n a n i e przede

wiej­

wszystkim

n a część g ł ó w n e g o e l e m e n t u u m e b l o w a n i a , k t ó r e

podczas

zrobiony
się

Strassengel
słowo

z

w

w

korzenia,

centrum

pochodzący

z

pielgrzymkowego

ok.

1225 r .

kultu

S t y r i i ) . Czasami, t y m oświetlającym

ciemnej,

niejasnej,

ludowej

etymologii.

słowem

Oto

jawne i u k r y t e związki pomiędzy z n a k i e m , symbolem,

przedsta­

w i e n i e m i k o n o g r a f i c z n y m a słowem legendy i t r a d y c j i , w s p o m i n a
S c h m i d t niezrozumiały p r z e z długi czas d l a h i s t o r y k ó w i h i s t o ­
ryków sztuki fakt przypisywania p a t r o n a t u n a d szewcami

n a świat n o w o n a r o d z o n y c h . „Spojrzenie t a k i e p o z w a l a

św. E r h a r t a . A n i b i o g r a f i a t e g o w c z e s n o h i s t o r y c z n e g o

nie

tylko

która

zasadniczą

w

jedność

cząstkowych

obrazów w z o r c o w y c h ,

sztuki

formułach

jest

w

jej

funkcji

realizacją,

sakralnej,

odtworzeniem

a r c h e t y p o w y c h , rzeczywistości

jest

rozważając

ślubu „ w n o s i " się d o d o m u , b y s ł u ż y ł o p ł o d z e n i u i p r z y j m o w a n i u
uchwycić

który

maryjnego

z Regensburga,

a n i legendy

osobie

biskupa

o n i m , ani lokalna tradycja

i u w i e l b i e n i a z j a k ą s p o t y k a się S t . E r h a r t n i e d a j ą

czci

żadnego

mitycznej

p o w o d u d o t a k i e g o skojarzenia. Z pomocą p r z y c h o d z i t u właśnie

( t u w p i e r w o t n y m z n a c z e n i u m i t u : rzeczywistości pełnej t a j e m n i ­

z j a w i s k o l u d o w e j e t y m o l o g i i , o której u n a s kiedyś pisała C e z a r i a

c y i t a j e m n i c y pełni), p o d n i e s i e n i e m i uświęceniem sfery

Baudouin

codzien­

de

Courtenay

(wyprowadzenie

z

patronów

ności — a u t o r p r z y w o ł u j e t u d l a p o r ó w n a n i a a n a l o g i c z n e f u n k c j o ­

świętych i n a z w z n i m i skojarzonych —

nowanie

o d bólu g ł o w y : J a k o b — d e r K o p f ( g ł o w a ) , św. B o n i f a c y

„Ostatniej W i e c z e r z y " Leonarda

da Vinci w

dawnym

imion

n p . św. J a k u b c h r o n i
opiekuje

r e f e k t o r i u m : sali c o d z i e n n y c h posiłków k l a s z t o r u dominikańskie­

się w z r o s t e m f a s o l i ( d i e B o h n e — f a s o l a ) , w j ę z . r o s . Św. G l e b t o

go —

patron

ale także każe widzieć k a ż d y p r z e j a w s z t u k i l u d o w e j

jako

o d zboża

i siewu

(„Gleb

siejajet

chleb")

zajmuje

o r g a n i c z n ą część s z e r o k i e g o s y s t e m u , k t ó r y m j e s t k u l t u r a l u d o ­

orką, a św. E l i a s z o d deszczu ( Ш а - l i j a t i ) zsyła deszcz. W

wa.

mowie
Przedstawiając

w

kolejne

elementy

i

Austrii

autor omawia

i c h zanurzenie

zwyczaju,

obrzędowości.

Często

działy
w

przedmiot

sztuki

ludowej

folklorze,

tradycji,

przedstawiony

t u w świetle otaczającego go słowa, słowa-wierzenia,

jest

przysłowia,

to

skrócone

zdrobniała

imię

św. E r h a r t a b r z m i E r t l ,

nazwa

ostrego

półokrągłego

a Ertl

nożyka

się

potocznej
—

Ortl

(das

Ort)

u ż y w a n e g o p r z e z szewców d o cięcia skóry. Św. E r h a r t m a s w o j e
ściśle o k r e ś l o n e

miejsce

w

kalendarzu świątecznym

rządzących z m i a n a m i p o g o d y .

i

regułach

Św. E r h a r t „ z a c i n a " , a właściwie

l e g e n d y , pieśni, a n e g d o t y

fragmentu tak tradycji czy literatury

jednocześnie p r z e c i n a , p r z e r y w a okres świąt B o ż e g o N a r o d z e n i a

ludowej, jak i literatury

pięknej —

zobrazowania

i czyni to zapewne —

temat

pisanego

gdy np. dla

w i a r y w c u d o w n e wartości materiału, wierzeń n a

magicz-

n o - s a k r a l n y c h właściwości n i e z w y k ł y c h w kształtach k o r z e n i
a u t o r przywołuje f r a g m e n t n o w e l i R u d o l f a K r i s s a .
bowiem

zjawiskiem,

ludowej

zasadę

odzwierciedlającym

przypisywania

w

występowanie

(Nierzadkim

sztuce

m u atrybutu

Jego święto

—

obchodzone

owego

jest

ostrego

przy pomocy
szewskiego

nożyka.

Ukazując poszczególne e l e m e n t y , p r z e d m i o t y , działy s z t u k i

kulturze

l u d o w e j n a t l e odpowiadającej i m t r a d y c j i , obrzędowości

magiczno-sakralnych

wartości

n e j , z w y c z a j u , obrzędowości r o d z i n n e j , n a t l e najszerzej

i funkcjonowanie

tradycji ludowej

szeregu

—

przy­

8 stycznia.

i

różnym r o d z a j o m materiału, jest w miejscowej
pobożności

—

jak powiada autor —

nej k u l t u r y

duchowej

słynących

też f e n o m e n o l o g i c z n e

łaskami obrazów, obiektów i i c h k o p i i , które u f o r m o w a n e zostały

rozumienia kultury.

dorocz­

pojmowa­

realizuje S c h m i d t strukturalistyczne czy
p o s t u l a t y systemowego, resp. całościowego

113

I

�И . 3. B ł o g o s ł a w i e ń s t w o d o m o w e m a i . n a p a p i e r z e ,

Praca

S c h m i d t a jest tyleż s a m o s t u d i u m s z t u k i l u d o w e j

kultury ludowej. Pokazuje

co

w sposób d o b i t n y , że s z t u k a l u d o w a

1777. U . 4. L i s t miłosny, K a r y n t i a .

związanej

z

kołyską.

Przedstawiając

historię

tej

ikonografii

S c h m i d t z w r a c a naszą u w a g ę n a c i e k a w o z a g a d n i e n i e

nie tylko

s t a n o w i doskonałe m e d i u m d o u c h w y c e n i a i p o z n a n i a i s t o t n y c h

„ o p a d a n i a " w z o r ó w , p r z e d m i o t ó w z g ó r y d o dołu, n a co

cech

powszechnie

tego

typu

kultury.

Jest

to strukturalizm

żargonem s t r u k t u r a l i s t y c z n e j n a u k o w e j
jej

nie

obciążony

raczej d o t r a d y c j i m o r f o l o g i c z n o - o r g a n i c z n e j ,

kultury

od

l u d o w e j , ale także n a i c h krążenie, p r z e n i k a n i e z dołu d o g ó r y ;
p o k a z u j e m i a n o w i c i e j a k t e n całkiem świocki p r z e d m i o t o niejas­

klasycznej,

poetyc­

k i e j i d e i r o z u m i e n i a części n a t l e całości i p o z n a w a n i a

całości

poprzez jej elementarne

zwykle

się w a n a l i z a c h s z t u k i l u d o w e j i

nawiązujący

terminologii, wolny

nawyknień i założeń. J e s t -to „ s t r u k t u r a l i z m "

wskazuje

cząstki, z jaką s p o t y k a m y się u

Goe-

n y c h i z a g a d k o w y c h początkach, którego ostateczne

uformowanie

się w p o s t a c i k o ł y s k i n a p o p r z e c z n y c h l u b w z d ł u ż n y c h b i e g u n a c h ,
którego

rozwój,

rozprzestrzenianie

się

zanik,

dają

się

ująć

w

są t u r a c z e j

c z y t e l n e , zwłaszcza t a m gdzie a u t o r rozważa

d o s t a j e się d o s z t u k i s a k r a l n e j . Z n a m i e n n e p r z y t y m j e s t , ż e t a

zagadnienia

j a k znak,

symbol,

obraz

wzorcowy

•—

takie

praobraz,

k o n k r e t n y m d a t o w a n i u pomiędzy

i

t h e ' g o . Jeśli zaś i d z i e o spuściznę fenomenologiczną, t o n a w i ą z a n i a

sakralizacja

dziecięcego m e b l a , następująca

używając w p r o s t pojęcia „ a r c h e t y p u " zarówno w t y m znaczeniu

swoje

źródło

w

środowisku

z j a k i m m a m y do czynienia w psychoanalitycznej t e o r i i Freuda,

katolicyzmu.

O

kołysce

j a k i i n t u i c y j n i e spotykający

pośród

się z i n n y m trochę

n u r t e m rozu­

m i e n i a t e g o t e r m i n u ( J u n g , E l i a d e ) , g d y śledzi t a k i e w ą t k i j a k

tych

„Idea

np.

w

wiecznego

sztuce

powrotu"

ludowej

—

„drzewa

Adama

i

zasada

realizowana
form

skomplikowanych historycznie i ma­

teriałowo z d e t e r m i n o w a n y c h
rodziców

jako

przetrwanie prostych, odwiecznych

symbolicznych w bardziej
rzeczywistości",

(także

rozwinięciach),

symbole

„rajskiej

życia", wyobrażenia „piorwszej

Ewy",

symbolika

„świata

pary

odwróconego".

A l e i t u z n a m i e n n a j e s t oszczędność. S c h m i d t t o p r z e d e w s z y s t k i m
z n a k o m i t y opowiadacz,

specjalista i znawca

swego p r z e d m i o t u ,

k t ó r y j a k b o t a n i k , a l b o o g r o d n i k d z i e l i się całą s w o j ą
wrażliwością, doświadczeniami

wiedzą,

z d o b y t y m i , t a k l a t a m i studiów,

jak i p r a k t y k i , któremu n i e potrzeba żadnych zbędnych n a u k o ­
w y c h podpórek, żeby pokazać piękno swego z i e l n i k a , czy o g r o d u
( t u odpowiednio: muzealnych zbiorów i kolekcji s z t u k i ludowej).
Jego opowieść
wyjaśniania,
szewski

w o l n a jest o d wszelkich n a u k o w y c h
wykładu,

nożyk

nauczania.

biskupa Ertla

Wspomniany

pojawia

się w

schematów
co

trakcie

dopiero
ogólnych

teoretycznych rozważań n a d s y m b o l a m i i z n a k a m i , i i c h związkiem
ze s ł o w e m , a n i e w r o z d z i a ł o d o t y c z ą c y m o b r ó b k i s k ó r y ,
zaś w r o z d z i a l e

poświęconym kołysce z a m i a s t n u d n y c h opisów

konstrukcyjno-technicznych
tu

do

114

znów

niezbędnego

i

minimum

typologicznych,
mamy

zredukowanych

omówienio

ikonografii

Znane

Rzymie

świętych

tradycji

Nieznana

świadectwa
relikwii

jest

kultu

używania

m a miejsce

do

obrazu

historii

środkowej
w

świeckiego

i

północnej

Europy.

zwyczaju

kołysania

dziecka

do

świeckiej

jak

jakie

niemiecko-

Analizuje

i k o n o g r a f i i kościelnej. P o k a z u j e

się

żłobu.

świętej,

n a t e r e n i e I t a l i i , następnie n a obszarze

-języcznym
„kołyski"

kołyski

też

świę­

rozwijającego

Chrystusowego

W s p o m i n a j ą c o t y m S c h m i d t śledzi o w e p r z e n i e s i e n i e
tradycji

prze­

wieku ma

ludowej

t r a d y c j i średniowiecznego

są j e d y n i e

kultu

w X I I I

franciszkańskiej,

milczy Ewangelia.

najrozmaitszych

relikwii.
w

l a t a m i 1300—1900,

temat

przeniesienie

tradycji

mówiącoj

0 n a r o d z i n a c h d z i e c i ą t k a B o ż e g o ściśle w i ą ż e się z d z i a ł a l n o ś c i ą
klasztorów żeńskich i formującej się p o d i c h w p ł y w e m pobożności
1

zwyczajów

związanych

z

obchodami

Bożego

Narodzenia.

W s p o m i n a t u zarówno o kołysce pochodzącej z k l a s z t o r u M a r i a - M e d i g e n , z p i e r w s z e j p o ł o w y X I V w . , związanej z działalnością
pochodzącej

ze S z w a b i i m i s t y c z k i M a ł g o r z a t y

E b n o r , j a k togo

s a m e g o r o d z a j u „ k o ł y s c o C h r y s t u s o w e j " , j a k a z a c h o w a ł a się d o
dziś

w

zbiorach

Bawarskiego

Muzeum

Narodowego.

w r e s z c i e j a k ścisłe z w i ą z k i ł ą c z ą w k r a c z a j ą c ą
Bożego

Narodzenia

kołyskę

z

rozwojem

do

pieśni

Ujawnia

obrzędowości
—

kołysanki,

kolędy, czego przykładem m o ż e być kołysanka a u t o r s t w a j e d ­
nego z najbardziej

znaczących

w

X I V w . liryków

—

Mnicha

z S a l z b u r g a ( „ J ó z e f i e miły, pomóż kołysać d z i e c i ą t k o " ) . K o ł y s k a
p o k a z a n a t u jest także j a k o i s t o t n y element przedstawień i w i -

�d o w i s k bożonarodzeniowych, j a k n p . „ludus i n c u n a b u l i s C h r i s t i "

p r z e m i e n i a się w b a r d z o w n i k l i w ą a n a l i z ę t w o r z y w a ,

pochodzącego z o k . 1400 r o k u i powszechnie

m a m y d o c z y n i e n i a z „ m a t e r i a ł e m " a b a r d z i e j w ł a ś n i e z t w o-

krajów

alpejskich,

widowiska

powstałego

w V i l l a c h , c z y też rozwijających

sposoby

życie M a r i i P a n n y .

najprawdopodobniej

się w ś r o d o w i s k u

s k i m średniowiecznych f o r m d r a m a t u —
wiających

znanego n a terenie
franciszkań­

tzw. mirakli,

Omawiając

przedsta­

różne t y p y

kołysek,

ich zdobienia, nie pomija Schmidt milczeniem

kołyski

r z у w e m-

Gromadzi

przy

tym

Schmidt

szereg

wspomnianej
związanych

zasady magicznej
z

mocy

przygotowaniem

materiału w

„stołeczków

na

czarownice",

Łucji,

M a x y m i l i a n a I i Małgorzaty B u r g u n d z k i e j dla i c h dzieci — F i l i p a ,

rozpoznać można k t o jest czarownicą; p r z y g o t o w u j e

zwanego później P i ę k n y m

leżności

i Małgorzaty

z

wymalowaną

„Zachowaj

w

miarę

Zaskoczenie

języku
we

jest

Austriackiej. Znajduje

Sztuki i Historii w Brukseli

niemieckim

dewizą

Maxymiliana

jednym

od

klącząc

różnic

podczas

regionalnych

różnych gatunków drzewa) —

z

w n o c Św.

nabożeństwa
dziewięciu,

w

lub dwunastu

z a s t a n a w i a się, zwracając

z głównych olementów

tej

cze

i

kształtować

bardziej

rozwinięto

„wyższe"

formy

i twórczości związanoj z obróbką i łączeniem różnych

Schmidta jej k o m p o z y c y j n y m

drzewa:

„leitmotywem"

—

porównaniem

s z t u k i l u d o w e j do b a j k i . B a j k a mówiąc i n n y m i słowami jest t u
zastosowaną

strukturą

porządkującą

rozległo

z

tych

świetle n a j b a r d z i e j
oryginalnego

sztuki

ludowej.

Widać

to

dobrzo,

spostrzeżeń

i

refleksji

zbudowanych

banalne informacje etnograficzne

wyrazu.

O t o omawiając

związany

nabierają

z różnymi ro­

k i e d y S c h m i d t o m a w i a materiał i z w r a c a uwagę n a w s p o m n i a n y

d z a j a m i materiału podział n a zajęcia męskie i kobiece,

f a k t p r z y p i s y w a n i a do jego różnych rodzajów

dziale

czeń

i wartości. N i e i d z i e

t u tylko o —

okroślonych

zupołnie

z p u n k t u widzenia funkcjonalno-utylitarnejanalizy —

zna­

poświęconym

zrozumiale

ukazuje

obowiązu­

najwyżej

ścisły

technik

miotów

z kolei kobiety

odpowiedniego,

określonego

materiału,

ale

obróbce g l i n y , g d y

podział —

je zdobią,

j ą c e w t w ó r c z o ś c i l u d o w e j p r a w o , że w y k o n a n i e p e w n y c h p r z e d ­
wymaga

z

lepienia gliny
—

mężczyźni

drugiej

z jednej

łepią

i

wyłącznie zajmują

p o t r a f i t o spleść w

taką

choćby

„Dzban

demoniczne

l u b cudowne

akcentując,

tę

jakże

wrażliwość

właściwości

charakterystyczną

na

materiału.
również

magiczne:

uroku,

c z a r u i szczególnej

mocy,

a co w

Schmidt

swoje

materiału

omówienie

od

i chleb

nie

takim

dlatego

o

kamieniu: „Kamień

jest

tajemnicze,

w

k a m i e n i u n i e wyraża

się żadna s z t u k a l u d o w a , lecz s z t u k a

rzeczywistości

przywołując
b a j k i do

zdaniu, w którym

mocarstwa"

—

od razu zarysowuje

zdaniu

—

się p r o b l e m , g d y

tworzywem
dogmacie,

siły

(mocy,

którego

mowa

potęgi),

obowiązującej

—

m o c y , zwłaszcza w t a k i m d r e w n i a n y m k r a j u , j a k A u s t r i a , t r u d n o

rozpoczyna

b y było pozbawić — j a k zaraz s k w a p l i w i e i z przekąsem k o m e n t u ­

tradycje

i wierzenia związane z Mandragorą, z t a l i z m a n a m i i a m u l e t a m i .
Coś n i e c o ś z r e s z t ą p r z e n i k a z t e j a t m o s f e r y

Dzban

poetyki

(Stoffheiligkeit)

korzoni,

zawsze r a z o m .

To

s z t u k i l u d o w e j s t a n o w i p e w n ą zasadę wartościowania materiału
zasadę świętości i m o c y

występują

dla

świata baśni, wrażliwość n a w s z y s t k o , co n i e z w y k ł e ,
pełne

i chleb

się

formułę:

d a d z ą się o d s i e b i e o d d z i e l i ć " . C z y też z n ó w c h o ć b y w

szczególną

co

powinowactwo

-symbolicznych,

ową

roz­
autor

garnki, kobiety

zaś w s p ó l n o t ę

i ciasta, którym

w

strony

właśnie o specyficzne z j a w i s k o w i ą z a n i a z n i m znaczeń d u c h o w o o

jest

w p o s t a c i pięknych, p o l n y c h treści, skrótowych s e n t e n c j i . W i c h

o b s z a r y b e z ł a d n y c h , m i e s z a j ą c y c h się z e s o b ą - f a k t ó w i z j a w i s k ,
n a świat

pracy

gatunków

intarsjowanie, fornir.

Wielo

składających

się

uwagę,

iż j e s t t o p r o b l e m w c i ą ż j e s z c z e n i e o b j ę t y b a d a n i a m i , n a i l e t e g o

opowieści. Pozostaje t o w zgodzie z przyjętym n a początku przez

konsekwentnie

kościele

się j e w z a ­

t y p u w i e r z e n i a i t r a d y c j e m o g ł y w p ł y w a ć n a t r a d y c j e rzemieślni­

wszystkim".
więc

których

działanie

zwyczajach

„ s t o ł e c z k ó w ś w . Ł u c j i " (są t o s t o ł e c z k i w y k o n y w a n e
na

mniej

ciekawych

spostrzeżeń i r e f l e k s j i , j a k n p . t a , k i e d y przedstawiając

H a b s b u r g ó w , k t ó r a o k . 1478 r . w y k o n a n a została n a z a m ó w i e n i e

się o n a p o d z i ś d z i e ń w M u z e u m

że

opowieści

S c h m i d t a i s p r a w i a , że omówienie „ r ó ż n y c h rodzajów m a t e r i a ł u "

je j o a u t o r , ale które j e d n a k s t a n o w i d o b r y
dalszych

rozważań,

mających

wykazać

do

p u n k t wyjścia
jokiogo

do

stopnia

z a w i e r a ć się w n i m m o ż e z a s a d n e , a d o j a k i e g o niesłuszne p r z e ­
konanie.

115

I

�Zwracając uwagę n a m a g i c z n e wartościowanie t w o i ż y w a t a k
charakterystyczne

dla poetyki

świata

bajki

i sztuki

ludowej,

czyni t o samo Schmidt w odniesieniu d o i n n y c h zjawisk —
kiedy o m a w i a znaczenia

i głęboką, sięgającą o d l e g ł y c h t r a d y c j i

symbolikę przypisywaną l i c z b o m
Sięga S c h m i d t także w p r o s t
zwyczaje

lepienia

np.

z ciasta

omawiając

obdarowy­

świąt d o r o c z n y c h

i ro­

obyczaj

ludowy, folklor

„Brauchkunst": s z t u k a użytkowa, którą dałoby

i w odpowiednich
zwyczajna

—

—

t r o p a c h języka polskiego:

zwyczajowa,

służąca

użytkowa

—

się

znaleźć

sztuka zwykła

użytkowania

—

—

uży­

życiu.

Zdaję s o b i e sprawę, że j e s t t o dość j e d n o s t r o n n e

pierniki,

figurek zwierząt i l u d z i ,

w a n i a się n i m i z o k a z j i n a j r o z m a i t s z y c h

—

teczna

i kolorom.
do bajki,

n y c h terminów , , B r a u c h t u m " : zwyczaj,

omówienie

p r a c y S c h m i d t a , ale n i e sposób w krótkiej recenzji pokazać t y c h
innych stron, gdzie Schmidt po zarysowaniu „struktury"

(żeby

d z i n n y c h ( n p . w o b c h o d a c h z w i ą z a n y c h z tradycją św. Mikołaja,

z n ó w o d w o ł a ć się d o t e r m i n ó w współczesnego s t r u k t u r a l i z m u ) —

w

śledzi k o n i u n k t u r y

obchodach

Bożego

Narodzenia,

w

weselach).

Przywołuje
i jednej

nocy,

w a n i a się o b r a z u

schwytanego

przez

terenie niezwykle

wyznawców A l l a c h a , który n a p y t a n i e zadane m u przoz

emira:

mianowicie

fragment

przedstawiający
„Kim

jest

642-ej

poganina

twój

Bóg?"

o p o w i e ś c i z Tysiąca
Dżamarkana,

odpowiada:

„Szlachetny

Panie,

i zdarzenia,
ciekawym

„południa",

protestantyzmem
od wschodu

kontaktami

śledzi k o m p l i k o w a n i e

f r a g m e n t p o t o , żeby p o k a z a ć j a k z a w a r t e w t e j sconie d o b r o t l i w e

średniowiecza,

szyderstwo

i

pogaństwem

wciąż

dałoby

a k t u a l n i e odnieść d o w i e l u z w y c z a j ó w t o w a r z y s z ą c y m
świąt

najbardziej

monoteistycznych

obchodom

religii. J a k w

towarzyszącym l u d o w e j pobożności p o s t a w a t y p u

się

tradycjach

Dżamarkany,

kompliko­

n a terenie

pejskie usytuowanie pomiędzy k u l t u r o w y m i wątkami

się d o b o g a , k t ó r o g o l o p i ę s o b i e z o w o c ó w d a k t y l i , m a s ł a i m i o d u ,

nad

ludowej

sztuka

w

z

się

królewska

i

katolicyzmem,

obszarami
obrazu

którym

częstokroć

Słowiańszczyzny.

sztuki i kultury

zwyczaj

„północy"

długotrwałymi

wiojski,

mieszają

się

sztuka
ze

(Reformacji)
XX.

przez
Kiedy

Barok

(Kontrreformację),

odsłania p r z e d

Kiedy

ludowej

od

chłopska

sobą,

społeczne, r e g i o n a l n e r ó ż n i c o w a n i e się p o c z ą w s z y o d
wiek

Austrii,

ze w z g l ę d u n a j e g o środkowoeuro­

modlę

a k i e d y go zjem robię sobie następnogo". S c h m i d t p r z y p o m i n a t e n
monoteizmu

wymiar historyczny

sztuki i kultury

poprzez

Odrodzenia

Oświecenie

n a m i proeos z r z u c a n i a

po

starej

w i a r a przez niego w y z n a w a n a jest wciąż czymś trwałym, ż y w y m ,

skóry z człowieka n i e m i e c k i e g o

obecnym.

m a c j i , K o n t r r e f o r m a c j i , różnej p o l i t y k i państwowej i r e g i o n a l n e j ,

Przedstawiając sztukę obrzędową u j a w n i a S c h m i d t głębokie
związki łączące p r z e d m i o t y

wykonane

z nietrwałych

przemija­

jących materiałów, używanych w środowisku w i e j s k i m podczas
obrzędów d o r o c z n y c h z p r z e d m i o t a m i rytuału i k u l t u górującymi
jedynie

szlachetnością

i

trwałością

tworzywa,

pokazuje

ich

jedność i tożsamość w sferze f u n k c j i s y m b o l i c z n y c h , j a k o z n a k ó w
stanu, władzy. W

opowieści S c h m i d t a j a k w bajce

obok siebie k o r o n a wiejskiej dziewczyny
Zielonych
izbie

po

używaną

w

uroczystościach

się

— królewny z obchodów

Świąt w regionie w i n n i c , z koroną p r a w d z i w e j

n i c z k i , z koroną
w

spotyka

coromonii dworskiej;

dożynkowych

k o r o n a m i g o c k i c h królów z a w i e s z a n y m i

wieniec

księż­

zawieszony
z

ofiarnymi

we wczesnym

z kwia­

t ó w , ziół, liści z k o r o n a m i z a c h o w a n y m i w s k a r b c a c h królewskich,
n a w i ą z u j ą c y m i zresztą w kształtach i o r n a m e n t y c e

do pierwot­

form.

poziomie

funkcji

symbolicznych:

wiońca,

korony

weselnej,

k o r o n y królewskiej, t e j z rytuału wyświęcania n a kapłana
k o r o n y ofiarnej —

ostatecznie

r y c y s z t u k i , wyprowadzający n p . zwyczaj k o r o n o w a n i a
Matki

Boskiej

„wieńczanja"

z
w

odległej
liturgii

antycznej

przeszłości,

bizantyjskiej

kościoła prawosławnego,

w

czy

zajmują się t y m o d d a w n a h i s t o ­

którym

zachowanej

do

obrazów

bądź

rytuału

w

tradycji

dziś n a d parą

biorącą

ślub t r z y m a się k o r o n y . W s p o t k a n i u t y c h p r z e d m i o t ó w , w t y m ,

żenie

domu,

wspólnoty

Schmidta rysuje
dającej

tak

wnikliwie

się jeszcze j e d n o

można

w

równoległym

staroniemieckiego
ilości,

chrześcijań­

jeszcze nikłym

występowaniu

imion

przy

s k i c h świętych w ciągu tysiąca l a t o d ówczesnego średniowiecza,
po reformacji i kontrreformacji, wojnach szwedzkich
misjach Jezuitów i Kapucynów niewiele

i tureckich

z n i c h ocalało.

Wśród

s z l a c h t y ukryły się j e d y n i e n a d r u g i m m i o j s c u — g d z i e za J a n a m i
i

Zachariaszami

spotkać

jeszcze

można

starych

niemieckich

R u d i g e r ó w i Gundakerów. W środowisku chłopskim i mieszczań­
s k i m zanikają k o m p l e t n i e o k . 1700 r o k u .
Z

t y c h rozważań h i s t o r y c z n y c h S c h m i d t a w a r t o n a k o n i e o

jednak

zasygnalizować

bardzo

ciekawą

interpretację

ludowego

m a l a r s t w a n a szkle. Jest o n o d l a n i e g o w y n i k i e m n i e t y l k o roz­
w o j u h u t szkła n a obszarze L a s u C z e s k i e g o i j e g o
zmian

h a n d l u domokrążnego
wnętrza

izby

w

X I X

wieku,

pogranicza,

wcześniejszych

chłopskiej, w p r o w a d z e n i a

glazurowanych

p i e c ó w k a f l o w y c h , k t ó r o p r z y c z y n i ł y się d o r o z j a ś n i e n i a w n ę t r z a
i

wzmocnienia

konsekwencją

efektów

tego m a l a r s t w a , ale przode

kontrreformacji. Schmidt

nazywa

wszystkim

malarstwo

na

s z k l e ludową sztuką k o n t r r e f o r m a c j i i w i ą ż e j e z obroną k a t o l i ­
c y z m u w B a w a r i i i A u s t r i i , rekatolizacją Czech i Górnego
tynatu, rozkwitem

centrów pątniczych

k a m i słynących, oraz

i kultem

Pala-

obrazów

sztuką b a r o k u hiszpańskiego i

łas­

włoskiego

katolicyzmu.
W

rozważaniach

historycznych

Schmidt

stosuje

bardzo

wyposa­

p r e c y z y j n e d a t o w a n i e , sięgając częstokroć d o ogólnoeuropejskiego

przez

k o n t e k s t u , n a przykład w świetnym omówieniu m a s k i uwzględnia

przedstawionej

oblicze

obserwować

początkowym

ż e kołyska wieśniaka sąsiaduje t u z dworską k o ł y s k ą ; w u k a z a n i u
wspólnoty sprzętów, p r z e d m i o t ó w składających się n a

językowym

p i e r w i a s t k a w s k a r b c u i m i o n . Z i c h przeważającej

rozwoju

A l e n i e t y l k o w a ż n e jest t u u j a w n i e n i e jodności i wspólnoty
na

na gruncie

procesie z a n i k a n i a p i e r w o t n e g o germańskiego i

średnio­

w i e c z u w kościołach hiszpańskich. W i e ń c e w y k o n y w a n e

n y c h roślinnych

co

średniowiecza n a s k u t e k R e f o r ­

sztuki ludowej,

się zamknąć w wąskich g r a n i c a c h jakiejś j e d n e j

nie

grupy

zarówno m a s k i z okresu osadnictwa rzymskiego
steriami

i

obrzędami

odgrywanymi

poddający

I m p e r i u m , j a k i m a s k i L o n g o b a r d ó w , aż p o średniowieczną m a s k ę

tymności, życia rodzinnego,

r e d u k c j i obszar

prywatności, i n ­

d o m o w e g o , w najgłębszej

warstwie

karnawałową

pokazaną

terenach

legionów

rzymskich

socjologicznej

na

związane z m i ­

środowisku

społecznej. S z t u k a i k u l t u r a l u d o w a w t y m ujęciu, t o także n i o
się

stacjonujących

w

naddunajskioj

n a t l e karnawałowych

t y l k o o kontynuację pewnej

w trójkącie m i a s t A u g s b u r g — W e n e c j a — W i e d e ń , ze szczególnym

Schmidt

pokazuje

sztukę l u d z k i e g o
Tu

na

—

t r a d y c j i badawczej
„Hauskultur":

coś w i ę c e j .

Sztukę

życia i p r a c y

marginesie

na

jeszcze

zainteresowanej

„kultury

i kulturę

domowej".
ludową,

refleksja:

być

umiejętność p o k a z a n i a s z t u k i l u d o w e j w jej głębokim
z

tradycją,

mitem,

wierzeniem,

obrzędem,

Książka

obchodów

zawiera

mapę

„Fastnaeht",
muzeów

może

ta

zespoleniu

obyczajem

Ilustraoje reprodukowane

zamkniętego

„Fasching"

(ostatki).

i zbiorów s z t u k i

ludowej

znajdujących

się w n i c h o b i e k t ó w i k o l e k c j i o r a z o b s z e r n ą b i b l i o g r a f i ę u s y s t e m a ­
tyzowaną rzeczowo według o m a w i a n y c h w p r a c y działów s z t u k i
ludowej.

wynika

n i e j a k o z bliskośoi, z t e g o s a m e g o źródłosłowia niemieckojęzycz­

116

obszaru

w A u s t r i i z dokładną informacją n a t e m a t rodzajów

ziemi.

jedna

uwzględnieniem

jako

z

krajów

alpejskich,

kategorią

się

tradycji

w s p ó l n e g o w s z y s t k i m m i e s z k a ń c o m z i e m i . C h o d z i t u zresztą n i e
szczególną

tradycji wywodzących

granicy

z recenzowanej

Zbigniew

książki. F o t . J . Świderski

Benedyktowicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5989" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5969">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4f7b3035e5a42aa8e5cf05460a2889f8.pdf</src>
        <authentication>f005ee6282005c3e5f5820cf008e9792</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71454">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5580</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71455">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71456">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71457">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71458">
                <text>Recenzje/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71459">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.99-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71460">
                <text>Steblik, Jakub</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71461">
                <text>Nieroda, Mariusz</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71462">
                <text>Nowak, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71463">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71464">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71465">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71466">
                <text>recenzje

99

W świecie rzeczy
Książka Tima Danta, wykładowcy socjologii na Manchester Metro­
politan University, wydana w serii Cułtura przez Wydawnictwo U n i werstytetu Jagiellońskiego jesienią 2007 roku, jest jedną z wciąż jeszcze
niewielu przełożonych na język polski pozycji traktujących o przedmio­
tach jako komponentach życia społecznego i quasi-spolecznych zależ­
nościach, jakie człowieka-podmiot z nimi wiążą. Autor przyznaje, że
impulsem do napisania książki było spostrzeżenie dotyczące proporcji
czasu, jaki on sam, jak i większość członków współczesnego społeczeń­
stwa, spędza, patrząc w ekran komputera czy telewizora zamiast w oczy
swej ukochanej. Doszedł do wniosku, że bardzo często z przedmiotami
łączą nas bliższe więzi niż z ludźmi.
T i m Dant,
Kultura materialna
w
rzeczywistości
społecznej,
Wydawnictwo Uniwer­
sytetu Jagiellońskiego,
Kraków 2007

Dant stawia tezę, że socjolodzy koncentrują się na stosunkach
i strukturze społecznej, pomijając wpływ i znaczenie kultury material­
nej na życie ludzi. Celem autora jest zmiana tego stanu rzeczy i zain­
spirowanie badaczy do myślenia o artefaktach jak o mających znaczenie
równoprawnych z podmiotami elementach życia społecznego.
Książka składa się z ośmiu rozdziałów, z których każdy przybliża
inną kategorię przedmiotów bądź zjawisk z nimi związanych, takich jak
konsumpcja, fetyszyzm bądź ich trwająca w czasie „biografia". Niewąt­
pliwym atutem tej pracy jest dokonany przez autora przegląd najważ­
niejszych ujęć teoretycznych odnoszących się do kultury materialnej,
co pozwala zyskać szeroką perspektywę. T i m Dant zadbał jednocześnie
o to, by nie pozostawić czytelnika tylko w sferze konstruktów intelek­
tualnych: przytacza przykłady kultury materialnej, częściowo opierając
się na wytworach kultury (literatura, sztuki plastyczne), częściowo na
przeprowadzanych przez siebie badaniach empirycznych (np. wśród
osób używających protez oraz poddających się piercingowi), a czC"
ściowo na obserwacji najbliższego otoczenia i lekturze specjalistycznej
literatury (gdy pisze o budownictwie, fotelu czy windsurfingu). Róż­
norodność przykładów i ich dokładna analiza pod kątem prezentowa­
nych teorii sprawiają że książka jest przystępna i ciekawa Autor dodał
również krótki komentarz dotyczący literatury orzedmiotu dbaiac tvm
samym o to by każdy czytelnik zaintrygowanyPoruszana 'orzez nLo
tematyką mógł łatwo odnaleźć najwartościowsze lektury
Po zapoznaniu się z książką Danta fotel, w którym zwykle czytasz,
kubek, z którego popijasz gorącą herbatę, stare jeansy, w które ubierasz
się w domowym zaciszu, w końcu sam dom przedstawią Ci się, drogi
Czytelniku, jako zupełnie inna materia...
Katarzyna

Nowak

�recenzje

100

Globalizacja w świetle ekonomii
Książka jest zbiorem dziesięciu esejów publikowanych w czasopi­
smach naukowych w latach 1993-1998. Nie stanowią one logicznie
powiązanej całości, a łączy je to, że podejmują tematykę globalizacji.
Wydawałoby się, że książka z globalizacją w tytule będzie aspirować do
objęcia analizą całości tego powszechnego procesu, który zawłaszcza
zastane struktury i powoduje ich przemianę w nową, nieustannie imi­
tującą formę. Sassen nie podejmuje jednak takiej próby.
Przeplatające się kwestie nie znajdują jednego definitywnego roz­
strzygnięcia. Można je streścić w następujących hasłowych zagad­
nieniach: (1) tworzenie się globalnych miast, w których skupiają się
imigranci z krajów Trzeciego Świata niezbędni dla funkcjonowania
niskopłatnych usług oraz międzynarodowy kapitał roszczący sobie
prawo do narodowej i ponadnarodowej legitymizacji; (2) intensyfika­
cja migracji między państwami o ścisłych powiązaniach; (3) wpływ
inwestycji międzynarodowych na wzrost migracji; (4) uelastycznienie
i deregulacja rynku pracy; (5) fragmentaryzacja suwerenności i terytorialności państwa narodowego; (6) niezbędna rola gospodarki nie­
formalnej dla funkcjonowania globalnych miast; (7) ogniskowanie się
władzy w przestrzeni elektronicznej oraz władzy kapitału wokół cen­
trów zarządzania; (8) unikalny i ledwo zauważalny przez męską część
środowiska naukowego problem nierównego traktowania płci którego
globalizacja me tylko nie znosi, a niejednokrotnie intensyfikuje.
Autorka określa siebie mianem ekonomistki politycznej. Swoje
rozumowanie prowadzi na płaszczyźnie ekonomii, która jest deter­
minowana przez szeroko rozumianą politykę i jednocześnie sama ją
determinuje. Ten zamknięty, zubożający i wyizolowany z pozostałych
płaszczyzn teoretyczny model gładko radzi sobie z wyjaśnianiem za­
chodzących procesów, porządkując przyczyny i skutki niemalże na
miarę klasycznego modelu makroekonomicznego. Jednak takie rozu­
mowanie, które z logicznego punktu widzenia jest poprawne na pozio­
mie pojedynczych przyczyn i ich konsekwencji w ramach konkretnych
państw narodowych, w globalnej perspektywie wydaje się nieporadne
i niezdolne do całościowej analizy. Autorka pisze z punktu widzenia
obywatelki państw najbardziej rozwiniętych i to czyni ją, jak by powie­
dział Ulrich Beck, ślepą na racje
tych państw.
Sassen, prowadząc analizę globalizacji, wraca do jej pierwotnego
ekonomicznego rozumienia. Jednocześnie ignoruje pozostałe płasz­
czyzny i poszukuje wyjaśnienia jedynie w tym wymiarze, sprawiając
wrażenie, jakby ludzkie działania były tylko do niego ograniczone. Jest
to o tyle prawdziwe, że ekonomiczny kwantyfikator jest miernikiem do-

�recenzje

101
konań na innych płaszczyznach, jednak z drugiej strony ortodoksyjny
redukcjonizm sam w sobie budzi sprzeciw, gdyż proponowany model
jest wyabstrahowany i uproszczony. Ponadto autorka przez ustanawia­
nie ciągów wzajemnie determinujących się czynników, będących jed­
nocześnie następstwami i przyczynami kolejnych zjawisk, powoduje,
że jej wywody odnoszą się same do siebie. Niekiedy można odnieść
wrażenie, że nieustannie wyjaśnia idem per idem.
Warstwa empiryczna wydaje się z kolei nadmiernie obciążona ma­
teriałem statystycznym, co czyni tekst nieprzejrzystym zbiorem liczb,
które trudno zapamiętać i wyciągnąć z nich wnioski. Sam język, nie­
nagannie schludny i „wyteoretyzowany", pozbawiony jest wyrażeń po­
tocznych, co czyni go nieprzyjaznym czytelnikowi, a powtarzające się
sformułowanie „uważam, że" nadaje mu nieco szkolne brzmienie.
Ogólnie mocno subiektywne wrażenie mieści się między intelektu­
alnym rozczarowaniem a przekonaniem, że niezwykłe i poszerzające
świadomość książki należą do rzadkości, a praca Sassen z pewnością się
do nich nie zalicza. To poprawny tekst o wyjątkowo solidnym (i nad­
miernie eksponowanym) fundamencie empirycznym, obracający się
w kręgu ekonomicznych zagadnień, które punktowo oświetlają nielicz­
ne z wielu kwestii związanych z globalizacją.
Jakub

Steblik

0 antropologicznych konsekwencjach liberalnej
metafizyki

Konrad T.
Lewandowski,
Pochwała herezji,
Fantasmagoricon, 2008

Wydaje się, że metafizyka we współczesnym świecie jest domeną
filozofów, i to filozofów rozumianych w negatywnym sensie. Ten ne­
gatywny stan rzeczy oddajemy najczęściej słowami „nie filozofuj", co
ma oznaczać jałowość i bezsens prowadzonych dociekań filozoficz­
nych. Filozofio dziwak, skansenowy dziadek z długą brodą, który był
mądry jakiś wiek lub dwa wieki temu, a teraz jest tylko przedmiotem
czułych i wypowiadanych z pobłażaniem komentarzy. To, co ma do
powiedzenia, poważnie traktowane jest tylko przez tych, którzy sami
są niepoważni i mają czas na metafizyczną gimnastykę języka, równie
bezowocną co niezrozumiałą.
Metafizyki nikt nie traktuje dziś poważnie, poza niektórymi krę­
gami, które od wieków się nią zajmują i dzięki niej w ogóle istnieją.
Metafizyka, a więc najogólniejsza teoria rzeczywistości, która buduje

�recenzje

102

zdania o naturze świata, ustąpiła miejsca naukom szczegółowym. Jest
po fizyce - jak mówi etymologia jej nazwy - i chyba na dobrą sprawę
nigdy przed nią nie była, jeśli wziąć pod uwagę moc i znaczenie sta­
wianych przez nią tez i przeprowadzanych dowodów.
Pomimo tak fatalnych notowań na rynku naukowym pojawiają się
czasem głosy o rzekomo ważnej roli, jaką ma do spełnienia ta dziedzina
filozofii, szczególnie wśród nauk humanistycznych. Odświeżenie kon­
cepcji metafizycznych jest jednak zadaniem bardzo trudnym. Stworze­
nie nowych - wręcz niewykonalnym. Są jednak tacy, którzy tą opinią się
nie przejmują i budują gmach metafizyki od nowa, aby nadać jej nowe
znaczenie w nowej formie. Taką właśnie próbą jest zbiór trzech esejów
Konrada T. Lewandowskiego zatytułowany Pochwała herezji.
Lewandowski w swoim bardzo krótkim jak na traktat metafizyczny
dziele próbuje na nowo dotrzeć do źródeł i odkryć wszechogarniającą
zasadę rzeczywistości. Nieprzypadkowo u ż y w a m tutaj słowa „odkryć",
bo właśnie na modłę nauk ścisłych jego zasada ma obwiązywać niczym
powszechne prawo ciążenia. Tą zasadą jest dla niego wolność. Zasada
Zachowania Wolnej Woli, bo tak doniosłe (zgodnie z fizyczną nomen­
klaturą) nazywa swoje odkrycie Lewandowski, jest dla niego podstawą
rzeczywistości i jego pierwszy esej j u ż na początku konstatuje właśnie
to odkrycie. W niniejszym tekście spróbuję się zastanowić nad ukry­
tymi konsekwencjami teorii rzeczywistości zarysowanej w traktacie
Lewandowskiego. Poważnie potraktujemy jego niepoważną w treści
i formie propozycję. W a ż n y m dla nas zadaniem będzie wskazanie na
antropologiczna koncepcje człowieka i społeczeństwa jaka sie wyłania
z tej teorii rzeczywistości, która nie okazuje się a ż tak ogólna, jak by
sam autor sobie tego życzył.
Lewandowski, korzystając z lekkiego stylu, jaki odpowiada formie
eseju, podejmuje próbę przekonania swoich czytelników do autentycz­
ności własnego odkrycia. Filozofia, dla niektórych miłośników mądro­
ści przynajmniej, narodziła się z ciekawości, a więc z pytania. Tak też
jest w przypadku Lewandowskiego, pyta on bowiem: Czy
rzeczywistość
jest wolna? lub inaczej: Czy rzeczywistość
zapewnia nam wolność?,
Czy
stanowi dla istnienia wolności warunek konieczny? . Nadmienię, że oba
pytania mają dla niego tożsame znaczenie. W ten sposób w głowie filo­
zofa rodzi się potrzeba uzewnętrznienia nowej koncepcji, która będzie
odpowiedzią na to pytanie.
1

Autor rozpoczyna w dobrym guście od kompromitacji dotychczaso­
wych koncepcji wolności. Skupia się na dwóch, w jego opinii, spektrach
filozoficznych koncepcji wolności - Leszku Kołakowskim oraz Toma­
szu z Akwinu. Kołakowskiego oskarża o dzielenie włosa na czworo
1

K.T. Lewandowski, Pochwala herezji, Fantasmagoricon, Warszawa 2008, s. 6.

�recenzje

103
i niemożność powiedzenia niczego adekwatnego na temat wolności.
Z tej samej perspektywy Lewandowski krytykuje filozofię analityczną,
która w jego opinii skupia się na znaczeniu słów, a tym samym gubi
ich sens w sieci bezsensownych rozróżnień. Tomasz z Akwinu nato­
miast wikła się w sprzeczności w koncepcji wolności zaprezentowanej
w Traktacie o człowieku,
gdyż „swoboda wyborów, oprócz ograniczeń
materialnych, może być limitowana odgórnie, ponieważ wolność wy­
boru maleje i zanika, w miarę jak wzrasta w nas prawdziwa wiedza
i umysłowe pożądanie, udzielające nam prawdziwej autonomii" .
Spróbujmy teraz prześledzić proponowane przez Lewandowskiego
tezy dotyczące wolności. Na stronie 11 swego minitraktatu stwierdza,
że „człowiek jest wolny. [...] Ograniczenia wolności wynikają z samego
faktu jej istnienia, a ściślej - z obecności innych wolnych ludzi, ponie­
w a ż wolności poszczególnych jednostek blokują się czasem wzajemnie
i przepychają. [...] Wolność jest prawem do robienia tego, co się chce,
pod warunkiem że nie ogranicza to wolności innych ludzi". Co wię­
cej, wolność nie jest jakimś prawem, które ustanawiamy dla własnego
dobra. Wolność jest zasadą rzeczywistości, jej najgłębszą strukturą na
tyle ogólną i zakotwiczoną, że wynikają z niej wszystkie odkryte prawa
szczegółowe - także prawa fizyki. Skąd bierze się więc brak wolności
we współczesnym świecie? W koncepcji Lewandowskiego jest to pro­
blem złej dystrybucji wolności, bo najgłębszej struktury rzeczywistości
zmienić nie możemy. Jak dotrzeć do Zasady Zachowania Wolnej Woli?
Lewandowski odkrywa ją, odwołując się do tradycji teodycei uwspół­
cześnionej przez Swinburnea. „Wolność człowieka jest boskim darem,
uczynionym kosztem wolności Boga i znacząco ją uszczuplającym" .
Jest to ostateczne sformułowanie źródła zaistnienia wolności w naszej
rzeczywistości. Bóg ofiarował nam wolność, zabierając sobie możliwość
determinacji naszego życia, a tym samym ograniczając swoją wszech­
moc. Zasada Zachowania Wolnej Woli w rzeczywistości broni wolności
przed próbami zawłaszczenia jej przez jakąś grupę - czy to katolików,
czy ateistów, czy terrorystów. Jest ona jednocześnie prawem tak fun­
damentalnym dla metafizyki jak zasada zachowania masy i energii
dla fizyki. Co więcej, druga zasada termodynamiki oraz słabe i mocne
sformułowanie zasady antropicznej są przejawami Zasady Zachowania
Wolnej Woli. „Zasada Zachowania Wolnej Woli stanowi, że żadne ze
zjawisk zachodzących we wszechświecie nie może sprzeciwiać się ist­
nieniu wolnej woli" . W dalszej części Lewandowski analizuje prawa
przyrody pod kątem sprawdzenia, czy któreś z nich nie ogranicza naszej
2

3

4

2

Ibid., s. 16.

3

Ibid., s. 22.

4

Ibid., s. 23.

�recenzje

104

wolności, i wskazuje, że zarówno liniowy oraz stały upływ czasu, jak
i druga zasada termodynamiki obowiązują dlatego, że są ufundowane
na ogólniejszej od nich Zasadzie Zachowania Wolnej Woli. Lewan­
dowski pyta, czy wolne wybory miałyby sens, gdyby czas fluktuował?
I odpowiada, że nie, gdyż trudno byłoby coś w takich warunkach prze­
widzieć i zaplanować. Analogicznie postępuje odnośnie do drugiej
zasady termodynamiki. W jego opinii, jeśli podejmujemy jakąkolwiek
próbę ograniczenia wolności - rzeczywistość stawia opór, wynika to
z fundamentalnej wolności zawartej w jej strukturze.
W zakresie postaw światopoglądowych „ZZWW zapewnia wolność
sumienia i metafizyczną równość wierzących wszelkich konfesji, na
równi z ateistami i agnostykami" . Wszelkie dowody na istnienie bądź
nieistnienie Boga Zasada Zachowania Wolnej Woli wyklucza z założe­
nia, gdyż udany dowód wyklucza wolną wolę. „Każde nasze działanie
w warunkach jawności Boga, nieustannie monitorującego i oceniające­
go wszystkie nasze myśli, odbywałoby się pod olbrzymią presją, trudną
do zniesienia dla psychiki" . W ten sposób wszelkie wolne wybory zo­
stałyby zlikwidowane. Z Z W W podważa także świadectwa mistyków,
redukując je do zaburzeń libido lub psychozy. Gdy jednak wiara zosta­
nie zbyt mocno nadwątlona, Z Z W W znów wkracza, żeby przywrócić
równowagę. Analogicznie rozumujemy, gdy chodzi o dowody ateistów
o nieistnieniu Boga. Oba rozumowania uniemożliwia ZZWW, gdyż
„ogłaszając je publicznie, godzimy w cudzą wolność" . Takie dowody
możemy mieć jedynie na własny użytek, ale nigdy nie będzie nam dane
przekonać do ich słuszności inne osoby, bo narusza to fundament rze­
czywistości, a więc pomniejsza ludzką wolność. „Zasada Zachowania
Wolnej Woli neutralizuje wpływ osobistej gorliwości na życie innych
osób, co często obserwujemy w realnym życiu. I m większe zaangażowa­
nie, tym mniejszy obiektywizm i wiarygodność aktywisty" . Podobnie
Zasada Zachowania Wolnej Woli działa w nauce. Nie pozwala, aby
wszystko zostało przez nią rozstrzygnięte i rozpoznane, ale nie pozwala
jednocześnie, aby zbyt wiele było nierozstrzygniętą tajemnicą, „gdyż za­
równo wyjaśnienie wszystkiego, jak i fundamentalna niemożność wyja­
śnienia czegoś miałoby negatywny wpływ na naszą wolną wolę ". W ten
sposób reguluje funkcjonowanie człowieka w rzeczywistości. Jakie
konsekwencje przynosi taki stan rzeczy w opinii Lewandowskiego? Po
pierwsze, twierdzi on, że „tolerancja to za mało, musimy dostrzec on­
tyczną równość różnych aktów wyboru. [...] można jednak przemawiać
5

6

7

8

9

5

6

7

8

9

Ibid., s. 25.
Ibid.
Ibid, s. 27.
Ibid.
Ibid., s. 30.

�recenzje

105
tylko i wyłącznie w imieniu własnym, posługiwać się tylko i wyłącznie
przykładami z własnego życia". I dalej: „Wolność zawiera w sobie także
prawo do wartościowania cudzych poglądów, ale jedynie i wyłącznie
w odniesieniu do siebie, na własną odpowiedzialność, powołując się
na własne poglądy" . Stąd możemy sformułować prawo: „Ja postępuję
tak z powodu X , nigdy: Powód X dotyczy również Ciebie" . Na tym
kończą się rozważania eseju o wolnej woli. Autor wcześniej wskazuje
na bardziej i mniej twórcze w kontekście Zasady Zachowania Wolnej
Woli religie, porównuje tutaj katolicyzm, protestantyzm, prawosławie
i islam, wskazując na destruktywny wpływ tych ostatnich.
Uzupełnieniem rozważań dotyczących Z Z W W jest kolejny esej za­
warty w tym tomie, zatytułowany Ruch poznawalno/ci. W tej części Le­
wandowski dopełnia swoją koncepcję metafizyczną opartą na ZZWW,
wskazując na drugi, obok istnienia, pierwiastek rzeczywistości. Jest
nim ruch poznawalności. Zasada Zachowania Wolnej Woli tak kieruje
ludzkim poznaniem, aby to, co aktualizuje się w tradycyjnej metafizyce
Arystotelesa, było poznawalne. Zawsze będzie więc istniał obszar tego,
co dobrze j u ż rozpoznane, i jednocześnie sfera niepoznana - tak aby
twórczo stymulować człowieka, zgodnie z tym, co wcześniej napisał Le­
wandowski na temat dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga i ich
mocy perswazyjnej. W ostatnim rozdziale pod tytułem Twórczy
umysł
Lewandowski podejmuje próbę obrony wolnej woli przed atakami za­
równo ze strony psychologów, jak i socjobiologów. Krytykuje i podważa
biologiczną determinację procesów psychicznych, pisząc o nieporozu­
mieniu w interpretacji klasycznego j u ż eksperymentu Libeta. Z drugiej
strony, krytykuje
koncepcję II1CII111 jako nośnika informacji, który
10

11

transmitowany jest przez ludzki umysł. Dawkinsa i Blackmore kryty­
kuje za prymitywne anty chrześcijaństwo" Susan Blackmore Richard
Dawkins ora.z ci którzy nadinterpretują eksperyment Libeta chcą nas
zniewolić i dlatego rzeczywistość stawia im opór. Co prawda autorzga¬
dza sie częściowo na definicję świadomości ludzkiej jako mempleksu
(czyli pewnego kompleksu memów) ale poza tym teoria ta raczej n i
czemu i nikomu, poza zniewoleniem, nie służy.
Zaprezentowana przez Lewandowskiego koncepcja ma pewne bar­
dzo w a ż n e konsekwencje dla myśli antropologicznej. Koncepcja czło­
wieka i rzeczywistości, którą zarysowałem powyżej w oparciu o tekst
Pochwała herezji, unieważnia i uniemożliwia uprawianie antropologii,
a także innych nauk społecznych, czyniąc je jedynie uzasadnieniem
zniewolenia człowieka. Zacznijmy jednak od formalnej strony wywo­
dów Lewandowskiego. Styl eseju pozwolił autorowi na puszczenie wo-

10

Ibid., s.35.

11

Ibid., s. 36.

�106

recenzje
dzy fantazji, nie obowiązuje go bowiem ścisły tryb wywodu naukowego,
chociaż akurat o tezach naukowych, czasami z wielką szczegółowością,
autor się wypowiada. Problem w tym, że ta praca pretenduje do miana
teorii rzeczywistości, i to w dodatku adekwatnie oddającej stan rzeczy.
Już przy pierwszym czytaniu widać powierzchowność prezentowanej
tezy, a także jej niekonsekwencję oraz światopoglądowe uwikłanie. Nie
wiemy jednak, czy konsekwencje, jakie wynikają z tej teorii, są świa­
domym założeniem autora, czy jedynie stanowią pochodną uwikłania
politycznego i światopoglądowego.
Przedstawiona koncepcja rzeczywistości unieważnia człowieka jako
byt społeczny, czyli kogoś, kto funkcjonuje w grupie. Lewandowski nie
zauważa, że Zasada Zachowania Wolnej Woli w formie zaproponowa­
nej w jego eseju jest skrajnie indywidualistycznym zlepkiem roszczeń
wobec rzeczywistości. Tradycja, kultura, zwyczaj, obyczaj czy inne
historycznie ukształtowane i determinujące człowieka zjawiska dla
Lewandowskiego nie istnieją. Nie musi się o nie troszczyć, bo zrobi to
za niego Z Z W W Co więcej, źródłem odkrytej zasady jest Bóg i mimo
zapewnień autora, że koncepcja przekona także ateistów (sam autor de­
klaruje się jako agnostyk) i Bóg nie jest jej konstytutywnym elementem,
nie możemy odnaleźć alternatywnych sformułowań tej zasady. Badanie
społeczeństwa przy założeniu, że jest to zbiór izolowanych jednostek
konkurujących między sobą o własną wolność, jest niemożliwe. Nie­
możliwe jest również sformułowanie akichkolwiek
dotyczących
rzeczywistości społecznej bo ta została unieważniona juz na wstępie
Mamy tutai do czynienia ze zatomizowanym bytem paraspołecznym
zbiorem przypadkowych iednostek zupełnie od siebie niezależnych'
dzielących między siebie posiadaną wolność.
'
Dostrzegamy także wyraźne uwikłanie polityczne autora. Pre­
zentowana teoria - choć ma uzasadniać rzeczywistość na najbardziej
ogólnym poziomie, uzasadnia liberalną koncepcję jednostki i spo­
łeczeństwa. Nie tylko w sposób bezpośredni, ale również pośrednio
autor ujawnia swoją orientację - uznając ją za najbardziej zdrowo­
rozsądkową. Niepochlebnie i mało kompetentnie wyraża się o islamie,
prawosławiu, aktywistach różnego rodzaju. Zupełny brak perspektywy
omawianych koncepcji religijnych i społecznych nie pozwala autorowi
n&lt;ł rzeczowa krytykę, która przybiera tutaj formę ogólnikowych, często
enigmatycznych stwierdzeń czy wręcz uprzedzeń.
Innym punktem, który dość wyraźnie polaryzuje zaprezentowaną
wizję rzeczywistości, jest przyjęta metodologia. Pomimo zapewnień
czy wątpliwości co do zasadności zastosowania aparatu nauk szcze­
gółowych do badania materii wolności Lewandowski stosuje go bez
większych ograniczeń. J u ż samo sformułowanie wolności jako Zasady
Zachowania Wolnej Woli rodzi skojarzenia fizyczne. Widać, że większe

�recenzje

107
piętno na autorze wywarły studia ścisłe, nie humanistyczne, a jeśli te
drugie w jakimkolwiek stopniu były inspiracją, to także w ściśle okre­
ślonej formie uczelni teologicznej.
Wolność w perspektywie Boga opisana za pomocą aparatu nauk
szczegółowych jest sednem rozważań Lewandowskiego. Dokonuje on
próby pogodzenia fizyki z metafizyką, budując tę drugą od podstaw.
Niestety, zastosowana metodologia nauk szczegółowych w duchu po­
zytywistycznym nie pozwala na adekwatne opisanie zjawiska wolności.
Wiara w rozum, „szkiełko i oko" oraz dyskredytacja uczucia, nieświado­
mych i niezależnych od człowieka determinacji czynią opis jednostron­
nym. Świadomie lub nie unieważnia człowieka, człowieka jako istotę
zdeterminowaną kulturowo. Fizyka odkrywa prawa natury rozumiane
deterministycznie, Lewandowski właśnie w duchu osiągnięć fizyki
próbuje analizować człowieka. Eksperyment modyfikacji podmiotu
wolności - przeniesienia ciężaru wolności z człowieka na najogólniej
pojętą rzeczywistość - zakończył się niepowodzeniem. Większość roz­
ważań w eseju jest nierozerwalnie związana z człowiekiem, jego wizja
jest więc dcJ~hcto ćintropocentrycznći
Na uwagę zasługuje zmysł krytyczny autora i dystans wobec uświę­
conych tez filozoficznych. W a ż n y m elementem jest również otwartość
na dyskusję, do której zachęca w tytule. Pochwała herezji to zaproszenie
do bycia heretykiem, którego autor dostrzega w sobie. Heretyk to ten,
który odważył się być mądrym, a więc podjął dyskusję z uświęconymi
tezami, dokonał osądu rzeczywistości i nie poprzestał na ustalonych
raz na zawsze prawdach. Niestety, zrealizowanie tego projektu się nie
powiodło. Koncepcja Lewandowskiego utkwiła w tradycyjnie ustalo­
nych granicach liberalnego uprawiania nauki opartej na metodologii
pozytywistycznej. Stąd prezentowane tezy należy dostosować do formy,
w jakiej się pojawiają, formy eseju — luźno wypowiadanych uwćig bez
konsekwencji. Odwrotna determinacja jest niemożliwa.
Mariusz

Nieroda

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
